You are on page 1of 2

Tyrteusz: Rzecz to piekna zaprade...

Rzecz to piękna...
Rzecz to piękna zaprawdę, gdy krocząc w pierwszym szeregu,
Ginie człowiek odważny, walcząc w obronie ojczyzny;
Kiedy atoli swe miasto i ziemię żyzną porzuca,
Wnet żebrakiem się staje - los to najgorszy ze wszystkich -
Jako że z miłą swą matką i ojcem staruszkiem się błąka,
Dzieci maleńkie przy sobie mając i prawą małżonkę.
Wówczas wrogość go wita wśród ludzi, do których przybędzie
Przed niedostatkiem uchodząc, biedą nieszczęsną trapiony,
Hańbą rodzinę okrywa, zeszpeca wygląd swój świetny,
Wszak niesława, a także zło tuż za nim podąża.
Skoro więc błędny wygnaniec żadnego nie budzi współczucia,
Żadną czcią się nie cieszy, przyszłość też rodu niweczy,
Walczmy mężnie w obronie tej naszej ziemi i dzieci,
Choćbyśmy zginąć musieli, życia swojego nie szczędźmy.
Nuże, młodzieńcy, walczcie, a jeden przy drugim niech wytrwa,
Myśli o szpetnej ucieczce nie dopuszczajcie, ni strachu,
Ale sercom w swych piersiach przydajcie wielkości i męstwa,
Lęk przed życia utratą, z wrogiem się starłszy, odrzućcie,
Tych zaś, którym już wiek poruszania się lekkość odebrał,
Nie zostawiajcie, uchodząc z bitwy, starców czcigodnych. (...)
Zatem niech każdy wytrwa w rozkroku stając, a obie
Nogi niech oprze o ziemię mocno, i zęby zaciśnie.

Pogarda dla nie znającej poezji

Gdy spoczniesz kiedyś w grobie, nikt cię z tęsknotą nie wspomni,


żadnego serca nie wzruszysz, nikt nie zapłacze po tobie,
bo nie zrywałaś róż Pierii. Będziesz w podziemnym świecie
błądzić z innymi zmarłymi - cień zapomniany przez wszystkich.

Pożegnanie uczennicy

Bogom równy chłopiec mi się wydaje


Ten, co blisko siedzi naprzeciw ciebie
I melodii twego śpiewnego głosu
Chciwie tak słucha.

Twój uroczy śmiech ileż tęsknot budzi,


Jak się nagle płoszy w mej piersi serce!
Ledwie chwilę patrzę na ciebie - wszystkich
Słów zapominam.

Głos się łamie wnet i subtelny płomień


Ciało moje nagłym przenika żarem,
Świat mi ginie z oczu oślepłych - tylko
Szum w uszach głuchy.

Pot mnie zlewa, dreszcz mi przeszywa ciało


I zieleńsza jestem od polnej trawy,
Jakbym miała martwa za chwilę upaść.
Czyż oszalałam?...
Anakreon

Raz mnie zobaczył we śnie


Mistrz z Teos, Anakreont,
I śmiejąc się, zagadnął.
Podbiegłem doń, objąłem,
Całusem powitałem.
Był stary, ale piękny,
Przystojny i kochliwy.
Pachniały winem wargi,
A ciałem jego drżącym
Na nowo Eros władał.
Zdjął wieniec ze swej głowy
(Pozostał na nim zapach)
I mnie przekazał w darze.
A ja ? cóż za szaleństwo! ? Włożyłem go na skronie.
I odtąd już nie umiem
Nie myśleć o miłości.

Symonides "los" "Nie mów nigdy człowiecze, co przyniesie ci jutro. Nie obliczaj jak długo będzie
trwać czyjeś szczęście. Los odmieni się zanim lotna mucha w powietrzu zdąży przemknąć
przed tobą."