Mateusz Kwaterko

Anarchiści z Doliny Muminków
Do Doliny Muminków najlepiej przybyć po raz pierwszy w dzieciństwie, a później regularnie ją odwiedzać w trakcie rozlicznych wędrówek. Dobrze bowiem mieć miejsce wyróżnione, miejsce, do którego się wraca, swoje miejsce (a najlepiej kilka), tylko wtedy bowiem podróże dają nam poczucie wolności. Tak twierdzi Tatuś Muminka (który szczególnie upodobał sobie werandę) i chyba trudno odmówić mu racji. Pobyt w Dolinie Muminków („gdzie można znaleźć wszystko, czego się potrzebuje” – jak pisał Jack London o Dolinie Księżycowej, choć niewykluczone, że to ta sama dolina) niewątpliwie wzbogaca życie wędrowca – cykl o „małych stworzonkach” jest jedną z najwspanialszych komedii ludzkich w historii literatury – ale też ożywia samą Dolinę: wędrownik zaludnia ją swoimi doświadczeniami, odkryciami, myślami. Miejsce to jest bowiem mapą pokrywającą się z terytorium naszych przeżyć i pragnień. Mapą-palimpsestem, zmieniającą się z upływem czasu, doskonalszą (gdyż nie skrępowaną ramami konwencji) carte du tendre. Tak, Dolina Muminków jest miejscem nader uczęszczanym. Każdy czytelnik może tam liczyć na spotkania zgodne z jego oczekiwaniami, erudycją, wyobraźnią, nastrojem. Jedni spotkają tam Kubusia Fatalistę, inni Kuzynka Mistrza Rameau, raz napotykamy tam des Esseintes’a, innym znów razem Huckelberry Finna, Konsula czy Casanovę, Momo czy Manon Lescaut, Uczniów z Sais lub Wilka Stepowego... Wszystkie te postacie uwielbiają opowiadać „dobre historie”, najczęściej opowiadają nam o nas samych, są w tym niezrównane, niebywale hojne i, co tu dużo gadać, znają się na rzeczy. Dolina Muminków jest azylem, lecz nie arkadią. Pojawiają się w niej „biurokraci” (jak Migotek czy kilkoro paskudnych Paszczaków), policjanci, Dozorca Parku, Król Autokrata... Dorosły czytelnik zna te posępne postacie z doświadczenia, wie, jaką siłą dysponują, czego się po nich można spodziewać; wie, że na co dzień żyje w ich świecie. Po co tyle tych murów? – zdziwił się Jok. – Żeby kogoś zamykać w środku? Czy nie dopuszczać z zewnątrz? I dlaczego nikogo nie widać? Młodszych czytelników nie należy jednak przedwcześnie niepokoić, lęk może mieć działanie paraliżujące, dławić sprzeciw. W Dolinie Muminków wspomniane figury represji nie budzą strachu: wystarczy nie zwracać na nie uwagi, a ich napuszona powaga topnieje niczym śnieg w promieniach wiosennego słońca. Jest w tym zresztą sporo dojrzałej przenikliwości, Tove Jansson przypomina nam o genialnym w swej prostocie odkryciu Etienne’a de La Boétie: władca czerpie swoją władzę z posłuszeństwa poddanych. W Dolinie Muminków żyje zaś zbyt wielu anarchistów (czy anarchistów wręcz doskonałych, archetypicznych), aby władza mogła być rzeczywiście groźna: – Przepraszam, ale co ty robisz w łodzi Fredriksona? – spytał groźnie Wiercipiętek. – Nie widziałeś napisu »Wstęp wzbroniony«? – Oczywiście – odparł uprzejmie Jok. – Właśnie dlatego tu jestem. To zdarzenie bardzo dobrze charakteryzuje Joka. Jedyne rzeczy, które mogły wyrwać go z sennego, kociego życia, to tablica z ogłoszeniem zakazującym czegoś albo zamknięte drzwi,

nieautentyczny. a ten. Tak. cykl o Muminkach jest szalenie antymieszczański. na co miał ochotę. do Doliny bez wątpienia zawędrował jakiś troll spokrewniony z Karolem Fourierem i obdarzony swiftowskim poczuciem humoru. że aż nas zaboli”. Jansson jest za to bezlitosna. Co więcej. Trzeba żyć cnotliwie (powiadają moraliści). W świecie Muminków są wprawdzie pieniądze. fatalizm jest kłamstwem pojawiającym się tylko w filozoficznych perorach Piżmowca. w której ten. rozkoszować się innymi stworzeniami. Jansson. w przeciwnym razie nie ma mowy o prawdziwej przyjemności). spał. że mogę być sam i że jest mi z sobą dobrze. Ale. i rzadko troszczył się o dzień jutrzejszy. żeby nie przywiązywać się do niczego. Poza tym. ale ekonomia jest sferą czysto umowną. Dom Muminka jest czymś na kształt artystycznej komuny. dodajmy. podczas gdy planowanie. Był to bowiem niezwykły wieczór (jestem przeświadczony. prócz naszej własnej przyjemności i przyjemności. nawet im pozostawiano nadzieję: mogą zacząć wszystko od nowa. że Neruda napisał wówczas swój XX poemat miłosny). oddawanie się żmudnym studiom czy gromadzeniu dóbr to czcze. że – jak iście Gogolowski Ryjek – „ucieszymy się tak. przypomina po trosze Ludwika II Bawarskiego. Mieszkańcy Doliny Muminków przyswoili sobie lekcję Julio Jurenity: zabawy. których zabierali ze sobą do Doliny Muminków. duszny. Tatuś i Mama Muminka przyjmowali wszystkich ich przyjaciół w ten sam spokojny sposób – wstawiali dodatkowe łóżko na poddasze i dodatkową deskę do stołu w jadalnym pokoju. zubażające egzystencję. jego drzwi stoją zawsze otworem przed gośćmi: Rzeką tą wyprawiali się dawniej wiele razy na poszukiwanie dzikich przygód. Podczas każdej takiej podróży spotykali nowych przyjaciół. wąsy mu się zaczynały trząść i można się było wszystkiego spodziewać. nie mniej upojne. Włóczykij przebiegle się uśmiecha. którą sprawiamy innym – oto prawdziwa inteligencja. która składać się będzie w jednej części z nadziei. Należy doświadczać przyjemności (bez lęku i zahamowań. jak już powiedziałem. kto zyskuje – przegrywa.albo mur – a jeżeli dostrzegł Dozorcę Parku. gdy przedstawia świat i egzystencję „strasznych mieszczan”. Zdarzały się tam oczywiście rzeczy . ci wiodą żywot małostkowy. Król Autokrata okazuje się ministrem zabaw. dramaty Ibsena wydają się przy nim lekkimi wodewilami. dziwaczne igraszki. jadł albo marzył. W Dolinie Muminków nikt nie podlega nieuchronności losu. osobliwą grą. przygody. Tak więc w domu Muminka aż roiło się od mieszkańców – z których każdy robił to. inne. ryzykując. należą do przyjaciół. córka artystów. pisze historie naznaczone duchem bohemy – duchem wolności. w dwóch z wiosennej tęsknoty i której resztę stanowić będzie niewypowiedziany zachwyt. że mogę wędrować. którego sami najczęściej nienawidzą. trzeba żyć szybko (powiadają marionetki reklamy i show-biznesu). – Na nową piosenkę. uważając. kto traci – zyskuje. rzeczami i światem. Jeśli niektóre wieczory stoją pod znakiem samotności. po trosze „dobrego króla Dagoberta” z francuskiej osiemnastowiecznej przyśpiewki. Starać się przeżyć jak najwięcej takich wieczorów: nienajgorszy przepis na osiągnięcie egzystencjalnej pełni. piosenki – to sprawy poważne. nabijając fajkę: To jest wieczór na piosenkę – pomyślał Włóczykij.

Jansson (i Hegel) nie pozostawiają nam złudzeń: osiągnięcie równowagi wymaga mądrości. to ustalić. co łączy nas z innymi. Muminek. jeśli się kogoś za bardzo podziwia – powiedział nagle Włóczykij. który czekał na niego i okropnie tęsknił. tęsknotą. Nigdy nie jest się zupełnie wolnym. ile wolności rzeczywiście potrzebujemy i walczyć o tę wolność. Tak. Cóż z tego. prowadzi bowiem do odczłowieczenia. co sprawdza się doskonale w byle ministerialnym exposé czy artykule prasowym. Jansson przypomina czasem takiego Hegla. Muminek. i zawsze mu mówił: »Naturalnie. musisz być wolny. Jedyne.. ich pogodzenie jest niemożliwe. rozumiem – czasem musisz być sam«. zrobiło mu się trochę przykro. To punkt wyjścia. jeśli nie mogą o tym nikomu opowiedzieć. Umysł szprycowany środkami znieczulającymi dogmatów. niepokojący.. co krępuje wolność. zmienne. ale nikt nie miał nigdy czasu na to. a więc utraty wolności. Jego mieszkańcy wciąż borykają się z konfliktem między pragnieniem całkowitej wolności. Paradoks ów – pułapkę nihilizmu – genialnie ilustrują Hatifnatowie. Sprzeczności istnieją. Świat Muminków nie jest światem idealnym. opowiadać się za wolnością lub za tym. który nad wyraz ostrożnie szafowałby pojęciem Aufhebung.. a przezwyciężenie szalenie trudne. jak gdyby mściły się na nas nasze niezaspokojone pragnienia. próbować zawrzeć niemożliwy i bolesny kompromis z własnymi i cudzymi pragnieniami. całkowite uwolnienie się od tego. że musisz wyruszyć w drogę. niespełnione marzenia. oddać zaś drugim tyle. która przychodzi zawsze zbyt późno. gdyż pełne sprzeczności.. Ci szermierze absolutnej wolności okazują się równie martwi. Lecz jednocześnie oczy Muminka robiły się chmurne z rozczarowania i bezradnej tęsknoty. Jasne. Jak mówi Too-Tiki: Wszystko jest bardzo niepewne i to właśnie mnie uspokaja. przyjaźnią. upadek komety . Nie ma prostych rozwiązań. samotności a miłością (i potrzebą miłości). że są „wolni”. duszna egzystencja w kokonie martwych rzeczy. To. a i to jest szalenie trudne. ile gotowi jesteśmy im oddać. Trzeba powtarzać „nie chcę wiedzieć. przygody. siedząc przy ognisku i popijając wino jabłeczne Autokraty („które można nabierać z dużych beczek stojących przy każdym rozstaju dróg”)? Trzeba zatem ustawicznie podejmować decyzje. i podziwiał go. Wolność absolutna. jeśli ryzyko nie będzie wpisane w nasze życie.. Życie w Dolinie jest prawdziwe. w całunie równie martwego czasu – to właśnie budzi prawdziwą trwogę. obcy. Czasami potrzebujemy katastrofy (może to być powódź. podlegające prawom dialektyki. że nie przestaniemy się bać. żeby się nudzić. płynne. utopią. Jasne. Włóczykij przystanął. troską. Dalej jednak anarchizm musi się wyzwolić z pokusy stirneryzmu.nieoczekiwane i wstrząsające. wiecznie zagrożone. W najlepszym wypadku możliwe jest osiągnięcie stanu chwiejnej równowagi. jak Buka. erupcja wulkanu. a już to samo było wielkim plusem. który siedział w domu i czekał. czułością. Autorka nie przeciwstawia wolności poczuciu bezpieczeństwa. co nam pozostaje. a więc osobie zajmującej się poważnymi dociekaniami. niepewne.. nie przystoi autorce książek dla dzieci. że przede mną istnieli jacyś ludzie” (nie za Kartezjuszem ani Tristanem Tzarą). Niestrudzenie wyjaśnia.

