You are on page 1of 10

Dawid Dziwosz Pisane wiatem

Doniose znaczenie fotografii jako bodca narracyjnego nie podlega dyskusji, o czym wiadczy choby czstotliwo wystpowania tego chwytu w najnowszej prozie polskiej. Sigaj po fotografi Bieczyk, Chwin, Huelle, Kowalewski, Myliwski, Szewc, Waniek i wielu innych. W niniejszym artykule chciabym omwi utwory, w ktrych zdjcie nie pojawia si jako stematyzowany obraz, lecz wystpuje w postaci subtelnych gier ze wiatem, a wic zarwno tworzywem, jak i conditio sine qua non fotografii. W powieciach, na ktrych skupi swoj uwag Zmierzchach i porankach Piotra Szewca [1] oraz Dukli Andrzeja Stasiuka [2] bardzo wyrany jest wpyw fotograficznego postrzegania wiata na jego literacki opis: wane jest owietlenie, kt padania promieni sonecznych, pora dnia itp. Boena Witosz podkrela, e upowszechnienie dagerotypu, a zwaszcza pniejszej fotografii, przeobrazio model konstruowania tekstu opisu literackiego [3]. Na czym polegao owo przeobraenie? Ot pisarze zrezygnowali z klasycznej, wywodzcej si z malarstwa, zwajcej si perspektywy, na rzecz spontanicznego katalogowania przedmiotw, ktre narzuca poczy porzdek narracji. Zmieni si kt spojrzenia: coraz czciej scena opisywana bya od tyu bd z boku; budynki ukazywano od dou czy z lotu ptaka. Najistotniejsze jest jednak, e wraz z upowszechnieniem si fotografii, dostrzeono rol wiata w procesie postrzegania: odtd pisze Witosz okrelenie rodzaju i rda wiata, jego natenia i kta padania stao si niemal obligatoryjnym skadnikiem opisu literackiego, niejako gwarantem jego werystycznej Midzy wyobrani a natury pamici (Andrzej [4]. Stasiuk)

Przyjrzyjmy si zatem, w jaki sposb wiato ksztatuje materi literack Dukli. Jak wyznaje jej narrator ktrego bez trudu zidentyfikowa moemy jako Stasiuka Od dawna wydaje mi si, e jedyn wart opisu rzecz jest wiato, jego odmiany i jego wieczno (D 17), zawsze chciaem napisa ksik o wietle (D 49). Fascynacja wiatem i, jak postaram si wykaza, fotografi, to kluczowy motyw nie tylko Dukli, ale rwnie innych utworw Stasiuka, przypomn tylko Jadc do Babadag, w ktrym istotn rol odgrywa fotografia Andr Kertsza Wdrowny skrzypek. Z kolei tym, co czy pisarstwo Stasiuka z wymienionymi na wstpie autorami, jest bez wtpienia zagadnienie pamici. Autorowi Opowieci galicyjskich wiat jawi si w nieustannym ruchu: raz jest, to znw znika, wiato wydobywa z niebytu przedmioty. Stasiuk stara si ten fenomen

uchwyci i odda za pomoc jzyka, z fotograficzn dodajmy dokadnoci: Pod dwjk na Rynku w Dukli jest sklepik szwarc-mydo i powido z witryn wielkoci kasowego okienka na maej stacji. Szampon tataro-chmielowy, zielone grzebienie, pyn Ludwik, olejek do opalania, szarfy lnianych ciereczek, rowe gbki, druciane spinki do wosw, aurowy koszyczek ze zotego plastiku, bladobkitny zajc z fajansu ze skrzyneczk na plecach, do ktrej sypie si cukier i trzy wystrzpione rolki papieru toaletowego, uoone w piramidk. Nie towarzyszy temu aden szyld i rzeczy s tym, czym s. Blakn w socu, bo okno jest od poudnia. Starzej si, bo rzadko kto tutaj zachodzi. (D 71)

Niespodziewanie zauwaamy, e bogactwo tego bric--brac opisuje Stasiuk z nostalgi i bez ironii; narrator zdaje si oglda husserlowskie rzeczy same w sobie, odarte z krzykliwych, sownych komentarzy. W konfrontacji z tymi pustymi, opuszczonymi przedmiotami, autor poddaje si wzniosemu dowiadczeniu przeszoci: To byo tak, jakby wiat w tym miejscu przesta pyn, jakby zastyg, eby pokaza, czym jest unieruchomiona zmiana, czym jest okruciestwo teraniejszoci, rozpite midzy pragnieniem jutra a moliwoci wczoraj (D 72). Mona powiedzie, niejako parafrazujc Stasiuka: byo tak, jakby wiat sta si fotografi. Obszerny fragment Dukli zacytowaem nie bez powodu, jak bowiem zauwaa Krzysztof Uniowski, narratora powieci przedmioty zajmuj (...) o tyle, o ile umoliwiaj wgld w swoj podstaw, czyli wiato. Ale wiato nie jest dostpne jako takie. Manifestuje si wycznie poprzez zjawiska, dla ktrych stwarza miejsce, ktre powouje [5].

To zapoyczenie, bezporednia niedostpno wiata, wpisuje si w fenomenologiczn koncepcj fotografii. Edouard Pontremoli powiada: Fotografie. Emanacje rzeczy. To ich tchnienie pozostawia lad na ciankach czarnej skrzynki [6]. Jeli wiato manifestuje si poprzez przedmioty, za fotografie istniej tylko i wycznie jako odbicia, odciski rzeczy, to zwizek wiata i fotografii jest niezaprzeczalny. Od chwytu enumeratio przechodzimy zatem wprost do zagadnienia wiata i fotografii [7].

Synonimem wyliczenia jest expeditio, od ktrego wywodzi si sowo ekspedycja. Tak oto, katalogujc przedmioty, wyprawia si Stasiuk w podr. W planie realistycznym do Dukli, gdzie wci powraca, w znaczeniu metaforycznym za podejmuje wypraw, ktrej celem jest odnalezienie sensu istnienia, udzielenie odpowiedzi na pytanie o arch (gr.

) wiata. To wanie wiato jawi mu si jako prazasada rzdzca


niemal ca Dukl. Oto gar cytatw:

rzeczywistoci. Nieustanne prby uchwycenia jego fenomenu i roli w ukazywaniu wiata wypeniaj

wiat jest jedynie chwilowym zakceniem w swobodnym przepywie wiata (D 5); Przed nami byo jasno, daleko i pusto. ycie nie miao zamiaru si przejawia. Wzgrza, domy, woda, chmury miay wyrazisto jakiej nieludzkiej fotografii (D 8), wiato raz po raz powoywao i poddawao [przedmioty] zagadzie z chodn, nadprzyrodzon obojtnoci. (D 52)

Nie dziwi zatem sowa Uniowskiego, i Dukla to traktat metafizyczny, gdzie pada pytanie o ukryte rdo widzialnego [8]. Gra wiata, ktra podkrela zmienno i przemijanie wiata, jest jednak dla Stasiuka punktem wyjcia do rozwaa o pamici. Ostatecznie bowiem (a biorc pod uwag paginacj ksiki niejako a priori) narrator Dukli powiada: Nie mona opisa wiata, co najwyej mona je sobie wci od nowa wyobraa (D 10). Wyobrania to obok pamici, z ktr imaginacja nieuchronnie si czy najwaniejszy temat twrczoci Stasiuka. Dukla okazuje si miejscem, ktre j pobudza: Dukla staje si centrum wiata, omfalos uniwersum rzecz, w ktrej zaczynaj si wszystkie rzeczy, rdze, na ktry nizaj si kolejne warstwy ruchomych zdarze, nieodwracalnie zmienionych w nieruchome fikcje: doroka jednokonna z Iwonicza 3 korony, dwukonna 7 koron (...). Spa mona w zajedzie u Lichtmanna za koron pidziesit, zje w pokoju niadankowym u pana Henryka Muzyka. Trzy tysice mieszkacw, z czego dwa i p to ydzi. Rok, powiedzmy, 1910. Wszystko razem przypomina sepiow fotografi albo stary celuloid jedno i drugie atwo ponie i zostawia po sobie puste miejsce. To tak, jakby spon czas. (D 45)

