You are on page 1of 193

Max Stirner

Jedyny i jego wasno


Swoj spraw oparem na nicocii I c to ma by moj spraw! W pierwszym rzdzie suszna sprawa, zaraz potem sprawa Boga, sprawa Ludzkoci, Prawdy, Wolnoci, Humanizmu, Sprawiedliwoci; dalej sprawa Mojego narodu, Mojego ksicia, Mojej ojczyzny; a w kocu nawet sprawa Ducha i tysic innych spraw. Tylko Moja sprawa nie ma nigdy by Moj spraw. Fe, co za egoista, ktry myli tylko o sobie! Przyjrzyjmy si zatem, jak ci, dla ktrych sprawy powinnimy si powica, zajmowa si ni i zachwyca, traktuj swoj spraw. Potraficie gosi wiele fundamentalnych prawd o Bogu i przez tysiclecia badalicie gbi boskoci, wic zagldajc jej w serce moecie Nam zapewne powiedzie, jak to Bg sam zajmuje si spraw Boga, do suenia ktrej jestemy powoani. I nie taicie bynajmniej praktyk Pana. C wic jest jego spraw? Czy uczyni on by moe jak inn spraw - spraw Prawdy i Mioci swoj spraw, jak si tego od Nas wymaga? Oburza Was to nieporozumienie, przeto pouczacie Nas, i sprawa Boga w samej rzeczy jest spraw Prawdy i Mioci, i e tej sprawy nie mona nazwa mu obc, Bg sam bowiem jest Mioci i Prawd. Oburza Was te przypuszczenie, i Bg mgby by Nam podobny, Nam marnym robakom, patronujc niby jakiej obcej sprawie jako swej wasnej. Miaby Bg zajmowa si spraw Prawdy, gdyby sam Prawd nie by? Bg jednake troszczy si tylko o swoj spraw, a poniewa jest dla siebie Wszystkimii, tote i wszystko jest jego spraw! A jako e My nie jestemy dla siebie Wszystkim, Nasza sprawa za jest cakiem baha i niegodna uwagi, przeto musimy suy jakiej wyszej sprawie. Wszak nie sposb zaprzeczy, i Bg dba tylko o Swoje, e zajmuje si tylko sob, myli jedynie o sobie i siebie ma tylko na wzgldzie. Oj, biada Wszystkiemu, co jemu niemie! Albowiem Bg nie suy niczemu wyszemu i zadowala si jedynie sob, a jego sprawa jest spraw czysto egoistyczn. A jak ma si rzecz z Ludzkoci, ktrej sprawa winna by Nasz spraw? Czy Ludzko suy jakiej obcej, wyszej sprawie? Bynajmniej. Ludzko widzi tylko siebie, Ludzko tylko Ludzko chce wspiera, albowiem Ludzko jest sama dla siebie spraw. By si rozwija, kae ludom i jednostkom harowa w subie dla siebie, gdy za zaspokoj ju jej potrzeby, wyrzuca ich z wdzicznoci na mietnisko Historiiiii! Nie jeste zatem sprawa Ludzkoci czysto egoistyczn spraw? Nie musz tu chyba dowodzi kademu, kto chciaby Nam podsun swoj spraw, e nie chodzi mu o nas, lecz jedynie o siebie, nie o Nasze, ale jego wasne dobro. Ot spjrzcie tylko na t ca reszt. Prawda, Wolno, Humanizm, Sprawiedliwo - czy daj czego innego, jak tylko by im suy i zachwyca si nimi? Wszystkie one wyjtkowo dobrze na tym wychodz, kiedy si im gorliwie hoduje. Tymczasem przypatrzcie si Narodowi, ktrego strzeg oddani patrioci. Ci padaj w krwawych bojach lub walce z godem i ndz. A co na to Nard? Nard kwitnie - na mierzwie ich trupw. Jednostki gin dla wielkiej Sprawy

Narodu, ten za posya im kilka sw podziki i - dobrze na tym wychodzi. Oto, co nazywam interesownym egoizmem. Jednak popatrzcie tylko na owego sutana, ktry miociwie troszczy si o Swoich. Nie jeste on czyst bezinteresownoci? Czy nie powica si bezustannie dla Swoich? Ale tak, dla Swoich! Sprbuj pokaza cho raz, e nie Jego, lecz Swj wasny, a ten ju wtrci Ci do lochu za to, e skrad Siebie jego egoizmowi. Sutana nie obchodzi Nic poza nim samym, on jest dla siebie Wszystkim, on jest jedyny i nie toleruje nikogo, kto miaby nie by Jego. Czy nie przekonay Was te dobitne przykady, i egoistom wiedzie si najlepiej? Ja ze Swej strony bior z tego nauk i zamiast dalej bezinteresownie suy tym Wielkim Egoistom - sam raczej pjd w ich lady. Boga i Ludzkoci, poza nimi samymi, nie obchodzi Nic. Tote i Mnie Nic ju nie obchodzi, Mnie, ktry niczym Bg jestem Nicoci, Nicoci wszystkich Innych Rzeczy; Mnie, ktry jest sobie Wszystkim, ktry jestem - Jedyny. Bo skoro Bg, a rwnie i Ludzko - jak zapewniacie - maj w sobie do treci, by dla siebie by Wszystkim, to sdz, e Jam nie gorszy i e nie musz lamentowa nad sw pustk. Zreszt nie jestem jak tam zwyk pustk, lecz twrcz Nicoci, z ktrej Sam, jako Stworzyciel, Wszystko tworz. Dlatego, precz z wszelkimi sprawami, ktre nie s Moimi sprawami! Moja sprawa - powiadacie - winna przynajmniej by dobr spraw. Ale czyme jest dobro, czyme zo? W kocu Ja sam jestem Sobie wasn spraw, a nie jestem ani dobry, ani zy. Dla Mnie obydwa sowa nie znacz nic. To, co boskie, jest spraw Boga; to, co ludzkie - spraw Czowieka. Moj spraw jednak nie jest ani sprawa Boga, ani sprawa Czowieka; nie jest ni Prawda, Dobro, Prawo czy Wolno - Moja sprawa to tylko to, co Moje. I nie jest ni bynajmniej jaka wsplna, lecz jedyna sprawa, tak jak Ja sam jestem jedyny. Poza Mn za nie obchodzi Mnie nic!

Cze Pierwsza
Czowiek
Czowiek dla czowieka jest najwysz istot - powiada Feuerbach Czowiek zosta odnaleziony dopiero teraz -mwi Bruno Bauer Przyjrzyjmy si zatem dokadniej tej najwyszej istocie, temu nowemu odkryciu.

I. ycie Czowieka
Od momentu swoich narodzin, czowiek usiuje odnale siebie, zdoby siebie i uwolni z chaosu wiata, w ktrego odmtach si znalaz. Z drugiej jednak strony, wszystko, z czym dziecko si styka, broni si przed jego ingerencj i upiera przy wasnym istnieniu. A poniewa Kady ma na wzgldzie tylko siebie i zarazem stale popada w konflikt z Drugim, walka o potwierdzenie siebie jest nieunikniona. Zwyciy albo ulec - pomidzy tymi zmiennymi kolejami ycia decyduj si losy walki. Zwycizca staje si Panem, zwyciony - poddanym. Jeden dziery Wadz i ustanawia prawa zwierzchnoci; drugi za z gbokim szacunkiem i powaaniem spenia obowizki poddanegoiv. Lecz obaj pozostaj wrogami - czaj si i czyhaj na sabo drugiego: dzieci na sabo rodzicw, rodzice na sabo dzieci (np. na ich strach). Albo kij zamie czowieka, albo czowiek zamie kij. W dziecistwie wyzwolenie manifestuje si w Naszych prbach dojcia przyczyny rzeczy lub tego, co za rzeczami; przeto doszukujemy si u wszystkich saboci, w czym - jak wiadomo - dzieci kieruj si szczeglnym instynktem. Std chtnie niszczymy przedmioty, przetrzsamy ciemne kty, zagldamy w to, co ukryte i zakazane; wszystkiego prbujemy dowiadczy. Dopiero gdy przekonamy si sami, dopiero wtedy wiemy na pewno. Gdy odkryjemy np. e rzga jest zbyt saba wobec Naszej krnbrnoci, to ju nie boimy si wicej - wyrolimy z niej. Rzdze przeciwstawiamy, potniejszy od niej, nasz - upr, nasz krnbrn odwag. Stopniowo zostawiamy w tyle wszystko to, co straszliwe, co przejmowao Nas groz: straszliw si rzgi, surow min ojca, itd. Za tym wszystkim znajdujemy Nasz stan ataraksji, tj. Nasz niezomno, nieustraszono, Nasz przeciwsi, przewag, niezwyciono. Nie cofamy si wicej w bojani przed tym, co kiedy wzbudzao w Nas strach i respekt, lecz nabieramy odwagi. Za kad rzecz znajdujemy Nasz odwag Nasz wyszo. Za szorstkimi rozkazami przeoonych i rodzicw stoi przecie Nasze odwane chcv, czy te Nasza przebiega mdro. Im bardziej czujemy si sob, tym bardziej bahe okazuje si to, co dotychczas wydawao si nieprzezwycione. A czyme jest Nasz fortel, przebiego, odwaga i upr? Czyme innym nili Duchemvi? Dugo oszczdza Nam si walki, tej walki z rozumem, ktra pniej nie daje Nam wytchn. Przemija najpikniejsze dziecistwo, kiedy nie musielimy si spiera z rozumem. Nie przejmujemy si nim wcale, nie mamy z nim do czynienia, nie suchamy gosu rozsdku. Perswazj nic si z Nami nie wskra.

Gusi pozostajemy na wszelkie racje i argumentacje. Pieszczotom czy te chocie z kolei trudno jest Nam si oprze. Ta twarda yciowa walka z rozumem przychodzi dopiero pniej i rozpoczyna nowy etap. W dziecistwie swawolimy nie gowic si zbyt wiele. Duchem zwie si to pierwsze samoodkrycie, to pierwsze odbstwienie tego, co boskie, tj. tego, co budzi zgroz, upiora, siy wyszej. Naszemu wieemu poczuciu modoci, temu poczuciu wasnej wanoci nie imponuje ju nic wicej: mamy wiat w pogardzie, jestemy ponad nim, obudzi si w Nas Duch. Teraz dopiero widzimy, e dotychczas nie patrzylimy na wiat duchem, lecz jedynie wlepialimy we oczy. Na siach natury sprawdzamy Swe pierwsze siy; rodzice imponuj Nam jako sia natury. Pniej okazuje si, e naley opuci ojca i matk, ca si natury uzna za zaman. Zostali pokonani. Dla rozumnych, tj. ludzi duchowych (Geistigen), adna rodzina nie jest si natury: znakiem tego jest wyrzeczenie si rodzicw, rodzestwa, itd. Gdyby narodziy si one ponownie jako duchowe i rozumne siy, to nie byyby wcale tym, czym byy poprzednio. I nie tylko rodzicw, lecz ludzi w ogle przezwycia mody czowiek. Nie stanowi dla adnej przeszkody i zupenie przestaj si liczy, teraz znaczy to bowiem: trzeba bardziej sucha Boga ni ludzivii. Wszystko, co ziemskie, zostaje w tej wzniosej perspektywie odrzucone z pogard - gdy t perspektyw jest niebo. Postpowanie ulega cakowitej zmianie; modzieniec przybiera postaw duchow, podczas gdy chopiec, ktry jeszcze w sobie ducha nie odnalaz, pobiera bezduchowe nauki. Modzieniec nie pragnie posi rzeczy, tote gromadzi np. nie historyczne fakty, lecz myli, ktre kryj si za rzeczami - tak wic szuka np. ducha historii. Natomiast chopiec, cho kojarzy zwizki, nie pojmuje idei, Ducha; przeto szereguje on w gowie wyuczone fakty, bez docieka a priori i teoretyzowania, tzn. bez szukania idei. Tak jak w dziecistwie musielimy pokona opr praw tego wiata, tak teraz, we wszystkim, co planujemy napotykamy sprzeciw Ducha, rozumu i wasnego sumienia. To nierozsdne, nie po chrzecijasku, niepatriotyczne! - woa do Nas sumienie i odstrasza Nas od tego. Bjmy si nie potgi mciwych Eumenid, gniewu Posejdona czy Boga, widzcego te i to, co ukryte, ani karzcej rzgi ojca, lecz - sumienia! Teraz pogramy si w mylach i suchamy ich nakazw, jak niegdy polece rodzicw i ludzi. Nasze czyny s posuszne Naszym mylom (ideom, wyobraeniom i wierze), jak w dziecistwie - ojcu i matce. Jednake mylelimy ju bdc dziemi, z tym, e myli Nasze nie byy bezcielesne, abstrakcyjne i absolutne, tzn. nie byy jeszcze n i c z y m p o z a m y l a m i, niebem samym w sobie, czystym wiatem myli, logicznymi pojciami. Wrcz przeciwnie, Nasze myli zawsze kryy wok jakiej sprawy, wyobraalimy sobie co tak czy inaczej. Mylelimy wprawdzie, e wiat, ktry widzimy, jest dzieem Boga, lecz nie rozmylalimy nad gbi samej boskoci (nie badalimy jej). Mylelimy wprawdzie Taka jest prawda, ale nie zastanawialimy si nad tym, czym jest sama Prawda i nie wizalimy jej z Jednym twierdzeniem, i Bg jest Prawd. Nie wnikalimy w gbi boskoci, ktra jest Prawd. Piat nie zatrzymywa si nad takimi czysto logicznymi, tj. teologicznymi pytaniami, jak np. Czym jest prawda?, chocia w jednym przypadku nie mia wtpliwoci, co jest prawd, tzn., czy rzecz jest prawdziwa. Kada myl zwizana z jak rzecz nie jest jeszcze niczym innym jak tylko myl, nie jest myl absolutn. Wydoby na jaw czyst myl, czy te suy jej - oto modziecze pragnienie, a wszystkie wietlane formy wiata poj, takie jak Prawda, Wolno, Czowieczestwo, Czowiek itd. owiecaj i zachwycaj modziecz dusz. Lecz skoro Duch zosta uznany za to, co istotne, to nie pozostaje bez znaczenia, czy jest si ubogim czy bogatym duchem, i dlatego prbuje si zosta bogatym duchem. Duch chce si rozwija, zaoy swe krlestwo, krlestwo nie z tego, dopiero co pokonanego wiata. Tote pragnie on by dla siebie wszystkim, co

znaczy np., e chocia Ja jestem Duchem, to nie jestem Duchem doskonaym i musz wpierw odszuka doskonaego Ducha. Lecz cho dopiero co jako Duch si odnalazem, na powrt trac Siebie, chylc czoa przed doskonaym Duchem, nie Mnie waciwym, lecz tym z zawiatw (jenseitigen)- i odczuwam wasn pustk. Wprawdzie wszystko zaley od Ducha - lecz czy kady duch jest waciwym Duchem? Duch waciwy i prawdziwy to idea Ducha, to - Duch wity. Nie jest on ani Moim, ani Twoim, lecz idealnym Duchem z zawiatw, jest Bogiem. Bg jest Duchem. I ten z zawiatw Ojciec z nieba da [Ducha witego] tym, ktrzy Go proszviii. Mczyzna rni si od modzieca tym, e bierze wiat takim, jaki jest, zamiast wszdzie dopatrywa si w nim za i chcie go ulepsza, tj. ksztatowa wedle swego ideau. Utwierdza si w nim przekonanie, e w yciu naley si kierowa wasnym interesem, nie za ideaami. Dopki widzimy w sobie tylko Ducha i ca warto upatrujemy w tym, by by Duchem (modziecowi atwo jest powici swoje ycie, ycie fizyczne, dla nic nie znaczcej sprawy lub z powodu najgupszej obrazy), dopty posiadamy same myli i idee oraz nadziej na ich urzeczywistnienie. Tymczasem pozostaj nam tylko ideay, niezrealizowane idee czy wyobraenia. Dopiero wtedy, gdy ukochamy siebie, cielesnych, i odnajdziemy przyjemno w nas samych - a dzieje si tak w wieku dojrzaym, w wieku mskim - dopiero wtedy pojawia si osobisty, egoistyczny interes, tj. interes nie tylko Naszego Ducha, lecz cakowicie zaspokajajcy czowieka interes sobkowski. Porwnajcie jednak mczyzn z modzikiem. Czy nie wydaje si Wam bardziej twardy, maoduszny, interesowny? Lecz jeste on przez to gorszy? Powiadacie, e nie. Jest jedynie bardziej konkretny - czy te jak to nazywacie - praktyczny. Rzecz w tym, i on sam siebie czyni centrum uwagi i nie marzy jak modzieniec o czym innym, np. Bogu, ojczynie, itd. Dlatego odkrycie w sobie mczyzny stanowi drugie samoodkrycie. Modzieniec odnalaz si jako duch i ponownie zatraci si w tym powszechnym Duchu, Duchu witym i Doskonaym, w Czowieku, w Ludzkoci, sowem: we wszelkich ideaach. Mczyzna uwaa si za Ducha ucielenionego. Zainteresowania chopcw s pozbawione ducha, tzn. bezmylne i bezideowe; modziecw - duchowe; mczyna posiada cielesne, osobiste i egoistyczne zainteresowaniaix. Kiedy dziecko nie ma przedmiotu, ktrym mogoby si zaj, odczuwa nud, gdy jeszcze nie potrafi zaj si samo sob. Modzieniec, przeciwnie, nie dostrzega przedmiotu, poniewa przysaniaj mu go myli - zajmuje si swoimi mylami, marzeniami; zajmuje si w sposb duchowy; zajmuje go jego duch. Mody czowiek okrela wszelk rzecz nieduchow pogardliwym mianem pozorw(uerlichkeiten). Niemniej jednak, gdy obstaje przy najbahszych pozorach (np. akowskich i innych formalnociach), to dzieje si tak, poniewa odkry w nich Ducha, tj. wtedy, gdy widzi w nich symbole. Tak jak znajduj Siebie za rzeczami, a mianowicie jako Ducha, tak te pniej musz odnale Siebie za mylami, mianowicie jako ich Twrc i Waciciela. W tej porze Duchw wyrosy Mi myli nad gow, ktra przecie je zrodzia. Dygotaem jak chory w malignie, otoczony krcymi zjawami, we wadaniu ich straszliwej mocy. Myli same dla siebie stay si cielesne, zostay upiorami jako Bg, cesarz, papie, ojczyzna, itd. Gdy tylko zniszcz ich cielesn powok, wtenczas wchon je na powrt w Siebie i bd mg powiedzie: Tylko Ja jestem cielesny (leibhaftig)! A zatem bior wiat takim, jakim jest dla Mnie - jako Mj, jako Moj wasno i wszystko mierz Swoj miar. Skoro jako Duch odepchnem wiat z najgbsz pogard, to jako waciciel zwracam duchy i idee ich marnoci. Nie maj ju nade Mn wadzy, tak jak adna ziemska sia nie ma wadzy nad Duchem. Dziecko byo realist, uwikanym w sprawy tego wiata a do chwili, gdy odkryo sens tego, co poza rzeczami. Modzieniec by idealist, zauroczonym mylami, a przeksztaci si w mczyzn, egoist, ktry flirtuje z rzeczami i
5

mylami wedug wasnego widzimisi, interes osobisty stawiajc ponad wszystko. A c starzec? Zanim stan si starcem, bdzie jeszcze do czasu, aby o tym pomwi.

II. Ludzie starej i nowej ery


Kady czowiek przywouje na pami z mniejsz lub wiksz atwoci etapy swego rozwoju, wasne usiowania, sukcesy, poraki, cele, do ktrych dy, plany i pragnienia, ktre chcia zrealizowa, zmiany pogldw czy te okres zwtpienia w zasady. Sowem, kady przywouje na pami to, jakim si sta dzisiaj, czym nie by wczoraj ani przed laty, a szczeglnie ywo odczuwa zachodzce w nim zmiany, gdy ma przed oczyma rozwj innego czowieka. Przyjrzyjmy si zatem, jak postpowali nasi przodkowie.

1. Staroytni
Poniewa tradycja ju raz okrelia Naszych przedchrzecijaskich przodkw mianem staroytnych, wic nie bdziemy im tutaj wytyka tego, e w porwnaniu z Nami, dowiadczonymi ludmi, waciwie naleaoby ich nazwa dziemi; dlatego te czcimy ich raczej nadal jako Naszych drogich staruszkw. Ale jak doszo do tego, e si zestarzeli? I komu to udao si ich wyprze dziki swej rzekomej Nowoci? Dobrze znamy tego rewolucyjnego nowatora, pozbawionego szacunku dziedzica, ktry sprofanowa nawet szabas swych ojcw, by ustanowi niedziel dniem witym, i powstrzyma bieg czasu, by sta si pocztkiem nowej ery. Znamy go i wiemy, e to - chrzecijanin. Lecz czy zachowa on wieczn modo i jest dzi nadal nowym, czy te odstawiono go do lamusa, tak jak on sam obszed si ze staroytnymi? Jako e to staroytni sami wydali na wiat modzieca, ktry ich przepdzi, podgldnijmy zatem, jak go podzili. Dla staroytnych prawd by wiatx, mwi Feuerbach, lecz zapomina doda wan rzecz - prawd, za ktrej faszem pragnli pj i w kocu rzeczywicie poszli. atwo pozna, co kryje si w owym Feuerbachowskich stwierdzeniu, kiedy si je powie z chrzecijask sentencj o marnoci i znikomoci tego wiata. Tak jak chrzecijanin nigdy nie moe si przekona o bahoci Boego Sowa, lecz wierzy w jego wieczn i niepodwaaln Prawd, ktrej triumf jest tym wspanialszy, im gbiej si jej docieka, tak staroytni yli ze swej strony w przewiadczeniu, e wiat i doczesne relacje (np. naturalne wizy krwi) s jedyn Prawd, przed ktr ich bezsilne Ja musiao si ugi. Wanie to, w czym staroytni widzieli najwysz warto, zostao przez chrzecijan odrzucone jako bezwartociowe; a to, co staroytni uznawali za Prawd, napitnowano jako wierutne kamstwo. Wzniose pojcie ojczyzny traci znaczenie, gdy chrzecijanin uwaa si za pielgrzyma na tej ziemixi. wity charakter pochwku, z ktrego zrodzio si takie dzieo sztuki jak Sofoklejska Antygona, okrelono mianem rzeczy godnej pogardy (zostaw umarym grzebanie umarychxii), a niezomn prawd o rodzinnych wizach przedstawiano jako fasz, od ktrego naley si zawczasu uwolnixiii. I tak ze wszystkim. Jeeli zdamy sobie spraw z tego, e to, co dla jednych uchodzi za prawd, dla drugich stanowi fasz, i odwrotnie, e dla jednych prawd jest natura i byt doczesny, a dla drugich Duch i ycie wieczne (niebiaska ojczyzna, Jeruzalem, ktre jest tam na grze, itd.), to pozostaje jeszcze do rozwaenia, jak ze staroytnoci moga powsta nowa era i owo niezaprzeczalne odwrcenie

wartoci? Lecz staroytni sami przyczynili si do tego, e ich prawd uznano za kamstwo. Przyjrzyjmy si najwspanialszej epoce staroytnych czasw - stuleciu Peryklesa. Wwczas to szerzya si kultura sofistyczna, a Grecja drwia sobie z tego, co dotychczas traktowano ze mierteln powag. Zbyt dugo ojcowie tkwili w jarzmie owego niezmiennego stanu rzeczy, aeby potomni nie mieli wycign nauki z ich gorzkich dowiadcze i poczu si sob. Przeto sofici zuchwale gosz sowa zachty: Nie daj si zadziwi! i rozwijaj t pouczajc myl: Przeciw wszystkiemu uywaj Swego rozumu, Swego dowcipu i Swego ducha; ze sprawnym, wywiczonym umysem najlepiej brnie si przez wiat, gotujc sobie najlepszy los i najprzyjemniejsze ycie. Zatem w Duchu widz oni prawdziw bro czowieka przeciw wiatu. Tote tak bardzo wierz w dialektyczne sprawnoci, elokwencj, erystyk, itd. Gosz oni, e wiatu naley przeciwstawi Ducha, cho s jeszcze dalecy od uznania go za wito. Jest dla nich rodkiem i broni, jak dla dziecka podstp i upr - ich Duch to nieprzekupny Rozum. W dzisiejszych czasach nazwano by to jednostronnym ksztaceniem intelektu, doczajc upomnienie - Rozwijajcie nie tylko Swj rozum, lecz take, i szczeglnie, Swoje serca. To samo czyni Sokrates. Jeli mianowicie serce nie byoby wolne od swych naturalnych skonnoci, lecz pozostawaoby wypenione przypadkow treci i niczym bezkrytyczna podliwo tkwioby cakiem we wadzy rzeczy, tzn. byoby wycznie naczyniem penym rozmaitych zachcianek, to wtedy wolny rozum nieuchronnie musiaby suy zemu sercu i by gotw usprawiedliwi wszystko to, czego ono zapragnie. Tote Sokrates powiada, i nie wystarcza jedynie uywa umysu w jakiejkolwiek sprawie, lecz chodzi o to, dla jakiej sprawy si go wyta. My dzisiaj powiedzielibymy, i naley suy susznej sprawie, a suy susznej sprawie oznacza - by moralnym. Dlatego Sokrates jest twrc etyki. Naturalnie zasada sofistyki musiaa doprowadzi do tego, e najbardziej zalepiony i najbardziej uzaleniony niewolnik swoich dz mg sta si przecie wybornym sofist i bystroci umysu nagina i interpretowa wszystko na korzy swego barbarzyskiego serca. C takiego bowiem mogoby by, do czego nie daoby si znale stosownego uzasadnienia i czego nie daoby si przeforsowa? Tote Sokrates powiada: Musicie by czystego serca, jeli ma si powaa wasz mdro. Odtd zaczyna si drugi okres greckiego uwolnienia Ducha okres czystoci serca. Okres pierwszy zakoczyli sofici, proklamujc wszechwadne panowanie Rozumu. Ale serce, usposobione doczenie, pozostao niewolnikiem tego wiata, wci drczone doczesnymi pragnieniami. To barbarzyskie serce miao by od teraz cywilizowane - nastaa era cywilizowania serc. Lecz jake tu cywilizowa serce? To, co osign rozsdek (Verstand), jeden aspekt Ducha, a mianowicie umiejtno swobodnego onglowania wszelk treci, czeka teraz take serce - wszystko, co doczesne, musi wobec niego popa w nieask, by w kocu dla serca, tj. dla zbawienia, zbawienia serc, zostay porzucone: rodzina, wsplnota, ojczyzna, itd. Codzienne dowiadczenie potwierdza, e nasze serce dugo jeszcze bije dla sprawy, ktra dla rozumu staa si przeszoci. Sofistyczny rozum tak dalece zapanowa nad rzdzcymi, starymi siami, e naleaoby je jeszcze tylko wygna z serca, w ktrym zamieszkiway w spokoju, aby nie miay wicej wpywu na ludzkie ycie. T wojn wypowiedzia Sokrates, pokj za nasta dopiero wraz ze mierci staroytnego wiata. Wraz z Sokratesem przychodzi era dowiadczania serca i przesiewa si wszelk jego tre. Ostatnim wysikiem ze strony staroytnych byo wyrzucenie z serca wszelkiej treci i nakaz, by nie bio ju wicej dla Niczego! Byo to dzieem sceptykw. Teraz epoka sceptyczna osigna t sam czysto serca, ktr dla rozumu udao si ustanowi w epoce sofistycznej.

Kultura sofistyczna doprowadzia do tego, e nie byo rzeczy, przed ktr rozum staby spokojnie, a kultura sceptyczna do tego, e serce ju wicej si nie wzrusza. Dopki czowiek tkwi w zgieku wiata, skrpowany doczesnymi relacjami - a dzieje si tak a do koca staroytnoci, serce jego bowiem wci nie uwolnio si jeszcze od rzeczy doczesnych - dopty nie jest jeszcze Duchem, gdy ten jest bezcielesny, nie pozostaje w zwizkach ze wiatem i cielesnoci. Nie istnieje dla wiat i wizi naturalne, a tylko to, co duchowe, i wizi duchowe. Aby czowiek mg poczu si Duchem, musi wpierw - bezwgldnie i beztrosko odrzuci wszelkie zwizki ze wiatem i - jak przedstawia go kultura sceptykw musi by tak ode wolny i tak wobec niego obojtny, by nie wzruszya go nawet jego zagada. Rezultatem ogromnej pracy staroytnych jest to, e czowiek sta si wolny od doczesnoci i zwizkw z ni, e sta si Duchem. Dopiero teraz, po tym jak opuciy go wszelkie ziemskie troski, sta si dla siebie Wszystkim, istnieje tylko dla siebie, tzn. jest Duchem dla Ducha; czy te dobitniej: troszczy si tylko o to, co duchowe. W chrzecijaskiej mdroci wa i niewinnoci gobkaxiv oba aspekty antycznego uwolnienia Ducha - Rozum jak i Serce - uzyskuj sw peni, tak e jawi si ponownie w swej odmodzonej postaci i ani doczesno, ani natura dla adnego z nich nie stanowi ju zagadki. Dlatego te staroytni wzbijali si do Ducha i starali si go w sobie rozwija. Lecz czowiek, ktry chce si uaktywni jako Duch, powoany jest do cakiem innych zada ni te, ktre stawia sobie przedtem; do zada, ktre rzeczywicie zajyby Ducha, a nie tylko rozum czy te bystry umys, ktry dy jedynie do tego, by sta si panem rzeczy. Duch zabiega tylko o to, co duchowe, i we Wszystkim szuka ladw Ducha. Dla wierzcego Ducha wszystko pochodzi od Boga i zajmuje go o tyle, o ile objawia boskie pochodzenie. Dla Ducha filozoficznego wszystko posiada znami rozumu i zajmuje go jedynie o tyle, o ile moe odkry tam Rozum, tj. duchow tre. Jednak staroytni nie posiadali jeszcze tego Ducha, ktry nie miaby zupenie adnych zwizkw z tym, co nieduchowe, z jakkolwiek rzecz, lecz jedynie z istot, ktra istnieje poza i ponad rzeczami, z mylami; nie, oni dopiero walczyli, wzdychali do ostrzc go przeciw swemu wszechmocnemu wrogowi - wiatu zmysw (lecz c miao by dla nich niezmysowe, skoro nawet Jahwe, czy pogaskim bogom wci daleko byo do pojcia Bg jest Duchem; skoro miejsca zmysowej ojczyzny nie zaja jeszcze niebiaska?) - ostrzyli przeciw wiatu zmysw rozum, bystro umysu. Jeszcze dzisiaj ydzi, te nad wiek mdre dzieci staroytnoci, nie wyszli poza takie mylenie i przy caej subtelnoci i potdze mdroci i rozumu nie mog znale Ducha, ktry nic sobie z rzeczy nie robi, ktry bez trudu staje si ich panem i zmusza je, by mu suyy. Chrzecijanin ma duchowe zainteresowania, gdy pozwala sobie na to, by by duchowym czowiekiem, yd nie pojmuje tych zainteresowa w ich czystej postaci, gdy nie pozwala sobie na nieprzypisywanie rzeczom adnej wartoci. Nie osiga czystej duchowoci, duchowoci w sensie religijnym, ktra jest wyraana jedynie w wierze chrzecijaskiej, bez uczynkw, ktre j potwierdzaj. Bezduchowo ydw na zawsze oddzielia ich od chrzecijan, albowiem dla pozbawionego ducha (dem Geistlosen) duchowy (der Geistliche) jest niezrozumiay; tak jak dla duchowego pozbawiony ducha jest godny pogardy. ydzi posiadaj jedynie ducha tego wiataxv. Antyczna bystro i gbia myli ma si do Ducha i duchowoci chrzecijaskiego wiata, tak jak ziemia do nieba. Tego, kto czuje si wolnym Duchem, nie gnbi i nie przeraaj rzeczy tego wiata, gdy si nim wcale nie przejmuje. Jeli nadal mamy odczuwa ich ciar, to gupio jest przywizywa do nich wag - z czego niezbicie wynika, e chodzi tu jeszcze o drogie ycie (liebe Leben). Komu zaley na tym, aby sta si wolnym Duchem, ten nie dba o to, e marnie mu si przy tym wiedzie, w ogle nie zastanawia si nad tym, jak pokierowa swym losem, by prawdziwie zaywa swobody i y peni ycia. Niewygody ycia uzalenionego od rzeczy s mu
8

obce, gdy yje jedynie duchem i duchem si karmi, ledwie wiadom tego, e tylko re czy poyka; a gdy zabraknie mu arcia, wprawdzie cielenie umiera, lecz wiedzc, e jako Duch jest niemiertelny, zamyka oczy z modlitw na ustach. yje zajmujc si tym, co duchowe, myleniem, reszta go nie obchodzi. Skoro moe zajmowa si tylko Duchem, tak jak tego pragnie - w modlitwie, rozwaaniach i filozoficznym poznaniu - to jego dziaanie zawsze sprowadza si do mylenia. Std Kartezjusz, dla ktrego stao si to w kocu jasne, mg postawi tez: Myl, wic jestem. Oznacza to zatem, e Moje mylenie to Mj byt czy te Moje ycie - yj tylko wtedy, gdy yj Duchem, tylko jako Duch istniej naprawd; czy te: na wskro jestem Duchem i niczym jak tylko Duchem. Nieszczsny Piotr Schlemihlxvi, ktry straci swj cie, jest obrazem czowieka, ktry sta si duchem, poniewa duch nie ma ciaa i nie rzuca cienia. Jake inaczej wyglda to u staroytnych! Cho potrafili stanowczo i mnie stan wobec potgi rzeczy, to przecie musieli uzna ow potg i ograniczyli si jedynie do tego, by broni przed ni swego ycia najlepiej, jak potrafili. Dosy pno spostrzegli, e ich prawdziwe ycie nie polega na walce z rzeczami tego wiata, lecz jest yciem duchowym, odwrconym od rzeczy tego wiata, a z chwil, gdy to pojli, stali si chrzecijanami, tzn. nowoytnymi, nowszymi w porwnaniu ze staroytnymi. Ale to duchowe ycie odwrcone od rzeczy nie karmi si wicej natur, lecz yje jedynie mylami, przez co nie jest ju duej yciem, lecz myleniem. Jednak nie mona uwaa, e staroytni byli pozbawieni mylixvii, tak jak nie naley przedstawia czowieka duchowego jako pobawionego ycia. Oddawali si raczej rozwaaniom nad wiatem, nad ludmi, nad bogami, itd. i pracowali z zapaem, by wszystko ogarn umysem. Zmagajc si ze swoimi mylami i rozmylajc o wielu rzeczach, nie znali oni jeszcze samej myli. Skonfrontujmy ich z chrzecijask sentencj: myli Moje nie s Waszymi mylami i tak jak niebo ponad ziemi, tak Moje myli gruj nad Waszymixviii - i przypomnijmy sobie wyej przytoczony pogld na temat Naszego dziecicego mylenia. Zatem do czego dyli staroytni? Do prawdziwego rozkoszowania si yciem, do uywania ycia! W kocu na tym polega prawdziwe ycie. Grecki poeta Symonides gosi, e zdrowie to najszlachetniejsze dobro miertelnego czowieka, zaraz po nim uroda, potem uczciwie zdobyte bogactwo, a wreszcie radosne uywanie w towarzystwie modych kompanw. To wszystko to yciowe dobra, radoci ycia. Czeg innego szuka Diogenes z Synopy, jak nie prawdziwego uywania ycia, ktre odkry w najskrajniejszym niedostatku? Czeg innego Arystyp, ktry, bez wzgldu na okolicznoci, znajdowa je w pogodnym nastroju? Szukali oni radosnej, niezmconej energii yciowej, wesooci - pragli by w dobrym humorze. Celem stoikw byo urzeczywistnienie ideau mdrca, ma penego yciowej mdroci, ktry wie, jak y, przeto - ideau mdrego ycia. Znaleli go w pogardzie dla wiata, w yciu bez yciowego rozwoju, bez ekspansji, bez przyjacielskich relacji ze wiatem, tzn. w yciu w izolacji, w yciu jako takim, a nie we wspyciu - y jedynie stoik, wszystko inne byo dla martwe. Odwrotnie epikurejczycy, ci pragnli bujnego ycia. Staroytni - poniewa pragnli by w dobrym humorze - podali ycia w rozkoszy (ydzi w szczeglnoci dugiego ycia, nagrodzonego potomstwem i dobrobytem), eudajmonii i powodzenia w jakiejkolwiek formie. Demokryt, np. wychwala spokj ducha, w ktrym yje si bogo, bez bojani i wzrusze. Mniema on zatem, e spokj ducha jest najlepsz recept na ycie, gwarantuje najlepszy los, gdy najlepiej brnie si z nim przez wiat. Lecz poniewa nie potrafi si od wiata uwolni - a nie potrafi, bo caa jego dziaalno sprowadzaa si do tego, by si ode uwolni, a wic do odtrcania wiata (do czego jednak konieczne jest istnienie tego, co odtrcalne i odtrcane, w przeciwnym bowiem razie nie byoby czego odtrca) - tote osign on co najwyej ostateczny stopie uwolnienia i od tych mniej uwolnionych rni si jedynie stopniem. Choby upi swoje ziemskie zmysy, co osignby dziki monotonnemu

