You are on page 1of 338

TOCQUEVILLE DAWNY USTRÓJ I REWOLUCJA

ALEXIS DE TOCQUEVILLE

DAWNY USTRÓJ I REWOLUCJA

TŁUMACZYŁA ANNA WOLSKA

WSTĘPEM OPATRZYŁ JERZY SZACKI

CZYTELNIK WARSZAWA 1970

Tytuł oryginału francuskiego: L’ancien régime et la révolution Terminologię z zakresu francuskiego prawa państwowego i administracyjnego sprawdził: PROF. DR MICHAŁ SCZANIECKI Obwolutę i oprawę projektował: WŁADYSŁAW BRYKCZYŃSKI

LCCN DC138 .T63165 1970

„Czytelnik”, Warszawa 1970. Wydanie I. Nakład 3 290 egz. Ark. wyd. 16,5; ark. druk. 20,75. Papier druk. m/gł., kl. III, 70 g, 82×104 z Kostrzyna. Oddano do składania 8 XII 1969. Podpisano do druku 25 V 1970. Druk ukończono w czerwcu 1970 r. Drukarnia Narodowa w Krakowie. Zam. wyd. 282, druk. 1700/69. D-012-800. Cena zł 50,Printed in Poland

O AUTORZE

W ostatnim rozdziale Demokracji w Ameryce — najważniejszego z pewnością dzieła Tocqueville’a, ono bowiem zapewniło mu reputację myśliciela oryginalnego — znajdujemy wywód, który zawiera w skrócie wszystkie bodaj jego najważniejsze idee, wszystkie jego — jak sam to określał — idées mères:
To nowe społeczeństwo, które starałem się odmalować i które chcę osądzić, dopiero się narodziło. Czas nie utrwalił jeszcze jego formy: wielka rewolucja, która je stworzyła, wciąż trwa i w tym, co dzieje się przed naszymi oczami, trudno rozróżnić, co przeminie wraz z tą rewolucją, co zaś po niej zostanie. Świat, który powstaje, jest jeszcze na poły ukryty pod szczątkami świata upadającego i wśród wielkiego pomieszania spraw ludzkich nie sposób powiedzieć, co ze starych instytucji i dawnych obyczajów utrzyma się, a co w końcu zniknie. Chociaż daleko jeszcze do końca rewolucji dokonującej się w stanie społecznym, w prawach, ideach i uczuciach ludzi, już teraz nie można porównać jej dzieł z niczym, co widziano poprzednio na świecie. Cofam się wiek po wieku aż do najodleglejszej starożytności; nie zauważam niczego, co przypominałoby widok, jaki mamy przed oczami. Przeszłość nie oświetla już przyszłości: umysł idzie naprzód w mrokach. Pośrodku tego obrazu tak rozległego, tak nowego, tak niewyraźnego, dostrzegam wszakże już teraz kilka rysów zasadniczych. Oto one: Widzę, że dole i niedole są w świecie dość równo dzielone. Znikają wielkie bogactwa, rośnie liczba niedużych fortun; mnożą się pragnienia i ich zaspokojenia; nie ma ani nadzwyczajnych dostatków, ani beznadziejnej nędzy. Ambicja jest uczu-

ciem powszechnym, nie ma ambicji wielkich. Każda jednostka jest odosobniona i słaba, społeczeństwo jest zręczne, przezorne i silne; poszczególne jednostki robią niewielkie rzeczy, Państwo zaś wielkie [...] Wodzę wzrokiem po tym nieprzeliczonym tłumie podobnych do siebie istot, gdzie nikt nie stoi wyżej ani niżej od innych. Widok tej powszechnej jednolitości zasmuca mnie i mrozi, skłonny jestem żałować społeczeństwa, którego już nie ma.” 1

Przytoczyłem ten wywód w pewnym skrócie, ale i tak orientuje on dostatecznie w problematyce, której podjęcie uczyniło Tocqueville’a klasykiem myśli społecznej XIX wieku. Wyliczmy pokrótce te problemy: Po pierwsze, problem r e w o l u c j i . Tocqueville był jak mało kto świadom, iż rewolucja 1789 roku nie była odosobnionym epizodem w historii Francji, lecz stanowiła ogniwo długiego procesu, dalekiego jeszcze w jego czasach od definitywnego zakończenia. Wydarzenia 1848 roku nie były dla niego niespodzianką, a i później nie przestawał powtarzać, że największą pomyłką jest wiara w rychły koniec rewolucji. Co więcej, Tocqueville zdawał sobie znakomicie sprawę, iż w rewolucji tej chodzi o gruntowną zmianę „stanu społecznego”, nie zaś o powierzchowne modyfikacje samego tylko ustroju politycznego. Nawet tak pasjonujący jego współczesnych wybór między monarchią a republiką wydawał mu się kwestią drugoplanową. Był teoretykiem rewolucji społecznej. Po drugie, problem n o w e g o s p o ł e c z e ń s t w a . Tocqueville próbował stwierdzić, jaki „stan społeczny” jest charakterystyczny dla nowych czasów. W Stanach Zjednoczonych odnajdował go właśnie w formie najczystszej: nowe społeczeństwo to przede wszystkim społeczeństwo egalitarne, demokratyczne — w odróżnieniu od przedrewolucyjnego społeczeństwa hierarchicznego, arystokratycznego. Na pozór myśl całkiem banalna. Rzecz wszakże w tym,

że Tocqueville czyni z pojęcia „demokracji” kategorię nie tyle polityczną, ile socjologiczną, analizując wielostronnie pewien typ społeczeństwa, nie zaś tylko organizację polityczną. Ponadto, Tocqueville dokonuje ważnego w jego czasach odkrycia: burżuazyjna demokracja, powszechne „zrównanie kondycji” nie gwarantuje bynajmniej wolności. Wprost przeciwnie, oznacza ona postęp centralizacji, wzrost roli państwa, ubezwłasnowolnienie do pewnego stopnia równych jednostek. Po trzecie, problem h i s t o r i i . Tocqueville był przekonany, iż z historii niewiele można się nauczyć: różnica między dawnymi i nowymi czasami jest tak głęboka, że „trzeba się... wystrzegać sądzenia o rodzących się społeczeństwach na podstawie idej pochodzących ze społeczeństw już nie istniejących”.2 Ale jednocześnie konieczne jest zrozumienie genealogii teraźniejszości, toteż Tocqueville napisze Dawny ustrój i rewolucję — dzieło dające pośrednio bardzo oryginalną i nowoczesną koncepcję historiografii jako nauki w gruncie rzeczy pomocniczej, w stosunku do nauki o polityce czy socjologii. Po czwarte, problem k o n s e r w a t y z m u . Tocqueville nie był — oględnie mówiąc — entuzjastą nowego społeczeństwa. Urodził się w starej rodzinie arystokratycznej, opłakiwał upadek Karola X, w demokracji dostrzegał wiele cech odpychających, a za najważniejszą bodaj tajemnicę politycznej mądrości uważał przedrewolucyjne (a raczej przedabsolutystyczne) „ciała pośredniczące”. Ale fakty pozostają faktami; w świecie współczesnym nieuchronnie dopełnia się dzieło rewolucji, następuje , „zrównanie kondycji”, giną wszelkie pozostałości systemu arystokratycznego. „Świat polityczny — pisze Tocqueville — zmienia się; trzeba szukać nowych lekarstw na nowe choroby.”3 Autor Dawnego ustroju i rewolucji jest tedy bodaj pierwszym konserwatystą całkowicie pozbawionym złudzeń co

był Plechanow. Nie próbujmy upodobnić się do naszych ojców. socjologa. ale starajmy się osiągnąć wielkość i szczęście. Rzadko również spotykała się z Tocqueville’em myśl marksistowska. co z przeszłości jeszcze się zachowało. pisarza. Ani razu nie podjęto z pozycji marksistowskich próby wszechstronnego i źródłowego zbadania teoretycznego stanowiska Tocqueville’a. „Nie chodzi już — pisze — o zachowanie szczególnych korzyści jakie daje ludziom nierówność kondycji. iż był on jednym z najświetniejszych myślicieli XIX stulecia.do możliwości restauracji jakiegoś umiłowanego starego porządku czy też zachowania dla przyszłości tego wszystkiego. jaką odgrywa w myśli społecznej Zachodu. lecz o zapewnienie im nowych dóbr podsuwanych przez równość. Również w nowszej literaturze marksistowskiej stosunkowo rzadko spotykamy obszerniejsze analizy twórczości Tocqueville’a. a jego popularność za życia i pośmiertna sława były w zupełności zasłużone. Fakt to paradoksalny. Sława Tocqueville’a nie dotarła do Polski. chociaż popularyzowano i tłumaczono wielu pisarzy mniejszej rangi. Te cztery wielkie tematy to niemal całe bogactwo Tocqueville’a jako teoretyka i praktyka polityki. który poświęcił mu trochę więcej uwagi. Dokonany przez Kozłowskiego skrót pt.”4 W politycznym dziele Tocqueville’a dokonuje się konstytucja nowoczesnego konserwatyzmu jako ideologii burżuazyjnej. pozostał on w naszym kraju autorem niemal nie znanym. . jeśli zważyć nieustającą popularność tego pisarza i rolę. Znana książka Ałpatowa5 traktuje niemal wyłącznie o poglądach politycznych autora Dawnego ustroju. które byłyby właściwe nam samym. Twierdzę jednak. naświetlając je zresztą nader jednostronnie. Dawne rządy i rewolucja pozostał do dziś jedynym śladem zainteresowania. historyka. jedynym bodaj autorem.

Rewolucję lipcową przyjął jako osobistą klęskę. którego . był potomkiem starej normandzkiej arystokracji i zagorzałym legitymistą. W 1831 roku Tocqueville został delegowany wraz ze swym najbliższym przyjacielem. do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. poszedł wprawdzie na służbę do nowego monarchy. a — co ważniejsze — dla zrozumienia zapatrywań społecznych autora Dawnego ustroju i rewolucji nie bez znaczenia jest jego pochodzenie społeczne. mianowany w 1827 roku sędzią przy Trybunale w Wersalu. Sumienie nie robi mi wyrzutów. Jej „produktem ubocznym” było dzieło o Demokracji w Ameryce. jeśli za „burżuazyjne” zechcemy uważać poglądy typowe dla burżuazji epoki Tocqueville’a. Ten klasyk burżuazyjnej myśli politycznej nie był bourgeois ani z urodzenia. lecz jestem głęboko zraniony i zaliczę ten dzień do najnieszczęśliwszych w moim życiu”. Hervé. Oboje — uwięzieni w okresie jakobińskiego terroru — w ostatniej niemal chwili uniknęli dzięki Thermidorowi szafotu. aby dla francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zbadać tamtejszy system karny. Podróż po Ameryce trwała od maja tego roku do lutego roku następnego. czyli pochodziła z dobrej noblesse de robe. Za Restauracji ojciec rozpoczął karierę urzędniczą w służbie Burbonów. ani z sentymentu. ani nawet z poglądów.* Guizot powiedział podobno do Tocqueville’a: „Jest Pan pokonanym arystokratą. Jego ojciec. który godzi się na swoją porażkę”. Gustawem de Beaumont. Alexis de Tocqueville urodził się 29 lipca 1805 roku w Verneuil. matka była wnuczką Malesherbes’a. W jego ślady poszedł też Alexis. ale z takimi oto uczuciami: „Złożyłem w końcu przysięgę. W formule tej jest sporo prawdy. do czego przygotowały go studia prawnicze w Paryżu.

Nade wszystko podkreślić trzeba jedno: jakkolwiek cenne były badania przeprowadzone przez Tocqueville’a nad społeczeństwem amerykańskim. często porównywano go z Monteskiuszem. W Demokracji w Ameryce odnajdujemy wiele idej. z którym zresztą łączy Tocqueville’a głębokie . „Stan społeczny i polityczny Francji przed i po 1789 roku”. i przekształcanie się pod jej wpływem wszystkich dziedzin życia społecznego. Trudno scharakteryzować ją przy pomocy jakiejś jednej formuły. iż przygotowywał ją przejęty jedną myślą: wszędzie na świecie szybko i nieuchronnie nadchodzi demokracja. będący jak gdyby pierwszym zarysem drugiego wielkiego dzieła Tocqueville’a. które ukazało się w 1848 roku. Tocqueville pisał. Niemal nazajutrz po opublikowaniu Demokracji w Ameryce autor stał się człowiekiem sławnym i cenionym. Jest to monografia społeczeństwa amerykańskiego i traktat historiozoficzny. które spotykamy na kartach Dawnego ustroju i rewolucji. pochwała demokracji i pamflet na demokrację. dwa zaś następne — mniej sławne za życia autora — w pięć lat później. przenikliwa diagnoza współczesności i zadziwiająco pod wieloma względami trafna prognoza. Uważał on Amerykę za swego rodzaju laboratorium. w 1836 roku w czasopiśmie London and Westminster Review ukazał się zresztą artykuł pt. przede wszystkim — kształtowanie się demokracji. że „dzieło to zostało napisane dla Francji czy też — używając nowoczesnego żargonu — z francuskiego punktu widzenia”. Demokracja w Ameryce to najważniejsza praca Tocqueville’a. zyskując od razu ogromny rozgłos. nie była to książka o samej tylko Ameryce.pierwsze dwa tomy ukazały się w 1835 roku. Tocqueville napisze. gdzie można obserwować w czystej postaci procesy charakterystyczne dla wszystkich nowoczesnych społeczeństw. W przedmowie do dwunastego wydania swej książki. polityczne credo autora i beznamiętna analiza procesów społecznych.

J. Mill). kiedy to Tocqueville — przeciwny Ludwikowi Bonaparte — wycofał się z życia politycznego. Mnożyły się wznowienia i przekłady tej książki. Od 1839 roku był wielokrotnie deputowanym z Vologne. Ciekawym podsumowaniem jego własnej praktyki w tej dziedzinie są Souvenirs pisane . Ostatni akt w działalności politycznej Tocqueville’a to list do redakcji The Times z 11 grudnia 1851. Akademia Francuska przyznała jej nagrodę i w 1841 roku powołała młodego jeszcze autora do swego grona.powinowactwo duchowe. Autor Demokracji w Ameryce już w 1832 roku porzucił karierę urzędniczą poświęcając się całkowicie pracy literackiej. Trzy lata wcześniej Tocqueville został wybrany do Akademii Nauk Moralnych i Politycznych. Ten drugi rozdział trwał kilkanaście lat. Po tej dacie Tocqueville będzie już tylko historykiem i teoretykiem polityki. pojawiały się coraz liczniej jej omówienia i pochwały (wśród chwalących znalazł się m. Nie zrezygnował wszakże z praktycznej działalności politycznej. którą uprawiał z samozaparciem godnym niemal Flauberta. będący namiętnym protestem przeciwko zamachowi stanu i próbą zmobilizowania przeciwko Bonapartemu europejskiej opinii publicznej. aktywnie uczestniczył w rozmaitych komisjach parlamentarnych (najwięcej uwagi poświęcał bodaj problematyce kolonialnej. a w roku następnym był wiceprzewodniczącym Zgromadzenia Ustawodawczego i — od czerwca do października — ministrem spraw zagranicznych w gabinecie Barrota. St. brał udział w opracowywaniu nowej konstytucji w 1848 roku. in. wykazując ogromną znajomość przedmiotu). od nieudanej próby zdobycia w 1837 roku mandatu deputowanego do 1851 roku. toteż nie bez racji przedstawia się zwykle jego biografię w formie tryptyku: książka o demokracji amerykańskiej — polityka stosowana — studia nad rewolucją francuską.

że to wystarczy. Tocqueville rozpoczął działalność polityczną w mniemaniu. Pouczająca to zresztą historia. Wielki teoretyk okazał się małym praktykiem. pozostając w pełni niezależnym. ponieważ z obawy przed partyjnymi zobowiązaniami odrzucił ofiarowane mu poparcie. a ja nim w ogóle nie jestem. w dwa lata później wszedł do zgromadzenia jako de Tocqueville. Lubił powtarzać: „Chcą ze mnie zrobić człowieka partii. Tocqueville chciał być politykiem niezależnym. że wniesie w życie Francji coś nowego. Był bardziej przewidujący od innych. Kariery politycznej Tocqueville’a nie sposób nazwać udaną. I rzeczywiście. bardziej interesował się zasadami niż ludźmi. Nie chciał przyłączyć się do żadnej istniejącej partii. by stając się społeczeństwem demokratycznym uniknąć tyranii i degeneracji?”. Rewolucja Francuska. Zaczynał w przekonaniu. Po- . nie potrafił też stworzyć własnej . a głosował na Cavaignaca. zakończył ją coup d’état awanturnika. Głosił wolność. 27 stycznia 1848 roku mówił z trybuny Zgromadzenia: Nadchodzi czas. Przyświecało jej pytanie z Demokracji w Ameryce: „Co trzeba zrobić. która zniosła wszelkie przywileje i zniszczyła wszystkie wyłączne prawa. a nie jako człowiek takiej czy innej partii. pozostawiła jedno prawo niezasłużone w całym kraju — prawo własności. którymi najgłębiej pogardzał. Nie miał — jak się zdaje — wielkich ambicji osobistych. Nienawidził burżuazji.w latach 1850-1851 pod świeżym wrażeniem rewolucji i kontrrewolucji. przypisują mi namiętności. a znalazł się w niesławnej „partii porządku” razem z politykami. który wykorzystał demokrację w drodze do dyktatury. podczas gdy ja mam tylko opinie”6. miał natomiast gruntownie przemyślaną doktrynę — odwrotnie niż większość polityków mu współczesnych. a był za masakrą robotników paryskich w czerwcu 1848 roku. Przegrał swe pierwsze wybory. kiedy kraj podzieli się znowu na dwie wielkie części.

] Zobaczcie. ponieważ nigdy nie było naruszone. ale nie był to język jego własnej doktryny politycznej: porozumienie nastąpiło na platformie „partii porządku”. zwrócone nie przeciwko takim czy innym ustawom. przeciwko fundamentom. takim czy innym ministerstwom. było ono cytadelą społeczeństwa. czyli obrony za wszelką cenę własności prywatnej. kiedy francuscy politycy klas posiadających nie wychodzili na ogół poza dylematy legitymizmu i orleanizmu lub w najlepszym razie — monarchizmu i republikanizmu.. obyczaje i prawa.. Stała się ona pasją całego mego życia. że po trochu rozpowszechniają się wśród nich opinie i idee. co dzieje się w sercu klas pracujących [. utrzymywanej przez wierzenia. podczas gdy inne prawa były jego nadbudówkami [. że są one mniej rozpalone przez namiętności polityczne [. że nie pocieszę się nigdy po jej stracie. Nasza epoka jest niepodobna do innych.. Jak długo prawo własności było początkiem i podstawą wszystkich innych praw.siadacze własności nie powinni jednak żywić złudzeń co do trwałości swej pozycji ani wyobrażać sobie.. kiedy tylko ono się zachowało. na jakich się ono opiera?7 W okresie.].. i z niektórymi republikanami. Tocqueville wykazał nieprzeciętną przenikliwość. kiedy prawo własności uważane jest za ostatnią pozostałość systemu arystokratycznego.] to coś zupełnie innego [. ostatni przywilej w zrównanym społeczeństwie [. że prawo własności jest bastionem nie do zdobycia.8 . W gorzkich Wspomnieniach o rewolucji Tocqueville powie o swoich ideałach politycznych: „Powziąłem ideę wolności umiarkowanej. Dopiero w dniach rewolucji znalazł wspólny język i z legitymistami. lecz przeciwko samemu społeczeństwu.. i z orleanistami.] Wszelako dziś..] To prawda. że ich namiętności z politycznych stają się społecznymi ? Czyż nie widzicie.. Oczarowały mnie uroki tej wolności. poddanej regułom.. ale czy nie widzicie. Czułem. tak długo łatwo go było bronić albo raczej nikt go nie atakował. Pozostał jednak sam.. a trzeba było się jej wyrzec”..

P. jedynym wydaniem pełnym i krytycznym są Oeuvres complètes pod naczelną redakcją J. Umarł w Cannes 16 kwietnia 1859 roku. Poszczególne pisma Tocqueville’a były wydawane wielokrotnie. Uzupełnić ją trzeba dwiema jeszcze informacjami ważnymi dla charakterystyki jego puścizny literackiej. po pierwsze. Pozostawiło to ślady w twórczości Tocqueville’a. W 1856 roku ukazała się dzieła część pierwsza — jedyna. Tocqueville sporo podróżował. Afrykę Północną. Prócz Ameryki Północnej odwiedzał Włochy i Sycylię. najpierw narzeczoną. wielokrotnie Anglię i Irlandię. Ilościowo rzecz biorąc. listy i relacje z podróży to przeszło połowa puścizny literackiej Tocqueville’a. jego tłumaczem na angielski (znanym polskiemu czytelnikowi przyjacielem Zygmunta Krasińskiego) — jest nie tylko pasjonującym dokumentem epoki. przesiadując w bibliotekach i archiwach. zwłaszcza zaś korespondencja z Gustawem de Beaumont. jaką zdążył napisać. towarzyszem podróży do Ameryki. z Henrym Reeve’em. a następnie do powstania społeczeństwa demokratycznego.Przez resztę życia Tocqueville próbował już tylko zrozumieć świat współczesny. ukazujące się od kilkunastu lat we Francji i zbliżające się . a od 1836 roku żoną. które jął z całym zapałem przygotowywać od 1853 roku. który doprowadził najpierw do rozkładu społeczeństwa arystokratycznego. Tak w największym skrócie przedstawia się biografia Tocqueville’a. gromadząc notatki i dokumenty. Oto geneza Dawnego ustroju i rewolucji — dzieła. a ponadto mamy dwa tomy Podróży. z Mary Motley. autor Dawnego ustroju był znakomitym epistolografem: jego korespondencja. Mayera. nade wszystko zaś ów mechanizm. Po drugie. ale nierzadko również dobrą literaturą i publicystyką. Niemcy. najserdeczniejszym obok Beaumonta przyjacielem. rodzącego nowych Cezarów. Otóż. Arturem de Gobineau.

„nieunikniony”. składając jedną z rzadkich w swej pracy naukowej danin na rzecz religijnego światopoglądu.właśnie do końca. którzy występowali jako jej wrogowie. służą jego rozwojowi. ci. Pogląd taki daje się z łatwością poprzeć niezliczonymi cytatami. jak najróżniejsze zdarzenia w życiu ludów obracały się na korzyść demokracji. z jaką przyjmował upadek — bliskiego przecież jego sercu — ustroju arystokratycznego. wszyscy razem byli popychani po tej samej drodze i wszyscy pospołu pracowali. wszystkie zdarzenia. którzy starali się o jej sukces. Wszyscy ludzie wspomagali ją swymi wysiłkami: ci. a — co ważniejsze — grają one pierwszorzędną rolę. jedni wbrew sobie. Nie sposób również wyobrazić sobie prognoz Tocqueville’a inaczej niż w związku z jakąś z góry przyjętą koncepcją konieczności dziejowej czy — Opatrzności. „nieuchronny” spotykamy w tekstach Tocqueville’a bardzo często. tak samo jak wszyscy ludzie. Bez nich trudno byłoby autorowi Demokracji w Ameryce usprawiedliwić rezygnację. wymyka się stale spod ludzkiej władzy. Stopniowy rozwój równości kondycji jest tedy faktem opatrznościowym. ślepe narzędzia w rękach Boga. * Tocqueville'a pomawiano wielokrotnie o skłonność do fatalizmu. . inni bezwiednie. i ci. trwały. Wydanie to obejmuje trzynaście tomów w dwudziestu dwóch woluminach. Oto przykład tego „fatalistycznego” sposobu myślenia: Widać było wszędzie. jak mówił kiedy indziej. którzy walczyli o demokrację. ma zasadnicze rysy takiego faktu: jest powszechny. w których będzie mowa o nieuchronności i nieodwracalności procesów społecznych zachodzących we współczesnym świecie. i ci. Słowa „konieczny”. którzy bynajmniej nie myśleli o jej wspomaganiu.

na które nie ma on możliwości oddziałać. na które człowiek nie ma wpływu. w odróżnieniu od konserwatystów początku stulecia. że. Konieczność rozumiał Tocqueville po millowsku: jeżeli dane są przyczyny. dawne dobre czasy bezpowrotnie mijają. republikę w monarchię. stan społeczny utworzony bez jego udziału. nic na to nie można poradzić. nie można uniknąć skutków. nadają społeczeństwu niepowstrzymany ruch. że ruch społeczny idący c z tak daleka może być powstrzymany siłami jednego pokolenia. Otóż nie był to punkt widzenia Tocqueville’a i to nie tylko dlatego. Różnił się od nich także poglądami na ową konieczność. Nie powinien nas tu mylić termin „Opatrzność”. która najpewniej — jak dowodził na przykład Joseph de Maistre — odwróci w końcu bieg zdarzeń zmieniając zło w dobro.Czyż mądrze byłoby wierzyć. pozostaje jedynie zaufać Opatrzności. Na przykład: Prawodawcy udaje się czasami po wielu wysiłkach wywrzeć pośredni wpływ na przeznaczenie narodów i wtedy czci się jego geniusz. Wypowiedzi te przywodzą zresztą na myśl wielu dawniejszych konserwatystów. przeciw któremu walczy on na próżno i któremu się poddaje. i po monteskiuszowsku: powodzenie działalności ludzkiej zależy od tysiąca warunków. podczas gdy często położenie geograficzne kraju. rewolucję w kontrrewolucję. ale. Przede wszystkim „konieczność” dziejowa Tocqueville’a nie miała w sobie nic tajemniczego. nie miał już żadnych złudzeń co do możliwości powrotu. obyczaje i idee o nie znanym mu pochodzeniu. którzy — pouczeni przez doświadczenie o daremności wysiłków na rzecz kontrrewolucji — deklarowali swą uległość wobec tajemniczej force des choses.9 Pod wrażeniem podobnych wypowiedzi łatwo przystać na schemat Guizota: Tocqueville to pokonany arystokrata. nieuchwytny dlań punkt wyjścia. który pogodził się ze swą przegraną. niestety.10 . To ozdobnik.

że fatalistyczne poglądy na historię Tocqueville przypisywał historykom demokratycznym. która nie zniechęca ludzi do działania. że skoro znajdują się w takim położeniu z powodu swej rasy... to niczego nie można zrobić dla poprawienia ich losu. jest po prostu socjologiczny determinizm. Jack Lively. buta. zauważa słusznie. Zależało mu na tym zarówno ze względów teoretycznych.11 Ciekawe zresztą. Chodziło po prostu o to.] żyjące w barbarzyństwie lub niewoli. uważając historyków arystokratycznych za skłonnych do woluntaryzmu. którego podejrzewał właśnie o fatalizm. jak i praktycznych. Jeśli nawet przesądzony jest w danym momencie ogólny kierunek ewolucji społecznej. ale jednocześnie powstrzymuje ich od działania na ślepo. Artura de Gobineau— autora osławionego Eseju o nierówności ras ludzkich — poddał krytyce z takich oto pozycji: Po cóż przekonywać narody [. iż z Pana doktryny wynika całe zło.13 . Sam starał się — jak widać — uniknąć obu skrajności. tyrania i gnuśność wszystkich narodów?12 Nie należy bezwolnie poddawać się losowi.Nie ma mowy o żadnej metafizycznej konieczności. iż według tego myśliciela nie Historia czy Postęp czynią koniecznym pojawienie się jakiejś formy społecznej. Swego zaś przyjaciela. jakie rodzi ciągła nierówność. to konkretny kształt przyszłego społeczeństwa pozostaje w zasięgu ludzkiej woli: Narody nie mogą dziś przeszkodzić coraz powszechniejszemu zrównaniu kondycji. do dobrobytu czy do nędzy. zmiany ich obyczajów lub sposobu rządzenia? Czyż Pan nie widzi. czy ta równość doprowadzi je do wolności czy do niewolnictwa. Autor doskonałej książki o Tocqueville’u. do oświecenia czy do barbarzyństwa. lecz określone warunki psychologiczne. przemoc. pogarda dla podobnych sobie. społeczne i ekonomiczne. ale od nich zależy. Tocqueville był przeciwny Heglowi. aby stworzyć naukę polityczną.

które z dnia na dzień nadadzą społeczeństwu kształt pożądany i zgodny z założoną wprzódy doktryną. skłonni byli wierzyć we wszechmoc gwałtownych środków politycznych. jakimi przeniknięta była ówcześnie zarówno myśl radykalna. że możliwości ludzkiej ingerencji w procesy społeczne są znikome. ponieważ nowoczesność Tocqueville’a polegała między innymi na tym. Marks był pierwszym rewolucjonistą. który stwierdził. Tocqueville-„przeciwnik rewolucji”. że „ludzie sami tworzą swoją historię. że instytucje zwane koniecznymi to często jedynie instytucje. jak i rewolucjoniści przed Marksem.. że dostrzegł anachroniczność owych dylematów w warunkach drugiej ćwierci XIX wieku. Tocqueville nie pasuje bowiem do tych stereotypów. jakie zostały im dane i przekazane”. że potrafią przemiany społeczne zatrzymać. Spór.15 Tocqueville był pierwszym przeciwnikiem rewolucji. Tocqueville-„arystokrata”. i że w sprawie ustroju społecznego obszar możliwości jest znacznie większy niż umieją to sobie wyobrazić ludzie każdego społeczeństwa. lecz w takich. kim był naprawdę.14 Z drugiej strony Tocqueville nie podzielał woluntarystycznych iluzji. Tak kontrrewolucjoniści. a nadto — jak wiadomo — nieraz nazywany był „demokratą" i „liberałem”. podczas gdy sami nierzadko wierzyli. nie miałby wszakże wielkiego sensu.We Wspomnieniach Tocqueville powie więcej: Skłonny jestem wierzyć. jak i myśl konserwatywna. który to powiedział. ale nie tworzą jej dowolnie. nie w wybranych przez siebie okolicznościach. kiedy to w obliczu socjalizmu zaczynały słabnąć dawne .. ale kierowali tę naukę głównie pod adresem zwolenników rewolucji. do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. Konserwatyści powtarzali wprawdzie zawsze (na tym zresztą polega konserwatyzm). w jakich się bezpośrednio znaleźli. Formuły te budzić mogą wątpliwości.

Zwolennik staroszlacheckich swobód spotykał się z burżuazyjnym liberałem. ani w drugą stronę. nie zatrzymując się ostatecznie na niczym. że nie odczuwałem żadnej naturalnej i instynktownej skłonności ani do jednej.. którą stracili od dawna zwolennicy nieskazitelnej Restauracji.. abym ją sądził bez namiętności. Sam Tocqueville tak określał swoje stanowisko: Chce się koniecznie zrobić ze mnie człowieka partii. Była mi dostatecznie bliska. znajdowałem się w tak doskonałej równowadze między przeszłością i przyszłością. Jednym słowem. arystokracja była już martwa. Przyszedłem na świat u schyłku długiej rewolucji. Należąc sam do starodawnej arystokracji mej ojczyzny. która unicestwiwszy stan dawny. ani do drugiej. a ja nim bynajmniej nie jestem. Nie miałem żadnych pozarozumowych motywów. nie żywiłem wrogości ani zawiści wobec arystokracji. tak samo jak on obawiającym się tyrani rządu i tyranii „masy”. Nie byłem tedy podatny na złudzenia polityczne. Przypadek mojego urodzenia ułatwił mi jednak obronę przed jednymi i drugimi. nie po- . Przypisuje mi się na zmianę przesądy demokratyczne i arystokratyczne. To dodawało mu wiary w możliwość skutecznego w pewnych granicach działania. Nic nie popychało mnie w jej kierunku w sposób naturalny i konieczny. abym ją znał. Mój instynkt nie mógł więc pchać mnie na ślepo ani w jedną. nie kochałem też jej. Tyle samo mógłbym powiedzieć o demokracji. Tocqueville dostrzegł szansę zaszczepienia tradycji arystokratycznej na pniu demokratycznego społeczeństwa. gdybym urodził się w innym stuleciu lub w innym kraju. który przez czterdzieści lat próbował wszystkiego. Kiedy zaczynałem żyć. nie stworzyła sama niczego trwałego. bo silnie przywiązanym można być tylko do istoty żywej.antagonizmy i nawiązywał się dialog uwieńczony w dobie Wiosny Ludów sojuszem legitymistów z orleanistami w ramach „partii porządku”. i dostatecznie daleka. aby czy to kochać. ale nie doznałem też od niej osobiście żadnych zniewag. Mieszkałem w kraju. demokracja zaś jeszcze nie istniała. czy to nienawidzić. Miałbym może jedne albo drugie.

* Wiele razy zostało tu już użyte słowo „demokracja”. stąd bierze się używanie tylu niewłaściwych terminów i niepełnych wyrażeń”. jak termin „industrializm” w słowniku Saint-Simona czy termin „kapitalizm” w słowniku Marksa. aby spojrzeć spokojnie na obie strony. politycznego samorządu czy też rządu reprezentacyjnego. Tocqueville zastosował go do nowego społeczeństwa właśnie dla uwydatnienia owej nowości i nadał mu sens przede wszystkim opisowy. Jest to z pewnością najważniejszy termin społeczno-politycznego słownika Tocqueville’a — co najmniej tak ważny. Słusznie. Kiedy staramy się ów sens odtworzyć. co słowo „demokracja” oznacza w pismach Tocqueville’a. a nie był nigdy neutralny emocjonalnie: mówić o demokracji znaczyło przeważnie wartościować.16 Żaden czytelnik Tocqueville'a nie uwierzy zapewne w jego obiektywizm. że stosunkowo rzadko używa on tego słowa w znaczeniu czysto politycznym. który pierwszy . Otóż przede wszystkim stwierdzić trzeba. Termin miał za sobą wielowiekową karierę. które przez prawie półwiecze panowały we francuskim życiu politycznym.17 Zastanówmy się. było się „za” albo było się „przeciw”. Chodziło bowiem nie o brak wszelkich pasji politycznych.trzebowałem robić żadnych nadzwyczajnych wysiłków. Tocqueville idzie niewątpliwie śladem Monteskiusza. przychodzi nam najpierw na myśl takie spostrzeżenie tego badacza demokracji: „Umysł ludzki łatwiej wynajduje rzeczy niż słowa. ale o przynajmniej częściowe wyzwolenie się od tych. a więc na przykład dla oznaczenia systemu rządzenia opartego na zasadzie suwerenności ludu. Na próżno szukalibyśmy wszakże w pismach Tocqueville’a jakiegoś jednoznacznego i w miarę precyzyjnego określenia demokracji.

że społeczeństwo było dla niego zintegrowanym wewnętrznie systemem. To wyliczenie można byłoby zresztą ciągnąć niemal . chodzi nam tutaj tylko o metodę i główne założenia teoretyczne.bodaj przekształcił znane od starożytności klasyfikacje form ustrojowych (monarchia. Tocqueville pisze na przykład: Nigdy nie zgodzę się z tym. Tocqueville nazywa „obyczajami” — mores. ale w tym miejscu nie ma to dla nas znaczenia. że u autora O duchu praw nie ma — centralnej dla Tocqueville’a — opozycji demokracji i arystokracji. że ludzie tworzą społeczeństwo przez sam fakt uznania tego samego władcy lub posłuszeństwa tym samym prawom. te same fakty wywołują u nich takie same wrażenia i myśli. zwracając uwagę na niezdecydowanie Tocqueville’a w sprawie roli poszczególnych czynników19. Ważne jest to. na koniec. a te są zbieżne. których charakterystyka obejmuje całość istniejących w nich stosunków. bynajmniej nie dokonujemy tym samym opisu „stanu społecznego”. literatury i władzy. potrzebna jest znajomość „całego stanu moralnego i umysłowego ludu”. Rację miał. gdy ludzie rozpatrują wiele rzeczy z tego samego punktu widzenia. Nie wystarczy zajmować się prawami. demokracja) w swego rodzaju typologię społeczeństw. który musi być badany jako taki — od różnych stron.18 To wszystko. Plechanow. oczywiście. arystokracja.. w wielorakich powiązaniach praw i obyczajów. polityki i gospodarki. dzięki czemu można w ogóle mówić o społeczeństwie. myśli i sentymentów. kiedy. społeczeństwo istnieje tylko wtedy. Tocqueville wspomina również o zależności instytucji politycznych od struktury społecznej i warunków ekonomicznych.. Dla obu autorów państwo i społeczeństwo to dwie sfery różnej opisując władzę państwową. kiedy o wielu sprawach mają takie same opinie. życia rodzinnego i teatru. nie zaś tylko stosunki polityczne. Mniejsza o to.

Taka orientacja myśli społecznej zaczęła się we Francji upowszechniać znacznie wcześniej pod wpływem Saint-Simona i saint-simonistów. używa on przeważnie słowa „demokracja” do opisu „już to teoretycznego modelu społeczeństwa. Najkrócej mówiąc. należy przede wszystkim zbadać stan narodu. uczonych. było to stanowisko nie tylko polityka. instytucjami politycznymi tego społeczeństwa. Ale objaśnienie takie daje. niewiele. aby sądzić. już to tych aspektów istniejących społeczeństw. gdybyśmy ów zwrot zainteresowań od „stanu politycznego” do „stanu społecznego”. Wspomniany już tu Guizot pisał na przykład: Większość pisarzy. demokracja to tyle co s p o ł e c z e ń s t w o e g a l i t a r n e . Zanim instytucje te staną się przyczyną.. wspominając w związku z tym jedynie o Monteskiuszu.. Takie rozumienie społeczeństwa określiło stanowisko Tocqueville’a wobec problemu demokracji. aby poznać i zrozumieć jego instytucje polityczne. by sądzić o stanie narodu według form jego rządu. są one najpierw skutkiem [. pozwólmy sobie na małą dygresję. historyków czy publicystów starała się tłumaczyć dany stan społeczeństwa. od czystej polityki do polityki socjologii. lecz pewien t y p s p o ł e c z e ń s t w a . Byłoby jednak rozsądniej rozpocząć od badania samego społeczeństwa po to. które są zgodne z owym modelem”20. już to aktualnie istniejących społeczeństw najbardziej zbliżonych do tego modelu. w którym urzeczywistniona została w pełni równość kondycji. Jak zauważa Lively. zastępując ogólnik ogólnikiem. a następnie — burżuazyjnych historyków okresu Restauracji. Autor Dawnego ustroju i rewolucji przez demokrację rozumiał najczęściej nie określoną organizację polityczną. ale i socjologa.] Zamiast tego.bez końca.. Otóż byłoby niczym nie uzasadnionym wyolbrzymieniem oryginalności Tocqueville’a.. uznali za wyłączną zasługę Tocqueville’a. Zanim zajmiemy się tą kwestią bliżej. rzecz jasna. jaki powinien był .

chociaż w wielu sprawach nie zgadzał się z Guizotem. jego skład. gdzie kończy się opis konkretnego społeczeństwa. Ciekawe. Tocqueville nie wierzył w możliwość równości absolutnej. Na pytanie. najłatwiej byłoby odpowiedzieć przez powołanie się na jego opis Ameryki. tryb życia poszczególnych osób w zależności od ich sytuacji społecznej. w sferze stosunków społecznych demokracja odznaczała się w jego oczach znaczną jednolitością. które odnoszą się do demokracji w ogólności. że największych bodaj różnic dopatrywał się w sferze stosunków politycznych: od „politycznej demokracji” do „demokratycznego despotyzmu”. ale i rodzajem demokratycznego rozwoju. tylekroć dokonuje zarazem charakterystyki drugiego.21 Tocqueville postępował zgodnie z tą dyrektywą. czym było według Tocqueville’a społeczeństwo demokratyczne czyli egalitarne. a gdzie zaczyna — jak powiedzielibyśmy dzisiaj — konstrukcja typu idealnego. Kiedy Tocqueville pisze o Stanach Zjednoczonych. jak żyły narody. jaki mógł być jego rząd [.. iż była to dwuznaczność zamierzona i wykorzystywana przez Tocqueville’a. aczkolwiek wiedział on jasno..] Społeczeństwo.być. toteż ilekroć mówi on o jednym. które przyciąga uwagę historyka pragnącego wiedzieć. Na koniec. że poszczególne kraje różnią się nie tylko stopniem. Cechą demokracji jest — jak mówiliśmy — zrównanie kondycji społecznych. Nie jest zresztą wykluczone. Można również charakteryzować demokrację przez przeciwstawienie arystokracji: dychotomia tych dwóch „stanów społecznych” zajmuje centralne miejsce w myśli Tocqueville’a. stosunki różnych klas ludzi — oto niewątpliwie pierwsze zagadnienie. nie sposób czasami stwierdzić. do demokracji jako powszechnego zjawiska czasów nowych. można odwołać się do tych — nie tak bardzo licznych — wypowiedzi Tocqueville’a. Ludzie będą różnili się zawsze .

które z samej swej natury byłyby „lepsze” lub „gorsze”. podczas gdy w dawnym społeczeństwie kierowało się ono ku konkretowi — innemu w wypadku każdej odosobnionej od innych klasy. Nie ma powag uświęconych przez tradycję czy też zajmowanie uprzywilejowanego miejsca w społeczeństwie: każdy jest dla siebie autorytetem najwyższym. a drudzy gorzej. ze są tacy albo inni jako jednostki. są zbyt płynne. w którym jedynymi istotnymi różnicami stają się właśnie tego rodzaju różnice indywidualne. Grupy. staje się abstrakcyjne. Nie ma zajęć. wyłącznie dlatego. Główną rolę grało w niej pojęcie indywidualizmu (słowo to zresztą dopiero za czasów Tocqueville’a wchodziło w powszechniejszy użytek). do jakich należy jednostka. społeczeństwo natomiast nie stwarza żadnych nieprzekraczalnych barier. czy je zajmą. Jakiż tedy jest „moralny i umysłowy stan” narodów demokratycznych? Zanika u nich posłuszeństwo i ufność wobec autorytetów. wszystkie są dobre. Układem odniesienia staje się dla jednostki ludzkość. jednostki skłonne są odwoływać się wyłącznie do swego indywidualnego rozumu. Najwięcej uwagi poświęcił wszakże Tocqueville charakterystyce demokratycznego ethosu. zależy wyłącznie od ich przemyślności i pracowitości. jeżeli prowadzą do sukcesu. Ponieważ drogi awansu społecznego są dla wszystkich otwarte. nie przychodzą na świat jako członkowie określonych „wyższych” lub „niższych” klas: rodzą się jako jednostki o równych szansach awansu. że myślenie zwraca się ku kategoriom ogólnym. Jednocześnie brak ostrych przedziałów między grupami sprawia. szerzy się wiara w możliwość doskonalenia . nie zaś klasa. Nie istnieją żadne przywileje. aby mogły jawić się jej jako zbiornice mądrości.zdolnościami. jedni żyją lepiej. Otworem stoją przed nimi wszystkie stanowiska i to. zamożnością czy wykształceniem. demokracja jest wszakże takim ustrojem. Ludzie nie dziedziczą swoich pozycji społecznych.

który określany jest dzisiaj jako socjologia wiedzy. zachowuje wciąż niejaką aktualność i moc inspirującą. wzajemne respektowanie praw. Nieustająca popularność Tocqueville’a w Stanach Zjednoczonych wiąże się zresztą w pewnej mierze z trwałością mitu tamtej demokracji. silne są jednostkowe ambicje połączone z zawiścią wobec tych. każdy skłonny jest zamykać się w swym kręgu rodzinnym. wystarczy w zupełności. jaka istniała w Ameryce za jego czasów a kształtowała się — jak sądził — we wszystkich krajach. Nie istnieją- . Tocqueville’owska charakterystyka demokratycznego ethosu jest bardzo wielostronna. Najogólniej mówiąc. Wzajemne niechęci między klasami ustępują przed powszechnym humanitaryzem. Podobnym zmianom ulegają w społeczeństwach demokratycznych uczucia. Ludzie są równi. ale jednocześnie wiąże się z tendencją do izolacji. co zostało powiedziane. co Tocqueville rozumie przez demokrację. To. Nie będziemy jednak wchodzili w szczegóły. uznanie wartości wzajemnej pomocy.się jednostek i w postęp ludzkości. Wiele z tych spostrzeżeń z zakresu. ale każdy zabiega przede wszystkim o swój własny dostatek. aby stwierdzić. Słabe jest poczucie zobowiązań wobec społeczeństwa. Obie te tendencje są od demokracji nieodłączne. wykazując niewiele zainteresowania dla spraw publicznych. ale możliwa jest sympatia między nimi. ma on na myśli demokrację drobnych posiadaczy. którym się lepiej powiodło. związki pomiędzy jednostkami są wprawdzie słabsze aniżeli w ustroju arystokratycznym. Niezmiernie interesujące są na przykład jego uwagi o osobliwościach demokratycznej historiografii czy też o uprzywilejowaniu przez demokrację nauk stosowanych kosztem czystej teorii. zniszczonej w ciągu ostatniego stulecia przez postępującą koncentrację kapitału. Indywidualizm oznacza wprawdzie — jak widzimy — zbliżenie się ludzi do siebie.

lecz do profesji. którego nie może opuścić. w społeczeństwie małym nierówność wzrasta proporcjonalnie do tego. ponieważ Tocqueville był skłonny utożsamiać różnice klasowe z tym rodzajem różnic. Nowe społeczeństwo było dla niego z natury społeczeństwem bezklasowym. co prawda. jak spada w wielkim”. industrialna teoria. Ludzie upodabniają się do siebie w obrębie jednej. Wyznacza mu w społeczeństwie miejsce. Wśród powszechnego ruchu czyni go nieruchomym”. * .22 I o wielkiej burżuazji przemysłowej: „W miarę tego. by obalić wszystkie wznoszące się wokół niego bariery i otworzyć mu tysiące dróg do fortuny. którą obrał. jaki dominował w społeczeństwie feudalnym. różniąc się coraz bardziej w obrębie drugiej. Na próżno prawa i obyczaje troszczą się o to. jak masa narodu zwraca się ku demokracji. przywiązuje go do zawodu. Wyobraźnia socjologiczna Tocqueville’a nie sięgała poza ową dychotomię. Tocqueville pisał na przykład o robotniku: »Nie należy on juz do samego siebie.23 Był to wszakże margines namalowanego przez Tocqueville’a obrazu społeczeństwa demokratycznego.ce już dzisiaj dawne klasyk średnie objawiły się Tocqueville’owi jako przyszła ludzkość. potężniejsza od obyczajów i praw. z którego nie ma wyjścia. również inne aspekty nowego społeczeństwa. Demokracja sprzyja mianowicie industrializacji. Autor Demokracji w Ameryce dostrzegł. drobny przedsiębiorca jako bohater nowych czasów. ta zaś stwarza nowe nierówności. że tę kluczową dla kapitalizmu problematykę wtłoczył on w ramy swej dychotomii: demokracja — arystokracja. Zauważmy zresztą. a nierzadko i do miejsca. klasa zajmująca się przemysłem staje się bardziej arystokratyczna.

braterstwo”. liberałom. Uważał za naturalne odchodzenie społeczeństw od rządów uprzywilejowanej mniejszości. stwarza możliwość despotyzmu. zaniepokojonym skutkami zniesienia stanów i korporacji.24 Zainteresowanie Tocqueville’a problemem centralizacji miało moc istnej obsesji. którego najdrastyczniejszym przykładem był dla Tocqueville’a bonapartyzm. a niebezpieczeństwa tej zmiany dostrzegał całkiem gdzie indziej: „W przyszłości — . których odpowiednikiem jest tylko bezradna niesamodzielność. Wprowadzenie równości nie jest żadną gwarancją swobód. że dostrzegł niektóre konflikty społeczeństwa burżuazyjnego czy też. uchwycił on — jak się zdaje — szereg węzłowych problemów burżuazyjnego społeczeństwa i wyszedł naprzeciw politycznym teoretykom najróżniejszych orientacji: konserwatystom. wręcz przeciwnie. Mimo swych arystokratycznych sympatii nie przejawiał on żadnego zrozumienia dla lamentów na rządy „motłochu” i zaczynającą się „anarchię”. Nazwał on centralizację „instynktem demokratycznym”. i wszechwiedzące. stwierdził nieuchronność kryzysów przemysłowych. Zasłużył sobie na to miano przede wszystkim ujawnieniem centralistycznych tendencji społeczeństw demokratycznych.Tocqueville zyskał sobie miano „demaskatora” demokracji bynajmniej nie dlatego. na przykład. wydobywając zarazem na jaw wewnętrzne sprzeczności zawarte w haśle 1789 roku: „Wolność. Podejmując temat centralizacji i centralizmu. obawiającym się tyranii większości. równość. nabiera spotęgowanej ruchliwości i sprężystości. nawet Marksowi. rozprzężona bezforemność rzeczywistego organizmu społecznego”. podważeniem fikcji zakładającej tożsamość triumfu burżuazji z nastaniem wszelkiego rodzaju swobód. że państwo „na skutek niebywałej centralizacji staje się wszechobecne. który przecież pisał w swej rozprawie o zamachu stanu Ludwika Bonaparte.

których początek przedstawia Tocqueville w Dawnym ustroju i rewolucji. zbliża je do despotyzmu”.mówił — obawiam się bardziej ucisku niż anarchii”. a swego rodzaju finał we wspomnieniach o rewolucji 1848 roku. Narody. Kiedy jednak przystępujemy w końcu do dokładniejszego rozważenia stanu świata. bardziej przedsiębiorcza. niweczą lub ograniczają panowanie swych panów i książąt. którzy kiedy indziej wywracają trony i tratują królów. w tych samych czasach anarchii i u tych samych nieposłusznych ludów. Tak więc w naszych czasach dokonują się jak gdyby dwie przeciwstawne sobie rewolucje. „Chciałoby się powiedzieć — pisał o narodach europejskich — iż każdy krok. Obywatele popadają z każdą chwilą pod kontrolę administracji publicznej. jaki robią w kierunku równości. zostają niepostrzeżenie wciągnięci do poświęcania jej codziennie coraz to nowych cząstek swej niezawisłości indywidualnej. które nie przeżywają rewolucji. z jednej strony powołaniem się na opisywane również przez Marksa przemiany społeczeństwa francuskiego27. ludy wszędzie wyrywają się gwałtownie spod ich władzy. też wydają się niespokojne i drżące. ani tak słaba. Ci sami ludzie. bardziej rozległa.”26 Ten punkt widzenia daje się zupełnie przekonywająco uzasadnić. władza społeczna zwiększa bez ustanku swe prerogatywy. że te dwie rewolucje są ściśle ze sobą związane. wypływają z jednego źródła i prowadzą ludzi w jedno i to samo miejsce. w żadnej innej epoce naszej historii władza nie była ani tak silna. staje się bardziej scentralizowana. wszystkie rewolucje i kontrrewolucje posuwają bowiem naprzód centralizację władzy. Z drugiej strony. bardziej absolutna. jedna osłabia stale władzę. widzimy. z drugiej strony ujawnie- . poddają się coraz bardziej bez żadnego oporu najmniejszym zachciankom urzędnika. najmocniejsze dynastie zostały zachwiane lub zniszczone. ożywia je ten sam duch buntu. druga umacnia ją bez przerwy.25 Dla czasów nowych charakterystyczne są tedy dwie tendencje: Z jednej strony.

które grały taką rolę w systemie arystokratycznym. w jaki sposób w sławnym więzieniu Sing-Sing stosunkowo niewielka ilość strażników daje sobie radę z ogromną ilością więźniów. ponieważ sam tekst Tocqueville’a będzie jej najlepszą prezentacją. Społeczeństwo. które jest — posłużmy się metaforą Marksa — „workiem kartofli”. O drugiej trzeba coś niecoś powiedzieć. które staje się dla niej oparciem zawsze wtedy. z łatwością poddają się władzy centralnej. gdy nie może ona liczyć wyłącznie na własne siły. że strażnicy są znakomicie zorganizowani i pozostają ze sobą w stałym kontakcie. Jednostki odosobnione. Otóż indywidualizm ma skutki dwojakie: z jednej strony oznacza dla jednostki wyzwolenie się od autorytetów i zależności grupowych. podczas gdy więźniowie nie mają żadnej organizacji i żadnej możliwości porozumiewania się ze sobą. W pisanej wspólnie z Beaumontem relacji o systemie karnym Stanów Zjednoczonych Tocqueville zastanawiał się nad tym. Nad pierwszą sprawą nie warto się w tym miejscu zatrzymywać. A w przekonaniu Tocqueville’a demokratyczne społe- . Mówiliśmy poprzednio. chociaż chronologicznie ograniczoną do społeczeństwa przedrewolucyjnego. Obserwacja ta zachowuje wedle niego swój walor także w skali makrospołecznej. z drugiej natomiast — pozostawia jednostkę sam na sam z państwem. izolowane czy — jak mówili niektórzy autorzy — „zatomizowane”.niem pewnych aspektów obyczajów demokratycznych. Wyjaśniał on fenomen tym. stanowi znakomitą podstawę dla umacniania się władzy centralnej. że centralne miejsce w Tocqueville’owskiej charakterystyce demokracji zajmowało pojęcie indywidualizmu. Dlaczego każdy „demokratyczny lud zmierza instynktownie do centralizacji”? W występowaniu tej tendencji Tocqueville — uogólniając przede wszystkim francuskie doświadczenie — widział jak gdyby „prawo” socjologiczne.

uważając. związków. Członkowie nowego społeczeństwa nie buntują się specjalnie przeciwko niemu. którzy ostrzegali przed likwidacją dawnych „ciał pośredniczących” między jednostką a państwem. tę pierwszą i o despotyzm pomawiali teraz przede wszystkim rewolucjonistów. ale była zarazem bastionem broniącym jednostkę przed tyranią władzy centralnej. Wydaje się. bo też oni właśnie doprowadzili we Francji do końca dzieło likwidacji feudalnego pluralizmu społecznego. Rozumowanie Tocqueville’a nawiązywało bez wątpienia do Monteskiusza oraz innych myślicieli XVIII wieku.czeństwo drobnych posiadaczy jest koniecznie takim właśnie społeczeństwem. woleli. stąd ich reglamentacja w wielu krajach demokratycznych. Mając do wyboru monarchię absolutną i republikę. Od poprzedników dzieliła go jednak bardzo istotna . iż będzie ona oznaczała realne zagrożenie swobód. To próby stworzenia jakiejś przeciwwagi dla państwa wydają się im podejrzane jako zamach na równość: stąd rozpowszechniona niechęć do korporacji. Ludzie nowego społeczeństwa łatwiej godzą się z polityczną dyktaturą aniżeli ze wzbogaceniem się sąsiada. oczywiście. a potem rewolucja. W swoim dążeniu do równości likwiduje ono bowiem dawną hierarchiczną organizację. Z tych samych zresztą pozycji wychodziła w XVII wieku we Francji szlachecka opozycja przeciwko absolutyzmowi. że Tocqueville świadomie korzystał z tych wszystkich inspiracji. otworzyły drogę demokratycznemu despotyzmowi.28 Przeciwnicy rewolucji 1789 roku również korzystali chętnie z hasła walki przeciwko despotyzmowi. ponieważ nie narusza on ich równości: presji ze strony państwa poddani są wszyscy jednakowo. która ograniczała wielorako inicjatywę jednostki. niszcząc organizację. aczkolwiek sprawa obrony monarchii jako takiej czyniła je w pewnych wypadkach mniej wyrazistym. Absolutyzm. partii i innych zgromadzeń.

przy których pomocy można temu przeciwdziałać. Potrzeba więc. którzy zechcą umieścić i utrzymać władzę w obrębie jednej tylko klasy. Nie ma w naszych czasach suwerena tak zręcznego i silnego. wystąpili jako przyjaciele równości. samorząd lokalny. które w warunkach powszechnej równości pełniłyby analogiczne funkcje. Przegrają ci wszyscy. że kochałbym wolność w każdej epoce. nie ma też prawodawcy tak mądrego i potężnego. była przede wszystkim repliką na bonapartyzm.różnica. Koncepcja Tocqueville’a nie była zresztą jedynie nawiązaniem do tradycji. Z drugiej strony jestem przekonany. a tym samym wykorzystania właściwych jej gwarancji przeciwko despotyzmowi: Myślę. aby ci nasi współcześni. Skoro nie możemy odbudować stanów i korporacji. są wszakże środki. które się zaczynają. aby mógł on ustanowić despotyzm. aby był w stanie utrzymać wolne instytucje. ale w naszych czasach jestem skłonny ją uwielbiać. rozwijajmy zgromadzenia wszelkiego rodzaju. poniosą porażkę ci wszyscy. a nie konkretnych rozwiązań ustrojowych znanych z okresu przedrewolucyjnego. prasę. Tocqueville wykluczał możliwość odrodzenia się arystokracji.. bronił zasady. Francja powinna z nich skorzystać. W Stanach Zjednoczonych już z nich skorzystano. którzy chcą stworzyć i zagwarantować niezależność i godność swoich bliźnich. Rozwiązanie to będzie polegać na znalezieniu takich instytucji. że w czasach. którzy będą chcieli oprzeć władzę na przywileju i arystokracji.”29 Zmiany społeczne są nieodwracalne. co „ciała pośredniczące” w warunkach nierówności. nie biorąc równości za ich podstawę i symbol. ale problem wolności pozostał: trzeba go rozwiązać na gruncie nowego społeczeństwa. przywracając trwałe różnice między poddanymi. Zgodnie z całością swych poglądów. Dalsza centralizacja doprowadziłaby demokratyczne społeczeństwo do apatii i despotyzmu. ..

to także nowym. zwróciliśmy uwagę na zbieżność pewnych diagnoz z diagnozami Marksa. Właśnie ten kontekst tłumaczy niejedną oso- . W sferze praktycznych rozwiązań politycznych nie znajdujemy już żadnych podobieństw do Marksa: Tocqueville. bo skupiającym uwagę nie na walce z pozostałościami starego porządku. którego stwierdzenie kazało mu w 18 Brumaire'a Ludwika Bonaparte sformułować postulat zniszczenia burżuazyjnej machiny państwowej. to konserwatystą nowym próbującym odkryć ogólne zasady. * W świetle powyższych rozważań jaśniejsza — jak sądzę — staje się węzłowa problematyka Dawnego ustroju i rewolucji. lecz konflikt wewnątrz „rewolucji”. Ten arystokrata kładzie podwaliny pod politykę i burżuazyjną socjologię epoki. Do Tocqueville’a nie pasuje tedy etykieta ani „konserwatysty”. wewnątrz społeczeństwa. krytykując społeczeństwo burżuazyjne. Jeżeli jest konserwatystą. Marks natomiast dopiero w Komunie Paryskiej dostrzeże możliwość likwidacji „centralistycznego” niebezpieczeństwa. Millem. między Monteskiuszem a J. Jeżeli jest liberałem. Formuła „ciał pośredniczących” jako gwarancji przeciwko despotyzmowi została przetłumaczona na liberalne hasło wolności prasy i zgromadzeń. St. lecz na wykorzystaniu jego doświadczeń dla potrzeb wolności w nowym społeczeństwie. Omawiając poglądy Tocqueville’a.Myśl polityczna Tocqueville’a okazuje się tu arką przymierza między myślą konserwatywną a myślą liberalną. które dadzą się zastosować w nowym społeczeństwie. ani „liberała”. które ona stworzyła. w której podstawowym konfliktem nie jest już konflikt „dawnego ustroju” i „rewolucji”. w jak wielkim stopniu została ona wyznaczona przez polityczne zainteresowania i poglądy Tocqueville’a. widać bowiem. nie przekracza ani na chwilę jego granic.

Podobny zarzut stawiano także Dawnemu ustrojowi i stawiano go nie bez pewnych racji. samą swoją metodą. Również na tle późniejszej literatury historycznej — z wyjątkiem może Les origines de la France contemporaine Hipolita Taine’a. Sam Tocqueville stwierdza zresztą w jednym z listów. nie zabrałby się on do studiowania historii. Złośliwy Sainte-Beuve scharakteryzował tę metodę w takich oto słowach: Tocqueville „zaczął myśleć. że badając nasze dawne społeczeństwo w jego każdym członie. że nie szczegół pasjonował tego pisarza.bliwość tej interesującej pracy. któremu daje amerykańskie ilustracje. nie zbiorem obserwacji filozoficznych. pozostającego zresztą pod wpływem Tocqueville’a — książka ta wyróżnia się nie tylko swoimi tezami. że jego dzieło jest „nie historią. tak trudnej do przyjęcia dla czytelników przyzwyczajonych do „normalnej” historii narracyjnej. że jej autor opisuje nie demokrację. lecz jednym i drugim”. gdyby nie przekonane. niemniej jednak pozostaje faktem. lecz swój teoretyczny pogląd na demokrację. zanim się czegokolwiek dowiedział". Bryce pisał o Demokracji w Ameryce. sam przebieg wydarzeń interesuje autora w niewątpliwie mniejszym stopniu niż jego poprzedników: Thiersa. nigdy nie traciłem całkowicie z oka społeczeństwa nowego”. którzy podkreślają solidność historycznego warsztatu Tocqueville’a. że wyjaśni w ten sposób współczesne sobie społe- . przybranej w pozory obiektywizmu. Nie ulega także wątpliwości. być może. Książka Dawny ustrój i rewolucja nie jest pracą historyczną w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. ale i samym sposobem stawiania zagadnień. że nigdy.30 Rację mają zapewne ci autorzy. a w przedmowie do dzieła czytamy: „Wyznaję. czyli — innymi słowy — przystąpił do materiałów z powziętą z góry ideą ogólną. Migneta czy Micheleta— twórców pierwszych poważnych dzieł naukowych poświęconych rewolucji 1789 roku.

31 Formuła Mayera uwydatnia pewną osobliwość dzieła Tocqueville’a. historia warta była dla niego uprawiania tylko jako dostarczycielka pewnych pomysłów ogólnych.. Otóż dzieło to jest niewątpliwie bardziej „syntetyczne” od wielu prac o genezie rewolucji 1789 roku. której zignorowanie prowadzi do zupełnie fałszywej jego oceny. nade wszystko zaś jako przygotowanie „historii współczesnej”. żadnych prób „wczucia się” w to. gdzie niknie nieład wydarzeń. . Mayer: „Książka Dawny ustrój i rewolucja nie jest dziełem czysto historycznym. Tocqueville’a interesowały antecedencje współczesności. Georges Lefebvre pisał. a i one tylko o tyle. centralizacja zaś związana jest nieuchronnie z «demokratyzacją» społeczeństwa”. że autor Dawnego ustroju i rewolucji „podnosi syntezę na ten najwyższy poziom.] Tocqueville chciał wykazać — na przykładzie historii Francji — że nowoczesne państwo prowadzi «instynktownie» do centralizacji. ale jedynie te. żadnej — tak częstej u romantyków — pasji dla „kolorytu” epoki.czeństwo. o ile prowadziły do powstania obecnego stanu. co dla Wieku Oświecenia swoiste i niepowtarzalne. nie obejmuje bynajmniej — jak wolno sądzić — wszystkich spraw. Jeszcze słuszniej powiada J. w pełnym zaś świetle występują ogólne rysy ewolucji”. Nie znajdujemy tedy u niego żadnego rozmiłowania w szczegółach.. Jacques Godechot zaliczył w związku z tym Tocqueville’a do badaczy uprawiających „wyjaśniającą” historię rewolucji francuskiej w odróżnieniu od historii „opowiadającej”. że nie jest to synteza francuskiego wieku XVIII. Tocqueville’a interesują wielkie procesy społeczne. które tę ważność zachowały we Francji porewolucyjnej. tj. które sam Tocqueville byłby skłonny uznać za ważne dla tego stulecia. To raczej studium z zakresu porównawczej socjologii politycznej w rodzaju O duchu praw Monteskiusza [. P. nie zaś historia Francji jako taka. ale rzecz w tym.

Odnalezione materiały — uporządkowane przed kilkunastu laty przez André Jardina dla krytycznego wydania dzieł Tocqueville’a i ogłoszone w tym wydaniu jako Dawnego ustroju tom drugi — pozwalają wprawdzie zorientować się do pewnego stopnia w planie całości. Książki problemowe — zdaniem zwolenników. który z bliska oglądał Ludwika Bonaparte. niemniej jednak są zaledwie świadectwem. Kapitalny to zresztą dokument. być może. A chciałoby się na przykład przeczytać opis 18 Brumaire'a zrobiony przez człowieka.32 Realizacji tego zamysłu przeszkodziła śmierć. których zwięzłości — jak pisał Lanson — nikt jeszcze nie prześcignął” to pierwszy tom obliczonej na trzy tomy całości. Dawny ustrój i rewolucja jest dziełem niedokończonym. tym razem tu się zatrzymam: wkrótce. nie ulegając pokusie napisania wyczerpującego dzieła o Wieku Oświecenia. Podobnie książka o demokracji amerykańskiej była książką o demokracji właśnie. Te „trzysta stron. będę już mógł ten próg przekroczyć. że ledwie zanotowaną lub tylko częściowo rozwiniętą. że autor pracy swej nie porzucił po ogłoszeniu pierwszego tomu. nie zaś o Ameryce jako takiej. a nawet ustalić poglądy Tocqueville’a na wiele kwestii szczegółowych. dotyczyła tylko wybranych stron amerykańskiego życia społecznego. jakie się z niej zrodziło”.Książka ma swój ściśle określony temat — trafnie wskazany przez Mayera — i autor dość rygorystycznie się go trzyma. w którym znaleźć można nierzadko myśl świetną — szkoda. Nie będę już wówczas rozważał przyczyn rewolucji. gdy ten próbował naśladować Napoleona. Kończy się on słowami: „Tak oto dotarłem do progu tej pamiętnej rewolucji. ale postaram się ją zbadać samą w sobie i wreszcie odważę się osądzić społeczeństwo. Jeden z naszkicowanych już zresztą rozdziałów nosił tytuł: „Jak Republika była gotowa na przyję- . Książki pisane pod tezę — powiedzą krytycy.

że w świadomości historyków i polityków pierwszy tom Dawnego ustroju i rewolucji był zawsze także dziełem o rewolucji samej. jak się to może wydawać. czy też raczej europejskim? jaki miała społeczny charakter? jak głębokim była przełomem w życiu francuskiego społeczeństwa? Każda synteza XVIII wieku jest zarazem zapowiedzią określonej syntezy rewolucji. Określony pogląd na społeczeństwo francuskie XVIII wieku determinuje niejako automatycznie poglądy na szereg kluczowych problemów samej rewolucji: Czy była ona „konieczna”. Trzeba zresztą podkreślić. czy też nie? czy była zjawiskiem swoiście francuskim. Albo chciałoby się na przykład wiedzieć. że najważniejsze — teoretycznie i politycznie — spory wokół rewolucji francuskiej toczyły się zawsze nie tyle wokół jej przebiegu (chociaż i tutaj polemikom i różnicom zdań nie było i nie ma końca). Wydaje się. toteż gdyby nawet Tocqueville nie powiedział o samej rewolucji ani jednego słowa. ile genezy. Co więcej. gdy bierze się pod uwagę wyłącznie jego granice chronologiczne. a nie jako informator. Nie mam możliwości rozpatrzenia tu Dawnego ustroju i rewolucji na szerszym tle historycznej i politycznej literatu- . potrafilibyśmy w zarysie zrekonstruować jego poglądy. jak Tocqueville odpowiedział na jedno ze swoich naczelnych pytań: co rewolucja francuska zawdzięczała francuskiemu charakterowi narodowemu. U Tocqueville’a nie szuka się faktów. że sam autor wydał Dawny ustrój i rewolucję jako osobną książkę i że tom ten może być traktowany jako zamknięta całość.cie nowego pana”. prezentacją jednego z konkurencyjnych na rewolucję poglądów. a w czym ona sama go ukształtowała? Pamiętajmy jednak. A Tocqueville liczył się jako interpretator. lecz pomysłów łączenia ich w całość. z punktu widzenia „wyjaśniającej” historii rewolucji 1789 roku dzieło to nie jest bynajmniej tak bardzo niekompletne.

] Tocqueville [.] zadowala się stwierdzeniem ciągłości rozwoju naszych instytucji i naszych obyczajów. ponieważ była już na poły dokonana. Nie mogę również analizować dzieła w szczegółach. typowe dla epok rewolucyjnych — złudzenie polegające na tym. będąc jednakowo przekonanymi. ostatnie pęta feudalnych praw i absolutnej monarchii wydawały się bardziej krępujące. ponieważ jego idee naczelne same docierają nawet do słabiej przygotowanych czytelników. że okresy przed. niemal je wykrzykuje. co wydaje się zresztą zbędne.. nie doceniał przełomowego znaczenia 1789 roku itd. rewolucja była prawie zawsze zdumiewającą i nagłą eksplozją.. . zwalczając pokutujące jeszcze w jego czasach złudzenie. Autor nie ukrywa ich wstydliwie za opisem wydarzeń.. który jako ważne dopełnienie politycznej koncepcji Tocqueville’a decyduje zarazem w znacznym stopniu o oryginalności jego zapatrywań na rewolucję.ry poświęconej rewolucji 1789 roku. ponieważ od wieków wszystko zmierzało ku równości i centralizacji. Ludwika [. a drudzy błogosławili. rewolucja dokonała się w 1789 roku. Trafnie pisał Lanson: „Zarówno dla legitymistów.. jak i dla demokratów. Ale miał po stokroć rację.i porewolucyjne jawią się jako absolutnie sobie przeciwstawne. Warto wszakże zwrócić uwagę na pewien aspekt Dawnego ustroju. przeceniał najpewniej „demokratyzację” we Francji XVIII wieku. Jakkolwiek głębokie są dokonujące się rewolucje. jak skłonni są myśleć przeciwnicy rewolucji. ani się na nich nie kończy. którą jedni przeklinali. jak mniemają czasami rewolucjoniści. życie społeczne nie zaczyna się po nich od początku. gdyż były ostatnie”33 Tocqueville mylił się bez wątpienia w szczegółach. Otóż jest to książka o historycznej ciągłości. że Francja 1789 i 1793 roku nie ma nic wspólnego z Francją Ludwika XIV czy też Francją św.

dzieło jego i dzisiaj zachowuje swą wartość nie tylko jako dokument epoki. w rozmaitych celach. że poszczególne klasy (a raczej ich ideologiczni rzecznicy) przyznają się do takich lub innych poprzedników. jest bowiem niezależna od tego. „Ustroje najróżniejsze. składają się na pewien wspólny rezultat.”34 Tym właśnie zjawiskiem zajmuje się Tocqueville w Dawnym ustroju i rewolucji. Ponieważ zajmuje się analizą procesów społecznych. s. kultywują takie lub inne tradycje. Dostrzegli oni wszakże jedynie część zagadnienia. pokazując wielowiekowy pochód trzeciego stanu i jego walki ze szlachtą. JERZY SZACKI 1 Alexis DE TOCQUEVILLE: De la démocratie en Amérique. Jeden nazwałbym ciągłością świadomą: polega ona na tym. ponieważ siła rzeczy pchała je w tym samym kierunku. jak Siéyes czy Paine. odnajdywali w niej wartości współbrzmiące z ich czasami.Mit rewolucji jako totalnej innowacji podważyli już przed Tocqueville’em burżuazyjni historycy okresu Restauracji. . a nie igraszkami heglowskiego „chytrego Rozumu”. Oeuvres complètes. podejmowane niezależnie od siebie. I. Édition définitive. t.. sumują się w dalszym ciągu rozwoju historycznego. a nawet sobie przeciwstawne — jak pisał Durkheim — pracowały. Drugi rodzaj ciągłości nazwałbym ciągłością nieświadomą. nie domyślając się tego. MAYER. nierzadko przeciwstawne sobie. 2. przedstawiając rewolucję jako bitwę w wielowiekowej wojnie. publiée sous la direction de J. P. nad tym samym dziełem. 336-337. dorabiają sobie takie lub inne genealogie. cz. co sobie myślą przedstawiciele poszczególnych klas: ich działania. miast odżegnywać się od całej przeszłości. Istnieją mianowicie dwa rodzaje historycznej ciągłości..

cz. 485. 6 Jack LIVELY: The Social and Political Thought of Alexis de Tocqueville. t. MARKS: 18 Brumaire’a Ludwika Bonaparte. s. s. 4 Tamże. wg J. s. 339.. 10 Tamże. 33. s. 86. 229. PLECHANOWA: Przyczynek do zagadnienia rozwoju monistycznego pojmowania dziejów. I. 16 Cyt. cz. Warszawa 1953. s. Tamże. s. 17 De la démocratie. t. s. 165. MARKS. G. W 18 Brumaire'a znajdujemy zresztą pogląd zbliżony do poglądu Tocqueville’a. PLECHANOW: Izbrannyje fiłosofskije proizwiedienija. 24 K. AŁPATOW: Idee polityczne francuskiej historiografii burżuazyjnej XIX wieku. MARKS i F..Tamże. 13 De la démocratie. Moskwa 1956. -J. s. 97. 1. 18 Tamże. Warszawa 1949. s. A.166.. Paris 1960. cit. IV. s. op. 229-230.. LIVELY. cz. 338. s. 1. s. s.. 49. np.. t. op. cit. s. M. 88 i n. 5 Por. s. 334. s. 4. K. London 1949. s. s. cz. t. wg J. P.. W. 22 De la démocratie. 21. s.. 12 Cyt.1. Marks — istorik. op. 21 Cyt. 14 Oeuvres complètes.. 2. 8 Alexis DE TOCQUEVILLE: Oeuvres complètes. I. t. t. M. s.. cit. wg J. s. t. 160-161. Oxford 1962. MAYERA: Political Thought in France from the Revolution to the Fourth Republic. Warszawa 1949. XII.t. 15 K. wg W. 11 J. I. 264. s. 2. 631. 45-46. 167. 20 J... 390. LIVELY. Stwarza ona równomierny poziom stosunków i osób na całym 3 2 .. 7.. 19 Por. DALINA: Istoriczeskije knigi w bibliotekie Marksa. 23 Tamże. I. XII. ENGELS: Dzieła wybrane. Moskwa 1968. CHEVALLIERA: Les grandes oeuvres politiques de Machiavel à nos jours... 9 De la démocratie. s. choć ograniczony do chłopstwa: „Drobna własność rolna z natury swej nadaje się jako podstawa dla wszechmocnej i niezliczonej biurokracji. 7 Cyt. 338.

. CARCASSONNE: Montesquieu et le problème de la constitution française au XVIIIe siècle. Wywołuje zatem ze wszystkich stron bezpośrednią interwencję tej władzy państwowej i wtrącanie się jej bezpośrednich organów” (tamże. cit. s. s. 25 De la démocratie. uwagi Sergiusza HESSENA: Studia z filozofii kultury. zwiększyć atrybuty i liczbę pomocników władzy państwowej. cz.. 235. t. s.. por. powszechny interes.. t.. 29 De la démocratie. E. 1. 32 Por. s. cz. cz. I. s. wyrwany z zakresu samodzielnej działalności członków społeczeństwa i przeistaczany w przedmiot działalności państwowej [. cz. 348. który pisał o ukształtowanym w czasach absolutyzmu aparacie państwowym: „Pierwsza rewolucja francuska. s. 313). a więc nowe obiekty dla administracji państwowej. . s. Pozwala zatem na równomierne oddziaływanie z jednego wyższego ośrodka na wszystkie punkty tej jednorodnej masy. 7. t. Wszelki wspólny interes był natychmiast oddzielany od społeczeństwa. 53. co zapoczątkowała monarchia absolutna: centralizację — a zarazem rozszerzyć zakres. DURKHEIM: L’éducation morale. Paris 1927. s. 33 Cyt. I.. s. Znosi ona arystokratyczne szczeble pośrednie między masą ludową a władzą państwową.. 275 niniejszego wydania. 310-311. s. 1. 26 Tamże. Napoleon wydoskonalił tę maszynę państwową. 308). terytorialne. w celu stworzenia burżuazyjnej jedności narodu musiała rozwinąć to. 34 E. 40 niniejszego wydania.obszarze kraju. wg Oeuvres complètes. Paris 1963.] Wszystkie przewroty doskonaliły tę maszynę. s. której zadaniem było znieść wszystkie odrębne władze lokalne. miast ją łamać” (op. 28 Por. 2. Warszawa 1968. 328. 27 Powołajmy się tu znowu na Marksa. II. t. przeciwstawiany społeczeństwu jako wyższy. 319-320... miejskie i prowincjonalne. 30 Por. Monarchia legitymistyczna i monarchia lipcowa dodały do tego tylko jeszcze większy podział pracy wzrastający w miarę jak podział pracy wewnątrz burżuazyjnego społeczeństwa stwarzał nowe grupy interesów. 31 Oeuvres complètes. II. 2.

niż mogłem przewidzieć.PRZEDMOWA Książka. że mimowiednie zatrzymali z dawnego ustroju większość uczuć. Byłem przekonany. że to niezwykłe przedsięwzięcie udało się im dużo gorzej. by się ukształtować inaczej. i niż oni sami początkowo uważali. i w jej grobowcu przyjrzeć się badawczo Francji. historia ta nabrała już takiego blasku. na jaki kiedykolwiek zdobył się lud. i że mimo woli posłużyli się jego gruzami przy budowie gmachu nowego społeczeństwa. W 1789 roku Francuzi dokonali największego wysiłku. którą w obecnej chwili ogłaszam. od tego. W tym celu przedsięwzięli wszelkie środki ostrożności. z których pomocą przeprowadzili obalającą ten ustrój rewolucję. To właśnie starałem się zrobić w tej książce. wreszcie — nie zapomnieli o niczym. niż uważano za granicą. by zmienić się nie do poznania. którą widzimy. należało na chwilę zapomnieć o tej Francji. tak dalece. odrodzenie . narzucili sobie wszelakiego rodzaju rygory. Pierwsze stulecia monarchii. Zawsze sądziłem. której już nie ma. czym byli do tej pory. że nie zamierzam spisywać jej raz jeszcze. przyzwyczajeń. swój los na dwoje i oddzielić przepaścią to. by tak rzec. ale kosztowało mnie to więcej trudu. nie jest bynajmniej historią rewolucji. że by dobrze zrozumieć rewolucję i jej dzieło. czym chcieli być od tej chwili. średniowiecze. Jest to studium o tej rewolucji. a nawet poglądów. by w swoim nowym położeniu niczego z przeszłości nie zapożyczyć. niż ukształtowani byli ich ojcowie. ażeby przeciąć.