Ten krtki fragment mgby Stasiuk rozwin i napisa powie w duchu Szewca, podobn do Zagady. Autora Fado nie interesuje jednak odtwarzanie tego, co minione, raczej chwytanie biecej chwili, odkrywanie jej sensu. Stasiuk nie wierzy w stwrcz moc wyobrani, jak pisze: wyobrania nie potrafi niczego wymyli (D 54), jest zawsze odtwrcza, pasywna, eruje na ludzkiej pamici. W recenzji Dukli Henryk Grynberg pisa: Stasiuk jest pisarzem teraniejszoci, ktr chwyta wszystkimi zmysami, zachannie, niemal rozpaczliwie, bo wie, jaka jest nika i saba (...). Programowo unika przeszoci [9]. Z sdem autora Prawdy nieartystycznej mog si zgodzi jedynie poowicznie. Nie uwaam bowiem, aby Stasiuk unika przeszoci. Ostatecznie to wanie zagadnienie pamici nieustannie powraca na kartach jego powieci. Dariusz Nowacki pokusi si nawet o porwnanie Dukli do Proustowskiego Combray [10]. Prawda, e pisarz czsto kpi

z ludzkich prb uchwycenia i zachowania przeszoci, ale jest to skutek poczucia bezsilnoci i przewiadczenia o udzcym podobiestwie pamici i fotografii. Narrator Dukli powiada: [pamita si] tylko okruchy, odciski rzeczy w tamtej przestrzeni, bo przecie nie same rzeczy z ich niepowtarzaln struktur zadrapa, pkni i zmarszczek. To, co dociera teraz do mnie, to tylko ich lady (...). Przypominaj wyidealizowane pomiertne zdjcia (D 64).

Pami jest niedoskonaa niczym fotografie, o ktrych w Jadc do Babadag pisa Stasiuk: Talia z tysica mieciarskich kart, fajansiarski poysk fuji albo kodaka, martwy blask dosownoci [11]. Z ogldanej rzeczywistoci pozostaje nam jednak tylko ona cho utrwalone w pamici obrazy s zaledwie namiastk wiata materialnego, nieruchom odbitk widzianego: Przed Dubienieckiem mijamy samochd. (...) Niebieskie wiato radiowozu obraca si bezsilnie w wietlistym powietrzu poranka. Kilku gapiw wisi na pocie nad rowem. Patrzc, pal papierosy, wida bkitny dym. Taka nieruchomo zapada zawsze w miejscu mierci (D 11). mier widoczna niemal w podwojeniu: zwyka, ktr ponieli pasaerowie w wyniku kraksy, i fotograficzna, symbolizowana i obleczona wanie w nieruchomo, bdc atrybutem mierci. Jarosaw Klejnocki zwraca uwag na fotograficzn celno [12] narratora Dukli. Przemysaw Czapliski podkrela, e Stasiuk stara si zrobi fotografi bytu, jego istoty [13]. I rzeczywicie opowiadacz Dukli potrafi wypatrzy i opisa kad scen, ktra mogaby si okaza znakomit fotografi: W ciemnej, przypominajcej zrujnowany podcie budzie siedziaa rodzina i czekaa na autobus. Wszyscy milczeli. Dzieci odtwarzay zrezygnowan powag dorosych. Tylko nogi dziewczynki w biaych rajstopach i czerwonych lakierkach ze zotymi sprzczkami koysay si miarowo nad ziemi. (...) Dziewczynka siedziaa na wsunitych pod uda doniach. (...) Matka patrzya przed siebie. Pod granatowym akietem pieni si ty abot. Ojciec siedzia pochylony, z ramionami wspartymi o szeroko rozstawione kolana i te patrzy w gb dnia, w to miejsce, gdzie przecinaj si wszystkie ludzkie spojrzenia, ktre po drodze nie napotkay na aden opr. (D 22-23)

Przytoczony fragment jest wzorow realizacj Horacjaskiej formuy ut pictura poesis. Stasiuk potrafi patrze, potrafi take to, co zobaczy, celnie opisa. Micha Pawe Markowski podkrela: peno u Stasiuka opisw intensywnego patrzenia, peno subiektywnego ogldania [14]. Cay czas wyczuwalny, podskrny wtek fotograficznego postrzegania wiata zostaje odsonity, znajdujc jednoczenie swoje ukoronwaonie, w fragmencie Dukli: Rzeczywisto zamiera w setkach sekwencji, w tysicach uamkowych wciele. Prbuj wyobrazi sobie wiat przed fotografi i nie potrafi. Prawdopodobnie w

ogle nie istnia, nieustannie przepada, pochonity przez ruchliwe, nienasycone zmysy, nic z niego nie zostawao (D 80). Stasiuk daje si ostatecznie zapa w puapk nowoczesnoci, konsumowanie ktrej obrazw dominant [15]. jest jak pisaa si Sontag produkowanie i Wszystko wydaje fotografi, odwzorowaniem

rzeczywistoci, a nie rzeczywistoci sam, ktra znika niejako pod caunem zdj. Wyznanie Stasiuka z Jadc do Babadag powinnimy traktowa jak przestrog: Dokd si nie wybior, szukam (...) trjwymiarowych i barwnych wersji [zdjcia Kertsza Wdrowny skrzypek], i czsto wydaje mi si, e znajduj [16]. Szewc)

Fotograficzne

powtrzenie

rzeczywistoci

(Piotr

W Zmierzchach i porankach scena, w ktrej doktor Tarnowski opuszcza mieszkanie kochanki i oblany zostaje sonecznym blaskiem, powraca jako opisana za pomoc chwytu hypotpsis klatka pamici Salomei Goldman:

Lektura ksiki sza jej z trudem. (...) Zamiast liter jawi si pani Salomei doktor Tarnowski tu przed rogiem ulicy Pereca, skd za moment mia skrci w prawo, na Rynek Solny. Wanie unosi gow i spoglda na zegar na ratuszu. Poranne wiato odbijao si od jego biaej koszuli na plecach, a to odbicie byo przeznaczone tylko dla niej, moe zamiast poegnalnego gestu rk, ktra mimo e byoby to przecie tak atwe nie uniosa si, a doktor si nie obejrza. I tak ju miao w przyszoci pozosta: pani Salomea miaa wychyla si z okna ku zachodniej stronie ulicy Pereca, a Henryk Tarnowski, zerknwszy na ratuszowy zegar (mino dwadziecia siedem minut po sidmej) mia wanie obrci si w prawo i znikn za rogiem. (ZiP 69)

Uzasadnione s skojarzenia z wczeniejsz powieci Szewca, Zagad, w ktrej pisarz po raz pierwszy sign po ten chwyt literacki. W Zmierzchach i porankach autor wystrzega si powielania rozwiza zastosowanych w debiutanckiej powieci, ale te nie rezygnuje z prb rekonstruowania przedwojennych realiw Zamocia. Wydaje si zatem, e wybr wiata jako tematu czy te bohatera ksiki (liczne antropomorfizacje skaniaj czytelnika do uznania wiata wanie za bohatera powieci) jest przemylanym i konsekwentnym krokiem w dziaalnoci twrczej Szewca. Autor Zagady pozostaje wierny obranej strategii pisarskiej. Powyszy fragment jest chyba najwyraniejszym sygnaem fotograficznego ogldu wiata. Moe Szewc wci przewraca karty starego albumu? Tak czy inaczej, pozostae stronice Zmierzchw i porankw wypenia wiato, bowiem powie ta jest, podobnie jak Dukla, hymnem na jego cze: Powoli wiato penetrowao zachodnie zbocze wzniesienia, nachylone ku ulicy Myskiej i Nowemu miastu. Odsaniao koleiny, bruzdy, miedze, polne kamienie. Na chwa tego, co stworzone, wyaniao je z

niebytu. Od tej pory bruzdy, drogi i wzniesienie, cho pozbawione, mimo i na nie zasugiway, imion, miay ksztat i barw (ZiP 11).

Niczym w ontologicznej wizji Roberta Grossetestea, wiato stwarza i podtrzymuje byty przy yciu, gdy go brakuje, wiat rozpada si i pogra w nicoci: W ciemnoci, nie przewietlonej najsabszym promieniem, ledwo rysoway si kontury dachw i kominw z naprzeciwka (ZiP 8). Wszystko, co wiato wyonio o wicie z nocy, czyli z niebytu, zmierzch zagarnia, okrywa, usypia. Zegar i ratuszowe schody, kopuy kociow, pomp na Rynku Solnym (ZiP 137). Ciemno jest figur zagady, ktra bya tematem debiutanckiej powieci Szewca. Aleksandra Ubertowska zwrcia uwag na biblijn symbolik wiata w jego utworach: powieciowe wiato poranka i zapadajcy mrok odsyaj do inicjalnych wersetw starotestamentowych i leksykalnych fundamentw biblijnego przekazu do hoszech we or z ywioy Ksigi Bereszit (Ksigi genezyjskie Rodzaju), [17]. oznaczajcych

Hebrajskie hoszech znaczy ciemno, or wiato [18]. Niech stanie si wiato, czytamy w Ksidze Genesis (1, 3). Warto w tym miejscu przypomnie motyw Ksigi Dnia, kilkakrotnie pojawiajcy si w Zagadzie, ktry w kontekcie Zmierzchw i porankw zyskuje nowy, biblijny wymiar. Obecno wiata jest dla Szewca rwna obecnoci Boga. Wyranie wida inspiracje gnostyczne: walka wiata z ciemnoci jest przecie walk dobra ze zem. Konieczno odwoania si do symboliki chrzecijaskiej sugeruje motto Zmierzchw i porankw, zaczerpnite z Ksigi Mdroci. wiato podobn rol odgrywa w zamykajcej tryptyk zamojski powieci Bociany nad powiatem: wiato dopeniao swojego dziea tak, jakby dzieo to byo czym wicej ni powinnoci: dzieo stawao si wzniosym obrzdkiem, o ktrego znaczeniu najlepiej zawiadcza fakt, e odbywa si codziennie. I wiato przeksztacao si w niepodlegego wszelkiej rutynie kapana [19]. Pisarz kreuje wiat, w ktrym najwaniejsze s drobne, pozornie nic nieznaczce, codzienne czynnoci, i tak te jest przedstawiona mier w Zmierzchach i porankach jako powolne wygasanie wiata, codzienna, cicha katastrofa widzenia. Podobnie jak w Dukli, wane jest to, co ma miejsce za dnia. Nieprzypadkowo fabua obu powieci Szewca rozgrywa si od witu do zmierzchu o tym, co dzieje si noc, narrator milczy. Wspierajc si na klasycznej opozycji wiato-ciemno buduje Szewc relacj teraniejszo-przeszo. Narrator, oddajc myli Salomei Goldman, wspominajcej zmarego ma, pisze: Minione byo wic dla niej zgasym lub dopalajcym si wiatem, resztk aru, ktrego nie sposb na nowo rozdmucha, powiejc barw, zanikajcym ksztatem, sfaszowanym przez upyw czasu smakiem i zapachem (ZiP 33).

To, co dawne, pozbawione jest blasku i koloru, przypomina wypowia fotografi. Niedostpno przeszoci skania do kultu codziennoci, pielgnowania domowych rytuaw i przyzwyczaje, ktre wyznaczaj rytm ycia. W powieci Szewca wszystko si multiplikuje, a przez to uzyskuje namiastk wiecznoci. Jak pisze Uniowski, w utworze Szewca miar waciwego czasu, czasu istnienia, nie s kosmiczne rytmy, cykl natury, kalendarz religijnych obrzdkw, lecz rytua codziennych czynnoci [20]. Nie wystarczy jednak sama powtarzalno: piecz nad wszystkim ma wiato, ktrego zadaniem jest rzeczywisto pochwali, unieruchomi, ocali (ZiP 35). To ono wyznacza pocztek i kres ludzkiej aktywnoci, niczym w spoeczestwach pierwotnych, nieznajcych zegarw. Zegary za pojawiaj si w Zmierzchach i porankach bezustannie. Ich opiekem jest Chaim Brondwein: na ratuszowym zegarze wskazwki oznaczajce godzin przypominay opuszczone skrzyda. Byo dwadziecia jeden minut po sidmej (ZiP 25). Na jednym z zegarw w zakadzie Chaima Brondweina, tarcz zwrconego do ulicy, mija jak naleao, bo o tej godzinie zegarmistrz zwyk rozpoczyna prac kwadrans po sidmej (ZiP 26). Ich obecno mona odczytywa dwojako: podkrelaj cykliczno wiata i jego niezmienno, maskowan pozorem przemijalnoci, ale sw niedoskonaoci (kady pokazuje inn godzin) podkrelaj boski aspekt wiata. To ono jest najwaniejsze. Nawet narrator skupia si nie tyle na postaciach, co na grze wiata; niczym fotograf-maniak, zapuszcza si w miejsca zapomniane, opuszczone i pokryte kurzem: Miasto znajdowao si w zasigu kadego promienia. Dymnikami i dziurawym gontem promienie wchodziy na strychy. Byy tu u siebie rwnie dobrze jak gdziekolwiek indziej. Spord szpargaw i rzeczy nie cakiem spisanych na straty, zoono je bowiem na strychach z podyktowan realizmem myl, e stan si jeszcze uyteczne, promienie wydobyway oparcie rozbitego krzesa, zardzewiae elazko, zdobny we frdzle abaur, anioa z gipsu lub z drewna, klatk zamieszkan kiedy przez kanarka. Nad tymi i innymi wzgardzonym przedmiotami wirowa kurz. Puszczao go w ruch wiato, gdy ze wspczuciem przesuwao si po powierzchni chwilowo niepotrzebnych rzeczy. Nad nimi na wbitych w belki gwodziach odpoczyway stare ubrania. (...) Te opuszczone ramiona paszczy, palt i jesionek lada chwila gotowe byy oy, unie si, zatrzepota triumfalnie nad elazkiem i abaurem. (...) Na strychach panowaa wieczna cisza. (ZiP 42-43) Powyszy fragment powieci wywouje nieodparte wraenie gdzie ju to czytalimy. Oczywicie, u Brunona Schulza! Szewc siga po ten sam mechanizm literacki: obszerny opis, ktry przeradza si w narracj. Podobnie do autora Komety, Szewc nie naladuje rzeczywistoci, lecz j konstruuje. W ksice Poetycki model prozy w dwudziestoleciu midzywojennym Wodzimierz Bolecki podkrela wyjtkowo opisw w prozie Schulza:

Mamy w niej do czynienia z rozbudowaniem fragmentw opisowych (co by byo nawizaniem do tradycji impresjonistycznego wielosowia), ale ktre jednoczenie pozbawione s motywacji percepcyjnej. Inaczej mwic, obszerne opisy w prozie Schulza nie s podporzdkowane aktowi patrzenia bohatera [21]. Cechy i stany rzeczy staj si przedmiotem opowiadania.

Odnoszc powysze sowa do opisu strychu ze Zmierzchw i porankw, zauwaymy uderzajc zbieno. Wspomniane na pocztku antropomorfizacje, animizacje wiata i wydobywanych przez nie z ciemnoci przedmiotw przeksztacaj opis w opowiadanie. Co wicej, jedn z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych cech malarskiego impresjonizmu, o ktrym w kontekcie literackim wspomina Bolecki, byo wiato, ktre sprawiao wraenie, jakby wylewao si poza ramy obrazw (wystarczy przypomnie choby ptna Turnera, Moneta, Renoira). Impresjonizm jest jednym z najwczeniejszych symptomw kryzysu reprezentacji: wiat jest nieuchwytny, znajduje si w cigym ruchu, opiera si na nieustannej grze wiata. Co znamienne pierwsza wystawa impresjonistw miaa miejsce w Paryu, w atelier fotograficznym Nadara. Spotkaa si tam sztuka wyraajca kryzys i fotografia, ktra miaa sta si na odpowiedzi.

Proza Szewca przypomina troch Eugenea Atgeta, ktrego fotografie ukazuj dawny Pary (zob. Fotofrafia nr 1), jego wskie, brukowane uliczki, wystawy sklepowe, doroki z pomrukujcymi wonicami, handlarzy starzyzn, kataryniarzy, prostytutki. Kierowao nimi to samo pragnienie: zachowa przed zapomnieniem ukochany wiat, nieuchronnie zbliajcy si ku zagadzie.

Ta nobilitujce Szewca zestawienie z Schulzem nie zmieni faktu, e obrazy Szewca posiadaj o wiele mniej poetyckiego uroku ni na przykad Stasiukowa Dukla. Czytajc Zmierzchy i poranki po Zagadzie ma si poczucie wyczerpania, wynikajce jak myl z nieustannych powrotw narratora do tego samego miejsca (Zamo), uderzajco podobnych bohaterw, celebrujcych te same, codzienne czynnoci, wreszcie, stosowania wyeksploatowanego we wczeniejszej powieci chwytu fotografii, tutaj w nieco innej postaci. Gra wiata u Szewca, chwilami urzekajca (np. w cytowanej scenie, opisujcej gr wiata na zagraconych strychach), na dusz met nuy. Mczy take nachalna dydaktyka odmierzajcych sekund po sekundzie zegarw. Na obron Szewca mona jednak doda, e jego maniakalna niemal powtarzalno okazuje si sposobem na paradoksalne wyraenie niewyraalnego: cho przedwojenny Zamo nie istnieje (moe nigdy nie istnia?), to uparcie powracajce fragmenty tamtego wiata zdaj si ukada w jak sensown cao. Warto te zaznaczy, e Szewc wpisuje si w melancholijnonostalgiczny paradygmat powieci, co tumaczy krytykowan przeze mnie powtarzalno.

Jak bowiem powiada Agata Bielik-Robson: Pami i historia s z istoty swojej cikie i nuce. Podtrzymywanie pamici, obsesyjne trwanie przy przeszoci, niedowierzanie, e zmarli mogli tak po prostu odej, swego rodzaju pakt wiernoci ze mierci to wszystko jednak, charakterystyczne e bdzie cechy istniaa melancholijne. pami i Przy pewnym nateniu historii mog [22]. doprowadzi do cakowitego bezruchu i odrtwienia w umiarkowanej dozie gwarantuj cigo

Zaskakuje podobiestwo myli Bielik-Robson i Baudrillarda, ktry powiada: W obrazie i fotografii istnieje pewna forma odrtwienia, jeli nie kontemplacji. Skupienie na obrazie jest w tym sensie skupieniem na wiecie [23]. Fotografia zatem, jako chwyt pozwalajcy na powrt do przeszoci, jest przepeniona Moe melancholi, dlatego jest rwnie Szewca alegori s tak znieruchomienia, odrtwienia, stagnacji. powieci

niepieszne? Fotograficzn metafor da si rwnie wykorzysta, by scharakteryzowa omwione utwory Stasiuka i Szewca: obaj dokadaj stara, by zatrzyma wiat. Mona powiedzie, e nie percypuj go, lecz pochaniaj caym sob, tak jak bona fotograficzna pochania promienie soneczne. [1] P. Szewc, Zmierzchy i poranki, WL, Krakw 2001. Dalej jako ZiP i numer strony. [2] A. Stasiuk, Dukla, Wydawnictwo Czarne, Czarne 1997. Dalej jako D i numer strony. [3] B. Witosz, Opis a fotografia, w: Studia Historycznojzykowe, red. O. Woliska, Wydawnictwo Uniwersytetu lskiego, Katowice 1998, s. 232. [4] Tame, s. 239. [5] K. Uniowski, Na zachd od Dukli. Andrzej Stasiuk, w: tego, Kolonici i koczownicy. O najnowszej prozie i krytyce literackiej, Universitas, Krakw 2002, s. 160. [6] E. Pontremoli, Nadmiar widzialnego. Fenomenologiczna interpretacja fotogenicznoci, prze. M.L. Kalinowski, sowo/obraz terytoria, Gdask 2006, s. 30. [7] O znaczeniu wyliczenia w Dukli pisa K. Uniowski, dz. cyt., s. 163. [8] Tame, s. 159. [9] H. Grynberg, wiat wedug Stasiuka, Tygodnik Powszechny 1998, nr 7, s. 13. [10] D. Nowacki, Zawd: czytelnik. Notatki o prozie polskiej lat 90, Znak, Krakw 1999, s. 96. [11] A. Stasiuk, Jadc do Babadag, Wydawnictwo Czarne, Woowiec 2004, s. 289. [12] J. Klejnocki, wiato i mier, Polityka 1997, nr 50, s. 61. [13] P. Czapliski, Nuda przedstawiona albo proza najnowsza wobec istnienia, w: Nuda w kulturze, red. P. Czapliski i P. liwiski, Rebis, Pozna 1999, s. 257. [14] M.P. Markowski, Nieobliczalne. Eseje, Austeria, Krakw 2007, s. 126. [15] Zob. S. Sontag, O fotografii, prze. S. Magala, WAiF, Warszawa 1986, s.140. [16] A. Stasiuk, dz. cyt., s. 210. [17] A. Ubertowska, Pami i nieobecno. O dowiadczaniu przeszoci w prozie Piotra Szewca, w: Literackie reprezentacje dowiadczenia, red. W. Bolecki i E. Nawrocka, IBL, Warszawa 2007, s. 368. [18] Zob. Tame, s. 369. [19] P. Szewc, Bociany nad powiatem, WL, Krakw 2005, s. 12. [20] K. Uniowski, W penym wietle (Piotr Szewc), w: tego, Kolonici i koczownicy, dz. cyt., s. 169. [21] W. Bolecki, Opis a opowiadanie, w: tego, Poetycki model prozy w dwudziestoleciu midzywojennym, IBL, Wrocaw 1982, s. 222, 226. [22] A. Bielik-Robson, Melancholia i ekstaza, w: teje, Inna nowoczesno. Pytania o wspczesn formu duchowoci, Universitas, Krakw 2000, s. 64-65.

[23] J. Baudrillard, Przed kocem, prze. R. Lis, Sic!, Warszawa 2001, s. 128. Dawid Dziwosz