JANE AUSTEN

DUMA I UPRZEDZENIE

I Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony. Jakkolwiek za pojawieniem się takiego pana w sąsiedztwie niewiele wiadomo o jego poglądach czy uczuciach, owa prawda jest tak oczywista dla okolicznych rodzin, że przybysz zostaje od razu uznany za prawowitą własność tej czy innej ich córki. - Mężu drogi - zwróciła się pewnego dnia do pana Benneta jego małżonka słyszałeś, że wydzierżawiono nareszcie Netherfield Park? Mąż odparł, że nic mu o tym nie wiadomo. - Naprawdę - zapewniała go żona. - Pani Long wpadła przed chwilą i opowiedziała mi wszystko. Pan Bennet milczał. - Czy naprawdę nie jesteś ciekaw, kto go wydzierżawił? - zawołała wreszcie zniecierpliwiona. - Ty chcesz mi o tym powiedzieć, a ja nie oponuję. Było to wystarczające zaproszenie. - No więc, mój drogi, pani Long powiada, że Netherfield wydzierżawił jakiś młody, ogromnie bogaty człowiek, skądś z północnej Anglii, że przyjechał z Londynu w poniedziałek wolantem w cztery konie, aby wszystko obejrzeć, i tak mu się spodobało, że natychmiast ugodził się z panem Morrisem i ma objąć Netherfield jeszcze przed świętym Michałem, a część służby przyjedzie już w końcu przyszłego tygodnia. - Jak się nazywa? - Bingley. - Żonaty czy kawaler? - Och, kawaler, mój drogi, oczywiście. Kawaler i to z dużym majątkiem - cztery czy pięć tysięcy funtów rocznie. Pomyśl, jakie to szczęście dla naszych dziewcząt! - Nie rozumiem. Cóż to ma z nimi wspólnego? - Ach, mój drogi! jakiś ty męczący! Myślę, że się z którąś z nich ożeni, przecież to jasne. - Czy ów pan osiedla się tutaj w tym właśnie zamiarze?

- W tym zamiarze? Niedorzeczność! Ale bardzo możliwe, że się w którejś z nich zakocha, i dlatego musisz mu złożyć wizytę natychmiast po przyjeździe. - Nie widzę po temu powodów. Możesz pojechać ty z dziewczętami albo - jeszcze lepiej - wyślij je same, boć przecież jesteś równie ładna jak one i jeszcze mu się najbardziej spodobasz! - Pochlebiasz mi, mój drogi! Co prawda były czasy, kiedym nie grzeszyła brzydotą, ale to już dawno minęło i nie sądzę, bym się teraz tak bardzo wyróżniała spośród innych. Kiedy kobieta ma pięć dorosłych córek, nie powinna zajmować się własną urodą. - W takich przypadkach kobieta nie zawsze ma jeszcze urodę, którą mogłaby się zajmować - Ale, mężu drogi, kiedy pan Bingley tu zjedzie, musisz mu natychmiast złożyć wizytę. - Zbyt wiele żądasz ode mnie, moja duszko. - Pomyśl tylko o swoich córkach. Zastanów się; jaka to świetna partia. Sir William i lady Lucas postanowili do niego pojechać specjalnie z tego względu. Wiesz przecież, że na ogół nie składają wizyt nowo przybyłym. Koniecznie musisz jechać, przecież nie będziemy mogły same złożyć mu wizyty, jeśli ty nie pojedziesz! - Nadmiar skrupułów, moja duszko. Jestem pewien, że wasza wizyta sprawiłaby panu Bingleyowi niewątpliwą przyjemność. Prześlę mu przez ciebie parę słów, zapewniając go, że chętnie się zgodzę na jego małżeństwo z którąkolwiek z naszych córek, choć muszę jednak dodać jakieś dobre słówko za moją małą Lizzy. - Proszę cię, mężu, byś tego nie robił. Lizzy wcale nie jest lepsza od reszty, a już z pewnością nie jest ani w połowie tak ładna jak Jane lub tak wesoła jak Lidia. Ty jednak zawsze masz dla niej specjalne względy. - Wszystkie one nie bardzo mają się czym chwalić - odparł pan Bennet. - Ot, płoche głuptasy, jak to dziewczęta. Lizzy jednak jest bystrzejsza od swych sióstr. - Jak możesz tak okropnie krzywdzić własne dzieci! Sprawia ci przyjemność, gdy mnie dręczysz. Nie masz litości dla moich biednych nerwów.

- Mylisz się, moja droga. Mam dla twoich nerwów najwyższy szacunek. To moi starzy przyjaciele. Co najmniej od dwudziestu lat słyszę, jak się nad nimi rozwodzisz. - Ach, nie wiesz, co ja cierpię! - Mam jednak nadzieję, że jakoś to przeżyjesz i zobaczysz jeszcze wielu młodych mężczyzn z czterema tysiącami rocznego dochodu przyjeżdżających w sąsiedztwo. - Nawet gdyby ich przyjechało dwudziestu, nic nam z tego nie przyjdzie, jeśli nie będziesz chciał złożyć im wizyty. - Obiecuję ci, duszko, że jeśli ich się zjawi dwudziestu, złożę wizytę wszystkim, co do jednego. Pan Bennet był tak oryginalną mieszaniną bystrej inteligencji, sarkastycznego humoru, powściągliwości i dziwactwa, że nawet doświadczenie dwudziestu trzech lat nie wystarczyło żonie, by go zrozumieć. Ją dało się przejrzeć o wiele łatwiej. Była to kobieta małego umysłu, miernego wykształcenia i nierównego usposobienia. Kiedy ją coś gniewało, wyobrażała sobie, że cierpi na nerwy. Celem jej życia było wydanie córek za mąż, radością wizyty i nowinki.

II Pan Bennet złożył wizytę panu Bingleyowi jako jeden z pierwszych. Od początku nosił się z tym zamiarem, choć do samego końca zapewniał żonę, że ani mu to w głowie, toteż biedaczka nie wiedziała o niczym aż do owego wieczoru, kiedy wizyta została złożona. Dowiedziała się zaś w sposób następujący. Pan Bennet, spoglądając na swą drugą z rzędu córkę, która zajmowała się przystrajaniem kapelusza, zwrócił się do niej znienacka: - Przypuszczam, Lizzy, że ten kapelusz spodoba się panu Bingleyowi. - Nie będziemy mogły sprawdzić, co się panu Bingleyowi podoba - odparła z wyrzutem pani Bennet - ponieważ nie mamy zamiaru złożyć mu wizyty. - Zapominasz, mamo - wtrąciła Elżbieta - że spotkamy go na naszych asamblach i że pani Long obiecała nam go przedstawić. - Nie wierzę, by pani Long to zrobiła. Ma dwie własne siostrzenice. To kobieta samolubna i w dodatku hipokrytka. Nie mam o niej dobrego mniemania. - Ja również - odparł pan Bennet - i cieszę się widząc, że nie liczycie na jej usługi. Pani Bennet nie raczyła odpowiedzieć, nie mogąc powstrzymać złości, zaczęła łajać jedną ze swych córek. - Na litość boską, Kitty, przestańże kaszleć! Miej trochę litości dla moich nerwów. Targasz je na strzępy. - Kitty jest bardzo nieoględna z tym kaszlem - dorzucił ojciec. - Zawsze kaszle w nieodpowiedniej chwili. - Nie kaszlę dla przyjemności - odparła Kitty gniewnie. - Kiedy przypada nasz następny bal, Lizzy? - Od jutra za dwa tygodnie. - No właśnie! - zawołała matka. - A pani Long wraca zaledwie dzień wcześniej, więc nie będzie mogła nam go przedstawić, bo sama jeszcze nie będzie go znała. - A więc, moja duszko, możesz mieć przewagę nad przyjaciółką i sama jej przedstawić pana Bingleya. - Niemożliwe, mój drogi, niemożliwe, bo przecież go nie znam. Nie dręcz mnie,

proszę! - Szanuję twoją ostrożność. Rzeczywiście, dwutygodniowa znajomość to bardzo niewiele. Trudno po dwóch tygodniach wiedzieć, co to naprawdę za człowiek. Ale jeśli my się nie odważymy przedstawić jej pana Bingleya, to ktoś inny to zrobi. Pani Long i jej siostrzenice muszą też stanąć w szranki, a ponieważ byłoby im na rękę, gdybyś ty odmówiła tej przysługi, sam się jej podejmę. Dziewczęta ze zdumieniem spojrzały na ojca, pani Bennet zaś powtarzała tylko: - Co za niedorzeczność! Co za niedorzeczność! - Cóż mają znaczyć te patetyczne okrzyki? - zapytał. - Czyżby niedorzecznością były dla ciebie formy obowiązujące przy zawieraniu znajomości lub też waga, jaką się do nich przywiązuje? W tym akurat wypadku absolutnie nie mogę się z tobą zgodzić. A cóż ty na to powiesz, Mary? Jesteś, jak wiem, młodą osobą o dociekliwym umyśle, czytasz uczone książki i robisz z nich notatki. Mary chciała powiedzieć coś niesłychanie mądrego, ale nie bardzo wiedziała co. - Podczas gdy Mary będzie formować swe opinie - ciągnął pan Bennet powróćmy do pana Bingleya. - Mam już dosyć pana Bingleya! - zawołała pani Bennet. - Przykro mi, że to słyszę, ale czemuś mi nie powiedziała o tym wcześniej? Gdybym o tym wiedział dziś rano, z pewnością bym do niego nie jeździł. Fatalnie się stało - no, ale skoro złożyłem wizytę, znajomość jest już zawarta. Zdumienie pań całkowicie spełniło jego oczekiwanie, a już zdumienie jego żony przeszło wszystko. Mimo to, kiedy minął pierwszy wybuch radości, pani domu oświadczyła, że właśnie tego i nie czego innego spodziewała się przez cały czas. - Jak to pięknie z twojej strony, moje serce! Wiedziałam, że cię wreszcie przekonam! Byłam pewna, że za bardzo kochasz swoje dziewczęta, by stracić taką okazję! Jakam rada! Co za pyszny figiel, żeby pojechać rano i do tej chwili ani słówkiem o niczym nie pisnąć! - No, Kitty, teraz możesz już kaszleć, ile ci się tylko podoba - rzekł pan Bennet i z tymi słowy opuścił pokój, zmęczony uniesieniami żony.

- Jaki nadzwyczajny jest wasz ojciec, dziewczęta! - zawołała matka, gdy tylko drzwi się za nim zamknęły. - Nie wiem, jak mu się kiedyś odwdzięczycie za jego dobro jemu czy mnie… Mogę was zapewnić, że w naszym wieku takie codzienne zawieranie nowych znajomości to żadna przyjemność, ale czegóż my dla was nie zrobimy! Lidio, kochanie, myślę, że pan Bingley będzie z tobą tańczył na najbliższym balu, chociaż jesteś najmłodsza. - Och - odparła Lidia śmiało - wcale się nie boję! Jestem najmłodsza, ale i najwyższa. Reszta wieczoru upłynęła na domysłach, kiedy pan Bingley przyjdzie z rewizytą, i ustalaniu dnia, na który młody człowiek zostanie zaproszony na obiad.

Pytały go wprost. Zaczęła się obawiać. wyglądając przez okno na pięterku. Lady Lucas uspokoiła jej obawy rzucając myśl. że paniom musiały wreszcie wystarczyć wiadomości z drugiej ręki. oczywista. Młodym damom lepiej się udało. .Nie będę o niczym więcej marzyć . I wkrótce rozeszła się wkoło wieść. Pan Bingley musi następnego dnia jechać do Londynu. Nie mogła zupełnie pojąć. podsuwały mu sprytne przypuszczenia lub też snuły mgliste domysły . jakie pani Bennet mogła zadać przy współudziale pięciu córek. Cóż mogło być bardziej zachwycającego! Jeśli znajduje przyjemność w tańcu.zwierzała się mężowi . zobaczył jednak tylko ojca.jako ukoronowanie wszystkiego . Jej sprawozdanie wypadło bardzo korzystnie dla młodego człowieka. by wyciągnąć z pana Benneta zadowalający opis nowego sąsiada. o których urodzie wiele już słyszał. iż pan Bingley miał na sobie niebieski surdut i przyjechał na karym koniu. zamiast siedzieć spokojnie w Netherfield jak Pan Bóg przykazał. a pozostałe wyjdą równie dobrze za mąż. łatwo mu przyjdzie się zakochać.on jednak wymykał się ich zasadzkom tak. co on ma do roboty w Londynie. iż może pan Bingley pojechał do Londynu tylko po owo duże towarzystwo. skoro tak niedawno stamtąd przyjechał. Wszystko to krzepiło nadzieje w sercu pani Bennet. Pan Bingley jest młody.jeśli jedna z moich córek osiądzie w Netherfield. . szalenie miły i . a w związku z tym nie może mieć zaszczytu przyjęcia zaproszenia.III Wszystkie pytania. lady Lucas. z którym miał przybyć na bal. Sir William był nim oczarowany. ogromnie przystojny.wybiera się na najbliższe asamble w dużym towarzystwie. W kilka dni później pan Bingley rewizytował pana Benneta i siedział w jego bibliotece około dziesięciu minut. Damy szturmowały męża i ojca na rozmaite sposoby. że młody człowiek będzie ciągle fruwał z miejsca na miejsce. mianowicie od sąsiadki. Miał najwyraźniej nadzieję. mogły się bowiem przekonać. Pani Bennet bardzo się zaniepokoiła. nie wystarczyły. kiedy nadeszła odpowiedź odmowna. które by przyniosły honor jej kulinarnym talentom. że zostanie dopuszczony przed oblicza młodych dam. Wkrótce wysłano zaproszenie na obiad i właśnie pani Bennet układała spis potraw. to.

Panowie mówili o nim: „Wspaniały chłop”.że nowy sąsiad ma przywieźć dwanaście pań i siedmiu panów. jego dwóch sióstr. Był najdumniejszym. na dzień przed balem pocieszyła je jednak nowina. że pan Darcy jest dumny. raz z panną Bingley. że bal zakończono tak szybko. Najbardziej zaciekłą jego przeciwniczką stała się pani Bennet. Kiedy zaś towarzystwo weszło na salę balową. szlachetnej postawie. męża starszej z nich i jeszcze jednego młodego człowieka. uchylał się od przedstawienia jakiejkolwiek innej młodej damie. a resztę wieczoru spędził przechadzając się po sali i od czasu do czasu zwracając się do kogoś z własnego towarzystwa. jako że pan Darcy wyraził się lekceważąco o jednej z jej córek. Wówczas nawet wielkie majętności w hrabstwie Derby nie mogły go uchronić od opinii. Opinia o nim została ustalona. i w ogóle między nim a panem Bingleyem nie może być porównania. że wszystko go nudzi. że musi wydać podobny w Netherfield. martwił się. i powiada. Elżbieta Bennet przez dwa tańce siedziała na . Ponieważ panów było mało. najbardziej antypatycznym mężczyzną na świecie. że jest o wiele przystojniejszy od pana Bingleya. której niechęć przerodziła się w szczególną odrazę. Szwagier. Okazało się bowiem. składało się tylko z pięciu osób: pana Bingleya. dopóki zachowanie jego nie okazało się wprost niesmaczne. Ta mnogość dam bardzo zmartwiła dziewczęta. panie stwierdzały. Pan Bingley szybko zawarł znajomość ze wszystkimi znaczącymi osobami. że zamiast dwunastu przywiózł jedynie sześć . co szybko położyło kres jego popularności. wysoki mężczyzna o pięknej.a wieść ta lotem błyskawicy obiegła całą salę miał dziesięć tysięcy funtów rocznego dochodu. Te miłe cechy mówiły same za siebie. wspaniały. iż ma twarz nieprzyjemną i odpychającą. iż nigdy tu już nie przyjedzie. Miał miłą twarz i proste. Pan Bingley był przystojny i prezentował się jak dżentelmen. był żywy. tylko wyglądał na dżentelmena. nie opuścił ani jednego tańca. pan Hurst. Uwagę wszystkich zebranych przyciągnął wkrótce pan Darcy. Siostry jego były to piękne damy zwracające uwagę swą elegancją. Jakiż kontrast z panem Darcym! Ten zatańczył tylko raz z panią Hurst. że zadziera nosa. bezpośredni. i podziwiano go tak przez pół wieczoru.pięć sióstr i kuzynkę. toteż wszyscy mieli nadzieję. który poza tym . bezpośrednie obejście.

zwrócił się chłodno do przyjaciela: . wesołe usposobienie i radowała się wszystkim. spoglądając na najstarszą pannę Bennet. by cię jej przedstawiła. że tu tak sztywno stoisz. a jego siostry wyraźnie ją wyróżniały.Wykluczone. a niektóre są na dodatek niezwykle urodziwe. Wiesz. Pani Bennet była świadkiem. śmiejąc się szczerze. by oddawać sprawiedliwość damom wzgardzonym przez innych. wydaje mi się. a że tak się złożyło. bym ja miał się o nią pokusić.kanapce. ale nie na tyle ładna.odparł Darcy. Pozwól mi poprosić moją partnerkę.Ty tańczysz z jedyną ładną panną na sali . Pan Darcy powędrował dalej. chcąc go namówić. a Elżbieta została. O wiele lepiej byś zrobił. .zawołał Bingley. W takim zgromadzeniu byłoby to nie do zniesienia. Bingley bowiem przestał na chwilę tańczyć i podszedł do pana Darcy’ego. a taniec z każdą inną kobietą tutaj byłby dla mnie torturą. . chyba że wyjątkowo dobrze znam partnerkę. Pan Bingley tańczył z nią dwa razy.O której mówisz? . Elżbieta cieszyła się radością Jane. jak towarzystwo z Netherfield podziwia jej najstarszą córkę.Chodźże . Bingley poszedł za jego radą. jaką widziałem w życiu. . w życiu nie widziałem tylu miłych panien. lecz poczuwszy jej wzrok. .Na honor.To najpiękniejsza istota.zapytał Darcy i odwracając się popatrzył przez chwilę na Elżbietę. Wieczór upłynął mile całej rodzinie. gdybyś tańczył.zatańcz wreszcie. . co śmieszne. . Jane była tak samo jak matka zadowolona. choć okazywała to z większym umiarkowaniem. równie miła. iż pan Darcy stał przez pewien czas blisko niej. mogła dosłyszeć rozmowę. Mary 0 . która toczyła się pomiędzy nim a przyjacielem. .Broń mnie Panie Boże przed taką wybrednością! .Zupełnie znośna. że tego nie cierpię. Opowiedziała jednak przyjaciółkom całe wydarzenie. bo ze mną marnujesz tylko czas. nie znajdując w sercu zbyt ciepłych uczuć dla aroganta. Nie jestem ponadto w nastroju.bardzo ładna i. Siostry twoje tańczą. Nie mogę znieść. by przyłączył się do zabawy. miała bowiem żywe. Ale jest tu jedna z jej sióstr siedzi niedaleko ciebie .nalegał . Wracaj lepiej do swej towarzyszki i ciesz się jej uśmiechami.

dodała .Mogę cię zapewnić .ciągnęła jego pani .krzyknął Bennet niecierpliwie . jaki wspaniały bal! Pragnęłam. którą drugi raz prosił do tańca. jak ktoś mówił pannie Bingley o niej jako o najbardziej wykształconej pannie w okolicy. Był zupełnie olśniony Jane. dwa czwarte z Marią Lucas. trzeci raz tańczył dwa tańce z panną King. że też od razu na początku nie skręcił nogi! . że czeka go inna opowieść. zaprzątało im głowy na balu. .słyszała.że niewiele straciła Lizzy. jak dotychczas. Katarzyna i Lidia szczęśliwie nie przesiedziały ani jednego tańca. i przedstawiono go. a dwa piąte znów z Jane. że tak ślicznie wygląda.Cóż za rozkoszny wieczór. szybko jednak zrozumiał.wołała zacna dama już od progu.nie tańczyłby i połowy tego! Na miłość boską. wiesz przecie. Strasznie się zirytowałam. Pan Bennet nie chciał słuchać żadnych opisów damskich fatałaszków. Pan Bennet nie spał jeszcze.no. której były najważniejszymi mieszkankami. wprost nie do opisania! Każdy mówił. nie znajdując uznania w 1 . Najpierw prosił starszą pannę Lucas. Musiała szukać jakiegoś zbliżonego tematu. moje serce! Dwa razy tańczył! Była jedyną panną na balu. No cóż. która również tańczyła. jak straszliwie ordynarnie zachował się pan Darcy.Mężu drogi! . opowiedziała więc z dużą goryczą i pewną przesadą. a było to wszystko. mój kochany . . i poprosił ją o dwa następne tańce. Liczył. ale nie podobała mu się wcale. kiedy ich zobaczyłam obok siebie. Niezwykle przystojny! A jego siostry! Czarujące! Nigdy w życiu nie widziałam wytworniejszych sukien. a nadto był dzisiaj bardzo ciekaw. . że jego żona porzuci wszelkie nadzieje w związku z tym młodym człowiekiem. kto ona jest.Tak. a dwa szóste z Lizzy. siedząc nad książką. Nigdy nie liczył godzin. Wracały więc w świetnych humorach do Longbourn. co. jak się udał wieczór. więc zapytał.Gdyby miał litość nade mną . a pan Bingley to już uznał ją za zupełną piękność i tańczył z nią dwa razy. wioski. Pomyśl tylko o tym. a boulangera… . dosyć już o jego partnerkach! Och.jestem nim wprost oczarowana. który wzbudził tyle oczekiwań. a koronka u spódnicy pani Hurst… Tu przerwano jej znowu. komu się ona może podobać. żebyś był z nami! Wszyscy tak podziwiali Jane .

Chciałabym.jego oczach. że wszyscy wprost znieść go nie mogli. Niewart nawet jednego tańca . i przyciął mu ostro. niewart. wstrętny człowiek. moje serce.To nieprzyjemny. żebyś był z nami. Łaził z miejsca na miejsce i wyobrażał sobie. jak to ty już potrafisz. Tak dumny i zarozumiały. Po prostu wstrętny mi jest ten człowiek! 2 .nie jest na to dość przystojny. by się nim zajmować. . że jest strasznie ważny.

siostry tego pana też ci się zapewne podobają? A przecież nie dorównują mu w sposobie bycia. starsza siostra. bardzo dotąd powściągliwa w chwaleniu Bingleya. choćby nawet nie chciał. Komplement zawsze jest dla ciebie zaskoczeniem.Bardzo mi pochlebiła ta prośba o drugi taniec. Udana bezstronność jest rzeczą często spotykaną. .a młody człowiek. Nigdy w życiu nie słyszałam od ciebie złego słowa o nikim. A zresztą jest bardzo miły i pozwalam. a o złych milczysz. powinien być przystojny.Och. ale bezstronność cicha. Podobało ci się już wielu głupszych ludzi. No więc. . wyolbrzymiasz je.IV Kiedy Jane i Elżbieta znalazły się same. a dla mnie żadnym. co myślę. pogodny. że zbytnio jesteś skora do lubienia ludzi ot tak. . Jest zatem zupełną doskonałością.Lizzy! .mówiła. tak się z początku wydaje.tyle bezpośredniości przy tak dobrym ułożeniu. przyznała się młodszej. Mając tyle rozsądku być tak zadziwiająco ślepą na błędy i głupotę ludzką. Cóż bardziej naturalnego niż prośba o drugi taniec z tobą?! Przecież pan Bingley. Nigdy nie widziałam kogoś równie miłego w obejściu . w ogólności. Wcale nie zawdzięczasz tego galanterii pana Bingleya.Rozsądny. . ale zawsze mówię to. Nigdy nie widzisz wad u nikogo. żywy. wiesz sama. To jest właśnie ta ogromna różnica pomiędzy nami. że jesteś pięć razy ładniejsza od wszystkich panien na balu.Wiem dobrze. ale kiedy się z nimi porozmawia. w miarę swych możliwości. . Widzisz w każdym tylko dobre strony. 3 .Jest taki. . .Staram się nie sądzić ludzi zbyt pochopnie.Owszem.odparła Elżbieta . Nie spodziewałam się znaleźć w jego oczach takiego uznania.Nie? Wobec tego ja spodziewałam się za ciebie. . by ci się podobał. . jaki powinien być młody człowiek . niewyrachowana to wyłącznie twoja cecha. widać.Jest równie przystojny . W twoich oczach wszyscy są dobrzy i mili. i to właśnie najbardziej mnie zdumiewa. to musiał widzieć. jak bardzo nowo przybyły jej się spodobał.

jak i pokoje na dole wydały mu się odpowiednie. W niespełna dwa lata po osiągnięciu pełnoletności przypadkowa oferta skusiła pana Bingleya do obejrzenia Netherfield House. toteż natychmiast podpisał kontrakt. Zobaczysz. Zachowanie obu pań na balu nie było obliczone na oczarowanie zebranych. nie byli pewni. a okoliczność ta mocniej się utrwaliła w ich pamięci niż fakt. tym bardziej nie była skłonna powziąć o nich dobrej opinii. Oglądał dom z zewnątrz i od wewnątrz przez pół godziny. lecz że znalazł się teraz w posiadaniu wygodnego domu.oraz zwyczaj wydawania więcej niż powinny. rzeczywiście. zostawiając nabycie majątku następnym pokoleniom. choć brat przebywał w Netherfield tylko jako dzierżawca. kiedy by to odpowiadało jej potrzebom. Elżbieta miała większą niż siostra zdolność obserwacji i mniej niż Jane łagodności.uzasadnione. który chciał nabyć jakiś majątek. a ponieważ owe damy nie okazały jej najmniejszej uwagi i atencji. że na pewno znajdziemy w niej uroczą sąsiadkę. czy ich przyjaciel nie spędzi całego życia w Netherfield. odebrały wykształcenie w jednej z najlepszych prywatnych szkół w Londynie. Pomimo dużej rozbieżności charakterów istniała pomiędzy Darcym a Bingleyem 4 . panna Bingley bardzo chciała prezydować przy jego stole.grzeszyły jednak wyniosłością i dumą. lecz nie zdążył tego uczynić przed śmiercią. kiedy sprawy szły po ich myśli i potrafiły być miłe. Panna Bingley ma mieszkać z bratem i prowadzić mu dom. Zarówno położenie. nie brakło im pogody. Pochodziły z godnej szacunku rodziny w północnej Anglii. posiadały majątek . lubiły też przebywać w towarzystwie ludzi z wyższych sfer. dobrze znający jego beztroskę. ludzie. a pani Hurst. Syn jego również pragnął się gdzieś osiedlić na stałe i czasami decydował się już na zakup w swoim hrabstwie. która poślubiła człowieka bardziej światowego niż majętnego. gdy miały ochotę . a pochwały właściciela . Mimo to. Elżbieta słuchała w milczeniu. Siostrom jego bardzo zależało na owym kupnie. że fortunę brata i swoją własną zawdzięczały handlowi. który dawał swobody ziemiańskiego dworu. Dlatego miały wszelkie powody po temu. lecz bez przekonania. Były ładne.jakie są miłe. bardzo wytworne damy. również pragnęła uważać dom brata za własny. w wypadkach. by myśleć dobrze o sobie. Były to. a źle o innych. Pan Bingley odziedziczył blisko sto tysięcy funtów po ojcu.dwadzieścia tysięcy funtów .

Darcy natomiast zrażał sobie wszystkich. Panna Bennet jest rzeczywiście ładniutka. nikt nie był sztywny i napuszony. były nią oczarowane. wszyscy okazali się mili i uprzejmi.trudno było nazwać zachęcającym. W tym względzie Bingley miał nad przyjacielem dużą przewagę. otwartość oraz ustępliwość. po którym to orzeczeniu brat ich miał już prawo myśleć o niej. nazwały ją słodkim dziewczęciem i stwierdziły. mimo że sam posiadał krańcowo odmienny charakter. że bez sprzeciwu mogą się z nią poznać bliżej. z którego był zresztą całkiem zadowolony. że najstarsza panna Bennet jest słodkim dziewczęciem. widział tam zbiorowisko ludzi. co mu się żywnie podoba. Darcy’ego pociągała w Bingleyu szczerość. Darcy górował nad przyjacielem inteligencją. ale zbyt często się śmieje. odwrotnie. a jeśli już chodzi o najstarszą pannę Bennet . Bingley całkowicie polegał na przyjaźni Darcy’ego i wysoko cenił jego zdanie. Był lubiany wszędzie. Jane jednak bardzo im się podobała.mimo dużej ogłady . Panna Bingley i pani Hurst zgadzały się z nim zupełnie. od nikogo nie doświadczył żadnych względów i nic nie sprawiło mu przyjemności. Darcy natomiast był mądry. ani światowych manier. 5 . zaś obejście jego . Darcy.anioł nie mógłby być piękniejszy. nikim nie zainteresował się w najmniejszym nawet stopniu. O balu w Meryton rozmawiali w sposób bardzo dla nich charakterystyczny. gdziekolwiek się zjawił. w którym nie znalazł ani piękności. Bingley nigdy w życiu nie spotkał przyjemniejszych ludzi i ładniejszych panien. Bingley na pewno nie był ograniczony.głęboka przyjaźń. Cechowała go przy tym wyniosła powściągliwość i wybredność. Zostało więc ustalone. bardzo szybko zaznajomił się ze wszystkimi naokoło.

Tak. przyjacielski i uprzejmy. Tak. Z natury dobroduszny.Dobrze zaczęłaś wieczór. . z którą Bennetowie przebywali w zażyłych stosunkach. gdzie dorobiwszy się wcale znośnej fortunki. robił wrażenie oczarowanego. tylko że nie bardzo pamiętam co.V O kawałek drogi od Longbourn mieszkała rodzina. stał się dla każdego w najwyższym stopniu uważny. że na sali jest wiele pięknych 6 . Było absolutnie konieczne. rozsądna. a zwanego teraz rezydencją. . po przedstawieniu w pałacu St.zwróciła się do panny Lucas pani Bennet z grzeczną powściągliwością. . tak. rzucił więc jedno i drugie i przeniósł się z rodziną do domu leżącego o milę od Meryton. jak mu się podobają nasze merytońskie asamble i czy nie znajduje. James stał się dworny. Poczuł wstręt do swego zajęcia i mieszkania w małym miasteczku. którą dosłyszałam. Wyróżnienie to przeżył może zbyt głęboko. . Charlotto . pomiędzy nimi a panem Robinsonem. poważna młoda kobieta w wieku około dwudziestu siedmiu lat. . Mieli kilkoro dzieci. Wyniesienie bowiem nie zrobiło go pysznym. Sir William Lucas zajmował się uprzednio handlem w Meryton. bo to z nią zatańczył dwa razy. zajął się tylko okazywaniem atencji całemu światu. a nie czując już kajdan kupieckiego zawodu. prawdę mówiąc. by stanowić cenne sąsiedztwo dla pani Bennet. Lady Lucas była kobietą poczciwą. toteż następnego ranka po zabawie mieszkanki Lucas Lodge pojawiły się w Longbourn. coś w związku z panem Robinsonem.O. ale myślę. W tej to siedzibie mógł sobie do woli rozmyślać nad swoją wielkością. serdecznie przyjaźniła się z Elżbietą. przeciwnie. został w okresie swego burmistrzowania nobilitowany za mowę wygłoszoną do króla. że druga znacznie bardziej mu się spodobała. Najstarsza z nich. mówisz pewnie o Jane.Pewno myśli pani o rozmowie. lecz nie na tyle mądrą. by panny Lucas i panny Bennet spotkały się i omówiły bal. Czy to nie ja wspomniałam pani o tym? Pan Robinson pytał go.Byłaś pierwszą wybranką pana Bingleya. chcąc posłuchać cudzych wrażeń i podzielić się własnymi. słyszałam coś o tym. doprawdy. że istotnie był nią oczarowany. wydaje mi się.

odparła panna Lucas . i która jego zdaniem najpiękniejsza.Widziałam z całą pewnością. .wtrąciła panna Lucas . .że on jest zawsze taki małomówny.Lepiej słuchać. .Proszę cię bardzo. gdyby mu się kto spodobał. Jakby rzeczywiście był taki miły. . Ale domyślam się. moja kochana. .nie tańczyłabym z nim na twoim miejscu. żeby zatańczył z Elżbietą. zdecydowanie powiedział… tak to wygląda.Czy mama jest zupełnie tego pewna? Czy się czasem nie myli? . Lizzy . A on na to bez namysłu odpowiedział: „O. iż pani Long nie trzyma ekwipażu i przyjechała na bal najętym powozem. co ja dosłyszałam. jakby… ale może jeszcze nic z tego wszystkiego nie wyjdzie… .Wcale mi nie przeszkadza. popatrz! Bardzo to. że go duma rozpiera. że mogę mamie spokojnie obiecać. że usłyszał skądś. że nie rozmawiał z panią Long . 7 .Duma jego . co mówi pan Bingley. toby porozmawiał z panią Long. że powinna się przejmować jego niespotykaną niegrzecznością. bo się go w końcu spytała. i tak mi się zdaje. . Wszyscy mówią. jak pan Darcy coś do niej mówił. że siedział tuż koło niej przez pół godziny i ani razu nie otworzył nawet ust. Pani Long mówiła mi wczoraj wieczór. więc już musiał jej odpowiedzieć.nie razi mnie tak jak duma innych. bardziej było stosowne niż to.ozwała się Jane . To człowiek tak bardzo odpychający. prawda? Biedna Elżbieta! Żeby być zaledwie „znośną”! . Trudno się nawet dziwić. .Popatrz. iż nigdy z nim tańczyć nie będę.To. najstarsza panna Bennet.Ach. niż co mówi jego przyjaciel. .ale wolałabym. niewątpliwie! Co do tego nie ma dwóch zdań”.dam. nie kładź tylko Lizzie do głowy. . że nieszczęściem by było.Następnym razem. co do ciebie doszło. ale wśród najbliższych staje się podobno niezwykle miły.Wydaje mi się. .zagadnęła Jane. doprawdy. że tak świetny młodzieniec. ale był podobno okropnie zły za to jej odezwanie.Nie wierzę temu.Panna Bingley mówiła mi . On ma przynajmniej jakiś powód po temu. jak mu się podoba Netherfield.ozwała się matka . o co to chodziło. Elizo ciągnęła Charlotta. .

że jednak by zrobiła. . . czy nie! Trzymałbym sforę ogarów i co dzień wypijałbym butelkę wina.nie dbałbym o to. jak mi się wydaje. która zawsze chełpiła się głębią swych uwag . Można być dumnym nie będąc przy tym próżnym. wysoko mniema o sobie.rzekła Elżbieta . czy jestem dumny. upewnia mnie w głębokim przekonaniu.zawołała pani Bennet . że przecież by tego nie zrobiła. że natura ludzka specjalnie jest na nią szczególnie podatna. Duma związana jest z tym. grzechem dosyć powszechnym. Wszystko. gdyby nie uraził mojej.zawołał młody Lucas. ze wspaniałą fortuną. ona utrzymywała w dalszym ciągu.i łatwo bym mu wybaczyła jego dumę. który przyjechał wraz z siostrami . .Duma . co sami o sobie myślimy. 8 . co dotychczas przeczytałam. że w istocie jest to wada bardzo pospolita. . co chcielibyśmy. jeśli to można tak ująć. żeby inni o nas myśleli. prawdziwą czy wyimaginowaną zaletę. Chłopiec upierał się. choć słowa te często są używane jednoznacznie. Próżność i duma to rzeczy całkiem różne. próżność zaś z tym.oświadczyła Mary. parantelą i tak dalej.Gdybym był tak bogaty jak pan Darcy .dobrze urodzony.jest.i gdybym cię na tym złapała.A więc piłbyś o wiele za dużo jak na ciebie . że niewielu z nas nie żywi w sercu uczucia zadowolenia z samego siebie ze względu na taką czy inną. i tak się spierali do końca wizyty. Ma prawo być dumnym.To prawda . natychmiast odebrałabym ci butelkę.

pannie Lucas. że jest nią oczarowany. Jeśli kobieta. . W dziewięciu wypadkach na dziesięć kobieta powinna okazać więcej uczucia. a o młodszych siostrach w ogóle nie ma co mówić. W każdym prawie uczuciu mieści się wiele bądź to wdzięczności. Było bowiem całkowicie widoczne podczas każdego spotkania.VI W niedługim czasie panie z Longbourn złożyły wizytę paniom z Netherfield i zostały grzecznie rewizytowane. jeśli ona sama nie popchnie go do czegoś więcej.Może taka wielka zdolność maskowania się jest rzeczą miłą . nie wyłączając nawet jej siostry. więc jeśli on tego nie dostrzega. 9 . Jane bowiem łączyła wielką siłę uczucia z powściągliwością usposobienia i zawsze była tak samo urocza i pogodna. Bingley na pewno lubi twoją siostrę. toteż chociaż stwierdzono. na ile jej usposobienie pozwala. . podobnie umiejętnie jak przed ludźmi. Dla Elżbiety zaś było również widoczne. może jednak całe życie tylko ją lubić. musi być zupełnym ślepcem. że Jane coraz bardziej wyróżnia Bingleya i że znajduje się na najlepszej drodze do wielkiej miłości. Nawet ja widzę. może go stracić. bądź próżności i niebezpiecznie jest zostawiać je własnemu losowi. skrywa uczucie przed swym wybranym. że świat również o niczym nie wiedział. że świat nie będzie o tym wiedział. że jest nim zainteresowana. Każdy człowiek potrafi bez trudu zrobić pierwszy krok .Ależ ona ośmiela go na tyle.odparła Charlotta czasami jednak zbyt wielkie opanowanie może przynieść szkodę. by zakochać się prawdziwie. Jane przyjęła tę uprzejmość z największą radością. co chroniło ją przed podejrzeniami zuchwalców. Ujmujące maniery Jane Bennet nabrały jeszcze więcej wdzięku pod wpływem życzliwości pani Hurst i panny Bingley. nie mogła się do nich przekonać. Elżbieta jednak świadoma. Elżbieta powiedziała to swojej przyjaciółce. Mimo wszystko uprzejmość okazywana Jane była o tyle cenna.zwykle jest to lekkie zainteresowanie .niewielu jednak ma dosyć odwagi. że panie z Netherfield traktują z góry wszystkich. wyrażono w stosunku do dwóch starszych życzenie nawiązania bliższych stosunków. a wtedy nędzną pociechą jest przekonanie. niż go naprawdę żywi. nie otrzymując po temu zachęty. Stwierdziła też z zadowoleniem. że pani Bennet jest nieznośna. że wynikała zapewne z zainteresowania ich brata.

na ile jej przyjdzie ochota. by mogła poznać jego charakter. nie mogą cały czas zajmować się tylko rozmową ze sobą. że Bingley nie zna charakteru Jane tak dobrze jak ty. Gdybym się sama zdecydowała na zdobycie bogatego męża czy też męża w ogóle. gdyby było tak. jeśli jednak idzie o istotne cechy charakteru. obawiam się. W tej chwili może nawet nie zdawać sobie sprawy z rozmiarów swego zainteresowania ani z tego. a ponieważ widują się w dużych.jeśliby kobieta nie miała innego celu w życiu prócz dobrego zamążpójścia. Przetańczyła z nim cztery tańce w Meryton. że niewiele zdołali się nawzajem o sobie dowiedzieć.Z całego serca . Wzajemna znajomość usposobień. . widziała go przez jeden ranek w jego własnym domu. Zapominasz jednak.rzekła Charlotta .Oczywiście. Zawsze jeszcze wystarczająco zmienią się w 0 .Pamiętaj. . Szczęście w małżeństwie jest całkowicie kwestią przypadku. To jeszcze nie wystarczy. by sama się zakochać. mieszanych towarzystwach. a przez cztery wieczory wiele można dokonać. . jeżeli jej się dobrze przyjrzy. a w jego towarzystwie obiadowała wszystkiego cztery razy. Ale choć Bingley i Jane spotykają się dość często. czy jest ono rozsądne. przez te cztery wieczory mogli się byli upewnić. chyba tak bym właśnie postąpiła. Jeśliby z nim tylko obiadowała. że wolą oboje pikietę od mariasza. ona działa bez rozmysłu. bynajmniej nie przysporzy im szczęścia. że ma tyle samo szans na szczęście. że jeśli kobieta przychylna jest mężczyźnie i wcale nie usiłuje tego ukrywać. . kiedy nadarza się okazja. . że spędzili wspólnie cztery wieczory.odparła Elżbieta . on musi to wreszcie dostrzec. co po roku studiowania jego charakteru. jak mówisz. znajdzie dość czasu. Uczucia Jane są jednak zupełnie odmienne.Tak. jeśliby zaś wyszła jutro za niego za mąż.Myślę jednak. Gdy będzie już pewna jego uczuć.. Elżbieto. . mogłaby poznać wyłącznie rozmiary jego apetytu. nigdy nie przebywają ze sobą długo.Może i musi. Zna pana Bingleya zaledwie od dwóch tygodni. byłabym zdania. by przykuć jego uwagę. czy też ich podobieństwo przed ślubem.życzę Jane powodzenia. Dlatego też Jane powinna wykorzystać każde pół godzinki.Ten plan byłby całkiem niezły .

Lepiej więc wiedzieć jak najmniej o przywarach człowieka. a to ze względu na piękny wyraz ciemnych oczu. Elżbieta nie podejrzewała nawet. Nie uszło to uwagi Elżbiety. musiał przyznać. W momencie jednak. Było to u sir Williama. wiesz o tym dobrze. że to niesłuszne.Jeśli to zrobi jeszcze raz. że twarz ta wydaje się niezwykle inteligentna. Po tym odkryciu nastąpiły inne. iż nie jest wystarczająco ładna. by krytykować. Wiesz przecież.Na to pytanie może odpowiedzieć jedynie pan Darcy. Elżbieta widziała w nim tylko młodego człowieka. . Charlotto.Śmiać mi się chce z ciebie. iż maniery jej nie są bynajmniej światowe. że jest ładniutka. W spojrzeniu jego podczas balu nie było ani cienia admiracji. by z nią tańczyć. z którym ma się spędzić życie. Sprowokowana w ten sposób Elżbieta natychmiast zwróciła się do młodego 1 . by mu okazać zuchwałość. wkrótce będę się go bać. zdał sobie sprawę.Czemu pan Darcy przysłuchuje się mojej rozmowie z pułkownikiem Forsterem? zapytała Charlottę. że młodsza panna Bennet ma chyba zaledwie jeden prawidłowy rys twarzy. zaczął przysłuchiwać się jej konwersacji z innymi. Poza tym mimo przekonania. zresztą bez najmniejszej ochoty wszczynania rozmowy. . by zrealizowała obietnicę. to mu dam do zrozumienia. . Gdy Darcy zbliżył się do nich po chwili. Darcy zapragnął dowiedzieć się o niej czegoś więcej. a który uważał. czuł. Wciąż szuka tematu do krytyki i drwin. kiedy tłumaczył sobie i przyjaciołom. Charlotta wezwała zaczepnie przyjaciółkę. gdzie zebrało się duże towarzystwo. Choć krytycznym okiem wykrył w niej niejedną skazę doskonałości symetrii. równie niepokojące. za następnym zaś spotkaniem patrzył na nią tylko po to. toteż jeśli sama nie zacznę od tego. że go pociąga swym żartobliwym wdziękiem. . nim jednak podjął rozmowę z nią samą. Zajęta obserwacją atencji pana Bingleya wobec siostry. że wiem. o co chodzi.przyszłości. iż sama staje się przedmiotem pewnego zainteresowania jego przyjaciela. że figurę ma kształtną i powabną. Sama nigdy nie postąpiłabyś w ten sposób. by otrzymać swą porcję utrapień. którego nikt nie lubi. pan Darcy zaledwie przyznał. Kiedy się poznali.

sprawił miłe wrażenie. która będąc jedyną brzydką córką w rodzinie.No. kiedy przed chwilą naprzykrzałam się pułkownikowi Forsterowi. by wydał dla nas bal w Meryton? . co będzie dalej. choć przecież Elżbieta grała znacznie gorzej. to trudno. poważny utwór. Występ jej.Jako przyjaciółka jesteś istotą niezwykle dziwną. i zawsze chętnie się popisywała. Elżbieta ustąpiła.Jest taki stary morał. a ponadto mieć o sobie wysokie mniemanie. mimo to wrodzona próżność kazała jej być nie tylko pilną. W tym przypadku jednak wolałabym raczej nie popisywać się przed osobami. Nie miała ani talentu. 2 . którzy nie mając nic do powiedzenia. Jeśli musi tak być. . .Czy nie uważa pan. by zdobyć wiedzę i wykształcenie. Po paru piosenkach. które na pewno słuchają zazwyczaj najlepszych artystów. który zawsze dodaje damom ferworu. odegrane na prośbę młodszych sióstr. Byłabyś nieoceniona. Mary wykonała długi. . dobrze. nie do zniesienia nawet przy o wiele większej artystycznej doskonałości. że niezwykle umiejętnie wyłożyłam swe myśli. Chcesz. została ochoczo zastąpiona przy klawikordzie przez swoją siostrę Mary. nim zdążyła spełnić prośby kilku osób i zaśpiewać coś jeszcze. Nie powiem już nic więcej. lecz uznanie zdobyły jej dopiero szkockie i irlandzkie melodie.ponieważ mam zamiar otworzyć klawikord. .wtrąciła panna Lucas . ale i pedantyczną. choć niewybitny. I rzuciwszy panu Darcy’emu poważne spojrzenie dodała . pracowała usilnie. jest to wszakże temat. które z kilkoma osobami z rodziny Lucasów oraz z paroma oficerami zajęły się ochoczo tańcem w kącie pokoju. Bezpośredniej i naturalnej Elżbiety słuchano z o wiele większą przyjemnością niż Mary. by oszczędzić tchu na moje pieśni.Surowo nas pan sądzi.człowieka. gdyby próżność moja skierowała się na muzyczne tory. . Gdy jednak panna Lucas nalegała w dalszym ciągu.Robiła to pani bardzo energicznie. bym grała i śpiewała zawsze i wszędzie. a wiesz. ani gustu.Wkrótce tobie z kolei będę się naprzykrzać . nie ubierają tego w słowa”. który wszyscy dobrze znają: „Błogosławieni.

. który acz niezwykle zdumiony.Bez wątpienia. że i pan zna ją doskonale. dopóki ten się nie odezwał: .Myślałem kiedyś sam o zamieszkaniu tam na stałe bo lubię niezmiernie wyższe sfery towarzyskie. nie miałem jednak pewności. miast na konwersacji. którego nie składam w żadnym miejscu.ciągnął po chwili zobaczywszy.Jest to ten wyraz szacunku. Jestem pewien. proszę mi pozwolić zaprezentować sobie tę młodą damę jako niezwykle czarującą partnerkę. Czerpałem też z tego widoku niemałą przyjemność. w samej rzeczy. Przerwał w nadziei na odpowiedź. Ma on także tę zaletę. jak tańczyłem w Meryton? . jeśli tylko mogę tego uniknąć. Pan Darcy skłonił się. chciał ją wsunąć w dłoń pana Darcy’ego.Kochana panno Elżbieto! .Pewno widział pan. Każdy dzikus potrafi tańczyć. sir Williamowi przyszła do głowy myśl. iż oto nadarza się okazja do niezwykle szarmanckiego postępku.Czy nie jest pan zdania. iż posiadasz pan dom w Londynie. iż sir William Lucas stoi obok niego.zawołał.Cóż to za urocza rozrywka dla młodzieży.Pański przyjaciel bardzo jest biegły w tej sztuce .Czemuż pani nie tańczy? Drogi panie. a ponieważ w tej właśnie chwili przechodziła koło nich Elżbieta. Tak był głęboko zatopiony w myślach. Czy często tańcujecie w pałacu St. mając przed sobą osobę tak uroczą.Tak. . 3 .a nie wątpię.Stojącego opodal pana Darcy’ego oburzało spędzanie wieczoru na tańcach. . James? . nie okazywał po temu niechęci. że modny jest również w towarzystwach mniej wytwornych na całym świecie. Sir William uśmiechnął się tylko. .Nigdy. . czy tamtejsze powietrze nie zaszkodzi lady Lucas. że Bingley przyłącza się do grupy tańczących . że nie zauważył nawet. towarzysz jego nie był jednak usposobiony do rozmowy. . panie Darcy! Nie ma jak taniec! Uważam to za najwykwintniejszą przyjemność w wytwornym towarzystwie. . że byłby to właściwy wyraz szacunku dla tego miejsca? . I biorąc jej rękę. .Tuszę. że nie odmówi pan tańca.

usiłując ją przekonać. Wtem zbliżyła się doń panna Bingley. Elżbieta była nieustępliwa. iż szłam tędy umyślnie. . jak surowo pan ich osądza. . aby usłyszeć.Tak pani wybornie tańczy. przyziemność. oczywista.Elżbieta jednak cofnęła się natychmiast i z lekkim wzburzeniem rzekła do sir Williama: . że okrucieństwem jest odmawiać mi radości. . i doprawdy całkowicie podzielam pańskie zdanie. Opór wcale nie zaszkodził jej w oczach młodego człowieka. . jakie by to było nieznośne. Nawet sir William nie zachwiał jej postępowaniem. gdyby trzeba było często spędzać wieczory w podobny sposób.Pan Darcy jest uosobieniem grzeczności . wyraziła pragnienie. który. iż przypuszczenia jej są całkowicie mylne. Ta nicość. by zaszczyciła go tańcem. myślał o niej nawet z pewnym upodobaniem. . by znaleźć sobie partnera! Pan Darcy prosił grzecznie i poważnie.odparła Elżbieta z uśmiechem. utkwiwszy wzrok w jego twarzy. w takim towarzystwie. . a jednocześnie zarozumialstwo tych wszystkich ludzi! Ileż bym dała. . trudno się dziwić jego uprzejmości. Pan Darcy odparł nieustraszenie: 4 . Któż bowiem wymawiałby się od tańca z taką partnerką? Elżbieta spojrzała nań filuternie i odwróciła się. na próżno jednak. z pewnością nie będzie miał nic przeciwko temu.Upewniam panią. doprawdy.Nie przypuszczam. zgiełk. jak wielką przyjemność mogą komuś sprawić piękne oczy w ładnej. a choć ten pan nie lubi na ogół tańca.Oczywista. najmniejszego zamiaru tańczyć. jaką daje ten widok. która to dama miała zaszczyt wzniecić podobne myśli. Nigdy w życiu nie byłam bardziej udręczona. Panna Bingley. kobiecej twarzy. Zajęty byłem o wiele pogodniejszymi myślami. Zastanawiałem się właśnie. Proszę nie sądzić.Zastanawia się pan. ale zważywszy tego powody. panno Elżbieto. by poświęcić na ten cel małe pół godzinki.Nie miałem. przeciwnie.Odgaduję przedmiot pańskich myśli. by jej powiedział.

humor jej powrócił. Będzie pan miał uroczą doprawdy teściową.No. na stałe z wami. uważam sprawę za przesądzoną. oczywiście.Oto pytanie. przeskakuje z podziwu do miłości i z miłości do małżeństwa w jednej chwili. iż wszystko jest w porządku.powtórzyła panna Bingley. a młoda dama zabawiała się w ten sposób przez kilka chwil jeszcze.Panna Elżbieta Bennet? . Zamieszka ona. iż złożysz mi pani życzenia przyszłego szczęścia. kiedy zaś jego spokój upewnił ją dostatecznie. Wyobraźnia kobieca bardzo jest gwałtowna.Zemdleję ze zdumienia! Odkąd to ma u pana takie względy! I kiedy. mam panu życzyć szczęścia? . . jeśli pan tak to poważnie traktuje. Słuchał jej z doskonałą obojętnością. . 5 . którego oczekiwałem od pani.Panna Elżbieta Bennet. w Pemberley. Wiedziałem dobrze. proszę. ..

Majątek zaś pani Bennet. jako że co najmniej trzy razy w tygodniu znęcone pokusą szły z wizytą do cioci i modniarki. Katarzyna i Lidia przynosiły teraz z wizyt u pani Philips niesłychanie interesujące nowiny. po którym odziedziczył kancelarię. Miejsca ich zamieszkania nie były już dla sióstr tajemnicą. nie przedstawiała dla nich najmniejszej wartości w porównaniu z oficerskim mundurem. który to majątek. miał w braku męskiego potomka przypaść po śmierci obecnego właściciela pewnemu dalekiemu krewniakowi. Lidia i Kitty zawsze się czegoś u ciotki dowiadywały. stanowił niewielką pociechę dla rodziny. które zapełniały im godziny wieczorne. Główki tych młodych dam były. w przeciwieństwie do starszych sióstr. i w szczęściu. Była to dla młodych dam odległość wielce dogodna.VII Dochody pana Benneta wynosiły około dwóch tysięcy funtów rocznie. Specjalnie gorliwe w częstym okazywaniu uczuć względem cioci były Lidia i Katarzyna. Ojciec pani Bennet był adwokatem w Meryton i zostawił jej cztery tysiące funtów. byłym kancelistą jej ojca. jak niewiele nowego można się na ogół na wsi dowiedzieć. Bez względu bowiem na to. a po pewnym czasie dziewczęta zaczęły już poznawać i samych oficerów. a cała ogromna fortuna pana Bingleya. dwie najmłodsze z rodziny. na myśl o której serce trzepotało się w piersi pani Bennet. Przysłuchując się pewnego dnia ich entuzjastycznym opowieściom. nieszczęściem dla panien Bennet. gdyż pan Philips złożył im wszystkim wizyty. puste. Dla obu panienek stało się to źródłem nie znanej dotychczas szczęśliwości. Teraz zaś pławiły się i w plotkach. Wioska Longbourn leżała o milę zaledwie od Meryton. który osiadł w Londynie i poświęcił się jakiejś szacownej dziedzinie handlu. a panienki z braku rozrywki uprzyjemniały sobie poranne godziny spacerkiem do Meryton. oraz brata. skąd przynosiły wiadomości. której sklep wypadał im po drodze. Nie potrafiły teraz mówić o niczym innym. pan Bennet 6 . przybył bowiem w sąsiedztwo pułk milicji i miał tu pozostać przez całą zimę. Miała też siostrę zamężną za panem Philipsem. choć dla niej samej zupełnie wystarczający. zaś na kwaterę główną wybrano Meryton. Z każdym dniem rosły ich wiadomości o nazwiskach i stosunkach oficerów.

że opinie nasze pokrywają się w każdym względzie. wnoszę. co mogę zrozumieć z tej waszej paplaniny. Miałem dotychczas nadzieję. że zobaczy go jeszcze w ciągu dnia. jak zaraz po przyjeździe. by takie dziewczątką miała rozum zarówno ojca jak i matki. Katarzyna zmieszała się i nic nie odpowiedziała.zawołała Lidia .zauważył chłodno: .tą swoją gotowością do uznania naszych córek za gęsi. Dobrze pamiętam czasy. drogi mężu. teraz jestem już pewien. że kiedy dojdą naszego wieku.Nie możesz. widzę jednak. kiedy każdy mundur był mi ogromnie miły. że różnimy się w jednym punkcie. ale tak się złożyło. że jesteście dwoma największymi głuptasami w okolicy. . iż pułkownik Forster bardzo dobrze się prezentował w mundurze zeszłego wieczoru u sir Williama. powinienem zdawać sobie z tego sprawę. żądać. nie więcej będą myślały o oficerach niż my teraz.Zdumiewasz mnie.ciocia mówi. nie odmówiłabym mu pewnie. Wejście lokaja z bilecikiem do najstarszej panny Bennet nie pozwoliło matce udzielić odpowiedzi. a prawdę mówiąc i teraz mi się on w głębi duszy podoba. Oczy pani 7 . na Lidii jednak słowa ojca nie zrobiły najmniejszego wrażenia. Sądzę. Gdybym miała wyrażać się lekceważące o czyichś dzieciach. z pewnością nie wybrałabym na to swoich własnych.Mamo! . w którym się nie zgadzamy. że pułkownik Forster i kapitan Carter nie chodzą już do czytelni panny Watson tak często. . że wszystkie są bardzo mądre. ciocia ich widuje teraz bardzo często w czytelni Clarke’a. uważam bowiem obie nasze najmłodsze córki za nieprzeciętnie głupie. . wyrażając nadzieję. a służący czekał na odpowiedź. . ponieważ następnego ranka kapitan jedzie do Londynu.Jeśli moje dzieci są głuptasami. że jest to jedyny punkt. mój drogi . Dalej ciągnęła swe zachwyty nad kapitanem Carterem.wtrąciła pani Bennet . Poza tym jestem zdania.Pochlebiam sobie. . toteż jeśli jakiś elegancki młody pułkownik z pięcioma czy sześcioma tysiącami rocznie zechciałby którąś z moich małych.Powiedzmy. Dawniej podejrzewałem to tylko.Z wszystkiego. . List był z Netherfield.

.To fatalne! . Potrzebne są w polu. Wkrótce po wyjeździe Jane lunął obfity deszcz. ojciec z pewnością nie ma wolnych koni.Są potrzebne w polu o wiele częściej niż się tam znajdują. bo panowie na pewno wzięli do Meryton wolant pana Bingleya. mój drogi? .Ależ. Jane wobec tego musiała jechać wierzchem. . powiedz nam szybciutko. . .Ale jeśli znajdą się tam dzisiaj.Bennet rozbłysły zadowoleniem.gdyby mama miała pewność. . czytającą kartkę. jedź lepiej konno.krzyknęła Lidia. a wtedy będziesz musiała zostać u nich na noc. by zjeść dzisiaj obiad z Luizą i ze mną.bardzo to będzie mamie na rękę. lecz matka była wprost zachwycona. . poczęła skwapliwie wypytywać córkę.Nie.rzuciła Elżbieta . 8 . moje serce! . kochanie. natychmiast po otrzymaniu tej kartki. Nadzieje jej się spełniły.zafrasowała się pani Bennet.Je obiad poza domem . Twoja Karolina Bingley .Wolałabym jechać powozem. Przyjedź jak najszybciej. Jane. a matka odprowadziła ją do drzwi.No. a Hurstowie nie mają własnego ekwipażu. moja kochana! Od kogóż to? O co chodzi? Co on tam pisze? Szybciutko. . ojcze .Plan byłby niezły .To od panny Bingley .spytała Jane. .wtrąciła Elżbieta .Nie.Czy dostanę powóz? . . prawda. że znienawidzimy się do końca życia. Siostry niepokoiły się o nią. bo wygląda na deszcz. że konie są zajęte.rzekła Jane i przeczytała na głos: Droga przyjaciółko! Jeśli nie będziesz na tyle litościwa. Brat i panowie będą dziś obiadować z oficerami. obawiam się.Z oficerami! . Wyciągnęła wreszcie z ojca oświadczenie. duszko.A dlaczego to ciocia nie powiedziała nam tego! . żegnając miłymi prognozami bardzo złej pogody. bo takie całodzienne tête à tête dwóch kobiet musi się skończyć kłótnią. że nie zaproponują jej własnego powozu z powrotem.

Z pewnością Jane nie wróci.Nie.jeśli ci córka zapadnie ciężko na zdrowiu. Twoja itd. że zmokłam wczoraj doszczętnie. Nalegają też bardzo. Pojechałabym do niej na chwilę. . że zrobiła to.Co za głupstwa przychodzą ci do głowy! . . 9 . Oświadczyła to rodzinie. . Wrócę na kolację. jakby ów deszcz był jej wyłączną zasługą. postanowiła odwiedzić siostrę. . gdy Elżbieta głośno odczytała kartkę . gdy służący z Netherfield przyniósł następujący liścik do Elżbiety: Najdroższa Lizzy! Bardzo się dzisiaj źle czuję. . Do następnego jednak ranka nie była jeszcze pełni świadoma. jeśli umrze. pozostawało jej tylko pójść pieszo. więc się nie niepokójcie. doprawdy nie.No. póki nie będzie mi lepiej. Toż to tylko trzy mile. mimo że nie mogła dostać powozu.Deszcz padał przez cały wieczór bez przerwy. będziesz się zawsze mogła pocieszać świadomością. jak bardzo jej się udało. tak długo wszystko jest w porządku. Jak długo tam będzie.zawołała matka. Nie ma złej drogi do swej niebogi. a o to tylko mi chodzi! .Och.Czy powinienem przez to rozumieć . ponieważ zaś nie była amazonką. . jeśli usłyszycie. Elżbieta. bym posłał po konie? .zapytał ojciec .gardło mnie tylko boli i głowa. by pan Jones mnie zobaczył. nie boję się żadnego tam umierania! Nie umiera się od takiego głupstwa jak katar.że chcesz. gdybym tylko mogła dostać powóz. Zaledwie skończyło się śniadanie. łapiąc pana Bingleya na męża i postępując wedle twoich zaleceń.Świetny miałam pomysł. kochaneczko .zwrócił się pan Bennet do żony. Znajdzie w Netherfield dobrą opiekę. bym miała wracać do domu. Nic mi zresztą nie jest . Chętnie pójdę pieszo. że był u mnie. Moi mili przyjaciele nie chcą słyszeć.Spacerować po takim błocie! Przecież nie będziesz mogła im się pokazać w takim stanie. poważnie zaniepokojona.Będę mogła doskonale pokazać się Jane.powtarzała ciągle pani Bennet. a to pewno dlatego. doprawdy .

lecz jednocześnie zastanawiał się. powstrzymała ją od napisania w liście. Mimo to przyjęły ją bardzo uprzejmie. Nie była jednak zdolna do rozmowy. Ku zadowoleniu Elżbiety zaprowadzono ją natychmiast do siostry. czy rzeczywiście powinna była iść pieszo sama trzy mile z powodu choroby Jane. Zjawienie się Elżbiety było dla nich niespodzianką. toteż kiedy panna Bingley zostawiła je same.Odprowadzimy cię do Meryton . pończochy miała mokre. Widząc. Pan Darcy mówił niewiele. Elżbieta obsługiwała chorą w milczeniu. Tylko obawa. by ktoś tak szybko przeszedł trzy mile piechotą sam i po takim błocie. z jaką jest tu traktowana. gnana niepokojem. gdzie zebrani byli wszyscy oprócz Jane. jak bardzo pragnie zobaczyć Elżbietę. W moim pojęciu wysiłek musi zawsze stać w odpowiednim stosunku do tego.Podziwiam twój zapał i dobre chęci .Jak się pośpieszymy . Wprowadzono ją do pokoju. Wreszcie znalazła się przed domem. W Meryton grupka się rozdzieliła .pogodę i dobroć. Elżbieta była pewna. by nie sprawić kłopotu i niepokoju. nie mogła powiedzieć nic więcej prócz kilku słów wdzięczności za niezwykłą dobroć. . Panna Bennet spała źle i choć jest ubrana. . Elżbieta zaś poszła dalej sama. szybkim krokiem przecinając pola. ile przywiązania i 0 . Pierwszy zachwycał się w duchu pięknością jej zaróżowionej od wysiłku cery. Ma poza tym gorączkę.dwie młodsze skierowały się ku mieszkaniu jednej z oficerskich żon. a pan Hurst nic zgoła. Elżbieta zgodziła się i trzy damy wyruszyły razem. która zachwycona była tą wizytą. Nogi ją bolały. Po śniadaniu przyłączyły się do nich obie siostry. co się chce osiągnąć. Drugi myślał tylko o śniadaniu. Na pytanie o zdrowie siostry nie otrzymała uspokajającej odpowiedzi. że mają jej to za złe.zaproponowały Lidia i Katarzyna. twarz rozgrzaną wysiłkiem. Pani Hurst i panna Bingley wprost uwierzyć nie mogły.to może zdążymy jeszcze zobaczyć kapitana Cartera.mówiła Lidia . zaś w zachowaniu ich brata dostrzegła coś więcej niż uprzejmość . nim wyjedzie.. przeskakując niskie płoty i kałuże.lecz każdy odruch uczucia winien być kontrolowany rozsądkiem.wtrąciła Mary . nie czuje się na siłach opuścić pokoju.

troskliwości okazują Jane. i bez wielkiej ochoty powiedziała o tym pannie Bingley. Kiedy zegar wybił trzecią. nie miały nic innego do roboty. stwierdził . by pozostała przez pewien czas w Netherfield.jak było do przewidzenia . Kazał jej wrócić zaraz do łóżka i obiecał przysłać lekarstwa. Po prawdzie. który Elżbieta po krótkich ceregielach zapewne by przyjęła. że trzeba wracać. Ta zaofiarowała jej powóz. jako że panów w domu nie było. wysłano więc służącego do Longbourn. zwłaszcza że gorączka wzrastała i zaczęła się silna migrena.że jest silnie zaziębiona i że należy przedsięwziąć pewne środki zaradcze. a i obie panie rzadko stamtąd wychodziły. Elżbieta nabrała dla nich sympatii. 1 . aby zawiadomił rodzinę i przywiózł potrzebne suknie. Potem przyszedł lekarz i zbadawszy pacjentkę. Elżbieta ani na chwilę nie opuszczała pokoju chorej. Elżbieta doszła do wniosku. że panna Bingley zmuszona była zmienić pierwotną propozycję i poprosić Elżbietę. Jane jednak tak się przejęła myślą o rozstaniu z siostrą. Młoda panna zgodziła się z wdzięcznością. Rady posłuchano natychmiast.

po czym straciły wszelkie zainteresowanie sprawą. nie ma w niej nic godnego uznania. Gdy tylko drzwi zamknęły się za wychodzącą. a względy. Jane nie czuje się lepiej.A jej spódnica! Chyba zauważyliście? Musiała tonąć w błocie. a o wpół do siódmej poproszono Elżbietę na obiad. jak z przyjemnością stwierdziła. rozbudziła w Elżbiecie dawną niechęć. że sąsiadka jego woli niewyszukane potrawy od ragout . że to okropne tak się poważnie przeziębić i że one same strasznie nie lubią chorować. Nikt prócz pana Bingleya nie poświęcał jej zbyt wiele uwagi. Wyglądała doprawdy jak dzikuska. pić i grać w karty. . gustu i urody.mieszanina dumy i zuchwalstwa. by jeść. siostry kilkakrotnie powtórzyły. brak jej stylu. A płaszczyk. Ich obojętność wobec Jane. na którą spoglądała z przyjemnością. pocieszających odpowiedzi na uprzejme zapytania. jakie okazywał Elżbiecie. . A w ogóle cóż to za nonsens przychodzić tutaj! Czy też naprawdę musiała się włóczyć po polach tylko z powodu takiej błahostki. Luizo! Ledwo mogłam zapanować nad sobą. Wyraźnie niepokoił się o Jane. niestety. Natychmiast po obiedzie Elżbieta wróciła na górę do Jane. że jest świetnym piechurem. którymi ją zasypano. Panna Bingley była zajęta wyłącznie panem Darcym.Krótko mówiąc.nie miał jej już nic do powiedzenia. Maniery ma fatalne . wyróżniało się troskliwe zainteresowanie pana Bingleya. kiedy nie znajdowały się bezpośrednio w jej towarzystwie. że siostra się nieco zaziębiła? Włosy miała potargane. Pani Hurst była tego samego zdania. Panna Bennet nie potrafi prowadzić konwersacji. dzięki nim bowiem nie czuła się takim strasznym intruzem. toteż kiedy stwierdził. za jakiego w jej mniemaniu uważała ją reszta towarzystwa. dodała tylko: . a między którymi. oprócz tego chyba.Och. bardzo ją ujmowały. Nigdy nie zapomnę jej dzisiejszego wejścia. siostra jej także. w nieładzie. żyjącym tylko po to. Niestety. 2 . Nie mogła dać. że są ogromnie zmartwione. panna Bingley poczęła ją obgadywać.VIII O godzinie piątej obie damy poszły się przebrać. zaś pan Hurst siedzący obok Elżbiety okazał się człowiekiem gnuśnym. Usłyszawszy to. Brat ich był jedyną wśród zebranych osobą. masz zupełną rację.

opuszczony. a to miła cecha . 3 .to urocza dziewczyna . pięć czy ile tam mil. z zarozumialstwa płynącą niezależność. że nie. . że nie ma na to. chciała nam okazać tę jakąś ohydną.szeptem sączyła jadowite słowa panna Bingley . biedactwo. panie Darcy? pytała panna Bingley. w świecie . Skłonna też jestem twierdzić że nie życzyłbyś sobie. Z takim ojcem i matką.i z całego serca jej życzę. prawda.odparł. Jej zabłocona spódnica zupełnie uszła mej uwagi.Przejść piechotą trzy.odezwał się Bingley . by się jak najlepiej urządziła w życiu. Obawiam się jednak. i mają jeszcze drugiego. . i z tak niskimi koneksjami… .Kapitalne! . cztery. .Musi to jednak dość poważnie zmniejszyć ich możliwości poślubienia człowieka o pewnej pozycji. . żeby zakryć te brudy.Tak. żadnych szans. iż wuj ich jest adwokatem w Meryton? . że nie zauważyłem tych szczegółów. przerwana przez panią Hurst.że ta cała obrzydliwa historia zmniejszyła pańskie uznanie dla jej pięknych oczu. .Oczywiście.Gdyby nawet ich wujowie zapełnili całą Cheapside po brzegi . .Twój opis może być nawet zupełnie zgodny z prawdą . Uważam. panie Darcy .i tak nie zmniejszyłoby to ani na jotę czaru tych panien.odparł Bingley.Ogromnie mi się podoba Jane Bennet . że mówiłyście.Okazała przywiązanie do siostry. typową małomieszczańską obojętność względem form i przyzwoitości. że panna Elżbieta Bennet wyglądała wyjątkowo ładnie wchodząc tutaj dziś rano. która znów zaczęła: . który mieszka gdzieś w okolicach Cheapside.odparł Bingley .Lśniły jeszcze piękniej po takim wysiłku. .ale przyznam. i to sama. . .odrzekł Darcy. zupełnie sama! O cóż jej chodziło? Moim zdaniem.Pan na pewno ją zauważył. . Po tych słowach nastąpiła chwila ciszy.Obawiam się.Ani trochę . co zresztą wcale się nie udało… . brnąc po kostki w błocie.Wydaje mi się. by pańska siostra robiła z siebie podobne widowisko.zawołała jej siostra i obie roześmiały się serdecznie.

oświadczyła Elżbieta. siostry jednak z serca przyklasnęły słowom pana Darcy’ego i przez pewien czas oddawały się żartom na koszt pospolitej rodziny ich drogiej przyjaciółki. Sądziła. .robiła to jednak bez przyjemności. bardzo jednak jestem leniwy i choć niewiele mam książek. a potem podeszła do stołu.Chciałbym.Panna Elżbieta Bennet . a mnie przynieść zaszczyt.odparł.zapytał. Jest wielką miłośniczką książek i w niczym poza lekturą nie znajduje przyjemności. a przyjemność znajduję w wielu rzeczach. że znajduje pani przyjemność w pielęgnowaniu swej siostry odezwał się Bingley . na którym leżało kilka książek. . dopóki nie poproszono ich na kawę. Wchodząc do salonu. póki późnym wieczorem nie stwierdziła z zadowoleniem.wszystkie. .Zdumiewa mnie fakt .Nie zasługuję ani na tę pochwałę. zajmie się czytaniem.Nie jestem wielką miłośniczką książek. zastała całe towarzystwo zajęte grą w karty. w Pemberley. Jakaż zachwycająca jest pańska.To dosyć osobliwe.Pani woli książkę od kart? . opuszczając salonik. jaki tu może zostać. wymawiając się chorobą siostry i tłumacząc. . iż przez krótki czas. gdy zobaczy pani pacjentkę przy zdrowiu. .gardzi kartami. panie Darcy. . Podejrzewając jednak. i siedziały tam. toteż Elżbieta nie chciała od niej odejść. że grają wysoko.Jestem pewien. iż wypada zejść na dół .To praca wielu pokoleń.że nasz ojciec pozostawił tak niewielką bibliotekę. jakie tylko można znaleźć w jego bibliotece. .Nie najgorsza . Elżbieta zapewniła go.rzekła panna Bingley . że wystarczą jej te. nie wszystkie z nich przeczytałem. . . iż przyjemność ta będzie niedługo o wiele większa. Pan Hurst spojrzał na nią zdumiony. ani na tę krytykę! . Jane czuła się bardzo źle. Pan Bingley zaofiarował natychmiast swą pomoc i chciał przynieść jej jakieś inne .rzekła panna Bingley . odmówiła. W nowym jednak przypływie czułości udały się do jej pokoju. 4 . że chora usnęła. do której ją natychmiast zaproszono.a mam nadzieję. . Elżbieta podziękowała mu serdecznie. które są w pokoju. aby moje zbiory były większe i mogły pani sprawić przyjemność.Bingley nie odpowiedział na to.

są w posiadaniu tylu kunsztów? Ależ. chciałabym. jak można zaniedbywać bibliotekę rodzinną w takich czasach jak dzisiejsze.Radziłabym ci.Ja również bym tego pragnął. Czy jest już tego wzrostu co ja? . co za wykształcenie w tak młodym wieku! Jak znakomicie gra na klawikordzie! . twoim zdaniem. . że bardziej prawdopodobne jest zyskanie Pemberley za pomocą pieniędzy niż naśladownictwa. Tak mi się wydaje. co mogłoby dodać uroku tej szlachetnej siedzibie! Kiedy będziesz budował swój dom. Nie znam chyba panny.Czy panna Darcy bardzo urosła od zeszłej wiosny? .Wszystkie. haftują parawaniki przed kominki i szydełkują woreczki na pieniądze. Wkrótce odłożyła ją. . drogi Karolu. byś stworzył coś choć w części tak zachwycającego jak Pemberley.Zaniedbywać! Nie zaniedbujesz pan niczego. jeśli Darcy mi je sprzeda.Zawsze mnie zdumiewa . Wszystkie malują na drewnie. .Chyba tak. Cóż za aparycja.No i pan sam tak bardzo ją wzbogacił! Przecież wciąż kupuje pan książki. . . by ją zobaczyć! W życiu nie spotkałam tak zachwycającej osoby. iż niewiele uwagi poświęciła książce. Elżbietę tak zainteresowała ta rozmowa. siostrzyczko. która by tego wszystkiego nie umiała. Karolu. cóż chcesz przez to powiedzieć? .Nie mogę pojąć.spytała panna Bingley. przyglądając się grze. przysunęła się do stolika i usiadła pomiędzy panem Bingleyem a starszą jego siostrą.Mówię o rzeczach możliwych. .Z największą ochotą. byś kupił coś w sąsiedztwie i wziął Pemberley za pewnego rodzaju wzór. jakie maniery. Nie ma w całej Anglii piękniejszego hrabstwa niż Derby.Słowo daję. . że nikt mówiąc mi po raz pierwszy o jakiejś 5 . . Karolu.Jakżeż tęsknię. wydaje mi się. . . Kupię nawet samo Pemberley.wtrącił Bingley . a może trochę wyższa. Jestem też pewien..skąd wszystkie młode damy biorą cierpliwość na zdobycie tylu kunsztów.Wszystkie młode damy. Jest wzrostu panny Elżbiety Bennet.

Twoja lista umiejętności. że jest bardzo wykształcona.stwierdziła Elżbieta .Wszystko to winna posiadać .Określenia te stosuje się zbyt często wobec wielu młodych dam. by wątpić w podobną możliwość? .świergotała panna Bingley. twierdząc. . doprawdy . w brzmieniu głosu powinno być coś. Elżbieta po chwili opuściła pokój. aż wreszcie pan Hurst przywołał je do porządku.zawtórowała wiernie jego popleczniczka. które wchodzą w najczęściej spotykany zakres wykształcenia. Mogę się szczycić znajomością zaledwie sześciu prawdziwie wykształconych dam spośród wszystkich. niestety . . narzekając głośno na ich nieuwagę podczas gry. Nigdy nie spotkałam takich. chodzeniu. Poza tym w jej sposobie bycia.pańskie pojęcie kobiety wykształconej musi wiele w sobie zawierać. .młodej damie nie zapomniał nigdy nadmienić. 6 . śpiew. . Daleki jednak jestem od twego uznania dla kobiet w ogólności.Nie dziwię się teraz. . iż się takie w ogóle znalazły. które zasłużyły sobie na dobrą opinię tylko dzięki zrobieniu szydełkiem sakiewki lub wyhaftowaniu parawanika. jak pan opisywał. . uzdolnień. że znają wiele kobiet odpowiadających tym wymaganiom.rzekł Darcy.W każdym razie nie widziałam takiej kobiety. że zna pan zaledwie sześć wykształconych kobiet. . Może raczej dziwię się. .Czyżbyś pani tak ostro sądziła własną płeć.Tak. Ja rozumiem przez to bardzo dużo. które mi są znane.Ja to samo. bardzo jest bliska prawdy. Pani Hurst i panna Bingley poczęły głośno protestować przeciwko jej nieuzasadnionym wątpliwościom. Kobieta powinna posiąść dogłębnie muzykę.Oczywiście! . .Nie można cenić za wykształcenie kogoś. co pospolite. taniec i języki nowożytne. rysunek. wówczas dopiero zasługuje na nazwę posiadającej kunszta. bez czego nie może w pełni zasługiwać na to określenie. Ponieważ położyło to kres rozmowie. kto nie wyszedł daleko poza wszystko. pracowitości. . gustu i elegancji połączonych w jednej osobie.rzekł Darcy a prócz tego rozwijać swój umysł czymś bardziej istotnym: jak najczęstszą lekturą.Wobec tego .

Elżbieta Bennet . Ukoiły jednak swą rozpacz małym duetem po kolacji. Bingley nie mógł sobie miejsca znaleźć. chcąc zwrócić na siebie uwagę mężczyzny. iż pośle się po pana Jonesa jutro wczesnym rankiem.rzekła panna Bingley.należy do tych młodych dam. by powiedzieć. jeśli panna Bennet nie poczuje się wyraźnie lepiej. Moim zdaniem w stosunku do wielu mężczyzn może się to udać. i radziły wysłać kuriera do Londynu po jednego z najznakomitszych lekarzy. siostry jego oświadczyły. iż żaden wiejski doktor na nic tu się nie zda. iż są zrozpaczone. 7 . Elżbieta zeszła do salonu jeszcze raz. Ustalono więc. . Brat ich szukał pociechy w rozmowie z gospodynią. by natychmiast posłać po pana Jonesa. iż to nędzny sposób. uważam jednak. które pragną przypodobać się płci odmiennej.. natychmiast gdy drzwi zamknęły się za wychodzącą . deprecjonując własną.Niewątpliwie . tylko po to. jest godne potępienia. Bingley nalegał. iż siostra jej gorzej się czuje i że nie może pozostawić jej samej. której surowo przykazał. niegodna sztuczka. by jak najwięcej uwagi i troskliwości poświęciła chorej damie i jej siostrze. do którego przede wszystkim odnosiła się owa uwaga . do jakich zniżają się niektóre kobiety. lecz chętnie ustąpiła ich bratu. Wszystko co ma jakikolwiek związek z przewrotnością.niegodziwe są wszelkie sztuczki. a siostry jego twierdziły.rzekł Darcy. O tym Elżbieta i słyszeć nie chciała. Panna Bingley niezupełnie zadowolona z odpowiedzi nie kontynuowała rozmowy na ten temat.

lecz jest gorzej niż przypuszczałam. . doprawdy. który właśnie przyjechał. Zawsze powtarzam moim dziewczętom. Jane bowiem musiałaby wówczas wyjechać z Netherfield.iż panna Bennet w czasie swego pobytu u nas otoczona będzie najlepszą opieką. Podobnej odpowiedzi udzieliła później dwóm eleganckim pokojówkom jego sióstr. wyrażając nadzieję. matka i trzy córki przeszły do salonu na zaproszenie panien Bingley.Gdyby nie miała takich dobrych i oddanych przyjaciół . Liścik wysłano natychmiast.Może pani być pewna . aby przyjechała i sama przekonała się o stanie zdrowia Jane. w którym wzywała matkę. że nawet myśleć o tym nie wolno. zresztą ona zawsze taka cierpliwa… najłagodniejszy charakter pod słońcem. . Nie chciała więc nawet słuchać próśb chorej. co by się z nią stało. . Posiedziawszy chwilę z Jane. że moja siostra słyszeć o tym nie zechce. pomyślną wiadomość o stanie zdrowia siostry.Przykro mi . by ją zabrano do domu. Wkrótce po śniadaniu przybyła do Netherfield pani Bennet w towarzystwie dwóch najmłodszych córek. .odrzekła . na pewno zmartwiłaby się ogromnie. Pan domu powitał je. przysłaną przez niego wczesnym rankiem. a taka przy tym cierpliwa jak nikt.dodała . a i lekarz. pani Bennet wcale nie życzyła sobie powrotu córki do zdrowia.Jak można myśleć o czymś podobnym! Jestem pewien. że pani Bennet nie jest zaniepokojona stanem zdrowia córki. Rozkoszny 8 . że ani im się z nią równać. że doskonale zdaje sobie z tego sprawę.rzekła z chłodną uprzejmością panna Bingley . by można ją przewieźć do domu. Musimy jeszcze przez pewien czas nadużywać pańskiej gościnności. . Stwierdziwszy jednak. Pani Bennet wylewnie zapewniła. aby wysłano do Longbourn liścik.IX Większą część nocy Elżbieta spędziła w pokoju Jane.to nie wiem. następnego zaś dnia mogła przekazać panu Bingleyowi przez służącą. a prośba w nim zawarta szybko została spełniona. Bardzo jest chora i cierpi ogromnie. Jane zbyt jest chora. iż choroba jest niezbyt groźna. Gdyby znalazła Jane w niebezpieczeństwie.krzyknął Bingley. Mimo poprawy jednak prosiła. Pan Jones twierdzi.Przewozić ją! . nie chciał się na to zgodzić.

tych niesfornych wybryków.odrzekł.nie może dostarczyć pani wielu materiałów do takich studiów.zawołała pani Bennet dotknięta tonem. pani Bennet zaś. które znosimy w domu. obracając się ku niej. iż nie myślisz pan o szybkim wyjeździe. jeśli postanowię opuścić Netherfield. które mogłoby się równać z Netherfield. po czym wycofał się bez odpowiedzi. .ciągnął Bingley . panie Bingley. studiowaniem ludzkich charakterów. upojona zwycięstwem.masz pan ten pokój. Mają przynajmniej tę jedną zaletę. Pan Darcy przez chwilę spoglądał na swą rozmówczynię. .Chciałbym to uznać za komplement. . że osiadłem tu na dobre.Nie wiedziałem . To musi być niezmiernie interesujące.Tak. Teraz jednak wydaje mi się. Oświadczenie to zdumiało wszystkich. . iż to żaden zaszczyt tak łatwo dać się przejrzeć. lecz najbardziej interesujące są skomplikowane charaktery.Pani zaczynasz mnie rozumieć! . że jeśli idzie o te sprawy. Skryty i skomplikowany charakter nie musi być koniecznie więcej czy mniej wart niż pański.O. to wcale nie widzę.Jeśli na przykład o mnie chodzi. Na wsi żyje się w bardzo ograniczonym i jednostajnym środowisku. . . . ciągnęła dalej. rozumiem pana doskonale. tak. co i w mieście. pani. . że wciąż można w nich dojrzeć coś nowego. i zaprzestań.zawołała matka.Wieś . iż zmiażdżyła go całkowicie. . czym Londyn tak znowu 9 . .Wszystko. . jakim Darcy mówił o wiejskim sąsiedztwie. wyjadę stąd prawdopodobnie w pięć minut później.zawołał. gdzie jesteś.To zależy. .Pamiętaj.że zajmujesz się. . sądzę jednak.Masz rację .Zapewniam pana. i co za wspaniały widok na tę żwirowaną alejce Nie znam na wsi miejsca. co robię. wyobrażając sobie. to tyle samo znajdziesz ich pan na wsi.Ale sami ludzie tak się zmieniają. choć dzierżawę wziąłeś na tak krótko. Mam nadzieję. proszę.rzekła Elżbieta. .wtrącił Darcy .Dlatego. . robię szybko .Lizzy! . .Tego właśnie spodziewałam się po panu .

Musi też mama przyznać. chcąc odwrócić wreszcie uwagę matki od tego przedmiotu. była wczoraj z ojcem.Nie! Musiała wrócić do domu.tu spojrzała na Darcy’ego .ma. Przecież bywamy w dwudziestu czterech domach. I jedno.Ależ myli się mamusia . na przykład. wcale nie twierdzę. spoglądając na pana Darcy’ego ze znaczącym uśmieszkiem. panie Bingley? Taki elegancki! Taki światowy i przy tym taki prosty. Ja. że do nikogo nie chcą nawet ust otworzyć. że na wsi nie spotkasz tak wielu rozmaitych ludzi jak w mieście. że ludzie. wieś po prostu za nic. Elżbieta. mylą się bardzo w tym względzie. by gdziekolwiek na wsi stosunki sąsiedzkie były bardziej ożywione niż u nas. którzy mają o sobie wysokie pojęcie i tacy są ważni. panie Bingley? . . i swoje córki wychowałam zupełnie inaczej niż lady Lucas. .przerwała Elżbieta. by ich było mało.góruje nad wsią. Każdemu ma zawsze coś do powiedzenia. Zupełnie mylnie pojęła mama słowa pana Darcy’ego.Oczywiście. byśmy tu miały rozliczną rozmaitość ludzi. trzymam taką służbę. a ja wszędzie potrafię być tak samo szczęśliwy.Kiedy jestem na wsi . zapytała. Wieś jest o wiele przyjemniejsza. . a panny 0 . Ale cóż. .Bo też ma pan odpowiednie po temu usposobienie. nieprawdaż. Wątpię. Jego siostra mniejszą okazała delikatność.nigdy nie mam ochoty z niej wyjeżdżać. Nic prócz sympatii dla Elżbiety nie mogłoby nakazać Bingleyowi zachowania powagi. duszko. Tak w moim pojęciu wygląda prawdziwie dobre wychowanie. i drugie ma swe zalety.Czy Charlotta została na obiedzie? . jak mi się zdaje. co uważa za słuszne. że ma całkowitą rację. On chciał tylko powiedzieć. panie Bingley. Ten pan zaś . rumieniąc się za nią ze wstydu. Cóż to za miły człowiek ten sir William.odparł . bo pieczono ciasto. to się też nigdy nie zgodzę. chyba tylko sklepami i tymi wszystkimi miejscami publicznymi. która sama potrafi robotę zrobić.A owszem. również nie chcę go opuszczać. prawda. ale już co do tego. lecz kiedy jestem znowu w mieście. . czy po jej wyjeździe z Longbourn nie przyjeżdżała tam Charlotta Lucas. każdy robi to. i zdaje mi się.

odparł Bingley. wątłe zainteresowanie można zagłodzić na śmierć za pomocą jednego sonetu. że takie lekkie. Nie mówię. Po krótkiej chwili pani Bennet zaczęła ponownie dziękować panu Bingleyowi za jego uprzejmość wobec Jane oraz przepraszała za dodatkowy kłopot. Może uznał. że jest jeszcze zbyt młoda. by powóz zajechał. narażając się na śmiech. że nie ona jedna zginęła w ten sposób.I tak skończyła się jego miłość . Ale jestem pewna. żeby Charlotta była specjalnie brzydka. Bardzo chciała przerwać tę ciszę. jaki mu sprawia obecność Lizzy.Zwykłem uważać poezję za pokarm miłości . Tak wszyscy mówią. że jest bardzo brzydka. . Na ten znak wysunęła się jedna z jej młodszych córek. no ale ona jest szczególnie nam bliska. że bratowa była przekonana. Sama lady Lucas często to powtarza. Ja tam własnemu zdaniu nie dowierzam. Wszystko. pewnego pana.niecierpliwie przerwała Elżbieta. broń Boże. ale musi pan przyznać. kto pierwszy odkrył. a Elżbieta aż drżała ze strachu.Myślę. by matka znów nie zaczęła czegoś mówić. zmusił tez siostrę do okazania uprzejmości i powiedzenia tego co w danym wypadku powiedzieć należało. ale nic jej nie przychodziło do głowy. Zastanawiam się. Ale się nie oświadczył. . spotkała w Londynie u mojego brata. Nie zwykłam się chwalić moimi dziećmi. Trzeba stwierdzić. mocnej i zdrowej.Robi wrażenie miłej panny . iż się oświadczy przed jej wyjazdem. Napisał w każdym razie kilka wierszy o niej. Bardzo były ładne. to doprawdy rzadko można spotkać piękniejszą pannę. Gardinera.Owszem. Kiedy miała zaledwie piętnaście lat. zazdrości mi urody mojej Jane. że rolę swą odegrała bez wielkiego wdzięku. . Pan Bingley odpowiedział z nie udawaną grzecznością. nastąpiła chwila milczenia. jak skutecznie poezja potrafi zniszczyć uczucie. . potrzebuje pożywki.Lucas to doprawdy bardzo miłe. co zdrowe. Darcy uśmiechnął się tylko. bom przecież jej matka.No tak. Podczas całej wizyty obie panny szeptały coś 1 . który tak się w niej zakochał. Szkoda tylko. że nieładne. Pani Bennet jednak była całkowicie zadowolona i wkrótce rozkazała. . ale miłości pięknej.wtrącił Darcy. ale już co do Jane. . porządne dziewczęta.

okropny wstyd. Od dzieciństwa miała wysokie mniemanie o sobie. których przyciągały zarówno dobre obiadki wuja Philipsa. jak i jej własne. że jej to całkowicie wystarcza Oczywiście.dodała . Powiem pułkownikowi Forsterowi. pozostawiając zachowanie swej rodziny i własne na pastwę komentarzy obu dam i pana Darcy’ego. lepiej zaczekać. który obiecał wydać zaraz po przyjeździe do Netherfield. trzpiotowate zachowanie. że niedotrzymanie jej przyniosłoby mu straszny. kiedy siostra chora. Nic jednak nie mogło nakłonić tego ostatniego. a nadskakiwania oficerów. Tryskała z niej żywotność. Lidia była dość tęgą. będziesz pani mogła sama wyznaczyć dzień balu. Odpowiedź młodego człowieka na ten niespodziewany atak zabrzmiała jak muzyka w uszach matki: . Ale z pewnością nie miałaby pani ochoty tańczyć. Lidia oświadczyła. Dodała też. . iż młodsza przypomni panu Bingleyowi o balu. Pani Bennet odjechała. że byłby wstyd. jeszcze mocniej utwierdziły ją w tym przekonaniu. a Elżbieta natychmiast powróciła do Jane.Upewniam panią. że w pełni podtrzymuję moją obietnicę. nawet mimo wszystkich docinków panny Bingley na temat „pięknych oczu”.A kiedy pan wydasz bal . gdyby tego nie zrobił. Była ulubienicą matki i dzięki temu tak wcześnie weszła w świat. by przyłączył się do obmawiania jej.zmuszę ich do tego samego. Stać ją więc było na to. wyrośniętą piętnastolatką o pięknej cerze i zawsze roześmianej buzi.do siebie a w wyniku tych szeptów ustaliły. 2 . by zagadnąć pana Bingleya o bal i obcesowo przypomnieć mu jego obietnicę. Kiedy siostra powróci do zdrowia. aż Jane wyzdrowiej a przez ten czas pewno i kapitan Carter powróci do Meryton.

a zwłaszcza w interesach. proszę. napisz pan swojej siostrze. Pan Hurst grał w pikietę z panem Bingleyem. Kilka porannych godzin pani Hurst i panna Bingley spędziły u chorej. czy też wreszcie długością samego listu.Dziękuję. Pan Darcy zajęty był pisaniem listu. ale ja zawsze robię to sam.Ileż listów musi pan pisać w ciągu roku.Wydaje mi się. że jestem zachwycona. . prosząc.Szczęście zatem. a nie pani. że to pióro nie odpowiada panu. co dotychczas o obydwojgu myślała. Pozwól. . a jednocześnie z dużym rozbawieniem przysłuchiwała się rozmowie pana Darcy’ego z jego towarzyszką. Tym razem nie grano w karty. . że tęsknię za jej widokiem. .Jakim sposobem potrafisz pan pisać tak równo? Milczenie. by doniósł coś siostrze w jej imieniu. . . że pisanie listów przypadło w udziale mnie. słysząc o jej postępach w 3 . Elżbieta zajęła się jakąś robótką. oraz całkowity brak zainteresowania. Znakomicie temperuję pióra. bym je zatemperowała.Już jej to raz napisałem. Dla mnie byłoby to udręką.Mylisz się. a siedząca obok panna Bingley śledziła ruchy jego pióra i przerywała ciągle. .Pan pisze niezwykle szybko. .Proszę. z jakim te uniesienia były przyjmowane wszystko to razem tworzyło dość dziwny dialog i całkowicie pokrywało się z tym.taki sam jak poprzedni. stosownie do życzenia pani.Napisz pan siostrze. piszę wolno. Milczenie. .Jakże się panna Darcy ucieszy. która. . . wracała jednak do zdrowia. aczkolwiek powoli. pani. otrzymawszy taki list. Ustawiczne zachwyty damy czy to nad jego charakterem pisma.X Minął dzień . proszę. Wieczorem Elżbieta przyłączyła się do zebranego w salonie towarzystwa. pani Hurst zaś przyglądała się grze. czy nad niezwykłą równością linijek.

iż wypływa to z szybkości myśli i tego. . bo jemu pisanie listów wcale nie przychodzi z łatwością! . nie zauważa on jednak niedoskonałości swych poczynań. . co jest twoim zdaniem godne jeśli nie pochwały. . wyjedziesz stąd w przeciągu pięciu minut. że piszesz nieporządnie. i że istnym przeżyciem był dla mnie jej śliczny mały wzorek na stół. to w każdym razie zainteresowania. który uważam za stokroć piękniejszy od projektów panny Grantley.wtrąciła Elżbieta .Nie udał ci się ten komplement.Piszę zupełnie inaczej niż ty. trudno mi o tym sądzić.Ach. którzy je czytają . Kiedy dzisiaj rano mówiłeś pani Bennet. uważałeś. .Myślę szybciej niż piszę.rzekł Darcy. iż słowa 4 .Ach! . Zdolność szybkiego działania jest wysoko ceniona przez każdego. . czy jednak są one rozkoszne. Zobaczę ją przecież w styczniu. aby je tu wyrazić. .Uważam to wręcz za pewnik: jeśli komuś z łatwością przychodzi pisać długie listy. że nie dbasz specjalnie. .Nie ma nic bardziej zwodniczego nad pozory skromności . uważasz bowiem.grze na harfie. to musi pisać dobrze.zdaniem tych.zawołał jej brat. Połowę słowa połyka. a resztę zamazuje. Czy zawsze pan piszesz do siostry takie rozkosznie długie listy? .Czy pozwolisz mi.często nie zawierają żadnych myśli. prawda.Często jest to tylko obojętność wobec opinii ludzkiej. . Karolino. że jeśli kiedykolwiek zdecydujesz się na opuszczenie Netherfield. W rzeczywistości dumny jesteś z tego.Zwykle piszę długie listy.Zamaskowanej pychy.musi rozbroić każdą krytykę. kto ją posiada.Pańska skromność .Karol pisze wprost najnieporządniej w świecie. Z tego właśnie powodu moje listy . a czasami zamaskowana pycha. w jaką ubierzesz je formę. pani. zostawić te zachwyty do następnego listu? Nie mam już miejsca. .A której z tych dwóch cech doszukałeś się w moim ostatnim dowodzie skromności? . to nieważne. . . Darcy? .krzyknęła panna Bingley.Zbyt uporczywie szuka jak najdłuższych słów. .

trudno mi odpowiedzieć. W każdym razie nie przybierałem pozy rozgorączkowanego szaleńca. . iż nagłość pańskich postanowień wyrównuje konsekwencja.Każesz mi tłumaczyć się ze słów. że mówię prawdę. muszę prosić.Prawdę rzekłszy. z jaką trwasz przy nich? . cóż jest tak bardzo chwalebnego w niezrównoważonym pośpiechu.Wykręciłaś słowa mego przyjaciela na opak i zrobiłaś z nich komplement pod adresem mego czarującego usposobienia. jak ty je przedstawiłeś. co zachowanie każdego człowieka. a których ja nigdy nie wypowiedziałem. iż ów przyjaciel. które się powiedziało rano! A mimo to. ale nie wierzę.Zbyt dużo żądasz! Żeby pamiętać wieczorem wszystkie głupstwa. po czym jak najszybciej odjechał. niezwykle zobowiązany . na tak zadane pytanie. byś mógł stąd rzeczywiście w takim pośpiechu wyjechać.Ech! . prawdopodobnie zastosowałbyś się do jego życzenia i nie wyjechał.Doprawdy. niż przecenia. Gdybyś wsiadał już na konia. czy pan Darcy nie uważa. . jak należy. ani nikomu innemu nie może przynieść pożytku? .twoje są czymś w rodzaju panegiryku na własną cześć i powinny ci zyskać uznanie słuchających. że ten młody człowiek chciał powiedzieć coś zupełnie innego. które zechciałeś nazwać moimi. gdybym w podobnych okolicznościach stanowczo przyjacielowi odmówił. powiadam ci: byłem przekonany.zawołała Elżbieta . jestem ci.Wiem. Z pewnością miałby lepsze o mnie zdanie. żeś był o tym przekonany. by panna Bennet nie zapomniała.iż pan Bingley raczej siebie nie docenia. . i ani tobie. który ci każe pozostawić ważny interes nie doprowadzony do końca.W ten sposób dowiodłeś pan tylko . . by sprawy wyglądały tak. pani. by w ten sposób przypodobać się damom.rzekł Bingley. Wywołałeś pan więcej dlań uznania. Niech Darcy sam mówi za siebie.Wobec tego. . Pozwalając jednak. niż on tego pragnął. Zachowanie twoje będzie w tym samym stopniu uzależnione od przypadku. który 5 .zawołał Bingley. . A powiedz mi. . a któryś z przyjaciół powiedział ci: „Bingley. a za następnym słowem namowy pozostałbyś na cały miesiąc. zostań jeszcze z tydzień”. Obawiam się jednak.

Zapewniam cię. Proszony często ustępuje chętnie ze względu na osobę proszącego nie czekając na argumenty. nie uznaje najmniejszego wpływu przyjaźni czy uczucia. nim będziemy mówić dalej. iż jest lekko urażony.zgodził się Bingley. czy doprawdy miałbyś pan złe pojęcie o człowieku. byśmy dokładniej określili zarówno wagę tej prośby.Czy nie byłoby raczej słuszne. Darcy uśmiechnął się. Nie mówię specjalnie o przypadku. iż pan.Wydaje mi się. Elżbieta jednak zauważyła. że nie znam nikogo bardziej okropnego niż on w pewnych okolicznościach i w pewnych miejscach. po prostu chce tego i prosi. to nie okazywałbym mu nawet w połowie takiego szacunku. jakie pan Bingley wybierze. nie zapominając o ich rozmiarach i proporcjach. lecz nie podaje ani jednego argumentu. . . że cnotą jest ustępstwo.Czy nie uważa pan.pragnie rzekomo jego powrotu do domu i opóźnienia pierwotnych jego planów. . Ale w zwykłych. to bowiem może mieć o wiele większe znaczenie w naszym rozumowaniu. by drugi zmienił postanowienie w sprawie niewielkiej wagi. . panie Darcy.rzekł do przyjaciela Darcy. jak i stopień zażyłości pomiędzy owymi ludźmi? . Panna Bingley wystąpiła z pretensją do brata za obrażanie gościa podobnymi niedorzecznościami.Oczywiście . natychmiastowe ustępstwo wobec namowy przyjaciela? . Możemy jednak zaczekać na podobną sytuację i dopiero wtedy dyskutować nad rozwiązaniem. kiedy nie ma nic do roboty. niż pani się wydaje. i to chętne. Stwierdzam bowiem. że gdyby Darcy nie był w porównaniu ze mną taki wielki i rosły. który uległby tej prośbie nie czekając na argumenty? .Nie lubisz wywodów 6 . kiedy jeden z przyjaciół pragnie. .Ustalmy najpierw wszystkie szczegóły. powstrzymała więc wybuch śmiechu. którym by uzasadniał swą prośbę. które by go przekonały o słuszności sprawy. a już specjalnie w jego własnym domu w niedzielne wieczory.Ustępstwo bez przekonania o jego słuszności nie świadczy chwalebnie o rozsądku namawiającego czy namawianego. codziennych przypadkach. jaki pan dałeś.Rozumiem twoje motywy . ilustrując usposobienie pana Bingleya.

szkocką melodię. nie mogłam jednak zdecydować się natychmiast. bym odpowiedziała: „ogromną”. zauważyła. ja 7 . spytał: . co odpowiedzieć.odrzekła . jeśli się z nią wstrzymacie do mego wyjścia z pokoju. by dbać o jego uznanie. . gdyby przyglądał jej się dlatego. a pan Darcy również powinien chyba powrócić do listu. trochę zdziwiony jej milczeniem. przeglądając leżące na klawikordzie nuty. co się wam żywnie podoba.nie będzie dla mnie najmniejszym poświęceniem. przysuwając się do Elżbiety. Powtórzył pytanie. a usadowiwszy się przy nim. ochotę wykorzystać taką świetną sposobność i zatańczyć reela? Uśmiechnęła się. Pan Darcy poszedł za jej radą. zwrócił się do panny Bingley i Elżbiety z prośbą o muzykę. że przyciąga uwagę pana Darcy’ego. iż chciał pan. a wtedy będziecie mogli mówić o mnie. zaproponowała grzecznie Elżbiecie pierwszeństwo. Pani Hurst śpiewała razem z siostrą. by stała się przedmiotem admiracji tak wielkiego człowieka. Wszelka argumentacja zbyt mi przypomina uczone dysputy. w swoim pojęciu. . pani.odparła z uśmiechem Elżbieta . Trudno jej było przypuścić. Po kilku piosenkach włoskich panna Bingley zmieniła charakter muzyki i zagrała żywą. a jednak byłoby przecież jeszcze dziwniejsze.Spełnienie pańskich pragnień . więcej do zarzucenia niż komukolwiek z obecnych. lecz nie odpowiedziała. Kiedy skończył. Zbyt małą przywiązywała wagę do osoby pana Darcy’ego. Wiem dobrze.Och .Może to i prawda.logicznych i dlatego chcesz je przerwać. że mu się nie podoba. iż oczy pana Darcy’ego niezwykle często zwracają się ku niej. Mógłbyś wtedy z satysfakcją wzgardzić moim gustem.słyszałam. . W chwilę potem pan Darcy. Panna Bingley błyskawicznie rzuciła się do klawikordu. Podczas gdy obie panie zajęte były muzyką. na co ona równie grzecznie i z wielką powagą odmówiła. Wreszcie doszła jednak do wniosku. ponieważ młody człowiek ma jej. jak pytał pan po raz pierwszy. Elżbieta. To przypuszczenie jednak nie było dla niej bolesne. Będę bardzo wdzięczny.Czy masz.

Przecież obaj ci panowie są przedstawicielami tego samego zawodu.Nigdy bym się na to nie ośmielił. W tej właśnie chwili spotkali idące inną ścieżką panią Hurst i Elżbietę we własnej 8 . Niechże się pan teraz ośmieli spojrzeć na mnie lekceważąco. . oduczysz młodsze siostry swej pani od biegania za oficerami. znajdowałby się rzeczywiście w pewnym niebezpieczeństwie. Panna Bingley spostrzegła lub domyśliła się wystarczająco wiele.Czy ma pani jeszcze inne propozycje tyczące mego szczęścia rodzinnego? . mówiąc ciągle o ich przypuszczalnym małżeństwie i rojąc obrazy jego przyszłego szczęścia w tym związku. ale można by przecież odmalować przynajmniej ich kolor. kiedy już minie ta upragniona chwila.Oczywiście! Powieś pan koniecznie w galerii obrazów w Pemberley portrety wujaszka i cioteczki Philipsów.jeśli wolno mi w ogóle poruszać przedmiot tak delikatny . Starała się wzbudzić w Darcym antypatię do młodej damy. że jej zachowanie jest tak wdzięcznym połączeniem słodyczy i łobuzerstwa. to musisz pan z niego zrezygnować. Jane. iż nie mam ochoty na taniec.Przypuszczam . jakie przynosi milczenie. . jaka cechuje damę pańskiego serca. co do korzyści. kształt i te długie. iż gdyby nie pospolitość jej koneksji i pochodzenia.ukrócić tę drobną manierę stojącą na pograniczu zarozumialstwa i zuchwałości. iż nie sposób nim obrazić kogokolwiek. bo wydawało jej się. Powieś je pan obok portretu swego ciotecznego dziada. Nigdy jeszcze Darcy nie poddał się tak bardzo urokowi kobiety. I pewno spróbujesz . Jeżeli zaś chodzi o portret pańskiej Elżbiety.mówiła. łaskawa pani. że go obraziła. Postanowiłam wobec tego powiedzieć panu. by się wreszcie pozbyć Elżbiety. Elżbietę zdumiała jego galanteria. Jakiż bowiem malarz potrafiłby oddać te piękne oczy w całym ich blasku? .że udzielisz pan swojej teściowej kilku uwag. by poczuć wzbierającą zazdrość. a troska o powrót do zdrowia drogiej przyjaciółki. Zaczął zdawać sobie sprawę.jednak bardzo lubię obalać podobne plany i wyszydzać taką zamierzoną wzgardę.Nie byłoby łatwym zadaniem oddać ich wyraz. i jeśli ci się uda. gdy następnego dnia spacerowali razem pomiędzy krzewami . została spotęgowana pragnieniem. Nie zdawała sobie sprawy. . sędziego. przepiękne rzęsy. oczywiście. tylko że każdy innej jego linii.

Pan Darcy odczuł ten nietakt i rzekł szybko: . pozostawiła Elżbietę samej sobie.Nie. Jane bowiem czuła się do tego stopnia lepiej. doprawdy. zostańcie tutaj. . toteż zawołała ze śmiechem: . Po czym.osobie. Uciekacie z domu i nie mówicie wcale.rzekła panna Bingley lekko zmieszana. ująwszy pana Darcy’ego pod ramię. Elżbieta jednak nie miała najmniejszej ochoty im towarzyszyć. Odbiegła wesoło. czy nie dosłyszano ich rozmowy. 9 . ciesząc się podczas tej samotnej przechadzki myślą. że idziecie na spacer. . proszę! Co za piękna grupa. Do widzenia. bała się bowiem.rzekła pani Hurst.Zachowujecie się w stosunku do nas wręcz okropnie .Nie wiedziałam. iż miała zamiar tego wieczora opuścić na parę godzin swój pokój. że wybieracie się na spacer .Ta ścieżka jest dla nas za wąska. Ścieżka mogła pomieścić najwyżej trzy osoby. prześlicznie państwo wyglądacie! Czwarta osoba zepsułaby zupełnie malowniczość tego obrazu. iż za dzień lub dwa będzie z powrotem w domu. Chodźmy lepiej alejką.

Miały ogromny dar prowadzenia rozmowy. Darcy zabrał się do czytania. Nie zdołała jednak wciągnąć go do rozmowy . Kiedy jednak ukazali się panowie. zajęta robótką w przeciwległym kącie. aby znalazła się dalej od drzwi. Na jego też żądanie przesadzono ją w inny fotel. Uwagę panny Bingley absorbowała w równym stopniu książka pana Darcy’ego.obaj zaś wylewne i ciepłe powitania pozostawili Bingleyowi. Przez pierwsze pół godziny rozdmuchiwał ogień na kominku.na próżno jednak. już miała mu coś do powiedzenia. od czasu do czasu przyłączała się do rozmowy brata z panną Bennet. zaś pani Hurst. Potrafiły opisać przyjęcie ze szczegółami. Nie pozostawało więc panu Hurstowi nic innego jak wyciągnąć się na jednej z kanapek i usnąć. toteż młoda dama ustawicznie zadawała mu jakieś pytania lub sprawdzała. że nikt nie chce siadać do kart. co własna. Elżbieta pobiegła do siostry i sprawdziwszy. toteż wniosek pana Hursta został odrzucony. Kiedy wypili herbatę. że pan Darcy nie ma ochoty grać. na której jest stronie.krótko i niechętnie 0 . Oczy panny Bingley zwróciły się natychmiast ku panu Darcy’emu i nim zdążył postąpić parę kroków. Nigdy nie wydały się Elżbiecie tak miłe jak przez tę godzinę. Młoda dama otrzymała poufną wiadomość. przyglądała się temu z wielkim ukontentowaniem. nim przyłączyli się do nich panowie. czy jest dostatecznie ciepło ubrana. zaprowadziła ją do salonu. Potem uplasował się koło niej i nie odzywał się prawie do nikogo innego. Elżbieta. opowiedzieć anegdotę z humorem i wyśmiewać znajomych z całego serca.XI Kiedy po obiedzie panie wyszły z jadalni. pan Hurst skłonił się lekko i oświadczył. a ogólne milczenie potwierdziło jej słowa. Zwrócił się jednak najpierw do najstarszej panny Bennet z uprzejmymi gratulacjami. gdzie Jane została entuzjastycznie powitana przez obie jej przyjaciółki. Ten okazywał niezwykłą radość i troskliwość. która upłynęła. Jane przestała być głównym przedmiotem zainteresowania. po drugiej stronie kominka. panna Bingley również. Panna Bingley zapewniła szwagra. że „bardzo mu jest miło” . której głównym zajęciem było przesuwanie bransoletek i pierścionków na ręku. aby Jane nie odczuła zmiany otoczenia. pan Hurst przypomniał szwagierce o kartach .

ziewnęła więc po raz drugi. gdyby się inaczej odbywały. . Młoda dama podjęła w ostatecznej rozpaczy jeszcze jeden wysiłek . niechże się pani da namówić i pójdzie w moje ślady. odrzuciła książkę i potoczyła wzrokiem po pokoju w poszukiwaniu jakiegoś urozmaicenia. Wreszcie wyczerpał ją wysiłek. nie zaznam spokoju bez wybornej biblioteki. . Panna 1 .odpowiadał na jej pytania i czytał dalej. dla których bal będzie przykrością. Nikt na to nie odpowiedział. jak to dobrze robi po długim siedzeniu w tej samej pozycji. Figurę miała powabną. Darcy jednak. właśnie. Nie ma jak lektura. . kochana siostrzyczko.Właśnie. że brat mówi coś pannie Bennet o balu. wciąż nie odrywał się od lektury. Nagle usłyszała. zanim poweźmiesz decyzję. Jest coś nieznośnie nudnego w ogólnie przyjętym porządku takich przyjęć. Elżbieta. są między nami tacy. Jeśli się nie mylę. czy naprawdę zamyślasz wyprawić tańce tu.Byłoby to bardzo rozsądne. aczkolwiek nieco zdumiona. odwróciła się więc ku niemu gwałtownie. Książka nigdy człowieka nie męczy. Po chwili wstała i zaczęła spacerować po pokoju. . O ileż byłoby rozsądniej zastąpić tańce konwersacją.zawołał Bingley . nie ma pani pojęcia.to jeśli chce. Panna Bingley nie odpowiedziała. to moje święte przekonanie.Jak przyjemnie jest spędzać wieczór w podobny sposób. sprawa jest już przesądzona ostatecznie.Panno Bennet. nim bal się rozpocznie! Zaś co do samego balu. Karolu! Chciałam cię zapytać. i szeroko ziewnąwszy. a ruchy zwinne. gdy tylko Nicholls przygotuje odpowiednią ilość białej zupy. w Netherfield? Radziłabym ci zapytać o zdanie wszystkich obecnych. z jakim starała się zainteresować go własną książką (wybrała ją tylko dlatego. natychmiast przyjęła zaproszenie.Jeśli masz na myśli Darcy’ego .O wiele bardziej lubiłabym bale. niemniej mało przypominałoby bal. na którego było to obliczone.zwróciła się do Elżbiety: . że był to drugi tom lektury pana Darcy’ego). Kiedy będę miała własny dom. a nie przyjemnością. Wyślę zaproszenia. oświadczyła: . może sobie pójść do łóżka.

toteż nieświadomie zamknął nawet książkę. śmiejąc się 2 . siedząc przy kominku.odparła.Okropność! . Upewniam panią. iż lepiej się nie narażać. Panna Bingley jednak nie była w stanie sprawić zawodu panu Darcy’emu w jakimkolwiek względzie. owa zażyłość jeszcze mnie tego nie nauczyła.Nic łatwiejszego.Ani trochę . zapytała więc Elżbietę. a najlepszym sposobem sprawienia mu zawodu w tym względzie jest niezadawanie pytań. że nie wiem. jak to zrobić. gdy dała mu wreszcie przyjść do słowa. jeśli zaś drugie. Jakże go za to ukarzemy? . że pan Darcy chce się o nas wypowiedzieć bardzo surowo. Jesteście przecież w tak zażyłych stosunkach. iż będąc zaufanymi przyjaciółkami chcecie omówić sekretne jakieś sprawy. to o ileż lepiej mogę was admirować. Jakżeż można dokuczyć człowiekowi o tak spokojnym usposobieniu i takiej przytomności umysłu.Może pani jednak być pewna. że zgodzi się pani ze mną. Zaś co do wyśmiania go. iż widzi tylko dwa powody. Był chyba tak samo jak Elżbieta zdumiony niezwykłą uprzejmością okazaną pannie Bennet. . albo dlatego. .Daję słowo. Powinna pani wiedzieć. Nie.krzyknęła panna Bingley. .Bingley za pomocą tej sprytnej grzeczności osiągnęła swój cel.odparła Elżbieta. myślę. dla których panie podjęły ten spacer po pokoju. że na tym polu zostaniemy zwyciężone. odmówił jednak twierdząc. o co mu idzie. nie! Czuję. Natychmiast został zaproszony do towarzystwa. . czy rozumie. jakież to mogły być owe dwa powody.Wybrałyście panie ten sposób spędzenia wieczoru albo dlatego. . przy czym w obu przypadkach jego osoba byłaby tylko zawadą. Można mu dokuczać. byłbym w tym spacerze tylko zawadą. Jeśli to pierwsze jest prawdą. można się z niego śmiać. jeśli tylko ma pani po temu ochotę . . .Nie mam najmniejszego zamiaru ich ukrywać . Wszyscy potrafimy się dręczyć i gnębić nawzajem. iż uważacie. Cóż mógł mieć na myśli? Panna Bingley umierała z ciekawości. toteż uporczywie nalegała o wyjaśnienie.odparł. Darcy podniósł wzrok.W życiu nie słyszałam czegoś tak wstrętnego. że figury wasze najlepiej się prezentują w ruchu.

Panna Bingley . Za moje usposobienie natomiast nie ośmieliłbym się ręczyć. których głównym zajęciem w życiu jest dowcipkowanie. Najmędrsi i najlepsi z ludzi . iż pan Darcy nie ma żadnych wad. duma zawsze będzie odpowiednio trzymana na wodzy. Są to jednak wady.spytała panna Bingley.zaprzeczył Darcy. Serdecznie lubię się śmiać. jak powinienem. zapomnieć cudzych 3 .To niezwykle rzadki przywilej i.Jestem całkowicie utwierdzona w przekonaniu. że żaden człowiek nie jest od nich wolny. Jest. Pan Darcy może sobie powinszować… . Lecz duma… Tam gdzie mamy do czynienia z prawdziwą wyższością umysłową. . Elżbieta odwróciła głowę. mam jednak nadzieję.odparła Elżbieta. że nie są to wady umysłu.wtrącił Darcy . .zdumiała się Elżbieta. według światowych wymogów.Do tego nie pretendowałem. pobudza mnie do drwin. przyznaję. . od których. Ale przez całe życie usilnie dążyłem do tego.zbyt mało.Tak.Nie . że sama do nich nie należę. zawsze rzadkim pozostanie. . dziwactwa i niekonsekwencje . myślę jednak. Sam się do tego otwarcie przyznaje. Nie potrafię tak szybko.Takich jak próżność i duma na przykład? . jak przypuszczam.Skończyła już pani.Są tacy ludzie.wszystko. Mam wiele wad. by ukryć uśmiech. czego osiągnąć nikt nie jest w stanie. . śmieję się też z tego. . . jak przypuszczam.nie. To byłoby niemożliwe. które tęgi umysł często wystawiają na śmieszność. jak sądzę. mam nadzieję. proszę? . oczywista. . zbyt mało ustępliwe . próżność istotnie jest słabostką. . gdyż posiadanie wielu takich nietykalnych znajomych byłoby dla mnie niepowetowaną szkodą. egzaminować pana Darcy’ego? .Oczywiście . jest pan całkowicie wolny.A więc z pana Darcy’ego nie można się śmiać! . najmędrsze i najlepsze ich postępki mogą być ze szczętem ośmieszone przez tych. . Głupstwa i nonsensy.bez powodu.Myślę.przypisała mi to. by uniknąć słabości.Jakiż jest wynik. kiedy tylko sposobność się nadarzy.

Luizo. rzeczywiście . nie będziesz mi miała za złe.odrzekł z uśmiechem . był z tego zadowolony.wtrąciła panna Bingley. po chwili zastanowienia. zmęczona rozmową. nie mogę śmiać się z niej. jakaś przyrodzona wada.Posłuchajmy trochę muzyki . Usposobienie moje można by chyba nazwać zawziętym.jest świadoma dążność do opacznego ich rozumienia. Doprawdy. Uczucia moje nie zmieniają się z dnia na dzień dlatego tylko.szaleństw czy występków.To przywara. Zaczął zdawać sobie sprawę.W usposobieniu każdego człowieka istnieje. w której nie brała udziału. Jeśli tracę dobre o kimś mniemanie. .Pańską wadą jest skłonność do niechęci względem ludzi. jeśli obudzę twojego męża? Siostra nie miała nic przeciwko temu. że ktoś usiłuje na nie wpłynąć.Zawziętość jest niewątpliwie skazą na charakterze. skłonność do jakiejś specjalnej ułomności. . Możesz się pan mnie nie bać. . . moim zdaniem. tracę je na zawsze. . Darcy. 4 .A pani . toteż otwarto klawikord. której przezwyciężyć nie zdoła nawet najlepsze wychowanie. że niebezpiecznie jest okazywać Elżbiecie zbyt wiele uwagi. . nie potrafię też zapomnieć swych uraz. Lecz dobrze wybrałeś pan sobie wadę.odrzekła Elżbieta.

która bardzo już pragnęła wrócić do domu. Wiadomość wywołała ogromne poruszenie. Wiele natomiast miała przeciwko temu Elżbieta. że przecież nie jest jeszcze na tyle zdrowa. Elżbieta napisała więc do matki. że to dla niej niebezpieczne. Elżbieta przebywała w Netherfield już wystarczająco długo i pociągała go bardziej niż tego chciał. utwierdzi ją w tym przekonaniu. chociażby do następnego ranka. Sądził. iż mogłaby stanowić o jego szczęściu. iż zaproponowała tę zwłokę. że jeśli młodej pannie podobna myśl zaświtała w głowie.nic. prosząc ją o przysłanie powozu. obawiała się.w każdym razie nieżyczliwie w stosunku do Elżbiety. Odpowiedziała więc na ich prośbę niezbyt życzliwie . Dla Darcy’ego była to pomyślna wiadomość. że przedstawią swój projekt opuszczenia Netherfield tego jeszcze dnia i poproszą o konie. w postscriptum zaś dodała. panna Bingley zaś była niegrzeczna dla niej. by Jane wreszcie zmieniła decyzję. iż będzie bardzo uważał. Zazdrość jej bowiem i niechęć do jednej z sióstr przeważała sympatię do drugiej. co by w niej mogło obudzić nadzieję. by jechać. iż w żaden sposób nie może wysłać im powozu przed wtorkiem. iż będzie to uznane za narzucanie się gospodarzom. Jane jednak była nieustępliwa. iż córki pozostaną w Netherfield aż do następnego wtorku (w ten sposób Jane przebywałaby tam pełny tydzień) i nie mogła się zgodzić na powrót dziewcząt przed ustaloną datą. ona nie ma nic przeciwko temu. Ustaliły. a bardziej niż zwykle dokuczliwa dla niego. kiedy miała przekonanie o słuszności swej decyzji. by natychmiast poprosiła o powóz pana Bingleya.XII Następnego ranka siostry ustaliły. nakłaniała więc Jane. Postanowił rozsądnie. Pani Bennet pisała. Wyrażono też wystarczająco dużo próśb o odłożenie wyjazdu. że powrócą do domu tego samego jeszcze dnia. Panna Bingley zaczęła wówczas szczerze żałować. Pan domu ze szczerym smutkiem przyjął wiadomość o rychłym wyjeździe obu dam i uporczywie przekonywał Jane. że gdyby pan Bingley i jego siostry nalegali na dłuższe pozostanie panien w Netherfield. albo je zniweczy. Pani Bennet jednak wykoncypowała sobie. by przypadkiem nie okazać teraz Elżbiecie ani krzty zainteresowania . Tak więc zamienił z nią przez całą sobotę zaledwie 5 .

6 . jakiś szeregowiec został wybatożony. i przekonana była. Uprzejmość panny Bingley względem Elżbiety wzrosła przy tym raptownie. iż spotkanie w Longbourn czy Netherfield sprawi jej zawsze ogromną przyjemność. Przy pożegnaniu zapewniała najstarszą pannę Bennet. Ta ostatnia rozstawała się z całym towarzystwem w najweselszym nastroju. nastąpiło w niedzielę po rannym nabożeństwie. tak samo zresztą jak jej serdeczność dla Jane. a poza tym rozeszła się pogłoska.. sprawiając gospodarzom tyle kłopotu. iż postąpiły niestosownie. Usłyszały kilka nowych cytatów z książek. sumiennie zajmował się książką i ani nie spojrzał na Elżbietę. i kilka nowych banalnych uwag na temat moralności. Zastały Mary pochłoniętą jak zwykle studiowaniem cyfrowego zapisu najniższego rejestru klawikordu oraz natury ludzkiej. wiadomości te jednak były nieco innego rodzaju. chociaż powściągliwy w okazywaniu radości. że Jane znowu jest przeziębiona. Po wyjeździe Jane i Elżbiety wieczorne pogawędki stały się po prostu nudne i puste. ucałowała ją przy tym i nawet uścisnęła dłoń Elżbiecie. W domu matka przyjęła je niezbyt dobrze. że w ogóle przyjechały.kilka słów i chociaż zostawiono ich w pewnej chwili samych na pół godziny. Ojciec jednak. Od ubiegłej środy wiele dokonano i wiele powiedziano w merytońskim pułku: kilku oficerów zjadło ostatnio obiad z wujkiem. uważała. jak ważną rolę odgrywają w rodzinnym gronie. Rozstanie. Dobrze wiedział. przyjemne niemal dla wszystkich. które musiały podziwiać. Bardzo się dziwiła. że pułkownik Forster ma zamiar się żenić. Katarzyna i Lidia również miały coś siostrom do powiedzenia. szczerze się ucieszył widząc starsze córki z powrotem.

jest mężczyzną.Mam nadzieję. chyba żeby Charlotta Lucas zaszła do nas przypadkiem.To nie pan Bingley . a mam nadzieję. ku swojej radości. i to obcym mężczyzną. wreszcie wyjaśnił: .zwrócił się pan Bennet do żony następnego ranka przy śniadaniu . Wątpię. na czym polega majorat.O kim mówisz. przy którym pani Bennet okazywała się niedostępna wszelkim argumentom. by często jadała takie w domu. Przez kilka minut bawił się ich ciekawością. . został zasypany natarczywymi pytaniami żony i pięciu córek jednocześnie. że twoim własnym dzieciom odbiorą twój majątek! Słowo daję. .Mój drogi! . był to jednak temat. proszę! Muszę w tej chwili pomówić z gospodynią. ty skryte stworzenie! Nie powiedziałaś mi ani słówka! No. jakim jest 7 . . jakie okrutne. już dawno bym próbowała coś na to zaradzić. kiedy mu się tylko spodoba. Nie mów. Wywołało to ogromne zdumienie i pan Bennet. spodziewam się bowiem kogoś. proszę. . natychmiast zadzwoń. . kto powiększy nasze codzienne grono przy stole.XIII . Oczy pani Bennet rozbłysły. o tym wstrętnym człowieku. ogromnie mu będę rada.Blisko miesiąc temu otrzymałem ten oto list.zawołała jego żona . dobry Boże! Co za nieszczęście! Dzisiaj nie dostanę ani kawałka ryby! Lidio. pana Collinsa. uważałem bowiem. Jakież to potworne. Gorzko narzekała na okrucieństwo. że jej moje zwykłe obiady wystarczą. że gdybym była tobą. o której mówię.żeś zadysponowała dobry obiad na dzisiaj.nie mogę tego słuchać spokojnie. Już nieraz podejmowały taką próbę.przerwał mąż. który po mojej śmierci może wyrzucić was z tego domu. duszko .To człowiek którego nigdy w życiu nie widziałem.Osoba. mój drogi? Nie słyszałam. kochanie. oczywiście. Jane i Elżbieta usiłowały wytłumaczyć jej. Jane. Ale. List jest od mego kuzyna. że sprawa jest delikatnej natury i wymaga rozwagi. by ktokolwiek miał przyjechać. .Mężczyzna? W dodatku obcy! To na pewno pan Bingley! Ach. a mniej więcej przed dwoma tygodniami odpisałem.

Że też on nie może w dalszym ciągu kłócić się z tobą. Nienawidzę takich fałszywych przyjaciół. Mając te wszystkie względy na uwadze. Jej to hojności i szczodrobliwości zawdzięczam probostwo tej parafii.odbieranie majątku rodzinie złożonej z pięciu córek i oddawanie go człowiekowi. . pochlebiam sobie. impertynencja i hipokryzja z jego strony. . iż 8 . jako duchowny. Hunsford koło Westerham. co do tego mylisz się. zostałem ku memu wielkiemu szczęściu wyróżniony patronatem Jaśnie Wielmożnej lady Katarzyny de Bourgh wdowy po sir Lewisie de Bourgh. Ponadto. który nic nikogo nie obchodzi.i nic nie zdoła zetrzeć z pana Collinsa hańby. moim zdaniem. jaką go okrywa dziedziczenie Longbourn. . może zmiękniesz trochę. moja duszko! . bym nie okazał nieposzanowania dla jego pamięci. jak ten młody człowiek pisze. często pragnąłem rzucić kładkę nad dzielącą nas przepaścią. gdzie też jak najsolenniej będę się starał zawsze zachować najwyższy szacunek względem mej wysoce urodzonej dobrodziejki i nieustanną gotowość w sprawowaniu obowiązków i obrządków ustanowionych przez Kościół Anglii.odparł pan Bennet . bądź pewien! W ogóle cały ten list to. Jeśli jednak uważnie posłuchasz jego listu i zobaczysz. iż moją powinnością jest rozpowszechnianie i utrwalanie błogosławieństwa pokoju we wszystkich rodzinach w zasięgu mego wpływu.Widzisz.Mam wrażenie. . Sama zresztą usłyszysz. odkąd zaś miałem nieszczęście go stracić. z kim on miał przyjemność być w złych.Cała ta rzecz jest oczywiście jak najbardziej niesprawiedliwa .O. tak jak to przed nim robił jego ojciec.Teraz jednak podjąłem ostateczną decyzję w tej sprawie. 15 października Drogi Panie! Niezgoda panująca między panem i czcigodnym zmarłym mym ojcem zawsze sprawiała mi ogromną przykrość. hrabstwo Kent. będąc w dobrych stosunkach z kimś. będąc bowiem na Wielkanoc ordynowany. Przez pewien czas jednak powstrzymywały mnie od tego własne wątpliwości. uważam. że pan Collins odczuwa pewne skrupuły synowskie. obawiałem się bowiem.

że będzie to dla nas cenna znajomość. kiedy tylko przyjdzie po temu potrzeba.Tak więc możemy dziś o czwartej oczekiwać tego miłującego pokój dżentelmena .stwierdziła Jane.W każdym razie to. o ile oczywiście zastąpi mnie w świątecznych obowiązkach inny duchowny. I cóż mógł mieć na myśli przepraszając nas za to. rzadką zresztą.zakończył pan Bennet. . Lecz o tym później. to ja na pewno odmawiać go nie będę. w głębokim uszanowaniu dla małżonki i córek. którą w swoim pojęciu nam wyrządza. Szczerze panu życzliwy i oddany William Collins . składając starannie list. .stwierdziła. zwłaszcza jeżeli lady Katarzyna okaże się na tyle pobłażliwa.Wygląda mi na ogromnie sumiennego. co pisze o dziewczętach. Pozostaję. że 9 . by chrzcić. by mu pozwolić przyjechać tu kiedyś po raz wtóry. łaskawy panie. bym nie trapił się myślą. żenić i grzebać parafian. Trudno. dobrze ułożonego młodego człowieka i nie wątpię. pozwalam sobie zaproponować datę 18 listopada. by mieć mi za złe. . jak również o przyjęcie mej gotowości zrekompensowania im w jakiś sposób krzywdy. . że dziedziczy Longbourn. w jaki sposób pragnie wyrównać krzywdę. . i prawdopodobnie nadużyję gościnności wielce szanownego pana aż do soboty następnego tygodnia. to już sama chęć dobrze o nim świadczy .Musi być chyba oryginałem . ponieważ lady Katarzyna daleka jest od tego. iż jestem dziedzicem majątku Longbourn. nieobecność w niedzielę. Jeśli nie masz pan obiekcji przeciwko przyjęciu mnie w swoim domu. W jego stylu jest coś bardzo napuszonego.moje obecne próby okazania dobrej woli wielce są chwalebne i że pan ze swej strony łaskawie nie będziesz zważał na fakt.Nie mogę go sobie w ogóle wyobrazić. iż przeze mnie cierpieć będą wdzięczne córki pańskie. bardzo jest rozsądne i jeśli ma zamiar jakoś im zadośćuczynić. i proszę o wybaczenie mi tego. Trudno nam przecie przypuścić. kiedy to będę miał przyjemność złożenia wizyty panu i rodzinie pańskiej. i nie odrzucisz ofiarowanej gałązki oliwnej. Mogę to uczynić bez szczególnej subiekcji. Elżbietę najbardziej uderzyło jego niezwykłe poważanie dla lady Katarzyny i owe dobre chęci. w poniedziałek o czwartej po południu.Choć trudno zgadnąć.

który zadziwił jej męża i córki… Pan Collins zjawił się punktualnie i został bardzo uprzejmie powitany przez całą rodzinę. gdyż w przeciwnym wypadku córki moje znajdą się dosłownie w nędzy. . Nie było możliwe.Z punktu widzenia kompozycji . pani Bennet. dwudziestopięcioletni młody człowiek. Czy myślisz. toteż przygotowywała się na przyjęcie gościa ze spokojem. Katarzynę i Lidię nie interesował ani list. Nie chcę. rzecz jasna. ani nie wyglądał na milczka. Przyznaj pan.Ach. Poważny i godny. bym pana za to winiła. o nie! 0 . wieści te ani się umywają do rzeczywistości. odparła natychmiast: . a od wielu tygodni nie znajdowały przyjemności w towarzystwie mężczyzn w ubraniu innej barwy.zapobiegłby temu. . że w niedalekiej przyszłości z pewnością ucieszą matkę świetnym jakimś mariażem. że okaże się tego przeciwieństwem. bardzo na miejscu.Jak to miło z pana strony! Z całego serca pragnę. wcale tak nie myślę. ani jego autor. istotnie.Pani masz na myśli majorat zapewne? . Był to wysoki.list ten nie wydaje się błędny. pastor zaś ani nie potrzebował do gadania zachęty. kochanie. a to wiele obiecuje. powiedział też. by kuzyn ich pojawił się w szkarłatnym wojskowym mundurze. Jeśli zaś chodzi o ich matkę. papo? . powiedzieć. zachowywał się bardzo konwencjonalnie. pogratulował pani Bennet pięknych córek. W jego liście wyczuwam mieszaninę uniżoności i zarozumialstwa.Nie. Tak się to wszystko dziwnie składa. gdyby mógł. Mam wielką nadzieję. by te słowa się spełniły. damy jednak całkowicie wynagradzały jego małomówność. moim zdaniem. ale tu znalazł się. że dla moich biednych dziewcząt to sprawa bardzo bolesna.wtrąciła Mary . Co prawda pan Bennet mówił niewiele. tak. że słyszał już był o ich urodzie. że to rozumny człowiek. ów list w dużym stopniu złagodził jej gorycz w stosunku do osoby pana Collinsa. ale jak się okazało. która nie gardziła żadnym komplementem. ociężały. a choć galanteria ta nie była w guście kilku jego słuchaczek. drogi panie. Bardzo go jestem ciekaw. Dodał też. Kiedy zasiadł w fotelu. Pomysł z gałązką oliwną nie jest może zupełnie nowy.

Mogę za to upewnić młode damy. komu przypadnie majątek. Przepraszał. Miększym już tonem odparła. pani. Pan Collins gorąco pragnął dowiedzieć się. Nie były jedynymi przedmiotami zachwytu pana Collinsa. Po prostu przygotowałem się na to. kłopotów. Tutaj został jednak szybko wyprowadzony z błędu przez panią Bennet. że wcale się nie czuje urażona. by je admirować. że zrobił jej przykrość. 1 . Nigdy nie wiadomo. iż stać ich na dobrą kucharkę i ze jej córki nie mają z gotowałem nic wspólnego. która wyjaśniła młodemu człowiekowi przydawszy nieco surowości do swych uwag. Hall. ale może później. kiedy się lepiej poznamy… Przeszkodziło mu wezwanie na obiad. umeblowanie wszystko oglądał i wychwalał pod niebiosa. będący ordynacją. iż gość spogląda na to jako na swą przyszłą własność. tylko nie to. jadalnia. a te zachwyty może by i wzruszyły serce pani Bennet. której z pięknych kuzynek zawdzięcza te wyśmienitości. i mógłbym powiedzieć na ten temat wszystko. Teraz nie powiem więcej. dziewczęta uśmiechały się do siebie. Potem przyszła kolej na uniesienia nad wspaniałym obiadem.Jestem całkowicie świadom. jakie sprawiam moim pięknym kuzynkom. on jednak w dalszym ciągu przepraszał co najmniej jeszcze przez piętnaście minut. że przyjechałem tu. gdyby nie dręczące ją podejrzenie. że wyglądam tego majątku i pragnę przyśpieszyć wejście w jego posiadanie. że na tym świecie wszystko jest sprawą przypadku. .Wiem.

młody człowiek mógł najlepiej wypaść i rzucił uwagę.Ach! . .Wydaje mi się. by wszedł w okoliczne towarzystwo.XIV Pan Bennet rzadko się odzywał przy obiedzie. w którym stoi mój skromny domek. że to doprawdy miła kobieta. dziedziczkę Rosings i znacznej fortuny. Czy mieszka blisko pana? . Szkoda. .O ileż zatem lepsza jest jej sytuacja od sytuacji wielu dziewcząt! Jakże ta młoda dama wygląda? Czy ładna? 2 . gdzie też pochwaliła wszelkie dokonane przez niego przeróbki i sama udzieliła mu łaskawie kilku wskazówek co do półek w izdebkach na piętrze. a w ubiegłą sobotę posłała po niego. Rozmawiała z nim zawsze tak jak z każdym innym dżentelmenem. on jednak doświadczył od niej samych uprzejmości. Poruszył więc temat.stwierdziła pani Bennet. rezydencji lady Katarzyny. gdyż zabrakło jej czwartego do wieczornej partyjki wista. lecz kiedy służba wyszła. iż poszczęściło mu się. Raczyła nawet doradzić szybki ożenek. iż nadszedł czas. że lady Katarzyna de Bourgh szczególnie życzliwie odnosi się do jego pragnień i okazuje troskę o jego dobro.Ogródek. moim zdaniem. Pan Bennet nie mógł lepiej trafić. że większość wielkich dam nie jest do niej podobna. Zdaje się. . w którym. Przedmiot rozmowy wzniósł go na niezwyczajne wyżyny powagi. ani by opuszczał od czasu do czasu parafię i składał wizyty swej rodzinie. Czy ma jakąś rodzinę? . Lady Katarzyna łaskawie pochwaliła oba kazania. nie wyrażała najmniejszych sprzeciwów. uprzejme i stosowne zachowanie . mówił pan. iż lady Katarzyna uważana jest przez wielu za osobę dumną. by trochę pogadać z gościem. jakie miał już zaszczyt wygłosić przed nią. .zawołała pani Bennet potrząsając głową. . i dwukrotnie zaprosiła go na obiad do Rosings.Ma tylko córkę. jeśli chodzi o osobę patronki. Wie dobrze. Pastor zalał ich potokiem zachwytów. oddzielony jest zaledwie ścieżką od parku Rosings. zalecając przy tym oględność w doborze małżonki. uznał. jak mu się wydawało.Bardzo to. Młody człowiek z uroczystą i godną miną stwierdził. iż nigdy w życiu nie widział podobnej przystępności i uprzejmości u osoby tak wysokiego stanu.O ile się nie mylę. że jest wdową. a raz złożyła wizytę w jego ubogiej plebanii.

jakie w innym wypadku z pewnością byłyby jej udziałem.. dwór angielski pozbawiony został najpiękniejszego klejnotu. do którego. co . jestem szczególnie zobowiązany. jak szczęśliwy jestem. co wyróżnia zawsze kobietę wysokiego urodzenia. czy też rezultatem uprzednich rozważań? .co. a rozumie pani. jest bardzo wątłego zdrowia.jak mi wyjaśniła dama mająca pieczę nad jej edukacją i stale mieszkająca w Rosings . Pozwolę sobie zadać pytanie. . w mym przekonaniu.Zwykle powstają pod wpływem rozgrywających się właśnie wydarzeń i choć zabawiam się czasem wymyślaniem i układaniem drobnych a wytwornych komplemencików. że ma pan dar tak subtelnego komplementowania dam. . staram się zawsze ubrać je w najbardziej niewymuszoną i niewyszukaną szatę. . nie pozwoliło jej zrobić takich postępów w wielu naukach. że z punktu widzenia prawdziwego piękna panna de Bourgh przewyższa urodą wszystkie przedstawicielki swej płci. Nadzieje pana Benneta zostały całkowicie spełnione. że myśl ta spodobała się mej patronce. To takie małe drobiazgi.Szczęśliwie się przy tym składa. czy te tak miłe grzeczności są wynikiem wrażenia. Sama lady Katarzyna mówi. jak mówię. Kuzyn jego był tak 3 . tak chętnie przyjmowanego przez damy. które można by dostosować do każdej okazji. jak to zresztą sam powiedziałem kiedyś lady Katarzynie. Niestety.Na nieszczęście niezmienna słabość zdrowia nie pozwala jej na przyjazd do Londynu. . Odniosłem wrażenie. W ten sposób.Słusznie pan mniema . Niejednokrotnie już stwierdziłem w obecności lady Katarzyny.Niezwykle czarująca.Czy była przedstawiona u dworu? Nie przypominam sobie jej nazwiska pomiędzy damami. iż córka jej stworzona jest na księżnę i że wejście jej w najwyższe sfery będzie tylko dla owych sfer zaszczytem. Jest jednak bardzo uprzejma i często przejeżdża łaskawie koło skromnego mego domku małym faetonikiem zaprzężonym w kucyki. które sprawiają lady Katarzynie przyjemność i są tym właśnie wyrazem poszanowania. jakie pan odnosi w danej chwili. gdy nadarzy mi się okazja powiedzenia jakiegoś małego komplemenciku. w rysach jej bowiem maluje się coś.oświadczył pan Bennet.

kiedy pan Denny wróci z Londynu. Pan Collins jednak. że nie 4 . to pułkownik Forster zaraz go najmie? Ciocia mówiła mi to sama w sobotę. Lidia otworzyła usta. żeby się czegoś więcej dowiedzieć i spytać. by głośno poczytał damom. nim jednak zdołał z kamienną powagą odczytać trzy strony. Kiedy ją jednak ujrzał (a wszystko wskazywało na to. a jeśli go zwolni. który słuchał go z najżywszym zadowoleniem.Czy wiesz.oprócz niej nie potrzebował towarzystwa do tej zabawy. pan Collins jednak był mocno urażony. zaznaczając. że tego czytać nie będzie. Pan Bennet przyjął zaproszenie. Po czym. przerwała mu mówiąc: . mamo. zachowując przy tym przez cały czas poważny wyraz twarzy.niedorzeczny. Muszę jutro pójść do Meryton. a przecież pisane są jedynie ku ich zbudowaniu. a gdy wypili herbatę. toteż z całą przyjemnością poprosił gościa do salonu. aż wzdrygnął się z przerażenia i przeprosiwszy obecnych powiedział. Pani Bennet i córki jak najuprzejmiej przepraszały za zachowanie Lidii i obiecywały. Przyniesiono inne książki i po dłuższych rozważaniach pan Collins wybrał kazania Fordyce’a. pan Collins otworzył księgę. Wyznam. Pan Collins chętnie się zgodził. jak to sobie wymarzył gospodarz. odłożył książkę i powiedział: . upewniwszy je wprzódy. Kitty spojrzała nań ze zdumieniem. iż pan Collins mądrze postąpił zostawiając dziewczęta ich własnym płochym zabawom. Ale nie będę się dłużej narzucał mojej młodej kuzynce. że książka pochodzi z czytelni). od czasu do czasu rzucał tylko Elżbiecie ukradkowe spojrzenie .Niejednokrotnie miałem sposobność zauważyć. przyniesiono więc książkę. nigdy bowiem nie miał w ręku powieści. z równą przyjemnością zaproponował mu. zwróciwszy się do pana Benneta. zaofiarował mu się jako partner do tryktraka. boć przecież trudno o coś pożyteczniejszego dla nich niż nauka. że nic podobnego już się przy dalszej lekturze nie wydarzy. że mnie to zdumiewa. Po obiedzie jednak pan Bennet miał już tego dosyć. a Lidia aż krzyknęła. jak mało zainteresowania przywiązują młode damy do książek o poważnej treści. Obie starsze siostry kazały Lidii natychmiast zamilknąć. że wuj Philips chce zwolnić Ryszarda.

podejrzewa Lidii o złą wolę. usadowił się przy innym stole wraz z panem Bennetem i począł przygotowywać się do tryktraka. 5 . a jej zachowania nie uznaje bynajmniej za afront.

co było dosyć oczywiste wyznaniem. zapragnął się ożenić i dlatego właśnie dążył do zgody z rodziną z Longbourn. Wdzięczna twarz najstarszej panny Bennet umocniła jeszcze postanowienie i utrwaliła surowe pojęcie pastora o tym. Choć pastor studiował na jednym z uniwersytetów. jaki miał dla wysokiego urodzenia wielkiej damy. Wszystko to razem wzięte uczyniło zeń zlepek pychy i płaskiej uniżoności. W ten sposób właśnie wyobrażał sobie owo zadośćuczynienie . Uległość.XV Pan Collins nie był rozumnym człowiekiem. sprawiła. a ani edukacja. zarozumialstwa i pokory. jaką wpajał weń ojciec. zaprowadził go szczęśliwy nad wyraz traf. wykonywał tam tylko obowiązkowe studenckie zajęcia i nie nawiązał w tym czasie żadnych pożytecznych znajomości. iż ma nadzieję znaleźć w Longbourn panią tego domu. w czasie piętnastominutowego tête-à-tête z panią Bennet. iż od zarania miał niezwykle skromny sposób bycia. Przed śniadaniem. Na to pani Bennet spomiędzy grzecznych i wielce zachęcających uśmiechów wysunęła zastrzeżenie 6 . z poczuciem własnej ważności jako duchownego oraz należnych mu praw jako plebana. a skończył . W pojęciu pastora był to plan wspaniały i absolutnie właściwy. jak również wielce szlachetny i całkowicie bezinteresowny. Zdobywszy przyzwoity dom i niezły dochód. z życia w odosobnieniu i z głębokiego poczucia wczesnego i niespodziewanego powodzenia. gdzie wolne było właśnie probostwo w Hunsford.naprawę krzywdy. jaką było dziedziczenie majątku ich ojca. ani odpowiednie towarzystwo nie wspomogły niedostatków jego umysłu. co się należy starszeństwu. Do lady Katarzyny de Bourgh. Tak więc na pierwszy wieczór Jane została jego wybranką. chciał bowiem wybrać sobie za żonę jedną z sióstr Bennet. Zobaczywszy młode damy pan Collins nie zmienił swych zamiarów. Respekt. gdyż przez większą część życia pieczę nad nim sprawował nieuczony a skąpy ojciec. obecnie zaś przeciwwagą stało się zarozumialstwo płynące z głupoty. pastor rozpoczął rozmowę od opisu wiejskiej swojej plebanii. Ranek następnego dnia przyniósł jednak zmianę. oraz podziw dla lady Katarzyny jako swojej patronki połączył teraz z wysoką opinią o samym sobie. oczywiście jeśli okażą się ładne i miłe.

gotów był zetknąć się z głupotą i samochwalstwem w każdym innym pokoju. z przyjemnością zamknął księgę i poszedł. iż wkrótce wyda za mąż dwie najstarsze córki. w rzeczywistości gadając bezustannie o swym domu i ogrodzie w Hunsford. trudno jej coś powiedzieć. tutaj chciałby być od nich wolny. postanowiły iść razem z nią. który bardzo pragnął pozbyć się wreszcie gościa i zostać sam w bibliotece. Była już prawie pewna. którego 7 . Lidia nie porzuciła zamiaru pójścia do Meryton. Kiedy jednak znaleźli się w miasteczku. i choć. na uprzejmą prośbę pana Benneta. Towarzyszyć im miał pan Collins. toteż ona oczywiście musiała zająć jej miejsce. Ową cenną wypowiedź pana Collinsa pani Bennet skrzętnie zanotowała w pamięci. trudno coś ostatecznie stwierdzić. młodsze panienki całkowicie straciły zainteresowanie kuzynkiern.że według wszelkiego prawdopodobieństwa wkrótce się zaręczy. Z największą więc skwapliwością poprosił pana Collinsa. by przyłączył się do towarzystwa młodych dam w czasie ich przechadzki. którego imienia nawet wspomnieć nie chciała poprzedniego dnia. a że pastor był o wiele lepszym piechurem niż czytelnikiem. niby to zajmując się czytaniem jednego z najgrubszych tomów ze zbioru. Co do młodszych córek. Panu Collinsowi pozostawało tylko zrobić jeden krok . Tak więc człowiek.uważa za swój obowiązek wspomnieć . oprócz Mary. Wzrok ich błąkał się po ulicach w poszukiwaniu oficerów i nic oprócz pięknego czepeczka czy jakiegoś nowego muślinu w oknie wystawowym nie mogło ich od tego zajęcia oderwać.właśnie przeciwko jego wybrance . W swojej bibliotece zawsze znajdował spokój i ciszę.Jane.co zostało dokonane w czasie. Wyprowadzało to pana Benneta z równowagi. teraz pozyskał jej względy. jak mówił Elżbiecie.od Jane do Elżbiety . gdy pani Bennet podsycała ogień na kominku Elżbieta była następna po Jane zarówno pod względem wieku. W pewnej chwili uwagę wszystkich dam przyciągnął młody człowiek. w każdym razie ona nie wie nic o jakichś szczególnych ich skłonnościach. Przechadzka do Meryton upłynęła na chełpliwych przechwałkach pastora i grzecznym potakiwaniu dam. jak urody. ale o najstarszej musi wspomnieć . Tam bowiem podążył za nim pastor po śniadaniu i tam byłby pozostał. a wszystkie siostry.

miał to. Pan Darcy potwierdził to skłaniając głowę i właśnie postanawiał nie zwracać oczu na Elżbietę. drugi poczerwieniał. Wyglądał szlachetnie i wytwornie. bowiem do ideału brakowało mu tylko munduru. i udało im się wejść na chodnik akurat w chwili. że właśnie się wybierał do Longbourn. Poznawszy damy. Przybysz nie mógł postąpić bardziej właściwie. Po krótkiej chwili pan Wickham dotknął kapelusza.o czym je z przyjemnością może zawiadomić . oniemiała widząc. jak zareagowali obaj na to spotkanie. Kitty zaś i Lidia postanowiły koniecznie się tego dowiedzieć. Przeszły przez ulicę pod pretekstem. a słowa swoje kierował przede wszystkim do najstarszej panny Bennet. póki rozmowy nie przerwał stukot kopyt końskich. by się dowiedzieć o jej zdrowie. czy to zauważył. co do urody niezbędne: przystojną twarz. kiedy wzrok jego przykuł nieznajomy mężczyzna. która przypadkiem spoglądała na nich. Obaj zmienili się na twarzy: jeden zbladł. a który z jakimś oficerem szedł po przeciwnej stronie ulicy. Skłonił się gdy je mijał. Po chwili pan Bingley. że szukają czegoś w sklepie naprzeciwko. Wszystkich uderzył wygląd nowo przybyłego. zawracając. Pan Denny i pan Wickham odprowadzili młode damy do drzwi domu państwa Philipsów i tam je pożegnali mimo usilnych nalegań Lidii. Cóż to mogło znaczyć? Trudno było odgadnąć . pożegnał się i odjechał wraz z przyjacielem. któż by to mógł być. Mówił głównie Bingley. nie dając wcale poznać po sobie. Powiedział.nigdy tu jeszcze nie widziały. który wczoraj przyjechał z nim z Londynu i . Po ceremonii prezentacji okazał miłą gotowość do rozmowy gotowość grzeczną i nieprzesadną . właśnie tam się znaleźli. i mimo iż 8 . pan Darcy zaledwie raczył mu odpowiedzieć w ten sam sposób. Darcy i Bingley jechali właśnie ulicą. Pan Denny przywitał się natychmiast z panienkami i prosił.przyjął patent oficerski w ich pułku. zgrabną figurę i ujmujące maniery. Oficerem okazał się nie kto inny jak właśnie pan Denny o którego przyjazd chciała zapytać Lidia. Wygląd świadczył bardzo na jego korzyść . by weszli do środka.cała więc grupka stała gawędząc mile. obaj panowie skierowali się natychmiast ku nim i rozpoczęły się zwykłe grzeczności.trudno było nie pragnąć odgadnąć. pana Wickhama. Elżbieta. wszyscy się zastanawiali. by pozwoliły sobie przedstawić jego przyjaciela. gdy dwaj panowie.

Mówiła. bo przecież nie wróciły własnym powozem. Wizyty siostrzenic zawsze sprawiały pani Philips wielką przyjemność. że pan Denny przywiózł go z Londynu i że ma otrzymać patent oficerski w stacjonującym tutaj pułku hrabstwa X. Pani Philips była wniebowzięta. wychyloną z okna bawialni. że nie będą już posyłać lekarstw do Netherfield. gdyby się tam obecnie pojawił. Właśnie wyrażała żywo swe zdumienie ich tak nagłym powrotem do domu (w ogóle by o tym nie wiedziała.zaproszenie to zostało głośno poparte przez samą panią Philips. niestety. i znów z taką samą grzecznością został upewniony. a następnie skromną gorącą kolację. mogła powiedzieć tylko to. Pan Collins opuszczając pokój znów zaczął się tłumaczyć i przepraszać. że zmusi męża. przepraszając za nie zapowiedzianą wizytę. że właśnie przez ostatnią godzinę przyglądała mu się. że cała rodzina z Longbourn przyjedzie wieczorem. Na nieszczęście jednak nikt nie przechodził pod oknami oprócz paru oficerów. ponieważ panna Bennet wróciła do domu) gdy zwrócono jej uwagę na pana Collinsa. lecz jej zachwyty niezwykłą grzecznością jednego przybysza zostały przerwane okrzykami i pytaniami na temat drugiego. o którym. i to w domu. jak spacerował tam i z powrotem po ulicy. Nadzieje na te rozkosze były ogromnie krzepiące i wszyscy rozstawali się w wyśmienitych humorach. którzy w porównaniu z nowo przybyłym okazali się nagle „głupi i wstrętni”. by złożył wizytę panu Wickhamowi i zaprosił go również pod warunkiem. a pani Philips obiecała siostrzenicom. a to ze względu na ich długą nieobecność. 9 . lecz pozwoli sobie pochlebnie suponować. którego pani nie został jeszcze przedstawiony. ale spotkała przypadkiem na ulicy chłopca sklepowego od pana Jonesa i ten jej powiedział. co jej siostrzenice już wiedziały. Oczywiście zaproszenie zostało przyjęte. które poleciły go jej łaskawym względom. nie męczącą. którego Jane usiłowała przedstawić ciotce. Powitała go z wielką uprzejmością. że może usprawiedliwi go fakt pokrewieństwa z tymi oto damami. Kilku z nich miało zaproszenie na obiad do Philipsów na następny dzień. a hałaśliwą grę w loteryjkę. a mianowicie. Lidia i Kitty z pewnością kontynuowałyby jej zajęcie. a pani Philips obiecała urządzić potem miłą. na którą on odpowiedział jeszcze większą. dzisiaj zaś przywitała obie starsze panienki ze szczególną serdecznością.

choć przecież nigdy go przedtem na oczy nie widziała. że nigdy nie widział wytworniejszej kobiety. 0 . Stwierdził. sądzi. Elżbieta opowiedziała Jane. że część tej uprzejmości trzeba przypisać jego pokrewieństwu z miłymi kuzyneczkami. co zaszło pomiędzy obydwoma panami. z wyjątkiem lady Katarzyny i jej córki.że wszystko to jest zupełnie zbędne. Pani Philips bowiem nie tylko przyjęła go z najwyższą uprzejmością. ale w dodatku wyraźnie objęła go swym zaproszeniem na następny dzień. Oczywiście. ale w każdym razie nigdy jeszcze w życiu nikt nie okazał mu tyle atencji. choć z pewnością broniłaby jednego czy też obu dżentelmenów. Kiedy wracali do domu. gdyby coś w ich zachowaniu sprawiło niewłaściwe wrażenie. Po powrocie pan Collins zrobił pani Bennet ogromną przyjemność wynosząc pod niebiosa zarówno obycie. lecz Jane nie więcej wywnioskowała z tego wszystkiego niż jej siostra. jak i grzeczność pani Philips.

XVI Ponieważ nikt w domu nie oponował przeciwko wizycie u cioci. miały już bowiem dość gadania kuzynka. Dziewczęta nużyła rozmowa. od czasu do czasu robiąc dygresje na temat ubogiej swojej chatki i najrozmaitszych udoskonaleń. jakie w niej wprowadza. kiedy goście rozsiedli się wygodnie. kiedy pastor wyjaśnił pani Philips. następnego dnia pojechali wszyscy i o oznaczonej godzinie stawili się w salonie państwa Philipsów. który podążył 1 . a tutaj znajdowała się sama ich śmietanka. Weszli panowie. Dziewczęta dowiedziały się z radością. nalanego. kiedy opisał jeden tylko z salonów lady Katarzyny i stwierdził. pachnącego portwajnem wuja Phitipsa. że pan Wickham przyjął zaproszenie i już jest. że zarówno podczas pierwszego ich spotkania. jak i później w myślach jej nie było ani odrobiny bezpodstawnego zachwytu. piękną twarzą. jak w małym letnim pokoju do śniadań w Rosings. iż czuje się tu prawie tak. zabawiał panią Philips opisywaniem wspaniałości i bogactw lady Katarzyny i jej rezydencji. Wielkość i umeblowanie salonu przejęły go takim zachwytem. dopóki nie przyłączyli się do nich panowie. pan Collins mógł do woli rozglądać się wokół i podziwiać wszystko. a pod nieobecność panów nie pozostawało im nic innego do roboty. Znalazł w pani Philips uważną słuchaczkę. że oświadczył. później jednak. co to jest Rosings i kto jest jego właścicielką. która utwierdzała się w dobrej opinii o jego osobie w miarę słów pastora i która postanowiła też jak najszybciej powtórzyć wszystko swoim sąsiadkom. Elżbieta zrozumiała. Porównanie to nie było przyjęte z początku z dużym uznaniem. Tak więc pan Collins. podobnie jak tamci przewyższali grubego. Wreszcie skończyło się. dama odczuła wagę komplementu i byłaby wdzięczna teraz nawet za porównanie jej salonu z pokojem gospodyni w Rosings. Po tej miłej informacji. zostały rozwiane. spojrzeniem i obejściem. Oficerowie z pułku hrabstwa X stanowili prawdziwie dobrane towarzystwo. a kiedy pojawił się Wickham. Pan Wickham jednak górował nad nimi wytworną powierzchownością. a skrupuły pana Collinsa. jak tylko tęsknić do klawikordu lub też podziwiać własne nie najlepsze malowidła na porcelanie stojącej na kominku. że sam kominek kosztował osiemset funtów. który wzdragał się opuścić państwa Bennetów na jeden wieczór.

. nie miała jednak czasu na wysłuchiwanie tłumaczeń.oświadczył . pan Wickham mógł rozmawiać z Elżbietą do woli. a otrzymawszy odpowiedź zapytał dość niepewnym tonem. między Elżbietą i Lidią. że najbliższy okres bardzo będzie dżdżysty. Kiedy rozstawiono wreszcie stoliki do kart.pani Philips bardzo była mu wdzięczna za powolność jej życzeniom. pan Collins stał się w oczach płci niewieściej nic nie znaczącym prochem i pyłem. Ciekawość jej została jednak zupełnie niespodziewanie zaspokojona. jego zaś wybranką okazała się Elżbieta. Wobec takich rywali jak pan Wickham i oficerowie.za nimi. by na kogokolwiek zwracać uwagę.Gram jeszcze bardzo słabo . Elżbieta pomyślała. ponieważ jednak w równym stopniu zajmowała ją gra w loteryjkę. bowiem pan Wickham sam zaczął mówić na ten temat. Z początku istniało niebezpieczeństwo. Młode damy zupełnie nie zwracały nań uwagi. jak jest daleko z Netherfield do Meryton. Od razu zaczął miłą rozmowę. a choć tematem jej był tylko padający właśnie deszcz i prawdopodobieństwo.ale rad będę rozszerzyć swoje umiejętności w tym względzie. że najpospolitsze. Pan Wickham nie grał w wista.a mianowicie na opowieść o jego znajomości z panem Darcym. znajdował jednak od czasu do czasu chętną słuchaczkę w pani Philips. Zważając więc na najkonieczniejsze tylko w grze posunięcia. najnudniejsze. ona zaś chętnie nastawiała ucha. że Lidia zaanektuje go dla siebie całkowicie. najbardziej jałowe tematy mogą stać się niezwykle interesujące dzięki talentom rozmówcy. toteż zasiadł przy innym stoliku. by miał pod dostatkiem kawy i ciasteczek. choć nie liczyła na to. Nie śmiała nawet wspomnieć nazwiska owego pana. wkrótce oddała się jej z zapamiętaniem i zbyt była pochłonięta czynieniem zakładów i uciechą z wygranych. od jak dawna 2 . co ją najbardziej ciekawiło . Dopytywał się. on z kolei miał możność przysłużyć się pani domu zasiadając do wista. która pilnie baczyła. była bowiem niezwykle gadatliwa. Oczy prawie wszystkich kobiet zwróciły się na tego wybrańca losu. bowiem moja sytuacja życiowa… . przy której wreszcie usiadł. gdzie został przyjęty z wielką radością.

nie chcąc dopuścić do zmiany tematu. . Wickham tylko potrząsnął głową.Dla mnie zupełnie wystarczająco . . zauważyłaś bowiem. przynosi na czysto dziesięć tysięcy rocznie. właścicielem wielkich jakichś posiadłości w hrabstwie Derby. Każdego razi jego pycha. Elżbieta spojrzała nań ze zdumieniem. . bym go uważała za człowieka o przykrym usposobieniu. dodała: . . .odrzekła Elżbieta. .Blisko miesiąc . o ile mi wiadomo. która mogłaby dać ci.powiedział Wickham po krótkiej chwili milczenia.Nie wydaje mi się jednak.Nawet moja krótka znajomość wystarczy. czy też nie . jestem bowiem w pewien sposób związany z tą rodziną od najwcześniejszego dzieciństwa. Lecz. by dziwić się moim słowom. to. . pani zdanie na ogół zdumiewałoby ludzi i może gdzie indziej nie wyrażałabyś go z takim przekonaniem.rzekł Wickham. widzi go takim. Tu jesteś wśród rodziny. czy jest miły. Nie znajdzie tu pan nikogo.potwierdził Wickham. jak przypuszczam.Doprawdy. co on i uważam go za wyjątkowo niemiłego człowieka. pani. Świat. Pan Darcy jest bardzo nie lubiany w naszym hrabstwie.Tak . kto by wyrażał się o nim lepiej ode mnie. Po prostu ja sam nie mogę być bezstronny.zapewniła go Elżbieta gorąco. mogłabym powtórzyć głośno we wszystkich domach w sąsiedztwie oprócz Netherfield. Trudno znaleźć osobę.Nie jestem po temu właściwym sędzią.Jest. nasze chłodne przywitanie wczoraj. jak przypuszczam. by w stosunku do jego osoby często się to zdarzało. Czy znasz go pani bardzo dobrze? . że sprawia mi przykrość. lepsze informacje na ten temat. kiedy on lub ktokolwiek inny jest oceniany tak. zaślepiony jego majątkiem i znaczeniem lub przestraszony jego górnym i pewnym siebie sposobem bycia.To wspaniały majątek. 3 . potem zaś. .Nie będę udawał. jak na to zasługuje . .Spędziłam cztery dni w tym samym domu.przebywa tam pan Darcy. Znam go zbyt długo i zbyt dobrze by sąd ten mógł być bezstronny. co mówię tutaj.Nie mam prawa wydawać opinii. . .Masz pani podstawy. jakim on chce być widziany.

- Ciekaw jestem - powiedział przy następnej sposobności - jak długo jeszcze on tu chce zostać. - Nic mi o tym nie wiadomo, ale kiedy byłam w Netherfield, nie słyszałam, by miał wyjeżdżać. Mam nadzieję, że pańskie plany co do wstąpienia do pułku hrabstwa X nie ulegną zmianie ze względu na obecność tego pana w sąsiedztwie. - Ach, skądże! Ja nie należę do tych, których pan Darcy może wypłoszyć. Jeśli nie życzy sobie mojej tu obecności, sam musi wyjechać. Nie łączą nas przyjacielskie stosunki i każde z nim spotkanie sprawia mi przykrość, nie mam jednak żadnych innych powodów unikania go oprócz tych, które mogę wyjawić całemu światu, a mianowicie: prócz świadomości, iż zachował się w stosunku do mnie bardzo niesprawiedliwie i prócz głębokiego żalu za to, że jest tym, czym jest. Ojciec jego, panno Bennet, świętej pamięci pan Darcy, był najlepszym człowiekiem na świecie, najszczerzej mi życzliwym, dlatego też zawsze w towarzystwie pana Darcy’ego nawał wspomnień sprawia mi niewymowny ból. Zachował się w stosunku do mnie wprost skandalicznie, lecz, na mą duszę, mógłbym mu przebaczyć wszystko, prócz sprzeniewierzenia się nadziejom i splamienia pamięci własnego ojca. Zaciekawienie Elżbiety wzrastało, toteż słuchała z zapartym tchem. Delikatność przedmiotu nie pozwalała jednak na dalsze pytania. Pan Wickham zaczął rozmawiać na ogólniejsze tematy. Mówił o Meryton, o sąsiedztwie, o towarzystwie - sprawiał wrażenie bardzo zadowolonego z tego, co już widział, a o okolicznym towarzystwie wyrażał się z delikatną, lecz wyraźną galanterią. - Właśnie nadzieja na stałe i dobre towarzystwo dała mi asumpt do zaciągnięcia się do pułku hrabstwa Wiem, że jest to regiment ogólnie respektowany i miły. Mój przyjaciel Denny kusił mnie opisem obecnej kwatery. Mówił, iż Meryton otacza ich dużym szacunkiem i pozwala zawierać świetne znajomości. Przyznam, że nie mogę obejść się bez towarzystwa. Jestem człowiekiem zawiedzionym w życiu i dlatego samotność źle na mnie działa. Muszę mieć zajęcie i towarzystwo. Nigdy nie pragnąłem zostać wojskowym, lecz okoliczności sprawiły, iż ten właśnie zawód wybrałem. Powinienem był zostać duchownym - na to byłem od dziecka przygotowywany - i miałbym dzisiaj jedną z

4

najlepszych parafii, gdyby się to podobało panu, o którym przed chwilą mówiliśmy. - Doprawdy? - Tak. Nieboszczyk pan Darcy zapisał mi w testamencie najlepsze beneficjum, kiedy tylko się zwolni. Był moim ojcem chrzestnym i szczerze mnie kochał. Trudno wprost opisać, jaki był zacny. Chciał dobrze zabezpieczyć moją przyszłość i myślał, że to uczynił, kiedy jednak beneficjum było do wzięcia, otrzymał je ktoś inny. - Wielkie nieba! - krzyknęła Elżbieta. - Jakże się to mogło stać? Jak można było sprzeniewierzyć się woli ojca? Dlaczegóż nie wystąpiłeś pan na drogę prawną? - Była pewna nieformalność w warunkach, pod jakimi miałem otrzymać zapis. I to właśnie nie dawało mi żadnych nadziei uzyskania beneficjum na drodze prawnej. Człowiek honoru nie byłby wątpił w intencje ofiarodawcy, pan Darcy jednak wolał w nie wątpić lub też potraktować zapis jako zwykłą warunkową rekomendację i stwierdzić, że straciłem wszelkie do niej prawa przez moje wybryki, brak rozwagi, jednym słowem, przez wszystko i nic zgoła. W każdym razie nie ulega kwestii, że kiedy dwa lata temu zwolniło się miejsce plebana - było to akurat w czasie, kiedy dorosłem na to stanowisko zostało oddane komuś innemu. Nie mogę sobie również wyrzucać, bym uczynił cokolwiek, czym zasłużyłbym na jego utratę. Wiem, że mam gorące, niepohamowane usposobienie i że pewnie od czasu do czasu mówiłem panu Darcy’emu, co o nim sądzę, prosto i bez osłonek. Nic gorszego nie mogę sobie przypomnieć. Faktem jest, że różnimy się całkowicie i że on mnie nienawidzi. - Ależ to jest okropne! Zasługuje na publiczne potępienie! - Doczeka się go z pewnością prędzej czy później, ale ja do tego ręki nie przyłożę. Dopóki żyje we mnie pamięć jego ojca, nie oskarżę go i nie ujawnię światu jego postępku. Uczucia te wzbudziły uznanie i szacunek Elżbiety. Pomyślała też, że pan Wickham nigdy jeszcze nie wyglądał piękniej niż teraz, kiedy wypowiadał te słowa. - Jakież jednak mogły być powody? - podjęła po chwili przerwy. - Cóż mogło go skłonić do podobnego okrucieństwa? - Głęboko zakorzeniona niechęć do mnie, niechęć, której trudno nie przypisać w

5

pewnym stopniu zazdrości. Gdyby nieboszczyk pan Darcy nie był tak mocno do mnie przywiązany, może jego syn mniej byłby mi niechętny. Wydaje mi się, że niezwykła miłość jego ojca do mnie drażniła go od najwcześniejszej młodości. Przypuszczam, że nie był w stanie znieść tej pewnego rodzaju rywalizacji, jaka istniała pomiędzy nami, nie mógł też pogodzić się, iż ojciec jego często mnie faworyzował. - Nie przypuszczałam, że pan Darcy jest tak podłym człowiekiem. Nigdy go nie lubiłam, ale nie myślałam o nim bardzo źle. Wydawało mi się, że gardzi wszystkimi, lecz nie podejrzewałam, by mógł się zniżyć do podłej zemsty, niesprawiedliwości, nieludzkiego postępku! Po chwili zastanowienia ciągnęła: - Pamiętam, jak kiedyś w Netherfield chwalił się stałością swych uprzedzeń, tym, że nie potrafi wybaczać. To straszne usposobienie. - Nie dowierzam swym ocenom w tym względzie - odparł Wickham. - Trudno mi być w stosunku do niego sprawiedliwym sędzią. Elżbieta zamyśliła się głęboko, a po pewnym czasie mówiła dalej: - Tak się zachować w stosunku do chrześniaka, przyjaciela i ulubieńca swojego ojca… - a mogłaby jeszcze dodać: „Do takiego młodzieńca jak pan, którego sama twarz świadczy o miłym usposobieniu…” Zadowoliła się jednak słowami: - Do kogoś, kto jak pan, zdaje się, mówił, był mu najbliższym towarzyszem dzieciństwa. - Urodziliśmy się w tej samej parafii, w obrębie tego samego majątku, większą część naszej młodości spędziliśmy wspólnie. Mieszkaliśmy w tym samym domu, oddawaliśmy się wspólnym zabawom, otoczeni tą samą ojcowską opieką. Mój ojciec rozpoczął życie w zawodzie, który wuj pani tak wysoko ceni. Porzucił jednak wszystko, by stać się pomocnym nieboszczykowi panu Darcy’ emu, i cały swój czas poświęcił pieczy nad posiadłościami Pemberley. Pan Darcy wysoko go cenił, byli zażyłymi, zaufanymi przyjaciółmi. Pan Darcy niejednokrotnie stwierdzał, jak wiele zawdzięcza jego czujnej opiece, toteż kiedy tuż przed śmiercią mego ojca zapewnił go własnowolnie, iż zabezpieczy moją przyszłość, pewien jestem, że uważał to zarówno za spłatę długu wdzięczności, jak i za wyraz swego przywiązania do mnie.

6

- Jakież to dziwne - zawołała Elżbieta - i jakież wstrętne! Że też duma pana Darcy’ego nie kazała mu zachować się uczciwie względem pana. Że też on, jeśli już nie miał lepszych po temu powodów, nie okazał się zbyt dumny na nieuczciwość - bo tak trzeba nazwać jego postępek. - To istotnie bardzo dziwne - odparł Wickham - zwłaszcza że prawie wszystkie jego czyny są powodowane dumą. Często bywa mu ona najlepszym przyjacielem. Zbliża go do cnoty bardziej niż jakiekolwiek inne uczucia. Ale nikt z nas nie jest monolitem, zaś w jego stosunku do mnie odgrywały rolę inne jeszcze prócz dumy impulsy. - Czyż tak potworna duma mogła kiedykolwiek dać mu impuls do dobrego uczynku? - O tak, często popychała go do hojności, do wyrozumiałego traktowania ludzi. Kiedy szeroką ręką rozdawał pieniądze, kiedy był gościnny, kiedy pomagał swym dzierżawcom i opiekował się ubogimi - zawsze powodowała nim duma, duma rodzinna i duma synowska, bo on pyszni się swoim ojcem. Najpotężniejszym bodźcem jego działania jest dążność, by okazać się godnym swej rodziny, by nie stracić popularności i wpływów, jakie miał dom Darcych. Przepełnia go też duma braterska, która, połączona z pewnym przywiązaniem do siostry, sprawia, iż jest troskliwym i dobrym jej opiekunem. Sama się pani przekona, że jest ogólnie uznawany za najlepszego i najbardziej uważającego brata. - Jaka jest panna Darcy? Potrząsnął głową. - Chciałbym móc nazwać ją miłą. Boli mnie, gdy muszę powiedzieć coś złego o którymś z Darcych, lecz ona zbyt jest podobna do brata - ogromnie, ogromnie dumna. Jako dziecko była serdeczna i wdzięczna, niezwykle mnie lubiła, a ja poświęcałem długie godziny, by ją zabawić. Teraz jednak jest dla mnie niczym. Ma piętnaście czy szesnaście lat, jest ładna i jak mi się wydaje, bardzo wykształcona. Od śmierci ojca zamieszkała na stałe w Londynie wraz z pewną damą, która ma pieczę nad jej edukacją. Po kilku przerwach i paru próbach zmiany tematu Elżbieta nie mogła się oprzeć pokusie, by wrócić do pierwszego przedmiotu rozmowy. - Dziwi mnie tylko jego zażyła przyjaźń z panem Bingleyem. Jak człowiek, który

7

jest uosobieniem dobroci i który, święcie w to wierzę, jest naprawdę miły - jak taki człowiek może się przyjaźnić z podobną osobą. Są przecież zupełnie inni. Czy zna pan może pana Bingleya? - Nie, nie znam. - To łagodny, bardzo uprzejmy, czarujący mężczyzna. Z pewnością nie wie, kim w rzeczywistości jest pan Darcy. - Bardzo możliwe. Pan Darcy, jeśli chce, potrafi się przypodobać. Nie brak mu po temu zdolności. Umie nałożyć maskę, jeśli to w jego przekonaniu warte zachodu. Między równymi sobie pozycją i znaczeniem jest zupełnie inny niż między skąpiej obdarowanymi przez los. Nigdy nie przestaje być dumny, ale pomiędzy bogatymi jest wyrozumiały, prawy, rzetelny, rozsądny, jest człowiekiem honoru i w dodatku człowiekiem miłym. Oczywiście, część tego przypisać należy jego fortunie i pozycji. Po niedługiej chwili partia wista rozpadła się, a pan Collins zajął miejsce między Elżbietą a panią Philips, która - jak to zwykle w takich wypadkach bywa - poczęła dopytywać się, kto wygrał. Sukcesy pana Collinsa nie były zbyt wielkie - przegrał najwięcej z towarzystwa, kiedy jednak pani Philips poczęła wyrażać swoje ubolewanie, upewnił ją z solenną powagą, iż to rzecz bez znaczenia, że w jego pojęciu pieniądz to marność nad marnościami i że prosi, by się tym nie przejmowała. - Wiem doskonale, pani - tłumaczył - iż kiedy ktoś zasiada do gry, musi wziąć na siebie ryzyko przegranej, ja zaś jestem szczęśliwie w takiej sytuacji, że pięć szylingów nie sprawia mi żadnej różnicy. Jest zapewne wielu, którzy nie mogliby tego powiedzieć o sobie, ja jednak dzięki lady Katarzynie de Bourgh absolutnie nie potrzebuję przywiązywać wagi do podobnych drobiazgów. Zwrócił tym na siebie uwagę pana Wickhama, który przyglądał mu się przez chwilę, po czym zagadnął cicho Elżbietę, czy jej krewniaka łączą z rodziną de Bourgh zażyłe stosunki. - Lady Katarzyna de Bourgh - odparła Elżbieta - dała mu niedawno na swoich włościach prebendę. Nie wiem dokładnie, w jaki sposób zwróciła uwagę na pana Collinsa, w każdym razie on z pewnością zna ją od niedawna.

8

- Wie pani pewno, iż lady Katarzyna de Bourgh i lady Anna Darcy to rodzone siostry, a co za tym idzie lady Katarzyna jest ciotką pana Darcy’ego. - Nie, nic mi o tym nie wiadomo. Nie znam stosunków rodzinnych lady Katarzyny. Dowiedziałam się w ogóle o jej istnieniu dopiero onegdaj. - Córka jej, panna de Bourgh, jest dziedziczką wielkiej fortuny. Panuje ogólne przekonanie, iż ona i jej kuzyn połączą obie majętności. Usłyszawszy to Elżbieta roześmiała się szczerze na myśl o biednej pannie Bingley. Próżne są jej starania, próżna i bezpożyteczna jej miłość do jego siostry i ustawiczne pochlebstwa, jeśli on sam już się przeznaczył innej. - Pan Collins - rzekła - wysoko ceni zarówno lady Katarzynę, jak i jej córkę, a jednak pewne szczegóły, o których opowiadał, każą mi podejrzewać, iż wdzięczność go zaślepiła. Moim zdaniem to kobieta zarozumiała i arogancka, chociaż jest jego patronką. - Sądzę, że posiada obie te wady, i to w dużym stopniu - odparł Wickham. - Nie widziałem jej już wiele lat, lecz pamiętam dobrze, iż nigdy jej nie lubiłem, gdyż miała obejście impertynenckie i despotyczne. Cieszyła się reputacją kobiety niezwykle mądrej, przypuszczam jednak, iż część tych zalet przypisać należy pozycji towarzyskiej i fortunie, część jej apodyktycznemu zachowaniu, a resztę dumie jej siostrzeńca, który uważa, iż każdy z jego krewnych powinien mieć umysł nie byle jaki. Elżbieta uznała, iż ocena ta jest bardzo rozsądna. Rozmawiali więc dalej ku obopólnemu zadowoleniu, dopóki kolacja nie położyła kresu grze w karty, dając w ten sposób pozostałym damom możność podzielenia się osobą i uwagą pana Wickhama. W gwarze, jaki podniosło całe towarzystwo, trudno było rozmawiać, mimo to pan Wickham oczarował wszystkich. Cokolwiek mówił, mówił mądrze, a cokolwiek robił - robił z wdziękiem. Elżbieta odjeżdżając miała głowę pełną Wickhama, przez całą drogę do domu myślała tylko o nim i o tym, co jej powiedział, nie miała jednak sposobności nawet wymienić jego nazwiska, bowiem Lidii i panu Collinsowi usta nie zamykały się ani na chwilę. Lidia przez cały czas rozprawiała o loteryjce i swoich wygranych i przegranych. Pan Collins zaś przez cały czas unosił się nad uprzejmością państwa Philipsów, twierdził, iż przegrana w wista nie obeszła go w najmniejszej nawet mierze, wyliczał wszystkie

9

dania przy kolacji, ustawicznie wyrażał obawy, iż gniecie kuzynkom suknie, i miał więcej do powiedzenia, niż można było zmieścić w czasie, w którym kareta przebyła drogę z Meryton do Longbourn.

0

zrzucić na jakąś pomyłkę czy przypadek. że wyrządzono mu podobną niegodziwość. .O wiele prędzej uwierzę w to. a jednocześnie nie potrafiła podać w wątpliwość słów młodego człowieka o tak miłej powierzchowności jak Wickham. nie zmienisz jednak mojego zdania w tej sprawie: Lizzy. Jane słuchała ze zdumieniem i przejęciem. a wszystko. niż w to. Biedna Jane mogła więc tylko myśleć dobrze o obydwu dżentelmenach. Powiedz mi tylko. którzy mieli w tym prawdopodobnie jakiś interes. pomimo iż obaj są bez najmniejszej winy. trudno nam sobie wyrazić. doprawdy. by poruszyć wrażliwe jej serce. przedstawiali fałszywie jednemu postępki drugiego. jak drugiego. któremu ojciec obiecał zapewnić bezpieczną przyszłość! To niemożliwe! Nikt. iż pan Bingley został oszukany.że obaj zostali w jakiś sposób oszukani. niechże Darcy zaprzeczy. Nie wiadomo. Jeśli to nie jest prawda. Musisz przecież i ich także oczyścić z zarzutów. co pozostało do wyjaśnienia.XVII Następnego dnia Elżbieta powiedziała Jane o wszystkim. nikt. którzy mieli w tym swój interes. Nie domyślimy się nigdy. które ich skłóciły. nie byłby do tego zdolny. Jak to się stało. doprawdy… to strasznie przykre. przekonywające. wystarczyło. co o tym myśleć! 1 . fakty wszystko. Może ludzie. kochana Jane. pomyśl w jak hańbiącym świetle stawia to pana Darcy’ego. . inaczej bowiem z konieczności będziemy jednak myślały o kimś źle. . Poza tym Wickhamowi dobrze patrzy z oczu. bronić zarówno jednego. jak wytłumaczysz owych ludzi. ile tylko chcesz. czego dowiedziała się w rozmowie z panem Wickhamem. by najbliżsi przyjaciele byli aż tak zaślepieni? Nie! . . Tak postąpić z ulubieńcem swego ojca! Z człowiekiem.Śmiej się. A jednak samo przypuszczenie.Bardzo to. kto ma w sercu choć trochę zwykłych ludzkich uczuć. Przecież wyliczał mi bez ceremonii nazwiska.Mówię ci . Czy to możliwe.To trudne. kochanie. Nie mogła uwierzyć. jakie były przyczyny czy okoliczności. by pan Wickham wymyślił podobną historię. kto choć trochę ceni sobie własne zasady.tłumaczyła . by pan Darcy okazał się do tego stopnia niegodnym względów pana Bingleya.

Pan Bingley przyjechał z siostrami. zostały odwołane do domu. Nawet Mary zapewniła rodzinę. Poza tym co bal. które głoszą. a do innych nie mówiły nic zgoła. Perspektywa balu w Netherfield sprawiła ogromną radość wszystkim damom w rodzinie Bennetów. jeśli mam poranki dla siebie . iż bal ten jest hołdem dla jej najstarszej córki. Jak mogły. a szczególnie pochlebił jej fakt. podobnie jak Elżbieta. . 2 . Jane cieszyła się na myśl o przyjemnym wieczorze w towarzystwie obu przyjaciółek oraz otaczającego ją tyloma względami ich brata.Wystarcza mi najzupełniej. porywając się nagle z krzeseł i starając się umknąć przed grzecznościami pani Bennet. iż odpoczynek i rozrywka są dla każdego pożądaną przerwą w pracy. marzyły. to bal.Nie poświęcam się bynajmniej przyjmując od czasu do czasu zaproszenia na wieczór. mimo bowiem iż obie. iż znajdzie potwierdzenie jego słów w zachowaniu i spojrzeniu Darcy’ego. iż wieki już jej nie widziały. tak unikały pani Bennet. Katarzyna i Lidia również szalały z radości. doskonale wiadomo. Na pozostałach członków rodziny zwracały niewiele uwagi. naznaczony na następny wtorek. by osobiście prosić panie na długo wyczekiwany bal w Netherfield. Matka uważała.oświadczyła. o której mówiły. Wkrótce goście odjechali. Obie jego siostry były zachwycone. Z parku. że znów oglądają drogą swą przyjaciółkę. do Elżbiety odzywały się mało.. i to właśnie przez przyjazd osoby. miast przysyłać jakieś tam oficjalne zaproszenie. Jestem jedną z tych. ile to tańców przetańczy z panem Wickhamem. i co chwila dopytywały się. Elżbieta zaś z prawdziwą radością myślała. iż pan Bingley zaprosił je osobiście. Ale Jane nie miała wątpliwości w jednej tylko sprawie: jeśliby pan Bingley rzeczywiście został oszukany. gdzie rozmawiały. nie uważały go wcale za jedynego godnego uwagi partnera. co porabiała od ostatniego z nimi spotkania. mówiły.Przepraszam cię. sądziła też. nie łączyła się ona jednak z żadną szczególną sytuacją czy osobą. gdyby wszystko wyszło na jaw. iż jej to nie sprawi przykrości. siostry zmusiły do tego brata przez zaskoczenie. to musiałby wiele wycierpieć. . co o tym myśleć. by pół wieczoru przetańczyć z panem Wickhamem.

jeśli nie zmuszała jej do tego konieczność) z pytaniem. Pan Collins zamiast Wickhama! Jakże nie w porę wesołość skłoniła ją do zagadnięcia pastora! Ale trudno! Nie ma rady! Chwila szczęścia pana Wickhama i jej własna została odłożona na nieco później.Mam głębokie przekonanie . kiedy zauważyła. że za tą układnością kryje się coś jeszcze. iż każda z moich pięknych kuzyneczek zaszczyci mnie tańcem tego wieczoru Pozwolę też sobie wykorzystać okazję i poprosić cię. Po raz pierwszy uderzyła ją myśl. czy zamierza przyjąć zaproszenie pana Bingleya. wiedząc dobrze. Elżbieta czuła się strasznie oszukana. w braku lepszego partnera. jak jestem daleki od potępienia tańca. nie 3 .Elżbieta była w tak wybornym humorze. Ze zdumieniem też usłyszała. iż moja kuzynka Jane właściwie pojmie intencje tego wyboru i nie będzie go uważała za brak szacunku z mej strony. Wierzę głęboko. Może pan Collins w ogóle się nie oświadczy? W każdym razie póki tego nie uczynił. iż nawet zwróciła się do pana Collinsa (a rzadko się do niego zwracała. Mimo to matka dała wkrótce Elżbiecie do zrozumienia. nie może wieść do grzechu. iż pan Collins nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości i że nawet mu w głowie nie zaświtało przypuszczenie. Podejrzenie to zamieniło się wkrótce w pewność. że pan Collins stara się okazywać jej coraz więcej uprzejmości i coraz częściej prawi komplementy pod adresem jej żywości i dowcipu. Elżbieta starała się nie podejmować tego tematu. to czy będzie uważał za stosowne wziąć udział w wieczornej zabawie. Elżbieta tym mniej zachwycała się jego galanterią. aby arcybiskup czy lady Katarzyna de Bourgh mogli mu robić wymówki za to. wydawany przez statecznego młodego człowieka dla poważnych. że o te właśnie tańce poprosi ją Wickham. . jaki dokonały jej wdzięki. wyrażam nadzieję. kuzyneczko Elżbieto. a jeśli tak. szacownych ludzi. o zarezerwowanie dla mnie dwóch pierwszych tańców. im mocniej zaczynała podejrzewać. a propozycja pana Collinsa przyjęta z dobrą miną.że bal. że to ona właśnie spośród wszystkich sióstr została wybrana na panią plebanii w Hunsford i na czwartą do wista w Rosings. a na dowód. że tańczył. iż po jej odpowiedzi musi nastąpić poważna i długa rozmowa. Była bardziej zdumiona niż zadowolona z podboju. Wyobrażała sobie przecie. iż byłaby bardzo rada z jej małżeństwa z pastorem.mówił .

ani oficerów. Nawet rozetki do balowych pantofelków musiał przywieźć z miasteczka ktoś inny. iż niepodobna było ani razu wybrać się do Meryton. sobota. Tak więc tylko nadzieja na wtorkowe tańce pozwoliła Kitty i Lidii znieść takie dni jak piątek. aż do dnia balu lał tak rzęsisty deszcz. gdyby nie trzeba było się doń przygotować i wszystkiego dokładnie omówić. niedziela i poniedziałek. młodsze panny Bennet znalazłyby się w żałosnej sytuacji.ma sensu się kłócić. Ani ciotki. ani nowinek. Cierpliwość Elżbiety również została wystawiona na próbę. pogoda bowiem całkowicie uniemożliwiła jej bliższe poznanie pana Wickhama. 4 . bowiem od dnia w którym otrzymały zaproszenie. Gdyby w Netherfield nie zapowiedziano balu.

próżno szukając młodego człowieka wśród tłumu mundurów. zaczęła podejrzewać. Opowiedziawszy swoje smutki Charlotcie Lucas. Jednak pogodne usposobienie Elżbiety nie pozwoliło jej długo się dąsać. Teraz. Postanowiła w ogóle nie rozmawiać z Darcym i odwróciła się odeń tak zagniewana. Ta część jego wyjaśnień nie doszła do uszu Lidii. .Nie przypuszczam . że go nie ma. z którą od tygodnia się nie widziała. kierując na niego uwagę przyjaciółki. iż owe pozostałości nie są aż tak wielkie. iż pan Darcy w nie mniejszym stopniu odpowiada za nieobecność pana Wickchama.XVIII Najlżejsze podejrzenie. która mogłaby wzbudzić najmniejszy niepokój. iż w chwilę potem ledwo się zdobyła na jaką taką grzeczność odpowiadając na jego uprzejme zapytania. co jeszcze zostało do podbicia w sercu pana Wickhama. nie postało w głowie Elżbiety. gdyby jej poprzednie domysły okazały się prawdą. iż w zaproszeniu wysłanym oficerom przez pana Bingleya pan Wickham został umyślnie pominięty ze względu na pana Darcy’ego. Zawód. Grzeczność. którego zaślepienie drażniło ją niepomiernie. Upewniło ją to w przekonaniu. stwierdziwszy. tak wzmógł jej niechęć do młodego panka. niż w wypadku.dodał ze znaczącym uśmiechem pan Denny . że nie mogła się opanować nawet w rozmowie z Bingleyem. do którego zwróciła się natychmiast Lidia. przekonana najgłębiej. by się z nimi nie można było uporać w ciągu jednego wieczoru. jakiego doznała. Ubrała się z większym niż zazwyczaj staraniem i w doskonałym nastroju przygotowywała się na podbój tego. po chwili rozwodziła się już nad dziwactwami kuzyna. Pewności tej nie zmąciła dotąd żadna myśl. Usłyszała ją jednak Elżbieta. Pan Collins okazał się niezdarny 5 . choć wszystkie plany na wieczór zostały obrócone wniwecz. wyrozumiałość i cierpliwość wobec Darcy’ego były nielojalnością wobec Wickhama.by interesy odwołały go właśnie teraz. gdyby nie pragnął uniknąć tu spotkania z pewnym panem. Pan Denny. dopóki nie weszła do salonu w Netherfield. Dwa jednak pierwsze tańce przywiodły ją znów do rozpaczy: były prawdziwą torturą. Lecz nie to było właściwą przyczyną nieobecności pana Wickhama. wyjaśnił jej. iż pan Wickham może nie przyjechać na bal. że Wickham musiał poprzedniego dnia jechać w interesach do Londynu i dotychczas nie wrócił.

kiedy nagle usłyszała nad swoim uchem głos Darcy’ego. później doszła do wniosku. że największą karą dla jej partnera będzie zmuszenie go do rozmowy.i uroczysty. choć nie zdawał sobie z tego sprawy. 6 . miast być uważnym. że bale prywatne są o wiele przyjemniejsze od publicznych. Darcy odpowiedział i znowu zamilkł. Może jeszcze wspomnę mimochodfem.Świetnie. Z początku postanowiła nie sprzeciwiać się temu. zdumiona godnością. jakich można doświadczyć przy niemiłym partnerze podczas dwóch tańców. Uśmiechnął się upewniając ją. i często mylił krok. żeby nie była głuptasem i przez słabość dla Wickhama nie wydała się niemiła człowiekowi dziesięć razy odeń znaczniejszemu. Ja już mówiłam o tańcu. Była tak zaskoczona jego prośbą o następne tańce. Później tańczyła z pewnym oficerem i znalazła miłe odprężenie w rozmowie na temat Wickhama. Odszedł natychmiast. Pozbycie się go było czystą rozkoszą. No. że przyjęła ją nie wiedząc. teraz możemy już milczeć. a ona została. Charlotta nie mogła się powstrzymać i szepnęła jej w ucho. . Charlotta próbowała ją pocieszyć: . Przez pewien czas trwali tak w całkowitym milczeniu. Kiedy skończyli. okazał się nagle miły. że powie wszystko czego tylko ona sobie życzy. Dał jej odczuć cały wstyd i upokorzenie. Nie życz mi czegoś podobnego. . że będą tak milczeć przez cały czas. Po kilku minutach powtórnie zwróciła się do niego: . Zrobiła więc jakąś drobną uwagę na temat tańca. wróciła do Charlotty i właśnie z nią rozmawiała. kogo się postanowiło nienawidzić.Powiadam ci. by złościć się na swój brak zastanowienia. co czyni. Żeby ktoś. że okaże się bardzo miły. Ta odpowiedź tymczasem wystarczy. Elżbieta bez słowa zajęła swe miejsce w korowodzie par. do jakiej została podniesiona stając naprzeciwko pana Darcy’ego. a pan powinien zrobić jakąś uwagę. W oczach swoich sąsiadów czytała równe zdumienie. Dowiedziała się. że jest ogólnie lubiany.A niech Bóg broni! To byłoby już największe nieszczęście.Teraz na pana kolej coś powiedzieć. Kiedy rozpoczęto znów tańce i pan Darcy zbliżył się do Elżbiety. usprawiedliwiał się. aż wreszcie Elżbieta pomyślała.

. i drugie . konwersacja winna być tak prowadzona.Miał nieszczęście utracić pańską przyjaźń . zawierałyśmy właśnie nową znajomość. W tej właśnie chwili znalazł się w pobliżu nich sir William Lucas. że będzie przez to cierpiał do końca życia. nie potrafiła mówić na ten temat dalej. czy ona i jej siostry często spacerują po Meryton. Pani niewątpliwie uważa go za wierny mój portret. gdybyśmy milczeli przez bite pół godziny. Nie odpowiedział. mrukliwi. a nie mogąc się oprzeć pokusie dodała: . by nie wymagała wysiłku i ograniczała się do najmniejszej ilości słów. trudno mi powiedzieć. Odpowiedziała twierdząco. Jak bardzo odpowiada mojemu. Nie jest natomiast pewne. Efekt był natychmiastowy..Kiedy nas pan spotkał. . Mimo to. dopóki nie kończyli pierwszego tańca. które ogromnie mu dopomagają w zawieraniu przyjaźni. Wydawało się. Darcy nie odpowiedział.Nie mogę przyznać.Błogosławieństwem pana Wickhama są jego szczególnie miłe maniery.i to utracić ją tak. który chciał przejść przez korowód par 7 . Wyglądałoby dziwnie.Trudno mi ocenić własne dzieło. chyba że mamy do powiedzenia coś. a wówczas Darcy zapytał. czy ów młody człowiek równie łatwo potrafi je zachować. Choć Elżbieta potępiała w duchu swą słabość.rzekła z emfazą Elżbieta . iż zadowalasz moje? .Czy postępujesz pani w tej chwili według własnych upodobań. Obydwoje jesteśmy nietowarzyscy. aby zadowolić niektóre osoby. co w naszym pojęciu oszołomi zebranych i zostanie przekazane potomnym w całym blasku i świetności przysłowia. Twarz jego przybrała wyraz dumy i pogardy.Czasami. czy też wyobrażasz sobie. . że pragnie zmienić temat. Trzeba przecież coś mówić. .ponieważ zawsze dostrzegałam ogromne podobieństwo naszych usposobień. Wreszcie Darcy powiedział z wyraźnym przymusem: . oboje nie lubimy rozmawiać. nie odezwał się jednak ni słowem.odparła zaczepnie . Znowu milczeli. by był to uderzająco trafny opis charakteru pani .odparł.Czy zawsze rozmawia pani w tańcu? .I jedno.

narzekać na brak tematów. że aluzja sir Williama do jego przyjaciela wywarła na nim duże wrażenie.Jestem doprawdy uszczęśliwiony. .Książki! O nie! Jestem pewna. . .Co pani powie na książki? . aby złożyć komplement pod adresem jego tańca i partnerki. Darcy nie słyszał już ostatnich zdań owej przemowy. Nie będzie mi pan wdzięczny za odrywanie go od czarującej rozmowy z tą oto młodą damą. której piękne oczy również czynią mi wyrzuty. iż tak piękna partnerka nie przynosi ci ujmy. że tak pani myśli. Od razu widać. Mam też nadzieję. drogi panie! Rzadko się widzi tak niezwykły.Ileż posypie się wtedy powinszowań! Odwołuję się do pana. o czym to mówiliśmy.nie mogę sobie wyobrazić. zwłaszcza. a o czym teraz mamy mówić . panno Elżbieto. Możemy przecież porównać nasze sprzeczne opinie. Trudno by było sir Williamowi przerwać jakiejś parze w tym pokoju. tak nadzwyczajny sposób tańczenia. gdy będzie miało miejsce pewne bardzo pożądane wydarzenie .Nie. to trudno.tu spojrzał na Jane i Bingleya.na drugą stronę pokoju. nie potrafię rozprawiać na balu o książkach.W podobnych wypadkach zawsze zajmuje się pani chwilą obecną. iż podobna przyjemność często będzie mym udziałem. że to ktoś ze śmietanki towarzyskiej! Pozwól pan wszakże powiedzieć sobie. 8 . Z poważnym wyrazem twarzy zwrócił wzrok ku tańczącym ze sobą Bingleyowi i Jane.Nie pamiętam. prawda? zapytał spoglądając na nią z powątpiewaniem. kiedy sir William nam przerwał. że nigdy nie czytaliśmy tej samej.zapytał z uprzejmym uśmiechem. Próbowaliśmy już bezskutecznie dwóch czy trzech tematów. która miałaby sobie mniej do powiedzenia.Przykro mi. Lecz nie przeszkadzam już. . Zobaczywszy jednak pana Darcy’ego. a w każdym razie nie z takimi samymi wrażeniami. Szybko się jednak opamiętał i rzekł do swej partnerki: . Mam wtedy głowę zaprzątniętą tyloma innymi sprawami . .Nie rozmawialiśmy w ogóle. doprawdy. . wydawało się jednak. Jeżeli tak jednak jest. zatrzymał się z dwornym ukłonem. .

Słyszę tak sprzeczne sądy na ten temat.I nie pozwalasz pan nigdy. mają obowiązek rzetelnego namysłu przed powzięciem swych sądów. . myślami bowiem błądziła zupełnie gdzie indziej. jak mówił pan kiedyś. iż tego rodzaju zajęcie nie przyniesie pożytku żadnej ze stron. Przypuszczam. .Oczywiście . do czego właściwie zmierzają te pytania? . . i bardzo bym pragnął.Nie chciałbym absolutnie pozbawiać pani jakiejkolwiek przyjemności . mogę nigdy już nie mieć sposobności po temu. Wkrótce potem do Elżbiety podeszła panna Bingley i z wyrazem uprzejmej 9 .Nic mi nie wychodzi.Pamiętam.odparł chłodno.Chciałabym stwierdzić.Czy wolno mi spytać. że nie. . jest ona nieodwołalna.Tak. czemu zresztą dała wyraz odzywając się nagle: . by zaślepiły cię uprzedzenia? . iż skłonność do przebaczania nie leży w pańskiej naturze. Nie odpowiedziała mu na to ni słowem i tak w milczeniu skończyli tańczyć i rozstali się . zawsze .odparł z powagą . ponieważ mam podstawy do obaw. co mówi. . nim tę niechęć poweźmiesz. .Nietrudno mi uwierzyć .odparła usiłując otrząsnąć się z nadmiernej powagi.Po prostu do poznania pańskiego charakteru .Ale jeśli teraz nie wyrobię sobie o panu poglądu. .oboje niezadowoleni. by szybko wyprosić przebaczenie dla Elżbiety i skierować gniew przeciwko komuś innemu.W moim pojęciu ci.odparł stanowczo.iż owe opinie mogą się bardzo różnić. jaki jest naprawdę. choć nie w tym samym stopniu. że zastanawiasz się pan odpowiednio.odparła nie zdając sobie dobrze sprawy z tego.Wydaje mi się. którzy nigdy nie zmieniają swego zdania.I jak się to pani udaje? Potrząsnęła głową: . W piersi bowiem Darcy’ego powstało uczucie wystarczająco silne. że jestem wprost zdumiona. byś w chwili obecnej nie formowała opinii o moim charakterze. . że jeśli powziąłeś niechęć do kogoś.. . panno Elżbieto.

Proszę mi wybaczyć to wtrącenie się. by pan Darcy źle go potraktował. rządcy nieboszczyka pana Darcy’ego. Nie znam dobrze szczegółów. Choć mój brat nie mógł go pominąć w zaproszeniu wysłanym oficerom. rzekła do siebie Elżbieta. byś oskarżała go o coś gorszego niż to. trudno było spodziewać się czegoś lepszego. . Niegodziwa dziewczyno. iż ten młody człowiek opowiadając tyle o sobie zapomniał wspomnieć. iż jest synem starego Wickhama.Słyszałam. bardzo się ucieszył. Wydaje mi się. Elżbieta w lot zrozumiała. iż nie może ścierpieć. Potem poszukała starszej siostry. i w jednej chwili jej troska o Wickhama. by wymieniano przy nim nazwisko Jerzego Wickhama. boć to przykrość dowiedzieć się o winach swojego faworyta. niechęć do jego wrogów i wszystko inne pierzchło 0 .syknęła panna Bingley odwracając się z szyderczym uśmiechem. ale miałam jak najlepsze chęci. a o tym.rzekła z gniewem Elżbieta . że zmienisz moje mniemanie takimi nędznymi oskarżeniami. że ten pan sam się usunął z drogi.Ze słów pani wynika. Pozwól też pani uprzedzić cię po przyjacielsku. że ogromnie ci się spodobał pan Jerzy Wickham. gdyż jest całkowitą nieprawdą. był dlań zawsze wyjątkowo dobry. . jak bardzo jest rada z dzisiejszego balu. bardzo się mylisz. lecz doprawdy. panno Elżbieto. Jane wyszła ku niej z uśmiechem błogiego zadowolenia i oczyma rozjarzonymi szczęściem Wszystko to mówiło wyraźnie. Współczuję pani. iż jego wina i urodzenie są jednym i tym samym .pogardy tak zaczęła rozmowę: . . Jego przyjazd tutaj jest już sam w sobie bezczelnością i dziwię się. że mógł się zdobyć na coś podobnego. lecz wiem.bom nie słyszała. która również starała się dowiedzieć czegoś na ten sam temat od pana Bingleya. Wręcz przeciwnie. iż panu Darcy’emu nie można nic zarzucić. wiem również. choć Jerzy Wickham zachował się w stosunku do niego wręcz haniebnie.Przepraszam . iż był synem rządcy nieboszczyka pana Darcy’go. byś pochopnie nie dawała wiary jego słowom. Nie widzę w nich nic innego jak podłość pana Darcy’ego i umyślne przymykanie oczu na prawdę. sam mnie powiadomił. zważywszy jego urodzenie. co siostra przeżywa. Siostra twoja rozmawiała o nim ze mną i zadawała mi tysiące pytań. zapewniam panią. jeśli przypuszczasz.

. Zmieniła przedmiot rozmowy i przeszła na temat przyjemniejszy dla obu.Nie. iż Jane jest na najlepszej drodze do szczęścia. mówiła skromnie o swych nadziejach co do uczuć Bingleya.Nie zapomniałam o nim. opowiedział mu jego przyjaciel. ale nie mam ci do powiedzenia nic dobrego. choć pan Darcy nieraz mu o nich opowiadał.Chciałam usłyszeć . Elżbieta z zachwytem przysłuchiwała się Jane.Nie może sobie dokładnie przypomnieć wszystkich okoliczności. że ci przebaczę. Muszę przyznać.A więc to jest opinia. którą przekazał mu pan Darcy. która.ustępując miejsca nadziei. Pan Bingley nie zna okoliczności. jak się jej podobał ostatni partner. że nie mogą mnie przekonać tylko zapewnienia. iż pan Wickham nie jest młodzieńcem godnym szacunku. iż pan Wickham otrzymał wiele więcej. A cóż mówi o owej prebendzie? . To mi całkowicie wystarczy. iż przez brak rozwagi zasłużył na utratę względów pana Darcy’ego. prawda? . co wie. Przykro mi to mówić. Elżbieta uciekła do panny Lucas. Może jednak miałaś przyjemniejsze zajęcia niż rozmowa o kimś trzecim? Jeśli tak. . że zapis był obwarowany pewnymi zastrzeżeniami.ale musisz wybaczyć. kiedy podszedł do nich pan 1 . a to. .czego dowiedziałaś się o panu Wickhamie. . ale ze słów jego. gdzie zdania ich nie różniły się ani trochę. wydaje mi się jednak. Kiedy przyłączył się do nich pan Bingley we własnej osobie.zapewniła ją gorąco Elżbieta . zobaczył go po raz pierwszy wtedy w Meryton.odparła Jane. Zaledwie zdążyła odpowiedzieć na pytanie. Obawiam się. .mówiła z twarzą równie rozjaśnioną jak siostra . ośmielę się myśleć o obu tych panach to samo co przedtem. ponieważ jednak nie znana mu jest sprawa w całości. niż na to zasłużył. prawość i szlachetność przyjaciela i jest całkowicie przekonany.Nie . Młodsza siostra starała się upewnić ją w tych przypuszczeniach. szczęśliwa. Gotów jest jednak ręczyć za właściwe postępowanie. które stały się główną przyczyną urazy pana Darcy’ego. . a także jego sióstr wnoszę.Pan Bingley nie zna osobiście pana Wickhama.Ani przez chwilę nie wątpię w prawość pana Bingleya . że pan Bingley dobrze broni swego przyjaciela. możesz być pewna.

znajduje się bliski krewny mojej patronki. a gdyby zaszła tego potrzeba. imię kuzynki swojej. Kiedy Elżbieta zamilkła. sam powinien znajomość nawiązać. jako wyższy pozycją. co uważa za stosowne. . pozwolić. w tym pokoju. Elżbieta usilnie starała się odwieść pana Collinsa od tego zamiaru. najwyższym stanowiskom w naszym królestwie.Chyba nie zamierza pan sam się przedstawić panu Darcy’emu? . że dwie strony powinny po prostu nie zwracać na siebie uwagi. Idę natychmiast. pozwól mi też zauważyć. . Jestem wdzięczny niebiosom. Pan Collins słuchał z tępym uporem. nie zaś grzeczność wobec ciotki. Jaki to niezwykły zbieg okoliczności! Któż by pomyślał. to pan Darcy. Będę go nawet błagał o przebaczenie. Wspomniał on młodej damie.Ależ oczywiście. co mieści się w kręgu twojego rozumienia.Szczególny przypadek pozwolił mi stwierdzić. że powodować się będę w tym wypadku nakazem własnego rozsądku. że to właśnie zamierzam. tak jej odpowiedział: . iż nie uczyniłem tego wcześniej. kuzynko. oczywiście przy zachowaniu odpowiedniej skromności obejścia.Collins mówiąc z wielkim podnieceniem. Wpadły mi przypadkowo w ucho słowa wypowiedziane przez tegoż właśnie pana. widać było. Najprawdopodobniej jest siostrzeńcem lady Katarzyny. który każe mi wykonać to. że i tak zrobi to. jeśli chodzi o godność. Zapewniała go. i jej matki. że robię to tak późno. która czyni tu honory domu. lady Katarzyny. iż właśnie dokonał niezwykle ważnego odkrycia. Musisz więc. że w moim pojęciu stanowisko duchownego dorównuje.Droga panno Elżbieto! Niezwykle wysoko cenię twoje wyrobione zdanie o wszystkim. iż nie będzie mi miał za złe. że kanony towarzyskie u ludzi świeckich i u kleru różnią się ogromnie. iż pan Darcy uzna podjęcie z nim rozmowy bez uprzedniego przedstawienia się za impertynencję i zuchwalstwo. ale chyba mnie usprawiedliwi całkowita nieświadomość jego związków rodzinnych. Mam nadzieję. że w tym towarzystwie spotkam się z… być może siostrzeńcem lady Katarzyny de Bourgh. iż dokonałem w czas tak ważnego odkrycia i mogę złożyć owemu panu najniższe uszanowanie. Będę mógł go zapewnić. pozwól mi jednak powiedzieć. że wielce szanowna ciotka była tydzień temu w jak najlepszym zdrowiu. panny de Bourgh. co 2 . że tu.

jakby słyszała każde słowo.Hunsford” i „lady Katarzyna de Bourgh”. Czuła. kiedy usiadły do kolacji. by przypuścić szturm do pana Darcy’ego. a co niesłuszne. W wyobraźni widziała ją już osiadłą w tym właśnie domu. . Obserwacje te nasunęły jej wiele przyjemnych myśli. a w miarę jego słów rosła wzgardliwość Darcy’ego. Pan Darcy przyglądał się pastorowi z niekłamanym zdumieniem. jak usta pastora układają się w wyrazy: „przebaczenie”. który. tutaj jednak jestem w moim pojęciu sędzią bardziej niż młoda dama właściwym do podejmowania decyzji.uważam za swój obowiązek. promieniującą szczęściem. że złośliwy a przekorny los kazał im usiąść koło siebie i rozdzielił jedną zaledwie osobą. Ogólnie biorąc. Pan Darcy wydawał się bardzo zadowolony z mej atencji. .że nie mam najmniejszego powodu do niezadowolenia z przyjęcia. kiedy ów potok gadaniny ustał. co słuszne.Zapewniam panią . z przykrością stwierdziła.oświadczył . Wzburzyła ją uniżoność wobec takiego człowieka. doprawdy. Widziała. Widziała wyraźnie. Odpowiedział mi ogromnie uprzejmie i oświadczył nawet. ale czuła się tak. jakiego doznałem. toteż młoda panna była prawie tak uszczęśliwiona jak jej starsza siostra. że nigdy nie rozdziela ona swych łask bez powodu. Wybacz. by nie usłyszeć czegoś niepotrzebnego. które będą mi zawsze przyświecać we wszystkich innych przypadkach. wobec czego postanowiła trzymać się od niej jak najdalej. Elżbieta patrzyła z zaciekawieniem. Dlatego też. Bardzo to. jak ten ostatni to przyjmie: zdumienie jego było widoczne. skłonił się tylko i odszedł. bardzo mi się pan Darcy podoba. a kiedy pan Collins dał mu wreszcie dojść do słowa. Ponieważ Elżbieta nie miała już żadnych spraw do załatwienia. ładna myśl. Elżbieta nie mogła nic dosłyszeć. Pan Collins poprzedził swą mowę uroczystym ukłonem. że myśli matki kierują się w tę samą stronę. odpowiedział z wyniosłą grzecznością. że jeśli to się ziści. a to ze względu na me wykształcenie i zwyczaj dogłębnych przemyśleń. iż nie wyciągnę korzyści z twych rad.. I z niskim ukłonem oddalił się. zwróciła całą uwagę na Jane i pana Bingleya. iż wierzy głęboko w rozum lady Katarzyny i pewien jest. 3 . zdolna będzie nawet polubić obie siostry Bingleya. co jest już dużym komplementem. Pan Collins wrócił do Elżbiety. jakie dać może małżeństwo z prawdziwej miłości. To jednak nie odstraszyło gorliwego plebana od drugiej przemowy.

. A więc pierwszym powodem do radości było. jakaż to w jej wieku ulga i przyjemność móc powierzyć niezamężne córki opiece starszej ich siostry i nie potrzebować częściej udzielać się towarzystwu. by nie opowiadała tak głośno o swym szczęściu. który by przez całe życie znajdował mniejszą przyjemność w siedzeniu w domu niż pani Bennet. iż nie ma na to najmniejszych nadziei. iż większość tych wynurzeń słyszy siedzący naprzeciwko pan Darcy. jak to przyjemnie pomyśleć. Zakończyła swe wywody najlepszymi życzeniami. ku niepomiernemu swemu poruszeniu. jak je nazwała. niech mama mówi ciszej! Cóż przyjdzie z tego. niż na to przyjdzie ochota. młodszym siostrom Jane jej wejście w wysokie sfery wiele obiecuje.A czymże to. jest dla mnie pan Darcy bym się go bać musiała! Nie jesteśmy zobowiązani wobec niego do takiej grzeczności. promieniowało z niej jednak zwycięskie przekonanie. taki bogaty . Wszystko jednak.Na litość boską. „niedorzeczności”. Koniecznie należało określić tę ostatnią okoliczność jako przyjemną.i mieszka o trzy mile zaledwie od Longbourn. ku wielkiemu swemu strapieniu. że mama obrazi pana Darcy’ego. Elżbieta czerwieniła się coraz 4 . by lady Lucas mogła jak najprędzej przeżyć podobną radość. Matka obruszyła się na nią tylko za te. bez osłonek i wyczerpująco opowiada przez cały czas o swych nadziejach na małżeństwo Jane z panem Bingleyem. co mówiła. iż to taki czarujący młody człowiek. Nadto. że obie jego siostry bardzo kochają Jane i niewątpliwie w równym co ona stopniu marzą o tym związku. proszę. by nie mówić tego co mu nie przypada do gustu. iż osobą tą jest lady Lucas. nie było jednak na świecie człowieka. Wreszcie. nie odniosło najmniejszego skutku. toteż pani Bennet wyliczając zalety przyszłego związku wydawała się niezmordowana. . zauważyła bowiem. tak bowiem wypadało. Matka nadal tym samym głośnym tonem opowiadała o swoich nadziejach. której pani Bennet otwarcie. Daremnie Elżbieta usiłowała powstrzymać potok płynący z ust matki lub przekonać ją.Stwierdziła również. Poza tym. Był to temat ożywczy jak woda źródlana. boć przecież poznają na pewno wielu bogatych młodych ludzi. Nie zdobędzie w ten sposób względów jego przyjaciela.

a niecierpliwość. 5 . bowiem po kolacji zaczęto mówić. Pozwól. Mary nie chciała nic zrozumieć uradowana nadarzającą się sposobnością i zaczęła śpiewać. a Elżbiecie zrobiło się przykro i za nią. by zrobił coś. ten jednak był wciąż kamiennie poważny. Elżbieta wpatrując się w nią przeżywała najokropniejsze uczucia. Elżbieta chętnie zapadłaby się pod ziemię. i kiedy Mary skończyła drugą pieśń. skupia jednak wciąż na niej całą uwagę. Zrozumiał. by i inne młode damy mogły okazać swe talenta. ku ogromnemu strapieniu Elżbiety.mocniej ze wstydu i wzburzenia. Dość długo już umilałaś nam czas. że uśmiechają się do siebie szyderczo. zaczęła się więc martwić. Śpiewaczka nie dorosła do podobnych występów: miała słaby głos i bardzo afektowane maniery. Mary zmieszała się lekko. jak Jane to znosi. Wreszcie błagalnym wzrokiem spojrzała na ojca. Niedługo jednak miała się cieszyć spokojem. choć za każdym razem upewniała się w okropnym przypuszczeniu. że może da się skłonić i zaśpiewa jeszcze. Spojrzała.na próżno jednak. iż choć rzadko spogląda na jej matkę. że nie w porę okazała swój niepokój. na jakie sama nie miała najmniejszych widoków.To wystarczy. Wreszcie pani Bennet nie miała nic więcej do powiedzenia. Zwróciła oczy na Darcy’ego. choć udawała. i za ojca. ona jednak spokojnie rozmawiała z Bingleyem. Mary bowiem dosłyszawszy w podziękowaniach nutę nadziei. Wyraz jego twarzy zmieniał się stopniowo od oburzenia i wzgardy do głębokiej spokojnej powagi. a na to. która od dłuższego już czasu ziewała znudzona wyliczaniem radości. a lady Lucas. Nie mogła się powstrzymać. z jaką przysłuchiwała się pieśni. dziecko. którzy je wyrażali. iż dobrze by było posłuchać trochę śpiewu. Elżbieta odżyła. zaczęła po chwili drugą pieśń. Spojrzała więc na jego dwie siostry i dostrzegła. że nie słyszy. odezwał się głośno: . Elżbieta próbowała znaczącym spojrzeniem i niemym błaganiem powstrzymać siostrę od tej uległości . źle została nagrodzona. mogła oddać się takim rozkoszom. by co pewien czas nie rzucić okiem na pana Darcy’ego. o co jej chodzi. bo inaczej Mary będzie śpiewała przez całą noc. jak szynka na zimno i kurczęta. powstała Mary godząc się zaspokoić życzenia tych nielicznych.

żeby była korzystna dla niego. że obie jego siostry i pan Darcy widzieli wszystko i mieli sposobność do drwin. nie opuszczając jej ani na chwilę.Gdybym .zaczął pan Collins . Po pierwsze musi ustalić taką wysokość opłat kościelnych. a zwłaszcza tych. i choć nie zdołał nakłonić Elżbiety do 6 . iż można nas usprawiedliwić. wygłoszoną tak głośno.Poproszono z kolei innych o piosenkę. Pan Collins naprzykrzał się wciąż. którym zawdzięcza swe wyróżnienie. czy bezczelne uśmieszki obu dam. Niewiele zaznała już przyjemności tego wieczoru.z głębokim ukłonem w stronę pana Darcy’ego zakończył przemowę. nie stojącą bynajmniej w sprzeczności z duchownym stanem. który nie wykorzystałby możliwości okazania swego respektu komuś spokrewnionemu z jego dobroczyńcą . Niektórzy spoglądali nań w zdumieniu.był szczęśliwcem. co było gorsze: czy cicha wzgarda młodego panka. zważywszy jeszcze obowiązki wobec parafian i troskę nad wprowadzeniem ulepszeń we własnej siedzibie. Poza tym uczuć jego nie mogły zachwiać podobne błazeństwa. inni się uśmiechali. Elżbieta nie wiedziała. bo przecież tyle jest spraw. Elżbieta pomyślała. którą bezwzględnie powinien sobie jak najwygodniej urządzić. tak w jej pojęciu rozumne słowa i głośnym szeptem tłumaczyła lady Lucas. podczas gdy żona jego z całą powagą chwaliła te. Bingley nie zaważył wielu z tych występów. Pleban ma bardzo wiele zajęć. nikt jednak nie ubawił się równie szczerze jak pan Bennet. że połowa osób znajdujących się na sali musiała ją słyszeć. Nie mówię przez to. Nie ważę też lekce jego obowiązku zachowania się w sposób uważający i ujmujący wobec wszystkich. . gdy poświęcamy muzyce zbyt wiele czasu. obdarzonym głosem. jaki to niezwykle rozsądny i przyzwoity młodzieniec. Bardzo jednak trapiła ją myśl. uważam bowiem muzykę za niewinną przyjemność. oczywiście. Szczęściem dla Jane. że gdyby jej rodzina zmówiła się. Musi też sam sobie pisać kazania. Nie mogę go zwolnić od tego obowiązku. Nie pozostaje mu więc zbyt wiele wolnego czasu. a nie drażniła patrona. tak jak nie mogę mieć dobrego pojęcia o człowieku. których musimy dopilnować. nie mogłaby z większym powodzeniem odegrać swej roli. z wielką przyjemnością zanuciłbym jakąś śpiewkę dla rozrywki całego towarzystwa. by podczas tego wieczoru jak najbardziej się ośmieszyć.

Pan Bennet bez słowa przyglądał się tej scenie. Zapewniał ją uroczyście. że musieli czekać na powóz przez dobre piętnaście minut po odjeździe wszystkich gości. Bingley i Jane rozmawiali ze sobą w pewnej odległości od całego towarzystwa. Nawet Lidia zbyt była zmęczona. z dobrego serca przejmując na siebie ciężar rozmowy z panem Collinsem. kiedy przyjdzie ochota. Wprawiło to wszystkich w senny nastrój. że stoi nie opodal niczym nie zajęty. Trudno było kwestionować tego rodzaju zamiar. przy czym pani Bennet wyraziła natarczywie uprzejmą nadzieję. Widać było.powtórnego tańca. Elżbieta trwała w równie uporczywym milczeniu jak pani Hurst czy panna Bingley. nigdy nie zbliżał się. kiedy próbowała wszcząć rozmowę. że go przedstawi każdej młodej damie w tym pokoju. że niecierpliwie oczekują. Darcy milczał. która często dołączała się do nich. i ziewała szeroko. którego przełamać nie mogły nawet długie przemowy pana Collinsa wychwalającego pod niebiosa wytworność przyjęcia oraz grzeczność i uprzejmość gospodarzy. by wreszcie mieć dom dla siebie Niweczyły każdy wysiłek pani Bennet. bez żadnych wstępnych 7 . że taniec to dlań sprawa zupełnie obojętna i że głównym przedmiotem jego troski jest możność przysłużenia się kuzynce drobnymi jakimiś grzecznościami . od czasu do czasu pojękiwała tylko: „Boże. Próżno starała się go pozbyć proponując. Dało im to wspaniałą okazję do stwierdzenia. Przyjęła to z zadowoleniem.z tego też powodu postanowił nie opuszczać jej przez cały wieczór. ot tak. by się pożegnać. jaka jestem zmordowana”. jaką radość jej sprawi zjadając z nimi skromny rodzinny obiadek. jak serdecznie niektórzy członkowie rodziny gospodarza pragną ich odjazdu Pani Hurst i jej siostra nie otwierały ust. uniemożliwiał jej taniec z innymi. Pani Bennet urządziła wszystko tak sprytnie. Zwróciła się przy tym specjalnie do pana Bingleya zapewniając go. Wstali wreszcie. by otwierać usta. by wszcząć rozmowę. Przynajmniej pan Darcy nie narzucał się jej już swoją osobą i chociaż często stwierdzała. jako rezultat jej aluzji do pana Wickhama. Towarzystwo z Longbourn ostatnie zebrało się do odjazdu. panna Lucas. Największą pociechą Elżbiety była jej przyjaciółka. chyba żeby się poskarżyć na ogromne zmęczenie. iż wkrótce ujrzy wszystkich tu zebranych w Longbourn.

iż wziąwszy pod uwagę konieczność przygotowania nowej siedziby nowych ekwipaży i strojów weselnych. 8 . Sprawiało to jej dużą. pan Bingley i dwór w Netherfield zaćmiewał pastora i jego przyszłe małżeństwo. dokąd jutro na krótko wzywają go interesy. zobaczy niewątpliwie swą córkę jako panią Netherfield w ciągu trzech czy czterech miesięcy. Kochała Elżbietę najmniej ze swoich dzieci i choć uważała.ceregieli i zaproszeń. Z równą pewnością przemyśli wała o małżeństwie Elżbiety z panem Collinsem. choć nie taką samą przyjemność. Pani Bennet opuszczała więc Netherfield z dużym zadowoleniem i miłym przekonaniem. iż Collins jest wystarczającą dla niej partią. Pan Bingley przyjął to z żywą wdzięcznością i zapowiedział swą wizytę zaraz po powrocie z Londynu.

Pani Bennet wyszła wraz z Kitty. zachowując wszelkie formy. które w jego pojęciu były w tej sprawie nieodzowne. że nie odczuwał najmniejszego zaniepokojenia i przystąpił do rzeczy w sposób ogromnie ceremonialny. jako że lady Katarzyna zwolniła go z obowiązków w parafii tylko do następnej soboty. mój Boże! Tak. Pan Collins zdeklarował się oficjalnie. zwrócił się do matki: .Co za niedorzeczność. jest jeszcze jednym dodatkiem do twych doskonałości. rzecz jasna. na zaufanie.XIX Następny ranek przyniósł nowe wydarzenia w Longbourn. i prosić o zaszczyt prywatnej z nią audiencji w ciągu dzisiejszego ranka? Elżbieta zdumiała się i mocno zaczerwieniła. iż owa skromność bynajmniej nie przemawia na twą niekorzyść . żebyś została i wysłuchała. znalazłszy panią Bennet w towarzystwie Elżbiety i jednej z młodszych sióstr. by ukryć w ten sposób uczucia przygnębienia i rozbawienia. że naprawdę może uciec. Nie byłabyś tak miła mym oczom.Lizzy. Ja sama wychodzę. oczywiście. Chodź Kitty. nic przeciwko temu.Niech mama nie wychodzi! Proszę! Pan Collins mi wybaczy! Nie może mieć mi do powiedzenia nic takiego.i zabrawszy swą robótkę spiesznie porwała się do wyjścia. co pan Collins ma ci do powiedzenia. . Takiemu rozkazowi Elżbieta nigdy by się nie ośmieliła sprzeciwić. pani. zostań. potrzebna mi jesteś na górze . a pan Collins rozpoczął natychmiast: . a poza tym po chwili zastanowienia doszła do wniosku. żądam. lecz nim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć. jakie masz do swej pięknej córki. Elżbiety.A widząc po zmieszaniu młodej panny. iż otrzymałem zezwolenie twej matki na 9 . bym cię zapewnił.Czy mogę liczyć. Z pewnością Lizzy bardzo będzie temu rada i nie ma. dodała: . . Wkrótce po śniadaniu. Postanowił zrobić to bezzwłocznie. lecz Elżbieta zawołała: . które ogarniały ją na zmianę. droga panno Elżbieto.Ach. czego by wszyscy nie mogli słyszeć. Lizzy! Proszę.Wierzaj mi. Usiadła więc i podjęła ze skupieniem robótkę.wprost przeciwnie. gdybyś nie okazywała tej odrobiny niechęci. Pozwól jednak. Był tak pewny siebie. pani Bennet odparła szybko: . że najlepiej będzie przebrnąć przez to wszystko jak najszybciej i jak najspokojniej.

Myśl. przed moim wyjazdem z Hunsford. kiedy to pani Jenkinson ustawiała podnóżek dla panny de Bourgh. bez fanaberii. a ponadto dla których przyjechałem szukać żony właśnie do Hertfordshire. przystoi zapewne wyłożyć ci przyczyny. 00 . są następujące: po pierwsze. iż nie uważam względów i łaskawości lady Katarzyny de Bourgh za najmniejszy atut. W ostatnią sobotę wieczorem. ze względu na mnie i ze względu na siebie.wyrazić mi swe zdanie w tym względzie. uważam za stosowne. Duchowny taki jak pan powinien być żonaty. Prawie natychmiast po wejściu do tego domu wybrałem ciebie na towarzyszkę przyszłego mego życia. Ot. choć wrodzona delikatność każe ci zapewne to ukrywać. do tego stopnia rozśmieszyła Elżbietę. wybierz pannę z dobrego domu. zaleciła mi je. że pan Collins z całą swą uroczystą powagą zostanie porwany przez uczucia. taka. Nim jednak porwą mnie uczucia z tym związane. co to potrafi dobrze spożytkować twój skromny dochód. praktyczna osoba. a myślę że dowcip i żywość przypadną jej do gustu. Pozostaje mi jeszcze wyjaśnić. pan się musi ożenić. byś mogła żywić najmniejsze wątpliwości. że nie zdołała wykorzystać tej krótkiej pauzy. Tyle co do ogólnych przyczyn. zwłaszcza kiedy je nieco utemperuje przemożne uczucie szacunku. Niechże to będzie pracowita. które mnie skłaniają do małżeńskiego stanu. Po trzecie.przedłożenie ci mej prośby. Zobaczysz sama. by przerwać swemu rozmówcy. Wybierz sobie żonę odpowiednią. a ja jej złożę wizytę”. co ci radzę. co może powinienem był powiedzieć wcześniej. lady Katarzyna powiedziała mi: „Panie Collins. dał swym parafianom przykład dobrego małżeństwa. jaki niewątpliwie wzbudzi w tobie jej wysoka pozycja. jaka też ona może być. dla których chcę się ożenić. iż małżeństwo przysporzy mi szczęścia. Pozwól mi tu przy okazji nadmienić. pomiędzy jedną a drugą partyjką wista. który podobnie jak ja żyje w dostatku. a nawet zażądała go ode mnie pewna wysoko urodzona osoba. Znajdź jak najszybciej taką kobietę. Trudno wątpić. Dwa razy zechciała łaskawie . piękna moja kuzynko. którą mam zaszczyt nazywać swą patronką. iż jej sposób bycia nie da się wprost wyrazić w słowach. dla których chcę się ożenić. Zbyt wyraźnie okazywałem ci moje względy. przekonany jestem głęboko.Przyczyny.i to nie pytana . Po drugie. by duchowny. Ciągnął więc dalej: . jaki mam do zaofiarowania. przywieź ją do Hunsford.

Zbytnio pan się spieszy. Nie mógłbyś pan uczynić mnie szczęśliwą. Zapewniam cię. by uzależnić całe swe szczęście od ryzyka powtórnych oświadczyn. Teraz pozostaje mi już tylko zapewnić cię w jak najgorętszych słowach o gwałtowności mego uczucia. bym to uczyniła bez zwłoki. . że nie dałam ci jeszcze odpowiedzi. iż odmowę taką powtarza się niekiedy dwa i trzy razy. który. jakim są dla mnie twoje oświadczyny.Nie od dzisiaj żyję . twoja nadzieja po mojej odpowiedzi wydaje się dosyć niezwykła. może się wydarzyć za kilka lat dopiero. Dlatego wcale nie onieśmiela mnie twa odmowna odpowiedź i trwam w nadziei. na tyle odważnych. zapewniam cię.dlaczego szukając żony zwróciłem swe kroki do Longbourn. mój panie! . jak wiesz.Doprawdy. Pochlebiam sobie. Majątku nie mam bynajmniej na względzie i żadnych żądań tego rodzaju nie będę stawiał twemu ojcu. Dlatego też nie mogłem zaznać spokoju. gdzie. Pozwól. iż wreszcie poprowadzę cię do ołtarza. Oto dlaczego tu przyjechałem. która mogłaby 01 . iż nie mógłby ich spełnić i że tysiąc funtów na cztery procent. Wielki to dla mnie honor. a ja z pewnością jestem ostatnią na świecie osobą. . może jeszcze żyć długie lata. Wiem również. Teraz już koniecznie trzeba było mu przerwać. zwłaszcza że wiem. . że nie należę do owych młodych dam. która to suma będzie ci się należała dopiero po śmierci matki. co kiedykolwiek otrzymasz. ale nie mogę ich przyjąć. by w ten sposób poniosły jak najmniejszą stratę. Na ten temat będę więc milczał niezmiennie i możesz być pewną. iż owe pobudki nie znajdą potępienia w twych oczach. oczywiście. Odmowa moja jest zupełnie poważna. o ile takie żyją na naszym świecie.zawołała. Przyjmij podziękowanie za zaszczyt. którego się sekretnie pragnie poślubić. kiedy nastąpi ów smutny fakt. iż żonę dla siebie wybiorę spośród jego córek. póki nie postanowiłem. jak już mówiłem. miast rozejrzeć się w sąsiedztwie. Pragnąłem.odparł spokojnie pan Collins machnąwszy lekceważąco ręką . który. moja droga kuzynko. . iż zwyczajem młodych dam jest odrzucanie pierwszych oświadczyn człowieka. mam odziedziczyć ten i majątek po śmierci wielce szanownego twego ojca. iż po ślubie żaden niegodny wyrzut nigdy mych ust nie splami. panie Collins. można znaleźć wiele miłych panien.i wiem. to wszystko.Zapominasz. Otóż.

czy też by życie. Poza tym musisz pamiętać. Zapewniam cię. pani. panie Collins. jak wyrazić swą odmowę. zważywszy delikatność uczuć kobiecych. wydaje się zachętą. co powiedziałam. . wszystkie te pochwały są zbyteczne. to nie wiem. A oto pokrótce powody. jakie ci ofiarowuję.uszczęśliwić pana. . iż lady Katarzyna będzie tego zdania… . Życzę ci szczęścia i bogactwa. i zaszczyć mnie wiarą w moje słowa.Z tymi słowy wstała i miała już wyjść z pokoju. panie Collins .Doprawdy. stosunki z rodziną de Bourgh i pokrewieństwo z wami to okoliczności przemawiające wyraźnie na mą korzyść.zawołała Elżbieta z przejęciem . kiedy pan Collins powstrzymał ją mówiąc: . Nie oskarżam cię o okrucieństwo. doprawdy. wiem bowiem dobrze. że gdyby znała mnie pańska protektorka.zastanawiał się pan Collins z głęboką powagą. że kiedy będę miał zaszczyt zobaczyć ją po powrocie. Pozwól. . otrzymam łaskawszą odpowiedź. dla których tak sądzę: nie wydaje mi się. iż owa rekuza to nic innego jak czcze słowa. a nie przyjmując twych oświadczyn czynię wszystko. było do pogardzenia. myślę też. bym jednak pochlebiał sobie.Doprawdy. iż kiedy będę miał zaszczyt ponowienia mej propozycji. że w twych słowach kryła się wystarczająca dla mnie na przyszłość zachęta. droga kuzynko. możesz nie spotkać się już nigdy z propozycją 02 . byś w nią wreszcie uwierzył. kiedy przyjdzie pora. Jestem przekonana.Musisz pozwolić. lady Katarzyna. . iż zwyczajem twej płci jest odrzucać pierwsze oświadczyny. . by moja osoba była złą partią dla ciebie. by ci w osiągnięciu tego dopomóc. co w mej mocy. Sytuacja moja. że pomimo rozlicznych twych zalet. Możemy więc uznać całą sprawę za ostatecznie zakończoną. Ta propozycja musi dać pełną satysfakcję twym delikatnym sentymentom względem naszej rodziny i możesz już bez najmniejszych wyrzutów sumienia objąć w posiadanie Longbourn.Ale nie… nie… nie mogę sobie wyobrazić. zapobiegliwość i inne cnoty w samych superlatywach. bym sama stanowiła o sobie. uważałaby.Gdybym miał pewność. by moja patronka dezaprobowała ten wybór.Spodziewam się.pan mnie zadziwia! Jeśli to. . opiszę twą skromność. iż jestem pod każdym względem nieodpowiednia na pańską żonę.

Jeszcze raz dziękuję ci za honor. niestety. w każdym zaś razie zachowanie jego nie zostanie wzięte za afektowaną kokieterię wytwornej damy. Czyż można mówić jaśniej? Nie uważaj mnie teraz za wytworną damę. Dlatego też pozwolę sobie ufać. byś uczynił mi zaszczyt biorąc serio me słowa.małżeństwa. drogi panie. iż może wniwecz obrócić wszystko.Przekonany jestem. Na tak uporczywe starania. co było jasne jak słońce.Upewniam cię. Pod każdym względem wzbraniają mi tego moje uczucia. postanowiwszy zwrócić się do ojca o pomoc. . 03 . . Wolałabym. karmiona niepewnością. co twa uroda i miłe usposobienie zdolne są sprawić. by miłość moja. która mówi prawdę płynącą wprost z serca. nie mogę jednak ich przyjąć. Pan Bennet może odrzucić te oświadczyny w sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości. iż chcesz.Jakaż ty jesteś czarująca. Wyszła więc szybko w milczeniu. wzrosła jeszcze bardziej. kuzyneczko! . iż odrzucając mnie nie mówisz poważnie. że kiedy prośba moja zostanie uświęcona wyraźnym poparciem obojga czcigodnych twych rodziców. . jakim były dla mnie twoje oświadczyny. która polega na dręczeniu godnych szacunku ludzi. z pewnością jej nie odrzucisz. Posag twój. Elżbieta nie miała odpowiedzi. lecz za istotę rozumną. iż nie mam nic wspólnego z wytwornością. jeśliby pan Collins uznał powtórną jej odmowę za płochą zachętę. która pragnie cię torturować. by nie widzieć tego. Zwykle tak właśnie postępują wytworne młode damy. Myślę.krzyknął pastor w nagłym przypływie galanterii. jest tak niewielki.

Idę natychmiast do mego męża. drogi panie! To nieporozumienie! . . pośpieszyła do biblioteki wołając od progu: . . Nie dając mu czasu na odpowiedź. To uparta. że nie pójdzie. bowiem taka ułomność charakteru nie będzie gwarancją mego szczęścia. weszła do jadalni i powinszowała serdecznie przyszłych tak miłych związków panu Collinsowi i samej sobie.Ależ. Gdy zobaczyła Elżbietę. że bardzo szybko doprowadzimy wszystko do porządku.dodała . Zaraz z nią o tym pomówię. który. że nie mogła powstrzymać się od wyrażenia swych wątpliwości. we wszystkich innych jest najłagodniejszą istotą pod słońcem. Sądził. jeśli panna Elżbieta trwa w swym uporze. Lizzy jest uparta tylko w takich sprawach. Musisz przyjść i zmusić Lizzy. co robić.Mężu! Jesteś nam bezzwłocznie potrzebny! Nie wiemy. Rada by była wierzyć równie głęboko jak on. po czym zaczął szczegółowo zdawać sprawę z całego przebiegu rozmowy. bo go nie 04 .wykrzyknął pan Collins . Dlatego więc. Była jednak tak daleka od podobnego przekonania. oczywista. czy byłaby odpowiednią żoną dla człowieka na moim stanowisku. iż ma wszelkie podstawy do zadowolenia.Wierz mi pan jednak . iż córka odrzucając oświadczyny chciała tylko wabić młodego człowieka. może byłoby lepiej nie zmuszać jej do zgody.Jeśli rzeczywiście jest uparta i szalona. szalona dziewczyna! Sama nie wie. ale już ja jej to wytłumaczę. Przez cały czas rozmowy pani Bennet kręciła się niecierpliwie po hallu chcąc się doczekać jej końca.Pozwól mi pani przerwać! . która otworzyła drzwi i szybkim krokiem minęła ją zmierzając ku schodom. szuka szczęścia w stanie małżeńskim.XX Niedługo pozwolono panu Collinsowi samotnie rozpamiętywać odwzajemnioną miłość. jako że uparta odmowa kuzynki wypływać może jedynie z jej wstydliwości i wrodzonej delikatności usposobienia. Pan Collins z równą satysfakcją przyjął i odwzajemnił te serdeczności. człowieka.że przywiedziemy Lizzy do rozsądku. Wiadomość ta zaniepokoiła panią Bennet. . to nie wiem. żeby poszła za mąż za pana Collinsa! Ona mówi. Jestem pewna. co jest dla niej z pożytkiem.zawołała zaniepokojona pani Bennet.

nie chcę jej już nigdy widzieć na oczy. moim 05 . lecz nic z tego nie rozumiem . dziecko . po drugie.Wybacz. Lizzy powiada. że jej nakazujesz to małżeństwo. byś go przyjęła. by go przyjęła. .O czym ty mówisz? . .Niech tu zejdzie. moja duszko . ojcze. Elżbieto. . że pan Collins uczynił ci propozycję małżeństwa. . byś w tym przypadku pozwoliła mi samodzielnie rozporządzać moim rozsądkiem. mój drogi! Jak możesz mówić coś podobnego! Obiecałeś. duszko? . że mąż podziela jej zdanie.Cóż ty sobie myślisz.Tak.odparł . że będziesz nalegał. .rzekł ojciec. . ogromnie była rozczarowana. Matka nie chce cię oglądać. .mam tylko dwie małe prośby: po pierwsze. I ty odrzuciłaś tę propozycję? . gdy ukazała się w drzwiach. Czy to prawda? . .Wobec tego cóż ja tam mam do roboty? Sprawa wygląda dosyć beznadziejnie. czyż nie tak. . a pan Collins zaczyna mówić. Pani Bennet zadzwoniła.chce. że nie chce Lizzy.Tak. Elżbieta słysząc takie zakończenie po takim początku mogła się tylko roześmiać.Ja. Powiedz.O panu Collinsie i o Lizzy. patrząc na nią równie spokojnie i obojętnie jak przedtem. kiedy skończyła.odrzekł.Pomów sam z Lizzy. jeżeli go poślubisz. Dochodzimy do sedna sprawy.Stoi przed tobą smutna konieczność wyboru. Matka nalega. Dowiedziałem się. co o tym myślę. Pani Bennet jednak dotychczas pewna. Poprosiłem cię tutaj ze względu na sprawę dużej wagi. że nie chce pana Collinsa. jeśli nie poślubisz pana Collinsa. to on się rozmyśli i nie będzie jej chciał. Pan Bennet podniósł wzrok znad książki i spojrzał nachodzącą żonę ze spokojną obojętnością. Poproszono pannę Elżbietę do biblioteki. Jeśli się nie zgodzi. a jak się nie pospieszysz.Podejdź do mnie. Powiem jej.Elżbieta potwierdziła.Doskonale. . Od dzisiaj staniesz się obca jednemu ze swych rodziców.Doskonale. a ja nie chcę cię widzieć. .

Lidia wpadła na nią w hallu. . droga panno Charlotto . bo nikt nie jest po mojej stronie.uczyń to. Próbowała przeciągnąć na swoją stronę Jane. . że wobec żądań całej rodziny koniecznie musi ustąpić. Wejście Jane i Elżbiety pozwoliło Charlotcie nie odpowiedzieć. to pochlebstwami wciąż nalegała. panno Elżbieto. nadbiegła Kitty z tą samą wiadomością. . Urażona została tylko jego duma.Jak to dobrze. lecz ta najłagodniej odmówiła. nikt nie podziela mego zdania. Tak mało ją obchodzimy. żeś przyjechała . by zawsze w ten sposób odpowiadać na oświadczyny. gdzie siedziała samotnie pani Bennet. Błagała przy tym Charlottę. Przez ten czas pan Collins rozmyślał w samotności nad wszystkim.lamentowała pani Bennet. treść odpowiedzi pozostawała niewzruszona. a ona go odpaliła! Nim Charlotta zdążyła odpowiedzieć. Ale powiem ci. gdybyś jak najszybciej pozostawiła mnie samego w bibliotece.Proszę cię. by pojąć prawdziwe przyczyny odmowy kuzynki. by niczego nie żałował. by Elżbieta przyjęła oświadczyny pastora. co zaszło. że jeśli. a myśl. to nigdy nie wyjdziesz za mąż i nie wiem. wystarczyła.pokojem. . Miłość jego do Elżbiety była czysto imaginacyjna.Spójrzcie.mówiła melancholijnym tonem . Byłbym bardzo rad. rozgoryczona matka zaczęła całą historię od początku. że panna zasłużyła na gniew matki. . kto 06 . Bez względu jednak na formę.O. Elżbieta odpierała ataki raz ze śmiechem. wbijesz sobie do głowy. To groźbami. Mimo gorzkiego zawodu pani Bennet nie dała za wygraną. Właśnie podczas tego ogólnego zamieszania w rodzinie przyjechała na cały dzień Charlotta Lucas. byle tylko postawić na swoim. właśnie wchodzi! . jaką ma obojętną minę. co się stało dziś rano! Pan Collins oświadczył się Lizzy. a kiedy weszły do jadalni.wołała stłumionym głosem.Pyszna zabawa w domu! Wyobraź sobie. jakby nas dzieliła cała Anglia. by zlitowała się nad nią i wytłumaczyła swej przyjaciółce. Zbyt wysokie miał o sobie mniemanie. bo prawdziwe uczucie nie wchodziło tu w grę. raz z powagą. Okrutnie sobie ze mną postępują.

Podeszła więc tylko do okna i udawała.bynajmniej mnie nie uraził. Ach. Może pomogły mi w tym pewne wątpliwości. dopóki do pokoju nie wszedł pan Collins z miną bardziej niż zwykle godną. byśmy na ów temat zamilkli na wieki. Pani Bennet ogromnie boleściwym głosem rozpoczęła zapowiedzianą rozmówkę: . Nie znajduję przyjemności w rozmowie z nieposłusznym dzieckiem i w ogóle w rozmowie z nikim też nie znajduję przyjemności. nie mogą mieć ochoty na gadanie. jak strasznie cierpię. co tylko się da. czy zaznałbym szczęścia w wypadku. Obowiązkiem naszym jest poddać się nieuniknionemu złu. i zobaczysz. jeśli cofnę swą prośbę o rękę panny Elżbiety nie 07 .pozwól. Ja nie będę cię mogła utrzymywać. Charlottę zaś wstrzymały najpierw uprzejmość pana Collinsa. że się poddałem. że więcej się do ciebie nie odezwę. Ale to tak zawsze! Nigdy się nie współczuje tym. Powiedziałam ci w bibliotece. Córki w milczeniu przysłuchiwały się temu potokowi słów wiedząc.O. i to szczególnym obowiązkiem młodzieńca. którzy podobnie jak ja cierpią na nerwy.będzie łożył na ciebie po śmierci ojca. że każda próba rozsądnej argumentacji czy pocieszenia jeszcze bardziej ją zdenerwuje. a potem . panie Collins! . gdyby moja piękna kuzynka zaszczyciła mnie swą ręką. a one milczały. Gadała więc dalej. który niezwykle szczegółowo wypytywał o zdrowie jej i rodziny. co się nie skarżą.A teraz żądam. droga pani. iż rezygnacja wtedy jest najpełniejsza. ostrzegam. Od dziś skończyłam z tobą. dla którego los był tak jak dla mnie łaskawy i wyróżnił go już we wczesnym wieku. iż nie uznasz tego za brak respektu dla waszego domu.ciągnął mimo to dalej głosem wyrażającym głębokie niezadowolenie .odrobina ciekawości. Nieraz bowiem stwierdzałem. Elżbieta spokojnie wyszła z jadalni.Droga pani . zdecydowana wysłuchać. Lidia jednak stała jak wrośnięta w ziemię.odrzekł pastor . Zobaczywszy go pani Bennet zawołała do dziewcząt: . a za nią Jane i Kitty. abyście wszystkie. Ludzie. Mam nadzieję. Dlatego też sądzę. że dotrzymam obietnicy. kiedy ów nieosiągalny cel traci nieco na wartości w naszych oczach. że nie słucha. Postępek waszej córki . zamilkły i pozwoliły mnie i panu Collinsowi odbyć małą rozmówkę. nikt się nie domyśla. jak tu jesteście.

Jeśli zaś zachowanie moje było naganne. o użycie swego autorytetu w tej sprawie. Obawiam się. przyjąłem bowiem odmowę z ust waszej córki.prosząc państwa. a nie z waszych. Celem moim było znaleźć sobie miłą towarzyszkę życia mając przy tym na względzie dobro waszej rodziny. jak by nakazywała grzeczność. 08 . W całej tej sprawie kierowały mną z pewnością jak najlepsze pobudki. iż memu postępowaniu można wiele zarzucić. uprzejmie proszę o przebaczenie. Wszyscy jednak jesteśmy omylni.

przynosząc tym niewypowiedzianą ulgę wszystkim. bym się nie spotykał z panem Darcym. Rzadko odzywał się do niej. choć bynajmniej nie spontaniczne. czy pan Wickham powrócił. przygnębieniem czy też próbami unikania panny. wyraz specjalnych dla niej względów. Spotkał je. by cała sprawa w najmniejszym stopniu wpłynęła na zmianę planów pastora. Następny dzień nie przyniósł pani Bennet poprawy humoru ani zdrowia. iż ów konieczny wyjazd był jego własnym wymysłem. by się dowiedzieć. Po śniadaniu dziewczęta poszły do Meryton. lecz niezwykłą sztywnością zachowania i pełnym urazy milczeniem. przeniósł na resztę dnia na pannę Lucas. a owe gorliwe atencje. nie wydawało się jednak. . Elżbieta miała nadzieję. Jego towarzystwo podczas tej przechadzki było miłe z dwóch względów: stanowiło. ten wyrażał dręczące go uczucia nie zakłopotaniem. a zwłaszcza swej przyjaciółce. gdzie szczegółowo omówili zarówno przykrość. Elżbiecie jednak sam się przyznał.Przed samym balem doszedłem do wniosku. zdaniem Elżbiety.XXI Roztrząsania nad oświadczynami pana Collinsa miały się ku końcowi i Elżbieta musiała już tylko ścierpieć nieprzyjemne wrażenie. Postanowił wyjechać w sobotę i do soboty miał zamiar pozostać. a poza tym doskonałą okazję 09 . Mogli długo rozmawiać o tej sprawie i mówić sobie nawzajem wiele miłych rzeczy. jaką odczuwał nie będąc na balu. kiedy wchodziły do miasta. iż owe urazy skrócą jego wizytę. Przebywać z nim przez tyle godzin w tym samym pokoju. Jeśli zaś chodzi o młodego dżentelmena. w tym samym towarzystwie byłoby chyba ponad moje siły i mogłoby stworzyć sytuację nie tylko dla mnie przykrą. Pan Collins również trwał w wyniosłym gniewie. a przez cały czas poświęcał jej osobie najwięcej uwagi. Pochwaliła gorąco jego powściągliwość. że lepiej. jak i smutek wszystkich osób zainteresowanych. i wyrazić żal z powodu jego nieobecności na balu w Netherfield. bowiem Wickham wraz z drugim oficerem odprowadził je do domu. i odprowadził do ciotki. Ta zaś uprzejmie słuchała jego gadaniny. jakie towarzyszy podobnym sytuacjom i od czasu do czasu znosić zrzędzenie matki.

przedstawienia młodego człowieka rodzicom. Wkrótce po powrocie do domu najstarsza panna Bennet otrzymała list z Netherfield. Otworzyła go natychmiast. W kopercie znajdowała się mała, elegancka, wytłaczana kartka, drobno zapisana równym, ładnym kobiecym pismem. Elżbieta spostrzegła, że w miarę czytania siostra jej mieni się na twarzy i powraca z napięciem specjalnie do kilku ustępów. Jane jednak szybko się opanowała i odłożywszy list starała się ze zwykłą pogodą wziąć udział w ogólnej rozmowie. Elżbieta czuła rosnący niepokój, który odwracał jej uwagę nawet od Wickhama. Kiedy obaj młodzi ludzie pożegnali się, Jane poprosiła Elżbietę wzrokiem, by poszła za nią na górę. W swoim pokoju wyjęła list mówiąc: - Pisała go Karolina Bingley. To, co w nim jest, wprawia mnie w niesłychane zdumienie. W tej chwili całe towarzystwo wyjeżdża z Netherfield i jedzie do Londynu bez zamiaru powrotu. Posłuchaj, co pisze. Przeczytała najpierw głośno pierwsze zdanie, w którym panna Bingley donosiła, że postanowili właśnie wyjechać za bratem do Londynu, tak by jeszcze tego dnia zjeść obiad na Grosvenor Street, gdzie mieścił się dom pana Hursta. Dalej pisała, co następuje: Nie udaję wcale, że mi żal zostawiać w Hertfordshire cokolwiek prócz ciebie, droga przyjaciółko. Miejmy jednak nadzieję, że kiedyś w przyszłości zaznamy jeszcze niejednokrotnie rozkoszy obcowania ze sobą, a do tego czasu częstą i szczerą korespondencją stłumimy ból rozłąki. Wierzę, iż mi w tym pomożesz. Elżbieta przysłuchiwała się tym górnolotnym zdaniom ze spokojnym niedowierzaniem. Choć ją ten nagły wyjazd zdziwił, nie widziała w nim powodu do rozpaczy. Trudno było przypuścić, by nieobecność pań uniemożliwiała panu Bingleyowi powrót do Neherfield. Poza tym była przekonana, że Jane i tak sama wkrótce przestanie uważać towarzystwo sióstr Bingleya za miły dodatek do przyjemności obcowania z nim samym. - Źle się złożyło - powiedziała wreszcie - że nie będziesz mogła zobaczyć swych przyjaciółek przed ich wyjazdem ze wsi. Dlaczegóż jednak nie mamy mieć nadziei, iż ów

10

przyszły szczęśliwy okres, którego panna Bingley tak wyczekuje, nadejdzie wcześniej, niż ona przypuszcza, i że owo rozkoszne obcowanie, jakie było waszym udziałem, stanie się jeszcze milszym, bo siostrzanym współżyciem? Przecież im się nie uda zatrzymać pana Bingleya na długo w Londynie. - Karolina mówi wyraźnie, że nikt z ich towarzystwa nie powróci tej zimy do Hertfordshire. Posłuchaj: Brat, wyjeżdżając wczoraj, wyobrażał sobie, że w ciągu kilku dni załatwi ów interes, z powodu którego musiał być w Londynie. Jesteśmy jednak pewne, że sprawa ta potrwa dłużej, a jednocześnie wiemy, że gdy Karol znajdzie się w Londynie, wcale mu nie będzie śpieszno stamtąd wyjechać. Postanowiłyśmy więc jechać za nim i nie pozwolić, by cały wolny czas musiał spędzać w niewygodnym hotelu. Wielu moich znajomych wróciło już na zimę do stolicy. Jakżebym chciała wiedzieć, droga moja przyjaciółko, że i ty również tam się wybierasz, ale to przecież niemożliwe. Mam szczerą nadzieję, iż podczas Bożego Narodzenia znajdziesz wiele rozrywek w Hertfordshire, jak to zwykle w tym okresie bywa, i że będziesz miała tak wielu wielbicieli, iż nie poczujesz nawet braku tych trzech, których ci zabieramy. - Wyraźnie wynika z tego - mówiła Jane - że tej zimy on już do nas nie wróci. - Wynika z tego wyraźnie tylko to, że panna Bingley uważa, iż nie powinien wrócić. - Dlaczego? Przecież to on musiał podjąć decyzję. Jest panem samego siebie. Ale nie wiesz jeszcze wszystkiego. Przeczytam ci ustęp, który specjalnie boleśnie mnie zranił. Nie będę nic taiła przed tobą: Pan Darcy niecierpliwie wyczekuje spotkania z siostrą i my, mówiąc prawdę, nie mniej się na to spotkanie cieszymy. Według mnie Georgiana Darcy nie ma równej sobie pod względem urody, elegancji i dobrych manier, a miłość, jaką wzbudza we mnie i w Luizie, podsycana jest nadzieją, iż kiedyś owa młoda dama zostanie naszą bratową. Nie przypominam sobie, czy wspominałam ci kiedykolwiek o tych śmiałych przypuszczeniach, nie chcę jednak wyjeżdżać ze wsi nie powierzywszy ci ich. Myślę też, że nie będziesz ich uważała za nierozsądne. W bracie mym już dzisiaj Georgiana

11

wzbudza zachwyt, teraz zaś będzie przecież miał możność częstego spotykania jej w sposobnych dla całej sprawy okolicznościach. Jej rodzina pragnie tego związku równie gorąco jak nasza. Nie wiem też… może to siostrzane zaślepienie… ale uważam, iż Karol łatwo może zdobyć serce każdej kobiety. Tak więc, kiedy tyle jest pomyślnych okoliczności, a nic, co by stało na przeszkodzie, czy uważasz, moja droga Jane, że nie mam racji oczekując tego, co uszczęśliwi tak wielu? - Cóż sądzisz o tym zdaniu, Lizzy? - spytała Jane skończywszy czytać. - Czyż to nie jasne? Czyż Karolina nie mówi tu wyraźnie, iż ani nie ma nadziei, ani ochoty na to, bym została jej siostrą? Że jest całkowicie pewna obojętności swego brata? I że - jeśli podejrzewa, co ja do niego czuję - chce mnie jak najdelikatniej ostrzec? Czyż można wyciągnąć z tego inne wnioski? - Owszem. Ja na przykład sądzę zupełnie inaczej. Chcesz posłuchać? - O, bardzo! - A więc powiem ci krótko. Panna Bingley widzi, że jej brat kocha się w tobie, a sama chce, by poślubił pannę Darcy. Pojechała więc za nim do Londynu, by go tam zatrzymać, i próbuje ci wmówić, że go nic nie obchodzisz. Jane potrząsnęła głową. - Powinnaś mi wierzyć, Jane. Nikt, kto choć raz widział was razem, nie może wątpić w jego uczucie. Jestem pewna, że panna Bingley również w to nie wątpi. Nie jest aż tak głupia. Gdyby widziała u pana Darcy’ego przywiązanie choć w połowie tak mocne, już by sobie zamówiła ślubną suknię. Sprawa w tym, że jesteśmy dla nich zbyt biedne i nisko urodzone. Poza tym ona ma specjalne powody, by pragnąć małżeństwa brata z panną Darcy, przypuszcza bowiem, iż tam, gdzie rodziny łączy jeden związek, o wiele łatwiej o drugi. Wszystko to jest bardzo sprytnie pomyślane i może by się nawet udało, gdyby panna de Bourgh nie stała na przeszkodzie. W każdym razie, moja kochana, nie można myśleć na serio, iż pan Bingley mniej jest świadom twoich cnót dzisiaj, niż w ostatni wtorek, kiedyście się żegnali. Nie można wyciągać takich wniosków z tego tylko, że panna Bingley pisze ci, iż jej brat zachwyca się panną Darcy. Trudno też przypuścić, doprawdy, by mogła wmówić bratu, iż nie kocha się w tobie, tylko w jej przyjaciółce.

12

- Twoje wyjaśnienia uspokoiłyby mnie całkowicie - odparła Jane - gdybyśmy miały jednakowe zdanie o pannie Bingley. Wiem jednak, że wychodzisz z fałszywego założenia. Karolina niezdolna jest do świadomego oszukiwania kogokolwiek. Mogę się tylko łudzić myślą, iż sama się myli. - Świetnie! Nie mogłaś wymyślić nic lepszego, skoro nie chcesz pocieszyć się moim tłumaczeniem. Uwierz wreszcie, na litość boską, że Karolina się myli. Wypełnisz swój obowiązek względem niej i nie będziesz miała o co się kłopotać. - Ale czy myślisz, siostrzyczko, że założywszy, iż wszystko będzie dobrze, mogę być szczęśliwa przyjmując człowieka, którego siostry i przyjaciele wcale mnie nie chcą? - Sama musisz się zdecydować - odparła Elżbieta. - Jeśli po długich rozważaniach dojdziesz do wniosku, iż lepiej jest zadowolić jego siostry niż samego Bingleya wychodząc za niego za mąż, to szczerze ci radzę, odrzuć te oświadczyny. - Jak możesz tak mówić - rzekła Jane lekko się uśmiechając. - Wiesz dobrze, iż choć ich dezaprobata bolałaby mnie niezmiernie, nie wahałabym się ani chwili. - Ja też tak myślałam, i właśnie dlatego nie mogę się zbytnio litować nad tobą. - Ale jeśli on nie wróci tej zimy, to nie będę potrzebowała dokonywać wyboru. Ileż to może się wydarzyć w ciągu sześciu miesięcy! Elżbieta nie brała na serio przypuszczenia, by pan Bingley miał w ogóle nie wrócić. Był to w jej pojęciu wymysł Karoliny, podyktowany samolubnymi pragnieniami. Ani przez chwilę nie wierzyła, by owe pragnienia mogły wpłynąć na młodego człowieka. Głęboko przekonana o swojej słuszności tłumaczyła siostrze, co myśli o tej sprawie, a wkrótce z radością stwierdziła, że przyniosło to dobry skutek. Jane nie była osobą łatwo upadającą na duchu, toteż powoli zaczęła się łudzić nadzieją, że młody człowiek powróci do Netherfield i spełni wszystkie pragnienia jej serca. Czasem tylko odbierała jej wiarę myśl, iż może Bingley nie kocha jej tak, jak to ona sobie wyobraża. Uzgodniły między sobą, że powiedzą pani Bennet tylko o wyjeździe całej rodziny, a nie będą jej niepokoić sprawą postępowania młodego człowieka. Nawet jednak ta niepełna wiadomość niezmiernie ją zafrasowała. Że też panie musiały wyjechać właśnie teraz, kiedy wszyscy tak się ze sobą zbliżyli! Co za nieszczęśliwy zbieg okoliczności! Po

13

długich żalach zaczęła się pocieszać myślą, iż pan Bingley wkrótce powróci i przyjedzie na obiad do Longbourn, zakończyła zaś swoje rozważania pokrzepiającym oświadczeniem, ze chociaż zaproszono go tylko na skromny, rodzinny obiadek, ona już dopilnuje, by miał i rybę, i pieczyste.

14

XXII Rodzina Bennetów została zaproszona do państwa Lucasów, gdzie przez cały prawie czas zacna Charlotta wysłuchiwała znowu gadaniny pana Collinsa. Elżbieta podziękowała jej za to przy pierwszej sposobności. - To go wprawia w dobry humor - powiedziała. - Trudno mi wyrazić, jak ci jestem wdzięczna. Charlotta zapewniła przyjaciółkę, że przyjemnie jej czuć się pożyteczną i że to wystarczająca zapłata za tak drobną stratę czasu. Bardzo to było ładnie powiedziane, lecz uprzejmość Charlotty sięgała dalej, niż przypuszczała Elżbieta, młoda dama postanowiła bowiem ni mniej, ni więcej tylko uchronić przyjaciółkę od powtórnych nalegań pana Collinsa starając się ściągnąć je na siebie. Takie były zamiary panny Lucas, a powiodły się tak wyśmienicie, że wieczorem przy rozstaniu Charlotta byłaby już pewna zwycięstwa, gdyby nie bliski wyjazd pastora. Tu jednak nie doceniła należycie jego ognistości i samodzielności, bowiem następnego dnia rano pastor wymknął się z Longbourn z podziwu godną zręcznością i pośpieszył do Lucas Lodge, by rzucić się do stóp swej damy. Starał się umknąć przed wzrokiem swych kuzynek, był bowiem przekonany, że gdyby zobaczyły, jak wychodzi, z pewnością domyśliłyby się, o co mu idzie, a nie chciał, by ktokolwiek o tym wiedział, póki nie będzie mógł jednocześnie ogłosić swego triumfu. Chociaż bowiem był prawie pewien zwycięstwa - Charlotta niedwuznacznie dawała do zrozumienia, że jest mu rada - od owej przygody, która go w środę spotkała, stracił nieco wiary w siebie. Został jednak przyjęty bardzo przychylnie. Panna Lucas zobaczyła go z okna na piętrze i natychmiast postanowiła spotkać go przypadkowo na ścieżce. W najśmielszych jednak marzeniach nie przypuszczała, że spotka się z taką miłością i elokwencją. W najkrótszym czasie, jaki pomieścić mógł długie mowy pana Collinsa, wszystko zostało uzgodnione ku obopólnemu zadowoleniu, a kiedy wchodzili do domu, pastor z całą powagą prosił Charlottę, by wyznaczyła dzień, który uczyni go najszczęśliwszym z ludzi. Choć na ową niebiańską chwilę trzeba było jeszcze trochę zaczekać, młoda dama wcale nie miała zamiaru igrać ze szczęściem pastora. Głupota, jaką wyróżniła go natura,

15

musiała odjąć jego zalotom wszelki wdzięk, dla którego kobieta pragnęłaby przedłużyć okres narzeczeński. Tak więc panna Lucas, która przyjęła go z czystej i bezinteresownej chęci urządzenia sobie życia, nie dbała o to, kiedy ów fakt nastąpi. Jak najszybciej zwrócono się do sir Williama i lady Lucas o wyrażenie zgody, która została udzielona z najwyższym zadowoleniem i pośpiechem. Już w obecnej sytuacji życiowej pan Collins był pożądaną partią dla ich nieposażnej córki, a w przyszłości miał jeszcze otrzymać wcale niezłą fortunkę. Lady Lucas zaczęła od razu obliczać z większym zainteresowaniem, niżby ta okoliczność mogła dotychczas w niej wzbudzić, ile jeszcze lat może pożyć pan Bennet, a sir William oświadczył z całym przekonaniem, iż kiedy pan Collins wejdzie w posiadanie Longbourn, będzie bardzo stosowne, by wraz ze swą małżonką został przedstawiony u dworu. Krótko mówiąc, cała rodzina cieszyła się z powodu tego wydarzenia niezmiernie. Młodsze córki radowały się myślą, iż wejdą w świat o rok czy dwa wcześniej, niż to było zamierzone, a chłopcy przestali się bać, iż siostra umrze starą panną. Sama Charlotta była zupełnie spokojna. Osiągnęła swój cel i teraz miała czas nad wszystkim się zastanowić. W sumie jej wrażenia były raczej dodatnie. Wprawdzie pan Collins nie jest ani mądry, ani miły, towarzystwo jego jest nudne, a miłość do niej wyimaginowana, zostanie jednak jej mężem. Zawsze pragnęła wyjść za mąż, choć nie miała wysokiego pojęcia ani o mężczyznach, ani o małżeńskim pożyciu. Małżeństwo to jedyne przyzwoite wyjście dla wykształconej młodej damy bez majątku, a choć rzadko można w nim osiągnąć szczęście, jest z pewnością najprzyjemniejszym środkiem zapobiegającym biedzie. Ten środek zdobyto nareszcie. Zdawała sobie sprawę, że ma szczęście - skończyła już dwadzieścia siedem lat i nigdy nie była ładna. Przykro jej było na myśl, jaką niespodziankę sprawi ta wiadomość Elżbiecie, której przyjaźń ceniła nade wszystko. Będzie pewno się dziwić i może weźmie jej to za złe. Choć decyzja Charlotty była niewzruszona, dezaprobata Elżbiety na pewno by ją zabolała. Postanowiła sama zanieść jej tę wiadomość wobec czego, kiedy pan Collins wracał na obiad do Longbourn, poprosiła go, by nikomu z rodziny ani słówkiem nie wspominał o całej sprawie. Obietnica została, rzecz jasna, złożona natychmiast, trudno jednak przyszło pastorowi dotrzymać

16

iż nie przedsięwziąłbym nigdy tak poważnego kroku bez zgody mej patronki.Droga pani . z pewnością też skorzystam z niego jak najchętniej w niedalekiej przyszłości.Z wdzięcznością przyjmuję tę przyjacielską przestrogę. by się nie wydać. co uważam za bardzo prawdopodobne.odparł pan Collins.Proszę mi wierzyć. iż życzę im zdrowia i szczęścia wszystkim. a pan Bennet. że trzeba było nie lada pomysłowości. zostań w domu i pociesz się myślą. Owa powściągliwość wymagała od pastora wielkiego samozaparcia. które. Wszyscy zdumieli się niepomiernie.odparł . iż tak serdeczne dla mnie względy powiększyły niezmiernie mą wdzięczność i że otrzyma pan wkrótce ode mnie list z podziękowaniem zarówno za te. Długa jego nieobecność w Longbourn wywołała tam zaciekawienie. zanim wszyscy poszli na spoczynek. Pan Collins miał wyjechać następnego dnia rano. toteż uroczystość pożegnania odbyła się wieczorem. wtrącił prędko: . wybuchnęło potokiem tak bezpośrednich pytań. Co zaś do moich pięknych kuzyneczek. . który bynajmniej nie pragnął tak szybkiego powrotu gościa.Lecz czyż nie obawiasz się.słowa. . pozwolę sobie jednak oświadczyć. to chociaż wyjeżdżam na tak krótko. iż przyjeżdżając do nas możesz ją rozgniewać. Pani Bennet uprzejmie i serdecznie zapraszała go do ponownego odwiedzenia Longbourn. zapewniam cię jednak. marzył bowiem o tym. . drogi panie. iż nie potrzebuję żegnać się z nimi w ten sposób. gdy wrócił. że lady Katarzyna może ci to mieć za złe? Lepiej już zaniedbuj krewnych i nie narażaj się na gniew swej patronki. Nie wolno ci narażać się na jej niezadowolenie.zaproszenie to szczególnie mnie cieszy. . drogi panie. kiedy tylko pozwolą mu na to obowiązki. nie wyłączając mej kuzynki Elżbiety. Jeśli.Wielce szanowny panie . że my się nie obrazimy. jako że trochę się go spodziewałem. kiedy panie będą zapewne jeszcze spały. . jak i inne dowody swej łaskawości.Nie można być w takiej sprawie dość ostrożnym. 17 . by móc wreszcie rozgłosić wieść o swej odwzajemnionej miłości. uznasz.

że cieszy się z ich przyszłego pokrewieństwa. i życzyła jej wszelkiej szczęśliwości. . . jaki malował się na twarzy panny Lucas. szybko opanowała się i odparła chłodno: . . gdyby zaczął czytać zachęcony jej przykładem i wreszcie stałby się może wcale przyjemnym towarzyszem życia. Pragnę tylko mieć wygodny. ustąpił na krótko miejsca zmieszaniu po tym oczywistym wyrzucie. że nie mogła go w pierwszej chwili opanować. gdy zwierzała się przyjaciółce. Ceniła go wyżej niż inni. boć przecie tak niedawno pan Collins pragnął poślubić ciebie. by panna Lucas zachęcała go do oświadczyn. co myślisz .odparła Charlotta. ponieważ jednak przewidywała taką reakcję.Panie odpowiedziały mu równie uprzejmie i wyszły. często podkreślała rozsądek i powagę jego słów. że nie jestem i nigdy nie byłam romantyczką. Zdumienie Elżbiety było więc tak wielkie. a choć nie sądziła. Elżbieto? Czyż nie możesz uwierzyć. co się wydarzyło wczorajszego dnia. to jednak. Spokój. Pani Bennet usiłowała dopatrzyć się w tym chęci obdarzenia względami następnej swej córki.Czemuż się dziwisz. zdumione wiadomością o zamyślanym powrocie. Ranek dnia następnego rozwiał jednak wszystkie te nadzieje. stosunki i pozycję pana Collinsa przekonana jestem. Tak więc. Z jakim takim przekonaniem zapewniła Charlottę. Wiesz. Mary na pewno da się na to małżeństwo namówić.Jesteś zdumiona. choć z trudem. W ciągu ostatnich paru dni Elżbiecie przyszło raz do głowy. że mam takie same szanse na osiągnięcie z 18 . ogromnie zdumiona. mógłby dojść do czegoś. choć nie był tak mądry jak ona.Wiem dobrze. już zdążyła się opanować. przypuszczam. że będziesz nawet zadowolona z mojego postępku. wydawało się równie nieprawdopodobne jak dodawanie mu śmiałości przez nią samą. Kiedy jednak znajdziesz czas na przemyślenie całej sprawy. że pan Collins może wmówić w siebie miłość do jej przyjaciółki. że mu się nie udało zdobyć twojej ręki? Elżbieta jednak. by jej dorównywał rozumem. Wziąwszy zaś pod uwagę charakter. by pan Collins mógł pozyskać względy jakiejś kobiety dlatego tylko.krzyknęła. Wkrótce po śniadaniu przyjechała Charlotta Lucas i w poufnej rozmowie opowiedziała Elżbiecie.Zaręczona z panem Collinsem! Ależ Charlotto! To niemożliwe! . dostatni dom.

Wkrótce Charlotta odjechała. nie myślała jednak.Niewątpliwie . do zebranej tam rodziny. Fakt. Obraz jej jako żony pana Collinsa był czymś wręcz upokarzającym. a Elżbieta miała czas na przemyślenie tej wiadomości. jaki to sprawiło Elżbiecie. nim pogodziła się z myślą o niedobranym małżeństwie przyjaciółki. A do bólu. Dużo jednak czasu upłynęło. że pan Collins oświadczył się dwa razy w ciągu trzech dni. 19 . jakie sama sobie wybrała. jakimi się pyszni większość ludzi wchodzących w stan małżeński. że opinie jej i Charlotty o małżeństwie różnią się ogromnie. nie był niczym niezwykłym w porównaniu z tym. dochodziło bolesne przekonanie. że został przyjęty. .nim szczęścia. że w praktyce przyjaciółka potrafi poświęcić lepszą stronę swej natury dla materialnych korzyści. Nastąpiła niezręczna chwila milczenia.odrzekła spokojnie Elżbieta. po czym obie panny zeszły na dół. iż Charlotta nie może zaznać ani odrobiny szczęścia w życiu. Elżbieta wiedziała.

i zastanawiając się. że związek można jeszcze zerwać. by wiele powiedzieć w czasie wizyty sir Williama. czy wolno jej powiedzieć o wszystkim rodzinie. zawsze nieopanowana i często niegrzeczna. jakiego należy się spodziewać po takim związku. Nic jej nie mogło pocieszyć i ukoić. Z wszystkiego zaś wynikały jasno dwa wnioski: pierwszy. kiedy zjawił się sir William Lucas przysłany przez córkę. że Elżbieta jest przyczyną całego nieszczęścia. a mimo tego słuchał z pełną zrozumienia uprzejmością impertynenckich uwag dam. Słuchacze osłupieli ze zdumienia. z jaką winszowała ojcu młodej narzeczonej. że jest całkowicie pewien swoich informacji. Wyjaśnił. iż Charlotta sama ją o tym powiadomiła. po charakterze pana Collinsa i dogodnej odległości z Hunsford do Londynu. panią Bennet. że pan Collins chce się żenić z Lizzy? Tylko dworska grzeczność pozwoliła mu znieść podobne zachowanie bez gniewu. drugi. Po chwili przyłączyła się do niej ochoczo Jane. co usłyszała. zanim bez łajań 20 . po drugie: pan Collins został podstępnie schwytany w pułapkę. po barbarzyńsku. Gniew zacnej matrony nie minął też w ciągu jednego dnia. Po czwarte. natychmiast jednak po jego wyjściu jej gwałtowne uczucia znalazły sobie ujście. że po pierwsze: nie wierzy w to wszystko.XXIII Elżbieta siedziała z matką i siostrami rozmyślając nad tym. Wytrzymał jednak i to. Nie chcieli wprost uwierzyć w nowinę. poparła jego słowa oświadczeniem. Wyłożył całą sprawę przyozdabiając ją licznymi komplementami dla rodziny Bennetów i gratulując sobie związku pomiędzy obydwoma domami. i licznymi uwagami o szczęściu. po trzecie: młoda para nie może być ze sobą szczęśliwa. że sir William się myli.Dobry Boże! Jak pan może w ogóle opowiadać takie rzeczy! Czy pan nie wie. Oświadczyła więc. Pani Bennet zbyt była zgnębiona. Elżbieta czując. Starała się też zrównoważyć okrzyki matki i sióstr powagą. by zawiadomić o jej zaręczynach. Lidia zaś. iż obowiązek jej nakazuje przyjść sir Williamowi z pomocą. nawet krzyknęła popędliwie: . że wszyscy obchodzą się z nią. Stanowiło to główny temat jej rozważań aż do wieczora. Pani Bennet z większym uporem niż taktem twierdziła. Upłynął tydzień.

w której prawość i subtelność na pewno nigdy nie zwątpi. Między Elżbietą i Charlottą wytworzyła się rezerwa. którą dotąd uważał za względnie rozsądną. jest równie niemądra jak jego żona i bardziej nierozumna niż jego córka. upłynęło wiele miesięcy. a więcej o tym. Jane przyznała. mniej jednak mówiła o swym zdumieniu. Elżbieta była przekonana. Bingley wyjechał już tydzień temu i nic nie zapowiadało jego powrotu. która nie pozwalała im poruszać tematu małżeństwa z pastorem.zwróciła się do Elżbiety. wśród licznych wyrazów zachwytu. jakie przeżyła. jak serdecznie pragnie szczęścia młodej pary. adresowany do pana Benneta. pozwalające mu stwierdzić. a o której szczęście z dnia na dzień bardziej się niepokoiła. upłynął miesiąc. że trochę ją dziwi to małżeństwo. jaka to radość dla matki dobrze wydać córkę za mąż. choć kwaśne spojrzenia i złośliwe uwagi pani Bennet mogły całkiem to szczęście zatruć. nim zaczęła uprzejmie rozmawiać z sir Williamem czy lady Lucas. że to szczęście jest zupełnie niemożliwe. uważając. po czym wyjaśnił. kazało jej teraz zwrócić się z większą serdecznością i czułością do siostry. Pan Bennet przyjął wszystko spokojnie. Jane bardzo szybko odpisała na list Karoliny i liczyła teraz dni do chwili. nim całkowicie przebaczyła ich córce. kiedy przypuszczalnie otrzyma odpowiedź. Kitty i Lidia nie zazdrościły Charlotcie. Przyjeżdżała więc do Longbourn częściej niż zwykle. Zrzuciwszy z siebie ciężar podziękowań. toteż całą sprawę traktowały jedynie jako nową ploteczkę do rozgłoszenia w Meryton. że nigdy już nie powrócą dawne. prawdziwie szczere stosunki. iż Charlotta Lucas. panny Lucas. Trudno przypuścić. We wtorek przyszedł od pana Collinsa obiecany list dziękczynny. Nawet Elżbieta nie mogła jej przekonać. pan Collins przekazał im. Rozczarowanie. ponieważ pan Collins był tylko duchownym. by lady Lucas nie odczuła triumfu mogąc odpłacić się pani Bennet opowiadaniem. pełen uniesień tak wzniosłych. wiadomość. że było to doświadczenie zupełnie miłe. by się zwierzyć ze swego szczęścia. jakby pastor siedział w Longbourn co najmniej przez rok. iż 21 . jak bardzo jest szczęśliwy zdobywszy serce uroczej ich sąsiadki.

a one nie otrzymywały żadnej o nim wieści prócz pogłoski. Nawet Elżbietę zaczęły gnębić pewne obawy . która uczyni go najszczęśliwszym z ludzi. by ślub odbył się jak najprędzej. wspomagane wdziękami panny Darcy oraz licznymi londyńskimi rozrywkami. starała się jednak nie okazywać. Wprost przeciwnie. iż pan Bingley nie po wróci na wieś przez całą zimę. Nie cierpi gości w domu. mogą okazać się mocniejsze niż siła jego uczucia. i dlatego pomiędzy nią i Elżbietą zapadło na ten temat milczenie. w której pani Bennet nie wspomniałaby o Bingleyu. Sprawa ta zresztą nie dawała spokoju również Jane i Elżbiecie. a nie do Lucasów? Tutaj sprawi tyle kłopotu i subiekcji. Nie mogła się pozbyć natrętnej myśli. że wyraziła pragnienie. Dzień po dniu mijał. Podobna jednak delikatność nie powstrzymywała języka ich matki. że wspólne wysiłki jego dwóch nieczułych sióstr oraz wszechmocnego przyjaciela. kiedy się tak źle czuje.ciągła nieobecność pana Bingleya w Netherfield. kiedy przypomniało się jej gorsze nieszczęście . Tak więc obiecany powrót pana Collinsa do Hertfordshire przestał być dla pani Bennet powodem radości. co powinno być argumentem nie do odparcia dla miłej jego Charlotty i każe jej wyznaczyć rychły termin owej uroczystości. Oczywiście. 22 . Zacna matrona niezmiennie nazywała ją najwstrętniejszym kłamstwem. Elżbieta lękała się jednak. lecz by jego siostrom nie udało się czasem zatrzymać go w Londynie. Plotka ta budziła ogromny gniew w pani Bennet.nie żeby Bingley okazał się obojętny. choć starała się nie dopuszczać jej do siebie podważała przecież szczęście Jane i nie świadczyła dobrze o stałości uczuć młodego człowieka. Tacy są najgorsi! Tak to pomrukiwała z cicha pani Bennet przerywając swe narzekania tylko wtedy. a cóż tu jeszcze mówić o ludziach zakochanych. Dlaczegóż pastor przyjeżdża do nich. co przeżywa. niepokój dręczył Jane w tym okresie niepewności o wiele boleśniej. lady Katarzyna bowiem tak gorąco zaaprobowała jego małżeńskie plany. skłonna była teraz narzekać tak samo jak pan Bennet.przyjął ich uprzejme zaproszenie do Longbourn mając przede wszystkim na względzie radowanie się jej towarzystwem. która krążyła przez pewien czas po Meryton. Przyjedzie w poniedziałek za dwa tygodnie. toteż rzadko mijała godzina.

Wydawało jej się za każdą wizytą Charlotty. Pociesz się. Widok panny Lucas był jej wstrętny. że mówią o Longbourn i postanawiają wyrzucić ją z domu wraz z córkami natychmiast po śmierci męża. że nie wymagał zbyt wielu względów. Wytrzymanie tych szturmów z jaką taką równowagą wymagało od młodej panny całego jej spokoju i wielkiej łagodności. Pani Bennet znajdowała się w stanie wzbudzającym litość.Ach. i nawet kazała Jane przyznać się. co w dużej mierze uwalniało rodzinę od jego towarzystwa. że oni zabiorą cały ten majątek. kiedy zwracała się szeptem do pastora. Większą część dnia spędzał u Lucasów i czasami po powrocie do Longbourn zdążył tylko przeprosić ze swą nieobecność.Nie mogę znieść myśli.Ależ. a ja będę musiała ustąpić z mego domu i dożyję chwili. że będzie jej ogromnie przykro. Był jednak tak wniebowzięty. że młoda dama myśli tylko o chwili objęcia tu władzy. Każde słowo napomykające o ślubie wprawiało ją w okropny humor. . Wyrzekała też przed nim gorzko na swój los: . Żeby to nie był majorat. jeśli pan Bingley nie powróci. że Charlotta Lucas zostanie tu kiedyś panią. a za każdym razem. . Jako dziedziczka tego domu budziła w niej pełną zazdrości odrazę. pani Bennet była przekonana. Pan Collins wrócił punktualnie w poniedziałek dwa tygodnie później. jak niecierpliwie go czeka. nie dopuszczaj do siebie tak ponurych myśli. mój drogi. w której ona zajmie tu moje miejsce. że przyszłość okaże się weselsza. jak to ciężko pomyśleć. dlatego też zacna dama ciągnęła dalej swe żale: .A więc dziękujmy Bogu. Nie pocieszyło to jednak pani Bennet. lecz nie został przyjęty w Longbourn równie łaskawie jak za pierwszym razem. szczęśliwie też dla innych zajął się pilnie zalotami.Co by cię nie obchodziło? . Miejmy nadzieję. nic by mnie to nie obchodziło.Mówiła.Nic w ogóle. . że może ja ciebie przeżyję. że stan takiej nieczułości nie może ci grozić. nim wszyscy poszli spać. a przecież wszędzie się o tym mówiło. duszko. 23 .

co ma związek z majoratem.Nie mogę być wdzięczna Bogu za nic. Jak można mieć sumienie.. I to w dodatku dla kogo! Dla pana Collinsa! Dlaczegóż to on bardziej niż ktoś inny ma mieć do niego prawo? .odparł pan Bennet.Pozostawiam ci to samej do rozstrzygnięcia . by w ten sposób pozbawić własne córki majątku. 24 .

a jak przedtem była skłonna go lubić. czy też zostały zduszone przez jego przyjaciół. ta zaś wysłuchała ich z niemym oburzeniem. Jane niezwłocznie powtórzyła Elżbiecie najważniejsze wiadomości. iż kochał się w Jane. Większą część listu zajmowały zachwyty nad panną Darcy. Nie wierzyła zapewnieniom Karoliny. miałby prawo z nim igrać. ostatnie zaś wyrażało żal ich brata. o czym. iż wszyscy pozostają w Londynie na zimę. Krótko mówiąc. Uczucia jej wahały się między przywiązaniem do siostry a żalem do całego świata. niewiele w nim znalazła pociechy prócz wyrazów sympatii od jego autorki. tak teraz nie mogła bez gniewu. nad całą sprawą można się było długo zastanawiać i nie dojść do żadnych wniosków. Gdyby jedyną ofiarą było jego własne szczęście. jej spokój tak samo był naruszony. a przecież bez względu na to. czy też o niezdecydowaniu. Nadzieja prysła. Jak dawniej tak i teraz była przekonana. nim Jane zdobyła się na odwagę. iż brat jej mieszka w domu pana Dartego i z zachwytem wyrażała się o pewnych planach tego ostatniego co do zmiany umeblowania. musiał dobrze wiedzieć. Minęło kilka dni. a kiedy Jane mogła zebrać siły i z uwagą przeczytać list do końca. prysła na zawsze. iż brat jej obdarza względami pannę Darcy. by porozmawiać z Elżbietą o 25 . że nie miał czasu złożyć przed wyjazdem wyrazów uszanowania swym przyjaciołom z Hertfordshire. a nawet pogardy myśleć o ustępliwości i miękkości jego charakteru. które pozwoliło mu podporządkować się planom przyjaciół i dla ich fantazji poświęcić swe szczęście. Łączyło się z tym jednak nierozdzielnie szczęście jej siostry. a Karolina chełpiła się radośnie wzrastającą zażyłością pomiędzy rodzinami i odważyła się przewidywać spełnienie życzeń wyrażonych już w poprzednim liście. jak sądziła. czy też umknęło ono jego uwagi jakiekolwiek były przyczyny zmiany. Nie potrafiła myśleć o niczym innym. Donosiła też z zadowoleniem.XXIV Przyszedł list od panny Bingley kładąc kres wszelkim wątpliwościom. która tak silnie wpływała na jej pogląd o nim. sytuacja Jane pozostawała taka sama. Po raz wtóry rozpatrywane były rozliczne jej wdzięki. czy był świadom przywiązania Jane. czy uczucia Bingleya naprawdę wygasły. Już pierwsze zdanie mówiło wyraźnie.

co przeżywa.zawołała Elżbieta. Zdaniem jej. jak na to zasługujesz. kochanie! . Dzięki Bogu. o których mam dobre mniemanie. Ja chcę tylko uważać ciebie za doskonałość. i to wszystko. Nie mam na co wyczekiwać. których prawdziwie kocham.Teraz rozumujesz nieuczciwie. tym mniej mi się podoba. . Wszystko pójdzie wreszcie w zapomnienie i w domu znów będzie tak jak przedtem. nie mam czego się bać. jeśli mówię o kimś źle. które nie przyniosły cierpień nikomu innemu oprócz mnie samej.Nie wierzysz mi! . To nie może trwać długo. Dlatego też wkrótce na pewno postaram się zapomnieć… . Nie obawiaj się. jak mało można ufać 26 . ty zaś się temu sprzeciwiasz. że mi oszczędził tego bólu. dlaczego. .tym. że były to tylko moje mylne wyobrażenia.A po chwili mocniejszym już głosem dodała: .Ach. . Nie wiem wprost. kiedy pani Bennet po dłuższych niż zwykle wyrzekaniach na Netherfield i jego gospodarza pozostawiła je same. . Jane nie mogła się powstrzymać od okrzyku: .Doprawdy.O nie . nie wiem. masz anielsko słodkie usposobienie bez krzty egoizmu. Nie ma po temu potrzeby. Wreszcie pewnego razu.odparła Elżbieta. jaki mi ból zadaje tymi ciągłymi uwagami o nim. owe pochwalne słowa zostały podyktowane przywiązaniem siostry. gdyby nasza kochana matka bardziej panowała nad sobą! Nie może mieć pojęcia. nie mogę też mu nic wyrzucać.Mam jeszcze tę wielką pociechę. . lecz nic nie odrzekła. co ci odpowiedzieć. a jeszcze mniej takich. a każdy dzień utwierdza mnie w przekonaniu o ludzkiej niestałości i o tym.Jesteś za dobra! Doprawdy.zawołała Jane. Elżbieta spojrzała na siostrę z pewnym niedowierzaniem i troską. Niewielu jest ludzi. Zachowam go w pamięci jako jednego z najmilszych moich znajomych. że nigdy nie doceniałam cię należycie i nigdy nie kochałam tak. Uważasz wszystkich ludzi za godnych szacunku i boli cię. Ale nie będę się skarżyć. bym wpadła w przesadę i robiła ci konkurencję wierząc w dobre chęci całego świata. lekko się czerwieniąc. Jane gorąco zaprotestowała przeciwko przypisywaniu jej tak niezwykłych cnót. Wydaje mi się. . Im więcej poznaję świat.Jane.

Rozumiem. Nie wolno nam sądzić pochopnie. nie może być osobą rozsądną. Mówiłaś o dwóch przypadkach. Spotkałam się ostatnio z dwoma takimi przypadkami . drugi to małżeństwo Charlotty. . że uwielbienie istotnie coś znaczy. że kobieta. kochanie. Nie możesz ze względu na jednego człowieka zmienić powszechnego poglądu na zasady czy prawość.pozorom cnoty czy rozumu. A przy tym musisz. że twoja opinia o niej uległa gruntownej zmianie. ani usiłować wmówić w siebie czy też we mnie. Jane. Nie wolno nam żądać. nie można ich usprawiedliwiać. że nas umyślnie skrzywdzono. na litość boską. Kobietom się wydaje. i jak zrównoważona i roztropna jest Charlotta. 27 . To niepojęte! Z każdego punktu widzenia niepojęte! . że samolubstwo to roztropność. podobnie jak ja. że używasz zbyt mocnych słów mówiąc o tej parze.Dla twojej przyjemności postaram się uwierzyć we wszystko. jak szanowanym człowiekiem jest pan Collins. Często łudzi nas własna próżność tylko. Pamiętaj.Jeśli to czynią celowo. iż Charlotta ma dla niego poważanie. że ma dla naszego kuzyna choć trochę szacunku i poważania. To cię unieszczęśliwi. Pomyśl. że ma liczne rodzeństwo i pod względem materialnym związek ten daje jej wiele korzyści. niż myślę o jej sercu.Lizzy. Nie bierzesz pod uwagę różnicy ich sytuacji życiowej i usposobienia.Wydaje mi się. nie przypuszczam jednak. Trudno ci przyjdzie ją obronić. Lizzy. by wszyscy ludzie postępowali z takim wyrachowaniem. ograniczonym. a nieświadomość niebezpieczeństwa to gwarancja przyszłego szczęścia. musiałabym sądzić o jej rozumie gorzej. by młody człowiek o żywym usposobieniu zawsze był ostrożny i rozważny. moja droga! Przecie pan Collins jest zarozumiałym. jak się sądzi. i proszę cię. głupim człowiekiem. proszę cię. napuszonym. uwierzyć. by kobietom tak się wydawało. . że sama dojdziesz do tego wniosku widząc ich szczęście. co masz na myśli.A mężczyźni robią wszystko. . co mogą. Ale skończmy z tym. choć to Charlotta Lucas. . nie rań mnie winiąc tę osobę i twierdząc. Gdybym była przekonana. nikogo jednak prócz ciebie podobna wiara nie mogłaby zadowolić. Wiesz o tym równie dobrze jak ja! Musisz też uważać. nie dopuszczaj do siebie podobnych myśli. która za niego wychodzi. i mam nadzieję.o pierwszym nie będę mówić.

w świetle. Zakładając. a w każdym razie jest ona drobnostką. Lekkomyślność. gdyby uczucia jego były prawdziwe. by panna Bingley i pani Hurst mogły się przeciwstawić pragnieniom brata. oto przyczyny złego. i zrobię ci przykrość. Jakaż siostra pozwoliłaby sobie na to nie mając w stosunku do wybranej brata żadnych poważnych zarzutów? Jeśliby uważały. . . że wpłynęły na niego siostry? . niż ci się zdaje. do spółki z jego przyjacielem.Mylisz się już w pierwszym punkcie. by posądzać pana Bingleya o złą wolę. iż naprawdę mnie kocha. by poślubił dziewczynę. Powstrzymaj mnie. a mnie czynisz najnieszczęśliwszą istotą na świecie.Niewątpliwie chcą. póki można. nie doprowadzaj mnie tą myślą do rozpaczy. Znają ją o wiele dłużej niż mnie. żadna inna kobieta nie może go uszczęśliwić. Proszę cię. mogą też pragnąć. co musiałabym przeżywać myśląc źle o nim lub o jego siostrach. Pozwól mi widzieć całą sprawę w najlepszym świetle.Może to jednak wypływać z lepszych pobudek. w którym wszystko jest zrozumiałe. Mogą pragnąć. brak względów dla uczuć innych i brak własnego zdania. nie usiłowałyby nas rozdzielać. można jednak popełnić błąd i sprawić ból wcale nie mając zamiarów po temu. powiem coś złego o ludziach. wątpię. .Daleka jestem od tego. Ale jeśli będę mówiła dalej.Tak. Mogą pragnąć wielu innych rzeczy oprócz jego szczęścia.Tak. iż wszyscy postępowali okrutnie i podle. .odparła Jane. musisz dojść do wniosku. iż pan Bingley mnie kochał.A więc w dalszym ciągu podejrzewasz. by wzrósł jego majątek i znaczenie w świecie.Czy tutaj mamy do czynienia z którymś z tych powodów? . by poślubił pannę Darcy . Elżbieta nie mogła się sprzeciwić podobnemu życzeniu i od tej chwili siostry nie wspominały w rozmowach nazwiska pana Bingleya. z ostatnim. a jeśli mnie oddał swoje serce.. Nie wstydzę się mojej pomyłki. która ma taką pozycję. że bardziej ją kochają. których wysoko cenisz. . jaką gwarantują pieniądze. . Bez względu jednak na ich pragnienia. takie usiłowania na nic by się zdały. 28 . jest niczym w porównaniu z tym.Niepodobna w to uwierzyć! Po cóż by chciały nań wpłynąć? Mogą pragnąć tylko jego szczęścia. wysokie stosunki i pycha. a zresztą. nic więc dziwnego.

Panna Jane Bennet była jedyną osobą.Słusznie.Cóż. . . To jest coś. Teraz czas na ciebie. która dopuszczała istnienie jakichś okoliczności łagodzących nie znanych mieszkańcom Hertfordshire. To. Winszuję jej: dziewczęta lubią mieć od czasu do czasu zawód miłosny . będzie cię świetnie zwodził. by złamać serca wszystkich młodych dam w naszym kraju. Pani Bennet usiłowała pocieszyć się myślą.odezwał się pewnego dnia. w którym Elżbieta nie wyjaśniałaby jej powodów owej nieobecności sąsiada. jaki ogarnął niektórych jej członków.lubią to prawie tak samo jak wychodzić za mąż. że nie lubili pana Darcy’ego nawet wtedy. . która to z pewnością odpowiednio rozgłosi. Elżbieta musiała codziennie je powtarzać. Mąż jej inaczej podszedł do całej sprawy. Nie możemy się wszyscy spodziewać. W Meryton dosyć jest oficerów. a wszyscy z przyjemnością uświadamiali sobie. gdy jeszcze nie było całej sprawy. Córka zapewniała ją.Pani Bennet jednak wciąż się dziwiła i uskarżała na jego nieobecność i choć rzadko mijał dzień. kiedy przestał ją widywać. że atencje pana Bingleya względem Jane były wynikiem zwykłego i chwilowego zainteresowania.Twoja siostra przeżywa nieszczęśliwą miłość. by zacna matrona zaczęła mówić o całej sprawie z mniejszym wzburzeniem. które minęło. . Kiedy przyjdzie na ciebie kolej? Nie wytrzymasz chyba. Panny widywały go często. małe były nadzieje. że Bingley musi wrócić w lecie. Jej dobroć i zrównoważona bezstronność zawsze nakazywały pobłażanie i podsuwały możliwość 29 . Choć po pewnym czasie pani Bennet uznała to wyjaśnienie za prawdopodobne. masz kochającą mamusię. że jeśli ci się zdarzy cokolwiek w tym guście. Musiały teraz do licznych jego zalet dodać całkowity brak skrytości. A może by Wickham został twoim wybrańcem? To miły człowiek. ale wystarczy mi zupełnie ktoś obdarzony mniejszym urokiem. by Jane cię długo wyprzedzała. Możesz się jednak pocieszyć. wbrew własnemu przekonaniu.Dziękuję. o czym można rozmyślać i co je w pewien sposób wyróżnia spośród towarzyszek. stało się teraz publicznie wiadome i otwarcie dyskutowane. Lizzy . papo. że tak się nam poszczęści jak Jane. Towarzystwo pana Wickhama oddało w tym przykrym okresie nieocenione usługi rodzinie Bennetów rozpraszając w dużej mierze ponury nastrój. o czym wiedziała Elżbieta.

pomyłki .wszyscy jednak oprócz niej uważali teraz pana Darcy’ego za potwora w ludzkim ciele. 30 .

Często bywały u niej w Londynie i pozostawały tam na dłużej. że gdyby nie jej przekora. była wdzięczną. Pożegnał rodzinę z Longbourn równie uroczyście. jak za poprzednim razem. już miały wyjść za mąż. iż przygotowania na przyjęcie panny młodej złagodzą nieco ból rozłąki. jak i przymiotami ducha o wiele przewyższającym siostrę. Pani Bennet miała wiele smutnych rzeczy do opowiedzenia i narzekała w nieskończoność. Przykro mi. Pani Gardiner. wytworną kobietą i siostrzenice z Longbourn wprost ją uwielbiały. Miał jednak nadzieję. a Longbourn. O. oświadczał się jej. Po przyjeździe pani Gardiner rozdała najpierw prezenty i opowiedziała.Nie mogę winić Jane . Pomiędzy dwiema najstarszymi i ciotką istniały szczególnie serdeczne stosunki. Potem pozostała jej do odegrania mniej czynna rola. iż człowiek utrzymujący się z handlu. w tym pokoju. znowu życzył swym kuzyneczkom zdrowia i szczęścia. może być tak miły i dobrze wychowany.XXV Po tygodniu poświęconym całkowicie miłości i planom szczęścia sobota odwołała pana Collinsa od miłej jego Charlotty. a ona go odrzuciła. dzisiaj byłaby już żoną pana Collinsa. a ojcu ich obiecał następny list dziękczynny. musiała bowiem słuchać. Od ostatniego spotkania z bratową los nie oszczędzał ich bynajmniej. gdyby tylko mogła. Ale Lizzy! Ach. a mieszkający o parę kroków zaledwie od swych kupieckich magazynów. I przez to lady Lucas wyda córkę za mąż przede mną. co im się tylko nawinie pod rękę. o wiele młodsza od pani Bennet i pani Philips. Lucasowie to bardzo sprytni ludzie. W następny poniedziałek pani Bennet przyjmowała w swoim domu brata z żoną. i to nie bezpodstawnie. Trudno by przyszło uwierzyć paniom z Netherfield. będzie musiało iść w obce ręce. Pan Gardiner był człowiekiem rozumnym i wytwornym. tu. iż za następnym jego przyjazdem do Hertfordshire zostanie wyznaczony dzień. .bo ona nie puściłaby pana Bingleya. zarówno wykształceniem. przypuszczał też. który uczyni go najszczęśliwszym z ludzi. inteligentną. Łapią wszystko. siostro. a w rezultacie nic z tego nie wyszło. Dwie najstarsze jej córki już. którzy jak zwykle przyjechali na Boże Narodzenie do Longbourn. Wierz mi. że 31 .ciągnęła . co nowego w modzie. jak dawniej tak i teraz. siostro! Ciężko pomyśleć.

a kiedy jakiś przypadek ich rozdzieli. Za każdym ich spotkaniem wyraźniej to okazywał.Nigdy nie widziałam czegoś bardziej obiecującego.tylko że nie dla nas. w której zaledwie kilka dni temu kochał się nieprzytomnie. równie łatwo potrafi o niej zapomnieć. Młodzieniec tego rodzaju co pan Bingley według twojego opisu łatwo potrafi zakochać się na parę tygodni w ładnej dziewczynie.Doskonała pociecha .Wydaje mi się. był całkowicie pochłonięty Jane. że byłaby to rzeczywiście dobra partia dla Jane. . Znalazłszy się później sam na sam z Elżbietą. gdyż Jane i Elżbieta pisały jej o wszystkim. Nie cierpimy przez przypadek. a to wszystko przez własną rodzinę. mocnego przywiązania. które powstało pod wpływem półgodzinnej znajomości. . Czy mogą być wyraźniejsze oznaki? Czy nieuprzejmość wobec wszystkich nie jest w miłości sprawą zupełnie podstawową? 32 . . i przez sąsiadów. że nie doszła do skutku. Używa się go zarówno przy opisywaniu uczucia. jak i do określenia rzetelnego. Powiedz mi więc. Mam nerwy w strzępach i bardzo się czuję nieszczęśliwa. którzy myślą przede wszystkim o sobie. toteż zbyła szwagierkę krótką odpowiedzią i przez wzgląd na siostrzenice zmieniła temat rozmowy.muszę to o nich powiedzieć. .To określenie „nieprzytomnie się kochał” tak już spowszedniało i tak mało znaczy. czy długie rękawy są modne. a ja sama dwukrotnie zwracałam się do niego i nie otrzymałam odpowiedzi. Na balu w swoim własnym domu obraził dwie czy trzy młode damy nie prosząc ich do tańca. by namowy przyjaciół wybiły z głowy młodemu i niezależnemu materialnie człowiekowi dziewczynę. jak bardzo „nieprzytomna” była miłość pana Bingleya.odrzekła Elżbieta . która mi zawsze robi na przekór. W każdym razie twój przyjazd teraz jest dla mnie największą pociechą i chciałabym wiedzieć. że nie wiem. wprost nie dostrzegał ludzi naokoło. Szkoda wielka. Rzadko się zdarza. ale takie wypadki często się zdarzają. co przez to chcesz powiedzieć. ale tak jest. Taka niestałość bardzo jest dzisiaj częsta. zaczęła szerzej omawiać sprawę. czy nie? Pani Gardiner znała większość z tych nowin.

że nie powstrzyma jej wzgląd na tego młodego człowieka. że wielką pomocą może być również uwolnienie się od najbliższej rodziny. a myślę. gdyby się to przydarzyło tobie. a wpływ przyjaciół zwyciężony zostanie głębszym wpływem uroków Jane. . Lizzy. Ta już będzie musiała przyjść. Biedna Jane! Żal mi jej. pomyślała przy 33 . z jego siostrą. Ciociu droga! Że też coś podobnego przyszło ci do głowy. Szybciej byś wyśmiała całe nieszczęście.Tym lepiej. Może pan Darcy słyszał kiedyś o takim miejscu jak ulica Gracechurch. i to jeszcze w takiej dzielnicy.. czuła. bardziej interesujący. by pan Bingley złożył wizytę Jane. mogę cię zapewnić. odczuwał ten młodzieniec.O tak! W takiej miłości. bo przy takim usposobieniu nieprędko o nim zapomni. Najstarsza panna Bennet z radością przyjęła zaproszenie ciotki. Mieszkamy w tak różnych dzielnicach miasta. A pan Bingley. Elżbieta bardzo się ucieszyła z tej propozycji i była całkowicie przekonana. jak zresztą sama wiesz. by się mieli spotkać . przypuszczam. ale gdyby się na niej kiedykolwiek znalazł.To zaś jest absolutnie niemożliwe. że siostra przystanie na nią z gotowością. który nie ścierpi. Myślę więc. to miesięczne ablucje nie zmyłyby z niego wszelkich nieczystości.chyba że on przyjdzie ją odwiedzić. Mimo pewności. Zupełnie możliwe . Byłoby lepiej. zdaje się.czasem nawet myślała: bardzo prawdopodobne . że przedmiot ten budzi w niej pewien niepokój. iż sprawa nie jest jeszcze beznadziejna. że się w ogóle nie spotkają. Czy przypuszczasz. z jaką Elżbieta starała się wypowiedzieć swe przekonanie na ten temat. iż obie panie i Darcy nie pozwolą na pewno Bingleyowi spotkać się z Jane. .dodała pani Gardiner . Ale Jane koresponduje. jakie by stamtąd wyniósł.Ona z pewnością zerwie tę znajomość całkowicie. jaką. a mianowicie.Mam nadzieję . . pana Darcy’ego. że mało jest prawdopodobne. że Jane da się namówić na wyjazd z nami do Londynu? Zmiana otoczenia dobrze jej zrobi. jako że ów pan znajduje się pod opieką swego przyjaciela.że uczucie Bingleya zbudzi się znowu. . jak również inny. i sami bywamy tak rzadko. Po głębokim namyśle doszła do wniosku. mamy tak odmienne grono znajomych. nigdy nie rusza się bez przyjaciela.

jak nierozważnie postępuje podsycając podobne uczucia. obserwowała z ukosa młodą parę. Z tego. wyraźna jednak sympatia. wśród których niezmiennie znajdował się też pan Wickham. czyli od pięciu lat. wprawiła ją w lekki niepokój. Wreszcie pewna była. Jeśli zapraszano gości do domu. Mieli więc wielu wspólnych znajomych. sprawiła przyjemność i jemu. z której pochodził Wickham. a to w sposób zupełnie specjalny. W takich wypadkach pani Gardiner. i sobie. że ani razu nie pozwoliła im zasiąść przy prawdziwie rodzinnym obiedzie. czyli przed blisko dziesięcioma laty. a ponieważ w sąsiedztwie znajdowali się państwo Philips. Pan Wickham potrafił jednak sprawić przyjemność i pani Gardiner. ani jeden dzień nie minął spokojnie. Ciotka Elżbiety przed ślubem. ale o tym tylko. co zobaczyła. że może będzie mogła od czasu do czasu spędzić przedpołudnie z Karoliną bez groźby spotkania jej brata. by łączyło ich szczególnie poważne uczucie. spędziła długi okres w hrabstwie Derby. Państwo Gardiner pozostali w Longbourn przez tydzień. Postanowiła więc rozmówić się z Elżbietą na ten temat jeszcze przed wyjazdem z Hertfordshire i przedstawić jej. Choć młody oficer rzadko tam jeździł po śmierci starszego pana Darcy’ego. nigdy nie mogło zabraknąć między nimi oficerów. jaką sobie okazywali. jak zachował się wobec niego młody Darcy. iż dawniej już była słyszała o Fitzwilliamie Darcym jako o dumnym i z gruntu złym chłopaku. co najczęściej mówiło się o nim jako o młodym chłopcu i czy potwierdza to zasłyszana wiadomość. jaką się cieszył nieboszczyk pan Darcy. że pamięta. Usłyszawszy.tym o Bingleyach. miał jednak świeższe wiadomości o starych przyjaciołach niż ona. i to w tej jego części. Pani Bennet tak się troszczyła o rozrywki dla brata i bratowej. starała się przypomnieć sobie. 34 . Pani Gardiner oglądała Pemberley i doskonale znała opinię. co oczywiście było niewyczerpanym tematem rozmów. Porównując swoje wspomnienia z Pemberley ze szczegółowymi wiadomościami Wickhama i dorzucając do jego słów własne zachwyty nad charakterem zmarłego właściciela pałacu. który mieszka gdzie indziej. w której Elżbieta rozbudziła ciekawość wychwalając gorąco młodego człowieka. nie wywnioskowała. państwo Lucas i oficerowie.

Uważam jednak. A więc: w chwili obecnej nie kocham się jeszcze w panu Wickhamie. . Nic nie mogę zarzucić panu Wickhamowi .Elżbieto.Przepraszam.Wobec tego powiem. sprawia mi zaszczyt nie lada i za nic na świecie nie chciałabym jej stracić. Och. chciałabym. Spróbuję jeszcze raz. a wyznawszy szczerze. znowu nie mówisz poważnie. . i gdyby rzeczywiście zakochał się we mnie. że skłoni i ciebie do podobnej powagi. Mogę więc tylko obiecać. nie mogłabyś lepiej wybrać. że zrobisz z niego właściwy użytek. a mam nadzieję. Ale ponieważ jest tak. a nie inaczej.a gdyby otrzymał majątek. że oparcie się pokusie będzie rzeczywiście postępkiem nad wyraz rozsądnym. że tam. żebyś się miała na baczności. że jest bezwzględnie najsympatyczniejszym mężczyzną. co o tym wszystkim myśli. nie możesz sobie pozwolić na fantazje. Jak więc mogę przyrzekać. że cię ktoś przed tą miłością przestrzegał.Jesteś zbyt rozsądna. Wiem. jakiego spotkałam w życiu. że nie będzie mi spieszno. dlatego nie obawiam się mówić otwarcie. Nie zakocha się we mnie. Doprawdy. jeśli tylko zdołam temu zapobiec. to… to lepiej. by się zakochać tylko dlatego. ciociu droga. a my wszyscy sądzimy. Nie daj się wciągnąć i nie usiłuj wciągnąć jego w uczucie. iż jeśli mnie najdzie pokusa. i pana Wickhama.Ciociu droga. rzadko brak pieniędzy może powstrzymać młodych od zaręczyn. bardzo bym nie chciała być przyczyną waszych zmartwień. będę mądrzejsza od moich bliźnich? Albo skąd mogę wiedzieć. jaki powinien był otrzymać. Będę pilnowała i siebie. Krótko mówiąc. że nie ma się ciocia czego bać. które musi być nierozsądne ze względu na brak pieniędzy. Masz zdrowy rozum. żeby się nie zakochał. kiedy została z nią sama. Nie wolno ci sprawić mu zawodu. 35 . gdzie w grę wchodzi miłość. Lizzy.XXVI Pani Gardiner wyraziła Elżbiecie swe obawy przy pierwszej okazji.to bardzo zajmujący młody człowiek . Ojciec polega na twoim sądzie i postępowaniu. Ale ojciec również lubi pana Wickhama. jaką ma o mnie ojciec. że byłoby to bardzo nierozsądne. . . to naprawdę brzmi poważnie.Tak. ten okropny pan Darcy! Opinia. ale przecież doświadczenie mówi wyraźnie. nie kocham się z pewnością. . mówiła dalej: .

że przyjedziesz do mnie do Hunsford. Elżbieto! . iż jej przyjaciele muszą bezustannie mieć towarzystwo. Ale mówiąc poważnie. Mam nadzieję. że teraz jest ciocia zadowolona. Gdy wstała do wyjścia. . Zna ciocia zasadę mamy. 36 . Czy przyjedziesz do mnie? . Krótko mówiąc.rzekła Elżbieta z porozumiewawczym uśmiechem. Data ślubu zbliżała się wielkimi krokami i pani Bennet tak już była zrezygnowana. Obiecaj więc. pastor bowiem tym razem zamieszkał u państwa Lucasów. Sama zresztą bardzo była przejęta. i nawet powtarzała od czasu do czasu ponurym głosem: „Życzę im. Nie będę w to chciała uwierzyć przebywając w jego towarzystwie. że on tu bywa tak często. iż jestem wybranką. by mogli być prawdziwie szczęśliwi”. mądrzej będzie tego zaniechać. Wkrótce po wyjeździe państwa Gardiner i Jane wrócił do Hertfordshire pan Collins. bym mogła zaraz opuścić Kent. daję cioci słowo.Na to z pewnością możesz liczyć. że będziemy się często spotykały w Hertfordshire. że postępować będę tak. przede wszystkim ze względu na ciocię. a we środę panna Lucas złożyła pożegnalną wizytę. . Charlotta zwróciła się do przyjaciółki: .Jak to niedawno zrobiłam . by go zapraszała.Nie będzie mi śpieszno uwierzyć. podziękowawszy jej za życzliwość.Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę. że mówiła o weselu jako o sprawie nieuniknionej. Elżbieta wyprowadziła ją z pokoju wstydząc się niechętnych i niełaskawych życzeń matki. Pani Gardiner przytaknęła. zrobię. Przyjazd jego nie przysporzył jednak kłopotu pani Bennet.Wątpię. Ślub miał się odbyć w czwartek. a Elżbieta. Ma ciocia rację. Zapraszany był wielokrotnie w ciągu ostatniego tygodnia. Ale niech sobie ciocia nie wyobraża. rada udzielona w tak drażliwej sprawie została przyjęta bez niechęci. jak w moim pojęciu będzie najrozsądniej. odeszła. Cóż za niebywały wypadek. Kiedy schodziły na dół. .Bardzo liczę na częste twoje listy.Mam nadzieję. . co będę mogła. gdybyś nie zachęcała go do przyjeżdżania tu tak często albo żebyś choć nie przypominała matce.Może by dobrze było.

Ojciec i Maria mają przyjechać do mnie w marcu . A więc ten sam obraz Hunsford i Rosings.idzie jutro w tamtą stronę. Wierz mi. że w następnym liście siostra będzie mogła napisać coś o rodzinie Bingleyów. ani nie napisała. Wkrótce Elżbieta otrzymała list od przyjaciółki. Przeczytawszy jednak list doszła do wniosku. jak jej się spodoba lady Katarzyna i co odważy się napisać o swoim szczęściu. jak im. a Elżbieta liczyła.Elżbieta nie mogła odmówić. Elżbieto. a zachowanie lady Katarzyny okazało się przyjazne. wykorzystam więc sposobność i 37 . musiał gdzieś po drodze zaginąć. a Karolina ani do niej nie przyszła. Niecierpliwość. co się za nim kryje. „Ciocia . Była. Jane od tygodnia już mieszkała w Londynie. że będę rada równie tobie. że Charlotta mówi o tym wszystkim tak. który malował pan Collins. pozna dopiero w czasie swojego pobytu. i choć postanowiła nie zwlekać z korespondencją. iż to. .wszystko jej się podobało. oczywiście. z jaką oczekiwała owego drugiego listu. co przyjaciółka powie o swym nowym domu. jak można było przewidzieć. jak zwykle nagradzana jest niecierpliwość. byś się zgodziła przyjechać z nimi. Chciałabym. tylko rozsądnie złagodzony. państwo młodzi odjechali do Hunsford wprost sprzed drzwi kościoła i można było powiedzieć lub usłyszeć na ten temat to samo. pisała przez wzgląd na przeszłość raczej niż na teraźniejszość.nie mogła być jednak równie szczera. Jane tłumaczyła ją jednak przypuszczając. Jane napisała do siostry kilka słów donosząc o szczęśliwym przyjeździe do Londynu. choć nie obiecywała sobie przyjemności po tej wizycie. drogi . została tak nagrodzona. Za każdym razem siadając do pisania Elżbieta zdawała sobie sprawę. a korespondencja ich była tak częsta i regularna jak przedtem . Dom. List był bardzo pogodny. ciekawa. że brak jej dawnego poczucia głębokiej wspólnoty. umeblowanie. Ślub się odbył. a nawet zobowiązujące. Pierwsze listy Charlotty przyjęła bardzo żywo. iż ostatni list wysłany do przyjaciółki z Longbourn.dodała Charlotta. Elżbieta stwierdziła.pisała Jane . sąsiedztwo. co się zwykle słyszy w podobnych przypadkach.

że oczekiwały tego dnia panny Darcy na obiedzie. mimo iż ostatni wypadek dowiódł Twojej racji. bo Karolina i pani Hurst wychodziły na miasto. a Jane nie spotkała brata przyjaciółki. Oczywiście. Przez dwa tygodnie Jane spędzała wszystkie przedpołudnia w domu. choć muszę ją winić. Tłumaczyła krótko i oficjalnie swoją długą nieobecność. że droga moja Lizzy nie będzie się cieszyć ze swojego nade mną zwycięstwa. Ma się dobrze. że Karolina jest w niedobrym nastroju . że wcale tego nie żałuje. że powodem wszystkiego jest niepokój o brata.ale bardzo się ucieszyła widząc mnie i wyrzucała mi. jak źle postąpiła. iż to ona pierwsza starała się zbliżyć do mnie. Żal mi jej. Po jej wyjściu postanowiłam więc mocno. Wizyta moja trwała krótko. czemu ona tak bardzo pragnęła naszej przyjaźni! Gdyby jednak to wszystko miało się jeszcze raz powtórzyć. a to zważywszy jej zachowanie względem mnie. i pod każdym względem zachowywała się jak zupełnie inna osoba. Żal mi jej. 38 . iż dłużej tej znajomości utrzymywać nie będę. przyznaję więc. żem jej nie dała znać o przyjeździe do Londynu. by mnie jeszcze kiedy chciała zobaczyć. Karolina dopiero wczoraj mnie rewizytowała.pisała . Minęły cztery tygodnie. Wreszcie Karolina przyszła. iż jej ta wizyta nie w smak. a każdego wieczoru wynajdywała nowe wytłumaczenia dla przyjaciółki. lecz krótkość jej wizyty i całkowita zmiana obejścia nie pozwoliły Jane łudzić się dłużej. Nie pojmuję tylko. tak że go rzadko widują. Wydaje mi się. Widziała się z panną Bingley. bo czuje na pewno. Próbowała wmówić w siebie. nie wspomniała ni słówkiem. nie mogła jednak dłużej zamykać oczu na obojętność panny Bingley. a ja wiem. Od pierwszej chwili. Chciałabym ją zobaczyć. Elżbieta pokiwała głową nad listem. ale jest bardzo zajęty z panem Darcym. widać było. Po złożeniu wizyty wysłała następny list. dowodzi. List. a do tego czasu nie dostałam od niej ani słówka. wypytywałam ją o brata. że pan Bingley może się dowiedzieć o pobycie Jane w Londynie tylko przez przypadek. uważam w dalszym ciągu . A więc miałam rację: nie dostała mego ostatniego listu. jaki po tej wizycie wysłała do siostry.a nie myśl aby. co wtedy czuła: Jestem przekonana. iż to ona miała słuszność. że zostałabym zwiedziona po raz wtóry. że niedługo mnie odwiedzą. boć przecież mogę powiedzieć bez obawy. Teraz była już pewna. Postąpiła bardzo niewłaściwie tak mnie wówczas wyróżniając. żem uparta . kiedy przyszła.zajrzę na ulicę Grosvenor”. kiedy się dowie. Myślę. Okazało się. A jednak.iż moje zaufanie było równie usprawiedliwione jak twoja podejrzliwość. iż uczucie panny Bingley do mnie było z mojej strony czystym złudzeniem. pewna jestem.

iż dobrze będziesz się tam czuła. bo przecież płynie z miłości do brata. proszę. że ona chce się sama jakby upewnić o jego skłonności do panny Darcy. bo gdybym go obchodziła. to musielibyśmy się dawno spotkać. Elżbieta nie pragnęła już nawet odrodzenia jego uczuć. lepiej więc nic nie mówić. W tym samym czasie pani Gardiner przypomniała Elżbiecie o jej obietnicy co do pana Wickhama i prosiła o wiadomości.wnioskuję to z pewnych drobnych jej wzmianek. Jeśli Karolina rzeczywiście niepokoi się o niego. Wszelka nadzieja na młodego człowieka pierzchła całkowicie. dlaczego tak się wobec mnie zachowuje. okazywane jej względy skończyły się. co tak lekkomyślnie odrzucił. iż młody małżonek gorzko pożałuje tego. Jedź do nich. Mogę się tylko dziwić. My jednak obie dobrze wiemy. Panna Bingley napomykała coś o tym. że niepokój ten jest całkowicie bezpodstawny. gotowa była uznać ten krok za rozsądny i pożądany dla obydwojga. powiedziałabym. by spostrzec wszystko. humor jej powrócił. Twoja itd. Gdybym się nie bała sądzić zbyt pochopnie. wnosząc ze słów pana Wickhama. Napisz do mnie jak najprędzej.Nie potrzebuję więcej wyjaśniać. na którą on tak bardzo zasługuje. Nie pojmuję tego. że masz tak dobre wiadomości od naszych przyjaciół z Hunsford. Choć zdolna była przypuścić. że jej brat nigdy nie powróci do Netherfield i że komu innemu odda dzierżawę. Odpowiedź Elżbiety sprawiła zapewne więcej radości ciotce niż jej samej. że Karolina ma jeszcze podobne obawy. Wyraźna skłonność młodzieńca minęła. że nikt. ona jedna z pewnością byłaby mu miła. a duma zaspokoiła się przekonaniem. Będę się jednak starała odpędzić każdą myśl bolesną i wspominać tylko to. sprawi. Pewna jestem. Przeciwnie. a może i pewną satysfakcją dla Jane będzie szybkie małżeństwo Bingleya z siostrą pana Darcy’go.twoje uczucie i niezmienną dobroć wuja i ciotki. List ten zmartwił Elżbietę. iż karą dla niego. Dalsze rozważania tylko go pomniejszały w jej oczach. że wie o mojej bytności w Londynie . że jest dosyć naturalny. iż podejrzewam tu pewną dwulicowość. Bardzo się cieszę. Elżbieta na tyle zwracała na niego uwagę. a on sam asystował już innej pannie. razem z sir Williamem i Marią. a przynajmniej Karolina Bingley. Największym urokiem obecnej jego damy była odziedziczona niespodzianie suma dziesięciu tysięcy funtów. Miała też niepłonną nadzieję. uważała to za całkiem naturalne. Elżbieta okazała w tym przypadku mniej surowości niż w sprawie Charlotty i nie miała mu ze złe chęci zdobycia niezależności. Serce jej nie odczuło zawodu zbyt mocno. i z całego serca życzyć panu Wickhamowi szczęścia. nie będzie dłużej zwodzić i łudzić Jane. a nawet dobrze o niej świadczy. iż gdyby nie względy materialne. kiedy jednak pomyślała. ale to nie jest pewne. to rozumiem. które. ale stwierdziła to i opisała bez wyraźnej przykrości. Jestem przekonana. 39 . że wyrzeczenie się jej kosztowało go trochę walki z sobą samym. Choć muszę dodać. co mi przynosi radość . a jednak wynika z nich również.

Młode są. Nie mogę w sobie odkryć ani krzty nienawiści do niej i wcale nie wzdragam się powiedzieć. nie znają świata i nie poznały jeszcze smutnej prawdy. A tymczasem żywię serdeczne uczucie nie tylko w stosunku do niego. że nigdy nie kochałam go naprawdę. nie mogę powiedzieć. Moja ostrożność i przezorność wydały owoce i chociaż wydawałabym się o wiele bardziej interesująca. że przystojny młody człowiek musi też z czegoś żyć. bym żałowała.Wszystko to doniosła w liście do pani Gardiner. Często płaci się zbyt drogo za swe znaczenie. poczciwa dziewczyna. Kitty i Lidia bardziej sobie wzięły do serca jego zdradę niż ja. lecz nawet w stosunku do panny King. 40 . że to dobra. cioteczko. a potem dodała: Jestem teraz przekonana. to dziś wstrętne by mi było samo jego imię i życzyłabym mu wszystkiego najgorszego. Wszystko to nie jest dowodem miłości. gdybym była zakochana do szaleństwa. bo gdybym zaznała rzeczywiście tak czystego i wzniosłego uczucia. iż jednak interesującą nie jestem. tak samo jak i każda niezgraba.

życząc miłej zabawy. toteż w sposobie. by do niego pisała. czarującego 41 . iż Charlotta polega na jej dawnej obietnicy. Wszystko jednak poszło gładko według pierwszego planu Charlotty. pierwszą. w miarę jak wyjazd się zbliżał. Pożegnanie z Wickhamem było przyjacielskie . że nawet prosił.z jego strony może nawet więcej niż przyjacielskie. pierwszą. zawsze zgodna będzie z jego opinią .we wszystkim tym była troska i zainteresowanie. W marcu Elżbieta miała jechać do Hunsford. Kiedy przyszło do ostatecznej rozmowy. która go wysłuchiwała i litowała się nad nim. Czuła. Wyjazd był czymś nowym. i rozstała się z Wickhamem przekonana. który z pewnością będzie za nią tęsknił. Z początku nie myślała o tym serio. Jedynym urozmaiceniem były spacery do Meryton czasem po błocie. a że przy takiej matce jak pani Bennet i siostrach.i stał się tak doskonały. zmiana nie była dla niej przykrością. iż jej odpowie. przypominając. że pozostanie dla niej zawsze wzorem miłego. zaczęła w miarę upływu czasu myśleć o wyjeździe z coraz poważniej i z coraz większą przyjemnością.XXVII Styczeń i luty upłynęły bez ważniejszych wypadków niż owe już opisane. w jaki ją żegnał. Jedyną przykrość sprawiła Elżbiecie myśl. Mimo nowego zainteresowania nie mógł zapomnieć. kiedy jednak stwierdziła. iż opinia Elżbiety o tej damie. jak doskonały może być plan. iż zatęskniła za Charlottą. która poruszyła jego serce i zasłużyła na jego uwagę. Elżbieta miała towarzyszyć sir Williamowi i drugiej z kolei jego córce. jak również opinia o każdym. Elżbieta wyglądała go coraz bardziej niecierpliwie i przykro by jej było. że zostawi ojca. z którymi niewiele miała wspólnego. i prawie obiecał. iż ją to z nim wiąże szczerym szacunkiem. a zapomniała nieco o swej antypatii do pana Collinsa. Krótko mówiąc. Plan został nawet ulepszony. i wyrażając pewność. pan Bennet tak zmartwił się rozstaniem z córką. iż Elżbieta była pierwszą. czego powinna oczekiwać od lady Katarzyny de Bourgh. ponieważ postanowiono przenocować w Londynie . Elżbieta musiała się niekiedy źle czuć w domu. którą się zachwycił. gdyby się miał opóźnić. a czasem po śniegu. Oprócz tego podróż dawała jej możność zobaczenia się z Jane. Długie rozstanie sprawiło.

przedpołudnie na bieganiu po mieście i zakupach. jakie miała w podróży.Powiedz mi.dobroduszne. Ciekawość widoku kuzynki nie dała im usiedzieć w salonie. ku swemu zadowoleniu. okazało się bowiem. .zaledwie dwadzieścia cztery mile . Elżbiecie udało się usiąść koło ciotki. Elżbieta. toteż Elżbieta słuchała ich słów z taką samą przyjemnością jak turkotu lekkiego powoziku. niż zdziwiła.dodała. by oczekiwać czegoś nowego w jego opisach wspaniałości przedstawiania u dworu i uroczystości nadania tytułu. Potem pani Gardiner zaczęła żartować ze zdrady Wickhama i wyraziła Elżbiecie uznanie za to. Można jednak przypuszczać. że to się niedługo skończy. Na schodach zebrała się gromadka małych chłopców i dziewczynek. znalazła Jane.bez względu na to. jak i jego córka Maria . Dzień upłynął niezwykle przyjemnie . jakie miała kilkakrotnie z Jane. wybiegła ich przywitać. wyglądając ich przyjazdu. Jane siedziała w oknie salonu. iż choć Jane zawsze stara się zachować dobry humor. Oczywiście zaczęły rozmawiać o Jane.nie mieli do powiedzenia nic ciekawego. nie sprawiło. Uwielbiała wszelką niedorzeczność. że w południe już stanęli przy ulicy Gracechurch. lecz równie jak on bezmyślne dziewczę . Odpowiedź na jej szczegółowe pytania bardziej ją zasmuciła. by z mniejszą przyjemnością myślała o panu Wickhamie. Następnego dnia towarzystwo. lecz zbyt długo znała sir Williama.człowieka . Dowodziły one że młoda panna sama serdecznie już pragnie zakończyć tę znajomość. a wieczór w jednym z teatrów. . Gdy podjeżdżali pod drzwi domu państwa Gardiner. równie zdrową jak zawsze. iż nasz przyjaciel jest interesowny. a nieśmiałość . Drogę mieli krótką . miewa jednak okresy przygnębienia.nie pozwoliła zejść niżej. jaka jest panna King? Przykro by mi było pomyśleć.nie widzieli jej blisko rok . Zarówno sir William Lucas. czy się ożeni. a jego komplementy były równie wyświechtane jak uwagi. Pani Gardiner szczegółowo opisała Elżbiecie wizytę panny Bingley i powtarzała rozmowy. czy nie. 42 . że tak dobrze ją zniosła.Moja kochana .a wyjechali tak wcześnie. wpatrując się bacznie w twarz siostry. a kiedy się zatrzymali.

co mam myśleć.zgodziła się Elżbieta. . jakich 43 . że chce się ożenić z właścicielką zaledwie dziesięciu tysięcy funtów. wcale go nie usprawiedliwia. która go nie obchodziła.O. że jest interesowny. Będę wtedy wiedziała. . że przykro by mi było myśleć źle o młodym człowieku. pozostawiając owe pieniądze. Lizzy.Mężczyzna w potrzebie nie ma czasu na zachowanie pozorów. On jest interesowny.To.Powiedz mi tylko. jak ciocia chce. ponieważ nie mam ani pensa. porządna dziewczyna. jaka jest panna King. chcesz powiedzieć. . jaka jest w sprawach matrymonialnych różnica pomiędzy interesownością a roztropnością? Gdzie kończy się rozsądek. .Kochana ciociu. Dowodzi tylko pewnych braków w niej samej . byłoby to bowiem nierozważne. że pan Wickham ożeni się ze mną. a zaczyna chciwość? Podczas ostatnich świąt Bożego Narodzenia bałaś się.Nie.Niech będzie.Ale nim umarł jej dziadek. gdzie znajdę mężczyznę nie odznaczającego się ani dobrymi manierami. co by mu mogło zjednać sympatię.Wydaje mi się. Dzięki Bogu jadę jutro tam.Nie. a ona głupia. . Jeśli ona nie ma nic przeciwko temu. teraz zaś widząc. że ona nie ma nic przeciwko temu. .braków rozsądku lub uczucia. z jakiego powodu miał się zalecać do panny. pan Wickham nie zwracał na nią najmniejszej uwagi? .Ale wydaje mi się. to ja mam bardzo niskie mniemanie o młodych ludziach pochodzących z hrabstwa Derby. powiedz mi. Po cóż by miał to robić? Jeśli nie wolno mu było zdobywać mych uczuć. jeśli o to chodzi. . a która była równie biedna jak ja? . czemuż my miałybyśmy się gorszyć? . że to trochę niedelikatnie ze strony Wickhama zwracać swe sentymenty ku pannie King natychmiast po wiadomości o spadku. Mam ich wszystkich dosyć. który tak długo mieszkał w hrabstwie Derby..jednym słowem niczym. a i nie lepiej myślę o ich serdecznych przyjaciołach z hrabstwa Hertford.Dobrze . Wiesz sama. . na co mogą sobie pozwolić inni. wcale tego nie chcę. że to dobra. Głupi mężczyźni to jedyni. ani rozsądkiem . Nie słyszałam o niej nic złego.

będziemy umieli powiedzieć. gdzie się wybierzemy . . Elżbieta przeżyła niespodziewaną radość została bowiem zaproszona przez wuja i ciotkę na wycieczkę. będziemy umieli . kochana ciociu! . Lizzy. gdzieśmy byli. rzek i gór nie poplączą się w naszej pamięci i nie będziemy wszczynać kłótni o położenie jakiegoś miejsca chcąc je później opisać.mówić o wszystkim szczegółowo. Żaden plan nie mógł sprawić większej radości Elżbiecie. 44 .Uważaj.Nie ustaliliśmy jeszcze.Co za radość! Co za szczęście! Wlewasz we mnie ochotę do życia! Żegnaj. Będziemy wiedzieli. Nazwy jezior.warto znać.mówiła pani Gardiner . . toteż skwapliwie i z wdzięcznością przyjęła zaproszenie. Nim koniec sztuki rozdzielił obie panie. którą zamierzali odbyć w lecie.zawołała. Postaramy się. by pierwsze nasze uniesienia nie były tak nieznośne jak u większości podróżników. smutku i nudo! Czymże są ludzie w porównaniu ze skałami i górami! Jakież cudowne chwile będziemy przeżywać razem! A kiedy wrócimy. . . Twoje słowa mocno mi pachną jakimś wielkim zawodem.nie tak jak inni podróżnicy .ale może do Krainy Jezior. cośmy widzieli.Kochana.

powitał ich po raz drugi. Od pierwszej chwili stwierdziła. że pastor mówi przede wszystkim do niej. aby zwrócić uwagę na ładne. Elżbieta przygotowana była na to puszenie się w blasku własnej świetności.zatrzymał ją kilka minut przed furtką. i dom w ogrodzie. by wypytać o zdrowie wszystkich członków rodziny i z powagą wysłuchać odpowiedzi. Potem gości poproszono do domu. że dojeżdżają do celu: i ogród schodzący ku drodze. co słyszała o mieszkańcach dworu. Sztachety parku Rosings wytyczały z jednej strony ich drogę. i zielone sztachety. co utraciła odmawiając mu swej ręki. W jednej chwili rozradowani goście wysiedli z pojazdu. W drzwiach ukazali się pan Collins i Charlotta. Pani Collins z ogromnym zadowoleniem powitała przyjaciółkę. Kiedy zjechali z gościńca na drogę do Rosings. a całe towarzystwo śmiejąc się machało ku sobie rękami. i żywopłot wawrzynowy. a po tym serdecznym przyjęciu Elżbieta była jeszcze bardziej zadowolona. lecz pastor zatrzymał ich jeszcze chwilkę. kiedy zwraca ich uwagę na dobre proporcje pokoju. i nie miała już żadnych obaw o jej zdrowie. Był tak samo jak dawniej sztucznie ugrzeczniony . schludne wejście. by zechcieli się czymś pokrzepić. nie mogła sprawić pastorowi przyjemności i okazać mu choćby odrobiny żalu. Elżbieta uśmiechnęła się na wspomnienie wszystkiego. patrzyła z podziwem na przyjaciółkę. że tu przyjechała. iż wszystko robiło wrażenie porządku i dostatku.XXVIII Następnego dnia wszystko. W dodatku wizja podróży na północ była dla niej nieustającym źródłem radości. Wszystko świadczyło. co napotykali po drodze. od której żwirowana ścieżka wiodła ku domowi. która przy 45 . Mimo jednak. by wiedziała. Przeciwnie. widok z okien i umeblowanie. sztywno i z ostentacyjną grzecznością „w swojej ubogiej chatce”. Powóz zatrzymał się u furtki. było dla Elżbiety ciekawe i nowe. która mogła się ukazać za każdym zakrętem. Kiedy znaleźli się w bawialni. Ogarnął ją wesoły nastrój: stwierdziła przecież. że zachowanie jej kuzyna nie uległo zmianie. Wreszcie dostrzegli plebanię. po czym powtórzył dokładnie zaproszenie żony. że siostra dobrze wygląda. zaczęli się rozglądać za plebanią. a jednocześnie nie mogła pozbyć się myśli. jakby chciał.

jakim się szczycił jego ogród. nie mógł się równać z widokiem dworu Rosings.zapewne z tego. oraz zdać dokładnie sprawozdanie z podróży i pobytu w Londynie. Tę ostatnią zasługę Elżbieta przypisywała w całości Charlotcie. Za każdym razem kiedy pan Collins powiedział coś. Charlotta zaprowadziła siostrę i przyjaciółkę do mieszkania. iż o pastorze często się tu zapomina. doszła do wniosku.od konsolki począwszy. Przeważnie jednak uwagi owe nie dochodziły do przezornych uszu pani Collins. zawróciły do domu i tylko sir William poszedł z pastorem.Elżbieta instynktownie zwracała oczy ku Charlotcie. Był on nieduży. Elżbieta podziwiała spokój.a nie zdarzało się to rzadko . że lady Katarzyna dotychczas jeszcze przebywa na wsi. położony na łagodnym wzniesieniu. Gdyby można było zapomnieć całkiem o panu Collinsie. panie jednak. z jakim Charlotta zachwalała owo zajęcie mówiąc. który można było dojrzeć przez szczelinę pomiędzy okalającymi park drzewami. iż bardzo jest zdrowe i że sama gorąco je zaleca. a owa akuratność uniemożliwiała dostrzeżenie piękna. pan Collins zaprosił ich na spacer po dużym i ładnie położonym ogrodzie. ładny budynek. Mógł wyliczyć pola leżące naokoło i powiedzieć. Ale żaden widok. Pan Collins chciał jeszcze oprowadzić gości wokół dwóch swoich łąk. Był to nowoczesny. 46 . Praca ta była jedną z najbardziej czcigodnych jego rozrywek. z ilu drzew składa się najodleglejsza ich kępa. obute zbyt lekko. prawie naprzeciw wejścia do plebanii.takim mężu potrafiła zachować taką pogodę ducha. iż będzie mogła bez pomocy męża pokazać swój dom. wnętrze robiłoby wrażenie elegancji i wygody. Pan Collins oprowadził ich po wszystkich ścieżkach i ścieżynkach. a na kracie paleniska w kominku skończywszy. by stąpać po resztkach zalegającego na polach szronu. ogromnie zadowolona . Kiedy już zdążyli zachwycić się każdym meblem w pokoju . za co jego żona niewątpliwie mogłaby się wstydzić . okolica czy też całe królestwo. którego pielęgnowaniem sam się zajmował. a Elżbieta sądząc z zadowolenia i satysfakcji malującej się na twarzy Charlotty. Dowiedziała się od razu. Wskazywał im każdy ładny widok. lecz solidny i wygodny: umeblowany przytulnie i ze smakiem. ledwo dając gościom czas na wypowiedzenie oczekiwanych pochwał. choć parę razy zaczerwieniła się lekko.

. Widziała już spokojne. . Obiadujemy w Rosings dwa razy w tygodniu i nigdy nie wracamy do domu piechotą. toteż nie wątpię.Przy obiedzie znowu poruszono ten temat. jakie przyniosą stosunki z dworem Rosings. Powinienem był powiedzieć: jeden z jej powozów. że zachwycisz się nią niepomiernie. zadyszana i przejęta: . jak dalece Charlottę można nazwać szczęśliwą: stwierdziła. Większą część tego wieczoru poświęcono wiadomościom z Hertfordshire powtarzając to. Zaczęła też snuć domysły. panno Elżbieto. codzienne zajęcia urozmaicone wtrącaniem się pana Collinsa i rozrywkami. zobaczysz coś nadzwyczajnego! Nie powiem ci co! Chodź szybko. Następnego dnia około południa. iż ktoś biegnie szybko po schodach wołając ją głośno. chodź prędko do jadalni. Zachowanie jej względem drogiej mojej Charlotty jest wręcz niezwykłe. Jej żywa wyobraźnia szybko stworzyła sobie pełny obraz najbliższej przyszłości. Zawsze zaprzęga się dla nas powóz lady Katarzyny. będziesz miała zaszczyt zobaczyć lady Katarzynę podczas nabożeństwa w najbliższą niedzielę. iż po nabożeństwie zaszczyci cię chwilką uwagi. jak i mą siostrę Marię każdym zaproszeniem. bo przecież ma ich kilka. duszko.Lady Katarzyna jest rzeczywiście kobietą mądrą. której nie można się dość nachwalić.Tak. godną szacunku i bardzo uprzejmą sąsiadką . co już wszyscy wiedzieli z korespondencji. iż obejmie zarówno ciebie. jakim nas zaszczyci podczas waszej tu bytności. to samo mówię. miała czas na zastanowienie.dodała Charlotta. Nie mam też żadnych prawie wątpliwości. Lady Katarzyna to uosobienie uprzejmości i łaskawości. a pan Collins natychmiast zabrał głos: . uwagę jej zwrócił hałas na dole. świadczący o straszliwym zamieszaniu w całym domu. Nie potrzebuję chyba mówić.Masz rację. która wołała. 47 . Po chwili usłyszała. Lady Katarzyna jest osobą. Wysnuła z tych rozmyślań jak najlepsze wnioski. Otworzywszy drzwi zobaczyła na podeście Marię. jak upłyną ich odwiedziny. Kiedy Elżbieta znalazła się wreszcie sama w swoim pokoju. kiedy Elżbieta ubierała się w swoim pokoju na spacer.Elżbieto. iż przyjaciółka zręcznie umie kierować swym mężem i znosi jego obecność z zupełnym spokojem.

że jest taka chuda i niska! . . Najodpowiedniejsza żona dla tego człowieka. które po wyjaśnieniu Charlotty okazało się zaproszeniem dla całego grona na jutrzejszy obiad w Rosings.zapytała Elżbieta. począł im natychmiast winszować szczęścia. . Wreszcie zbrakło już tematu do rozmowy. Damy odjechały. Wizyta panny de Bourgh w domu to jeden z największych zaszczytów. uplasował się w drzwiach. .Ta starsza dama to pani Jenkinson.Podoba mi się . a gospodarze wrócili do domu. że ona prawie nigdy nie wchodzi. a sir William. 48 . i kłaniał się za każdym razem. wpatrzony z głębokim zachwytem w owe wielkości. Państwo Collins stali przy furtce rozmawiając z damami. kiedy panna de Bourgh spojrzała ku niemu. Jakaż ona mała! Któż by pomyślał.zawołała Maria zgorszona pomyłką Elżbiety. Charlotta twierdzi. . Ona z nimi mieszka.Próżno Elżbieta pytała. że co najmniej świnie wlazły do ogrodu. której okna wychodziły na drogę.Jest przede wszystkim obrzydliwie wychowana! Trzymać Charlottę na dworze przy takim wietrze! Dlaczegóż nie wejdzie do domu? . będzie do niego świetnie pasowała. Spójrz tylko na nią.O.Myślałam.I to wszystko? . o co chodzi.Ależ skądże . a to tylko lady Katarzyna z córką. Gdy pan Collins zobaczył dziewczęta. Wygląda na chorowitą i złośliwą. Niezwykłością były dwie damy w małym faetoniku stojącym przed furtką. ku ogromnemu zdumieniu Elżbiety. Tak. Ta druga to panna de Bourgh.mówiła Elżbieta myśląc teraz o czymś zupełnie innym. Maria nie chciała powiedzieć nic więcej: żeby więc zobaczyć ową osobliwość. pobiegły na dół do jadalni. .

z jakim jej ojciec wyglądał 49 . iż takimi otacza nas względami! Któż by pomyślał. że otrzymamy zaproszenie na obiad. jak bardzo jest uprzejma zarówno wobec niego. że pastor nie mógł dość nachwalić się wielkiej damy. Lady Katarzyna daleka jest od tego. by się przy tym przekonali. zięciu . . jaka przystoi jej i córce. Pan Collins przezornie uprzedził wszystkich. pastor zwrócił się do Elżbiety: . liczna służba i wyśmienity obiad nie odebrały im ze szczętem mowy. Wyglądała więc owego wprowadzenia do Rosings z podobnym strachem. Przez cały dzień i następny ranek nie mówiono prawie o niczym innym jak o wizycie w Rosings. Te mrożące krew w żyłach wiadomości o wielkiej damie i jej sposobie bycia śmiertelnie przeraziły Marię Lucas.odparł sir William . Lady Katarzyna nie weźmie ci za złe skromnego odzienia. by żądać od nas tej wytworności ubioru.nie ma powodu do niczego więcej.XXIX Dzięki owemu zaproszeniu pan Collins święcił teraz triumf. tak szybko po waszym przybyciu. Lubi. . Gorąco przecie pragnął pokazać zadziwionym gościom wielkość swojej patronki. a to. było tak wspaniałym świadectwem jej łaskawości. gdy jej się każe czekać na obiad. jak i jego żony. Znając jej uprzejmość oczekiwałem tego nawet. Chciał. aby różnice pozycji były zachowane.Przyznam się . mało obytą w towarzystwie. czego mają się spodziewać. gdyż lady Katarzyna bardzo jest niezadowolona. aby wspaniałe pokoje.że nie byłbym ani trochę zdziwiony. gdyby lady Katarzyna zaprosiła nas w niedzielę na herbatę do Rosings. przychodził ciągle pod któreś drzwi zalecając.mówił . kuzyneczko. Kiedy się ubierały.Nie krępuj się. Tego rodzaju przykłady prawdziwie wytwornego wychowania nie są rzadkością u dworu. Ale któż by przypuścił.Mniej mnie to dziwi niż ciebie. Kiedy panie szły się ubierać.bowiem moja pozycja życiowa dała mi sposobność dogłębnego poznania obyczajów najwyższych sfer towarzyskich. i to zaproszenie dla całego grona. że dała mu szybką po temu sposobność. by szybciej kończyły toaletę. Radziłbym ci włożyć po prostu najlepszą z twoich sukien . swym strojem.

co mówiła. Kiedy miała usta zamknięte. Jej sposób bycia daleki był od łagodności. Weszli do hallu. nie wyglądała tak groźnie. że odważył się zaledwie na bardzo niski ukłon.przedstawienia u dworu. cała sprawa została załatwiona spokojnie i prosto. Pan Collins głosem pełnym zachwytu zwrócił ich uwagę na jego świetne proporcje i piękną ornamentykę. który świadczył o zarozumialstwie i przywodził Elżbiecie natychmiast na myśl pana Wickhama. gdzie siedziała lady Katarzyna wraz z córką i panią Jenkinson. Elżbiecie ten podobał się bardzo. Elżbieta jednak nie straciła odwagi. Elżbieta czuła się zupełnie swobodnie i spokojnie przyglądała się trzem siedzącym przed nią damom. że sama dokona ceremonii prezentacji. bez żadnych przeproszeń i podziękowań. wszystko jednak. przycupnęła na brzeżku krzesełka nie wiedząc. które pastor uważałby za nieodzowne. gdzie oczy podziać. Każdy park ma swoisty urok i swoiste widoki. Nie przejęła się też posłyszawszy od pastora. Stąd służący poprowadzili ich przez następną salę do pokoju. ile dwór ma frontowych okien i ile oszklenie ich kosztowało sir Lewisa de Bourgh. jak się tego spodziewał pan Collins. Wielka dama wstała łaskawie na powitanie gości. wysnuła wniosek. Przerażenie Marii wzrastało z każdym stopniem schodów wiodących do hallu. uważała zaś. Sir William. Witając zaś gości nie pozwoliła im zapomnieć o istniejącej między nimi różnicy. po czym usiadł bez słowa. toteż z przyjemnością przeszli parkiem pół mili dzielące ich od pałacu. jakie poczyniła tego dnia. mimo że niegdyś został przedstawiony u dworu. Z obserwacji. choć nie zachwycała się nim tak. iż opinia jego o lady Katarzynie 50 . że może bez lęku stanąć przed osobą. odchodząca ze strachu od zmysłów. jego córka zaś. Nie słyszała o lady Katarzynie nic. której wielkość opiera się tylko na pieniądzach i pozycji. tak był przytłoczony otaczającymi go wspaniałościami. a nawet sir William nie wydawał się zupełnie spokojny. tęga kobieta o wydatnych rysach . Lady Katarzyna była to wysoka.kiedyś mogła być piękna. wypowiadane było autorytatywnym tonem. Pogoda była piękna. co by mogło budzić cześć dla jej niezwykłych talentów czy niebiańskich cnót. a ponieważ pani Collins uprzednio już uzgodniła z mężem.

była całkowicie słuszna. Kiedy panie przeszły do salonu. by blask ognia nie raził jej oczu. Pani Collins zajęta była przez cały czas słuchaniem lady Katarzyny. by powtarzać jak papuga każde słowo zięcia. gdyby ją ktoś rozpoczął. Krajał. Nad każdym daniem unosił się najpierw on. że jej pupilka tak mało je. Mówiła mało i zwracała się tylko szeptem do pani Jenkinson. osoby nie odznaczającej się w ogóle niczym. a młoda panna milczała jak grób. Elżbieta gotowa była do rozmowy. jak lady Katarzyna może znieść to wszystko.okazało się prawdą. że Elżbieta zastanawiała się. Tu zdumiała się podobnie jak Maria. co obiecywał pan Collins: liczba służących i wspaniała zastawa stołowa . w której zachowaniu i twarzy odnalazła pewne podobieństwo do pana Darcy’ego. Pani Jenkinson kłopotała się ustawicznie. a zajętej tylko słuchaniem uwag panny de Bourgh i przesuwaniem parawanika przed kominkiem tak. Ale wielka dama sprawiała wrażenie niezmiernie zadowolonej z tych bezgranicznych zachwytów i uśmiechała się łaskawie. Pan Collins ruszył za nimi. że ogród bardziej jest wart oglądania w lecie. Rysy jej nie miały wyrazu. jakby uważał. Przyjrzawszy się matce. zobaczywszy. Maria nie ośmieliła się powiedzieć ani słowa. Ani z twarzy. Ten doszedł już do siebie na tyle. chcąc osobiście przedstawić roztaczające się za oknem uroki. ani z figury nie przypominała matki. Panna de Bourgh była blada i chorowita. choć trudno by je nazwać pospolitymi. by podziwiali piękny widok. zwłaszcza gdy jakaś potrawa okazała się dla gości nowością. Obiad był bardzo wytworny. że panienka jest niedysponowana. że młoda dama jest bardzo mała i chuda. ale siedziała pomiędzy Charlottą i panną de Bourgh. Po paru minutach posłano ich do okna. Towarzystwo nie było rozmowne. iż nie można zaznać większego wyniesienia w życiu. a lady Katarzyna zauważyła łaskawie. Robił to zaś w taki sposób. namawiała ją na jeszcze odrobinę i obawiała się. jak słuchać lady 51 . a wszystko. nie pozostawało im nic innego. a panowie tylko jedli i wyrażali zachwyt. zajadał i chwalił z zachwytem i nadspodziewaną szybkością. Zgodnie również ze swą zapowiedzią pastor zajął główne miejsce przy stole na życzenie lady Katarzyny i siedział tam z taką miną. zwróciła wzrok ku córce. potem zaś sir William.

Czy pani grasz i śpiewasz? . Wypytywała Charlottę o jej sprawy domowe poufale i szczegółowo. gdzie się kształciły. pan Collins.tu zwróciła się do Charlotty . przypuszczam. Wszystkie panny Webb grają na klawikordzie. .za „zupełnie miłą i ładną dziewuszkę”. czy starsze. i pouczała ją.Owszem. ale w ogólności nie widzę zupełnie potrzeby zapisywania majątku linii męskiej. jak rozumiem. Czy rysujesz? . ile ma sióstr. Czy twoje siostry również grają i śpiewają? . udzielając jej przy tym wielu rad: jak ma prowadzić dom. mówiła bez przerwy wygłaszając zdanie na każdy temat w sposób bardzo autorytatywny. czy są młodsze od niej. W pewnej chwili lady Katarzyna znów zwróciła się do niej: . że wielka dama nie pominie żadnej okazji.Katarzyny.jak powiedziała pani Collins . Elżbieta odczuła niestosowność tych pytań.Dlaczegóż nie uczyły się wszystkie? Powinnyście były wszystkie kształcić się w tych kunsztach. Póki nie wniesiono kawy. jedna z nich. Elżbieta pomyślała. lepszy. wobec tego posłuchamy cię kiedyś z przyjemnością. że nieczęsto spotyka się ze sprzeciwem.Nie.bardzo się z tego cieszę. czy któraś z nich bliska jest zamążpójścia. by zwracała baczną uwagę na krowy i drób. a uznała ją . Nasz klawikord jest doskonały. W przerwach rozmowy z panią Collins zadawała przeróżne pytania Marii i Elżbiecie. Pytała ją co chwila. mało bowiem o niej wiedziała. lecz spokojnie odpowiadała na wszystkie. Nie było to konieczne w rodzinie sir Lewisa de Bourgh. czy są ładne. a przecież ich ojciec ma mniejszy dochód niż wasz. niż… musisz go kiedyś wypróbować. jaki ekwipaż trzyma ich ojciec i jakie jest panieńskie nazwisko jej matki. nawet najbardziej błahej.Co ty mówisz! Żadna z was nie rysuje? 52 . dziedziczy.Majątek pani. Ze względu na was . jak przy tak małej liczbie domowników winna sobie wszystko ułożyć. a zwłaszcza tej ostatniej.A. . która mogłaby jej dać sposobność rządzenia innymi. moje dziecko. Widać było.Troszeczkę. .

że panna Pope to prawdziwy skarb. Przypuszczam. Matka musiała się poświęcić waszej edukacji bez reszty.Matka nie sprzeciwiałaby się temu.i ta rodzina jest nią zachwycona. Elżbieta. Zawsze mówię. gdy uda mi się dobrze ulokować jakąś młodą panienkę.powiedziała do mnie . .A więc kto was uczył? Kto miał nad wami pieczę? Musiałyście być zupełnie zaniedbane nie mając guwernantki. a zaledwie kilka dni temu zarekomendowałam jeszcze jedną młodą osobę. ale ojciec nie cierpi Londynu. jacy nam byli potrzebni. Gdybym znała waszą matkę. Miałyśmy też wszystkich preceptorów. Zadziwiające. ale gdy która z nas miała ochotę na naukę. że tak wcale nie było. że wczoraj przyjechała do mnie lady Metcalfe. . że nikt. nic nie robiła w tym kierunku. Jeśli któraś nie chciała się kształcić.Nie miały guwernantki! Jakże to możliwe? Pięć córek wychowywać w domu bez guwernantki! Nigdy o czymś podobnym nie słyszałam. kto nie miał stałej i regularnej opieki. . z trudem powstrzymując się od śmiechu. Czterem siostrzenicom pani Jenkinson dałam doskonałe miejsca. . Rada jestem. . a taką opiekę dać może tylko guwernantka. pastorowo. byście mogły się kształcić pod opieką preceptorów.Żadna.W porównaniu z innymi rodzinami pewno byłyśmy zaniedbane. nie brakło środków po temu. moje dziecko? 53 . bardzo bym jej doradzała zaangażowanie takiej osoby. Czy mówiłam pani. Zawsze zachęcano nas do czytania. to. żeście nie miały sposobności… Matka powinna była zabierać was co roku do Londynu na wiosnę.Bez wątpienia temu właśnie powinna zaradzić guwernantka. .Nigdy nie miałyśmy guwernantki. zapewniła ją. „Lady Katarzyno .To bardzo dziwne. . oczywiście. nie może być prawdziwie wykształcony. o której ktoś mi wspomniał przypadkowo .dała mi pani prawdziwy skarb”. by mi podziękować? Twierdzi. iluż to rodzinom polecałam takie osoby.Czy wasza guwernantka już odeszła? .. Czy któraś z twoich młodszych sióstr bywa już.

Nie skończyłam jeszcze dwudziestu jeden. co najstarsze. Żeby zatrzymywać młodą dziewczynę w domu z takich powodów! Nie wydaje mi się. Młodsze córki w towarzystwie.Ileż to masz lat.Tak. która ośmieliła się zażartować z tej wysoko urodzonej impertynentki. rozstawiono stoliki do kart. ponieważ zaś panna de Bourgh wolała grać w kasyno. . . Lady Katarzyna. pani.. Najmłodsze dziecko ma takie samo prawo do przyjemności. . Kiedy panowie powrócili z jadalni i towarzystwo skończyło herbatę. które nie miałoby związku z grą.Co! Wszystkie pięć naraz? Bardzo dziwne! A ty jesteś dopiero druga. najmłodsza nie skończyła jeszcze szesnastu. 54 .Tak. pani. by często bywać w towarzystwie. stanowczo .Nie przypuszczasz chyba. że jest chyba pierwszą osobą. nie otrzymawszy odpowiedzi wprost. jak na tak młodą osobę. Doprawdy jednak. wydaje mi się. że starsza ich siostra nie miała możności czy ochoty wcześnie wyjść za mąż. chyba żeby policzyć wszystkie głośno wyrażone niepokoje pani Jenkinson. Jest może jeszcze zbyt młoda. by miało to dobroczynny wpływ na uczucia siostrzane czy łagodność usposobienia. by nie brały udziału w rozrywkach i nie widywały ludzi tylko dlatego. nie masz więc powodu ukrywać swego wieku. skoro mam trzy dorosłe młodsze siostry . nim starsze wyszły za mąż! Twoje młodsze siostry muszą sobie niewiele lat liczyć. proszę pani.Wypowiadasz swe zdanie bardzo. że młodej damie jest zbyt gorąco lub zbyt zimno. a Elżbieta pomyślała.Nie możesz mieć więcej niż dwadzieścia. Było tu okropnie nudno. . . . Przy drugim stoliku o wiele więcej się działo. dziewczęta miały zaszczyt asystować pani Jenkinson przy stoliku młodej dziedziczki. by łatwo mi było to wyznać. że to okrutne żądać od młodszych sióstr.zawołała lady Katarzyna. proszę? . Nie wypowiedziano ani jednego słowa.odparła Elżbieta z uśmiechem. sir William i pastorostwo zasiedli do wista. Lady Katarzyna zdumiała się niesłychanie. Wszystkie. czy też zbyt ciemno lub zbyt jasno.

jaką pogodę ustali lady Katarzyna na jutro. wydano więc natychmiast polecenie. Od tego zajęcia oderwał ich powóz. Sir William niewiele się odzywał. który wkrótce musiał przejąć zadanie opiewania wielkości lady Katarzyny de Bourgh. by wysłuchać. niż miała w istocie. pan Collins natychmiast poprosił kuzynkę. Pastor zajęty był pilnie przytakiwaniem temu. jeśli doszedł do wniosku. 55 . co mówiła. Kiedy ruszyli. by wypowiedziała swe zdanie o wszystkim. Wzbogacał swą skarbnicę anegdot i świetnych nazwisk. Towarzystwo zebrało się jeszcze przy kominku. by konie zajechały. ze wygrał zbyt dużo. Propozycja została z wdzięcznością przyjęta. dziękowaniem za każdą wygraną fiszkę czy też tłumaczeniem się. nie mogły zadowolić pana Collinsa. Ze względu na Charlottę Elżbieta wygłosiła opinię lepszą.oczywiście wśród licznych ukłonów sir Williama i po wielu przemowach dziękczynnych pastora. Odjechali . co widziała w Rosings. Choć jednak pochwały te kosztowały ją niemało trudu.Lady Katarzyna mówiła za wszystkich: wytykała błędy trzech swych partnerów lub też opowiadała ułożone przez siebie anegdoty. złożono karty i pani domu zaofiarowała pastorowej powóz. Kiedy lady Katarzyna i jej córka znudziły się grą.

rzadko jednak udawało się pastorowej namówić ją na wyjście z powoziku. co się dzieje na drodze. Nierzadko zatrzymywała się koło plebanii na krótką rozmowę z Charlottą.była większa i o wiele przyjemniejszy miała widok. Elżbieta nie mogła się nadziwić temu wielogodzinnemu poświęceniu. czym są zajęci. póki nie zdała sobie sprawy. w których Charlottą również nie uważała za wskazane złożyć wizyty lady Katarzynie. Szybko jednak stwierdziła. albo w swej bibliotece. jeśli zaś przyjmowała jakikolwiek poczęstunek. że lady Katarzyna może mieć jeszcze inne prebendy na zbyciu. w którym zwykle przesiadywały panie. nie tylko Rosings. jakie przejeżdżają powozy. Podczas pobytu teścia pastor woził go zwykle przed południem gigiem i pokazywał okolicę. Pokój. O tym ostatnim wypadku nigdy nie omieszkał ich powiadomić.XXX Sir William pozostał w Hunsford przez tydzień zaledwie. Sprawdzała. robiła to chyba tylko po to. przy czym nic. by się upewnić. choć młoda dziedziczka przejeżdżała tędy prawie codziennie. Od czasu do czasu wielka dama zaszczycała plebanię odwiedzinami. pan Collins niechybnie rzadziej siedziałby u siebie toteż uznała w pełni słuszność decyzji Charlotty. spędzał bowiem większą część przedpołudnia albo na pracy w ogrodzie. i pastorowi zawdzięczały wszelkie informacje o tym. a zwłaszcza kiedy ukazuje się panna de Bourgh w swoim faetoniku. położony był od tyłu. by ją wykonywali w zupełnie inny sposób niż dotąd. Ku ogromnej uldze Elżbiety nie widywali teraz pastora częściej niż przedtem. w których pan Collins nie chodził do Rosings. że córka jego jest doskonale urządzona i ma wyjątkowego męża i sąsiedztwo. gdzie pisał. Po wyjeździe sir Williama rodzina powróciła do swych codziennych zajęć. nie umknęło jej uwagi. Siedząc w saloniku nie mogły wiedzieć. co się działo w pokoju. wynajdywała wady w ustawieniu mebli lub przyłapywała służącą na niedbalstwie. Niewiele było dni. wglądała w ich robotę i zalecała. i niewiele takich. iż przyjaciółka nie bez powodu dokonała takiego wyboru. dlaczego Charlotta nie wybrała na ten codzienny użytek jadalni . a Elżbieta dziwiła się z początku. wystarczyło mu to jednak. bowiem gdyby przesiadywały w pokoju o równie nęcących widokach jak biblioteka pastora. by wytknąć 56 . czytał lub wyglądał przez okno na drogę.

W tygodniu przedświątecznym rezydujące w Rosings grono miało się powiększyć. Każdy taki obiad był ścisłym powtórzeniem pierwszego. jakie prowadziło okoliczne towarzystwo. Ulubionym miejscem spacerów Elżbiety był rzadki zagajnik okalający park. że w najbliższych tygodniach spodziewają się przyjazdu pana Darcy’ego i chociaż miała wielu znajomych. Ubawi się widząc. Kiedy dowiedziała się. Zbliżała się Wielkanoc. Jeżeli w jakiejkolwiek zagrodzie były kłótnie. Mówiła ona o przyjeździe siostrzeńca z żywym zadowoleniem i opowiadała o nim w samych superlatywach. żale czy też doskwierała bieda. co w tak małej rodzinie musiało być wydarzeniem dużej wagi. 57 . jak daremne są plany panny Bingley. z tą tylko różnicą. ponieważ Collinsów nie stać było na tak wystawne życie. Tak w spokoju minęły pierwsze dwa tygodnie pobytu Elżbiety w Hunsford. Pomiędzy drzewami wiodła tam osłonięta ścieżka. jest najczynniejszym urzędnikiem w swojej własnej parafii i dzięki pomocy pana Collinsa wie o wszystkich najdrobniejszych jej sprawach. była prawie niezadowolona. była bardzo piękna i przechadzki sprawiały jej wiele radości. Przyjemność obiadowania w Rosings wypadała dwa razy w tygodniu. jak na tę porę roku. Elżbieta szybko stwierdziła. że Elżbieta i panna Lucas widywały go już często. której najwidoczniej nikt prócz niej nie doceniał. wiedziała. dla której przeznaczyła go najwyraźniej lady Katarzyna.pastorowej. Nie sprawiało to jednak przykrości Elżbiecie i na ogół biorąc dni upływały jej przyjemnie. uciszając narzekania i łajaniem wpajając poczucie spokoju i dostatku. Tam czuła się bezpieczna przed ciekawością lady Katarzyny i tam chodziła często. których chętniej by zobaczyła. i obserwując jego zachowanie wobec kuzynki. Prowadziła miłe rozmowy z Charlottą. że podczas wieczorów w Rosings jego obecność będzie dla niej pewnym urozmaiceniem. że jadają ponad stan. poza tym pogoda. że z powodu nieobecności sir Williama grano w karty przy jednym stoliku. Elżbieta dowiedziała się wkrótce po przybyciu. podczas gdy inni składali swe uszanowania wielkiej damie. lady Katarzyna natychmiast odbywała wycieczkę do wsi łagodząc swary. iż choć wielka dama nie należy do grona sędziów pokoju. Innych zaproszeń mieli niewiele.

czy zdradzi się z tym. jakie były jego uczucia dla Elżbiety. Charlotta zobaczyła z okna mężowskiej biblioteki. jak się zwykle na to pytanie odpowiada. jak przechodzą przez drogę. Pierwszy z nich. Pan Darcy wyglądał tak samo jak w Hertfordshire.Tobie. zacny pastor. Elżbieta skłoniła mu się tylko nie mówiąc słowa. nie był piękny. Wydało się jej. Ku zdumieniu całego towarzystwa pastor powrócił z obydwoma panami. powitał ją zachowując wszelkie pozory spokoju. że zapytał Elżbietę o zdrowie rodziny. lorda X. pułkownik Fitzwilliam. by złożyć swe uszanowanie. Do mnie pan Darcy nigdy by tak szybko nie przyszedł z wizytą. Kuzyn jego wypowiedział zaledwie kilka uwag o domu i ogrodzie. zwracając się przy tym do pastorowej. Następnego ranka popędził do Rosings.Moja starsza siostra jest od trzech miesięcy w Londynie. Elżbieto. pośpieszył do domu z wielką nowiną. że nie widział Jane. młodszego syna swego wuja. Odpowiedziała mu tak.Wiadomość o przybyciu gościa szybko dotarła na plebanię. by powiedzieć dziewczętom. mężczyzna około trzydziestki. skłoniwszy się głęboko przejeżdżającym. pan Collins bowiem spacerował cały ranek w pobliżu chat wychodzących na drogę hunsfordzką. Przyjęli je dwaj siostrzeńcy lady Katarzyny. jakiego mają oczekiwać zaszczytu. Nim Elżbieta zdążyła zaprzeć się praw do podobnego uznania. pobiegła więc szybko do sąsiedniego pokoju. a po krótkiej przerwie dodała: . po czym siedział i milczał. Ze zwykłą powściągliwością złożył pastorowej uszanowanie. a bez względu na to. powinnam podziękować za te względy. . by się jak najwcześniej dowiedzieć o tym ważnym wydarzeniu. bo pan Darcy przywiózł ze sobą niejakiego pułkownika Fitzwilliama. lecz postawą i zachowaniem sprawiał wrażenie dżentelmena. Pułkownik Fitzwilliam z gładkością i swobodą dobrze wychowanego człowieka zaczął natychmiast rozmowę. Po chwili jednak uprzejmość jego posunęła się tak dalece. Natychmiast kiedy powóz skręcił w park. co zaszło między nią i Bingleyami. Czy nie spotkał pan jej przypadkiem? Wiedziała doskonale. że był trochę 58 . dzwonek oznajmił przybycie gości i po chwili trzej panowie weszli do pokoju. chciała jednak zobaczyć. że wie.

zmieszany. kiedy odpowiadał. 59 . a wkrótce obaj panowie pożegnali się i wyszli. Nie poruszali już więcej tego tematu. że nie miał szczęścia spotkać panny Bennet.

O muzyce! Mów więc głośno. Dopiero jednak po kilku dniach otrzymały zaproszenie lady Katarzyny. kiedy bowiem we dworze bawili goście. lecz dawała jasno do zrozumienia. mieszkańcy plebanii nie byli już potrzebni. Pułkownik był im ogromnie rad. Po chwili lady Katarzyna dała wyraz temu uczuciu w sposób mniej delikatny. Zasiadł teraz przy niej i tak żywo rozprawiał o Kent i Hertfordshire. pana Darcy’ego jednak widzieli tylko w kościele. Zaproszenie. o wiele częściej niż do pozostałych osób. jak i Darcy zwrócili na to uwagę. kiedy nie miała nikogo innego. To mój najulubieńszy temat. Wielka dama przyjęła ich grzecznie. Muszę brać 60 . iż nigdy nie czuła się tutaj ani w części tak dobrze i miło. oczywiście. Ten ostatni spoglądał na nich raz po raz z wyrazem zaciekawienia w oczach. Rozmawiali zaś tak żywo i wesoło. gdy już nie mógł dłużej uchylać się od odpowiedzi. że towarzystwo ich nie jest już tak pożądane jak wówczas. Przez ostatni tydzień rzadko widywali wielką damę i jej córkę. chłopcze? O czym rozmawiacie? Cóż opowiadasz pannie Bennet? Niechże i ja to usłyszę! . a zwłaszcza do pana Darcy’ego. W dzień Wielkiejnocy wychodząc z kościoła lady Katarzyna zaprosiła mieszkańców plebanii na wieczór do Rosings. a poza tym ładna przyjaciółeczka pastorowej wyraźnie mu się podobała. o podróżach i życiu domowym. Pułkownik nieraz zaglądał na plebanię. ich towarzystwo było tu dlań wybawieniem. a panie były przekonane. że Elżbieta pomyślała.Rozmawiamy o muzyce . .odparł pułkownik.XXXI O manierach pułkownika Fitzwilliama wyrażano się na plebanii ze szczerym zachwytem. zawołała bowiem po prostu: . Zajmowała się prawie wyłącznie swymi siostrzeńcami. Zaszczycono ich więc owym wyróżnieniem dopiero w tydzień po przyjeździe obu panów. że zarówno lady Katarzyna. że jego obecność ogromnie im uprzyjemni wizyty w Rosings.Co ty tam mówisz. zwracając się do nich. przyjęto i o oznaczonej porze goście przyłączyli się do grona osób zebranych w salonie lady Katarzyny. o nowych książkach i muzyce. proszę.

bardzo proszę. Gdybym się kształciła. iż obiecała mu zagrać. toteż nie odpowiedział. by przychodziła codziennie do Rosings i ćwiczyła w pokoju pani Jenkinson. Ćwiczy bardzo sumiennie. . Jak Georgiana z muzyką? Pan Darcy unosił się w serdecznych zachwytach nad umiejętnościami siostry. W następnym liście muszę jej napisać. Dostrzegła to Elżbieta i za pierwszą sposobną przerwą zwróciła się ku niemu z wyzywającym uśmiechem. po czym zaczęła znowu rozmawiać z siostrzeńcem. Pewna jestem. stanął przy nim tak. Ale mnie to nie przeraża. że nigdy nie będzie grała dobrze. Kiedy wypili kawę. iż nie zajdzie w muzyce daleko. . a on przysunął się do niej. Powiedz jej ode mnie. że tak ją chwalisz. Mam usposobienie tak przekorne. Tak samo Anna. Wreszcie Darcy wstał i ze zwykłą sobie powagą podszedł do klawikordu. pułkownik przypomniał Elżbiecie. 61 .Chce mnie pan zapewne przestraszyć przysłuchując się z taką powagą moim piosenkom. Wydaje mi się. Lady Katarzyna wysłuchała połowy piosenki. jeśli się mówi o muzyce. by się pod żadnym pozorem nie zaniedbywała.iż Georgiana nie potrzebuje tej przestrogi. Ciągle powtarzam młodym pannom. usiadła więc zaraz przy klawikordzie. że mało jest w Anglii ludzi.odparł . Rozumiesz.To doskonale. że grałaby znakomicie. że nie potrafię się bać. jeśli nie poświęci więcej czasu na ćwiczenia. Odwaga moja zawsze wtedy przybiera na sile. a ponieważ pani Collins nie ma klawikordu. gdy ktoś stara się mnie przestraszyć.Cieszę się. Pan Darcy wydawał się trochę zawstydzony nietaktem ciotki.Zapewniam ciocię .udział w rozmowie. proszę. gdyby jej zdrowie pozwoliło na naukę. jeśli nie będzie dużo ćwiczyć. . Ćwiczeń nigdy nie za dużo. tam nie będzie nikomu na zawadzie. chociaż siostra pańska tak pięknie gra na klawikordzie. . by móc objąć wzrokiem twarz pięknej panny. byłabym dziś wielką znawczynią muzyki. którzy znajdują większe zadowolenie w tym przedmiocie i mają lepszy gust ode mnie. iż bez sumiennego ćwiczenia nie osiągną doskonałości w muzyce. Kilkakrotnie już mówiłam pannie Bennet.

w które sama nie wierzysz.odparł z uśmiechem. panie pułkowniku.z pewnością bowiem nie przypuszczasz. po czym zwróciła się do pułkownika: . Mogą teraz wyjść na jaw sprawy. bardzo to nieszlachetnie z pańskiej strony wyjawić od razu wszystko. co tak dobrze mnie zna. że po raz pierwszy zobaczyłam go w Hertfordshire na balu.A więc dowiesz się pan. Otóż. że postępujesz bardzo nieoględnie.Bardzo bym chciał wiedzieć. że niejedna panna siedziała nie znalazłszy partnera. I jak pan myśli. by wiedzieć. prowokujesz mnie bowiem do odpłaty. jaką ci sprawia przyjemność wygłaszanie czasem opinii.Nie będę twierdził. Cóż. Jakam ja nieszczęśliwa.Prawda. co mam zagrać teraz? Moje palce czekają na pańskie rozkazy. pani .Może . pani.zainteresował się natychmiast pułkownik Fitzwilham. o co go możesz oskarżyć! . musiałam spotkać człowieka. gdzie myślałam znaleźć odrobinę zaufania u ludzi.Proszę. . . co się pan o mnie złego dowiedział w Hertfordshire. lecz nie potrafię rekomendować się ludziom obcym.mówił Darcy . Doprawdy.odparł Darcy . . choć było bardzo mało panów i wiem z pewnością. . lecz bądź przygotowany na coś okropnego. powiedz. cóż on tam robił? Oto tańczył tylko cztery razy.zapytała Elżbieta wciąż 62 . jak też on się zachowuje wśród obcych. Nie może pan temu zaprzeczyć. Tańczył tylko cztery razy. Pozwól mi pan też dodać. które grozą przejmą pańską rodzinę. gdybym wówczas szukał znajomości. bym naprawdę chciał cię przestraszyć. . Mam zaszczyt znać cię wystarczająco długo.. ale tak było naprawdę.Nie miałem szczęścia znać ani jednej panny oprócz dam. . .Czy będziemy pytać pańskiego kuzyna o powody? . panie Darcy. a na sali balowej nie można zawrzeć żadnej znajomości.lepiej bym postąpił. musi pan wiedzieć. że jest pani w błędzie . z którymi przybyłem.Piękne rzeczy opowie tu o mnie pański kuzyn! Nauczy pana nie dawać wiary ani jednemu mojemu słowu.Nie boję się. panie Darcy. Elżbieta uśmiała się serdecznie z tej charakterystyki. że w tym akurat zakątku. Przykro mi ranić pańskie uczucia. .

o czym to mówią. Ma dobre uderzenie. Elżbieta spojrzała na pana Darcy’ego. musiał je uznać za wystarczające. gdyby zdrowie pozwoliło jej na naukę. kto miał zaszczyt je słyszeć. dlaczegóż to mądry i wykształcony. .Znalazłaś o wiele lepsze wyjaśnienie niż ja. Nie potrafię dostroić się do tonu ich rozmowy lub.odrzekł pułkownik.zwracając się do pułkownika Fitzwilliama.Robi to z lenistwa. . słuchała przez chwilę. co sądzi o grze Elżbiety. grałaby zupełnie nieźle.nie poruszają się po tej klawiaturze tak mistrzowsko jak palce wielu kobiet. że sama jestem temu winna. które grają o wiele lepiej niż ja.Nie przypuszczam jednak. że gdyby była jego kuzynką. by się rekomendować obcym? . Anna grałaby znakomicie. Lady Katarzyna w dalszym ciągu mówiła. bo nie chciało mi się ćwiczyć . Z całego zachowania względem panny de Bourgh wyciągnęła dla panny Bingley tę jedną pociechę. udawać.Potrafię sam odpowiedzieć na to pytanie . ale ani w tej chwili. iż ciekawią mnie ich sprawy.roześmiał się Darcy.Gdyby panna Bennet więcej ćwiczyła i gdyby sprowadzony z Londynu nauczyciel dawał jej wskazówki. . Ale zawsze uważałam. Obydwoje nie umiemy popisywać się przed obcymi. obyty w świecie człowiek nie ma danych po temu.Z pewnością nie mam właściwych innym zdolności swobodnego prowadzenia rozmowy z ludźmi. . by moje palce były gorsze od palców innych dam. choć jej wyczucia nie można porównać z wyczuciem Anny. . których widzę pierwszy raz w życiu. po czym zwróciła się do Darcy’ego: . Nie mają tej siły i szybkości uderzenia ani też nie wydobywają tego samego tonu. mógłby z równym prawdopodobieństwem poślubić i ją. .rzekła Elżbieta . jak to się często zdarza. ani w jakiejkolwiek innej nie mogła się u niego dopatrzeć oznak miłości do kuzynki. jak też on to przyjmie i czy gorliwie przytaknie ciotce. Tu przerwała im lady Katarzyna pytając.Masz pani zupełną słuszność . Każdy. Lady Katarzyna podeszła bliżej. robiąc przy tym 63 . ciekawa.Moje palce .Czy będziemy go pytać. Elżbieta natychmiast powróciła do gry.

wiele pouczających uwag zarówno co do techniki. 64 . który miał ich zabrać do domu. jak i smaku pianistki. dopóki nie zajechał powóz. Elżbieta przyjmowała je z grzeczną wyrozumiałością i na prośbę panów grała dalej.

w doskonałym. że nie otrzyma innej odpowiedzi. że z tych samych powodów pozostanie w nim lub wyjedzie. Schowała więc spiesznie nie dokończony list. a znajduje się w tym okresie życia. by całkowicie porzucił to miejsce.Nigdy tego od niego nie słyszałem. Wydał się równie zdumiony widząc ją samą i tłumaczył się za owo najście wyjaśniając. zapadł w głębokie milczenie. Wtedy otworzyły się drzwi i ku wielkiemu zdumieniu Elżbiety wszedł pan Darcy. 65 .niechybnie przyjechali jacyś goście. i jego siostry byli w dobrym zdrowiu. Mam nadzieję. Potem usiadł. Doszła do wniosku. nie zamierza już wrócić do Netherfield? . Dziękuję. wyjechał przed wami zaledwie o jeden dzień wcześniej. że to na pewno lady Katarzyna. dodała więc po chwili: . że i on. że znajdzie tu całe towarzystwo. a Elżbieta siedziała samotnie pisząc list do Jane.Pan Bingley. Koniecznie więc trzeba było coś wymyślić . . nie słyszała bowiem turkotu powozu.Jak niespodziewanie opuściliście państwo Netherfield w listopadzie.w tej nagłej potrzebie przypomniała sobie. Ma duże grono przyjaciół. kiedy wyjeżdżał pan z Londynu? . Zapewne sprawiliście panu Bingleyowi niespodziankę przyjeżdżając do niego tak szybko. lecz własnej. Może osiadłaby tam wreszcie jakaś rodzina na stałe. Pomyślała.Jeśli nie ma zamiaru przebywać dłużej w Netherfield. gdzie po raz ostatni widziała go w Hertfordshire.Owszem. O ile sobie przypominam. Nagle drgnęła na głośny dźwięk dzwonka .XXXII Następnego ranka pastorowa z Marią udały się w jakiejś sprawie do pobliskiego miasteczka. to ze względu na sąsiedztwo lepiej. chcąc uniknąć wszelkich nietaktownych pytań. że w przyszłości niewiele czasu tam spędzi. a kiedy Elżbieta zapytała uprzejmie o zdrowie wszystkich w Rosings i otrzymała odpowiedź. jak będzie tłumaczył nagły wyjazd zwróciła się do gościa: . Myślę jednak. jak rozumiem. toteż należy przypuszczać. że pan Bingley wynajmował ów dom nie dla wygody sąsiadów. iż myślał. ale jest bardzo prawdopodobne. kiedy liczba przyjaciół i zajęć wciąż wzrasta. a ciekawa. i to pan Darcy sam.

Nigdy bym nie powiedziała. że lady Katarzyna wprowadziła tu wiele ulepszeń. przyjaciele jego powinni się cieszyć. Bała się dalszej rozmowy o panu Bingleyu..Cóż znaczy pięćdziesiąt mil dobrej drogi. pozostawiła gościowi kłopot szukania tematu. Przypuszczam. że to niedaleko? Ależ to prawie pięćdziesiąt mil! . . . uśmiechał się dziwnie. a nie mając nic więcej do powiedzenia.Z pewnością wiele tu zrobiła. toteż zaczerwieniła się mocno mówiąc: . . Myślę.Wcale bym się nie zdziwił . . jak mocno przywiązana jesteś pani do Hertfordshire. a Elżbiecie wydawało się. .Pan twierdzi.Nigdy bym nie sądziła.Z pewnością jest również zadowolona. iż wszystko. . a z materialnego punktu widzenia to dla niej dobra partia.Nie chciałam bynajmniej powiedzieć.odparł Darcy . że odległość od rodziny jest zaletą tego małżeństwa odparła Elżbieta. .Odnoszę wrażenie.Ten dom sprawia wrażenie dostatku i wygody. co nie jest najbliższym sąsiedztwem Longbourn.O tak. odkąd pan Collins przyjechał po raz pierwszy do Hunsford.To dowód. że spotkał jedną z niewielu mądrych kobiet. Pan Darcy przypuszczał zapewne. że myślała o Jane i Netherfield. o co mu chodzi.gdyby odstąpił komuś dzierżawę. a pewna też jestem. Kiedy mówił te słowa. . że mieszka tak niedaleko od rodziny i przyjaciół. czy małżeństwo z panem Collinsem uważam za jej najrozsądniejszy postępek. Zrozumiał to i wkrótce sam się odezwał: . że nie mogła znaleźć wdzięczniejszego obiektu dla swych łask. iż pastor bardzo jest szczęśliwy z wyboru małżonki. iż pani Collins mieszka niedaleko od swych bliskich. że kobieta powinna mieszkać jak najbliżej 66 . Elżbieta nie odpowiedziała. choć nie jestem pewna. musiałby się tylko znaleźć odpowiedni nabywca. Przyjaciółka moja jest bardzo rozumną osobą. Troszkę więcej niż pół dnia jazdy. wydaje ci się odległe. Sprawia jednak wrażenie zupełnie szczęśliwej. które mogły przyjąć jego rękę i uszczęśliwić go w małżeństwie. iż rozumie.

nie odzywając się wiele do nikogo. zależna od wielu najprzeróżniejszych okoliczności. Dwaj kuzyni przychodzili więc prawie co dzień na plebanię. posiedział jeszcze chwilę. o najróżniejszych porach. odległość nie jest niczym strasznym. znęceni albo jej bliskością. Po wielu domysłach uznały więc. Kiedy jednak Elżbieta opowiedziała o milczeniu pana Darcy’ego. że moja przyjaciółka uważałaby. iż mimo jej najszczerszych życzeń młody panicz nie kocha się w przyjaciółce. że tak długo kłopotał pannę Bennet. albo ładnym spacerem. po czym odszedł. że nie miał nic innego do roboty.Pani nie wolno tak się przywiązywać do rodzinnych stron. W domu była lady Katarzyna. . Zachodzili przed południem. książki i stół bilardowy. by pozwalały na częste podróże. Pani nie może zawsze mieszkać w Longbourn. czasem osobno. Elżbieta spojrzała zdumiona. albo ludźmi. która właśnie wróciła wraz z siostrą z wyprawy do miasteczka. Do nas nigdy by nie przyszedł tak po prostu. którzy w niej mieszkali. Jestem przekonana. Jeśli fortuna zezwala. Pan Darcy szybko wyjaśnił pomyłkę. W młodym człowieku zaszła jakaś zmiana. lecz mężczyzn nudzi ciągłe przebywanie w czterech ścianach. Charlotta musiała przyznać.zapytała Charlotta. wziął gazetę ze stołu i przeglądając ją zapytał chłodniejszym już tonem: . Czy odległość jest duża. czasem razem. która sprawiła. czy mała to sprawa względna. Chyba zakochał się w tobie.Cóż to mogło znaczyć? .swojej rodziny. iż przyszedł tylko dlatego. odsunął krzesło. Państwo Collins mają zupełnie niezłe dochody. Pan Darcy przysunął krzesło nieco bliżej Elżbiety. gdyby ich dzieliła droga krótsza co najmniej o połowę. by wydatki na podróż nie odgrywały roli. Ze względu na porę roku było to bardzo prawdopodobne. nie takie jednak. Ale nie tak ma się rzecz w danym przypadku. Wszelkie sporty zimowe już się skończyły. .Czy podoba się pani Kent? Przez krótką chwilę rozmawiali oboje spokojnie i rzeczowo o okolicy. Elżbieto. a czasem w towarzystwie ciotki. gdy drzwi się za nim zamknęły. Dla 67 . iż mieszka blisko rodziny wtedy dopiero. a niebawem przerwała im Charlotta. Bardzo je zdziwiło owo tête-à-tête. bez ceremonii.

życzliwie snując plany. Często siedział przez bite dziesięć minut nie otworzywszy ani razu ust. Jerzego Wickhama. Przyjemność. kiedy zaś odezwał się. iż ma pana Darcy’ego w swej mocy. Rzadko robił wrażenie naprawdę ożywionego. czemu pan Darcy tak często zachodzi na plebanię. Z pewnością przyglądał się Elżbiecie bardzo często. lecz na pewno nie przyjemność. iż antypatia Elżbiety ustąpi. czy we wzroku tym kryje się uwielbienie. a przedmiotem tej miłości jest jej przyjaciółka Elżbieta. Ponieważ zaś pragnęła wierzyć. Chociaż porównując ich mniej dostrzegała urzekającego uroku w obejściu pułkownika. Przeciwwagą tych walorów był fakt. o tym jednak nie wiedziała. Obserwowała młodego człowieka podczas każdej wizyty w Rosings i każdej wizyty panów w Hunsford nic jednak z tych obserwacji nie wynikało. bo ich lubi. oraz jego widoczna dla niej admiracja przywodziły jej na myśl poprzedniego wielbiciela. by Elżbieta poślubiła pułkownika. Pani Collins nie uważała by należało ją utwierdzać w tym przekonaniu. pastorowa jednak miała często wątpliwości. Trudno było pojąć. co o tym sądzić. czasem bowiem wydawało jej się. Było to poważne. Nie ciągnęły go tu z pewnością towarzyskie względy. Nie miała wątpliwości. przyjaciółka jednak śmiała się z tych przypuszczeń. Pani Collins nie wiedziała. wynikało to zapewne raczej z konieczności niż z ochoty. które skończyć się mogą rozczarowaniem. że pułkownik Fitzwilliam przychodzi do nich. że pan Darcy jest nią zainteresowany. wskazywał. Czasami. że pułkownik Fitzwilliam często się śmiał ze sztywności kuzyna. jaką odwiedziny jego sprawiały Elżbiecie. że pan Darcy jako 68 . że pan Darcy po prostu nie myśli o niczym. bała się bowiem. Raz czy dwa razy podsunęła Elżbiecie myśl. chciała. iż wzbudzi nadzieje. zabrała się do zbadania sprawy z całą powagą. z pewnością admirował Elżbietę i miał doskonałą pozycję życiową. ale wyraz jego oczu nie świadczył o niczym. uważała go za człowieka o bardziej rzetelnej wiedzy. Była to ofiara złożona temu. uporczywe spojrzenie. iż zmiana ta jest wynikiem miłości. Był on bezsprzecznie człowiekiem bardzo miłym. Fakt.mieszkańców plebanii było jasne. gdy młoda panna uwierzy. Oczywiście powód ten zyskiwał mu ich sympatię. co przystoi. iż pan Darcy musi być na ogół inny.

tych zalet zaś kuzyn jego nie posiadał. 69 .właściciel ziemski miał duży wpływ na obsadzanie swoich parafii .

miałam właśnie zawrócić. że są już blisko furtki. jeśli Darcy znowu nie odłoży wyjazdu. lecz jego kuzyna. że to jej ulubione miejsce . Ja jestem na jego usługi. rozpatrując szczegółowo fragmenty. kiedy uniósłszy głowę zobaczyła tym razem nie pana Darcy’ego. że w sobotę opuszczają panowie Kent? . zamilknąć niezręcznie i odejść. bowiem w takich wypadkach zamiast zadać parę uprzejmych pytań. nie powiązane ze sobą pytania: czy pobyt w Hunsford sprawia jej przyjemność. to chyba tylko to.Tak. czy lubi samotne spacery. że Elżbieta spacerując po parku spotykała nagle pana Darcy’ego. Wyglądało to na świadomą przekorę czy też pociąg do samoudręczenia. uderzyło ją jednak podczas trzeciego wspólnego spaceru.Czy to już pewne. toteż z zadowoleniem stwierdziła.dlaczegóż więc przyszedł znowu? Bardzo to było dziwne. dokąd nikt inny nigdy nie zaglądał. A jednak przyszedł po raz drugi i trzeci. które świadczyły. On robi to. Odczuwała to jako złośliwość losu. rozmawiał z nią tak. jakby sądził. który kierował młodego człowieka tam. Wyraźnie wynikało to z jego słów. Zawróciła więc i ruszyli razem w kierunku domu. a Elżbieta wspominała. Czy idzie pani jeszcze dalej? . Stropiła się wówczas nieco.XXXIII Niejednokrotnie tak się jakoś składało. . Elżbieta również nie zadawała sobie trudu podtrzymywania rozmowy czy też pilnego słuchania. uważał za stosowne zawracać i spacerować z nią razem. . naprzeciwko plebanii. Nigdy nie mówił wiele. że za każdym pobytem w Kent będzie mieszkała tam właśnie. 70 . Odłożyła natychmiast list do kieszeni i zmuszając się do uśmiechu zauważyła: . jak co roku.Nie.Nigdy nie spotykałam pana tutaj. Pewnego dnia spacerowała pochłonięta powtórnym odczytywaniem listu Jane.zapytała. Czyżby miał na myśli pułkownika Fitzwilliama? Doszła do wniosku. że pan Darcy zadaje jej jakieś dziwne.Obchodziłem park naokoło. . Chciałem zakończyć spacer wizytą na plebanii. iż autorka jest w nie najlepszym nastroju. co myśli o szczęściu państwa Collinsów. Kiedy zaś gawędzili o Rosings. że jeśli w ogóle chciał coś przez to powiedzieć. że nie zna dobrze dworu. Chcąc temu zapobiec powiedziała panu Darcy’emu za pierwszym spotkaniem.

że sam dokonał wyboru. po czym zaniechali już tego tematu.pomyślała Elżbieta .Tak. Mówię to z przekonaniem. że gdyby starszy brat cieszył się dobrym zdrowiem. on lubi robić wszystko wedle własnej woli . proszę.Ale wszyscy to lubimy. Młodszym synom nie wolno się żenić. Zapanowała chwila ciszy. co jak przypuszczam. ani o drugim.W moim mniemaniu pan Darcy po to sprowadził pana na wieś. cóż pan wie o rezygnacji czy zależności. Ale w sprawach większej wagi brak pieniędzy mógłby mi się dobrze dać we znaki. z kim chcą.przyznał pułkownik. na co przyszła panu fantazja? . . Trudno mi powiedzieć.Przyzwyczajenie do wydatków sprawia. Mało ludzi równych mi pozycją może sobie pozwolić na ożenek nie zważając na posag. by mieć kogoś.mówił tu o mnie? Poczerwieniała lekko. nie sprawia mu przyjemności. czy zdobyć coś. Młodszy syn musi przywyknąć do rezygnacji i zależności. ma przynajmniej tę pociechę. . To go tylko w całej sprawie różni od innych. którego by własna niezależność cieszyła bardziej niż pana Darcy’ego. . Kiedyż to brak pieniędzy nie pozwolił panu pójść. młodszy syn lorda nie ma najmniejszego pojęcia ani o jednym. bym doświadczył kiedykolwiek kłopotów tego rodzaju. zadowoliłbyś się pan Pięćdziesięcioma tysiącami funtów? Odpowiedział jej w tym samym tonie. iż poruszyły ją te wynurzenia. że się jeszcze nie ożenił. by pułkownik uważał. . . . jaka jest przeciętna cena młodszego syna lorda? Myślę. Mówiąc poważnie. gdzie chciałeś.A jeśli to. Czyżby .Powiedz mi pan. Dziwi mnie. iż jesteśmy zbytnio od pieniędzy zależni. którą Elżbieta przerwała szybko nie chcąc. kim mógłby rządzić. że ma na dodatek pieniądze.Pytania są trafne.na co mu przyjdzie ochota. Nie znam człowieka.W moim pojęciu. lecz szybko się opanowała i ciągnęła żywo: . .Chyba że chcą się ożenić z bogatą panną. by zachować ciągłą 71 . często im się zdarza. co robi.

właściwie Darcy opiekuje się nim naprawdę wtedy. nigdy nie słyszałam o niej nic złego. iż pułkownik przygląda się jej bacznie.pani Hurst i panny Bingley. jak przypuszczam. że trafiła przypadkowo w sedno.Pan Darcy jest dlań niezwykle łaskawy i otacza go szczególną opieką. . .Opieką! Dobrze powiedziane. bardzo byłoby mu bowiem nieprzyjemnie. . Mogę nawet powiedzieć. a ze sposobu. Sprawuję wspólnie z nim pieczę nad panną Darcy. jakimż to pan jest opiekunem. oczywiście. . której. gdyż uchronił niedawno przyjaciela od kłopotu najbardziej nierozważnego 72 .O nie . . Odparła więc natychmiast: . Gdy wypowiadała te słowa. zauważyła.Tę przyjemność musi dzielić ze mną. . iż mówił pan kiedyś. . Darcy nie chciał rozgłaszać. iż niewiele mamy danych.Znam je bardzo dobrze. . pan Bingley bardzo mu jest wdzięczny. co mu się żywnie podoba.Niech się pan nie obawia.Co słyszę! Proszę mi zaraz powiedzieć. że bardzo jest z siebie rad.Pewna sprawa.O tak .sposobność po temu. w jaki zadał spieszne pytanie. za co. . Wszystko to tylko domysły. toteż może z nią robić. by twierdzić. że je zna. że nie powiem nikomu. Czy ów obowiązek sprawia panu wiele kłopotu? Czasem trudno sobie poradzić z młodymi pannami w jej wieku.A cóż to było takiego? . że to najposłuszniejsza na świecie istota. dobrze wychowany człowiek. wielki przyjaciel Darcy’ego.Może pan być pewien. . by twierdzić.odparła Elżbieta sucho. Wydaje mi się. iż chodziło o Bingleya. oczywista. W czasie naszej ostatniej podróży wspomniał był mi o czymś. a jeśli ma w sobie prawdziwego ducha Darcych. iż panna Darcy sprawia im kłopot. gdy zachodzi po temu potrzeba.Niech pani pamięta. iż chodziło wówczas właśnie o Bingleya. Ale może wystarcza mu tymczasem własna siostra. gdyby doszła do rodziny owej damy. Jest przecież pod jego wyłączną opieką. Ale właściwie… nie mam żadnych podstaw. Darcy powiedział tylko. skąd przypuszcza. wywnioskowała. może mieć również skłonność do stawiania na swoim.zaprzeczył pułkownik. Ich brat to miły. Jest faworytką pewnych moich znajomych .

. czemu jest taka zamyślona. .Nie rozumiem po prostu.Taki wniosek jest dość oczywisty . z sercem wezbranym gniewem. nie możemy go więc potępiać. po czym zapytał. Przypuszczam tylko. w czym leży szczęście pana Bingleya.Jakich użył sposobów. bo wiem. Wiem poza tym.Myślę o tym. Nie wspominał mi jednak ani nazwisk.nie znamy przecież szczegółów tej sprawy. czy jego przyjaciel zakochał się właściwie.O ile rozumiem.zawsze jednak przypisywała pannie Bingley zarówno autorstwo. co miało rozłączyć Jane i jej wielbiciela . Dlaczegóż on miał być sędzią w tej sprawie? . Nie istniał na świecie człowiek. ani też dlaczego miał sam ustalać i określać. co usłyszała. Elżbieta bez słowa szła dalej. Jeśli jednak nie zmyliła go tu własna próżność 73 . Zmieniła więc nagle temat i przez całą drogę rozmawiała już tylko o sprawach zupełnie obojętnych. Słowa te. co już powtórzyłem pani.Nie mówił mi nic o swoich sposobach .ciągnęła opanowując się nieco . by w tym wypadku wchodziło w grę duże jakieś uczucie.roześmiał się pułkownik. Trudno zresztą przypuścić.jednak żałośnie umniejsza sukces mojego kuzyna.Ma pani. że spędzili wspólnie całe lato. Mało było prawdopodobne. Elżbieta nigdy nie wątpiła. to nieładnie. . jakim prawem pan Darcy miał decydować.A czy pan Darcy podawał panu powody swojej interwencji? . . jak i wykonanie planu. czy nie. zdaje się. na którego Darcy miałby tak nieograniczony wpływ jak na Bingleya. myśląc bezustannie o tym. Postępowanie pańskiego kuzyna nie trafia mi do przekonania. Ale .małżeństwa. co mi pan przed chwilą powiedział.Powiedział mi tylko to. że Darcy współdziała we wszystkim. Pułkownik przyglądał się jej chwilę. że bała się mówić więcej. ze szło o Bingleya. ochotę nazwać ową interwencję nadmierną gorliwością. W domu zamknęła się w swoim pokoju natychmiast po wyjściu gościa. że ów młodzieniec łatwo mógłby wpaść w podobne tarapaty. .odparł Fitzwilliam . rzucone żartem. wydawały się Elżbiecie tak trafne w odniesieniu do pana Darcy’ego. aby ich rozłączyć? . były pewne bardzo poważne obiekcje przeciwko damie. ani żadnych szczegółów. . by szło tu o kogoś innego.

dokąd zaproszono ich na herbatę.jej urokowi. wykształceniu czy urzekającemu obejściu. Doszła więc do wniosku. że Elżbieta postanowiła nie iść wraz z wszystkimi do Rosings. Kiedy pomyślała o matce. Była przekonana. ma zalety. Zniszczył na pewien czas wszelkie nadzieje na szczęście serca czułego i szlachetnego. Pastorowa nie zmuszała jej widząc. jakich nie może negować nawet sam pan Darcy. jak długo trwać będzie ściągnięte przezeń zło. Nie uwierzę . iż duma jego bardziej mogła ucierpieć z braku znaczenia ludzi. z którymi by się związał jego przyjaciel. Pułkownik Fitzwilliam powiedział: „Były pewne bardzo poważne obiekcje przeciwko tej damie”. nie pozwalała też mężowi zbytnio na nią nalegać. dobroci.mówiła do siebie . który jest małomiasteczkowym adwokatem. i zdobył sobie powszechny szacunek. jakiego pan Darcy nigdy zapewne mieć nie będzie. Te poważne obiekcje to pewno nic innego jak jeden wuj. a niechęć widzenia się z panem Darcym tak mocna. że lady Katarzyna będzie niezadowolona z jej nieobecności. który zajmuje się handlem w Londynie. rozumowi. Elżbieta nie przypuszczała jednak. który aczkolwiek oryginał. i drugi. co jeszcze cierpi. Wzruszenie i łzy wywołane tymi przeżyciami przyniosły w rezultacie migrenę.by mogli coś zarzucić samej Jane . 74 .. a przy tym chciał zachować Bingleya dla własnej siostry. jego duma i fanaberie są przyczyną wszystkiego. by te sprawy miały zasadnicze znaczenie dla pana Darcy’ego. pewność jej zachwiała się nieco. niż z ich braku rozumu. Mimo to pan Collins nie mógł ukryć obawy. Pod wieczór ból stał się tak nieznośny.to on. Nic też nie mogli wymyślić przeciwko ojcu. co Jane dotychczas wycierpiała. iż przyjaciółka naprawdę źle się czuje. że Darcy kierował się najohydniejszą pychą. i nie wiadomo.

a jednak w każdym prawie wierszu znać było wyraźnie brak owej pogody. Zaczerwieniła się. kazała jej głębiej odczuć cierpienie siostry. jakby chciała jeszcze bardziej rozjątrzyć swój gniew na pana Darcy’ego.Daremnie walczyłem ze sobą. Szybko jednak nadzieja ta prysła i Elżbietę ogarnęły zupełnie inne uczucia. jak gorąco cię wielbię i kocham. duszy będącej w zgodzie z samą sobą. z jaką pysznił się nieszczęściem. którego był sprawcą. że ona sama za niecałe dwa tygodnie będzie znowu z Jane i całą siłą siostrzanego uczucia pomoże jej odzyskać równowagę ducha. Pułkownik jednak jasno dał do zrozumienia. lecz siedziała bez słowa. i jeszcze Przyjemniejszą. że Darcy opuszcza Kent. że już jej lepiej. ani też słów świadczących o wciąż ją trawiącym cierpieniu . poderwał ją nagle dźwięk dzwonka na dole. iż Darcy pojutrze wyjeżdża już z Rosings. Elżbieta poczęła przeglądać listy Jane pisane do niej z Hunsford. a choć był bardzo miły. Bezwstydna chełpliwość pana Darcy’ego. raz już przecież zajrzał był tutaj tak późno wieczorem. wyznać. po czym zerwał się i począł chodzić po pokoju. Trwało to kilka minut. Odpowiedziała z chłodną uprzejmością. Serce zabiło jej lekko na myśl. nie mogła zapomnieć. nie zdławię mego uczucia. pani. ani najmniejszych wzmianek o dawnych wypadkach. milcząca i osłupiała. Pozwól mi. Nie można w nich było znaleźć ani narzekań. Właśnie kiedy doszła do tego wniosku. Pocieszała się przyjemną myślą. że nie ma wobec niej poważnych zamiarów. Trudno opisać zdumienie Elżbiety. że razem z nim wyjeżdża jego kuzyn. Usiadł na chwilę. tak charakterystycznej dla Jane. Myśląc o tym.XXXIV Kiedy wszyscy wyszli. bynajmniej nie złamał jej serca. bo płynęła z jasności duszy życzliwej wszystkim ludziom. kiedy ku jej niepomiernemu zdumieniu do pokoju wszedł pan Darcy. że może to pułkownik Fitzwilliam przychodzi dowiedzieć się o nią. Bez tchu prawie począł ją wypytywać o zdrowie. w którym mogła odnaleźć najmniejszy ślad bolesnych przeżyć Jane. Elżbieta z większą uwagą czytała teraz każde zdanie. nie 75 . Nie poradzę. Elżbieta była zdziwiona. Wreszcie Darcy podszedł do niej i zaczął mówić z przejęciem: . przypisując swą wizytę chęci usłyszenia. pogody rzadko przyćmiewanej jakąś chmurą.

a i pan z pewnością niechętnie ją powziął. Nie wahała się ani chwili co do odpowiedzi. które rozsądek zawsze przeciwstawiał skłonności serca. Przykro mi. Mówił pięknie. że musi mu zadać ból. podkreślając siłę swego uczucia. które jak pan mówiłeś. Następne jednak jego słowa wznieciły w niej taką odrazę. Uznał to za dostateczną zachętę i natychmiast rozpoczął wyznanie wszystkiego.W podobnych przypadkach przyjęło się na ogół wyrażać wdzięczność za wyznane uczucia. ale twarz jego wyrażała niezachwianą pewność. mam jednak nadzieję. jakim była miłość takiego człowieka. a słowa jego w nie mniejszym stopniu świadczyły o dumie. co do niej czuje. ale przykro jej było z początku.wierząc własnym uszom. że muszę komuś sprawić ból. Z przejęciem. i o rodzinnych obiekcjach. toteż gdy zamilkł odpowiedziała z ogniem w twarzy i w oczach: . Wyraził też nadzieję. że ból ten nie potrwa długo. a z całej jego twarzy 76 . Słysząc te słowa Elżbieta zrozumiała. że młody panicz nie ma najmniejszych wątpliwości co do jej odpowiedzi. nawet jeżeli nie można za nie odpłacić tym samym. co o sentymencie. młody człowiek mówił o jej niskim urodzeniu. iż Elżbieta wynagrodzi mu to wszystko przyjmując jego oświadczyny. którego mimo wszelkich starań nie mógł przezwyciężyć. Starała się jednak opanować. że gniew stłumił już wszelką litość. podziękowałabym panu teraz. Nie potrafię jednak. Nie chciałam tego. lecz nie najlepiej popierającym miłosną prośbę. lecz miał do wypowiedzenia uczucia nie tylko z serca płynące. Mówił o obawach i niepewności. płynącym już od dawna ze świadomości swej wysokiej pozycji. wpatrzony w jej twarz. że małżeństwo z nią jest dlań upokorzeniem. tak długo nie pozwalały ci wyznać sentymentów. Nigdy nie pragnęłam mieć u pana dobrej opinii. Z pewnością po moim oświadczeniu owe zastrzeżenia. iż słowa Elżbiety są dlań tyleż przykre co nieoczekiwane. kiedy skończy. Choć niechęć Elżbiety była głęboka. by odpowiedzieć spokojnie. Pan Darcy opierał się o kominek. Zbladł z gniewu. młoda panna musiała zdać sobie sprawę z zaszczytu. teraz przezwyciężą je bez trudu. Darcy zakończył wreszcie. Bóg mi świadkiem. Wydawało się. Wszystko to mogło ją tylko rozdrażnić. o tym. Jest to zupełnie zrozumiałe i gdybym mogła odczuwać wdzięczność. co czuje już od dawna.

który zburzył na wieki. że jesteś głównym. nie możesz zaprzeczyć. by rozłączyć mego przyjaciela z twoją. że jakikolwiek wzgląd pozwoliłby mi przyjąć człowieka. Szybko się jednak opanował i nie usiłując jej przerwać słuchał dalej. nie wysilając się nawet na grzeczność. sprawcą ich rozłąki. krew napłynęła Dary’emu do twarzy. ani też nie ukrywam. w którym przebijał wymuszony spokój: . Odpowiedział głosem opanowanym: . szczęście mojej ukochanej siostry? Gdy wymawiała te słowa. dlaczego. Przerwała. Nie ośmielisz się pan.pan wiesz o tym dobrze.nie ochłonął zupełnie. Wreszcie Darcy przemówił głosem. iż uczyniłem wszystko. własnemu rozsądkowi. odrzuca pani moją prośbę. . jeśli nie jedynym. a nawet gdybym ci była przychylna .można było wyczytać wzburzenie. Starał się opanować.powtórzyła. oświadczył tutaj. że odpowiadasz za to. Spoglądał na nią nawet ze sztucznym uśmiechem niedowierzania. póki . co w mej mocy. jeśli byłam nieuprzejma? Miałam jednak inne jeszcze powody . gdybym była obojętna. To jednak nie ma żadnego znaczenia. . iż cieszę się z mojego 77 . z tak wyraźnym zamiarem obrażenia mnie.A więc to wszystko.czy myślisz. . by myśleć o panu źle.Nie zamierzam przeczyć. Nic nie może usprawiedliwić niegodnej. czego miałem zaszczyt oczekiwać w odpowiedzi. zapewne. iż kocha mnie wbrew własnej woli. a nawet własnej naturze. a z zawiedzionych nadziei drugiego naigrawa się i szydzi… że oboje pogrążyłeś w okrutnym nieszczęściu. przynajmniej pozornie. pani. Była to chwila ogromnie dla Elżbiety przykra. nieszlachetnej roli.we własnym pojęciu . siostrą. Gdyby moje uczucia nie były ci przeciwne. i nie otworzył ust. Czyż to nie wystarczający powód do nieuprzejmości. iż Darcy słucha jej z miną bynajmniej nie świadczącą o skrusze. jaką pan wówczas odegrał.Mogłabym również zapytać. Mógłbym zapewne prosić o wyjaśnienie. dlaczego to pan. Z niemałym oburzeniem spostrzegła.Mam wszelkie powody. iż jedno z nich świat potępił za zmienność i niestałość.Czy może pan temu zaprzeczyć? .

Może jednak .może jednak owe przewiny łacniej poszłyby w niepamięć.odezwał się Darcy tonem mniej już spokojnym.zawołał pogardliwie Darcy. Cóż możesz pan powiedzieć o tej sprawie? Czy. jaka musiałeś o tym wiedzieć . . Elżbieta wzgardziła możliwością okazania mu. 78 .krzyknęła z mocą Elżbieta.I to wszystko . może obojętnie przechodzić koło jego spraw? . . sprawy owego młodego człowieka . względnego ubóstwa.Bardzo cię obchodzą. w jakim się teraz znajduje. . czyste uczucie. kto zna wszystkie jego nieszczęścia.Moja niechęć do pana nie opiera się na tym jedynie . Tyś odmówił mu pomocy. to również była przyjacielska przysługa? Czy tak chcesz się bronić? Jak teraz nazwiesz swój postępek chcąc zwieść innych? . miałam już sąd o panu wyrobiony. nie tylko mu obiecanej.ciągnęła. Lepiej obszedłem się z nim niż z samym sobą.Jego nieszczęścia! . .Wielkie to były nieszczęścia. .zwycięstwa.Tyś przywiódł go do ubóstwa. pańskim zdaniem. gdybym układnie skrył przed tobą wszystkie moje walki wewnętrzne i przypochlebiał ci mówiąc. jakże zasłużonej! Wszystko to twoje dzieło. doprawdy! . Przed wieloma miesiącami słowa pana Wickhama otworzyły mi oczy. a jednak potrafisz mówić o jego nieszczęściu ze wzgardą i drwiną.Na długo przed wypadkiem. jakie dotąd powstrzymywały mnie od powzięcia poważnych zamiarów. Tyś obrał najlepsze lata jego życia z niezależności materialnej. pani.mówił Darcy spiesznymi krokami mierząc pokój . a krew znowu napłynęła mu do twarzy. iż ta uprzejma uwaga doszła jej uszu .była mu przyrzeczona. Może stłumiłabyś owe gorzkie oskarżenia. Według tego rachunku winy moje są rzeczywiście bardzo wielkie. o którym mówiłam.zrozumiała jednak dobrze sens słów.Któż. które bynajmniej nie złagodziły jej gniewu.tu zatrzymał się nagle i obrócił ku niej .i to wszystko stanowi twój sąd o mnie! Tak oto mnie szacujesz! Dzięki ci za tak gruntowne wyjaśnienia. iż popycha mnie ku tobie tylko niewzruszone. . lecz również.I tyś je sprawił! . gdybym nie uraził twojej dumy szczerym wyznaniem skrupułów.

Była przejęta aż do bólu. z jaką traktujesz uczucia innych. jednym słowem. Wybacz. ciągnęła więc dalej: . i przyjmij najlepsze życzenia zdrowia i szczęścia. gdybyś o nią prosił jak prawdziwy dżentelmen. . o samolubnej wzgardzie. Nie wiedziała. Znowu zdumienie odbiło się wyraźnie na jego twarzy. spoglądał na nią na poły z niedowierzaniem. że forma twoich oświadczyn zrobiła na mnie podobne wrażenie. którego byłabym skłonna poślubić. kiedy wiedziałam. nie wstydzę się też uczuć. Zauważyła. że jest pan ostatnim na świecie człowiekiem. nie odezwał się jednak. Pojmuję w zupełności twoje uczucia. Wszystko to stworzyło podwalinę nieufności. Zdumienie jej wzrastało. jak otwiera drzwi frontowe i wychodzi z domu. myśli . który by mnie zachęcił do jej przyjęcia.rozsądek. Oszczędziła mi tylko zakłopotania. co począć ze sobą. jakie mogłabym odczuwać odmawiając ci mej ręki.Nie jesteś pan zdolny uczynić mi propozycji małżeństwa w sposób. że gniew jej wzrasta z każdą chwilą. zarozumialstwie. pani. Były jak najbardziej naturalne i właściwe. . Pozostaje mi tylko wstydzić się moich własnych.mogę chyba powiedzieć nawet. mimo to zrobiła najwyższy wysiłek. który kochał się w niej od tylu miesięcy! 79 . na poły z udręką. że nie upłynął chyba miesiąc. iż zająłem ci tyle czasu. panie Darcy.ciągnęła Elżbieta . na której późniejsze wypadki wzniosły mur tak niezachwianej niechęci. których usytuowanie o tyle jest gorsze od mego? Elżbieta czuła. Z tymi słowy opuścił spiesznie pokój. iż drgnął na te słowa.Mylisz się. Czyż mogłaś oczekiwać. od pierwszej chwili naszej znajomości. Ale brzydzę się udawaniem. iż będę się cieszył z niższości twoich stosunków w świecie. przypuszczając.To wystarczy. i powiedziała: . pańskie obejście kazało mi powziąć głębokie przekonanie o arogancji. w następnej chwili Elżbieta usłyszała. Otrzymać propozycję małżeństwa od pana Darcy’ego.Od samego początku . w miarę jak rozważała minione przed chwilą wypadki. do których ci się przyznałem. wreszcie w przypływie osłabienia usiadła i płakała przez pół godziny. by się opanować. iż będę sobie gratulował krewnych.wszystko.

ta straszliwa duma. iż nie nadaje się zupełnie do spotkania z Charlottą . iż chciał ją poślubić mimo wszystkich zastrzeżeń.wszystko to wkrótce wzięło górę nad litością. bezwstydne przyznanie się do wszystkiego.Kochał się tak bardzo. iż zachował się w stosunku do niego okrutnie . choć nawet nie usiłował zaprzeczyć. co wyrządził Jane. a przecież w jego przypadku musiały mu się rysować z co najmniej równą siłą! Nie do wiary! A właściwie przyjemnie pomyśleć. jaką zrodziła na chwilę świadomość uczucia młodego człowieka. Ale ta jego duma. choć nie mógł usprawiedliwić swego postępku. niewybaczalna pewność siebie.pośpieszyła więc do swego pokoju. jakim wspominał Wickhama. z jaką o tym mówił. Burzliwe myśli kłębiły się w jej głowie aż do chwili kiedy odgłos nadjeżdżającego powozu lady Katarzyny uprzytomnił Elżbiecie. że potrafiła wzniecić nieświadomie tak gorące uczucia. ten zimny ton. dla których wzbraniał przyjacielowi poślubić jej siostrę. 80 .

iż będzie on zawierał powtórnie wynurzenia mych sentymentów lub wznowienie owych propozycji. Ścieżka biegła wzdłuż ogrodzenia parku. który machinalnie wzięła. Wyruszyła prosto do ulubionego miejsca spacerów. iż to pan Darcy.XXXV Ranek zbudził Elżbietę do tych samych myśli i rozważań. że ją ktoś woła . jakie spędziła w Kent. które poprzedniego dnia zamknęły wreszcie jej oczy. toteż zamiast wejść do parku. że przecież czasami przychodzi tu pan Darcy. Nie potrafiła myśleć o niczym innym. Szła już w odwrotną stronę. które wczorajszego 81 . Opanowała ją jednak ogromna ciekawość. Proszę o łaskawe przeczytanie tego listu. Koperta wewnątrz również była zapisana.Po czym z lekkim ukłonem zawrócił i wkrótce zniknął jej z oczu. i żywo postępując naprzód wymówił jej imię. a zdumienie jej wzrosło. Elżbieta idąc dalej alejką zaczęła czytać.choć głos najwyraźniej wskazywał. List datowany w Rosings o ósmej rano brzmiał: Otrzymując ten list nie dręcz się pani obawą. Miała właśnie zamiar ruszyć znowu. wieś zmieniła się ogromnie. odezwał się z wyniosłym spokojem: . . lecz zatrzymała się na myśl. zawróciła natychmiast. Przeszła się kilkakrotnie tam i z powrotem po tym odcinku dróżki. Elżbieta wkrótce minęła jedną z bram prowadzących na teren Rosings. Elżbieta w obawie. a wczesne drzewa okrywały się z każdym dniem coraz gęstszą zielenią. że ją dostrzegł. skręciła na ścieżkę prowadzącą w bok od gościńca. Wciąż jeszcze nie mogła ochłonąć ze zdumienia wspominając wczorajsze wypadki. ale słysząc. stanęła w bramie i spojrzała na park. Mężczyzna był już jednak tak blisko. Elżbieta otworzyła list nie spodziewając się znaleźć w nim nic przyjemnego. iż to pan Darcy zawróciła ku bramie. Szedł w jej kierunku. kiedy zobaczyła w kopercie dwie kartki papieru listowego gęsto i ściśle zapisane. kiedy w okalającym park zagajniku zauważyła jakiegoś mężczyznę. toteż niezdolna zająć się czymkolwiek postanowiła zaraz po śniadaniu zażyć trochę ruchu i powietrza.Od pewnego czasu chodzę po zagajniku w nadziei spotkania pani. Przez pięć tygodni. On tymczasem również już się tam znalazł i wyciągając ku niej list. aż wreszcie skuszona urokiem poranka.

wbrew własnemu honorowi. dzięki przypadkowym informacjom sir Williama Lucasa. Na owym balu. zaoszczędzony byłby wysiłek zarówno autora.wieczoru okazały ci się tak niemiłe. po raz pierwszy.podobnie jak inni . które dla obopólnej naszej szczęśliwości powinny jak najszybciej pójść w niepamięć. Od owego pierwszego zarzutu. iż jego do niej skłonność przerodziła się w głębsze uczucie. dopiero jednak podczas owego wieczoru. wbrew wszelkim ludzkim uczuciom zniweczyłem dobrobyt pana Wickhama i rozwiałem wszelkie jego nadzieje na przyszłość. Pierwsze z nich to odsunięcie Bingleya od twej siostry. całkowicie po przeczytaniu niniejszego wyjaśnienia mych postępków i pobudek. drugie . Trudno porównać rozłączenie dwojga młodych ludzi. jak i czytającego. który nie miał żadnego innego oparcia oprócz naszej opieki i którego przyzwyczajono do myśli. mam nadzieję. co cię może urazić. to przykro mi bardzo. Konieczności jednak musi stać się zadość i dalsze usprawiedliwienia byłyby nonsensem. na owych tańcach w Netherfield. młodzieńca. Jeśli tłumacząc wszystko. Oskarżyłaś mnie wczorajszego wieczoru o dwa przestępstwa różnej zupełnie natury i nieporównywalne pod względem znaczenia. Od tej chwili 82 . Gdyby wewnętrzny nakaz nie zmusił mnie do napisania i przedstawienia ci tego listu. będę musiał z konieczności wyznać coś. iż atencje Bingleya do twej siostry dały pochop do ogólnych przypuszczeń. zwracam się jednak do twego poczucia sprawiedliwości.jedyną sprawą nie ustaloną był termin ślubu. których uczucia dojrzewały przez kilka tygodni zaledwie. iż ośmielam się prosić o chwilę uwagi wiem. że twe uczucia niechętnie na nią przyzwolą. którym tak pochopnie mnie wczoraj obciążyłaś. iż młoda para wkrótce się pobierze. powszechnie znanego jako faworyta mego ojca. jaką jest świadome i niezasłużone odepchnięcie towarzysza młodości. Wkrótce po przyjeździe do hrabstwa Hertford zauważyłem . kiedy to miałem zaszczyt tańczenia z panią. Sir William mówił o tym jako o rzeczy absolutnie pewnej . Musisz mi więc wybaczyć. dowiedziałem się. z podłością.że wbrew zobowiązaniom. Bingleya zakochanego widywałem nieraz.że Bingley wyróżnia twą siostrę spośród wszystkich panien z okolicy. nabrałem podejrzeń. zwolnisz mnie. co mi wyjawić należy. Piszę to nie zamierzając bynajmniej ranić cię czy też upokarzać siebie rozpamiętując pragnienia. iż może na nią liczyć.

Jeśli ty. że powaga oblicza i zachowania twej siostry mogły najbystrzejszego obserwatora utwierdzić w mniemaniu.pilnie baczyłem na zachowanie mego przyjaciela i stwierdziłem. Wierzyłem w tę obojętność nie dlatego. a chociaż przyczyny te istnieją w obu przypadkach i odgrywają równie ważną rolę. kiedy cię obrażam. pani. Nie waham się jednak powiedzieć. niczym jest w porównaniu z tak często. jeśli przez moje błędne mniemanie siostra twoja cierpiała niechęć twoja do mnie nie była bezpodstawna. Ten sam brak okazują twoje trzy młodsze siostry. że skłonność jego do panny Bennet przechodzi wszystko. serce niełatwo się wzrusza. Pewne jest oczywista. Przyglądałem się również twej siostrze. złagodzi myśl. żem jej chciał. jaką ci sprawiają wady najbliższej rodziny i moja ich krytyka. wierzyłem na podstawie bezstronnego przekonania. jest pochwałą równie wielką dla waszego zachowania. odważę się jednak stwierdzić. Miałem przeciwko ich małżeństwu nie tylko te obiekcje. iż chciałem wierzyć w jej obojętność. właściwie prawie zawsze. Ale były i inne przyczyny mojej do tego małżeństwa niechęci. że aczkolwiek usposobienie jej łagodne jest i miłe. A jeśli tak. pani.memu przyjacielowi brak odpowiednich koneksji nie przyniósłby tak wielkiej szkody jak mnie. czego dotychczas byłem świadkiem. jako że nie miałem ich teraz tak żywo przed oczyma. boli mnie. nie znajdują pożywki w jej wzajemności. Wydaje mi się. choć bardzo nieodpowiednia. ja starałem się o nich zapomnieć. że to drugie jest bardziej prawdopodobne. ja musiałem ulec złudzeniu. jak tego rozumowo pragnąłem. które jak ci to wczoraj wyznałem. boć przecież lepiej znasz swoją siostrę niż ja. Przebacz. nie myliłaś się w tym względzie. Pozycja rodzinna twojej matki. Spojrzenie jej i obejście było szczere. iż brak podstaw do podobnej oceny ciebie i twej starszej siostry. że choć jego względy sprawiają jej przyjemność. pani. Obserwacje owego wieczoru doprowadziły mnie do przekonania. Przyczyny te muszę ci pokrótce wyłożyć. że nadzieje i obawy nieczęsto mają wpływ na moje obserwacje i decyzje. a czasami nawet twój ojciec. Niechże jednak przykrość. mogła w moim przypadku zwalczyć jedynie największa siła namiętności . pani. wierzyłem równie silnie.nie mogłem w nim jednak dojrzeć ani krzty szczególnego jakiegoś zainteresowania Bingleyem. jak zaszczytną dla waszego rozsądku 83 . pogodne i miłe jak zwykle . okazywanym przez nią całkowitym brakiem ogłady i wychowania.

o którym myślę z przykrością . wyolbrzymiając je jeszcze. jeden mój postępek. jak niepotrzebny jest jego powrót do Hertfordshire. gdyby nie sekundowało im moje zapewnienie . że wydarzenia owego wieczora utwierdziły moje opinie o wszystkich zainteresowanych i ugruntowały racje. brat jej jednak dotychczas jest tego nieświadom. Wiedziałem o tym. nie mam już nic na swą obronę. że zniżyłem się do przewrotności. Nie było więc rzeczą trudną przekonać go. iż jest mu wzajemna. Niepokój jego sióstr równy był mojemu. Bingley jednak jest z natury bardzo skromny i bardziej polega na moim sądzie niż na własnym.i usposobienia. postanowiliśmy zaraz połączyć się z nim w Londynie. aby spotkanie z twą siostrą nie groziło pewnym niebezpieczeństwem.a nie wahałem się go dać . Uprzednio wierzył. nie przypuszczam. pani. Tam więc pojechaliśmy.iż jest on zupełnie obojętny twojej siostrze. Jak z pewnością pamiętasz dobrze. Tak jednak postąpiłem. a uczyniłem to w najlepszych intencjach. Bingley opuścił Netherfield następnego dnia i pojechał do Londynu z zamiarem rychłego powrotu. Bardzo możliwe. ja nie potrafię ich potępić. że ma dla niego poważne. pani. uczyniłem to nieświadomie. by w ostatecznym wyniku powstrzymały go od małżeństwa. Na ten temat nie mam już nic do powiedzenia. 84 . a że byliśmy świadomi. że trapią nas te same obawy. iż trzeba jak najrychlej odsunąć Bingleya z Netherfield. ze uległ złudzeniu. Szybko przekonaliśmy się. Jeśli zraniłem uczucia twej siostry. Kiedy zaś w to uwierzył. Jedna jest tylko sprawa. jakie mną kierowały. Może to skrywanie.to mianowicie. bym chronił przyjaciela przed związkiem najbardziej dlań w moim przekonaniu fatalnym. to udawanie było niegodne. jaką było ukrywanie przez Bingleyem przyjazdu twej siostry do Londynu. że spotkanie ich nie przyniosłoby żadnych złych następstw. Teraz muszę ci wyjaśnić rolę. mogą oczywiście wydać się tobie. nie wydało mi się jednak. a chociaż pobudki. a ja z całych sił próbowałem mu przedstawić niezaprzeczalnie złe strony ewentualnego związku. by uczucie mego przyjaciela na tyle już przygasło. Choć jednak wszystkie moje zastrzeżenia mogły zachwiać czy też opóźnić jego decyzje. Za to wszystko nie mogę siebie winić. Powiem jeszcze tylko. które już dawniej mogły mnie przywieść do tego. jeśli nie takie same. jako że i panna Bingley wiedziała. wytłumaczenie mu. jak tu odegrałem. było kwestią jednej chwili. uczucia. niewystarczające.

Tu znowu muszę ci. Ma również nadzieję. jaką sobie obrał. później na studia w Cambridge. który miał okazję widywać go takim. Co do mnie. pani. a ja muszę 85 . że w testamencie szczególnie mi zalecał wspomaganie go na drodze.lecz miał o nim również doskonałą opinię. co teraz będę pisać. Był tam również zapis tysiąca funtów. zubożały na skutek ekstrawagancji żony. niezaprzeczalnie wiarygodny. oskarżenia o wyrządzenie krzywdy panu Wickhamowi. kiedy się tylko zwolni. jakim był w istocie.dlatego tak hojnie darzył łaską Jerzego Wickhama. by młody pastor otrzymał od naszej rodziny pewną bardzo bogatą parafię. zachęcą mnie nawet do tego. Złe skłonności. jako że własny jego ojciec. Dodawał. podejrzenie o ich naturze nie przeszkodzi mi ujawnić jego prawdziwego charakteru . który przez wiele lat zarządzał wszystkimi majętnościami Pemberley. nie mógł dać synowi wykształcenia godnego dżentelmena. Podobnych okazji nie mógł mieć mój ojciec. Ojciec Wickhama umarł wkrótce. chciał mu dopomóc na tej drodze. nie mogły ujść uwagi młodego człowieka. Łożył na jego szkołę. Mogę je odeprzeć tylko wykładając ci. toteż licząc.Przechodzę do drugiego. jeśli zaś Wickham zostanie ordynowany. ojciec pragnął. wielu lat myślałem już o nim zupełnie inaczej. Wypełniał on dobrze złożone nań obowiązki. może stwierdzić niejeden świadek. całą historię stosunków jego z moją rodziną. o co mnie w szczególności oskarżył. cięższego. co skłaniało mego ojca do świadczenia mu najrozmaitszych przysług . swego chrześniaka.przeciwnie.jak wielki . Mój dobry i mądry ojciec umarł blisko pięć lat temu. Przywiązanie jego do pana Wickhama tak było silne do ostatniej chwili. prawie jego rówieśnika. iż ostatecznie postanowił nie obierać zawodu duchownego. Jednak prawdziwość tego. Nie wiem. co Wickhamowi było bardzo potrzebne. od wielu. a w pół roku później jego syn napisał do mnie zawiadamiając. które pilnie skrywał przed okiem najlepszego swego przyjaciela. że nie uznam za bezpodstawne jego roszczeń do natychmiastowej pomocy pieniężnej w miejsce owych godności. pani. że ma zamiar poświęcić się prawu. zadać ból . z którego to daru nie będzie mógł skorzystać.sama tylko możesz wiedzieć. Pan Wickham jest synem człowieka wielce szanowanego. brak zasad. Ojciec mój nie tylko ogromnie lubił towarzystwo tego młodego człowieka jego maniery zawsze mu wszystkich zjednywały . iż obierze on zawód duchownego. Jakiekolwiek jednak sentymenty wzniecił w tobie pan Wickham.

jako że wie dobrze. że przebywał tam najczęściej. winić za to. Bardziej pragnąłem jego szczerości. a nie mogłem chyba zapomnieć o woli mego czcigodnego ojca.niewątpliwie miał już wtedy 86 . jak również oparłem się. młodsza ode mnie o lat dziesięć przeszło. pułkownika Fitzwilliama. wiódł życie hulaki i próżniaka. pani.zdawać sobie sprawę. Siostra moja. To wystarczy . toteż niewątpliwie z równą gwałtownością oskarżał mnie przed innymi. Muszę tutaj wspomnieć o pewnych okolicznościach. i postanowił ostatecznie przyjąć święcenia. i mojej. Przez trzy lata niewiele o nim słyszałem. w każdym razie byłem całkowicie gotów przystać na jego propozycję. lecz po śmierci plebana przeznaczonej dlań parafii Wickham zwrócił się do mnie listownie z prośbą o przedstawienie go do nominacji na następcę zmarłego. że wszelkie stosunki pomiędzy nami zostały zakończone. że procenty od tysiąca funtów nie wystarczą na studia. by go zapraszać do Pemberley czy przystawać na jego towarzystwo w Londynie. niż w nią wierzyłem. że pan Wickham nie powinien zostać duchownym.nawet gdyby kiedykolwiek mógł taką pomoc przyjąć . o których bardzo bym pragnął zapomnieć i które tylko tak wielkie jak to zobowiązanie każe mi komuś wyjawiać.w każdym razie zeszłego lata znów narzucił się mojej uwadze. Doszedł do wniosku. Po tym wszystkim poniechane zostały wszelkie pozory naszej znajomości. gdy mi ją powtórnie przedłożył. została powierzona opiece bratanka mej matki. i to w sposób bardzo dla mnie bolesny. iż nie patronuję nikomu innemu. On rezygnował z wszelkich praw do pomocy na drodze kościelnej . Tam również udał się pan Wickham .a uwierzyłem w to bez trudu . iż prawo jest nauką nie przynoszącą żadnych korzyści. Zbyt złe miałem o nim mniemanie.pewien już jestem twej dyskrecji. pani. Szybko doszliśmy do porozumienia. kiedy odebrano ją ze szkół. w co zresztą nie wątpi. urządziliśmy jej dom w Londynie. jeśli przedstawię go do nominacji na plebana parafii.że znajduje się w opłakanych warunkach. Teraz nie mając żadnych przeszkód. o której była mowa. Oburzenie jego było równie wielkie jak kłopoty. Wiedziałem.a w zamian za to dostawał trzy tysiące funtów. Nie wiem. Wydawało się. a studia prawnicze były zwykłym wykrętem. Wydaje mi się. Zapewniał mnie . Mniej więcej rok temu. Zeszłego lata pojechała do Ramsgate wraz ze swą opiekunką. jak żył . jak i przede mną samym. iż odmówiłem jego prośbie. Chyba nie będziesz mnie.

Niewątpliwie pan Wickham pragnął przede wszystkim majątku mej siostry. pani. Jeśli nie odrzucisz go. Na świadka wszystkiego. powołać mogę pułkownika Fitzwilliama. Przymykała oczy na wszystko. Może dziwisz się. oczywiście. a nawet udzielała Wickhamowi pewnej pomocy. nie mogąc znieść myśli. nie mogę jednak oprzeć się podejrzeniu. dzięki której tak się zarekomendował Georgianie . To. okazało się bowiem. wyobrazić. dlaczego nie powiedziałem tego wszystkiego wczoraj wieczorem. Przyjechałem do niej niespodzianie na dzień czy dwa przed planowaną ucieczką. iż zasmuci i obrazi brata. niewinnym popełnionych wobec Wickhama zbrodni. a podejrzliwość . jako nasz bliski krewny. uważając moje słowa za fałsz. który wynosi trzydzieści tysięcy funtów. jest wierny opis wszystkich przypadków. co czułem i jak się zachowywałem. byłaby to okrutna zemsta. pani.określone zamiary. podobna 87 . by wiedzieć. boć przecież nie wiedziałaś nic o żadnej z tych spraw. Możesz sobie. iż wcześniej zawarł był znajomość z panią Younge.czułe jej serce dobrze pamiętało wszystkie uprzejmości. w jaki sposób. z punktu zwolniona. Jeśli niechęć do mnie każe ci odrzucić niniejsze wyjaśnienie jako fałszywe. którego uważała za ojca prawie. który wyjechał natychmiast. oczywiście. pani. a ponadto jeden z wykonawców testamentu mego ojca. że mocnym bodźcem była mu chęć wywarcia na mnie zemsty. musiał być powiadomiony o wszystkich szczegółach owych zajść. Doprawdy. co musi czy powinno zostać wyjaśnione.w twojej naturze. wyznała mi wszystko. Wzgląd na uczucia i reputację mojej siostry nie pozwoliły mi ogłosić całej sprawy publicznie. Pani Younge została. może jednak nie należy się temu dziwić.że wmówiono w nią miłość do niego i nakłoniono do zgody na ucieczkę. co do charakteru której zostaliśmy najfatalniej zwiedzeni. Powiedziawszy już o jej nierozwadze z zadowoleniem dodam. Tłumaczy ją w pewnej mierze fakt. myślę. który. Śledztwo nie leżało w twoich możliwościach. oszukał cię. Nie wiem. pod pokrywką jakiego kłamstwa. w jakich obydwaj braliśmy udział. uznasz mnie. pani. a Georgiana. że dowiedziałem się o wszystkim z jej własnych ust. że miała wówczas zaledwie piętnaście lat. napisałem jednak do pana Wickhama. jakie jej w dzieciństwie świadczył . zaufany przyjaciel. co tu napisałem. Nie byłem wtedy panem samego siebie na tyle.

niech cię Bóg błogosławi.przyczyna nie przeszkodzi ci zapewne zawierzyć memu kuzynowi. Fitzwilliam Darcy 88 . Ponieważ zaś może być jeszcze okazja zapytania go. Dodam tylko . postaram się w jakiś sposób oddać ci ten list do rąk jeszcze dzisiejszego ranka.

W tym zamęcie uczuć. Opis stosunków jego z rodziną z Pemberley zgadzał się najdokładniej z 89 . Cały ten list był wyniosły i zuchwały. nie potrafiła skupić uwagi na treści tego. Czytała tak chciwie. Przejęło ją zdumienie. co przeżywała podczas tej lektury. mogła jedynie przypuszczać. Przekonana była. Głęboko uprzedzona do każdego jego słowa zaczęła czytać opis wydarzeń w Netherfield. Czytała tylko to. że rozumiała sens każdego zdania.przejął ją ból jeszcze większy i uczucie jeszcze trudniejsze do opisania. Za to.XXXVI Elżbieta. co zrobił nie wyraził żalu. a które nosiły niepokojące podobieństwo do historii przez niego samego opowiedzianej. nie mogąc dać spoczynku skołatanym myślom. Pisał bez skruchy. że Darcy był przekonany o obojętności Jane. które . co przyniesie następne zdanie. a to wystarczało. pogrążyła się znowu w bolesnej lekturze. które właśnie przebiegała wzrokiem. co tyczyło Wickhama. Chciała zadać im kłam wykrzykując co chwila: „To musi być fałsz! To niemożliwe! To najokropniejsze kłamstwo!”. Niecierpliwa dowiedzieć się. że zawiera on ponowienie prośby o jej rękę. Tak dalece już panowała nad sobą. co zawierało. Ale to nie pomogło.jeśli były prawdziwe . jak chciwie go czytała i jaki zamęt sprzecznych uczuć wzbudził w jej sercu. Z punktu odrzuciła jako fałsz zapewnienie. a wyliczenie prawdziwych. że Darcy uważa. czego prawdziwe poczucie wstydu nie pragnęłoby ukryć. dumnie. a kiedy przeczytała list do końca. biorąc od pana Darcy’ego list. najważniejszych obiekcji przeciwko małżeństwu przyjaciela zbyt ją rozgniewało. strach i przerażenie. Łatwo więc można sobie teraz wyobrazić. zaczęła iść dalej. że nie ma do powiedzenia na swoje usprawiedliwienie nic. Trudno określić. przyrzekając sobie nie spojrzeć już na nie więcej. że ledwo mogła cokolwiek zrozumieć. Najpierw ze zdumieniem stwierdziła. Czytała bowiem z większą trochę uwagą opis wypadków. by uspokoić się trochę. Ale kiedy przyszła kolej na historię pana Wickhama .musiały obalić wszelkie żywione dotychczas przekonanie o wartości tego młodzieńca. iż może się jeszcze tłumaczyć. niewiele rozumiejąc już z ostatnich stron. odłożyła spiesznie pismo odżegnując się od wszystkiego. W pół minuty później znowu otworzyła list i zebrawszy wszystkie siły. by chciała im oddać sprawiedliwość choć w części.

tym, co on sam mówił, a łaskawość i względy zmarłego pana Darcy’ego, choć przedtem nie znała ich rozmiarów, odpowiadały całkowicie jego słowom. Do tego miejsca oba opowiadania wzajemnie się potwierdzały, kiedy jednak doszło do sprawy testamentu, różnica była znaczna. Świeżo miała jeszcze w pamięci to, co mówił Wickham o przyobiecanej mu prebendzie a kiedy przypomniała sobie własne jego słowa, musiała dojść do wniosku, że jedna albo druga strona wręcz kłamie. Przez kilka chwil pochlebiała sobie, że nie zwiodła jej własna intuicyjna ocena. Ale gdy z najwyższą uwagą czytała i znowu powracała do następnych wypadków, do rezygnacji Wickhama z wszelkich praw do prebendy, do przyjęcia za to tak dużej sumy jak trzy tysiące funtów, znowu musiała się zawahać. Odłożyła list i poczęła rozważać wszystko po kolei, starając się przy tym zachować coś, co nazywała bezstronnością. Zastanawiała się nad prawdopodobieństwem jednej i drugiej wersji - nie mogła jednak dojść do żadnych wniosków. Z obu stron były tylko słowa. Znowu zaczęła czytać. Każda jednak linijka dowodziła coraz jaśniej, że sprawa, która w jej pojęciu bezapelacyjnie rzucała głęboki cień na pana Darcy’ego, mogła się ukazać w świetle oczyszczającym go z całej winy od początku do końca. Pustota i rozwiązłość, o które tak śmiało oskarżał Wickhama, wstrząsnęły nią głęboko, tym bardziej że nie mogła dowieść fałszywości tego zarzutu. Nigdy nie słyszała o nim, póki nie wstąpił do pułku hrabstwa X za namową młodego człowieka, który spotkawszy go przypadkowo w Londynie, odnowił powierzchowną znajomość. O tym, jak żył dawniej, wiedziano w Hertfordshire tyle tylko, co sam opowiadał. Nigdy - nawet gdyby leżało to w jej możliwościach - nie przyszłoby jej do głowy zasięgać o nim jakichś wiadomości i dowiadywać się, jaki też on jest naprawdę. Jego wygląd, głos i obejście kazały go uważać za wcielenie doskonałości. Starała się przywołać z pamięci jakieś dowody jego dobroci, jakieś wyraźne oznaki prawości i dobrej woli, które obroniłyby go przed zarzutami pana Darcy’ego. Pragnęła wyciągnąć z tych wspomnień wniosek, że jednak przeważają w nim dobre cechy, które mogą sowicie opłacić te przypadkowe błędy, jak usiłowała określić to, co pan Darcy nazwał długoletnim nieróbstwem i występnym życiem. Ale podobne wspomnienia nie przyszły jej z pomocą. Mogła natychmiast

90

przywołać przed oczy jego postać, z całym wdziękiem obejścia i manier, ale nie mogła sobie przypomnieć żadnych bardziej uchwytnych zalet niż to, że dobrze wyrażał się o sąsiedztwie i zyskał sobie uznanie wśród kolegów miłym i pociągającym zachowaniem. W tym miejscu przerwała swe rozmyślania na dłuższą chwilę, po czym znów zaczęła czytać. Niestety, opis zamiarów, jakie miał wobec panny Darcy, uzyskał pewne potwierdzenie w jej rozmowie z pułkownikiem Fitzwilliamem zeszłego ranka zaledwie. Wreszcie zaś Darcy powoływał na świadka samego pułkownika, który już jej mówił o swoich bliskich związkach z wszelkimi sprawami rodziny Darcych. Nie miała zaś podstaw do kwestionowania prawości pana Fitzwilliama. W pewnej chwili postanowiła zwrócić się do niego, porzuciła jednak ten pomysł rozumiejąc, jak dziwny musiałby się wydać pułkownikowi, potem zaś odrzuciła go całkowicie, przekonana, że pan Darcy nigdy nie zaryzykowałby podobnej propozycji, gdyby nie był pewny, iż kuzyn potwierdzi jego słowa. Pamiętała doskonale wszystko, co zaszło podczas jej pierwszej rozmowy z Wickhamem u państwa Philips. Wiele jego wypowiedzi miała dotąd świeżo w pamięci. Teraz dopiero uderzyła ją myśl, jak niewłaściwe były te wyznania wobec obcej osoby. Zdziwiła się, jak mogła tego wcześniej nie zauważyć. Dostrzegła niedelikatność ciągłego wysuwania swojej osoby na pierwszy plan, niezgodność jego słów i czynów. Pamiętała, jak się przechwalał, że niestraszny mu pan Darcy, że może sobie uciekać, lecz on nie ustąpi pola - a jednak to on właśnie uciekł przed balem w Netherfield, w następnym tygodniu zaledwie. Przypomniała sobie również, że nim towarzystwo z Netherfield wyjechało do Londynu, opowiedział swoją historię tylko i wyłącznie jej, zaś po ich wyjeździe podawano ją sobie z ust do ust, że nie miał żadnych oporów ni skrupułów, by obrzucić błotem pana Darcy’ego, choć zapewniał ją uprzednio, iż szacunek dla ojca nigdy nie pozwoli mu wystawić syna na ludzką pogardę. Jak inaczej wyglądało teraz wszystko, z czym on miał jakikolwiek związek! Jego zaloty do panny King były rezultatem odrażającej interesowności, a mierność jej fortuny nie dowodziła bynajmniej umiarkowania żądań młodego człowieka, lecz chciwości, z jaką rzucał się na byle co. Nie mogła znaleźć właściwych motywów jego zachowania względem niej samej - albo oszukał się, licząc na pieniądze, albo pochlebiał swej

91

próżności pobudzając ją do okazywania mu względów, co najnieopatrzniej czyniła. Wszystkie, coraz to bardziej niechętne wysiłki, by obronić Wickhama, napotykały na rosnący opór, aż wreszcie oddając sprawiedliwość panu Darcy’emu mogła tylko przyznać, że Bingley, zapytywany przez Jane, dawno ją zapewnił o niewinności swego przyjaciela, że choć obejście Darcy’ego było wyniosłe i odpychające, nigdy podczas całej ich znajomości, która ostatnio pozwoliła im na częste spotkania, a nawet w pewnym sensie zbliżyła i pozwoliła jej poznać go lepiej - że w ciągu całej tej znajomości nie dostrzegła w nim nic, co by mogło świadczyć o nieprawości, braku zasad, braku podstaw religijnych czy moralnych; że wśród swych znajomych był szanowany i ceniony, że nawet Wickham przyznawał, iż jest dobrym bratem, że często słyszała, jak Darcy z miłością mówił o siostrze - potrafił więc zdobyć się na ciepłe uczucia. Gdyby naprawdę postąpił tak, jak mówił Wickham, to podobne pogwałcenie wszelkich zasad nie uszłoby oczom ludzkim, a przyjaźń pomiędzy człowiekiem zdolnym do takich czynów i kimś tak miłym jak pan Bingley byłaby rzeczą niepojętą. Zaczęła się wstydzić, głęboko wstydzić. Ani o Darcym, ani o Wickhamie nie mogła myśleć bez głębokiego przeświadczenia, że była ślepa, stronnicza, uprzedzona, nierozsądna. - Jakżeż nikczemnie się zachowałam! - krzyknęła. - Ja, która pyszniłam się spostrzegawczością, ja, która tak ceniłam swój rozsądek, która często potępiałam szlachetną bezstronność mej siostry i pochlebiałam swej próżności bezużyteczną lub potępienia godną podejrzliwością. Jakież to upokarzające odkrycie! I jak słuszne upokorzenie! Nie miałabym grubszego bielma na oczach, gdybym była zakochana! Zaślepiła mnie pycha, nie miłość. Rada z wyróżnień jednego, dotknięta obojętnością drugiego, od początku naszej znajomości żywiłam z góry powzięte, na niczym nie oparte uprzedzenia, ani w jednym, ani w drugim wypadku nie radząc się własnego rozsądku. Nigdy do tej chwili nie znałam samej siebie! Od swojej osoby do Jane, od Jane do Bingleya myśli jej biegły torem, który wkrótce naprowadził ją na wspomnienie, iż w tamtym wypadku wyjaśnienia pana Darcy’ego wydały jej się zupełnie niewystarczające. Przeczytała je więc po raz drugi.

92

Rezultat był teraz zupełnie odmienny. Jak można nie dać mu wiary w jednym wypadku, a w drugim przyznać się do porażki? Mówił, że był zupełnie nieświadom uczuć Jane. Elżbieta zaś pamiętała przecież, co w tej właśnie materii mówiła Charlotta. Trudno też mu było zarzucić, że przedstawił fałszywy obraz Jane. Wiedziała, że choć uczucia siostry są gorące, Jane starała się ich nigdy nie uwidaczniać, i że obejście jej i zachowanie zawsze cechuje to niezmienne zrównoważenie, które rzadko się łączy z dużą uczuciowością. Kiedy doszła do tej części listu, w której rodzinie jej stawiano tyle bolesnych, lecz jakże zasłużonych zarzutów, przejął ją głęboki wstyd. Zbyt mocno poczuła słuszność oskarżenia, by usiłowała je odeprzeć, a okoliczności, do jakich się specjalnie odwoływał bal w Netherfield, który ugruntował owe uprzednio już powzięte zastrzeżenia - nie zrobiły na pewno mocniejszego wrażenia na nim niż na Elżbiecie. Komplement dla niej i Jane nie przeszedł niepostrzeżenie. Złagodził ból, lecz nie mógł pocieszyć jej po tak ostrym potępieniu, jakie ściągnęła na siebie reszta rodziny, a kiedy zważyła, iż zawód Jane jest właściwie dziełem jej najbliższych, i zastanowiła się, jak bardzo zaważyć musi na ich opinii niewłaściwe zachowanie reszty rodziny, poczuła się zgnębiona i załamana jak jeszcze nigdy dotąd. Przez dwie godziny spacerowała po alejce. Coraz to inne myśli przychodziły jej do głowy - przypominała sobie minione wypadki, ustalała najróżniejsze ewentualności i starała się pogodzić, jak mogła, z tą nagłą i tak istotną zmianą. Wreszcie zmęczenie i wzgląd na długą nieobecność w domu kazały jej zawrócić. Weszła na plebanię starając się przybrać wygląd jak zwykle pogodny, postanowiła też stłumić wszelkie myśli, które by nie pozwoliły jej brać udziału w ogólnej rozmowie. Dowiedziała się natychmiast, że w czasie jej nieobecności na plebanii zjawili się obaj panowie z Rosings - pan Darcy tylko na kilka minut, by się pożegnać, ale pułkownik Fitzwilliam siedział co najmniej godzinę, czekając na jej powrót. Zdecydowany był nawet pójść i szukać jej. Elżbiecie pozostawało tylko udać, iż przykro jej, że się z nim nie widziała. W rzeczywistości ucieszyła się. Pułkownik Fitzwilliam przestał już być przedmiotem jej zainteresowania. Teraz mogła myśleć tylko o swoim liście.

93

XXXVII Następnego ranka dwaj panowie opuścili Rosings. Pan Collins czatował na nich koło domku odźwiernego, by złożyć pożegnalne ukłony, po czym wrócił do domu z pokrzepiającą wiadomością, iż obaj wydawali się być w najlepszym zdrowiu i nastroju na tyle dobrym, na ile to było możliwe po melancholijnej scenie, jaka niedawno rozegrała się w Rosings. Pospieszył więc do dworu, by pocieszać lady Katarzynę i jej córkę, a za powrotem przyniósł z zachwytem wiadomość od wielkiej damy, iż tak jej się nudzi, że aż pragnie ich towarzystwa przy dzisiejszym obiedzie. Trudno było Elżbiecie spoglądać na lady Katarzynę, nie myśląc przy tym, że gdyby tylko chciała, mogłaby teraz zostać jej przedstawiona jako przyszła siostrzenica. Trudno też jej było wyobrazić sobie bez uśmiechu, jak bardzo oburzyłaby się owa wielka dama. Cóż by powiedziała? Jak by się zachowała? - takimi pytaniami bawiła się Elżbieta przez cały czas. Głównym przedmiotem rozmowy było zmniejszenie się towarzystwa w Rosings. - Zapewniam was, że niezmiernie to odczułam - żaliła się lady Katarzyna. Jestem przekonana, że nikt tak jak ja nie odczuwa utraty przyjaciół. A do tych młodych ludzi jestem szczególnie przywiązana, wiem też że i oni kochają mnie ogromnie. Strasznie im było żal odjeżdżać! Ale to tak zawsze z nimi. Kochany pułkownik do ostatniej chwili trzymał się jakoś, ale jego brat, jak mi się zdawało, bardzo boleśnie przeżył ten odjazd - bardziej chyba niż w zeszłym roku. Jego przywiązanie do Rosings wyraźnie wzrasta. Tu pan Collins mógł zręcznie wtrącić jakieś pochlebstwo i aluzyjkę, na którą i matka, i córka łaskawie się uśmiechnęły. Po obiedzie lady Katarzyna zauważyła, iż panna Bennet jest jakaś bez humoru, a przypisawszy to natychmiast jej niechęci do rychłego powrotu do domu, dodała: - Jeśli to jest przyczyną, moje dziecko, musisz napisać do matki i poprosić ją, by ci pozwoliła zostać dłużej. Jestem przekonana, że pani Collins bardzo będzie temu rada. - Dziękuję bardzo za tak łaskawe zaproszenie - odparła Elżbieta - niestety jednak nie mogę go przyjąć. W przyszłą sobotę muszę być w Londynie.

94

- Cóż, w takim razie będziecie tu tylko sześć tygodni. Liczyłam, że przyjedziecie na dwa miesiące. Mówiłam to pani Collins przed waszym przyjazdem. Jakiż może być powód tak szybkiego powrotu? Twoja matka z pewnością zostawiłaby cię nam jeszcze na dwa tygodnie. - Ale nie mój ojciec. W zeszłym tygodniu pisał, bym przyspieszyła swój powrót. - Och, ojciec dałby sobie radę bez ciebie, jeśli matka się zgodzi. Dla ojca córki nigdy się nie liczą. A jeśli pozostaniecie jeszcze przez cały miesiąc, będę mogła zabrać jedną z was do samego Londynu. Jadę tam na tydzień w początkach czerwca, a że Dawson nie ma nic przeciwko temu, by jechać na koźle, znajdzie się miejsce dla jednej z was w powozie. Jeśli zaś akurat zrobi się chłodno, to nawet zabiorę obie, boć przecie nie jesteście grube. - Bardzo pani, doprawdy, łaskawa, lecz wydaje mi się, że musimy pozostać przy poprzednich naszych planach. Lady Katarzyna wyglądała na zrezygnowaną. - Pani Collins, musisz pani posłać z nimi służącego. Wiesz dobrze, iż zawsze mówię szczerze. Otóż nie mogę znieść myśli, by dwie młode panny same podróżowały powozem pocztowym. To wysoce niewłaściwe. Musi pani znaleźć kogoś, kto by z nimi pojechał. Ogromnie nie lubię takich rzeczy! Młode panny powinny mieć zawsze odpowiednią usługę i opiekę, stosownie, oczywiście, do swojej pozycji. Kiedy zeszłego lata moja siostrzenica Georgiana jechała do Ramsgate, zażądałam, by wysłano wraz z nią dwóch służących. Panna Darcy, córka pana Darcy’ego z Pemberley, i lady Anna nie mogłyby pokazać się inaczej, to byłoby niestosowne. Musi pani wysłać z nimi Johna. Jakem rada, że mi to na myśl przyszło. Byłoby to ujmą dla pani tak je wysłać same. - Mój wuj ma przysłać po nas służącego. - Och, twój wuj, panno Bennet, trzyma służącego?! Bardzom rada, że jest ktoś, kto myśli o tych rzeczach. Gdzie będziecie zmieniać konie? W Bromley, oczywiście. Jeśli wspomnicie o mnie w gospodzie „Pod Dzwonem”, zajmą się wami jak należy. Lady Katarzyna miała jeszcze wiele pytań w związku z ich podróżą, a że nie na wszystkie odpowiadała sama, trzeba się było mieć na baczności. Bardzo to było po myśli

95

Elżbiecie - bała się, że z takim zamętem w głowie może zapomnieć, gdzie się znajduje. Rozmyślania trzeba zostawić na godziny samotności. Za każdym więc razem, kiedy wokół nie było nikogo, z ulgą powracała do swych myśli. Nie minął ani jeden dzień, w którym nie wymknęłaby się na samotny spacer, by pofolgować sobie, pogrążając się w rozkoszy przykrych wspomnień. Wkrótce była już na najlepszej drodze do wyuczenia się listu pana Darcy’ego na pamięć. Roztrząsała każde zdanie, zaś uczucia jej w stosunku do ich autora ogromnie się zmieniły. Kiedy wspominała sposób, w jaki jej się oświadczył, wciąż jeszcze ogarniało ją oburzenie, kiedy jednak myślała, jak niesłusznie go potępiła i jak bezpodstawne czyniła mu zarzuty, gniew zwracał się przeciwko niej samej, a zawód młodego człowieka stawał się powodem do współczucia. Uczucie jego wywoływało teraz wdzięczność, jego osoba - ogólnie biorąc - wzbudzała szacunek. Wciąż jeszcze nie potrafiła jednak przychylnie myśleć o nim ani też przez chwilę nie żałowała swej odmowy i nie pragnęła go jeszcze spotkać. Jej własne postępki były nieustającym źródłem wyrzutów i udręki, zaś nieszczęsne wady rodziny powodem jeszcze głębszego żalu. Nie miała najmniejszej nadziei, by można je było wyleczyć kiedykolwiek. Ojcu wystarcza, że śmieje się z młodszych córek - nigdy się nie zdobędzie na ich utemperowanie. Matka tak daleka wszystkiemu, co właściwe i stosowne, pozostawała nieświadoma złego. Nieraz Elżbieta z Jane pospołu starały się stłumić trzpiotowatość Lidii i Katarzyny, przy takiej jednak pobłażliwości matki nie było najmniejszej nadziei na poprawę. Katarzyna była popędliwą, słabą wewnętrznie dziewczyną i znajdowała się całkowicie pod wpływem Lidii. Słysząc uwagi starszych sióstr obrażała się natychmiast. Lidia, samowolna i beztroska, nie chciała ich nawet słuchać. Były to osóbki puste, leniwe i głupie. Dopóki w Meryton znajdzie się choć jeden oficer, będą z nim flirtowały, że zaś Meryton leży niedaleko Longbourn, będą tam biegać do końca życia. Elżbieta martwiła się również sprawą Jane. Wyjaśnienia Darcy’ ego całkowicie przywróciły jej dobre mniemanie o Bingleyu, co w rezultacie zaostrzyło świadomość, jak wiele jej siostra straciła. Okazało się, że uczucia jego były poważne, a postępowanie wolne od najmniejszej skazy, chyba żeby mu uczynić zarzut ze ślepego zaufania do

96

a wielka dama znowu wypytywała szczegółowo. by skłonić się i podać obu pannom rękę. Ostatni wieczór również tam spędzili. że Maria po powrocie uważała za swój obowiązek wyrzucić rzeczy z zamkniętego już rankiem kufra i całą robotę wykonać od nowa. tak pełnej walorów. 97 . Jak więc bolesną była myśl. by składały suknie w jedyny. W ostatnim tygodniu ich pobytu zaproszenia do Rosings były tak częste jak na początku. tak bardzo obiecującej prawdziwe szczęście. zmienił się bardzo i młoda panna z ogromnym trudem udawała teraz względnie pogodną. jak mają zamiar podróżować. łatwo przyjdzie uwierzyć iż miły nastrój. a panna de Bourgh tak dalece się wysiliła. jaki dawniej rzadko opuszczał Elżbietę. Przy rozstaniu lady Katarzyna niezwykle łaskawie życzyła im dobrej podróży i zapraszała je na przyszły rok do Hunsford. właściwy sposób. Kiedy do tych rozważań dodać odkrycie prawdziwego charakteru Wickhama. że przez głupotę i brak godności najbliższej rodziny Jane została pozbawiona pozycji tak świetnej.przyjaciela. dawała im wskazówki co do pakowania i tak nalegała.

iż dzięki naszym stosunkom z Rosings mogliśmy wprowadzić cię w o tyle wyższe sfery. Zapewniam cię. jak niewiele ponęt ma skromna nasza chatynka. każą jej być wdzięczną. jakim jest dla nas twe towarzystwo.zaczął pompatycznie . Pan Collins był zadowolony i równie uroczyście. Jestem jednak pewien.czy małżonka moja wyraziła ci już wdzięczność za uprzejmość.Nie wiadomo mi. iż zrobiliśmy wszystko. toteż pastor musiał przejść się po 98 . Wiemy. Spędziła u nich sześć bardzo przyjemnych tygodni. jak nieustannie jesteśmy tam zapraszani. jakimi ją otoczono. Widziałaś.Ogromnie się cieszę słysząc. iż przy wszystkich niedostatkach tej ubogiej plebanii nikt przebywający w niej nie może być przedmiotem współczucia. iż jesteśmy głęboko świadomi zaszczytu.XXXVIII W sobotę rano Elżbieta spotkała się przy śniadaniu z panem Collinsem na parę minut. by uczynić ci ten pobyt jak najmniej nieprzyjemnym. nieliczni domownicy i ten skromny kontakt ze światem musi czynić Hunsford miejscem wielce nudnym dla takiej światowej jak ty młodej damy. że wierzysz w naszą wdzięczność za twą łaskę i zdajesz sobie sprawę. jakiego tu doznała. która w jego mniemaniu była absolutnie konieczna. iż nie najgorzej spędziłaś ten czas. wyrazi ci ją niewątpliwie. by wyrazić jego uczucia. Radość zaś z przebywania z Charlottą i względy. a pastor skorzystał z okazji wygłoszenia pożegnalnej mowy. w jakich jesteśmy stosunkach. jakim niewielu może się poszczycić. Nasza pozycja ze względu na rodzinę lady Katarzyny jest rzeczywiście niezwykłym wyniesieniem i błogosławieństwem. Mam jednak nadzieję. że nim opuścisz ten dom. co w naszej mocy. że mieliśmy możność częstej zmiany naszego ubogiego. jeśli razem z nami pozostaje w owych zażyłych stosunkach z Rosings! Słowa nie wystarczały. co w naszej mocy. nim jeszcze wszyscy zeszli. . jaką okazałaś odwiedzając nas tutaj. odparł: . wydaje mi się. Zrobiliśmy na pewno wszystko. w jakiej żyjemy. iż twa wizyta w Hunsford nie była tak bardzo nudna. by go umilić. Prostota. Doprawdy. A że tak się szczęśliwie złożyło. domowego otoczenia na inne pochlebiam sobie. Widziałaś. Elżbieta żywo zapewniła o swej wdzięczności i szczęściu. lecz już z przebłyskiem uśmiechu. panno Elżbieto . małe nasze pokoiki.

iż goście odjeżdżają. że przecież zapomniały mu przekazać pożegnalnych słów dla pań z Rosings. by przyjaciółka twoja dokonała złego… lecz na ten temat lepiej niech zamilczę Pozwól mi tylko zapewnić cię.Doprawdy. Elżbieta mogła uczciwie stwierdzić. W każdym razie pochlebiam sobie. choć wyraźnie żałowała. . choć nie zna ich osobiście. po czym pan Collins odprowadził Elżbietę do pojazdu. drób i wszystkie związane z tym zajęcia nie straciły jeszcze swego uroku. jakiej doświadczył w Longbourn w zimie. Jej dom. podczas gdy Elżbieta starała się połączyć w paru krótkich zdaniach prawdę z uprzejmością. Biedna Charlotta! Jak smutno zostawiać ją takiemu towarzyszowi! Ale wybrała go mając oczy otwarte. która była przedmiotem rozmowy. Wydajemy się stworzeni dla siebie nawzajem.życzycie sobie z pewnością. Przyjaciółki pożegnały się czule. że będziesz miała do tego podstawy. gospodarstwo. We wszystkim wykazujemy zdumiewające podobieństwo charakterów i poglądów. . oraz o ukłonach dla państwa Gardiner. Nie odczuła jednak przykrości. a w ogólności nie wydaje mi się. droga panno Elżbieto że z całego serca życzę ci podobnej szczęśliwości w małżeństwie. jakimi otacza moją małżonkę lady Katarzyna.dodał . że głęboko wierzy w jego zadowolenie z domowych rozkoszy i bardzo się z tego cieszy. Wreszcie wsadził ją do karetki. Wreszcie karetka pocztowa zajechała.pokoju. nie zapominając o podziękowaniach za uprzejmość. i z równą powagą dodała. gdy nagle z pewnym zakłopotaniem przypomniał sobie. parafia.Ale . nie sprawiała wrażenia osoby proszącej o litość. by złożyć im wasze pokorne uszanowania oraz podziękować gorąco za okazaną wam w czasie tego pobytu 99 . przytroczono kufry. a kiedy szli przez ogród. zawsze myślimy tak samo. możesz zawieźć do Herfordshire jak najlepsze o nas wiadomości. prosił ją o przekazanie wyrazów szacunku dla całej rodziny. iż w podobnym wypadku szczęście doprawdy musi być ogromne. a i teraz. Droga moja Charlotta i ja mamy we wszystkim jedno zdanie. paczki ułożono wewnątrz i wszystko było gotowe. droga kuzynko. kiedy wyliczanie owych rozkoszy zostało przerwane wejściem osoby. Byłaś codziennym świadkiem względów. potem Marię i już miał zatrzasnąć drzwiczki.

których jeszcze nie potrafiła wybić sobie z głowy. i bała się. Świadomość. a Elżbieta niewiele miała okazji do sprawdzania. że przyjechałyśmy tu przed paru dniami zaledwie. a jeszcze w dodatku dwa razy byłyśmy na herbacie.łaskawość. . więc pozwolił im wreszcie zamknąć drzwi i powóz ruszył.Dziewięć razy obiadowałyśmy w Rosings. gdzie zamierzały pozostać przez parę dni. iż może wyjawić Jane coś. Elżbieta nie zgłosiła sprzeciwu. a ile się przez ten czas wydarzyło! . co ją przejmie zdumieniem. Jane wyglądała dobrze. 00 . Po czterech godzinach stanęły przed domem państwa Gardiner. Ileż będę miała do opowiadania! A Elżbieta po cichu dodała: .Wydaje się. Jednak wiele ją kosztowało zmilczenie o oświadczynach pana Darcy’ego i czekanie aż do powrotu do Longbourn. zapędzi się w jakieś szczegóły o Bingleyu i jeszcze bardziej zasmuci Jane.A ileż ja będę miała do ukrywania! Jechały bez żadnych przeszkód nie rozmawiając wiele. w jakim siostra jest nastroju. Nic też nie mogłoby jej przezwyciężyć oprócz niezdecydowania. w jakim wciąż trwała. była ogromną pokusą do zwierzeń. ile z tego wszystkiego może opowiedzieć siostrze.Mój Boże! .odparła jej towarzyszka z westchnieniem.wykrzyknęła Maria po chwili milczenia. . Lecz Jane wraz z siostrą wracała już do Longbourn. bowiem dobra ciotka przygotowała dla nich wiele rozrywek. nie wiedziała bowiem. gdzie będzie dość czasu na obserwacje.O tak. . iż kiedy raz zacznie mówić. doprawdy wiele . a jednocześnie pochlebić tym resztkom własnej próżności.

pomyślała Elżbieta. co się na siebie włoży tego lata.wołały. .XXXIX Był już drugi tydzień maja.Patrzcie. jako świadectwo punktualności stangreta.Doprawdy?! . żeby tatuś zabrał nas tam wszystkie na lato! To byłby wspaniały pomysł i wydaje mi się. kiedy trzy młode damy wyruszyły z ulicy Gracechurch w kierunku miasta X w hrabstwie Hertford. bośmy nasze wydały w sklepie. cóż to będzie za lato.Czy to nie ładne? .dodała Lidia .Chcemy was poczęstować . Po przywitaniu sióstr triumfalnie pokazały im stół zastawiony zimnym mięsiwem. czy nie potrafię z niego zrobić czegoś ładniejszego! A kiedy siostry krzyknęły.ale musicie nam pożyczyć trochę pieniędzy. Popruję go na kawałki zaraz po powrocie do domu i zobaczymy. że to obrzydlistwo. ale pomyślałam. Kupię trochę satynki w ładniejszym kolorze żeby go trochę ożywić. kupiłam ten kapelusz! Nie bardzo mi się podoba.Och. Pomyśl tylko. w sklepie były jeszcze dwa czy trzy o wiele brzydsze. .zawołała Elżbieta z najwyższym zadowoleniem. to doprawdy wspaniały pomysł.Będą stacjonować koło Brighton. . . Koniec byłby z nami! Wielki Boże! Brighton i cały obóz żołnierzy! Dla nas jeden regiment milicji i comiesięczne bale w Meryton to o wiele za dużo! 01 . zobaczyły natychmiast. że ostatecznie można go kupić. Kitty i Lidię wyglądające z sali jadalnej na górze.Czyż nie przyjemna niespodzianka?! . Mają nas opuścić za dwa tygodnie. bo regiment milicji hrabstwa X wyjedzie z Meryton. . . Podjeżdżając do gospody.miał oczekiwać na nie powóz pana Benneta. jakie zwykle dostarczyć może spiżarnia gospody. Młode panienki były tu już od godziny zabawiając się wizytami u modniarki naprzeciwko.jak było umówione . i stanie się zupełnie znośny A poza tym nie ma znaczenia. że nic by nas nie kosztował.Po czym pokazały im zakupy. przyglądaniem się stojącemu na warcie szyldwachowi oraz doprawianiem sałaty i ogórka. dodała zupełnie tym nie przejęta: . Mama również bardzo by chciała pojechać. Tak bym chciała. jeśli nie pojedziemy do Brighton! Tak. gdzie .

Mam dla was nowinę . piegowate stworzenie! Elżbieta z przerażeniem pomyślała. ale wracając do moich nowin. Przede wszystkim powiedzcie. Wkrótce całe towarzystwo wraz z pudłami. wyobrażając sobie. zgadnijcie! To wspaniała nowina. woreczkami i paczkami oraz niechętnie widzianym dodatkiem w postaci zakupów Kitty i Lidii zostało z trudem upakowane i powóz ruszył. i gadajmy całą drogę. . że prawdziwego uczucia nikt by się tam nie doszukał ani z jednej. . wielka nowina o kimś. A teraz siądźmy wygodnie.trzepała dalej Lidia. co się z wami działo przez cały ten czas Widywałyście jakichś 02 .Mam nadzieję. . .Jakie to do was podobne. iż są tylko swobodne.Wydaje wam się. a mimo to wyjechała. Nigdy nie dbał o nią ani odrobinę. by Wickham ożenił się z Mary King .chichotała Lidia. Mogę za to ręczyć. starsze siostry natychmiast zapłaciły i kazały stangretowi zajeżdżać. że często słyszy o wiele gorsze rzeczy! Ale to wstrętny jegomość! Bardzo się cieszę. że poszedł W życiu nie widziałam takiej długiej brody.Uratowana przed związkiem bardzo nieodpowiednim pod względem materialnym. . że choć nigdy nie była zdolna do tak grubiańskich wyrażeń. Jane i Elżbieta spojrzały na siebie.I Mary King jest uratowana . niechże nam będzie przytulnie i wesoło. idzie o naszego kochanego Wickhama. .. Gdy posiłek się skończył. ta poprawność i dyskrecja! . No. kogo wszystkie lubimy. Wickham jest uratowany! . . ani z drugiej strony . sama niejednokrotnie żywiła równie wulgarne uczucia.No. po czym powiedziały służącemu.Na pewno nie z jego. co? Otóż nie ma obawy. że służący nie powinien tego słyszeć! Jakby go to w ogóle obchodziło! Jestem pewna. że zabrałam mój kapelusz. . że już nie będzie potrzebny. Ale któż by mógł dbać o takie paskudne.Jeśli jej się naprawdę podobał.Cóż za śmieszna ciasnota .śmiała się Lidia. .Cieszę się. To za dobre dla służącego. to jest głupia.rzekła Jane. chociażby przyjemności wiezienia jeszcze jednego puzdra. kiedy zasiadły do stołu.oto coś dla was! Pojechała do swego wuja do Liverpoolu i ma tam zostać.dodała Elżbieta.

W domu powitano je bardzo serdecznie. Pratt i jeszcze paru innych zupełnie go nie poznali z początku. Lizzy. jak ciocia Philips by chciała. jakie nowiny przywozi. Ale Harriet rozchorowała się. I wiecie.pani Forster i ja jesteśmy wielkimi przyjaciółkami!). bo prawie wszyscy Lucasowie przyjechali. Elżbieta starała się nie słuchać tego. Ma prawie dwadzieścia trzy lata! Boże! Jakiż to byłby wstyd dla mnie. cośmy wtedy zrobiły? Ubrałyśmy Chamberleyne’a w suknię. Wickham. jak świetnie wyglądał. Kitty i ja. że widzi Jane wciąż w tym samym blasku urody.Cieszę się. a pani Forster przyrzekła urządzić tańce wieczorem (a propos .z jednej 03 . ale mnie się wydaje. Jane już niedługo będzie starą panną. nie mogła jednak nie słyszeć ciągle powtarzanego nazwiska Wickhama. Różne sprawy interesowały zebranych. Zaprosili tam Kitty i mnie na cały dzień. Powiada. że w tym by nie było nic zabawnego. gdybym nie miała męża w tym wieku! Nie macie pojęcia. Denny. jaka zabawa! Nikt a nikt o tym nie wiedział. O jejciu! Mieliśmy pyszną zabawę kilka dni temu u pułkownika Forstera. tylko pułkownik. bośmy od niej musiały pożyczyć suknię. a pan Bennet podczas obiadu kilkakrotnie zwracał się specjalnie do Elżbiety: . że lepiej by było. w czym rzecz.miłych mężczyzn? Flirtowałyście? Miałam wielką nadzieję. Więc zaprosiła obie panny Harrington. O Boże! Jakżebym chciała wyjść za mąż przed wami i potem być waszą przyzwoitką na wszystkich balach. Kitty sekundowała jej dzielnie. jak ja się śmiałam! A pani Forster! Myślałam. że umrę! I to właśnie wydało się mężczyznom podejrzane. żeby udawał damę. Pani Bennet radowała się. no i zaraz doszli. żeś już wróciła. Takimi to opowieściami o przyjęciach i żartach starała się Lidia zabawić towarzystwo w drodze do Longbourn. Pomyślcie tylko. i co z jej drobiem. słowo daję. więc Pen musiała przyjść sama. gdyby Lizzy wzięła już pana Collinsa. no i ciotka. że któraś z was wyjdzie za mąż przed powrotem. Przy stole zebrało się duże towarzystwo. Pani Bennet miała podwójne zajęcie . Lady Lucas wypytywała Marię przez stół. Boże. by powitać Marię i usłyszeć. Trudno sobie wyobrazić. żebyście znalazły sobie mężów. jak się wiedzie jej najstarszej córce. pani Forster.

strony odbierała od Jane sprawozdanie o modzie panującej w Londynie (Jane siedziała niedaleko niej), po czym powtarzała to wszystko ze szczegółami młodszym pannom Lucas. Lidia zaś, której głos wybijał się ponad inne, wyliczała wszystkim, którzy chcieli słuchać, rozrywki, jakie miała tego ranka. - Och, Mary - mówiła - szkoda, żeś z nami nie pojechała, taką miałyśmy zabawę! Zaciągnęłyśmy z Kitty zasłony w powozie i udawałyśmy, że nikogo nie ma w środku. Jechałabym tak przez całą drogę, gdyby Kitty nie zrobiło się słabo. A kiedy stanęłyśmy w oberży „Pod Jerzym”, zachowałyśmy się moim zdaniem bardzo ładnie, bo podjęłyśmy dziewczęta najlepszym zimnym śniadaniem na świecie. Gdybyś z nami pojechała, też byśmy cię zaprosiły. A potem, kiedyśmy wyjeżdżały, znowu była pyszna zabawa! Myślałam, że już nigdy nie wsiądziemy do powozu. Mało nie umarłam ze śmiechu. I przez całą drogę było tak wesoło! Gadałyśmy i śmiałyśmy się jak szalone - na dziesięć mil można nas było słyszeć. Mary odparła na to z wielką powagą: - Daleka jestem, droga moja siostro, od niedoceniania podobnych rozrywek. Bez wątpienia odpowiadają one większości kobiecych umysłów. Muszę jednak wyznać, że ja nie widzę w nich żadnych ponęt. Nieskończenie milsza mi jest książka. Ani słowo z tej odpowiedzi nie dotarło jednak do uszu Lidii. Rzadko słuchała kogoś dłużej niż pół minuty, a na Mary nigdy nie zwracała uwagi. Po południu Lidia miała wielką ochotę wybrać się z dziewczętami do Meryton i zobaczyć, co tam się dzieje. Elżbieta jednak sprzeciwiła się stanowczo. Ludzie nie powinni mówić, że panny Bennet nie usiedzą w domu dłużej niż pół dnia nie latając za oficerami. Miała też inne powody sprzeciwu. Bała się zobaczyć Wickhama i postanowiła jak najdłużej unikać tego spotkania. Cieszyła się niewymownie ze zbliżającego się wymarszu regimentu. Za dwa tygodnie już ich tu nie zobaczy, a kiedy sobie pójdą, nie będzie jej już dręczyć nic, co by się wiązało z jego osobą. Po kilku godzinach stwierdziła, że plan wyjazdu do Bighton, o którym Lidia wspominała w gospodzie, jest przedmiotem częstych dyskusji pomiędzy rodzicami. Zauważyła też, że ojciec nie ma najmniejszego zamiaru ustąpić, odpowiada jednak tak

04

niepewnie i dwuznacznie, że matka, choć czasem zniechęcona, nie traci do końca nadziei na ostateczne zwycięstwo.

05

XL Elżbieta nie mogła się już dłużej powstrzymać od zwierzeń. Następnego ranka, postanowiwszy zataić wszystko, co tyczyło siostry, przygotowała ją na dużą niespodziankę i opowiedziała w ogólnych zarysach, co zaszło pomiędzy nią i panem Darcym. Jane nie dziwiła się długo: głębokie uczucie, jakie żywiła do siostry, szybko kazało uznać miłość Darcy’ego za rzecz najzupełniej oczywistą, toteż wrażenia jej były zupełnie innego rodzaju. Przykro jej było, że pan Darcy wyjawił swe uczucia w tak mało zachęcający sposób, bardziej jednak bolało ją strapienie, jakie odczuwać musiał po odmowie Elżbiety. - Niedobrze, iż był tak pewny twej zgody - mówiła. - I oczywiście, nie powinien był tego okazywać. Pomyśl jednak, jak bardzo to musiało zwiększyć jego rozczarowanie. - Tak - rzekła Elżbieta - serdecznie mi go żal. Pozostały mu jednak inne uczucia, które zapewne każą mu szybko odwrócić ode mnie uwagę. W każdym razie nie masz mi za złe, żem mu odmówiła? - Za złe? O, nie! - Nie winisz mnie również za tak gorącą obronę Wickhama? - Nie, nie wydaje mi się, byś się myliła w tym, coś powiedziała. - Przekonasz się, że było odwrotnie, kiedy ci powiem, co się wydarzyło następnego dnia. Opowiedziała o liście powtarzając tylko to, co tyczyło Jerzego Wickhama. Jakiż to był cios dla dziewczyny, która chętnie przeszłaby przez życie nie wierząc, iż tyle zła, ile tu zawierało się w jednej istocie, mogła pomieścić w sobie cała ludzkość. Nawet rehabilitacja Darcy’ego, choć wielką sprawiła jej przyjemność, nie mogła jej pocieszyć po tak strasznym odkryciu. Usiłowała dostrzec jakieś możliwości pomyłki i starała się oczyścić jednego, nie obciążając przy tym drugiego. - Nic z tego nie wyjdzie - mówiła Elżbieta. - Nie możesz zrobić niewiniątek z obu w żaden sposób. Wybieraj, lecz musisz wybrać tylko jednego. Jest w nich tyle cnoty, ile wystarczy na pojedynczego porządnego człowieka, a ostatnio przypisuje się ją to

06

jednemu, to drugiemu. Jeśli o mnie idzie, skłaniam się do uwierzenia panu Darcy’emu, ty zaś rób, jak chcesz. Sporo czasu upłynęło, nim Jane potrafiła zdobyć się na uśmiech. - Chyba nic jeszcze tak mną nie wstrząsnęło - odparła wreszcie. - Żeby Wickham był tak okropnie zły! To prawie nie do uwierzenia. I pan Darcy - jakiż on biedny! Lizzy kochana, pomyśl tylko, ile on musiał wycierpieć! Takie rozczarowanie! I na dodatek dowiedział się, że tak źle o nim mniemasz. I że to o własnej siostrze musiał opowiedzieć podobną rzecz. To doprawdy zbyt straszne! Jestem pewna, że czujesz to samo. - O, nie! Mój żal i współczucie topnieją, kiedy widzę w tobie tyle jednego i drugiego, siostrzyczko. Wiem, że pod tym względem oddasz pełną sprawiedliwość panu Darcy’emu, toteż z każdą chwilą mniej jestem przejęta i coraz bardziej obojętnieję. Ogrom twego współczucia pozwala mi oszczędzać siebie, a jeśli jeszcze dłużej będziesz się nad nim żaliła, moje serce stanie się lekkie jak piórko. - Biedny Wickham! Tyle w jego twarzy dobroci, taka szczerość i grzeczność w obejściu! - Z pewnością zaszła jakaś wielka pomyłka przy kształtowaniu charakterów obu tych młodych ludzi. Jeden dostał całą dobroć, a drugi cały jej pozór. - Nigdy nie wydawało mi się, by panu Darcy’emu brak było całkowicie tego „pozoru” dobroci, jak to nazwałaś. - A mimo to mądrą było rzeczą powziąć do niego tak głęboką a bezpodstawną odrazę. Jaka to ostroga dla inteligencji, jaka okazja do okazania dowcipu! Można bezustannie kogoś znieważać nie mówiąc przy tym ani jednego sprawiedliwego słowa. Ale trudno ciągle śmiać się z ludzi nie potykając się od czasu do czasu na własnym dowcipie. - Lizzy! Jestem przekonana, że kiedy po raz pierwszy przeczytałaś ten list, nie mogłaś traktować sprawy tak jak teraz! - O wierz mi, że nie mogłam! Czułam się okropnie. Byłam bardzo biedna - można chyba powiedzieć: nieszczęśliwa. Nikogo, komu bym się mogła zwierzyć z moich

07

przeżyć, żadnej Jane, która by mnie pocieszyła i powiedziała, że nie byłam tak słaba, próżna i głupia, jaką byłam w istocie! O, jakże mi ciebie tam brakowało! - Fatalnie się złożyło, że użyłaś tak silnych wyrażeń broniąc Wickhama przed panem Darcym. Teraz te słowa wydają się w pełni niezasłużone. - Oczywiście. Ale całe to nieszczęście, wszystkie owe gorzkie słowa są naturalnym wynikiem hodowanych przeze mnie uprzedzeń. Jest pewna sprawa, w której potrzeba mi twej rady. Chcę, żebyś mi powiedziała, czy powinnam wyjawić naszym znajomym, jaki Wickham jest naprawdę, czy też nie. Jane zastanawiała się chwilę: - Wydaje mi się, że nie ma powodów, dla których trzeba by wystawiać na taki szwank jego reputację. A co ty myślisz? - Ze nie należy tego robić. Pan Darcy nie upoważnił mnie do publikowania swoich informacji. Przeciwnie, zaznaczył, bym wszystkie szczegóły o sprawie jego siostry zachowała, w miarę możności, przy sobie. A któż mi uwierzy, jeśli będę usiłowała otworzyć ludziom oczy na inne jego postępki? Tak wielkie jest uprzedzenie wszystkich do pana Darcy’ego, że połowa porządnych ludzi w Meryton wrzałaby oburzeniem, gdybym go usiłowała przedstawić w lepszym świetle. Nie, nie potrafię! Wickham wyjedzie wkrótce i dla nikogo tutaj nie będzie miało najmniejszego znaczenia, jakim był w rzeczywistości. Kiedyś wreszcie wszystko wyjdzie na jaw, będziemy się mogły śmiać z ludzkiej niewiedzy i ślepoty. Teraz nie będę nic mówiła o całej sprawie. - Masz zupełną słuszność. Wyjawienie jego postępków mogłoby na zawsze zwichnąć mu życie. Może czuje teraz żal za swe dawne czyny i chciałby się poprawić Nie możemy stawiać go w tak okropnej sytuacji. Po tej rozmowie Elżbieta uspokoiła się trochę. Pozbyła się dwóch sekretów, które ciążyły jej od dwóch tygodni, i pewna była, że kiedykolwiek zechce pomówić o którymś z nich, znajdzie chętną słuchaczkę w Jane. Drążyła ją jeszcze i niepokoiła myśl o tym, czego delikatność nie pozwoliła wyjawić siostrze. Elżbieta nie odważyła się opowiedzieć jej, co zawierała druga część listu pana Darcy’ego, ani wyjaśnić, jak głębokie były w istocie uczucia jej wielbiciela. O tej sprawie nie wolno jej było zwierzyć się nikomu.

08

Przekonana była, iż nic - poza całkowitym porozumieniem obu stron - nie może jej zezwolić na zrzucenie z ramion ciężaru tej ostatniej tajemnicy. A wtedy - mówiła sobie jeśliby zaszło coś tak bardzo nieprawdopodobnego, mogłabym tylko powtórzyć to, co Bingley może sam powiedzieć w o wiele przyjemniejszy sposób. Wolno mi to będzie wyjawić dopiero wtedy, kiedy utraci już swą wartość. Teraz, kiedy była w domu, mogła bez trudu sprawdzić, jak naprawdę czuje się siostra. Jane nie była szczęśliwa. Wciąż jeszcze żywiła dla Bingleya gorące uczucie. Póki go nie poznała, nie miała najmniejszego nawet wyobrażenia, co znaczy kochać, toteż to, co teraz czuła, zawierało w sobie cały żar pierwszej miłości, zaś wiek i usposobienie Jane sprawiały, że było to uczucie głębsze i trwalsze, niż bywa zazwyczaj pierwsze zakochanie. Tak dla niej droga była jego pamięć, o tyle był jej milszy od wszystkich mężczyzn na świecie, że musiała przywoływać cały swój rozsądek i wciąż mieć wzgląd na uczucia otaczających ją ludzi, by hamować swój żal, którego upust musiałby podkopać zarówno jej zdrowie, jak i spokój. - Słuchaj, Lizzy - zwróciła się kiedyś pani Bennet do córki - cóż ty myślisz o tej smutnej historii Jane? Jeśli o mnie chodzi, postanowiłam nigdy o tym z nikim nie mówić. Powiedziałam to ciotce Philips kilka dni temu. Nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego Jane nie spotkała się z nim w Londynie. Cóż, bardzo to niepoczciwy młody człowiek, a w dodatku nie przypuszczam, by była najmniejsza szansa po temu, by go kiedyś wreszcie złapała. O tym, żeby przyjechał do Netherfield w lecie, mowy nie ma. Pytałam każdego, kto by mógł coś o tym wiedzieć. - Nie wierzę, by kiedykolwiek jeszcze miał przyjechać do Netherfield. - No, oczywiście, zrobi, co zechce. Nikt go tu nie potrzebuje, choć zawsze będę powtarzała, że okropnie potraktował moją córkę, i gdybym ja była na jej miejscu nie zniosłabym czegoś podobnego. Cóż, pocieszam się tylko, że Jane umrze z żalu, i wtedy on będzie miał straszne wyrzuty sumienia. Elżbieta nie odpowiedziała, jako że żadna z tych perspektyw nie mogła jej pocieszyć. - A więc, Lizzy - zagadnęła ją po pewnym czasie matka - Collinsowie żyją wcale

09

dobrze, co? Ba, ba… mam nadzieję, że to jeszcze potrwa. A jak jadają? Charlotta, powiadam ci, jest doskonałą gospodynią. Jeśli jest choć w połowie tak zapobiegliwa jak jej matka to nieźle zaoszczędzi. Pewna jestem, że nie pozwala sobie w gospodarstwie na żadne ekstrawagancje. - Nie, nie pozwala. - Wierzaj mi, ona umie gospodarować. Tak, tak. Oni będą uważać, żeby czasem nie zacząć żyć ponad stan, oni nigdy nie poznają, co to kłopoty! Cóż, wiele im z tego dobrego przyjdzie! Przypuszczam, że często rozmawiają o tym, jak to zabiorą Longbourn po śmierci twego ojca. Pewna jestem, że choć nie wiadomo, kiedy to będzie, patrzą już na nasz dom jak na swój. - Nie mogli przy mnie poruszać tego tematu. - No tak, dziwne by było, gdyby to robili. Ale nie wątpię, że jak są sami, to tylko o tym gadają. Cóż, jeśli im nic nie szkodzi, że zabiorą majątek, który im się w ogóle nie należy, to tym lepiej. Ja bym się wstydziła mieć majątek przyznany mi tylko ordynacją.

10

Znów czuła słuszność zarzutów Darcy’ego i jak nigdy skłonna mu była wybaczyć wtrącanie się do spraw przyjaciela. ale całą przyjemność szybko dławił wstyd. jej wdzięczność dla pani Forster. spać i wykonywać codzienne swoje zajęcia. . co sama przeżywała przy podobnej okazji dwadzieścia pięć lat temu. radość pani Bennet i udrękę Kitty. Panowało niemal powszechne przygnębienie. Myślałam. Trudno opisać zachwyt Lidii. otrzymała bowiem od pani Forster. jak ktoś z ich własnej rodziny może mieć tak kamienne serce.Moje na pewno pęknie! .Trochę kąpieli w morzu wykurowałoby mnie całkowicie! .XLI Szybko minął pierwszy tydzień po powrocie do domu.Płakałam dwa dni bez przerwy . Nieoceniona ta dama była jeszcze bardzo młodą kobietą i niedawno wyszła za mąż. Tylko starsze panny Bennet potrafiły jeszcze jeść. Szybko jednak rozwarło się niebo przed Lidią.szlochała Lidia. . pamiętając z wielką dokładnością. Tę nieczułość często im wyrzucały Kitty i Lidia. by jej towarzyszyła do Brighton. . które .Ciocia Philips twierdzi. zaczął się drugi.kiedy wymaszerował regiment pułkownika Millara.Wielki Boże! Cóż z nami będzie! Cóż my poczniemy! . Lidia nie zważając na uczucia siostry biegała wciąż po domu w 11 . że mi serce pęknie! .Gdyby tylko można było pojechać do Brighton zaczęła pani Bennet. zaproszenie.wykrzykiwały często z rozpaczą i goryczą. .nie mogły pojąć. i po trzech miesiącach znajomości stały się nierozłącznymi przyjaciółkami.zapewniała swe córki . żony dowódcy pułku.dodała Kitty. Elżbieta usiłowała znaleźć w nich coś śmiesznego. że i mnie by bardzo wzmocniło . tak się uśmiechać! Kochająca matka całkowicie podzielała ich głęboki ból. Takie to płacze i lamenty rozbrzmiewały po całym Longbourn. Były to ostatnie dni stacjonowania regimentu w Meryton i wszystkie panny w okolicy wpadły w rozpacz. Lizzy.przytłoczone ogromem nieszczęścia . Pociągało ją w Lidii wesołe i żywe usposobienie. pić.O tak! Gdyby tylko można było pojechać do Brighton! Ale tatuś jest taki okropny! . .Jak możesz.

byśmy kiedyś znaleźli po temu dogodniejszą i tańszą sposobność. póty nie da nam spokoju.ukoić jej ból. śmiejąc się i gadając głośniej i gwałtowniej niż zwykle. Przedstawiła mu. Chodź.Mam do tego same prawa.Już przyniosło! . tak samo jak Lidię. Uważała. jak wiele szkód może nam wszystkim przynieść pokazywanie ludziom nieobycia Lidii. iż ten wyjazd nieodwracalnie pozbawi Lidię resztek zdrowego rozsądku i sekretnie namawiała ojca. Próżno Elżbieta usiłowała przywołać ją do rozumu.Gdyby tatuś był świadom.Myli się ojciec. po czym rzekł: . . niewarte twego żalu. czyżby odstraszyła jakich waszych wielbicieli? Biednaś ty. których powstrzymały szaleństwa Lidii. mimo że nie jestem jej przyjaciółką od serca . brakiem wszelkich 12 . Czekają tam przecież na nią większe niż w domu pokusy. jak bardzo niewłaściwe jest zachowanie Lidii.ile szkód już przyniosło .Póki Lidia nie pokaże się publicznie w tej czy innej miejscowości. . mimo iż wiedziała. Narzekam teraz nie na jakąś specjalną. żądając od wszystkich powinszowań. . jak małe korzyści może jej przynieść przyjaźń z taką jak pani Forster kobietą. jaką przynosi nam jej zachowanie Nasza powaga. czemu by pani Forster nie mogła mnie zaprosić.Nie rozumiem doprawdy.jęczała. i tłumaczyła. pokaż mi listę tych żałosnych gołowąsów. jak bardzo oburzano by się na nią. lecz ogólną krzywdę. a Jane . a wątpię.Cóż. .zawołał pan Bennet. gdyby te namowy wyszły na jaw. co to wzbraniają się wejść w związki z odrobiną głupoty. że w takim towarzystwie w Brighton Lidia będzie się na pewno zachowywała jeszcze gorzej. . Nie mogę się na nic podobnego uskarżać. by do tego nie dopuścił.nieustannym podnieceniu. a nawet większe. jak zrzędnych: . moja Lizzy! Ale nie martw się! Takie wybredne młodziki. Nieszczęsna Kitty wyrzekała w swym pokoiku na los w słowach równie nierozsądnych.pewna jestem. Elżbieta przyjęła wiadomość o owym zaproszeniu zupełnie inaczej niż matka i Lidia. Wysłuchał jej uważnie. nasza reputacja muszą być zagrożone tą szaloną lekkomyślnością. bo jestem o dwa lata starsza od Lidii. że inaczej by tatuś mówił o tej sprawie. jej złych manier .

W Brighton będzie osobą o dużo mniejszym znaczeniu niż tutaj. Niech mi ojciec wybaczy. moja mała. nawet jako zwykła. powiedziałbym raczej. niż jest. a nie potrafiła gryźć się nieuniknionym złem czy też pogłębiać go własną troską.hamulców i pewnością siebie. że Elżbieta wkłada całe serce w te słowa. bo pociągać w niej może tylko młodość i jaka taka uroda. nie potępią wszędzie. Każdy. nie podejmie trudu utemperowania Lidii. muszę mówić szczerze. musi was szanować i cenić. leniwe. Będzie kokietką w najgorszym. Puste. najniższym znaczeniu tego słowa. a posiadanie dwóch czy też. czy ojciec doprawdy może przypuścić. by ktoś miał ochotę ją łowić. Miejmy więc nadzieję. iż ludzie nie oszacują ich odpowiednio. mój kochany ojciec. gdzie się znajdą? Że to potępienie nie rozciągnie się na ich siostry? Pan Bennet widział.Nie martw się tym.ośmieszy siebie i rodzinę. nieopanowane. Była przekonana. wyszła więc od ojca rozgoryczona i smutna. To niebezpieczeństwo grozi również Kitty. Gdyby Lidia i matka dowiedziały się o treści tej rozmowy. toteż ująwszy jej dłoń odpowiedział bardzo serdecznie: . Elżbieta musiała się zadowolić tą odpowiedzią. głupie.niechaj więc jedzie. Nie umiała jednak powiększać swych smutków daremnymi rozważaniami. nie będzie spokoju w naszym domu . gdzie ją Lidia poprowadzi. że pobyt tam nauczy Lidię skromności. jeśli wróci gorsza. upoważni nas do wzięcia ją pod klucz na resztę życia. Pułkownik Forster to rozsądny człowiek. będzie miała tylko własną głupotę i nieuctwo. nie dozwoli. by się wpędziła w prawdziwe jakieś kłopoty. Charakter jej okrzepnie i mając szesnaście lat Lidia będzie zwykłą kokietką . nic już się nie da naprawić. Na obronę przed powszechną wzgardą. Oficerowie znajdą tam kobiety godniejsze uwagi. Tak czy inaczej. a Lidia jest na szczęście zbyt biedna. Och. mała kokietka. W pojęciu Lidii pobyt w 13 . lecz sama nie zmieniła zdania. Jeśli Lidia nie pojedzie do Brighton. trudno by im przyszło wyrazić swe oburzenie mimo tak dużej wrodzonej swady. jakie cechują Lidię. trzech bardzo głupich sióstr nie może wpływać na sąd o was. Jeśli ojciec. jaką wzbudzać musi jej szał podobania się. że spełniła swój obowiązek. kto zna Jane czy ciebie. Ta pójdzie wszędzie.

a jako koronę wszystkiego widziała siebie siedzącą pod namiotem i flirtującą czule z sześcioma co najmniej oficerami naraz. Tak dalece Elżbiecie było obojętne. Ponadto obecny jego stosunek do niej sprawiał jej wielką przykrość. która podzieliłaby zapewne jej oburzenie Wyjazd Lidii do Brighton był dla pani Bennet jedyną pociechą. i bez względu na to.Brighton zawierał wszelkie ziemskie rozkosze. Doszło nawet do tego. jak staje się przedmiotem uwielbienia dziesiątek. toteż trwały w uniesieniu . odkryła sztuczność. setek nie znanych jeszcze mężczyzn.aż do dnia wyjazdu Lidii. gdyby wiedziała że siostra stara się odebrać jej podobne nadzieje i podobne konkrety. sama bowiem wzbudziła w nim wiarę. przestała się nim w ogóle interesować. Odpierając jego natręctwa czuła wyrzuty sumienia. Ostatniego dnia pobytu regimentu w Meryton Wickham wraz z innymi oficerami był na obiedzie w Longbourn. ona w każdej chwili z wdzięcznością i radością przyjmie znowu jego atencje. Wszystko to mogła zrozumieć tylko matka. Nie czuła też wzruszenia. Elżbieta miała zobaczyć pana Wickhama po raz ostatni. męczącą. pełne młodości i wesela. iż pułkownik 14 . jakie cechowały pierwszy okres ich znajomości. Jakież byłoby więc jej oburzenie. Nie przejmowała się tym szczególnie. kiedy już nabrała smutnej pewności. olśniewające czerwienią . iż bez względu na przyczynę. jakie towarzyszyło jej dawniej. wspomniała. że kiedy spytał. Widziała. że mąż jej nie ma w ogóle zamiaru tam jechać. dla jakiej przestał się nią interesować. co zaszło. tak ją dawniej zachwycającej grzeczności. Kiedy stwierdziła. że stała się znów przedmiotem jego pustej i płochej galanterii. niesmaczną sztuczność. co zaszło między ojcem a Elżbietą. wszystkie jego nadskakiwania mogły ją tylko gniewać. że w owej. Oglądała wszystkie wspaniałości obozu: namioty rozpięte w pięknych równych szeregach. kiedy to jeszcze myślała o nim tak dobrze. Wickham bowiem wkrótce okazał chęć ponowienia tych atencji. Nie wiedziały jednak. jak się bawiła w Hunsford.z małymi przerwami . bowiem po powrocie nieraz już go widywała. czy się rozstaną dobrze czy źle. Po tym. jak długi był ten okres obojętności. W swej bujnej wyobraźni widziała już ulice tego wesołego kąpieliska zatłoczone oficerami.

uśmiech powrócił mu na usta. . . nie .Pani.ciągnęła Elżbieta .O. bardzo. który nie wie. Kiedy to mówiła. Po chwili Wickham zapytał z udaną obojętnością: . zrozumie najlepiej. jak bardzo mnie cieszy wiadomość. . która nie uszła jej uwagi. . by przybierać choćby 15 . lecz to tylko. Był zdumiony. jak mi się wydaje.I często się z nimi pani widywała? . jaki był zawsze. niezadowolony.by zyskiwał w sprawach istotnych. prawie codziennie. chociaż myślę. pułkownika często dawniej widywał. zwrócił się znów do niej najłagodniejszym tonem: .tu zatrzymał się i dodał lżejszym już tonem: .Mówiąc.Doprawdy! . by jego zachowanie czy poglądy zmieniały się na korzyść. iż przy bliższym poznaniu lepiej go można zrozumieć. przerażony. zapytać . czy ma się cieszyć z jej słów.O często. że zyskuje przy bliższym poznaniu .Blisko trzy tygodnie.zawołał Wickham z miną. Po chwili jednak oprzytomniał. . Było w jej twarzy coś. byli w Rosings? . Przerażenie Wickhama uwidoczniło się teraz w lekkim rumieńcu i niespokojnym spojrzeniu. prawda? . Milczał przez kilka minut. A jak się jej podobał? Odpowiedziała bardzo dla pułkownika pochlebnie.odparła Elżbieta.W sprawach istotnych jest. Tak.Jak długo.A pozwól. Wickham sprawiał wrażenie człowieka. mówiła pani. co kazało mu słuchać z bacznym niepokojem i podejrzliwością. i zapytała go. . To skończony dżentelmen. czy też im nie wierzyć. taki sam. że pan Darcy zyskuje przy bliższym poznaniu. . aż wreszcie otrząsając się z zakłopotania.Tak. czy zna pułkownika. pani.Pułkownik różni się manierami od swego kuzyna.nie myślałam bynajmniej. że jest na tyle mądry.Fitzwilliam i pan Darcy spędzili trzy tygodnie w Rosings.dodał ciszej i z większą powagą .czy to jego obejście tak zyskuje? Czy raczył łaskawie przydać nieco uprzejmości swemu zachowaniu? Nie śmiem bowiem przypuścić . która tak dobrze zna moje względem pana Darcy’ego uczucia.

Wiem. są maską włożoną jedynie na czas wizyty u cioci. bardzo mu zależy. nie usiłował jednak nadskakiwać Elżbiecie. iż polecenie to zostanie spełnione. ile tylko będzie mogła. Obawiam się tylko. ale ona nie miała na to najmniejszej ochoty. Elżbieta nie mogła powstrzymać uśmiechu na te słowa. na czym. na której sądzie i dobrej opinii zależy mu ogromnie. Wkrótce hałaśliwe i radosne okrzyki pożegnalne Lidii i cichsze słowa jej sióstr nie dochodziły już do uszu tych. zalecając jej pilnie. Zrozumiała. Po przyjęciu Lidia wróciła z panią Forster do Meryton.pozory uczciwości. Jedynie Kitty wylewała łzy . Przez resztę wieczoru Wickham udawał już tylko zwykłą beztroskę. Może mu tu pomaga jego duma. a jeśli nie jemu. pewien jestem. 16 .zarówno jedno. że Wickham pragnie ją zainteresować starym tematem swoich nieszczęść. odpowiedziała jednak tylko lekkim skinieniem głowy. musi go ona bowiem powstrzymać od tak niewłaściwych postępków jak te. przez które ja dzisiaj cierpię. Pani Bennet hojnie darzyła córkę najlepszymi życzeniami szczęścia. by nie przepuściła żadnej okazji i bawiła się. w moim pojęciu. którym były przeznaczone. wzmiankuje pani. Rozstanie jej z rodziną było bardziej hałaśliwe niż czułe. jak i drugie . że strach przed nią zawsze odgrywał niemałą rolę w czasie ich spotkań. to innym. Istniało duże prawdopodobieństwo. że tego rodzaju środki ostrożności.były to jednak łzy przejęcia i zazdrości. skąd miały wyruszyć rankiem następnego dnia.nigdy się już więcej nie spotkać. Można to w dużej mierze przypisać jego dążeniu do małżeństwa z panną de Bourgh. o jakich. Rozstali się wreszcie uprzejmie pragnąc .

Choć istniało prawdopodobieństwo. nie miałaby zachęcającej wizji szczęścia małżeńskiego czy rozkoszy domowych. toteż starała się zapomnieć o tamtych sprawach. Nigdy jednak nie czuła tak mocno jak teraz. jakimi tak często bankruci życiowi pocieszają się po swych szaleństwach i błędach. trudno jej było znaleźć jakiś powód do radości z przeniesienia regimentu. wystawiania żony na pośmiewisko w obecności własnych dzieci . Mimo to Elżbieta zawsze zdawała sobie sprawę z niewłaściwego zachowania pana Benneta w stosunku do żony. szacunek i zaufanie zniknęły na zawsze. a w kółku domowym panowało prawdziwe przygnębienie. ile nieszczęścia przynosi dzieciom niedobrane małżeństwo rodziców. Pan Bennet jednak nie był człowiekiem. Poważanie. nie mając ciągłych 17 . który by po zawodzie wynikającym z własnej nierozwagi szukał pokrzepienia w owych rozrywkach. wszystkie wyobrażenia o domowym szczęściu obracając w ruinę. urzeczony młodością. które mu są dane. W rezultacie uczucie jego dla żony wygasło wkrótce po ślubie. jaki na ogół mężczyźni pragnęliby zawdzięczać żonom. Przyjęcia okoliczne mniej były urozmaicone. Żonie nie zawdzięczał nic prócz radości. jaką czerpał z jej głupoty i ignorancji. braku szacunku. Kiedy Elżbieta nacieszyła się do syta wyjazdem Wickhama. jakie dają zwykle te dwa pierwsze przymioty. które odpowiednio użyte mogłyby przynajmniej zapewnić jego córkom szacunek wśród ludzi. ile zła wynika z tak niewłaściwie wykorzystanych zdolności.XLII Gdyby Elżbieta formowała poglądy na podstawie obrazu własnej rodziny. Nie jest to jednak ten rodzaj szczęścia. Szanowała jednak rozum ojca i czuła wdzięczność za okazywane jej serce. urodą i pozorami pogody. Lubił wieś i książki. poślubił kobietę o miernym rozumie i ciasnym umyśle. prawdziwy filozof potrafi wykorzystać i te. jeśli już nie poszerzenie horyzontów żony. gdyż matka i Kitty wciąż wyrzekały na otaczającą je nudę. że Kitty po pewnym czasie zdoła odzyskać szczyptę wrodzonego rozsądku. ale tam gdzie brak innych źródeł zadowolenia.postępków tak bardzo godnych nagany. Ojciec. Pragnęła wyrzucić z myśli świadomość ciągłego łamania zobowiązań małżeńskich. nigdy też nie była w pełni świadoma. Sprawiało jej ono niezmiennie ból. Te upodobania były źródłem największych jego przyjemności.

Należało więc określić jakąś inną datę rozpoczęcia prawdziwego okresu szczęścia. Z korespondencji jej z siostrą jeszcze mniej można się było dowiedzieć. spotkałoby mnie na pewno rozczarowanie. Wyjeżdżając Lidia obiecywała pisywać do matki i Kitty często i obszernie. szczególne strapienie. bo choć listy te były na ogół długie. Wszystko wyglądało o wiele lepiej. okrzepła zapewne w płochości i zarozumialstwie. myślała. Gdyby tylko mogła zabrać i Jane. a od całkowitego rozczarowania można się ustrzec tylko wtedy. iż spełnią się moje nadzieje i podróż będzie przyjemna. zbyt wiele zawierały poufnych wiadomości. Jak to dobrze.największa pociecha po przykrych chwilach. mając jeden bezsprzeczny powód do zmartwienia. i radością oczekiwania wynagrodzić sobie obecne rozczarowanie oraz przygotować się na następne. czego pragnę. narażona na podwójne niebezpieczeństwo: kąpielisko i obóz. gdyby się nie śpieszyła tak strasznie. na którym skupić by się mogły jej nadzieje i pragnienia. A tak. nieobecność Jane. każdy szczegół tego planu byłby doskonałością sam w sobie. które opisałaby dokładnie. Przedmiotem najmilszych myśli była teraz podróż po Krainie Jezior . Elżbieta doszła do wniosku .a niejednokrotnie już ludzie do tego wniosku dochodzili . a czytanie ich niewiele zabierało czasu. bo właśnie woła ją pani Forster i wyjeżdżają do obozu. że oszalała zupełnie… że ma nową suknię i nową parasolkę. mogę nie bez podstaw przypuszczać. nie przyniosły jej w rezultacie obiecywanej przyjemności.podniet. Po dwóch czy trzech tygodniach od wyjazdu Lidii do domu w Longbourn zaczął powracać spokój i pogodny nastrój. Jednym słowem. że jest jeszcze coś. Powracały rodziny. ze właśnie wróciły z czytelni. gdzie towarzyszyli im tacy a tacy oficerowie i gdzie widziała tak cudne rzeczy. Gdyby w naszych planach nie brakowało niczego. siostra jej. Pani Bennet była jak dawniej zrzędnie pogodna. których z taką niecierpliwością wyczekiwała. który obiecuje same tylko radości. a w połowie czerwca Kitty tak dalece 18 . Nigdy nie może udać się plan. przychodziła letnia moda i letnie rozrywki. długo jednak trzeba było czekać na jej listy. podatna o wiele bardziej na wszelkie złe wpływy. kiedy się ma jakieś małe. znaleźć inny punkt. Listy do matki zawierały przeważnie wiadomość. zatruwanych niezadowoleniem matki i Kitty. by Kitty mogła je wszystkim odczytać. które na zimę wyjeżdżały do Londynu.że wydarzenia.

Słysząc je trudno było nie pomyśleć o Pemberley i jego właścicielu. Znajdą tam dość ciekawych miejsc do zwiedzania na te trzy tygodnie. co zamierzali. Okres wyczekiwania zwiększył się dwukrotnie. Chatsworth. że można by tego i w tym krótszym czasie dokonać. ponadto zaś owo hrabstwo pociągało szczególnie panią Gardiner. mówiła sobie. iż około świąt Bożego Narodzenia Kitty może zmądrzeć do tego stopnia. oczywiście. Wypadek ten był bardzo obiecujący. Ministerstwo Wojny okrutną i złośliwą decyzją nie zakwateruje w Meryton nowego regimentu. Elżbieta była głęboko zawiedziona. jako że czasu będzie zbyt mało. Dzieci ją uwielbiały. zawiadamiający o opóźnieniu i skróceniu wyprawy. równie ją ciekawiło jak wszystkie opiewane uroki Matlock. nie dalej. Wydaje mi się jednak.miały pozostać pod specjalną opieką kuzynki Jane. Dovedale czy Peak. Zbliżała się wielkimi krokami data podróży do północnej Anglii. Postanowili jechać do hrabstwa Derby. Zapewne miasto. by mnie zauważył. a że była pogodna z natury. a teraz miała spędzić kilka dni. bez tego. toteż Elżbieta nabrała nadziei. czyli w lipcu. kiedy przyszedł list od pani Gardiner. Interesy nie pozwalają panu Gardiner wyruszyć wcześniej niż za cztery tygodnie. serdeczną opiekę w nauce i 19 . wkrótce pogodziła się z nowym projektem. muszą wyrzec się planowanego wyjazdu nad Jeziora i ułożyć krótszą trasę. czym można było się cieszyć. Wiele spraw łączyło się ze słowem „Derbyshire”. Brakowało już tylko dwóch tygodni.dwie dziewczynki po sześć i osiem lat i dwaj młodsi chłopcy . by tylko raz dziennie wspomnieć jakiegoś oficera . Potrafiła jednak cieszyć się wszystkim. Jakoś minęły wreszcie i państwo Gardiner z czwórką dzieci pojawili się w Longbourn. Nastawiła się już na oglądanie Jezior i wydawało jej się. a w każdym razie zwiedzić wszystko spokojnie i wygodnie.o ile. Dzieci . i każą mu powrócić do Londynu już po miesiącu. Do przyjazdu ciotki i wuja miały jeszcze upłynąć cztery tygodnie. Tak więc.odzyskała siły. by jechać daleko i oglądać to. w którym spędziła dawniej kilka lat życia. a rozsądek i łagodność dziewczyny zapewniały im dobrą. że mogę wjechać bezkarnie w granice jego hrabstwa i obrać je z kilku fluorytów. że mogła bez płaczu wejść do Meryton.

jaką daje dobrane towarzystwo. wyraziła ochotę ponownego obejrzenia majątku. Wybierali się tam. wesołe usposobienie. obejrzawszy uprzednio największe cuda hrabstwa. gdzie mieszkała niegdyś pani Gardiner i gdzie. lecz pani Gardiner.mówiła . Następnego dnia wyruszyli wraz z Elżbietą na poszukiwanie wrażeń. pozwalające znosić niewygody.Miejsca. Kenilworth. oraz rozum i serdeczność. Elżbieta była w kłopocie. zobaczyć miejsca. Pan Gardiner zgłosił swą gotowość. bogato urządzony dom . że Wickham spędził tu całą młodość. kochanko. Musi przyznać.tej.mnie by to też nie pociągało. z którym związanych jest tylu twoich znajomych? Wiesz przecież. przez które wiodła ich droga: Oksford.zabawie. które mogą stać się źródłem radości. Tylko jedną noc spędzili państwo Gardiner w Longbourn. ale jaki piękny jest sam majątek. zwrócono się więc do Elżbiety o zgodę. Pani Gardiner nazwała ją głuptasem.wszak są to miejscowości dobrze znane. jak się ostatnio dowiedziała. jeśliby wszystko inne w drodze zawiodło.Gdyby tu szło tylko o wielki. że Pemberley leży o pięć mil od Lambton. przebywali jeszcze niektórzy jej znajomi. Droga ich nie wiodła tamtędy .Nie chciałabyś. że nie znajduje już przyjemności w oglądaniu pięknych dywanów czy atłasowych zasłon. Potrzebne jest w takich wypadkach zdrowie i hart. 20 . o którym tyle słyszałaś? . Podróżni skierowali swe kroki do małego miasteczka Lambton. Tyle ich widziała. Birmingham . . Czuła. Nie jest przedmiotem tej książki opis hrabstwa Derby ani żadnego innego znanego miejsca. . by każda przyjemność wydała się jeszcze większa. że zmęczyły ją już te wielkie dwory.pytała ciotka. Leży w nim część najwspanialszych w hrabstwie lasów.trzeba by było milę czy dwie nadłożyć. omawiając wieczorem plan podróży na dzień następny. . Zajmuje nas teraz tylko mały zakątek hrabstwa Derby. Jednej przyjemności mogli być pewni . Warwick. Blenheim. że nic po niej w Pemberley i że powinna udać niechęć do oglądania majątku. Elżbieta zaś dowiedziała się od ciotki.

że chwyci się tej ostatniej deski ratunku. prosząc ją o zgodę. I kiedy następnego ranka znowu poruszono ten temat.czy rodzina zjechała już na lato z Londynu. Były jednak racje i przeciwko temu wreszcie więc postanowiła. jak się nazywa jego właściciel i . Nagle przyszło jej do głowy. że właściciel Pemberley jest w domu. Pojechali zatem do Pemberley. czy Pemberley to ładny majątek. jak też ów dom może wyglądać. Teraz.z niemałym strachem . choć z udaną nutą obojętności. mogła już pozwolić sobie na ciekawość.Elżbieta zamilkła. że nie jest temu wyjazdowi przeciwna. że zwiedzając Pemberley może spotkać pana Darcy’ego. To byłoby straszne! Zaczerwieniła się na samą myśl o tym i doszła do wniosku. 21 . w duszy jednak nie mogła przystać na ten plan. odpowiedziała żywo. jeśli dowie się w gospodzie. że lepsza już szczera rozmowa z ciotką niż podobne ryzyko. Na to ostatnie pytanie z radością usłyszała odpowiedź przeczącą. Idąc spać zapytała więc pokojówkę. uspokoiwszy swe obawy.

Każde załamanie czy wzniesienie terenu miało swój urok. zalesionych wzgórz. Park był rozległy i bardzo urozmaicony. Po spiesznym obejrzeniu wnętrza Elżbieta podeszła do okna. Wjechali od najniższej jego części i przez pewien czas posuwali się pośród pięknego. kiedy czekali na gospodynię. to jednak coś znaczy Zjechali ze wzgórza. A może pokojówka się myliła? Na prośbę o pozwolenie obejrzenia dworu poproszono ich do hallu. a spiętrzony przed dworem w małą rzeczkę .nie robiło to jednak nienaturalnego wrażenia. z kamienia. Dom był piękny. duży. że być panią Pemberley.XLIII W czasie drogi Elżbieta z pewnym niepokojem czekała na ukazanie się lasów Pemberley. Zbyt wiele myśli przepełniało głowę Elżbiety. Tu. ogarnęło ją ogromne podniecenie. a kiedy wjechali na teren posiadłości. Droga w ostrych skrętach schodziła w dolinę. aż wreszcie wjechali na wierzchołek wzniesienia. niż się Elżbieta spodziewała. starsza kobieta. by nacieszyć się pięknym widokiem: koroną lasów na wzgórzu. Patrzyła z zachwytem na 22 .godna. Nigdy nie widziała miejsca. położony na zboczu. by miała ochotę na rozmowę. Wszyscy wyrażali gorący podziw. Przyszła gospodyni . szeroko rozpościerającego się lasu. Był to duży. gdzie też się znalazła. Elżbietę ogarnął zachwyt. z którego niedawno zjechali. Weszli za nią do palarni. a które z odległości wydawało się jeszcze bardziej strome. minęli mostek i zajechali przed wejście. Brzegi były nieuregulowane i nikt ich sztucznie nie upiększał. młoda panna mogła zastanawiać się do woli. potrafiła jednak dostrzec i zachwycić się każdym szczególnie pięknym miejscem i widokiem. gdzie urywał się już las i skąd roztaczał się bezpośredni widok na dwór Pemberley leżący na przeciwnym zboczu. proporcjonalny pokój. Przez pół mili powóz toczył się leniwie pod górę. bijący skądś ze źródła. o wiele mniej wytworna i o wiele bardziej uprzejma. ogarnęła ją znowu obawa przed spotkaniem z jego właścicielem. Kiedy Elżbieta z bliska patrzyła na dom. gdzie piękno przyrody tak mało byłoby zeszpecone ludzkim nieporadnym gustem. osłonięty od tyłu grzbietami wysokich. dla którego natura byłaby tak łaskawa. skręciwszy koło domku odźwiernego. W dolinie płynął strumień. ładnie umeblowany. W tej właśnie chwili Elżbiet poczuła.

wszystko: na rzekę. I tego właśnie domu mogłam być panią.jest mój pan. Przechodząc do następnych pokoi. lecz pani Reynolds odpowiedziała przecząco. wskazując na inną miniaturę .mówiła pani Reynolds. jak daleko sięgał wzrok. z każdego jednak okna rozpościerał się równie piękny widok. mogłabym cieszyć się nimi jako swoją własnością i witać przyjeżdżających tu z wizytą wujostwa. lecz z innych punktów.Wiele słyszałam o urodzie pana tego domu . nie wolno by mi było ich zapraszać. Zamiast zwiedzać je jako obca. W tych pokojach mieszkałabym na co dzień. Wreszcie pytanie to zadał wuj. .to byłoby niemożliwe.To zaś . oszczędziło jej czegoś . na który Elżbieta nie mogła się zdobyć.dodała . Szczęśliwie się złożyło z tym przypomnieniem. że nie opóźnili o jeden dzień własnego wyjazdu.oczekujemy go jutro wraz z dużym gronem przyjaciół. Bardzo wierna podobizna. widziała to samo.Teraz wstąpił do wojska .odezwała się pani Gardiner. . drzewa rozrzucone po obu jej brzegach. jak jej się podoba. Ogromnie pragnęła zapytać gospodynię. Gospodyni podeszła wyjaśniając.Ale . syna rządcy zmarłego pana Darcy’ego. Pani Gardiner patrzyła na siostrzenicę z uśmiechem.blisko osiem lat temu. Z uznaniem dla jego gustu Elżbieta zauważyła. a bardziej nieeleganckie niż umeblowanie Rosings. który łożył na jego wychowanie. Ciotka zapytała z uśmiechem. na wijącą się dolinę. myślała.uprzytomniła sobie . zabrakło jej jednak odwagi.dodała . Pokoje były wysokie i przestronne. Lecz nie . Malowana była w tym samym czasie co tamta .lecz obawiam się. że jest to podobizna młodego człowieka. zszedł z dobrej drogi.jakby żalu. - 23 . Ciotka zawołała ją. Straciłabym ich na zawsze. czy pana domu naprawdę jeszcze nie ma. . . Zbliżywszy się Elżbieta zobaczyła podobiznę pana Wickhama zawieszoną nad kominkiem pomiędzy innymi miniaturami. ani krzykliwe . a umeblowanie odpowiednie do majątku właściciela. Jakże się cieszyła Elżbieta.mniej wspaniałe. iż nie było ono ani nadmiernie zbytkowne. odwróciła się z przerażeniem. by przyjrzała się jakiemuś obrazowi.

Duma czy też przywiązanie sprawiały.Czy panna Darcy jest równie urodziwa jak jej brat? . czy podobny? Szacunek pani Reynolds dla Elżbiety wzrósł wyraźnie po wzmiance o jej znajomości z panem Darcym. Bardzo je lubił. A jaka ukształcona! Gra i śpiewa przez cały dzień. Pani Reynolds zwróciła ich uwagę na miniaturkę wykonaną przez pannę Darcy. a Elżbieta nie mogła się powstrzymać: . wyjazdów do Ramsgate. . dlaczego znajduje się tu miniatura Wickhama. czy jest na świecie taka. . . Państwo Gardiner uśmiechnęli się. Z wyjątkiem. Elżbieta zrozumiała teraz.zachęcał jeszcze rozmowną gospodynię pytaniami i uwagami. . a panna Darcy przyjeżdża zawsze na lato.O wiele mniej. Panienka przyjeżdża z nim jutro. Prezent od mojego pana. . która byłaby go warta.Nie znam przystojniejszego.Czy ta młoda dama zna pana Darcy’ego? . Pan Gardiner . a te miniatury wiszą tu jak za jego życia.zagadnął pan Gardiner.człowiek miły i bezpośredni .A czy nie sądzi pani. . że jest to bardzo piękny mężczyzna? . jest bardzo przystojny. ale kiedy to będzie? Nie wiem.Tak. Lizzy. W sąsiednim pokoju jest nowy klawikord .Tak.Gdyby pan się ożenił. Ten pokój był ulubionym miejscem mojego zmarłego pana. pomyślała Elżbieta.O tak. najładniejsza panna pod słońcem. możesz nam przecież powiedzieć. .właśnie niedawno przysłany. 24 .Dobrze o nim świadczą pani słowa. proszę pana. kiedy miała zaledwie osiem lat.Trochę . niżbym pragnęła. jakieś pół roku. częściej mielibyście go w domu.Czy pan Darcy dużo czasu spędza co roku w Pemberley? .odparła Elżbieta czerwieniąc się.Rzeczywiście bardzo przystojna twarz. . że pani Reynolds z wyraźną przyjemnością mówiła o swym panu i jego siostrze.

. a syn będzie taki sam. proszę pana. powątpiewała i nadstawiała chciwie ucha. Taki pan to prawdziwy skarb dla was. Z coraz większym zdumieniem słuchała pani Reynolds. Niektórzy mówią. . ale ja jeszcze nigdy tego nie zauważyłam. Każdy tak powie. jak inni młodzi ludzie. nie spotkałabym lepszego. Elżbieta oniemiała ze zdumienia.zapytała siebie w duchu. Ale zawsze wiedziałam. Czyżby ona mówiła o panu Darcym? . Była to niezwykła pochwała.Nigdy przez całe życie nie usłyszałam od niego złego słowa. że daleko mu do łagodności. dziwiła się. co przedstawiają wiszące obrazy. Pragnęła usłyszeć coś więcej i wdzięczna była wujowi za następne zdanie: . że on nie gada byle co i nie rozbija się byle gdzie. proszę pani. Nie interesowało jej nic z tego.Tak. jak ci pustogłowi dzisiejsi młodzieńcy.To najlepszy dziedzic i pan na świecie . a on był zawsze najsłodszym. co pani Reynolds mówiła na inny temat. co mają dobry charakter jako dzieci. gdy wchodzili razem po szerokich schodach.Jego ojciec był wspaniałym człowiekiem . stojąca w sprzeczności ze wszystkim. co to myślą tylko o sobie.Tak. wiem o tym. że jest dumny. mocno rozbawiony tym rodzajem domowej stronniczości.Niewielu jest ludzi. 25 . . Elżbieta była zaskoczona. . .mówiła. Elżbieta słuchała. miał wtedy cztery lata. Mnie się wydaje. najszlachetniejszym chłopaczkiem na świecie. Na próżno gospodyni wyjaśniała. Każdy z jego dzierżawców czy służby powie o nim to samo. co o nim Elżbieta dotychczas myślała. tak samo łaskawy dla biednych. mają taki sam.. podawała wymiary pokojów i ceny mebli.Nie taki. kto go zna . . że to dlatego. Pan Gardiner jednak.wtrąciła pani Gardiner.odparła gospodyni. Gdybym cały świat obeszła. a znam go przecież od maleńkiego. o których można by to powiedzieć. a gospodyni rozwodziła się nad cnotami swego pana. szybko zwrócił znowu rozmowę na ten temat. gdy dorosną. jakiej przypisywał wylewne pochwały na cześć młodego dziedzica. Najgłębiej była przekonana. że ci.Mówię szczerą prawdę.

Wiadomo.szepnęła jej ciotka. będzie zaraz zrobione.powiedziała Elżbieta. wykonanymi w ołówku. . . gdy szły dalej . Tematy ich bardziej były ciekawe. że pokój ten urządzono niedawno.To raczej wykluczone. której by dla niej nie uczynił. Elżbieta przechodziła koło nich. jeszcze raz do niego wróciła. szukając jedynej twarzy.W jak miłym ustawia go to świetle. która ogromnie go polubiła w czasie ostatniego swego pobytu w Pemberley. . . Pozostała im jeszcze do obejrzenia galeria portretów i kilka okazałych sypialni. a one same bardziej zrozumiałe. której rysy były jej znane. Pani Reynolds wyobrażała sobie zachwyt panny Darcy. W galerii wiele było dobrych obrazów. . mało jednak interesujących dla obcych. Gospodyni wyjaśniła. .Z pewnością jest dobrym bratem . toteż obejrzawszy kilka podobnych jak na dole miniatur. podchodząc do jednego z okien. Nie ma takiej rzeczy. skąd zaprowadzono ich do bardzo ładnego saloniku.A może my się mylimy. zajęła się chętniej rysunkami panny Darcy. Przez kilka minut stała przed obrazem w niemej kontemplacji. zbyt dobrego miałyśmy informatora… Znaleźli się w obszernym hallu na górze.nie bardzo się zgadza z jego zachowaniem wobec naszego biednego przyjaciela. 26 . kiedy wejdzie do tego pokoju. ale Elżbieta nie znała się na malarstwie.To piękne opowiadanie . że portret ten był malowany jeszcze za życia starego pana Darcy’ego. umeblowanego z większą elegancją i lekkością niż apartamenty na parterze. pomyślała z zadumą Elżbieta. co może sprawić przyjemność panience. W galerii wisiało również wiele portretów rodzinnych. z jakim często na nią spoglądał. Pani Reynolds wyjaśniła. by sprawić przyjemność pannie Darcy.I tak z nim zawsze . z takim samym uśmiechem na ustach.dodała. Wreszcie zatrzymała się. że wszystko. a nim wyszły z galerii. Zobaczyła łudząco wierny portret pana Darcy’ego.

ile może dać radości i ile może wyrządzić dobra czy zła! Każde zdanie gospodyni pochlebnie świadczyło o jego charakterze. Jakaż pochwała może mieć większą wartość nad pochwałę inteligentnej służby. nagle na drodze wiodącej od stajen ku domowi ukazał się sam jego właściciel. Gdyby państwu Gardiner nie wystarczyło jego nagłe pojawienie się czy podobieństwo do oglądanego niedawno portretu. Stali o parę kroków dalej. jeśli nie z najdoskonalszym spokojem. Elżbieta odwróciła się raz jeszcze. Uświadomiła sobie. niezdolna przezwyciężyć zakłopotania. Zalety. zeszli na dół i pożegnawszy się z gospodynią. Stali o dwadzieścia jardów od siebie.nie wiedziała. powierzyli się pieczy ogrodnika. Wujostwo zatrzymali się również. który czekał na nich w drzwiach hallu. Młody człowiek oniemiał . Zdumiała się 27 . że się zbliża. Oczy ich spotkały się. i myślała o jego miłości z większym niż kiedykolwiek uczuciem wdzięczności . a policzki obojga okrył ciemny rumieniec. z którego Darcy patrzył jej prosto w oczy. Ileż może sprawić bólu. jakie przypisywała mu pani Reynolds. by się przywitać. Idąc przez trawnik ku rzece. stanęła. to w każdym razie z największą uprzejmością. szybko się jednak opanował i podszedł bliżej. właściciel ziemski i pan domu. w jakich została wyrażona. lecz widząc. by stwierdzić. przemówił do Elżbiety.W tej chwili Elżbieta myślała o jego pierwowzorze serdeczniej niż kiedykolwiek. Elżbieta stała przed płótnem.wspominała jej żar i łagodziła niewłaściwość słów. nie były błahe.zaskoczona i zmieszana . Odwróciła się instynktownie. która ledwo mogła podnieść wzrok i . podczas gdy on rozmawiał z ich siostrzenicą.jako brat. Kiedy obejrzeli już wszystkie pokoje otwarte dla zwiedzających.przez chwilę stał jak skamieniały. co powiedzieć na uprzejme pytania o zdrowie całej rodziny. Darcy zjawił się tak nagle. że mają przed sobą pana Darcy’ego. zdumienie ogrodnika na widok swego pana musiałoby ich w tym upewnić. nawet w szczytowym punkcie ich znajomości. że niepodobna było skryć się przed nim. że Darcy ma w swojej pieczy szczęście wielu ludzi . a pod czas gdy pan Gardiner zastanawiał się nad datą wybudowania dworu.

i zwracała wzrok we wskazywanych jej kierunkach. nie mógłby już ich poznać z daleka . Co chwila krew napłyń jej do twarzy na myśl o niewłaściwości tego spotkania. co o tym myśleć.cóż to może znaczyć? Już to. było samo w sobie zdumiewające. Te kilka minut rozmowy były dla niej najniezręczniejsze w życiu. Myśli jej skupione były na tym jednym 28 . toteż każde wypowiedziane przezeń słowo powiększało tylko jej zakłopotanie. nigdy nie mówił tak uprzejmie jak teraz. jak bardzo od ostatniego ich spotkania zmieniły się maniery młodego człowieka. zachwycając się jego sylwetką. gdy się tak nieoczekiwanie spotkali. niż zapowiedział. kiedy wyjechała z Longbourn i od jak dawna jest w Derbyshire. kiedy to wręczył jej ów list. Choć odpowiadała machinalnie na powtarzane wielokrotnie uwagi wuja i ciotki. nie widziała nic. przez chwilę stał w milczeniu. Mówił tonem. Jakże musiał mu się wydać dziwny! W jak haniebnym świetle musiał ją postawić w oczach tak próżnego człowieka! Może mu się zdaje.właśnie zsiadł z konia czy wysiadł z powozu. Jednak dopiero po pewnym czasie Elżbieta zaczęła sobie zdawać sprawę z tego. że wyraźnie widać było. a każdy krok przynosił coraz łagodniejszy spadek terenu i ładniejszy widok na las. A jak uderzająco zmieniło się jego zachowanie . Była zawstydzona i zdenerwowana. On również był bardzo zmieszany. po co tu przyjeżdżała! Albo czemuż on zjawił się o dzień wcześniej.jasne było bowiem. Szli teraz piękną aleją wiodącą brzegiem rzeki. któremu brakowało zwykłej stateczności i tak często i bezładnie powtarzał pytanie. że umyślnie starała się ponownie stanąć na jego drodze. Przyjazd ich tutaj był najnieszczęśliwszą. że się do niej odezwał. w końcu oprzytomniał i pożegnał się. jak to rozumieć. że ją tu spotkał. a na dodatek ta uprzejmość. co ją otacza. Wujostwo podeszli do niej. do którego się zbliżali. Elżbieta jednak nie słyszała ani jednego słowa i zajęta własnymi myślami szła dalej w milczeniu. Uderzyła ją myśl.widząc. jaki zamęt panuje w jego umyśle. Wreszcie inwencja opuściła go całkowicie. Nie wiedziała. Gdyby wyszli dziesięć minut temu. jakie to niewłaściwe. że przyjechał w tej chwili . Jakiż to kontrast z ostatnim jego pożegnaniem w parku Rosings. Och. te zapytania o zdrowie rodziny! Nigdy jeszcze nie widziała go tak bezpośrednim. najfatalniejszą rzeczą na świecie.

w jednej z najwęższych jej części. że to blisko dziesięć mil. Ogrodnik z triumfującym uśmiechem powiedział im. kiedy jednak przeszli przez mostek i zobaczyli. Wreszcie przywołały ją do rzeczywistości uwagi wujostwa o jej rozproszeniu. jakie dotychczas oglądali. bowiem pan Gardiner niezmiernie lubił wędkowanie.Elżbietę zaś prawie tak samo jak przy pierwszym spotkaniu . Odpowiedź przesądziła sprawę. jak są daleko od domu. pani Gardiner . zejściem pomiędzy pięknymi drzewami. jeszcze mu jest droga. nad brzeg wody. że to będzie za duży spacer. co on w tej chwili myśli. z pewnością jednak nie patrzył na nią ze spokojem. Elżbieta bardzo chciała zbadać dalsze zakręty jaru. czy na jej widok odczuł radość. choć rzadko mógł pozwolić sobie na ten sport. na tym najmniej znać było ludzką rękę. Pragnęła wiedzieć. co sądzi teraz o niej i czy. czy ból. Może był uprzejmy dlatego. przy nim zaś mieściła się zaledwie wąska ścieżka. mogli się zachwycać cudownymi widokami doliny i przeciwległych wzgórz pokrytych długim pasmem lasów. Było jednak w jego głosie coś. Aleja była bardziej z tej strony rzeki odsłonięta. dziko rosnącym zagajnikiem. obrzeżona młodym. Dolina zacieśniała się tutaj w jar. Weszli teraz do lasu i żegnając na pewien czas rzekę. zebrała więc wszystkie siły. Przeszli na drugi brzeg po prostym mostku harmonizującym z otoczeniem Z wszystkich miejsc. Nie wiedziała. gdzie teraz znajdował się pan Darcy. który po pewnym czasie przywiódł ich znowu. obawiał się jednak. ruszyli więc przyjętym szlakiem. Szli jednak wolno. że posuwali się powoli. iż chciałby obejść cały park. przez który przepływał strumień.jedynym miejscu we dworze Pemberley. że czuł się zupełnie swobodnie. i teraz tak był zajęty baczeniem na pokazujące się czasami w wodzie pstrągi i rozmową z ogrodnikiem o rybach.nie najlepszy piechur nie chciała iść dalej i myślała tylko o jak najśpieszniejszym powrocie. mogli go więc 29 . Pan Gardiner oświadczył. skąd. W pewnej chwili zaskoczył ich znowu . Czasem dostrzegali nawet jakiś wycinek strumienia. by się opanować. co nie świadczyło o równowadze. Elżbieta chcąc nie chcąc musiała więc ustąpić i zaczęli wracać idąc w kierunku domu wzdłuż przeciwległego brzegu rzeki. wstąpili na nieco wyżej położone tereny. przez otwierające się czasem szczeliny między drzewami. wbrew wszystkiemu.widok pana Darcy’ego idącego ku nim w niewielkiej odległości.

Elżbieta. inteligencji i dobrego wychowania. spojrzała ukradkiem na pana Darcy’ego. Nie była przygotowana na ten nowy przypływ grzeczności. iż Darcy przekona się wreszcie. Zaczerwieniła się i umilkła. Darcy zapytał. W mgnieniu oka Elżbieta spostrzegła. że i ona ma krewnych. Gdy Elżbieta zamilkła. każde zdanie wuja. Jakżeż się zdziwi. choć zdumiona. było to wtedy.dostrzec. Zniósł to jednak mężnie i tak był daleki od wszelkiej myśli o ucieczce. iż miody panicz jak najszybciej ucieknie teraz z tak hańbiącego towarzystwa. Lecz minąwszy zakręt. Zaledwie jednak wymówiła słowa: „cudne” i „czarujące”. Wkrótce rozmowa zeszła na wędkowanie. które dowodziło jego smaku. dowcipu. znaleźli się z nim twarzą w twarz. że Darcy szuka znajomości z tymi ludźmi. Ledwo powstrzymała uśmiech na myśl. Nie wykluczała wcale możliwości. że skręci w pierwszą lepszą ścieżkę. Wyraźnie było widać. Przez chwilę wydawało jej się. Elżbieta słyszała. kiedy na zakręcie stracili go z oczu. kiedy prosił ją o rękę. Słuchała ich rozmowy z najwyższą uwagą i błogosławiła każde wyrażenie. Pani Gardiner stała nieco z tyłu. kim są. jak zdziwił się tym pokrewieństwem. by się przekonać. jeśliby pan Darcy naprawdę chciał się z nimi spotkać. kiedy on ich jeszcze nie widział. była bardziej przygotowana na spotkanie niż poprzednio i postanowiła mówić i zachowywać się ze spokojem. myślała. przeszkodziło jej nagle jakieś niefortunne wspomnienie i wyobraziła sobie. by więc odpłacić mu tym samym. Jakże kojąca była świadomość. a kiedy Elżbieta wymieniła łączący ich z nią stosunek pokrewieństwa. że Darcy nie stracił nic ze swej tak niezwykłej uprzejmości. jak to zniósł. że zachwyty nad Pemberley mogą być fałszywie zrozumiane. przeciwko którym buntowała się cała jego duma. kiedy tylko mu przyjdzie ochota podczas pobytu 30 . czy uczyni mu zaszczyt i przedstawi go swoim przyjaciołom. Mimo to prezentacja została natychmiast dokonana. kiedy się dowie. za których nie potrzebuje się wstydzić ani czerwienić. Uważa ich teraz za ludzi światowych. zaczęła od razu zachwycać się Pemberley. jak Darcy uprzejmie zaprasza wuja do łowienia ryb w rzece. że zawrócił wraz z nimi i zaczął rozmawiać z panem Gardinerem. Trudno było Elżbiecie nie cieszyć się i nie tryumfować.

ponieważ miał pewne sprawy z rządcą do załatwienia.panie przodem. Przez pewien czas szli tak dalej . bym przedstawił ci moją siostrę podczas twego pobytu w Lambton? 31 . która zmęczona spacerem uznała. toteż zauważyła.w okolicy. że wyprzedził o kilka godzin gości. by dla mnie. pani. . z którymi tu jechał.powiadomiła nas. czy też żądam zbyt wiele. Elżbieta odpowiedziała tylko lekkim ukłonem. pewni byli nieobecności właściciela. by wiedział. Czy pozwolisz mi. Chciała.ciągnął po chwili . panowie z tyłu. by lepiej obejrzeć jakąś ciekawą roślinę wodną. i poprosiła o pomoc męża.dodała . iż pan z pewnością przyjedzie dopiero jutro. że nie oczekują tu pana w najbliższych dniach. w których częściach strumienia można znaleźć najwięcej rozrywki. w ustawieniu par zaszła pewna zmiana. byliśmy również przekonani.ciągnął . Niemożliwe. Ciotka rzuciła idącej obok Elżbiecie zdumione spojrzenie. a my opuszczając Bakewell. Była wszakże bardzo zdziwiona. W pewnej chwili zeszli nad brzeg rzeki.W towarzystwie tym znajdzie się jeszcze jedna osoba .Całe towarzystwo przyjedzie tu jutro rano . kiedy nazwisko Bingleya padło pomiędzy nimi po raz ostatni. a gdy wracali na ścieżkę. Zapoczątkowała ją pani Gardiner. zapytywała się też ciągle w duchu: Dlaczegóż tak się zmienił? Z czego to może wypływać? To niemożliwe. Pan Darcy zajął jej miejsce przy Elżbiecie i dalej szli już razem. . Młoda panna nie odpowiedziała . gdyby zaś sądzić po twarzy Darcy’ego. myślał chyba o tym samym. że ramię Elżbiety jest niewystarczającą dla niej podporą. ze względu na mnie tak złagodził swoje obejście.pan Bingley i jego siostry. Po krótkiej chwili milczenia młoda panna odezwała się pierwsza. że przyjazd jego był zupełnie nieoczekiwany. Moje wyrzuty w Hunsford nie mogły wywrzeć takiego wpływu.Gospodyni pańska . Myśli jej natychmiast powróciły do chwili.sprawiło jej ono jednak szczególną przyjemność.a są tam również znajomi pani . że przyjeżdżając do Pemberley. by on mnie jeszcze kochał. . Darcy potwierdził te wieści tłumacząc. oraz jak proponuje mu wypożyczenie odpowiedniego sprzętu.która specjalnie pragnie poznać panią. wskazując. odczuła to jako wyraz uznania dla siebie.

a kiedy odjeżdżali.Z pewnością nieco wyniosły . Szybko wyprzedzili pozostałych. by wstąpili do domu i pokrzepili się trochę.to było niemożliwe. powiedziała jednak. to była atencja. Elżbieta chciała mówić. które nagle zapadło między nimi.ciągnęła ciotka .Darcy nie jest tak przystojny jak Wickham. a przecież wcale nie potrzebował jej okazywać. . nie wdając się w dalsze rozważania. odmówili jednak i towarzystwo uprzejmie się rozstało. Lizzy . rozmawiali więc wytrwale o Matlock i Dovedale. że pragnienie panny Darcy.Nic chyba w życiu nie zdziwiło mnie tak. że Darcy sprawił im ogromną niespodziankę. grzeczny i skromny .Ta niezwykła prośba zdumiała Elżbietę do tego stopnia. Gdy państwo Gardiner nadeszli. Teraz wuj i ciotka zaczęli mówić o swych wrażeniach Oboje uznali. oboje głęboko zamyśleni. Kiedy doszli do powozu. wyraziła zgodę. Rozumiała przecież. jak wolno idzie ku domowi. . Elżbieta nie czuła się całkiem swobodnie i dobrze .Doskonale wychowany. toteż pomysły i cierpliwość Elżbiety były przy końcu tego tête-á-tête na wyczerpaniu. Czas jednak i pani Gardiner wolno się posuwali. . To zaś. że nie wiedząc kiedy. To było coś więcej niż uprzejmość. Szli teraz w milczeniu. że niechęć nie kazała mu myśleć o niej zupełnie źle. że przecież odbyła podróż. Darcy ponowił zaproszenie. było zadowalające. Elżbieta widziała. Wiele można było powiedzieć przez ten czas i milczenie.stwierdził wuj.odparła ciotka . Wreszcie przypomniała sobie. ale każdy temat wydawał jej się zakazany. jak jego dzisiejsze zachowanie. Darcy poprosił ją. by zawrzeć z nią znajomość. że nie czuje się zmęczona. . by weszła do domu. ja się nie mogę w nim dopatrzeć tej cechy. było dość dziwne. czy 32 . stali więc razem na trawniku. że choć niektórzy nazywają go dumnym. Ostatnie jednak wypadki sprawiły jej przyjemność i pochlebiały próżności. musiało być sprawką jej brata. Jego znajomość z Lizzy jest dosyć przypadkowa. Prośba o przedstawienie siostry była najpoważniejszym komplementem. Jak to dobrze. Pan Darcy wsadził obie panie do powozu. państwo Gardiner znajdowali się o ćwierć mili za nimi.lecz taki już ma styl i owa wyniosłość wcale nie jest niewłaściwa. Mogę teraz powiedzieć wraz z jego gospodynią.Wiesz.

mówiła. lecz zapewniając. Przypuszczam jednak. w których kiedyś przeżyła tyle chwil przyjemnych. cośmy widzieli . Przecież ta zacna kobieta. Pani Gardiner ogromnie była przejęta i zdziwiona. Elżbieta czuła. jak w to wierzyli wszyscy w Hertfordshire. nie wymieniając nazwiska swego informatora. Czasem trudno się było powstrzymać. ani Wickham tak zacny. że bardziej go lubiła w Kent i że nigdy jeszcze nie był taki miły jak dziś. nie powiedziała jednak ani słowa. jak mogła. Na potwierdzenie swych słów opowiedziała szczegółowo wszystko o łączących obu panów stosunkach materialnych. że ocena wuja jest zupełnie fałszywa. kiedy mówi. żeby mu czasem coś innego nie przyszło do głowy i nie kazał mi się wynosić ze swych gruntów. by nie wybuchnąć śmiechem. tak była zajęta pokazywaniem mężowi 33 . Czemu jednak opowiadałaś. Nie wygląda na człowieka złego. zastępuje każdą cnotę. która nie pozwala źle sądzić o sercu. by się w stosunku do kogokolwiek mógł zachować tak okrutnie jak wobec naszego biednego Wickhama. ma taki miły wyraz około ust. która pokazywała nam dom. co by choć odrobinę oczyściło Darcy’ego z zarzutów Wickhama. . przypisywała mu niezwykłe zalety serca. Wprost przeciwnie.jak to często bywa u wielkich panów. iż jest bardzo pobłażliwym panem. pan Darcy zwykł postępować zupełnie inaczej i że ani on nie był tak zły.ciągnęła pani Gardiner . Nie mogła myśleć o niczym innym. Dlatego też nie wezmę na serio jego zaproszeń na ryby. iż powinna teraz powiedzieć coś. Jest w jego twarzy jakaś godność. że z tego. Elżbieta była przekonana.też raczej nie ma urody Wickhama. bo rysy jego bardzo są poprawne.Może jednak te uprzejmości są zwykłym kaprysem . że można na nim polegać. lecz zbliżali się właśnie do miejsc.zauważył pan Gardiner .Po tym. w oczach służby. a to. dała im więc najostrożniej do zrozumienia. wszystko więc ustąpiło wobec uroku wspomnień. że jest taki odpychający? Elżbieta tłumaczyła się.trudno uwierzyć. co słyszała od rodziny młodego człowieka w Kent. .

Mogła tylko myśleć i myśleć ze zdumieniem o grzeczności pana Darcy’ego. Choć zmęczona rannym spacerem. że on pragnie przedstawić jej swoją siostrę. a przede wszystkim o tym. 34 .ciekawych miejsc w okolicy. z którymi znajomość została odnowiona po wieloletniej przerwie. Wieczór spędzono mile na rozmowie z ludźmi. nim nie odnalazła wszystkich starych przyjaciół. Zbyt dużo ciekawych rzeczy wydarzyło się tego dnia by Elżbieta mogła poświęcić wiele uwagi owym nowym przyjaciołom. nie poszła na obiad.

kto to taki. toteż oczywista. Niemało zdziwiła wujostwa mówiąc im. w którym przyjechali do Pemberley. Była wysoka i mocniej zbudowana od Elżbiety. Mówiła monosylabami i trudno było Elżbiecie wyciągnąć z niej coś więcej.XLIV Elżbieta była pewna. by Darcy. Panna Darcy weszła z bratem. Państwo Gardiner i Elżbieta spacerowali po Lambton w towarzystwie kilku nowych przyjaciół. kiedy turkot nadjeżdżającego powozu przyciągnął ich do okna. by jej nie spostrzegli. Zdumieli się niepomiernie. Nie była 35 . może trochę w niej zaślepiony. jakiego zaszczytu oczekuje. po paru minutach obserwacji stwierdziła jednak. pewna była. Najbardziej się bała. że jej się to nie uda. jak tylko uczucie młodego człowieka do Elżbiety. Ją zaś ogarniało coraz większe zmieszanie. że młoda panna jest ogromnie nieśmiała. Przypuszczenia jej jednak okazały się mylne. figura jej była już ukształtowana. by się przebrać na obiad. Elżbieta poznała natychmiast liberię i zgadła. że zmieszała się jeszcze bardziej. a widząc zakłopotanie siostrzenicy. skąd zobaczyli jakiegoś pana i damę nadjeżdżających kariolką. po czym odbyła się owa przerażająca ceremonia. teraz jednak nie potrafili znaleźć innego wytłumaczenia podobnych atencji. że nowa znajoma jest co najmniej równie zakłopotana jak ona sama. że panna Darcy jest niesłychanie dumna. lecz miała po temu rożne powody. Właśnie wrócili do gospody. pochwyciła tak zdumione spojrzenia wujostwa. skojarzyli je z wieloma wypadkami wczorajszego dnia oraz z dzisiejszą wizytą i wyciągnęli z tego zupełnie nowe wnioski. W Lambton słyszała. Dotychczas nie mieli najlżejszych podejrzeń tego rodzaju. Cofnęła się od okna. Elżbieta zauważyła ze zdziwieniem. Sama się dziwiła własnemu niepokojowi. który mieli zjeść w tym samym gronie. że pan Darcy przywiezie siostrę z wizytą następnego dnia po jej przyjeździe do Pemberley i w związku z tym miała zamiar przez całe przedpołudnie tego dnia nie oddalać się nigdzie z gospody. Bardziej niż zwykle chciała się spodobać. a wygląd wdzięczny i kobiecy. a spacerując po pokoju. bowiem goście zjawili się tego samego dnia. nie namalował siostrze zbyt pięknego jej wizerunku. by uspokoić wzburzone nerwy. Choć mogła mieć niewiele ponad szesnaście lat.

że przynajmniej jedno z nich wie. teraz zniknęłoby natychmiast pod wpływem szczerej serdeczności. czy jego myśli obrały ten sam kierunek! Czasem wydawało jej się. jak w jej bracie.tak przystojna jak brat. Podejrzenia. z twarzy jej jednak biły rozsądek i pogoda. Na widok Bingleya myśli Elżbiety pobiegły ku Jane. Chciała zaskarbić sobie sympatię gości. jakie powzięli niedawno w stosunku do pana Darcy’ego i Elżbiety. by miło się czuć w jej towarzystwie. Dawno już wygasł gniew Elżbiety. pragnęła uspokoić się trochę i wszystkim wydać się miłą. podczas zaś wizyty zaszło kilka drobnych wypadków. a raz czy dwa odniosła przyjemne wrażenie. wyglądał zaś i mówił tak samo pogodnie i bezpośrednio jak zwykle. Tu najbardziej obawiała się porażki. Chociaż to wszystko mogło być tylko złudzeniem. kazały im bacznie. trudno było się mylić co do jego zachowania w stosunku do panny Darcy. a po chwili Bingley wszedł do pokoju. lecz dosyć ogólnikowo. lecz jasne było zupełnie. szukając w jej twarzy podobieństwa do siostry. którym się chciała przypodobać. Georgiana chętna. Po krótkiej chwili Darcy oświadczył. Szybko też doszli do przekonania. z jaką radował się ich spotkaniem. ci bowiem. że spogląda na nią. że młody człowiek jest pełen admiracji. Ani jedno spojrzenie nie potwierdzało owych przypuszczeń: nie można było dostrzec nic. Państwo Gardiner byli nim tak samo jak i ona zainteresowani. byli do niej najprzychylniej usposobieni. Bingley był gotów. toteż całe zebrane towarzystwo żywo przykuwało ich uwagę. choć dyskretnie. tymczasem mogła być z góry pewna zwycięstwa. bała się bowiem. że jest mniej niż dawniej rozmowny. obserwować młodą parę. rzekomej rywalki Jane. Elżbieta stwierdziła to wszystko z ulgą. kiedy na schodach rozległy się szybkie kroki. gdyby jednak coś jeszcze pozostało. zachowywała się zaś skromnie i uprzejmie. Dawno już chcieli go poznać. Pod tym względem Elżbieta uspokoiła się całkowicie. Co do uczuć Elżbiety mieli jeszcze pewne wątpliwości. a Darcy zupełnie zdecydowany. Ledwo zdążyła wyrazić swoje zadowolenie i przygotować się na jego przybycie. co znaczy kochać. iż znajdzie w pannie Darcy równie bystrego i chłodnego obserwatora. Jakże gorąco pragnęła wiedzieć. że i Bingley ma zamiar złożyć jej wizytę. 36 . co by usprawiedliwiało nadzieje jego siostry. Pytał o jej rodzinę przyjaźnie. Elżbietę czekało ciężkie zadanie.

Rzadko udawało się Elżbiecie spojrzeć na pana Darcy’ego za każdym razem jednak widziała na jego twarzy uprzejmy wyraz.To przeszło osiem miesięcy. mówiąc. ani wśród jego krewnych w Rosings nie widziała. gdzie starania jego nie mogły mu przynieść żadnej korzyści i gdzie już sama znajomość z osobami. którym okazywał względy. Widziała przecież. Goście siedzieli przeszło pół godziny. Ani w towarzystwie bliskich mu przyjaciół w Netherfield. odkąd miał przyjemność widzieć ją po raz ostatni. w tonie jednak i towarzyszącym spojrzeniu wiele można było wyczytać. czy wszystkie jej siostry są w Longbourn. Nie było w tym nic szczególnego. by go poparła. ani pogardy w stosunku do jej towarzystwa. że Elżbieta ledwo mogła się powstrzymać. którymi przedtem otwarcie wzgardził. co 37 . jak jest uprzejmy nie tylko dla niej. by nie okazać zdziwienia. czegoś. jak tutaj. zapytał. Ta dobra pamięć ogromnie ucieszyła Elżbietę. by zachowanie jego było tak nieskrępowane. że owa stwierdzona wczoraj poprawa obyczajów. choć mówiła nieśmiało.które chętnie wzięła za świadectwo czułej pamięci młodego człowieka o Jane i nieśmiałej chęci powiedzenia czegoś więcej. z którymi parę miesięcy temu wstydziłby się zetknąć. Była świadkiem. Darcy zwrócił się do siostry. co miałoby z nią jakikolwiek związek. choć może się okazać tylko chwilowa. tak uderzającej zmianie. W pewnej chwili. kiedy tańczyliśmy razem w Netherfield. że szuka znajomości i zabiega o dobrą opinię u ludzi. Upewniło ją to w mniemaniu. wolne od najmniejszej wyniosłości. nim stąd wyjadą. by tak usilnie zabiegał o czyjąś sympatię czy też. Wszystko to w porównaniu z ostatnią żywą sceną rozegraną na plebanii w Hunsford mówiło o tak ogromnej. Bingley zwrócił się do Elżbiety tonem. ale dla tych właśnie krewnych. a nim zdążyła odpowiedzieć. Spotkaliśmy się ostatnio dwudziestego szóstego listopada. kiedy znów nikt na nich nie zwracał uwagi. prosząc państwa Gardiner wraz z siostrzenicą na obiad Pemberley. Po chwili. przetrwała w każdym razie je den dzień. a w słowach nie znajdowała ani wyniosłości. w którym brzmiał głęboki żal. dodał: . Panna Darcy chętnie posłuchała. kiedy całe towarzystwo zajęte było rozmową. kiedy zaś wstali. jak i Rosings. że wiele już czasu upłynęło. mogłaby ściągnąć nań potępienie i szyderstwa pań zarówno z Netherfield.

natychmiast przypięto by mu to określenie tu. że przyjadą na obiad pojutrze. widząc zaś. iż pan Gardiner ma ochotę na wizytę . Żadna również opinia ich przyjaciół z Lambton nie wpływała ujemnie na nowy pogląd o Darcym. Ciotka uznała jednak. chcąc sprawdzić. Twierdził. z którego mieszkańcami Darcy nie 38 . Mieli wiele powodów do ciekawości. Pani Gardiner spojrzała na siostrzenicę. bała się przy tym pytań i uwag wujostwa. Państwo Gardiner doszli jednak do wniosku. Nie potrzebowała się jednak bać ciekawości państwa Gardiner . że po wyjściu gości mogła myśleć o ostatniej półgodzinie z pewnym zadowoleniem. toteż wysłuchała tylko ich pochlebnej opinii o Bingleyu i pośpieszyła się przebrać. Nie mieli mu do zarzucenia nic oprócz dumy. w tym małym miasteczku. niż przypuszczali. jak do owego zaproszenia odniesie się najbardziej zainteresowana osoba. Jasne było. czy można wierzyć gospodyni.nie mieli bynajmniej zamiaru brać ją na spytki. Elżbieta wytłumaczyła to sobie natychmiast chęcią usłyszenia czegoś więcej o Jane. Bingley z ogromną radością przyjął wiadomość o zamierzonej wizycie Elżbiety. Bardzo teraz pragnęli myśleć o panu Darcym jak najlepiej.niezmiernie bowiem lubił towarzystwo . że ma jej jeszcze dużo do powiedzenia i chce się wiele dowiedzieć o wspólnych przyjaciołach z Hertfordshire.nie biorąc pod uwagę niczyich innych opinii .ośmieliła się przyjąć zaproszenie. Powstawało pytanie. Chciała być sama. Wszystko to razem wzięte sprawiło. Elżbieta wszakże odwróciła głowę. Nawet jednak gdyby nie był dumny. choć podczas wizyty niewiele odczuwała przyjemności. nie zaś o niechęci do propozycji. Podczas tych dwóch spotkań oglądali go w najlepszym świetle. Gdyby wytworzyli sobie pojęcie o nim na podstawie własnych wrażeń oraz słów jego gospodyni . Ustalono. że on się w niej kocha. że nie należy pochopnie odrzucać świadectwa służącej. że to umyślne uniknięcie odpowiedzialności świadczy raczej o chwilowym zakłopotaniu. jasne było również.nikt ze znajomych w Hertfordshire nie poznałby w tym obrazie podobizny pana Darcy’ego. która go znała od czwartego roku życia. iż nie przywykła do częstego zapraszania gości. a okazywana im grzeczność musiała im schlebiać. a własnym zachowaniem zyskiwała sobie szacunek. że Elżbieta zna pana Darcy’ego lepiej.wymownie świadczyło. brakowało jednak pretekstu do pytań.

co było bardziej przyjaznej natury. Nie. Nie próbował też narzucać jej swoich uczuć niedelikatnym czy też szczególnym jakimś zachowaniem. którą można było określić mianem nienawiści. że nie cieszy się tu szczególną opinią. o której nie należało zapominać: nuta jej osobistej życzliwości. Taka zmiana u bardzo dumnego człowieka nie tylko zdumiewała. Z pewnością nie czuje do niego nienawiści. że ma szeroki gest i wiele dobrego czyni dla biednych. teraz zaś pod wpływem wczorajszych korzystnych doświadczeń przerodził się w coś. lecz i za to. nie wystarczył. lecz w żadnym wypadku nie należało go tłumić. płomiennej miłości . wdzięczność nie tylko za to. Czuła dla pana Darcy’ego 39 .zaś wrażenie. miłym świetle. Była przekonana. jakie wywołała w Elżbiecie. kiedy byli sami. a chociaż wieczór wydawał się długi. Ostatnie wypadki ukazywały młodego człowieka zupełnie nowym. Przyznawano jednak. jakie tej odmowie towarzyszyły. jakie też one właściwie są. Starał się zasłużyć na dobre mniemanie jej bliskich i pragnął przedstawić jej swoją siostrę. Nienawiść dawno pierzchła. z jaką odrzuciła jego prośbę. Szacunek ten musiał z początku przezwyciężyć wiele oporów.można ją było bowiem przypisać tylko gorącej. że najgoręcej pragnie podtrzymać ich starą znajomość. tymczasem on dowiódł podczas tego przypadkowego spotkania. zostawił masę długów. Myśli Elżbiety błądziły tego wieczora dłużej po Pemberley niż poprzedniego dnia. nasi podróżni rychło spostrzegli. że Darcy będzie jej unikał jak ognia. które pan Darcy później spłacił. ponad szacunkiem i uznaniem brzmiała jeszcze jedna nuta.utrzymywał stosunków towarzyskich. Choć większość jego przejść z synem starego pana Darcy’ego nie była wszystkim znana. wiedziano jednak dobrze. Leżała do późna czuwając i myśląc. że ją kiedyś kochał. ale i nakazywała wdzięczność . Czuła wdzięczność. nie było bynajmniej niemiłe: trudno je było określić. A jednak ponad wszystkim. jaki wzbudzały jego dobre cechy. Już od dłuższego czasu wstydziła się. Jeśli zaś idzie o Wickhama. że teraz ją kocha i że ta miłość pozwala mu wybaczyć zacietrzewienie i złość. oraz wszystkie niesłuszne zarzuty. by zdążyła sprecyzować swe uczucia w stosunku do jednego z mieszkańców dworu. iż wyjeżdżając z hrabstwa Derby. ż kiedykolwiek czuła do niego niechęć. Bliska była teraz szacunku.

Pan Gardiner wkrótce po śniadaniu opuścił swoje panie. Poprzedniego dnia zaproszenie na ryby zostało ponowione i ustalono. wizytując je w dniu swojego przyjazdu (przyjechała do Pemberley na późne śniadanie).szacunek. nie bardzo potrafiła znaleźć na nie odpowiedź. Wieczorem ciotka i siostrzenica ustaliły. iż uprzejmość. jak dalece winna owa pomyślność zależeć od niej samej i czy dałoby im obojgu szczęście. jaką okazała panna Darcy. kiedy jednak zadała sobie pytanie. dlaczego się cieszy. że posiada jeszcze moc doprowadzenia go do tego. wdzięczność. Doszły do wniosku. Chciała tylko wiedzieć.przypuszczała bowiem. choć i tak nie sposób jej dorównać. gdyby młody człowiek ponowił swe oświadczyny . 40 . uznanie i życzyła mu wszelkiej pomyślności. co cieszyło Elżbietę. Miały więc jechać do Pemberley. że wuj Elżbiety około południa spotka się z kilkoma panami z Pemberley. zasługuje na rewanż. że najwłaściwiej będzie rewizytować ją następnego ranka.

że niechęć. i zastanawiała się. że panna Darcy chciałaby mieć więcej odwagi i przyłączyć się do rozmowy. Jej wysiłki o wiele lepiej świadczyły o jej wychowaniu niż o pozostałych towarzyszkach pani domu. miła dama. Oczekiwano w każdej chwili wejścia panów. Okna wychodzące na ogród ukazywały ożywczy widok: w dali ciągnęły się wysokie. by ją ktoś dosłyszał. Siedziała tu z panią Hurst.zwłaszcza kiedy się zwracała do pani domu . odważała się wypowiedzieć krótkie jakieś zdanie. i szczerze współczuły młodej gospodyni. panną Bingley oraz damą. Georgiana powitała gości uprzejmie.ze względu na północne położenie . z jaką dozą uprzejmości zostanie odnowiona stara znajomość. Elżbieta szybko zauważyła. Nie mogła tylko ustalić. Pani Gardiner i Elżbieta dobrze jednak zrozumiały. Pragnęła… obawiała się… że pomiędzy nimi znajdzie się również pan domu. o co chodzi. a Elżbieta od czasu do czasu dorzucała słowo. która z nią mieszkała w Londynie. by martwić się brakiem sposobności mówienia. Wreszcie po dobrej chwili ciszę przerwała pani Annesley. łatwo jednak mogło być poczytane za dumę i wyniosłość przez ludzi. Nie powstrzymałoby to jej od rozmowy z Georgianą. którzy się uważali za niżej od niej stojących. a na trawniku tuż za domem rosły piękne dęby i hiszpańskie kasztany. Wydawało się. jak to zwykle w takich wypadkach bywa. Po przyjeździe do Pemberley zaprowadzono je poprzez hali do salonu przeznaczonego .XLV Elżbieta była teraz przekonana. Nawiązała się rozmowa pomiędzy panią Gardiner i panią Annesley. że jest bacznie obserwowana przez pannę Bingley i że każde jej słowo . gdyby nie siedziały tak daleko od siebie. czy 41 . Wypływało ono na pewno z nieśmiałości i obawy. zalesione pagórki.ściąga na nią uwagę owej damy. by nie zrobić czegoś niewłaściwego. uprzejma. zapanowało milczenie. ma źródło w zazdrości. jaką powzięła do niej panna Bingley. nie mogła więc oprzeć się myśli.na letni użytek. a czasem. kiedy istniało małe prawdopodobieństwo. lecz z pewnym zakłopotaniem. poza tym zbytnio była zajęta własnymi myślami. niezręczne. Gdy goście usiedli. Pani Hurst i panna Bingley powitały je tylko ukłonem. W tym właśnie pokoju przyjęła je panna Darcy. iż jej wizyta w Pemberley sprawi dużą przykrość owej kandydatce do ręki pana Darcy’ego.

gospodyni przypomniała sobie o swych obowiązkach. czy boi się. pytając zimnym tonem o zdrowie całej rodziny. że będzie swobodna i nie okaże najmniejszego zakłopotania. czy też pragnie nadejścia pana Darcy’ego. by obie lepiej się poznały. brzoskwiń i moreli. Teraz już całe towarzystwo miało wreszcie zajęcie . czy bardziej się boi. Młody człowiek opuścił go jednak. że chęć ujrzenia go wzięła jednak górę. Po kwadransie takiego siedzenia panna Bingley. Po wejściu brata panna Darcy starała się okazać większą rozmowność. wszystkie umiały jeść i po chwili otoczyły stół i wspaniałe piramidy winogron. Otrzymała odpowiedź chłodną i krótką. Elżbieta zaś zauważyła. iż panie mają zamiar odwiedzić dziś Georgianę. zbudziła Elżbietę z zadumy. Elżbieta postanowiła rozsądnie. Wówczas zaś zaczęła żałować. ciastami i mnóstwem najrozmaitszych wspaniałych sezonowych owoców. Największa uwaga malowała się we wzroku panny Bingley. choć kiedy zwracała się do któregoś z nich. kiedy wchodził do pokoju. Właśnie wtedy Elżbieta miała okazję stwierdzić. po czym nie odzywała się więcej.Proszę mi powiedzieć. Dopiero po wielu znaczących spojrzeniach i uśmiechach pani Annesley. twarz jej oblewał szeroki uśmiech. Następnym chętnie przyjętym urozmaiceniem wizyty było wejście służących z zimnym mięsiwem. dowiedziawszy się. choć zaledwie przed chwilą była przekonana. niełatwo je przyszło wykonać. Panna Bingley zauważyła to również i . że Darcy pragnie. która dotychczas nie przemówiła ani słowa. gdzie pan Gardiner wraz z kilkoma innymi panami z Pemberley łowił ryby. po prostu zapamiętując. Gdy wszedł.bardziej tego pragnie. czy doprawdy pułk milicji hrabstwa X 42 . jakie uczucie przeważyło. bowiem zazdrość nie doprowadziła jej jeszcze do rezygnacji i panna Bingley nie zaprzestała zalotów. panno Elżbieto. jako że podejrzliwość całego towarzystwa wyraźnie została skierowana przeciwko nim dwojgu i wszystkie oczy pilnie baczyły. Choć postanowienie to było całkiem słuszne. i podtrzymuje każdą próbę rozmowy z jednej i z drugiej strony.wykorzystała nierozważnie pierwszą nadarzającą się sposobność. że w ogóle się tu pojawił.opanowana gniewem .choć bowiem nie wszystkie panie potrafiłyby mówić. jak też zachowa się pan domu. Pan Darcy był właśnie nad rzeką. by zapytać szyderczo: .

które mogłoby jej zaszkodzić w oczach Darcy’ego i zapewne przywołać na pamięć wszystkie szaleństwa i ekstrawagancje rodziny Elżbiety. by odeprzeć ten złośliwy atak. choć krew napłynęła mu do twarzy. Najróżniejsze. Na pewno tego chciał i choć nie przypuszczała. do którego. nie odważyła się napomknąć więcej o Wickhamie. z pewnością pragnienie to kazało mu żywiej interesować się losami Bingleya. kto miał najmniejszy związek z Bingleyem. Darcy zaś starał się szczególnie ukrywać prawdę przed każdym. jeszcze wyraźniej i żywiej skierowała je ku niej. w jej mniemaniu. Georgiana również oprzytomniała. Nie zawierzono tej tajemnicy żadnej osobie postronnej z wyjątkiem Elżbiety. Opanowanie Elżbiety pozwoliło i Darcy’emu szybko się uspokoić. panna Bingley dała upust krytycznym uwagom o 43 . wprost przeciwnie. a że panna Bingley.o jakie już dawno podejrzewała go Elżbieta .opuścił Meryton? Musi to być ogromna strata dla waszej rodziny. i dość obojętnym tonem odpowiedziała na pytanie. by znów przyłączyć się do rozmowy. choć zła i rozczarowana. Wypływało to zapewne z pragnienia . Siostra jego. związane z młodym oficerem wspomnienia sprawiły. jaki ból zadaje najdroższej swej przyjaciółce. który wpatrywał się w nią z powagą. co kryło się za tym pytaniem. Gdyby panna Bingley wiedziała. Tak więc prowokacja. Elżbieta jednak zrozumiała natychmiast. Mówiąc spojrzała przypadkiem na Darcy’ego. by świadomie z tego powodu usiłował rozdzielić Bingleya z Jane. ogromnie zmieszana. Nie ośmieliła się w obecności Darcy’ego wspomnieć nazwiska Wickhama.by Georgiana została żoną jego przyjaciela. Ona jednak chciała tylko zmieszać Elżbietę. z pewnością powstrzymałaby się od tej uwagi. która miała odwrócić jego zainteresowanie od Elżbiety. Starała się zmusić przeciwniczkę do okazania na te słowa choćby odrobiny wzruszenia. panna Bennet czuła pewną skłonność. nie śmiała podnieść wzroku. Bała się spotkać wzrok brata. zrobiła jednak duży wysiłek. nie na tyle jednak. że na chwilę ogarnęło ją zakłopotanie. który w całej tej sprawie ledwie zauważył jej zakłopotanie. Nigdy nie doszła jej najmniejsza nawet wzmianka o zamierzonej ucieczce panny Darcy. Kiedy pan Darcy odprowadzał panie do powozu. przypominając postać człowieka. Wkrótce po tej utarczce słownej wizyta się skończyła.

jak uznać ją za miłą i uroczą pannę. jej zachowaniu i ubiorze. jak bardzo byliśmy zdumieni. wobec tego. że nie zauważył w niej żadnych zmian. iż obrała tę drogę. . Nos jej jest zupełnie nijaki. że nigdy byśmy jej nie poznały. który nie mógł już dłużej panować nad sobą .Nigdy jeszcze nie widziałam. ale też znowu nic nadzwyczajnego. że jest tam uważana za piękność. zęby są znośne.zawołała. Obie z Luizą doszłyśmy do przekonania. W całym zaś jej obejściu jest jakieś nieznośne zarozumialstwo zupełnie pozbawione stylu. mówił zaś o pannie Bennet tak. . odparł chłodno. panna Bingley nie wytrzymała i powtórzyła mu część owych uwag. Ale w gniewie ludzie zawsze działają rozumnie.Przypominam sobie. nie można więc uznać za rozsądne. która nie jest żadną nadzwyczajnością.Jakżeż okropnie wyglądała dzisiaj Elżbieta Bennet! . że osiągnęła zamierzony cel. by ją upewnić w dobrym o Elżbiecie mniemaniu.Elżbiecie.Jeśli o mnie idzie . że Georgianie nie pozostawało nic innego.odparł Darcy. chcąc go sprowokować do rozmowy.Tak .mówiła panna Bingley . gospodarz jednak milczał uparcie. które kiedyś zostały uznane za piękne. . by mu się przypodobać. Powiedział pan wtedy: . że Darcy uwielbia Elżbietę. Pochlebna opinia brata wystarczyła. Georgiana jednak nie chciała się do niej przyłączyć. który wcale mi się nie podoba. oprócz może opalenizny. a co do oczu. złośliwy wyraz.nigdy nie mogłam się w niej dopatrzyć urody. żeby ktoś przez kilka miesięcy mógł się tak zmienić! Taka się zrobiła ogorzała i ordynarna. dobrze zaś pamiętam pewien wieczór po obiedzie. Młoda dama widząc. dowiedziawszy się na początku naszej znajomości w Hertfordshire. kiedy się podróżuje w lecie. Kiedy pan domu powrócił do salonu. na który oni byli zaproszeni do Netherfield. przypuszczała. Pan Darcy bez względu na to. . jak mu się te uwagi podobały.Ona pięknością! Równie dobrze można by jej matkę nazwać mędrcem”. On nie mógł się mylić. wydaje mi się. Mają ostry. brak mu wyrazistości. że Darcy jest trochę poirytowany. ciągnęła: . Potem jednak.ale to było na 44 . Panna Bingley wiedziała.. nigdy się w nich nie mogłam dopatrzyć niezwykłości. zmienił pan zdanie i chyba uznał ją za ładną.

Omawiano wygląd i zachowanie wszystkich.o wszystkim. W drodze powrotnej pani Gardiner i Elżbieta rozmawiały o wszystkich szczegółach wizyty z wyjątkiem tych. co pani Gardiner o nim myśli. tylko nie o nim samym. jaką dawało jej przeświadczenie. a panna Bingley została z całą satysfakcją. oprócz osoby. Po tych słowach wyszedł z pokoju. które je obie najwięcej interesowały. domu. która najżywiej zajmowała obie panie. choć Elżbieta marzyła. od wielu bowiem miesięcy uważam ją za jedną z najpiękniejszych kobiet. owocach .samym początku naszej znajomości. 45 . zaś pani Gardiner byłaby niewymownie rada. by się dowiedzieć. przyjaciołach. że zmusiła pana Darcy’ego do słów. Mówiły o jego siostrze. które nikomu prócz niej nie sprawiły przykrości. gdyby siostrzenica zaczęła mówić na ten temat. jakie znam.

datowana następnego dnia i pisana w wyraźnym zamęcie. Państwo Gardiner pozostawili więc siostrzenicę samą. musieli przejeżdżać o dziesięć mil od nas. może mylnie go oceniałyśmy. Bardzo. że trafił przez pomyłkę gdzie indziej. jak i jej. Trzeciego jednak dnia skończyły się narzekania. Elżbieta stwierdziła z rozczarowaniem. boć przecież wie. iż Lidia uciekła do Szkocji z pewnym oficerem. wszyscy wybierali się właśnie na spacer.wszyscy jesteśmy zdrowi. otrzymała bowiem od siostry dwa listy jednocześnie. 46 . ale jego ostatni postępek (starajmy się nim cieszyć) nie świadczy o gruntownym zepsuciu. My same musimy o tym zapomnieć. ale nieobecność ich stwierdzono dopiero wczoraj rano koło ósmej. Biedna matka głęboko jest strapiona. Łatwo mi przyjąć. Druga połowa listu. i wyszli. przyjechał kurier od pułkownika Forstera. że nie oczekuje tam na nią list od Jane. kiedy kładliśmy się spać. że jest człowiekiem bezmyślnym i niedyskretnym. źle skierowany. Dla Kitty jednak nie było to niespodzianką. Pisany był pięć dni temu. Donosi on. Lizzy kochana. Chcę jednak wierzyć w najlepsze. jak się przypuszcza. to sprawa nieszczęsnej Lidii. zawierała ważniejsze wiadomości. Wybór jego jest w każdym razie bezinteresowny. Na jednym z nich zaznaczone było. Pierwszy list. Wyruszyli w sobotę około północy. niespodziewane . by mogła się nacieszyć wiadomościami z domu. Wczoraj o dwunastej w nocy. że nasz ojciec nic im dać nie może. Na początku zawierał opis skromnych jakichś przyjęć i rozrywek. Natychmiast wysłano kuriera. To. bardzo poważne i całkiem. że Jane wyraźnie źle go zaadresowała. W chwili gdy przyszła poczta. jakie są stawiane Wickhamowi.XLVI Kiedy po raz pierwszy przyjechali do Lambton. Jakże się cieszę. bardzo mi przykro. ile ich na wsi bywa. Ojciec znosi to lepiej. Jakiż to nierozważny krok zarówno ze strony jego. a podobny zawód przeżywała każdego ranka podczas pobytu w miasteczku.lecz nie bój się . w których tyle było nowości. Brzmiała ona następująco: Po napisaniu powyższego zaszły pewne wypadki.z Wickhamem. Powiem już wszystko . należało przeczytać najpierw. co ci mam do powiedzenia. czemu Elżbieta nie zdziwiła się wcale widząc. Wyobraź sobie nasze zdumienie. żeśmy im nie powiedziały o zarzutach.

Chciałabym. iż nie wierzy. mój pisany naprędce list. czy uda mi się jasno pisać. ale sama dobrze nie wiem. Otrzymałaś już. czy zostało istotnie zawarte. jak i pani Forster . Nie wiem. co o tym myśleć.wyjechał z Brighton przedwczoraj w kilka godzin po wysłaniu kuriera. Najdroższa Lizzy. Nikt tam nikogo takiego nie widział. Nasza rozpacz. dała im do zrozumienia. który. Lidia napisała kilka słów do jego żony. jest doprawdy ogromna. bowiem Lidia i Wickham przesiedli się tam w najęty powóz i zwolnili karetkę pocztową. Chociaż małżeństwo pana Wickhama z naszą biedną Lidią bardzo jest nierozsądne. sprawdził wszystko. chciwie przebiegła wzrokiem pismo. Bardzo współczuję zarówno jemu. żeby ten był bardziej zrozumiały. pragniemy teraz mieć pewność. kochana siostrzyczko. jaką Lidia zostawiła dla pani Forster. Ojciec i matka podejrzewają najgorsze. że możemy go oczekiwać lada chwila. jak ci to powiedzieć. przerażony. co możliwe na drodze prowadzącej z Brighton do Londynu. zawiadamiając ją o ich postanowieniu. z którymi nie mogę zwlekać. a potem przyjechał do Hertfordshire szczegółowo opisując ich na wszystkich rogatkach i we wszystkich gospodach w Barnet i Hatfield. ledwo zdając sobie sprawę. Elżbieta skończyła czytać i sięgnęła po następny list. nie wiem. by Wickham miał zamiar tam jechać czy poślubić Lidię. choć jednak dosyć mam czasu. że nie wiem. jestem tak nieprzytomna. List ten był datowany następnego dnia. Wczoraj przyjechał pułkownik Forster . co piszę. ale mam złe wiadomości dla ciebie. Nie pozwoliwszy sobie nawet na chwilę zastanowienia. Pułkownik F. ja jednak nie mogę tak źle o 47 . że widziano ich dalej na londyńskim gościńcu. Denny powiedział coś. Otworzywszy go. Boję się. Choć kartka. i to takie. że uciekinierzy jadą do Gretna Green. Głęboko poruszony przyjechał do nas do Longbourn i wyjawił swoje podejrzenia w sposób. iż nie pojechali do Szkocji. mamy bowiem powody przypuszczać. która przywiozła ich z Epsom. co czuje.nikt nie może ich tu winić. kochana siostro. bo nie mogę długo zostawiać biednej matki samej. że nic z tego nie zrozumiesz. Muszę kończyć.Pułkownik Forster daje w liście do zrozumienia. co powtórzono pułkownikowi Forsterowi. z czego wynikało. lecz bez skutku. który najlepiej świadczy o jego dobroci. natychmiast wyjechał z Brighton ich śladem. Zaprowadziły go one tylko do Clapham i nie dalej. Poza tym wiadomo tylko.

że zataiła ich uczucie. biedaczka. droga moja Lizzy. Nim oprzytomniał na tyle. by próbować ją odnaleźć.. Co się tyczy ojca. której myśli zajęte były jedynie sytuacją 48 . teraz jednak. że zrozumie natychmiast. W tak wielkiej potrzebie rada i pomoc wuja byłyby opatrznościowe. Młody człowiek aż drgnął. Potrząsał głową. jak tęsknię do twego powrotu? Nie jestem jednak na tyle samolubna. byś jak najszybciej wróciła. dla których dogodniej im było wziąć ślub po kryjomu w Londynie niż iść za pierwotnym swoim planem. jeśli powierzono jej to w zaufaniu. . byłoby o wiele lepiej. Tak się jednak składają okoliczności. i odparł. Chciała biec za nim. zaś pułkownik F. Gdyby mogła coś robić. że Wickham nie jest człowiekiem. że zostało ci zaoszczędzone choć trochę z tych smutnych przejść. ale trudno się dziwić. kiedy mówiłam o swoich nadziejach. że muszę bardzo cię prosić. Cieszę się szczerze. Co zamierza przedsięwziąć. nawet zaś gdyby on był zdolny do podobnego zamysłu względem młodej kobiety pochodzącej z przyzwoitej rodziny . gdzież jest wuj! .zawołała Elżbieta. ukazał się w nich służący. nigdy w życiu nie widziałam go tak poruszonego. Ojciec wyjeżdża natychmiast do Londynu z pułkownikiem F. by nalegać. musi powrócić do Brighton jutro wieczorem.co nie jest prawdopodobne . kiedy pierwszy wstrząs minął. Kitty. by uczynić to. zrywając się z miejsca. co czuję. ale strapienie i przejęcie nie pozwolą mu załatwić sprawy skutecznie i ostrożnie.to czyż można ją posądzić o taki brak wszelkich zasad? Niepodobieństwo! Martwi mnie jednak niezmiernie.nim myśleć. by wydobyć głos. nie wydaje się przekonany o ich małżeństwie. nie wiem. Mogło być wiele względów. i polegam na jego dobroci. jeśli ci to będzie niewygodne. by się nie obawiać tej prośby. czego obiecywałam nie robić. Biedna mamusia naprawdę cierpi i nie opuszcza swego pokoju. lecz to jest teraz nie do pomyślenia. widząc jej bladą twarz i gwałtowne ruchy. kiedy jednak znalazła się przy drzwiach. jest nieszczęśliwa. Znam naszych kochanych wujostwa na tyle. że pułkownik F. choć mam do nich jeszcze jedną. gdy skończyła list. do którego można by mieć zaufanie. Wiem. Elżbieta. by nie stracić ani chwili tak cennego czasu. czy wolno mi wyznać. Żegnaj! Znowu biorę do ręki pióro.Och. wpuszczając do pokoju pana Darcy’ego.

. że Darcy nie mógł ani jej opuścić. wykrzyknęła gwałtownie: . pani. dziękuję . bardzo cierpiąca. Wreszcie zaczęła mówić dalej: . W straszliwej niepewności Darcy mógł tylko powiedzieć. . co by go mogło skusić… jest stracona na zawsze. Lidia nie ma pieniędzy. ale muszę pana opuścić. pani.Przepraszam. . Nie będzie tego można przed nikim ukryć. kazała mu natychmiast sprowadzić do domu pana i panią.Wielki Boże! Cóż się stało?! . Gdy służący wyszedł. nie mam ani chwili do stracenia. Wiedziała. oddała się w ręce… pana… pana Wickhama. jeśli rzeczywiście pójdzie szukać wujostwa.Nie.Dostałam właśnie list od Jane z tymi strasznymi wiadomościami. uciekła. zawołać pokojówkę. jestem zupełnie zdrowa. Przywołała więc z powrotem służącego i bez tchu. Moja najmłodsza siostra porzuciła wszystkich przyjaciół. jak niewiele zyska.zawołał Darcy z większym przejęciem niż grzecznością. usiadła nie mogąc utrzymać się na nogach. by nie domyślić się reszty. stosunków.Lidii.odparła usiłując się opanować. lecz kolana jej drżały. pozwól mi.Nie zatrzymam pani ani chwili dłużej. . Elżbieta wahała się. ledwo zrozumiale. Wyglądała tak rozpaczliwie. Pan zna go zbyt dobrze. ani powstrzymać się od powiedzenia łagodnym i współczującym tonem: . Otrzymałam tylko z Longbourn przed chwilą straszne wiadomości . i wpatrywać się w nią w pełnym współczucia milczeniu. Muszę natychmiast odnaleźć wuja. Czy nie mogłabyś zażyć czego. ale proszę pozwolić mnie albo służącemu poszukać państwa Gardiner.to wszystko dlatego.Proszę. 49 . Mówiąc to wybuchnęła płaczem i przez kilka chwil niezdolna była wykrztusić słowa. Wyjechali razem z Brighton. Darcy osłupiał ze zdumienia.Nic mi nie jest. że bardzo jest przejęty. Opanował się jednak szybko. To sprawa nie cierpiąca zwłoki. co by ci przyniosło chwilową ulgę? Może przyniosę kieliszek wina? Jesteś. Pani najwyraźniej źle się czuje i nie może iść sama. nic.

. . ze zmarszczonymi brwiami.Zgnębiony.Kiedy otworzono mi oczy na tego człowieka. czego się dowiedziałam! Nigdy by się to nie stało. jak teraz. była jakby obliczona na to. Przeciwnie. doprawdy . choć tak dojmujące. Opuścili razem Brighton w niedzielę w nocy i znaleziono ich ślady prowadzące prawie do Londynu. Wydawało się. Po kilku 50 . lecz nie dalej. kim on jest w rzeczywistości! Gdybym tylko powtórzyła mojej rodzinie część. Lidia upokorzenie i nieszczęście. Nigdy nie była tak rzetelnie przeświadczona. Jak można wywrzeć wpływ na takiego człowieka? Jakżeż ich choćby odnaleźć! Nie mam na to najmniejszej nadziei. Ale nic nie da się już zrobić. . Oto jej władza nad nim rozpływa się i ginie .. Nie mogła ani się dziwić. wstrząśnięty. prosząc wuja o natychmiastową pomoc. że wyruszymy stąd za pół godziny. iż ledwie słyszy jej słowa.mówił Darcy. jakie im wszystkim przyniosła . jedną część tego. Wszelako własne sprawy.wkrótce przesłoniła wszelkie osobiste troski. a Jane wysłała list. że nic nie da się zrobić. co myślałam uczynić! Ale nie wiedziałam… bałam się. straszne! Darcy potrząsnął głową w niemym potwierdzeniu. gdyby wiedziano. która wiedziałam. nie złagodziła smutku.ciągnęła z jeszcze większym przejęciem . przed takim świadectwem największej hańby. wiem dobrze. lecz ta świadomość jego walki wewnętrznej nie przyniosła jej bynajmniej pocieszenia. Z pewnością nie pojechali do Szkocji. że mogłaby go pokochać. To straszne. by nie przesadzić! Straszny.Tak.wszystko musi ustąpić przed takim dowodem słabości w rodzinie. potworny błąd! Darcy nie odpowiedział. kto to taki. Elżbieta szybko to zauważyła i natychmiast zrozumiała. co przedsięwzięto.Jestem zgnębiony. Mam nadzieję. kiedy wszelka miłość musiała być daremna. co powinnam.że mogłam była temu zapobiec . aby Elżbieta zrozumiała wreszcie swoje własne pragnienia. Ale teraz wszystko za późno! . ponury.Kiedy pomyślę . by ich odnaleźć? . ani go potępiać. Elżbieta zakryła twarz chustką i nie myślała o niczym innym. Głęboko zamyślony chodził po pokoju tam i z powrotem.ja.Ojciec pojechał do Londynu.A co potem uczyniono. żebym się była zdecydowała na to. Czy to jednak pewne? Zupełnie pewne? . nie mogły jej zaabsorbować ze szczętem.

jaka cechowała te kilka spotkań w hrabstwie Derby. że Elżbieta z żalem patrzyła na odejście 51 . aż westchnęła nad przewrotnością uczuć. jeśli więc jest inaczej. że od dawna pragnie pani zostać sama. co mogłoby ci przynieść ulgę w tym smutku! Nie będę cię jednak dręczył próżnymi życzeniami. Elżbieta zdała sobie sprawę. że nie będzie to mogło trwać długo. iż nieszczęsny ten wypadek nie pozwoli. Jeśli jednak jest inaczej. życzył zakończenia lepszego. Powiedz. wyszedł. nic nie można powiedzieć na obronę Elżbiety . póki się tylko da. . Wiem. ponownie wyraził współczucie w strapieniu. nim dwoje ludzi choć słowo ze sobą zamieni. jeśli uczucie z takich źródeł płynące uznać trzeba za nierozumne czy wyjątkowe w porównaniu z tym. ani niezwykła. Żywo zapewnił ją o swej dyskrecji.minutach przywrócił ją do przytomności głos jej towarzysza. być może. i zostawiając dla państwa Gardiner wyrazy szacunku. Gdy zaś rzuciła spojrzenie wstecz na całą ich znajomość tak pełną sprzeczności i tak różnorodną. Kiedy opuszczał pokój. Jeśli wdzięczność i szacunek są dobrą podwaliną miłości. tak! Bądź pan tak dobry i wytłumacz nas przed panną Darcy. które się często nazywa miłością od pierwszego wejrzenia. choć bezużytecznego współczucia. że w pewnym stopniu wypróbowała tę ostatnią metodę na Wickhamie i że. zmiana uczuć Elżbiety nie jest ani nieprawdopodobna. bym mógł powiedzieć czy uczynić coś. niż można się było w tej chwili spodziewać. że odwołały nas do domu interesy nie cierpiące zwłoki. Gdyby tylko Bóg pozwolił. które mogłyby się wydać zwykłą prośbą o podziękowanie.Boję się. Nie mam też na swoje usprawiedliwienie nic prócz szczerego. które teraz pragnęły rozwoju tej znajomości. by jeszcze kiedyś mieli się zobaczyć w tak serdecznej atmosferze. jak mało jest prawdopodobne. Ukrywaj. dawniej zaś kazałyby się radować z jej zakończenia. Wszystko jedno zresztą.chyba tylko to. rzuciwszy jej tylko na pożegnanie jedno poważne spojrzenie. dość. Obawiam się. który mówił ze współczuciem co prawda. lecz jakby i z pewną rezerwą: .O. miłością powstałą. ową nieszczęsną prawdę. by siostra moja miała przyjemność widzieć państwa dzisiaj w Pemberley. jak się stało. złe wyniki tej próby upoważniły ją do poszukiwania mniej oryginalnego sposobu lokowania swych uczuć.

Chciała już widzieć. po czym wyjaśniła żywo. że Elżbieta rozchorowała się nagle. że Lidia mogła w nim wzbudzić taką miłość. toteż z bolesnym niepokojem wyczekiwała jego powrotu. Teraz jednak wszystko było aż nadto oczywiste. Choć Elżbieta była prawie pewna. jakiego doznała Elżbieta dowiedziawszy się o wszystkim. przerażeni. Najsłabszym uczuciem. a im bardziej jej nadskakiwali. Na wzbudzenie tego rodzaju uczucia wdzięki Lidii były wystarczające.dziwiła się. ani rozsądek nie mogły jej obronić przed tym. by siostra rozmyślnie godziła się na ucieczkę bez zamiaru małżeństwa łatwo jej było przypuścić. jakie popełniono. była zdumiona. Ojciec przecież wyjechał. że ani cnota. iż Wickham poślubia dziewczynę. Państwo Gardiner wrócili śpiesznie. zaś postscriptum drugiego . która z całą pewnością nie wniesie mu nic w posagu . dzielić z Jane kłopoty. a matka jest niezdolna do najmniejszego wysiłku i wymaga nie ustannej opieki. Uspokoiła ich więc w tym względzie. dlaczego ich wezwała. było zdziwienie. Elżbieta nie miała najmniejszych nadziei. O. pomoc wuja wydawała się sprawą ogromnej wagi. raz inny był jej faworytem. Choć Elżbieta 52 . lecz całej rodziny. by się w kimś zadurzyć. Ten pierwszy przykład skutków niesławy Lidii stał się teraz dodatkową udręką przy rozpamiętywaniu całej sprawy. co się tam dzieje. Państwo Gardiner ogromnie się przejęli. by Wickham poślubił Lidię. Raz ten oficer. jakże mocno odczuwała teraz Elżbieta zło. Tylko Jane mogła się łudzić. że uczyni wszystko. by stała się łatwą zdobyczą. Gdy przeczytała pierwszy list. i chociaż Elżbieta nie przypuszczała. Od chwili przeczytania drugiego listu Jane. gdyż ze słów służącego wynikało. Po pierwszych okrzykach zdumienia i przerażenia pan Gardiner obiecał natychmiast.Darcy’ego. nigdy jednak nie bezprzedmiotowa.tonem drżącym z przejęcia. tym lepsze miała o nich mniemanie. lecz tej trzpiotowatej dziewczynie brakowało tylko zachęty. co tylko w jego mocy. Sympatia jej zawsze była przelotna. jakie musiały na nią teraz spaść przy takim zamieszaniu w domu. sprawa dotyczyła przecież nie tylko Lidii. W czasie stacjonowania pułku w Hertfordshire Elżbieta nigdy nie zauważyła. by Lidia czuła najmniejszą skłonność do Wickhama. pobłażając takiej dziewczynie! Tęskniła za powrotem do domu. że nic już nie da się zrobić dla Lidii. czytając głośno oba listy. bo Lidia nigdy nie była przez wujostwo lubiana. słyszeć.

niż przewidywała. . Między innymi trzeba było napisać kartki do wszystkich znajomych w Lambton z konwencjonalnym wyjaśnieniem nagłego wyjazdu.Ale cóż zrobimy z zaproszeniem do Pemberley . znalazła się w powozie i jechała do Longbourn.Tak. że kiedyś go po nas posyłała. . gdy Elżbieta wybiegła z pokoju. pan Darcy był u ciebie. podziękowała mu ze łzami. Mieli wyruszyć stąd jak najszybciej. a w każdym razie mogły tylko służyć za pewne urozmaicenie w następnej godzinie pośpiechu i zamętu. Po bolesnych przejściach porannych Elżbieta szybciej. powiedziałam.Co jest załatwione? . tak zresztą jak i ciotka. Cała trójka ożywiona jednym duchem szybko uzgodniła wszystko co tyczyło się wyjazdu. Pan Gardiner zapłacił rachunek w gospodzie . jak to jest naprawdę! Były to jednak życzenia daremne. Czy to prawda? . żebym ja wiedziała.zawołała pani Gardiner. by się pakować. Gdyby Elżbieta nie miała nic do roboty. Po godzinie wszystko było ukończone.Czyżby byli w tak zażyłych stosunkach. że nie będziemy mogli dotrzymać obietnicy.była tego z góry pewna. . musiała jednak wiele spraw załatwić. To jest już załatwione. by wyjawiła mu wszystko? Ach. z pewnością byłaby przekonana. .John mówił nam. 53 .należało już tylko ruszać.zapytała pani Gardiner. iż wszelkie zajęcie jest rzeczą niemożliwą dla kogoś w takim strapieniu.

kiedy wyjeżdżali z miasteczka .nie ma żadnej pewności. . honorem i własnym interesem. Gdybyż to.Ale dlaczego ta tajemnica? Dlaczego ich małżeństwo musi być sekretnie zawarte? Och. że najbliższy przyjaciel był 54 . a twarz jej pojaśniała na chwilę. nie. to przesiadanie się z karetki pocztowej do najętego powozu jest bardzo podejrzane.Przemyślałem sobie całą sprawę raz jeszcze . iż o wiele wygodniej i o wiele taniej mogą się pobrać w Londynie niż w Szkocji. doprawdy. Jeśli chcieli wziąć ślub. która nie jest pozbawiona opieki i przyjaciół i która bawi w gościnie u żony jego własnego pułkownika.Och.zwrócił się do Elżbiety pan Gardiner. czemuż od razu nie pojechali do Szkocji? . zaczynam sama być zdania wuja . A poza tym nie znaleziono ich śladów na drodze do Barnet. że trzeba mieć najlepsze nadzieje.Po pierwsze . Mogli tam pojechać chociażby ze względu na chęć ukrycia się . . Trudno przypuścić.Doprawdy. że przyjaciele nie upomną się o nią? Czyż mógł oczekiwać. Czyżbyś ty również. Naprawdę.wtrąciła ciotka.Może nie do tego.odparł pan Gardiner . tak złe miała o nim mniemanie. że jest do tego zdolny? . Lizzy. tak było! Nie śmiem jednak mieć nadziei. by uważać. że są w Londynie.Naprawdę tak myślisz. wujku? . O wszelkie inne zaniedbania mogę go posądzić. Mogło im przyjść do głowy. iż nie pojechali do Szkocji. . jestem coraz bardziej skłonny sądzić o tym tak jak twoja starsza siostra. Nie mogę aż tak źle myśleć o Wickhamie. Wielce mi się wydaje nieprawdopodobne. by młody człowiek powziął podobny zamiar w stosunku do dziewczyny. rozważywszy wszystko gruntownie. to niepodobne! Z listu Jane wynika. prostej przyczyny. Czyż on mógł przypuścić.ucieszyła się Elżbieta. Słowo daję. wydaje mi się.XLVII . by zaniedbać własny interes.z tej zwykłej. nie. iż regiment uzna go za swego po takim afroncie wyrządzonym pułkownikowi Forsterowi? Pokusa zupełnie jest niewspółmierna do ryzyka. . by jedna czy druga strona grzeszyła nadmiarem pieniędzy. byłoby to zbyt sprzeczne z jego poczuciem przyzwoitości. .i doprawdy.No więc załóżmy nawet.

odparła Elżbieta ze łzami w oczach . Poprzez ustawiczne gadanie i myślenie o tym robiła wszystko. że Jane nie ma o Wickhamie tak złego pojęcia i nie wierzy. by jeszcze bardziej… jak by to powiedzieć… uwrażliwić swoje i tak dość już wrażliwe uczucia. że na innym małżeństwie mógłby o wiele bardziej skorzystać. i oddawać się wszelkim przypadkowym wpływom. którzy by się za nią ujęli. Odkąd pułk hrabstwa X został zakwaterowany w Meryton. a od ostatnich miesięcy… nie.pewny. iż Wickham ma wszelkie dane po temu. Pozwolono jej trwonić czas w nieróbstwie i pustocie. nie mając dowodów? Jane równie dobrze jak ja wie.O kim Jane kiedykolwiek myślała coś złego? Kogo. nic bowiem nie wiem o skutkach takich postępków. Co do pozostałych twoich zastrzeżeń. Lidia nie ma braci. by Lidia nie miała względu na nic prócz miłości. Jest jednak bardzo młoda. Nie potrafię powiedzieć.To wygląda… to jest najbardziej wstrząsające . . toteż mógł wyciągnąć wniosek. Może ją krzywdzę. Lidia nie myślała o niczym innym oprócz miłości. jaki Wickham jest naprawdę. iż Wickham nie ma zamiaru poślubić Lidii. A wiemy wszyscy dobrze. jaką ściągnie na siebie wśród kolegów z pułku mogłyby go powstrzymać przed tak haniebnym krokiem. że jest rozpustnikiem w całym 55 . . czy wyobrażenia Wickhama o niesławie. flirtu i oficerów. nikt jej nigdy nie uczył myśleć o sprawach poważnych. by zarówno urodą. iż ojciec będzie w całej tej sprawie robił mniej niż każdy przeciętny ojciec w podobnej sytuacji. bez względu na poprzednie jego postępki.Ale sama widzisz. by był zdolny do powzięcia takich zamiarów .by siostrzane poczucie przyzwoitości i cnoty dopuściło jakiekolwiek wątpliwości. cóż może mu dać oprócz młodości. małe zainteresowanie sprawami rodzinnymi. obawiam się. zdrowia i pogody? Przecież to mu nie pozwoli zapomnieć. Nie może sobie na to pozwolić. On nigdy się nie ożeni z kobietą. . co w jej mocy. co powiedzieć.Ale czy możesz przypuścić. ze nie wytrzymują krytyki. od roku nawet… zajmowała się tylko płochą zabawą. jak i obejściem oczarować kobietę. a Wickham widział opieszałość ojca i jego.rzekła ciotka. by się zgodziła żyć z nim inaczej niż w małżeństwie? . wujku. A cóż wniesie mu Lidia. Wiemy. która nie ma ani pensa. podejrzewała o podobne zamiary. Lecz doprawdy nie wiem. zdawałoby się.

by o nich mówić. że Lidia pojedzie z panią Forster. co jak wynika z twoich słów.Ale czy Lidia wie o tym wszystkim? Czyż to możliwe. że takie konsekwencje nawet mi w głowie nie postały. . . że nie byliśmy 56 . co opowiadał o pannie Darcy.Najmniejszych. będąc po raz ostatni w Longbourn.odparła Elżbieta czerwieniąc się. wiem z pewnością . że jest kłamcą. że jest człowiekiem nieprawym i niehonorowym. jeśli nie otworzymy jej oczu. że obaliłybyśmy dobrą opinię.bo Jane zaraz wszystko opowiedziałam . który zachował się wobec niego tak pobłażliwie i wyrozumiale. Nie przypuszczałam. pułk hrabstwa X miał opuścić Meryton za tydzień czy dwa. pamiętaj. . taka.Wiem. . Komu by co przyszło z tego. Musiał wiedzieć. Po tym. żeby jej mówić prawdę o Wickhamie. Kiedy zaś wróciłam do domu. że może jej grozić niebezpieczeństwo. nie przyszło mi do głowy. że jest miła i bezpośrednia. gdzie często widywałam pana Darcy’ego i jego kuzyna. jaką miała o nim cała okolica? Nawet kiedy już postanowiono.Kiedy wyjeżdżali do Brighton nie miałaś pewno powodu do przypuszczeń. ciociu. pułkownika Fitzwilliama. że jest odwrotnie. że zobaczę pannę dumną.Opowiedziałam wam kilka dni temu.zapytała pani Gardiner ogromnie zaintrygowana samą wiadomością. przygotowana byłam. a gdybym je nawet dostrzegła.O. których mi nie wolno… które nie są warte.tego słowa znaczeniu. słyszałaś. . oszustem i oszczercą. by się w sobie kochali? . w jaki została wypowiedziana. to jest najgorsze ze wszystkiego! Sama o całej sprawie nie wiedziałam aż do pobytu w Kent.Doprawdy. a i ty. A przecież wiedział. dobrze było wiadome tobie i Jane? . jaką poznaliśmy. jak mówił o człowieku.ujawnienie prawdy. Są też jeszcze inne względy. jak nieuczciwie postępował w stosunku do pana Darcy’ego. ale kłamstwa Wickhama o rodzinie z Pemberley nie mają końca. i łatwo wam przyjdzie uwierzyć. wiesz to wszystko na pewno? . by była nieświadoma tego. wyniosłą i antypatyczną. W takiej sytuacji nie wydawało się nam konieczne . jak i sposobem. ciociu. Nie mogę sobie przypomnieć żadnych tego rodzaju oznak u któregokolwiek z nich.

Łatwo uwierzyć. Dodał tylko. choć niewiele już nowego można było dodać do powtarzanych ciągle obaw. czy nic nowego nie wiadomo o uciekinierach. Lidia od razu gotowa była go admirować . jak ci pisałam. gdy konie wjeżdżały na podjazd. Była to obiecująca zapowiedź serdecznych powitań. Elżbieta ani przez chwilę nie myślała o niczym innym. Kiedy zaciągnął się do wojska. kiedy zaś powóz zajechał pod drzwi. . 57 . .podobnie zresztą jak my wszystkie. nadziei i domysłów.Tak.ale jestem przekonana. na buziach dziecięcych ukazała się radość i zdumienie. kiedy drogi wujaszek przyjechał. o które go specjalnie prosiłam. a łzy płynęły im z oczu.odparła Jane . . Nie pozwalał jej na to najokrutniejszy w świecie ból: wyrzuty sumienia. pojechał we wtorek. toteż po krótkim okresie szalonego i nieprzytomnego uwielbienia wszystko się skończyło i znowu zaczęła darzyć łaską tych oficerów. że przez cały czas podróżni nie potrafili zająć się dłużej innym tematem niż ten. Jedną noc przespali w przydrożnej gospodzie. Jechali jak najśpieszniej.A macie od niego częste wiadomości? . Znęcone widokiem powozu dzieci państwa Gardiner wybiegły na próg. Przez pierwsze dwa miesiące każda panna z okolicy Meryton traciła dla niego głowę. na którą warto by było Wickhamowi trwonić swe uczucia. od których nie mogła się wyzwolić nawet na moment. która właśnie zbiegła na dół z pokoju matki. On jednak nigdy nie wyróżniał Lidii szczególnymi jakimiś względami.Dotychczas tylko jedną.rodziną. Napisał do mnie w środę parę słów donosząc. Wielką pociechą była Elżbiecie myśl. pośpieszyła do hallu.Czy ojciec w Londynie? . że przyjechał szczęśliwie.Jeszcze nie . a następnego dnia na obiad przyjechali do Longbourn. Objęły się serdecznie. którzy zwracali na nią większą uwagę. gdzie spotkała Jane. po czym zaczęły się szalone skoki i tańce. że teraz. i dając mi wskazówki. wszystko będzie dobrze. Elżbieta nie traciła jednak czasu i natychmiast zaczęła wypytywać. Elżbieta wyskoczyła z powozu i ucałowawszy pośpiesznie dzieciarnię. iż Jane nie męczyła się przynajmniej długim wyczekiwaniem.

wujostwo powtórzyli pytania. Mary i Kitty czują się. Dobre serce kazało jednak Jane wierzyć ciągle. . że musieli czegoś zaniedbać. żalem do wszystkich oprócz tej. jak zwykle. Jest na górze .Mama czuje się chyba znośnie.A mamusia? Jak się czuje? Jak wy wszyscy?… .że napisze ponownie dopiero wtedy.Wyglądasz blado. Zawsze mówiłam. podczas gdy państwo Gardiner zajęci byli dziećmi. bo to nie jest dziewczyna. wyrazami rozpaczy. Po krótkiej rozmowie udali się wszyscy do pokoju pani Bennet. jak go tylko spotka. iż nic jej nie dolega. Nieszczęsne dziecko! A jeszcze mój mąż wyjechał! Wiem. nie było nikogo. że oni się nie nadają do tego. Bogu dzięki. która by coś podobnego zrobiła. .jęczała pani Bennet . Ileś ty musiała przecierpieć! Siostra jednak zapewniała. jak można się było spodziewać: łzami.słowem. ale mnie przekrzyczano. 58 . oskarżeniem niegodziwego Wickhama i wyrzekaniem na swe cierpienia i strapienia .Gdybym to ja mogła . nigdy by do tego nie doszło. której niedołęstwo i głupota w głównej mierze były przyczyną błędów Lidii. i nie wiem. Biedna Lidia. . Jak mogli Forsterowie spuścić ją choćby na chwilę z oczu! Jestem pewna. a pan Gardiner. gdyby się jej dobrze pilnowało. jeśli się nami nie zajmiesz. a Wickham go zabije… i co się z nami stanie? Collinsowie wyrzucą nas stąd. mój bracie. kto by się nią opiekował. Kiedy znaleźli się w bawialni. być może. Wreszcie weszli do domu.bardzo się ucieszy waszego przyjazdu. choć przeszła ogromny wstrząs.postawić na swoim i jechać do Brighton z wszystkimi dziewczętami. Nie opuszcza swojej gotowalni.Ale ty! Co z tobą! . że następny ranek przyniesie list albo od Lidii. które zadała już Elżbieta. Wciąż przypuszczała że jeszcze będzie dobrze. że będzie się pojedynkował z Wickhamem. iż wszystko pomyślnie się skończy.pytała Elżbieta. co poczniemy. a Jane podbiegła do nich. Rozmawiały jeszcze przez chwilę. nim on ostygnie w grobie. by nie mówiła takich strasznych rzeczy. zawiadomi o ślubie. że nie ma żadnych nowych wiadomości. Wkrótce wszyscy wiedzieli. Wszyscy prosili. która przyjęła ich dokładnie tak. kiedy będzie miał coś ważnego do zakomunikowania. albo od ojca i wyjaśni ich poczynania lub. zupełnie dobrze. . witając i dziękując im na przemian ze łzami i radością.

i jeśli się jeszcze nie pobrali. że nie brali ślubu lub że nie mają zamiaru go brać.dodał. O mój bracie. bo nie wie. to niech na nią ze ślubem nie czekają. gdzie pomoże szwagrowi we wszystkich staraniach. póki się ze mną nie naradzi. 59 . wiedzieli bowiem. że ani w dzień. iż będzie lepiej. że już następnego dnia będzie w Londynie. sprowadzę go do siebie na Gracechurch i tam naradzimy się. niepotrzebnej paniki . Pan Gardiner upewnił ją po raz wtóry. . . Kiedy przyjedziesz do Londynu. odkąd opuścili Brighton. jeśli jedna tylko. ani w nocy nie mogę zaznać chwili spokoju. proszę cię. nie należy tracić nadziei. . . Zaraz po przyjeździe do Londynu pójdę do szwagra. pozna wszystkie jej obawy i troski. póki nie podano obiadu. że boję się o moje zmysły. jakie magazyny są najlepsze.Drogi mój bracie! . że mam takie dreszcze po całym ciele. że mnie tak trzęsie.upewniwszy siostrę o swym przywiązaniu do niej i całej jej rodziny. Tydzień jeszcze nie upłynął. iż zrobi wszystko.Nie wszczynaj. żeby nie zamawiała sukien. jak i obawach. a póki nie usłyszymy. A przede wszystkim nie pozwól się pojedynkować mojemu mężowi. I powiedz mojej drogiej Lidii. Powiedz mu. najbardziej godna zaufania osoba. by ją sobie kupić po ślubie. lecz musiał jednocześnie zalecić jej umiarkowanie zarówno w nadziejach. powiedz. Rozmawiał z nią tak. to zrób tak. gdzie są. w jakim jestem straszliwym stanie. obiecał. nie próbowali się temu przeciwstawiać.Tego właśnie najgoręcej sobie życzyłam. siostro. nie ma potrzeby myśleć o tym jako o rzeczy pewnej. ile będzie chciała. co tylko będzie mógł. żeby się pobrali. Za kilka dni możemy mieć od nich jakieś wiadomości. takie kłucie w boku i bóle głowy. iż pani Bennet nie ma na tyle taktu. Sądzili. co dalej robić.wołała pani Bennet.Choć należy przygotować się na najgorsze. tylko powiedz Lidii. Jeśli zaś idzie o wyprawę. by odnaleźć Lidię. wówczas wszyscy wyszli zostawiając ją. jakiś ty dobry! Wiem. Choć państwo Gardiner nie byli przekonani o rzeczywistej potrzebie takiego odseparowania od rodziny. i takie bicie serca. znajdź ich bez względu na to. że dasz sobie radę ze wszystkim. że dostanie tyle pieniędzy. by wylewała żale przed gospodynią. która zajmowała się nią pod nieobecność córek. by milczeć w obecności usługującej przy stole służby.

Zobaczywszy zaś. Po południu starsze panny Bennet znalazły wreszcie pół godzinki na rozmowę. które. by odpowiedzieć. chyba tylko. Zachowywał się grzecznie i niezwykle miło. którzy sobie na zaufanie nie zasłużyli. dodała: . Mary zaś do tego stopnia panowała nad sobą. by nas zapewnić. że podejrzewał pewną skłonność. po czym młodsza siostra poprosiła: . jakich sama w związku z tym doznała.Powiedz mi o tym wszystko.Pułkownik Forster przyznał.To bardzo niefortunna historia i prawdopodobnie będzie szeroko omawiana w całym hrabstwie. Opłakały wspólnie straszne następstwa wypadku. który Elżbieta uważała za prawie pewny.W jadalni dołączyły się do nich po chwili Kitty i Mary. To nasz obowiązek. że jeden fałszywy krok niszczy bezpowrotnie jej przyszłość. że reputacja jest rzeczą równie kruchą jak piękną i że kobieta nigdy nie może dość się pilnować przed tymi przedstawicielami płci przeciwnej. powinnyśmy wyciągnąć z niej pożyteczną nauczkę: że dla kobiety utrata cnoty jest niepowetowanym złem. Elżbieta podniosła wzrok ze zdumienia. Wyjaw każdy szczegół. Co mówił pułkownik Forster? Czy nic nie podejrzewano. każda w swoim pokoju. a Jane za prawdopodobny. by wypytać Jane o wszystko. Wybierał się do nas. nie widział jednak najmniejszych powodów do niepokoju. wszystko. by przyjść wcześniej.Jakkolwiek sprawa ta może być bardzo niefortunna dla Lidii. za nim oni uciekli? Musiano ich przecież często widywać zrazem? . Elżbieta natychmiast skorzystała z okazji. gdy usiadły do stołu: . że Elżbieta nie ma zamiaru odpowiadać. szczególnie ze strony Lidii. twarze miały dość spokojne. Tak mi go żal. że głos Kitty nabrał więcej kłótliwych tonów na skutek utraty ukochanej Lidii czy też przykrości. zbytnio były zajęte. zbyt jednak była przygnębiona. Mary zaś w dalszym ciągu pocieszała się podobnymi umoralniającymi wnioskami z ich świeżego nieszczęścia. Musimy jednak zatamować powódź złośliwości i wlać w zranione nasze łona balsam siostrzanej pociechy. Jedna wracała od książek. druga od toaletki. ta zaś równie chętnie odpowiadała. jak 60 . że z głęboko filozoficznym wyrazem szepnęła Elżbiecie zaraz. czego jeszcze nie wiem. Trudno było w nich dostrzec większe zmiany.

. że ich krok jest bardzo nierozważny.Muszę przyznać. wydawało się postępkiem niewybaczalnym. i z tego powodu skłonna jestem przypuszczać. . .Jakżeżby mógł podobny pomysł przyjść nam do głowy? Byłam trochę niespokojna o szczęście siostry w tym związku. jakim jest naprawdę? . nikt z was pewno nie wątpił w ich małżeństwo? . wiedziałam bowiem. 61 . że pułkownik Forster ma złą opinię o Wickhamie? Czy on zna go takim.Miałyśmy najlepsze intencje. Wówczas Kitty oznajmiła nam triumfalnie .Ale ujawniać czyjeś dawne grzechy nie wiedząc. że nie. Mam jednak nadzieję.odparła Jane. czuli tylko. i nie chciał wypowiedzieć na ten temat swojego zdania. co o nim wiemy.co chyba jest zupełnie naturalne . Pierwsze tego rodzaju pogłoski Przyspieszyły tylko jego wyjazd.iż wie o wiele więcej niż my wszyscy i że w ostatnim liście Lidia przygotowała ją na ucieczkę. Nie potwierdził też swego poprzedniego przekonania. iż poprzednio mogli go byli źle zrozumieć. A od tego smutnego zajścia ludzie zaczęli mówić. ale kiedy pułkownik go pytał. Teraz uważał go za utracjusza i wiatrogłowa. że nie pojechali do Szkocji. że uciekinierzy nie wzięli ślubu. jeszcze nim ktokolwiek przypuścił. iż postępowanie pana Wickhama nie zawsze było właściwe.Nie. czy się nie zmienił. Denny zaprzeczył. Rodzice nie wiedzieli nic o tym.Może postąpiłybyśmy lepiej . gdybyśmy były mniej dyskretne. .A czy Denny był pewny. .Ale nie przed wyjazdem Lidii do Brighton.bardzo mu przykro. wydaje mi się. Wygląda na to.Tak.O Jane. . gdybyśmy powiedziały. iż Wickham się nie chce żenić? Czy wiedział o jego zamierzonym wyjeździe? Czy pułkownik Forster sam z nim rozmawiał? . może by się to wszystko nie stało? . . że to nieprawda.A czy odniosłaś wrażenie. że już od wielu tygodni wiedziała o ich miłości. by cokolwiek było mu o ich planach wiadome. . że Wickham zostawił wiele długów w Meryton. że nie mówił o Wickhamie tak dobrze jak dawniej.A nim pułkownik Forster przyjechał.

anioł prawdziwy. będą mieli tym większą niespodziankę. Biedny nasz ojciec! Jakżeż on musiał to odczuć! . Matka rozchorowała się natychmiast. przeproś Pratta. którego kocham. tak się śmieję. że nic nie szkodzi.zawołała Elżbieta kończąc czytać. Cóż to za pyszny dowcip! Ledwo mogę pisać.W życiu nie widziałam kogoś tak wstrząśniętego. kiedy się znów spotkamy. Brzmiał. bo na świecie jest tylko jeden mężczyzna. jak następuje: Droga moja Harriet! Będziesz się śmiała.Niemądra. Mógł ją w drodze nakłonić. . i takie było zamieszanie w domu! 62 . Do widzenia. możesz nie posyłać do Longbourn wiadomości o moim wyjeździe. że z przyjemnością zatańczę z nim na następnym balu. bezmyślna Lidia! . Jane wyjęła go z woreczka i podała Elżbiecie. dokąd jedzie. że przypuszczam. przywiózł nam ten liścik. więc myślę. że ona myślała poważnie o tym. to jesteś gąska. kiedy sama do nich napiszę podpisując się: Lidia Wickham. Przez dziesięć minut nie mógł wydobyć słowa. gdy się dowie a wszystkim. Pozdrów pułkownika. Proszę cię. gdzie pojechałam. iż mi wybaczy. kiedy się dowiesz. jeśli pojadę. Przyślę po moje rzeczy zaraz po powrocie do Longbourn. a i ja sama muszę się śmiać. a jeśli nie zgadniesz z kim. Twoja oddana przyjaciółka Lidia Bennet . jak bardzo się zdziwisz nie znalazłszy mnie jutro rano. że wzniesiecie toast za naszą szcześliwą podróż. że nie dotrzymałam obietnicy i nie zatańczę z nim dziś wieczorem. żebyś kazała Sally zacerować to wielkie pęknięcie w mojej starej muślinowej sukni. Jeśli nie masz ochoty. Jadę do Gretna Green. w każdym razie hańba nie była przez nią zamierzona. Nie mogłabym bez niego zaznać szczęścia. i to w takim momencie pisany! Ale daje nam przynajmniej pewność. by zmieniła zdanie. Mam nadzieję. ale chciałabym bardzo. Powiedz. kiedy sobie wyobrażę.Cóż za list.Czy pułkownik Forster powtórzył dokładnie. i zapewnij go. co Lidia napisała w kartce do jego żony? Owszem. nim ją zapakuje.

Ojciec przypuszcza. to ojciec mógłby się tam dowiedzieć. Może ktoś nie wiedział. Niechże się cieszą z pewnej odległości i niech im to wystarczy. iż młody człowiek i dama przesiadając się z karetki pocztowej do wynajętego powozu muszą wzbudzić zaciekawienie. pogadać z pocztylionami. jaki był numer i miejsce postoju powozu. gdyby siedziała w domu . i dlatego chciał rozpytywać się w Clapham. przyszła tu we środę rano.Zdaje mi się . Przyjechał z pasażerem z Londynu. Kitty jest szczupła i wątła. gdzie po raz ostatni zmieniali konie.nachmurzyła się Elżbieta. Trudno było pilnować się w takiej sytuacji. że przestałam panować nad sobą. by nam wyrazić współczucie. Gdyby można było dojść. jak mogłam. Pierwszym jego zadaniem jest odkrycie numeru powozu. ale nie chciałam ich wykorzystywać. obawiam się. Mama dostała ataku histerii. ale w takim nieszczęściu najlepiej jest nie widywać sąsiadów. co się w każdej chwili może stać. w jaki sposób ojciec zamierza szukać w Londynie Lidii.Pielęgnowanie matki jest ponad twoje siły. . że nie zrobiłam wszystkiego. że została ze mną do czwartku. a choć starałam się jej pomóc.. Była dla nas wielką pomocą i pocieszeniem. .Jane! . Ciocia Philips przyjechała do Longbourn we wtorek po wyjeździe ojca i była tak dobra. co w mojej mocy. że nie powinno się jeszcze skracać jej godzin wypoczynku. czy nie uda mu się czegoś z nich wyciągnąć. Ale byłam tak przerażona tym.zawołała Elżbieta . . Nikt nam pomóc nie może. . ojciec 63 .Nie wiem. Nic nie wiem o żadnych dalszych planach.Lepiej by zrobiła. dokąd woźnica odwoził poprzedniego pasażera.że chciał jechać do Epsom. który najęli w Clapham.Mary i Kitty były bardzo dobre i z pewnością pragnęły mi pomóc.odparła Jane . spróbować. Zaczęła się potem wypytywać. i proponowała pomoc jednej ze swych córek. a współczucie jest nieznośne. .czy chociaż jedna osoba ze służby nie wiedziała do wieczora o wszystkim? . dlaczego mnie tu nie było! Musiałaś zupełnie sama uporać się ze wszystkimi kłopotami. Źle wyglądasz. Och. Lady Lucas również była bardzo miła. a Mary tyle się uczy. gdyby było trzeba.Może miała najżyczliwsze zamiary.

tak się śpieszył i tak był zdenerwowany. 64 . że nawet i to z trudem z niego wydobyłam.

Wydawało się. ujawniono też jego miłostki. Po jego wyjeździe mogli się już spodziewać regularnych wiadomości. że pan Bennet nie ma żadnych pocieszających wiadomości. Musieli więc przyjąć. We wtorek rano żona otrzymała 65 . która dawała wiarę jeszcze mniej licznym wiadomościom tego rodzaju. część ich musiała uznać za prawdę. iż będzie nalegał. że zmusi się do wysiłku. Okazało się. Druga ciotka również odwiedzała je często. Każdy twierdził. by jeszcze bardziej umocniła się w powziętym przekonaniu. chociaż nigdy nie omieszkała przynieść jakiejś nowej wiadomości o ekstrawagancjach i niesolidności Wickhama i zwykle zostawiała siostrzenice jeszcze bardziej przygnębione. jak to zawsze mówiła. co niezmiernie pocieszyło panią Bennet. byliby jednak zadowoleni. w tym jednak wypadku przypuszczano. który zaledwie trzy miesiące temu był uważany przez wszystkich za wzór prawości i cnoty. poczta jednak nie przyniosła od niego ani słowa. Pani Gardiner postanowiła zostać z dziećmi w Hertfordshire jeszcze kilka dni. Choć Elżbieta nie dawała wiary połowie tych pogłosek. Nawet Jane. gdyby rzeczywiście pojechali do Szkocji .bo tej myśli Jane nigdy nie porzuciła całkowicie. wszystkie zaszczycone mianem uwiedzeń. gdyby chociaż to mogło być zupełnie pewne. że może się przydać siostrzenicom. że całe Meryton stara się teraz oczernić człowieka. która uważała. że nigdy nie dowierzał tym pozorom cnoty. chcąc. że tylko powrót może uchronić męża od śmierci w pojedynku. była zupełnie bezradni. Ponadto pan Gardiner obiecał przy pożegnaniu. by pan Bennet jak najszybciej wrócił do domu. zwłaszcza że mijał czas. sądząc. że Wickhan to największy łajdak na świecie. Pan Gardiner wyjechał z Longbourn w niedzielę. Pomagała im w pielęgnowaniu pani Bennet i była im ogromną pociechą w chwilach odpoczynku. i każdy nagle przypominał sobie. co wystarczyło. że jej siostra zmarnowała sobie życie. w jakim powinni by otrzymać wieści od uciekinierów. Pan Gardiner doczekał się tylko przyjścia poczty i odjechał. Rodzina wiedziała. w większości kupieckich rodzin.XLVIII Następnego ranka wszyscy oczekiwali listu od pana Benneta. że ma długi u każdego kupca w miasteczku. iż ojciec zazwyczaj bywał w korespondencji opieszały i niedbały. podnieść je na duchu i rozerwać trochę.

a ci umarli wiele lat temu. jaka nadejdzie w czasie jego nieobecności. Jane przeczytała go. czy miał on jakichś krewnych lub bliskich. 66 . Nim otrzymały następną wiadomość od pana Gardinera. przypuszcza bowiem. że pan Bennet nie zamierza jeszcze wracać do domu. jak w Clapham. Po głębszym namyśle doszedłem do wniosku. zanim znaleźli mieszkanie. ponieważ ojciec kazał jej otwierać wszelką korespondencję. że natychmiast po przyjeździe odszukał szwagra i namówił go na zamieszkanie w ich domu. Codziennie oczekiwano ważnych nowin. Przypuszczam. przyszedł do nich list z innej strony od pana Collinsa. mając nadzieję uzyskania takiej wskazówki. Dni w Longbourn upływały teraz w ciągłym niepokoju. kogo można by spytać. by zadośćuczynić naszej prośbie. prosząc go. iż mogli tam się zatrzymać z początku. Dodawał też. Elżbieta nie mogła pojąć. nie była też w stanie udzielić informacji. mogłoby to przynieść konsekwencje najwyższej wagi.dobre czy złe. i że zamierza teraz dowiadywać się o uciekinierów we wszystkich większych hotelach w mieście. Obiecał wkrótce napisać znowu. co by nas mogło zaprowadzić dalej. List miał następujące postscriptum: Pisałem do pułkownika Forstera. W tej chwili nie mamy w ręku nic. że może Lizzy. Gdyby znalazł się ktoś. Elżbieta wiedziała dobrze. kiedy miała przyjść poczta. prędzej niż ktokolwiek inny. w jakiej dzielnicy teraz się ukrył. miał zarniar mu w tym dopomóc.od niego list. Donosił w nim. wie. Punktem kulminacyjnym codziennych rannych wyczekiwań była chwila nadejścia listów. prośba skierowana do pułkownika pozwalała przynajmniej oczekiwać na coś. lecz nie dowiedział się niczego pewnego. że pan Bennet był uprzednio zarówno w Epsom. by Wickham miał jakąś rodzinę oprócz matki i ojca. Może jednak któryś z jego kolegów z pułku hrabstwa X będzie mógł powiedzieć coś więcej. Nigdy nie słyszała. kto z rodziny Wickhama żyje jeszcze. które mogłyby usprawiedliwić przypuszczenia wuja. by próbował dowiedzieć się od najbliższych przyjaciół Wickhama. Chociaż nie miała już wielkich nadziei. którzy mogliby wiedzieć. iż pułkownik Forster zrobi wszystko. skąd też się wzięła podobna wiara. One przyniosą wiadomości . który wzrastał najbardziej w godzinach. Pan Gardiner osobiście niczego się nie spodziewał po tych poszukiwaniach. ale ponieważ szwagier wiązał z nimi nadzieje.

by Wickham miał 67 . że zarówno małżonka moja. lecz również lady Katarzyna i jej córka. Pozwól mi poradzić sobie. inaczej nie mogłaby się dopuścić tak karygodnego występku w tak młodym wieku. byś się nie martwił zbytnio.jak wielką osobliwością jest każdy list pana Collinsa. jak i ja szczerze współczujemy tobie i całej twojej rodzinie w waszym bólu. iż musiała już być zepsuta z natury. podobnie jak ja.wyrazić panu ubolewanie w związku z ciężkim strapieniem. a i wówczas nie miał nic przyjemnego do powiedzenia. jak łaskawie mówi sama lady Katarzyna. Nie zabraknie mi jednak argumentów. List brzmiał następująco: Szanowny Panie! Uważam. które miało miejsce w listopadzie zeszłego roku. jakie nawiedziło dom pański. Pozostaję. które to mniemanie podziela ze mną nie tylko moja żona. Jeszcze zaś okrutniejszym czyni owo nieszczęście fakt. jakie posiała. drogi panie… itd. drogi panie. iż są podstawy do mniemania. Ta uwaga każe mi również myśleć z jeszcze większą satysfakcją o pewnym wydarzeniu. wasza rozpacz i hańba musiałyby się stać i moim udziałem. byś odebrał na zawsze niegodnemu dziecku skarby swojego uczucia i kazał jej zbierać owoc ohydnego zgorszenia. opowiedziałem im bowiem o całej sprawie. jak mówi mi droga moja Charlotta. gdyby bowiem sprawy ułożyły się inaczej. Bądź pewny. a o którym powiadomił nas wczoraj list z Hertfordshire. trzeba wam głęboko współczuć.ze względu na nasze pokrewieństwo oraz moją pozycję życiową . Nikt nie słyszał.choć jednocześnie na pocieszenie pana i pani Bennet skłonny jestem twierdzić. które by mogły umniejszyć ciężar owego strasznego nieszczęścia lub pocieszyć pana w strapieniu najokrutniejszym ze wszystkich rodzicielskich strapień. drogi panie. zechce się związać z taką rodziną. zaglądała więc siostrze przez ramię i czytała również. Jakkolwiek było. bowiem przyczyny jego nie da się zatrzeć do śmierci. Obawiają się one. Pan Gardiner nie pisał. iż fałszywy krok jednej córki złamie życie wszystkim pozostałym. iż jest moim obowiązkiem . Śmierć pańskiej córki byłaby błogosławieństwem w porównaniu z tym. któż bowiem. bólu najokrutniejszym. iż rozwiązłość pańskiej córki jest wynikiem nadmiernego pobłażania jej w domu . co się stało. póki nie otrzymał odpowiedzi od pułkownika Forstera.

wyszło bowiem na jaw. iż pojedzie do Londynu w tym samym dniu. po czym przywiózł do Longbourn swego właściciela. Pułkownik Forster twierdził. lecz odkąd wstąpił do wojska. okazała się płonna. Siostrzenica nigdy z rozmysłem nie wymieniła jego nazwiska w obecności ciotki.To coś nowego! O tym nie miałam pojęcia! W liście swoim pan Gardiner dodawał. iż jutro. jak bardzo się przedtem niepokoiła o jego życie. W mieście miał również duże długi. póki ich nie znajdzie. zgadzając się na powrót do domu i pozostawienie panu Gardinerowi dalszych zależnych od okoliczności działań. a nadzieja pani Gardiner.zawołała.choćby jednego krewniaka. . zważywszy. kiedy opuszczała to hrabstwo. iż pozostawił za sobą długi karciane na poważną sumę. że na oczyszczenie jego konta w Brighton potrzeba będzie ponad tysiąc funtów. jakie spadło na rodzinę. Pan Gardiner nie usiłował nawet ukryć tych szczegółów przed rodziną w Longbourn. by się ożenił z Lidią.Nie może przecież opuścić Londynu. bliskich stosunków. . która odbyła w nim pierwszą część podróży. czyli w sobotę. . jakiej spodziewały się córki. jeśli mój mąż wraca? Ponieważ pani Gardiner zaczęła już tęsknić za domem. . który mógłby pochodzić z Pemberley. a pewnym było. Któż będzie się pojedynkował z Wickhamem. Pani Gardiner wyjeżdżała w równym stopniu zaciekawiona sprawą Elżbiety i jej znajomego z Derbyshire jak wówczas. ustalono. Tak więc powóz zabrał panią Gardiner.wykrzyknęła.Cóż to! Wraca do domu bez naszej biednej Lidii? . było całkowicie wystarczającym 68 . Poprzednio miał wielu znajomych. mogą oczekiwać ojca. lecz najgorsze były długi honorowe. pani Bennet nie okazała takiej radości. że z nikim nie żył w bliskiej przyjaźni. Jane słuchała ich z przerażeniem. Nieszczęście. Elżbieta po powrocie nie otrzymała żadnego listu.Karciarz! . Bardzo podupadł na duchu po bezskutecznych poszukiwaniach i ustąpił wobec próśb szwagra. Oprócz obawy przed rodziną Lidii. z żadnym z oficerów nie utrzymywał zażyłych. iż wkrótce przyjdzie jakiś list od niego. kto go zmusi. Usłyszawszy to. dodatkowym powodem zachowania ucieczki w tajemnicy był niefortunny stan finansów Wickhama. w którym pan Bennet będzie wracał.

bym choć raz w życiu poczuł. i będę wam sprawiał tyle kłopotu. Przez pewien czas córki bały się o niej napomknąć.a jej pobyt tam potrwa prawdopodobnie dość długo. Elżbieta jednak znała już bardzo dobrze swoje uczucia i była w pełni świadoma. 69 .Paradne! . i nie wspomniał o sprawie. nie mam do ciebie pretensji za słuszne rady. Minie w odpowiednio krótkim czasie. Jutro ja zrobię podobnie. Przypuszczała. ile tylko zdołam. . że oszczędziłoby to jej co drugiej bezsennej nocy. . . . w maju. Przerwała im Jane.odparł ojciec sucho . póki Kitty nie ucieknie. dla której wyjeżdżał z domu. jak bardzo zawiniłem.Czy przypuszcza tatuś. żebym nie popełnił więcej takiego błędu. jak zawsze. Nie obawiam się. z pewnością lepiej by znosiła teraz strach przed hańbą Lidii. Pan Bennet miał po przyjeździe wygląd równie spokojny i filozoficzny jak zwykle.Tak.Wobec tego jest szczęśliwa . by wziąć herbatę dla matki.Lidia zawsze bardzo chciała jechać do Londynu . albo lepiej wstrzymam się jeszcze. .Ale przynosi w każdym razie jedną korzyść: dodaje nieszczęściu wytworności.Koniecznie pilnuj na przyszłość. która zaszła. Po południu.dodała Kitty. jak jej przykro.odparła Elżbieta. Elżbieta ośmieliła się wspomnieć o ostatnich wydarzeniach. że tyle musiał wycierpieć. które mi dałaś kiedyś. Natura ludzka tak bardzo jest do niego skłonna! Nie. . Gdzież indziej udałoby im się ukryć tak dobrze? .Nie mów o tym . Powiedziała krótko. pozwól. kiedy przyszedł do nich na herbatę. że gdyby nie spotkała w życiu Darcy’ego.Nie powinien tatuś sądzić siebie tak surowo .Po krótkiej chwili milczenia ciągnął dalej: . Lizzy. rady te dowodzą nieprzeciętności umysłu. by mnie to załamało.odparł. . Usiądę w bibliotece szlafmycy i pudermantlu.usprawiedliwieniem jej smutnego nastroju. Mówił mało.Lizzy.zaśmiał się pan Bennet. iż są w Londynie? .Któż powinien cierpieć jak nie ja? Sam to sprawiłem i sam muszę teraz płacić! . Zważywszy ostatnie wypadki. .

70 . I nie ruszysz się z domu. wreszcie nauczyłem się ostrożności. . Kitty. Ani jeden oficer nie wejdzie do mojego domu. póki nie dowiedziesz że każdego dnia potrafisz spędzić rozsądnie choćby dziesięć minut. zachowałabym się przyzwoiciej niż Lidia. . Jeśli przez dziesięć lat będziesz się zachowywała przyzwoicie. dobrze . tatusiu . Nie.Gdybym ja pojechała do Brighton.Nie mam zamiaru uciekać. która wzięła to wszystko na serio. a ty poczujesz tego skutki. . zabiorę cię do teatru. nie dałbym pięćdziesięciu funtów. chyba że będziesz tańczyła zawsze z którąś ze swych sióstr.. Bale będą surowo zabronione. że nie uciekniesz.pocieszał ją . ani nie przejdzie przez naszą wieś.Dobrze już.rzekła Kitty gniewnie.Gdybyś ty pojechała do Brighton! Nie puściłbym cię nawet do Eastburne.nie bądź taka nieszczęśliwa. Kitty. zaczęła płakać.

zobaczyły zbliżającą się ku nim gospodynię. Na te słowa dziewczęta z powrotem pomknęły przez hall i dalej przez trawnik ku ojcu. kiedy zobaczyły kamerdynera.Przepraszam bardzo. że przychodzi. wytyczającego jeden bok okólników. Przyjechał przed półgodziną i pan ma list.odparł. że jest kurier od pana Gardinera do naszego pana.powiedział .to poszedł tam. . w kierunku lasku. kiedy młodsza siostra. z trudem chwytając oddech. . .powiedział ojciec. . Miały go już szukać na górze u matki. . że może ma panienka jakieś dobre wiadomości z Londynu. kiedy Jane i Elżbieta przechadzały się właśnie wśród krzewów na tyłach domu.Czytaj głośno . panienko. podbiegła do ojca i zawołała niecierpliwie: .krzyknęła gospodyni ze zdumieniem . panienko! . Przeleciały jak huragan przez hali i jadalnię i wpadły do biblioteki. Hill? Nie było żadnych wiadomości z Londynu.Czegóż dobrego możemy się spodziewać? .Tak. poniedziałek. Właśnie nadbiegła Jane. o co tam chodzi.O czym mówicie.Tatusiu! Jakie wiadomości? Jakie wiadomości? Dostałeś list od wujka? . Jane nie była tak lekka i zaprawiona w biegu jak Elżbieta. wyszły więc jej naprzeciw. że przeszkadzam. Myślały. Dziewczęta pomknęły jak strzały. Ale może chcesz przeczytać? Elżbieta niecierpliwie chwyciła pismo. ale myślałam. wyciągając list z kieszeni.to panienka nic nie wie.Jeśli panienki szukają pana .XLIX W dwa dni po powrocie pana Benneta. ona jednak zamiast przekazać im wezwanie pani Bennet. . zwróciła się do Jane: . Gracechurch Street. nie zdążywszy nawet powiedzieć słowa. który zamyślony szedł w kierunku niewielkiego zagajnika.Oj. by je poprosić do matki. toteż znalazła się w tyle. przysłał mi list przez kuriera. 2 sierpnia Drogi mój szwagrze! 71 . więc pozwoliłam sobie przyjść i zapytać. Ojca nie było nigdzie.Sam nie bardzo rozumiem.Jakie wiadomości: złe czy dobre? .

bym mógł bezzwłocznie otrzymać od ciebie odpowiedź. Takie są warunki. byś ponownie przyjeżdżał do Londynu. .oczywiście na tyle. Jeśli jednak zgodzisz się wypełnić zobowiązanie. które wziąwszy wszystko pod uwagę.mam nadzieję.zawołała Jane. Wkrótce po twoim sobotnim wyjeździe udało mi się dowiedzieć.ogólnie biorąc uznasz chyba za pomyślne. Wyślij odpowiedź jak najszybciej i pamiętaj. i to takich.a spodziewam się tego . jak to ogólnie przypuszczano. natychmiast dam Haggerstonowi wskazówki. Potrzebne jest tylko. Przyjeżdża do nas dzisiaj. nie mieli też. iż zostali znalezieni. jak przypuszczałam! . . że nawet po spłaceniu wszystkich jego długów zostanie jeszcze trochę pieniędzy na zabezpieczenie bytu mojej siostrzenicy . jakie ośmieliłem się podjąć w twoim imieniu. Jeśli . Siedź spokojnie w Longbourn i polegaj na mojej rzetelnej nad sprawą pieczy. pisz jasno. Wystarczy. Elżbieta czytała dalej: Widziałem się z obydwojgiem. Napiszę znowu zaraz. kiedy zostaną powzięte jakieś dalsze postanowienia. wkrótce.Wzięli ślub. jak stwierdziłem. byś zapewnił swej córce zapisem prawnym okrągłą sumę pięciu tysięcy funtów z pieniędzy zabezpieczonych dla twoich dzieci po śmierci twojej i twej żony. przyjąłem bez wahania w twoim imieniu . iż pan Wickham nie jest w tak beznadziejnej sytuacji materialnej. że zgadzasz się ze mną.oczywiście licząc również to. jak ma przygotować ów zapis. 72 . W tym względzie świat się mylił.Mogę ci wreszcie przesłać nieco wiadomości o mojej siostrzenicy. Widziałem się z obydwojgiem. małżeństwem zostaną. byś wiedział. iż będziesz jej do końca swego życia wypłacał sto funtów rocznie.A więc tak. które . Nie brali ślubu. Poza tym musisz się zobowiązać. Miło mi też powiedzieć. co dostanie z domu. iż najlepiej będzie. żadnych po temu zamiarów. Doszliśmy do wniosku. Wyślę ten list przez kuriera. na ile byłem w moim pojęciu upoważniony. jeśli Lidia wyjdzie za mąż z tego domu . Nie ma najmniejszej potrzeby. w jakiej dzielnicy Londynu zamieszkali.przyślesz mi upoważnienie do działania tu w twoim imieniu. Z powyższych szczegółów wywnioskujesz bez trudu. Szczegóły zachowam do naszego spotkania. mam nadzieję.

odparł . mając po temu tak małą zachętę jak sto funtów rocznie i pięć tysięcy po mojej śmierci. skończywszy list. Gardiner . zawrócił wraz z córkami do domu. Mała suma nie wystarczyłaby na to wszystko.czy musi się tatuś zgodzić na te warunki? . .Nie. . by doprowadzić do tego. Edw. . że żaden młody człowiek przy zdrowych zmysłach nie ożeniłby się z Lidią. że on żąda tak mało.dodała Jane. Wolno mi zapytać .Ochoty nie mam. . .Twój itd. . Zaczęła go prosić z powagą. to dzieło wujka.pytała Elżbieta.A więc Wickham nie jest taki podły.prosiła .I muszą się pobrać.Tatusiu drogi .jak ja mu te pieniądze zwrócę. . winszuję ci. .A odpisał już tatuś? . .powiedziała Jane .To prawda . a po drugie .Tak.ile pieniędzy wyłożył wasz wuj.O tym. . jak nam się zdawało .szepnęła Elżbieta . Przecież to straszny człowiek! . szczodry człowiek! Ileż wziął na siebie kłopotów. Mówiąc to.Czy to możliwe? . Każda chwila jest ważna w takiej sprawie. muszą się pobrać. ale trzeba to będzie zaraz zrobić. na które chciałbym bardzo umieć sobie odpowiedzieć: pierwsze .ale list napisać trzeba.Niech tatuś pozwoli mnie odpisać . O. . bynajmniej . Nie ma innego wyjścia. by nie tracił czasu i zaraz zabrał się do listu. Po spłaceniu długów.jeśli sam nie ma na to ochoty.Pieniądze! Wujek! .odparł ojciec.Nie .choć mnie to nie przyszło do głowy.Tatusiu kochany.Wickham byłby idiotą.O czym tatuś mówi? . Są jednak dwa pytania.odparła Elżbieta .Na te warunki! Wstyd mi.zakrzyknęła Jane.Czy to możliwe. gdyby ją brał z mniejszym posagiem 73 . Szlachetny.niech tatuś wraca i pisze. .zawołała Elżbieta. jeszcze mu coś zostanie. by on się z nią ożenił? . .

Nagle dziewczętom przyszło do głowy. że matka prawdopodobnie nie wie jeszcze o niczym.mówiła Elżbieta. że po pewnym czasie dawne ich szaleństwa pójdą w niepamięć.Gdybyśmy mogli wiedzieć. by poczuła. W domu ojciec poszedł do biblioteki. to nie zasługuje na szczęście. . Pocieszam się myślą.odparła Elżbieta.Musimy starać się zapomnieć o postępkach jednego i drugiego. Musimy się cieszyć z ich ślubu. .Postępków ich nikt nie jest w stanie zapomnieć . Weszły więc do biblioteki i spytały ojca. Jeśli ich dobroć nie sprawi.Dziesięć tysięcy funtów! Wielki Boże! Jak można spłacić choćby połowę takiej sumy? Pan Bennet nie odpowiedział i szli dalej w zamyśleniu. Drogi nasz wuj z pewnością mu pomógł w spłaceniu długów. gdy zostały same. że nie może być szczęśliwa z tak okropnym człowiekiem jak Wickham! O Lidio! . czy 74 .niż dziesięć tysięcy funtów. chociaż wiemy. ani nikt. a może ich mieć jeszcze więcej.Więc naprawdę mają się pobrać! . jak bardzo zawiniła.Jakież to dziwne! I za to musimy być wdzięczni Opatrzności. by mu dał dziesięć tysięcy funtów czy coś podobnego.Ani ty.odparła Jane . ile wynoszą wszystkie jego długi i ile postanowił wziąć wraz z naszą siostrą. ani ja. iż zaczyna przyzwoicie myśleć. Jakżeby więc mógł dać choćby połowę tak znacznej sumy? . mielibyśmy dokładną sumę. Mogą oboje spoważnieć pod wpływem wzajemnego uczucia. dziewczęta zaś weszły do jadalni. że zgoda Wickhama na małżeństwo jest dowodem. Sądzę. . W tej chwili jest już u nich. Wzięli ją do swojego domu i dali jej opiekę i przyjazne wsparcie.Pocieszam się myślą . Nigdy nie będziemy się mogli odwdzięczyć wujkowi i cioci za ich dobroć. Jak też mogło wyglądać jej pierwsze spotkanie z ciocią! . bo Wickham nie ma ani pensa. . by odpisać na list.że Wickham na pewno nie poślubiłby Lidii. że jednak będą szczęśliwi. Nie ma sensu mówić o tym. Jest to poświęcenie. że osiądą gdzieś i będą żyli spokojnie i tak rozsądnie. . jaką dostał od wujaszka. nie wierzę jednak. Ma przecież wiele własnych dzieci. nie kochając jej prawdziwie. Wierzę. Nie chciałbym tak źle o nim myśleć na samym początku naszych rodzinnych stosunków. którego lata wdzięczności nie spłacą.

Kiedy Jane przeczytała. że obiecał panu Wickhamowi pomoc pieniężną. wyprawa! Zaraz napiszę w tej sprawie do bratowej! Lizzy. Była teraz równie roztrzęsiona radością. i wynoście się.Musimy w dużej mierze przypisać szczęśliwe zakończenie całej sprawy dobroci wuja . jakie ściągał postępek córki. kochana Lidia! . kochanie. można więc było od razu zawiadomić wszystkich. Zadowolenia jej nie mąciła najlżejsza obawa o szczęście Lidii ani świadomość upokorzenia.Bierzcie. Matka ledwo mogła się opanować. jak przedtem przerażeniem i strapieniem. biegnij do ojca i spytaj. że tak będzie! Wiedziałam. jakie zaciągnęli wobec pana Gardinera.Jakież to nadzwyczajne! Wyjdzie za mąż! Zobaczę ją znowu! Będzie mężatką w siedemnastym roku życia! Kochany. powiadomiły matkę. poczekaj. .wołała pani Bennet.Czy możemy zabrać list wujka. ile na to da! Poczekaj. . że na pewno nie będę zdolna napisać ani słowa. . więc ci podyktuję. przeczytały głośno list. odparł chłodno: .No. jestem tak podniecona.Proszę. Nie podnosząc głowy. Pisał właśnie.nie życzy sobie. zadzwoń na gospodynię. Przygotowawszy panią Bennet na dobrą wiadomość. radość pani Bennet wybuchła gwałtownie. pójdę sama! Kitty. iż córka wyjdzie za mąż. że wszystko załatwi! O.Moja kochana. Pierwszy raz dostajemy coś od niego . Elżbieta wzięła list z biurka i razem z siostrą poszła na górę.Jesteśmy przekonane. Dopiero w kwietniu skończyła szesnaście lat. jakże tęsknię za nią i kochanym Wickhamem! Ale wyprawa. Pani Wickham! Jak to dobrze brzmi.mówiła. Jane. a każde zdanie wzmagało potok słów. a ty 75 . iż pan Gardiner ma nadzieję. kierując myśli na zobowiązanie. . że Lidia wkrótce wyjdzie za mąż. . Ubiorę się szybko! Kochana moja Lidia! Jakaż to będzie radość. . Taka jestem szczęśliwa! Wkrótce będę miała jedną córkę zamężną.odparła pani Bennet. to wszystko w porządku . dobry mój brat! Wiedziałam. co chcecie. Mary i Kitty były u matki. kiedy się znów spotkamy! Najstarsza córka usiłowała osłabić trochę ten wybuch radości. by jej przeczytać? . wszystkie jego pieniądze przeszłyby na mnie i na moje córki.nie licząc tych kilku prezentów. kochana.Któż miał to zrobić jak nie rodzony wuj? Gdyby nie miał żony i dzieci. Wystarczyło jej zupełnie. . jeśli macie ochotę.

. po czym. Matka była zbyt szczęśliwa.Zawiozę siostrze dobrą wiadomość.z pewnymi trudnościami . ani nadziei na dobrobyt. ile teraz zyskali. jest nasza Hill! Kochana moja Hill. gdyby Jane nie przekonała jej .mówiła. Zajęła się więc takimi szczegółami jak perkal. Elżbieta przyjęła jej powinszowania. Tak myślała Elżbieta i chociaż zastanawiając się nad przyszłością siostry nie mogła się dopatrzeć ani podstaw do szczęścia. by spokojnie pomyśleć. jak tylko się ubiorę. żeby i wam było wesoło w dzień jej ślubu. a wy dostaniecie wazę ponczu. na to. należało jednak Bogu dziękować. pojadę do Meryton . i naradziła się z nim jednak. Wracając mogę wstąpić po drodze do lady Lucas i pani Long. 76 . że jest taka. Gospodyni natychmiast zaczęła wyrażać swą radość. dziewczęta? O.Zaraz. uciekła do siebie. biegnij i powiedz. Dzień zwłoki niewielkie przecież ma znaczenie. Sytuacja biednej Lidii była i teraz pożałowania godna. słyszałaś już dobrą nowinę? Panna Lidia wychodzi za mąż. żeby powóz zajechał. mając dosyć tego błazeństwa. rozumiała. aż ojciec znajdzie chwilę czasu. Później ustalimy z ojcem sprawy pieniężne. Zaświtały jej w głowie inne pomysły.by zaczekała. to jednak oglądając się na przeszłość.pisz. czego się jeszcze dwie gadziny temu wszyscy obawiali. a nie gorsza. . Przejażdżka na świeżym powietrzu na pewno dobrze mi zrobi! Może wam coś załatwić w Meryton. muślin i batyst i wkrótce podyktowałaby ogromną listę zamówień. by się upierać jak zwykle. Kitty. bo trzeba natychmiast wszystko zamówić.

Była to sprawa. W umowie małżeńskiej na panią Bennet i jej dzieci zapisane zostało pięć tysięcy funtów. jako że. Gdyby spełnił swój obowiązek w tym względzie. Podział tej sumy pomiędzy dzieci zależał od woli rodziców. jaką można jeszcze było dla niej kupić. niż im na to pozwalały dochody.i jak najszybciej spłacić dług.L Pan Bennet nieraz już w przeszłości żałował. podziękował za okazaną mu przez szwagra dobroć. Pięć córek przyszło na świat.wówczas jednak było już za późno na oszczędzanie. ile wyłożył pan Gardiner na ową pomoc . Nawet w wiele lat po urodzeniu Lidii pani Bennet wciąż jeszcze myślała. tak mało korzystna dla wszystkich. jeśli to tylko możliwe. Ów syn natychmiast po dojściu do pełnoletności miał być ogniwem łączącym majątek z rodziną i w ten sposób wdowa i młodsze dzieci miały zostać zabezpieczone. Był przejęty i zmartwiony. Nie przypuszczał. a następnie zadeklarował na piśmie całkowitą aprobatę wszelkich podjętych poczynań i chęć wypełnienia wszelkich zobowiązań złożonych w jego imieniu. Zadowolenie wynikające z faktu. Dzisiaj żałował tego jeszcze bardziej. Był też zdecydowany dowiedzieć się. a syna wciąż jeszcze oczekiwano. została załatwiona wyłącznie kosztem szwagra. że wydawał był cały dochód. Po ślubie pana Benneta liczenie się z pieniędzmi uważane było za rzecz niepotrzebną. iż owa sprawa. że będzie miała syna. iż zmusiło się jednego z największych młodych łajdaków w Wielkiej Brytanii. którą chociażby w stosunku do Lidii należało teraz ustalić. Lidia nie zawdzięczałaby teraz wujowi tej odrobiny honoru i dobrej reputacji. Z ogromną wdzięcznością. choć dosyć zwięźle. iż nakłonienie Wickhama do 77 . oczywiście. zamiast odkładać co roku pewną sumę i w ten sposób lepiej zabezpieczyć dzieci i żonę na wypadek. Wreszcie opłakano smutną prawdę . Pan Bennet bez wahania przyjął przedstawioną mu propozycję. że nie wydawali więcej. by został jej mężem. gdyby pani Bennet go przeżyła. Pani Bennet nie miała do tego talentu i tylko niechęć pana Benneta do zaciągania długów sprawiła. miał się urodzić syn. znalazłoby właściwe miejsce w uczuciach pana Benneta.

by znaleźć odpowiednią siedzibę dla córki. swego istotnego znaczenia. choć z decyzją zwlekał zwykle bardzo długo. Nie znając sytuacji materialnej młodej pary ani nie zastanawiając się nawet nad nią. co było jej zdaniem nieodpowiednie ze względu na rozmiary i okazałość. tego jednak szczęsnego dnia znowu zajęła główne miejsce za stołem. Nie straci nawet dziesięciu funtów. Najmniejsze poczucie wstydu nie mąciło jej wesela.trzymano ją do końca życia w zamknięciu na jakiejś odległej farmie. kieszonkowe oraz ciągłe prezenty w postaci pieniężnej. Prosił o dalsze szczegółowe wiadomości. odrzucała to. Miłą niespodziankę sprawił mu fakt. Myśli jej i słowa obracały się tylko wokół niezbędnych akcesoriów wszelkich wytwornych ślubów: pięknych muślinów. Prawdę mówiąc. nowych powozów i służby. by przesyłać dla niej choć słowo. płacąc im rocznie przyobiecane sto.małżeństwa z Lidią . Przez dwa ostatnie tygodnie pani Bennet nie schodziła na dół. który pobudził go do tak energicznych poszukiwań. iż załatwienie całej sprawy będzie wymagało od niego tak śmiesznych wysiłków. Teraz już chciał mieć z tym wszystkim jak najmniej do czynienia. a dobrotliwe życzenia wszystkiego dla niej najlepszego składane przez złośliwe starsze panie w Meryton nie straciły. wróciła naturalnym biegiem rzeczy wrodzona opieszałość i niechęć do wysiłku.i to marzenie miało się teraz właśnie ziścić.po okolicy. gdyż pan Bennet potrafił szybko wykonać zamierzenie. Odkąd Jane skończyła szesnaście lat. Uporczywie przeszukiwała całe sąsiedztwo. List został wkrótce wysłany. co zawdzięcza szwagrowi. jeśliby policzyć jej utrzymanie. największym marzeniem troskliwej matki było małżeństwo jednej z córek . Dobra nowina szybko rozeszła się po domu i z proporcjonalną szybkością . Sąsiedzi przyjęli ją z filozoficznym spokojem. mimo zmienionych warunków.jeśli w ogóle będzie możliwe . rozmowy w salonach byłyby o wiele ciekawsze. jakie otrzymywała z rąk matki. Była w nastroju męcząco radosnym. 78 . zbyt jednak był oburzony na Lidię. Na temat ślubu można było jednak wiele mówić. niewiele mniej bowiem wydawał na Lidię.okaże się tak dla niego łatwe. Kiedy minął pierwszy wybuch gniewu. gdyby panna Lidia Bennet przeszła na utrzymanie parafii lub gdyby w najlepszym wypadku . przy takim mężu bowiem nieudane życie jest właściwie sprawą przesądzoną.

pozwól naprzód.tak czy inaczej. lecz jednocześnie niczyja znajomość ostatnich postępków Lidii nie była dla Elżbiety równie bolesna. wytwarzała się pomiędzy nimi przepaść nie do przebycia.Zanim wynajmiesz jeden lub wszystkie te domy dla swojej córki i zięcia. że Darcy przekaże tę wiadomość dalej. iż skoro małżeństwo tak szybko z kończy sprawę ucieczki. którzy nie byli ze sprawą bezpośrednio związani.Hyde Park może by uszedł .i pani Bennet usłyszała ze zdumieniem i przerażeniem. bez którego jej małżeństwo nie ma właściwie znaczenia! To przechodziło wszelkie wyobrażenie! Bardziej odczuwała hańbę. pan Bennet był jednak nieustępliwy. Niewielu było na świecie ludzi. Ból ten nie wynikał z obawy przed skutkami.gdyby Gouldingowie chcieli się stamtąd wynieść. trudno by było przypuścić. byśmy się dobrze zrozumieli. Do jednego domu w tej okolicy nie będą mieli wstępu: nie mogę aprobować ich bezwstydnych postępków.rozważała . Żeby gniew ojca doprowadził do odebrania córce przywileju. niż wstyd z tego powodu. W dalszej rozmowie poruszyli jeszcze jedną sprawę . by Darcy zechciał połączyć się z rodziną. Oświadczył. gdyby salon był obszerniejszy. jakie może sama ponieść. mąż pozwolił jej snuć te rozważania.. których dyskrecji równie mocno ufała. może uda się ukryć nieszczęsny jego początek przed wszystkimi. Dopóki służba była w pokoju. albo ten wielki dom w Stoke. że w związku z nadchodzącą uroczystością nie okaże Lidii najmniejszych dowodów uczucia. myślała bowiem. jaką brak nowych sukien okryje małżeństwo córki. Nawet gdyby małżeństwo Lidii zostało najwłaściwiej zawarte. żono. przed utratą szczęścia . Ashworth jest jednak zbyt daleko. Po tym oświadczeniu nastąpiła dyskusja. Nie zniosę.oprócz wszelkich innych zastrzeżeń - 79 . by Lidia mieszkała dalej niż dziesięć mil ode mnie. Nie obawiała się. Znowu w Purvis Lodge straszne są mansardy. przyjmując ich w Longbourn. związaną . później jednak powiedział: . Pani Bennet zupełnie nie mogła tego zrozumieć. że mąż jej nie da ani gwinei na wyprawę dla córki. iż Lidia uciekła z Wickhamem i żyła z nim dwa tygodnie bez ślubu Elżbieta żałowała teraz serdecznie. że w chwili rozterki wyznała panu Darcy’emu swoje obawy o Lidię.

Często wyobrażała sobie. Związek ten przyniósłby im obopólną korzyść: jej żywość i bezpośredniość mogłyby wnieść trochę giętkości w jego sposób myślenia i złagodzić obejście. Chęć pozyskania jej względów. Była pewna. Wkrótce przyszedł następny list od pana Gardinera. Nie wątpiła. wedle wszelkich racjonalnych ocen. kiedy nie istniało już prawdopodobieństwo. Jego rozsądek i usposobienie. Elżbieta była upokorzona. ona zaś zyskałay o wiele więcej. jak bardzo triumfowałby Darcy. choć tak zupełnie odmienne. Zaczęła pojmować. w jaki sposób tych dwoje będzie potrafiło zachować jaką taką niezależność materialną. Żałowała. wyrobione sądy i znajomość świata. co szwagier dla nich zrobił. wytrzymać podobnego ciosu. iż namiętności ich silniejsze były od cnoty. Zaczęła być zazdrosna jego szacunek. którą tak wyraźnie okazywał podczas jej pobytu w Derbyshire. iż 80 . Elżbieta nie mogła sobie wyobrazić. jak krótko trwać będzie szczęście pary połączonej tylko dlatego. by Darcy mógł ją nim jeszcze obdarzać. którym jakże słusznie pogardzał. zgnębiona. kiedy nie było najmniejszych szans na wiadomości. doskonale by jej odpowiadały. Na oświadczenie pana Benneta. teraz zostałaby przyjęta z radością i wdzięcznością. Wkrótce w ich rodzinie miał zostać zawarty związek o zupełnie innych perspektywach i z góry wykluczający wszelkie możliwości szczęścia. Nie dziwiła się. lecz nie bardzo wiedziała. a to ze względu na jego wiedzę. kiedy porzuciła już wszelką nadzieję. najszlachetniejszy z mężczyzn. gdyby wiedział. że przed takimi koneksjami Darcy musi się wzdragać. Ale był przecież człowiekiem i dlatego musiałby teraz odczuwać satysfakcję. czym jest prawdziwa szczęśliwość dwojga poślubionych sobie ludzi. pan Gardiner odpowiadał z prostotą. by mogli się jeszcze spotkać. że był szlachetny. by podobnie udane małżeństwo mogło dać zachwyconym tłumom przykład. że Darcy był ze względu na swój rozum i charakter najwłaściwszym dla niej mężczyzną. nie mogła. którą zaledwie cztery miesiące temu dumnie odrzuciła. że mogłaby znaleźć z nim szczęście. iż wie.najmocniejszymi węzłami z człowiekiem. Pragnęła usłyszeć coś o nim. mogła jednak łatwo przewidzieć. Lecz nie było nadziei. że propozycja. czego właściwie żałuje.

by nie poruszać już tego tematu nigdy więcej. którzy chcą mu w tym pomóc. za co ja sam poręczam. Proszę. Mam nadzieję. Potem pojadą razem do jego regimentu.pisał pan Gardiner . Wickham obiecuje uczciwość. Napisałem do pułkownika Forstera. Ujawnił wszystkie swoje długi. których listę zgodną z informacjami pana Wickhama dołączę. Lidia ma osiąść na północy teraz właśnie. jeśli znajdą się tak daleko od nas. jakie korzyści wynikają z tego. byś zadał sobie trud i dał podobne zapewnienie jego wierzycielom w Meryton. by przekazać wyrazy należnego poważania tobie i matce. Twój itd. E. Myślę. by uspokoił wszelkich wierzycieli pana Wickhama w Brighton i okolicach i zawiadomił ich.nie porzuciła bowiem myśli o osadzeniu Lidii w hrabstwie Hertford! Co za rozczarowanie! Poza tym 81 . że w tym nas przynajmniej nie oszukał. iż Lidia gorąco pragnie zobaczyć was wszystkich przed wyjazdem na północ.a znalazło się jeszcze kilku dawnych jego znajomych. Pan Wickham zamierza zaciągnąć się do regularnej armii . Zacząłem nalegać. gdzie nie mają jeszcze zepsutej reputacji. mam nadzieję. Najważniejszą wiadomością w liście było.szczęście wszystkich członków rodziny żywo go obchodzi. kiedy matka znajdowała w jej towarzystwie powód do największej dumy i radości . Harggerston otrzymał już wskazówki i wszystko zostanie spłacone w ciągu tygodnia. że wśród obcych ludzi. Myślę. że zgodzicie się ze mną i uznacie jego wyjście z tych oddziałów za posunięcie właściwe zarówno ze względu na niego. Gardiner Pan Bennet i jego córki widzieli równie jasno jak pan Gardiner. może będą się zachowywać rozważniej. że pan Wickham postanowił porzucić służbę w milicji. chyba że zostaną jeszcze zaproszeni do Longbourn. jak i na moją siostrzenicę. powiadamiając go o naszych obecnych poczynaniach i prosząc. że długi rychło zostaną spłacone. że bardzo będzie dobrze. by to uczynił . Czuje się dobrze i prosi. Żona moja powiada. który teraz stacjonuje na północy. iż Wickham opuści swój obecny regiment. Ma obietnicę uzyskania stopnia chorążego w regimencie generała X. i zakończył prośbą.natychmiast po uzgodnieniu sprawy małżeństwa. Pani Bennet jednak nie była tym tak uradowana jak inni.

uznałaby spotkanie z nim za rzecz najmniej pożądaną. posłał również swe pozwolenie na przyjazd państwa młodych. iż natychmiast po zakończeniu ceremonii wyjadą do Longbourn. by ze względu na uczucia i reputację siostry.To wstyd wysyłać ją gdzie indziej. iż Wickham przystał na ten plan.bo tak należało ją rozumieć . Matka dowiedziała się z radością.narzekała matka. Tak więc kiedy pan Bennet odpisywał szwagrowi. Elżbieta dziwiła się jednak. a przy tym rozumnie i łagodnie. a i sama gdyby posłuchała tylko głosu własnych chęci. Prośba córki . iż będzie miała przyjemność pokazać swoją zamężną córkę sąsiadom.Tak się przywiązała do pani Forster . a nalegały tak gorąco.jaka szkoda. lecz Jane i Elżbieta prosiły go wspólnie. w którym znała wszystkich i miała tylu wielbicieli! . W regimencie generała X może nie znaleźć tak miłych oficerów. Ustalono. że musiał przyznać im rację i przystać na ich prośbę. . że Lidia opuszcza regiment. A poza tym tylu jest tam młodych ludzi bardzo przez nią lubianych.by przyjęto ją w domu. została na początku zdecydowanie odrzucona przez ojca. 82 . zanim zostanie zesłana na północ. zanim nie wyjedzie na północ. rodzice przyjęli ją w dniu ślubu.

Starsze panny Bennet bały się tej chwili. jakie zostały w czasie jej nieobecności dokonane. prosząc o życzenia. uśmiech okrywał twarz pani Bennet.LI Nadszedł dzień ślubu Lidii. spostrzegła wszystkie drobne zmiany. hałaśliwą. z jaką zwrócił się do nich prosząc o przyjęcie go do rodzinnego grona. którzy byli tego przyczyną. córki przerażone. do którego zwrócili się teraz. bezwstydną. iż nigdy w przyszłości nie będzie stawiała granic bezwstydu człowieka bezwstydnego. rozejrzała się żywo po pokoju. gdyby to ona zawiniła. że stać go na taką pewność siebie. niespokojne. Czerwieniła się. objęła ją serdecznie i powitała z uniesieniem. niepewne. W hallu rozległ się głos Lidii . Kiedy wreszcie wszyscy usiedli. wzbudziłyby zachwyt wszystkich. która przypisywała Lidii uczucia. i Jane czerwieniła się również. Zwróciła się teraz do sióstr. który miał spotkać państwa młodych w X i przywieźć ich do domu w porze obiadowej.drzwi otworzyły się szeroko i młoda dama wbiegła do pokoju. Spokój i pewność siebie młodej pary doprawdy mogły go do tego sprowokować. Obejście miał zawsze ujmujące i gdyby jego charakter i małżeństwo były takie. Z afektowanym uśmiechem podała dłoń Wickhamowi. dziką. Ostry wyraz twarzy pogłębił się jeszcze . Gdy powóz zajechał przed ganek. to dzisiaj zarówno jego uśmiechy. a nawet Jane była wstrząśnięta. jakie byłyby jej udziałem. Cała rodzina oczekiwała ich w jadalni. po czym złożyła im najlepsze życzenia szczęścia i radości z przekonaniem. po czym stwierdziła ze śmiechem. Jane i Elżbieta przeżywały to wydarzenie głębiej zapewne niż oblubienica. Wysłano powóz. nie 83 . jakie być powinny. Matka wyszła naprzód. Elżbieta czuła niesmak. Lidia pozostała dawną Lidią . toteż siadając postanowiła w duszy. nieposkromioną. co przeżywa siostra. że dawno jej tu nie było. mąż jej był ponury jak chmura gradowa. cierpiała więc na myśl o tym. Wickham był równie jak ona beztroski. które wykluczało jakiekolwiek w tym względzie wątpliwości. Elżbieta wprost nie mogła uwierzyć. Przyjechali.ledwo wymówił parę słów. przyjął ich nieco mniej serdecznie. który szedł za swą żoną. zwłaszcza Jane.nieokiełznaną. Pan Bennet. jak i bezpośredniość. lecz policzki dwojga.

Nic. nie było wspominane z bólem. a Wickham. . a potem kłaniałam się i uśmiechałam jakby nigdy nic. a ty musisz zająć dalsze. Oblubienica i matka nie dawały jedna drugiej dojść do słowa. by Lidia zaczęła się peszyć w przyszłości.Pomyśleć tylko.usiadł przy Elżbiecie. kiedy usłyszała. Jane była zakłopotana. czy wszyscy naokoło wiedzą. Tam przyłączyła się do nich. Jej humor i dobre 84 . kiedy wyjeżdżałam ani mi w głowie nie postało. a Lidia wręcz świadomie i z upodobaniem poruszała tematy. Elżbieta patrzyła znacząco na Lidię.Widzisz. mówiąc do starszej siostry: . Spuściłam szybę od jego strony. nie była zdolna się zdobyć.powlekły się rumieńcem. zaczął wypytywać ją o znajomych z sąsiedztwa z pogodą i spokojem. toteż szczebiotała dalej: . lecz ta nigdy nie dostrzegała i nie słyszała rzeczy. Mogłoby się wydawać. a wróciła dopiero wówczas.Och. odkąd wyjechałam! . które w jej pojęciu nie miały sensu. żeby zobaczył obrączkę. co się łączyło z przeszłością.tak się przypadkiem złożyło . wydaje mi się. że on przynajmniej się dowie. że może nikt im nie powiedział. odpowiadając mu. Elżbieta nie mogła tego znieść dłużej. który . że wrócę tu mężatką. jeśli od początku była tak całkowicie wolna od wszelkiego zaambarasowania. że dwa tygodnie zaledwie! A przecież. Doprawdy. bo ja jestem mężatka. jak Lidia z dokuczliwą ostentacją podchodzi i staje po prawej ręce matki. że to całe trzy miesiące. Mało było prawdopodobne. ile to się przez ten czas wydarzyło! Mój ty Boże. których jej starsze siostry nie chciałyby dotknąć za żadne skarby świata. Jane. Wyprzedziliśmy po drodze Williama Gouldinga. że oboje młodzi mają z ostatnich wydarzeń najmilsze w świecie wspomnienia. Rozmowa nie milkła ani przez chwilę. na które ona. więc postanowiłam. Wstała i wybiegła z pokoju. że to byłby pyszny dowcip! Ojciec podniósł oczy w górę. Zdążyła jeszcze zobaczyć. mamo. chociaż myślałam.wołała. zdjęłam rękawiczkę i po prostu położyłam rękę na oknie. że dzisiaj był mój ślub? Bałam się. jak przechodzą przez hall. teraz ja przechodzę na twoje miejsce. jechał kariolką.

i dziewczęta. a myślę. Postara się znaleźć dla nich dobrych partnerów! . Pan Wickham otrzymał patent jeszcze przed wyjazdem z Londynu i zamierzał dołączyć do swego pułku jeszcze przed upływem dwóch najbliższych tygodni.mama i tatuś. Chciałabym. To nic strasznego. moja kochana córeczko. pyszniąc się przed nimi swoim zamążpójściem. Goście mieli pozostać w Longbourn tylko dziesięć dni . że nie pojechałyśmy wszystkie razem! .Cóż myślisz o moim mężu? Czy nie jest czarujący? Pewna jestem.Bardzo bym chciała . jak je sobie Elżbieta wyobrażała nie dorównywało uczuciu jego żony. . że będą tam jakieś bale.ale nie bardzo podoba mi się twój sposób znajdywanie męża. . Pani domu wykorzystywała go w głównej mierze na wizyty.odparła matka. . Ale.wtrąciła Elżbieta . że jedziesz tak daleko.Dziękuję ci w moim imieniu za tę łaskę . Lucasów i w ogóle wszystkich sąsiadów i słyszeć.No. mamusiu . Elżbieta nie potrzebowała tych dowodów. kiedy mama wyjedzie. tak. czego najgoręcej pragnęła rozsądniejsza część rodziny.wskazywała na to bowiem logika rzeczy . że wszystkie siostry mi zazdroszczą. mamo. Wszystkie powinny jechać do Brighton.samopoczucie wzrastały z godziny na godzin Marzyła.nie dłużej. żeby im się choć w części tak poszczęściło jak mnie. które składała wraz z córką. że przyjęcia te były miłe dla wszystkich .O mój Boże. że ich pobyt będzie tak krótko trwał. Czy to konieczne? .unikało się w ten sposób zebrań w rodzinnym gronie. Nikt oprócz pani Bennet nie żałował.Pewno! Gdyby mnie posłuchano.A potem. . Bardzo się z tego cieszę! Musicie wszyscy do nas przyjechać . Uczucie Wickhama do Lidii było takie właśnie. będzie mi mogła zostawić jedną albo dwie siostry. kiedy wszyscy wrócili do pokoju śniadaniowego. bardzo się martwię. Tymczasem po obiedzie poszła pokazać swą obrączkę gospodyni i dwóm pokojówkom. Na pewno znajdę dla nich mężów jeszcze przed końcem zimy. oraz urządzanie częstych przyjęć w domu.iż do owej ucieczki doprowadziła 85 . by zobaczyć panią Philips. Okazało się.mówiła. Tam zdobywa się mężów! Jaka to szkoda. pojechałybyśmy na pewno. Całą zimę spędzimy w Newcastle. jak będą zwracać się do niej: „pani Wickham”. by wiedzieć .

O. że była to konieczność wynikająca z rozpaczliwej sytuacji. Czy nie jesteś ciekawa usłyszeć. . siedząc wraz z dwoma starszymi siostrami. że na ten temat trzeba mówić jak najmniej. . Nikt nie mógł mu dorównać. co robił. Myślałam. Wickham w ogóle zgodził się na ucieczkę. chociaż siedziałam u nich dwa tygodnie. wuja odwołali w interesie do tego okropnego człowieka. Lidia była dla niego niezmiernie czuła. Przez cały czas. Ciągle się bałam. Ani jednego przyjęcia. Klemensa. wkrótce po przyjeździe. kiedy mówiłam o tym mamie i wszystkim. Nie było cię.odparła Elżbieta.Chyba ci jeszcze nie opowiadałam. Ustalono. Była też przekonana. bo jak pewno się domyślasz. ciotka i ja mieliśmy przyjechać razem. które się akurat nadarzyło. a wtedy chybabym oszalała. A jak ci 86 . nie żywiąc do obecnej żony gwałtownej namiętności. Strasznie chciałam wiedzieć.miłość Lidii. Wszystko. powinnyście wiedzieć. przy każdej sposobności.Wydaje mi się. Mając zaś takie powody.Nie. czy będzie brał ślub w swoim niebieskim fraku. zwróciła się do Elżbiety: . No i kiedy powóz już zajechał. że pierwszego września zastrzeli najwięcej ptactwa w całej Anglii. nazywała go drogim mężulkiem. ale w każdym razie Teatr Mały był otwarty. że nasz ślub odbył się w kościele Św. a ja byłam zupełnie nieprzytomna. co odroczy nasz ślub. ani trochę . bo mój mąż mieszkał w tamtej parafii. że wujostwo byli okropnie dla mnie niemili i że ani razu nie wytknęłam nosa z domu. a nie jej męża. jakaś ty dziwaczka! Muszę ci jednak opowiedzieć. Wiesz pewno. może słyszałam jedno słowo na dziesięć. bo nawiasem mówiąc. Mówiąc prawdę. gdyby nie wiedziała. że spotkamy się tam wszyscy o jedenastej. dlaczego. jak się odbył nasz ślub. siedziała przy mnie ciotka i prawiła mi kazanie. Pewnego ranka. myślałam ciągle o moim drogim mężulku. Potem jak zwykle o dziesiątej zjedliśmy śniadanie. jak to było? . Mogłaby się nawet dziwić. kiedy się ubierałam. a reszta miała tam na nas czekać. Lizzy. i gadała zupełnie jak w kościele. pana Stone’a. Co prawda. robił najlepiej na świecie. nie potrafił odmówić sobie towarzystwa. że się nigdy nie skończy. Ciągle. Wuj. No i przyszedł wreszcie poniedziałek. żadnej rozrywki. że coś się wydarzy. niewiele się akurat działo w Londynie. nic.

jak bardzo jestem ciekawa. boć przecież pan Darcy mógł mnie poprowadzić. dlaczego człowiek nie 87 . co by to mogło znaczyć.to nie mów już nic więcej. bo przecież wuj miał mnie prowadzić do ołtarza. że ja nie będę ciebie wypytywać.oczywiście. . Nie mogła jednak żyć.powinien mieć najmniej do roboty i gdzie pewne nie szedł z największą ochotą.bo gdybyście pytały.odetchnęła Lidia . Ale na szczęście wujek po dziesięciu minutach wrócił. nie wyjaśniwszy tej sprawy. to nie trzeba by odkładać ślubu. Byłam tak przerażona. w każdym razie nie sposób było zaniechać wszelkich po temu starań. Sięgnęła spiesznie po kartkę papieru i napisała do ciotki krótki list z prośbą o wyjaśnienie tego. bo zdaje się.Tak. Szalone i gwałtowne przypuszczenia. Przypuszczenia najprzyjemniejsze. Tak im to rzetelnie obiecywałam. . Co na to powie mój mąż? To przecież miała być tajemnica! . co robić. to już nie moglibyśmy wziąć ślubu tego dnia.powtórzyła Elżbieta z bezgranicznym zdumieniem. płonąc z ciekawości. zabezpieczając się w ten sposób przed własną ciekawością. z pewnością wypaplałabym wszystko i mój mąż byłby bardzo zły. . stawiające go w najszlachetniejszym świetle. jak sobie później przypomniałam.Oczywiście . Pan Darcy przyszedł na ślub jej siostry! Była to sytuacja i towarzystwo. no i ruszyliśmy razem. mój Boże! Zapomniałam zupełnie. jeśliby wuj nie mógł pojechać. . jeśli to możliwe. wydawały się najbardziej nieprawdopodobne. Nie mogła znieść takiej niepewności. to już i końca nie ma.zaczną gadać. A przecież.Pan Darcy! . widzisz. . lecz żadne nie mogło jej zadowolić. że nie wiedziałam.pisała . Możesz być pewna. Dobrze ciocia rozumie . co niechcący wymknęło się Lidii . że miałam nie mówić o tym ani słowa. a gdybyśmy się spóźnili na oznaczoną godzinę.Nie będziemy cię o nic pytać.wtrąciła Jane .rzekła Elżbieta. Po takiej zachęcie Elżbieta musiała uciec. Ach.Jeśli miała być tajemnica . przelatywały jej jak huragan przez głowę. zamierzano utrzymać sprawę w tajemnicy. miał przyjść z moim mężem.To dobrze .zdawałoby się . gdzie .

Proszę. że się zadowolę . prawdę mówiąc. niech ciocia szybko napisze i wyjaśni mi wszystko. by poznać prawdę.szepnęła. jeśli nie powiesz mi te go w uczciwy sposób. kochana ciociu. za konieczne.związany z nami.Co nie znaczy. 88 . Wtedy będę się starała zadowolić niewiedzą. póki jej ciekawość nie zostanie zaspokojona. Elżbieta była z tego rada.toteż. kończąc list . zdaje się. znalazł się wśród was w takiej chwili. . Wolała nie rozmawiać o tej sprawie. chyba że z ważnych przyczyn ma to pozostać tajemnicą. Subtelna uczciwość nie pozwoliła Jane rozmawiać z Elżbietą o tym. co wymknęło się Lidii. będę się musiała zniżyć do sztuczek i podstępów. co Lidia uważa. człowiek nam zupełnie obcy.

Za powód swego postępowania podał. muszę tłumaczyć jaśniej. Przyznam się. 6 września Droga moja siostrzeniczko! Otrzymałam przed chwilą twój list i siadam zaraz do odpowiedzi. Pan Darcy uważał więc teraz za swój obowiązek wystąpić i starać się naprawić zło. ciotka nie odmówiła jej prośbie. wuja odwiedził zupełnie niespodziewany gość . kiedy wracałam do Londynu. wyjechał z hrabstwa Derby zaledwie w jeden dzień po nas i przyjechał do Londynu. iż wystawianie swoich spraw prywatnych na forum publiczne uważał za poniżające. Wujek jest równie zdziwiony jak ja. że nie umniejsza to jego 89 . którego sam był sprawcą. Szlachetnie przypisywał wszystko swojej fałszywej dumie. jako że. byś ty potrzebowała zadawać jakiekolwiek pytania w tej sprawie. gdyż tylko przekonanie o twoim udziale w tej sprawie pozwoliło mu postąpić tak. chcę ci tylko powiedzieć. myślę. wyznając. z Lidią raz. Czuję. Skończyli rozmawiać jeszcze przed moim przyjazdem . gdzie spodziewała się znaleźć spokój. Przyszedł i zamknął się z moim mężem na parę godzin. Jeśli nie masz ochoty tego zrozumieć . Pan Darcy przyszedł. otrzymała bowiem w bardzo krótkim czasie odpowiedź na swój list. że odnalazł Lidię i Wickhama i że rozmawiał z obojgiem: z Wickhamem kilkakrotnie. bo krótki list na pewno nie pomieści tego. wnosząc z długości listu. Tego dnia. by powiedzieć mojemu mężowi. Gracechurch Street. O ile sobie przypominam. postanawiając ich szukać. że się gniewam. że zdziwiła mnie twoja prośba . usiadła na jednej z ławek i przygotowała się na wielką przyjemność. i dlatego kobieta z przyzwoitego domu mogła mu zaufać i pokochać go.LII Życzeniu Elżbiety stało się zadość. Ale jeśli naprawdę jesteś niewinna i nic nie wiesz o niczym. Nie myśl jednak.pan Darcy. iż w swoim przekonaniu ponosi winę za to. jak postąpił. Natychmiast pospieszyła do małego zagajnika. co ci mam do powiedzenia. że będę pisać przez całe przedpołudnie. Jeśli miał po temu jeszcze jakieś inne powody. Charakter Wickhama miał mówić sam za siebie.ciekawość nie dręczyła więc mnie tak potwornie jak (o ile się nie mylę) ciebie w tej chwili.nie spodziewałam się tych pytań od ciebie.wybacz moją zuchwałość. iż nie wyobrażam sobie. że podłość Wickhama była nieznana.

i nie zawahał się złożyć wszystkich przykrych konsekwencji ucieczki Lidii wyłącznie na karb jej nierozwagi. dlaczego od razu nie poślubił Lidii. zanim zdołał wydobyć z niej to. Jest jakaś dama. że musiał przełamać jej milczenie przekupstwem. gdzie mieszka teraz jej znajomy. Choć trudno przypuścić. iż musiał opuścić regiment ze względu na długi honorowe. jakaś pani Younge. na pewno mógłby go wesprzeć i małżeństwo przyniosłoby mu pewne korzyści.szlachetności. gdzie jest. Jestem przekonana.pan Wickham nie miał najmniejszej ochoty.nie mówił. co zaś będzie robił dalej. a nie było dla niej ważne. by porzuciła tak haniebną sytuację i wróciła do przyjaciół. Istotnie wiedziała. zanim znalazł. Miał jednak w tych poszukiwaniach pewną wskazówkę. przyspieszyć i załatwić sprawę ślubu. iż Lidia jest zdecydowana pozostać tam. by pan Bennet był bogaty. pozostawało tylko. Wreszcie kochany nasz przyjaciel zdobył te cenne informacje. że nie obchodzą ją przyjaciele i że nie potrzebuje jego pomocy. nie wie. natychmiast kiedy da się ich nakłonić. Szukał Wickhama przez kilka dni w Londynie. że jest ona w bliskich stosunkach z Wickhamem. Ofiarowywał jej też swą najdalej idącą pomoc. Mówił później. Pan Darcy wiedział. toteż zaraz po przyjeździe do Londyn udał się do niej po wiadomości. wie natomiast. W odpowiedzi usłyszał. Zobaczył się z Wickhamem i zażądał widzenia się z Lidią. która kiedyś była guwernantką panny Darcy i została zwolniona za jakieś przewinienie . Musi gdzieś jechać . że nie ma za co żyć. Pan Darcy zapytał. kiedy się to odbędzie.a i to również wpłynęło na jego postanowienie wyjazdu do Londynu. które wymagały bezzwłocznej spłaty. o co mu chodziło. jakiej nam brakowało .dokąd . Pewna była. Lecz okazało się. Wynajęła potem obszerny dom na ulicy Edwarda i utrzymywała się z wynajmu mieszkań. iż małżeństwo w jakimś innym kraju przyniesie mu fortunę. iż Wickham wciąż jeszcze żywi nadzieję. zdaniem Darcy’ego.sam dobrze nie wie. na który . jakie. że starał się przede wszystkim nakłonić ją. Przyznał się. Miał zamiar natychmiast zrzec się patentu oficerskiego. Nie chciała słyszeć o opuszczeniu Wickhama.jak wynikało z pierwszej ich rozmowy . Lidia i Wickham mieszkali przy ulicy X. Po przyjeździe do Londynu Wickham pojechał prosto do niej i gdyby tylko mogła przyjąć ich w swoim domu. Ale upłynęło parę dni. Skoro Lidia myślała w ten sposób. że kiedyś się pobiorą. by ją przyjęli. Pan Darcy 90 . tam właśnie by zamieszkali.

drugi tysiąc zapisać na niego. pan Darcy chciał zaznajomić twego wuja z całą sprawą. że jakiś pan przychodził w interesach. wujek był w domu. co było całkowicie przeciwne jego chęciom. Oczywiście. iż twój ojciec jest jeszcze w Londynie i wyjeżdża następnego ranka. Powody. wkrótce jednak ograniczył się z konieczności do rozsądnych żądań. Wreszcie mój mąż musiał ustąpić i miast rzeczywiście pomóc swej siostrzenicy. wszystko robił sam. wymagał bowiem wyjaśnień. choć z pewnością (a nie piszę tego.upór. Nic nam nie pozostawił do zrobienia. Wydaje mi się. Jestem przekonana. Przypuszczam. co zostało dla młodej pary zrobione. ta jedna zgadza się z rzeczywistością. W sobotę przyszedł znowu. ale dowiedział się. że nie mógłby z nim tak szczerze rozmawiać jak z moim mężem. że dobrze wiesz. Po raz drugi przyszedł do nas w niedzielę. rozmawiali. że weźmie na siebie zasługę. dla których Darcy załatwił to wszystko sam. Wickham pragnął dostać więcej. Proszę cię jednak. że obecne warunki Wickhama nie chronią go bynajmniej przed pokusą. przyszedł więc do nas na dzień przed moim przyjazdem. iż fałszywe sądy. jaką byłaby oferta natychmiastowej pomocy. by nie dowiedział się o tym nikt więcej . bo trzeba było wiele rzeczy omówić. toteż zrezygnował z wizyty tego dnia i postanowił przeprowadzić rozmowę po wyjeździe twego ojca. jak ci już mówiłam.najwyżej Jane. na co absolutnie nie zasługiwała zainteresowana para. niż to było możliwe. Ojciec twój wyjechał. by otrzymać podziękowanie. Uważał jednak. że naprawdę ma jednak pewną wadę . dowiedzieliśmy się więc tylko. które zedrą z niego fałszywe piórka i skierują wdzięczność ku osobie. że twój dzisiejszy list bardzo go ucieszył. a wtedy natychmiast wysłano kuriera do Longbourn. podałam ci już wyżej. Uważał. Nasz gość był bardzo uparty. Nie zostawił swego nazwiska. Spotkali się kilkakrotnie. Wszystko zostało uzgodnione dopiero w poniedziałek. Lizzy. trzeci na nią oraz zakupić dla Wickhama patent oficerski w regularnej armii. a wtedy i ja go widziałam. bardzo długo. jakie 91 . Spierali się o to przez długi czas.wywnioskował jednak z tego wszystkiego. Lizzy. Nie zobaczył się z wujkiem. Nieraz już oskarżano go o wiele przywar. Trzeba było spłacić jego długi. która na nią istotnie zasługuje. które wynosiły sporo ponad tysiąc funtów. musiał pogodzić się z tym. Gdy już wszystko zostało przez nich uzgodnione. więc nie mów o tym nikomu) wujek chętnie załatwiłby całą sprawę.

iż przyjedzie do Londynu w dzień ślubu. Następnego dnia był u nas na obiedzie i miał wyjechać z Londynu w środę lub w czwartek. że teraz już powiedziałam wszystko. Jego rozum i przekonania bardzo mi odpowiadają. Przemawiałam do niej kilkakrotnie w sposób najbardziej poważny. On zachowywał się zupełnie tak. do swych przyjaciół. Wydaje mi się. Wybacz mi. ma cię bardzo zdziwić. lecz tego może go nauczyć żona. Nie mówiłabym wam. jeśli wykorzystam tę sposobność i powiem (a nigdy jeszcze nie odważyłam się na to). jak zapowiadasz. Relacja ta. Nie zrobię ci więc dodatkowej przykrości. Lidia przeniosła się do nas. kochana moja Lizzy. przedstawiając grzeszność jej postępku i nieszczęście.ani razu nie wymienił twojego imienia. bardzo tajemniczy . powściągliwości i nierozwagi. co się stało. kiedy tylko zechce. Byłam często nieprzytomna z oburzenia. iż w domu była taka sama. którzy tam jeszcze bawili.wyrobili sobie ludzie o Wickhamie. a Wickham otrzymał pozwolenie na bywanie w naszym domu. Pan Darcy powrócił punktualnie i jak ci już Lidia opowiadała. jak bardzo mi się ten młody człowiek podoba? Zachowanie jego w stosunku do nas było pod każdym względem równie miłe jak w Derbyshire. że młody człowiek jest z innego jeszcze powodu zainteresowany tą sprawą. że bywał przyjmowany i ceniony w wielu domach. są rezultatem jego. by powściągliwość jego czy kogokolwiek mogła być przyczyną tego. 92 . iż wujek nigdy by nie ustąpił. ufam jednak. moim zdaniem. pan Darcy wrócił do Pemberley. Ale tajemniczość jest dzisiaj w modzie. gdyby list Jane pisany w ostatnią środę nie upewnił mnie. Kiedy wszystko zostało uzgodnione. to tylko czystym przypadkiem. ale ustalono. jakie ściągnęła na swoją rodzinę. wtedy przypominałam sobie drogą moją Elżbietę i Jane i przez wzgląd na nie zdobywałam się na cierpliwość. asystował przy ceremonii. jeśli się odpowiednio ożeni. Mimo jednak owych wszystkich pięknych tłumaczeń. brak mu tylko odrobiny życia. droga moja Lizzy. Jeśli coś z tego doszło jej uszu. oraz fakt. Jest. Czy nie pogniewasz się na mnie. Darcy’ego. bądź pewna. mówiąc o całej sprawie. chociaż wątpię. gdyby nie sądził. kiedy to wszystkie sprawy finansowe zostaną załatwione ostatecznie. że nie słuchała wcale. że nie sprawi ci przykrości. Może jest i w tym trochę prawdy. jak dawniej w Hertfordshire. jestem bowiem przekonana. ile przykrości sprawiła mi Lidia swym zachowaniem podczas pobytu u nas.

iż uważa. Zupełnie zrozumiałe. tak istotnych dla jej osobistego spokoju.bała się jednak umacniać w tych przypuszczeniach. Gardiner List ten wzbudził w Elżbiecie takie kłębowisko uczuć. Poczuła. iż pan Darcy przyszedł z pomocą w sprawie Lidii . i to kocha ją tak. z drugiej zaś. by uwierzyć. iż resztki skłonności.ogarniał ją wstyd. że przezwycięża w sobie jakże zrozumiały wstręt przed powinowactwem z Wickhamem. Niepewność. i rozmawiać z Wickhamem. że uczynił to dla niej. jeśli zaszłam zbyt daleko. zrodziła niejasne podejrzenie. Zrobił to wszystko dla dziewczyny. A teraz okazało się. Szwagier pana Wickhama! Każda duma musiałaby się buntować przed podobnym związkiem. by mogła się okazać prawdziwa.radość czy ból. jak wiele . któremu już raz odmówiła swej ręki. nie wykluczała. obawiając się jej . Będę szczęśliwa dopiero wtedy. Pan Darcy uczynił wiele .lecz podał najzupełniej prawdopodobne tego przyczyny. ani poważać. gdy myślała.przecież musiał zwracać się z prośbą do kobiety. co w nich bierze górę . musiał przekonywać i wreszcie przekupić człowieka. kiedy objadę park naokoło. Najodpowiedniejszy po temu byłby mały faetonik i para kucyków. związaną z tymi poszukiwaniami . Serce szeptało Elżbiecie. uważając je z jednej strony za dobroć zbyt wielką. że kocha ją mężczyzna. Choć jednak Elżbieta nie przypuszczała. jaką do niej odczuwał. że trudno było ustalić. można je było przyjąć bez trudu. Lecz nadzieję tę stłumiły szybko inne względy. którego widoku zawsze starał się unikać. i to często.proszę. że nie starczy jej próżności. przecież musiał spotykać się. że postępował źle. Darcy rozmyślnie wyjechał za nimi do Londynu. wspierały go w tych staraniach. 93 . Był hojny i mógł sobie pozwolić na dawanie świadectwa tej hojności. w jakiej się dotąd znajdowała.byłby to bowiem dług nie do spłacenia. Ale już trzeba kończyć. a w każdym razie nie wzbraniaj mi za karę przyjazdu do P. Wziął na siebie wszystkie kłopoty i całą udrękę. by jej osoba była głównym powodem jego czynu. Kochająca cię M. bo powinnam być od godziny z dziećmi. którą pogardzał i której nienawidził. że przypuszczenia te były prawdziwe i rzeczywistość przeszła wszelkie oczekiwania. którego samo imię było dlań torturą. której nie mógł ani szanować.

co najlepsze. Nie zdążyła skręcić w jakąś ścieżkę.Bardzo by mi było przykro w takim wypadku. przerywając rozmyślania. ogromnie przykra była świadomość. choć jednocześnie myślę. . że pomiędzy nią i panem Darcym istnieje głębokie uczucie i wzajemne zaufanie.lecz z tego nie wynika. . Biedna Reynolds! Zawsze była bardzo do mnie przywiązana! Ale pewno nie wspomniała mojego imienia? . dumna. droga szwagierko. nad każdym zuchwałym słowem. Przypuszczam. . . jakże serdecznie teraz bolała nad każdą nieprzychylną mu myślą. . wspomniała. jaką żywiła.Prawda.Owszem . żem ci przerwał samotną przechadzkę odezwał się.Nie wiem. że w sprawie. inaczej zajechałbym tam po drodze do Newcastle. gdzie w grę wchodził honor i poczucie miłosierdzia.Obawiam się. lecz z niego była dumna.wszystko.Przykra. słyszałem od wujostwa. Zawdzięczali mu odzyskanie Lidii. któremu nigdy nie będę mogli ich spłacić. Czy idzie ktoś jeszcze? .choć przemieszanego z żalem . droga szwagierko.I cóż mówiła? . Doświadczyła nawet pewnego zadowolenia .Że zaciągnąłeś się do wojska i że obawia się. iż widziałaś się ze starą gospodynią. on potrafił się przemóc i dać z siebie to. . że byłaby ponad moje siły. jak głęboko są wujostwo przekonani. iż zaciągnęli długi wdzięczności wobec człowieka.na myśl. jakie skierowała ku niemu. jej reputację . a teraz jesteśmy jeszcze lepszymi. Sama była upokorzona.odparła z uśmiechem . iż oglądałaś Pemberley? Skinęła głową. iż… zszedłeś na złą drogę… 94 . iż mi to jest nieprzyjemne. Cóż.Owszem. Jeszcze raz i jeszcze raz odczytywała pochwałę ciotki. Zawsze byliśmy dobrymi przyjaciółmi. Odgłos czyichś kroków poderwał ją nagle. zobaczyła Wickhama. Pani Bennet i Lidia jadą powozem do Meryton. O.Niemal ci zazdroszczę tej przyjemności. podchodząc bliżej.

Odległość. niż można było przypuszczać. ale to by była wymarzona praca dla mnie! Cisza i spokój. przedstawił nas swojej siostrze. Mam nadzieję. Wspaniała plebania. ale po chwili Wickham odezwał się znowu: . ponieważ to jest właśnie owa przyobiecana mi parafia. jaka was rozdzieliła.Z pewnością . . . . kuzynie.Oczywiście. . mówienie kazań? .I ja tak sądzę.Jak ci się podobała? . że wyrośnie lepiej. że ci się spodobała. Zastanawiam się. przygryzając wargi.Czy przejeżdżaliście przez wieś Kympton? . . Uważałbym je za część moich obowiązków. co też mógł tam robić? . .Czy odpowiadałoby ci. . kiedym ją widział po raz ostatni. że zamknęła mu w ten sposób usta.odparł. że się bardzo zmieniła na lepsze w ciągu tych ostatnich dwóch lat. szwagierko.Niewątpliwie.podsunęła Elżbieta. Po pewnym czasie przychodziłoby mi to bez wysiłku.Nie przypominam sobie.Może przygotowywał się do ślubu z panną de Bourgh . Widzieliśmy się kilkakrotnie. Zachwycająca okolica.Owszem. może tłumaczyć tę dziwną pomyłkę! . Nie sprawiała obiecującego wrażenia.Ze zdziwieniem spotkałem w zeszłym miesiącu Darcy’ego w Londynie. Wymarzona dla mnie pod każdym względem. Człowiek nie powinien się skarżyć.Słyszałem. Cieszę się. że o czymś takim wspomnieli mi państwo Gardiner. . Elżbieta sądziła. Widziałaś go pewnie w Lambton? Wydaje mi się.Ogromnie. Ale tak być nie miało.W tym czasie tylko jakaś szczególna sprawa mogła go ściągnąć do Londynu. Czy Darcy kiedykolwiek wspominał o tym podczas twojego pobytu w Kent? 95 . tak właśnie wyobrażałem sobie szczęście. . Przeszła już najbardziej niebezpieczny okres.Mówię o tym.

szwagrze! Jesteśmy teraz najbliższą rodziną. będziemy zawsze jednego zdania.Słyszałaś! No tak. choć nie wiedział. Byli już prawie pod drzwiami domu. że zrezygnowałeś ze święceń. ma pewne podstawy.Ach. gdyż Elżbieta szła prędko. jeśli pamiętasz. . a w przyszłości. kiedy układanie kazań nie wydawało ci się tak pociągającym zajęciem jak teraz.Powiadano mi również. Chyba pamiętasz. Wyciągnęła doń rękę. równie godnej zaufania. którą on ucałował przesadnie szarmancko. i cała sprawa spadkowa została stosownie do tego uzgodniona i załatwiona ostatecznie. że był czas. jest w tym trochę prawdy! Od początku mówiłem ci to. . kiedyśmy rozmawiali po raz pierwszy. Tak weszli do domu. gdzie oczy podziać. co ci o tym mówiłem. to. słyszałaś? No tak. odparła więc tylko z dobrodusznym uśmiechem: . 96 . by się go wreszcie pozbyć. co ci powiedziano. mam nadzieję.Słyszałam od osoby. iż prebenda była ci zapisana warunkowo i że decyzję miał podjąć obecny właściciel Pemberley. Zapomnijmy o przeszłości.Cóż. szwagierko.. . Ze względu na siostrę nie chciała go prowokować.

Gdyby był bliżej. Powinna więc się mama cieszyć. że to. nie rozstałabym się z nią tak szybko. że my cztery trwamy w panieńskim stanie. .To są. jak uśmiecha. Jestem z niego niezmiernie dumny. .Jak tylko będę mogła.stwierdził pan Bennet po ich wyjeździe. że mężatki nie mają wiele czasu na korespondencję Niechże moje siostry do mnie piszą.Lidio.Mój Boże! Skądże ja mogę wiedzieć? Nie wcześniej chyba niż za dwa.szlochała matka . przybierał wdzięczne pozy i prawił miłe słówka. Wyjazd córki wprawił panią Bennet w ponury nastrój na kilka dni. jakiego znam .Jak on się do nas wdzięczy. .kiedyż się znowu zobaczymy? .mówiła .że nie ma nic gorszego jak rozstanie z bliskimi. widzi mama. daleko. a że jej mąż sprzeciwił się stanowczo planom. . Stwierdziła z zadowoleniem.To najwspanialszy mężczyzna.Nieraz myślę . by cała rodzina również jechała do Newcastle. Nadszedł w końcu dzień wyjazdu młodego małżeństwa. . trzy lata. Wie mama przecież.Nic podobnego! Lidia wcale nie wyjechała dlatego. iż powyższa rozmowa do tego stopnia zadowoliła pana Wickhama. że wyszła za mąż. jak się kryguje. Pan Wickham żegnał się o wiele serdeczniej niż jego żona. że odtąd nie podejmował tego tematu. rozłąka z córką zanosiła się na rok co najmniej. wystarczy. by siedział cicho.LIII Okazało się. . konsekwencje wydania córki za mąż . tylko dlatego. że nawet sir William Lucas nie może się pochwalić tak znakomitym zięciem. że pułk jej męża stacjonuje akurat gdzieś tam. nie mają przecież nic innego do roboty. . a to na 97 . nie chcąc robić sobie przykrości ani prowokować swej drogiej szwagierki Elżbiety. Pani Bennet musiała się pogodzić z tą myślą.Pisuj do mnie często. kochanie! . Człowiek czuje się potem taki opuszczony i samotny. Wkrótce zacna matrona otrząsnęła się jednak z ponurego nastroju wywołanego ostatnim wydarzeniem znowu pozwoliła sobie na przypływ nadziei i podniecenia. Uśmiechał się. co powiedziała. kochanie moje .tłumaczyła Elżbieta. Sądzę.

Zobaczyłam ją. Spoglądała na Jane. Panna Jane Bennet nie mogła bez rumieńca słuchać o powrocie Bingleya. a ja sama wcale go nie wyglądam. siostro. że wiedziałam. co sądzić o tej sprawie. Wiele miesięcy upłynęło. Cieszę się z jednego tylko . toteż wahała się pomiędzy dwiema tylko możliwościami: albo. Wiedziała jednak. że ta wiadomość nie sprawia mi ani bólu. by się dowiedzieć. zaczęła mówić: . więc wyszłam. a prawdopodobnie we środę. . powitamy go z przyjemnością. że przyjeżdża? .skutek wieści. no! Więc jednak. Nie zależy nam na panu Bingleyu. Zapewniam cię. znalazłszy się sam na sam z młodszą siostrą. żebym się lękała o siebie. Nie. o nie! Lękam się tylko uwag wszystkich naokoło. że Bingley zdolny jest tu powrócić w tym jedynie celu. Dziś jednak. Wiem. że właśnie idzie do rzeźnika zamówić mięso na środę i ma trzy pary kaczek podtuczonych akurat w sam raz. kiedy mijała nasz dom.odparła pani Philips. że młody człowiek wciąż jeszcze kocha się w Jane. iż wszyscy na mnie spojrzą. że wiadomość jest zupełnie pewna. Panią Bennet ogarnęło nerwowe podniecenie. uśmiechała się. jakie zaczęły krążyć po okolicy. że nigdy o nim nie będziemy rozmawiać. moja siostro. Gdyby nie ich spotkanie w hrabstwie Derby.Zupełnie . Pamiętasz. odkąd ostatni raz wspomniała jego imię Elżbiecie. Miał się zjawić już w najbliższych dniach i polować tu przez kilka tygodni. Elżbieta nie wiedziała.) To i dobrze. Powiedziała mi. ani radości. że byłam zmieszana.No. Nic mnie to zresztą nie obchodzi. jaki podała gospodyni. mogłaby przypuścić. umówiłyśmy się przecież już dawno. nie przypisuj tego jednak żadnej niemądrej przyczynie.że przyjedzie sam. kiedy ciot przekazywała nam tę nowinę. Zmieszałam się dlatego po prostu. co się może stać? Nic nam jednak na tym nie zależy. Przyjedzie najpóźniej w czwartek. Bingley przyjeżdża tutaj za zgodą 98 . to znów potrząsała głową. . jak to jest naprawdę. Któż wie.Widziałam. że patrzysz na mnie. Ale jeśli tylko będzie miał ochotę do nas przyjechać. Mówiła mi.Pani Nichols była wczoraj wieczór w Meryton. O tyle rzadziej będziemy go widywać. co jest bardzo prawdopodobne. pan Bingley przyjeżdża na wieś! (pani Philips bowiem była zwiastunką tej wiadomości. Więc to zupełnie pewne. Gospodyni z Netherfield otrzymała polecenie przygotowania domu na przyjazd pana.

kiedy on stąd wreszcie wyjedzie. Nie będę marnował czasu na bieganie po sąsiadach za każdym razem. Matka ma najlepsze chęci. wizytę. że biedak. Przed rodzicami znowu stanęło zagadnienie tak gorąco dyskutowane rok temu. kiedy wyjeżdżają czy wracają. Jane rzekła do siostry: . to niechże go sam szuka. Bardzo jednak trapiła ją myśl. Sam jego przyjazd nie sprawiłby mi przykrości… mogę go spotkać z zupełnym spokojem… nie potrafię jednak znieść tych ciągłych rozmów o nim.O. . przyjeżdżając do swego prawowicie dzierżawionego domu.No cóż! Wiem tylko. że sam się zdecydował na ten krok.swego przyjaciela.Zaraz po przyjeździe pana Bingleya złożysz mu oczywiście. ale nie wie… nikt nie może wiedzieć. więc akurat znajdzie się dla niego miejsce przy stole. mimo że mówiła i wierzyła w swoją obojętność. pan Bingley ożeni się z jedną z naszych córek. . To mi jednak nie przeszkodzi zaprosić go na obiad. że on tu w ogóle wraca. ile bólu sprawiają mi jej słowa. moje serce zaczęła pani Bennet. że w rezultacie wszyscy sąsiedzi zobaczą Bingleya wcześniej niż oni. Pani Bennet tłumaczyła. Skończyło się na niczym. nie! Zmusiłaś mnie do tego w zeszłym roku. że jeśli to zrobię. Ja przynajmniej zostawię go w spokoju. Nieczęsto Elżbieta widywała ją tak zdenerwowaną i niepewną. . myślała czasem. mogła już z lżejszym sercem znosić złe maniery męża. Wie. Łatwo też przyszło jej zauważyć. więc drugi raz nie będę się daremnie trudził.odparł. 99 . Musimy niedługo przyjąć u nas Gouldingów i panią Long. że będzie okropnie niegrzecznie. . iż podobną grzeczność powinni bezwzględnie okazać mu po powrocie wszyscy panowie z sąsiedztwa. iż Jane ogromnie się przejęła wiadomością o przyjeździe Bingleya. Jakie to jednak przykre. albo jest tak odważny.Nie znoszę etykiety . Razem z nami to będzie trzynaście osób. Kiedy zbliżał się dzień przyjazdu młodego człowieka. musi dać powód do tak wielu plotek. jeśli nie pojedziesz. Będę szczęśliwa. Pocieszywszy się tą decyzją. Obiecywałaś. .Jeśli pan Bingley pragnie naszego towarzystwa.Zaczynam żałować. gdzie mieszkamy.

Pewno jakiś tam znajomy. toteż nie dochodziła ich uszu gadanina matki.. ze zobaczy go wcześniej. doprawdy.to chyba ten. Pan… jakże on się nazywa… Wysoki. Spojrzała. Elżbieta jednak. kochanie.nie zdobyła się bowiem na to.i usiadła przy siostrze. Dla Elżbiety. Elżbie ta miała jednak powody do niepokoju. . ale prawdę powiedziawszy. nieznośny mi jest widok tego człowieka. którego oświadczyny odrzuciła i którego wartości nie doceniała. która wiedziała o 00 .Chciałabym móc powiedzieć ci coś na pocieszenie . Pani Bennet starała się za pośrednictwem służby otrzymać najświeższe wiadomości o tym wydarzeniu. jakich Jane nie podejrzewała nawet . wyniosły mężczyzna.zauważyła Kitty. by móc jak najdłużej delektować się żalem i niepokojem.ale nie stać mnie na to. chcąc matce sprawić przyjemność. że bardzo nie lubi pana Darcy’ego i będzie dlań uprzejma jedynie przez wzgląd na przyjaźń. to on. zobaczyła pana Darcy’ego obok Bingleya . nim można będzie wysłać zaproszenie. Liczyła dni. Jane spojrzała na Elżbietę ze zdumieniem i współczuciem. dzieląc się z nimi swą radością. Obie siostry czuły się bardzo niezręcznie. zawsze chętnie powitamy w naszym domu każdego przyjaciela pana Bingleya. co to dawniej zwykle z nim jeździł. by pokazać siostrze list pani Gardiner czy powiedzieć o zmianie swoich sentymentów dla pana Darcy’ego. .zawołała Kitty . Dla Jane mógł być tylko człowiekiem. Odmówiona mi jest nawet pospolita przyjemność doradzania cierpliwości temu. kto cierpi. toteż ogromnie się przejęła na myśl.O! . Cóż. jak bardzo musi być teraz Elżbieta zakłopotana. jakie muszą upłynąć. Nie miała najmniejszych nadziei. Żywo zawołała córki. oczywiście. Niewiele wiedziała o ich spotkaniu w Derbyshire. Jane uparcie siedziała przy stole. podeszła do okna. jaka go łączy z Bingleyem. jak pan Bingley wjeżdża konno na podjazd. Musisz przez to przejść. kto to taki. .odpowiedziała Elżbieta . no i o sobie. Nie mam pojęcia. . mamo . która wciąż tłumaczyła. Każda myślała o drugiej.Jakiś pan z nim jedzie. A jednak trzeciego dnia po przyjeździe młodego człowieka do hrabstwa Hertford spostrzegła z okna swej gotowalni. Ty masz jej przecież tyle. Pan Bingley przyjechał. kierując się ku domowi.Wielki Boże! Pan Darcy! Tak.Któż to jest? . Widzi go przecież po raz pierwszy nieledwie od chwili otrzymania owego listu z wyjaśnieniami.

przejęcie i ciekawość kazały jej spojrzeć na Jane: ta pobladła lekko. a do którego ona osobiście żywiła uczucie. Raz tylko odważyła się zerknąć na pana Darcy’ego. wobec którego cała rodzina zaciągnęła olbrzymi dług. jak zwykł wyglądać w Hertfordshire. Zajęła się pilnie robótką.a potem nie odzywał się ani słowem prawie. Elżbieta mówiła tyle tylko. 01 . lecz była spokojniejsza. Pani Bennet przyjęła go z uprzejmością. był kimś. zwłaszcza gdy ją porównały z chłodnym ukłonem w stronę Darcy’ego i jego ceremonialnym powitaniem. Może jednak w obecności pani Bennet nie mógł zachowywać się tak. lecz przyjęła ich z jaką taką swobodą. Niech się najpierw przekonam. Było to przykre przypuszczenie. wtedy będę miała jeszcze dość czasu na nadzieję.sprawiał wrażenie zadowolonego i zakłopotanego jednocześnie. a uśmiech szczęścia rozjaśnił jej oczy na myśl. bez najmniejszego śladu urazy czy niepotrzebnego ugrzecznienia. iż pani Bennet zawdzięcza młodemu człowiekowi uratowanie ukochanej córki od ostatecznej hańby. Wreszcie jednak. ile jej nakazywało dobre wychowanie. jego chęcią i staraniem.wiele więcej. Nie śmiała podnieść wzroku. Krew. uprzejmie. Jane zaróżowiła się trochę. i zajęła się robótką z rzadko u niej spotykanym zapałem. Wyglądał poważnie. niż się Elżbieta mogła spodziewać. a nie w Pemberley. pomyślała. Nie mogła jednak być tego pewna. by zobaczyć ją znowu. Gdy ukazali się panowie. Przez krótką chwilę spoglądała również na Bingleya . jeśli nie tak serdeczne jak Jane do Bingleya. próbując się opanować. jak zwykle. jak się zachowa. zdumiona tak samo prawie jak wówczas w Derbyshire. to w każdym razie równie szczere i zasłużone. że oto jego miłość i pragnienia nie uległy zmianie. która zawstydziła starsze jej córki. Elżbietę specjalnie mocno zabolało tak niewłaściwe zachowanie matki. Była zdumiona jego przyjazdem do Netherfield… do Longbourn. jak bardzo zmienił się jego sposób bycia. lecz nie pozbawione podstaw. jak przy ciotce i wuju.nie mogła odpowiedzieć mu na to bez zakłopotania . kiedy zobaczyła. kiedy służący podchodził do drzwi. Darcy zapytał Elżbietę o zdrowie państwa Gardiner . zalała ją na chwilę gorącą falą. Wiedziała przecież. która odpłynęła z jej twarzy. Tak. pomyślała Elżbieta.

Czytał pan? Bingley odparł. Elżbieta czuła ogarniające ją rozczarowanie i zła była za to na siebie. Zapytała go wreszcie o siostrę. jak wyglądał pan Darcy.dobrze wydać córkę za mąż.Siedział z dala od niej. chociaż nie tak. Mój brat Gardiner układał to ogłoszenie dziwię się. z nikim innym. Pewno słyszał pan o tym. . Tam jeśli nie mógł mówić do niej. i złożył powinszowania. że Darcy równie często spogląda na Jane. Na więcej nie mogła się zdobyć. Ani słowa o jej ojcu. lecz widziała tylko. że czytał. Podali tylko: „Ostatnio . a ona nie słyszała jego głosu. ale to chyba nieprawda. najczęściej zaś po prostu w ziemię. Wiele się u nas zmieniło od pańskiego wyjazdu. jak powinno. i nie wiem. jak długo zostaną. nie mogąc się oprzeć ciekawości. Przyznał skwapliwie. że chce pan po świętym Michale na zawsze wyjechać z Netherfield. Jak mogłam spodziewać się czegoś innego. całkiem na północy. pamiętam.Zaczęłam się już bać.zwróciła się pani Bennet do Bingleya. może to właśnie było przyczyną owego milczenia. Panna Lucas wyszła za mąż i przeniosła się do własnego domu. a mniej stara się przypodobać obecnym niż w Pemberley i Lambton. że istotnie dużo czasu. A jednak w Derbyshire bywał zupełnie inny. A jednak… po cóż tu przyjechał? Chciała rozmawiać tylko z nim. ale jakież przykre.pan Jerzy Wickham z panną Lidią Bennet”.ciągnęła pani Bennet . gdzieś daleko.Ogromna to radość. a przecież nie miała odwagi ust do niego otworzyć. doprawdy .Ileż to już czasu upłynęło od pańskiego wyjazdu! . ani skąd pochodzi. Pojechali do Newcastle. że pan nigdy do nas nie wróci. że jest bardziej zamyślony. musiał pan czytać w gazetach. Ludzie mówili. i jedna z moich córek także. skąd mu coć takiego przyszło do głowy. . Było w „Timesie” i „Kurierze”. tu zaś minuty upływały. Czasem. tak mi się przynajmniej zdaje. myślała. Elżbieta nie śmiała podnieść oczu. że się z nią musiałam rozstać. . rozmawiał z jej przyjaciółmi. podnosiła ku niemu wzrok. Ach. ani nic. 02 . Widać było wyraźnie. co na nią. nie mogła więc stwierdzić. prawda.

choć może nie tak rozmowna. trochę przyjaciół.Kiedy wystrzelasz pan wszystkie ptactwo u siebie . Zmusiło ją to jednak do rozmowy. powiedziała sobie. . że milczy. bym już nigdy żadnego z nich nie oglądała na oczy. Elżbieta znów była zrozpaczona tą wyraźną i niepotrzebną atencją. co zwykle. zaprosiła ich na obiad do Longbourn za kilka dni.Jesteś mi pan dłużny wizytę. a to na skutek obserwacji. zmierzałoby do tego samego nieszczęsnego końca. że młoda panna często sama nie zdawała sobie sprawy.dodała. jak na to zasługuje. wyświadczając panu tę uprzejmość. że będzie bardzo zadowolony. Zapytała Bingleya. jej zdaniem.Tam stacjonuje pułk Wickhama. Zobaczył. jak bardzo uroda siostry rozpala uczucia jej byłego wielbiciela. i strzelaj. proszę. pragnieniem. wszystko. ile tylko zechcesz. Największym. Jestem pewna. by nie dostrzegli w niej żadnych zmian. Po przyjściu rzadko się do niej zwracał. Jane starała się. Elżbieta wiedziała o tym i ogarniał ją taki wstyd. Kiedy panowie wstali do wyjścia. obiecałeś przyjść na skromny. Przyjemność obcowania z nimi nie wynagrodzi tych wszystkich okropności. że mówi tyle samo. że lata szczęścia nie wynagrodzą jej i Jane tych przykrych chwil pełnych wstydu. Czuła. dzięki Bogu. . że opuścił pułk hrabstwa X i przeniósł się do regularnego wojska. Gdyby teraz otwierały się przed nimi te same nadzieje. i wierzyła święcie. czy zamierza dłużej pozostać na wsi. równie dobra i prosta. najserdeczniejszym moim. potem z każdą chwilą poświęcał jej coraz więcej uwagi. jest. A jednak owo strapienie. Odparł. wkrótce okazało się lżejsze do zniesienia. którego lata szczęścia nie mogłyby wynagrodzić. Myśl jej pracowała jednak tak gorączkowo. że zabawi pewno parę tygodni.Kiedyś pan zeszłej zimy jechał do Londynu. na gruntach mojego męża. . jakie nęciły ich rok temu. i zachowa dla pana najlepsze kuropatwy. choć nie tak wielu. panie Bingley . że ledwo mogła usiedzieć na miejscu. Piła tu do pana Darcy’ego.wtrąciła pani Bennet przyjedź do nas. Ma. że jest równie ładna jak rok temu. domowy obiad zaraz po powrocie. pomna swoich uprzednich zamierzeń. Wie pan chyba. A 03 . Niech ich już nigdy więcej nie spotkam. pani Bennet. a nic innego nie mogło tego dotychczas dokonać.

04 . Potem wyszli. że bardzo byłam zawiedziona. kiedyś nie wrócił i nie dotrzymał obietnicy. nie zapomniałam. uważała. koło którego tak usilnie zabiegała. że co najmniej ryba i pieczyste muszą być podane młodzieńcowi. choć jednak prowadziła bardzo dobrą kuchnię. słuchając tych wspomnień. że bardzo mu przykro. Pani Bennet miała wielką ochotę poprosić. ale interesy zatrzymały go w stolicy. Bingley.widzi pan. by zostali na obiedzie. miał dosyć niemądrą minę. Powiedział niewyraźnie. i tylko takie menu może zadowolić apetyt oraz dumę człowieka o dziesięciu tysiącach rocznego dochodu. Zapewniam pana.

Jasne. poważny i obojętny? . czy Bingley usiądzie przy Jane . po cóż w ogóle przyjeżdżał? Jeśli nie dba już o mnie za grosz.Nie myślisz chyba. Gdy wszedł do pokoju. Roztropna mamusia.O tak.mówiła . Nie będę więcej o nim myślała. Zachowanie pana Darcy’ego zdziwiło ją i zaniepokoiło. Po cóż w ogóle przyjeżdżał. że przyjdzie we wtorek na obiad. uważaj! . a dwaj najbardziej wyczekiwani goście dali dowód sportowej punktualności. najzupełniej sobie obojętni roześmiała się Elżbieta.kiedy już minęło pierwsze spotkanie. nie wskazała mu miejsca obok siebie. Nie mogła odpowiedzieć na to pytanie w żaden zadowalający sposób. które dawniej zawsze należało do niego. Przecież jeszcze w Londynie potrafił być tak uprzejmy i miły dla wujostwa. siostrzyczko. że jest bardziej niż siostra zadowolona z ostatniej wizyty. dlaczegóż więc nie może zachowywać się tak samo wobec mnie? Jeśli się obawia mojej osoby.myślała. obojętni znajomi. gdyż właśnie przyłączyła do niej Jane. . a do tego czasu pani Bennet snuła promienne nadzieje. 05 . innymi słowy. okropny człowiek. spotykamy się oboje jako zwykli. Przez pewien czas niechcący dotrzymywała tego postanowienia. Poznałam rozmiar własnych sił i nigdy już jego widok nie wyprowadzi mnie z równowagi. co mogło ją tylko przygnębić. że znowu rozkochasz w sobie Bingleya.Teraz . by rozpamiętywać bez przeszkód to. żem taka słaba. Nawet się cieszę. to czemu uparcie milczy? Straszny. Damy wtedy publicznie świadectwo. przychodząc dokładnie z wybiciem zegara. . . która myślała dokładnie o tym samym. Dopiero we wtorek zobaczyły znów obu panów.Grozi ci.było to miejsce. Elżbieta pilnie baczyła. jakie zrodziła w niej grzeczność Bingleya i jego dobry humor okazywany podczas półgodzinnej wizyty. według mnie. Lizzy. jeśli miał być tylko cichy. . by odzyskać dobry humor albo też. to niebezpieczeństwo. We wtorek zebrało się w Longbourn duże towarzystwo.LIV Natychmiast po wyjściu panów Elżbieta poszła na spacer. by mi znowu groziło niebezpieczeństwo. jestem zupełnie spokojna. Pogodny jej wygląd świadczył.

tak się jednak złożyło. Nie miała więcej powodów do radości . Jeśli do mnie nie podejdzie. nie wpływa też na poprawę ich wzajemnej o sobie opinii. czy okropny . Panowie weszli. iż nie cała rodzina jest nieświadoma jego dobroci. Pan Darcy siedział od niej o całą długość stołu. kiedy się ukażą panowie. Sprawa została przesądzona. W czasie obiadu Bingley okazywał Jane tyle samo atencji i zachwytu. Boleśnie ścisnęła jej serce owa niewdzięczność matki. ani jej nie sprawia to przyjemności. że ani jemu. że w ciągu wieczora znajdzie się jakaś sposobność… że jednak zamieni z nim kilka słów. toteż Elżbieta wkrótce doszła do wniosku. że przecież podczas całej wizyty musi przyjść chwila. Elżbieta spojrzała tryumfalnie na jego przyjaciela. koło pani Bennet.trochę się zawahał. lecz . że jeśli nikt mu nie będzie przeszkadzał.panie były tak stłoczone wokół stołu.wyglądała ich więc z utęsknieniem. zależało. mówiła sobie. czekając na wejście panów. widziała jednak. Przez chwilę zdawało się. a Elżbieta nalewała kawę. przestanę o nim myśleć na wieki. szczęście obojga młodych wkrótce zostanie przypieczętowane. Była niespokojna i przejęta. że jest ktoś. co dawniej może tylko bardziej starał się to ukryć. cieszyła się. że Jane właśnie się odwróciła i lekko uśmiechnęła. Usiadł przy niej. Ogarnęło ją takie znużenie. Wiedziała. która pozwoli im na rozmowę. gdzie Jane przygotowywała herbatę. że dałaby wszystko. że doprawdy nie było już miejsca na jeszcze jedno 06 .sama nie była bynajmniej w pogodnym nastroju. że zachowywała się w stosunku do pozostałych pań wprost niegrzecznie. Miała nadzieję. czy wieczór będzie miły. byleby tylko móc mu powiedzieć. Od chwili. co mówią.na nieszczęście . Mogłaby przypuścić. Kiedy siedziały w salonie. czas dłużył się w nieskończoność. jak rzadko zwracają się do siebie i jak chłodna i oficjalna jest ich rozmowa. by dosłyszeć. że Bingley otrzymał od niego przyzwolenie na tę chwilę szczęścia. z jakim teraz spojrzał na Darcy’ego. Choć nie śmiała wprost wierzyć w taki rozwój wypadków. Zniósł to ze szlachetną obojętnością. obserwując zachowanie Bingleya. Myślała chwilami. na coś więcej niż wypowiedziane przy wejściu oficjalne powitania. Elżbieta siedziała zbyt daleko. że jej marzenia zostaną spełnione. gdyby nie pełne rozbawienia przerażenie. kto czuje za nią wdzięczność.

odszedł. gdy młoda panienka znów coś szepnęła do Elżbiety. Kiedy zastawa do herbaty została sprzątnięta i rozstawiono stoliki do kart. Reszta wyjechała trzy tygodnie temu do Scarborough. która właśnie kompletowała partie wista i szybko usadowiła go pośród grających. Czy istnieje mężczyzna. zazdrościła każdemu. Nie przychodził jej już do głowy żaden pomysł. jak sam niesie ku niej swą filiżankę. jak pada ofiarą drapieżnych poczynań matki. Tego wieczoru nie mogła więc oczekiwać już żadnej przyjemności.Sama? Czy wszyscy przyjaciele ją opuścili? . A w dodatku. to przecież mógł coś wymyślić. by oczy jego równie często zwracały się ku niej. któremu już raz odmówiłam swej ręki. .Nie pozwolę. Stał przy niej przez kilka minut w milczeniu.zagadnęła. Uwięziono ich przy różnych stolikach.Tak. gdy panowie wchodzili. Daremne marzenia! Zobaczyła. iż miłość jego może się odrodzić. który nie wzdragałby się przed ponownymi oświadczynami tej samej kobiecie? Nic nie jest dla nich równie upokarzające. wręcz nie do pomyślenia. by przypuścić. do kogo się odezwał. żeby nas mężczyźni rozdzielili. mogła więc tylko pragnąć.krzesło. jeśli jednak on miał ochotę na rozmowę. że powóz ich zajechał przed pozostałymi. Człowiek. a wreszcie rozzłościła się na siebie za taką głupotę. Trochę się jednak pocieszyła widząc. ledwie mogła zdobyć się na cierpliwość i nalewać gościom kawę. Skorzystała też natychmiast ze sposobności. lecz tak się nieszczęśliwie złożyło. prawda? Darcy przeszedł do innej części pokoju. Zostanie tam do świąt Bożego Narodzenia. nie miała więc jak ich 07 .Czy siostra pańska jest jeszcze w Pemberley? . i by przez to wiodło mu się w grze równie źle jak i jej. jak jej wzrok biegł ku niemu. panie wstały. Jak mogłam być tak szalona. . a wreszcie. . jedna z dziewcząt przygarnęła się do Elżbiety szepcąc: . by teraz pan Darcy podszedł do niej. Nie potrzeba ich tu. Wodziła za nim wzrokiem. Pani Bennet postanowiła poprosić obu panów z Netherfield na kolację. a Elżbieta marzyła skrycie.Została z nią pani Annesley.

niż ta. wszystko doprawione jak należy. kochanie. Ogromnie je lubię. Ma tylko miłe obejście i bardziej niż inni pragnie zjednać sobie ludzi. iż córka wreszcie go złapie. Zapewniam cię. I Jane.Okrutna jesteś . . proszę. co jeszcze powiedziała? „Ach. że potrafię już się cieszyć wspólną rozmową. Nie podejrzewaj mnie o nic. że wszystko poszło jak najlepiej.Bardzo to był miły dzień . Dziczyzna upiekła się w sam raz. Tak mi powiedziała. Elżbieta uśmiechnęła się. dobrze ułożone panienki i na dodatek bardzo brzydkie. Myślę. Lizzy. słowo daję! Pani Long to najlepsza pod słońcem kobieta. kiedy jej wspomniałam.No cóż . .Nie śmiej się. że nazajutrz była prawdziwie zrozpaczona stwierdziwszy. Zupa była sto razy lepsza.Towarzystwo było dobrane i bardzo sobie nawzajem odpowiadało. byś tak ładnie wyglądała. I wiesz. Pani Long mówiła to samo. kochana pani Bennet. więc jednak w końcu będziemy ją mieli w Netherfield”.mówiła Jane do Elżbiety.zwróciła się do córek.odparła Elżbieta. . Krótko mówiąc. . że tak zbrzydłaś. dawno nie widziałam. Obiad był świetnie przyrządzony. Jego obecne zachowanie przekonało mnie całkowicie.zatrzymać.co myślicie o dzisiejszym wieczorze? Mnie się wydaje. że kuropatwy były wyśmienite. że często jeszcze będziemy się spotykać. niż się do tego przyznaję? 08 . a prowokujesz mnie do tego każdym słowem. Często to nawet niemożliwe. mądrego młodzieńca . . że Bingley jeszcze nie przyjechał z oświadczynami. że czuję więcej. . cośmy ją jedli u Lucasów w zeszłym tygodniu. To boli. a jej siostrzenice to miłe.i nic więcej.Nie pozwalasz mi się śmiać. . pani Bennet była w wyśmienitym humorze. a będąc w dobrym nastroju wyobrażała sobie tak nieprawdopodobne związane z tym korzyści dla rodziny. Zachowanie Bingleya w stosunku do Jane upewniło ją w przekonaniu. Dlaczegóż jednak chcesz mi wmówić. Wszyscy mówili. i nawet pan Darcy przyznał. widząc w nim tylko miłego. że nigdy nie pragnął zdobyć sobie mych uczuć. że rzadko się spotyka tak tłusty udziec.Jak trudno czasami kogoś przekonać. i zjadł co najmniej dwa czy trzy francuskie ciastka. kiedy już wszyscy wyjechali .

Wybacz mi i jeśli dalej masz zamiar upierać się przy swej obojętności. co warte wyjaśnienia. choć najczęściej nie potrafimy wyjaśnić tego. Wszyscy lubimy prawić nauki.Na to pytanie trudno mi znaleźć odpowiedź. znajdź sobie inną powiernicę. 09 ..

Czy może pan przyjść jutro? .LV W parę dni po owym obiedzie przyjechał pan Bingley.Spiesz się. to nieważne! . Po herbacie pan Bennet jak zwykle udał się do biblioteki. On już przyszedł! Pan Bingley już przyszedł! Przyszedł. Jane nie chciała zejść na dół bez którejś z sióstr. powiadam ci! Szybko. kochanie? Jednak kiedy matka wyszła.Co tam Kitty! Cóż ona ma do tego! Szybko. lecz miał powrócić za dziesięć dni.Tak. Będzie mu zawsze ogromnie przyjemnie… i jeśli tylko pani Bennet pozwoli. Elżbieta nie zwracała na to uwagi. by tych dwoje zostało samych. dziecko. . .Nic. spiesz i pędź na dół.Postaramy się jak najszybciej zejść na dół . i to sam. co wyznał z wyraźnym smutkiem. szybko! Gdzie twoja szarfa. jutro nie jestem zajęty.Co się stało.był w wyśmienitym humorze. mamo? Czemu na mnie mrugasz? Co mam zrobić? . szybko! Saro! Proszę tu przyjść do najstarszej panienki! Pomóż jej włożyć suknię! Rzuć czesanie panny Lizzy. Przyjaciel jego wyjechał tego ranka do Londynu. nic! Wcale na ciebie nie mrugam. . ale niestety.odparła Jane . wybierze najbliższą sposobność… .Przyjął zaproszenie z wielką ochotą. . był już zaproszony gdzie indziej.będziemy może mieli więcej szczęścia. a Mary poszła poćwiczyć na górę na pianinie. z włosami w papilotach. Pani Bennet chciała go zatrzymać na obiedzie. Jane.Za następną pańską wizytą . Potem pięć minut siedziała 10 . Teraz pani Bennet usiadła i przez dłuższą chwilę mrugała na Elżbietę i Katarzynę bez najmniejszego jednak rezultatu. Młody człowiek zabawił w Longbourn godzinę przeszło . Jane.mówiła . W ten sposób z pięciu przeszkód dwie zostały usunięte.ale chyba Kitty pierwsza będzie gotowa bo już pół godziny temu poszła na górę. Przyszedł… i to przyszedł tak punktualnie. Pani Bennet wpadła w szlafroku. a Kitty spytała wreszcie niewinnie: . Wieczorem matka zabiegała równie niecierpliwie. że żadna z pań nie była jeszcze ubrana. do pokoju córki.

tłumaczyła.spędził z panem Bennetem przedpołudnie na polowaniu. Całe natręctwo matki i wszystkie jej idiotyczne uwagi znosił z cierpliwością i spokojem szczególnie miłym jej córce.Chodź. kochanie! Chcę z tobą pomówić. Jane rzuciła Elżbiecie rozpaczliwe spojrzenie błagając. lecz Elżbieta kładła się do łóżka z miłym przekonaniem. póki obie panie nie zniknęły na górze. Od tego dnia Jane nie mówiła już o swojej obojętności. serce.tak jak uzgodniono . Elżbieta nie próbowała nawet dyskutować z matką. Bingley. możemy ich tam na jakiś czas zostawić samych . Bingley był ze wszech miar czarujący.że następnego ranka młody człowiek przyjedzie na polowanie z panem domu. W głębi serca jednak była właściwie pewna. by zmarnowała się tak drogocenna okazja. Był uroczy i pogodny.nie prowokował więc pana Benneta do drwin czy pełnego niesmaku milczenia. Elżbieta musiała wyjść. kochanie.a właściwie ustaliła z nim pani Bennet . niż młody człowiek mógł przypuszczać. a wieczorem pani Bennet znowu łamała sobie 11 . że cała sprawa wkrótce się zakończy. a nim odjechał. . posiedzimy sobie w mojej gotowalni. a towarzystwo jego stanowiło miły dodatek do zebranego wieczorem rodzinnego grona. Pan domu okazał się więc bardziej niż zwykle rozmowny. po czym wróciła do salonu. lecz nie chcąc dopuścić. Po chwili pani Bennet otworzyła drzwi: . wrócił razem z nim na obiad. niż zamierzał. oczywiście. Bingley nie był ani zarozumiały.Widzisz.Lizzy.i wyprowadziła ją z pokoju. chcę z tobą pomówić . Ten ostatni okazał się o wiele przyjemniejszym towarzyszem. a mniej dziwaczny. Bingley przyszedł punktualnie i . . chyba że pan Darcy wróci wcześniej. ustalono . Niemal nie trzeba go było zapraszać na kolację.Kitty i ja idziemy na górę.spokojnie. Siostry nie zamieniły na ten temat ani jednego słowa. Spokojnie poczekała w hallu. by ona przynajmniej nie dołączała się do tego spisku. gdy znalazły się w hallu. Wszelkie wysiłki pani Bennet spełzły tego wieczoru na niczym. lecz się nie oświadczył. wstała nagle i zwróciła się do Kitty: . ani głupi . że wszystko to dzieje się za jego zgodą.

że jest najszczęśliwszą istotą na świecie. wróciła do salonu i tam ku niepomiernemu swemu zdumieniu stwierdziła. Byli w dość niezręcznej sytuacji. jak szybko i 12 . Skończywszy list. wybiegł z pokoju. .To zbyt wiele. Lizzy! Jak można znieść tyle szczęścia! Ta świadomość. Elżbieta jednak chyba w jeszcze gorszej.Muszę natychmiast iść do mamusi.mówiła.jakby pogrążonych w poważnej jakiejś rozmowie. jak by tu wyprosić wszystkich z pokoju i zostawić młodą parę sam na sam. że wszyscy siadają do kart. były to przyjemne tajemnice. o ile. gdy Bingley wstał nagle (poprzednio usiadł był. Nikt nie powiedział ani słowa. Gdyby już to samo nie budziło podejrzeń. Nie chciała jednak pozostać z siostrą ani powiedzieć jej nawet części tego. Elżbieta miała list do napisania.To zbyt wiele . . czemu wszyscy nie są równie szczęśliwi? Elżbieta winszowała jej gorąco. tak samo jak jego towarzyszka) i szepnąwszy coś Jane. nie myślała więc. Widziała. że matka okazała się jednak od niej sprytniejsza. Nie zasługuję na to! Och. Och. toteż zaraz po herbacie poszła do pokoju śniadaniowego. . Jane nie miała tajemnic przed Elżbietą. że wszyscy moi najdrożsi tak się strasznie z tego ucieszą! Pospieszyła więc do matki. że zajdzie potrzeba przeciwdziałania matczynym zabiegom. On poszedł już do ojca. Pozostawiona w samotności Elżbieta uśmiechnęła się teraz na myśl. Otworzywszy drzwi. która umyślnie przerwała grę i siedziała teraz na górze razem z Kitty nerwowo oczekując na rozwój wypadków. kiedy obrócili się gwałtownie i odsunęli od siebie. można by wyczytać prawdę z ich twarzy. co jeszcze zostawało do powiedzenia. by kto inny niż ja zaniósł jej tę wiadomość. Każde jej słowo było nowym źródłem radości Jane. zobaczyła siostrę i Bingleya stojących razem przy kominku . z głębokim i szczerym przejęciem. toteż teraz objęła ją mocno i ze wzruszeniem wyznała. młodsza siostra już chciała odwrócić się i wyjść. Za żadne skarby nie będę igrać z jej serdecznym niepokojem i nie pozwolę. które trudno było wyrazić. oczywiście.głowę.

Będziesz z pewnością bardzo szczęśliwą kobietą. W kilka minut później zobaczyła Bingleya.Winszuję ci. . jak wzajemne zrozumienie. nadzwyczajny charakter Jane oraz podobieństwo usposobień i upodobań. jak bardzo się cieszy z ich przyszłego związku. choć przez pół godziny nie rozmawiała z Bingleyem o niczym innym.jak łatwo została wreszcie zakończona sprawa. Jane podeszła ku niemu. co Bingley miał do powiedzenia o własnym szczęściu i doskonałości jej siostry. Elżbieta szczerze i serdecznie mówiła. którego rozmowa z ojcem była krótka i zadowalająca. mądry. Zamknął więc drzwi i podszedł do niej. Będzie tu pewno za chwilę. Jane. która przez tyle miesięcy bolała ich i dręczyła. wyraźnie można było poznać po jego głosie i zachowaniu. Kitty chichotała i uśmiechała się w nadziei. Taki jest oto rezultat troskliwości i ostrożności jego przyjaciela.Jest u matki na górze. mówiła sobie. Szczęśliwy. Świadomość spełnienia marzeń opromieniła twarz Jane tak słodkim wyrazem. prosił o życzenia i siostrzane uczucie. dopóki gość nie pożegnał się z nimi dość późno wieczorem.zapytał spiesznie. a potem. Był to dla wszystkich wyjątkowo miły wieczór. .i z radością myślę o tak dobrym dla ciebie 13 . Mocno uścisnęli sobie dłonie. ze wszech miar rozumny koniec. ucałowała serdecznie i podziękowała za okazaną dobroć. Nie wspomniał jednak o całej sprawie. zupełnie rozsądne opierały się bowiem na tak rzetelnych podstawach. zdaniem Elżbiety. Kiedy zaś pan Bennet przyłączył się do nich podczas kolacji. jego nadzieje na przyszłość były. . że wyglądała dziś piękniej niż kiedykolwiek. że i na nią wkrótce przyjdzie kolej. aż do powrotu Jane. Natychmiast jednak po jego wyjściu zwrócił się do najstarszej córki: .odparł .Jesteś kochane dziecko . jak bardzo jest szczęśliwy. Mimo iż był zakochany. Pani Bennet uważała. iż żadne słowo nie może dostatecznie gorąco wyrazić jej zadowolenia i aprobaty.Gdzie jest siostra pani? . Tak oto skończyły się wszelkie kłamstwa i zabiegi jego sióstr. otwierając drzwi. Elżbieta słuchała.

Lidia. Usposobienia macie identyczne. Często przyjeżdżał jeszcze przed śniadaniem i zawsze zostawał na kolacji. Tylko w godzinach rozłąki a i takie musiały być . że nigdy nie podejmiecie żadnej decyzji. Nigdy nie wybaczyłabym sobie bezmyślności czy braku zastanowienia w sprawach pieniężnych.Elżbieta okazywała się bardzo użyteczną dla obydwojga. . chyba że jakiś bezlitosny sąsiad. tak łatwowierni. że zaraz. Oboje jesteście tak ustępliwi. oczywiście.tu zwróciła się do córki . Kiedy Jane nie było.wyznała pewnego wieczoru .Jakżeż mogą żyć ponad stan! Mężu drogi. Bingley zawsze trzymał się blisko Elżbiety. kiedy zaś jego nie było Jane z kolei szukała u siostry tej samej możliwości rozmowy. Mary prosiła o wstęp do biblioteki w Netherfield. że jesteście dla siebie stworzeni! To najprzystojniejszy młody człowiek pod słońcem! Wickham. jak go pierwszy raz zobaczyłam po jego przyjeździe do Hertfordshire w zeszłym roku. Niewiele miała teraz Elżbieta czasu na rozmowy z siostrą. codziennym ich gościem. że tak będzie! Zawsze powtarzałam. że cała służba będzie was oszukiwać. pomyślałam sobie. Jane była teraz jej ukochanym dzieckiem i żadna z sióstr nie mogła się z nią równać. .Chyba nie. o czymże ty mówisz! Przecież on ma cztery czy pięć tysięcy rocznie. i tak hojni. o którym nie sposób było mówić bez wstrętu. Od tego wieczora Bingley stał się. mógł z nią bowiem rozmawiać o swojej wybranej. tatusiu. W moim przekonaniu. że zawsze będziecie żyć ponad stan. wszystko poszło w niepamięć. Młode panny zaczęły się wkrótce dopraszać o to. a może nawet więcej! Kochana moja Jane . gdyż podczas wizyt Bingleya Jane nie zwracała na nikogo uwagi.związku. . że tak to się wszystko skończy! Nie darmo jesteś taka ładna! Przypominam sobie. co każdej z nich mogło sprane największą przyjemność.Taką mi zrobił ogromną przyjemność . a o czym niedługo Jane miała decydować. zobaczysz! Wiedziałam. świetnie pasujecie do siebie. a Kitty o kilka bali w zimie. że 14 . przysłał zaproszenie na obiad i nie można się było od tego wykręcić.mówiąc.takam szczęśliwa! Nie zmrużę oka przez całą noc.

pozwól mi samej zająć się własnym losem. Nie można było długo trzymać w tajemnicy tego. choć nigdy już takie jak bywały dawniej. to może kiedyś spotkam jeszcze jakiegoś pana Collinsa. że był przekonany o mojej obojętności. . choć bowiem Jane była niezwykle szlachetna i łatwo puszczała ludzkie winy w niepamięć. Jak mi się poszczęści.To chyba przez jego siostry. Elżbieta cieszyła się słysząc. Nie. czemu mnie lepiej niż wszystkim? Żebyś chociaż ty mogła być równie szczęśliwa! Żeby znalazł się dla ciebie drugi taki mężczyzna.Przypuszczam. co się działo w Longbourn. Myślałam. Mógłby zrobić wiele lepszy pod każdym względem wybór. Trzeba by jeszcze do tego mieć twoje usposobienie i dobroć. Dobry Boże! Byłabym okropnie zła. nie mogłabym być taka szczęśliwa jak ty. Kiedy jednak zobaczą . że kiedy on w zeszłym roku w listopadzie jechał do Londynu. .Och. lecz dobrze to świadczy o jego skromności.Jestem najszczęśliwszą istotą pod słońcem. że Bingley nie zdradził udziału przyjaciela w całej sprawie. Lizzy. . że zobaczą .mówiła Jane. że to niemożliwe.Czy ty uwierzysz.Nawet gdyby się znalazło czterdziestu podobnych.a wierzę. w tym przypadku mogłaby się jednak uprzedzić do Darcy’ego. z pewnością po pewnym czasie będą z naszego związku zadowolone i znowu powrócą dobre stosunki. to pewna .Ale jak to tłumaczył? .To najbardziej nielitościwe słowa. wtedy dopiero szczęście mogłoby być równe. nie. że tak było . . czemu zresztą nie mogę się wcale dziwić. Pani Bennet 15 . Z pewnością od początku niechętnie odnosiły się do naszej znajomości. gdybym znów widziała. Wywołało to uniesienia Jane nad jego brakiem zarozumialstwa i niedocenianiem własnych zalet. jakie od ciebie słyszę. jak padasz ofiarą fałszywych czułości panny Bingley. Lizzy.nic nie wiedział o moim przyjeździe do Londynu w zeszłym roku. to już wtedy mnie nie kochał i nie wrócił tylko dlatego. .odparła Elżbieta. czemu to właśnie ja jedna z rodziny zostałam na to wybrana. .Chyba się troszkę pomylił. . .iż brat ich jest ze mną szczęśliwy.

16 . a ta bez upoważnienia ośmieliła się szeptać dalej wszystkim sąsiadom naokoło. choć zaledwie parę tygodni temu po ucieczce Lidii uważano. iż zły los się na nich uwziął. że Bennetowie mają niebywałe szczęście. Uznano więc wkrótce.miała przyjemność szepnąć o tym pani Philips.

Kiedy wchodziła. . Była to lady Katarzyna de Bourgh. jest jedna z twoich sióstr? . przyjęła go z najwyższą grzecznością. acz nie znały przybyłej. poza tym ekwipaż nie przypominał żadnego z sąsiedzkich. Wyjrzawszy przez okno. jak i powóz i liberia jadącego przodem służącego nic nie mówiły zebranym. w tydzień mniej więcej po zaręczynach Bingleya i Jane. więc Bingley szybko namówił Jane na ucieczkę przed niespodziewanym najazdem gości i wyszli razem w głąb parku. sądzę.Przypuszczam. a najstarsza poszła na spacer do parku z pewnym młodym człowiekiem.To moja przedostatnia.LVI Pewnego ranka. . uwagę ich zwrócił nagle turkot nadjeżdżającego powozu. Pora była zbyt wczesna na odwiedziny. na powitanie Elżbiety odpowiedziała zaledwie lekkim skinieniem głowy i usiadła bez słowa. Wszyscy przygotowani byli na niespodziankę.A to.łaskawa pani . ta jednak przechodziła najśmielsze ich oczekiwania. ale że pochlebiały jej odwiedziny gościa o takim znaczeniu. Wreszcie drzwi się otwarły i stanął w nich gość. jak sądzę. Faktem jednak było. iż może rozmawiać z samą lady Katarzyną. Zarówno konie pocztowe.zauważyła lady Katarzyna po chwili przerwy.Macie tutaj bardzo niewielki park . kiedy wszystkie panie wraz z młodym narzeczonym siedziały w jadalni. Najmłodsza niedawno wyszła za mąż. Elżbieta potwierdziła to dosyć zwięźle. Ta dama. choć ta nie prosiła bynajmniej o dokonanie prezentacji.Tak . jest twoją matką. kim by mógł być niespodziewany przyjezdny. Pani Bennet i Kitty. Elżbieta powiedziała matce nazwisko przybyłej.wtrąciła pani Bennet zachwycona. że ktoś przyjechał. Po chwili milczenia lady Katarzyna zwróciła się zimnym tonem do Elżbiety . zobaczyły wolant zaprzężony w cztery konie podjeżdżający pod bramę. że jesteś pani w dobrym zdrowiu. mniej się chyba zdziwiły niż Elżbieta. Pani Bennet zdumiała się ogromnie. który. wkrótce wejdzie do naszej rodziny. przypuszczam. Wielka dama weszła do pokoju z miną bardziej niż zwykle niełaskawą. . 17 . zgadując bez powodzenia. Reszta została.

że wyglądają zupełnie przyzwoicie. Po chwili wstała i zwróciła się do Elżbiety: . by lady Kata . że tu. po jednej stronie podjazdu. lady Katarzyna natychmiast rozpoczęła rozmowę: .zawołała matka.Panno Elżbieto.krytykowała nieubłagana lady Katarzyna . wydaje mi się. .rzyna zechciała się czymś pokrzepić. jeśli będziesz tak łaskawa i zechcesz mi towarzyszyć.ze zdumieniem jednak stwierdziła. Kiedy znalazły się w zagajniku. . ta jednak odmówiła stanowczo i niezbyt grzecznie.. Elżbieta postanowiła nie zmuszać się do rozmowy z tą kobietą. Na pewno spodoba się jej pustelnia.Łatwo ci zapewne przyjdzie odgadnąć.nie mogła sobie wyobrazić innego powodu jej przyjazdu . macie nie najgorszy dziki zakątek. a stwierdziwszy po krótkich oględzinach. że wewnątrz siedzi panna służąca lady Katarzyny. Jakżeż mogła myśleć kiedykolwiek. Elżbieta spodziewała się.W porównaniu z Rosings jest. mały. czy łaskawa pani zostawiła państwa Collinsów w dobrym zdrowiu? . dziś bardziej niż zwykle impertynencką i nieprzyjemną. .Wolno mi zapytać.okna wychodzą wprost na zachód. Elżbieta posłusznie pobiegła po parasolkę do swego pokoju i sprowadziła wytwornego gościa na dół. najzupełniej. Pani Bennet zapraszała uprzejmie. że gość wcale listu nie wyciąga. poszła dalej. po czym dodała: . W milczeniu szły żwirowaną ścieżką prowadzącą do zagajnika. Widziałam ich przedwczoraj. że nigdy tu nie siadują po obiedzie. że lady Katarzyna wręczy jej teraz list od Charlotty .A pokaż też lady Katarzynie i inne zakątki. że jest podobna do swego siostrzeńca? pytała samą siebie. Elżbieta zauważyła. Kiedy przechodziły przez hall. lady Katarzyna otworzyła po kolei drzwi do małego saloniku i do salonu. moja panno.Idź. Pani Bennet oświadczyła.Tak.To chyba bardzo nieodpowiednia bawialnia na letnie wieczory . ma się rozumieć. Powóz czekał przed drzwiami. zapewniam jednak łaskawą panią. 18 . kochanie! . że jest o wiele większy od parku sir Williama Lucasa. spojrzawszy w twarz gościa. Z przyjemnością przeszłabym się tam. co mnie tutaj sprowadza.

iż narażałaś się na niewygody tak dalekiej podróży. czerwieniąc się ze zdumienia i niesmaku . jak bardzo okażesz się teraz nieszczera.Jeśli! Czy masz zamiar udawać.A czy możesz również oświadczyć. pani. pani .Musi ci to mówić własne twoje serce. zostaniesz według wszelkiego prawdopodobieństwa połączona wkrótce węzłem małżeńskim z moim siostrzeńcem. panna Elżbieta Bennet. . jeśli ona istotnie się szerzy .Powinnaś wiedzieć . Jestem znana ze szczerości i otwartości. Zupełnie nie wiem. z którą można żartować. lecz że i ty.Nie roszczę sobie prawa do podobnej jak pani szczerości. że nie tylko twoja siostra ma w najbliższym czasie zawrzeć świetny dla niej związek małżeński. Jaki cel miałaś. .odparła lady Katarzyna tonem. . . przyjeżdżając tutaj? . by go obrazić podobnym podejrzeniem. postanowiłam natychmiast tu przyjechać i powiedzieć ci. czemu mamy przypisać zaszczyt oglądania cię tutaj. własne sumienie.że nie jestem osobą. iż tego rodzaju pogłoska jest rozsiewana wokół? .odparła chłodno Elżbieta. . Dowiedziałam się. moim rodzonym siostrzeńcem. że nic o niej nie wiesz? Czyż sama nie rozgłaszasz jej pilnie po okolicy? Czyżbyś nie wiedziała. co myślę o tej sprawie. Elżbieta patrzyła na nią ze zdziwieniem.Doprawdy.Nic mi o tym nie wiadomo. . panem Darcym. Bez względu na to. że to najohydniejsze kłamstwo.odparła Elżbieta.Chcę z punktu zażądać zaprzeczenia podobnej pogłoski. ja będę mówić prawdę.Jeśli nie wierzyłaś w to. Dwa dni temu otrzymałam wiadomość w najwyższym stopniu niepokojącą. a w takiej jak obecna sprawie na pewno nie będę od tego odstępować. w którym wyraźnie brzmiał gniew . iż nie ma podstaw do tego rodzaju plotek? .dziwię się. Może pani stawiać pytania.Przyjazd pani do Longbourn i wizyta złożona mnie i mojej rodzinie raczej tę pogłoskę potwierdzą. choć nie zdobyłabym się na to. na które ja nie będę miała ochoty odpowiedzieć. Choć przekonana jestem. 19 . jesteś pani w błędzie.

Jestem jego prawie najbliższą krewną i mam prawo znać jego najbardziej osobiste sprawy.Jego. kiedy życzenia obydwu sióstr mają się właśnie spełnić. kim jestem? Nie przywykłam do takiego tonu. .Czy wiesz. Jeszcze kiedy byli w kołyskach. by poślubił pannę de Bourgh. jak ci mówiłam. słyszałam o tym. Twoje jednak sztuczki i wdzięki mogły sprawić. W dodatku podobne zachowanie nie zachęca mnie bynajmniej do otwartości. Było to najgorętsze pragnienie jego matki . co przystoi? Czy nie słyszałaś. Ów związek. ale nie moje. . postanowiliśmy.Są to szczególnego rodzaju zaręczyny. Planując ten związek. chce temu przeszkodzić dziewczyna bez urodzenia. że to niemożliwe. która się do tego przyzna. że od najpierwszych dni był przeznaczony swojej kuzynce? . mój siostrzenic.To nie do zniesienia! Panno Elżbieto Bennet. zrobiłyście panie w tej sprawie 20 . iż w przystępie szału zapomniał. . co winien samemu sobie i swojej rodzinie. . . nie ma pani podstaw do przypuszczeń. bez pozycji. że jeśli tak jest naprawdę.Powinno… musi być niemożliwe. składał ci propozycję małżeństwa? . do którego w swoim zarozumialstwie aspirujesz..Tak. z pewnością nie powstrzymałaby mnie przed tym świadomość.Tylko to. Mogłaś go złapać w swoje sidła. że się pobiorą. jak długo mój siostrzeniec jest przy zdrowych zmysłach.Chcę. iż jego matka i ciotka pragnęły. nigdy nie może zostać zawarty. Jakież to jednak może mieć dla mnie znaczenie? Gdyby nie istniały inne przeszkody przeciwko memu małżeństwu z panem Darcym. Nigdy!!! Pan Darcy jest zaręczony z moją córką! Cóż mi na to powiesz? . Przeznaczeni zostali sobie od najwcześniejszego dzieciństwa. byśmy się dobrze zrozumiały.a również i moje.Jeśli to uczyniłam. A teraz. Czy nic cię nie obchodzą życzenia jego bliskich? Jego ciche zaręczyny z panną de Bourgh? Czy obce ci jest ze wszystkim poczucie delikatności i tego. będę ostatnią osobą. całkiem nie związana z rodziną. żądam odpowiedzi! Czy on.Sama oświadczyła pani. że pan Darcy mnie się oświadczył. Lady Katarzyna wahała się przez chwilę. .

Nie przywykłam ustępować wobec cudzych zachcianek. Nie mam zwyczaju ponosić porażek.Uparta. iż żona pana Darcy’ego będzie miała tak niezwykłe powody do szczęścia.To może czyni sytuację pani bardziej pożałowania godną. szacownych. Tak.i cóż to ma ich rozdzielić?! Wygórowane pretensje panny bez pochodzenia. potępiać cię. panno Bennet. .Proszę mi nie przerywać! Słuchaj i milcz! Moja córka i siostrzeniec są dla siebie stworzeni. Jest dżentelmenem. ani uczucia nie wiążą pana Darcy’ego z jego kuzynką.wszystko. jeśli rozmyślnie postąpisz wbrew ich woli.Bo zabrania ci tego honor. Od kogo innego zależy wykonanie planu. starożytnych. Oboje mają wspaniałe fortuny. Jeżeli ani honor. w której zostałaś wychowana. stosunków czy majątku. poślubiając siostrzeńca pani. choć nieutytułowanych rodów. że ogólnie biorąc. . Związek ten przyniesie ci hańbę. nierozłącznie związane z jej pozycją.wzgardzą tobą.myślę jednak. co jest dla ciebie z pożytkiem. nie będzie czego żałować. Są sobie przeznaczeni głosem wszystkich członków ich rodzin . rozwaga. by cię uznała jego rodzina czy przyjaciele. jakimi cię zeszłej wiosny darzyłam! Czyż nic mi się za to nie należy? Usiądźmy. interes! Nie wyobrażaj sobie bowiem.Nie uważałabym wcale. ja jestem córką dżentelmena. że przyjechałam tutaj z niewzruszonym postanowieniem przeprowadzenia swej woli i nic mnie od tego nie powstrzyma . dlaczegóż mam nie wyrazić na to zgody? . Musisz zrozumieć. .odparła Elżbieta . a nawet własny interes. co w waszej mocy. poczucie przyzwoitości. dlaczegóż nie ma dokonać innego wyboru? A jeśli mnie właśnie wybrał. imienia twego nikt z nas nigdy nie wymówi. iż wychodzę z mojej sfery. Wszyscy bliscy mu ludzie będą cię lekceważyć. Pod tym względem jesteśmy sobie 21 .To prawdziwa klęska . . głupia dziewczyno! Wstyd mi za ciebie! Tak to się odwdzięczasz za względy. Po kądzieli są potomkami tej samej szlachetnej rodziny. Jak można ścierpieć coś podobnego! Lecz to niemożliwe. to się nie stanie! Gdybyś zdawała sobie sprawę. moja panno. . wreszcie . nie może jednak w żadnym wypadku wpłynąć na moją decyzję. ojcowie ich zaś pochodzą z zacnych. nie pragnęłabyś wyjść ze sfery.

Chcesz pani. na ile pan Darcy pozwala pani wtrącać się w swoje sprawy. by nie sprawić satysfakcji lady Katarzynie. jak prośba twa . choćby dlatego. z jakiej ja rzeczywiście pochodzę rodziny. . przyjąwszy. że znajdę w tobie więcej rozsądku. po chwili zastanowienia musiała się jednak przyznać: . powiedzieć. sprawię. Wiem wszystko: że młody człowiek został skłoniony do ślubu sakiewką twego ojca i wuja. z pewnością jednak nie ma pani prawa zajmować się moimi. wstrząśnięta. Nieobce mi są szczegóły haniebnej ucieczki twej siostry.A ja z pewnością nie dam go nigdy. że w ten sposób można wpłynąć na mnie. pani. że małżeństwo ich stanie się bardziej prawdopodobne? Czy dzięki mojej odmowie on będzie pragnął połączyć się ze swoją kuzynką. jeśli twój siostrzeniec nie ma przeciwko temu żadnych obiekcji. Proszę.Nie przyrzeknę. iż argumenty. moja panno! Ja jeszcze nie skończyłam! Do wszystkich zastrzeżeń.Bez względu na to.równi. Nie wiem. byś nie molestowała mnie dłużej pytaniami na ten temat. i w ten sposób załatano sprawę. nie powinno cię to. . że ja kiedykolwiek ustąpię. że nigdy się z nim nie zaręczysz? .Powiedz mi raz wreszcie: jesteś z nim zaręczona czynie? Choć Elżbieta wolałaby nie odpowiadać na to pytanie. Nie wyjadę stąd. . kim jednak była twoja matka? Kimże są twoje ciotki i wujowie? Niech ci się nie wydaje. póki nie otrzymam od ciebie żądanego przyrzeczenia. Przypuszczałam. Lady Katarzyna sprawiała wrażenie zadowolonej. sądząc. tak mocno wzruszać. dając tę upragnioną obietnicę. pani. Hola. jakimi uzasadniasz tę niezwykłą propozycję. Tylko nie wyobrażaj sobie czasem. Nie pozwolę. . jakie tu zgromadziłam.Owszem. że ja o tym wszystkim nie wiem! .niewłaściwa. Gruntownie pomyliłaś się w ocenie mojej osoby. I taka dziewczyna ma 22 . by pan Darcy poślubił twoją córkę. czyż jednak ja. że mnie kocha? Pozwól mi. jesteś córką dżentelmena. pani.Panno Elżbieto Bennet! Jestem zdumiona.Nie.I przyrzekniesz mi. są w równej mierze nieprzemyślane. mogę dorzucić jeszcze jedno. . by mnie zastraszano i zmuszano do podobnych niedorzeczności.

co według mnie może mi dać szczęście.W przypadku. Jestem tylko zdecydowana robić to. Wie pani dobrze. byśmy natychmiast wróciły do domu. pani.A więc nic cię nie obchodzi honor mojego siostrzeńca i zaufanie. syn rządcy świętej pamięci pana Darcy’ego.A więc to jest twoje prawdziwe zdanie. ani poczuciu wdzięczności. by chciał nami wzgardzić. Jeśli zaś mówimy o uprzedzeniach jego rodziny i o oburzeniu całego świata. Moje małżeństwo z panem Darcym nie stałoby z nimi sprzeczności. Postanowiłaś zniszczyć go w oczach wszystkich jego przyjaciół.odparła Elżbieta . . co myślę o tej sprawie. iż to pierwsze nie obchodziłoby mnie ani trochę. nie oglądając się przy tym ani na ciebie.odparła Elżbieta z głęboką urazą.nie sprzeniewierzyłabym się ani honorowi. jakim się cieszy? Egoistka bez serca! Czy nie rozumiesz. że związek z tobą zhańbi go w oczach wszystkich ludzi? . o którym mówimy . Takie jest ostateczne twoje postanowienie! Doskonale! Teraz już wiem.zostać szwagierką mojego siostrzeńca! Jej mąż. honoru i poczucia wdzięczności. że twoje ambicje zostaną kiedykolwiek zaspokojone! Przyjechałam. ani obowiązkom. Lady Katarzyna podniosła się również i zawróciły ku domowi.Znieważyłaś mnie głęboko. sądzę. myślę. jak mam postępować! Nie wyobrażaj sobie aby. ani na żadną osobę w równym stopniu mi obcą . toteż muszę prosić.Nie mam nic więcej do powiedzenia. że świat ma na ogół zbyt wiele zdrowego rozsądku. co zaś do drugiego. . by cię 23 . . wystawić go na wzgardę całego świata! .Nic podobnego nie mówiłam. Z tymi słowy wstała.Teraz nie możesz mieć już pani nic więcej do powiedzenia . . Nie chcesz wysłuchać głosu obowiązku.Więc zdecydowałaś się wyjść za niego? .Pięknie! A więc odmawiasz mej prośbie. gdyby istotnie wynikało z faktu mojego małżeństwa z panem Darcym. Wielka dama była ogromnie rozgniewana. ma być jego szwagrem! Wielki Boże! Co też ci do głowy przychodzi! Toż wszyscy przodkowie mego siostrzeńca w grobie się przewrócą!!! .

Wówczas odwróciwszy się szybko.trudno było bowiem wyjawić prawdziwy przedmiot rozmowy z lady Katarzyną.wypróbować. dopóki nie stanęły przed drzwiczkami pojazdu. . sama spokojnie weszła do środka. przyjeżdżając tutaj. Bądź jednak pewna. co chcę. by odpocząć.Nie miała ochoty . Chyba nie miała ci do powiedzenia nic specjalnego. by nam powiedzieć. Lizzy. . Pewno była w drodze i przejeżdżając przez Meryton pomyślała sobie. dodała: . Jestem w najwyższym stopniu niezadowolona. Matka wybiegła niecierpliwie na próg swej gotowalni pytając. że jesteś osobą rozsądną. Gdy wstępowała po schodach. panno Elżbieto Bennet. Mówiła tak przez cały czas. Myślałam. Okazałaś się samolubna i arogancka. by wróciła z nią do domu. że zajechała tylko po to. Elżbieta nie odpowiedziała i nie próbując nawet przekonać damy. że przeprowadzę to. Nie przesyłam twojej matce wyrazów pożegnania.Wolała jechać.Nie żegnam się z tobą. W obliczu takiej konieczności Elżbieta musiała uciec się do niewinnego kłamstwa .odparła córka. 24 .To bardzo wytworna kobieta. Nie zasługujesz na podobne względy. a postąpiła niezmiernie uprzejmie. że do ciebie wstąpi. że u Collinsów wszystko w porządku. jak powóz rusza. czemu lady Katarzyna nie wróciła do domu. słyszała. . Myślę.

wiadomość ta musiała dotrzeć do lady Katarzyny za pośrednictwem ich korespondencji z Collinsami) ustalili jako rzecz niemal pewną i rychłą to. ona zaś . Tak więc sąsiedzi z Lucas Lodge (bo jak sądziła. że myśli o niej lepiej niż Elżbieta. jakie dać może niewzruszone poczucie własnej godności. iż ciotka. które Elżbiecie wydawały się nędzne i śmieszne. nie potrafiła też przez wiele godzin zmusić się do myślenia choć przez chwilę o czymś innym co przeniosłoby jej ducha w przyjemniejsze rejony. Z tego. jak bardzo przywiązany jest do lady Katarzyny. jaką powziąć decyzję . Bała się wprost myśleć. Należało przypuszczać. że Darcy. że małżeństwo siostry pozwoli im się częściej spotykać. W takim wypadku nie wróciłby tutaj. że Darcy jest serdecznym przyjacielem Bingleya. malując mu czarne strony związku z kimś o tyle niżej urodzonym. Wreszcie doszła do wniosku. co mówiła o nieodwołalności swego postanowienia. jak dalece może przyznać ciotce rację w tym. czego ona niepewnie wyglądała kiedyś w przyszłości. by zerwać jej rzekome zaręczyny z panem Darcym. Lady 25 . że lady Katarzyna zamierza teraz zwrócić się do pana Darcy’ego. Jeśli dotąd wahał się. z jego dziwnym pojęciem godności własnej. co mu będzie mówiła o fatalnych dla niego skutkach związku z panną Bennet. co może wyniknąć z dalszych starań owej damy.to teraz prośby i rady najbliższej krewnej mogą rozproszyć wszystkie wątpliwości i kazać mu zdecydować się na tego rodzaju szczęście. można było jednak przyjąć. a w nastroju oczekiwania na jedno małżeństwo każdy oczekuje zaraz drugiego. że lady Katarzyna podjęła uciążliwą podróż z Rosings po to jedynie. ani jak wysoko ceni jej zdanie. uzna za rozsądne i głęboko logiczne te same argumenty. nie mogła opanować lekkiego niepokoju na myśl. Bardzo możliwe. Rozpamiętując niektóre powiedzenia lady Katarzyny. Sama przecież nieraz myślała. iż wystarczył zapewne fakt. Pomysł niezwykle rozsądny sam w sobie .skąd się jednak wzięła owa pogłoska o zaręczynach? Elżbieta długo nie mogła tego zrozumieć. Elżbieta wysnuła wniosek. Było też pewne.LVII Niełatwo przyszło Elżbiecie uspokoić się po tej niecodziennej wizycie.a często takie właśnie sprawiał wrażenie .siostrą Jane. Nie wiedziała. trafi w najsłabszy jego punkt.

Tak więc oszczędzono Elżbiecie wielu kłopotliwych pytań. wiąże się w jakiś sposób z listem trzymanym przezeń w ręku. że przyjaciel nie dotrzyma obietnicy. Jeśli wystarczy mu żal po mnie. że nawet twoja domyślność zawiedzie. Lizzy . myślała. lecz uprzejmie zadowolili się tymi samymi przypuszczeniami. Nagle przyszło jej do głowy. jeśli zechcesz odgadnąć imię twego wielbiciela. kiedy ojciec zaczął mówić dalej. Nie wiedziałem dotąd. lecz siostrzeniec. jaka nasunęła jej się natychmiast po słowach ojca . który wychodził z biblioteki. Jeśli więc w ciągu najbliższych dni przyjdą do Bingleya przeproszenia za to. czy też obrazić.że list ten pisała nie ciotka. jakie zaspokoiły ciekawość pani Bennet. Usiadła z ojcem przy kominku. że to. ja sama wkrótce przestanę go żałować. trzymając list w ręku.Sprawiasz wrażenie osoby wtajemniczonej. jak się teraz będzie musiała tłumaczyć. List ten pisał pan Collins. Krew uderzyła do twarzy Elżbiety na myśl. Wahała się jeszcze przez chwilę.Otrzymałem dzisiaj rano list . kiedy mógł mieć moje serce i rękę.który bardzo mnie zdziwił. .chodź do mnie. Ponieważ ty jesteś główną osobą zainteresowaną. że Darcy się w ogóle zdeklarował. że list ten nie został do niej adresowany. myślę jednak. co ojciec ma do powiedzenia. że dwie moje córki mają niedługo wyjść za mąż. Pozwól. Elżbieta poszła za nim do biblioteki. Z przerażeniem pomyślała. powinnaś znać jego treść. że ci powinszuję tak niebywałego sukcesu. jak to rozumieć. była więc ogromnie zaciekawiona.zaczął ojciec . będę wiedziała. . przejeżdżając przez Londyn. Porzucę wtedy wszelkie pragnienia i wszelkie nadzieje na trwałość jego uczucia.Katarzyna zajechała pewnie do niego. spotkała ojca.Właśnie cię szukam. Następnego dnia. . a on cofnie daną Bingleyowi obietnicę powrotu do Netherfield. 26 . Młode panny wykazują ogromną przenikliwość w podobnych sprawach. schodząc na dół. Pozostali członkowie rodziny również zdumieli się ogromnie słysząc. kim był ich gość. Wydawało jej się. że może to list od lady Katarzyny. czy ma się cieszyć.

Zgadujesz. by dostrzec jej wady. by przypuszczać. na jakie wielkie narażacie się niebezpieczeństwo. zdobyła się jednak tylko na jeden 27 . i który prawdopodobnie nigdy w życiu nie spojrzał na ciebie! Paradne! Elżbieta starała się podzielić wesołość ojca. patrzy na ten związek bardzo niełaskawym okiem. panie. Czy domyślasz się. przyjmując zbyt śpieszne oświadczyny tego młodego człowieka.. Powody. kim może być twój wybrany? Ale zaraz wszystko wyjdzie na jaw.Pan Collins? A cóż on ma do powiedzenia? . żeś się zdziwiła. To. czego może zapragnąć śmiertelnik: wspaniałe majętności. Mimo jednak tak ogromnych pokus niechże mi wolno będzie ostrzec moją kuzynkę Elżbietę i ciebie. w związku z tym szczęsnym wydarzeniem. czytając ci. kogo on ma na myśli? Ów młody człowiek jest szczególnie obdarzony przez fortunę. Otóż domniemywa się. Nie wątpię bowiem. Pan Darcy! Człowiek. myślę. . że kiedy najstarsza córka pańska zrezygnowała z nazwiska Bennetów. który jeśli spogląda na jakąś kobietę.Zaczyna od powinszowań w związku ze zbliżającym się ślubem mojej najstarszej córki . Lizzy.dowiedział się pewno o tym z plotek któregoś z tych poczciwych. najserdeczniejszych gratulacji. jaką otrzymaliśmy z tego samego źródła. co pisze na ten temat. wysoko urodzonych krewnych i patronat nad wielkimi beneficjami. lady Katarzyna. zaś wybrańca jej można słusznie uważać za jedną z najznakomitszych osobistości w naszym kraju. to chyba tylko po to. że będziecie jak najszybciej mieli ochotę skorzystać z takiej propozycji. Lizzy. niechże mi będzie wolno powiedzieć słów parę związanych z inną wiadomością. Ani pan Collins.ot widzisz! O niego tu idzie! No. ani Lucasowie nie mogli wybrać spośród twoich znajomych człowieka. co dotyczy ciebie. również i jej siostra Elżbieta postanowiła je zmienić.Pan Darcy . Lizzy. którego samo imię mocniej zadawałoby kłam ich słowom. dla których was ostrzegam. brzmi następująco: Po złożeniu. gadatliwych Lucasów. iż ciotka jego. są następujące: Mamy wszelkie podstawy. ma wszystko. Nie będę wystawiał twej ciekawości na próbę.

Lizzy. co im grozi. że ze względu na pewne rodzinne zastrzeżenia patronka moja nigdy nie wyrazi zgody na to. by być przedmiotem rozrywki naszych sąsiadów i z kolei sami śmiać się z nich? .O. jak zwykle łaskawie. by kiedykolwiek wymawiano ich imiona w twojej obecności. i gdybym był plebanem Longbourn. iż jest moim obowiązkiem przesłać jak najszybszą wiadomość o tym kuzynce Elżbiecie.Czy cię to nie bawi? . Po cóż innego żyjemy. jak nie po to. . jakby ci się to nie podobało. sprzeciwiłbym się ze wszystkich sił podobnemu postępowaniu. Nie zamierzasz chyba zachowywać się jak stara panna i udawać obrażonej z powodu jednej głupiej plotki. Jako chrześcijanin powinieneś im pan. odpowiedziała mi.Bardzo.oporny uśmiech. wybaczyć lecz nie wolno ci było dopuścić ich przed twoje oblicze ani pozwolić. proszę.wyjąkała Elżbieta. Nie wolno mi jednak zaniedbywać obowiązku związanego z duchownym moim stanem. Gdyby sobie wybrali kogo innego! Ale zupełna 28 . aby zarówno ona. chrześcijańskie miłosierdzie. . co nazwała związkiem tak haniebnym. i martwię się tylko. Ale wyglądasz. iż przyjąłeś pan młodą parę w swoim domu natychmiast po ślubie. w pojęciu pana Collinsa.Pan Collins dodaje jeszcze: Cieszę się bardzo.Tak oto wygląda. . niech tatuś czyta dalej! Kiedy wczoraj wieczorem napomknąłem lady Katarzynie o możliwości tego związku. które nie jest odpowiednio usankcjonowane.Oo… . co o tej sprawie myśli. i nie zapędzili się zbyt spiesznie w małżeństwo. Resztę listu poświęca stanowi drogiej jego Charlotty i ich wyczekiwaniom na młodą gałązkę oliwną. . bardzo mnie to ubawiło. że rozniosła się wieść. że przykra afera kuzynki Lidii została tak zręcznie zatuszowana. I to właśnie mnie śmieszy. Otóż zdumiewa mnie wiadomość. Wówczas to okazało się.Tak. Tylko to takie dziwne! . Była to zachęta do grzechu. iż para ta żyła ze sobą przed ślubem. Uważałem więc. tak. oczywiście. jak i jej znakomity wielbiciel wiedzieli. Nigdy jeszcze nie obrał sobie równie dla niej przykrego przedmiotu drwin.

choć o wiele bardziej jej było do płaczu. by ci odmówić swej zgody? Na to pytanie Elżbieta odpowiedziała tylko śmiechem. iż może nie tyle ojciec widział zbyt mało. Nigdy jeszcze Elżbieta nie starała się tak bardzo ukryć swoich prawdziwych uczuć. Musiała się śmiać. nie stropiła się wcale. a że zadane zostało bez cienia podejrzliwości.obojętność Darcy’ego i twoja wyraźna antypatia czynią to tak absurdalnie śmiesznym. Ojciec okrutnie ją zmartwił mówiąc o obojętności pana Darcy’ego i teraz pozostawało jej tylko dziwić się jego niedomyślności lub obawiać się. 29 . Choć nie znoszę pisaniny. choć bardzo cenię bezczelność i hipokryzję mojego zięcia. Powiedz. co o tym wszystkim mówiła lady Katarzyna? Czy przyjechała tu po to. kiedy je ojciec powtórzył. ile ona wyobrażała sobie zbyt wiele. muszę go stawić wyżej nawet od Wickhama. Kiedy czytam jego listy. Lizzy. za nic w świecie nie zarzuciłbym korespondencji z panem Collinsem.

Wkrótce Bingley i Jane dali się wyprzedzić reszcie towarzystwa i wlekli się z tyłu w pewnej odległości za innymi.LVIII Pan Bingley nie otrzymał. panie Darcy. jak przypuszczała Elżbieta. Gdyby rodzina moja wiedziała o całej tej sprawie. na skutek bezmyślności Lidii. Nie przypuszczałem. Oczywiście. czego obawiała się Elżbieta. ponieważ zaś Elżbieta nie widziała powodu do rozgłaszania tego. by usta do niego otworzyć. że miał pan jakiś związek z tą sprawą.Nie wiń pan mojej ciotki. Dowiedziałam się. że ranię pańskie. Muszę wreszcie podziękować za pańską bezprzykładną dobroć okazaną mojej siostrze. zamiast tego. Nie mogę jednak powstrzymać się dłużej. nim jeszcze pani Bennet zdążyła powiedzieć Darcy’emu o wizycie jego ciotki. śmiało poszła dalej. zaproponował wszystkim spacer. pozostała piątka jednak wyruszyła natychmiast. że i on czynił to samo. nie dbam o to. Nadeszła chwila.odparł Darcy zdumiony i poruszony .Jestem wielką egoistką. i dlatego chcąc zadowolić własne uczucia. co miała zamiar powiedzieć. szli więc w kierunku jej domu. Kitty chciała zajść do Marii Lucas. toteż w przypływie odwagi zaczęła: . . kiedy powinna wprowadzić swoje postanowienie w czyn. że nie można zaufać we wszystkim pani Gardiner. Panowie przyjechali wcześnie. listu z przeprosinami od przyjaciela. Kitty i Darcy’ego ich własnej pomysłowości. mówiłabym teraz nie tylko we własnym imieniu. przykro ogromnie . a Bingley. w parę dni po wizycie lady Katarzyny. póki nie dowiedziałam się 30 .Przykro mi. Pani Bennet nie zwykła chodzić pieszo. przywiózł go ze sobą do Longbourn. . Odkąd dowiedziałam się wszystkiego. kiedy Kitty odłączyła się od nich. Towarzystwo nie było rozmowne: Kitty zbytnio się bała Darcy’ego.że zostałaś pani powiadomiona o czymś. Wszyscy przyklasnęli projektowi. co przedstawione w nieodpowiednim świetle mogło ci sprawić wielką przykrość. Elżbieta w cichości ducha podejmowała rozpaczliwą decyzję. który chciał zostać sam na sam z Jane. Mary nigdy nie miała czasu. nie spoczęłam. pozostawiając Elżbietę. a bardzo możliwe. pragnęłam z całego serca wyrazić panu swoją wdzięczność.

Szli dalej.w pojęciu lady Katarzyny . byle ich tylko odnaleźć.Jeśli chcesz mi. Po krótkiej chwili towarzysz jej dodał: . by igrać ze mną. opowiedziała mu o swej podróży do Longbourn. Bardzo ich szanuję. Pozwól mi pan podziękować sobie stokrotnie w imieniu całej mojej rodziny za to szlachetne współczucie. wyjaśniła mu. Odpowiedź ta sprawiła mu taką radość. jak mu jest droga. Choć jednak nie mogła patrzeć . jak można się spodziewać po nieprzytomnie zakochanym człowieku. jakie mną kierowały w tej sprawie. W ogromnym zaambarasowaniu Elżbieta nie mogła wykrztusić słowa. Nie będę próbował zaprzeczyć.dowodziły przewrotności i pewności siebie młodej panny. Moje pragnienia i afekty są takie same. które . a on mówił. iż jej uczucia do niego uległy zmianie tak gruntownej. pani.reszty. choć niezbyt gładko. ale zbyt wiele musieli przemyśleć i wypowiedzieć. Elżbieta dowiedziała się wkrótce. dla których ją przedsięwzięła. i streściła pokrótce swą rozmowę z Elżbietą. zmusiła się do mówienia i natychmiast.mogła słuchać. zobaczyłaby. Wierzyła. by mogli zwracać uwagę na coś jeszcze. zbyt wiele uczuć kłębiło im się w piersiach. że owo dzisiejsze porozumienie zawdzięczają w dużej mierze ciotce Darcy’ego i jej staraniom. zakłopotana i dodatkowo przejęta jego sytuacją. Gdyby Elżbieta mogła spotkać jego wzrok. i każde słowo podnosiło jeszcze bardziej wartość jego miłości. Rodzina twoja jednak nic mi nie zawdzięcza. Zajechała do siostrzeńca w drodze powrotnej przez Londyn.Zbyt jesteś. że ta opowieść wydatnie 31 . nie bardzo widząc. podkreślając te sformułowania. że każą jej teraz przyjąć z radością i wdzięcznością obecne jego zapewnienia. Elżbieta. jak bardzo mu do twarzy z wyrazem promieniującego zeń serdecznego zachwytu. lecz jedno twoje słowo każe mi zamilknąć o nich do śmierci. dokąd.niechże to będzie tylko w twoim imieniu. Jeśli uczucia twe pozostały nie zmienione od kwietnia powiedz mi to od razu. o przyczynach. pani. speszona. dziękować . a wyrażał się w związku z tym tak rozsądnie i gorąco. jakiej zapewne nie zaznał jeszcze nigdy w życiu. szlachetna. iż chęć sprawienia ci radości dodawała siły wszelkim innym pobudkom. lecz wówczas myślałem tylko o tobie. .odparł . które kazało ci podjąć tyle trudów i znieść tyle udręki.

. Mam jednak nadzieję. 32 . . Nigdy nie zapomnę twoich.Łatwo mi w to uwierzyć. Nie wiesz.Nie mogę pocieszyć się tak łatwo. Od wielu miesięcy. zarzutów: „Gdybyś się pan był zachował jak prawdziwy dżentelmen”. Nie wyobrażałam sobie. by uznać ich słuszność. że możesz je odczuć w ten sposób. .Tak . To twoje słowa. . nie możesz pojąć. a i dotąd jeszcze. nim zdobyłem się na tyle rozsądku. . by wierzyć. jak mnie one dręczyły.Nie będziemy się kłócić. powiedziałabyś to lady Katarzynie szczerze i bez ogródek. jakże słusznych. obejścia. Nigdy nie zapomnę.A ja ani przez chwilę nie przypuszczałam. że żadne z nas nie było bez winy. że gdybyś stanowczo i nieodwołalnie była mi przeciwna. miały błędne podstawy.mówił z uśmiechem Darcy .znasz pan moją szczerość na tyle. . który zachęciłby cię do przyjęcia mojej propozycji. Nieszczęściem jednak dla lady Katarzyny wynik był wprost przeciwny. co wówczas powiedziałem… mojego zachowania.Obudziło to we mnie nadzieję . boli mnie wspomnienie wszystkiego. . okaże się. wyrażeń. by mogły wywrzeć tak silne wrażenie.jakiej nigdy dotąd nie śmiałem żywić. choć przyznaję. na tyle. że nie mógłbym ci się oświadczyć w sposób. Uważałaś mnie wówczas za człowieka niezdolnego do właściwych uczuć. Jeśli mogłam rzucić ci w twarz tyle bezpodstawnych obelg. Nie mogę myśleć o nim bez abominacji. że od tego czasu nauczyliśmy się trochę grzeczności.wspomoże jej wysiłki i pozwoli uzyskać od siostrzeńca obietnicę. że upłynęło trochę czasu. czerwieniąc się lekko .odparła Elżbieta. zrobiłabym bez skrupułów to samo w obecności twoich krewnych.A czy powiedziałaś mi coś. Było niewybaczalne. kto z nas bardziej zawinił tego wieczoru . zasłużyłem moim wobec ciebie zachowaniem na najsurowszą naganę. by wiedzieć. pani. jak zmieniłaś się na twarzy mówiąc.odparła ze śmiechem Elżbieta.Jeśli przyjrzymy się dokładnie zachowaniu obydwojga. Znałem twoje usposobienie. żem do tego zdolna. jakiej odmówiła jej Elżbieta. na co bym nie zasługiwał? Chociaż oskarżenia twoje opierały się na mylnych informacjach. .

w praktyce. lecz pozwalano 33 . takie. Musisz nauczyć się trochę mojej filozofii: myśl o przeszłości tylko wtedy. za co mogłabyś sobie robić wyrzuty. że już od dawna głęboko się ich wstydzę.mówił Darcy. teraz jednak jestem pewny. co jest dobre.wierzyłem święcie. która go otrzymała.Pisząc go wiedziałem. Nie możesz po prostu znaleźć we wspomnieniach nic. których się nie da i nie powinno puszczać w niepamięć. że ci sprawię ból. . Pamiętam pewne wyrażenia. Był tam pewien ustęp. która go pisała. było to jednak konieczne . Uczucia osoby. dawałaś mu choć trochę wiary? Opowiedziała.Czy dużo czasu upłynęło.nieświadomości złego. kiedy może ci ona sprawić przyjemność. co mówiłam wtedy. Zapewniam cię.Nie wierzę w żadną twoją filozofię.to czyste miłosierdzie. że wszystkie związane z nim niemiłe okoliczności powinny iść w niepamięć. że nie ulegają tak częstym zmianom.ciągnął Darcy . że to konieczne dla zachowania mych dzisiejszych uczuć. . uległy tak ogromnym zmianom. kończył się jednak inaczej. jak by można było z tego wnioskować. za które mogłabyś mnie słusznie znienawidzić. Darcy przypomniał swój list. Te wspomnienia na nic się nie zdadzą. Przez całe życie byłem ogromnie samolubny . . nie w zasadach. . Choć jednak obydwoje mamy powody sądzić. Nie wiem. . Nachodzą mnie przykre wspomnienia. oczywiście. iż opinie moje nie są niewzruszalne. że należy samemu pracować nad swoim charakterem. Inaczej ma się sprawa ze mną. czyby ci sił starczyło przeczytać go raz jeszcze. . nie powtarzaj.co o wiele przyjemniejsze . jak wielkie wrażenie zrobił na niej list. jak powoli ustępowały wszystkie jej dawne do niego uprzedzenia. żem zimny i spokojny.Mam nadzieję. spalony. Ale nie myśl już więcej o liście.Och.Kiedy pisałem ów list . Pożegnanie . jeśli uważasz. i tej. zwłaszcza jego początek. W młodości uczono mnie. tylko .Może list zaczynał się gorzko. więc płynące stąd zadowolenie nie jest rezultatem żadnej filozofii. Wpajano mi właściwe zasady.. . zanim zaczęłaś dzięki niemu lepiej o mnie myśleć? Czy kiedy go czytałaś. że był pisany w okropnym rozgoryczeniu. że go zniszczyłaś. myślę.List ten zostanie. nie uczono mnie jednak.

ale ta złość szybko poszła we właściwym kierunku. Nie robiłam tego jednak z rozmysłem. jak niewystarczające były wszystkie moje pretensje. Sumienie mi szeptało. toteż rodzice mnie psuli. Miałem nadzieję. . Sami byli bardzo dobrzy. . Pokazałaś mi. gdyby nie ty. najmilsza Elżbieto. Pozwalali mi lekceważyć innych . niż mi się należało. to pewne. że nie jestem aż tak nikczemny. że zostaniesz przyjęty? .Nienawidzić! Byłem może z początku zły. ale jakże skuteczną! Dzięki tobie spokorniałem należycie. okazując całą grzeczność. że nie spodziewałam się więcej.Musiałam się najwyraźniej niewłaściwie zachowywać. Miałeś mi za złe ten przyjazd? .Wprost boję się zapytać. pozwalali. Przyszedłem do ciebie. zachęcali. jak zostanę przyjęty. by czuć urazę za przeszłość. która jest tego warta. arogancji. kiedy spotkaliśmy się w Pemberley. że życzysz sobie. Nigdy nie chciałam cię zwodzić. oczekujesz moich oświadczyn. choć może właśnie żywość charakteru często sprowadzała mnie na manowce.postępować wedle nich z dumą i zarozumialstwem. że mi 34 . uosobienie uczynności i zacności. Taki to byłem od ósmego do dwudziestego ósmego roku życia i takim bym pozostał. Byłem na nieszczęście jedynym synem. przez wiele lat jedynym dzieckiem.Byłeś wówczas pewien.Nie mogłeś się bardziej zdumieć niż ja. .Tak. Jakże musiałeś mnie nienawidzić po tamtym wieczorze! . zapewniam cię. by zadowolić kobietę. że nie zasługuję na wyjątkową grzeczność.Chciałem ci wówczas dowieść. i wyznam.Nie. . jednak jeśli chodzi o mnie.a przynajmniej starać się gorzej myśleć o ich rozumie i wartości w porównaniu z moimi. że byłem tylko zdziwiony. kiedy zostałam tak uprzejmie przez ciebie przyjęta. na jaką mnie stać. obojętności wobec wszystkich prócz najbliższej rodziny. prawie uczyli mnie samolubstwa. nie mając najmniejszych wątpliwości. moja najdroższa. co o mnie myślałeś. Czegóż ja tobie nie zawdzięczam! Dałaś mi nauczkę. . ciężką z początku. Cóż powiesz teraz o moim zarozumialstwie? Byłem przekonany. zwłaszcza ojciec.

kiedy się przekonasz. Darcy był zachwycony ich zaręczynami.Ani trochę. czyś się zdziwił? .Należy przez to rozumieć. przyjaciel doniósł mu o nich natychmiast. że Darcy postanowił wyjechać za nimi z Derbyshire jeszcze przed wyjściem z gospody i że owo zamyślenie i powaga były wynikiem nie czego innego jak wahań. Wiedziałem wyjeżdżając.I choć Darcy protestował przeciwko podobnemu określeniu.Gdzie się podział Bingley i Jane? . by się nim dłużej jeszcze zajmowali. wkrótce okazało się. Elżbieta nie mogła się powstrzymać od śmiechu z tej ogromnej łatwości. To naprowadziło ich na przyczyny owego zerwania i Elżbieta dowiedziała się. nie miał nigdy najmniejszych takich podejrzeń. . . że już czas być w domu. Ponadto powiedziałem mu. że całe me uprzednie mieszanie się w jego sprawy okazało się nierozumnym zuchwalstwem. Trudno mi powiedzieć. jak szybko pojawiły się i inne chęci . . której. że w pół godziny po ujrzeniu ciebie. że właśnie tak było. Powiedziałem mu o wszystkim. że może zmienisz tak dotychczas niskie o mnie mniemanie. że to się wkrótce stanie. że dałeś swoje przyzwolenie. . Potem opowiadał. związanych z tą decyzją.Muszę spytać jeszcze.myślę.zagadnęła Elżbieta. Byłam tego pewna. aż wreszcie spojrzawszy na zegarki stwierdzili. iż jest obojętny twojej siostrze. . myślę. Elżbieta dziękowała mu raz jeszcze. jak bardzo zachwyciła się tą znajomością Georgiana i jak była rozczarowana tak nagłym jej zerwaniem. . że będą razem szczęśliwi. co zaszło i co sprawiło. by zdawać sobie sprawę. Bardzo był zdziwiony. lecz był to temat zbyt dla obojga przykry.tym pytaniem zapoczątkowali rozmowę o tamtych dwojgu. iż uczucie jego do niej nie zmniejszyło się ani trochę. byłem pewien.przebaczysz. Szli tak bez pośpiechu kilka mil jeszcze. co się wokół dzieje. powinienem był dokonać wcześniej.Ostatniego wieczoru przed wyjazdem do Londynu odbyłem spowiedź. iż się myliłem przypuszczając. ponieważ zaś wiedziałem. zbyt sobą zajęci. z jaką 35 . że twe napomnienia odniosły skutek.

i tak doszli do domu. Był bardzo zagniewany. w jego mniemaniu. ale teraz za wcześnie jeszcze na tę naukę. iż można z niego kpić. Darcy mówił dalej. Rozstali się w hallu. że Jane go kocha. Lecz pewien jestem. mówiłeś to na podstawie własnych obserwacji. z jaką pozwala sobą kierować. jakie ma do mnie. że twoje zapewnienia kazały Bingleyowi natychmiast w nie uwierzyć. ogromnie wszystko ułatwiło. że tylko on może być szczęśliwszy od niego . . . kiedy ostatecznie rozproszył swe wątpliwości co do uczuć twej siostry. Widzisz.Darcy kieruje swym przyjacielem. Stłumiła jednak te słowa. że Darcy musi się dopiero nauczyć. że pan Bingley to wspaniały przyjaciel . Musiałem mu też wyznać jedną rzecz.Przypuszczam zaś. Elżbieta miała straszną ochotę powiedzieć. Obserwowałem ją pilnie w czasie tych dwóch wizyt.Czy tłumacząc mu. jakie złożyłem ostatnio w twoim domu. jak bardzo.Na tym pierwszym. biorąc pod uwagę łatwość. będzie szczęśliwy Bingley. Przebaczył mi teraz z całego serca.wprost bezcenny. a zaufanie. i upewniłem się całkowicie co do jej uczucia. która całkiem słusznie mocno go dotknęła. Bingley jest naprawdę prosty i skromny. Właśnie dlatego nie polegał w tak ważnej dlań sprawie tylko na własnych sądach. 36 . . Wiedziała dobrze. czy też polegałeś na mych zapewnieniach z zeszłej wiosny? . że wiedziałem o tym i świadomie to przed nim skrywałem. Nie mogłem pozwolić sobie na to. aby ukrywać przed nim. że przez trzy miesiące zeszłej zimy siostra twoja była w Londynie. że i to mu przeszło.Tak.

mówię całkiem poważnie. Wiem. lecz ani to. Wiem.Nie wiesz nic podobnego. Jane spoglądała na nią ze zdumieniem. a obawiała się nawet. bez szczególnych jakichś wydarzeń. Jeszcze raz. to i inni nie dadzą wiary. Ja sama pamiętam o tym dzisiaj po raz ostatni.Lizzy. Dziś to zostało postanowione. że to zupełnie nieprawdopodobne! . że jeśli ty mi nie uwierzysz. której nie zdoła zatrzeć ani jego fortuna. . okazała w tej sprawie zupełne niedowiarstwo. Wszystko to trzeba zapomnieć. On wciąż jeszcze mnie kocha i jesteśmy zaręczeni. . . Przewidywała. Zdawała sobie sprawę. Jane spoglądała na nią z powątpiewaniem. ani nic innego nie wzbudziło najmniejszych podejrzeń co do prawdziwych przyczyn ich spóźnienia. i raczej wiedziała. Wieczór minął spokojnie. Elżbieta zaś była zmieszana i podniecona. natychmiast gdy weszła do pokoju. Choć podejrzliwość nie leżała w naturze najstarszej panny Bennet. zapewniła ją Elżbieta o prawdzie swoich słów.Żartujesz. Lizzy! To niemożliwe! Zaręczona z panem Darcym? Nie. że pozostali żywią do niego wyraźną niechęć. aż wreszcie zgubiła drogę. nieoficjalna milczała.To przecież niemożliwe. ale w takich jak ten przypadkach dobra pamięć jest rzeczą niewybaczalną. Może nie zawsze kochałam go tak bardzo jak teraz. jak go okropnie nie cierpiałaś. że wędrowali ot tak. że jest szczęśliwa. ani pozycja. Ani jedno słówko nie jest tu kłamstwem. Lizzy. Doprawdy. Mogła tylko odpowiedzieć. Zdawała sobie sprawę. kochanie. 37 .LIX . niż to czuła. Okazywanie szczęścia głośną radością nie leżało w naturze Darcy’ego.tymi słowy Jane i wszyscy zebrani przy stole powitali młodą pannę. nic absolutnie. gdzieś ty chodziła! . jak rodzina zareaguje na wiadomość o jej zaręczynach. Zaczerwieniła się przy tym.Fatalny początek! Cała moja nadzieja była w tobie! Pewna jestem. że Darcy’ego nie lubi nikt prócz Jane. Wieczorem otworzyła serce przed Jane. że oprócz tego zaambarasowania przyjdzie jej jeszcze znieść wiele utrapień. nie oszukasz mnie. Oficjalna para zakochanych rozmawiała i śmiała się. i tym razem poważniej.

winszuję ci… ale czy jesteś pewna. Elżbieta uspokoiła Jane. że się będziesz gniewać. Ale. Musiałabym go szanować już tylko ze względu na jego miłość do ciebie. Jane. siostrzyczko! Wszystko. że sama dobrze nie wiem. Lizzy. czy jesteś zupełnie pewna. kochana Lizzy… chciałabym ci… to jest. kiedy ci wyznam całą prawdę. by spoważniała wreszcie.oczywiście po was dwojgu. zapewniając ją o swym uczuciu do Darcy’ego. że czujesz do niego to.Nie mam co do tego cienia wątpliwości. Boję się. Czy naprawdę kochasz go dostatecznie mocno? Och.Bardzo. Ustaliliśmy już. że ty będziesz równie szczęśliwa jak ja. że kocham go bardziej niż ty twojego narzeczonego. . Upewniona w tym względzie najstarsza panna Bennet nie Pragnęła już niczego więcej. Przypuszczam. że w chwili. . . że będziesz z nim szczęśliwa? . odniosły w końcu pożądany skutek. lecz jako twojego męża i przyjaciela mojego męża. kochanie.wiem bowiem. co powinnaś czuć? . Ale. czyś temu rada? Czy będziesz chciała mieć takiego szwagra? . Kochana.To szło tak stopniowo. tylko nie małżeństwo bez miłości! Czy jesteś zupełnie pewna. niż powinnam. Zawsze wysoko go ceniłam. proszę cię. Uważaliśmy… mówiliśmy o tym jako o rzeczy niemożliwej. Powtórne prośby. będę go kochała najbardziej na świecie . wybacz to pytanie. kochanie.Co chcesz przez to powiedzieć? .Teraz jestem w pełni szczęśliwa . kiedy zobaczyłam jego piękne majętności Pemberley.No więc… przyznam ci się.zawołała Jane. bardzo! Ani mojemu narzeczonemu. Chcę rozmawiać z tobą bardzo poważnie. ani mnie nic nie mogłoby sprawić większej radości. Uznasz zresztą. byłaś 38 . Powiedz mi natychmiast wszystko. od jak dawna go kochasz? . że będziemy najszczęśliwszą w świecie parą.Lizzy. Czy przyznasz się.Na pewno.Dobry Boże! Czy to możliwe? Ale teraz muszę ci już wierzyć! . kiedy się zaczęło.mówiła .. że czuję do niego więcej. co powinnam wiedzieć. mów serio.

musisz z nim znowu iść na spacer. Dla niej to za długi spacer. co wiem zawdzięczam komu innemu. że musisz sama znosić towarzystwo tego niemiłego człowieka. iż jest powiadomiony o wszystkim. a Elżbieta zgodziła się w milczeniu. nie tobie. Nie chciała wspominać nazwiska Bingleya.Radziłabym panu Darcy’emu. prawda. Tak niewiele mi opowiadałaś o tym. Żeby też sobie poszedł polować i nie męczył nas swym towarzystwem. Znowu ten okropny pan Darcy idzie tutaj z naszym kochanym Bingleyem.Wydaje mi się to odpowiednie dla wszystkich odparł Bingley. by poszli dzisiaj na górę Oakham.krzyknęła pani Bennet. . Darcy okazał niezwykłe zainteresowanie widokiem z góry Oakham. a pan Darcy nigdy nie oglądał widoku stamtąd. co z nim zrobić. Wszystko zostało wyjaśnione i pół nocy zeszło na rozmowie. że jasne było. . Co z nim poczniemy? Lizzy. .Bardzo mi przykro. Wiesz. dręczyła ją jednak myśl. . by się ubrać. a to ze względu na własne. że matka zawsze będzie o nim mówiła w ten sposób. Teraz jednak nie będzie ukrywać przed nią dłużej udziału Darcy’ego w sprawie małżeństwa Lidii. Natychmiast przy wejściu Bingley spojrzał na nią tak znacząco i tak serdecznie uścisnął jej dłoń.Oprócz Kitty. nie chciała również wspominać nazwiska jego przyjaciela.wobec mnie bardzo skryta i tajemnicza. że nie masz o to żalu. Myślę. Lizzy. Czego on tak ciągle męczy nas swoimi wizytami! Nie mam pojęcia.Czy nie ma tutaj w okolicy jakichś ścieżek. Lizzy i Kitty. Kitty? Kitty przyznała. Elżbieta wyjaśniła przyczyny swej tajemniczości. Po chwili zwrócił się głośno do pani Bennet: . długi spacer. Elżbieta ledwo się mogła powstrzymać od śmiechu na tak dogodną propozycję. Wszystko. że to wszystko dla Jane. Nie ma też 39 . To miły. nieskrystalizowane uczucia do niego. na których Lizzy mogłaby dzisiaj znów zmylić drogę? .Dobry Boże! . Kiedy szła na górę. żeby nie wchodził Bingleyowi w drogę. pani Bennet podreptała za nią. że wolałaby zostać w domu. stojąc przy oknie następnego ranka. co się wydarzyło w Pemberley i Lambton.

Innymi słowy. że przyjmujesz tego człowieka? Przecież zawsze go nie cierpiałaś. jak Darcy wstaje i wychodzi za ojcem. Dlatego Elżbieta nie chciała. Ona.Lizzy . Nie bała się odmowy ojca. że jej zachowanie nie wystawi najlepszego świadectwa rozsądkowi. Wieczorem. Przykre to były myśli. Jak gorąco pragnęła. Czasem wątpiła. Po chwili zbliżył się do stołu.tylko tak. Ojciec chodził tam i z powrotem po pokoju. Był poważny i niespokojny. czy też gwałtownie się nim zachwyci pewne było. toteż siedziała zmartwiona. nie była bowiem pewna. Jest bardzo bogaty. by jej dawne opinie były rozsądniejsze. . Elżbieta zobaczyła. przy którym siedziała z Kitty.Co ty robisz? Czyś od zmysłów odeszła. Poszła natychmiast. póki Darcy nie wrócił. natychmiast po wyjściu pana Benneta do biblioteki. . by przezwyciężyć jej niechęć do niego. że zachwyca się jej robótką. by pan Darcy usłyszał pierwsze porywy matczynej radości czy też gniewnej dezaprobaty. czy wszystkie bogactwa i wspaniałości pana Darcy’ego wystarczą. ale wiedziała. jej wypowiedzi bardziej umiarkowane. Oszczędziłoby to wszystkich wyjaśnień i zapewnień. Pocieszyła się trochę widząc.powodu. Na spacerze ustalili. Były jednak konieczne. które tak nieporęcznie było jej teraz dawać. toteż Elżbieta z zakłopotaniem zapewniła ojca o swym prawdziwym i gorącym uczuciu dla pana Darcy’ego. tak bardzo go zmartwi swym wyborem. Elżbieta postanowiła sama prosić matkę o zgodę.Idź do ojca. czy gwałtownie przeciwstawi się temu związkowi. Czeka na ciebie w bibliotece. Będzie pełen żalu i obaw. Ale czy to da ci zasłużone szczęście? 40 . szepnął: . że jeszcze tego wieczora Darcy poprosi pana Benneta o rękę córki. Nie rób sobie wielkiej subiekcji. i udając. . to prawda… będziesz miała piękniejsze stroje i powozy niż Jane. jak też ona to przyjmie. że go zasmuci. Była ogromnie przejęta. ukochane jego dziecko. byś z nim ciągle rozmawiała . postanowiłaś się wydać za niego. Bez względu jednak na to. że się uśmiecha.zaczął. od czasu do czasu.

Sama chyba nie wiesz. że to dumny. jeśli nie będziesz go uważała za człowieka stojącego wyżej od ciebie. lecz wytrzymało próbę wielomiesięcznej niepewności. jak nabierała do niego szacunku. kto mniej byłby wart. byś się jeszcze nad tym zastanowiła. Lizzy. Pan Bennet słuchał ze zdumieniem. co robisz. że nie masz szacunku dla towarzysza swego życia..Podoba mi się… lubię go… . tatusiu. Teraz daję i tobie moje przyzwolenie. że pan Darcy jest rzeczywiście wybrańcem jej serca. . co młody człowiek uczynił w sprawie Lidii. dla kogoś. niemiły człowiek.odezwał się. Twoja żywa inteligencja wystawi cię na wielkie niebezpieczeństwo w niedobranym małżeństwie. i wiem. że nie ośmieliłbym się odmówić mu czegoś.Dałem mu moją zgodę. To tego rodzaju człowiek. wyjaśniła. a łzy napłynęły jej do oczu. że ci poradzę. ani godna poważania. Jest strasznie miły. że jego uczucie do niej nie jest sprawą jednego dnia. . 41 . Nie rozstałbym się z tobą.Czy tatuś nie ma żadnych innych zastrzeżeń oprócz przekonania. Jeszcze bardziej teraz przejęta Elżbieta odpowiedziała ojcu z uroczystą powagą.wobec tego nie mam już nic do powiedzenia. jak powoli zmieniała swoją o nim opinię. Trudno ci przyjdzie uniknąć nieszczęścia i niesławy. jeśli naprawdę zdecydowana jesteś wyjść za niego.i wreszcie przezwyciężyła nieufność ojca i przekonała go do tego małżeństwa. Chcąc już całkowicie zdobyć Darcy’emu przychylność ojca. . Znam twoje usposobienie. gdyby ci się naprawdę podobał. córeczko. ale to byłby drobiazg. Zapewniła go po wielekroć. więc niech mnie tatuś nie rani. moja kochana . nie mając do własnego męża głębokiego szacunku.Żadnych. . kiedy skończyła .No.odparł ojciec. Jeśli sprawa tak wygląda. Tatuś nie wie. Naprawdę. Elżbieta opowiedziała. mówiąc o nim w ten sposób. Wszyscy wiemy. Nie chcę widzieć. to Darcy jest ciebie godny.mówiła Elżbieta. tłumaczyła. że nie będziesz ani szczęśliwa. z przekonaniem wyliczyła wszystkie jego zalety .Lizzy . Dziecko moje kochane. o co łaskawie zechciał poprosić. nie czyń mi bólu. jaki on jest naprawdę. że go nie kocham? . Kocham go. nie ma w nim fałszywej dumy. Ale pozwól.

Nic już nie groziło. względnie już spokojna. nie żarty? Lizzy moja najsłodsza! Jaka ty będziesz bogata. doprowadził do ślubu. kiedy jej czytał parę dni temu list pana Collinsa. jakie powozy! Fortuna Jane będzie niczym w porównaniu z twoją!!! Takam rada. choć przecież na ogół szybko się orientowała. jaka wielka dama! Co za pieniądze na szpilki. ile zyskuje każda córka w osobie wielbiciela. on będzie grzmiał i gardłował o swojej miłości do ciebie i tak się cała sprawa zakończy. Wrażenie było niezwykłe. co usłyszała. Zbyt świeże było wszystko. Elżbieta pospieszyła za nią i zakomunikowała ważną nowinę. takam szczęśliwa! Co za czarujący człowiek! Taki przystojny! Taki wysoki! O moja Lizzy najdroższa! Proszę cię. dziwić się i wzywać pana Boga. Jutro zaproponuję mu zwrot pieniędzy.Jeśli przyjdą jeszcze jacyś młodzi ludzie prosić o Kitty i Mary. zapłacił długi tamtego i kupił mu patent oficerski! Wspaniałe! Zaoszczędzi mi to masę kłopotów i wydatków. przeproś go. ale ci zakochani szaleńcy robią wszystko podług własnej woli. Gdyby to się stało za sprawą wuja. to przyślij ich tutaj jestem do waszej dyspozycji. . Przez pół godziny rozmyślała samotnie u siebie na górze. musiałbym mu zapłacić i z pewnością bym to uczynił. W pierwszej chwili pani Bennet siedziała spokojnie.. Przypomniał sobie potem zakłopotanie Elżbiety. Wieczorem.zawołał. co dla rodziny jest z korzyścią lub też. . że mi to zapomni! Kochana. Wreszcie zaczęła przychodzić do siebie. by się otwarcie radować. wstawać. Ogromny ciężar spadł z serca Elżbiety. kręcić się w krześle. kiedy matka szła do swej gotowalni. kochana córeczko! 42 . jaka biżuteria. nie było się czego obawiać. a z czasem zawita i beztroskie poczucie spokoju i zażyłości. wieczór upłynął więc spokojnie. mówiąc na odchodnym: . żem go dawniej nie lubiła! Mam nadzieję.Cóż to za wieczór cudów! .Wielki Boże! Chryste Panie! Pomyśleć tylko! O Jezu! Pan Darcy! Któż by to pomyślał! I to prawda. przyłączyła się do reszty towarzystwa.Więc Darcy zrobił wszystko. Pośmiał się z niej trochę i wreszcie pozwolił jej iść. po czym. Dopiero po pewnym czasie zdołała pojąć. dał pieniądze. siadać. niezdolna wykrztusić słowa.

Tyle wspaniałych rzeczy! Trzy córki wydane za mąż! Dziesięć tysięcy rocznie! O Boże.mówił. pozostaje jej jeszcze coś do życzenia. Ale powiedz mi. że polubię twego męża tak samo jak męża Jane. . . wkrótce zaś sam ją zapewnił. 43 . Nie minęły jednak trzy minuty. że sama była świadkiem tego wybuchu radości. pan Darcy bowiem przejmował panią Bennet tak wielką grozą. rada. co pan Darcy najbardziej lubi.Dom w Londynie. Elżbieta wysunęła się szybko z jej pokoju. że z każdą chwilą czuje dlań większy szacunek.Uwielbiam wszystkich trzech moich zięciów . kochanie moje.Córeczko moja kochana! .i oto okazało się. by usunąć wszelkie wątpliwości co do aprobaty matki. iż ojciec podejmuje trud bliższego poznania jej narzeczonego. Następny jednak dzień upłynął lepiej. żebym mogła mu przygotować na jutro? Była to ponura zapowiedź zachowania matki w stosunku do niego . . Elżbieta zauważyła z przyjemnością.Wickham jest chyba moim faworytem. że bała się doń ust otworzyć.Nie mogę myśleć o niczym innym. co się ze mną stanie! Chyba oszaleję! To wystarczyło. kiedy matka przyszła do niej. . Dziesięć tysięcy rocznie a może i więcej. niż się spodziewała. że chociaż Elżbieta pewna jest najgorętszych uczuć swego wybranego i otrzymała zgodę najbliższej rodziny.wołała. przypuszczam jednak. chyba że mogła mu okazać swe względy czy uznanie dla wygłaszanych przezeń sądów. musicie brać ślub za indultem. To nadzwyczajne! I koniecznie indult! Musicie.

Spodobała mi się żywość twego umysłu.Możesz to równie dobrze nazwać od razu impertynencją. Bądź szczery . kiedy jest zakochany. Zawsze w głębi serca pogardzałeś tymi. Przecież nie wiadomo ci o mnie nic dobrego. dlaczego tak zwlekałeś z ostateczną deklaracją? Dlaczegóż to byłeś wobec 44 . zaczynam sądzić.pytała. w gruncie rzeczy sądziłeś zawsze ludzi szlachetnie i słusznie. ani miejsca.Urody odmówiłeś mi od początku. zaś co do mego obejścia. . co mogłeś. bo byłam do nich niepodobna. nadskakiwania i natrętnych grzeczności.LX Szybko powrócił Elżbiecie żartobliwy nastrój i zapragnęła dowiedzieć się od pana Darcy’ego. powinieneś to uznać za cnotę. To stało się zbyt dawno. oszczędziłam ci kłopotu wyjaśnień i naprawdę. by cię to zabolało. że dosyć już miałeś uprzejmości. ale gdzie był początek? Co cię do tego skłoniło? . . którzy tak gorliwie zabiegali wokół ciebie. które zarówno mową. . zważywszy wszystko. widzisz.Czy twoja serdeczność względem Jane w Netherfield nie świadczyła o niczym? .Mogę zrozumieć ciąg dalszy. kiedy się tylko da. Gdybyś w rzeczywistości nie był taki miły. że to zupełnie rozsądne tłumaczenie. Ja otrząsnęłam cię ze snu i zaciekawiłam. jak i uczynkami starały się o jedno tylko: o twoje uznanie.Nie mogę określić ani godziny. bo to niewielka różnica. pragnęłam zwykle.czy spodobało ci się właśnie moje impertynenckie zachowanie? . Zacznę natychmiast: opowiedz mi. Cała rzecz w tym. Chociaż robiłeś. . zawsze zachowywałam się w stosunku do ciebie prawie niegrzecznie i zwracając się do ciebie.Kochana Jane! Któż by się zachował inaczej wobec niej? Ale. Obrzydły ci kobiety. ani spojrzenia. że się w ogóle zaczęło. ja będę wynajdywać okazje do jak najczęstszych kłótni z tobą i do dręczenia cię. . od których się zaczęło. nie cierpiałbyś mnie za to. W zamian za to. dlaczego się w niej zakochał. kiedy zdałem sobie sprawę. jak tylko potrafisz. by się wydać innym. oczywiście. ale któż o tym myśli. Byłem już w pół drogi. ani słów.Jak to się w ogóle stało? . No. Wszystkie moje zalety są pod twoją opieką i musisz je wyolbrzymiać.

Przecież nie powinnam była nawet wspomnieć o tej sprawie. czy mógłbym… czy wolno mi w ogóle mieć nadzieję. kiedy byłeś na obiedzie. . poważna i nie dodawałaś mi odwagi. gdybym ja cię nie zagadnęła? Mój pomysł. że mnie kiedyś pokochasz. Chciałem sprawdzić. Morał z tego właściwy.Prawdziwym powodem mojego przyjazdu była chęć zobaczenia ciebie.Mogłeś więcej ze mną rozmawiać wówczas. po cóż przyjeżdżałeś do Netherfield? Czy tylko po to. co ją 45 .Ależ ja byłam zakłopotana. a jeśli tak. usunęły wszelkie moje wątpliwości. . jakie przywiozła mi ciotka. . sprawiałeś wrażenie. . .Nie martw się. była chęć dowiedzenia się. że nie dbasz o mnie ani trochę? . wyznania mu tego. by przyjść do Longbourn i być zakłopotanym? Czy też miałeś inne. że zawsze masz na wszystko rozsądną odpowiedź i że ja jestem na tyle rozsądna. Wiadomości. Ale zastanawiam się.Czy starczy ci kiedykolwiek odwagi na zawiadomienie lady Katarzyny. okazał się bardzo skuteczny.Lady Katarzyna okazała się osobą niezwykle użyteczną. Boję się nawet.mnie taki nieśmiały za pierwszą swoją wizytą i potem. Powodem. czy siostra twoja kocha się jeszcze w moim przyjacielu. . że za bardzo. jeśli radość czerpiemy ze złamania obietnicy. Nie byłem w nastroju. by czekać na znak z twojej strony. do którego się przyznawałem. jak by to długo trwało.Bo byłaś cicha. a właściwie przyznawałem się tylko wobec siebie. by mi wyrazić wdzięczność.Ja też. Ale powiedz mi.Mógłby to może robić mężczyzna. gdyby cię zostawiono samemu sobie. jako że ogromnie lubi być użyteczna. kiedy przyjechałeś na obiad? Dlaczego. który kochałby cię mniej niż ja. by ją przyjąć. co powinno jej sprawić przyjemność.Fatalnie się składa. . Nie zawdzięczam swego szczęścia twoim pilnym staraniom. Kiedy zacząłbyś mówić. wzbudziły we mnie nadzieję i postanowiłem od razu dowiedzieć się wszystkiego. poważniejsze zamiary? . Niedopuszczalne wysiłki lady Katarzyny. co już wyznałem. . by nas rozdzielić. bo jaki może być morał. by ci podziękować za dobroć wobec Lidii. zwłaszcza za pierwszym razem.

Musisz. nie miała ochoty się przyznać.Bardziej brak mi czasu niż odwagi. jakie ma jeszcze na zbyciu. Powinienem jednak to zrobić i jeśli dasz mi kartkę papieru. Podziękowałabym ci. Dziękuję wam tysiąckroć za to. żeby pisać.Gdybym ja sama nie miała listu do pisania. co tylko podobna . Wasza itd. przypnij skrzydła fantazji . Elżbieta zostanie wkrótce żoną pana Darcy’ego.a nie pomylisz się zbytnio. popuść wodze swej imaginacji. Jestem szczęśliwsza nawet od Jane .niech roi na ten temat. za twój długi. inni mówili przede mną to samo.czeka? . Teraz jednak mogła jej zakomunikować to. List pana Darcy’ego do lady Katarzyny wyglądał nieco inaczej. Podejrzewaliście więcej. ja śmieję się z całego serca. szczegółowy opis wszelakich najdrobniejszych wydarzeń. Elżbieto.przyjęte zostanie z wielkim zadowoleniem. jak należy.ona się tylko uśmiecha. a jeszcze inna była odpowiedź pana Benneta wysłana panu Collinsowi. co . szybko mi odpisać i chwalić go o wiele bardziej niż w ostatnim liście. . ciociu. że nie pojechaliśmy nad Jeziora. żeby tego pragnąć? Jestem zachwycona propozycją cioci co do kucyków. chyba że przyjmiesz. Jak mogłam być taką gąską.muszę pana raz jeszcze niepokoić prośbą o powinszowanie. ciociu. że wyobrażenia ciotki co do niej i Darcy’ego były przesadne. zrobię to natychmiast.jak wiedziała . Jestem najszczęśliwszą istotą pod słońcem. Drogi panie . Wszystkich was zapraszamy na Boże Narodzenie do Pemberley. Elżbieta dotychczas jeszcze nie odpowiedziała na list pani Gardiner. ale nikt nie miał takich podstaw po temu. Ale teraz podejrzewaj. Pocieszaj pan lady Katarzynę. ale. mogłabym usiąść tu przy tobie i podziwiać twój piękny charakter pisma. droga cioteczko. niż było naprawdę. prawdę mówiąc. Być może. Będziemy codziennie objeżdżały park naokoło. żem już wyszła za mąż. Wstyd ją ogarnął na myśl. jak tylko 46 . Natychmiast zaczęła pisać. ile tylko chcesz. Ale ja też mam ciotkę. której nie wolno mi dłużej zaniedbywać. jak to kiedyś robiła pewna młoda dama. że wujostwo stracili przez nią trzy radosne dni. Pan Darcy przesyła wam wszystkie serdeczne uczucia. byłam zbyt zła.

jaki wywozi z okolicy. jednak za każdym razem. Przyjazd Charlotty w takiej chwili sprawił ogromną radość Elżbiecie. pan Darcy bowiem wystawiony był wówczas na uniżoną i pompatyczną grzeczność pastora. James. kiedy sir William Lucas prawił mu komplementy o najpiękniejszym klejnocie. kiedy pisał list. Szacunek. iż Charlotta. choć podczas ich spotkań musiała nieraz pomyśleć. podobnie jak jej siostra. kiedy sir Williama nie było w pobliżu. Jane nie dała się oszukać. wyrażając swój zachwyt i ponawiając dawne zapewnienia o swym przywiązaniu. Znosił to jednak z podziwu godnym spokojem. Więcej może dać. Cztery bite strony nie mogły pomieścić wszystkich jej zachwytów i serdecznych próśb. to tylko wtedy. by rozmawiać z nim tak poufale jak z Bingleyem. rodzina Bennetów dowiedziała się. Jeśli wzruszał ramionami. Nim zdążyła przyjść odpowiedź od pana Collinsa czy też powinszowania dla Elżbiety od jego żony. była jednak wzruszona i choć nie dowierzała przyszłej szwagierce. Napisała nawet do Jane. która się szczerze z tego małżeństwa cieszyła. Potrafił się nawet opanować. który ją dobrodusznie do rozmowy zachęcał. że będą się często spotykali w pałacu St. czuła zbytni respekt dla młodego człowieka. Wkrótce wyszła na jaw przyczyna ich nagłego przyjazdu. mógł ją nieco przyciszyć.możesz. że Collinsowie przyjeżdżają do Lucasów. jaki doń żywiła. by nowa siostra ją pokochała. kiedy otwierała usta. Elżbieta starała się. Powinszowania panny Bingley w związku ze zbliżającym się ślubem brata były ogromnie wylewne i nieszczere. stanąłbym za siostrzeńcem. Pański itd. lub też wyrażał nadzieję. Choć owa dama. Radość panny Darcy po otrzymaniu podobnej wiadomości była równie szczera jak radość brata. chronić 47 . musiała powiedzieć coś nieodpowiedniego. jak mogła. Otóż lady Katarzyna tak okropnie się rozgniewała listem siostrzeńca. Gdybym jednak był na pana miejscu. niż na to zasługiwała adresatka. postanowiła uciec z domu i przeczekać burzę gdzieś dalej. że drogo ją kosztuje ta przyjemność. Wulgarność pani Philips była dlań jeszcze jedną i chyba cięższą próbą. nie mógł jednak sprawić. by stała się kobietą wytworną. napisała do niej list o wiele serdeczniejszy.

rozjaśniały jednocześnie żywione na przyszłość nadzieje.narzeczonego przed ciotką czy pastorem i pilnowała. kiedy towarzystwo tak mało obydwojgu przyjemne zamienią na miłe. z którymi mógł rozmawiać bez przykrości. Choć wszystkie te kłopoty odbierały okresowi narzeczeńskiemu wiele uroków. Z zadowoleniem wyczekiwała Elżbieta chwili. wytworne rodzinne grono w Pemberley. 48 . aby przebywał albo z nią albo z tymi z rodziny.

Pozostała jednak niekiedy nerwowa i zawsze głupia. Może to zresztą i dobrze dla męża. Tak więc Mary stykała się teraz częściej ze światem.z wielką dla siebie korzyścią . Łatwo sobie wyobrazić. a miłość do niej częściej niż cokolwiek innego wyciągała go z domu. Nie była tak nieokiełznana jak Lidia. Obracając się w towarzystwie o tyle wytworniejszym od tego. mniej głupia i płytka. i choć pani Wickham często zapraszała siostrę na dłuższy pobyt u siebie. Musiała z konieczności przerwać pogoń za wiedzą. który chyba nie potrafiłby już zasmakować w tak niezwykłym dlań rodzaju szczęścia domowego. Pan Bennet ogromnie tęsknił za Elżbietą. pani Bennet bowiem nie potrafiła siedzieć sama. szczególnie wówczas. miłą i światłą. wciąż jednak moralizowała nad każdą przedpołudniową wizytą. stała się mniej denerwująca. jaka pozostała w domu. najgorętsze pragnienie obu sióstr zostało zaspokojone.spędzała dużo czasu z dwoma najstarszymi siostrami. iż bez zbytniego oporu dała się nakłonić do zmiany 49 . a uwolniona spod jej wpływu. Ojciec przypuszczał jednak. jakie dotychczas znała. nawet przy jego łagodnym usposobieniu. przed fatalnym skutkiem towarzystwa Lidii. Na dodatek do wszystkich innych źródeł szczęścia Elżbieta i Jane zamieszkały o trzydzieści mil od siebie. Pan Bingley i Jane tylko przez rok pozostali w Netherfield. ojciec nigdy nie godził się na wyjazd. dało szczęśliwe rezultaty i zmieniło panią Bennet na resztę życia w kobietę rozsądną. pod właściwym kierunkiem i czujnym okiem. Ze względu na jej rodzinę chciałabym móc tu powiedzieć. oczywiście. gdy Bingley kupił majątek w hrabstwie sąsiadującym z Derbyshire. z jakim zachwytem i dumą odwiedzała później panią Bingley czy też rozprawiała o pani Darcy. zmieniała się bardzo. kiedy był tam najmniej spodziewany. Bardzo lubił jeździć do Pemberley. w którym pozbyła się dwóch najbardziej udanych córek. Wreszcie. iż spełnienie gorących pragnień. pilnie. a jej czułym sercu. Mary była jedyną córką. Strzeżono jej. Bliskie sąsiedztwo matki i merytońskiej rodziny stało się dla nich nieznośne. jakim było wydanie tylu córek za mąż.LXI Szczęsny dla macierzyńskiego serca pani Bennet był dzień. Kitty . obiecując jej bale i wielbicieli.

i mimo to żywił pewne nadzieje. że Elżbieta nie miała ochoty. Nie wspominaj jednak o tym panu Darcy’emu. prowadzili bardzo niespokojny tryb życia.trybu życia. że będziesz taka bogata . Było dla niej zawsze jasne. skoro dysponują nim dwie osoby nie ograniczające się w wydatkach i zupełnie nie dbające o przyszłość. a nie wydaje mi się. że Wickhamom nie może wystarczyć ich dochód. jeśli nam ktoś nie pomoże.jej przywiązanie trwało trochę dłużej i Lidia mimo 50 . Każda ewentualność.mam nadzieję. jeśli nie będziesz miała ochoty. to w każdym razie jego żona ma taką nadzieję. Wiem. Jego uczucie do niej szybko przeszło w obojętność . położyć kres podobnym prośbom. Ponieważ tak się złożyło. Często posyłała jednak Wickhamom pomoc. Żadna rewolucyjna zmiana nie dokonała się w charakterze Wickhama i Lidii na skutek małżeństwa sióstr. Jeżeli kochasz pana Darcy’ego chociaż w połowie tak jak ja mojego kochanego mężulka. albo do Jane o pewną pomoc przy spłacaniu długów. byśmy mogli wyżyć z tego. postarała się. kiedy zmieniali miejsce pobytu. zwracali się albo do Elżbiety. Nawet po zakończeniu wojny. pisząc odpowiedź. która przyniesie trzy czy cztery tysiące rocznie. zawsze wydając więcej. niż mogli. po dokonaniu tego. Wciąż przenosili się z miejsca na miejsce. jaki Lidia wysłała na ślub Elżbiety. że Elżbieta dowie się teraz wszystkich nie znanych dotąd szczegółów jego niewdzięczności i zakłamania. On z filozoficznym spokojem zniósł przekonanie. List z życzeniami. ponieważ odpadła jej przykrość. co można by nazwać oszczędnościami w swoich osobistych wydatkach. List brzmiał następująco: Kochana moja Lizzy! Życzę ci wiele radości. jaką było porównywanie własnej urody z urodą sióstr. kiedy nie będziesz miała nic innego do roboty. kiedy musieli gdzieś osiąść. że jeśli nie Wickham. będzie dobra. Za każdym razem. że pomyślisz o nas. co mamy. pozwolił starszej siostrze zrozumieć. to musisz być bardzo szczęśliwa. iż Darcy da się namówić i zapewni mu jeszcze niezależność. że mój mąż bardzo by chciał pracować w sądzie. szukając jakichś niedrogich możliwości. na jaką sama mogła się zdobyć. Bardzo się cieszymy. Twoja itd.

Lady Katarzyna była niesłychanie oburzona małżeństwem siostrzeńca. I Po pewnym jednak czasie Darcy. ponieważ wielka dama w odpowiedzi na list siostrzeńca zawiadamiający o bliskim ślubie dała upust swej wrodzonej szczerości w słowach niezwykle obraźliwych. pomagał mu w dalszym ciągu. na skutek nalegań żony. staje się teraz przedmiotem jawnych kpin. jaką zdobyła przez małżeństwo. iż najwyższy czas już wyjeżdżać. U Bingleyów zaś obydwoje pozostawali niekiedy tak długo. Zobaczyła nagle. który wzbudzał w niej zawsze prawie tyle samo szacunku.swej młodości i nieokrzesanego obejścia zachowała reputację. Darcy. jak tego pragnął Darcy. Panna Bingley była ogromnie zbolała z powodu małżeństwa Darcy’ego. okazywała Darcy’emu tyle co i dawniej względów oraz spłacała Elżbiecie zaległe uprzejmości. iż lepiej zachować prawo do bywania w Pemberley. Po krótkich i słabych oporach niechęć ciotki została przełamana czy pod wpływem miłości do siostrzeńca. że nawet dobrotliwy pan domu nie mógł tego wytrzymać i posuwał się w rozmowie do wzmianek. lecz uważając. Czasem. szczególnie dla Elżbiety. kiedy mąż bawił w Londynie czy w Bath. bardziej niż zwykle czuliła się do Georgiany. Przy pomocy Elżbiety pojęła. postanowił zapomnieć o urazie i szukać zgody. Wyciągała wnioski z zupełnie dla niej nowych doświadczeń. lecz wizytami jej wujostwa z City. mimo że lasy tamtejsze zostały pokalane nie tylko obecnością takiej pani. Z państwem Gardiner młoda para żyła w bardzo serdecznych stosunkach. jak tego same pragnęły. jak też daje sobie radę jego żona. A nawet tak. Na pewien czas wszelkie stosunki zostały zerwane. nie przystoi siostrze w stosunku do brata starszego od niej o przeszło dziesięć lat. Georgiana miała o Elżbiecie najwyższe w świecie mniemanie. czy ciekawości. porzuciła wszelką urazę. Zgodziła się więc łaskawie złożyć im wizytę w Pemberley. co i uczucia. iż to. a obie damy pokochały się tak serdecznie. Choć Darcy nie mógł nigdy przyjąć Wickhama w Pemberley. jak bratowa żywo i żartobliwie rozmawia z mężem. jednak. choć z początku słuchała ze zdumieniem i niemal przerażeniem. Pemberley stało się teraz domem Georgiany. jak ten. Lidia przyjeżdżała do starszej siostry. ze względu na Elżbietę. 51 . co wolno żonie w stosunku do męża.

52 .tak jak i Elżbieta szczerze ich kochał. pozwolili im się połączyć. którzy przywożąc Elżbietę do hrabstwa Derby. oboje zaś zachowali na zawsze gorącą wdzięczność dla tych.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful