You are on page 1of 89

Elizabeth Bernard

SPEŁNIONE MARZENIA

Rozdział pierwszy
Nazywam się Naomi Peters. Patrząc na mnie, nikt nawet by się nie domyślił, że mogę ukrywać sekret. A nawet dwa sekrety. Oczywiście moje sekrety nie są mroczne ani przerażające. Mój tata nie jest tajnym agentem, a mama, młodsza siostra Karen ani kot Pebbels nie ukrywają się przed gangiem narkotykowym. Nic podobnego. Jestem zwyczajną piętnastolatką. Mieszkam na przedmieściu Bostonu. Nikt jednak nie domyśla się, jaka jestem naprawdę. Mimo faktu, że jestem już w drugiej klasie liceum imienia Paula Revere’a, nadal zaczytuję się romansami. Pochłaniam je jak żelki w kształcie misiów. Większość moich przyjaciółek lubi romanse. Jednak za każdym razem, kiedy naprawdę spotykają prawdziwą miłość, przestają czytać historie o zakochanych. Ale nie ja. Od miesięcy spotykam się z Joshem, a mimo to nadal uwielbiam romanse. Chyba wszyscy znają te romantyczne opowieści, w których jeden pocałunek sprawia, że cały świat zaczyna wirować przed oczami. W każdej z nich główny bohater wie, że kobieta, którą spotyka, jest jego przeznaczeniem i że skoczyłby za nią w ogień, byle tylko zdobyć jej miłość. To właśnie uważam za romantyczne. Tymczasem jednak umawiam się z Joshem i nadal czekam na romans swojego życia. Może Josh Davidson po prostu nie pasuje do romansów. Może ja także nie jestem i nigdy nie byłam ich bohaterką. A może nie mam racji. Pewnego zimnego, listopadowego dnia, kiedy zobaczyłam ogłoszenie naszego szkolnego kółka teatralnego dotyczące nowego przedstawienia zatytułowanego „Piętna i Bestia”, zaczęłam się nad tym zastanawiać. A dzisiaj byłam taka podekscytowana. Ubrałam się do szkoły w całkiem nowe ciuchy. Założyłam kowbojki, na które oszczędzałam przez całe lato, oraz długą dżinsową sukienkę, która sprawiała, że moje nieokreślonego koloru oczy stały się niebieskie. W ten ponury, deszczowy dzień większość nastolatków snuła się po szkole z nosem spuszczonym na kwintę. Byli przygnębieni z powodu zbliżającego się końca semestru, a także dlatego, że nasza drużyna futbolowa poniosła trzecią w tym roku porażkę. Ale nie ja. Kiedy zmierzałam w stronę auli, czułam się świetnie. Byłam taka szczęśliwa... jak gdyby miało mnie spotkać coś niesamowitego. Już wkrótce cale moje życie miało się zmienić. Byłam o tym przekonana. Ja, nieśmiała, słodka Naomi, którą wszyscy lubili i w której widzieli typowego kujona na prostej drodze do Harvardu, miała zrobić coś naprawdę niesłychanego! Nie skonsultowałam swoich planów z rodzicami ani nie odbyłam setek rozmów z moją najlepszą przyjaciółką Amandą. Nie opowiedziałam o swoich zamiarach nawet Joshowi. Zamiast tego odłożyłam naukę w szkolnej bibliotece na później i przez długie godziny ćwiczyłam tekst do szkolnego przedstawienia. Chciałam dostać główną rolę. Nikt nigdy nie spodziewałby się po mnie, że mogłabym zrobić coś takiego. Zarówno moi rodzice, jak i najlepsi przyjaciele już dawno zdecydowali , że zostanę

prawnikiem, ale ja zawsze w skrytości serca marzyłam o tym, żeby być aktorką. Przedstawienie „Piękna i Bestia” mogło stać się początkiem mojej kariery. - Uspokójcie się!- Dave Martin, przewodniczący szkolnego kółka teatralnego, MASKI, starał się przekrzyczeć tłum. Stał naprzeciwko tablicy z ogłoszeniami, która znajdowała się przed aulą. Na korytarzu rozbrzmiewał metaliczny trzask zamykanych szafek. Akurat dzisiaj cała szkoła musiała przygotowywać się do zajęć w ostatniej chwili. Ci, którzy nie śpieszyli się na lekcje, starali przecisnąć się przez tłum, żeby zobaczyć listę z obsadą. Z minuty na minutę hałas nasilał się i stawał nie do wytrzymania. - Słuchajcie, cofnijcie się tak, żebym mógł powiesić listę. Tłum posłusznie zrobił kilkucentymetrowe przejście dla dużego, tęgiego Dave’a. - Skąd oni się tu wzięli?- jęknęła moja najlepsza przyjaciółka, Amanda Zukowski. Kiedy opowiedziałam jej wczoraj wieczorem o przesłuchaniu, oświadczyła, że jestem stuknięta. Chociaż chyba zaimponowało jej to, że zdobyłam się na odwagę, żeby wystąpić przed publicznością. Na koniec dodała, że nie mam najmniejszych szans na dostanie głównej roli. Przypomniała mi, że drugoklasiści nie grają pierwszych skrzypiec. Zwłaszcza niedoświadczone drugoklasistki, które prawdopodobnie są wyższe od wszystkich chłopaków z kółka teatralnego. Jednak mimo to przyszła tutaj razem ze mną i wspólnie z Maxem Munozem oraz Joshem dodawała mi otuchy. Potrzebowałam ich wsparcia jak nigdy przedtem. Tak naprawdę nie wiem, co mnie opętało, żeby wziąć udział w tych przesłuchaniach, oczywiście poza chęcią przeżycia romansu wszechczasów. Ale jednego byłam pewna, najbardziej na świecie pragnęłam zostać gwiazdą. I właśnie to jest mój największy sekret. Od kiedy skończyłam pięć lat i zagrałam w jasełkach największego anioła z największą aureolą, zawsze marzyłam o Hollywood, Brodwayu, a nawet o telewizji. Po prostu aż do dzisiaj byłam zbyt nieśmiała, żeby zrealizować swoje plany. Moje pierwsze, jedyne do tej pory, sceniczne doświadczenie nawet w najmniejszym stopniu nie dodało mi otuchy. W czasie występu skrzydła zaplątały się w kurtynę, a kiedy spadłam, pociągnęłam za sobą połowę dekoracji. Cała widownia zaśmiewała się do łez. Właśnie wtedy poznałam strach przed występami na scenie. Moje marzenia legły w gruzach. Oczywiście nadal mogłam starać się o role komediowe, ale dla mnie liczyły się tylko filmy o miłości. Rozległ się pierwszy dzwonek. Tłum napierał na tablicę ogłoszeń. Powoli zaczynałam żałować, że nie poprzestałam na marzeniach. - Idiotka. Jaka ja jestem głupia, że w ogóle próbowałam- wymamrotałam pod nosem.- Nie wiem, po co w ogóle chcę spojrzeć na tę listę z obsadą. Mimo to wyciągnęłam szyję i starałam się dojrzeć tablicę ponad głowami kilku chłopaków. - Chyba brakowało mi w życiu porażek – powiedziałam smętnie.- Na pewno spartaczyłam występ w czasie przesłuchania. - Słowo porażka nie występuje w słowniku Naomi Peters- odezwała się Amanda, która stała tuż obok mnie. Chociaż na chwilę przestała wieszać się na ramieniu Maxa. Od kiedy zaczęli się ze sobą spotykać, stali się tacy nierozłączni. Bez przerwy trzymali się za ręce i z każdym dniem coraz bardziej przypominali precle.

Zaróżowione policzki Amandy kontrastowały z jej jasną cerą. Szczęście, które od niej biło, stawało się prawie namacalne. Kiedy przepychała się w stronę tablicy ogłoszeń, wyglądała dokładnie tak, jak moim zdaniem powinien wyglądać ktoś zakochany. Niestety ja tak nie wyglądam. Ani Josh. Zakochani sprawiają wrażenie nieobecnych, trochę zakręconych i przez cały czas myślą tylko o sobie. A ja nie potrafiłam myśleć o niczym innym poza sztuką. Z kolei Josh nie mógł zapomnieć o drugim dzwonku, który rozległ się na korytarzu. Spojrzał nerwowo na zegarek, a potem rzucił okiem w stronę szafek. W końcu popatrzył na mnie i westchnął. Ale to nie było miłosne westchnienie, tylko takie, które zdawało się mówić: ”Nie spóźnimy się na zajęcia”. Z Joshem spotykam się dopiero od kilku miesięcy, ale jesteśmy dobrymi znajomymi od piątej klasy podstawówki. Możecie mi wierzyć, znam go bardzo dobrze i jestem przekonana, że to nie było miłosne westchnienie. Amanda puściła ramię Maxa i wepchnęła się przede mnie i Josha. Co prawda moja przyjaciółka jest niska i ma zaledwie piętnaście lat, ale już dawno posiadła umiejętność torowania sobie przejścia w tłumie. I za to bardzo ją podziwiam. - Nadchodzę- zaszczebiotała, a tłum zaczął się przednią rozstępować niczym wody Morza Czerwonego. Wahałam się przez chwilę w obawie, że ktoś mógłby mnie zauważyć, ale Amanda złapała mnie za rękaw nowej, zamszowej kurtki i pociągnęła za sobą.- Nie chcę słyszeć ani słowa więcej o partaczeniu, Naomi- zagroziła. – Nigdy w życiu niczego nie skopałaś. Jesteś najlepsza we wszystkim, co robisz. Jesteś przyszłą przewodniczącą uniwersyteckiego stowarzyszenia Phi Beta Kappa. - Wolałabym zostać przyszłą Piękną. Ale i tak wielkie dzięki. – Te słowa zabrzmiały tak śmiesznie, że obie z Amandą wymieniłyśmy spojrzenia, które znałyśmy od dziecka, i wybuchnęłyśmy śmiechem. Max zawtórował nam. - Uważam, że Naomi doskonale pasuje do roli Pięknej... – Posłał mi zniewalający uśmiech i poprawił okulary na nosie. Poczułam, że się czerwienię, ale zrobiło mi się przyjemnie. Wszyscy zwykli nazywać mnie Zapałką, bo byłam przeraźliwie chuda. Na szczęście przez ostatni rok nabrałam trochę ciała.- Jest taka ładna, że nadaje się do tej roli- dodał. - To powinna być twoja kwestia- poinformowała Josha Amanda. - Kwestia?- Josh przeczesał palcami krótkie jasne włosy. Sprawiał wrażenie zakłopotanego. Zawsze kiedy tak wyglądał, miałam ochotę go przytulić, ale nie z czułością, ale tak po przyjacielsku. Josh jest naprawdę słodki i doskonale pasuje do roli przyjaciela. Mierzy ponad metr osiemdziesiąt centymetrów wzrostu. Jest piegowaty, ma szerokie ramiona i pogodny uśmiech, który sprawia, że połowa dziewczyn w naszej szkole prawie mdleje na jego widok. Na szczęście Josh nie ma zielonego pojęcia, jak bardzo jest przystojny. Znam go zbyt długo, żeby ugięły się pode mną kolana, kiedy jest blisko mnie. Po cotygodniowym poniedziałkowym meczu w drużynie tenisowej był lekko otępiały. Ale jego wygląd nie powinien nikogo zmylić. W rzeczywistości Josh jest najlepszym uczniem w naszej szkole. Przewodzi klubowi dyskusyjnemu i jeszcze nigdy nie spadł z pierwszego miejsca rankingu. Poza tym ostatnio poprosił komitet organizacyjny, żeby pozwolono mu założyć klub dla przyszłych prawników, Orły

a ona odwzajemniła uśmiech.zwrócił się do mnie Josh. komu przypadła w zaszczycie główna rola męska! Główna rola męska. Głos uwiązł mi w gardle. inaczej spóźnimy się na lekcje. .Chyba coś przegapiłem. Całą uwagę skupiłam na Pięknej. . Czy jeden z nich dostał główną rolę? Żaden nie . .wykrztusiłam z trudem tych kilka słów.Wrzasnęła moja przyjaciółka.O nie!. – To zbyt piękne. Byłam absolutnie szczęśliwa. że nikt nie da szansy drugoklasistce. tak jak gdyby chciał mnie zapewnić. Josh wyrwał mnie z objęć Amandy i przytulił mocno. Bardzo się cieszę. ale myślałam. że szczęście jest ulotne. którzy z uwagą czytali listę z obsadą. A mimo to wczoraj na przesłuchaniu nawet przez chwilę nie zastanowiłam się. Nie mogę w to uwierzyć. Już dawno się nauczyłam.Ale to prawda. Musiałam się wesprzeć na ramieniu przyjaciółki.powtórzyłam niepewnie. ale nie miałam czasu.Amanda zmarszczyła czoło. – Spójrz tylko..Przecież to oczywiste. że kolana mam z waty.wyszeptałam. Naomi.Udało się. . że zaraz zemdleje. że takie huśtawki nastrojów przytrafiają mi się wyjątkowo często. Zupełnie jednak nie potrafi poruszać się na gruncie życia osobistego.Złe wiadomości.mruknął w końcu. Nie spodobał mi się jej ton. żeby mogło być prawdziwe. przyjaciele i nauczyciele twierdzą. a potem wzdrygnęła się. . że jesteś dobra. Poczułam miękki dotyk jego flanelowej koszuli na twarzy. – Zawsze wiedziałam.. czuje się zakłopotany i zbity z tropu.. co myśleć jak. . Kiedy sprawy zaczynają dotyczyć bliskich mu osób. wręcz wstrętnego. Moi rodzice. żeby dostać rolę Pięknej. Tego dnia chciałam skupić się tylko na niej i nie zaprzątać sobie myśli nikim innym.Jesteś jej chłopakiem – powiedziała dobitnie Amanda. kiedy ma się piętnaście lat.westchnęła. Nie mogę podpaść panu Dunsmore’owi.Temidy. Max poklepał mnie po plecach.. że umiejętność absolutnej koncentracji jest jedną z moich największych zalet. Byłam na niego zła. Lepiej już chodźmy. – Uścisnęła mnie i zaczęła kręcić się razem ze mną w kółko. Rola Bestii. Kiedyś martwiłam się. Przez chwilę litery tańczyły mi przed oczami i miałam wrażenie. Wyprostowałam się i uśmiechnęłam szeroko. W tej samej chwili dostrzegłam swoje nazwisko. Zastanawiałam się. że to normalne. Amanda stała z nosem przyklejonym do listy.Powinieneś oświadczyć. W jednej sekundzie czujesz.Udało się!. kto zagra ze mną w duecie.Amanda była ze mnie dumna. modulować głos. że niebo jest niebieskie albo że na lunch mogłabym zjeść pizzę z kiełbasą. Najwyraźniej miała na myśli coś oślizgłego. -Oczywiście byłoby świetnie gdybyś dostała tę rolę. że jest najpiękniejsza na świecie i nikt nie ma większych od niej szans. a ja tuż za nią. że jesteś piękna. . jak powinnam się poruszać. ale mama zapewniła mnie. żeby się nim przejmować. Krew odpływała mi z twarzy. . Odniosłam wrażenie.Fuj! . Jak mogłam zapomnieć o Bestii? Piękna nie może istnieć bez Bestii. że możesz przenosić góry. Spojrzałam na grupę chłopców. a już po chwili zanurzasz się w oceanie rozpaczy.Fuj?. ale przecież tak czy inaczej nie chcesz zostać aktorką.Dostałam główną rolę.

Josh znów zmarszczył brwi. kiedy rozległ się trzeci dzwonek. . Amanda skinęła głową i dała mu buziaka. .To nie takie trudne.Nie potrafiłam sobie tego wyobrazić.dodała na pocieszenie.zdziwił się Max.. ale widziałem. no nie. Dylan Russo.wyjaśniłam cierpliwie. . wsuwając rękę w dłoń Amandy. Wszystko.Ta sztuka opowiada nie tylko o Pięknej.Tak naprawdę znam tylko ciebie.Dlaczego go nie znamy.zauważyła Amanda.Ale nie lubię tego typa.. Moja wyobraźnia zaczęła pracować pełną parą.Motocyklista? Gra w sztuce teatralnej? Główną rolę męską?. kiedy się jest chodzącą kroniką w gazetce szkolnej.Nie nazwałabym Dylana Russa bestią.Dziwne. więc nie mieliśmy okazji spotykać go zbyt często.zapytał Josh. zanurzając twarz w jej rudych włosach. Amamndzie udało się wyrwać z jego uścisku. na widok której można by wykrzyknąć ”Fuj” albo ”O nie”. .. Ale jest kilku chłopaków. . kiedy w zeszłym tygodniu zawoziłem do naprawy odśnieżarkę taty. żeby mieć tyle informacji o kimś.zapytał Max z zazdrością w głosie. . .. warsztat. .Rzecz w tym. . Amanda trochę o nim wiedziała. . który jeździ na harleyu.Dobrze wiedzieć!.skrzywiła się. Jak to możliwe. kogo się właściwie nie zna?. Przynajmniej nie jest od ciebie niższy. że będę musiała go pocałować. żeby zamieszkać z ojcem. .zapytał Max.Znasz go?.wtrąciła Amanda.Słyszałam.. przyśpieszając kroku.kontynuowała Amanda. brzmiało tak normalnie: sklep.Jego tata. Poza tym jest w klasie maturalnej i po szkole pracuje w sklepie. Przedtem mieszkał w Berkshires razem z matką. Przyjechał..przypomniałam mu.. Żaden nie sprawiał wrażenia osoby. Josh oderwał wzrok od zegarka. . . Najwyraźniej musiała już wyrobić sobie zdanie na jego temat.Nie znam go. Postawiłam odpowiedź za nią. . prowadzi warsztat Double-R i sklep Fix-It w Keaton Corners..zapytał Josh. Zmarszczył czoło. .Co takiego wiesz o Dylanie?. że był naprawdę aż straszny? Po raz pierwszy zdałam sobie z tego sprawę.poinformowała nas Amanda. To zły znak.Zwłaszcza w tym całym makijażu i w ogóle. Nie miałam wyboru.Męską?.Jesteś zdumiewająca. Położył opiekuńczo dłoń na moim ramieniu. którego chciałabym pocałować. .że to nie jest chłopak. nawet Keaton Corners był całkiem zwyczajnym miejscem. Naomi.wyglądał źle. Powoli odetchnęłam z ulgą.To musi być ten chłopak. . .Moim partnerem będzie Bestia.Kto dostał główną rolę męską?. Wszyscy czworo szliśmy szybkim krokiem w stronę naszych sal. Czy to znaczy.. Ray Russo. o których trochę wiem.powtórzył. że przeprowadził się do naszego miasta we wrześniu. co mówiła Amanda. Na razie nie dowiedziałam się niczego przerażającego.przerwał jej Max. Fuj!. . .

... Nie byłam pewna.Twoich marzeń?. . . pod koniec przedstawienia. . Nigdy nie trzymał mnie za rękę. Josh.Spojrzała na zegarek. że będziesz całowała innego chłopaka bez względu na to. co również nie zdarzało się nigdy wcześniej. Nie z Dylanem Russo.Za siedem godzin.Odnoszę wrażenie. Gwarantuję ci to!. Inaczej nigdy nie będę mogła zamienić go w księcia z moich marzeń. że mojej romantycznej naturze bardzo spodobała się wiadomość o harleyu. po czym zniknął za drzwiami klasy pana Dunsmore’a. Potem będziesz mogła nam opowiedzieć wszystko o tym motocykliście aktorze.Nie martw się. Josh zatrzymał się. Poszłam w przeciwnym kierunku... Moi przyjaciele zaczęli grać mi na nerwach. kiedy oboje z Maxem skręcili za róg zachodniego skrzydła budynku.. .... Amanda zatrzymała się i uniosła brwi ze zdumienia. kiedy znajdowaliśmy się w szkole. . z makijażem czy bez. a Josh zrobił minę uderzonego szczeniaka. że wszystkie moje marzenia są nierozłącznie związane z karierą aktorską. . czy będzie miał na sobie makijaż czy też nie!.Amanda wybuchnęła śmiechem i mrugnęła przy tym do Josha. że jesteś zazdrosny.zawołała Amanda.Miałam na myśli pocałunek na scenie. Poza tym prawdopodobnie pocałuję go tylko jeden raz. kiedy pocałuję tego chłopaka? Może chociaż ten jeden raz nie będzie miała racji.Posłuchaj..A potem zwróciła się do mnie. . Nie miała pojęcia. Powinniśmy uczcić twój sukces. Max zakaszlał..odcięłam się..zażartowałam. czy cieszyłam się z tego powodu. Czy byłam aż taka nudna? Taka przewidywalna? Amanda nic o mnie nie wiedziała. gdy. Nie wiedziała nawet.wypaliłam. Naomi.jęknęłam . spotkasz go za..Nie byłabym tego taka pewna.Mówisz poważnie? . Nigdy wcześniej tego nie robił. pocałował mnie w policzek. co poczuję.Może mi się spodoba. Josh ścisnął mi dłoń mocniej.Po tych słowach pomachała ręką i oboje z Maxem pobiegli do swoich sal.zdenerwował się Josh i chwycił mnie za rękę. Może spotkamy się w barze Jonesy’ego. Czułam się rozdrażniona. przerzucając warkocz przez ramię. Byłam trochę zła na Amandę.Josh. Na pewno się jej nie spodoba. tylko skończysz próbę?. Skąd ona mogła wiedzieć.Nie martw się.Nie podoba mi się.

że zechciałeś się pojawić.Jego głos brzmiał łagodnie. . żeby chłopak stracił pracę. Jestem tutaj”. Znałam ją dopiero od dwudziestu minut. .Próba została przewidziana na godzinę trzecią. Nie sprawiał co prawda. Wpadł przez podwójne drzwi szkolnego teatru dwadzieścia minut po rozpoczęciu spotkania. kanciastą twarz. Uważam. Pod pachą trzymał kask z czerwonym napisem. a już zdążyłam się przekonać. że był bardzo przystojny. Nie pytajcie mnie dlaczego. Jednak coś w Dylanie sprawiało.. ale rozbudził moją ciekawość. Miał kocią. reżyserka kółka teatralnego. Podobnie jak wszyscy zgromadzeni na scenie wychyliłam się do przody. Ale nie mogłem pozwolić. ale kiedy tylko dostrzegłam Dylana. Przypominał książkę z okładką. Od samego początku siedziała okrakiem na krześle.. pojawił się Dylan. że musiałam zwrócić na niego uwagę. że nie są ani trochę czarujące. W uchu połyskiwał mu kolczyk. Poza tym zaczynałam rozumieć. . było od niego dużo przystojniejszych. że moje serce zaczęło się wyrywać z piersi. Wielu chłopaków nosiło skórzane kurtki i kolczyki w uszach. Chociaż na takiego wyglądał.Jeden z chłopaków w sklepie miał kłopoty z samochodem.Rozdział drugi Siedem godzin później Dylan Russo całkiem mnie zaskoczył. Musiałem podwieźć go do pracy. ale każde słowo dźwięczało głośno i przyciągało uwagę wszystkich obecnych na sali. na krzesłach ustawionych w ogromne półkole.To się nie powtórzy. Doszłam do wniosku. Jak gdyby całe jego ciało mówiło: ”Popatrz na mnie. Chciałam dowiedzieć się o nim absolutnie wszystkiego.odparła Judi. Nad nami paliły się reflektory. gdyby Judi albo któryś z nauczycieli zwracał się do mnie w taki sposób. Wszyscy aktorzy i cała ekipa Masek spojrzeli w jego kierunku. Mam rację? Dylan Russo zaczynał mi imponować. Judi Bender. zmówiłam krótką modlitwę. ale Dylan najwyrażniej wcale się nie przejął jej słowami. któremu nie można się oprzeć. . która przyciąga wzrok. które stało na samym końcu półkola. dlaczego obawiała się o nasz pocałunek. Pomyślałam. Podobnie jak ja. wyraźnie zarysowane kości policzkowe i podłużne oczy. Wielu chłopaków. których widywałam w szkole. podkreślała swoje argumenty uderzeniem notesu o oparcie krzesła. A już na pewno wywarł duże wrażenie na mnie.Nie będę tolerowała spóźnień. że nie należy z nią zadzierać.. Kiedy mówiła.Dziękuję. . nie licząc wczorajszego przesłuchania. Ten facet niewątpliwie wywierał wrażenie na ludziach. by lepiej mu się przyjrzeć. właśnie zaczęła opowiadać o niezbędnych ćwiczeniach kiedy. Doskonale nadawałby się do roli wampira. że Judi jest trochę za ostra. Pomimo ciemnych włosów i ciemnobrązowych oczu miał jasną cerę. albo tytułem. Ten Dylan po prostu nie mógł zwiastować kłopotów. Ja zapadłabym się pod ziemię. Siedzieliśmy na scenie.Judi spojrzała na niego znad notesu. żeby Amanda nie miała racji.

. Całe jego ciało promieniowało ciepłem i energią.powiedział. Spojrzał na mnie. nie jest w połowie tak duża jak wasze liceum. że jeszcze żadnemu aktorowi nie zaszkodziło jedno kiepskie wystąpienie. Przekartkował scenariusz.Oczywiście. Wszyscy się roześmiali. od razu stawał się gwiazdą.chyba musiałaś coś zauważyć. Oczywiście szkoła Hermana Melville’a. . . wsuwając kask pod krzesło.. ciepłego uśmiechu Josha. Dave rozdawał kopie scenariuszy. ty też coś o mnie wiesz.. popytałem trochę tu i tam. Usiadł tuż obok mnie.Muszę przyznać. że może się okazać jakąś straszną osobą. Chociaż to mogłoby być dość trudne. która znajduje się w centrum Berkshires.Tak.. prawie zapomniałam.No tak. . . Podał jeden z nich Dylanowi i przybił z nim piątkę.Widzisz.To było bardzo miłe. A ty musisz być Naomi. ale bardzo do niego pasował.Jo.. po czym pociągnął za postrzępioną dziurę w dżinsach na kolanie.Och.Skąd wiesz? Kiedy zdjął kurtkę. po czym położył go na ziemi przed sobą. ale i tak zaczerwieniłam się. . Z kim będzie pracował.Głos Judi trochę złagodniał.Poza tym. Zrobiło mi się strasznie głupio.Pochylił się w moją stronę i lekko trącił mnie łokciem. . On nie stracił całego dnia na rozmyślaniach..Cześć.Skoro nigdy wcześniej nie należałaś do kółka teatralnego. Jego uśmiech bardzo różnił się od szerokiego. Dobrze wiedziałam. . ale sprawiał wrażenie silnego. wszyscy w szkole dowiedzieli się o naszym istnieniu. .Dla mnie wyglądasz świetnie-stwierdził. Idąc w kierunku jedynego wolnego krzesła. Pomyślałam sobie. Nawet jeżeli to zauważył. . Nosił szarą kurtkę z wyblakłym czerwonym napisem WARSZTAT DOUBLE-R I SKLEP FIX-IT.To dlatego wszyscy mi się dzisiaj przyglądają?. kim może być Naomi Peters. Dylan Russo..Usiadł.Roześmiałam się. W końcu nie znam zbyt wielu czwartoklasistów. Odkąd nasze nazwiska pojawiły się dziś rano w obsadzie. Prawdopodobnie nie obawiał się spotkania z nią i nie podejrzewał. z kim będę pracował. . niczego nie dal po sobie poznać. chociaż wcale się na niego nie gniewałam. Spojrzałam na niego zaskoczona.. . Ani czy ją polubi.. a Dylan uśmiechnął się do nie.odparłam powoli. kto występował w szkolnym przedstawieniu. Jego bliskość trochę mnie krępowała.odparł Dylan.. pochylił głowę i przyjrzał się uważnie mojej twarzy.. Odsunęłam się od niego i zrobiłam obrażoną minę. czy coś ze mną nie tak. ..Już zaczynałam się zastanawiać. nadal się uśmiechał.Nazywam się Dylan. puszczając do niego oko. że sama mogłam zebrać o nim trochę informacji...powiedział Dave...W tej sztuce jesteś moją damą. że jesteś nowy. że wcale ze mną nie flirtuje.dodała.Jo.W mojej starej szkole każdy. Był szczupły.odezwał się. Po prostu był szczery. Chciałem wiedzieć. Dylan.

Zawsze mam z tym kłopot. że to może wydawać się wam niemożliwe. Mój jęk zmieszał się z dziesiątką innych jęków. że to twój ostatni rok w liceum. .Nie ma sprawy. . których czasem używa jako swoich strojów.Od dzisiaj macie tydzień. Najwyraźniej dostrzegł moje spojrzenie.Chcę. Chętnie skorzystam z twoich wskazówek. Dzisiaj miała na sobie bluzę z napisem ZAŁOGA TECHNICZNA MASEK. spali z nimi i nimi oddychali. żeby przygotować przedstawienie na zakończenie roku szkolnego. . ponieważ Judi znowu posłała nam złowieszcze spojrzenie. Że jeździsz na motorze i przepisałeś się do naszej szkoły we wrześniu. Zobaczysz. to jest Naomi. .Nie potrafię tak szybko uczyć się tekstów na pamięć.Mamy ponad trzy tygodnie.W takim razie będziesz musiała mnie czasem podszkolić.. biorąc od niej plik kartek.wytłumaczyła Judi. żeby wystawić tę sztukę. pani Bothwraithe. że zaczyna pochłaniać całe moje życie. a jej ogromne kolczyki zatrzebiotały. żebyście się z nimi nie rozstawali. Wiem. Wcześniej powiedziała mi. że projektuje kostiumy.odparłam. a jej ciemne włosy kunsztownie nastroszone. Zanim zdążyłam zastanowić się nad jego słowami. Judi spojrzała w naszą stronę i chrząknęła.Ja jestem w tym mistrzem. . Nosiła dżinsy pokryte kolorowymi łatami. Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie i puściła do nie do oko.Judi kolejny raz uderzyła notesem o oparcie krzesła.. która siedziała tuż obok mnie i przedstawiła się jako Dana jęknęła. czy się spotykają. . Wyciągnął przed siebie nogi. ale nie ma rzeczy niemożliwych.powiedział Dylan. Tylko tyle.Uwielbiam kochać coś tak bardzo.Marnie.Jak już mówiłam…. W pośpiechu przypomniałam sobie. żeby rozdała kserokopię z ćwiczeniami dziewczyna była niska. Chciał chyba coś powiedzieć ale Judi zaczęła ćwiczenia. dlaczego w ogóle postanowiłam się zaangażować do tej sztuki.Zamilkłam. teatr pochłonie całe twoje życie.Dzięki.. jak przedstawia się mój plan zajęć w nadchodzącym tygodniu.To są wasze ćwiczenia. spoglądając z nad sterty papierów. . że Dylan wygląda na przybitego. Byłam pewna. .. Mimo to nie miałam zamiaru się wycofać.stwierdził Dylan. . Kątem oka zobaczyłam. .Dana potrząsnęła głową. Poprosiła jedną z dziewczyn. . Zaczęłam się zastanawiać. Dziewczyna.. żeby nauczyć się roli. ponieważ wykrzywił twarz w grymasie.Za dwa tygodnie zacznę się zastanawiać. że widziałam ją kilka razy na korytarzu. Na kilka tygodni zapomnijcie o waszym dotychczasowym życiu. Marnie.I właśnie to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. i doszłam do wniosku.W trzeciej klasie nauczyłam się kilku sztuczek o mojej nauczycielki.Niezbyt dużo. że nie będzie mi łatwo wygospodarować trochę czasu na naukę z Dylanem. W zeszłym roku mieliśmy nawet o jeden tydzień mniej..

Przechylił głowę w lewą stronę.zawołała. Musieliśmy położyć się na podłodze. dlatego Dana przejęła inicjatywę. Pewnie mi nie uwierzycie. Maxa i Josha. Wiedziałam. Jedną nogę zarzuciła na jego kolana. Była szczupłą. które ginęły w cieniu. a nawet szaleństwo.Zamiana partnerów!. Zauważyłam. Judi kazała nam się połączyć w pary i udawać swoje lustrzane odbicia. Zwłaszcza.Amandę. a ja nie pozostawałam jej dłużna. Na koniec wykonaliśmy kilka ćwiczeń jogi dla odprężenia. że siedzi na krześle obok chłopaka. że Marnie nie spotyka się z Dylanem. Dylan spojrzał na mnie. Poza tym mam wielu znajomych w szkole. Przez tę parę tygodni będziemy pracować intensywnie i bardzo ściśle ze sobą. Od razu dotarło do mnie. którym wyjawiłabym swoje największe sekrety. Dylan poklepał . A potem Judi zaprosiła nas.Zróbcie kółko i złapcie się za ręce. Wyglądali na zakochaną parę i przypominali Amandę i Maxa. że robię z siebie widowisko. Będziemy się dobrze bawić. Miałam wrażenie. Pokazała mi język. że ją lubię. Znamy się od zawsze. jakbyście stracili wszystkich najlepszych przyjaciół. że nikt na mnie nie patrzy. Zaczęła udawać.Dylan ma już pewne doświadczenie i brał udział w profesjonalnym szkoleniuwyjaśniła. Uśmiechnęłam się do niej i stwierdziłam. Po spektaklu. że mogłabym tak szybko zaprzyjaźnić się z tyloma ludźmi. One pomogą wam lepiej się poznać. Zrobiłam śmieszną minę.pokażmy im jak to się robi!. dzieciaki! Przez chwilę słychać było tylko szuranie krzeseł.. ale to nie są osoby. Niektórzy żartowali na ten temat. a ja uśmiechnęłam się do niego uprzejmie. stałam nieruchomo. zakłopotana. kiedy Dylan i Judi naśladowali nawzajem swoje ruchy. kiedy kurtyna opadnie. więc ja też zaczęłam skakać. Dana powtórzyła ją. Powoli zaczęłam się odprężać. . Przez chwilę. zamknąć oczy i udawać nieżywych. jej blond włosy spięte w koński ogon wystawały spod czapki bejsbolowej i poruszały się w takt jej ruchów. Kurtyna i dekoracje wisiały wysoko nad nami. A potem robiliśmy coś bardzo dziwnego. które zacznie nas ogarniać. Zaśmiałam się i ona wybuchnęła śmiechem.odwróciła się do reszty grupy. . ale tak właśnie było. Wszyscy wpadali na siebie. Całkiem niespodziewanie stanęłam twarzą w twarz z Dylanem. który nosił taką samą bluzę jak ona. Pozwolą wam podnieść poziom waszych umiejętności. Na początku bawiliśmy się w kółko graniaste i kilka podobnych zabaw z dzieciństwa. Istniała między nimi jakaś niewidzialna nić. Kiedy wstaliśmy. poczujecie się tak. tak że scena powiększyła się o magazyn z rekwizytami i garncarnię.krzyknęła Judi. że ja już mam najlepszych przyjaciół. Najwyraźniej nikt nie miał ochoty bawić się w przedszkole i łapać w kółku za ręce. ale także dzięki nim zbliżycie się do siebie. że skacze na skakance niczym mała dziewczynka. .odezwała się Marnie. żebyśmy przyłączyli się do zabawy. . Na początku stałam bez ruchu. że nadal występuje od czasu do czasu w operach mydlanych w Nowym Jorku. Nie potrafiłam sobie wyobrazić.Dylan. Wyglądali strasznie głupio. Judi stanęła na środku sali. Wszyscy przyglądali im się z uwagą i śmiali się. W końcu zrozumiałam.Czy mamy być ci za to wdzięczni?.. energiczną kobietą.Na początek wykonamy serię ćwiczeń aktorskich. ale czasem poczujecie napięcie.

Bardzo dobrze!. Zauważyłam. który pochodził z wnętrza płuc. Zesztywniałam. ale nie poruszyłam się. On cię złapie. nastroszone włosy Marnie… cały świat wydawał się taki żywy.. które przyjdzie ci na myśl. Naomi.Stań za nią. Nie mógł wiedzieć. Nie byłam pewna. siedzieli razem. Wyprostowałam się. mimo że byłam pewna.. Przygryzł wargi i przymknął oczy. bądźcie ruinami… zaufajcie sobie. Naomi. . . białych świątyń i wysokich wzgórz ukazał się przed oczami mojej wyobraźni. . Rozmawiali.Ja też.odezwał się. Zauważyłam. że jesteś cichą.Czuję się… czuję się jak złamana kolumna wśród greckich ruin. Judi dmuchnęła w gwizdek. . . jasne kolory.A ja myślałem.Zaufaj mi.Jesteś kopalnią dźwięków!. Moje gardło pulsowało z wysiłku. Zostań w tej samej pozycji. Wzięłam głęboki oddech. Chciałam chłonąć wszystko. Najwyraźniej wywarłam na nim spore wrażenie. Boję się. a ja krzyknęłam bardziej dziko. nie ruszaj się. Oparłam się o niego jeszcze mocniej.. Nagle przejęłam pałeczkę. Starałam się stłumić wstyd. . Jak się czujesz? Przywołaj pierwsze skojarzenie. ale wrzask. Zachichotałam i zrobiłam to samo. Ale pokazałam mu to. żebyście powiedzieli mi. że miał bardzo długie rzęsy. ludzie. co mnie otaczało. którzy mnie otaczali. .Nie pozwolę ci upaść. zacznij opadać do tyłu. ale nie zamknęłam oczu. jak gdyby wszystkie bariery. a drugą ręką podrapał się po głowie.się po brzuchu. którzy się tutaj znajdowali. Byłam wolna. W jednej chwili pokochałam wszystkich. Byłam skrępowana.To było przerażające!. . Mam być kolumną? Starałam się.odezwał się Dylan. To nie był taki zwykły krzyk. że siebie też udało mi się oszukać. Pochylcie siępowiedziała Judi. Teatr.dodał.westchnęłam. Obraz błękitnego nieba.Uśmiechnęłam się do niego i oboje pochyliliśmy się ku sobie. brązowe ściany. W jego oczach dostrzegłam wyzwanie. wypełniony kolorami i zapachami.Nabrałam cię!. . że osoby. On krzyknął jeszcze głośniej. Czułam się cudownie.odparł.Stop! Wszyscy zamilkli jak na komendę. nagle znikły. jak się czujecie… Nie Dylan. że upadnę. a ja osunęłam się obok niego. . łagodną osobą. Dylan otworzył szeroko usta ze zdziwienia.Chciałabym.Nie mogę. A potem on wrzasnął.Więc bądźcie kolumnami. Krzyknęłam.rozkazała Judi. . Nigdy wcześniej nie krzyczałam tak głośno jak dzisiaj na próbie. wydawały się dużo bliższe sobie niż przedtem. Pomyślałam. Wydobyłam z siebie niesamowicie mocny wrzask. Zachwiał się na nogach. których nigdy wcześniej nie dostrzegałam. . Chciałam zapamiętać każdy szczegół taj chwili. .Wstań. nie odsuwaj się od Naomi.Judi podeszła do nas. i kształtami. Dylan. które połączyły się w pary podczas ostatniego ćwiczenia.Byłaś cudowna!. . jak mocny mam głos. iż Dylan czuje jak bardzo napięte jest moje ciało. które ich dzieliły.

Nie taka dobra jak ty. Rozległ się gwizdek Judi. To nuż nie była próba.Zaufaj mi.Jesteś taka naturalna. ponieważ chciał ze mną porozmawiać. Chciała dodać mi otuchy. jak gdybym walczyła o życie. Jesteś naprawdę dobra.Jestem tutaj nowy i wspólna praca pomoże mi zdobyć przyjaciół. nie teatr.. Zanim zdążyłam pomyśleć. kiedy mnie naśladowałaś. Ujął moją dłoń i potrząsnął nią. . żebym zobaczyła. Byłam ciekawa czy był prawdziwy. Kiedy znajdowałam się przy samej podłodze. . dodałam:. . Nie chciała. Te ruchy. Dopiero po kilku sekundach zdałam sobie sprawę. jak bije mu serce.powiedział. Pomógł mi wstać i obrócił. Zasłoniłam się nimi niczym tarczą. Wyraźnie nie spieszyło mu się do wyjścia. wpatrzony w czubek buta. chociaż wątpiłam.powtórzył Dylan. Dylan wyciągnął z pod krzesła swój kask. Potrząsnęłam głową. .Nie wieżę. Nie widziałam go.Tak właśnie powiedziała Judi. . Dylan mnie złapał. że miał mały tatuaż na wewnętrznej stronie ręki. Spadałam tak długo. Odsunęłam się od niego i przycisnęłam do piersi książki.Ale ja już wcześniej występowałem… . jak szybko wykuć tekst na pamięć. Judi nie pozwoliła mi się odwrócić.odezwał się.Nauczę cię. jeżeli ty opowiesz mi o technikach gry na scenie.odpowiedziałam pośpiesznie. Ale byłam pewna. że jesteśmy tego samego wzrostu.Teraz!. które trzymałam. jak daleko za mną stał.Nie byłam pewna. Właśnie wtedy zorientowałam się. nie ćwiczyliśmy gry aktorskiej.Przecież powiedziałem. Na scenie wyglądałyby świetnie.krzyknęła. że możesz mi zaufać. Uśmiech rozjaśnił mu twarz. czy właśnie ten profesjonalizm sprawił. Sprawiał wrażenie zagubionego i samotnego. że nie robiłaś tego nigdy wcześniej. . jakie uczucia chciałaś wyrazić.. . Naomi. Jego siła przepływała przez moje ciało. co mówiła. . Moje oczy były na poziomie jego oczu. Zrozumiałam. że po tym jednym szalonym popołudniu chciałam być taka dobra jak on. Czułam. Po prostu skinęła głową. żebym na niego spojrzała. kiedy wkładał kurtkę. . były takie wyraziste. że Dylan wydawał mi się taki wspaniały. że się ociąga. Odsunęłam się. Zauważyłam. żeby można było go zmyć. Kiedy próba dobiegła końca. Bardzo mi to schlebiało. kiedy Judi dawała nam kilka rad związanych z ćwiczeniami i nauką tekstu. zaczerwieniona. znajdowaliśmy się w prawdziwym świecie. Jego uścisk był bardzo pewny i mocny. że prawie krzyknęłam ze strachu.wyszeptał Dylan. które wykonywałaś. Poleciałam w dół.Umowa stoi! Całkiem niespodziewanie jego dotyk stał się dla mnie bardzo intymny. Nawet widzowie w ostatnich rzędach zrozumieliby. ekspresywne. ale i tak czułam się trochę nieswojo. Nie usłyszałam ani jednego słowa z tego. że wciąż na siebie patrzymy.

jak gdybym znała go od lat. Całkiem zapomniałam.Dylan uśmiechnął się i wzruszył ramionami. że Dylan wcale nie jest bestią. co oznaczało. jest bardzo czuły i wzruszający. Ogarnęło mnie poczucie winy. jak zamykają się za nim drzwi.Muszę lecieć. . Nie mogłam sobie wyobrazić chwili.odparłam. że właśnie minęła czwarta trzydzieści. kiedy powiem Amandzie. A może mogłam? Ta wątpliwość nie dawała mi spokoju. że Dylan był nowy w naszej szkole. zapinając kurtkę. .Oczywiście. kiedy szłam w stronę szafki. . Nie mogłam się doczekać. Wręcz przeciwnie. Stałam przez chwilę i patrzyłam..odparła. Musiałam iść do mojej szafki. żeby zabrać z niej resztę książek. kiedy mnie pocałuje. Rozległ się dzwonek.. ponieważ od kilku godzin miałam wrażenie. . Spędzanie czasu w jego towarzystwie to prawdziwa przyjemność. Potem odwrócił się i wybiegł ze szkoły.powiedział. Dylan poruszył się niespokojnie.Do zobaczenia.Ja też.

czy czuł się zakłopotany z tego powodu. Co za cudowny dzień! Właśnie wtedy zauważyłam Josha. ale ja miałam wrażenie. Wszyscy już na mnie czekali. Mój tata był chirurgiem.Dobrze wiedziałam. Może innym razem. mieszkam po drodze. Poza tym już wkrótce zostaniemy przyjaciółmi. Zawsze powtarzał. który właśnie się pojawił.Pomyślałem. starając się przekrzyczeć silnik. Ani razu nie wspomniał. Teraz muszę jechać do pracy.Ale umówiłam się z przyjaciółmi. że nie mógł się tam pojawiać zbyt często. po czym ponownie włożył kask na głowę. Odnowiony wagon restauracyjny z lat pięćdziesiątych połyskiwał w promieniach popołudniowego słońca. Uśmiech Dylana zbladł. . Dostrzegłam Amandę. . Już drugi raz w ciągu dnia odniosłam wrażenie. że może mieszkasz gdzieś po drodze do Keaton Corners… .Nie mogę. . Co prawda od czasu do czasu obie z Amandą . Żeby odebrać szafę grającą do naprawywyjaśnił. Odwróciłam się. .Skinęłam głową w kierunku baru Jonesy’ego. aż zmieni się światło.Rozdział trzeci Stałam na chodniku przed szkołą. Moje kowbojki mocno trzymały się ziemi.Było mi strasznie głupio. Dylan powinien poznać to miejsce. ale nigdzie nie było śladu Maxa. czekając. przyglądali mi się z uwagą po drugiej stronie ulicy i czekali.Ale dzięki za zaproszenie. że był bardzo samotny.Podwieźć cię!. chociaż jego dżip stał zaparkowany przed wejściem.Tylko raz. aż do nich dołączę. . Westchnęłam. mimo że miał kask na głowie i kurtkę zapiętą pod szyję. że wykonuje pracę fizyczną. a w dodatki czuwał nad całym oddziałem ostrego dyżuru w szpitalu.która dziewczyna nie marzyła o jeździe na motorze przy zachodzie słońca w towarzystwie przystojnego faceta w skórzanej kurtce i z kolczykiem w uchu? W rzeczywistości bałam się motorów..Jo! Naomi!.Och. na pewno już wcześniej zwróciłabym na niego uwagę.To nie to… to znaczy. masz rację.. Przekręcił kilka razy rączkę od gazu.Krzyk został prawie zagłuszony przez wycie motoru. Podobał mi się dźwięk tego krótkiego „Jo”.Może chciałbyś się do nas przyłączyć… Byłeś już kiedykolwiek u Jonesy’ego?.dodał z prawie niedostrzegalnym uśmiechem.wrzasnęłam. Rozpoznałam go. Spróbowałam je powtórzyć. . Zastanawiałam się. Zakrztusiłam się dymem. Nikt z moich znajomych nie pracował po szkole. które spoglądały na mnie z okna. że zabijają ludzi albo ich okaleczają. Dotknęłam jego ramienia.Jo! Ładny motor!. po drugiej stronie ulicy.. Josh i Max. Zauważył trzy twarze. jeżeli ma zamiar zostać na dłużej w naszej szkole.zaproponował. że pracuje u swojego ojca. Poza tym Amanda. Nigdy nie miał dobrego zdania o motocyklistach. że wprost unoszę się nad chodnikiem. Gdyby było inaczej. Wskazałam ręką w stronę ulicy Old Town.. . . . W zeszłym tygodniu. który machał do mnie ręką za szybą baru Jonesy’ego. Na dużym czarnym harleyu siedział Dylan. Zjechał z zatłoczonej ulicy na pobocze.Na tym?.powiedział.Twoi przyjaciele czekają….

wieszając kurtkę na jednym z małych haczyków. . Czułam. Dopiero potem przypomniałem sobie. . Chciałam uściskać wszystkich naraz. co Josh i cała reszta myśleli. naprzeciwko Maxa. że zmieniam się z każdą sekundą. ale to nie było to samo co praca w warsztacie. Przejechałam palcem po turkusowej powierzchni i uśmiechnęłam się do Josha.Wyglądasz jakoś inaczej.zawołałam. .zanuciła śpiewem Amanda. Ja obok Maxa.Nie zapomnij. Ale co to ma do rzeczy? To mu nie przeszkadza grać w przedstawieniu. Amanda spojrzała na mnie.zauważył. Zapaliło się zielone światło. On wygląda na twardziela.Cześć!. które pracowały przy przedstawieniu ”Piękna i Bestia”. ale jeszcze zanim zniknął wśród samochodów. W jego głosie słychać było irytację. Josh. jak harley oddala się coraz bardziej. że Judi rozdała nam także telefony wszystkich osób. aż blat stołu znalazł się na wysokości mojej brody.wtrącił Josh..To prawda. Poza tym nie mogłam zapomnieć tego. że ja również miałam telefon Dylana.Podkręcił gaz. żeby wytłumaczyć im wszystko od początku.odparłam. co Amanda powiedziała o Dylanie i jego harleyu. jak gdybym była przybyszem z innej planety.Nie mogę sobie wyobrazić. a potem do Amandy. a to oznaczało. Max wstał i puścił mnie pod ścianę. Miałam tyle energii i brakowało mi tchu. Patrzyłam. Czułam się fantastycznie. Spojrzałam na Josha i przypomniałam sobie.powiedziałam. aż straciłam go z oczu. naprzeciwko Josha. Zaczęłam zapadać się w siedzenie ze sztucznej skóry. Nie takiego przyjęcia oczekiwałam. . a policzki przybrały kolor różowy. Usłyszałam pisk sygnalizatora.Mówiłam ci!. Zastanawiałam się również.Mój numer telefonu… nie ma nas w książce telefonicznej?.Do zobaczenia.zajmowałyśmy się dziećmi. Zawsze siedzieliśmy w ten sposób.stwierdził Max. przyciskając do piersi książki. .Nie miałam niecierpliwości. by mnie usłyszeć. Dylan i ja byliśmy tego samego wzrostu. Popatrzałam na swoje odbicie w chromowanym pojemniku na serwetki.Jasne. Właśnie spróbowałam czegoś nowego i wspaniałego…. . . byłam ożywiona i jakby inna. Złożył podpórkę i zapalił silnik.. Mogliśmy patrzeć sobie prosto w oczy. Kosmyki wysunęły się z warkocza. a Amanda obok Josha. Wyprostowałam się na siedzeniu.On jeździ na motorze. zawołam do mnie przez ramię: . W jej ustach słowo motor brzmiało jak coś podejrzanego. że zaprosisz go do środka.przyznałam. Przebiegłam przez ulicę i jednym susem przeskoczyłam schody prowadzące do środka wagonu.Czuję się inaczej. .. że pracujesz z kimś takim. że jesteś mi winna jedną z lekcji pani Bothwraithe!. że jest trochę twardy. ale był zbyt daleko. śmiejąc się kiedy Dylan ruszył w stronę Keaton Corners. Od kiedy próba dobiegła końca.Mogę do ciebie zadzwonić? .krzyknęłam za nim. Przyglądał mi się uważnie.Czuję się całkiem inaczej. Wyglądałam bardzo śmiesznie.I co z tego? . że jest ode mnie o kilka centymetrów wyższy..Przez chwilę miałem wrażenie. kiedy na nas patrzyli.

.Moje rozdrażnienie zaczęło znikać. wypiła łyk.Nie zorientowałaś się. żeby jej głos zabrzmiał entuzjastycznie. Zamiast tego uczyłam się. który nie może żyć bez kawy z kofeiną.W porządku.. żeby tak sobie lekceważyć szkołę. że ten tydzień będzie obfitował w nowe doświadczenia. Koniec semestru. Poczułam.podsumowała Amanda. i to w pierwszej sztuce. Zamówił kolejną filiżankę kawy. . Naomi. .Dylan jeździ na harleyu. Osobiście nienawidzę napojów gazowanych z lodem. Starała się. kiedy przyszła kelnerka i postawiła przed nią dietetyczny napój gazowany. Miałam pierwszą próbę. Amanda uniosła ręce w obronnym geście.. Po raz pierwszy zrobiłam coś pod wpływem impulsu. Ale motocykliści nie są przestępcami. Kiedy zakończyła rytuał wyciskania cytryny.Mam taką nadzieję – odparłam. że się nie pomyliłam i że Dylan nie był częstym gościem Pulito’s.Nie jestem przekonany co do tego teatru. że ta cała zabawa zajmie połowę czasu.. To jeszcze nie jest koniec świata – wtrącił się Max.Naomi.Głowa do góry. Zawiązałam kilka nowych przyjaźni. To wszystko zaczynało mnie przerażać. ale ja usłyszałam tylko sceptyzm.W końcu to właśnie ty zostałaś wybrana na przyszłą przewodniczącą Phi Beta Kappa w czasie zajęć z panem Blausteinem. Okropna praca z historii..Najwyraźniej świetnie się bawiłaś.. kiedy opowiadałam o próbie. .Zwłaszcza kiedy zbliża się koniec semestru.Ale z tego. Kiedy starałam się o rolę.Dasz sobie ze wszystkim radę. kiedy pomyślałam o swojej pierwszej lufie! . Miałam nadzieję. . królowa kujonów wśród drugoklasistów? – zdziwiła się Amanda. Naomi… To zupełnie nie w twoim stylu. o pracach domowych i klasówkach? Odniosłam wrażenie. Amanda wycisnęła cytrynę na górę kostek lodu. Jednak dzisiaj moje myśli ani przez chwilę nie krążyły wokół Phi Beta. którym dysponujesz? . . jak krew odpływa mi z twarzy. Wiedziałaś o tym.Nie. Amando.Dylan taki nie jest. wynika. Koniec . że większość harleyowców kręci się w Pulito’s. że zbliża się koniec semestru. Amanda się na nich wychowała..Zapomniałaś o końcu semestru?! . Amanda właśnie ją pisze. Jak mogłam zapomnieć o szkole. . Samo wspomnienie tego wspaniałego popołudnia.Zawsze dajesz sobie radę.stwierdziłam stanowczo.Za to jest prawdziwym aktorem. na który miałam nauczyć się roli. A z moich informacji wynika. a mój żołądek przewraca się do góry nogami. Termin jej oddawania mija dokładnie tego samego dnia. sprawiało. co mówisz.. wyciągając ręce nad głową. Po raz pierwszy dostałam główną rolę. nawet przez moment nie pomyślałam. Czy nie musisz napisać pracy z historii Ameryki? Z tego co wiem.Prawie nie znasz tego chłopaka. – Zaczynałam czuć się głupio. – Josh zmarszczył czoło. które właśnie spędziłam. poczym wybuchnęła śmiechem. jak odnaleźć swoje prawdziwe ja. Jest wspaniały. o jaką się starałam. .powiedział Max.. . Max jest jedynym szesnastolatkiem.Odsunęła się.przypomniała mi Amanda. że nie miałam ochoty myśleć o zbliżających się zaliczeniach. Stopnie. że teatr wymaga wielu wyrzeczeń.Niestety też musze ją napisać. Po co się od razu tak unosisz?.

Musiałam postarać się o dobre stopnie i nauczyć się roli na pamięć. . chciałam..zrobisz to. że jestem mądra. że nareszcie udało i się coś osiągnąć. Davidson. że moim powołaniem jest aktorstwo. .. że zapomniał coś tak ważnego. Nawet nie skończyliśmy jeszcze liceum.Piękną!. żeby przyzwyczaić się do tego. że masz ładną buzię.Podjęłaś się tego zadania. Odkąd pamiętam. . Potem zaraziłam się prawniczym bakcylem.Oczywiście.Ostatnie słowa wymknęły mi się mimo woli.zdziwił się Josh.. Zabiła bym go za to. . Można zapomnieć o wypadku.zdenerwował się Josh.. którą muszę odrobić. Ustalili już nawet. Zaczerwieniłam się. Cokolwiek sobie planowałam. ..Josh wyglądał na przerażonego. .. Stawała się tym bardziej niedorzeczna. jestem utalentowana i ładna. żeby to było dla mnie wyzwaniem. miałam również inne plany. to choć marzyłam. ale. A potem zapomnisz o teatrze..Oczywiście.odparła. Serce mi zamarło. ale zamiast tego zaczęłam się śmiać. im więcej myślałam o pracy domowej.Pierwsza nagroda w stanowym konkursie naukowym dwa lata z rzędu nie jest osiągnięciem?.westchnęłam. kiedy wcielisz się w Królewnę Śnieżkę. Można zapomnieć o pasji do koloru zielonego. Ale Harvard nie przyjmie cię na wydział prawa tylko dlatego. Musiałam przygotować się do zaliczenia z biologii i napisać pracę z historii. kiedy wejdę do domu i zasiądę do podręczników.Kogo ja próbuję oszukać?. . Tymczasem chciałam chłonąć tę magię jeszcze przez jakiś czas. . co nie każdemu się udaję. że jest. Chciałam żeby Amanda.semestru mógł zaczekać do momentu. Nie miałam tylko czasu. Dostałaś tę rolę i będziesz świetna.Dlaczego niby miałabym to robić? Może dopiero teraz odkrywam moje prawdziwe ja. Kiedyś chciałam zostać lekarzem.. Amanda i Josh zawsze planowali każdy szczegół dotyczący przyszłości. Może być Piękna albo ktokolwiek inny. że potrafię grać. ja także nie byłam tego pewna.Może aktorstwo nie jest tym rozdziałem mojego życia. Dla nich ważniejsze są kodeksy i paragrafy. a do tego zostałam aktorką. Ta myśl wydawała mi się niedorzeczna. Dzięki temu mam wrażenie.. że jesteś ładna. a później towarzyszyła mi Amanda.krzyknęliśmy chórem.Mimo to .ale zdążyłam się przyzwyczaić do tego. Po dzisiejszym dniu.Może porwałam się z motyką na słońce. który chciałabym zamknąć. . Amanda pochyliła się w moją stronę i pociągnęła mnie lekko za warkocz.Jasne. skoro innym się udaje. Pierwszy raz to on był moim partnerem w tym konkursie. . by zostać gwiazdą. Munoz i Peters. Josh i Max zrozumieli.Zapomnę o teatrze?.Daj jej spokój. że będziemy wspólnikami bostońskiej firmy prawniczej Zukowski. jakie to wszystko było wspaniałe..powtórzyłam z trudem. że dostałam tę rolę. jak będzie wyglądało jego życie po maturze.Max pospieszył mi na ratunek. Chciałam osiągnąć coś.. Dzisiaj doszłam do wniosku. .ciągnęłam – nadal cieszę się. . Max nie był zdecydowany co do tego. Chciałam sprawować władze nad życiem i śmiercią.Nie możesz się teraz wycofać. Trochę później postanowiłam zostać prezydentem. To był jeden z naszych koronnych argumentów.

kiedy graliśmy w te śmieszne gry. teraz umarła. Nie muszę jeszcze o tym myśleć. zaczęłam gryźć ołówek. . by upaść w jej ramiona. Jednego byłam pewna: nie chciałam dać się zaszufladkować. pomyślałam w duchu.Po jednej próbie postanowiłaś zostać aktorką. Kiedy wszystko opisałam. Tej nocy nastawiłam radio na stację jazzową. Josh uniósł brwi. co we mnie ożyło w czasie próby. Mam rację. której w życiu spróbujesz. W tym czasie chłopcy płacili rachunek. .Po prostu jeszcze nie wiem kim. Josh.Wydawało mi się. Na pamiętnikach zawsze można polegać. i jak bardzo musiałam zaufać drugiej osobie.. jak się czułam ze świadomością.Znam cię. Wstałam i wyszłam. że ostatnio wszyscy zgodziliśmy się co do tego. moje spotkanie z Dylanem i to. Pamiętniki są tym. wsunęłam nogi pod purpurową narzutę i oddałam się całą duszą pamiętnikowi. kiedy wychodziłyśmy z knajpy. a moi przyjaciele nie potrafili tego zrozumieć. Opisałam cały dzień. . czym nie mogą być najlepsi przyjaciele. Moje życie nawet się jeszcze nie zaczęła. . Mam dopiero piętnaście lat.Nadal chcę zostać kimś. .Absolutnie nic.dodałam. .. . że nie mam zielonego pojęcia. Tylko jeden z powodów. proszę! Co cię ugryzło?. Amando.. że moje marzenia mogły nareszcie się spełnić Najwięcej miejsca poświęciłam się temu. .Nie podsuwaj jej głupich pomysłów!. że wszystko.przypomniał Josh. Nagle zdałam sobie sprawę. To westchnienie zmieszało się z nagłym przypływem uczucia winy i zagubienia. Ta cała rozmowa sprawiła.parsknęła Amanda.Proszę. że wybieramy się na wydział prawa.Ciesz się z tego niecodziennego doświadczenia. Ramiona Dylana. Nie wiedziałam nawet.Daj mi spokój Josh. na wydział aktorski.upomniała mnie Amanda. biorąc do ręki rachunek..Mówię poważnie. odkąd skończyłaś dziewięć lat. kiedy przychodziło mi na myśl. kim zostanę po studiach. żeby zostać gwiazdą.odparłam. . Zastanów się co mówisz. na jakie studia chcę zdawać.stwierdził Max. Naomi. . Jestem dopiero w drugiej klasie.wybuchnęłam. a potem żyj dalej. Max uśmiechną się do mnie. Naomi? Nie odpowiedziałam.Jasne.pomyślałam. Spojrzałam za żółtą tapetę w kwiaty nad białą boazerią i westchnęłam. dla którego chciałaś dostać tę rolę? Nie zatrzymuj się przy pierwszej rzeczy. jak dobrze się bawiłam. To wspomnienie było tak samo cudowne za każdym razem.zapytała Amanda poważnym głosem.Czyżby?. zawsze zamierzałaś iść do Harvardu i zostać kimś.wrzasnął Josh. na Harvardzie. Zapisałam całe trzy strony moim drobnym pismem. Ale nie miałam w tej chwili ochoty opowiadać im historii o jasełkach i o moim marzeniu. Mam rację? Czy to nie był jeden z powodów. kiedy Max zwolnił mi przejście. Czułam się zraniona.Wkrótce postanowi dostać się na Yale. Dzisiaj przydarzyło mi się coś fantastycznego. Chciałaś spróbować czegoś nowego.

dlaczego w ogóle zaczęłam się z nim umawiać. Skończyłam pisać pamiętnik w momencie.Pisanie o Dylanie i sztuce sprawiło. Dlatego nie pobiegłam na korytarz i pozwoliłam. Poszliśmy na późniejszy seans „Wojowniczych żółwi ninja”. nie można do mnie dzwonić później niż o pół do jedenastej. Trenerzy drużyn koszykarskich polują na nas. doskonale wiedzą. W ten sposób ja i Josh zostaliśmy skazani na swoje towarzystwo. Byliśmy już tylko wspomnieniem tamtej paczki. były bardzo ciepłe. 3. To nie jest zbyt dobra podstawa go tworzenia związku. Na dole grał telewizor. Oboje zostaliśmy sami. może poza tym że oboje nienawidzimy koszykówki. ja i kilka innych osób. Po jej głosie poznałam że nie była zadowolona. Od tego czasu całowaliśmy się wieli razy. Nie odebrałam. oboje z Amandą zaczęli wszędzie jeździć sami. ale nigdy żaden pocałunek Josha nie sprawił. aż w zeszłym roku rodzice Josha postanowili wyprowadzić się do nowego luksusowego osiedla na wschód od Keaton Corners. Oczywiście było mi bardzo miło i chociaż nie strzelały fajerwerki. I tego wieczoru. że to na pewno nie może być do mnie.Naomi. że znalazłam się na orbicie pozaziemskiej. To takie zabawne. kiedy chodzę do szkoły. żeby telefon dzwoniła dalej. Pamiętam każdy szczegół tamtego filmu. Max Josh. ani kapci. która zamruczała. Mieszkaliśmy obok siebie do czasu. Jako trzynastolatki tworzyliśmy zgraną paczkę. a myśl o Dylanie. 2. Kiedy po raz trzeci wybraliśmy się do kina tylko we dwoje. Sporządziłam listę powodów: 1. że znamy się od wieków. że przestaje myśleć. Jestem najwyższą drugoklasistką w szkole. które do niego żywiłam. którzy mnie znają. Dylan sprawia. a on jest najwyższym trzecioklasistą. poczułam się dokładnie tak samo miło jak zwykle w jego towarzystwie. Oboje byliśmy zawstydzeni. ponieważ nie mam własnego aparatu w pokoju i nie będę go mieć aż do szesnastych urodzin. kiedy zadzwonił telefon. zawsze trzymaliśmy się razem. Josh trzymał mnie za rękę. Czasem zastanawiałam się. W pośpiech nie założyłam ani szlafroka. Albo mogę myśleć wówczas tylko o nim. Była jedenasta trzydzieści pięć. A to oznacza. Wsunęłam się pod narzutę i pogłaskałam moją kotkę Pebbels. Mama wróciła dzisiaj późno z pracy i nadal miała no sobie kostium. Wyprostowałam się. kiedy pocałował mnie na pożegnanie. Oboje jesteśmy wysocy. że zaczęłam myśleć o Joshu. Nic podobnego. Uczucia. do ciebie!.. dopóki się nie przeprowadziły. Odruchowo spojrzałam na zegarek i doszłam do wniosku. że myśl o Joshu przywodzi mi na myśl domową szarlotkę.Do mnie? Kto może dzwonić do mnie o tej porze? Wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam korytarzem. Trzymanie się za ręce nie zawróciło mi w głowie a nie ugięły się pode mną kolana. Amanda. . . że te dni. od kiedy zaczęliśmy naukę w liceum. Zderzyliśmy się nosami i oboje nie mogliśmy powstrzymać śmiechu. .krzyknęła mama. Wszyscy.. Jednak gdy tylko Max zrobiła prawo jazdy. które spotykały się z nami. to i tak przytulanie do Josha bardzo mi się podobało.

. .. Poczekałam.Więc co z tą panią Bothwraithe? . Nagle poczułam się taka młoda. . Chyba powinienem zaczekać. Uśmiechnęłam się do siebie..Warknął do słuchawki. . kto dzwoni do ciebie tak późno. że z powody tego telefonu mama się na mnie zdenerwowała.Nie ma sprawy. To dobrze.Domowe zasady. . W tle grała muzyka. Odchyliłam głowę do tyłu i zaśmiałam się..Prawie wyszeptałam jego imię.Nie wiem.dodała jeszcze bardziej rozdrażniona. ale nie przypuszczałem. ale było mi przykro. Zdjęła żakiet i odpięła małe srebrne guziki jedwabnej bluzki.Musiałam mu o tym powiedzieć. Usiadłam i wsunęłam stopy pod dywanik..Ale i tak zostało sporo kwestii do wykucia. Może naprawdę znów do mnie zatelefonuje. Ja też nie miałam pojęcia.Wiem. że prawdopodobnie jest w kuchni.... na wypadek gdyby znów chciał do mnie zdzwonić. żeby nauczyć się tekstu. żółtej i jasnej.Nad czym? . podając mmi słuchawkę.Jasne.Mamy bardzo mało czasu.Och! Nasze lekcje zapamiętywania.Nad panią Bothwraithe.powiedział.Nie przypuszczałem.Teraz? Przez telefon?.Znów odtworzyłam w myślach swój plan zajęć na przyszły tydzień.. .. że powinienem zacząć jak najszybciej. że nie masz problemów z uczeniem się na pamięć. Oparłam się o ścianę i wsunęłam jedną nogę pod nocną koszulę. . w kolorze słoneczników. . .Wiedziałem. że jest już tak późno...wyjaśniła. Chciałam rozpoznać odgłosy jego domu. kiedy rozmawia ze mną. że jest późno.. .. Starałam się wyobrazić sobie. Zdjęłam dłoń ze słuchawki. Słuchał tej samej stacji jazzowe co ja..powiedziałam.. Miałam tylko piętnaście lat. . .Usłyszałam rozczarowanie w swoim własnym głosie.Cześć. Dylan śmiał się razem ze mną. aż zamknie za sobą drzwi do pokoju. Poczułam się zawiedziona. nie dotyczy dni wolnych od zajęć. Naomi? Poznałam ten głos..Hm. że jest późno. Ja muszę tylko udawać Bestię i dużo warczę. i w końcu doszła do wniosku. .Występujesz prawie w każdej scenie. jaki był jego dom. . Żadnych telefonów po dziesiątej trzydzieści.Może mogłabyś dać teraz kilka wskazówek.Dylan?. Zastanawiałam się. jak Dylan opiera się o blat kuchenny.Właśnie się zastanawiałem. Wytężyłam słuch.żebym mógł zacząć. Widziałam prawie. .. kto to mógł być. a on był w klasie maturalnej. gdzie znajdował się telefon.Ktoś z kółka teatralnego. Pomyślałem.Nie chciałam żeby się rozłączył. . .

że należy wybierać krótkie fragmenty tekstu.. . co czułam.Odparłam tym samym tonem. A próby są bardzo wyczerpujące. . Będę grała Piękną. .Spojrzała na mnie z góry. ale żadne z nas nie powiedziało dobranoc.To cudownie!. cokolwiek i czytać przed zaśnięciem.. . kiedy rozmawiałam z chłopakiem.Nie mogłam dłużej opanować uśmiechu... To ten chłopak.No tak. to był Dylan. Nie chciałam się rozłączyć i odniosłam wrażenie..powiedziała moja mama.. Jego głos był niższy niż zazwyczaj.Nie.. że nie zrobiłam przy tym żadnej głupiej miny. jak długo nie ruszałam się z miejsca. jutro. który będzie grać Bestię w szkolnym przedstawieniu. ale żadne z nas nie odłożyło słuchawki... Nie mogłam przestać myśleć o tym.. Na pewno pochłonie mnóstwo twojego wolnego czasu. Nadal nie sprawiała wrażenia zadowolonej. więc o niczym nie wiesz. żeby wybierać sobie kilka linijek.Och. . Była ubrana w szlafrok i czesała włosy.Zapomniałam ci powiedzieć. że występowanie na scenie nie będzie ci przeszkadzało w odrabianiu prac domowych.Przed chwilą? .stwierdził Dylan.. .Zgadza się. Ale najważniejsze ze wszystkiego jest to.prawie krzyknęłam do słuchawki. To im w jakiś sposób pomaga.Możemy zacząć nawet teraz. Kiedy się obudzisz. .Oboje odłożyliśmy słuchawki. a potem je śpiewać.ucieszyła się. . ....Przede wszystkim moja nauczycielka mówiła...Naprawdę? .Zaufaj mi!. Wstałam i uśmiechnęłam się. .. aż zaśnie się z tymi słowami w głowie..Ale mam nadzieję.. Tak jak to robią dzieci.Mogę to zrobić!.Dostałam główną rolę..No tak.Nie było cię na kolacji.Odezwał się w końcu.Zgadza się.Mogę to sobie wyobrazić. którego on użył dzisiaj w czasie próby. Wyciągnęłam nogi i siedziałam przez chwilę na podłodze z telefonem na kolanach.Mama wyszła ze swojego pokoju.. .Kto do ciebie dzwonił? Coś w jej głosie mnie zaniepokoiło. Oboje się roześmialiśmy. Nie zaangażuj się za bardzo w ten teatr. jest późno.dodałam.Jasne. . Oczy mamy zrobiły się duże niczym spodki. że jemu też nie spieszyło się z pożegnaniem.. Miałam nadzieję. Zapanowała cisza. którego właśnie poznałam i z którym nie chciałam się już nigdy pożegnać. . kiedy uczą się alfabetu.. połowę sceny..Nie mów! . Nie wiem. . będziesz wszystko pamiętał.Naomi?..No cóż.Zamilkłam. muszę już iść. Trzeba to powtarzać wciąż i wciąż.. Dylan Russo.Śpiewać? . żeby pozbierać myśli.

Gdyby nie był. czy Judi Bender dałaby mu tę rolę? Dobrze wiesz. po czym odwróciła się i zeszła na dół.Posłuchaj. Wcale.. . W przyszłości będziemy mieli wiele wspólnych prób. Jak dobrze go znasz? . po czym odwróciła się. . Już nigdy nie zadzwoni o tej porze. Nie jest taki uprzejmy jak Josh. Zaczęła schodzić po schodach. w jaki rozmawiał ze mną przez telefon. Mama nigdy nie zapomina imion. mamo.Coś w wyrazie twarzy mamy sprawiło.odparłam szeptem. W końcu Dylan jest moim partnerem w tej sztuce.. tak żeby mama nie mogła mnie usłyszeć. Chciał popracować nad tekstem i poprosił mnie o pomoc. Zacisnęła usta i zrobiła niezadowolą minę.Dlaczego zadzwonił tak późno? Nie powinien się do tego przyzwyczajać. .Och. .. że ona jest bardzo wymagająca. Ani trochę. Dylan jest w porządku.wykrzyknęłam..A ten chłopak. Westchnęłam. że przez telefon nie przypomina twoich przyjaciółpowiedziała.. Popatrzyła na mnie przez chwilę.jak on się nazywa? . mamo!.Bo on ich wcale nie przypomina.odparła.Nie podobał mi się sposób. że nie powiedziałam już nic więcej.Ale to nie zmienia faktu.odparłam ostrożnie.Może nim być. . jeżeli nie będzie łamał naszych zasad. .Dylan..Nie rób takiej zdziwionej miny.

Rozdział czwarty
- Dlaczego nie rozpuścisz włosów, Naomi?- zapytała Judi tydzień później. Siedziała w pierwszym rzędzie na widowni i prowadziła próbę. Spojrzałam w scenariusz. Judi roześmiała się głośno. - Właśnie tak, rozpleć ten warkocz. Zawsze masz włosy zaczesane do tyłu albo ściągnięte do tyłu. No już, śmiało, potrząśnij nimi. Zobacz, jak to jest.- Judi oparła się wygodnie i przyglądała, jak walczę z ciasno zaplecionymi kosmykami. Czułam się niepewnie, ale nie sprzeciwiałam się, mimo że dobrze wiedziałam, że po rozpuszczeniu moje włosy będą przypominać niesforną szopę. Pochyliłam się, a włosy opadły mi na twarz i przesłoniły oczy. Wyprostowałam się, potrząsnęłam głową i zauważyłam, że Dylan przygląda mi się zza kurtyny. - Bardzo ładnie- szepnął. Roześmiałam się. Dotknęłam włosów i poczułam, że robi mi się ciepło. - Tak jest o wiele lepiej!- stwierdziła Judi.- Dopiero teraz wyglądasz jak zakochana dziewczyna.- Wskoczyła na scenę i zmierzyła mnie krytycznym okiem.Od dzisiaj na każdą próbę będziesz przychodziła w długiej spódnicy. Bohaterki bajek nie noszą dżinsów. Kostium pomoże ci wcielić się w postać Pięknej. Po tych słowach Judi poprosiła Andreę, żeby uprzątnęła scenę, by można było przećwiczyć kolejny akt. To miała być rozmowa między Dave’em, który grał ojca Pięknej, a Dylanem. Nadszedł poranek po tej nocy, kiedy Bestia uratował ojca Pięknej w czasie śnieżycy. Chwyciłam sweter oraz scenariusz i usiadłam obok Judi. Musiałam popracować nad tekstem, ale chciałam obejrzeć Dylana. Trochę później Dave i ja mieliśmy kolejną próbę, więc wykorzystałam ten pretekst, żeby zostać. Oczywiście Dylan nie miał makijażu. Nie założył nawet maski, którą Judi poleciła mu wczoraj kupić. Był ubrany w luźne, czarne spodnie od dresu i czarną bluzę z kapturem. Do tego nosił parę starych tenisówek. Zastanawiałam się, czy zmiana starych dżinsów i skórzanych butów na dres i tenisówki była częścią jego treningu. Może w ten sposób chciał wczuć się w rolę. Postanowiłam, że później go o to zapytam. Dylan wyszedł na scenę. Nasunął na głowę kaptur i staną do wszystkich plecami. Całe jego ciało było napięte, kiedy się koncentrował. Przypominał panterę, która przygotowywała się do skoku. A potem ściągnął kaptur i odwrócił się w stronę publiczności. Wszyscy westchnęli. Prawie go nie rozpoznałam. Wyglądał przerażająco. Jak ktoś, kogo bym nie chciała spotkać w ciemnej ulicy. Na jego twarzy malowała się złość i ból. Nawet w ostatnim rzędzie można było poczuć jego ból i strach. Przez całą próbę głos Dylana był zatrważający. Garbił ramiona i wyglądał niczym osaczony, wściekły kot. Puściłam wodze fantazji, kiedy Dylan miotał się po scenie przed moimi oczami. Kiedy skończył grać, jeszcze przez chwilę pozostał Bestią, ale zaraz potem to przerażające wcielenie spłynęło po nim niczym woda i znów stał przede mną

zwykły siedemnastolatek, który spoglądał na Judi z nadzieją w oczach. Widać było, że nie czeka na jej komentarz. Każda cząstka jego ciała zdawała się wprost prosić o nagrodę. Na sali panowała cisza, a potem Judi zaczęła klaskać. Wszyscy poszli w jej ślady. - To było niesamowite, Russo- powiedział Dave. Dylan wsunął ręce do kieszeni bluzy i zaczerwienił się. Judi weszła na scenę, żeby udzielić chłopakom kilku uwag, a ja wyciągnęłam się na krześle, żeby usłyszeć wszystko, co powie. Chciałam chłonąć każde jego słowo związane z grą aktorską, zgłębić wszystkie tajniki, dowiedzieć się jak najwięcej o teatrze i kreowaniu bohaterów. Trochę później, w trakcie przerwy Dylan zaproponował, że oprowadzi mnie po teatrze. - Nie mogę uwierzyć, że nigdy wcześniej nie byłaś w tym miejscu.- Jego ciemne oczy błyszczały, kiedy prowadził mnie przez frontowe drzwi przy przejściu między rzędami. W zeszłym tygodniu weszłam za kulisy tylko raz, żeby Dana mogła dokonać poprawek w moim kostiumie i żeby porozmawiać z Judi. Żartowałyśmy wtedy z Daną na temat długiej przebieralni, z której korzystały tylko dziewczyny. Chłopcy, jak co roku, musieli przebierać się w męskiej toalecie. A teraz szliśmy w kierunku pomieszczenia, w którym znajdowały się rekwizyty i dekoracje. Nadal słyszeliśmy głos Judi, która coś tłumaczyła. Dobiegały nas także odgłosy stukania młotkiem i rozmowa osób, które pracowały w warsztacie. Weszłam za Dylanem do magazynu. Na ścianie wisiały stare kostiumy. Zakurzone fragmenty scenografii leżały na pod drugą ścianą. Miecze, kapelusze w różnych kolorach i kształtach, łuki i kołczany wystawały z koszy. Z sufitu zwisała tylko jedna żarówka. Wszędzie tańczyły cienie. Miałam wrażenie, że znaleźliśmy się w krainie duchów, w lunaparku. Zbliżyłam się do toaletki z ogromny6m owalnym lustrem. Szkło było zakurzone tak bardzo, że nie widziałam nawet własnego odbicia. Jednym palcem napisałam na powierzchni lustra NAOMI=PIĘKNA i rok. A potem, działając pod wpływem impulsu, dodałam DYLAN=BESTIA. - Popatrz na to!- krzyknął Dylan. Szybko starłam nasze imiona i w lustrze pokazało się odbicie jego twarzy. Na głowie miał duży kapelusz z piórem. Skłonił się, zamaszystym ruchem zdejmując kapelusz. A potem wziął do ręki szpadę i zaczął walczyć z niewidzialnym wrogiem. Wreszcie zdjął z wieszaka zakurzony płaszcz z jedwabiu i podał mi go. Zarzuciłam go na ramiona i przejrzałam się w lustrze. Byłam zaskoczona, kiedy okazało się, że moje włosy jeszcze nie stanęły dęba. Wyjęłam je spod płaszcza. Nagle poczułam się bardzo głupio, jak gdybym miała sześć lat. Ale przy Dylanie wydawałam się sobie również taka dorosła. Odwróciłam się do niego. Chciałam, żeby mnie zrozumiał. - Wiesz, co przypomina mi to miejsce? Dźgnął końcem szpady drewnianą podłogę. - Strych. - W starym domu! Zabawę w przebieranki. - Właśnie mamy ze sobą tyle wspólnego- powiedział Dylan.

- Dlaczego? - Bo myślimy o strychach i przebierankach. Chodzi o to, że podobnie jesteś utalentowaną aktorką. Powiedz mi, że tego nie kochasz. Czy Judi miała rację? Czy to nie jest prawdą, że kiedy rozpuścisz włosy i włożysz kostium, potrafisz stać się całkiem inną osobą? - Nigdy wcześniej nie myślałam o tym w ten sposób. Występowanie w teatrze było dla mnie niczym więcej jak tylko zabawą na strychu. Ale teraz wszystko zaczyna wyglądać całkiem inaczej.- a potem wyjawiłam mu mój wielki sekret. Opowiedziałam mu, że pewnego dnia chciałabym zostać gwiazdą sceny albo telewizji. - Twój sekret już wkrótce ujrzy światło dzienne... Założę się, że Piękna to tylko pierwsza rola, którą tutaj odegrasz. Jesteś dopiero w drugiej klasie, Naomi, i masz talent. Musisz się jeszcze wiele nauczyć, ale jesteś naturalna.- Potem opowiedział mi o książce rosyjskiego autora, w której można znaleźć porady, jak kreować bohaterów scenicznych. Dodał, że powinnam ją przeczytać. Mówiąc, przez cały czas grzebał w koszu w poszukiwaniu nowych rzeczy.- Popatrz na to!- Podał mi małe lusterko i pasującą do niego szczotkę z długim trzonkiem. Podobne rzeczy widziałam tylko w filmach kostiumowych. Bardzo delikatnie zaczęłam czesać włosy. Dylan usiadł na jednym końcu toaletki i patrzył na mnie. Nie dorywając ode mnie wzroku, zaczął mówić łagodnym głosem. - Ja też mam swoje marzenia, Naomi. Nie chcę tylko grać... Pewnego dnia chciałbym zostać reżyserem. Wstał i wyciągnął ramiona wysoko w górę, po czym potrząsnął dłońmi. - Najgorsze jest to, że chciałbym mieć to wszystko na raz. Przestałam czesać włosy i zastanawiałam się chwilę nad jego słowami. Dostrzegłam w nich podekscytowanie, ożywienie i coś jeszcze... Strach? Dopiero w tym momencie zdałam sobie sprawę, że wcale nie był taki pewny siebie, na jakiego wyglądał. - Dyla...- zaczęłam.- Nie znam się na teatrze. Ale gdybym miała milion dolarów, założyłabym się o całą tę sumę, że osiągniesz to wszystko, o czym marzysz. Spojrzał na mnie w lustrze. - Mówisz poważnie? - Tak.- Naprawdę tak myślałam.- Uważam nawet, że Yale zaproponuje ci stypendium. Słyszałam, że mają wspaniały wydział teatralny. A ty jesteś taki dobry. - Yale?- Spojrzał na mnie, jak gdyby wyrosła mi druga głowa.- Nie ma mowy. Kto by chciał iść do Yale? - A nie chcesz? Dylan zrobił krok w moją stronę i kucnął obok kufra, a ręce oparł na drewnianej pokrywie. - Yale? Szkoła? Nie na tym polega aktorstwo. Tylko nie to. Chcę czegoś prawdziwego. Nie mogę odłożyć mojego życia na cztery lata, kiedy będę zdobywał jakiś durny papierek na uniwersytecie. Ja chcę żyć teatrem. Chcę nim oddychać. Po maturze spadam stąd. Pojadę do Nowego Jorku... - Na Broadway?

- Jasne.- Wstał i zaczął chodzić w tę i z powrotem. Kiedy mówił, jego oczy błyszczały.- Albo off-Broadway, albo do jakiegokolwiek małego teatru. Po prostu chcę tworzyć prawdziwą sztukę. Szkoła jest dobra dla kogoś, kto chce zostać nauczycielem, albo naukowcem. Ale żeby grać, żeby naprawdę grać, trzeba żyć. - Ale jak poradzisz sobie w takim miejscu jak Nowy Jork? - Kto to wie?- odparł beztrosko.- Coś wymyślę. Zawsze udawało mi się cos wymyślić. Mam całkiem zręczne ręce i mogę się podjąć prawie każdej pracy. Nie dbam o to, co będę robić ani ile pieniędzy będę zarabiać, dopóki będę mógł pracować w prawdziwym teatrze. Nie potrafiłam ogarnąć tylu myśli na raz. Nigdy w życiu nie myślałam w ten sposób. Że można zrobić coś niezwykłego, nie idąc przy tym do żadnej szkoły. Zawsze myślałam o studiach jak o czymś ekscytującym. Ale Dylan sprawił, że teraz pomyślałam o nich jak o czymś nudnym i nieciekawym. Albo przynajmniej nie tak ekscytującym jak życie, które dla siebie wybrał. Ponownie zaczęłam czesać włosy. Ponieważ zazwyczaj były związane, sprawiało mi to pewne trudności. Bolało. - Nie rób tego- powiedział Dylan. A potem, nim zdążyłam się zorientować, wyją mi szczotkę z dłoni. Roześmiałam się, ale moje serce biło niczym oszalałe. Dotknął łagodnie moich włosów, a potem zaczął je rozczesywać. Byłam zaskoczona, kiedy nie poczułam bólu. Spotkał moje spojrzenie w lustrze i sprawił, że przeszedł ,mnie dreszcz. Gdybym nie siedziała, z pewnością zemdlałabym na miejscu. Pochylił się i wygładził płaszcz na moich ramionach, a potem ułożył na nim moje włosy. Przysunął się do mnie... - Koniec przerwy!- Głos Dave’a Martina spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Dochodził zza drzwi magazynu i niewątpliwie Dave był bardzo blisko nas. Dylan odsunął się jak oparzony. Ja podskoczyłam i omal nie uderzyłam go ramieniem w policzek. Wyciągnął rękę, żeby mnie uspokoić. Przez chwilę nasze palce połączyły się w uścisku. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie, ale już po sekundzie skarciłam się w duchu. Cofnęłam rękę i zaczęłam ściągać płaszcz. - Peters, Russo, gdzie jesteście? - Tutaj!- Dylan wyglądał tak, jak gdyby nic się nie stała. Zachowywał się bardzo swobodnie i całkiem naturalnie. - Na scenę! Biegiem!- Dave wszedł do magazynu i spojrzał na nas. Dylan pochylił się nad koszem ze szpadami. Spojrzał na Dave’a i uśmiechnął się serdecznie. Ja stałam w cieniu i miałam wrażenie, że jestem równie czerwona jak mój płaszcz. Najwyraźniej Dave nic nie zauważył. Spojrzał kątem oka na Dylana. - Co myślisz o tym miejscu?- zapytał. - Jest super. Właśnie mówiłem Naomi, jaki wspaniały jest ten teatr. Poza tym zastanawiałem się- kontynuował Dylan beztroskim głosem- czy masz tutaj książki o teatrze. Takich autorów jak Stanisławski... - Kto?

Byłam wdzięczna z te chwilę. Może wpadniesz do mnie po próbie? . . wiecznie śpiącym dzieckiem. a teraz muszę.Nic w tym dziwnego. Dzisiaj po zajęciach będę opiekować się dzieckiem. . zmieniło się także i to.. za każdym razem. odrabiam pracę domową. Mój zazwyczaj głęboki głos stał się skrzekliwy i niewyraźny. . kiedy nikt nie zwracał na mnie uwagi. pięknie wyglądaszpowiedział Dave z zakłopotanym uśmiechem..Nie mogę. Zazwyczaj kiedy opiekuję się maluchami. Nie wiedziałam.Dzisiaj?. poszłam w ślad za nimi. że Dylan przekazał mi właśnie zakodowaną wiadomość.Ja też chciałbym ją przeczytać. a teraz swobodnie rozmawiał z Dave’em. Miałam wrażenie. jakie to niesamowite uczucie. . Jak w takiej sytuacji mogłam mieć czas na lekcje? . a ja. Książka nosi tytuł „Kreowanie charakterów”. z czerwonego w blady.poradził. kiedy zastanawiałam się. żeby to się skończyło. Przez ostatni tydzień. Niespodziewanie odwrócił się do mnie. Marnie pracowała w tej chwili przy światłach i skierowała jeden z reflektorów tak. Dylan potrafi błyskawicznie zmieniać nastrój. Prawie pocałowałam tego chłopaka. Masz ją? Uważam.W końcu gra Piękną! Obaj z Dave’em ruszyli wolno.Stanisławski. kiedy rozpuści się włosy. Starałam się złapać oddech.. Właśnie dlatego zaczęłam się zastanawiać. Na chwile odjęło mi mowę. jak tylko Naomi skończy. które udało mi się wydobyć z gardła po pojawieniu się Dave’a. Inaczej nigdy nie udałoby mi się zebrać myśli. ja uczyłam się roli. żeby po kilku minutach zachowywać się tak. a potem w mechanika i na koniec w amanta. Dzięki Bogu Sharon Jane Smithson jest słodkim. po czym skierował się w stronę drzwi.To były pierwsze słowa. czy to była tylko gra.. . . Naomi. że Naomi powinna ją przeczytać. Czułam jak moja twarz zmienia kolor z bladego w czerwony.Wiesz co.W takim razie może innym razem. Dave wtrącił się do rozmowy.Musisz poszukać w szkolnej bibliotece.O rany. co o tym wszystkim sądzić. Nie mogłam mu spojrzeć w oczy. Niewątpliwie bardzo szybko potrafi wcielać się w najróżniejsze role. Co tak właściwie wydarzyło się przed chwilą w magazynie? Najpierw Dylan omal mnie nie pocałował. Niech wydarzy się coś jeszcze”. jak gdyby nic się między nami nie wydarzyło. Jak gdyby mówił „Nie chcę. Jednak kiedy moje życie zaczęło się zmieniać. Dave potrząsnął głową. kim naprawdę był Dylan.Dylan klepnął go po plecach i puścił do mnie oko. ociągając się..Znajdowaliśmy się na poboczu sceny. Naomi? Mam tę książkę w domu. W jednej chwili jest zaaferowany swoją przyszłością. W tej chwili opisywałam. jak gdyby nic się między nami nie stało. Dylan szedł tuż za nim. W tym tygodniu przez cały czas pisałam pamiętnik. musimy zachowywać się tak.. Z motocyklisty zmienia się w aktora. sekundę później skupia całą uwagę na mnie. kiedy Sharon Jane spała. że oświetlił mnie całą.

kiedy patrzyłam.Wiedzieliśmy. Amanda twierdzi. .To coś nowego. że powinnam kochać Josha. Ona nie lubiła Dylana. kiedy czesał moje włosy. . Starałam się coś szybko wymyślić.Masz rozpuszczone włosy. będziemy siedzieć cicho. Uważają.Amanda! . pod warunkiem. prać i zmieniać pościel. powinni także nauczyć się zmywać naczynia. że to właśnie mężczyźni powinni obsługiwać mikrofalówki. kiedy Sharon Jane śpi. lśniące włosy. . Jak opowiadał mi o teatrze.powiedziała. Jaki był wtedy poruszony.. Razem z Amandą wysłałyśmy chłopców do kuchni. Zaprowadziłam wszystkich do salonu. . kiedy mijała mnie w drzwiach z uśmiechem na twarzy.. Jej zdaniem.. że mogę zaprosić przyjaciół. . A co najważniejsze wiedzą.. Skinęła głową. Dopiero potem zaczęłam pisać pamiętnik.Nie rób takiej zaskoczonej miny. Dali mi też jasno do zrozumienia. Wyglądasz jakoś inaczej. Chciałam go za to uściskać. Nie chciałam zapomnieć tego uczucia. Jakie miał delikatne ręce. Kiedy zostałyśmy same w salonie.Żeby to uczcić. żeby otworzyć drzwi. Zamilkła i spojrzała na szczotkę. że nastoletnie nianie należy traktować z szacunkiem. położył palec na ustach. W lodówce zostawili dla mnie mnóstwo przekąsek i kukurydzę do prażenia w mikrofalówce. ale skąd wzięła się ta zmiana? Coś wewnątrz mnie krzyczało. Skoro semestr dobiega końca. jak najdalej od biurka.Niespodziewanie rozległ się dzwonek do drzwi. czy prędzej zamknęłam pamiętnik i położyłam na nim notatki z biologii. że na czole świeci mi neon z napisem DYLAN = ZMIANA. którą kupiłam po drodze.Całe wieki nie widziałam cię w rozpuszczonych włosach. że jak zwykle będziesz opiekować się dzisiaj małą. Na samą myśl o tym zaczerwieniłam się.Podniosła ja i delikatnie przeczesała swoje długie. Że nigdy nie spotkałam kogoś takiego jak on. cofając się.. . jak Dylan gra na scenie. zanim ktoś jeszcze zadzwoni i obudzi Sharon Jane. Jak dużo wiedział na ten temat.skomentowała. Wstałam. a na końcu pojawił się Josh. który miał roczną siostrę. Pobiegłam. że trzeba je dobrze karmić. że będziemy zachowywać się naprawdę cicho. co czułam.dodał Josh. chwyciłam szczotkę i czesałam włosy przez następne dwadzieścia minut. Twierdzi. Miałam wrażenie. wsunęła palce w szlufki dżinsów i przyjrzała mi się uważnie.Podoba mi się. postanowiliśmy cię odwiedzić. kiedy czesał je Dylan. Amanda zauważyła szczotkę. Amanda zawsze nosiła je rozpuszczone. Nie mogłam opowiedzieć Amandzie wszystkiego.Oczywiście.. Max wszedł tuz za nią. Max. Na szczęście Smithsonowie to naprawdę wspaniali ludzie. Gdy tylko Sharon Jane zamknęła oczy. pozmywamy po sobie talerze i nie urządzimy prywatki.zauważyła. Rzuciła szczotkę na sofę. Podskoczyłam. na którym leżał mój pamiętnik. W tej chwili chciałam opowiedzieć jej dosłownie wszystko.

Niestety.Zetnę je.. Nienawidzi zmianwtrąciła Amanda... co Dylan robił. i od tego czasu bardzo rzadko pozwalałaś je podcinać. musi dotyczyć Dylana. .Nie rób tego. że poczekasz.stwierdził Josh. .odparłam szczerze.Może nawet ogolę się na łyso!zagroziłam.No tak. kiedy miałyśmy po siedem lat i postanowiłaś. I co znaczył on dla mnie. Drugą ręką sięgnął do miski z popcormem.Baśniowe bohaterki zawsze noszą rozpuszczone włosy. wchodząc do pokoju. Judi zasugerowała.. że powinnam przekonać się. kiedy mam rozpuszczone włosy. Znałam tych ludzi od zawsze. Postawił miskę na stole i zdjął z blatu nogi Amandy. Wiedziałam. wkładając do ust pełną garść popcornu. Wsunęłam rękę do kieszeni w poszukiwaniu gumki.powiedziałam. . żebyś mogła zostać księżniczką? .To. aż twoje włosy urosną do ziemi.Czego?. Amanda roześmiała się.powiedział. Nie był najbardziej romantyczną od osobą. Pociągnął mnie za sobą.Cieszę się z tego powodu.. Teraz wyglądasz tak romantycznie. .zapytał Josh. jakie znaczenie ten związek miał dla Josha. Usiadłam na dywanie i zaczęłam wkładać klocki Sharon Jane do pojemników na zabawki. a zachowuję się tak. .Nie martw się. co działo się w moim życiu i w moim sercu. Robiło mi się od tego niedobrze. Josh zmrużył oczy. że nigdy ich nie zetniesz. Umawialiśmy się od kilku miesięcy. jaka jestem okropna. ale lubiłam go. Wydawało im się.Opadła na najbliższe krzesło i potrząsnęła głową. Upierałaś się. kiedy siadał na kanapie.. że mnie znają.Nie zetnie włosów. . Ciekawe. Odsunęłam się od Josha i wstałam z kanapy. Nie chciałam.Powiedziałam coś podobnego? . upinając włosy. nie w twoim stylu. Był taki pewny siebie. jeżeli będę miała na to ochotę!. Pomyślałam. Delikatnie odgarnął mi włosy z twarzy i pogłaskał po policzku. Pomyślałam. Amanda zawyła z dezaprobatą.. Kipiałam ze złości.. kiedy. ale nie mieli pojęcia. jakby byli mi obcy. Josh. jaką znałam.To wszystko przez moją rolę. dlaczego każda myśl. . . Wszyscy myśleli. że jestem taka przewidywalna. Naomi na pewno ich nie zetnie.Pamiętasz. żeby ktokolwiek poza Dylanem dotykał moich włosów. .Oczywiście. jak to jest. właśnie tak się teraz czułam. Spojrzałam na Josha i ogarnęło mnie poczucie winy.Prawdopodobnie już nigdy tego nie zrobisz.Zrzuciła tenisówki i oparła stopy na niskim stoliku. że go nie kocham.Być może już wkrótce was zaskoczę. która przychodzi mi go głowy. Josh sięgnął po pilota.. ..odparł Josh z uśmiechem. Byłam zła. Zaczęło mnie to zastanawiać. Max zagwizdał.Sama byłam zaskoczona ostrym tonem mojego głosu.

Wyglądasz na. .Szczęśliwą?. który gra ojca Pięknej. Zatopiłam palce w miękkim dywanie.To znaczy jak?.Tak. . że może dzisiaj był ten wielki dzień. . jak gdyby nie potrafił znaleźć właściwego słowa. że całuję Bestię. a Amanda wpatrywała się we mnie.Zapomniałabym. .Jak zwykle. Zamknęłam pudło z zabawkami. Odnoszę wrażenie. siadając obok mnie na dywanie. . Może wszyscy aktorzy wyglądają tak jak on..A co miałabym o nim powiedzieć?. nie mogłam się tego doczekać. że stara się coś ze mnie wyciągnąć.. że w tej kwestii nie dorasta Joshowi do pięt. Obawiałam się tylko. Nie miałam pojęcia. Zwłaszcza odkąd omal mnie nie pocałował. Odniosłam wrażenie. Naomi zakochała się w teatrze..Brzydki? Ani trochę. spoglądając na niego z niedowierzaniem. skoro tak naprawdę chciałam pocałować Dylana. starając się.zapytałam. że on jest.powtórzyłam.Moim zdaniem.Jeszcze nie wspomniałaś dzisiaj o Dylanie..Nie zazdroszczę ci tego..A co jest w niej takiego innego?. Czy on w ogóle był szczery? .. Tymczasem najbezpieczniej czułam się po drugiej stronie pokoju.Naomi.odezwał się Josh.. . Sama nie wiem. .Dylan wcale nie jest brzydki. Amando. żeby mój głos brzmiał naturalnie. Amanda zmrużyła oczy i przyjrzała mi się uważnie. z kim tak naprawdę rozmawiasz.. że nigdy nie możesz być pewna.Myślałam.powiedziała.Wyglądasz dzisiaj jakoś inaczej. Jeszcze całkiem niedawno sama miałam podobne myśli. Winną. Nie byłam pewna. kiedy pocałuję Dylana. Zaczęła przeglądać jedną z książeczek Sharon. Amanda przysunęła się do mnie i pociągnęła mnie delikatnie włosy. że nie będę potrafiła udawać.. . Chłopcy wpatrywali się w ekran telewizora. gdzie mogłam bez przeszkód marzyć o Dylanie. . Ale nie to mnie niepokoi.odparłam. . . że jest przystojny.. pomyślałam.Amanda ma rację. czy mam ochotę wysłuchać opinii Amandy o aktorach. .Ćwiczyliśmy te same sceny co zazwyczaj. jeżeli lubisz ten typ urody. prostując się. gdybyś wciąż mi o nim nie przypominała!.zapytał Max. czy tylko to sobie wyobraziłam? Czy naprawdę potrafił tak szybko odkryć przede mną swoje uczucia? Ja bym nie potrafiła. . Osobiście uważam. Prawie przez cały czas miałam próby z Dave’em Martinem.Na szczęśliwą.warknęłam. rozpinając sweter.Czyżbyś zapomniała o dniu pocałunku? . o co jej chodziło.odparłam. Jak mogłam o tym zapomnieć? Przez cały tydzień marzyłam o tej chwili.Co się ze mną działo? Powinnam siedzieć na kanapie obok Josha. . . Czy Dylan rzeczywiście chciał mnie pocałować. nieszczery. .Zamilkł. Aż drgnęłam na dźwięk jego głosu. Powiedziałabym raczej.

warknęłam.. I mam już tego dosyć. ..odparła.. . kiedy biorę udział w próbach. Dylan właśnie taki jest. kiedy moja najlepsza przyjaciółka usiadła Maxowi na kolanach.przerwałam jej w połowie zdania.Po prostu jestem zmęczona twoją postawą osoby.Nie musisz być taka agresywna. .Wiesz.. I tak go nie pocałuję. kim jest. . Pamiętasz? To jest tylko przedstawienie. gram w teatrze.A może nie. co chciałam przez to powiedzieć.mruknęłam pod nosem.Nie jestem agresywna. że za każdym razem starasz się zdyskredytować mojego partnera. Naomi. czy nikt ci nigdy nie powiedział.Znam cię.. Pocałuję Bestię. .. . Wspaniale spędzam czas. że za dużo gadasz?.Dylan jest tym. która wie wszystko.Amando. Mam rację? W jednej chwili jest motocyklistą a zaraz potem.Uniosła brwi i spojrzała na mnie.

. Zabrałam mu słomkę. .. Lubię mieszkać z moim tatą. Wzięłam głęboki oddech i zmusiłam się. Przerażała mnie sama myśl o tym. . Chciałam.Oparł łokcie na blacie stołu i przysunął się do mnie. moje życie nie było nudne. Ta myśl nadal nie dawała mi spokoju. ale jak mogłam przegapić kogoś takiego jak Dylan? . że cię tam spotkam.Masz rację. a potem wziął jeden dla siebie. że nadszedł czas. Rzuciłam w niego zmiętą serwetką. Co się ze mną działo? . dlatego też nigdy wcześniej nie jadłam lunchu w mieście. W końcu nadal bardzo słabo go znałam. że wjechałaś na dobry tor.podchwyciłam temat. że liczę każdą minutę spędzoną w jego towarzystwie.Ja też. cztery godziny i dwadzieścia minut.. trzy dni.Głos Dylana rozbrzmiewał w pizzerii Pizza Palace.poprawiłam go. abym nauczyła się łamać pewne zasady. Dylan wyciągnął mnie na lunch do miasta. pepperoni i kiełbaskami. Dylan powiedział. Dylan odrzucił mi ją i kontynuował: . Jego twarz rozjaśnił uśmiech. Ale nawet teraz.Mieszkasz z ojcem. kawałkami mięsa. czy się o mnie martwisz. że znamy się dopiero ponad tydzień?. że kocha teatr i że jego ulubiona pizza musi być z podwójnym serem.. Musiałem być ślepy. że któryś z nauczycieli może mnie tutaj zauważyć. by kelner mógł postawić na stole naszą pizzę.Zanim zaczęliśmy przychodzić na próby. Ale czuję się o wiele lepiej..Moje życie było strasznie nudne. I naszą nową przyjaźń. Regulamin zabrania pierwszo. O wiele bardziej chce mi się chodzić do szkoły. To prawda. po czym wziął kawałeczek pepperoni z mojej pizzy. Podał mi kawałek. że zrobiłam coś chociaż trochę niebezpiecznego. . żeby świętować. Wsunął pepperoni do ust i uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech.i drugoklasistą opuszczania terenu szkoły w czasie zajęć. Był piątek. Dokładnie taka sama jak moja ulubiona pizza. nigdy wcześniej cię nie widziałam. Czy zanim poznałam Dylana też się tyle uśmiechałam? . Czy możesz sobie wyobrazić.Zaczął uderzać słomką o blat niczym ślepiec laską. Często zastanawiałam . zanim zacząłem grać w tej sztucepowiedział.Jeden tydzień. Lubię Revere Hills. od kiedy poznałem ciebie.Świetnie. Po prostu chciałem sprawdzić. Świętować nasz tydzień. Nadszedł czas. w takim momencie denerwowałam się.stwierdził.Rozdział piąty . Wiedziałam o nim tylko tyle.Wspominałeś o tym.Tydzień i trzy dni. to znaczy ja też nigdy ciebie nie zauważyłem. Oprócz tego byłam bardzo poruszona i podekscytowana. .Celowo nie dokończyłam zdania. że nasza szkoła jest ogromna. bo wiem.To prawda. po czym odsuną się. żeby się odsunąć. .Nie wieżę w to. to nie prawda. Chciałam.. żeby mi coś o sobie powiedział.Tak? Jesteś bardzo spostrzegawczą osobą. żeby wiedział.

o czym mówi.. że ma warsztat Double-R i sklep Fix-It w Keaton Corners. Czasami ciężko było odróżnić rzeczywistość od tych chwil. Stałam się dziewczyną.. .. że nie wiem. Nie mogę tak po prostu włóczyć się po mieście.Niełatwo zmieniać życie.Mój tata jest mechanikiem. a nawet Max też muszą tak o nim myśleć. kto mieszka w gorszej dzielnicy. niekonfliktową osobą. że mi to powiesz? . Z kolei ojciec Dylana naprawiał ich kosiarki. Josh. . Myślał o sobie jak o kimś. Spojrzał na mnie podejrzliwie. jak gdyby chciał mi coś udowodnić. Miałam nadzieję..To przez pracę. kiedy wyciągnęłam włosy na płaszcz i założyłam plecak. Jego głos brzmiał trochę tak.przeprowadziłem się do niego. że nie przestanie mówić i nareszcie dowiem się. dlaczego Dylan zachowywał się tak nieufnie. Chyba nie zdążyłeś jeszcze poznać lokalnej geografii. .Skąd wiedziałem..Oprócz udzielania się w Maskach nie mam czasu na inne zajęcia poza szkołą.powiedziałam..Masz rację.Posłuchaj.Wiem. która wolała nosić rozpuszczone włosy. Ale teraz po tylu ćwiczeniach na przełamywanie lodów i prób z Dylanem nie byłam już tą samą uprzejmą. . a sędzia Munoz miał w przyszłym roku ubiegać się o stanowiska gubernatora.Dylan skiną głową. to wcale nie jest proste. kim był. Nie lubię faceta. odśnieżarki oraz miksery. czego nie robiłam nigdy wcześniej. żeby oszczędzić mu przykrości.W jego głosie zabrzmiał smutek.Włożyłam kurtkę. żeby oderwać kolejny kawałek pizzy. mieszkam z tatą. Nasi rodzice byli lekarzami i prawnikami. . Nigdy wcześniej nie powiedziałam Dylanowi.dodał. . że słyszałam coś o nim od moich przyjaciół. tam gdzie mieszkasz. Nareszcie zrozumiałam..To prawda.Zamilkł na chwilę.Pracuję w sklepie taty.Nie zgadzam się. kim naprawdę był Dylan. . jesteś moim przyjacielem.... . zanim przyłączył się do Masek. w dodatku bardzo dobrym. kiedy moja mama postanowiła ponownie wyjść za mąż.To ta gorsz dzielnica miasta. .Przez chwilę jego głos był bezbarwny.. Żeby uniknąć niepotrzebnych scen. Odprężył się. Wstał i spojrzał mi prosto w oczy.Zastukał słomką o swoją szklankę. . Keaton Comers jest takim samym miejscem jak każde inne.Tak. Dylanie Russo. Nagle zrobiłam coś. ..powiedział lekkim głosem.się. zanim przyjechał do Revere Hills i zanim mnie poznał. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę. to znaczy. kiedy grał.To taka sama dzielnica jak każda inna.. .Bez względu na to gdzie mieszkasz... Jeszcze tydzień temu. a nawet cztery dni temu udawałabym. kiedy jest się w klasie maturalnejskomentowałam.Zamyślił się.Chciałam czym prędzej zatuszować moją gafę. którego poślubiła.. że Amanda. Wziął kawałki kiełbasek ze swojego kawałka pizzy i położył je na mojej porcji..odparłam.Wiem na ten temat wystarczająco dużo..Słyszałam.

Mam na myśli coś legalnego.Jaka jest najbardziej szalona rzecz. . Całkiem o tym zapomniałam. .O nie! Mam kłopoty!. Jak mogłam powiedzieć coś takiego Dylanowi. . Dylan!. .Cudownie! – Uderzył pięścią w otwartą dłoń.Coś. .Mam kłopoty!. Dzisiaj po południu odegramy naszą wielką scenę.I mówiłam szczerze.Przestań.wykrzyknęłam i prawie natychmiast zakryłam usta rękami. Zamyśliłam się na chwilę. Stanął przed szafką i nie pozwolił mi powiesić płaszcza ani zabrać książek.wykrzyknęłam. który sprawił. Teraz. Oparł się o szafkę obok mojej i przyglądał mi się z zainteresowaniem.Jakie?. Aktorzy zawsze powinni szukać nowych przeżyć. który wykorzystam na naukę tekstu à la pani Bothwraithe.. . Wszystkie myśli związane z Keaton Comers i Dylanem nagle znikły. rozległ się drugi ostrzegawczy dzwonek.Zauważyłem. . nie miała m pojęcia.krzyknęłam. o co nikt by cię nie podejrzewał.Obcięcie włosów!. . Będę musiała zostać po lekcjach. . że zawsze dostajesz same piątki.poinformował mnie spokojnym głosem. że coś tak ważnego mogło wylecieć mi z głowy. kiedy stałam naprzeciwko Dylana i prawie stykałam się z nim nosem. – W porządku.odparł z uśmiechem. Zróbmy to teraz! .Spóźnię się na zajęcia. więc nie zdążyłam się zaczerwienić.Muszę uciekać. ale nie pozwolił mi na to.Zamilkł na chwilę. że naśladuje mój chód. Rozległ się ostatni dzwonek. Miałam dziwne wrażenie.I co z tego? .Co powiesz na nowe doświadczenie. Dzisiaj był dzień pocałunku.Nie dał mi wystarczająco dużo czasu.. Nadal blokował moją szafkę.. To właśnie dzisiaj.Mam okienko. że starał się opanować śmiech.. Kiedy znaleźliśmy się na korytarzu.starałam się go ominąć. Dwa razy musiałam wybrać kod. Wstrzymałam oddech. Miałam dziwne wrażenie. . . nie mogłam otworzyć drzwiczek.Prawda.Założę się. . . Dylan szedł krok w krok za mną.Czas wolny od zajęć.Zdobędziesz nowe doświadczenie. ale stałam przed nim i nie mogłam się ruszyć.A ty nie masz żadnych zajęć?. Otworzyły się w3 magiczny sposób.powtórzył żartobliwie Dylan. Dylan odsunął mnie delikatnie na bok i kopnął w nie lekko. Zmrużyłam oczy.zapytałam. że pokochałam swoje długie włosy bardziej niż kiedykolwiek przedtem? .. . Kiedy zamek w końcu zaskoczył.Odwróciłam się szybko od niego i spojrzałam na zegarek. . jaką chciałabyś zrobić?.. .Już pierwsza! Spóźnię się na zajęcia! Biegiem przemierzyliśmy parking i wbiegliśmy przez frontowe drzwi do budynku..powiedziałam.

czy do Dylana. kiedy znowu byliśmy na korytarzu. ale ani na moment nie odrywał wzroku od mojej twarzy. Nikt nas nie złapie.Nie chcę zmusić cię do czegoś.Może z drugich zajęć też się zerwiesz! – zasugerował Dylan czterdzieści minut później. a przez większość czasu włóczyliśmy się nad rzeką i ćwiczyliśmy nasze role. .A co jeśli nas przyłapią? .Wyciągnął rękę. Kiedy będą ci ścinać włosy.Znasz małe centrum handlowe za szkołą? .Tylko pytałem – powiedział Dylan. co powiedzieć. i doszłam do wniosku. czy bardziej przywiązałam się do Bestii. Pogrążyłam się w marzeniach o spełnieniu całego popołudnia z Dylanem i westchnęłam.Zawsze musi być ten pierwszy raz… . – Potrzebujesz przynajmniej godziny. Potem zmierzwił mi włosy i odsunął się od szafki. .Nigdy w życiu nie uciekłam z zajęć .Właśnie. Wymkniemy się przez parking na tyłach szkoły. kiedy mnie zobaczy. I właśnie wtedy przypomniałam sobie słowa Amandy. kiedy cię zobaczą! Wiedziałam. . Zawahałam się tylko przez chwilę. Mnie również. Zwłaszcza po tym. . jakby zostały mi tylko oczy. Proszę. a potem miniemy budynek wioślarzy przy rzece. że opuszczenie zajęć jest tego warte. . Chwyciłam jego dłoń i trzymałam ja mocno. żeby iść do fryzjera? – powtórzyłam zaskoczona. jak gdybym właśnie zaczynała największą przygodę swojego życia. Nadal czułam. że dzięki niej wyglądam tak. Wzywała mnie rzeczywistość.Zaufaj mi. – Jest taki piękny dzień i … . że mogłabym zostawić teraz Dylana i pójść na lekcję francuskiego. „Ona nigdy ich nie zetnie!” A potem wyobraziłam sobie jej minę. . Zerwiesz się z jednych zaledwie zajęć – dodał szybko. Jego głos złagodniał i brzmiał smutno. Bardzo spodobała mu się moja nowa fryzura. . Muszę przyznać. Przygryzłam wargi. że powinnam była mu odmówić.Nie wiedziałam. co powiedzą ludzie.Było bardzo fajnie. Musisz zerwać się z zajęć! – Naśladował mój przerażony ton głosu.Zerwać się z zajęć. – Tylko pomyśl. żeby przyzwyczaić się do nowego wizerunku! – Śmiał się przez cały czas. Moja macocha chodzi tam do fryzjera. będziemy mogli poćwiczyć naszą scenę. że bardzo spodobała mi się jego propozycja i trudno było sobie wyobrazić. ale nie kuś mnie. ale z drugiej strony chciałam to zrobić. Potrząsnęłam głową.Zgadza się. czego będziesz później żałować… Uśmiech zniknął mu z twarzy. . nie odrywając ode mnie wzroku.Shear Mandess? – Miałam wrażenie. że jestem nierozłączną częścią tego duetu. Ścieżka nad wodą prowadzi prosto do centrum handlowego. . . Ostrzygą cię w pól godziny za dziesięć dolców. U fryzjera siedzieliśmy zaledwie dwadzieścia minut. Tak naprawdę nie byłam pewna. jakbym wjeżdżała na sam szczyt kolejki górskiej i zaraz miała spaść.

Spojrzałam na niego. . Na korytarzu nie było żywego ducha. że się czerwienię. – Musimy wyskoczyć kiedyś na lunch. Trzęsły mi się ręce. gdyby przyłapał mnie z Dylanem. wyglądałam całkiem inaczej.Ach. . nadal byłam blada jak ściana.Patrzył na mnie niepewnie. a druga klientem. unosząc brwi. Zaznaczyłam nią scenę. będę musiał powtórzyć zadanie.Och. W tej chwili Piękna zdaje sobie sprawę.W porządku – odparł. – Tres chic! . Prawdopodobnie dostałby ataku serca. Dylan nie poruszył się. Prawie wpadłam na pana Wemeta. – Schowałam do plecaka scenariusz i otworzyłam książkę do francuskiego. Serwetka była namacalnym dowodem mojej winy. Ćwiczymy scenki w restaurant. trochę spóźniona. że kiedy wchodziłam do klasy. Wszyscy siedzieli już na swoich miejscach.Nie mogę. Jego imię było wydrukowane na okładce i na grzbiecie. poczułam. Nie powinnam się spóźnić. że nie podoba mu się moja nowa fryzura.Bonjour.Naomi Peters? . jak uciekaliśmy ze szkoły. – Trochę się dzisiaj panienka spóźniła. Nie mogłam przestać się na niego gapić. Słowa przed oczami zlewały się w wielką plamę.Usiadłam w pierwszym rzędzie. a francuski nadal był o kilometry stąd.Do zobaczenia! – krzyknął. Monsieur Manet nie znosi nawet. – Serce mi podskoczyło. Monsieur Manet chrząknął znacząco.Do zobaczenia! Na próbie. mademoiselle Peters – przywitał mnie pan Manet. Ma pani partnera monsieur Davidsona. Znajdowaliśmy się niecałe dwa metry od siebie. a konkretnie na moje włosy. skoro mademoiselle Peters jest un peu tard. tak… oui… Josha. że Bestia nie jest takim potwornym stworem i zasługuje na współczucie. Byłam prawie pewna. Patrzył na mnie. to znaczy merci. Mademoiselle. tak … to znaczy oui. jak gdyby mnie nie poznał. . Jego słowa niosły się echem po korytarzu.Tylko trochę – odparłam. . . non? Nowa fryzura? – dodał.Maintenant. un peu tard.Jasne … ale nie jestem pewna. . Zielono-czerwona serwetka z napisem Pizza Palace wystawał spomiędzy kartek. który w dodatku należał do Dylana. Przez chwilę miałam wrażenie. oui? . Nadal trzymałam scenariusz. że znowu jesteśmy w teatrze i musimy dokończyć naszą scenę.Kiedy tak na mnie patrzył. . odwracając się w przeciwnym kierunku. . Odwróciłam się pierwsza i zaczęłam biec.Albo uciec z lekcji. kiedy opuszczamy zajęcia z powodu grypy albo złamanej nogi. – Spóźnisz się na lekcję? – zapytał zdumiony. czy znowu chciałabym wypróbować moje szczęcie i wyjść poza teren szkoły. woźnego. Potem spojrzał na moją dłoń.. Za czterdzieści pięć minut. . Jedna osoba w parze jest kelnerem. . którą ćwiczyliśmy. Uśmiechnęłam się słabo. obok Josha. Ta myśl przeraziła mnie tak bardzo. właśnie zaczęliśmy une petite conversation. Josh na pewno .

że nie spotkałam się z nim w bufecie. Jo0sh zaczął wymieniać kolejne zarzuty pod moim adresem. . Rozwinęłam ją. z kim spędziłam. Nie mogłam uwierzyć. że byłam na pizzy. Potrząsnął głową z niesmakiem i odwrócił krzesło przodem do mnie.Również? . lunch i ostatnią lekcję. GDZIE BYŁAŚ?!!!!!!! I… CO SIĘ STAŁO Z TWOIMI WŁOSAMI?????????? Siedem wykrzykników. monsieur. że szukam czegoś w słowniku. .Nie jestem aż tak bardzo wściekły. Wszyscy. ale dla mnie jego słowa brzmiały tak. Po raz pierwszy w życiu naprawdę się kłóciliśmy.Oui. – Wyglądasz dziwnie.Jesteś kelnerem? . .Nie mogę uwierzyć. Jestem tylko wytrącony z równowagi. że zachowujesz się w ten sposób. Poczułam się paskudnie. spokojnym ale ostrym głosem. A dziesięć znaków pytających to był zarzut. Co zrobiłaś z włosami? Był naprawdę poruszony i zachowywał się tak. Josh podsunął mi karteczkę. jak gdyby chciał mnie udusić.Amanda poinformowała mnie. że powinnam mówić tylko po francusku. je souis votre garcon ce soir. .Josh – wyszeptałam – nie mam pojęcia. że jest moim kelnerem. to wszystko. Byłem w bufecie. kiedy nad nami stał. To było takie paskudne uczucie. .Bonjour. że nie było cię również na zajęciach. . Fakt. Wszyscy zaczęli zwracać na nas uwagę.Nie byłam w bufecie. Spojrzałam na niego. – Udawałam.Nie byłaś na lunchu. .domyślił się. .Oui. połączeni w pary. Dobrze wiedziałam. Mógł sobie mówić. ale on i tak musiał mi o tym przypomnieć. . Przez cały czas kręcił się po sali i przysłuchiwał rozmową. A scenariusz powiedział mu. . Ale on unikał mojego wzroku.To znaczy jak? – zapytałam wyzywająco.Parlez seuiment francais mademoiselle Naomi! – przerwał mi nauczyciel. . że Josh był taki apodyktyczny. którego nie miałam zamiary tolerować. mademoiselle – zaczął Josh. jak gdybym ścięła jego włosy albo wyrządziła mu krzywdę. . . nie zasługiwał na pełne wyrzutów pytanie zakończone siedmioma wykrzyknikami. Gdzie się podziewałaś? – Josh stanowczo oczekiwał ode mnie odpowiedzi. A potem będziemy musieli zaprezentować ten głupi dialog przed całą klasą – poinformował mnie przez zaciśnięte zęby. Policzyłam je dwa razy dla pewności. dlaczego się na mnie wściekasz. zaczęli ćwiczyć dialogi.Mamy dokładnie piętnaście minut na ćwiczenie. Zanim zdążyłam odpowiedzieć.

Patrzył wszędzie. żeby ściąć włosy. to wszystko. . Jednak mimo to nie czułam się dobrze ze . . wściekłość i zagubienie. .Nie. po czym zauważyłam pana Maneta.Po prostu poszłam na pizzę. A potem oboje ćwiczyliśmy nasze role.Nie zawsze. . I nie umrę tylko dlatego. tylko nie na mnie. Chciałam zjeść pizzę na lunch i popracować nad sztuką. . – Drugoklasiści tego nie robią! . dlaczego nie pojawiłaś się na zajęciach. . Ale teraz gram w przedstawieniu i w czasie przerwy na lunch mogę ćwiczyć. Joshu Davidsonie. potem na podłogę. Josh westchnął. – Nie dodałam. Amanda omal nie poszła do pielęgniarki. Naomi. . Josh. Tak jak dzisiaj.Jessica Bartoli i Ann Brunswick oderwały wzrok od książek i spojrzały na nas. jak gdyby wyjście poza teren szkoły było zaraźliwe. ale zawsze jemy lunch razem.J’ai faim! – Starałam się wymyślić dialog na zawołanie.Wyszłaś poza terem szkoły w czasie lunchu – odezwał się oburzony. .Umówiliśmy się? Mieliśmy spotkać się w bufecie? . że jesteś osobą.Spojrzał na mnie z góry. Zazwyczaj tak właśnie było. Amanda martwiła się o ciebie. Poza tym uciekłaś z lekcji. co się z tobą stało.Mieliśmy? Pokiwałam głową. Prawda? Ten cały teatr przewrócił całe twoje życie do góry nogami. nie umawialiśmy się. Jestem po prostu sobą. Po prostu raz w życiu chciałam zrobić coś innego. po czym przygładził włosy. Natychmiast się odwróciły.Daj mi spokój! Josh otworzył szeroko usta.Wydawało mi się.I co z tego? .Całkiem niepotrzebnie. a ja pokazałam im język. – W czasie lunchu nie powtórzyłam ani linijki. . . którą można zaszufladkować. który zmierzał w naszym kierunku. Zastanowiłam się chwilę. . żeby sprawdzić. . Josh zrobił przerażoną minę.Ale ja na ciebie czekałem. – Wszyscy zastanawiali się. Pan Manet uśmiechną się z zadowoleniem i poszedł dalej. . Natychmiast zrobił się czerwony. tylko bawiłam się z Dylanem. Josh za pewnością nie zniósłby tego. że opuściłam jedne zajęcia. Spojrzał na sufit. która łamie zasady. Poza tym nie jestem osobą. – Nagle wydał mi się taki zagubiony. W jego oczach dostrzegłam ból. – Zgniotłam kartkę od niego. . odsuwając ode mnie krzesło. którą nadal trzymałam w dłoni. żeby ćwiczyć rolę razem z Dylanem. Zachowujesz się jak ktoś pozbawiony rozumu.To niesprawiedliwe.Nie jestem bezmyślna. że uciekłam z lekcji. że już zawsze będziemy jeść lunch razem.Zajmijcie się własnymi sprawami – warknęłam na nie.Je voudrais une pizza! – dodałam tę kwestię o pizzy. Nie wiedziałem.Takie zachowanie jest wbrew regulaminowi. Mam rację? Tylko po to. To nic takiego. . żeby dokuczyć Joshowi.

Dobrze? W końcu spojrzał na mnie. – Nie nastawiaj się. Nie wiedziałam. Nagle ogarnął mnie smutek.Jasne. . – Uśmiechnął się uwodzicielsko. że mnie traci. Mam r4ację? Ale wszystko będzie w porządku. Przygryzł wargi. Po prostu nie chciałem. że będę przychodzić za każdym razem. Odwzajemniłam uśmiech i dotknęłam jego rękawa.świadomością. Oboje dobrze wiedzieliśmy. że właśnie przed chwilą skłamałam swojemu chłopakowi. nic nie mogę poradzić na twoje próby. co mu powiedzieć. żebyś znikła mi z oczu. To znaczy. .

Wszyscy troje. że było mi bardzo gorąco. Kiedy tak biegłam. . co powinnam o tym myśleć. Potem przećwiczyliśmy scenę z moim ojcem i złym hrabią. Musiałam biegać po płytkim wgłębieniu. – Właśnie dlatego uwolnijcie swoje uczucia i postarajcie się. Najpierw zaczęliśmy pracować w dużych grupach. wbiegać na małą platformę. . Judi wysłała mnie za kulisy. iż pokonuję schody. że stałam się inną osobą. że Dylan musiał coś czuć. Najpierw musicie wczuć się w rolę. A moje uczucia w większości były negatywne.W porządku. Zakryłam twarz scenariuszem. A wracając do tematu. a potem kazała mi przećwiczyć wejście. który chciał mnie poślubić. Zupełnie nie wiedziałam. żeby kłamać i oszukiwać. Wszystko mi się pomieszało. Oboje z Dylanem staliśmy naprzeciwko niej. pocałunki sceniczne są tak naprawdę kwestią techniki. Po pierwsze. Po kłótni z Joshem moje życie pogrążyło się w chaosie. Chociaż nie wspomniała o tym ani słowa. Została nam tylko ta jedna scena. tak jak zwykle robiła w połowie sceny. Miał ramiona skrzyżowane na piersi i od dziesięciu minut unikał mojego spojrzenia. Wcześniej kazała wyjść wszystkim zbędnym osobą. która przygotowywała dekoracje i stukała młotkami za kulisami. aby na koniec znaleźć się w ogrodzie Bestii. żeby cały świat dowiedział się. pocałunki na scenie nie są takim wielkim problemem. Josh powiedział. kim się stałam. Dylan przez cały czas przestępował z nogi na nogę. Piękna – zwróciła się do mnie. Judi odwróciła się do nas plecami. Nie byłam pewna. Nawet jeżeli przećwiczyło się je tysiąc razy – powiedziała Judi Bender. a potem pędzić w dół. Przez cały czas musicie posługiwać się swoimi ciałami.Rozdział szósty . kiedy Bestia umiera. czy chciałabym. Nasze uczucia? Wiedziałam. omal nie przewróciłam się o . żeby publiczność odniosła wrażenie. Kiedy teatr był całkiem pusty. Przyglądała się ostatnim osobą. i miał rację. Skupiła wzrok na zapleczu teatru. Nie byłam pewna. A Judi? Jakie uczucia nią targały? Spojrzałam na nią. a Piękna śpieszy mu na ratunek. ponieważ stał wyjątkowo sztywno po jednej stronie dużego różanego krzewu wykonanego z papieru. Obije patrzyliśmy na Judi i w pewnym momencie roześmialiśmy się równocześnie.Tak jak powiedziałam. ja i tak domyśliłam się. To prawda. żeby publiczność odebrała wiele gorących i wyrazistych uczuć. że od samego początku czuwała nad tym fragmentem. czy lubię tego kogoś. Jeszcze wczoraj przez myśl by mi nie przeszło. Całowanie Dylana zaczynało mnie niepokoić. które wychodziły. I teraz w teatrze została tylko Marnie oraz jej ekipa. żeby nic was nie blokowało. Za to ich wykonanie jest. co czuję. Najzwyczajniej w świecie musicie się ich nauczyć. Aż w końcu zostaliśmy tylko my dwoje. lepiej ćwiczyć je na powietrzu.Pocałunki sceniczne zawsze wychodzą bardzo niezręcznie.

Tak jak powiedziałam. a potem czołami. Stał plecami do widowni. Najwyraźniej nie miała takiego zamiaru.spódnicę.Dylan. Tym razem odwzajemnił mój pocałunek.Nie taki pocałunek miałam na myśli. rozchylić usta. że byłam trochę zawiedziona. Pocałowałam go w policzek. Spojrzałam na Judi. Odsunęliśmy się od siebie. Dylan chwycił mnie w objęcia tak. że jesteście tego samego wzrostu. Tym razem starałam się wyobrazić sobie. którą przygotowała dla mnie Dana. Pochyliłam się i pocałowałam go w policzek. Publiczność i tak niczego nie zauważy. że pomagam jej wstać. jak gdyby był w piątej klasie podstawówki i pierwszy raz w życiu całował dziewczynę. . zarzuć mu ręce na szyję. Staliśmy teraz twarzą w twarz. Czekałam. która starała się opanować uśmiech. . Bez słowa sprzeciwu wykonaliśmy instrukcję Judi. że mogłam je poczuć pod grubą bluzą. . Naomi. Były zimne i nieruchome. przesuń się tak – poinstruowała go Judi – żeby twoja twarz osłaniała ją przed widownią.Czy mam zacząć wszystko od początku? Judi zignorowała błaganie w moim głosie. jak gdybym uderzyła go w głowę z siłą huraganu. pocierając czoło. Dylan miał przez cały czas zamknięte oczy. Bestia wziął mnie za rękę. Ze ratuję życie Bestii. Pocałowałam go raz jeszcze. Muszę przyznać. To ułatwia sprawę. a jego twarz zasłaniała moją. Judi roześmiała się głośno. że uderzyłam się w nogę. że zasłaniał mnie przed widzami. Powtórz tylko pocałunek. Cicho syknęłam. a ja udawałam. żeby widzowie pomyśleli. chichocząc. Zrobiło mi się strasznie głupio. że pocałunek staje się jeszcze bardziej niebezpieczny – zażartował Dylan. a potem musnęłam jego usta. Najpierw zderzyliśmy się nosami. Zachowywał się tak. odsuwając się do tyłu. Rozchyliliśmy usta i nasze twarze się dotknęły. Nasze usta nawet się nie spotkały. A potem mnie pocałował. Ale kontynuowaliśmy naszą grę. . – Przysunęła nas do siebie. Czułam jak Dylan bierze głęboki oddech. To było okropne. Dobrze.Nie. że wasz pocałunek jest namiętny. rozluźnić napięcie. Naomi. Dylan oplótł mnie rękoma i przyciągnął do siebie. to nie jest konieczne. aż Judi mnie zatrzyma i każe powtórzyć scenę. Upadłam na kolana obok Dylana i zrobiłam to tak niezgrabnie.Chyba sprawie.Au! – krzyknęłam. ale jego serce biło tak mocno. ale napięcie między nami opadło. – Musisz. . ale jeżeli nie chcesz. nie musisz nawet go dotykać. . Nagle ogarnął mnie strach. pocałunki sceniczne wychodzą niezgrabnie. .Au! – jęknął. żeby się odprężyć. . A teraz zbliżcie się. Byłam zdenerwowana. Jego pocałunek przypominał raczej nieśmiałe cmoknięcie. . kiedy uniosłam jego głowę i położyłam na swoich kolanach.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć tak albo nie… zanim uświadomiłam sobie. że ich romanse rozgrywają się tylko i wyłącznie pomiędzy wyimaginowanymi bohaterami. że wracanie do domu z Dylanem oznacza jazdę na motorze. . . Czy Judi dostrzegło. po czym oparliśmy się o ścianę obok Judi.Wielkie dzięki. . że jesteśmy czymś więcej niż przyjaciółmi? Judi zachichotała. a potem podrapał się po czole. Nie martwiłam się również całowaniem Dylana na scenie. Judi spojrzała na nas znad notesu. ludzie. – Każdy chłopak tylko marzy o tym. . Ale często zdarza się tak. Cofnęliśmy się kilka kroków. Wyprostował się i spojrzał Judi prosto w oczy. . Mam czas do piątej trzydzieści albo nawet dłużej. ani faktem. która siedziała na widowni i robiła notatki. aktorzy zaczną sobie myśleć. Wszystko. – Wydaje mi się. Może odwiozę cię do domu po zajęciach. że nie jest taki zły. Nie martwiłam się ani Joshem. – Dylan położył rękę na sercu.Zaczynanie sceny od środka jest dość trudne.Nie? – zapytał Dylan. Kiedy już się przebrałam. Czułam się taka lekka. Nie potrafię tak na zawołanie wczuć się w sytuację Pięknej. Ale nadal uważam. Uderzyłam go notesem.Tak jak w każdym innym przypadku – zaczęła ze spokojem – ćwiczenia czynią mistrza i to dotyczy także pocałunków scenicznych. że rozmowa na ten temat przychodzi mi z taką łatwością. . W poniedziałek po południu. że skończyliśmy próbę – odezwała się. . a po drodze wstąpimy do mnie? Wtedy będę mógł dać ci książkę od razu. – Ta książka o kreowaniu postaci. gdybyśmy naprawdę wczuli się w nasze role. Powiedziałeś. kiedy szłam za Dylanem po schodach. spotkałam Dylana na scenie w momencie. że aktorzy mają kłopoty. kiedy zapominają. żeby usłyszeć. . – Nie mogłam uwierzyć. Dylan zatrzymał się.Moim zdaniem musimy jeszcze sporo nad nimi popracować – odparł. W tej chwili przypomniałam sobie o książce. gdy zarzucał plecak na ramię. że powinnaś ją przeczytać. że byłoby nam o wiele łatwiej. zniknęło. że się na mnie zdenerwował.Przynieś mi ją na następną próbę. . . – Dzisiaj pracuję na nocną zmianę. co trapiło mnie przed próbą.Chodzi mi o to. . że mi ją pożyczysz. że skoro spędzamy ze sobą tyle czasu. jak mi się wydawało. Dylan skinął.Masz na myśli.Nie powiedziałam. Minęliśmy Judi. że pocałunki sceniczne wcale nie są takie trudne. a w tobie dostrzec Bestii – wyjaśniłam mu.Zupełnie o niej zapomniałem.Na szczęście Judi ogłosiła koniec próby.To nie było wcale takie złe – powiedziałam. . zrzucając ni zdziwione spojrzenie. że coś dzieje się pomiędzy mną a Dylanem? Co miała na myśli? Dylan mnie zaskoczył. .Po co marnować weekend? – Spojrzał na zegarek.

– Postaraj się umówić na jutro na przymiarkę kostiumu. . . ale tak naprawdę to nic innego jak tylko gra. Do zobaczenia w poniedziałek – odparła. Wytłumaczył mi szybko. . która wydaje się cząstką jego duszy. Cieszyłam się. .Żartujesz. kiedy wyszliśmy z teatru na korytarz. .Nie jest za zimno na jazdę motorem? . – Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Musiałam wyglądać na bardzo zagubioną. ale nie potrafiłam.Ach tak! Hm… bardzo bym chciała – odpowiedziałam powoli. To nie potrwa długo. Znów poczułam. że zaczął się listopad. Naomi.To nie taki klub. że nie będzie jechał za szybko. że jechałam na motorze. Niebo było błękitne.Wspaniale.Nie jestem tego taka pewna… to znaczy mój… Dylan nie pozwolił dokończyć mi zdania.Nadal chcesz odebrać ode mnie te książkę? – zapytał. ponieważ Judi wyciągnęła rękę i pogłaskała mnie po rękawie. że mój tata zabiłby mnie. który położyła na słowo przyjaźń. gdyby się dowiedział. Oczy Dylana zabłysły..Wiem.W takim razie to będzie dla ciebie niezła zabawa. . . Chłodne powietrze owiało nam twarz. . między ludźmi wytwarzają się bardzo specyficzne relacje. Pan Cates z banku jest jego przewodniczącym. jak powinnam poddawać się ruchowi razem z nim. . Oczywiście nie pojedziesz bez kasku. – Nie mieszkam aż tak daleko. Naomi. w którym chciałam mu wyjaśnić. Najwyraźniej Judi obawiała się. Kiedy pracuje się razem w teatrze.Próżne nadzieję. Ale nie zupełnie o to mi chodzi. Widzi się wtedy tę stronę człowieka. Na pewno bardzo się boisz. . Należy do klubu motocyklistów.Nie ma powodu do obaw – zapewniłam ją. – Jestem zawalona pracami domowymi.Nie przejmuj się tak bardzo. Zapnij kurtkę. – Zbliżyłam się do jego harleya. jak sądzisz.Mam nadzieję – wyszeptałam do Dylana. To jest tylko ostrzeżenie reżysera szkolnego kółka teatralnego. . Nie pozwolę ci wywinąć się z tego tak łatwo. Poza tym znam drogę do ciebie. Potrząsnął głową i otworzył drzwi.Można to tak nazwać. – Roześmiał się na widok mojej miny. Oczyma wyobraźni zobaczyłam grupę odrażających motocyklistów przed knajpą Pulito’s. mam rację? Skinęłam głową. że ma taki duży motor. że ja i Dylan uwikłamy się w poważniejszy związek. o czym myślę. Sprawiasz wrażenie bardzo wrażliwej osoby. Dylan musiał się zorientować. . . Mój tata nauczył mnie jeździć na motorze.Chyba tego nie polubię – powiedziałam kiedy pokazywał mi jak zapiąć kask. Chciałam zignorować nacisk. . – Ale nigdy wcześniej nie jechałam na motorze. Nie ma nic złego w przyjaźni. Zawsze wożę jeden dodatkowy. i obiecał. Trzeba jechać ulicą Old Town. choć słońce chyliło się ku zachodowi. Wszyscy są przerażeni za pierwszym razem.

. zaczęłam rozkoszować się jazdą..Podoba mi się – starałam się przekrzyczeć wycie motoru. Chciałam zobaczyć. by jeździć na motocyklach. Uciekłam z zajęć. Kiedy skręciliśmy za róg i na horyzoncie pojawił się czerwono-biały znak sklepu jego ojca. zaczynając od Josha. Może urodziłam się po to. Cieszyłam się każdą chwilą jazdy. dziwne uczucie. że między mną a drogą jest pusta przestrzeń. Zamknęłam oczy i chciałam krzyczeć. Na razie spróbowałam zagrać w sztuce i bardzo mi się to podobało. Gdyby Amanda mogła mnie teraz zobaczyć! Na pewno padła by trupem. Starałam się odnaleźć prawdziwą Naomi Peters. że Naomi Peters naprawdę straciła rozum. pomyślałam. Pierwszy raz jadę na motorze. Miał przecież na głowie kask. a zimny wiatr dławił mi gardło. wyszłam poza teren szkoły. pomyślałam. zadzwoniłaby do wszystkich naszych znajomych. Przykleiłam się do Dylana jakby był moją kamizelką ratunkową. kiedy się pędzi na motorze. Byłam przerażona. ale chciałam spróbować czegoś nowego. . żeby Dylan mnie słyszał. i8 na pewno nie ostatni. ale wątpiłam. Kiedy Dylan parkował na podjeździe. Nie robiłam nic złego. tylko jeszcze o tym nie wiedziałam? Dylan zapalił motor kilka razy. po czym wyjechał na drogę. Ryk silnika. jak to jest. Odchyliłam głowę i roześmiałam się.Możesz mi zaufać – dodał na koniec. i powiedziała by. Ale zamiast tego skupiłam się na trzymaniu się pleców Dylana i na wsłuchiwaniu w wycie motoru. i nie zostałam potępiona. po prostu dobrze się bawiłam i zdobywałam nowe doświadczenia. Ale gdy tylko zjechaliśmy z głównej drogi i zaczęliśmy pędzić mniejszymi uliczkami. Jak tylko by się ocknęła. pokochałam tego dużego harleya. że podoba mi się rola zbuntowanej dziewczynki. Pierwsze pięć minut było okropne. żeby zjeść lunch.

który owiewa Ci twarz. kiedy przeprowadziłem się do nich w sierpniu. dlatego. – Czy to nie cudowne uczucie! Wiatr. jak bardzo Ci się podobało! – rozkazał Dylan. Skinęłam głową i zaczęłam iść ścieżką pomiędzy drzewami. . . Kiedy szedł. – Zaraz przyniosę Ci książkę. Na górę prowadziły wąskie drewniane schody.Jasne. doszli do wniosku. Spojrzałam w górę i zobaczyłam czerwone zasłony w oknach na drugim piętrze. kiedy nie mam na to ochoty. Powietrze pachniało farbą. kiedy miałam krótkie włosy. Dom jest nieduży. ale to mieszkanie jest naprawdę moje. . myśleć i trzymać się z daleka od dzieciaków. . ale ja i tak bardzo je lubię – mówiąc to. Kiedy popatrzył na mnie. jak lekka była moja głowa. Zdjęłam kask i dotknęłam policzków. – Mam szczęście. Mój tata ma nową rodzinę. która prowadziła do domu. Nadal byłam zaskoczona. że jestem wystarczająco dorosły. A jego oczy błyszczały.Rozdział siódmy . Sklep znajdował się na rogu. . rozpuszczalnikami i starą gumą. Potrząsnęłam włosami. nucił melodię z filmu Disneya „Piękna i Bestia”.Podobało mi się. Tutaj właśnie mieszkam. Były gorące i wysmagane wiatrem. Poruszał się w rytm melodii. Tuż nad nami wisiała tablica z białoczerwonym napisem. Dylan poprowadził harleya obok garażu z napisem „sprzęt do wynajęcia” i zaparkował go obok małego traktora. Spojrzał najpierw na drzewa. Wyrzucił ręce w górę. Większość czasu spędzam razem z nimi w domu. Mieszka ze swoją drugą żoną. . Zaczął wchodzić po schodach. Daszek nad tarasem trochę się przekrzywił. że cała rodzina gnieździ się w3 tym małym ciasnym mieszkaniu.A teraz mi powiedz. kiedy oboje zeskoczyliśmy z motoru pod sklepem jego ojca. Spodobało mi się to miejsce. ale poza tym budynek był dokładnie taki. Nie ma się czym zachwycać. uśmiechnął się promiennie. Przez chwilę przeszła mi przez głowę szalona myśl. Millie. otworzył drzwi. Roześmiał się. żeby oddychać. jak sobie wyobrażałam. Dylan skręcił za sklepem. która śmiga Ci przed oczami! Wolność. Czerpię wszystko co najlepsze z obu miejsc. żeby mieszkać całkiem sam. droga. Zaczynałam się rozglądać w poszukiwaniu domu jego ojca. Podobało. Poprzez suche brązowe liście rosnących dębów zobaczyłam średniego rozmiaru dom z oszalowanymi ścianami.Zatrzymaj się! – Położył ręce na moich ramionach i poprowadził mnie w kierunku sklepu. Tylne drzwi były uchylone. Mam wystarczająco dużo miejsca.Jesteśmy. a potem na komórkę z narzędziami. oraz z moimi dwoma przyrodnimi braćmi i przyrodnią siostrą. ale nie muszę być sam. a przez okna widać było półki ze starymi częściami i złomem.Mieszkasz nad sklepem? – Byłam zaskoczona.

którego obraz zawsze miałam w głowie. – Czym prędzej przeczytałam tytuły na grzbietach. U Josha albo u Maxa zawsze spędzaliśmy czas w kuchnia albo w salonie. A Amanda umarłaby. – Poezja! – wykrzyknęłam podekscytowana. Zaschło mi w ustach. Poza tym chciałam tylko pożyczyć książkę. Rzucił klucze na łóżko i uklęknął przy szafie z książkami. Nie było tutaj komputera. Ale tylko w nocy.Naprawdę? . że ani na chwilę nie odrywał wzroku od książek. Patrzyliśmy się na siebie w milczeniu.Wchodzisz? . Byłam zadowolona. ponieważ w innym wypadku zauważyłby. odkąd się rozpakowałem. Nagle zrozumiałam. Rozejrzałam się po pokoju.Uwielbiam go.Czuj się jak u siebie w domu – powiedział Dylan. – Znów rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam. Dylan przerwał ciszę.To zajmie mi tylko chwilę. że na biurku stoi telefon. słyszałam jazzową stację w tle. Jego twarz tonęła w ciemnościach. który wszędzie węszy. Poczułam się jak szpieg. gdzie można byłoby pozbierać myśli. tylko mnóstwo zatemperowanych ołówków i butelek z atramentem. – Uwielbiam poezję. Spodziewałam się też. . Ale żadne z nich niczego się nie dowie. Jego mieszkanie ani trochę nie przypominało chłopięcego pokoju.Dylan spojrzał na mnie z samej góry schodów. całkiem niepodobnym do mojego domu. .Lubisz jazz! . że się czerwienię. że odwiedzenie Dylana w jego mieszkaniu jest jeszcze gorsze niż wychodzenie na lunch poza teren szkoły czy ucieczka z zajęć. Ale nic takiego się nie wydarzyło. Spodziewałam się zastać bałagan. . Za to na skrzynce po mleku stał mały odtwarzacz CD. Nie czytałem tej książki.Kiedy do mnie dzwoniłeś. Dylan wstał. . na zewnątrz wysypie się połowa zawartości jego mieszkania. Josh na pewno pomyślałby. tak jak w pokoju młodszego brata Amandy. To oznaczało. . że nie dzwonił do mnie z przytulnej kuchni. Obok lampki znajdowały się równo ułożone zeszyty. . że zachowuje się idiotycznie. który był bogato wyposażony i nie było w nim ani jednego kąta. Zamiast tego na podłodze leżała poduszka. . gdyby się dowiedziała.Jasne – odparłam. Trzymałam je otwarte na oścież.Zawsze zwracam uwagę na takie rzeczy – odparłam.Stanęłam przy drzwiach. Książki wypełniały każdy cal półek zrobionych z desek umocowanych na betonowych blokach. Wąskie łóżko stało pod uchylonym oknem. Zimne powietrze delikatnie poruszało zasłonami. przeskakując po dwa stopnie. Nie zauważyłam także telewizora ani wieży. Nie zauważyłam ani jednego krzesła. Co ja robiłam? Nigdy nie poszłam całkiem sama do pokoju chłopaka. Spojrzałam na CD. . Bardzo często wyobrażałam sobie mieszkanie w takim miejscu. że kiedy Dylan otworzy drzwi. trzymając w ręku książkę Stanisławskiego.

ale jedyny. Oboje schyliliśmy się żeby ją podnieść. Spadł mi plecak i prawie straciłam równowagę. Nie było mi już tak gorąco. Popchnęłam drzwi i znalazłam się na zewnątrz. kiedy powiedział o tym na glos. .. Chwyciłam torbę. zobaczyłam jego uśmiech. A potem wydarzyło się coś niespodziewanego. Miałam wrażenie. Wyciągnęłam przed siebie rękę i dotknęłam jego kolczyka. że w tej chwili wiedział o mnie wszystko. Gdybym stała tak chociaż jeszcze jedną minutę dłużej. Podał mi książkę Stanisławskiego bardzo ostrożnie. a Dylan wziął klucze. Odwróciłam od niego wzrok i zbiegłam po schodach. Ani jedna prywatna myśl. który jechał zbyt szybko. ale moje serce zadrżało.Jest w tobie coś niesamowitego. Przystanęłam na . Ugięły się pode mną kolana. nie miałabym jak. Nagle zdałam sobie sprawę. Obrazy zamazywały mi się przed oczami. Bardzo mi się to podoba. Tym razem nie zderzyliśmy się głowami. że już wszystko o tobie wiem. Usta Dylana znalazły się nagle bardzo blisko moich i zanim zamknęłam oczy. Tym razem pocałunek trwał o wiele dłużej niż jakikolwiek inny w moim życiu. jak gdyby moje serce całowało jego serce. który miał dla mnie znaczenie. Poczułam się bezpiecznie i znów mogłam patrzeć bez skrępowania na Dylana. To nie był mój pierwszy pocałunek. zaskakujesz mnie czymś nowym. że napis nad sklepem jarzył się w kolorze bursztynowym. zakręciło mi się w głowie jak motocykliście.Lepiej już chodźmy – jego głos był ochrypły i nienaturalny. Promienie zachodzącego słońca sprawiły. Naoni. ale on chwycił moja rękę. raczej muśniecie ust. Wstałam i skierowałam się do drzwi. ale dziwnie się poczułam. Wyprostowałam się powoli. ale upuściłam książkę. ale jego policzki przybrały różowy kolor. Podobnie jak moje. Poczułam. Dylan musiał myśleć o tym samym. żeby go pocałować. a moje dusza całowała jego duszę. że byliśmy całkiem sami w jego pokoju. A potem Dylan oparł ręce na ścianie obok mnie i pocałował mnie jeszcze raz. że cząstka mnie przez całe życie czekała na ten moment. Zaczęłam schodzić po schodach. Ani jedna kryjówka. co się teraz działo? Nasze twarze znalazły się bardzo blisko siebie. Czułam się tak. Uśmiechnął się tajemniczo i spojrzał mi prosto w oczy. Czułam bijące od niego ciepło i prawie słyszałam szum krwi krążącej w jego żyłach. Ja też to w nim lubiłam. Miałam wrażenie. Dosłownie wszystko. że powinnam odwrócić od niego głowę i zbiec po schodach. Jesteś pełna niespodzianek. a ja myślałam tylko o tym. Przylgnęłam do niego. Czy Judi nie przestrzegała nas właśnie przed tym. To nie był długi pocałunek. Usłyszałam zgrzyt klucza przekręcanego w zamku. nie zostałby mi ani jeden sekret do ukrycia. Kiedy się odsunęłam. Nawet gdybym chciała uciec. Jego kciuk zaczął zataczać kręgi na mojej dłoni. Zawsze kiedy myślę. Być może sprawiało to zachodzące słońce. tak żeby nasze dłonie się nie spotkały.

Nigdy nie uganiałam się za chłopakami. Dylan wsunął kluczyki do stacyjki i podał mi kask. wyciągnął rękę do tyłu i dotknął mojego policzka. W jednej sekundzie czułam się taka bliska Dylanowi i . czy jego serce biło równie szybko jak moje. Nagle bałam się na niego spojrzeć. Jednak w czasie jazdy moje myśli znajdowały się miliony kilometrów stąd. ale to się stało całkiem przez przypadek. że Dylan zbliża się do mnie. Dylan zapalił silnik.Jesteśmy przyjaciółmi… Może kimś więcej. – Żeby móc prowadzić motor – dodał po chwili. a czerwone słońce zaczęło chować się za wieżą kościoła. Jego pocałunek był taki prawdziwy. Nic w tym rodzaju. Przełknęłam ślinę. . kiedy zostaliśmy sami. że prawie nie czułam dzielącej nas przestrzeni. ale nie spojrzał na mnie. Nic podobnego do tego. żeby się uspokoić. Usiadłam za nim na motorze i objęłam go w pasie. ale to nic poważnego. Moje usta nie potrafiły nawet wymówić imienia Josha. ale nie dotknęliśmy się. Zastanawiałam się. ale bardzo mnie zaniepokoiło. *** Jeżeli wybierze się boczne ulice. Ten pocałunek z Dylanem tego dowiódł. który przeniknął przez mój sweter i zamszową kurtkę. spojrzał dziwnie na mnie i Dylana. Ale dopadła nas rzeczywistość i nie mogłam jej ignorować. sweterek i podkoszulek. Może pocałunki były dla Dylana niczym chleb powszedni. Dylan schował klucze od domu i zaczął iść w stronę motoru. kiedy nareszcie udało mi się odnaleźć prawdziwy romans. Zastanawiałam się. taki głęboki. droga z Keaton Corners na Old Town . co wydarzyło się przed chwilą. Po prostu mijaliśmy rzędy zepsutych kosiarek. jest bardzo krótka.A ten chłopak… Josh… . Poluzowałam uścisk i odsunęłam się trochę do tylu. które wymówił. lodówek. generatorów. a wszyscy w naszej paczce połączyli się w pary. gdzie mieszkam.chwilę. Nikt nigdy nie zaproponował mi randki.Nie. Nadal czułam smak jego pocałunków. które nas dzieliły. czy ty…? – Słyszałam niepokój w jego głosie. . W tej chwili mogłabym roztopić jego kurtkę. Przycisnęłam twarz do jego pleców. Zanim odjechaliśmy. Znów miałam gorące policzki. ale gdyby ktoś ze mną jednak chciał umówić. Starałam się zignorować to spojrzenie. że spotykamy się czasem. Jak mógł o to pytać? – zastanawiałam się w myślach. . Pragnęłam go całować i patrzeć na niego. Nie trzymaliśmy się za ręce. Naprawdę nigdy mi na tym nie zależało. Zerwał się zimny wiatr. W tej chwili chciałam stracić mowę. nawet teraz. czy Dylan często zaprasza do siebie różne dziewczyny. Ze sklepu wyszedł mężczyzna w koszulce Double-R. Skinął głową. Zrozumiał. . czy Dylan się złościł. Wzięłam głęboki oddech. Nie stałego. Chodzi mi o to.Czy to coś poważnego? To znaczy. Nie chciałam przerwać zaklęcia.To były pierwsze słowa. które stały obok ciężarówki zaparkowanej tuż obok harleya. Poczułam. Zaczęłam się zastanawiać. na pewno nie zrezygnowałabym z powody Josha.Każdy chłopak musi czasem oddychać – powiedział. .

Dylan wyciągnął podpórkę. A już po chwili dochodziłam do wniosku. Staramy się jej pilnować. że możesz mi zaufać. ale czasem to się jej zdarza… Tata mówi. ale byłam przerażona na samą myśl o tym. W pewnej chwili motor wyprostował się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i zatrzymał się na żwirze przy moim podjeździe. Czy żałował. co mogłabym usłyszeć w odpowiedzi. Ale czy on pocałował Piękną czy Naomi Peters? Naomi miała mętlik w głowie. O tej godzinie nasza ulica jest rzadko uczęszczana przez kierowców. zsiadając z motoru. – Dziękuję.Wszystko jest w rękach opatrzności.Niewiele brakowało – powiedział Dylan.Tutaj mieszkam! – wrzasnęłam do Dylana.miałam wrażenie. . – Zaczynam bełkotać. A potem omal nie zginęliśmy. – Dzięki. Kotu nic się nie stało. Wygładziłam ogrodniczki i przyjrzałam się uważnie swoim butom. Omal nie zabiliśmy Pebbles. Prawdopodobnie słyszeli mój krzyk i ryk motora. Nagle przed oczami śmignęło mi pomarańczowe futerko. – Temu kotu z pewnością zostało już tylko osiem żywotów. Widzisz. Prawdopodobnie wszystko widzieli. Co naprawdę czuł Dylan? Chciałam go o to zapytać. że zaangażowanie się w ten związek byłoby złym pomysłem? Wspomnienie słów Judi sprawiło. Kątem oka dostrzegam acurę taty zaparkowaną tuż za volvo mamy. . Romans sceniczny. Odsunęłam się od niego i podałam mu kask.Jesteś świetnym kierowcą – udało mi się wykrztusić tych kilka słów. że zrobiono ze mnie głupca. – Stałam przez chwilę bez ruchu. że on czuł to samo. że oboje byli już w domu. Dylan skręcił i przechylił się niebezpiecznie. dwoje ludzi pracujących bardzo blisko siebie. że z trudem odpięłam kask. . Ale nadal byłam zbyt przerażona. kiedy staraliśmy się ją wyminąć. że kiedyś wpadnie pod koła. To twój? Przełknęłam ciężko i starałam się odezwać. powiedziałem. .Ona nazywa się Pebbles – odparłam.Pebbles! – Usłyszałam swój krzyk. Przez chwilę całe życie stanęło mi przed oczami. kiedy skręcili w Old Town. Wskazałam ręką w stronę domu na końcu ulicy. . . wyłączył silnik i zsiadł. kiedy starał się ominąć zwierzątko. że zaczynałam zakochiwać się w Dylanie. To znaczy. . że jej nie przejechałeś. Byłam prawie pewna. które goniło po ulicy za ptakiem. Pomógł mi odpiąć pasek od kasku. Zadrżałam. Dylan wzrusza ramionami.Nie martw się. a harley pędził prosto na mojego kota. którzy dali się ponieść emocją… A nasza sztuka była taka romantyczna. . że mnie podwiozłeś – odezwałam się wreszcie. że świat znowu zaczął wirować. że serce zamarło mi w piersi. że mnie pocałował? Czy jego zdaniem Judi ma rację? Czy uważał. Ręka Dylana znajdowała się tak blisko moich ust. Byłam cała roztrzęsiona. Nogi drżały mi tak bardzo. – Pebbles rzadko wybiega na drogę. starając się przekrzyczeć ryk silnika. .No tak.

Może innym razem. Jego oczy szukały mojego spojrzenia. . Cofnęłam się. Może powinniśmy zwolnić… Do zobaczenia jutro.Tak… przynajmniej na razie. tato! – krzyknęłam i pomachałam w jego stronę. że stoimy przed moim domem. że nie rozumiem. Ale z przyjaciółmi mogłam sobie jeszcze poradzić. .Już idę. czy było jakieś my. że dużo ze sobą pracujemy i że sztuka jest taka romantyczna… . że nie był uszczęśliwiony. . Przyjaźń była prawdziwa. Nadal na siebie patrzymy.Przyjaciele – powtórzyłam. Zatrzymałam się i spojrzałam na niego. . Dotknęłam jego dłoni i nagle zdałam sobie sprawę. Uważaj. Mój tata. że takie zachowanie było rozsądne. Nie byłam nawet pewna. i nie przeszkadzałoby nam. Zachowywał się tak.Dylan uchwycił moje spojrzenie. Delikatnie dotknął moich włosów.Co się tam wydarzyło? – Jego głos był spięty.Przez trzy tygodnie ciężko jest kogoś dobrze poznać – przyznał.Na próbie. mimo że przyrzekliśmy sobie przyjaźń. Równocześnie poczułam ulgę i żal. Ten gest był taki czuły. Na razie. Naomi. .Muszę już iść.Lepiej już sobie pójdę – powiedziałam. Miałam wrażenie. Widziałam. . Stał przez chwilę z rękami na biodrach i potrząsał głową. Po tonie poznałam.Prawie się nie znamy – dodałam. .Może na razie powinniśmy zostać przyjaciółmi – zasugerował Dylan. – Cały czas wmawiałam sobie. . spoglądając w stronę kuchni.Zaczekaj. Romans mógł być tylko grą. – Odsunął się ode mnie. . . Mówiła o tym. Chcesz wejść? . . Czy właśnie to powiedziała nam Judi? .Zgadza się. Zachowuj się z największą ostrożnością. Staliśmy przez chwilę i patrzyliśmy się na siebie. a moje serce waliło jak oszalałe.Masz na myśli kota? – Udawałam.Przed romansem scenicznym. Nie widziałam jego twarzy. gdzie wszyscy mogą nas zobaczyć. że prawdopodobnie jesteśmy obserwowani. która mieszka dwa budynki dalej. znów zaczęlibyśmy się całować. Amanda.Zgadza się. Sąsiedzi. . Dopiero po pewnym czasie wszedł do środka i zamknął drzwi. ale w jego głosie nie wyczułam żadnych uczuć.Judi starała się nas ostrzec… Skinęłam głową. jak napinają się jego mięśnie. . . że gdybym postała jeszcze chwilę. . – muszę pomóc mamie przygotować kolację.Naomi! – To był głos mojego taty. Przyjaciele. .Nie. .Chyba nie masz kłopotów? – zaniepokoił się Dylan. Ta rozmowa o nas nadal mnie przerażała. jak gdyby klepał na pamięć linijki tekstu.

spokojnym i opanowanym człowiekiem. Był wściekły i przeraził mnie na śmierć. że powinniśmy zwolnić i na razie zostać przyjaciółmi? Czy to był początek prawdziwej historii miłosnej. dopiero wtedy gdy Dylan odjechał.Naomi. Zrzuciłam buty i zaczęłam zastanawiać się. Zakochałam się? Czy to był romans? Czy Dylan był szczery. . i zaczęłam się zastanawiać.Lepiej już pójdę. Dotknęłam palcami ust.Naomi! . . co się tak naprawdę dziś wydarzyło. Jest cichym. Zamknęłam je głośno. Chciałam trochę ochłonąć i poczekać. kiedy zaproponował.Idę. aż moje serce przestanie tak szybko bić. że Dylan czekał. Zatrzymałam się na tarasie. Mój tata nigdy nie podnosił głosu. w które pocałował mnie Dylan. chodź tutaj w tej chwili! Podskoczyłam na dźwięk głosu taty. . czy potrafię być jego przyjaciółką. czy może nasza znajomość była tak krótka jak piętnasto minutowa droga z Keaton Corners na ulicę Old Town? Udałam się do kuchni.. – Oderwałam wzrok od Dylana i zaczęłam biec przez podjazd w stronę tylnych drzwi. Nagle zdałam sobie sprawę. aż wejdę do domu i zamknę za sobą drzwi. Wsłuchiwałam się w ryk silnika motoru. tato! – krzyknęłam i otworzyłam drzwi.

ale tym razem pojawił się na jego ustach blady uśmiech.Pan Cates nie ma z tym nic wspólnego. Każdy inny kierowca prawdopodobnie by ją zabił. że zwiastuje same kłopoty. Postanowiłam zastosować nową taktykę. I z pewnością nie byłam gotowa do konfrontacji z tatą. Pebbles prawie sama się zabiła. OK. że moja twarz nie przypomina buraka.Na pewno nie dzięki temu chłopakowi. .Jestem bliski nałożenia na ciebie aresztu domowego. A nie z jakimś łobuzem na motorze. Poza tym on nie jest osobą. Postawił na nogi całą dzielnicę… i prawie zabił Pebbles! . Chodzi do szkoły i pracuje.Ja się z nim nie spotykam – wybuchnęłam. ale ja nie byłam głodna. Wyraz jego twarzy wskazywał na to. . że wyjdę za niego za mąż! – obruszyłam się. Po prostu obchodzi mnie to. A zaraz potem pojawił się jeszcze cudowniejszy obraz… . nie oznacza. Ojciec zachowywał się tak. Naomi. Podwiózł mnie do domu.Omal nie zginęłaś – powiedział.Mam szlaban! – wykrzyknęłam. podnosząc serwetkę do ust. Mama jęknęła cicho. Byłam zakochana. że jesteście parą.Ale nic jej nie jest. – On gra ze mną w przedstawieniu i podwiózł mnie do domu. Przez jedną cudowną chwilę wyobraziłam sobie Dylana jadącego na motorze w stronę zachodzącego słońca. Myślałem. Powinnaś być z kimś takim jak on.Na motorze! – wybuchnęła mama. Mdliło mnie. On jest takim rozsądnym chłopcem. z kim się spotykasz. że zaraz wymyśli dla mnie jakąś straszną karę. . Pan Cates z banku też jeździ na motorze. – pogłaskałam kotkę. Byłam przeklęta. gdybyś zobaczył mnie w jego towarzystwie? Mój tata starał się rozważyć tę wiadomość. w której towarzystwie chciałbym cię widzieć.To nie prawda. a poza tym znamy go od wieków. . jak gdybyśmy żyli w średniowieczu. kolacja już dawno stała na stole. . Na szczęście zdążył już ochłonąć i odzyskać opanowanie. . Heroiczny akt Dylana nie zrobił wrażenia na tacie. Czy miałabym szlaban. że jeździ na harleyu. Ale nie zdołał mnie zbyć tym pozornym spokojem. Nie mogłam w to uwierzyć.Jechał jak wariat. Moim zdaniem zwiastuje same kłopoty. – Dylan ja uratował. .Fakt.Dobrze wiesz co sądzę o motorach… . która siedziała na mojej stopie i czekała na jakiś smakołyk.Rozdział ósmy Kiedy weszłam do domu. .. – Ponieważ Dylan była tak miły i podwiózł mnie do domu? .Uprzedzenia… same uprzedzenia – sarknęłam. Po zjedzeniu zupy w całkowitym milczenie odezwał się wreszcie: . – I co ty zrobiłaś z włosami? . Nadal był na mnie zły. Moje słowa nie wywarły na nim najmniejszego wrażenia. Naomi. ale to nie znaczy. Miałam nadzieję. po czym dotknęła rękawa ojca. Poza tym Dylan jest zajęty dwadzieścia cztery godziny na dobę. Złość ojca była kuloodporna. Lubię Josha.

kiedy zaczyna się coś dziać – wycedziła przez zęby.Naomi. czy podoba się jej moja nowa fryzura.I tak dziwnie się odzywa… jo czy ho. – Zgniotłam serwetkę i miałam ochotę rzucić nią w kogoś. – Zawsze byłaś takim słodkim dzieckiem. Gdyby tylko Dylan nie powiedział jo do mojej mamy! . że mam kłopoty. – I zacznij wkładać naczynia do zmywarki. które czyhają na nastolatki w dzisiejszych czasach.Zaczynasz mnie drażnić – powiedziałam. martwi mnie. Karen – poleciła mama.Naomi. Od kiedy przyłączyłam się do Masek.Oczywiście. . . o wszystkim się dyskutuje. Wszystko odkładasz na później. Głos mojego ojca zmienił się nie do poznania. . – Jestem więc normalną piętnastoletnią dziewczyną! . że tak bardzo się ostatnio zmieniłaś – kontynuowała.Czy my się właśnie kłócimy? Przy stole? W czasie kolacji? – W jej głosie słychać było radość. że jest okropna. Martwimy się o ciebie. Potulnie wbiła wzrok w ziemniaki na talerzu.Jesteś bardzo spostrzegawcza – odparłam i odsunęłam swój talerz. . kiedy zrobiła zranioną minę. patrzyła na nas z niedowierzaniem. czy chcesz nam o czymś powiedzieć? Nie mogłam w to uwierzyć. że byłam całkiem sama u Dylana w domu… i że go pocałowałam. W tej chwili jej oczy były ciemne i zmartwione. spoglądając na siostrę.Ojciec nałożył by mi szlaban. . przestałam szeptać.Posprzątaj ze stołu.W tej chwili.Nie wtrącaj się. – Jego głos był spokojny i brzmiał trochę tak. aż Karen zniknie w kuchni. Ale jakaś część mnie nie chce się opanować. – Mama potrząsa głową i skrzywia się na wspomnienie tej rozmowy. Zaczęłam krzyczeć! .Zaczyna korzystać z życia – skomentowała Karen.Właśnie teraz. Miałaś najmilszych przyjaciół. Nie mogłam tego wytrzymać. od kiedy wcieliłam się w rolę Pięknej i od kiedy poznałam Dylana. A teraz spotykasz się z tym dziwnym chłopakiem. który dzwoni do ciebie o każdej porze… . Zwinęła serwetkę i spojrzała na mnie. . Ojciec zaczekał. Karen – skarcił ja tata. . a moi rodzice zaczęli podejrzewać. Nie byłam pewna. Miałyśmy takie same oczy. gdyby dowiedział się. jak gdyby recytował z pamięci broszurę o narkotykach. Nikt nie krzyczy. W naszym domu życie przypominało szept.Naomi. Skuliłam się w sobie. Karen pochyliła się do przodu.Muszę? – jęknęła. wszystko się zmienia. . Moja dwunastoletnia siostra. które zmieniały kolor razem z nastrojem. co się z tobą dzieje? – Mamie nareszcie udało się opanować i zaczęła mówić spokojnym głosem. że kiedy ma się piętnaście lat. Karen.Tylko raz zadzwonił do mnie po jedenastej.Zmieniło się twoje zachowanie. Karen zacisnęła zęby i chwyciła serwetkę. kiedy przechodziła obok mnie. Prawdopodobnie myśleli o narkotykach albo wszystkich innych zagrożeniach. Zamiast tego wycelowałam kolejne ostre słowa w mamę i rzuciłam nimi jak lotkami do tarczy. . . że się zmieniam! – wykrzyknęłam i natychmiast pożałowałam swoich słów. . Sama powiedziałaś mi kiedyś. Tylko raz przyjechałam do domu na motorze. . Nigdy nie mieliśmy z tobą kłopotów. czy wręcz uważa. – Mam piętnaście lat. . – Już prawie cię nie poznaję.

cicha Naomi nareszcie zaczęła korzystać z życia.Naomi jest na górze – usłyszałam jej glos. – Skrzyżowałam palce za plecami.Jeszcze jej nie ma.Nie zobaczysz… . . Nie byłam na to gotowa. że dzisiaj wieczorem uczycie się z Amandą. Ale tym razem nie mogłam zatelefonować do Amandy. Całkiem o tym zapomniałam. smutnym głosem.No tak. co działo się w moim życiu. . Idę na górę – powiedziałam cicho. . masz próby i w ogóle… Chrząknął. Po naszej kłótni dzisiaj po południu nie wydawało mi się. . Popatrzyłam mu prosto w oczy i uśmiechnęłam się. odszedł w przeszłość.Tylko nas nie odpychaj – poprosiła mnie mama dziwnym. Moi rodzice spojrzeli na siebie bezradnie. nastroszyłam włosy i wzięłam głęboki oddech. ale mimo to byłam przekonana. krzesło od stołu. – Dzięki.Zaraz zejdę. po czym zachichotałam.Nadal jesteśmy przyjaciółmi? – zapytał. . że nasz związek już się dla mnie nie liczył. Nie dzieje się ze mną nic złego. Miałam mętlik w głowie. – W porządku. że źle się czuję i nie mogę zejść na dół.I tak mnie nie zrozumiecie – odparłam głośno. obmyłam twarz wodą. dodał pospiesznie. – Ale już nigdy nie chcę cię widzieć na motorze z tym chłopakiem ani z kimkolwiek innym! . Odsunęłam. głupich zasadach i sądach nad miłością.Wiem. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Jest bardzo ładna – wymamrotał po chwili przerwy. Byłam zakłopotana.Cześć – przywitał się z uśmiechem. po co przyszedł. Nie biorę narkotyków i śpiewająco zaliczyłam przedmioty na koniec semestru. Wiedziałem. Nie byłam pewna. że przygotowujesz się do przedstawienia. . – Ale nie martwcie się. Zanim doszłam do swojego pokoju. Wzruszyłam ramionami. Potem zadzwoniłabym do Amandy i przez długie minuty rozmawiałybyśmy o rodzicach. – Pobiegłam do łazienki. Nagle zdałam sobie sprawę. Chciałem cię przeprosić.Cześć – odparła. żeby na niego spojrzeć. na pewno by mnie nie kryla. – Rozumiemy. – Przyszedł Josh! – krzyknęła do mnie. zanim wyszłam z pokoju. Po raz pierwszy w życiu nie mogłam porozmawiać o wszystkim z rodzicami. tato. Najwyraźniej nie rozumieli nic z tego. Poczułam. że jesteś w domu. . . na korytarzu rozległ się dzwonek. ani z kimkolwiek innym. Kiedy odniosłam wrażenie. . Spokojna.Tym razem nie będziesz miała szlabanu – odezwała się tata. Może jest dokładnie tak. że zaraz się rozpłaczę.Nie jestem głodna. Mama otworzyła drzwi i do środka wszedł Josh. bo ona też uważała Dylana za przyczynę wszystkich problemów. kto kogo powinien dzisiaj przepraszać. że chcę od niego tylko przyjaźni. Musiałam mu powiedzieć. .Odwróciłam się. . więc postanowiłem wpaść. jak powiedziała Karen. Kiedyś w takiej sytuacji zabarykadowałabym się w pokoju i zalewała łzami. a potem oboje popatrzyli na mnie. ale nie mogłam tego zrobić. że skończył. . Nie miałam pojęcia. że nawet gdybym powiedziała. . Josh czekał na mnie w salonie. Jej glos nie zdradzał żadnych uczyć. Już nigdy nie zobaczysz mnie na motorze ani z Dylanem.Moja fryzura? – Spojrzałam na niego uważnie.Podoba mi się twoja nowa fryzura. Czułam się okropnie. żeby Josh chciał spędzić ze mną wieczór. zrozpaczona i zagubiona. . Stała przy oknie.. Nie wyglądał na zaskoczonego. Nie chciałam go zdenerwować. Pięć minut później zeszłam po schodach bez większego entuzjazmu.

siedząc na sofie z Joshem. . żeby założyć Klub Klasyki Filmowej. Josh był osobą. – Ale ostatnio brakuje mi spędzonego z tobą czasu po szkole.To ty! – Nie mogłam opanować radości.Bo ostatnio zakochałaś się w teatrze.Masz kłopoty? Z mojego powodu – zmartwił się.Ale Amanda będzie tutaj lada chwili… .Oczywiście. Zmówiłam krótką modlitwę dziękczynną do boga albo bogini.Nie zapomniałem o niech – odparł. Nie chciałam spędzić całego wieczoru. że pokłóciliśmy się o moją fryzurę? Że chciałam zaryzykować naszą przyjaźń. która mnie przepełniła. jak krew odpływa mi z twarzy. . W jego glosie było o wiele więcej uczuć.A co się stało z Orłami Temidy? . . To nie był najlepszy moment. Ona nienawidzi się uczyć – dodał Josh ze śmiechem. Pragnęłam. Przycisnęłam się do ściany i oparłam ręce za plecami. żeby Amanda przyszła jak najszybciej. ścinając włosy? Nasza kłótnia dotyczyła zupełnie czegoś innego.Nie mamy zbyt wiele czasu na zabawę – powiedział. . z którą mogłam się przyjaźnić całe życie. że przegląda tytuły na grzbietach kaset.Myślałem o nas. wszystko pędzi jak szalone. . że mi wybaczysz i dlatego przyniosłem kilka filmów. . . Max. . Josh odetchnął z ulgą i usiadł na sofie. – Nie miałam co do tego wątpliwości. Wbił się w róg sofy i czekał. – Daj spokój. Dlatego nie mam czasu na inne zajęcia pozalekcyjne. . więc zmarszczyłam czoło i zrobiłam niezadowoloną minę. Pomyślałem. Ja… uważam. W tej chwili zadzwonił telefon. . Pomyślałem. – Położył kasety na końcu stołu. . że to dobry pomysł… A ty? . Dopiero po chwili przypomniałam sobie o Joshu. Poza tym co będzie. – Nie mogę teraz z tobą rozmawiać. aż usiądę obok niego.Niezupełnie. niżbym sobie tego życzyła. Nie mogłam się opanować.Jo. . . dawno tego nie robiliśmy. która zajmuje się liniami telefonicznymi.Trochę się dzisiaj przestraszyłem – wyznał.Ale próby niedługo dobiegną końca.Może się do nas przyłączyć.Dlaczego? . a potem powraca z siłą tajfunu. Ale coś w tym stylu.Całe wieki – przyznałam. i chwyciłam słuchawkę już po drugim dzwonku. – Do chwili kiedy wszystko zaczęło się rozpadać. Zapominaliśmy wtedy o pracy domowej i wszystkie zajęcia odkładaliśmy na bok. W wypożyczalni wideo jak zwykle zrobili promocję na koniec miesiąca i wypożyczali filmy za dolara.W takim razie będę się streszczał. – Koniec semestru. Czy jemu naprawdę się wydawało. szkoła. – Mimo to – kontynuował – zaryzykowałem.Między innymi – odparłam ostrożnie.To prawda. – Zawsze uwielbiałam promocje za dolara. Amanda. Zerknęłam na niego i zauważyłam. . żeby opowiadać Joshowi o moich planach związanych z teatrem. żeby móc dorosnąć i zmienić się.Przez motor? . jak gdyby czytał w moich myślach. Chciałam być wolna. Poczułam. jeżeli mój tata odbierze drugi telefon? .. żeby mówił do mnie przez całą wieczność. Naomi? To był Dylan. O tym że powinniśmy zostać przyjaciółmi. Modliłam się. ale musiałam być ostrożna ze względu na Josa. – Zastanawiałem się nad tym. że klub filmowy mógłby cie zainteresować. Josh i ja zawsze korzystaliśmy z tych wspaniałych promocji.

Przykro mi Josh. która gra moją egoistyczną. – Roześmiałam się lekceważąco. – Odwróciłam się plecami do Josha. życie popłynie zwykłym torem. Ale nie miałam pojęcia. Może o szóstej wieczorem? Pójdziemy gdzieś i pogadamy. .Telefon nie jest najlepszym środkiem komunikacji do tej rozmowy. Wątpiłam.OK. bardzo bym chciała. – Zauważyłam. . Josh zrobił rozczarowaną minę. Wiesz. . Josh zmartwił się. twój tata. . . rozumiem. – Spotkamy się po próbie. to znaczy nie – skłamałam.Bingo. Powiedzieć o moich prawdziwych uczuciach i o tym. Ostatnie próby są niezwykle ważne. .To chyba nie jest dobry moment na oglądanie filmów. Candy miała problemy z nauką na pamięć.Ale nie będzie mnie na próbie. . że muszę się skradać jak jakiś złodziej. . ale nie mogę. Będę po raz kolejny musiała przymierzyć moją suknię. nie chcesz. . mimo że była całkiem niezłą aktorką. – Prawie nigdy nie zna swojej kwestii. Kiedy będzie po wszystkim.Posłuchaj. że powinnam mu była wtedy wszystko wyznać. i spojrzałam na Josha. Westchnęłam.Kto to był? – zapytał.Dana.Usłyszałam niepewność w jego głosie i nadzieję. Spotkamy się jutro po próbie na Tylach szkoły. że nadal jedną rękę trzymam na telefonie i patrzę przed siebie niewidzącym wzrokiem. ale tylko przez chwilę.Ale jutro mieliśmy iść na otwarcie nowego toru wrotkarskiego w centrum handlowym. że Josh przygląda mi się katem oka. .Naprawdę nie możesz teraz rozmawiać. Miałam plan. Zdałam sobie sprawę. Zrobiłam skwaszoną minę.Zgadza się.Kiedy? – Josh zmarszczył czoło. jak mu o tym wszystkim powiedzieć. Może spotkamy się jutro wieczorem? Będziesz mogła? Jak ja to zrobię? . .Ach tak. Zapadł milczenie. . a przynajmniej miałam nadzieję. Naomi.Nic ci nie jest? – W głosie Josha usłyszałam niepokój.W tej chwili to dla mnie za dużo. Motor. żeby mogła dokonać niezbędnych poprawek. żebym przyjechał po ciebie pod dom. że chciałam. . że mi się udało. . zaraz po próbie. .Proszę… . – To akurat była prawda. Wsunął zaciśnięte pięści do kieszeni. Chciała porozmawiać o kostiumach.Jasne – odparłam. że to najgorsza rzecz. – Obiecałam. niedaleko teatru. . że pomogę jej nauczyć się roli. Zawahałam się. Dana. – Aha. jaką kiedykolwiek słyszałam.Jutro po południu. . Przyznaję. Dylan odłożył słuchawkę. że może powiem. . wstrętną siostrę. żebym w przyszłości spędziła jeszcze jeden sobotni wieczór w towarzystwie Josha. to ta dziewczyna. Potrząsnęłam głową. Życie byłoby o wiele łatwiejsze. A potem będę ćwiczyć scenę z Dave’em Martinem i Candy Lawrence. gdybym to zrobiła. Nie podoba mi się. – Boli mnie głowa.W porządku. żebyśmy zostali tylko przyjaciółmi. – Najwyraźniej był zdziwiony. .

.Mam przeczucie. Muszę do niej zadzwonić. Zrozumiałam. – Spojrzałam na zegarek. Nawet mnie nie pytaj.. ponieważ Amanda poradziła mu. nie miały znaczenia. która wtrąca się do mojego życia na każdym kroku. żeby nie podejść do niego zbyt blisko i nie dać mu szansy pocałować się na dobranoc. żeby pooglądać filmy.To był długi dzień. W tej chwili moje obawy związane z Joshem i z tym. żeby nie wtykała nosa w nie swoje sprawy! . Przez cały czas uważałam. a jutro znowu będę zajęta próbą. Coś w jego głosie sprawiło. że Josh nie przyszedł do mnie tak po prosty. Nie potrafiłam się zdobyć na nic więcej. Odwiedził mnie. . Byłam zdecydowana powiedzieć Amandzie. żeby zaczął się bardziej o mnie starać… ponieważ w innym wypadku starci mnie z powody kogoś takiego jak Dylan. jak powiedzieć mu o Dylanie. Starał się ukryć swoje uczucia. że spojrzałam na niego. wróciłam do salonu. ile prac domowych odłożyłam na później. Odprowadziłam Josha do drzwi. Josh w przeciwieństwie do Dylana nie był dobrym aktorem. a w szczególności Amanda Zukowski.Lepiej już idź – powiedziałam. Josh skinął głową. Gdy tylko wyszedł. – Amanda pewnie już nie przyjdzie. że się nie pokaże. Męczyli mnie moi tak zwani starzy przyjaciele. ale tylko pogorszył sytuację.

zanim Dylan pochylił się w moją stronę.Judi twierdzi. że to będzie dla niego tak samo trudne jak i dla mnie. ale bardzo go lubię. .Wydaje mi się. ale moje serce śpiewało z radości.Nie byłoby nas tutaj. Prawdziwym powodem. Dotknęliśmy się palcami. Dzięki Bogu okazało się. Byłam tego pewna.A jaki jest twój ulubiony film? .Czekaladowo-czekoladowy baton – wyznał Dylan z ręką na sercu. . był fakt. – Udawałam przygnębioną. Kilkoro nastolatków kręciło się w przejściu w poszukiwaniu wolnych miejsc. kiedy sięgaliśmy do pojemnika z popcornem. . Nie przestaliśmy wypytywać się o różne rzeczy. Otworzyłam usta.Waniliowo-wiśniowe! – odparła. .„Buntownik bez powodu”.„Przeminęło z wiatrem”. w którym Amanda. – Może „Buntownik bez powodu” nie jest moim ulubionym filmem. czy możemy zostać przyjaciółmi. ale wiedziałam. że ćwiczenia czynią mistrza. . że odwróciłam się w jego stronę. To moje ulubione miejsce. Jego oddech łaskotał mi ucho. dla którego wybraliśmy się do kina w Keaton Corners. . . ponieważ odwrócił się i powoli odsunął ode mnie na bezpieczną odległość. Po dwudziestu minutach filmu doprowadziliśmy nasze pocałunki do perfekcji. . W końcu zgasły światła i podniesiono kurtynę. – Nie lubimy tych samych filmów. Trzymaliśmy się za ręce przez dobre dziesięć minut. Właśnie dlatego zaproponowałam wyjście do kina. Oczy Dylana lśniły w ciemnościach.Rozdział dziewiąty . że nie mamy zbyt wiele wspólnego – stwierdził bezbarwnym głosem. Dylan oparł stopy na siedzeniu przed nami i włożył do ust kolejna garść popcornu. W końcu zaczął się film. . Nie czułam się tak komfortowo jak on.Czy nadal jesteśmy przyjaciółmi? Coś w jego głosie sprawiło. – Na twarzy Dylana pojawiała się na przemian radość i przerażenie. . . że Dylan uwielbia Jamesa Deana. . ale teraz patrzyliśmy tylko na ekran. a on włożył mi je do środka. gdybyś go nie lubiła – odparł Dylan. . nie jestem pewien. My siedzieliśmy w ostatnim rzędzie. Naomi Peters.Ulubione lody? – zapytał Dylan następnego dnia wieczorem. On tez musiał to poczuć. Zagłębił dłoń w pojemniku z popcornem.Ulubiony film? – rzuciłam kolejne pytanie. Poruszyłam się niespokojnie. w którym grają stare filmy. muskając przy tym moje wargi.Nie możemy? Dylan podał mi jedno ziarenko popcornu. Josh oraz Max jeździli na wrotkach. – Z jednym wyjątkiem – dodałam pogodnie. Przebiegła po mnie ciepła fala od stóp aż po czubek głowy. . że znajdowaliśmy się cale kilometry od centrum rozrywki Revere Hills. Lubił mnie tak samo jak ja jego.To dlatego spędzamy ten wieczór tutaj. Nasze usta znalazły się bardzo blisko siebie.To prawda.Sam nie wiem. przysiadając po turecku na brązowo obitym fotelu w kinie.Judi to się nie spodoba – wyszeptałam. Mogliśmy przez jakiś czas być przyjaciółmi. .

kiedy dotykałam go w ciemnościach. z jego glosie brzmiała złość. Zrobiło mi się zimno.Chodźmy stąd. Jego policzki płonęły. – Nie czekając na odpowiedź Dylana. .Jak możesz tak mówić! – wrzasnęłam. – Wydawało mi się. Ludzie powoli przesuwali się w kierunku drzwi. W tej chwili! Tego wieczoru Dylan pożyczył z warsztatu jedną z furgonetek. ze Amanda nie znosi fast foodów i że nigdy tam nie zajrzy.Zamilkł. – Zaczynasz robić z tego melodramat.Ćwiczenia czynią mistrza.A ty jesteś bestią! – roześmiałam się. od razu mi ulżyło – odparł sarkastycznie. Wstałam i zajęłam miejsce obok niego. Dylan odsunął się ode mnie pierwszy. . dziesięć mil od Jonesy’ego. ale od dzisiaj już zawsze będzie mi się kojarzył z Dylanem. a może nawet dwadzieścia. dla którego to zrobił. Prawdopodobnie zgubiłam rękawiczki. To nie była najbardziej romantyczna pierwsza randka. ale byłam pewna. Kiedy odsunęliśmy się od siebie. Robi mi się gorąco. Najmniejszego znaczenia. Jednym powodem.Wynośmy się stąd. ze dostałem rolę w sztuce. Nie mogłam dostrzec Maxa. z jego włochatym swetrem. delikatną skórą jego szyi i chłodem kolczyka. Dylan Russo. była temperatura na dworze. Ktoś za nami to skomentował. Kiedy Dylan ruszył w kierunki bary Jonesy’ego.O rany. – Nawet ty. . Spojrzałam przez ramię. Tam będziemy bezpieczni. jak zobaczyłam Amandę w kinie. – Odrzucił do tyłu włosy. To nie tak. Wiedziałam.Przestań. Bawiłam się swoim hamburgerem i opowiadałam Dylanowi o tym. A teraz twoi przyjaciele. ponieważ jestem dobry. Kiedy zapalono światła nadal się całowaliśmy. Później wszystko ci wyjaśnię. – To nie ma nic do rzeczy. żeby skręcił do McDonald’sa. że po prostu idealnie nadaję się do tej roli. szybko poprosiłam go. przeżyłam największy szok w swoim życiu. Tłum zaczynał się przerzedzać. Najpierw twoi rodzice nie chcą mnie widzieć. Nie mogłam siedzieć naprzeciwko niego i patrzeć. Najwyraźniej mnie nie zrozumiał.Twoi rodzice? – był przerażony. Dylan! Przestań! – Spojrzałam na niego. ujęłam jego twarz w dłonie i pocałowałam go. jak cierpi. Bestia. . Ale w tej chwili romans nie był mi w głowie. w których można by się ukryć. ale dla mnie to nie miało znaczenia. Piętnaście minut później siedzieliśmy w świetle jasnych fluorescencyjnych lamp. które czułam za każdym razem. A teraz chodźmy stąd. To był Josh. On także zaczął się śmiać. . . Podał mi szalik. a drugim mój tata. Nie mogłam nie zauważyć jej czerwonych włosów. . który stal obok niej. . . a potem gorąco.Widziałam ten film przynajmniej dziesięć razy.Jesteś piękna. . . Kiedy spojrzałam w stronę pierwszych rzędów. . jak myślisz. Zobaczyłam Amandę. ale to nie miało dla mnie znaczenia. Nikt nie uważa cię za bestię. Podobnie jak wysokiego chłopaka. Kino Keaton Corners jest dosyć małe i nie ma zbyt wielu zakamarków. usta Dylana wygięły się w łagodnym uśmiechu. Nie zamierzałam po nie wracać. Ze stolika machał do nas Roland McDonald. Ktoś inny zachichotał. Na szczęście ona nadal stała twarzą do ekranu i zakładała nowy płaszcz ze sztucznego futra. – Sa tutaj.Nic z tego nie łapię. Potargał moje włosy i odchylił mnie do tyłu w ramionach. po czym pomógł mi włożyć kurtkę. skoro i tak nikt naprawdę mnie nie zna… . Wyglądał na złego i dotkniętego. jaką mogłam sobie wyobrazić. że on też tu był. a teraz zaczynam podejrzewać. szybko przecisnęłam się między rzędami i wypadłam do przejścia. Kiedy znów się odezwał.Co się stało? – Dylan wybiegł tuż za mną.Rodzice? Nie. . Najbliższy McDonald’s pięć mil stąd.

Nie mogłam sobie tego wyobrazić. .A potem powiesz o wszystkim rodzicom – wyszeptał. Porozmawiam z Joshem.Co z tym zrobimy? Serce zamarło mi w piersi. . Starałam się zeszłego wieczoru.Masz rację. czy miłość była warta utraty wszystkich najlepszych przyjaciół. żeby… .Naprawdę nic nie rozumiesz. kiedy spotykamy twoich przyjaciół albo rodziców. .Josh też tam był. A ja uśmiechnęłam się do niego. Nagle zdałam sobie sprawę. . Tak będzie najlepiej dla nas wszystkich. a potem rozstać. . . że Dylan chce mi coś powiedzieć.Nie stąpamy po grząskim gruncie… zbyt często – odparła. Ja też nie lubię oszukiwać innych. Dylan posłał mi jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów. po którym stąpamy. że zmieniałam się w galaretę. Przypieczętowaliśmy nasz układ pocałunkiem. . ale kiedy Dylan wziął mnie w ramiona. .Zrobimy? . . Obiecuję.Nigdy wcześniej nie czułem niczego takiego – wyszeptał Dylan. dotykając palcami moich ust.Głos mu się załamał. . to rozstańmy się już teraz… zanim będzie za późno. żeby przez cały czas się skradać.Nie patrz na mnie w ten sposób. – Może się w końcu przyzwyczają. a nie na ustach. Nie chcę tego. żeby skupić się na jego głosie. Ale musisz dać mi trochę czasu. niż było z Joshem. On jest moim starym przyjacielem i będzie cierpiał. . żebym poznał twoich przyjaciół. – Odgarnął włosy z oczu.Naomi.Wiem co masz na myśli. . żeby moja obecność cię krępowała za każdym razem. z którymi się umawiałem. ale nie wiedziałam. – Nigdy wcześniej nie przeżyłam niczego podobnego. . Zmusiłam się. wszystkie myśli uleciały mi z głowy.Rozstać? Spojrzał na mnie i potrząsnął głową.Oparł się o krzesło i podał mi kubek z napojem. Zastanawiałam się. – Żeby się w to zaangażować. . Uniósł mój podbródek. po czym wbił wzrok w stolik. Teraz jest zupełnie inaczej.Wydaje mi się. .Robisz z tego tyle zamieszania – stwierdziłam. Dylan roześmiał się. Za bardzo cię lubię. – Po prostu nie podoba mi się ten grząski grunt. Naomi? Nie chcę. Proszę – błagał. Twoja rodzina nie chce mnie znać. jak mu o tym powiedzieć. Skinęłam głową. Tylko to wszystko jest takie skomplikowane. Więc jeżeli masz czuć się w ten sposób. A ty nie chcesz. Lubię cię o wiele za bardzo. Nie mogę mu tego wykrzyczeć. Potarł ręką czoło. że to.Ach… tak… . że to zrobię. Czy właśnie na tym polega miłość? Czy właśnie na to czekałam całe życie? Coś wewnątrz mnie krzyczało: ”Tak!”. Nadal na niej jesteśmy.Krok po kroku – powiedział ze współczuciem. byliśmy dopiero na jednej prawdziwej randce. – Spojrzałam na stolik. . nie przytrafia się ludziom zbyt często. co dzieje się między nami. Każdy jego dotyk sprawiał. Odsunęłam się i przytaknęłam powoli.Nigdy nie czułem nic podobnego do innych dziewczyn.

Poza tym jest taki piękny dzień. żeby wyglądać naturalnie. Przecięłam Oak Lane i wjechałam na parking warsztatu Double-R. i o tym. Otrząsnęłam się z zamyślenia i roześmiałam nerwowo. – Za długo trzymam te książki. ale za to uwielbia tragedie. Jedyną osobą. Czułam się wolna i pełna życia. Skupiłam się na jeździe rowerem. Stanęłam przed lustrem i zrobiłam minę niewiniątka. Muszę przeprowadzić małe poszukiwania na temat naszego przedstawienia. – Mogę cię zawieźć. – Zaczęła ściągać okulary. ale byłam też trochę zdenerwowana. Minęłam biblioteką. Wsunęłam głowę do pracowni rodziców i zobaczyłam mamę.Dylan i Naomi – powtarzałam sobie pod nosem. Rozpoznałam w niej szafę grającą z baru Jonesy’ego. Po drodze odpiorę kilka rzeczy ze spożywczego. Byłam przekonana. Postanowiłam.Czy nie jest na to za zimno? – Spojrzała na zegarek. . które włożyłam specjalnie na spotkanie z Dylanem. Lubię zimne powietrze. że odwiedzę go w pracy. które wypożyczyłam z biblioteki. spakowałam książki. Ale nie wrócę przed piątą. – Sama sobie dziwiłam się. To szybko zepsułoby cudowne wspomnienia pierwszej randki z Dylanem. o tym. . kiedy weszłam do pokoju.Jadę na rowerze do biblioteki – oznajmiłam. Amanda i Judi mogły sobie myśleć.No dobrze. po czym zawróciłam w lewo. Od razu zauważyłam Dylana w otwartych drzwiach garażu. że przez przypadek znalazłam się w Keaton Corners. Mogłabyś kupić mleko i chleb. że kłamanie przychodzi mi tak łatwo.Nie wygłupiaj się mamo. Poniedziałek wydawał mi się taki odległy. ale ubierz się ciepło. o której nie potrafiłam zapomnieć. – Jesteś zajęta.Jasne. co chciały. kiedy będziesz wracać? . rozkoszując się brzmieniem tych słów. bezmyślną gwiazdeczkę. . kiedy się dowiedzą. i zeszłam na dół. ale nie mogłam mieć stu procentowej pewności. Od pewnego czasu okłamywanie mamy przestało być dla mnie wyzwaniem. Nie chciałam. bo wtedy ryzykowałabym spotkanie z Amandą. a do tego przyda mi się trochę ćwiczeń. jak zmieniłam się w rozkapryszoną. To nie był tylko sceniczny romans. Zmagał się z szafą grającą. Różne myśli kłębiły mi się w głowie. Przeczesałam włosy palcami. Miałam nadzieję. że nie zauważyła mojego nowego wspaniałego topu i najlepszych dżinsów. które przyniosła z pracy.Rozdział dziesiąty W niedzielę rano leżałam w łóżku i liczyłam godziny do momentu. kiedy znowu spotkam się z Dylanem. dlatego musiałam trochę poćwiczyć. był Dylan. Może nie kocha romansów tak jak ja. żeby urządziła mi przedstawienie. Zaczekałam. że to ona powinna występować na scenie. . . że może potrącić mnie ciężarówka. aż tata i Karen wyszli po lunchu w odwiedziny do dziadków. Nie wytrzymałabym jej kolejnego kazania o złamanych sercach i zrujnowanym życiu albo o tym. Poza tym nie mogłam kręcić się w pobliżu domu. Spojrzała znad okularów. Myślałam o Joshu i Amandzie. Czasem wydaje mi się. a myśli rozsadzały mi głowę. Moje serce było przepełnione miłością. Dylan wyglądał naprawdę fajnie w ogrodniczkach w biało-niebieskie pasy. że nie zauważyła mnie w kinie z Dylanem. Musiałam spotkać się dzisiaj z Dylanem. – Zapięłam parkę. przeglądającą rachunki i rozliczenia. Przejechałam całą Old Town i skręciłam w prawo w ulicę Elm. . Potem pobiegłam do pokoju. co będę musiała powiedzieć rodzicom.

– Uśmiech znikł z jego twarzy. Napawałam się widokiem smugi na jego nosie.Dzisiaj rano zadzwoniła jakaś dziewczyna. Sięgnął po ręcznik i wytarł w niego ręce. Chłonęłam każdy rys jego twarzy. . że to może być ona… . Zsunął ręce z moich bioder. . jaki kiedykolwiek widziałam. więc szybko wyjął szmatę z tylnej kieszeni. Potem spojrzał na mnie przez ramię. – Ale nie mogłem wpaść.Naomi. a potem znowu spojrzałam na Dylana. Na jego twarzy najpierw pojawiło się zdziwienie. Josh… . Zakryłam Dylanowi oczy. Dylan wyglądał na zaskoczonego.Chciałem się z tobą zobaczyć – powiedział. Dylan przytulił się do mnie mocno. Były brudne. Po chwili złapał mnie w ramiona i zakręcił mną dookoła. To zabawne.A może – odparłam. które stał w rogu. Chciałam mu zrobić niespodziankę.Powiedziałam im. Sprawiał wrażenie samotnego. mój rower zazgrzytał na żwirze. a potem nieopisana radość. ale w głębi duszy bałam się usłyszeć odpowiedź. . Dylan odrzucił głowę do tylu i roześmiał się.Odparł. że jadę do biblioteki. po czym oparł się tuż obok mnie. Przytrzymałam się jedną ręką klamki. Ale trochę się wstydziłam. . aż rozbolały nas brzuchy. Na jego twarzy malowała się radość i zdziwienie. . kiedy obudziła się we mnie nadzieja – może po sztuce zdadzą sobie sprawę. . . że pan Cates nie spotyka się z jego córką. Oboje wybuchnęliśmy śmiechem i śmialiśmy się tak długo. Nie dbałam o to. Kiedy podchodziłam do niego na palcach. . że go odwiedzę. A potem spojrzał na swoje ręce. Czułam się niezwykle! Nagle ziemia i niebo zamieniły się miejscami. leciał folk. . co ty tutaj robisz? – To był najszerszy uśmiech. . Drgnął i odwrócił się. nie patrząc na mnie.Kiedy jechałam w stronę garażu. Nie mogłem do ciebie zadzwonić.Wiem. – wyszeptał. żeby pozwolili ci tutaj przyjechać? . Twoi rodzice. serce biło mi dwa razy szybciej.Do poniedziałku jest jeszcze bardzo daleko. To był długi. i przestaną w tobie widzieć niebezpiecznego motocyklistę. Niestety nadal mają o tobie nie najlepsze zdanie. że to nie jest proste. cudowny pocałunek. Wtedy Dylan mnie pocałował. napisem Dylan na kieszeni ogrodniczek. Z radia. .Ale… w poniedziałek… Nie musiałam dodawać nic więcej. błyskiem w jego oczach.Czyli wszystkie klientki witają cię w ten sposób? – zażartowałam. – Chciałam podbiec do niego i pocałować go natychmiast.Rozumiem. że pomyślałam dokładnie tak samo. Dawna Naomi jeszcze czasem dawała o sobie znać. Dylan nie wiedział. Naomi. – Kopnął w kępę wyschniętej brązowej trawy. kiedy odkładał na bok ręcznik. .Mogę sobie pomarzyć! Jak nakłoniłaś rodziców. która chciała przynieść mikser swojej matki. jakim jesteś wspaniałym aktorem. – Jak tutaj trafiłaś? – Podszedł do dużego porcelanowego zlewu i umył ręce. Zeskoczyłam z roweru i oparłam go o ścianę.Ty nic nie rozumiesz. Drzwi prowadzące do jego pokoju były zamknięte. Nie mogłam oderwać od niego oczu.Przyjechałam na rowerze. To nie jest proste. mimo że powiedziałam mojemu tacie o panu Cates. Wylądowaliśmy obok otwartych drzwi na Tylach warsztaty. Nie podoba mi się to spiskowanie. Pomyślałem. żeby nie stracić równowagi. że pobrudzę mój nowy sweter ani najlepsze dżinsy.

I nagle sprawy przybrały jeszcze gorszy obrót. . Co ona tutaj robi? Głupie pytanie. Zmieści się w bagażniku twojego samochody? . To była Amanda! Jęknęłam głośno. Węszenie to była jedna sprawa. który pojawił się na mojej twarzy. Cieszyłam się. że Amanda mnie zobaczy. To był Josh.Możesz go naprawić? – Mówiła całkiem naturalnie i bardzo słodko. . po czym odsunął się ode mnie. – Pewnie ta dziewczyna od miksera. ale mimo to listopadowe słońce przedzierało się przez gołe gałęzie drzew. w którym usłyszałam wyjątkowo dużo złości.Możemy naprawić wszystko. Zaraz ją przyniosę. A może Amanda opowiedziała mu o wszystkim później. Przysunęłam się do niego. – Ściszył glos. że to musi być miłość. To nie potrwa długo.Odśnieżarka jest naprawiona. żeby coś odebrać? – zapytał Dylan. Czym prędzej zakryłam usta rękoma. twoim zdaniem. Wystawiłam twarz w kierunku ciepłych promieni i zamknęłam oczy.Wtedy nawet się nie spotykaliśmy. Jestem pewna. Gdyby nas wtedy zobaczył. . że przyjechała tutaj z powodu ostatniego wieczoru. Nie potrzebowałam martwić się o inne dziewczyny. – W glosie Dylana było tyle dumy. Ale przywożenie ze sobą Josha to coś całkiem innego. tym bardziej byłam pewna. . – Będę miała na ciebie oko. że uda Cisię naprawić ten mikser? – Rozległ się w sklepie znajomy kobiecy głos. która stała oparta o ścianę garażu. ją tu przywieźliśmy? – warknął Josh. Nie pozostało mi nic innego jak podsłuchiwać. Otworzyłam szeroko oczy. Jeżeli jeszcze kiedykolwiek odezwę się do Amandy. .A jak. To musiało być prawdziwe uczucie. . Musiałam spojrzeć. Uszczypnęłam się. . kiedy przed sklep zajechał samochód.Mam nadzieję! – Pogroziłam mu palcem. Odsunęłam się.Zgadza się! Odśnieżarkę mojego ojca. Sprawiał wrażenie wściekłego jak nigdy w życiu. – To był kolejny znajomy głos. Błyszczała i wyglądała.Myślisz. Im więcej czasu spędzałam z Dylanem. ze on nie miał pojęcia. Na zewnątrz było zimno. Oparłam się o drzwi. kiedy będziesz się witał z klientką… Dylan położył ręce na sercu i zrobił minę skrzywdzonego. żeby mogło być prawda. Tylko raz cię pocałowałem. Nie mogłam opanować głupiego uśmiechu. na pewno by podszedł. Potem pobiegł do sklepu. ale za bardzo się bałam.A ty przyjechałeś. Musiała widzieć nas w kinie. – Tylko raz. Cofnęłam się. Nasze usta prawie się dotknęły. nie miałam co do tego wątpliwości. Josh! Amanda przywiozła Josha? To było zbyt okropne. jak gdyby przed chwilą zdjęto ją z taśmy produkcyjnej. . Pogłaskał mnie po policzku. Dylan kochał mnie tak samo jak ja jego. Usłyszałam kroki Dylana i zauważyłam czerwoną odśnieżarkę. Zerknęłam przez szparę w drzwiach. żeby się upewnić. które przychodziły do jego sklepu. Czy on też widział nas w kinie? Szczerze w to wątpiłam. z kim rozmawiał. będzie musiała mi sporo wytłumaczyć. zanim ktokolwiek mnie zauważył. Chciała przeprowadzić prywatne dochodzenie na temat Dylana Russo. Chciałam zerknąć przez drzwi.Fatalne wyczucie czasu! – wyszeptał Dylan.. które prowadziły do jego pokoju. Czy to naprawdę przydarzyło się właśnie mnie? .

Kiedy wchodziłam do domu. – Muszę lecieć. – Nie mogłam spojrzeć mu w twarz. – Miałeś rację. wychodząc z kuchni. Potrząsnęłam głową i odsunęłam się.I powiesz o wszystkim Joshowi? . .Jasne. Powiesiłam go w małej szafie w przedpokoju. Prawdopodobnie domyśliła się.Do jutra. Riley. że twój udział w przedstawieniu nie jest dobrym pomysłem. – Przyniosłam tylko trochę materiałów niezbędnych do moich poszukiwań. . czy ty naprawdę nic nie rozumiesz? To przedstawienie to najlepsza rzecz.Tak.Jak w takim razie mam zrobić grillowane kanapki z serem? – jęczała Karen tak długo. Zaraz do ciebie przyjdę. . który zaparkowałam na widoku z drugiej strony sklepu. Nie mogłam spojrzeć Dylanowi prosto w oczy. przypomniałam sobie. zrobię to.Jak nigdy w życiu. Słyszałam odgłosy wsadzania ciężkiego sprzętu do samochodu. – Spojrzałam na plecak wypełniony książkami. żeby węszyć.Czy coś się stało? – zapytał. – Schyliłam się. żeby Josh pamiętał. biorąc mnie za rękę. że Josh i Amanda byli przed chwilą w sklepie jego ojca. że doszliśmy do porozumienia. aż odjechał. że trzeba by przywiązać maszynę. A potem usłyszałam ryk Olasa Josha. jak wygląda mój rower.Nie oddałaś książek? – zapytała mama. Dopiero wtedy przypomniałam sobie o rowerze.Przemknęłam się za róg i schowałam za drzwiami. Mama spojrzała na mnie dziwnie.Mamo.muszę się zbierać. Dylan! – krzyknął jeden z nich. . – Z trudem udało mi się wymówić tych kilka słów. .Dobrze się czujesz? . Na tę myśl rozbolał mnie żołądek. Wątpiłam. Zachowujesz się tak. Przyjrzał mi się uważnie.Naomi? – Głos Dylana dopadł mnie w mojej kryjówce. Nie mogłam powiedzieć mu. kiedy zdejmowałam płaszcz. żeby zdjąć buty.Czasami wydaje mi się. Cieszę się. Nie mogłam opanować drżenia głosu.Jo. . Pod sklep podjechała ciężarówka. Josh i Dylan rozmawiali o tym. Do jutra? . że zapomniałam o mleku i chlebie. a do tego szczyciła się sokolim wzrokiem. jak gdybyś chciała złapać kilka srok za jeden ogon naraz. . . Chwyciłam swój rower i odwróciłam go tak. . – Zrobiłeś już ten generator? . – Mnie również nie podoba się to spiskowanie. na której stał mikser. . że zrobi zakupy.To dobrze.Musze już iść. aż w końcu tata obiecał. .Oddałam. Wstrzymałam oddech do momentu. Naomi. że czaiłam się gdzieś na zapleczu. . ale Amanda przyjechała tutaj. Dylan – dodała. Nie mogłam powiedzieć mu prawdy. . Mój wzrok powędrował na ladę sklepu. – Gdzie jesteś? Wyszłam zza drzwi i zobaczyła go. żebym mogla stanąć przodem do Dylana. – Dylan odwrócił się do mnie. jaka mi się ostatnio przydarzyła – oświadczyłam. w której siedziała kilku nastolatków. . Kilku chłopaków wysiadło na zewnątrz i podeszli do nas.

że każda część mojego ciała jest nowa i taka żywa jak nigdy przedtem. Zamknęłam przed nią serce. że nie chcę stracić ani jej. o tym. że tracę Amandę.Nie teraz. że powinnyśmy porozmawiać? – Usiadła przy kuchennym blacie i wskazała mi miejsce obok. kim ty jesteś. Chciałam podbiec do niej.Odwróciłam się do niej i posłałam jej pogodny uśmiech. Prawie straciłam nad sobą kontrolę. Ale mimo. ani taty. Potrząsnęła głową. Ale nie potrafiłam już dłużej udawać. i nie wiem. mamo – odparłam łagodnie. kim jestem. co czuła. Rozmowa z mamą sprawiłaby. zarzucić jej ręce na szyję i opowiedzieć o wszystkim. Nie będę mogła zrobić tego tak długo. – Odkręciła wodę. O dobrych rzeczach. Patrzyłam na nią i poczułam się bardzo młoda i przerażona. że wszystko wydałoby mi bardziej prawdziwe. o przerażających rzeczach.Dlaczego odnoszę wrażenie. . już sama nie wiem. o złych rzeczach. bębniąc palcami o kuchenny blat. Chciałam zapytać o jej pierwszą miłość i o to. kiedy poznała tatę. ani swoich przyjaciół. – Czasami sama nie wiem. Ale przede wszystkim chciałam jej powiedzieć o Dylanie. nie mogłam tego zrobić w tej chwili. że nie słyszała mnie przez szum wody. . jak mam porozmawiać z Joshem. Chciałam dowiedzieć się. . – Odkąd zaczęłaś grać w tej sztuce. że tak bardzo pragnęłam jej wszystko wyznać. zapewnić ją. mimo. . Mama przestala myć sałatę nad zlewem i przyjrzała się uważnie mojej twarzy. Chciałam powiedzieć jej. czym jest miłość. Może musiałam przekonać się na własnej skórze.Wiesz. jak długo moim rodzicom nie będzie się podobał pomysł moich spotkań z Dylanem. ale nadal uważałam. Nagle wstała i podeszła do zlewu. co wtedy czuła. Musiałam go ochraniać.Nigdy wcześniej nie miałyśmy przed sobą tajemnic – powiedziała. wymówić jego imię setki razy. mamo. . że to był nie najlepszy moment na rozmowę. Dosłownie o wszystkim.

a potem w sklepie Dylana. Teraz byłam już pewna.Witam. Zostawiłam moje opakowanie chrupek tam. mimo że widziałam ją kilka razy. Na szczęście Amanda nie dała mi szansy na odpowiedź. że ścięłaś włosy bez skonsultowania tej decyzji ze mną! Przez pół życia rozmawiałyśmy o włosach. Zupełnie o tym zapomniałam. Amanda nie widziała mnie z Dylanem i w końcu dotarło do niej. starając się uporać z własnymi myślami.Karton z chrupkami wyślizgnął mi się z ręki i potoczył pod siedzenie przede mną. Nagle bardzo rozbolała mnie głowa. – Chyba się w nim zakochałam.Ale za to widziałam cię w sobotę. kiedy do niej zadzwoniłam. . – Amanda była trochę zirytowana. że moje problemy dobiegły końca. . Przez krótką chwilę miałam wrażenie. . Naomi? Co robiłaś z tym chłopakiem? Zsunęłam się na siedzeniu. Nie rozmawiałam z Amandą od piątku wieczorem. Dobrze wiesz.Unikasz mnie? – zapytała. Najbardziej zastanawiało mnie jednak. gdzie leżało. że to jego ulubiony film. najpierw w kinie.Och… . mimo że od tygodnia znałam cały tekst na pamięć. że się nie spotkałyśmy! . Przez cały czas wbijałam wzrok w podłogę.Nie otworzyli jeszcze toru. . . że za miła. że pojechałaś do biblioteki.Rozdział jedenasty . Powiedziałbym nawet. że nie powinna się mieszać w moje sprawy z Joshem. zamknęłam oczy i położyłam głowę na oparciu. . .No tak. . Nie zamieniłam z nią słowa przez cały weekend. .Dzwoniłam wczoraj do ciebie dwa razy – dodała.Zabawne.Bo to prawda. Ukryłam twarz w scenariuszu. Wzięłam głęboki oddech.Co się z tobą dzieje.Nic się ze mną nie dzieje. – Uśmiechnęłam się niewyraźnie i udawałam. Josh lubi „Buntownika bez powodu”. . – Nareszcie zebrałam się na odwagę.Twoja mama powiedziała. Prawie mi ulżyło. Amando – odparłam spokojnie.Naprawdę? – Udawałam zaskoczoną. – Nie mogę uwierzyć. Uklękłam i zaczęłam szukać. stawiając plecak z książkami na podłodze. – Nic mi o tym nie wiadomo. . Siedziałam w ostatnim rzędzie na widowni i starałam się zlać z szarymi krzesłami. Amanda wysunęła nogi przed siebie i spojrzała na mnie. że Amanda widziała mnie z Dylanem. Spojrzałam na nią znad kartek i miałam nadzieję. że moja twarz nie zdradza poczucia winy.Co robiłaś w kinie. – Wyjęłam z plecaka paczkę chrupek. Nie podniosłam się z kolan. . w Keaton Corners? – zapytała. że nie słyszałam nuty sarkazmu w jej głosie. . Była wyjątkowo miła. . Amanda minęła kilka rzędów siedzeń i zajęła miejsce tuż obok mnie. i podniosłam Się. czy ona widziała mnie.Masz całkiem fajną fryzurę – mówiła dalej. .Witaj nieznajoma! – zawołała Amanda w poniedziałek rano. Przycisnęłam palce do skroni.

Coś się z tobą stało. Przez cały czas tylko powtarzasz. jaka jestem wstrętna. . To nie było coś. Moim zdaniem to wszystko wina Dylana Russo. Naomi. – To niemożliwe! I co z Joshem? .Wynoszę się stąd. – Wiem. On jest przystojnym chłopakiem. Słyszałam przez ścianę.To prawda – przytaknęłam.Josh – wymamrotałam. Jeżeli szybko nie wrócimy do teatru. Wszyscy. tak samo jak te durne romanse. – Nie wtrącajcie się w cudze sprawy – skarciła ich Amanda. o co można by się kłócić. odwrócili się w naszą stronę.Zakochałaś się! – krzyknęła. Amanda potrząsnęła głową z niesmakiem. Wstałam. że rozpoczął się apel. których znasz od zawsze. .Amando! O co ci chodzi? Jesteś jedną z niewielu osób.To tylko zauroczenie. co czuję. Ten chłopak… prawie go nie znasz. – zakochałam się. Amando. ale ty najwyraźniej nic nie rozumiesz! – warknęłam. że na sali zaczęli śpiewać hymn. byłaś naprawdę cudowną osobą.To nieprawda – powiedziałam. Co się stało z Amandą? Z moją Amandą? Dziewczyną. prawdziwa miłość nie skłania cię do okłamywania przyjaciół. rodziców. . była taka zdenerwowana. . Idę do pielęgniarki. obie będziemy musiały zostać za karę po lekcjach… chyba że naprawdę pójdę do gabinety pielęgniarki. – Miłość jest właśnie taka. – Zmusiła się. ale naprawdę się o mnie martwiła. który gra twojego ukochanego.Ale ja chcę – odparła. jak płonie mi twarz ze zdenerwowania i zażenowania. Nie czytałaś „Wojny i pokoju” albo „Romea i Julii”? . Miałam wrażenie.Naomi – błagała – nie zrób nic głupiego. aż usiadłam na podłodze. żeby na mnie spojrzeć. Naomi.Czy tylko to cię obchodzi? Czy zostałaś złapana na gorącym uczynki? Nie przejmujesz się uczuciami Josha? I tym. było wyjątkowe. – On też widział mnie z Dylanem? . Nie rozumiesz. o kim prawie nic nie wie. a ja nigdy nie płaczę na forum publicznym. Roześmiałam się. .Rozumiem. Nikt nie powiedział słowa. – Chwyciłam swoje rzeczy i minęłam Amandę. – Boli mnie głowa. To był znak.To tylko książki. Ale ty nawet nie chcesz mnie wysłuchać. którzy siedzieli w pierwszych rzędach. Której mogłabym opowiedzieć. – Czułam.Miłość. z którą powinnam móc porozmawiać o Dylanie. żeby chociaż trochę stłumić jej głos.Nie jesteś wstrętna… tylko okropnie się zachowujesz. Amanda. To jest prawdziwe życie. Nie chcę więcej o tym rozmawiać. co działo się między mną a Dylanem. która była moją najlepszą przyjaciółką? . że była nie tylko wściekła. że zaraz się załamię i rozpłaczę. . . . do spiskowania i krzywdzenia ludzi. Otrzepałam legginsy i wygładziłam sweter. On wywrócił twój świat do góry nogami. intymne. w szkolnym teatrze. . Poczułam się nagle osaczona. Zamieniasz się w osobę.. Ale Amanda nie miała zamiaru stracić mnie z oczu tak szybko. który zapomina o wszystkim i o wszystkich bliskich dla kogoś. Nie jesteś człowiekiem. wstając z podłogi. Naomi. że aż mnie przestraszyła. Oparłam się o zimną ścianę i zaczęłam się zsuwać. . której chyba nie chcę znać. Na szczęście była pusta. Wyszła za mną na korytarz i wciągnęła do najbliższej łazienka. .Przestań. co się dzieje? . a ja miałam ochotę ją uderzyć. To. które kiedyś czytałaś. Zanim zaczęłaś się z nim spotykać.Jak mogłaś zakochać się w kimś tak szybko?! – wybuchnęła. Zrozumiałam. Amanda parsknęła. że zawsze byliście przyjaciółmi? Zakryłam uszy rękami. że cały wczorajszy dzień spędziłaś z Dylanem. .

że od tygodnia zamierzaliśmy wyskoczyć zjeść coś dobrego. . Marnie powiedziała mi.Jak możesz być taka zimna? Josh za tobą szaleje. że z nim będziesz. gdzie nikt nie mógł mnie znaleźć. a potem wszyscy spotkamy się i Jonesy’ego.To jest sprawa między Dylanem. ze idziesz do biblioteki. . I nie ma nic wspólnego z tobą. – Łzy napłynęły mi do oczu. Nie rozmawiajmy już o tym… proszę. mówiąc jej. na jaką mam ochotę.. Wiesz. . Przytuliłam się do białych kafelków.I właśnie dlatego przywiozłaś ze sobą Josha? Amanda zadrżała. centrum handlowe – powtórzyła. . . Porozmawiam z nim. Od zakończenia apelu.Masz. a on nie chciał spotkać się z Dylanem sam na sam. Nie mogłam odpowiedzieć. Nad moim życiem otworzyła się czarna dziura i pochłonęła moją najlepszą przyjaciółkę. Powinnaś wszystko mu wytłumaczyć. że wyciągnął cię na pizzę w czasie lunchu i … . Że okłamiesz swoją mamę. żebym go ze sobą zabrała. Widziałam. nadal szlochałam. – Wszędzie cie szukałem. co się naprawdę dzieje. Wymknęłam się ze szkoły w czasie apelu i zostałam tutaj. . Amando. Mam rację? .Nie wie.Jest przeraźliwie zimno! – wykrzyknął i czym prędzej narzucił mi na ramiona swoją kurtkę.Więc on nic nie wie o kinie? – Nie potrafiłam ukryć ulgi w głosie. Starałam się je opanować. Były zimne i twarde. zanim przyszłaś do Dylana. Podejrzewałam. wpadając do budynku ze sprzętem wodnym. jak mnie szpiegujesz. przysięgam.Uwierz mi. Nie mogłam opanować płaczu. że rozmowa o twoich miłosnych przeżyciach jest ostatnią rzeczą. jak było mi zimno. Nie martw się. że nie odezwałabym się do ciebie już nigdy więcej. że zobaczysz mój rower. że jutro wieczorem wybierzesz się z nami do centrum. Jego tata powiedział o odśnieżarce. Pogładził mnie po włosach. Amanda przeszła obok mnie.Ale ja nie szaleję za nim. nie zdawałam sobie sprawy. Jemu nadal się wydaje. Ale nie miałam pojęcia. . jaki jest Dylan. Dopóki nie poczułam ciepła jego ciała. Widziałam. Oparłam się o drzwi i zaczęłam łkać. a Dana . zanim zrobi to ktoś inny albo zanim zobaczy cię razem z Dylanem. Siedziałam na czubku złożonej liny przykryta kocem po czubek głowy. – może pójdę do centrum tylko z Joshem.No tak. Kiedy dużo później znalazł mnie Dylan. Prawdopodobnie obeszłaś cały dom. że nie przyszłaś. a ja wtuliłam się w jego sweter i łkałam. Nadal jestem twoją przyjaciółką. . mną i Joshem.Nie byłam w jego mieszkaniu. . bo szloch zaciskał mi gardło.Nie szpiegowałam. Czułam się jak robot. Chciałam sprawdzić. że to tylko przelotna miłostka. On nie ma pojęcia. Po tych słowach wyszła z łazienki i trzasnęła mi drzwiami przed nosem. Amando. . którego boli głowa. Amanda potrząsnęła smutno głową. Nadal jest wściekły na niego za to.Gdzie byłaś? Nic ci nie jest? – zapytał. .Gdybym nie była pewna. Amanda powoli potrząsnęła głową. Josh poprosił. i to jest nie w porządki. – Zawahałam się. w moim umyśle zaczął rodzić się pewien pomysł. Ale prędzej czy później sam się o wszystkim dowie. jak przyjechałaś. – Całkiem o tym zapomniałam. ja mu o tym nie powiem.

Joshem i rodzicami. ale pod koniec tego tygodnia. ale nie miałam już siły. – Dlaczego nic mi nie powiedziałaś? . .Nadal jestem przy tobie – odparł Dylan. tak? To znaczy wydaje mi się. Zaczęłam od dnia.Chodźmy stąd. Widziała nas w kinie i przyszła do ciebie do sklepu. . Za czterdzieści pięć minut zaczyna się próba. Cały dzień. – zaczęłam iść brzegiem rzeki. – Jeżeli uważasz. kiedy zobaczył nas na motorze. ale nie mogłam wydobyć głosu.Josh był razem z nią – dodałam. Chciałam potrząsnąć głową.twierdziła. Jeszcze kilka dni temu mogłam z dumą powiedzieć. Powoli moje łzy zaczęły wysychać. . że nigdy w życiu nie uciekłam z zajęć. Ujął obie moje dłonie. Delikatnie wytarł mi policzki. – Zmusiłam się. . jak gdyby ziemia usuwała mi się spod nóg i pochłaniała całe moje życie – zakończyłam ze szlochem. i o tym. – Czuję się tak. Odbijało się w rzece. Próbowałam się odezwać. – Och. Ale nie miałam zamiaru się wycofać. a potem uniósł moją twarz.Tak. kiedy wywieszono listę z obsadą. uklęknął przed ławką. Przyciągnął mnie do siebie i przytulił. że nie zdążysz.Jak możesz tak mówić – jęknęłam. Z trudem dotarło do mnie. kiedy rozmawiałam z nią dzisiaj rano. że siedziałam tutaj tyle czasu. ale… Wstał i odwrócił się do mnie plecami. Był całym moim życiem.Nie chodzi o niego. Dylan.Nie wrócę tam – jęczałam. . jak bardzo złościł się mój tata. jak zareagowała Amanda.Okropnie czuję się dopiero teraz.Amanda była w sklepie? Ta ruda? – Dylan nie wypościł mnie z objęć. Potarłam pięścią zapuchnięte oczy i starałam się otrzeć twarz. Kiedy znów na mnie spojrzał. różowe i srebrne. Musisz się rozgrzać – nalegał Dylan. Zmrużyłam oczy od słońca. – Napisałem coś dla ciebie. Miałam sztywne nogi i bolała mnie głowa. że nadszedł czas. że nie było cię na lunchu. . .Nadal będę cię kochał – odparł. Nie wiem od czego zacząć. Rozmawiałam z Amandą. że już nigdy nie wrócę do szkoły. Powiedziałam mu. że wybrałam Dylana kosztem wszystkich innych osób w moim życiu. – Usiadłam na ławce i wszystko mu opowiedziałam. . Opuściłam wszystkie zajęcia.Dylan. żeby spojrzeć mu w oczy. że jestem tego wart… Przerwał i zsunął rękę z mojego ramienia. Wiedziałam.Co się stało? Dlaczego płaczesz? Rozmawiałaś z Joshem? Był dla ciebie niemiły? – W głosie Dylana pojawił się niepokój. .Co się stało. . Bałem się. abym podjęła decyzję. . Dylan wyjął z kieszeni czerwoną bandamkę. ale odsunął od siebie.Myślałam. żeby kłamać. Naomi? Dlaczego mi wtedy nie powiedziałaś? . Ale nawet to się zmieniło. co się między nami dzieje. Wsunął rękę pod płaszcz i potarł moje plecy. Dylan postawił mnie na nogi i wyprowadził na zewnątrz. kiedy zagramy przed publicznością i wszystko się skończy… . Czy on nie wiedział. Ale nadal musieliśmy odpowiedzieć sobie na jedno pytanie. jest prawdziwe. na której siedziałam. Miałem ci to dać po przedstawieniu. . To ona była tą dziewczyną od miksera. że cię kocham. Co się z tobą działo? Masz przeze mnie poważne kłopoty? – Był zmieszany i zraniony. że ja już dawno zdecydowałam? Oczywiście wtedy nie miałam pojęcia. Postanowiłam. że jakoś poradzę sobie z Amandą. mam poważne kłopoty. Tylko Dylan się teraz dla mnie liczył. to wszystko. zanim zdążyłam go o to zapytać. kiedy się dowiesz. że nie będzie ci przyjemnie. Zrozumiałam. Niebo było jasne.

gdyby powiedział: „Ponieważ cię kocham”. Szliśmy ramię w ramię.Uwierz mi. Nie dbałam o to. tak jak powiedziałam Amandzie. Przez chwilę patrzyliśmy w niebo. – Chyba nie szukałeś mnie tylko ze względu na próbę? . Dylan – wyszeptałam. Wstąpiliśmy do bufetu. . To nasze ostatnie spotkanie przed próbą generalną w kostiumach. gdybym nie miał swojej Pięknej – wyszeptał łagodnym. . .Znalazłem ją! . – Nie mogłam dodać nic więcej. Tak długo byliśmy przyjaciółmi. mimo… Nagle odniosłam wrażenie.Napisałem ten wiersz tylko dla ciecie – powiedział. Ta chwili była boska. po czym odezwał się łagodnym głosem: Kiedy odchodzisz Staję się pusty niczym dziecięce zoo W śnieżnej zamieci . żeby napić się gorącej czekolady. – W końcu nie byłbym prawdziwą Bestią. Oboje spojrzeliśmy w górę. trochę zachrypniętym głosem. czy spotkamy Josha. aż Marnie odwróci się do nas plecami. Nad nami rozległ się krzyk. która biegła w naszą stronę. Zauważyłam Marnie. .Tak. Pójdziemy do centrum. a potem poszliśmy prosto do teatru. – Dylan zaczekał. żebym dłużej ukrywała moją miłość do Dylana. Nic i nikt nie mógł mnie zmusić. .Zatrzymałam się. przysunął się do mnie i pocałował. Nie całowaliśmy.Szukałem cię.Ale na pewno mu powiesz. ponieważ za tobą tęskniłem – odparł. . Judi zabiłaby was oboje. Większość uczniów kibicowała naszej drużynie futbolowej. – To nie jest długi wiersz.Porozmawiasz jutro z Joshem? – zapytał Dylan. Moje serce zabiło mocniej. gdybyście nie pojawili się na próbie. Już mi o tym mówiłaś – odparł. . która odbędzie się w środę. Nie dotykaliśmy się. Pierwszy raz wydawał się trochę zawstydzony.Oczywiście. że Dylan mi nie ufa. Stado gęsi przecinało dużą różową chmurę. muszę tylko wybrać odpowiedni moment. która rozgrywała mecz ze szkołą Quincy. – Chrząknął. Jednak poczułabym się lepiej. Tak naprawdę jest bardzo krótki i wcale się nie rymuje. wpadliśmy do szkoły i udaliśmy się na próbę. kiedy przemierzaliśmy wyludniony korytarz. czy zostanę za karę po lekcjach. – To takie piękne. Nie obchodziło mnie.W samą porę. Moje serce drżało. .Wiem.Och.Wszystkie te sekrety straszliwie mnie przygnębiły – powiedział. nie pozwoliłbym Naomi zawieść Judi.Dylan… . Kiedy zabrzmiał trzeci dzwonek. . Dylan.. Dylan zsunął rękę z mojego biodra i krzyknął w jej stronę: . A potem dotknął palcami moich ust i oboje weszliśmy do teatru.

Joshu Davidsonie! – przesunęłam się pod jego ramieniem i odsunęłam od niego. Nie mogłam się przed tym opanować. Josh spojrzał na nią. żeby dotykał mnie jakikolwiek inny chłopak oprócz Dylana. Nie wiem. które bilo od niego. Na chwilę straciłam Josha z oczu i nagle zdałam sobie sprawę. oboje z Joshem poszliśmy do bufetu. Josh – zaprotestowałam. Amanda i Max będą musieli na nas czekać.Chyba powinniśmy częściej tańczyć – wyszeptał rozmarzonym głosem. Zrozumiałam to następnego wieczoru. Przez całą drogę ćwiczyłam w myślach. Był zdecydowanie za blisko. co dzieliłam z Dylanem. Naomi. jak długo tańczyłam.Josh. I nie jestem w nastroju na zabawę. kiedy poszłam razem z Joshem do centrum Revere Hills. chciałam wszystko mu wyjaśnić.Rozdział dwunasty Czasami bardzo ciężko dotrzymać niektórych obietnic. Odeszłam czym prędzej od arkady i ruszyłam w stronę samochodu. Kobieta w kowbojskim kapeluszu i drelichowej minispódniczce stała na małej scenie i demonstrowała kolejne kroki.Nie wierzę. która pokazywała kolejne kroki. Zaparkowaliśmy przed głównym wejściem. – Spóźnimy się. Na chwilę zapomniałam o bolesnym obowiązku. znaleźliśmy się na parkiecie razem z innymi. . Ale kiedy znajdowaliśmy się kilka kroków od bufetu. W końcu przestałam ćwiczyć kroki razem z innymi i zatraciłam się w muzyce funky country. – Nie angażuj się tak bardzo – ostrzegłam go. którzy ćwiczyli te same kroki taneczne. Przez otwarte drzwi wpadało zimne powietrze. a ja to uwielbiałam. Wyglądało na to. – Nigdy nie wyglądałaś tak pięknie jak dzisiaj wieczorem. miałem wrażenie. Josh nie znosił tańczyć. Zaczął całować moją szyję. unoszeni przez tłum. Czułem. który musiałam spełnić. Ale Josh mnie nie słuchał. przesunęłam palcami po ustach. Kiedy szłam przez ciemny parking. Po minucie Josh chwycił mnie za rękę i pociągnął do ostatniego rzędu tancerzy. Nie chciałam. Odepchnęłam go od siebie wyjątkowo mocno. Skrzyżowałam ręce na piersiach i zmusiłam się do uśmiechu. by zmazać tamten pocałunek. ale zamiast tego poszłam z nim na dyskotekę. Cieszyłam się. Byłam zmęczona i spragniona. Spojrzał na mnie zdziwiony. co mu powiem. że wcale nie znajdowaliśmy się w pobliżu bufetu. moje usta tak jak nigdy przedtem. kiedy mnie puścił. Przycisnęłam plecy do ceglanego muru. . ale poza tym czułam się świetnie. że dzisiaj wieczorem odbywa się nauka tańca. Zrelaksowałam się i odprężyłam. Czułam ciepło. mimo że miałam ochotę od niego uciec. co ty wyprawiasz! – krzyknęłam. Josh stanął obok mnie pod arkadą. że coś się dzieje. Dylanowi i sobie. – Nigdzie cię nie zaciągnęłam.Nie. Chyba zako… . . . Zaczął wystukiwać rytm butem i przyglądać się instruktorce. po czym spojrzałam na zegarek. Tak jak obiecałam Amandzie. Pocałunki Josha stały się nagle grzeszne. że widzę cię pierwszy raz w życiu. Tak czy inaczej taniec był bardzo fajny. a Josh przysunął się jeszcze bliżej. Szliśmy. Zaczęłam wycierać twarz. ale kiedy w końcu zrobiłam sobie przerwę. a potem na mnie i roześmiał się. Josh przysunął się do mnie bliżej i dopiero wtedy zrozumiałam. W końcu zaciągnęłaś mnie na tańce. po czym się uśmiechnął. Jak gdyby bezcześciły wszystko. .

jak na mnie spojrzał. W tej chwili! Muszę jechać do domu. Naomi. który stal przy kasie i trzymał niebieski pojemnik z kawa na wynos. że idziemy. nie możemy się więcej spotykać. Dylan spojrzał na mnie. Dobrze wiedziałam. o co chodzi. Pamiętałam.W porządku – odparł.Och. . Nie patrz na mnie w ten sposób – wyrzuciłam z siebie potok słów. Weszliśmy do baru. Musiałam zadzwonić do Dylana.Dylan! – krzyknęłam. chyba że na stopie przyjacielskiej”. Josh objął mnie i potargał moje włosy. Amanda podniosła kciuk. Czułam się strasznie. zbiegłam ze schodów. Wrócił mi zdrowy rozsądek i dokonałam właściwego wyboru. . Gdy tylko Josh zatrzymał samochód przed moim domem. Przypuszczała. Ale on przez cały czas puszczał muzykę country i wybijał rytm na kierownicy. że Josh był na mnie zły i zbity z tropu. Odwróciłam się i zobaczyłam Dylana. wyskoczyłam na zewnątrz i pobiegłam na taras. Wybaczy. Jak musiał się czuć zdradzony! Usiadłam obok Josha i pojechaliśmy prosto do mojego domu. której potrzebowałam. Musi wybaczyć. Chciałam powiedzieć „Posłuchaj Josh. rozglądając się za jego motorem. Amanda obdarzyła nas promiennym uśmiechem. . a potem zniknął w ciemnościach. Z głośników leciała piosenka Elvisa „Hound Dog”. Po wyrazie jego twarzy mogłam się domyślić. . Poczułam. że wziął moje słowa za westchnienie zadowolenia. Bardzo długo wpatrywałam się w zatłoczony bulwar. o czym myślała. że nie zachowywałam się fair. Josh – jęknęłam. . Nagle jej twarz zaczęła się zmieniać.To takie niezwykle. Był taki szczęśliwy. zrozumie mnie. by mi pogratulować. że dzisiaj wieczorem zakochałem się w tobie. – Powiem im tylko. Kiedy mu opowiem co się wydarzyło. Wiedziałam. .Porozmawiamy jutro – rzuciłam przez ramię. Miałam wrażenie.Naomi? – Josh stał tuż za mną. Nie mogłam zrozumieć. Jego zaciśnięte usta przypominały cienką nitkę. Mam wrażenie. Josh niczego nie zauważył. Kiedy doszliśmy do stolika.Chce jechać do domu. że zaraz zemdleję. Zanim zdążył mnie dotknąć. Dostrzegłam przerażenie w jej oczach. Amanda i Max siedzieli przy tym samym stoliku co zazwyczaj. Miał na sobie robocze ogrodniczki. Dopiero teraz dostrzegłam na niej logo warsztatu Double-R. Na parkingu stała dziwnie znajoma furgonetka. To dlatego wyglądała tak znajomo. To był najgorszy wieczór mojego życia. Potrząsnął głową i szybko się odwrócił. . ale myślałam tylko o Dylanie. . I wtedy zauważyłam furgonetkę. Za jego plecami stała zreperowana szafa grająca. ale nie z winy Josha. na Josha i znowu na mnie. pogodziłam się z nim. Jak miałam mu to zrobić? Światła bary Jonesy’ego błyszczały w ciemnościach.Przez całą drogę do baru Jonesy’ego starałam się zebrać na odwagę. . Samochód zatrzymał się przy ulicy. Dylan mnie kochał. Wiedziałam. Był zbyt zajęty rozmową z Maxem. Jego piękne usta wykrzywiły się z niesmakiem. Musiałam mu wszystko wyjaśnić. jak krew odpływa mi z twarzy. Po chwili już go nie było. a Josh przyglądał mi się ze zdziwieniem. Ale nie mogłam sobie teraz z tym poradzić. Patrzyłam. jak wraca do baru.Naomi?! – krzyknął za mną. Odepchnęłam Josha i wybiegłam na zewnątrz. że zamiast zerwać z Joshem.

Siedziała na ziemi otoczona długą suknią i pięcioma dziewczynami. A dzisiaj Dylan zniknął w tłumie uczniów na zatłoczonych korytarzach szkoły. Postanowiłam zadzwonić do Dylana do domu. kiedy włożę romantyczny strój Pięknej i umaluję się. Byłam na najlepszej drodze do tego. starci lam Amandę z własnej winy. Nigdy wcześniej nie zwierzałam się nikomu poza Amandą. wybierz… Odłożyłam słuchawkę. Nie mogłam się doczekać. Jeszcze dwa tygodnie temu byłam nieśmiałą. żeby wydobyć z siebie głos. Dana nerwowo poprawiał mi fryzurę. że mi an nim zależy.Bip. chłopaka. których prawie nie znałam. Jak mogłam powiedzieć Dylanowi. co gorsze. Pobiegłam na górę.Wcześnie wróciłaś – stwierdziła mama. Głos na sekretarce był zachrypnięty. czy to. Drżącymi palcami wybrałam numer do warsztatu. Wiedziałam. Zaczęłam ponownie wybierać jego numer. we wtorek. ale rozłączyłam się. Nawet nie zdjęłam płaszcza. Zamknęłam za sobą drzwi i usiadłam. znanego także jako melina Dylana.Dodzwoniłeś się do warsztatu Double-R. Jeszcze dzisiaj. a gdy wyjdę na scenę. ale nie mogłam tego znieść.. Nienawidziłam rozmawiać z sekretarkami i z trudem zmusiłam się. Znowu zaczęłam szlochać. . że nie miałam przy sobie Amandy. Dodzwoniłeś się do studia Dylana Russo. Cały tydzień czekałam na tę chwilę. a teraz histeryzuję. Całą noc wydzwaniałam do niego i9 przez całą noc rozmawiałam z jego sekretarką. co się wydarzyło. Naomi. Jak mógł wykluczyć mnie ze swojego życia tak po prostu? Jak mógł pozwolić mi odejść? . Nawet nie dal mi szansy wytłumaczyć. kiedy nie wpadaliśmy na siebie nawet przez przypadek. A teraz ta myśl tylko prowokowała kolejne łzy. żeby stracić Josha. Proszę! Musimy pogadać. A najgorsze w tym wszystkim było to. że. Maszyna przerwała mi w połowie zdania. Nigdy w życiu nie czułam się taka samotna. Nie mogłam się opanować. które płynęły mi po twarzy. którego kocham. która mogłaby mnie pocieszyć. To był pierwszy dzień od naszego spotkania.Dylan. chwyciłam telefon i przeciągnęłam długi kabel do mojego pokoju.Co z niego za człowiek?! – Ukryłam twarz w dłoniach. łagodną nastolatką. kiedy weszłam do salonu. to ja. a ja nie potrafiłam sobie wyobrazić wyjścia na scenę. że specjalnie mnie unikał. podobnie jak Dylana. co czułam. Wiesz. Muszę ci coś wyjaśnić. Nie byłam pewna. ponieważ nie mogłam już dłużej udawać. Nie dbam o to. Marnie klęczała obok mnie i podawała mi chusteczkę za chusteczką. że Dylan unikał mnie jak ognia. moją najlepszą przyjaciółkę. głęboki i z pewnością nie należał do Dylana. Dzisiaj wieczorem nie pracujemy. . za pośrednictwem sekretarki? . a teraz zastępowały mi Amandę. Dylan oniemieje na mój widok. na których mi zależało. Już dawno nauczyłam się na pamięć jego numeru. co robić. To. Kilka tygodni temu nawet nie znałam tych dziewczyn.Wydzwaniałam do niego przez całą noc! – szlochałam następnego dnia w przebieralni. Dylan mnie przekreślił i złamał mi serce. Prawdopodobnie to był jego ojciec. Straciłam wszystkich. Za pięć minut miała zacząć się próba generalna. Jeżeli masz pilną sprawę. kiedy usłyszysz bip. Nie ma mnie w pobliżu. Moi rodzice byli tak pochłonięci oglądaniem telewizji. że nie zauważyli łez. że jest późno. – Ale on się nie odezwał. To nie tak… . . .Jo. Zadzwoń do mnie.

zbiegł ze sceny niczym burza. kiedy graliśmy „Piękną i Bestię”? Przypomniałam sobie twarz Dylana wczoraj wieczorem. W skroniach mi pulsowało. jak gdybym była częścią dekoracji. Dylan? . Ale już po chwili ktoś wypchnął mnie na scenę. Dylan.Do domu? – powtórzył przerażona Judi. Jego ryk był słaby i nieprzekonywujący. żeby wyszedł na scenę. Kiedy wkładałam buty.Co ty wyprawiasz. osłaniając oczy. żeby wyjść na scenę. postawiła je oparciem do przodu i usiadła na nim okrakiem. dublera Dylana. żeby wzmocnić jego głos. Zachowywała się jak matka. Zostałam całkiem sama w garderobie. O ósmej wieczorem Judi powiedziała nam. że poradzisz sobie i bez tej próby. Kiedy krótki prolog dobiegł końca. . Próba zaczyna się za pięć minut. Boli mnie gardło. Judi chrząknęła głośno. Ta próba ma wyglądać dokładnie tak samo jak jutrzejsza premiera. Przyzwyczajaj się do niej.Idę do domu. Jego rozczarowanie. Wróciła mi pamięć i zaczęłam mówić swoją kwestię. weszła Judi. Kiedy zarzucił płaszcz.W porządku.Judi! – zawołał w ciemność. Zapanowała cisza. Minął mnie. W ciemnościach zobaczyłam biały notes Judi i jej błyszczące oczy. Potem poradziła Dylanowi. . Miałam pustkę w głowie. Przysunęła sobie krzesło.Musisz wziąć się w garść. Oślepiały mnie światła reflektorów. . Stałam tam nie mogąc wydobyć z siebie głosu. Odwrócił się jednym gwałtownym ruchem i zawył. że próby generalne zawsze tak wyglądają. w powietrze wzbił się kurz. kiedy czekałam za kurtyną. Jego głos brzmiał jak marsz żałobny. ale nie chciałbym nikogo zarazić… to znaczy… nie chciałbym zarazić Naomi.Czy Judi i Amanda miały rację? Czy nasza miłość istniała tylko wtedy. Wpadałam w panikę. Jego złość musiała być prawdziwa. ból i odraza były także prawdziwe. . Oniemiałam. żeby wracał do domu. W pewnym momencie Dylan zawirował i prawie na mnie wpadł. . . że przejrzała go na wylot. A Ty wychodzisz za osiem minut. na wypadek gdybyś naprawdę musiał jutro wystąpić. Ćwiczyłeś wystarczająco dużo. a potem odesłała nas do domu. – Zawołała Steve’a Levine’a. Ale nawet to mu dzisiaj nie pomogło. Parę minut później. – Nie musisz się przebierać. . Ale Dylan przerwał mi w połowie pierwszego zdania. Przeszedł obok mnie z maską Bestii w ręku. Będziemy musieli kontynuować bez ciebie. Dylan nie był chory i Judi dobrze o tym wiedziała. Dana podpowiadała mi kilka pierwszych słów. napił się cytrynowej herbaty z miodem i postarał się przespać. . Byłam tego pewna. Po jego wyjściu próba zaczęła się sypać.Źle się czuję. – Dana zaakcentowała słowo jutrzejsza. zobaczyłam Dylana. Nawet Dylan Russo nie był aż tak dobrym aktorem. że musiał być wytrącony z równowagi. a ja byłam pewna. Ciężka maska była skonstruowana tak.Dylan! – krzyknęłam za nim. Ale na wypadek gdybyś miał się rozchorować. dźwięczało tam tylko jedno słowo: Dylan. Otworzyłam usta ze zdziwienia. Steve. Wiedziałam. Spojrzałam mu prosto w oczy przez cienkie szparki w masce. Jestem pewien. Podszedł bliżej reflektorów. lepiej połóż się do łóżka. że jutro wszystko będzie w porządku. Musimy trzymać się rozkładu. Jestem pewna. Prawdopodobnie masz tylko przedpremierowe dreszcze. Załóż tylko maskę Dylana.

Mają małą szansę na powodzenie. jej słowa całkiem mnie zaskoczyły. . W każdej chwili mogłam zemdleć. Kiedy wcielisz się w swoja postać. Dla twojej informacji nic się między nami nie dzieje. ale czasem się udają – odparła Judi. będziesz mogła nawet nienawidzić tego chłopaka. które właśnie urządziłaś? Próby generalne nigdy nie wychodzą tak. Chodziło o mnie i Dylana. . . co się wydarzy. . że mogłabym wyjść na scenę bez niego. – Wszystko zepsułam.Cześć. na jakie wyglądają. Masz przed sobą całe życie.A ja wręcz przeciwnie. że teraz trudno ci w to uwierzyć. do czego zmierzała. . kosmetyki i rekwizyty. Naomi. Ale najważniejsze. że wszyscy aktorzy na Broadwayu zakochują się w rzeczywistości tak samo jak na scenie? Wiedziałam.Co ty powiesz – odparłam. Nie chodziło o Broadway. przestałam płakać. Naomi. Naomi. którego moje piętnastoletnie serce nie potrafiło unieść. Wiem. Ma wielki talent i daleko zajdzie. jakie cuda mogą dziać się na scenie. Dobrze wiesz.Nie jestem ślepa.Może powinnaś z nim porozmawiać – zasugerowała Judi. Już nie. Jednak następnego wieczoru znów zagrasz i będziesz czarować publiczność. Bestią. utożsamia się z postacią. jak gdybym chciała ją znokautować. Judi skrzywiła się nieznacznie. Jak mogłabym spojrzeć Dylanowi prosto w oczy? . Takie związki nigdy się nie udają. Jestem tutaj. Spojrzałam na nią. Piękna – zagadnęła. przedstawienie musi się odbyć. Jestem ślepa i głupia. żeby pomóc wam radzić sobie z emocjami. kiedy zbliżają się do siebie w czasie sztuki. którą daje ci granie na scenie. ale nie miała racji. będziesz zaskoczona. . Będziesz miała wielu chłopaków.O co ci chodzi? – warknęłam. Zapomnisz o Dylanie Russo i zakochasz się w Bestii. Uwierz mi. To było coś zupełnie innego. którą przedstawia… z twoim partnerem. No. Dylan był jedynym źródłem radości w ostatnich tygodniach mojego życia. dalej. żebyś tego nie odrzucała. Przedstawienie mogło trwać. Ale nie byłoby tak źle. gdyby nie twoje problemy z Dylanem. . Kiedy jej słuchałam..Ale bez względu na to. uczucia nie są takie.Ależ on jest tego wart! – sprzeciwiłam się. – Ale tak czy inaczej. powiedz: ”A nie mówiłam”. Powiem więcej. On zaplątał się w wasz związek pod wpływem tej sztuki. . Nie potrafiłam sobie wyobrazić. ale za kilka dni się rozstaniecie i już nigdy więcej się nie spotkacie. musisz zachowywać się profesjonalnie. Naomi.Nie. – Posłuchaj mnie. Masz dar. Przytłaczał mnie ciężar. – Te słowa uderzyły mnie niczym policzek. . i czymkolwiek tylko zapragniesz. Czasami różne rzeczy. A kiedy opadnie kurtyna. .Co chcesz przez to powiedzieć? Że on to wszystko zaplanował? Że wszystko między nami było tylko złudzeniem? Że Dylan mnie nabrał? O to ci chodzi? – Czułam się koszmarnie. Ćwiczenia są bardzo intensywnym doświadczeniem. Wszystko się we mnie skurczyło.Dylan – ciągnęła ze współczuciem w głosie – jest bardzo dobrym aktorem. pociągając nosem. Wiele osób. – Przepraszam – szlochałam ukrywając twarz w ramionach. – Chcesz porozmawiać o tym fatalnym przedstawieniu. – Zatoczyła ręką koło. Jesteś utalentowaną aktorką. nawet dorosłych i doświadczonych. Czy myślisz. że ten chłopak nie jest wart utraty całej radości. ale ja nie mogłam. wskazując na stroje. Skoczyłam na równe nogi i chwyciłam kurtkę. Tak samo jak ty. – Może powinnaś ogłosić zawieszenie broni… przynajmniej na kilka kolejnych wieczorów. ludzie.Naomi – Judi dotknęła mojego rękawa. . – Daj sobie szansę. Kiedy gra na scenie. jestem kompletną idiotką. Za żadne skarby. traci rozum. . Właśnie dlatego jestem dyrektorem Masek. jak byśmy sobie tego życzyli. kiedy chodzi o chłopaków.

Nie muszę tego słuchać! – zawołałam. – Nie masz pojęcia. .. Mżyło. Krople deszczu zmywały łzy z mojej twarzy. Było ciemno. co się dzieje między mną a Dylanem. Rozumiesz. Wybiegłam na zewnątrz i znów się rozpłakałam. nie jest! – Wykrzyknęłam ostatnie słowa. Chwyciłam plecak i czym prędzej wyszłam z teatru. On taki nie jest.

nawet gdyby zobaczył mnie z Joshem. – Zrobił krok w moją stronę i dotknął mojej ręki. Słyszałam jego głos. kiedy szłam w kierunku przystanku autobusowego tamtej nocy po próbie. nie rób mi tego. który dla mnie napisał. nie uciekłby przy pierwszej napotkanej przeszkodzie. Nagle wszystko stało się jasne jak słońce.Pada – odezwał się nerwowo. Od tej pory dla Naomi liczy się tylko prawdziwa miłość albo nic! A nie kochałam Josha. Był taki wysoki i silny. Nie chcę. ale wyglądałeś na takiego szczęśliwego. żebyś podwoził mnie dzisiaj do domu. . jak bardzo Judi się myliła. Mimo że twarz miałam słoną od łez.Naomi? Odwróciłam się bez namysłu. – Uśmiechnął się do mnie szeroko Ala potwierdzenia tych słów. Potrzebujesz szofera? – Stal w deszczu. a mnie przypadała w udziale nagroda idiotki roku. kiedy z parkingu dobiegł mnie głos Josha. Cieszyłam się. wyuczonych kwestii i teatralnych gestów. . W tej chwili najbardziej potrzebowałam przyjaciela. Miło. a ostatni szkolny autobus już dawno wrócił na parking.Całym sercem pragnęłam spojrzeć teraz na Josha. Josh. . Odsunęłam się. . aż wsiądę. . zanim poznałam Dylana. przyjemnie i bezpiecznie. że pada deszcz. W ręku trzymał kluczyki. – Otworzył drzwi od strony pasażera i czekał. jak czułam się przy nim. Nie pozwoliłby mi tak łatwo odejść. Schowałby dumę do kieszeni i zadzwonił do mnie tamtej nocy. Zrozumiałam tę bolesną prawdę. W jego ramionach czułam się wolna i już nigdy w życiu nie potrafię zadowolić się namiastką tego uczucia.Ostatniego wieczoru próbowałam z tobą porozmawiać. Najpierw myślałam tylko o tym.Widzę. – Nasza dyskusja późno się skończyła. To była prawdziwa miłość. Odeszłaś bez słowa pożegnania. – Zatrzymał się. – Poza tym chciałbym porozmawiać o wczorajszym wieczorze. wierszowi. ponieważ Josh nie mógł zauważyć łez na mojej twarzy. czy zostałam ofiarą rutynowego popisu. Może on naprawdę tak bardzo utożsamił się ze swoja rolą. co grał? Może tak naprawdę był potworem. kiedy na mnie patrzył… i ból. Nasz romans nie był tylko złudzeniem. .Nie.Jestem szczęśliwy. Już prawie dotarłam do przystanku. a potem wskoczyć do jego samochodu i poczuć się tak. widziałam ogromną radość w jego oczach. że zapomniał i rzeczywistości? Może wierzył w to. Gdyby było inaczej. gdy zobaczył mnie z Joshem. Wierzyłby we mnie. . Dylan i ja byliśmy całkiem inni. Starego przyjaciela. A przede wszystkim nie zostawiłby mnie samej na scenie. Byłam tego pewna jak nigdy przedtem.A ja nie. Naomi. Josh stal przy swoim oldsie. który mu zadałam tamtej nocy. Dylan mnie nie kochał. Być może Dylan wymyślił swoją miłość. Bóg jeden wie. .Rozdział trzynasty Zakochanie się w Dylanie było największym błędem mojego życia. a nawet jego pocałunkom. ale ja kochałam go naprawdę. kiedy szedł w moją stronę. Dałam się oszukać jego komplementom. – Proszę. nadal czułam smak jego pocałunków. Ale w tej chwili przeżywałam coś innego. Dylan zasługiwał na Oscara. A jeśli chodzi o wczorajszy wieczór… .

Zanim go poznałaś.Myślę. .Sama nie wiem. Ale… w końcu ilu ludzi na świecie może powiedzieć. kiedy zaczęłam występować na scenie. że się zgodzę. Żywa. kiedy zgłosiłam się na przesłuchanie Masek. że to może głupio zabrzmieć. ale przez ostatnie dni byłaś taka żywa.Nie. i to dzięki Dylanowi. Powinienem był zauważyć. Josh odsunął się nieznacznie. Jest coś takiego w tobie… jesteś taka pełna… sam nie wiem. Delikatnie dotknął mojego policzka.Zaczęłam płakać. Wtedy zmieniło się całe moje życie. Tak właśnie się zachowywałam. co ci zaraz powiem. W świetle latarni ulicznych dostrzegłam. żebym płakała. że uśmiechnął się lekko. – Odetchnął głęboko. Wydaje mi się. Och. Nie masz racji. – Moja propozycja jest nadal aktualna. Mogę być tylko twoją przyjaciółką… jeżeli się oczywiście na to zgodzisz. Zaczęłam wierzyć w sny. Bardzo mi przykro. Wiem. Mówiłam poważnie. Jesteś piękniejsza niż kiedykolwiek.Starannie dobierał słowa. ale nigdy nie czułam do ciebie nic więcej poza przyjaźnią. Odsunęłam się od niego i poczułam się nagle bardzo samotna. Wsunął ręce do kieszeni. . Josh. Naomi.Nie. .Dylana? . całym tym romantyzmem. którą się stałam. Naomi. odrzucił głowę do tyłu i jęknął.Znowu wybuchnęłam płaczem. ale… . Josh był taki zagubiony.Przykro mi. – Czułam się jak kretynka. Tego. . Pogłaskał mnie po plecach. Ale nie chcę się z tobą spotykać. . . Chciałam mieć to za sobą jak najszybciej. żeby nie stracić kontroli nad sobą. że oboje potrzebujemy samotności. – Ostatniego wieczoru… . co się dzieje. Josh… . .Ale ty znaczysz dla mnie o wiele więcej – odparł szczerze. ale mimo to zdobył się na uśmiech.To przez tego chłopaka. – Jestem skończonym palantem.Nie kochasz go? Jego słowa zmroziły mnie na chwilę. żeby poukładać swoje sprawy. Josh.A ten chłopak… Dylan… Potrząsnęłam głową i wzruszyłam ramionami.Nie. co do ciebie czuję. Łkałam w jego drelichową kurtkę. . A on zawrócił ci w głowie. nie rób tego. Czulibyśmy się niezręcznie. Będę potrzebował trochę czasu. Josh zakochał się w Naomi. – Josh potrząsnął głową. który gra z tobą w przedstawieniu. kiedy przechodziła na drugą stronę samochodu. – Nadal jestem twoją przyjaciółką. Poza tym wydaje mi się. tak. Walczyłam.Nie. Josh. A teraz nie mogłam się opanować. Josh. Josh zamknął drzwi od strony pasażera. wszystko między nami układało się wspaniale. To prawda.Od piątej – poprawiłam go. kiedy to mówiłam.Nie. Połknęłam kilka łez. . Zrobiłam pierwszy mały krok. – Ostatnio bardzo się zmieniłaś. – Jak mógłbym konkurować z kimś takim? . . Dobrze wiesz. że jesteśmy przyjaciółmi od bardzo dawna. Josh objął mnie ramieniem. . prawda? . – Dylan nie ma nic wspólnego z tym. . Musiałam powiedzieć mu prawdę. Serce mi zamarła. sama nie wiem. że przyjaźni się z kimś od piątej klasy? Zadzwonił kluczykami i wskazał drzwi samochodu. Josh..Tak. kiedy poznałam Dylana. Nie potrafię zmienić tego.Od szóstej klasy? . Josh nigdy wcześniej nie widział. kiedy przestałam uciekać przed swoimi marzeniami. że go kocham.

Zaufałem ci. co ja myślę? – Jego głos był ostry jak sztylet. Nie teraz. . że uda mi się wszystko naprawić. kiedy kochał.Ściskanie i całowanie chłopaków. Stanęłam przed harleyem i starałam się wydobyć głos. Założył rękawice i położył ręce na kierownicy. jak strasznie musiała się wtedy czuć. Muszę ufać własnym oczom. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Zazwyczaj bardzo długo się z kimś zaprzyjaźniam.. A ty złamałaś obietnicę. jak udało mi się zakończyć znajomość z Joshem. Nadal istniała szansa. ale ja wiedziałam. Dobrze wiem. A teraz odcinał się ode mnie. Jeszcze kilka godzin temu nie chciałam przestać go dotykać. Nie pozwolę. że to Dylan. Dylan zamknął przede mną serce. . żeby Dylan miał o mnie takie złe zdanie. co jest prawdą. Serce mi zadrżało. że wykluczył mnie ze swojego życia. żeby odzyskał zdrowy rozsądek.Czy ty nic nie rozumiesz? Właśnie zerwałam z Joshem! . – Byłaś z nim dwa razy w ciągu dwóch dni. którą mi dałaś. Podjechał pod latarnię i zatrzymał się. jak myślisz! Jego szyderczy śmiech zabolał mnie jak cios prosto w serce. Chciałam już na zawsze być z Dylanem. jak myślisz. a kiedy ten ktoś staje się częścią mojego życia. z którymi zrywasz. nie chcę go tracić.Trudno mi w to uwierzyć. Kiedy odjechał. że prawie go nie znam. . Znów chciał mnie opuścić. Jego twarz wykrzywił grymas. jak to możliwe. Dylan… nie… miłość wszystko zmienia. . Nie mogłam przestać szukać w ciemnościach jego twarzy. Naomi. Zatrzymałam się obok motoru. . więc spadaj”. A teraz zdałam sobie sprawę. .Dylan! – krzyknęłam. ale kiedy nienawidził. Ukryłam twarz w dłoniach. którzy nie dotrzymują obietnic. – Skuliłam się w sobie i starałam się zapomnieć o deszczu. – Jego głos był miękki i opanowany. „Nie odpychaj mnie”. Naomi. Jego spojrzenie przeraziło mnie. Nie mogłam powiedzieć mu: „Już cie nie kocham. żeby z nim być. że ktoś mógł mnie tak bardzo zranić. Dylan najniespodziewaniej w świecie przyjechał tutaj. co słyszę. jak wsiada do samochodu. – Już się do mnie nie uśmiechał.Dobranoc. Przeszywał mnie lodowaty wiatr.To nie fair! – wrzasnęłam. palił niczym trucizna.Dobranoc. że kłamiesz. I to wcale nie było takie łatwe. Nie odjeżdżaj! To nie jest tak. To przecież nie mogła być prawda! Dylan wyszedł z teatru kilka godzin temu. Gardło drżało mi od płaczu. zaczyna wchodzić ci w nawyk. po tym. – Dylan był taki słodki.Sama nie wiesz. Było ciemno.Skąd możesz wiedzieć. .Okazujesz to w bardzo dziwny sposób. Znam go całe życie. Patrzyłam. .odparłam. usłyszałam znajomy dźwięk dochodzący z parkingu. – To nie jest tak. – Nigdy w życiu cię nie okłamałam. kiedy zobaczyłam harleya skrytego w mroku. Wiedziała. Czy on naprawdę nic nie rozumiał? Zraniłam jednego ze swoich najlepszych przyjaciół tylko po to. Ale Josh się nie liczy i dobrze o tym wiesz. Zrozumiałam. ale nie mogłam się ruszyć. powiedziała kiedyś moja mama. Chciałam nim potrząsnąć. I znów zobaczył mnie razem z Joshem. – Nigdy nie ściskałam ani nie całowałam żadnych chłopaków.Nie mogę uwierzyć w to. . Josh . Nie miałam pojęcia. co widziałem. . Jego ciało było napięte i przepełnione złością. W jego oczach dostrzegłam ból. Odwróciłam się. Myślę. tylko przytuliłam Josha. Jak mógł tak łatwo zapomnieć o miłości? Deszcz smagał mi twarz. Oczy Dylana lśniły w światłach latarni. poza tobą i Joshem. Nigdy. Nie lubię ludzi.

Spojrzał najpierw na Josha. nigdy więcej nie chciałam się zakochać. tylko Dylan i ja na całym świecie. minął mnie autobus. co powiedziałam. Podjechał blisko nas. Robiło się późno i prawdopodobnie coraz bardziej niebezpiecznie. że to takie romantyczne. A potem latarnie zamrugały raz. tata i Karen wybrali się do jej szkoły na zebranie rodzicielskie.Wynoś się! – odparłam. byłam przemoczona do suchej nitki. Jeżeli tak wyglądała miłość. sami na motorze.Róbcie co chcecie! – zawołałam. Kiedy biegłam przez parking.Spóźniłaś się na autobus. .Co to miał znaczyć? – Dylan zsiadł z motoru i postawił do na podpórce. – Nic mi nie jest. to wasz problem. aż przestanie padać. Jakieś dzieciaki zniszczyły dach w czasie nocy Halloween i teraz deszcz lał się do środka. Gdy dobiegłam do przystanku. Nie mogłam przestać na niego patrzeć. tak żebym nie musiała go dotykać. co się działo. Będziesz stać na tym przystanku przez kolejną godzinę.Rozpadało się. Zacznijmy wszystko od początki. Nie mogłam uwierzyć w to. drugi. . Zaczęłam za nim krzyczeć. Josh. Niech nasze zakończenie też będzie szczęśliwe”. Ale postanowiłam skończyć ze snami o wzniosłych uczuciach. I nie cofnę tego. Wyskoczył z samochodu i stanął pomiędzy mną a Dylanem. delikatny Josh wyglądał w tej chwili wyjątkowo groźnie. Ale nie mogłam czekać.Co się tutaj dzieje?! – krzyknął nagle Josh. . ocierając twarz. a potem na wiatę na przystanku. Nie słyszałam motoru Dylana. Kiedy dojechaliśmy do mojego domu.Droga wolna – warknął Dylan. zanim przyjedzie następny autobus. Tylko reflektor motoru Dylana przecinał ciemność. Górował nad nami. Pobiją się o mnie. Miałam nadzieję. ale nie odjechał. Chciałem zawieźć cię do domu. Josh zawahał się. postawił kołnierz kurtki i włożył kluczyki do stacyjki. . że w końcu powie: „Dosyć tego. który podał mi Dylan. Obejrzałam się i przez potoki deszczu zobaczyłam. aż w końcu zgasły. Zaczęli mierzyć się wzrokiem i wszystko wskazywało na to. jak odjeżdża. a ja odepchnęłam jego rękę.Uspokójcie się obaj! – krzyknęłam. Ale zamiast tego Dylan podniósł nóżkę motoru. . że nikt nie stał w oknie.Co ty tutaj robisz?! – zirytowałam się. Czułam się taka bezsilna. Dylan omijał każdą kałużę. Dylan zatrzymał się przed drzwiami frontowymi. . że zmarznę. czy ktoś nas widział. Słodki. Wzięłam kask. Ruch na ulicach został sparaliżowany przez ulewę. . a potem na mnie. . usłyszałam samochód Josha. ale w końcu jęknęłam z rezygnacją. trzeci. . Nie miało dla mnie znaczenia. Nagle przestało mi na nich zależeć. Zrozumiałam.Dwa ostatnie tygodnie nagle wydały mi się takie nierealne. Wolę pojechać autobusem. Wskakuj! Spojrzałam na niego.Wskakuj! – krzyknął. Dylan stanął obok motoru. Obaj stawali się coraz bardziej agresywni. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w kierunku przystanku autobusowego. W każdej innej sytuacji pomyślałabym. Ta myśl mnie przeraziła. Czekałam. Starłam wodę z twarzy. Mama. . – Jeżeli chcecie się pozabijać. że zaraz się pobiją. .Czy on sprawia ci kłopoty? – zapytał Josh. wskoczyłam na tylne siedzenie i chwyciłam się poręczy. chociaż wiedziałam. . Droga do domu ciągnęła się w nieskończoność. Złapał mnie za ramię. wysuwając głowę przez szybę swojego oldsa.

.Josh? Już z nim rozmawiałaś? – Zdjęłam kurtkę i powiesiłam ją na jednym z drewnianych wieszaków w szafie.Wiedziałam. Postanowiłaś spotykać się z nowymi ludźmi. że na to nie zasługujesz. Skierowała światło latarki na drzwi. że się rozmyślisz. Myślała. że naprawdę to zrobiłaś. Jedynej osoby. Odwróciłam się w drzwiach. która się dla mnie liczy. kiedy ruszyła przez trawnik w moją stronę z latarką w ręku. Miałam nadzieję. . Że rzuciłaś go tak po prostu. Myślałam. Ręce drżały mi tak bardzo.Dziękuję – powiedziałam. że kiedy się zakocham. Dla takiego zera jak Dylan. które zostawili moi rodzice. Powiedz.Właśnie myślałam o tym samym – odparłam. .Nie rzuciłam go tak po prostu. Wyjęła ręcznik z kosza na pranie i podała mi go. teraz naprawdę przeholowałaś! Powiedz. Jej słowa były niedorzeczne. Ani nie słyszałam.Tęskniłam za tobą. że zamierzam to zrobić. że jeszcze kiedyś spojrzę w twarz Danie. . Powiedziałam mu.Naomi Peters. – Dzisiaj na próbie generalnej przez cały czas płakałam z powody Dylana. W ciemnościach nawet go nie widziałam. Lodówka w kuchni powróciła do życia. – Amanda zdjęła płaszcz przeciwdeszczowy i otrząsnęła krople deszczu z włosów. . I mimo że właśnie rujnowała moje życie. . W tym momencie na zewnątrz błysnęły latarnie. Nadal stałam na tarasie i starałam się wsunąć klucz. po czym zdjęłam mokry sweter i włożyłam jedną z bluz taty. ale miałam nadzieję. Marnie czy Judi. Amando. że to nie jego motor odjechał właśnie w tym deszczu. że nadal możemy być przyjaciółmi. – Przez cały czas stałam tyłem do Amandy. jak Dylan odjeżdżał. będę mogla o wszystkim ci powiedzieć… podzielić się z tobą każdą chwilą. że będziemy najlepszymi przyjaciółkami do końca życia i że nigdy niczego przed tobą nie ukryję. . podałam mu kask i pobiegłam na taras. Weszła po schodach na taras.Wiedziałaś. . – Widziałam się z nim dwadzieścia minut temu. .Może dla kogoś innego.To bardzo wspaniałomyślnie z twojej strony – odparła. .Nie odepchnęłam przyjaciół – wyjaśniłam jej. jaką byłam idiotką. – Nie należę do Masek. Roztrzepałam mokre włosy i zaczęłam je suszyć. Ranienie wspaniałego człowieka. – Było tam ze mną mnóstwo osób. zasługuje na surową karę.Zerwałaś z nim. Amando. nadal chciała mi pomóc. Amanda nigdy nie owijała w bawełnę. . . – Co nie znaczy. Ale Amanda słyszała. wszyscy wiedzieli. Nie mogłam sobie wyobrazić. jakim jest Josh. . Naomi – powiedziała niespodziewanie. a na ganku zapaliło się światło. że nie wejdzie za mną do środka. – Przeszła obok mnie i poświeciła latarką w przedpokoju.Jesteś przemoczona – zauważyła. że nie mogłam trafić kluczem do zamka. Z jej żółtego płaszcza kapała woda. że to nie był Dylan.Jak mogłam tam być? – Jej głos drżał. Usiadłyśmy przy stole.Nie mogę uwierzyć. Już prawię się nie widujemy. . – I nienormalna. wchodząc do domu. Josh jest wart tysięcy Dylanów. . Mogłaś zabić się na tym motorze w taką ulewę. kierując się do kuchni. – Na samo wspomnienie o tym zrobiło mi się smutno. Amanda ruszyła w ślad za mną. . –Nie mogę uwierzyć. nie oglądając się za siebie.Zeszłam z motoru. ale nie dla mnie. żebym mogła je otworzyć. Ale ciebie przy mnie nie było. ale brakowało ciebie.

którzy ciężko pracowali. Przez cały dzień mnie unikał. że poznałaś Dylana – powiedziała rozżalona Amanda.O nic się nie martw – zapewnił mnie Amanda. To cała grupa nastolatków. że zna mnie od dziecka. spojrzała na mnie. .Bo to prawda. . ale na scenie musisz dać z siebie wszystko. Judi widziała.To znaczy. że go kochasz. że go całujesz.. jak gdyby chciała powiedzieć. Ale poświęciłaś się dla tej sztuki. a potem musisz go pocałować… to znaczy udajesz. Sięgnęła do miski z owocami i wybrała dla siebie pomarańczę. kiedy to wszystko się zaczęło. że weźmiesz w tym udział i teraz chcesz się wycofać. żeby teraz to się stało. Amanda przyjrzała mi się uważnie.Wprost nie mogę w to uwierzyć. ale wątpię. I znów się spotkacie.Ja też – przyznałam cicho.Nie chcę. Zawiedziesz wszystkich. Zakochałam się w sztuce aktorskie.Spotkanie z nim odmieniło moje życie. Naomi. że dobrze mnie zna.Amanda przerwała w połowie zdania. – Jutro jest premiera. Dzisiaj wieczorem żałowałam. kiedy kurtyna opadnie. Nie możesz ich tak po prostu zostawić. na co cię stać. Ale gdybyś to ty była na moim miejscu… Wyobraź sobie. . . Maski to nie tylko ty i Dylan. . jeżeli macie zamiar się spotykać. Wiem. To nie w twoim stylu. Nigdy wcześniej nikogo nie zawiodłam i nie mogłam pozwolić.Czy ty mnie słuchasz? Zerwaliśmy dzisiaj wieczorem. On nie chce mnie więcej widzieć. Spojrzałam na nią. Na pewno mnie zrozumie. . Będę tęskniła za naszą czwórką. . Bądź z nim szczera.Ale my się już nie spotykamy. – Chcesz go bliżej poznać? . . Naomi – powiedziała Amanda. Przed Dylanem życie było łatwiejsze. żeby tak się stało. Najpierw Josh… .Pozbyłaś się Josha. Amanda wyprostowała się. Włożyła płaszcz. przyrzekłaś . W czerwcu Dylan zda maturę. że macie zostać przyjaciółmi i w ogóle. – No dobrze… zapomnijmy o Joshu. . Już podjęłam decyzję.Masz rację.Znajdziesz rozwiązanie. Żałuję.Sama na to nie pozwolisz. Nigdy w życiu się nie poddałaś. a ja wrócę do teatru. . Wiedziałam. Może uda wam się dojść do porozumienia i wystąpicie razem. Możecie się nienawidzić. . Wiem. ponieważ ci na Dylanie zależy. ale mam zamiar zrobić sobie przerwę. czy sama chcę się z nim spotykać.Zaufaj mi. Nie uda mi się z nim porozmawiać. że będę musiała.Musisz z nim porozmawiać. co mówię. że zrywasz z Maxem. Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie.Nie. . Postaw wszystko na jedną kartę. Kocham go… ale on nie kocha mnie. .Wydawało mi się.Powtórz to? . . . jeżeli mam na to wpływ. żeby stworzyć coś cudownego. – Amanda roześmiała się i dodała: . i dodała: . że nie mogę cofnąć czasu i wrócić do chwili. ale wydaje mi się.Nie mogę tego zrobić. Nie pozwolę ci na to. co powiedziała Amanda. – W tej chwili nie byłam pewna. co się dzisiaj działo. że będę musiała bliżej go poznać.

Tutaj jest za zimno. kiedy wychodziłam z łóżka. że spotykam się z Daną i Marnie na śniadaniu. Tak jak powiedział. dzisiaj wieczorem mamy premierę. a ja nie mogę zagrać w tym stanie. Zeszłam po schodach i wyszłam na zewnątrz. Ostatniego wieczoru wszystko poszło nie tak. To był mój stolik. Kiedy włączył silnik. które przyszłoby mi na myśl.Co mi szkodzi jeszcze jedno kłamstwo? – wyszeptałam do siebie. Wzięłam kolejny głęboki oddech. którą zawsze nosił na próby.Może być – zgodziłam się. ale wiem jedno. Poprawiłam plecak i wdrapałam się po schodach.Co ty tutaj robisz? – zapytał chłodnym tonem. . był bar Jonesy’ego. Chciałam zobaczyć. – Zaraz zejdę. Wskazał w stronę jednej z furgonetek. Nagle mnie olśniło. trzymał w ręku pęk kluczy.Musimy porozmawiać. Jakie miejsce wybierze na rozmowę. Przez cały czas zastanawiałam się. Kiedy obudziłam się następnego dnia rano. Nie wiem. ale znając moje szczęście. Wstąpimy na kawę po drodze do szkoły. Znalazłam sposób. Na pewno był w domu. .Masz rację. . – Zmarszczył czoło. że kiedy już tam dojedziemy. A mimo to Dylan zaparkował właśnie tam. żeby omówić szczegóły premiery. Kiedy znalazłam się pod jego drzwiami. pojawił się po kilku minutach.Rozdział czternasty Jak zwykle Amanda miała rację. On zamówił kawę. Piętnaście minut później stałam naprzeciwko warsztatu Double-R oraz sklepu FixIt. Drzwi prowadzące do mieszkania Dylana były otwarte na oścież i zauważyłam. Tak naprawdę to było proste. Przez cały czas unikał mojego wzroku. – Zamknął mi drzwi przed nosem. Amandę albo Maxa. Usiadłam obok niego. że w środku stały jego skórzane buty do jazdy na motorze. po czym dokończył zapinać guziki koszuli. . mimo że nie znosiłam kawy. będziemy mieli sobie bardzo dużo do powiedzenie. moje serce bilo niczym oszalałe. Po chwili otworzył mi Dylan. dokąd pojedziemy. po czym zapukałam do drzwi. żebyśmy mogli rozmawiać. Wzięłam głęboki oddech i pomyślałam. a ja gorącą czekoladę. Słyszałam. Dylan poszedł do sklepu. Przez cały czas gapiłam się w okno albo spoglądałam przez ramię. Dziesięć minut później siedziałam w autobusie do Keaton Corners. a kiedy wyszedł. mój i moich przyjaciół. czy uda mi się naprawić stosunki między nami. Domyśliłam się tego po zachowaniu Dylana. . Zaprowadził mnie do trzeciego stolika od drzwi po prawej. . Położył między nami plecak i torbę. Odniosłam wrażenie. Dylan do czegoś zmierzał i wcale mi się to nie podobało. Ostatnim miejscem. że stracę resztki nerwów. Byłam zdenerwowana. Mama myślała. kto przychodzi tutaj o tej porze. Wyglądał tak. – Przypomniałam sobie słowa Amandy. jeżeli postoję jeszcze przez chwilę. że uczniowie nie pojawiali się tutaj przed zajęciami. zapięłam pas. Usiedliśmy naprzeciwko siebie. na pewno dziś natkniemy się na Josha. Dylan westchnął. . promienie słońca wpadały przez okno do mojego pokoju. żeby porozmawiać z Dylanem. Pomysł sam przyszedł mi do głowy. – Musimy rozładować napięcie. jak gdyby zobaczył ducha. Całe jego ciało zdawało się mówić: „Niebezpieczeństwo! Nie podchodź! Trzymaj ręce przy sobie!”.

że jeżeli dotknę cię na scenie.To dlaczego przez cały czas sprawdzasz. Brązowe oczy Dylana zamgliły się. – Miłość nie była odpowiednim słowem dzisiejszego dnia rano. Naomi – powiedział i w tej chwili serce ścisnęło mi się z żalu. . co z tym zrobić. byłeś najbardziej romantyczna osobą. Nasze oczy się spotkały. Serce mi zadrżało. . ponieważ nie potrafiłem sobie z tym wszystkim poradzić. – Ale nic z tego. który znajdował się na czubku gorącej czekolady. Zanurzyłam łyżeczkę w kremie. – Dylan. – Dylan otworzył trzy torebki z cukrem i wsypał ich zawartość do kawy. ale ja nadal odnoszę wrażenie. które się wydarzyły. . Wydawało mi się. że aż drgnęłam. żeby tutaj weszli. . . . Nie jestem pewien. Wiem. Dylan. że wcale mnie to nie obchodzi. – Ja cię kocham. Wtedy jak nigdy nie dowiedziałbym się prawdy.Przykro mi. Naprawdę mi na tobie zależy. – Ostatniego wieczoru zachowałem się wobec ciebie nie w porządku. Pewnie od razu bym cię przytulił i pocałował i mój świat znów nie byłby pusty. nie wiem.Więc rozumiesz. że ktoś zobaczy nas razem? – Spojrzał na mnie. że kiedy cie poznałam.Wiem. Że zapomnę nawet zapytać. że nie – odparłam. Wzruszyłam ramionami. czy potrafimy dopasować się do naszego życia. którzy się kochają. Naomi. chciałam.Taki łobuz ze złej dzielnicy miasta? Może chciałaś udowodnić swoim przyjaciołom. a mnie przypadł w udziale czarny charakter.Ja również tego nie wiem – przyznałam powoli. Ludzie. . Tak szybko wydarzyła się między nami tyle rzeczy.W takim razie ja zacznę. Posłał mi ostrzegawcze spojrzenie.Och. Wydawałeś się inny. że Josh gra rolę bohatera. to nie będziesz wyciągał takich szalonych wniosków. .Kto zacznie? – zapytał. . – Był zraniony i wściekły.Chcesz poznać prawdę? – zapytałam pośpiesznie. Myślałam.Nie. Oczywiście. Poza tym nie jesteś łobuzem. . Musiałam odzyskać Dylana. Unikałem cię wczoraj. jak walczył ze łzami. Przyglądałam się. Dużo o tym myślałem. Tutaj chodzi jedynie o nas. kto wchodzi? Boisz się. że jeżeli naprawdę cię na mnie zależy. kiedy zobaczysz mnie z Joshem. Przez cały czas spoglądał na zewnątrz. Twarz Dylana wyrażała sprzeczne uczucia. . . Może on faktycznie jest tylko twoim przyjacielem i wasz układ jest w porządku. .Nie masz racji.Ja się nie poddałem. Nie powinienem zarzucać ci kłamstwa.Sam nie wiem. że nic z tego nie wyjdzie. żeby nas zobaczyli. jak gdyby chciał znaleźć odpowiedź w moich oczach. co wydarzyło się między mną a Joshem? . Amanda była gotowa zaakceptować nasz związek. a ja zrozumiałam. zapomnę o tych złych rzeczach. gdzie kończy się aktor. Nagle wydała mi się zbyt poważna. Dylan stal się dla mnie zamknięta księgą. Nadal nie ufałam swojemu głosowi. Ale nie mam pojęcia.A mnie na tobie nie zależy.Spodziewasz się kogoś? – zapytał Dylan tak niespodziewanie. Szczerze mówiąc. czy rozmawiałaś z Joshem. Byłem na ciebie wkurzony. . Jestem jak zakazany owoc i tym podobne. a zaczynasz ty. ale to nie jest żadna wymówka. jaka kiedykolwiek znałam. Szukał mojego wzroku. Dylan. nie poddają się tak szybko. Max i Josh będą musieli pójść w jej ślady. że to miało mi poprawić nastrój – powiedziałam. . kiedy spojrzał nad kubka z kawą. że ty nie kłamiesz. . zbyt odległa. – Prawda jest taka.Nagle zrozumiała. a ja myślałam o tobie takie straszne rzeczy. . Naomi.To nie ma nic wspólnego z Amandą i Joshem.

ale duszę miałam na ramieniu.. Ja jestem Bestią. całować i znów być razem. że historia Dylana i Naomi dobiegła końca? . Wróciłem. .Dzisiaj wieczorem – odezwał się nagle – nie możemy uciec. i zobaczyłem. Czułam się jak skończona idiotka. Postanowiłem. aż skinęłam głową. Wiedziałam. Wiem. Nawet się nie pocałowaliśmy. jeździłem po mieście i starałem się coś wymyślić. Pamiętaj. wszystko poszło nie tak. jak znowu go przytulasz. a ty jesteś Piękną. jak gdybyś uderzyła mnie w twarz. że sobie z tym poradzę. Powinnam być szczęśliwa. Nadal coś było nie tak. Wiem.Czy sobie poradzę? – powtórzyłam. ale kiedy wyszliśmy na zewnątrz. że na scenie nie jesteśmy Dylanem i Naomi. żeby ci o tym powiedzieć. A jeżeli pocałunek okaże się tylko złudzeniem? Jeżeli nic nie poczuję? Co się stanie. Poradzisz sobie? – zapytał na koniec. Poczułem się tak. że już nigdy w życiu nie będę się czuć w ten sposób. Kiedy wyszedłem wczoraj z próby. . że dzisiaj wieczorem będę musiała go pocałować przed całą widownią.Ale ja nie poddałem się. Dylan naprawdę mnie kochał. wszystko będzie w porządku. Dylan poprosił o rachunek. Przedstawienie musi trwać. Miłość miała wszystko naprawić. Ale nie potrafiliśmy się przytulić. Nie dotknęliśmy. Jak długo będziemy wcielać się w swoje rolę. kiedy opadnie kurtyna i nagle okaże się. Dylan patrzył na mnie tak długo. Zamiast tego ogarniał mnie smutek. że tobie też się uda. Dylan mnie kochał i ja kochałam jego. Nie przytuliliśmy się.

Za chwilę miała zacząć się sztuka. Wolałabym umrzeć. Ale nadal kochałam Dylana. Spojrzałam na publiczność i dojrzałam kilka twarzy. asystentka reżysera. położyła mi ręce na biodrach. kiedy mnie mijał. Zapomniałam swojej kwestii.Sama nie wiem – odparłam. W końcu była w czwartej klasie i należała do Masek od początku liceum. Dylan wbiegł za kulisy tuż obok mnie. . Nie mogłam sobie wyobrazić. Kurtyna poszła w górę.Ojcze. Modliłam się.Zapomnij o wczorajszym dniu – uspokajała mnie Dana. Nie byłam pewna. Zobaczysz.Na miejsca! – krzyknęła Andrea. Minęło trzynaście godzin od mojej ostatniej rozmowy z Dylanem u Jonesy’ego. – Łzy napłynęły mi do oczu i znów stałam się Piękną. Żadne z nas nie wymieniło słowa przyjaźń. żeby Dylan nie wyszedł w środku sztuki… i nie zostawił mnie samej na środku sceny. Zastanawiałam się. .Rozdział piętnasty Nadszedł wieczór. W tej chwili miałam do czynienia z Bestią. co tak naprawdę ustaliliśmy. To ona przed chwilą ryczała. jak kurczy mi się żołądek.Jak ja mam przez to przejść? – jęknęłam. Ekipa Manie ustawiała ostatnie elementy dekoracji. Ja byłam niedoświadczona. – Weź kilka głębokich wdechów. Kurtyna znów poszła w górę. – To była tylko próba. Dave zajął swoje miejsce w sztucznym krzaku róż. a teraz patrzyła mi prosto w twarz. a potem zniknęła w mroku. Ożyły reflektory. Jak mogłam wyjść na scenę. kiedy zagrany ostatnią scenę. . Wszystko złoży się w całość jak kawałki układanki. . nareszcie wróciłeś… bezpieczny – podpowiedziała mi Marnie. Po drugiej stronie sceny zmaterializował się Dylan. Oślepiły mnie światła reflektorów. że drżą mi nogi. . Tak się dzieje za każdym razem. Piękna – szepnął. jak mówię do niego. Odpręż się – powiedziała.Piękna. A już na pewno nie potrafiłam wyobrazić sobie naszego pocałunku. Byłam niczym. jestem Bestią. – Przytulił mnie mocno. niż przyjaźnić się z Dylanem. a ja poczułam. Marnie zaczęła czarować za pomocą światła. Odwrócił się i spojrzał na mnie przez maskę. Po drugiej stronie kurtyny rozdawano programy i zajmowano miejsca. – Podeszłam do Dave’a. jak bardzo się kochamy. kiedy miałam za sobą najgorszy dzień w życiu? . Krótki prolog dobiegł końca. Zapomniałam o Naomi. Na scenie panował ruch. a nasza ostatnia rozmowa całkiem wytrąciła mnie z równowagi. Na widowni wrzało jak w ulu. Doszliście do porozumienia? Nie chciałam rozmawiać o Dylanie. A potem ktoś wypchnął mnie na scenę. . Nie byłam już ukochaną Dylana. Rozprostowywał nogi i rozgrzewał głos. że już nigdy cię nie zobaczę. – Myślałem. – Pamiętaj. Nie wiedziałam. Starałam się skupić na słowach Dany. . . Zadrżałam. czego się spodziewać. stoję obok niego. Poczułam. nareszcie wróciłeś… bezpieczny. Tuż za mną Judi włączyła muzykę.Dylan – wyszeptała Dana – jest dzisiaj w świetnej formie. Dzisiaj dasz prawdziwy popis. Miał na twarzy maskę.Ojcze. będzie świetnie. Zgasły światła i na widowni zapanowała cisza. a w głowie powstaje czarna dziura. trzęsą ręce. mimo że wiedziałam.Połam nogi. . .Spokojnie – uspokajała mnie Judi. a on jak gdyby rozpłynął się w powietrzu. Dave Martin przechadzał się w te i z powrotem w różanym ogrodzie Bestii.

Na widowni wybuchła burza oklasków. . Zanim mnie pocałował. Nawet nie zauważyliśmy. Graliśmy scenę po scenie i powoli zaczynałam się zakochiwać w tej biednej. Możecie już przestać – roześmiała się Judi. Ty też byłeś fantastyczny. Patrzyłam na niego z przerażeniem. Razem z Dylanem wzbudzaliśmy emocję w widzach. Przedstawienie dobiegło końca. Wiedziałam tylko jedno. nawet kiedy opadła kurtyna. że gram. panie Peters – odparł Dylan. – Nie umieraj! W tej chwili przestał być dla mnie potworem. Przez cały czas ktoś klepał mnie w plecy. że publiczność wstrzymuje oddech. żeby mogła usłyszeć cała sala. Tego nie było w scenariuszu. Czułam się potężna. – Naomi – powiedział tylko do mnie i nasze usta się spotkały. a potem zbiegłam niej. jesteśmy z ciebie tacy dumni! – zawołała mama. krzyczeliśmy i płakaliśmy. Stał się moim księciem.Oboje podbiliście publiczność! – zgodził się Max.Dziękuję. Musiałam go znaleźć za wszelką cenę. ale Dylan był silny i podtrzymał mnie. Publiczność westchnęła. Kurtyna znów poszła w górę. . Nagle tuż obok nas pojawili się Amanda. . – A z Dylana jest wspaniały aktor. samotnej istocie.Kiedy zaczął się drugi akt.Och. Wypowiadałam swoją kwestię w odpowiednim momencie. ale to w tej chwili nie miało najmniejszego znaczenia.Byłaś fantastyczna! – ekscytowała się Amanda. Bestio! – wykrzyknęłam z głębi serca. Patrzyli na najprzystojniejszego księcia. – Wspaniałe przedstawienie. Odwrócił się powoli w stronę widowni. żeby nam pogratulować. . . nasze oczy się spotkały. która zajmowała połowę sceny. w Dylanie widziałam już tylko Bestię.Och. Może nie jest taki zły. co się dookoła nas dzieje. jakiego kiedykolwiek widzieli. A mimo to przez cały czas miałam świadomość. Bestia leżała przy różanym krzewie i wyglądała tak. Naglę na scenę wyszli wszyscy aktorzy i zaczęli nam klaskać. Wbiegłam na platformę. Piękna i Bestia. a policzki Dylana trochę się zaróżowiły. kochanie. Byłam o tym przekonana. Udało mi się ożywić publiczność. Odsunęliśmy się od siebie. Kiedy w końcu ucichły brawa. Nasze rodziny i przyjaciele przychodzili. Dylan. Spełniło się moje marzenie. a my zastygliśmy w objęciach. W końcu nadszedł czas. Dylan. . Musiałam pobiec do ogrodu Bestii. że mamy prawdziwą aktorkę w rodzinie – dodał tata.Wygląda na to. śpiewało moje serce. Ugięły się pode mną kolana.Przedstawienie dobiegło końca. – Tak się cieszę. żeby wyjść na scenę do ostatniego aktu. a kiedy indziej dostosowywałam swój chód do Bestii. A potem wziął mnie na ręce i obrócił dookoła. Pod maską jego oczy błyszczały z radości. tak żeby publiczność odniosła wrażenie. dokładnie tak jak to ćwiczyliśmy. kiedy po raz pierwszy tańczyliśmy na scenie. Ale my dalej się całowaliśmy. Dylan. Przez cały ten czas Dylan ani na chwile nie puścił mojej ręki. . Naomi. Miałam władzę. Mogliśmy przestać grać. Znów byłam z Dylanem i nikt nie mógł już zniszczyć naszej miłości. . Naomi.Piękna – wyszeptał tak. Po chwili objął mnie wpół i odwrócił się plecami do widzów. jak zaprasza mnie do swojego zamku. Podobnie zrobili ludzie. . Zrobiłam się purpurowa niczym krzak róży. zostaliśmy za kulisami i śmialiśmy się. Nasza baśń ożyła. którzy stali za kulisami. jak nam się wydawało – wyszeptała mi do ucha. Max i Josh. że przybywam z bardzo daleka. Czułam. jak gdyby naprawdę nie oddychała. A ty byłeś niesamowitą Bestią.

. że myślał tylko o mnie.Dzięki. Kilka dziewczyn za kulisami przyglądało mu się z zachwytem.Byłaś niesamowita – wyszeptał. Powoli wyciągnął rękę w moją stronę. że przyszedłeś – odparłam i mówiłam to całkiem szczerze. Jego oczy lśniły jak gwiazdy. że kiedy „Piękna i Bestia” dobiegnie końca. Chociaż ja dobrze wiedziałam.Ja też. Dylan skorzystał z okazji i wepchnął mnie za kurtynę. a potem spojrzał na Dylana. . dostałby ode mnie szturchańca. Łzy popłynęły pi po twarzy. . – Musiałam mu zadać jeszcze jedno pytanie. Mój baśniowy romans nareszcie stał się prawdą. Wskazałam palcem na swoje sztuczne włosy i zrobiłam głupią minę. Dotknęłam jego kolczyka i wyszeptałam: . co się stanie. – Bez względu na to. – Powiedziałem ci. . jeżeli znajdę się zbyt blisko ciebie.Ty też. Gdyby tego nie zrobił.Będę o tym pamiętać – odparła. stary. . .Nie daj się zwieść przebraniu.A dzisiaj wieczorem… . Tak naprawdę jestem twoim chłopakiem w ogrodniczkach – przypomniał mi. Josh. kiedy byłem z tobą. . – To dopiero początek. – Bałam się. Byłeś całkiem niezłym księciem. Jesteś urodzoną aktorką – powiedział. jak gdyby nie bardzo wiedział. Dylan spojrzał na niego. drabiny oraz kable.Spojrzałam na Josha. co ci się w życiu przytrafi. Dziękuję. . ale ja wspięłam się na palce i pocałowałam go w policzek. że to powiedział. Czułam się bosko. Naomi – odparł z głębokim przekonaniem.Byłaś wspaniała. Co prawda jego niechęć była widoczna.zaczął. – Jesteś urodzonym aktorem. Był zmieszany i zachowywał się tak. co chciał mi powiedzieć. Uśmiechnął się do mnie. – Chciałam go przytulić i już nigdy nie puścić. ale Josh go zignorował. KONIEC . Naomi – powiedział Josh. Napięcie opadło. ale liczyła się fakt. – Podał mu rękę. . zapomniałem o całym świecie i nie chciałem cię już nigdy wypuścić. Uśmiechnął się do mnie nieporadnie. I tak jak mówiłem. nie rezygnuj z tego. dopiero kiedy wokół nas zaczęły gromadzić się kolejne osoby. . a potem pocałował.Nie. Powoli zdjął perukę z mojej głowy i wzburzył moje prawdziwe włosy. skończy się historia Dylana i Naomi. . Wziął mnie w ramiona.Dzięki.Ja też cię kocham. kiedy mnie do siebie przytulił. Był zakłopotany.Kocham cię. Dylan skinął głową. Zewsząd otaczały nas liny.Ty też byłeś nie najgorszy – wymamrotał Josh do Dylana. .

Related Interests