to i sama stanę się taka jak przedtem. Nasza Filifionka... czego nie można uprosić. znowu będę się bała. i wtedy najlepiej zacząć wszystko od nowa.. żeby wyzwolić się od przyzwyczajeń. Ludzie mogą stać się smutni. jest chora ze strachu.. uważała więc. Ale tak to już jest. co czai się w ciemnym pokoju i przychodzi skądś z dala i czego nigdy nie widać.. i wszystkim tym. że nie należy nic zmieniać. cechowała się poczuciem piękna i miała wspaniałą kolekcję bibelotów: Moc tego wszystkiego. gdy życie staje się zbyt łatwe. Sądziła nawet. ale nigdzie nie pasowały. Coś. co czyni życie łatwiejszym. Nie wiedziała. (. Lecz w ponurym domu nad morzem wszystkie te piękne. szukać brakujących części. zupełnie bezpieczna. i dalej łudzić się.. początkowo śmiertelnie przerażona. (. że są przytulne. co by do tego stopnia przewróciło wszystko do góry nogami. Oznacza. Stały jednak zupełnie zagubione.. kleić. ponurych pokojach. żeby wyglądało jak przedtem. co powinna zrobić. kochana. czego nie można zrozumieć i o czym się nic nie wie. czy chce. że stanie się coś okropnego. słowem. siedzieć i naprawiać teraz tydzień po tygodniu. Ale było już za późno: Filifionka zdążyła napisać do całej rodziny o swej przeprowadzce. Ten spokój jest nienaturalny.. Wierz mi. Tytułowa bohaterka przejmującego opowiadania „O Filifionce.albo trąba powietrzna).) Ach. z czym nie można dyskutować. A co z tym wszystkim. aby tamta wróciła. że babka mieszkała całkiem gdzie indziej. . jak wszystkie Filifionki. aby znów stać się sobą. jesteśmy bardzo małe i nic nie znaczymy razem z naszymi ciasteczkami do herbaty i naszymi chodnikami. pani wie. Z biegiem czasu życie pośród tych wszystkich martwych przedmiotów przyprawiło Filifionkę o stany lękowe. Czuła jednak... i nie była pewna. że nic bardziej ważnego nie wydarzyło się dotąd w jej życiu. że dawnej Filifionki już nie ma. Przestawiała je ze stołu na komodę i z komody na okno. Nasza bohaterka... co jest ważne. To.) To. lecz zawsze zagrożone przez to nieubłagane. Wprawdzie okazało się. ukochane rzeczy straciły swój sens i spokój. która spędziła w nim ponoć jakiś czas za młodu. – Nie! Nie zrobię tego! – Krzyknęła Filifionka prostując zesztywniałe nogi.) Katastrofa.) O nie! A potem ustawić całe to nieszczęście w ten sam sposób.. w jaki było ustawione w tych ciemnych. aż już jest za późno. okropnie ważne. (. położonym w paskudnej okolicy. cerować. które są podstawowym źródłem lęku... a nawet źli. na którą Filifionka czekała z lękiem i nieuświadomionym utęsknieniem w końcu nadchodzi.. – Jeżeli zacznę to wszystko porządkować. Sztorm niszczy dom z całym dobrodziejstwem inwentarza. która wierzyła w katastrofy” zamieszkała w brzydkim domu.. czuje się nadzwyczaj przyjemnie.. nie były u siebie.. mniej niebezpiecznym i ogromnym. Chciała w ten sposób uczcić pamięć babki. co było własnością dawnej Filifionki? (. czuje się nagle wolna..

