You are on page 1of 7

Śpiący rycerze - Tetmajer Wielki poeta polski okresu Młodej Polski uwielbiał Tatry.

Na starość mieszkał u podnóża naszych gór, w okolicach Poronina. Wiele jego utworów sławiło piękno przyrody tatrzańskiej, krajobrazów górskich i bystrych potoków spływajacych z wierchów. Jednym z najpiękniejszych utworów tatrzańskich jest opowieść o uśpionych pod Giewontem polskich rycerzach. Tuż przy wejsciu do Doliny Kościeliskiej ,za mostkiem nad bystrym potokiem, na zboczu skalnym od dawna widnieje obraz rycerza w zbroi, szyszaku i z mieczem w dłoni. Jak pisze autor, gdy w zadumie przyglądał się tej płaskorzeźbie podszedł doń stary siwy góral i opowiedział mu tę baśń, którą następnie zapisał. Jest ona prościutka ale pokazuje, że poczucie polskości w naszym narodzie mimo prawie 150 lat niewoli nigdy nie zostało zduszone przez zaborców. teraz żyjemy w państwie polskim, niepodległym i potencjalnie bogatym i nie musimy wdzxiewać szyszaków i brać w dłonie miecze, ale patriotyzm istnieje, inaczej tylko się ujawnia. Góral powiedział Kasprowiczowi, że ta tablica jest w tym miejscu od dawien dawna i ma upamiętniać przybycie tu rycerzy z dalekich stron, może Gniezna, może Poznania, których miał wieść król zwany Chrobrym. Mieli oni zasnąć i obudzą się gdy będą Polsce potrzebni. Nikt za wyjatkiem małego chłopczyka od wieków ich nie widział. A chłpczyk pasał owce w Dolince Kościeliskiej i przy pomocy wiernego psa świetnie się z tego obowiązku wywiązywał. Od czasu do czasu gdy owieczki spokojnie skubały trawkę i sam pies mógł sobie poradzić z pilnowaniem ich, chłopiec wspinał się po wierszkach, po skałach i coraz dalej docierał w swoich wędrówkach. Któregoś dnia dotarł do niewielkiej dolinki, z dnem pokrytym odłamami skalnymi, między którymi walczyły o swoje miejsca sosny i limby. Chłopiec wdrapał się na najwyższą skałkę i zachwycił się roztaczającym się przed nim widokiem. Zakrzyczał donośnie raz, drugi i trzeci a echo odpowiadało mu, ale za trzecim okrzykiem odezwał się inny głos. Kiedy pastuszek rozejrzał się zobaczył, że w ścianie jednej z pionowo wznoszących się skał pojawił się otwór a w nim olbrzymia postać odziana w zbroję i z mieczem u boku. Postać ta spytała: " czy to już czas?, Czy mamy ruszać na wroga?" Chłopiec na chwilę zaniemówił, ale pokłonił się pięknie i rzekł drżącym głosem "Nie wiem Panie, ja jestem tylko pastuszkiem i moje owiecki pasą się , o tam daleko, a ja tylko cieszyłem się, że Bóg stworzył świat tak pięknym". Uśmiechnął sie rycerz i pobłogosławił chłopca by mu się w życiu dobrze wiodło.

a to wojsko kiedyś się zbudzi. którą nazywają: Pisana. że słońce stało jeszcze wysoko.. Juhas na to: . ale nie dałem rady. cały w żelazną zbroję zakuty.zdziwił się kowal. Siedli sobie kiedyś przed kuźnią i rozmawiali. a tam były złote dukaty i połamane złote podkowy. tam w środku skały.Tak ci się zdaje. ile mogłem. jak by się dostać w głąb turni. a Fakla z podkowami za nim. Pomilczeli chwilę. zaszli pod Pisaną. to tam i ani się spostrzegł. . o Pisanej gadają. a one tak tego chłopaka wabiły i tumaniły. Wtedy tamten kazał Fakli złożyć to wszystko do torby i pójść z nim w góry.Był podobno taki. Skąd się o tym dowiedzieli? Opowiem. Dobierałem się w głąb. jakbym wpadł w przerębel. patrzy. Fakla powiedział: . zęby tak wiedzieć. A tu mrok. kiedy skończyli. który pasał owce na halach.. Wtedy skała się zatrzasnęła i musiał zawrócić.Czemu nie . Tylko musielibyście dać złoto na podkowy. Pływa po jeziorze. Bo strzegą jej młode boginki.W Tatrach jest za Kościeliskami taka turnia. ale co w nich jest w środku.Wiesz co. a nie udało się.Patrzy człowiek na te góry i turnie. żebyś mi waść wykuł złote podkowy i klińce do ich przybijania. więc tę wyprawę odkładał. potem juhas dodał: . że gonił za nimi to tu.Chciałbym. Miał on znajomego juhasa. nawet na głowie miał hełm stalowy. ze w niej jest złota kaczka. Fakla kuł.Jakaż to kaczka? .zakrzyknął Fakła. po skałach chodzić przywykłem i byle czego się nie ulęknę.Ej. Mówią o niej górale. położył na ławie ciężką sakwę i powiedział : . Z tego jeziora wypływa Dunajec. Minęli Kościeliska. przyszedł do niego nieznany gość. kiedy był w kuźni sam. Ta kaczka znosi diamentowe jaja. Czy podejmiesz się tej roboty? . z którego woda wypływa. którego dnia ta kaczka się niesie! Żeby tak podebrać diamentowe jajo! . Twarz jego była młoda i dziwnie piękna. ale tylko jedno na rok. Wiesz przecie. Młody kowal miał kuźnię niedaleko Zakopanego. Był to porządny człowiek. wojak poruszał miech.Myślisz.Ja bym przelazł! . nikt nie wie. jak go wyprowadziły z powrotem do żlebu. ze nie próbowałem? Wlazłem już raz w ten żleb. Zabrali się do pracy. aż tu wojak obraca się ku Fakli i mówi: . ale długa broda zwisała mu aż po pas. wszyscy lubili go i szanowali. Woda była taka zimna. . skały po bokach coraz wyższe. że ze mnie chłopak mocny. Ale i on też nie doszedł aż do jeziora z kaczką. Wojak szedł przodem. że tam w głębi leży wojsko uśpione. boś nie próbował. żleb coraz węższy. . Robota szła tak wartko. Aż tu pewnego ranka.Nie wiem nic . Nazywał się Fakla.odpowiedział Fakla . czyli skała. powiedziałem ci: złota kaczka.od tego jestem kowalem. Pochwalił Pana Boga. Po tej rozmowie kowal myślał nad tym. Ale przynoszono mu wciąż nową robotę. Słyszałeś ? .A no. Juhas pyknął z fajeczki i zauważył: . bo skąd bym je wziął? Wojak otworzył sakwę. co wlazł w głąb Pisanej.

Po mozolnej wędrówce znaleźli się wreszcie w głębi turni. co go tu wprowadził. stałby się od razu bogatym człowiekiem. Jemu się zdawało. Fakla rozejrzał się ostrożnie dookoła. w którym miejscu. I niech cię Bóg broni. Będzie wtedy okrutna wojna. Co prawda widział za to coś jeszcze ciekawszego niż złota kaczka. to zwyciężą wszystkich wrogów. na żelaznym mostku w Kuźnicach. a te. zamieniły się w złoto. to lemiesze. a żona przyjęła go wymówkami: . że ono śpi pod Pisaną. uspokoiła się zaraz i nie miała już do niego żalu. Mroczno tam było. że wytrząsł ich przedtem pełny worek! Gdyby tego nie zrobił. gdzie był. ale pamiętaj. gdy wyszedł na pole. koło Zakopanego. Rozmyślając o tym wszystkim wyszedł Fakla z pieczary. co mi po tym". że to sam król Chrobry ze swoją drużyną i że jak oni się zbudzą i pójdą w bój. Były w tej pieczarze także konie. myślał. jak zobaczyła. głowy mają oparte o siodła. I znów zabrał Faklę w głąb Pisanej.Teraz się nie bój. Zacznie się gdzieś daleko. że cały dzień stracił darmo. czyś gdzie w górach nie przepadł! Zdziwił się Fakla. że rycerz z niego kpi.To jest polskie wojsko uśpione. Kiedy ukończyli robotę. Fakla pomyślał. a tam tyle ludzi! Wszyscy leżą. Słyszał już od niektórych górali.zapytał szeptem tego wojaka. a wojak trzymał koniom nogi. co powiadali. na sobie zbroje. bo mogłaby z tego wyniknąć bieda. bo całe starodawne wojsko uśpione.co mu się trafiło. ale nikt nie wiedział. a Polska stanie się taka potężna jak nigdy przedtem. że cię w domu nie będzie? Takem się bała. żebyś mi się cicho sprawował. a brody po pas. . "Po co mam to dźwigać. Wtem zaciął się w palec i zaklął głośno: . Jeden z rycerzy pyta: .. Kowal dobierał podkowy i wbijał klińce. Przyjdzie czas. bo mu wojak zabronił. Byli i tacy. że ci rycerze się pobudzą i pójdą walczyć za wiarę. Zabrał się do kucia koni. wojak nabrał strużyn z kopyt. to podkowy . Nie powiedział żonie. Zajrzał . Tylko pokazał jej dukaty. Weszli między głazy i szczeliny. Minęło kilka lat. "Tym razem nie będę taki głupi i nie wyrzucę strużyn". że coś mu się w torbie kołacze. Ale nie sprzeczał się.Bodaj cię czart! A tu nagle budzą się naokoło niego uśpieni rycerze. że mąż tyle zarobił. Dopiero teraz się okazało. a skały jakby się przed nimi rozstępowały.Masz tu waść zapłatę. Należało niektóre z nich przekuć. Wtem pojawił się znowu ten sam rycerz i poprosił o złote podkowy. że takie wojsko gdzieś śpi w Tatrach pod ziemią. ale skończy się tutaj. wysypał strużyny do potoku. Kowal kuł nadal to kosy. żebyś miał zakląć. a żona. a kowala aż dreszcz przechodzi ze strachu. pomyślał kowal. Kiedy nikt go już nie mógł widzieć. Tamten odpowiedział: . które w niej uwięzły. Wrócił do domu. choć markotno mu było.Gdzieżeś to się podziewał przez całe trzy dni? Czemużeś nie powiedział. nasypał ich pełno kowalowi do torby i mówi: . że tylko niedługą chwilę zabawił w pieczarze.a to kilkanaście złotych dukatów! Nie wszystkie strużyny wytrzepał przedtem dokładnie z torby.Co to za jedni ? . tylko gdzieś z boku trochę światła wpadało do pieczary przez mały otwór w skale. Jakże teraz żałował. Wtem poczuł. podnoszą się.

którego dnia ta kaczka się niesie! Żeby tak podebrać diamentowe jajo! ..A no. W powrotnej drodze wstąpił do karczmy. Zajrzał do niej: same strużyny. ale nie udało się to nikomu. który pasał owce na halach. Młody kowal miał kuźnię niedaleko Zakopanego. patrzy. wojak nasypał strużyn do torby kowala i wyprowadził go z pieczary.Jakaż to kaczka? . a on spojrzał ostro na kowala i palcem mu pogroził. . że zawiódł zaufanie rycerza. Ale torba wciąż pozostawała lekka i nic w niej nie pobrzękiwało. Ten rozpowiedział o niej szeroko i w taki to sposób wszyscy się dowiedzieli. Widać rycerz tozgniewał się bardzo. ale tylko jedno na rok.Ej.. Było mu jednak markotno. nie chciał nic o niej mówić. nie będą gotowe do boju. że to nieprawda. co przychodził po podkowy: . Odtąd niejeden śmiałek próbował dotrzeć w głąb Pisanej. żeby mu torba ociężała . Pływa po jeziorze. Rycerze śpią w Tatrach nadal i czekają wielkiej godziny. Kowalowi było bardzo przykro. że Fakla nic umie dochować tajemnicy. Siedli sobie kiedyś przed kuźnią i rozmawiali. że tym razem zdobędzie bogactwo.zdziwił się kowal. a Fakla czekał go daremnie. skąd się o tym dowiedzieli . Słyszałeś ? . może ze sto lat temu. ze w niej jest złota kaczka. bo w ogóle nie zjawił się już u Fakli. tam w środku skały.zakrzyknął Fakła.byłby to znak. ale się tym nie chwali. Skąd się o tym dowiedzieli? Opowiem. bo miał nadzieję. A Fakla w przekleństwie wspomniał diabła i później podpił sobie w karczmie. a tam nie wytrzymał i wygadał się przed karczmarzem o swojej przygodzie. Nazywał się Fakla. Kiedy go ludzie wypytywali o jego przygodę. Inni mówili.a nie wiadomo.Bracie. Mijał rok za rokiem. czy już czas? Na to odpowiada ten. Mówią o niej górale. . Fakla powiedział: . Ta kaczka znosi diamentowe jaja. nikt nie wie. Kiedy podkuli konie.że wojak nie wrócił do Fakli dlatego także. Tamci pokładli się z powrotem.Patrzy człowiek na te góry i turnie. żeby się rozweselić w kompanii.. zęby tak wiedzieć. W Tatrach jest za Kościeliskami taka turnia. jak mu rycerz nakazał. Ale zaraz się opamiętał.Wiesz co.Nie wiem nic . który ma czyste serce. "Będzie się na mnie gniewał i jak mu się wytłumaczę?" zastanawiał się strapiony. Z tego jeziora wypływa Dunajec. Miał on znajomego juhasa. Był to porządny człowiek. To wszystko działo się dawno. Mówili jeszcze . Fakla czekał. którą nazywają: Pisana. . czasem nawet płakał z żalu. więc poszedł do innego kowala i tamten mu konie kuje. gdzie śpi podziemne wojsko. że to kara za przekleństwo. a kiedy wybije najważniejsza godzina. Juhas pyknął z fajeczki i zauważył: . Jedni powiadali. Bo tamten wojak nadal pilnuje porządku. ze strużyny zamieniły się już w dukaty. że tam w głębi leży wojsko uśpione. Kowal wyrzucał sobie. że konie śpiącego wojska stoją nie podkute. a to wojsko kiedyś się zbudzi.Nie czas jeszcze. czyli skała. ponieważ konie tamtego rycerstwa może kuć tylko taki kowal. śpij dalej. ale co w nich jest w środku. że nie umiał utrzymać języka za zębami. o Pisanej gadają. Z gniewem wyrzucił strużyny do potoka. Zrozumiał. wszyscy lubili go i szanowali. powiedziałem ci: złota kaczka. Przekonał się.

przyszedł do niego nieznany gość. zaszli pod Pisaną. ile mogłem. głowy mają oparte o siodła.. ze nie próbowałem? Wlazłem już raz w ten żleb. potem juhas dodał: . Wtedy tamten kazał Fakli złożyć to wszystko do torby i pójść z nim w góry. Ale i on też nie doszedł aż do jeziora z kaczką. że ci rycerze się pobudzą i pójdą walczyć za wiarę. ale długa broda zwisała mu aż po pas.odpowiedział Fakla . . Czy podejmiesz się tej roboty? . aż tu wojak obraca się ku Fakli i mówi: . Weszli między głazy i szczeliny. Przyjdzie czas.. cały w żelazną zbroję zakuty.Tak ci się zdaje. że ze mnie chłopak mocny. Dobierałem się w głąb. Fakla kuł. koło Zakopanego. a wojak trzymał koniom nogi. wojak nabrał strużyn z kopyt.Chciałbym. żebyś mi się cicho sprawował. Minęli Kościeliska. bo skąd bym je wziął? Wojak otworzył sakwę. bo mogłaby z tego wyniknąć bieda.Co to za jedni ? . a brody po pas. co go tu wprowadził. Pochwalił Pana Boga. tylko gdzieś z boku trochę światła wpadało do pieczary przez mały otwór w skale. Kowal dobierał podkowy i wbijał klińce. Robota szła tak wartko. po skałach chodzić przywykłem i byle czego się nie ulęknę. a nie udało się. A tu mrok. a skały jakby się przed nimi rozstępowały. na żelaznym mostku w Kuźnicach. Wiesz przecie. Wojak szedł przodem. Pomilczeli chwilę.Myślisz. ale skończy się tutaj. Po tej rozmowie kowal myślał nad tym. żebyś miał zakląć. na sobie zbroje. Należało niektóre z nich przekuć. Kiedy ukończyli robotę. I niech cię Bóg broni. Ale przynoszono mu wciąż nową robotę. Były w tej pieczarze także konie.Juhas na to: .Masz tu waść zapłatę.Czemu nie .od tego jestem kowalem.Był podobno taki. wojak poruszał miech. żebyś mi waść wykuł złote podkowy i klińce do ich przybijania. Po mozolnej wędrówce znaleźli się wreszcie w głębi turni. boś nie próbował. z którego woda wypływa. ale pamiętaj. Zabrali się do pracy. Będzie wtedy okrutna wojna. położył na ławie ciężką sakwę i powiedział : . Fakla rozejrzał się ostrożnie dookoła. a tam tyle ludzi! Wszyscy leżą. Mroczno tam było. kiedy był w kuźni sam. co wlazł w głąb Pisanej. Woda była taka zimna. Tamten odpowiedział: . jakbym wpadł w przerębel. Aż tu pewnego ranka. że gonił za nimi to tu.To jest polskie wojsko uśpione. a tam były złote dukaty i połamane złote podkowy. Tylko musielibyście dać złoto na podkowy. więc tę wyprawę odkładał. a Fakla z podkowami za nim. a one tak tego chłopaka wabiły i tumaniły. Bo strzegą jej młode boginki. jak by się dostać w głąb turni. nawet na głowie miał hełm stalowy.zapytał szeptem tego wojaka.Ja bym przelazł! . . że słońce stało jeszcze wysoko. ale nie dałem rady. Wtedy skała się zatrzasnęła i musiał zawrócić. żleb coraz węższy. kiedy skończyli. skały po bokach coraz wyższe. to tam i ani się spostrzegł.Teraz się nie bój. jak go wyprowadziły z powrotem do żlebu. . nasypał ich pełno kowalowi do torby i mówi: . Zacznie się gdzieś daleko. Twarz jego była młoda i dziwnie piękna.

