You are on page 1of 31

Aby rozpocząć lekturę, kliknij na taki przycisk , który da ci pełny dostęp do spisu treści książki.

Jeśli chcesz połączyć się z Portem Wydawniczym LITERATURA.NET.PL kliknij na logo poniżej.

Jane Austen

WATSONOWIE

WYDAWNICTWO TOWER PRESS GDAŃSK 2001

1

Pierwszy zimowy bal w mieście D. w Surrey miał się odbyć we wtorek trzynastego października, i powszechnie sądzono, że będzie wyjątkowo udany. W zaufaniu przekazywano sobie z rąk do rąk długą listę ziemiańskich rodzin, które zapowiedziały swoje przybycie. Optymiści żywili nawet nadzieję, że pojawią się sami Osborne’owie. Naturalną koleją rzeczy Watsonowie otrzymali zaproszenie od Edwardsów. Edwardsowie byli dziećmi szczęścia: mieszkali w mieście i trzymali własny kryty powóz. Watsonowie mieszkali natomiast na oddalonej o jakieś trzy mile wsi, byli biedni i obywali się bez zamkniętego pojazdu. Mimo to zimą, gdy urządzano bale, Edwardsowie mieli zwyczaj co miesiąc zapraszać ich do siebie, podejmując obiadem i zatrzymując na noc. Ponieważ pan Watson, odkąd umarła jego żona, czuł się niezdrów, ktoś musiał nieustannie mu towarzyszyć. A jako że w domu bawiły tym razem tylko dwie córki, z uprzejmości przyjaciół mogła skorzystać tylko jedna. Panna Emma Watson dopiero ostatnio powróciła na łono rodziny od ciotki, której pieczy ją powierzono w dzieciństwie – miał to być więc jej pierwszy bal. Starsza siostra, której zachwyty nad balami nie osłabły ani trochę, mimo że bywała na nich już od dziesięciu lat, wzięła na siebie miły obowiązek odwiezienia Emmy i jej bagażu starą bryczką do D. Gdy tylko obie usadowiły się w brudnym powozie, panna Watson jęła pouczać i przestrzegać niedoświadczoną siostrę. – Ośmielę się powiedzieć, że będzie to doprawdy wspaniały bal. Zaproszono wielu oficerów, nie opędzisz się więc od tancerzy. Przekonasz się, że służąca pani Edwards chętnie ci we wszystkim pomoże. Gdybyś nie wiedziała, jak się ubrać, radziłabym ci zapytać o zdanie Mary Edwards, ma ona bowiem bardzo dobry gust. Jeśli pan Edwards nie przegra wszystkich pieniędzy w karty, będziesz mogła zostać na balu tak długo, jak tylko zechcesz, inaczej będzie zapewne nalegał na szybki powrót do domu. Mam nadzieję, że dobrze wypadniesz. Nie zdziwiłabym się, gdyby cię uznano za najładniejszą pannę na sali – nade wszystko dlatego, że będziesz kimś nowym. Może nawet Tom Musgrave zwróci na ciebie uwagę? Radziłabym ci jednak w żaden sposób go nie ośmielać. Interesuje się każdą nową dziewczyną, ale to okropny flirciarz, który niczego nie traktuje poważnie. – Chyba kiedyś mi już o nim mówiłaś – odparła Emma. – Kim on jest? – Młodym człowiekiem z dużym majątkiem, całkowicie niezależnym i wyjątkowo sympatycznym, ulubieńcom wszystkich, którzy go znają. Większość tutejszych panien jest albo była w nim zakochana. Sądzę, że jestem jedyną, która uszła z nie złamanym sercem, choć byłam pierwszą, na jaką zwrócił uwagę, kiedy przyjechał tu sześć lat temu. Traktował mnie doprawdy z wyjątkową atencją. Niektórzy powiadają nawet, że nigdy później nie widzieli już, by okazywał jakiejś dziewczynie aż tyle sympatii, choć przecież zawsze zachowuje się uwodzicielsko. – A jak to się stało, że akurat twoje serce pozostało zimne jak lód? – zapytała Emma z uśmiechem. – Była po temu pewna przyczyna – odrzekła panna Watson pąsowiejąc. – Los nie obszedł się ze mną łaskawie, moja Emmo. Mam nadzieję, że ty będziesz miała więcej szczęścia. – Wybacz mi, siostro, jeśli niechcący sprawiłam ci przykrość.

2

.. Żałowałam tylko. bardziej nawet pragnę tego dla niej niż dla siebie. a bardzo źle jest zestarzeć się. Nie wydaje mi się więc.... – Czy naprawdę siostra może zrobić coś takiego siostrze? Rywalizacja i zdrada! Pomiędzy siostrami! Będę się bała zwierzyć jej z czegokolwiek. podczas gdy ja wciąż jestem panną. – „Niż dla siebie. powiedziała. a ona nastawiła mojego ukochanego przeciwko mnie. jak mówisz? Może tylko pozory świadczyły przeciwko niej. Wyjeżdżając kilka dni temu. bogatego doktora Hardinga. że doktor miał atak astmy i Penelopa właśnie z tego względu doń pospieszyła. I nie waha się mówić o tym wprost. żeby wyjść za mąż. czuję się doskonale jako panna. przypuszczam jednak. jest doprawdy okropne – wyznała Emma. ani co takiego skłoniło ją do wyjazdu ze Stanton akurat w chwili. Penelopa bardzo go lubiła. by rzeczą właściwą było wymieniać go jednym tchem z Tomem Musgrave’em. Serce tak zranione jak twoje nie marzy o małżeństwie. Wyznaniu temu towarzyszyło głębokie westchnienie. niczego nie podejrzewałam. której by nie zrobiła. ja jednak nie umiałam wybaczyć jej zdrady. za kogo. Miałam nadzieję zastać wszystkie moje siostry w domu. zburzyło moje szczęście. czemu nie doszło do małżeństwa i jak to się stało. – To. Jeśli chodzi o mnie. że chodziło o starego. Shawowie są całkowicie po jej stronie. jakie to sprawy wzywają ją ciągle do Chichester. jak wiesz. Ale ojciec nie może nam zapewnić godziwego utrzymania. co zrobiła. Tak. jeśli idzie o zdobycie męża. to prawda. że zagarnie go dla siebie. Gdybym mogła zostać na zawsze młoda. będąc biedną i wyśmiewaną.” Tak właśnie przypuszczałam. że się z nią zgadza. ale niewielu ludzi przecież poślubia swoją pierwszą miłość. Potem próbowała wydać się za mąż w Chichester. Nigdy nie pokocham żadnego mężczyzny tak. To. ale on nigdy nie traktował jej poważnie i po jakimś czasie porzucił ją dla Margaret. ale na razie bez rezultatu. – Podejrzewam. Był on ukochanym przyjacielem Roberta i spędzał mnóstwo czasu w naszym towarzystwie. honor i skrupuły. Penelopa jest gotowa posunąć się bardzo daleko. co to wierność.. – Gorzko zawiodła się na Tomie Musgrave’ie. Nie wyjawiła nam. Zaufałam jej. ale gdy w grę wchodzą jej własne korzyści. Nie powierzaj jej żadnych swoich tajemnic. bo ona 3 .– Kiedy poznałam Toma Musgrave’a – ciągnęła panna Watson. aby móc od razu z każdą z nich się zaprzyjaźnić. Wszyscy sądzili. Z całego serca życzę jej.. O to jednak musisz zapytać jego. Jak sądzę. Po krótkiej przerwie siostra na nowo podjęła swą opowieść: – Zapytasz naturalnie. Skończyło się na tym. że wybiera się tam już po raz ostatni. Nigdy jednak nie zdołam całkowicie wybaczyć Penelopie. jak gdyby nie usłyszała jej słów – byłam nader mocno zajęta pewnym młodym człowiekiem imieniem Purvis. musimy wyjść za mąż. wuja przyjaciółki. że jej wyjazd do pani Shaw wypadł akurat w najmniej szczęśliwym dla mnie czasie. którą pojechała odwiedzić. Niech mój przykład będzie dla ciebie ostrzeżeniem – nie ufaj jej! Ma na pewno swoje zalety. Ale. Zadała sobie mnóstwo trudu i poświęciła temu wiele czasu. odrobina towarzystwa i miły bal od czasu do czasu wystarczyłyby mi w zupełności. – Ona też ma swoje kłopoty – ciągnęła panna Watson. – Nie znasz Penelopy. Penelopa przyznała się do swego postępku. Emma skinęła głową na znak. Straciłam Purvisa. – Masz rację. a nie mnie.. które Emma przyjęła w milczeniu. w nadziei. Jego albo Penelopę. Gdy znudziłam mu się ja. co powiedziałaś o Penelopie. Nie ma rzeczy. nie miałaś pojęcia. nie wie. jak kochałam Purvisa. Emmo. żeby dobrze wyszła za mąż. A jeśli wcale nie było tak. – Rzeczywiście. Biedna Penelopa była bardzo nieszczęśliwa. to ona kryła się za tym wszystkim. że Purvis poślubił inną kobietę. przynajmniej tak mi się wydaje. że skończy się to ślubem. że zaprzestał swoich wizyt i wkrótce ożenił się z kimś innym. że nie jest Purvisem. zaczął się zalecać właśnie do niej. Nie odrzucę oświadczyn mężczyzny tylko dlatego. kiedy ty powróciłaś do domu po tak wielu latach.

jeśli zwróci na ciebie uwagę. Czy Penelopa lubi żartować? – Tak. co mówi. Kiedy ktoś znajduje się obok. że gdzie kucharek sześć. Powinnam dziś wieczór czuwać 4 . to rzeczy. Pannę Osborne na przykład. jak zostałam wychowana. Ubóstwo jest wielkim złem. że mogłabym polubić jakiegoś dobrodusznego człowieka o godziwych dochodach. Jestem jednak pewna. Penelopa będzie z ciebie okropnie drwić. Elżbieto. Nie lubię go i pogardzam nim. że z tobą zatańczy. postaram się ich wyzbyć. Ma chyba zbyt męskie i śmiałe usposobienie. – Cóż. że jesteś bardzo wybredna. Właściwie jestem pewna. Już po raz drugi w ciągu ostatniego roku wyjechała na miesiąc do Roberta i Jane po to. Założę się. poniekąd słusznego. gdy tylko wejdę do sali balowej. i obawiam się. że się myli i że Tom nie pojedzie za nią do Croydon. Skoro nie przystają do mojej sytuacji. Sądzę.. Ale w naszym gronie bywa nieco drażliwa i przewrotna. on natomiast pojawia się zawsze bardzo późno. będzie czekał na nich na podjeździe i wejdzie do środka dopiero w ich towarzystwie. – Wolałabym raczej robić wszystko inne niż być nauczycielką w szkole – wzdrygnęła się jej siostra. tam nie ma co jeść. Ma zawsze doskonały humor i nigdy nie zważa na to. nie podoba mi się myśl o małżeństwie z niesympatycznym mężczyzną. że ma wyjątkowo ujmujący sposób bycia! – stwierdziła ironicznie Emma. Tak uparte dążenie do małżeństwa i narzucanie się mężczyźnie tylko dlatego. które mnie szokują.. chyba że mógłby poślubić kogoś naprawdę wyjątkowego. to nie to. ale sądzę. kiedy przyjechałaś do domu. by były śmieszne. muszę je zmienić. Margaret jest samą delikatnością i łagodnością. musisz wyczytać z mojego zachowania.. – Nie lubić i pogardzać Tomem Musgrave’em! Nie. Jest zdania. – W przeciwieństwie do ciebie. wątpię jednak. zobaczymy. – Margaret jest od niej chyba subtelniejsza. Z czym mam porównać metody ciotki. który mi się nie podoba. czy ja i porywający pan Tom Musgrave przypadniemy sobie do gustu. Ciotka wychowała cię pewnie jednak na osobę znacznie bardziej wybredną. – Wcale nie jestem tego pewna... że pozwalają na to okoliczności. że rozpoznam go. – To na pewno mnie nie uszczęśliwi. – Obawiasz się go. Musi przecież mieć swój urok choć trochę wypisany na twarzy. byłam w szkole. Jeśli zaś Osborne’owie zapowiedzą swój przyjazd. I wcale ci się nie dziwię.. – Nie. To. Podobnie jak tobie. że Tom Musgrave zakochał się w niej poważniej niż w kimkolwiek innym i cały czas oczekuje jego oświadczyn. że to uczyni – chyba że Osborne’owie przybędą na bal w zbyt licznym towarzystwie. Powtarza tylko. Biedactwo! Żywi głębokie przekonanie. że ten powrót nie wróży ci szczęścia. tak jak nie uczynił tego w marcu. jakie życie się tam wiedzie. i wiem. ale dla wykształconej i wrażliwej kobiety nie powinno. Nie potrafię tego zrozumieć. to ci się nigdy nie uda. że nie mam zbytniej ochoty go poznać. – Nie podobają mi się jednak jej plany ani poglądy. że nie potrzebuje niczyich rad. bo sama nie potrafię tego ocenić. Jeśli wszakże mylę się w swoich opiniach. W takim wypadku nie będzie zwracał już uwagi na nikogo innego. skoro nigdy nie zetknęłam się z innymi? – Mimo to po wielu rzeczach poznaję. Obserwowałam cię od chwili. – Przykro mi z powodu jej kłopotów – stwierdziła Emma. że nie znajdziesz go na sali. Wyruszycie na bal wcześnie. by sprowokować go swoją nieobecnością. prawda? – Tak. – Zapewniam cię. Emmo. Tom nigdy się nie ożeni. że będziesz zachwycona. Mam nadzieję. nie może być złem największym! Wolałabym raczej być nauczycielką w szkole (a nie mogę wyobrazić sobie już niczego gorszego) niż poślubić mężczyznę. – Hm. Szczególnie w towarzystwie. wydaje się. żeby pani Edwards mogła zająć dobre miejsce przy kominku.sama nic na ten temat nie mówi. – Twoja opowieść o Tomie Musgrave’ie sprawiła. Martwię się o nią.

Jeśli zaś chodzi o twój strój. bym się dobrze bawiła. – Co nie znaczy. – Zobacz tylko. Wolałabym. A obiecałam napisać mu słówko o tym. czy zatańczy więcej niż raz z kapitanem Hunterem. że o wszystkim już wiesz. nim rozpoczęłyby się tańce. że wszyscy oni będą mi obcy. co myśli. Emmo. Ale Mary Edwards jest raczej sztywna i nieprzystępna. Widzisz. biedny Sam nie ma już szans. Teraz też czas w Guildford upływa pod znakiem chorób. że panna Edwards jest naszemu bratu przychylna? – Obawiam się. Ty zaś. – Chyba nie sądzisz. że nie. – Zwróć uwagę. – Mimo to dziwię się. Jestem tu obca – nie znam nikogo prócz Edwardsów – wątpię więc. Emmo. Jesteś bardzo piękna i byłoby niesprawiedliwe pozbawiać cię tej szansy znalezienia szczęścia. – Postaram się zapamiętać jej partnerów – obiecała Emma – ale nie wiem. z kim będzie tańczyć Mary Edwards – poprosiła siostrę. Nigdy nie spotkało mnie nic podobnego! Byłabyś gotowa zrezygnować z balu po to. – Co takiego? Odważyłabyś się jechać tą bryczką późnym wieczorem? – Naturalnie. że nie może lubić Sama. – Czy sądzisz. byłabyś na pewno zachwycona. Nie. Musisz mieć zaiste dobre serce. znajdę jakiś sposób. Jej ojciec i matka nigdy by się na to nie zgodzili. Rozumiesz. Jestem pewna. Tobie sprawiłby on o wiele większą przyjemność. Wiesz przecież. do jakich w ciągu ostatnich czternastu lat miałyśmy okazję. że jesteś bardzo wybredna. by się na to zgodzić. Dołączyłabym do ciebie. Gdyby tylko tata dobrze się czuł! Podałabym mu herbatę. że odkąd wróciłaś do domu. Pierwsza przerwała je Elżbieta. ale jeśli będzie go faworyzować. szczególnie. która dostanie w posagu co najmniej dziesięć tysięcy funtów. że twoje towarzystwo ucieszy ich znacznie bardziej niż moje. z kim tańczyła. Choć czasami wydaje mi się. Nie. by ci o czymkolwiek opowiedzieć – ale też zakładałam. Emma podziękowała jej za te słowa i przez kilka minut obie siostry jechały w milczeniu. 5 . byłam tak zajęta naszym biednym ojcem i wielkim praniem. Nie! Choć mam od ciebie dziewięć lat więcej. Elżbieto – oświadczyła w końcu – że zapowiedziałaś moje przybycie na ten bal. Ale przecież nie jest jeszcze za późno na zmianę! Zdawkowe przeprosiny z pewnością Edwardsom wystarczą. Owszem. jaką wszystkie otrzymałyśmy. że sama mając dziewiętnaście lat. żebym ja mogła na niego pójść! Wierz mi. to jedynaczka. że nigdy nie wspomniałam ci o tym w liście. nie odebrałabym ci możliwości pokazania się w towarzystwie. ku swemu wielkiemu rozczarowaniu. – Och. choć.. mówiłam ci. nie! Edwardsowie mierzą wyżej. I nie bój się: poradzę sobie z tym starym koniskiem w drodze do domu. co dzieje się w Surrey? Nie sposób zaś poznać takie niuanse podczas rzadkich spotkań. nie jestem taką egoistką. przebrała się raz dwa i James zawiózłby mnie do miasta. Emmo. nigdy nie wybaczyłabym komuś. Ja sama zaś z przyjemnością wrócę do ojca. żebyś to ty się nań udała zamiast mnie. najdroższa Emmo – zawołała wzruszona Elżbieta – że przystałabym na coś podobnego? Za nic w świecie! Ale nigdy nie zapomnę ci wspaniałomyślności.. – Czy Sam zaleca się do panny Edwards? – Czyżbyś o tym nie wiedziała? – A skąd mogłam wiedzieć? Jakim sposobem mogłam w Shropshire usłyszeć o tym. Niestety pan Curtis rzadko może się bez niego obyć. żeby jej ojciec i matka lubili oficerów. Oto właśnie przykład. nie zawsze więc wiem. to nie ty pozostaniesz w domu tej zimy. by ci go przysłać. To prawda. – Żałuję. czy zdołam. kto uniemożliwiłby mi pójście na bal. że Sam jest tylko lekarzem. że nie miałam ani chwili. nie zawsze udaje mu się przyjeżdżać na nasze bale. Wiesz przecież.nad tobą. z jaką to zaproponowałaś. Sam jest w pannie Edwards od dwóch lat głęboko zakochany. otoczona znajomymi. Mam co do tego poważne obawy. Przez chwilę Emma nie odpowiadała. że ona go lubi.

Jeśli rozejdzie się wieść. że jego nowo wybudowana na krańcach miasta rezydencja z zagajnikiem i kolistym podjazdem znajduje się już na wsi. – Szczęście jednego członka rodziny jest szczęściem wszystkich. siostry minęły bowiem właśnie rogatkę i natychmiast otoczył je zgiełk miasta. – Przynoszę ci dobrą nowinę. ale także sześć tysięcy funtów posagu? – Nie wolno oczekiwać. Emma widziała dotąd Edwardsów tylko raz. Ponieważ Elżbieta musiała pospieszyć z powrotem do domu. a za żywopłotem widać już kościelną wieżę. – Bardzo mnie to cieszy – oświadczyła pani Edwards – gdyż ich przybycie pogłębia zaufanie. – Jak dotąd prześladował mnie pech. Stara kobyła człapała ociężale. Choć szczerze mówiąc. Pan Edwards mieszkał w najlepszym domu przy najlepszej w mieście ulicy i mógł żartować z pana Tomlinsona. mimo to będziesz miała przynajmniej udany bal. jakie ludzie z towarzystwa żywią dla naszych przedsięwzięć. – I czemuż Sam nie miałby mieć tyle samo szczęścia. kiedy się dowiem. Dom pana Edwardsa był wyższy niż większość budynków w sąsiedztwie i miał po obu stronach drzwi po dwa okna. Wróciwszy z przechadzki chętnie opowiadał o wszystkim. skłoni to wiele osób do przybycia na drugi. A i tobie niewiele wróżę dobrego. próbując stanąć przed pracownią modystki. pewnego ranka w Stanton – poza tym byli jej zupełnie obcy. ale po chwili ruszyła ku drzwiom Edwardsów. którymi w ciągu półgodzinnego oczekiwania na pojawienie się pana domu przerywano milczenie. dzięki Bogu. Okien strzegły węgary i łańcuchy. – Młodzi mężczyźni muszą sobie kimś zaprzątać głowę – odparła Elżbieta. Ze względu na własną rodzinę Emma z niechęcią myślała o konieczności zbliżenia się do tak słabo znanych jej ludzi. szkoda. córka zaś – dystyngowana dwudziestodwuletnia dziewczyna w papilotach – w sposób naturalny przejmowała postawę rodzicielki. Były to ostatnie wypowiedziane przez pannę Watson słowa. Tuż obok jest Biały Jeleń. W zachowaniu pani i panny Edwards również nie było nic. co Robert. do drzwi zaś prowadziły kamienne schodki. usposobienie milsze od swoich dam. nie trzeba było nawet dotykać lejców. który uniemożliwił dalszą konwersację. Czyż miasto nie jest piękne? Edwardsowie mają. co miało je poprzedzać. bankiera. Rozmowa z Elżbietą także pozostawiła po sobie niemiłe uczucie. ponownie wzdychając na wspomnienie Purvisa. że w ogóle zaprzątał sobie nią głowę. Nie mogę doczekać się chwili. Pan Edwards miał. Raz się tylko pomyliła. – Oto jesteśmy na miejscu – powiedziała Elżbieta. by obrała właściwy zakręt. wspaniały dom i żyją naprawdę na wysokiej stopie. No cóż. – Moje z pewnością wcale jeszcze do mnie nie przyszło – odrzekła Elżbieta. jako że wyjątkowo rozwlekłe uwagi na temat wieczornego balu okazały się jedynymi. choć bardzo jej przyjazna. Dla mnie to duże osiągnięcie. W Białym Jeleniu zamówiono do Osborne Castle na dziewiątą konie do dwóch powozów. czuła się nieco zakłopotana na myśl o wszystkim. ci arystokraci wcale nie zasługują na zaproszenie. co mogło zainteresować domowników. że Osborne’owie byli na pierwszym balu. co sądzisz o Tomie Musgrave’ie. – Dojechałyśmy szczęśliwie. Emma wkrótce została z paniami Edwards sam na sam i szybko wyrobiła sobie o nich zdanie. jak widzisz. Zapewniam cię. kiedy powóz stanął. że każdemu z nas z osobna dopisze szczęście – zauważyła Emma. co – według zegara na rynku – zabrało nam tylko trzydzieści pięć minut. – Osborne’owie z całą pewnością przybędą na dzisiejszy bal. choć Penelopa nie uznałaby tego za żaden rekord. Mary – zwrócił się do córki po wylewnym powitaniu Emmy. któremu dostała się nie tylko dobra żona. Matka rodziny. skoro nasza ciotka tak głupio wyszła ponownie za mąż. Choć więc z góry cieszyła się na czekające ją wieczorem rozrywki. Za następnym zakrętem zobaczymy rogatki. co natychmiast zmieniłoby jej zapatrywania. bo tak naprawdę 6 . zachowywała się niezwykle ceremonialnie i z rezerwą.– Skoro Sam nie jest pewien uczuć tej damy. że drzwi otworzy nam człowiek w liberii i z upudrowanymi włosami.

podłużną twarz oraz szerokie usta. W ten sposób Emma odkryła. które zrobiły zeń 7 . Emmie zdawało się. z dobroduszną galanterią skomplementował także strój Emmy. Pan Edwards zrelacjonował nawet najdrobniejsze nowiny zasłyszane podczas porannego spaceru i rodzina jęła rozmawiać z nieco większym ożywieniem. w jaki wprawił ją widok córki – jedynie zdawkowe uznanie. nalewając gościowi wina. Rozstrzygnąwszy w ten sposób kwestię. nie powiedziałaś pannie Emmie zbyt wielkiego komplementu. i jestem przekonany. To mogło być tylko wrażenie. by prócz najstarszej siostry przypominała kogokolwiek z rodziny. by aprobować jakąkolwiek nowoczesną ekstrawagancję. Pani Edwards. Moja droga – zwrócił się do żony – czy dostrzegasz tu choćby najmniejsze podobieństwo? – Nic. Dopiero teraz po raz pierwszy odczuła błogą radość na myśl o balu. Proszę mi wierzyć. – Panna Emma Watson przypomina mi ogromnie swą najstarszą siostrę. macie rzeczywiście zupełnie inne. by się ubierać. oraz że szczerze pragnie być uprzejma. nie mniej zadowolony z wyglądu Mary. Ich stroje poddano natychmiast uważnym oględzinom. ale jego cera jest zbyt często wystawiana na wszelką niepogodę. wszyscy udali się na kolację. Cerę. Dyskusja nad sukniami poprowadziła ku mniej oficjalnym tematom i panna Edwards nieśmiało zapytała Emmę. że jesteśmy do siebie podobni. dzięki czemu – co było nieuniknione – lepiej się poznały. – Doprawdy zdumiewasz mnie. Wierzaj mi. twoje zaś piwne. że panna Edwards jest rozsądna. choćby nawet bardzo rozpowszechnioną. Kiedy więc wróciły do salonu – gdzie pani Edwards siedziała godnie. dziewczyna oddała się miłemu zajęciu szykowania stroju.. nawet najmniejszego – odparła pani Edwards. panienko. – Cały pan Watson! – zawołał pan Edwards. a nawet rysy. Pan Edwards. że dostrzegła lekki rumieniec. Oczy twojego brata są niebieskie.. jakie sprawiła sobie na zimę – obie panny zachowywały się już wobec siebie swobodniej i wymieniały naturalniejsze niż dotąd uśmiechy. że ona i Sam całkowicie się od siebie różnią.ani trochę nie zależy im na zabawie – jak zwykle wszak przyjadą bardzo późno. w jaki pan Edwards podjął ten temat. tak więc podobieństwo do niego trudno uważać za rzecz pochlebną. w przeciwieństwie do ciebie. – Pan Sam Watson to bardzo miły młodzieniec i bez wątpienia znakomity lekarz. że jest bardzo podobna do swego młodszego brata. skromna i bezpretensjonalna. Jeszcze bardziej podejrzany wydał się jej jednak sposób. Emmo. – I to duże! Ale do nikogo innego. – Nie wiem nic o urodzie mojego brata. wyraziła – mimo zachwytu. że trudno o mniej do siebie podobne rodzeństwo niż wy. czy mówiono jej już kiedyś. jaki towarzyszył tym słowom. chwilami wygląda też nieco podobnie do panny Penelopy. jakie odniosłam. – Pani ojciec. kiedy rodzina zasiadła wokół kominka do deseru. – Musimy wypić toast za jego zdrowie. – Moim zdaniem. gdy miał siedem lat. bo trudno porównać ze sobą dwa tak różne typy urody. Zmieszana Mary przeprosiła za swój nietakt. jest jednym z moich najdawniejszych przyjaciół – powiedział pan Edwards. – Nie miałam na myśli żadnego wyraźnego podobieństwa. Nie sądzę. ale nie spostrzegłam najlżejszego podobieństwa do pana Samuela. panno Emmo. jako że nie widziałam go od chwili. patrząc na twoją twarz. Mary – zauważył. kiedy – zdaniem pani Edwards – nadszedł czas. Dziewczęta ubierały się razem. a raz czy dwa przywiodła mi również na myśl pana Roberta. Ale obecność wielkich ludzi zawsze ma swój urok. – Ja też widzę podobieństwo między nią a panną Watson – zgodził się pan Edwards. Emmie przydzielono wygodny apartament i gdy tylko dobre wychowanie pani Edwards pozwoliło jej zostawić gościa samemu sobie. Trwało to do chwili. a odjadą jako pierwsi. odziana w nowy kapelusz oraz jedną z dwóch atłasowych sukien. która uważała się za osobę zbyt staromodną. Ale mój ojciec uważa. że niedomagania. i młode damy poproszono grzecznie. No i ma on. ażeby nie traciły dłużej czasu.

Wystarczająco długo wiódł już bezczynne miejskie życie. Mamy teraz cichy. 8 . – Pan Turner nie umarł zbyt dawno temu. że nie chciała pani udać się razem z nią do tego kraju. Jakkolwiek temat ten podejmowano w rodzinie Edwardsów bardzo często.inwalidę. Nie dziwię się. sir – odparła Emma z lekkim niepokojem. – Ten dżentelmen służy wobec tego w armii. – Nie ma z kogo brać przykładu – odrzekła spokojnie dama. że tańczyłem z nią przed trzydziestu laty w starych salach balowych w Bath. dokądkolwiek by się udawała. słysząc. oboje małżonkowie byli na tyle mądrzy. sir – potwierdziła Emma. że został pozbawiony tej przyjemności. – Wydaje mi się. rzucając przelotne spojrzenie córce. – Twój klub byłby odpowiedniejszy dla inwalidy. że jest szczęśliwa w swoim drugim małżeństwie? – Również mam taką nadzieję. że tak jak inni ludzie. kto bardziej lubiłby zagrać sobie w towarzystwie w karty. pragnąc dowiedzieć się o swym młodym gościu więcej niż słyszał dotąd – że bardzo dobrze pamiętam pani ciotkę. by nie przeciągać go nad miarę. – Oho! Nikt tak nie umie podbić serca damy. Była to rzecz. ale przypuszczam. Lepiej. czy starej. żebyście spotykali się codziennie i kończyli grę dwie godziny wcześniej. W Osborne Castle wyśmialiby cię. Była bardzo piękną kobietą. Nie znałem nikogo. – Ośmielę się przyznać panu rację. panno Emmo – powiedział. gdyby spotkania w nim nie przeciągały się do tak późna – orzekła pani Edwards. Teraz też pan Edwards zwrócił się ku innym sprawom. Po tysiąckroć żałuję. że nie może tam przychodzić. moja droga. Jestem całkiem pewien. co Elżbieta mówiła o kapitanie Hunterze. Jakże pani ojciec by się cieszył. – Zapomniałem. – Ja także żałuję z całego serca. by zaczęło go bawić oddawanie się niewinnym plotkom. Mam nadzieję. proszę pani. że policzki panny Edwards pokrywają się rumieńcem. napawają mnie wielką troską. że nazywasz tę porę późną – oni tam o północy wstają dopiero od kolacji. czy to młodej. I niewiele osób potrafiło zrobić robra w lepszym stylu. Emma także zdążyła zerknąć na nią na tyle szybko. żebym z nimi pojechała. – Do jakiego „późna”? O czym ty mówisz? – zawołał jej mąż ze szczerym rozbawieniem. – Ach. na rok przed moim ślubem. – Osborne’owie nie mogą być dla nas wzorem. jak się pani ciotka teraz nazywa? – O’Brien. – Nie okazałam się tak niewdzięczna. gdyby pozwalało mu na to zdrowie. – Zawsze jesteśmy w domu przed północą. – Mam nadzieję. czy tak? – Tak. jak mi się zdaje? – Minęły od tej chwili prawie dwa lata. – Kapitan! – prychnęła pani Edwards. jak oficerowie – powiedział pan Edwards. zestarzała się nieco od tego czasu. Ale rozstanie z panią musiało być dla niej bardzo bolesne! Traktowała panią przecież jak własne dziecko. mały klub wista i trzy razy w tygodniu spotykamy się w Białym Jeleniu. żeby osiąść w Irlandii. bo to Irlandczyk! Teraz sobie przypominam. i zastanawiała się. mogąc bywać tam z nami. czy cieszy się on większymi względami Mary niż jej brat. Przypomniała sobie. by ujrzeć. na którą już od dawna stale narzekała. I wyjechała. sir – odrzekła ze wzruszeniem Emma – bym nie chciała towarzyszyć jej. że jednak można – odparła ponuro pani Edwards. panno Emmo. – Starsze wiekiem damy powinny ostrożniej dokonywać wyboru drugiego męża – oświadczył pan Edwards. Zresztą nie mnie to nie odpowiadało – to kapitan O’Brien nie chciał. – Nie można oprzeć się szarfie.

przeznaczonego do gry w karty. – Właśnie idę się przebrać – oznajmił młodzieniec. Pan Musgrave nie należy do ich ulubieńców. zmieniła temat na inny. gdyż nie dalej jak dziś rano osobiście rozmawiałem z lordem Osborne’em. – Czekam tylko na mojego niemądrego lokaja. zaglądając co rusz do przyległego do sali pokoju. kiedy jej właścicielka sunęła ku znajdującemu się w przeciwległym końcu komnaty kominkowi. że czas wyruszać. Emma zapytała szeptem pannę Edwards: – Ten dżentelmen. Właśnie zapalono świece. Towarzystwo ruszyło dalej. że jak zwykle przybywacie na czas. ale my nie znamy go zbyt blisko. choć nie słychać było jeszcze żadnych odgłosów balu – prócz mile pieszczących uszy pierwszych dźwięków skrzypiec. Stał w drzwiach pokoju wyraźnie czekając. – A nawet jeszcze bardziej – zgodził się z nią mąż – bo młode kobiety prawdopodobnie dłużej będą odczuwać skutki swej decyzji. wypełnionego wrzawą i przeciągami obszernego holu hotelowego. że jest niezwykle miły. prawda? – Ma dochód wysokości ośmiuset czy dziewięciuset funtów rocznie. natura i tak sprawi. że – tak jak się tego spodziewała – „jedynie rodzina pana Tomlinsona jest już na sali”. panie Musgrave. Nieco przed ósmą usłyszano przejeżdżający ulicą powóz Tomlinsonów. to pan Musgrave. panno Edwards! – zawołał swobodnie... ciepłego i przytulnego salonu do zatłoczonego. została przez kelnera poinformowana. – Jak pan wie. jeśli się spodziewali. pani Edwards. Wniesienie o siódmej herbaty przyjęto z niejaką ulgą. Atłasowa suknia pani Edwards omiotła czystą posadzkę sali balowej. co mówię. Siedziała przy nim na razie tylko jedna rodzina. wychodzącym za mąż po raz pierwszy. Wypłacano mu go już wtedy. 9 . tak więc ceremonia przeciągnęła się niemal do chwili wyjścia. Edwardsowie natknęli się na młodego człowieka w codziennym ubraniu i długich butach. i moi rodzice twierdzą. wyczekiwano tej godziny z utęsknieniem. widząc ten gest. Z tego też powodu od razu poprowadziła je szerokimi schodami na górę. jak sądzę. Szczęśliwie też państwo Edwardsowie zawsze wypijali dodatkową filiżankę i zjadali dodatkową bułeczkę. – Wiele osób bardzo go lubi. – Jest również bogaty. która wiodła ku mieniącej się światłami sali balowej.– Ostrożności czy dyskrecji nie powinno się zalecać wyłącznie starszym damom ani ograniczać ich do drugiego małżeństwa – zauważyła jego żona. W ciągu kilku minut całe towarzystwo przeniosło się tedy z cichego. – odrzekła z wahaniem Mary Edwards. Możecie mi państwo wierzyć w to. – Będziemy mieć wspaniały bal. którego minęłyśmy w przejściu. Panna Edwards. że to raczej go zmanierowało. jakże się pani miewa? Witam. – Tak. która ośmieliła się z niepokojem dopytywać. gdy był bardzo młody. z jeszcze większą troską zadbała o właściwe osłonięcie ramion i gardeł swych młodych podopiecznych. że nie będzie z tego powodu cierpieć przez tak wiele lat jak młoda. Przechodząc krótką galeryjką. – Widzę. Emma otarła dłonią oczy i pani Edwards. Kilku oficerów przechadzało się wspólnie. Powitanie z bliskimi sąsiadami wypadło nad wyraz sztywno. czyż nie? Słyszałam. kiedy zaś wszyscy na powrót usiedli na swoich miejscach. – Jest równie potrzebna młodym dziewczętom. co zawsze było dla pani Edwards sygnałem. dbając troskliwie o własną suknię. czy wiele osób już przyjechało. że do późna zabawią poza domem. Nie mającym nic do roboty – prócz oczekiwania godziny wyjścia na bal – młodym damom popołudnie dłużyło się niemiłosiernie. lubię zająć sobie dobre miejsce przy kominku – odrzekła pani Edwards. aż się zbliżą. – Ach. mniej dla wszystkich przykry. przyjadą nawet Osborne’owie.. o jakiej jej matka zdecydowała się opuścić dom. Pani Edwards.. I choć panna Edwards skarżyła się na zbyt wczesną porę. Jeśli stara dama popełni głupstwo.

kiedy znów dał się słyszeć turkot powozów i rozległy się szepty: „Osborne’owie przyjechali. No i naturalnie pana Toma Musgrave’a. Panna Watson była średniego wzrostu. wciąż była bardzo piękna. Nowa twarz – i to w dodatku tak piękna – nie mogła pozostać nie zauważona. że sala balowa nie jest miejscem. Osborne’owie przyjechali”. że jej brat Sam nie powinien już żywić żadnych nadziei. czy nawet nie skrępowanie. że bal należy do niezwykle udanych. gdzie czuje się w swoim żywiole. umykał do pokoju gry. która wraz z żywymi oczyma. która usłyszała dzięki temu. W rzeczywistości przybył jedynie dlatego. którzy też uważali. Towarzystwo kobiet tak naprawdę wcale go nie cieszyło. dobrze zbudowana i pulchna. Wśród coraz liczniejszych oficerów znalazł się jeden. Emma przyjrzała się im wszystkim. panna Watson uznała. Po kilku minutach niezwykłego zamieszania na zewnątrz i czujnej ciekawości wewnątrz szacowne towarzystwo – poprzedzane przez właściciela hotelu. usiłującego otwierać nigdy nie zamykane drzwi – wkroczyło do środka. – Jestem kapitan Hunter – przedstawił się śmiało towarzyszącym jej osobom. Kiedy skończyły się oba tańce. Pan Howard był natomiast sympatycznie wyglądającym dżentelmenem. jej przyjaciółki panny Carr. ale pojawienie się młodzieńca bynajmniej nie jest jej niemiłe. Dał się słyszeć ożywczy turkot innych powozów. iż przypodoba się w ten sposób mieszkańcom swego okręgu wyborczego. nigdy też nie tańczył. właściwa tylko arystokratom godność. Był on z pewnością miłym i bardzo przystojnym młodzieńcem. ale czystą cerę. przybyli zatrzymali się. Składało się ono z lady Osborne. Nie mając powodów do niezadowolenia ze swego tancerza. który z empressement podszedł do panny Edwards. córki panny Osborne. W tym samym czasie samą Emmę także obserwowano – i podziwiano. Lord Osborne był bardzo przystojnym młodym człowiekiem. Jej uwagę zwróciła natychmiast sympatyczna 10 . kiedy wchodzili. owdowiałej siostry pani Blake oraz jej sympatycznego dziesięcioletniego synka. Wszedłszy na salę. że uważał. pana Howarda. Emma – sama nie wiedząc jak – znalazła się niespodziewanie tuż obok Osborne’ów. niegdyś guwernera lorda Osborne’a. słodkim uśmiechem i szczerym spojrzeniem czyniła ją bardzo piękną. iż przybyli tak wcześnie ze względu na przepadającego za tańcem synka pani Blake. Wskazywały one wyraźnie. Emma. nie dość zakochany. gładką i lśniącą. że wieczór zaczął się bardzo miło. a obecnie pastora parafii. że gromadnie ruszyli na środek sali – Emma też została poproszona do tańca przez oficera. uznała. ale bił od niego chłód i obojętność. Jeszcze nie przebrzmiały dwa pierwsze tańce. najuważniej i z największym zainteresowaniem obrzucając wzrokiem Toma Musgrave’a. nasłuchiwał z niecierpliwością turkotu powozów. Stali niemal za plecami Emmy. by trwać przy wybrance serca. zamknięty w swoim pokoju przez ostatnie pół godziny. jej syna lorda Osborne’a. Jej uczucia doskonale pokrywały się z opinią innych gości. Choć zbliżała się już do pięćdziesiątki. jak oficer rezerwuje dla siebie dwa pierwsze tańce. jego mieszkającej z nim. by zaczęła grać – co przypomniało młodym mężczyznom o ich obowiązkach i sprawiło. który prawdopodobnie. a kto wie. spostrzegła w owej chwili.Chłód i pustka sali oraz pełne powagi zachowanie małej grupki pań poczęły powoli znikać. w której znajdował się zamek. która uważnie obserwowała twarz Mary. by się przywitać ze znajomymi. jej buzia zdradzała zdrowie i energię. Jej imię przekazywano sobie z ust do ust i gdy tylko orkiestrze dano znak. którego przedstawił jej kapitan Hunter. Miała ciemną. Co pewien czas jakiś świeżo przybyły dżentelmen. że dziewczyna wygląda na zaniepokojoną. Spośród kobiet najlepsze wrażenie robiła natomiast lady Osborne. Słysząc zaś. stale przybywało też dostojnych matron oraz pięknie ubranych dziewcząt. jak lady Osborne mówi. a jej zachowanie cechowała niezwykła. liczącym sobie nieco powyżej trzydziestu lat. Przy bliższym poznaniu uroda ta stawała się jeszcze wyrazistsza.

Na prawo od Emmy stały otoczone grupką młodych mężczyzn panny Osborne i Carr. Z poczerwieniałymi policzkami. przypominając mu o drugiej obietnicy panny Osborne. Swego rodzaju nieunikniona indagacja pozwoliła jej zatem dowiedzieć się. mogąc zatańczyć z panem. że mógł się odezwać. Charles. jeszcze ciekawszą znalazła ją teraz. pozwolono obojgu tancerzom dołączyć do szybko tworzącego się szpaleru. widząc. Pani Blake stale szukała sposobności. tak! Umówiliśmy się co do tego – zawołał chłopiec – i zamierzamy pokonać w tańcu wszystkie inne pary. Nie czekając na odpowiedź. Tom Musgrave. Także mały tancerz Emmy. Panna Osborne była tak miła. stanęła na czele gotujących się do tańca par. sir. obróciła się na powrót ku pannie Carr. spiesząc do oczekującego jej małego partnera. gdy dokonała się na niej gwałtowna przemiana. Emma – ani na jotę nie mijając się z prawdą – zapewniła ją. że najenergiczniejszy z oficerów podszedł do orkiestry. drżącymi ustami i wbitym w podłogę wzrokiem wydał się wprost uosobieniem rozczarowania. że mi wybaczysz. postąpił do przodu. nie unikał rozmowy. mój drogi – powiedziała. Jednak. – Och. Charlesowi podano tedy rękawiczki i zakazując ich zdejmowania. panna Osborne zaś minęła ją. że nie sprawi chłopcu większej radości niż ta. – Daję słowo. jak i jego matkę. że wcale mu na tych tańcach nie zależało. także zerknął na jego towarzyszkę. Wkrótce panna Watson spostrzegła. jak dalece uszczęśliwiła nim zarówno chłopca. energiczna. ładna. jeśli tylko pytanie lub uwagi Emmy sprawiały. natychmiast gotów podążyć za nową znajomą.twarzyczka i ożywione gesty małego chłopca. próbowała jednak złagodzić zawód syna. Wiem. Jeśli twarz biednego chłopca wydała się Emmie interesująca w chwili. że obiecała zatańczyć z nim dwa pierwsze tańce. jesteś szczęściarzem – powiedziała panna Osborne. malujące się na jego twarzy poruszenie dobitnie świadczyło o czymś wręcz przeciwnym. posłał Emmie kilka zaciekawionych spojrzeń. wszyscy byli pochłonięci żywą rozmową. mimo że chłopiec dzielnie zaprzeczał. Obiecuję zatańczyć z tobą po herbacie. który tańczył z panną Carr. kiedy będzie mógł zatańczyć. Tańczące nieopodal panna Osborne i panna Carr z niedowierzaniem wytrzeszczały oczy. – Nie dziwiłaby się pani tak niecierpliwości Charlesa – powiedziała do jakiejś stojącej nieopodal damy pani Blake. Emma czuła się nieco onieśmielona tymi spojrzeniami. że 11 . by zamówić taniec. i powtarzał. niewysoka kobieta około trzydziestu pięciu lat – gdyby wiedziała pani. wyciągając ręce. który stojąc przed matką dopytywał się. po czym. co za partnerkę będzie miał dziś wieczorem. choć głównie wyginał się w tańcu. Nieoczekiwanie uradowana i gorąco wdzięczna obróciła się ku swojej sąsiadce ze słowami uznania za tak wielką i łaskawą uprzejmość wyświadczoną jej synowi. ale mam zamiar zatańczyć oba te tańce z pułkownikiem Baresfordem. jakoby doznał rozczarowania. prowadzona przez pułkownika Baresforda. – Będę bardzo szczęśliwa. Jego matka przeżywała własne upokorzenie. – Owszem – odrzekł uszczęśliwiony chłopiec. Podziękowania pani Blake były bardziej wylewne. by pod jakimś pretekstem porozmawiać z Charlesem. jaką odczuwa ona sama. – Daruj mi. by okazać jej swą ogromną wdzięczność. kiedy czuł się on uszczęśliwiony. – Znalazłeś sobie lepszą partnerkę ode mnie. po czym spojrzawszy radośnie na matkę. ale nie żałowała swojego kroku. Widok tej pary wzbudził ogólne zdziwienie. Chłopiec w jednej chwili odzyskał cały poprzedni humor. o ile tylko pan zechce – powiedziała z wcale nie udawaną wesołością. Emma nigdy nie myślała nad niczym zbyt długo ani nie kierowała się rozwagą – jedynie czuła i działała. A kiedy po pewnym czasie sam lord Osborne podszedł. – Dziękuję pani – powiedział szczerze i prosto.

Jej też przyjemniej było mieć wokół siebie znajome twarze. szło się wzdłuż szpaleru zastawionych stolików. Jest tam olbrzymi wypchany lis oraz borsuk – wyglądają zupełnie jak żywe. Chłopiec czuł się już dostatecznie swobodnie. a dżentelmen złożył jej ukłon. tak. że powinienem kłaść się spać przed dziesiątą. spokojnej twarzy 12 . – Która godzina wybiła? – Jedenasta. że chłopiec bardzo lubi czytać i że ma na własność konia. żeby odwiedzić mamę. Emma dygnęła. – Kiedy przyjedzie pani do Osborne Castle? – Prawdopodobnie nigdy. oraz gracze. Panna Edwards poprosiła ją w związku z tym. że pani Edwards i towarzyszące jej panny zostały w tym miejscu na chwilę zatrzymane i przez przypadek stało się to nieopodal należącego do lady Osborne stolika do gry w kasyno. a ona zabierze panią do zamku. ruszyli w przeciwnych kierunkach. jak gdyby chciał jak najbardziej oddalić się od uczestników balu.. W sali. ustawiono dwa długie stoły. dostrzegłszy. W końcu jednego z nich siedział całkiem samotnie lord Osborne. – Jedenasta! A ja wcale nie jestem śpiący. Wśród nich był także pan Howard wraz z wspartą na jego ramieniu siostrą. w którym podawano herbatę. pośpiesznie prosząc. – Musisz usiąść razem z moimi przyjaciółmi. by uczyniła mu zaszczyt i zarezerwowała dla niego dwa następne tańce. odwróciła oczy w samą porę. że nadeszła pora herbaty. – Ale może pani przyjechać do Wickstead. ofiarowanego mu przez lorda Osborne’a. przechodząc przez nią.chłopiec ma dwóch braci i siostrę i że wszyscy mieszkają wraz z mamą i wujem w Wickstead. gdzie towarzystwo miało pić herbatę. Charles. by obie panny były przy niej. że za taką nadzieją nie przemawia nic prócz tego. że wcześniej panna Osborne nie dotrzymała obietnicy. Tłok sprawił. które właśnie skończyły grę. by sam ośmielił się zadać kilka pytań. iż był już nawet raz z lordem na polowaniu. Nadchodzili z innej strony niż Edwardsowie. Mama uważa. – To lord Osborne – powiedział. ale gdy tylko zbliżyli się do Emmy. Wyznał też. uczyniła to zaś w sposób. popatrz na moją partnerkę. gdzie pan Howard rozmawiał właśnie ze swoim siostrzeńcem. – Usiądźmy obok niego. Emma przeto posłusznie dopilnowała. Wkrótce towarzystwo wstało od herbaty i znowu stoczono walkę o to. wuju. dopiero podążając ku stolikom. że tak – odrzekła Emma.. że panna Osborne dotrzyma po herbacie danego mi słowa? – O. uczyniła całą moją rodzinę pani dłużnikami. którzy w tej samej chwili ruszyli w stronę przeciwną. W łagodnej. – Nie. Zamęt spowodowały dodatkowo jedna czy dwie grupki karciarzy. popychani przez tłum. który tymczasem dołączył do swej partnerki. że wuj nauczył go tańczyć. Emma. Niech mi wolno będzie zatem przedstawić mego brata. by bez przeszkód cieszyć się własnymi myślami i ziewać. Emma była ogromnie zadowolona z takiego obrotu rzeczy. że usłyszała głośny szept swego zachwyconego małego tancerza: – Och. pani Blake delikatnym muśnięciem zwróciła na siebie jej uwagę. kto pierwszy opuści pokój. przypuszczam. że jest obiektem zainteresowania zarówno jego. jak i lady Osborne. kiedy towarzystwo szło się pokrzepić. czując wszelako. by opuścił stolik i udał w ślad za innymi. by nie dać po sobie poznać. Charlesa także ponaglono. Jest taka piękna! Zator w przejściu rozładował się i całe towarzystwo znów ruszyło naprzód. gdyby ich pani nie zobaczyła. Po tańcu Emma zorientowała się. Pokój. nie – odparła Emma ze śmiechem. droga panno Watson. by w porę znaleźć się u jej boku. Nie znam tych państwa. znajdował się za salą przeznaczoną do gry w karty. Czy sądzi pani. Panna Watson natychmiast wyraziła zgodę i w tej samej chwili oboje. po czym rzekła: – Pani dobroć okazana Charlesowi. gdy będzie się udawała do salonu. Byłaby wielka szkoda. pana Howarda. nie zdążył więc usłyszeć odpowiedzi wuja. który przekonał pannę Watson. ażeby była pod ręką. natychmiast wskazał go Emmie. iż pani Edwards bardzo zależy.

13 . Ostatni partner Emmy zapewnił go prawdopodobnie. by wyświadczyła mu honor i przedstawiła go pannie Watson. jak więc mamy wytłumaczyć sobie ich nieobecność? – Tylko moja najstarsza siostra jest teraz w domu – wyjaśniła Emma – i nie mogła zostawić ojca. głośno prosząc panią Edwards. – Jeśli wolisz tę salę od tamtej. Dokądkolwiek się udaję. choć jego przyjaciel lord Osborne – jak z rozbawieniem zauważyła panna Watson – czekał już w drzwiach na wynik rozmowy. I jeśli uzna pan.pana Howarda kryło się coś. Ta stara napuszona pani Edwards nigdy nie opuszcza herbaty. wymknęła się z kąta za drzwiami i ruszyła w przeciwnym kierunku. Jeśli jest podobna do swoich sióstr. mój lordzie. Przyjdę na was popatrzeć. – Jak to się stało. że czyni to niechętnie. może pan przy okazji przedstawić także mnie. po niespełna pięciu minutach dołączając wraz z Mary do Emmy. jak tylko wyrazić nadzieję. że następnym razem będzie miał więcej szczęścia. Młody człowiek był tym wyraźnie zaskoczony i zbity z tropu. jak przechodzący nieopodal lord Osborne przywoławszy do siebie Toma Musgrave’a mówi: – Czemu nie tańczy pan z tą piękną Emma Watson? Chcę. jak tylko spełnić jego prośbę. Kilka minut później liczba chętnych do tańca z nią panów jeszcze wzrosła. Poproszę. że byłem ostatnio niedobrym sąsiadem. Nowy znajomy bezzwłocznie także poprosił Emmę do tańca. Choć ucieszyła się. pani Edwards. zasłonięta skrzydłem drzwi. że zostawiła w tyle swoją opiekunkę. żebyśmy tu zostały. Przyznam. że nie jest to dziewczyna. że wstyd mi ogromnie. by poczekać na podążających w tyle Edwardsów. Trud przeprosin został wszelako Emmie oszczędzony. usiadła w pokoju karcianym. – Nie zgodzimy się na to. kiedy bowiem. Emma nie tracąc czasu. że panna Watson znalazła niewielu chętnych do tańca. usłyszała. nie była zbyt przyjaźnie nastawiona do samego Toma Musgrave’a i powołanie się na wcześniejsze zobowiązanie sprawiło jej niemałą satysfakcję. – Mojemu małemu przyjacielowi Charlesowi Blake nie wolno oczekiwać. iż od tak dawna nie byłem w Stanton. że zagarnie panią dla siebie na cały wieczór! – wykrzyknął. żeby pan z nią zatańczył. będzie chciała jedynie. sir. nie mam nic przeciwko temu. Nieco zmieszanemu dżentelmenowi nie pozostawało tedy nic innego. Jest prawdziwym arbitrem w kwestii dobrych obyczajów. – O mały włos cię nie zgubiłyśmy – powiedziała pani Edwards. że ledwie przedwczoraj widziałem je wszystkie w mieście. i tylko jej chłodne zachowanie wskazywało. – Tylko panna Watson przebywa teraz w domu! Cóż za niespodzianka! Wydaje mi się. Teraz wszelako zamierzam naprawić te zaniedbania. Ociągając się z odejściem. – Dobrze. żeby jej słuchano. – Oczywiście. że będzie się do niej dużo mówiło. i natychmiast z nią zatańczę. która oczekuje. też na pewno się ze mną zgadza. Znajdę ją w sali herbacianej. słyszę okropne narzekania na moje lekceważące zachowanie. lordzie. w pośpiechu zapominając. – Właśnie w tej samej chwili o tym pomyślałem. Stara dama nie miała innego wyboru. co bardzo się jej podobało. Sprawiał wrażenie. jakby niechętnie się z Emma rozstawał. Obawiam się jednak. pan Musgrave zaczął wypytywać uprzejmie o rodzinę Emmy. Już idę. ale lepiej się nie rozdzielajmy. bowiem w tej właśnie chwili podszedł do nich Tom Musgrave. że nie mamy przyjemności widzieć tu dziś wieczór pani sióstr? Nasze bale cieszyły się zwykle ich uznaniem. Gdy tylko obaj panowie wyszli. ona jednakże odmówiła. To wbrew zasadom balu! Nasza dobra przyjaciółka. – Nie zamierzam tańczyć z małym panem Blake. że lord i członek Izby Gmin uważa ją za piękną dziewczynę. a to nie pozwoli jej przyklasnąć tak niebezpiecznemu partykularyzmowi. żeby mnie przedstawiono.

Charles zaś potrząsał dłonią swej partnerki i życzył jej „dobrej nocy” co najmniej tuzin razy. zaszczyciły ją czymś na kształt odruchowego ukłonu. jakie zwykle słyszał od jej sióstr. jak ją o tym zapewnił. że nie dostrzegł. a jego ciągła obecność w pobliżu była jedyną rzeczą. że wszystko potoczyło się znakomicie. które przez cały czas ściskał w dłoni. gdzie przygotowywała świeże grzane wino dla szczęśliwych tancerzy. oraz pragnienie. że jego plan się powiódł. Dwa tańce minęły w mgnieniu oka – także jej partnerowi. że na krześle za jej plecami szuka rękawiczek. Tylko to jedno miała do zarzucenia panu Howardowi. Pan Edwards także był zachwycony przepychem balu – pomimo że cały czas siedział przy tym samym stoliku i tylko raz zmienił krzesło. musiał go mocno zdziwić. Wrócę cichcem do hotelu i zaszyję się w najciemniejszym kącie. że nie wpoił swemu uczniowi manier równie nienagannych. Jego córka cieszyła się z dobrego nastroju ojca. wrócił na salę i prosząc Emmę o wybaczenie. kiedy ujrzał. że nie pokażę się tu więcej. na jakiego wyglądał. w niczym bowiem nie przypominał gorących zachęt. w którym wzbudziła takie zainteresowanie – nawet jeśli pod pewnymi względami było jej ono niemiłe. cokolwiek działoby się na parkiecie. Jego lordowską mość posunął się zaś aż do tego. milordzie! Mam już dość tego balu. Być może nawet wywołał w nim nieznane dotąd powątpiewanie co do wrażenia. okazał się tak miły. sprawiło jej przyjaciołom wielką przyjemność. co mówił. Panu Edwardsowi dopisało szczęście w grze i jego rodzina opuściła hotel jako jedna z ostatnich. – Nareszcie stąd odjeżdżamy! – westchnął z ulgą lord. Kończące bal dwa ostatnie tańce w porównaniu z poprzednimi okazały się nieciekawe. udawał.Spokojny ukłon. że kiedy jego rodzina już opuściła hotel. że wszystko. mijając Emmę. kiedy przyjaciel przyniósł mu nowiny. Nawet konwencjonalną rozmowę na błahe tematy prowadził z tak niewymuszonym wdziękiem. Także panny Osborne i Carr. Nawet lady Osborne obdarzyła ją łaskawym spojrzeniem. – Proszę nas wkrótce odwiedzić w zamku. można więc było mniemać. by Emma obdarzyła go w przyszłości większą uwagą. – A jak długo pan zamierza pozostać w tym niebiańskim miejscu? Do świtu? – Cóż znowu. jak panna Watson wygląda w dziennym świetle. Ciekawość Toma Musgrave’a została zaspokojona. Kiedy przebrzmiały ostatnie dźwięki muzyki. że za chwilę nie może się zacząć od nowa! To. jak pan Howard podchodzi do Emmy i ujmuje ją za rękę. że tak dobrze bawiła się tego wieczoru. zwracając się do Toma. Opowie mi pan. zamawiając sobie baryłkę ostryg. jak w samotności męczy się z baryłką ostryg – albo z zadowoleniem asystuje właścicielce hotelu przy szynkwasie. i tak uznałby. jaka psuła Emmie przyjemność płynącą z tańca. gdzie schludna służąca zapalała świece na przygotowanym do posiłku stole. Znowu zaczęły się tańce i panna Carr niecierpliwie wezwała wszystkich do powstania z miejsc. Przez oba tańce trzymał się blisko pana Howarda. bo jeśli chodzi o niego samego. Emma i pani Blake rozstały się jak stare znajome. kto z nią zatańczy – oświadczył obojętnie lord Osborne. możemy zakładać. – No i jesteśmy z powrotem – westchnęła z żalem Emma. I zapewniam waszą lordowską mość. jak jego własne. jakie wywiera na dziewczętach. jakim odpowiedziała mu Emma. kiedy wkroczyli do jadalni. czy zabawa się udała. Osborne’owie i ich świta jęli się gotować do odjazdu. Ponieważ jednak wygrał aż cztery z pięciu robrów. 14 . i wyobrażać sobie. – Droga panno Edwards. Ponieważ Tom Musgrave nie pokazał się więcej. – Mnie wszystko jedno. Emma niechętnie rozstawała się z towarzystwem. jeśli tylko będę miał zaszczyt odprowadzić lady Osborne do jej powozu. wydawało się warte słuchania i Emmie przychodziło jedynie żałować. korzystnie wpłynęło to bowiem na charakter wypowiadanych przez niego przy zupie uwag. jakże szybko to wszystko się skończyło! Żałuję.

A dwie minuty wcześniej słyszałam. Poranek minął tedy na omawianiu balu z kolejnymi gośćmi i w pewnej chwili Emma ze zdumieniem stwierdziła. że zarezerwowano dopiero dwa następne. Byłabym bardziej zadowolona. z grzeczną swobodą obdarzył każdą z dam komplementem. – Mary przez cały wieczór otaczały czerwone peleryny. Posypało się jeszcze wiele innych dobrodusznych żartów i Emma poszła spać w doskonałym nastroju. że nie masz zamówionych tańców. że panna Watson jest choćby w połowie tak ładna. Następny ranek przyniósł wizyty licznych gości.. który miał zaszczyt przywieźć od jej siostry. po czym zwrócił się do Emmy. – A pan Styles? – Jednym z jego bliskich przyjaciół. ani trochę nie skonsternowany jej oziębłą miną. Myliłam się. Z kim jeszcze tańczyłaś? – Z panem Nortonem i panem Stylesem. Wiele więc spojrzało na nią tego ranka oczu i bardzo różnie oceniano jej wygląd. kiedy mnie prosili. Ale pamiętaj. – Wszyscy z jednego regimentu – dodała pani Edwards. kiedy usłyszała lekki turkot podjeżdżającego pod dom powozu. Nazajutrz po balu panią Edwards zawsze odwiedzało wiele osób. tak. ażeby zadzwonić po służbę i zapytać. który poczuł się nagle wyjątkowo dobrze.– Czemu nie zatańczyłaś z żadnym z panów Tomlinsonów. panie Edwards. że chodzi właśnie o te dwa. widząc ją tańczącą z którymś z naszych sąsiadów. Znów podeszła do okna. a tym razem sąsiadów dodatkowo zwabiło pragnienie. i już miała opuścić towarzystwo. Przybysz wszelako. Myślałam. by raz jeszcze zobaczyć Emmę Watson. cóż młode damy mogą na to poradzić? – Myślę. nie wolno nam lekceważyć sąsiadów. – Tak więc zakończyłaś bal. Na dźwięk jego nazwiska pani Edwards obrzuciła Emmę lodowatym.. by się nie krępowała i przeczytała go w towarzystwie – składał się z kilku skreślonych ręką Elżbiety linijek. zanim jeszcze pani Edwards zachęciła ją. podając list. Mary? – zapytała matka. Odkrywszy to. – Kim oni są? – Pan Norton jest kuzynem kapitana Huntera. Uznał przy tym. Siostra zawiadamiała Emmę. Każdy chciał bowiem ponownie przyjrzeć się dziewczynie. by wyjrzeć na ulicę. że ojciec. Ale skoro ci wojskowi są na balu szybsi niż inni. – Być może. badawczym spojrzeniem. że te tańce też mam zajęte. a ona wciąż jeszcze nie usłyszała bryczki ojca. z głową wypełnioną Osborne’ami. tańcząc z kapitanem Hunterem – zauważył ojciec.. List – który Emma zaczęła czytać. że winien jest pannie Watson także kilka słów wyjaśnienia. której urodę poprzedniego wieczoru podziwiał sam lord Osborne. by była piękna. inni zaś nie uważali nawet. choć niepięknego rodzinnego ekwipażu zobaczyła schludną kariolkę. Pani Edwards nie powiedziała już na ten temat nic więcej. – Tak. co mogło się stać. 15 . ale zamiast wygodnego. – Hm! Cóż za stałość. Blake’ami i Howardami. po chwili zaś zaanonsowano pana Musgrave’a. to była pomyłka. Zapomniałam. że my oboje postępowaliśmy tak samo. – Za każdym razem. jak była dziesięć lat wcześniej jej najstarsza siostra. Niektórzy nie widzieli w jej urodzie żadnej skazy. To ukoiło jej niepokój. a Mary znów westchnęła. – Tak. ale kapitan Hunter zapewnił mnie. Pani Tomlinson wspominała. W oczach wielu osób ciemna karnacja pozbawiała ją jakiegokolwiek wdzięku i nie daliby się nigdy przekonać. – Myślałam. – A z kim zatańczyłaś na początku? – Z kapitanem Hunterem – odrzekła dziewczyna pokornie. że tym innym nie dano okazji zarezerwować sobie zbyt wielu tańców. moja droga. że dwa ostatnie tańce zamówił u ciebie młody pan James. ale. dwukrotnie podchodziła do okna. że jest już druga. miałam zajęty taniec. że miał taki zamiar..

że w nagrodę dostąpię zaszczytu odwiezienia pani do Stanton moją kariolką. w co nikt nie wierzył. Żadna z nich nie miałaby najmniejszych obiekcji. odważy się odbyć tak długą wędrówkę pieszo. który ją złożył. sporo. że pozostawanie do tak późna musiało być szalenie męczące. Tyle. bym nie mogła wrócić do domu pieszo. – Owszem. że złoży tego dnia kilka wizyt. byśmy opuściły choć jeden taniec. Musgrave gorąco sprzeciwił się jednak temu planowi. Pani Edwards zachowywała milczenie: albo nie rozumiała. – Słowa te wszelako ani trochę nie zachęciły Emmy do przyjęcia jego propozycji. uznała bowiem. – Spotkałem ją w wiosce pod Stanton. chyba że nie miałyście panie zbyt wielu zajętych tańców. komu mogłaby powierzyć przywiezienie listu. Lub też. Ponieważ zaś przyjazd do R. Pani siostry dobrze wiedzą. by ją przekonać.podjął niespodziewaną decyzję. Emma podziękowała młodzieńcowi. że nie mogę skorzystać z pańskiej uprzejmości – zawahała się dziewczyna.. 16 . – Jak długo zostaliście państwo jeszcze po moim i Osborne’ów odjeździe? Myślę. Może pani sama nimi powozić. bawiąca tam córka aż do następnego ranka nie będzie mogła wrócić do domu – chyba że. że musi się poddać. Rozważyła wszystkie za i przeciw. i miałem dość szczęścia. Z wdzięcznością przyjęła propozycję. Pani Edwards nie mogła już dłużej milczeć. że nie chciałaby dłużej niż do kolacji pozostawiać Elżbiety samej w domu. dokąd dobre gwiazdy przywiodły moje konie. Nie wiedziała przy tym. – Cóż innego mamy do roboty – tak ja sam. żeby mi zaufać – nawet gdyby chodziło o tor wyścigowy. panno Edwards? Nie doczekał się jednak odpowiedzi. – Cóż za wspaniały bal mieliśmy wczoraj! – wykrzyknął po krótkiej pauzie. co było mało prawdopodobne. Jeśli jednak nie może pani uczynić nam tej przyjemności. Prawda. Emma ledwie przebiegła list oczyma. Siostra pani sugerowała takie właśnie rozwiązanie. Szukała właśnie kogoś. Nie podobała się jej ta propozycja – ani myśl o pozostaniu sam na sam z człowiekiem. byłby mu wyjątkowo nie po drodze. – Ów kłopot byłby jedynie zaszczytem i przyjemnością – pospieszył z zapewnieniami dżentelmen. – Chyba po prostu boję się tego typu powozów. Zapewniam panią. Były to dokładnie te słowa. o co chodzi. Nie śmiała jednak narzucać swej obecności Edwardsom. – Otrzymałem ten list ze ślicznych rączek panny Watson zaledwie dziesięć minut temu – powiedział. Tylko mnie grozi tu niebezpieczeństwo. Nie wydaje mi się. że stary stangret będzie miał nastrój równie czarny. by zobaczyć się z pani siostrą. Damy uporczywie milczały i w końcu Musgrave zrozumiał. panno Emmo. Proszę mi wierzyć – dodał. jak i moje konie? – Obawiam się. że to wprost niemiłosierne. choć pewnie tego nie napisała. albo czekała. a Mary z przyjemnością skorzysta z okazji. że nie śmiałaby sprawiać mu tak wielkiego kłopotu. choć obawiała się również samotnej podróży do domu. Emma poczuła się niezręcznie. na jakie Emma liczyła. że ma najpierw obowiązek wysłuchać dalszej opowieści Toma Musgrave’a. – Co się zaś tyczy korzystania z powozu pani Edwards w dzień po balu – ciągnął nie zrażony młodzieniec – zapewniam panią. Zresztą odległość nie jest aż tak wielka. mogąc cieszyć się do jutra pani towarzystwem. nie zniosę tego. jakie są spokojne. – Doprawdy. zniżając głos – jest pani całkiem bezpieczna. że nie znajdzie chętniejszego do tej posługi i szybszego wysłannika niż ja. jak grzecznie odmówić panu Musgrave’owi. odeślą ją tam swoim powozem Edwardsowie albo sama znajdzie inny środek lokomocji. liczę bowiem. jak jego konie. co postanowi młoda dama. oświadczając wszakże. że nie ma powodu obawiać się moich koni. tłumacząc. że zrobiłem to bezinteresownie.. Nie wolno pozbawiać mnie szczęścia towarzyszenia pani w drodze do domu. Nie twierdzę. nasz powóz jest do pani usług. Jestem przekonany. co wszyscy inni – oprócz Osborne’ów. po czym rzekła: – Będziemy nadzwyczaj szczęśliwi.

żeby cię przywieźć. że wobec tego ma obowiązek nie zdradzać tajemnicy przyjaciela. aż zostaniemy same. przebywając w towarzystwie dam. jakie jadłaś wczoraj. Zdecydowanie wolę tańczyć niż podpierać ściany. a i matka nie darzy go sympatią. gdy tylko siostry zostały same – musisz mi teraz wszystko opowiedzieć. panna Edwards kazała już bowiem zaprzęgać powóz. Jej ojciec jest mu zdecydowanie przeciwny. Ale najpierw pozwólmy Nanny podać obiad. patrząc na nią znacząco – może mógłbym zyskać biednemu Osborne’owi przychylniejszą opinię w pani oczach.. że to znakomity sposób. Po prostu nie podobała mi się jego lekceważąca mina. spróbowałbym u pani szczęścia jeszcze raz. na ile pozwalały jej na to warunki. – Nie poddaję w wątpliwość jego zalet. więc chyba trudno ci było mu odmówić.I zapewniam pana. gdyby nie był lordem i był lepiej wychowany. jak sądzę. do której to pytanie było skierowane. by cię sprowadzić do domu. bym na twoim miejscu zachowała się podobnie. – Gdybym mógł liczyć na pani dyskrecję – odparł Tom. która musiała przygotować się do drogi. A co pani sądzi o lordzie Osborne’ie. by sama Mary była nim zainteresowana. Tom robił wrażenie. jakby bardzo mu zależało. Któż mógł wiedzieć. gdybym to wiedział. Tak źle mnie do niego nastawiłaś. Panna Osborne jest czarująca. Mary odwiozła ją do domu. tańczyli z niezwykłym zapałem – Emma wypowiedziała te słowa wbrew własnej woli. Wypadało mu także zakończyć wizytę. co w jego powozie byłoby nieuniknione. skoro konie nie odpoczywały w nocy? Ale wracając do rzeczy: co mam napisać Samowi? – Jeśli chcesz znać moje zdanie. gdyż jego wuj wybiera się pojutrze do miejsca oddalonego zaledwie o milę od Guildford. ale ma ujmujący sposób bycia. – Poczekajmy. – Może nie jest piękna. nie skosztujesz tu takich frykasów. inaczej chyba pęknę z ciekawości. Nanny podała obiad. Raz wspomniała wprawdzie o Samie – i bez wątpienia nieco się przy tym zmieszała – ale może po 17 . – Cóż. Biedactwo. i Emma. nie miała czasu do stracenia. – A zatem nie chciałaś wracać do domu z Tomem Musgrave’em? – Nie. starała się go ośmielić – na tyle. zabawiła u przyjaciół tylko kilka minut. mamy bowiem na dzisiaj tylko smażoną wołowinę. Dwukrotnie tańczyła z kapitanem Hunterem i w ogóle. wątpię też. Trudno wyobrazić sobie kogoś bardziej naïve i piquante. – Nie wydała mi się szczególnie piękna – odparła szczerze Emma. ale jako że była to w Stanton pora obiadu.. . Choć dziwię się twojej powściągliwości i nie sądzę. panno Watson? – Mógłby być nawet przystojny. że nie chciałam zaciągać wobec tego młodzieńca żadnych zobowiązań ani też zostawać z nim sam na sam. do samego końca. Jak pięknie wyglądała Mary Edwards w swojej nowej pelisie! Powiedz mi. że Edwardsowie zaoferują ci swój powóz. a potem nie będziemy już tracić czasu – szepnęła Elżbieta. Choć oczywiście jak najdalsza byłam od zachęcania cię do przebywania w jego towarzystwie – szczególnie. – Jest pani wyjątkowo surowa dla mojego przyjaciela! Zapewniam panią. że dobrze znam jego sztuczki. Niemniej stęskniłam się za tobą i uznałam. że wszyscy. nie zachęcałabym go do myślenia zbyt wiele o pannie Edwards. jak oni wszyscy ci się podobali i co mam przekazać Samowi? Zaczęłam już pisać do niego list – Jack Stokes przyjedzie poń jutro rano. że lord Osborne jest cudownym towarzyszem. A panna Carr także jest istotą wyjątkowo interesującą. A także. prawda? – zapytał.. a sytuacja nie pozwalała mi być zbyt wybredną. – No. droga Emmo – powiedziała panna Watson. gdyby bardziej pragnął rozrywek i okazywał większe zadowolenie. zmieniając temat. Emma nie zachęciła go jednak do mówienia i młodzieniec uznał. Z pewnością by mi się to nie podobało! – Postąpiłaś bardzo słusznie.

– Żałuję więc. który ci się podoba. Tak miło jest nam razem. Mam nadzieję. Kiedy skromny posiłek dobiegł końca. co działo się na balu. a jego maniery – czy może raczej obejście – należy uznać rzeczywiście za nienaganne. że polubisz go aż za bardzo. Tak zdecydowanie się zarzekałaś. aż do chwili. Muszę wszelako przyznać. który się do nas zaleca. to do niego podobne. Dobrze wiesz. – Och. – Nie lubię go. że Tom nie jest moim ulubieńcem – ale czemu tobie nie wydał się miły? Czy możesz z dłonią na sercu powiedzieć. – Uwielbiam – powiedziała – kiedy życie toczy się spokojnie i wszystkim dopisuje dobry nastrój. – Nazywa się Howard. – Och. Wręcz przeciwnie. Mimo wszystko ona rozpaczliwie pragnie. że to. No cóż. że nie ma z nami Margaret. Mnie twoje opinie nie ranią – choć nie mogę wprost uwierzyć własnym uszom – ale Margaret nigdy nie wybaczyłaby ci takich słów.. mając w jakikolwiek sposób do czynienia z Osborne’ami. by ten właśnie mężczyzna ją pokochał. mów dalej. – Howard! Och. Oświadczył. Pan Watson wrócił wieczorem. nie odbił się na szczęście na jego samopoczuciu. Przyznam. że nie wszystkich można zadowolić równie łatwo jak ciebie. Emma spełniła prośbę siostry.. że ma miłe usposobienie. Kroki. bardzo zarozumiałego i absurdalnie pozbawionego charakteru. tak. robi na mnie wrażenie próżnego. Owszem. że czułam się przy nim o wiele swobodniej niż w towarzystwie Toma Musgrave’a. że obawiałam się. mimo że na obiad miałyśmy tylko smażoną wołowinę.prostu wynikało to ze świadomości. siedząc przy kominku. Elżbieta słuchała. Biedna Margaret bywa taka złośliwa! A Penelopa uważa. Nie umiem wprost wyrazić. iż wydaje mu się. jak bardzo nienawidzę kłótni. oddającym się grze w karty z lady Osborne. jakie podejmuje. że ci się nie podoba? – Jak najbardziej. z jakim wiązała się podróż. tak. że Margaret nie słyszała. że lepiej mieć cały czas kłótnie niż nic. Był zadowolony z wyjazdu i z przyjemnością rozmawiał o nim. gdy Emma zakończyła swoją opowieść. jest dowcipny – i to mnie nawet bawiło. ale jego towarzystwo nie sprawiało mi większej przyjemności.. że jest zbyt wysoki? – Jego zachowanie sprawiało. iż zostaniesz za swoje przechwałki ukarana. chciałabym wobec tego poznać człowieka. za co mogłabym go podziwiać. – Ale przecież musisz go lubić! Musiał zrobić na tobie duże wrażenie. moja droga! Nie potrafię myśleć o nim inaczej. – Tańczyć z panem Howardem! Na niebiosa! Naprawdę to zrobiłaś? Tańczyłaś z tym wielkoludem? Nie uważasz. którzy się nieszczęśliwie zakochują.. zasługują na pogardę. z jakim lekceważeniem mówił o jej nieobecności.. Szkoda. że widział ją zaledwie przed dwoma dniami. – Cóż.. jak tylko o dumnie wyglądającym nauczycielu.. – No cóż. Biedny Sam nie ma szczęścia! Ale choćbyś mnie zabiła. – I naprawdę ani razu nie zatańczyłaś z Tomem Musgrave’em? – zdumiała się siostra. że upłynął w naprawdę miłej atmosferze.. opowiedz mi dokładnie. Trudno jest oprzeć się pochlebstwom mężczyzny. Jest bowiem wielce prawdopodobne. Nawet z obiema dłońmi. Elżbieto. że wytrwasz w swoich sądach – i że on nie będzie już poświęcał ci zbyt wiele uwagi. 18 . ale nie widzę nic innego. – Najdroższa Emmo! Nie przypominasz nikogo innego na świecie! Dobrze. kiedy dowiedziała się o tańcu z panem Howardem. że mu się podoba. prawie jej nie przerywając. by się takim wydać. słyszała dość na ten temat od nas wszystkich. Wysiłek. Ja sama byłabym nieprzytomna ze strachu. co usłyszałam od ciebie o Tomie Musgrave’ie sprawiło mi ulgę. że nie uszło to jej uwagi. Moje serce myliło się podpowiadając. Mogę nawet przysiąc ci to są kolanach. panna Watson z zadowoleniem stwierdziła. nie potrafię współczuć tym.

u boku Elżbiety. jak zaskoczyło to obie młode damy. że muszę się ich wyrzec. doktor Richards posłał je na drugi koniec stołu. Nawiasem mówiąc. że czuje się zaszczycony. Ale tym. czym zwykle grzeszą najbardziej popularni i podziwiani kaznodzieje. Posadzono mnie przy kominku. Myślę. gdy – przedstawiony przez swego konwersującego swobodnie i ze swadą przyjaciela – wymamrotał. ale kiedy usłyszała.Emma nie sądziła. Żeby dostać się do jadalni. byłem traktowany niemal jak inwalida. Nie była to pora. Trzeciego dnia po balu. by nie było mi przykro. że wszyscy bardzo troskliwie się mną zajmowali. by nikogo nie przyjmować. pięć minut przed trzecią. by zejść na dół. że wy lepiej będziecie wiedziały. ale nie pamiętam. który mógł być tylko strzeleniem z bata. o którą. – Moi dawni przyjaciele byli bardzo zaskoczeni. pytał o jedną z moich córek. na obiad? – zapytała najstarsza córka. 19 . Tomowi rozmowa nie sprawiała najmniejszego kłopotu. że pastor Howard wygłosił wspaniałe kazanie. Muszę przyznać. goszcząc pod dachem pana Watsona. o jakiej należałoby spodziewać się czyichkolwiek odwiedzin. nie odczuwała wstydu. Pospieszyła do frontowych drzwi i choć panna Watson prosiła. Nie podobają mi się też wystudiowane miny i sztucznie modulowany głos. ojcze. widząc mnie znowu wśród siebie. Choć Emma nie mogła potraktować tej wizyty inaczej niż jako komplement pod swoim adresem. prowadząc za sobą lorda Osborne’a i Toma Musgrave’a. Pan Watson. jaką poświęcił mi pan Howard. Przywykłszy w domu ciotki do eleganckiego otoczenia. nie czuł się na tyle dobrze. – Nie pamiętam czy kiedykolwiek słyszałem przemowę. wizyta zaś takich gości jak ci – a przynajmniej jak jeden z nich: lord Osborne. Elżbieta nie doznawała tak bolesnych uczuć – prosty umysł i zdrowy rozsądek chroniły ją przed podobną torturą. wchodząca do salonu z tacą i sztućcami Nanny usłyszała nagle za oknem odgłos. z którą bardziej bym się zgadzał – oświadczył pan Watson. ale lord Osborne. co sprawiło mi największą przyjemność. była całkowicie świadoma. jak obaj dżentelmeni usłyszeli już od Nanny. że opowiadanie ojca ją zaciekawi. jakie podano potrawy i które dania wybrał. Miejsca wybrano starannie: lord Osborne usiadł obok Emmy. Sam lord Osborne także sprawiał wrażenie nieco zakłopotanego. bo przecież nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy. nie miał już nic więcej do powiedzenia i mógł tylko sycić oczy ukradkowymi spojrzeniami rzucanymi na piękną sąsiadkę. wyraziwszy nadzieję. że pan Howard podał mi ramię i razem wspięliśmy się na górę! Cóż za niezwykła troskliwość u tak młodego człowieka! A przy tym wcale nie miałem prawa oczekiwać od niego pomocy. by usiedli. Prosta przemowa o wiele lepiej pobudza wiarę i jest w znacznie lepszym guście. Jakże on doskonale mówi! Z jakim uczuciem! To robi wrażenie! A jednocześnie nie ma w tym żadnych teatralnych gestów ani gwałtowności. I choć towarzyszyło jej nieokreślone poczucie niższości. – W sumie miałem bardzo udany dzień – dodał. ani trochę się z niej nie ucieszyła. Czuła. a pan Musgrave. po drugiej stronie kominka. a ponieważ kuropatwy okazały się całkiem kruche. wróciła po chwili z wyrazem najszczerszego zdumienia na twarzy. jak wiele w jej rodzinnym domu może bogatym ludziom wydać się godne pogardy. Pan Watson opowiedział. była uwaga. Nie lubię błaznowania na ambonie. a przy mojej podagrze to nie takie proste. – A co jadłeś. że Emma nie przeziębiła się na balu. wyobraźcie sobie jednak. zaczęła przysłuchiwać się jego słowom z żywym zainteresowaniem. Można sobie wyobrazić. o którą z was chodzi. zadowolony ze swej roli. człowiek obcy i szlachetnie urodzony – była szczególnie krępująca. – I lepiej wygłoszoną. tak więc dziewczęta same poprosiły gości. że podobna znajomość nie pasuje do nader skromnego trybu życia Watsonów. trzeba było pokonać strome schody. Pan Howard wygłasza kazanie jak prawdziwy uczony i dżentelmen.

panno Watson. uchylając drzwi i wsuwając przez nie głowę – ale pan chciałby wiedzieć. Przerywane komplementami pożegnania lorda Osborne’a potrwały dłuższą chwilę. czy była na porannym spacerze. że są okoliczności. Szczera prostota słów gospodyni i wypowiedziana przez nią bez skrępowania uwaga o porze posiłku zupełnie go oszołomiły. lord Osborne siedział przez następne kilka minut w milczeniu. że za dużo jest na drodze błota. co usłyszał. póki nie przeszkodziło im wejście Nanny. To właśnie jest rzecz. podczas gdy Tom Musgrave gawędził z Elżbietą. starannie ważył słowa – po poprzedniej niezręczności i niefrasobliwości nie pozostało nawet śladu. a z twarzy dziewczyny znikł goszczący na niej dotąd wyraz napięcia. – Myślałem. – Uznałyśmy. jego małomówność zdawała się znikać. panie. – Jak wiem. jaki pozostał na pogawędkę. – Mam nadzieję. by jego siostra przysłała Emmie nazwisko odpowiedniego szewca. – Przepraszam. – Gdyby kobiety wiedziały. natychmiast nabrałyby zamiłowania. Lord Osborne milczał. Kobieca gospodarność może wiele zdziałać. – Ale nie każda kobieta ma do tego zamiłowanie. że tak to wyszło – dodała. A że nie brakowało mu ani rozsądku. ale łagodna powaga dziewczyny oraz wypowiedziana przez nią uwaga sprawiły. że może spokojnie przypatrywać się Emmie. że zbliża się pora posiłku – choć były one bardzo wyraźne – zerwali się z miejsc z przeprosinami. że zawsze robimy to. nie było nic sentencjonalnego ani sarkastycznego. milordzie – odparła. jak wcześnie się u nas jada. Nic tak dobrze nie chroni przed zamoczeniem kostek – dodał po chwili milczenia. Ale jeśli nie są aż tak solidne. zdobyła się jedynie na uwagę. podczas gdy Elżbieta energicznie poleciła Nanny. by „poprosiła Betty o podanie drobiu”. za co odpłacono jej pytaniem. jak uporać się z błotem. milordzie. – Przy takiej pogodzie damy powinny jeździć konno. Nie lubicie. milordzie. Czy panie jeżdżą konno? – Nie. w miarę jak ubywało czasu. I środki. jej słowa wywarły na nim duże wrażenie. – Wasza lordowska mość sądzi. że popadł w zamyślenie.Emma nie zamierzała zadawać sobie trudu zabawiania go i wysiliwszy umysł. zawsze szybko znajdą się na to środki. gorąco zachwalał wysokie buciki i prosił o zgodę na to. gdy siedzi na grzbiecie wierzchowca. jest pani na wsi od niedawna – powiedział uprzejmie. proszę panienek – powiedziała służąca. co czuje dziewczyna w sytuacji Emmy. – Żółto-czarny nankin wygląda bardzo ładnie. Wyobrażam też sobie. co do której między damami a dżentelmenami od dawna panuje niezgoda. co chcemy. że wszystkie damy to robią. ile dodaje to im uroku. że odbiera im to całą urodę. – Przepraszam. na które nawet kobieta nie ma wpływu. Nienawykły do podobnych wysiłków i szczęśliwy. 20 . Po raz pierwszy w życiu zdał sobie sprawę. ale nie jest w stanie zmienić małych dochodów w duże. że się tu pani podoba. nie nadają się na wiejskie spacery. Tom nie miał nic na swoje usprawiedliwienie – dobrze znał wszakże obyczaje tego domu. Został za tę uwagę nagrodzony grzeczną odpowiedzią. by sprawić przyjemność jakiejś kobiecie. trzewików? – Owszem. Jednak – nie próbując rozstrzygać tej kwestii – mogę powiedzieć. że pogoda jest prześliczna. W tym. Pragnienie. czemu jeszcze nie podano mu obiadu. Kobieta nigdy nie wygląda lepiej niż wówczas. – Powinniście panie nosić wysokie trzewiki – powiedział lord Osborne. którzy dotąd przeoczyli wszystkie sygnały. było dlań czymś zupełnie nowym. Kiedy znów się odezwał. że kiedy znajduje się w czymś upodobanie. Dżentelmeni. ani wrażliwości. zwracając się z uśmiechem do Musgrave’a – ale wie pan przecież. Raz jeszcze poradził. – Nie.

niż zobaczyć go w Stanton. na podstawie tego. uważając ją za impertynencję i wykroczenie przeciwko dobrym obyczajom. ale zadrasnęło dumę. ale nie ośmielił się jej złożyć. że wyruszymy w środę około dziewiątej ze Stanton Wood. bez ogródek dał wyraz swoim uczuciom. Obawiała się. A że Elżbieta więcej miała dobrych chęci niż umiejętności w prowadzeniu domu. że dzień przybycia całej gromadki do Stanton będzie ostatnią chwilą sielanki w rodzinnym domu. gdzie są panna Penelopa i panna Margaret? Ta wizyta wytrąciła mnie zupełnie z równowagi. w którego kancelarii terminował. nie obyło się bez pośpiechu i krzątaniny. Tydzień czy dziesięć dni minęło spokojnie. byłoby kłamstwem i znaczyłoby. że gdy tylko wszedł. żywiąc przy tym nadzieję. bo nie chciałabym być zmuszona do konwersowania z tak wybitną osobistością. Poirytowany uporczywym bólem i nieskłonny do wyrozumiałości. Jednak oczekując przybycia Margaret. Toma Musgrave’a. lękała się nie tylko jej obcości. Przybycie dostojnego gościa mile połechtało jej próżność. polecono mu przeprosić mieszkańców Osborne Castle. – Fiu! Fiu! Cóż takiego skłoniło lorda Osborne’a do złożenia nam wizyty? Mieszkamy tu od czternastu lat i jak dotąd nikt z ich rodziny nas nie zauważał. zapytał. usłyszawszy. Kiedy goście odjechali. co się wydarzyło. zapowiadający nieoczekiwany przyjazd pana Roberta Watsona wraz z małżonką. że ma także inne powody do obaw. Nie mogę złożyć rewizyty. Cieszę się. Oczekiwanie na tę wizytę zajęło myśli obu sióstr i przynajmniej jednej z nich całkowicie wypełniło czas. że Emmie wizyta lorda Osborne’a ani trochę nie pochlebiła. przyszło jej nagle do głowy pytanie. że lord Osborne wybierze się do Stanton. Państwo Watsonowie mieli odwieźć Margaret do domu. dzięki niej posiadała 21 . trwająca blisko pół dnia krzątanina nie przerwała zgodnego i pełnego serdeczności życia obu sióstr. że pragnął tej wizyty. Był zadowolony zarówno z siebie samego. co o niej słyszała. Zakłócił ich spokój list. że poślubił jedyną córkę mecenasa. Wymówka była aż nadto wystarczająca. Cieszę się wszelako. Wolałaby się raczej dowiedzieć. Pan Watson także nie był zachwycony. – Sądzę. czemu pan Howard nie dostąpił przywileju odwiedzenia jej w towarzystwie jego lordowskiej mości? Uznała jednak. których wzajemne oddanie rosło. Powiedzenie. w miarę jak coraz lepiej się poznawały. że jest to dziewczyna wyjątkowo dziwna. panna miała sześć tysięcy funtów posagu. nim nowa. nieprawdaż? Czy słyszałaś. że przy okazji poznają swą siostrę Emmę. że bracia i siostry byli dla Emmy zupełnie obcy. proszę wyświadczyć nam ten zaszczyt i osobiście powiedzieć „darzbór”. Robert Watson pracował jako prawnik w Croydon i znakomicie radził sobie w swym fachu. albo odmówił wzięcia w niej udziału. Tom natomiast jest bardzo miły. wyglądałoby to nad wyraz niezręcznie. Ponieważ Jane była kobietą zamożną. że lord Osborne ani razu się do mnie nie odezwał. że wybierze się tam pani zobaczyć. Kiedy więc Tom Musgrave odwiedził ich ponownie. siostry wymieniły zdziwione spojrzenia. Pani Robertowa była nie mniej od męża zadowolona z wysokości tej sumy. że stan zdrowia pana Watsona nie pozwala mu odwzajemnić wizyty. jak i z faktu. że albo o tej wizycie nic nie wiedział. Jest o wiele zabawniejszy i wytworniejszy od swego przyjaciela. A nawet gdybym mógł – to i tak bym nie chciał. przygotowania do jej przyjęcia traktowano poważnie. – Cóż za niewymowny zaszczyt! – wykrzyknęła w końcu Elżbieta. Pośród różnych niemiłych uczuć.– W przyszłym tygodniu będę w tej okolicy polował z psami – oznajmił na zakończenie. Jest bardzo przystojny – ale Tom Musgrave i tak bije go na głowę. jak szykujemy się do łowów. – Któż by pomyślał. Czternastoletnia rozłąka z bliskimi sprawiła. Jeśli tylko dopisze pogoda. Wspominam o tym w nadziei. ale jej zadowolenie nie było bynajmniej niezmącone. że Nanny nie nakryła jeszcze stołu serwetą. sądziła. To zapewne niemądry wymysł tego wałkonia.

że jedziemy tylko do kościoła i wkrótce wrócimy. Oszczędź mi tych uwag. o którą teraz serdecznie dopytywała się Elżbieta. nie zawstydzaj mnie swoimi kpinami. Cały czas rozważała też. mogąc znów zobaczyć najdroższą Emmę”. a jej usposobienie cechowały arogancja i zarozumialstwo. Emma nie wiedziała. Na niebiosa! Gdybym tu mieszkał. – Stan waszej drogi jest po prostu haniebny. która nie miała już teraz odziedziczyć żadnego majątku. ślady jakiejkolwiek urody znikały zeń zupełnie. – Czemu więc było ci tak spieszno. – Cóż. Jeśli chodzi o urodę. o ileż lepiej być córką dżentelmena z Croydon niźli siostrzenicą starej kobiety. nie odznaczała się niczym nadzwyczajnym. Jeśli nie będziesz się wtrącać. Bardziej pochłaniały go dyskusje z listonoszem. że ciężko nam było przekonać Augustę. Bardzo mi więc przykro – dodała z dowcipnym uśmiechem – że tej jesieni nie zdołaliśmy uczynić Croydon miejscem milszym twemu sercu. starała się odnosić do niej – podobnie jak do wszystkich obcych osób – mile i przyjaźnie. Robert był beztrosko miły – jak przystało na brata i człowieka zamożnego. Musiałam skłamać. Nie potrafię odpowiadać na twoje dowcipne szyderstwa. że bratanica nie przyjechała razem z rodzicami. – Zapewniam cię. że z trudem wymawiała każdą sylabę. jak jestem szczęśliwa. mogła wydawać w nim eleganckie przyjęcia i nosić piękne stroje. kiedy usiadły obok siebie w salonie. goszcząc was wszystkie w swoim domu. Pani Robertowa Watson zerkała na nią z ciekawością i pełnym satysfakcji współczuciem – jej myśli od pierwszej chwili krążyły wokół utraconego przez dziewczynę spadku po ciotce. bardzo dbam o to. żebyś nie nastawiała swoich sióstr przeciwko naszemu domowi. jakim mógłby zarządzać. może Emma zechce wrócić razem z nami i zostać aż do Bożego Narodzenia. – Jeszcze gorszy niż dawniej.bowiem teraz w Croydon przyzwoity dom. Emma zapewniła. Widząc swą siostrę po tak długiej rozłące. – Jesteś niegodziwym stworzeniem. Była tak „zachwycona. choć rysy jej twarzy były raczej zbyt mało wyraziste niż ładne. Jej pragnienie okazania siostrzanej sympatii objawiało się ani na chwilę nie znikającym z twarzy uśmiechem oraz powolnym cedzeniem słów. że o nią pytasz – odparła pani Watson. W przeciwieństwie do niej Margaret nie była pozbawiona urody: miała wiotką. Elżbieto – powiedział. i chciałabym. – To miło z twojej strony. śliczną figurę i sporo wdzięku. że czuje się zaszczycona zaproszeniem. żebyście zostawały u nas przynajmniej przez kilka miesięcy. proszę tylko. Dobrze wiesz. – Słodkie maleństwo! – zawołała Margaret. Kiedy jednak jej oblicze tężało z gniewu lub niepokoju. by zechciała zostać w domu. – Zapewniam cię. – Konieczność rozstania się z nią niemal złamała mi serce. Kto jest teraz u was mierniczym? Państwo Robertowie Watson zostawili w Croydon córeczkę. która przy byle okazji gotowa jest rzucić się w ramiona irlandzkiego kapitana. – Ależ najdroższa Jane. żeby od niej uciec? – odparła pani Robertowa. Nie bywamy zbyt często na balach – uważamy. by zawsze miała odpowiednią opiekę. pomstowanie na przesadne podnoszenie cen przez pocztę i przyglądanie się podejrzanej półkoronówce niż powitanie siostry. co ma odpowiedzieć. – Jestem pewna. prawda? Cóż to za wizyta! W głowie się nie mieści! Wiecie. że zbyt wiele jest na nich zamieszania – ale obracamy się 22 . żałując. jaki był powód mojego powrotu do domu. błagam.. zażądałbym jej naprawienia. Ale sama rozumiesz: nie można jej było zabrać bez niani. Kłóciłam się o to z tobą przez całą drogę. Nie próbowała też nawet naśladować sposobu mówienia siostry. że mam w Croydon bardzo miły krąg znajomych. że zostaniemy przyjaciółkami – oświadczyła z uczuciem.

Była dla mnie zawsze bardzo dobra. Przyjeżdżając do was w odwiedziny. tak niepodobny do poprzedniego akcent. którzy zawsze przyjmują rzeczy takimi. – Należę do tych. że będzie ci tu w miarę wygodnie. W ten sposób ona nie mogłaby już nimi dysponować. zawsze chciałam być traktowana en famille. – Miałaś jakieś wieści od Penelopy. że bratowa nią pogardza. będzie cierpieć przez to znacznie bardziej niż ja cierpię teraz. otwierając przed bratową drzwi gościnnej sypialni. obmyślając wyczerpującą odpowiedź na zadane pytanie. Nie sądziłam. że wróci tu jako „panna Penelopa” – tak. kiedy obecność nieznanej siostry już jej spowszednieje. spostrzegła siedzącego tam już samotnie brata. Jeszcze mniej spodobał się jej jednak ostry. – Nie. że jej ciotka z pewnością nie posiadała nigdy sześciu tysięcy funtów. Niezły kawał zrobiła ci ta twoja ciotka Turner! Na niebiosa! Nigdy nie powinno się powierzać pieniędzy kobiecie! Zawsze twierdziłem. W zeszłym tygodniu ustawiłam w bawialni aż siedem stolików. szczególnie. sprytnego człowieka. znacznie bardziej miękkim głosem. robię się nerwowa. Właśnie oddała mi połowę swojego. błagam. – Żałuję. że właśnie takim głosem przemawiać będzie Margaret na co dzień. Mam nadzieję. że nie szykowałyście z naszego powodu żadnego wystawnego obiadu. że następnego dnia napisała do mnie list. – Nie chciałem ci zrobić przykrości. – Cóż. – Jakaż ta Emma jest czarująca – szepnęła do bratowej Margaret swym najbardziej omdlewającym głosem. Mam nadzieję. – Ale to by oznaczało powierzenie pieniędzy mnie – roześmiała się Emma. W istocie zaś pani Robertowa Watson zastanawiała się właśnie. jakby nic złego nie miała na myśli. – Mam nadzieję. – Ależ kochanie. – Tym razem mówiła wcale szybko. by się przebrać do obiadu. – Można by je było zabezpieczyć na twoje przyszłe potrzeby. Mam też nadzieję. w jakim to domu wychowywała się Emma w Shropshire. starając się sprawić wrażenie. – A ja także jestem kobietą. Ale sama rozumiesz: wszyscy sądzą. z którym pięć minut później przybyła siostra zwróciła się do Elżbiety. że potrafię spędzić dwie czy trzy noce w niewielkim pokoju. Emma obawiała się. zostałaś odesłana na łono rodziny bez pensa przy duszy. – Przypuszczam – powiedziała Margaret do Emmy – że zamieszkamy w jednym pokoju. i uznała. Od pierwszej chwili poczuła. Pobyt tutaj wydaje ci się pewnie nierealnym snem. odkąd udała się do Chichester? Wyobraź sobie. Emma jako pierwsza z pań zjawiła się ponownie w salonie. Jej słowa wprawiły Emmę w zakłopotanie.doprawdy w doborowym towarzystwie. że ominie mnie przyjemność przebywania w twoim towarzystwie. Wchodząc. Pamiętajcie przy tym. Jakiż to musiał być dla ciebie cios! Zamiast odziedziczyć osiem czy dziewięć tysięcy funtów. nie sprawiając nikomu kłopotu. by mieć pokój tylko dla siebie. by w ten sposób sformułował testament? 23 . że stara dama boleśnie to odpokutuje. Jak ci się podoba na wsi? Czy polubiłaś Stanton? – Bardzo – odrzekła Emma. Jane – powiedziała Elżbieta. jak wyjechała. – Nie mów o niej tak pogardliwie. – Elżbieta zawsze zadba o to. Turnera uważano za nadzwyczaj rozsądnego. że jest starą wariatką. nie rób z mojego powodu żadnych ceregieli – odparła pani Robertowa. że jest zdolna do czegoś podobnego. że spędzając zbyt wiele czasu sama. Po cóż miałaby bowiem wtedy silić się na sztuczne sentymenty? Wkrótce damy udały się na górę. Myślę. Emmo – powiedział na jej widok – jesteś w tym domu całkiem obca. A jeśli dokonała niewłaściwego wyboru. – Och! – zawołała Margaret. cóż więc za diabeł go podkusił. jakie są. że nigdy nie jadamy kolacji. że powinna obdarować cię pewną kwotą od razu po śmierci męża.

własnymi strojami i zostaw mnie w spokoju! – zażądał Robert. Zganiła Elżbietę za rozrzutność. mam na włosach aż nadto pudru. którego słowa w równym stopniu zasmucały ją. – Mimo wszystko uważam. scedowała tę przyjemność na twego ojca. znalazłby się jakiś młody człowiek. z trudem hamując łzy – jak zły był stan zdrowia mego wuja. – Niestety. Chcąc położyć kres tej kłótni i ułagodzić wyraźnie zirytowana bratową. Nie mógł nawet opuszczać domu. którą ofiarowałam Margaret? Podano obiad. kiedy umrze. kiedy nareszcie dołączyli do nich inni. którą założę jutro. Lepiej już było patrzeć na wystrojoną bratową niż słuchać Roberta. żebyście na mnie czekali. Obawiam się. I po cóż kupiłam ci ostatnio nowy frak. co posiadał. – Nie chciałam. – Dziwne rzeczy wygadujesz! Mógł przecież należycie zabezpieczyć wdowę. – Podoba ci się? Ogromnie mnie to cieszy. spodoba ci się pewnie jeszcze bardziej. włożyłam więc pierwszą suknię. by zapisanie majątku ciotce pozwalało podawać w wątpliwość rozsądek mego wuja. a nie jego siostrzenicą. Pan Marshall i pan Hemmings codziennie przebierają się do obiadu. – Byłem przed chwilą w pokoju ojca – dodał po chwili milczenia. zniszczyła między tobą a nami wszystkie naturalne uczucia. Ta. co irytowały. ale postępowanie wuja było bez zarzutu. Była dlań wspaniałą żoną. – Wygląda na bardzo zobojętniałego. Sądzę. – Nie chciałem doprowadzać cię do łez – powiedział łagodnie Robert. ubrana równie wytwornie jak w chwili przyjazdu. Nadzwyczaj przypadła mi do gustu. skoro i tak go nie nosisz? – Zajmij się.. pomimo że w domu nigdy tego nie robisz. co da się zrobić. – Nonsens. Jestem przecież jej.. a on nie jest w stanie sprostać temu zadaniu. choć chwilami myślę. że nie lubisz postępować tak jak inni dżentelmeni. – Dziwne. jak twoje siostry. Emma ucieszyła się. kiedy ponurym wzrokiem obrzucała głowę męża – zachowywała się wesoło i swobodnie. że gdyby Margaret miała z tysiąc albo półtora tysiąca funtów posagu. w dostatku i zbytku – odesłała tutaj bez pensa przy duszy. Sądzę. i zdecydowanie zaprotestowała przeciwko pieczonemu indykowi. Krótko mówiąc: trzymając cię tak długo z dala od rodziny. Pani Robertowa. powinieneś przebrać się do obiadu. Drogi panie Watson – zwróciła się do męża – nie przypudrowałeś na nowo włosów! – Nie. I co więcej: nie mam zamiaru tego robić. – Dobrze wiesz – odparła Emma. to jej pozostawił więc prawo i przyjemność obdarowania mnie pieniędzmi. będącemu jedynym odstępstwem od zasady jemy to. z jaką przygotowała obiad. pani. Jakąś część mógł z tego wykluczyć! – Ciotka mogła pobłądzić – odparła łagodnie Emma – i bez wątpienia popełniła błąd.. Ale dzięki temu dowodowi oddania dla ciotki pamięć mego wuja jest mi tym droższa. Ciotka pielęgnowała go z wielkim poświęceniem. że skoro jesteśmy w gościnie. że jak na potrzeby mojej żony i sióstr. że wzór jest może nieco za duży. że żadna z was nie wyszła za mąż! Musisz przyjechać do Croydon – tak samo. Emma (choć wypowiadanie podobnych banałów nie przychodziło jej łatwo) zaczęła podziwiać jej suknię. A czy widziałaś już tę. jak sądzę. wyraźnie chcąc zmienić temat. Najbardziej liberalne i oświecone umysły zawsze są najbardziej łatwowierne. przepraszając za swój strój. jaka wpadła mi w ręce. w czasie którego pani Robertowa – poza chwilami. że nie wyglądam w niej zbyt zgrabnie. Był o wiele bardziej inwalidą niż nasz ojciec. Szkoda. któremu wpadłaby w oko. co zwykle”.. a potem – wychowawszy cię. nie zostawiając na jej łasce wszystkiego. Jane przyjęła to z wielkim zadowoleniem. weszła do bawialni. 24 .– Nie uważam. To będzie straszne. Zobaczymy.

Był w Londynie i właśnie wracał do miasta. – Mam nadzieję. bym to ja wybierała grę. zmieni zdanie i do nas dołączy. Co się jednak tyczyło jego rzekomych głębszych uczuć wobec Margaret. żeby przełamać pierwsze lody. który pozwolił na tak nieoczekiwane spotkanie. ale wśród przyjaciół nikt ich nie potrzebuje. że ja nie tknę ani kawałka. moja droga. W chwili obecnej zaś miał dodatkowy powód do odwiedzin: mógł zawiadomić panny Watson. że nie ma już głowy do wista. 25 . by ojca usadowiono wygodnie w jego fotelu. To jego ulubione danie. w których nie od razu rozpoznał zajmujących honorowe miejsca przy kominku państwa Watsonów z Croydon. Gość zatrzymał się na chwilę w progu. że jeśli mój ojciec zobaczy go na talerzu. Ojciec powiada. ażeby wypić z gośćmi herbatę. Był to w Stanton dźwięk niezwykle rzadki o każdej porze dnia. Tym razem i jego czekała niespodzianka. Uwielbiał robić niespodzianki. dopilnowawszy. Młodzieniec opanował się błyskawicznie i wszedł do środka. by dołączyć do towarzystwa w czasie obiadu. Myślę. w którą gra się obecnie w Croydon. oniemiały ze zdziwienia. nie wprowadzono go bowiem jak zwykle do małej bawialni. skusi się i zje kawałek. Dwie minuty później zagadka się wyjaśniła: koła powozu bez wątpienia zatrzymały się przy ogrodowej furtce. które dały się słyszeć najpierw na wybrukowanej ścieżce. lecz zapewniam cię. że uda nam się wieczorem zagrać w karty – powiedziała Elżbieta do pani Robertowej. jeśli zasiądziemy do gry. by na dziesięć minut zajrzeć do Stanton. Uścisnął dłoń Robertowi i z uśmiechem skłonił się damom – wszystko to czyniąc z nie lada wdziękiem. o ile tylko nie wychodziłyśmy z wizytą. zszedł jednak na dół. Błogosławił szczęśliwy traf. składając niespodziewane wizyty o zupełnie niezwykłych porach. nie mogły zatem należeć do Penelopy. Mariasz jest jedyną grą. jak pozostawić w kuchni. Może niespodziewanie nadarzyła się jej okazja. Stopniowo odgłos stawał się coraz wyraźniejszy – bez wątpienia pojazd zbliżał się do ich domu. – Ależ nie mam nic przeciwko temu! Jestem do twoich usług. a potem w holu. W tym momencie z oddali dał się słyszeć cichy turkot nadjeżdżającego powozu. Któż jednak mógł nią przyjechać? Jedyną osobą. żeby rozweselić ojca. bardzo cię proszę. Panna Elżbieta ulokowała ich przy eleganckim stoliku pembroke. można go więc równie dobrze podać. lecz otwarto przed nim o stopę szersze skrzydła drzwi dużego salonu. że karty to czasami niezła rzecz. Były to kroki mężczyzny. – Myślałam o grze. Zawsze powtarzam. który zostanie podany o ósmej. zachwycony widokiem przyjaciół. Skoro na ogół tylko wy dwie jesteście w domu. na którym stała najlepsza zastawa do herbaty. jaka przychodzi mi na myśl. Dlaczego jednak nie namówicie go. żeby zagrał w cribbage? Obie z Margaret grałyśmy w to niemal co wieczór. Tylko nie zmuszaj mnie. Drzwi się otworzyły i w progu stanął Tom Musgrave w podróżnym stroju. co począć. mogę zagrać w cokolwiek. Wiesz. że śpieszy do domu na obiad. które miał nadzieję zastać siedzące w milczeniu przy herbacie. z pewnością nie wiecie już. żeby wrócić? Przez chwilę wszyscy czekali w napięciu wsłuchani w odgłos kroków. jest Penelopa.– Ależ moja droga – odparła Elżbieta – indyk jest już upieczony. zboczył więc o pół mili z drogi. Pan Watson nie czuł się na tyle dobrze. – A więc podaj go. że miła pogawędka będzie o wiele lepsza. – Na mnie nie licz. W takim razie musiał to być Samuel. bo rozerwałaby ona ojca – odrzekła Elżbieta – chyba że tobie by to nie odpowiadało. – Kto to może być? To z pewnością kareta pocztowa. że żaden ze mnie gracz. Emma. Prócz tego mam nadzieję. ponieważ wieś leżała z dala od głównych traktów i prócz pastorostwa nie mieszkały w niej żadne dobrze urodzone rodziny. – Musgrave! – zawołała ciepło Margaret. gdzie ujrzał osoby. moja droga. ale oczywiście. ale być może. wiodącej do drzwi wejściowych.

Rozumie pan moje uczucia? – Ani trochę! – zawołał głośno młodzieniec. jak czyni to wiele innych osób. by zdjął płaszcz i napił się herbaty. Czy widział pan kiedykolwiek piękniejszą dziewczynę? Myślę. To niezwykłe. pozornie zmieniając temat. – Może pan sobie wyobrazić – powiedziała Margaret łagodnym szeptem – jak się czuję. Zważywszy. że wbrew własnej woli przywieźliśmy ją tu po tak krótkim czasie. – Jaśniejszą ode mnie? Tom nie odpowiedział. nie sądzi pan? – Długo pani nie było. Bałam się tego spotkania. powiedziałaby.. Bez trudu namówiono gościa. Całe szczęście. zanim Robert pozwolił mu odpowiedzieć na nie mniej istotne. odruchowo siadając na krześle obok Margaret. musiał zdać relację z ostatnich w nim wydarzeń. razem z bratem i jego żoną. drogie panie – rzekł za to. nie wypuszczając się w drogę o tak późnej porze – zauważyła. prawda panno Emmo? – dodał. – Pani siostra jest tak piękna. Ale myślałem o pani. spoglądając po sobie – że jestem waszym wielkim dłużnikiem. Piękna pogoda jak na otwarcie sezonu łowieckiego.która uważnie go obserwowała. Sama Margaret miała cerę jasną i choć Tom nie zamierzał prawić jej komplementów. skoro przyjęłyście mnie w swoim salonie w takim deshabille. W końcu Musgrave usłyszał także omdlewający głos Margaret. czy o dziewiątej – oznajmił. – Miesiąc! Nie było pani cały miesiąc! To zdumiewające. opuścił bowiem stolicę zaledwie cztery godziny wcześniej. która wyrażała obawę. Kiedyż to wróciła pani na wieś. że dodał na końcu te słowa! – Czy mówił pan do mnie? – zapytała Emma. a jednocześnie za nim tęskniłam. – Zrobiłby pan lepiej. inaczej z pewnością trzymałbym się z daleka od waszego domu. Czy widziała pani pannę Osborne? Oto mój ideał kobiecej urody – a ona ma płeć jasną jak alabaster. ale nie zapobiegła indagacjom ze strony brata. choć nie dotyczące spraw publicznych pytania dam. Gdyby lady Osborne zobaczyła mnie tu w tym stroju. 26 . jak tylko może być dziewczyna o smagłej cerze – powiedział w końcu – ja sam jednakże wolę cerę jasną. – Urocza pora na polowanie! – Emma jest zachwycająca. Tak. Przyjaciel zatrzymał mnie na pogawędkę. jak jej syn. – Przyjechałam dopiero dziś rano. prawda? Chyba ze dwa tygodnie? – Może dla pana dwa tygodnie to długo. zmieniając temat. Zresztą. znalazłszy się na powrót w Stanton. dla mnie każda pora jest dobra. panno Margaret? – zapytał. Zapewniam pana. Niemniej nic też nie przeczyło opinii Elżbiety. że ma on jeszcze przed sobą tak długą i niebezpieczną podróż w chłodzie i ciemnościach. Uchroniła go wprawdzie w ten sposób od rozmowy z pozostałymi siostrami. słysząc swoje imię. które ta przemyślnie mu wskazała. – Nie mogłem wcześniej. że gość przybył prosto z Londynu. – Nie ma większego znaczenia. że panna Osborne i panna Carr także mają jasne karnacje – a obie tego dnia zawładnęły jego myślami. – Sam nigdy bowiem nie lękałem się spotkań z panną Emmą Watson – ani żadną z jej sióstr. pamiętał. Musgrave zawahał się. że skromne uśmiechy Margaret świadczą. jak dalece nie będę tutaj pasował. nieprawdaż? – szepnęła Margaret. niczego takiego nie spostrzegła. iż to siebie uważa ona za powód tej wizyty. Nie przyszło mi do głowy. – Nie. czy zjem obiad o ósmej. Ale tak gorąco pragnęłam zobaczyć Emmę. panie Musgrave – roześmiała się pani Robertowa – ale dla nas i miesiąc było za mało. – Przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Niewdzięczny ze mnie gość. jak ten czas szybko leci. że jestem równie lekkomyślny. znajdujących się teraz daleko stąd. – Klnę się na mój honor.. że nawet pan przekona się dzięki niej do ciemnej karnacji.

jak to było. I być może jej uczestnicy mniej uprzejmie by się do siebie odnosili. Wiem też. Przybyliśmy tutaj tak późno. nie ośmieliła się poprosić o dokończenie opowieści. potrafił wykorzystywać żarty nieobecnych przyjaciół. Grał z rozmachem. Tom zaiste stworzony był do tego. – Myślę. będzie moją ulubioną grą. że w mariasza – odrzekła Elżbieta. że. Została całkowicie pokonana. jesteśmy oddanymi przyjaciółmi. W kartach też dopisywało mu szczęście. by rozpoczął grę. – W co zamierzacie państwo grać? – zapytał Musgrave.. To widok jedyny w swoim rodzaju! – Czemu więc. – Myślę. Tom. kiedy młodzieniec tasował karty. że nie słyszy własnych myśli. Ciekaw jestem. panie Musgrave? – zapytała Emma. Bylibyście zdumieni słysząc. Tom jął przebąkiwać coś o swoim powozie. Kiedy sprzątnięto zastawę do herbaty. choć lady Osborne twierdzi czasem. gdyż moda panująca w Croydon nie mogła się oczywiście równać obyczajom przyjętym na zamku Osborne’ów. Emma zastanawiała się. Niestety w najciekawszym momencie pozostali gracze zażądali od Toma. A Howard to prawdziwy dżentelmen. jak sądzę. Po kilku rozdaniach zdawał się mieć już sporą przewagę nad innymi. – To jedyna gra. że to o wiele lepsza gra. i my nie mielibyśmy zagrać w oczko? – zawołała Margaret. bez niego gra w rodzinnym tylko gronie byłaby o wiele mniej interesująca. że nie widzieliście go przy grze – przechodzi po prostu sam siebie. Spędziłem w swoim czasie parę miłych godzin przy grze w mariasza. bym była wielką miłośniczką mariasza. choć płonęła z ciekawości. miał przy tym wiele do opowiadania – i choć sam nie był dowcipny. dobroduszna kobieta. piękny. że nie wrócił już do poprzedniego tematu. ją lubimy. panna Watson zaś wyjęła względnie świeżą talię kart i żetony. że nie miałem nawet czasu nałożyć na włosy świeżego pudru. że rodzinne grono jest najgorszym towarzystwem.. – Och. Emma zaś. Opowiem pani. Miał rzadki dar wypowiadania frazesów lub zupełnie błahych uwag 27 . cokolwiek wybierzecie. że pozostał. bo widzę. Pani Robertowa nie powiedziała już ani słowa w obronie swej poprzedniej propozycji. Żałuję. zapewniam. Nie mogę powiedzieć. Lord Osborne wprost przepada za grą – ze wszystkich znajomych mi osób to on właśnie najlepiej rozdaje karty. Pani Blake to bardzo miła. – Moja bratowa polecała tę grę. – Ależ tak! Prawie zawsze tam są. Nawet Emma ucieszyła się. W zamku Osborne’ów nie grywamy ostatnio w nic innego niż oczko. jeśli chodzi o mnie. Ten stary. i tak zaprzątnęli jego uwagę. poczuła bowiem. – Czy widział się pan na zamku z rodziną pastora. Cała rodzina o pani pamięta. gdy wszyscy stłoczyli się już wokół stolika. – Nigdy nie przychodzi nam do głowy grać w coś innego. co musi czuć w owej chwili jej bratowa. się ona podoba. że to także wasza ulubiona gra. słysząc. uprzejmie przemówił do gościa w te słowa: – Nie może być pan bardziej w déshabilleé niż ja sam. czy w sobotę około dziewiątej czy dziesiątej wieczorem nie płonęły pani policzki? Rozmawialiśmy wtedy o pani. ale już od dawna nie oddawałem się tej rozrywce. Chórem tedy zaczęto zapraszać go do gry i w końcu zgodził się przedłużyć wizytę o kolejny kwadrans. ile przy tym robimy hałasu. jakie tylko można sobie wyobrazić. moi drodzy. Howard powiedział lordowi Osborne’owi. Reszta zebranych także była oczywiście zachwycona. Robi to tak szybko i zręcznie! Nie pozwala też nikomu zbyt długo rozmyślać nad kolejnymi posunięciami. Tom Musgrave wprowadził miłe urozmaicenie. że i panu. a Robert Watson. podczas gdy obecność gościa pozwoliła zachować miłą atmosferę. że umiera pani z ciekawości. ale właśnie wniesiono stary stolik do gry. by błyszczeć w towarzystwie.Damy pośpieszyły z grzecznymi zaprzeczeniami. jakiej oddają się teraz wszyscy w Croydon – oświadczyła pani Robertowa. a i my wszyscy. zerknąwszy na swoje odbicie w wiszącym vis-à-vis lustrze. Cieszę się więc. przestronny salon znowu tętni życiem.

by ukryć złość i rozczarowanie lub stłumić rozdrażnienie. Przejąwszy całkowicie od siostry kuchenne obowiązki. że nie widzi w jej słowach niczego niezwykłego. toteż nie mogę obiecać. że nie warto dłużej wysilać się dla niej na łagodny głos. Tom Musgrave nie przyjechał. jeśli nie przybędę. by przynajmniej wobec nich zachowywać się przyzwoicie. który był tu wczoraj wieczorem i wróci dzisiaj. które uznała za niezwykle sprzyjające. Elżbieta natomiast zbyt lubiła wszelkie towarzystwo. jeśli jutro zechce pan znowu spotkać się z Robertem – powiedziała. nie robiły dobrze. Po długim. kiedy Robert i Jane wciąż jeszcze gościli w Stanton. Ofiarą jej złego humoru padała zwykle Elżbieta. Nie przejmujcie się mną. powiedzonka dam. a jego rzekoma oblubienica nie zadała sobie nawet trudu. droga siostro. Jego zwykłe swobodne zachowanie wzbogacone zostało o wesołe żarty zapamiętane z zamku Osborne’ów. by nad chwile spędzone tylko z ojcem. ale wręcz 28 . Zwłaszcza że gdyby został. naśladując styl gry lorda Osborne’a. że powinien już opuścić gościnne progi jego domu i pozwolić mu spokojnie zjeść kolację – szczególnie. – Z największą przyjemnością – odparł odruchowo Tom i dopiero po chwili dodał: – O ile oczywiście będę o tej porze wolny. że Musgrave nieodwołalnie postanowił odjechać. stanowiło myśl nie do zniesienia. iż nie jest to z jej strony żadne poświęcenie. by jego najbliższy posiłek był solidnym obiadem. Powóz podjechał pod drzwi i Tom nie miał już żadnego pretekstu. Margaret. Na razie Margaret na tyle jeszcze liczyła się z opinią brata i bratowej. pobłażliwie wskazywał innym ich przeoczenia. panie. A to dla człowieka. że Tom może nie przyjechać. by – gdy tylko na krótko zostały same – powiedzieć: – Jeśli chodzi o tego młodego człowieka. mówiąc. Poluję w towarzystwie lady Osborne. Jeśli chodzi o Emmę. Widząc. nie dalej niż za dziesięć minut posadzono by go do kolacji. ale już najstarsza siostra i służąca niczego. Ponieważ Margaret nie dopuszczała ewentualności. jeśli chciał zdążyć na posiłek do własnego domu. że na pewno się pojawię. Powtarzał anegdoty.tak. bardziej zainteresowany niż sądzisz. uradowana okolicznościami. Emma z radością powitała możliwość przesiadywania na górze w pokoju ojca i postanowiła. Starając się przebywać wśród domowników tak mało. zwrócił się do pana Watsona. także uznała. Zegar wybił dziewiątą. jak to tylko możliwe. Nie potrafiąc oprzeć się tym znakom oraz powodowana własną gościnnością i towarzyskim usposobieniem. który marzył. że poprawiały one atmosferę przy karcianym stoliku. Posunęła się wręcz do tego. by ta zaprosiła go na obiad następnego dnia. spokój w domu zakłócało niezadowolenie i kłótliwy nastrój Margaret. Przez resztę wieczoru i cały dzień następny. Elżbieta uległa prośbom siostry. Margaret zaczęła mrugać do najstarszej siostry. Chętnie scedowała więc na Emmę obowiązek dotrzymywania ojcu towarzystwa. nie przekładać siedzenia na dole i konwersowania z Jane o Croydon – nawet mimo przykrych uwag Margaret. niezbyt udanym gotowaniu i pełnym niepokoju oczekiwaniu trzeba było jednakże zasiąść do stołu bez gościa. z myślą o jego przybyciu podjęto jeszcze większe przygotowania niż poprzedniego dnia. a on wciąż jeszcze siedział przy karcianym stoliku. który wydawał się jej wstrętny. I rzeczywiście: taka zmiana była dla niej nie tylko do przyjęcia. w jakiej pozostawił swoich przyjaciół. szczególnie że siostra przekonywała ją. Emma udawała. wydając polecenia i zrzędząc. to jest on mną. by zostać dłużej. – Będziemy szczęśliwi. Dopiero gdy Nanny weszła do salonu z miseczką kleiku dla gospodarza. spędziła pół poranka doglądając garnków. że będzie mu tam towarzyszyć każdego wieczoru. zachwycony niepewnością. jej zdaniem. który czasem nie mógł znieść żadnej rozmowy. już następnego ranka zapragnęła uczynić z Emmy swoją powiernicę. Złożywszy tę deklarację. Udzieliła jakiejś niedbałej odpowiedzi i zmieniła temat. odjechał.

którą w końcu poślubił. i to zarówno wtedy. nikczemną próżnością i przewrotnymi kaprysami. jednak będąc człowiekiem mądrym i wykształconym. Elżbieta broniła decyzji siostry. w otoczenie ludzi. gdy o tych rzeczach myślała. które pojawiło się w jej życiu wraz ze śmiercią wuja. Stała się ciężarem dla rodziny. istotnie była dla dziewczyny wstrząsem. Nie miała szans na spokój i wygodę ani nadziei na lepszą przyszłość. jak i wówczas. by zająć czymś umysł i odpędzić smutek. osoby o miłym usposobieniu i dużej wyrozumiałości. A teraz nikt już się z nią nie liczył. toteż z przyjemnością sięgała po książkę. Najbardziej interesującym wątkiem powieści miała być miłość lady Osborne do Howarda oraz odwzajemnione uczucie tego ostatniego do Emmy. Obcowanie z tym wszystkim sprawiało jej ból. ze strony której nie mogła się spodziewać żadnych uczuć. chcąc nie chcąc. co właśnie pisała. Przez wiele lat utwierdzano ją w przekonaniu. że odziedziczy ich majątek. Cassandra była chyba jedyną osobą. opowiedziała im jednocześnie. w pokoju ojca jednak przestawały ją one dręczyć. Spodziewano się. który z rodzicielską troską formował jej umysł. Cassandra. żebyś pojechała. siostra autorki. Jeśli zaś chodzi o mnie. Byli zbyt urzeczeni własnym powodzeniem i gościnnością. co tracisz – powtarzała – ani co będziesz musiała znosić w domu. zanim zawitałaś w nasze progi. Odrzuciła też oświadczyny lorda Osborne’a. choć bez wątpienia czyniła to wbrew sobie. i trudno im się było pogodzić z jej odmową. lubił rozmowę i towarzystwo. szybciej niż myślisz zacznie cię ono irytować. Zmiana środowiska i stylu życia. miała dużo wolnego czasu. 29 . bo zmiana. wynikającymi z pożałowania godnych skłonności. po cichu zachęcając Emmę do przyjęcia zaproszenia. z którą Jane swobodnie rozmawiała o tym. że wyrządzona jej krzywda zostanie naprawiona. Wróciła do i tak już ciasnego domu. mogłaby wtrącić słabszy niż jej umysł w otchłań rozpaczy. Ty natomiast nie przywykłaś do przykrego zachowania biednej Margaret i jeśli zostaniesz w domu. że z natury była pogodna. Wujostwo uważali. jaka nastąpiła w jej życiu. Emma zaś zamieszkała w domu swych braterstwa. że jej obecność ożywia ich elegancki i wygodny dom. Dobrze. ludzi o ciasnych umysłach. Zło. że jest wielką nadzieją i oczkiem w głowie swego wuja. musieli odjechać bez niej. gdy ich doświadczała. W jego sypialni Emma odpoczywała od upokarzających myśli o nierówności społecznej i rodzinnych kłótniach. Pan Watson wkrótce umarł. – Nie wiesz. mogła czytać i rozmyślać – choć w jej sytuacji trudno było o niosącą ukojenie refleksję. których umysłowo przewyższała. iż innym ich propozycja może wcale nie sprawiać przyjemności. Uciekała tam przed ciągłymi rozmowami o pieniądzach. Prawie codziennie będziesz gdzieś zapraszana.ogromnie ją cieszyła. to po twoim wyjeździe nie będzie tu mi gorzej niż było. Argumenty siostry nie zdołały wszelako wpłynąć na decyzję Emmy – pomimo że darzyła Elżbietę ogromnym szacunkiem – i goście. a Robert i Jane będą dla ciebie bardzo mili. Nie brakowało jej także czułości ze strony ciotki. stając się tym samym materialnie niezależną. Z całego serca namawiam cię. by wróciła wraz z nimi do Croydon. jaką pociągnęła za sobą śmierć jednego z opiekunów i niesprawiedliwy postępek drugiego. Pokazując rękopis niektórym ze swych bratanic. Wciąż odruchowo porównywała przeszłość z teraźniejszością. W Croydon zawsze coś się dzieje. Robert i Jane bardzo nalegali. jak miała się dalej potoczyć akcja nie dokończonej powieści. nie przeminęło i nic nie wskazywało na to. żeby dostrzec. kiedy tylko czuł się lepiej. W czasie nawrotu choroby ojciec nie potrzebował niczego więcej prócz ciszy i spokoju.

Korekta: Katarzyna Michalska 30 .

Related Interests