powtarzaniu sowa brahma, to nie rniby si jeszcze od zmysowego czowieka. Nawet stoicka postawa i cnota ma polegaj jedynie na tym, aby si sprawdzi i potwierdzi wobec wiata, a etyka stoikw (ich jedyna nauka, jako e nie potrafili powiedzie o Duchu nic ponadto, jak powinien zachowywa si wobec wiata, a o naturze <fizyce>, jedynie to, e mdry czowiek musi si wobec niej potwierdzi), nie jest doktryn Ducha, a wycznie doktryn odtrcania wiata i potwierdzania si wobec niego. Znajduje to swj wyraz w niewzruszonoci i obojtnoci wobec ycia, zatem najdobitniej - w cnocie rzymskiej. Rwnie i Rzymianie nie wyszli poza t yciow mdro (Horacy, Cyceron i inni). Rozkosz (hedone) epikurejczykw rni si od mdroci yciowej stoikw tylko tym, e jest bardziej chytra i podstpna. Nauczaj oni jedynie innego stosunku do wiata i upominaj, aby przybra wobec niego mdr postaw: wiat naley oszuka, gdy jest on moim wrogiem. Cakowite zerwanie ze wiatem byo dzieem sceptykw. Cay Mj zwizek ze wiatem jest bezwartociowy i faszywy. Tymon powiada: Uczucia i myli, ktre czerpiemy ze wiata, nie zawieraj w sobie adnej prawdy. C to jest Prawda! - wykrzykuje Piat. Zgodnie z nauk Pirrona, wiat nie jest ani dobry, ani zy, ani pikny, ani brzydki, itd. S to jedynie predykaty, ktre Ja mu nadaj. Tymon mwi: adna rzecz jako taka nie jest ani dobra, ani za; to czowiek wyobraa j sobie tak albo siak; wobec wiata pozostaje tylko ataraksja (niewzruszono) i afazja (niezabieranie gosu lub, innymi sowy, wyizolowane ycie wewntrzne). W wiecie tym nie mona ju wicej rozpozna Prawdy, rzeczy przecz sobie nawzajem, wyobraenia rzeczy s nie do rozrnienia (dobro i zo staj si tym samym, tak e to, co jeden nazywa dobrem, drugi uwaa za zo). Tu koczy si poznanie Prawdy i pozostaje jedynie czowiek pozbawiony wiedzy, czowiek, ktry w tym wiecie nie widzi nic, co warto by pozna, pozwala istnie temu wiatu pozbawionemu Prawdy i nic sobie ze nie robi. Oto jak staroytno poradzia sobie ze wiatem rzeczy, z jego porzdkiem, ze wiatem jako caoci. Ale do porzdku czy te rzeczy tego wiata nie naley tylko natura, lecz take wszelkie relacje, w ktrych umieszcza ona czowieka, jak np. rodzina, spoeczno, sowem, tzw. naturalne wizi. Wraz ze wiatem Ducha nadeszo chrzecijastwo. Czowiek wci uzbrojony przeciw wiatu - to staroytny, poganin (by nim rwnie yd jako niechrzecijanin). Ten, ktry nie kieruje si niczym poza gosem swego serca, wspczuciem, litoci, swym Duchem to czowiek nowoytny - chrzecijanin. Poniewa staroytni zmierzali do przezwycienia wiata i prbowali wybawi czowieka od cikich, usidlajcych go wizi z innymi, tote w kocu doprowadzili do rozkadu pastwa i popierali wszelk prywatno. Spoeczno, rodzina, itd. jako naturalne stosunki, stanowi przecie uciliw przeszkod ograniczajc moj duchow wolno.

2. Nowoytni
Jeli kto pozostaje w Chrystusie, to jest nowym stworzeniem; to, co dawne mino, i oto wszystko stao si nowexix. Skoro zostao powiedziane powyej, e dla staroytnych wiat by Prawd, wic naleaoby tutaj stwierdzi, i dla nowoytnych prawd by Duch. Lecz tak w jednym jak i w drugim przypadku moemy doda: prawd, za ktrej faszem prbowali poj i ktrego drog w kocu poszli. Podobnie jak w staroytnoci przedstawia si sprawa w chrzecijastwie, ktre w okresie poprzedzajcym reformacj trzymao rozum w niewoli chrzecijaskich dogmatw. Lecz w przedreformacyjnym stuleciu zbuntowa si sofistyczny rozum i rozpocz kacersk gr z wszelkimi twierdzeniami wiary. Mwio si przy tym -

10

szczeglnie we Woszech i na rzymskim dworze - e chocia serce skaniao si ku Chrystusowi, rozum jednak chcia nadal zaywa rozkoszy. Na dugo przed reformacj, sofistyczne ktnie byy tak powszechne, e papie, jak i wikszo ludzi uznali pocztkowo wystpienie Lutra za zwyk ktni pomidzy mnichami. Humanizm jest odpowiednikiem sofistyki i tak jak za czasw sofistw Grecja przeywaa swj najwikszy rozkwit (wiek peryklejski), tak epoka humanizmu, czy te jak mona by rzec, epoka makiawelizmu, osigna szczyt wspaniaoci (sztuka drukowania ksiek, Nowy wiat, itd.). W owym okresie serce pozostawao jeszcze dalekie od tego, by chcie si uwolni od chrzecijaskiej treci. W kocu jednak reformacja - jak niegdy Sokrates - powanie zaja si spraw serca, tak e odtd stay si serca zdecydowanie bardziej niechrzecijaskie. Skoro, poczwszy od Lutra, zaczto bra sobie spraw do serca, to owo posunicie reformacji musiao doprowadzi do tego, e rwnie z serca zrzucono ciki balast chrzecijaskoci. To serce, z dnia na dzie coraz mniej chrzecijaskie, utracio tre, ktr si zajmowao, a w kocu nie pozostao mu nic poza pust serdecznoci, powszechn mioci bliniego, mioci Czowieka, wiadomoci wolnoci i samowiedz. Tak wanie dopenio si chrzecijastwo, gdy stao si jaowe, obumare i pozbawione treci. Nie istniaa ju adna tre, wobec ktrej serce by si nie buntowao, jeli tylko, niewiadome, nie dao si podej. Wszystko, co prbuje si we wkra, serce - z bezwzgldnym okruciestwem - poddaje miadcej krytyce; nie jest zdolne ani do przyjani, ani do mioci (chyba e niewiadome albo zaskoczone). Lecz c miaoby si kocha w ludziach, kiedy wszyscy s egoistami i nikt nie jest Czowiekiem jako takimxx, tzn. nikt nie jest wycznie Duchem. Chrzecijanin kocha tylko Ducha; lecz gdzie szuka tego, ktry byby naprawd tylko Duchem? Kocha ywego czowieka z krwi i koci nie byoby ju przecie duchow serdecznoci, lecz zdrad czystej serdecznoci i teoretycznych zainteresowa. Tote nie przedstawia si czystej serdecznoci jako owej dobrodusznoci, ktra serdecznie ciska kademu do. Wrcz przeciwnie, ta czysta serdeczno wobec nikogo nie jest serdeczna i jest jedynie teoretycznym wspczuciem, zainteresowaniem czowiekiem jako Czowiekiem, nie za jako jednostk. Jednostka wzbudza w niej wstrt, gdy jest egoistyczna, gdy nie jest Czowiekiem, ide Czowieka. Teoretyczne zainteresowanie istnieje tylko w przypadku idei. Dla czystej serdecznoci, czy te czystej teorii ludzie istniej tylko po to, by ich krytykowa, wyszydza i z gruntu nimi pogardza. Ludzie s dla niej - podobnie jak dla fanatycznych klechw - jedynie ajnem i jemu podobn materi. Dochodzc do sedna tej bezinteresownej serdecznoci, musimy w kocu dostrzec, e Duch, ktrego kocha chrzecijanin, jest nicoci, jest - kamstwem. To, co tu zwile, aczkolwiek nie do jasno przedstawiono, uda si - miejmy nadziej - objani w dalszym toku rozwaa. Przyjmijmy zatem od staroytnych to pomiertne dziedzictwo i wykorzystajmy je jak najlepiej - My ludzie czynu! wiat ley w pogardzie u Naszych stp, nisko pod Nami i pod Naszym niebem, gdzie nie dosign Nas ju wicej jego potne ramiona i nie przeniknie ogupiajcy zmysy oddech. Jake zwodniczo zachowuje si ten wiat! Moe on wprawdzie ogupi nasz umys, ale Ducha (a przecie Duchem jestemy naprawd) nie omami. Duch, ktry wyoni si zza rzeczy, stoi take ponad rzeczami i wolny jest od zwizkw z nimi, wyzwolony, z zawiatw i wolny. Oto co gosi duchowa wolno. Duchowi, ktry po wielu trudach oderwa si od wiata i doczesnoci nie pozostaje nic poza Duchem i tym, co duchowe. Poniewa jednak tylko oddali si od wiata i, nie mogc go naprawd unicestwi, sta si woln ode istot, to wiat pozosta dla nieusuwaln przeszkod, istot okryt niesaw. Lecz poniewa - z drugiej strony - nie zna on i nie uznaje nic poza Duchem i tym, co duchowe, wic stale musi tskni, by wiat

11

uduchowia, tj. wybawia go z niesawy. Dlatego obnosi si jak modzik z planami zbawienia i ulepszania wiata. Jak mielimy okazj zaobserwowa, staroytni suyli naturze, doczesnoci i naturalnemu porzdkowi wiata. Lecz bezustannie zadawali sobie pytanie, czy nie mogliby tej suby porzuci, a z wci ponawianych prb buntu - wraz z ich ostatnim tchnieniem - narodzi im si Bg, w zwycizca wiata. Wszelka ich dziaalno nie bya niczym jak tylko mdroci wiata, deniem, by wznie si poza i ponad ten wiat. A czyme bya mdro wielu kolejnych stuleci? Ku czemu zmierzali nowoytni? Ju nie ku wiatu, gdy ten by celem staroytnych, lecz ku Bogu, ktrego staroytni zostawili im w spadku, ku Bogu, ktry jest Duchem, ku wszystkiemu, co jest Ducha, ku wszelkiej duchowoci. Ale dziaalno Ducha, ktry sam bada gbi boskoci to przecie wanie teologia (Gottesgelahrtheit). O ile staroytni nie objawiali nic poza mdroci tego wiata, to nowoytni nigdy nie wykroczyli ani nie wykraczaj poza ramy teologii. Jak si pniej przekonamy, nawet niedawne bunty przeciwko Bogu to nic innego jak tylko ostatnie podrygi nauki o Bogu, tzn. teologiczna rebelia.

Duch
Krlestwo Ducha jest przeogromne, a wadza Ducha nie ma granic. Przyjrzyjmy si jednak, czyme waciwie jest Duch, owa spucizna staroytnych. Wprawdzie zrodzili go w blach, sami jednak nie potrafili si jako Duch wyrazi; mogli jedynie da mu ycie, przemwi musia on sam. I ot ten Bg zrodzony, Syn Czowieczy, ogasza, e Duch, to jest on, Bg, nie ma do czynienia z tym, co ziemskie, lecz tylko z Duchem i tym, co duchowe. Czy Moje mstwo, ktrego nie zami ciosy tego wiata, Moja niezomno i Mj upr s ju w penym znaczeniu Duchem, skoro wiat im ju wicej nie zagraa? Ot w Duch byby przecie dalej w stanie wojny ze wiatem, a jego dziaanie ograniczaoby si jedynie do tego, aby wiatu nie ulec! Nie, zanim nie zajmie si tylko samym sob i swoim duchowym wiatem, nie stanie si wolnym Duchem, ale Duchem tego wiata, ktry go wizi. Duch staje si Duchem wolnym, tzn. rzeczywicie Duchem, dopiero w jemu waciwym wiecie; w tym ziemskim wiecie pozostanie on jedynie obcym pielgrzymem. Tylko dziki duchowemu wiatu moe si duch sta rzeczywicie Duchem, poniewa ten wiat go nie zrozumie i nie zdoa zatrzyma przy sobie tej dziewczyny z obczyznyxxi. Gdzie jednak szuka owego duchowego wiata? Gdzie indziej nili w sobie samym? Duch musi si objawi, a sowa, ktre wypowiada, owe objawienia, w ktrych si odkrywa, stanowi jego wiat. Tak jak fantasta yje wycznie w wiecie swych fantasmagorii, a wariat w urojonym wiecie, bez ktrego nie mgby by wariatem, tak i Duch musi stworzy sobie wiat duchw i nie jest Duchem, dopki go nie stworzy. A wic to jego twory czyni ze Ducha, albowiem twrc rozpoznaje si w jego dzieach - yje w nich, a one s jego wiatem. A zatem czym jest Duch? Stworzycielem duchowego wiata! Take w Tobie i we Mnie uznaje si Ducha dopiero wtedy, gdy widzi si, i posiedlimy to, co duchowe, a mianowicie - myli. Bo chocia Nam podsunite, to przecie oywaj dopiero w Nas samych. Jak dugo bowiem bylimy dziemi, mona Nam byo podsuwa najprzykadniejsze myli, bez wzgldu na to, czy chcielimy i potrafilimy je w Sobie odtworzy. Przeto Duch istnieje tylko wtenczas, gdy tworzy to, co duchowe; jedynie z tym, co duchowe, ze swoim dzieem naprawd stanowi cao. Jako e rozpoznajemy Ducha w jego dzieach, zapytajmy wic, co stanowi jego dzieo. Dziea czy te dzieci Ducha to przecie nic innego jak tylko duchy. Gdybym mia przed sob ydw starej daty, musiabym na tym poprzesta i pozostawi ich z owym misterium, ktrego nie mog poj i w ktre nie potrafi

12

uwierzy od prawie dwch tysicy lat. Ale poniewa Ty, drogi czytelniku, nie jeste bynajmniej penej krwi ydem (bo kto taki nie zapuciby si a tak daleko), zatem nie rozstawajmy si jeszcze, choby do tego miejsca, w ktrym odwrcisz si plecami, gdy Ja rozemiej Ci si w twarz. Gdyby kto Ci powiedzia, e cay jeste duchem, to dotknby Swego ciaa i, nie dajc mu wiary, odparby: Mam wprawdzie dusz, lecz nie istniej jedynie jako duch, jestem bowiem cielesnym czowiekiem. Nadal odrniby Swego ducha od Siebie samego. Lecz on Ci odpowie, e chocia jeste winiem Swego ciaa, to Twym przeznaczeniem jest sta si kiedy bogosawionym Duchem. A przecie nie ulega wtpliwoci, e dopiero z chwil mierci porzucisz sw cielesn powok, stajc si jednoczenie Sob, tzn. duchem na ca wieczno - oto Twj przyszy duchowy ksztat, ktry prbujesz Sobie wyobrazi. Zatem Twj duch jest tym, co wieczne i prawdziwe w Tobie; ciao - jedynie doczesnym mieszkaniem, ktre moesz opuci i, by moe, zamieni na inne. Teraz mu wierzysz. Na razie nie jeste wprawdzie tylko duchem, lecz gdy przyjdzie Ci si kiedy rozsta z Tw mierteln powok, wwczas bdziesz si musia obej bez ciaa i dlatego koniecznym jest, aby zawczasu zatroszczy si o Swe waciwe Ja. C bowiem za korzy odniesie czowiek, choby cay wiat zyska, a na swej duszy szkod ponis?xxii Przypumy jednak, e wtpliwoci co do chrzecijaskich dogmatw, ktre pojawiy si z biegiem czasu, ju dawno pozbawiy Ci wiary w niemiertelno Twej duszy. Jednake co do jednego masz niezachwian pewno i wci naiwnie obstajesz przy tym, e duch jest lepsz czci ciebie, a to, co duchowe, ma wiksze prawa do Ciebie ni wszystko inne. Lecz pomimo Twego ateizmu, razem z wierzcym w niemiertelno, gorliwie potpiasz egoizm. Ale kt wedug Ciebie jest egoist? Czowiek, ktry zamiast y dla idei (tzn. tego, co duchowe) i jej powica sw osobist korzy, dba tylko o t ostatni. Dobry patriota, np., skada siebie w ofierze na otarzu ojczyzny; jednak nie da si zaprzeczy, e ojczyzna jest wycznie pojciem, gdy dla pozbawionych ducha zwierzt czy te wci nieuduchowionych dzieci nie istnieje ani ojczyzna, ani patriotyzm. Zatem jeli kto nie wykae si jako dobry patriota, wtedy zarzuca mu si egoizm w stosunku do ojczyzny. Podobnie rzecz si przedstawia w wielu innych przypadkach: kto w ludzkiej spoecznoci korzysta z przywilejw, ten egoistycznie grzeszy przeciw idei rwnoci; temu, kto dziery wadz, wymyla si od egoistw wobec idei wolnoci, itd. Pogardzasz egoist, poniewa przeciwstawia on Duchowi swj osobisty interes i troszczy si tylko o siebie, zamiast postpowa w imi idei - tak jak Ty by tego chcia. Rnicie si tym, e Ty koncentrujesz si na Duchu, on za na Sobie Samym; Ty, porniony ze Swoim Ja, oddajesz si we wadanie Twemu waciwemu Ja, Duchowi, czynic ze Pana bezwartociowej reszty, podczas gdy on yje ze sob w zgodzie, dbajc o duchowe i materialne interesy wedle swego widzimisi. Wydaje Ci si wprawdzie, e pomstujesz na tych, ktrzy nie przejawiaj duchowych zainteresowa, cho faktycznie przeklinasz wszystkich, ktrzy zainteresowa duchowych nie uwaaj za prawdziwe i najwaniejsze. Jak rycerz suysz wiernie tej piknoci, jak gdyby bya jedyn na tym wiecie. Nie yjesz dla Siebie, lecz dla Swego Ducha i tego, co Ducha jest - idei. Skoro Duch istnieje tylko wtedy, kiedy tworzy to, co duchowe, przeto rozgldnijmy si za jego pierwszym stworzeniem. Dopiero gdy tego dokona, da tym samym pocztek naturalnemu rozmnaaniu si stworze; jak wedle mitu naleao stworzy pierwszych ludzi, aby reszta gatunku rozmnaaa si sama. Jednak pierwsze stworzenie musi wyoni si z Nicoci, Znaczy to, e Duch dla swego urzeczywistnienia nie ma jeszcze nic poza sob samym, czy te raczej, sam siebie jeszcze nie posiada, musi si dopiero stworzy. Std te on sam, Duch, jest swym pierwszym stworzeniem. Cho brzmi to tak tajemniczo, to przecie dowiadczamy tego na co dzie. Czy nie jeste czowiekiem mylcym dopiero, gdy mylisz? Tworzc pierwsze myli, stwarzasz Siebie, mylcego. Albowiem nie mylisz, zanim nie operujesz myl, tzn. zanim jej nie posidziesz.

13

Czy to nie Twj piew czyni z Ciebie piewaka, a mowa - mwicego? Tote stajesz si Duchem dopiero wtedy, kiedy tworzysz to, co duchowe. Tymczasem tak jak rozrniasz w Sobie myliciela, piewaka i mwicego, tak samo rozrniasz w Sobie Ducha; czujesz bardzo wyranie, e jeste jeszcze czym innym nili Duch. Tak jak mylce Ja trawi gorczka myli, tak Ciebie ogarnia entuzjazm dla Ducha; pragniesz z caej siy sta si Duchem i cay si w nim zatraci. Jest on Twym ideaem, tym, co nieosigalne, czym z tamtego wiata (jenseitige). Duch, to znaczy - Twj Bg, Bg jest - Duchem. Jako fanatyczny wrg wszystkiego, co nie jest Duchem, wystpujesz take przeciw Sobie samemu, Ty, ktry nie moesz pozby si swej nieduchowej reszty. Zamiast mwi: Jestem czym wicej ni Duch, powiadasz ze skruch: Jestem czym mniej ni Duch. A Ducha, czystego Ducha, ktry nie jest niczym innym poza Duchem, mog sobie tylko wyobrazi, lecz nim nie jestem. A skoro nim nie jestem, to jest nim przecie jaki Inny, istnieje jako Inny, ktrego nazywam Bogiem. Chodzi przy tym o to, by Duch, ktry ma istnie jako Duch czysty, by Duchem z zawiatw, a poniewa Ja nim nie jestem, wic moe on istnie tylko poza Mn. Skoro czowiek niezupenie odpowiada pojciu Ducha, czysty Duch, Duch jako taki, moe istnie jedynie poza czowiekiem, poza wiatem ludzi: nie moe by duchem ziemskim, lecz niebiaskim. Cae to bdne przewiadczenie, e konieczne jest, aby Duch mieszka w zawiatach, tzn. eby by Bogiem, jest wynikiem rozdarcia midzy Mn a Duchem; wynikiem tego, e Ja i Duch nie jestemy nazw dla jednego i tego samego, lecz rnymi nazwami dla zupenie rnych spraw; tego, e Ja nie jestem Duchem, a on nie jest Mn. Jake na wskro teologiczne w swej naturze jawi si wyzwolenie, ktre oferuje Nam Feuerbachxxiii. Powiada on mianowicie, e Nasz wasn istot osdzilimy niewaciwie, dlatego te szukalimy jej w zawiatach. Lecz teraz, gdy zrozumielimy, e Bg to nic innego jak tylko Nasza ludzka istota, musimy j ponownie uzna za Nasz wasn i sprowadzi z zawiatw w doczesno. Boga, ktry jest Duchem, nazywa Feuerbach - Nasz Istot. Czy moemy si zatem zgodzi, by przeciwstawiano Nam Nasz Istot, by rozdzierano Nas na istotne i nieistotne Ja? Czy tym samym nie stajemy si na powrt aosnymi wiadkami wygnania Nas z Nas samych? C bowiem zyskujemy, gdy to, co boskie poza Nami, przenosimy z kolei w Siebie? Czy jestemy tym, co jest w Nas? Rwnie mao jak tym, co poza Nami. Moim sercem jestem rwnie mao co owym innym Ja, ktre jest drogie Memu sercu. Wanie dlatego, e nie jestemy Duchem, ktry w Nas mieszka, musielimy go wynie poza Siebie. Nie by on Nami i nie tworzy z Nami jednoci, tote nie moglimy go Sobie inaczej wyobrazi ni jako co istniejcego poza Nami, po drugiej stronie Nas, w zawiatach. Si rozpaczy siga Feuerbach po sam kwintesencj chrzecijastwa, nie aby j odrzuci, lecz, eby j zagarn, aby t utsknion, wci nieobecn istot, ostatnim wysikiem z jej nieba cign i na zawsze zatrzyma przy Sobie. Nie jeste to ostatnim aktem rozpaczy, atakiem na ycie i mier? I czy nie jest to zarazem chrzecijaskim pragnieniem i tsknot za tamtym wiatem? Nasz bohater nie chce wstpi w zawiaty, lecz tamten wiat do siebie przycign i zmusi, by sta si tym wiatem. Czy nie krzyczy odtd cay wiat, mniej lub bardziej wiadomie, e chodzi tu o ten wiat, o to, by niebo na ziemi sprowadzi i ju tu go zazna. Zatem ustosunkujmy si po krtce do tego teologicznego pogldu Feuerbacha. Istota czowieka jest dla czowieka najwysz istot. Religia nazywa wprawdzie najwysz istot Bogiem i traktuje j jak konkretn istot, lecz naprawd jest ona wasn istot czowieka. Zatem punktem zwrotnym w historii wiata staje si fakt, e Bg nie jest ju wicej dla czowieka Bogiem, lecz, e czowiek winien si jawi jako Bgxxiv. Odpowiadamy na to: wprawdzie najwysza istota jest istot Czowieka, lecz wanie dlatego, e jest jego istot, a nie nim samym, to wszystko jedno, czy
14

widzimy j poza Czowiekiem i uwaamy za Boga, czy te znajdujemy j w Czowieku i nazywamy istot Czowieka lub Czowiekiem. Ja nie jestem ani Bogiem, ani Czowiekiem, ani najwysz istot, ani te Moj istot, i dlatego w gruncie rzeczy jest mi obojtne, czy ta istota jest we Mnie czy poza Mn. Przecie w obu przypadkach, tak naprawd, dalej umieszczamy t najwysz istot w innym wiecie, wewntrznym oraz zewntrznym. Albowiem Duch Boy, zgodnie z chrzecijaskim pogldem, jest rwnie Naszym Duchem i mieszka w Nasxxv. Mieszka w niebie, a zarazem w Nas. Zatem My, biedaczyska, jestemy dla jedynie jego mieszkaniem, a kiedy Feuerbach zniszczy jego niebiaskie lokum, sprowadzajc go do Nas z caym dobytkiem, to bdzie Nam w jego ziemskiej kwaterze nieznonie ciasno. Po tej dygresji, ktr musimy odoy na pniej, chcc trzyma si tematu oraz by unikn powtrze, powracamy do pierwotnego tworu Ducha, do samego Ducha. Duch jest czym innym ni Ja. Lecz czym jest to co Innego?

Optani
Czy widziae kiedy ducha? Ja nie, ale Moja Babcia. Widzisz, ze Mn jest tak samo. Ja sam nie widziaem, lecz wok Mojej Babci kr one bezustannie - i peni wiary w prawdomwno Naszych bab wierzymy w istnienie duchw. Ale czy nie mielimy dziadka, ktry wzrusza ramionami, ilekro babcia opowiadaa o swych widmach? To wanie ludzie niewierzcy tak bardzo zaszkodzili Naszej susznej religii - owi racjonalici! Jeszcze si o tym przekonamy! C miaoby lee u podstaw tych wierze w upiory, jeli nie wiara w istnienie duchowych istot w ogle? Czy ta wiara sama nie zostanie zachwiana, gdy pozwoli si, by zuchwali racjonalici podwaali owe wierzenia? Romantycy wiedzieli bardzo dobrze, jakim ciosem dla samej wiary w Boga byo odrzucenie wierze w duchy i upiory. Tote prbowali zaradzi zgubnym nastpstwom tego stanu rzeczy nie tylko przez ponowne wskrzeszenie wiata bani, lecz szczeglnie poprzez przenikanie wyszego wiata, dziki swym szalecom i wieszczkom z Prevorstxxvi. Dobrzy wierni i ojcowie Kocioa nie przeczuwali, e wiara w upiory pozbawi podstaw ich religi i e zawinie ona odtd w prni. Ten, kto przesta wierzy w upiory, musi jedynie pozosta konsekwentnym w swej niewierze, by poj, e adna istota, widmo, czy te to, co uwaa si naiwnie za jemu rwnoznaczne - a mianowicie Duch - nie istnieje w oderwaniu od rzeczy. Ale duchy istniej! Rozejrzyj si po wiecie i sam powiedz, czy zewszd nie przygldaj Ci si duchy. Z tego maego kwiatka mwi do Ciebie duch Stwrcy, ktry uczyni go tak cudownym; gwiazdy zwiastuj ducha, ktry je rozpali; ze szczytw gr powiewa duch wzniosoci; z wd szumi duch tsknoty; a z ludzi przemawiaj miliony duchw. Niechaj zapadn si gry, zwidn kwiaty, runie wiat gwiazd, a ludzie pomr - jakie znaczenie ma zagada ich widzialnych cia? Przecie Duch, ten niewidzialny, jest wieczny. Tak, w caym wiecie straszy! Czy tylko w nim? Nie, straszy on sam, przejmuje zgroz, jest przeistaczajcym si, pozornym ciaem Ducha, jest widmem. Czym innym miaby by upir, jak nie pozornym ciaem, a rzeczywistym Duchemxxvii? Zatem wiat jest marnoci, nicoci, jest tylko olniewajcym pozorem; jego Prawda to jedynie Duch, a on - to pozorne ciao Ducha. Gdziekolwiek spojrzysz, wszdzie otacza Ci upiorny wiat. Wci drcz Ci zjawy czy urojenia! Wszystko, co widzisz, to tylko pozr tkwicego w tym Ducha, upiorna zjawa. Dla Ciebie wiat to tylko wiat zjaw', za ktrym kryje si Duch - widzisz duchy!

15

Czy chcesz si rwna ze staroytnymi, ktrzy wszdzie widzieli bogw? Bogowie, drogi czowieku nowej ery, nie s duchami. Nie sprowadzaj wiata do pozoru i nie uduchawiaj go. Jednak dla Ciebie cay wiat sta si uduchowionym i zagadkowym upiorem. Dlatego nie dziw si, jeli rwnie w Sobie nie znajdziesz nic poza widmem. Czy Twj Duch nie straszy w Twym ciele? I czy nie on jest jedyn Prawd i rzeczywistoci, a ono tylko czym przemijajcym, nicoci, pozorem? Czy nie jestemy wszyscy upiorami, istotami przejmujcymi zgroz, ktre oczekuj zbawienia, nie jestemy duchami? Odkd Duch pojawi si na wiecie, a Sowo stao si ciaemxxviii, odtd wiat jest uduchowiony i zaczarowany, jest Widmem. Posiade Ducha, gdy posiade myli. A czym s Twoje myli? - Duchowymi istotami. - A nie rzeczami? - Nie, s duchem rzeczy, ich treci, ich wntrzem i wyobraeniem - ich ide. - A wic to, co mylisz, nie jest tylko Twoj myl? Przeciwnie. jest tym, co najbardziej rzeczywiste, waciw Prawd w tym wiecie jest sam Prawd. Kiedykolwiek myl naprawd, wtedy myl Prawd. Mog si co do Prawdy pomyli i nie oceni jej naleycie, ale gdy j naprawd poznam, wtedy obiektem Mego poznania staje si Prawda. - Zatem czy dysz stale do poznania Prawdy? - Prawda jest dla Mnie wita. Moe si tak zdarzy, e znajd prawd niedoskona i zastpi j lepsz, lecz Prawdy nie mog si wyrzec. Wierz w Prawd - tote j badam; nic nie stoi ponad ni, jest wiecznaxxix. wita i wieczna jest Prawda - jest tym, co wite, co wieczne. A Ty, ktry pozwalasz si napeni t witoci i dajesz si jej prowadzi - sam zostajesz uwicony. Poza tym wito nie jest dla Twych zmysw i jako czowiek zmysowy nigdy jej nie odkryjesz. wito jest dla Twej wiary lub - cilej - dla Ducha, albowiem sama jest duchowoci, Duchem, jest Duchem dla Ducha. witoci nie mona si pozby tak atwo, jak to utrzymuj ci, ktrzy nie uywaj ju tego niestosownego sowa. Jeli z jakiego powodu wci wyzywa si Mnie od egoistw, to czyni si tak dlatego, e pozostaje myl o czym Innym, czemu winienem suy bardziej nili Sobie, i co musi by dla Mnie waniejsze ni Wszystko inne; sowem, Co, w czym znalazbym Swoje prawdziwe szczcie - wito. Jeli ta wito moe przy tym wyglda po ludzku, jeli sama moe sta si tym, co ludzkie, to nie umniejsza to jej witoci, lecz czyni co najwyej z pozaziemskiej ziemsk wito, a z boskiej - ludzk. wito istnieje tylko dla mimowolnego egoisty, ktry sam si za egoist nie uwaa; dla tego, kto zajmuje si tylko sob, cho nie sdzi, e jest najwysz istot: dla kogo, kto suc jedynie sobie, pragnie zarazem suy wyszej istocie; dla tego, ktry nie uznaje ponad sob niczego, cho o tym, co wysze marzy; sowem, dla egoisty, ktry nie chce by egoist i upokarza si, tzn. zwalcza swj egoizm, lecz jednoczenie czyni to tylko po to, by zosta wywyszonym, a wic, by zaspokoi swj egoizm. Chcc wyzby si egoizmu, w niebie i na ziemi, szuka on wyszych istot, by im si powici i im suy. I cho umartwia si i dry, to w kocu czyni to przecie dla siebie samego, a wzgardzony egoizm wci go nie opuszcza. Wanie dlatego nazywam go mimowolnym egoist. Jego trud i starania, by uciec od siebie, nie s niczym innym, jak tylko le pojtym pdem do samozagady. Jeli czujesz si przywizany do Swej przeszoci i musisz dzi papla, bo papla wczorajxxx, jeli nie moesz si w kadej chwili zmieni, to kostniejesz w niewoli Swych bredni. Dlatego te w kadej chwili Twojego istnienia przywouje Ci nowa chwila przyszoci, a Ty, zmierzajc ku niej, wynurzasz si sam z Siebie, a mianowicie pozbywasz si Swego obecnego Ja. Ty, jaki jeste w kadym momencie, jeste Swoim dzieem i wanie w tym dziele nie chcesz Siebie, stwrcy zatraci. Taki, jaki jeste, sam jeste wysz istot i przewyszasz sam Siebie. Jednak tego, e Ty jeste tym, ktry jest wyszy ni Ty sam, tzn. e nie jeste jedynie dzieem, lecz jednoczenie Swym stwrc - tego nie dostrzegasz, bdc mimowolnym egoist; tote owa wysza istota jest dla Ciebie czym obcym. Albowiem kada wysza istota Prawda, Ludzko i inne - stoi ponad Nami.
16

Charakterystyczn cech witoci jest obco. We wszelkiej witoci tkwi co, co budzi groz, tzn. co obcego, co sprawia, e nie czujemy si cakiem swodobnie, nie czujemy si sob. To, co jest dla Mnie wite, nie jest Mi waciwe. Gdyby np. wasno innych nie bya dla Mnie wita, to uwaabym za Moje to, co przy pierwszej sposobnoci udaoby Mi si zagarn. Czy te na odwrt: gdy oblicze chiskiego cesarzaxxxi stanowi dla Mnie wito, to pozostaje obce mym oczom, ktre zamykam, gdy si pojawia. Dlaczego nie jest wit niezbita matematyczna prawda, ktr mona by nawet nazwa wieczn, w powszechnym rozumieniu tego sowa? Poniewa nie jest ona prawd objawion, ani te objawieniem wyszej istoty. Jeeli pod pojciem objawionej rozumie si tzw. religijn prawd, to jest si w bdzie nie pojmujc naleycie caego zakresu pojcia wyszej istoty. Wysz istot czczon take pod imieniem najwyszej lub tre suprme wyszydzaj ateici, cierajc na proch, jeden po drugim, dowody na jej istnienie. Nie zauwaaj oni jednak, e czyni to z potrzeby wyszej istoty: niszcz star, by zrobi miejsce dla nowej. Czy np. Czowiek nie jest wysz istot ni jednostka? Czy prawdy, prawa i idee, ktre wynikaj z jego pojcia, nie s czczone jako objawienia wanie tego pojcia? Czy nie naley ich uwaa za wite? Gdyby bowiem powtrnie odrzuci liczne prawdy, ktre - jak si zdawao - owo pojcie przedstawia, to wiadczyoby to jedynie o tym, e bdzimy odbierajc im wito, cho nie przynosi to najmniejszej ujmy samemu witemu pojciu, ani te owym prawdom, ktre susznie naleao uzna za jego objawienia. Czowiek wykracza poza pojcie jednostki i nawet dla ateistw pozostaje najwysz istot, chocia jego istota nie jest faktycznie jego istot, pojedyncz i jedyn jak on sam, lecz powszechn i wysz. I tak jak boskie objawienia nie zostay zapisane rk Boga, lecz obwieszczone przez narzdzia Pana, tak te nowa, najwysza istota nie spisuje sama swych objawie, lecz nakazuje prawdziwym ludziom, by podali je do Naszej wiadomoci. Lecz w rzeczywistoci nowa istota interpretowana jest jako bardziej duchowa ni stary Bg, gdy on przedstawiany by jeszcze pod okrelon postaci, podczas gdy jej przypisano niezmcon duchowo, a szczeglnie brak materialnego ciaa. Wszelako nie brakuje jej cielesnoci, ktra wydaje si nawet bardziej zwodnicza, gdy wyglda naturalniej i bardziej doczenie, wspierajc si na czym tak bahym jak kady ywy czowiek - czy bdzie to po prostu ludzko czy te wszyscy ludzie. Upiorno ducha w pozornym ciele staa si przez to ponownie wyrana i powszechna. Zatem wita jest najwysza istota i wszystko to, w czym si ona objawia, a uwiconymi s ci, ktrzy uznaj najwysz istot wraz z tym, co do niej przynaley, tzn. z jej objawieniami. wito uwica wic swego wyznawc, ktry poprzez sam kult staje si witym, jak rwnie i jego dziaanie: wite ycie, wite mylenie, marzenia, denia, itd. Spr o to, co naley czci jako najwysz istot moe mie znaczenie jedynie dopty, dopki nawet najzagorzalsi przeciwnicy nawzajem nie odstpi od gwnej zasady, i istnieje najwysza istota, ktrej naley suy i oddawa cze. Gdyby kto mia si z pobaaniem z tej caej kampanii o najwysz istot (tak jak by moe chrzecijanin ze sporu szyity z sunnit, czy te bramina z buddyst), to teza o najwyszej istocie uchodziaby dla niego za bah, a ktnia z jej powodu - za czcz gadanin. Zatem to, czy najwysz istot przedstawia Bg w jednej czy te w trzech osobach, Bg Lutra czy tre suprme, czy te wcale nie Bg, lecz Czowiek - nie ma adnego znaczenia dla kogo, kto neguje samo istnienie najwyszej istoty, dla niego bowiem wszyscy ci sudzy wyszej istoty razem wzici to poboni ludzie: najbardziej zagorzay ateista nie mniej ni najgorliwszy chrzecijanin. Zatem w kwestii witoci na pierwszym miejscu stoi najwysza istota i wiara w t istot - Nasza wita wiara.