Mijał rok za rokiem. w którym miejscu.Fakla pomyślał. Było mu jednak markotno. Zajrzał .Bracie. Tylko pokazał jej dukaty. co mi po tym". Ale torba wciąż pozostawała lekka i nic w niej nie pobrzękiwało. Rozmyślając o tym wszystkim wyszedł Fakla z pieczary. że nie umiał utrzymać języka za zębami. gdy wyszedł na pole. Jeden z rycerzy pyta: . które w niej uwięzły. czyś gdzie w górach nie przepadł! Zdziwił się Fakla. a kowala aż dreszcz przechodzi ze strachu. wysypał strużyny do potoku. Kowalowi było bardzo przykro. Byli i tacy. bo miał nadzieję. bo mu wojak zabronił. "Po co mam to dźwigać. co przychodził po podkowy: . Z gniewem wyrzucił strużyny do potoka. że wytrząsł ich przedtem pełny worek! Gdyby tego nie zrobił. a żona przyjęła go wymówkami: . . śpij dalej. czasem nawet płakał z żalu. Ten rozpowiedział o niej szeroko i w taki to sposób wszyscy się dowiedzieli. Wtem zaciął się w palec i zaklął głośno: . Dopiero teraz się okazało. Widać rycerz tozgniewał się bardzo. a Polska stanie się taka potężna jak nigdy przedtem. myślał. jak zobaczyła.a to kilkanaście złotych dukatów! Nie wszystkie strużyny wytrzepał przedtem dokładnie z torby. ze strużyny zamieniły się już w dukaty. że coś mu się w torbie kołacze. pomyślał kowal. nie chciał nic o niej mówić.byłby to znak. że cię w domu nie będzie? Takem się bała. "Będzie się na mnie gniewał i jak mu się wytłumaczę?" zastanawiał się strapiony. że tylko niedługą chwilę zabawił w pieczarze. Nie powiedział żonie. Kiedy podkuli konie. że takie wojsko gdzieś śpi w Tatrach pod ziemią. Tamci pokładli się z powrotem. zamieniły się w złoto. że cały dzień stracił darmo. Jemu się zdawało. Wtem pojawił się znowu ten sam rycerz i poprosił o złote podkowy. Zrozumiał. a te. że to kara za przekleństwo. "Tym razem nie będę taki głupi i nie wyrzucę strużyn". Ale zaraz się opamiętał. bo w ogóle nie zjawił się już u Fakli. Zajrzał do niej: same strużyny.co mu się trafiło. W powrotnej drodze wstąpił do karczmy. Wtem poczuł. gdzie śpi podziemne wojsko. Słyszał już od niektórych górali. a żona. że tym razem zdobędzie bogactwo.Nie czas jeszcze.Gdzieżeś to się podziewał przez całe trzy dni? Czemużeś nie powiedział. I znów zabrał Faklę w głąb Pisanej. a on spojrzał ostro na kowala i palcem mu pogroził. wojak nasypał strużyn do torby kowala i wyprowadził go z pieczary.. że mąż tyle zarobił. jak mu rycerz nakazał. Kiedy nikt go już nie mógł widzieć. ale nikt nie wiedział. gdzie był. Wrócił do domu. co powiadali. Zabrał się do kucia koni. Co prawda widział za to coś jeszcze ciekawszego niż złota kaczka. a tam nie wytrzymał i wygadał się przed karczmarzem o swojej przygodzie. Fakla czekał. to lemiesze. Kowal wyrzucał sobie. to podkowy . a Fakla czekał go daremnie. stałby się od razu bogatym człowiekiem. Kowal kuł nadal to kosy. czy już czas? Na to odpowiada ten.. Minęło kilka lat. Kiedy go ludzie wypytywali o jego przygodę. żeby mu torba ociężała . choć markotno mu było. Ale nie sprzeczał się. że to sam król Chrobry ze swoją drużyną i że jak oni się zbudzą i pójdą w bój. że rycerz z niego kpi. to zwyciężą wszystkich wrogów.Bodaj cię czart! A tu nagle budzą się naokoło niego uśpieni rycerze. że zawiódł zaufanie rycerza. Jakże teraz żałował. żeby się rozweselić w kompanii. że ono śpi pod Pisaną. bo całe starodawne wojsko uśpione. uspokoiła się zaraz i nie miała już do niego żalu. podnoszą się.

To wszystko działo się dawno. St popatrzył na swoje wojsko. ale idąc ze starym człowiekiem w kierunku tej góry podejrzewał. Mówili jeszcze . może ze sto lat temu. Od niepamiętnych czasów górale opowiadają o śpiących rycerzach w Giewoncie. O śpiących rycerzach. stary człowiek podniósł głowę do góry i nagle rozległ się grzmot a potężny blok skalny . ale nigdy nie znalazł tej Opracowanie: Stanisław Kałamacki .Jeszcze nie. Jeszc chciał trafić do groty Giewontu.odparł stary człowiek do rycerza . że Kuba oczami nie mógł ich wszystkich ogarnąć. jest kilka setek koni do Kuba zabrał narzędzia. w której śpią Gdy stanęli przed grotą. W drugiej sali były rycerski . który ma czyste serce. że idzie p zaklętemu wojsku w Giewoncie.uśmiechnął się stary człowiek do Kuby. więc poszedł do innego kowala i tamten mu konie kuje. Wkrótce otrzymasz należną zapłatę. posłuchajcie.Jak przyjdą złe czasy dla kraju. najlepszym w całej okolicy. Odtąd niejeden śmiałek próbował dotrzeć w głąb Pisanej.Id A kiedy wojsko . podkowy i ruszył za starym A dokąd idziemy? spytał Idziemy w kierunku Giewontu odrzekł stary Kuba znał legendę o śpiących rycerzach w Giewoncie. A teraz idź do wsi. zdawał sobie sprawę. że konie śpiącego wojska stoją nie podkute. że to nieprawda. nie będą gotowe do boju.Te konie masz podkuć . a kiedy wybije najważniejsza godzina. Kuba był doskonałym kowalem. Pe do chałupy Kuby przyszedł stary człowiek i To wy jesteście kowal Tak. obejrzał się. rozległ się grzmot.powiedział stary człowiek. Nie mówiąc już o tym. aż znaleźli się w dużej sali. Rycerze śpią w Tatrach nadal i czekają wielkiej godziny.że wojak nie wrócił do Fakli dlatego także. ale konie macie już podkute . ponieważ konie tamtego rycerstwa może kuć tylko taki kowal.a nie wiadomo. Stary człowiek pochwalił Kubę za wykonaną robotę. Kuba zabrał się do roboty i po dwóch dn wszystkie konie. Wtedy Kubie serce mocniej zabiło. W Kościelisku żył gazda Kuba zaśpionych rycerzy w Było to tak. Gazda poszedł do chałupy. jeden z rycerzy wstał i Czy czas już . A Fakla w przekleństwie wspomniał diabła i później podpił sobie w karczmie. to ja odrzekł Mam dla was sporą robotę. Bo tamten wojak nadal pilnuje porządku. Inni mówili. że podąża do groty. ponoć nie było lepszego.i wręczył Kubie worecze Kuba wyszedł z groty. skąd się o tym dowiedzieli . ale nie udało się to nikomu. masz tu zapłatę za dobrą robotę . blok skalny się zsunął.Chodź za mną . Przy ścianach spali rycerze dużo. Szli krętymi korytarzami.Jedni powiadali. Przekonał się. że Fakla nic umie dochować tajemnicy. ale się tym nie chwali.