Zwłaszcza posłużyłem się szeroko „kajetami zażaleń”. o samej istocie poglądów i zwyczajów — mamy pojęcie jedynie niejasne i często mylne. w okresie zbliżania się rewolucji. tak nam bliskiego w czasie. Lecz o sposobie prowadzenia spraw państwowych. nie tylko przeczytałem jeszcze raz słynne książki. postanowiłem przestudiować wiele dzieł mniej znanych i mniej na rozgłos zasługujących. bo widzimy wyraźnie to. co lśniło na jego powierzchni. o rzeczywistym działaniu instytucji. zwyczaje. jakie się wówczas wydarzyły. bo są nam szczegółowo znajome dzieje najsłynniejszych żyjących podówczas ludzi. Te kajety. bo pomysłowa albo wymowna krytyka oswoiła nas z dziejami wielkich pisarzy. dzięki którym znane nam są nie tylko fakty. ale przesłoniętego rewolucją. które wszakże. By to osiągnąć. których oryginały składają się na długi rząd tomów. tym lepiej być może ujawniają rzeczywiste instynkty czasów. a później zgromadzeń prowincjonalnych. o prawdziwym położeniu klas względem siebie. Protokoły zgromadzeń stanów. jakie zostawił wiek osiemnasty. mogli wyrażać swoje poglądy i zamiłowania. Nikt do tej pory nie zadał sobie jeszcze trudu zbadania w ten sposób i tak szczegółowo wieku osiemnastego. że doskonale znamy francuskie społeczeństwo tego czasu. pozostaną niejako testamentem dawnego społeczeństwa francuskiego. Starałem się dokładnie poznać wszystkie dokumenty publiczne. których nie było jeszcze słychać ani widać. duch rządów i narodu w tych rozmaitych epokach. wiele mi wyjaśniły w tym względzie. choć napisane nie tak pięknie.były przedmiotem olbrzymiej pracy i bardzo skrupulatnych badań. którzy ten okres uświetnili. . Wydaje się nam. w których Francuzi. o warunkach życia i uczuciach tych. Postanowiłem sobie przeniknąć aż do jądra tego starego ustroju. ale prawa. sporządzonymi przez trzy stany w 1789 roku.

sposoby dzia* Posługiwałem się przede wszystkim archiwami kilku wielkich intendentur. niewiele spotyka się interesów i namiętności. namiętności. co sprawiało. że tak samo rzeczy miały się w większej części królestwa. autentyczną manifestacją jego ostatniej woli. które są niemal nietknięte i odnoszą się do olbrzymiego okręgu generalnego. . nie tylko nabiera się bardzo dokładnego pojęcia o jej sposobach działania — badaczowi ukazuje się tu cały kraj. na prywatne życie każdego człowieka. niewiarygodnie aktywna. Mogła dużo przyobiecać. zwłaszcza w Tours. niewiele rodzi się poglądów. przesądy. położonego w centrum Francji i zaludnionego przez milion mieszkańców. W osiemnastym wieku administracja publiczna była już. przekonałem się. odnalazłem dawny ustrój jak żywy. przekształcała. dużo dać. W krajach. Cudzoziemiec. jak się spodziewałem. w których administracja publiczna jest już potężna. Badając jej archiwa. który by się dziś zapoznał z całą poufną korespondencją znajdującą się w teczkach ministerstwa spraw wewnętrznych i prefektur — wkrótce wiedziałby o nas więcej. bardzo potężna. bolączek. Nieustannie pomagała. działała po cichu. Co więcej. Poświęciłem bardzo wiele czasu studiowaniu tego. jego poglądy. Chcę tu wyrazić podziękowanie młodemu i zdolnemu archiwiście. jak się czytelnik tej książki przekona. Na tysiączne sposoby wywierała już wpływ nie tylko na ogólne kierowanie sprawami państwowymi. i w kilku prowincjach. niż my sami wiemy o sobie. co nam po niej pozostało i w Paryżu. które by się przed nią prędzej czy później nie obnażyły. W innych okręgach generalnych. który ma nad nimi pieczę. Jednakże nawet on mi nie wystarczył. panu Grandmaison.najdoskonalszym wyrazem jego pragnień. między innymi w Ile-de-France. pragnień. bardzo scentralizowana. ale na losy rodzin. że się nie obawiano ujawniać wobec niej nawet najtajniejszych niedoli.* Tam. Jest to dokument w dziejach jedyny. zezwalała.

Odnajdywałem mnóstwo uczuć — jak sądziłem — zrodzonych z rewolucji. spotykałem wszędzie korzenie obecnego społeczeństwa. co miała utrwalić na stałe. jak owe rzeki. jest wytłumaczenie. ale. z niej. bowiem rewolucja miała dwie wyraźnie różne fazy: pierwszą. czego im nigdy nie ujawniono. narodziła i wyrosła. które. głęboko wrośnięte w ten stary grunt. ale właśnie u nas. dzięki któremu rewolucja ukształtowała się. których współcześni nie posiadali. gotująca się równocześnie na niemal całym kontynencie Europy. Właściwym przedmiotem dzieła. wybuchnęła nie gdzie indziej. czego miała pierwszym wysiłkiem dokonać. by nieco dalej znowu wypłynąć na powierzchnię i ukazać nowym brzegom te same wody. podczas której Francuzi chcą jak gdyby zniszczyć wszystko z przeszłości. Im dalej się w tych badaniach posuwałem. w której chcą tę odrzuconą przeszłość częściowo przywrócić. jak się przypuszcza. powstałych. jak mniemałem do tej pory. to już była ona. mnóstwo myśli. i drugą. które się gubią w ziemi. Stopniowo odsłaniało się przed moimi oczami całe oblicze tej rewolucji. Odnalazłem nie tylko przyczynę tego. tym bardziej dziwiłem się. tym wyraźniej dostrzegałem ducha. mnóstwo przyzwyczajeń. Każdy człowiek przemawiał tam swobodnie własnym językiem i pozwalał przeniknąć swoje najtajniejsze myśli. zapowiedź tego.łania. spotykając co chwila we Francji ówczesnej wiele cech. W ten sposób zdobyłem o dawnym społeczeństwie wiele wiadomości. które uderzają nas we Francji dzisiejszej. W ten sposób wiele praw i zwyczajów politycznych starego ustroju znika nagle w 1789 roku. jej geniusz. być może jeszcze wyraźniej. dlaczego jakby sama przez się wyszła ze społeczeń- . ona dopiero nam dała. dlaczego ta wielka rewolucja. które przedkładam publiczności. Im bliżej byłem roku 1789. Już zapowiadał się jej temperament. by pojawić się znowu po kilku latach. miałem bowiem przed oczami to.

postaram się pokazać. ludzie zachowają pamięć na wieki. że ciż sami Francuzi musieli odstąpić od swoich początkowych zamiarów i. Śledząc w najogólniejszym zarysie przebieg tej rewolucji. ani wybierać. którzy nie mogą ani pytać i żądać odpowiedzi. mam zamiar towarzyszyć. który rewolucja obaliła. poprzez zmienne koleje losu tej długiej rewolucji. ale stanowić i utrwalać prawa. nazywając dobrowolnym uchwaleniem podatków przyzwolenie niemych albo ujarzmionych zgromadzeń oraz odbierając . pomimo ich błędów. w czasach młodości. Jeśli wystarczy mi czasu i sił. co zechcą ludzi demoralizować albo ujarzmiać. jak się zmieniają i przekształcają pod wpływem wydarzeń nie odmieniając wszakże swojej natury i jak jawią się nam nieustannie z obliczem wciąż nieco innym. ani umawiać się. entuzjazmu. jakie błędy i mylne rachuby sprawiły. nie tylko obalać przywileje. ponownie przejmuje i skupia w swoich rękach całą władzę. tym samym Francuzom. umieszcza w ich miejsce ich malowane obrazki i. obserwować. namiętności szlachetnych i szczerych. w jaki sposób rząd silniejszy i znacznie bardziej absolutny niż ten. ale wolne. które miała zniszczyć. z którymi tak poufale współżyłem za starych rządów i których te stare rządy uformowały. W zamyśle moim podjęte przeze mnie dzieło nie powinno na tym poprzestać.stwa. kiedy chcą zakładać instytucje nie tylko demokratyczne. jakie zdarzenia. i wreszcie — w jaki sposób stara monarchia mogła upaść tak całkowicie i tak nagle. dumy. zapominając o wolności. Najpierw towarzyszyć im będę w początkach roku 89. kiedy sercami ich włada pospołu miłość równości i miłość wolności. znosi te wszystkie tak drogo okupione wolności. o których. które jeszcze długo będą płoszyć sen tym. nazywając władzą ludu oddawanie głosów przez wyborców. zapragnęli stać się już tylko równymi sługami władcy świata. ale zawsze rozpoznawalnym.

najważniejsze gwarancje prawne. co na nim zyskaliśmy i. Zatrzymam się w chwili. Chciałem się nie tylko przekonać. w której rewolucja. już mniej więcej dokonała swego dzieła i zrodziła społeczeństwo nowe. wolność myślenia. mówienia i pisania. ale zarazem pouczającego. według mojego mniemania. w czym jest od niego różne. co było najcenniejsze i najszlachetniejsze w zdobyczach roku 89 — sam jeszcze stroi się w to wielkie imię. Przyjrzę się wówczas temu społeczeństwu. I za każdym razem. Wyznaję więc. Chyba zresztą nie wolno Francuzowi w sposób beznamiętny mówić o swoim kraju i myśleć o swojej epoce. ilekroć spotkałem u naszych ojców którąś z tych męskich cnót.narodowi zdolność rządzenia sobą. nigdy nie traciłem całkowicie z oka społeczeństwa nowego. Część tego drugiego dzieła jest już naszkicowana. które byłyby nam tak bardzo potrzebne. zamiłowanie do rzeczy wielkich. jaka choroba doprowadziła do śmierci chorego. tak . ale i zbadać. a których jesteśmy już niemal zupełnie pozbawieni — prawdziwego ducha niezależności. Celem moim było sporządzenie wizerunku absolutnie dokładnego. bym ją pisał beznamiętnie. co straciliśmy w tym ogromnym i powszechnym przewrocie. spróbuję przewidzieć naszą przyszłość. w jaki sposób mógł był on uniknąć tej śmierci. które było przed nim. którzy w każdym martwym organie starają się dostrzec prawa życia. Postępowałem jak ci lekarze. postaram się zbadać. Czy będzie mi dane je skończyć? Kto to może wiedzieć? Przyszłe losy jednostek są jeszcze mniej znane niż przyszłe losy ludów. w czym jest podobne do tego. że badając nasze dawne społeczeństwo w jego każdym członie. Ufam. ale nie łudzę się. wreszcie. że niniejszą książkę napisałem bezstronnie. wiarę w siebie i w sprawę — uwypuklałem to. czyli to. ale jeszcze nie nadaje się do przedłożenia publiczności.

że wszyscy ludzie naszych czasów są wciągnięci przez nieznaną siłę. regulować i opóźniać. że ta skłonność jest we mnie bardzo stara. By ten cel osiągnąć. dającą się. być może. prosiłbym o jedno— by zechcieli zważyć. ani klas. ani przekonań. o którą. zawsze najtrudniej będzie uniknąć na dłuższy czas rządów absolutnych zwłaszcza tym społeczeństwom. nikt już we Francji nie dba. nie bałem się. co można przeczytać i tutaj. ani osób. o ujawnienie w tej książce jakże niewczesnego upodobania do wolności. w których arystokracji już nie ma i być nie może. jakie nam wyrządziły. na które społeczeństwa te są szczególnie podatne. starałem się je jasno oświetlić. obyczajach ślady tych wad. ilekroć spotykałem w ówczesnych prawach. które przeżarłszy społeczeństwo dawne jeszcze i nas nękają. aby dobrze przyjrzawszy się złu. myślach. nawet najszacowniejszych. i tym sposobem . Tych. wyznam. jak bardzo mogą nam jeszcze zaszkodzić. Pierwsza. trzecia wreszcie — że właśnie w tych społeczeństwach despotyzm doprowadzi do najzgubniejszych skutków. którzy by mi taki zarzut uczynili. bardziej bowiem niż jakikolwiek inny rodzaj rządu sprzyja tu rozwojowi wszystkich wad. ale nie przezwyciężyć. Wśród mroków przyszłości świtają już wyraźnie trzy prawdy bardzo jasne. Niektórzy oskarżą mnie. ani wspomnień. Robiłem to często z żalem. jak mnie zapewniano. którym mogłem sprawić tym przykrość. która ich skłania albo wręcz pcha do obalenia arystokracji. mówiąc o innym społeczeństwie. Niechaj ci. ale zawsze bez wyrzutu sumienia. lepiej zrozumiano. druga. że ze wszystkich społeczności świata. obrażać i ranić nikogo i niczego. Już przed dwudziestu przeszło laty.samo. napisałem niemal dosłownie to. wybaczą mi przez wzgląd na bezinteresowny i uczciwy cel. być może.

w którym wszelka cnota publiczna zanika. wszelkich konieczności porozumienia. by wspiąć się wyżej. Te namiętności łatwo rozpowszechniają się we wszystkich klasach. dla każdego nieustannym bodźcem jest lęk. by tak rzec. kto by nie musiał robić rozpaczliwych. są aż nazbyt skorzy do troszczenia się jedynie o swoje osobiste interesy. Dążenie do bogacenia się za wszelką cenę. aby go zachować lub zdobyć. i szybko doprowadziłyby do degradacji i sparaliżowania całego narodu. ale ją niepohamowanie podsyca. zajmują i odciągają wyobraźnię ludzi od . do zamknięcia się w ciasnym indywidualizmie. same się już skłaniają. aż nazbyt skłonni do myślenia jedynie o sobie. którym były dotąd całkiem obce. by nie zejść niżej. W społeczeństwach tego rodzaju. Ludzie. rodzinną. Już mieli skłonność do separowania się: despotyzm ich izoluje. cechową. już stygli jedni dla drugich: despotyzm ich zamraża. ustawicznych wysiłków. klasową. nie związani tu już żadną więzią kastową. a ponieważ pieniądz. Te rozkładowe namiętności są mu pomocne. wszelkich wzajemnych potrzeb. chęć zysku. przekształcając położenie jednostek. Otóż despotyzm z samej swojej istoty sprzyja im i upowszechnia je. pozbawia bowiem obywateli wszelkich wspólnych namiętności. i pragnienie. zamiłowanie do interesów. ku czemu idąc za głosem swej natury. który stał się najważniejszym znakiem klasyfikującym i wyróżniającym ludzi. Despotyzm nie tylko z tą tendencją nie walczy. gdzie nic nie jest stałe. przenikają nawet do tych. wynosząc albo doprowadzając do upadku rodziny— nie ma prawie nikogo. gdyby ich nic nie zahamowało. równocześnie osiągnął szczególną ruchliwość przechodząc ciągle z rąk do rąk. wszelkiej okazji wspólnego działania. w życiu prywatnym.popycha je ku temu. zamurowuje ich. szukanie dobrobytu i materialnego użycia są tu więc najczęstszymi namiętnościami.

tylko ona co dzień ich zagrzewa i gromadzi przez konieczność porozumiewania się. Społeczeństwa demokratyczne. odważę się rzec. że wydają takich ludzi wśród największego zepsucia obyczajów i pod najgorszymi rządami: pełno ich było w cesarstwie rzymskim w okresie jego najgłębszego upadku. daje ambicji cel większy niż zdobywanie bogactw i stwarza światło pozwalające widzieć i oceniać ludzkie wady i cnoty. od drobnych codziennych trosk związanych z ich osobistymi sprawami. można w nich spotkać cnoty prywatne. Tylko wolność zdolna jest oderwać ich od kultu pieniądza. Tylko despotyzm dać może tajność i cień. uczciwych kupców i bardzo szacownych właścicieli. tylko ona co pewien czas w miejscu umiłowania dobrobytu podsuwa namiętności energiczniejsze i wyższe. ich ojczyzna bowiem nie jest z tego świata i to właśnie stanowi chwałę ich religii. dobrych ojców rodzin. nawet wspaniałe. wraz z nim są panujące. Tylko wolność bowiem może wyprowadzić obywateli z izolacji. które nie są wolne — mogą być bogate. przekonywania i zjednywania nawzajem w prowadzeniu spraw wspólnych. by się do siebie zbliżyli. oraz pozwala ciągnąć nieuczciwe zyski bez obawy niesławy. wyrafinowane. i zmusić ich.spraw publicznych i każą im drżeć na samą myśl o rewolucjach. zwłaszcza . tak dogodne dla chciwości. ale nigdy. by w każdej chwili mogli nad sobą i przy sobie dostrzegać i odczuwać ojczyznę. potężne ciężarem swojej jednorodnej masy. tylko wolność może skutecznie zwalczać w takim społeczeństwie wady. widuje się w nich nawet dobrych chrześcijan. Bez despotyzmu namiętności te byłyby silne. w której każe im żyć właśnie niezależność ich położenia. zdobne przepychem. I przeciwnie. po której się zsuwa. które są mu przyrodzone. nie spotka się w podobnych społeczeństwach wielkich obywateli. i powstrzymać je na pochyłości.

Proszę. Oto. by zależność od kaprysów jednego ze swoich bliźnich przekładać miał nad stosowanie się do praw. że jego naród wykonuje konieczne cnoty pozwalające mu zrobić dobry użytek z wolności? Sądzę. wolałem dać ich niewiele i umieścić na końcu tomu. nie jest bynajmniej opinia o wolności. kiedy była w łaskach. jest owocem ogromnej pracy. niż to. zanim zacznę podzielać to uczucie. jeśli mniema. nie można mieć mi za złe. Czy istnieje człowiek mający z przyrodzenia duszę aż tak niską. bym myślał i mówił inaczej. kiedy się ją lekceważy. A ponieważ moje dobre mniemanie o wolności ujawniłem wtedy jeszcze. i można z pewnością twierdzić. że nawet i w tym względzie mniej się różnię od moich oponentów. co mogłoby mnie skłonić. że chcą jej jedynie dla siebie i utrzymują. do których ustanowienia sam się przyczynił. Czasem jeden dość krótki rozdział wymagał ode mnie przeszło rocznych badań. iż książka. Proszę zresztą zważyć. I wyznam. co myślałem i mówiłem przed dwudziestu laty. że bez przesadnej chełpliwości mogę powiedzieć. odsyłając czytelnika do . sądzą oni sami. być może. którą teraz ogłaszam. Tak więc tym. że rozmiłowanie w rządach absolutnych pozostaje w ścisłym stosunku do pogardy dla własnego kraju. i twierdzę. nie lękając się omyłki. co nas różni. Mógłbym stronice mojej książki przeładować u dołu przypisami. że powszechny poziom serc i umysłów wciąż się tam będzie obniżał. że w tym przeświadczeniu trwam i teraz. tyle. dopóki równość będzie szła w parze z despotyzmem. ale mniejszy albo też większy szacunek dla ludzi. że od tamtej pory nie zaszło na świecie nic. by wolno mi było jeszcze trochę poczekać. że wolność jest rzeczą wyborną. Sądzę. Sami despoci nie przeczą. że takiego człowieka nie ma. że wszyscy inni są jej zupełnie niegodni.zaś wielkiego ludu.

gdyby ktoś zapoznawszy się z książką uznał. . że warto się ich domagać.odnośnych stron tekstu. Tam znajdzie on przykłady i dowody. Mógłbym ich dostarczyć więcej.

KSIĘGA PIERWSZA .

postępuje według jej ducha. jakie na jej widok poruszyło ludy. uprzedzając ją. a kiedy się wreszcie objawia. Sam wielki Fryderyk. czym ma się ona stać. mimo swojego geniuszu. a nie widzi. zebrani w Pillnitz w 1791. agentem. nigdy bowiem nie było wydarzeń donioślejszych. Jeśli przypadkiem mówią o niej prawdę. którym podlegają organizmy wszystkich ludów. nieokreślone nadzieje na zmiany i reformy. Uważają ją zrazu za jedną z owych periodycznych chorób. nowe i niezwykłe rysy. a których jedynym skutkiem jest otwarcie nowych terenów dla polityki sąsiadów. że idą czasy nowe. jest jej prekursorem. wszędzie wywołuje w umysłach ludów coś na kształt niejasnego pojęcia.ROZDZIAŁ PIERWSZY Sprzeczne sądy o rewolucji w jej początkowym okresie. początkowo pozostają nie dostrzeżone. Władcom i ich ministrom zabrakło nawet tego nieokreślonego przeczucia. Za granicą rewolucja jest przedmiotem powszechnej ciekawości. lepiej przygotowanych — i mniej przewidzianych. Więcej. by tak rzec. Dotyka jej. jest już jej. Najznamienitsi książęta Rzeszy niemieckiej. które będą wyróżniać jej oblicze spomiędzy nieprzeliczonego mnóstwa rewolucji. czynią to bezwiednie. kiedy nadchodzi. nie poznaje jej. ale jeszcze nikt się nie domyśla. Dzieje naszej rewolucji powinny niewątpliwie stanowić najlepszą lekcję skromności dla filozofów i dla mężów stanu. nie przeczuwa rewolucji. szykujących się dłużej. oś- .

i że ludzie z następnego pokolenia będą mogli mówić jak ów starożytny: Gallos quoque in bellis floruisse audivimus — . Anglicy. z którego należy jedynie wyciągnąć korzyści. „Jeśli idzie o szlachtę — mówi — gdyby ta rewolucja jeszcze spotęgowała jej znaczenie. którymi maskowali albo ubarwiali dla oczu ogółu własne zamiary. Sami dobrze wiedzą. Arthur Young. dostrzegają jakby przez gęstą zasłonę obraz zbliżającej się wielkiej rewolucji. ale w gruncie rzeczy nie wierzą w to. że były to dla nich jedynie wygodne pozory. może nawet na zawsze. jaki wpływ wywrze już wkrótce na losy świata i na ich własny los. tak dalece nie orientuje się w jej doniosłości. że rewolucja Francję obezwładni i niejako unicestwi. zawierają tajne przymierza. wyjąwszy to. „Można przypuszczać — mówi — że zdatność wojenna Francji wygasła na długo. sam Burke nie od razu wie. to sprowadziłaby więcej złego niż dobrego. ale nie potrafią rozpoznać jej kształtu i nie domyślają się. oddalają się i zbliżają do siebie. gotują się na wszystko niemal. czy nie doprowadzi ona tylko do wzrostu przywilejów.wiadczają wprawdzie. Tajne dokumenty ówczesne dowodzą. że niebezpieczeństwo zagrażające władzy królewskiej we Francji jest wspólne dla wszystkich starych rządów w Europie i wszystkie są zagrożone wraz z Francją. że francuska rewolucja jest wypadkiem lokalnym i przemijającym. którego przenikliwość zaostrzona była nienawiścią. Z tą myślą snują plany. co o niej sądzić. który podróżuje po Francji tuż przed wybuchem rewolucji i uważa ją za nieuniknioną. co nadejdzie. czynią przygotowania. targują się między sobą na widok tej bliskiej zdobyczy.” Burke. jaką od początku wzbudzała w nim rewolucja. że zastanawia się. Początkowo przewiduje. którym wspomnienie własnych dziejów i długotrwałe zażywanie wolności przysparzają rozeznania i doświadczenia.

co do tej pory działo się na świecie. że nie podniesie broni przeciwko obywatelom. Natomiast obawiano się powszechnie. kiedy ukazuje się głowa potwora i stopniowo ujawnia jego niezwykłe i straszliwe oblicze. po prawach zmienia obyczaje. zmienia się punkt widzenia. Wśród mnóstwa kajetów znalazłem ledwie dwa. zwyczaje.” Z bliska nie ocenia się bynajmniej lepiej niż z daleka. co z niej wyniknie. co początkowo wydawało się europejskim książętom i mężom stanu zwykłym w życiu ludów wydarzeniem. reforma. w których widać pewien lęk przed ludem. rzecz dziwna! zarazem pozyskuje je dla swojej sprawy — w miarę. tak monstrualny i niezrozumiały. w przededniu rewolucji nikt nie zdaje sobie dokładnie sprawy z tego. Tymczasem rewolucja trwa. „przekonaniom zbrojnym”. nawet w razie zamieszek albo buntu. jak ją wtedy nazywano — zachowa swoją przewagę.” Byle stany generalne były wolne. niesłychana siła obala bariery państw. druzgoce korony. a wszystkie nadużycia z łatwością się usunie. jaką trzeba przeprowadzić. że nawet Gall o wie słynęli niegdyś z waleczności. dzięki nowej taktyce. śmiercionośnym zasadom.Słyszeliśmy. nawet język. Obawa ta nurtuje zwłaszcza szlachtę. że władza królewska — dwór. a zarazem tak ogólny. jest ogromna. ujarzmia ludy i. kiedy nie znanymi do tej pory sposobami. jawi się jako fakt tak nowy. Niepokoi słabość i krótki czas trwania stanów generalnych. kiedy wkrótce ta sama rewolucja występuje z brzegów. tak wręcz niezgodny ze wszystkim. To. Widać lęk przed ich pogwałceniem. jak to wszystko staje się oczywiste. jak mówił Pitt. kiedy po rozbiciu instytucji politycznych rewolucja obala instytucje cywilne. kiedy. narusza podstawy społeczeństwa i wreszcie zaczyna godzić w samego Boga. „Wojsko szwajcarskie — czytamy w wielu kajetach — złoży przysięgę. że . rozwaliwszy mechanizm rządzenia. We Francji. ale łatwa.

powala tych. gardząc wszelkimi przyjętymi zasadami.na jego widok umysł ludzki się mąci. ale świata. tak do głębi wywrotowe i odnowicielskie. i że znajdujemy się dziś w tym właśnie punkcie. Burke. powiada de Maistre w 1797 roku. snując dalej swoją myśl. „Rewolucja francuska ma charakter szatański”. Ale z grobu zamordowanej monarchii wyszedł stwór cudaczny. jaki Salvianus czuł na widok barbarzyńców. by to zbadać i powiedzieć. Jedni mniemają. którzy nawet nie mogą zrozumieć. jak to się niegdyś ludziom mu współczesnym zdawało? tak niebywałe. Ten ohydny i dziwny stwór idzie prosto do celu. ogromny. a która nie może się zatrzymać sama — doprowadzi ludzkie społeczeństwa do całkowitego i ostatecznego rozkładu. jakie są trwałe skutki tej dziwnej i straszliwej rewolucji? Co właściwie zniszczyła? Co stworzyła? Zdaje się. jaki był rzeczywisty charakter. Dostatecznie oddaleni od rewolucji. jakie nękały i ujarzmiały ludzką wyobraźnię. Inni. U kilku ówczesnych pisarzy odnajdujemy coś z tego zbożnego lęku. niż za plagę i postrach ludzkiego rodzaju. którzy ją robili — . której zatrzymać nie sposób. a raczej wszelkiego rządu. pozbawiona swojego dawnego rządu. nie lęka się niebezpieczeństwa. uchodziła raczej za przedmiot pogardy i litości. i ma niejako stworzyć nową ludzkość. nie zatrzymują go wyrzuty sumienia. z którego najlepiej da się zobaczyć i ocenić ten wielki temat. który chce odmienić oblicze nie tylko Francji. by słabo tylko odczuwać namiętności zamącające spojrzenie tym. wszystkimi zwykłymi sposobami. jak przypuszczali ? Jaki był rzeczywisty sens. straszniejszy niż wszystkie. odwrotnie. Niektórzy uważają ją za widome dzieło szatana na ziemi. pisze: „Francja. dopatrują się w niej dobroczynnego zamiaru Boga. że nadeszła chwila. jak do tego doszło”. której na pozór nic nie podsyca ani nie hamuje. Czy wydarzenie jest rzeczywiście tak niezwykłe. że ta nieznana siła.

bowiem wielkie rewolucje udane. który ją wywołał. Już wkrótce będzie to trudne.jesteśmy jeszcze wystarczająco blisko. . usuwając przyczyny. by móc wniknąć w tego ducha. i by go zrozumieć. które je wywołały. stają się niezrozumiałe przez swoje własne zwycięstwa.

że służalczość wobec najniższych wykonawców władzy politycznej okupują zuchwałością wobec Boga. nie zaś istotną właściwością jej ducha. i wśród namiętności z tej rewolucji zrodzonych namiętność antyreligijna pierwsza zapłonęła i ostatnia zgasła. . zaparłszy się wszystkiego. że wojna z religiami była zaledwie incydentem tej wielkiej rewolucji. że najważniejszym i ostatecznym celem rewolucji nie było. wydatną. Napoleon. Kiedy entuzjazm dla wolności zaniknął. Jednym z pierwszych aktów francuskiej rewolucji było zaatakowanie Kościoła. którzy. bo są niewierzący. przemijającym wytworem idei. ludzi. daremnie starał się poskromić jej ducha antychrześcijańskiego i nawet za naszych czasów widuje się ludzi. któremu udało się pokonać ducha wolności rewolucji francuskiej. wciąż jeszcze żarzył się bunt przeciwko władzy kościelnej. jak mniemano. że są wierni jej duchowi.ROZDZIAŁ DRUGI O tym. nadal łudzą się. kiedy trzeba było poprzestać na kupieniu sobie spokoju za cenę niewoli. Słusznie uważa się filozofię osiemnastego wieku za jedną z głównych przyczyn rewolucji i jest na pewno prawdą. ale krótkotrwałą cechą jej fizjognomii. które ją poprzedziły i przygotowały. A przecież łatwo jest się dziś przekonać. namiętności. szlachetne i dumne w doktrynach rewolucji. obalenie władzy religijnej i osłabienie władzy politycznej. szczególnych faktów. co było najbardziej wolne. którzy sądzą.

ile jako instytucja polityczna. jej substancję. najprawdziwsze w perspektywie czasu. że byli właścicielami. nie dlatego. Dodam jeszcze słowo. zawodowych. . ale dlatego. dogmaty i by je tym skuteczniej obalić. tworzą. poborcami dziesięciny. zarazem wyraźne i dające się rozdzielić. że Kościół zajmował wówczas miejsce najbardziej uprzywilejowane i najsilniejsze w tym starym społeczeństwie. chcieli nawet wyrwać same fundamenty chrześcijaństwa. hierarchię. co w jej dziele jest najbardziej podstawowe. W jednej mieszczą się wszystkie nowe albo odmłodzone przekonania dotyczące położenia społeczeństw i zasad praw cywilnych i politycznych. suwerenność ludu. ujednolicenie zasad. są tym.że filozofia ta jest głęboko areligijna. W drugiej części swoich doktryn filozofowie osiemnastego wieku z furią natarli na Kościół. magnatami. że księża rościli sobie prawo do regulowania spraw ludzkich na tamtym świecie. zrodzona z faktów. by tak rzec. miała zniknąć stopniowo wraz z nimi. Te wszystkie doktryny nie tylko składają się na przyczyny rewolucji francuskiej. ale dlatego. Ale trzeba w niej starannie odróżnić dwie części. najtrwalsze. jak przyrodzona równość ludzi. o co mi chodzi. na ziemi. które należało w proch obrócić. które rewolucja właśnie zmiotła. miała być niejako pogrzebana w zwycięstwie rewolucji. nie dlatego. chcę bowiem poruszyć ten wielki temat gdzie indziej: chrześcijaństwo roznieciło te zaciekłe nienawiści nie tyle jako doktryna religijna. w instytucje kościelne. wynikające z tego zniesienie wszystkich przywilejów kastowych. takich na przykład. Ale ta część filozofii osiemnastowiecznej. które miało zostać założone. by dokładnie wyjaśnić. by nie było miejsca dla Kościoła w nowym społeczeństwie. wszechpotęga władzy społecznej. administratorami tu. klasowych. uderzyli w duchowieństwo.

i byłoby doprawdy dziwne. że jej wynikiem będzie bu- . tym bardziej odnosi się do władzy społecznej. w które rewolucja uderzyła. Zresztą doświadczenie całych dziejów ludzkości pokazuje. kiedy wszystkie stare instytucje polityczne. klasy szczególnie jej nienawistne zostały bezpowrotnie pokonane. jest natomiast wiele rzeczy. kiedy. I nie sądźcie. które do tej pory zabezpieczały w społeczeństwie hierarchię i utrzymywały porządek wśród ludzi — można było uwierzyć. że najżywotniejszy korzeń instynktu religijnego zawsze tkwił w sercu ludu. Kiedy rewolucja obalała równocześnie wszystkie instytucje i wszystkie zwyczaje. zostały już na dobre obalone. jak wyraźnie uwydatnił tę prawdę upływ czasu i jak ją z każdym dniem dobitniej uwydatnia: im bardziej konsolidowało się dzieło polityczne rewolucji. które bardzo duchowi demokracji sprzyjają. kiedy władze. To. że wszystkie społeczeństwa demokratyczne są z natury wrogie religii. tym bardziej rozpadało się jej dzieło antyreligijne. co byłoby całkowicie sprzeczne z duchem tych społeczeństw.Zauważcie. wpływy. jak potęga Kościoła stopniowo się podnosi i utwierdza w umysłach. co jest najwyraźniejszym znakiem ich klęski. kiedy wreszcie duchowieństwo bardziej odsunęło się od wszystkiego. co powiedziałem o władzy kościelnej. by było to zjawisko zachodzące tylko we Francji. a nawet w katolicyzmie nie ma niczego. jest wielkim błędem: w chrześcijaństwie. po rewolucji francuskiej ożywiły się wszystkie kościoły chrześcijańskie w Europie. Tam znajdowały ostatnie schronienie wszystkie religie. które zginęły. Domniemanie. nawet nienawiści niegdyś przez nie wzbudzone osłabły. gdyby nieuniknionym i trwałym skutkiem działania instytucji zmierzających do zapewnienia przewagi ideom i namiętnościom ludu było kierowanie ludzkiego ducha ku bezbożności. co razem z nim upadło — widać było.

Część aktów zgromadzenia narodowego. korporacji duchowieństwa. że natura rewolucji jest ze swej istoty anarchiczna. nie tylko danego rządu.rzenie nie tylko szczególnego ładu społecznego. niewątpliwie sprzyja rządowi monarchicznemu. rzec się ośmielę. W niespełna rok po wybuchu rewolucji Mirabeau pisał potajemnie do króla: „Proszę porównać nowy stan rzeczy z dawnymi rządami. Dopie- . stanów. A przecież. na których do tej pory opierały się szacunek i posłuszeństwo. i to również było jedynie pozorem. Stąd jej charakter tak niezwykle anarchiczny. niejako rozrzucone po całym organizmie społecznym. ale i do odrzucenia dawnego kształtu społeczeństwa — rewolucja francuska musiała uderzyć równocześnie we wszystkie ustalone władze. unicestwić tradycje. która ściągnęła i wchłonęła w swojej jednolitości wszystkie cząstki władzy i wpływów. Ale odsuńcie te gruzy: zobaczycie olbrzymią władzę centralną. odnowić obyczaje i zwyczaje i niejako opróżnić umysł ludzki z wszelkich poglądów. Kilku monarchów absolutnych nie zdziałałoby dla władzy królewskiej tyle. i nasuwało się przeświadczenie. jakie przedtem rozproszone były wśród wielu władz podrzędnych. Zmierzając nie tylko do zmiany starego rządu. klas. który był zdolny nią pokierować. ale wszelkiego ładu. co ten jeden rok rewolucji”. szlachty? Myśl uformowania tylko jednej klasy obywateli spodobałaby się Richelieu: taka jednolita powierzchnia ułatwia sprawowanie władzy. Od upadku cesarstwa rzymskiego nie widziano na świecie tak wielkiej władzy. pozbyć się prowincji ze zgromadzeniami stanowymi. uprzywilejowanych. Tak rozumiał rewolucję człowiek. i to część najpoważniejsza. rozbić wszystkie uznane wpływy. porównanie takie jest źródłem pociechy i nadziei. Czyż to mała rzecz pozbyć się parlamentu. rodzin i jednostek. zawodów. ale w ogóle władzy społecznej.

jakie obaliła. Rzecz. a jeśli napotykają sami przeszkody. w miejsce arystokracji wprowadzają urzędników. jak w potrzebie podburzali biednych przeciwko bogatym. ale nawet i ci. którym jest ona najbardziej obca i wroga. jakie ustanowiła. w miejsce lokalnych swobód — jednolitość urządzeń. chłopów przeciwko panom. Dzisiaj wpatrują się w nią najuważniej władcy. i potężne z tych samych powodów. Rewolucja francuska była dla nich zarazem i klęską. w miejsce rozmaitych władz — jeden rząd. to prawda. Widywano. ale stopniowo czas ukazał ją oczom wszystkich. Rządy. wszyscy usiłują na podległych sobie obszarach obalać immunitety. znosić przywileje. ale sto razy potężniejsze od wszystkich. i kruche. . choć tak ogromna. Wpatrują z podziwem i zawiścią. była jeszcze niewidzialna dla oczu tłumu. Z niesłabnącą przemyślnością wykonują tę rewolucyjną robotę. albo raczej wyłoniła się ona niejako samoistnie z ruin. i mistrzynią. nieraz zdarza im się zapożyczyć od rewolucji jej sposobów i jej haseł. będących dziełem rewolucji. o czym będzie mowa w innym miejscu. plebs przeciwko szlachcie. zrównują kondycje. Ten właśnie kształt prosty. którzy rewolucji zawdzięczają swoje istnienie. regularny i ogromny Mirabeau dostrzegł już poprzez tuman kurzu z na poły zburzonych starych instytucji. nie tylko ci.ro rewolucja stworzyła tę nową potęgę. Przetasowują pozycje społeczne. są bardziej kruche.

językom. Toteż chcąc posłużyć się gwoli większej jasności analogią. która miałaby tę cechę: odnajdziecie ją tylko w niektórych rewolucjach religijnych. by tu wspierać Niemców. Rewolucja francuska nie miała własnego określonego terytorium. charakterom. W swoich dziejach wojny trzydziestoletniej Schiller słusznie zauważył. należy rewolucję francuską porównać z rewolucjami religijnymi. robiła niekiedy wrogów ze współrodaków i braci z cudzoziemców albo raczej ponad wszystkimi poszczególnymi narodowościami utworzyła wspólną ojczyznę duchową. Choćbyście przebadali wszystkie annały dziejów. Rzeczywiście.ROZDZIAŁ TRZECI Jak i dlaczego rewolucja francuska była rewolucją polityczną używającą metod działania rewolucji religijnych. które prawie się nie znały i do ścisłego powiązania ich nićmi nowych sympatii. jej skutkiem było poniekąd starcie z mapy wszystkich dawnych granic. której obywatelami mogli stać się ludzie wszystkich narodów. że wielka reformacja XVI wieku doprowadziła do raptownego zbliżenia ludów. Wszystkie rewolucje cywilne i polityczne miały ojczyznę i odbywały się w jej granicach. co więcej. Zbliżała albo dzieliła ludzi wbrew prawom. ludzie urodzeni na najdalszych wybrzeżach Bałtyku przybywali do Niemiec. tradycjom. nie znajdziecie ani jednej rewolucji politycznej. o których nigdy do tej . widywano wówczas Francuzów walczących z Francuzami i wspomaganych przez Anglików.

Pomieszały się i poplątały wszystkie reguły dyplomacji. bez uwzględnienia tych cech szczególnych. miejsce sporów terytorialnych zajęły spory o zasady. we wszystkich wojnach domowych pojawili się cudzoziemcy. Najważniejszym celem religii jest uregulowanie ogólnych stosunków człowieka z Bogiem. Na ogół właściwością religii jest traktowanie człowieka jako takiego. ojca. zważcie. sługę. która działała sposobami rewolucji religijnej i poniekąd przybrała jej wygląd. bliźniego. Opierając się przeto na fundamencie przyrodzonej natury człowieka religie mogą . Wskazywane przez religie zasady postępowania mają obowiązywać nie tyle człowieka określonego kraju i czasu. równie żarliwie głoszona wśród obcych. Wszystkie wojny zewnętrzne przejęły coś z wojen domowych. Zapominano o starych interesach każdego narodu dla interesów nowych. niezależnie od formy społeczeństw. ogólnych praw i obowiązków ludzi względem siebie. ale. pana. Nie poprzestawajmy jednak na tym.pory nie słyszeli. nie tylko rozprzestrzenia się szeroko jak i one. I właśnie to samo zdarzyło się w Europie po roku 1789. jak one. Rewolucja polityczna zdobywająca sobie wyznawców. wszystkim ludziom wspólnej natury mogły dodać prawa. ile syna. czy to podobieństwo skutków nie wynika z jakichś podobieństw kryjących się w przyczynach. spróbujmy wniknąć trochę głębiej i zbadać. Zobaczmy. Rewolucja francuska jest więc rewolucją polityczną. to na pewno jest największą nowością. ku wielkiemu zdumieniu i wielkiej rozpaczy ówczesnych polityków. jakie do powszechnej. zwyczaje i tradycje danego kraju. jak namiętnie przeprowadzana u siebie. szerzy się przez kaznodziejstwo i propagandę. jakie rewolucja francuska pokazała światu. przez jakie to szczególne i znamienne cechy staje się całkiem podobna do rewolucji religijnych. jak nowe jest to widowisko! Spomiędzy wszystkich rzeczy nowych.

tym szerzej się rozpowszechniały. do terytorium jednego ludu. jednej formy rządu.być przyjęte przez wszystkich ludzi i stosowane wszędzie. mimo różnicy praw. Chrześcijaństwo. podobnie jak religie zajmują się człowiekiem w ogóle. iż swój triumf zawdzięcza ona w części temu. z łatwością przekraczając wszystkie bariery. co mogło dotyczyć tylko jednego ludu. jednej epoki. obywatelem zajmowała się abstrakcyjnie. które stanowiły przeszkodę dla religii pogańskich. poza jakimkolwiek określonym społeczeństwem. A po jeszcze bliższym zbadaniu tego zagadnienia okaże się. że rodziły nietolerancję i prześladowania. czy nawet jednej rasy. ale . Rewolucja francuska postępowała w stosunku do tego świata dokładnie tak samo. Starała się określić nie tylko szczególne prawa obywatela francuskiego. w krótkim czasie zdobyło sobie dużą część rodzaju ludzkiego. niezależnie od jego kraju i czasu. o którym mówię. Zdarzało się. jednej rasy. jak na rzecz życia na tamtym świecie działają rewolucje religijne. poza które nie wychodziły. Dlatego rewolucje religijne miewały często teatry tak ogromne i rzadko ograniczały się. jak rewolucje polityczne. klimatów i odmienności ludzi. że bardziej niż inne religie była wolna od wszystkiego. że im bardziej religie miały ten abstrakcyjny i powszechny charakter. Toteż nie było na zachodzie Europy wielkich rewolucji religijnych przed pojawieniem się chrześcijaństwa. Sądzę. często nawet miejską. jednego stanu społecznego. zamknięte były zwykle w granicach pewnego terytorium. że nie będzie mi poczytane za brak szacunku dla tej świętej wiary twierdzenie. ale żarliwość w zdobywaniu sobie wyznawców była im niemal zupełnie obca. wszystkie mniej lub bardziej związane z ustrojem politycznym albo stanem społecznym danego ludu i nawet w swoich dogmatach zachowujące pewną fizjonomię narodową. Pogańskie religie starożytności.

muszą przygotować umysł ludzki na ich przyjęcie. co było najmniej szczególne i. Są i inne epoki. wydaje się dla nich niezrozumiała. Istnieją epoki. w których ludzie tak bardzo różnią się od siebie. Nie należy zresztą sądzić. Dzięki temu wreszcie mogła przybrać ten pozór rewolucji religijnej. odwoływali się do ogólnych praw rządzących ludzkimi społeczeństwami. niektóre przemiany. nawet w wiekach średnich. że myśl o jednym prawie. który tak przeraził współczesnych. żeby zmienić miejscowe zwyczaje. Ale żadne z tych usiłowań nie powiodło się. ale zdolnej. by tak rzec. najbardziej naturalne w rzeczach stanu społecznego i rządu — rewolucja stała się zrozumiała dla wszystkich i dała naśladować w stu miejscach równocześnie. swoimi apostołami i męczennikami. w piętnastym wieku z łatwością gaszono żagiew. W każdym stuleciu. Właśnie sięgając do tego. zalać całą ziemię swoimi żołnierzami. która w osiemnastym podpaliła Europę. aby tego rodzaju argumenty mogły wywołać rewolucję. istnieli działacze. już wcześniej zaszłe w warunkach. jakie stosowała. że wszystkie głoszone przez nią idee były całkowicie nowe. bez kultu i życia pośmiertnego. albo raczej sama stała się rodzajem nowej religii. którzy ustrojowi własnego kraju starali się przeciwstawić przyrodzone prawa ludzkości. których do tej pory nie umiały rozbudzić najgwałtowniejsze nawet rewolucje polityczne. religii niedoskonałej. którzy. takim samym dla wszystkich. W istocie. rozpaliła namiętności. jak islam. bez Boga. w których wystarczy ukazać ludziom z daleka mglisty obraz .i obowiązki i prawa powszechne ludzi w dziedzinie politycznej. zwyczajach i obyczajach. nigdy przedtem nie używano. Zdobywała żarliwych wyznawców. Ponieważ z pozoru bardziej jeszcze niż do reformy Francji zmierzała do regeneracji rodu ludzkiego. co prawda. dała początek propagandzie. że środków.

a takie hasła z łatwością przyjęte. że rewolucja francuska uciekała się do takich właśnie. jakie były. by je natychmiast uznali za swoje i by ku niemu biegli. Najdziwniejsze jest bynajmniej nie to. że jej idee były takie. wielką nowością jest to.takiego prawa. a nie innych środków działania. . że tyle ludów dotarło do punktu. w którym takie środki działania mogły być skutecznie użyte.

na użyCyfry w nawiasach odsyłają do przypisów autora umieszczonych na końcu książki.ROZDZIAŁ CZWARTY Jak niemal cała Europa miała dokładnie takie same instytucje i jak te instytucje wszędzie się rozpadały. różnią się od niego tak dalece. długo ścierały się ze sobą wśród straszliwego chaosu. Mają własne oblicze. a kiedy wreszcie osiadły na stałe. jakie sobie ludzie nadawali. różniły się między sobą rasą. krajem. Ludy. że właśnie prawem rzymskim posłużono się. oddzielnych i wrogich sobie społeczeństw. językiem. okazało się. uczone prawa. jedyną ich cechą wspólną było barbarzyństwo. stosunki między ludźmi stały się trudne i niebezpieczne i wielkie społeczeństwo europejskie rozbiło się na tysiące małych. Symetrycznie powiązane między sobą tworzą wszystkie razem całość tak zwartą. Ponieważ cywilizacja niemal całkowicie wygasła i porządek publiczny rozpadł się. które obaliły cesarstwo rzymskie i ukształtowały się w końcu w nowożytne narody. które wyodrębnia je ze wszystkich praw. że dzieli je zniszczenie będące ich własnym dziełem. A przecież z tej niespójnej masy wyłoniły się nagle jednakowe prawa (1*). Te instytucje nie są bynajmniej naśladownictwem prawodawstwa rzymskiego. Znalazłszy się na terytorium cesarstwa. * . by je przekształcać i obalać. żyjących każde z osobna. że nawet artykuły naszych nowożytnych kodeksów nie są ze sobą ściślej połączone.

i rzeczywiście. chłop-rolnik dźwiga takie same ciężary. dwór seniora. w formie bardziej i mniej doskonałej. Znajdując w starym prawodawstwie germańskim jakąś instytucję polityczną. Każdy z tych trzech ludów pomagał mi lepiej zrozumieć dwa pozostałe. rozpowszechnić się i wreszcie upowszechnić w Europie? Badanie tego nie jest moim celem. nigdy nie spotkał mnie zawód. wioskami zarządza się w ten sam sposób. odnajdę coś całkiem w swojej substancji podobnego we Francji i w Anglii. organ władzy — wiedziałem z góry. że dobrze poszukawszy. ale ich istota jest wszędzie ta sama. opłaty feu- . fizjonomię. że różnią się one w niezliczonych szczegółach. to są wszędzie dokładnie ci sami ludzie. ma te same przywileje.tek pół barbarzyńskiego społeczeństwa. Anglii i Niemczech i w miarę jak się w tej pracy posuwałem. jakąś zasadę. zgromadzenia polityczne uformowane są z tych samych czynników i wyposażone w te same uprawnienia. że w średniowieczu istnieje ono. Oczywiście. grunty chłopów poddanych. użytkowanie. Pewne jest. uprawa ziemi są takie same. Ustroje miast są do siebie podobne. Położenie chłopów różni się mało. posiadanie. Od granic Polski aż po Morze Irlandzkie władztwo senioralne. hierarchia między rozmaitymi klasami jest taka sama. w całej Europie i że w wielu krajach panuje niepodzielnie. powinności. szlachta zajmuje identyczną pozycję. lenno. zależnie od kraju. W jaki sposób mogło takie prawodawstwo powstać. zdumiewał fakt. że ludy tak różne i tak mało się kontaktujące mogły ustanawiać prawa tak podobne. zdumiewało mnie wręcz cudowne podobieństwo tych wszystkich praw. Miałem okazję badać średniowieczne instytucje polityczne we Francji. naturę: to nie są ludzie różni. Społeczeństwo jest tu podzielone w ten sam sposób. U wszystkich trzech rządy sprawowane są według tych samych zasad.

ale wszędzie widać już było starość. nieczytelne. Niekiedy nazwy są te same i. Ten stopniowy upadek właściwych dla średniowiecza instytucji jest do prześledzenia w ich archiwach. przejrzystości i inteligencji. co jeszcze znamienniejsze. kiedy cywilizacja wydaje się tak skutecznie przecierać wszystkie szlaki i obniżać wszystkie bariery. poprzestaję na stwierdzeniu. w których przez stulecia oznaczano granice ziem lennych i gruntów chłopskich. część stworzonych przez nią instytucji była już wszędzie obalona. Widziałem księgi gruntowe z czternastego wieku będące arcydziełem metodyczności. nie należy do mojego tematu (2). zapisywano należne powinności. Nawet w Niemczech. gospodarcze i literackie instytucje w Europie były do siebie bardziej podobne niż. iż w wieku czternastym społeczne. prawne. jak ta dawna struktura Europy powoli podupadała i kruszała. zwane k s i ę g a m i g r u n t o w y m i (terriers). że dopuszczalne jest twierdzenie. Im są nowsze. często zgrzybiałość. Wiadomo. gdzie podstawowe cechy starej europejskiej struktury zachowały się lepiej niż we Francji. Ale zniszczenia dokonane przez czas można jesz- . miejscowe zwyczaje. wszystko jest do siebie podobne. cechy. Wydaje się. jasności. administracyjne. świadczone usługi. Ten rozpad był na ogół mniej wyraźny na wschodzie kontynentu.dalne. tym bardziej stają się zagmatwane. mimo powszechnego postępu oświaty. że już w wieku osiemnastym jest ona wszędzie na poły ruiną. za naszych dni. bardziej wyraźny na zachodzie. być może. jeden duch ożywia te wszystkie analogiczne instytucje. polityczne. że im bardziej wykształcone staje się społeczeństwo cywilne. że każda senioria miała rejestry. tym głębiej grzęźnie w barbarzyństwie społeczeństwo polityczne. Sądzę. Opowieść o tym. niepełne i nieporządne.

jakby się skurczyły i zapadły. nawet i to. że nie poddają się jego przenikaniu. człowiek dawnemu ustrojowi współczesny i życzliwy — na ogół wszystkim wydaje . zrodzone z ich inspiracji. we wszystkich widać ten sam upadek. jakie jej średniowiecze nadało. dzięki którym w trzynastym i czternastym wieku miasta niemieckie stały się małymi republikami. Więcej. odwrotnie. co nie przynależąc bezpośrednio do ówczesnej struktury. „Istniejący stan rzeczy — powiada pewien pisarz niemiecki. tak twórcza przez całe średniowiecze. rzec by można. energia. rzecz dziwna. Tam. widząc. i. z każdym dniem tracą autorytet.cze lepiej ocenić. gdzie zgromadzenia prowincjonalne zachowały swoją starą organizację. nawet wolność polityczna. Te dawne instytucje. gdzie zachowała te cechy szczególne. bogatymi i oświeconymi. w dziewiętnastym wieku jeszcze istnieją (3). zostało do niej włączone i zabarwiło się nieco żywiej jej właściwościami — natychmiast traci własną witalność. w jakim stanie znajduje się to. jakby ulega wyjałowieniu wszędzie. co z tej struktury zostało. im bardziej chyląc się ku upadkowi mniej są w stanie szkodzić. starzejąc się. ale w ośrodkach tych zanikły aktywność. wzbudzają nienawiść tym większą. naznaczani przez nie urzędnicy noszą te same imiona i pozornie robią to samo. Toteż serce ludu odwraca się od nich i zwraca ku monarchom. Wszystkie jeszcze istniejące władze średniowieczne dotknięte są tą samą chorobą. zachowując swoją formę. niż rozpatrując jej braki. że są obce nowemu duchowi czasów. Instytucje municypalne. męskie i płodne cnoty. ale pozostał z nich już tylko łudzący pozór. Arystokracja w tym kontakcie zaraża się starczą niemocą. Starodawność tych instytucji nie uczyniła ich czcigodnymi. ten sam bezwład. niczego w niej nie zmieniwszy — są one czynnikiem raczej hamującym postęp cywilizacji niż sprzyjającym mu. Ich przepisy niby to wciąż obowiązują. patriotyzm.

W Anglii. i jakie w samej rzeczy stosowane być mogą przy takim stanie społeczeństwa. która coraz bardziej wypiera rządy szlachty. Nawet nasze gospodynie nie chcą już dłużej znosić swoich starych sprzętów. że już od siedemnastego wieku system feudalny w istocie swej został obalony. a często godny pogardy. jak i we Francji. jak nieprzychylnie się teraz osądza wszystko.się dokuczliwy. które stopniowo i umiejętnie wprowadzane w stare ciało. szlachectwo się zaciera. jawność obrad — wszystkie nowe zasady. która porasta wszędzie na gruzach władz lokalnych. okaże się. wzbudza inne uczucia. istnieje równość wobec prawa. społeczeństwo było bardzo czynne i dobrobyt jego wciąż wzrastał. To władza królewska. Nowe nastroje pojawiają się nawet i w naszych rodzinach i naruszają ich ład. zajmuje inne miejsce. działa. Jeśli zapomnieć o starych nazwach i pominąć stare formy. jest z pochodzenia nowe. na rys uzupełniający ten obraz: wszystko. co żyje. jakiego oni nawet sobie nie wyobrażali. których nie znało społeczeństwo średniowieczne. ożywiły je nie narażając na rozpad i napełniły no- . ożywiona jest innym duchem. równość w sprawowaniu urzędów. to hierarchia urzędnicza. Ale zwróćcie baczną uwagę na jedno. Otóż to właśnie są te rzeczy nowe. arystokracja jest otwarta. gdzie na pierwszy rzut oka stara struktura Europy wydaje się jeszcze krzepka — dzieje się wszakże to samo. wolność prasy. i nie tylko jest nowe — jest przeciwieństwem starego.” A przecież w Niemczech w tejże epoce. to administracja państwowa. bogactwo stało się potęgą. przestrzegają takich zasad. która nie ma już nic wspólnego z władzą królewską średniowiecza. co stare. jakich ludzie średniowiecza nie znali albo je potępiali. Rzecz to osobliwa. Wszystkie te nowe władze działają takimi sposobami. ma inne prerogatywy. klasy się mieszają. wytwarza.

To pobieżne spojrzenie poza granice Francji było niezbędne dla zrozumienia tego. o czym będzie mowa dalej. . w którego łonie zachowały się tylko. bo kto badał i widział tylko Francję. nieliczne pozostałości średniowiecza. ten nigdy i nic. Siedemnastowieczna Anglia jest już narodem całkowicie nowoczesnym. jak zabalsamowane.wym wigorem zostawiając mu stare formy. rzec się odważę. nie pojmie z rewolucji francuskiej.

by oświetlić przedmiot i ułatwić odpowiedź na pytanie postawione na początku: Jaki był rzeczywisty cel rewolucji? Jaki jest jej swoisty charakter? Dlaczego właściwie do niej doszło? Czego dokonała? Rewolucję przeprowadzono wcale nie po to. służy tylko temu. które przez kilka stuleci niepodzielnie panowały wśród większości europejskich ludów i które się zwykle określa mianem instytucji feudalnych. Kiedy się odrzuci wszystkie cechy przypadkowe.ROZDZIAŁ PIĄTY Jakie było dzieło własne rewolucji francuskiej? Wszystko. a w obrębie społecznych i politycznych instytucji bynajmniej nie dążyła do uwiecznienia chaosu. nie zamierzała hamować jej postępu ani nawet podważać istoty któregokolwiek z fundamentalnych praw. do umetodycznienia anarchii. jaki nasza cywilizacja miała do tej pory. jak się wyraził jeden z jej głównych przeciwników. utrwalenia go niejako. że jej wynikiem było jedynie obalenie tych instytucji politycznych. wbrew pozorom była ona w istocie rewolucją społeczną i polityczną. by. Nie zamierzała zmieniać charakteru. przeciwnie. jak mniemano. obalić panowanie wierzeń religijnych. jakie przejściowo mogły zmieniać oblicze tej rewolucji w rozmaitych okresach i w różnych krajach i kiedy się ją rozważy samą w sobie — widać jasno. starała się raczej wzmocnić siłę i prawa władzy publicznej. o co ją pomawiali inni przeciwnicy. . co powiedziano powyżej. stanowiących w zachodniej Europie podwaliny społeczeństwa.

choćby najsłabszym stopniu nosiło ich piętno. Konwulsyjnym i bolesnym wysiłkiem. tam później. uczuć. co zawsze było tym instytucjom obce albo mogło istnieć bez nich. tyle tylko. potrzebny był wstrząs potworny. z nich właśnie brało początek całe mnóstwo poglądów. które były niejako ich częścią organiczną. co się z nimi jakoś wiązało. że całkowicie zniszczyła albo niszczy (bo jeszcze trwa) wszystko. bez stopniowania. by dokonać rewolucji olbrzymiej. niż się na ogół przypuszcza: wykażę to później. ale. Z dawnego świata zachowała tylko to. tutaj wcześniej. Choć zaskoczyła świat. wszystko. przy którym trudziło się dziesięć ludzkich pokoleń. . co niszczyła. że niszczy wszystko. Natomiast w minimalnym stopniu była wydarzeniem przypadkowym. którego podstawą była równość kondycji. nagłym i gwałtownym zakończeniem dzieła. co w jakimkolwiek. zwyczajów. wszystko. rewolucja była wszakże znacznie mniej nowatorska. Gdyby się nie była dokonała. bez przedsięwzięcia środków ostrożności i bezwzględnie. obyczajów. Prawdą jest. By zniszczyć i wyrwać nagle z ciała społeczeństwa część przylegającą do jego wszystkich organów. bowiem te starodawne instytucje nie tylko były jeszcze włączone i jakby wplątane we wszystkie niemal religijne i polityczne prawa Europy. I to wystarczyło. stary gmach społeczny rozleciałby się wszędzie i bez niej. ponieważ to. Przez to rewolucja wydała się jeszcze większą. co więcej. niż była. dotykało wszystkiego i było ze wszystkim w jakiś sposób zrośnięte. by je zastąpić bardziej jednolitym i prostszym porządkiem społecznym.obalenie po to. co w dawnym społeczeństwie pochodziło z instytucji arystokratycznych i feudalnych. Choć tak radykalna. zdawało się. była jedynie dopełnieniem długiej pracy. że dalej rozpadałby się po kawałku zamiast runąć nagle.

wzbierająca wszędzie.rewolucja skończyła nagle to. było tak zagmatwane i ciemne dla najbystrzejszych oczu.” Burke nie widzi. wybuchnęła nie gdzie indziej. jest rewolucja. odpowiedź na nie będzie tematem następnych ksiąg. „Chcecie naprawić nadużycia waszego rządu — powiada Francuzom tenże Burke — ale po co te wszystkie nowości? Dlaczego nie nawiązujecie do waszych dawnych tradycji? Dlaczego nie poprzestajecie na przywróceniu waszych dawnych swobód? Bądź też. że to. Ale dlaczego ta rewolucja. . jeśli już nie potraficie odnaleźć zatartej fizjonomii ustroju waszych ojców — dlaczego nie spoglądacie w naszą stronę? U nas odnaleźlibyście dawne prawo powszechne Europy. że idzie właśnie o to. Zadziwiające. lecz właśnie we Francji? Dlaczego miała u nas pewne znamiona. która właśnie ma obalić to dawne powszechne prawo Europy. by je postawić. co dziś wydaje się tak oczywiste. Takie było jej dzieło. nie dostrzega. które nigdzie więcej się nie pojawiły albo pojawiły się jedynie połowicznie? To drugie pytanie na pewno zasługuje na to. a nie o co innego. że tym. na co patrzy. co z biegiem czasu wygasłoby samo przez się.

KSIĘGA DRUGA .

ani zmienić zawodu. Znaczna część chłopskiego czasu poświęcona jest służbie dla pana. Kilka lat młodości musi przesłużyć w dworskiej czeladzi. ani się ożenić bez pozwolenia pana. nie wybuchnęła w tych krajach. które nadzoruje jego życie prywatne i karze go za nieumiarkowanie i lenistwo. lepiej zachowane. Niemal wszyscy żołnierze. W większości państw niemieckich w roku 1788 chłopu nie wolno opuścić majątku pana. gdzie w rzeczywistości było najlżejsze.ROZDZIAŁ PIERWSZY Dlaczego właśnie we Francji prawa feudalne stały się ludowi najbardziej nienawistne? Jedna rzecz dziwi na pierwszy rzut oka: rewolucja. Pod koniec osiemnastego wieku w żadnej prawie części Niemiec poddaństwo nie było jeszcze zniesione całkowicie i przeważnie lud był tam wciąż jeszcze najściślej przywiązany do ziemi. byli rzeczywistymi poddanymi. której właściwym celem było obalenie wszędzie ostatnich instytucji średniowiecznych. ale. i siłą sprowadzić z powrotem. Nie może on ani dźwignąć się w swej pozycji wyżej. były dla ludu najbardziej krępujące i uciążliwe. tworzący armie Fryderyka II i Marii Teresy. przeciwnie. tam. jak w średniowieczu. Chłop podlega pańskiemu sądownictwu. jarzmo tam wydało się najnieznośniejsze. jeśli zaś go opuści — można go ścigać wszędzie. Pańszczyzna pozostaje . gdziekolwiek się znajduje. jak widać. gdzie ich uciążliwość lud najmniej odczuwał. gdzie te instytucje.

za naszych już czasów prowadzone. że zapomniano nawet o tej dacie. pracował jak chciał. więcej. w innych nie wolno mu ich sprzedać. a ogłoszonym przez jego spadkobiercę tuż po wybuchu rewolucji francuskiej (5). We Francji od dawna już nic podobnego nie istniało. Obowiązany jest uprawiać swoje pole w pewien sposób. służy mu jako posłaniec. pod okiem pana. zawierał umowy. prowincjach podbitych. spotkałem je jeszcze w kodeksie przygotowanym przez Fryderyka Wielkiego. że już w wieku trzynastym nie spotykano poddaństwa w Normandii. wszędzie indziej znikło ono całkowicie. jak się przekonamy. a miał. Poddany może wprawdzie zostać właścicielem ziemi. odwozi na targ pańskie plony.całkowicie w mocy i w niektórych okolicach może trwać aż trzy dni w tygodniu. jego zniesienie dokonało się w epoce tak zamierzchłej. kupował. Badania uczonych. dowiodły. skutki tak doniosłe. Chłop odbudowuje i utrzymuje pańskie budynki. lecz jego prawo własności jest wciąż jeszcze bardzo niedoskonałe. . że niech mi wolno będzie zatrzymać się na chwilę. Ale w położeniu ludu we Francji dokonała się też całkiem inna rewolucja: chłop nie tylko przestał być poddanym. zawsze ma obowiązek uprawiania ziemi. stał się właścicielem ziemi. W niektórych wypadkach zmusza się go do sprzedaży produktów. wozi pana. sprzedawał. ani dowolnie obciążyć hipoteką. by się nim zająć. Tych wszystkich przepisów nie wyszperałem w przestarzałych prawach. tutaj chłop poruszał się. Ostatnie ślady poddaństwa widoczne były jedynie w paru prowincjach wschodnich. nie może ziemi ani sprzedać. Nawet spadek po nim nie cały przechodzi na jego dzieci: część jego własności zwykle dostaje się panu. Ten fakt jest i dziś jeszcze tak słabo udowodniony.

że ludność Francji wzrosła od tamtego czasu o przeszło jedną czwartą. Te dzieci i ich rodziny nie mogą już wyżyć jedynie z ziemi. porównując je ze spisami z naszych czasów. sporządzonym dla jednego z intendentów kilka lat przed rewolucją. wszelakiego rodzaju świadectwa dowodzą. pola dzieli się bez końca na coraz to mniejsze części”. czytam: „Podziały spadkowe postępują w sposób równomierny i niepokojący. a że każdy chce coś mieć ze wszystkiego i wszędzie. tak już i wówczas umiłowanie własności ziemskiej przez chłopa jest bezgraniczne. pałają w nim wszystkie namiętności zrodzone z posiadania ziemi. że rozdrobnienie własności ziemskiej dokonało się dopiero za rewolucji i że rewolucja je spowodowała.” W kilka lat później Necker powiedział. jednakże w niektórych wioskach udało mi się je odnaleźć i. że własność ziemska nadmiernie się rozdrabnia. Według ustawy z roku 1790. istniejących wówczas na jej terytorium. wprowadzającej podatek gruntowy. powinno się to wydać godne uwagi. często o dwie trzecie od obecnej. by zrekonstruować w jakiejś mierze kataster starego ustroju i niekiedy mi się to udawało. Te wykazy przeważnie poginęły. przekonałem się. Już co najmniej na dwadzieścia lat przed rewolucją spotyka się towarzystwa rolnicze narzekające. że we Francji istnieje olbrzymia rzesza drobnych właścicieli ziemi. Jak dziś. że liczba właścicieli ziemi w tych wioskach była większa o połowę. że było przeciwnie. „Ziemię . W tajnym raporcie.Długo mniemano. że ojcowizna wystarczająca dla jednej rodziny dzielona jest między pięcioro albo sześcioro dzieci. że napisano to za naszych czasów? Dołożyłem wiele starań. jeśli się pomyśli. „Rozdrobnienie przez działy spadkowe — mówi w tym czasie Turgot — jest tak wielkie. Czyż nie mogłoby się wydać. każda parafia miała sporządzić wykaz własności.

jest powtarzaniem błędnego. Natomiast części Niemiec.sprzedaje się zawsze za cenę przewyższającą jej wartość — powiada znakomity ówczesny obserwator — a to dlatego.” Spomiędzy wszystkich rzeczy nowych. jak we Francji. są przeważnie położone wzdłuż Renu. w których jeszcze niczego podobnego nie znano. Ziemie niemieckie. w których pod koniec osiemnastego wieku chłop mógł posiadać grunt i był prawie równie wolny. we Francji przeznaczone są na zakup gruntu. W Niemczech zawsze i wszędzie istniała pewna liczba chłopów wolnych. bo rzeczywiście. taki stan rzeczy można było wówczas spotkać tylko we Francji i w jej najbliższym sąsiedztwie. że rozdrobnienie własności ziemskiej datuje się we Francji od rewolucji. że każdy mieszkaniec gorąco pragnie stać się właścicielem. twierdzi. do których namiętności te najdłużej nie znajdowały dostępu. ale ten rodzaj własności był zawsze faktem wyjątkowym. W Anglii istnieli chłopi-właściciele. Szczególne i często cudaczne prawa rządzące własnością chłopską spotyka się w najstarszych niemieckich spisach prawa zwyczajowego. Prawda. że połowa ziemi we Francji stanowi ich własność. którzy posiadali na własność kawałki gruntu. choć powszechnego sądu. „Nie miałem pojęcia — powtarza często — że tak się rzeczy mają”. tam też właśnie francuskie namiętności rewolucyjne rozpowszechniły się najwcześniej i zawsze były najżywsze. ale spotykało się ich już znacznie rzadziej. Wszystkie oszczędności klas niższych. Jest to spostrzeżenie godne zapamiętania. Tak więc pogląd. które Arthur Young spostrzega podczas swoich pierwszych odwiedzin w naszym kraju. najbardziej go uderza wielka ilość gruntów podzielonych między chłopów. że rewolucja roz- . gdzie indziej lokowane prywatnie na procent i w papierach państwowych. a ilość drobnych właścicieli ziemskich była znikoma. to właśnie te.

ale archiwalnych. liczba właścicieli bynajmniej nie wzrosła tak znacznie. powinna była ich wagę umniejszyć: ciż sami chłopi bardziej niż gdziekolwiek indziej w Europie wyzwolili się spod władzy swoich panów. w ówczesnych archiwach administracyjnych. jak zwykło się mniemać. ale najbardziej dawały się we znaki przez tę właśnie okoliczność. bo co dzień spotykamy ludzi urodzonych za jego panowania — jego kształt jakby się już gubił w pomroce dziejów. Skutkiem rewolucji wcale nie było rozdrobnienie własności ziemskiej. Niewielu też ludzi dać może dziś właściwą odpowiedź na proste pytanie: W jaki sposób była administrowana wieś przed rokiem 1789? Bo rzeczywiście na pytanie to nie da się dokładnie i szczegółowo odpowiedzieć bez uprzednich studiów. lecz tym razem słusznie. która nas od niego oddziela. że większą część tych ziem kupili ludzie. ale uwolnienie jej na pewien czas od różnych ciężarów. ten przekona się. Często zdarzało mi się słyszeć: szlachta. którzy już posiadali inne grunty. jak cierpliwie starałem się to nieraz robić. lecz kto zbada protokoły tych sprzedaży. Istniała ich już we Francji ogromna rzesza. nie książkowych bynajmniej. aż do końca admini- . jest to rewolucja inna i nie mniejsza od tej. że choć własność przeszła w inne ręce. która uczyniła ich właścicielami. od których nie mogli się uwolnić. Choć stary ustrój jest nam jeszcze bliski w czasie. jak śmiało. choć już od dawna nie brała udziału w rządach. która. Rewolucja. na pozór. Te ciężary były bez wątpienia dokuczliwe.przedała wszystkie majątki należące do duchowieństwa i dużą część majątków szlacheckich. miała efekt stuleci: czego nie zniszczyła — zatarła. Bowiem wszyscy ci drobni właściciele byli bardzo skrępowani w eksploatacji swoich gruntów i ciążyły na nich liczne powinności. wyraził się Necker.

część z nich mianował intendent prowincji. Szlachta nigdzie nie administruje. Pan wsi jest jedynie pierwszym mieszkańcem. którzy nie byli wykonawcami woli dworu i których pan już nie naznaczał. Pan wsi jest w rzeczywistości już tylko jednym z mieszkańców. One czuwały nad majątkiem gminnym i decydowały o jego przeznaczeniu. Już nie do niego należy stosowanie ogólnych zarządzeń państwowych. na wsi panowie rządzili chłopami. ani indywidualnie i jest to osobliwość francuska. one wszczynały i prowadziły w imieniu gminy procesy sądowe. . część wybierali sami chłopi. z naciskiem podkreślają intendenci w instrukcjach dla swoich subdelegatów.strowała wsią. pan prawie już nie występuje jako reprezentant króla w parafii. ogłaszanie królewskich rozporządzeń. co wykażemy w następnym rozdziale. Do tych właśnie władz należało rozdzielanie podatków. rozdzielanie zapomóg. jako pośrednik między królem i mieszkańcami. Więcej. zwoływanie zgromadzeń parafialnych i przewodniczenie im. naprawa kościołów. Wszystkie te obowiązki i wszystkie te prawa należą do innych. budowa szkół. Pan nie tylko nie kierował już administracją tych wszystkich drobnych spraw miejscowych. ani wspólnie. zwoływanie milicji. wyróżnia go jego kondycja. Wszędzie indziej ta charakterystyczna cecha starego społeczeństwa feudalnego częściowo się zachowała: posiadanie ziemi wiązało się wciąż z władzą nad mieszkańcami. zobaczycie to samo. pobór podatków. W osiemnastym wieku wszystkimi sprawami parafii kierowała pewna liczba urzędników. Jeżeli wyjdziecie z parafii i rozejrzycie się w kantonie. którego immunitety i przywileje oddzielają i izolują od całej reszty. Wszyscy funkcjonariusze w parafii podlegali w takiej czy innej formie władzom centralnym. ale nawet jej nie kontrolował. nie władza. Otóż jest to pogląd raczej mylny.

a nieraz nawet mocno się rozrosła. w których książęta. To samo działo się ze wszystkimi szlacheckimi przywilejami. podporządkowała sobie sądową władzę senioralną do tego stopnia. dla nas stał się bardzo mglisty. najbardziej potrafili się wyzwolić spod kontroli szlachty w ogólnych sprawach państwowych — pozostawili oni tej szlachcie w znacznej części rządy wsią. była ona nie tyle władzą. Niemniej z lektur książek osiemnastowiecznych prawników i z uważnych badań lokalnych zwyczajów można wywnioskować. . ile źródłem dochodu. że wszystkie utrzymujące się jeszcze powinności dadzą się zamknąć w kilku zasadniczych kategoriach.W Anglii zarówno administrowali. uszczupliła. którym w pełni przysługiwała nazwa powinności feudalnych. jak i rządzili najwięksi właściciele ziemscy. bo właśnie one szczególnie dotyczą ludu. ale władza królewska stopniowo obcięła. zaś niektóre z nich już znikły albo uległy przekształceniu. że dla panów. ale nigdzie jeszcze nie zajęli jego miejsca. Niełatwo jest dziś powiedzieć na czym polegały te powinności nawet w roku 1789. którzy w ich imieniu rozstrzygali pewne spory i od czasu do czasu wydawali przepisy porządkowe w granicach seniorii. W rzeczywistości. W tych częściach Niemiec. już od dawna udział szlachty francuskiej w administracji publicznej ograniczał się tylko do jednego odcinka — do sądownictwa. w niektórych okolicach posunęli się aż do kontrolowania pana wsi. toteż sens określających je słów. już dla współczesnych niejasny. pozostała. jak w Prusach i Austrii. bo ich liczba była ogromna a różnorodność niebywała. Będę tu mówił tylko o tej części użytecznych przywilejów. jedynie ich strona pieniężna. Ich strona polityczna znikła. Najwięksi seniorzy zachowali prawo naznaczania sędziów. którzy ją jeszcze sprawowali.

Miał poddanych w jedynej części Francji. kto uprawia ziemię. gdzie by się ich w ogóle nie spotykało. Myta po większej części zostały zmniejszone albo zniesione. klasztor miał zwykle władzę senioralną we wsi. młyn.wszystkie inne wprawdzie nadal istnieją. Wreszcie na całym obszarze tej włości ziemia jest obciążona czynszem. Ślady pańszczyzny są już niemal wszędzie na pół zatarte. pobierał opłaty od jarmarków i targów. wszystkie obciążają tego. płatnymi panu wsi przez właściciela. na której terenie się znajdował. w której ci jeszcze byli. panowie-duchowni korzystali z tych samych przywilejów. należnościami. opaci posiadali tedy z tytułu swoich funkcji kościelnych lenna albo grunty chłopskie. w końcu połączył się z nim najściślej i. w obrębie posiadłości miał monopol na piec piekarski. Biskupi. ilekroć się sprzedaje albo kupuje ziemię w obrębie jego włości. Zaś we wszystkich prowincjach panowie pobierają opłaty od jarmarków i targów. z których chłopwłaściciel nie może się wykupić. prasę do wina i byka- . Powszechna i bardzo uciążliwa jest opłata lods et ventes. Na ogół tylko oni mogą posiadać gołębniki i gołębie. choć nigdy się całkowicie w tę obcą substancję nie wtopił — przeniknął głęboko i pozostawał w niej jak intarsja. czyli podatek. bo Kościół. który się płaci seniorowi. niemal wszędzie chłop musi mleć ziarno w pańskim młynie i tłoczyć wino w pańskiej tłoczni. korzystał z pańszczyzny. rentami gruntowymi i należnościami w pieniądzach albo w naturze. kanonicy. w całej Francji tylko panom przysługuje prawo polowania. Jak wiadomo. choć miał inne początki. niemniej niewiele jest prowincji. ale występują już tylko w pojedynczych wypadkach. W tej całej różnorodności jest jedna cecha wspólna: wszystkie te powinności wiążą się w jakiejś mierze z ziemią albo jej płodami. inne przeznaczenie i inną naturę niż feudalizm. Jak wiadomo.

Dlaczego więc te same obciążenia feudalne w sercu ludu francuskiego wznieciły nienawiść tak silną. wiele powinności. że te są najważniejsze. które uważali oni za sprzeczne nie tylko ze sprawiedliwością. Gdyby chłop nie posiadał ziemi. Co więcej. byłoby mu obojętnych. Pomimo to rolnictwo angielskie stoi najwyżej i jest najbogatsze w świecie. We Francji spotykało się ją rzadko i była lekka. ale sądzę. że przeżyła swój przedmiot i wydaje się nie do ugaszenia ? Po pierwsze.stadnika. że wyzwolił się on całkowicie spod rządów swojego pana. należy tu podkreślić. ale z cywilizacją: dziesięcina. niewykupne renty gruntowe. niektóre z nich istnieją tam jeszcze do dziś. a po wtóre dlatego. a lud angielski ledwie dostrzega istnienie tych ciężarów. Przykładowo wymienię pracę pańszczyźnianą dla pana. jako rzecz najistotniejszą. Ale. czynsze wieczyste. że wówczas w całej Europie spotykało się te same powinności feudalne. to. wiele praw pochodzenia feudalnego. lods et ventes. istnieje jeszcze wiele innych przyczyn. we Francji jak i w całym chrześcijańskim świecie duchowieństwu przysługiwało prawo pobierania dziesięciny. Niewątpliwie. i że w większości krajów kontynentu były one znacznie bardziej uciążliwe. dokładnie te same. właśnie z powodu tego wyjątkowego zjawiska. Co więcej. kto jest tylko użytkownikiem? Albo renta gruntowa tego. w Niemczech obowiązywała wszędzie i była ciężka. co w emfatycznym nieco języku osiemnastego wieku nazywali oni służebnością ziemi (la servitude de la terre) — wszystkie te rzeczy spotykało się wówczas częściowo i u Anglików. kto nie jest właścicielem gruntu? Nawet kłopoty związane z upra- . jakimi system feudalny obciążył własność ziemską. które oburzały naszych ojców najbardziej. że francuski chłop stał się właścicielem ziemi. Cóż może obchodzić dziesięcina tego.

wą roli niewielkie mają znaczenie dla kogoś, kto ją uprawia nie dla siebie. Z drugiej strony, gdyby francuski chłop znajdował się jeszcze pod administracyjną władzą pana, obciążenia feudalne wydawałyby mu się dużo znośniejsze, bo uważałby je po prostu za naturalną konsekwencję ustroju panującego w jego kraju. Kiedy szlachta posiada nie tylko przywileje, ale i władzę, kiedy rządzi i administruje, jej szczególne prawa mogą być zarazem i większe, i mniej rzucające się w oczy. W czasach feudalnych traktowano szlachtę prawie w taki sam sposób, w jaki dziś traktuje się rząd: godzono się na nakładane przez nią ciężary w zamian za dawaną przez nią gwarancję ochrony. Przywileje szlachty i jej prawa były uciążliwe; ale szlachta stała na straży porządku publicznego, wymierzała sprawiedliwość, była wykonawczynią prawa, przychodziła z pomocą słabym, kierowała wspólnymi sprawami. W miarę jak szlachta przestaje te zadania wykonywać, ciężar jej przywilejów wydaje się coraz większy i w końcu nawet jej istnienie staje się niezrozumiałe. Wyobraźcie sobie, proszę, francuskiego chłopa z osiemnastego wieku albo raczej — chłopa, którego znacie; bo jest to wciąż ten sam chłop: jego położenie się zmieniło, ale nie zmieniło się jego usposobienie. Zobaczcie go takiego, jakim pokazują go przytoczone przeze mnie dokumenty, tak namiętnie przywiązanego do ziemi, że na jej zakup przeznacza wszystkie oszczędności i kupuje ją za każdą cenę. By ją posiąść na własność, musi najpierw zapłacić taksę — nie rządowi, ale innym właścicielom, sąsiadom, jak i on nie mającym nic wspólnego z administracją spraw publicznych i niemal równie wobec niej bezsilnym. Wreszcie ma już tę ziemię; wraz z ziarnem rzuca w nią własne serce. Ten skrawek gruntu, który w tym ogromnym świecie należy naprawdę do niego, daje mu poczucie dumy i niezależności.

Tymczasem zjawiają się znowu ci sami sąsiedzi, odrywają go od jego pola i każą mu pracować gdzie indziej, bezpłatnie. Kiedy, chce bronić swoich zasiewów przed zwierzyną z lasu — tamci mu nie pozwalają; przy przejeździe przez rzekę czyhają na niego, by żądać zapłacenia mostowego. Spotyka ich na targu, gdzie sprzedają mu prawo sprzedawania jego własnych produktów żywnościowych; a kiedy, po powrocie do domu, chce zużyć dla siebie resztę zboża, tego zboża, które wyrosło pod jego okiem i dzięki jego rękom, może to zrobić dopiero po zawiezieniu go do zmielenia w młynie i do upieczenia w piecu należącym znów do tych samych ludzi. Część dochodu z jego mająteczku idzie na renty dla nich, zaś te renty nie podlegają przedawnieniu i są nie do wykupienia. Cokolwiek robi, wszędzie wchodzą mu w drogę ci dokuczliwi sąsiedzi, mącą jego radość, przeszkadzają w pracy, zjadają jego plony; a kiedy wreszcie skończy z nimi — zjawiają się inni, w czerń odziani, i zabierają mu najlepszą cząstkę zbiorów. Wyobraźcie sobie położenie, potrzeby, usposobienie, namiętności tego człowieka i zrachujcie, jeśli potraficie, te skarby nienawiści i zawiści, jakie się nagromadziły w jego sercu. Feudalizm, przestając być instytucją polityczną, pozostał naszą największą instytucją cywilną. Tak okrojony, wzbudzał jeszcze większą nienawiść i słusznie można powiedzieć, że wskutek zniszczenia części średniowiecznych instytucji to, co zostało, stało się stokroć bardziej nienawistne.

ROZDZIAŁ DRUGI

O tym, że centralizacja administracyjna jest instytucją dawnego ustroju, a nie dziełem rewolucji czy cesarstwa, jak się twierdzić zwykło.

Słyszałem niegdyś, w czasach, kiedy mieliśmy jeszcze we Francji zgromadzenia polityczne, mówcę, który mówiąc o centralizacji administracyjnej wyraził się: „Ta piękna zdobycz rewolucji, zdobycz, której nam zazdrości Europa”. Chętnie przyznam, że centralizacja jest piękną zdobyczą, zgodzę się, że Europa nam jej zazdrości, ale twierdzę, że nie jest to bynajmniej zdobycz rewolucji. Jest to, przeciwnie, produkt dawnego ustroju i, dodałbym, jedyna cząstka struktury politycznej tego ustroju, która przeżyła rewolucję, bo tylko ona jedna dała się dopasować do nowej sytuacji społecznej stworzonej przez tę właśnie rewolucję. Czytelnik, który się zdobędzie na cierpliwość i uważnie przeczyta niniejszy rozdział, uzna, być może, że dostarczyłem aż nadto dowodów na potwierdzenie mojej tezy. Proszę, by najpierw wolno mi było wyłączyć z tematu to, co nazywano krajami ze zgromadzeniami stanowymi (les pays d’état), czyli prowincje, które rządziły się same albo raczej zachowały jeszcze częściowo pozory samorządu. W krajach ze zgromadzeniami stanowymi położonych na rubieżach królestwa mieszkała ledwie czwarta część całej ludności Francji, zaś tylko w dwu z nich prowincjonalna wolność była rzeczywiście żywa. Później do tych prowincji powrócę i dowiodę, do jakiego stopnia władza centralna

podporządkowała ogólnym zasadom nawet owe kraje ze zgromadzeniami stanowymi. Tu chcę się przede wszystkim zająć tym, co w ówczesnym języku administracyjnym nazywano k r a j a m i z e l e k c j a m i (les pays d’élection), choć bywało tam mniej wyborów niż gdzie indziej. Otaczały one Paryż ze wszystkich stron; były ze sobą powiązane i stanowiły serce i najlepszą część ciała Francji. Kiedy się spojrzy na dawną administrację królestwa, na pierwszy rzut oka widać tylko różnorodność zasad i władz, gmatwaninę uprawnień. Francja jest pokryta siecią organów administracyjnych lub odrębnych urzędników, niezależnych jeden od drugiego i biorących udział w rządach na podstawie prawa, które sobie kupili i którego nie można im odebrać. Zakresy ich władzy są często tak przemieszane i tak zbliżone, że zderzają się oni i przeszkadzają sobie w kręgu tych samych spraw. Sądy biorą pośrednio udział we władzy prawodawczej; mają prawo wydawania rozporządzeń administracyjnych, obowiązujących w obrębie ich okręgów sądowych. Niekiedy stawiają opór administracji właściwej, hałaśliwie ganią jej zarządzenia i potępiają jej urzędników. Zwykli sędziowie wydają przepisy porządkowe w miastach i miasteczkach, będących siedzibą sądu. Miasta mają ustroje bardzo rozmaite. Ich urzędnicy noszą różne imiona i czerpią swoje uprawnienia z różnych źródeł: tu jest mer, tam konsulowie, gdzie indziej — syndycy. Niektórzy są powoływani przez króla, inni przez dawnego władcę senioralnego albo księcia-apanażystę; ci wybierani są na rok przez obywateli miasta, tamci kupili sobie wieczyste prawo rządzenia tymiż obywatelami. Są to wszystko szczątki dawnych władz; ale wśród nich nabrał powoli znaczenia organ stosunkowo nowy albo przekształcony, który chcę tutaj opisać.

W centrum królestwa i tuż przy jego tronie powstało ciało administracyjne niezwykle potężne, w nowy sposób skupiające w swym łonie wszystkie władze — r a d a k r ó l e w s k a (le conseil du roi). Pochodzenie ma ona bardzo stare, ale większość jej funkcji jest całkiem świeżej daty. Jest jednocześnie wszystkim: sądem najwyższym, bo ma prawo uchylania wyroków wszystkich sądów zwykłych; najwyższym trybunałem administracyjnym, bo od niej w ostatecznej instancji były zależne wszystkie jurysdykcje specjalne. Jako rada rządu posiada oprócz tego, z łaski króla, władzę ustawodawczą, dyskutuje i zgłasza większość ustaw, ustala i rozdziela podatki. Jako najwyższa rada administracyjna wytacza ogólne zasady, jakimi kierować się mają urzędnicy rządu. Ona też decyduje we wszystkich ważnych sprawach i czuwa nad funkcjonowaniem niższych organów władzy. Wszystko w końcu trafia do niej i ona nadaje ruch wszystkiemu. A przecież nie sprawuje ona właściwej władzy sądowniczej. Decyduje król, sam jeden, nawet wtedy, kiedy na pozór wyrokuje rada. Choć wydaje się, że wymierza ona sprawiedliwość, jest złożona jedynie z l u d z i w y r a ż a j ą c y c h s w o j e z d a n i e (donneurs d’avis), jak to określił parlament w jednym ze swoich upomnień. Ta rada bynajmniej nie składa się z wielkich magnatów, ale z ludzi średniego albo i niskiego pochodzenia, dawnych intendentów i osób doświadczonych w kierowaniu sprawami państwowymi; wszyscy oni są odwoływalni. Działa zwykle dyskretnie i po cichu, nie chełpiąc się swoją władzą. Sama przez się nie roztacza żadnego blasku, albo raczej przyćmiewa ją blask tronu, w którego pobliżu się znajduje, tak potężna, że dotyka wszystkiego, a zarazem tak niewidoczna, że historia ledwie ją dostrzega. Jak całą administracją kraju kieruje jedno jedyne ciało, tak prowadzenie spraw wewnętrznych jest niemal w całości

powierzone staraniom jednego urzędnika — k o n t r o l e r a g e n e r a l n e g o (le contrôleur géneral). Jakikolwiek kalendarz z czasów starego ustroju powie wam, że każda prowincja miała swojego osobnego ministra; ale kiedy się bada administrację na podstawie jej akt, szybko wychodzi na jaw, że ów minister prowincji występuje tylko rzadko i przy błahych okazjach. Zwykłym biegiem spraw kieruje kontroler generalny; wciągnął on powoli w zasięg swojej władzy wszystkie sprawy połączone z kwestiami pieniężnymi, czyli bez mała całą administrację publiczną. Obejmuje stopniowo funkcje ministra finansów, ministra spraw wewnętrznych, ministra robót publicznych, ministra handlu. Administracja centralna, mająca właściwie tylko jednego zarządcę w Paryżu, ma też po jednym tylko urzędniku w każdej prowincji. W osiemnastym wieku spotyka się jeszcze wielkich seniorów, którzy noszą tytuły g u b e r n a t o r ó w p r o w i n c j i . Są to dawni, często dziedziczni, przedstawiciele monarchii feudalnej. Zostawiono im jeszcze zaszczyty, ale nie mają już żadnej władzy. Cała władza rzeczywista jest w rękach intendenta. Ten jest człowiekiem pospolitego urodzenia, zawsze obcym w prowincji, młodym, dopiero na progu kariery. Władza przysługuje mu nie z tytułu wyboru, urodzenia albo kupionego urzędu; jest on powołany przez rząd spomiędzy niższych urzędników rady stanu i jest zawsze odwoływalny. Oddzielony od tego ciała, jest jego reprezentantem i właśnie dlatego w ówczesnym języku administracyjnym nazywany jest urzędnikiem — k o m i s a r z e m z a m i e j s c o w y m (commissaire départi). W jego rękach skupia się niemalże cała władza, jaką posiada rada; intendent sprawuje ją w całości w pierwszej instancji. Jak owa rada, jest zarazem administratorem i sędzią. Intendent kore-

że królestwem Francji rządzi trzydziestu intendentów. zaćmiewała ich bogactwem i poważaniem. subdelegatem jest zawsze człowiek z gminu. że Law powiedział mu pewnego dnia: „Nigdy bym nie uwierzył w to. od tych trzydziestu referendarzy osadzonych w prowincjach zależy dola i niedola tych prowincji. gdyby mu zaproponowano nominację na intendenta. przyćmiewał ich blask. Niechże się pan dowie. Wielki pan obraziłby się. co najbardziej uderza współczesnych i aż nazbyt często przyciąga wzrok potomnych. najuboższy rodowy szlachcic najniechybniej odrzuciłby z pogardą to stanowisko. ani zgromadzeń stanowych. tak jak intendent reprezentuje go w całym okręgu generalnym. choć na wszystkim już leżała ich ręka. tak jak intendent — ministrowi. Pod nim jest w każdym kantonie przez niego mianowany. Intendent to zwykle szlachcic świeżej daty. ludźmi nowymi. Podlega intendentowi. który mu został wyznaczony. ich bogactwo albo nędza”. W społeczeństwie szlachta miała wyższą pozycję. których trakto- . będąc kontrolerem finansów. Intendenci byli dla nich przedstawicielami natrętnej władzy. W rządzie szlachta otaczała króla i stanowiła jego dwór. co widziałem. ludźmi. s u b d e l e g a t . którzy mieli rządzić mieszczanami i chłopami. jest w prowincji jedynym wykonawcą wszystkich rozkazów rządu. Nie macie ani parlamentu. słowem robiła to. Markiz d’Argenson opowiada w swoich pamiętnikach. armią. Niemniej w małym okręgu. Ci potężni urzędnicy kryli się wszakże za resztkami dawnej arystokracji feudalnej. w każdej chwili odwoływalny urzędnik. jakie zawsze towarzyszy temu. dlatego właśnie ledwie ich dostrzegano w ich czasach.sponduje ze wszystkimi ministrami. reprezentuje on cały rząd. co starodawne. ona dowodziła flotą. jaki jeszcze bił od niej. ani gubernatorów.

Byli to: p a n f e u d a l n y .wali z góry. jak majątkowy (la taille). jak pogłówne. s k a r b n i c y F r a n c j i (les trésoriers de France). Jak wiadomo. jak powiedział Law i jak się o tym przekonamy. które niejako zawiera w sobie wszystkie inne. ona ustalała warunki umowy i regulowała sposób ściągania podatków. ale ich posiadacze albo już całkowicie przestali zajmować się podatkami. wybieralni poborcy podatku (les élus). którzy byli mniej lub bardziej niezależni od rządu. e l e k c i . p o b o r c a p a r a f i a l n y (le collecteur paroissial). w rzeczywistości on jeden rozkładał podatek majątkowy na parafie. były nakładane i ściągane bezpośrednio przez urzędników administracji centralnej albo pod ich wszechmocną kontrolą. decyzją tajną. Ponieważ podatek majątkowy był podatkiem starym. ponieważ sprawowali swoją władzę z tytułu urodzenia albo wyboru. Tu także cała władza znajdowała się w rękach intendenta i jego agentów. jego wymiar i ściąganie zostały niegdyś powierzone poborcom miejscowym. tzn. Inne podatki. Rada ustalała co roku. bądź też w wyniku kupna urzędu skarbowego. udzielał zwłok i ulg. bo żadne ostrzegawcze pogłoski o tym nie uprzedzały. rządzili Francją. pilnował poborców. Podatek majątkowy wzrastał tym sposobem z roku na rok. część podatków była dzierżawiona: wydzierżawiała je towarzystwom finansowym rada królewska. albo też pełnili funkcje tylko zupełnie podrzędne. Te urzędy w osiemnastym wieku jeszcze istniały. były świeżej daty. Ci ludzie wszakże. pogłówne (la capitation). Zacznijmy od prawa podatkowego. Wszystkie inne podatki. wysokość podatku majątkowego i licznych doń dodatków. niespodziewanie dla wszystkich. podatek dwudziestego grosza (les vingtièmes). więc rząd nie był tu krępowany pozostałościami starych władz skar- . rada też rozkładała go na prowincje.

a którzy mają iść do pułku. b i u r a f i n a n s ó w (les bureaux de finances). nawet te o przeznaczeniu najbardziej lokalnym. decydował w wypadkach szczególnych. Niektórzy dziwią się. Co pewien czas kazano młodzieży wiejskiej ciągnąć losy i wybierano spośród niej pewną ilość żołnierzy. którzy milicjanci mogą pozostać w rodzinnych domach. w których służyło się przez sześć lat. ciężar większy. że w to jarzmo byli oni wprzęgnięci już od dawna. Przed poborem do wojska była już milicja. że w epoce rewolucji i później Francuzi tak cierpliwie potrafili znosić jarzmo poboru do wojska. Niemal wszędzie te . zatwierdzali i prowadzili tylko przedstawiciele władzy centralnej. formowano z nich pułki milicyjne. Od jego postanowień można się było odwołać tylko do intendenta i do rady. Ponieważ milicja była instytucją stosunkowo nowoczesną. Od pieniędzy przejdźmy do ludzi. działał sam. także wszystkie roboty publiczne. choć wymagane kontyngenty były mniejsze. otóż trzeba zdać sobie sprawę. Intendent oznaczał liczbę rekrutów z każdej parafii. Można również powiedzieć. że poza prowincjami ze zgromadzeniami stanowymi. nie zajmował się nią żaden z dawnych organów feudalnych.bowych. Istniały jeszcze miejscowe i niezależne organa — p a n f e u d a l n y . bez żadnego pośrednictwa rządzonych. określał. jego subdelegat przewodniczył podczas ciągnienia losów. intendent i rada. w i e l c y z a r z ą d c y d r ó g p u b l i c z n y c h (les grands voyers) — które mogły się wtrącać do tej dziedziny administracji publicznej. Wysokość przypadających kwot ustalali kontroler generalny. całą operację przeprowadzali urzędnicy rządu centralnego. Rada ustalała kontyngent ogólny i jego część przypadającą na prowincję. i wreszcie przekazywał ich władzom wojskowym.

Utrzymaniem w prowincjach publicznego spokoju zajmował się przez swoich wykonawców sam rząd centralny. a w potrzebie i wojska. Nie zdarzało się już nigdy. a nawet drogi z miasta do miasta były otwarte i utrzymywane z podatków powszechnych. niż się przypuszczać zwykło. Mimo różnicy w czasie. które też stały się nie do użytku. którzy co roku jeździli po całej Francji. by zobowiązani do szarwarku chłopi stawili się do pracy. Rada uchwalała plan i udzielała koncesji na roboty. traciły zazwyczaj po drodze swoją nazwę. zwracał się w tej dziedzinie swoich zadań o pomoc do gubernatorów. osiadłych na miejscu. Przy pomocy tych żandarmów. i drugie: fakt rzadki. Żandarmeria marszałkowska była w małych brygadach rozmieszczona na przestrzeni całego królestwa i wszędzie pozostawała pod rozkazami intendentów. zatrzymywał włóczęgów. z których więcej znalazło się w nowym społeczeństwie. jak i za naszych dni. mieli obowiązek prowadzenia wszystkich prac. jak niegdyś. wciąż wybuchające z powodu cen zboża. z a r z ą d d r ó g i m o s t ó w . subdelegat pilnował. tępił żebractwo i poskramiał rozruchy. którzy. Instytucje dawnego ustroju. choć zachowywały swoje formy. Wszystkie wielkie trakty. Z ramienia rządu centralnego w materii robót publicznych decydował. Administracja dróg i mostów ma radę i szkołę: inspektorów. jedynie w mia- . by rząd. pod rozkazami intendenta.stare organa były mało ruchliwe albo nie działały już wcale: widać to przy najpobieżniejszym nawet przejrzeniu ówczesnych dokumentów administracyjnych. Dawne władze lokalne miały w swojej pieczy tylko drogi polne. Intendent kierował pracami inżynierów. wszystko jest tu zadziwiająco podobne. intendent zapobiegał nieprzewidzianym niebezpieczeństwom. inżynierów. ale ta zachowała i jedno.

Liczba tych rozporządzeń albo. Powinien. Kiedy seniorowi odjęto jego dawne uprawnienia. ale miał też wielkie obowiązki. albo też w tych samych. A jeśliby który z nich popadł w nędzę.stach istniała zwykle straż miejska. tych p o s t a n o w i e ń r a d y (arrêts du conseil) była ogromna i wzrastała w miarę przybliżania się rewolucji. uprawnienia. którzy nie mają ziemi. gdzie orzekała inaczej. zwykle — w jednej miejscowości. Ostatni ślad tego starego ogólnoeuropejskiego prawa znajdujemy w kodeksie pruskim z roku 1795. której by w ciągu czterdziestu lat poprzedzających rewolucję nie zmieniły postanowienia rady. żadne stowarzyszenie prowincjonalne czy parafialne. dostarczać środków do życia tym swoim wasalom. Jego miejsca nie zajęła żadna władza miejscowa. gdzie jest powiedziane: „Pan powinien dbać. Sądy zachowały prawo wydawania rozporządzeń porządkowych i często z niego korzystały. ale te rozporządzenia obowiązywały tylko na części terytorium. W dawnym społeczeństwie feudalnym pan miał wielkie. obowiązujące dla całego królestwa — albo w materiach innych niż te. jak wówczas mówiono. żadna rada. Nie ma prawie takiej dziedziny gospodarki społecznej czy organizacji politycznej. w których orzekały sądy. Jednym z nich było pomaganie ubogim w obrębie jego włości. której żołnierzy wybierał i oficerów mianował intendent. on uchylił się od swoich dawnych obowiązków. Nikt już nie był zobowiązany ustawą do zajmowania się ubogimi ze . zwłaszcza rozporządzenia niższych władz sądowych. by jego ubodzy chłopi mogli się uczyć. Rada mogła je zawsze uchylić i uchylała je też nieustannie. w miarę możności. Sama zaś wydawała co dzień przepisy ogólne. pan ma obowiązek przyjść mu z pomocą”. Żadne podobne prawo nie istniało już we Francji od dawna.

W tym celu przez swoich intendentów i subdelegatów rozprowadzał co pewien czas broszurki o sztuce rolnictwa. bogacili. Zdaje się. Niekiedy rada usiłowała zmusić ludzi. które intendent rozdzielał w parafiach jako zapomogi. rząd centralny odważnie wziął zaspokajanie ich potrzeb na siebie. by się. gdzie najuboższa ludność wiejska mogła pracować za niewielkim wynagrodzeniami Łatwo można sobie wyobrazić. Istnieją rozporządzenia rady zakazujące pewnych upraw na ziemiach uznanych przez tę radę za nieodpowiednie po . Niezliczone rozporządzenia nakazują rzemieślnikom stosowanie określonych metod pracy i wyrabianie określonych produktów.wsi. Co roku rada z ogólnego wpływu z podatków asygnowała dla każdej prowincji fundusze. a w potrzebie nawet do tego zmuszać. Znajdujący się w potrzebie rolnik musiał szukać pomocy u intendenta. a zawsze bardzo niewystarczające. chcąc nie chcąc. W czasach głodu intendent rozdawał ludowi zboże albo ryż. Rząd centralny nie ograniczał się do wspomagania wieśniaków w ich nędzy. by rząd kiedykolwiek wpadł na to. że skuteczniejszym zabiegiem byłoby zmniejszenie ciężaru oraz nierówności w rozdziale świadczeń. zakładał towarzystwa rolnicze. nie szczędząc kosztów utrzymywał szkółki drzewne i rozdawał z nich sadzonki. a że intendenci nie mogli nadążyć z pilnowaniem wcielania w życie tych wszystkich zasad. obiecywał premie. ale nie widać. dopomagać im w tym. chciał ich też uczyć sztuki bogacenia się. istnieli generalni inspektorzy przemysłowi. Rada corocznie wydawała rozporządzenia nakazujące otwieranie w miejscowościach wskazanych przez intendenta warsztatów dobroczynnych. gnębiących wówczas rolnictwo. że miłosierdzie pełnione z tak daleka było często ślepe albo kapryśne. jeżdżący po prowincjach na kontrolę.

tak dalece rząd wyszedł już z roli panującego. W jednym z rozporządzeń rada nakazuje powyrywać winorośle zasadzone jej zdaniem w złej ziemi. a wszedł w rolę nadzorcy.temu. .

ROZDZIAŁ TRZECI Dlaczego to. Rządy dawnej monarchii wiedziały o tym dobrze: strzegły się pilnie. subordynacja i zapał. miasta dumne ze swoich praw i zazdrosne o swoją niezależność. gdzie urzędnicy gminni są swobodnie wybierani przez cały lud i odpowiedzialni przed nim. bo choć przekształcenie funkcji publicznych w urzędy miewało często skutki korzystne w sądownictwie. Sprawowanie funkcji municypalnych zostało wówczas związane ze sprzedawalnymi urzędami. jest instytucją dawnego ustroju. co nazywa się dziś nadzorem administracyjnym. Poświęcając swobody miejskie poświęcono też i miejski dobrobyt. We Francji swobody miejskie przeżyły feudalizm. Jeszcze pod koniec siedemnastego wieku spotyka się miasta. gdzie życie municypalne jest publiczne i czynne. ponieważ pierwszym warunkiem dobrego wymiaru sprawiedliwości jest całkowita niezawisłość sędziego — dawało ono zawsze wręcz fatalne wyniki w dziedzinie administracji właściwej. Wybieralność władz miejskich zniesiono powszechnie po raz pierwszy dopiero w roku 1692. czyli że w każdym mieście król sprzedawał kilku jego mieszkańcom prawo dożywotniego rządzenia wszystkimi innymi. by na . które nie przestały być czymś na kształt małych demokratycznych republik. Kiedy panowie już nie rządzili wsią. miasta zachowały jeszcze prawo samorządu. tam gdzie najbardziej potrzebna jest odpowiedzialność.

Dowodzi tego fakt. a ledwie znowu zasmakują w jego słodyczy. Ludwik XIV je zniszczył. rzecz dziwna. niezależnie bowiem od tego. ile nimi pohandlować. w przeciwnym razie odczuwało ono jedynie ciężar władzy i przywilejów tych urzędów. każde miasto zachowuje jeszcze jakieś strzępy swojej dawnej organizacji i daw- . Sposób był pewny. godne potępienia przez historię jest to. choć się ich nie bał. że budził w nim strach ich demokratyczny charakter. i choć zniósł je istotnie. Motyw takiego zarządzenia jest zawsze ten sam i często się go ujawnia: „Potrzeby naszego skarbu — powiedziano we wstępie do edyktu z roku 1722 — zmuszają nas do szukania najpewniejszych sposobów ich zaspokojenia”. W tym okresie siedmiokrotnie sprzedaje się miastom prawo wybierania miejskich urzędników. i dbały. ta sama gra trwa przez osiemdziesiąt lat. przyniosłyby korzyści miastu. wpłacanych we wszystkich czasach na odkupienie urzędów miejskich — pisze jeden z intendentów do kontrolera generalnego w roku 1764. na których spadał ten niezwykły podatek. Wydaje się. W rzeczywistości. zrobił to niejako bez rozmysłu.” Nie ma chyba rysu bardziej haniebnego w całej fizjonomii dawnego ustroju. ale rujnujący dla tych. że trudno jest dzisiaj powiedzieć ściśle. w jaki sposób rządziły się miasta w osiemnastym wieku. że źródło władzy miejskiej wciąż się zmienia. o czym już była mowa.własny użytek nie stosować ustroju. już im się je odbiera. i. w trybie czystej operacji skarbowej. które mogły je odkupić. by funkcji subdelegatów i intendentów nie przekształcić w urzędy sprzedawalne. Ludwik XI przykrócił miejskie swobody dlatego. nie tyle chciał je znieść. że pozwracał je wszystkim miastom. że ten wielki przewrót nie miał żadnych celów politycznych. „Jestem zdumiony ogromem sum. by jeszcze raz im je sprzedać. zużyte na dzieła pożyteczne. — Sumy te. Najbardziej zaś. jaki narzuciły miastom.

Nie we wszystkich wypadkach ci urzędnicy miejscy otrzymują uposażenia. Jest to władza wykonawcza gminy. co się nie zawsze zdarza. jak władza gminy miejskiej zostaje coraz bardziej podporządkowana władzy centralnej. który by w wyraźny sposób kierował administracją i odpowiadał za nią. jeśli król ustanowił wybieralność albo miasto zdołało wykupić urzędy. z a r z ą d m i e j s k i (le corps de ville). Chyba nie ma we Francji dwu miast. Nie ma między nimi hierarchii. Mer nie jest rządcą miasta. W roku 1764 rząd postanowił wydać ogólną ustawę o administracji miast. istota rzeczy jest wszędzie ta sama. Odnalazłem część tej ankiety i jej lektura przekonała mnie do reszty. Najczęściej rządy miastem powierzone są dwu zgromadzeniom. jak wówczas mówiono. Pierwsze zgromadzenie składa się z urzędników rady miejskiej. zawsze natomiast przysługują im ulgi w podatkach i przywileje. Nie widzi się urzędnika. Jego członkowie sprawują władzę czasowo i są wybieralni. Swoim intendentom polecił przysyłać sobie memoriały o sposobie. w jaki działa w każdym mieście administracja. rządy są kolektywne. ponieważ ten rodzaj towaru traci na wartości w miarę. jeśli król ponownie ustanowił urzędy i udało mu się je sprzedać. Dzieje się tak we wszystkich dużych miastach i w większości małych. Różnice są tylko powierzchowne i pozorne. jest tylko przewodniczącym zarządu miejskiego. ale jest to różnorodność łudząca. Albo też wykonują swój urząd dożywotnio za pieniądze.nych zwyczajów. które by się czymś między sobą nie różniły. których liczba waha się zależnie od miasta. zasłaniająca podobieństwa. że sprawy miejskie były mniej więcej wszędzie w ten sam sposób prowadzone. Drugie zgromadzenie. nazwane z g r o m a d z e n i e m o g ó l n y m (l’assemblée générale) wybiera zarząd miej- .

Wydaje się. jak niektórzy są skłonni sobie wyobrażać. a więc zgromadzenie składa się tylko z obywateli miejskich i prawie nie dopuszcza już rzemieślników. daje się nabierać na złudne pozory wolności. a wszędzie nadal uczestniczy w sprawach najważniejszych. W wieku osiemnastym zgromadzenia ogólnego nie tworzy już cały lud in corpore. wszędzie przestaje się wówczas interesować sprawami miejskiej gminy i w swoich własnych murach żyje jak obcy. inni są wysyłani przez cechy i korporacje. że nie obchodzą go już nawet najżywotniejsze interesy miasta. b y ł w z g o d z i e z p l e bejskim duchem naszych przodków. który nie tak łatwo. wchodzących do zgromadzenia na mocy przysługującego im prawa. niekiedy zasięgano jego rady. lud pozostaje głuchy. rzecz godna uwagi. Lud. Jest ono niemal zawsze przedstawicielskie. W późniejszych latach osiemnastego wieku rośnie liczba notablów. gdzie się wybory jeszcze odbywają. przed nim zdawano rachunek. Wszędzie składa się z n o t a b l ó w . Spotyka się jedynie deputowanych k o r p o r a c j i (corps). maleje natomiast ilość deputowanych cechów rzemieślniczych albo w ogóle ich już nie ma. . który takich cudów dokazywał w średniowieczu. Wtedy cały lud wybierał swoich urzędników municypalnych. Ale. jak powiedziano w jednym z memoriałów ankiety. W piętnastym wieku zgromadzenie ogólne często obejmowało cały lud. Urzędnicy gminy na próżno usiłują od czasu do czasu obudzić w nim ten miejski patriotyzm. nigdzie nie jest już wybierane przez masy ludowe i nie odzwierciedla ich ducha. a każdy z nich wypełnia tu mandat. oddzielnej zbiorowości. Spotyka się to gdzieniegdzie aż do końca siedemnastego wieku.ski tam. ten zwyczaj. niektórzy z nich wchodzą do zgromadzenia na zasadzie przynależnego im prawa. jaki otrzymał od tej małej.

często wstrząsają niezarejestrowane rozporządzenia rady królewskiej. którzy zniszczyli wolność. Niemal wszyscy władcy. widać to od Augusta aż po nasze dni. na chorobę tę cierpi administracja w całej Francji. ani . by lud szedł głosować: lud uparcie nie bierze w tym udziału. że uda im się połączyć siłę moralną. niezależnie od edyktów. które zapewnić może tylko władza absolutna. ani wydzierżawiać swojego majątku. początku utrzymać jej formy. modyfikujących co pewien czas administrację wszystkich miast — prawami szczególnymi. ale widzą na nią tylko jedno lekarstwo: coraz to większe podporządkowanie władz miejscowych rządowi centralnemu. z dala od publicznej kontroli. Sprawami gminy kierowało kilka rodzin mających na oku osobisty interes. że nie da się długo utrzymywać kłamliwych pozorów tam. Niemal wszyscy doznawali w tym porażki i szybko przekonywali się.” Miasta nie mogą ani ustanawiać akcyzy. będące nieraz całkowitą niespodzianką dla mieszkańców (6). wydawane na wniosek intendentów bez uprzedniego zbadania stanu rzeczy.Tam. „To zarządzenie — mówią mieszkańcy jednego z miast. właściwymi każdemu z nich. Sygnalizują ją wszyscy intendenci. z wygodami. ani ściągać danin. gdzie ich nie potwierdza rzeczywistość. ani hipotekować. nie ponosząc odpowiedzialności przed ogółem. że trudno lepiej. próbowali z. które się niczego podobnego nie spodziewały. gdzie zachowuje się pozór wolnych wyborów. A przecież zostało to już zrobione tak. jaką zawsze daje publiczne zaufanie. Toteż w osiemnastym wieku rządy rad miejskich wyrodziły się wszędzie w małe oligarchie. Podobne zjawisko często powtarza się w dziejach. zaskoczonego takim rozporządzeniem — zadziwiło wszystkie warstwy miasta. ani wszczynać procesów sądowych. łudzili się. ani sprzedawać. władze miejskie chcą.

Podczas moich badań natknąłem się na intendenta. . którzy myślą. jaki w połowie stulecia kontroler generalny rozesłał wszystkim intendentom. że nie byli obecni podczas Te Deum. wydanego na podstawie sprawozdania intendenta. zarówno tych najbłahszych. że rząd trzyma rękę na wszystkich sprawach miejskich. Wszystkie roboty miejskie wykonywane są według planów i kosztorysów zatwierdzonych postanowieniem rady.” Rzeczywiście. niż wskazywałaby nawet i ta zasada. ani zużywać nadwyżek z wpływów bez postanowienia rady królewskiej. We wszystkim zasięga się opinii rządu. on zaś ma o wszystkim wyrobione zdanie. W okólniku. jest nowe. po czym będzie je pan bezzwłocznie odsyłał do mnie ze swoimi uwagami. To on w niektórych wypadkach nakazuje. czytam: „Zwróci pan szczególną uwagę na wszystko. na jego rozkaz zapalają się fajerwerki i iluminują domy. Powinno to. widać z korespondencji intendenta z subdelegatami. co się we Francji dzieje. by miasto dało publicznie wyraz swojej radości.nim zarządzać. jak najważniejszych. co się dzieje w miejskich zgromadzeniach. który skazał na grzywnę w kwocie dwudziestu liwrów członków gwardii mieszczańskiej za to. zadziwić tych. nawet uroczystości świąteczne w mieście reguluje rząd. Ale rząd centralny wnika jeszcze głębiej w administrację miejską. że wszystko. Przetarg na nie odbywa się w obecności intendenta albo jego subdelegatów. jego władza jest w mieście szersza niż uprawnienia. Toteż dygnitarze miejscy mają odpowiednią świadomość własnej nicości. prowadzi je zazwyczaj inżynier albo architekt rządowy. jak sądzę. Każe pan sobie jak najdokładniej zdawać z tego sprawę i przedkładać wszystkie powzięte tam postanowienia.

że bez centralizacji miasta byłyby szybko zrujnowane: tego nie wiem. spotkamy inne władze.” — „Nigdy nie opieraliśmy się woli Jaśnie Wielmożnego Pana” — piszą inni. którzy tytułują się jeszcze dumnie p a r a m i m i a s t a (pairs de la ville). że w osiemnastym wieku centralizacja nie uchroniła ich przed ruiną. odrębną od pana. a ona mu służyć. że nie jesteśmy ich niegodni. Dostrzegam wiele oznak świadczących. Pan mógł nią rządzić. że w średniowieczu mieszkańcy każdej wioski stanowili wspólnotę. Niektórzy twierdzą. wybierała ona swoich przywódców i administrowała się sama w sposób demokratyczny. ale tę samą zależność. a lud do wolności. o czym się można przekonać czytając kodeks wielkiego Fryderyka. Nawet we Francji w wieku osiemnastym istniały jeszcze jego szczątki. do których te narody zaniosły okruchy swoich praw. W Anglii jego ślady spotyka się na każdym kroku. ale do niej należały pewne wspólne dobra stanowiące jej prawowitą własność. Cała ówczesna historia administracyjna pełna jest rozprzężenia i nieładu. przez posłuszeństwo wszystkim rozkazom Waszej Wielmożności. Jeżeli z miast przeniesiemy się do wiosek. inne formy. natomiast wiadomo. w jaki popadły ich interesy (7). i we wszystkich krajach. a jeszcze przed sześćdziesięciu laty był on całkiem żywy w Niemczech. okazać. . Postaramy się. Gdybyż przynajmniej ta ścisła zależność miast chroniła ich finanse! ale nic podobnego. które przeszły przez feudalizm.„Bardzo pokornie upraszamy Jaśnie Wielmożnego Pana — pisze kilku z nich do intendenta — by nam nie odmawiał swojej życzliwości i opieki. W ten sposób klasa mieszczańska przygotowuje się do rządzenia. pilnować jej. Ten stary ustrój parafii odnajdujemy u wszystkich narodów.

ich ilość malała. właściwego zarządu gminnego. W większości parafii w wieku osiemnastym zostało ich już tylko dwu: jeden nazywa się p o b o r c ą (collecteur). tak ubogiej i tak ujarzmionej. czym była za starego ustroju parafia. które mnie uderzyły niegdyś we wspólnotach wiejskich Ameryki i które wówczas niesłusznie uznałem za osobliwość nowego świata. są z urodzenia te same. ani tam wspólnota wiejska nie ma stałego przedstawicielstwa. zebrani w jedno ciało. i tu. Zazwyczaj ci funkcjonariusze gminy wiejskiej są jeszcze wybieralni albo są uważani za wybieralnych. I tu. pewne cechy. stała się we Francji tym. W osiemnastym wieku liczba i nazwy funkcjonariuszy parafii są rozmaite. że kiedy po raz pierwszy starałem się w archiwach pewnej intendentury ustalić. jak kostniało. z przeznaczeń tak odmienne. i tam co pewien czas odbywają się zgromadzenia ogólne. Odłączona od pana. co się postaram opisać. Poborca zbiera podatek majątkowy (taille) na bezpośredni . te wspólnoty są do siebie podobne. Bo też te dwa twory. zdumiałem się odnajdując w tej wspólnocie. Krótko mówiąc. kiedy życie miejscowe było bardziej ruchliwe. stała się township Nowej Anglii. zależnie od prowincji. i tam administrują nią urzędnicy działający każdy z osobna. wszędzie jednak stali się oni znacznie bardziej narzędziem państwa niż przedstawicielami wspólnoty. Ani tu. pod kierunkiem całej wspólnoty. wybierają swoich urzędników i decydują w sprawach najważniejszych. tak jak żywy może być podobny do umarłego. gdzie wszyscy mieszkańcy. ale uchwycona potężną dłonią przez państwo.Przypominam sobie. urzędnicy ci byli liczniejsi. przeniesiona nagle daleko poza feudalizm i całkowicie samodzielna. Jak wynika ze starych dokumentów. Średniowieczna parafia wiejska. w miarę. drugiego nazywają najczęściej s y n d y k i e m (syndic).

rozkaz intendenta. pod codziennym nadzorem intendenckiego subdelegata. „Parafia to zbiorowisko chat i mieszkańców równie biernych jak one” — słusznie powiedział Turgot. Ponieważ kontakt z nim. niezdolnych podołać administrowaniu wspólnymi sprawami. jakie są tego przyczyny. tak od wszystkich odmienny. ale nikt się nie zastanawia. inercję i nieuctwo parafialnych poborców i syndyków. Ten człowiek. nie ma nic wspólnego z tymi szczegółami zarządzania. że kolejno uciekali do miasta niemal wszyscy zamożniejsi i bardziej oświeceni mieszkańcy — poza nim we wsi zostawało już tylko stado ciemnych i nieokrzesanych chłopów. wszyscy wciąż nad tym biadają. więcej. subdelegaci. niweczy tu albo osłabia panowanie wszelkich zasad. nawet szlachta. Pan feudalny. ale jego obecność w parafii i jego przywileje przeszkadzają powstawaniu rzetelnej władzy parafialnej. wybraniec tak innego losu. jaki znamionował je w średniowieczu. Syndyk. robót rządowych. Aż do rewolucji parafia wiejska we Francji zachowała w swoich wewnętrznych rządach coś z tego demokratyzmu. jak już to widzieliśmy. Pan już nie rządzi. intendenci. w miarę jak ta władza się zmniejsza. Dokumenty administracyjne z osiemnastego wieku pełne są skarg na nieudolność. Dziś zraniono by jego dumę proponując mu. by się im oddawał. wydają mu się coraz bardziej poniżej jego godności. te czynności. jak to później wykażę. która zastąpiłaby jego poprzednią władzę. nawet już nad nimi nie czuwa i nie pomaga. Ministrowie. wykonywania wszystkich ustaw powszechnych. Kiedy trzeba wybierać funkcjonariuszy gminy albo omówić jakąś wspólną . niegdyś podtrzymujące jego władzę. sprawił. Jest jego głównym agentem w sprawach milicji. reprezentuje go we wszystkich sprawach mających związek z porządkiem publicznym i z zarządzaniem.

że się ucisku nie widzi. Choćby jakaś decyzja zapadła jednogłośnie. że temu małemu ciału wyborczemu intendent wskazywał kandydata. ani wydzierżawić. Nawet i mówić mogło wtedy. gdyż zwołać zgromadzenie wolno było dopiero po uzyskaniu specjalnego zezwolenia intendenta i. trzeba było uzyskać postanowienie tej rady. że mieszkańcy zachowywali zwykle prawo wybierania swoich urzędników w głosowaniu powszechnym. jak i położona najdalej od Paryża. ani głosowania. a pisarz w tym celu wezwany i urzędujący pod gołym niebem spisuje te rozmaite wypowiedzi i wciąga do protokołu. biedny czy bogaty. jak rządy najbardziej absolutne mogą się złączyć z niektórymi formami najskrajniejszej demokracji. każdy ma tu prawo przyjść. ani kupić. zarówno podparyska. kiedy mu otworzono usta. owszem. jak do ucisku dochodzi jeszcze śmieszność wynikająca z udawania. ale każdy może wypowiedzieć swoje zdanie. To demokratyczne zgromadzenie parafialne. jak mówiono. Prawda. że parafie prosiły radę nawet o prawo wydatkowania dwudziestu pięciu liwrów. Co prawda. który z reguły bywał jed- . ani wystąpić do sądu bez pozwolenia królewskiej rady. ale zdarzało się często. zgromadzenie nie mogło ani się opodatkować. dzwon zwołuje chłopów przed kościelne wrota. ale prawo do rządzenia się według własnej woli miało nie większe niż rada miejska w mieście. nazywając rzecz po imieniu. ani nic sprzedać. kiedy się zgromadzenie zbierze. nie ma ani rzeczywistych obrad. z a l e ż n i e o d j e g o d o b r e j w o l i (sous son bon plaisir). Tej zasadzie podlegała każda wiejska parafia. Żeby naprawić szkody wyrządzone przez wichurę w kościelnym dachu czy podźwignąć walący się mur plebanii. mogło wyrażać swoje żądania. Porównawszy te złudne pozory wolności z towarzyszącą im faktyczną bezsilnością — można na tym drobnym przykładzie zobaczyć.sprawę. Przekonałem się.

bo tu już nie istniały gwarancje. „Kazałem uwięzić w gminach — mówi intendent w roku 1750 — kilku starszych. Za dawnego ustroju. którego starano się wszelkimi sposobami uniknąć. Jest to jedyna sprawa natury publicznej. którzy szemrali. Często skazywał ich na grzywny. Ten sam człowiek. klasztoru czy kolegium. intendent unieważniał wybory dokonane samorzutnie. Niemniej te ostatnie pozostałości dawnych rządów parafialnych były jeszcze chłopom drogie. Trudno wyobrazić sobie dolę okrutniejszą niż ta. jakie gdzie indziej chroniły jeszcze obywateli przed samowolą. które mogłoby samodzielnie kierować własnymi sprawami i do- . należy rozciągnąć na niemal wszystkie ciała mające własną osobowość i zbiorową własność. szpitala. Musieli być posłuszni każdej zachciance najniższego urzędnika centralnego rządu. sam mianował poborcę i syndyka i w nieskończoność odraczał nowe wybory.nogłośnie wybierany w głosowaniu. nie było we Francji miasta.” Toteż funkcje parafialne uważane były nie tyle za zaszczyt. Tym sposobem łatwo dały się uspokoić. choćby najlichszej wioszczyny. a nawet i dziś — ze wszystkich swobód politycznych jedyną. Znajdowałem tysiące tego rodzaju przykładów. miasteczka. jaka czekała tych funkcjonariuszy gminnych. wsi. która ich rzeczywiście obchodzi. subdelegata. To. fabryki. że mógłby nie mieć nic do gadania w sprawach administracji swojej wioski: tak ważne są jeszcze formy najbardziej już puste. co powiedziałem o miastach i o parafiach wiejskich. jak i za naszych czasów. jaką dobrze rozumieją. Kiedy indziej. niekiedy— kazał zamykać do więzienia. który rządy nad całym narodem zostawia bez sprzeciwu w rękach jednego władcy — buntuje się na samą myśl o tym. ile za ciężar. i kazałem tym gminom zapłacić za drogę konnej żandarmerii marszałkowskiej. jest wolność parafialna.

A więc jak dziś. rzecz sama już była.wolnie administrować własnym majątkiem. . tak już i wówczas administracja trzymała wszystkich Francuzów pod kuratelą i choć nie istniało jeszcze to bezwstydne określenie.

Te dwie rzeczy są ze sobą związane ściślej. Nie było w Europie kraju. nie mógł wygrywać ich ambicji ani trzymać ich strachem — szybko ta ich niezawisłość stała mu się niewygodna. ale nie było też kraju. Panujący był tam w dostatecznej mierze władcą sędziów. ani też. zachował jednak w oczach jego poddanych pewne jej pozory. w którym sądy zwykłe byłyby mniej niż we Francji zależne od rządu. ogłaszane w ostatnim stuleciu monarchii. który by. najczęściej. jakim jest rzeczywista sprawiedliwość. by w szerszej niż gdzie indziej mierze wyłączać spod ich jurysdykcji sprawy bezpośrednio dotyczące jego władzy i dla swojego osobistego użytku utworzyć obok nich rodzaj trybunału bardziej zależnego. ponieważ nie mógł ich ani odwołać. Ponieważ król nie miał prawie żadnego wpływu na los sędziów. I to go skłoniło. gdzie sądy zwykłe nigdy nie były tak niezależne jak ówczesne sądy francuskie — nie stosowano podobnych środków ostrożności i sądownictwo administracyjne nigdy nie istniało. a także . Jeśli się uważnie przeczyta królewskie edykty i oświadczenia. krótko mówiąc. ponieważ. że sądownictwo administracyjne i ochrona urzędników są instytucjami dawnego ustroju. jak niektóre części Niemiec. by nie odczuwać potrzeby sędziów komisarycznych. awansować w stopniu.ROZDZIAŁ CZWARTY O tym. niż się na ogół uważa. ani przenieść. nie stanowiąc dla króla niebezpieczeństwa. W krajach. w którym częściej stosowano by sądownictwo wyjątkowe.

w których by rząd.. że wszystkie procesy. gdzie w grę wchodzi interes publiczny albo przesłanką jest interpretacja aktu administracyjnego. nie omieszkał dodać. utrwala się jako racja stanu przekonanie. W rejestrach rady pełno jest takich nakazów wywołujących przed nią poszczególne sprawy. Powoli wyjątek się upowszechnia. „Jego Królewska Mość rozkazuje także. myśl należy do starego ustroju. odbiera ona z rąk sędziów zwykłych i przejmuje sprawę. by on je rozsądził. którzy prawa stosują.” Jest to zwykła formuła. że spory. Tak samo jest ze wszystkim. z prawem apelacji do rady. zarządu dróg. jakie mogłyby w związku z nim wyniknąć i mogące z nich powstać procesy będą rozpatrywane wyłącznie przez intendentów i radę. żeglugi rzecznej itd. W tej materii my znaleźliśmy jedynie formułę. wobec których ten środek ostrożności nie został przedsięwzięty. w której administracja jest zainteresowana. których jedyną rolą jest rozsądzanie sporów dotyczących interesów prywatnych.postanowienia rady z tego okresu — okaże się. Od tamtej pory większość kwestii spornych powstających w związku ze ściąganiem podatków należy do wyłącznej kompetencji intendenta i rady. wydawszy zarządzenie. nie należą do kompetencji sądów zwykłych. na ogół wszystkie procesy. by wszystkie sprawy i spory. które wykonanie niniejszego zarządzenia spowodować może. W materiach regulowanych przez dawne prawa i zwyczaje. ale w umysłach tych. Nie w prawach. były wraz z podaniem okoliczności i spraw z tym związanych wnoszone przed intendenta. Zabrania się rozpoznawania ich naszym sądom i trybunałom. fakt przekształca w teorię. rada interweniuje nieustannie drogą w y w o ł a n i a (ewokacji). że niewiele jest takich. w których . co odnosi się do policji drogowej.

które mu nakazują potępić postępek sprzeczny z prawem. zapytany o opinię. Szlachcic. by ewokowała sprawę. intendent. i sądzi jako sędzia karny. by ta wyjątkowa jurysdykcja wciąż się rozszerzała. oddani pod sąd intendenta albo prewota żandarmerii marszałkowskiej. których rozpoznawanie należy do sądów. daje powód do tego rodzaju ewokacji. . które najbardziej widocznie żadnego z nią związku nie mają. by uzyskać ewokację. prosi radę. Jego Królewska Mość może zawsze. zastrzec sobie rozpoznawanie sprawy każdego rodzaju. nie potrzebując się tłumaczyć z przyczyn”. Procesy karne sądzone przez intendenta zdarzają się często jeszcze pod koniec wieku siedemnastego. którą sam wybiera. ale rada mając pożytek na oku zawsze może naruszyć przepisy”. Ludzie z gminu. rodzaj zaimprowizowanej rady prefektury. Argument. zostają zwykle. przestrzegają kontrolera generalnego i ponaglają radę. Znajdowałem wydane w ten sposób wyroki skazujące ludzi na galery. a nawet na śmierć. Zgodnie z tą zasadą. ilekroć zechce. Intendenci pilnie dbają o to. Większość zamieszek. które z administracją publiczną łączy związek niemal niewidoczny. jaki wysuwa jeden z tych urzędników. a nawet takie. którym zdarzyło się naruszyć porządek jakimś gwałtownym czynem. rozpatrywane są przez trybunały administracyjne. zasługuje na zapamiętanie: „Zwykły sędzia — mówi — musi się trzymać sztywnych zasad. Intendent dobiera sobie wówczas pewną liczbę ludzi kształconych w szkołach. wybuchających tak często z powodu wysokich cen zboża. który się pokłócił z sąsiadem i jest niezadowolony z decyzji swoich sędziów.zainteresowane są władze publiczne. odpowiada: „Chociaż chodzi tutaj jedynie o prawa osób prywatnych. wskutek ewokacji. intendent lub rada często wywołują przed siebie procesy.

której był częścią. bo wtrącanie się sądownictwa w administrację szkodzi jedynie interesom. i od tej pory zawsze starano się go trzymać w . innym razem zakazywano im orzekania w rzeczywistych procesach sądowych. to z drugiej strony sądy nigdy tej władzy w pełni nie sprawowały. co było rugowaniem ich z ich własnej domeny. ale równocześnie rząd. że w materii prawa administracyjnego dokonał się od rewolucji wielki postęp: „Przedtem władza sądowa i administracyjna były nierozdzielne — powiadają. że choć za starego ustroju kompetencje sądów wciąż się rozszerzały poza naturalną sferę ich władzy.Współcześni prawoznawcy zapewniają nas. a my zostawiliśmy go tam. że bez uprzedniego zezwolenia na wszczęcie postępowania żaden urzędnik administracji nie może być pociągnięty do odpowiedzialności przed zwykłym sądem. w którą mu dawny ustrój zupełnie niesłusznie pozwolił wkroczyć. — teraz je rozdzielono i każdej wyznaczono właściwe jej miejsce”. zadbano. ten mieć będzie jedynie fałszywą i niepełną wiedzę o przedmiocie. To prawda. Wśród dziewięciu czy też dziesięciu konstytucji. uchwalonych we Francji na wieki wieków w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat. by go z jej ruin wydobyć. o którym tu mowa. nie wolno zapominać. jest jedna. że kiedy obalono konstytucję. jak się okazuje. a nawet szkodliwszy. że my wyparliśmy sądownictwo z dziedziny administracji. co najoczywiściej leżało poza zakresem ich władzy. nieustannie wciskał się w naturalną sferę działania sądownictwa. Kto dojrzy tylko jedno bez drugiego. jak gdyby brak podziału władzy nie był tu równie niebezpieczny. Raz pozwalano sądom na wydawanie przepisów z dziedziny administracji publicznej. Artykuł okazał się obmyślony tak dobrze. By należycie ocenić postęp. podczas gdy wtrącanie się administracji w sądownictwo deprawuje ludzi i czyni z nich buntowników i służalców jednocześnie. w której powiedziano wyraźnie.

musiał chwytać się środków nielegalnych i samowolnych. dotyczą nie tylko najwyższych urzędników. ten nikogo prócz niej mógł się nie bać. by ich funkcjonariusze nie byli narażeni na przykrość spowiadania się przed sprawiedliwością jak zwykli obywatele. że przed rewolucją rząd. żeby kryć swoich urzędników. co naraziłoby na szwank powagę władzy królewskiej. by sprawa miała się toczyć zwykłym trybem.Mówiąc szczerze. Jedyna istotna różnica między dwiema epokami jest ta. roboty drogowe . Urzędnicy państwowi mają jeszcze zwyczaj nazywać przywilej nadany im tym artykułem jedną z wielkich zdobyczy roku 89. a naczelny inżynier tak pisze o tym poufnie do intendenta: . ale to nie powód. dozorca jak najbardziej zasłużył na naganę. po rewolucji zaś można im było pozwolić łamać prawo legalnie. Dozorca. Kto był choćby najcieńszą nicią związany z administracją. Kiedy w dawnym ustroju sądy chciały pociągnąć do odpowiedzialności jakiegoś przedstawiciela władzy centralnej. ale i najskromniejszych. jak pisze jeden z ówczesnych radców stanu. zaskarżony do sądu urzędnik państwowy natknąłby się u zwykłych sędziów na uprzedzenia. z ramienia urzędu dróg i mostów pilnujący odrabiania szarwarku..miejscu bezpiecznym od wszelkich rewolucyjnych wstrząsów. Rada ewokuje sprawę. którego pobił. pozwany został do sądu przez chłopa. gdyby ten przykład znalazł naśladowców. dla administracji dróg i mostów jest bowiem rzeczą największej wagi. bowiem za dawnej monarchii rządy zgoła nie mniej niż dziś dbały. by zwykłe sądy nie rozpatrywały i nie otrzymywały skarg wnoszonych przez odrabiających szarwark na nadzorców tych robót. Tego rodzaju ewokacje zdarzają się nie od czasu do czasu. postanowienie rady z reguły odbierało oskarżonego sędziom i odsyłało przed komisarzy wyznaczonych przez radę. ale codziennie. bo. ale tu też się mylą.

Od czasu napisania tych słów minęło równo sto lat. wynikające z ogólnej niechęci. jaką ci funkcjonariusze wzbudzają”. których zasad nie da się w żaden sposób pogodzić z ich zasadami”.byłyby nieustannie zakłócane przez procesy. W innym wypadku. jak wielką szkodę przyniosłoby interesom administracji pozostawienie jej przedsiębiorców jurysdykcji zwykłych sądów. a wydaje się. w sprawie przedsiębiorcy państwowego. . to nasi współcześni. sam intendent donosi kontrolerowi generalnemu: „Nie mogę dostatecznie przestrzec. że urzędnicy. którzy je pisali. który użył materiałów zabranych z pola sąsiada.

rządzi administracją publiczną w całym kraju. w których jest zainteresowana administracja. w każdej prowincji jeden urzędnik decyduje o ich szczegółowym wykonaniu. ale wtedy stanowiły osobliwość Francji i zobaczymy wkrótce. co powiedzieliśmy w trzech poprzednich rozdziałach: jedno jedyne ciało. i osłaniają wszystkich jej urzędników.ROZDZIAŁ PIĄTY W jaki sposób administracja mogła tak dalece przeniknąć do dawnych władz i nie obalając ich. ale jest to ten sam twór. ten sam minister kieruje niemal wszystkimi sprawami wewnętrznymi. bez uprzedniego uzyskania na to zgody. co się dookoła wznosiło. jej egzystencja bardziej burzliwa. które mogłyby cokolwiek przedsięwziąć. Od tamtej pory niczego istotnego nie musiano ani do niej dodać. dość było zburzyć wszystko. by ukazała się taka. A teraz zrekapitulujemy pokrótce to. umieszczone w centrum królestwa. Imitacje większości opisanych przeze mnie instytucji powstały od tamtej pory w stu najróżniejszych miejscach. jaką widzimy (8). jeśli nie dobrze nam znana centralizacja? Jej formy są mniej wyraziste niż dziś. zająć ich miejsce. trybunały specjalne rozstrzygają spory. ani odjąć. jej postępowanie mniej unormowane. jak wielki wpływ wywarły na rewolucję francuską i jej skutki. nie ma żadnych niższych organów administracyjnych. Cóż to jest. Ale w jaki sposób mogły te instytucje świeżej daty powstać wśród szczątków społeczeństwa feudalnego? .

że do starć niemal zawsze . kiedy nadeszła rewolucja. ze starego administracyjnego gmachu we Francji niemal nic jeszcze nie zburzono. zręczności i czasu niż siły i nieograniczonej władzy. W niektórych wypadkach wyjątkowych i przemijających. którego nawet imienia nie znano. z sobkostwa drugiego. Rząd zostawił dawnym władcom ich starodawne nazwy i zaszczyty. korzystał z każdej ich wady. choć działający byli różni. pozostawiając przeciwnikom zaledwie jej cień. że zajął ją niemal w całości. który był zawszę ten sam. ale szybko wracał po cichu na swoje miejsce i dyskretnie brał znowu pod kuratelę wszystkich ludzi i wszystkie sprawy. który każdemu rządowi każę dążyć do samodzielnego zawiadywania sprawami. dokonując tej trudnej pracy. ale sam się tam stopniowo tak rozwielmożnił. by zająć ich miejsce. nieraz rozbrzmiewającego echem w historii. Nic nie wskazuje. W tym wielkim przedsięwzięciu przeszkadzała rządowi jedynie władza sądownicza. gmach inny. ten się przekona. w okresach głodu na przykład. ale powoli odebrał im całą rzeczywistą władzę. rząd centralny chwilowo pozwalał parlamentom rządzić i nie przeszkadzał im w robieniu zgiełku. by rządy dawnego ustroju.Było to bardziej dzieło cierpliwości. kiedy się tamci rodzili. Nie wypędził ich. nigdy nie usiłując ich poprawiać. instynktowi. Korzystał z bierności jednego. one instynktowi. by tak rzec. ale i tu udało mu się uchwycić substancję władzy. dobudowano do niego. i w końcu prawie wszystkich zastąpił jednym w istocie urzędnikiem — intendentem. po prostu poddawały się. działały według jakiegoś planu. starannie obmyślonego z góry. kiedy namiętności ludu dawały punkt oparcia ambicji radców parlamentów. lecz jedynie wyrugować. Nie wyłączył parlamentów ze sfery administracji. W momencie. Kto się przyjrzy uważnie walce parlamentów z władzą królewską. ale wyparł z ich rewirów.

ani drugi nie ma prawa. Rząd doskonali się jak wszystko inne. gdzie trybunały nie umieją go szybko doścignąć. Zresztą czasy otwierają przed rządem centralnym wciąż nowe pola działania. a coraz bardziej trybunem. bardziej kieruje. a że równocześnie władza centralna i jej funkcjonariusze nabierają doświadczenia i zręczności. mniej uciska. zanim go obali. parlament coraz mniej zajmuje się właściwą administracją. W miarę jak administracja staje się coraz bardziej drobiazgowa i coraz rozleglejsza — staje się też bardziej systematyczna i zmyślniejsza. lecz o władzę ustawodawczą. Jej urzędnicy są ci sami. sfera działania rządu rozszerza się nieustannie wraz z postępami cywilizacji. ale włada nimi inny duch. która zbliża się i zaczyna poruszać umysły wszystkich Francuzów. nabrała umiaru. które nie mają precedensów i są ich rutynie obce. tym bardziej parlament miesza się do polityki. które zrealizować może tylko rząd. szczególnie uderza to. Im silniej rozpalają się namiętności ludu. do której ani jeden. Kontroler generalny i intendent z roku 1780 nie przypominają już intendenta i kontrolera generalnego z roku 1740. rewolucja rozwija rząd. chodzi bowiem o sprawy nowe. kiedy się bada archiwa. Spory powstają najczęściej w związku z nowym podatkiem. a każda z nich jest nowym źródłem władzy dla rządu. . z każdym dniem staje się coraz mniej administratorem. czyli że obaj przeciwnicy walczą bynajmniej nie o władzę administracyjną. Im bliżej rewolucji.dochodziło na terenie politycznym. Podczas gdy sfera administracyjnych działań trybunałów pozostaje niezmienna. a nie administracyjnym. podsuwa im tysiące nowych pomysłów. W czyniącym szybkie postępy społeczeństwie co chwila rodzą się nowe potrzeby. Owładnąwszy wszystkim. administracja została przekształcona. tym bardziej się ta walka potęguje. bo tylko on jeden potrafi je zaspokoić. Rewolucja.

w jaki sposób dało się tę cząstkę starego ustroju tak w całości przenieść i wcielić do nowego społeczeństwa. by udało się je zachować podzielone. jak tylekroć powtarzano. Jeśli mnie kto zapyta. Ani w tej epoce. W jego łonie wszystkie władze zmierzają w sposób naturalny do jedności i potrzeba wielkiego kunsztu. ale przeciwnie — zasady dawnego ustroju. ponieważ ta była jej początkiem i jej oznaką. odpowiem. by go w tym kierunku popchnąć — dużo trudniej byłoby go powstrzymać. że naród po zlikwidowaniu swojej arystokracji dąży do centralizacji niejako samorzutnie. została odrestaurowana w roku 1800. tę miała tylko wzmocnić i w społeczeństwie uformowanym przez tę rewolucję centralizacja znalazła sobie miejsce w sposób tak naturalny. która obaliła tyle instytucji starego ustroju. które wszystkie wówczas przywrócono i które nadal pozostają w mocy. ani później w materii administracji publicznej nie zatriumfowały bynajmniej zasady z roku 1789. Niewiele trzeba wysiłku.Pierwsze działania rewolucji zniszczyły tę wielką instytucję monarchii. . że łatwo można ją było wziąć za jedno z jej dzieł. iż rewolucja nie obaliła centralizacji. i dodam. Rewolucja demokratyczna.

wszystko przez nich przechodzi. .ROZDZIAŁ SZÓSTY O obyczajach administracyjnych w dawnym ustroju. w połowie stulecia (1733) d’Argenson pisał: „Szczegóły. Pod koniec osiemnastego wieku nie można już założyć warsztatu dobroczynnego w zapadłym kącie najodleglejszej prowincji. Wydaje się. Nigdzie nie uwydatnił się lepiej wpływ prawodawstwa na ludzkie umysły. którzy się stają rzeczywistymi władcami”. które się komunikuje ministrom. zredagować regulaminu i naznaczyć miejsca. by na własne oczy wnikać szczegółowo we wszystkie sprawy i samemu stanowić o wszystkim w Paryżu. Każdego chyba. Powstaje gdzieś przytułek dla żebraków? Trzeba podać kontrolerowi nazwiska żebraków. a że ich wiadomości nie są tak rozległe jak ich władza. ta namiętność rośnie. że podają sobie ręce ponad dzielącą ich przepaścią rewolucji. kiedy wychodzą i przychodzą. donosić mu dokładnie. są nieprzeliczone. którzy się zgłosili. Nic się bez nich nie dzieje. Ministra nurtowało już pragnienie. W miarę jak czas mija i administracja doskonali się. by kontroler generalny nie zechciał osobiście sprawdzić kosztów. kto by czytał korespondencję intendenta z czasów dawnego ustroju ze zwierzchnikami i podwładnymi. musi zadziwić jedno: jak bardzo podobieństwo instytucji upodobniło ówczesnych urzędników do naszych. muszą zdawać wszystko na niższych urzędników.

Intendent zwraca się z kolei do swoich subdelegatów. ich uprawie. ani bardziej pewne od informacji. Uzyskane w ten sposób informacje nie są ani mniej przypadkowe. zupełnie jakby sam był najdokładniej ze sprawą obeznany. które subdelegaci i syndykowie w parafiach musieli tylko wypełniać. o zarobkowych zajęciach i obyczajach mieszkańców. Sądziłem. Wydawana przy tej okazji przez subdelegatów ocena charakteru poddanych im mieszkańców bywa zwykle niezbyt korzystna. „że formalności administracyjne pociągają za sobą niekończące się odraczanie spraw i aż nazbyt często dają powód do najsłuszniejszych skarg. o ilości bydła. o gatunku i ilości plonów. Masa zapisanego papieru jest ogromna.Kontroler generalny domaga się nie tylko raportów o sprawach. formalności wszakże nieodzowne” — dodaje. najczęściej mijają dwa albo i trzy lata. że zamiłowanie do statystyki jest znamieniem urzędników naszych czasów. że nie zdarzyło mi się spotkać wypadku. ale się omyliłem. Sama rada w jednym ze swoich rozporządzeń (29 marca 1773) zauważa. Często się w tych opiniach powtarza. ale i szczegółowych informacji o osobach. jakie w naszych czasach Dostarczają w podobnych wypadkach prefekci i merowie. By móc wszystkim kierować z Paryża i wszystko tam wiedzieć. a powolność procedury administracyjnej tak wielka. po czym powtarza słowo w słowo ich doniesienia. gdyby nie musiał żyć . W schyłkowym okresie dawnego ustroju często rozsyłano intendentom gotowe drukowane tabelki. trzeba było wymyślać tysiączne sposoby kontroli. zanim prośba zostanie załatwiona przychylnie. Kontroler generalny każe sobie składać raporty o rodzaju gruntów. by parafia krócej niż rok czekała na pozwolenie odbudowania dzwonnicy czy naprawienia plebanii. że „chłop jest z natury leniwy i nie pracowałby.

wyrazić zadowolenie i wzruszenie”. i tam styl jest jednakowo bezbarwny. Nawet język administracyjny obu epok jest uderzająco podobny. jaką czują wobec wszystkich. wypełniająca książki tych pisarzy czułostkowość ogarnia urzędników administracji i dosięga nawet skarbowców. którzy poza nimi chcą się zajmować sprawami publicznymi. Kiedy ofiarowana przez nich suma jest już dostateczna. kiedy swoisty język Diderota i Rousseau zdążył się już rozpowszechnić i przeniknąć do języka potocznego. Subdelegat skarży się intendentowi paryskiemu. rozdzielał między parafie zasiłki dla ubogich. Urzędnicy administracji. I tu. mającą własne tradycje. własny honor i swoją dumę. rozpowszechniona wśród urzędników administracji. nieokreślony i mglisty. Administrację przeraża nawet najmniejsze nie- . Już w tym czasie cechą charakterystyczną urzędników administracyjnych we Francji jest gwałtowna nienawiść. jak się zdaje. rozlewny. warunkiem ich uzyskania było zebranie datków od mieszkańców. stanowią już klasę ożywioną właściwym sobie duchem. zaś kiedy suma jest pokaźna. Kto czyta prefekta. jak mieszczan. wyrazić zadowolenie”. pisze: „Dobrze. Styl administracyjny. ten czyta intendenta. niemal wszyscy mieszczanie. osobowość każdego pisarza zaciera się i gubi we wspólnej wszystkim przeciętności. wielce dotkliwego dla duszy czułej”. kontroler generalny pisze na marginesie listy podziału: „Dobrze. jak za naszych czasów. własne cnoty. Jest to doktryna gospodarcza mocno. Jest to arystokracja nowego społeczeństwa. Jedynie pod koniec stulecia. i tylko czeka jeszcze. zazwyczaj tak oschły w swojej tkance. już uformowana i żywa. by rewolucja zrobiła dla niej miejsce.z pracy”. wręcz tkliwy. Rząd. „że przy wykonywaniu swoich funkcji nieraz doznaje bólu. zarówno szlachty. staje się wówczas niekiedy namaszczony.

które utworzyła własnowolnie i którym przewodzi. moralności. na jakich spoczywało wówczas społeczeństwo. Nawet wielkie towarzystwa przemysłowe budzą jej niechęć. W związku z tym — dodaje minister — zechce pan przysłać do mnie biuletyn o wszystkim. Zgadza się bez protestu. by łatwiej im było znieść zależność. by podważano nawet istnienie Boga — byle nie krytykowano złośliwie choćby najniższych urzędników administracji. nie mogąc ich całkowicie skasować. filozofii. Znajduję okólnik z roku 1761. usiłujące powstać bez jej udziału. gdzie oznajmia się. rząd pozwala dyskutować bardzo swobodnie o wszelakiego rodzaju teoriach ogólnych i abstrakcyjnych w dziedzinie religii. Wyobraża sobie. „Pragnieniem Jego Królewskiej Mości jest uczynić tę gazetę ciekawą i zapewnić jej wyższość nad wszystkimi innymi. stara się je przejąć na swój wyłączny użytek. Chociaż w wieku osiemnastym dzienniki albo jak wówczas mówiono. woli bezruch od konkurencji. gazety. a nawet polityki. by obywatele wtrącali się w jakikolwiek sposób do kierowania swoimi własnymi sprawami. że tamto go nie dotyczy. nie życzy sobie. a zwłaszcza to.zależne ciało. ale dla dzienników jest już bardzo ostra. Że jednak Francuzom zawsze trzeba dać na osłodę trochę wolności. przeszkadza jej każde. administracja bardzo zazdrosnym okiem patrzyła już na tę niewielką potęgę. by atakowano podstawowe zasady. niezależnie od celu. wolne stowarzyszenie. historii naturalnej. co się tyczy fizyki. Książki traktuje pobłażliwie. że król (był to Ludwik XV) postanowił. krótko mówiąc. iż od tej pory Gazette de France będzie wydawana pod okiem rządu. jaki sobie stawia. niezwykłych i ciekawych . rozsyłany wszystkim intendentom w królestwie. zawierały więcej czterowierszy niż polemik. co się w pańskim okręgu dzieje i co może zainteresować publiczną ciekawość. pozwala ona ostać się tylko tym. choćby najskromniejsze.

że w jego okręgu kobieta urodziła trojaczki — trzy dziewczynki. który w łaskawości swojej sam zechciał się szczegółowo zająć sposobami udoskonalenia gazety i który chce zrobić z niej dziennik tak wyborny i słynny. Rząd francuski często wykazuje duże zrozumienie swojego zada- . ale chce zaabonować tak pożyteczną gazetę i będzie namawiał wszystkich zacnych ludzi. nie wyrządzając co prawda żadnych szkód.” Do okólnika dołączony jest prospekt. ale oni na początek odpowiadają. który oświadcza. Jak widać. trzeci. że życzeniem Jego jest. że nowa gazeta. Jest i taki. Trzeba zresztą przyznać. historia jest galerią obrazów. zapowiadający.” Z kolei subdelegaci wykonują polecenia: jeden donosi. że rozpętała się ogromna burza. Przychodzi nowy list ministra. że „król. że nic ciekawego nie wiedzą. by wszystko pozostawić w jałowym bezruchu. drugi. by zrobili to samo. które wszystko zagarniają dla siebie jakby po to tylko.wydarzeń. że jego zamysły są źle wykonywane”. by zajął się pan bardzo poważnie tą sprawą i wydał najdokładniejsze polecenia swoim podwładnym. Jak się wydaje. bo z nowego listu ministra dowiadujemy się. w której znajduje się mało dzieł oryginalnych i dużo kopii. że mimo usilnych starań nie odkrył niczego. te wszystkie wysiłki są mało skuteczne. każąc im zabrać się do dzieła. w którym ten gorzko się skarży na opieszałość prowincji. że we Francji rząd centralny nigdy nie naśladuje tych rządów południowych krajów Europy. choć będzie wychodziła częściej i zawierała więcej materiału niż jej poprzedniczka. Po otrzymaniu tych dokumentów intendent pisze do subdelegatów. co by zasługiwało na opisanie. jak na to zasługuje. że przemytnik soli został powieszony i wykazał dużą odwagę. „Jego Królewska Mość rozkazał mi powiedzieć panu. okazał wielkie niezadowolenie widząc. będzie dla abonentów dużo tańsza.

za to bez końca zmienia jakieś postanowienia i jakieś ustawy. sposób jej stosowania bywał co dzień inny. nierzadko bowiem bierze się on do tego. albo. ten nie może sobie wyobrazić pogardy. że funkcjonariusz rady miejskiej. które by w praktyce nie uległy tysiącznym zniekształceniom. Kto nie oglądał administracji starego ustroju przy pracy. Z listów . co ponad jego siły. Najpotrzebniejszych reform. I. które by nie zawierało przypomnienia ustaw wcześniejszych. nawet nieusuwalny. nie może się zajmować niczym innym. by hamować kapryśną aktywność i powściągać zmienne i apodyktyczne humory ministrów i ich kancelarii. „Zmiany w samych rozporządzeniach skarbowych — mówią — są tak duże.” Nawet kiedy ustawy nie zmieniano. nieraz bardzo niedawnych. ani gazet. a nawet szkodliwa. nie ma chyba edyktu. królewskiej deklaracji czy patentu. czytając pozostałe po niej tajne dokumenty. którzy je stosowali. często sami nie wiedzą. jak studiowaniem nowych rozporządzeń w miarę ich ukazywania się i w rezultacie zmuszony jest zaniedbywać swoje własne sprawy. w istocie. Prawie nie ma postanowienia rady. nie przedsiębierze. szybko się do tej pracy zniechęca. które do skutecznego przeprowadzenia wymagają wytrwałej energii. a zawsze jest aż zadziwiająco aktywny. ale nie zostały wykonane. Nowe przepisy następują po sobie z tak zawrotną szybkością.nia. W sferze jego działania nic ani przez chwilę nie zażywa spokoju. albo robi to. Ale jego aktywność jest często nieproduktywna. gdy nie było już ani zgromadzeń politycznych. Funkcjonariusze rady miejskiej skarżą się samemu kontrolerowi generalnemu na wielką zmienność regulującego drobiazgi ustawodawstwa. otrzymujący rozkazy. w jaki sposób mają się do nich zastosować. jakie zostały wydane. zarejestrowanych najuroczyściej. że urzędnicy. czego nikt nie kontroluje. zacząwszy. jaką w końcu zaczęli darzyć prawo nawet ci.

by odstąpiono dla niego od ustalonej zasady. Księgarz.kontrolerów generalnych i intendentów widać. Czyżbyśmy się cofnęli w czasy św. od którego posiadacz koncesji na roboty państwowe chciał się uchylić. Znajduję rozporządzenie królewskie z roku 1757. Często słyszy się utyskiwania. taki jest jego charakter. oświadczeniach i orzeczeniach dotyczących ustalania podatków — nie przeszkadza to nigdy w stosowaniu wyjątków”. że u ludzi dawnego ustroju miejsce. Dominika? Nie. kto ubiega się o cokolwiek. ale wytrawni znawcy spraw administracyjnych wiedzą. nikt w królestwie nie jest od tych obowiązków wolny. że rząd nieustannie pozwala w drodze wyjątku postąpić inaczej. ale co dzień je lekko we wszystkich kierunkach nagina. Łamie prawo rzadko. nalega. skazujące na śmierć wszystkich. jak z przewidywanymi przez nie karami i choć znaleźć je można we wszystkich bez mała edyktach. Kto chciałby rządy ówczesne oceniać według zbiorów ich praw — ten popełniałby najkomiczniejsze omyłki. było puste. nalega tak natar- . to właśnie czasy panowania Woltera. które w umyślę ludzkim powinno zajmować pojęcie prawa. miękka praktyka. gdyby trzymać się ściśle przytoczonych przeze mnie edyktów i rozporządzeń. niestety! a kiedyż to mieli się nauczyć je szanować? Można powiedzieć. sprzedawca. który by je sprzedawał. którzy by układali albo drukowali pisma godzące w religię czy w ustalony porządek społeczny. stosownie do poszczególnych wypadków i dla łatwiejszego administrowania. niż rozkazał uprzednio. który by je kolportował. podlegają tej samej karze. W związku z przepisem dotyczącym akcyzy. że Francuzi nie szanują prawa. intendent pisze do ministra: „Niewątpliwie. że z tymi kategorycznymi zarządzeniami jest tak. Każdy. Jest w tym cały dawny ustrój: sztywna zasada.

ale także przemocą i samowolą. ale ich sposób jest zawsze ten sam. idzie tylko o to. jakie stawiają sobie ci reformatorzy. Kiedy długotrwały niepokój. Chcą się posłużyć władzą centralną i jej rękami wszystko zburzyć i wszystko odbudować podług nowego. Mirabeau-ojciec. Cele. są rozmaite. że jeśli samemu rządowi pozostawi się wybór sędziów. ilekroć bowiem zaczyna się buntować. zaczyna już być wyczuwalny — pojawiają się przeróżne nowe systemy. najmniejsze wzburzenie od razu go popycha do czynów gwałtownych i niemal zawsze bywa poskramiany nie prawem bynajmniej. ponieważ udało się jej już usunąć wszystkie władze pośrednie i pomiędzy nią a obywatelami kraju rozciąga się już tylko olbrzymia pusta przestrzeń — władza ta każdemu z nich jawi się z oddali jako jedyna sprężyna społecznej machiny. to trybunały rychło zamienią się w bandy komisarzy — sam Mi- . wydaje im się. W wieku osiemnastym władza centralna we Francji nie miała jeszcze tej zdrowej i silnej struktury. traktujące o społeczeństwie i o rządzie. że ma swojej potęgi używać w odpowiedni sposób. i faktycznie. że intendentów nazywa bez ogródek intruzami i oświadcza. jaką znamy z okresu późniejszego. przez siebie obmyślonego planu. ten szlachcic tak zajadły w swoim przywiązaniu do praw szlacheckich. by przekonać państwo. podobnie jak jego prawo. jakby domagał się właśnie przestrzegania litery prawa. ale jego posłuszeństwo wynika bardziej z nawyku niż z dobrej woli. Ujawnia się to najwyraźniej w pismach jej krytyków i wrogów. Uległość ludu wobec władzy jest jeszcze całkowita. niemniej. że tylko centralna władza zdolna jest wykonać takie zadanie.czywie i rozkazująco. jedyny i nieodzowny czynnik życia publicznego. powołanie się na nią bywa zwykle tylko grzeczną formą odprawienia natręta z kwitkiem. mówią. Potęga państwa musi być bez granic. poprzedzający rewolucję.

ani opieką. by można było załatwić pomyślnie jakąkolwiek ważną sprawę. Rolnicy. jak chodzić koło bydła. ludzie zazwyczaj opornie słuchający pouczeń.rabeau nadzieję na realizację swoich mrzonek pokłada tylko w władzy centralnej. Nikt nie wyobraża sobie. mówili im. jak je tuczyć. Jeden z nich pisze do intendenta tonem podrażnionym. sprawdzali stan upraw. Nawet rolnicy. Inspektorzy i krzyże zasługi! Farmerowi z hrabstwa Suffolk taki pomysł nie przyszedłby nigdy do głowy! W mniemaniu ogromnej większości tylko rząd może zabezpieczyć porządek publiczny: lud boi się wyłącznie żandarmerii marszałkowskiej. jeśli państwo się w to nie wmiesza. ze wszystkich stron wchodzą do codziennej praktyki życiowej. i dla tamtych konny żandarm marszałkowski jest nie tylko głównym obrońcą porządku. nakładają się na przyzwyczajenia.” Toteż każdy chciałby mieć cały ich szwadron przy swoich drzwiach. uczyli rolników. ją jedynie właściciele darzą jeszcze odrobiną zaufania. by utrzymać w ryzach ludzi najbardziej niechętnych wszelkiej subordynacji. w którym już dźwięczy rewolucja: „Dlaczego rząd nie mianuje inspektorów. którzy się okażą najlepszymi gospodarzami. rozchodzą się po wszystkich umysłach. hodować. „Każdy człowiek przekonał się — stwierdza prowincjonalne zgromadzenie Gujenny — że sam widok konnego żandarma wystarczy. powinni dostawać odznaczenia”. którzy by co roku objeżdżali prowincje. który nie wspomaga ich dostatecznie ani radą. Te myśli nie bytują jedynie w książkach. ale i jego ucieleśnieniem. I dla tych. że za brak postępów w rolnictwie winę ponosi głównie rząd. sprzedawać i gdzie je prowadzić na targ? Powinno się dobrze wynagradzać tych inspektorów. przenikają do obyczajów. skłonni są uznać. Archiwa intendentur są pełne . jak można je z pożytkiem zmieniać.

ale przez swoje wychowanie nie przygotowany na to. istnieją ludzie rozsądni. Lektura ich jest niewe- . Sama więc natura angielskiego ludu nakłania go do zajmowania się sprawami rządzenia. Skoro rząd zajął miejsce opatrzności. pociesza się wszakże myślą. Te fałszywe poglądy — dodaje ów pisarz — nie we wszystkich wszakże głowach się lęgną. zdaje się. być może. Woli to zjawisko wyjaśnić przyczynami bardziej naukowymi: „W kraju. że niejeden Anglik. jedyne miejsca. i z czasem rozsądek na pewno weźmie górę”. Nie tylko zadziwia. zrozumiałe jest. że przynajmniej w jego kraju nie ma żandarmerii. gdzie wilgotność klimatu i brak sprężystości w cyrkulującym tam powietrzu — pisze — nadają temperamentowi barwy ciemne. a które mimo to dotyczą jedynie drobnych interesów prywatnych. mający wręcz przeciwne poglądy. Nawet mu na myśl nie przyjdzie. mówiąc. nie podejrzewa. lud skłonny jest najchętniej zajmować się sprawami poważnymi. nikt. Teczki z tymi prośbami to. kto znalazł się w potrzebie. Inny znowu. niechętny wszystkiemu. lud francuski jest od tego daleki”. co zamąca spokój — widząc powracających w łono społeczeństwa buntowników. których autorzy zawsze powołują się na interes publiczny. człowiek wybitny. okradziony. Emigrantów przybywających do Anglii najsilniej zadziwia nieobecność takiej żandarmerii. że w obrońcy mógłby czaić się władca.tego rodzaju próśb. ale nieraz wywołuje pogardę dla Anglików. jeszcze sobie winszuje. że te dziwactwa Anglików mogą mieć niejaki związek z ich wolnością. pisze: „To całkowita prawda. w których przemieszane są wszystkie klasy składające się na społeczeństwo dawnego ustroju. że litera prawa jest silniejsza od wszystkich innych względów. Toteż w archiwach znajdują się ogromne ilości próśb. że każdy. Jeden z tych emigrantów. co miał zobaczyć. wzywa jego pomocy.

jakby od niego jednego spodziewała się żywności. że żebrze tonem rozkazującym. uzależniające wielu z nich od administracji. tak częstych w wieku osiemnastym. to podatek dwudziestego grosza. które by ich zabezpieczyły przed niewygodną konkurencją. Co prawda. tytułują go zawsze Jego Wielmożnością. Niekiedy w zabawny sposób miesza się w tych podaniach bieda i pycha. podobnie jak mieszczanie. jej kondycję można wówczas poznać tylko po tym. Bardzo często można się natknąć na podania. zamożniejsi właściciele ziemscy — o pomoc w lepszym wykorzystaniu swoich gruntów. Główne ogniwo. Nawet szlachta należy czasami do proszących. Czytałem mnóstwo próśb tego rodzaju.soła: chłopi proszą o odszkodowanie za utracone bydło albo dom. przemysłowcy domagają się od intendenta przywilejów. niemal zawsze utytułowana i często posiadająca wielkopańskie majątki. do niego zwykle zwracają się o uzyskanie odroczeń i ulg. powołuje się na małe dochody albo na zły stan interesów. Dla szlachty intendent jest zazwyczaj po prostu panem. by uzyskał dla nich od kontrolera generalnego zapomogę albo pożyczkę. tak jak ojciec dzieciom z gminu”. w których szlachta. by ojciec dzieciom mojego stanu płacił podatek dwudziestego grosza w całości. W czasach głodu. w których właściciele manufaktur poufnie opisują intendentowi kiepski stan swoich interesów i proszą go. cała ludność każdego okręgu zwraca się do intendenta. Podobno powstał fundusz na te cele przeznaczony. ale zauważyłem. ludzie zaczynają już mieć do rządu pretensje o wszelkie . Pewien szlachcic pisze do intendenta: „Pańskie czułe serce nie zgodzi się nigdy. że w tych okolicznościach szlacheccy petenci. Ponieważ wysokość tego podatku jest każdemu corocznie wymierzana przez radę na podstawie raportu intendenta.

Nie dziwmy się więc.swoje niedole. niż był kiedykolwiek. Wszystkiemu winien jest on. co go burzyli. . Ludzie roku 89 zwalili gmach. oskarża się go nawet o złą pogodę. ale jego fundamenty pozostały w duszach tych. i na tych fundamentach można go było szybko wznieść od nowa i zbudować solidniejszym. że na początku tego stulecia centralizacja została we Francji przywrócona z tak cudowną łatwością.

A przecież Nowy Jork ma dziś tyle mieszkańców. nawet w samym stanie Nowy Jork nikomu nie przychodzi na myśl.ROZDZIAŁ SIÓDMY O tym. bo Paryż jeszcze ich nie zdążył pochłonąć. Żaden obywatel Stanów Zjednoczonych nie wyobraża sobie. jak właśnie we Francji spośród wszystkich krajów Europy stolica zdobyła sobie największą przewagę nad prowincjami i najskuteczniej przejmowała całą władzę. Więcej. ale chwilami głęboki. W roku 1789 jest już samą Francją. W roku 1750 margrabia de Mirabeau. ani jej wielkość. ani jej bogactwo. ale natura rządu. nie wymieniając go z nazwy: „Stolice . Już w roku 1740 Montesquieu pisał do jednego z przyjaciół: We Francji jest tylko Paryż i dalekie prowincje. A przecież nie mógł o niczym decydować. który jest ludny jak królestwo. by wola tego miasta mogła sama kierować sprawami państwa. mówi o Paryżu. w stosunku do reszty królestwa. Przyczyną przewagi politycznej stolicy nad resztą państwa nie jest ani jej położenie geograficzne. tak ludny. Za czasów Frondy Paryż jest jeszcze tylko największym miastem Francji. umysł chimeryczny. Londyn. nie wywierał do tej pory przemożnego politycznego wpływu na losy Anglii. jak mógł być w roku 1789. ile miał Paryż w chwili wybuchu rewolucji. by ludność Nowego Jorku mogła decydować o losie Unii Amerykańskiej. Sam Paryż w epoce wojen religijnych był.

i ściągniemy wszystko. że sprawne administrowanie tak dużym miastem może stać się trudne. daje mu ją nie tyle to. iż mimo poprzedniego Paryż nie przestał się rozrastać. Zabrania się budowania nowych domów albo każe się je budować jak najkosztowniej i w najmniej pociągających miejscach. że tak powiem. ile to. ludzi interesu i tak zwanych ludzi światłych. Ludwik XIV w swojej wszechpotędze sześć razy podczas swojego panowania próbuje zatrzymać Paryż w miejscu i nie udaje mu się to: miasto wciąż się powiększa. wbrew królewskim edyktom. Rząd widział. ponowne ich wymienianie byłoby nadużywaniem jego cierpliwości. podrzędnych krajowców. Co się stanie. które miały na celu powstrzymanie tego rozrostu. jaką było rozrastanie się miasta. jak Paryż z każdym dniem powiększa swój obszar. ale kiedy głowa robi się za duża. ciało staje się apoplektyczne i wszystko ginie. jeżeli skazując prowincje na coś w rodzaju bezpośredniej zależności i traktując ich mieszkańców jako. a chcieli. i bał się. głównie z wieku siedemnastego i osiemnastego. która wyludnia prowincje z ich notablów. zna już przyczyny tego zjawiska. wyznaczanych z góry. by Paryż pozostał mały. Zachowała się wielka ilość rozporządzeń naszych królów. Prawda.są potrzebne. Tę rewolucję rząd dostrzegał. do tej stolicy!?” Nazywa on to rodzajem cichej rewolucji. . Czytelnik. Zaś jego przewaga nad resztą kraju rośnie jeszcze szybciej niż jego mury. który uważnie przeczytał poprzednie rozdziały. że w każdym z tych rozporządzeń stwierdza się. ale docierała do jego świadomości jedynie w swojej najbardziej materialnej formie. co się dzieje w obrębie tych murów. Władcy owi coraz bardziej koncentrowali całe życie publiczne Francji w Paryżu albo u jego bram. co zachodzi na zewnątrz. nie damy im żadnej możliwości zdobycia poważania i żadnego pola dla ambicji. co jest choć trochę zdolne.

i tym. nawet w Londynie. że w końcu osiemnastego wieku wydawano nieskończenie więcej wszelakiego rodzaju druków niż w wieku szesnastym. Nie dlatego bynajmniej. W Paryżu panował ruch i gwar. że w wieku szesnastym i na początku siedemnastego istniały w miastach prowincjonalnych poważne drukarnie. ale cały ruch umysłowy szedł już teraz tylko z centrum. Prowincje. Ze składanych ministrom raportów o stanie księgarstwa dowiaduję się. Podam jeden. ruch nigdzie nie ustawał. Wszędzie zamierały symptomy niezależnego życia. znikły ostatnie ślady dawnego życia publicznego. Kiedy wybuchła rewolucja francuska.Mianowicie w tym samym czasie wszędzie coraz bardziej zanikały miejscowe swobody. nawet charakterystyczne cechy rozmaitych prowincji zaczynały się zacierać. spośród tysiąca. trwają w bezruchu. by czekać na spodziewane wieści z Paryża. odwrotnie. Young pisze. nie wychodzą żadne gazety. W każdym mieście Young pyta mieszkańców. choć podminowane i gotowe do powstania. drukuje się niewiele broszur. jaki dostrzega między tym. przykład na to. jeśli obywatele gromadzą się czasami. co mają zamiar robić. Paryż wchłonął prowincje do reszty. „Odpowiedź jest wszędzie ta . tamta pierwsza rewolucja była już w całości dokonana. tylko że jego motor był już wyłącznie w Paryżu. co znajduje za rogatkami. zadziwia go. to po to. że nigdy nie widział takiego ożywienia wydawniczego. Poza Paryżem wszystko wydaje mu się bezwładem i milczeniem. które nie miały już drukarzy albo nie miały dla nich roboty. kontrast. że naród popadł w otępienie. A przecież jest rzeczą niewątpliwą. co oglądał w mieście. co chwila ukazywał się nowy pamflet polityczny: w jednym tygodniu wydano ich aż dziewięćdziesiąt dwa. Słynny podróżnik Arthur Young wyjeżdża z Paryża wkrótce po zwołaniu stanów generalnych i na krótko przed zdobyciem Bastylii.

kiedy Paryż kończył to dzieło podboju. Chyba nic nie zdumiało. że już w średniowieczu Paryż był nie tylko największym. —Jesteśmy tylko miastem prowincjonalnym. życie przemysłowe narodu w coraz większym stopniu tam się przenosi i koncentruje. „Pierwszy raz widzimy — pisze Burke — by ludzie darli na sztuki swoją ojczyznę w sposób tak barbarzyński. co się myśli w Paryżu” — dodaje Young. interesów.sama — pisze. Ponieważ Paryż coraz bardziej zaczyna być wzorem i arbitrem smaku. zdaje się. z jaką zgromadzenie konstytucyjne za jednym zamachem zdołało unicestwić wszystkie stare prowincje francuskie. jakby to były dziewicze ziemie nowego świata. co zrobią w Paryżu.” Bo wydawało się. dążą tam także i interesy przemysłowe. drugi fakt. Nieraz dziwiono się zaskakującej łatwości. w nim samym zachodziła inna przemiana. który pierwszemu nadawał charakter nowy i jeszcze groźniejszy. ale i najbardziej uprzemysłowionym miastem królestwa. z których kilka było starszych od monarchii. że rozdzierano żywe ciało. głównym ogniskiem narodowej aktywności. tymczasem krajano tylko trupa. Proces ten zaczął się już bardzo dawno. że w ciągu sześćdziesięciu lat poprzedzających . iż bez obawy można przyjąć. która nie była przygotowana na takie widowisko. nie mniej godna uwagi historii. trzeba zobaczyć. W tym samym czasie. W miarę jak wszystkie sprawy administracyjne skupiają się w Paryżu. Zamiast być jedynie miastem wymiany. Paryż stawał się miastem fabryk i manufaktur. i metodycznie podzielić królestwo na osiemdziesiąt trzy odrębne części. Ci ludzie nie mają odwagi zdobyć się na własny sąd. jedynym ośrodkiem władzy i sztuk. nie przeraziło bardziej reszty Europy. Choć dokumenty statystyczne dawnego ustroju zazwyczaj niezbyt zasługują na wiarę. póki się nie dowiedzą. Z postępem czasu stało się to oczywiste. sądzę. konsumpcji i zabawy.

jak i dla wolności handlu”. podczas gdy cała ludność miasta wzrosła w tym samym okresie zaledwie o jedną trzecią. sprawiające. jak przedmieście św. W jednym z postanowień rady z roku 1782 mówi się. Ludwik XVI jeszcze bardziej rozszerzył te prerogatywy przedmieścia św. by szybkie mnożenie się manufaktur nie spowodowało zużycia drzewa ze szkodą dla zaopatrzenia miasta. Antoniego nowy dowód naszej opieki i oswobodzić ich z więzów szkodliwych zarówno dla ich interesów. Antoniego i znakomicie przyczynił się do stworzenia tam ogromnego skupiska ludności robotniczej. . Niezależnie od omówionych powyżej przyczyn ogólnych istniały też inne. Nikt się natomiast nie obawiał rzeczywistego niebezpieczeństwa. korzystały pod tym względem z bardzo dużych przywilejów. manufaktur. Rozwój ten budził w nim wielorakie. W Paryżu pęta nałożone przez ówczesne ustawodawstwo skarbowe na przemysł były mniej krępujące niż gdziekolwiek indziej we Francji. bardzo szczególne. obawiając się. które w końcu niemal w całości zajęli.rewolucję francuską liczba robotników w Paryżu powiększyła się przeszło dwukrotnie. najczęściej urojone obawy. nigdzie nie było tak łatwo wymknąć się spod jarzma cechów. „chcąc — jak powiada ten nieszczęśliwy władca w jednym ze swoich edyktów — dać robotnikom z przedmieścia św. że robotnicy ze wszystkich stron Francji ściągali do Paryża i powoli skupiali się w kilku dzielnicach. Zwłaszcza niektóre przedmieścia. Antoniego i przedmieście Temple. zakazuje od tej pory zakładania tego rodzaju przedsiębiorstw w promieniu piętnastu mil wokół Paryża”. że „Król. że rząd w końcu się tym zaniepokoił. jakie mogło się stać wynikiem takiego skupienia ludności robotniczej. wielkich pieców w Paryżu urosła tak bardzo. W przededniu rewolucji liczba fabryk.

że temu samemu faktowi przypisać należy duży udział w nagłym i gwałtownym rozpadnięciu się starej monarchii i że trzeba go policzyć między najważniejsze przyczyny tej pierwszej rewolucji. że centralizacja administracyjna i wszechpotęga Paryża odgrywały dużą rolę w upadkach wszystkich rządów.W ten sposób Paryż owładnął Francją i już gromadziła się armia. jakie można było kolejno oglądać przez ostatnie czterdzieści lat. która wydała wszystkie późniejsze. Na ogół każdy. która miała owładnąć Paryżem. skłonny jest się dzisiaj zgodzić. . Udowodnię bez trudu. jak mi się wydaje.

jakie świat kiedykolwiek oglądał. a więc jedyni rzucający się w oczy. a w każdej z tych małych enklaw pojawia się jakby osobne społeczeństwo. jakby wszyscy żyjący wówczas ludzie. Wydaje się. Opisałem już. poprzewracane przez sam ten wielki wstrząs. wielka rewolucja mogła takim społeczeństwem wstrząsnąć całkowicie i od razu. może najbardziej zwarte i jednolite ze wszystkich. że Francja była krajem.ROZDZIAŁ ÓSMY O tym. przyczyniło się to silnie do upodobnienia się wszystkich Francuzów. choć niewielkie przegrody. ten zobaczy dwa sprzeczne ze sobą zjawiska. byli całkowicie do siebie podobni. którzy należeli do średnich i wyższych warstw społeczeństwa. Wyobrażam sobie te wszystkie małe przegrody. Kto się przypatrzy uważnie Francji z czasów dawnego ustroju. że skoro nigdzie obywatele nie byli mniej przygotowani do wspólnego działania i wzajemnego pomagania sobie w czasie kryzysu. Zastanowiwszy się nad tym podziałem biegnącym niemal w nieskończoność. w którym ludzie stali się najbardziej do siebie podobni. A przecież wśród tej jednolitej ciżby wznoszą się jeszcze nieprzeliczone. rozumiem. zajęte tylko własnymi sprawami i nie biorące udziału w życiu ogółu. które dzielą ją na wiele części. Poprzez istniejące jeszcze różnice prześwituje już wyraźnie . w jaki sposób w całym niemal królestwie od dawna już wygasło odrębne życie prowincji. i zarazem widzę lodowate ciało. zwłaszcza ci.

idea ta uwidocznia się we wszystkich projektach reform. A przecież . Czas. postanowień rady. materiału na podobne idee. Nie tylko jedna prowincja coraz bardziej przypomina drugą. Od kilku stuleci francuska szlachta nieustannie ubożała. szlachta z każdym dniem podupada i ginie. Im dalej posuwamy się w wiek osiemnasty. jakie się pojawiają w ciągu trzydziestu lat poprzedzających rewolucję. Badając jak te rzeczy wyglądały podczas pierwszych stanów generalnych. by ich do reszty upodobnić. ujrzy się coś wręcz przeciwnego: mieszczanin i szlachcic mają wówczas więcej wspólnych interesów. stosujących w jednakowy sposób jednakowe zasady we wszystkich częściach państwa. natomiast we wszystkim innym okazują się tacy sami. ale i rządzeni przyswajają sobie ideę takiego powszechnego i jednolitego prawodawstwa. oświadczeń królewskich. tym bardziej rośnie liczba edyktów. zabrakłoby. robią się do siebie mimo różnic kondycji coraz podobniejsi. który utrzymał. odsłania ją ujednolicenie prawodawstwa. ale wydają się jeszcze należeć do dwu odrębnych ras. ale w każdej prowincji ludzie rozmaitych klas.jedność narodu. którzy nie należą do ludu. jak lektura kajetów zażaleń i dezyderatów zgłaszanych przez poszczególne stany w roku 1789. a jej fortuny zagarnia stan trzeci” — stwierdza ze smutkiem pewien szlachcic w roku 1755. którzy je redagowali. a pod wieloma względami zaostrzył przywileje dzielące tych dwu ludzi — w szczególny sposób pracował zarazem nad tym. „Mimo swoich przywilejów. tego samego wszędzie i dla wszystkich. okazują znacznie mniej wzajemnej niechęci. Nic nie ukazuje tego tak jasno. głęboko różnią się między sobą jeśli idzie o interesy. jeśli można się tak wyrazić. że ci. Przed dwustu laty. Widać. ci przynajmniej. więcej wspólnych spraw. I nie tylko rządzący.

były wciąż te same. a równocześnie utrzymano i znacznie rozszerzono przysługujące jej zwolnienie od podatków. zdjęto ze szlachty tak kosztowny obowiązek prowadzenia wojny własnym sumptem. a jednak ubożeli stopniowo. nie posiadająca niemal wcale ziemi i żyjąca jedynie z opłat senioralnych i rent gruntowych. które pozwalały mu zachować raczej pozór niż rzeczywiste przywileje jego dawnej kondycji. W kilku prowincjach francuskich. Francuska szlachta miała jeszcze przywileje rodowe. Ludzie ze stanu szlacheckiego korzystali ponadto z innych gospodarczych przywilejów.prawa. jakich nie mieli ich ojcowie. w jej położeniu gospodarczym nic się pozornie nie zmieniło. znajduje się centralna i niewidoczna siła. że przywileje te — prawo starszeństwa. dla siebie zastrzegając tylko renty feudalne. Rzec by można. drobna szlachta. mieszkała już tylko uboga. co nazywano prawami użytkowymi — były w jego epoce powszechniejsze i ściślej przestrzegane we Francji niż w Anglii. Burke stwierdza nawet. w miarę utraty praktyki i zmysłu rządzenia. innymi słowy zachowała ona prawo do odszkodowań nie ponosząc już ciężarów. będąca samą istotą życia. o którym już była mowa. chłopom. Niemniej szlachta ubożeje wszędzie w stopniu ściśle proporcjonalnym do utraty władzy. kawałek po kawałku. że w instytucjach ludzkich. o której mówi Turgot. i to wszystko. jak w Limousin. Stopniowemu ubożeniu należy też przypisać to wielkie rozdrobnienie własności ziemskiej. renty gruntowe i wieczyste. wszystko równocześnie słabnie i umiera. niezależnie od organów pełniących rozmaite funkcje życiowe. Daremnie organy funkcjonują na pozór tak samo jak przedtem — kiedy zgaśnie ten ożywczy płomień. Szlachcic odstępował swoją ziemię. podobnie jak i w człowieku. ochraniające własność szlachecką. „W tym okręgu — pisze na początku stulecia jeden z intendentów — liczba rodzin szlacheckich sięga jeszcze kilku .

że się tuczyło jej substancją. Nowe rody. które by miały dwadzieścia tysięcy liwrów dochodu. ale jedynie tolerowane. To bractwo nie jest zarejestrowane formalnie. do której przyjmuje się tylko osoby mogące wykazać się szlachectwem od czterech pokoleń. ale bardzo biedna i równie dumna jak biedna. W Anglii stare rody szlacheckie. nie zastąpiony przez nową formę arystokracji. system feudalny dogorywał. podobnie jak i we Francji. ale znacznie pomnożyły swoje fortuny. cała ta szlachta wraca do domu. Takie stopniowe ubożenie szlachty jest mniej lub więcej widoczne nie tylko we Francji. które jeszcze istniały. jak komiczne są te zebrania”. by zmusić ją do służby państwowej i uzależnić od nas. jak władzę. jakie obok nich wyrosły. Dekadencja ta była głównie zauważalna i bardzo wyraźna u ludów niemieckich zamieszkałych nad brzegami Renu. czytam: „Szlachta w tej okolicy jest dosyć poczciwa. jedynie naśladowały je w gromadzeniu bogactw. nie tylko zachowały. czym była niegdyś. A przecież żadne prawo nie przeszkadzało mieszczaninowi ubożeć ani nie pomagało mu się bo- . ale nie znajdzie się nawet piętnastu. pozostały pierwsze zarówno jeśli idzie o dostatki. spisanej przez innego intendenta (z FrancheComté tym razem) dla swojego następcy w roku 1750. rzec by można. czuje się upokorzona. We Francji tylko mieszczaństwo mogło przejąć w spadku dobra tracone przez szlachtę. gdzie. i zbiera się tylko raz w roku w przytomności intendenta.tysięcy. ale w każdej części kontynentu europejskiego. W porównaniu z tym. Zobaczy pan.” W czymś na kształt instrukcji. Proces odwrotny można było spotkać tylko u Anglików. Po wspólnej uczcie i wysłuchaniu mszy św. Utworzyła tu — dodaje intendent — konfraternię. Niezłą polityką jest utrzymywanie jej w tym ubóstwie. inni pieszo. nie zdołały ich jednak prześcignąć. jedni na szkapach.

Wychowanie i sposób życia stworzyły już między tymi ludźmi tysiące innych podobieństw. szlachty i mieszczaństwa. nadał w końcu wszystkim umysłom ten sam kształt i wspólny styl. Różniły ich już tylko prawa. Paryż. Obaj mieli wykształcenie zarówno teoretyczne. mówili tym samym językiem. Obydwu oświecało to samo światło. gdzie różne klasy. swoje wiadomości czerpał z tego samego źródła. często był właścicielem ziemskim. często jeszcze różniły się pod względem umysłowym i obyczajowym. oddawali tym samym przyjemnościom. Co więcej.gacić. nic bowiem nie wyrównuje się wolniej niż właśnie owa powierzchnia obyczajów. ale w gruncie rzeczy wszyscy stojący ponad ludem byli do siebie podobni. bo wolność polityczna. czy można było wówczas spotkać to w takim samym stopniu gdziekolwiek indziej. zaś upodobnienie się ludzi i wzajemna obojętność na swoje losy jest . jak i literackie. te same przyzwyczajenia. który coraz bardziej stawał się jedynym mistrzem nauk we Francji. jego bogactwo często bywało tego samego rodzaju: choć mieszkał zwykle w mieście. w wielu wypadkach stawał się równie bogaty. niekiedy nawet nabywał seniorie. posiadająca cudowną moc stwarzania między obywatelami koniecznych powiązań i wzajemnych stosunków zależności — nie zawsze ich tym samym do siebie upodabnia. nawet w Anglii. kierowali się tym samym smakiem. Mieszczanin był równie oświecony jak szlachcic i. mimo to bogacił się stale. zwana manierami. Pod koniec wieku osiemnastego niewątpliwie można było jeszcze dostrzec różnicę między manierami. mieli te same myśli. sposobem bycia. choć mocno ze sobą powiązane wspólnymi interesami. Wątpię. a niekiedy bogatszy niż szlachcic. czytali te same książki. o czym należy pamiętać.

.zawsze nieuniknionym skutkiem długotrwałych rządów jednego człowieka.

a więc nie było najpierw niczym innym jak arystokracją. kto będzie na czele tej korporacji. których łączyło tyle rysów podobnych. Jest to zagadnienie. Wszędzie tam. Przyjrzyjmy się teraz drugiej stronie obrazu i zobaczmy. tak do siebie podobni. jak ci sami Francuzi. co później nazwano szlachtą. którego nie mam tu zamiaru roztrząsać. Wprawdzie szlachta zachowała też cechę właściwą arystokracji. gdzie na kontynencie Europy utrwalił się system feudalny. . ze owi ludzie.ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY O tym. jedynie w Anglii nastąpił powrót do arystokracji. tylko obejmowało początkowo wszystkich najznakomitszych ludzi w narodzie. ale o tym. byli jak nigdy dotąd podzieleni na małe. niż to niegdyś bywało we Francji. ten znajduje się na zewnątrz tej specjalnej i zamkniętej klasy i zajmuje w państwie pozycję niższą albo wyższą. byli zarazem może bardziej od siebie izolowani niż ludzie w innych krajach i bardziej. obce sobie i obojętne grupy. doprowadził on do powstania kasty. Kto się nie urodził szlachcicem. wystarczy mi stwierdzenie. kiedy system feudalny utrwalał się w Europie. Wiele wskazuje na to. to. bynajmniej nie od razu uformowało się w kastę. stanowiła korporację obywateli rządzących. że w czasach. ale zawsze podrzędną. że już w średniowieczu szlachta stała się kastą. czyli że cechą wyróżniającą szlachcica stało się urodzenie. decydowało tylko urodzenie.

bardziej otwarta niż jakakolwiek inna. unikają wiązania się przez małżeństwa. czy kasta. który jest zgoła niepodobny do reszty Europy” — ale już nic więcej nie dodaje. Rodziny stare i rodziny nowe. jej poglądy. pisze: „Bawię tu w kraju. nie został zbadany w całości i jasno. które pozornie łączy wszystko inne. Często powtarzano. uwagi filozofów i mężów stanu i że przyzwyczajenie uczyniło go dla samych Anglików jakby niewidocznym.Zawsze się dziwiłem. Otóż Anglia była tak niepodobna do reszty Europy nie tyle przez swój parlament. Ale należało powiedzieć. często będziecie go szukali daremnie. że w Anglii już od dawna nie istnieje szlachta w ścisłym znaczeniu tego słowa. Często dostrzegano go połowicznie. Dopiero tu znajdziecie ten rozstrzygający rys. że fakt tak wyróżniający Anglię spomiędzy wszystkich nowożytnych narodów. obierali te same zawody i. nigdy. zwyczaje. na ile mogą. swoją wolność. nawet za naszych czasów. jak mi się zdaje. w jego . zręczniejsza. podróżując po Wielkiej Brytanii w roku 1739. Wprawdzie Montesquieu. zawierali między sobą małżeństwa. którego szukacie. że szlachta angielska była przezorniejsza. połowicznie opisywano. stworzone przez nią w społeczeństwie bariery zostały całkowicie obalone — przyjrzyjcie się małżeństwom w tym kraju. We Francji. co jest jeszcze bardziej znamienne. niż to się stało. ile przez coś jeszcze osobliwszego i jeszcze skuteczniejszego. jej ducha i dziejów — nie przykuł bardziej. Jeżeli chcecie wiedzieć. jawność rozpraw sądowych i ławy przysięgłych. fakt nieodzowny do zrozumienia osobliwości jej praw. Szlachta i mieszczanie prowadzili tu razem te same sprawy. po sześćdziesięciu latach demokracji. Córka największego magnata mogła tu już bez wstydu poślubić człowieka nowego.

Ja wszakże posunę się jeszcze dalej.znaczeniu dawnym i ograniczonym. Wreszcie przedostaje się ono razem z Anglikami do Ameryki. nie było można dosłownie przełożyć na angielski wiersza: Et. w miarę jak kondycje zbliżają się do siebie i mieszają. a słowo roturier (nieszlachcic) już tam nie istnieje. gdzie służy do najogólniejszego określenia wszystkich obywateli. Z każdym stuleciem stosuje się je do ludzi stojących o szczebel niżej w drabinie społecznej. . ale nigdy nie zostało skażone. prześledźcie w czasie i przestrzeni losy słowa gentleman.) Jeżeli zechcecie w jeszcze inny sposób zastosować wiedzę o języku do wiedzy historycznej. ale pozostało jeszcze jej żywe świadectwo: jest nim język. że ta kasta stała się czymś dużo więcej. którego ojcem było nasze słowo gentilhomme. że we Francji proces posuwał się w kierunku wręcz odwrotnym niż u Anglików. Słowo służące określeniu członka kasty zachowano nietknięte dlatego. Zobaczycie. Już w roku 1664. od rewolucji niemal wyszło z użycia. że w Anglii jego znaczenie znacznie rozszerza się. We Francji słowo gentilhomme na zawsze uwięzło w swoim pierwotnym znaczeniu. kiedy Moliere napisał Świętoszka. że zachowano samą kastę. tel que l’on le voit. jak zawsze odseparowaną od wszystkich innych. Dzieje tego słowa to dzieje demokracji. Ta niezwykła rewolucja ginie w mrokach czasu. (Sądząc z wyglądu jest dobrym szlachcicem. twierdząc. niż była w chwili. Od kilku stuleci słowo gentilhomme (szlachcic) całkowicie zmieniło w Anglii swoje znaczenie. il est bon gentilhomme. w której się narodziło słowo. które się wszędzie poza Anglią zachowało.

bo są ich tysiące. równocześnie coraz bardziej się od siebie izolowali. Dwór seniora był wielkim mechanizmem rządów feudalnych. pojawia się we wszystkich starych prawach Europy. a później stany generalne były dla mieszkańców miast. stu pięćdziesięciu. często ją potęguje. w jaki pierwotnie i długo potem mieszkańcy wsi zbliżali się do szlachty i każdego dnia wraz z nią kierowali tymi samymi sprawami. Uczony prawnik Edme de Fréminville. a nawet i dwustu takich wasali. Cytuję to nie jako dowód. ale. Musieli nie tylko towarzyszyć seniorowi na wojnie. czyli pomagać mu w sprawowaniu władzy sądowniczej i administracyjnej. którzy dzierżawili ziemię od seniora (w języku feudalnym nazywano ich wasalami). Wielu z nich nie należało do szlachty”. przeciwnie. dopóki panował feudalizm — wszyscy. „że spotykał niekiedy w seniorii osiemdziesięciu. Czym dwór seniora był dla drobnych właścicieli ziemskich. że wasale byli obowiązani co dwie niedziele przybywać na dwór seniora. gdzie zgromadzeni. W średniowieczu. ale jako przykład sposobu. ale w zamian za lenno byli zobowiązani spędzać co roku jakiś czas na jego dworze. mówi nam. tym stany prowincjonalne. że widział w „dokumentach wielu seniorii. . mieli wraz z nim stały udział w rządzeniu seniorią.Choć mieszczanin i szlachcic byli coraz podobniejsi do siebie. a i dziś jeszcze odnajduję jego wyraźne ślady w niektórych dzielnicach Niemiec. że jedna nie tylko drugiej nie osłabia. był to nawet warunek otrzymania lenna. a wielu z nich nie należało do szlachty. który na trzydzieści lat przed rewolucją francuską przedsięwziął był napisanie grubej księgi o prawach feudalnych i renowacji ksiąg gruntowych. razem z seniorem albo jego zwykłym sędzią. Fréminville dodaje. dwie rzeczy o tyle odrębne. zasiadali w sądach i rozsądzali zatargi między mieszkańcami”.

Inne klasy czują. W Owernii wszystkie trzy stany wspólnie rozstrzygają najważniejsze sprawy oraz pilnują wykonania swoich uchwał przez komisarzy. by bronić narodowych swobód i przywilejów swojej prowincji przed zakusami władzy królewskiej (9). wybieranych również ze wszystkich trzech stanów. Najbardziej wszakże uderza to. co pozostało po stanach generalnych z czternastego wieku. To samo widzimy w tym samym okresie w Szampanii. wynikającym z ich trudnych dziejów. Ten okres naszej historii zawiera wydarzenia jakby żywcem wyjęte z dziejów Anglii. ale mieszczaństwo zajmuje w ówczesnym społeczeństwie politycznym miejsce wyższe i pewniejsze. gdzie nic nie wskazuje. rola. nieraz o charakterze nieregularnym i rewolucyjnym. mocą którego szlachta i mieszczaństwo wielu miast sprzymierzyły się na początku owego stulecia. ale i w stanach prowincjonalnych tego czasu. jaką na zgromadzeniach politycznych odgrywa. i wpływ. jaki tam wywierał. W następnych stuleciach już nic podobnego nie widać (10). że szlachta i stan trzeci z dużo większą łatwością niż w późniejszych czasach zarządzają wówczas wspólnymi sprawami bądź też wspólnie stawiają opór. . by sprawy wytrącone zostały z ich zwykłego i regularnego biegu. Jest to widoczne nie tylko w stanach generalnych w wieku czternastym.Kiedy się bada to. Nikt mu nie odmawia prawa do udziału w rządach. jest zawsze znaczna. że nieustannie muszą się z nim liczyć. Jako człowiek mieszczanin z wieku czternastego stoi niewątpliwie dużo niżej od mieszczanina z wieku osiemnastego. jakie stan trzeci zajmował w tych zgromadzeniach. często dominująca. Wszystkim znany jest słynny akt. a zwłaszcza po stanach prowincjonalnych z tegoż czasu — zadziwia miejsce.

nie-szlachcicowi łatwiej było zostać oficerem za Ludwika XIV niż za Ludwika XVI. jest zjawiskiem swoiście francuskim. jak stany generalne zbierają się coraz rzadziej albo nie zbierają się już w ogóle i jak do reszty zanikają powszechne swobody. ale szlachcic coraz bardziej zdobywa wyłączne prawo do tego. raz uzyskany. że członki tuczą się szczątkami korpusu. Im bardziej szlachta przestaje być arystokracją. a wraz z nimi swobody lokalne — mieszczanie i szlachta przestają się stykać ze sobą w życiu publicznym. kiedy wpływy wynosi- . Rozrastał się przez szybki wzrost publicznych ciężarów. podczas gdy we Francji były to już fakty niemal bezprzykładne. jedni i drudzy spotykają się już tylko przypadkowo. w tym samym czasie. Każdy z tych przywilejów.W miarę bowiem jak dezorganizują się rządy seniorią. Weźmy przywilej najbardziej odrażający. jak się zdaje. kiedy stan szlachecki traci w ten sposób swoje uprawnienia polityczne. W wieku osiemnastym ta rewolucja jest już zakończona. Nigdy już nie odczuwają potrzeby zbliżenia się i porozumienia. tym bardziej się staje kastą. jest nieodłączny od pochodzenia. I co. Obie klasy już nie tylko rywalizują ze sobą. łatwo jest się przekonać. szlachcic jako jednostka zyskuje pewne przywileje. jakich nie miał nigdy. które już miał. lecz za Ludwika XVI. ale są sobie wrogie. że od wieku piętnastego aż do rewolucji francuskiej rozrastał się ustawicznie. albo rozszerza te. Rzec by można. przywilej zwolnienia od podatków. by być pierwszym sługą władcy. z każdym dniem coraz bardziej uniezależniają się wzajemnie — i coraz bardziej są sobie obcy. w życiu prywatnym. więc i przywilej niepłacenia go był niewielki. staje się przywilejem rodowym. Zdarzało się to często w Prusach. Szlachta coraz mniej może rozkazywać. Za Karola VII wpływy z podatku majątkowego wynosiły 1 200 000 liwrów.

którą się odczuwa.ły 80 milionów. pod ciężarem potrzeb finansowych. choć duża. ale nierówność. Kiedy podatek majątkowy był jedynym płaconym przez nie-szlachtę. Nawet przy podatku bezpośrednim przywilej szlachcica często polegał na mniejszym udziale we wspólnym ciężarze. gdzie podatek był powszechny. Nierówność. drugich traktowano pobłażliwie i oszczędzano ich dumę. które go pod koniec panowania przytłoczyły.. Choć nierówność w kwestii podatków utrwaliła się na całym kontynencie Europy. przez osobę swojego dzierżawcy. egzekwowane przy wszystkich robotach i usługach publicznych. przymusowa służba w milicji itd. jest jeszcze szkodliwsza niż ta. to było dużo. zwolnienie z niego szlachty nie rzucało się tak w oczy. kiedy do podatku majątkowego doszły jeszcze cztery inne. zostały dołączone do podatku majątkowego i przydanych mu ciężarów i rozłożone tak samo nierówno — wtedy szlachecki przywilej niepłacenia podatków wydał się olbrzymi (11). Dla jednych pozostał ciężki i upokarzający. który mu zadawał cios — nie omieszkano zadbać. Co więcej. w istocie wydawała się większa. niż była. gdzie stałaby się aż tak widoczna i tak nieustannie odczuwana. którą się widzi. kiedy powinności w średniowieczu nieznane. jak szarwarki królewskie. że należało go uszanować nawet w akcie. wprowadził dwa podatki powszechne: pogłówne i podatek dwudziestego grosza. niewiele było krajów. W dużej części Niemiec podatki były w większości pośrednie. bo szlachcic. niektóre podatki płaciła . jak we Francji. by i tu. często bywał objęty podatkiem. różny był sposób zbierania go. Ludwik XIV. któremu osobiście nie podlegał. Ponieważ jednak zwolnienie od podatków było przywilejem tak szacownym. kiedy jednak podatki tego rodzaju rozmnożyły się pod tysiącem nazw i tysiącem form.

Rzecz nigdzie w Europie nie spotykana. był to jego sposób na poniżenie szlachty. Od Neckera można się dowiedzieć. jego następcy rozdawali tytuły szlacheckie za pieniądze. które przestały jednakowo podlegać opodatkowaniu. podkreśla przemawiającą jakoby na korzyść naszej instytucji szlachectwa łatwość. ale analogia między Francją i Anglią. były one równoważnikiem bezpłatnej służby wojskowej. Otóż. Bo przyjrzyjcie się jej skutkom: kiedy mieszczanin i szlachcic nie płacą już tego samego podatku. z jaką mieszczanin mógł je uzyskać przez sprokurowanie sobie jakiegoś urzędu. w swoim wyidealizowanym opisie dawnego ustroju Francji. Ponieważ niemal wszystkie sprawy publiczne albo zaczynają od podatku. jego wymiar i pobór co rok na nowo znaczą między nimi wyraźną i widoczną linią granicę dzielącą obie klasy. by się od niej odsunąć. Burke widzi w tym analogię do otwartej arystokracji angielskiej. Ludwik XI rzeczywiście z łatwością nadawał szlachectwo.tylko szlachta. jakiej się w tym dopatrzył Burke. dwie klasy. była tym bardziej fałszywa. Co roku każdy uprzywilejowany jest żywo i pilnie zainteresowany w tym. najbardziej sprzyja połączeniu nierówności z izolacją i najbardziej obie te cechy życia społecznego utrwala. Burke. . co roku robi nowy wysiłek. by nie dać się zmieszać z masą. albo na podatku kończą. której już nie wymagano. nie trzeba ich już rozdzielać: w jakimś sensie odebrano im chęć i okazję do wspólnego działania. ze wszystkich sposobów różnicowania ludzi i zaznaczania klasowych odrębności — nierówność opodatkowania jest najszkodliwsza. nie mają już właściwie od tej chwili żadnych powodów do wspólnych obrad. że za jego czasów było już cztery tysiące urzędów dających prawo do szlacheckiego tytułu. żadnej pobudki do odczuwania wspólnych potrzeb i namiętności.

oddzielony przez przywileje.Jeśli angielskie klasy średnie nie tylko nie wojowały z arystokracją. Nie tylko szlachta nie może ścierpieć w swoich kolegiach wyborczych niczego. że można było do arystokracji wejść. jaką nowy szlachcic wzbudzał w niegdyś sobie równych. zawsze poznawalna po znakach jaskrawych i wstrętnych dla tych. W żadnej epoce naszych dziejów nie było równie łatwo uzyskać szlachectwa. dla nich uciążliwe i upokarzające. rozjątrzała ją cała zawiść. czy się tam jest. potęgował ją bez miary. co zatrącałoby mieszczaństwem. tak dalece. ale przeciwnie. nie tyle dlatego. A kto raz ją przekroczył. Natomiast bariera. jej kształt był nieokreślony. którzy mogliby uchodzić za szlachtę. spomiędzy których wyszedł. że nie bardzo było wiadomo. kto się do arystokracji zbliżał. że każdy. którzy byli na zewnątrz. że jak już mówiliśmy. ale raczej dlatego. że stan trzeci objawia w swoich skargach większą irytację w stosunku do uszlachconych niż w stosunku do szlachty dawnej i nie tylko nie prosi. że ta arystokracja była otwarta. włączyć się w jej rządy i z jej potęgi zyskać dla siebie trochę chwały albo korzyści. a granice nieznane. była zawsze stała i widoczna. To właśnie jest powodem. System nobilitacji nie tylko nie zmniejszył nienawiści nie-szlachty do szlachty. bo nie uważają ich jesz- . dzieląca szlachtę francuską od innych klas. czy nie. by je przymknięto. ale i mieszczanie równie starannie odsuwają się od wszystkich. ale połączyły się z nią tak ściśle — stało się tak nie dlatego. jak w roku 89 i nigdy mieszczanina od szlachcica nie dzieliła większa przepaść. ale wciąż się domaga. by szerzej otwarto drzwi. W niektórych prowincjach jedni odtrącają świeżo nobilitowanych. ile dlatego. choć bardzo łatwa do przekroczenia. mógł mniemać. przez które by można wyjść ze stanu mieszczańskiego. że do niej należy. był od wszystkich.

zobaczymy sytuację bardzo podobną. by zmniejszyć ciężar podatku majątkowego. ale. bo z jednej strony. Sądzę. Powiem więc tylko. mieszczanin jest niemal tak samo odcięty od ludu. natomiast sąsiadów-mieszczan traktował z niemal bezgraniczną i obrażającą pogardą. przestało mu też zależeć na ludziach. przyjrzymy się teraz mieszczaństwu. zostawiwszy szlachtę na boku.cze za szlachtę. A jeśli. że potrafiłbym wyjaśnić. bo przywileje egzekwowane przez pełnomocnika były tym nieznośniejsze. a często i całkowicie go uniknąć — sposobów. i to z tej samej przyczyny. kiedy przestał rządzić. Tak było podobno ze słynnym Lavoisierem. jak malała jego władza polityczna. że mieszczanie skupieni w miastach mieli tysiąc sposobów. dlaczego podatek majątkowy wraz z dodatkami był dużo uciążliwszy dla wsi niż dla miast. jak szlachcic od mieszczanina. Rosła ona w miarę. Pan mieszkający w swoich majątkach okazywał zwykle chłopom pewną poufałą dobrotliwość. Złożyły się na to głównie dwie przyczyny: przywileje szlacheckie i podatek majątkowy. z drugiej zaś strony — na co często zwracano uwagę — szlachta po utracie swojej rzeczywistej władzy chętnie szukała pociechy w nadużywaniu swoich pozornych praw. wydałoby się to czytelnikowi zbyteczne. i to w niewielu słowach. drudzy zaś — właśnie z powodu ich nobilitacji. W dawnym ustroju prawie cała klasa średnia mieszkała w miastach. czy podatek majątkowy i wszystkie przydane doń ciężary nie przyczyniły się jeszcze skuteczniej do odcięcia mieszczaństwa od ludu. Zwyczaj sezonowych wyjazdów nie dawał nawet i tej korzyści. Nawet nieobecność pana w jego włościach nie tylko nie przynosiła sąsiadom ulgi. gdyby został w swoim majątku ziem- . którzy mogli mu w tym pomagać. Nie wiem wszakże. być może. których żaden z nich nie mógłby użyć sam. ale jeszcze potęgowała ich udrękę.

Jego życie miało już teraz. dla których we Francji było więcej miast. Wspomnijmy też mimochodem. podsycana mnóstwem nowych podniet. nie należących do szlachty”. którzy na wsi zostali. Nie było bowiem w dawnym ustroju. potwierdzają słowa Turgota. Posady państwowe w dawnym ustroju nie ze wszystkim były podobne do naszych. Bogaty nie-szlachcic. liczba małych prawie nie miała końca. jeszcze więcej. jakich starano się jej dostarczyć. wydzierżawiał swój majątek i wyjeżdżał na stałe do najbliższego miasta. i słusznie. Obliczono. nie mógł tej ciężkiej powinności uniknąć. niż w większości innych krajów europejskich. jakie miałem okazję przejrzeć. namiętność do posad państwowych jest żywa dopiero od rewolucji. tylko jeden cel: starał się w swoim mieście zostać funkcjonariuszem publicznym. zwłaszcza małych. Wszystkie tajne dokumenty. jak myślę. z wyjątkiem szlachty. toteż bogaty nie-szlachcic wolał uciekać. że „przymus ściągania podatku majątkowego przemienia w mieszczan wszystkich prawie właścicieli ziemskich. kondycji gorszej niż kondycja parafialnego poborcy podatku majątkowego. szybko tracił umiłowanie i zrozumienie wsi: nie miał już nic wspólnego z pracą i sprawami ludzi sobie podobnych. Całkiem błędne jest mniemanie. zwłaszcza zaś Francuzom z klas średnich. że jest to jeden z powodów. zamknąwszy się w miejskich murach. by tak rzec. A przede wszystkim mieszkając w mieście unikali obowiązku ściągania podatku majątkowego. ani nawet. w żadnym innym. Jeszcze będę miał okazję to udowodnić. że tylko między rokiem 1693 i 1709 stworzono ich czter- . Otóż na wsi nikt. ale było ich. narodziła się ona o kilka stuleci wcześniej i od tamtego czasu wciąż rosła. że właściwa niemal wszystkim żyjącym dziś Francuzom. czego bali się jeszcze bardziej niż konieczności płacenia go.skim. jak myślę.

a jeszcze bardziej sposobem życia. które ich całkowicie lub częściowo uwalniają od publicznych ciężarów: ten od służby w milicji. aż sto dziewięć osób zajmowało się wymiarem sprawiedliwości. ale co rzec o przywilejach mieszczan? Na tysiące można liczyć urzędy. Słuszne są skargi na przywileje szlacheckie w materii podatków. mieszczanin miał też najczęściej odmienne interesy. a sto dwadzieścia sześć — wykonywaniem wydawanych przez tamtych wyroków. o których tu mówię. a dziś je daje. Któż z nas nie znał takiego Lemberville’a? Człowiek mający jaki taki dobrobyt i trochę ogłady uważał. przeważnie osiągalnych nawet dla najmniej zamożnych mieszczan. ubiegający się puszczali w ruch wyobraźnię i szybko wymyślali nowe. i w zakończeniu zgłasza swoją kandydaturę na to stanowisko. Porachowałem. jeszcze inny . tamten od szarwarku. że nie wypada umrzeć nie zostawszy funkcjonariuszem publicznym.dzieści tysięcy. nie płaci się już pieniędzmi. „Każdy. żeby je uzyskać.” Największa różnica widoczna w tej materii między naszymi czasami i tymi. by dowieść. a nawet podatek majątkowy. Ta mizerna ambicja bardziej zaszkodziła postępom rolnictwa i handlu we Francji niż cechy. Zapał mieszczan do zajmowania tych posad był rzeczywiście nie spotykany. robi się coś lepszego. zamiast go umieścić w handlu. płaci się sobą. wszystko to byli mieszczanie. wedle swojego stanu mierząc — mówi ktoś ze współczesnych — chce być czymś z łaski króla. że wtedy rząd posady sprzedawał. że w roku 1750. natychmiast kupował sobie urząd. że w interesie publicznym należy ustanowić inspektorów dla pewnej gałęzi przemysłu. Kiedy urzędów zaczynało brakować. Ledwie któryś dorobił się niewielkiego kapitału. polega na tym. Niejaki Lemberville ogłasza memoriał. w średniej wielkości mieście prowincjonalnym. Oddzielony od chłopów miejscem zamieszkania.

Napisano gdzieś ówcześnie.” — „Często bywaliście zmuszeni — mówi gdzie indziej. że mieszczaństwo znalazło sposób na takie uregulowanie taks od sprzedawanej w mieście żywności. Niejednokrotnie miałem okazję się przekonać. że co jakiś czas likwiduje się pewną liczbę urzędów przeznaczonych dla mieszczan. z których płacenia zwolniona jest tak wielka liczba ludzi. niezależnie od szlachty i duchownych. „Każde miasto — pisze Turgot— troszcząc się tylko o swoje własne interesy. którym one przysługiwały. by jego one nie obciążały. skłonne jest poświęcić dla nich wsie i miasteczka w swoim okręgu. staje się im obcy. który razem z mieszczanami żyje w obrębie miasta. zwracając się do swoich subdelegatów — poskramiać bezprawie i zachłanność stale znamionujące postępowanie miast wobec wsi i miasteczek z ich okręgu. Ale we wszystkich uczynkach mieszczan najbardziej uderza obawa. iż tenże Turgot słusznie mówi w innym miejscu swoich pism.od podatku majątkowego. niemal wrogi. by ich nie pomieszano z ludem. Te mizerne prerogatywy napełniały zawiścią tych. a często większa niż wśród szlachty. że nie było parafii która by. i najbardziej egoistyczną pychą tych. Przez cały wiek osiemnasty zjawiskiem najbardziej widocznym była wrogość burżuazji miejskiej wobec chłopów ze wsi podmiejskich i zazdrość tych wsi wobec miasta. jaki sobie zdołali sprokurować. Jednym z powodów sprawiających.” Nawet lud. że liczba tych zwolnionych była wśród mieszczaństwa równie duża. Większa część lokalnych ciężarów ustalonych przez mieszczaństwo jest tak obmyślona. z pospól- . którzy byli ich pozbawieni. by uderzała przede wszystkim w klasy niższe. nie miała choć kilku mieszkańców wolnych od jakiegoś podatku dzięki urzędowi. jest zmniejszanie się wpływu z podatków. Jestem przekonany.

jak proponowali urzędnicy miejscy. by wszelkimi sposobami uniknąć jego kontroli. że polityka naszych królów zmierzała do stopniowego odbierania ludowi miejskiemu możności korzystania z przysługujących mu praw politycznych. Mieszczaństwo często ten zamiar popiera. którzy nim rządzić mają. Subdelegat ze swojej strony donosi. ich zdaniem. zdawszy sprawę z ich opinii dodaje. że najlepiej będzie powierzyć wybór już nawet nie zgromadzeniu notablów. że wezwał do siebie na tajną naradę „sześciu najzacniejszych obywateli miasta”. ale pewnej liczbie deputowanych wybranych z rozmaitych korporacji. Tych sześciu najzacniejszych obywateli zgodnie uznało.stwem. „że jest to wszakże rzecz dla rzemieślników ciężka — płacić. czy. . „Gdyby z woli i łaski króla urząd burmistrza miał się znowu stać wybieralnym — piszą mieszczanie jednego z miast do kontrolera generalnego — należałoby zobowiązać wyborców do wybierania go spomiędzy najznamienitszych notablów. dla zachowania porządku i spokoju publicznego.” Przekonaliśmy się już. oraz namiętne pragnienie. Subdelegat. nieraz go nawet samo podsuwa. Urzędnicy ci odpowiedzieli. jeszcze lepiej będzie zaufać w tej mierze zgromadzeniu notablów”. W okresie reformy municypalnej w roku 1764 intendent zapytuje urzędników miejskich w małym mieście. ale. że wprawdzie „lud nigdy tego prawa nie nadużył i bez wątpienia rzeczą miłą byłoby zostawić mu pociechę wybierania tych. a nawet spośród członków trybunału prezydialnego. Od Ludwika XI do Ludwika XV całe prawodawstwo królewskie świadczy o tym dążeniu. większy zwolennik ludowych swobód niż owi mieszczanie. należy zostawić rzemieślnikom i i n n e m u p o s p ó l s t w u (autre menu peuple) prawo wybierania urzędników administracji. i nie móc kontrolować ich zużycia. z jakich to zgromadzenie się składa.

jakby lud francuski był jak owe domniemane ciała elementarne. dostrzeżemy nie kończące się podziały. poniżenia swojej godności. niezależnie od ludu. choć tak szczupłe. Te rozmaite korporacje. Niektóre z nich zredukowały się tym zbożnym wysiłkiem do trzech albo czterech członków. ale król ewokował sprawę do swojej rady i postanowił sam. by się jeszcze bardziej skurczyć. w miarę postępu badań. ta sprawa wywołała wzburzenie w całym mieście. wciąż pracowały nad tym. z każdym dniem coraz bardziej oczyszczały się z obcych naleciałości.” Jeśli na zgromadzeniu notablów jednej z korporacji da się krok przed drugą. którzy. jak mówi. przez swoje podatkowe przywileje są najmniej w tej kwestii zainteresowani”. Wydaje się. by zredukować się do składników najprostszych. jak przyjrzeliśmy się szlachcie niezależnie od mieszczaństwa. że święcona woda podawana będzie najpierw członkom trybunału. W tej niewielkiej cząstce narodu. Intendent i trybunały aż głuchną od zgiełku ich kłótni. notablowie niewielkiego miasta dzielili się na nie mniej niż trzydzieści sześć rozmaitych korporacji. „Postanowiono nareszcie. wyodrębnionej z reszty. Ale dokończmy obrazu. byle nie oglądać. z których najnieuczciwsze uchodzą jeszcze za zaszczytne. Wszystkie te korporacje dzielą jakieś niewielkie przywileje. ta druga przestaje się tam pokazywać. w których nowoczesna chemia. być może. Był już najwyższy czas. woli wyrzec się udziału w sprawach publicznych. jakie było to mieszczaństwo samo w sobie. Cech perukarzy miasta la Fl èche p ostanawia „okazać tym sposobem słuszny żal. jaki budzi w . jakie jeszcze w nich tkwiły. których usposobienie stało się tym bardziej porywcze i kłótliwe. przyjrzyjmy się teraz. odkrywa coraz to nowe cząsteczki. Wciąż się między sobą wadzą o pierwszeństwo. a potem miejskim rajcom.sumy nałożone przez tych współobywateli. Parlament się wahał. Jak się przekonałem.

W nieustannym ścieraniu się miłości własnej tych małych grupek potęguje się i zaostrza przyrodzona Francuzom próżność. by wspólnie zajmować się ogólnymi interesami miasta. Każda z tych małych zbiorowości żyje więc już tylko dla siebie. nie pochodzą z rodzin notablów i wszyscy byli pisarczykami. Nasi ojcowie nie znali jeszcze stworzonego przez nas na nasze potrzeby słowa indywidualizm.nim pierwszeństwo przyznane piekarzom.” Część notablów pewnego miasta uparcie odmawia pełnienia swoich urzędowych funkcji. W szesnastym wieku większość korporacji. ma już tylko takie sprawy. bo symptomy życia miejskiej gminy stały się rzadkością i akty tę są zawszę dokonywane przez pełnomocników. „by nie sprawić któremuś ze swoich współobywateli boleści nazbyt dotkliwej”. którzy notable będą uprawnieni do głosowania i jaki porządek pierwszeństwa należy między nimi ustalić. które dotyczą wyłącznie jej. stale się spotykają z pozostałymi mieszkańcami. o których tu mówiłem. bo też w ich epoce . jak mówią. załatwiwszy między sobą własne sprawy cechowe. W tej materii są bardziej oględni. boją się. kiedy trzeba zdecydować. „ponieważ — jak pisze intendent — do zgromadzenia dostało się kilku rzemieślników i ci najznaczniejsi mieszczanie uważają za ujmę dla siebie być z nimi za pan brat”. jako że notariusze są tu ludźmi bez urodzenia. a ginie uzasadniona godność obywatelska. wyrażają już tylko wątpliwości. o których już była mowa i którzy tak łatwo zdecydowali.” Sześciu najzacniejszych obywateli. że lud ma być pozbawiony swoich politycznych praw — wpada w dziwną rozterkę. tylko sobą się zajmuje. — „Jeśli urząd ławnika dostanie się notariuszowi — pisze intendent z innej prowincji — zniechęci to innych notablów. już istnieje. W wieku osiemnastym korporacje prawie całkowicie zamknęły się w sobie. ale ich członkowie.

Co zaś jest jeszcze dziwniejsze — ci wszyscy ludzie. jednostki. . że jest naprawdę sama. jakie dzieliły ludzi tak podobnych. która by nie należała do żadnej grupy i mogła uważać. w mej nikt z niczego nie korzystał na boku i nie wyrastał ponad ogólny poziom. i że w teorii wielbili już jedność.rzeczywiście nie było jeszcze indywiduum. rodzaj indywidualizmu kolektywnego. im samym wydawały się sprzeczne zarówno z interesem publicznym. ten przekonałby się. nikt nie zauważyłby różnicy. jak ze zdrowym rozsądkiem. myślała tylko o sobie. składających się na francuskie społeczeństwo. że gdyby ich zamienić miejscami. Był to. natomiast każda z tysięcy małych grup. kto mógłby zbadać ich myśli. znanego nam. byleby. że drobne przegrody. że inni się przez kondycję wyodrębniali. jeśli wolno się tak wyrazić. Więcej. który przygotowywał dusze do prawdziwego indywidualizmu. stali się tak dalece do siebie podobni. ale wszyscy już byli gotowi zespolić się w jedną całość. tak odgrodzeni jeden od drugiego. Każdemu z nich zależało na własnej odrębnej kondycji dlatego.

powodując się właśnie ambicją. na pozostałym obszarze kontynentu europejskiego. spoufalać się z niższymi od siebie i udawać. Rzecz to zaiste ciekawa. którego książka jest jednym z najbardziej pouczających dzieł. ze zdławienie wolności politycznej i rozdzielenie klas stało się źródłem niemal wszystkich chorób. całkowicie pozbawieni wolności politycznej i wszystkich swobód lokalnych. Chcę jeszcze pomówić o źródle zła tak niebezpiecznego i osobliwego i wykazać. które bez niej długo egzystować nie mogą — jest rzeczą wielce prawdopodobną. Już cytowany tutaj Arthur Young. i że wszystkie razem oddaliłyby się od ludu. opowiada. że rozmaite klasy. Ale wolność zmusiła je do utrzymywania bliskich stosunków. jak bardzo szlachta angielska. kiedy to uznała za potrzebne. jak my.ROZDZIAŁ DZIESIĄTY O tym. ile to innych klęsk wypłynęło jeszcze z tego samego źródła. potrafiła. jakie atakowały dawny ustrój Francji i skazywały go na zagładę — odmalowałem najgroźniejszą. że uważa ich za równych sobie. że będąc na wsi u księcia de Liancourt wyraził chęć porozmawiania z kilkoma najlepszymi i najbogatszymi rolnikami z . z których składa się arystokracja angielska. jakie spowodowały śmierć dawnego ustroju. odsunęłyby się od siebie. jakie o dawnej Francji napisano. Ze wszystkich chorób. jak to się stało we Francji i. w różnym stopniu. by w potrzebie mogły się porozumieć. Gdyby Anglicy już od średniowiecza byli.

we Francji — bogaty. ale zmuszała ją do tego jej sytuacja. Są niby dwie linie. stosowanie się do niej — przestrzeganiem prawa. byle jej pozwolono rządzić. Od stuleci jedyną u Anglików nierównością podatkową jest ta. Była gotowa na wszystko. Tam arystokracja wzięła na siebie największe ciężary publiczne. ale właśnie wtedy losy obu narodów rozchodzą się i w miarę upływu czasu stają się coraz mniej do siebie podobne.okolicy. dokąd zaprowadzić mogą odmienne zasady polityczne dwa tak bliskie sobie ludy! W osiemnastym wieku w Anglii korzysta z przywileju podatkowego ubogi (12). coraz bardziej się od siebie oddalają. byle rządzić. proszę. od Calais po Bayonne”. kto nie bierze udziału w i c h u s t a n o w i e n i u (N’impose qui ne veut) wydaje się równie solidnie ugruntowaną we Francji co w samej Anglii. Czegoś podobnego daremnie by szukać we Francji. tu — aż do końca zachowała immunitet podatkowy. Zważcie. Widywałem takie rzeczy na naszej wyspie co najmniej sto razy. Książę polecił swojemu intendentowi przyprowadzić ich. . Anglik komentuje to następująco: „Ziemianin angielski zaprosiłby tych kilku rolników (farmers) do siebie na obiad i posadził przy swoim stole razem z pierwszymi damami. W wieku czternastym zasada: N i e c h n i e p ł a c i podatków. żeby się pocieszyć po utracie władzy. Jest często przypominana: wykroczenie przeciwko niej zawsze wydaje się aktem tyranii. poprowadzone z punktów bliskich sobie. Arystokracja angielska była niewątpliwie bardziej wyniosła od francuskiej i mniej skłonna do poufałości w stosunku do stojących niżej . jaka została stopniowo wprowadzona na korzyść klas najuboższych. Jak już mówiłem. które wydłużając się. ale pod nieco innym kątem. w epoce tej istnieje całe mnóstwo analogii między naszymi instytucjami politycznymi a instytucjami Anglików.

pozwolił królom bez swojego udziału ustalić podatek powszechny i w której szlachta popełniła nikczemność. że w tamtej chwili zostało posiane ziarno. uchwalonych w ciągu czternastego wieku przez trzy stany. Forbonnais w swoich uczonych Badaniach nad finansami Francji słusznie powiada. że je płacą bez wyjątku wszyscy użytkownicy. Niekiedy podatek jest bezpośredni. obciążały one jednakowo duchowieństwo. która długo będzie krwawiła”. Większość podatków powszechnych. Niemal wszystkie ustalone w tej epoce podatki są pośrednie. z którego wy kiełkowały wszystkie wady i niemal wszystkie nadużycia. co tu mówię o podatkach uchwalanych przez stany generalne. jak ta rana z biegiem lat istotnie się powiększa. rzeczywiście ma ten charakter. To. wziął wielki ciężar na duszę swoją i swoich następców i zadał swemu królestwu ranę. Przyjrzyjcie się. i podziwiam niezwykłą przenikliwość de Commines’a. bez zgody stanów. Szlachta. „a ponieważ potrzeby nadzwyczajne — dodaje — pokrywane były z nadzwyczajnych kontrybucji. lecz od dochodu. jaki towarzyszył niewoli króla Jana i obłędowi Karola VI. duchowni i mieszczanie obowiązani są odstępować królowi przez jeden rok na przykład dziesiątą część swoich wszystkich dochodów. jakie drążyły stary ustrój przez resztę jego istnienia i w końcu stały się powodem jego gwałtownej śmierci.Odważyłbym się stwierdzić. wtedy płaci się go nie od własności. który mówi: „Karol VII. szlachtę i lud”. należy rozciągnąć także na . co znaczy. pozwalając na opodatkowanie stanu trzeciego. idźcie trop w trop za konsekwencjami tego faktu. w której naród znużony długotrwałym chaosem. że w chwili. że w średniowieczu królowie żyli zwykle z dochodów ze swoich włości. odważyłbym się twierdzić. który uzyskał możność nakładania podatku majątkowego wedle swojej woli. byleby ją samą od podatku zwolniono — otóż.

że Mazarin. od którego szlachta była wolna. znany pod nazwą majątkowego (la taille). nie ciążył już na szlachcicu. Kiedy król po raz pierwszy postanowił samowolnie ściągać podatki. To prawda. które różne stany prowincjonalne wprowadzały w tym czasie na swoich terytoriach. że na początek trzeba wybrać coś. Zwalniał go od niego obowiązek bezpłatnej służby wojskowej. ale napotkawszy na opór zainteresowanych. stosowany był raczej na terenie seniorii niż na terenie królestwa. poprzestał na dorzuceniu pięciu potrzebnych mu mi- . Od tej chwili poczynając. Ustanowienie podatku. która spotęgowała i utrwaliła wszystkie inne. bo szlachta. Tak więc z każdym rokiem nierówność podatkowa coraz bardziej pogłębia istniejące już podziały między klasami i ludźmi. ale tych. który miał obciążyć bynajmniej nie tych. zrozumiał. wybrał więc podatek. zamierzał ustanowić podatek od największych domów w Paryżu. Do wszystkich istniejących już nierówności szczególnego rodzaju dołączyła się w ten sposób ogólniejsza. podatek majątkowy zaczyna być stosowany coraz szerzej i na różne sposoby. którzy najłatwiej mogliby go płacić. którym najtrudniej było się przed nim obronić — musiało doprowadzić do tej monstrualnej konsekwencji oszczędzania go bogatym i obarczania nim ubogich.podatki. co nie wyglądałoby na podatek godzący bezpośrednio w szlachtę. podatek majątkowy. któremu zabrakło pieniędzy. wkrótce rozmnaża się dziesięciokrotnie i wszystkie nowe podatki stają się majątkowymi. ale podatek majątkowy jako powszechny miał wówczas ograniczone zastosowanie. Twierdzą. że w tym czasie podatek bezpośredni. nigdy nie ścierpiałaby tak niekorzystnej dla siebie nowości. która była wówczas dla władzy królewskiej klasą rywalizującą i niebezpieczną. w miarę jak razem z uprawnieniami władzy centralnej rosną potrzeby skarbu.

bojąc się. do jak bezprawnych i nieuczciwych praktyk może brak pieniędzy skłonić rządy łagodne. a ściągnął go z nędzarzy. Co krok spotykamy się w tych annałach ze sprzedażą dóbr królewskich odbieranych potem nabywcom jako niezbywalne. Gdyby można było współczuć zmartwieniom wynikającym z głupiej próżności — należałoby się litować nad losem tych nieszczęsnych uszlachconych. Wpływy z tak źle rozłożonych podatków miały swoje granice. nie zaczęła domagać się zwołania tych zgromadzeń. kiedy czas ostatecznie usankcjonuje ich władzę i uwolni je od strachu przed rewolucją. tytuły. W ten właśnie sposób Ludwik XIV anulował wszystkie tytuły szlacheckie nabyte w ciągu dziewiędziesięciu dwu lat. by. którym przez cały siedemnasty i osiemnasty wiek kazano co pewien czas odkupywać mizerne zaszczyty albo niesprawiedliwe przywileje. ale skarb nic na tym nie stracił. ale działające tajnie i bez kontroli. by od nich uzyskać subsydia. Chciał obłożyć podatkiem najbogatszych obywateli. Stąd też bierze się ta wręcz cudowna a złośliwa płodność finansowej pomysłowości. by zrozumieć. zaś potrzeby panujących nie znały granic. ani prowokować szlachty. znamionująca w tak niezwykły sposób administrowanie publicznymi pieniędzmi przez trzy ostatnie stulecia monarchii. tą ostatnią ucieczką ludów. z których większa część . Jednakże nie chcieli ani zwoływać stanów. z krzywdą wyrządzaną wierzycielom państwa przy każdym kryzysie i ustawicznym nadużywaniem publicznego zaufania. opodatkowana.lionów do ogólnego wymiaru podatku majątkowego. Przywileje wieczyste są wiecznie odbierane. Trzeba szczegółowo poznać historię administracyjną i finansową dawnego ustroju. za które już wielokrotnie płacili. ze zrywaniem kontraktów i nieuznawaniem praw nabytych.

generalny dyrektor zarządu dróg i mostów. z obawy. by to państwu nie podbiło ceny rekruta. które przerodziło się w instytucję. po to. by nie dotrzymywały swoich zobowiązań. że Orry. powzięli projekt. że żaden człowiek nie umknąłby przed karzącą ręką sprawiedliwości. Miasta. Jeżeli spotkacie jakiś stary. który. by w miejsce królewskich szarwarków wprowadzić daninę pieniężną od mieszkańców każdego kantonu na naprawę miejscowych dróg. i szarwarkami. jeżeli spotkacie jakąś szkodliwą nowość — zbadajcie zło aż do korzenia. gdyby tak zarządzał swoim majątkiem. stwarza się nowe organy. będzie to zawsze jakieś doraźne posunięcie finansowe. pogłębiwszy swoje wady. gospodarował majątkiem publicznym. mogą mniej akuratnie płacić podatek majątkowy. kontroler generalny. Poborowemu nie pozwala się na znalezienie zastępcy. że gdy tym sposobem podzielą swoje zasoby. jeszcze średniowieczny przeżytek. dla którego ci dobrzy administratorzy odstąpili od swego projektu. szpitale zmusza się. Tego przykładu nie omieszka naśladować w osiemdziesiąt lat później Ludwik XV. Nie lękam się twierdzić. Żeby spłacić jednodniowy dług. żeby mogły pożyczać królowi. gminy. „ponieważ— jak głosił edykt — wszystkie te tytuły uzyskane zostały drogą zaskoczenia (par surprise)”. które będą trwały przez wieki. jak powiedziano. w całej swojej chwale. że po zebraniu tych kwot nie udałoby się przeszkodzić skarbowi publicznemu w obróceniu ich na własny użytek i że płatnicy byliby wkrótce obciążeni i nowym podatkiem. Parafiom nie pozwala się na przedsiębranie pożytecznych robót w obawie. zachować je można było tylko za ponowną opłatą. jak wielki król. obawiali się.była przez niego nadana. Powód. jest pouczający. jak powiedziano. Powiadają. . utrzymał się wbrew duchowi czasu. i de Trudaine.

bo odstraszał nie-szlachtę od kupowania szlacheckiej ziemi. co łączy ludzi najszybciej i najtrwalej. stała się stopniowo najokrutniejszym podatkiem. jak zniesienie już w siedemnastym wieku wszystkich oznak. jaki istniał między ludźmi. najbardziej dokuczliwy dla gospodarstwa wiejskiego. nic bardziej nie przyśpieszyło zespolenia się tych dwu klas w Anglii. . „Ta opłata — powiada Towarzystwo Agronomiczne w Tours w roku 1761 — nieskończenie szkodzi postępom sztuki rolniczej.W bardzo zamierzchłych czasach wprowadzono specjalny podatek. a jest to kwota równa całorocznemu dochodowi. czy właśnie opłata wolnego lenna nie przyczyniła się najbardziej do podtrzymania dystansu między nie-szlachcicem i szlachcicem. i prowadził do nieustannego wzajemnego pogłębiania się tych różnic. w posiadaniu ziemi. kiedy feudalizm leży już prawie w gruzach. ale potrzeby skarbu wymagały jego utrzymania i zwiększenia. Syn wziąwszy spadek po ojcu nadal płaci ten podatek. nie dopuszczając do wspólnoty w tym.” Nawet szlachta pragnie jego zniesienia. I odwrotnie. tj. Tak więc co pewien czas między ziemianinemszlachcicem i jego sąsiadem ziemianinem-nie-szlachcicem otwierała się przepaść. Ze wszystkich podatków nakładanych na królewskich poddanych. zwany opłatą wolnego lenna (le droit de francfief). ale w osiemnastym.” — „Ta taksa — mówi inny współczesny — początkowo płacona tylko raz w życiu. W wieku czternastym feudalne opłaty wolnego lenna są lekkie i pobiera się je rzadko. wymaga się ich bezwzględnie co dwadzieścia lat. jest on niezaprzeczenie najcięższy. Podatek ów stwarzał między dobrami ziemskimi ten sam podział. Nie wiem. płacony przez nie-szlachtę posiadającą dobra szlacheckie. odróżniających tam lenno szlacheckie od posiadłości nieszlacheckiej.

który zło upowszechnił. nadużycia wynikające z systemu rządów starszyzny cechowej ani na chwilę nie przestają się mnożyć i rozpowszechniać. który je wykorzenił. Można powiedzieć. i to w czasach. Edykt z roku 1673 wyciągnął ostateczne wnioski z zasad Henryka III. Każdego roku coraz to nowe zawody przestawały być wolne. że prawo do pracy można uznać za przywilej. było najsilniejsze. by nie zwracać się o nie do narodu. Nie wydaje się. bo właśnie wtedy skarb potrzebował najwięcej pieniędzy. kiedy wskutek postępu społecznego stają się szczególnie nieznośne. Najpotężniej zło rozpleniło się w czasach. że wyzwalanie na majstrów i kontrola starszyzny cechowej miały początkowo jedynie związać ze sobą ludzi tego samego fachu i stworzyć w łonie każdego rzemiosła mały niezależny zarząd. aż do Ludwika XVI. by św. Ludwik żądał czegoś więcej. zobowiązując wszystkie zrzeszenia do wyku- . które stwarza i które zrzeszenia muszą odkupywać. który król mógłby sprzedawać. które się zwykle nazywa pięknymi latami panowania Ludwika XIV. w pełni renesansu. każdego roku rozszerzano przywileje starych cechów. albo za nowe urzędy. jeśli wręcz nie dał mu początku. przeciwko którym tak buntowali się nasi ojcowie. ktoś pierwszy wpadł na pomysł. które sprzedaje. że od Henryka III. a dla opinii publicznej bardziej dostrzegalne. Dopiero na początku wieku szesnastego. I dopiero wtedy każdy cech stał się małą zamkniętą arystokracją i ostatecznie ustaliły się owe szkodliwe dla rozwoju rzemiosła monopole. Wszystko pozwala domniemywać.Niesłusznie przypisuje się średniowieczu całe zło wywołane istnieniem cechów rzemieślniczych. Le Trosne słusznie mówił w 1775 roku: „Państwo utworzyło zrzeszenia przemysłowe tylko po to. by czerpać z nich dochód albo za patenty. którego misją było pomaganie czeladnikom i zarazem trzymanie ich w karbach. zaś postanowienie.

ale w nadziei uzyskania dochodów dla skarbu. Ale zmartwychwstały natychmiast pod innymi nazwami. Za nieduże pieniądze pozbawiono się prawa rozkazywania własnym urzędnikom. a poza nią stworzyć narzędzie rządzenia prostsze i poręczniejsze. nie ze względów politycznych. tak zawikłana i nieproduktywna machina administracyjna. że kapitał zaangażowany w te marne dobra sięgał prawie pięciuset milionów liwrów. a ponieważ decydowały o tym potrzeby skarbu a nie administracji — doszło tym sposobem do powstania niewiarygodnej liczby funkcji całkowicie niepotrzebnych albo szkodliwych.pienia listów zatwierdzających ich uprawnienia. okazało się. skierowana wyłącznie na nabywanie publicznych funkcji. czymś nigdy i nigdzie na świecie nie spotykanym. że trzeba było pozwolić jej obracać się niejako w próżni. połączona z niechęcią do odwoływania się o nie do stanów. wszystkie wynagradzane zwolnieniem od podatków albo przywilejami. aż do trzewi narodu przeniknęła ta powszechna namiętność do państwowych posad. W miarę jak rosły kłopoty finansowe. Richelieu zniósł podobno sto tysięcy urzędów. Widzieliśmy już. W roku 1664. która stała się wspólnym źródłem rewolucji i zależności. które stało się powoli czymś wręcz niebywałym. kontrolowania ich i trzymania w ryzach. W ten sposób powstała powoli tak olbrzymia. jak zburzono całą strukturę miast. Ta haniebna sprawa przyniosła trzysta tysięcy liwrów”. podczas przeprowadzonej przez Colberta kontroli. Dzięki tej zrodzonej z ducha fiskalizmu instytucji próżność stanu trzeciego była przez trzy stulecia nieustannie rozbudzona. wszystkich niezrzeszonych rzemieślników zmuszono do udziału w zrzeszeniach. Ta sama potrzeba pieniędzy. przy pomocy . tak skomplikowana. dała początek frymarczeniu urzędami. rodziły się wciąż nowe urzędy.

co jest rzeczą haniebną” — mówią. Żadna nie powstałaby albo nie rozrosła się tak groźnie.którego robiło się w rzeczywistości to. Henryk IV sprzedaje już prawo ich . kiedy się jeszcze czasami zbierały. i najlepsi królowie. w każdym stuleciu z wzrastającą zaciekłością potępiają sprzedaż urzędów. że przyczyną wszystkich nadużyć jest przywłaszczone sobie przez króla prawo samowolnego nakładania podatków. gromko domagają się respektowania praw prowincji i miast i nieraz to uzyskują. gdyby wolno było o nich dyskutować. albo. gdyby zasięgano rady stanów. Stany zajmują się nie tylko własnymi prawami. Sprzedawalność urzędów ugruntował ostatecznie Ludwik XII. wyrażając to samo słowami. Te instytucje stworzono przecież właśnie przeciwko stanom. „Kto sprzedaje urząd. co ci wszyscy oficjalni funkcjonariusze państwowi robili tylko pozornie. których używał energiczny język piętnastego wieku — „prawo wzbogacania się substancją narodu bez zgody i uchwały trzech stanów”. Na każdym posiedzeniu odzywają się głosy występujące przeciwko nierówności w rozkładaniu ciężarów. Kiedy sprzedawalność urzędów utrwaliła się. Można śmiało twierdzić. Zgromadzenia te kilkakrotnie wskazywały. którego rzeczywistej postaci nie odważano się im pokazać. A zważcie. Tak rzadko w ostatnich stuleciach zwoływane stany generalne nieustannie protestowały przeciwko tym instytucjom. bądź gdyby słuchano ich skarg. że uciekają się do tych praktyk i najgorsi. Stany wielokrotnie domagają się zniesienia systemu cechowej kontroli rzemiosła. że żadna z tych fatalnych instytucji nie przetrwałaby i dwudziestu lat. sprzedaje sprawiedliwość. w dalszym ciągu skarżą się na ich nadużywanie. ale zawsze na próżno. Protestują przeciwko tylu niepotrzebnym stanowiskom i niebezpiecznym przywilejom. zrodziła je niechęć do zwoływania stanów i potrzeba zamaskowania przed oczami Francuzów podatku.

ani porozumieć w razie oporu i by rząd miał za każdym razem do czynienia jedynie z niewielką liczbą ludzi odciętych od reszty. ponieważ Francuzi. Rozdział klas był zbrodnią starej monarchii.dziedziczenia: do tego stopnia wady systemu silniejsze są od cnót tych. którzy się systemem posługują. by naród. W ciągu całych długich dziejów pojawiło się kolejno wielu władców. z których się składa bogata i oświecona część narodu. którzy dosyć cierpliwie znoszą władzę absolutną. To samo pragnienie uniknięcia nadzoru stanów doprowadziło do przyznania parlamentom większości ich uprawnień politycznych. by na pozór udzielić kilka nowych gwarancji w miejsce tych. I wreszcie chęć zapobieżenia. kilku — geniuszem. od którego domagano się pieniędzy. co w sposób arcyszkodliwy dla prawidłowego toku spraw zagmatwało w państwie władzę sądowniczą. z których jedni odznaczali się wybitnym umysłem. niemal wszyscy — odwagą. które nie mogąc jej zatrzymać. Mylę się: jeden władca chciał tego i nawet starał się o to z całego serca. a później stał się jej wymówką. ale nie ma wśród nich ani jednego. nieco ją w każdym razie zasłaniają. nie lubią jednak jej widoku i jest zawsze rzeczą rozsądną wzniesienie przed tą władzą pozornych barier. . który by usiłował zbliżyć do siebie klasy i połączyć je inaczej niż przez poddanie wszystkich jednakowej zależności. a był nim — jakie niezbadane są wyroki boskie! — Ludwik XVI. by klasy pozostały sobie dalekie i obce. póki ta ich nie ciemięży. nie zaczął w zamian domagać się wolności. by nie mogły się do siebie ani zbliżyć. kazała czuwać nieustannie nad tym. kiedy bowiem ci wszyscy. które odbierano. nie mogą się już porozumieć i wzajemnie sobie pomagać w rządzeniu — kraj niejako nie może się już rządzić sam i interwencja władcy staje się konieczna. Zrobiono to.

Kiedy przed sześćdziesięciu laty. rozmaite klasy. i nauczenie ich wspólnego kierowania swoimi własnymi sprawami. na które rozbite zostało społeczeństwo dawnej Francji.” Zaiste. Zawiści i nienawiści tych klas przeżyły je po dziś dzień. by się wzajemnie jątrzyć. po tak długim okresie rozdzielenia przez tyle przegród. którego członków łączą tylko bardzo nieliczne więzy. by uszanować cudze prawa.„Naród jest społecznością złożoną z rozmaitych skłóconych ze sobą stanów i ludu. by przyczynić się do publicznego dobra. do których przynależą. Dostarczyliśmy na to światu pamiętnego przykładu. którzy przez stulecia żyli jak obcy lub wrogowie. W tej nieustającej wojnie pretensji i inicjatyw Wasza Królewska Mość zmuszony jest decydować o wszystkim sam albo przez swoich pełnomocników. Dużo łatwiej było ich niegdyś rozdzielić niż teraz połączyć. Wsie. . Czeka się na specjalne rozkazy królewskie. a niekiedy — by korzystać z praw własnych. które są dla nich konieczne. niemałym przedsięwzięciem było zbliżenie do siebie współobywateli. więc też i każdy dba tylko o własny interes — stwierdza ze smutkiem Turgot w tajnym raporcie dla króla. Nie mogą się ze sobą dogadać nawet w sprawie prowadzenia robót publicznych. miasta nie utrzymują ze sobą ściślejszych stosunków niż okręgi. znowu się do siebie zbliżyły — zetknęły się najpierw miejscami bolesnymi i zwarły po to tylko. — Nigdzie nie widać interesu wspólnego.

ROZDZIAŁ JEDENASTY O rodzaju wolności. że duch niezależności zniknął wraz ze swobodami publicznymi i że wszyscy Francuzi jednakowo byli zgięci pod jarzmem poddaństwa. Ale tak bynajmniej nie było. Podczas gdy rząd centralny zajmował miejsce wszystkich władz miejscowych i coraz bardziej wypełniał całą sferę władzy publicznej — instytucje. by stać się władcą i panem wszystkich poszczególnych ludzi. i o jej wpływie na rewolucję. ale była to wolność szczególnego rodzaju. stare zwyczaje. by zrozumieć. widząc władzę królewską tak rozległą i tak potężną. można by przypuścić. Czytelnik. stare obyczaje. Widząc obywateli tak podzielonych i tak zasklepionych w sobie. albo które sam stworzył. które pozostawił przy życiu. choć rząd sam jeden zawiadywał już wszystkimi bez wyjątku wspólnymi sprawami — daleki był jeszcze od tego. podtrzymywały wśród bardzo wielu ludzi ducha oporu . nawet nadużycia. ile dobrego i ile złego mogła nam wyrządzić. który by tu przerwał lekturę tej książki. którą dziś trudno jest sobie wyobrazić i której trzeba się bardzo dokładnie przyjrzeć. wyniósłby z niej jedynie bardzo niedokładny obraz dawnych rządów i źle rozumiałby społeczeństwo. przeszkadzały mu w działaniu. które wywołało rewolucję. jaka istniała za dawnego ustroju. Wśród wielu instytucji przygotowanych już do władzy absolutnej wolność żyła.

Centralizacja miała już tę samą naturę. ale poruszał się w niej jeszcze niepewnie. których sam nie ukształtował i których nie mógł łamać. że jego najbardziej bezwzględne postanowienia traciły cały rozmach w wykonaniu. Rząd. jakie może rozdawać dzisiaj. te same sposoby działania. co dzisiaj. ilekroć napotykała na swej drodze jakąś . jak i przyciągać ludzi. który w dążeniu do robienia na wszystkim pieniędzy wystawił na sprzedaż większość funkcji publicznych. miał więc dużo mniej środków zarówno. Sam zresztą nie znał dobrze rzeczywistych granic swojej władzy. czując. sfera jego działania była już olbrzymia. W tym stanie rzeczy rząd zmuszony był stale posługiwać się narzędziami. pozbawił się przez to możności dawania ich i odbierania wedle swojej woli. która rozbijała jej siłę i osłabiała jej uderzenie. Żadne z jego praw nie było formalnie zatwierdzone ani ugruntowane. Cudaczna i wadliwa organizacja funkcji publicznych pełniła niejako rolę politycznej gwarancji wobec wszechobecnej władzy centralnej. że jest świeżej daty i niskiego urodzenia.i wielu charakterom pozwalały zachować spoistość i własny kształt. Administracja. zawsze. te same cele. źle zbudowanej tamy. sprzyjające zamachom władców na wolność poddanych — często zarazem tę wolność osłaniały i chroniły. zaszczytów. zapomóg. ale nie miała jeszcze tej samej władzy. pieniędzy. Rząd nie rozporządzał też jeszcze tym nieskończonym zasobem korzyści. Tym sposobem jedna z jego namiętności poważnie utrudniła zaspokojenie drugiej: jego chciwość stała się przeciwwagą dla jego ambicji. jak w miejscu ciemnym i nieznanym. Te groźne ciemności skrywające wówczas granice wszelkiej władzy i zalegające wokół wszystkich praw. Była rodzajem nieodpowiedniej. I zdarzało się często. by zmuszać.

ale ciężaru tej ręki sama znieść nie mogła i by uchronić się przed jej zakusami. przesądy. Kiedy się czyta korespondencję ministrów i intendentów z osiemnastego wieku. która upadnie razem z tronem. choć czasami się do niej zwracała. którzy tak samo nie mogli ścierpieć niewoli. ta szlachta. jak ręka władzy ugniata wszystko dookoła. traci kontenans na widok najmniejszego oporu. Szlachta z całej duszy gardziła właściwą administracją państwową. Sprzyjały temu miękki egoizm Ludwika XV i dobroć jego następcy. Nie mieli w sobie nic z tej natury niespokojnej i twardej. póki spotyka się ze ślepym posłuszeństwem. najlżejsza krytyka wprawia go w zmieszanie. a wtedy zatrzymuje się. Ci władcy nigdy zresztą nie wyobrażali sobie. najcichszy pomruk płoszy. Szlachta bynajmniej nie troszczyła się o powszechną wolność obywateli. fałszywe poglądy najbardziej przeciwstawiające się zaprowadzeniu prawidłowej i dobroczynnej wolności — podtrzymywały u wielu królewskich poddanych ducha niezależności oraz gotowość do opierania się nadużyciom władzy. była w swoich poczynaniach nieśmiała. Oni deptali nogami tylko tych ludzi.przeszkodę. postawę nieskończenie bardziej wyniosłą i przemawia do nich językiem dużo śmielszym niż stan trzeci. patrzyła obojętnie. których nie widzieli. który już wkrótce . zachowuje jeszcze wobec króla. by ktokolwiek mógł pomyśleć o zrzuceniu ich z tronu. jak podporządkowania się zasadzie. paktuje. uderza jedno zjawisko: ten rząd. Mimo że pozbawiona swojej dawnej władzy. gotowa była odważyć się na każde ryzyko. Niektóre przywileje. jaka pod działaniem strachu często się później u rządzących wytwarzała. zachowała coś z dumy swoich ojców. waha. tak zaborczy i bezwzględny. a zwłaszcza wobec jego urzędników. mięknie i często nie śmie wykroczyć poza naturalne granice swojej władzy. W chwili kiedy zaczyna się rewolucja.

miasta posiadały już tylko ich cień. naturalną ufność we własne siły. osłabiło się nawet jej wrogów. która się nigdy nie zagoi. które szanowano. może odzyskać tytuły i dobra. Księża. jeśli raczył choćby udawać. W ten sposób odjęto narodowi konieczną część jego istoty. przyzwyczajenie do tego. że sprzyja interesom Kościoła— stanowili wówczas jedno z ciał najbardziej w narodzie niezależnych i jedyne.obali monarchię (13). jakie posiadaliśmy przez trzydzieści sześć lat rządów reprezentacyjnych. ale swoim przykładem potęguje męskość innych klas. a ona sama nigdy się już nie odrodzi. Szlachta domaga się głośno i otwarcie niemal wszystkich rękojmi przeciw nadużyciom władzy. W jego łonie nawet sama władza kościelna miała granice. Dziesięciu szlachciców nie mogło wspólnie obradować nad żadną sprawą bez specjalnego pozwolenia króla. że na nią patrzą. Kościół Francji aż do końca odbywał regularnie swoje zgromadzenia. co uczyniło z niej najbardziej odporny punkt społecznego ciała. Poważne gwarancje . a wolności zadano ranę. kim był. Klasa. Unicestwiając ją. Prowincje utraciły swoje swobody. że tej szlachty nie ugięto. ale powalono ją i wyrwano wraz z korzeniem. ale nie odzyska duszy swoich przodków. Kiedy się czyta kajety zażaleń stanu szlacheckiego — spośród znamiennych dla tego stanu przesądów i przywar wylania się duch arystokracji i niektóre z jej wielkich przymiotów. bez względu na to. którzy w późniejszych czasach często tak służalczo podporządkowywali się w sprawach świeckich władcy ziemskiemu. i schlebiali mu najczelniej. Nic nie zdołało jej całkowicie zastąpić. która przez stulecia szła na przedzie. którego szczególne swobody władcy musieli respektować. przez to długie i niezaprzeczalne obycie z wielkością wyrobiła sobie pewną dumę serca. Nie tylko sama ma męskie obyczaje. nie podporządkowano władzy prawa. I jest rzeczą nie do odżałowania.

gdzie duchowieństwo częściej niż gdzie indziej brało udział w administracji publicznej — a także protokołów ze zgromadzeń prowincjonalnych zwoływanych w roku 1779 i 1787. którzy się wraz z nimi tymi sprawami zajmowali. i wiedzą. Nie mam zamiaru oceniać tu dawnej struktury Kościoła. twierdzę jedynie. zapewnienia dobrobytu mieszkańcom i rozwijania przemysłu. tak fatalne dla moralnej siły Kościoła. zdumiewałem się widokiem biskupów i opatów. Ale tym.chroniły niższe duchowieństwo przed tyranią zwierzchników. uczuć. dyskutowali rzeczowo i szczegółowo o najlepszych sposobach podniesienia produkcji rolnictwa. . Co więcej. a nieraz przewyższając ich rozumem i wiedzą. Wielu duchownych pochodziło zresztą z rodów szlacheckich i ci przenieśli na teren Kościoła dumę i hardość ludzi swojego stanu. że bynajmniej nie była ona dla dusz księży szkołą politycznego serwilizmu. co się najbardziej przyczyniło do wytworzenia u księży pojęć. nie ustępując w tych dziedzinach ludziom świeckim. dawało poszczególnym jego członkom poczucie niezależności wobec władzy świeckiej. i czytając to wszystko jak człowiek nawykły do pojęć swoich czasów. była własność ziemska. potrzeb. którzy składali sprawozdania z budowy drogi albo kanału. wszyscy zajmowali w państwie wysokie miejsce i posiadali przywileje. Zdobyłem się na cierpliwość przeczytania większej części raportów i sprawozdań z obrad. jakie nam zostały po dawnych stanach prowincjonalnych— zwłaszcza zaś po stanach Langwedocji. nieraz wręcz namiętności obywatelskich. niejednokrotnie słynących i świątobliwością. Korzystanie z praw feudalnych. mówili o tym z głęboką znajomością rzeczy. a nieograniczona samowola biskupów nie przysposobiła go do biernego posłuszeństwa wobec władcy.

który w najlepszej swojej cząstce podporządkowany jest obcej władzy i któremu w kraju. Podobne uczucia i podobne poglądy w łonie instytucji. które katolickiemu duchowieństwu odbierają wszelkie uczestnictwo w posiadaniu ziemi i jego wszystkie dochody zamieniają na wynagrodzenie pieniężne. ale poza tym duchowieństwo jest tak samo wrogie despotyzmowi. że ludy. co dotyczy życia publicznego. niekiedy uparte przywiązanie do niektórych dawnych przywilejów. w życiu materialnym — od władcy. byle Kościół był wolny i kwitnął. Kto chce wyrobić sobie własny pogląd na rozmiary rewolucji. Jest doskonałym członkiem społeczności chrześcijańskiej i przeciętnym obywatelem poza nią. jaka w umysłach ludzi może się dokonać na skutek zmiany ich położenia. która zajmuje się wychowywaniem dzieci i stoi na straży obyczajów. W swoim sumieniu zależny jest tylko od papieża. służą tylko interesom stolicy apostolskiej oraz doczesnych władców i same pozbawiają się bardzo ważnego elementu wolności. może. co służy albo może zaszkodzić Kościołowi. muszą w duszy całego narodu zaszczepić obojętność na wszystko. Jeśli tę więź przetniecie — nie będzie już należał nigdzie. by tak rzec. którego interesy nie mogą go bezpośrednio dotyczyć. łączyć z ziemią tylko jedna silna więź — posiadanie tej ziemi. Tam gdzie przypadek kazał mu się urodzić. Jego jedyną ojczyzną jest Kościół. W każdym wydarzeniu politycznym dostrzega tylko to. Nic go nie obchodzi. żyje jak obcy wśród społeczeństwa świeckiego. Jego najbardziej naturalnym stanowiskiem wobec polityki jest obojętność. Często ujawnia się w nich nietolerancja. Człowieka. tak samo przychylne wolności cywilnej i rozmiłowane w .Niezgodnie z poglądem bardzo powszechnym i bardzo mocno ugruntowanym odważyłbym się twierdzić. nie wolno mieć rodziny. gdzie mieszka. niech przeczyta kajety zażaleń stanu duchownego z roku 1789.

by uchwalały budżet i kontrolowały nawet wydatki domu królewskiego. zbierały się co roku. ale przez ustawę analogiczną do ustawy habeas corpus. by we wszystkich prowincjach stworzono zgromadzenia stanowe. żąda pomnożenia szkół prywatnych: zdaniem kleru. by uchwalały prawa powszechne. na podobieństwo biur i warsztatów dobroczynnych. by obradowały w obecności narodu nad wszystkimi ważnymi sprawami. który otwierać powinna jedynie zasługa. żąda. żąda. Żaden Francuz — twierdzi — nie może być zmuszony do płacenia podatku. że naród ma niepisane i nieodbieralne prawo zbierać się dla wydawania ustaw i swobodnego uchwalania podatków. dostępu do urzędów dla wszystkich obywateli. i to bezpłatna. a ministrowie zawsze przed nimi odpowiedzialni. w każdej parafii potrzebna jest jedna szkoła. by stany generalne. które. swobodnie wybierane.wolności politycznej. by w każdej wsi powstał świecki zakład dobroczynności. by ich deputowani byli nietykalni. jak stan trzeci albo szlachta i domaga się. duchowieństwo donośniej niż ktokolwiek głosi. żąda wszelakiego rodzaju pomocy i poparcia dla rolnictwa. by pobór do wojska był dla ludu mniej gnębiący i upokarzający i by nikt nie był od niego wolny. którego nie uchwalił sam albo przez przedstawiciela. Duchowieństwo domaga się jeszcze. jawności wszystkich obrad. zniesienia wewnętrznych barier celnych. Chce też. zniesienia trybunałów wyjątkowych i ewokacji. jako wyrosłe z ustroju feudalnego — powiada — są sprzeczne z wolnością. którym nie będzie można przeciwstawić żadnego zwyczaju ani osobistego przywileju. nieusuwalności wszystkich sędziów. Żąda zburzenia więzień stanu. żąda wykupu praw senioralnych. żąda nieograniczonej swobody pracy. by wolność osobista była zagwarantowana nie przez obietnice. W dziedzinie właściwej polityki. a we .

Lecz oto na czym polega różnica między dwiema epokami: wtedy urząd. ani nie odbierał. lepiej wyposażone w cnoty publiczne. Jeśli się to wszystko weźmie pod uwagę. a zarazem gorętszej wiary: dowiodły tego prześladowania. tak politycznych. oddzielnych zrzeszeń. O prawie boskim nie napomyka ani słowem. czy pomimo jaskrawych wad jego niektórych członków istniało kiedykolwiek na świecie duchowieństwo wybitniejsze niż kler katolicki we Francji w chwili. Pomagały mu w tym niektóre jego wady organiczne. że zajmowane przez mieszczaństwo urzędy państwowe były jeszcze liczniejsze niż za naszych czasów i że klasy średnie zabiegały o nie z tą samą skwapliwością. jeśli są one bardzo solidarne i dobrze zorganizowane. W każdym z tych małych. Wiemy już. jak i religijnych. czyli że to. która nieraz potrafiła okazać dumę i ducha oporu arystokraci prawdziwej. bardziej związane z narodem. wtedy było im najbardziej pomocne w nakazywaniu dla siebie szacunku. skądinąd robiły ze stanu trzeciego pseudo-arystokrację. gdy go zaskoczyła rewolucja. którego rząd ani nie dawał. nie uzależniając go od zwierzchniej władzy. nieraz ślepe przywiązanie do swoich korporacyjnych praw. duchowieństwo bardziej oświecone. co i dziś. Miało właściwie tylko te wady. mniej zamknięte w kręgu cnót czysto prywatnych. Mieszczaństwo starego ustroju też lepiej niż dzisiejsze przygotowane było do objawienia ducha niezależności. przydawał ważności piastującemu. Wszelakiego rodzaju immunitety. Zaczynając badania nad dawnym społeczeństwem miałem do duchowieństwa mnóstwo uprzedzeń.wszystkich miastach miejskie organa samorządowe. tak niefortunnie oddzielające mieszczaństwo od ludu. czyli tendencje zaborcze. małą tolerancyjność oraz instynktowne. jakie są nieodłączne od wszystkich zrzeszeń. nie wiem. zakończyłem je pełen szacunku. na które mieszczań- . co dzisiaj jest przyczyną uległości tylu ludzi.

gdzie w grę wchodziły interesy i autorytet rządu. jeżeli ma się tysiąc sposobów. który też jest formą sprzedajności. dość było podnieść głos. była całkowicie obca ówczesnym sądom. przeciwnie. by go pozyskać? Prawda. i miał publiczność zawsze tę samą i zawsze gotową oklaskiwać go albo wygwizdać. że w owym czasie głos uciśnionych mógł się rozlegać — był przede wszystkim ustrój sądownictwa. Sztuka tłumienia odgłosów wszelkiego buntu nie była wówczas tak wydoskonalona. w którym my żyjemy. ale dzięki naszym instytucjom sądowym pozostaliśmy wolnym ludem.stwo było rozbite. malutkiej wprawdzie. żeby tam ukryć jakieś małoduszne przeniewierstwo popełnione wobec wspólnoty. były to na pewno wielkie wady. Jej członkowie musieli bronić wspólnej godności i wspólnych przywilejów. jednakowo nieodzowne dla jego niezawisłości. za to nieustannie zajmowano się interesami i prawami korporacji. że władza królewska zdołała odebrać zwykłym sądom niemal wszystkie sprawy. co sprawiało. Nasze instytucje polityczne i administracyjne zrobiły z nas kraj rządów absolutnych. Choć przeszkadzała . była. bo cóż z tego. nadzwyczaj akustyczna i choć nie spotykało się w niej wolności politycznej. ale rzęsiście oświetlonej. ale nawet ograniczywszy kompetencje sądów jeszcze się ich obawiała. by dotarł daleko. która nie tylko deprawuje sędziego. W dawnym ustroju wymiar sprawiedliwości był skomplikowany. Francja nie stała się jeszcze tym głuchym miejscem. łatwo zapominano o dobru powszechnym. kręty. Każdy człowiek był na scenie. ale nie spotykało się tu nigdy serwilizmu wobec władzy. Sędzia był nieusuwalny i nie starał się awansować — dwa warunki. Tym. że nie można wobec sędziego użyć przemocy. i to najgorszą. jak dzisiaj. Ta główna wada. Nikt nie mógł się zagubić w tłumie. powolny i kosztowny. ale szybko zatruwa cały naród.

Więcej. też z własnej woli podzielili jego losy. W tych sądach i w całym ich otoczeniu. niekiedy służyło zarazem obronie wolności jednostek. Parlamenty bez wątpienia myślały więcej o sobie niż o sprawach publicznych. że każda sprawa wymaga debaty. którzy bronili w parlamencie. że od każdej decyzji przysługuje apelacja. wyrzekli się tego. i woleli się skazać na milczenie niż występować przed znieważonymi sądownikami. zachowała się jędrna hardość dawnych obyczajów. ale trzeba przyznać. W dziejach wolnych ludów nie znam nic większego nad to. obok dworu Ludwika XV. ani zagrożone. że sądownicy bez ogródek nazywali postępowanie rządu despotyzmem i samowolą. w której lubiano nazywać rzeczy po imieniu. często zdarzało się. jak Izba Podatkowa. jego członkowie godnie znieśli utratę stanowisk i władzy i ani jeden nie ugiął się przed wolą królewską. które często przeszkadzało w należytym administrowaniu państwem. że ich nie unikną.im w sądzeniu. Kiedy w roku 1770 parlament paryski został rozwiązany. że nieustraszenie broniły zawsze własnej niezależności i honoru. Jeszcze więcej: najwybitniejsi adwokaci. Przyzwyczajenia sądowe stały się pod wielu względami przyzwyczajeniami narodowymi. Z sądów przejęto powszechne przekonanie. wśród idei nowych. co dawało im sławę i pieniądze. Prawnie nieuzasadnione mieszanie się sądów do spraw rządowych. a przecież rzecz działa się w wieku osiemnastym. które nie były ani dotknięte. co się wtedy zdarzyło. kiedy było pewne. a że język sądowy zachowywał jeszcze wówczas cechy starej francuszczyzny. i zarażały tym duchem wszystko dookoła. a także zasadę jaw- . sądy innego rodzaju. było to wielkie zło. i to wtedy. ograniczające zło jeszcze większe. nie zawsze miała odwagę przeszkodzić im w przyjmowaniu skarg i wyrażaniu swojego zdania. dobrowolnie naraziły się na te same szykany.

że powinien zawsze motywować swoje edykty i wyłuszczać swoje racje przed wydaniem decyzji. trzeba było mieć w społeczeństwie miejsce. dyskutowano publicznie o wszystkich sprawach i decyzje zapadały po przemówieniach stron. który. nie mógłby się uchylać od posłuszeństwa. Tylko lud. Ludwik XVI. jeżeli miał odwagę. że rządzimy narodem wolnym i szlachetnym” — mówi na początku swojego panowania. by ich użyć. każda z tych form była barierą dla królewskiej samowoli. nie miał żadnej możliwości. którą można chyba uznać za matkę służalczości. Środki obrony. który mógł być usłyszany. dziękując stanom generalnym za śmiałość ich upomnień: „Wolimy przemawiać do wolnych niż do niewolników”. Nawet administracja niejedno zapożyczyła z języka i zwyczajów sądowych. namiętność miękka. Każdy z tych zwyczajów. intendent zawiadamiał o swoich rozporządzeniach przez woźnego. wyjąwszy lud. postanowienia rady były poprzedzane długimi wstępnymi uzasadnieniami. i nawet zginając karku — jeszcze się opierać. Król przemawiał do narodu bardziej jak wódz niż jak pan. We wszystkich organach administracyjnych dawnego pochodzenia. nie było we Francji człowieka. a przecież . jak skarbnicy Francji albo wybieralni funkcjonariusze skarbowi (elekci). poszanowania form. Jeden z jego przodków wyraził już tę samą myśl w starym języku. takich na przykład. we wstępie do edyktu. w którym było się widzianym. Ale. by uciemiężeniu przeciwstawić się inaczej niż przez gwałt. dla ludu były przeważnie nieosiągalne.ności. o których mówiłem powyżej. i głos. „Szczycimy się tym. co nie sprzyja niewoli: jest to jedyny udział dawnego ustroju w wychowaniu wolnego ludu. Król uznawał. zwłaszcza lud wiejski. wszystko. Ludziom osiemnastego wieku całkiem nieznana była ta swoista namiętność do dobrobytu.

co stawiano wyżej niż pieniądz. byli. namiętność. by się wzbogacić. często. pewien rodzaj posłuszeństwa był im wszakże nieznany.” Nie należy także mierzyć podłości ówczesnych ludzi stopniem ich uległości wobec zwierzchniej władzy: byłoby to posługiwanie się fałszywą miarą. przyzwoitością obyczajów. Nawet i w klasach średnich ludzie nie dawali się całkowicie pochłonąć trosce o dobrobyt. nie jest on bynajmniej stworzony do tego. ale nie znali tej zmysłowości wstrzemięźliwej i przyzwoitej. która często się łączy i. co to uległość wobec władzy nieprawej albo wątpliwej. której się nie szanuje. męstwa. niż o to. jakich potem nie po- . Król wzbudzał w nich uczucia. i gorsi. być może. lecz wzbrania heroizmu i znakomicie przyczynia się do formowania statecznych ludzi i tchórzliwych obywateli. Ta poniżająca forma poddaństwa była im zawsze obca. by tak rzec. chwały i. „Znam mój naród — pisał stylem zawiłym. W klasach wyższych bardziej dbano o upiększenie życia niż o życiowe wygody. Tamci byli i lepsi. bardziej rozwiąźli w obyczajach i bardziej nieumiarkowani w namiętnościach i w myśleniu niż dzisiejsi. z miłością rodziny. która pozwala na uczciwość. a nawet z letnią.uparta i trwała. którą się często pogardza. ale pilną pobożnością. ale nie pozbawionym dumy jeden ze współczesnych — zręczny w przetapianiu i trwonieniu cennych metali. Jakkolwiek ulegli byli ludzie dawnego ustroju wobec rozkazów króla. oddawali się uciechom delikatniejszym i wyższym. Ówcześni Francuzi lubili radość. rzec się odważę — wspaniałomyślności. splata z niektórymi cnotami prywatnymi. nie wiedzieli. jaką oglądamy. i byłby gotów wrócić do swoich dawnych bóstw. wszędzie istniało coś. zaniechawszy tej zapobiegliwości. szacunkiem dla religijnych wierzeń. bo nagradza albo może dokuczyć. by je czcić i otaczać kultem. przepadali za uciechą. bardziej o to by się wsławić. ale której się potulnie słucha.

a sławę kazała często przenosić nad wszystko inne. Najgorsze jest posłuszeństwo wynikające z uczucia serwilizmu. tylko że była to wolność rozwichrzona i niestała. Czuli dla niego i miłość. nasyciła ich serca dumą. Okazując posłuszeństwo jego najbardziej samowolnym rozkazom. ile z miłości. która w tym samym niemal stopniu skłaniała do przeciwstawiania się prawu co i do bezprawia i niemal nigdy nie zapewniała wszystkim obywatelom gwarancji najpotrzebniejszych i najbardziej naturalnych. Dałby Bóg. Dla nich największym złem w posłuszeństwie był przymus. dla nas jest najmniejszym. żebyśmy mogli razem z ich przesądami i wadami odzyskać choć trochę ich wielkości! Myliłby się więc ten. jakie właściwie stały się dla nas niemal niezrozumiałe. ich plastykę i barwę. Byłoby bardzo dziwne. którzy się już wkrótce ukażą i którzy z rewolucji francuskiej uczynią przedmiot zarówno podziwu. jak przerażenia potomnych. popadając nawet w największą zależność. nieraz mogli jeszcze zachować wolność ducha. kto by sądził. zawsze złączona z pojęciem wyjątku albo przywileju. ugiąć. właśnie wolność ocaliła w wielu ludziach ich wrodzoną oryginalność. zawsze zamknięta w granicach klas. pozbawić blasku. Choć tak ograniczona i zniekształcona. nie mamy do tego prawa. i dzięki temu. ci geniusze dumni i odważni. Wolność panowała wówczas dużo większa niż dziś. Nie gardźmy naszymi ojcami. Dzięki niej uformowały się te dusze silne. uczucia. i szacunek. ustępowali nie tyle pod przymusem. Kiedy centralizacja coraz usilniej starała się wszystkie charaktery zrównać.trafił już wzbudzić żaden z najbardziej absolutnych władców tego świata. . była to jednak wolność płodna. jaką się żywi dla ojca. że dawny ustrój był epoką serwilizmu i zależności. jakim się darzy tylko Boga. gdyby cnoty tak męskie mogły wyrosnąć na ziemi pozbawionej wolności. bo tak całkowicie wyrwała je z naszych serc rewolucja. wolność.

Ale ta rozkiełznana i niezdrowa wolność. która przygotowała Francuzów do obalenia despotyzmu. . że może mniej niż którykolwiek inny lud zdolni byli do zastąpienia go przez spokojne i wolne panowanie prawa. sprawiła zarazem.

ROZDZIAŁ DWUNASTY

O tym, że pomimo postępów cywilizacji położenie francuskiego chłopa w wieku osiemnastym było niekiedy gorsze aniżeli w trzynastym.

W osiemnastym wieku chłop francuski nie mógł już być ofiarą małych feudalnych despotów; rzadko bywał narażony na akty przemocy ze strony rządu; zażywał wolności osobistej i posiadał część uprawianej ziemi; ale ludzie z innych klas odsunęli się od niego i żył w osamotnieniu tak wielkim, jak chyba nigdzie indziej na świecie. Był to nowy i osobliwy rodzaj ucisku, którego skutki zasługują na osobne i bardzo uważne zbadanie. Już na początku siedemnastego wieku Henryk IV narzekał, jak twierdzi Perefix, że szlachta opuszcza wieś. W połowie wieku osiemnastego ta dezercja stała się niemal powszechna; jej ślady dadzą się odnaleźć we wszystkich ówczesnych dokumentach, sygnalizują ją i biadają nad nią ekonomiści w swoich książkach, intendenci w swojej korespondencji, towarzystwa agronomiczne w swoich memoriałach. Dowód niezbity stanowią rejestry podatkowe. Pogłówne ściągano w rzeczywistym miejscu zamieszkania: otóż cała wielka szlachta i część średniej płaciła je w Paryżu. Na wsi zostawał tylko ten szlachcic, któremu brakowało środków, by ją opuścić. Wobec swoich sąsiadów chłopów był on w położeniu, w jakim, sądzę, nigdy nie znajdował się bogaty ziemianin. Nie będąc już ich panem, nie miał,

jak niegdyś, interesu w tym, by ich oszczędzać, by im pomagać, radzić; z drugiej strony, nie dźwigając samemu tych ciężarów publicznych, które oni dźwigali, nie mógł ani rzeczywiście współczuć ich niedoli, której z nimi nie dzielił, ani zdobyć się na zrozumienie ich pretensji i żalów, które jemu były obce. Ci ludzie nie byli już jego poddanymi, on jeszcze nie stał się ich współobywatelem: sytuacja w dziejach jedyna. To wszystko powodowało coś na kształt absenteizmu serca, jeśli wolno się tak wyrazić, absenteizmu jeszcze częstszego i skuteczniejszego niż ten właściwy *. Stąd szlachcic mieszkający w swoim majątku zachowywał się tak, jakby pod jego nieobecność zachowywał się jego rządca; jak on, widział w dzierżawcach jedynie dłużników i wymagał od nich ściśle tego wszystkiego, co mu się jeszcze należało na podstawie prawa czy zwyczaju; toteż ściąganie tych resztek feudalnych powinności odbywało się nieraz bezwzględniej niż w czasach feudalnych. Taki pan, często zadłużony, a zawsze potrzebujący pieniędzy, żył zwykle bardzo marnie w swoim dworze, myśląc tylko o zebraniu na wsi kwoty, którą mógłby zimą wydać w mieście. Lud, który tak często potrafi zamknąć myśl w jednym słowie, nadał takiemu szlagonowi nazwę najmniejszego z drapieżnych ptaków: nazwał go k a n i ą (le hobereau). Można, oczywiście, przeciwstawić temu, co mówię, jednostki; ale ja mam tu na myśli klasy, tylko nimi powinna się zajmować historia. Nikt nie zaprzeczy, że i wówczas było wielu bogatych właścicieli ziemskich, którzy nie zmuszeni do tego ani koniecznością, ani ogólnym interesem zajmowali się polepszeniem bytu chłopów. Ale ci ludzie
*

Z franc, l’absentéisme — zwyczaj częściowego spędzania czasu poza swoją posiadłością bez określonej potrzeby.

walczyli tylko skutecznie przeciwko prawu swojej nowej kondycji, która wbrew nim samym pogrążała ich w obojętności, tak jak ich dawnych wasali popychała do nienawiści. Przyczyn tego opuszczania wsi przez szlachtę doszukiwano się często w osobistym oddziaływaniu niektórych ministrów i niektórych królów: jedni obwiniają o to Richelieu, inni Ludwika XIV. Rzeczywiście w ciągu ostatnich trzech stuleci monarchii królowie niemal zawsze starali się oderwać szlachtę od ludu i przeciągnąć ją na dwór i do urzędów. Widać to zwłaszcza w wieku siedemnastym, kiedy monarchia jeszcze szlachty się lęka. Wśród zadawanych Intendentom pytań znajdujemy wówczas takie: „Czy szlachta w pańskiej prowincji chętnie przebywa w swoich majątkach, czy też woli z nich wyjeżdżać ?” Zachował się list intendenta, który odpowiada na to pytanie; skarży się, że w jego prowincji szlachta woli mieszkać wśród swoich chłopów, niż pełnić obowiązki przy królu. Warto zwrócić uwagę, że prowincja, o której mowa, to Andegawenia, późniejsza Wandea. Jedynie ta szlachta, która jakoby nie chciała pełnić swoich obowiązków przy królu, z orężem w ręku broniła we Francji monarchii i walcząc za nią, umierała; a mogła się odznaczyć tak chwalebnie dzięki temu, że potrafiła skupić przy sobie tych chłopów, wśród których, jak jej wymawiano, przebywała tak chętnie. Nie należy wszakże przypisywać tego opuszczenia wsi przez szlachtę, stojącą wówczas na czele narodu, bezpośredniemu oddziaływaniu kilku spośród naszych królów. Najważniejsza i trwała przyczyna tego zjawiska tkwiła nie w woli niektórych ludzi, ale w powolnym i stałym oddziaływaniu instytucji; a dowodem tego fakt, że kiedy w wieku osiemnastym rząd chce przeciwdziałać złu, nie może nawet zahamować jego postępów. W miarę jak szlachta do reszty traci swoje prawa polityczne nie uzyskując w zamian żadnych innych, w miarę jak zanikają miejscowe swobody, ta

emigracja szlachty wzmaga się; już nie trzeba jej wywabiać z jej siedzib: sama nie ma ochoty zostawać na wsi, bo życie wiejskie stało się dla niej mdłe i nudne. To, co tu mówię o szlachcie, należy rozciągnąć na wszystkich bogatych właścicieli ziemskich: w każdym kraju scentralizowanym bogaci i oświeceni mieszkańcy uciekają ze wsi; mógłbym dodać: każdy kraj scentralizowany staje się krajem niedoskonałego i zacofanego rolnictwa — i skomentować głęboką uwagę Monteskiusza, wyjaśniając bliżej jej sens: „Wydajność ziemi zależy nie tyle od jej urodzajności, ile od wolności jej mieszkańców”. Ale nie chcę odchodzić od tematu. Wiemy już, że nie-szlachta też opuszczała swoje majątki ziemskie i zewsząd ściągała do miast, szukając w nich schronienia. W tym względzie, jak w żadnym innym, wszystkie świadectwa, wszystkie dokumenty z czasów dawnego ustroju są ze sobą zgodne. Wynika z nich, że na wsi można spotkać zwykle tylko jedno pokolenie bogatych chłopów. Rolnik, który swoją gospodarnością wreszcie się jako tako dorobi, natychmiast każe synowi rzucać pług, wysyła go do miasta i kupuje mu jakiś mały urząd. Właśnie z tamtej epoki pochodzi ów przedziwny wstręt, który tak często, jeszcze i dziś, okazuje francuski rolnik wobec zawodu, na którym się wzbogaci. Skutek przeżył przyczynę. Właściwie jedyny człowiek dobrze wychowany, jedyny, jak mówią Anglicy, gentleman, który stale mieszkał między chłopami i pozostawał w nieustannym z nimi kontakcie, to proboszcz; on też stałby się, wbrew Wolterowi, rzeczywistym przywódcą wiejskiej ludności, gdyby sam nie był tak ściśle i tak widocznie związany z hierarchią polityczną; posiadając niektóre jej przywileje, ściągał na siebie część wzbudzanej przez nią nienawiści. Tak więc chłop był niemal zupełnie odcięty od klas wyższych ; oddalają się od niego nawet ludzie jego stanu, któ-

rzy mogliby mu pomagać i przewodzić. Ledwie zdobędą trochę wykształcenia lub trochę się wzbogacą, uciekają ze wsi; jest jakby wyjęty z narodu i usunięty poza nawias. W tym stopniu zjawisko to nie występowało w żadnym z wielkich cywilizowanych narodów Europy i nawet w samej Francji było dosyć nowe. W czternastym wieku chłop był bardziej uciśniony, ale zarazem miał opiekę. Arystokracja czasem go tyranizowała, ale nigdy nie zostawiała go własnemu losowi. W osiemnastym wieku wieś to wspólnota, której wszyscy członkowie są ubodzy, niewykształceni i ciemni; jej urzędnicy są równie prymitywni i pogardzani, jak ona; wiejski syndyk nie umie czytać; poborca nie potrafi własnoręcznie sporządzić rachunków, od których zależy byt jego sąsiadów i jego własny. Dawny pan nie tylko nie ma już prawa rządzić, ale mieszanie się do spraw wspólnoty wiejskiej uważałby za poniżające dla siebie. Wymierzanie podatku majątkowego, pobór rekruta, regulowanie robót przymusowych — to były zajęcia dobre dla sługi, dla syndyka. Już tylko władza centralna zajmuje się wiejską gromadą, a że jest bardzo daleko i niczego się jeszcze ze strony mieszkańców nie lęka — więc też zajmuje się tylko po to, żeby stąd ciągnąć korzyści. A teraz przyjrzyjmy się, czym staje się klasa opuszczona, której nikt nie ma ochoty ciemiężyć, ale której nikt też nie stara się oświecać ani wspierać. Największe ciężary, którymi mieszkańca wsi obarczył feudalizm, zostały z niego zdjęte albo stały się lżejsze, to prawda; ale, co bynajmniej nie jest powszechnie wiadome, w miejsce tamtych zjawiły się inne, może jeszcze uciążliwsze. Chłop nie doświadczał już tych wszystkich niedoli, które cierpieli jego ojcowie, ale w zamian doskwierały mu nowe, nieznane jego ojcom.

Wiadomo, że dziesięciokrotny wzrost dochodu z podatku majątkowego dokonał się niemal wyłącznie kosztem chłopów. Trzeba powiedzieć tu kilka słów o sposobie, w jaki ściągano z nich ten podatek, by pokazać, jak barbarzyńskie prawa mogą powstać i przetrwać w wiekach cywilizowanych, kiedy w ich zmianie nie są zainteresowani osobiście ludzie najbardziej w narodzie oświeceni. W konfidencjonalnym liście, napisanym przez samego kontrolera generalnego do intendentów w roku 1772, znalazłem opisanie podatku majątkowego będące małym arcydziełem ścisłości i zwięzłości. „Podatek ten — mówi ów minister — nakładany dowolnie, płacony solidarnie, osobisty, a nie rzeczowy, w przeważnej części Francji podlega nieustającym wahaniom w wyniku wszystkich przemian, jakie corocznie zachodzą w stanie majątkowym płatników.” W trzech zdaniach powiedziano tu wszystko; nie można dokładniej opisać zła, z którego się ciągnie korzyści. Ogólną sumę, jaką parafia miała zapłacić, ustalano co roku. Ponieważ — jak mówi minister — suma ta wciąż się zmieniała, żaden rolnik nie mógł z góry naprzód przewidzieć, ile będzie musiał w następnym roku zapłacić. W obrębie parafii ogólny ciężar podatku rozkładał na wszystkich mieszkańców jeden z chłopów, wybierany co roku na chybił trafił i zwany poborcą. Zapowiedziałem, że opiszę sytuację takiego poborcy. Oddaję głos zgromadzeniu prowincjonalnemu z Berry, w roku 1779; nie budzi podejrzeń o stronniczość; składa się w całości z uprzywilejowanych, którzy podatku majątkowego nie płacą i zostali wybrani przez króla. „Ponieważ każdy chce uniknąć obowiązków poborcy — mówi to zgromadzenie w roku 1779 — trzeba, by kolejno pełnił je każdy. Ściąganie podatku majątkowego powierza się więc co roku nowemu poborcy, bez względu na jego zdatność i uczciwość; przy sporządzaniu każdego spisu uwydatnia się też

który odpowiada całym swoim mieniem. Ze strachu poborca staje się często bezlitosny. w niektórych parafiach chodzi wszędzie w otoczeniu przysłanych na kwatery żołnierzy i woźnych sądowych. a nawet osobą za wpływy z podatku. który daje pracę i zarobek. Udaje nędzarza. lęk przed narażeniem się obywatelowi zamożnemu.” Nieco wcześniej Turgot mówi w odniesieniu do innej prowincji: „Obowiązek ten doprowadza do rozpaczy i prawie zawsze do ruiny tych. „Kiedy się zjawia bez woźnego — pisze intendent do ministra w roku 1764 — podatnicy nie chcą płacić. Bo i kto zna dokładnie majątek swojego sąsiada i stosunek tego majątku do majątku innych? Tymczasem decyzja należy tylko do poborcy. . potrzeba protekcji. kto by ich wyręczył. ale mógł też zrujnować każdego mieszkańca wsi. którym przypada w udziale. walczą w jego sercu z poczuciem sprawiedliwości”. co w dalszym ciągu mówi zgromadzenie prowincjonalne: „Życzliwość dla krewnych.” — „W jednym tylko okręgu Villefranche — mówi tym razem zgromadzenie w Gujennie — stu sześciu posłańców roznoszących nakazy egzekucyjne wraz z asystą jest stale w drodze. co męczennikiem.” By się uratować przed tym bezwzględnym i dowolnym opodatkowaniem. Odbijają się w nim jego obawy. nienawiść i mściwość wobec wrogów. Ów nieszczęśnik miał jednak olbrzymią władzę. Jakżeby zresztą miał sprostać swemu zadaniu! działa po omacku. Przez okres swojego urzędowania sam się rujnował. był niemal tyleż tyranem. którzy nie umieją czytać muszą sobie znaleźć wśród sąsiadów kogoś. Ci. Oto. przyjaciół i sąsiadów. słabości i wady. tak po kolei doprowadza się do nędzy wszystkie zamożniejsze rodziny we wsi”. Zazwyczaj musi przez dwa lata po pół dnia tracić na obchodzenie dłużników.charakter poborcy. francuski chłop w pełni osiemnastego wieku postępuje jak średniowieczny Żyd.

by porównano przypadającą na niego część z częścią innego mieszkańca parafii. Jeśli jej nie zapłaci — odpowiada za to tylko on sam. a raczej jego pole. słusznie obawia się własnej zamożności. że w nagrodę i dla zachęty miało zamiar rozdawać sztuki bydła. Można by sądzić. „Od zamiaru odstąpiono — pisze — z powodu niebezpiecznych skutków. gdzie ściąganie podatku odbywało się regularnie i łagodnie: były to niektóre kraje ze zgromadzeniami stanowymi.jeśli przypadkiem nie jest nim rzeczywiście. niezależnie od zamożności właściciela. jego stałą i sprawdzalną podstawą jest kataster. Prawda. Towarzystwo Agronomiczne w Maine pisze w swoim raporcie z roku 1761. wobec dowolnego wymiaru podatków. była to dla wszystkich znakomita szkoła donosicielstwa i nienawiści.” Przy takim systemie podatkowym w bezpośrednim interesie każdego płatnika istotnie leżało nieustanne szpiegowanie sąsiadów i donoszenie poborcy o ich każdym majątkowym sukcesie. na przykład. ale z miejsca o sto mil od niej odległego. którego sam wybiera. że zostawiono im prawo samodzielnego pobierania podatków. Każdy płatnik z góry dokładnie wie. że rzecz dzieje się we włościach jakiegoś radży w Hindustanie! A przecież w tychże czasach były we Francji prowincje. podatek majątkowy wymierzany jest od własności ziemskiej i pozostaje taki sam. jaskrawy na to dowód znajduję w dokumencie tym razem nie z Gujenny. To właśnie nazywamy dziś odwołaniem się do równości proporcjonalnej. w którym grunty podzielone są na trzy klasy. którzy by te nagrody otrzymali. Jeśli się uzna za pokrzywdzonego wymiarem — zawsze ma prawo żądać. ile wynosi przypadająca na niego część podatku. narażając ich. . odpowiednio do urodzajności. W Langwedocji. jakie niska zawiść mogłaby ściągnąć na tych. starannie sporządzony i odnawiany co trzydzieści lat. na przykrości w latach następnych.

są to wszystko ściśle te same zasady. Przeświadczenie to jest tak rozpowszechnione wśród rządzących. Poprzednie ubóstwo wiejskiego ludu stało się źródłem poglądów. Dokładnie tę samą teorię zdarzało mi się słyszeć na temat Murzynów w naszych koloniach. ale w wieku siedemnastym ta obowiązkowa służba została przywrócona. które obecnie stosujemy. że pierwotnym celem podatku majątkowego było dostarczenie królowi środków na utrzymanie wojsk najemnych. uważano wszakże. że choć przejęliśmy z dawnego ustroju samą formę naszej administracji publicznej. pod nazwą milicji. „Gdyby lud był zamożny — napisał w swoim politycznym testamencie Richelieu — trudno byłoby go utrzymać w ryzach. ten właśnie ciężar publiczny był dla chłopów najbardziej nieznośny. że niemal wszyscy ekonomiści czują się w obowiązku legalnie je zwalczać. nie ulepszono ich bynajmniej od tamtej pory. upowszechniono je tylko. i tym razem ciężar jej spadł tylko na lud. co pozwalało zwalniać szlachtę i jej wasali od służby wojskowej. które nie mogły przyczynić się do poprawy chłopskiego bytu. Jak się wydaje. nie posuwając się już tak daleko. jak widzieliśmy. niemal wyłącznie na lud wiejski. gdyby go wciąż nie przynaglała bieda: nędza jest uważana za jedyny środek zapobiegający lenistwu. Wiadomo. ale od zgromadzeń prowincjonalnych zapożyczyliśmy nasze najdoskonalsze metody administracyjne. jest bowiem godne uwagi. zapełniające teki w każdej intendenturze. Nie stamtąd. by zdać sobie sprawę.” W wieku osiemnastym. Wystarczy przejrzeć liczne protokoły żandarmerii marszałkowskiej.Jak widać. ustrzegliśmy się przed naśladowaniem go we wszystkim innym. że pobór do wojska odbywał się nie bez trudności. a dotyczące ścigania opornych albo zbiegłych milicjantów. by się od niego . odrzuciliśmy jej produkt. że chłop nie pracowałby. Przejąwszy maszynę.

hańba tej służby sprawiała. zmniejszająca niemal do zera szanse na wyciągnięcie dobrego numeru. domagają się tylko. wielcy amatorzy równości we wszystkim innym. sporządzonych w roku 1769 w wielu parafiach. drugi — leśniczy w opactwie. nie są bynajmniej oburzeni tym przywilejem. Zwalnia z poboru tylko zamożność: jeśli któryś rolnik co roku figuruje między najwyżej opodatkowanymi. w jakiej żyli zagrożeni poborem (każdy mógł być powołany aż do czterdziestego roku życia. Tę nienawiść chłopów do służby w milicji w dawnym ustroju należy przypisać nie tyle samej zasadzie prawnej. w jaki była ona wprowadzana w życie. że ten wielki ciężar ich tylko przygniata. ale ów mieszczanin żyje po szlachecku. sposób w jaki się go odziewa i żywi oraz jego całkowita zależność . chyba że się ożenił). i to najuboższych spośród nich. Miałem w ręku dużo protokołów losowania. jak gładko przymusowy pobór do wojska odbywa się dzisiaj. by go rozszerzyć i na inne wypadki. czyli by obowiązek służby wojskowej tym dotkliwiej obciążył chłopów najuboższych i najbardziej bezradnych. że jej uciążliwe strony budziły tym więcej goryczy. gdzie trzeba ich było ścigać zbrojnie. samowola komisji poborowej. Ekonomiści. gdy porównamy. ale najgorsza była dla chłopów świadomość. Wszystko to wydaje się dziwne. ile sposobowi. trzeci jest tylko pachołkiem. w jakich żołnierz sypia. zawiniła tu zwłaszcza długotrwała niepewność. figurują tam wszyscy zwolnieni: jeden to służący u szlachcica. uniemożliwienie zastępstwa. jego synowie mają przywilej zwolnienia z poboru. często uciekali w lasy.uchylić. „Mizerny żołnierski żołd — mówi jeden z tych ekonomistów — warunki. wstręt do ciężkiego i niebezpiecznego zawodu bez żadnej nadziei na awans. i to u mieszczanina. to właśnie nazywano pomocą dla rolnictwa.

cywilizacja obraca się jedynie przeciwko niemu. że nie należy pozwalać chłopom na odrabianie szarwarków na drogach prowadzących do ich wsi. Nic nie pokazuje lepiej. że roboty drogowe wykonywane w tej ubogiej prowincji przez przymusową siłę roboczą można oszacować rocznie na 700 000 liwrów. Intendenci mieli prawo według własnego uznania aresztować opornych albo posyłać im żołnierzy na kwatery. Pomysł to rzeczywiście niezwykły.” Aż do końca panowania Ludwika XIV główne trakty albo nie były reperowane w ogóle. teraz jednak. Pomysł. zakorzenia się w umysłach tych wszystkich. by kazać utrzymywać drogi najuboższym. jak smutny był los wiejskiej ludności: postęp społeczny. w roku 1787. wydał się tak szczęśliwy. Ze sprawozdania złożonego w roku 1779 zgromadzeniu prowincjonalnemu w Berry dowiadujemy się. że w roku 1737 okólnik kontrolera generalnego Orry wprowadził go w życie na terenie całej Francji. który wzbogaca wszystkie inne klasy. choć nowy. tym szerzej przy budowie nowych dróg stosuje się roboty przymusowe i szarwarki stają się coraz cięższe. albo. którzy chyba najmniej podróżują. którym . zaczęto w tym celu stosować przymusową siłę roboczą. im bardziej ożywia się handel. jak je wówczas nazywano. Od tamtej pory. W korespondencji intendentów z tego okresu czytam. czyli kosztami obciążono wyłącznie chłopów. szacowano je na podobną sumę. dróg królewskich. ponieważ szarwarki mają służyć jedynie utrzymaniu wielkich traktów. ten pomysł. im powszechniejsza staje się potrzeba i nawyk dobrej komunikacji. którzy ich używali. że powoływanie ludzi spoza kręgu największej biedoty byłoby zbytnim okrucieństwem. by za darmo mieć dobre drogi.sprawiają. W dolnej Normandii. albo też naprawiano je na koszt tych. czyli państwa i właścicieli położonych przy nich majątków. lud wiejski doprowadza do rozpaczy.

Czy te nowe formy wyzysku i ucisku mogłyby się utrwalić. w sposób tak naturalny. gdyby chłop miał obok siebie ludzi bogatych i światłych. jak niegdyś obowiązek tych robót. którzy by chcieli i mogli. Obowiązek dostarczania wojsku podwód. stał się jednym z najcięższych. kiedy wzrosła liczebność stałych armii. Przekonałem się. ten nowy podatek zostaje rozłożony w sposób tak samo krzywdzący. że wkrótce trudno im sobie wyobrazić. Stosuje się szarwarki przy przewozie skazańców do więzień i żebraków do przytułków dobroczynności. W roku 1776 próbuje się zamienić przymusowe roboty drogowe na lokalny podatek. jeśli nie bronić go. że zaczynają niepokoić poborców podatkowych: „Świadczenia wymagane od chłopów przy konserwacji dróg są tak duże — pisze jeden z nich w roku 1751 — że wkrótce nie będą oni w stanie płacić podatku majątkowego”. ilekroć wojsko przenosi się z miejsca na miejsce: obowiązek bardzo ciężki w czasach. początkowo niezbyt dotkliwy. w których każdy pułk woził ze sobą ogromny bagaż. którzy gwałtownie domagali się podwód do transportu drzewa budulcowego z lasów aż do nadmorskich arsenałów. chłopi muszą dawać podwody. to przy- . że w roku 1719 posłużono się pracą przymusową chłopów przy budowie koszar! P a r a f i e m a j ą przysłać swoich najlepszych robotn i k ó w — mówi rozporządzenie— i tej pracy należy dać pierwszeństwo przed wszystkimi innymi.przynosi korzyści. Z senioralnej stając się królewską — praca przymusowa rozszerzyła się powoli na wszystkie roboty publiczne. by w ogóle mogło być inaczej. Żeby ten bagaż przewieźć. Natknąłem się na przedsiębiorców państwowych. trzeba było z daleka ściągać wozy i woły. ale zawsze dowolnie ustalaną i niską. Odrabiający te przymusowe prace otrzymywali zwykle zapłatę. Te źle rozłożone świadczenia stają się niekiedy tak ciężkie.

W tych momentach kryzysu rząd centralny zaczyna się niepokoić chłopskim odosobnieniem i chłopską słabością. po czym przechodzi do sprawy urządzenia jarmarku. który trzymał już w swoich rękach zarówno losy biednych. Ten dobry obywatel dodaje jeszcze. zarówno duchownych. „Moje dwuletnie wygnanie do moich majątków — pisze z naiwną szczerością — przekonało mnie. kiedy królewska niełaska kazała mu osiąść na wsi. chcąc go nakłonić do zbudowania drogi. wzywa je na pomoc. jak na przykład Turgot. że są to wszystko rzeczy nader pożyteczne.najmniej wstawiać się za nim u tego wspólnego wszystkim pana.” Ale dopiero w latach głodowych okazuje się najwyraźniej. przekonał się o ich potrzebie w ciągu ostatnich dwu lat. by opodatkował w ich parafiach wielkich właścicieli. jak świeckich. że z niewielką pomocą można by założyć szkołę. zmuszające bogatych panów do żywienia swoich dzierżawców aż do następnych zbiorów. Droga ta. którym odebrał życie. nie żyją. Chciałby na tę okazję wskrzesić indywidualne wpływy i związki polityczne. proponujących intendentowi. W prowincjach najuboższych niektórzy intendenci. że więzi patronatu i zależności. Do tej pory nie myślał o tych pożytecznych ulepszeniach. jaki jeden z wielkich właścicieli ziemskich napisał w roku 1774 do intendenta swojej prowincji. które zniszczył. Znalazłem listy kilku proboszczów z roku 1770. która dawałaby królowi rozumniejszych poddanych. miała się przyczynić do podniesienia dobrobytu wsi. uzasadnia to w swoim liście. co. zdaniem magnata. wydają w tej krytycznej sytuacji nielegalne nakazy. ale nikt nie przychodzi i rząd zazwyczaj się dziwi. że ludzie. jak bogatych? Czytałem list. łączące niegdyś wielkiego właściciela ziemskiego z chłopami. „którzy posiadają tu — piszą — wielkie włości. jak zapewnia podniosłoby dwukrotnie ceny produktów rolnych. są rozluźnione albo zerwane. ale nie mieszkają w nich .

tak łagodne. Co pewien czas podejmuje się przeciw tym nieszczęśliwym kroki nader gwałtowne. dla innych otwarto przeszło czterdzieści przytułków. byłoby lepiej otworzyć serca bogaczy. Dla jednych — niezawisłe sądy. jacy znajdowali się w królestwie. natomiast na wsi. który sądził w trybie doraźnym i bez apelacji. Gdyby nie łagodność i ludzkość znamionujące Francuzów i ducha . W roku 1767 książę de Choiseul postanowił nagle zlikwidować żebractwo w całej Francji. jak bezwzględnie się do tego zabrał. Nawet w normalnych czasach we wsiach roi się od żebraków. do powolności i względów. Dawne rządy. podobno zatrzymano ich przeszło pięćdziesiąt tysięcy. jakie zdarzyło mi się czytać. zwłaszcza wobec chłopów. jak mówi Le Trosne. a niekiedy tak nieśmiałe. przepisów porządkowych i w tysiącach innych okoliczności. w ani jednym nie było wzmianki o aresztowaniu mieszczanina na rozkaz intendenta. Żandarmeria marszałkowska otrzymała rozkaz aresztowania wszystkich żebraków. kiedy szło o ludzi stojących wyżej niż lud — są często szorstkie a zawsze stanowcze wobec klas niższych. jawność i opieka. żebractwa. Wśród dokumentów. tak skłonne do przestrzegania form. dla drugich — prewot. Zdrowi i silni włóczędzy mieli być zesłani na ciężkie roboty. Z korespondencji intendentów widać. jak mówiłem. długie debaty. „Olbrzymi dystans istniejący między ludem a wszystkimi innymi klasami — pisze Necker w roku 1785 — pozwala przymknąć oczy na metody. jakimi posługuje się władza wobec wszystkich ludzi zagubionych w tłumie.i przynoszone przez nie wielkie dochody zjadają gdzie indziej”. ponieważ. żebractwo jest dla wielu absolutną koniecznością. poboru. ale chłopów aresztuje się wciąż — z powodu szarwarku. w zimie. ubodzy w miastach znajdują opiekę.

dostawały się tam okrężnymi. Żyli bez żadnego przemysłu wśród cudów mechaniki. zanim bez oporu obalono kult katolicki i sprofanowano kościoły — stosowała administracja przy obliczaniu ludności kantonu: proboszczowie podawali liczbę przystępujących na Wielkanoc do stołu pańskiego. jego zwyczaje. byłby to nieustanny powód do smutku dla wszystkich zdolnych litować się nad jarzmem. podziemnymi drogami. Wybijali się jedynie w rzemiośle orężnym. nie nauczyli się z nich korzystać — nie potrafili nawet dobrze uprawiać ziemi. Mimo to. przybierając w tych ciasnych i ciemnych głowach cudaczne kształty. wierzenia wydawały się wciąż takie same. jaką Francuz okazuje nieraz wśród największych nieszczęść. ile dobro. nie tknięci cywilizacją w świecie migocącym blaskami oświecenia. „Oglądam tu rolnictwo z dziesiątego wieku” — mówi słynny agronom angielski. jakie metody — niespełna dwadzieścia lat przed tym. jakie tym nieszczęśliwym wyrządzano. . co było ich jedynym zadaniem. Byli wolni i posiadali ziemię. wszystko razem składało się na ogólną liczbę mieszkańców. Zdumiałem się i prawie przeraziłem widząc. był uległy. dodawano do tego przypuszczalną liczbę małych dzieci i chorych. Choć mieli właściwą swojej rasie inteligencję i bystrość.” Ale miarą ucisku jest nie tyle nawet zło. jakby odcięty i niedostępny. którego sami nie dźwigają. którego nie wolno im było sobie świadczyć. W takiej to otchłani osamotnienia i nędzy żył chłop.wieku. a byli wciąż równie ciemni i często bardziej upośledzeni niż ich przodkowie poddani. Obyczaje chłopa. Nie wolno dać się wprowadzić w błąd wesołości. A przecież idee tego czasu zewsząd już przenikały do tych nieukształconych umysłów. na zewnątrz nic się na pozór nie zmieniało. tu mieli przynajmniej naturalny i konieczny kontakt z innymi klasami. był nawet wesoły.

stara się od niego oderwać. o jego łagodności. ani korzyści. ale współcześni ich nie widzieli. Jest rzeczą zadziwiającą. gdy wybuchła rewolucja. a natychmiast rzuci się na łeb na szyję i nie patrząc przejdzie po waszym ciele. by nie czuł swojej niedoli. które opisałem. by mógł się wydostać z tej nędzy. i popatrzmy przez chwilę.dowodzi ona tylko. zanim pójdziemy dalej. Wychowanie i sposób życia każą im patrzeć na ludzkie sprawy w sposób swoisty. Francuska szlachta uporczywie odsuwa się od innych klas. widzimy te rzeczy jasno. jeśli staniecie na jego drodze. i początkowo wydaje się. że zachowają swoją wielkość nie dźwigając tych ciężarów. ani pretensji. Z miejsca. Zatrzymajmy się tu. zwłaszcza zaś w duszach chłopów. Uchylcie mu tylko furtkę. o jego niewinnych uciechach. wyobrażają sobie. kiedy już wisi nad nimi rok 93: komiczny i straszny to widok. w jak niezwykłym poczuciu bezpieczeństwa żyli ci wszyscy mieszkańcy najwyższych i średnich pięter społecznego gmachu w chwili. ale nie znaczy to wcale. dla innych niezrozumiały. jej członkowie pozbywają się w końcu niemal wszystkich ciążących na nich obowiązków publicznych. którą na pozór tak lekko znosi. która marnieje . że rzeczywiście tak jest. w całej naiwności ducha rozprawiają o cnotach ludu. Ale wkrótce jakieś niewidoczne wewnętrzne schorzenie zaczyna jak gdyby drążyć ich kondycję. ukazuje się jedno z największych praw boskich. Ludziom z klas wyższych trudno jest wyraźnie dostrzec. ani żadnych spraw — ciemność zakrywająca jednemu umysł drugiego staje się nieprzenikniona i ci dwaj ludzie mogliby wiecznie żyć obok siebie nigdy się nie zrozumiawszy. nie myśleć. co się dzieje w duszy ludu. jak poprzez te wszystkie drobne fakty. przywiązaniu. że uważając swój los za nieunikniony. rządzących społeczeństwami. w którym się dziś znajdujemy. Ale kiedy biedny i bogaty nie mają już ze sobą niemal nic wspólnego.

jak szlachcic. W rzeczywistości nikt za nimi nie idzie. powinna była rozciągnąć swoje wpływy na całą Europę. zrozumieją bez trudu jej . z jaką szlachcic dbał o zachowanie swoich przywilejów. bogaci się i oświeca obok nich. zamiast ściśle się z nimi związać i razem walczyć przeciwko wspólnej nierówności — starał się tylko nowymi niesprawiedliwościami okupić własną korzyść. osłaniać i wspomagać. że nadal przewodzą społeczeństwu i istotnie mają dookoła siebie ludzi. Choć losy szlachty i losy mieszczaństwa były bardzo różne. Ponieważ wciąż są pierwsi. których nie muszą już prowadzić. potem wrogów. Nie tylko nie zbliżył się do chłopów. iż nic nie stracili. dzierżawcami. która. których nie mógł powściągnąć ani skierować we właściwe łożysko i którym dał początek na własną zgubę. Natomiast mieszczaństwo. ale unikał wszelkiej styczności z ich niedolą. z których wyszedł.coraz bardziej. o których nie miał pojęcia. ale że równocześnie zostawiła im ich prawa pieniężne i przywileje honorowe —uważają. zabiegał dla siebie o wyjątkowe względy z tą samą gorliwością. bez nich i przeciwko nim. stali mu się nie tylko obcy. ubożeją w miarę jak rosną ich immunitety. z którym tak bali się zmieszać. a kiedy wreszcie tamci się zjawią. Obca. którzy uważnie przeczytają jej dzieje. a wreszcie panów. ale wręcz nieznani. Wszystkie stulecia będą się zapewne dziwić upadkowi tej wielkiej dynastii francuskiej. nie chcieli mieć mieszczan za wspólników i współobywateli— będą w nich mieli rywali. zarządcami. zewnętrzna władza odjęła im troskę o wasali. ale ci. choć nikt ich nie tyka. są sami. żeby ich powalić — pozostanie im tylko ucieczka. inni mienią się ich wasalami. Chłopi. że rozniecił namiętności. wierzą. łączy je jedno podobieństwo: mieszczanin oddalił się w końcu od ludu tak samo. zdawało się. i dopiero kiedy sam dał im broń do ręki — spostrzegł. których w aktach rejentalnych nazywają swoimi poddanymi.

nie potrafił uwolnić się od jarzma fałszywych poglądów. Żadne organizmy nie mogły już krępować rządu. zgubnych przyzwyczajeń i złych skłonności. że całość społeczeństwa stanowi już tylko jednorodną masę. kiedy analogiczne dzieło dokonało się w łonie każdej klasy i każda z nich podzieliła się na małe grupki. jakie mu tamci przekazali lub pozwolili przejąć.upadek. by rządzić się samemu. że cały gmach wielkości tych władców mógł od razu runąć w chwili. . prawie wszystkie błędy. Ale kiedy mieszczanin został tym sposobem dokładnie odcięty od szlachcica. prawie wszystkie zgubne przesądy. by móc nimi rządzić bardziej bezwzględnie. wyciągnął korzyść z błędów i omyłek wszystkich swoich władców — choć rzeczywiście wyzwolił się spod ich panowania. Zdarzało się. które tu opisałem. ale jej cząstki nie są już ze sobą powiązane. że nawet korzystając ze swoich wolności zachowywał dawne zamiłowania niewolnika. równie niezdolny. jak bezwzględny okazał się dla swoich nauczycieli. bądź trwałość. niemal tak samo od siebie odizolowane. jak jedna klasa od drugiej — wówczas okazało się. kiedy ruszyło się społeczeństwo stanowiące jego fundament. bądź rozwój sztuce uprawianej przez większość naszych królów — sztuce dzielenia ludzi po to. ale żadne też nie mogły mu pomagać. zdawałoby się. I wreszcie ów lud. jedyny. a chłop od szlachcica i mieszczanina. Tak dalece. Mianowicie prawie wszystkie wady. zawdzięczają bądź swoje istnienie. który.

KSIĘGA TRZECIA .

Teraz tracę z oczu fakty dawne i ogólne. Francja od dawna była najbardziej literackim ze wszystkich narodów Europy. jak w połowie osiemnastego wieku literaci stali się głównymi politykami w kraju i co z tego wynikło. nie mieli żadnej formalnej władzy i nie piastowali żadnych publicznych urzędów w tym przepełnionym urzędnikami społeczeństwie. które ostatecznie przesądziły o jej miejscu. o wadach i słuszności prawa zwyczajowego o samych zasadach prawa.ROZDZIAŁ PIERWSZY O tym. przygotowujące wielką rewolucję. ale literaci nigdy nie byli tu ożywieni tym duchem. Przechodzę do faktów szczególnych i nowszych. prawdę mówiąc było to ich jedyne zajęcie. o przyrodzonych prawach obywateli i prawach władzy. jak ich niemieccy koledzy. Tego nie było nigdy ani u nas. jak sądzę. całkowicie polityce obcy i zamknięci w dziedzinie czystej filozofii i literatury pięknej. nigdzie indziej. Wszelako nie stronili od polityki. ani nie zajmowali tak wybitnego miejsca. Zajmowali się nieustannie zagadnieniami mającymi związek z rządzeniem. którą chcę opisać. ani. byli od tych spraw jak najdalsi. Przenikając w ten sposób co dzień aż do . jaki ujawnili w połowie wieku osiemnastego. jak to było w Anglii. o naturalnych i sztucznych stosunkach między ludźmi. wybuchu i charakterze. Nie brali oni bynajmniej udziału w codziennym życiu państwa. przeciwnie. Dzień w dzień dyskutowali o pochodzeniu społeczeństw i ich pierwotnych formach.

od poważnego traktatu po piosenkę. ujęta abstrakcyjnie i literacko. zobaczymy. że ogólne i abstrakcyjne teorie o naturze społeczeństw stały się codziennym te- . jak już nieraz bywało. nie ma utworu. obecna była w rozmaitych dozach we wszystkich dziełach tamtego czasu. w głowie jednego czy drugiego filozofa. To prawda. Przyjrzawszy się dokładnie.fundamentów ówczesnego ustroju. co można by nazwać filozofią polityczną osiemnastego wieku. że kto chciałby je pogodzić i utworzyć z nich jakąś jedną teorię rządzenia— nigdy by się z taką robotą nie uporał. tak dalece. z łatwością można spostrzec. ale zajmowali się nimi wszyscy. że autorom tych rozmaitych systemów wspólne jest co najmniej jedno najogólniejsze pojęcie. z ciekawością przypatrywali się jego strukturze i krytykowali jego plan ogólny. wywiedzione z rozumu i prawa naturalnego. Systemy polityczne tych pisarzy były tak różne. Polityka. Jak daleko rozeszłyby się później ich drogi. kiedy pominąwszy szczegóły dotrze się do myśli zasadniczych. że nie wszyscy robili z tych wielkich zagadnień temat osobnego i głębokiego studium. wszyscy oni wychodzą z tego samego punktu: wszyscy uważają. większość dotykała ich przelotnie i niejako dla zabawy. że skomplikowane i tradycyjne zwyczaje rządzące społeczeństwem ich czasu należy zastąpić przez zasady proste i elementarne. Myśl nie była bynajmniej nowa: od trzech tysięcy lat nieustannie nawiedzała ludzką wyobraźnię i nie mogła się w niej utrwalić. że to. zstąpiła w tłum i tu nabrała konsystencji i temperatury namiętności politycznej. zamiast utknąć. Niemniej. które każdemu z nich zdawało się na równi przyświecać i jakby preegzystując w jego umyśle stanowiło wspólne źródło wszystkich idei szczegółowych. Dlaczego tym razem udało się jej owładnąć umysłami wszystkich pisarzy ? Dlaczego. zasadza się właściwie na tym jednym pojęciu. który by nie zawierał choć szczypty polityki.

Widok tylu niesprawiedliwych albo śmiesznych przywilejów. na pozór należące tylko do historii naszej literatury. że nie docierało do nich żadne doświadczenie. który każdy z nich wysnuwał jedynie z własnej głowy. skłaniał czy wręcz zmuszał wszystkie umysły jednocześnie do zwrócenia się ku idei przyrodzonej równości wszystkich stanów. które mieli przed oczami. aż po dzisiejszy dzień. jakie służyły jeszcze za fundament współczesnemu im społeczeństwu. jaki te fakty. choć cały ich sens zwietrzał— łatwo nabierali wstrętu do tradycji i wszystkiego co stare i w naturalny sposób ogarniało ich pragnienie. które by mogło miarkować ich przy- . by przebudować współczesne im społeczeństwo podług planu całkiem nowego.matem rozmów wszystkich próżniaków. twory innej epoki. a źródła były coraz mniej jasne. stali się w gruncie rzeczy głównymi politykami swego czasu. ani bogactw. ani władzy. którzy nie mieli ani stanowisk. Patrząc na te wszystkie instytucje niewłaściwe i dziwaczne. jak się zdawało. bo podczas gdy inni sprawowali rządy — władzę i autorytet mieli tylko oni? Chciałbym to w niewielu słowach wyjaśnić. ukazując niezwykły i straszliwy wpływ. trwać wiecznie. Byli tak nieskończenie oddaleni od praktyki. Filozofowie osiemnastego wieku nieprzypadkowo tworzyli pojęcia tak sprzeczne z tymi. których nikt nie próbował dopasować do siebie ani przystosować do nowych potrzeb i które miały. ani odpowiedzialności. ani zaszczytów. Same warunki życia tych pisarzy przygotowują ich do próbowania ogólnych i abstrakcyjnych teorii na temat rządzenia i do ślepej wobec nich ufności (14). a nawet jedynymi politykami. wywarły na rewolucję i na czasy późniejsze. że rozpalały nawet wyobraźnię kobiet i chłopów? Dlaczego ci literaci. myśli te podsunął im w naturalny sposób widok społeczeństwa. których ciężar dawał się coraz bardziej we znaki.

w jaki . nic nie ostrzegało ich o przeszkodach. które by im kazało ostrożniej traktować czystą teorię. co się w nim mówi. jakiś dawny polityczny zwyczaj. całkowity brak wszelkiej politycznej wolności sprawił. jak Anglicy. albo przynajmniej nadal zajmowali się na co dzień administracją kraju w zgromadzeniach prowincjonalnych — z pewnością nigdy nie daliby się tak roznamiętnić ideom pisarzy. jak niegdyś.rodzone zapały. więcej skłonności do ogólnych idei i systemów. nie niszcząc swoich dawnych instytucji. którzy nie mieszają się do rządów. Gdyby Francuzi brali jeszcze. więcej pogardy dla starożytnej mądrości i jeszcze większą ufność w swój własny. co robili inni. jakiś relikt dawnej władzy. Ta sama niewiedza dawała im posłuch i uznanie tłumu. nie mieli pojęcia o niebezpieczeństwach zawsze towarzyszących najkonieczniejszym nawet rewolucjom. jakie istniejące fakty mogły stanowić dla reform choćby najbardziej pożądanych. że dziedzina spraw państwowych nie tylko była im nieznana. stopniowo zmieniać ich ducha przez praktykę — może nie wymyślaliby tak ochoczo instytucji całkowicie nowych. Gdyby mogli byli. indywidualny rozum. a w zasięgu swoich możliwości nie widział on żadnego sposobu. dają nawet tym. Dlatego mieli dużo śmielsze pomysły. krępując go majątkowo i osobiście. Ale każdemu z nich co dzień dawało się we znaki jakieś stare prawo. mieliby jakieś doświadczenie w sprawach państwowych. Brakowało im więc tej powierzchownej wiedzy. krzywdząc na mieniu i na honorze. jak to się wówczas stało. udział w rządach poprzez stany generalne. Nawet nie przeczuwali tego ryzyka. jaką widok wolnego społeczeństwa i echa wszystkiego. niż to się zazwyczaj widzi u autorów piszących spekulatywne książki o polityce. ale w ogóle jej nie dostrzegali. Nic tam nie robili i nawet nie mogli wiedzieć.

zajmowali przez chwilę miejsce. albo obalić cały ustrój tego kraju. jakie w wolnych krajach zajmują zwykle przywódcy stronnictw politycznych. w jaki sposób teorie ogólne. jakie zajmowała w rządzie dusz. Zasmakowali w niej nawet ci. kieruje też opinią. skrzywdzonego przez niesprawiedliwy podział podatku majątkowego. poddaje ton pisarzom. jej autorytet podzielił los jej władzy: miejsce.sam mógłby zaradzić swojej osobistej niedoli. tak zupełnie już zapomniała. z lubością słuchał o tym. Nikt już nie mógł odebrać im tej roli. Każdego płatnika. przekształcają się nieuchronnie w namiętności polityczne i w czyny. było puste. ujmując w ręce ster opinii. której miejsce zajęli. Wydawało się. roznamiętniała myśl. życie polityczne zostało gwałtownie wtłoczone w literaturę i pisarze. pisarze mogli je zająć i wypełnić bez przeszkód. sprzyjała ich przedsięwzięciu. Wszyscy uciśnieni przez codzienną praktykę prawodawstwa szybko zapalali się do tej literackiej polityki. raz się przyjąwszy. Każda namiętność publiczna stroiła się tym sposobem w szaty filozofii. Więcej — ta arystokracja. że doktryny najbardziej sprzeczne z jej szczególnymi prawami. Silna i żywotna arystokracja nie tylko rządzi państwem. że trzeba albo wszystko cierpliwie znosić. Na ruinach wszystkich innych swobód zachowaliśmy wszakże jedną: mogliśmy niemal bez ograniczenia filozofować o pochodzeniu społeczeństw. któremu króliki sąsiada-szlachcica zniszczyły zasiewy. których usposobienie albo położenie w naturalny sposób odsuwały najdalej od abstrakcyjnych spekulacji. a . W osiemnastym wieku szlachta francuska całkowicie straciła i tę część swoich wpływów. że wszyscy ludzie powinni być równi. że wszystkie bez wyjątku przywileje rozum potępia. o rzeczywistej naturze rządów i o przyrodzonych prawach rodzaju ludzkiego. każdy drobny właściciel. dodaje powagi ideom.

najpewniejszą podporą tronu. ludzie najbardziej osobiście zainteresowani w utrzymaniu dawnego ustroju nie zdawali sobie z niczego sprawy — żadne drgnienie. jakie niebezpieczeństwo im grozi. z jakim najwyższe klasy dawnego ustroju dopomogły do własnego zniszczenia. odkąd zanikły u nas ostatnie ślady życia publicznego. Ponieważ nic się nie zmieniało na zewnątrz. jakby to były jeszcze czasy Frondy. nie ufał jej. Od przeszło stu lat. Mieszczaństwo i lud natomiast wydawały mu się. nikt jej sobie nie wyobrażał. których praw strzegą. Nie dyskutowano o niej. Drobne wstrząsy. wciąż. którzy patrzymy na szczątki tylu rewolucji. jak było. że samo pojęcie gwałtownej rewolucji nie istniało w umysłach naszych ojców. W kajetach zażaleń z roku 1789 szlachta tak się troszczy o ograniczenie władzy królewskiej. że wszystko jest dokładnie tak. Ale nam. na które wolność publiczna ustawicznie naraża społeczeństwa oparte na najtrwalszych nawet podstawach. jak i najsłabszym. żaden szelest nie ostrzegł ich o osuwaniu się starego gmachu. których uczą. najdziwniejsze wydać się musi to. za najgroźniejszego rywala władzy królewskiej uważał arystokrację. Często zdumiewano się nad niezwykłym zaślepieniem.nawet i z jej istnieniem. co dzień przypominają o możliwości przewrotów . Ich umysł zatrzymał się w punkcie wyznaczonym poglądami ich ojców. wydawały się jej tylko pasjonującą grą umysłu. Z drugiej strony nieszczęsny Ludwik XVI do ostatniej chwili. jak i jego przodkom. jakby to był jeszcze wiek piętnasty. wyobrażali sobie. jak słusznie podnosi Burke. nim pochłonął go wezbrany nurt demokracji. ale kto miał je oświecić? Wolne instytucje są równie potrzebne możnym obywatelom. sama chętnie brała w niej udział dla zabicia czasu i z całym spokojem korzystała ze swoich immunitetów i przywilejów dyskutując dobrodusznie o absurdalności wszystkich tradycyjnych zwyczajów.

znali do gruntu wszystkie szczegóły ówczesnej administracji publicznej. że ci. przy pomocy samego rozumu i dzięki jego skutecznym zabiegom. A przecież niektórzy z nich byli ludźmi bardzo biegłymi w swoim fachu. Nic w tym dziwnego. Czytam uważnie kajety zażaleń. ale w osiemnastowiecznym społeczeństwie francuskim. które lada chwila miało runąć w przepaść. intendenci bynajmniej nie okazują większej przezorności. nie tylko szlachta i duchowieństwo. że będzie tu szło o rewolucję. ministrowie. która uczy . że trzy stany domagają się po prostu równoczesnego i całkowitego zniesienia wszystkich praw i zwyczajów obowiązujących w kraju. jedną z największych i najniebezpieczniejszych. sądownicy. więc to notuję. ani się tego domyślają. dużo dziwniejsze. od razu widzę. że szlachta i mieszczaństwo. Ci. okazały tak wyjątkowy brak doświadczenia. nic jeszcze nie sygnalizowało zachwiania równowagi. że całkowite i nagłe przekształcenie społeczeństwa tak złożonego i starego może się dokonać bez wstrząsu.i nawołują do czynności i rozwagi. ale i stan trzeci. od dawna zupełnie odcięte od wszelkiego życia publicznego. Tu spotykam żądanie zmiany prawa. Dokonawszy tej ogromnej pracy i zebrawszy razem te wszystkie poszczególne żądania — spostrzegam z pewnego rodzaju zgrozą. którzy jutro staną się jej ofiarami. jakie trzy stany sporządziły przed swoim zgromadzeniem się w roku 1789. Nieszczęśni! zapomnieli nawet o myśli. ale gdy szło o tę wielką wiedzę o rządzeniu. sądzą. mówię: trzy stany. jakie widział świat. tam — zmiany zwyczaju. którą ich przodkowie przed czterystu laty tak wyrazili w naiwnym i energicznym języku swoich czasów: Par requierre de trop grande franchise et libertés chet-on en trop grand servaige (Domagając się zbyt wielkiej wolności i swobód popada się w jeszcze większą niewolę). którzy zajmowali się sprawami państwa.

nie ustanawiając żadnych praw. stworzyć jedynie ich pozory. Owszem. byle mu dano spokój. Ale na początku rewolucji takie przedsięwzięcia nigdy się nie udają i tylko rozjątrzają lud zamiast go zadowolić.” Trudno błędniej pojmować doniosłość politycznych ustępstw i ducha czasów. nie przyznając rzeczywistych wolności. by go oszukiwano. między innymi doradza on królowi. Zajmowałoby się jedynie sprawami administracji. oceny tego. pod koniec rewolucji nieraz można było robić bezkarnie to. Przykładów takich było kilka. „W ten sposób władza królewska będzie oświecona i nieskrępowana — pisał Turgot — a opinii publicznej bez ryzyka stanie się zadość. i przewidywania. by wybrane swobodnie przez cały naród zgromadzenie reprezentacyjne zbierało się co roku na sześć tygodni przy jego osobie. a gdyby nadspodziewanie nie chciały na nie przystać. wystarczy wówczas pozbierać w całym kraju pewną ilość ludzi nieznanych lub zależnych i kazać im. i historia uczy nas. zgromadzenie to wszakże nie powinno mieć żadnej władzy rzeczywistej. Jego Królewska Mość zawsze mógłby postąpić wedle własnej woli. mogłoby raczej wyrażać opinie niż wysuwać żądania i. jak sam lud. że aby go ukontentować.rozumienia ogólnych ruchów społecznych. Tylko bowiem współgranie wolnych instytucji może w pełni nauczyć mężów stanu tej najważniejszej dziedziny ich sztuki. Widać to świetnie w memoriale Turgota z roku 1775. Wie to naj- . co może stąd wyniknąć — wszyscy byli tak naiwni. tylko by o nich dyskutowało. w rzeczywistości. odgrywać przed narodem rolę politycznego zgromadzenia. August próbował tego z dobrym skutkiem. Zgromadzenia te nie miałyby bowiem żadnej władzy pozwalającej im przeciwstawić się niezbędnym działaniom. za zapłatą. nigdy rządów. Zmęczony długotrwałymi sporami naród chętnie godzi się. co dzieje się w umysłach mas. co proponował Turgot: można było.

którzy pisali o rządzeniu. podziały wyraźne. na których wszelkie rządy powinny się opierać. W ten sposób ponad społeczeństwem rzeczywistym. Turgot. choć był wielkim administratorem. kondycje stałe a ciężary nierówne — powstało powoli społeczeństwo fikcyjne. sprawiedliwe i zgodne z rozumem. w ogóle nie myśląc o sposobach wprowadzenia ich w życie. by zamieszkać w drugim. wskazywane przez rutynę. i to w końcu potęgą największą. jedni kierowali sprawami państwa. którzy rządzili. nieskładny i nie ustalony. był równocześnie najbardziej ze wszystkich narodów ziemi rozmiłowany w literaturze i błyskotliwości umysłu — zrozumie się bez trudu. gdy szło o ich naprawę. Wyobraźnia tłumu stopniowo wyprowadziła się z tego pierwszego społeczeństwa. co było. w którym prawa były różnorodne i sprzeczne.skromniejszy obywatel kraju wolnego. dlaczego pisarze stali się we Francji potęgą polityczną. którego ustrój był jeszcze tradycyjny. że ten naród francuski. tam proklamowano prawa ogólne. tak skrępowany przez swoje instytucje i tak bezsilny. i ci. działali ręka w rękę. jednolite. tego nic wiedział. Przestano się interesować tym. Tu stosowano szczegółowe środki. w którym wszystko wydawało się proste i skoordynowane. W pierwszej rządzono krajem. Kiedy się teraz pomyśli. . drudzy rządzili umysłami. Podczas gdy w Anglii ci. odrębne i nie utrzymujące ze sobą żadnych stosunków. jedni wprowadzali w praktykę nowe idee. które stworzyli pisarze. i w końcu myślami ludzie zaczęli żyć w tym państwie idealnym. by marzyć o tym. w drugiej ustalano abstrakcyjne zasady. tak obcy swoim sprawom państwowym i tak pozbawiony doświadczenia. co być mogło. drudzy prostowali teorie i określali ich granice przy pomocy faktów — we Francji świat polityki zdawał się podzielony na dwie prowincje.

on też. Podczas gdy dla reszty Europy rewolucja amerykańska była jeszcze tylko nowym i niezwykłym faktem. że wydała to. tu przekonała do reszty. z jakiego powstało tyle abstrakcyjnych książek o rządzeniu. który ich czytał. że polityczne wychowanie wielkiego narodu spoczęło całkowicie w rękach literatów. nie tylko idei — przekazali mu też swój temperament i usposobienie. co wymyślili nasi pisarze. o czym my właśnie marzyliśmy. lecz brał się on nie tyle z tego. tę samą pogardę dla istniejących faktów. Było to tak. że kierowano nią ściśle w tym samym duchu. kompletnych systemów prawnych i ścisłej symetrii w prawach. ile z tego. co już uchodziło za znane. Kiedy się studiuje dzieje naszej rewolucji. sposób myślenia. co robiono wówczas w Stanach Zjednoczonych. Pisarze dostarczyli ludowi. Mamy tu tę samą skłonność do teorii ogólnych. był w dziejach czymś zupełnie nowym.Często uważano naszą rewolucję za następstwo amerykańskiej: rewolucja amerykańska rzeczywiście wywarła na francuską duży wpływ. to samo umiłowanie oryginalności. jakby Fénelon znalazł się nagle w Salente. dla nas skonkretyzowała jedynie i unaoczniła to. przyjął w końcu instynkty. w głównej mierze przesądził o swoistym charakterze rewolucji francuskiej i sprawił. przyoblekli w realne kształty to. to samo zaufanie do teorii. widać. zamiłowania. a nawet przyrodzone dziwactwa ludzi piszących. że Amerykanie tylko wykonali to. Pod ich długotrwałym wpływem w braku wszelkich innych przywódców. być może. tę samą chęć zmienienia całego ustroju od . przy głębokiej nieznajomości praktycznego życia — cały naród. co w tym samym czasie myślano we Francji. Wydawało się. co dziś oglądamy. który rewolucję zrobił. pomysłowości i nowości w tworzeniu instytucji. że kiedy ten naród wreszcie zaczął działać — przeniósł do polityki wszystkie obyczaje literatury. Tam zadziwiła. Fakt. tak dalece.

a raczej namiętność do idei ogólnych. jaką okazujemy od lat sześćdziesięciu. u męża stanu bywa nieraz wadą i te same cechy. co się po prostu wzięło z tej niezwykłej edukacji. przeniknął wszystkie klasy i z przedziwną łatwością zstąpił aż do najniższych. zgodnie z regułami logiki i według jednolitego planu. a Pana Boga — Istotą Najwyższą. które często umożliwiały powstanie pięknych książek. nazywają sąsiadów współobywatelami. by zostać dosyć kiepskimi pisarzami. systemów i wielkich słów w dziedzinie polityki. brakowało im tylko znajomości ortografii. zaroiło się w nim od wyrażeń ogólnych. ambitnych słów. jest wynikiem — nie wiem doprawdy. proboszcza z parafii — sługą ołtarzy. W okresie mojej dzia- . tego. Te nowe właściwości tak dobrze się przyjęły na starym gruncie francuskiego charakteru. że często uważano za przyrodzone nam to. co zwykło się nieco emfatycznie nazywać l’esprit français: jak gdyby ów domniemany atrybut. że zamiłowanie. Rzecz to przedziwna. jak się przekonałem. że zachowaliśmy przejęte z literatury przyzwyczajenia. Jeszcze na długo przed rewolucją w edyktach Ludwika XVI często jest mowa o prawie naturalnym i prawach człowieka. Nawet język polityczny zapożyczył wówczas niejedno z języka pisarzy. jakiej — szczególnej właściwości naszej rasy. literackich zwrotów. ukrywany dotąd skrzętnie w ciągu całych naszych dziejów. Także chłopi w swoich skargach. intendenta — czcigodnym dostojnikiem. rozpalony politycznymi namiętnościami. mogą doprowadzić do wielkich rewolucji. Ten styl. Słyszałem twierdzenie.podstaw i od razu. którym służył. Przerażający widok! To bowiem. mógł pojawić się nagle pod koniec osiemnastego stulecia. abstrakcyjnych terminów. bez podejmowania prób częściowej naprawy. co u pisarza jest zaletą. choć niemal zupełnie straciliśmy nasze dawne umiłowanie literatury.

jak zresztą żadnych innych. że ludzie. jakie duch literacki ujawnił jeszcze przed ich urodzeniem. którzy nie czytywali książek z osiemnastego wieku.łalności publicznej często miałem okazję dziwić się. . a pisarzy mieli w pogardzie — tak wiernie zapamiętali pewne zasadnicze wady.

które te tradycje podważały lub odrzucały w całości. a nawet sporo jest fanatyków. W rzeczywistości. Ten sam duch. nieustannie pojawiały się umysły ciekawsze czy śmielsze. „W Niemczech panuje ogólne przeświadczenie— mówi Mirabeau w roku 1787 — że w prowincjach pruskich pełno jest ateistów. kiedy duch badawczy zaczął wśród rozmaitych tradycji chrześcijańskich oddzielać prawdziwe od fałszywych.ROZDZIAŁ DRUGI Dlaczego we Francji osiemnastego wieku bezbożność mogła stać się namiętnością powszechną i dominującą i jaki wpływ wywarło to na charakter rewolucji. Ateizm rozpowszechniony był wśród panujących i wśród ogładzonych światowców. co odchodzili. robili to jakby z żalem. ile raczej odchodzono od niego i nawet ci. że w wieku osiemnastym chrześcijaństwo utraciło na całym kontynencie europejskim znaczną część swojej potęgi. ale w większości krajów nie tyle je zwalczano. choć spotyka się tam czasem wolnomyślicieli.” Dodaje. który za czasów Lutra sprawił. lecz był kaprysem niektórych umysłów. że kilka milionów katolików naraz rozstało się z katolicyzmem — teraz pojedynczo skłaniał po kilku chrześcijan rocznie do wyrzeczenia się chrześcijaństwa w ogóle: po herezji przyszedł brak wiary. lud jest tak samo przywiązany do wiary. Od wielkiego przewrotu w siedemnastym wieku. jak w najbardziej pobożnych okolicach. jeszcze nie przeniknął do klas średnich i do ludu. . Ogólnie można powiedzieć. nie wynikał z powszechnego przekonania.

spodobał się tłumowi. nietolerancyjną i przytłaczającą — nigdzie. który by obrał sobie założenie przeciwne? I wreszcie. a zwłaszcza że tym. Nawet religie starożytności. Jednoczesne pojawienie się kilku wielkich pisarzy skłonnych do negowania prawd religii chrześcijańskiej nie wydaje się wystarczającym wyjaśnieniem tak niezwykłego zjawiska. z wyjątkiem Francji. fałszywe i szkaradne. Dawniej też atakowano gwałtownie religie panujące. Mnóstwo ludzi zapaliło się do tego niewdzięcznego przedsięwzięcia. że Fryderyk II nie pozwala się księżom katolickim żenić. kiedy się pojawiło chrześcijaństwo. Tu działy się rzeczy dotąd niespotykane. dlaczego znaleźli u tłumu posłuch. przedtem gasły powoli i po cichu. nawet nie próbując zastąpić jej jakąkolwiek inną. bo dlaczego ci wszyscy pisarze jak jeden mąż zwrócili swą myśl właśnie w tę stronę. Bezbożność nigdzie jeszcze nie stała się namiętnością ogólną.iż żałować należy. co się żenią. a nie inną ? Dlaczego nie było między nimi ani jednego. We Francji zaatakowano z furią religię chrześcijańską. Co do tej pory wywoływało tylko rodzaj chorobliwej apatii — tym razem zrodziło fanatyzm i ducha propagandy. żarliwą. ale zawziętość. zaczęły mieć licznych i namiętnych przeciwników dopiero wtedy. dlaczego tłum tak łatwo im uwierzył ? Jedynie okoliczności całkiem wyjątkowe. nie zostawia dochodów z ich kościelnych beneficjów — „postępowanie — mówi — które ośmielilibyśmy się uznać za godne tego wielkiego człowieka”. ściśle związane z krajem i epoką wytłumaczyć . by zająć ich miejsce. wynikała zwykle z gorliwości wyznawców nowej wiary. tak sprzeczny z przyrodzonym instynktem człowieka i narażający jego duszę na bolesną rozterkę. z jaką to robiono. w zwątpieniu i obojętności: jest to starcza śmierć religii. jakiego ich poprzednicy nie miewali. Pracowano gorliwie i nieustannie nad odebraniem duszom napełniającej je wiary i zostawiono je puste. Całkowity brak wiary.

ale nawet sam Wolter mógł zyskać tę władzę nad umysłami tylko w wieku osiemnastym i we Francji. przeciwnie. Kościół uznawał istnienie władzy wyższej niż ludzki rozum: oni odwoływali się jedynie do tegoż rozumu. By tę walkę zrozumieć. należy wciąż mieć na względzie to. i nade wszystko sukces tych pisarzy. Kościół zasadzał się na hierarchii: oni ciążyli do zniesienia wszelkich społecznych różnic. jakie pisarze usiłowali narzucić rządom świeckim. które zmierzało do obalenia w kraju wszystkich instytucji społecznych i politycznych. nie mogąc dojść do głosu w dziedzinie spraw państwowych. znalazł schronienie w literaturze i że pisarze stali się rzeczywistymi przywódcami wielkiego stronnictwa. by wiedzieć. ale o to. Przyznajmy naprzód. Kiedy się to dobrze pojmie. w czym był on przeszkodą dla szykującej się rewolucji politycznej i dlaczego tak bardzo przeszkadzał pisarzom. okaże się. Nie o to idzie. popełniane tu błędy i nadużycia były mniejsze niż w większości krajów katolickich. co powiedziałem w poprzednim rozdziale. a mianowicie: że wszelki duch politycznej opozycji powstałej na skutek błędów rządu.mogą i przedsięwzięcie. by wiedzieć. że pytanie należy postawić inaczej. ponadto Kościół był nieskończenie bardziej tolerancyjny niż kiedykolwiek przedtem i ciągle bardziej niż u innych ludów. Poro- . którzy byli jej głównymi inspiratorami? Same zasady rządów Kościoła stanowiły przeszkodę dla tych zasad. w czym ówczesny Kościół mógł grzeszyć jako instytucja religijna. ile w stanie społeczeństwa. Toteż swoistych przyczyn walki z religią szukać należy nie tyle w stanie samej religii. że Kościół nie był bynajmniej gorszy u nas niż gdzie indziej. Duch Woltera już od dawna krążył po świecie. Kościół opierał się głównie na tradycji — oni głosili największą pogardę dla wszystkich instytucji zbudowanych na szacunku dla przeszłości.

które gdzie indziej potępiał. Ale oprócz tych racji ogólnych pisarze mieli też bardziej specjalne. które najmocniej krępowały ich samych. między Kościołem a władcami świeckimi ustaliło się coś na kształt wymiany: oni wspomagali go swoją siłą materialną. że się od razu rozbudzi społeczne namiętności. i był rzeczywiście. gdyby z obu stron uznano.zumienie między nimi a Kościołem byłoby tylko wtedy możliwe. nie mogą się rządzić jednakowymi zasadami. wreszcie stał się już tylko ich klientem. by zaatakować przede wszystkim Kościół. ale do tego było jeszcze wówczas daleko i wydawało się. że chcąc uderzyć w instytucje państwowe — należało zniszczyć kościelne. choć mniej od innych ciemięską. które służyły tamtym za opokę i za wzór. Z innymi władzami miewali do czynienia rzadko. Najpierw był ich zwierzchnikiem. że społeczność polityczna i społeczność religijna. flanką najmniej obwarowaną i najsłabiej bronioną. walczyli we własnej sprawie i zaczęli od zrywania tych więzów. do którego przypuszczali szturm. Kościół bowiem reprezentował tę właśnie część rządów. jako z natury rzeczy odmienne. Co więcej. i to najbardziej znienawidzoną. dokuczała im co dzień. Kościół wydawał się im. bo Kościół wmieszał się do polityki nie powołany do tego przez swoją misję ani naturę. uświęcał tam często występki. której obowiązkiem było śledzenie ruchu myśli i cenzurowanie słowa pisanego. że chce je uczynić nieśmiertelnymi na swoje własne podobieństwo. ta. W miarę jak potęga władców świeckich krzepła. Broniąc przed nią powszechnych swobód ludzkiego umysłu. w całym ogromnym gmachu. władza Kościoła słabła. która była im najbliższa i najbardziej bezpośrednio wroga. potem był im równy. niejako osobiste powody. Atakując Kościół. . osłaniał władze świeckie swoją sakralną nietykalnością i wydawało się. Kościół był zresztą wówczas pierwszą potęgą polityczną. można było mieć pewność.

Mogło się wydawać. hałaśliwe i bezskuteczne. ale nie budziły grozy. w których gnębiąc pisarzy udaje się zatrzymać postęp myśli. a zawsze niekorzystna dla potęgi. jaki istniał wówczas. mógł tylko stokrotnie spotęgować jej oddziaływanie. nie tylko nie umniejszała ich wpływów. ale przeciwnie — podniecić. bardzo niedbale wypełniali swoje wobec niego obowiązki. Jako mieszkaniec wolnego kraju. kiedy z daleka przebijano go strzałami. Jest to spółka niebezpieczna. Hume oceniał ją jak polityk. znał go z doświadczenia. że te prześladowania. której fundamentem nie jest przymus. by ich do pisania zniechęcić. że nasza nietolerancja jest korzystniejsza dla postępów myśli niż wasza nieograniczona wolność — pisał Diderot do Dawida Hume’a w roku 1768. lecz wiara. „Sądzi pan. znacznie mniej zapału wkładali w osłanianie Kościoła niż w obronę swojej własnej władzy. Całkowita wolność prasy mniej byłaby dla Kościoła szkodliwa. Prześladowania. Diderot oceniał rzecz jak pisarz. jakie spotykały pisarzy. kiedy nadchodzi czas rewolucji. wywoływały współczucie. ale je potęgowała.” A przecież to Szkot miał słuszność. by szanowano ich wolę. ale tolerowali. . on pilnował. tylko podniecały ich do walki. Morellet i Suard są innego zdania niż pan. nie były obliczone na to. oni wymuszali posłuszeństwo dla jego zasad. Helwecjusz. ale tego rodzaju nadzór nad prasą. Choć królowie nasi jeszcze nazywali siebie najstarszymi synami Kościoła. z jakimi się musieli borykać.on ich wspomagał swoim autorytetem moralnym. Zdarzają się okresy. Ta połowiczna restrykcja. że nie pozwalali się na niego targnąć. trudności. kiedy indziej takie zakazy jeszcze ten postęp przyśpieszają. narzucona wówczas nieprzyjaciołom Kościoła. — Holbach. Prawda. nie były jarzmem ciężkim i przytłaczającym. niemal zawsze nierychliwe.

pośpieszyli z pomocą uznanym wierzeniom. czy uważa religię za pożyteczną dla stabilności praw i społecznego porządku — odpowie mi bez wahania. Przez cały wiek osiemnasty ateizm miał w Anglii swoich wybitnych przedstawicieli. mimo jego wad ustrojowych i wszelkiego rodzaju rozlicznych nadużyć. wielkie stronnictwa polityczne uznały za korzystne dla siebie związanie swoich spraw ze sprawami Kościoła. w którym najśmielsze doktryny filozofów osiemnastego wieku w dziedzinie polityki byłyby stosowane szerzej niż w Ameryce. samo energicznie walczyło o własną sprawę. spotkanego w jego kraju albo gdzie indziej zapytam. Jak to zwykle bywa u ludów wolnych. Nawet najmniej biegli w sztuce rządzenia to jedno przynajmniej wiedzą. Poszanowanie religii jest w jego oczach najlepszą gwarancją stabilności państwa i bezpieczeństwa jego obywateli. podtrzymane na duchu przez te przykłady i czując. bo ci wszyscy. tylko ich doktryny antyreligijne nigdy nie mogły tam sobie utorować drogi mimo nieograniczonej wolności prasy.Jeśli pierwszego lepszego Amerykanina. głębocy myśliciele. Naszej filozofii antyreligijnej uczono ich jeszcze przed przyjściem na świat większości naszych filozofów: edukacji Woltera dokończył Bolingbroke (15). że społeczeństwo cywilizowane. nie może istnieć bez religii. sam Bolingbroke stał się sprzymierzeńcem biskupów. Duchowieństwo. którzy mieli największą styczność z ówczesnym społeczeństwem francuskim i którzy doktryn naszych filozofów nie uważali za fałszywe — odrzucili je jako niebezpieczne. by się obawiać rewolucji. Jego sprawę wzięli w swoje ręce utalentowani pisarze. To samo powiedziałbym o Anglikach. zwłaszcza zaś społeczeństwo wolne. którzy mieli powody. zwycię- . Ci nawet. A przecież nie ma na świecie kraju. nie udało im się zapewnić mu zwycięstwa. jak to się stało we Francji. Kościół anglikański. że nie jest osamotnione.

pierwsza została dotknięta i pierwsza się nawróciła. z bezbożności zrobili sobie rodzaj rozrywki w swoim gnuśnym życiu. Ale po co szukać przykładów za granicą ? Któryż Francuz odważyłby się dzisiaj pisać książki Diderota albo Helwecjusza? Kto chciałby je czytać? Mógłbym niemal zapytać: kto zna ich tytuły? Niepełne doświadczenie. w miarę jak każda z nich nabiera tego doświadczenia w twardej szkole rewolucji. ale w swoim zaślepieniu szerzyli ateizm wśród niższych od siebie. jak poszanowanie religii powraca stopniowo w różnych klasach narodu. po 93 stała się najżarliwsza. Kiedy mieszczaństwo poczuło się zachwiane w swoim triumfie i ono z kolei zbliżyło się do wiary. który przedtem miewał tylu znakomitych kaznodziejów. teraz stał się niemy. z jego szeregów wyszli pisarze i mówcy. Tak całkowicie straciliśmy kontakt z wielkimi sprawami ludzkimi i tak zupełnie byliśmy nieświadomi udziału religii w rządzeniu państwami. Nie tylko sami stali się niewierzący. Wrogie mu teorie były omawiane i zbijane i w końcu zostały odrzucone wysiłkiem samego społeczeństwa. Dawna szlachta. ateizm znikał. że bezbożność utrwaliła się najpierw w umysłach tych właśnie ludzi. Inaczej było w końcowym okresie dawnego ustroju. i w miarę jak wzrastał strach przed rewolucjami. wystarczyło. by nam obrzydzić tę niebezpieczną literaturę.sko wytrzymał cios. jakiego nabraliśmy przez sześćdziesiąt lat życia publicznego. którzy sami osobiście i jak najżywiej zainteresowani byli w utrzymaniu ładu w państwie i posłuszeństwa wśród ludu. bo opuścili go . klasa najbardziej niewierząca przed rokiem 89. bez wdawania się rządu w tę sprawę. Poszanowanie religii przeniknęło powoli wszędzie. gdzie ludzie mieli coś do stracenia w ludowych rozruchach. którzy oddali się z zapałem obronie chrześcijaństwa. a przynajmniej krył się. Kościół Francji. Przyjrzyjcie się.

W ten sposób uczucia podzielane do tej pory zaledwie przez część narodu nabrały pozoru przekonań powszechnych. Przez chwilę można było nawet sądzić. Nie wątpili w potęgę człowieka. że byle mu zostawiono bogactwa i dostojeństwa. Próbując wyróżnić rozmaite skutki.wszyscy. w jego możliwości doskonalenia się. co tak często widziało się u nas od tamtej pory. byli bardziej od nas sceptyczni w sprawach religii. której nam brak: wierzyli w siebie. dochodzę do wniosku. Powszechny kryzys zaufania wobec wszystkich religijnych wierzeń. milczeli — zdarzyło się to. natychmiast napełniły się uczuciami i ideami. bardziej niż błędu lękając się osamotnienia. ale i we wszystkich innych. jak to często bywa. choć myśleli inaczej. określił jej charakter. że tylko oni pozostali jej wierni i. którzy się chrześcijaństwa wypierali. te nie stały się. jakie bezbożność wywołała w tym okresie we Francji. wierzyli w jego . które odtąd wydawały się nie do przezwyciężenia nawet tym. zachowali przynajmniej tę cudowną wiarę. Kiedy wiara opuściła dusze. co te fałszywe pozory stworzyli. Choć Francuzi. bali się. jaki nastąpił w końcu wieku osiemnastego. Kościół sam gotów był wyrzec się swojej wiary. jaki miało jej oblicze. dla jego sprawy. że różne krańcowe i bezprzykładne poczynania ówczesnych ludzi znacznie bardziej wynikały z rozstrojenia umysłów niż ze spodlenia serc czy nawet zepsucia obyczajów. zaś ci. którzy jeszcze wierzyli. podnosili głos. którzy zachowali dawną wiarę. pragnęli namiętnie jego chwały. Ludzie. puste i ułomne. którzy we wspólnym interesie powinni byli dać się pozyskać. nie tylko w sprawach religii. którzy zrobili rewolucję. przyłączali się do tłumu. bez wątpienia wywarł ogromny wpływ na całą naszą rewolucję. Ponieważ ci. które na pewien czas zajęły miejsce wiary i od razu nie pozwoliły im się ugiąć. Stąd głównie brał się ów wyraz grozy.

Mieli tę dumną ufność we własne siły. Czyli zawsze. A przecież bezbożność stała się wówczas źródłem nieobliczalnego zła społecznego. ci. a w większości rewolucji religijnych ci. dałoby się zobaczyć u tak wielu ludzi patriotyzm bardziej szczery. która często prowadzi na manowce. jakiś punkt pozostawał stały. że nie było rewolucji. nie tykali wierzeń. w której. podczas największych społecznych wstrząsów. czego się uchwycić ani gdzie się zatrzymać. Ale podczas rewolucji francuskiej. więcej prawdziwej wielkości. nie wiedział już. skłaniała nawet do bohaterstwa i poświęcenia. że zostali powołani do przekształcenia społeczeństwa i odrodzenia rodzaju ludzkiego. więcej bezinteresowności. jak wszelkie religie. których żadna nowość nie mogła zadziwić. We wszystkich prawie wielkich rewolucjach politycznych. Te uczucia i namiętności stały się dla nich jakby nową religią. i prawa świeckie. Wiele studiowałem historię i odważę się rzec. którzy odwagę spotęgowali do szaleństwa. a niekiedy pozwalała zachować obojętność wobec tych wszystkich małych dóbr. ale zarazem i główną cnotę młodości: niedoświadczenie i szlachetność. jakie nad nami panują. duch ludzki stracił całe swoje oparcie. która. żaden skrupuł zahamować i którzy nigdy nie wahali się przed wykonaniem żadnego zamiaru. nie wątpili ani trochę. I nie należy są- . Naród przejawił wówczas główną wadę. co porywali się na ustalone prawa. nie dążyli jednocześnie do zmiany natury i porządku wszystkich władz ani do całkowitego obalenia dawnej struktury rządu.cnotę. ale bez której lud zdolny jest tylko służyć. co atakowali religię. która obaliła równocześnie i prawa religijne. i oto pojawili się rewolucjoniści nieznanego dotąd gatunku. jakie świat znał do tej pory. sprowadziła pewne doniosłe skutki: wyrwała ich z jednostkowego egoizmu. na początku.

powstało z nich plemię. wszędzie zachowało to samo oblicze te same pasje. ten sam charakter. że te nowe istoty były tylko jednorazowym i przelotnym tworem chwili mającym przeminąć wraz z nią. odradzając się i ogarniając coraz nowe obszary cywilizowanego świata.dzić. Zastaliśmy je przychodząc na świat i wciąż mamy je przed oczami. . które odtąd.

w istocie zazdrości Anglikom ich wolności słowa pisanego. idea i umiłowanie wolności publicznej w ścisłym tego słowa znaczeniu pojawiły się jako ostatnie. jakie przygotowały rewolucję. najmniej mówi o parlamencie. ale jej nie pokochał. Ekonomiści zdobyli w dziejach rozgłos mniejszy niż filozofowie. a jeszcze nie było mowy o wolności. które są jednym z jego arcydzieł. a lekceważy ich wolność polityczną. Jest rzeczą godną podkreślenia. jakby ta pierwsza mogła gdziekolwiek istnieć dłużej bez drugiej. Stary gmach rządów zaczęto podkopywać od dawna.ROZDZIAŁ TRZECI Dlaczego Francuzi najpierw żądali reform. sądzę jednak. W połowie stulecia pojawia się pewna liczba pisarzy zajmujących się specjalnie sprawami administracji publicznej. W materii rządów filozofowie nie wyszli poza idee bardzo ogólne i bardzo abstrakcyjne. już się chwiał. Zachwyca go filozofia sceptyczna. W swoich listach o Anglii. ich prawa polityczne mało go obchodzą: widzi raczej ich wady niż zalety. którzy z uwagi na podobieństwo ich zasad otrzymali wspólne miano e k o n o m i s t ó w albo f i z j o k r a t ó w . być może mniej przyczynili się do nadejścia rewolucji. którą swobodnie głoszono u Anglików. ekonomiści. że wśród wszystkich idei i uczuć. a dopiero potem wolności. Wolter prawie o niej nie myślał. zbliżyli . nie odrywając się od teorii. ze właśnie w ich pismach można najlepiej przestudiować jej prawdziwą naturę. patrzył na nią przez trzy lata swego pobytu w Anglii. by potem pierwsze zniknąć.

choćby najstarszej i na pozór najtrwalej osadzonej w naszej historii. Przeszłość jest dla ekonomistów przedmiotem bezgranicznej pogardy. właściwie mówiąc. domagają się zniszczenia każdej instytucji. co w ich zamiarach przeszkadza. To. wszystkie instytucje. biorą się do dzieła. Nie dość na tym. nie tylko nienawidzą niektórych przywilejów. które rewolucja miała bezpowrotnie obalić. albo raczej. . ale już sama ich rozmaitość jest im wstrętna: równość wielbiliby nawet w niewolnictwie. ci wskazywali niekiedy. co mogli sobie wyobrazić. w ich książkach uwidacznia się już ów tak dobrze nam znany rewolucyjny i demokratyczny temperament. „Naród od wieków rządzony jest podług fałszywych zasad. nie istnieją już dla nich prawa prywatne. Ogólnie biorąc. uczciwi urzędnicy. zdolni administratorzy. Jeden z nich — na czterdzieści lat przed wykonaniem tego przez Zgromadzenie — proponuje. są to jednak ludzie łagodnego i spokojnego usposobienia. dla praw prywatnych nie mają żadnych względów. odnajduje się w nich wszystko. Wychodząc z tego założenia. by od razu znieść wszystkie dawne podziały terytorialne i zmienić wszystkie nazwy prowincji. Tamci mówili to. Wszystkie instytucje. porządni obywatele. żadna nie znalazła łaski w ich oczach.się jednak bardziej do faktów. które mogą uchodzić za dzieło rewolucji. były szczególnym przedmiotem ich ataków. co w rewolucji było najistotniejsze. co jest do zrobienia. fizjokraci zapowiedzieli już wcześniej i zalecali jak najgoręcej. tylko publiczna użyteczność. której zalążek nie tkwił w jakimś ich dziele. wszystko wydaje się tu zrobione na chybił trafił” — powiada Le Trosne. należy po prostu złamać. z trudem dałoby się wymienić taką. I odwrotnie. Umowy wzbudzają w nich niewiele szacunku. ale wciąga ich szczególny duch ich dzieła. jeśli tylko przeszkadza im i zakłóca symetrię ich planów.

” Jest przekonany. w jakim rząd pozostawił wieś. jak twierdzi tenże Quesnay. „System równowagi w rządach jest ideą zgubną” — powiada Quesnay. Są. jakim jest stałe i powszechne publiczne nauczanie. wynikające z nadużyć władzy — powiada inny z jego uczniów — wymyślili na nie tysiące sposobów najzupełniej bezużytecznych. albowiem. .Ekonomiści obmyślili wszystkie reformy społeczne i administracyjne. Le Trosne. że sprawy wsi mogłyby wyglądać dużo lepiej. Większość ekonomistów była początkowo bardzo niechętna wszelkim obradującym zgromadzeniom. według których wymyślono system przeciwwagi. wielkimi zwolennikami wolnego handlu żywnością. to mrzonki” — mówi jeden z przyjaciół Quesnay’a. a zlekceważyli jedyny rzeczywiście skuteczny. jakie rewolucja przeprowadziła. z góry je odsuwają. zasady laisser faire i laisser passer („dajcie nam swobodę działania i ruchu”) w handlu i przemyśle. „kiedy naród jest oświecony. że ta literacka gadanina może zastąpić wszystkie gwarancje polityczne. co w różnych czasach. gnębieni przez niedole. traktujące o istocie sprawiedliwości i o porządku naturalnym. który tak gorzko boleje nad opuszczeniem. „Spekulacje. zanim zaświtała w ich umysłach idea instytucji wolnych. kiedy zaś te przypadkiem przemówią do ich wyobraźni. despotyzm jest niemożliwy”. u wszystkich wolnych ludów stworzono jako przeciwwagę dla władzy centralnej. gdyby wzięli je w swoje ręce sami mieszkańcy. który nam pokazuje te wioski bez dróg. jest oświata publiczna. bez oświaty — nie podejrzewa nawet. ale o właściwych wolnościach politycznych w ogóle nie myślą. wszelkim władzom lokalnym i drugorzędnym i w ogóle wszystkiemu. — „Ludzie. co prawda. jaką wymyślili. bez rzemiosła. Jedyną gwarancją przeciw nadużyciom władzy.

parlamenty. przeciwnie. wzbudzały w stosunku do niej podejrzliwość. intelektualnej terapii. hamowały go. który wielkością ducha i rzadkimi zaletami swojego geniuszu zdaje się przerastać wszystkich innych. często niechęć. by ją zastąpić. gotowymi spieszyć z pomocą współobywatelom.” Wolność polityczna od tak dawna już we Francji nie istniała. Dzieci. przez oświecony zapał w służbie dla ciebie i ojczyzny będzie nieskończenie górował nad innymi narodami. Najjaśniejszy Panie — mówi w memoriale. Jego zaufanie do tej. a w każdym razie zaczyna je oceniać późno. I dla niego. do „mechanizmu edukacji zgodnej z zasadami” jest bezgraniczne. udzielana przez państwo określonymi sposobami i w określonym duchu. mające zastąpić wszystkie polityczne ciała. które z niej jeszcze zostały. jak dla większości ekonomistów. które teraz mają lat dziesięć. kiedy mu to podszepną powszechne już uczucia. „Ośmielę się zaręczyć ci. te okrojone szczątki. ale dzięki rozumowi. wtedy dopiero. i zamiast przyczyniać się do społecznego postępu. kochającymi kraj. dobre obyczaje. pierwszą gwarancją polityczną jest oświata. albo jak powiada jeden z jego współczesnych. Istniejące jeszcze zgromadzenia stanów w większości zachowały nie tylko przestarzałe formy. posłusznymi władzy. by tak rzec. będą wówczas ludźmi przygotowanymi dla państwa. nieufność. Więcej. nawykłymi do uznawania i poszanowania sprawiedliwości. natomiast często bywały przeszkodą w dobrych. nie z obawy. oraz instytucje. niewiele bardziej ceni sobie wolności polityczne. . jakie były jej warunki i skutki. w którym przedstawia królowi tego rodzaju plan — że za dziesięć lat twój naród będzie nie do poznania i że przez oświatę. ale i średniowiecznego ducha. że niemal całkowicie zapomniano. stworzone jakby po to.Sam Turgot. nie mogły przeszkodzić złym poczynaniom rządu.

obecność takiego rządu we Francji ekonomiści uważają za okoliczność wyjątkowo szczęśliwą.” Nie należy więc niszczyć tej władzy absolutnej.”— „Niechaj państwo dobrze pojmie swój obowiązek — pisze inny — a wtedy należy mu zostawić swobodę . Ta nowa władza nie wyszła ze średniowiecznych instytucji. nie wydawała im się słuszna. powoływanie się przy każdej okazji na Opatrzność. ale ją przeistoczyć. jak jest dzisiaj. zrodzonych z feudalizmu albo ciążących ku arystokracji. nazwaliby ją opatrznościową. nie da się zrobić przy pomocy tych wszystkich starych narzędzi. „Sytuacja Francji — mówi Le Trosne — jest nieskończenie lepsza od sytuacji Anglii. „Trzeba. także myśl. jaką sobie wyobrazili. Jak oni. równie wielkiej i mocnej . w głębi serca nie mniej niż oni nienawidzi wszystkich władz dawnych. Daremnie byłoby szukać w pozostałych krajach Europy machiny rządzenia równie dobrze zmontowanej. podczas gdy u Anglików reformy takie mogą być zawsze pokrzyżowane przez stronnictwa. że dużo łatwiej i stosowniej będzie posłużyć się w tym celu istniejącą administracją królewską. gdyby było wówczas w modzie. że rewolucji.Ekonomiści uważali. nie nosi ich piętna. tu bowiem można w jednej chwili przeprowadzić reformy zmieniające cały stan kraju. by państwo rządziło według zasad przyrodzonego porządku — powiada Mercier de la Rivière — a kiedy to następuje. ma ona naturalną skłonność do uznawania równości kondycji i jednolitości zasad. jakże bowiem mógł cały lud przyjąć i przeprowadzić system reform tak ogromny i tak ściśle wewnętrznie powiązany? Uważali. żeby było «wszechwładne». który byłby swoim własnym panem. trzeba. by wykonanie swych planów powierzyć narodowi. obok jej wad ekonomiści dostrzegają także pewne jej dobre strony.

różni się od nich jeszcze pochodzeniem i charakterem. bez różnicy szczebli. pochodzi od ogółu. nazywa się państwem. Ta olbrzymia władza społeczna. Według ekonomistów. Ekonomiści oswoili się już z tą osobliwą formą tyranii. zależy. W tym zdaniu streszcza się cała teoria ekonomistów. wszyscy występują w tym samym duchu. tylko od niego. Administracja królewska ma im nie tylko pomóc w przekształceniu społeczeństwa ich czasów. być może. które państwo uzna za potrzebne. państwo ma nie tylko rozkazywać narodowi. lud złożony z jednostek bardzo do siebie podobnych i całkowicie równych. jego obowiązkiem jest napełnianie tych umysłów myślami i dostarczanie sercom uczuć.” Od Quesnay’a po księdza Bodeau. Patrząc na jedno stworzyli sobie obraz drugiego. by stali się inni! „Państwo robi z ludzi to. nie jest dziedzictwem jednego rodu. Społeczeństwo bez hierarchii. bez podziału na klasy. Nie pochodzi wprost od Boga. ale ich odmienia. a której idea nieznana była wiekom średnim. ale starannie pozbawiona wszelkich środków umożliwiających jej kierowanie czy choćby kontrolowanie własnego rządu. ani dla jego poczynań. ale i kształtować go w pewien sposób. co chce” — mówi Bodeau. reprezentuje ogół i powinna podporządkować prawa każdego woli wszystkich. owa nieokreślona masa uznana za jedynego prawowitego władcę. jest nie tylko większa od tych. jaką sobie ekonomiści wyobrazili. na niej także wzorują po części kształt przyszłych rządów. Ponad nią — jeden jedyny peł- . to ono ma formować umysły obywateli według z góry obmyślonego modelu. państwo nie tylko zmienia ludzi. które znali.działania. która nosi nazwę despotyzmu demokratycznego. jest bezosobowa: nie nazywa się już królem. W rzeczywistości. nie istnieją granice ani dla jego praw. nie bierze się z tradycji. które chcą wprowadzić.

gdzie jedyną religią jest filozofia. którego władca. a jedyną arystokracją literaci. Kontroluje go tylko rozum publiczny. absolutny. z którym garstka Europejczyków robi. ale wolny od przesądów. także kilka teorii politycznych. czym później dla wszystkich Francuzów stanie się Anglia. raczą nas przy okazji każdą bzdurą. że się na coś takiego natrafi. który ma wszystko robić w jej imieniu. a znajdziecie tam. kraju. noszące w naszych czasach nazwę s o c j a l i z m u . a wreszcie Ameryka. tamci zagarniali w wyobraźni taką samą władzę. Czytając ich książki można być pewnym. teorie te są współczesne pierwszym ekonomistom. w rzeczywistości — władcą. Kiedy oni marzyli o wszechwładnym rządzie dla przekształcenia społeczeństwa. że każdy z nich bez wyjątku pozostawił gdzieś w swoich pismach emfatyczną pochwałę Chin. raz do roku własnoręcznie orze ziemię. a że Chiny były jeszcze bardzo słabo znane. a nie ustawy: według prawa jest on posłusznym wykonawcą. Przeczytajcie Kodeks natury Morelly’ego. powstrzymać go mogą tylko rewolucje. Nie przesadzę. jest to mniemanie błędne. co chce. im wydaje się najdoskonalszym wzorem wartym naśladowania przez wszystkie narody świata. Chiny są dla ekonomistów tym. że destrukcyjne teorie. Istnieje pogląd. są z pochodzenia nowe. Nie znajdując w pobliżu niczego. co by im się wydawało zgodne z tym ideałem. Ten głupi i barbarzyński rząd. które ostatnimi czasy najbardziej prze- . Odczuwają wzruszenie i zachwyt na widok kraju. nie posiadający żadnych organów. ekonomiści szukają wzorów w głębi Azji. jeśli powiem. gdzie wszystkie urzędy otrzymuje się drogą literackich konkursów. obok rozmaitych doktryn ekonomistów o wszechwładzy państwa i jego nieograniczonych prawach. nie zasilając jej zdania. by zniszczyć jego podstawy. by uczcić tym sposobem pożyteczne umiejętności.nomocnik.

Wszystkie dzieci po ukończeniu lat pięciu będą odbierane rodzinom i wychowywane wspólnie. absolutna równość. są w stosunku do siebie tym. „Wszystkie produkty będą gromadzone w publicznych magazynach do rozdziału pomiędzy wszystkich obywateli.raziły Francję i które. „Nic w społeczeństwie nie będzie należało do nikogo osobiście i nie będzie stanowiło niczyjej wyłącznej własności” — głosi artykuł 1 tego kodeksu. regulaminowa tyrania i całkowite wchłonięcie osobowości obywateli przez ciało społeczne. na koszt państwa. „Własność jest obmierzła i ten. wtedy. mechaniczna regularność wszystkich indywidualnych odruchów. że książka ta została napisana wczoraj. w jednakowy sposób. ukazała się w roku 1755. powszechna uniformizacja. a potrzeba wolności tak nieokreślona. ale kiedy przerzucam książki .” Wydaje się wam. że mogliby uchodzić za naszych współczesnych. narodziły się w naszych oczach: wspólność dóbr. jak nam się wydaje. Każdy obywatel będzie żywiony. czym owoc hodowany do dzikiego. którzy zrobili rewolucję. kiedy Quesnay zakładał swoją szkołę: aż tak dalece jest prawdą. których nie znam. utrzymywany i zatrudniony przez społeczeństwo” — głosi artykuł 2. otóż ma już sto lat. Miasta będą budowane podług jednakowego planu. będzie zamknięty na całe życie jako niebezpieczny obłąkaniec i wróg ludzkości. kto by ją próbował przywrócić. na potrzeby ich codziennego życia. ich namiętność do równości jest tak zdecydowana. wszystkie budynki użytkowane przez obywateli będą do siebie podobne. Kiedy czytam mowy i pisma ludzi. Ze wszystkich ludzi tamtych czasów właśnie ekonomiści czuliby się w naszych najmniej nieswojo. czuję się nagle przeniesiony w miejsce i społeczeństwo. prawo do pracy. że centralizacja i socjalizm są produktami tej samej gleby.

który nienawidzi swoich własnych dziejów. mających gwarantować wolność. jest do głębi poruszone widokiem ich upadku. zagradzająca drogę królewskiej samowoli. ale takich przedsięwzięć doradzać się nie da. ale znacznie umocnił swoją władzę. kto sam zdolny jest powziąć taki zamiar. ostatecznie przenika do umysłów. Naród pragnął bardziej reform niż praw i gdyby znalazł się wówczas na tronie władca z charakterem na miarę wielkiego Fryderyka. W dwadzieścia lat później było już inaczej: obraz wolności pojawił się w umysłach Francuzów i z każdym dniem wydawał im się coraz bardziej pociągający. de Machault. że cały lud ma prawo do udziału w rządach. Wskazuje na to wiele oznak. może ich dokonać tylko ten. Naród. odzwyczaiwszy się od jej zażywania. Pogląd. że wraz z nimi upadła ostatnia bariera. któremu tak często ich postanowienia doskwierały. . i nie tylko nie straciłby korony. a nawet samo jej pojęcie zatarło się w umysłach. że przeprowadziłby w społeczeństwie i w rządzie wiele z tych zasadniczych zmian. Podobno jeden z najzdolniejszych ministrów Ludwika XV. przewidywał tę możliwość i podsuwał ją swojemu panu. to samo społeczeństwo. że z tymi ludźmi obcowałem i przed chwilą rozmawiałem. Prowincje zaczynają przejawiać chęć samodzielnego administrowania swoimi sprawami. Nowe prądy dosięgają nawet ekonomistów i zmuszają ich do zmącenia ich jednolitego systemu przez kilka instytucji. Jeśli idzie o wolność polityczną.ekonomistów. Kiedy w roku 1771 rozwiązano parlamenty. wydaje mi się. około roku 1750 cały naród nie miał większych wymagań niż ekonomiści. Odżywa zamierzchłe wspomnienie stanów generalnych. chętnie przywołuje tylko ten jeden rozdział. których potem dokonała rewolucja. przestał ją cenić. jestem przeświadczony. Zdawało się.

że wielka rewolucja. Francuzom nie chodziło już tylko o to. że powinienem nieskończenie cenić sobie łaskę. sądzę. coraz bardziej chcieli zająć się nimi sami i było już widoczne. jaką król wyświadcza panom wielkich majętności ziemskich. ale jego rękami. że ogólne nastroje nie zmieniły się od jego wyjazdu. jak i to. zwalnia strony od obowiązku przybywania z najdalszych zakątków królestwa do Paryża. by ich sprawy były prowadzone lepiej. co było w dawnym ustroju najgorsze. który się urodził dużo silniejszy ode mnie. że od tamtej chwili ów radykalny przewrót. Sądzę.Ta opozycja dziwi i oburza Woltera. opłacając koszty senioralnego wymiaru sprawiedliwości”. Lud tak źle przygotowany do samodzielnego działania nie mógł się zabrać do reformowania wszystkiego naraz. A przecież wydaje mi się. wprowadza bezpłatny wymiar sprawiedliwości. do której wszystko prowadziło. co było dla nich rujnujące. niż dwustu szczurom tego co ja gatunku. że edykt zawiera reformy pożyteczne. co było w nim najlepsze — stał się nieunikniony. Znosi sprzedaż urzędów. Monarcha absolutny byłby mniej niebezpiecznym reformatorem. podziwiam głupców. dokona się nie tylko z przyzwoleniem ludu.” I na usprawiedliwienie dodaje: „Pamiętajcie. Było inaczej. że król ma rację. co w samym Paryżu. którzy trzymają stronę tych bezczelnych i krnąbrnych łyków. obarcza króla kosztami senioralnego wymiaru sprawiedliwości — czyż to nie są wielkie przysługi wyświadczone narodowi? Czyż zresztą te parlamenty nie bywały często dokuczliwe i barbarzyńskie? Doprawdy. od dawna nieobecny w Paryżu. nie niszcząc jednocześnie wszystkiego. Wolter. sądził. Ja uważam. „Niemal całe królestwo jest w stanie wrzenia i konsternacji — pisze do przyjaciół — ferment jest równie silny na prowincji. Jeśli . że lepiej jest służyć lwu z dobrego domu. który miał obrócić w ruinę zarówno to. a skoro już trzeba służyć.

Kiedy u Francuzów obudziła się miłość wolności politycznej — przyswoili oni już sobie w materii rządzenia pewien zasób pojęć. że rewolucja. co było przedtem. że w końcu wielu Francuzów. znużonych tymi wysiłkami. od obywatela zalet dobrego sługi. jednolita i wszechwładna administracja. ale poniekąd były ich zaprzeczeniem. kierowniczka państwa i opiekunka obywateli. pojęć. bez których wolność z trudem się może obejść — dochodzę do przeświadczenia. Za ideał społeczeństwa uznali lud. Chcieli być wolni. ale nie mieli zamiaru odstąpić od tej pierwotnej koncepcji. które były jej obce lub przeciwne. Naród jako całość miał wszystkie prawa władzy zwierzchniej. w którym jedyną arystokracją byliby funkcjonariusze publiczni. z drugiej strony obaliła też i wiele innych.o mnie idzie. że rewolucja przeprowadzona przez despotę mniej by nam może była przeszkodziła stać się kiedyś wolnym narodem. że nie dawały się pogodzić z istnieniem wolnych instytucji. obywatel jako jednostka został zamknięty w najciaśniejszej zależności: od narodu żądano doświadczenia i cnót ludu wolnego. zra- . Pragnienie zaprowadzenia wolności politycznej w świecie instytucji i idei. Jeśli chce się zrozumieć dzieje naszej rewolucji. ale które już weszły nam w krew albo z góry trafiły do serca. próbowali ją tylko pogodzić z pojęciem wolności. to wziąwszy pod uwagę. niż rewolucja dokonana w imię suwerenności ludu i przez lud. nie należy nigdy zapominać o tym. które nie dość. było od lat sześćdziesięciu przyczyną tylu daremnych prób stworzenia wolnego rządu i tylu zgubnych rewolucji. która zniweczyła tyle instytucji. przyzwyczajeń sprzecznych z wolnością. Usiłowali więc połączyć razem nieograniczoną centralizację administracyjną z ciałem ustawodawczym mającym głos rozstrzygający: administrację biurokratyczną i rząd wyborców.

mimo wszystko. ludzie sądzą. którego nienawidzą ludy stworzone do wolności. że jedynie nienawidzili władcy i pana. jakich ludzkość dokonała. z jakiego uczucia ta potrzeba wyrasta i czym się karmi. która we wszystkich epokach każda ludziom dokonywać rzeczy największych. jakie jest źródło tej namiętnej potrzeby wolności politycznej. że po dłuższym czasie wolność zawsze daje tym. by prawdziwe umiłowanie wolności mogło się zrodzić z samej nadziei na dobra materialne. a urok ten polega na rozkoszy. nigdy jej długo nie zachowali. jest sama zależność. co ją potrafią zachować. Często się zastanawiałem. by rządzić się samodzielnie. tymczasem okazuje się.żonych trudem tak mozolnym i jałowym. które niesie z sobą despotyzm. bo ta nadzieja często bywa zawodna. i poprzestało na myśli. która mu dała istnienie. Pojmuję. że ich przejściowe używanie może zapewnić jedynie despotyzm. Tak oto nieskończenie bardziej przypominamy dziś ekonomistów z roku 1750 niż naszych ojców z roku 1789. a często bogactwo. nigdy nie jest trwałe: przemija wraz z przyczyną. zrodzone ze szczególnego i przejściowego zła. Nie sądzę też. pod rządami Boga i praw jedynie. w których wolność chwilowo utrudnia korzystanie z tych dóbr. od jej dobrodziejstw niezależny urok. że życie w równości pod władzą pana ma też. Ludzie. by pozostać przy pierwszym. którzy w wolności cenili tylko takie dobra. ale takie umiłowanie niezależności. działanie. że kochają wolność. To prawda. swój łagodny urok. . Bo tym. co we wszystkich czasach tak silnie wiązało z nią serca niektórych ludzi. Złem. zarzuciło ów drugi cel. a bywa i tak. były jej tylko właściwe powaby. dobrobyt. ale zdarzają się okresy. jakie wolność przynosi. że u ludów źle rządzonych łatwo budzi się pragnienie. oddychanie bez przymusu. jej własny. jaką jest mówienie.

nikt nie wytłumaczy. wolność zaczyna nużyć. ten został stworzony na niewolnika. które go nigdy nie odczuwały. bym analizował to wzniosłe pragnienie — trzeba go doznawać.Kto w wolności szuka czegoś innego niż ona sama. pozwalają ją sobie wyrywać z rąk bez oporu. czym ono jest. samą wolność uważają za dobro tak cenne i nieodzowne. by mogli pozostać wolni? Jednego: pragnienia wolności. Zjawia się samo w wielkich sercach. zaś mogąc jej kosztować — nie pragną niczego więcej. . Czego im brak. że wysiłek mógłby narazić na szwank dobrobyt. I czynią tak nie dla umiłowania dóbr materialnych. które Bóg na jego przyjęcie przygotował. przez wszelkie niebezpieczeństwa i niedole. Duszom przeciętnym. że nic ich nie może pocieszyć po jej stracie. Inne ludy. który właśnie zawdzięczają wolności. jakie im ona daje. Nie żądajcie. Niektóre ludy ścigają wolność uparcie. obawiając się. napełnia je i zapala. żyjące w dobrobycie.

którzy cenią sobie rządy absolutne. Jeszcze inny: niegdyś ziemia dawała mieszkańcom dużo więcej niż dziś. Nie ulega wątpliwości. że od iluś tam lat liczba ludności w jego okręgu znacznie zmalała. Francja była zrujnowana na długo przedtem. drugi — że w mieście niegdyś bogatym i kwitnącym dziś nie ma żadnego przemysłu. jaką nam zostawił Vauban? Wszyscy intendenci w memoriałach posyłanych księciu Burgundii pod koniec siedemnastego wieku. Pierwsze oznaki osłabienia spotykamy w najświetniejszych latach jego panowania. że siły monarchii zaczęły się wyczerpywać za Ludwika XIV. . w czasach kiedy ten władca wciąż jeszcze święcił triumfy w Europie. Zaludnienie i produkcja spadły o jedną piątą w ciągu mniej więcej trzydziestu lat. rolnictwo było w nieporównanie lepszym stanie przed dwudziestu laty. wspominają o postępującym upadku narodu i bynajmniej nie mówią o tym jak o rzeczy nowej. Któż nie czytał przerażającej rozprawy z dziedziny statystyki administracyjnej. że panowanie Ludwika XVI było najpomyślniejszym okresem dawnej monarchii i ze ta włamie pomyślność przyśpieszyła rewolucję. mówi w tymże czasie intendent z Orleanu. Inny: w prowincji były kiedyś manufaktury. dziś są pozamykane. Jeden pisze. Lekturę tych memoriałów należałoby zalecić ludziom. którzy kochają się w wojnie. oraz władcom.ROZDZIAŁ CZWARTY O tym. jeszcze przed nieszczęsną wojną sukcesyjną. nim przestała zwyciężać.

Ale uwaga! nie jest to już dawne życie. ale powoli ruch staje się coraz bardziej charakterystyczny i wyraźny. szerzy się i potęguje z każdym rokiem. byli ministrowie. Wszystkie dokumenty administracyjne odnoszące się do tej epoki. że społeczeństwo jest jakby w letargu. ludzie interesu są w tym punkcie zgodni z literatami. budzące się na nowo. Wyznam. duch. Tylko Paryż. że nie dokonywał się wówczas żaden widoczny postęp. że nie wierzę w ów stały upadek Francji w pierwszej połowie osiemnastego wieku. ale opinia tak powszechna. Rząd kręci się w koło po utartym szlaku nic nowego nie tworząc. świadczą rzeczywiście. miasta nie robią prawie żadnego wysiłku. mówią. by je rozsadzić. Z początku można to spostrzec tylko przy bardzo uważnej obserwacji. Na trzydzieści albo i czterdzieści lat przed rewolucją obraz zaczyna się zmieniać. Intendenci. Wszyscy piszący o administracji albo o gospodarce społecznej w pierwszej połowie osiemnastego wieku jednomyślnie stwierdzają. by poprawić i uzdrowić warunki życia swoich mieszkańców. które . ożywił je na chwilę tylko po to. ani śmierć Ludwika XIV. we wszystkich częściach społecznego organizmu występują jakieś wewnętrzne drgnienia. ani nawet pokój nie przywróciły dobrobytu. Każdy zaczyna się czuć w swojej skórze źle i niewygodnie i usiłuje ją zmienić: dążenie do lepszego staje się powszechne. jakie zdarzyło mi się czytać. który porusza to ogromne ciało.Ponieważ głównym źródłem tych niedoli były wady ustroju. dowodzi już choćby tego. nawet osoby prywatne nie zdobywają się na żadne poważniejsze przedsięwzięcie. że podupadają one coraz bardziej. że sytuacja w prowincjach się nie poprawia. ale jest to dążenie niecierpliwe i gorzkie. jest nowy. bogaci się i rozrasta. wielu twierdzi nawet. podzielana przez tak dobrze poinformowanych ludzi. niewidoczne do tej pory.

głównie zaś o ściągnięcie podatków. mających podnieść publiczny dobrobyt. Korespondencja administracyjna wykazuje to na szczegółach. Właśnie w tym czasie zaczynają oni zakładać towarzystwa rolnicze. drugi ma inne troski: w jego głowie roi się od projektów. Ten nastrój szybko przenika do kręgu ludzi sprawujących rządy. tę samą swobodę decyzji. jaka się dokonała w nastrojach rządzących. o pobór rekruta. ale sposób ich stosowania łagodzi wszystkie ich wady. samowolne i bezwzględne. areszt. handlu. urządzają konkursy. co jego poprzednik. manufakturach. najbardziej zajmuje go rolnictwo. co tam znajdowałem. Prawa są wciąż tak samo nierówne. przekształca go od wewnątrz. ale stosuje się je inaczej. nie- . Przemiana. kary cielesne. jak w przeszłości. tych samych podwładnych urzędników. ale jego cele są już inne: pierwszy troszczył się jedynie o utrzymanie prowincji w posłuszeństwie. że kontroler generalny i intendent z roku 1740 nie są w niczym podobni do intendenta i kontrolera generalnego z roku 1780. niczego na zewnątrz nie naruszając: prawa pozostają niezmienione. o których już mówiłem.każe przeklinać przeszłość i wyobrażać sobie stan rzeczy całkiem od istniejącego odmienny. „Kiedy zacząłem studiować ustawy skarbowe — mówi w swoich pamiętnikach Mollien — byłem przerażony tym. kanałach. najlepsze swoje odbicie znajduje w sposobie ściągania wszelkiego rodzaju podatków. rozdają premie. Intendent z roku 1780 ma tę samą władzę. za zwykłe przeoczenia trybunały specjalne mogły wymierzać grzywny. Już gdzie indziej mówiłem. Wśród urzędników administracji staje się wtedy modny Sully. Niektóre okólniki kontrolera generalnego bardziej przypominają traktaty o rolnictwie niż urzędowe pisma. Myśli przede wszystkim o drogach.

że między tekstem ustawy a jej zastosowaniem jest taka sama różnica. że od kilku lat odbywa się to w sposób łagodniejszy i bardziej wyrozumiały. Jak wynika z badanych przeze mnie dokumentów.” Dokumenty całkowicie usprawiedliwiają to twierdzenie. w okręgu Tours w roku 1784 — 40 000. nieraz załatwiał te sprawy sam. Przede wszystkim widać w nich prawdziwą troskę o straszny los ubogich: do tej pory darmo byłoby tego szukać. często też ustanawia na te cele fundusze nowe. Często można w nich znaleźć dowody poszanowania ludzkiej wolności i ludzkiego życia. w Normandii w roku 1787 — 48 000. o zapomogach. król osobiście zredagował motywy . Na szczęście nie poprzestałem na przeczytaniu tego kodeksu i wkrótce mogłem się przekonać. Prawoznawcy zawsze dążyli do umniejszania przestępstw i złagodzenia kary.” „Do iluż to nadużyć i szykan prowadzi ściąganie podatków! — powiada zgromadzenie prowincjonalne Dolnej Normandii w roku 1787. Bezwzględne traktowanie nędzarzy przez skarb państwa zdarza się rzadko. coraz częstsze są wzmianki o ulgach podatkowych. Król powiększa wszystkie fundusze przeznaczone na urządzanie warsztatów dobroczynnych po wsiach i na pomoc dla ubogich. W tej dziedzinie swoich rządów Ludwik XVI nie chciał polegać jedynie na ministrach. którym zwierzyna królewska niszczyła pola położone w obrębie zarządów leśnych. Kiedy w roku 1776 postanowienie rady ustaliło. jakie odszkodowania miały przysługiwać chłopom. jak między obyczajami dawnych urzędników skarbowych i nowych. państwo rozdało na te cele w jednym tylko okręgu Górnej Gujenny w roku 1779 — 80 000 liwrów. i wskazało proste i pewne sposoby uzyskiwania tych odszkodowań.—Musimy wszakże gwoli sprawiedliwości przyznać.mal wszystkie posiadłości i osoby uzależnione były od przysięgi agenta dzierżawcy podatków itd.

jaki przybrał w ostatnich latach swojego istnienia. Świadczy o tym wszystko: przybywa ludności. ogólny dobrobyt podnosi się z szybkością nieznaną do tej pory. „Od roku 1774 — mówi jeden z ówczesnych urzędników administracji — rozmaite rozwijające się gałęzie przemysłu powiększyły dochód ze wszystkich podatków pośrednich. Turgot opowiada nam. kiedy się porówna umowy zawierane w różnych okresach panowania Ludwika XVI między państwem a towarzystwami finansowymi.” I rzeczywiście. stają się pracowitsi. w ciągu dwudziestu lat wzrósł on dwukrotnie”. bardziej pomysłowi. państwo zadłuża się z jej powodu. to dojdziemy do przekonania. jeszcze szybciej rośnie bogactwo. W miarę jak te przemiany dokonują się w umysłach rządzonych i rządzących. Wojna amerykańska nie hamuje gospodarczego rozwoju. że w roku 1788 Bordeaux miało większe obroty handlowe niż Liverpool. przy każdym odnowieniu kontraktu. ja też pracuję ze swojej strony”. Arthur Young twierdzi.postanowienia. że ceny dzierżawy. że ten dobry i nieszczęśliwy władca oddał mu je. Jeśli zechcemy uwzględnić różnicę epok. „Można liczyć. napisane własnoręcznie. że w żadnym z okresów porewolucyjnych . rosną nieustannie i coraz szybciej. i dodaje: „Ostatnimi czasy handel morski rozwija się szybciej we Francji niż w samej Anglii. Gdyby odmalować dawny ustrój w kształcie. bardziej przedsiębiorczy. wyszedłby portret bardzo pochlebiony i mało podobny. że dochód ze wszystkich podatków pośrednich wzrasta rocznie o dwa miliony” — mówi Necker w sprawozdaniu z roku 1781. którym zlecano ściąganie podatków. umowa dzierżawna z roku 1786 daje o czternaście milionów więcej niż ta sama umowa z roku 1780. widać. ale obywatele nadal się bogacą. mówiąc: „Jak pan widzi.

cłach wewnętrznych. a pozostał wszechwładny i wszędzie utrzymywał porządek. obawiał. bo go nie potrafią wyjaśnić i. której się radził. na jakie jeszcze natykał się przemysł.wzrost ogólnego dobrobytu nie następował szybciej niż wciągu owych dwudziestu lat poprzedzających rewolucję. niż przyśpieszać jej ruch. wystarczające. zaczęła się bogacić i rozwijać wszechstronnie. różnorodności zwyczajów. które były dla nas czasami pokoju i postępu. Bo rzeczywiście. w którym każdy mógł się swobodnie bogacić i zachować zdobyty majątek. prawach feudalnych. że chory nie może wyzdrowieć wbrew zasadom medycyny. twierdzą. na przekór temu wszystkiemu. jak lekarz u Moliera. który przestał być despotyczny. ograniczeniach cechowych. jeśli się pomyśli o wszystkich wadach. wielu polityków może nawet przeczyć temu faktowi.? A jednak. która mu co dzień podsuwała pomysły i wciągała go w swój nurt. której schlebiał nieustannie. naród. Jedynie trzydzieści siedem lat monarchii konstytucyjnej. ale w rzeczywistości był posłuszny opinii publicznej. że Francja mogła rozwijać się i bogacić przy nierównym rozłożeniu ciężarów. ponieważ poza tym systemem źle skonstruowanych i kiepsko się zazębiających kółek. który w swoich wyższych klasach był już najbardziej oświecony i najbardziej wolny na kontynencie europejskim. ówczesnym trybie obsadzania urzędów itd. jak uwierzyć. Widok tak wielkiego i wciąż podnoszącego się dobrobytu może zadziwić. absolutny z . jakie obciążały jeszcze rząd. i o wszystkich utrudnieniach. kryły się dwie bardzo proste i bardzo silne sprężyny. dadzą się porównać pod tym względem z panowaniem Ludwika XVI (16). by wszystko utrzymać w całości i doprowadzić do wzrostu ogólnego dobrobytu: rząd. oraz naród. Król w dalszym ciągu przemawiał tonem władcy. które mogły raczej hamować maszynę społeczną.

o którym mówiłem. mniej jednolite i poprawne od naszych! A mimo to czy istnieje w Europie jakiś kraj. Badając to. ożywiającego całe angielskie prawodawstwo. właśnie w tych częściach Francji.litery prawa. które miały się stać głównym ogniskiem rewolucji. ale z ducha. Pańszczyzna zanikła na długo przed rokiem . Niedoskonałość niektórych organów niczemu nie przeszkadza. czym jest ta niewidzialna potęga. ograniczony był przez sposób jego stosowania. Spójrzcie na Anglię: do jakiego stopnia jeszcze dziś jej prawa administracyjne wydają się zawilsze. bo życie jest potężne (17). wzbiera nienawiść do wszystkich starych instytucji. jakim cieszy się dziś we Francji opinia publiczna. że na terenach położonych wokół Paryża dawny ustrój zreformował się najwcześniej i najgłębiej. A przecież tak jest”. W roku 1784 Necker w publicznym dokumencie mówi jak o fakcie niewątpliwym: „Większość cudzoziemców z trudem zdaje sobie sprawę z autorytetu. Więcej. gdzie by majątek publiczny był większy. pogłębia powszechne niezadowolenie. własność prywatna powszechniejsza. trudno jest im zrozumieć. jak wzrasta we Francji ów dobrobyt. która rządzi nawet w królewskim pałacu. można się z łatwością przekonać. w umysłach wzmaga się niepewność i niepokój. Ale w miarę tego. ile siła motorów. Nie ma nic bardziej powierzchownego niż przypisywanie wielkości i potęgi narodu samemu tylko mechanizmowi jego praw. postęp jest najwidoczniejszy. co pozostało z archiwów dawnego okręgu Ile-de-France. społeczeństwo silniejsze i bogatsze? Nie bierze się to wszystko ze słuszności takiej czy innej ustawy. Wolność i majątek chłopów są tu ubezpieczone lepiej niż w innych okręgach z elekcjami. Naród jawnie zmierza do rewolucji (18). bo w tej materii o wyniku przesądza nie tyle doskonałość instrumentu. bardziej zabezpieczona i różnorodna.

Komisarze rządowi co roku udają się do każdej parafii. im bardziej się poprawiało. zdolności płatnicze każdego mieszkańca zostają określone w toku dyskusji. co się jeszcze nazywa podatkiem majątkowym w okręgach sąsiednich. że Francuzom ich położenie wydawało się tym nieznośniejsze. co i od uprawianego przemysłu. obciąża tylko jedną klasę podatników. tu najdłużej stawiano opór rewolucji. Najczęściej dzieje się tak. że lud. w której zaczyna . sprawiedliwszy niż na innych ziemiach Francji. jakby obojętnie. ale we wszystkim innym głęboko różni się od tego. która go płaci tyleż od własności. Jeśli się chce zrozumieć. Tu właśnie rozpalił się i utrzymywał ogień wojny domowej. podatek majątkowy bez względu na to. zaczyna być jeszcze gorzej. kiedy tym. który bez skargi. należy przeczytać odnośny regulamin z 1772 roku. którym było źle. łagodniejszy. dawny ustrój nigdzie nie zachował się lepiej niż wzdłuż dolnej Loary. mieszkańcy zbierają się w ich obecności. ale w historii pełno jest takich zjawisk. Rewolucja nie zawsze wybucha wtedy. który rewolucja obala. i doświadczenie uczy. kiedy ciężar ich nieco zelżeje. który go bezpośrednio poprzedzał. nadal ma swoje organiczne wady. Może się to wydać dziwne. że najniebezpieczniejszą chwilą dla złego rządu bywa zwykle ta. W regulaminie tym podatek majątkowy wygląda już całkiem inaczej. Oczywiście.1789. majątki szacuje się publicznie. jak dalece dobrobyt i nędza całej prowincji zależne były wówczas od intendenta. Ustrój. bywa niemal zawsze lepszy od tego. I odwrotnie. w ustaleniu ogólnego wymiaru podatku biorą udział wszyscy. kończą niepotrzebne akty przemocy. jak jest pobierany. na bagniskach Poitou i na landach Bretanii. znosił najuciążliwsze prawa — odrzuca je gwałtownie. którzy go mają płacić. Kończy się samowola syndyków. można by więc powiedzieć. Pobór podatku majątkowego stał się regularniejszy.

Ponieważ była tajna i żadne gwarancje nie zabezpieczały jej prawidłowego działania. Niezależnie od tych przyczyn ogólnych. że można się spod niego wyłamać. Wyobraźnia opanowana wizją tej bliskiej i niesłychanej szczęśliwości znieczula na dobro już posiadane i popycha ku rzeczom nowym. roboty publiczne. Zło. trzymano się tam jeszcze niektórych najgorszych zwyczajów praktykowanych za Ludwika XIV i Ludwika XV. rzec by można. Krótkotrwałe uwięzienie Beaumarchais’go wywołało w Paryżu większe wzburzenie niż dragonady. Jedynie wielki osobisty geniusz może ocalić władcę. zapomogi i subsydia. co w chwili. Wysiłki.on wprowadzać reformy. teraz nikt się przyszłości nie lęka. zjawisko to ma również inne. że Francja upada. W roku 1780 nikt już nie twierdzi. Choć administracja finansów wydoskonaliła się jak wszystko inne. przeciwnie. potęgując jeszcze wrażenie ich dokuczliwości. Najmniejsze objawy samowoli Ludwika XVI wydawały się trudniejsze do zniesienia. które rozdzielał. z chwilą gdy w umysłach zaświta myśl. gdy miał już zniknąć. Jakby każde usunięte wówczas nadużycie tym wyraźniej pozwalało dojrzeć pozostałe. zachowała jednak wady. jakie rząd podejmował w celu podniesienia ogólnego dobrobytu. niż cały despotyzm Ludwika XIV. który postanawia ulżyć losowi swoich poddanych po długim okresie ucisku. Feudalizm w swojej całej potędze nie budził we Francuzach tyle nienawiści. Zło stało się mniejsze. to prawda. Właśnie wtedy powstaje teoria o nieograniczonej możliwości stałego doskonalenia się człowieka. . że od tej chwili nic już nie zakreśla granic jej rozwoju. ale pogłębiła się wrażliwość na zło. które ludzie znosili cierpliwie jako nieuniknione. wydaje się nieznośne. nieodłączne od rządów absolutnych. Przed dwudziestu laty niczego się po przyszłości nie spodziewano. bardziej swoiste a nie mniej potężne przyczyny.

bo widział to na własne oczy. jak oni. Jak oni. I dodaje. o . który od dwudziestu lat rozwinął bardziej ożywioną działalność i porywał się na rozmaite przedsięwzięcia. los szczęścia. w samej rzeczy. ale pod wpływem przemian. pożyczał po cichu. niczym nowym. wpędzało to króla w ustawiczne kłopoty finansowe. Jeśli umieszczali swoje kapitały w pożyczkach rządowych. który powinien był jej najsumienniej przestrzegać”. ale nowe było wrażenie. jakie od tamtej pory dokonały się w rządzie i w społeczeństwie.które kazał prowadzić— z każdym dniem pomnażały wydatki nie zwiększając w tej samej proporcji wpływów. Nadużycia. tak o tym mówi: „W stosunkach Francuzów z ich własnym rządem decydował wówczas przypadek. Rząd. Świadek godny zaufania. z dużą słusznością: „W tych czasach. jakie się tu administracji francuskiej zarzuca. nie były. nawet jeśli idzie o sam kapitał. ludzie stali się na te wady nieskończenie bardziej uczuleni. chęć i potrzebę dobrobytu — ci. którzy część swojej własności powierzyli państwu. czy otrzymają swoje procenty. ile i gdzie się dało. jeśli budowali dla rządu statki. a jego wierzyciele nigdy nie byli pewni. kiedy rozwijający się przemysł coraz częściej budził w ludziach umiłowanie własności. jeszcze większe od tych. drogi. W poprzednim okresie wady systemu finansowego były o wiele jaskrawsze. wciąż zalegał ze spłaceniem długów. nigdy nie mogli liczyć na procenty w określonym terminie. a widzieć mógł lepiej niż ktokolwiek inny. odziewali żołnierzy — nie mieli zabezpieczenia dla wyłożonych sum ani nie znali terminu ich spłaty i szanse umowy z ministrami musieli kalkulować tak. jakie wywierały. jak się kalkuluje szanse pożyczki na wysoki procent”. jakie mieli jego poprzednicy. zdani byli jedynie na królewską uczciwość. tym niecierpliwiej znosili gwałcenie prawnej strony zobowiązań przez tego dłużnika.

Złe zarządzanie skarbem państwa. jak się wyraził pewien ówczesny finansista. Liczba ludzi. którzy mieli udział w pożyczkach. Klasa ta najgłośniej domagała się całkowitej rewolucji w całym systemie finansowym. przewróci się i resztę. stało się wtedy dla mnóstwa rodzin prywatną klęską. którzy zwykle stanowią klasę usposobioną wobec politycznych nowinek szczególnie wrogo. Jest też rzeczą godną podkreślenia. nie myśląc o tym. pasja bogacenia się. choćby znienawidzonym i budzącym pogardę — tym razem okazali się najbardziej niecierpliwi i najbardziej stanowczo żądali reform. w swoje pretensje do rządu wciągali tych wszystkich. kupcy. . którzy przed trzydziestu laty znosiliby je zapewne bez słowa skargi. żyli z rządowych płac i spekulowali na rządowych umowach. których z rządem wiązały sprawy pieniężne. wskutek czego wszystkie takie krzywdy wydawały się nie do zniesienia tym samym ludziom. Jeszcze nigdy majątek państwa i majątki osób prywatnych nie były ze sobą tak splątane. wzrosła niebywale. Dlatego też rentierzy. w których jego niewypłacalność również pośrednio godziła. którzy sami byli z regały zadłużeni i. klasę najbardziej sprzyjającą każdemu aktualnemu rządowi i najściślej podporządkowaną prawom. zamiłowanie do dobrobytu upowszechniały się i potęgowały w miarę rozwoju interesów. które przez długi czas było jedynie złem publicznym. I tak w roku 1789 państwo miało blisko 600 milionów wierzycieli. że razem z liczbą takich niezadowolonych rosło ich rozdrażnienie. mianowicie skłonność do spekulacji. przemysłowcy i inni ludzie handlu czy pieniądza.jakich do tej pory nie myślał — stał się niewątpliwie największym odbiorcą wytworów przemysłu i największym przedsiębiorcą w królestwie. że naruszywszy tak głęboko tę część aparatu rządzenia.

rozpala i doprowadza do rozpaczy. w którym chęć bogacenia się z każdym dniem staje się coraz powszechniejsza.Czy można było uniknąć katastrofy? Z jednej strony — naród. przyśpieszając tym sposobem z dwu stron swój własny upadek. z drugiej — rząd. który tę nową namiętność bezustannie podsyca i nieustannie gnębi. .

tak dalece. wzbudzali w nim wściekłość. jakich był zawsze ofiarą: jedni drugim wskazywali na monstrualne wady. Nie mówię tu bynajmniej o pisarzach. uznano. by odmalować jego niedole i źle wynagradzaną pracę: usiłując mu w ten sposób ulżyć. Na trzynaście lat przed rewolucją król. Ponieważ od stu czterdziestu lat lud ani na chwilę nie pojawił się na politycznej widowni. Jakby te słowa dotyczące ludu mogli usłyszeć tylko ci. że jest głuchy. głośno rozmawiali w jego obecności o okrutnych niesprawiedliwościach. że się jeszcze na niej kiedykolwiek pokaże. jak podburzono lud chcąc ulżyć jego doli. widząc. tkwiące w instytucjach najbardziej dla ludu uciążliwych. mówi we wstępie do edyktu: „Wyjąwszy niewielką liczbę prowincji (kraje z organizacją stanową). Cały ciężar spadł więc na tych. ale o rządzie. którzy najbardziej powinni byli się lękać gniewu ludu. nikt już absolutnie nie wierzył. którzy stali ponad ludem. o jego najwyższych urzędnikach. Ludzie. jakby go nie było. używali swojej retoryki. napraw- . którzy mają tylko ręce do pracy i których niewiele obchodzi stan dróg. o samych uprzywilejowanych. jak nie reaguje. że kiedy zaczęto się interesować jego losem. wszystkie bez mała drogi w królestwie zostały zbudowane bezpłatnie przez najuboższą część naszych poddanych. mówiono o nim przy nim. i jakby grozić tu mogło tylko jedno niebezpieczeństwo: że właśnie oni tych słów nie zrozumieją.ROZDZIAŁ PIĄTY O tym. próbując znieść roboty przymusowe.

dę zainteresowani są tym właściciele, niemal wszyscy uprzywilejowani, których majątki dzięki budowie dróg zyskują na wartości. Zmuszając ubogich, by oni sami je utrzymywali, żądając od nich, bez zapłaty, ich czasu i pracy, odbiera im się jedyny, jaki mają, środek obrony przed nędzą i głodem i każe pracować na rzecz bogatych”. Kiedy w tym samym czasie usiłuje się znieść ograniczenia, jakie system cechów rzemieślniczych nakładał na robotników, oznajmia się w imieniu króla, „że prawo do pracy jest własnością ze wszystkich najświętszą; że każda ustawa, która je ogranicza, gwałci prawo naturalne i powinna być uznana za nieważną; że istniejące cechy są ponadto instytucjami dziwacznymi i tyrańskimi, płodem egoizmu, chciwości i przemocy”. Takie słowa były niebezpieczne. A jeszcze bardziej niebezpieczne było wypowiadanie ich na próżno. W kilka miesięcy później przywrócono i cechy, i szarwarki. Podobno Turgot przemawiał takim językiem przez królewskie usta. Nie inne wszakże słowa podsuwa królowi większość jego następców. Kiedy w roku 1780 król oznajmia swoim poddanym, że każde zwiększenie podatku majątkowego będzie od tej pory jawne i kontrolowane — dodaje do oznajmienia, w formie glossy: „Płatnicy podatku majątkowego, już i tak udręczeni sposobem jego pobierania, na domiar narażeni byli do tej pory na nieoczekiwane podwyżki, tak że danina najuboższej części naszych poddanych wzrosła w proporcji dużo większej niż wszystkich pozostałych”. Kiedy król, nie mając jeszcze odwagi równomiernie rozłożyć ciężarów, próbuje wprowadzić przynajmniej jednakowe zasady pobierania tych podatków, które stały się już powszechne, mówi w rozporządzeniu: „Jego Królewska Mość spodziewa się, że osoby bogate nie będą się czuły pokrzywdzone, kiedy, zrównane do wspólnego poziomu,

będą jedynie spełniać powinność, w której od dawna należało im uczestniczyć sprawiedliwiej”. Zwłaszcza jednak w latach głodu wyglądało na to, że bardziej niż pomóc ludowi — chce się rozpalić jego namiętności. Jeden z intendentów, pragnąc pobudzić miłosierdzie bogatych, mówi „o niesprawiedliwości i obojętności tych właścicieli ziemskich, którzy wszystko, co mają, zawdzięczają pracy ubogiego, a pozwalają mu umierać, kiedy on w pocie czoła stara się podnieść wartość ich dóbr”. Król przy podobnej okazji mówi: „Jego Królewska Mość chce obronić lud przed machinacjami, które narażają go na brak podstawowych środków żywności, zmuszając do pracy za taką zapłatą, jaką bogaci zechcą mu wyznaczyć. Król nie ścierpi, by jedni ludzie byli wydani na pastwę chciwości drugich”. Aż do końca monarchii walka, jaka toczyła się między rozmaitymi władzami administracyjnymi, dawała okazję do tego rodzaju oświadczeń: współzawodnicy chętnie oskarżali się nawzajem o niedole ludu. Widać to wyraźnie zwłaszcza w sporze, jaki w roku 1772 wybuchł między parlamentem Tuluzy a królem w kwestii wolnego obrotu zbożem. „Rząd przez swoje niewłaściwe zarządzenia naraża ubogich na śmierć głodową” — mówi ów parlament. „Ambicja parlamentu i chciwość bogaczy są powodem publicznej nędzy” — odpowiada król. Obie strony pracują w ten sposób nad wpojeniem w umysły ludu przekonania, że odpowiedzialność za jego niedole ponoszą ci, którzy stoją wyżej. Wszystko to nie znajduje się bynajmniej w tajnej korespondencji, ale w publicznych dokumentach, które rząd i parlament same każą drukować i rozpowszechniać w tysiącach egzemplarzy. Przy okazji król mówi słowa gorzkiej prawdy o sobie i o swoich poprzednikach: „Skarb państwa ucierpiał kiedyś na skutek rozrzutności kilku panujących. Z

naszych niezbywalnych włości wiele sprzedano za bezcen”. — „Cechy rzemieślnicze — padają innym razem w jego imieniu słowa bardziej rozsądne niż ostrożne — przede wszystkim wytworem fiskalnej chciwości królów.” — „Jeśli często zdarzało się, że czyniono niepotrzebne wydatki i jeśli podatek majątkowy wzrósł ponad miarę — stwierdza król dalej — to brało się to stąd, że administracja finansów, uważając zwiększenie podatku majątkowego, z przyczyny jego tajności, za najłatwiejsze źródło dochodu, uciekała się do tego środka, choć niektóre inne byłyby mniej dla naszego ludu uciążliwe.” To wszystko adresowane jest do oświeconej części narodu, po to, by ją przekonać o pożyteczności niektórych zarządzeń, niekorzystnych z punktu widzenia interesów prywatnych. Jeśli zaś szło o lud — wszyscy byli przekonani, że choć słyszy, to nie rozumie. Trzeba przyznać, że nawet w tej życzliwości kryło się wiele pogardy dla tych biedaków, których niedoli tak szczerze chciano ulżyć, i że przypomina to po trosze poglądy pani Duchâtelet, która bez wahania, jak nam mówi sekretarz Woltera, rozbierała się przy służbie, uważając, że nie jest całkiem pewne, czy lokaje to rzeczywiście mężczyźni. Nie należy też sądzić, że to jedynie Ludwik XVI albo jego ministrowie przemawiali tym niebezpiecznym językiem, którego przykłady przytoczyłem powyżej; wszyscy uprzywilejowani, przeciw którym bezpośrednio kierował się gniew ludu, nie inaczej wyrażają się w jego obecności. Trzeba przyznać, że we Francji wyższe klasy społeczne zaczęły się zajmować losem biedaka, zanim jeszcze zaczęły się go bać; interesowały się nim w czasach, kiedy nie przypuszczały jeszcze, że z jego krzywdy może wyniknąć ich upadek. Widać to zwłaszcza w dziesięcioleciu poprzedzającym rok 89: często się wówczas współczuje chłopom, nie-

ustannie się o nich mówi; szukając sposobów ulżenia ich doli, wydobywa się na jaw najważniejsze nadużycia, przez które cierpią, i krytykuje ustawy skarbowe, które są dla nich szczególnie krzywdzące; ale objawy tej nowej sympatii wykazują z reguły taki sam brak przewidywania, jaki przez długi czas cechował obojętność. Przeczytajcie protokoły zgromadzeń prowincjonalnych, które odbyły się w kilku prowincjach Francji w roku 1779, a później w całym królestwie, zbadajcie inne urzędowe dokumenty, które nam po nich zostały; będziecie wzruszeni szlachetnością uczuć, jakie znalazły tam swoje odbicie, i zdumieni nieostrożnością języka, jakim je wypowiadano. „Nazbyt często zdarzało się — powiada zgromadzenie prowincjonalne Dolnej Normandii w roku 1787 — że pieniądze, które król przeznaczał na budowę traktów, służyły tylko wygodzie bogatych, ludowi nie przynosząc pożytku. Nierzadko bywały wydawane na upiększenie podjazdu do zamku, choć użyć ich należało na poprawę dojazdu do miasteczka czy wsi.” Na tym samym zgromadzeniu stan szlachecki i stan duchowny, opisawszy wszystkie wady królewskich szarwarków, chcą dobrowolnie poświęcić 50 000 liwrów na poprawę dróg w prowincji, ażeby, jak powiadają, doprowadzić je do stanu używalności nie obciążając tymi kosztami ludu. Bardziej może opłacałoby się tym uprzywilejowanym zamienić szarwarki na powszechny podatek i płacić przypadającą na nich część; ale zrzekając się dobrowolnie korzyści, jaką im dawała nierówność opodatkowania, chcieli utrzymać jej pozory. Odrzucając ze swojego prawa to, co przynosiło im korzyść, troskliwie zachowali w nim to, co wzbudzało nienawiść. Inne zgromadzenia, składające się w całości z obywateli wolnych od podatku majątkowego, którzy, oczywiście, uważali, że nadal nie powinni mu podlegać, mimo to w najczarniejszych barwach odmalowywały nieszczęścia, ja-

kie ten podatek ściąga na ubogich. Układali przerażający obraz nadużyć, do jakich prowadził, własnym staraniem mnożyli w nieskończoność jego kopie. A co dziwniejsze, te niewątpliwe świadectwa zainteresowania losem ludu łączyli co pewien czas z publicznymi wyrazami pogardy. Lud stał się już przedmiotem ich sympatii, ale jeszcze nie przestali nim pomiatać. Zgromadzenie prowincjonalne Górnej Gujenny mówi o chłopach, których sprawy gorąco broni: stworzenia ciemne i nieokrzesane, stworzenia niesforne, gburowatego i krnąbrnego usposobienia. Turgot, który tyle zrobił dla ludu, nie inaczej się o nim wyraża. Te pogardliwe słowa spotyka się w dokumentach przeznaczonych do jak najszerszego rozpowszechnienia, w dokumentach przeznaczonych także dla chłopskich oczu. Mogłoby się zdawać, że ludzie ci żyją w tych stronach Europy, gdzie, jak w Galicji, klasy wyższe, używając innego języka niż klasy niższe, nie mogą być rozumiane. Prawnicy z osiemnastego wieku, którzy często okazują czynszownikom i innym dłużnikom, zalegającym ze świadczeniami feudalnymi, wyrozumiałość, łagodność i sprawiedliwość, jakie ich poprzednikom były raczej obce, też jeszcze tu i ówdzie mówią o nędznych wieśniakach (des vils paysans). Zdaje się, że te zniewagi były w stylu, jak mówią notariusze. W miarę zbliżania się roku 1789 współczucie dla nędzy ludu staje się coraz żywsze i coraz bardziej nieostrożne. Miałem w ręku okólniki, które kilka prowincjonalnych zgromadzeń rozesłało w pierwszych dniach roku 1788 do mieszkańców rozmaitych parafii, aby szczegółowo pouczyć ich o wszystkich krzywdach, na jakie mogliby się skarżyć. Jeden z tych okólników podpisany jest przez opata, wielkiego pana, trzech szlachciców i mieszczanina, wszyscy są członkami zgromadzenia i działają w jego imieniu. Komisja ta nakazuje syndykowi w każdej parafii, by zwołał wszyst-

kich chłopów i zapytał, co się im nie podoba w sposobie wymierzania i pobierania rozmaitych podatków, jakie płacą. „Ogólnie biorąc wiemy — mówi okólnik — że większość podatków, zwłaszcza podatek solny i majątkowy mają dla rolnika skutki fatalne, ale chcielibyśmy prócz tego dowiedzieć się szczegółowo o każdym nadużyciu.” Ciekawość zgromadzenia prowincjonalnego idzie dalej; chce się ono dowiedzieć, jaka liczba ludzi spośród szlachty, duchownych czy nie-szlachty korzysta w parafii z jakiegoś przywileju podatkowego oraz jakie są te przywileje; jaka jest wartość posiadłości ludzi zwolnionych od podatku; czy mieszkają w swoich majątkach, czy nie; czy dużo jest na terenie parafii dóbr kościelnych albo, jak wówczas mówiono, dóbr „martwej ręki”, nie podlegających sprzedaży i jaka jest ich wartość. Ale nawet to wszystko nie wystarcza jeszcze zgromadzeniu; chce ono wiedzieć, na jaką sumę można oszacować część podatków, majątkowego, dodatkowych, pogłównego, szarwarków, którą musieliby płacić uprzywilejowani, gdyby istniała równość opodatkowania. Było to jątrzenie każdego człowieka z osobna przez dokładne uświadamianie mu jego niedoli, wskazywanie mu palcem winowajców i rozzuchwalanie go widokiem ich niewielkiej liczby; przenikano do głębi każdego serca, by rozniecać w nim chciwość, zawiść i nienawiść. Zdaje się, że już zupełnie zapomniano o Żakerii, o Młocarzach i o Szesnastu i nie zdawano sobie sprawy, że Francuzi, lud najłagodniejszy na ziemi, a nawet najbardziej dobroduszny, póki spokojnie żyje swoim zwykłym życiem — staje się najdzikszy, kiedy go z tego życia wytrącą silne namiętności. Nie dotarłem, niestety, do wszystkich memoriałów, jakie chłopi posyłali w odpowiedzi na te mordercze pytania; ale kilka odnalazłem i to wystarczy, by się dowiedzieć, w jakim duchu były pisane.

odwrotnie. Uboczny dochód proboszcza. o wszystkich mówią z rozdrażnieniem i gniewem. jak to już nazywają. lud. „Podatki pośrednie są najprzykrzejsze — piszą — wysłannicy dzierżawcy szperają w każdej zagrodzie. jest skrupulatnie wymienione. z których nikt nie korzysta. zwłaszcza zaś uszczerbek. szlachcica czy mieszczanina. Chłopi wyliczają korce żyta. jego płaca. jakie zachodzą między rewolucją religijną z wieku szesnastego i rewolucją francuską. Woźni sądowi nie są od niego lepsi. który w swojej chciwości chwyta się wszystkich sposobów. Opłaty rejentalne są rujnujące. z krzywdą dla chłopów. jest nadmierna. chłopi gorzko skarżą się. jak piszą. Poborca podatkowy to tyran. Poborca musi puszczać z torbami sąsiadów. to klasy oświecone zosta- . jego sposób życia niekiedy jest opisany. przez ambicję albo chciwość.” Ta ankieta to nie tylko zapowiedź rewolucji. że w kościele za wszystko trzeba płacić. Dociekliwie oszacowana jest wartość jego majątku. nie spodziewając się żadnych korzyści. Wśród wszystkich różnic. to jest jej język. jaki przynoszą one wszystkim innym mieszkańcom wsi.W tych sprawozdaniach nazwisko każdego uprzywilejowanego. żeby samemu uchronić się przed zachłannością tych despotów. zmieniał wiarę z przekonania. jakie muszą mu składać w daninie. żaden uczciwy rolnik nie ujdzie przed ich okrucieństwem. ani jeden nie wydaje się im słuszny. by pognębić biednych ludzi. W osiemnastym wieku było inaczej. Zaś podatki zawsze są wymierzane niesprawiedliwie. jej oblicze. a zawsze krytykowany. nie ma nic świętego dla ich oczu i rąk. że biedaka nawet nie pochowają darmo. szczegółowo opisana ilość i natura jego przywilejów. sumują z zawiścią jego dochody — dochody. uderza zwłaszcza jedna: w szesnastym wieku większość możnych skwapliwie zmieniała wiarę z wyrachowania. to już jest rewolucja.

natomiast lud pchała do rewolucji gorzka świadomość doznanych krzywd i pragnienie zmiany swego położenia. .ły poruszone i rzucone w wir rewolucji przez bezinteresowne wierzenia i szlachetne współczucie. Entuzjazm klas wyższych do reszty rozpalił i uzbroił gniew i pożądliwość ludu.

Ludwik XV zachwiał monarchią i przyśpieszył rewolucję tak przez swoje innowacje. Kiedy lud zobaczył. kiedy wszystko staje się możliwe. że zbliżają się czasy przemocy i ryzyka. rychło je znowu przywrócił. Niektóre z jego reform nagle i bez dostatecznego przygotowania zmieniały dawne i szacowne zwyczaje. że upada i przestaje istnieć parlament. Ludwik XVI przez swoje całe panowanie nieustannie mówił o reformach. od tamtej pory nazywanych rewolucyjnymi — przekonań wrogich jednostce. które rewolucja rzeczywiście zniszczyła. czasami gwałciły nabyte prawa. jak i przez nadużycia. jakimi rząd dokończył rewolucyjnego wychowania ludu. by odwodziło od próby. Rząd sam od dawna już pracował nad trwałym wpojeniem w umysły ludu pewnych przekonań. jak się do tej pory wydawało. Usunąwszy z prawodawstwa kilka najgorszych instytucji. innym zostawiając trud ich obalenia. sprzecznych z jej prawami i sprzyjających przemocy. Przygotowywały tym sposobem . równie niewzruszony — pojął mgliście.ROZDZIAŁ SZÓSTY O niektórych metodach. Przewidywał bliski upadek niemal wszystkich instytucji. by wymagało szacunku. z jaką pogardą można traktować najstarsze i na pozór najtrwalsze instytucje. tak przez swoją energię. ani tak nowe. jakie należy przeprowadzić. jak i przez słabość. Król pierwszy pokazał. niemal równie dawny jak tron i. kiedy nic nie jest tak stare. że chciał je tylko podważyć. rzec by można.

rewolucję — nie tyle nawet przez obalenie tego. a płacono z opóźnieniem lub często nie płacono wcale. że korzeniami tkwi w despotyzmie monarchicznym. ale we Francji zaczęto ją głosić już w okresie zamierania feudalizmu i nigdy nie została przyjęta przez sądy. Zarząd dróg i mostów już wtedy tak samo jak i dziś urzeczony był geometryczną urodą linii prostej. przejąwszy administrację z rąk intendenta. Za następnych królów administracja co dzień uczyła lud. tytuły własności wszystkich innych osób były sporne i prawa niepełne. najstaranniej unikał trzymania się dróg dawniejszych. ile przez wskazanie ludowi. pogardy. bo nie ma niebezpieczniejszego przykładu niż przykład przemocy stosowanej w dobrych zamiarach przez ludzi uczciwych. jaką należy żywić dla własności prywatnej. powodujący królem i jego ministrami. a zwłaszcza budowę traktów. że wszystkie ziemie w królestwie były pierwotnie tylko warunkowo nadawane przez państwo. przecinał tysiące posiadłości prywatnych. Kiedy w drugiej połowie osiemnastego wieku zaczęto na wielką skalę prowadzić roboty publiczne. Zgromadzenie prowincjonalne Dolnej Normandii. jak ją robić należy. i byle nigdzie niczego nie okrążać. jeśli dostrzegł tu choćby najlżejszą krzywiznę. ich jedynego rzeczywistego właściciela. stwierdziło. Na długo przedtem Ludwik XIV publicznie wykładał w swoich edyktach teorię głoszącą. które mu w tym przeszkadzały. Odszkodowania za te dewastacje i zniszczenia wyznaczano zawsze dowolne. Rzecz ciekawa. w sposób bardziej poglądowy i lepiej dlań zrozumiały. które mu były do tych przedsięwzięć potrzebne. co było dla niej przeszkodą. i burzył wszystkie budynki. że nie . rząd bez namysłu zagarniał wszystkie ziemie. Jest to myśl przewodnia nowoczesnego socjalizmu. Doktryna ta została zaczerpnięta z prawodawstwa feudalnego. A potęgował zło właśnie ów czysty i bezinteresowny zamiar.

Edykt z roku 1780 upoważniał te zakłady do sprzedaży dóbr zapisanych im w różnych okresach na wieczyste użytkowanie i pozwalał przekazywać uzyskane sumy państwu. i zapamiętał tę zasadę. Każdy z nich z własnego doświadczenia wiedział. większość stanowili właściciele drobni. Z kolei również majątki tych szpitali zostały w tym samym czasie użyte na cele.uregulowano jeszcze odszkodowań za wszystkie ziemie zajęte przymusowo w związku z budową dróg w ciągu ostatnich lat dwudziestu. A już najbardziej obca była jej ta małostkowa skrupulatność. by nauczyć ludzi gwałcenia osobistych praw osób żyjących. jest lekceważenie woli zmarłych. W bardzo wielu parafiach istniały niegdyś dobroczynne fundacje. Zazwyczaj dotację odbierano wioskom na rzecz pobliskich szpitali. jak mało znaczy prawo jednostki. czyli z czystej samowoli rządu. że najlepszym sposobem. która skłaniała Anglików do użyczenia każdemu obywatelowi całej . których fundator nie przewidział i na które by zapewne nie przystał. które w intencji donatorów miały w pewnych wypadkach pomagać mieszkańcom w sposób określony w testamencie. jaki chcieli zrobić oni sami. W pogardzie okazywanej woli zmarłych administracja dawnego ustroju prześcignęła wszystkie władze późniejsze. kiedy interes publiczny domaga się jego pogwałcenia. Wśród poszkodowanych niewielu było wielkich właścicieli ziemskich. Dług w ten sposób zaciągnięty i jeszcze nie spłacony przez państwo w tym jedynym zakątku Francji sięgał 250 000 liwrów. by ją później z korzyścią dla siebie stosować wobec innych. które miało wypłacać od nich rentę. Nazwano to robieniem z miłosierdzia przodków lepszego użytku niż ten. Zapomniano. bo własność ziemska była tu już bardzo rozdrobniona. Większość tych fundacji w ostatnich czasach monarchii obalono albo przeznaczono na cel różny od pierwotnego mocą zwykłych postanowień rady.

Z ówczesnych protokołów policyjnych wynika. która każe im okazywać więcej szacunku pamięci zmarłego niż interesom żywego. do jakich rząd się ucieka. Aresztowany w ten sposób człowiek często długo przebywał w więzieniu. jak o tym już gdzie indziej wspomniałem. rozkazuję.siły społecznej zdolnej zagwarantować mu wypełnienie jego ostatniej woli. by proces był przez nich wytoczony i zakończony. Jego Królewska Mość zakazuje wszystkim sądom rozpatrywania tych spraw. przymusowa sprzedaż żywności. zanim mógł rozmawiać ze swoim sędzią. Ubogi był już dużo lepiej. jedynie z trybunałem wyjątkowym. stykał się. z procedurą przyśpieszoną albo iluzoryczną. ale gdy miał do czynienia z państwem. „Wyznaczam prewota żandarmerii marszałkowskiej i jego zastępcę. stosowane już były w czasach dawnego ustroju. z wyrokiem wykonywanym natychmiast i nie podlegającym apelacji. z sędziami stronniczymi. chroniony przed zakusami obywateli bogatszych albo możniejszych. by rozpatrywali sprawy o rozruchy i zbiegowiska. a przecież edykty nakazywały. Rekwizycje. osądzony prewotalnie i w ostatniej instancji. obawiając się przymusu. że w takich wypadkach otaczano nocą podejrzane wioski. by każdy oskarżony przesłuchany był w ciągu dwudziestu .” To orzeczenie rady obowiązuje przez cały wiek osiemnasty. wchodzono przed świtem do domów i zatrzymywano wskazanych wieśniaków. Przekonałem się. pod karą grzywny. Jednakże najzgubniejszy wpływ wychowawczy miały pewne formy sądownictwa karnego. niż się mniemać zwykło. ceny maksymalne. bez żadnego innego nakazu. nie przyjeżdżali — rozporządzenia zmuszały ich do tego. że w latach głodu urzędnicy administracji z góry ustalali ceny żywności przywożonej przez chłopów na targ. stosowane wobec ludu. a jeśli chłopi. wszystkie te środki. jakie mogłaby wywołać sprzedaż zboża.

stosowane przez rząd rewolucyjny. albo raczej była samowolna i brutalna z przyzwyczajenia i obojętności. . Tak oto łagodny i silny rząd dzień po dniu uczył lud kodeksu postępowania karnego. Pozwolę sobie utrzymywać. „przeznaczonego — jak czytamy — głównie do tłumienia ludowych rozruchów. Ta szkoła otwarta była nieustannie. którzy by się znaleźli poza obrębem swoich parafii nie mając zaświadczenia podpisanego przez proboszcza i przez syndyka — mieli być ścigani. że liczne metody. Ta dyspozycja nie była ani mniej stanowcza. Łagodność wyroków maskowała potworność procedury. najlepiej przystosowanego do czasów rewolucji i najwygodniejszego dla tyranii. Co prawda tej monarchii z wieku osiemnastego przerażającą surowość form miarkowała łagodność wyroków. Kiedy w roku 1775 jego nowa ustawa zbożowa wywołała sprzeciw w parlamencie i rozruchy na wsi. jakich wobec pospólstwa używano przez ostatnie dwa stulecia monarchii. Ale to tylko jeszcze bardziej skłaniało do takiego skróconego trybu postępowania. ani bardziej przestrzegana niż za naszych czasów. uzyskał od króla rozporządzenie. gdyż świadectwa na to mam w ręku. ona tchnęła w nie już tylko okrucieństwo swego ducha. Dawny ustrój aż do końca udzielał klasom niższym owej niebezpiecznej edukacji. aresztowani i osądzeni w sądzie prewotalnym jako włóczędzy. wszyscy chłopi. Władza chciała nie tyle krzywdzić. miały swoje precedensy i przykłady w środkach. Pod tym względem nawet sam Turgot wiernie naśladował swoich poprzedników. kiedy należy karać szybko i przykładnie”. Formy dał rewolucji dawny ustrój.czterech godzin. Im kara była lżejsza. tym snadniej zapominano. w jaki sposób została orzeczona. a łagodna z temperamentu. które wyłączając te sprawy spod kompetencji sądów oddawało buntowników w ręce sądownictwa prewotalnego. ile straszyć. Więcej.

jak wielka rewolucja administracyjna poprzedziła rewolucję polityczną i jakie to miało następstwa. Choć w formie rządu nic się jeszcze nie zmieniło. Były to już stosunki nie tylko odmienne. jak już poprzednio wspomniałem. która z tych dwu władz może go chronić lub ma go trzymać w karbach. bądź wykonywaniem sądowych wyroków była olbrzymia. liczba ludzi zajmujących się bądź sądzeniem.ROZDZIAŁ SIÓDMY O tym. nie bardzo wiedział. stworzono kilka nowych jurysdykcji. wywołał poważne konsekwencje. znalazłszy się w niewygodnej i niejasnej pozycji między rządem a pracodawcą. a następnie ich częściowe i niepełne przywrócenie gruntownie zmieniło wszystkie dawne stosunki między czeladnikiem a mistrzem. Właściwie . zmieniono wszystkie zasady określające kompetencje sądów. ale zarazem nieokreślone i nienaturalne. została już obalona albo zmodyfikowana. Formalną władzę mistrza nad czeladnikiem zniesiono. opieka państwa nie ustaliła się jeszcze należycie i rzemieślnik. Na rok przed rewolucją edykt królewski spowodował przewrót we wszystkich organach sądownictwa. z chwilą gdy lud zaczął się znowu pojawiać na widowni politycznej. Ten stan niepokoju i anarchii. Otóż we Francji. regulujących społeczną sytuację obywateli i sprawy administracyjne. Zniesienie cechów. mnóstwo innych zniesiono. większość praw drugorzędnych. w jaki nagle wtrącono całe pospólstwo miejskie.

Podobnie w każdej wiosce obieralny zarząd gminny zajął miejsce dawnych zgromadzeń parafialnych. Ale najwięcej zamieszania sprawiła radykalna reforma właściwej administracji dokonana w roku 1787 — reforma. została wprowadzona w życie wszędzie równocześnie i wszędzie w taki sam mniej więcej sposób. jaki jest udział nawyków w funkcjonowaniu instytucji politycznych i o ile łatwiej ludzie radzą sobie z prawami niejasnymi i skomplikowanymi. w krajach z elekcjami. do tego stopnia unitarny duch rewolucji zawładnął już tym starym rządem. cała administracja okręgu znajdowała się w rękach jednego człowieka — intendenta. bo w obliczu tej sądowej rewolucji trudno im było trafić do właściwego sądu i na właściwe prawo.całe mieszczaństwo było mniej lub bardziej związane z sądownictwem. Obecna ustawa zachwiała nagle pozycją i bytem tysięcy rodzin. czyli na obszarze bez mała trzech czwartych Francji. W roku 1787 obok intendenta zaczęło działać zgromadzenie prowincjonalne. który nie tylko nie podlegał żadnej kontroli. Przekonano się wtedy. bez względu na dawniejsze zwyczaje i różnice między prowincjami. wtrącając je w położenie nowe i niepewne. a w większości wypadków — także syndyka. . Edykt naraził też na mnóstwo kłopotów procesujące się strony. Jak już mówiłem. która wprowadziwszy zamęt w sprawy publiczne. ale i wzajemną pozycję ludzi. Ustawa tak sprzeczna z poprzednio obowiązującą i tak całkowicie zmieniająca nie tylko sposób zarządzania. wstrząsnąć miała z kolei także prywatnym życiem każdego obywatela. które stało się rzeczywistym zarządcą okręgu. ale nie miał też żadnych doradców. który rewolucja miała obalić.

jest wynalazkiem dopiero obecnego stulecia. w każdej prowincji inne. Ponieważ znano tylko te dwie metody postępowania — odstąpiwszy od jednej. a nieraz paraliżując się wzajemnie. starannie rozgraniczone i wszędzie do siebie podobne — natychmiast zaczęły się ze sobą zderzać i zazębiać. nikomu nie przyszło na myśl. które na określony przeciąg czasu samo wyznaczało. przyjęto drugą. na pozór taki prosty. działał on samodzielnie. W końcu jednak zaprowadzono w administracji jakąś prawidłowość. władza wykonawcza nie była powierzona jakiejś jednej osobie. wywołując ogromny zamęt. niż z prawodawstwem prostszym. zwłaszcza na początku. natomiast nowe organa.które stosują od dawna. tam gdzie zgromadzenia istniały. która sama przez się. ale nowym. że jest to nasze jedyne wiel- . pewien dosyć przejrzysty ład. jak w krajach ze zgromadzeniami stanowymi lub w miastach. Rzecz to dosyć dziwna. ale administrowało. zgromadzenie nie tylko rządziło i pilnowało administracji. musiała utrudnić jej stosowanie: wszystkie powołane tą ustawą organa były kolektywne. z góry znanym ograniczeniom. odróżnić władzę wykonawczą od władzy nadzorczej i ustawodawczej. nie rozdzielając ich od siebie. Ten pomysł. Za starego ustroju istniały we Francji przeróżne organa. że w społeczeństwie tak oświeconym. Za dawnej monarchii znano tylko dwa sposoby administrowania: tam gdzie administracja powierzona była jednemu człowiekowi. gdzie administracja publiczna od dawna już grała tak wielką rolę. mniej liczne. samo albo z pomocą komisji. z których żaden nie podlegał określonym. że można by oba systemy połączyć i. tak że ich zakresy działania zawsze się częściowo pokrywały. W nowej ustawie tkwiła zresztą pewna zasadnicza wada. bez udziału żadnego zgromadzenia. Rzec by można.

Pod bezpośrednimi rozkazami zgromadzeń znaleźli się wszyscy urzędnicy zarządu dróg i mostów. teraz one z ramienia rządu centralnego miały wyznaczać podatek majątkowy i pilnować ściągania go. jakby zdegradowany urzędnik mógł przejąć się duchem prawa. co uznały za stosowne. Najpierw odebrano mu nieograniczone prawo do wszelakich poczynań. którzy parali się administracją po raz pierwszy. miały rozsądzać w pierwszej instancji większość sporów. Zgromadzenia miały zlecać im. że pozbawiając intendenta jego władzy. Miały także sprawować odtąd nadzór nad gminami. od inspektora po dozorcę drogowego. i z kolei ułatwiać jego stosowanie! Z subdelegatem nowy edykt obszedł się tak samo. co do tej pory było jedynie przyczyną kłopotów administracyjnych. a potem kazano pomagać zgromadzeniu i czuwać nad jego działalnością. ustalać plany robót publicznych i zlecać ich wykonanie. W roku 1787 zgromadzenia prowincjonalne otrzymały uprawnienia samorządowe w wielu dziedzinach. w dodatku przez ludzi. pozostawiono jednocześnie jego urząd. jakie skutki miało postępowanie odwrotne — przeniesienie do polityki zwyczajów administracyjnych — kiedy to z posłuszeństwa wobec tradycji tak przecież znienawidzonego dawnego ustroju zastosowano w Konwencie Narodowym system stosowany niegdyś przez stany prowincjonalne i małe miasta. Miary zamieszania dopełniło to. niektóre z tych funkcji nie mogły być pomyślnie pełnione przez władzę kolektywną i nieodpowiedzialną. które pozbawiło go władzy. Przekonamy się. jak z intendentem. a zarazem na jego miejscu znala- . Obok niego. wnoszonych do tej pory przed intendenta itd..kie odkrycie w dziedzinie administracji publicznej. w których do tej pory decydował samodzielnie intendent. i jak z tego. zrodził się nagle Terror. zdawać sprawę z ich pracy ministrowi i składać wnioski o należne im gratyfikacje.

i zapytuje o zdanie zgromadzenie prowincjonalne Ile-de-France. Intendent Auch rości sobie prawo do przeciwstawienia się woli zgromadzenia prowincjonalnego. Wśród tych wszystkich wzajemnych pretensji i konsultacji administracja działa coraz wolniej. Tam — intendent oskarża członków zgromadzenia. konsultują się wzajemnie na odległość i nieustannie przesyłają sobie swoje opinie. czasem zatrzymuje się: życie publiczne jest wówczas niejako zawieszone. edykty pozostawiły jemu. Niekiedy zgromadzenie orzeka. że w tej materii intendent może doradzać. by przeszkadzać w pracy swoim następcom. którzy swojej przewagi w nabytym doświadczeniu używali tylko po to. a także protokoły ich posiedzeń dowodzą. ledwie powstały — natychmiast wypowiedziały cichą. że intendent administrował kiepsko. Odwołuje się do ministra. „Zastój w interesach jest zupełny — mówi zgromadzenie pro- . które miało działać pod kierownictwem zgromadzenia prowincjonalnego i na analogicznych zasadach. doprowadził do ruiny. który często w ogóle nie odpowiada albo się waha. że tylko z największym wysiłkiem udaje się mu wyrwać z rąk intendenta najpotrzebniejsze akta. że zgromadzenia te.zło się zgromadzenie podokręgu. jakie nastręcza im tak słabo znane ustawodawstwo. którymi się opiekował. że drogi przez niego zbudowane są źle wytyczone albo źle utrzymane. ale nie może już rozkazywać. jak twierdzi. które. że wdzierają się w uprawnienia. Wszystkie znane nam poczynania zgromadzeń prowincjonalnych ustanowionych w roku 1787. bo materia jest dla ministra tak samo nowa i niejasna. zgromadzenie twierdzi. a gminy. Często zgromadzenia te nie potrafią sobie poradzić z wątpliwościami. jak dla wszystkich innych. Tu — zgromadzenie skarży się. które upoważniło pewną gminę do opodatkowania się. a często wręcz otwartą wojnę intendentom.

i doprowadziła do konfrontacji i konfliktu między klasami. są pełne niespokojnego. jak sam przyznaje. Kiedy w roku 1775 Turgot proponował królowi reformę administracji wsi. wtórując kilku innym —martwi to wszystkich dobrych obywateli.” Innym razem nowe organy administracyjne grzeszą nadmiarem aktywności i zaufania do własnych sił. jak ogromną liczbę ludzi musiał osobiście dotknąć ów kryzys. na jaką się natknął. krótko mówiąc — chcąc wszystko ulepszyć. tam nowa ustawa nie tylko zakłóciła dotychczasowy porządek. który przechodziła administracja. ale odmieniła nagle pozycje. co chroniło ich spokój i gwarantowało dobrobyt — w pełni zrozumie się. rozwoju ich przedsiębiorstw. że od tej pory one mają sprawować pieczę nad miastami — zaczynają same zarządzać interesami gmin miejskich. ile spraw nie mogło się bez jej udziału obejść. w jaki bowiem sposób mieli działać wspólnie i razem obradować nad sprawami parafii — głównie chodziło tu o wymiar. pobór i użycie podatków — ludzie ma- .wincjonalne Lotaryngii. z jakim mnóstwem interesów stykała się co dzień. nierównomierne rozłożenie podatków. jeśli się pomyśli. wytyczania i utrzymywania traktów przez nich używanych. Pod pretekstem. że osoby prywatne bardziej już liczyły na administrację niż na własne siły we wszystkim. Ale najdotkliwiej wady nowej organizacji dały się odczuć we wsiach. jak wiele od niej zależało. było. jak pokaźne miejsce od dawna już zajmowała we Francji administracja publiczna. zapewnienia im bytu. we wszystkim. największą trudnością. wszędzie sieją zupełny już zamęt. Jeśli się teraz uwzględni. co dotyczyło pomyślnego obrotu ich własnych spraw. jakie ludzie wobec siebie zajmowali. który każe im zmieniać nagle wszystkie dawne metody i w pośpiechu naprawiać najstarsze nadużycia i krzywdy. wichrzycielskiego zapału.

nierówność wobec podatków nigdzie nie była tak widoczna. Ale gdy rada gminna została już wybrana. nigdzie ludność nie była tak dokładnie podzielona na różne. do stanu szlacheckiego i do stanu duchownego. Chcąc dać wsiom administrację kolektywną i własny zarząd. które wybierano bez jego udziału. tu zaś powinien wybierać swoich przedstawicieli przede wszystkim stan trzeci. którzy podatku majątkowego nie płacili wcale. które miało wybierać urzędników gminy. Pan wsi przewodniczył nawet tym radom gminnym. a mimo to całą administrację powierzono ciałom wybieralnym. stało się inaczej. Lecz kiedy tę reformę wprowadzono wreszcie w życie w roku 1787. należało tu najpierw nałożyć na wszystkich te same podatki i zmniejszyć dystans dzielący klasy. Były to jakby trzy odrębne parafie. z których każda wymagałaby osobnej administracji. Kiedy na przykład przystępowano do wymierzania i rozkładania podatku majątkowego. proboszcz i pan wsi nie mogli głosować. proboszcz i pan wsi — przeciwnie — wchodzili do niej jako członkowie z tytułu prawa. należeli oni. ale nie miał prawa mieszać się do większości ich postanowień. mówiono. jak na wsi. a niekiedy całkowicie wolni od ciężarów podatkowych? W każdej parafii mieszkała szlachta i duchowni. nie wypadało bowiem całkowicie odsunąć od zarządzania parafią dwu tak wybitnych jej mieszkańców. mieszkali chłopi częściowo albo całkowicie z tego podatku zwolnieni i wreszcie chłopi. . uiszczający go w całości. W obrębie każdej parafii utrzymano dawny podział na stany i nierówność podatkową będącą jego najbardziej widoczną oznaką. W istocie. często wrogie sobie grupy. W zgromadzeniu wyborczym.jący pod tym względem niejednakowe zobowiązania. Trudność była nie do rozwiązania. Doprowadziło to natychmiast do najosobliwszych skutków. nie mogli brać udziału proboszcz i pan wsi.

zgromadzenia prowincjonalne. że go wybrano na syndyka. tak izolowany od ciała. nie mógł nawet pośrednio oddziaływać na nie w sposób sprzeczny z interesami stanu. Znalazłem pochodzący z 1788 roku list woźnego z pewnej wsi. uznały to żądanie za bardzo słuszne i całkowicie zgodne z zasadami. że „jest to sprzeczne ze wszystkimi przywilejami jego urzędu”. który płacili oni. sądzić by można. czy też kondycja jego podniosła się wraz ze znaczeniem gminy. że należy sprostować błędne mniemanie tego człowieka i wytłumaczyć mu. do którego nie należał — zażądano.Czyż obaj nie byli wolni od tego podatku? Z kolei rada gminna nie mogła się wtrącać do pogłównego — podatku. którym miał w zasadzie kierować. W obawie. iż współobywatele go wybrali. przestrzegając specjalnych form. który się oburza. chyba że wybrali je chłopi. w jaki tych ludzi złączono. którego funkcję przyjmowano tylko pod przymusem. Czy syndyk wciąż jeszcze był tym pomiatanym funkcjonariuszem. Twierdzi. w czym się od siebie różnią i jak bardzo sprzeczne są ich interesy. której nadal był głównym przedstawicielem? Nikt tego dokładnie nie wiedział. ile jeszcze jaśniejsze wykazanie im. był bardziej ich więźniem niż zwierzchnikiem. zapytane o zdanie w tym względzie. Kontroler generalny odpowiada. a wtedy — jak nie omieszkano podkreślić w regulaminie — miały prawo reprezentować tam już tylko stan trzeci. że celem było tu nie tyle zbliżenie ich do siebie. że powinien to uważać za zaszczyt. po dawnemu wyznaczał je intendent. Ze sposobu. Pan brał udział w radzie tylko po to. że . Inne osoby pochodzenia szlacheckiego mieszkające na terenie parafii nie mogły wchodzić do tej nieszlacheckiej rady gminnej. którzy nagle stali się jego panami. by i jego dzierżawcy nie mieli głosu. by ten przewodniczący rady. by podporządkować się całkowicie swoim dawnym poddanym.

zgromadzenia parafialne nie zgadzają się na obecność pana. inne robią wszelkiego rodzaju trudności. ale bogatego. regulujące rządy państwem — w prawach drugorzędnych wszystko już było nowe. zanim przyjmą nie-szlachcica nawet.ponadto nowi syndycy nie będą w niczym podobni do funkcjonariuszy. z chwilą gdy ci stają się realną siłą. „Doniesiono nam — mówi zgromadzenie prowincjonalne Dolnej Normandii — że niektóre zgromadzenia gminne odmówiły przyjęcia do swego grona właścicieli ziemskich nieszlacheckiego pochodzenia. którego bliskiego zniesienia albo zmiany nie zapowiadałaby sama władza centralna. którzy nie posiadają ziemi leżącej na ich terytoriach. Ta nagła i ogromna odnowa wszystkich administracyjnych zasad i przyzwyczajeń. którzy do tej pory nosili to miano. Z drugiej strony zdarza się. To. tym bardziej lud zamyka się w odosobnieniu. i przyjmuje postawę obronną. i że liczyć powinni na większe względy ze strony rządu”. Inni skłonni są „przez wzgląd na dobro publiczne pełnić funkcje choćby syndyka”. a nawet szlachta. że edykt wzbrania mu uczestniczyć.” A więc zanim jeszcze tknięto prawa główne. Było już za późno. nawet jako zwykłemu mieszkańcowi. Inne zgromadzenia odmówiły przyjęcia dzierżawców. choć niewątpliwie mają oni prawo w nich uczestniczyć. wsi w swoim łonie. w pracach zgromadzenia parafialnego. Im bardziej ludzie z klas bogatych zbliżają się w ten sposób do ludu i usiłują z nim zmieszać. w jakim go dotąd trzymano. która poprzedziła u nas rewolucję polityczną. co się jeszcze ostało. a o której dziś prawie się nie pamięta — . nagle zbliżają się do chłopów. Pan mający prawo sądzenia w pewnej wsi pod Paryżem skarży się. było podważone i nie istniał już chyba ani jeden przepis. Niektóre. niejasne. sporne. że możniejsi mieszkańcy parafii. którzy nie zamieszkują w parafii.

i z reguły miewał do czy- . że po roku 89 ustrój administracyjny trwał wciąż ten sam wśród ruin ustrojów politycznych. Sądownictwo i administracja zachowały dawne formy i nadal trzymały się dawnych metod postępowania. ani zakłóceń. jakie zaszły na świecie. A więc nie wszystko naraz zostało wytrącone z równowagi. które za każdym razem całkowicie zmieniały całą strukturę rządu. w rzeczach drobnych. Dlatego mianowicie. z jawnym pogwałceniem istniejących praw. niekiedy— ledwie dostrzegła. poruszone na szczycie. do których przywykł się zwracać. czy to przedtem. czy potem. ale codzienny bieg spraw nie doznawał ani przerw. większość narodu ledwie je odczuła. przetrwało niezachwiane w swoich podstawach. jakie się kiedykolwiek zdarzyły w dziejach wielkiego ludu.była wszakże jednym z największych przewrotów. był zależny od władz drugorzędnych. a niemal niczego nie zmieniła w zwyczajach i obyczajach. W okresie największego nasilenia wojny domowej dwunastu sędziów koronnych Anglii podobno nadal dwa razy do roku dokonywało objazdu okręgów dla odbywania roków sądowych. dotyczących go bezpośrednio. Zmieniała się osoba władcy albo forma władzy centralnej. ani powszechny. Pierwsza rewolucja angielska. Ograniczyło to skutki rewolucji i społeczeństwo angielskie. My sami od roku 89 oglądaliśmy we Francji kilka rewolucji. Na ogół były to nagłe przewroty. dokonywane siłą. każdy był nadal podporządkowany znanym sobie zasadom i zwyczajom. Niemniej wynikający stąd zamęt nie był nigdy ani długotrwały. Ta pierwsza rewolucja wywarła przemożny wpływ na drugą i zrobiła z niej wydarzenie niepodobne do innych tego rodzaju wydarzeń. która wstrząsnęła całym ustrojem politycznym tego kraju i obaliła nawet monarchię — tylko bardzo powierzchownie dotknęła praw drugorzędnych.

kogo ma słuchać. dla republiki i dla cesarza — ciągle ci sami. choć podwładna. którego by nie dotknęła osobiście. Kiedy wybuchła rewolucja 1789 roku. nikt już nie wiedział. Sądzili i administrowali w imieniu króla. potem w imieniu republiki. że dla państwa ta rozległa reforma nie była zbyt wielkim wstrząsem. tak samo. co dobrymi administratorami i dobrymi sędziami. Toteż ledwo przeminął pierwszy wstrząs — mogło się wydawać. by zachwiać całością i wywołać największy w dziejach przewrót i najbardziej przerażający zamęt. Każdy poczuł się zachwiany w swojej pozycji. wystarczyło zatem jedno ostatnie uderzenie. która. O ile w sprawach najważniejszych i najogólniejszych panował jeszcze jaki taki ład — o tyle w sprawach drobniejszych i szczegółowych. W pierwszej chwili wydawało się. znowu zaczęli administrować i sądzić dla króla. ale nie było Francuza. jak najbardziej bezpośrednio wpływa na jego byt materialny: w administracji publicznej za jednym zamachem zmieniono wszystkich urzędników i wszystkie zasady. bo i cóż dla nich znaczyło miano władcy? Ich rzecz — to być nie tyle obywatelami. że w kraju nic się nie zmieniło. Potem. do kogo się zwracać i jak postępować. Wszystkie części narodu były już wytrącone z równowagi. odczuć się daje każdemu obywatelowi na co dzień i nieustannie. całkowity przewrót objął tę część rządu. którzy poprzez różnorodność praw politycznych przekazywali dalej swego ducha i swoją praktykę. składających się na codzienny bieg życia społecznego. wytrącony z przyzwyczajeń i skrępowany w swojej przedsiębiorczości. bo choć w każdej z tych rewolucji ucinano administracji głowę. jej ciało pozostawało nietknięte i żywe.nienia wciąż z tymi samymi urzędnikami. gdy fortuna zatoczyła koło. wreszcie w imieniu cesarza. te same funkcje wykonywane były przez tych samych funkcjonariuszy. .

jak już mówiłem wyżej. co było w nim szkodliwe i irytujące. z których korzystali indywidualnie jej członkowie.ROZDZIAŁ ÓSMY O tym. wybuchła nie gdzie indziej. czyli. jak z dawnego ustroju. Jeśli się uwzględni. zachowując bez zmian wszystko. chcę zebrać razem kilka rysów przedstawionych już osobno i ukazać. że rewolucja. że to właśnie u nas system feudalny. że rewolucja była naturalną konsekwencją faktów omawianych poprzednio. które mogły człowieka chronić albo mu służyć — mniej dziwne się wyda. rewolucja wyłania się niejako sama przez się. która miała gwałtownie obalić tę starą strukturę Europy. Kończąc. ale znacznie rozszerzyła swoje immunitety gospodarcze i przywileje. zatracił jednocześnie te właściwości. że stając się klasą podległą pozostała klasą uprzywilejowaną i zamkniętą. straciwszy swoje dawne prawa polityczne i odsunąwszy się. bardziej niż w innych krajach feudalnej Europy. coraz bardziej upodabniała się do kasty — trudno się już będzie dziwić. którego wizerunek nakreśliłem. ale właśnie we Francji. Jeśli się zważy. od administracji i od kierowania mieszkańcami — mimo to nie tylko zachowała. tracąc stopniowo cechy arystokracji. że szlachta francuska. że jej przywileje wydawały się Francuzom tak niewytłumaczalne i tak obmierzłe i że na jej widok demokratyczna .

jak to się stało. jak rząd królewski. jak wskutek tego Paryż z konieczności stał się panem kraju. a tym samym nie istniały też ani klasy. że ta szlachta. w którym ludzie najbardziej zatracili zdolność uczestniczenia w sprawach państwowych.zawiść rozpaliła się w ich sercach tak mocno. które od siebie odepchnęła. znajomość ruchów ludowych i niemal samo pojęcie ludu — łatwo jest sobie wyobrazić. zarówno najbłahsze. Pokazałem. albo raczej sam stał się całym krajem. ani żywe ciała polityczne. i od ludu. przedstawiłem też. jak najważniejsze. była w narodzie całkowicie wyizolowana — na pozór czoło armii. którego serca nie umiała zachować. i ponieważ w . że wszyscy Francuzi naraz mogli stoczyć się w straszliwą rewolucję nie widząc jej. Ponieważ nie istniały już żadne wolne instytucje. którego był do tej pory tylko stolicą. Jeśli się wreszcie pomyśli. nawyk odczytywania faktów. dlaczego po tysiącu lat krzepkiego żywota dała się zwalić z nóg w ciągu jednej nocy. dlaczego zwykłe rozruchy mogły doszczętnie zburzyć monarchię. ani zorganizowane i kierowane stronnictwa. starczyłyby właściwie za wytłumaczenie. w rzeczywistości korpus oficerski bez żołnierzy — łatwo będzie zrozumieć. która przez stulecia wytrzymywała tak potężne ciosy i jeszcze w przededniu swojego upadku wydawała się niewzruszona nawet tym. którzy ją mieli obalić. oderwana od klas średnich. że płonie do dziś. Już te dwa fakty. tak znamienne dla Francji. Ponieważ Francja była tym krajem Europy. w którym wszelkie życie polityczne wygasło najdawniej i najdoszczętniej. zniósłszy prowincjonalne swobody i zająwszy w trzech czwartych Francji miejsce wszystkich władz lokalnych — skupił w swoim ręku wszelakie sprawy. że najbardziej przez nią zagrożeni mogli iść na przedzie i własnoręcznie torować i poszerzać prowadzącą do niej drogę.

wymyślony przez pisarzy. I ten. zwyczaje i prawa.” Burke nie wiedział dokładnie. ale wszystkie prawa w ogóle i że w miejsce dawnego ustroju Francji będzie się usiłowało wprowadzić system rządów całkowicie nowy. objęli wyłącznie filozofowie — należało się spodziewać. jakiego ci ludzie nie odważyliby się popróbować. że nie ma zuchwalstwa. które należało zlikwidować — można było mieć pewność. że przedmiotem ataku staną się nie poszczególne złe prawa. od tej chwili niepodobna już było orzec. nie ma ani jednego człowieka. Każdego bez oporu aresztują w jego domu. że rewolucja prowadzona będzie nie tyle z myślą o konkretnych faktach. w jakim stanie zostawiła nas naszym nowym panom ta monarchia. na jakie niesłychane zuchwalstwa może się jeszcze zdobyć duch nowatorów. kiedy ta się odradzać zaczęła. której tak żałował. że ta rewolucja. — Nie ma nikogo. jakie na wyobraźnię ludzką nakładają religia. obalając władzę świecką. wyzwolonych równocześnie ze wszystkich więzów. bądź o moderantyzm.braku tych wszystkich normalnych sił rządy publiczną opinią. gorzej. Administracja dawnego ustroju zawczasu odebrała Francuzom możliwość i ochotę do pomagania sobie nawzajem. Ponieważ Kościół był w naturalny sposób związany z wszystkimi starymi instytucjami. daremnie można było szukać niemal w całej Francji choć dziesięciu ludzi na- . ani gwałtu. podważy równocześnie i religię. kto byłby zbadał uważnie stan kraju — łatwo mógł był przewidzieć. oskarżając go bądź o rojalizm. że dojść tu może do rzeczy niesłychanych. bądź o cokolwiek. jakiego nie chcieliby zadać. kto by mógł przyjąć odpowiedzialność za najmniejszy obwód. co według abstrakcyjnych zasad i bardzo ogólnych teorii. „Jakże to! — woła Burke w jednym ze swoich wymownych pamfletów. można było przewidzieć. który by mógł odpowiadać za drugiego. Kiedy nadeszła rewolucja.

Kontrast między dobrotliwością teorii gwałtownością czynów. Tolerancja religijna. kiedy z dobrodusznej stała się straszliwa — nie znalazła przed sobą nic. że kiedy ta władza z rąk administracji królewskiej dostała się w ręce nieodpowiedzialnego i wszechwładnego zgromadzenia. nie może zadziwić. zostało ograniczone i złagodzone. Tymczasem z łona tak łagodnych obyczajów wyjść miała najbardziej nieludzka rewolucja! A jednak to całe złagodzenie obyczajów nie było jedynie złudzeniem. kiedy bowiem wyładowała się rewolucyjna furia. że rewolucja ta była przygotowana przez najbardziej cywilizowane klasy narodu. który stanowił jedną z najbardziej niezwykłych cech rewolucji francuskiej. gdzie lud nie będzie rządził osobiście. tak dalece. ten obowiązek spoczywać miał na władzy centralnej. ludzkość. stał się władzą kierowniczą. Z tych samych powodów. czym miał się stać w czasach rewolucji. a wykonana przez najbardziej nieokrzesane i brutalne. po jej upadku wszystko się stało możliwe. jeśli się zważy. nietrudno będzie sobie wyobrazić.wykłych działać wspólnie w sposób systematyczny i czuwać nad własnym bezpieczeństwem. dla których monarchia tak łatwo upadła. . nawet prawo wojenne. Wszędzie. ponieważ nie przywykli się porozumiewać i nie mieli żadnego wpływu na lud — on właśnie. jak ten lud żył za dawnego ustroju. na pozór. ta sama łagodność znowu ogarnęła wszystkie prawa i przeniknęła do wszystkich obyczajów politycznych. to ostatnie schronienie przemocy. tam nada rządom choćby piętno swojego ducha. co by ją mogło zatrzymać czy choćby na chwilę pohamować. jak w wieku osiemnastym. stosowane. niemal natychmiast po obaleniu starych władz. Ponieważ ludzi z klas oświeconych nie łączyła już żadna dawna więź. a nawet życzliwość nigdy nie były tak powszechnie zalecane i. łagodność rządów. a jeśli się skądinąd pomyśli.

to gwałtowna i niepohamowana nienawiść do nierówności. jak rodzą się tu i rozwijają dwie najważniejsze. głębsza i starsza. przeżuwając w milczeniu swoje przesądy. W tym właśnie duchu. mogli zobaczyć. nim się karmiła i od dawna. był zaprawiony do trudów. co jeszcze ze średniowiecznej instytucji pozostało.Szczególne cechy jego kondycji wyposażyły go w niektóre rzadkie cnoty. utwierdzała Francuzów w pragnieniu. postanowił samodzielnie dokończyć dzieła rewolucji. z niesłabnącą i przemożną siłą. lud podjął się praktyki i idee pisarzy przykroił na miarę własnych umiejętności. ale i zadać każde cierpienie. Od stuleci dźwigając niemalże samotnie całe brzemię nadużyć. Ci. . odważny w niebezpieczeństwie. jak to jest tylko między ludźmi możliwe. zawiści i nienawiści — stwardniał w surowości swojego losu i stał się zdolny nie tylko wszystko znieść. a kondycje tak równe. żyjąc na uboczu. którzy czytając tę książkę przyjrzeli się uważnie Francji osiemnastowiecznej. przejąwszy rządy w swoje ręce. Zrodziła się z widoku tej nierówności. ale bynajmniej nie równoczesne i nie zawsze do jednego celu zmierzające namiętności. okazał się wstrzemięźliwy i dumny. pod których naporem ugnie się Europa. obojętny na życiowe wygody. Ale — z tych samych powodów — lud był władcą niebezpiecznym. bardziej izolowany niż zależny. Wcześnie uwolniony od poddaństwa i od dawna mający swój udział w ziemi. przywykły do największych niedoli. Jedna. Książki dostarczyły teorii. w którym wszyscy byliby tak do siebie podobni. by do fundamentów zburzyć to wszystko. i na oczyszczonym terenie zbudować społeczeństwo. z tego prostego i męskiego plemienia powstaną owe potężne armie.

na pewno. które dzieliło ludzi na kasty. ku którym z podziwem i szacunkiem zwracać się będą ludzkie spojrzenia także i wtedy. iż mogą być równi i wolni. jako jego preceptora. jak to zwykle się zdarza każdemu pokoleniu porywającemu się na takie przedsięwzięcia. które rewolucję rozpoczęło. Francuzi byli wówczas na tyle dumni ze swojej sprawy i z siebie. Spotykają się na progu rewolucji i wtedy na chwilę łączą się. Wraz z rządem absolutnym upadła też centralizacja. entuzjazmu. późniejsze dzieła królewskiej władzy. Nie tylko obrócili w proch zgrzybiałe prawodawstwo. Lecz kiedy to krzepkie pokolenie. wedle zwykłego biegu tego rodzaju wydarzeń. ale i szlachetności. czasy na zawsze pamiętne. znalazł wręcz cudowne ułatwienia. zostało wyniszczone bądź osłabione. późniejsza i zakorzeniona słabiej. i nas już dawno nie będzie na świecie. kiedy i tych. męstwa i wielkości. które pozbawiły naród swobody samostanowienia i przy każdym Francuzie postawiły rząd. że pragnęli żyć nie tylko jako równi. kiedy. by się odrodzić i umocnić. czasy niedoświadczenia. a przerażony naród jak po omacku zaczął szukać władcy — rząd absolutny. ale jako wolni. który miał się stać zarazem i kontynuatorem rewolucji. i jej niszczycielem. co je oglądali. rozgrzewają we wzajemnym kontakcie i wreszcie zapalają wszystkie serca we Francji. cechy. sprawiła. Wszędzie też wśród instytucji demokratycznych potworzyli instytucje wolne. ale jednym ciosem obalili także te inne prawa. opiekuna. bez trudu odkryte przez geniusza.Druga namiętność. Pod koniec istnienia dawnego ustroju obie te namiętności są równie szczere i wydają się tak samo żywe. miłość wolności ostygła i przygasła. że wierzyli. . Jest rok 89. wśród anarchii i dyktatury ludowej. a w potrzebie i ciemięzcę. stapiają. klasy i wprowadzało w ich prawa jeszcze większą nierówność niż w ich kondycje.

Instytucje te zrodziły niegdyś przyzwyczajenia. Podniesiono z ruin i odrestaurowano centralizację. bo pamiętano tylko o tym. to — wciąż jest takie same. ożywiono te szczątki i zużytkowano. było zniszczone — z wnętrza narodu. wciąż zmierza do tego samego celu z tym . i kiedy tamto. ciągle bez doświadczenia i nieuregulowanej. które są nam najdroższe. co widziano w tamtej chwili. jaka niegdyś przysługiwała naszym królom. dającej się łatwo zniechęcić. maleje.Dawny ustrój obejmował bowiem cały zespół nowoczesnych instytucji. który dopiero co obalił monarchię. zastraszyć i przezwyciężyć. by znowu zgasnąć i znowu się odrodzić. które. bynajmniej nie wrogie równości. utrwala się tam dzięki uczuciom. co oglądano niegdyś. co było w jego dziele najistotniejsze — pozostało. namiętności. Odgrzebano je i wybrano z ruin dawnego ustroju. i długo jeszcze takie będą losy tej namiętności. nieustannie zmienia kształt. pragnienie wolności. potęguje się i słabnie. ale administracja żyła dalej i ilekroć odtąd chciano obalić władzę absolutną. jego rządy się skończyły. powierzchownej i przemijającej. W tym samym czasie namiętne pragnienie równości wciąż włada sercami. Od początku rewolucji aż po nasze czasy namiętne pragnienie wolności kilkakrotnie gaśnie i odradza się. ale wszystko. jego powodzenie czymś niesłychanym. łatwo mogły znaleźć zastosowanie w nowym społeczeństwie. Przedsięwzięcie wydawało się czymś niezwykle zuchwałym. bardziej pedantyczna i absolutna niż ta. wyłoniła się nagle władza szersza. a zarazem niezwykle ułatwiały despotyzm. a ponieważ w czasach kiedy się dźwigała. co ją niegdyś mogło ograniczać. w których ma prawo pierwszeństwa. a zapomniano o tym. poglądy zmierzające do utrzymywania ludzi w podziałach i w posłuszeństwie. Władca upadł. poprzestawano na umieszczeniu głowy Wolności na niewolniczym tułowiu. zależnie od wydarzeń. rośnie. wszystko.

światła. co sam zrobił. raz poniżej. naród najbardziej ze wszystkich domatorski.samym zapałem. Kiedy się nad tym narodem zastanawiam — znajduję. ale nawet ta znajomość nie wystarczy. którzy pozwolą na jego zaspokojenie. Bez dokładnej znajomości dawnego społeczeństwa. Rewolucja francuska pozostanie otoczona mrokiem dla wszystkich. co Francuzi zrobili w ciągu sześćdziesięciu lat dzielących nas od jego upadku. innym razem— znacznie powyżej zwykłej miary człowieczej. że on sam jest jeszcze bardziej niezwykły niż wszystkie wydarzenia w jego dziejach. naród w swoich głównych instynktach tak niezmienny. który by wskutek tego zawsze postępował albo gorzej. upartym a często ślepym. nigdy się nie zrozumie tego. lecz kiedy się go. największy niewolnik swoich przyzwyczajeń. gotowe poświęcić wszystko dla tych. naród. by panować. a równocześnie tak zmienny w swoich codziennych poglądach i zamiłowaniach. jakie ją może oświetlić. naród niesforny z temperamentu. poglądy i prawa. jedynego. albo lepiej. jakich despotyzm potrzebuje. robionych przed dwoma i trzema tysiącami lat. że się go jeszcze rozpoznaje w wizerunkach. należy szukać w czasach. Bo czyż istniał na ziemi naród tak pełen kontrastów i tak krańcowy w każdym swoim uczynku. wbrew jego woli. jego wad. niedoli i wielkości. którzy zechcą patrzeć tylko na nią. przesądów. kiedy się go pozostawi samemu sobie. niż się po nim spodziewano. a mniej —zasadami. oderwie od jego domu i nawyknień. że w końcu staje się zjawiskiem nieoczekiwanym dla samego siebie i często bywanie mniej niż cudzoziemcy zdumiony widokiem tego. gotów iść choćby na koniec świata i odważyć się na wszystko. gotowe dać każdemu rządowi. które ją poprzedzają. jeśli się nie wejrzy w samą naturę naszego narodu. a przecież . który zechce je faworyzować i schlebiać mu — takie przyzwyczajenia. jego praw. bardziej kierujący się uczuciami.

naród zawsze wprowadzający w błąd swoich władców. jutro — służący z pasją. tak radykalnej. że się go ujarzmi. Nie będę już wówczas rozważał przyczyn rewolucji. ale nigdy obojętności. dający się prowadzić na nitce. sukcesie. jakie się z niej zrodziło. bardziej zdolny do heroizmu niż do cnoty. i nigdy dość posłuszny. dzisiaj — zdeklarowany wróg wszelkiego posłuszeństwa. sile. którzy boją się go albo zanadto. kiedy już gdzieś raz ktoś ten opór stawi. albo za mało. tym razem tu się zatrzymam: wkrótce. a nieraz i przemoc jedynowładcy. litości. tak gwałtownej w swoim przebiegu. ale trzeba przyznać. Francuzi nigdy by jej nie wywołali. przerażenia. sprzecznych faktów i przeciwstawnych przykładów. by nie mógł swojego jarzma zrzucić. o których tu mówiłem. rozmiłowany w hazardzie. póki nikt nie stawi oporu. jakiej nie potrafią w sobie wzbudzić narody nawet najbardziej niewolnicze. łatwiej podejmujący ogromne plany niż realizujący wielkie przedsięwzięcia. że wszystkie te przyczyny razem wzięte nie mogłyby jeszcze wytłumaczyć podobnej rewolucji nigdzie indziej niż we Francji. Tylko on mógł doprowadzić do rewolucji tak raptownej. Tak oto dotarłem do progu tej pamiętnej rewolucji. i nie do opanowania. być może. ale znakomity tylko na wojnie. Bez przyczyn. nigdy dość wolny. zdatny do wszystkiego. a przecież tak pełnej nawrotów. do geniuszu niż do zdrowego rozsądku. aniżeli normalne i wolne rządy najczcigodniejszych obywateli. nienawiści. ale postaram się ją zbadać samą w sobie i wreszcie odważę się osądzić społeczeństwo. będę już mógł ten próg przekroczyć. najbłyskotliwszy i najniebezpieczniejszy naród Europy i jakby na to stworzony.lepiej znoszący samowolę. by nie można było żywić nadziei. . blichtrze i zgiełku bardziej niż w prawdziwej sławie. by kolejno stawać się przedmiotem jej podziwu.

jak wyglądały ich stosunki z administracją królewską. a gdzie były z nimi w zgodzie. co oznacza. Od dwustu lat władcy wszędzie prowadzili ze stanami wojnę. raz utajoną. gdzie kraje te odchodziły od ogólnie przyjętych zasad przedstawionych powyżej. oraz uzmysłowić na przykładzie jednego z nich. W wielu prowincjach niemieckich zgromadzenia stanowe przetrwały aż do rewolucji francuskiej . przedstawić te. czym łatwo mogły one były stać się wszystkie. do których przeniknęły obyczaje i idee germańskie. jak wówczas mówiono. raz jawną. Chcę tylko podać ich liczbę. w których życie miejscowe było nadal aktywne. Nigdzie . Nie zamierzam tu bynajmniej szczegółowo badać sytuacji we wszystkich krajach z organizacją stanową. można w tym samym kształcie odnaleźć w niemal wszystkich cywilizowanych częściach Europy. znikły dopiero w siedemnastym i osiemnastym wieku. czyli przez zgromadzenie. Tę organizacja prowincji. tam gdzie zostały zniesione.DODATEK O krajach ze zgromadzeniami stanowymi. że każda z nich była pod rządami króla administrowana przez l u d z i t r z e c h s t a n ó w (les gens des trois états). a w szczególności o Langwedocji. ale nieprzerwaną. jak i inne średniowieczne instytucje polityczne. W większości francuskich prowincji istniały zgromadzenia stanowe. pokazać. złożone z przedstawicieli duchowieństwa. jakie istniały jeszcze w okresie rewolucji. a w każdym razie w tych. szlachty i mieszczan.

podporządkowano ją władzy królewskiej. Zwykły czas trwania . członka nie dopuścić do udziału w stanach. w s p ó l n o t (communautés). w związku z tym pewien ówczesny frondysta tak się wyraził: „Z trzech ciał. czym mogła być wolność prowincjonalna za dawnego ustroju i do jakiego stopnia nawet tam. ponieważ on obsadza biskupstwa i beneficja. Langwedocja jest więc dobrym przykładem tego. Prowincjonalna wolność istniała naprawdę tylko w dwu prowincjach. ale i rozwiązać w określone dni. wskazane przez króla. albo. które król rozsyłał co roku imiennie do wszystkich członków zgromadzenia. pozbawionych znaczenia okręgach. jedno. gdzie się wydawała największa. natomiast wszędzie i przy każdej sposobności usiłowali ją zniszczyć albo co najmniej zniekształcić. Stany musiały nie tylko się zebrać. W Langwedocji stany mogły się zbierać tylko na specjalny rozkaz królewski i po otrzymaniu listów konwokacyjnych. Wystarczy go nie powołać”. nie skazując go przy tym na wygnanie ani go o nic nie oskarżając.nie starali się tej instytucji stosownie do postępów epoki ulepszyć. i miała blisko dwa miliony mieszkańców. pochodzi z nominacji króla. jak wówczas mawiano. Chcę tu wyodrębnić Langwedocję i przyjrzeć się jej dokładnie. z których składają się nasze stany. obejmowała przeszło dwa tysiące gmin. duchowieństwo. w Bretanii i w Langwedocji. bo rozkazem dworu można każdego. jakiego się chce. a dwa pozostałe też za takie uchodzą. Langwedocja była największym i najludniejszym krajem ze zgromadzeniami stanowymi. We Francji w 1789 roku stany istniały już tylko w pięciu większych prowincjach i w kilku małych. wszędzie indziej organizacja stanowa całkowicie straciła swoją prężność i była już tylko pustą formą. była z tych krajów nie tylko największym. Co więcej. ale najzamożniejszym i najsprawniej rządzonym.

był co roku poddawany tej samej kontroli. uchwalenie podatku. które wciąż wydawała. jak w krajach z elekcjami. Władza centralna miała zresztą w Langwedocji takie same uprawnienia polityczne. nawet te. i których zadaniem było zapoznawanie zgromadzenia z wolą rządu. Miał on w każdym dystrykcie subdelegatów. ogłaszane przez nią ustawy. powszechnie stosowane przez nią środki obowiązywały tu tak samo. którzy mieli tam wstęp. ogólne rozporządzenia. co pewien czas stwarzała tu. zaciągnięcie pożyczki albo wszczęcie procesu wymagały specjalnego zezwolenia króla. uchwalić żadnego zarządzenia finansowego. Bez upoważnienia rady królewskiej w Paryżu najlichsza wioszczyna zagubiona w wąwozach Cevennes nie miała prawa dokonać nawet najmniejszego wydatku. rządził intendent. Król był w zgromadzeniu reprezentowany przez komisarzy. miała tę samą policję i tych samych funkcjonariuszy. jak wszędzie.sesji. całe rzesze nowych urzędników. którą dziś nazywamy sądownictwem sporno-administracyjnym. musiały być zatwierdzone przed wejściem w życie. jak w krajach z elekcjami. wynosił czterdzieści dni. ich budżet. określony postanowieniem. odgrywała tu rolę nie . jak wszędzie indziej. Ta część wymiaru sprawiedliwości. jakby dziś powiedziano. którzy korespondowali ze zwierzchnikami gmin i wydawali im polecenia. Co więcej. Langwedocją. podobnie jak i innymi prowincjami. Zarządzenia ogólne stanów. Całość ich wpływów i wydatków. stany znajdowały się pod bardzo ścisłym nadzorem. Nadzór administracyjny intendenta w Langwedocji był zupełnie taki sam. ilekroć go zażądali. których urzędy prowincja musiała drogo odkupywać. Także i tu wykonywała ona wszystkie naturalne funkcje rządu. Bez aprobaty rady nie mogły podjąć żadnego ważniejszego postanowienia. które dotyczyły trybu ich posiedzeń.

a nawet rola ta była większa Intendent rozstrzygał w pierwszej instancji wszystkie kwestie związane z administracją dróg. lub uważał. jak wówczas mówiono. którzy padli ich ofiarą. albo. Sąsiedztwo tej światłej instytucji wystarczyło. złożone z ludzi poważnych. na inne rząd centralny dostarczał częściowo środków i w dużej mierze kierował ich wykonaniem. ale przeważnie roboty te prowadzone były wyłącznie na koszt prowincji. 3° Prowincja miała wreszcie prawo samodzielnie i według wybranej przez siebie metody pobierać część podatków . sądził w procesach dotyczących spraw drogowych i w ogóle decydował o wszystkich sprawach.mniejszą niż w pozostałych częściach Francji. 2° W Langwedocji wiele robót publicznych prowadzonych było na koszt króla i przez jego urzędników. by administracja królewska zupełnie inaczej wykorzystywała tu swoje przywileje i by mając takich samych jak wszędzie urzędników i te same instynkty była jednak czymś zupełnie innym. nie mniej niż gdzie indziej. krył wszystkich swoich urzędników przed pretensjami obywateli. cieszących się szacunkiem ludności i respektowanych przez władzę królewską. ż a d e n k r ó l e w s k i u r z ę d n i k (aucun officier du roi). roboty prowadzone były przez funkcjonariuszy wybranych przez stany i pod dozorem wyłonionych spośród nich komisarzy. do którego nie mógł wchodzić żaden funkcjonariusz rządu centralnego. 1° Zgromadzenie. w których rząd był. Skoro król zatwierdził projekty i upoważnił stany do wyasygnowania pieniędzy. by stała się czymś zupełnie odmiennym od reszty Francji. że jest zainteresowany. które wystarczyły. Ten zaś i tutaj. Cóż więc szczególnego odróżniało Langwedocję od innych prowincji i dawało im powód do zazdrości? Trzy rzeczy. i gdzie co roku obradowano swobodnie i poważnie nad sprawami własnymi prowincji.

świadczą o duchu. nie będzie mogła się uiścić z należnej mu części podatków. że jeżeli król pozwoli. że prowincja. wzięła je na siebie. wykopanego za Ludwika XIV i już nie wystarczającego. oznajmiają. co mógłbym na ten temat powiedzieć. niemniej prowincja. Udostępniła dla handlu port w Cette i utrzymuje go znacznym kosztem. Jest także w trakcie osuszania pod uprawę bagien w okolicach Aigues- . jakie pozwalano jej uchwalać na jej własne potrzeby. Już uregulowała albo wyprostowała koryta najważniejszych rzek przepływających przez jej terytorium. które przetną Dolną Langwedocję i przez Cette i Agde dojdą aż do Rodanu. a teraz od kanału Południowego. w którym zgromadzenie odpowiada na takie zarzuty. odprowadza odnogi. prowincja będzie to robić nadal w coraz szerszym zakresie. bał się. wyczerpana takim wysiłkiem. podatki powszechne są bardzo często ogromne. karci też stany za brak wstrzemięźliwości. jakie korzyści potrafiła Langwedocja wyciągnąć z tych przywilejów. Warto się temu przyjrzeć z bliska. ale prowincja niemal nic nie wydaje na własne potrzeby. W krajach z elekcjami nie spotyka się prawie zupełnie podatków lokalnych. odwrotnie. Rząd centralny odczuwał niekiedy niepokój na widok tak dużych wydatków. Czytałem memoriał. która korzysta z nich więcej od innych dzielnic. ale bynajmniej nie usiłując się z tego tłumaczyć. sumy wydawane co roku przez prowincję na roboty publiczne są olbrzymie: do 1780 roku przekraczały corocznie 2 000 000 liwrów. W memoriale stany przyznają. W Langwedocji.królewskich oraz wszystkie inne. że prowincja rzeczywiście przedsięwzięła i prowadzi wielkie roboty. Wszystkie te wydatki — podkreśla memoriał — mają bardziej znaczenie ogólnonarodowe niż lokalne. Zobaczymy. jaki ożywiał ten mały rząd. Dosłowne wyjątki z tego memoriału lepiej niż wszystko.

kraj z organizacją stanową. które wszystkim wytworom rolnictwa i przemysłu nadają wartość przez to. pozwalają wszędzie utrzymać równe płace i stanowią pomoc dla ubogich. Jeśli król raczy pozwolić — czytamy w dalszym ciągu memoriału — stany nie poprzestaną na tym. Ale przede wszystkim chce się zająć drogami: już otworzyła albo doprowadziła do stanu użyteczności wszystkie trakty wiodące przez Langwedocję do innych części królestwa. prowadzone z umiarem i mniej więcej jednakowo w rozmaitych częściach prowincji równocześnie. i dzięki którym handel może przenikać do wszystkich części prowincji — wzbogacają kraj.Mortes. bo Arthur Young. jak to czyni w pozostałych częściach Francji — nie bez dumy stwierdza na za- . kanały. Co więcej. w okręgu Bordeaux (w krajach z elekcjami. zabiorą się do naprawiania dróg gminnych (polnych). drogi. zbudowane bez wykorzystywania pracy przymusowej”. aczkolwiek go kosztują. jakie znajdują się w większości prowincji sąsiednich. w Quercy. zanotował: „Langwedocja. że w każdej porze roku i tanim kosztem pozwalają je wszędzie. gdzie trzeba. „Bo jeśli płodów rolnych nie można przewieźć ze spichlerza właściciela na targ — zauważa memoriał — to cóż z tego. przewozić. „W Langwedocji król nie potrzebuje zakładać na swój koszt warsztatów dobroczynnych.” Rzeki. ale na ich użyteczność. nawet zimą. naprawiono nawet te. Są to wszystko drogi znakomite. dobre drogi. wyboistych i źle utrzymanych dróg. w Delfinacie. i korzystnie różnią się od twardych. które łączą jedynie miasta i miasteczka Langwedocji. że można je transportować w dalekie strony?” — „W sprawie robót publicznych stany zawsze trzymały się zasady. i słusznie. Prowincja powołuje się w tym względzie na opinię kupców i podróżnych. roboty tego rodzaju. jak zaznaczono w memoriale). które są równie ważne. że zważać należy nie na ich rozmach. przejeżdżając tędy w dziesięć lat później.

Prowadzone przez prowincję roboty muszą być zawczasu przygotowane i uzgodnione najpierw ze wszystkimi mniejszymi jednostkami samorządu. Jeśli roboty gminy mogą być pożyteczne dla diecezji. które sami prowadzimy każdego roku i które wszystkim dają pożyteczną pracę. Prowincja podzielona jest na g m i n y (miasta albo wioski— communautés) i na dystrykty administracyjne. bądź króla. Jeśli zamierzone roboty publiczne leżą w interesie któregoś z tych małych ciał politycznych. bowiem. to podejmuje się je tylko na własną jego prośbę. nazywane d i e c e z j a m i (diocèses). Każda z tych części ma odrębną reprezentację i mały własny rząd. co oglądałem w krajach. i tym bardziej postępowanie miejscowego rządu wydaje mi się górować nad wszystkim. gdy chodzi tylko o jej własny interes. który funkcjonuje pod kierownictwem bądź stanów. Jeśli mają znaczenie dla całej seneskalii i ona z kolei musi dopomóc. są one zawsze odpłatne: praca przymusowa . tym bardziej podziwiam ich rozsądek. sprawiedliwość i łagodność. jak nieustannie powtarzają stany: „Wedle podstawowej zasady naszego ustroju wszystkie części Langwedocji są wzajemnie za siebie odpowiedzialne i powinny sobie kolejno pomagać”. jakie im pozostawiono. ustanowione — z przyzwoleniem królewskim. prowincja obowiązane są wreszcie pomagać gminie nawet wtedy.kończenie prowincja. które mają w nich uczestniczyć. wreszcie —na trzy duże departamenty. ale roboty są konieczne i przerastają jej siły. ale zazwyczaj bez królewskiej inicjatywy — przez stany Langwedocji w tych działach administracji publicznej. którymi administrował sam król. — Nie prosimy bynajmniej o tę łaskę. diecezja musi w pewnej mierze uczestniczyć w wydatkach. które noszą nazwę s e n e s k a l i i (sénéchaussées). seneskalia. zastępują je roboty publiczne. Diecezja.” Im dokładniej badam ogólne regulaminy.

z którym należy się zapoznać. kazała go powielić w Królewskiej Drukarni i zaleciła rozesłać wszystkim intendentom jako dokument.jest nieznana. zatwierdziwszy jego ważność. że prowincja tak bardzo była przeświadczona o wyższości swoich metod. Zwłaszcza pod tym względem. a spłacona w pierwszym roku ich wykonywania. iż ilekroć król ustanawiał nowe podatki. Jest to jedna z najgłośniejszych i najczęstszych skarg. że w krajach z organizacją elekcyjną za tereny zabrane właścicielom na cele publiczne płacono zawsze źle albo późno. dodam jedynie. stany bez wahania bardzo drogo odkupywały prawo ściągania ich na swój sposób i wyłącznie przez swoich poborców. wydał się rządowi centralnemu tak doskonały. co powiedziałem o robotach publicznych. a często nie płacono wcale. To. Regulamin zgromadzeń stanowych dotyczący rozmaitych robót publicznych. Jak mówiłem już przy innej okazji. choć nie naśladował. Nie będę tu tego powtarzał. Mówiłem już. nie mniej ważnej dziedziny administracji prowincji. . że w ogóle nie można już spłacić tak zaciągniętego długu. Czasami stwierdza się. że się jest wciąż w tym samym państwie. Rada królewska. zwołane w 1787 roku. bo rzecz nabyta została zniszczona albo zmieniła swój charakter przed oszacowaniem. W Langwedocji każda działka ziemi zabrana właścicielowi musi być przed rozpoczęciem robót skrupulatnie oceniona. przeniósłszy się z królestwa do prowincji. da się tym bardziej zastosować do innej. podnoszonych przez zgromadzenia prowincjonalne. że go podziwiał. z którego czerpię te szczegóły. do kwestii ściągania podatków. trudno jest uwierzyć. metody stosowane przy wymiarze i pobieraniu podatku majątkowego w Langwedocji pokrywają się częściowo z dzisiejszymi sposobami ściągania podatków.

Zużywają na to cały zasób swoich cech męskich i niemal zawsze w tym jednym okazują się silne. ale nie mniej groźne. Nikt nie potrafi ocenić. Ludwik XV zawiesił jej stosowanie na dwa lata. sprawy Langwedocji były tak dobrze uporządkowane. uważając za swoje dzieło. Nie wiem. I król ten respektował ją. że stara konstytucja Langwedocji została przywrócona za małoletniości Ludwika XIV. Stworzenie urzędów municypalnych naraziło ją na niebezpieczeństwo mniej bezpośrednie. że wszystkie przywileje prowincji budziły w nim taką odrazę. miejscy urzędnicy municypalni z przysługującego im prawa byli w zgromadzeniach jedynymi przedstawicielami mieszczaństwa i ludu. ta haniebna instytucja nie tylko zniszczyła ustrój miast. Jak się przekonałem. co je zmusza do wysiłku. Richelieu najpierw je przykrócił. ale groziła wynaturzeniem ustrojowi prowincji. z jaką energią dusze słabsze nienawidzą wszystkiego. Jednakże rząd i jego ministrowie bardzo niechętnym okiem patrzyli na te wyjątkowe swobody. potem zniósł. ale na rachunek króla. który niczego nie kochał. pożyczyła w ostatnich czasach 73 200 000 liwrów. . czy deputowani stanu trzeciego do zgromadzeń prowincjonalnych bywali kiedykolwiek wybierani w tym właśnie charakterze.Mimo wszystkich wydatków. pożyczając w imieniu prowincji pieniądze. nienawidził ich. Boulainvilliers opowiada. że rząd centralny często korzystał z tego kredytu. w każdym razie od dawna było już inaczej. ilekroć była o tym mowa. Szczęśliwy traf sprawił. wymienionych tu kolejno. Miękki i gnuśny Ludwik XIII. których on sam nie otrzymałby na tak dogodnych warunkach. iż wpadał w gniew. choćby we wszystkim innym były bezwolne. Langwedocja za własnym poręczeniem. a jej kredyt tak ustalony. ale później pozwolił jej się odrodzić.

w miarę jak król ustanawiał urzędy. podatek majątkowy nie był podatkiem osobistym. w której imieniu przemawiał.Brak osobnego mandatu przyznanego dla obrony określonych interesów nie był zbyt zauważalny. które posiadali urzędnicy obieralni. Pożyczka zaciągnięta na ten cel przez Langwedocję w jednym tylko roku 1773 sięgała przeszło czterech milionów liwrów. jakby został przez nią do stanów wybrany. że wysokość jego ustalano na podstawie wartości majątku. że istniały ziemie. to znaczy. tak wiernie. że nowy duch wstąpił w te stare instytucje i że stany Langwedocji uzyskały nad innymi stanami niezaprzeczalną przewagę. ciasne interesy czy ciasne namiętności swojej koterii. które przywilej . Inaczej działo się w Langwedocji. nieśmiałych i bezsilnych. mimo że w tym samym okresie z każdym dniem wzrastała jego siła i bogactwo w społeczeństwie. a nie kondycji właściciela. stawała się coraz bardziej podrzędna. najczęściej. Mer. Ten prezentował już tylko siebie albo. konsul czy syndyk reprezentował wtedy w łonie stanów żądania ludności. izolowanych. na okres bardzo krótki. ponieważ prowincja. Zmieniło to od razu cały charakter instytucji. Prawda. Łatwo zrozumieć. a rola. podobnie jak w dużej części południowych ziem Francji. ale rzeczowym. dopóki miasta same swobodnie wybierały swoje organa w powszechnym głosowaniu i. w najlepszym razie. jaką stan trzeci odgrywał w rządach. Szlachta i duchowieństwo nie miały już w zgromadzeniu prowincjonalnym obok siebie i na wprost siebie przedstawicieli ludu. tylko paru mieszczan. kto za pieniądze kupił sobie prawo rządzenia współobywatelami. że inaczej zachowywał się ten. jeszcze potężniejsze przyczyny złożyły się na to. zawsze je pilnie od niego odkupywała. W prowincji tej. A wszakże temu urzędnikowi-nabywcy swojej władzy nadal przyznawano prawo. Także inne.

co czyniło z nich często coś w rodzaju polskich sejmików. by utrzymać swoją pozycję. była już za słaba. Duchowieństwo zaś. było zawsze prawnikami. biorąc udział w rządzeniu na stopie całkowitej równości. trzeci stan siłą rzeczy zyskał tam duże znaczenie. W Langwedocji szlachta wysyłała na zgromadzenia stanowe tylko przedstawicieli. ale osobiście. Szlachta. którzy w imieniu stanów prowadzili sprawy prowincji. żyło w doskonałej zgodzie ze stanem trzecim. W Bretanii każdy szlachcic miał prawo osobiście uczestniczyć w zgromadzeniach stanowych. trzech urzędników. miały tyleż głosów co tamte dwa stany razem. Przywilej przeniesiony tą drogą z osób na rzeczy był na pewno bardziej absurdalny. Duchowieństwo reprezentowane było przez dwudziestu trzech biskupów prowincji. W Langwedocji zresztą bardziej niż gdzie indziej klasy mieszały się. z zapałem popierało większość . miasta zaś. dosyć silna. tak zwanych syndyków generalnych. ale z postępem czasu i rozwojem przemysłu część tych dóbr przeszła w ręce nieszlacheckie. a więc nie należało do szlachty.zwalniał od płacenia tego podatku. dwudziestu trzech występowało w imieniu wszystkich. z drugiej strony ludzie pochodzenia szlacheckiego stali się właścicielami wielu dóbr podlegających podatkowi majątkowemu. Nie związany już nierozerwalnie z pojęciem klasy. powoli jego duch przeniknął całą instytucję. Były to dawniejsze ziemie szlacheckie. co szczególnie należy podkreślić. Co więcej. by samodzielnie rządzić. ale odczuwano go znacznie mniej dotkliwie. nie dając żadnej z nich korzyści całkowicie obcych czy sprzecznych z interesami klas pozostałych — nie stanowił już dla nich przeszkody we wspólnym zarządzaniu prowincją. Ponieważ izba była jedna i głosowano nie stanami. choć złożone w dużej części ze szlachty. już nie upokarzał. bo choć jeszcze ciążył.

Przedstawicielem wybieranym po to. by w ten sposób udoskonalić je wszystkie i przystosować do potrzeb nowoczesnej cywilizacji — wystarczyłaby. Można rzec. by w Wersalu omawiał z ministrami kwestie sporne. Zaledwie cząstka wytrwałości i wysiłku. których kontrolowała szlachta i którym pomagali biskupi. że przez całe ostatnie stulecie Langwedocja była administrowana przez mieszczan. . Dzięki temu szczególnemu ustrojowi Langwedocji duch nowych czasów mógł spokojnie przeniknąć tę starą instytucję. często oddając na usługi stanowi trzeciemu swoją dużą znajomość ludzi i rzadką zręczność w załatwianiu interesów. wszystko w niej modyfikując i niczego nie niszcząc. Tak samo mogło być wszędzie. stanowiące przedmiot zatargu między władzą królewską i stanami— bywał niemal zawsze duchowny. na jaki królowie zdobywali się obalając i wypaczając stany prowincjonalne. gdyby ci królowie nie pragnęli tylko jednego: żeby się stać i pozostać wszechwładnymi panami. wystarczyłaby.jego projektów i współpracowało z nim nad podniesieniem dobrobytu materialnego wszystkich obywateli. nad rozwojem handlu i przemysłu.

Mamy podstawy. Jak to się stało. zostało ono stopniowo tak przekształcone. Zostało zastąpione przez coś. wprowadzili tym sposobem do prawodawstwa narodowego nowego ducha i nowe zwyczaje. zostały w tym wydaniu opuszczone. w tej epoce studiowali oni nawet najczęściej poza granicami Niemiec. * . na uniwersytetach włoskich. ze względu na ich zbyt techniczny lub zbyt specjalny charakter.PRZYPISY * (1) Siła oddziaływania prawa rzymskiego w Niemczech. którym udało się do tej pory zachować wszystkie swobody Niektóre przypisy autora. ale w treści rzymskie. Stosowali prawo rzymskie do wszystkiego. że ta praca prawników wpłynęła na pogorszenie się wielu kondycji w dawnym społeczeństwie germańskim. przekształcili je tak. Pod koniec średniowiecza prawo rzymskie stało się głównym i niemalże jedynym przedmiotem studiów niemieckich prawników. Ci prawnicy nie mieli władzy politycznej w społeczeństwie. i choć nie mogli prawa germańskiego obalić. zwłaszcza kondycji chłopów. ich zadaniem była tylko wykładnia i stosowanie jego praw. że zajęło ono miejsce prawa germańskiego. że przestało być sobą i na przykład w XVII wieku było już właściwie nieznane. by sądzić. by dało się siłą wtłoczyć w ramy prawa rzymskiego. ci. co z nazwy było jeszcze germańskie. co w instytucjach germańskich mogło mieć choćby daleką analogię z prawodawstwem Justyniana.

lub choćby ich część — utracili je wtedy przez uczone utożsamienie ich kondycji z kondycją rzymskich niewolników albo dzierżawców wieczystych. który mógłby być stosowany w całym kraju. że wtargnęli do wszystkich sądów i zmieniają ducha albo literę wszystkich zwyczajów i praw. aby się temu przeciwstawić uwidoczniają się dobrze w dziejach Wirtembergii. uzyskują od rządu obietnicę. złożona z przedstawicieli rządu i stanów. prawo kanoniczne. oskarżają legistów o to. jak nazywano tych. i że komisja. ale ze skutkiem całkiem odmiennym. praw ustanawianych przez miasta albo dwory senioralne. To stopniowe przekształcanie prawa narodowego i daremne wysiłki. wchodzą do rządu i obejmują pieczę nad wyższymi sądami. Były to wysiłki daremne. ułoży projekt kodeksu. zaczyna się penetracja prawa rzymskiego. gdzie owo prawodawstwo jeszcze przetrwało. składa się z praw obyczajowych.i posiadłości. co studiowali prawo w szkołach cudzoziemskich. Po roku 1495 charakter prawodawstwa zmienia się. jakie czyniono. Początkowo mają na pozór przewagę. W całej pierwszej połowie XV wieku warstwy rządzące prowadzą z nimi taką samą walkę. że sądy wyższe będzie się odtąd obsadzać oświeconymi i czcigodnymi osobami wybieranymi ze szlachty i spośród stanów księstwa. jedynie sprawami Kościoła rządzi prawo obce. co się dzieje. Na sejmie w Tybindze w 1514 roku i na sejmach następnych przedstawiciele feudałów i deputowani miast wielokrotnie występują przeciwko temu. Od powstania hrabstwa noszącego tę nazwę w roku 1250 aż do stworzenia księstwa w roku 1495 prawodawstwo jest całkowicie krajowe. jaka rozegrała się w tejże epoce w Anglii. Prawo rzymskie wkrótce już wypiera całkowicie prawo narodowe z dużej części prawodawstwa i zapuszcza korzenie nawet tam. a nie doktorami. . ze statutów ogłaszanych przez zgromadzenia stanowe. doktorzy.

prawo oparte na niewolnictwie. że gwałt był słuszny. 2° przeświadczeniu. po którym swoje prawo odziedziczyło. wszędzie też przyczyniło się do degradacji życia politycznego. które wszędzie udoskonaliło prywatną dziedzinę życia społecznego. Uczeni zajmujący się wykładnią tego prawa stali się w całej Europie ich ministrami albo głównymi pełnomocnikami. który zapewniał. żywemu przez całe niemieckie średniowiecze i dostrzegalnemu nawet w ówczesnym prawodawstwie. Królowie przyjęli je więc z zapałem i wprowadzili wszędzie. Ale przyczyny te nie wystarczają do zrozumienia. iż stało się tak dlatego. W potrzebie legiści dostarczali władcom oparcia w prawie przeciw samemu prawu. Sądzę. ponieważ w głównych zarysach było dziełem ludu bardzo cywilizowanego i bardzo ujarzmionego. . Od tamtej pory robili to często. który prawo łamał. gdzie tylko sięgała ich władza. który skłaniał wówczas wszystkie umysły ku językom i literaturom starożytności.Ten triumf prawa obcego nad prawem rodzimym niektórzy historycy niemieccy przypisują dwu przyczynom: 1° ruchowi. że święte cesarstwo jest kontynuacją cesarstwa rzymskiego. że jest to najzupełniej zgodne z prawem. oraz wynikającej stąd pogardzie dla umysłowych tworów geniuszu narodowego. że wszędzie w tym samym czasie absolutna władza panujących umacniała się na ruinach starych europejskich swobód i że prawo rzymskie. prawie zawsze pojawiał się legista. dlaczego to samo prawo przyjmuje się wtedy równocześnie na całym kontynencie Europy. znakomicie nadawało się do tych celów. Prawo rzymskie. U boku władcy. i udowadniał uczenie. a uciemiężony pobłądził.

Były wówczas przybytkami bogactwa. by ta zmiana ustroju wynikła z jakiejś okoliczności szczególnej. zwłaszcza na północy i na południu Niemiec. utworzyły one wraz z okoliczną szlachtą niepodległe konfederacje. okres największej świetności tych miast przypada na wiek XIV i XV. panowały nad europejskim handlem. i tak wszechwładni. niejako złoty wiek władców. jedni byli za nisko. Miasta cesarskie (Reichsstaedte). Szlachta była już pokonana. którzy mieli równocześnie i stabilizację. Tą ogólną przyczyną jest przejście z jednego stanu społecznego w drugi. nie wydaje się. a lud jeszcze się nie podźwignął.(2) Przejście od monarchii feudalnej do monarchii demokratycznej. Ponieważ wszystkie monarchie w tej epoce stały się absolutnymi. podobnie jak uczyniły to miasta szwajcarskie wespół z chłopami. z feudalnej nierówności do demokratycznej równości. wiedzy. Był to okres trwający sto pięćdziesiąt lat. jak dziedziczni władcy monarchii feudalnej. . jak przywódcy społeczeństwa demokratycznego. że wszystkie te podobne do siebie i współczesne sobie wydarzenia musiały mieć jedną przyczynę ogólną. drudzy — nie dość wysoko. która w każdym państwie przypadkiem wyłoniła się w tym samym czasie. sztuki. były najpotężniejszymi ośrodkami cywilizacji. i wszechwładzę. rzeczy zwykle wyłączające się wzajemnie: byli tak nietykalni. sądzić raczej należy. by krępować ruchy władzy. Pod koniec tego okresu. która wszędzie działała jednakowo i równocześnie. (3) Upadek wolnych miast w Niemczech. Według historyków niemieckich.

W wieku XVI miasta niemieckie żyły jeszcze w dobrobycie. zajmują dwie ławy w sejmie i mają prawo głosu. Mimo to w traktacie westfalskim nadal określane są mianem stanów bezpośrednich Rzeszy. ale w rzeczywistości nie mają już żadnego wpływu na bieg spraw ogólnych. które po części biorą się stąd. bodaj nie ma takiego. że przy wymiarze cesarskich podatków miasta są nadal taksowane według swojej dawnej świetności. ale już nadszedł okres ich upadku. jak i sam cesarz. czy demokratyczny — daje powody do skarg jeśli nie jednakowych. Cesarz nieustannie musi wkraczać w ich sprawy. sztuki kwitną dalej. Wojna Trzydziestoletnia zrujnowała je doszczętnie. ubożeją. W obu wypadkach mieszczanie skarżą się na nieuczciwość i obojętność swoich zarządów. na którą cierpią wszystkie. ich patriotyczny . Co zaś jest najbardziej godne uwagi — ta zła administracja zdaje się wynikać z jakiejś sekretnej choroby. Handel je omija. ich dawna energia. W wieku XVIII jest jeszcze tych miast pięćdziesiąt jeden. ale zarówno władcy panujący na ziemiach sąsiednich. czy jest on arystokratyczny. niezależnie od formy ich ustroju. to równie głośnych i szczerych: arystokratyczny zarząd miejski stał się koterią niewielkiej liczby rodzin. aby przywracać w nich jaki taki porządek. które by nie było w tym okresie zniszczone albo zburzone. wszystkim rządzi protekcja i prywatny interes. przy zarządzie demokratycznym wszędzie szerzą się intrygi i przekupstwo. którego władza od wojny Trzydziestoletniej rozciąga się już tylko na tych drobnych wasali cesarstwa — zamykają ich suwerenność w coraz ciaśniejszych granicach. Wolne miasta wyludniają się. a po części z kiepskiej administracji. czyli zależnych bezpośrednio od cesarza. ale przenoszą się do nowych miast stworzonych przez książąt Rzeszy i reprezentujących świat nowy. Wewnątrz uginają się pod brzemieniem długów. Przestają być ogniskami niemieckiej cywilizacji.

że ustawy mogą . ale też i stosunków obywateli z państwem: jest to równocześnie kodeks cywilny. Ów kodeks to prawdziwa konstytucja.wigor — zanikają. jak Brandenburgia. pierwotnie zamieszkana była przez Słowian. i lepiej pokazuje ich wzajemne na siebie oddziaływanie. czy którekolwiek z jego dzieł rzuca więcej światła i na człowieka. które pod wieloma względami przypominają zasady z Deklaracji praw człowieka w konstytucji z roku 1791. w przypisywanym temu słowu znaczeniu. stare Prusy. Na tych ziemiach poddaństwo — zawsze znacznie cięższe niż w Niemczech — pozostawiło też w końcu osiemnastego wieku szczególnie wyraźne ślady. i na czasy. nawet w jego kraju. Opiera się albo raczej wydaje się opierać na pewnych zasadach ogólnych. zostały one podbite i częściowo zaludnione przez Niemców. tylko Hamburg wciąż jeszcze jest wielkim ośrodkiem bogactwa i kultury. jego celem jest uregulowanie nie tylko stosunków między obywatelami. że dobro państwa i jego mieszkańców jest celem społeczeństwa i granicą prawa. kodeks karny i akt konstytucyjny. Głosi się tu. ale to ze względu na swoje szczególne warunki. (4) Część krajów dzisiaj niemieckich. wyrażonych w formie wielce filozoficznej i wielce abstrakcyjnej. Spośród dzieł Fryderyka Wielkiego najmniej znanym. zredagowany na jego rozkaz a ogłoszony przez jego następcę. Śląsk. Mimo to — nie wiem. (5) Kodeks Fryderyka Wielkiego. i najmniej błyskotliwym jest kodeks.

ale już nie liberalną: panującego uważa za jedynego przedstawiciela państwa i wyposaża go we wszystkie prawa. jego pełnomocnikiem. Każdy mieszkaniec może wymagać od państwa ochrony swojej osoby i własności i ma prawo samemu się bronić siłą. powiedziano we wstępie. Nigdzie nie ma tu mowy o dziedzicznym prawie władcy. prawodawca zamiast zaczerpnąć stąd. które byłoby niezależne od prawa państwowego.ograniczać wolność i prawa obywatela tylko dla wspólnego pożytku. jeśli państwo nie przychodzi mu z pomocą. Wyłożywszy te górne zasady. ale je reprezentuje sam jeden i sam jeden korzysta z całej władzy. jest tylko przedstawicielem społeczeństwa. jak to zrobiono w konstytucji z roku 1791. przysługującej społeczeństwu. jest wyznaczony i upoważniony do . które przed chwilą przyznał społeczeństwu. który ma obowiązek tworzyć dobro powszechne będące jedynym celem społeczeństwa. że każdy członek państwa powinien przyczyniać się do dobra powszechnego stosownie do swojej pozycji i majątku. o jego rodzinie czy choćby o prawie szczególnym. jego sługą. Mówi się natomiast o powszechnym prawie człowieka: powszechne prawa człowieka oparte są na przyrodzonej mu wolności zabiegania o własne dobro bez naruszania praw innych ludzi. Zwierzchnik państwa. Dozwolone jest wszelkie działanie nie zakazane przez prawo naturalne albo przez obowiązujące prawo państwowe. dogmat o suwerenności ludu i określić organizację rządu ludowego w wolnym społeczeństwie — nagle wykonuje zwrot i wyciąga inną konsekwencję. jak go Fryderyk dosłownie w swoich dziełach nazywa. Na określenie władzy królewskiej używa się tu już jedynie nazwy Państwo. Panujący nie jest już w tym kodeksie przedstawicielem Boga. nie mniej demokratyczną. że prawa jednostki powinny ustępować przed dobrem powszechnym.

kierowania wszystkich jednostkowych wysiłków ku temu właśnie celowi. Wszystkie istniejące w państwie stowarzyszenia. na produkcję i spożycie. co mogło krępować sprawowanie jego własnej władzy. wszystkie zakłady publiczne podlegają w interesie pokoju i powszechnego bezpieczeństwa jego kontroli i kierownictwu. Do najważniejszych obowiązków tego wszechwładnego pełnomocnika społeczeństwa zaliczono tu: utrzymanie pokoju i publicznego bezpieczeństwa wewnątrz kraju i zagwarantowanie każdemu obrony przed przemocą. W tym swoim cudacznym dziele Fryderyk ujawnia tyleż pogardy dla logiki. ale rozciąga się. A teraz. Rozkazy funkcjonariuszy publicznych działających w jego imieniu mają być przestrzegane jako jego własne we wszystkim. na handel. i wszystko razem złożyło się na kształt monstrualny. on jeden wydaje ustawy i regulaminy porządkowe. Na zewnątrz — to on stanowi o pokoju i wojnie. Fryderyk odjął mu jedynie to. na osoby i ich zawody. By móc te obowiązki pełnić — zwierzchnik państwa mieć musi pewne dochody i prawa użytkowe (droits utiles). co się mieści w granicach ich funkcji. jak już widzieliśmy. . pozostają w dziedzicznym poddaństwie. ma więc władzę nakładania podatków na majątki prywatne. Mieszkańcy wsi. z wyjątkiem kilku dystryktów i kilku miejscowości. ile dbałości o swoją władzę i niechęci do przysparzania sobie niepotrzebnych trudności przez atakowanie tego. on jeden ma prawo łaski i umarzania dochodzeń w sprawach karnych. co jeszcze miało siłę się bronić. które nie ogranicza się do pracy przymusowej i świadczeń związanych z posiadaniem niektórych ziem. na samą osobę posiadacza. na coś w rodzaju formy przejściowej między dwoma różnymi tworami. pod tą całkowicie nowoczesną głową ujrzymy całkiem gotyckie ciało.

należały już te wszystkie. zostaje zniesione. z profesorów szkół wyższych. o ile jest poddaństwem osobistym. uznaje się natomiast istnienie między mieszczaństwem i szlachtą czegoś w rodzaju klasy pośredniej: składa się ona z wysokich urzędników nieszlacheckiego pochodzenia. przeciwnie. Nie byli też hoffaehig. Oburzenie na przywileje szlacheckie. poniżenie raniło tym dotkliwiej. w Niemczech obróciło się . Prawda. choć nie zajmowali stanowisk najświetniejszych. także jest rodzajem poddaństwa. ale dziedziczna zależność (erbunterthaenigkeit). i to najpożyteczniejszej. że klasa ta z każdym dniem stawała się bardziej oświecona i wpływowa i do funkcjonariuszy państwowych pochodzenia mieszczańskiego. chyba wyjątkowo i zawsze bez rodzin. która zajęła jego miejsce. które u nas stało się tak potężnym czynnikiem rewolucji. czyli nie mogli pojawiać się na dworze.Większość przywilejów właścicieli ziemskich zostaje przez kodeks ponownie zatwierdzona. że państwo nie może żadnego z tych przywilejów znieść inaczej. mówi się tam bowiem. nie zostali oni bynajmniej włączeni do szlachty. gdy zwyczaj miejscowy i nowe prawodawstwo są niezgodne — należy przestrzegać miejscowego prawa zwyczajowego. że zostaje zatwierdzona wbrew kodeksowi. Jak we Francji. Wyodrębnieni z reszty stanu mieszczańskiego. Nie mogli na ogół kupować dóbr rycerskich ani zajmować w służbie publicznej najwyższych stanowisk. z duchownych. można nawet powiedzieć. że kodeks stwierdza. co można stwierdzić czytając tekst. W tym samym kodeksie mieszczanin nadal jest starannie odseparowany od chłopa. na których było najwięcej roboty. iż poddaństwo właściwe (leibeigenschaft). ich kondycja jest w stosunku do szlacheckiej niższa. gimnazjalnych i uniwersyteckich. że w wypadkach. jak wykupując go i w trybie przewidzianym przez prawo. Oświadcza się formalnie.

Szlachta jest tu uznana za korporację w państwie najważniejszą. Mieszczanin. choć nią gardził. korzystać z prawa polowania i prawa sądu. Gdyby nie miał takich spadkobierców. przynależnych do dóbr rycerskich. a także z praw patronatu nad kościołami. majątek ma być zlicytowany. o ile zdolni są je zajmować. Tylko oni mogą posiadać dobra szlacheckie. że jest już czas na usunięcie jej pozostałości. Na ogół poprzestaje na odebraniu szlachcie prawa zrzeszania się i wspólnego zarządzania. Mieszczanie. którym wyjątkowo i wyraźnie zezwolono na posiadanie dóbr szlacheckich. miał uznać. choćby był właścicielem dóbr szlacheckich. . tworzyć ordynacje. ogranicza jedynie i reguluje wynikające z nich korzyści. może je legować mieszczańskiemu spadkobiercy tylko wtedy. albo innych spadkobierców należących do szlachty. natomiast każdemu szlachcicowi z osobna zostawia jego przywileje. zredagowany na rozkaz ucznia naszych filozofów i wprowadzony w życie po rewolucji francuskiej. tylko oni mogą używać nazwisk pochodzących od posiadanej ziemi. ale niewątpliwie trzymał się ściśle rozkazów swojego władcy. A przecież główny redaktor kodeksu był mieszczaninem. gdy ten jest spadkobiercą pierwszego stopnia. mogą korzystać z praw i zaszczytów związanych z posiadaniem takich dóbr jedynie w granicach tego zezwolenia. Stara struktura Europy nie rozpadła się jeszcze w tej części Niemiec tak doszczętnie. na wszystkie zaszczytne stanowiska należy mianować w pierwszym rzędzie ludzi pochodzenia szlacheckiego. które rewolucja miała w całej Europie obalić. jest najbardziej autentycznym i najpóźniejszym dokumentem prawodawczym stwarzającym podstawy prawne dla tych samych feudalnych nierówności. by Fryderyk.w życzliwość. że ów kodeks. Tak więc okazuje się. jaka jej tu z początku towarzyszyła.

Wprowadza się zakaz noszenia przy sobie broni palnej. bliski jest socjalizmowi.Najbardziej charakterystyczną częścią kodeksu Fryderyka jest dołączone doń prawo karne. nigdy już nie pojawiło się w tej dziedzinie nic bardziej kompletnego. Reduty. Zakazuje się kupowania i rozpowszechniania niebezpiecznej literatury. Ponadto państwo upoważnione jest do likwidowania fundacji stanowiących zachętę . jej drukarz. mimo feudalnych i absolutystycznych cech kodeksu. Fryderyk Wilhelm II. z największą surowością karane są nie tylko bunty i spiski. skrajnie centralistyczny. Wreszcie. stosowną do ich sił i umiejętności. także lekceważąca krytyka postępków rządu ścigana jest bardzo surowo. że państwo jest obowiązane troszczyć się o wyżywienie. wydawca i dystrybutor są odpowiedzialni na równi z autorem. jeśli idzie o bankiety w miejscach publicznych. Podobnie rzecz się ma. przez całe to dzieło. który. doszukiwał się w dziele stryja tendencji rewolucyjnych i zwlekał z jego ogłoszeniem aż do roku 1794 — dał się podobno przekonać wymowie doskonałych przepisów karnych. a nie mają prawa do wsparcia ze strony dziedzica wsi albo gminy: należy zapewnić im pracę. odnoszące się do spraw politycznych. których duch. omówionych powyżej. I rzeczywiście. którzy nie mogą się utrzymać sami. dzięki którym kodeks naprawiał zło wynikające z zawartych w nim zasad. Następca Fryderyka Wielkiego. Oznajmia się więc. Wolność prasy i słowa poddana jest ścisłemu i arbitralnemu nadzorowi. przewijają się rozporządzenia. Państwo ma obowiązek tworzenia zakładów przychodzących z pomocą obywatelom w biedzie. zatrudnienie i zapłatę dla tych wszystkich. maskarady i inne zabawy uznane są za zebrania publiczne i na ich urządzenie trzeba uzyskiwać zgodę policji. zapożyczone w połowie ze średniowiecza.

samo też rozdzielać ma między ubogich pieniądze. że naród pruski prawie nie dostrzegł jego ogłoszenia. którzy też go nigdy nie czytali. sankcjonujące wyjątki od tej reguły. w rzeczywistości zasady tej nie przestrzegano. że jest on tak ciekawym świadectwem prawdziwego stanu społeczeństwa w tej części Niemiec pod koniec wieku XVIII — jest fakt.do lenistwa. którymi te instytucje rozporządzały. którym ta administracja miejska podlega. Ostentacyjnie pokazywano młyn w Saint-Souci. że ten kodeks. Z jednej strony głosi się tam wielką zasadę nowoczesnego społeczeństwa. Tym. nieustające nadawanie. Nic nie ukazuje lepiej podeptania . ograniczanie i modyfikowanie na tysiączne sposoby wszystkich praw. tak nowatorski z pozoru. odbieranie. Kodeks nakazuje. ile posunięta do najdalszych granic zmienność reguł. ilekroć była niewygodna dla królewskich interesów albo namiętności. w rzeczywistości wniósł niewiele nowego. co dowodzi. i co w konsekwencji sprawia. Studiowali go tylko prawnicy. napotyka się tam wszędzie. z drugiej —pozostawia się prawa prowincjonalne. Śmiałe nowości w teorii i lękliwą ostrożność w praktyce. (6) W dziedzinie administracji miejskiej jedną z cech w XVIII stuleciu najbardziej widocznych jest nie tyle nawet zniesienie wszelkiej reprezentacji i wszelkiego udziału ludności w rządach miastem. rozszerzanie. by każdy proces między obywatelem a panującym był sądzony według procedury powszechnie obowiązującej przy wszystkich sporach. a i w naszych czasach wielu jest ludzi oświeconych. że wszyscy na równi podlegają opodatkowaniu. przywracanie. ale w niektórych innych okolicznościach bez rozgłosu naginano prawo do potrzeb. tak charakterystyczne dla tego dzieła wielkiego Fryderyka.

Miasta — dodaje — są dziś przeważnie bardzo poważnie zadłużone. wszelki szacunek dla wspomnień. Fizjonomię rządów metropolii najlepiej można ocenić w koloniach. po części wskutek pożyczek. . którzy dysponują cudzymi pieniędzmi. (8) Dlaczego w Kanadzie można było najlepiej ocenić centralizację administracyjną dawnego ustroju. Już sama ta zmienność wystarczałaby. jakim posłużył się Ludwik XIV. a sami chcą się w ten sposób wsławić i niekiedy wzbogacić. która wszakże najlepiej nadaje się do pielęgnowania tradycji.tych lokalnych swobód. jakich udzielały rządowi. Przygotowywano w ten sposób wielkie unicestwienie przeszłości. powinienem pojechać do Kanady. którego miała dokonać rewolucja. wszelki lokalny patriotyzm w instytucji. by z góry zniweczyć wszelkie indywidualne pomysły. po części zaś wskutek rozlicznych wydatków dokonywanych przez urzędników municypalnych. (7) Pretekstem. a nawet jeszcze się pogorszyła po reformie przeprowadzonej przez tego króla. by znieść municypalną wolność miast. Jednakże ta zła gospodarka — powiada słusznie Turgot — trwała nadal. Tu wszystkie niedostatki widać jak pod mikroskopem. ale nie muszą mieszkańcom zdawać rachunków ani otrzymywać od nich instrukcji. Jeśli chcę dobrze poznać ducha administracji Ludwika XIV oraz jej wady. jak ów wieczny rozgardiasz w prawach. na które nikt już chyba nie zwraca uwagi. było złe zarządzanie finansami. bo tutaj wszystkie jej charakterystyczne rysy bywają zwykle pogrubione i stają się widoczniejsze.

bądź skrycie. przymusza. edykty są kontrsygnowane przez Colberta. mimo 1800 mil. Władza centralna bez przeszkód mogła tu ulegać swoim naturalnym skłonnościom. panuje. władza sądowa nie wyrastała ze starych instytucji i starych obyczajów.W Kanadzie nie istniały te nieprzeliczone przeszkody. jaki ją ożywiał. — wszystko to dzieje się za Ludwika XIV. reguluje. Jest intendent. i tam administracja jest niemal tak samo liczna jak ludność. Kościół nie miał już tutaj swojej dominującej pozycji. Szlachty tu prawie nie było. chce wszystko przewidzieć. podejmuje się wszyst- . że to już pełnia nowoczesnej centralizacji i że jesteśmy w Algierii. nie trzyma się ona wielkich zasad. żadnej dozwolonej indywidualnej inicjatywy. które fakty wcześniejsze albo dawny stan społeczny przeciwstawiały. Można by pomyśleć. kształtując wszystkie prawa w duchu. administracja wtrąca się do różnych spraw jeszcze bardziej niż w metropolii. W Kanadzie nie ma więc śladu instytucji municypalnych czy prowincjonalnych. dzięki którym kraj mógłby się stać kolonią ludną i zamożną. niż jego koledzy mają we Francji. bądź otwarcie. ale zgoła inną. Kanada jest bowiem wiernym wizerunkiem tego. żadnej pełnoprawnej siły zbiorowej. co zawsze oglądało się w Algierii. tradycje feudalne zagubiły się albo zatarły. I tu. ziemia musi być uprawiana w pewien określony sposób. ale tak samo chce wszystko załatwiać z Paryża. działa. by zwiększyć i rozrzedzić zaludnienie: uprawa ziemi jest obowiązkowa. który ma pozycję dominującą. swobodnemu rozwijaniu się ducha rządów. natomiast stosuje wszelkiego rodzaju sztuczne drobne zabiegi oraz wywiera uciążliwy przymus. jakie ją dzielą od tego miasta. wszystkie procesy związane z nadaniem ziemi są odbierane sądom i rozstrzygane przez samą administrację. a przynajmniej utraciła ona prawie całkowicie swoje korzenie. miejsca osiedlenia są wyznaczane itd.

która sprawia. że mieszkaniec Kanady jest jeszcze bardziej zależny od rządu niż współczesny mu mieszkaniec Francji — coraz bardziej uniezależnia od władzy mieszkańca prowincji angielskich. równość połączona jest z rządami absolutnymi. (9) Wpływ wspólnych dyskusji na zacieranie się podziałów kastowych. jest bez ustanku czynna i zawsze jałowa. gdzie angielski system decentralizacji jeszcze się rozbudowuje: gminy stają się niemal niezawisłe. natomiast poszczególni obywatele — dużo. w okresie podboju. ale tu. że w roku 1763. który stanowi niejako grunt angielskiej konstytucji i angielskich zwyczajów. lepiej zna rzeczywiste potrzeby administrowanego niż on sam. ludność Kanady liczyła 60 000 dusz. W Anglii administracja właściwa robi mało. Przypatrując się dość błahym pracom towarzystw agronomicznych w XVIII wieku. pojawia się tu i rozwija bez przeszkód. Nieobecność klas wyższych. w Ameryce administracja do niczego się już właściwie nie wtrąca i wszystko robią zjednoczone w tym celu jednostki. dopóty przynajmniej. tam łączy się ona z wolnością. W obu koloniach formuje się w końcu społeczeństwo całkowicie demokratyczne. Jeśli zaś idzie o materialne skutki tych dwóch metod kolonialnych. są czymś w rodzaju demokratycznych republik. Przeciwnie w Stanach Zjednoczonych. w pełni daw- . można się przekonać. dopóki Kanada należy do Francji. Element republikański. wiadomo.kiego. Choć zebrania te odbywały się na trzydzieści lat przed rewolucją. a ludność prowincji angielskich 3 000 000. jaki wpływ na zacieranie się podziałów kastowych miała wspólna dyskusja o wspólnych interesach.

nowy. wrośnięte w zwyczaje. obyczaje i wspomnienia. określa rzeczywisty zasięg przywilejów szlachty w dziedzinie podatkowej: 1° Uprzywilejowani mogą uzyskać całkowite zwolnienie od podatku majątkowego dla dzierżawy zaorywanej przez cztery pługi. że omawiano zagadnienia interesujące rozmaite klasy i że omawiano je wspólnie. od jakiej w okolicach Paryża płaci się zwykle 2 000 franków podatku. utrzymać mógł tę śmieszną i bezsensowną nierówność. że lokalne swobody można dowolnie stwarzać czy choćby długo utrzymać. i choć omawiano tu tylko sprawy teoretyczne. jeśli się zniesie wolność powszechną. . to jest właśnie ów dawny rząd. odwrotnie. jaka istniała we Francji w chwili wybuchu rewolucji. jeśli są to swobody stare. Jestem przekonany. (10) Swobody prowincjonalne mogą jakiś czas przetrwać mimo braku wolności narodowej. moim zdaniem bardzo trafnie.nego ustroju. zbliżało ludzi i łączyło. (11) Turgot. ale nierozsądnie byłoby wierzyć. już to samo. najlżejsze nawet zetknięcie z self-government zmodyfikowałoby ją głęboko i szybko przekształciło albo wręcz obaliło. uprzywilejowani i nieuprzywilejowani zaczynali rozumieć potrzebę rozsądnych reform — a przecież były to tylko rozmowy o rolnictwie. a despotyzm jest. a każdego człowieka traktował zawsze w oderwaniu od reszty. że jedynie rząd. który ufał tylko swojej własnej sile. w memoriale dla króla. tak oto.

ale nie tak. Young. niezależnie od wielkości tego obszaru. Trzeba je płacić tak. żeby przyjść z pomocą biednemu. Bogaty pan płaci podatek dwudziestego grosza i majątkowy. ale stan trzeci. U nas płaci się od każdego okna. nie płaci ich. (12) W Podróży Arthura Younga w 89 znajduje się mały obrazek. winnic i stawów oraz od terenów ogrodzonych przylegających do zamków. których wy nie macie. Bogaty płaci od koni. że podatki powinny być płacone jak przedtem. Więcej! mamy w Anglii podatek. jak przedtem. A więc. że nie mogę się oprzeć pokusie. wówczas szlachcic zarządzający osobiście swoimi ziemiami uwalnia się od wszelkich podatków. lud. choć trzeba nadal podatki płacić. ale właściciel małego ogródka nic nie płaci. jest to druga ogromna korzyść. płaci nawet za prawo strzelania do własnych kuropatw. zrozumieli mnie wybornie. trzeba je płacić inaczej.2° Ci sami uprzywilejowani nic zgoła nie płacą od lasów. podróżując po Francji w okresie pierwszego podniecenia wywołanego zdobyciem Bastylii. . Mamy dużo podatków. Young wygłasza takie oto przemówienie: Panowie. że nie nosi on kokardy. nie płaci nic. powiedziano tu. który płaci bogaty. zostaje w pewnym miasteczku zatrzymany przez tłum. ale kto ma w domu tylko sześć okien. W niektórych kantonach najważniejsze zbiory dają łąki i winnice. gdzie tak udatnie i w tak dobrej oprawie odmalowano ów stan obu społeczeństw. który zobaczywszy. by go tu umieścić. obciążają one tylko bogaczy. od służby. jak w Anglii. chce go zaprowadzić do więzienia. Metoda angielska jest dużo lepsza. drobnego właściciela te wszystkie podatki nie dotyczą. łąk. Podatki powinny być płacone. które spadają na płacących podatek majątkowy. od powozów. By się z tarapatów wydobyć. A jako że moja kiepska francuszczyzna — dodaje Young — w sam raz pasowała do ich gwary. na pewno.

korespondencja. Oryginały złożone są w archiwach narodowych. sporządzonych przez trzy stany w roku 1789. jak sądzę. wiwatując na moją cześć”. że mogę być człowiekiem zacnym. W czasie. redaktorzy spisali je po dojrzałym namyśle. (13) Analiza kajetów zażaleń stanu szlacheckiego w roku 1789. w czym utwierdziłem ich wołając: «Niech żyje stan trzeci!» Pozwolili mi wówczas przejechać. Początek rewolucji francuskiej był tym. . gdzie znajdują się też protokoły zgromadzeń. zainteresowani długo nad nimi dyskutowali. jeśli się chce poznać stan ducha i umysłu naszych ojców w chwili wybuchu rewolucji. jak każdy wie. jaki pozostał nam po starej Francji. które potem ta sama rewolucja przekształciła i wynaturzyła. dokument. do którego powinno się nieustannie zaglądać. zwracając się do narodu — nie podejmował się zadawać pytań i równocześnie udzielać odpowiedzi. zostało spisane w kajetach. których dotyczyły. znamienny.każde słowo z tej przemowy trafiło im do przekonania i uwierzyli. które je redagowały. częściowo. że tylko wtedy rozmaite klasy mogły— każda z osobna — dać autentyczne świadectwo żywionym przez siebie poglądom i uczuciom. mianowicie ówczesny rząd. przez każdy z trzech stanów. zebrano najważniejsze ich części w trzech drukowanych tomach. które znajdują się w każdej bibliotece. Owe kajety albo memoriały były redagowane z całkowitą swobodą. Ten zbiór tworzy długą serię tomów in folio. kiedy kajety sporządzono. Jest to najcenniejszy dokument. w sposób jak najbardziej jawny. oraz. To autentyczne świadectwo. jaką na temat tych zgromadzeń prowadził w tym czasie ze swoimi urzędnikami Necker.

Wyciąg z kajetów stanu szlacheckiego. oraz znalezienia sposobu na zniesienie handlu niewolnikami i niewolnictwa Murzynów. domaga się ścisłego przestrzegania przepisów policyjnych oraz podporządkowania policji sędziom nawet w razie zamieszek. remis par les divers Bailliages. ale porównując oba teksty przekonałem się. Szlachta żąda przede wszystkim wyraźnej deklaracji praw przysługujących wszystkim ludziom. gdzie ono jeszcze istnieje. bądź to poza jego granicami. by nikt nie mógł być aresztowany ani osądzony przez sędziów innych niż ci. Przede wszystkim zaś widoczny tu jest w pełni duch. Domaga się zniesienia poddaństwa osobistego tam. o którym wspomniałem. co szlachta uparcie chciała ze swoich dawnych przywilejów zachować. Instructions. jaki tutaj daję. jaki ożywiał wówczas całą szlachtę domagającą się wolności politycznej. 3 tomy. ouverts à Versailles le 4 mai 1789 par une Société de Gens de Lettres. z czego była właściwie gotowa ustąpić i co sama chciała poświęcić. Demandes et Doléances. 1789. . że wielki obraz jest jak najbardziej podobny do zmniejszonej kopii *. by ta deklaracja potwierdzała ich wolność i gwarantowała ich bezpieczeństwo. jest dziełem stronniczym i nie oddaje ściśle charakteru tej ogromnej ankiety. bądź to w granicach królestwa. Ciekawy i smutny to obraz! Prawa jednostki.Sądziłem. pozwala poznać rzeczywiste uczucia. by każdy mógł swobodnie podróżować i osiedlać się. i by nikt mu w tym nie mógł samowolnie przeszkodzić. żąda. Widać tu jasno. domaga się. których jurysdykcji normalnie pod* Résumé Général ou Extrait des Cahiers de Pouvoirs. à leurs Députés à VAssemblée des Etats Généraux. ożywiające znakomitą większość tego stanu. Wolność osobista. Sénéchaussées et pays d’Etats du Royaume. że może drukowany trzytomowy wyciąg. domaga się. gdzie zechce.

by w każdym baliwacie wprowadzono porady i ustanowiono bezpłatnych obrońców dla ubogich. powołanych do orzekania o zbrodni lub przestępstwie oskarżonego: wskazuje się tu na przykład konstytucji angielskiej. by sprawiedliwość była wymierzana bezpłatnie i by niepotrzebne jurysdykcje zostały zniesione. by. zostały zniesione i by najsurowsze kary czekały tych. w których bezprawnie przytrzymuje się ludzi. by w sądownictwie zwykłym. Nalega na to zwłaszcza szlachta paryska. by kara śmierci była stosowana rzadziej. a wszystkie kary cielesne. by dochodzenie było publiczne i by strony mogły się bronić same. należy przedsięwziąć środki nie dopuszczające do nadużyć. wreszcie. by kary były proporcjonalne do przestępstw i równe dla wszystkich.lega. do którego należy oskarżony. wszelkie przywileje committimus. jedynym. Szlachta żąda. zwłaszcza w dziedzinie procedury karnej. zakazane. co by wydali albo wprowadzili w życie rozkaz samowolny. by. zostały skasowane. by wszelkie komisje specjalne. tortury itp. Wszelkie listy tajne (lettres closes) czy pieczętne (lettres de cachet) powinny być zakazane. „Sędziowie są powoływani dla ludu. los więź- . Jeżeli bezpieczeństwo państwa wymaga aresztowania obywatela bez natychmiastowego wdrożenia przeciwko niemu zwykłego postępowania sądowego. bądź w jakikolwiek inny sposób. bądź przez zawiadomienie o aresztowaniu rady stanu. przedsięwzięto nieodzowne środki zapewniające wolność osobistą. jakie należy zachować. Szlachta domaga się nawet. więzienia stanu i inne miejsca. wszelkie trybunały kompetencyjne i wyjątkowe. wyroki z odroczeniem itd. a nie ludy dla sędziów” — powiedziano w jednym z kajetów. w związku z tym. by w sprawach karnych oskarżony miał zapewnioną opiekę prawną i by we wszystkich fazach postępowania sędziemu towarzyszyła pewna liczba obywateli ze stanu. Niektórzy domagają się zburzenia Bastylii.

by własność była nietykalna i by wolno ją było naruszyć jedynie w wypadkach koniecznych. uzasadnionych dobrem publicznym. Cenzorzy kościelni mają cenzurować jedynie książki traktujące o dogmacie. Religia katolicka będzie jedyną religią panującą we Francji. a restrykcje. Szlachta domaga się. Trzeba umożliwić zamianę obowiązku służby wojskowej na świadczenia pieniężne oraz sprawić. Wolność prasy będzie zapewniona. co do reszty. by przestępstwa prasowe mogły być rozpatrywane jedynie przez ławy przysięgłych. Niektórzy domagają się. Konfiskata powinna być zniesiona. komory celne będą się znajdować tylko na granicach państwa. Płazowanie szablą ma być zakazane. należy szukać sposobów zabezpieczenia wolności osobistej przy poborze do wojska i marynarki. Wolność prasy. Wolność religii. Wolność handlu. Według kajetów. by ciągnienie losów odbywało się w obecności przedstawicieli wszystkich trzech stanów. ale każdemu pozostawiona zostanie wolność sumienia i nie-katolikom przywrócone zostaną ich prawa cywilne i zwrócona ich własność. nienaruszalność tajemnicy poczty. W takim wypadku rząd ma bezzwłocznie wypłacić wysokie odszkodowanie. wystarczy. pracy i rzemiosła. jakim może ona podlegać w interesie powszechnym. Nade wszystko i jednogłośnie szlachta domaga się w kajetach bezwzględnego poszano- . ustali z góry ustawa. należy wreszcie pogodzić wojskową dyscyplinę i subordynację z prawami obywatela i człowieka wolnego.niów uległ poprawie — zwłaszcza los więźniów pozostających w śledztwie. W związku z tym zniesione zostaną cechy i inne przywileje przysługujące niektórym stowarzyszeniom. Należy zapewnić wolność rzemiosła i handlu. Wolność i nienaruszalność własności. że znane będą osoby autorów i drukarzy.

w którym zostałyby im w sposób przystępny podane najważniejsze punkty konstytucji. ponieważ stanowi pogwałcenie publicznego zaufania. co stanowi naruszenie wolności osobistej. by tworzono zakłady kształcące dzieci ubogiej szlachty. Szlachta domaga się nawet ułożenia dla dzieci katechizmu. że ułatwienie kupna i sprzedaży ziemi leży w interesie rządu. W kajetach szlachta ogranicza się do żądania. Wielu żąda złagodzenia świadczeń z tytułu niektórych praw feudalnych oraz zniesienia opłaty wolnego lenna (droit de franc-fief). by okazywać więcej względów ludowi. by listy nie mogły stanowić tytułu ani środka oskarżenia. by nauczaniu udzielono czynnego poparcia. W niektórych — szlachta protestuje przeciwko niewłaściwemu stosowaniu przepisów policyjnych. Troska o lud. domach poprawczych itd. bez prawomocnego wyroku zamyka się w więzieniach. Otwieranie listów jest — jak mówi się tu bez ogródek — najbardziej odrażającym szpiegostwem. by objęło ono miasta i wsie i by nim kierowano według zasad zgodnych z przypuszczalnym życiowym przeznaczeniem dzieci. wskutek czego z reguły samowolnie. W jednym z kajetów powiedziano. często za drobne wykroczenia albo tylko na podstawie podejrzeń. ucząc je obowiązków i praw obywatelskich.wania tajemnicy pocztowej. Większość baliwatów pragnie. jakich należy użyć. Tym właśnie argumentem będzie się uzasadniać zniesienie wszystkich na- . wychowanie. by zezwolono na wykup praw związanych z monopolami dworskimi oraz myt. wielu rzemieślników i innych pożytecznych obywateli. by nauczanie udostępnić i upowszechnić. Wszystkie zeszyty domagają się ostatecznego zniesienia pracy przymusowej. Ale nie wskazuje sposobów. w tym sensie. W dużej liczbie kajetów powtarza się żądanie. Nauczanie. by dzieciom dawano przede wszystkim wychowanie narodowe. ogranicza się do żądania.

Szlachta domaga się wszczęcia starań o podniesienie dobrobytu na wsi. by utworzono kasy zapomogowe pod zarządem stanów prowincjonalnych oraz rozmieszczono we wszystkich okręgach.raz praw senioralnych i wystawienie na sprzedaż dóbr martwej ręki. Zresztą w tych wszystkich sprawach stan szlachecki ogranicza się na ogół do wyrażenia swojego pragnienia reform. by wymiar sprawiedliwości był dla ludu zawsze bezpłatny. którzy darmo leczyliby ubogich. lekarzy i akuszerki. że obcował on z klasami niższymi znacznie mniej niż niższe . których istnienie stanowi naruszenie prawa własności. nie wdając się w szczegóły wykonania. Szlachta domaga się w kajetach. Niezwłocznie natomiast należy znieść instytucję zarządów (capitaineries) pilnujących zwierzyny królewskiej. by zniesiono przytułki dla żebraków i zakładano w ich miejsce warsztaty dobroczynne. Widać. chirurgów. by ograniczyć szkodliwe dla rolnictwa prawo gołębnika (droit de colombier). żąda. zwłaszcza jeśli idzie o osuszanie bagien i zapobieganie powodziom. mniej uciążliwe dla ludu. żąda wreszcie czynnego popierania handlu i rolnictwa we wszystkich prowincjach. co zapobiegnie okresom głodu i utrzyma ceny żywności na określonym poziomie. i wreszcie. a w każdym baliwacie stworzono pod nadzorem administracji prowincjonalnej publiczne spichlerze. W wielu zeszytach pojawia się żądanie. na koszt prowincji. W miejsce istniejących podatków królewskich chce się wprowadzić inne.. podrzutków itd. głuchoniemych. by w każdym dystrykcie otwierano niewielkie zakłady szpitalne. by w wioskach otwierano przędzalnie i tkalnie. w których wieśniacy mogliby znaleźć zajęcie w czasie martwego sezonu. domaga się troski o ulepszenie rolnictwa i poprawę losu wsi oraz zwiększenia zakresu robót publicznych. by pomyślano o stworzeniu zakładów dla ociemniałych. itd.

Chce zachować wszystkie. a raczej jedynie w tym. Czuje. jakie mimo różnicy kondycji istniało już między szlachcicem i nie-szlachcicem. że unoszą ją fale demokracji. mimo kilku istotnych koncesji. by się w nich nie rozpłynąć. Głównie. i tak bardzo się lęka. Trudno sobie wyobrazić coś bardziej charakterystycznego niż to żądanie. O prawie do pełnienia funkcji publicznych. by szukano sposobów na utrzymanie stanu szlacheckiego w jego całkowitej czystości. Usilnie domaga się w swoich kajetach zachowania wyraźnej odrębności stanowej duchowieństwa i szlachty. o hierarchii stanowisk i honorowych przywilejach szlachty. by nie wiązano ich z pewnymi stanowiskami. których nie miała nigdy. najlepiej wskazujące na podobieństwo. szlachta oddala się od ducha żądanych przez siebie reform i.duchowieństwo i że. by szlachectwo można było otrzymać tylko za długotrwałą i pożyteczną służbę dla państwa. które ma. niespokojnie i zapalczywie broni w swoich kajetach swych przywilejów honorowych. co się tyczy hierarchii stopni i różnicy kondycji. jeśli idzie o niektóre korzyści swego stanu. ale nie widzi go i nie rozumie. a więc. Rzecz dziwna! Szlachta instynktownie czuje niebezpieczeństwo. trwa przy zasadach dawnego ustroju. stojąc z dala od ich nędzy. dosyć ustępliwa. Na ogół szlachta. by zakazano kupowania tytułów szlacheckich za pieniądze. . Ludzi bezpodstawnie podających się za szlachtę należy ścigać i pociągać do odpowiedzialności. We wszystkich kajetach nalega się na utrzymanie wszystkich honorowych przywilejów szlacheckich. i chciałaby sobie stworzyć nowe. mniej się zastanawiał nad sposobami zapobieżenia jej. tak bardzo już czuje. Żąda nawet. że walczy tu o samo swoje istnienie. W niektórych spotyka się nawet żądanie. by szlachcica można było rozpoznać na pierwszy rzut oka po specjalnej oznace.

że powinny one być dostępne również ludziom stanu trzeciego i że każdy żołnierz. a przynajmniej. domaga się. otrzymywano według prawa starszeństwa. szlachta żąda zniesienia ich sprzedawalności w sądownictwie. ale o przywileje i organizację Kościoła. mógł mieć w tych sprawach głos doradczy. z jedynym ograniczeniem: wieku i zdolności. Jeśli idzie o funkcje kościelne. by przy rozdziale beneficjów przywrócono wybory. by na tego rodzaju stanowiska obywatele byli wskazywani królowi przez naród i mianowani przez króla. by komitet. Skądinąd w niemal wszystkich kajetach powtarza się żądanie. żąda też zniesienia praktyki przyznawania ekspektatyw na urzędy obsadzone przez inną osobę. szlachta wysuwa żądania znacznie mniej szczegółowe.Jeśli idzie o przyznawanie urzędów. Szlachta żąda wreszcie. W odniesieniu do oficerskich stopni wojskowych większość szlachty uważa. „Stan szlachecki nie pochwala żadnego prawa zamykającego dostęp do kariery wojskowej stanowi trzeciemu” — powiedziano w kilku kajetach. z wyjątkiem wyższych oficerskich. . Kościół i duchowieństwo. szlachta chce jedynie. który zasłużył się ojczyźnie. ale bacznie śledzi i potępia nadużycia. Kiedy nie chodzi już o jej własne prawa i stanowy ustrój. szlachta domaga się. by prawo wstępowania do pułku w stopniu oficerskim bez uprzedniego przejścia przez stopnie niższe było zarezerwowane wyłącznie dla szlachty. by uzyskiwanie ich nie było uzależnione wyłącznie od łaskawych względów i by wszystkie stopnie. by pensje były odtąd rozdawane oględniej i nie skupiały się w niektórych rodzinach oraz by każdy obywatel miał tylko jedną pensję i otrzymywał pobory tylko z jednego miejsca. by nominacje w wojsku podlegały regułom stałym i stosowanym wobec wszystkich. powołany przez króla. ma prawo dojść do najwyższych godności wojskowych.

że powinno się zrobić wyjątek od tej zasady przy głosowaniu w sprawach podatkowych. domagają się więc. a nie kosztem narodu. W tej dziedzinie kajety przyznają wszystkim Francuzom prawo bezpośredniego bądź pośredniego udziału w rządach. Ten sam niedostatek szacunku okazywał też wobec samego Kościoła. W oparciu o tę zasadę. stan drugi w uwagach swoich nie bardzo oszczędzał stan pierwszy.” Jak widać. że stany generalne mają prawo regulowania dyscypliny kościelnej. czyli prawo wybierania i wybieralności. inni wreszcie żądają. że zakłady te daleko odeszły od ducha instytucji Kościoła. Siedemnaście baliwatów uznaje. by ograniczono szkodliwy wpływ dziesięciny na rolnictwo. Niektóre baliwaty formalnie przyznają stanom generalnym prawo znoszenia niektórych zakonów religijnych i obracania ich dóbr na inne cele. że za dużo jest dni świątecznych. W większości kajetów mówi się. każdy więc może wybierać i zostać wybranym tylko w swoim stanie. co szkodzi pracy na roli i sprzyja pijaństwu. ale z zachowaniem hierarchii stanowisk. „Większą część dziesięcin — czytamy w jednym z kajetów — pobierają ci proboszczowie. by tak było zawsze. przesuwając je na niedziele. by duchowieństwo nie miało przywilejów podatkowych i by płaciło swoje długi samo. system reprezentacji powinien być tak ustalony. by stany głosowały osobno. by wszystkie stany narodu miały zapewniony poważny udział w kierowaniu sprawami państwa. „Głosy . Prawa polityczne. by wiele świąt znieść. Większość baliwatów żąda. którzy najmniej dbają o niesienie ludowi pomocy duchowej. spora liczba domaga się nawet ich zniesienia. by zakony klasztorne zostały gruntownie zreformowane. jedni uważają. Niektóre twierdzą. W kwestii głosowania na zgromadzeniu stanów generalnych zdania są podzielone: większość domaga się.Żąda.

które powinny obejmować odpowiednią liczbę członków. zapewniającą zgromadzeniu niezależność. Domagają się. a nie od stanu — oświadczają — jest to bowiem jedyna rozumna forma pozwalająca wykluczyć i wykorzenić egoizm stanowy. jakiego naród ma prawo się spodziewać po zgromadzeniu. z góry określonych odstępach czasu. Tak więc wszystkie kajety głoszą.” Ponieważ jednak taka innowacja. wprowadzona zbyt nagle. W każdym razie szlachta domaga się. niektórzy sądzą. wyłączne źródło naszych wszystkich niedoli. a także przy każdym wstąpieniu na tron nowego króla. że naród ma prawo zbierać się w stanach generalnych. ale zarazem wydania ustawy zasadniczej. O przyszłej formie rządu i zasadach ustroju. których stan trzeci musiał przestrzegać w dawnym ustroju. między dwiema istotami równymi z natury.będą liczone od głowy. w związku z tym należy znieść upokarzające formy. jak na przykład klękanie. Wiele baliwatów uważa nawet. mającej zabezpieczyć prawa narodu w zakresie sprawowanej przezeń władzy. W odniesieniu do formy rządu szlachta domaga się utrzymania ustroju monarchicznego. „albowiem widok człowieka klęczącego przed innym człowiekiem obraża ludzką godność i. by każdy stan miał prawo zachować godność przysługującą wszystkim Francuzom. w stałych. że należy ją wprowadzać ostrożnie i zgromadzenie powinno się zastanowić. sądowej i wykonawczej. zachowania w osobie króla połączonej władzy ustawodawczej. oraz zbliżyć do siebie ludzi i doprowadzić do wyniku. by stany zbierały się odtąd bez listów konwokacyjnych. wyraża niższość nie dającą się pogodzić z ich podstawowymi prawami” — powiedziano w jednym z zeszytów. czy nie byłoby rozsądniejsze odroczenie głosowania indywidualnego do następnych stanów generalnych. którego patriotyzm i wielkie cnoty umocnione są przez oświecenie. że . mogłaby być przy obecnym stanie umysłów niebezpieczna.

które od tej pory podlegałyby jedynie stanom prowincjonalnym. Szlachta jednomyślnie żąda. która czuwałaby nad administracją królestwa. żadna osoba w jakikolwiek sposób uzależniona od rządu nie mogła być deputowanym. Interesujący jest powód podawany przez szlachtę: boi się ona. w każdej parafii organizowano zgromadzenia. że tak małe zgromadzenie postawione wobec rządu mogłoby ulegać jego namowom. a więc by w każdej prowincji. ale w większości szlachta wyraźnie oponuje przeciwko tworzeniu tej komisji oświadczając. by deputowani byli osobiście nietykalni i nie mogli być pociągani do odpowiedzialności za wygłaszane opinie.byłoby pożądane. by te same kompetencje miały zgromadzenia okręgowe i zgromadzenia parafialne. wreszcie. że komisja taka byłaby całkowicie sprzeczna z konstytucją. by w przerwach między posiedzeniami stanów działała komisja per interim. aby to zgromadzenie obradowało w permanencji. by ministrowie nie mieli prawa rozwiązywania zgromadzenia i by odpowiadali prawnie za zakłócenie toku jego obrad swoimi knowaniami. by zgromadzenie obradowało publicznie i by obrady w celu szerszego udostępnienia ich narodowi ogłaszano drukiem. Szlachta żąda. w każdym dystrykcie. których członkowie wybierani na czas ograniczony pochodziliby z wolnego wyboru. by żaden urzędnik. we wszystkich — szlachta uważa. W paru kajetach żąda się. Gdyby stany generalne nie zostały zwołane w terminie określonym przez ustawę. obywatele mieliby prawo odmówić płacenia podatku. W niektórych kajetach proponuje się zniesienie funkcji intendentów i generalnych poborców. . by zasady obowiązujące w rządach państwem stosowane były w administracji wszystkich części terytorium. Chce też. że od tej pory jedynie zgromadzenia prowincjonalne powinny rozkładać podatki i pilnować interesów prowincji.

którzy by nałożyli i pobrali takie podatki. należy jedynie otworzyć kredyt w wysokości oznaczonej przez stany. związanych z rejestracją dokumentów prawnych. dopóki nie zostanie zatwierdzona przez stany generalne i króla oraz wpisana do rejestru sądów mających zapewnić jej wykonywanie. z zastrzeżeniem zwołania stanów generalnych w terminie najkrótszym. byli pociągani do odpowiedzialności za sprzeniewierzenie grosza publicznego. z którego rząd mógłby korzystać w razie wojny albo wielkich klęsk. Władza ustawodawcza. wydaje się bowiem przyznawać królowi przedmioty. znanych pod nazwami droits d’insinuation. by wszystkie kasy państwowe zostały oddane pod nadzór stanów. by wydatki każdego departamentu były określane przez stany i by przedsięwzięto najskuteczniejsze środki uniemożliwiające przekroczenie uchwalonych kwot. by jedynie stany generalne mogły nakładać i ustalać kwotę podatku. Szlachta żąda. W kwestii podziału władzy między naród reprezentowany przez zgromadzenie i króla — szlachta żąda. stanowiące rzeczywistą część własności obywateli” — powiedziano w jednym z zeszy- . Szlachta żąda. jaki upływa między jednym a drugim posiedzeniem stanów generalnych. by wszelkie subsydia były przyznawane tylko na okres. entérinements i administrowanych przez zarząd domen królewskich (Régie des domaines du roi).Podział władz. W większości zeszytów powtarza się żądanie zniesienia dokuczliwych opłat stemplowych i innych. „Już samo określenie régie byłoby dostatecznie obraźliwe dla narodu. a ministrowie i poborcy. by bez zgody stanów generalnych nie można było również zaciągnąć żadnej pożyczki. by subsydia pobrane bądź ustanowione bez zgody stanów były uznane za bezprawne. by żadna ustawa nie miała mocy obowiązującej. centième denier.

Również w organizacji sądownictwa szlachta stara się w znacznej części uzależnić władzę sędziów od zgromadzenia narodowego. jak i ściąganie tych podatków — powierzyć narodowi za pośrednictwem stanów generalnych i prowincjonalnych. A więc. w dziedzinie administracji. również król. powinien szczegółowo przedstawić swoje zamiary stanom generalnym.tów. by wszystkie domeny. Szlachta najwidoczniej chce całą administrację finansów — zarówno regulowanie pożyczek i podatków. Władza wykonawcza. by każde uchybienie trybunału kasacyjnego. szlachta w swoich kajetach domaga się. by król mianował sędziów dopiero po wysunięciu ich na to stanowisko przez naród. Wojska cudzoziem- . nim użyje wojsk do obrony granic. by rachunki różnych departamentów były ogłaszane drukiem i by ministrowie byli odpowiedzialni przed zgromadzeniem. W kilku kajetach oznajmia: „Niechaj sędziowie będą odpowiedzialni za pełnienie swoich funkcji przed zgromadzonym narodem”. by sędziego nie można było usunąć bez zgody stanów generalnych. które nie zostaną sprzedane. jak również parlamentów. by żadnemu sądowi pod żadnym pozorem nie można było bez zgody tychże stanów przeszkadzać w wykonywaniu jego funkcji. Władza sądowa. sądzone było przez stany generalne. Ta jest zastrzeżona wyłącznie dla króla. Kontyngent wojsk ma być ograniczony i w zwykłym czasie tylko dwie trzecie pozostawać ma w drugim składzie armii. żąda się. żaden edykt podatkowy nie mógł być wydany bez zgody trzech stanów narodu. W większości zeszytów powtarza się żądanie. szlachta żąda. ale stwarza się dla niej nieodzowne ograniczenia. mające zapobiegać nadużyciom. oddano w zarząd stanom prowincjonalnym i by żaden ordonans. Wewnątrz kraju wojsko może być użyte przeciwko obywatelom jedynie na wezwanie stanów generalnych.

co dotyczy istnienia stanów. jak i tamte o p i e r a j ą s i ę n a r o z u m i e . należy usunąć z centrum królestwa i skierować ku granicom. albo przekształcone. by były one radykalne. które rząd będzie miał na swoim żołdzie. mówiąc o społeczeństwie zajmują się obowiązkami społeczeństwa. jak biegle władali jego językiem. tak samo jak stan trzeci. cały system sądownictwa wymaga zmian. jak wszyscy. Zdaniem szlachty wszystkie bez wyjątku podatki powinny być albo zniesione.skie. Mówiąc o jednostce zajmują się zwykle jej prawami. Ludwika XVI nazywają niekiedy k r ó l e m o b y w a t e l e m i wielokrotnie wspominają o zbrodni o b r a z y n a r o d u . Mówią o niezbywalnych prawach człowieka. z wyjątkiem wszakże tego. jak bardzo przesiąknięci byli jego duchem. piszą: t r z e b a z e t r z e ć ostatnie ślady poniżenia rodzaju l u d z k i e g o . jednolitości miar itd. i zarówno te. z wyjątkiem sądów senioralnych. co czytelnika tych szlacheckich kajetów uderza najbardziej: do jakiego stopnia ci członkowie stanu szlacheckiego byli ludźmi swojego czasu.” Jak reszta ich współczesnych. Kiedy żądają zniesienia resztek poddaństwa. że z publicznym nauczaniem można wiązać największe nadzieje i że powinno nim kierować państwo. przeświadczeni. o którą tak często oskarżani będą właśnie oni. Chcą jednolitości administracyjnej. „Stany generalne — powiedziano w jednym z kajetów — dopilnują. które trzeba tylko udoskonalić. o niewzruszalnych zasadach umowy s p o ł e c z n e j .. Są. domagają się wytrwale ujednolicenia prawodawstwa. by w edukacji dzieci wprowadzono stosowne zmiany nadając jej charakter narodowy. zalecają przeróżne reformy i chcą. Zasady polityki są dla nich t a k samo niewzruszalne jak zasady moralności. Dla Szla- . Żaden skrót ani wyciąg nie jest w stanie oddać tego.

Boga traktowali z pychą rywali. którzy niemal tak samo pogardzali tłumem jak Panem Bogiem. ale i tu trzeba oddać szlachcie sprawiedliwość i powiedzieć. nam zaś potrafił wymyślić jedynie nowe formy niewoli. że nawet tego kąta nie bardzo oszczędzała. ale nigdy nie bywa bezczelny. Bardzo stąd daleko do szacunku. Od tamtej pory niemal wszyscy rewolucjoniści łączyli w sobie obie te cechy. Rzeczywiste i pełne szacunku podporządkowanie się woli większości było im tak samo obce. lektura kajetów szlacheckich przekonuje. . czymś w rodzaju wzorowej farmy w polityce. Francja jest polem doświadczalnym. Krótko mówiąc. z jakim Anglicy i Amerykanie traktują uczucia większości swoich współobywateli. że szlachcie tej w przeprowadzeniu rewolucji przeszkodziło tylko jedno: szlachectwo. bezgraniczna ufność w jego wszechpotęgę mogącą dowolnie przekształcać prawa. wyjąwszy mały zakątek. Nikt nigdy nie okazał takiego jak oni braku zaufania do powszechnego rozsądku. jak poddanie się woli bożej. co swój własny. gdzie wszystko należy obrócić na nice. (14) Powiedziano. tak samo jak dla wszystkich innych Francuzów. Mógłbym tu wymienić kilku. wszystkiego próbować — wszędzie. toteż ich doprowadził do wolności. że znamieniem filozofii XVIII wieku było coś na kształt adoracji ludzkiego rozumu. w którym rosną ich szczególne przywileje. a tłum z pychą parweniuszy. Powiedzmy sobie szczerze: w istocie niektórzy z tych filozofów wielbili nie tyle rozum ludzki. U nich rozum jest dumny i ufa sobie. instytucje i obyczaje.chty.

(15) Fryderyk Wielki napisał w swoich pamiętnikach: „Fontenelle’owie i Wolterzy, Hobbesowie, Collinsowie, Shaftesbury’owie, Bolingbrokowie, wszyscy ci wielcy ludzie zadali śmiertelny cios religii. Ludzie zaczęli badać to, co głupio wielbili do tej pory; rozum poraził zabobon; ludziom obrzydły baśnie, w które wierzyli. Deizm zrodził licznych sekciarzy. Jak epikureizm stał się zgubny dla pogańskiego kultu bogów, tak za naszych czasów deizm stał się zgubny dla judejskich wizji przyjętych przez naszych przodków. Wolnomyślicielstwo panujące w Anglii bardzo się przyczyniło do postępów filozofii”. Przytoczony ustęp dowodzi, że Fryderyk Wielki, pisząc te słowa, czyli w połowie wieku XVIII, uważał jeszcze Anglię za ognisko antyreligijnych doktryn. Widać w tym coś jeszcze bardziej uderzającego: ten panujący, jeden z najbardziej obeznanych z naukami humanistycznymi i z nauką o kierowaniu państwem, jak gdyby nie dostrzegał politycznej użyteczności religii; tak dalece przywary umysłowe jego mistrzów zamąciły przyrodzoną bystrość jego umysłu. (16) Ów duch postępu, który ujawnił się we Francji pod koniec XVIII wieku, pojawia się w tejże epoce w całych Niemczech i wszędzie tak samo towarzyszy mu pragnienie zmiany instytucji. Oto jak pewien niemiecki historyk opisuje to, co się wówczas działo w jego kraju: „W drugiej połowie XVIII wieku — pisze — nowy duch czasu przenika stopniowo nawet na terytoria kościelne. I tu podejmuje się reformy. I tu wszędzie dociera przemysł i tolerancja, i tu nawet pojawia się absolutyzm oświecony, który ogarnął już duże państwa. Trzeba powiedzieć, że w os-

tatnich dziesięcioleciach XVIII wieku, poprzedzających Rewolucję Francuską, spotyka się na terytoriach kościelnych książąt najwybitniejszych i najbardziej godnych szacunku”. Należy podkreślić, jak bardzo ten obraz podobny jest do obrazu Francji, gdzie ruch naprawy i postępu rozpoczyna się w tej samej epoce i gdzie ludzie najbardziej godni sprawowania rządów pojawiają się tuż przed Rewolucją, która to wszystko pochłonie. Widać z tego również, jak bardzo ta część Niemiec była wciągnięta w nurt francuskiej cywilizacji i polityki. (17) O tym, jak ustawy sądowe Anglików dowodzą, że instytucje mogą posiadać wiele pomniejszych wad, a mimo to służyć głównemu celowi, który przyświecał twórcom. Narody, mimo częściowej niedoskonałości swych instytucji, mogą się pomyślnie rozwijać, jeśli główne zasady oraz duch, jaki te instytucje ożywia, są płodne; zjawisko to widać najlepiej, kiedy się bada wymiar sprawiedliwości u Anglików w ostatnim stuleciu, ukazany nam przez Blackstone’a. Dostrzega się tu najpierw dwa wielkie i uderzające rodzaje różnorodności: 1° Różnorodność praw. 2° Różnorodność stosujących je sądów. I. Różnorodność praw. 1° Prawa są rozmaite dla Anglii właściwej, dla Szkocji, dla Irlandii, dla różnych europejskich przyczółków Wielkiej Brytanii, jak wyspa Man, wyspy normandzkie itd., wreszcie dla kolonii.

2° W Anglii właściwej spotyka się cztery rodzaje praw: prawo zwyczajowe, statuty, prawo rzymskie, zasadę słuszności. Samo prawo zwyczajowe dzieli się na zwyczaje powszechne, przyjęte w całym królestwie, na zwyczaje właściwe tylko dla niektórych seniorii, niektórych miast, niekiedy tylko dla niektórych klas, jak na przykład zwyczajowe prawo kupieckie. Niekiedy zwyczaje te bardzo się od siebie różnią, niektóre na przykład, sprzecznie z ogólną tendencją praw angielskich, domagają się równego podziału spadku między wszystkie dzieci (gavelkind) i, co jest jeszcze niezwyklejsze, przyznają prawo pierworództwa dziecku najmłodszemu. II. Różnorodność sądów. Prawo, powiada Blackstone, wprowadziło nadzwyczajną rozmaitość różnorakich sądów; można to stwierdzić już na podstawie tej oto, bardzo pobieżnej, analizy. 1° Przede wszystkim spotyka się sądy ustanowione poza Anglią właściwą, jak sądy Szkocji i Irlandii, które nie zawsze podlegały wyższemu sądownictwu angielskiemu, choć wszystkie, jak myślę, musiały podlegać sądowi lordów. 2° W Anglii właściwej, jeśli niczego nie przeoczyłem w klasyfikacji Blackstone'a, napotykam: 1. Jedenaście rodzajów sądów stosujących prawo powszechne (common law), z których co prawda cztery nie są już, jak się wydaje, w użyciu; 2. Trzy rodzaje sądów, których jurysdykcja rozciąga się na cały kraj, lecz dotyczy tylko niektórych spraw; 3. Dziesięć rodzajów sądów o charakterze specjalnym. Na jeden z nich składają się sądy lokalne, ustanawiane rozmaitymi aktami parlamentu albo istniejące na mocy tradycji, bądź w Londynie, bądź w miastach lub miasteczkach prowincjonalnych. Są one tak liczne, tak rozmaite są ich

ustroje i stosowane przez nie zasady, że autor musiał zrezygnować ze szczegółowego opisu. Tak więc, w samej tylko Anglii właściwej, według tekstu Blackstone’a, w czasach kiedy pisał, czyli w drugiej połowie XVIII wieku, istniały dwadzieścia cztery rodzaje sądów, niektóre dzieliły się z kolei na wiele innych, odrębnych, każdy miał swoje własne oblicze. Jeśli się pominie rodzaje, które chyba już od tamtej pory niemal zanikły, pozostaje jeszcze osiemnaście albo dwadzieścia. Teraz, jeśli się przyjrzymy temu systemowi sądownictwa, bez trudu stwierdzimy, że wykazuje on wszelakiego rodzaju wady. Mimo takiej mnogości często brakuje małych sądów pierwszej instancji, do których prawujące się strony miałyby blisko i które na miejscu, tanim kosztem rozsądzałyby sprawy błahe, co sprawia, że wymiar sprawiedliwości jest kłopotliwy i kosztowny. Te same sprawy podlegają kompetencji kilku sądów, przez co wszczęcie przewodu staje się rzeczą uciążliwą i niepewną. Niemal wszystkie sądy apelacyjne w niektórych wypadkach sądzą w pierwszej instancji; niekiedy są to sądy prawa powszechnego, kiedy indziej — sądy zasady słuszności. Sądy apelacyjne są bardzo rozmaite. Jedynym punktem centralnym jest Izba Lordów. Spory administracyjne nie są oddzielone od sporów zwykłych, co większości naszych prawników wydawałoby się okropnością. Wreszcie wszystkie te sądy czerpią uzasadnienie swoich orzeczeń z czterech rozmaitych ustawodawstw, z których jedno opiera się jedynie na precedensach, a drugie, zasada słuszności, nie opiera się na żadnych ścisłych sformułowaniach, ponieważ najczęściej zwraca się przeciw zwyczajowi albo statutom i przez swobodne orzeczenie sędziego poprawić ma to, co w statucie albo zwyczaju jest przestarzałe albo zbyt surowe.

Wymieniłem tu wiele wad i jeśli się porówna tę olbrzymią i starą machinę angielskiego wymiaru sprawiedliwości z nowoczesną fabryką naszego systemu sądowego, prostotę, zborność, zazębianie się widoczne w naszej z zawiłością, niezbornością, jakie znamionują tamtą — wady systemu angielskiego mogą się wydać jeszcze większe. A przecież nie ma na świecie kraju, w którym, już za czasów Blackstone’a, wielki cel wymiaru sprawiedliwości byłby osiągany tak całkowicie jak w Anglii; nie ma kraju, w którym każdy człowiek, jakakolwiek byłaby jego kondycja, wnoszący skargę czy to przeciwko osobie prywatnej, czy też przeciw władcy, mógłby być bardziej pewny, że zostanie wysłuchany i że znajdzie w sądach swojego kraju lepszą rękojmię obrony swojego majątku, wolności i życia. Nie znaczy to oczywiście, że wady sądowego systemu angielskiego służą temu, co nazywam wielkim celem wymiaru sprawiedliwości; dowodzi jedynie, że istnieją w każdej organizacji sądownictwa niedoskonałości mniej istotne, które mogą temu celowi zaszkodzić tylko w niewielkim stopniu, oraz wady inne, zasadnicze, które nie tylko mu szkodzą, ale go wręcz unicestwiają, choćby towarzyszyło im wiele wtórnych udoskonaleń. Pierwsze są najłatwiej dostrzegalne, to one właśnie uderzają zwykle umysły pospolite. Jak to się mówi, biją w oczy. Te drugie są zazwyczaj bardziej ukryte i nie zawsze prawnicy czy też inni ludzie tego zawodu pierwsi je odkrywają i zwracają na nie uwagę. Co więcej, trzeba sobie uświadomić, że te same właściwości mogą być drugorzędne albo główne, zależnie od czasu i od organizacji politycznej społeczeństwa. W epokach arystokracji, nierówności, wszystko, co zmierza do ograniczenia przywilejów niektórych jednostek wobec wymiaru sprawiedliwości, do udzielenia stronie słabszej gwarancji przeciwko stronie silniejszej, do wzmocnienia wpływu pań-

stwa, z natury rzeczy bezstronnego, kiedy spór toczy się jedynie między dwoma poddanymi — wszystko to staje się właściwością główną, ale traci na doniosłości, w miarę jak stan społeczeństwa i ustrój polityczny dążą ku demokracji. Gdy według tej zasady bada się angielski system sądowy, wówczas okazuje się, że choć pozostawiono wszystkie wady, które mogły sprawiać, że wymiar sprawiedliwości u naszych sąsiadów był niejasny, kłopotliwy, powolny, kosztowny i niewygodny, równocześnie przedsięwzięto największe środki ostrożności zmierzające do tego, by silny nie mógł być faworyzowany kosztem słabego ani państwo kosztem osób prywatnych; im głębiej wnika się w szczegóły tego prawodawstwa, tym lepiej widzi się, że każdemu obywatelowi dostarczono tam wszelkiego rodzaju oręża do własnej obrony i tak rzeczy ułożono, by każdy miał jak największe gwarancje, że nie padnie ofiarą stronniczości i przekupstwa sędziów zarówno w sensie dosłownym, jak i tego przekupstwa częściej spotykanego, a w czasach demokracji szczególnie niebezpiecznego, które rodzi się ze służalczości sądów wobec władzy publicznej. Z tych wszystkich względów angielski system wymiaru sprawiedliwości, mimo licznych wad pomniejszych, jakie się w nim jeszcze spotyka, wydaje mi się doskonalszy od naszego, który co prawda nie dotknięty jest niemal żadnym z tych niedomagań, ale nie wykazuje też takich jak tamten zalet zasadniczych; doskonały, jeśli idzie o gwarancje, jakie daje każdemu obywatelowi w sporach między osobami prywatnymi, jest dużo słabszy, jeśli idzie o to, co należałoby stale umacniać w społeczeństwach demokratycznych, takich jak nasze, a mianowicie o gwarancje dawane jednostce w jej sporach z państwem.

ten duch czynny. zanim na pewien czas wstrząsnął społeczeństwem. ten demokratyczny duch nowych społeczeństw zaczął ożywiać wszystko i. już zdołał je poruszyć i rozwinąć. nowatorski. ale duch.(18) Rewolucja nie nastąpiła z powodu tego rozkwitu. niespokojny. ambitny. . który miał wydać rewolucję. inteligentny.