brązowym pokoju! Precz z Paszczakami! Tak więc to właśnie wolność jest rozpuszczającym wszelką trwogę alkahestem (jedno ze słów. a nawet. kiedy jej syn oznajmia. Spokojem obdarza nas nie tylko nasza wolność. (. by nas ratowały. – Teraz jestem zupełnie wolna. . Dzieci utrzymywane w stanie zależności (lub co gorsza traktowane z szyderstwem. to jest to propedeutyka wolności. Po takim rytuale przejścia można już ratować panny Migotki i pozwolić. gdy stało się OSOBĄ. które wylazły z czarodziejskiego kapelusza). że była piąta godzina! Nigdy więcej prezentowania broni ogonkiem przed nikim innym. znikają. że nigdy nie będą się niepokoić o siebie nawzajem. przezroczyste.. jak tylko przed królem. W końcu jednak trzeba opuścić Dolinę Muminków. Ucieka z domu dla podrzutków prowadzonego przez koszmarną Ciotkę Paszczaka. wyruszyć w dalszą drogę. Teraz mam chęć na wszystko. szykując prowiant na drogę. jeśli ktoś naprawdę zasmakował w ryzyku – kochać się w Małej Mi. Doskonale obrazuje to opowiadanie „Wiosenna piosenka”. przezwyciężyć dzieciństwo. Spędza samotną noc w lesie. Tata Muminka (który wówczas nie był jeszcze niczyim tatą) postanowił wziąć swój los we własne łapki. Jeśli wystawimy się na ryzyko. Mama Muminka uśmiecha się. Rano może już „odtańczyć nowy taniec wolności Muminków”: Nigdy więcej mycia! Nigdy więcej jedzenia tylko dlatego. aby zachować wolność i założyć gdzie indziej nowy Dżinistan. z chwilą gdy podziwiany przezeń Włóczykij nadał mu imię. swobodnie: O. Jeśli można tu mówić o propedeutyce. jeśli zawędrujemy aż do serca Gór Samotnych. niekiedy rozpoczyna się od świadomej decyzji wyobcowania się z wyobcowanego świata. Postanowili. że mama wpajała jej poczucie czegoś. poddańczą. wszystko dobrze się skończy. Tylko wolność upodmiotawia. Nikt się nie niepokoił i to było dobre. nauka autonomii. na ile to było możliwe. Wychować dziecko to sprawić. po raz pierwszy w życiu oddycha z ulgą. Nigdy spania w kwadratowym. w ten sposób wszyscy mieli czyste sumienie i każdy tyle swobody.Jak daleko sięga pamięć małych stworzonek. Potrzebujemy pomocy jedynie po to.. jak w bajce czy Bildungsroman.. ale również szacunek dla wolności innych. Leśne stworzonko. nową enklawę niezależności i przygody.. Książki Jansson nie są „wychowawcze” w wąskim tego słowa znaczeniu. wyniosłym chłodem) stają się niewidzialne. iż wyrusza w niebezpieczną podróż na koniec świata. „co nazywa się obowiązkiem” – niemniej jednak nasza Filifionka wyrywa się spod władzy tradycji i społecznych konwenansów.. moja wspaniała katastrofo. żadna prawdziwa Filifionka nigdy nie zostawiła swoich pięknych odziedziczonych mebli na pastwę losu.) Teraz nigdy już nie będę się bała – powiedziała sobie. przestaje się interesować swoim dotychczasowym bożyszczem. żeby się obywało bez kurateli. niesamodzielną. ty moja piękna. walcząc ze strachem. Proces dezalienacji nie musi być dziełem przypadku. by móc ją odrzucić – oto cała tajemnica. zwłaszcza. szukać przyjaźni z Jokiem czy Włóczykijem. Udziela mu kilku matczynych porad. Czy się boi? W każdym razie nie zamierza się zamartwiać ani skazywać swojego syna na egzystencję niepełną..

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful