You are on page 1of 166

ROZDZIA PIERWSZY

Poczuam jej strach, zanim usyszaam, e krzyczy.


Koszmar, ktry j drczy, wtargn do mojego snu. Leaam na play i jaki zabjczo przystojny
mczyzna smarowa mi plecy olejkiem do opalania, kiedy nagle zaatakoway mnie obrazy
kbice si w jej gowie: ogie, krew, swd dymu i wrak samochodu. Zaczam si dusi. Na
szczcie racjonalna czstka umysu podpowiedziaa mi, e to nie jest m j sen.
Obudziam si mokra od potu, z kosmykami ciemnych wosw przyklejonymi do czoa.
Lissa rzucaa si w pocieli na ssiednim ku. Zerwaam si i podbiegam do niej.
- Liss! Potrzsnam ni. Obud si.
Krzyk przerodzi si w ciche pojkiwanie.
- Andre szepna. O Boe.
Pomogam jej usi.
- To tylko sen, Liss. Zbud si.
Zamrugaa. Wracaa do przytomnoci. Oddychaa znacznie spokojniej. Przysuna si i
opara gow na moim ramieniu. Przytuliam j i pogaskaam po wosach.
- Ju dobrze powiedziaam agodnie. Wszystko jest w porzdku.
- Miaam ten sen.
- Wiem.
Siedziaymy w milczeniu przez kilka minut. Kiedy Liss nieco si uspokoia, signam
do stolika i zapaliam lampk nocn. Nie dawaa wiele wiata, ale nie byo nam potrzebne.
Przymiony blask zwabi kota naszej wsplokatorki, Oskara, ktry wskoczy mikko na parapet
otwartego okna.
Kocisko omino mnie szerokim ukiem. Jak wikszo zwierzt, nie lubi dampirw.
Wskoczy na ko i ociera si o Liss z cichym mruczeniem. Zwierzaki nie stroni od morojw,
a Liss darz szczeglnym zaufaniem. Moja przyjacika umiechna si i podrapaa kota pod
brod. Czuam, e to j odpra.
- Kiedy byo ostatnie karmienie? spytaam, bo dopiero teraz zauwayam, e poblada, a
jej oczy otaczay szare cienie. Wygldaa krucho i bezbronnie.
W szkole byo ostatnio mnstwo roboty. Nie mogam sobie przypomnie, kiedy dawaam
jej krew.
- Bya zajta. Nie chciaam
- Daj spokj! Usadowiam si wygodniej. Nic dziwnego, e czua si osabiona.
Widzc, e si przysuwam, Oskar zeskoczy z ka i wrci na parapet, skd mg nas
bezpiecznie obserwowa. Zrbmy to teraz. No, we.
- Rose
- Prosz ci. Poczujesz si lepiej.
Przechyliam gow i odgarnam wosy, odsaniajc szyj. Zawahaa si, ale wiedziaam,
e ta oferta stanowi dla niej nieodpart pokus. Lissa bya godna. Rozchylia nieco wargi,
ukazujc ky, ktre starannie ukrywaa, yjc midzy ludmi. Dugie zby nie pasoway do jej
twarzy. Bya liczn, delikatn blondynk. Bardziej przypominaa anioa ni wampirzyc.
Kiedy si nachylia, serce zabio mi mocniej z lku i podniecenia. Nie akceptowaam tych
uczu, ale nie umiaam nad nimi zapanowa. Uwaaam je za oznak saboci charakteru.

Krzyknam z blu, kiedy Lissa zatopia ky w mojej szyi. Po chwili jednak ogarno
mnie cudowne uczucie bogoci, lepsze ni alkohol czy narkotyki. Lepsze ni seks w kadym
razie takie miaam wraenie, bo pierwszy raz jeszcze by przede mn. Odpryam si. Wszelkie
obawy i wtpliwoci znikny bez ladu. Nie wiem, jak dugo Lissa pia moj krew. Substancje w
jej linie uruchomiy wydzielanie endorfin w moim organizmie. Straciam poczucie
rzeczywistoci.
Nagle zorientowaam si z alem, e ju po wszystkim. Mina zaledwie minuta.
Lissa otara usta rk. Patrzya na mnie.
- Dobrze si czujesz?
- Ja Tak. Pooyam si, czujc zawroty gowy wywoane utrat krwi. Musz si
zdrzemn. Wszystko w porzdku.
Przygldaa mi si uwanie zielonymi oczami w odcieniu jadeitu. Potem wstaa.
- Przynios ci co do jedzenia.
Usiowaam zaprotestowa, ale wysza, zanim zdoaam cokolwiek powiedzie. Zawroty
gowy ustpiy, kiedy zerwaa nasz blisko, ale nadal silnie odczuwaam to, co zrobia przed
chwil. Umiechnam si bogo i spojrzaam na Oskara, ktry wci siedzia na parapecie.
- Nie wiesz, co tracisz poinformowaam go.
Kot nie zwraca na mnie uwagi, czujnie obserwowa ulic za oknem. Najey futro i
poruszy nerwowo ogonem.
Zaniepokojona postanowiam sprawdzi, co tam si dzieje. Sprbowaam si podnie,
ale znw zakrcio mi si w gowie. Musiaam nieco odczeka. Kiedy wreszcie zdoaam wsta,
dosownie saniaam si na nogach. Doczapaam do okna. Oskar zerkn z niechci i powrci
do obserwacji.
Wychyliam si, czujc powiew ciepego powietrza we wosach. Jesie tego roku okazaa
si nietypowo agodna dla Portland. Na ulicy panowaa ciemno i wzgldna cisza. Bya trzecia
nad ranem, jedyna pora, gdy miasteczko studenckie milko, przynajmniej do pewnego stopnia.
Dom, w ktrym od omiu miesicy wynajmowaymy pokj, sta w otoczeniu starych budynkw,
zupenie niepasujcych do siebie. Latarnia po drugiej stronie ulicy migotaa, jakby miaa zgasn
lada chwila, a w jej sabym wietle ledwie dostrzegaam niewyrane ksztaty samochodw i
ssiednich kamienic. Nasze podwrko wypeniaa czarna gstwina drzew i krzakw.
Zauwayam tam jakiego mczyzn. Patrzy na mnie.
Cofnam si w gb pokoju. Ciemna posta skrywaa si pod drzewem w odlegoci
mniej wicej dziesiciu metrw od naszego okna. Ten czowiek mg z atwoci obserwowa, co
dziao si w mieszkaniu. Sta tak blisko, e trafiabym w niego czymkolwiek, gdybym chciaa.
Bez wtpienia widzia, co robiam z Liss.
Intruz chowa si w cieniu, wic nie widziaam jego twarzy, mimo e mam sokoli wzrok.
Zauwayam tylko, e jest bardzo wysoki. Po chwili cofn si i znikn w mroku po drugiej
stronie podwrza. Tam kto jeszcze doczy do niego w ciemnociach. Wkrtce straciam ich z
oczu.
Kimkolwiek byli nocni gocie, nie spodobali si Oskarowi. Kot nie tolerowa mojej
obecnoci, ale zwykle pozytywnie reagowa na ludzi. Denerwowa si tylko w obliczu
bezporedniego zagroenia. Mczyzna za oknem nie zrobi nic, co mogo zaniepokoi zwierz, a
mimo to kocur okazywa wyrany niepokj.
Podobnie reagowa na mnie.

Nagle przeszed mnie lodowaty dreszcz. Niezrozumiay lk niemal zatar bogie uczucie
po ukszeniu Lissy. Schyliam si po dinsy lece na pododze i zaczam si popiesznie
ubiera. O mao nie straciam rwnowagi. Chwyciam nasze paszcze i portmonetki. Wsunam
stopy w pierwsz par butw, jakie wpady mi w oko, i wybiegam z pokoju.
W zagraconej kuchni siedzia przy stole Jeremy, jeden z naszych wsplokatorw.
Podpiera czoo domi, wpatrujc si z rezygnacj w podrcznik z matematyki. Lissa szperaa w
lodwce, szukajc czego do jedzenia. Spojrzaa na mnie zdziwiona. Wyranie zaskoczyo j
moje wejcie.
- Nie powinna wstawa.
- Musimy std wyj, i to natychmiast.
Patrzya na mnie szeroko rozwartymi oczami. Po krtkiej chwili pojawi si w nich
przebysk zrozumienia.
- Czy Naprawd? Jeste pewna?
Skinam gow. Nie umiaabym wyjani, skd to wiem. Nie miaam jednak
najmniejszych wtpliwoci.
Jeremy przyglda nam si z zainteresowaniem.
- Co si stao?
W tej chwili pomys by gotowy.
- We od niego kluczyki, Liss.
Chopak patrzy na nas, nie rozumiejc, o czym mwimy.
- Co wy
Lissa ruszya w jego stron stanowczym krokiem. Wiedziaam, e si boi, strach
przenika mnie czc nas psychiczn ppowin. Poczuam co jeszcze. Lissa wierzya, e
potrafi zapewni nam bezpieczestwo. W tamtej chwili, tak jak wiele razy przedtem, mogam
tylko mie nadziej, e jej nie zawiod.
Umiechajc si do Jeremyego, spojrzaa mu gboko w oczy. Chopak, z pocztku
zaskoczony, ju po chwili podda si urokowi. Wpatrywa si w Liss z niekamanym
uwielbieniem.
- Potrzebujemy twojego samochodu powiedziaa agodnie. Gdzie masz kluczyki?
Jeremy si umiechn, a ja zadraam. Sama odporna na uroki, silnie odczuwaam ich
dziaanie na innych. Poza tym przez cae ycie uczono mnie, e nie wolno wpywa na ludzi w
taki sposb. Tymczasem chopak ju siga do kieszeni. Poda Liss pk kluczy na grubym
czerwonym acuchu.
- Dzikuj. Lissa skina gow. Gdzie zaparkowae?
- Na rogu ulicy tumaczy, patrzc na ni z rozmarzeniem. Niedaleko Browna. Cztery
domy dalej.
- Dzikuj powtrzya, cofajc si. Wracaj do nauki i zapomnij o tej rozmowie.
Jeremy posusznie przytakn. Pomylaam, e skoczyby w przepa, gdyby go o to
poprosia. Wszyscy ludzie s podatni na uroki, ale on wydawa si wyjtkowo mao odporny. Tej
nocy bardzo nam to pomogo.
- Prdzej ponaglaam. Musimy ju i.
Wyszymy przed dom i podyymy we wskazanym przez chopaka kierunku. Wci
krcio mi si w gowie po ukszeniu. Potykaam si, nie byam w stanie i szybciej. Kilka razy

o mao nie upadam i Lissa musiaa mnie podtrzymywa. Nadal czuam jej strach. Usiowaam go
odpdzi, ale mn rwnie targa niepokj.
- Rose Co si stanie, jeli nas zapi? wyszeptaa.
- Wykluczone odparam stanowczo. Nie dopuszcz do tego.
- Mog nas ledzi
- Ju raz tak byo, a przecie nie udao im si nas schwyta. Pojedziemy samochodem na
stacj i zapiemy pocig do Los Angeles. Zgubi lad.
Staraam si, eby zabrzmiao to przekonujco. Zwykle potrafiam j uspokoi, miaam w
tym wpraw. Ciga ucieczka przed istotami, wrd ktrych dorastaymy, stawiaa nie lada
wyzwania. Od dwch lat bezustannie si przemieszczaymy, przenosiymy do kolejnych szk
w nadziei, e wreszcie uda nam si ktr ukoczy. Wanie rozpoczymy ostatni rok
collegeu i wydawao si, e w tym miejscu jestemy bezpieczne, a wolno jest na wycignicie
rki.
Lissa nie powiedziaa nic wicej, wic chyba mi uwierzya. To ja podejmowaam decyzje
i zmuszaam j do dziaania. Czsto prowokowaam brawurowe akcje. Lissa bya rozsdniejsza,
zwykle dugo nad czym mylaa, badaa sytuacj, zanim cokolwiek robia. Obie metody miay
wady i zalety, ale tamtej nocy potrzebowaymy mojej brawury. Czas nagli.
Zaprzyjaniymy si w dziecistwie, gdy chodzilimy razem do przedszkola.
Wychowawczyni posadzia nas koo siebie i polecia poprawnie napisa nasze imiona i nazwiska
Wasylisa Drogomir i Rosemarie Hathaway. Uznaam, e stanowczo zbyt wiele od nas wymaga.
Zareagowaam gwatownie. Cisnam zeszytem w nauczycielk i nazwaam j faszystowsk
wini. Nie wiedziaam, co znacz te sowa, ale wyday mi si niezwykle trafne. W kadym razie
osignam zamierzony skutek.
Od tamtej pory staymy si nierozczne.
- Syszysz? spytaa nagle.
Miaa wyostrzone zmysy, wychwycia ten dwik kilka sekund wczeniej ni ja. Kto
nas goni. Skrzywiam si. Od samochodu dzielio nas jeszcze okoo pidziesiciu metrw.
- Biegiem! rzuciam, chwytajc j za rami.
- Przecie nie moesz
- Prdzej!
Zebraam resztki si. Ciao odmawiao mi posuszestwa. Straciam sporo krwi, a w
dodatku wci jeszcze nie usta wpyw substancji z jej liny. Zmuszaam minie do biegu.
Bbniam pitami o betonowy chodnik, trzymajc si kurczowo ramienia Lissy. W normalnych
okolicznociach przecignabym j bez trudu, bo na dodatek biega boso, ale byam tak
osabiona, e musiaam si na niej oprze.
Kroki zbliay si i staway coraz goniejsze. Przed oczami taczyy mi czarne plamy.
Widziaam ju zielon hond Jeremyego. Boe, oby si nam udao
Dobiegymy do auta, gdy jaki mczyzna zagrodzi nam drog. Zatrzymaymy si
gwatownie. Odcignam Liss, szarpic j za rami. To on, czowiek, ktrego widziaam przez
okno. Sporo od nas starszy, wyglda na dwadziecia par lat. Nie pomyliam si co do jego
wzrostu, mg mierzy jakie sto dziewidziesit centymetrw. W innych okolicznociach
gdyby nie zamkn nam drogi ucieczki pomylaabym, e jest seksowny. Ciemne wosy
zwizane z tyu i brzowe oczy, a do tego dugi paszcz, co w rodzaju prochowca.

Jednak w tamtej chwili jego uroda nie zrobia na mnie wikszego wraenia. By tylko
przeszkod, nie pozwala nam wsi do samochodu i ucieka. Odgosy krokw za nami
przycichy. Maj nas. Czuam, e zbliaj si ze wszystkich stron, osaczaj. Boe. Wysali po nas
co najmniej dwunastu stranikw. Nawet krlowa nie ma takiej wity.
Wpadam w panik. Nie mylaam logicznie i zareagowaam instynktownie. Przysunam
si do Lissy i zasoniam j przed mczyzn, ktry dowodzi ca band.
- Zostawcie j warknam. Nie wacie si jej tkn.
Mia nieprzenikniony wyraz twarzy, ale wycign do mnie rce w uspokajajcym gecie.
Poczuam si jak zwierz przed upieniem.
- Nie zrobi wam niczego zego powiedzia i postpi krok naprzd.
Niedobrze.
Zaatakowaam. Skoczyam na niego. Przerwaam trening dwa lata temu, po naszej
ucieczce. Nie przemylaam tego ruchu, zdecydowa impuls. Ale nie miaam szans. By
dowiadczonym stranikiem, nie wysali po nas nowicjuszy. A ja wci saniaam si na nogach,
bliska omdlenia.
By szybki. Zapomniaam ju, jak sprawni s stranicy, poruszaj si zwinnie jak kobry.
Zwali mnie z ng jednym byskawicznym gestem, jakim odpdza si much. Straciam
rwnowag. Nie sdz, eby chcia uderzy tak mocno. Pewnie zamierza tylko odsun mnie z
drogi, ale nie wiedzia, w jakim jestem stanie. Ziemia usuna mi si spod ng. Za chwil waln
biodrem o twardy beton chodnika. Bdzie bolao. Bardzo.
Nie upadam.
Stranik zapa mnie w ostatniej chwili. Kiedy odzyskaam chwiejn rwnowag,
zauwayam, e uwanie mi si przyglda. Wpatrywa si w moj szyj. Oszoomienie przytpio
mi zmysy i nie od razu zorientowaam si, na co patrzy. Powoli uniosam rk i dotknam rany
po ugryzieniu Lissy. Obejrzaam palce i zobaczyam na nich plam ciemnej, gstej krwi.
Zawstydzona, potrzsnam gow i zasoniam si wosami.
Ciemne oczy mczyzny spoczyway jeszcze przez chwil na mojej szyi. Potem spojrza
mi w same renice. Wytrzymaam jego wzrok i wyszarpnam si z ucisku. Pozwoli mi na to,
chocia wiedziaam, e ma do siy, eby trzyma mnie tu przez ca noc. Walczc z zawrotami
gowy, przyprawiajcymi o mdoci, znw przysunam si do Lissy, zbierajc si do kolejnego
ataku. Chwycia mnie za rk.
- Rose powiedziaa cicho. Nie rb tego.
Jej sowa nie zrobiy na mnie wraenia, ale nakazaa mi spokj w mylach. Przesaa mi
polecenie przez czc nas mentaln ppowin, a ja nie umiaam si jej oprze. Nie uywaa
czaru wpywu, nie mogaby rzuci go na mnie. A jednak musiaam jej usucha. Byymy
osaczone i bezbronne. Wiedziaam, e opr nie ma sensu. Czuam, jak opuszcza mnie napicie.
Zostaam pokonana.
Stranik zauway, e skapitulowaam. Podszed teraz do Lissy. Mia spokojn twarz.
Zoy jej zgrabny ukon. Zaskoczyo mnie to, bo by naprawd wysoki.
- Nazywam si Dymitr Bielikow powiedzia. Wychwyciam w jego gosie saby
rosyjski akcent. Przybyem, by odwie pani z powrotem do Akademii witego Wadimira,
ksiniczko.

ROZDZIA DRUGI
Wci wcieka na niego, musiaam jednak przyzna, e Dymitr Bielicotam wykaza wiele
sprytu. Przyjechalimy na lotnisko i zajlimy miejsca w prywatnym samolocie Akademii.
Stranik natychmiast zauway, e co do siebie szepczemy, i kaza nas rozsadzi.
- Nie wolno im ze sob rozmawia przestrzeg podwadnego, ktry prowadzi mnie na
ty samolotu. Nawet si nie obejrzysz, a opracuj plan ucieczki.
Rzuciam mu wyniose spojrzenie i odeszam. Rzeczywicie rozwaaymy tak opcj.
Sytuacja nie wygldaa dobrze. Samolot wystartowa i wznis si w gr, co
uniemoliwiao ewakuacj. Nawet gdybym jakim cudem zdoaa unieszkodliwi dziesiciu
stranikw, to i tak nie mogybymy wysi. Na pewno zaopatrzyli si w spadochrony, ktrych
ostatecznie mogybymy uy, ale ldowanie nastrczao sporo trudnoci, bo lecielimy nad
Grami Skalistymi.
Wiedziaam, e dostarcz nad do miejsca przeznaczenia, ktre znajdowao si w lasach
stanu Montana. Potem wymyl jaki sposb, eby zwia spod dziaania czaru magicznych
rdek i kurateli armii stranikw. Bagatela.
Lissa siedziaa wprawdzie z przodu samolotu w towarzystwie Rosjanina, ale wci
czuam jej strach, pulsowa mi w gowie jak potny tok. Baam si o ni i ten lk potgowa
uczucie wciekoci. Nie pozwol, eby trafia z powrotem do tego miejsca! Zastanawiaam si,
czy Dymitr miaby wtpliwoci, gdyby czu i wiedzia to, co ja, ale machnam rk. Na pewno
nic go to nie obchodzio.
Lissa z trudem panowaa nad wzburzeniem, odczuwaam te emocje tak intensywnie, e
ciaem i dusz niemal znalazam si w jej skrze. Znaam to uczucie, pojawiao si znienacka
przyjacika przycigaa mnie i wsysaa w siebie. Widziaam obok wysok posta Dymitra, a
rk Lissy, moja rka, trzymaa butelk wody. Mczyzna pochyli si, eby co podnie, i
zobaczyam tatuae na jego szyi. Sze malekich symboli molnija. Przypominay dwie
byskawice krzyujce si ze sob w liter X. Kady rysunek symbolizowa jedn strzyg, ktr
udao mu si zabi. Nad nimi widnia wa godo stranikw, znak obietnicy.
Zamrugaam i skrzywiam si, usiujc opuci ciao Lissy. Obie nie znosiymy, kiedy
przenikaam do jej wntrza. Lissa uwaa, e naruszam w ten sposb jej prywatno, wic
przestaam j informowa, kiedy to si dziao. adna z nas nie umiaa nad tym zapanowa. Sia
tego przycigania bya istotnym elementem wizi. Nie rozumiaymy, na czym polega
mechanizm. Syszaymy legendy o parapsychicznych zwizkach midzy stranikami a ich
morojami, ale nikt nie opisa jeszcze fenomenu, ktry nas poczy. Same musiaymy go
zrozumie.
Lot zblia si do koca, kiedy pojawi si Dymitr i zaj miejsce mojego stranika.
Ostentacyjne odwrciam gow i zapatrzyam si w okno.
Przez chwil siedzielimy w milczeniu.
- Naprawd chciaa walczy z nami wszystkimi? spyta wreszcie.
Nie odpowiedziaam.
- Twoja postawa Chronisz j bez wzgldu na wszystko. To dowd wielkiej odwagi
cign. Jeste dzielna, cho nierozwana. Dlaczego tak postpujesz?
Zerknam na niego, odgarniajc kosmyki wosw z twarzy.

- Poniewa jestem jej opiekunk odparam i odwrciam si z powrotem do okna.


Po krtkiej chwili Dymitr wsta i wrci na miejsce.
Po wyldowaniu nie miaymy innego wyboru, ni posusznie da si przewie do celu
podry. Samochd stan przed bram i kierowca musia odpowiedzie na pytania stray.
Sprawdzali, czy nie jestemy strzygami paajcymi dz krwi. W kocu pozwolono nam wysi
i wej na teren Akademii. Soce chylio si ku zachodowi i wampiry ycia powstaway ze snu.
Miasteczko studenckie spowijay cienie.
Odniosam wraenie, e to miejsce wcale si nie zmienio, nadal panowaa tu ponura
atmosfera z powieci gotyckich. Wampiry pielgnuj tradycj. Szko zaoono znacznie pniej
ni inne akademie na terenie Europy, ale charakteryzowaa si tym samym stylem. Wysokie
budynki o strzelistych wieyczkach, ozdobione kamiennymi rzebami, przypominay stare
kocioy. Kute elazne bramy prowadziy do niewielkich ogrodw. Tu i wdzie widniay w
murze tajemnicze drzwi. Spdziymy sporo czasu w typowych amerykaskich miasteczkach
studenckich i w tej chwili zaczynaam docenia urod miejsca, ktre przypominao prawdziwy
uniwersytet.
Znajdowalimy si teraz w drugim sektorze Akademii, ktr podzielono na szko
wysz i nisz. Oba gmachy zbudowano wok kwadratowych dziedzicw wyoonych
kamiennymi ciekami, biegncymi wok ogromnych stuletnich drzew. Prowadzono nas na
dziedziniec szkoy wyszej. Po jednej stronie znajdoway si sale akademickie, a po drugiej
uczniowskie dormitoria i sala gimnastyczna. Kwatery morojw znajdoway si na przeciwlegym
kocu kwadratu, vis-a-vis budynkw administracji oraz szkoy niszej. Studenci niszych lat
mieszkali w sektorze pierwszym, nieco dalej na zachd.
Zabudowania wzniesiono na pustkowiu. Montana to przede wszystkim niezmierzone
przestrzenie, upstrzone gdzieniegdzie nielicznymi siedzibami ludzkimi. Wcignam w puca
zimne powietrze pachnce sosn i butwiejcymi limi. Wok nas rosy wysokie, strzeliste lasy.
W wietle dziennym majaczyy za nimi grzbiety wysokich gr.
Tak dotarlimy do gwnego kwadratu szkoy wyszej. Zostawiajc swojego opiekuna,
podbiegam do Dymitra.
- Hej, towarzyszu.
Szed dalej, nie patrzc na mnie.
- Teraz chcesz rozmawia?
- Prowadzisz nas do Kirowej?
- Do pani dyrektor Kirowej poprawi mnie.
Lissa idca obok niego z drugiej strony rzucia mi ostrzegawcze spojrzenie: Nie
zaczynaj znowu.
- Do pani dyrektor. Jak sobie yczysz. Pozostaa zapewne t sam star apodyktyczn
su - urwaam, bo w tej chwili minlimy wielkie drzwi prowadzce do kafeterii. Westchnam.
Czy ci ludzie naprawd s a tak okrutni? Do gabinetu Kirowej prowadzio pewnie dziesi
rnych drg, ale oni musieli wybra spacer przez stowk.
Bya pora niadania.
Kandydaci na stranikw dampiry jak ja oraz moroje penej krwi siadywali tu
wsplnie, jedzc i plotkujc z entuzjazmem o nowinkach akademickich. Teraz, na nasz widok,
wszyscy zamilkli. Setki par oczu lustroway nas z uwag.

Przyjrzaam si dawnym koleankom z klasy, umiechajc si przy tym nonszalancko.


Prbowaa, wyczu, czy cos si midzy nimi zmienio. Nie. Nic na to nie wskazywao. Ton
nadawaa Camille Conta, wci prymuska, jak zapamitaam, ta sama poda suka, samozwacza
przywdczyni akademickiej elity wampirw. Nieco z boku siedziaa Nathalie, przyszywana
kuzynka Lissy. Gapia si szeroko otwartymi oczami niewinitka.
A po drugiej stronie sali No, tu bardziej interesujco. Zauwayam Aarona. Biedny,
biedny Aaron. Lissa zamaa mu serce, odchodzc. Nic nie straci ze swojego uroku. Wydawa si
nawet bardziej wzruszajcy. Wpatrywa si w ni z uwielbieniem. ledzi kady jej gest. Tak
samo jej oddany. Zrobio mi si smutno, bo wiedziaam, e Lissa nic do niego nie czua.
Umawiaa si z nim, bo wszyscy tego oczekiwali, stanowili urocz par.
Zaciekawia mnie jednak pewna zmiana. Aaron najwyraniej znalaz pocieszenie po
ucieczce Lissy. Obok niego siedziaa wampirzyca, trzymajc go kurczowo za rk. Wygldaa na
jedenacie lat, ale musiaa by starsza, chyba e chopak zacz gustowa w dzieciach. Dziewcz
miao krge policzki i zote loczki, jak porcelanowa lalka. Mocno wkurzona lala ze
zowieszczym byskiem w oku. Wpatrywaa si w Liss z tak nienawici, e nawet ja to
odczuam. O co tu chodzi, do diaba? Nie widziaam jej wczeniej. Pewnie bya zazdrosna. Te
bym si wnerwia, gdyby mj chopak patrzy na inn w taki sposb.
Nasz marsz wstydu szczliwe dobieg koca, chocia kolejne pomieszczenie gabinet
Kirowej nie dawao nadziei, e bdzie atwiej. Stara wiedma wygldaa tak samo, jak j
zapamitaam. Wysoka i szczupa, jak wikszo morojw, miaa spiczasty nos i siwe wosy.
Kojarzya mi si z spem. Zdyam j dobrze pozna, spdziam sporo czasu w jej gabinecie.
Nasza eskorta wycofaa si, kiedy obie z Liss nareszcie usiadymy. Pozostali tylko
Alberta jako szefowa szkolnej stray i Dymitr. Oboje niewzruszenie spokojni stanli pod cian.
Wygldali naprawd gronie. Takiej postawy od nich wymagano.
Kirowa utkwia w nas gniewny wzrok i otworzya usta, by rozpocz tyrad. Bez
wtpienia zamierzaa zmiesza nas z botem. W tej samej chwili jednak odezwa si gboki,
agodny gos.
- Wasyliso.
Zdziwio mnie, e w pokoju znajduje si kto jeszcze. Nie dostrzegam go od razu.
Nieostrono, biorc pod uwag, e miaam zosta straniczk.
Wiktor Daszkow podnis si z krzesa z widocznym wysikiem. Ksi Wiktor
Daszkow. Lissa rzucia mu si na szyj.
- Wujku szepna, przywierajc do wtej postaci. Czuam, e zaraz si rozpacze.
Ksi poklepa j po plecach.
- Nie wyobraasz sobie, jak bardzo si ciesz, widzc ci ca i zdrow. Umiechn si
blado i spojrza na mnie. Ciebie rwnie, Rose.
Skinam gow, starajc si nie okazywa, e jego widok mn wstrzsn. Wiktor
chorowa od dawna, ale teraz wyglda OKROPNIE. By ojcem Nathalie, mia zaledwie
czterdzieci lat, a sprawia wraenie osiemdziesicioletniego starca. Blady, chwia si na nogach,
rce mu dray. Patrzyam na niego ze cinitym sercem. Tylu podych, zych ludzi yo na
wiecie, a to wanie jego musiaa dotkn ta straszna choroba. Umrze modo i nie doczeka si
korony.
Ksi Daszkow nie by prawdziwym wujem Lissy, ale wrd morojw, zwaszcza
arystokracji, panowaa dua poufao. Jako bliski przyjaciel rodziny dokada wszelkich stara,

by zatroszczy si o dziewczyn po mierci jej rodzicw. Lubiam go. By pierwsz osob, ktr
powitaam z radoci w tym ponurym miejscu.
Kirowa pozwolia im si przywita, a potem odprowadzia Liss na krzeso.
Nadszed czas na kazanie.
Tego dnia przesza sam siebie w prawdziwym mistrzostwie wygaszania tyrad. Jestem
przekonana, e wybraa prac w administracji szkoy, bo to dawao jej okazj do podobnych
popisw. Nie zauwayam u niej najmniejszych oznak sympatii wobec uczniw. Kazanie
skadao si z typowych tematw poczucie odpowiedzialnoci, nieprzemylane postpowanie,
egoizm Bla, bla, bla. Szybko si wyczyam i zajam szczegami planu ucieczki przez okno
gabinetu dyrektorki.
W pewnej chwili dotaro do mnie, co mwia. Natychmiast nadstawiam uszu.
- Pani, panno Hathway, zamaa nasze najwitsze prawo: przysiga pani opiekowa si
morojami jako ich straniczka. Zawioda pani nasze zaufanie. Postpia pani samolubnie,
zabierajc std ksiniczk. Strzygi tylko czekaj, by zniszczy rd Drogomirw, a pani im w
tym pomaga.
- Rose mnie nie uprowadzia. Lissa przerwaa jej, zanim zdyam odpowiedzie.
Przemawiaa spokojnym gosem, chocia wiedziaam, jak silnie jest wzburzona. Sama chciaam
odej. Prosz jej nie wini.
Kirowa zmierzya wzrokiem nas obie, przechadzajc si po gabinecie z rkami
zaoonymi z tyu.
- Panno Drogomir, zakadam, e to pani obmylia plan waszej ucieczki, a jednak
straniczka powinna go uniemoliwi. Tymczasem zachowaa si nieodpowiedzialnie i nie
powiadomia nas o tych planach. Gdyby wypenia swj obowizek, nie naraziaby by pani na
niebezpieczestwo.
Tego byo za wiele.
- Wypeniam swj obowizek! warknam, zrywajc si z krzesa. Dymitr i Alberta
patrzyli na mnie czujnie, ale nie podchodzili, widzc, e nie zamierzam nikogo atakowa. Na
razie. Zapewniam jej bezpieczestwo! Opiekowaam si ni, kiedy was nie byo wskazaam
gestem wszystkich obecnych. Zabraam std Liss, eby j chroni. Musiaam tak postpi.
Nikt nie zamierza mi w tym pomc.
Czuam, e Lissa prbuje mnie uspokoi. Przesyaa mi kojce myli, ebym nie daa si
ponie zoci. Za pno.
Kirowa przygldaa mi si z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
- Prosz wybaczy, panno Hathway, ale nie dostrzegam logiki w pani zachowaniu. Jak
zamierzaa pani chroni ksiniczk, skoro zabraa j pani ze strzeonego miejsca, bezpiecznego
dziki dziaaniu czarw? A moe jest co, o czym nie chce pani powiedzie?
Przygryzam warg.
- Rozumiem. C. Wedug mnie jedyny powd takiego zachowania to prba uniknicia
odpowiedzialnoci za koszmarny wybryk, jakiego si pani dopucia przed ucieczk.
- Ale nie!
- To wyjanienie uatwi mi podjcie decyzji. Ksiniczka jest wampirem i musi pozosta
w Akademii dla wasnego bezpieczestwa. Wobec pani nie mamy jednak adnych zobowiza,
dlatego wydalimy pani ze szkoy w trybie natychmiastowym.
Zascho mi w gardle.

- Co takiego?
Lissa stana przy mnie.
- Nie moecie tego zrobi! Jest moj opiekunk.
- Nic podobnego. Jest zaledwie nowicjuszk.
- Moi rodzice
- Wiem, czego yczyli sobie pani rodzice, niech Bg ma ich w swojej opiece. Jednak
sytuacja si zmienia. Panna Hathway nie zasuguje na rol straniczki. Zostanie wydalona.
Wpatrywaam si w Kirow, nie wierzc wasnym uszom.
- Dokd zamierza mnie pani odesa? Do matki do Nepalu? Do tej pory nie zauwaya
nawet mojej nieobecnoci. A moe chcecie mnie odda ojcu?
Zobaczyam, e dyrektorka zmruya oczy na wzmiank o nim. Kiedy odezwaam si znowu, mj
gos by tak lodowaty, e sama go nie poznawaam.
- Czybycie zamierzali zrobi ze mnie dziwk sprzedajc swoj krew? Sprbujcie, a
przysigam, e jeszcze dzi std uciekniemy.
- Panno Hathway! sykna stara wiedma. Pani si zapomina.
- czy je wi. Niski, dwiczny gos przeci cik atmosfer w pokoju. Wszyscy
spojrzelimy na Dymitra. Wydawao mi si, e Kirowa zapomniaa o jego obecnoci ale ja nie.
Stranik promieniowa potn energi. Nadal sta po cian w pretensjonalnym prochowcu, w
ktrym wyglda jak kowboj. Patrzy na mnie, nie na Liss, przeszywajcym wzrokiem. Rose
wie, co czuje Lissa. Nie myl si, prawda?
Spostrzegam z satysfakcj, e Kirowa stracia rezon. Spogldaa na nas obie i na
Dymitra.
- Nie. To niemoliwe. Nie syszelimy o taki wypadku od stuleci.
- Dla mnie to jest oczywiste odpar stranik. Podejrzewaem to od chwili, w ktrej
zaczem je obserwowa.
Wpatrywaam si w podog, Lissa te unikaa wzroku Dymitra.
- To dar mrukn Wiktor ze swojego kta. Niezwykle rzadki i cenny.
- W starych opowieciach mieli go najlepsi pord stranikw wtrci Dymitr.
Kirowa zdya si opanowa.
- To bajki sprzed kilkuset lat achna si. Nie sugerujecie chyba, ebymy pozwolili
jej zosta w Akademii po tym, co zrobia?
Dymitr wzruszy ramionami.
- Wiem, e jest agresywna i nonszalancka, ale ma potencja
- Agresywna i nonszalancka? nie wytrzymaam. A kim ty, do diaba, jeste, e si
wtrcasz w moje sprawy?
- Stranik Bielikow jest od tej chwili opiekunem ksiniczki powiedziaa hardo
Kirowa. Zatwierdzam ten wybr.
- Wybr taniej siy roboczej do opieki nad Liss?
Nie powinnam tego mwi. Zabrzmiao podle, szczeglnie e wikszo morojw i ich
stranicy to potomkowie emigrantw z Rosji i Rumunii. W tamtej chwili jednak nic lepszego nie
przyszo mi do gowy. Sama wychowaam si wprawdzie w Stanach, ale moi rodzice pochodzili z
obcej ziemi. Mama bya dampirem, rudowos Szkotk z dziwacznym akcentem. Mwiono te o
ojcu wampirze, ktry przyjecha z Turcji. Tej kombinacji genw zawdziczaam migdaowy
odcie skry oraz rysy twarzy, ktre moim zdaniem sugeroway pochodzenie z egzotycznego

arystokratycznego rodu. Caoci dopeniay due, ciemne oczy i wosy o barwie tak gbokiego
brzu, e wydaway si niemal czarne. Nie miaabym nic przeciwko rudym lokom, ale trzeba
bra, co daj.
Dyrektorka wyrzucia ramiona w gr w gecie rozpaczy.
- Widzicie? Ona nie ma pojcia, co to jest dyscyplina! Wizi psychiczne, choby nie
wiem jak silne, i surowy potencja nie mog zastpi szacunku. Niezdyscyplinowany stranik jest
gorszy ni amator.
- Zatem prosz j tego nauczy. Niech przejdzie szkolenie jeszcze raz.
- Bzdura. Nie nadrobi zalegoci.
- Przeciwnie usiowaam si wtrci, ale nikt mnie nie sucha.
- W takim razie prosz dla nie zorganizowa dodatkowe zajcia. Dymitr nie dawa za
wygran.
Spierali si dugo, a my przygldalimy si w milczeniu, jak na meczu ping-ponga.
Wci czuam uraz, e Dymitr tak atwo wywid mnie w pole, ale widziaam, e teraz
stara si nie dopuci, by nas rozdzielono. Wolaam zosta w tym piekle, ni y dalej bez Lissy.
Obydwie nie traciymy jeszcze nadziei.
- Ciekawe, kto podejmie si tego zadania rzucia zaczepnie Kirowa. Moe ty?
Tego si nie spodziewa.
- Nie to chciaem
Dyrektorka zaoya rce z zadowolon min.
- Tak mylaam.
Szala przechylia si na drug stron i stranik zmarszczy brwi. Zerkn na Liss, a
potem przenis wzrok na mnie. Ciekawe, co zobaczy. Dwie przestraszone dziewczyny
wpatrujce si w niego bagalnym wzrokiem? A moe tylko zwyke uciekinierki, amice wite
prawa szkoy, by zagarn cz dziedzictwa ksiniczki?
- Dobrze powiedzia w kocu. Bd uczy Rose na dodatkowych lekcjach.
- I co? rozzocia si Kirowa. Ujdzie jej to na sucho?
- Prosz j ukara odpar Dymitr. Stracilimy wielu stranikw. Nie moemy sobie
pozwoli na utrat kolejnego. Zwaszcza dziewczyny.
Zadraam na myl o tym, czego nie powiedzia gono. Przypomniaam sob wasna
agresywn uwag o dziwkach sprzedajcych krew. Niewiele dziewczt dampirw byo w tych
czasach straniczkami.
W tej chwili usyszelimy gos Wiktora, ktry nadal siedzia w kcie gabinetu.
- Zgadzam si ze stranikiem Bielikowem. Nie powinnimy odsya Rose. Byaby to
niepowetowana strata. Dziewczyna ma talent.
Dyrektorka wyjrzaa przez okno. Na zewntrz panoway kompletne ciemnoci. ycie
Akademii toczyo si noc. Poranki i popoudnia funkcjonoway tu wycznie jako pojcia
umownie. Okna gmachu zacieniano, eby nie wpuszcza wiata.
Kirowa odwrcia wreszcie gow i napotkaa spojrzenie Lissy.
- Prosz, pani dyrektor. Niech Rose zostanie z nami.
Och, Lisso, bd ostrona pomylaam. Wywieranie wpywu na inne wampiry byo
niebezpieczne, zwaszcza w obecnoci wiadkw. Zauwayam jednak, e robi to bardzo
delikatnie, a potrzebowaymy pomocy. Na szczcie nikt si nie zorientowa.

Nie wiem, czy metoda Lissy poskutkowaa, ale Kirowa daa wreszcie za wygran.
Westchna.
- Jeli panna Hathway ma zosta w Akademii, musi stosowa si do okrelonych regu
zwrcia si do mnie. Pani pobyt w szkole witego Wadimira ma charakter warunkowy. Jedno
wykroczenie i zostanie pani wydalona. Ma pani obowizek uczszcza na wszystkie zajcia dla
nowicjuszy w pani grupie wiekowej. Kad woln chwil bdzie pani powicaa na dodatkowe
szkolenie pod okiem stranika Bielikowa przed normalnymi lekcjami i po nich. Nie wolno pani
bra udziau w yciu towarzyskim szkoy. Poza porami posikw bdzie pani przebywaa w
dormitorium. Jeli zauwa, e nie stosuje si pani do wyznaczonych regu, odel pani w trybie
natychmiastowym.
Rozemiaam si z gorycz.
- Mam zakaz udziau w yciu towarzyskim? Nadal usiuje nas pani rozdzieli?
Skinam gow w kierunku Lissy. Czyby obawiaa si pani, e znw sprbujemy std uciec?
- Wol si zabezpieczy. Poza tym nie poniosa pani jeszcze kary za zniszczenie
szkolnego mienia. Mam obowizek tego dopilnowa zacisna wargi. Dostaa pani swoj
szans. To dowd wspaniaomylnoci ze strony wadz. Radz mie si na bacznoci.
Ju miaam powiedzie, e jej wspaniaomylno wrcz powala z ng, ale powstrzymao
mnie spojrzenie Dymitra. Nie potrafiam go rozszyfrowa. Moe chcia da sygna, e we mnie
wierzy. Albo e walka z dyrektork jest dowodem gupoty. Nie rozumiaam go.
Spuciam wzrok po raz drugi w czasie tej rozmowy. Czuam, e Lissa dodaje mi w
mylach otuchy. Westchnam gboko i uniosam gow.
- Dobrze powiedziaam, patrzc na Kirow. Przyjmuj pani warunki.

ROZDZIA TRZECI
Kirowa nie zawahaa si przed dodatkowym okruciestwem i natychmiast po spotkaniu odesaa
nas na lekcje. Patrzyam za odchodzc Liss. Na szczcie nasza wi pozostaa nienaruszona i
bd przynajmniej wiedziaa, co ona czuje. Potem odprowadzono mnie na rozmow ze szkolnym
doradc, sdziwym morojem, ktrego doskonale pamitaam z czasw poprzedzajcych nasz
ucieczk. Staruszek dawno powinien przej na emerytur albo umrze.
Spotkanie trwao najwyej pi minut. Nie wspomina o naszym wyczynie. Ograniczy
si do zadania kilku pyta o przebieg nauki w Chicago i Portland. Zajrza do mojej teczki i
popiesznie sporzdzi nowy program kursw. Wziam go niechtnie i ruszyam na pierwsz
lekcj.
I Zaawansowane techniki walki dla stranikw
II Teoria technik ochrony i osobistych opiekunw 3
III Trening sprawnoci fizycznej
IV Lekcje starych jzykw (dla nowicjuszy)
Lunch

V Behawioryzm i fizjologia zwierzt


VI Rachunki
VII Kultura morojw 4
VIII Sztuka sowiaska
Uff. Zapomniaam ju, jak nudne s lekcje w Akademii. Nowicjusze i wampiry mieli
przed poudniem zajcia w oddzielnych grupach, co oznaczao, e nie zobacz Lissy przed
lunchem. Nie wiedziaam, czy w ogle pozwol nam uczestniczy we wsplnych zajciach.
Wikszo lekcji popoudniowych obejmowaa standardowe wykady dla uczniw starszych klas,
wic szanse byy spore. Wiedziaam, e kurs sztuki sowiaskiej nalea do zaj uzupeniajcych
i zwykle nie uczestniczyo w nich wielu chtnych. Liczyam na to, e zapisz tam Liss. Dymitr i
Alberta odprowadzili mnie tymczasem na zajcia do sali gimnastycznej. Po drodze nie zwracali
na mnie uwagi. Szam posusznie za nimi. Krtko przycite wosy Alberty pozwalay zobaczy
znak obietnicy na jej karku oraz symbole molnija. Wiele straniczek strzygo si podobnie. Sama
nie miaam jeszcze tatuay, ale i tak nigdy nie pozwoliabym obci sobie wosw.
Stranicy nie rozmawiali ze sob. Szli korytarzami szkoy z obojtnymi minami, jakby
nic szczeglnego si nie wydarzyo. Dopiero na miejscu przekonaam si, e w szkole wrzao na
wie o naszym powrocie. W jednej chwili wszystkie oczy zwrciy si na mnie. Nie wiedziaam,
czy powinnam si czu jak gwiazda filmowa, czy dziwolg prezentowany w cyrku objazdowym?
Uznaam, e nie mog da si zastraszy. Dawniej cieszyymy si z Liss sporym
szacunkiem wrd uczniw, wic postanowiam o tym przypomnie. Uniosam gow i
przyjrzaam si nowicjuszom, ktrzy wpatrywali si we mnie z rozdziawionymi ustami.
Szukaam znajomych twarzy. Wikszo stanowili chopcy. Poznaam jednego i nie mogam
powstrzyma umiechu.
- Cze, Mason, co si tak gapisz? Wyobraasz sobie, jak wygldam nago? Radz,
eby odoy t przyjemno na kiedy indziej.
Kilka osb parskno miechem. Mason te prychn, obdarzajc mnie szerokim
umiechem. Mia niesforn rud czupryn i twarz upstrzon piegami. By przystojny, ale niezbyt
pocigajcy. Zawsze mnie rozmiesza. Dawniej bylimy kumplami.
- Sam o tym decyduj, Hathway. Prowadz dzisiejsz lekcj.
- Ach, tak? odparowaam. Hm. W takim razie moesz sobie wyobraa, co chcesz.
- Moim zdaniem zawsze mio byoby oglda ci nago wtrci kto z boku i cakiem
rozadowa napicie. Poznaam go. Eddie Castile te by moim kumplem.
Dymitr pokrci gow i wyszed, mamroczc co po rosyjsku. Nie zabrzmiao to
przychylnie. A ja poczuam si znowu jak uczennica pierwszej klasy. Znalazam si wrd
swoich. Byli bardziej wyluzowani i nie przejmowali si hierarchi jak ci z grupy morojw.
Otoczyli mnie koem, a ja miaam si i witaam ze znajomymi, o ktrych zdyam ju
zapomnie. Wypytywali mnie o wszystko: gdzie byymy i co robiymy. Zrozumiaam, e
przeszymy z Liss do szkolnej legendy. Nie mogam im wyjawi przyczyn naszej ucieczki,
wic zaczam opowiada nowinki i ciekawostki ze wiata. Na szczcie udao mi si odwrci
ich uwag.
Spotkanie po latach zajo nam kilka minut, ale nasze pogaduchy szybko przerwa
stranik nadzorujcy przebieg zaj, ktry skarci Masona za lekcewaenie obowizkw. Mj

stary kumpel niespecjalnie si tym przej, ale z umiechem zada wszystkim wiczenia na
rozgrzewk. Zaniepokoiam si, bo w wikszoci ich nie znaam.
- Chod, Hathway. Mason uj mnie pod rami. Bdziemy wiczy w parze. Zaraz
si przekonamy, co robia przez cay ten czas.
Godzin pniej zna ju odpowied.
- Zarzucia trening, co?
- Auu jknam, niezdolna powiedzie nic wicej. Chopak wycign rk i pomg
mi podnie si z maty, na ktrej znokautowa mnie jakie pidziesit razy w trakcie tej sesji.
- Nienawidz ci warknam, rozcierajc obolae udo. Jutro bd miaa tam potny
siniak.
- Nienawidziaby mnie bardziej, gdybym dawa ci fory.
Przyznaam mu racj i kulejc, doczyam do innych, ktrzy chowali sprzt do
wicze na miejsce.
- Cakiem dobrze si spisaa.
- Bzdura. Przecie rozoye mnie na opatki.
- Ale tak. Nie byo ci dwa lata, a mimo wycisku, jaki ci daem, wci moesz
chodzi. Niele. Mason szczerzy zby w umiechu.
- Mwiam ju, e ci nienawidz?
Posa mi kolejny umiech, ale zaraz spowania.
- Nie zrozum mnie le. Naprawd dobrze sobie radzisz, chocia do wiosny nie moesz
nawet marzy o udziela w turniejach
- Zaatwili mi dodatkowe sesje wyjaniam. W rzeczywistoci nie miao to dla mnie
znaczenia. Zamierzaam zabra std Liss, zanim rozpoczn si zawody. Zd si
przygotowa.
- Z kim bdziesz wiczy?
- Z tym drgalem, Dymitrem.
Mason przystan i przyglda mi si z niedowierzaniem.
- Bdziesz miaa lekcje z Bielikowem?
- Tak, i co z tego?
- To, e ten facet jest BOGIEM.
- Nie przesadzasz? spytaam z powtpieniem.
- Mwi serio. Trzyma dystans i straszny z niego mruk, jednak podczas walki Fiuuu.
Narzekasz na mnie, ale kiedy on z tob powiczy, nie wstaniesz z maty.
Fantastycznie. Poprawi mi nastrj.
Szturchnam go na poegnanie i poszam na drug lekcj. Podstawy suby
ochroniarskiej musieli pozna wszyscy uczniowie starszych klas. Trafiam na zajcia trzeciego
roku, co oznaczao, e bd musiaa sporo nadrobi. Miaam nadziej, e pomog mi
dowiadczenia zdobyte w wiecie zewntrznym.
Naszym instruktorem by Stan Alto. Oficjalnie zwracalimy si do niego Straniku
Alto, ale za plecami nazywalimy go po prostu Stanem. By nieco starszy od Dymitra, troch od
niego niszy i zazwyczaj wkurzony. Tego dnia rozzoci si bardziej ni zwykle, kiedy mnie
zobaczy. Zaskoczyam go. Przeszed przez sal i zatrzyma si przy mojej awce.

- Co to ma by? Nikt mnie nie uprzedzi o tej wizycie. Rose Hathway. Jestem
zaszczycony! Jake wspaniaomylnie zgodzia si pani przerwa napity plan zaj i podzieli
si z nami swoj wiedz.
Poczuam, e piek mnie policzki, opanowaam si po mistrzowsku i nie warknam,
eby si odwali. Sdz, e waciwie odczyta wyraz mojej twarzy, bo umiechn si szerzej.
Gestem nakaza mi wsta.
- Dalej, prosz. Nie chowaj si w kcie. Sta na rodku i pom mi prowadzi lekcj!
Zapadam si gbiej w krzeso.
- Pan artuje
Alto ju si nie umiecha.
- Nie, nie artuj. Wyjd na rodek, Hathway.
Na sali panowaa grobowa cisza. Alto by surowym instruktorem i wikszo suchaczy
nie odwaya si nawet zamia z mojego upokorzenia. Obiecaam sobie w duchu, e nie dam mu
satysfakcji. Wstaam i wyszam na rodek klasy. Uniosam gow i obrzuciam ich hardym
spojrzeniem, odrzucajc wosy za ramiona. Zyskaam tym kilka wspczujcych umiechw. I
wtedy zauwayam, e mam wiksz publiczno, ni sdziam. Pod cian stao kilku
stranikw, midzy innymi rwnie Dymitr. Poza murami Akademii opiekunowie zajmowali si
zazwyczaj jedn osob. Tutaj mieli obowizek chroni kilku morojw naraz, a do tego szkolili
nowicjuszy. Pracowali na zmian w charakterze ochroniarzy i czsto zagldali na wykady.
- No, Hathway rzuci wesoo Stan, podchodzc do mnie. Opowiedz nam o swojej
technice obrony.
- O mojej technice?
- Ale tak. Zakadam, e opracowaa jaki plan obrony, kiedy uprowadzia std
nieletni ksiniczk, naraajc j na atak ze strony strzyg.
Znowu czuam si jak na kazaniu Kirowej, tyle e teraz przed wiksz widowni.
- Nie spotkaymy strzyg odparam sztywno.
- To oczywiste zadrwi. Domyliem si tego, widzc ci yw.
Chciaam krzykn, e daabym sobie rad ze strzygami, ale po pierwszej walce z
Masonem byo jasne, e nie miaabym szans.
Milczaam, a stranik przechadza si po Sali.
- Powiedz nam wic, w jaki sposb chronia swoj podopieczn? Zakazaa jej
wychodzi noc?
- Pocztkowo tak odparam zgodnie z prawd. Po jakim czasie poczuymy si
swobodniej, bo nikt nas nie zaczepia.
- Pocztkowo - powtrzy nienaturalnie wysokim tonem, przez co moja odpowied
wydaa si idiotyczna. Rozumiem, e w cigu dnia spaa, a noc trzymaa stra.
- Niezupenie.
- Jak to? To jedna z podstawowych regu wymienionych w rozdziale o jednoosobowej
ochronie. Zaraz, nie moesz jej zna, bo nie byo ci na zajciach.
Znowu musiaam zdusi w sobie gniew.
- Obserwowaam teren, kiedy wychodziymy powiedziaam, eby si obroni.
- O! To ju co. Stosowaa metod obserwacji wiartka po wiartce Carnegiego czy
moe technik rotacyjn?
Nie odpowiedziaam.

- A. Rozumiem, e wybraa metod Hathway, czyli Rozejrzyj si, kiedy sobie o tym
przypomnisz.
- Nie! zawoaam z wciekoci. Pilnowaam jej dobrze. Przecie yje.
Alto podszed blisko i nachyli si nade mn.
- Miaa szczcie.
- Strzygi wcale nie czyhaj na nas za kadym rogiem odgryzam si. wiat nie
wyglda tak gronie, jak nam mwicie. Jest duo bezpieczniejszy.
- O jakim bezpieczestwie mwisz? Prowadzimy wojn ze strzygami! wrzasn.
Sta tak blisko, e poczuam zapach kawy w jego oddechu.
- Kada z nich moga was podej bez trudu i zatopi ky w twoim licznym karku,
zanim zdyaby si odwrci. Wierz mi, e nie kosztowaby jej to wiele wysiku. Jeste szybsza
i silniejsza ni wampir czy czowiek, ale pozostajesz niczym powtarzam, niczym w porwnaniu
ze strzyg. To mordercze bestie obdarzone wielk moc. Wiesz chocia, skd czerpi moc?
Nie pozwol, eby doprowadzi mnie do paczu. Odwrciam wzrok i usiowaam
skoncentrowa si na czym innym. Moje oczy spoczy na Dymitrze i jego towarzyszach.
Przygldali si mojej habie z kamiennymi twarzami.
- Z krwi wampirw wyszeptaam.
- Co powiedziaa? pastwi si nade mn Stan. Powtrz goniej.
Odwrciam si i spojrzaam na niego.
- Z krwi wampirw! To ona daje im moc.
Kiwn gow z satysfakcj i cofn si o kilka krokw.
- Tak. ywi si krwi wampirw. Dziki niej s silniejsze i trudniejsze do pokonania.
Zabijaj take ludzi oraz dampiry, ale najbardziej akn krwi morojw. Szukaj jej niestrudzenie.
Przeszy na stron mroku owadnite pragnieniem niemiertelnoci. Zrobi wszystko, eby
osign cel. Zdarza si, e zdesperowane strzygi atakuj morojw w miejscach publicznych.
Cae watahy potrafi wtargn do naszych uczelni. Znamy przypadki strzyg, ktre od tysicy lat
karmi si pokoleniami wampirw. S waciwie nie do pokonania. To z ich powodu liczba
morojw na wiecie wci maleje. Nasi podopieczni nie maj do siy do obrony. Niektre
wampiry rezygnuj z walki o ycie i dobrowolnie przemieniaj si w strzygi. A kiedy ginie
wampir
- Ginie rwnie dampir dokoczyam.
- C - Stan zliza kropelki liny z warg. Widz, e jednak czego si nauczya.
Zobaczymy, czy uzupenisz zalegoci i zakwalifikujesz si do treningu dziaa polowych w
nastpnym semestrze.
No nie. Wytrwaam do koca lekcji szczliwie ju w awce rozwaajc jego
ostatnie sowa. Dziaania polowe dla uczniw starszych klas stanowiy najlepsz cz edukacji
w nowicjacie. Uczestnicy zostaj zwolnieni z lekcji na cay semestr. W zamian kady dostaje pod
opiek moroja, ktrego musi pilnowa i chroni. Operacj nadzoruj doroli stranicy, od czasu
do czasu pozorujc atak lub stwarzajc rnego rodzaju zagroenia. Postawa nowicjuszy w czasie
tej prby jest pniej oceniana i rwnie wana, jak oceny z pozostaych przedmiotw. Wpywa
te na wybr wampira, ktrego dostanie pod opiek po skoczeniu szkoy.
A ja chciaam dosta tylko jedn wampirzyc.

Po dwch lekcjach zasuyam na lunch. Szam, kulejc, w stron kafeterii, kiedy


dogoni mnie Dymitr. Na mj gust nie mia w sobie niczego boskiego. Poza urod, rzecz jasna.
- Bye wiadkiem tego, co si wydarzyo na lekcji u Stana zaczam, nie kopoczc
si z tytulatur.
- Tak.
- Nie sdzisz, e potraktowa mnie niesprawiedliwie?
- Moe mia racj? Naprawd mylisz, e bya odpowiednio przygotowana, by
opiekowa si Wasylis?
Wbiam wzrok w ziemi.
- Dziki mnie wci yje mruknam.
- A jak ci poszo na lekcjach walki? pytanie byo wyranie zoliwe. Nie
odpowiedziaam, nie byo potrzeby. Po zajciach ze Stanem miaam drugi trening walki i nie
wtpiam, e Dymitr bacznie go ledzi.
- Jeli nie jeste w stanie ich pokona
- Tak, wiem warknam.
Zwolni kroku, widzc, e wlok si za nim caa obolaa.
- Jeste silna i szybka z natury. Musisz tylko regularnie wiczy. Zrezygnowaa z
treningw podczas nieobecnoci w szkole?
- Nie wzruszyam ramionami. Prbowaam paru dyscyplin.
- Ale nie wiczya w druynie?
- Zabrako mi czasu. Gdybym chciaa trenowa regularnie, zostaabym tutaj.
Spojrza na mnie z irytacj.
- Bez odpowiednich kwalifikacji nie dostaniesz ksiniczki pod opiek. Nie poradzisz
sobie.
- Potrafi j obroni achnam si.
- Nie ma gwarancji, e ci do niej przydziel cign Dymitr niskim, obojtnym
gosem. C, mj mentor nie by ciep, ujmujc osob. Nie chcemy zmarnowa czcej was
wizi, ale ksiniczki musi strzec wykwalifikowana straniczka. Jeli chcesz by przy niej,
musisz na to zapracowa. Dostaa szans, moesz uczestniczy w treningu i skorzysta z mojej
pomocy. Decyzja naley do ciebie. Jeste idealn kandydatk na opiekunk Wasylisy, pod
warunkiem e dowiedziesz swojej skutecznoci. Mam nadziej, e tak si stanie.
- Ma na imi Lissa poprawiam. Nie znosia swojego imienia, wolaa krtsz wersj
na amerykask mod.
Dymitr odszed, a ja nieoczekiwanie poczuam przypyw otuchy.
Straciam sporo czasu. Wszyscy ju dawno pobiegli do jadalni, eby skorzysta z
wolnego czasu i pogada. Chciaam pody ich ladem, kiedy zatrzymao mnie woanie.
- Rose!
Odwrciam si i zobaczyam Wiktora Daszkowa. Sta pod cian, oparty o lasce, i
umiecha si do mnie. Ze stosownej odlegoci przygldao nam si dwch jego stranikw.
- Panie Dasz Wasza Wysoko, witaj.
W ostatniej chwili poapaam si, e naley go tytuowa. Zapomniaam o wymogach
hierarchii, kiedy yymy midzy ludmi. Moroje wybierali swoich wadcw spord dwunastu
krlewskich rodw. Najstarszy czonek rodziny nosi tytu ksicia lub ksinej. Lissa bya
ksiniczk jako ostatnia przedstawicielka swojej rodziny.

- Jak min pierwszy dzie w szkole? zagadn.


- Jeszcze si nie skoczy odparam, usiujc przypomnie sobie zasady uprzejmej
konwersacji. Przyjecha pan na duej?
- Wyjedam po poudniu. Chc si jeszcze przywita z Nathalie. Dowiedziaem si
przypadkiem o waszym powrocie i chciaem zamieni z tob par sw.
Kiwnam gow, nie wiedzc, co odpowiedzie. Daszkow by przede wszystkim
przyjacielem Lissy.
- chciaem z tob porozmawia, bo - zawaha si. Rozumiem powag waszego
wyczynu, ale uwaam, e dyrektor Kirowa pomina pewien istotny fakt. Ty rzeczywicie dbaa
o Wasylis. Jestem pod wraeniem.
- C, na szczcie nie przeyymy starcia ze strzygami bknam.
- Z pewnoci jednak musiaycie pokonywa inne przeszkody.
- Tak. Szkoa wysaa za nami para-psy.
- Niezwyke.
- Przesada. Nietrudno byo wywie je w pole.
Ksi si rozemia.
- Polowaem kiedy z nimi. S silne i inteligentne, nie tak atwo je oszuka.
Mia racj. Para-psy naleay do licznej grupy stworze magicznych, ktre bkaj si
po caym wiecie. Ludzie nie wiedz o ich istnieniu, nie uwierzyliby, nawet gdyby je zobaczyli
na wasne oczy. Te bestie przemieszczaj si stadami; komunikuj si dziki mocom
parapsychicznym i z tego powodu s miertelnym zagroeniem dla potencjalnych ofiar.
Przypominaj zmutowane wilki.
- A inne przygody?
Wzruszyam ramionami.
- Drobne zdarzenia tu i wdzie.
- Niezwyke powtrzy.
- Miaymy szczcie. Tymczasem okazao si, e mam powane zalegoci w nauce
zabrzmiao to w stylu Stana Alto.
- Jeste bystra, szybko je nadrobisz. Poza tym czy was wi.
Odwrciam wzrok. Moja zdolno odczuwania Lissy bya dugo skrywan
tajemnic. Nie mogam przywykn, e zostaa ujawniona.
- Znam wiele opowieci o stranikach, ktrzy potrafili wyczu niebezpieczestwo
zagraajce ich podopiecznym cign Wiktor. To moje hobby. Powiciem sporo czasu
badaniu tego niezwykego zjawiska. To potna bro.
- Chyba tak wzruszyam ramionami. Co za nudne hobby, pomylaam, wyobraajc
sobie ksicia pochylonego na opasymi tomami w jakiej bibliotece pokrytej pajczyna i kurzem.
Wiktor przechyli gowi i przyjrza mi si z ciekawoci. Kirowa i reszta mieli takie
same miny, kiedy dowiedzieli si o naszej wizi. Traktowali nas jak krliki dowiadczalne.
- Mog spyta, jakie to uczucie?
- C trudno okreli. Po prostu wiem, co ona czuje. Przeywam te same emocje.
Nie wysyamy sobie informacji.
Nie powiedziaam mu, e zdarza mi si wchodzi do jej gowy. Wci nie rozumiaam,
jak to moliwe.
- Ale ta zdolno nie dziaa w drug stron? Wasylisa nie odbiera twoich uczu?

Potrzsnam gow.
Na twarzy Daszkowa malowao si zdziwienie.
- Jak to si zaczo?
- Nie mam pojcia odparam, unikajc jego spojrzenia. Byo to mniej wicej dwa
lata temu.
Zmarszczy brwi.
- Czyli wtedy, kiedy zdarzy si wypadek.
Kiwnam gow z niechci. Nie lubiam porusza tego tematu. Lissa zachowaa o
nim najgorsze wspomnienia, ktre czasami mi przesyaa. Widok miadonego pojazdu, uczucie
gorca, potem zimna i znowu gorca. Lissa, ktry krzyczy do mnie, budzi mnie w rodku nocy.
Woa rodzicw oraz brata. Bez skutku. Tylko ja zostaam przy yciu. Lekarze orzekli, e to
prawdziwy cud. Teoretycznie nie miaam szans, eby uratowa si z katastrofy.
Wiktor wyczu, co przeywam, i zmieni temat. Znw patrzy na mnie z
zaciekawieniem.
- trudno mi w to wszystko uwierzy. Mino duo czasu. Pomyl, jak poprawiaby si
sytuacja morojw, gdyby wicej opiekunw posiadao twoje zdolnoci. Zamierzam zbada to
zjawisko. By moe uda nam si opracowa metod, ktra pozwoli innym rozwija podobne
umiejtnoci.
- Tak bknam, bo zaczynaam traci cierpliwo. Lubiam ksicia, Nathalie bardzo
go przypominaa, podzielaa jego zamiowanie do wczgi i przygd. Jednak czas pyn i jeli
nie spotka Lissy podczas lunchu, moemy straci okazj do rozmowy w cigu dnia.
- Zgodziaby si - zacz ksi, ale przerwa mu gwatowny atak kaszlu. Cierpia
na zesp Sandowskiego, chorob puc, ktra musiaa zakoczy si mierci. Rzuciam
niespokojne spojrzenie na jego stranikw. Jeden z nich postpi krok naprzd.
- Wasza Wysoko odezwa si z szacunkiem. Prosz wej do rodka. Jest zimno.
Wiktor skin gow.
- Tak, tak. Rose na pewno jest godna zwrci si do mnie. Dzikuj za t rozmow.
Nie wiesz, jak wiele dla mnie znaczy bezpieczestwo Wasylisy. To twoja zasuga. Obiecaem jej
ojcu, e bd si ni opiekowa, jeli co mu si stanie. Po waszym znikniciu czuem, e go
zawiodem.
cisno mnie w doku na myl, jak bardzo musia si obwinia po naszej ucieczce. Na
pewno si zamartwia. Do tej chwili nie zastanawiaam si, co czuli inni, kiedy odeszymy.
Wymienilimy uprzejmoci i wreszcie mogam wrci do szkoy. W rodku poczuam
niepokj Lissy. Lekcewac bl w nogach, przypieszyam kroku, eby zdy do stowki.
Omal na ni nie wpadam.
Nawet mnie nie zauwaya, podobnie jak ci, z ktrymi rozmawiaa. Aaron i jego
laleczka. Przystanam i zaczam si przysuchiwa. Dziewczyna nachylia si do Lissy, ktra
wygldaa na oszoomion.
- Na mj gust, to ciuch z wyprzeday w jakim garau. Sdziam, e panna Dragomir
zaprezentuje wysz klas prychna pogardliwie przy sowie Dragomir.
Szarpnam j za rami i odepchnam. Bya tak lekka, e zachwiaa si na nogach i o
mao nie upada.
- Panna Dragomir prezentuje wystarczajco wysok klas warknam. Dlatego nie
bdzie z tob duej rozmawia.

ROZDZIA CZWARTY
Dziki Bogu nasza sprzeczka nie wzbudzaa wikszego zainteresowania. Podchwyciam
spojrzenia kilku osb.
- Co ty sobie mylisz? Bkitne oczta lalki pony wciekoci. Staa tak blisko, e
wreszcie mogam si jej przyjrze. Rwnie smuka i wiotka jak wikszo morojw wyrniaa
si jednak niskim wzrostem i sprawia wraenie znacznie modszej. Patrzc na oszaamiajc
czerwon kieck, pomylaam, e moje ciuchy s jak z lumpeksu. Tamta musiaa ubiera si u
projektantw.
Skrzyowaam rce na piersi.
- Zgubia si, dziewczynko? Podstawwka znajduje si w zachodniej czci miasteczka.
Lalka oblaa si rumiecem.
- Nie wa si mnie tkn. Nie zadzieraj ze mn, bo bdziesz tego gorzko aowa.
No, no, maa wyranie mnie prowokowaa. Zauwayam jednak, e Lissa nieznacznie
krci gow, i to mnie powstrzymywao przed brawurowym kontratakiem. Ograniczyam si do
krtkiej brutalnej prezentacji siy.
- Sprbuj nas zaczepi jeszcze raz, a zami ci na p. Jeli mi nie wierzysz, spytaj
Dawn Yarrow, co zrobiam jej z rk w dziewitej klasie. Wtedy zapewne spaa sodko w
beciku.
Incydent z Dawn nie by chlubnym wyczynem. Naprawd nie zamierzaam poama jej
koci, kiedy popchnam j na drzewo. Od tamte pory jednak zyskaam reputacje gronego
przeciwnika. Wczeniej wszyscy wiedzieli ju, e jestem cwana. Historia z Dawn obrosa
legend. Lubiam myle, e do dzi opowiada si j przy ogniskach, a w tej chwili
zorientowaam si, e tak jest w istocie, bo buka lalki skwaniaa w sekund.
W tej chwili zbliy si do nas jeden z dyurnych stranikw, rzucajc na nasz grupk
podejrzliwe spojrzenie. Dziewczyna pocigna Aarona za rami.
- Chodmy std powiedziaa.
- Hej, Aaron! zawoaam za nim. Mio ci widzie.
Chopak popiesznie skin mi gow i umiechn si z przymusem. Ten sam stary
Aaron, wcale si nie zmieni. Zawsze miy i ukadny. Nie byo w nim cienia agresji.
Odwrciam si do Lissy.
- Wszystko w porzdku?
Przytakna.
- Nie wiesz przypadkiem, komu wanie groziam?
- Pojcia nie mam odpowiedziaa jak zwykle cicho i spokojnie.
Chciaam j poprowadzi w kierunku baru, ale potrzasna gow.
- Musz pj do karmicieli.
Zrobio mi si nieswojo. Przyzwyczaiam si ju, e Lissa ywi si gwnie moj krwi, i
powrt do starych zwyczajw mnie zaskoczy. Niemal poczuam si uraona. Niesusznie.
Codzienne karmienie byo dla wampirw czym naturalnym, Lissa musiaa jednak zmieni

zwyczaje na czas ucieczki. Obie ucierpiaymy z tego powodu. Pozwalaam jej pi swoj krwi co
drugi dzie i bardzo mnie to osabiao, ona za bya godna. Powinnam si cieszy, e wszystko
wrcio do normy. Zmusiam si do umiechu.
- Jasne.
Przeszymy do pomieszczenia dla karmicieli obok kafeterii. Podzielono je na niewielkie
boksy, eby zapewni gociom odrobin prywatnoci. W wejciu powitaa nas ciemnowosa
wampirzyca. Przerzucia kilka stron w notesie, zapisao co i kiwna na Liss, eby posza za
ni. Zerkny przy tym na mnie ze zdziwieniem, ale nie zakazaa mi wchodzi.
Poprowadzia nas do jednego z boksw, w ktrym siedziaa krpa kobieta w rednim
wieku i przegldaa jakie czasopismo. Na nasz widok podniosa gow i umiechna si.
Dostrzegam w jej oczach to samo rozmarzone spojrzenie, ktre charakteryzowao wikszo
karmicieli. Sprawiaa wraenie, jakby wpada w trans, chyba obsuya ju wielu klientw tego
dnia.
Rozpoznaa Liss i umiechna si szerzej.
- Witamy z powrotem, ksiniczko.
Dyurna opucia nas, a Lissa usiada na krzele obok karmicielki. Wyczuam
zakopotanie, cho nieco inne ni moje. Dla niej rwnie bya to zmiana; nie robia tego od
dawna. Ale kobieta nie wydawaa si skrpowana. Zauwayam, e jest wrcz podniecona. Miaa
spojrzenie narkomana, ktry nie moe si doczeka swojej dziaki.
Ogarno mnie obrzydzenie. Odezwa si stary instynkt. Karmiciele byli warunkiem
przetrwania morojw. Stanowili grup ochotnikw, ludzi, ktrzy yjc na marginesie
spoeczestwa, dobrowolnie oddawali si subie tajemniczemu wiatu wampirw. Otrzymywali
w zamian luksusow opiek. Wiedziaam jednak, e w gbi duszy s zwykymi narkomanami,
uzalenionymi od liny wampirw. Moroje oraz ich opiekunowie nie pochwalali tego, mimo e
karmiciele zapewniali im przetrwanie. W przeciwnym razie wampiry musiayby zdobywa
poywienie si. Co za hipokryzja.
Kobieta przechylia gow, umoliwiajc Lissie dostp do szyi. Jej skra nosia
wieloletnie lady po ukszeniach. Sama karmiam moj podopieczn tak rzadko, e nie zostay
trwae lady, drobne ranki na mojej skrze znikay zazwyczaj nastpnego dnia.
Lissa nachylia si i zatopia ky w ywym ciele kobiety. Karmicielka przymkna oczy,
wzdychajc z rozkoszy. Przeknam lin, patrzc, jak Lissa pije. Nie widziaam krwi, ale
mogam j sobie wyobrazi. Poczuam jak wzbiera si we mnie tsknota. Byam zazdrosna.
Odwrciam wzrok i wpatrzyam si w podog. Skarciam si w mylach: Co si z tob dzieje?
Skd ta tsknota? Robia to tylko raz na dwa dni. Nie moga si uzaleni. Nie chcesz tego.
A jednak tskniam i nic nie mogam na to poradzi. Pragnam poczu bogo po
ukszeniu wampira.
Lissa skoczya i wrciymy do jadalni. Zajam miejsce w kolejce po lunch. Zostao
nam zaledwie pitnacie minut przerwy, wic pospiesznie nakadaam sobie jedzenia na talerz
frytki i mae, okrge kotleciki z drobiu. Lissa zadowolia si jogurtem. Moroje potrzebuj
poywienia tak jak ludzie i dampiry, ale krew syci ich apetyt.
- Jak byo na lekcjach? spytaam.
Wzruszya ramionami. Nabraa kolorw i wydawaa si oywiona.
- Dobrze. Tylko wci si na mnie gapi. Pytaj, gdzie si podziewaymy. Szepcz po
ktach.

- Ze mn jest podobnie przyznaam. Dyurny pozwoli nam zajc miejsca przy


stolikach. Idc, przyjrzaam jej si uwanie. Dajesz sobie rad? Nie dokuczaj ci zbytnio?
- Nie, wszystko w porzdku powiedziaa, ale poczuam, e jej emocje zaprzeczaj
sowom. Wiedziaa, e jestem wiadoma jej uczu, wic prbowaa zmieni temat. Podaa mi
swj plan zaj. Przejrzaam go.
I Rosyjski 2
II Literatura amerykaska z okresu kolonialnego
III Podstawy kontroli nad ywioami
IV Staroytna poezja
Lunch
V Fizjologia i behawioryzm zwierzt
VI Matematyka dla zaawansowanych
VII Kultura morojw 4
VIII Sztuka sowiaska
- Szkoda zauwayam. Gdyby przydzielili ci do grupy matematyki dla idiotw,
spdzaybymy wsplnie cae popoudnia. Zatrzymaam si. Dlaczego masz si uczy kontroli
nad ywioami? To zajcia dla drugiego roku.
Spojrzaa na mnie.
- Starsi uczniowie zaliczaj kursy dla zaawansowanych.
Zamilkymy. Wszyscy moroje zagbiali podstawy sztuk magicznych. To odrniao ich
od strzyg, czyli martwych wampirw. Postrzegali magi jako dar. Stanowia cz ich duszy,
poczenie ze wiatem. Dawno temu jawnie uywali czarw, pomagajc ludziom odwraca skutki
klsk naturalnych, gromadzi poywienie i wod pitn. Obecnie nie musieli ju tego robi.
Zachowali jednak zdolnoci magiczne we krwi. Pony w nich, budzc pragnienia powrotu do
wiata i objcia nad nim wadzy. To dlatego powstaway szkoy, w ktrych mode wampiry
uczyy si panowa nad czarami i zgbia ich tajniki. Jednoczenie trzeba byo nauczy si regu
rzdzcych od setek lat wiatem magii. Zasady te byy surowo przestrzegane po dzi dzie.
Kady wampir wykazywa pewne uzdolnienia w kontrolowaniu wybranego ywiou.
Kady osiga wiek rwny naszemu, wybiera specjalizacj w panowaniu nad ziemi, wod,
ogniem lub powietrzem. Brak specjalizacji rwna si odmowie wejcia w okres dojrzewania.
Lissa za C, Lissa nie specjalizowaa si w niczym.
- Zajcia prowadzi nadal panna Carmack? Co mwia?
- Twierdzi, e nie powinnam si przejmowa, samo przejdzie.
- Mwia jej o
Lissa potrzsna gow.
- Nie. Oczywicie, e nie.
Nie rozmawiaymy o tym wicej. Jeden z wielu tematw, o ktrych czsto
rozmawiaymy, ale rzadko mwiymy. Znw podjymy spacer midzy stolikami,
zastanawiajc si, gdzie usi. Zauwayam kilka par oczu przygldajcych si nam z
nieskrywan ciekawoci.

- Lissa! usyszaymy czyj gos. Obejrzaam si i zobaczyam Nathalie machajc do


nas. Wymieniymy znaczce spojrzenia. W pewnym sensie kuzynka Lissy, bo jej ojciec, Wiktor,
peni rol przyszywanego wuja, jako nie budzia sympatii i zawsze wolaymy trzyma si od
niej z daleka.
Teraz Lissa wzruszya ramionami i skierowaa si do stolika dziewczyny.
- Dlaczego nie?
Poszam za ni niechtnie. Wikszo uczniw pochodzcych z arystokratycznych rodw
pielgnowaa swj wysoki status w szkole. Nathalie kompletnie nie bya tym zainteresowana.
Milutka, ale potwornie nudna i zbyt prostolinijna, by angaowa si w polityk, staa zawsze na
uboczu, obojtna na korzyci, jakie mogaby czerpa ze swego pochodzenia. Jej znajomi przyjli
nas z dystansem, ale dziewczyna przywitaa nad bardzo serdecznie. Uciskaa Liss i mnie. Miaa
takie same jadeitowo zielone oczy, ale czarne wosy odziedziczya po Wiktorze, ktry osiwia
niedawno z powodu choroby.
- Wrciycie! Wiedziaam, e si odnajdziecie. Wszyscy mwili, e odeszycie na
zawsze, ale ja nie wierzyam. Czuam, e bdziecie tskni. Dlaczego uciekycie? Opowiadano o
tym niezwyke historie. Znw wymieniymy z Liss spojrzenia, ale Nathalie paplaa dalej.
Camille twierdzia, e jedna z was zasza w cie i wyjechaycie, eby podda si aborcji, ale
wiedziaam, e to nie moe by prawda. Kto inny sugerowa, e pojechaycie do mamy Rose,
ale wtedy pani Kirowa i tata nie martwiliby si o was. Czy wiesz, e by moe zamieszkamy w
jednym pokoju? Rozmawiaam
Usta jej si nie zamykay, ukazujc przy tym lnice ky. Syszaam z uprzejmym
umiechem, nie wtrcajc si do rozmowy, dopki dziewczyna nie poruszy adnej niebezpiecznej
kwestii.
- W jaki sposb zdobywaa krew, Lisso?
Wszyscy jak na komend podnieli na nas wzrok. Nie stracia rezonu. Kamstwo przyszo
mi bardzo atwo.
- To nic trudnego. Wielu ludzi pragnie zosta karmicielami.
- Naprawd? spytaa jedna z dziewczt, wytrzeszczajc oczy ze zdziwienia.
- Tak. Mona ich spotka na rnych imprezach. Szukaj wrae, cho najczciej nie
wiedz, e wampir moe im je zapewni. Wikszo to narkomani, wcz si tu i wdzie z
nieprzytomnym wzrokiem, a potem nawet nie pamitaj, co im si przydarzyo w tym
momencie zabrako mi konceptu. Nie chciaam zagbia si w szczegy, wic wzruszyam
nonszalancko ramionami na znak, e nie ma nic wicej do powiedzenia w tej kwestii. Sprawa
jest atwiejsza ni ze szkolnymi karmicielami.
Nathalie zadowolia si tym wyjanieniem i zmienia temat. Lissa spojrzaa na mnie z
wdzicznoci.
Uspokoiam si i wyczyam z rozmowy. Rozgldnam si po Sali, szukajc znajomych
twarzy. Prbowaam si zorientowa, kto z kim trzyma i jak rozkada si teraz ukad si w
Akademii. Napotkaam wzrok Masona, ktry siedzia z grup nowicjuszy. Umiechnam si do
niego. Tu obok zajli miejsca przedstawiciele arystokracji. Raz po raz wybuchali gonym
miechem. Zauwaya te Aarona w towarzystwie dziewczyny.
- Nathalie zagadnam, przerywajc jej kolejny wywd. Kim jest nowa dziewczyna
Aarona?

- Kto? Och, to Mia Rinaldi odpara i dodaa, widzc, e nic mi to nie mwi: - Nie
pamitasz jej?
- A powinnam? Bya tu przed naszym wyjazdem?
- Oczywicie wyjania Nathalie. Jest tylko rok modsza od nas.
Rzuciam Lissie pytajce spojrzenie, ale wzruszya ramionami.
- Dlaczego jest na nas taka cita? wypytywaam. Nawet jej nie znamy.
- Nie mam pojcia. Zamylia si. Moe jest zazdrosna. Przed waszym wyjazdem
ya w cieniu. A potem szybko zyskaa popularno. Nie pochodzi z krlewskiego rodu i dopiero
zwizek z Aaronem
- Dziki, to mi wystarczy. Nie pozwoliam jej dokoczy. Zreszt niewane.
W tej chwili zobaczyam przechodzcego obok naszego stolika Jessego Zeklosa. Ach,
prawie o nim zapomniaam. Lubiam flirtowa z nowicjuszami, ale Jeske nalea do innej
kategorii. Jego nie sposb byo oczarowa dla zabawy. Od razu ogarniao ci pragnienie, by
znale si z nim gdzie na osobnoci. Moroj z arystokratycznej rodziny. Tak seksowny, e
powinien nosi plakietk z napisem: Uwaga. Produkt atwopalny. Napotka mj wzrok i si
umiechn.
- Witaj, Rose. Nadal amiesz mskie serca?
- Chciaby sprbowa swoich si?
Umiechn si szeroko.
- Chtnie. Jeli starczy ci odwagi.
Odszed, a ja patrzyam za nim z uwielbieniem. Nathalie i jej znajomi zaniemwili z
wraenia. Moe nie jestem bogini tak jak Dymitr, ale w tej grupie obie z Liss uchodziymy za
osobistoci. W kadym razie przed ucieczk.
- O Boe jkna jedna z dziewczt. Przecie to Jesse.
- Rzeczywicie potwierdziam z umiechem. We wasnej osobie.
- Chciaabym wyglda tak jak ty westchna.
Wszystkie popatrzyy na mnie. Byam wprawdzie w poowie wampirem, ale wygldaam
jak czowiek. Podczas naszej wczgi idealnie asymilowaam si z otoczeniem i przestaam
myle o jakichkolwiek rnicach. wiadomo odmiennoci powrcia dopiero tutaj, midzy
smukymi morojkami o drobnych piersiach. Moje byy wiksze, a wyranie zarysowane biodra
sprawiay, e dla mskiej czci szkolnej spoecznoci znaczyam o wiele wicej ni inne adne
dziewczyny. Na dodatek pocigao ich ryzyko. Dampirzyce to egzotyka, inno, ktrej chcieliby
posmakowa.
Ciekawe, e cieszyymy si tutaj wyjtkowym zainteresowaniem. W wiecie ludzi
wiksz karier zrobiyby wampirzyce o wychudzonych figurach modelek. Miay idealne
sylwetki, niemal niemoliwe do osignicia dla ludzi. I adna z nich nigdy nie osignie mojej
figury. C, zwykle chcemy mie to, co maj inni.
Usiadymy z Liss w jednej awce podczas popoudniowych zaj, ale nie
rozmawiaymy wiele. Nadal budziymy sensacj, obserwowano nas jawnie albo dyskretnie.
Odkryam jednak, e im bardziej si otwieraam, tym chtniej ze mn rozmawiali. Powoli
przypominano sobie, kim jestemy, i chocia wci byymy dla nich intrygujce, nie czuam si
ju jak dziwolg.

Waciwie to mnie sobie przypominali, bo tylko ja z nimi gawdziam. Lissa siedziaa


wyprostowana, patrzc prosto przed siebie. Przysuchiwaa si rozmowom, ale braa w nich
udziau. Przez cay czas czuam jej smutek i niepokj.
- Dobrze powiedziaam wreszcie, kiedy skoczyymy lekcje. Wyszymy na
dziedziniec, co oznaczao zamanie zakazu Kirowej. Nie zostaniemy tutaj owiadczyam,
rozgldajc si niespokojnie. Znajd sposb, eby si std wydosta.
- Mylisz, e nam si to uda po raz drugi? spytaa cicho.
- Oczywicie odparam pewnym tonem. Jak dobrze, e Lissa nie potrafi czyta moich
myli. Pamitaam przecie, jak ciko byo za pierwszym razem. Teraz ucieczka wydawaa si
niemoliwa. Jednak nie traciam nadziei.
- Ty na pewno co wymylisz. Lissa umiechna si, jakby na wspomnienie czego
zabawnego. Nie mam co do tego wtpliwoci. Tyle tylko - Westchna. Nie wiem, czy
powinnymy prbowa. Moe trzeba si pogodzi z sytuacj.
Nie do wiary! Chyba si przesyszaam?
- Co takiego? Tylko tyle z siebie wydusiam. Zaskoczenie byo kompletne.
- Obserwowaam ci, Rose. Widziaam, jak rozmawiasz z nowicjuszami o lekcjach i
wiczeniach. Brakowao ci tego.
- To nie jest dla mnie a tak wane sprzeciwiam si. Nie, jeli jeli ty zamilkam.
Lissa mnie przejrzaa. Rzeczywicie stskniam si za innymi dampirami, a nawet za
niektrymi morojami. Ale chodzio o co jeszcze. Po powrocie zrozumiaam, e brakuje mi
dowiadczenia. Miaam powane zalegoci.
- Moe tak bdzie lepiej zastanawiaa si. Od chwili powrotu jestem spokojniejsza.
Nie czuj, eby kto za mn chodzi.
Nie odpowiedziaam. Zanim opuciymy Akademi, Lissa podejrzewaa, e kto j
ledzi, czyha na ni. Nigdy nie zauwayam, by tak si dziao, cho raz syszaam, jak jedna z
naszych nauczycielek mwia to samo. Panna Karp bya pikn wampirzyc o gstych
kasztanowych wosach i wypukych kociach policzkowych. Posdzaam j wwczas o paranoj.
- Nigdy nie wiadomo, kto obserwuje mawiaa, spacerujc nerwowo po klasie i
zacigajc zasony. Mog was ledzi. Trzeba dba o bezpieczestwo. Zachowujcie ostrono.
Podmiewalimy si z niej troch, jak wszyscy uczniowie kpicy ze swoich
ekscentrycznych nauczycieli. Nurtowaa mnie jednak myl, e Lissa zachowuje si podobnie.
- Co si stao? spytaa teraz, zaniepokojona moim milczeniem.
- Mhm? Nic, myl westchnam, starajc si way moje pragnienia na rwni z jej
potrzebami. Moemy zosta, Liss Mam jednak pewne warunki.
Rozemiaa si.
- Rose stawia ultimatum.
- Mwi powanie. Rzadko odzywaam si w ten sposb. Chc, eby trzymaa si z
daleka od arystokracji. Nie chodzi o Nathalie i jej znajomych. Mam na myli prawdziwych
graczy. Camille. Carly. Wiesz, co to znaczy.
Rozbawienie Liss ustpio miejsca zaskoczeniu.
- Nie artujesz?
- Nic a nic. Zreszt i tak za nimi nie przepadasz.
- W przeciwiestwie do ciebie zakpia.

- To nieprawda. Podoba mi si ich styl ycia. Imprezy i tak dalej.


- Potrafisz z niego zrezygnowa? spytaa z powtpieniem.
- Jasne. Dowiodam tego w Portland.
- tam byo inaczej. Odwrcia wzrok i zapatrzya si gdzie daleko. Tutaj Tutaj
jestem czci spoecznoci. Nie powinnam ich unika.
- Nathalie jako sobie radzi.
- Ona nie dziedziczy tytuu krlewskiego odparowaa. Tymczasem ja ju go
dostaam. Musz tworzy koneksje. Andre
- Liss jknam. Nie jeste swoim bratem. Nie mogam uwierzy, e wci siebie z
nim porwnuje.
- On zawsze si angaowa.
- wietnie warknam. A teraz NIE YJE.
Rysy twarzy Liss stwardniay.
- Czasem potrafisz by bardzo niemia.
- To bez znaczenia. Chcesz, eby byo mio, prosz bardzo. Bez trudu znajdziesz
dziesitki agodnych owieczek, ktre wydrapi sobie oczy, eby si zbliy do ksiniczki
Dragomirwny. Przyjanisz si ze mn, bo wiesz, e mwi ci prawd w oczy. Oto ona: Andre
zgin. Teraz ty jeste dziedziczk i musisz sobie z tym poradzi. Na razie oznacza to trzymanie
si z dala od czonkw innych rodzin krlewskich. Musimy si przyczai. Znale drog rodka.
Jeli nawiesz z nimi kontakty, moesz
- Postrada zmysy? dokoczya.
Teraz ja odwrciam wzrok.
- Nie to chciaam powiedzie.
- W porzdku odezwaa si po chwili. Westchna i dotkna mojego ramienia.
Przyczaimy si, jeli tego chcesz. Bd blisko z Nathalie.
Szczerze mwic, sama nie paliam si do tego planu. Lubiam bywa na imprezach,
bawi si i pi do upadego. Izolowano nas od takiego ycia do chwili wypadku, w ktrym zginli
rodzice Lissy oraz jej brat. Andre dziedziczy tytu i umia wyrobi sobie odpowiedni pozycj.
Przystojny, otwarty, a do tego peen wdziku, potrafi oczarowa kadego. Brylowa w krgach
arystokracji. Po jego mierci Lissa uznaa, e musi i podobnym ladem.
Wcigna mnie do tego wiatka. Szybko zostaam zaakceptowana, bo nie angaowaam
si w ich rozgrywki. adna, bezpruderyjna dampirzyca, gotowa na najdziksze wybryki. Szybko
staa si mile widzian osobliwoci, kim w rodzaju maskotki.
Zupenie inaczej ni Lissa. Drogomirowie byli jednym z dwunastu rodw krlewskich,
odziedziczya wic znaczc pozycj w spoecznoci morojw i modzi arystokraci zabiegali o jej
wzgldy. Raz po raz usiowano ksiniczk przecign na swoj stron. Intrygom nie byo
koca. Czonkowie rodzin krlewskich stosowali przekupstwa, a poza tym nie mieliby
skrupuw, by wbi kademu n w plecy. Nienawidzili si nawzajem. Dla innych, dampirw i
wampirw spoza krgw arystokracji, byli kompletnie nieprzewidywalni.
Lissa nie umiaa sobie poradzi z ich okruciestwem. Bya z natury otwarta i yczliwa.
Za to j kochaam. Nie mogam patrze, jak polityczne rozgrywki toczce si w krgach
arystokracji coraz bardziej j przygnbiay i przytaczay. Po wypadku zrobia si bardzo
wraliwa i krucha. Uznaam, e wszystkie imprezy wiata razem wzite nie s warte jej
cierpienia.

- Dobrze skapitulowaam. Zobaczymy, jak si sprawy potocz. Jeli pojawi si


problemy, uciekamy std. Bez gadania.
Skina gow.
- Rose?
W tej chwili obie dostrzegymy zarys sylwetki Dymitra. Miaam nadziej, e nie sysza,
o czym rozmawiamy.
- Twoje zajcia ju si zaczy poinformowa mnie i ukoni si Lissie. Wasza
Wysoko.
Poszam za nim, rozmylajc o przyjacice. Wtpiam, czy podjymy suszn decyzj.
Nie wyczuwaam w niej lku, ale odbieraam intensywne emocje, z ktrymi sobie nie radzia.
Zmieszanie, tsknot, obaw, wyczekiwanie.
Na chwil przed tym, kiedy to si stao, poczuam szarpnicie. Dowiadczyam
podobnego uczucia w samolocie, kiedy dosownie wessaa mnie do swojej gowy. Teraz
wiedziaam i czuam, co robia.
Omina powoli jadalni i wesza do niewielkiej cerkwi, ktra penia funkcj domu
modlitewnego dla wikszoci uczniw. Lissa zawsze regularnie uczszczaa na naboestwa. W
przeciwiestwie do mnie. Dawno temu zawaram ukad z Bogiem. Obiecaam mu wiar, pod
warunkiem e pozwoli mi pospa duej w niedzielne poranki.
Czuam, e Lissa nie posza do kaplicy modli si. Miaa inny cel, ktrego nie potrafiam
odgadn. Rozejrzaa si. Cerkiew bya pusta.
Mina niewielkie drzwi za otarzem i zacza wspina si po wskich stopniach
prowadzcych na ciemne i zakurzone poddasze. Saby strumie wiata sczy si przez jedyne
witraowe okno, rzucajc kolorowe byski na podog.
Do tej pory nie wiedziaam, e Lissa ma tam swoje schronienie. Wida byo, e zna to
miejsce doskonale. Zapewne przychodzia tu, kiedy potrzebowaa ciszy i samotnoci. W tym
bezpiecznym otoczeniu opuszczao j napicie. Podesza do okna, usiada na krzele stojcym
przy parapecie i opara gow o framug, chonc spokj i wiato.
W przeciwiestwie do strzyg, wampiry oglday czasem soce, cho w ograniczonych
dawkach. Siedzc tam, Lissa moga cieszy si promieniami, bezpieczna za grubym,
przyciemnionym szkem witraa.
Oddychaj, po prostu oddychaj mwia do siebie. Bdzie dobrze. Rosie si o
wszystko zatroszczy.
Wierzya w to gboko i powoli si uspokajaa.
Nagle w ciemnociach usyszaa niski gos.
- Moesz zosta w Akademii, ale nie wolno ci siadywa przy oknie.
Zerwaa si z miejsca z bijcym sercem. Poczuam trwog.
- Kto tu jest?
Zza sterty jakich paczek wychyna niewyrana posta. Intruz uczyni krok naprzd i
wtedy go rozpoznaa. Zmierzwiona czarna czupryna i bladoniebieskie oczy. Ironiczny umieszek
niezmiennie przyklejony do jego warg. Christian Ozera.
- Spokojnie zacz drwico. Nie ugryz ci. W kadym razie nie tak jak mylisz
zachichota, zadowolony z artu.
Ale Lissa nie bya ubawiona. Zupenie zapomniaa o jego ustaniu. Podobnie jak ja.

W naszym wiecie zachodzio wiele zmian, lecz kilka podstawowych prawd pozostao
niezmiennych. Wampiry byy ywymi istotami, a strzygi funkcjonoway poza yciem i mierci.
Jedne okazyway si miertelne, drugie yy wiecznie. Wampiry rodziy si, strzygi powstaway.
Strzyg stawa si moroj, ktry uksi czowieka, dampira albo wampira. Zdarzao si te,
e skuszony obietnic niemiertelnoci, dobrowolnie zmienia si strzyg. Wystarczyo, e zabi
dawc, pijc jego krew. Taki czyn by traktowany jako najciszy grzech, mroczny i
niewybaczalny. Zabijajc, wampir wystpowa przeciw yciu i naturze. Ci, ktrzy wkraczali na t
ciek, pozbawiali si kontaktu z magi ywiow, tracili swoj niezwyk moc. Od tej chwili
nie mogli ju nigdy oglda soca. Taki los spotka rodzicw Christiana. Zostali strzygami.

ROZDZIA PITY
MATKA I OJCIEC CHRISTIANA PRZEMIENILI si w strzygi. Zostali schwytani przez
oddzia stray i zabici. Jeli wierzy pogoskom, may Christian by wiadkiem ich mierci. Sam
nie sta si strzyg, ale mwiono, e im sprzyja. Zawsze ubiera si na czarno i trzyma na
uboczu.
Nie ufaam mu. By wirem. Krzyknam bezgonie, nakazujc Lissie, by ucieka.
Oczywicie nie usyszaa mnie. Nasza wi dziaaa tylko w jedn stron.
- Co tu robisz? spytaa.
- Podziwiam urod wyjtkowego miejsca. Z tego krzesa widok jest naprawd
imponujcy. Mamy tu kufer peen rkopisw bogosawionego szaleca, witego Wadimira. I
spjrz na ten pikny stolik bez ng.
- Jasne. Lissa przewrcia oczami i ruszya w stron drzwi, ale zastpi jej drog.
- A ty? napiera. Nie powiedziaa, po co tu przychodzisz. Czy nie czekaj na ciebie
przyjcia i istnienia, ktre moesz zniszczy?
Po tych sowach Lissa odzyskaa rezon.
- Prosz, prosz. Czybym braa udzia w inicjacji? Kazano ci sprawdzi, czy potrafisz
wyprowadzi mnie z rwnowagi, i dowie, e jeste w porzdku? Wczeniej zaatakowaa mnie
jaka panna, ktrej nawet nie znam, a teraz musze rozmawia z tob. Co mam zrobi, ebycie
dali mi spokj?
- Ach, wic dlatego tu zagldasz. Lubisz uala si nad sob.
- Nie mam nastroju do artw. Zejd mi z drogi.
Czuam, jak bardzo jest rozdraniona. Christian nie pozwoli jej si wyciszy.
Wzruszy ramionami i opar si niedbale o cian.
- Wcale nie artuj. Lubi patrze, jak kto pacze nad sob. Chtnie si przycz. Od
czego zaczniemy? Moe od tego, e cay dzie zajo ci odzyskanie dawnej popularnoci i
powszechnego uwielbienia? Albo od strasznej koniecznoci oczekiwania na now dostaw
najmodniejszych ciuchw od Hollistera? Nie martw si, jeli teraz wypiszesz zamwienie, moe
dostarcz je szybciej ni za par tygodni.
- Przepu mnie. Rozzoszczona odepchna go na bok.

- Zaczekaj! zawoa, kiedy staa ju drzwiach. Jego gos by pozbawiony zwykego


sarkazmu. Jak Jak tam jest?
- O czym mwisz?! warkna.
- o yciu poza murami Akademii.
Zawahaa si. Jego pytanie wydawao si szczere.
- Wspaniale. Nikt nie wiedzia, kim jestem. Nie odrniaam si od innych. Nie byam
wampirem ani ksiniczk, tylko taka jak wszyscy. Lissa spucia gow. Tutaj kady myli,
e wie, kim jestem.
- Tak. Trudno jest zrzuci z siebie brzemi przeszoci powiedzia z gorycz.
Dopiero w tej chwili dotaro do niej a za jej porednictwem take i do mnie jak ciki
by los Christiana. Mieszkacy Akademii traktowali go jak powietrze. Nikt z nim nie rozmawia,
nie mwiono na jego temat. Nieobecny i niewidoczny. Zbrodnia rodzicw rzucaa cie na cay
rd Ozerw.
W tamtej chwili jednak Lissa bya poirytowana i nie zamierzaa wspczu Christianowi.
- Zaraz, czyby uala si nad sob?
Chopak rozemia si z uznaniem.
- Dlatego zagldam tu ju od roku.
- Przykro mi prychna. Przychodziam tu wczeniej. Decyduje prawo pierwszestwa.
- Albo zasiedzenia. Poza tym musz pokazywa si w kaplicy, eby wszyscy wiedzieli, i
nie zostaem strzyg. Na razie. W jego gosie znw zabrzmiaa gorycz.
- Widuj ci na naboestwach. Czy rzeczywicie tylko po to przychodzisz? Chcesz
zrobi dobre wraenie?
Strzygi nigdy nie wstpoway na uwicon ziemi. Byy zatwardziaymi grzesznikami.
- Pewnie odpar. A po c innego? Dla zbawienia duszy?
- Niewane. Lissa nie zamierzaa z nim dyskutowa. Wychodz.
- Zaczekaj powtrzy. Wyranie chcia, eby zostaa. Proponuj ci ukad. Moesz tu
przychodzi, pod warunkiem e odpowiesz mi na jedno pytanie.
- Sucham? spojrzaa zdziwiona.
Christian nachyli si do niej.
- Syszaem dzi niestworzone opowieci na twj temat. Wszyscy usiuj zgadn, gdzie
byycie, co tam robiycie i dlaczego wrciycie. Powtarzaj sobie, co Rose powiedziaa Mii i
tak dalej. Zastanowio mnie jednak, dlaczego uwierzyli, e ludzie tak ochoczo oddawali ci swoj
krew. Nikt nie zakwestionowa tych bzdur.
Lissa odwrcia wzrok. Czuam, jak pon jej policzki.
- To nie s bzdury.
Chopak rozemia si cicho.
- yem midzy ludmi. Przenielimy si tam z ciotk, kiedy rodzice zginli. Wiem,
e nie jest atwo zdobywa krew.
Lissa milczaa, a on znw wybuchn miechem.
- Pia krew Rose, prawda? To ona ci dokarmiaa.
W tej samej chwili ogarn mnie paniczny strach. Pozna nasz tajemnic. Do tej pory
wiedziaa tylko Kirowa i stranicy, ktrzy byli wiadkami, ale zatrzymali t rewelacj dla siebie.
- C, to si nazywa prawdziwa przyja stwierdzi.
- Nie wolno ci nikomu o tym gada nie wytrzymaa.

Tylko tego nam byo trzeba. Przypomniano mi niedawno, e karmiciele uzalenili si od


wampirw. Akceptowalimy taki stan rzeczy, ale nikt tego nie pochwala. Dla nas szczeglnie
dla dampirw przyzwolenie na to, by moroj napi si naszej krwi, byo czynem niegodnym. Ale
za najbardziej poniajce i wulgarne uznawano pozwolenie na ukszenie w czasie stosunku.
Nie uprawiaymy seksu, ale dobrze wiedziaymy, co o nas pomyl na wie, e j
karmiam.
- Nie mw nikomu powtrzya Lissa.
Chopak wetkn rce w kieszenie paszcza i przysiad na pace.
- Komu niby miabym powiedzie? We sobie to miejsce przy oknie. Zostawiam ci je
dzisiaj. O ile ju si mnie nie boisz.
Zawahaa si patrzya podejrzliwie. Christian wydawa si mrocznym, liskim
indywiduum. Wyd wargi z obojtn min, jakby mwi: Guzik mnie to obchodzi. Nie
przedstawia jednak realnego zagroenia. Nie wyglda na strzyg. Ostatecznie podesza do okna
i usiada, niewiadomie rozcierajc zmarznite rce.
Chopak obserwowa j przez chwil i nagle pomieszczenie si ocieplio.
Lissa spojrzaa mu prosto w oczy i umiechna si, zaskoczona tym, e nie zauwaya w
nich wczeniej lodowatych byskw.
- Specjalizujesz si w ywiole ognia?
Kiwn gow i przysun sobie poamane krzeso.
- Dziki temu moemy si pawi w luksusie.
W tej chwili straciam wizj.
- Rose? Rose?
Zamrugaam i zobaczyam twarz Dymitra. Nachylony, zaciska palce na moich
ramionach. Zatrzymaam si; stalimy w przejciu midzy zabudowaniami szkoy.
- Dobrze si czujesz?
- Tak Byam z Liss. Przyoyam rk do czoa. Jeszcze nigdy nie doznaam tak
wyranej i dugiej wizji. W jej gowie.
- Jak to?
- Na tym midzy innymi polega nasza wi wyjaniam niechtnie.
- Nic jej nie jest?
- Nie - odparam niepewnie. Czy rzeczywicie? Christian Ozera wanie zaproponowa
jej swoje towarzystwo. Niedobrze. Jedn rzecz byo przeczekanie, a zupenie inn przejcie
na stron ciemnoci. Wyczuwaam wyranie, e Lissa, cho uspokojona, niemal zadowolona,
wci jednak lekko si denerwowaa. Nic jej nie grozi zapewniam, sama dodajc sobie
otuchy.
- Moesz i dalej?
Twardy, opanowany wojownik, ktrego znaam, znikn. Dymitr troszczy si o mnie.
Naprawd si troszczy. Zaczam mikn pod jego spojrzeniem i natychmiast skarciam si w
mylach. Nie powinnam tak reagowa, nawet jeli by najprzystojniejszym facetem na wiecie.
Mason twierdzi, e mj trener jest bogiem i nie zadaje si ze zwykymi miertelnikami. Bez
wtpienia porzuciby mnie do szybko. Cierpiaabym, to pewnie.
- Wszystko w porzdku, nie mi nie jest.
Weszam do szatni i przebraam si w strj do wicze, z aski poyczony mi przez
kogo, po caym dniu treningu w dinsach i podkoszulce. Koszmar. Wci martwiam si o Liss

i jej niechcianego towarzysza w kaplicy, ale oddaliam od siebie te myli, bo bardziej doskwiera
mi bl mini, ktre za nic nie chciay si podda kolejnym wiczeniom.
Powiedziaam Dymitrowi, e mgby mi cho raz odpuci.
Rozemia si, co odebraam jako drwin.
- Co w tym miesznego?
- Och - Spowania. Mylaem, e to art.
- Wcale nie! Jestem na nogach od dwch dni. Nie zaczynajmy treningu od razu. Pozwl
mi i do ka prosiam. Zostaa tylko godzina do koca zaj.
Stranik zaplt rce na piersi i spojrza na mnie z gry. Znw twardy i nieustpliwy.
Subista. Trudna mio.
- Jak si czujesz po kilku sesjach?
- Wszystko mnie boli.
- Jutro bdzie gorzej.
- I co z tego?
- Postaraj si, dopki jeszcze trzymasz si na nogach.
- Gdzie tu logika? achnam si.
Nie stawiaam jednak oporu, kiedy zaprowadzi mnie do siowni. Pokaza ciarki i
wiczenia do wykonania, a potem leg w kcie z jak aosn powieci. Wielki mi bg.
Kiedy skoczyam, podszed i pokaza mi kilka wicze rozluniajcych.
- Jak to si stao, e zostae stranikiem Lissy? spytaam. Kilka lat temu jeszcze ci
tu nie byo. Przeszed trening w naszej Akademii?
Nie odpowiedzia od razu. Odniosam wraenie, e niechtnie mwi o sobie.
- Nie. Szkoliem si na Syberii.
- No, no. To chyba jedyne miejsce na wiecie, gdzie jest gorzej ni w Montanie.
W jego oczach pojawi si bysk, moe rozbawienia, ale nie podchwyci artu.
- Po ukoczeniu szkoy suyem lordowi Zeklosowi. Zgin niedawno doda ponurym
gosem. Wtedy przydzielono mnie tutaj, bo Akademia potrzebowaa dodatkowej ochrony. Po
powrocie ksiniczki dano mi nad ni opiek, poniewa nie miaem przydziau. To zreszt i tak
bez znaczenia, o ile nie opuci szkoy.
Przypomniaam sobie, co powiedzia wczeniej. O strzygach, ktre zabiy kogo, kim si
opiekowa.
- Czy ten twj lord zgin w twojej obecnoci?
- Nie. Opiekowa si nim inny stranik. Byem wtedy daleko.
Umilk, bdzi mylami gdzie indziej. Moroje stawiali nam wysokie wymagania, ale
zdawali sobie spraw z tego, e ich stranicy s tylko ludmi. Dostawali wypat i urlopy, jak w
kadej normalnej pracy. Zdarzali si stranicy wyjtkowo oddani subie, jak moja matka, ktra
ani razu nie braa urlopu. lubowaa, e nigdy nie opuci wampira. Patrzyam na Dymitra i
mylaam, e pewnego dnia by moe stanie si taki jak ona. Jeli wyjecha legalnie, nie mg si
obwinia o to, co spotkao jego podopiecznego. Jednak on mia wyrzuty sumienia. Pomylaam,
e ja tez czuabym si winna, gdyby co zego stao si Lissie.
- Hej prbowaam go rozweseli. Czy pomagae w opracowaniu planu naszego
powrotu? Byam pod wraeniem. Pokaz brutalnej siy i pena skuteczno.
Dymitr unis brew. Fajnie. Te chciaabym tak umie.
- To jest komplement?

- Akcja z twoim udziaem wypada znacznie lepiej ni poprzednia.


- O czym ty mwisz?
- O Chicago. Nasali na nas para-psy.
- Odnalelimy was dopiero teraz, w Portland.
Usiadam i skrzyowaam nogi.
- Wczeniej nie wyobraaam sobie nawet tych bestii. Ciekawe, kto je wysa? Reaguj
wycznie na polecenia morojw. Moe po prostu nikt ci o tym nie wspomina?
- Moe przyzna.
Nie umiaam oceni, czy uwierzy.
Po sesji wrciam do dormitorium dla nowicjuszy. Uczniowie z krgu morojw
zajmowali budynki znajdujce si po drugiej stronie dziedzica, bliej jadalni. Tak byo
wygodniej. Nowicjusze mieli krtsz drog do sali gimnastycznej i terenu treningowego.
Rozdzielono nas rwnie dlatego, e wampiry i pozostali uczniowie prowadzili odmienny tryb
ycia. Ich dormitorium byo waciwie pozbawione okien. Nieliczne szyby pomalowano na
ciemny kolor, eby nie przepuszczay zbyt duo wiata. Poza tym w przeznaczonej im czci
budynku znajdoway si pomieszczenia dla karmicieli. Dormitorium dla nowicjuszy miao
bardziej otwart zabudow, docierao tu wicej soca.
Dostaam pokj tylko dla siebie, poniewa nowicjuszy byo niewielu, a wrd nich
jeszcze mniej dziewczt. W niewielkim pomieszczeniu, urzdzonym bardzo skromnie, stao
podwjne ko i biurko z komputerem. Moje rzeczy osobiste, spakowane w Portland i przysane
do Akademii, jeszcze w kartonach zalegay w rnych punktach pokoju. Przeszukaam kilka
paczek i znalazam podkoszulek do spania. Przy okazji odkryam te plik zdj
przedstawiajcych Liss i mnie na meczu futbolowym w Portland oraz wczeniejsz fotografi ze
wsplnych wakacji z jej rodzin, rok przed wypadkiem.
Usiadam przy biurku i wczyam komputer. Kto z obsugi technicznej zostawi dla
mnie instrukcj, jak zalogowa si w sieci szkolnej. Zastosowaam si do polece i z radoci
odkryam, e zyskaymy z Liss dodatkow moliwo komunikowania. Nie wpadli na to.
Byam jednak zbyt zmczona, eby napisa do przyjaciki od razu. Ju miaam si wylogowa,
kiedy zauwayam, wiadomo. Janine Hathway. List by krtki:
Ciesz si, e wrcia. To, co zrobia, jest niewybaczalne.
- Te ci kocham, mamo mruknam i wyczyam komputer. Dowlokam si do ka i
zasnam, zanim gowa opada mi na poduszk. Rankiem okazao si, e Dymitr mia racj.
Bolay mnie wszystkie minie. Leaam w ku i rozwaaam warianty ewentualnej ucieczki.
Przy okazji przypomniaam sobie swoj sromotn porak i uznaam, e jedynym sposobem, by
unikn schwytania nastpnym razem, jest pozostanie tutaj i wiczenie dalej.
Bl utrudnia mi trening, ale udao mi si przetrwa porann sesj z Dymitrem i nie
zemdle.
Podczas lunchu odcignam Liss od stolika Nathalie i udzieliam kazania godnego
Kirowej. Mwiam oczywicie o Christianie i e powiedziaa mu o naszym ukadzie. Gdyby
wiadomo si rozesza, byybymy towarzysko skoczone. Nie ufaam mu za grosz.
Liss trapiy inne zmartwienia.
- Znowu siedziaa w mojej gowie? wykrzykna. Jak dugo?

- Nie zrobiam tego specjalnie broniam si. To si dzieje poza kontrol. Zreszt nie o
to chodzi. Jak dugo z nim rozmawiaa?
- Niedugo. Byo nawet zabawnie.
- Nie spotykaj si z nim wicej. Gdy inni si dowiedz, ukrzyuj ci. Przygldaam si
jej bacznie. Ty chyba nie jeste nim zainteresowana?
achna si.
- Nie, skd.
- To dobrze. Jeli musisz si z kim umawia, to lepiej odbij Aarona tej lali.
Aaron by nudziarzem, ale w jego towarzystwie bya bezpieczna, tak jak przy Nathalie.
Swoj drog ciekawe, dlaczego nieszkodliwi ludzie zwykle s nudni. Moe tak ju musi by.
Lissa parskna miechem.
- Mia wydrapaaby mi oczy.
- Poradzimy sobie z ni. Poza tym on zasuguje na kogo, kto nie nosi dziecicych
ubranek.
- Przesta, Rose. Nie wolno ci tak mwi.
- Kto musi, a ty si nie odwaysz.
- Ona jest tylko rok modsza od ciebie rozemiaa si. Nie do wiary. Naprawd
mylisz, e z nas dwch to ja mog narobi kopotw?
Szymy korytarzem w kierunku klasy, umiechajc si do siebie. Przygldaam jej si z
boku.
- Aaron jest cakiem przystojny, nie sdzisz?
Nie odwzajemnia mojego spojrzenia.
- Tak, cakiem, cakiem.
- No. Sama widzisz. Powinna si nim zaj.
- Niekoniecznie. Jestemy przyjacimi.
- Przyjacimi, ktrzy jeszcze niedawno wpychali sobie jzyki do garda.
Przewrcia oczami.
- W porzdku. Przestaam si z ni droczy. Pozwolimy Aaronowi zosta w
przedszkolu. Ale pamitaj, trzymaj si z daleka od Christiana. Jest niebezpieczny.
- Przesadzasz. Przecie nie jest strzyg.
- Ma na ciebie zy wpyw.
Znw si rozemiaa.
- Sdzisz, e grozi mi przejcie na ciemn stron?
Nie czekaa na odpowied, tylko pchna drzwi prowadzce do klasy. Przystanam na
chwil, zaskoczona, e mona drwi z tak powanych spraw, a potem ruszyam jej ladem. I
wtedy zobaczyam na wasne oczy, jak bawi si krlewicze. Kilku chopcw ku uciesze
chichoczcych dziewczt drczyo wampira o raczej ndznym wygldzie. Nie znaam go
dobrze, ale wiedziaam, e pochodzi z biednej rodziny. Kilku przeladowcw uywao magii
powietrza, porywajc z jego biurka zapisane kartki i wywijajc nimi w grze. Nieszcznik
usiowa je apa.
Instynkt nakazywa mi zareagowa. Mogabym ktremu przyoy, ale uznaam, e nie
warto walczy ze wszystkimi, ktrzy psuj mi humor. Nie daabym rady. Poza tym Lissa nie
powinna ciga na siebie uwagi wpywowych rwienikw. Przeszam obok, obrzucajc ich
pogardliwym spojrzeniem. Nagle kto zapa mnie za rk. To by Jesse.

- Hej rzuciam z umiechem. Na szczcie nie bra udziau w torturach. Rce precz od
towaru.
Chopak bysn zbami, ale nie puszcza mnie.
- Rose, opowiedz Paulowi o tym, jak wywoaa awantur na lekcji panny Karp.
Spojrzaam na niego z rozbawieniem.
- Ktr? Wszczynaam wiele awantur.
- T z krabem pustelnikiem i myszoskoczkiem.
Parsknam miechem.
- To by, zdaj si, chomik. Wpuciam go do zbiornika dla kraba, a e oba zwierztka
przebyway dostatecznie dugo w mojej obecnoci, od razu zabray si do dziea.
Paul, chopak siedzcy obok Jessego, zachichota. Pewne przenis si do Akademii w
zeszym roku, bo nie zna tej historii.
- Kto wygra?
Zerknam pytajco na Jessego.
- Nie pamitam, a ty?
- Ja te nie. Panna Karp bya przeraona obrci si do Paula. Stary, szkoda, e jej nie
poznae. Istna wariatka. Wczya si po szkole, kiedy wszyscy spali.
Umiechnam si na znak, e mnie to ubawio, i wrciam mylami do nauczycielki.
Zastanawiajce, e wspomniaam j ju po raz drugi w cigu dwch dni. Jesse mia racj.
Rzeczywicie czsto bkaa si po szkolnych korytarzach. Dziwaczna posta. Kiedy natknam
si na ni przypadkiem. Wanie wychodziam przez okno, bo si z kim umwiam w czasie
ciszy nocnej, kiedy nie wolno nam opuszcza pokoi. Nauczyam si jednak omija reguy.
Osignam w tym du wpraw.
Tamtej nocy spadam. Mj pokj znajdowa si na pierwszym pitrze. Uwiesiam si na
parapecie, ale rka zelizna si i runam na d. Wiedziaam, e lada moment zderz si z
ziemi, wic desperacko wycignam donie, eby si czego chwyci. Podrapaam sobie skr o
ostry kamie wystajcy z muru, ale nawet tego nie poczuam. Upadlam na traw, uderzajc
plecami o gleb z tak si, e zabrako mi oddechu.
- Sabiutko, Rosemarie. Powinna zadba o form. Twoi trenerzy byliby rozczarowani.
Odgarnam wosy i zobaczyam pann Karp. Nachylaa si nade mn z nieobecnym
wyrazem twarzy. Jednoczenie poczuam przeszywajcy bl.
Podniosam si z trudem. Szalona nauczycielka nie przedstawiaa zagroenia w klasie
penej uczniw, jednak znale si z ni sam na sam to byo co zupenie innego. Jej
charakterystyczne nieprzytomne spojrzenie zawsze przyprawiao mnie o gsi skrk. Ponadto
moga mnie odprowadzi do Kirowej, a to oznaczao wielotygodniowy szlaban. Tymczasem
panna Karp tylko si umiechna i uja moje donie. Zauwaya lady zadrapa. cisna
mocniej, marszczc brwi. Poczuam askotanie, ogarno mnie nieznane przyjemnie uczucie, a w
nastpnej chwili zadrapania znikny. Zrobio mi si gorco. Nie widziaam ladw krwi, nie
czuam blu w nogach ani w biodrze.
Cofnam rce. Widziaam ju wiele przykadw magii morojw, ale z czym takim nie
zetknam si nigdy.
- Co to Jak pani to zrobia?
Znw posaa mi swj dziwny umiech.

- Wracaj do siebie, Rose. Dziej si tu ze rzeczy. Nigdy nie wiadomo, kogo masz za
plecami.
Wci wpatrywaam si w swoje rce.
- Ale
Spojrzaam na ni i po raz pierwszy zauwayam blizny na jej skroniach. Jakby kto
wbija w nie gwodzie. Skrzywia si.
- Nic im nie powiem, jeli i ty dotrzymasz tajemnicy.
Wspomnienie si rozwiao. Wrciam do rzeczywistoci, bo Jesse w samo ucho sycza mi
teatralnym szeptem o planowanej imprezie.
- Musisz si urwa dzi w nocy. Umawiamy si w lesie o wp do dziewitej. Mark
zdoby troch ziela.
Westchnam z alem, ktry przesoni wspomnienia o pannie Karp.
- Nie dam rady. Rusek nie spuszcza ze mnie oka.
Jesse puci mnie, nie kryjc rozczarowania. Przesun rk po brzowej czuprynie.
aowaam, e nocny wypad przechodzi mi koo nosa. Nastpnym razem bd musiaa to jako
zorganizowa.
- Moe ci wypuci za dobre zachowanie? zaartowa.
Posaam mu uwodzicielski tak miaam nadziej umiech i zajam swoje miejsce.
- Pewnie rzuciam przez rami. Jeli cho raz uda mi si dobrze zachowa.

ROZDZIA SZSTY
SPOTKANIE LISSY I CHRISTIANA niepokoio mnie, ale podsuno te pewien pomys.
- Hej, Kirowa To jest, pani dyrektor zaczam nastpnego dnia, stajc w drzwiach
gabinetu. Oczywicie nie umwiam si wczeniej. Dyrektorka podniosa wzrok znad papierw.
Nie wygldaa na ucieszon moim widokiem.
- Tak, panno Hathway?
- Czy mj areszt domowy obejmuje rwnie zakaz chodzenia do kaplicy?
- Sucham?
- Powiedziaa pani, e poza godzinami lekcyjnymi mam siedzie w swoim pokoju. Czy
mog jednak uczestniczy w niedzielnych naboestwach? Chyba uwzgldnia pani moje
potrzeby religijne. Liczyam na to, ze zyskam w ten sposb dodatkowy kontakt z Liss.
Kirowa zsuna okulary na czubek nosa.
- Nie zauwayam u pani szczeglnej religijnoci.
- Odnalazam Jezusa podczas nieobecnoci w szkole.
- Pani matka jest chyba ateistk? upewnia si.
- A ojciec prawdopodobnie muzumaninem. Szukam wasnej drogi. To chyba nie jest
zabronione?
Dyrektorka wydaa z siebie cos w rodzaju parsknicia.
- Nie, panno Hathway, to nie jest zabronione. Zgadzam si. Moe pani uczestniczy w
naboestwach.
Rado z odniesienia zwycistwa szybko si ulotnia, bo w cerkwi byo przeraliwie
nudno. Przekonaam si o tym ju po kilku dniach. Na szczcie udao mi si zaj miejsce obok
Lissy i to by duy sukces. Podczas naboestwa obserwowaam wszystkich zgromadzonych.
Praktyki religijne nie byy obowizkowe w Akademii, jednak wikszo studentw
pochodzia z Europy Wschodniej, zdominowanej przez prawosawie. Ich gorliwe i regularne
uczestnictwo w obrzdkach, z wasnej woli lub pod presj rodzicw, sprawiao, e w kaplicy
gromadzili si niemal wszyscy.
Christian usiad w drugim rzdzie zgodnie z zapowiedzi stara si wyglda bardzo
pobonie. Mimo niechci do niego musiaam si umiechn. Dymitr zaj miejsce z tyu, ukryty
w pcieniu. Nie przyj komunii, tak jak i ja. Wydawa si pogrony w mylach, ale nie
wiedziaam, czy w ogle sucha sw kapana. Co do mnie, to raz po raz traciam
zainteresowanie tym, co si dziao przy otarzu.
- Podanie ciek przeznaczon przez Boga nie jest atwe usyszaam podczas
kazania. Nawet wity Wadimir, patron naszej szkoy, musia przej wiele prb. By
niezwykle uduchowion osob, skupia wok siebie licznych suchaczy. Pisma podaj, e
potrafi si swojej wiary uzdrowi chorych. A jednak wielu nie umiao tego uszanowa.
Wymiewano go i nazywano zabkan dusz.

Kapan delikatnie sugerowa, e Wadimir by pomylony. Wszyscy o tym wiedzieli.


Patron Akademii by jednym z nielicznych witych morojw, tote jego imi czsto padao
podczas mszy. Znaam histori jego ycia ze szczegami. Pomylaam z niechci, e bd
musiaa wysucha jej jeszcze wiele razy.
- i tak zakoczya si historia Anny noszcej pocaunek cienia.
Podniosam gow. Rozmylajc o tym i owym, zgubiam wtek i nie wiedziaam, o kim
mowa. Dopiero te sowa przykuy moj uwag. Pocaunek cienia. Syszaam o tym dawno temu
i zachowaam w pamici. Nadstawiam uszu, eby dowiedzie si wicej. Niestety, wielebny
zmierza ju do koca naboestwa.
Wszyscy wstali. Lissa zbieraa si do wyjcia, ale j zatrzymaam.
- Poczekaj na mnie. Zaraz wrc.
Ruszyam w stron otarza, przepychajc si w tumie. Widziaam, e kapan rozmawia z
kilkoma osobami. Niecierpliwiam si, suchajc, jak Nathalie wypytuje o moliwo suenia w
kaplicy. Kiedy wreszcie odesza, kiwajc mi gow na powitanie, stanam przed ksidzem.
Wielebny unis brwi na mj widok.
- Witaj, Rose. Mio ci znowu widzie.
- Tak Wzajemnie bknam. Syszaam, jak kapan mwi dzi o Annie i o
pocaunku cienia. Co to znaczy?
Kapan zmarszczy brwi.
- Nie znam caej historii. Anna ya dawno temu. W tamtych czasach czsto obdarzano
ludzi przydomkami, ktre uwypuklay na przykad cechy ich osobowoci. By moe bya
zapalczywa, waleczna.
Prbowaam ukry rozczarowanie.
- Och. A kim bya?
Kapan spojrza na mnie karcco.
- Mwiem o tym wielokrotnie.
- Musiaam to przeoczy.
Dezaprobata wyranie przerodzia si w nagan.
- Poczekaj tutaj poleci i znikn za otarzem.
T sam drog Lissa wymykaa si na poddasze kaplicy. Chciaam si wycofa, ale
uznaam, e moe mnie za to spotka kara boska. Na szczcie wielebny nie kaza dugo na siebie
czeka. Poda mi ksik zatytuowan wici moroje.
- Moesz o niej poczyta. A nastpnym razem, kiedy si spotkamy, przepytam ci z tego,
czego si dowiedziaa.
Odchodziam naburmuszona. wietnie, nie ma co. Dostaam prac domow z religii.
Przy wejciu do kaplicy zobaczyam Liss, rozmawiaa z Aaronem. Umiechaa si, ale
czuam, e nie bawi si dobrze.
- artujesz! wykrzykna.
Aaron pokrci gow.
- Wcale nie.
Zauwaya mnie i odwrcia si.
- Nie uwierzysz, Rose. Znasz Abby I Xandera Badicw? Ich straniczka zamierza poda
si do dymisji i wyj za m za innego stranika.
Wiadomo bya prawdziw sensacj. W Akademii wybuchnie skandal.

- Powanie? I co, zamierzaj razem uciec? zerknam na Aarona, wyranie


oniemielonego moim pojawieniem si. Co na to Abby i Xander?
- Nic. S troch zaenowani. Uwaaj, e to gupie nagle uwiadomi sobie, z kim
rozmawia. Wybacz, nie chciaem
- W porzdku. Machnam rk. Te uwaam, e to gupie.
Nie wierzyam wasny uszom. Chocia nieraz buntowaam si i uwielbiaam historie o
amaniu regu w imi lepszej sprawy, tym razem jednak kto sprzeciwi si elaznym zasadom,
ktre uwaaam za suszne, wierzyam w nie.
Dampiry i morojw czy szczeglna zaleno. Jestemy potomkami wampirw i ludzi.
Niestety, na skutek wady genetycznej nie moemy mie dzieci z innymi dampirami ani z ludmi.
Podobno taki jest los wszystkich mieszkacw, co brzmi niezbyt pochlebnie. Dampiry mog si
rozmnaa wycznie z morojami czystej krwi, a ich dzieci s wwczas dampirami, czyli po
poowie ludmi i wampirami.
Poniewa zwizek z morojem daje nam jedyn szans posiadania potomstwa,
powinnimy si trzyma blisko nich. Troska o przetrwanie wampirw ley w naszym interesie.
Bez nich bymy wyginli. Nie mamy wyboru, musimy chroni wampiry przed atakami strzyg.
To dlatego stworzono system stranikw opiekunw. Dampiry nie maj wprawdzie
zdolnoci magicznych, ale s wspaniaymi wojownikami. Geny wampirw wyostrzaj nasze
zmysy, jestemy silniejsi i bardziej wytrwali ni ludzie. Poza tym nie potrzebujemy krwi oraz
moemy wychodzi na soce. Oczywicie nie dorwnujemy si strzygom, ale dziki solidnemu
treningowi potrafi zapewni bezpieczestwo naszym podopiecznym. Wikszo dampirw
uwaa, e nie warto ryzykowa ycia, by zapewni sobie potomstwo, a poniewa wampiry wola
czy si w pary midzy sob, rzadko zdarzaj si dugotrwae zwizki mieszane. Szczeglnie
morojki niechtnie wi si z dampirami. Za to pord mczyzn panuje moda na przelotne
romanse z dziewczynami takimi jak ja. Potem zwyczajnie eni si z wampirzycami czystej krwi.
Czsto spotyka si samotne matki z rodu dampirw, jednak nauczyymy si sobie z tym radzi.
Wiele kobiet rezygnuje wwczas ze suby. Podejmuj regularn prac u morojw albo u
ludzi. Czasem decyduj si na ycie w komunach, chocia nie ciesz si one dobr opini. Jeli
wierzy pogoskom, mczyni z rodu morojw chtnie odwiedzaj podobne miejsca dla seksu i
krwi, ktr kobiety dampiry pozwalaj im pi podczas stosunku. Nazywaj je dziwkami
sprzedajcymi krew.
Fakt, e prawie wszyscy stranicy s mczyznami, wiadczy o tym, e morojw jest
wicej ni opiekunw. Wikszo pogodzia si ju z bezdzietnoci. Ich zadaniem jest
sprawowanie opieki nad wampirami, ale za to ich siostry i kuzynki mog rodzi dzieci.
Niektre kobiety dampiry naley do nich moja matka wci uwaaj sub za swj
wity obowizek. Z tego powodu porzucaj dzieci. Kiedy si urodziam, matka przekazaa mnie
rodzinie morojw na wychowanie. W naszej spoecznoci edukacj zaczyna si wczeniej ni w
wiecie ludzi, wic szkoa zastpia mi rodzicw, gdy skoczyam zaledwie cztery lata.
Decyzja matki i wychowanie w Akademii wpoiy mi przekonanie, e opieka nad
morojami jest moj yciow misj. Wierzyam w to caym sercem i nigdy si nie buntowaam
przeciwko temu.
Historia o straniczce Badicw oburzya mnie. Porzucia swoich podopiecznych, eby
zbiec z innym stranikiem, ktry rwnie zrezygnowa dobrowolnie ze suby.

Nie bd mieli dzieci, a w dodatku pozostawili dwie rodziny bez opieki. Nie rozumiaam
ich decyzji. Przecie nikt nie miaby nic przeciwko romansowi. Ale zwizek na wygnaniu? To
marnotrawstwo i haba.
Poplotkowalimy jeszcze chwil o Badicach, a potem poegnaymy Aarona. Odchodzc,
usyszaam za plecami szum, jakby co osuwao si z gry. Za pno pojam, co si wici. By
pocztek padziernika. Gruba warstwa niegu, ktry spad w nocy i szybko topnia, zleciaa z
dachu prosto na nas. Okleia mnie zimna, mokra breja. Lissa oberwaa mocniej, ale to ja
krzyknam goniej, czujc na karku lodowat wod. Obok nas te kto krzycza, bo kawaki
ciegu rozprysy si dookoa.
- Nic ci nie jest? spytaam Liss. Staa bezradnie w mokrym paszczu, jasne platynowe
kosmyki przylepiy si jej do twarzy.
- Nnnie odpara, szczkajc zbami.
Zdjam z siebie nieprzemakalny paszcz i jej podaam.
- Zdejmij swj poradziam.
- A ty?
- Zrb, co mwi.
Posyszaa, wic rozluniam si nieco i wtedy usyszaam miech. Aby unikn
widowiska, zasoniam Liss jej mokrym okryciem, eby spokojnie si przebraa.
- Szkoda, e tak rzadko chodzisz bez paszcza, Rose odezwa si Ralf Sarcozy,
przysadzisty, tustawy wampir, ktrego nie znosiam. wietnie wygldasz w przemoczonej
bluzce. Po prostu miss mokrego podkoszulka.
- Ta bluzka jest tak brzydka, e powinno si j spali. Dostaa od jakiego kloszarda?
Podniosam wzrok i zobaczyam Mi przechodzc obok w towarzystwie Aarona.
Dosownie wisiaa na nim. Blond loki upia w kunsztowny wze. Na nogach miaa par
eleganckich czarnych pantofli na wysokich obcasach. Z pewnoci na mnie prezentowayby si
znacznie lepiej. W kadym razie w tych butach wydawaa si wysza. Aaron, ktry sta wczeniej
zaledwie par krokw od nas, cudem unikn nienej czapy. Widzc zadowolon min jego
towarzyszki, uznaam, e to zdarzenie nie byo przypadkowe.
- Zapewne chciaaby j spali osobicie? spytaam beztrosko, bo postanowiam nie
okazywa, jak bardzo zabolaa mnie ta uwaga. Zdawaam sobie spraw z tego, e od dwch lat
zaniedbuj swj wygld. Zaraz Przecie ogie nie jest twoim ywioem. Specjalizujesz si w
wodzie, prawda? C za zbieg okolicznoci, e nieg spad wanie na nas.
Mia udawaa obraon, ale blask w jej oczach podpowiedzia mi, e zoliwa satysfakcja
nie pozwoli jej dobrze zagra niewinitka.
- Co to ma znaczy?
- Dla mnie niewiele, ale Kirowa pewnie nie bdzie zadowolona, kiedy si dowie, e
uya magii przeciwko koleance.
- Nie zaatakowaam was zaperzya si. Nie mam z tym nic wsplnego. To kara boska.
Kilka osb parskno miechem, ku wyranej uciesze blond laluni.
Wyobraziam sobie, e odpowiadam: Tobie te naley si kara i wymierzam jej cios,
po ktrym Mia zatrzymuje si dopiero na cianie kaplicy. Nie zrobiam tego jednak, bo Lissa
szturchna mnie ostrzegawczo.
- Chodmy std.

Odeszymy w kierunku dormitoriw, syszc za plecami miech i arty na temat naszego


wygldu, a take braku specjalizacji Lissy. Postanowiam, e pora unieszkodliwi Mi. Wkurzya
mnie jej podo, ale przede wszystkim musiaam chroni przyjacik. Miaa dosy kopotw.
Pierwszy tydzie min nienajgorzej, dobrze, eby tak zostao.
- Wiesz zaczam nabieram przekonania, e dobrze zrobisz, odbijajc jej Aarona. Ta
lala zasuya na lekcj. A poza tym on wci ma bzika na twoim punkcie.
- Nie zamierzam udziela nikomu lekcji odpara Lissa. W dodatku sama nie
zbzikowaam na jego punkcie.
- Daj spokj. Przecie ona nas prowokuje, obmawia za plecami. Wczoraj powiedziaa
gono, e nosz dinsy z Armii Zbawienia.
- Przecie to prawda.
- I co z tego? prychnam wcieka. Nie ma prawa ze mnie drwi, skoro sama ubiera
si w ciuchy z Targetu.
- To porzdna firma. Lubi Target.
- Ja te. Nie o to chodzi. Popisuje si. Stella McCartney dla ubogich.
- To przestpstwo?
Zachowaam kamienn twarz.
- Oczywicie. Musisz si zemci.
- Mwiam ci ju, e nie bd si na nikim mci Lissa spojrzaa na mnie z ukosa. Ty
te nie powinna.
Umiechnam si najniewinniej, jak umiaam. Kiedy rniy nas pogldy, chwaliam los,
e nie potrafia czyta w moich mylach.
- Wic kiedy rozpocznie si wielka bitwa? Mason czeka przed dormitorium. Wyglda
zabjczo. Oparty niedbale o cian, z zaoonymi rkami, przyglda mi si z uwag.
- Nie mam pojcia, o czym mwisz.
Oderwa si od ciany i wszed za mn do pomieszczenia. Poda mi swj paszcz, widzc,
e zostaam bez okrycia.
- Przygldaem si waszej potyczce pod kaplic. Nie masz szacunku dla Domu Boego?
achnam si.
- To ty nie masz szacunku za grosz, poganinie. Nie bye nawet na naboestwie. A
sprzeczka toczya si na dworze.
- Nie odpowiedziaa na moje pytanie.
Skrzywiam si w niby-umiechu i woyam paszcz.
Przystanlimy we wsplnej czci dormitorium, gdzie zazwyczaj spotykali si chopcy z
dziewcztami oraz ich gocie. Bya niedziela, wic panowa tu spory harmider. Wymieniano si
lekcjami zadanymi na nastpny dzie. Wypatrzyam may pusty stolik i pocignam Masona za
rami.
- Nie powinna siedzie teraz w pokoju?
Opadam na krzeso i rozejrzaam si niepewnie.
- Jest tak toczno, e nikt mnie nie zauway. Nie mog wytrzyma w czterech cianach. A
min zaledwie tydzie.
- Rozumiem ci. Brakowao nam ci wczorajszej nocy. Urzdzilimy sobie
ekstraimprezk. Eddie bya strasznie napalony.

- Nawet mi o tym nie wspominaj. Nie chc sucha o waszym fantastycznym yciu
towarzyskim jknam.
- Dobra. Mason opar okie na stole i zakry rk podbrdek. Opowiedz mi o Mii.
Spodziewam si, e kiedy nie wytrzymasz i jej przyoysz. Dawniej tak sobie radzia z tymi,
ktrzy ci wkurzyli.
- Zostaam zreformowana odparam, starajc si wyglda niewinnie i skromnie. Zdaj
si, e kiepsko to wypado, bo mj towarzysz parskn miechem. Poza tym naraziabym si
Kirowej. Przyja mnie na prb. Nie mog nawali.
- Innymi sowy, musisz znale sposb, eby odegra si na Mii i nie popa w kopoty.
Poczuam, jak kciki warg same unosz mi si w umiechu.
- Wiesz, co w tobie lubi, Mason? Mylisz dokadnie tak samo jak ja.
- To do przeraajce odpar sucho. W dodatku by moe wiem o niej co, o czym
nie powinienem ci mwi
Nachyliam si bliej.
- Trafione. Teraz musisz mi powiedzie.
- Ale to byoby pode. Drani si ze mn. Skd pewno, e nie wykorzystasz
moich informacji na jej szkod?
Zatrzepotaam rzsami.
- Potrafisz mi si oprze?
Przyjrza si uwanie.
- Nie. Nie potrafi. Ot Mia nie pochodzi z krlewskiego rodu.
Oparam si z powrotem o krzeso.
- No wiesz. To adna tajemnica. Wyliczaam z pamici wszystkich czonkw rodziny
krlewskiej, kiedy skoczyam dwa latka.
- Nie wiesz wszystkiego. Jej rodzice pracuj dla jednego z lordw Drozdw.
Machnam rk ze zniecierpliwieniem. Wiele wampirw znajdowao prac w wiecie
ludzi, ale zatrudniay si rwnie u innych morojw. Nietrudno znale tak posad.
- Oni tam sprztaj. S sucymi. Ojciec Mii kosi traw, a matka jest pokojwk.
Szczerze mwic, szanowaam kadego, kto uczciwie pracowa, niezalenie od zakresu
obowizkw. Na caym wiecie ludzie wykonywali polednie czynnoci, eby zarobi na ycie.
Przypomniao mi si jednak, e Mia ubiera si tylko w ciuchy z Targetu. Wyranie prbowaa
uchodzi za kogo innego. W cigu ostatniego tygodnia wielokrotnie przekonaam si o tym, jak
rozpaczliwie pragnie trzyma si elity.
- Nikt o tym nie wie mylaam na gos.
- A ona nie chciaaby, eby ktokolwiek pozna prawd. Wiesz, jacy s arystokraci
Mason urwa. Z wyjtkiem Lissy, rzecz jasna. Gdyby si dowiedzieli, Mia miaaby cikie
ycie.
- Skd masz te informacje?
- Mj wujek jest stranikiem u Drozdw.
- I tak dugo dochowae tajemnicy?
- Dopki si nie zjawia. Zatem ktr drog obierzesz: szlachetn czy moe t
ciekawsz?
- Myl, e zasuguje na ask
- Panno Hathway, nie powinna pani tu przebywa.

Zobaczyam nad sob jedn z matron, ktre pilnoway porzdku w dormitoriach.


Spogldaa na mnie krytycznie.
Nie myliam si, mwic, e bylimy z Masonem ulepieni z tej samej gliny. Potrafi
zagada kadego.
- Pracujemy nad wsplnym projektem na zajcia z humanistyki. Musimy go omwi.
Kobieta zmruya oczy.
- Nie wyglda mi to na prac.
Signam po ksik od ksidza, ktr wczeniej otworzyam na pierwszej lepszej
stronie i pooyam na stoliku.
- Przeciwnie, pracujemy nad tym.
Opiekunka nie wygldaa na przekonan.
- Daj wam godzin. Przez ten czas bd obserwowa, czy rzeczywicie zajmujecie si
nauk.
- Tak, prosz pani. mason przybra min niewinitka. Oczywicie.
Odesza, ale popatrywaa na nas z daleka.
- Mj bohater mruknam z aprobat.
Mason zainteresowa si ksik.
- Co to jest?
- Dostaam j od ojczulka. Zagadnam go o co po naboestwie.
Spojrza z niedowierzaniem.
- Daj spokj, przecie mielimy si uczy. Zaczam przeglda hasa w indeksie.
Szukam informacji o kobiecie o imieniu Anna.
Mason posusznie przysun bliej swoje krzeso i pochyli si nad ksik.
- Dobrze. Wobec tego bierzmy si do roboty.
Odnalazam numer strony i natrafiam na rozdzia dotyczcy witego Wadimira.
Przegldalimy tekst, szukajc wzmianki o Annie. Niestety, niewiele o niej napisano. Autor
zamieci jednak krtki cytaty pochodzcy z czasw wspczesnych witemu:

Wadimirowi niezmiennie towarzyszy Anna, crka Fiodora. Ich mio jest tak niewinna i
czysta, jak mio siostry i brata. Anna wielokro ratowaa go przed napaci strzyg, ktre usilnie
staraj si go unicestwi i zbruka jego wito. To ona pociesza go w trudnych chwilach, kiedy
brzemi ducha ciy mu najbardziej, a ciemne moce Szatana otaczaj go i nadwtlaj jego siy
fizyczne. Anna wspiera go wiernie, bowiem czy ich szczeglna wi od czasu, gdy w
dziecistwie uratowa jej ycie. Bg w mioci swojej zesa bogosawionemu Wadimirowi
straniczk, noszc pocaunek cienia. Ona zna tajemnice jego serca i umysu.

- Ju wiesz stwierdzi Mason. Bya jego straniczk.


- Ale wci nie wiem, co oznacza pocaunek cienia.
- Pewnie nic specjalnego.
Przeciwnie. Przeczytaam tekst ponownie, usiujc zrozumie, co oznacza. Mason
przyglda si z zaciekawieniem.
- Moe czy ich romans zasugerowa; wyranie chcia mi pomc.

Rozemiaam si.
- Przecie on by wity.
- I co z tego? Sdzisz, e wici stronili od seksu? Ten kawaek o bracie i siostrze
mgby wskazywa na taki ukad. Pokaza palcem odpowiedni ustp. Widzisz? czya ich
szczeglna wi. Mrugn do mnie. Musisz czyta midzy wierszami.
Wi, ciekawe, e uyto wanie tego okrelenia. Nie podejrzewaam jednak, by Anna i
Wadimir uprawiali namitny seks.
- Nie o to chodzi. Po prostu byli sobie bliscy. To si zdarza, taka przyja midzy
mczyzn a kobiet powiedziaam znaczco.
Mason spojrza na mnie chodno.
- Czyby? My jestemy przyjacimi, a nie znam tajemnic twego serca i umysu.
Przybra min filozofa. Oczywicie kto mgby powiedzie, e serce kobiety jest niezgbion
tajemnic
- Cicho bd. Szturchnam go w rami.
- Bowiem kada z was jest niezwyk istot cign w natchnieniu. Mczyzna
musiaby posi sztuk czytania w mylach, chcc t swoj wybran uszczliwi.
Zachichotaam i natychmiast zamilkam, przestraszony, e zwracamy na siebie uwag.
- Naucz si czyta w moich mylach i przesta pajacowa.
Wrciam do ksiki. czya ich szczeglna wi oraz: znaa tajemnice jego serca i
umysu.
Nagle zrozumiaam. WI. Jak moja z Liss. Mogabym si zaoy o wszystko, co
miaam. Byam wstrznita. Syszaam opowieci o Morozach poczonych ze stranikami ow
tajemnicz wizi, ale po raz pierwszy przeczytaam o konkretnych osobach, ktre tego
dowiadczyy. Mason zauway moje poruszenie.
- Co si stao? Wszystko w porzdku?
Wzruszyam ramionami.
- Tak.

ROZDZIA SIDMY
MINO KILKA TYGODNI, ZAPOMNIAAM o Annie. Wcigno mnie ycie Akademii.
Sensacja, jak wzbudzi nasz powrt, ucicha i wkrtce wtopiymy si w rutyn codziennych
zaj. Dnie upyway na wizytach w kaplicy, wsplnych posikach z Liss oraz ukradkowych
spotkaniach z innymi. Nadal nie pozwalano mi wychodzi z pokoju w czasie wolnym, ale od
czasu do czasu udawao mi si przycign uwag chopcw. Pamitaam o swojej przemowie do
Lissy, w ktrej optowaam za przetrwaniem w cieniu, jednak chwilami wprost nie mogam
wytrzyma. Lubi flirtowa, nic na to nie poradz. Zaley mi te na sympatii otoczenia, wic
zdarzao mi si wtrca zabawne komentarze podczas lekcji.
Zachowanie Lissy budzio zainteresowanie ze zgoa odmiennych powodw. Dawniej
zaangaowana w ycie towarzyskie, teraz trzymaa si na uboczu. Nasi znajomi ostatecznie
przyzwyczaili si do jej nowej roli. Uznali, e ksiniczka Dragomir dobrowolnie usuna si z
pola poczyna arystokratw. Zadowolia si krgiem koleanek Nathalie. Paplanina tej
dziewczyny chwilami doprowadzaa mnie do rozpaczy, ale lubiam j. Bya znacznie milsza ni
pozostali czonkowie rodzin krlewskich.
Poza tym, zgodnie z zapowiedzi dyrektorki, wiczyam i trenowaam niemal bez
przerwy. Z czasem moje ciao przestao si buntowa. Wzmocniam minie oraz wytrzymao
na bl oraz wysiek. Nadal dostawaam cigi, lecz nie odczuwaam skutkw tak dotkliwie jak
podczas pierwszych sesji. Martwiam si waciwie wycznie stanem mojej skry, naraonej na
zimno na zewntrz. Na szczcie Lissa dbaa o mnie podsuwaa mi dobre kremy i balsamy,
dziki ktrym nie zaczam si starze w przypieszonym tempie. Niestety, nie znalazymy
remedium na odciski pokrywajce moje donie i stopy. Przyzwyczaiam si te do treningw pod

nadzorem Dymitra. Mason mia racj, e stranik unika towarzystwa. Rzadko widywaam go w
otoczeniu innych opiekunw, chocia byo jasne, e darzyli go szacunkiem. Im duej z nim
przebywaam, tym bardziej zaczynaam go docenia, mimo e nie pojmowaam jego metod.
Dymitr nie by surowym instruktorem. Zwykle zaczynalimy od wicze rozcigajcych na sali
gimnastycznej, a potem kaza mi biega po parku, co byo sporym wyzwaniem w jesiennym
klimacie Montany. Ktrego dnia, jakie trzy tygodnie po powrocie do Akademii, weszam
rankiem do sali gimnastycznej i zobaczyam go rozcignitego na macie z ksik w rkach.
Czyta ckliw powie Louisa LAmoura. A z odtwarzacza CD przyniesionego kiedy na sal, by
uprzyjemnia wiczenia, pyna piosenka When doves Cry Princea, ktra z ca pewnoci nie
nastrajaa pozytywnie. Nie powinnam si nawet przyznawa, e j znam. Zawdziczaam to
dawnej wsplokatorce, ktra uwielbiaa muzyk lat osiemdziesitych.
- Dymitr, prosz ci jknam, rzucajc torb na podog. Rozumiem, e to pewnie
najnowszy hit w Europie Wschodniej, ale wolaabym posucha jakiego kawaka, ktry powsta
po moich narodzinach.
Nie poruszy si, tylko rzuci mi obojtne spojrzenie.
- To dla ciebie bez znaczenia. Ja sucham muzyki, a ty biegasz na dworze.
Wykrzywiam si do niego, podchodzc do drka, eby si troch porozciga. Trzeba
jednak przyzna, e Dymitr mia duo tolerancji dla moich zgryliwych komentarzy. O ile nie
zaniedbywaam wicze, puszcza wszystkie moje uwagi mimo uszu.
- Hej odezwaam si, przechodzc do kolejnego wiczenia. A waciwie dlaczego
kaesz mi tyle biega? Rozumiem, e w ten sposb wzmacniam wytrzymao, ale chciaabym
te uczy si walki bezporedniej. Wci rozkadaj mnie na opatki podczas zaj grupowych.
- Moe powinna mielej uderza odpar sucho.
- Mwi powanie.
- Trudno powiedzie. Odoy ksik, lecz nie ruszy si z miejsca. Moim zadaniem
jest przygotowanie ci do opieki nad ksiniczk i walki ze stworami ciemnoci, tak?
- Tak.
- Zamy, e znw uda ci si j porwa i wybierzecie si na zakupy. W sklepie atakuje
was strzyga. Co robisz?
- Zaley, w jakim sklepie.
Dymitr rzuci ostrzegawcze spojrzenie.
- No dobrze. Wbij w ni srebrne ostrze.
Stranik usiad, krzyujc nogi. Przygldaam mu si z podziwem. Cho by taki wysoki,
porusza si zwinnie jak kot.
- Co ty powiesz? Unis czarne brwi. Ciekawe, skd wemiesz srebrne ostrze? I czy
potrafiaby go uy?
Niechtnie odwrciam wzrok od jego piknego ciaa. Srebrne ostrza to narzdzia
magiczne, wykonane z pomoc ywiow. S straszliw broni. Zatopienie ostrza w sercu strzygi
powoduje jej natychmiastow mier. Ale narzdzie to jest rwnie grone dla wampirw, tote
nowicjuszy obejmuje cakowity zakaz korzystania z niego. Moi koledzy z klasy dopiero teraz
uczyli si nim posugiwa. Co do mnie, to niedawno pozwolono mi rozpocz nauk strzelania, o
ostrzu nie mogam nawet marzy. Na szczcie istniay dwa inne sposoby likwidowania strzyg.
- W porzdku, wic obetn jej gow.

- Pomijajc fakt, e nie masz broni, jak zamierzasz przeprowadzi swj zamiar w starciu
ze strzyg, ktra przewysza ci o gow?
Wyprostowaam si, bo wanie wiczyam skony.
- W takim razie pozostaje mi spalenie.
- Jakim cudem?
- Dobra, poddaj si. Wiem, e znasz odpowied, ale postanowie si ze mn droczy.
Jestem w centrum handlowy i spotykam strzyg. Co mam robi?
Spojrza powanie.
- Ucieka.
Si powstrzymaam si, eby nie cisn w niego czymkolwiek.
Po rozgrzewce Dymitr owiadczy, e pobiega razem ze mn. Nie robi tego wczeniej.
Pomylaam, e wsplny trening pozwoli mi zrozumie, dlaczego mia opini zabjcy.
Wybieglimy na dwr. By chodny padziernikowy wieczr. Nie przywykam jeszcze do
zmiany po powrocie do wiata wampirw. Sdziam, e ujrz wczesny poranek, poniewa lekcje
miay zacz si za godzin. Tymczasem soce chylio si ku zachodowi, rozwietlajc
onieone wierzchoki gr pomaraczow un. Jesienne promienie nie daway ciepa i wkrtce
poczuam lodowate powietrze w pucach. aknam tlenu. Nie rozmawialimy w biegu. Dymitr
zwolni, eby zrwna si ze mn.
le si z tym czuam; zaleao mi na jego uznaniu. Przypieszyam kroku, zmuszajc
minie i puca do wikszego wysiku. Przebieglimy dwanacie okre, czyli cztery i p
kilometra. Zostao jeszcze dwanacie. Kiedy zblialimy si do przedostatniego okrenia, mina
nas grupka nowicjuszy. Przygotowywali si do treningu, na ktry i ja powinnam zdy. Mason
wyszczerzy si w umiechu:
- Gratuluj kondycji, Rose!
Pomachaam mu.
- Zwalniasz warkn Dymitr, odwracajc moj uwag od chopakw. Zaniepokoi mnie
jego surowy ton. atwo ci rozproszy. Nie moesz biec szybciej?
Zawstydzi mnie. Wyduyam krok, mimo wciekego blu mini. Moje ciao krzyczao
i urgao mi. Dokoczylimy dwunaste okrenie. Stranik zerkn na stoper. Okazao si, e
pobiam swj rekord o dwie minuty.
- Niele, co? spytaam, kiedy wracalimy na sal, eby zakoczy sesj wiczeniami
rozluniajcymi. Wyglda na to, e zostawiabym strzyg daleko w tyle. Nie wiem tylko, czy
Lissa poradziaby sobie rwnie dobrze.
- Poradzi sobie, jeli bdziesz u jej boku.
Zaskoczy mnie. To pierwszy prawdziwy komplement, jaki usyszaam od rozpoczcia
wsplnych treningw. Patrzy na mnie tymi swoimi brzowymi, byszczcymi oczami z aprobat
i rozbawieniem.
Nagle, bez ostrzeenia, eksplodowa we mnie ostry, ksajcy bl. Wwierci si w gow.
Ci raz po raz, smaga. Widziaam zamazany obraz, ktrego nie rozpoznawaam. Ju nie byam
w sali gimnastycznej. Przeraona, zbiegaam w popochu po schodach. Podjam rozpaczliw
prb ucieczki. Potrzebowaam mnie samej.
Odzyskaam ostro widzenia, kiedy oderwaam si od Lissy i tego, co si dziao w jej
gowie. Nie mwic nic Dymitrowi, ruszyam pdem w stron internatu morojw. Jeszcze przed
chwil powczyam nogami po dugim treningu, a teraz pdziam przed siebie dugimi

sprystymi susami. Syszaam woanie Dymitra, ale nie mogam mu odpowiedzie. Wiedziaam,
e mnie dogoni. Miaam tylko jeden cel: dosta si do sypialni Lissy.
Dostrzegam przed sob zarys budynku o barwie koci soniowej, kiedy pojawia si ona.
Wybiega na podwrze. Pakaa. Zatrzymaam si gwatownie, miaam wraenie, e puca
eksploduj mi z wysiku.
- Co si stao? Co ci jest? krzyczaam, chwytajc j za ramiona i zmuszajc, eby
spojrzaa mi w oczy.
Lissa nie bya w stanie odpowiedzie. Rzucia mi si na szyj i cicho kaa. Przytuliam
j, gaskaam po jedwabistych wosach, powtarzaam, e wszystko bdzie dobrze. W tamtej
chwili nie interesowao mnie to, co jej si przydarzyo. Bya przy mnie, bezpieczna, tylko to
miao znaczenie. Dymitr ju sta przy nas, czujny i gotowy do ataku. Wiedziaam, e teraz nic
nam nie grozi.
P godziny pniej toczylimy si w pokoju Lissy: troje stranikw, Kirowa i matrona,
opiekunka dormitorium. Po raz pierwszy znalazam si u Lissy. Ostatecznie udao jej si
zamieszka z Nathalie. Podzieliy pomieszczenie na dwie wyranie kontrastujce czci. Nathalie
postaraa si, eby jej kawaek przestrzeni by przytulny. Zawiesia na cianach obrazki, a ko
przykrya adn narzut. Lissa miaa niewiele swoich rzeczy, podobnie jak ja, wic ta cz
pokoju wydawaa si pusta. Przykleia tylko jedno zdjcie, zrobione podczas ostatniej imprezy z
okazji wita Halloween. Pozowaymy przebrane za elfy, z doczepionymi skrzydekami, w
byszczcym makijau. Fotka przywoaa wspomnienia dawnych czasw. Poczuam dotkliwy bl
w piersi.
Wszyscy byli tak przejci niedawnym wydarzeniem, e nie zwracali na mnie uwagi. W
holu zebray si jakie dziewczyny i gono wypytyway o przyczyn zamieszania. Nathalie
przepychaa si przez tumek, zaniepokojona niespodziewan wizyt w jej pokoju. Wesza i
gwatownie zatrzymaa si w drzwiach.
Wpatrywalimy si w ko Lissy z przeraeniem i obrzydzeniem. Na poduszce lea lis.
Mia czerwono-pomaraczowe futro z bia plamk. Wyglda bezbronnie i agodnie jak
pluszowa zabawka albo may kociak, ktrego chtnie wzioby si na rce, eby si do niego
przytuli.
Zwierz miao podernite gardo.
Pod pyszczkiem zaczynaa si rowa, galaretowa rana. Krew oblepia futerko i spyna
na t pociel, tworzc du, ciemn plam. Oczy lisa zwrcone byy do gry, szeroko otwarte,
jakby nie mg uwierzy w to, co si stao.
Zbierao mi si na mdoci, ale zmuszaam si, eby nie odrywa wzroku od ofiary. Nie
mogam sobie pozwoli na delikatno. Pewnego dnia bd musiaa zabi strzyg. Jeli nie znios
widoku martwego lisa, pniej nie dam sobie rady.
Niezy wir musia to zrobi. Szkoda sw na takiego popapraca. Lissa wpatrywaa si
w zwierztko z poblad twarz. W pewnej chwili zrobia kilka krokw w jego stron i
mimowolnie wycigna rk, eby go dotkn. Zawsze kochaa zwierzta i ten widok by dla
niej aktem niezrozumiaego okruciestwa. Kiedy mieszkalimy wrd ludzi, czsto prosia mnie,
ebymy przygarna kota lub psa. Odmawiaam, tumaczc, e nie wiemy, kiedy bdziemy
musiay ucieka. Poza tym zwierzaki mnie nie znosiy. Lissa zaczepiaa wic wszystkie
bezdomne stworzenia albo zaprzyjaniaa si z pupilami naszych znajomych, takimi jak Oskar.

Jednak nie odwaya si dotkn martwego lisa. Widziaam, e chce mu pomc,


pomagaa wszystkim. Ujam j za rk i odsunam. Przypomniaam sobie nasz rozmow
sprzed dwch lat:
- Co to jest? Wrona?
- Nie, wrony s mniejsze. Chyba kruk.
- Jest martwy?
- Tak. Na pewno martwy. Nie dotykaj go.
Nie posuchaa mnie wtedy. Miaam nadziej, e posucha teraz.
- y jeszcze, kiedy weszam szeptaa, zaciskajc palce na moim ramieniu. Mia
drgawki. Musia strasznie cierpie.
Poczuam, jak co podchodzi mi do garda. Nie mogam teraz okaza saboci i
zwymiotowa.
- Czy ty?
- Nie. Chciaam Zaczam
- Wic zapomnij o tym rzuciam ostro. Uznaj za idiotyczny wygup. Zaraz go std
zabior i posprztaj pokj. Moe nawet przydziel ci inny.
Obrcia do mnie twarz, miaa nieprzytomne spojrzenie.
- Rose Pamitasz wtedy
- Cicho! Nie pozwoliam jej dokoczy. Zapomnij. To byo co innego.
- A jeli kto widzia? Jeli wie?
Chwyciam j mocno za rami i wbiam paznokcie w ciao, eby oprzytomniaa.
- Nie. To nie jest to samo. Nie ma z tamtym nic wsplnego. Syszysz? Czuam, e
Dymitr i Nathalie nam si przygldaj. Bdzie dobrze. Wszystko bdzie dobrze.
Lissa kiwna gow, ale widziaam, e mi nie wierzy.
- Prosz to sprztn warkna Kirowa do matrony. Niech pani popyta, czy s jacy
wiadkowie.
Kto wreszcie zauway moj obecno i polecono Dymitrowi, eby mnie wyprowadzi,
mimo e obie bagaymy, by pozwolili mi zosta. Towarzyszy mi do dormitorium dla
nowicjuszy. Nie odezwa si po drodze ani sowem.
- Ty co wiesz powiedzia na koniec. Co si musiao wydarzy wczeniej. Wanie
to miaa na myli, przekonujc dyrektork, e Lissie zagraa niebezpieczestwo.
- Nic nie wiem. Sdz, e to wygup jakiego czubka.
- Podejrzewasz kogo? Moe znasz powd?
Zastanowiam si. Gdyby wydarzyo si to przed naszym odejciem z Akademii,
mogabym podejrzewa kadego. Kiedy jeste osob popularn w rodowisku, musisz by
przygotowana na to, e jedni bd ci kochali, a inni nienawidzili. Ale teraz? Lissa trzymaa si w
cieniu. Jedyn osob, ktra jej nienawidzia, bya Mia, ale przekonaam si ju, e gustuje w
potyczkach sownych. Zreszt w jakim celu posuwaaby si do takiego okruciestwa? Nie, to do
niej nie pasowao. Miaa wiele innych moliwoci, eby odegra si na Lissie.
- Nie odparam. Nie mam pojcia, kto to zrobi.
- Rose, jeli co wiesz, powinna mnie o tym poinformowa. Jestemy po tej samej
stronie. Obojgu nam zaley na bezpieczestwu Lissy. Sprawa jest powana.
Odwrciam si gwatownie i wyadowaam ca zo za lisa.

- Wiem, e to nie arty. Tymczasem kaesz mi wiczy przysiady, zamiast mnie nauczy
technik walki i obrony! Naucz mnie walczy, jeli zaley ci na jej bezpieczestwie! Naucz mnie
walczy! Umiem na razie ucieka.
Do tej chwili nie zdawaam sobie sprawy z tego, jak bardzo pragn si uczy. Chciaam
zasuy na to, by zosta opiekunk Lissy i zamierzaam dowie im wszystkim, e dam sobie
rad. Widok martwego lisa sprawi, e poczuam si bezradna. To nie byo przyjemne uczucie.
Musiaam co zrobi, cokolwiek.
Dymitr zachowa kamienny spokj. Kiedy skoczyam, popchn mnie lekko w stron
wejcia, jakby nie usysza.
- Id ju. Spnisz si na zajcia.

ROZDZIA SMY
WCI PALIA MNIE ZO i tego dnia walczyam ostrzej, lepiej ni kiedykolwiek
wczeniej. Szo mi tak dobrze, e zwyciyam w pierwszym starciu z Shaneem Reyesem.
Rozoyam go na opatki, a e si lubilimy, wic przyj to ze spokojem i nawet mnie
pochwali. Kilka osb przygldao si z aprobat.
- Widz, e odzyskaa dawn form zauway Mason po treningu.
Poczuam delikatne municie na ramieniu.
- Jak si czuje Lissa?
Nie zdziwiam si, e ju wiedzia. Plotki roznosiy si szybko. Czasem miaam
wraenie, e wszystkich nas czy telepatyczna wi.
- Dobrze. Uspokoia si. Nie zamierzaam mu tumaczy, skd to wiem. Nasza wi
miaa pozosta tajemnic. Mase, mwie, e znasz Mi. Mylisz, e to jej sprawka?

- Hej, a tak dobrze jej nie znam. Ale nie sdz, e to ona. Pamitam, jak histeryzowaa w
czasie sekcji aby na biologii. Nie wyobraam sobie, eby schwytaa lisa, a co dopiero zabia.
- Moe ma przyjaci, ktrzy zrobili to za ni?
Chopak potrzsn gow.
- Nie wydaje mi si. Nie nale do tych, ktrzy ubrudziliby sobie rce. Ale kto wie?
Lissa wci czua si le, kiedy spotkaam j podczas lunchu. Jej nastrj pogorszy si
jeszcze, gdy Nathalie i jej paczka zaczli rozprawia o martwym lisie. Dziewczyna przeamaa
obrzydzenie, bo dziki takiej sensacji znalaza si w centrum uwagi. Zaczam podejrzewa, e
ycie na uboczu jednak jej nie odpowiadao.
- Lea na ku cigna z oywieniem, machajc przy tym rkami. Na samym
rodku. Wszdzie byo peno krwi.
Twarz Lissy zrobia si zielona jak jej sweter. Zabraam j od stolika, mimo e nie
skoczyam posiku. Kiedy oddaliymy si, pofolgowaam emocjom i puciam wizank
przeklestw pod adresem Nathalie, ktra wyranie nie miaa pojcia o takcie.
- Jest mia. Lissa automatycznie zacza jej broni. Jeszcze niedawno mwia mi, e
j lubisz.
- Lubi, ale nie ma za grosz delikatnoci.
Przystanymy przed sal, w ktrej odbyway si zajcia z behawioryzmu zwierzt.
Zauwayam, e wszyscy przygldaj nam si z ciekawoci i szepcz midzy sob. Westchna
ciko.
- Jak sobie z tym radzisz?
Na twarzy Lissy pojawi si cie umiechu.
- Przecie mnie wyczuwasz?
- Tak, ale chciaam to usysze od ciebie.
- Nie jest le. Wolaabym jednak, eby si tak nie gapili. Czuj si jak jaki okaz.
Znw wezbraa we mnie zo. Nie do, e przeya szok, to teraz nie dawali jej si z
tego otrzsn.
- Kto ci sprawi przykro? spytaam, gotowa stan do walki.
- Rose, nie dasz rady wyeliminowa wszystkich, ktrzy stwarzaj problemy.
- Mia? zgadywaam.
- Nie ona jedna powiedziaa ostronie. Zreszt to nie ma znaczenia. Nie rozumiem,
jak to jest moliwe Nie mog przesta o tym myle.
- Musisz powiedziaam stanowczo.
- Dlaczego udajesz, e nic si nie wydarzyo? Wanie ty! Irytowaa ci paplanina
Nathalie, a przecie sama nie zawsze potrafisz si kontrolowa. Trudno zarzuci ci
powcigliwo.
- Nie mwmy o tym. Powinnymy zapomnie. Mino duo czasu. Nie wiemy nawet, co
si wtedy stao.
Lissa wpatrywaa si we mnie swoimi wielkimi zielonymi oczami, rozwaajc kolejny
argument.
- Cze, Rose. Nadszed Jesse i musiaymy przerwa rozmow. Staraam si posa mu
najbardziej uwodzicielski umiech.
- Cze.
Moroj skin gow Lissie.

- Dzi wieczr bd w waszym dormitorium. Organizujemy grupow nauk. Mylisz, e


uda ci si - W jednej chwili zapomniaam o problemach przyjaciki. Zapragnam jakiego
szalestwa. Zbyt wiele si wydarzyo tego dnia. Musiaam odreagowa.
- Jasne.
Uzgodnilimy godzin spotkania. Potem mielimy omwi szczegy. Kiedy odszed,
Lissa patrzya z niedowierzaniem.
- Masz areszt domowy. Nie pozwol ci z nim porozmawia w miejscu publicznym.
- Nie zamierzam z nim rozmawia, tym bardziej publicznie. Zwiniemy si po cichu.
- Czasem zupenie ci nie rozumiem jkna.
- Bo jeste rozsdna, a ja szalona.
Na lekcji rozwaaam, czy to nie sprawka Mii. Na anielskiej twarzyczce malowao si
wyrane zadowolenie, ale ostatecznie to aden dowd winy. Obserwowaam j wczeniej. Nie
miaam wtpliwoci, e cieszyy j nasze kopoty, ale to saba podstawa do tego, by twierdzi z
ca pewnoci, e maczaa palce w tym ostatnim wydarzeniu.
- Wilki, podobnie jak wiele gatunkw zwierzt, wybieraj spord stada samca i samic
alfa, ktrym okazuj posuszestwo. Osobniki te s niemal zawsze najsilniejsze pod wzgldem
fizycznym, chocia obserwowano wielokrotnie, e wygrywa ten, ktry ma wiksz si woli i
mocniejsz osobowo. Kiedy przywdca sprowokowany do walki zostanie pokonany, musi
odej, a wwczas czsto staje si ofiar napaci ze strony innych wilkw.
Te sowa wyrway mnie z zamylenia. Zaczam uwanie sucha wykadu panny
Meissner.
- Do walk w stadzie dochodzi najczciej w okresach rui cigna ku wyranej uciesze
uczniw. Prawo do kopulacji z samic alfa ma jedynie samiec alfa. Jeli jednak jest ju stary,
moe mu zagrozi modszy, silniejszy osobnik. Prbuje wykorzysta sytuacj, cho nie zawsze
udaje mu si przej wadz. Czsto nie sia, a dowiadczenie decyduje o zwycistwie.
Pomylaam z gorycz, e ten opis jak ula pasuje do stosunkw w Akademii.
Mia podniosa rk.
- A jak to wyglda u lisw? Czy one te wyrniaj osobniki alfa?
Wszyscy wstrzymali oddech. Usyszaam nerwowe miechy. Nikt nie mg uwierzy, e
Mia posuna si tak daleko.
Panna Meissner spurpurowiaa. Podejrzewaam, e by to rumieniec gniewu.
- Na dzisiejszej lekcji omawiamy zachowania wilkw, panno Rinaldi.
Dziewczyna nie przeja si wyran dezaprobat w gosie nauczycielki. Kiedy pniej
pracowalimy parami, zerkaa w nasz stron i chichotaa zoliwie. Czuam przygnbienie Lissy.
W jej umyle pojawiy si obrazy martwego zwierzcia.
- Nie martw si szepnam. Znam sposb
- Hej, dziewczyny usyszaymy nad gowami.
Przy naszym biurku przystan Ralf Sarcozy z nieodcznym gupawym umieszkiem na
twarzy. Przyszo mi do gowy, e wysali go kumple.
- Przyznaj si zacz. Zabia tego lisa. Prbujesz przekona Kirow, e jeste
wariatk, bo w ten sposb moe znowu uda ci si wyrwa ze szkoy.
- Pieprz si rzuciam.
- To propozycja?

- Z tego, co syszaam, tobie nie warto nawet proponowa odgryzam si.


- Fiuu. Ralf podnis brwi. Zmienia si. O ile pamitam, dawniej rozbieraa si
przed kadym, kto mia na to ochot.
- Za to ty masz szans zobaczy goe ciao wycznie w Internecie.
Ralf przekrzywi gow i ostentacyjnie mierzy mnie wzrokiem.
- A niech mnie! To ciebie tam widziaem! Spojrza na Liss, a potem znw na mnie.
To ona ci kazaa zabi lisa, prawda? Uprawiacie jakie lesbijskie rytuay Auuu!
Ralf stan w pomieniach. Pali si!
Zerwaam si i prbowaam wycign Liss zza biurka. Upadymy na podog.
Wszyscy krzyczeli, a Ralf najgoniej. Panna Meissner pobiega po ganic. Ale pomienie zgasy
rwnie nieoczekiwanie, jak si pojawiy. Chopak nie przestawa wrzeszcze i klepa si po
caym ciele, cho nie by poparzony. Jedynym ladem wydarzenia sprzed chwili by swd
spalenizny. Uczniowie zamarli na kilka sekund. Powoli dochodzilimy do siebie. Doskonale
wiedzielimy, e niektrzy moroje specjalizuj si w panowaniu nad ogniem. Rozejrzaam si po
klasie i wytypowaam trzy osoby. Byli to Ralf, jego kumpel Jacob oraz Christian Ozera.
Ralf z Jacobem odpadali, wic rozwizanie nasuwao si samo. Christian wybuchn
histerycznym miechem.
Twarz panny Meissner spurpurowiaa.
- Panie Ozera! krzykna. Jak pan mia? Czy zdaje pan sobie spraw Prosz
natychmiast stawi si u pani dyrektor Kirowej!
Zupenie nieporuszony, Christian wsta i zarzuci torb na plecy. Wci si umiecha.
- Tak jest, panno Meissner.
Wychodzc, min Ralfa, ktry odsun si od niego. Pozostali uczniowie przygldali si
tej scenie z otwartymi ustami. Nauczycielka usiowaa powrci do przerwanych zaj, ale
okazao si e to niemoliwe. Wszyscy rozmawiali o szokujcym zdarzeniu. Zadziwiajcym pod
wieloma wzgldami. Po pierwsze, nikt nie zna zaklcia, ktre wzniecao ogie i nie pozostawiao
ladw poaru ani poparze. Po drugie, Christian zaatakowa innego wampira. Moroje nigdy tego
nie robili. Uwaali, e magia ma suy ziemi, pomaga ludziom. Nie wolno byo jej uywa do
walki. Instruktorzy technik magicznych nie uczyli tego rodzaju praktyk. Pewnie nawet ich nie
znali. Najdziwniejsze za byo to, e sprawc zamieszania okaza si Christian. Do tej pory nikt
go nie zauwaa. C, teraz z pewnoci nastpi zmiana.
Nagle okazao si, e kto zna techniki magiczne suce do ataku. Przyznaj, e ucieszy
mnie widok przeraonej gby Ralfa, ale pomylaam jednoczenie, e Christian moe by
szalony.
- Liss zaczam, kiedy wychodziymy z klasy. Prosz, powiedz, e si z nim nie
spotykasz.
Poczucie winy, ktre wyranie odebraam przez czc nas wi, byo wystarczajc
odpowiedzi.
- Lisso! chwyciam j za rami.
- Rzadko z nim rozmawiam tumaczya si. Christian jest w porzdku.
- Sucham?! Wszyscy patrzyli w naszym kierunku. Dotaro do mnie, e krzycz. To
wariat. Podpali Ralfa. Ustaliymy, e nie bdziesz si z nim zadawa.
- Ty ustalia, Rose. Nie pytaa mnie o zdanie. Wychwyciam w jej gosie histeryczn
nutk, ktrej ju dawno nie syszaam.

- Co si dzieje? Czy wy No wiesz?


- Nie! wrzasna na cae gardo. Mwiam ci. Boe! Spojrzaa na mnie z
niesmakiem. Nie wszyscy myl i postpuj tak jak ty.
Cios by celny i bolesny. W tej samej chwili mina nas Mia. Nie moga usysze, o czym
rozmawiamy, ale zwrcia uwag na podniesione gosy. Umiechna si szeroko.
- Kopoty w raju?
- Poszukaj lepiej czego na uspokojenie i zamknij za sob drzwi do pieka poradziam
jej sodko. Mia rozdziawia usta, ale zaraz potem zacisna je ze zoci.
Szymy z Liss w milczeniu. Nagle moja przyjacika parskna miechem. Znw
panowaa midzy nami zgoda.
- Rose - zacza pojednawczo.
- To niebezpieczny chopak weszam jej w sowo. Nie lubi go. Prosz ci, bd
ostrona.
Dotkna mojego ramienia.
- Jestem. Nie zapominaj, e to mnie przypada rola tej rozwanej. Ty miaa by szalona.
Miaam nadziej, e tak pozostanie.
Dopiero po lekcjach znw ogarny mnie wtpliwoci. Siedziaam w swoim pokoju nad
zadaniem domowym, kiedy poczuam niepokj. Co dziao si z Liss. Przerwaam pisanie i
wpatrzyam si w pust przestrze. Prbowaam nawiza z ni czno, eby dowiedzie si
wicej. Najlepiej byoby przenie si do gowy Lissy, ale umiaam tego zrobi na zawoanie.
Byo jasne, e odbieraam j najmocniej, gdy odczuwaa silne emocje, tak silne, e
przenikay do mojej gowy. Zwykle musiaam si bardzo stara, eby mn nie zawadny.
Budowaam mentaln cian midzy nami.
Teraz postanowiam postpi odwrotnie i zburzy dzielcy nas mur. Uspokoiam oddech
i odsunam niepotrzebne myli. Nastawiam si na odbir. Chciaam si otworzy i poczu
kontakt z Liss.
Nigdy wczeniej tego nie prbowaam, nie mam cierpliwoci do medytacji. Jednak w tej
chwili musiaam nawiza z ni czno. I, o dziwo, bez problemu osignam stan gbokiego
skupienia. I udao si.
Weszam.

ROZDZIA DZIEWITY
ZNOWU WLIZNAM SI DO JEJ myli; jeszcze raz dowiadczaam rzeczywistoci, ktra j
otaczaa. Lissa wchodzia po schodach prowadzcych na strych kaplicy. Ogarn mnie lk.
Podobnie jak ostatnio, nikt jej nie widzia. Dobry Boe, pomylaam, czy ten kapan nie powinien
strzec swojego przybytku?
Soce wanie wschodzio, rozwietlajc wntrze przez okienny witra. Zauwayam
cie postaci siedzcej na parapecie. To Christian.
- Spnia si stwierdzi na widok wchodzcej dziewczyny. Czekam na ciebie od
dwch godzin.
Lissa przysuna sobie jedno z uszkodzonych krzese, otrzepujc je z kurzu.
- Mylaam, e Kirowa zatrzyma ci duej.
Chopak pokrci gow.

- Szybko to zaatwia. Zostaem zawieszony w prawach ucznia na tydzie. Nietrudno


byo mi si wymkn rozoy rce.
- Dostae bardzo agodn kar.
W krysztaowo niebieskich oczach Christiana zamigotay promyki soca.
- Jeste rozczarowana?
Lissa bya wyranie wstrznita jego reakcj.
- Podpalie koleg!
- Wcale nie. Widziaa lady poparzenia?
- Stan w pomieniach!
- Umiem nad tym panowa. Wiedziaem, e nic mu nie bdzie.
- Nie powiniene by westchna.
Christian nachyli si do Lissy.
- Zrobiem to dla ciebie.
- Dla mnie zaatakowae innego moroja?
- Oczywicie. Drczy przecie ciebie i Rose. Widziaem, e twoja przyjacika daje
sobie z nim rad, ale uznaem, e przyda jej si wsparcie. Poza tym raz na zawsze uciszyem te
afer z lisem, o ktrej wci plotkowali.
- Nie powiniene by powtrzya, odwracajc wzrok. Czuam, e nie wie, jak
zareagowa. Poza tym nie udawaj, e zrobie to tylko dla mnie. Widziaam, e wietnie si
przy tym bawie.
Rozbawienie na twarzy Christiana ustpio szczeremu zdziwieniu. Lissa nie miaa
zdolnoci jasnowidzenia, ale zadziwiajco dobrze potrafia odczytywa cudze myli.
- Stosowanie magii przeciwko drugiej osobie jest zabronione dodaa, widzc, e jej
sowa odniosy skutek. A ty uwielbiasz przeciwstawia si reguom. Podnieca ci to.
- Reguy s gupie. Gdybymy zaczli korzysta z magii w walce, strzygi nie mogyby
mordowa nas bezkarnie.
- Mylisz si odpara stanowczo. Magia jest darem. Powinna suy pokojowi.
- Tak si tylko mwi. Powtarzasz bezmylnie reguki, ktrymi karmiono ci od
urodzenia. Wsta i zacz chodzi po niewielkim pomieszczeniu. Nie zawsze tak byo.
Dawniej stawalimy do walki u boku naszych stranikw. Ale wwczas ludzie zaczli si nas
ba. Wampiry uznay, e lepiej nie rzuca si w oczy. Zaklcia suce walce zostay
zapomniane.
- To jak je odkrye?
Chopak umiechn si krzywo.
- Na szczcie niektrzy pamitaj.
- Mwisz o swojej rodzinie? O rodzicach?
Spospnia.
- Nic o nich nie wiesz warkn z pociemnia twarz.
Patrzy na ni twardo. Mg budzi lk, ale Lissa nie bya strachliwa. Przygldaa mu
si uwanie i dostrzega, jak bardzo czuje si zraniony.
- Masz racj przyznaa mikko. Nic o nich nie wiem. Przepraszam.
Zaskoczya po raz drugi. Nieczsto zdarzao mu si sysze czyje przeprosiny. Rzadko
w ogle kto si do niego odzywa, a ju na pewno nikt go nie sucha. Zwaywszy na
okolicznoci, chopak szybko si pozbiera.

- Daj spokj rzuci niedbale, ale uklk przy niej, dziki czemu mogli patrze sobie w
oczy. Nieoczekiwanie znalaz si tak blisko, e Lissa wstrzymaa oddech. Na ustach Christiana
taczy dziwny umieszek. Nie rozumiem, dlaczego wanie ty tak si oburzasz, syszc o
stosowaniu magii.
- Jak to? Co chcesz przez to powiedzie?
- Udajesz niewinitko i przyznaj, e niele ci to wychodzi, ale ja znam prawd.
- Jak prawd? spytaa niepewnie, wyranie zakopotana.
Christian nachyli si jeszcze bliej.
- Wpywasz na innych. Robisz to wiadomie i celowo przez cay czas.
- Wcale nie achna si.
- Oczywicie, e tak. Ca noc zastanawiaem si, jakim cudem udao wam si y w
wiecie ludzi. Wynajmowaycie pokj i chodziycie normalnie do szkoy. Jak to moliwe, e
nikt nie zada spotkania z waszymi rodzicami? I nagle zrozumiaem. Musiaa uywa uroku.
Podejrzewam, e ta umiejtno pomoga wam uciec z Akademii.
- Wymylie sobie co i sam w to wierzysz. Nie masz dowodw.
- Nie potrzebuj dowodw. Wystarczy mi obserwowa.
- Obserwowae mnie? Szpiegowae, chcc udowodni, e wpywam na ludzi?
Chopak wzruszy ramionami.
- Nie. Po prostu przygldaem ci si dla przyjemnoci. Odkryem to przy okazji.
Zauwayem, co zrobia, eby odwlec termin oddania zada z matematyki. Powstrzymaa te
pann Carmack, zanim kazaa ci napisa kolejny test.
- I uznae, e uyam w tym celu magii? A nie przyszo ci do gowy, e mam dar
przekonywania? prowokowaa go. Nie zdziwiam si, ostatecznie Christian j przestraszy.
Poruszaa przy tym gow, trzepotaa rzsami Gdybym jej nie znaa, pomylaabym, e flirtuje.
Ale przecie znaam Czy rzeczywicie? Nie byam pewna.
Christian cign rozmow, nie zmieniaj tonu, ale wyraz jego oczu mwi, e
zauway roztaczone kosmyki wok jej gowy. Widzia wszystko, co dotyczyo Lissy.
- Ludzie, z ktrymi rozmawiasz, maj zazwyczaj rozanielone miny. Nie tylko ludzie,
potrafisz wpywa rwnie na morojw. Moe nawet na dampiry. To obd. Nie wiedziaem, e
tak mona. Zrobia na mnie wraenie. Jeste za, zmuszasz innych, eby robili to, czego chcesz.
Waciwie postawi jej zarzut, ale jego ton i postawa wyraay gotowo do podjcia
flirtu.
Lissa stracia rezon. Mia racj. Absolutn racj. Dziki jej zdolnociom udawao nam
si porusza swobodnie w wiecie ludzi bez pomocy dorosych. Nawet bank da si przekona do
wypaty czci pienidzy ze spadku.
Zgodnie z naszymi reguami byo to postpowanie rwnie naganne, jak atakowanie
innych za pomoc magii. Rozumiaam to. Zdolno manipulowania ludmi to potne narzdzie
walki. Czsto prowadzi do naduy. Dzieciom morojw wpajano od najmodszych lat, e
wpywanie na innych jest wielkim grzechem. Jednak, cho nikt ich nie uczy, wszystkie wampiry
posiaday ten dar od urodzenia. Lissa nie bya wyjtkiem, a Christian to odkry. Wiedzia, e
dziewczyna potrafi wpywa na moroje i dampiry.
- Co z tym zrobisz? spytaa. Wydasz mnie?
Pokrci gow z umiechem.
- Nie. Za bardzo mnie to krci.

Patrzya na niego szeroko otwartymi oczami. Serce bio jak oszalae, zafascynowana
zatrzymaa wzrok na jego ustach.
- Rose uwaa, e jeste niebezpieczny wypalia w zdenerwowaniu. Podejrzewa, e
to ty zabie lisa.
Nie podobao mi si, e zostaam wcignita w t dziwaczn rozmow. Wiedziaam, e
w niektrych uczniach budz lk. By moe Christian rwnie nalea do tej grupy.
Jednak wyrane rozbawienie w jego gosie pozbawio mnie zudze.
- Mwi, e jestem nieprzewidywalny, ale Rose bije mnie na gow. W tej sytuacji nikt
pewnie nie omieli si do ciebie zbliy. Poza mn. Chopak przykucn i jego wargi znalazy
si tu przy jej policzku.
- Moesz by pewna, e nie zabiem lisa, ale dowiem si, kto to zrobi. A co do Ralfa:
naprawd nic mu si nie stao.
Jego rycerska galanteria nie uspokoia Lissy. Bya podniecona.
- Nie chc, eby stawa w mojej obronie. Nie wiem, z kim mam do czynienia.
Christian chwyci j za nadgarstki. Chcia co powiedzie, ale nagle urwa i spojrza w
d na jej rce. Przesun kciukami po ledwo wyczuwalnych bliznach. Kiedy podnis wzrok,
odezwa si niezwykle agodnie.
- Jednak co przede mn ukrywasz.
Spucia wzrok, a ja czuam, e targaj ni sprzeczne uczucia.
- Nie moesz zna wszystkich moich sekretw mrukna.
Christian znw zerkn na jej rce, a potem puci je. Na jego twarzy igra umieszek.
- Masz racj.
Uspokoia si. Dotd sdziam, e tylko ja potrafi tak na ni wpywa. Wrciam do
pokoju. Usiadam na pododze, wpatrujc si w podrcznik od matematyki. Nie rozumiejc,
dlaczego to robi, zatrzasnam ksik i cisnam ni o cian.
Reszt wieczoru powiciam na rozmylania. Zbliaa si pora spotkania z Jessem.
Zeszam po schodach i pomaszerowaam do kuchni, do ktrej wolno mi byo wchodzi, pod
warunkiem e nie zabawi tam dugo. W obszernym holu dla goci podchwyciam jego
spojrzenie.
- Na czwartym pitrze jest pokj, do ktrego nikt nie zaglda szepnam, mijajc go.
Za azienkami znajdziesz tylne schody. Spotkajmy si tam za pi minut. Zamek w drzwiach
jest zepsuty.
Pomieszczenie okazao si ciemne, zakurzone i puste. Malejca liczba stranikw w
cigu ostatnich lat sprawia, e wiele pokoi w dormitorium pozostawao niezamieszkanych.
Smutny znak dla spoecznoci morojw, ale w tej chwili bardzo przydatny.
Jesse usiad na kanapie, a ja wycignam si na niej i pooyam stopy na jego
kolanach. Wci jeszcze czuam zo, e Lissa romansuje z Christianem, i chciaam o tym
zapomnie.
- Naprawd przyszede si uczy czy to tylko wymwka? spytaam.
- Serio. Przygotowujemy projekt z Meredith. Ton jego gosu sugerowa, e nie jest
zachwycony.
- Ooo draniam si z nim. Czyby wsppraca z dampirem obraaa twoj
krlewsk godno? Czy powinnam wyj?

Umiechn si, ukazujc rzd idealnie biaych zbw i ky.


- Ty jeste bardziej seksowna. Dobra jest czasem odmiana. W jego gosie by ar,
ktry mnie podnieca, tak jak jego rka przesuwajca si w gr po mojej nodze. Ale najpierw
musiaam wykona swj plan. Nadszed czas na odwet.
- Zauwayam. Pozwalasz Mii przebywa w waszym towarzystwie, a przecie nie
naley do krlewskiego rodu.
Jesse artobliwie stukn mnie palcem w ydk.
- Mia jest z Aaronem. Poza tym mam wielu przyjaci spoza krgu arystokracji. Take
dampirw. Nie jestem snobem.
- A wiesz, e jej rodzice su u Drozdw?
Rka na mojej nodze znieruchomiaa. Przesadziam troch, ale wiedziaam, e Jesse
uwielbia plotki.
- Powanie?
- Tak, szoruj podogi.
- Hmm.
Ziarno spado na podatn gleb. Donosik zrobi na nim wraenie. Skryam umiech.
Usiadam mu na kolanach, przycignam go do siebie i szybko zapomniaam o Mii.
Caowa namitnie, wciskajc mnie w oparcie sofy. Poddaam si z przyjemnoci, pierwszy raz
od kilku tygodni.
Caowalimy si dugo i nie powstrzymaam go, gdy ciga mi bluzk.
- Nie bdziemy si kocha ostrzegam midzy pocaunkami. Nie chciaam straci
cnoty na zdezelowanej kanapie w brudnym pokoju.
Jesse znieruchomia na chwil, ale wida postanowi nie nalega.
- Jak chcesz.
Nagle przywar do mnie caym ciaem, nie przerywajc namitnych pieszczot. Jego
usta wdroway po mojej szyi. Poczuam dotyk ostrych kw i nie mogam powstrzyma
gbokiego westchnienia.
Podnis si i patrzy mocno zaskoczony. Wstrzymaam oddech na wspomnienie
rozkoszy, jak dawao ukszenie wampira. Czy teraz odczuabym jeszcze wiksz przyjemno?
W sekund otrzewiaam. To byo zakazane. Nawet jeli nie uprawialimy seksu, nie mogam
odda mu krwi, byabym zbrukana.
- Nie ostrzegam.
- Przecie tego chcesz wydysza w podnieceniu. Czuj to.
- Nie chc.
Jego oczy rozbysy.
- Ale tak. Czyby robia to wczeniej?
- Nie warknam. Oczywicie, e nie.
Widziaam, co mu si roi, zobaczyam to w jego uwodzicielskich oczach. Jesse lubi
flirtowa i chtnie powtarza plotki, ale nie by gupi.
- Twoje zachowanie przeczy sowom. Podniecia si, czujc ky na szyi.
- Po prostu wietnie caujesz powiedziaam niezupenie zgodnie z prawd. Za mocno
si lini. Nie sdzisz, e wszyscy dawno by o tym wiedzieli?
- Nie musiaa tego robi w Akademii. Zacza dopiero podczas ucieczki, prawda?
Karmia Liss.

- Bzdura achnam si.


Ale on ju wiedzia.
- Nie miaa wyjcia, nie byo karmicieli. Niesamowite.
- Owszem, byli skamaam. To samo wmwiam Nathalie, z nadziej, e tak wersj
przekae dalej. Nikt poza Christianem nic nie podejrzewa. Wielu ludzi szuka podobnych
okazji.
- Akurat. Jesse umiechn si i zbliy usta do mojej szyi.
- Nie jestem dziwk sprzedajc krew warknam, wyrywajc si.
- Ale lubisz to. Wszystkie dampirzyce lubi. Dotyk jego kw drani moj skr.
Rozkoszne uczucie.
By nie pogarsza sytuacji, zaczam si z nim droczy.
- Przesta poprosiam agodnie, przesuwajc palcami po jego wargach. Mwiam
ci, e nie jestem taka. Ale jeli nie wiesz, co zrobi z ustami, chtnie podsun ci par pomysw.
- Tak? Na przykad? nagabywa wyranie zaciekawiony.
W tej samej chwili otworzyy si drzwi.
Odskoczylimy od siebie.
Byam gotowa zmierzy si z ktrym uczniem albo nawet opiekunk dormitorium.
Nie spodziewaam si jednak Dymitra.
Wtargn do rodka, najwyraniej pewien, e nas tu znajdzie. W tym krtkim,
przeraajcym momencie zrozumiaam, dlaczego Mason nazywa go bogiem. Napad na nas jak
burza. W mgnieniu oka chwyci Jessego za koszul, unoszc go w gr.
- Co ty za jeden? warkn.
- J Jesse, prosz pana. Jesse Zeklos.
- Czy otrzyma pan pozwolenie na wizyt w tej czci dormitorium, panie Zeklos?
- Nie, prosz pana.
- Czy zna pan reguy dotyczce kontaktw damsko-mskich?
- Tak, prosz pana.
- Radz wic bra nogi za pas, zanim oddam pana w rce osoby wadnej wymierzy
panu stosown kar. A jeli jeszcze raz zobacz tak sytuacj wskaza kanap, na ktrej
skuliam si prozebrana sam wymierz panu kar. Bdzie bolesna. Nie artuj. Jasne?
Jesse gono przekn lin. W jego oczach malowa si strach. Po brawurze ani ladu.
Sta pokornie oko w oko z wielkim, silnym i wcieky Rosjaninem.
- Tak jest!
- Ju ci tu nie ma. Dymitr puci go i chopak wybieg z pokoju jeszcze szybciej, ni
stranik si w nim znalaz.
Przysza kolej na mnie. Dymitr obrci si z niebezpiecznym byskiem w oku. Nie
powiedzia ani sowa, ale jego gniewne spojrzenie krzyczao gono i wyranie.
I nagle wielka zmiana.
Patrzy, jakby widzia mnie po raz pierwszy. Gdyby na jego miejscu sta inny
mczyzna, pomylaabym, e mnie poda. Stranik nie spuszcza ze mnie wzroku. Jego renice
jak lasery przesuway si po moim ciele. Miaam na sobie tylko dinsy i stanik. Czarny stanik.
Doskonale wiedziaam, e niewiele dziewczt wyglda w bielinie rwnie dobrze. Nawet kto
taki jak Dymitr, cakowicie oddany subie, musia to doceni.

Zrobio mi si gorco. Jego spojrzenie dziaao na mnie silniej ni pocaunki Jessego.


Dymitr bywa gburowaty i niewraliwy, ale mia w sobie ar i niespotykan si. Ciekawe, jak
mgby uywa tych zalet w ku. Nagle zapragnam, eby mnie dotkn Cholera!
Co mi chodzi po gowie? Postradaam rozum? Zawstydzona, za wszelk cen
prbowaam ukry kosmate myli.
- Podoba ci si to, co widzisz? spytaam zaczepnie.
- Ubierz si.
Zacisn usta. Cokolwiek przeywa przed chwil, ulotnio si bez ladu. Ta zmiana
mnie otrzewia. Popiesznie woyam bluzk. Nie sposb patrze mu w oczy.
- Jak mnie znalaze? Pilnujesz, ebym znw nie ucieka?
- Milcz warkn i si pochyli. Nasze twarze znalazy si na tym samym poziomie.
Zauway was wony i od razu zgosi. Masz pojcia, jak gupio postpia?
- Wiem, zostaam przecie przyjta warunkowo.
- Nie tylko o to chodzi. Pakujesz si w niebezpieczne sytuacje.
- Bez przerwy si w nie pakuj, TOWARZYSZU. Jestem ju dua. Ogarniaa mnie
zo. Nie lubiam by traktowana jak dziecko.
- Nie nazywaj mnie tak. Nie wiesz, co to znaczy.
- Przeciwnie. W zeszym roku pisaam prac na temat Rosji i SSRR.
- ZSRR. Moroje chtnie zadaj si z wampirzycami i rwnie chtnie si tym chepi.
- Co z tego?
- Jak to: co? Spojrza z niesmakiem. Nie masz do siebie szacunku? Pomyl o
Lissie. Bd ci traktowa jak puszczalsk. Potwierdzasz plotki o dziewczynach twojej krwi.
Pamitaj, e to si odbije na ksiniczce. Na mnie rwnie.
- Rozumiem. Wic o to chodzi. Zraniam twoj msk dum. Boisz si nadszarpnicia
reputacji, tak?
- O reputacj zadbaem dawno temu, Rose. Sam wyznaczam reguy. Ciekawe, jak ty
zapracujesz na swoj jego gos znowu stwardnia. Wracaj do pokoju. Mam nadziej, e po
drodze nie rzucisz si w ramiona pierwszego napotkanego wampira.
- W ten oto subtelny sposb nazywasz mnie dziwk?
- Rne historie kr wrd studentw. Take na twj temat.
Zabolao. Chciaam krzykn, e to nie jego sprawa. Miaam prawo dysponowa
sowim ciaem, ale powstrzymyway mnie gniew i rozczarowanie wypisane na jego twarzy. Nie
umiaam go rozszyfrowa. Zniosabym rozczarowanie Kirowej, ale Dymitra?
Przypomniaam sobie, jak dum poczuam, kiedy mnie pochwali na treningu. A teraz straciam
jego zaufanie, zostaam upokorzona. Zapewne o to mu chodzio.
Co we mnie pko, zy napyny mi do oczu.
- Co w tym zego, e chc si czasem zabawi? Skoczyam siedemnacie lat. Mam
prawo.
- Za niecay rok staniesz si odpowiedzialna za cudze ycie. W jego gosie wci
pobrzmiewaa stanowczo, ale pojawia si te agodno. Mogaby si bawi, gdyby bya
morojk albo zwykym czowiekiem. Nikt nie zabraniaby ci podobnych rozrywek.
- Ale w mojej sytuacji s zabronione.
Dymitr opuci wzrok. Odpyn mylami gdzie daleko.

- Kiedy miaem siedemnacie lat, poznaem Iwana Zeklosa. Nie czya nas tak silna
wi jak twoja i Lissy, lecz zostalimy przyjacimi. Po skoczeniu szkoy poprosi, ebym zosta
jego stranikiem. Byem najlepszy w klasie. Reagowaem byskawicznie, dostrzegaem
najmniejsze zagroenie. A jednak nie uchroniem go. Tak ju bywa w yciu. Wystarczy krtka
chwila nieuwagi - Westchn. I jest za pno.
Poczuam ciskanie w gardle na myl, e chwila mojej nieuwagi mogaby kosztowa
Liss ycie.
- Jesse pochodzi z rodziny Zeklosw wymamrotaam, bo uwiadomiam sobie, e
Dymitr wanie wyrzuci krewnego swojego przyjaciela i podopiecznego.
- Wiem o tym.
- Zabolao ci to? Przypomina Iwana?
- Moje uczucia si nie licz.
- A jednak to ci drczy. Miaam wraenie, e rozumiem, co przeywa. Czuam, e
cierpi, mimo e stara si to ukry. Mylisz o nim kadego dnia. Tak jest, prawda? Tsknisz za
nim.
Zaskoczyam go. Patrzy z niechci, jakbym odkrya wielk tajemnic. Sdziam, e
zadziera nosa i nie chce zadawa si z byle kim. Teraz przyszo mi do gowy, e trzyma si na
uboczu z obawy, by znw nie straci kogo bliskiego. mier Iwana zostawia trway lad w jego
duszy.
Czy Dymitr czu si samotny?
Tymczasem stranik wrci do swojej zwykej obojtnoci i powagi.
- To, co czuj, nie ma adnego znaczenia. Oni s waniejsi. Naszym zadaniem jest ich
chroni.
Pomylaam o Lissie.
- Tak, to prawda.
Zapada duga cisza.
- Wspominaa, e chcesz uczy si walki. Nadal ci na tym zaley?
- Tak. Oczywicie.
- Rose Mgbym ci nauczy, ale musisz mnie przekona, e jeste odpowiedzialna i
powicisz si subie. Nie wolno rozprasza si w taki sposb. Wskaza kanap. Czy mog ci
zaufa?
Miaam ochot si rozpaka. Rozumiaam ogromn wag tego pytania. Dymitr mia
jednak na mnie wielki wpyw. Nigdy wczeniej nie zaleao mi na licznej opinii, ale on sta si
dla mnie kim wanym.
- Tak, sowo.
- Dobrze. Bd ci uczy. Musisz by silna. Wiem, e nie lubisz biega, jednak to
konieczne. W szkole bd si starali przygotowa was na atak ze strony strzyg, ale w
rzeczywistoci s silniejsze i szybsze, ni tu mwi. Trudno to sobie wyobrazi. Musisz biega i
dba o kondycj. Jeli wic zaley ci na lekcjach sztuki walki, bdziemy wiczy dodatkowo. To
zajmie duo czasu. Nie zostanie go wiele na odrabianie lekcji i rozrywki. Bdziesz zmczona.
Pomylaam o Dymitrze i o Lissie.
- To bez znaczenia. Powiedz mi, czego oczekujesz, a zrobi wszystko.
Stranik patrzy uwanie, jakby ocenia, czy mona mi wierzy. Wreszcie skin krtko
gow.

- Zaczynamy od jutra.

ROZDZIA DZIESITY
PRZEPRASZAM, PANIE PROFESORZE. Nie mog si skoncentrowa, bo Rose i Lissa wci
podaj sobie jakie karteczki. Mia prbowaa odwrci uwag nauczyciela, bo nie umiaa
odpowiedzie na pytanie.
Wyranie usiowaa nam zepsu kolejny dzie. Nie zapomniano jeszcze o historii z
lisem, ale wszyscy rozprawiali o incydencie z Christianem i Ralfem w rolach gwnych. Nadal
podejrzewaam, e Ozera wiruje. To on mg zabi zwierzaka, eby zrobi wraenie na Lissie.
Tymczasem jednak udao mu si odwrci od niej uwag.
Pan Nagy syn z tego, e lubi upokarza studentw i czyta gono ich
korespondencj przechwycon podczas lekcji. Zobaczyam, e sunie w nasz stron nieuchronnie
niczym pocisk. Odebra mi kartk, a wszyscy wstrzymali oddech, gotowi wysucha, co
napisaymy. Zdusiam w sobie jk i przybraam obojtn min. Siedzca obok mnie Lissa
wyranie miaa ochot zapa si pod ziemi.
- Prosz, prosz mrukn nauczyciel, zagbiajc si w lekturze. auj, e si tak
nie rozpisujecie w wypracowaniach, ktre wam zadaj. Jedna z was strasznie bazgrze, wic
wybaczcie, jeli co le przeczytam. Odchrzkn. Widziaam si wczoraj z J., wspomina
osoba o fatalnym charakterze pisma. Co robilicie?, odpowiada adresatka, stawiajc co
najmniej pi znakw zapytania. To zrozumiae, wszak jeden znak zapytania, a nawet cztery,
mg okaza si niewystarczajcy.
Klasa wybucha miechem. Zauwayam zoliwe spojrzenie Mii.
- A jak mylisz?, pisze ta pierwsza i dodaje: Migdalilimy si w jednym z pustych
pokoi. Pan Nagy podnis gow i rozejrza si po klasie, syszc niemilknce chichoty. Mwi
z angielskim akcentem, co dodatkowo rozpalao ogln wesoo. Czy mam rozumie, e zwrot
migdali si jest wspczesnym okreleniem uciech zmysowych, w miejsce tradycyjnych i
agodniejszych wyrae, na ktrych si wychowaem?
Znowu chichot. Wstaam.
- Tak, prosz pana. Zgadza si.
Zbiorowa rado przybraa na sile.
- Dzikuj za wyjanienie, panno Hathaway. Na czym to ja skoczyem? A, tak, oto
kolejny zapisek: Jak byo?. Tu pod nim odpowied: Dobrze, a przy niej umiechnita buka
potwierdzajca owiadczenie. C, chyba tajemniczemu J. nale si sowa uznania. Czytam
dalej: Jak daleko si posunlicie?. Uch, drogie panie, mam nadziej, e nie przekroczyycie
granicy dobrego smaku. Niedaleko. Nakryli nas. W tym miejscu znw znajdujemy grafik, tym
razem bez umiechu, zapewne dla uwypuklenia powagi sytuacji. Kto?. Dymitr. Wyrzuci
Jessego, a mnie zmiesza z botem.
Wrzenie w klasie signo zenitu. Wiedzieli wszystko, o wiele za duo.
- Panie Zeklos, czyby to pan by owym tajemniczym J., ktry zasuy sobie na
umiech zadowolenia naszej gadatliwej korespondentki?
Jesse zrobi si czerwony jak burak, ale wyranie ucieszya go pochwaa wygoszona w
obecnoci kumpli. Zapewne trzyma w tajemnicy nasz wczorajsz randk, bo Dymitr nastraszy
go miertelnie.

- C, zmarnowalimy duo czasu i pewnie jeszcze go zmarnujecie na kolejnej lekcji.


Ale prosz sobie zapamita, e nie ycz sobie korespondencji na zajciach zakoczy pan
Nagy, rzucajc kartk na awk Lissy. Panno Hathaway, zdaje si, e wyczerpaa pani pul kar,
jakimi dysponuje Akademia. Postanowiem, e panna Dragomir zostanie dwa razy po lekcjach, w
tym raz za pani.
Jesse odnalaz mnie podczas przerwy. Mia niepewn min.
- Suchaj, ta kartka Wiesz, e nie miaem z tym nic wsplnego. Jeli Bielikow si
dowie Powiesz mu? Wyjanisz, e to nie moja wina?
- Jasne przerwaam mu. Nie martw si, nic ci nie zrobi.
Lissa przysuchiwaa si rozmowie, a potem patrzya za odchodzcym. Pomylaam, z
jak atwoci Dymitr go przeposzy. Jesse okaza si tchrzem.
- Wiesz powiedziaam. Nie wydaje mi si ju taki seksowny.
Rozemiaa si.
- Lepiej ju id, bo musz umy wszystkie awki.
Ruszyam w stron dormitorium. Przechodzc obok grupki uczniw, rzuciam i tskne
spojrzenie. Niestety, nie wolno mi byo nawet z nimi rozmawia.
- Ale to prawda. Usyszaam stanowczy gos Camille Conty. Bya pikna, lubiana i
pochodzia ze znamienitego rodu. Przyjaniy si z Liss przed nasz ucieczk (w pewnym
sensie, bo trudno si zaprzyjani dwm arystokratkom zmuszonym do nieustannej rywalizacji).
Syszaam, e sprztaj toalety.
- O Boe westchna jej koleanka. Na miejscu Mii spaliabym si ze wstydu.
Umiechnam si pod nosem. Jesse zdy ju przekaza najnowsze plotki. Niestety,
kolejna zasyszana uwaga znacznie nadwtlia moje poczucie przewagi.
- Podobno jeszcze y. Lea na jej ku i mia drgawki.
- Okropno. Dlaczego go tam zostawiy?
- Nie wiem. Po co w ogle mordowa zwierz?
- Sdzisz, e Ralf ma racj? Zabiy lisa, eby wyrzucono je ze szkoy?
Dziewczyny zauwayy mnie i natychmiast umilky.
Minam je pospiesznie z nachmurzon min. Jeszcze y. Jeszcze y.
Nie pozwoliam Lissie porwnywa historii lisa z epizodem sprzed dwch lat. Nie
chciaam wierzy, e te zdarzenia co czy, ale przede wszystkim nie chciaam, eby ona w to
uwierzya.
Mimo to nie mogam przesta myle o tamtym incydencie, nie tylko dlatego, e
wiza si ze strasznymi wspomnieniami. Rzeczywicie przypomina histori z martwym
zwierzaczkiem w pokoju Lissy.
Miny dwa lata od tamtego wieczoru, gdy urzdziymy sobie piknik w pobliskim
lesie. Uciekymy z ostatniej lekcji. Wymieniam si z Abby Babic, oferujc jej cudne sandaki
ozdobione krysztaami grskimi za butelk brzoskwiniowego sznapsa. Przyznaj, e to by akt
desperacji, ale w grach Montany trzeba zadowoli si tym, co jest. Lissa z pocztku krcia
nosem na pomys urwania si z zaj dla tak ndznej flaszki, ale w kocu daa si namwi.
Zawsze tak byo.
Ze zwalonej kody lecej na zielonym mchu postanowiymy zrobi siedzisko.
Powka ksiyca lnia bladym wiatem, ale wampirom wystarczao ono w zupenoci.

Podawaymy sobie butelk z rk do rk, a ja wypytywaam Liss o Aarona. Przyznaa, e


podczas minionego weekendu uprawiali seks. Zazdrociam, e jej pierwszej si udao.
- Jak byo?
Wzruszya ramionami i pocigna kolejny yk.
- Czy ja wiem? Nic specjalnego.
- Jak to? Ziemia nie zadraa, a gwiazdy nie spady z nieba?
- Nic z tych rzeczy. Parskna miechem.
Nie widziaam w tym powodu do miechu, ale zrozumiaam, e nie ma ochoty
rozmawia. Mniej wicej w tym czasie zacza si tworzy midzy nami wi i zdarzao mi si
odczuwa jej emocje. Uniosam butelk i popatrzyam z powtpieniem.
- Nie dziaa.
- Bo ma chyba zero alkoholu.
Usyszaymy szelest z pobliskich zaroli. Poderwaam si i zasoniam Liss.
- To na pewno jakie zwierz odezwaa si po chwili oczekiwania.
Zwierzta take mog by niebezpieczne. Stranicy nie pozwalali strzyg zblia si
Akademii, ale dzikie stworzenia czsto wasay si po okolicy. Niedwiedzie. Kuguary.
- Chodmy powiedziaam. Lepiej wracajmy do domu.
Nie odeszymy daleko, gdy znw usyszaam podejrzany haas. Kto pojawi si na
ciece.
- Witam panie zagadna nas panna Karp.
Zamarymy. Wczeniej zareagowaam byskawicznie, ale teraz refleks mnie zawid i
nie zdyam ukry butelki za plecami.
Nauczycielka umiechna si krzywo i wycigna rk.
Oddaam jej flaszk, ktr wetkna pod rami. Potem zawrcia bez sowa, a my
potulnie ruszyymy jej ladem. Wiedziaymy, e nie ujdzie nam to na sucho.
- Sdziycie, e nikt nie zauway zniknicia poowy klasy? spytaa.
- Poowy klasy?
- Kilkoro uczniw postanowio pj na wagary. Pewnie z powodu adnej pogody.
Opanowaa ich wiosenna gorczka.
Szymy kilka krokw za ni. Nie czuam si dobrze w towarzystwie panny Karp, od
czasu kiedy wyleczya moje rany. Jej dziwne, paranoiczne zachowanie wydawao mi si
niebezpieczne. Ilekro j spotykaam, nie mogam si oprze i zerkaam na dziwne znaki na jej
czole. Zazwyczaj zakrywaa je gst, rud czupryn, ale czasem byy widoczne. Zauwayam, e
przybyway nowe, a stare znikay bez ladu.
Nagle, z prawej strony, usyszaam trzepot skrzyde. Zatrzymaymy si.
- To pewnie ktry z waszych kolegw mrukna nauczycielka, odwracajc si w
stron rda dwiku.
Podeszymy bliej. Na ziemi lea wielki, czarny kruk. Ptaki, podobnie jak wikszo
zwierzt, nie budziy mojego zainteresowanie, ale nawet ja patrzyam teraz z podziwem na
lnice pira i potny dzib. Mgby w sekund wyupi komu oczy, gdyby nie umiera. Ptak
zadygota po raz ostatni i znieruchomia.
- Co to? Wrona? spytaam.
- Jest zbyt duy sprostowaa panna Karp. To kruk.
- Martwy? dopytywaa Lissa.

Przyjrzaam mu si bliej.
- Tak. Bez wtpienia. Nie dotykaj go.
- Pewnie zaatakowa go jaki inny ptak zauwaya nauczycielka. Walcz o
terytorium i poywienie.
Lissa uklka, wspczujco wpatrzona w kruka. Po niesawnej walce kraba z
chomikiem, ktr sprowokowaam, caymi dniami prawia mi kazania. Dla mnie to bya potyczka
dwch godnych siebie rywali. Dla niej akt niezrozumiaego okruciestwa.
Teraz patrzya na martwego kruka jak zahipnotyzowana.
- Nie dotyka! ostrzegam. Mg by chory.
Ale ona wycigna rk, jakby mnie w ogle nie syszaa.
Panna Karp staa obok z poblad twarz. Przypominaa zjaw. Lissa pogaskaa lnice
pirka.
- Liss powtrzyam, ruszajc w jej stron. Chciaam j odcign, ale nagle ogarny
mnie dziwne uczucia sodyczy i wzruszenia. Uwiadomiam sobie, e dowiadczam peni ycia.
To byo tak intensywne, e zatrzymaam si mimo woli.
A wtedy kruk si poruszy.
Lissa wydaa cichy okrzyk i cofna rk. Obie wpatrywaymy si w ptaka zdziwione.
Kruk zatrzepota skrzydami. Podnis si, stan na nkach, po czym odwrci w
nasz stron. Patrzy tylko na Liss, mia bystre spojrzenie. Zbyt mdre jak na ptaka. Nie
spuszcza z niej wzroku przez dusz chwil, a ja nie potrafiam odczyta tego, co czua.
Wreszcie ptak odwrci wzrok, rozpostar swoje mocne skrzyda i wzlecia w powietrze.
Zapada cisza, syszaymy tylko szum lici poruszonych wiatrem.
- O mj Boe westchna Lissa. Co si stao?
- A skd mam wiedzie, do diaba? odparam opryskliwie, starajc si ukry
przeraenie.
Panna Karp chwycia Liss za rami i zmusia do patrzenia w oczy. Gdyby prbowaa
zrobi co zego, zaatakowaabym bez namysu, mimo e nawet ja szanowaam nauczycielski
autorytet.
- Nic si nie stao wycedzia panna Karp z naciskiem, rozgldajc si nerwowo.
Syszycie? Nic. Nie wolno wam nikomu o tym powiedzie. Obiecajcie mi to. Przyrzeknijcie, e
nigdy nie bdziecie o tym rozmawia.
Wymieniymy zdziwione spojrzenia.
- Dobrze bkna w kocu Lissa.
Panna Karp rozlunia nieco ucisk.
- I nigdy wicej tego nie rb. Jeli sprbujesz, dowiedz si. Bd ci szuka.
Odwrcia si do mnie. Nie pozwl jej na to. Nigdy wicej.
Na dziedzicu przed dormitorium kto mnie woa.
- Hej, Rose! Stercz tu od godziny.
Zapomniaam o pannie Karp i kruku. Zauwayam, e Mason idzie w moj stron.
- Przepraszam wymamrotaam. Bdziam mylami gdzie indziej. Jestem zmczona.
- Zapewne po nocnych igraszkach?
Rzuciam mu karcce spojrzenie spod zmruonych powiek.
- Zdziwiby si.

- Nie wtpi. Rozemia si, ale nie wydawa si ubawiony. Odnosz wraenie, e
Jesse nie zda egzaminu.
- Daje sobie rad.
- Skoro tak mwisz. Osobicie uwaam jednak, e masz kiepski gust.
Przystanam.
- To, zdaj si, e nie jest twoja sprawa.
Chopak odwrci wzrok ze zoci.
- Teraz to ju sprawa caej klasy.
- Nie ujawniam tego celowo.
- I tak by si wydao. Jesse nie umie trzyma jzyka za zbami.
- Nie powiedziaby nikomu.
- Jasne parskn Mason. Bo jest sodki i ma wanych rodzicw?
- Nie zachowuj si jak idiota warknam. Zreszt co ci to obchodzi? Jeste
zazdrosny, e nie umwiam si z tob?
Chopak zaczerwieni si a po skraj rudych wosw.
- Po prostu nie lubi, jak ci bior na jzyki. Nie podobaj mi si te ich wredne arty.
Uwaaj ci za dziwk.
- Nic mnie to nie obchodzi.
- Tak. Jeste twarda. Nikogo nie potrzebujesz.
Znw przystanam.
- Rzeczywicie. Jestem najlepsz nowicjuszk w tej cholernej budzie. Nie musisz mnie
broni. Daruj sobie t galanteri. I przesta mnie traktowa jak delikatny bibelot.
Odwrciam si i ruszyam w swoj stron, ale szybko mnie dogoni. Niestety, jestem
nisza od niego, wic stawiam krtsze kroki.
- Suchaj Nie chciaem ci wkurzy. Martwi si o ciebie.
Parsknam miechem.
- Mwi powanie. Zaczekaj - poprosi agodnie. Zrobiem co dla ciebie. W
pewnym sensie. Poszedem wczoraj do biblioteki i szukaem informacji o witym Wadimirze.
- Naprawd?
- Tak, ale nie znalazem wiele o Annie. Wikszo rde koncentruje si na jego darze
uzdrawiania i przywracania zmarych do ycia.
Ostatnie sowa uderzyy mnie jak obuchem.
- Czy Znalaze co wicej na ten temat? wyjkaam.
Mason pokrci gow.
- Nie. Musiaabym poszpera w manuskryptach, ale nie ma ich w naszej bibliotece.
- W czym?
Umiechn si.
- Czy ty nic nie robisz poza prywatn korespondencj na lekcjach? Rozmawialimy o
tym wczoraj. Manuskrypty to rkopisy pochodzce z czasw wspczesnych osobie, ktrej s
powicone. Najlepiej byoby znale pisma witego albo kogo, kto go zna osobicie.
- Mhm. Dobra. A tobie co si stao? Nagle zostae prymusem?
Szturchn mnie w rami.
- Po prostu uwaam na lekcjach. Za to ty jeste roztargniona i wiele moesz przegapi.
Umiechn si niepewnie. Suchaj Nie chciaem tego powiedzie. No, wiesz

Teraz dotaro do mnie, e by zwyczajnie zazdrosny. Widziaam to w jego oczach. Jak


to moliwe, e nie zauwayam wczeniej? By we mnie zakochany. Rzeczywicie, wiele mog
przegapi.
- W porzdku, Mase. Zapomnijmy o tym. Porozumiewawczo puciam oczko. I
dzikuj, e znalaze dla mnie te informacje.
W odpowiedzi te mi przesa serdeczny umiech, a ja weszam do budynku, smutna,
e nie odwzajemniam jego uczu.

ROZDZIA JEDENASTY
BED CI POTRZEBNE JAKIE FAJNE ciuchy? - spytaa Lissa.
Hm?
Zerknam na ni. Czekaymy na zajcia ze sztuki sowiaskiej z panem Nagym. Nadstawiaam
ucha, bo Mm gorco dementowaa plotki rozgaszane na temat jej rodzicw.
- Wcale nie s sucymi! wykrzykiwaa oburzona, ,ale szybko si opanowaa. Zostali
zatrudnieni w charakterze doradcw. Rodzina Drozdoww nie jest w stanie podj adnej decyzji
bez konsultacji z nimi.
Parsknam miechem, a Lissa pokrcia gow.

Za bardzo ci to bawi.

Ale to fantastyczne. O co pytaa? grzebaam


w torbie, szukajc byszczyka do ust. Znalazam, ale
popsuo mi to humor. Byszczyk prawie si skoczy,
A w Akademii nie mogabym kupi nowego.

Pytaam, czy potrzebujesz stroju na wieczr po


wtrzya.

Jasne, ale twoje ubrania na mnie nie pasuj.

I co zamierzasz?
Wzruszyam ramionami.

Bd improwizowa, jak zawsze. Zreszt, nie zaley


mi tak bardzo. Ciesz si, e Kirowa w ogle pozwolia
mi wyj.
Tego wieczoru zaplanowano imprez z okazji pierwszego listopada. Dzie Wszystkich witych.
Min miesic od naszego powrotu. Dzi mieli nas odwiedzie czonkowie rodziny krlewskiej, z
sam krlow Tatian. Szczerze mwic, nie bardzo si tym przejam. Jej Wysoko bywaa ju
w Akademii. Wielka rzecz! Spdziam sporo czasu midzy ludmi, ktrzy wybierali swoich
przywdcw, i straciam bezwzgldny szacunek oraz podziw dla sztywniackich arystokratw z
krgu wampirw. Pozwolono mi pj na imprez, bo miaa si stawi caa szkoa. Dostaam
wic szans spotkania z ludmi zamiast kolejnego samotnego wieczoru pod kluczem. Warto
powici kilka godzin nudy podczas oficjalnych przemw dla tej odrobiny rozrywki.
Po lekcjach nie czekaam na Liss. Dymitr dotrzyma sowa i zapewnia mi dodatkowe treningi.
Chciaam mu pokaza, e jestem odpowiedzialna. Spotykalimy si przed lekcjami i po szkole.

Im uwaniej obserwowaam go podczas wicze, tym bardziej zgadzaam si z jego wizerunkiem


niepokonanego bstwa. Sporo umia ostatecznie nie dosta szeciu znakw molnija za pikne
oczy. Chciaam pozna wszystkie arkana sztuki walki.
Tego dnia czeka ju na sali gimnastycznej, ubrany tylko w podkoszulk i lune spodnie od dresu.
Przyjemna odmiana, bo zwykle przychodzi w dinsach. Wyglda wietnie. Naprawd wietnie.
Przesta si na niego gapi", skarciam si w mylach.
Ustawi mnie naprzeciwko siebie i skrzyowa rce.

Jaki bdzie twj pierwszy problem, jeli spotkasz


strzyg?

S niemiertelne.

Pomyl o czym bardziej przyziemnym.


O co, u licha, mu chodzio?

Moe by wiksza i silniejsza ode mnie.


Wikszo strzyg, o ile wczeniej nie byy ludmi,
odznaczaa si wysokim wzrostem, tak jak moroje. One byy jednak silniejsze, miay lepszy
refleks i bardziej wyostrzone zmysy ni dampiry. To dlatego stranicy byli poddawani tak
cikiemu i dugiemu szkoleniu; musielimy im dorwna w walce. Dymitr skin gow.

To utrudni ci zadanie., ale nie czyni go niemoliwym do wykonania. Moes-z nauczy


si wykorzystywa
wzrost i wag przeciwnika.Obrci si i wykona kilka manewrw, eby pokaza mi, jak powinnam si rusz a i jak
wymierza ciosy. Powtarzaam razem z nim sekwencj ruchw i nareszcie odkryam, dlaczego
cigle przegrywam w walkach podczas treningw grupowych!-. Szybko opanowaam now
technik i nie mogam si doczeka, by j wyprbowa na kolegach. Pod koniec sesji Dymitr
pozwoli mi przetestowa j na sobie.

Dalej zachci mnie- Sprbuj mnie uderzy.


Nie trzeba byo mi tego powtarza dwa razy. Skoczy-am naprzd, usiujc wymierzy mu
solidny cios, ale za-blokowa mnie i powali na mat jednym ruchem. Poczuam przeszywajcy
bl, lecz nie zamierzaam poddawa si tak atwo. Zerwaam si na rwne nogi, w nadziei, e go
zaskocz. Nie udao si.
Po kilku bezowocnych prbach podniosam si i rozoyam rce.

W porzdku. Co robi le?


Nic.
Nie byam przekonana.

Gdybym zaatakowaa prawidowo, ju dawno lea


by na macie bez przytomnoci.

Niekoniecznie. Ruszasz si dobrze, ale nie zapominaj, e opanowaa t technik


zaledwie przed godzin.
Tymczasem ja doskonal j od lat.
Potrzsnam gow i przewrciam oczami. Nie znosiam, kiedy przypomina mi o swojej
przewadze. Kiedy przyzna si, e ma dwadziecia cztery lata.

Skoro tak twierdzisz, dziadku. Sprbujemy jeszcze


raz?

Czas si skoczy. Nie powinna si przebra?

Zerknam na zakurzony zegar na cianie. Zbliaa


si pora bankietu. Wkurzyam si. Przecie nie mam w co si ubra na bal. Poczuam si jak
Kopciuszek.

Tak, rzeczywicie wymamrotaam, kombinujc,


co woy.
Dymitr szed przodem. Nagle przyszo mi do gowy, e nie mog zmarnowa takiej okazji.
Jednym susem skoczyam mu na plecy, dokadnie tak, jak mnie uczy. Nie przewidzia ataku.
A jednak wykona byskawiczny obrt, chwyci mnie w locie jak pirko i rzuci na ziemi.
Jknam pod ciarem jego ciaa.

Przecie nie popeniam bdu!


Stranik unieruchomi moje nadgarstki. Jego oczy znalazy si na wysokoci moich. Nie
dostrzegam w nich zwykej surowoci i powagi. By wyranie ubawiony.
Zdradzi ci okrzyk wojenny. Nastpnym razem po-staraj si milcze.

I to wystarczy, eby ci zaskoczy?


Zastanowi si.

Nie, raczej nie.


Westchnam gono, ale rozczarowanie nie popsuo mi nastroju. Zaczam dostrzega korzyci
pynce z treningu pod okiem tak wymagajcego instruktora. Dymitr by znacznie wyszy i
silniejszy ode mnie. Jednak nie tylko jego sia decydowaa o przewadze. By doskonale
uminiony i zwinny. Gdyby kiedy udao mi si go po-kona, daabym sobie rad z kadym
przeciwnikiem.
Wci trzyma mnie w ucisku. Czuam dotyk ciepych palcw na nadgarstkach. Jego twarz
znajdowaa si zaledwie kilkanacie centymetrw od mojej. Opiera si na mnie caym ciaem.
Dugie brzowe kosmyki wosw opaday mu na oczy. On te poczu t wyjtkow blisko.
Wpatrywa si we mnie jak wtedy, w pustym pokoju. Boe, jak on pachnia. Z trudem apaam
powie-trze, nie tylko dlatego e przyciska mnie do ziemi.
Oddaabym wszystko, eby dowiedzie si, co myla. Tamtej nocy przyglda mi si z rwn
intensywnoci. Nigdy nie patrzy w ten sposb podczas treningu. To bya praca. Jednak midzy
wiczeniami bywa weselszy, a czasem odnosiam wraenie, e spoglda na mnie z podziwem.
Jeli miaam dobry dzie, zdarzao mu si umiechn. Prawdziwie, bez zwykej ironii, gdy
przekomarzalimy si albo spieralimy. Nie przyznaabym si do tego przed nikim, nawet przed
sam sob, lecz zdarzay si chwile, gdy yam tylko dla tych umiechw. Rozwietlay mu
twarz. Nie potrafi opisa, jak cudownie wtedy wyglda.
Miaam nadziej, e dobrze si maskuj. Chciaam powiedzie co, co zabrzmiaoby
profesjonalnie i rzeczowo.

Masz moe w zanadrzu jaki nowy chwyt? wypaliam.


Usta mu zadray i przez chwil sdziam, e znw si umiechnie. Serce zabio mi mocniej. Ale
on z widocznym wysikiem opanowa si i na powrt zamieni w surowego nauczyciela.
Puci mnie i wsta.

Chod, powinnimy ju i.
Pozbieraam si i poszam za nim. Nie obejrza si. Idc, kopnam si w mylach za gupot.
Usiowaam poderwa mentora. Starszego mentora. Chyba straciam rozum. Dzielia nas rnica
siedmiu lat. Mgby by moim... No dobra, troch przesadziam. Jednak siedem lat to sporo.

Kiedy si urodziam, on ju umia pisa. A gdy poszam do szkoy, pewnie caowa si ju z


dziewczynami. Biorc pod uwag jego atrakcyjno, musia mie ich wiele.
Poza tym, szczeglnie teraz, nie powinnam pakowa si w kopoty. Znalazam jaki porzdny
sweter, wziam szybki prysznic i wyruszyam na przyjcie. Wysokie mury Akademii, zdobne
posgami i wieyczkami, kryy zaskakujco nowoczesne wntrze. Dysponowalimy najnowszym
sprztem naganiajcym, fluorescencyjnymi wiatami oraz wszelkimi dostpnymi zdobyczami
techniki. Jadalnia przypominaa typowe stowki szkolne, jakich wiele ogldaam w Portland
oraz Chicago. Stay tu zwyke prostoktne stoliki, ciany pokryway tapety o agodnych barwach,
a na uboczu, w niewielkim po-mieszczeniu, serwowano nasze podejrzanej jakoci posiki. Kto
wyranie stara si upikszy to surowe wntrze, na cianach zawieszono czarno-biae fotografie
oprawione w ramki. Trudno byoby jednak uzna zdjcia kwietnych bukietw i bezlistnych drzew
za dziea sztuki. Tego wieczoru organizatorzy przeszli jednak samych siebie i przemienili nudne
pomieszczenie w wytworn sal jadaln. Ustawili wazony z pysznymi karmazynowymi rami i
delikatnymi biaymi liliami. Zapalili wiece, a stoy nakryli lnianymi obrusami w kolorze
krwistoczerwonym. Efekt by oszaamiajcy. Trudno uwierzy, e to ta sama stowka, w ktrej
codziennie jadaam kanapki z kurczakiem. Niewielka sala staa si miejscem godnym Jej
Krlewskiej Moci.
Stoliki ustawiono w dugich rzdach, tworzc pusty kwadrat porodku. Zauwayam karteczki z
nazwiska-mi. Oczywicie nie posadzono mnie obok Lissy. Miaa miejsce wyznaczone pomidzy
morojami, a ja musiaam zadowoli si poledniejsz pozycj przyznan nowicjuszom.
Zauwaya mnie jednak od razu i umiechna si serdecznie. Poyczya sukienk od Nathalie
z bkitnego jedwabiu, bez ramiczek i wygldaa w niej zachwycajco. Chodny kolor
idealnie podkrela jej blad cer. Kto by pomyla, e Nathalie ukrywaa w szafie takie cudo? W
porwnaniu z Liss, prezentowaam si jeszcze biedniej.
Bankiety w Akademii wygldaj zawsze jednakowo. Centralne miejsce zajmuje krlewski st,
dziki czemu
wszyscy mog przyglda si z zachwytem ucztowaniu caego dworu. Stranicy stoj pod
cianami, sztywni i nieruchomi jak posgi. Zauwayam wrd nich Dy-mitra i poczuam motyle
w brzuchu na wspomnienie z sali gimnastycznej. Patrzy nieruchomo przed siebie, ale dobrze
wiedziaam, e rejestruje wszystko, co dzieje si wok.
W drzwiach pojawi si orszak krlowej Tatiany. Gocie wstali z szacunkiem. Rozpoznaam
kilku jej dworzan, ktrzy byli rodzicami uczniw Akademii. Dostrzegam wrd nich Wiktora
Daszkowa. Szed powoli, mocno opierajc si na lasce. Ucieszy mnie jego widok, ale te zrobio
mi si przykro, bo ksi wyranie cierpia z blu.
Za grup dworzan pojawio si czterech stranikw w pasiastych, czerwono-czarnych galowych
mundurach. Wszyscy, z wyjtkiem stray stojcej pod cianami, uklkli w idiotycznej
demonstracji lojalnoci wobec wadczyni.
Mczy mnie cay ten szum i splendor. Krlowie morojw byli wybierani przez odchodzcego
wadc spord czonkw rodw krlewskich. Nie wolno im byo jednak wyznaczy potomka
swojego rodu. Wybr by pniej dyskutowany przez rad zoon z przedstawicieli arystokracji i
w razie potrzeby mg zosta zakwestionowany. Rzadko si to jednak zdarzao.
Krlowa Tatiana sza zaraz za stra przedni, ubrana w czerwon jedwabn sukni i pasujc do
niej marynark. Miaa szedziesit par lat i siwe wosy uczesane na mod Miss America,

dziki czemu fryzura przypominaa tiar. Wadczyni kroczya dostojnie w asycie czterech
stranikw po bokach.
Mina sekcj nowicjuszy, rozdajc askawie skinienia gowy i umiechy. Dampiry byy
wprawdzie w poowie ludmi, nielubnymi dziemi morojw, ale przechodziy wyczerpujcy
trening w subie u swoich podopiecznych. Kady z nas mg zgin modo, wic wadczyni bya
obowizana okaza nam swj szacunek.
Dalej umieszczono stoy dla morojw. Krlowa przy-stana tam i zamienia par sw ze
studentami. Wy-racy traktowali to jak wielki zaszczyt, a zarazem znak, e ich rodzice znajduj
si obecnie w askach dworu. Oczywicie najwicej uwagi Tatiana powicia uczniom z rodw
krlewskich. Nie mwia przy tym niczego ciekawego, ale zachowywaa si bardzo uprzejmie.

Wasylisa Dragomir.
Podniosam gow. Jednoczenie zalaa mnie fala silnych emocji przez wi czc mnie z Liss.
Zamaam zasady etykiety i przysunam si bliej, eby na ni pa-trze. Wiedziaam, e nic mi
nie grozi, bo wszyscy byli zaabsorbowani pogawdk krlowej i niedawno zbiegej ksiniczki.

Syszelimy o twoim powrocie. Cieszymy si, e


odzyskalimy ostatni przedstawicielk rodu Dragomirw. Odczuwamy gboki al po stracie twoich rodzicw
i brata; byli najwietniejszymi z morojw, a ich mier
przeywamy jako wielk tragedi.
Nigdy nie rozumiaam, dlaczego koronowane gowy mwi o sobie w liczbie mnogiej, ale reszta
bya w po-rzdku.

Masz wyjtkowe imi cigna wadczyni. Nosio je wiele bohaterek rosyjskich


bani: Dzielna Wasylisa,
Pikna Wasylisa. Mode kobiety obdarzone wspaniaymi przymiotami charakteru: si, inteligencj, zdyscyplinowaniem oraz cnotliwoci. Osigay
wiele i odnosiy zwycistwa nad przeciwnikami.
Rwnie twoje nazwisko budzi powszechny szacunek. Krlowie i krlowe z rodu Dragomirw
sprawowali rzdy mdrze i sprawiedliwie. Wielu czynio cuda. Wal-czyli ze strzygami u boku
swoich opiekunw. Z pewnoci zasugiwali na koron. Krlowa odczekaa chwil, aby nada
odpowiedni wag tym sowom.
Poczuam wyran zmian nastroju na sali. Widziaam zaskoczenie i rado Lissy. Po tym
wydarzeniu moga liczy na wiksz przychylno rodowiska. Jutro na pewno zaczn zabiega o
jej wzgldy.
Tak podja wtek Tatiana. Odziedziczya wspaniae imi i nazwisko. Symbolizuj
najszlachetniejsze przymioty i odwouj si do wielkich czynw historycznych. Znw
zawiesia gos. Dowioda jednak, e nazwisko nie wiadczy o osobie. Wida nie sposb
przewidzie indywidualnych wyborw i de.
Ostatnie sowa zabrzmiay jak smagnicie bata, po czym krlowa odwrcia si i odesza.
Wszyscy byli wstrznici. Przez uamek sekundy rozwayam moliwo odpacenia jej
piknym za nadobne. Wiedziaam jednak, e stranicy powaliliby mnie jednym ciosem na
podog. Czekaam niecierpliwie koca obiadu, bo czuam, e Lissa jest kompletnie zaamana.
Po posiku moja przyjacika natychmiast skierowaa si do wyjcia. Ruszyam za ni, ale
musiaam lawirowa w tumie rozgadanych goci.

Tymczasem Lissa wysza na dziedziniec. Znajdowa si tu ogrd ocieniony rzebionym


drewnianym dachem,
w ktrym rozmieszczono niewielkie otwory przepuszczajce smugi wiata. Akurat tyle, by nie
zaszkodzio morojom. Rosy tu drzewa, teraz ogoocone z lici, a midzy nimi biegy dobrze
utrzymane cieki prowadzce do innych ogrodw, dziedzicw oraz na gwny kwadratowy
plac. W jednym rogu wykopano staw, z ktrego zim spuszczano wod. Tu obok sta posg
witego Wadimira wyrzebiony w surowym kamieniu. Patron szkoy mia dug szat oraz
imponujc brod i wsy.
Okryam t cz ogrodu i przystanam zaskoczona, widzc, e wyprzedzia mnie... Nathalie.
W pierwszej chwili chciaam do nich podej, ale si cofnam. Nie powinnam szpiegowa Lissy.
Zwyciya jednak ciekawo, co te kuzynka ma jej do powiedzenia.

Nie powinna bya tak ci potraktowa mwia.


Wystrojona w t sukienk o fasonie podobnym do
kreacji Lissy, nie wygldaa dobrze. Brakowao jej wdziku i odpowiedniej postawy. Do tego
fatalnie jej byo
w tym kolorze. Nie pasowa do czarnych wosw upitych z boku w kok. To niesprawiedliwe
cigna.
Nie przejmuj si.

Troch za pno odpara Lissa, wpatrujc si


w kamienny chodnik.

Nie miaa racji.

Miaa! Moi rodzice... Andre... Znienawidziliby mnie


za to, co zrobiam.

Na pewno nie. Nathalie uspokajaa j agodnie.

Postpiam gupio. Nieodpowiedzialnie.

Trudno. Popenia bd. Mnie si to zdarza bez


przerwy. Ostatnio miaam odrobi zadanie domowe i za
miast przeczyta rozdzia dziesity, przeczytaam jede...

urwaa i, wykazujc ogromn si woli, wrcia do te


matu. Ludzie si zmieniaj. Zauwaya, prawda? Nie
jeste taka sama jak wtedy. Ja te si zmieniam.
Ona akurat zupenie si nie zmieniaa, ale w tej chwili nie miao to dla mnie znaczenia.
Zachowaa si w po-rzdku.

Poza tym dodaa czy ta wasza ucieczka naprawd bya bdem? Przecie nie
opuciaby szkoy bez powodu. Co si musiao sta. Prawda? Wiele wycierpiaa
po mierci rodzicw i brata. Moe wanie postpia
dobrze.
Lissa hamowaa umiech. Byo jasne dla nas obu, e dziewczyna usiuje wycign z niej prawd
o przyczynach naszej ucieczki. Ta sprawa interesowaa wszystkich. Niestety, zabrako jej sprytu.

Nie wiem, czy to byo suszne odpara Lissa. My


l, e okazaam sabo'. Andre nie uciekaby. Potrafi sobie poradzie w kadej sytuacji. Umia
rozmawia z ludmi i wiedzia, jak si zachowa w krgach arystokracji.

Ty te umiesz.
Moliwe, ale nie czuj si z tym dobrze. Lubi ludzi,

ale widz, jak czsto s faszywi. Nie podoba mi si to.


Wic nie powinna sobie wyrzuca, e ci si z nimi
nie ukada wtrcia rezolutnie Nathalie. Sama te
stoj na uboczu i jako sobie radz. Nie jest le. Tatu
mwi, e nie zaley mu na dobrym kontakcie z innymi
czonkami rodw krlewskich. Chce, ebym bya szcziwa.

Wanie odezwaam si, wychodzc z ukrycia

i dlatego twj ojciec powinien by krlem zamiast tej


suki. Pozbawia go tronu.
Nathalie a podskoczya. Byam przekonana, e jeli w ogle uywa brzydkich sw, to w
najgorszym wypadku s to choroba" i a niech to".

Byam ciekawa, gdzie jeste wtrcia Lissa.


Nathalie spogldaa na nas obie, nieco zakopotana,
e znalaza si midzy dwiema najlepszymi przyjaci-kami. Nerwowym gestem poprawia
kosmyk wosw za uchem.

Pjd poszuka tatusia. Spotkamy si w pokoju.

Do zobaczenia powiedziaa Lissa. I dzikuj.


Dziewczyna oddalia si szybkim krokiem.

Nie mog uwierzy, e naprawd nazywa go tatusiem".


Lissa rzucia mi karcce spojrzenie.

Daj jej spokj. Stara si by mia.

Wiem. Syszaam, co mwia, i nie mog odmwi


jej susznoci, chobym chciaa. Mylaam o czym innym. Zabij j. Mam na myli
krlow, nie Nathalie.
Pieprz stranikw, dopadn suk. Nie ujdzie jej to na
sucho.

Boe, Ros! Nie mw tak. Aresztuj ci za zdrad.


Odpu.

Naprawd tego chcesz? Po tym, jak ci potraktowaa na oczach wszystkich?


Lissa nie odpowiedziaa, unikaa mojego wzroku. Ba-wia si gazkami krzewu. Wydawaa si
cakiem bezbronna. Przestraszyam si.

Hej podjam pojednawczo. Nie przejmuj si.


Ta stara krowa nie wie, co mwi. Nie bierz sobie tego do
serca i nie staraj si naprawia sytuacji.
Zerkna na mnie.

To si znowu stanie, prawda? szepna. Jej palce


obejmujce patyczek dray.

Nic si nie stanie, jeli na to nie pozwolisz stara


am si ukry niepokj. Chyba nie...

Nie. Potrzsna gow. Miaa w oczach zy. Nie


chciaam. Przejam si martwym lisem, jednak jako
si otrzsnam. Odpowiada mi to, e trzymam si na
uboczu. Brakuje mi ciebie, ale poza tym jest w porzdku.
Lubi... przerwaa, lecz usyszaam, jak wymwia niemal bezgonie Christiana.


Wolaabym, eby go nie lubia. Przykro mi. Czy
mam ci znowu tumaczy, dlaczego uwaam Christiana
za psychola i ofiar losu?
- Znam twoj opini na pami mrukna.
Zamierzaam jednak wyjani jej to po raz kolejny, kiedy usyszaam miech i stukanie obcasw
na wybetonowanej ciece. Mia sza w nasz stron w asycie koleanek. Nie widziaam Aarona.
Przygotowaam si do odparcia ataku.
Lissa wci nie otrzsna si po reprymendzie krlowej. Czua przygnbienie, upokorzenie i
wstyd, bo wszyscy syszeli sowa wadczyni, a w dodatku znw uwiadomiono jej, e rodzina nie
wybaczyaby ucieczki. Ponure rozmylania zawadny ni bez reszty. Lissa staraa si tego nie
okazywa, jednak mnie nie moga oszuka. Baam si, e popeni jakie gupstwo. Mia bya
ostatni osob, ktrej towarzystwa potrzebowaymy.

Czego chcesz? warknam.


Mia umiechna si zoliwie do Lissy, ignorujc moj obecno.

Ciekawa jestem, jakie to uczucie by kim wanym


i wysoko postawionym. Pewnie nie posiadasz si z radoci, e krlowa raczya zwrci na ciebie
uwag.
Usyszaam chichoty za plecami. Podchodziy do nas kolejne osoby.

Stoisz za blisko uprzedziam, zasaniajc sob


Liss. Mia cofna si, pewnie z obawy, e mog zama
jej rk. C, krlowa przynajmniej kojarzya jej imi
i nazwisko, w przeciwiestwie do twojego, ktre pozo
staje nieznane w krgach arystokracji. Co syszaam
o twoich rodzicach.
Trafiam w czuy punkt. Przecie dziewczyna za wszelk cen chciaa si znale wrd elity.

Przynajmniej ich widuj odparowaa. Wiem,


kim s moi rodzice. Bg jeden wie, kim by twj ojciec,
a matka jest wprawdzie uznan straniczk, ale nie zauwayam, by troszczya si o jedynaczk.
Wszyscy wiedz, e nigdy ci nie odwiedza. Na pewno czuje ulg, e
si ciebie pozbya. O ile w ogle zauwaya ten fakt.
Zabolao, ale zacisnam zby.

Moja matka rzeczywicie jest wietn straniczk.


Czsto suy rad rodzinom krlewskim i arystokracji.
Nie musi po nich sprzta.
Jedna z dziewczyn parskna miechem. Mia ju otwieraa usta, eby rzuci jaki kliwy tekst,
bo na pewno zdya si przygotowa do podobnych zarzutw, gdy nage co do niej dotaro.

To twoja sprawka wycedzia przez zby. Kto


mi mwi, e Jesse rozpuszcza plotki o moich rodzicach,
a przecie nic o nich nie wiedzia. To ty mu nagadaa
tych bzdur w ku.
Teraz mnie porzdnie wkurzya.

Nie spaam z Jessem.


Mia wskazaa palcem Liss i popatrzya na mnie.

Rozumiem. Ty jeste od brudnej roboty, bo ona jest

za saba, by troszczy si o siebie. Ale nie zawsze bdziesz


w stanie j obroni rzucia ostrzegawczym tonem.
Sama te nie jeste bezpieczna.
Czcze pogrki. Pochyliam si do niej i syknam zowieszczo:

Czyby? Sprbuj mnie dotkn, a szybko si prze


konasz. Miaam nadziej, e mimo podego nastroju
niele j nastraszyam. Nie potrzebowaymy z Liss ko
lejnej ofiary paajcej dz zemsty. Mia staa mi na drodze. Miaam wielk ochot usun j
mocnym ciosem.
Nagle za jej plecami pojawi si Dymitr. Wyranie czego szuka, a moe kogo. Na mj widok
przyspieszy kroku i ruszy prosto w nasz stron. Stranicy wyczuwaj konflikt na kilometr.
Sytuacja w ogrodzie bya tak napita, e nawet dziecko zwietrzyoby wrogie nastroje.
Dymitr stan obok mnie i skrzyowa rce na piersi.

Wszystko w porzdku?

Jasne, straniku Bielikow. Umiechnam si do


niego, chocia byam wcieka. Czuam, e za chwil
wpadn w furi. Ta idiotyczna sprzeczka tylko pogorszya nastrj Lissy. Opowiadamy sobie
anegdotki rodzinne. Syszae o rodzicach Mii? Fascynujca historia.

Idziemy rozkazaa Mia swoim kumpelkom i wy


prowadzia je z ogrodu. Po kilku krokach odwrcia si
jednak i rzucia mi grone spojrzenie. Wiedziaam, e to
jeszcze nie koniec. Bdzie prbowaa si na nas odegra.
W porzdku. Dalej, Mia.

Mam ci odprowadzi do dormitorium poinformowa sucho Dymitr. Chyba nie


zamierzaa si z ni bi, co?

Ale skd zaprzeczyam, wci wpatrujc si


w pust bram, za ktr znika Mia. Nie mam zwyczaju bi si publicznie.

Ros jkna Lissa.

Chodmy ju. Dobranoc, ksiniczko. Dymitr si


odwrci, ale nie ruszyam si z miejsca.

Dasz sobie rad, Liss?


Kiwna gow.

Nic mi nie jest.


Kamaa. Trudno uwierzy, ale prbowaa mnie oszuka. Nie potrzebowaam wizi, eby
dostrzec zy w jej oczach. Uwiadomiam sobie, e nie powinnymy byy tu wraca.

Liss...
Posaa mi blady, smutny umiech i wskazaa gow Dymitra.

Mwiam ci, nic mi nie jest. Musisz ju i.


Posuchaam jej niechtnie i poczapaam za stranikiem.

Zdaje si, e przyda ci si dodatkowe szkolenie z samokontroli zauway.


- Potrafi panowa nad... Hej! - Stanam jak wryta na widok Christiana, ktry min nas
obojtnie. Szed tam, gdzie zostawiam Liss. Nie widziaam go na bankiecie, ale skoro Kirowa
pucia mnie, pewnie i on dosta amnesti na ten wieczr. Idziesz do Lissy? spytaam
zaczepnie, kierujc na niego ca zo, ktr czuam do Mii.

Chopak wepchn rce do kieszeni i rzuci mi chodne spojrzenie.

A jeli tak, to co?

Ros, nie pora... usiowa powstrzyma mnie Dymitr.


Ale ja mylaam inaczej. Lissa od tygodni ignorowaa moje przestrogi dotyczce Christiana.
Najwyszy czas zakoczy ten bezsensowny flirt.

Zostaw j w spokoju. Pomieszao ci si w gowie


z braku towarzystwa. Nie widzisz, e kto ci nie chce?
Patrzy na mnie spode ba.

Jeste wirem i Lissa to widzi. Opowiadaa mi o twoich dziwacznych obsesjach, o tym,


jak przesiadujesz na
strychu. Nie wahae si podpali Ralfa, eby zrobi na
niej wraenie. Ona uwaa, e jeste palantem, ale jest
zbyt mia, eby ci to powiedzie wprost.
Christian zblad, a jego oczy pony ciemnym blaskiem.

Rozumiem, e ty a tak mia nie jeste?

Nie. Nie wtedy, kiedy mi kogo al.

Dosy. Dymitr odsun mnie na bok.

Dziki za pomoc warkn Christian. Zapewne


nienawidzi mnie w tej chwili.

Do usug rzuciam przez rami.


Odeszlimy spory kawaek, kiedy odwrciam si i zerknam na niego ukradkiem. Sta w tym
samym miejscu, przed wejciem do ogrodu. Wpatrywa si w ciek, ktra prowadzia do Lissy.
Mia nachmurzon twarz. Po paru chwilach odwrci si na picie i ruszy w stron dormitorium
dla morojw.

ROZDZIA DWUNASTY
TAMTEJ NOCY DUGO NIE MOGAM zasn. Przewracaam si na ku, a wreszcie po
godzinie wstaam, eby spokojnie zastanowi si nad tym, co mnie drczy. Lissa. Przestraszona i
przygnbiona. Stracia rwnowag ducha. Przywoywaam kolejne wydarzenia tego wieczoru,
eby j lepiej zrozumie. Najpierw spotkao j upokorzenie ze strony krlowej. Potem Mii, a na
koniec prawdopodobnie te Christiana, ktry mg z ni rozmawia pniej.
Czuam jednak, e problem jest gbszy. Co niedobrego dziao si z Lissa. Bardzo niedobrego.
Popiesznie narzuciam co na siebie, rozwaajc moliwoci wyjcia. Przydzielono mi pokj na
drugim pitrze, przez okno nie dam rady, szczeglnie e nie mam co liczy na pomoc panny
Karp. Nie mogam te marzy o wymkniciu si przez gwny hol. Pozostaway mi tylko
odpowiednie" kanay.
Dokd to, moja panno? Usyszaam glos opiekunki dyurujcej na moim pitrze. Siedziaa
na kocu korytarza, tu obok schodw. W cigu dnia mona si byo przemkn, ale noc
dormitorium zamieniao si w Prawdziwe wizienie. Skrzyowaam rce.

Musz si zobaczy z Dym... ze stranikiem Bielikowem.


Jest pno.
To pilne.
Kobieta zmierzya mnie wzrokiem.

Widz, e nic ci nie jest.


Bdzie pani miaa powane kopoty, jeli wszyscy si dowiedz, e nie pozwolia mi pani
przekaza istotnych informacji.

Sucham.

To poufna wiadomo zastrzeona dla uszu stranikw.


Staraam si wyraa twardo i nieustpliwie. Prze-konaam j, bo wstaa i signa po telefon
komrkowy. Wystukaa numer. Miaam nadziej, e dzwoni do Dy-mitra, ale podejrzanie dugo
marudzia. Czekaymy kilka minut. Wreszcie otworzyy si drzwi prowadzce na schody i
zobaczyam go. By ubrany i spokojny, chocia wiedziaam, e wycignymy go z ka.
Wystarczyo mu jedno spojrzenie na mnie.
Lissa?
Kiwnam gow.
Obrci si bez sowa i zacz zbiega po schodach. Popdziam za nim. Przecilimy dziedziniec
w absolutnym milczeniu i skierowalimy si prosto do dormitorium dla morojw. Bya noc" dla
wampirw, co oznaczao rodek dnia dla reszty wiata. Popoudniowe soce owietlao nas

chodnym, zotym blaskiem. Moje ludzkie geny powitay je z przyjemnoci. Czsto biadoliam,
e wraliwo wampirw na wiato soneczne skazywaa nas na ycie w ciemnociach.
Opiekunka korytarza, przy ktrym znajdowa si po-kj Lissy, poderwaa si na nasz widok, ale
autorytet Dy-mitra nie pozwoli jej nas zatrzyma.

Jest w azience powiedziaam. Kobieta chciaa


wej za mn, lecz j powstrzymaam. Wiem, e kiepsko si czuje. Pozwlcie mi z ni
porozmawia sam na
sam.
Dymitr si zawaha.

Dobrze. Dajmy im minut zdecydowa.


Otworzyam drzwi.

Liss?
Usyszaam ciche kanie. Minam pi kabin. Tylko jedna bya zamknita. Zapukaam cicho.

Wpu mnie poprosiam z nadziej, e brzmiao


to spokojnie i stanowczo.
Usyszaam zgrzyt zamka, drzwi si otworzyy. Nie byam przygotowana na taki widok. Lissa
staa przede mn caa we krwi.
Krzyknam. Omal nie zaczam wzywa pomocy. Jednak chyba to nie ona krwawia. Bya
umazana krwi, jakby wczeniej pobrudzia sobie rce, a potem dotykaa twarzy. Osuna si na
podog, a ja przyklkam przy niej.

Nic ci nie jest? szeptaam. Co si stao?


Lissa potrzsna gow. Wpatrywaam si w jej zrozpaczon twarz zalan zami. Ujam j za
rce.

Wsta. Pomog ci si umy...


Znieruchomiaam, bo dopiero teraz zauwayam, e
jednak jest ranna. Jej nadgarstki znaczyy proste, czerwone linie, na szczcie nie w miejscach, w
ktrych prze-biegay gwne yy. Nie zamierzaa si zabi. Napotka-am jej wzrok.

Przepraszam... Nie chciaam... Prosz, nie mw im

rozpakaa si. Spanikowaam, kiedy to zobaczyam

wskazaa wzrokiem swoje rce. Nie mogam si powstrzyma. Byam przygnbiona


i...

Ju dobrze powiedziaam automatycznie, zastanawiajc si, co takiego widziaa.


Wyjdmy std.
Rozlego si pukanie do drzwi. - Ros?

Chwileczk! zawoaam.
Podprowadziam Liss do umywalki i spukaam
krew. Znalazam apteczk i popiesznie zabandaowaam jej rce. Nie krwawia mocno.

Wchodzimy! krzykna opiekunka.


Zdjam bluz z kapturem i szybko podaam Lissie. Wcigaa j, kiedy weszli. Stranik znalaz
si przy nas jednym susem, a ja uwiadomiam sobie, e zapomniaam umy jej twarz.

Nie jestem ranna wyjania Lissa, widzc jego


min. To krew... krlika...
Dymitr obrzuci j bacznym spojrzeniem. Miaam na-dziej, e nie zauway opatrunkw. Udao
si.


Jakiego krlika? spyta. Mnie rwnie to zaniepokoio. Lissa wskazaa drc rk
kosz na mieci.

Posprztaam, eby Nathalie niczego nie zauwaya.


Podeszlimy do pojemnika i zajrzelimy do rodka. Cofnam si, czujc mdoci. Nie wiem, jak
Lissa rozpoznaa krlika. Widziaam tylko krew. Peno krwi i nasiknitych ni rcznikw
papierowych. Cuchno ok-ropnie.
Dymitr podszed do Lissy i pochyli si tak, e jego oczy znalazy si na wysokoci jej wzroku.

Opowiedz mi o tym poprosi, wrczajc jej gar


chusteczek higienicznych.

Wrciam przed godzin, a on ju tam by. Lea na


pododze. Rozerwany na strzpy. Jakby... eksplodowa
pocigna nosem. Nie chciaam, eby Nathalie go
zobaczya. Przestraszyaby si... Uprztnam. A potem
nie mogam... Nie mogam std odej. Jej ramiona za
dray i rozpakaa si bezradnie.
Domyliam si reszty, niedopowiedzianej Dymitrowi. Znalaza krlika, posprztaa i dopiero
potem wpada w panik. To wtedy signa po yletk. Wanie tak zachowywaa si w
sytuacjach, z ktrymi sobie nie radzia.

Nikomu nie wolno wchodzi do waszych pokoi!


- wykrzykna opiekunka. Jak to si stao?

Czy wiesz, kto to zrobi? spyta agodnie Dymitr.


Lissa signa do kieszeni pidamy i wycigna
zmit kartk. Papier znaczyy plamy krwi tak gste, e ledwie zdoaam odczyta litery:
Wiem, czym jeste. Nie przetrwasz tutaj. Dopilnuj tego. Odejd natychmiast. To twoja jedyna
szansa na przeycie.
Matrona najwyraniej podja ju decyzj. Ruszya do drzwi.

Id po Hellen owiadczya. Dopiero po chwili


uprzytomniam sobie, e tak ma na imi Kirowa.

Prosz jej powiedzie, e bdziemy w gabinecie lekarskim rzuci Dymitr. Po wyjciu


kobiety ponownie
zwrci si do Lissy. Powinna si pooy.
Nie drgna, wic objam j ramieniem.

Chod, Liss. Wyprowadz ci std.


Powoli oderwaa stop od ziemi i postawia pierwszy krok. Pozwolia si zaprowadzi do
gabinetu. Zazwyczaj byo tam kilku lekarzy, ale o tej porze zastalimy jedynie dyurn
pielgniark. Zaproponowaa, e obudzi doktora, jednak Dymitr si sprzeciwi.

Powinna tylko odpocz.


Lissa wycigna si na wskiej kozetce. Wkrtce nadesza Kirowa w asycie kilkorga
stranikw. Zaczli za-dawa pytania. Stanam przed nimi, zasaniajc ko.

Zostawcie j! Nie widzicie, e nie chce o tym mwi? Dajcie jej si troch przespa.

Panno Hathaway upomniaa mnie dyrektorka.

Jak zwykle zachowuje si pani niestosownie. Ponadto


nie ma pani prawa tu przebywa.
Dymitr poprosi Kirow o kilka sw na osobnoci. Wyszli razem na korytarz. Syszaam jej
gniewny szept i jego spokojne odpowiedzi. Kiedy wrcili, dyrektorka owiadczya surowo:

Moe pani zosta na krtko. Wylemy ekip sprztajc do pani pokoju, panno
Dragomir. Przeprowadzi
my te dokadne ogldziny. Rano porozmawiamy sobie
o tym, co si wydarzyo.

Nie budcie Nathalie szepna Lissa. Nie trzeba


jej straszy. Posprztaam ju pokj.
Kirowa wyranie miaa wtpliwoci. Wycofaa si, ale dopiero gdy pielgniarka zaproponowaa
Lissie co do
jedzenia i picia. Zostaymy same. Pooyam si obok i przytuliam j.

Dopilnuj, eby si nie dowiedzieli. Z pewnoci nie chciaa, by kto zobaczy lady
na nadgarstkach.
Szkoda, e nie powiedziaa mi wczeniej. Obiecaa,
e ze wszystkim bdziesz przychodzi do mnie.

Nie miaam takiego zamiaru tumaczya, patrzc


przed siebie niewidzcym wzrokiem. Przysigam. By
am przygnbiona, ale sdziam... Mylaam, e dam sobie rad. Bardzo si staraam, Ros,
uwierz mi. Potem
wrciam do pokoju i... Straciam gow. Jakby kielich
si przepeni, rozumiesz? Wiedziaam tylko jedno, e
trzeba posprzta. Czuam, e musz si spieszy, zanim
kto to zobaczy... Tam byo tyle krwi, tyle krwi... Mylaam, e... Sama nie wiem... e zaraz
wybuchn. Nie
wytrzymaam. Musiaam jako to z siebie wyrzuci. Musiaam...

W porzdku, rozumiem. Przerwaam jej.


Kamaam. Nie rozumiaam, dlaczego si okalecza. Nie
robia tego czsto, a od czasu wypadku wcale, ale za kadym razem byam tym przeraona.
Prbowaa mi tumaczy, czemu zadaje sobie bl. Mwia, e nie chce umrze w ten sposb,
tylko szuka ulgi. Przeywaa intensywne emocje i umiaa je rozadowa tylko za pomoc yletki.
To bya jej metoda na odzyskanie kontroli nad sob.

Z jakiego powodu tak si dzieje? pakaa w poduszk. Czy wci musz by


ofiar?

Nie jeste ofiar.

Nikomu to si nie przydarza. Tylko ja musz y


z takim darem.

Zastosowaa magi?
Milczenie.

Liss? Prbowaa uzdrowi krlika?

Wycignam do niego rk, chciaam si przekona, czy potrafi, ale on by cay we


krwi... Nie mogam

si przeama.
Im czciej bdzie stosowaa magi, tym gorzej. Nie pozwl jej, Ros".
Lissa miaa racj. Moroje panowali nad wod i ogniem, potrafili przenosi skay i poruszy
ziemi. aden jednak nie mia daru uzdrawiania ani przywracania ycia zwierztom. Poza pann
Karp.
Powstrzymaj j, zanim si zorientuj i j zabior. Musisz j zabra pierwsza".
Cierpiaam, dwigajc nasz tajemnic. Nie wiedziaam, co z ni zrobi. Nie znosiam uczucia
bezradnoci, chciaam chroni Liss przed jej darem i przed ni sam. Musiaam j ukry przed
NIMI.

Trzeba std odej powiedziaam stanowczo.


Nie mamy wyjcia.

Ros...

Sytuacja si powtarza. Tym razem jest gorzej. Gorzej ni ostatnio.

Przestraszya si tego listu.

Niczego si nie przestraszyam. Po prostu tutaj nie


jeste bezpieczna.
Zatskniam za Portland. Tamtejsza okolica bya wprawdzie brudna i bardziej zatoczona ni gry
Montany, ale przynajmniej wiedziaam, czego si spodziewa. W Akademii przeszo i
teraniejszo prowadziy ze sob wojn. Szkoa, pikny relikt przeszoci, zachwycajcy
architektur budynkw i ogrodami, od rodka kruszya si powoli pod naporem nowoczesnoci.
Mieszkacy nie widzieli jeszcze tych zmian. Podobny proces do-tyczy spoecznoci morojw.
Stare rody arystokratyczne nadal dzieryy wadz, ale w caej wsplnocie wyranie roso
niezadowolenie. Dampiry pragny wikszej wolnoci. Cz morojw, tak jak Christian, chciaa
stan do otwartej walki ze strzygami. Tymczasem arystokraci kurczowo trzymali si tradycji i
usiowali zapobiec zmianom. Podtrzymywali swj mit nieustraszonych wampirw,
niezniszczalnych jak elazna brama odgradzajca szko od reszty wiata.
W murach Akademii zagniedziy si intrygi i kamstwa. Szepty snuy si w korytarzach, a
prawda ukrywaa po ktach. Kto nienawidzi Lissy, ale kama w ywe oczy, udajc przyjaciela.
Nie mogam pozwoli, by j zniszczy.

Musisz si przespa.

Nie zasn.

Ale tak. Bd przy tobie. Nie zostawi ci samej.


Odczuwaam wyranie jej niepokj i lk. Byam przy
niej, kiedy zmczenie nareszcie zwyciyo i przymkna oczy. Wsuchiwaam si w jej spokojny
oddech i zaczam si odpra.
Sobie na sen nie pozwoliam. Mina mniej wicej godzina, kiedy pojawia si pielgniarka i
kazaa mi wyj.

Nie wyjd powiedziaam. Obiecaam, e nie zostawi jej samej.


Kobieta bya bardzo wysoka nawet jak na morojk. Miaa yczliwe oczy.

Nie bdzie sama. Posiedz przy niej.


Obrzuciam j sceptycznym spojrzeniem. Obiecuj.
Dopiero po powrocie do swojego pokoju poczuam, jak bardzo jestem zmczona. Wyczerpay
mnie strach i czujno. Zapragnam prowadzi normalne ycie i mie normaln przyjacik.

Odsunam t myl. Nikt nie jest normalny. A ja nigdy nie miaam lepszej przyjaciki ni Lissa.
Po prostu czasem bywao ciko.
Spaam do pna i niechtnie zwlokam si z ka, eby pj na zajcia. Baam si, e ju
huczy od plotek o wczorajszym incydencie. Na szczcie okazao si, e wszyscy wprawdzie
rozmawiaj o wczorajszym wieczorze, jednak sensacj wci bya sama wizyta krlowej. Nie
wiedzieli o krliku. Trudno uwierzy, ale zapomniaam prawie o przemowie Tatiany. Teraz
wydawaa si bahym incydentem w zestawieniu z widokiem krwi na rkach Lissy.
Po kilku godzinach zauwayam, e nikt ju nie zwraca uwagi na Liss. Baczn obserwacj
przeniesiono na mnie. Postanowiam ich ignorowa i poszuka przyjaciki. Znalazam j w
boksie dla karmicieli. Znw ogarno mnie to dziwne uczucie, jak zawsze na widok jej ust
przyssanych do szyi dawcy. Zauwayam czerwon struk spywajc po jego biaej skrze.
Karmiciele, chocia ludzie, byli rwnie bladzi, jak wampiry. Tracili duo krwi. Mczyzna nie
zauway, co si dzieje, po-grony w bogim transie. Poczuam ukucie zazdroci. Dobrze si
czujesz? spytaam Liss, kiedy szymy razem do klasy. Woya bluzk z dugimi rkawami
zasaniajcymi nadgarstki.

Tak... Ale mczy mnie wspomnienie tego biedne


go krlika... To byo okropne. Widz go przed oczami
i zadrczam si tym, co zrobiam mwia, zaciskajc
powieki. Gadaj o nas dodaa, otwierajc oczy.

Wiem. Nie zwracaj na nich uwagi.

Nienawidz tego rzucia ze zoci. Fala ciemnoci ogarna j i przenikna do mojej


gowy. Odczuam
przykro. Moja najlepsza przyjacika miaa pogodne
usposobienie i dobre serce. Nie ywia wrogich uczu do
nikogo. Nie cierpi plotek. S gupie. Czy to moliwe,
e oni wszyscy s takimi gupcami?

Zignoruj ich poradziam. Masz do rozumu


w gowie, eby nie zadawa si z takimi jak oni.
A jednak i mnie coraz trudniej przychodzio lekcewaenie szeptw i dwuznacznych spojrze.
Podczas lekcji z teorii behawioryzmu zwierzt czuam si wrcz osaczona. Panna Meissner
zacza wykad o ewolucji i przetrwaniu najsilniejszych osobnikw. Mwia, e zwierzta
poszukuj partnerw z najlepszymi genami. Fascynujcy temat, ale tego dnia nawet nauczycielka
nie moga si skupi na prowadzeniu lekcji. W klasie wrzao.

Co si dzieje? spytaam Liss podczas przerwy.


- Nie wiem, czym si tak nakrcaj.

Ciekawe. Co wicej mogo si wydarzy, poza tym


e krlowa upokorzya mnie na oczach wszystkich?
- Chciaabym to wiedzie.
Bomba wybucha na ostatniej lekcji. Pracowalimy nad wyznaczonym zadaniem. Jaki palant,
ktrego ledwo znaam, gono i wyranie rzuci mi obsceniczn pro-pozycj. Odpowiedziaam
mu grzecznie, co moe zrobi ze swoj ofert.
Rozemia mi si w twarz.

Daj spokj, Ros. Bd dla ciebie krwawi.

Rozlegy si gone miechy, a Mia rzucia nam zoliwe spojrzenie.

Bd. To przecie Ros lubi krwawi, prawda?


Teraz miali si ju wszyscy. Zostaam spoliczkowana. Nachyliam si do Lissy.

Oni wiedz.

O czym?
- O nas. O tym, e... No wiesz, e ci karmiam. Patrzya z niedowierzaniem.

Skd si dowiedzieli?

A jak mylisz? Twj przyjaciel" im powiedzia.

Nie zaprzeczya stanowczo. Christian by tego


nie zrobi.

Kto jeszcze o tym wiedzia?


Wida byo, e ufa mu bezgranicznie. Nie wiedziaa jednak tego co ja. Nie syszaa, jak
odprawiam go wczoraj wieczorem, a przecie nagadaam mu, e Lissa go nienawidzi. Facet jest
niezrwnowaony. Mg si zemci, rozgaszajc wszystkim nasz najwiksz tajemnic. Mg
rwnie zabi nieszczsnego krlika. Przecie Lissa znalaza go zaledwie par godzin po naszej
rozmowie.
Nie suchaam jej protestw. Wstaam i przeszam na drug stron, do awki, przy ktrej siedzia
Christian. Jak zwykle sam. Lissa deptaa mi po pitach. Nie troszczc si, czy kto na nas patrzy,
nachyliam si nad stoem i spojrzaam mu w oczy z bliska.

Zabij ci.
Jego tskne spojrzenie powdrowao najpierw do Lissy. Potem zwrci oczy na mnie.

Z jakiego powodu? Pozwolono ci w ramach nagrody


dla najlepszej straniczki?

Daruj sobie wygupy ostrzegam, obniajc gos.


Zdradzie nas. Powiedziae wszystkim, e karmiam
Liss.

Zaprzecz! zawoaa Lissa z rozpacz. Powiedz,


e si myli.
Christian oderwa ode mnie wzrok i popatrzy na ni. W tej samej chwili poczuam tak potn
fal przycigania midzy nimi, e omal mnie nie pochona. Spojrzenie Lissy wyraao szczer
mio. Wiedziaam, e chopak czu to samo, ale ona tego nie dostrzegaa. Wpa-rywa si w ni
niezwykle intensywnie.

Moesz to przerwa powiedzia. Nie musisz duej kama.


Zachwyt w oczach Lissy zgas, ustpujc miejsca gbokiemu rozczarowaniu.

O czym ty mwisz...? O jakim kamstwie?

Wiesz dobrze.
Popatrzya na niego z blem. Nie miaa pojcia, co mu wczoraj nagadaam. Christian uwierzy, e
Lissa go nienawidzi.

Przesta si uala nad sob i wyjanij nam, co si


dzieje warknam. Powiedziae im czy nie?
Spojrza na mnie wyzywajco. -Nie.

Nie wierz ci.

A ja tak odezwaa si Lissa.

Trudno uwierzy, e taki wir jak ja potrafi trzyma

jzyk za zbami, skoro nawet wam to si nie udaje. Mam


jednak lepsze rzeczy do roboty ni rozgaszanie plotek.
Szukasz winnego? Przyjrzyj si swojemu cherubinkowi o zotych lokach.
Powdrowaam wzrokiem we wskazanym kierunku. Jesse rozmawia z tym idiot Ralfem i pkali
ze miechu.

Jesse nie wie o niczym achna si Lissa.


Christian nie spuszcza ze mnie wzroku.

Przeciwnie. Wie o wszystkim, prawda, Ros?


Poczuam gwatowny skurcz odka. Tak. Jesse wiedzia. Domyli si tamtej nocy.

Nie podejrzewaam... Nie sdziam, e si odway.


Dymitr porzdnie go nastraszy.

Powiedziaa mu?! wykrzykna Lissa.

Sam zgad. Ogarny mnie mdoci.

Chyba nie musia zgadywa mrukn Christian.


Odwrciam si do niego gwatownie.

Co to ma znaczy?

Jakby nie wiedziaa.

Przysigam na Boga, Christian, e po lekcji osobicie skrc ci kark.


- Ty rzeczywicie jeste niezrwnowaona stwierdzi wesoo, ale dalszy cig brzmia duo
powaniej. Krzywym umieszkiem maskowa gniew, a kiedy si odezwa, w jego gosie nie byo
ladu zdenerwowania.

Jesse wytumaczy wszystkim, co miaa na myli, piszc kartk do Lissy. Objania to


bardzo szczegowo.

Rozumiem. Powiedzia wam, e uprawialimy seks.

Nie owijaam niczego w bawen. Christian skin gow. Wic Jesse posuy si mn,
eby zyska w oczach
kumpli. W porzdku. Jako to przeyj. Dawno przestaam si przejmowa plotami. Niech sobie
wszyscy myl,
e chodz do ka, z kim popadnie.

Ralf te doda swoje trzy grosze. Chwali si, e ty


i on...
Ralf? adna ilo alkoholu ani prochw nie moga sprawi, bym pozwolia mu si tkn.

Co takiego? Miaabym spa z tym kretynem?


Christian przytakn.

A to dupek! Zaraz mu...

To jeszcze nie wszystko.


- Jak to? Bzykaam si z ca druyn koszykwki?

Obaj twierdzili, e pozwolia im pi swoj krew.


Zatkao mnie. Oddawanie krwi w czasie seksu uwaano za czyn najbardziej plugawy, jaki mona
byo sobie wyobrazi. Co za koszmarne upokorzenie. Poczuam si gorzej, ni gdyby nazwa
mnie dziwk. Mogam oddawa krew Lissie, eby przeya, ale co takiego byo milion razy
gorsze. Tak postpoway tylko totalne dziwki.

To obd! wykrzykna Lissa. Ona nigdy...

Ros?
Nie syszaam, co mwi. Znalazam si w innym wiecie, daleko od Jessego i Ralfa. Patrzyli na
mnie na poy ubawieni, na poy... Tak, zaniepokojeni. Nic dziwnego, skoro gali w ywe oczy.
Caa klasa zastyga w oczekiwaniu. Spodziewano si niezego przedstawienia, biorc pod uwag
fakt, e by-am podobno niezrwnowaona emocjonalnie.

Co ty wyprawiasz, do diaba? spytaam niskim,


niebezpiecznym gosem.
Jesse si przestraszy. By wprawdzie wyszy ode mnie, ale oboje wiedzielimy, ktre z nas
zwyciy, jeli wpadn w furi. Za to Ralf nie straci rezonu.
Nie zrobilimy niczego, czego by nie chciaa rzuci z okrutnym umiechem. Niech ci
tylko nie przyjdzie do gowy nas atakowa. Jeli podniesiesz na nas rk, Kirowa odele ci tam,
gdzie twoje miejsce do grona dziwek handlujcych krwi.
Wszyscy wstrzymali oddech, czekajc, co bdzie da-lej. Nie wiem, jak to moliwe, e pan Nagy
nie zorientowa si w sytuacji. Miaam ochot solidnie im przyoy, waln Jessego tak mocno,
e to, co zrobi mu Dymitr, byoby klepaniem po plecach. Zamierzaam zetrze Ralfowi ten pody
umiech z gby.
Wiedziaam jednak, e jeli tylko ich tkn, to Kirowa natychmiast wyrzuci mnie ze szkoy. A
wtedy Lissa zostanie sama. Wziam gboki oddech i podjam jedn z najtrudniejszych decyzji
w moim yciu.
Odeszam.
Reszta dnia upyna mi w paskudnym nastroju. Wycofujc si z walki, daam przyzwolenie na
to, by si ze mnie namiewali. Plotki i szepty rozbrzmiay z now si. Przygldano mi si
otwarcie i bezczelnie miano w twarz. Lissa prbowaa ze mn rozmawia, chciaa po-cieszy,
ale ignorowaam nawet j. Zachowywaam si jak zombie, a zaraz po lekcjach pognaam prosto
do sali gimnastycznej. Dymitr ju czeka. Obrzuci mnie zdziwionym spojrzeniem, ale nie
zadawa pyta.
Rozpakaam si dopiero w sypialni. Nie robiam tego od lat. Kiedy si troch uspokoiam,
signam po pidam i wtedy usyszaam pukanie. W drzwiach sta Dymitr. Przyjrza mi si
bacznie, a potem odwrci wzrok. Zauway, e pakaam. Zrozumiaam, e plotki dotary take
do niego.

Dobrze si czujesz?

Moje samopoczucie nie ma znaczenia, sam mwie. Podniosam wzrok. Co u


Lissy? Pewnie jest jej
ciko.
Przez chwil mia zabawn min. Zaskoczyam go tym pytaniem, nie sdzi wida, e w takiej
chwili bd si martwia o przyjacik. Da znak, ebym za nim posza, i poprowadzi mnie na
tylne schody, zazwyczaj zamknite dla uczniw. Tego wieczoru drzwi byy otwarte i stranik
gestem zaprosi mnie do rodka.

Pi minut ostrzeg.
Zaciekawiona, przekroczyam prg. Zobaczyam Liss. Powinnam bya wyczu jej blisko, ale
zbyt zaabsorboway mnie wasne emocje. Obja mnie bez sowa i trzymaa w ramionach.
Powstrzymywaam zy. Kiedy odsunymy si od siebie, patrzya na mnie spokojnie, jasno.

Przepraszam powiedziaa.


To nie twoja wina. Zapomn.
Wyranie w to wtpia. Podobnie jak ja.

To JEST moja wina. Postanowia zemci si na


mnie.
Kto?

Mia. Jesse i Ralf nie wpadliby na taki pomys. Sama


mwia, e Jesse boi si Dymitra i nie puci pary z ust.
Dlaczego czeka do tej pory? Upyno sporo czasu od
tamtego wieczoru. Gdyby chcia o tym rozpowiada, zrobiby to od razu. Za to Mia ma powody,
eby si mci.
Rozpucia informacje o jej rodzicach. To jej sprawka.
Lissa miaa racj. Jesse i Ralf byli tylko narzdziem. Mia opracowaa sprytny plan.
Za pno, eby co z tym zrobi westchnam.

Ros...

Daj spokj, Liss. Byo, mino.


Przygldaa mi si w milczeniu.

Dawno nie widziaam, jak paczesz.

Nie pakaam.
Czuam, e cierpi razem ze mn.

Nie moemy pozwoli, eby ci krzywdzia upieraa si.


Zamiaam si gorzko, zdziwiona wasn bezradnoci.

Ju to zrobia. Zapowiedziaa, e wemie odwet, po


ktrym nie bd w stanie ci chroni. Dopia swego. Kiedy pojawi si na lekcjach... Zrobio
mi si niedobrze.
Pomylaam o przyjacioach i o szacunku, jaki zdobyam
pomimo niskiego pochodzenia. Wszystko przepado. Po
takim upokorzeniu nie mona si podnie. Nie midzy morojami. Kto, kto raz zosta nazwany
dziwk sprzedajc krew, pozostanie ni do koca w ich oczach. Co
gorsza, jaka mroczna cz mojej duszy lubia to, lubia
by ywicielem.

Nie musisz mnie chroni zapewnia Lissa.


Rozemiaam si.

To moja praca. Kiedy zostan twoj straniczk.

Wiem, nie o to chodzi. Nie powinna cierpie prze


ze mnie. A ty zawsze jeste blisko, wci starasz si mnie
chroni. Pomoga mi uciec, a na zewntrz troszczya
si o nas obie. Nawet teraz, po powrocie, robisz wszystko
dla mnie. Jeste obok, kiedy przeywam cikie chwile,
tak jak wczoraj. A ja jestem saba. Nie umiem by taka
jak ty.

To bez znaczenia. Przyjam rol opiekunki dobro


wolnie.

I le si to dla ciebie skoczyo. Przecie to do mnie

maj pretensje, chocia wci nie wiem, o co. Niewane.


Nie pozwol, by cierpiaa. Teraz ja bd chroni ciebie.
Usyszaam w jej gosie determinacj, cudown pewno siebie, ktr miaa przed wypadkiem.
Jednoczenie wyczuam wicej co mrocznego, gboko skrywany gniew. Wiedziaam, e go
w sobie nosi, i nie podobao mi si to. Wiedziaam, e ten gniew jej szkodzi, a mnie zaleao
przede wszystkim na bezpieczestwie.

Nie moesz mnie chroni, Lisso.

Owszem, mog odpara stanowczo. Jest co,


czego Mia pragnie bardziej ni zemsty. aknie akceptacji. Zaley jej na towarzystwie
arystokratw, chce by
uznawana za jedn z nich. A ja mog jej to odebra Lis
sa si umiechna. Potrafi ich skoni, by si od niej
odwrcili.

Jak chcesz to zrobi?

Po prostu im to powiem. Oczy jej rozbysy.


Tego wieczoru miaam trudnoci z koncentracj, wic
dopiero po chwili pojam, do czego zmierza.

Lisso... Nie. Nie wolno ci uywa wpywu. Nie tu


taj.

Dlaczego miaabym nie korzysta ze swoich zdolnoci?


Im czciej bdzie tego uywa, tym gorzej. Po-wstrzymaj j, Ros. Zrb to, zanim si
dowiedz, a najlepiej zabierz j std. Zabierz j jak najdalej".

Jeli kto si zorientuje...


W tej chwili Dymitr wsun gow przez drzwi.
Musisz ju wraca, Ros, zanim kto was nakryje.
Rzuciam przeraone spojrzenie w stron Lissy. Zbieraa si do odejcia.
Teraz ja si wszystkim zajm, Ros. Bd spokojna.

ROZDZZIA TRZYNASTY
KONSEKWENCJE KAMSTW RALFA i JESSEGO
okazay si tak okrutne, jak przewidywaam. Przetrwaam ten okres tylko dlatego, e wymusiam
na sobie ignorowanie wszystkich i wszystkiego, co dziao si wok. Dziki temu nie
zwariowaam, ale przeywaam pieko. Cay czas chciao mi si paka. Straciam apetyt i miaam
trudnoci z zasypianiem.
Bardziej jednak martwiam si o Liss. Dotrzymaa obietnicy. Z pocztku szo opornie, ale po
jakim czasie zauwayam, e czonkowie rodzin krlewskich, jak ni-gdy, przychodz do niej,
zagaduj, zapraszaj na wsplne spacery po ogrodzie. Odpowiadaa im niezmiennie uroczym
umiechem i gawdzia jak z najlepszymi przjacimi.
Nie wiedziaam, jak to robi. Zapowiedziaa, e uyje wpywu, by zmieni' nastawienie
rodowiska i obrci je przeciwko Mii. Nie zauwayam jednak, eby nimi manipulowaa.
Oczywicie moga pozyska sympati krgw arystokratycznych bez uciekania si do magii.
Bya bystra, zabawna i mia. Bez trudu moga sobie zjedna serdeczno otoczenia. A jednak co
mi mwio, e Lissa nie prowadzi czystej gry. W kocu zrozumiaam, jak si do tego zabraa.
Uywaa wpywu, gdy nie byo mnie w pobliu. Spdzaymy razem niewiele czasu. Lissa
wiedziaa, e nie aprobuj jej sztuczek, wic stosowaa je tylko wtedy, kiedy byam daleko.
Po kilku dniach dowiedziaam si wszystkiego. Postanowiam, e musz znw wej do jej
gowy, tym razem wiadomie. Zrobiam to ju przecie kiedy i czuam, e potrafi. W kadym
razie tak sobie wmawiaam podczas lekcji Stan, bdzc mylami gdzie indziej. Okazao si, e
to nie takie atwe. Byam zbyt spita, eby si odpry i otworzy na jej myli. Poza tym
wybraam chwil, w ktrej Lissa czua si spokojniejsza. Uporaa si ju z burz uczu.
Nie dawaam za wygran i prbowaam powtrzy operacj, ktr przeprowadziam, szpiegujc
Liss i Christiana. Pogryam si w medytacji. Staraam si oddycha wolniej. Zamknam oczy.
Miaam trudnoci ze skupieniem, ale w kocu udao mi si przenikn do jej gowy. Od tej chwili
zaczam dowiadcza rzeczywistoci tak, jak ona jej dowiadczaa. Lissa miaa wanie zajcia z
literatury amerykaskiej, ale podobnie jak wikszo uczniw, nie zajmowaa si zadanym
tematem. Przysiada obok Camille Conty w kcie sali i rozmawiaa z ni przyciszonym gosem.
Ohyda orzeka Camille, marszczc adn buzi. Miaa na sobie niebiesk sukienk z
materiau przypominajcego welwet, na tyle krtk, by nieprzyzwoicie odsaniaa jej dugie nogi.
Skoro to robiycie, nic dziwnego, e si uzalenia i pozwolia na to Jessemu.

Na nic mu nie pozwolia zaprzeczya stanowczo


Lissa. Poza tym my nie uprawiaymy seksu. Po prostu
nie mogam znale karmiciela.
Lissa wpatrywaa si intensywnie w twarz Camille. Umiechaa si do niej.

W kocu to nic wielkiego. Uwaam, e wszyscy


przesadzaj.

Dziewczyna wyranie miaa wtpliwoci, jednak im duej patrzya na Liss, tym bardziej tracia
rezon. Jej oczy nabieray tpego wyrazu.

Mam racj? spytaa Lissa gosem mikkim jak jedwab. Przesadzaj i tyle.
Camille znw si zmarszczya, walczc z wpywem Lissy. Nie mogam uwierzy, e udawao jej
si tak manipulowa drug osob. Nawet Christian twierdzi, e nie mona wpywa na inne
wampiry. A jednak Camille, chocia obdarzona siln woln, si poddaa.

Tak przyznaa powoli. Chyba rzeczywicie prze


sadzaj.

A Jesse jest garzem podsuna Lissa.


Dziewczyna skina gow.

To wida goym okiem.


Czuam, e Lissa jest skoncentrowana do granic moliwoci. Uywanie wpywu kosztowao j
wiele energii, a jeszcze nie dopia swego.

Co robicie dzi wieczorem?

Umwiam si z Carly w jej pokoju. Bdziemy wkuwa do testu Matthesona.

Zaprocie mnie.
Camille si zastanowia.

Naprawd chcesz si uczy z nami?

Jasne. Lissa posaa jej promienny umiech.


W tej samej chwili Lissa zrezygnowaa z magii. Za-krcio jej si w gowie. Czua si osabiona.
Camille rozejrzaa si wok ze zdziwieniem. Otrzsna si.

To do zobaczenia po kolacji.

Pa, pa mrukna Lissa, patrzc, jak dziewczyna


odchodzi.
Kiedy zostaa sama, uniosa rce, eby poprawi ku-cyk. Kilka kosmykw wylizno si i nagle
poczua na gowie par innych rk zaczesujcych jej wosy. Obrcia si i spojrzaa prosto w
lodowy bkit oczu Christiana. Popiesznie odwrcia wzrok.

Nie rb tego wicej! wykrzykna, drc na myl


o tym, e to jego palce dotykay jej gowy.
Umiechn si krzywo i leniwie odgarn grzywk opadajc na twarz.

To proba czy rozkaz?

Przesta. Lissa rozgldaa si niespokojnie, chcc


unikn jego spojrzenia, a zarazem przekona si, czy
nikt na nich nie patrzy.

O co chodzi? Boisz si, e twoi niewolnicy zobacz


nas razem?

S moimi przyjacimi poprawia go.

Och, rzeczywicie. Zauwayem, e Camille zrobiaby dla ciebie wszystko, prawda?


Przyjacika do grobowej deski. Christian skrzyowa rce i pomimo zoci
Lissa nie moga nie zauway, e srebrny odcie koszuli
podkrela czer jego wosw i bkit oczu.

Przynajmniej nie jest taka jak ty. Nie udaje przyjani po to, by w nastpnej chwili mnie
zignorowa.

Po twarzy chopaka przemkn cie niepewnoci. W cigu tego tygodnia nagromadzio si


midzy nimi sporo napicia i gniewu. Zaczo si od tego, jak nawy-mylaam mu po bankiecie.
Uwierzy mi i przesta z ni rozmawia. Ilekro Lissa usiowaa go zagadn, chopak odprawia
j szorstko. Zrani j i teraz nie zamierzaa by mia. Sytuacja stawaa si coraz trudniejsza.
Patrzc na niego oczami Lissy, widziaam, e Christian o niej myli i wci jej pragnie. Jednak
gr braa uraona duma.

Czyby? spyta niskim gosem, z nutk okruciestwa. Sdziem, e tak wanie


powinni si zachowywa czonkowie rodw krlewskich. Wyglda na to, e doskonale sobie z
nimi radzisz. A moe to na mnie wywierasz wpyw. Mam uwierzy, e jeste dwulicow suk,
ktr w rzeczywistoci nie jeste? Jako w to wtpi.
Lissa zaczerwienia si na dwik sowa wpyw" i znw rozejrzaa si dookoa. Postanowia nie
dawa mu satysfakcji i przerwa niewygodn rozmow. Rzucia mu wymowne spojrzenie i
doczya do grupki arystokratw pracujcych nad zadaniem.
Wrciam do siebie i ogarnam klas nieobecnym wzrokiem, rozwaajc to, co przeyam przed
chwil. Maleka czstka mnie zaczynaa odczuwa wspczucie dla Christiana. Ta cz bya
jednak na tyle maa, e atwo przyszo mi j zlekceway.
Rankiem nastpnego dnia poszam na spotkanie z D-mitrem. Wsplne treningi stay si moim
ulubionym za-jciem. Po pierwsze, dlatego e byam w nim zadurzona, a po drugie, e nie
musiaam patrze na ca t szkoln haastr.
Zaczlimy jak zwykle od joggingu. Dymitr bieg obok mnie i zachowywa si niezwykle
agodnie. Moe z obawy, e si zaami. Na pewno sysza plotki, cho nie wspomnia o nich ani
sowem. Potem pokazywa mi rne formy ataku i moliwo wykorzystania wszystkiego, co
znajd pod rk, jako broni. Ku memu zdumieniu, udao mi si wymierzy mu kilka ciosw,
chocia koniec kocw to ja ucierpiaam bardziej. Sia uderzenia zwalaa mnie z ng, a on ani
razu nawet si nie zachwia. Oczywicie nie poddawaam si i nacieraam na Dymitra z coraz
wiksz furi. Nie wiem, z kim naprawd si zmagaam z nim, Mi, Jessem czy Ralfem. Moe
ze wszystkimi naraz.
Na koniec stranik ogosi przerw. Pozbieralimy sprzt i odnielimy do magazynu. W pewnej
chwili zerkn na mnie i zakl po rosyjsku.

Twoje rce. Nigdy nie tumaczy mi tego, co mwi


w ojczystym jzyku, ale nauczyam si rozpoznawa nie
ktre sowa. Gdzie podziaa rkawiczki?
Spojrzaam na donie. Naraaam je od tygodni, a dzisiejszy trening zwieczy dzieo zniszczenia.
Miaam czerwon, szorstk skr, popkan gdzieniegdzie do krwi. Pojawiy si te odciski.

Nie mam rkawiczek. Nie byy mi potrzebne w Portland.


Dymitr zakl znowu i kaza mi usi na krzele. Po chwili wrci z apteczk.

Znajdziemy ci par rkawic burkn, wycierajc


krew wilgotn szmatk.
Przygldaam si temu, co robi.

To dopiero pocztek, prawda?

O czym mwisz?

e niedugo bd wygldaa jak Alberta. Ona i inne

straniczki. Wszystkie maj zniszczon skr. Walki


i treningi na wieym powietrzu bezlitonie pozbawiy
je wdziku urwaam. To ycie je niszczy. Rujnuje ich
urod.
Dymitr zawaha si przez chwil. Podnis wzrok i omit uwanym spojrzeniem moj twarz i
ciao. Poczuam skurcz w klatce piersiowej. A niech to. Musz upora si z tym uczuciem.

Tobie si to nie przydarzy. Jeste zbyt... szuka


waciwego sowa, a ja usilnie staraam si dopomc mu
w mylach. Boska. Oszaamiajco seksowna". W kocu
zrezygnowa i powtrzy po prostu: Tobie si to nie
przydarzy.
Znw opuci wzrok na moje rce. Czy... Czy uwaa, e jestem adna? Wiedziaam, jakie
wraenie robi na chopcach w moim wieku, ale opinii Dymitra w tej kwestii nie potrafiam
zgadn. Skurcz w klatce piersiowej przybra na sile.

To samo przydarzyo si mojej mamie. Kiedy bya


pikna. W pewnym sensie jest nadal. Ale nie tak jak
wczeniej powiedziaam i dodaam z gorycz: dawno jej nie widziaam. Podobno teraz
wyglda zupenie
inaczej.

Nie przepadasz za matk stwierdzi.

Zauwaye?
- Prawie si nie znacie.

Ot to. Porzucia mnie. Zostawia w Akademii.


Dymitr opatrzy mi rany, a potem znalaz soik z jak maci i zacz j wciera w moj szorstk
skr. Pod wpywem dotyku jego palcw cae napicie ulatywao gdzie bez ladu. Mwi cicho i
spokojnie.

A jak miaa postpi? Chcesz zosta straniczk.


To dla ciebie wane. Mylisz, e ona tego nie wiedziaa?
Uwaasz, e powinna bya zrezygnowa ze suby i po
wici si wychowywaniu ciebie, skoro i tak wikszo
ycia spdzaaby w Akademii?
Nie lubi, kiedy kto mi udowadnia, e nie mam racji.

Sugerujesz, e jestem hipokrytk?

Mwi tylko, eby nie oceniaa matki zbyt surowo.


Jest szanowanym dampirem. To dziki niej wkroczya
na t drog.

Korona by jej z gowy nie spada, gdyby mnie czasem odwiedzia mruknam. Ale
masz racj. Do
pewnego stopnia. Pewnie mogoby by gorzej. Ostatecznie mogam wyldowa w komunie
kobiet dampirw
sprzedajcych krew.
Dymitr unis brwi.

Wanie w takiej komunie si wychowaem. Nie

cierpiaem tak bardzo, jak mylisz.

Och... Zrobio mi si gupio. Nie chciaam...

W porzdku. Znw patrzy na moje rce.

Dobrze si czue wrd tych kobiet?


Kiwn gow.

Matka wychowywaa mnie i moje dwie siostry. Od


czasu, kiedy poszedem do szkoy, przestalimy si widywa tak czsto, ale nadal utrzymujemy
kontakt. Wiele
rodzin mieszka w komunach. Wszyscy bardzo si kocha
j. Nie wierz plotkom.
Poczuam przypyw goryczy, wic odwrciam gow, eby Dymitr tego nie zauway. Okazao
si, e mia o wiele szczliwsze dziecistwo pod opiek zniesawionej matki i krewnych ni ja
crka szanowanej straniczki. W kadym razie zna swoj matk.

Tak, ale czy nie wydawao ci si to dziwne? Mam


na myli mczyzn morojw, ktrzy musieli was odwiedza?
Jego palce delikatnie masoway mi donie.

Czasami.
Wychwyciam w jego gosie niebezpieczn nut, ostrzeenie, e nie powinnam porusza tego
tematu.

Przepraszam. Nie miaam zamiaru przywoywa


zych wspomnie.

Sdz, e nie widziaaby w tym niczego zego od


par po chwili. Na jego ustach pojawi si umiech. Nie
znasz swojego ojca, prawda?
Potrzsnam gow.

Nie. Wiem tylko, e musia mie czadowe wosy.


Dymitr spojrza mi w oczy.

Tak. Z pewnoci. Pochyli si nad moimi rkami.

A ja swojego znaem.

Naprawd? Wikszo morojw nie zostaje... To


znaczy, niektrzy tak, ale zwykle...

Ojciec lubi moj matk. Sowo lubi" zabrzmiao


ironicznie. Czsto do niej przychodzi. Jest rwnie ojcem moich sistr. Jednak... Nie
traktowa matki dobrze.
Posuwa si do okropnych rzeczy.

Takich jak... Zawahaam si. Rozmawialimy


o matce Dymitra. Nie chciaam posun si za daleko.

Zmusza j do oddawania krwi?

Bi j odpar sucho. Zabandaowa mi rce, ale


wci nie wypuszcza ich z ucisku. Pewnie tego nawet
nie zauway. W przeciwiestwie do mnie. Mia due,
ciepe, smuke donie. Gdyby urodzi si w innym wiecie, mgby zosta pianist.


O Boe szepnam. Poczuam si okropnie. Ucisnam czubki jego palcw.
Odwzajemni ten gest. To
straszne. A ona... Pozwalaa mu na to?

Tak... Kciki jego warg uniosy si w smutnym


grymasie ni to umiechu, ni goryczy. Tylko ja nie mogem si z tym pogodzi.
Ogarno mnie podniecenie.

Powiedz, e go zaatwie. Pobie drania.

Tak zamia si szczerze.


Co takiego! Okaza si jeszcze fajniejszy, ni sdzi-am. Zaskoczy mnie.

Podniose rk na ojca. Musielicie przeywa ok


ropne rzeczy. Ale... Naprawd jeste bogiem.
Zamruga.

Co takiego?

Nic. Postanowiam szybko zmieni temat. Ile


miae wtedy lat?
Wci nie mg zrozumie, co powiedziaam przed chwil.

Trzynacie.
Byam pod wraeniem.

Rzucie si na wasnego ojca, kiedy miae trzynacie lat?

Nie ma si czym chwali. Byem silniejszy, prawie


dorwnywaem mu wzrostem. Nie mogem pozwoli, by
j tak traktowa. Musia si nauczy, e krlewska krew
nie upowania do przemocy, nawet wobec dziwki sprzedajcej krew.
Nie mogam uwierzy, e powiedzia co takiego o swojej matce.

Bardzo mi przykro.

Nic si nie stao.


Zaczynaam rozumie.

To dlatego wkurzy ci Jesse? On te pochodzi


z krlewskiego rodu i usiowa wykorzysta dziewczyn- dampira.
Dymitr odwrci wzrok.

Ta historia zdenerwowaa mnie z wielu powodw.


Zamaa reguy i...
Nie dokoczy, ale popatrzy mi w oczy tak gboko, e zrobio mi si gorco. Niestety,
wspomnienie Jessego popsuo mi nastrj. Spuciam gow.

Na pewno syszae, co o mnie mwi...

Wiem, e to nieprawda przerwa mi.


Jego pewno zaskoczya mnie i, nie wiem dlaczego, prbowaam j podway.

Skd wiesz?

Znam ci odpar. Poznaem twj charakter.


Wiem, e bdziesz wietn straniczk.
Fala ciepa powrcia.

Mio, e kto we mnie wierzy. Reszta uwaa, e jestem nieodpowiedzialna.


Bzdura. Bardziej przejmujesz si losem Lissy ni
swoim. Dymitr krci gow. Nie maj racji. Wiesz,
na czym polega odpowiedzialno, lepiej ni inni stra
nicy, nawet duo starsi od ciebie. Zrobisz, co bdzie trze
ba, eby j ochroni.

Nie jestem tego pewna.


Unis jedn brew w ten zachwycajcy, charaktery-styczny sposb.

Nie chc obcina wosw wyznaam i natychmiast poaowaam.


Zachichota ubawiony.

Nie musisz ich obcina. Nikt tego nie wymaga.

Wszystkie straniczki tak robi, eby odsoni tatuae.


Niespodziewanie puci moje donie i nachyli si na-de mn. Powoli uj kosmyk moich wosw
i owin go na palcu. Nie poruszyam si i przez t krtk chwil wiat stan w miejscu. Dymitr
si ockn. Wyswobodzi palec. Zaskoczony? Zawstydzony?

Nie obcinaj wosw mrukn.


Odzyskaam mow.

Ale wtedy nikt nie zobaczy moich tatuay.


Ruszy w stron drzwi.

Moesz je zwizywa rzuci z umiechem.

ROZDZIA CZTERNASTY
PRZEZ KILKA DNI LEDZIAM LISSE, chocia za kadym razem gnbio mnie poczucie
winy. Wciekaa si, gdy zdarzao mi si to przypadkiem, a teraz robiam to celowo.
Obserwowaam, jak pozyskuje sympati czonkw rodzin krlewskich. Nie moga wywiera'

wpywu na ca grup, ale nie miaa problemu w kontaktach indywidualnych. Prawd mwic,
wikszo morojw nie potrzebowaa zachty, eby odnowi z ni przyja. Nie byli a tak
pytcy, jak si z pozoru wydawao. Lubili Liss za to, jaka bya. Mino ptora miesica od
naszego powrotu, a wydawao si, e nigdy nie opucia Akademii. Wci staa po mojej stronie,
bronia mojej reputacji i buntowaa intrygantw przeciwko Jessemu i Mii.
Pewnego ranka udao mi si przenikn do jej myli, gdy ubieraa si przed wyjciem na
niadanie. Powicia co najmniej dwadziecia minut na suszenie i rozprostowywanie wosw.
Dawno tego nie robia. Nathalie przygldaa si jej z zaciekawieniem ze swojego ka.
Odezwaa si, gdy Lissa nakadaa makija.

Idziemy dzi po lekcjach do Erin. Bdziemy oglda


film. Przyczysz si?
Czsto artowaam sobie z Nathalie, bo uwaaam, e jest nudziar, ale Erin bya rwnie
interesujca jak pusta ciana.

Nie mog. Obiecaam Camille, e pomog jej rozjani wosy Carly.

Ostatnio spdzasz z nimi sporo czasu.

Chyba tak. Lissa przejechaa tuszem po rzsach.

Mylaam, e ich nie lubisz.

Zmieniam zdanie.

One naprawd ci polubiy. Dawniej chtnie ci obgadyway, co nie dziwne, bo


przyjani si z Mi, ale widz, e teraz zmieniy front. Zauwayam, e niczego nie
planuj bez ciebie, a w dodatku zaczy stawa w obronie
Ros. To jaki obd. Nie chc powiedzie, e wierz w gupie plotki na jej temat, ale eby
nastpi taki zwrot...
W paplaninie Nathalie zadwiczaa nutka podejrzliwoci i Lissa czujnie j wychwycia.
Dziewczynie pewnie nie przyszoby do gowy, e kuzynka uywa magicznego wpywu, ale temat
by do liski.

Wiesz? Umiechna si swobodnie. Chyba


wpadn potem do Erin. Farbowanie wosw nie trwa
dugo.
Oferta zbia Nathalie z pantayku.

Serio? Byoby super. Erin skarya mi si ostatnio,


e rzadko z ni rozmawiasz, a ja jej powiedziaam...
I tak dalej, i dalej.
Lissa bez najmniejszych zahamowa uywaa wpywu i odzyskiwaa dawn sympati oraz
popularno.
Przygldaam si temu w milczeniu. Zamartwiaam si, chocia zoliwe spojrzenia, a take
plotki na mj temat wyranie przygasy.

Igrasz z ogniem szepnam jej do ucha ktrego


razu w kaplicy. Kto si zacznie zastanawia i zadawa
pytania.

Przesadzasz. aska paska na pstrym koniu jedzi.

Nie a tak.

A nie pomylaa, e to zasuga mojej czarujcej

osobowoci?

Zakadam tak moliwo. Pamitaj jednak, e


Christian z miejsca wyczu pismo nosem, a jego ladem
mog pj inni.
Przerwaam, bo zauwayam dwch chopakw patrzcych w moj stron. Parsknli gonym
miechem. Nawet nie zadali sobie trudu, eby to ukry. Prbowaam ich zignorowa w nadziei,
e kapan zacznie wreszcie odprawia naboestwo. Ale Lissa spojrzaa na nich gronie. Nie
powiedziaa ani sowa, lecz wystarczy jej pomienny wzrok, eby miny zrzedy im obu.

Przeprocie j natychmiast rozkazaa. I postarajcie si, eby wam uwierzya.


W chwil pniej chopcy prawie klczeli u moich stp, bagajc o przebaczenie. Nie wierzyam
wasnym oczom. Lissa uya wpywu publicznie, i to w kaplicy. Manipulowaa dwiema osobami
jednoczenie!
Winowajcy wkrtce wyczerpali zapas sw.

Tylko na tyle was sta? warkna.


renice rozszerzyy im si ze strachu. Za nic w wiecie nie chcieli jej rozgniewa.

Liss wtrciam popiesznie, dotykajc jej ramienia. Ju dobrze. Przyjmuj


przeprosiny.
Wci spogldaa na nich srogo, ale wielkodusznie skina gow. Chopcy odetchnli z ulg.
No nie. Jeszcze nigdy tak bardzo nie cieszyam si z rozpoczcia naboestwa. Czuam przez
nasz wi, e przeywa mroczn satysfakcj. To do niej nie pasowao i wcale mi si nie
podobao. Prbowaam oderwa myli od tego, co si wydarzyo, i zajam si obserwowaniem
osb zgromadzonych w kaplicy. Christian otwarcie przyglda si Lissie. By wyranie
zaniepokojony. Pod-chwyci moje spojrzenie i szybko odwrci gow.
Dymitr jak zwykle usiad z tyu i cho raz nie rozglda si czujnie dokoa. By skupiony,
pogrony w modlitwie, na jego twarzy malowa si niemal bolesny wyraz. Wci nie
rozumiaam, po co chodzi do kaplicy. Ten czowiek bez przerwy zdawa si z kim walczy.
Tymczasem kapan znowu mwi o witym Wadimirze.

Obdarzony niezomnym duchem, wiernie suy


Bogu, ktry mu bogosawi. Jego dotyk sprawia, e chromi odzyskiwali wadz w nogach, a
ociemniali wzrok.
Tam, ktrdy przechodzi, rozkwitay kwiaty.
Moroje stanowczo powinni dorobi si wicej witych. Uzdrawianie chromych i ociemniaych?
Zdyam ju zapomnie o Wadimirze. Mason wspomina, e potrafi wskrzesza zmarych.
Pomylaam wtedy o Lissie. Potem miaam waniejsze sprawy na gowie ni rozmylania o
witym i pocaunku cienia". Jak mogam to przeoczy? Nagle uwiadomiam sobie, e panna
Karp bya jedynym wampirem poza Liss posiadajcym dar uzdrawiania. Oprcz nich by jeszcze
Wadimir.

Tumy gromadziy si wok niego, kochali go, gotowi byli poda drog, ktr im
wskazywa, pragnli
sucha, jak naucza o Bogu...
Odwrciam si i spojrzaam na Liss. Rzucia mi zdziwione spojrzenie.

O co chodzi?
Nie zdyam wyjani, bo zanim otworzyam usta, zostaam wyprowadzona z kaplicy. Wrciam
do swoje-go wizienia natychmiast po bogosawiestwie koczcym naboestwo.

W pokoju od razu wczyam Internet i zaczam szuka informacji o witym Wadimirze. Nie
znalazam niczego ciekawego. Zaklam pod nosem. Mason przerzuci wszystkie pozycje w
bibliotece i te twierdzi, e niewiele tego jest. Nie widziaam rozwizania. Jak dowiedzie si
czegokolwiek o tym starym witym?
A moe jednak istnia sposb. Co takiego mwi Christian podczas pierwszego spotkania z Liss?
Tam ley stary kufer peen rkopisw bogosawionego szaleca, witego Wadimira".
Stary magazyn na poddaszu kaplicy. To w nim znaj-duj si rkopisy. Christian pokaza Lissie
jaki kufer. Musz tam dotrze, ale jak? Nie mog poprosi ksidza. Jak zareagowaby na
wiadomo, e uczniowie wchodz na strych? Christian straciby przeze mnie swj azyl. A moe
to jego trzeba poprosi o pomoc?
Bya niedziela, nie zobacz go do nastpnego dnia. Nie wiedziaam, czy w ogle uda mi si z nim
porozmawia na osobnoci.
Idc pniej na trening, wstpiam do kuchni po ciastko zboowe. Po drodze minam dwch
nowicjuszy, Milesa i Anthony'ego. Miles gwizdn na mj widok.

Jak leci, Ros? Czujesz si samotna? Potrzebujesz towarzystwa?


Anthony si rozemia.

Nie mog ci ugry, ale poza tym dam ci wszystko,


czego pragniesz.
Musiaam przej przez drzwi, ktre blokowali. Prze-pchnam si midzy nimi, a wtedy Miles
chwyci mnie w pasie i pooy rk na mojej pupie.

apy precz od mojego tyka, albo zmasakruj ci gb warknam i odskoczyam od


niego. Niestety, wpadam na Anthony'ego.
- Daj spokj - zacz. - Sdz, e dwch facetw naraz nie stanowi dla ciebie problemu. W tej
chwili usyszaam czyj gos.

Zabierajcie si std albo to ja uporam si z obydwoma za jednym zamachem.


To by Mason. Mj bohater.

Ju to widz, Ashford zamia si Miles.


By wyszy. Odsunam si, a on stan przed Maso-nem. Anthony straci zainteresowanie moj
osob i cze-ka, czy dojdzie do bjki.
Powietrze zgstniao od testosteronu, potrzebowaam maski gazowej.

Ty te j bzykasz? zaciekawi si Miles. I co, nie


lubisz si dzieli?

Jeszcze jedno sowo na jej temat, a ukrc ci eb.

Dlaczego? Przecie to zwyka tania dziwka...


Mason dobrze wymierzy cios. Nie skrci mu karku, nie widziaam te krwi, ale Miles zwin si
z blu. Chopak wybauszy oczy i run na przeciwnika. Nagle wszyscy zamarlimy na
skrzypnicie drzwi w holu. Nowicjusze mieli surowy zakaz wszczynania bjek.

Nadchodzi stra. Mason skrzywi si w umiechu. Chcecie, eby si dowiedzieli o


bjce z dziewczyn?
Miles i Anthony wymienili spojrzenia.

Dobra rzuci Anthony. Idziemy. Nie mamy


czasu.

Miles niechtnie ruszy za nim.

Jeszcze ci dopadn, Ashford.


Kiedy odeszli, zwrciam si do Masona.

Bjka z dziewczyn?

Prosz bardzo.

Nie potrzebowaam pomocy.

Jasne. Poradziaby sobie.


- Po prostu mnie zaskoczyli. Szybko bym si pozbieraa.

Suchaj, nie odgrywaj si na mnie za ich chamskie


zaczepki.

Nie lubi by traktowana jak... dziewczyna.

Jeste dziewczyn. A ja chciaem tylko pomc.


Zerknam na niego i stwierdziam, e mwi szczerze,
bez zych zamiarw. Nie powinnam si wyzoliwia. Miaam i bez tego wystarczajco wielu
wrogw.

No... dzikuj. Przepraszam, e na ciebie napad


am.
Pogadalimy chwil i udao mi si wycign od nie-go najnowsze plotki rozpowszechniane w
szkole. Mason
zauway, e Lissa zyskaa lepsz pozycj, ale nie widzia w tym niczego dziwnego. A ja
dostrzegam, e patrzy na mnie z zachwytem. Zrobio mi si smutno, bo nie odwzajemniaam
jego uczu. Nawet poczuam si winna. Zastanawiaam si, jak by to byo, gdybym zacza si z
nim umawia. Mason by zabawny, miy i przystojny. Dobrze si dogadywalimy. Dlaczego
wci wdawaam si w gupie romanse z innymi chopakami, skoro miaam pod rk idealnego
kandydata, ktremu na mnie zaleao? Czemu nic do niego nie czuam? Odpowied pojawia si
natychmiast. Nie mogam zosta dziewczyn Masona, poniewa mczyzna, ktrego pragnam
trzyma w ramionach i sucha, jak szepcze mi do ucha prowokujce rzeczy, mia rosyjski
akcent.
Mason nadal wpatrywa si we mnie, niewiadomy myli, ktre kryy mi po gowie. Widzc,
jak bardzo jest zaangaowany, pomylaam, e mogabym to wykorzysta. Z lekkim poczuciem
winy zamieniam rozmow w niewinny flirt, obserwujc jednoczenie, jak chopak si
rozpromienia.
Oparam si plecami o cian tu obok niego, tak eby nasze ramiona si stykay, i posaam mu
leniwy umieszek.

Wiesz, e nie podoba mi si twoje chojractwo, ale po


rzdnie ich wystraszye. Przyznaj, e prawie byo warto.

Nie podoba ci si?


Przesunam palcami po jego ramieniu.

Uwaam, e to seksowne, ale mao praktyczne.


Rozemia si.

Nieprawda. Uj mnie za rk i znaczco popatrzy w oczy. Czasem fajnie jest da


si uratowa.

Myl, e ci si to podobao, tylko nie chcesz si przy-zna.

A ja myl, e podnieca ci ratowanie dziewic, tylko


nie chcesz si przyzna.

Nie masz pojcia, co mnie podnieca. A ratowanie


damulek takich jak ty jest spraw honoru zapewni
grnolotnie.
Powstrzymaam si, eby nie wymierzy mu kuksaca za t damulk".

Udowodnij to. Zrb co dla mnie zupenie bezinteresownie.

Prosz bardzo zapewni bez wahania. Powiedz


tylko co.

Chciaabym, eby przekaza wiadomo Christianowi.


Zapa Masona wyranie ostyg.

Komu? Nie mwisz powanie.

Owszem. Cakiem powanie.

Ros... Nie mog z nim rozmawia. Przecie wiesz.

Sdziam, e chciae mi pomc. Twierdzie, e ratowanie damulek" jest dla ciebie


kwesti honoru.

Nie widz zwizku.


Posaam mu najgortsze spojrzenie, na jakie byo mnie sta. Zacz topnie.
Co mam mu przekaza?
e potrzebuj rkopisw witego Wadimira. Tych,
ktre le w skrzyni. Chciaabym, eby mi je przynis
jak najszybciej. Powiedz, e to dla Lissy. I przeka mu, e
skamaam tamtego wieczoru po bankiecie... zawahaam si. Przepro go w moim imieniu.
Nic z tego nie rozumiem.

-Nie musisz. Wystarczy, e spenisz moj prob znw przywdziaam umiech krlowej
piknoci.
Podziaao. Mason zapewni mnie, e zrobi, co w jego mocy, i poszed na lunch, a ja ruszyam w
stron sali gimnastycznej.

ROZDZIA PIETNASTY
MASON DOTRZYMA SOWA. ODNALAZ MNIE nastpnego dnia przed lekcjami.
Taszczy pudo pene ksiek.

Mam wysapa. Szybko, bierz je, zanim ci przyapi na rozmowie ze mn.


O rany! Pudo byo naprawd cikie.

Dostae je od Christiana?

Tak. Udao mi si z nim porozmawia w cztery oczy.


Ma klas, zauwaya?

Rzeczywicie! Nagrodziam go zniewalajcym


umiechem. Dziki. To wiele dla mnie znaczy.
Zatargaam inkunabuy do pokoju, wiadoma, jakie zdziwienie musiaam budzi. Nie byo
tajemnic, e nie znosz si uczy. Tymczasem zamierzaam powici sporo czasu na lczenie
nad zakurzonymi rkopisami z czternastego wieku. Kiedy otworzyam pierwsz ksig,
odkryam, e musiaa by wielokrotnie przepisywana. Stary manuskrypt nie przetrwaby do
naszych czasw w tak dobrym stanie.
Przegldajc kolejne tomy, zauwayam, e mona je podzieli na trzy kategorie: te, ktre
stworzono po mierci witego, odpisy powstae za jego ycia oraz dziennik, ktry prowadzi on
sam. Co takiego mwi Mason o rdach pierwotnych i wtrnych? W kadym razie najbardziej
zaleao mi na drugiej i trzeciej grupie.
Kopici unowoczeniali jzyk, dziki czemu nie mu-siaam ama sobie gowy nad
staroangielskim. Zapewne pierwotnie byy napisane po rosyjsku. wity Wadimir y w starym
kraju.

Dzi uzdrowiem matk Sawy cierpic na dokuczliwe ble odka. Dolegliwoci ustpiy, ale
Bg uzna, e moje dzieo ma swoj cen. Jestem osabiony, krci mi si w gowie i miewam
szalone myli. Dzikuj Bogu za Ann Pocaunek Cienia. Bez niej nie przetrwabym.
Znowu ta Anna. I pocaunek cienia. Wci o niej wspomina. Wadimir pisywa gwnie dugie
kazania, podobne do tych, ktrych wysuchiwaam w kaplicy. Nudziarstwo, ale zdarzay si
jednak fragmenty przypominajce zwyky dziennik, w ktrym odnotowywa wydarzenia. Jeli
pisa prawd, mia pene rce roboty. Wci kogo uzdrawia: chorych, rannych, nawet roliny.
Przywraca do ycia uschnite zboe w czasach suszy. Czasem sprawia, e kwiaty rozkwitay na
jego prob, takie miewa kaprysy.
Im duej czytaam, tym bardziej nabieraam przekonana, e Anna staa si dla niego
prawdziwym darem, bo Wadimir by strasznie roztrzepany. Korzystanie z danejmu mocy
osabiao go. Popada w zmienne nastroje, przechodzc od atakw gniewu do przygnbienia.
Obwinia o to demony, ale dla mnie byo oczywiste, e to depresja.
W ktrym miejscu wyzna, e usiowa targn si na
swe ycie. Powstrzymaa go Anna.
W innej ksidze, napisanej przez naocznego wiadka, przeczytaam:
Wielu uwaa, e moc witego Wadimira przekazywana wiernym jest prawdziwym cudem.
Moroje i dampiry gromadz si wok niego i suchaj jego sw, szczliwi, e mog z nim
przebywa. Niektrzy powiadaj, e to nie duch go nawiedza, ale szalestwo. Wikszo jednak
wielbi witego i gotowa jest zrobi wszystko, o co poprosi. W taki oto sposb
Bg naznacza swoich pomazacw i jeli czasem nkaj ich
omamy albo rozpacz, jest to niewielka ofiara za wielkie dobro
i wpyw, jaki wity roztacza wok siebie.
Ta ocena przypominaa sowa kapana podczas kaza w szkolnej kaplicy, zrozumiaam jednak, e
wity by obdarzony czym wicej ni tylko charyzm przywdcy". Ludzie go uwielbiali,
zrobiliby dla niego wszystko. Byam przekonana, e Wadimir uywa magii wpywu. W tamtych
czasach nie cofaa si przed tym wikszo morojw, zakaz ustanowiono znacznie pniej. Nie
wolno byo jedynie manipulowa innymi wampirami ani dampirami. Trudno byoby zreszt tego
dokona, Lissa stanowia wyjtek.
Zamknam ksik i oparam si o ko. Wadimir uzdrawia roliny i zwierzta. Uywa
wpywu na due grupy ludzi. Wszystko wskazywao na to, e nadmierne korzystanie z tej mocy
wpdzio go w obd i depresj.
Jakby tego byo mao, wszyscy nazywali jego straniczk Pocaunkiem Cienia". To okrelenie
nie dawao mi spokoju od chwili, w ktrej usyszaam je po raz pierwszy...
Nosisz pocaunek cienia! Musisz si o ni troszczy!".
Te sowa wykrzyczaa panna Karp, zaciskajc palce na rkawie mojej bluzki i popychajc mnie
do Lissy. Wy-darzyo si to noc przed dwoma laty, kiedy poszam do gwnej sali w grnej
czci szkoy, eby zwrci ksik. Zbliaa si pora ciszy nocnej i korytarze byy puste.
Usyszaam gony haas, a zaraz potem nadbiega panna Karp. Bya bardzo poruszona, miaa
pprzytomne spojrzenie.

Pchna mnie na cian i nie puszczaa.

Rozumiesz?
Znaam techniki walki i pewnie bez trudu mogabym si wyswobodzi, ale zastygam w bezruchu
pod wpywem szoku.
Nie.

Id po mnie. Po ni te przyjd.

Po kogo?

Po Liss. Musisz j chroni. Im czciej bdzie tego


uywaa, tym gorzej dla niej. Powstrzymaj j, Ros. Po
wstrzymaj j, zanim si dowiedz, bo wtedy i j zabior.
Musisz zabra j pierwsza.

Ja... Nie rozumiem. Skd mam j zabra? Z Akademii?

Tak! Musicie ucieka. czy was wi. Wszystko za


ley od ciebie. Zabierz j std.
W pierwszej chwili pomylaam, e jest szalona. Nikt dobrowolnie nie opuszcza Akademii. A
jednak im duej trzymaa mnie w ucisku, patrzc mi prosto w oczy, tym bardziej traciam
zdolno rozumowania. Mcia mi w gowie. I nagle wydao mi si, e panna Karp ma absolutn
racj. Tak. Musiaam zabra std Liss, zabra j...
Usyszaam tupot ng w korytarzu i zza rogu wypada na nas gromada stranikw. Nie znaam
ich, przybyli z zewntrz. Oderwali pann Karp ode mnie, mimo e zaciekle si bronia. Ktry
zapyta, czy nic mi nie jest. Nie odpowiedziaam. Nie mogam oderwa wzroku od nauczycielki.

Nie pozwl jej uywa mocy! krzyczaa. Ocal


j. Musisz j ocali przed ni sam!
Pniej wytumaczono mi, e panna Karp jest chora i zostaa umieszczona tam, gdzie bdzie
moga doj do siebie. Zapewniano, e jest bezpieczna i ma dobr opiek. Wkrtce wyzdrowieje.
Ale tak si nie stao.
Wrciam do rzeczywistoci. Popatrzyam na stos ksiek lecych przede mn i usiowaam
poukada sobie w gowie wszystkie informacje. Lissa. Panna Karp. wity Wadimir.
Co powinnam zrobi?
Z rozmyla wyrwao mnie pukanie do drzwi. Zdziwiam si, bo nikt mnie nie odwiedza od
chwili, w ktrej zostaam zawieszona. Na korytarzu sta Mason.

Dwa razy w cigu dnia? spytaam. Jak ci si


udao tu dosta?
Umiechn si szeroko.

Kto wrzuci zapalon zapak do kosza na mieci


w azience. Prawdziwe nieszczcie. Stranicy maj pene rce roboty. Chod, porywam ci.
Pokrciam gow. Podpalenie kosza na mieci, eby tylko mnie zobaczy? No, no. To samo
zrobi wczeniej Christian.

Przykro mi, ale teraz nie dam si uratowa. Jeli


mnie zapi...

Lissa mnie przysaa.

Zamilkam i poszam za nim. Mason zaprowadzi mnie do dormitorium morojw i jakim cudem
prze-szmuglowa do pokoju Lissy. Zastanawiaam si, czy i tutaj nagle wybuch poar w azience.
Impreza trwaa w najlepsze. Lissa, Camille, Carly, Aaron oraz kilkoro arystokratw bawio si,
suchali gonej muzyki i podawali sobie z rk do rk butelk whisky.
Nie zauwayam Mii ani Jessego. Nathalie siedziaa z boku, wyranie zdezorientowana. Nie
wiedziaa, jak si zachowa.
Lissa zachwiaa si lekko, zdya ju sporo wypi.

Ros! Obrcia si do Masona z uroczym umiechem. Dostarczye j.


Chopak ukoni jej si w pas.

Jestem na twoje rozkazy.


Miaam nadziej, e si zgrywa, a nie jest dowodem dziaania wpywu Lissy, ktra obja mnie i
przycigna do krgu.

Przycz si do nas.

Co witujemy?

Nie mam pojcia. Twoj ucieczk?


Kilka osb unioso w gr plastikowe kubki, wznoszc toast na moj cze. Xander Badica
napeni dwa kubki i poda Masonowi oraz mnie. Przyjam drinka z umiechem, chocia wci
czuam si tu nie na miejscu. Jeszcze niedawno potraktowaabym imprez jako okazj do
wietnej zabawy i oprniabym kubek jednym haustem. Teraz jednak miaam powane sprawy
na gowie. Nie spodobao mi si, e arystokraci traktuj Liss jak jak bogini. W dodatku
zdawali si nie pamita, e zostaam oskarona o oddawanie krwi podczas seksu.
Zauwayam, e mimo umiechw i pozorw dobrej zabawy Lissa bya gboko nieszczliwa.

Skd macie whisky? spytaam.

Od pana Nagya wyjani Aaron. Wszyscy wie


dzieli, e pan Nagy pije na umr po lekcjach. Chowa
alkohol po ktach, ale uczniowie zawsze potrafili go zna
le.
Lissa opara si na ramieniu dawnego chopaka.

Aaron pomg mi wama si do jego pokoju i za


bra par butelek ukrytych na dnie szafy.
Wszyscy parsknli miechem, za Aaron utkwi w Lis-sie pene uwielbienia spojrzenie.
Pomylaam, e wobec niego akurat nie musiaa uywa wpywu. Wci za ni szala. Nic si w
tej kwestii nie zmienio.

Dlaczego nie pijesz? szepn mi do ucha Mason


chwil pniej.
Zerknam ze zdziwieniem na swj nietknity kubek.

Sama nie wiem. Myl, e stranicy nie powinni pi


w obecnoci podopiecznych.

Jeszcze nie zostaa twoj podopieczn! Nie jeste


straniczk i to si jeszcze dugo nie zmieni. Skd u ciebie ten nagy przypyw poczucia
odpowiedzialnoci?
Nie uwaaam, e przesadzam z czujnoci. Przypomniao mi si, co mwi Dymitr na temat
rwnowagi miedzy zabaw a obowizkiem. Intuicja podpowiadaa, e nic wolno mi oddawa si

rozrywkom, w czasie kiedy Lissa jest tak bezbronna. Wygramoliam si z ciasnego miejsca
midzy ni a Masonem i przysiadam obok Nathalie.

Cze, Nat, jeste dzi bardzo milczca.


Uniosa kubek. By peny, tak jak mj.

Ty te.
Rozemiaam si cicho.

Masz racj.
Przechylia gow i obserwowaa Masona oraz pozo-staych, jak badacz ogldajcy ciekawe
okazy. Od czasu mojego przybycia wypili jeszcze wicej i wygupiali si ponad wszelk miar.

Dziwne, prawda? Zwykle ty znajdowaa si w centrum uwagi, a teraz Lissa przeja ster.
Zaskoczya mnie.

Chyba tak.

Hej, Ros. Xander omal nie rozla drinka, pod


chodzc do mnie. Opowiedz nam, jak byo.

Co masz na myli?

Jak to jest, kiedy si kogo karmi krwi?


Zapada cisza. Czekali, co powiem.

Ona tego nie robia! zawoaa Lissa ostrzegawczym tonem. Mwiam wam.

Tak, tak, wiemy, o co naprawd chodzio z Jessem


i Ralfem. Ale karmia ci podczas ucieczki, prawda?

Daj spokj! sykna Lissa. Wpyw oddziaywa


najmocniej przy kontakcie wzrokowym, a Xander patrzy na mnie.

Nie potpiam ci, Ros. Nie miaycie innego wyjcia. Nie twierdz, e jeste
karmicielk. Chc si tylko
dowiedzie, jak to jest. Danielle Szelsky pozwolia mi si
kiedy uksi. Mwia potem, e nic nie czua.
Dziewczyny gono westchny. Picie krwi dampirw w poczeniu z seksem byo uwaane za
czyn haniebny; gdyby zdarzyo si midzy morojami, oznaczaoby kani-balizm.

Kamiesz zarzucia mu Camille.

Wcale nie. Uksiem j tylko raz. Nie czua przy


tym rozkoszy jak karmiciele. A ty? Xander obj mnie
ramieniem. Podobao ci si?
Lissa siedziaa nieruchomo z poblad twarz. Alko-hol stumi jej emocje, ale wiedziaam, co
czuje.
Przenikny do mnie jej mroczne, pene lku myli, pod ktrymi kry si gniew. Lissa w
przeciwiestwie do mnie zwykle panowaa nad sob, jednak zdarzay si sytuacje, kiedy
tracia kontrol. Przypomniaam sobie incydent, ktry mia miejsce na imprezie, kilka tygodni po
znikniciu panny Karp.
Greg Daszkw, daleki kuzyn Nathalie, urzdza przy-jcie w swoim pokoju. Jego rodzice musieli
mie koneksje, bo chopak dosta najwikszy pokj, jakim dysponowao dormitorium. Greg
przyjani si z bratem Lissy i entuzjastycznie przej po nim obowizek wprowadzenia modszej
siostry na salony. Okazao si, e jest rwnie zainteresowany moj skromn osob, i przez cay
wieczr wietnie si razem bawilimy. Zaproszenie ze strony starszego czonka krlewskiego
rodu byo dla mnie wy-rnieniem.

Tamtej nocy sporo wypiam, ale nie traciam Lissy z oczu. Wiedziaam, e nie przepada za
tumnymi imprezami. Na szczcie nikt tego nie zauwaa, poniewa umiaa robi dobre wraenie
i skrywa prawdziwe emocje. Alkohol mci mi w gowie i nie odbieraam jej uczu tak wyranie
jak zazwyczaj, ale nie przejmowaam si tym, pki wydawao si, e dobrze sobie radzi.
Caowaam si z Gregiem, kiedy co odwrcio jego uwag. Podnis gow i zerka mi przez
rami. Siedzielimy na fotelu, ja na jego kolanach, wic wychyliam si, eby zobaczy, co go tak
zainteresowao.

Co si dzieje?
Greg pokrci gow z rozbawieniem.

Wad przyprowadzi karmicielk.


Zobaczyam Wade'a Vod stojcego przy wejciu.
Obejmowa wiotk dziewczyn mniej wicej w moim wieku. Bya adna, z falujcymi jasnymi
wosami i porcelanow cer, bardzo blad na skutek utraty krwi. Podeszo do nich kilku
morojw, ktrych rwnie karmia. miali si i dotykali jej twarzy i wosw.

Oddaa dzi ju za duo krwi zauwayam, widzc jej blado i nieprzytomne


spojrzenie.
Greg przesun rk po mojej szyi i obrci mnie do siebie.

Nie zrobi jej krzywdy.


Znw zaczlimy si caowa, kiedy poczuam, e kto klepie mnie w rami.

Ros.
Zobaczyam Liss. Zaniepokoiam si wyrazem jej twarzy, nie wiedziaam, co czuje.
Wszystkiemu winne byo piwo. Zsunam si z kolan Grega.

Dokd to? spyta.

Zaraz wracam. Odcignam Liss na bok, aujc, e nie jestem trzewa. Co si


stao?

Spjrz na nich.
Wskazaa gow grupk skupion wok karmicielki. Na jej szyi wyranie odznaczay si mae
czerwone ran-ki. Chopcy urzdzili sobie grupowe karmienie, jeden po drugim. Wygaszali przy
tym niewybredne komentarze, a dziewczyna bya tak oszoomiona, e nie zwracaa na to uwagi.

Tak nie wolno szepna Lissa.

Jest karmicielk. Nikt im nie zabroni.


Spojrzaa bagalnie.

Nawet ty?
Opiekowaam si Liss od dziecka, to mnie przypada rola tej agresywnej. A teraz staa przede
mn zdenerwowana i przybita, z nadziej, e co zrobi. Nie mogam znie jej wzroku.
Kiwnam niepewnie gow i podeszam do grupki wampirw.

Taki jeste wygodzony, e musisz upija dziewczyny, eby si zaspokoi, Wad?


spytaam.
Chopak podnis gow.

A co? Skoczya z Gregiem i masz ochot na co


wicej?
Oparam rce na biodrach, starajc si wyglda gronie, cho, prawd mwic, po tej iloci
alkoholu, jak wypiam, ogarniay mnie mdoci.


Nie ma takiego narkotyku, po ktrym chciaabym
si do ciebie zbliy owiadczyam, a jego kumple ryknli miechem. Moe powiniene
sprbowa z lamp.
Jest doskonale obojtnym przedmiotem, wic nawet ciebie powinna zadowoli. Zostaw j. Po
tych sowach rechot sta si jeszcze goniejszy.

Pilnuj swego nosa sykn Wad. To tylko przekska.


Traktowanie karmicieli jako poywienia byo gorsze ni nazywanie dampirzyc dziwkami
sprzedajcymi krew.

Tu nie jadodajnia. Nikt nie chce na to patrze.

Racja odezwaa si ktra ze starszych dziew


czyn. To ohydne.
Przytakno jej kilka innych dziewczt. Wad rozejrza si po pokoju, a potem przenis ciki
wzrok na mnie.

W porzdku. Nie musicie na to patrze. Idziemy


szarpn dziewczyn, ktra wysza za nim, saniajc
si na nogach. Jczaa cicho.

To wszystko, co mogam zrobi powiedziaam


Lissie.
Wpatrywaa si we mnie z przeraeniem.

Teraz zabierze j do swojego pokoju i kto wie, co jej


jeszcze zrobi.

Liss, mnie te si to nie podoba, ale przecie nie po


biegn za nimi potaram czoo. Mogabym go uderzy, chocia obawiam si, e prdzej
zwymiotuj.
Twarz Liss pociemniaa, przygryza warg.

Nie wolno mu tego robi.

Przykro mi.
Wrciam do Grega z niejasnym poczuciem winy. Tak jak Liss, mnie rwnie oburzao
wykorzystywanie karmicielek. Niektrzy moroje uwaali, e wszystko im wolno, nawet w
kontakcie z dampirkami. Wiedziaam jednak, e tego wieczoru nic nie zdziaam. Tymczasem
Greg obrci mnie, eby mie lepszy dostp do mojej szyi. Dopiero po chwili zorientowaam si,
e Liss zni-na. Oderwaam si od Grega i rozgldaam po pokoju.

Gdzie jest Lissa?


Wycign do mnie rk.

Pewnie posza do azienki.


Nic nie czuam. Alkohol mnie otpi. Wyszam na korytarz i westchnam z ulg, kiedy
przycicha muzyka. Usyszaam przytumione odgosy dochodzce z pokoju w gbi korytarza.
Drzwi byy uchylone, pchnam je i zajrzaam do rodka.
Karmicielka kulia si ze strachu w kcie pokoju. Porodku staa Lissa z rkami skrzyowanymi
na piersiach. Wygldaa strasznie. Wpatrywaa si w Wade'a, hipnotyzujc go wzrokiem.
Chopak trzyma w rkach kij bejsbolowy, z ktrego wyranie ju zdy zrobi uytek.
Pomieszczenie byo zdemolowane. Widziaam roztrzaskane pki, sprzt stereofoniczny, lustro...


Wybij te okno poradzia Lissa sodkim gosem.
Zrb to. Co ci szkodzi?
Wad porusza si jak w transie. Podszed do wielkie-go okna z zamalowanymi szybami.
Przygldaam mu si z przeraeniem, kucajc, kiedy zamachn si i uderzy kijem w szko.
Rozpryso si na drobne kawaki, wpuszczajc do ciemnego pomieszczenia jasne promienie
porannego soca. Wad zamruga, kiedy go olepio, ale nie ucieka.

Lissa! wykrzyknam. Ju dosy. Ka mu prze


sta.

Powinien by opamita si wczeniej.


Nie poznawaam jej. Jeszcze nigdy nie widziaam Lissy tak wzburzonej, nie podejrzewaam, e
jest w ogle do tego zdolna. Wiedziaam, co robi. Od razu si zorientowaam. Uya wpywu.
Jeszcze chwila i kae mu zrobi sobie samemu krzywd.

Prosz ci, Lisso. Odpu mu. Prosz.


Cho zamroczona alkoholem, poczuam jednak fal jej emocji. Byy tak intensywne, e mogy
mnie zmiady. Mroczne. Gniewne. Bezlitosne. Nie mogam uwierzy, e stoj przed cich,
sodk Liss, jak znaam od czasw przedszkolnych. Prawie nie poznawaam przyjaciki.
Przestraszyam si.

Przesta powtrzyam. On nie jest tego wart.


Pu go.
Nie patrzya na mnie. Koncentrowaa si wycznie na ofierze. Wad powoli podnis kij i
skierowa go na siebie.

Liss bagaam. O Boe. Musiaam j unieszkodliwi. Nie rb tego.

Powinien by si opamita powtrzya spokojnie. Kij znieruchomia. Jeszcze chwila i


Wad wymierzy
sobie cios prosto w gow. Nie wolno mu byo tego robi. Ludzie nie powinni tak traktowa
siebie nawzajem.
Nawet karmicieli.

Spjrz powiedziaam agodnie. Przerazia j.


Zerkna na dziewczyn, ktra wci kulia si w kcie ze strachu. Obejmowaa si ramionami.
Miaa wielkie niebieskie oczy. Soce owietlao jej twarz zalan zami. kaa, dygoczc z
przeraenia.
Czuam, e Lissa, pozornie niewzruszona, toczy ze sob walk. Mimo zalepienia gniewem nie
chciaa krzywdzi Wade'a. Skrzywia si i zacisna powieki. Signa praw rk do lewego
nadgarstka i wbia we palce, rozdrapujc skr paznokciami. Bl otrzewi j.
Przerwaa urok. Kij bejsbolowy upad na podog, a chopak ockn si i rozglda nieprzytomnie
po pokoju. Ulyo mi. W korytarzu rozleg si tupot krokw. Zostawiam drzwi otwarte i haas
zaniepokoi stranikw. Kilku opiekunw dormitorium wtargno do rodka. Zatrzymali si przy
wejciu na widok zdemolowanego wntrza.

Co tu si stao?
Popatrzylimy na siebie. Wad najwyraniej nic nie rozumia. Patrzy na ciany, kij lecy na
pododze, a potem przenis wzrok na Liss i na mnie.

Ja nie wiem... Nie mog... Ca zo skupi na


mnie. To twoja wina! Nie pozwalaa nam si napi!

Stranicy patrzyli pytajco i w jednej chwili podjam decyzj.


Musisz j chroni. Im czciej bdzie uywa mocy, tym gorzej dla niej. Powstrzymaj j, Ros.
Powstrzymaj, zanim si zorientuj i zabior j std. Musisz zabra j pierwsza".
Przypomniao mi si bagalne spojrzenie panny Karp. Odwrciam si i popatrzyam hardo na
Wade'a. Wiedziaam, e nikt nie bdzie kwestionowa moich sw, podobnie jak nie przyjdzie im
do gowy podejrzewa Liss.

C, gdyby j puci powiedziaam spokojnie


nie musiaabym tego robi.
Ocal j. Ocal j przed ni sam".
Zrezygnowaam z alkoholu. Nie spuszczaam Lissy z oka. Dwa dni pniej, kiedy grozio mi
zawieszenie w prawach ucznia za zniszczenie cudzej wasnoci", uciekymy z Akademii.
Teraz, widzc jej gniewne spojrzenie utkwione w Xanderze, ktry wci mnie obejmowa, nie
byam pewna, jak daleko moe si posun. Sytuacja za bardzo przypominaa tamte wydarzenia,
ebym moga pozwoli sobie na ryzyko.

Tylko par kropel cign Xander. Nie wypij


duo. Chc si przekona, jak smakuje dampir. Nikt nie
bdzie oponowa.

Zostaw j warkna Lissa.


Wyliznam si spod jego ramienia i umiechnam beztrosko, usiujc obrci wszystko w art.

Daj spokj, Xander powiedziaam. Musiaam


uderzy ostatnio faceta, ktry chcia tego samego, a jeste o wiele adniejszy od Jessego. Byoby
szkoda.

adniejszy? powtrzy. Jestem diabelnie seksowny, a nie adny.


Carly parskna miechem.

Wanie, e adny. Todd mwi mi, e uywasz francuskiego elu do wosw.


Xander by tak pijany, e atwo da si podpuci i teraz zapalczywie broni swojego honoru.
Napicie rozwiao si i znw wszyscy dobrze si bawili.
Popatrzyymy na siebie z Liss. Dostrzegam w jej oczach ulg. Umiechna si do mnie i
skina gow z wyrazem wdzicznoci, a potem zaja si Aaronem.

ROZDZIA SZESNASTY
NASTPNEGO DNIA DOTARO DO MNIE, jak bardzo zmienia si sytuacja od czasu, gdy
Jesse i Ralf zaczli rozpuszcza plotki. Wci zdarzay si szeptanki i chichoty na mj widok, ale
za to przyjaciele Lissy okazywali mi wiele sympatii i nawet od czasu do czasu stawali w mojej
obronie.
W sumie budziam coraz mniejsze zainteresowanie, poniewa w szkole wybucha nowa sensacja.
Lissa i Aaron.
Mia dowiedziaa si o nocnej imprezie i strasznie si wcieka, e Aaron nie zabra jej ze sob.
Napada na niego i wykrzyczaa, e jeli nadal maj by razem, ma natychmiast zerwa kontakt z
Lissa. Aaron stwierdzi, e ich zwizek nie ma przyszoci, i odszed.
Rzuci Mi jeszcze tego ranka.
Od tej pory nie rozstawa si z Lissa. Widywano ich przytulonych na korytarzach i w kafeterii.
Patrzyli sobie w oczy, rozemiani i rozgadani. Czuam przez nasz wi, e Lissa jest nim rednio
zainteresowana, chocia wpatrywaa si w niego roziskrzonym wzrokiem, jakby by smym
cudem wiata. Biedak nie wiedzia, e dziewczyna robi to na pokaz. Sprawia wraenie, jakby
chcia zbudowa wityni u jej stp.
A ja? Rozchorowaam si.
Moje dolegliwoci niewiele jednak znaczyy w porwnaniu z tym, co dziao si z Mi. Podczas
lunchu usiada jak najdalej od nas i patrzya prosto przed siebie, ignorujc wszelkie prby
pocieszania przez przyjaciki. Na jej bladych, pucoowatych policzkach wystpiy rumiece.
Zauwayam te czerwone obwdki wok oczu. Kiedy j mijaam, nie rzucia adnej kliwej
uwagi pod moim adresem. Nawet nie spojrzaa w moj stron. Lissa odniosa miadce
zwycistwo, a przecie to Mia odgraaa si, e nas zniszczy.
Jedyn osob bardziej nieszczliw od niej by Christian. W przeciwiestwie do Mii bez
przerwy przyglda si szczliwej parze z jawn nienawici. Oczywicie nikt poza mn tego nie
zauway.
Widzc, e Lissa i Aaron, cakowicie sob zajci, nie potrzebuj niczyjego towarzystwa, zjadam
szybko i po-szam do panny Carmack, nauczycielki podstawowej wiedzy o ywioach. Od dawna
chciaam j o co spyta.

Ros, co ci sprowadza? zdziwia si na mj widok, chocia nie okazaa


zniecierpliwienia ani zoci,
ktr od jakiego czasu widziaam w oczach innych nauczycieli.


Chciaabym dowiedzie si czego o... magii.
Uniosa brwi. Nowicjusze nie mieli zaj z tej dziedziny.

Prosz bardzo. A czego konkretnie?

Wysuchaam ostatnio kazania o witym Wadimirze. Ciekawa jestem, w jakim ywiole


si specjalizowa.
Nauczycielka si zamylia.

Dziwne. Jest tak sawn postaci, a nigdy si o tym


nie wspomina. Nie specjalizuj si w tej materii, ale
w adnej z opowieci na jego temat nie syszaam, eby
posugiwa si magi ywiow. Moe po prostu nikt
o tym nie napisa.

A uzdrawianie? naciskaam. Czy istnieje ywio, ktry pozwala uzdrawia innych?

Nic mi o tym nie wiadomo. Umiechna si


lekko. Wyznawcy twierdz, e Wadimir uzdrawia dziki mocy zesanej mu przez Boga. We
wszystkich pismach powtarza si jedno okrelenie: e by napeniony
duchem".

Czy jest moliwe, e nie mia adnej specjalizacji?


Umiech panny Carmack zgas.

Ros, czy na pewno chodzi ci o witego Wadimira, czy raczej o Liss?

Niezupenie... wyjkaam.

Wiem, e jest jej ciko, szczeglnie e jej rwienicy wybrali ju specjalizacje. Ale
musi okaza cierpliwo tumaczya agodnie. To przyjdzie. Zawszeprzychodzi.

Nie zawsze.

W wyjtkowych przypadkach. Nie sdz, by Lissa


do nich naleaa. Wykazuje wielkie zdolnoci w pracy
ze wszystkimi czterema ywioami. Po prostu jeszcze
adnego nie wybraa. Zobaczysz, e ktrego dnia to si
stanie.
Podsuna mi pewien pomys.

Czy mona specjalizowa si w kilku ywioach


jednoczenie?
Nauczycielka rozemiaa si i pokrcia gow.

Nie. Maj zbyt wielk moc. Nikt nie potrafiby nad


nimi zapanowa', nie ryzykujc utraty zmysw.
Och. wietnie.

Dzikuj zamierzaam ju odej', ale co mi przy


szo do gowy. Pamita pani pann Karp? W czym si
specjalizowaa?
Panna Carmack miaa niepewn min, jak wszyscy na wspomnienie byej nauczycielki.

Waciwie...
Tak?

Prawie zapomniaam. Bya jedn z tych nielicznych


osb, ktre nie obray specjalizacji. Panowaa nad wszystkimi czterema ywioami w
ograniczonym stopniu.

Do koca lekcji nad tym rozmylaam. Usiowaam dopasowa elementy amigwki Lissa
Karp Wadimir. Nadal obserwowaam Liss. Gromadzio si wok niej tak wiele osb, e nie
zauwaya mojego milczenia. Co jaki czas spogldaa na mnie i umiechaa si, ale widziaam,
e jest zmczona. Przez cay dzie miaa si i plotkowaa z ludmi, ktrych towarzystwo ledwo
tolerowaa.

Misja speniona owiadczyam, kiedy spotkaymy si po zajciach. Projekt Pranie


Mzgu zakoczony sukcesem. Siedziaymy na awkach porodku dziedzica. Lissa machaa
nogami.

Co masz na myli?

Dopia swego. Sprawia, e przestali mi dokucza. Zniszczya Mi. Odebraa jej


Aarona. Pobawisz si nim kilka tygodni, a potem rzucisz go i cae to arystokratyczne
towarzystwo. Bdziesz szczliwa.

Nie sdzisz, e ju jestem szczliwa?

Wiem, e tak nie jest. Imprezy to tylko rozrywka,


nigdy za nimi nie przepadaa, a przecie nie znosisz
udawania. Widziaam, jak bardzo wkurzy ci Xander
tamtej nocy.

To pajac, ale poradziam sobie z nim. Jeli zrezygnuj z ich towarzystwa, znowu zaczn
nam dokucza. Mia
odzyska dawn pozycj. Teraz nie moe nam zagrozi.

Nie warto si powica za tak cen.

Nie jest a tak wysoka. Lissa usiowaa si broni.

Czyby? Nie daam si zwie. Chcesz mi wmwi, e naprawd jeste zakochana


w Aaronie i nie moesz si doczeka, kiedy wyldujecie razem w ku?
Popatrzya na mnie z ukosa.

Mwiam ci, e potrafisz by naprawd wredna?

Chc tylko powiedzie, e masz za duo kopotw,


by pakowa si w kolejne. Spalasz si, uywajc wpywu.

Ros! Rozejrzaa si trwonie. Ciszej!

Wiesz, e mam racj. Uywasz wpywu tak czsto,


e z pewnoci odbije si to na twoim zdrowiu.

Chyba troch przesadzasz.

Przypomnij sobie pann Karp.


Twarz Lissy staa.

Nie rozumiem?

Jeste taka sama jak ona.

Wcale nie! W zielonych oczach pojawi si gniew.

Ona rwnie miaa dar uzdrawiania.


Trafiam w dziesitk. Temat ciy nam obu od dawna, a mimo to nigdy go nie poruszaymy.

To jeszcze nic nie znaczy.

Naprawd tak mylisz? A znasz kogo poza ni,


kto potrafi uzdrawia albo uywa wpywu na dampiry
i mordje?

Ona nie uywaa wpywu spieraa si Lissa.


Uywaa. Prbowaa ze mn tamtej nocy, kiedy j
zabrano. Gdyby miaa wicej czasu, poddaabym si.
A moe jednak pannie Karp udao si na mnie wpyn? Przecie zaledwie miesic pniej
uciekymy z Akademii. Do tej pory sdziam, e to by mj pomys, ale moe podsuna mi go
panna Karp.
Lissa zaoya rce na piersi. Miaa nieprzystpn min, jednak czuam, e zaczyna si waha.

Dobrze, i co z tego wynika? Powiedzmy, e mamy


ten sam dar. Panna Karp zwariowaa, niekoniecznie
z tego powodu. Zawsze bya dziwaczk.

Jest kto jeszcze powiedziaam powoli. Kto podobny do was obu. Odkryam to
niedawno zawiesiam
gos. Wiesz, kim by wity Wadimir.
Tama we mnie pucia. Opowiedziaam Lissie o wszystkim. O tym, e wszyscy troje mieli dar
uzdrawiania i niezwyk si wpywania na innych. Widziaam, e Lissa si krzywi, wic
dodaam, e pozostaa dwjka rwnie czsto popadaa w przygnbienie i zadawaa sobie bl.

Wadimir prbowa popeni samobjstwo cignam, unikajc jej wzroku.


Zauwayam te blizny na
skrze panny Karp, jakby sama drapaa sobie twarz. Zakrywaa je wosami, ale widziaam rany
stare i nowe.

To nadal nic nie znaczy upieraa si Lissa. Zwyky zbieg okolicznoci.


Odniosam wraenie, e bardzo chce uwierzy w to, co mwi, i czciowo nawet jej si udao.
Wiedziaam jednak, e czuje si osamotniona od bardzo, bardzo dawna i rozpaczliwie pragnie
odnale kogo podobnego do siebie. Moja historia nie brzmiaa zachcajco, a mimo to dawaa
nadziej.

Czy rzeczywicie jest zbiegiem okolicznoci, e adne z nich nie specjalizowao si w


jednym ywiole?
Streciam jej rozmow z pann Carmack i przedstawiam swoj teori o panowaniu nad
wszystkimi ywioami. Powtrzyam te, co nauczycielka mwia o problemie wypalenia.
Kiedy skoczyam, Lissa otara oczy, rozmazujc makija. Umiechna si blado.

Nie wiem, co jest dziwniejsze: twoje sowa czy fakt,


e zacza czyta.
Ucieszyam si, e artuje.

Umiem czyta.

Wiem. Ale Kod Leonarda da Vinci mczya przez


cay rok. Parskna miechem.

To nie bya moja wina! A poza tym nie zmieniaj te


matu.

W porzdku westchna. Po prostu nie wiem,


co o tym myle.

Tu nie ma o czym myle. Musisz przesta sobie


szkodzi. Pamitasz nasz umow o trzymaniu si drogi
rodka? To ci suy.
Potrzsna gow.


Nie mog przesta. Jeszcze nie pora.

Dlaczego? Przecie ci tumaczyam... urwaam, bo


nagle wszystko stao si jasne. Tobie nie chodzi tylko
o Mi. Uwaasz, e to twj obowizek. Prbujesz zaj
miejsce Andre.

Rodzie yczyliby sobie...


' eby bya szczliwa.

To nie jest takie proste, Ros. Nie mog odrzuca


tych ludzi. Nale do nich.

Wikszo to zwyke buce.

Wielu z nich bdzie kiedy zajmowao najwysze


pozycje wrd morojw. Andre zdawa sobie z tego spraw. Nie by taki jak oni, ale zabiega o
ich przychylno,
bo wiedzia, jakie to wane.
Oparam si o awk.

Moe na tym polega problem. Wany" jest dla nas


czyj rodowd i tylko na tej podstawie pozwalamy mu
o nas decydowa. Moe dlatego liczba morojw maleje,
a takie suki jak Tatiana nosz koron. Powinnimy zmieni system.

Daj spokj, Ros. Tak ju jest. Odwieczna tradycja.


Musimy si z tym pogodzi.
Popatrzyam na ni z ukosa.

Mam dla ciebie propozycj podja. Martwisz


si, e skocz jak panna Karp i wity Wadimir, praw
da? Mwia ci, e jeli nie przestan korzysta ze swojej
mocy, bd miaa kopoty. Zamy wic, e zrezygnuj
z uywania wpywu, uzdrawiania, ze wszystkiego. Bdziesz zadowolona?
Zmruyam oczy.

Mogaby?
O niczym innym nie marzyam. Wpada w depresj wtedy, kiedy ujawni si jej dar, tu po
wypadku. Musiaam wierzy, e jedno wizao si z drugim, szczeglnie w wietle wydarze
oraz pamitnego ostrzeenia panny Karp.
Tak.
Jej twarz wyraaa absolutny spokj, tchna pewnoci i powag. Z jasnymi wosami
zaplecionymi w misterny francuski warkocz, w zamszowej marynarce narzuconej na sukienk
wygldaa tak nobliwie, e mogaby ju teraz zajc nalene jej miejsce w rzdzie.

Musiaaby zrezygnowa ze wszystkiego przypomniaam. Nie wolno ci bdzie


uzdrawia, nawet ma
ych, sodkich zwierztek. I koniec z mceniem w gowach arystokratw.
Lissa z powag przytakna.

Potrafi z tym skoczy. Czy dziki temu bdziesz


spokojniejsza?

Tak, ale naprawd by mi ulyo, gdyby porzucia


bujne ycie towarzyskie i wrcia do Nathalie.


Wiem, wiem. Ale na to jeszcze nie czas.
Wiedziaam, e nic nie wymusz, jednak uspokoia
mnie troch, zapewniajc, e powstrzyma si od uywania wpywu.
wietnie powiedziaam, wstajc i podnoszc plecak. Byam spniona na trening. Nie

po raz pierwszy.
Baw si dalej, pod warunkiem e zrezygnujesz z innych rzeczy zawahaam si. A co do
Aarona, to utara ju nosa Mii. Nie potrzebujesz go, eby utrzyma si
w towarzystwie

Dlaczego czuj, e przestaa go lubi?

Lubi go, mniej wicej tak samo jak ty. Uwaam,


e nie ma potrzeby si podnieca towarzystwem ludzi,
ktrych tylko lubisz.
Lissa otworzya szeroko oczy, udajc zdziwienie.

Czy to naprawd ty, Ros? Tak bardzo si zmienia?


A moe pojawi si kto, kogo polubia szczeglnie?

Hej... Poczuam si nieswojo. Mwi to wycz


nie w trosce o ciebie. Poza tym wczeniej nie zauwayam, jakim nudziarzem jest Aaron.
achna si.

Tobie wszyscy wydaj si nudni.

Nie Christian wymkno mi si. Lissa przestaa


si umiecha.

To palant. Przesta ze mn rozmawia bez adnego


powodu zaoya rce na piersi. Mylaam, e go nie
tolerujesz?

Wydaje si interesujcy.
Od niedawna podejrzewaam, e mogam si pomyli co do Christiana. To prawda, e si
wygupi, podpalajc Ralfa. Jednak z drugiej strony by bystry i zabawny na swj sposb i
mia dobry wpyw na Liss.
A ja wszystko zepsuam. Poniosa mnie zo i zazdro, wic doprowadziam do ich rozstania.
Gdybym nie zatrzymaa go wtedy w ogrodzie, poszedby do niej, a Lissa by moe nie wpadaby
w rozpacz i by si nie okaleczya. Niewykluczone, e trzymaliby si razem z dala od szkolnej
polityki.
Wida los mia podobne skojarzenia, bo pi minut potem na dziedzicu spotkaam Christiana.
Nasze spojrzenia spotkay si na krtk chwil. Chciaam pj dalej, ale si zatrzymaam.
Wziam gboki oddech.

Zaczekaj... Christian! zawoaam. Cholera, spni si na trening. Dymitr mnie zabije.


Chopak obrci si niedbale z rkami wcinitymi w kieszenie dugiego, czarnego paszcza. -No?

Dziki za ksiki. Nie odpowiedzia. Te, ktre


dae Masonowi.

Och, mylaem, e chodzi ci o inne ksiki.


Mdrala.

Nie chcesz wiedzie, do czego byy mi potrzebne?

Twoja sprawa. Uznaem, e nudzisz si w areszcie


domowym.


Musiaabym umiera z nudw.
Nie rozbawi go mj dowcip.

O co chodzi, Ros? Mam co do zaatwienia.


Wiedziaam, e kamie, ale nie chciaam si z nim
droczy.

Chyba byoby dobrze, gdyby znw spotyka si


z Liss.

Mwisz powanie? Przyglda si podejrzliwie.


Po tym, co mi powiedziaa?

Tak, ja. Mason ci nie wspomina?


Christian unis lekko grn warg.

Co tam wspomina.
- Wic?
Spowania, widzc, e si nie zgrywam.

Wysaa go, eby mnie przeprosi w twoim imieniu. Powinna zrobi to sama.

Ale z ciebie gupol zauwayam.

Rzeczywicie. A ty jeste kamczuch. Chc zobaczy, jak chowasz dum w kieszeni.

Nic innego nie robi od dwch tygodni! jknam.


Christian wzruszy ramionami i si odwrci.

Czekaj! Zapaam go za rami. Dobrze, dobrze.


Okamaam ci. Lissa nigdy nie mwia o tobie niczego
zego. Lubi ci. Wymyliam wszystko, bo to ja ci nie
lubi.

A mimo to chcesz, ebym si z ni spotyka?


Nie mogam uwierzy, e to mwi

Myl... e jeste... Suy jej kontakt z tob.


Patrzylimy na siebie przez dug, trudn chwil.
Christian przesta si umiecha. Niewiele rzeczy potrafio go zaskoczy, a mnie si to udao.

Przepraszam. Nie dosyszaem. Moesz powtrzy?


odezwa si w kocu.
Miaam ochot go waln.

Przestaniesz wreszcie? Chc, eby do niej wrci.


Nie.

Mwiam ci, to byo kamstwo...

Nie w tym rzecz. Chodzi o Liss. Nie moemy si


ju spotyka. Znowu zostaa ksiniczk sczy sowa
z jadem. Nie potrafi si do niej zbliy. Za duy tok.

Jeste jednym z nich powiedziaam bardziej do


siebie ni do niego. Wci zapominaam, e rodzina
Ozerw bya jednym z dwunastu rodw krlewskich.

Ale moi najblisi stali si strzygami.

Ty si im sprzeciwie. Zaraz! To dlatego Lissa tak


do ciebie lgnie uwiadomiam sobie.

Dlatego, e stan si strzyg?


Nie. Oboje stracilicie rodzicw. Bylicie wiadka
mi ich mierci.

Jej rodzice zginli. Moi zostali zamordowani.


Zrobio mi si gupio.

Wiem, przepraszam. Musiae bardzo... Nie wyobraam sobie, co przeye.


Krysztaowo niebieskie oczy zaszy mg.

Widziaem, jak Armia mierci wkracza do mojego


domu.

Masz na myli swoich rodzicw?


Potrzsn gow.

Stranikw, ktrzy przyszli ich zabi. Moi rodzice


mogli budzi lk, to fakt, ale wci wygldali jak dawniej, moe stali si tylko nieco bledsi.
Dostrzegaem
w ich oczach czerwony bysk. Jednak zachowywali si
i rozmawiali tak samo. Nie wyczuem, e co jest nie tak.
Tylko moja ciotka wiedziaa. Obronia mnie, kiedy po
mnie przyszli.

Ciebie te chcieli przemieni? Zapomniaam o celu tej rozmowy, bo wcigna mnie


jego opowie. Bye bardzo may.

Myl, e zamierzali z tym poczeka. Zreszt ciocia Tasza nigdy by im na to nie


pozwolia. Przekonywali
j, usiowali przecign na swoj stron, nawet zmusi. Walczya z nimi, szamotaa si i wtedy
wtargna
stra. Christian przenis wzrok na mnie. Umiechn si smutno. Armia mierci. Jeste
szalona, Ros,
a jeli ktrego dnia staniesz si taka jak oni, to bdziesz
w stanie wyrzdzi wiele krzywd. Nawet ja nie odwa
si z tob zadziera.
Poczuam si okropnie. Tyle wycierpia, a ja odebraam mu jedn z niewielu dobrych rzeczy,
jakie go spot-kay.

Przepraszam, e namieszaam midzy tob a Liss.


Postpiam gupio. Wiem, e Lissie zaleao na waszych
spotkaniach. Nadal jej zaley. Gdyby mg...

Mwiem ju, e to niemoliwe.


' Martwi si o ni. Zaangaowaa si w te polityczne rozgrywki, eby upora si z Mi. Robi
to dla mnie.

I co, nie jeste jej wdziczna? Christian znw by


sarkastyczny.

Niepokoj si o ni. Lissa nie zna si na polityce.


Nie jest dobrym graczem, a nie chce mnie sucha. Potrzebuj... wsparcia.

To ona potrzebuje wsparcia. Nie patrz tak na mnie.


Zauwayem, e Lissa dziwnie si zachowuje. I nie chodzi mi tylko o blizny na nadgarstkach.

Podskoczyam ze zdziwienia.

Powiedziaa ci? Dlaczego nie? Mwia mu


o wszystkim.

Nie musiaa odpar. Mam oczy.


Musiaam wyglda aonie, bo westchn i przeczesa rk wosy.

Posuchaj. Sprbuj z ni porozmawia, kiedy nadarzy si okazja. Jeeli jednak naprawd


chcesz jej pomc,
powinna zwrci si do kogo innego. Moe do Kirowej
albo twojego stranika. By moe wiedz wicej na ten
temat i bdziesz moga im zaufa.

Lissie by si to nie spodobao stwierdziam.


Mam opory.

ROZDZIA SIEDEMNASTY

Tak, wszyscy musimy czasem robi rzeczy, na ktro


nie mamy ochoty. Takie jest ycie.
Wkurzy mnie.

Co jest, prawisz mi kazanie?


Christian umiechn si blado.

Gdyby nie bya tak postrzelona, mgbym ci po


lubi.

Ciekawe. To samo pomylaam o tobie.


Nie odpowiedzia, ale umiechn si serdecznie i od-szed.
KILKA DNI PNIEJ LISSA odnalaza mnie w kcie dziedzica i przekazaa nowin.

Wujek Wiktor zabiera Nathalie na weekend. Id na


zakupy do Missouli. Nathalie potrzebuje nowej sukienki
na wieczorek taneczny. Mog im towarzyszy.
Nie odpowiedziaam.

Nie cieszysz si?

Tobie to dobrze. Ja nie mog nawet marzy o sklepach i balach.

Nathalie moe zaprosi jeszcze dwie osoby. Namwiam j, eby zabraa ciebie i
Camille.
Uniosam rce.

Dziki, ale nie pozwalaj mi nawet wyj po lekcjach do biblioteki. Nie wypuszcz mnie.

Wujek potrafi przekona dyrektork. Wiem, e Dymitr te si postara.

Dymitr?


Tak. Ma mi towarzyszy poza szko. Lissa
umiechna si, przekonana, e oywiam si na myl
o zakupach. Pozwolono mi znw korzysta z konta bankowego. Zaszalejemy. Jeli kupisz
sobie jak wy-strzaow kieck, nie zabroni ci pokaza si w niej na tacach.

To teraz bdziemy chodziy na tace? spytaam.

Nigdy tego nie robiymy. Szkolny bal? Zupenie nie


mam ochoty.

Co ty wygadujesz? Przecie wiesz, e wszyscy dookoa imprezuj non stop. Wymkniemy


si bez trudu

westchna uszczliwiona. Mia zzielenieje z zazdroci.


Paplaa dalej o sklepach, ktre odwiedzimy, i rzeczach, ktre sobie kupimy. Przyznaj, e miaam
wielk ochot na nowe ciuchy, ale wtpiam, by pozwolono mi pojecha.

Wiesz cigna z przejciem musisz zobaczy


pantofle, ktre poyczya mi Camille. Nie wiedziaam,
e mamy ten sam rozmiar stopy. Zaczekaj otworzya
plecak i zacza w nim grzeba.
Nagle krzykna i upucia torb. Ksiki i buty wypady na ziemi. Obok nich lea martwy
gob.
By to jeden z tych jasnobrzowych aobnych ptakw, ktre przysiadyway rzdem na drutach
wysokiego napicia przy drodze i drzewach campusu. Nie zdawaam sobie sprawy e tak mae
stworzenie moe mie tyle krwi. Nie widziaam rany, ale ptak na pewno by ju martwy.
Lissa wpatrywaa si w niego, zakrywajc usta doni.

Co za drastwo! zaklam. Bez wahania zapaam


jaki patyk i odsunam gobia. Potem zaczam pakowa rzeczy Lissy do plecaka, starajc si
nie myle o robakach, ktre ju zaatakoway ciao. Dlaczego to si wci dzieje, Liss?
Zapaam j za ramiona i odsunam. Uklka na ziemi i wycigna rk do martwego ptaszka.
Chyba nie zdawaa sobie sprawy, co robi. Dziaaa instynktownie.

Lissa powtrzyam, ciskajc j mocniej za rce.


Nie chciaa odej od ptaka. Nie rb tego.

Mog go ocali.

Mylisz si. Pamitasz, co mi obiecaa? mier jest


faktem. Pozwl mu odej. Lissa bya napita jak struna. Zaczam j baga. Prosz, Liss.
Obiecaa. Miaa
skoczy z uzdrawianiem. Tak mwia. Daa mi storo.
Po jakim czasie poczuam, e jej rce wiotczej. )para si o mnie.

Nie mog tego znie, Ros. Nie potrafi.


W tej chwili pojawia si Nathalie, niewiadoma dra-matu rozgrywajcego si na dziedzicu.

Suchajcie, czy... O Boe! pisna na widok gobia. Co to jest?


Pomogam Lissie wsta.

Kolejny... psikus.

Czy on... nie yje? Natalie skrzywia si z obrzydzeniem.

Tak powiedziaam twardo.


Dziewczyna wyczua, e co nie gra. Przyjrzaa nam si z uwag.

Co jeszcze si wydarzyo?


Nic podaam Lissie plecak. Kto znw postanowi si zabawi. To chore.
Powiadomi Kirow. Trzeba posprzta.
Nathalie zrobia si zielona na twarzy i odwrcia wzrok.

Dlaczego ludzie robi takie rzeczy? Okropno.


Lissa i ja wymieniymy spojrzenia.

Nie mam pojcia odparam, ale idc do gabinetu


dyrektorki, zaczam si jednak zastanawia nad odpowiedzi.
Kiedy znalazymy lisa, Lissa sugerowaa, e podrzuci go kto, kto wiedzia o kruku. Nie
uwierzyam jej. Tamtej nocy byymy same w lesie, a panna Karp na pewno nikomu si nie
zwierzya. Kto jednak mg nas widzie. By moe teraz wcale nie usiowa nastraszy Lissy,
tylko chcia si przekona, czy rzeczywicie posiada dar uzdrawiania. Co byo napisane na kartce
lecej przy krliku? Wiem, czym jeste". Nie wspomniaam Lissie o swoich podejrzeniach.
Uznaam, e wysuchaa ju dostatecznie duo moich teorii spiskowych. Poza tym, kiedy
zobaczyymy si nastpnego dnia, nie mylaa o gobiu, przejta dobr wiadomoci: Kirowa
udzielia mi pozwolenia na udzia w wycieczce. Perspektywa wypadu na zakupy moe
rozproszy mroczne myli nawet o martwym ptaku i ja take zapomniaam na chwil o
tym, co si wydarzyo.
W odpowiednim czasie dowiedziaam si, e moje zwolnienie zostao jednak opatrzone wieloma
warunkami.

Pani dyrektor uwaa, e dobrze si sprawujesz


oznajmi Dymitr.

Poza incydentem na lekcji pana Nagya?

Nie wini ci za to. W kadym razie nie ciebie jedn.


Przekonaem j, e naley ci si chwila wytchnienia...
oraz e mamy znakomit okazj sprawdzi twoje nowo nabyte umiejtnoci.
Jak to?
Dymitr streci mi program, kiedy szlimy w stron samochodu. Wiktor Daszkw wyglda
gorzej ni zwykle. Sta w otoczeniu stranikw u boku Nathalie, ktra prawie si na nim uwiesia.
Ojciec umiecha si i przytula j do siebie. W pewnej chwili dosta gwatownego ataku kaszlu.
Dziewczyna patrzya na niego ze strachem.
Ksi twierdzi, e dobrze si czuje, i chocia podziwiaam jego hart ducha, uznaam, e naraa
zdrowie, by towarzyszy kilku nastolatkom w zakupach.
Wyruszylimy tu po wschodzie soca. Jechalimy du szkoln furgonetk do Missouli,
oddalonej o mniej wicej dwie godziny drogi od Akademii. Wielu morojw mieszkao z dala od
wiata, ale byli i tacy, ktrzy zasymilowali si w duych miastach, przejmujc ludzkie zwyczaje,
dotyczce rwnie pr dnia i nocy. Tylna szyba furgonetki zostaa zamalowana, tak e
przepuszczaa ograniczon ilo wiata sonecznego.
Byo nas dziewicioro: Lissa, Wiktor, Nathalie, Camille, Dymitr, ja i trzech stranikw. Ben i
Spiridon zawsze podrowali z Daszkowem. Stan suy jako opiekun w Akademii. To on tak
mnie upokorzy pierwszego dnia po powrocie.
Camille i Nathalie maj jeszcze przydzielonych opiekunw wyjani Dymitr. Znajduj
si pod opiek stranikw rodzinnych. Poniewa s uczennicami Akademii, zajmie si nimi Stan.

Co do mnie, zostaem wyznaczony do ochrony Lissy. Wikszo dziewczt w jej wieku nie ma
stranikw, ale sytuacja Ksiniczki jest wyjtkowa.
Usiadam z tyu midzy Dymitrem a Spiridonem, ktrzy mieli przekazywa mi swoj wiedz w
ramach treningu". Ben i Stan zajli miejsca z przodu, podczas gdy reszta rozlokowaa si
porodku furgonetki. Lissa po-grya si w rozmowie z Wiktorem, ktry przekazywa jej
najwiesze wiadomoci. Camille, w dowd dobrego wychowania, umiechaa si grzecznie i
kiwaa gow. Nathalie nie przejmowaa si etykiet i ustawicznie prbowaa odwrci uwag
ojca od Lissy. Bez skutku. Ksi nauczy si ju ignorowa jej paplanin.

Powinna mie dwch stranikw, tak jak wszyscy


przedstawiciele rodzin krlewskich zwrciam si do
Dymitra.
Odpowiedzia Spiridon. Mia jasne, sterczce wosy i luzacki sposb bycia. Mimo e nosi
greckie imi, prze-ciga wyrazy w sposb charakterystyczny dla mieszkacw poudnia Stanw.

Spokojna gowa. Lissa bdzie miaa wielu stranikw. Dymitr ju zosta jej wyznaczony.
Wie niesie, e
i ciebie spotka ten zaszczyt. Dlatego pozwolono ci pojecha z nami.

To cz treningu zgadam.

Bdziecie partnerami.
Zapada niezrczna cisza, ktrej jednak nie zauway nikt poza mn i moim osobistym trenerem.
Popatrzylimy na siebie.

Subowymi wtrci niepotrzebnie, jakby i on


myla o rnych formach partnerstwa.

Wanie zgodzi si Spiridon.


Niewiadomy napicia panujcego midzy nami, tumaczy mi, na czym polega wsppraca
dwojga stranikw. Byy to podstawowe informacje, ktre znaam z podrcznika, a wkrtce
miaam wyprbowa w praktyce. Morojom z wysokich rodw przydzielano zwykle dwch
opiekunw. Jeli miaam w przyszoci pracowa z Liss, dostaybymy jeszcze jednego stranika.
Pierwszy przebywa zazwyczaj w pobliu podopiecznego, podczas gdy drugi trzyma si z boku i
obserwowa otoczenie.
Wyznaczone stanowiska nazywano po prostu bliszym i dalszym.

Tobie przypadnie zapewne rola bliszej opiekunki


mwi Dymitr. Jeste kobiet w wieku ksiniczki,
wic moesz jej towarzyszy, nie wzbudzajc podejrze.

Nie wolno mi spuszcza jej z oczu dodaam.


Ciebie te nie.
Spiridon rozemia si i szturchn Dymitra.

Prymuska. Dae jej sztylet?

Nie. Nie jest gotowa.

Byabym, gdyby kto mnie nauczy go uywa


sprzeciwiam si. Wiedziaam, e wszyscy stranicy
w furgonetce maj sztylety i bro.

Umiejtno nie wystarczy poprawi mnie Dy


mitr. Najpierw musisz nauczy si walczy, a potem
zaakceptowa myl, e pozbawisz kogo ycia.


Dlaczego musz zabija?

Wikszo strzyg to wampiry, ktre dobrowolnie


przeszy na ciemn stron. Zdarzaj si wrd nich dawni moroje lub dampiry przemienione si.
Ale to bez znaczenia. Wane jest to, e moesz spotka kogo znajomego. Potrafiaby zabi
kogo, kogo znasz?
Ta wycieczka zdecydowanie tracia rozrywkowy charakter.

Chyba tak. Nie miaabym innego wyjcia, prawda?


Albo on, albo Lissa...

Istnieje ryzyko, e si zawahasz wyjania Dymitr. A wahanie moe kosztowa ci


ycie. Oraz ycie Lissy.

Jak sobie z tym radzie'?

Powtarzaj sobie, e to ju nie s ci sami ludzie, ktrych znaa. Przemienili si w


mroczne i ze stwory. Musisz zmieni sposb mylenia i robi to, co do ciebie naley. Gdyby
ktry z nich zachowa cho drobn czstk dawnej osobowoci, zapewne byby ci wdziczny.

Wdziczny, e pozbawi go ycia?

Czego by pragna, gdyby przemieniono ci


w strzyg? spyta.
Nie wiedziaam, co odpowiedzie, wic umilkam. Ale Dymitr nie dawa za wygran.

W dodatku wbrew twojej woli? Czuaby wtedy, e


stracia zdolno rozrniania dobra i za, a znany ci po
rzdek wiata leg w gruzach. Miaaby wiadomo, e
ju zawsze a staaby si wwczas niemiertelna bdziesz zabija niewinnych ludzi. Czego
by pragna?
W furgonetce zapada niewygodna cisza. Patrzyam na Dymitra, ktry zadawa mi trudne pytania,
i nagle zrozumiaam, dlaczego jest mi tak bliski. Nigdy wczeniej nie spotkaam kogo tak
powanie traktujcego swoj sub; on rozumia jej konsekwencje. I by atrakcyjny. Z
pewnoci nie istnia drugi taki jak on wrd moich rwienikw. Mason nie potrafi zrozumie,
dla-czego nie mog si odpry i wypi drinka na imprezie.
Dymitr twierdzi, e pojmuj odpowiedzialno, jaka na mnie spoczywa, o wiele gbiej ni starsi
stranicy. Nie rozumiaam, dlaczego tak jest, poniewa oni powinni lepiej zdawa sobie spraw z
tego, czym jest mier i niebezpieczestwo. W tamtej chwili poczuam, e mia racj. W jakim
sensie uwiadamiaam sobie, e ycie, mier, dobro i zo s ze sob nierozerwalnie zwizane. On
te to wiedzia. Bylimy skazani na osamotnienie. Czsto przyjdzie nam rezygnowa z
przyjemnoci. Nasze ycie nie zawsze bdzie wygldao tak, jak bymy sobie tego yczyli. Ale
na tym wanie polegaa suba. Rozumielimy to oboje. Powierzono nam opiek nad morojami i
nikt nie obiecywa, e bdzie atwo. Musiaam odpowiedzie.

Gdybym przemienia si w strzyg, chciaabym,


eby kto mnie zabi.

Ja te odpar cicho. Wiedziaam, e przed chwil


uwiadomi sobie to samo, co ja. Wiele nas czyo.

Przypomina mi to histori Michaia, ktry tropi Soni mrukn Wiktor w zamyleniu.

Kim s Michai i Sonia? spytaa Lissa.

Ksi by zaskoczony.

Sdziem, e wiesz. Mwi o Soni Karp.

Sonia Kar... Masz na myli nasz pann Karp?


Lissa spogldaa to na mnie, to na wujka.

Przemienia si w strzyg powiedziaam, unikajc jej wzroku. Dobrowolnie.


Kiedy i tak poznaaby prawd. Do tej pory dochowaam tajemnicy i nie ujawniam sekretu
nauczycielki. By dla mnie cigym rdem niepokoju. Poznaam po wyrazie twarzy oraz po
emocjach, ktre odbieraam przez
wi, e Lissa jest wstrznita. Dugo nie moga doj do siebie, bo jednoczenie uwiadomia
sobie, e prze-milczaam ten fakt.

Ale nie wiem, kim jest Michai spytaam.

Michai Tanner wtrci Spiridon.

Stranik Tanner? Suy w szkole, zanim uciekymy


zmarszczyam si. A dlaczego tropi pann Karp?
eby j zabi powiedzia Dymitr matowym gosem. Byli kochankami.

Nagle zobaczyam problem w innym wietle. Przypadkowe zetknicie z kim znajomym, kto
przeszed na ciemn stron, byo do przeycia. Ale tropi kogo, kogo si kochao... Nie
wiedziaam, czy byoby mnie sta na taki czyn, nawet jeli uznaabym, e jest jedynym
rozwizaniem.

Porozmawiajmy o czym przyjemniejszym ode


zwa si Wiktor agodnym gosem. Nie pora na tak
przygnbiajce tematy.
W centrum handlowym poprawiy si nam nastroje. Przejam rol straniczki Lissy i szam za
ni krok w krok. Chodziymy po sklepach, ogldajc najnowsze kolekcje mody. Mio byo znw
znale si wrd ludzi i beztrosko spdza czas w towarzystwie przyjaciki. Zapomniaam na
chwil o mrocznych, chorych ukadach panujcych w Akademii. Przypomniaam sobie dawne
czasy. Brakowao mi tej beztroski. Tskniam za moj najlepsz przyjacik. Mina dopiero
poowa listopada, a centrum handlowe ju zostao przystrojone na Boe Narodzenie.
Stwierdziam, e mam wymarzon prac. aowaam tylko, e nie dano mi krtkofalwki. Mieli
je wszyscy starsi stranicy. Zgosiam prob Dymitrowi,
ale odpar, e wicej naucz si bez pomocy urzdzenia. Stwierdzi, e jeli poradz sobie
samodzielnie, bd umiaa chroni Liss w kadej sytuacji.
Wiktor i Spiridon zostali z nami, a Dymitr i Ben oddalili si nieco, eby nie wzbudza podejrze.

Idealna dla ciebie owiadczya Lissa w salonie


Macy, podajc mi prost tunik obramowan koronk.

Kupi ci j.
Zerknam tsknie na bluzk, wyobraajc sobie, jak bym w niej wygldaa. W nastpnej chwili
jednak nawizaam subowy kontakt wzrokowy z Dymitrem i potrzsnam gow.

Zblia si zima. Marzabym.

Nigdy ci to nie przeszkadzao.


Wzruszya ramionami i odwiesia tunik. Obie z Camille mierzyy mnstwo ciuszkw z
nonszalancj, ktra przekonaa obsug, e cena nie stanowi dla nich problemu. Lissa zapewnia

mnie, e mog sobie wybra, co zechc, na jej koszt. Zawsze obdarowywaymy si hojnie, wic
nie miaam skrupuw. Zaskoczyam j jednak wyborem.

Masz ju trzy baweniane bluzy i jedn z kapturem

stwierdzia, przegldajc dinsy z cekinami. Pora


co zmieni.

Nie zauwayam, eby kupowaa obcise topy dla


odmiany.

Nie s w moim stylu.

Wielkie dziki.

Dobrze wiesz, o co mi chodzi. Zacza nawet zwizywa wosy.

Miaa racj. Posuchaam rady Dymitra i upiam wosy wysoko. Zyskaam tym jego aprobujcy
umiech. Gdybym nosia tatuae molnija, teraz kady mgby je dostrzec.
Lissa rozejrzaa si, badajc, czy nikt nas nie syszy. Wyczuam, e jest zasmucona.

Wiedziaa o pannie Karp.

Tak. Dowiedziaam si mniej wicej miesic po jej


znikniciu.
Przerzucia sobie par ozdobnych dinsw przez rami. Nie patrzya na mnie.

Dlaczego mi nie powiedziaa?

Nie musiaa wiedzie.

Uznaa, e to moe mnie zaama?


Zachowaam kamienn twarz. Wrciam mylami
do wydarze sprzed dwch lat. Mija drugi dzie od pmitnej imprezy, kiedy to rzekomo
zdemolowaam pokj Wade'a. Akademi odwiedzia wita krlowej. Pozwolono mi uczestniczy
w bankiecie, ale przydzielono stra, ebym nie wywoaa kolejnego skandalu".
Szam korytarzem w asycie dwch opiekunw i przysuchiwaam si ich rozmowie.

Zabia lekarza, ktry si ni zajmowa, a podczas


ucieczki omal nie pozbawia ycia poowy pacjentw
i personelu.

Wiadomo, dokd zbiega?

Nie. Szukaj jej. Ale wiesz, jak to bywa.

Nie spodziewaem si tego po niej. Wci nie mog


uwierzy.

Sonia zawsze miaa bzika. Zauwaye, e stawaa si


coraz bardziej agresywna? Bya zdolna do wszystkiego.
Podniosam gow.

Sonia? Mwicie o pannie Karp? spytaam. Za


bia kogo?
Stranicy wymienili spojrzenia. Jeden z nich popatrzy na mnie z powag.

Przemienia si w strzyg, Ros.


Stanam jak wryta.

Panna Karp? Nie... To niemoliwe.


A jednak wtrci drugi. Zachowaj t wiadomo
dla siebie. To wielka tragedia. Nie powinno si o tym
plotkowa.
Do koca wieczoru rozmylaam tylko o pannie Karp. Zwariowana nauczycielka. Zabia, eby
przemieni si w strzyg. Trudno w to uwierzy.
Po przyjciu udao mi si zej z oczu stranikom i porozmawia chwil z Liss na osobnoci.
Nasza wi bya ju wwczas silna. Na odlego czuam, jak bardzo cierpi.

Co si stao? spytaam. Staymy w kcie korytarza obok sali bankietowej.


Miaa pusty wzrok. Cierpiaa na migren, a mnie udzieli si jej bl.

Nie wiem... Dziwnie si czuj. Mam wraenie, e


kto za mn chodzi. Powinnam by czujna?
Nie wiedziaam, jak zareagowa. Nie wierzyam, by kto j ledzi, ale pamitaam, e panna
Karp mwia to samo. Wci si czego baa.

Pewnie ci si zdaje rzuciam lekko.

Moliwe zgodzia si. Nagle zmruya oczy.


Wad nie potrafi trzyma jzyka za zbami. Wci o tobie
mwi. Wygaduje niestworzone rzeczy na twj temat.
Nie przejam si tym.

Daj spokj. To palant.

Nienawidz go. Zaskoczy mnie jej ostry ton. Prowadzimy razem kwest. Codziennie musz sucha
bzdur, jakie wygaduje, i patrze, jak podrywa wszystko,
co si rusza. Zostaa ukarana niesprawiedliwie. Wad
powinien za to zapaci.
Zascho mi w ustach.

Nic si nie stao... Dam sobie rad. Uspokj si,


Liss.

Stao si warkna ze zoci. Chciaabym si


na nim odegra. Zrani go tak, jak on zrani ciebie. Zaoya rce do tyu i zacza chodzi w
t i z powrotem.
Czuam jej rosncy gniew. Gotowaa si z nienawici. Odbieraam to wyranie. Przestraszya
mnie nie na arty. Wiedziaam, e si zagubia, stracia poczucie rwnowagi, a jednoczenie
rozpaczliwie chciaa co zrobi. Cokolwiek. Przypomniaam sobie incydent z kijem
bejsbolowym. Pomylaam o pannie Karp.
Przemienia si w strzyg, Ros".
Nigdy wczeniej tak si nie baam. Nawet wtedy, kiedy zobaczyam Liss w pokoju Wade'a.
Nawet kiedy uzdrowia kruka. W tamtej chwili nie dbaam o to, e stranicy mog mnie zapa.
Nie poznawaam swojej przyjaciki. Nie wiedziaam, do czego jest zdolna. Jeszcze rok temu
umiaabym si serdecznie, gdyby kto powiedzia, e Liss moe dobrowolnie przemieni si w
strzyg. Wtedy jednak nie uwierzyabym, e moe podci sobie yy albo szuka odwetu.
Poczuam nage, e Lissa jest gotowa speni swoj grob.
Musiaam j powstrzyma. Ocal j. Ocal j przed ni sam".

Idziemy owiadczyam, chwytajc j pod rami

i prowadzc do wyjcia. Nie moemy tu zosta.

Dokd chcesz i? Do lasu? pytaa zaskoczona.


Nie odpowiedziaam. Zmiana w moim zachowaniu
zrobia na niej spore wraenie, bo umilka i pozwolia si wyprowadzi na zewntrz. Szam w
stron parkingu, gdzie stay samochody goci. Zauwayam duego lincolna. Kierowca wanie
zapali silnik.

Kto odjeda wczeniej poinformowaam Liss,


wygldajc zza zaroli. Rozejrzaam si. Nikt nas nie widzia. Przyjd tu lada chwila.
Wreszcie zrozumiaa.

Ros, ty chcesz... Nie moemy opuci Akademii.


Nie uda nam si wymkn stray.

Nie bdziemy prbowa owiadczyam. On to


zrobi za nas.

Jakim cudem?
Wziam gboki oddech. Normalnie nigdy bym jej o nic takiego nie poprosia, ale w tamtej
chwili wydao mi si to mniejszym zem.

Kazaa Wade'owi robi rne rzeczy, prawda?


Skrzywia si, ale kiwna gow.

Teraz zrobisz to samo. Podejdziesz do szofera i po


wiesz mu, eby nas ukry w baganiku.
Lissa bya wstrznita i przeraona. Nic nie rozumiaa, czua tylko lk. Ten sam lk, ktry
drczy j od kilku tygodni. Przestraszya si, kiedy uzdrowia kruka, baa si swoich nastrojw i
tego, co zrobia z Wade'em. Strach j wyczerpa, znajdowaa si na granicy wytrzymaoci i
adna z nas nie wiedziaa, jak to si skoczy. Ale ufaa mi. Wierzya, e potrafi zapewni jej
bezpieczestwo.

Dobrze powiedziaa i ruszya w stron samochodu. W pewnej chwili zatrzymaa si i


odwrcia do mnie.
Dlaczego? Po co to robimy?
Pomylaam o jej wielkim gniewie, o pragnieniu zemsty na Wadzie. Przypomniaam sobie pann
Karp -liczn i kruch pann Karp, ktra przemienia si w strzyg.

Zaopiekuj si tob odparam. Nie musisz wiedzie nic wicej.


Teraz, w centrum handlowym Missouli, zadaa to samo pytanie, stojc midzy rzdami
markowych ciuchw.

Dlaczego mi nie powiedziaa?

Nie byo potrzeby powtrzyam.


Szymy w stron przebieralni, wci rozmawiajc szeptem.

Boisz si, e strac gow, prawda? e przemieni


si w strzyg?

Nie. To wykluczone. Nigdy by tego nie zrobia.

A gdybym postradaa zmysy?

Bzdura udaam rozbawienie. Wtedy pewnie


ogoliaby gow i zamieszkaa w towarzystwie trzydziestu kotw.
Spochmurniaa, ale nie odezwaa si ju ani sowem. Przystanymy przed przymierzalni. Lissa
zdja czarn sukienk z wieszaka. Umiechna si lekko.


Zostaa stworzona dla ciebie. Nie chc sysze, e
jest niepraktyczna.
Tunik uszyto z czarnej, jedwabistej tkaniny. Miaa prosty krj, bez ramiczek. Sigaaby mi do
kolan. Lekko
rozchylona u dou, idealnie przylegaaby do ciaa. Niesamowicie prowokujca. Istne wyzwanie
dla przepisw szkolnych.

Idealna dla mnie przyznaam. Nie mogam oderwa od niej oczu. Pragnam jej
niemal do blu. Taka
sukienka moga zmieni wiat. Moga stworzy now religi.
Lissa wybraa mj rozmiar.

Przymierz.
Potrzsnam gow.

Nie mog. Naraziabym ci na niebezpieczestwo.


adna kiecka nie jest warta twojej mierci.

W takim razie kupimy j bez przymiarki stwierdzia i posza do kasy.


W miar upywu godzin odczuwaam coraz wiksze zmczenie. Nieustanna koncentracja i
wzmoona czujno daway mi si we znaki. Poczuam ulg, kiedy we-szymy na koniec do
sklepu jubilerskiego.

Znalazam co dla ciebie. Lissa wskazaa palcem


biuteri wystawion w szklanej gablocie. Ten naszyjnik doskonale pasuje do nowej sukienki.
Spojrzaam. Wisiorek w ksztacie ry ze zota i brylantw na delikatnym zotym acuszku.
Brylanty!

Nie cierpi r.
Lissa uwielbiaa obdarowywa mnie rzeczami w ko-lorze rowym albo w ksztacie ry. Myl,
e bawiy j moje reakcje. Jednak mina jej zrzeda, kiedy zobaczya cen wisiorka.

Prosz, prosz. Nawet ty umiesz czasem wyhamowa draniam si z ni. Widz,


e przesza ci ochota na szalone zakupy.
Poczekaymy na Wiktora i Nathalie. Kupi jej chyba co adnego, bo dziewczyna rozpywaa si
ze szczcia. Ucieszyam si. Wiedziaam, e brakuje jej kontaktu z ojcem i jego uwagi. Miaam
nadziej, e nie szczdzi pienidzy, by to wynagrodzi.
Wracalimy do domu w milczeniu. Bylimy zmczeni, bo konieczno robienia zakupw w cigu
dnia zakcia nasz normaln por snu. Siedziaam obok Dymitra. Oparam gow na siedzeniu i
ziewnam, wiadoma, e dotykamy si ramionami. Paliy nas ta blisko i wi.

Wic ju nigdy nie bd przymierzaa ciuchw


w sklepie? spytaam cicho, eby nikogo nie budzi. Wiktor i stranicy nie spali, ale
dziewczyny si zdrzemny.

Owszem, w czasie wolnym od suby.

Nigdy nie potrzebowaam wolnego. Zawsze chc


by przy Lissie znowu ziewnam. Widziae t sukienk?

Widziaem.

Podoba ci si?
Nie odpowiedzia, wic uznaam, e tak. - Mylisz, e nara na szwank swoj reputacj, jeli
wystpi w niej na tacach?


Narobisz zamieszania w caej szkole odpar tak
cicho, e ledwie usyszaam.
Umiechnam si i... zasnam.
Kiedy si obudziam, leaam z gow opart na jego ramieniu. Dugi paszcz Dymitra okrywa
mnie niczym koc. Przyjechalimy na miejsce. Zdjam z siebie nakrycie i wysiadam tu za
stranikiem, w peni wypoczta i szczliwa. aowaam tylko, e moja wolno si ko-czy.

Wracam do wizienia westchnam, idc obok


Lissy do gwnego budynku. Moe udaaby atak ser
ca, ebym zyskaa jeszcze troch swobody?

Najpierw we swoje zakupy. Podaa mi torb.


Chwyciam j i zakrciam si w miejscu. Nie mog si
doczeka, kiedy zobacz ci w tej sukience.

Ja te. Jeli pozwol mi pj na te tace. Kirowa


wci si zastanawia, czy zasuyam.

Poka jej te nudne ciuchy, ktre kupia. Wpadnie


w piczk. Mnie samej chce si ziewa na ich widok.
Rozemiaam si, wskoczyam na drewnian awk i szam po niej obok Lissy.

Nie s takie ze.

Nie wiem, co myle o tej nowej, odpowiedzialnej


Ros.
Wskoczyam na drug awk.

Nie jestem a tak odpowiedzialna.

Hej! zawoa Spiridon. Szed za nami razem z innymi. Wci jeste na subie. Co
to za zabawy?

Wcale si nie bawi! odkrzyknam, syszc


miech w jego gosie. Przysigam, e... Cholera!
Szam po trzeciej awce z rzdu, zbliajc si do ko-ca. Napryam minie, gotowa zeskoczy,
lecz w tej samej chwili co zapao mnie za nog. Drewniane sztachety awki wyglday solidnie,
a jednak zaamay si pode mn, jakby byy z papieru. Noga uwizia, a ja przechyliam si
gwatownie w bok i runam na ziemi. Usyszaam trzask i nie by to odgos pkajcego drewna.
Poczuam przeszywajcy bl. Potem zemdlaam.

ROZDZIA OSIEMNASTY
OTWORZYAM OCZY I UJRZAAM SZPITALN biel sufitu. Pokj owietlay blade
promienie soneczne filtrowane przez zaciemnione szyby w trosce o bezpieczestwo pacjentw
morojw. Byam lekko odurzona, ale nie czuam blu.
- Rose.
Gos by jak dotyk jedwabiu na skrze. Delikatny. Gboki. Odwrciam gow i
napotkaam spojrzenie ciemnych oczu Dymitra. Siedzia przy moim ku, dugie brzowe wosy
opaday luno wok jego twarzy.
- Cze wychrypiaam cicho.
- Jak si czujesz?
- Dziwnie. Jakbym bya na rauszu.
- Doktor Olendzka podaa ci rodek przeciwblowy. Kiepsko wygldaa, kiedy ci tu
przynielimy.
- Nic nie pamitam. Jak dugo tu jestem?
- Kilka godzin.
- Niele si urzdziam stwierdziam, przypominajc sobie fragmenty zdarzenia.
awka. Wykrcona kostka. Dalej pamitaam ju tylko uczucia gorca i zimna. Sprbowaam
poruszy palcami stopy. Nie czuj blu.
Dymitr potrzsn gow.
- Nie miaa powanych obrae.
Znw usyszaam w gowie trzask pkajcych koci.
- Jeste pewien? Nienaturalnie wygiam nog. Musiaam j zama. Usiadam na
ku, eby obejrze chor kostk. Albo przynajmniej zwichn.
Dymitr nie pozwoli mi wsta.
- Ostronie. Zapewne bdziesz wkrtce chodzi, ale na razie jeste oszoomiona po
wypadku.
Usiadam powoli na brzegu ka. Spojrzaam w d. Kto podcign mi nogawki
dinsw. Kostka bya lekko zaczerwieniona, ale nie zauwayam zadrapa ani blizn.
- Miaam szczcie. Boe. Niewiele brakowao, a musiaabym zrezygnowa z treningw.
Stranik si umiechn.
- Wiem. Powtarzaa to w kko, kiedy ci tutaj niosem. Bya bardzo zmartwiona.
- Przyniose mnie tutaj?
- Najpierw poamalimy awk i ci oswobodzilimy.
Kurcz. Szkoda, e tego nie widziaam. Lepsza moga by tylko wizja Dymitra z nagim
torsem trzymajcego mnie w ramionach.
Nagle uwiadomiam sobie, co si wydarzyo.
- Zostaam pokonana przez awk! jknam.
- Sucham?
- Cay dzie nie spuszczaam oka z Lissy. Mwilicie, e dobrze si spisaam. A na
koniec poniosam porak w starciu z awk. Czuam si beznadziejnie. Straszny wstyd. Na
dodatek wszyscy to widzieli.

- To nie twoja wina powiedzia Dymitr. Kto mg przypuszcza, e awka jest


przegnia. Wygldaa solidnie.
- A jednak. Powinnam bya i po chodniku jak normalni ludzie. Ju sysz, jak si
miej w szkole.
Stranik unis kciki ust.
- Moe prezenty poprawi ci nastrj.
Wyprostowaam si na ku.
- Jakie prezenty?
Dymitr wrczy mi pudeko oraz kartk.
- Ten jest od ksicia Wiktora.
Byam zaskoczona. Przeczytaam licik, kilka sw skrelonych popiesznie.
Rose,
bardzo si ciesz, e nie odniosa powanych obrae po upadku. Uwaam, e to
prawdziwy cud. Jeste urocz osob, a Wasylisa ma szczcie, e moe na ciebie liczy.
- To mie z jego strony powiedziaam, otwierajc pudeko. Zobaczyam, co jest w
rodku. Ooo. Bardzo mie.
Trzymaam w rku wisiorek w ksztacie ry, ktry Lissa chciaa mi podarowa, ale
zrezygnowaa z powodu ceny. Uniosam w gr lnicy acuszek i pozwoliam, eby wysadzana
brylantami ra koysaa si w powietrzu, byskajc milionem gwiazd.
- To raczej nie jest zwyky prezent bez adnej okazji zauwayam, przypominajc
sobie, ile kosztowa.
- Ksi kupi go na pamitk twojego pierwszego dnia suby. Uwaa, e doskonale
sobie poradzia. Spostrzeg, e ogldaycie ten naszyjnik u jubilera.
- Ooo powtrzyam, bo brako mi sw. Nie uwaam, ebym tak wietnie si spisaa.
- A ja tak.
Umiechnam si i woyam wisiorek do pudeka.
- Wspominae o prezentach w liczbie mnogiej? Jest ich wicej?
Dymitr parskn miechem, ktrego dwik otuli mnie jak pieszczota. Boe,
uwielbiaam, kiedy si mia.
- Ten jest ode mnie.
Wrczy mi ma, pask torebk. Zaciekawiona, otworzyam j natychmiast. By to
byszczyk do ust, dokadnie taki, jaki lubi. Wielokrotnie narzekaam, e mi si skoczy, ale nie
sdziam, e w ogle sucha.
- Kiedy zdye go kupi? Obserwowaam ci przez cay czas.
- Sekret stranika.
- Z jakiej okazji? Pierwszego dnia suby?
- Nie powiedzia po prostu. Pomylaem, e si ucieszysz.
Nie mylc o tym, co robi, pochyliam si i przytuliam go.
- Dzikuj.
Zesztywnia zaskoczony. Te byam zdziwiona swoj odwag. A kiedy pooy mi donie
na plecach, pomylaam, e umr.

- Ciesz si, e ju ci lepiej powiedzia. Jego gos wydobywa si spomidzy moich


wosw, jego usta znalazy si tu nad moim uchem. Kiedy widziaem, jak upada
- Pomylae, e jestem ofiar losu.
- Nie to pomylaem.
Odsun si, eby mnie widzie, ale adne z nas nie dodao nic wicej. Jego oczy byy tak
ciemne i gbokie, e miaam ochot w nich zanurkowa. Wpatrywaa si w niego, poddajc si
ogarniajcej fali ciepa, jakby pon w nim ogie. Delikatnie, powoli, jego dugie palce dotkny
mojego policzka i przesuny si po twarzy. Zadraam. Dymitr uj kosmyk moich wosw i
owin go sobie wok palca, tak jak wtedy na sali gimnastycznej.
Przeknam lin i zmusiam si, by nie patrze na jego usta. Zastanowiam si, jak
smakuj jego pocaunki. Ty byo ekscytujce, ale zarazem budzio lk. Idiotyczne. Caowaam si
z wieloma chopakami i nigdy tego nie roztrzsaam. Dlaczego kolejny facet co z tego, e
starszy ode mnie budzi taki niepokj? A jednak widok Dymitra nachylajcego si nade mn,
widok jego warg sprawi, e zakrcio mi si w gowie.
Rozlego si ciche pukanie do drzwi, wic cofnam si w popochu. Do pokoju zajrzaa
doktor Olendzka.
- Usyszaam wasze gosy. Jak si czujesz?
Podesza do mnie i kazaa si pooy. Delikatnie zbadaa kostk. Pokrcia gow.
- Miaa szczcie. Kiedy ci przynieli, narobia tyle haasu, jakby co najmniej urwao
ci nog. Musiaa by w szoku. Lekarka cofna si o krok. Byabym spokojniejsza, gdyby
zrezygnowaa z jutrzejszego treningu. Poza tym jeste zdrowa.
Zawstydziam si troch, e narobiam zamieszania, ale odetchnam z ulg. Gdybym
zamaa albo zwichna nog, nie mogabym kontynuowa szkolenia. A przecie nie byo czasu;
zamierzaam podej do egzaminw jeszcze tej wiosny. Doktor Oledzka owiadczya, e mog
wrci do swojego pokoju, i wysza.
Dymitr podszed do krzesa, na ktrym leay moje buty i paszcz. Patrzc na niego,
poczuam, jak znw ogarnia mnie ciepo. Wrciy wszystkie emocje z tej cudownej chwili, zanim
wesza lekarka.
Przyglda si, jak wkadam but.
- Masz anioa stra.
- Nie wierz w anioy. Wiem, e mog polega tylko na sobie.
- W takim razie masz zadziwiajce ciao.
Spojrzaam na niego pytajc.
- Mam na myli zdolnoci regeneracji. Syszaem o wypadku
Nie dopowiedzia, jaki wypadek ma na myli, ale przecie mg mwi tylko o jednym.
Nie lubiam o tym rozmawia, lecz jemu mogam opowiedzie o wszystkim.
- Wszyscy powtarzali, e nie miaam szans na przeycie powiedziaam. Siedziaam
obok kierowcy, kiedy samochd uderzy w drzewo. Tylko Lissa bya bezpieczna. Mimo to obie
wyszymy z kraksy bez szwanku.
- A ty nie wierzysz w anioy ani cuda.
- Wanie.
Uwaam, e to prawdziwy cud. Jeste bogosawiona.
Przypomniaam sobie sowa Wiktora i zakrcio mi si w gowie. Czy to moliwe, e
jednak mam anioa stra? Dymitr natychmiast wychwyci zmian w moim zachowaniu.

- Co si stao?
Sprbowaam si skupi na wizi, otrzsajc si z otpienia spowodowanego lekami
umierzajcymi bl. Zaczynaam odbiera, co czuje Lissa. Niepokj. Przygnbienie.
- Gdzie jest Lissa? Bya tutaj?
- Nie wiem, gdzie jest teraz. Nie mona byo jej odcign, kiedy ci przyniosem.
Siedziaa przy ku do chwili, w ktrej zjawia si lekarka. Jej obecno wyranie ci
uspokajaa.
Zamknam oczy, bo nagle zrobio mi si sabo. Uspokajaa mnie obecno Lissy, bo
umierzya mj bl. Uzdrowia mnie
To samo zrobia po wypadku.
Zrozumiaam wszystko. Nie powinnam bya przey. Wszyscy to powtarzali. Kto wie,
jakie obraenia odniosam? Wylew wewntrzny. Zamania. Bez znaczenia, bo Lissa mnie
uzdrowia. To dlatego nachylaa si nade mn, kiedy otworzyam oczy. Stracia przytomno w
drodze do szpitala. Dugo nie moga doj do siebie. A potem popada w depresj. Wwczas
wydawao si to normalne po stracie rodzicw oraz brata. Teraz zastanawiaam si, czy nie
opada z si, przywracajc mi ycie.
Znowu usiowaam si skoncentrowa i nawiza z ni kontakt. Musiaam wiedzie, jak
si czuje po kolejnej sesji uzdrawiania. Uywanie daru wpywao na jej samopoczucie, a
podejrzewaam, e musiaa si przy mnie niele napracowa.
Dziaanie lku ustpowao i wreszcie udao mi si podczy do Lissy niemal bez
wysiku. Poczuam fal emocje o znacznie wikszej sile ni wtedy, gdy przeniosam si w wiat
jej sennych koszmarw. Jeszcze nigdy nie odbieraam Lissy z tak moc.
Ukrya si na poddaszu i pakaa. Nie wiedziaa, dlaczego jest jej tak smutno. Powinna
si cieszy, bo udao jej si mnie uleczy. Ale ogarna j wielka sabo. Spalaa si, jakby
tracia jak cz siebie. Baa si, e bd wcieka, poniewa uya daru. Nie moga znie
myli o powrocie do szkoy i udawaniu, e odpowiada jej towarzystwo arystokratycznych
przyjaci, ktrzy byli zainteresowani wycznie wydawaniem pienidzy i krytykowaniem
innych, mniej atrakcyjnych oraz popularnych uczniw Akademii. Lissa nie miaa najmniejszej
ochoty i na bal z Aaronem, wpatrzonym w ni cielcym wzrokiem. Nie chciaa, eby j
dotyka. Traktowaa go jak przyjaciela.
Byy to zwyke troski modych dziewczt, ale ona odczuwaa je wyjtkowo dotkliwie.
Przejmowaa si ponad miar. Nie wiedziaa, jak sobie z nimi poradzi.
- Dobrze si czujesz?
Lissa uniosa gow i odgarna wosy przyklejone do mokrych policzkw. W drzwiach
sta Christian. Nie syszaa, jak wchodzi po schodach. Bya zbyt zaprztnita ponurymi mylami.
Teraz ogarny j tsknota i gniew.
- Nic mi nie jest warkna, walczc ze zami. Nie chciaa, eby zobaczy jej chwil
saboci.
Christian opar si o cian i zaoy rce na piersiach z nieodgadnitym wyrazem twarzy.
- Czy chcesz pogada?
- Och - zamiaa si ostro. Teraz chcesz rozmawia? Prosiam ci o to wiele razy
- To nie moja wina! Wszystko przez Rose - urwa, a ja zamaram.
Lissa wstaa i podesza do niego.
- Co to znaczy?

- Nic. Christian przybra obojtn min. Przejzyczyem si.


- Dlaczego przez Rose? Podesza bliej. Mimo gniewu chopak wci j pociga.
Nie umiaa tego wytumaczy. I nagle zrozumiaa. Powiedziaa ci co, prawda? Zakazaa ci
kontaktw ze mn?
Christian uparcie patrzy w cian.
- Rose miaa racj. Pewnie narobibym ci kopotw. Nie osignaby celu.
- Co masz na myli?
- A jak sdzisz? Boe. Ludzie umieraj i zmartwychwstaj na twj rozkaz, Wasza
Wysoko.
- Jeste aosny.
- Czyby? Bez przerwy sysz, jak o tobie mwi, rozprawiaj o tym, co zrobia, o czym
rozmylasz i w co jeste ubrana. Zabiegaj o twoje wzgldy, zastanawiaj si, kogo lubisz, a kogo
nie znosisz. Zrobia z nich swoje maskotki.
- Nie jest tak, jak mylisz. Poza tym nie mogam postpi inaczej. Musiaam odegra si
na Mii
Chopak przewrci oczami, unika jej wzroku.
- Nawet nie wiesz, za co si mcisz.
Lissa rozgniewaa si nie na arty.
- Kazaa Jeskemu i Ralfowi wygadywa te bzdury na temat Rose! Nie mogam pozwoli,
eby uszo jej to pazem.
- Rose jest twarda. Poradziaby sobie.
- Nie widziae, jak cierpiaa odpara z uporem. Pakaa.
- I co z tego? Wszyscy czasem pacz. Ty rwnie.
- Ale nie ona.
Popatrzy z niedobrym umiechem.
- Nigdy nie spotkaem takiej pary jak wy. Tak bardzo si o siebie troszczycie. Rozumiem
Rose, ma poczucie misji. Ale ty zachowujesz si identycznie.
- Jest moj przyjacik.
- I to wszystko? Nigdy bym nie pomyla westchn z namysem, ale szybko odzyska
ironiczny ton. Wic chodzio o Mi. Odegraa si na niej. A dlaczego nie zastanowia si na
przyczyn jej zoliwoci?
Lissa zmarszczya brwi.
- Bya zazdrosna o mnie i Aarona.
- Niekoniecznie, ksiniczko. Teoria zazdroci nie trzyma si kupy. Miaa Aarona. Nie
musiaa ci go odbija. Wystarczaoby, eby nadal robia do niego sodkie oczy, tak jak ty
potrafisz, a zostaby przy niej doda sucho.
- W porzdku. Wic o co chodzi? Dlaczego postanowia zniszczy mi ycie? Nic jej nie
zrobiam.
Christian nachyli si bliej, widrujc j spojrzeniem niebieskich oczu.
- To prawda. Nic jej nie zrobia. W przeciwiestwie do twojego brata.
Lissa cofna si gwatownie.
- Nic nie wiesz o moim bracie.
- Wiem, e sypia z Mi.
- Przesta. Przesta kama.

- Nie kami. Przysigam na Boga lub na cokolwiek chcesz. Czsto rozmawiaam z ni w


czasach, kiedy bya zupenie nowa w Akademii. Nie zyskaa wielkiej popularnoci, ale miaa
swj rozum. To bystra dziewczyna. Angaowaa si w organizowanie imprez dla czonkw
rodw krlewskich wieczorki taneczne i tym podobne. Rzadko braem w nich udzia. Tak
poznaa twojego brata i bardzo si do siebie zbliyli.
- To nieprawda. Wiedziaabym. Andre na pewno nie trzyma tego przede mn w
tajemnicy.
- Mylisz si. Nie powiedzia nikomu. Mii rwnie zakaza mwi o tym, e si spotykaj.
Przekona j, e bdzie to ich romantyczna tajemnica, ale w rzeczywistoci mia inny cel. Jego
przyjaciele nie powinni si dowiedzie, e chodzi do ka z nowicjuszk, ktra w dodatku nie
naley do rodziny krlewskiej.
- Jestem pewna, e Mia wyssaa to wszystko z palca - oburzya si Lissa.
- A ja wiem, e mwia prawd, zwaszcza e bardzo przy tym rozpaczaa. Andre znudzi
si ni ju po kilku tygodniach. Owiadczy, e jest za moda, a poza tym on nie moe si
angaowa w zwizek z kim o takim jak jej pochodzeniu. Nie wykaza nawet odrobiny
delikatnoci podczas tej rozmowy. Nie zdoby si nawet na banalne: Zostamy przyjacimi.
Lissa przysuna twarz do twarzy Christiana.
- Nie znae Andre! Nigdy by tak nie postpi!
- To ty go nie znaa. Jestem pewien, e tobie okazywa wiele czuoci. Bya jego
ukochan ma siostrzyczk. Za to w szkole, w towarzystwie kumpli, zachowywa si
skandalicznie, tak samo jak oni. Widziaem to, nic nie umknie mojej uwadze. To atwe, kiedy nikt
ci nie dostrzega.
Lissa powstrzymaa szloch. Nie wiedziaa, czy wierzy Christianowi.
- Wic z takiego powodu Mia mnie nienawidzi?
- Tak. Z powodu Andre. A take dlatego, e naleysz do krlewskiego rodu, a ona czuje
si przy was niepewnie. Bardzo si staraa, eby wpucili j do swojego grona. Myl, e
przypadkowo zwizaa si z twoim byym chopakiem, a twj powrt tylko pogorszy sytuacj.
Odbia jej Aarona i obie z Rose rozpuciycie plotki na temat jej rodzicw. Z ca pewnoci
udao wam si sprawi, eby Mia cierpiaa. Gratuluj.
Lissa poczua lekkie wyrzuty sumienia.
- Wci wydaje mi si, e kamiesz.
- Wiele mona o mnie powiedzie, ale nie to, e jestem kamc. To twoja dziaka. I Rose.
- My wcale
- Nie rozpowiadacie niestworzonych historii o rodzinach koleanek? Nie mwicie, e
mnie nienawidzicie? Nie udajecie przyjani wobec ludzi, ktrych macie za gupcw? Nie
umawiacie si z facetami, ktrych nawet nie lubicie?
- Lubi go.
- Czyby?
- Co za rnica?
- Randkujesz z wielkim blond kretynem, a za plecami miejesz si z jego gupich
dowcipw.
Nieoczekiwanie pochyli si i j pocaowa. By to namitny, szybki, ale peen gniewu
pocaunek. Chopak wyrazi nim ca wcieko i podanie, ktre skrywa od bardzo dawna.

Jeszcze nigdy nikt tak jej nie caowa, a Lissa poddaa mu si, bo sprawi wicej, ni mg zrobi
dla niej Aaron czy ktokolwiek inny.
Christian odsun si lekko, ale jego twarz wci znajdowaa si blisko jej twarzy.
- Tak jest, kiedy kogo naprawd lubisz.
Lissa zadraa w przypywie gniewu i podania.
- Nie lubi ci. Myl, e oboje z Mi oczerniacie Andre. Aaron nigdy nie powiedziaby
czego podobnego.
- Twj chopak wypowiada si wycznie monosylabami.
Odsuna si od niego.
- Wyno si. Zostaw mnie w spokoju.
Christian rozejrza si z pocieszn min.
- Nie moesz mnie wyrzuci. Podpisalimy umow dzierawy.
- Wynocha! krzykna. Nienawidz ci!
Skoni si nisko.
- Jak sobie yczysz, Wasza Wysoko. Posa jej pochmurne spojrzenie i wyszed.
Lissa opada na kolana i pozwolia pyn zom, ktre tak dugo powstrzymywaa. Nie
mogam si poapa w tym, co czua. Bg jeden wiedzia, ile wycierpiaam z powodu Jessego i
innych wydarze, ale nie przeywaam tego tak intensywnie jak ona. Emocje zawadny ni,
kbiy si w jej gowie. Mylaa o bracie, o nienawici Mii, pocaunku Christiana oraz tym, e
mnie uzdrowia. Pomylaam, e tak gonitw moe przeywa kto pogrony w gbokiej
depresji. Albo w obdzie.
Cierpiaa bardzo, wic wybraa sprawdzony sposb, by znale ujcie dla tej burzy.
Otworzya portmonetk i wyja ma yletk, ktr zawsze nosia przy sobie
Nie byam w stanie si od niej uwolni. Rozcinaa sobie skr na lewej rce, raz koo
razu, lina przy linii. Obserwowaam struk krwi spywajcej na podog. Tak jak zawsze, staraa
si nie podci y. Rany byy jednak gbsze ni zwykle. Czua pulsujcy bl, ale dziki niemu
moga oderwa myli od tego, co j drczyo; odzyskaa poczucie kontroli.
Czerwone krople rozpryskiway si na zakurzonej pododze. Zakrcio jej si w gowie.
Ten widok fascynowa j. Przez cae ycie braa krew od innych. Ode mnie. Od karmicieli. Teraz
patrzya, jak z niej wycieka. Zachichotaa nerwowo. By moe w ten sposb chciaa odda to, co
zabraa. A moe po prostu chciaa zmarnowa wit krew Dragomirw, tak cenn dla
wszystkich.
Si wtargnam do jej gowy i teraz nie mogam si wymkn. Owadny mn jej
emocje, byy zbyt silne, zbyt intensywne. Musiaam od nich ucieka. Czuam to kad czstk
siebie. Powinnam j ratowa. Lissa bya osabiona po uzdrowieniu mnie, a teraz moga straci za
duo krwi. Uznaam, e pora poprosi o pomoc.
Nareszcie zdoaam si wyrwa i wrciam do kliniki. Dymitr trzyma mnie w objciach i
delikatnie mn potrzsa. Obok staa zaniepokojona doktor Olendzka.
Przyjrzaam si stranikowi. By naprawd przestraszony, ba si o mnie. Christian
sugerowa, e powinnam poszuka pomocy dla Lissy. Porozmawia z kim zaufanym.
Zlekcewayam go, bo sdziam, e nie naley ufa nikomu poza Liss. Teraz, patrzc na
Dymitra, zmieniam zdanie.
- Lissa potrzebuje naszej pomocy wychrypiaam.

ROZDZIA DZIEWITNASTY
NIE WIEM, CO MNIE DO tego skonio. Tak dugo skrywaam tajemnic, bo wierzyam, e to
jedyny sposb by chroni Liss. Nie mogam jednak milcze duej, wiedzc, e robi sobie
krzywd. Nie potrafiam jej powstrzyma. Przyszo mi do gowy, e zacza zadawa sobie bl
przeze mnie. Po raz pierwszy zrobia to po wypadku, kiedy mnie uzdrowia. Co by si stao,
gdyby wwczas daa za wygran? Moe i tak doszabym do siebie, a ona byaby teraz zdrowa i
szczliwa.
Zostaam w klinice, a Dymitr poszed po Albert. Nie zastanawia si ani chwili, kiedy
powiedziaam mu, gdzie jest Lissa. Poinformowaam go tylko, e grozi jej niebezpieczestwo. Po
wyjciu stranika wydarzenia przypominay sceny z koszmarnego filmu, przesuwajcego si w
zwolnionym tempie. Minuty cigny si w nieskoczono. Czekaam.
Kiedy wreszcie przyniesiono nieprzytomn Liss do kliniki, zrobio si zamieszanie i
kazano mi odej. Stracia duo krwi. Natychmiast sprowadzono karmiciela, ale wci bya na
wp przytomna i nie moga pi. Pozwolono mi z ni porozmawia dopiero pn noc.
- Czy to prawda? spytaa. Leaa na ku. Zauwayam bandae na jej nadgarstkach.
Wiedziaam, e poddano j transfuzji, ale wci bya blada. Podobno dowiedzieli si od ciebie.
Powiedziaa im?
- Nie miaam wyboru odparam, bojc si do niej zbliy. Liss Okaleczya si
mocniej ni kiedykolwiek. Uzdrowia mnie Potem rozmawiaa z Christianem Nie
poradziaby sobie bez pomocy.
Zamkna oczy.
- Christian. Wiedziaa. Oczywicie. Przecie wiesz o mnie wszystko.
- Przykro mi. Chciaam tylko pomc.
- Zapomniaa, co mwia panna Karp o koniecznoci zachowania tajemnicy?
- Miaa na myli co innego. Nie sdz, by patrzya spokojnie, jak zadajesz sobie bl.

- Powiedziaa im te inne rzeczy?


Pokrciam gow.
- Jeszcze nie.
Rzucia mi lodowate spojrzenie.
- Jeszcze? Wic zamierzasz to zrobi?
- Tak. Masz dar uzdrawiania, ktry ci zabija.
- Uzdrowiam ciebie.
- Wylizaabym si. Miaam fachow opiek. Nie warto byo, Liss. Myl, e wiem, jak to
si zaczo Kiedy uzdrowia mnie po raz pierwszy
Wyjawiam jej swoje podejrzenia dotyczce wypadku, po ktrym odkrya swj dar i
jednoczenie wpada w depresj. Stwierdziam, e wwczas narodzia si midzy nami wi, ale
nie rozumiaam, dlaczego tak si stao.
- Nie wiem, co si dzieje. Jedno jest pewne: nie radzimy sobie. Potrzebujemy pomocy.
- Zabior mnie powiedziaa bezbarwnym gosem. Tak jak pann Karp.
- Postaraj si nam pomc. Wszyscy bardzo si przejmuj twoim stanem zdrowia. Liss,
robi to dla ciebie. Chc, eby wydobrzaa.
Odwrcia gow.
- Id ju, Rose.
Posuchaam.
Pozwolono jej wyj nastpnego ranka pod warunkiem codziennych rozmw z
psychologiem. Od Dymitra wiedziaam, e lekarz zamierza przepisa Lissie rodki
antydepresyjne. Nie zachwycao mnie to, jednak zaakceptowaam wszelkie prby poprawienia jej
nastroju.
Pech chcia, e tej nocy w klinice lea jeden ze studentw drugiego roku, chory na
astm. Widzia, jak Dymitr i Alberta przyprowadzili Liss. Nie zorientowa si, o co chodzi, ale
rozpowiedzia nowin wsplokatorom. Przy niadaniu dowiedzieli si inni uczniowie. W porze
lunchu mwia o tym caa szkoa.
Co gorsza, uwaano, e Lissa nie odzywa si do mnie. Skutki odczuam natychmiast.
Przyjacika nie potpia mnie publicznie, ale jej zachowanie wystarczyo, eby wszyscy
odwrcili si do mnie plecami. Kryam po Akademii niczym duch. Znajomi przygldali mi si i
od czasu do czasu kto zamieni ze mn par sw, ale nie mogam liczy na nic wicej. Wszyscy
starali si zachowywa tak, jak Lissa by sobie tego yczya. Nie syszaam zoliwych
komentarzy na swj temat pewnie na wypadek gdyby zmienia zdanie i pogodzia si ze mn.
Nie chcieli ryzykowa. Dobiego do mnie jednak par razy: dziwka sprzedajca krew
skierowane pod moim adresem, kiedy wydawao im si, e nie sysz.
Mason pozwoliby mi przysi si do stolika, ale obawiaam si reakcji jego kumpli. Nie
chciaam stawia go w trudnej sytuacji. Wybraam stolik Nathalie.
- Syszaam, e Lissa znw prbowaa uciec, a ty j zatrzymaa owiadczya. Wic
nikt nie dowiedzia si jeszcze, dlaczego trafia do kliniki. Oby tak zostao.
Ciekawe, kto wpad na pomys z ucieczk?
- Po co miaaby ucieka?
- Nie wiem Nathalie zniya gos. A dlaczego ucieka za pierwszym razem? Tak
syszaam.

Plotkowano przez cay dzie, rwnie o przyczynie wizyty Lissy w klinice. Zwykle
pierwszym powodem, jaki przychodzi wszystkim do gowy, bya aborcja. Znaleli si te
zwolennicy teorii, e Lissa odziedziczya chorob wuja, Wiktora Daszkowa. Nikt nawet nie
podejrzewa, co si naprawd zdarzyo.
Po ostatniej lekcji chciaam ulotni si jak najszybciej, ale Mia zasza mi drog.
- Czego chcesz? warknam, nie ukrywajc niechci. Nie mog dzi wyj na
podwrko, dziewczynko.
- Masz tupet, jak na kogo, kto przesta istnie.
- W przeciwiestwie do ciebie? drwiam. Pamitaam, co mwi Christian i nawet jej
troch wspczua, lecz wystarczyo jedno spojrzenie, eby zmieni zdanie. Moe kiedy bya
ofiar, ale teraz przemienia si w potwora. Lodowaty bysk w oku i wredny umiech. Mia nie
bya ju saba i zrozpaczona. Nie zaamaa si po tym, co zrobi jej Andre wierzyam, e le ja
potraktowa i nie daa si pokona Lissie. Przetrwaa i postanowia si zemci.
- Pozbya si ciebie, ale jeste zbyt dumna, eby to przyzna. Niebieskie oczy
prboway przewierci mnie na wylot. Nie chciaaby si na niej odegra?
- Kompletnie ci odbio? Lissa jest moj najlepsz przyjacik. Przesta za mn azi.
- Nic na to nie wskazuje. Daj spokj, powiedz lepiej, dlaczego trafia do kliniki. To co
powane, prawda? Jest w ciy? Tak?
- Spywaj.
- Jeli mi powiesz, ka Jeskemu i Ralfowi odwoa wszystko, co mwili o tobie.
Przystanam i odwrciam si, e popatrze jej w twarz. Przestraszya si i cofna kilka
krokw. Pewnie przypomniaa sobie, e ju jej kiedy groziam.
- Nie musz niczego odwoywa. Wiem, jak byo naprawd. A jeli bdzie prbowaa
skci mnie z Liss, wykrwawisz si na mier, bo wasnorcznie rozszarpi ci gardo!
Mwiam coraz gonie. Ostatnie sowa prawie wykrzyczaam. Mia odsuna si,
przestraszona nie na arty.
- Jeste wariatk. Nic dziwnego, e ci porzucia wzruszya ramionami. Niewane. I
tak si dowiem.
Nadszed weekend i szkolne tace, na ktre nie zamierzaam si wybra. Zapowiadao si
nieciekawie, a ja i tak wolaam nieoficjalne imprezki towarzyskie, na ktre nie miaam szans si
dosta bez Lissy. Postanowiam zaszy si w pokoju i nadrobi szkolne zalegoci bez wikszej
nadziei na sukces. Czuam, e Lissa jest niespokojna i podniecona. Nieatwo jej bdzie spdzi
ca noc u boku chopaka, ktry by jej obojtny.
Mniej wicej dziesi minut po rozpoczciu balu postanowia posprzta i wzi
prysznic. Wracaam z azienki, owijajc gow rcznikiem, kiedy zobaczyam Masona. Sta pod
moimi drzwiami. Nie wystroi si szczeglnie, ale przynajmniej nie woy dinsw. Zawsze to
jaki postp.
- Nareszcie. Ju miaem odej.
- Znowu co podpalie? Chopcom nie wolno przebywa w tej czci budynku.
- Daj spokj. Kogo to obchodzi? Mia racj. Stranicy skutecznie chronili nas przed
strzygami, lecz nie potrafili utrzyma porzdku w murach szkoy. Spotykalimy si bez
wikszych problemw.
- Wpu mnie. Musisz si przebra.

Nie zrozumiaam od razu.


- Nic z tego. Nigdzie si nie wybieram.
- Nie wygupiaj si. Mason wszed za mn do pokoju. Z powodu ktni z Liss? Na
pewno wkrtce si pogodzicie. Nie musisz tu siedzie ca noc. Jeli wolisz trzyma si od niej z
dala, Eddie zaprasza kilka osb do siebie.
Zwietrzyam dobr zabaw i zainteresowaam si jego propozycj.
- Nie bdzie Lissy ani arystokratycznych przyjaci. Tak?
Mason zda sobie spraw, e trafi w mj czuy punkt, i si umiechn.
Patrzc mu w oczy, zobaczya, jak bardzo mu na mnie zaley. I znw zaczam si
zastanawia, dlaczego nie mog mie normalnego chopaka. Czemu pragn seksownego
starszego mentora, ktry ostatecznie pewnie mnie zwolni ze suby?
- Bd sami nowicjusze cign Mason. Przygotowaem dla ciebie niespodziank.
- Butelk? Skoro Lissa postanowia mnie ignorowa, znikn powd zachowania
trzewoci.
- Nie. Zobaczysz na miejscu. Ubieraj si. Nie zamierzasz chyba wystpi w tym stroju?
Spojrzaam na swoje podarte dinsy i koszulk z napisem Oregon University. Mia racj.
Trzeba si przebra.
Pitnacie minut pniej przecilimy dziedziniec, kierujc si do sali bankietowej.
mialimy si z kolegi, ktry okaza si wyjtkow niezdar podczas treningu i wystpi na
tacach z podbitym okiem. Szybki marsz po oblodzonym dziedzicu nie by atwym zadaniem w
pantoflach na wysokich obcasach. Mason usunie poda mi rami, ale przez ca drog prawie
cign mnie za sob. To nas rozmieszao jeszcze bardziej. Poweselaam i, mimo e nie
otrzsnam si jeszcze po ktni z Liss, uznaam to za dobry pocztek, by powrci do
rwnowagi.
Straciam j i jej przyjaci, ale przecie miaam swoich. Pojawia si szansa, e tego
wieczoru niele si urn, a chocia kiepski to sposb na rozwizanie problemu, bd si dobrze
bawi. Mogo by gorzej.
Nagle natknlimy si na Dymitra i Albert.
Szli w przeciwnym kierunku, rozmawiajc o sprawach subowych. Alberta umiechna
si na nasz widok z pobaaniem, jakie zwykle starsi okazuj rozchichotanym nastolatkom
gotowym w kadej chwili popeni gupstwo. Patrzya niemal z rozczuleniem. Bezczelna.
Zatrzymalimy si gwatownie. Mason chwyci mnie za rami, ebym nie upada.
- Panie Ashford, panno Hathaway. Dlaczego tak pno?
Mason posa jej anielski umiech, ktrym zniewala nauczycielki.
- Mamy niewielkie spnienie, straniczko Petrow. Pani wie, jak to jest z dziewcztami.
Maj bzika na punkcie swojego wygldu. Pani szczeglnie powinna to zrozumie.
Normalnie szturchnabym go w bok, ale nie mogam oderwa oczu od Dymitra. On te
mi si przyglda. Woyam czarn sukienk, ktra leaa na mnie idealnie. To cud, e Alberta
nie skomentowaa jej prowokacyjnego wygldu. Materia cile przylega do ciaa, podkrelajc
ksztatne piersi, jakimi nie mogaby si pochwali adna morojka. Na szyi zawiesiam naszyjnik
od Wiktora i podpia lekko wosy, pozwalajc im opada na plecy. Uczesaam si tak dla
Dymitra wiedziaam, e lubi t fryzur. Nie woyam rajstop, bo zgodnie z mod nikt nie
zakada rajstop do takich sukienek. Marzam, ale trudno. Dla piorunujcego efektu mogam
zrobi wszystko.

Byam pewna, e mj widok powali go na kolana, ale twarz Dymitra nie zdradzaa
adnych uczu. Po prostu patrzy i tyle. By moe fakt, e nie odrywa ode mnie wzroku, mwi
sam za siebie. Na wszelki wypadek odsunam si od Masona, ktremu wkrtce skoczy si
zapas artw i rozeszlimy si w rne strony.
W rodku oguszya nas muzyka. Sal owietlay tylko lampki choinkowe i kula
dyskotekowa. Na parkiecie podrygiwali uczniowie gwnie z modszych klas. Nasi rwienicy
zajmowali grupkami miejsca pod cianami, wypatrujc pierwszej okazji, eby si wymkn.
Wszyscy znajdowalimy si pod czujn obserwacj opiekunek, stranikw i nauczycieli, ktrzy
patrolowali sal i raz po raz rozdzielali zbyt namitnych tancerzy.
Zauwayam Kirow w sukience bez rkaww i odwrciam si do Masona.
- Jeste pewien, e nie moemy ykn czego mocniejszego?
Parskn miechem i pokrci gow.
- Chod, czas na twoj niespodziank.
Pozwoliam mu si prowadzi. Idc przez sal, minlimy gromadk pierwszakw,
stanowczo za modych na TAKIE ruchy bioder. Ciekawe, gdzie teraz byy ich stateczne
opiekunki? Nagle zorientowaam si, dokd idziemy, i przystanam gwatownie.
- Nie owiadczyam, kiedy pocign mnie za rk.
- Chod, bdzie fajnie.
- Prowadzisz mnie do Jessego i Ralfa. Za nic nie poka si w tym towarzystwie, chyba
e bd miaa w rku ostry przedmiot wycelowany midzy ich nogi.
Mason nie poddawa si.
- Zobaczysz, jak wiele si zmienio.
Niechtnie ruszyam z miejsca. Moje najgorsze obawy potwierdziy si, bo kilka par oczu
obserwowao nas uwanie. wietnie. Znowu si zaczyna.
Jesse i Ralf nie zauwayli naszego nadejcia. Kiedy odwrcili gowy, ich wzrok pad na
moje ciao i sukienk. Zadziaa testosteron, gapili si podliwie. Wreszcie dotaro do nich, z
kim maj do czynienia, i spucili wzrok, wyranie przestraszeni. Spodobao mi si to. Mason
pukn Jessego palcem w klatk piersiow.
- No, Zeklos, powiedz jej.
Jesse milcza i Mason stukn go jeszcze raz, mocniej.
- Gadaj.
- Rose wymamrota chopak, unikajc mojego wzroku. Wiemy, e to nieprawda. Nie
zrobia tego.
Omal si nie udawiam miechem.
- Doprawdy? Niesamowite. Mio mi to sysze. Do tej pory byam przekonana, e
mielicie racj. Dziki Bogu wyprowadzilicie mnie z bdu.
Obaj zwiesili gowy, a Mason spowania.
- Ona to wie warkn. Powiedz reszt.
Jesse westchn.
- Mia kazaa nam rozpowiada o tobie te wistwa.
- I? naciera Mason.
- Chcemy ci przeprosi.
Mason zwrci si do Ralfa.
- A co ty powiesz, drgalu?

Ten te nie patrzy mi w oczy. Wybekota co pod nosem, co z trudem mona byo wzi
za przeprosiny.
Mason osign cel i wyranie powesela.
- Nie syszaa jeszcze najlepszej czci.
Zerknam na niego z ukosa.
- Teraz przewiniemy tam wstecz i wymaemy wszystko z pamici?
- Nie, ale te bdzie niele znw szturchn palcem Jessego. Powiedz jej, dlaczego to
zrobilicie.
Jesse podnis gow i popatrzy z zakopotaniem na Ralfa.
- Chopcy zacz ostrzegawczo Mason. Widziaam, e wietnie si bawi. Zaczynacie
wkurza mnie i Hathaway. No jazda, mwcie prawd.
Jesse wyranie uwiadomi sobie, e gorzej ju by nie moe. Popatrzy mi w oczy.
- Mia przespaa si z nami. Z nami obydwoma.

ROZDZIA DWUDZIESTY
OTWORZYAM USTA ZE ZDUMIENIA.
- Jak to? Zaraz Masz na myli seks?
Zaskoczenie odebrao mi rozum. Mason by zachwycony. Jesse wyglda, jakby chcia
si zapa pod ziemi.
- Oczywicie, e seks. Obiecaa, e pjdzie z nami do ka, jeli powiemy, wiesz co.
Skrzywiam si.
- Ale chyba nie robilicie tego jednoczenie?
- Nie! Jesse zaprzeczy z niesmakiem. Sdzc po minie Ralfa, nie miaby nic przeciw
temu.
- Boe! mrukam, odgarniajc wosy z twarzy. Nie mog uwierzy, e tak bardzo nas
nienawidzi.
- Hej achn si Jesse. Co to ma znaczy? Nie jestemy znw tacy odraajcy. Ty i
ja bylimy bliscy
- Niczego nie bylimy bliscy.
Mason znw parskn miechem. Nagle co do mnie dotaro.
- Musiaa to zrobi w czasie, kiedy jeszcze spotykaa si z Aaronem.
Wszyscy trzej kiwnli gowami.
- No, no.

Mia naprawd musiaa do nas czu straszn nienawi. Poegnaa si z rol skrzywdznej
dziewczyny i staa si socjopatyczn mcicielk. Dla chorobliwej zemsty przespaa si z tymi
dwoa i zdradzia chopaka, w ktrym zdawaa si zakochana po uszy.
Odeszlimy ku wyranej uldze Jessego i Ralfa. Mason niedbale obj mnie ramieniem.
- I co powiesz? Jestem wielki, prawda? miao, moesz to przyzna. Nie obra si.
Parsknam miechem.
- Jak si dowiedziae?
- Kilka osb byo mi winnych przysug. Niektrym zagroziem. Pomocny okaza si
rwnie fakt, e Mia nie moe mi nic zrobi.
Przypomiaam sobie ostatni rozmow. Nie sdziam, eby bya bezbronna, ale nie
powiedziaam tego gono.
- W poniedziaek zaczn o tym rozpowiada cign Mason. Dali sowo. W porze
lunchu zatrzsi si caa szkoa.
- Dlaczego nie teraz? spytaam z niezadowolon min. Przespali si z dziewczyn,
wic to ona ucierpi bardziej.
- Fakt. Ale chcieli z tym poczeka. Ty moesz od razu zabra si do dziea. Zrbmy
transparent.
Pomylaam, ile razy Mia nazwaa mnie suk oraz dziwk, i uznaam, e to wietny
pomys.
- Mamy flamastry i papier?
Urwaam, bo w tej samej chwili dostrzegam Liss. Staa w wianuszku wielbicieli. Aaron
obejmowa j w talii. Miaa na sobie lnic bawenian tunik w odcieniu ru, ktrego nie
umiaam nazwa. Jasne wosy upia w kok malekimi krysztaowymi spinkami. Z daleka
przypominao to koron. Ksiniczka Wasylisa.
Znw ogarny mnie te same uczucia. Bya niespokojna i nie bawia si dobrze.
W ciemnym kcie po przeciwnej stronie sali przyczai si Christian. Obserwowa j. Jak
cie.
- Daj spokj. Mason zauway, e si jej przygldam. Nie myl o tym dzisiaj.
- To nie takie proste.
- Popadasz w przygbienie. A smutek nie pasuje do tej seksownej kiecki. Chod, widz
Eddiego.
Odcign mnie, ale zdyam po raz ostatni popatrze na Liss. Spotkaymy si
wzrokiem. Poczuam jej al.
Otrzsnam si jednak i zdoaam nawet umiechn, kiedy podeszlimy do grupki
nowicjuszy. Od razu znalelimy si w centrum uwagi, opowiadajc o Mii. Odzyskaam dobre
imi i zarazem zemciam si na niej. Przyznam, e to byo wspaniae. Patrzyam, jak nasi
suchacze rozchodz si po sali i wieci o skandalu zataczaj coraz szersze krgi. Nie musiaam
czeka do poniedziaku. Wrtce przestaam o tym myle. Naprawd dobrze si bawiam.
Odnalazam si w dawnej roli. Wygupiaam si i flirtowaam, zadowolona, e mimo duszej
przerwy nie straciam wprawy. Tymczasem zbliaa si pora, kiedy mielimy wymkn si do
Eddiego. W pewnej chwili poczuam, e Lissa staje si coraz bardziej niespokojna. Przerwaam
rozmow i odwcam si, szukajc jej wzrokiem.

Nadal brylowaa jako gwna gwiazdaw swoim prywatym ukadzie sonecznym.


Zauwayam jednak, e Aaron nachyla si nad ni i szpecze co do ucha. Lissa umiechaa si
sztucznie. Bya coraz bardziej zdenerwowana.
I nagle to si stao. Zobaczyam, e Mia idzie w ich stron. Cokolwiek miaa do
powiedzenia, postanowia nie zwleka. Wielbiciele Lissy wpatrywali si w jej drobn sylwetk w
rowej sukience. Mia gestykulowaa gwatownie, wykrzywiajc usta. Nie syszaam sw, ale
uczucia pynce od Lissy staway si coraz bardziej mroczne.
- Musz tam i powiedziaam Masonowi.
Przypieszyam kroku, prawie podbiegam do Lissy, lecz usyszaam tylko kocwk
tyrady. Mia wrzeszczaa, podchodzc coraz bliej do ofiary. Wida dotary ju do niej wieci o
zdradzie Jessego i Ralfa.
- Ty i ta twoja przyjacika. Suka. Powiem wszystkim, e jeste wariatk. Musieli ci
zamkn w klinice, bo dostaa wira. Przyjmujesz leki. To dlatego zniknycie razem z Rose.
Nie chciaycie, eby kto si dowiedzia
Niedobrze. Tak jak przy naszym pierwszym spotkaniu w stowce, zapaam j za fraki i
odcignam.
- C to?! ryknam. Zowu ty? Ostrzegaam, eby si do niej nie zbliaa.
Mia wyszczerzya ky. Ju dawno pozbyam si wspczucia dla niej. Bya
niebezpieczna.
Przygarbia si, gotowa do ataku. Jakim cudem dowiedziaa si o przyczynie pobytu
Lissy w klinice. To nie byy domysy. Mwia to, co widzieli stranicy obecni przy zdarzeniu,
oraz to, co ja sama im opowiedziaam. Moe udao jej si zajrze do ich raportw albo zakrada
si do kartoteki w gabinecie lekarskim.
Lissa te si domylia i wyraz jej twarzy cakowicie si zmieni. Nie bya ju wynios
ksiniczk, staa si bezbronn, wystraszon dziewczynk. Podjam decyzj w jednej chwili.
Nie przejmowaam si obietnic Kirowej, e odzyskam wolno za dobre sprawowanie. Nie
dbaam o imprezy. W tamtej chwili byam gotowa zniszczy sobie ycie.
Nie radz sobie z kontrolowaniem impulsw.
Wymierzyam Mii potny cios. Uderzyam j mocniej ni Jessego. Usyszaam trzask
pkajcej koci, kiedy moja pi zetkna si z jej nosem. Polaa si krew. Kto krzykn. Mia
jkna i upada na stojce z tyu dziewczyny, ktre podniosy wrzask w obawie o poplamienie
sukienek. Rzuciam si na ni i zdyam uderzy po raz drugi, zanim kto mnie odcign. Nie
opieraam si tak jak wtedy, kiedy wyprowadzono mnie z lekcji pana Nagya. Spodziewaam si
interwencji. Pozwoliam, by stranicy mnie chwycili, podczas gdy Kirowa usiowaa przywrci
spokj na sali. Nie obchodzio mnie, co ze mn zrobi. Ju nie. Mogli mnie ukara albo wyrzuci.
Nie miao to najmniejszego znaczenia. Poradz sobie.
Z daleka za tumem przestraszonych uczniw dostrzegam posta w rowej sukience.
Liss. Moje wburzenie przesonio mi na chwil jej uczucia, ale zaraz opady mnie z wielk si.
Zaamanie. Rozpacz. Wszyscy poznali jej sekret. Poukadaj sobie fragmenty ukadanki. Bdzie
musiaa stawi czoo sytuacji i nie da sobie z tym rady.
Wiedziaam, e nie mog nic zrobi, wic rozgldaam si, szukajc jakiejkolwiek
pomocy. Dostrzegam posta czajc si w ciemnociach.
- Christian! wrzasnam. Chopak wpatrywa si w odchodzc Liss, ale odwrci
gow na dwik swojego imienia. Straniczka chwycia mnie za rami.

- Cicho bd.
Zignorowaam j.
- Biegnij za ni! krzyknam do Christiana. Szybko!
Nie poruszy si. Jknam.
- Biegnij, idioto!
Znowu zostaam uciszona, ale co w nim drgno. Zerwa si z miejsca i popdzi w
kierunku, gdzie znikna Lissa. Tego wieczoru zostawili mnie w spokoju. Wiedziaam, jakie
pieko rozpta si nazajutrz. Zawiesz mnie albo wydal z Akademii. Tymczasem Kirowa miaa
rce poplamione krwi Mii i trudne zadanie opanowania histerii na sali. Stranicy odprowadzili
mnie do pokoju i zostawili pod opiek matrony, ktra ostrzega, ebym nie prbowaa ucieka, bo
bdzie do mnie zaglda co godzin. Dwoje stranikw objo wart przed wejciem do
dormitorium. Traktowali mnie jak gron przestczynie. Pomylaam, e zepsuam imprez
Eddiego; nie uda mu si przemyci nikogo do pokoju.
Nie zwaajc na sukienk, pooyam si na pododze i zwinam w kbek.
Skoncentrowaam si na Lissie. Uspokoia si nieco. Nie otrzsna si jeszcze z rozpaczy po
incydencie na balu, ale Christian dziaa na ni kojco. Nie wiedziaam, czy pociesza j sowami,
czy moe czym wicej, ale nie obchodzio mnie to. Czua si lepiej, wic nie zrobi adnego
gupstwa. Mogam zaj si sob.
Bd miaa kopoty. Rewelacje Mii i Jessego postawi ca szko do gry nogami.
Pewnie zostan wydalona i zmuszona zamieszka w komunie kobiet dampirw. Pozostawaa mi
nadzieja, e przynajmniej Lissa uwiadomi sobie, jak bardzo Aaron j nudzi, i wyberze
Christiana. Z jednej strony tak pewnie byoby lepiej, ale z drugiej Christian. Christian.
Stao mu si co zego.
Wliznam si na powrt do ciaa Lissy i w tej samej chwili ogarno mnie przeraenie.
Otaczali j. Kobiety i mczyni, ktrzy wyonili si znikd. Wtargnli na poddasze, gdzie
siedziaa z Christianem. Chopak rzuci si na nich, z jego palcw wystrzeliy pomienie. Jeden z
napastnikw uderzy go w gow czym twardym i Christian upad. Nie chciaam, eby co mu
si stao, ale nie wolno mi byo marnowa teraz energii na zajmowanie si nim. Baam si o
Liss. Nie mogam pozwoli, eby j skrzywdzili. Musiaam j ocali, zabra z tego miejsca. Ale
jak to zrobi? Dzielia nas spora odlego, a ja nie mogam nawet wyj z jej gowy, a co dopiero
pobiec na strych.
Napastnicy osaczali Liss coraz cianiejszymi krgami, nazywali ksiniczk i
zapewniali, e s stranikami. Powtarzali, e nic jej nie grozi. Rzeczywicie przypominali
stranikw. Na pewno byli dampirami. Poruszali si precyzyjnie, jak doskonale wyszkoleni
opiekunowie. Nie rozpoznaam w nich jednak stranikw ze szkoy. Lissa te ich nie znaa.
Gdyby mwili prawd, nie zaatakowaliby Christiana. Nie wizaliby Lissie rk i nie kneblowali
jej ust.
Raptem jaka sia wypchna mnie z jej gowy. Rozejrzaam si po pokoju. Musiaam
tam wrci i dowiedzie si, co si stao. Poczenie zazwyczaj wygasao powoli, a tym razem
miaam uczucie, jakby zostao przerwane. Co cigno mnie z powrotem do pokoju. Nic z tego
nie rozumiaam. Co to mogo by? Zaraz
W jednej chwili wszystko znikno.
Nie mogam sobie przypomnie, o czym mylaam. Ostatnie minuty zostay wymazane z
mojego umysu. Gdzie byam? Z Liss? Co si z ni stao?

Wstaam i objam si ramionami. Bezskutecznie prbowaam sobie przypomnie, co si


wydarzyo. Lissa. Co niedobrego przytrafio si Lissie.
Id do Dymitra odezwa si gos w mojej gowie. Nie zwlekaj. Oczywicie. Nagle
zatskniam za nim ciaem i dusz. Czuam, e musz do niego biec. To okropne, e nie ma go
przy mnie.
Sam powiedzia, ebym go powiadomia o wszelkich problemach zwizanych z Liss.
Nie mogam tylko sobie przypomie, co jej si stao Nie szkodzi, Dymitr bdzie wiedzia, co
robi.
Nietrudno byo przedosta si do skrzyda dormitorium, ktre zajmowali stranicy.
Wartownicy pilnowali tylko, ebym nie wysza na zewntrz. Nie wiedziaam, w ktrym pokoju
mieszka Dymitr, lecz nieznana sia popychaa mnie we waciwym kierunku. Instynktownie
podbiegam do drzwi i zastukaam, jak mogam najgoniej.
Otworzy po chwili. Brzowe renice rozszerzyy si na mj widok ze zdziwienia.
- Rose?
- Wpu mnie. Chodzi o Liss.
Usun si, eby zrobi mi przejcie. Wycignam go z ka. Zauwayam zmit
pociel w pokoju owietlonym jedynie sabym wiatem lampki nocnej. Dymitr by w samych
spodniach od pidamy; nigdy jeszcze nie widziaam jego nagiego torsu. Wyglda bosko.
Kosmyki ciemnych wosw opaday mu na brod. Byy wilgotne, jakby mczyzna wanie
wyszed spod prysznica.
- Co si stao?
Dwik jego gosu porazi mnie i odebra mi zdolno mwienia. Nie mogam oderwa
od niego oczu. Ta sama sia, ktry przycigna mnie do jego pokoju, teraz popychaa w jego
ramiona. Zapragnam, eby mnie dotyka, ta myl zawadna mn cakowicie. Tak bardzo mnie
pociga. Wpatrywaam si w niego z zachwytem. Dziao si co dziwnego, ale nie chciaam si
nad tym zastanawia. Nie w tej chwili, kiedy bylimy razem. Przewysza mnie o jakie
trzydzieci centymetrw. Mogabym go pocaowa, gdyby si nachyli. Pooyam mu rk na
piersi. Jak cudownie czu pod palcami jego ciep, gadk skr.
- Rose! zawoa, cofajc si o krok. Co robisz?
- A jak mylisz?
Przysunam si bliej. Potrzeba dotykania i caowania go zawadna mn bez reszty.
- Jeste pjana? spyta, wystawiajc rk w ostrzegawczym gecie.
- Niestety nie. Nagle ogarna mnie niepewno. Sdziam, e chcesz Nie podobam
ci si?
Od dawna czuam napicie midzy nami, ale Dymitr ani razu nie powiedzia mi, e
jestem adna. Chwilami sdziam, e mu si podobam, chocia nigdy nie wyrazi tego wprost.
Wielu chopakw zapewniao mnie, e jestem dla nich uosobieniem seksu, a ja chciaam to
usysze od tego jedynego mczyzny, ktrego pragnam.
- Rose, nie wiem, co ci napado, ale musisz natychmiast wraca do pokoju.
Kiedy znw sprbowaam si do niego zbliy, powstrzyma mnie, chwytajc mocno za
nadgarstki. W tej samej chwili zadraam i zobaczyam, e wyraz jego twarzy si zmieni.Co w
nim drgno. Jakby zapomnia o ostronoci zapragn mnie rwnie mocno jak ja jego. Puci
moje rce i przesun domi po ramionach. Obj mnie mocno i spojrza mi w oczy
pociemniaym, godnym wzrokiem.

Czuam, jak kadzie mi rk na karku i wplata palce we wosy. Drug rk uj mnie pod
brod i unis lekko moj twarz, a potem nachyli si i musn wargami moje usta.
Zadraam.
- Uwaasz, e jestem adna?
Patrzy na mnie z powag.
- Jeste pikna.
- Pikna?
- Tak bardzo, e czasem mnie to boli.
Jego usta znw odnalazy moje, muskajc je z pocztku delikatnie, a potem coraz
bardziej natarczywie, namitnie. Pocaunki paliy jak ogie. Przesuwa rce coraz niej po moich
plecach, a opady na biodra. Zebra palcami tkanin sukienki i pocign w gr. Topniaam pod
jego dotykiem, oszoomiona pocaunkami. Dymitr unosi sukienk coraz wyej, a wreszcie
cgn j ze mnie przez gow i rzuci na podog.
- Szybko si jej pozbye sapnam. Mylaam, e ci si podoba.
- Podoba mi si oddycha rwnie ciko, jak ja. Bardzo.
A potem zanis mnie do ka.

ROZDZIA DWUDZIESTY PIERWSZY


NIGDY NIE ROZEBRAAM SI PRZED mczyzn. Byam przeraona i podniecona zarazem.
Pooylimy si na ku i mocno przywarlimy do siebie, nie przerywajc pocaunkw. Jego
rce i usta zapanoway nad moim ciaem, a dotyk cudownie pali skr.
Marzyam o tej chwili od dawna, a teraz z trudem mogam uwierzy, e dzieje si
naprawd. Zachwycao mnie to, a blisko jego ciaa przyprawiaa o dreszcze. Dymitr patrzy,
jakbym bya najseksowniejsz, najwspanialsz dziewczyn na wiecie. Powtarza moje imi po
rosyjsku, mrucza jak modlitw: Roza, Roza
Wci syszaam w natarczywy gos, ktry kaza mi biec do jego pokoju. Ten gos nie
nalea do mnie, a mimo to nie umiaam mu si przeciwstawi.
Zosta z nim, zosta. Nie myl o niczym. Skup si tylko na nim. Dotykaj go. Zapomnij
o wszystkim.
Poddawaam si temu nakazowi bez oporu. Ogie poncy w oczach Dymitra
podpowiada mi, e mj ukochany chce posun si dalej. Nie pieszy si jednak, pewnie
zauway moje zdenerwowanie. Pozosta w spodniach. W pewnej chwili zmieniam decyzj i
znalazam si nad nim, dotykaam wosami jego twarzy. Dymitr przechyli lekko gow,
odsaniajc kark. Przesunam palcami po szeciu ledwo widocznych tatuaach.
- Naprawd zabie sze strzyg? Skin gow. Fiuuu!
Przycign mnie do siebie i pocaowa w szyj. Poczuam drapanie jego zbw na
skrze, Nie przypominao to ukucia wampira, ale byo rwnie podniecajce.
- Jestem pewien, e kiedy mnie przecigniesz.
- Masz poczucie winy?
- Hmm?
- Z powodu zabijania. W samochodzie mwie, e tak naley postpowa, ale nadal
drcz ci wspomnienia. To dlatego chodzisz do kaplicy, prawda? Widuj ci tam, a nie
zauwayam, eby uczestniczy w naboestwach.
Dymitr umiechn si lekko, zaskoczony i rozbawiony, e odkryam jego sekret.
- Skd ty to wszystko wiesz? Nie, nie czuj si winny Czasem ogarnia mnie smutek.
Kady z nich by kiedy czowiekiem, dampirem albo morojem. To wielka strata, chocia, jak ju
mwiem, nie mamy innego wyjcia. Musimy je zabija. Nieraz nawiedzaj mnie wspomnienia i
wtedy chodz do kaplicy, eby o tym pomyle. Bywa, e udaje mi si odnale tam spokj, ale
nieczsto. O wiele spokojniejszy jestem przy tobie.
Znowu okrywa mnie pocaunkami, coraz bardziej niecierpliwie. Coraz bardziej
namitnie. O Boe pomylaam. To si wreszcie stanie. Teraz. Czuj to.
Zrozumia, e podjam decyzj. Umiecha si, wsuwajc mi rce pod gow i rozpinajc
acuszek z wisiorkiem od Wiktora. Pooy go na stoliku nocnym. W tej samej chwili poczuam,
jakby kto wymierzy mi policzek. Zamrugaam powiekami ze zdziwienia. Dymitr musia mie
podobne uczucia.
- Co si stao? spyta.
- Nie wiem. Odniosam wraenie, e budz si z dugiego, wielodniowego snu.
Musiaam sobie przypomnie. Lissa. To miao zwizek z Liss.

W mojej gowie zapanowaa cisza. Nie czuam blu ani oszoomienia Gos, ktry
popycha mnie do Dymitra, ucich. Nadal go pragnam. Wci wydawa mi si pocigajcy, z
brzowymi kosmykami wosw opadajcymi wok twarzy. Byam pewna, e nikt nie wzbudzi
we mnie tych uczu. A jeszcze przed chwil Dziwne.
Stranik zmarszczy brwi. Widziaam, e straci ochot na seks. Zastanawia si nad
czym, a potem sign po naszyjnik. W tej samej chwili znw ogarno go podanie. Przesun
rk po moim udzie, jego dotyk rozpala mnie. Poczuam ciskanie w doku. Zaczam ciko
oddycha. Jego usta nachylay si coraz bliej. Nie wiem, jak udao mi si opanowa.
- Lissa wyszeptaam, zaciskajc powieki. Musz ci co powiedzie o Lissie Nie
mog sobie przypomnie co. Dziwnie si czuj.
- Ja te. Dymitr opar policzek na moim czole. Co tu nie gra - Odsun si, a ja
otworzyam oczy. To przez naszyjnik. Czy to ten sam, ktry podarowa ci ksi Wiktor?
Skinam gow, widzc, z jakim trudem Dymitr usiuje skupi myli. Westchn gboko
i zabra rk z mojego uda.
- Co robisz? prawie krzyknam. Wracaj
Duo go to kosztowao. Wsta jednak i zabra naszyjnik. Przez chwil czuam, jakby
zabiera cz mnie samej, ale to wraenie szybko mino. Powoli odzyskiwaam zdolno
mylenia.
Dymitr wci zmaga si z podaniem. Podszed do okna i je otworzy. Do pokoju
wtargno zimne powietrze. Zmarzam, wic zaczam rozciera ramiona.
- Co chcesz zrobi?! Nagle zrozumiaam. Wyskoczyam z ka w chwili, gdy
naszyjnik znikn za oknem. Nie! Czy wiesz, ile?
Byskawicznie doszam do siebie. Odczuam to bardzo bolenie. Rozejrzaam si po
pokoju. Byam u Dymitra. Naga. Spojrzaam na zmit pociel.
Kolejna myl dotara do mnie z jeszcze wiksz si.
- Lissa! wrzasnam. Przypomniaam sobie. Powrciy intensywne emocje, ktre od
niej odebraam. Jeszcze wikszy strach. Przeraenie. Te uczucia chciay mnie wessa do jej ciaa,
ale musiaam stawi im opr. Jeszcze nie teraz. Wysikiem woli zostaam tam, gdzie byam.
Poykajc sowa w popiechu, zrelacjonowaam Dymitrowi, co si wydarzyo.
Nie czeka, a skocz. Natychmiast zacz si ubiera, nakazujc mi zrobi to samo.
Rzuci mi bluz z nadrukiem zapisanym cyrylic, ktr wcignam na skp sukienk.
Wyglda jak gniewne bstwo. Z trudem za nim nadaam, zbiegajc po schodach.
Przed kwater gwn stray panowao spore zamieszanie. Kto kogo woa, wydawano rozkazy.
Weszam za Dymitrem do rodka. Zobaczyam Kirow i wikszo nauczycieli. Byo te wielu
stranikw. Wszyscy mwili jednoczenie. Przez cay czas odbieraam przeraenie Lissy;
wiedziaam, e oddala si coraz bardziej.
Krzyknam, eby si popieszyli, ale nikt poza Dymitrem nie wierzy w moj histori o
napaci na Liss. Na szczcie sprowadzono Christiana, ktry potwierdzi, e Lissa zostaa
porwana.
Przyprowadzili go dwaj stranicy. Po krtkiej chwili zjawia si doktor Olendzka.
Zbadaa Christiana i zaja si jego ran z tyu gowy.
Pomylaam, e teraz wreszcie co zrobi.
- Wiesz, ile byo strzyg? spyta mnie jeden ze stranikw.
- Jak one si tu dostay? dziwi si kto inny.

Nic nie rozumiaam.


- To nie byy strzygi!
Kilka par oczu zwrcio si w moj stron.
- Tylko strzygi mogy j porwa achna si Kirowa. Musiaa si pomyli w
swojej wizji.
- Nie pomyliam si. Jestem tego pewna. To byli stranicy.
- Ma racj wymamrota Christian. Skrzywi si, kiedy lekarka dotkna jego gowy.
Stranicy.
- To niemoliwe wtrci czyj gos.
- Nie mwi o szkolnych opiekunach. Rozcieraam czoo, starajc si za wszelk cen
zosta z nimi, mimo e Lissa przycigaa mnie coraz silniej. Zirytowaam si. Ruszycie si
wreszcie? S coraz dalej!
- Chcesz powiedzie, e grupa wynajtych stranikw wtargna na teren szkoy i
porwaa Liss? To gosu dyrektorki sugerowa, e podejrzewa mnie o wygupy.
- Tak wycedziam przez zby. Oni
Powoli, ostronie, przestaam si opiera i wniknam do ciaa Lissy. Znajdowaam si w
samochodzie, bardzo kosztownym aucie z przyciemnionymi szybami. W rodku panowa mrok,
ale na zewntrz byo widno. Prowadzi jeden ze stranikw, ktrych widziaam na strychu
kaplicy. Drugi siedzia obok. Rozpoznaam go. By to Spiridon. Liss posadzili z tyu, zwizan.
Pilnowa jej trzeci stranik, a z drugiej strony
- Pracuj dla Daszkowa jknam, powracajc do Kirowej. To jego stranicy.
- Dla ksicia Wiktora Daszkowa? prychn jaki stranik. Jakby istnia inny Wiktor
Daszkow.
- Bagam przycisnam rce do gowy. Zrbcie co. S ju daleko. Jad - zerknam
popiesznie przez szyb. Osiemdziesit trzeci. Kieruj si na poudnie.
- S ju na osiemdziesitej trzeciej? To kiedy std wyjechali? Dlaczego przyszlicie
dopiero teraz?
Spojrzaam bagalnie na Dymitra.
- Ksi uy magii wpywu powiedzia spokojnie. Posuy si naszyjnikiem, ktry
podarowa Rose. Zmusi j, eby mnie zaatakowaa.
- Nikt nie uywa magii wpywu sprzeciwia si Kirowa. Zagina przed wiekami.
- A jednak. Mino sporo czasu, zanim zdyem j obezwadni i odebra naszyjnik
cign Dymitr. By niezwykle opanowany. Nikt nie miaby podway jego sw.
Grupa stranikw ruszya nareszcie do akcji. Nie chcieli mnie zabra, ale Dymitr
przekona ich, e potrafi odnale Liss. Trzy patrole wsiady do eleganckich czarnych SUVw. Jechaam w pierwszym wozie na miejscu pasaera, u boku Dymitra. Mijay minuty. Raz po
raz zdawaam mu raporty.
- Wci jad osiemdziesit trzeci Niedugo skrc. Nie przekraczaj dozwolonej
prdkoci. Nie ycz sobie spotkania z policj.
Dymitr kiwn gow, nie patrzc na mnie. On nie przejmowa si drogwk.
Zerknam na niego z ukosa, wspominajc wydarzenia tego wieczoru. Oczami wyobrani
widziaam, jak wtedy na mnie patrzy, czuam jego pocaunki.
Co to byo? Iluzja? Sztuczka? Kiedy szlimy do samochodu, powiedzia mi, e naszyjnik
zosta zaczarowany. Zadziaa urok podania. Nigdy o nim nie syszaam. Dymitr nie chcia

powiedzie nic wicej. Stwierdzi, e ten rodzaj magii stosowali dawniej panujcy nad ywioem
ziemi, ale w naszych czasach ju nikt go nie praktykuje.
- Skrcili poinformowaam. Nie widz nazwy ulicy, ale rozpoznam to miejsce.
Dymitr chrzkn na znak, e rozumie, a ja zapadam si gbiej w siedzenie.
Jakie znaczenie miao to, co si wydarzyo midzy nami? Czy byo dla niego tak wane
jak dla mnie?
- Tdy oznajmiam pitnacie minut pniej, wskazujc wyboist, wysypan wirem
drog, w ktr skrci samochd Wiktora. Nasz luksusowy SUV okaza si niezawodny.
Jechalimy w milczeniu, jedynym dwikiem by zgrzyt wiru spod opon. Wzbijalimy wok
wozu chmur pyu.
- Znowu skrcamy.
Znajdowalimy si ju daleko od gwnej drogi, cay czas na tropie uciekinierw.
Nareszcie samochd Wiktora si zatrzyma.
- Wysiedli przed maym domkiem powiedziaam. Wyprowadzaj j
Dlaczego to robicie? O co chodzi?.
Lissa. Skulona i przeraona. Znw pochona mnie intensywno jej uczu.
- Chod, dziecko. Wiktor ruszy chwiejnym krokiem w stron chaty, opierajc si na
swojej lasce. Jeden ze stranikw otworzy drzwi. Drugi popchn Liss do rodka i posadzi na
krzele przy niewielkim stoliku. Wewntrz panowa chd. Lissa marza w rowej sukience.
Wiktor usiad naprzeciw niej. Chciaa wsta, ale stranik skarci j wzrokiem. Mylisz, e
mgbym ci skrzywdzi?
- Co zrobilicie Christianowi?! krzykna, ignorujc pytanie. Nie yje?
- Chopiec Ozerw? Nieszczliwy zbieg okolicznoci. Nie spodziewalimy si go zasta
w twoim towarzystwie. Mielimy nadziej, e bdziesz sama. Wtedy wszyscy uznaliby, e
ucieka. Rozpucilimy ju stosowne plotki.
My?
Przypomniaam sobie, kto rozpowiada najwicej nowin w tym tygodniu Nathalie.
- Co teraz bdzie? ksi westchn, rozkadajc rce. Nie wiem. Wtpi, czy kto
kieruje podejrzenia na nas, nawet jeli nie uwierz w twoj ucieczk. Najwiksze zagroenie
stwarza Rose. Zamierzalimy j unieszkodliwi. Wadze szkoy uznayby wwczas, e ulotnia
si razem z tob. Niestety, przedstawienie, ktre urzdzia na tacach, przekrelio t moliwo.
Udao mi si jednak skutecznie odwrci jej uwagMyl, e do jutra mamy j z gowy. Potem
si ni zajmiemy.
Wiktor nie przewidzia, e Dymitr rozszyfruje jego plan. By przekonany, e nie
rozstaniemy si a do rana.
- Dlaczego? spytaa Lissa. Czemu to zrobie?
Zielone oczy Daszkowa rozbysy. Przypomina teraz jej ojca. czyo ich dalekie
pokrewiestwo, ale wszyscy Dragomirowie i Daszkowowie mieli ten sam jadeitowo-zielony
kolor renic.
- Doprawdy, dziwi mnie twoje pytanie, moja droga. Potrzebuj ci. Musisz mnie
uzdrowi.

ROZDZIA DWUDZIESTY DRUGI


UZDROWI CIEBIE?
Uzdrowi jego? Powtrzyam po niej w mylach.
- Jeste moj jedyn nadziej wyjani cierpliwie. Tylko ty moesz mnie wyleczy.
Obserwowaem ci od lat i czekaem do chwili, kiedy zyskam pewno.
Lissa potrzsna gow.
- Nie mog Nie. Nie umiem tego dokona.
- Masz potn moc uzdrawiania. Nikt nie podejrzewa, jak potn.
- Nie wiem, o czym mwisz.
- Daj spokj, Wasyliso. Wiem o kruku Nathalie ci widziaa. ledzia ci. Poza tym
uzdrowia Rose.
Nie byo sensu zaprzecza.
- To co innego. Rose nie bya powanie chora. A ty Nie potrafi uleczy zespou
Sandowskiego.
- Nie bya chora? Wiktor si rozemia. Nie mwimy o jej kostce, cho wiele
dokonaa w tym wzgldzie. Mam na myli tamten wypadek. Masz racj. Rose nie bya chora.
Ona wtedy zgina.
Ksi zrobi pauz dla lepszego efektu.
- To Nie Przeya wyjkaa wreszcie Lissa.
- Nieprawda. Teraz yje, ale wtedy Przeczytaem wszystkie raporty z wypadku. Nie
moga przey. Odniosa zbyt wiele obrae. To ty przywrcia j do ycia westchn na poy
z zadum, na poy ze znueniem. Od dawna podejrzewaem, e moesz to zrobi.
Przeprowadziem kilka testw Musiaem si przekona, czy potrafisz kontrolowa swj dar
Lissa zrozumiaa i jkna.
- Te martwe zwierzta. To ty.
- Z pomoc Nathalie.
- Jak moge?

- Potrzebowaem niezbitych dowodw. Zostao mi kilka tygodni ycia, Wasyliso. Jeli


potrafisz wskrzesza zmarych, bez wtpienia poradzisz sobie z zespoem Sandowskiego.
Musiaem si przekona, czy zdoasz uzdrowi moc swojej woli, a nie tylko w chwilach paniki.
- Dlaczego mnie porwae? W oczach Lissy zabysn gniew. Jeste moim krewnym.
Skoro chciae, ebym ci pomoga Jeli uznae, e potrafi to zrobi - Ton jej gosu i
uczucia powiedziay mi, e nie wierzy w swoje zdolnoci. Nie musiae mnie porywa. Moge
poprosi.
- Nie wystarczy mi jednorazowa pomoc. Powiciem sporo czasu, eby si dowiedzie,
kim jeste. Dotarem do najstarszych rde rkopisw, ktrych nie znajdziesz w muzeach
morojw. Kiedy przeczytaem o panujcym duchu
- O czym?
- O duchu. Mwi o twojej specjalizacji.
- Jeszcze jej nie wybraam! Jeste szalony.
- A skd czerpiesz t niezwyk moc? Duch jest ywioem, nad ktrym panuje niewiele
ludzi.
Lissa wci jeszcze bya wzburzona porwaniem oraz wiadomoci, e przywrcia mi
ycie.
- Nie wierz ci. Musiaabym usysze o ywiole ducha. On nie istnieje!
- Zosta zapomniany. Dzi, kiedy pojawia si kto, kto wada tym ywioem, nikt sobie
tego nie uwiadamia. Wszyscy s przekonani, e taka osoba nie ma adnej specjalizacji.
- Suchaj, jeli chcesz mnie - Nagle urwaa. Bya rozgniewana i przestraszona, ale
przez cay czas analizowaa rewelacje Wiktora. Wreszcie zrozumiaa. O Boe. Wadimir i
panna Karp.
Ksi spojrza na ni.
- Wic wiedziaa o tym od pocztku.
- Nie! Przysigam. Rose badaa tak moliwo Powiedziaa, e byli tacy jak ja Strach Lissy zmieni si w przeraenie. Wiadomo bya szokujca.
- Rose miaa racj. W ksigach napisano, e Wadimir by przepeniony duchem.
Wiktor najwyraniej uwaa, e to zabawne. Widzc jego umieszek, miaam ochot mu
przyoy.
- Sdziam - Lissa wci jeszcze miaa nadziej, e ksi si myli. wiadomo braku
specjalizacji dawaa wiksze poczucie bezpieczestwa ni moliwo panowania nad nieznanym
ywioem. Mylaam, e chodzi o Ducha witego.
- Wszyscy tak myl, jednak popeniaj bd. To ywio obecny w nas wszystkich.
Panowanie nad nim pozwala kontrolowa pozostae.
Wic nie byam daleka od prawdy, kiedy podejrzewaam, e Lissa moe si
specjalizowa we wszystkich ywioach.
Moja przyjacika bardzo si staraa zachowa spokj mimo szokujcych wiadomoci.
- Nie odpowiedziae na moje pytanie. Niewane, czy potrafi wada duchem, czy nie.
Dlaczego mnie porwae?
- Przekonaa si ju, e duch moe uzdrawia dolegliwoci i zranienia fizyczne. Niestety
jego dziaanie ma charakter dorany. Kostka Rose. Rany po wypadku. Choroby przewleke, take
genetyczne, jak zesp Sandowskiego, wymagaj cigego uzdrawiania. W przeciwnym razie

powracaj. Tak jest w moim przypadku. Jeste mi potrzebna, Wasyliso. Musisz mi pomc
zwalczy chorob, ebym mg y dalej.
- Nadal nie wiem, dlaczego mnie porwae upieraa si Lissa. Pomogabym ci, gdyby
mnie poprosi.
- Nie pozwoliliby. Wadze szkoy. Rada. Kiedy dowiedzieliby si o twoich zdolnociach,
natychmiast zaczliby rozprawia o etyce. O kryteriach wyboru osb potrzebujcych twojej
pomocy. Uznaliby, e nie moesz uzdrawia, kogo chcesz. Zarzuciliby ci, e prbujesz zastpi
Boga. Zapewne chcieliby rwnie si przekona, czy ci to nie szkodzi.
Lissa zwiesia gow, mylc o cenie, jak ju musiaa zapaci za uywanie swojego
daru. Wiktor zauway to i skin gow.
- Tak. Nie zamierzam ci okamywa. To bdzie trudne. Skazuj ci na kompletne
wyczerpanie mentalne oraz fizyczne. Jednak nie mam wyboru. Przykro mi. Oczywicie zapewni
ci karmicieli i wszelkie wygody.
Zerwaa si z krzesa, ale stranik natychmiast zmusi j, eby usiada z powrotem.
- Jak to sobie wyobraasz? Mam by twoim winiem? Prywatn pielgniark?
Wiktor powtrzy irytujcy gest otwart doni.
- Przykro mi. Nie mam wyboru.
W jednej chwili lk ustpi miejsca wciekoci. Lissa odezwaa si niskim, spokojnym
gosem.
- Rzeczywicie. Ty nie masz wyboru. Mwimy o mnie.
- To rwnie najlepsze wyjcie dla ciebie. Wiesz, co si stao z twoimi poprzednikami.
Wadimir pogry si w obdzie. Sonia Karp znikna bez ladu. Cierpisz nieustannie od czasu,
kiedy zdarzy si tamten wypadek, ale nie tylko z powodu straty najbliszych osb. Od tamtej
pory uywasz swojego ducha. Wypadek obudzi w tobie moc. Bya tak wstrznita mierci
Rose, e potrafia przywrci j do ycia. W tej samej chwili uformowaa si wi midzy wami.
Nie moesz tego cofn. ywio ducha jest bardzo potny i niebezpieczny. Ci, ktrzy
specjalizuj si w ywiole ziemi, czerpi moc z ziemi. A duch? Jak mylisz, skd pochodzi jego
moc?
Spojrzaa na niego uwanie.
- Z ciebie samej, z twojego wntrza. Jest czstk twej istoty. Aby uzdrowi kogo, musisz
odda cz siebie. Im czciej bdziesz to robi, tym szybciej stracisz siy. Na pewno ju to
odkrya. Widz, jaka staa si krucha, jak atwo ci zrani.
- Nie jestem krucha warkna Lissa. Nie popadn w obd. Przestan uywa ducha,
zanim mj stan si pogorszy.
Ksi si umiechn.
- Przestaniesz uywa? Rwnie atwo mogaby przesta oddycha. Duch kieruje si
swoimi planami Nie uwolnisz si od potrzeby pomagania innym i uzdrawiania. To jest cz
twojej osobowoci. Opara si pokusie wskrzeszenia zwierzt, ale nie daa rady w przypadku
Rose. Nie potrafisz nawet zrezygnowa z uywania wpywu, mocy ofiarowanej ci rwnie przez
ducha. Nie moesz tego zmieni. Nie uciekniesz przed tym. Lepiej zosta tutaj, w odosobnieniu,
z daleka od napi i stresu. W Akademii stracisz rwnowag psychiczn albo bdziesz zmuszona
do zaywania tabletek, ktre wprawdzie poprawi ci samopoczucie, ale przytpi twoj moc.
Poczuam, jak Liss ogarnia spokj i pewno. Nie widziaam jej takiej od lat.

- Kocham ci, wujku Wiktorze, ale to do mnie naley decyzja w tej sprawie. Nie masz
argumentw. Kaesz mi powici ycie dla ciebie. To nieuczciwe.
- Zastanw si, czyje ycie jest waniejsze. Ja te ci kocham. Bardzo. Ale spoeczno
morojw sabnie. Cige napaci strzyg przerzedziy nasze szeregi. Dawniej to my je tropilimy.
Dzi Tatiana i arystokraci musz ukrywa si przed nimi. Ty i twoi rwienicy yjecie w
odosobnieniu. Dawniej szkolono nas do walki u boku waszych opiekunw! Uczono was uywa
magii jako broni. Dzi jest inaczej. Czekamy bezczynnie. Stalimy si ofiarami. Ksi
odwrci wzrok. Obie z Lissa zauwayymy, jak bardzo jest zaangaowany. Zmienibym to,
gdybym zosta krlem. Rozptabym rewolucj, jakiej nie widzieli jeszcze moroje ani strzygi. To
ja powinienem odziedziczy koron Tatiany. Krlowa zdecydowaa si przekaza mi wadz,
zanim odkryto moj chorob. Gdybym wyzdrowia Gdybym zosta uzdrowiony, zajbym
nalene mi miejsce
Jego sowa day Lissie do mylenia. Nigdy wczeniej nie zastanawiaa si nad sytuacj
morojw i czy mona j zmieni. Jak by to byo, gdyby stanli znowu u boku swoich stranikw,
by walczy ze strzygami i zem? Przypomniaa sobie, e Christian mwi o uywaniu magii jako
broni. Tak, podzielaa przekonania Wiktora, lecz ani jej, ani mnie nie przyszo do gowy, eby
zgodzi si na takie dania.
- Przykro mi szepna. Wspczuj ci, ale prosz, nie ka mi tego robi.
- Nie mam wyboru.
Popatrzya mu prosto w oczy.
- Nie zgadzam si.
Wiktor schyli lekko gow i wtedy z cienia wyonia si jaka posta. Wampir. Nie
znaam go. Podszed do Lissy z tyu i rozwiza jej rce.
- To jest Kenneth. Wiktor wycign rce do Lissy. Prosz ci, Wasyliso, we mnie za
rc i uzdrw mnie, tak jak uzdrowia Rose.
Potrzsna gow.
- Nie.
Wiktor odezwa si teraz ostrzejszym gosem.
- Prosz. Potrafi ci do tego zmusi, ale wolabym, eby zrobia to dobrowolnie.
Nie ugia si jednak, a wtedy ksi wykona nieznaczny gest w stron Kennetha.
Poczuam bl.
Lissa krzykna. Krzyknam w tej samej chwili.
Dymitr drgn i samochd lekko skrci. Obrzuci mnie niespokojnym spojrzeniem i
prbowa zjecha na pobocze.
- Nie, nie! Jedmy dalej! przycisnam palce do skroni. Musimy j znale.
Siedzca z tyu Alberta nachylia si i pooya do na moim ramieniu.
- Co si dzieje, Rose?
Oczy zaszy mi zami.
- Torturuj j powietrzem. Ten czowiek Kenneth wpycha powietrze do jej gowy.
Mam uczucie, e moja jej czaszka za chwil eksploduje. Rozpakaam si.
Dymitr obserwowa mnie ktem oka, dociskajc peda gazu do dechy.
Kenneth nie poprzesta na stosowaniu presji. Teraz uniemoliwia Lissie normalne
oddychanie. Na przemian wtacza jej powietrze do puc i pozbawia j moliwoci zaczerpnicia

oddechu, tak e zaczynaa si dusi. Za pierwszym razem wytrzymaa to z trudem. Za drugim


bya bliska zaamania. Pomylaam, e ju teraz zrobiabym wszystko, czego chcieli.
Lissa ulega.
Oszoomiona i obolaa, uja donie Wiktora. Nigdy wczeniej nie byam w jej gowie,
kiedy uywaa magii. Nie wiedziaam, czego si spodziewa. W pierwszej chwili nic nie czuam.
Wiedziaam tylko, e Lissa si koncentruje. A potem Nie wiem, jak to opisa. Otoczyy mnie
kolory, wiato, muzyka, ycie, rado i mio. Odczuwaam wspaniae rzeczy.
Lissa wezwaa na pomoc te wszystkie cudownoci i przesaa je Wiktorowi. Czuam
przepyw magii, czystej, jasnej i piknej. To byo ycie. Jej ycie. Jednoczenie tracia siy. Kiedy
moc poczonych duchem ywiow przenikna do ciaa Wiktora, poczu si znacznie lepiej.
Obserwowaam zaskakujce zmiany w jego wygldzie. Skra wygadzia si, zmarszczki
znikny. Rzadkie siwe wosy zgstniay, odzyskujc barw lnicej czerni. W zielonych oczach
rozbyso wiato.
Wiktor sta si mczyzn, jakiego Lissa pamitaa z okresu dziecistwa. Bya tak
wyczerpana, e zemdlaa.
Zrelacjonowaam w skrcie, co si wydarzyo. Dymitr sucha z pociemnia twarz, raz
po raz wyrzucajc z siebie przeklestwa, ktrych nie rozumiaam, bo mwi po rosyjsku. Kiedy
dotarlimy w poblie domku, Alberta telefonem komrkowym wezwaa reszt ekipy. Nasz
oddzia skadajcy si z dwunastu stranikw zacz planowa strategi. Wysano kogo na
zwiady. Wkrtce wiedzielimy ju, ile osb znajduje si w rodku i wok domu. Widzc, e
akcja si rozpoczyna, wysiadam z wozu, ale Dymitr mnie zatrzyma.
- Nie, Roza. Zostaniesz tutaj.
- Nie ma mowy. Musz j ratowa.
Stranik uj mnie pod brod i popatrzy mi w oczy.
- Ju to zrobia. Wykonaa zadanie i dobrze si spisaa. A teraz trzymaj si z boku.
Oboje z Liss ci potrzebujemy.
Umilkam tylko dlatego, e nie byo sensu duej si z nim spiera. Dymitr doczy do
reszty. Zaraz potem zniknli mi z oczu midzy drzewami.
Westchnam ciko i rozoyam fotel kopniakiem. Ogarno mnie potworne zmczenie.
Soce sczyo si przez zacienione szyby, ale dla mnie nastaa pora snu. Tak wiele si
wydarzyo. Wyczerpana napiciem i cierpieniem Lissy, mogam lada chwila straci przytomno,
tak jak ona.
Ale Lissa si przebudzia.
Jej uczucia stopniowo obejmoway nade mn panowanie. Leaa na sofie w domku.
Musia j tam zanie ktry z opiekunw Wiktora. Ksi zdrowy i zadowolony z siebie w
kuchni ustala plan dziaania ze stranikami. Rozmawiali przyciszonymi gosami.
Tylko jeden stranik trzyma wart przy picej. Pomylaam, e atwo bdzie go zdj,
kiedy wtargnie tam Dymitr z brygad twardzieli. Lissa otworzya powoli oczy i obserwowaa go
przez chwil, a potem odwrcia twarz do okna. Wci krcio jej si w gowie, ale zdoaa usi
na sofie. Stranik obrzuci j czujnym spojrzeniem. Umiechna si do niego.
- Bdziesz milcza, cokolwiek zrobi powiedziaa. Nie zawoasz o pomoc ani nie
powiadomisz nikogo, e wyszam. Dobrze?
Mczyzna skin posusznie gow. Lissa przysuna si do okna i otworzya je. Przez
cay czas bia si z mylami. Sesja z Wiktorem osabia j. Nie wiedziaa, gdzie jest i jak daleko

uda jej si uciec, zanim kto zauway, e znikna. Jednoczenie zdawaa sobie spraw, e jest to
by moe jedyna szansa ucieczki. Nie zamierzaa spdzi reszty ycia samotnie w lenej chatce.
W innej sytuacji pochwaliabym j za odwag, ale nie teraz. Wiedziaam, e nadciga
pomoc. Powinna zosta na miejscu. Niestety, nie moga mnie usysze.
Wyskoczya przez okno, a ja zaklam gono.
- Co? Co zobaczya? usyszaam czyj gos.
Zerwaam si z fotela i wyrnam gow w sufit. Odwrciam si i zobaczyam
Christiana, ktry gramoli si spod sprztu uoonego w tyle samochodu.
- Co ty tu robisz?
- A jak mylisz? Zadekowaem si po cichu.
- Sdziam, e miae wstrzs mzgu.
Chopak wzruszy ramionami. Pomylaam, e tworzyli wspania par. Oboje byli zdolni
popeni szalestwo, nie zwaajc na wasne bezpieczestwo i zdrowie. Jednak gdyby Kirowa nie
pozwolia mi pojecha z Dymitrem, ja te ukryabym si w baganiku.
- Co si dzieje? Christian powtrzy pytanie. Zobaczya co nowego?
Streciam mu przebieg wypadkw w domku i wysiadam. Ruszy za mn bez wahania.
- Ona nie wie, e jestemy w pobliu. Musz j odnale, zanim umrze z wyczerpania.
- A stranicy? Mam na myli naszych opiekunw. Powiesz im, e ucieka?
Pokrciam gow.
- Pewnie ju s w rodku. Musz znale Liss.
Skrcia na prawo od domku. Mogam pj w t stron, ale wiedziaam, e nie namierz
jej z tej odlegoci. Niewane. Musiaam j odnale. Widzc wyraz twarzy Christiana, nie
mogam powstrzyma umiechu.
- Tak, wiem. Idziesz ze mn.

ROZDZIA DWUDZIESTY TRZECI


NIGDY WCZENIEJ NIE PRZYCIGAA MNIE z tak wielk si. Nigdy te nie
przeywaymy wsplnie rwnie dramatycznych wydarze. Biegam przez las, bez przerwy
opierajc si mocy jej myli i uczu. Mijalimy zarola i lawirowalimy midzy drzewami, coraz
dalej i dalej od domku. aowaam, e nie zostaa w rodku. Chtnie ogldaabym odsiecz jej
oczami. Pomylaam z wdzicznoci, e Dymitr dobrze si spisa, zmuszajc mnie do
morderczych treningw. Lissa poruszaa si wolniej. Czuam, e si do niej zbliamy, niedugo
bd w stanie j namierzy. Christian nie nada za mn. Zwolniam nieco, ale po chwili
przypieszyam ponownie.
Ponagli mnie.
- Biegnij! wysapa, machajc rk.
Kiedy zorientowaam si, e jestem blisko, zawoaam j po imieniu. Miaam nadziej, e
mnie usyszy i zawrci, ale dobiego mnie tylko wycie psw.

Para-psy. Oczywicie. Wiktor mwi, e z nimi poluje; potrafi kontrolowa bestie. Nagle
zrozumiaam, dlaczego aden ze szkolnych stranikw nie przyzna si do wysania ich za nami
do Chicago. Ju wtedy bya to sprawka Wiktora.
Chwil pniej wybiegam na polan. Lissa staa oparta o drzewo, saniaa si ze
zmczenia. Jej wygld i samopoczucie sugeroway, e powinna straci przytomno dawno temu.
Trzymaa si resztk siy. Poblada. Szeroko otwartymi oczami wpatrywaa si w cztery bestie,
ktre podchodziy do niej coraz bliej z rnych stron. Byo poudnie, soce wiecio jasno.
Uwiadomiam sobie, e Lissa i Christian napotkali dodatkow przeszkod.
- Hej! wrzasnam na psy w nadziei, e uda mi si je odcign. Z pewnoci Wiktor
napuci je na Liss, ale obecno dampira moga odwrci ich uwag. Nie znosiy nas, podobnie
jak inne zwierzta.
Miaam racj. Zwrciy si w moj stron, obnaajc ky. Z ich garde wydoby si
gniewny warkot. Przypominay wilki, od ktrych rniy si tylko brzow maci i lepiami
poncymi pomaraczowym, zym blaskiem. Wiktor bez wtpienia zakaza im skrzywdzi Liss,
ale nie dostay podobnych instrukcji dotyczcych mojej osoby.
Wilki. Przypomniaam sobie lekcj panny Meissner. Mwia, e wikszo konfrontacji
rozstrzygaj si woli. Sprbowaam przyj postaw alfy, ale nie day si nabra. Przewyszay
mnie rozmiarami, a w dodatku byo ich wicej. Nie miay powodu si mnie ba.
Postanowiam udawa przed sob, e uczestnicz w treningu z Dymitrem. Podniosam z
ziemi konar o wadze i rozmiarach kija bejsbolowego i przygotowaam si do obrony.
Zaatakoway mnie dwa razy. Rzuciy si na mnie, rozdzierajc mi skr pazurami i zatapiajc w
niej zby. Trzymaam si zadziwiajco dobrze, usiujc sobie przypomnie instrukcj dotyczce
walki z wikszym i silniejszym przeciwnikiem. Nie chciaam zrobi im krzywdy. Za bardzo
przypominay psy. Ostatecznie zwyciy we mnie jednak instynkt przetrwania. Udao mi si
obezwadni jednego. Nie wiedziaam, czy go zabiam, czy tylko oguszyam. Drugi naciera na
mnie z ca si. W lepiach bestii pona furia. Pozostae wyglday, jakby miay zaatakowa
lada chwila. I wtedy na polanie pojawi si nowy przeciwnik. W pewnym sensie. Christian.
- Zmiataj std! krzyknam, usiujc wyszarpn nog, do ktrej przywar zwierz. O
mao nie straciam rwnowagi. Wci miaam na sobie sukienk, ale zdyam pozby si
obcasw.
Christian kocha Liss i nie mia najmniejszego zamiaru si wycofa. Sign po inn
ga i machn si ni zwierzciu przed nosem. Drewno zapono i pies cofn si
instynktownie. By posuszny rozkazom Wiktora, ale ba si ognia.
Czwarta bestia omina pochodni szerokim ukiem, zachodzc Christiana od tyu.
Cwany dra. W jednej chwili skoczy chopakowi na plecy, wytrcajc mu z rk ponc ga.
Ogie zacz si rozprzestrzenia. Oba psy rzuciy si na lece ciao. Zadaam ostateczny cios
nieustpliwemu przeciwnikowi, czujc przy tym mdoci. Pozbieraam si jednak i ruszyam do
Christiana. Nie wiedziaam, czy starczy mi siy, eby pokona pozostae.
Ale nie musiaam ju walczy. Z pomoc przysza Alberta, ktra niespodziewanie
wyonia si zza drzew. Wycigna bro i zastrzelia oba psy. Bro palna bya bezuyteczna w
walce ze strzygami, ale zadziwiajco skuteczna w innych sytuacjach. Zwierzta znieruchomiay i
pady na ziemi obok Christiana.
Christian

Wszystkie trzy podeszymy do niego. Lissa i ja prawie si doczogaymy. Musiaam


odwrci wzrok. Cudem si powstrzymaam, eby nie zwymiotowa. Chopak y jeszcze, ale
wiedziaam, e nie wytrzyma dugo.
Lissa wpatrywaa si w niego jak w transie. Wycigna rk, ale po chwili j opucia.
- Nie mog powiedziaa cicho. Nie mam siy.
Alberta pochylia si nad ni ze wspczuciem.
Delikatnie, lecz stanowczo uja Liss pod rami.
- Chodmy, ksiniczko. Musimy ci std zabra. Przylemy po niego pomoc.
Po raz ostatni zmusiam si, eby popatrze na Christiana i poczu, jak bardzo Lissie na
nim zaleao.
- Liss zaczam niepewnie. Spojrzaa na mnie ze zdziwieniem, jakby do tej pory nie
uwiadomia sobie mojej nieobecnoci. Odgarnam wosy i bez sowa podaam jej szyj.
Patrzya na mnie przez chwil, nie rozumiejc, ale potem odgada, co miaam na myli.
Ky, ktre okazywaa czasem w umiechu, zatopiy si w mojej skrze. Jknam cicho.
Nie uwiadamiaam sobie, jak bardzo za tym tskniam. Przyjemny bl rozlewa si po caym
ciele, ogarna mnie rozkosz. Cudowne uczucie bogoci. Rado. Rozmarzenie.
Nie pamitam, jak dugo Lissa pia moj krew. Pewnie nie tak dugo. Wiem, e nigdy nie
posunaby si za daleko, wiedzc, e przemieniaby si wwczas w strzyg. Kiedy skoczya,
zachwiaam si i Alberta mnie przytrzymaa. Krcio mi si w gowie. Patrzyam, jak Lissa
nachyla si nad Christianem i przykada do niego rce. Syszaam w oddali trzaskanie gazi
Nie byo blasku wiate ani fajerwerkw. Lissa uzdrowia Christiana cicho i
niewidocznie. Mimo wywoanego ukszeniem podwyszonego poziomu endorfin, ktre
przytpiy nieco moj zdolno odczuwania, pamitaam, jak uzdrowia Wiktora wrd
fantastycznych kolorw i dwikw muzyki.
Sta si cud. Alberta westchna. Rany Christiana zasklepiay si na naszych oczach.
Przesta krwawi i zarumieni si, o ile wampiry w ogle si rumieni. Chopak zamruga
powiekami i otworzy oczy. y. Zobaczy Liss i umiechn si do niej. Miaam wraenie, e
ogldamy kreskwk Disneya.
A potem chyba zemdlaam, bo nie pamitam nic wicej.

Obudziam si w szkolnej klinice, w ktrej przeleaam dwa dni, pojona i karmiona


sodyczami. Lissa siedziaa przy mnie przez cay czas, wic stopniowo poznawaam szczegy jej
porwania.
Musiaymy opowiedzie Kirowej i kilkorgu wybranym przedstawicielom wadz
Akademii o zdolnociach Lissy; o tym, jak uzdrowia Wiktora, Christiana, no i mnie. Wiadomo
bya szokujca, ale uznano, e powinna pozosta tajemnic. Nikomu nie przyszo do gowy
zabiera Liss, jak zabrano pann Karp.
Wikszo uczniw dowiedziaa si, e Wiktor Daszkow porwa ksiniczk Dragomir.
Nie mieli jednak pojcia, dlaczego to zrobi. Cz stranikw stracia ycie podczas interwencji
Dymitra. Bya to niepowetowana strata; i bez niej mielimy mao opiekunw. Wiktor przebywa
pod stra w Akademii, oczekujc na przybycie krlewskiego regimentu, ktry mia go std
eskortowa do wizienia. Aparat wadzy morojw nie mg si rwna z rzdami ludzi, ale mieli
swj system prawny i wizienia. Syszaam o nich dosy, aby nie chcie o tym myle.

Z Nathalie sprawa okazaa si trudniejsza. Konspirowaa z ojcem. Podrzucaa Lissie


martwe zwierzta i bacznie j obserwowaa, zanim uciekymy ze szkoy. Podobnie jak Wiktor,
specjalizowaa si w ywiole ziemi i to ona zadbaa o sprchnia desk w awce, na ktrej
zamaam nog. Widziaa, jak powstrzymaam Liss przed uzdrowieniem gobia, i oboje z
Wiktorem uznali, e trzeba mnie unieszkodliwi. Nie widzieli innego sposobu, eby dziewczyna
znw zacza uywa magii. Nathalie czekaa na dobr okazj. Nie zostaa jednak aresztowana.
Wadze Akademii czekay na decyzj krlowej w jej sprawie.
Byo mi jej al. Nathalie zawsze odstawaa od innych, nie umiaa zjedna sobie przyjani.
Kady mg ni manipulowa, a zwaszcza ojciec, ktrego kochaa i rozpaczliwie usiowaa
pozyska jego mio. Dla niego zrobiaby wszystko. Syszaam pogoski, e nie chciaa odej
spod drzwi aresztu, krzyczc i z paczem domagajc si widzenia z Wiktorem. Ostatecznie
odprowadzono j si.
Lissa i ja znw byymy nierozczne, jakby nic si nie stao. Ona sama jednak bardzo si
zmienia. Dramatyczne wydarzenia uwiadomiy jej, co jest naprawd wane. Zerwaa z
Aaronem. Jestem pewna, e zrobia to delikatnie, ale chopak bardzo to przey. Rzucia go ju po
raz drugi, a wiadomo o zdradzie poprzedniej dziewczyny musiaa zachwia jego poczuciem
wartoci.
Lissa zacza otwarcie spotyka si z Christianem, majc w nosie, co powiedz inni.
Widziaam ich w miejscach publicznych, jak trzymali si za rce, i nie mogam si nadziwi.
Christian te chyba nie do koca wierzy w swoje szczcie. Reszta bya oszoomiona. Do tej
pory ledwo uwiadamiano sobie jego obecno, a teraz nie rozstawa si z kim takim jak Lissa!
Za to moje ycie miosne nie prezentowao si rowo, o ile w ogle mona nazwa to
yciem miosnym. Dymitr nie odwiedza mnie w klinice, a nasze treningi zostay zawieszone na
czas nieokrelony. Spotkaam go dopiero czwartego dnia po porwaniu Lissy. Wpadam na niego
w sali gimnastycznej. Bylimy sami. Wrciam po torb i znieruchomiaam na jego widok. Nie
mogam wydoby z siebie sowa. Dymitr zrobi ruch, jakby chcia mnie omin i wyj, ale si
zatrzyma.
- Rose - zacz po chwili krpujcego milczenia. Musisz zoy raport o tym, co si
wydarzyo midzy nami.
Dugo czekaam na t rozmow, ale z pewnoci nie tak j sobie wyobraaam.
- Nie mog. Zwolni ci albo ukarz.
- Tak byoby waciwie. Postpiem le.
- Nie z wasnej winy. Zadziaa urok.
- To bez znaczenia. Nie powinienem by. Zachowaem si jak gupiec.
Nie powinien? Gupiec? Przygryzam warg, czujc, jak zy napywaj mi do oczu.
Postanowiam nie okazywa wzruszenia.
- Nic wielkiego si nie stao.
- Przeciwnie! Wykorzystaem ci.
- Nie sprzeciwiam si stanowczo. Nie wykorzystae mnie.
Musiao co by w tych sowach czy tonie mojego gosu, bo Dymitr nagle podnis
wzrok i popatrzy z powag.
- Rose. Jestem o siedem lat starszy od ciebie. Za dziesi lat to nie bdzie miao
znaczenia, ale teraz stanowi ogromn rnic. Jestem dorosym mczyzn, a ty jeszcze
dzieckiem.

Zabolao. Wolaabym, eby mnie uderzy.


- Nie traktowae mnie jak dziecko, kiedy mnie pragne.
Dymitr posmutnia.
- Bo twoje ciao C, to nie czyni z ciebie dorosej kobiety. Bardzo wiele nas dzieli.
Poznaem ju wiat, gromadziem dowiadczenia. Zabijaem, Rose. Zabijaem ludzi, nie
zwierzta. A ty dopiero zaczynasz ycie, w ktrym najwaniejsze do tej pory s lekcje, ciuchy i
tace.
- Mylisz, e tylko to mnie interesuje?
- Nie, oczywicie, e nie. Nie do koca. Ale stanowi wan cz twojego ycia.
Rozwijasz si i starasz si zrozumie, kim jeste i co jest dla ciebie istotne. To dobrze. Powinna
si spotyka z chopcami w twoim wieku.
Nie interesowali mnie chopcy. Ale nie powiedziaam tego gono. Nic nie
powiedziaam.
- By moe nie zdecydujesz si zoy raportu w naszej sprawie, ale musisz zrozumie,
e popenilimy bd. Zapewniam ci, e to si wicej nie powtrzy doda.
- Bo jeste dla mnie za stary? Bo to nieodpowiedzialne?
Dymitr mia nieodgadnity wyraz twarzy.
- Nie. Bo nie jestem tob zainteresowany.
Zatkao mnie. Usyszaam, co powiedzia, jasno i wyranie. Wszystko, co wydarzao si
midzy nami tamtej nocy, co uwaaam za pikne i wane, w jednej chwili obrcio si w py.
- Zadzia urok, nic wicej. Rozumiesz?
Byam upokorzona i wcieka. Nie zamierzaam robi z siebie idiotki i spiera si z nim
ani go baga. Wzruszyam ramionami.
- Jasne.

Reszt dnia spdziam w pokoju, rozpamitujc swoj krzywd. Nie daam si wycign
Lissie i Masonowi. Tkwiam w swoim areszcie, chocia Kirowa postanowia zwrci mi wolno
w nagrod za brawurow akcj ratunkow.
Rankiem nastpnego dnia poszam zobaczy si z Wiktorem. Akademii dysponowaa
porzdnym aresztem, w ktrym nie brakowao krat. Pilnowao go dwch stranikw. Musiaam
posuy si wrodzonym wdzikiem, eby pozwolili mi wej do celi. Nie wpuszczono tam
nawet Nathalie. Na szczcie jeden ze stranikw bra udzia w akcji i widzia, co przeywaam,
kiedy tamci poddawali Liss torturom. Wytumaczyam mu, e musz si dowiedzie, co jej
zrobili. Skamaam, ale w kocu udao si ich przekona. Pozwolili mi wej na pi minut i
wycofali si dyskretnie w gb korytarza, skd mogli nas obserwowa, ale nie syszeli, o czym
rozmawiamy.
Nie mogam uwierzy, e kiedy wspczuam Wiktorowi. Widok jego odmodzonego,
zdrowego ciaa wprawi mnie we wcieko. Ksi siedzia po turecku na wskim ku i
czyta. Gdy weszam, podnis wzrok.
- Rose, co za mia niespodzianka. Nie przestajesz mnie zadziwia. Nie sdziem, e
wolno mi przyjmowa goci.
Zaoyam rce na piersi, starajc si przybra nieugity, oficjalny wyraz twarzy.
- Chc, eby zdj urok. Skocz z tym.

- O czym mwisz?
- O uroku, ktry rzucie na mnie i Dymitra.
- Przesta ju dziaa. Wypali si.
Pokrciam gow.
- Nieprawda. Wci o nim myl. Pragn
Urwaam, a Wiktor umiechn si ze zrozumieniem.
- Moja droga, nie musiaem niczego wymyla. Pragna go ju dawniej.
- Nie z tak si.
- Nie wiadomie. Ale zawsze ci pociga. Dymitr czu to samo do ciebie. W przeciwnym
razie nie udaoby mi si rzuci czaru, ktry polega wycznie na przeamaniu waszego oporu.
Sprawiem jedynie, e przestalicie kontrolowa swoje uczucia.
- Kamiesz. Powiedzia mi, e nic do mnie nie czuje.
- W takim razie kamie. Nie mgbym stworzy tego, czego nie byo. Szczerze mwic,
rozczarowa mnie. Nie mia prawa si angaowa. Tobie mona wybaczy z powodu wieku. Ale
Dymitr? Mia obowizek kontrolowa i ukrywa swoje emocje. Tymczasem Nathalie bez trudu
dostrzega, co si wici. Powiedziaa mi o tym. Zaczem go obserwowa i wkrtce nabraem
pewnoci, e si nie pomylia. Zyskaem idealn okazj, eby odsun was oboje. Zaczarowaem
naszyjnik, ale sami zrobilicie reszt.
- To jest chore. Jak moge to zrobi? Jak moge skrzywdzi Liss?
- Nie mam wyrzutw sumienia. Wiktor opar si wygodnie o cian. Zrobibym to
znowu, gdybym tylko dosta szans. Moesz nie wierzy, ale kocham swj nard. Dziaam w
imi dobra. Trudno odgadn, co bdzie dalej. Brakuje nam przywdcy z prawdziwego
zdarzenia. Nikt nie jest wart korony morojw. Ksi przekrzywi gow i zastanawia si przez
chwil. Tylko Wasylisa mogaby obj rzdy, pod warunkiem e pokonaaby w sobie ducha i
uwierzya w swoj misj. To smutne. Duch moe wynie kogo na tron i jednoczenie pozbawi
go mocy, by si na nim utrzyma. Lk, przygnbienie i niepewno nie pozwalaj jej uywa w
peni daru, ktry otrzymaa. Ale w yach ksiniczki pynie krew Dragomirw. To wiele znaczy.
Poza tym ma ciebie, straniczk naznaczon pocaunkiem cienia. Kto wie? By moe nas jeszcze
zaskoczy.
- Pocaunek cienia? Wiktor uy tych samych sw, ktrymi kiedy zwrcia si do
mnie panna Karp.
- Zostaa nim naznaczona w chwili, w ktrej przesza do Krainy mierci, a potem z niej
powrcia. Mylaa, e takie dowiadczenia nie pozostawia ladu w duszy? O wiele gbiej
odczuwasz teraz ycie i wiat, ktry ci otacza. Gbiej ni ja, nawet jeli nie zdajesz sobie z tego
sprawy. Powinna bya zosta po drugiej stronie. Wasylisa otara si o mier, kiedy ci
sprowadzia i przywizaa ci do siebie na zawsze. Znajdowaa si w objciach wiecznego
mroku, Rose. To dlatego tak bardzo chcesz y i dowiadcza wszystkiego w peni. Dlatego
jeste taka nienasycona, gwatowna. Ne potrafisz hamowa uczu, namitnoci, gniewu. Te cechy
czyni ci kim wyjtkowym. Jeste niebezpieczna.
Nie wiedziaam, co odpowiedzie. Odebrao mi mow. Wiktor by wyranie zadowolony
z efektu swojej tyrady.
- Tak uformowaa si wasza wi. Wasylisa nie wstrzymuje uczu, posya je w wiat.
Wikszo ludzi jednak nie jest w stanie ich odebra, o ile nie znajd si pod jej wpywem. Ale ty
masz umys wraliwy na oddziaywanie si ponadzmysowych. Szczeglnie jeli ona jest ich

rdem. Ksi westchn, a ja przypomniaa sobie, e Wadimir ocali Ann przed mierci.
Wic to tak powstaa ich wi. Tak, nikt w tej miesznej Akademii nie zdaje sobie sprawy z
tego, jakim skarbem jestecie ty i Wasylisa. Gdybym nie musia ci zabi, uczynibym ci kiedy
moj krlewsk straniczk.
- Nigdy nie zostaby krlem. Twoje cudowne ozdrowienie musiaoby wzbudzi
podejrzenia. Nawet gdyby uda ci si ten numer z Liss, Tatiana nie oddaaby ci korony.
- Moe masz racj, ale to nie ma znaczenia. S rne sposoby przejmowania wadzy.
Czasem zachodzi konieczno zastosowania nadzwyczajnych rodkw. Mylisz, e Kenneth jest
jedynym morojem, ktry mi suy? Najwiksze rewolucje zaczynaj si w ciszy i w cieniu.
Popatrzy mi w oczy. Pamitaj o tym.
Usyszaam jaki haas w gbi korytarzu i odwrciam gow. Stranicy zniknli.
Zdawao mi si, e sysz cichy jk, a potem stukot, jakby co cikiego spado na podog.
Zmarszczyam brwi i wychyliam si, eby zobaczy wicej.
Wiktor wsta.
- Nareszcie.
Poczuam strach, a zaraz potem ujrzaam Nathalie.
Byam na ni za, lecz w tamtej chwili naprawd jej wspczuam, wic zmusiam si do
umiechu. Pomylaam, e dziewczyna ma ostatni szans zobaczy si z ojcem, zanim go std
zabior. Oboje dopucili si strasznych rzeczy, ale zasugiwali na to, eby si poegna.
- Cze powiedziaam, widzc e idzie w nasz stron. W tej samej chwili dostrzegam
w jej ruchach co nienaturalnego, co obudzio moj czujno. Nie sdziam, e ci wpuszcz.
Ostatecznie ja take nie miaam prawa tu przebywa.
Nathalie podesza i nie przesadzam dosownie cisna mn o cian. Uderzenie byo
tak mocne, e gwiazdy stany mi w oczach.
- Co? Przyoyam rk do czoa i sprbowaam si podnie.
Nie zwracaa ju na mnie uwagi, zajta otwieraniem celi Wiktora. Miaa klucze, ktre
wczeniej wisiay przytroczone do paska jednego ze stranikw. Wstaam chwiejnie i podeszam
do niej.
- Co robisz?
Odwrcia si do mnie i wtedy zobaczyam czerwon obwdk wok jej renic. Bya
nienaturalnie blada, nawet jak na wampira. Dostrzegam smug krwi w kciku jej ust. Najwicej
jednak wyczytaam z jej spojrzenia. Byo zimne i ze. Serce mi zamaro. Zrozumiaam, e
Nathalie nie przebywa ju w wiecie ywych. Staa si strzyg.

ROZDZIA DWUDZIESTY CZWARTY


UCZYAM SI O STRZYGACH, ODBYAM solidny trening i wiedziaam, jak si przed nimi
broni. Jednak ani jednej nie spotkaam. Widok by bardziej przeraajcy, ni mogam to sobie
wyobrazi. Znw mnie zaatakowaa, ale byam przygotowana. Zdyam zrobi unik.
Rozwaaam, jakie mam szanse. Przypomniaam sobie rozmow z Dymitrem w centrum
handlowym. Nie da mi srebrnego sztyletu. Nie mog odci jej gowy. Nie uda mi si jej spali.
Najlepszym wyjciem wydawaa si ucieczka, ale Nathalie zagrodzia mi drog.
Byam bezradna. Zaczam si cofa w gb korytarza. Podya za mn. Jeszcze nigdy
nie poruszaa si tak zwinnie i mikko.
Nagle skoczya na mnie z niezwyk szybkoci, chwycia mnie mocno za ramiona i
uderzya moj gow o cian. Eksplozja blu, a w ustach smak krwi. Broniam si rozpaczliwie,
starajc si zastosowa jak technik, ale okazaam si rwnie nieskuteczna, jak w walce z
Dymitrem.
- Moja droga mrukn Wiktor. Postaraj si jej nie zabi. Moe nam si kiedy
przyda.
Nathalie powstrzymaa si, a ja wykorzystaam ten moment, eby si cofn. Patrzya na
mnie lodowatym wzrokiem.
- Sprbuj powiedziaa bez przekonania. Id ju. Dogoni ci, kiedy tu skocz.
- Nie wierz! krzyknam do Wiktora. Przemienie wasn crk w strzyg!
- To moja ostatnia szansa. Konieczna ofiara dla dobra wikszoci. Nathalie rozumie
odpar i odszed.
- Czyby? Miaam nadziej, e uda mi si wcign j w rozmow, jak to bywa w
filmach. Jednoczenie prbowaam ukry swoje przeraenie. Rozumiesz? Boe, Nathalie. Ty
si przemienia. Zrobia to tylko dlatego, e ci kaza?
- Mj ojciec jest wyjtkowym czowiekiem odpara. Ocali morojw przed zagad.
- Oszalaa?! wykrzyknam. Cay czas cofaam si przed ni, a poczuam za plecami
cian. Wbiam w ni paznokcie, jakbym chciaa przebi si na drug stron. Ty sama jeste
strzyg.
Wzruszya ramionami. Przez krtk chwil przypominaa dawn Nathalie.
- Musiaam to zrobi, eby go uwolni. Jedna strzyga za ycie wszystkich morojw.
Warto byo, warto powici soce i magi.
- Przecie bdziesz teraz zabija morojw! Nie powstrzymasz si.

- Ojciec mi pomoe. A jeli nie, bd musieli mnie zabi. Znw chwycia mnie za
ramiona. Zadraam, syszc, jak obojtnie mwia o swojej mierci. Widziaam, e nie zawaha
si mnie zabi.
- To szalestwo. Nie moesz go kocha tak bardzo. Nie moesz
Nathalie znw cisna mn o cian. Upadajc bezwadnie na podog, pomylaam, e
tym razem si nie podnios. Wiktor powiedzia, eby mnie oszczdzia, ale jej spojrzenie mwio,
e postanowia mnie zabi. Poczua gd i chciaa si mn nasyci. Tak postpoway strzygi.
Zrozumiaam, e nie powinnam bya z ni rozmawia. Zawahaam si. Dymitr ostrzega mnie
przed tym.
Dymitr. Bieg korytarzem jak mier w kowbojskim paszczu.
Nathalie obrcia si na picie. Bya szybka, bardzo szybka. Ale trafia na godnego
przeciwnika. Dymitr unikn zwinnie jej ciosu i natar na ni. Obserwowaam ich zafascynowana,
jak okrali si niczym tancerze w miertelnym balecie. Nathalie bya silniejsza, jednak nie miaa
dowiadczenia. Zyskaa nadnaturalne zdolnoci, lecz nie nauczya si jeszcze z nich korzysta.
Za to on by doskonale wyszkolony. Po kilku krtkich zwarciach wycign srebrne
ostrze. Zalnio w jego doni jak byskawica i zatono w sercu Nathalie. Wyszarpn sztylet i
cofn si o krok, podczas gdy ciao strzygi bezwadnie osuno si na podog. Krzykna. Przez
chwil dygotaa jeszcze, a potem znieruchomiaa.
Dymitr ju by przy mnie. Nachyli si i delikatnie dwign z podogi. A potem nis
mnie w ramionach, jak wtedy, gdy zamaam nog.
- Cze, towarzyszu mruknam sennie. Miae racj co do strzyg. Ogarna mnie
ciemno, powieki same mi opaday.
- Rose. Roza. Otwrz oczy! Nigdy nie syszaam takiego napicia w jego gosie, takiej
determinacji. Nie zasypiaj. Jeszcze nie.
Spojrzaam na niego. Wybieg ju z budynku i pdzi w stron kliniki.
- Czy on mwi prawd?
- Kto?
- Wiktor Powiedzia, e nigdy by mu si to nie udao. Z naszyjnikiem. Znw
ogarna mnie ciemno, ale Dymitr mnie ocuci.
- O czym ty mwisz?
- O uroku. Wiktor powiedzia, e mnie pragne, e ci na mnie zaleao. Inaczej nie
osignby celu. Dymitr milcza. Prbowaam zacisn palce na jego koszuli, ale zabrako mi
siy. Powiedz. Naprawd mnie pragne?
Stranik odezwa si wreszcie nieswoim gosem.
- Tak, Roza. Pragnem ci. Nadal ci pragn. Chciabym, ebymy byli razem.
- Wic dlaczego mnie okamae?
Popatrzy na mnie. Syszaam ju zbliajce si gosy i kroki.
- Bo to jest niemoliwe.
- Z powodu rnicy wieku? spytaam. Dlatego, e jeste moim mentorem?
Czubkiem palca otar z, ktra spywaa mi po policzku.
- Rwnie dlatego powiedzia. Ale jest te inny powd. Pewnego dnia oboje
zostaniemy stranikami Lissy. Moim obowizkiem bdzie j chroni za wszelk cen. Gdyby
zaatakoway nas strzygi, musiabym zasoni j wasnym ciaem.

- Wiem. Rozumiem to. Przed oczami znw roztaczyy mi si czarne plamki. Byam
bliska omdlenia.
- Nie w tym rzecz. Jeli pozwol sobie pokocha ciebie, nie bd chroni Lissy. Bo to
ciebie bym zasoni.
W tej chwili podbiegli sanitariusze i mnie zabrali. Zaledwie dwa dni temu zostaam
wypisana z kliniki, a ju trafiam do niej ponownie. Po raz trzeci w cigu dwch miesicy od
chwili naszego powrotu do Akademii. Na pewno ustanowiam rekord. Musiaam dozna wstrzsu
mzgu, podejrzewano te krwotok wewntrzny, ale oczywicie nie znaleziono ladw obrae.
Jeli twoj przyjacik jest uzdrowicielka, nie musisz si przejmowa drobiazgami. Musiaam
zosta w klinice kilka dni, ale Lissa i jej nowy przyboczny, Christian, nie odstpowali mnie w
czasie wolnym od lekcji. Przynosili mi szkolne nowinki. Dymitr odkry, e midzy nami ukrywa
si strzyga, kiedy znaleziono martw ofiar Nathalie: pana Nagya. Zaskoczyo mnie, e
zaatakowaa wanie jego. Jednak by ju w starszym wieku, wic pewnie i atwiej moga go
pokona. Stracilimy nauczyciela sztuki sowiaskiej. Stranicy pilnujcy Wiktora byli ranni, ale
przeyli. Nathalie tylko ich oguszya.
Wiktor zosta ujty, zanim zdoa opuci teren Akademii. Ucieszyo mnie to, mimo e
powicenie Nathalie poszo na marne. Syszaam plotki, e ksi nie okaza lku, kiedy przyszli
po niego. Podobno wci si umiecha, jakby mia w zanadrzu jeszcze jeden atut.
ycie w szkole wrcio do normy. Lissa przestaa zadawa sobie bl. Lekarz przepisa jej
rodki antydepresyjne, po ktrych czua si lepiej. Nie znam si na tym. Zawsze mylaam, e
piguki czyni z nas umiechnitych pgupkw. Tymczasem Lissa zachowywaa si cakiem
normalnie. Chyba jej pomagay.
Uspokoio mnie to, bo wiedziaam, e czeka j rozwizanie innych problemw. Musiaa
si upora ze wiadomoci, co zrobi Andre. Uwierzya wreszcie Christianowi i dopucia
moliwo, e jej brat nie by wietlan postaci. Trudno byo si z tym pogodzi. Ostatecznie
odnalaza spokj i zaakceptowaa fakt, e Andre mia swoje dobre i ze strony, jak my wszyscy.
Smucio j to, co zrobi Mii, ale pamitaa, e by dobrym i kochajcym bratem. Najwaniejsze,
e nie odczuwaa ju potrzeby naladowania go, by przypodoba si rodzinie. Staa si sob, co
udowodnia, ujawniajc swj zwizek z Christianem.
W szkole wrzao, ale Lissa zupenie si tym nie przejmowaa. miaa si, widzc
oburzone i niechtne spojrzenia modych arystokratw, ktrzy nie mogli jej darowa, e spotyka
si z potomkiem ponionego rodu. Na szczcie nie wszyscy reagowali tak samo. Znalazo si
kilka osb, ktre zdyy j szczerze polubi, w czasie gdy brylowaa w krlewskim krgu. Nie
dziaali pod jej wpywem. Podobay im si otwarto i bezpretensjonalno Lissy praz fakt, e nie
braa udziau w dworskich intrygach.
Wielu czonkw rodzin krlewskich ignorowao j i obmawiao za plecami. Najbardziej
zaskoczya mnie Mia, ktra mimo wielkiego upokorzenia odzyskaa dawn pozycj wrd nich.
Jednak miaam racj. Nie udao si jej uciszy na dugo. Od razu te zabraa si do planowania
zemsty. Ktrego dnia przechodziam obok grupki jej przyjaci. Usyszaam, jak Mia peroruje
gono i wyranie.
- doskonaa para. Oboje pochodz ze zniesawionych i odrzuconych rodw.
Zacisnam zby i poszam dalej, czujc na sobie jej wzrok. Podeszam do Lissy i
Christiana, zajtych sob tak bardzo, e nie dostrzegali tego, co dzieje si wok. Piknie razem
wygldali. Blondynka i czarnowosy chopiec o bkitnych oczach. Trudno byo oderwa od nich

wzrok. Pomylaam, e Mia ma racj. Ich rodziny rzeczywicie zostay zniesawione. Tatiana
publicznie upokorzya Liss i chocia nikt otwarcie nie wini Ozerw za to, co si stao z
rodzicami Christiana, rodziny krlewskie odnosiy si do nich z rezerw.
A poza tym Christian i Lissa istotnie stanowili idealn par. Teraz spotkao ich
odrzucenie, ale dawniej czonkowie ich rodu zajmowali najwysze pozycje w spoecznoci
morojw. Od chwili, gdy zaczli si otwarcie pokazywa razem, byo w nich coraz wicej
godnoci. Pomylaam, e niedugo bd mogli zaj miejsca rwnie ich znakomitym przodkom.
Christian nabiera ogady, podczas gdy Lissa uczya si od niego nieugitoci w trwaniu przy
swoich przekonaniach. Im duej im si przygldaam, tym wyranej zauwaaam, jak dobr
energi i agodn pewno siebie wok roztaczali.
Czuam, e wkrtce zajm nalene im miejsca.
Myl, e nowa postawa Lissy oraz wrodzona yczliwo zaczy zjednywa jej
przyjaci. Nasze grono stopniowo si poszerzao. Pierwszy doczy, rzecz jasna, Mason, ktry
nie ukrywa swoich uczu do mnie. Lissa miaa si, a ja nie bardzo wiedziaam, co z nim zrobi.
Chciaam si przekona, jak to bdzie mie chopaka z prawdziwego zdarzenia, ale bardzo
tskniam za Dymitrem.
A on zachowywa si jak doskonay mentor. By dobrym trenerem, yczliwym,
stanowczym i wyrozumiaym. Nikt nie zorientowaby si, e czyo nas co wicej. Czasem
spotykalimy si wzrokiem i nic poza tym. Po moim pierwszym wybuchu doszam do wniosku,
e mia racj. By ode mnie starszy, a ja pozostawaam uczennic. Drugi powd, ktry wymieni,
nigdy nie przyszedby mi do gowy. Uznaam, e jest zasadny. Zwizek dwojga stranikw
zagraa bezpieczestwu moroja, ktrym si opiekowali. Nie moglimy ryzykowa ycia Lissy
dla spenienia swoich pragnie. Dowiedlibymy, e nie rnimy si niczym od zbiegych
opiekunw Badicw. Kiedy wyznaam Dymitrowi, e moje uczucia si nie licz. Najwaniejsza
bya Lissa.
Miaam nadziej, e potrafi tego dowie.
- Mam problem z uzdrawianiem powiedziaa Lissa.
- Hmm? -Siedziaymy w jej pokoju. Miaymy si uczy, a ja wci nie mogam
przesta myle o Dymitrze. Wyrzucaam Lissie, e ma przede mn tajemnice, a nie
opowiedziaam jej o straniku ani o tym, e omal nie straciam dziewictwa. Nie mogam si na to
zdoby.
Lissa odoya podrcznik do historii.
- auj, e musiaam zrezygnowa z uzdrawiania i uywania wpywu. Skrzywia si
przy ostatnim sowie.
Dar uzdrawiania uznano za cudown umiejtno, ktra wymagaa przeprowadzenia
bada. Za to uywanie wpywu spotkao si z surow reprymend Kirowej i panny Carmack.
- Jestem teraz szczliwa. Wiem, e powinnam wczeniej poprosi o pomoc. Miaa
racj. Leki bardzo mi pomagaj. Nie mog jednak zapomnie, co powiedzia Wiktor. Straciam
czno z duchem. Nadal czuj jego obecno, ale nie mog go dotkn.
Nie wiedziaam, co powiedzie. Cieszyam si ze zmian, jakie w niej zaszy. Lissa
przestaa si lka szalestwa i odzyskaa dawn pewno siebie. Znw bya taka, jak j znaam
i kochaam. Pomylaam, e kiedy naprawd mogaby woy koron. Przypominaa mi swoich
rodzicw i Andre. Inspirowali innych i wzbudzali mio otoczenia.

- To nie wszystko. Wiktor przewidzia, e nie bd umiaa zrezygnowa z daru. Nie myli
si. Bolej nad tym, e nie wolno mi uywa magii. Chwilami jest mi bardzo ciko.
- Wiem powiedziaam. Czuam, jak cierpi. Piguki przytpiy jej zdolno korzystania z
magii, ale nie osabiy naszej wii.
- Wci myl o rzeczach, jakich mogabym dokona, o tych, ktrym mogabym pomc.
Popatrzya na mnie z alem.
- Przede wszystkim musisz pomc sobie owiadczyam. Nie chc, eby znw
cierpiaa. Nie pozwol na to.
- Tak. Christian powtarza to samo - Umiechna si z rozmarzeniem, jak zawsze,
kiedy o nim wspominaa. Gdybym wiedziaa, e oboje tak zgupiej przez t mio, nie
staraabym si ich pogodzi. Myl, e macie racj. Lepiej jest tskni za magi i zachowa
zdrowe zmysy, ni stosowa j, balansujc na krawdzi szalestwa. Droga rodka nie istnieje.
- Nie przyznaam. Nie w tej dziedzinie.
Nagle uderzya mnie pewna myl. Istniaa droga rodka. Przypomniaam sobie, co
mwia Nathalie.
Warto byo. Warto zrezygnowa ze soca i magii.
Magia.
Panna Karp nie przemienia si w strzyg tylko dlatego, e oszalaa. Gdyby chciaa
zachowa zdrowe zmysy, musiaaby si przemieni. Bycie strzyg oznaczao odcicie od magii.
Strzygi nie mogy z niej korzysta, nie czuy alu, nie pragny wicej. Spojrzaam na
Liss z niepokojem.
Co si stanie, jeli na to wpadnie? Co zrobi?
Nie, achnam si w mylach. Lissa nigdy by tak nie postpia. Bya zbyt silna, zbyt
uczciwa. Dopki bdzie przyjmowaa leki, nie podejmie tak drastycznej decyzji.
Mczyo mnie to jednak i postanowiam sprawdzi co jeszcze. Nastpnego ranka udaam
si do kaplicy i czekaam w awce na przyjcie kapana.
- Witaj, Rosemarie. Spojrza na mnie ze zdziwieniem. Czy mog ci w czym pomc?
Wstaam z szacunkiem.
- Chciaabym dowiedzie si wicej o witym Wadimirze. Przeczytaam ksik, ktr
ojciec mi podarowa, i par innych. Wolaam nie wspomina o rkopisach wykradzionych ze
strychu. Nie znalazam nigdzie opisu jego mierci. Co si stao? Jak zakoczy ycie? Jako
mczennik?
Kapan unis krzaczaste brwi.
- Nie. Zmar naturalnie w podeszym wieku.
- Na pewno? Nie przemieni si w strzyg ani nie popeni samobjstwa?
- Oczywicie, e nie. Skd ci to przyszo do gowy?
- No by wity i w ogle, ale poza tym lekko obkany, prawda? Czytaam o tym.
Sdziam, e co mu si stao.
Kapan spojrza na mnie z powag.
- To prawda, e Wadimir zmaga si z demonami obdu przez cae ycie. Chwilami
naprawd chcia umrze. Ale za kadym razem przeamywa sabo. Nigdy nie pozwoli jej si
pokona.
Wpatrywaam si w niego oszoomiona. Wadimir nie przyjmowa lekw i nigdy nie
zrezygnowa z magii.

- Ale jak? Jak zdoa tego dokona?


- Sdz, e si woli. Poza tym - urwa. Mia Ann.
- Ann Pocaunek Cienia mruknam. Jego straniczk.
Kapan skin gow.
- Zawsze bya przy nim. To ona podtrzymywaa go w chwilach saboci. Powtarzaa mu,
e musi by silny i nie poddawa si szalestwu.
Wyszam z kaplicy, nie mogc si uspokoi. Mylaam o Annie. To ona sprawia, e
Wadimir trzyma si drogi rodka. Pomagaa mu czyni cuda i nie paci za to najwyszej ceny.
Panna Karp nie miaa tyle szczcia. Nie stworzya wizi z adnym stranikiem. Nikt jej nie
podtrzyma.
Lissa miaa mnie.
Umiechajc si, szam przez dziedziniec. Ju dawno nie czuam si tak dobrze.
Wiedziaam, e sobie poradzimy. Razem nam si uda.
Nagle dostrzegam ktek oka ciemny ksztat. Przelecia obok mnie i przysiad na gazi
drzewa. Zatrzymaam si. To by kruk, wielkie, grone ptaszysko o lnicych czarnych pirach.
Zrozumiaam, e nie by to jaki kruk, ale ten, ktrego uzdrowia Lissa. aden ptak nie
usiadby blisko dampira. Nie przygldaby si tak inteligentnym, znajomym wzrokiem. Nie
mogam uwierzy, e wci tu by. Przeszed mnie dreszcz, zaczam si cofa. I wtedy dotaro
do mnie.
- Ty te jeste z ni zwizany, prawda? spytaam, wiadoma, e gdyby kto mnie teraz
usysza, uznaby za wariatk. Sprowadzia ci z powrotem. Nosisz pocaunek cienia.
Spodobao mi si to. Wycignam rk w nadziei, e kruk przyfrunie do mnie i nastpi
scena jak z filmu. Ale ptak popatrzy na mnie z politowaniem, a potem rozpostar skrzyda i tyle
go widziaam.
Po chwili znikn mi z oczu w nadcigajcym zmierzchu. Obrciam si i poszam szuka
Lissy. Z daleka usyszaam krakanie. Brzmiao jak miech.