17

Upir
Wraz z upiorami docieramy do krlestwa duchw, do krlestwa istot. To, co straszy we wszechwiecie, i w niepojty, enigmatyczny sposb wprawia go w ruch, to wanie w tajemniczy Upir, ktrego nazywamy najwysz istot. Dogbnie zbada tego upiora, poj go i odkry w nim rzeczywisto (tj. dowie istnienia Boga) - oto zadanie, jakie stawiali sobie ludzie od stuleci. Przemienienie upiora w nie-upiora, nierzeczywistoci w rzeczywisto, nadanie duchowi ksztatu i ciaa byo daremnym trudem, bezustann harwk Danaid, jakiej ludzie si podjli. Poza istniejcym wiatem szukali rzeczy samej w sobie (Ding an sich), istoty; poza rzecz (Ding) szukali absurdu (Unding). Kiedy badamy jak rzecz, tzn., kiedy zgbiamy jej istot, to odkrywamy czsto co zupenie innego ni to, czym zdawaa si by: mowa sodka jak mid, lecz kamliwe serce; pompatyczne sowa maskujce brak myli, itd. Wydobywajc istot, sprowadza si to, jak dotd bdnie pojmowane zjawisko, do zwykego pozoru, uudy. Dla tego, kto w ni wnika, istota tego tak atrakcyjnego, wspaniaego wiata jest marnoci, albowiem ziemskie sprawy (ziemskie bytowanie) to - marno. Czowiek religijny nie zajmuje si zdradliwym pozorem ani te marnymi zjawiskami, lecz dostrzega istot, a w niej - Prawd. Istoty wyaniajce si z jednych zjawisk s ze, z innych z kolei - dobre. I tak, istot ludzkiej duszy jest mio; woli - dobro; mylenia za - Prawda. To, co kiedy uchodzio za egzystencj, jak np. wiat, okazuje si teraz jedynie pozorem, a prawdziwie istniejc jest raczej istota, ktrej dominium zaludnia si bogami, duchami, demonami, tzn. dobrymi czy te zymi istotami. Wycznie ten wiat na opak, wiat istot istnieje teraz naprawd. Ludzkie serce moe si oby bez mioci, istnieje wszake jego istota, Bg, ktry jest Mioci. Wprawdzie myl ludzka moe zbdzi, lecz jej istota - Prawda - istnieje, gdy Bg jest Prawd, itd. Rozpoznawanie i ocenianie istot, i tylko istot to wanie religia; jej krlestwem jest krlestwo istot, upiora i widm. Denie, by uczyni Widmo uchwytnym czy te, by urzeczywistni Nonsens, doprowadzio do powstania wcielonego upiora, zmory lub ducha z rzeczywistym ciaem, pod okrelon postaci. Jake drczyli si najzdolniejsi, najgenialniejsi chrzecijanie, aby poj t upiorn zjaw. Ale wci pozostawaa sprzeczno dwch natur: boskiej i ludzkiej, tzn. upiornej i zmysowej; pozostawaa najcudowniejsza zmora - Absurd. Umartwiajcy dusz nigdy jeszcze nie by upiorem, a aden szaman, ktry wpada w dziki trans i pobudza si do szarpicych nerwy skurczw, aby zakl upiora, nie dowiadcza takiej mki duszy, jakiej doznaj chrzecijanie z powodu niepojtego widma. Jednoczenie jednak dziki Chrystusowi stao si jasne, i faktycznie Duchem, bd te Upiorem, jest Czowiek, tym wcielonym czy uosobionym duchem jest wanie Czowiek: on sam - budzca zgroz istota, jak rwnie jej posta i egzystencja czy byt. Odtd nie przeraaj go ju wicej widma poza nim, lecz on sam: boi si samego siebie. W gbi jego serca mieszka duch grzechu, nawet najbahsza myl (a ta jest przecie sama Duchem) moe by diabelska, itd. Upir zaoy na siebie ciao, Bg sta si czowiekiem, a sam czowiek straszliwym Widmem, za ktrym pragnie poda, ktre chce zakl, zgbi, urzeczywistni i wysowi - czowiek sta si Duchem. Ciao moe sczezn, byleby Duch si osta: od ducha zaley wszystko, zbawienie duszy czy ducha staje si jedynym celem. Czowiek sam dla siebie sta si Upiorem, przeraajcym Widmem, ktremu wyznaczono nawet konkretne miejsce w ciele (spr o miejsce duszy: w gowie czy gdzie indziej). Ani Ty dla Mnie, ani Ja dla Ciebie nie jestem wysz istot. Niemniej jednak w kadym z Nas moe tkwi wysza istota i wzbudza wzajemne uwielbienie. A wanie to, co czy Nas najbardziej, to fakt, e w Tobie i we Mnie yje - Czowiek. Co miabym w Tobie szanowa, gdybym nie widzia w Tobie Czowieka? Lecz

18

faktycznie nie jeste Czowiekiem, ani te jego prawdziw i waciw postaci, ale wycznie mierteln powok, od ktrej moe si on uwolni, sam nie przestajc istnie. Na razie jednak mieszka w Tobie ta powszechna i wysza istota, a poniewa nieprzemijajcy duch w Tobie przyj przemijajce ciao, przeto posiadasz tak naprawd jedynie przybran posta - wic przypominasz Mi ducha, ktry si ukazuje, objawia w Tobie, bez zwizku z Twym ciaem, z tym konkretnym sposobem objawienia; przypominasz Mi upiora. Tote nie uwaam Ciebie za wysz istot, lecz szanuj tylko wysz itot, ktra w Tobie straszy: szanuj w Tobie Czowieka. Staroytni nie dostrzegali czego takiego u swych niewolnikw i wysza istota - Czowiek - znajdowaa wci mao uznania; widzieli natomiast jeden w drugim upiory innego rodzaju. Nard jest wysz istot ni jednostka, i podobnie jak Czowiek czy te duchy ludzkie jest straszcym w jednostkach Widmem, duchem narodu. Dlatego czcili oni tego Ducha, a jednostka liczya si jedynie o tyle, o ile suya temu lub jemu pokrewnym duchom, jak np. duchowi rodziny, itd. Tylko ze wzgldu na t wysz istot, na Nard, przypisywano szaremu obywatelowi jakie znaczenie. Tak jak Ty dla Nas jeste uwicony dziki Czowiekowi, ktry w Tobie straszy, tak i innych zawsze uwicaa jaka wysza istota: Nard, Rodzina, itd. Od dawna czczono Czowieka jedynie ze wzgldu na jak wysz istot, i jedynie jako widmo uwaano go za uwicon, tzn. chronion i uznan osob. Kiedy otaczam Ci troskliw opiek, poniewa Ci kocham, poniewa Me serce znajduje w Tobie pokarm, potrzeby za zaspokojenie, to nie dzieje si tak ze wzgldu na wysz istot, ktrej jeste uwiconym ciaem; nie dlatego, e widz w Tobie Upiora, tj. objawiajcego si w Tobie Ducha - lecz z egoistycznych pobudek: liczysz si dla Mnie Ty sam wraz z Twoj istot, albowiem nie jest ona niczym wyszym i powszechniejszym anieli Ty; jest jedyna jak Ty sam, gdy Ty j stanowisz. Tymczasem nie tylko Czowiek, ale Wszystko straszy. Owa wysza istota, w Duch, ktry si we Wszystkim bka, nie jest zarazem do Niczego przywizany, a jedynie si objawia. Wszdzie same upiory! I mona by tu zaprzesta rozprawy o tych straszcych zjawach, gdybymy nie musieli do niej powraca w dalszym toku rozwaa, kiedy to zatriumfuje nad nimi egoizm. Przeto dla przykadu zajmiemy si tylko niektrymi z nich, przechodzc od razu do naszego wobec nich stosunku. wity, na przykad, jest przede wszystkim Duch wity, wita Prawda, wite Prawo, Ustawa, Suszna Sprawa, Majestat, Maestwo, Dobro Ogu, Porzdek, Ojczyzna, itd., itp.

Pita klepkaxxxii
Czowieku, masz bzikaxxxiii, brakuje Ci pitej klepki. Wyobraasz Sobie wielkie rzeczy i wymylasz cay wiat bogw, ktry istnieje tutaj dla Ciebie; krlestwo Ducha, do ktrego zostae powoany; idea, ktry Ci przywouje. Optaa Ciebie ide fixexxxiv! Nie myl, e to arty czy metafora, gdy ludzi oddanych wyszym sprawom (a naley do nich przytaczajca wikszo, prawie cay wiat) uwaam za skoczonych idiotw, prosto z domu wariatw. C to bowiem jest ide fixe? Idea, ktra ujarzmia czowieka dla siebie. Jeeli uznacie tak ide fixe za szalestwo, to zamykacie jej niewolnika w zakadzie dla obkanych. A prawda wiary, w ktr nie wolno zwtpi, majestat np. narodu, ktrego nie mona naruszy (kto tak czyni, jest zbrodniarzem wobec majestatu), cnota, dla ktrej cenzor nie przepuci najmniejszego sowa, by zachowa czysto obyczajw czy nie s to ides fixes i czcza gadanina? A np. wikszo naszych gazet - czy nie jest to paplanina gupcw, ktrzy cierpi na ide fixe moralnoci, prawoci czy chrzecijaskoci i zdaj si cieszy nieskrpowan wolnoci jedynie dlatego, i dom wariatw, w ktrym si obracaj, jest tak wielki jak wiat? Gdy naruszasz

19

ide fixe takiego wariata, to strze si podstpnej zoci obkanego! Albowiem czy wariat to duy, czy may to i tak zdradziecko napadnie kadego, kto tknie jego ide fixe. Wpierw ukradnie mu bro - wolno sowa, a potem rzuci si na ze swymi szponami. Kady dzie demaskuje teraz tchrzostwo i mciwo szalecw, a gupi lud radonie przyklaskuje ich obkaczym zabiegom. Naley czyta dzienniki naszych czasw i posucha gosw filistrw, by ze zgroz przekona si o tym, e jest si zamknitym w jednym domu z obkanymi. Nie wyzywaj brata Swego od wariatw, bo w przeciwnym razie, itd.xxxv Nie przestrasz si kltwy i powiem: Moi bracia to skoczeni idioci! Czy biednego szaleca z domu wariatw optaa myl, i jest Bogiem, cesarzem Japonii, bd Duchem witym, czy te beztroski obywatel roi sobie, i jego przeznaczeniem jest by dobrym chrzecijaninem, wierzcym protestantem, lojalnym obywatelem, cnotliwym mem, itd. - to jest to jedna i ta sama ide fixe. Kto nigdy nie sprbowa i nie mia nie by dobrym chrzecijaninem, wierzcym protestantem, cnotliwym mem, itd., ten jest winiem wiary i cnoty. Wzorem scholastykw, filozofujcych jedynie w zgodzie z wiar Kocioa i papiea Benedyktaxxxvi, ktrego opase ksigi pisane w zgodzie z papieskim przesdem nie podaj tej wiary w wtpliwo; na wzr pisarzy zapeniajcych tomy na temat pastwa, bez kwestionowania samej idei - fixe - pastwa w ogle; i naszych gazet przepenionych polityk i urzeczonych urojeniem, i czowiek stworzony jest do tego, by sta si zoon politikon [zwierz polityczne] - poddani wegetuj w swym poddastwie, cnotliwi w cnocie, liberaowie w humanizmie - bez przykadania ostrza krytyki do swych ides fixes. Owe pojcia, niezomne jak zalepienie szaleca, mocno zapuciy korzenie, a ten, kto w nie zwtpi, atakuje to, co wite. Tak, ide fixe to prawdziwa wito. Czy spotykamy optanych jedynie przez diaba? A moe rwnie czsto natrafiamy na optanych przez jego przeciwiestwa: dobro, cnot, moralno, prawo czy jakkolwiek inn zasad? Strefa oddziaywa diaba nie jest jedyn, albowiem zarwno Bg, jak i diabe wywieraj na Nas swj wpyw; jeden dziaaniem swej aski, drugi szataskim dziaaniem. Optani s zalepieni w swych racjach. Jeli nie odpowiada Wam sowo optanie, to nazwijcie to zalepieniem, gdy posiad Was Duch, a od niego pochodz wszystkie podszepty, zachwyt oraz entuzjazm. Dodam, e ten doskonay entuzjazm - gdy na miernym i poowicznym poprzesta nie sposb - to nic innego jak tylko fanatyzm. Fanatyzmowi najlepiej jest u wyksztaconych, gdy tych pochania to, co duchowe, a powicenie si sprawom ducha (jeli ywe) jest wanie fanatyzmem - i musi nim by: jest fanatycznym powiceniem si witoci (fanum). Przypatrzmy si naszym liberaom, zagldnijmy do Schsischen Vaterlandbltter, i posuchajmy, co mwi Schlosserxxxvii: Towarzystwo Holbacha zawizao formalny spisek przeciw tradycyjnej nauce i istniejcemu ustrojowi, a jego czonkowie byli rwnie fanatyczni w trosce o swoj niewiar, co mnisi i klechy, jezuici i pietyci, metodyci, oraz towarzystwa misyjne i biblijne, troszczcy si o to, by mechanicznie suy Bogu i wierzy w sowo. Zwamy na to, jak w dzisiejszych czasach sprawuje si czowiek moralny, ktry czsto sdzi, i zerwa z Bogiem i odrzuci chrzecijastwo jako przeytek. Gdy zapytasz go o to, czy wtpi, i wspycie pomidzy rodzestwem jest kazirodztwem, monogamia - jedynie prawdziwym maestwem, a szacunek witym obowizkiem, to oblec go moralne ciarki na myl o tym, e mona wasn siostr traktowa jak on. Lecz skd te ciarki? A std, i wierzy on w owe moralne nakazy. Moralna wiara zakorzenia si gboko w jego piersi i cho wystpuje przeciw pobonym chrzecijanom, to sam pozostaje przecie chrzecijaninem - chrzecijaninem moralnym. Wizi go bowiem chrzecijastwo w postaci moralnoci; wizi go w wierze. Monogamia jest tutaj czym witym, a tego, kto yje w bigamii, karze si jako przestpc. Kto uprawia kazirodztwo, bdzie cierpia jako przestpca. Z tym zdaj si zgadza ci, ktrzy wci garduj, e nie powinno si patrze na religi w pastwie, a yd-obywatel winien by rwny chrzecijaninowi. Czy kazirodztwo i monogamia nie s dogmatami?
20

Sprbuj je naruszy, a rycho si przekonasz, jakim obroc wiary jest czowiek moralny, nie mniejszym ni Krummacherxxxviii czy te Filip IIxxxix. Tamci walcz o wiar Kocioa, on - o wiar Pastwa, czy te jego prawa moralne. Zarwno on jak i oni dla artykuu wiary potpiaj kadego, kto postpuje inaczej, ni pozwala na to ich wiara. Naznacza si go pitnem zbrodni i moe sobie gni w zakadach poprawczych, wizieniach. Moralna wiara jest rwnie fanatyczna co religijna! A wic to jest owa wolno wyzna, gdy wtrca si rodzestwo do wizienia z powodu romansu, cho nie zakca on spokoju ich sumie. Ale oni dali zgubny przykad! Tak, naturalnie, inni te mogliby wpa na to, by nie pozwoli pastwu miesza si do ich spraw i szlag by trafi czysto obyczajw. Tak religijni obrocy wiary oddaj si witemu Bogu, moralni - witemu dobru. Ci gorliwi obrocy witoci czsto mao s do siebie podobni. Jake rni si prawowierni ortodoksi i obrocy starej wiary od walczcych o prawd, wiato i prawo, od filaletw, przyjaci wiataxl, racjonalistwxli i wielu innych. A przecie jake mao istotna jest ta rnica. Jeli podwaa si niektre tradycyjne prawdy (np. cuda czy nieograniczon wadz ksit, itd.), to czyni to tylko racjonalici, a wyznawcy starej wiary biadaj. Lecz gdy podwaysz sam Prawd, to od razu jedni jak i drudzy, jako wierzcy, stan si twymi przeciwnikami. Tak samo rzecz si ma z moralnoci: prawowierni s tu bezwzgldni, bardziej tolerancyjne s wiatlejsze umysy. Ale kto targnie si na sam moralno, ten bdzie mia do czynienia z jednymi i drugimi. Prawda, moralno, prawo, wiato, itd., s i maj pozosta wite. To, co w chrzecijastwie podlega krytyce, ma, zdaniem ludzi wolnych od przesdw, by wanie niechrzecijaskie. Lecz chrzecijastwo musi pozosta opok, naruszenie ktrej jest karygodne, jest zbrodni. Wprawdzie nie grozi ju kacerzom dawny sza przeladowa w imi czystej wiary, lecz ten w imi czystej moralnoci jest jeszcze gorszy. Od jakich stu lat pobono doznaa tylu ciosw, i jej nadludzka istota tak czsto musiaa sucha, jak si j aja jako nieludzk, e nie mona si nie pokusi, by jeszcze raz w ni nie uderzy. A przecie prawie zawsze pojedynkowali si wycznie przeciwnicy moralni, zwalczajc jedn najwysz istot w imi innej najwyszej istoty. Rzecze miao Proudhonxlii: Przeznaczeniem czowieka jest y bez religii, lecz prawo moralne (la loi morale) jest wieczne i absolutne. Kt dzisiaj miaby targn si na moralno? Ludzie moralni zebrali najlepsz mietank z religii, spoyli j sami i oto maj wielki kopot, jak si pozby tak nabytej skrofulozy. Tote gdy dowiedziemy, i korzenie religii nadal pozostan nienaruszone, jak dugo jej przedmiotem czyni si ponadludzk istot; e ostatecznie ona sama odwouje si jedynie do Ducha (gdy Bg jest Duchem), to wystarczajco wykaemy jej ostateczn zgodno z moralnoci, a zacita walka pomidzy nimi przestanie mie dla Nas znaczenie. Zarwno jednej jak i drugiej chodzi o najwysz istot, a poniewa w obu przypadkach jest ona nade Mn, czym jakby wyszym ode Mnie, to ju niewiele Mnie obchodzi, czy jest nadludzk czy te ludzk istot. Bo chocia dopiero co zrzucono wow skr starej religii, to Nasz stosunek do istoty ludzkiej albo te Czowieka bdzie w kocu znowu przyodziany w religijn skrk. Tote poucza Nas Feuerbach, e moemy zrobi z predykatu podmiot i [jako] podmiot z kolei uczyni go przedmiotem i zasad - zatem tylko odwrci filozofi spekulatywn - i mamy ju pozbawion osonek, nag czyst prawdxliii. Tym samym porzucamy wprawdzie ograniczony punkt widzenia religii, Boga, ktry w tej perspektywie staje si podmiotem; jednak przyjmujemy w zamian inny aspekt religijnego punktu widzenia - moralno. Nie mwimy ju np., e Bg jest mioci, ale e mio jest boska. Jeeli nadal umieszczamy w miejscu orzecznika boska odpowiadajce mu wita, to wszystko zostaje po staremu. A zatem mio ma by w czowieku dobrem; jego bosko tym, co przynosi mu zaszczyt - jego prawdziwym czowieczestwem (ona dopiero czyni ze Czowieka, dziki niej dopiero staje si Czowiekiem). Dokadniej mona by wyrazi to nastpujco: mio to jest to, co ludzkie w czowieku, a to, co
21

nieludzkie - to okrutny egoista. Ale wanie to wszystko, co chrzecijastwo, a wraz z nim, filozofia spekulatywna, tj. teologia, przedstawiaj jako dobro czy absolut, samo w sobie nie jest dobrem (czy te, co oznacza to samo, jest tylko dobrem). A wic poprzez zamian predykatu w podmiot, ta chrzecijaska istota (a predykat zawiera przecie wanie t istot) zostaaby jedynie jeszcze bardziej umocniona. Bg i to, co boskie, splotoby si ze Mn jeszcze bardziej nierozerwalnie. Wypdzenie Boga z jego nieba i pozbawienie go transcendencji nie moe wiadczy o cakowitym zwycistwie, jeli przy tym przepdza si go jedynie z ludzkich serc i obdarza niezniszczaln immanencj. Teraz oznacza to, i to, co boskie jest prawdziwie ludzkie! Ci sami ludzie, ktrzy sprzeciwiaj si chrzecijastwu jako podstawie pastwa, tzn. tzw. pastwu chrzecijaskiemu, wytrawale powtarzaj, i moralno stanowi podpor ycia spoecznego i pastwa. Jak gdyby rzdy moralnoci nie byy wycznym panowaniem witoci - hierarchi. Chocia teologowie dugo obstawali przy tym, i tylko wiara zdolna jest ogarn religijne prawdy, a Bg objawia si tylko wierzcym, itd. (wic jedynie serce, uczucie i wyobraenia wierzcego s religijne), to przypadkowo moe powsta kierunek filozoficzny, ktry wyjani, e take naturalny rozsdek, rozum ludzki, zdolny jest rozpozna Boga. Nie oznacza to nic innego, jak tylko to, e i rozum pragnie zosta takim samym marzycielem jak wyobrania. W tym duchu Reimarusxliv pisa swe Vornehmsten Wahrheiten der natrlichen Religion. Okazao si w rezultacie, i cay czowiek wraz z jego zdolnociami jest religijny. Serce, dusza, rozum, rozsdek, uczucia, wiedza i wola, sowem - wszystko w czowieku stao si religijne. Hegel wykaza, e nawet filozofia jest religijna. I czeg to dzisiaj nie nazywamy religi? W rzeczywistoci mamy religi mioci, religi wolnoci, religi polityczn, krtko mwic, religi jest kady entuzjazm. Jeszcze dzisiaj potrzebujemy tego obcego sowa religia, oznaczajcego brak swobody. W istocie rzeczy, im bardziej religia wypenia nasze wntrze, tym bardziej jestemy skrpowani. Ale czy zwizany jest rwnie Duch? Wrcz przeciwnie, on jest wolny, jest jedynym Panem; nie jest Naszym, lecz absolutnym Duchem. Dlatego waciwym, afirmatywnym tumaczeniem wyrazu religia byaby wolno Ducha! Kto posiada wolnego Ducha, jest czowiekiem religijnym; tak jak zmysowym jest ten, kto nie trzyma zmysw na wodzy. Jednego krpuje Duch, drugiego - dze. W odniesieniu do Mojej osoby, religia jest brakiem swobody - religio: Ja jestem zniewolony; w odniesieniu do Ducha natomiast - jest wolnoci: Duch jest wolny, czy te cieszy si wolnoci. Niejeden przekona si, jak le wychodzimy na tym, gdy damy si ponie rozpasanym dzom; lecz nie dostrzega si tego, e wolny Duch, owa wspaniaa duchowo, entuzjazm dla duchowych spraw (i jakkolwiek mona by nazwa ten skarb), wpdza Nas w jeszcze wiksze tarapaty ni najdziksze rozpasanie - nie dostrzega si, bo dostrzec nie mona nie bdc wiadomie egoist. Reimarus i ci wszyscy, ktrzy wykazali, e Nasz rozsdek, Nasze serce, itd. prowadz do tego samego Boga, udowodnili przy tym, e jestemy cakowicie optani. Wprawdzie zocili oni teologw odbierajc im przywilej religijnych uniesie, ale dla religii i wolnoci Ducha zdobyli przez to nowe obszary. Albowiem gdy Duch nie ogranicza si ju do uczucia czy wiary, lecz jako rozum, rozsdek i samo mylenie przynaley do siebie, tzn. do Ducha, i moe w postaci rozumu i myli uczestniczy w duchowych i niebiaskich prawdach, to wwczas cay Duch zajmuje si wycznie tym, co duchowe, tzn. sob - jest wolny. Teraz jestemy ju tak religijni, e przysigli skazuj Nas na mier, a kady urzdnik policyjny, jako dobry chrzecijanin, wtrca Nas do lochu na mocy subowej przysigi. Moralno moga si sta przeciwiestwem pobonoci dopiero tam, gdzie dzika nienawi do wszystkiego, co przypominaoby rozkazy (rozporzdzenia, nakazy, itd.), stworzya dla siebie klimat rewolucji, a osob pana absolutnego wyszydzano i przeladowano. Przeto moga si sta niezalena dopiero dziki liberalizmowi, ktrego pierwsza forma - mieszczastwo nabrao historycznego znaczenia, faktycznie osabiajc religijne siy (patrz poniej: Liberalizm). Albowiem zasada moralnoci, ktra nie towarzyszy pobonoci, lecz jest od niej
22

niezalena, nie opiera si ju na przykazaniach boskich, lecz na prawie rozumu, ktry musi je wpierw uprawomocni, o ile maj obowizywa. Zgodnie z prawem rozsdku, czowiek okrela sam siebie, gdy Czowiek jest rozumny i z Istoty Czowieka wynikaj si rzeczy owe prawida. Pobono i moralno rni si od siebie tym, e jedna czyni ustawodawc Boga, a druga - Czowieka. Z pewnego punktu widzenia moralnoci rozumie si to tak: albo motorem dziaania czowieka jest zmysowo, a on - jej ulegy - jest niemoralny; albo kieruje nim dobro, ktre wiadomie przyjte zwie si moralnym sposobem mylenia (przekonanie do dobra i rozmiownie w nim), co wwczas dowodzi, i jest moralny. Jak mona z tego punktu widzenia nazwa niemoralnym czyn Sanda, dokonany na Kotzebuexlv? Z pewnoci by on rwnie bezinteresowny co np. kradziee w. Kryspina na rzecz ubogichxlvi. Nie powinien by zabija, napisane jest bowiem - nie zabijaj! Zatem jest moralne suy dobru narodu - jak przynajmniej stawia to sobie za cel Sand, czy te dobru ubogich - jak Kryspin. Ale mord lub kradzie s niemoralne: cho cel moralny, to rodek - nie. Dlaczego? Poniewa mord, morderstwo skrytobjcze jest czym z gruntu zym. A gdy partyzanci zwabiaj do wwozu wroga ojczyzny i zabijaj go z ukrycia, to czy nie jest to przypadkiem mord skrytobjczy? Zgodnie z zasad moralnoci, nakazujc suy dobru, moglibycie przecie zapyta, czy nie mona by si posuy mordem dla urzeczywistnienia dobra, i musielibycie przysta na taki mord, gdzie dobro jest jego celem. Nie moecie zatem w adnym razie potpia czynu Sanda. By moralny, gdy popeniono go w subie dobru; gdy by bezinteresowny, by aktem kary wymierzonej przez jednostk, wyrokiem mierci wykonanym z naraeniem ycia. Czyme innym byo bowiem jego przedsiwzicie, jak nie prb unicestwienia dziea literackiego aktem brutalnej przemocy? Czy nie uznacie takiego postpowania za zgodne z prawem i usankcjonowane? I c ma temu do zarzucenia Wasza zasada moralnoci? Ale by to wyrok mierci wykonany wbrew prawu! Wic niemoralnym byo w tym bezprawie, nieposuszestwo wobec prawa? Zatem przyznajecie, e dobro nie jest niczym innym jak prawem, a moralno - lojalnoci. Wasza moralno musi wic uton w pozorach lojalnoci, w hipokryzji egzekwowania prawa, z tym, e to ostatnie jest zarazem bardziej okrutne i oburzajce anieli dawna wito podparta czynemxlvii. Do tego bowiem wystarczy tylko czyn, a Wy potrzebujecie jeszcze przekonania, e powinno si nosi w sobie zasad, prawo; a najbardziej moralny jest ten, kto jest najbardziej praworzdny. Rwnie resztka radoci katolickiego ycia musi przepa w tej protestanckiej prawoci. W kocu dopiero tutaj rzdy prawa osigaj sw peni. Nie Ja yj, lecz prawo yje we Mnie. Tote w istocie doszo do tego, i staem si jedynie naczyniem jego [prawa] chway. Kady Prusak nosi w sercu swego andarma - jak rzecze pewien wyszy pruski oficer. Dlaczego pewne partie opozycyjne nie odnosz sukcesw? Jedynie z tego powodu, e nie chc porzuci drogi moralnoci czy te prawoci. Std ta caa gra mioci i oddania, przy ktrej ohydzie rzyga si chce na widok zepsutej i obudnej, romasujcej legalnej opozycji. W tej moralnej relacji wiernoci nie ma miejsca dla przeciwnej, wrogiej woli; pikny romans zostanie zakcony, jeli jedno bdzie chciao tego, a drugie czego wrcz przeciwnego. Ale teraz, zgodnie z dotychczasow praktyk i starymi uprzedzeniami opozycji, naley przede wszystkim utrzyma ten moralny stosunek. C innego pozostaje opozycji? Moe jedynie to, by chcie wolnoci, gdy kochanek uwaa za stosowne jej odmwi? Bynajmniej! Nie wolno jej chcie wolnoci, moe sobie jej tylko yczy, wnosi petycje, bekoczc prosz, prosz. Co by to byo, gdyby opozycja naprawd chciaa, chciaa ca si swej woli? Nie, ona musi zrzec si woli. By y mioci, musi si wyrzec wolnoci na rzecz moralnoci. Nigdy nie wolno jej domaga si jako prawa tego, o co wolno jej doprasza si jako aski. Mio, oddanie, itd. nakazuj z niezachwian stanowczoci, by istniaa tylko jedna wola, ktrej inne ulegaj, ktrej su, s posuszne i ktr kochaj. Bez wzgldu na to, czy wola ta jest rozumna czy nierozumna, w obu przypadkach postpuje si moralnie, gdy si jej sucha, niemoralnie za - gdy si jej opiera. Wola, ktra nakazuje cenzur, dla wielu wydaje si nierozumna, a mimo to ten, kto chce ukry sw ksik przed
23

cenzur, postpuje niemoralnie, a moralnie ten, kto j jej przedoy. Gdyby kto wyzby si moralnych sdw i stworzy np. tajn pras, to naleaoby go nazwa niemoralnym i do tego niemdrym - gdyby da si zapa. Lecz czy bdzie takiemu zaleao na uznaniu w oczach ludzi moralnych? By moe. Mianowicie, gdyby sobie ubzdura, e suy wyszej moralnoci. Pajczyna dzisiejszej obudy rozciga si na granicy dwch obszarw, pomidzy ktrymi zawieszono Nasz czas, i tka on tu i tam delikatne nici faszu i samozakamania. Nasz czas - ju nie do silny, by duej z przekonaniem suy moralnoci, a jeszcze nie do beztroski, by y dla egoizmu - waha si w sieci obudy to w jedn, to w drug stron i, sparaliowany kltw niezdecydowania, apie tylko gupie, ndzne muchy. Gdy raz kto si odway poda wolny wniosek, natychmiast go rozwadnia deklaracjami lojalnoci - udaje rezygnacj. A gdy kto inny mia odwag w wolny wniosek odeprze, moralnie powoujc si na zaufanie, zaraz topnieje w nim moralna odwaga, a on zarcza, i sucha wolnego sowa ze szczeglnym upodobaniem i - udaje aprobat. Sowem, chciaoby si mie jedno, nie rezygnujc z drugiego: kady chce mie woln wol, ale za nic nie chce oby si bez moralnej woli. Och, Wy liberaowie, gdy tylko spotkacie si z serwilistxlviii, bdziecie osadza kade sowo wolnoci zapewnieniami o Waszej lojalnoci, on za bdzie swj serwilizm przystraja pochlebstwami o wolnoci. Potem si rozejdziecie, a on, tak jak i Wy, pomyli: znam Ci lisie!. On zwszy w Was diaba, a i Wy odnajdziecie w nim starego boga ciemnoci. Neron jest zym czowiekiem jedynie w oczach dobrych [ludzi]. Moim zdaniem, jest on tylko optanym, tak jak i Dobrzy, ktrzy widz w nim arcyotra i l go precz do pieka. Lecz dlaczego nie przeszkodzono mu w jego samowoli? Dlaczego godzono si na tak wiele? Byli owi potulni Rzymianie cho troch lepsi, pozwalajc, aby taki tyran paraliowa ich wol? Staroytni Rzymianie natychmiast by go stracili, gdyby nie byli jego niewolnikami. Lecz wczeni Dobrzy pord Rzymian przeciwstawili mu jedynie moralne roszczenia, a nie wasn wol: biadali nad tym, e ich cesarz nie hoduje moralnoci tak jak oni. Sami pozostawali moralnymi poddanymi, a w kocu znalaz si kto, kto odway si znie owo posuszne, moralne poddastwo. I wwczas ci dobrzy Rzymianie, ktrzy jako posuszni poddani znosili hab braku woli, radowali si z zuchwaego, niemoralnego czynu buntownika. Gdzie bya wtedy u Dobrych rewolucyjna odwaga, ktr tak wychwalali, po tym, jak kto inny si na ni zdoby? Dobrzy nie mogli si na to way, gdy rewolucja, a nawet rebelia, jest zawsze czym niemoralnym, na co mona si zdecydowa jedynie wtedy, gdy przestaje si by dobrym i bd staje si zym, bd te ani jednym, ani drugim. Neron nie by gorszy od swych czasw, w ktrych mogo si by tylko albo dobrym, albo zym. Wspczeni musieli o nim orzec: by zy i to w najwyszym stopniu - nie zwykym, lecz arcyotrem. Wszyscy ludzie moralni tylko tak mog go osdzi. otrzy jemu podobni yj wrd ludzi moralnych po dzi dziexlix. Wprawdzie nie yje si wrd nich bezpiecznie, nigdy bowiem nie jest si pewnym swego losu, jednak czy wrd moralnych yje si bezpieczniej? Rwnie mao jest si pewnym swego losu, tyle tylko, e wieszaj ci w majestacie prawa; lecz najmniej pewien jeste swego honoru i w mig znika narodowa kokarda. Twarda pi moralnoci okrutnie si obchodzi ze szlachetn istot egoizmu. Ale nie mona przecie postawi na rwni otra i zacnego czowieka! Ale! Nikt nie czyni tego czciej ni Wy, sdziowie obyczajw. Co wicej, szacownego czowieka, ktry czsto krytykuje istniejcy ustrj i wite instytucje, wizi si jako przestpc, a przebiegemu otrowi powierza si tek ministra lub jeszcze waniejsze sprawy. Przeto w praktyce nie macie mi nic do zarzucenia. Ale w teorii! Tutaj faktycznie stawiam obu w jednym rzdzie, jako dwa przeciwstawne bieguny prawa moralnego. Obaj maj znaczenie jedynie w moralnym wiecie, wanie tak, jak w erze przedchrzecijaskiej prawy i nieprawy yd mieli znaczenie tylko przed ydowskim prawem, dla Chrystusa natomiast faryzeusz nie

24

by lepszy, anieli grzesznik czy te celnik. W tym kontekcie moralny faryzeusz znaczy tyle, co niemoralny grzesznik. Neron, wskutek swego optania, sta si bardzo niewygodny. Lecz ten, ktry jest swj wasny, nie przeciwstawiaby mu niedorzecznie witoci, aby pniej biada, gdy tyran nie uszanuje jej, lecz wasn wol. Jake czsto wyrzuca si wito niezbywalnych praw czowieka wrogom tyche i przedstawia si jak wolno jako wite prawo Czowieka. Ci, ktrzy tak czyni, zasuguj na to, aby ich wymia, co im si rzeczywicie przytrafia, gdy id choby niewiadomie niewaciw drog prowadzc do celu. Czuj, e dopiero gdy uda si pozyska wikszo dla owej wolnoci, to i ona jej zapragnie, a wwczas signie po to, czego chce. Nigdy nie dowiod, e wolno jest wita: lament i skadanie petycji przystoi jedynie ebrakom. Czowiek moralny jest z koniecznoci ograniczony przez to, i jedynego wroga widzi w niemoralnym. Kto nie jest moralny, ten jest niemoralny, a wic nikczemny, godny pogardy, itd. Dlatego te moralny nigdy nie zrozumie egoisty. Czy nie jest niemoralne wspycie bez lubu? Czowiek moralny, jakkolwiek by si na zapatrywa, musi si zgodzi z tym pogldem. Emilia Galottil oddaa swe ycie dla tej moralnej prawdy. A prawd jest, e postpia niemoralnie. Cnotliwe dziewcz moe przecie zosta star pann, cnotliwy mczyzna moe spdza czas na zwalczaniu swych popdw, a by moe je w kocu stumi; moe si wykastrowa dla cnoty, jak wity Orygenesli - dla zbawienia. Czci on wite maestwo i wit czysto jako nietykalne - postpuje moralnie. Nieczysto nigdy nie moe by moralna. Nawet jeli czowiek moralny oceni j pobaliwie i wybaczy temu, kto si jej dopuci, to i tak pozostanie ona wystpkiem i grzechem przeciwko nakazom moralnym, gdy widnieje na niej nieusuwalna plama. Jak niegdy lubom zakonnym, tak dzi czysto towarzyszy moralnemu postpowaniu. Czysto to - Dobro. Natomiast dla egoisty nie jest ona dobrem, bez ktrego nie mgby si obej. On ma j w nosie. Jak zatem osdzi egoist czowiek moralny? Umieci go w grupie ludzi, ktrych zwie niemoralnymi. Nie potrafi inaczej, musi uzna egoist za niemoralnego we wszystkim, w czym ten nie szanuje moralnoci. Gdyby go za takiego nie uzna, sprzeniewierzyby si moralnoci, nie przyznajc si do tego, i nie jest ju prawdziwie moralnym czowiekiem. Nie powinnimy pozwoli, by wprowadzay nas w bd zjawiska tego rodzaju, ktre dzisiaj, w istocie rzeczy, nie nale ju do rzadkoci, i sdzi, e tego, kto uwacza moralnoci, rwnie mao mona zaliczy do prawdziwie moralnych ludzi, co nazwa pobonym chrzecijaninem Lessingalii, ktry w znanej przypowieci przyrwna religi chrzecijask (podobnie jak mahometask i ydowsk) do faszywego piercienia. Jednak ludzie czsto s w stanie posun si dalej, ni maj odwag przyzna si do tego przed samym sob. Sokrates sta mocno na gruncie moralnoci i byoby dla rzecz niemoraln ulec zwodniczym namowom Kritonaliii i uciec z wizienia. Jedynie moralnym byo pozosta. Stao si tak wycznie dlatego, e Sokrates by czowiekiem moralnym. Natomiast amoralni, niecni rewolucjonici przysigszy wierno Ludwikowi XVIliv, zdetronizowali go, a nawet skazali na mier. Czyn ten, jako niemoralny, bdzie przeraa ludzi moralnych po wsze czasy. Jednake wszystko to, w mniejszym lub wikszym stopniu, dotyczy jedynie moralnoci mieszczaskiej, na ktr ludzie swobodniej mylcy patrz z pogard. Jest ona mianowicie (jak w ogle sama mieszczasko) swoist ziemi mieszczastwa, wci zbyt blisk religijnemu niebu i nie do woln, by tworzy wasne, samodzielne zasady, natomiast bezkrytycznie i bezceremonialnie przeszczepia religijne prawida na swj grunt. Cakiem inaczej rzecz si ma z moralnoci, gdy jest ona wiadoma wasnej godnoci, a sw najwysz, jedynie miarodajn zasad czyni istot Czowieka bd ludzi. Ci, ktrzy to zrozumieli, cakowicie zerwali z religi, dla ktrej Boga nie ma ju miejsca u boku ich Czowieka; a gdy wierc dziur w nawie samego pastwa (patrz poniej), to krusz zarazem kwitnc w nim moralno, wic w rezultacie nie powinni nawet posugiwa si jej imieniem. Zatem to, co owi krytycy nazywaj
25

moralnoci, rni si zasadniczo od tzw. moralnoci mieszczaskiej czy te politycznej, i obywatelom musi wydawa si bezmyln i wyuzdan wolnoci. Lecz w gruncie rzeczy chodzi tu jedynie o pierwszestwo czystoci zasady, ktra uwolniona od religijnych zanieczyszcze dosza teraz do wszechpotgi jako Czowieczestwo. Dlatego nie mona si dziwi, e obok wolnoci, humanizmu i samowiedzy zachowano take moralno, dodajc do niej tylko swko wolna. Podobnie pastwo mieszczaskie, cho nietolerancyjne, powtrnie si odrodzi jako wolne pastwo lub co najmniej wolne spoeczestwo. Skoro ta moralno przeistoczona w humanizm cakowicie oddzielia si od religii, z ktrej historycznie wzia swj pocztek, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby sama staa si religi. Albowiem midzy religi a moralnoci istnieje rnica dopty, dopki nasze relacje ze wiatem ludzi regulowane s i uwicane przez nasz stosunek do nadludzkiej istoty - dopki nasze postpowanie jest dziaaniem w imi Boe. Jeli natomiast dochodzi do tego, e czowiek dla czowieka jest najwysz istot, to owa rnica zanika, a moralno staje si religi i zajmuje jej miejsce. Wwczas Czowiek, ta wysza istota, jak dotd podporzdkowana najwyszej, osign szczyt absolutny, i odtd odnosimy si do jak do najwyszej istoty, tzn. mamy do niej stosunek religijny. Moralno i pobono stanowi synonimy, tak jak w pocztkach chrzeciajstwa, i tylko dlatego, e zmienia si najwysza istota, nie nazywa si ju witego czynu witym, lecz ludzkim. Gdy zwyciya moralno, nastpia cakowita - zamiana Panw. Po unicestwieniu wiary Feuerbach roi sobie, e wpywa na bezpieczne wody mioci. Najwyszym i pierwszym prawem musi by mio czowieka do czowieka. Homo homini deus est - oto najwysza praktyczna zasada, oto zwrotny punkt dziejw powszechnychlv. Lecz waciwie zmieni si tylko Bg, deus; mio pozostaa. Tam - mio do nadludzkiego Boga, tutaj - do ludzkiego, do homo jako Deus; a wic Czowiek sta si dla Mnie - wity. I wszystko prawdziwie ludzkie jest dla Mnie wite! Maestwo jest wite samo przez si. I tak samo ma si rzecz ze wszystkimi moralnymi stosunkami. wit jest i niechaj bdzie dla Ciebie przyja, wasno, maestwo, dobro kadego czowieka, ale witym same w sobie i dla siebie samegolvi. Czy nie mamy tu znowu do czynienia z klech? Kt jest jego Bogiem? Czowiek! Czyme jest bosko? Tym, co ludzkie! Zatem faktycznie przemieniono tylko predykat w podmiot i zamiast twierdzi, i Bg jest mioci, mwi si teraz, e Mio jest boska; zamiast: Bg sta si Czowiekiem, Czowiek sta si bogiem, itd. To tylko nowa religia. Wszelkie moralne stosunki s tylko tam moralne i tylko tam utrzymuje si je w sensie moralnym, gdzie same przez si uchodz za religijne (bez religijnego namaszczenia przez bogosawiestwo kapana). Teza Feuerbacha, i teologia to antropologia, oznacza jedynie, e religia musi by etyk, a etyka jest tylko religi. Oglnie rzecz biorc, Feuerbach przestawia tylko podmiot i predykat, faworyzujc to ostatnie. Lecz poniewa on sam mwi, e mio jest wita nie dlatego (i nigdy nie bya z tego powodu wita dla ludzi), e jest predykatem Boga, ale dlatego jest predykatem Boga, e sama przez si i dla siebie samej jest boskalvii - to musi on zdawa sobie spraw z tego, e naleao rozpocz walk z samymi predykatami, z mioci i wszystkimi witociami. Jake mg mie nadziej, e odwrci ludzi od Boga, skoro pozostawi im to, co boskie? I jeli - jak powiada Feuerbach - nie Bg by dla ludzi najwaniejszy, lecz tylko jego predykaty, to mg przecie pozostawi im ubranka, skoro pozostaa lalka waciwa istota wiary. [Feuerbach] przyznaje te i to, e jemu chodzi wic tylko o obalenie iluzji, jednake mniema, e wpywa ona zgubnie na ludzko, bowiem nawet mio, samo w sobie najintymniejsze, najszczersze uczucie, staje si wskutek religijnoci mioci nik, iluzoryczn, poniewa religijna mio kocha czowieka tylko dla Boga, kocha go wic tylko pozornie, naprawd za kocha jedynie Bogalviii. Czy inaczej jest z mioci moraln? Czy kocha si tu czowieka dla niego samego, czy te w imi moralnoci, w imi Czowieka; a wic, jako e homo homini deus - w imi boga?

26

Wci istnieje wiele odmian bzika, z ktrych kilka mona by tu z poytkiem opisa. Jedn z nich jest samozaparcie - wsplne dla wszystkich witych i profanw, czystych i nieczystych. Czowiek nieczysty zapiera si wszelkich wyszych uczu, wszelkiego wstydu, a nawet naturalnej bojaliwoci, i ulega jedynie targajcym nim dzom. Czowiek czysty wyrzeka si swego naturalnego zwizku ze wiatem (wyrzeka si wiata), oddajc si tylko rzdzcej nim tsknocie. Nienasycony chciwiec nie sucha gosu sumienia, odrzuca honor, agodno i lito; nie baczy on na adne wzgldy, gdy wada nim chciwo. Podobnie wity. Wystawia si na pomiewisko wiatu, jest nieczuy i surowo sprawiedliwy, poera go bowiem tsknota. Tak jak profan zapiera si samego siebie przed mamon, tak wity zapiera si siebie wobec Boga i boskich praw. W czasach, w ktrych yjemy, coraz czciej jestemy wiadkami demaskowania bezwstydnoci witych. Zmusza si j jednoczenie, aby jeszcze bardziej si odkrya i skompromitowaa. Czy ta bezwstydno i idiotyczna argumentacja, przy ktrej pomocy przeciwdziaa si postpowi czasu, ju dawno nie przekroczyy wszelkiej miary? Lecz tak by musi. wite jak i niewite samozaparcie prowadzi do tego samego, i oba powoli grzzn cakowicie w nikczemnoci i podoci samozaparcia, dochodzc do szczytw habicej wyniosoci. Zarwno mamona na ziemi, jak i Bg w niebie daj dokadnie w takim samym stopniu zaparcia si siebie. Czowiek pody, podobnie jak szlachetny, siga po dobro - jeden po materialne, drugi po idealne, tzn. najwysze dobro, i obaj, w kocu si uzupeniaj: gdy ten zorientowany materialnie powica wszystko idealnej marze, swej prnoci, zorientowany duchowo - materialnym uciechom i rozkoszom. Ci, ktrzy wpajaj ludziom bezinteresowno, sdz, e mwi wielkie rzeczy. Ale co przez to rozumiej? Prawdopodobnie co w rodzaju samozaparcia. Lecz czyme jest owo Samo, ktre jest zapierane i nie ma odnie adnej korzyci. Wydaje si, e to wanie Ty tym jeste. A dla czyjej korzyci zaleca Ci si to bezinteresowne samozaparcie? Znowu dla Ciebie na korzy i poytek, z tym, e dziki bezinteresownoci dostarczasz Sobie prawdziwej korzyci. Dla Siebie powiniene by poytecznym, a jednak nie powiniene szuka Swej korzyci. Za bezinteresownego uwaa si dobroczyc, niejakiego Franckelix, zaoyciela domu sierot. A rwnie niejakiego O'Connelalx, trudzcego si niezmordowanie dla swojego irlandzkiego narodu. Jednak take fanatykiem jest ten, kto niczym w. Bonifacylxi naraa swe ycie dla nawracania pogan; czy jak Robespierre, ktry skada wszystko w ofierze cnocie; czy jak Krnerlxii, ktry umar za Boga, krla i ojczyzn. Dlatego przeciwnicy O'Connella prbowali midzy innymi przypisa mu interesowno czy ch zysku - do czego renta O'Connella wydawaa si dawa podstaw - albowiem, gdyby udao si im poda w wtpliwo jego bezinteresowno, z atwoci porniliby go z jego zwolennikami. Jednak c wicej mogliby mu udowodni, anieli to, e zmierza do innego celu ni domniemany? A czy mia na wzgldzie zysk czy niepodlego, to tak czy inaczej pozostaje pewne, e dy on do jakiego celu, a mianowicie do swojego celu; interesowno tu i tam; z tym, e narodowa interesowno wyszaby na korzy i innym, a wic byaby powszechnie uyteczna. Czy bezinteresowno jest czym nierealnym, czym, co w ogle nie istnieje? Przeciwnie, nie ma nic bardziej pospolitego. Mona j nawet nazwa krzykiem mody cywilizowanego wiata, o ktrym sdzi si, e jest tak niezbdny, e gdy nie sta nas na orygina, przystrajamy si przynajmniej w tanie imitacje i zwodzimy ich blaskiem. Gdzie zatem zaczyna si bezinteresowno? Wanie tam, gdzie cel przestaje istnie, nasz cel i nasza wasno, ktr My, waciciele, moemy dowolnie rozporzdza; tam gdzie staje si on wyznaczonym celem czy ide fixe, gdzie zaczyna Nas zachwyca, fascynowa, zamieniajc Nas w fanatykw; sowem, gdy staje si Naszym dogmatem i Panem. Nie jeste bezinteresowny, jak dugo masz na wzgldzie wasny cel. Bezinteresowny stajesz si dopiero wypowiadajc maksym wszystkich optanych: Oto tu stoj, nie mog inaczejlxiii - gdy witemu celowi odpowiada wity zapa.
27

Nie jestem bezinteresownym dopty, dopki cel pozostaje Mym wasnym celem, a Ja, zamiast by jego lepym narzdziem, raczej stale podaj go w wtpliwo. Zatem Mj zapa nie musi by mniejszy ni najbardziej fanatyczny zapa, z tym, e Ja, niewzruszony i nieufny, pozostaj zarazem jego nieprzejednanym wrogiem. Nie przestaj by jego sdzi, gdy jestem jego Wacicielem. Bezinteresowno rozrasta si bujnie wszdzie tam, gdzie siga optanie, zarwno we wociach diaba, jak i dobrego Ducha: tam rzdzi wystpek, gupota, itd., tutaj - pokora i powicenie. Czy nie jest tak, e gdziekolwiek skierujemy wzrok, napotykamy ofiary samozaparcia? Oto siedzi naprzeciw Mnie dziewczyna, ktra moe ju od dziesiciu lat skada krwaw ofiar swej duszy. Ponad bujnymi ksztatami pochyla si miertelnie strudzona gowa, a poblade usta zdradzaj powolne przemijanie modoci. Biedne dziecko, jake czsto namitnoci targaj Twoim sercem, a obfite siy modoci domagaj si swych praw! Gdy gowa spocza na mikkiej poduszce, jake burzya si natura, budzca si w Twych czonkach. Krew napinaa yy, a ogniste fantazje wleway blask rozpusty w Twe oczy. Tu pojawio si widmo duszy i jej zbawienia. Przelka si, zoya rce i skierowaa udrczone oczy ku niebu, modlia si. Burze natury umilky, ocean Twoich dz spowia cisza. Zmczone powieki opady, zamykajc wygase pod nimi ycie; z dorodnych czonkw niepostrzeenie wymkno si napicie. W sercu wyschy haaliwe fale; zoone rce same spoczy bez mocy na bezwadnej piersi; jeszcze tylko sabe westchnienie i dusza utona w spokoju. Zasypiasz, aby nazajutrz obudzi si do nowej walki, do nowej modlitwy. Przyzwyczajenie do wyrzecze chodzi teraz zapa Twoich pragnie, a kwiat modoci widnie w blednicy Twego zbawienia. Dusza ocalaa - ciao moe sczezn. Laiso! Ninonolxiv! Jake susznie czyniycie pogardzajc t nik cnot. Swawolna gryzetka przeciwko tysicom w cnocie osiwiaym starym pannomlxv. Ide fixe traktuje si rwnie jako zasad, pryncypium i punkt odniesienia. Archimedes szuka tego punktu poza ziemi, aby j poruszylxvi. Ludzie stale poszukiwali punktu odniesienia i kady znajdowa go tam, gdzie chcia. w obcy punkt odniesienia to wiat Ducha, idei, myli poj, istot, itd. - to niebo. Niebo jest owym punktem odniesienia, ktry wprawia ziemi w ruch, ogarnia spojrzeniem byt doczesny i nim pogardza. W jakich blach i trudach ludzko dya do tego, by zasuy na niebo, przyj na zawsze niebiask perspektyw. Chrzecijastwo zmierzao do tego, aby uwolni Nas od ludzkiej natury (naturalnie nam przypisanej), od pobudzajcych Nas dz; zatem chciao, by czowiek nie ulega swym popdom. Nie chodzi tu o to, by nie mia on adnych dz, lecz o to, by one go nie posiady, aby nie byy czym staym (fixe), niekontrolowanym i nieprzezwycionym. Czy nie moglibymy zatem odwrci tego, co chrzecijastwo (religia) uknua przeciwko dzom, i posugujc si jego wasn broni zapragn, aby Duch (myli, wyobraenia, idee, wiara, itd.) wicej Nas ju nie okrela i przesta by czym niezmiennym, nietykalnym bd witym? Doszoby wtedy do unicestwienia Ducha, unicestwienia wszystkich poj i wyobrae. Tam naleao to uj tak: moemy mie dze, lecz one nie mog mie Nas; tutaj znaczyoby to, i moemy wprawdzie mie ducha, ale on Nas mie nie moe. Jeli wydaje si, e to ostatnie pozbawione jest waciwego sensu, to rozwamy np. fakt, e w tak wielu stwierdzeniach myl staje si maksym, przez co sama zamienia si w winia tak, e to nie ona stanowi maksym, lecz raczej odwrotnie. I z kolei jako maksyma staje si mocnym punktem odniesienia. Nauki katechizmu staj si mimowolnie Naszymi prawidami i nie znosz duej adnej krytyki. Samo ich pojcie, czy te - duch, posiada wycznie wadz i nie sucha si ju sprzeciww ciaa. Wszelako jedynie ciaem mog zama tyrani ducha, albowiem tylko wtedy, gdy czowiek sucha swego ciaa, sucha siebie samego; a wic gdy siebie caego wyraa, jest rozumny czy te rozsdny. Chrzecijanin nie sucha jkw swej ujarzmionej natury, lecz yje w pokorze, tote nie narzeka na krzywd, ktra spotyka jego osob - uwaa, i zadowala si wolnoci Ducha. Lecz jeli cho raz ciao
28

dojdzie do gosu i ton, ktry przybierze, bdzie jak zwykle namitny, nieprzyzwoity, nieyczliwy, peen zych zamiarw, to sdzi on, e syszy gos diaba, gosy przeciwko Duchowi (albowiem przyzwoito, beznamitno, dobre chci i im podobne - to wanie Duch), i susznie si przeciwko nim buntuje. Musiaby nie by chrzecijaninem, gdyby chcia je tolerowa. Sucha jedynie moralnoci, a niemoralno leje w pysk; sucha jedynie prawoci i dawi sowa bezprawia. Wizi go duch moralnoci i prawoci, ten skostniay i nieugity Wadca. Nazywaj to rzdami Ducha - jest to jednoczenie duchowy punkt widzenia. Kogo chc teraz uwalnia pospolici panowie liberaowie? Za czyj wolnoci garduj i czego akn? Wolnoci Ducha! Ducha moralnoci, prawoci, pobonoci, bojani boej i innych. Tego chc take panowie antyliberaowie, a cay spr pomidzy nimi toczy si jedynie o przywilej: czy gos maj mie wycznie ci ostatni, czy ci pierwsi rwnie maj prawo zabierania gosu. Dla jednych jak i drugich Duch pozostaje absolutnym Wadc, sprzeczaj si oni jedynie o to, kto ma zasi na hierarchicznym tronie, nalenym namiestnikowi Pana. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, i mona spokojnie przyglda si tym poczynaniom bdc pewnym, e dzikie bestie historii pozabijaj si nawzajem niczym dzikie zwierzta, ich gnijce cierwa za uyni ziemi pod Nasze plony. Do innych rodzajw bzika, jak bzik powoania, prawdomwnoci, mioci i innych - jeszcze powrcimy. Jeli to, co wasne, przeciwstawimy temu, co udzielone, to straci sens zarzut, i nie moemy mie czego tylko dla siebie, lecz wszystko tylko w zwizkach ze wiatem; a wic, moemy to uzyska za pomoc wrae, jako co, co zostao Nam udzielone. Istnieje bowiem wielka rnica pomidzy uczuciami a mylami, ktre oywaj we mnie dziki Drugiemu, a tymi, ktre zostay Mi dane. Boga, niemiertelno, wolno, ludzko, itd. wpaja Nam si od dziecistwa jako pojcia i odczucia, ktre mocniej lub sabiej wstrzsaj Naszym jestestwem i bd to niewiadomie Nami rzdz, bd te znajduj swj wyraz w systemach i dzieach sztuki ludzi o wzniolejszych umysach. Wci pozostaj jednak odczuciami udzielonymi, a nie wzbudzonymi, albowiem musimy w nie wierzy i si ich trzyma. W to, e Absolut istnieje, e musimy go akceptowa, czu i o nim myle, mocno wierzyli ci, ktrzy ca energi swego ducha zuywali na to, aby go pozna i opisa. Zmys Absolutu istnieje tutaj jako co udzielonego, co odtd objawia si w najrozmaitszych formach. Tak te w przypadku Klopstockalxvii, tym co udzielone byy religijne uczucia, ktre jedynie znalazy swj artystyczny wyraz w Mesjaszu. Gdyby natomiast religia, ktr odziedziczy, bya tylko impulsem dla uczu i myli, i gdyby umia przeciwstawi jej ca sw Jedyno, wwczas zamiast powica si religijnemu zapaowi, powiciby si unicestwieniu, zniszczeniu religii. Dlatego w dojrzaym wieku dalej oddawa si jedynie sentymentom nabytym w dziecistwie, marnotrawic w ten sposb siy swej mskoci. Rnica polega wic na tym, czy uczucia s Mi udzielone czy tylko we Mnie wzbudzone. Te ostatnie s egoistyczne i moje wasne, poniewa nikt Mi ich nie wpoi, nie podpowiedzia i nie narzuci; tymi pierwszymi, z kolei, pyszni si i szczyc, pielgnuj je w sobie jak sched, kultywuj je i jestem przez nie optany. Kady z pewnoci zauway, bardziej lub mniej wiadomie, i cae Nasze wychowanie polega na tym, aby wpoi w Nas uczucia, tzn., by ich Nam udzieli, zamiast pozostawi odczuwanie Nam samym, bez wzgldu na to, jaki byby tego rezultat. Syszc imi Boga winnimy odczuwa boja bo, imi ksicej moci powinno Nas napawa gbokim szacunkiem, najwyszym powaaniem i unionoci. Gdy syszymy imi moralnoci - mamy je wiza z czym nienaruszalnym, a syszc o Zym i zych ludziach mamy dre, itd. I temu su owe uczucia, a kto np. o czynach zych ludzi sucha z upodobaniem, tego naley rzg obi i wychowa. Przepojeni udzielonymi uczuciami stajemy u wrt penoletnoci, uznani za penoletnich. Nasz cay ekwipunek to wzniose uczucia, grnolotne myli, porywajce zasady i wieczne prawida. Modzi staj
29

si penoletni, gdy gwarz jak starzy; poddani szkolnej tresurze ucz si starej piewki, a gdy ju j opanuj - uznaje si ich za penoletnich. Nie wolno Nam wobec jakiejkolwiek sprawy i jakiegokolwiek imienia, ktre przychodzi Nam na myl, odczuwa tego, na co mielibymy ochot. Np. imi Boga nie moe Nam si kojarzy z czym miesznym i niegodnym szacunku, lecz jest Nam nakazane i udzielone, co i jak powinnimy przy tym czu i myle. Istot duszpasterstwa jest to, by moja dusza lub mj Duch by w zgodzie z tym, co inni uwaaj za suszne, a nie z tym, czego sam bym sobie yczy. Jak niewiele wysiku wymaga, by przy tym czy owym imieniu dopuci w kocu do gosu wasne uczucia i rozemia si w twarz tym, ktrzy oczekuj, e wysuchamy ich mowy w skupieniu, nie robic przy tym min. To, co udzielone, jest Nam obce, nie jest Nam waciwe; a std te jest wite i trudno jest nie odczuwa przed tym witej bojani. I znw syszymy, jak zaleca si powag, powag wobec spraw o wielkiej doniosoci, niemieck powag, itd. Ten rodzaj powagi wiadczy dobitnie, jak zestarzay si i spowaniay ju wariactwo i optanie, poniewa nie ma nic bardziej powanego anieli wariat, ktry osiga szczyt swego wariactwa; nie zna si on na artach, gdy chodzi o wielki zapa. (Patrz: domy wariatw).

Hierarchia
Chciabym w tym miejscu poruszy historyczn kwesti Naszego mongolstwa (Mongolentum), nie aby temat gruntownie zbada, lecz jedynie dlatego e - jak si zdaje - uatwi to zrozumienie resztylxviii. W dziejach wiata, ktre s niemal w caoci dzieem ludw pnia kaukaskiego, mona wyodrbni do chwili obecnej dwa zasadnicze okresy. W pierwszym z nich rozwinlimy wrodzon Nam murzysko (Negerhaftigkeit), doprowadzajc go do fazy ostatecznej, po czym narastaa era mongolskoci (chiskoci), ktrej te wr rychy koniec. Epok murzyskoci stanowi staroytno - okres zalenoci od rzeczy (od koguciej karmy, lotu ptakw, kichania, grzmotw i byskawic, szumu witych drzew, itd.). Mongolsko natomiast to okres zalenoci od myli - okres chrzecijaski. Dopiero dla potomnych zastrzeone s sowa: Jam jest Wacielem wiata rzeczy, Jam jest Wacicielem Ducha. Na epok murzysk przypadaj wyprawy Senusaretwlxix, potga Egiptu i Afryki Pnocnej w ogle. Wiek mongolstwa stanowi najazdy Hunw i Tatarw, a po Rosjan. Nie bdzie si Mnie wysoko ceni, jak dugo twardy diament owego Nie-Ja ma tak wielk warto, jak miao to miejsce w przypadku Boga i wiata. To Nie-Ja jest wci zbyt ziarniste i oporne, abym mg je wchon i przetrawi. Ludzie raczej pezaj tylko po tej nieruchomej, niewzruszonej substancji z nadzwyczajnym zaaferowaniem, niczym pasoytnicze robaczki pezajce po ciele, z ktrego sokw czerpi pokarm, nie poerajc go. Oto zajcie robactwa, oto przemylno Mongow! U Chiczykw wszystko pozostaje po staremu, nic wanego, nic istotnego nie moe przynie adnej zmiany. Tym skrztniej pracuj nad tym, co stae, trwale zwizane z tradycj, z imieniem przodkw, itd. W konsekwencji w naszej mongolskiej epoce wszelka przemiana ma charakter reformatorski, ulepszajcy - nie za destrukcyjny, niszczycielski, unicestwiajcy. Substancja, przedmiot pozostaje niezmieniony. Wszelka nasza przemylno to tylko krztanina mrwek, pchli skok, onglerka na linie niewzruszonego obiektywizmu, paszczyniana suba pod rzdami tego, co niezmienne bd wieczne. Chiczycy to chyba najbardziej pozytywny nard, poniewa jest cakowicie zagrzebany w swych prawidach. Lecz chrzecijaski wiek nie wywodzi si z tego, co pozytywne, tj. z ograniczonej wolnoci, wolnoci wewntrz pewnych granic. Na tym najbardziej zaawansowanym poziomie cywilizacji taka dziaalno zasuguje na miano naukowej, na miano pracy opartej na niezbitych zaoeniach, niepodwaalnej hipotezie.

30

Moralno, w swej pierwotnej i niejasnej postaci, jawi si jako przyzwyczajenie. Postpowa zgodnie z obyczajami i zwyczajami swego kraju - oto co oznacza by moralnym. Dlatego prawdziwie moralne postpowanie, czyst niezafaszowan moralno najzwyczajniej praktykuj Chiczycy. Trzymaj si oni starych zwyczajw i obyczajw i z nienawici odnosz si do wszelkich nowoci, traktujc je jako karygodne przestpstwo. Albowiem nowo jest miertelnym wrogiem starego, wrogiem przyzwyczajenia i staoci. Nie ulega te w istocie wtpliwoci, i czowiek, wskutek przyzwyczajenia, zabezpiecza si przed natarczywoci rzeczy i wiata, tworzc wasny wiat, w ktrym sam czuje si swojsko i pewnie, tzn., buduje dla siebie niebo, cho przecie tak pojmowane niebo nie oznacza nic innego jak tylko waciwe miejsce czowieka, gdzie nic obcego duej go nie okrela, nic nie ma go ju w swej mocy; gdzie doczesno nie wywiera na adnego wpywu i nie alienuje go; sowem, gdzie odrzucono ziemskie marnoci, a walka ze wiatem dobiega koca, czowiekowi za niczego si ju nie odmawia. Niebo to kres wyrzecze, to swobodne uywanie. Czowiek nie odmawia sobie ju niczego, nic bowiem nie jest mu obce i wrogie. Lecz oto przyzwyczajenie staje si drug natur, ktra odrywa czowieka od pierwotnej naturalnoci i zabezpiecza przed wszelk przypadkowoci, ktra z niej wynika. Zaszczepione Chiczykom przyzwyczajenie pozwalao im przewidzie wszystko i by przygotowanym na kad ewentualno. Chiczyk zawsze wie, co mu si moe przydarzy i jak ma si w danej sytuacji zachowa, tote nie musi podejmowa decyzji stosownie do okolicznoci; z nieba jego spokoju nie spadnie na nagle niespodziewany cios. Temu wyrosemu i wychowanemu w duchu moralnoci Chiczykowi obce jest zdziwienie czy zaskoczenie - wzgldem wszystkiego zachowuje si obojtnie, tzn. z jednakowym nastawieniem, gdy prastare zwyczaje stoj na stray duchowego spokoju w jego relacjach ze wiatem. Przeto ludzko wspina si po cywilizacyjnej czy te kulturowej drabinie, osigajc dziki przyzwyczajeniu swj pierwszy szczebel, a poniewa wyobraa sobie rwnie, e w tej wspinaczce dotrze jednoczenie do nieba, krlestwa kultury, czy te do drugiej natury, to w rezultacie osiga pierwszy szczebel drabiny do nieba. Po tym jak mongolstwo stwierdzio istnienie duchowych istot i stworzy wiat duchw - niebo, rasa kaukaska zmagaa si przez tysiclecia z tymi duchowymi istotami, chcc je gruntownie zbada. C zatem czynia innego prcz budowania na mongolskich fundamentach? Nie budowaa na piasku, lecz w powietrzu, i mocujc si z tym, co mongolskie, szturmowaa Tien - mongolskie niebo. Kiedy w kocu je unicestwi, kiedy stanie si wreszcie prawdziwie kaukask ras i odnajdzie siebie sam? Kiedy niemiertelno duszy - co do ktrej wierzono coraz bardziej ostatnimi czasy, e umacnia sw pozycj przedstawiajc si jako niemiertelno Ducha - przemieni si w miertelno Ducha? W przedsibiorczych krgach rasy mongolskiej ludzie wybudowali niebo, podczas gdy ci z kaukaskiego pnia - jak dugo maj do czynienia z niebem o mongolskim zabarwieniu - realizuj przeciwstawne zadanie szturmowania nieba obyczaju; podjli si zadania obalenia nieba. Podkopa wszelki ludzki dogmat, by na oczyszczonym placu budowy stworzy nowy i - lepszy; zniszczy wszelki obyczaj, by ustanowi zamiast niego nowe i lepsze obyczaje - oto do czego ogranicza si ich dziaalno. Lecz czy jest ju naprawd tym, czym by chciaa? Czy osigna swj cel ostateczny? Nie, gdy w tym tworzeniu czego lepszego dotknita jest mongolstwem; jej celem jest obalenie nieba jedynie po to, by stworzy nowe; zwalcza star przemoc, by zalegalizowa now, co najwyej ulepsza. Wszelako celem jest tu (acz czsto przy kadej nowej prbie moe znikn on z oczu) rzeczywista i cakowita zagada nieba, obyczaju, itd., mwic krtko, jedynie upadek czowieka zabezpieczonego przed wiatem, cakowity kres izolacji czy te wewntrznego ycia czowieka. Dziki niebu kultury czowiek prbuje izolowa si od wiata, prbuje zama jego wrog potg. Lecz i t niebiask izolacj take naley przerwa, a prawdziwym celem szturmowania nieba jest jego zagada, unicestwienie nieba. Doskonalenie i reformowanie stanowi mongolstwo kaukaskiego czowieka, gdy tym samym na nowo
31

ustanawia on to, co istniao ju przedtem, a mianowicie dogmat, to, co powszechne - niebo. Cho jest nieprzejednanie wrogi wobec nieba, to bezustannie buduje przecie nowe; wznoszc niebo na niebie, przygniata tylko jedno drugim - niszczy niebo Grekw niebem ydw, niebo ydw niebem chrzecijan, katolickie - protestanckim, itd. Jeli ludzie kaukaskiej krwi szturmujcy niebo pozbd si swej mongolskiej skry, to pogrzebi czowieka uczuciowego pod gruzami ogromnego wiata uczu; wyizolowanego - pod jego wyizolowanym wiatem, a wynoszcego si pod niebiosa - pod jego niebem. A niebo to krlestwo duchw, to krlestwo wolnoci Ducha. Krlestwo niebieskie, krlestwo duchw i widm znalazo swe waciwe miejsce w filozofii spekulatywnej. Objawio si tam jako krlestwo myli, poj i idei: niebo zamieszkay myli i idee, a owo krlestwo Ducha stao si wwczas prawdziw rzeczywistoci. Mongolstwem jest chcie pozyska wolno dla Ducha; wolno Ducha to mongolska wolno; wolno uczucia, wolno moralna, obyczajowa, itd. Wprawdzie sowo moralno mona by uzna za rwnoznaczne ze sowami spontaniczno i samostanowienie, to jednak nie s synonimiczne, a kaukaski czowiek dowid raczej, i jest tylko spontaniczny, pomimo swej mongolskiej moralnoci. Mongolskie niebo, czy te obyczaje, pozostay mocn twierdz, kaukaski czowiek za okaza si moralny jedynie przez to, e ustawicznie przypuszcza szturm na t twierdz. Gdyby nie mia on wicej do czynienia z obyczajem, i gdyby nie mia w nim wiecznego, niezwycionego wroga, to przestaby istnie stosunek do obyczaju, a wic i moralno. Zatem fakt, i jego spontaniczno wci pozostaje moraln, wiadczy o jej mongolskoci i jest znakiem, e w swej spontanicznoci nie osign on jeszcze samego siebie. Owa moralna spontaniczno odpowiada cakowicie religijnej i prawowiernej filozofii, konstytucyjnej monarchii, chrzecijaskiemu pastwu, wolnoci w okrelonych granicach, ograniczonej wolnoci prasy czy te jednym sowem: choremu bohaterowi przykutemu do oa boleci. Dopiero wtedy czowiek naprawd przezwyciy szamanizm i jego widmo, gdy posidzie si, aby nie tylko pozby si wiary w upiory i duchy, lecz take wiary w Ducha. Ten, kto wierzy w upiora, nie akceptuje przenikania wyszego wiata, podobnie jak ten, kto wierzy w Ducha; obaj szukaj za zmysowym wiatem nadzmysowego wiata, sowem: tworz inny wiat i we wierz, a ten inny wiat w wytwr ich Ducha, to wiat duchowy. Ich zmysy nie pojmuj i nie wiedz nic o innym, niezmysowym wiecie - tylko ich duch w nim yje. Nietrudno jest przej od tej mongolskiej wiary w istnienie duchowych istot do przekonania, e waciw istot Czowieka jest jego Duch, i e jedynie na tym, na zbawieniu duszy naley skupi wszelkie starania. Tym samym zapewnione zostaje oddziaywanie na ducha, tzw. moralny wpyw. Std jasno wynika, e mongolstwo stanowi caowite wyjcie spod prawa zmysowoci, a wic przedstawia niezmysowo i nienaturalno; e grzechy oraz wiadomo grzechu byy przez stulecia nasz mongolsk zaraz. Kt jednak pogry take Ducha w jego Nicoci? Ten, kto przy pomocy Ducha przedstawia natur jako Nico, Skoczono i Znikomo, sam moe rwnie Ducha sprowadzi do podobnej Nicoci: Ja to potrafi, potrafi to Kady z Was, ktry jako despotyczne, samowadne Ja, rzdzi si i tworzy; jednym sowem: potrafi to egoista. Wobec witoci tracimy poczucie siy i ca pewno siebie, stajemy si bezsilni i pokorni. A przecie adna rzecz nie jest sama przez si wita, lecz jedynie przez Moje jej uwicenie, Moje orzeczenie, Mj wyrok, zgicie kolan; krtko mwic: dziki Memu - sumieniu. wite jest Wszystko, co dla egoisty ma by niedostpne, nietykalne, poza jego wadz, tj. ponad nim. wita jest, jednym sowem, kada sprawa sumienia, albowiem to jest dla Mnie sprawa sumienia oznacza wanie: uwaam to za wite.
32

Dla maych dzieci, jak i dla zwierzt, nie istnieje adna wito, poniewa, by mogo powsta takie pojcie, trzeba mie do rozumu w gowie, eby umie odrni dobro od za, prawo od bezprawia, itd. Tylko na tym poziomie mylenia, czy te rozumownia - przy waciwej postawie religijnej - miejsce naturalnego strachu (Furcht) moga zaj nienaturalna (tj. powstaa na drodze refleksji) gboka cze (Ehrfurcht), wita boja. Naley uzna co poza sob za silniejsze, potniejsze, bardziej uzasadnione i lepsze; tzn. uzna wadz tego, co obce; a wic, nie wystarczy jedynie odczuwa, lecz wyranie uzna, tj. da pierwszestwo, ustpi, da si wizi, pozwoli si skrpowa (oddanie, pokora, uniono, ulego, itd.). Straszy tutaj cay hufiec chrzecijaskich cnt. Wszystko, wobec czego ywicie gboki szacunek czy te respekt, zasuguje na miano witoci, nawet sami powiadacie, e odczuwalibycie wit boja, prbujc ow wito naruszy. Rwnie i temu, co niewite, nadajecie taki charakter (szubienica, zbrodnia, itd.). Przeraa Was myl o jakiejkolwiek z tym stycznoci. Jest w tym co straszliwego, tzn. obcego czy te nie swojego. Gdyby czowiek nie uznawa adnej witoci, to zapanowaaby przecie samowola i skrajny subiektywizm. Wszystko zaczyna si od strachu, a mona go wzbudzi u najwikszego miaka, hamujc tym samym jego zuchwao. Jednak w tej bojani wci jeszcze prbujemy uwolni si od tego, co w nas przestraszone, przez podstp, fortel lub wybieg, itd. Zupenie inaczej natomiast rzecz si ma z gbok czci. Tutaj nie tylko nas strasz, lecz take napawaj szacunkiem: to, co przestraszone, urasta we Mnie w si, od ktrej nie mog si uwolni. Czcz j, jestem przez ni zniewolony, jej oddany i przynaleny; przez cze, ktr oddaj, jestem cay w jej mocy i nawet nie pragn ju uwolnienia. Teraz jestem do niej przywizany ca si Mej wiary - wierz. Ja i to, co przestraszone, stanowimy Jedno: to nie Ja yj, lecz to, co czczone, yje we Mnie! Jako e Duch, nieskoczony, trwa nieprzerwanie, przeto staje si czym niezmiennym: boi si mierci, nie moe si wyrzec swego Jezusiczka, w zalepieniu nie uznaje ju potgi skoczonoci. Tego, co przestraszone, wyniesionego obecnie do takiej godnoci, nie wolno ju naruszy. Gboka cze zostaje uwieczniona, a to, co czczone - deifikowane. Czowiek nie tworzy ju, lecz si uczy (poznaje, bada, itd.), tzn. zajmuje si staym obiektem, pogra si w nim, bez powrotu do siebie samego. Stosunek do tego obiektu polega na poznawaniu, badaniu, zgbianiu, itd., nie za na unicestwianiu (odrzucaniu, itd.). Czowiek ma by religijny - to pewne; tote ludzie zajmuj si jedynie kwesti, jak to osign, jak doj waciwej istoty religijnoci. Rzecz wyglda cakiem inaczej, gdy podaje si w wtpliwo sam pewnik, nawet gdyby miao si go przez to obali. Takie wite wyobraenie to rwnie moralno. Trzeba by moralnym i naley jedynie znale waciwy sposb, by sta si moralnym. Jeli chodzi o sam moralno, to nikt nie mie zapyta, czy ona sama nie jest zud. Jest niezmienna i niekwestionowana. Dotyczy to kadej witoci, a po t najwysz. Niekiedy dzieli si ludzi na dwie klasy: na wyksztaconych i niewyksztaconych. Ci pierwsi (o ile zasuguj na miano wyksztaconych) zajmowali si mylami, Duchem, a poniewa rzdzili w postchrzecijaskiej erze, ktrej zasad stanowia wanie myl, domagali si unionego szacunku dla uznanych przez siebie poj. Pastwo, cesarz, Koci, Bg, moralno, porzdek itd. s takimi pojciami czy widmami, ktre istniej tylko dla Ducha. Stworzenie takie jak np. zwierz, ktre jedynie cieszy si yciem, przejmuje si nimi rwnie mao jak dziecko. Jednake niewyksztaceni s faktycznie tylko dziemi, a kto troszczy si jedynie o potrzeby yciowe, temu owe widma s obojtne. Lecz jako e jest wobec nich saby, ulega ich potdze i poddaje si wadzy poj. Oto istota hierarchii. Hierarchia to wadza poj, panowanie Ducha! W hierarchii yjemy po dzi dzie, uciskani przez tych, ktrzy podpieraj si pojciami - pojcia stanowi wito. Lecz wyksztacony z niewyksztaconym wci ze sob granicz - nierzadko w jednym i tym samym czowieku. aden bowiem wyksztacony czowiek nie jest a
33

tak wyksztacony, by nie znajdowa przyjemnoci w rzeczach, tote jest on w pewnym sensie niewyksztacony; z kolei aden niewyksztacony nie jest rwnie zupenie wolny od poj. U Hegla w kocu wychodzi na jaw, jak tsknot odczuwa nawet najbardziej wyksztacony za rzeczami i jaki ywi wstrt wobec wszelkiej pustej teorii. Tutaj caa rzeczywisto, wiat rzeczy, winny odpowiada myli, a adne pojcie nie moe istnie bez realiw. Przyczynio si to do tego, e system Hegla okrelono mianem najobiektywniejszego, jak gdyby pojcia i rzeczy doczekay si w nim zespolenia, cho by to w istocie najskrajniejszy przypadek gwatu zadanego przez myl, najwysza forma despotyzmu i samowadztwa myli, triumf Ducha, a wraz z nim triumf filozofii. Niczego ponad to filozofia nie moga osign, albowiem najwyszym jej celem jest wszechpotga Ducha, wszechmoc Duchalxx. Ludzie opanowani przez Ducha (die geistlichen Menschen)lxxi wbili sobie do gowy, e jest co, co naley realizowa. Chcieli, aby doczekay si urzeczywistnienia ich pojcia mioci, dobra, itd. Dlatego pragn zaoy krlestwo mioci tu na ziemi, w ktrym nikt nie postpowaby interesownie, lecz z mioci (aus Liebe). Panowa powinna mio. Jake inaczej mona nazwa to, czym nabili sobie gowy, jak nie ide fixe? Panie, masz pan bzika. Najbardziej nieznonym bzikiem jest Czowiek. Przypomnijmy sobie przysowie: Droga do pieka wybrukowana jest dobrymu chciami. Zamiar, by cakowicie urzeczywistni w sobie [ide] czowieczestwa, aby sta si w peni Czowiekiem, jest wanie zgubn intencj tego rodzaju, podobnie jak ch bycia dobrym, szlachetnym, serdecznym, itd. W szstym zeszycie Denkwrdigkeitenlxxii (strona 7) Bruno Bauer mwi: Owa mieszczaska klasa, ktra miaa odegra tak wielk rol w nowszej historii, nie jest zdolna do adnego powicenia, do adnego zapau dla idei, adnego zrywu. Cakowicie powica si jedynie interesom swej przecitnoci, tzn. zawsze zamyka si sama w sobie i zwycia w kocu tylko dziki swej masie, ktra moe zdusi wszelkie przejawy namitnoci, entuzjazmu i konsekwencji, zanim wchonie cz nowych idei przez swoj skorup. Oraz na stronie szstej: Przemienia rewolucyjne idee, dla ktrych nie ona si powicia, lecz bezinteresowni zapalecy, skadajcy swj los w jej rce - przemienia ducha w pienidz. Naturalnie ten odebra potem owym ideom ich ostrze, konsekwencj, niszczc i fanatyczn powag zwrcon przeciwko wszelkiemu egoizmowi. Zatem ludzie ci nie s zdolni do powice, zapau, to nie idealici ani wierni zasadom entuzjaci, to egoici, w powszechnym tego sowa znaczeniu, samoluby szukajcy zysku, trzewi i wyrachowani. Kt zatem si powica? Cakowicie przecie ten, kto wszystko Inne przyporzdkowuje Jednemu, Jednemu celowi, Jednej woli i Jednej pasji. Czy zakochany, ktry porzuca ojca i matk, znosi wszelkie niebezpieczestwa i niedostatki, aby osign cel - czy nie powica si? A czowiek ambitny, ktry wszystkie swe dze, pragnienia i zadowolenie ofiarowuje jedynej namitnoci; a skpiec odmawiajcy sobie wszystkiego, by gromadzi skarby; a poszukiwacz uciech? Rzdzi nim namitno, ktrej wszystko inne skada si w ofierze. Ale czy ci, ktrzy si powicaj, nie s przypadkiem samolubni, czy nie s egoistami? Poniewa posiadaj tylko jedn rzdzc nimi pasj, wic zabiegaj jedynie o jej zaspokojenie, ale za to tym gorliwiej - bez reszty si w niej zatracajc. Ich postpowanie to czysty egoizm, jednostronny, zalepiony, zamknity i ograniczony - to optanie. S to przecie marne namitnoci, ktrym czowiek w adnym razie nie moe da si ujarzmi; musi si powici dla wielkiej idei, wielkiej sprawy! Wielka idea, dobra sprawa - to prawie boska chwaa, dla ktrej niezliczone rzesze odday ycie; to chrzecijastwo, ktre znalazo swoich gotowych na mier mczennikw; to Koci, ktry jako jedyny zapewnia zbawienie i chciwie siga po skadane mu ofiary z odszczepiecw. Wolno i rwno byy na usugach krwawych gilotyn. Ten, kto yje dla wielkiej idei, susznej sprawy, nauki, systemu czy szlachetnego powoania, nie moe sobie pozwoli na adne doczesne zachcianki bd
34

egoistyczne interesy. Std pojcie kleru (Pfaffentum)lxxiii, czy te w przypadku dziaalnoci pedagogicznej - bakalarstwa, albowiem pouczaj Nas ideay. Duchowny powoany jest wanie do tego, aby y ide i dla niej urzeczywistnia prawdziwie suszn spraw. Dlatego lud czuje, jak mao mu przystoi okazywa ziemsk pych, poda dobrobytu, oddawa si rozrywkom takim, jak taniec i zabawa; sowem, posiada inne nili wite zainteresowania. Tote marnie opaca si nauczycieli, ktrzy winni si czu nagradzani jedynie przez wito swego powoania, wyrzekajc si innych rozkoszy. Nie brakuje te na licie witych idei, z ktrych jedn lub dwie czowiek winien uwaa za swe powoanie. Rodzina, ojczyzna, nauka i im podobne mog znale we Mnie najbardziej oddanego sug. Znowu mamy tu do czynienia z prastarym zalepieniem wiata, ktry wci nie potrafi si obej bez klerykaw. y i tworzy dla idei - niechaj si stanie powoaniem czowieka, a miar ludzkiej wartoci niech bdzie dokadno, z jak je speniamy. Takie s rzdy idei czy te kleru. Tote np. Robespierre, Saint Just czy inni, to klechy do szpiku koci, entuzjaci pochonici ide, bezwolne jej narzdzia, idealici. Oto co wykrzykiwa Saint Just w swej mowielxxiv:Jest co straszliwego w witej mioci do ojczyzny; jest tak zaborcza, e wszystko powica interesowi publicznemu; bez litoci, bez trwogi, bez wzgldu na czowieka. Zrzuca w otcha Manliuszalxxv, kae skada w ofierze prywatne upodobania, wiedzie Regulusalxxvi do Kartaginy, rzuca Rzymianina w otcha i umieszcza Maratalxxvii w Panteonie jako ofiar swego powicenia. Naprzeciw tych przedstawicieli idealnych czy te witych interesw stoi jednak wiat niezliczonych spraw osobistych bd wieckich. adna idea, aden system, adna wita rzecz nie jest na tyle wielka, by nie przelicytowa jej i nie zmodyfikowa interes osobisty. Jeli milczy chwilowo w czasach gniewu i fanatyzmu, to przecie znowu wkrtce bdzie gr, dziki zdrowemu rozsdkowi narodu. Owe idee dopiero wtedy zwyciaj cakowicie, gdy nie s wrogie osobistemu interesowi, tzn. gdy zaspokajaj egoizm. Mczyzna, ktry pod mym oknem handluje piklingami, jest osobicie zainteresowany dobrym zbytem, i nawet gdyby ona czy ktokolwiek inny yczyby mu tego samego, to nie przestaje to by wszelako jego osobistym interesem. Gdyby natomiast jaki zodziej skrad mu towar, to w mig staoby si to spraw wielu, caego miasta, caego kraju, czyli jednym sowem: wszystkich, u ktrych kradzie wzbudza wstrt; spraw, w ktrej osoba sprzedawcy piklingw nie miaaby znaczenia, a zamiast niej na pierwszy plan wysunaby si kategoria okradzionego. Take i tutaj mogoby si skoczy na prywatnym interesie, gdyby kady zainteresowany zway, e musi zgodzi si na ukaranie zodzieja, gdy w przeciwnym razie bezkarna kradzie mogaby si upowszechni i rwnie jego pozbawi mienia. Nie mona jednak z gry zaoy, e wielu tak kalkuluje, tote syszy si raczej okrzyk: Zodziej to przestpca! Oto Nasz sd, podczas gdy czyn zodzieja nazywamy przestpstwem. Zatem sprawa przedstawia si nastpujco: nawet jeli przestpstwo nie przyniosoby najmniejszej szkody, ani Mnie, ani czemukolwiek, w czym mam udzia, to i tak bym j napitnowa. Dlaczego? Poniewa jestem natchniony przez moralno, przepenia Mnie idea moralnoci. To, co jest jej wrogiem, przeladuj i Ja. Poniewa dla Proudhona kradzie jest bez wtpienia rzecz wstrtn, przeto zdaje mu si, e stwierdzeniem wasno to kradzielxxviii napitnuje t pierwsz. Z punktu widzenia klechw kradzie po wsze czasy pozostanie przestpstwem lub przynajmniej wykroczeniem. Tutaj koczy si interes osobisty. Konkretna osoba, ktra ukrada towar, jest mi zupenie obojtna; interesuje Mnie tylko zodziej, owo pojcie, ktrego dana osoba stanowi przykad. Zodziej i Czowiek s w moim mniemaniu sprzecznociami nie do pogodzenia, bdc bowiem zodziejem nie mona by prawdziwym Czowiekiem. Kradnc, habi si w sobie Czowieka czy w ogle Ludzko. Przestajc by interesownym wpada si w filantropizm, mio do ludzi, ktr zazwyczaj opacznie rozumie si jako mio do czowieka, do kadej
35

jednostki, podczas gdy nie jest ona niczym innym jak tylko mioci Czowieka, nierzeczywistego pojcia, Widma. Nie , ludzi, lecz , Czowieka, nosi filantrop w swoim sercu. W samej rzeczy troszczy si on o kad jednostk, ale tylko dlatego, e chciaby widzie, jak wszdzie urzeczywistnia si jego ukochany idea. Zatem nie idzie tu o Mnie, o Ciebie, o Nas. Troska o Nas byaby wyrazem osobistego interesu i przejawem mioci doczesnej. Filantropizm to niebiaska, duchowa - klesza mio. Naley wyksztaci w Nas Czowieka, a tymczasem Nas ndznikw niechaj pochonie ziemia. To taka sama klesza regua jak owo sawne: fiat iustitia, pereat mundus!lxxix Czowiek i Sprawiedliwo to pojcia, widma, ktrym skada si wszystko w ofierze w imi Mioci. Std te klesze umysy s gotowe do ofiar. Kto roi o Czowieku, ten traci z oczu jednostki i oddaje si idealnej, witej sprawie tak dalece, jak siga jego mrzonka. Czowiek nie istnieje przecie jako osoba, lecz jako Idea, Widmo. Pod pojciem Czowieka mog si wic kry najrozmaitsze rzeczy. Gdy gwny wymg stanowi pobono, to rodzi si religijny klerykalizm, gdy moralno - to budzi si klerykalizm moralny. Przeto klesze duchy naszych czasw chciayby ze Wszystkiego zrobi religi: religi wolnoci, religi rwnoci, itd., i wszystkie idee staj si dla nich wit spraw, np. przynaleno pastwowa, polityka, sprawy publiczne, wolno prasy, sd przysigych, itd. C oznacza w tym ujciu by bezinteresownym? Mie wycznie zainteresowania idealne, wobec ktrych osoba si nie liczy! Opiera si temu czowiek doczesny, lecz przez wieki uleg on przynajmniej tak dalece, i musia zgi krnbrny kark i czci wysz moc: pokona go klerykalizm. Chocia doczesny egoista odrzuci si wysz, np. starotestamentowe prawo czy te rzymskiego papiea, to wnet zapanowaa nad nim sia siedmiokrotnie wysza - wiara, ktra zaja miejsce prawa, ktra przemienia wszystkich ludzi wieckich w duchownych, w miejsce nielicznego kleru, itd. Odtd y jak optany, w ktrym mieszka siedem diabw. Cho sdzi, e si uwolni od tego jednego. W powyej przytoczonym fragmencie odmwiono klasie mieszczaskiej jakiegokolwiek idealizmu. W istocie knua ona intrygi przeciw idealnej konsekwencji, z ktrej Robespierre chcia wyprowadzi zasad. Poczucie interesu podpowiadao jej, e owa konsekwencja za mao harmonizuje z tym, co pragnaby osign, i e poparcie tego zapau dla zasady oznaczaoby postpowanie wbrew samej sobie. Czy miaa przypadkiem postpi tak bezinteresownie i poniecha wszystkich swoich celw, by pozwoli zatriumfowa tej surowej teorii? Naturalnie klechom bardzo to odpowiada, gdy ludzie daj posuch ich wezwaniom: Zostaw wszystko i pjd za mn, albo Id, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a bdziesz mia skarb w niebie. Potem przyjd i chod za mnlxxx. Kilku zdeklarowanych idealistw usuchao tego nawoywania, wikszo jednak czyni jak Ananiasz i Safiralxxxi, ktrzy postpujc na p religijnie, a na p doczenie - suyli Bogu i mamonie. Nie bior klasie mieszczaskiej za ze tego, e nie chciaa pozwoli Robespierre'owi na realizacj jego celw, tzn. poradzia si egoizmu, gdzie ustanowi granice rewolucyjnej myli. Moglibymy natomiast mie pretensje (jeli w ogle mielibymy tutaj stawia zarzuty) do tych, ktrzy walczc o interesy mieszczastwa pozwolili pozbawi si swoich. Jednake czy i oni, wczeniej czy pniej, nie naucz si dba o wasn korzy? August Becker mwilxxxii: By pozyska wytwrcw (proletariuszy) nie wystarczy bynajmniej negowanie wprowadzonego pojcia prawa. Niestety ludzi mao obchodzi teoretyczne zwycistwo idei. Naley demonstrowa ad oculos, jak zwycistwo mona by w yciu praktycznie wykorzysta. I dalej na stronie 32: Musicie zaj si rzeczywistym interesem ludzi, jeli chcecie mie na nich wpyw. Wanie przez to pokazuje on, jak wrd naszych chopw szerzy si stopniowo upadek obyczajw,

36

gdy chtniej kieruj si wasnym rzeczywistym interesem anieli moralnymi nakazami. Rewolucyjne klechy, czy te bakaarze, suc idei Czowieka, ludziom podcinali garda. Rewolucyjni laicy, ludzie wieccy, nie odczuwali prawdopodobnie wikszego strachu przed poderniciem garda, skoro przecie bardziej troszczyli si o wasne ni o ludzkie prawa, tj. o prawa Czowieka. Tymczasem, jak to si dzieje, e egoizm tych, ktrzy kieruj si osobistym interesem, majc go stale na wzgldzie, jest wci podporzdkowany interesowi klechw i bakaarzy, tzn. interesowi idealnemu? Sami sobie wydaj si zbyt mali, bez znaczenia; a faktycznie jest tak dlatego, e chc mie prawo do Wszystkiego, cakowicie postawi na swoim. Pewn oznak tego jest fakt, i w nich samych drzemie dwoje ludzi - wieczny i miertelny - o ktrych troszczy si na przemian: w niedziel modlc si o niebo, w dzie powszedni zabiegajc o doczesne szczcie. yje w nich klecha, a nie mogc si ode uwolni, co niedziela suchaj, jak ich aja w gbi serc. Jake si ludzie zmagali, jak zabiegali, aby t dualistyczn istot zbada! Zmieniay si idee, zasady i systemy. Lecz adne z nich nie byo w stanie na duszy czas pokona oporu czowieka doczesnego, tzw. egoisty. Czy nie dowodzi to, e wszystkie te idee byy zbyt bezsilne, aby wchon w siebie ca Moj wol i jej zdouczyni? Nie przestay by wobec Mnie wrogie, cho dugo ich wrogo pozostawaa utajona. Czy ze Swojoci (Eigenheit) bdzie tak samo? Czy ona take bdzie li tylko prb mediacji? Do jakiejkolwiek zasady bym si ucieka, jak np. zasady rozumu, to przecie zawsze bd musia j porzuci. Bo czy mona by zawsze rozsdnym i we Wszystkim kierowa si rozumem? Mog wprawdzie dy do rozumnoci, mog j kocha jak Boga i kad inn ide. Mog by filozofem, mionikiem mdroci, tak jak miuj Boga, ale to, co kocham, do czego d, stanowi tylko Moj ide, wyobraenie, myl: yje w Moim sercu, w Mej gowie, jest we Mnie tak jak serce, ale to nie jestem Ja - Ja tym nie jestem. Do dziaalnoci kleszych umysw naley szczeglnie to, co czsto okrela si mianem moralnego wpywu. Ma on swe rdo tam, gdzie zaczyna si pokorno, ba, nie jest nawet niczym innym jak sam pokornoci, poskromieniem i ugiciem si odwagi a do pokory. Kiedy ostrzegam, by nie i w poblie wysadzanych ska, to nie wywieram swym nawoywaniem adnego moralnego wpywu. Podobnie, gdy mwi dziecku, e bdzie godne, jeeli nie zje tego, co podano na st. Lecz jeli powiem: masz si modli, masz szanowa rodzicw, czci krucyfiks, gosi prawd, itd., gdy tak robi Czowiek, takie jest powoanie Czowieka, a nawet - taka jest Wola Boska, to bdzie to wanie moralne oddziaywanie; czowiek ma si tu pokoni przed powoaniem Czowieka, by posuszny i pokorny; ma si wyrzec wasnej woli dla obcej, ktr ustanowiono jako prawido i regu: ma si poniy przed czym wyszym - ma si ukorzy. Kto si ponia, bdzie wywyszonylxxxiii. Tak, tak, do religijnoci, pobonoci i przyzwoitoci naley dzieci przyucza zawczasu; czowiek dobrze wychowany to ten, ktremu dobre zasady wpojono, wtoczono i wbito do gowy. Gdy pokaesz, e masz to wszystko w nosie, to zaraz Dobrzy zaamuj rce z rozpaczy i podnosz wrzaw: Na Boga! Jeli nie bdzie si dzieciom dawa dobrych nauk, to pobiegn drog grzechu prosto w jego paszcz i stan si nicponiowatymi otrami! Wolnego, prorocy nieszczcia! W samej rzeczy, wprawdzie w waszym pojciu stan si nicponiami (Nichtnutzige). Lecz c Wasze pojcie? Nic tu po nim (sehr nichtnutziger Sinn). Zuchwali chopcy to nie mazgaje, ktrzy dadz sobie co wmwi. Maj w nosie wszystkie te Wasze androny, o ktrych roicie i bredzicie od niepamitnych czasw. Znios prawo spadkowe, nie bd chcieli dziedziczy gupoty, ktr Wy odziedziczylicie po ojcach; zgadz grzech pierworodny. Gdy im nakaecie: Pokocie si Najwyszemu! - to odpowiedz: Jeli chce Nas poskromi, to niechaj przyjdzie i sam to uczyni, My bynajmniej z wasnej woli si nie pokonimy. A gdy bdziecie ich straszy jego gniewem i kar, to zadrwi sobie z Waszych grb. Jeli nie uda
37

Wam si wicej nastraszy ich upiorami, to skocz si rzdy Upiorw i nikt wicej nie da wiary bajkom. I czy to wanie znowu nie liberaowie daj dobrego wychowania i reformy edukacji? Albowiem jake mgby ich liberalizm, ich wolno w granicach prawa, osta si bez karnoci? Cho nie wpajaj ju bogobojnoci, to daj przecie tym wikszej bojani przed Czowiekiem, tzw. Czowiekobojnoci, i dyscyplin ucz zapau dla prawdziwego ludzkiego powoania. Dawno miny czasy, gdy wystarczyo zudzenie, i posiedlimy Prawd, nie zastanawiajc si powanie nad tym, czy by moe nie naleaoby samemu by najpierw prawdziwym, aby posi Prawd. Te czasy to redniowiecze. Z pospolit, tzn. materialn wiadomoci, t wiadomoci, ktra skania si ku rzeczom, temu, co zmysowe i zmysom przynalene, zastanawiano si, jak wyrazi to, co niematerialne i niezmysowe. Tak jak nata si wzrok, by dostrzec co w oddali, bd te mozolnie wiczy si rk, a osignie si odpowiedni zrczno palcw, by wydoby z instrumentu artystyczny ton - tak wwczas umartwiano si na rne sposoby, jak wchon w siebie to, co ponadzmysowe. Jednake umartwiano jedynie zmysowego czowieka, pospolit wiadomo, tzw. ograniczone lub przedmiotowe mylenie. Poniewa jednak to mylenie, ten rozum, ktry Luter potpi pod nazw rozsdku, nie jest zdolny poj tego, co boskie, wic jego umartwianie przyczynia si do pojcia Prawdy w takim samym stopniu, jak wiczenie latami ng w tacu, z nadziej, e w ten sposb naucz si gra na flecie. Dopiero Luter, wraz z ktrym kocz si tzw. Wieki rednie, poj, e czowiek sam musi sta si inny, jeli chce doj do Prawdy. Mianowicie musi sta si rwnie prawdziwy jak sama Prawda. Tylko tego, kto Prawd ma ju w wierze, tylko tego, kto w ni wierzy, moe by ona udziaem, tzn. tylko dla wierzcego jest ona dostpna i tylko on moe j zgbia. Jedynie ten narzd, ktry reguluje oddychanie, umoliwa gr na flecie, i tylko taki czowiek moe doj do Prawdy, ktry posiada stosowny do tego narzd. Dla tego, kto potrafi poj jedynie to, co zmysowe, przedmiotowe, materialne, Prawda jawi si wycznie jako rzecz. Lecz Prawda to Duch, co zupenie niezmysowego, przeto dostpnego wycznie wyszej wiadomoci, a nie tej zorientowanej doczenie. Zatem wraz z Lutrem powstao przekonanie, i Prawda, bdc pojciem, dostpna jest tylko czowiekowi mylcemu. A oznacza to, e odtd czowiek ma po prostu przyj odmienny punkt widzenia; mianowicie niebiaski, religijny, naukowy, bd punkt widzenia mylenia wzgldem jego przedmiotu, myli punkt widzenia Ducha wobec Ducha. A wic tylko rwny uznaje rwnego. Rwny duchowi, co go poj zdolnylxxxiv. Protestantyzm podkopa redniowieczn hierarchi, tote mogoby powsta mniemanie, e zburzy j doszcztnie, ale tym samym przeoczono by fakt, i protestantyzm to wanie reformacja, a wic odwieenie przestarzaej hierarchii. Ta redniowieczna bya saba, poniewa musiaa tolerowa wszelkie moliwe barbarzystwa czowieka wieckiego, i dopiero reformacja wzmocnia jej si. Bruno Bauerlxxxv uwaa, i skoro reformacja bya gwnie abstrakcyjnym oderwaniem religijnej zasady od sztuki, pastwa i nauki, a zatem uwolnieniem jej od owych si, z ktrymi bya zwizana w epoce Kocioa i hierarchii redniowiecznej, to te kocielne i teologiczne kierunki, ktre wywodziy si z reformacji, stanowi jedynie konsekwentne urzeczywistnienie tej abstrakcji, religijnej zasady, przez inne siy ludzkoci. Wrcz przeciwnie. Moim zdaniem rzdy Ducha czy te wolno Ducha - co na jedno wychodzi - nigdy przedtem nie byy tak dalekosine i wszechmocne jak dzisiaj, gdy zamiast odrywa religijn zasad od sztuki, nauki i pastwa, oderway raczej te ostatnie od doczesnoci i wyniosy do krlestwa Ducha, czynic je religijnymi. Zestawiano stosownie Lutra i Kartezjusza: Kto wierzy jest Bogiemlxxxvi i Myl, wic jestem (cogito, ergo sum). Niebo Czowieka to mylenie, Duch. Wszystko mona mu wydrze poza myleniem i wiar. Konkretn wiar, wiar w Zeusa,
38

Astarte, Jahwe, Allacha mona zniszczy, jednake sama wiara jest niezniszczalna. W myleniu jest wolno. To, czego potrzebuj i czego pragn, nie jest Mi wicej dane na znak aski ani przez Mari Pann, ani przez wstawiennictwo witych, ani przez Koci, ktry uwalnia i wie - lecz Ja sam sobie tego dostarczam. Sowem: Mj byt (owo sum) to ycie w niebie myli, Ducha, cogitare. Lecz ja sam nie jestem niczym poza duchem, mylcym (wedug Kartezjusza), wierzcym (wedug Lutra). Nie jestem Mym ciaem - Moje ciao moe cierpie z powodu zachcianek bd mczarni. Nie jestem Mym ciaem, lecz Duchem, wycznie Duchem. Ta oto myl przewija si przez dzieje reformacji a do dzisiaj. Dopiero filozofia nowoytna, od czasw Kartezjusza, powanie zaja si kwesti nadania chrzecijastwu peniejszego wyrazu, podnoszc naukow wiadomo do rangi jedynie prawdziwej i obowizujcej. Dlatego zaczyna od absolutnego zwtpienia, od dubitare, od skruszenia pospolitej wiadomoci, od odrzucenia Wszystkiego, czego nie uprawomocnia Duch, mylenie. Nie liczy si dla niej natura, opinia ludzi, ludzkie prawa; nie spocznie, dopki nie podporzdkuje Wszystkiego rozsdkowi i nie bdzie moga powiedzie: Co rzeczywiste, jest rozumne; tylko to, co rozumne, jest rzeczywiste.lxxxvii Tak w kocu doprowadzia Ducha, rozum do zwycistwa, i Wszystko stao si Duchem, gdy we Wszystkim jest Rozum; w caej przyrodzie, a nawet w najbardziej przewrotnych sdach ludzi. Albowiem wszystko ma suy najlepszemu celowi, tj. doprowadzi do zwycistwa Rozumu. Kartezjaskie dubitare zawiera zdecydowan deklaracj, i tylko cogitare, mylenie jest Duchem. Oto cakowite zerwanie z pospolit wiadomoci, przypisujc rzeczywisto nieracjonalnym rzeczom! Istnieje tylko to, co racjonalne, istnieje tylko Duch! Taka jest zasada wspczesnej filozofii - zasada czysto chrzecijaska. Ju Kartezjusz wyranie oddzieli ciao od ducha, a Goethe mwi: Duchem jest ten, kto sobie ciao tworzylxxxviii. Ale ta sama filozofia chrzecijaska nie odrzuca przecie tego, co rozumne, i dlatego powstaje przeciwko czystej subiektywnoci, przeciwko trafom, przypadkowoci, samowoli, itd. Chciaaby nawet, eby to, co boskie, we Wszystkim byo widoczne, a wszelka wiadomo staa si wiedz o tym, co boskie, by czowiek wszdzie widzia Boga. Lecz Bg przecie nigdy nie istnieje bez diaba. Dlatego nie mona nazwa filozofem kogo, kto wprawdzie ma oczy otwarte na sprawy wiata, kto ma jasne i niezalepione spojrzenie oraz waciwy osd o wiecie, lecz w wiecie jedynie wiat widzi, w rzeczach - rzeczy; jednym sowem: Wszystko widzi po prostu prozaicznie, takim, jakie jest. Filozofem jest jedynie ten, kto w wiecie - niebo, w ziemskim - pozaziemskie, a w doczesnym - to, co boskie widzi, bada i odkrywa. Tamten niech bdzie nawet najrozumniejszy, ale nie zmienia to faktu, i: tym, czego nie dostrzega rozum racjonalistw, zajmuje si naiwnie dziecice sercelxxxix. Dopiero ono czyni z czowieka filozofa, badacza tego, co boskie. Tamten mia tylko pospolit wiadomo, lecz kto pojmuje i potrafi wyrazi to, co boskie, ten dopiero posiada wiadomo naukow. Z tego powodu usunito Bacona z grona filozofwxc. I w samej rzeczy nadal si wydaje, e to, co nazywa si angielsk filozofi, nie doprowadzio do niczego, poza odkryciem tzw. otwartych umysw, jakimi byli Bacon i Hume. Anglicy nie potrafili nada prostocie dziecicego serca znaczenia filozoficznego, nie potrafili z dziecicych serc uczyni filozofw. Oznacza to mniej wicej, e ich filozofia nie moga sta si filozofi teologiczn, czy te sam teologi. A przecie tylko jako teologia moga si wyy i dokona. Bacona nie obchodziy ani zagadnienia teologiczne, ani zasadnicze kwestie. Przedmiotem poznania jest ycie. Niemiecka myl filozoficzna prbuje bardziej anieli jakakolwiek inna doj do pocztkw i rde ycia, i widzi je dopiero w samym poznaniu. Sens kartezjaskiego cogito, ergo sum oznacza, i yje si tylko wtedy, kiedy si myli. ycie mylce to ycie duchowe! yje wycznie Duch, jego ycie jest prawdziwym yciem. Take i w przyrodzie istniej wwczas
39

tylko wieczne prawida, i Duch czy Rozum natury stanowi jej prawdziwe ycie. Wycznie myl yje - tak w czowieku, jak i w przyrodzie - wszystko Inne jest martwe! Do takiej abstrakcji, gdzie oywaj oglniki, czy te to, co martwe, dochodzi w tej historii Ducha. yje tylko Bg, ktry jest Duchem. Poza Widmem nie yje nic. Jak mona utrzymywa o wspczesnej filozofii czy czasach, e przyniosy wolno, skoro nie wyzwoliy Nas spod przemocy przedmiotowoci? Czy jestem moe wolny od despoty, kiedy nie odczuwam wprawdzie strachu przed samym mocarzem, lecz przed tym, e uchybi szacunkowi, ktry, roj sobie, e jestem mu wienien? Nie inaczej wyglda to obecnie. Istniejce, rzeczywiste przedmioty, rzeczywisty wadca, itd., przeksztaciy si jedynie w wyobraone, tzn. w pojcia, przed ktrymi stary respekt nie tylko nie zagin, lecz przybra na sile. Cho zakpiono nawet z Boga i diaba w ich dawnej, racej realnoci, to przecie tym wicej uwagi powicono ich pojciom. Zego pozbyli si - zo pozostao.xci Bez skrupuw buntowano si przeciw istniejcemu pastwu, obalano istniejce prawa, gdy raz na zawsze postanowiono, e to, co istnieje i jest namacalne, nie moe ju panowa. Kto jednak miaby grzeszy przeciw pojciu pastwa? Kto odwayby si nie podporzdkowa pojciu prawa? Tote zostae obywatelem i prawym, lojalnym czowiekiem. Ba, mylano nawet o tym, by by jeszcze bardziej praworzdnym i z wikszym racjonalizmem znoszono dawne, niedoskonae prawo, aby hodowa duchowi prawa. Pomimo to rzeczywiste przedmioty ulegy jedynie przeksztaceniu, nadal zachowujc swoj przewag i wadz. Jednym sowem: wci posuszni i optani, yli ludzie refleksj, refleksj nad przedmiotem, ktry respektowano i przed ktrym odczuwano gboki szacunek i lk. Nie uczyniono nic poza tym, e przemieniono rzeczy w wyobraenia rzeczy, w myli i pojcia, a ta zaleno staa si jeszcze silniejsza i nierozerwalna. Zatem nie trudno jest np. uwolni si od nakazw rodzicw, czy napomnie wuja i ciotki, zignorowa proby brata i siostry; jednak owo wypowiedziane posuszestwo wywouje w czowieku wyrzuty sumienia, i im mniej ulega on pojedynczym daniom (gdy wasny rozsdek kae je uzna za nierozsdne), tym trudniej wybacza sobie wykroczenie przeciwko wyobraeniu, jakie czowiek wytworzy sobie o mioci rodzinnej i obowizku szacunku. Wybawiony od zalenoci wzgldem istniejcej rodziny, popada w jeszcze wiksz zaleno od pojcia rodziny: rzdzi nim duch rodziny. Rodzina skadajca si z Jasia, Magosi i innych, ktra stracia sw wadz, zostaa jedynie uduchowiona, stajc si Rodzin w ogle, do ktrej stosuje si stara maksyma: Boga naley sucha bardziej ni czowieka; co oznacza tutaj: Nie mog wprawdzie stosowa si do Waszych niedorzecznych wymaga, ale jako moja rodzina pozostajecie przecie przedmiotem mojej mioci i troski. Albowiem Rodzina jest pojciem witym, ktrego jednostce nie wolno w adnym razie skala. I ta uduchowiona, odzmysowiona Rodzina, ktra staa si pojciem i wyobraeniem, uchodzi tu teraz za wito, ktrej despotyzm jest dziesi razy gorszy, gdy drczy me sumienie. w despotyzm zostaje przezwyciony dopiero wtedy, gdy pojcie Rodziny dla Mnie stanie si Niczym. Chrzecijaskie sentencje: Czy to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?xcii, Bo przyszedem porni syna z jego ojcem, crk z matkxciii, i inne, s przytaczane w odniesieniu do niebiaskiej czy te waciwej Rodziny, i nie oznaczaj nic innego jak tylko danie pastwa, by w konflikcie pastwa z rodzin by posusznym jego nakazom. Podobnie jak z rodzin ma si rzecz z moralnoci. Obyczaju niejeden si wyrzeka - wyobraenia moralnoci wyrzec si bardzo trudno. Moralno jest ide obyczaju, jego duchow si, wadz nad sumieniem, jednake obyczaj jest zbyt materialny, aby rzdzi Duchem i nie zniewala duchowego czowieka, tzw. niezalenego, wolnego ducha (Freigeist). Protestant moe postpowa, jak mu si podoba, jednak Pismo wite, Sowo Boe pozostaj dla wite. Dla kogo przestay by wite, ten nie jest ju protestantem. Niemniej jednak pozostaje dla witym wszystko to, co przykazane w Pimie, tej przez Boga ustanowionej zwierzchnoci. Nadal jest
40

dla czym niewiadomym, niedostpnym i ponad wszelk wtpliwo. A poniewa zwtpienie, ktre w praktyce stanowi zagroenie, jest waciw cech czowieka, tote i te sprawy stoj ponad nim. Kto nie potrafi si od nich uwolni, ten bdzie wierzy. Zatem wierzy w nie oznacza by do nich przywizanym. Uwewntrzniajc wiar, protestantyzm uwewntrzni take niewol: wchonwszy w siebie owe witoci, spltszy je z ca sw myl i deniem, uczyni z nich spraw sumienia, wity obowizek. Dlatego dla protestanta witym jest to, od czego sumienie nie moe si uwolni, a sumienno najdokadniej okrela jego charakter. Waciwie protestantyzm uczyni z czowieka pastwo rzdzone przez tajn policj. Sumienie - szpieg i czatownik - nadzoruje kady ruch Ducha, a wszelka dziaalno i mylenie jest dla spraw sumienia, tzn. spraw policyjn. Istota protestantyzmu polega na rozdarciu czowieka na instynkt i sumienie (na wewntrzny motoch i wewntrzn policj). Mdro Biblii (w miejsce katolickiej mdroci Kocioa) uchodzi za wito, a to poczucie i wiadomo, e sowo biblijne jest wite, zwie si - sumieniem. O witoci zatem rozstrzyga sumienie. Jeli si nie uwolnisz od sumienia, od wiadomoci tego, co wite, to moesz wprawdzie postpowa niesumiennie, lecz nigdy bez sumienia. Katolik zadowala si spenieniem nakazu; protestant postpuje wiadomie i w zgodzie z sumieniem. Katolik to przecie tylko czowiek wiecki - protestant sam jest duchownym. To, e wszyscy stali si duchownymi, jest wanie postpem w stosunku do redniowiecza, lecz zarazem i przeklestwem epoki reformacji. Czyme innym bya jezuicka moralno anieli kontynuacj handlu odpustami? Z tym, e ten, komu odpuszczano grzechy, uzyskiwa wikszy wgld w to, jak si grzechy odpuszcza, i przekona si, jak mu naprawd odejmuj grzechy, gdy w tym czy innym okrelonym przypadku (kazuici) nie byo grzechu w tym, czego si dopuci. Kupczenie odpustami sprawiao, i wszystkie grzechy i wystpki byy dopuszczalne, i zaguszao kady gos sumienia. Mona byo da upust wszelkiej zmysowoci, jeli tylko uzyskao si odkupienie od Kocioa. Podczas gdy jezuici nadal sprzyjali zmysowoci, purytascy, ponurzy, fanatyczni, skruszeni i rozmodleni protestanci, jako prawdziwi realizatorzy chrzecijaskich idei, aprobowali jedynie czowieka duchowego i duchownego. Katolicyzm, szczeglnie jezuici, wspierali w ten sposb egoizm, znajdujc wewntrz samego protestantyzmu mimowolnych i niewiadomych zwolennikw, i ratujc Nas tym samym przed upadkiem i zagad waciw zmysowoci. Wszelako duch protestancki w dalszym cigu rozszerza sw wadz, a poniewa to, co jezuickie, obok tego, co boskie, przedstawia jedynie to, co diabelskie - od wszelkiej boskoci nieodczne - tote nigdzie nie moe si ono utrzyma, lecz musi si przyglda, jak np. we Francji w kocu zwycia filisterski protestantyzm i Duch bierze gr. Zwyko si chwali protestantyzm, i ponownie przywrci szacunek temu, co doczesne, np. maestwu, pastwu, itd. Lecz to, co doczesne - jako doczesno, wiecko - jest mu jeszcze bardziej obojtne ni katolicyzmowi, ktry pozwala istnie wieckiemu wiatu, a nawet zaywa jego rozkoszy; natomiast rozsdny, konsekwentny protestant szykuje si, by cakowicie unicestwi to, co doczesne, po prostu to uwicajc. Tak wic maestwo pozbawione zostao swej naturalnoci, stajc si wite, jednake nie w sensie katolickiego sakramentu, gdzie otrzymuje uwicenie wycznie od Kocioa (samo bdc w gruncie rzeczy niewitym), lecz w tym sensie, i staje si odtd czym witym samo w sobie, witym zwizkiem, tak jak pastwo, itd. Dawniej papie dawa pastwu i jego ksiciom wicenia i swe bogosawiestwo. Teraz pastwo jest samo przez si wite, podobnie jak i krlewski majestat - bez kapaskiego namaszczenia. W rzeczy samej uwicono porzdek natury bd prawo natury jako porzdek boy. Tote czytamy np. w Wyznaniu Augsburskim, w artykule jedenastym: Zatem pozostajemy tu susznie przy werdykcie, jaki sdziowie konsultanci mdrze i sprawiedliwie orzekli, i jest prawem naturalnym, by kobieta i mczyzna yli ze sob. Skoro jest to prawem naturalnym, to te stanowi porzdek boy zaszczepiony w przyrodzie, przeto i boskie prawo. Czy nie jest to
41

przypadkiem co wicej anieli owiecony protestantyzm, kiedy Feuerbach uznaje za wite moralne zwizki, wprawdzie nie jako porzdek boy, lecz z powodu Ducha, ktry w nich mieszka? Maestwo jednak - rzecz jasna, jako wolny zwizek mioci - jest wite samo przez si dziki naturze zwizku, jaki zostaje tu zawarty. Tylko takie maestwo jest religijne, tylko takie jest prawdziwe, ktre odpowiada istocie maestwa - mioci. I tak samo ma si rzecz ze wszystkimi moralnymi stosunkami. S one tylko tam moralne, tylko tam w moralnym sensie uprawnione, gdzie same przez si uchodz za religijne. Prawdziwa przyja istnieje tylko tam, gdzie granice przyjani przestrzegane s z religijn sumiennoci, z t sam sumiennoci, z jak czowiek wierzcy strzee godnoci swego Boga. wita jest i niechaj bdzie dla Ciebie przyja, wita niechaj bdzie wasno, witym maestwo, witym dobro kadego czowieka, lecz witym same w sobie i dla siebiexciv. Jest to bardzo istotny moment. W katolicyzmie to, co doczesne, moe zosta wprawdzie namaszczone bd uwicone, lecz nie jest wite bez kapaskiego bogosawiestwa. Natomiast w protestantyzmie doczesne stosunki s same przez si - wite jedynie poprzez swoje istnienie. Z namaszczeniem, dziki ktremu wito zostaje nadana, cile wie si jezuicka maksyma cel uwica rodki. aden rodek nie jest wity czy niewity sam przez si uwica go zwizek z Kocioem, przydatno Kocioowi. Za takie uznano krlobjstwo. Gdy dokonywano go Kocioowi na poytek, to mogo by pewne uwicenia przez Koci, cho nie wyraonego otwarcie. Dla protestanta krlewski majestat stanowi wito; dla katolika mgby za taki uchodzi jedynie uwicony przez arcykapana, i tylko dlatego jest dla wity, gdy papie uwici go po wsze czasy, cho bez adnego specjalnego aktu. Gdyby cofn swe bogosawiestwo, to krl pozostaby dla katolika jedynie zwykym miertelnikiem bd profanem, nienamaszczonym. O ile protestant prbuje odkry wito nawet w zmysowoci, aby trzyma si potem tylko tego, co wite, to katolik dy raczej do tego, by zmysowo odrzuci od siebie i umieci j tam, gdzie zmysy - jak i reszta natury - maj warto same w sobie. Katolicki Koci pozbawi doczesne maestwo stanu uwicenia i odmwi swym kapanom doczesnej rodziny. Koci protestancki uzna maestwo i wizi rodzinne za wite, i dlatego stosowne dla swoich duchownych. Jezuita, jako dobry katolik, moe wszystko uwici. Musi sobie jedynie powiedzie: jako kapan jestem Kocioowi niezbdny, ale su mu gorliwiej, jeli odpowiednio zaspokajam me dze. Zatem uwiod t dziewczyn, ka otru mego wroga, itd. Mj cel jest wity, gdy jest celem kapana - przeto uwica on rodek. W kocu przecie dzieje si tak na poytek Kocioowi. Czeg miaby si obawia katolicki kapan podajc zatrut hosti Henrykowi VIIxcv, skoro czyni to na chwa Kocioa? Szczerze religijni protestanci powstawali przeciwko kadej niewinnej rozrywce, gdy niewinnym mogo by tylko to, co wite, co duchowe. Odrzucali wszystko, w czym nie mogli dowie obecnoci witego Ducha, np. taniec, teatr, przepych (np. w kociele), itd. Z kolei luteranizm jest bardziej radykalny od purytaskiego kalwinizmu na paszczynie religijnej, tzn. duchowej. Ten ostatni, mianowicie, z miejsca wyklucza mnstwo rzeczy jako zmysowe i doczesne, i puryfikuje Koci. Luteranizm tymczasem prbuje, gdzie to moliwe, wprowadzi Ducha do wiata rzeczy, uzna Ducha za ich istot, i tym samym uwici wszystko, co doczesne. (Nikt nie moe zabroni pocaunku na znak powaania. Uwica go duch przyzwoitoci.) Std te luteraninowi Heglowi (opowiada si on w pewnym miejscu za tym, by zosta luteraninem)xcvi cakowicie udao si we Wszystkim wprowadzi w ycie to pojcie. We wszystkim jest Rozum, tj. Duch wity, bd te to, co rzeczywiste, jest rozumne. To, co rzeczywiste, jest faktycznie Wszystkim, we Wszystkim bowiem, np. w kadym kamstwie, mona odkry Prawd. Nie istnieje absolutne kamstwo, absolutne zo, itd.
42

Wielkie dziea Ducha zostay stworzone prawie wycznie przez protestantw, gdy jedynie oni byli prawdziwymi apostoami i realizatorami Ducha. Jake mao moe zwojowa czowiek! Musi pozwoli socu zakrela sw drog, morzu - pdzi swe fale, grom - siga do nieba. Zatem stoi bezradny przed tym, co niezwycione. Czy moe oprze si wraeniu, e jest bezsilny wobec tego ogromnego wiata? wiat jest niezmienn regu, ktrej czowiek musi si podda, gdy okrela ona jego los. Nad czym pracowaa wic przedchrzecijaska ludzko? Nad tym, by unikn niespodzianek losu, by nie da si zaskoczy. Stoicy osigali to w apatii, uznajc za obojtne ataki natury, nie pozwalajc im na siebie wpywa. Horacy gosi swe sawetne nil admirari, okazujc jednoczenie obojtno wobec innych i wiata: wiat nie moe na Nas oddziaywa ani wzbudza zdziwienia. A owo impavidum ferient ruinaexcvii wyraa t sam niezomno, co Psalm 46, 3: Przeto si nie boimy, choby walia si ziemiaxcviii. W tym wszystkim znalazo si miejsce dla chrzecijaskiej sentencji, i wiat jest marnoci - dla chrzecijaskiej pogardy wiata. Niezomny duch mdrca, wraz z ktrym stary wiat zgotowa swj koniec, dozna teraz wewntrznego wstrzsu, przed ktrym adna ataraksja, adna stoicka odwaga nie moga go uchroni. w Duch, zabezpieczony przed wszelkim wpywem tego wiata, nieczuy na jego ciosy i wyniesiony nad jego ataki, ktrego nic nie dziwi i nie wzruszy, nawet zagada wiata - on, niepohamowany, ponownie zawrza, gdy w jego wasnym wntrzu zebray si gazy (duchy), a gdzie nie odniosy skutku mechaniczne ciosy z zewntrz, tam chemiczne napicia w gbi wywoay poruszenie i rozpoczy swe cudowne harce. W rezultacie dzieje staroytne kocz si tym, e Ja wywalczyem sobie wiat na wasno. Wszystko przekaza Mi Ojciec Mj.xcix wiat przesta by dla Mnie wszechpotny, niedostpny, wity, boski, itd; zosta odarty z boskoci i tak dalece postpuj z nim wedug Mego upodobania, e gdybym tylko chcia, to mgbym dokonywa w nim wszelkich cudw, tzn. sprawowa w nim wadz Ducha, przenosi gry, rozkazywa drzewom morwowym, by same si wyryway i przesadzay w morzec, tak, aby wszystko stao si moliwe, tzn. do pomylenia: Wszystko jest moliwe dla tego, kto wierzyci Jam jest Panem (Herr) wiata, Moja jest Chwaa (Herrlichkeit). wiat sta si prozaiczny, gdy znikno ze to, co boskie; sta si Moj wasnoci, ktr zarzdzam wedle Mej woli, jak Mnie (tzn. Duchowi) si podoba. Gdym si wywyszy, by sta si Wacicielem wiata, to i egoizm odnis swe pierwsze cakowite zwycistwo, przezwyciajc wiat, stajc si wolnym od wiata, zamkn pod kluczem dorobek wielu stuleci. Pierwsza wasno, pierwsza chwaa zostay zdobyte! Jednak Pan wiata nie jest jeszcze Panem swych myli, uczu i woli - nie jest Panem i Wadc Ducha, albowiem Duch jest wci wity, jest Duchem witym, a wolny od wiata chrzecijanin nie moe sta si wolny od Boga. O ile walka staroytnych bya zmaganiem si ze wiatem, ze wiatem zewntrznym, o tyle redniowieczna (chrzecijaska) bya walk z samym sob, z Duchem, wewntrznym wiatem skierowana na siebie, refleksyjna, zamylona. Wszelka mdro staroytnych to poznawanie wiata (Weltweisheit)cii; mdro nowoytnych to poznawanie Boga (Gottesgelahrtheit). Poganie (wrd nich take i ydzi) rozprawili si ze wiatem, lecz teraz chodzio o to, by rozprawi si te ze sob, z Duchem, tzn., aby sta si wolnym od Ducha i Boga. Niemal od dwch tysicy lat trudzimy si, by podporzdkowa Sobie witego Ducha i odrywamy stopniowo niejeden skrawek witoci, by go zdepta. Lecz ten potny przeciwnik powstaje wci na nowo, pod zmienion postaci i imieniem. Duch nie jest jeszcze odarty z boskoci, sprofanowany i zbeszczeszczony. Wprawdzie od dawna nie unosi si ju niczym gob nad naszymi gowami, wprawdzie nie bogosawi ju tylko swoim witym, lecz staje si uchwytny take i dla profana, jednak jako duch ludzkoci, duch ludzki, tzn. Duch Czowieka, pozostaje on dla Mnie i dla Ciebie obcym Duchem, wci dalekim od tego, by sta si Nasz wyczn wasnoci, ktr rozporzdzamy
43

wedle Naszej woli. Tymczasem jedno stao si pewne i wyranie pokierowao biegiem wydarze pochrzecijaskiej ery; tym Czym byo denie, by Ducha witego uczyni bardziej ludzkim, przybliy go czowiekowi czy te ludziom. Tote doszo do tego, e w kocu mona go byo pojmowa jako ducha ludzkoci i wrd rozmaitych wyrae, takich jak idea ludzkoci, czowieczestwa, humanizmu, powszechnej ludzkiej mioci, itd., wydawa si bardziej ujmujcy, godny zaufania i przystpny. Czy nie naley rozumie tego tak, e teraz kady moe posi Ducha witego, wchon w siebie ide ludzkoci, a czowieczestwu w sobie nada ksztat i powoa je do ycia? Nie, ten Duch nie zosta odarty ze swojej witoci, nie pozbawiono go niedostpnoci; dla Nas jest on nieosigalny, nie jest Nasz wasnoci; albowiem Duch Ludzkoci nie jest Moim duchem. Moe by Mym ideaem i jego pojcie nazw Moim; pojcie ludzkoci jest Moj wasnoci, a daj tego dostateczny dowd, interpretujc je cakowicie po Mojej myli, ksztatujc je dzisiaj tak, a jutro inaczej. I cho przedstawiamy je w najrozmaitszy sposb, to pozostaje jednoczenie fideikomisemciii, ktrego nie mog si zrzec ani sprzeda. Z czasem, na skutek licznych przemian, z Ducha witego powstaa absolutna Idea, ktra z kolei rozprysa si na wiele rozmaitych kawakw, na idee mioci, bliniego, rozumnoci, cnoty miesczaskiej, itd. Lecz czy Ja mog ow ide nazwa M wasn, skoro jest ide ludzkoci; czy mog uzna Ducha za pokonanego, skoro musz mu suy i Siebie ofiarowa? Dobiegajca kresu staroytno uczynia wiat sw wasnoci dopiero wtedy, gdy przeamaa jego wszechmoc i bosko, a dostrzega niemoc i marno. Podobnie ma si rzecz z Duchem; skoro sprowadziem go do rangi Widma, a jego wadz nade Mn do optania, przeto naley go uzna za sprofanowanego, zbeszczeszczonego i odartego z boskoci. Zatem posuguj si nim tak, jak wykorzystuj natur - bez skrupuw, jak Mi si podoba. Natura rzeczy i pojcie zwizku powinny Mn kierowa w podejciu do pierwszego i zawierania drugiego. Jakby pojcie rzeczy istniao samo przez si, a nie li tylko jako pojcie, ktre si z tej rzeczy bierze! Tak jakby relacje, w ktre wchodzimy, nie zachodziy wycznie dziki jedynoci partnerw! Jak gdyby zaleao to od tego, jak inni je zaszufladkuj! Lecz skoro si oddziela Istot Czowieka od rzeczywistego czowieka i ocenia si go wedle niej, to oddziela si te jego postpowanie od niego samego, mierzc je wedug ludzkiej wartoci. O wszystkim maj decydowa pojcia; pojcia kieruj yciem, pojcia rzdz. Oto religijny wiat, ktry Hegel usystematyzowa, doprowadzajc metod do absurdu, a pojciowe prawida w ich ostatecznej formie - do niepodwaalnej dogmatyki. Wszystko robi si pod dyktando oklepanych poj, a rzeczywistego czowieka, tzn. Mnie, zmusza si, bym y wedug tych prawide. Czy moe istnie gorsza tyrania prawa; i czy ju u swego zarania chrzecijastwo nie przyznawao, i chce jedynie utwierdzi panowanie ydowskiego prawa? (Niechaj si nie zagubi ani jedna litera prawa!)civ Dziki liberalizmowi z kolei inne pojcia nabray znaczenia, mianowicie zamiast Boga - Czowiek, zamiast Kocioa - Pastwo, zamiast wiary - Nauka; czy te oglniej: zamiast surowych praw i zasad - rzeczywiste pojcia i wieczne prawida. Obecnie w wiecie panuje jedynie Duch. Chmary poj brzcz wewntrz gw, a c czyni Niestrudzeni? Neguj te pojcia, aby zastpi je nowymi! Powiadaj: Tworzycie Sobie faszywe pojcie prawa, pastwa, czowieka, wolnoci, prawdy, honoru, itd. - pojcie prawa, itd. to wanie to, co My teraz ustanowimy. I tak postpuje pomieszanie poj. Historia obesza si z Nami okrutnie, a Duch zdoby wszechpotn wadz. Musisz szanowa Moje ndzne buty, ktre mogyby chroni Twoje nagie stopy; Moj sl - bo mogaby nada smak Twym ziemniakom; Moj karet wspania, ktrej posiadanie raz na zawsze pooyoby kres Twej ndzy. Lecz nie wolno Ci po to siga. Czowiek musi uzna niezaleno tych i wielu innych rzeczy; niechaj bd dla nieuchwytne, niedostpne; niech bdzie ich pozbawiony. Musi je ceni
44

i szanowa, a biada mu, gdy podliwie wycignie po nie rk: nazywamy to mie lepkie rce! Jake niewiele pozostao dla Nas, ba, prawie nic. Wszystko znikno sprzed oczu; nie wolno Nam siga po to, co nie zostao Nam dane: yjemy jeszcze jedynie dziki asce dajcych. Nie wolno Ci nawet ruszy szpilki, chyba e uzyska pozwolenie na to, by mg to zrobi! Pozwolenie od kogo? Od respektu. Dopiero gdy on udzieli Ci go na wasno, dopiero gdy moesz je jako wasno respektowa, dopiero wtedy moesz je uzyska. A z drugiej strony, nie wolno Ci powzi adnej myli, wypowiedzie adnej sylaby, dopuci si adnego czynu tak, by mia rkojmi jedynie w Tobie, a nie bra si z moralnoci, rozumu czy czowieczestwa. Szczliwa bezstronnoci czowieka podliwego! Jake okrutnie prbuje si zoy Ciebie na otarzu uprzedze! Ponad otarzem jednake wznosi si Koci, coraz bardziej poszerzajc swe dominium. Wszystko, co otaczaj jego mury, jest wite. Dla Ciebie jest to ju nieosigalne, nie wolno Ci tego dotkn! Trawiony godem krzyczysz i bkasz si dokoa, by odszuka odrobin tego, co niewite, a w biegu swym zataczasz coraz szersze krgi. Wkrtce w Koci obejmie ca ziemi, a Ty zostaniesz wygnany na najdalszy jej kraniec; jeszcze jeden krok, a wiat witoci zwyciy Ty utoniesz w otchani. Dlatego nabierz odwagi, pki jeszcze jest czas; nie bkaj si duej po jaowej, niewitej ziemi: zaryzykuj skok i rzu si przez bramy w sam rodek witoci. Jeli pochoniesz to, co wite, to je sobie przywaszczysz! Straw hosti, a uwolnisz si od niej!

3. Wolnicv
Skoro w powyszych dwch rozdziaach przedstawiono staroytnych i nowoytnych, to mogoby si wydawa, e odrbny rozdzia trzeci naleaoby powici wycznie Wolnym. Lecz tak nie bdzie. Wolni s tylko nowymi i nowszymi wrd nowoytnych, a stanowi przedmiot osobnego rozdziau jedynie dlatego, e nale do teraniejszoci, a przede wszystkim ona absorbuje tutaj nasz uwag. Mwic wolni, mam na myli liberaw, lecz musz odoy na pniej wytumaczenie pojcia wolnoci w ogle oraz wielu innych poj, ktrych uprzedniego przyblienia nie mona pomin!

1. Liberalizm polityczny
Kiedy kielich tzw. absolutyzmu oprniono a do dna, w osiemnastym wieku nabrano gbokiego przekonania, e trunek ten czowiekowi nie suy i zechciano skosztowa innego. Nasi ojcowie, ktrzy byli przecie ludmi, zapragnli, aby zaczto ich za takich uwaa. Tego, kto w Nas widzi co innego nili Czowieka, rwnie nie uwaamy za Czowieka, lecz za nie-Czowieka (einem Unmenschen)cvi, i tak go traktujemy. Kto natomiast ma Nas za ludzi i nie dopuszcza, bymy byli nieludzko traktowani, tego bdziemy czci jako Naszego prawdziwego obroc i protektora. Zatem trzymajmy si razem i bromy jeden w drugim Czowieka; wwczas znajdziemy w Naszym zespoleniu konieczn obron, a w Nas trzymajcych si razem wsplnot tych, ktrzy znaj swoj ludzk godno i zespalaj si jako ludzie. Nasze zespolenie to pastwo; My, trzymajcy si razem to - nard. Wycznie w Naszej jednoci, jako nard, bd pastwo jestemy ludmi. Natomiast, gdy postpujemy jako jednostki, ulegajc Naszym sobkowskim skonnociom, to naley to wycznie do Naszego ycia prywatnego; Nasze

45

publiczne czy te pastwowe ycie jest czysto ludzkie. To, co w Nas nieludzkie, bd egoistyczne, zniamy do rangi prywatnej sprawy i dlatego wyranie oddzielamy pastwo od spoeczestwa mieszczaskiego, w ktrym krluje egoizm. Prawdziwy Czowiek to nard, a jednostka zawsze pozostaje egoist. Dlatego pozbdcie si swej odrbnoci czy te jedynoci, w ktrych zamieszkuje egoistyczna nierwno i niezgoda, i powicie si bez reszty prawdziwemu Czowiekowi, Narodowi, Pastwu. Wwczas staniecie si ludmi i zdobdziecie wszystko, co jest nalene Czowiekowi; Pastwo, prawdziwy Czowiek, da Wam prawo do tego, co Jego, i obdarzy Was prawami Czowieka - Czowiek da Wam swoje prawa. Oto co gosi mieszczastwo. Mieszczastwo nie jest niczym innym, jak tylko wyobraeniem, e pastwo jest absolutnie wszystkim, jest prawdziwym Czowiekiem, e warto jednostki sprowadza si do tego, by by obywatelem. By dobrym obywatelem - oto w czym upatruje ona najwyszy zaszczyt, ponad co nie uznaje ju nic wicej, moe z wyjtkiem owego przeytku - by by dobrym chrzecijaninem. Mieszczastwo powstao w walce przeciwko uprzywilejowanym stanom, przez ktre byo traktowane cavalirment [wyniole] jako stan trzeci i zrwnane z canaille [motoch]. Zatem, a do wtedy, uznawano w pastwie nierwno osb. Przeznaczeniem szlacheckiego syna byy zaszczyty, o ktrych najznamienitsi mieszczanie nie mogli nawet marzy. Przeciwko temu buntowaa si mieszczaska dusza. Do tych odznacze, faworyzowania, rnic stanw! Niechaj wszyscy stan si rwni! Niech nikt nie kieruje si partykularnym interesem, lecz powszechnym interesem Wszystkich. Pastwo niech si stanie wsplnot wolnych i rwnych ludzi, a kady winien si powica dla ogu; w Pastwie si zatraci, Pastwo uczyni swym celem i ideaem. Pastwo! Pastwo! - zewszd sycha woanie. Odtd poszukuje si waciwego ustroju, najlepszej konstytucji - zatem pastwa w najlepszym ujciu. Pojcie pastwa gboko zapado w ludzkie serca, wzbudzajc powszechny entuzjazm. Suenie mu, temu doczesnemu bogu, stao si nowym naboestwem i kultem. Nastaa waciwa polityczna epoka. Suba pastwu, narodowi, staa si najwyszym ideaem; interes pastwowy - naczelnym interesem; suba pastwowa (do ktrej penienia nie musiao si by urzdnikiem) - najwyszym zaszczytem. Tak wic wyparto partykularny interes i osobowo, a powicenie dla pastwa stao si myl przewodni. Naley wyrzec si siebie i y tylko dla pastwa; naley postpowa bezinteresownie, zrezygnowa z wasnej korzyci na rzecz pastwa. Stao si ono przez to prawdziw osob, wobec ktrej przestaa istnie indywidualna osobowo: to nie Ja yj, lecz ono yje we Mnie. Dlatego wczeniejszemu samolubstwu przeciwstawiano bezinteresowno i bezosobowo. Przed tym bogiem - Pastwem - gin wszelki egoizm, wobec niego Wszyscy byli rwni, niczym si nie rnili - byli ludmi i niczym poza tym. W atwopalnym tworzywie wasnoci zapona Rewolucja [Francuska]. Wadza potrzebowaa pienidzy. Teraz musiaa udowodni, i jest wadz absolutn, przeto Pani wszelkiej wasnoci, jedynym posiadaczem. Musiaa zagarn dla siebie kapita, ktry znajdowa si w posiadaniu poddanych, cho nie by ich wasnoci. Zamiast tego jednak powoaa Stany Generalne, kac sobie uchwali budet. Odstpienie od jedynie logicznego dziaania rozwiao zudzenie wadzy absolutnej. Jeli kto musi kaza sobie co uchwala, to nie mona go uwaa za absolutnego wadc. Poddani uznali zatem, e to oni s rzeczywistymi wacicielami i e pienidze, ktrych si domagano, s ich wasnoci. I tak dotychczasowi poddani uwiadomili sobie, e s wacicielami. W kilku sowach przedstawia to Baillycvii: Jeli bez mojej zgody nie moecie rozporzdza moj wasnoci, to jeszcze mniej moecie decydowa o tym, co tyczy si mojej osoby, mojej duchowej i spoecznej pozycji! Wszystko to stanowi m wasno jak kawaek ziemi, ktry uprawiam; sam bd ustala prawa, interesy i reguy.

46

Sowa Bailly'ego brzmi wprawdzie tak, jak gdyby Kady by teraz wacicielem. Tymczasem zamiast wadz, zamiast ksicia, wacicielem i panem sta si teraz nard. Odtd ideaem jest wolno ludu - wolny lud, itd. Ju 8 lipca 1789 r. owiadczenie biskupa Autun i Barr[i]recviii rozwiao mylne wraenie jakoby Kady, Jednostka miaa jakie znaczenie w ustawodawstwie; ukazao ono cakowit niemoc komitetw; wikszo reprezentantw staa si Panem. Gdy 9 lipca przedstawiono plan dotyczcy podziau prac konstytucyjnych, Mirabeau zauway: Rzd ma jedynie si (Gewalt), adnego prawa; rde wszelkich praw naley szuka tylko w narodziecix. 16 lipca ten sam Mirabeau obwieszcza publicznie: Czy nard nie jest rdem wszelkiej siy (Gewalt)? Zatem rdem kadego prawa i wszelkiej siy? Nawiasem mwic wychodzi tu na jaw znaczenie sowa prawo - jest nim sia. Kto ma si, ten ma prawo. Mieszczastwo zostao spadkobierc uprzywilejownych stanw. Faktycznie prawa baronw, ktre zostay im odebrane jako uzurpacje, przeszy jedynie na mieszczastwo. Albowiem mieszczastwo oznaczao teraz nard. Wszystkie przywileje przeszy w rce narodu, przez co przestay by przywilejami (Vorrechte), a stay si prawami (Rechte). Teraz Nard da dziesicin, paszczyzny; odziedziczy wyszy trybuna, przywilej polowania, poddanych. Noc z 4 na 5 sierpnia bya noc mierci przywilejw (miasta, gminy, magistraty rwnie obdarzone zostay przywilejami i prawami wadcy) i dobiega kresu wraz z now jutrzenk prawa, praw pastwa i praw narodu. Monarcha w osobie krlewskiego wadcy by ndznym monarch w porwnaniu z nowym - suwerennym narodem, ktrego monarchia bya tysickrotnie surowsza, silniejsza i bardziej konsekwentna. Wobec nowego wadcy nie istniao adne prawo, nie istnia ju aden przywilej. Jake bezsilny wydawa si przy nim tamten absolutny krl ancien rgime. Rewolucja przeksztacia ograniczon monarchi w monarchi absolutn. Odtd kade prawo, nienadane przez tego monarch, jest uzurpacj, a kady przywilej, ktrego udziela - prawem. Czasy te wymagay absolutnego krlestwa, monarchii absolutnej, dlatego upado tzw. absolutne krlestwo, ktre nie potrafio unikn ograniczenia swej wadzy przez tysice pomniejszych panw. Tego, czego oczekiwano od tysicleci z utsknieniem, do czego dono, a mianowicie do tego, by znale wadc absolutnego, obok ktrego nie byoby ju adnych innych panw i wielmoy - tego dokonao mieszczastwo. Objawio ono wadc, ktry sam nadaje tytuy prawne, i bez ktrego zezwolenia nic nie jest legalne. Zatem [...] wiemy dobrze, e nie ma na wiecie ani adnych bokw, ani adnego boga, prcz Boga jedynegocx. Przeto nie mona ju przeciwko temu prawu, jak przeciwko kademu innemu prawu, wystpowa twierdzc, i jest bezprawiem. Mona jeszcze tylko powiedzie, e jest absurdem, zudzeniem. Gdyby nazwano je bezprawiem, to naleaoby przeciwstawi mu inne prawo i z nim porwna. Natomiast jeli w ogle odrzuci si prawo jako takie, prawo samo w sobie, to odrzuca si tym samym pojcie bezprawia oraz znosi cae pojcie prawa (do ktrego naley rwnie pojcie bezprawia). C oznacza stwierdzenie, i Wszyscy cieszymy si rwnoci praw politycznych? Jedynie to, e pastwo nie zwaa na Moj osob; e dla niego, jak kady inny, jestem tylko czowiekiem i nic dla niego nie znacz. Nie imponuj mu jako szlachcic, syn szlachecki czy jako spadkobierca urzdnika, ktrego urzd dziedzicznie do Mnie naley (jak w redniowieczu hrabstwa, itd., a pniej, w absolutyzmie, niektre urzdy). Obecnie pastwo posiada mnstwo praw do rozdania, np. prawo dowodzenia batalionem czy kompani, prawo wykadania na uniwersytecie, itd. Pastwo moe je rozdawa, poniewa s jego wasnoci, tj. prawami pastwowymi czy te politycznymi. Jest mu przy tym wszystko jedno, komu je nadaje, skoro obdarzony spenia swoje obowizki, ktre wynikaj z odstpionych praw. Wszyscy jestemy dla odpowiedni i - rwni, jeden nie mniej i nie wicej wart od drugiego. Jest Mi wszystko jedno, kto otrzymuje wojskowy rozkaz, mwi suwerenne Pastwo, jeli tylko lennik pojmuje rzecz waciwie.
47

Rwno praw politycznych oznacza zatem, e Kady moe uzyska kade prawo, ktre pastwo ma do rozdania, jeli tylko spenia zwizane z tym warunki, wynikajce z charakteru danego prawa, a nie ze szczeglnych preferencji co do osoby (persona grata): charakter prawa do tego, aby zosta oficerem, niesie z sob konieczno posiadania dobrego zdrowia i odpowiedniej iloci wiedzy; warunkiem nie jest jednak szlachetne urodzenie. Natomiast gdyby dla najbardziej zasuonego mieszczanina zdobycie owej rangi byo niemoliwe, to miaaby wtedy miejsce nierwno politycznych praw. Dzisiejsze pastwa w mniejszym lub wikszym stopniu realizuj t zasad rwnoci. Monarchia stanowa (tak bd nazywa absolutyzm, okres krlowania przed Rewolucj) trzymaa jednostki w uzalenieniu od wielu pomniejszych monarchii. Byy to stowarzyszenia (spoecznoci) takie jak: cechy, stan szlachecki, kler, mieszczastwo, miasta, gminy, itd. Wszdzie jednostka musiaa si najpierw uwaa za czonka tej niewielkiej spoecznoci i by bezwarunkowo posuszna jego duchowi, jego esprit de corps, jako swojemu monarsze. W przypadku pojedynczego szlachcica waniejsze anieli on sam musiay by dla rodzina i honor rodu. Jedynie poprzez sw korporacj, swj stan, jednostka wchodzia w zwizek z wiksz korporacj - pastwem; podobnie w katolicyzmie ksia poredniczyli w kontakcie jednostki z Bogiem. Pooy temu kres stam trzeci, ktry da dowd odwagi, negujc siebie jako stan. Postanowi ju duej nie istnie wycznie jako jaki stan obok innych stanw, lecz przemieni i uoglni si w nard. Stworzy przez to o wiele doskonalsz i bardziej absolutn monarchi, a cay dotychczas obowizujcy podzia na stany (Prinzip der Stnde), zasada maych monarchii wewntrz wielkich - runa. Tote nie mona powiedzie, i Rewolucja skierowana bya przeciwko pierwszym dwm uprzywilejowanym stanom, lecz przeciwko pomniejszym monarchiom stanowym w ogle. Gdy uporano si jednak z owymi stanami i ich tyrani (krl te by przecie jedynie krlem stanw, nie za krlem mieszczan), to pozostay tylko jednostki, uwolnione od stanowej nierwnoci. Czy miay teraz naprawd pozosta bez statusu, samopas, nie zwizane ju z adnym stanem (Status ), bez wsplnej wizi? Nie, nie po to stan trzeci ogosi si narodem, by by li tylko jednym ze stanw, lecz eby sta si jedynym. Ten jedyny stan to nard, pastwo (status ). Czyme teraz staa si jednostka? Politycznym protestantem, gdy wesza w bezporedni zwizek ze swym bogiem - Pastwem. Nie bya ju duej szlachcicem w monarchii wielmow, rzemielnikiem w monarchii cechw, lecz uznawaa i wyznawaa jak wszyscy jednego pana, Pastwo, jako sudzy ktrego, ona i oni wszyscy otrzymywali jednaki tytu honorowy - obywatel. Buruazja to szlachta za zasugi, ktrej hasem jest za zasugi jej koronycxi. Zwalczaa leniw szlacht, gdy wedle niej, tej pilnej, ktra nabya szlachectwo dziki pilnoci i zasugom, nie ma wolnych z urodzenia. Tote i nie Ja jestem wolny, lecz wolny jest czowiek peem zasug, uczciwy suga (swego krla, pastwa, ludu w konstytucyjnym pastwie). Przez sub nabywa si wolno, tzn. zdobywa si zasugi, suc jednoczenie - mamonie. Naley zasuy si Pastwu, tj. zasadzie pastwa, jego moralnemu duchowi. Kto duchowi pastwa suy, ten dobrym jest obywatelem, bez wzgldu na to, jak uczciw dziaalno prowadzi. Nowsi, w swoim mniemaniu, trudni si sztuk nie dajc chleba. Tylko kupiec jest praktyczny, a yka kupiecka jest rwnie dobra, co uganianie si za urzdniczym stokiem, tak jak i prby obowienia si w handlu, czy te jakakolwiek inna forma bycia poytecznym dla siebie i innych. Lecz skoro Zasueni uchodz za Wolnych (bo czeg brakuje wygodnemu mieszczaninowi, lojalnemu urzdnikowi do wolnoci, ktrej tak bardzo pragnie?), zatem sudzy to wanie Wolni. Posuszny suga to wolny czowiek! Ale to istny absurd! Jednak stanowi to istot buruazji, a jej poeta, Goethe, podobnie jak jej filozof, Hegel, potrafili wysawia zaleno podmiotu od przedmiotu, posuszestwo wobec obiektywnego wiata, itd. Kto suy wic jedynie sprawie i jej si cakowicie oddaje, ten cieszy si prawdziw wolnoci. Dla ludzi mylcych, spraw t by rozum, ktry zarwno pastwu, jak i Kocioowi nadaje powszechne prawa, a poprzez pojcie ludzkoci zakuwa jednostki w kajdany. On
48

to okrela, co jest prawdziwe, a wic czym si naley kierowa. Nikt nie jest bardziej rozumny anieli wierni sudzy, ktrzy - przede wszystkim jako sudzy pastwa - s nazywani dobrymi obywatelami. Czy pawisz si w bogactwie, czy biedny jak mysz kocielna - zdaniem mieszczaskiego pastwa - jest wycznie Twoj spraw; miej tylko waciwe przekonania. Tego da od Ciebie pastwo, a jego najwaniejszym zadaniem jest dbao, aby u Wszystkich je zaszczepi. Dlatego ustrzee Ci ono przed zymi podszeptami, trzymajc na wodzy tych, ktrzy maj ze zamiary, tumic ich wichrzycielskie mowy ostrzem cenzury, prasowymi karami bd murami wizienia. Z drugiej strony, natomiast, ludzi o waciwych pogldach mianuje si cenzorami i kae przychylnym i prawomylnym wywiera na Ciebie wszelkimi sposobami moralny wpyw. Uczyniwszy Ci guchym na ze podszepty, tym zapobiegliwiej nakania Twe uszy ku dobrym podszeptom. Wraz z epok buruacji zaczyna si liberalizm. Wszdzie propaguje si to, co rozumne, nowoczesne, itd. Nastpujca definicja, ktr winno si gosi na jego cze, charakteryzuje go doskonale: Liberalizm nie jest niczym innym, jak tylko rozumnym poznaniem, zastosowanym w naszych obecnych warunkachcxii. Jego celem jest rozumny porzdek, moralne postpowanie, ograniczona wolno, a nie anarchia, bezprawie czy prywatne dziwactwa. Lecz gdy rozum jest wadc, to osoba ustpuje. Sztuka nie tylko od dawna toleruje brzydot, lecz traktuje j jako element niezbdny dla swego istnienia: potrzebny jej zoczyca, itd. Take na obszarze religii, najradykalniejsi liberaowie posunli si do tego, e chc, by najbardziej religijnego czowieka szanowano jako obywatela, tzn. religijnego zoczyc. Nie chc wicej sysze o sdach kacerskich. Lecz nikomu nie wolno si buntowa przeciw rozumnemu prawu, gdy inaczej grozi mu najsurowsza kara. Niepodana jest swoboda ani znaczenie osoby czy te Moje; liczy si tylko rozum, tzn. panowanie rozumu, panowanie! Liberaowie to fanatyczni wyznawcy nie wiary czy Boga, lecz wanie Rozumu, ktry jest ich Panem. Nie znosz zych manier, a zatem samorozwoju i samostanowienia: narzucaj sw wol niczym najbardziej absolutni wadcy. Wolno polityczna - c si pod tym kryje? Czyby wolno jednostki od pastwa i jego ustaw? Nie, wrcz przeciwnie - uzalenienie jednostki od pastwa i jego ustaw. Zatem dlaczego wolno? Albowiem nie ma porednikw midzy pastwem a jednostk, ktra znajduje si w bardziej bezporedniej relacji, gdy jest ona obywatelem, a nie poddanym kogo Innego - nie krla jako osoby, lecz tylko w charakterze gowy pastwa. Wolno polityczna, fundamentalna doktryna liberalizmu, nie jest niczym innym jak tylko drug faz protestantyzmu, przebiegajc rwnoczenie z wolnoci religijncxiii. Czy naleaoby pod tym ostatnim rozumie wolno od religii? Nic podobnego. Chodzi tu jedynie o wolno od porednikw, wolno od poredniczcych kapanw, zniesienie wieckoci; zatem bezporedni stosunek do religii lub Boga. Tylko przy zaoeniu, e wyznaje si jak religi, mona si cieszy wolnoci religijn. Wolno religijna nie oznacza braku religijnoci, lecz wiar rozumn, bezporednie obcowanie z Bogiem. Dla tego, kto jest religijnie wolny, religia jest spraw serca, jest jego wasn spraw, wit powag. Podobnie dla politycznie wolnego czowieka, pastwo stanowi wit powag, jest spraw serca, spraw naczeln - jego wasn spraw. Wolno polityczna zakada, e polis, czyli pastwo, jest wolne; wolno religijna - i religia jest wolna. Wolno sumienia oznacza, i wolne jest sumienie. A wic nie oznacza to, e Ja jestem wolny od pastwa, religii czy sumienia, bd te, em si ich pozby. Nie oznacza to Mojej wolnoci, lecz wolno siy, ktra Mn rzdzi i Mnie ujarzmia. Oznacza to, e wolni s Moi tyrani: pastwo, religia, sumienie. Pastwo, religia, sumienie - owi tyrani - ze Mnie czyni niewolnika, a ich wolno jest Moj niewol. Rozumie si samo przez si, e dziaaj przy tym oczywicie w myl zasady cel uwica rodki. Jeli celem jest dobro pastwa, to uwiconym rodkiem jest wojna; jeli celem pastwa jest sprawiedliwo, to zabjstwo staje si uwiconym rodkiem i okrelane jest mianem kary mierci. wite pastwo uwica wszystko, co mu suy.
49

Wolno indywidualna, ktrej mieszczaski liberalizm zazdronie strzee, nie oznacza bynajmniej zupenie swobodnego stanowienia o sobie, dziki czemu czyny naprawd staj si Moimi, lecz tylko niezaleno od osb. Indywidualnie wolnym jest ten, kto nie jest odpowiedzialny wobec innego czowieka. Tak rzecz pojmujc, a nie mona tego rozumie inaczej, nie tylko wadca jest indywidualnie wolny, tzn. nieodpowiedzialny przed ludmi (przyznaje si on jednak do odpowiedzialnoci przed Bogiem), lecz Wszyscy, ktrzy s odpowiedzialni jedynie przed prawem. Ten rodzaj wolnoci - a mianowicie niezaleno od widzimisi, od tel est notre plaisircxiv - wywalczyy rewolycyjne ruchy naszego stulecia. Tote konstytucyjny ksi sam musia wyrzec si wszelkiej indywidualnoci, samowolnego wydawania dekretw, aby jako osoba, pojedynczy czowiek, nie narusza indywidualnej wolnoci innych. Konstytucyjny ksi pozbawiony zosta osobistej woli wadcy, przeto susznie broni si przed takim stanem rzeczy wadcy absolutni. Wszelako oni wanie chc by chrzecijaskimi ksitami, w najlepszym tego sowa znaczeniu. Lecz do tego musieliby sta si czysto duchow si, gdy chrzecijanin jest jedynie poddanym Ducha (Bg jest Duchemcxv). W rezultacie czysto duchow si wydaje si by tylko ksi konstytucyjny, ktry - pozbawiony wszelkiego osobistego znaczenia uduchowiony jest w takim stopniu, e moe uchodzi za przejmujcego groz Ducha, za Ide. Konstytucyjny krl jest prawdziwie chrzecijaskim krlem, czyst konsekwencj chrzecijaskiej zasady. Monarchia konstytucyjna pooya kres indywidualnej wadzy, tzn. sprawowanej zgodnie z osobist wol wadcy; std panuje tutaj wolno indywidualna, niezaleno od kadego indywidualnego pana, od kadego, kto mgby Mn zawiadywa wedug zasady tel est notre plaisir. Jest ona doskona form chrzecijaskiego ycia pastwa, ycia uduchowionego. Mieszczastwo postpuje ze wszech miar liberalnie. Kada osobista ingerencja w sfer wpyww drugiego oburza mieszczask dusz: jeli widzi, e jest uzaleniony od kaprysu, upodobania i woli czowieka jako jednostki (tzn. nie upowanionej przez jak si wysz), zaraz powouje si na swj liberalizm i wykrzykuje: Samowola! Mieszczanin wyraa sw wolno od tego, co zwie si rozkazem (ordonnance) mwic: Nikt Mi nie bdzie rozkazywa! Rozkaz oznacza, e musz spenia wol drugiego, podczas gdy prawo nie jest wyrazem osobistej wadzy. Wolno mieszczaska to wolno bd niezaleno od woli innych osb, tzw. osobista czy te indywidualna wolno. Zatem by osobicie wolnym oznacza tylko, e adna inna osoba nie moe rozporzdza Moj osob, bd te, e to, co Mi wolno i czego nie wolno, nie zaley od osobistej decyzji drugiego. Wolno prasy jest midzy innymi tak wolnoci liberalizmu, zwalczajcego jedynie gwat cenzury jako gwat osobistej samowoli, lecz poza tym, jak si zdaje, jest nader skonna i chtna do tyranizowania poprzez prawo prasowe, tzn., i buruazyjni liberaowie chc wolnoci pisania dla siebie; a jako e istniej legalnie, to przez to, co pisz, nie uchybiaj prawu. Tylko to, co liberalne, tzn. to, co legalne, naley dopuszcza do druku. W przeciwnym wypadku prawo prasowe grozi prasowymi karami. Gdy zapewniono ci wolno osobist, to nie dostrzegasz ju, jak najjaskrawsza niewola rozciga nad tob sw wadz. Wprawdzie uwolnilimy si ju od rozkazu i nikt nie bdzie Nam rozkazywa, lecz za to tym gorliwiej suymy prawu. Stajemy si jego niewolnikami, niewolnikami prawa we wszystkich jego formach. W pastwie buruazyjnym yj wycznie wolni ludzie, ktrych si przymusza do tysica rnych rzeczy (np. do powaania, wyznania wiary, itd.). Lecz c to szkodzi? Wszak zmusza ich przecie tylko pastwo, prawo, a nie jaki czowiek! O co chodzi mieszczastwu, gdy burzy si przeciwko kademu rozkazowi jednostki, tzn. nieuzasadnionemu dobrem sprawy, rozumem, itd.? Zwalcza ono jedynie wadz osb w intersie sprawy! A sprawa Ducha to to, co rozumne, dobre, prawe - to suszna sprawa. Mieszczastwo chce bezosobowego wadcy. Skoro nadal obowizuje zasada, e tylko sprawa ma rzdzi czowiekiem, a mianowicie sprawa moralnoci, prawoci, itd., tote nie moe mie miejsca
50

ograniczenie osobistej wolnoci jednego przez drugiego (jak niegdy np. urzdy szlacheckie ograniczay wolno mieszczan, a mieszczaskie rzemioso - szlachty, itd.); tzn. musi powsta wolna konkurencja. Jeden drugiego moe uzaleni tylko poprzez jak spraw, a nie jako osoba (np. bogaty - niezamonego poprzez pienidze, ktre s spraw). Odtd liczy si tylko wadza, wadza pastwa; osobicie nikt nie jest ju panem drugiego. Dzieci ju od urodzenia nale do pastwa, a do rodzicw tylko w imieniu pastwa, ktre np. nie toleruje dzieciobjstwa, a wymaga ich chrztu, itd. Dla pastwa jednak wszystkie dzieci s cakowicie rwne (mieszczaska czy te polityczna rwno) i same mog prbowa rozprawi si ze sob - mog konkurowa. Wolna konkurencja nie oznacza nic innego, jak tylko to, e Kady moe wystpowa przeciwko Drugiemu, wykazywa sw warto i walczy. Przeciw temu wzbraniali si naturalnie feudaowie, ktrych istnienie zaleao od braku konkurencji. Podoem walki we Francji w okresie Restauracji byo wycznie denie buruazji do wolnej konkurencji, podczas gdy feudaowie prbowli przywrci cechowo. No i wolna konkurencja zwyciya, odnoszc triumf nad cechami (dalszy cig poniej). Dopiero gdy Rewolucja rozpyna si w reakcji, wyszo na jaw, czym bya naprawd. Kade denie bowiem przechodzi w reakcj, gdy przychodzi opamitanie, a naciera si w pierwotnym impecie jedynie tak dugo, jak dugo starczy upojenia, nierozwagi. Rozwaga zawsze bdzie hasem reakcji, poniewa ustala ona granice i to, czego waciwie si chciao, tzn. zasad uwolnion od pocztkowego rozpasania i nieokieznania. Niesforni chopcy i chpicy si studenci, ktrzy nie zwaaj na adne wzgldy, naprawd s filistrami, poniewa w przypadku jednych jak i drugich wzgldy nadaj sens ich poczynaniom; tylko e oni, bdc pyszakami, buntuj si przeciwko nim, uwaajc je za negatywne, aby pniej, jako filistrzy im si podda i uzna za pozytywne. Wok wzgldw obraca si w obu przypadkach cay czyn i myl; lecz filister jest reakcyjny w porwnaniu z chopcem; jest niesfornym kompanem, ktry si opamita, podczas gdy tamten jest wci lekkomylnym filistrem. Codzienne dowiadczenie potwierdza t prawd i pokazuje, jak samochway z biegiem czasu staj si filistrami. Dowodzi tego te tzw. reakcja w Niemczech, ktra bya rozwan kontynuacj wojennych okrzykw wolnoci. Rewolucja nie bya skierowana przeciwko porzdkowi rzeczy, lecz przeciwko danemu stanowi rzeczy, przeciwko okrelonej sytuacji. Zniosa konkretnego wadc, lecz nie wadc w ogle, czego dowiadczyli Francuzi w latach najkrwawszego terroru. Zabijaa wystpnych, chcc cnotliwym zagwarantowa pewny byt, tzn. wstawiaa tylko cnot w miejsce wystpku (a rnica pomidzy wystpkiem i cnot jest jedynie taka, jak midzy niesfornym chopcem a filistrem). A po dzi dzie zasada rewolucji zakada zwalczanie tego czy innego istniejcego stanu rzeczy, tzn. reformatorstwo. Lecz chocia chce ulepsza, chocia pragnie si owego rozwanego postpu trzyma, to nadal tylko zastpuje si starego pana nowym, a upadek staje si odbudow. To tak jak owa rnica pomidzy modym i starym filistrem. Rewolucja zacza si kotusko od rewolty trzeciego stanu, klasy redniej i podobnie kotusko si zakoczya. Nie jednostka - a jedynie ona jest czowiekiem - staa si wolna, lecz mieszczanin, obywatel, czowiek polityczny, ktry wanie dlatego nie jest czowiekiem, lecz wycznie przedstawicielem ludzkiego gatunku, a szczeglnie egzemplarzem gatunku mieszczaskiego, wolnym obywatelem. Podczas Rewolucji nie jednostka tworzya histori, lecz lud: wszystkiego chcia dokona nard, suwerenny nard. Na politycznej scenie pojawio si urojone Ja, idea, jak jest nard, co oznacza, i odtd jednostki staj si jej - owej idei narzdziami i dziaaj jako obywatele.

51

Wadz mieszczastwa, a jednoczenie jego granice okrelaj: ustawa zasadnicza pastwa, Kartacxvi, wadca prawy i sprawiedliwy, ktry sam kieruje si rozumnymi prawami i wedle nich rzdzi; krtko mwic: praworzdno. Epoka buruazji zdominowana zostaa przez angielskiego ducha prawoci. Zgromadzenie stanw ma zawsze na uwadze to, jak daleko sigaj jego kompetencje oraz fakt, e w ogle zwoywane jest jedynie z aski; tote przez nieask moe zosta rozwizane. Samo zawsze pamita o swym powoaniu. Wprawdzie nie da si zaprzeczy, e spodzi Mnie mj ojciec, lecz teraz, gdy ju si to stao, nie obchodz Mnie wcale jego prokreacyjne intencje i to, do czego chcia, bym by powoany; robi to, co sam chc. Dlatego te zgromadzenie stanw - francuskie, na pocztku Rewolucji - uznao za cakiem suszne, eby uniezaleni si od powoujcego. Zaistniao i gupio by byo nie chcie skorzysta z tego faktu, ubrdawszy sobie, e jest si wci zalenym od ojca. Powoany nie musi pyta, czego chcia powoujcy, gdy go powoywa do ycia, lecz czego chce on sam, gdy raz ju zosta powoany. Ani powoujcy, ani komitety, ani Karta, zgodnie z ktr je powoano, nie bd dla wit i nietykaln wadz. Ma prawo do wszystkiego, co znajduje si w jego mocy, nie uznaje adnych ograniczonych uprawnie, nie chce by lojalny. Byby to - gdyby mona w ogle spodziewa si czego podobnego po parlamencie - cakowicie egoistyczny parlament, zupenie oderwany od swych wyborcw i bezwzgldny. Ale parlament zawsze postpuje sualczo i dlatego nie mona si dziwi, gdy widzimy, jak szerzy si w nim poowiczny czy te niezdecydowany, tzn. obudny, egoizm. Przedstawiciele stanw maj pozosta w granicach, ktre naznacza im Karta bd wola krla. A jeli tego nie chc, bd nie potrafi - musz odej. Kt, bdc lojalnym, mgby postpowa inaczej, stawia na pierwszym miejscu siebie, swe przekonania i wol? Kt mgby by tak niemoralny, by chcie postawi na swoim, gdyby miao to obrci w niwecz korporacj i wszystko? Czowiek trzyma si troskliwie wewntrznych granic swych kompetencji; musi przecie i tak pozosta w granicach swej wadzy, gdy nikt nie moe wicej anieli on. Moja sia - czy wzgldnie bezsilno - pozostaaby Moj jedyn granic, a kompetencje wycznie wicymi przepisami. Czy miabym si przyzna do tak wywrotowych pogldw. Nie, jestem wszak praworzdnym mieszczaninem! Mieszczastwo hoduje moralnoci, ktra jest w jak najcilejszym zwizku z jego charakterem. Pierwszym jej wymogiem jest mie pewny interes, uczciwy zarobek oraz prowadzi si moralnie. Niemoralnym jest wedug niej aferzysta, kurtyzana, zodziej, rabu i morderca, szuler, biedak bez posady i lekkoduch. Swj stosunek wobec niemoralnych okrela poczciwy mieszczanin jako najgbsze oburzenie. To wszystkim im brakuje staego adresu, staego interesu, statecznego, uczciwego ycia, pewnych dochodw, itd. Sowem, jako e ich egzystencja nie spoczywa na pewnych podstawach, nale oni do grona niebezpiecznych jednostek czy te osobnikw, do niebezpiecznego proletariatu; s pojedynczymi krzykaczami, ktrzy nie daj adnych gwarancji, nie maj nic do stracenia, przeto niczego nie ryzykuj. Np. zawarcie zwizku maeskiego wie czowieka, zwizany udziela porki, staje si uchwytny prostytutka za nie. Szuler stawia wszystko na jedn kart, rujnuje siebie i innych - adnej gwarancji. Wszystkich, ktrzy mieszczaninowi wydaj si podejrzani, wrodzy i niebezpieczni, mona by okreli wsplnym mianem wczgw. Nie podoba mu si kady wczgowski styl ycia, albowiem zdarzaj si take duchowi wczdzy, ktrym rodowa siedziba ich ojcw wydaje si zbyt ciasna i mczca, by si ni duej zadowoli. Zamiast trzyma si granic umiarkowanych pogldw i uzna za niepodwaaln prawd to, co tysicom przynosi spokj i pocieszenie, wykraczaj poza wszelkie granice zwyczaju i tradycji, oddajc si ekstrawagancji w zuchwaej krytyce i nieokieznanym sceptycyzmie - ci ekstrawaganccy wczdzy. Tworz oni klas tuaczy, niespokojnych i niestaych, tzw. klas proletariuszy, wichrzycielskich gw, jak si ich zwie, gdy do gosu dojdzie ich nieosiada natura.

52

Taki szeroki sens ma tzw. proletariat, czy te pauperyzm. Bdem byoby wierzy, e mieszczastwo usilnie pragnie pooy kres biedzie (pauperyzmowi). Przeciwnie, dobry mieszczanin zadawala si pocieszajcym przekonaniem, i owoce szczcia, raz nierwno podzielone, zawsze takimi pozostan - zgodnie z mdrym, boskim zrzdzeniemcxvii. Prawdziwego mieszczanina nie wzrusza ju otaczajca go zewszd bieda - rzuci co najwyej jamun, bd zapewni prac i utrzymanie uczciwemu i zdatnemu chopcu. Tym bardziej zatruwa jego rado ycia niezadowolona bieda, aknca nowego; biedni tacy nie chc ju cierpie w spokoju, lecz dziczej i siej niepokj. Uwizi wczg, zamkn wichrzyciela w najciemniejszym lochu! Wszak sieje niezadowolenie i podburza przeciw istniejcym w pastwie nakazom - ukamienowa go, ukamienowa! A ci Niezadowoleni rozumiej rzecz nastpujco: dobrym mieszczanom jest wszystko jedno, kto broni ich i ich praw, czy bdzie to absolutny czy te konstytucyjny krl, republika, itd., byle tylko zapewnia im ochron. A jaka to zasada, ktrej obrocw zawsze miuj? Przecie nie praca, ani urodzenie, lecz zasada przecitnoci, zotego rodka: odrobina urodzenia, troch pracy - oto czym jest procentujce mienie. Tutaj mienie to podstawa, dana, odziedziczona (dziki urodzeniu), a procent jest tu trudem (prac), zatem pracujcym kapitaem. Tylko bez przesady, adnego radykalizmu! Wprawdzie prawo z urodzenia - lecz tylko odziedziczone mienie; wprawdzie praca - lecz prawie lub wcale nie wasna: praca kapitau i podwadnych robotnikw. Z bdw epoki jedni zawsze cign zyski, a inni ponosz straty. W redniowieczu, powszechnym wrd chrzecijan bdem byo mniemanie, e do Kocioa naley caa wadza czy te zwierzchnictwo na tej ziemi. Hierarchowie nie mniej ni wieccy wierzyli w t prawd, i zarwno jedni jak i drudzy tkwili w bdzie. Jednak hierachowie odnieli przez to korzy w postaci wadzy, a laicy doznali jedynie krzywdy w poddastwie. Lecz, jak si mwi: kady mdry po szkodzie, tote zmdrzeli w kocu te i wieccy i przestali wierzy w redniowieczn prawd. Podobna relacja zachodzi pomidzy mieszczastwem a proletariatem. zarwno jedni, jak i drudzy wierz w prawd, jak jest pienidz. Ci, ktrzy go nie maj, wierz we nie mniej ni ci, ktrzy go posiadaj - a zatem zarwno laicy, jak i kapani. Pienidz rzdzi wiatem - oto haso mieszczaskiej epoki. Szlachcic bez majtku i robotnik bez mienia s biedakami bez znaczenia w politycznej grze: nie liczy si urodzenie czy te praca, lecz pienidzcxviii. Panuj posiadacze, a pastwo wychowuje niemajtnych na swe sugicxix, ktrym daje pienidze, w takim wymiarze, w jakim rzdz w jego imieniu (zapata). Zatem wszystko otrzymuj od pastwa. Czy posiadam co bez zezwolenia pastwa? To, co mam bez zezwolenia, odbierze Mi pastwo, jak tylko znajdzie prawn podstaw. Wic czy nie jest tak, i wszystko, co mam, zawdziczam jego asce i aprobacie? Jedynie na tym, na owej podstawie prawnej opiera si mieszczastwo. Mieszczanin jest tym, czym jest, dziki asce i ochronie pastwa. Baby si, i straci wszystko, gdyby upada potga pastwa. A jak jest z tym, ktry nie ma nic do stracenia, jak jest z proletariuszem? Poniewa nie ma nic do stracenia, wic nie potrzebuje pastwowej ochrony dla swojego Nic. Przeciwnie, moe jedynie zyska, gdy protegowanych pastwa pozbawi si jego ochrony. Przeto biedny uwaa pastwo za opiekuna posiadaczy, ktry chroni ich przywileje, a jego, biedaka, jedynie yuje. Pastwo jest pastwem mieszczan, mieszczaskim status. Nie chroni czowieka przez wzgld na jego prac, lecz posuszestwo (lojalno), a mianowicie na to, czy z praw, ktrymi pastwo obdarza, korzysta on zgodnie z wol, tzn. ustawami pastwa. Pod rzdami mieszczastwa robotnicy zawsze wpadaj w rce posiadaczy, tzn. tych, ktrzy rozporzdzaj jakim dobrem pastwa (a wszystko, co mona posiada, jest dobrem pastwa, naley do pastwa i stanowi tylko lenno jednostek), szczeglnie pienidzmi i majtkiem, a zatem - kapitalistw. Robotnik nie moe spieniy swej pracy wedug wartoci, jak ma dla uytkownika.
53

Praca jest le opacana! Najwikszy zysk cignie z niej kapitalista. Dobrze, a nawet bardzo dobrze opacani s jedynie ci, ktrzy podnosz wietno i potg pastwa, czyli wysi urzdnicy pastwowi (Staatsdiener). Pastwo dobrze im paci, aby dobrzy obywatele, posiadacze, mogli bez ryzyka paci kiepsko. Dziki wysokim zarobkom werbuje ono sub, z ktrej tworzy siy bezpieczestwa, policj dla dobrych obywateli (do policji nale onierze, wszelkiego rodzaju urzdnicy, np. ci z sdownictwa, owiaty, itd., sowem, caa machina pastwowa). Z kolei dobrzy obywatele chtnie pac wysokie podatki, aby tym gorzej opaca swych robotnikw. Klasa robotnicza natomiast pozostaje bez ochrony, poniewa w swej istocie stanowi dla tego pastwa posiadaczy, tego krlestwa mieszczan, wrog si (robotnicy nie posiadaj ochrony pastwa, lecz, bdc jedynie poddanymi, rwnie korzystaj z policji, tzw. ochrony prawnej). Praca, zasada ich klasy, nie znalaza uznania jako warto w oczach pastwa, tote jest przedmiotem wyzysku, jest zdobycz wojenn posiadaczy, upem wroga. Robotnicy maj w swych rkach przeogromn si, i gdyby raz si o tym przekonali i jej uyli, to nic nie stanoby im na przeszkodzie: mogliby tylko przerwa prac, a jej owoce uzna za swoje i z nich korzysta. Takie jest podoe tu i tam wybuchajcych robotniczych buntw. Pastwo opiera si na niewolnictwie pracy. Jeli praca stanie si wolna, wwczas pastwo upadnie.

2. Liberalizm spoeczny
Urodzilimy si wolnymi ludmi, a gdziekolwiek skierujemy wzrok, widzimy, jak czyni si z Nas sugi egoistw! Czy mamy zatem zosta egoistami? Bro Boe! Raczej wytpimy egoistw! Uczynimy z nich wszystkich dziadw, Wszyscy nie chcemy nic mie, aeby Wszyscy mieli. Tyle socjalici. Kime jest ten osobnik, ktrego nazywacie - Wszyscy? Spoeczestwo! Lecz czy jest ono cielesne? My jestemy jego ciaem! Wy? Wy przecie nie jestecie adnym ciaem; wprawdzie Ty istniejesz naprawd, take Ty i Ty, ale wszyscy razem jestecie tylko ciaami, a nie jednym ciaem. Zatem zwarte spoeczestwo miaoby wprawdzie ciaa na swe usugi, lecz nie jedno, wasne ciao. Tak jak nard politykw, nie bdzie ono niczym innym jak tylko Duchem, a jego ciao wycznie pozorem. Wolno czowieka w politycznym liberalizmie jest wolnoci od osb, od osobistej wadzy, od Pana. Wolno osobista to ochrona jednej osoby przed drug! Nikt nie bdzie rozkazywa - jedynie prawo! Lecz cho osoby stay si rwne, to jednak nie ich mienie. A przecie biedak potrzebuje bogacza, a bogacz biednego - ten pierwszy jego pienidzy, drugi jego pracy. Tak wic aden z nich nie potrzebuje drugiego jako osoby, lecz jako dajcego, jako kogo, kto ma co do dania, jako waciciela czy posiadacza. Tote to, co ma, czyni ze czowieka. A wanie w owym mie czy te posiadaniu ludzie nie s sobie rwni. Dlatego te spoeczny liberalizm konkluduje, i nikt nie powinien mie, tak jak wedle politycznego liberalizmu nikt nie powinienem rozkazywa, tzn., tak jak tam jedynie pastwo wydawao rozkazy, tak teraz tylko spoeczestwo zachowuje mienie. Chronic kad osob i jej wasno przed drug, pastwo dokonuje midzy nimi podziau: Kady jest swoj czci dla siebie i ma swoj cz dla siebie. Komu wystarczy to, czym jest i co ma, w tym stanie rzeczy wychodzi na swoje.

54

Lecz kto chciaby by czym wicej i wicej mie, ten rozglda si za tym i odkrywa to we wadzy innych osb. Tu natrafia na sprzeczno: jako osoba nikt nie jest gorszy od drugiego, a przecie jeden ma to, czego drugi nie ma, a chciaby mie. Zatem wniosek std, e jeli jeden jest czym wicej ni drugi, albowiem ma to, czego drugi potrzebuje, a nie ma, to jeden jest bogaty, a drugi biedny. Niezadowolony z tego, co posiada, zapytuje dalej: Czy mamy znowu wskrzesi to, co susznie pogrzebalimy i okrn drog zgodzi si na t ponownie przywrcon nierwno osb? Nie, przeciwnie, doprowadzimy do koca to, co ju zaczlimy. Naszej wolnoci od osb brakuje jeszcze wolnoci od tego, czym moe rozporzdza osoba drugiego: od tego, co ma ona w swej osobistej mocy; krtko mwic, od wasnoci osobistej. Zniemy wic osobist wasno; niechaj nikt niczego wicej nie ma, niech kady stanie si - dziadem. Niech wasno bdzie nieosobista i naley do spoeczestwa. Przed najwyszym wadc, jedynym wodzem naczelnymcxx, wszyscy bylimy rwni, bylimy rwnymi osobami tzn. zerami. Przed najwyszym wacicielem stajemy si wszyscy jednakimi dziadami. Na razie jest si wci dziadem, golcem w ocenie drugiego, lecz potem, gdy nie bdzie si ju tak ocenia, wszyscy staniemy si o wiele gorszymi dziadami, i jako zjednoczon mas komunistycznego spoeczestwa mona bdzie Nas nazwa dziadowsk hoot. Gdy proletariusz rzeczywicie zrealizuje swe cele, zakadajc spoeczestwo, w ktrym zaniknie rnica pomidzy bogatym a biednym, stanie si wwczas dziadem, gdy wie, co to znaczy nim by, a sowo dziad mgby wynie do takiej godnoci, do jakiej Rewolucja wyniosa obywatela. Dziad stanowi jego idea, wszyscy winnimy si sta dziadami. Ten kolejny gwat na tym, co osobiste, ley w interesie ludzkoci. Nie pozostawia si jednostce ani rozkazw, ani mienia: rozkaz przywaszczyo sobie pastwo, a mienie - spoeczestwo. Poniewa w spoeczestwie daj o sobie zna najgorsze formy za, przeto ci najbardziej uciskani - przedstawiciele najniszych warstw spoecznych - dopatruj si winy w spoeczestwie i stawiaj sobie za zadanie stworzenie sprawiedliwego spoeczestwa. Stara to prawda, e szuka si winy we wszystkim innym, nie za w sobie, tzn. w pastwie, egoizmie bogatych, itd., ktrzy zawdziczaj przecie swe istnienie naszej winie. Refleksje i wnioski komunizmu s bardzo proste. W obecnej dobie, przy dzisiejszych stosunkach politycznych, pooenie jednych jest gorsze ni drugich, a mianowicie, pooenie wikszoci wzgldem mniejszoci; w tym stanie rzeczy, jedni yj w skrajnej ndzy, a drudzy w dobrobyciecxxi. Zatem naley znie ten stan rzeczy, tzn. pastwo (status = stan). A co w zamian? Zamiast pojedynczego dobrobytu - powszechny dobrobyt, dobrobyt Wszystkich. Buruazja staa si wszechmocna dziki Rewolucji, przez co zniesiono wszelk nierwno, wywyszajc bd degradujc kadego do godnoci obywatela: wywyszajc pospolitego czeka, a szlachcica degradujc. Stan trzeci sta si jedynym, sta si stanem obywateli pastwa. Komunizm replikuje z kolei: nie na tym polega nasza godno i istota, e jestemy wszyscy rwnymi dziemi pastwa, naszej matki, wszyscy obdarzeni rwnym prawem do jej mioci i opieki, lecz na tym, e istniejemy tutaj dla-siebie-nawzajem. Rwni jestmy w tym, e Ja, tak jak Ty i Wy wszyscy dziaamy czy te pracujemy jeden dla drugiego, a wic w tym, e kady z Nas jest robotnikiem. Nie obchodzi nas, czym jestemy dla pastwa, a mianowicie obywatelami; nie zaley Nam na Naszym obywatelstwie, lecz na tym, czym jestemy dla-siebie-nawzajem; na tym, e kady z Nas istnieje wycznie dziki drugiemu, zaspokajajc tym samym wasne potrzeby. On dba o mj przyodziewek (krawiec), a Ja, o jego potrzeb rozrywki (komediopisarz, linoskoczek, itd.); on - o moje poywienie (rolnik), Ja - o jego edukacj (uczony, itd.). Tak wic pastwo ludu pracujcego stanowi nasz godno i - rwno.

55

Jaki poytek mamy z mieszczastwa? Podatki! A jak wysoko ceni si nasz prac? Tak nisko jak to moliwe! Wszelako praca jest nasz jedyn wartoci; to, e jestemy robotnikami, jest tym, co w Nas najlepsze, nadaje nam znaczenie w wiecie, tote musi podkreli nasze znaczenie, musi nabra znaczenia. C moglibycie Nam przeciwstawi? Przecie take jedynie prac. Odpacamy si Wam nie za samo istnienie, lecz za Wasz prac czy te dokonania; nie za to, czym jestecie dla Siebie, lecz tylko za to, czym jestecie dla Nas. A c Was upowania do tego, aby chcie czego od Nas? Moe Wasze wysze urodzenie, itd.? Nie, jedynie to, e wykonujecie dla Nas potrzebn lub poyteczn prac. Zatem niechaj bdzie tak: chcemy dla Was znaczy tyle, ile wypracujemy, i Was traktowa podobnie. O wartoci decyduj dokonania, tzn. czyny, ktre s co warte, a wic prace-dla-siebie-nawzajem, dla powszechnego uytku. Niechaj kady bdzie w oczach drugiego robotnikiem. Ten, kto dokonuje rzeczy poytecznych nie ustpuje nikomu; innymi sowy: wszyscy robotnicy s rwni (robotnicy naturalnie w sensie pracujcych dla dobra publicznego, tzn. komunistyczni robotnicy). Poniewa jednak robotnik zasuguje na sw zapatcxxii, wic niechaj i paca bdzie rwna. Dopki wystarczaa wiara w honor i godno czowieka, adna praca, choby najcisza, nie wzbudzaa sprzeciwu - jeli tylko nie stanowia przeszkody w tej wierze. Natomiast teraz, gdy kady ma si wyksztaci na Czowieka, skazanie czowieka na prac mechaniczn rwna si niewolnictwu. Jeli robotnik w fabryce musi pracowa w mozole dwanacie godzin i wicej, to tym samym nie moe sta si Czowiekiem. Kada praca musi mie cel, by zadowoli Czowieka. Przeto musi on sta si w niej mistrzem, wykonujc j od pocztku do koca. Kto w fabryce szpilek nakada tylko ebki, bd cignie drut, ten pracuje mechanicznie niczym maszyna: pozostanie partaczem i nie bdzie mistrzem. Jego praca nie przyniesie mu zadowolenia, a jedynie zmczy. Sama w sobie jest niczym, jest pozbawiona celu, nie jest niczym skoczonym. Pracuje on tylko dla korzyci drugiego, bdc przeze wykorzystywany (eksploatowany). Nie istniej dla adne przyjemnoci intelektualne, co najwyej prymitywne rozrywki: kultura zamkna przed nim swe podwoje. Aby by dobrym chrzecijaninem, wystarczy wierzy, co jest moliwe w kadych, nawet najgorszych, warunkach. Tote ludzie usposobieni chrzecijasko troszcz si jedynie o pobono ucinionych robotnikw: o to, by byli cierpliwi, ulegli, itd. Ucinione klasy mogy znosi sw ndz tylko tak dugo, jak dugo byy chrzecijanami, gdy chrzecijastwo tumio ich niezadowolenie i ch buntu. Dzi nie wystarczy ju omamienie dz, lecz da si ich nasycenia. Buruazja ogosia ewangeli uywania ycia, doczesnych przyjemnoci i dziwi si obecnie, e ta nauka znalaza zwolennikw wrd Nas, biednych. Wykazaa, e nie wiara i ubstwo uszczliwiaj, lecz wyksztacenie i dobrobyt - to pojmujemy i My, proletariusze. Mieszczastwo przynioso wyzwolenie od rozkazw i samowoli jednostek. Lecz nadal pozostaa samowola, ktra wynika z koniunktury stosunkw, i ktr mona nazwa przypadkowoci wypywajc z okolicznoci. Pozostao sprzyjajce szczcie i ci, ktrym szczcie sprzyja. Gdy np. zaamie si jaka ga przemysu i tysice robotnikw pozostaje bez pracy, to uwaa si to za rzecz suszn, przyznajc, e nie jednostka ponosi win, lecz zo ley w panujcych stosunkach. Tak wic zmiemy stosunki, i to tak skutecznie, aby przypadkowo staa si bezsilna, staa si regu! Nie bdmy ju niewolnikami przypadku, stwrzmy nowy ad, ktry pooy kres niepewnoci - niechaj ten ad stanie si wity! Przedtem, aby do czego doj, naleao si przysuy panom; po Rewolucji mwi si: chwytaj szczcie! Pogo za szczciem czyli hazard - oto co absorbowao mieszczanina. A przy tym chodzio o to, eby lekkomynie nie utraci tego, co ju si zdobyo. Dziwna to, cho najbardziej naturalna sprzeczno. Konkurencja, w ktrej kwitnie jednak mieszczaskie lub polityczne ycie, to czysty hazard, od giedowych spekulacji poczwszy, a po ubieganie si o urzdy, polowanie na klientw, szukanie pracy, staranie si o awanse i ordery, handel starzyzn yda56

szachraja, itd. Jeli uda si wyeliminowa konkurencj i podbi cen - to jest to szczliwy traf. Naley bowiem przyj to za szczcie, e nie ma bardziej utalentowanych, gdy zwycizca uwaa, e posiad talent, choby wypracowany najstaranniejsz pilnoci, z ktrym inni nie mog si rwna. I ci, ktrzy tak pdz swj ywot na tej karuzeli szczcia, dziaajc w dobrej wierze, daj upust witemu oburzeniu, gdy ich wasne zasady, w swej obnaonej postaci, obrc si przeciwko nim, i jako hazard przynios nieszczcie. w hazard to nader oczywista, jawna konkurencja, i jak kada bezwstydna nago, obraa poczucie przyzwoitoci czowieka honoru. Socjalici chc pooy kres rzdom przypadku i stworzy spoeczestwo, w ktrym ludzie nie byliby ju zaleni od trafu, lecz stali si wolni. W najbardziej naturalny sposb jawi si owo denie jako nienawi pechowcw do szczliwcw, tzn. tych, dla ktrych szczcie uczynio mao lub zgoa nic, do tych, ktrym dao wszystko. Waciwie nie oznacza to niechci do szczliwcw, lecz do szczcia, tej saboci mieszczastwa. Poniewa komunici za istot Czowieka uznaj przede wszystkim woln dziaalno, tote jak kada codzienno potrzebuj niedzieli, i jak wszelkie doczesne denia - boga; potrzebuj podniesienia i podbudowania w swej pozbawionej ducha pracy. To, e komunista dostrzega w Tobie Czowieka, brata, jest jedynie niedzieln stron komunizmu. Na co dzie nie bierze Ci bynajmniej za Czowieka, lecz za ludzk si robocz, za czowieka pracy. Pierwszy pogld przedstawia podejcie liberalne, podczas gdy w drugim kryje si brak liberalnoci. Gdyby by nierobem, to wprawdzie nie uznaby w Tobie Czowieka, lecz prbowaby Ci, jako lenia, uwolni od lenistwa i przywrci do wiary, i praca jest przeznaczeniem oraz powoaniem Czowieka. Na tym polega jego dwulicowo: z jednej strony baczy, aby zaspokoi ducha; z drugiej - troszczy si o doczesnego, cielesnego czowieka. Obarcza go podwjnym zadaniem zaspokojenia i ciaa, i ducha. Mieszczastwo udostpniao dobra duchowe i materialne, pozostawiajc wybr kademu, kto mia na nie ochot. Komunizm w rzeczy samej zapewnia je kademu, a nawet mu je narzuca i zmusza, by je pozyska. Poniewa tylko duchowe i materialne dobra czyni z Nas ludzi, tak wic gosi, i aby sta si ludmi, winnimy owe dobra bez sprzeciwu nabywa. Mieszczastwo uczynio prac woln; komunizm do pracy zmusza i uznaje wycznie czowieka pracy, zarabiajcego na swj chleb. To, e praca jest wolna, nie wystarczy - musisz j jeszcze podj. Krytycecxxiii pozostaje jedynie wykaza, e nabycie tych dbr nie czyni Nas bynajmniej jeszcze ludmi. Gdy liberaowie nakazali, by kady z siebie czyni Czowieka i w Czowieka si przeksztaca, powstaa konieczno znalezienia czasu na dzieo uczowieczania, tak eby kady mg pracowa nad sob. Buruazja wierzya, i przyczynia si do tego, gdy wszystko, co ludzkie oddaa w rce konkurencji, w ktrej kada jednostka miaa prawo uczestniczy. Kademu wolno ubiega si o Wszystko! Spoeczny liberalizm utrzymuje, e samo przyzwolenie nie zaatwia jeszcze sprawy, poniewa przyzwoli oznacza tylko, i nikomu si nie zabrania, nie za, e kademu si umoliwia. Dlatego uwaa on, i mieszczastwo jest liberalne jedynie w sowach, faktycznie bdc w najwyszym stopniu nieliberalne. Ze swej strony chce on Nam wszystkim zapewni rodki, abymy mogli nad Sob pracowa. Ta zasada pracy w istocie przelicytowuje zasad konkurencji czy te przypadku. Jednoczenie robotnik tkwi w przekonaniu, e tym, co stanowi jego istot jest Robotnik - daleki od egoizmu i podporzdkowany zwierzchnictwu spoecznoci robotniczej, podobnie jak mieszczanin - wolnorynkowemu pastwu. Dalej snuje marzenia o spoecznym obowizku. Z kolei uwaa si, e spoeczestwo daje

57

Nam to, czego Nam trzeba, i dlatego jestemy wobec niego zobowizani, jestemy mu wszystko winnicxxiv. Naley suy najwyszemu dawcy wszelkiego dobra. Lecz socjalici zapominaj o tym, e spoeczestwo nie jest adnym Ja, ktre moe dawa, poycza lub zezwala, ale instrumentem, rodkiem, ktry Nam suy do czerpania korzyci; o tym, e nie potrzebujemy spoecznych obowizkw, a mylimy jedynie o swych interesach, do zaatwienia ktrych spoeczestwo ma Nam suy; o tym, e nie musimy si dla powica, a jeeli co powicamy, to powicamy to dla siebie samych. Zapominaj o tym, gdy - podobnie jak liberaowie - s winiami religijnej zasady i z zapaem d do stworzenia witego spoeczestwa, jakim dotychczas byo pastwo! Spoeczestwo, dziki ktremu wszystko mamy, staje si nowym Panem, nowym Widmem, now Najwysz Istot, ktra przyjmuje na sub i nakada obowizki. Blisz ocen politycznego jak i spoecznego liberalizmu zajmiemy si poniej. Tymczasem poddamy je krytyce liberalizmu humanistycznego, czy te krytycznego.

3. Liberalizm humanistyczny
Poniewa w tym samokrytycznym, krytycznym liberalizmie, w ktrym krytyk pozostaje liberaem i nie wychodzi poza zasad liberalizmu - Czowieka, liberalizm osiga sw peni, wic, jako e przede wszystkim bierze on swe miano od Czowieka, mona go nazwa humanistycznym. Robotnik to najbardziej materialistyczny i egoistyczny czowiek. Nie dokonuje niczego dla ludzkoci, wszystko czyni dla siebie, dla swego dobra. Poniewa mieszczastwo gosio, e czowiek jest wolny jedynie z urodzenia, zatem musiao go pozostawi a do mierci w szponach nie-Czowieka (egoisty). Dlatego pod rzdami politycznego liberalizmu egoizm ma olbrzymie pole do popisu. Jak mieszczanin pastwem, tak robotnik spoeczestwem bdzie si posugiwa dla swych egoistycznych celw. Lecz przecie masz tylko jeden egoistyczny cel swoje dobro! - zarzuca humanista socjalicie. Oddaj si czysto ludzkiej sprawie, a bd twoim towarzyszem. Lecz do tego potrzeba gbszej, wikszej wiadomoci anieli wiadomo robotnika. Robotnik nic nie robi, wic i nic nie ma; a nie ma nic, gdy jego praca pozostaje prac jednostki, obliczon na wasne, elementarne potrzeby - jest powszedniacxxv. Mona sobie wyobrazi rzecz cakiem przeciwn: dzieo Gutenberga nie jest jednostkowym tworem, gdy jeszcze i dzisiaj wydaje owoce, obliczone zostao bowiem na potrzeby ludzkoci, jest czym wiecznym, nieprzemijajcym. Humanistyczna wiadomo gardzi zarwno wiadomoci mieszczask, jak i robotnicz. Podczas gdy mieszczanin oburza si tylko na wczgw (na wszystkich, ktrzy nie maj okrelonego zajcia) i ich niemoralno; a robotnika oburza nierb (wako) i jego niemoralne (gdy pasoytnicze i aspoeczne) zasady - humanista powiada: Filistrze! To, e inni nie maj gdzie mieszka, to jedynie twoje dzieo! Proletariuszu! To, e dasz, aby wszyscy harowali i chcesz upowszechni mordg, bierze si std, i dotychczas sam trudzie si niczym w roboczy. Wprawdzie chcesz ow harwk uatwi przez to, e wszyscy bd tak samo si trudzi, lecz tylko dlatego, aby mieli tyle samo wolnego czasu. A c maj pocz z tym wolnym czasem? C czyni twoje spoeczestwo, aby ten czas spdzano po ludzku? w zdobyty wolny czas musi pozostawi na egoistyczne przyjemnoci i wanie ta zdobycz, ktrej broni twe spoeczestwo, dostaje si egoicie; podobnie jak zdobyczy mieszczastwa uwolnieniu czowieka od wadcy - pastwo nie potrafio nada ludzkiego sensu, i dlatego pozostawiono j samowoli.

58

W rzeczy samej jest konieczne, aby Czowiek nie mia nad sob pana, i wanie dlatego nie egoista ma by panem Czowieka, lecz Czowiek - egoisty. Czowiek w istocie potrzebuje wolnego czasu, lecz gdy dysponuje nim egoista, to tym samym traci go Czowiek; dlatego musicie nada wolnemu czasowi ludzki sens. Ale take i Wy, robotnicy, podejmujecie prac z egoistycznych pobudek, gdy chcecie je, pi i y. Jake mielibycie by mniejszymi egoistami w czasie wolnym od pracy? Pracujecie jedynie dlatego, e dobrze jest wypocz po pracy (powakoni si), a to, jak spdzacie wolne chwile, pozostaje spraw przypadku. Jeliby cakowicie wykluczy egoizm, to jedynym deniem staoby si bezinteresowne dziaanie, zupena bezinteresowno. Jedynie to jest ludzkie, bo tylko Czowiek jest bezinteresowny; egoista zawsze dba o swj interes. Jeli tymczasem zaaprobujemy bezinteresowno, to zapytajmy: Czy nie chcesz okaza zainteresowania sprawami wolnoci, ludzkoci, itd.? Czy nie pragniesz, by Ci zachwycay? Ale tak, lecz nie jest to zainteresowanie egoistyczne, nie jest to adna interesowno, tylko ludzka, tj. teoretyczna sprawa; mianowicie zainteresowanie nie jednostk czy jednostkami (wszystkimi), ale Ide, Czowiekiem! A czy nie zauwaye, e zachwycasz si jedynie twoj ide, twoj ide wolnoci? A dalej, czy nie widzisz, e twa bezinteresowno znowu przypomina ow religijn, niebiask interesowno? Wszak nie obchodzi Ci korzy jednostek i mgby zawoa: fiat libertas, pereat mundus. Nie troszczysz si te o kolejny dzie, i w ogle nie przejmujesz si powanie potrzebami jednostki - ani o swj dostatek, ani innych. Nic sobie z tego wszystkiego nie robisz, gdy jeste marzycielem. Czy humanista byby na tyle liberalny, aby uzna za ludzkie wszystko to, do czego zdolny jest czowiek? Przeciwnie! Wprawdzie nie podziela on moralnego uprzedzenia filistra wobec ulicznicy, ale fakt, e kobieta uywa swego ciaa jako maszyny do zarabiania pienidzycxxvi. czyni j w jego oczach - jako Czowieka godn pogardy. Osdza: Ulicznica nie jest Czowiekiem; bd te: kobieta, ktra jest ulicznic, jest odczowieczona, nie-ludzka. I kontynuuje: yd, chrzecijanin, czek uprzywilejowany, teolog, itd. nie jest Czowiekiem. Jeli jeste ydem, nie jeste Czowiekiem. Z drugiej strony nakazuje: Odrzu wszystko, co Ci wyrnia, odetnij si od tego krytycznie! Nie bd ydem, ani chrzecijaninem, lecz sta si Czowiekiem i tylko Czowiekiem! Dowied znaczenia swego czowieczestwa wzgldem wszystkich zawonych definicji! Uwolnij si dziki niemu od wszelkich barier i uczy z siebie wolnego czowieka! Uznaj czowieczestwo za decydujcy czynnik twej Istoty. A Ja powiadam: Jeste wprawdzie wicej ni ydem, wicej ni chrzecijaninem, lecz jeste rwnie czym wicej ni Czowiek. To wszystko to tylko pojcia, a Ty istniejesz naprawd. Czy uwaasz zatem, e kiedykolwiek bdziesz mg sta si Czowiekiem jako takim? Czy nie sdzisz, e nasi potomni stan w obliczu przesdw i barier, do ktrych pokonania nie starczyo nam si? A moe mylisz, e jako czterdziesto-, czy pidziesiciolatek nie bdziesz mia si z czym boryka i staniesz si Czowiekiem? Potomni bd jeszcze dugo walczy o niejedn wolno, bez ktrej My musimy si obej. Na co Ci ta spniona wolno? Jeli uwaasz, e bdziesz co znaczy dopiero, gdy zostaniesz Czowiekiem, to przyjdzie Ci na to czeka do dnia sdu ostatecznego, kiedy to Czowiek bd Ludzko ma osign doskonao. A poniewa z pewnoci przedtem umrzesz, to gdzie szuka twej nagrody? Dlatego przedstaw rzecz inaczej i powiedz sobie: Ja jestem czowiekiem! Nie musz wyksztaca w sobie Czowieka, albowiem naley on do Mnie, tak jak wszystkie me waciwoci. Krytyk rzekby jednak: Jak mona zarazem by ydem i Czowiekiem? Odpowiadam: Po pierwsze, nikt nie moe by ani ydem, ani Czowiekiem, jeeli kto i yd czy te czowiek maj oznacza to samo; kto zawsze wykracza poza te okrelenia i Szmul - chociaby nie wiem jak bardzo by ydowski - nigdy nie moe by niczym innym, jak tylko ydem, gdy ju tym ydem jest. Po drugie,
59

mona wszake jako yd nie by Czowiekiem, jeli by Czowiekiem oznacza nie by niczym szczeglnym. Lecz, po trzecie - i oto tu chodzi - Ja, bdc ydem, mog w zupenoci by tym, czym by mog. Od Samuela, Mojesza czy innych trudno bowiem oczekiwa, by wznieli si ponad swoje ydostwo, cho musicie przyzna, e nie byli jeszcze Ludmi. Byli wanie tym, czym by mogli. Czy z dzisiejszymi ydami jest inaczej? Odkrylicie ide ludzkoci - czy oznacza to, e kady yd moe sta si jej wyznawc? Jeli bdzie mg, to nim zostanie, jeli nie - to znaczy, e nie moe. C obchodzi go wasz nakaz, powoanie, aby by Czowiekiem?cxxvii W czowieczym spoeczestwie, ktre obiecuje humanista, to, co szczeglne, nie znajdzie adnego uznania, a to, co posiada charakter prywatnoci, nie bdzie ju miao znaczenia. W ten sposb cakowicie zamyka si koo liberalizmu, ktry w Czowieku i w ludzkiej wolnoci upatruje dobro, a w egoizmie i wszelkiej prywacie - zo; w jednym widzi swego boga, w drugim za szatana. O ile w pastwie konkretna bd prywatna osoba stracia sw warto (brak osobistych przywilejw), a w spoeczestwie robotnikw czy dziadw stracia uznanie wszelka szczeglna (prywatna) wasno, o tyle w czowieczym spoeczestwie przestanie si liczy wszystko to, co szczeglne i prywatne. A gdy czysta krytyka doprowadzi do koca swe wielkie dzieo, wtedy bdzie wiadomo, czym jest wszelka prywata i co naley pozostawi nietknite, przeniknite uczuciem wasnej nicocicxxviii. Poniewa humanistycznemu liberalizmowi nie wystarczy pastwo i spoeczestwo, neguje on jedno i drugie, jednoczenie je zachowujc. Zatem raz okrela si zadanie epoki jako spoeczne, a nie polityczne, by z kolei obiecywa na przyszo wolne pastwo. W rzeczywistoci czowiecze spoeczestwo stanowi powszechne pastwo, jak i powszechne spoeczestwo. Tylko ograniczone pastwo jest krytykowane za to, e robi za duo wrzawy wok prywatnych spraw duchowych (np. wok wiary), a ograniczone spoeczestwo e zbyt du wag przywizuje do osobistych spraw materialnych. Zarwno jedno, jak i drugie powinno pozostawi prywatne interesy prywatnym ludziom i jako czowiecze spoeczestwo - troszczy si jedynie o sprawy oglnoludzkie. Pragnc znie wasn wol, upr czy te samowol, politycy nie zauwayli, e wasno stanowi azyl dla samowoli. Socjalici, odrzucajc wasno, zapominaj, e w dalszym cigu trwa ona w postaci Swojoci. Albowiem czy tylko pienidz i towar stanowi wasno, czy te kade mniemanie jest Moje, moje wasne? Std te naley znie wszelkie mniemanie lub te uczyni je bezosobowym. Jednostce nie przysuguje adne mniemanie, tak jak samowol na pastwo, a wasno na spoeczestwo, tak trzeba przenie mniemanie na og, Czowieka, i tym samym stworzy oglnoludzkie mniemanie. Jeli zachowam swe mniemanie, zachowam te Mego Boga (Bg istnieje przecie jedynie jako mj Bg, jest mniemaniem, czy te moj wiar) - a wic moj wiar, moj religi, moje myli, moje ideay. Tote musi si zrodzi oglnoludzka wiara - fanatyzm wolnoci. Byaby to mianowicie wiara harmonizujca z Istot Czowieka, a poniewa tylko Czowiek jest rozumny (Ja i Ty moglibymy wszake by bardzo nierozumni!), zatem byaby to wiara rozumna. Podobnie jak samowol i wasno, tak te w ogle Swojo czy egoizm naley pozbawi ich mocy. Na tym najwyszym etapie rozwoju wolnego czowieka zasadniczo zwalcza si egoizm i Swojo, a tak podrzdne cele jak spoeczny dobrobyt socjalistw, itd. ustpuj miejsca wzniosej idei ludzkoci. Wszystko, co nie jest oglnoludzkie, jest czym szczeglnym, czym, co zadowala wycznie paru lub jednego; a nawet gdy zadowala wszystkich, to tylko jako jednostki, a nie jako ludzi, i dlatego zwie si egoizmem. Dla socjalistw najwyszy cel stanowi dobrobyt, tak jak dla politycznych liberaw - wolna rywalizacja; teraz rwnie dobrobyt staje si wolny i moe sobie

60

dostarczy, czego mu trzeba; tak jak ten, kto chcc si wda w rywalizacj (konkurencj), mg j wybra. By rywalizowa naley by jedynie mieszczaninem; by uczestniczy w dobrobycie - wystarczy by robotnikiem. Jedno i drugie nie jest rwnoznaczne z Czowiekiem. Czowiekowi jest naprawd dobrze dopiero wtedy, gdy jest rwnie i duchowo wolny. Poniewa Czowiek jest Duchem, tote naley pokona wszelkie siy, ktre s mu obce: nadludzkie, niebiaskie i nieludzkie, a ponad wszystkie imiona wynie imi Czowieka. Tak oto w kocu nowej ery (epoki nowoytnej) jako gwna sprawa powraca to, co na jej pocztku stanowio kwesti pierwszoplanow: duchowa wolno. Do komunisty libera, zwaszcza humanistyczny, zwraca si tak: Jeli spoeczestwo dyktuje Ci, co masz robi, to jest to wprawdzie wolne od wpywu jednostek, tzn. egoistw, ale nie musi by jeszcze dziaalnoci czysto ludzk. Ty za wcale nie musisz by narzdziem ludzkoci. Bez wzgldu na to, jakiej dziaalnoci da od Ciebie spoeczestwo, to jest to wci rzecz przypadku: mogoby Ci zaprzc np. do budowy wityni czy czego w tym rodzaju, gdy w przeciwnym razie mgby z wasnej inicjatywy odda si idiotyzmom, a zatem czemu nieludzkiemu. Co wicej, pracujesz w rzeczy samej tylko po to, by si wyywi, w ogle, by y - dla wygodnego ycia, a nie dla uwietnienia ludzkoci. Tote ta dziaalno staje si wolna dopiero, gdy uwolnisz si od wszystkich wariactw, od wszystkiego, co nieludzkie, tzn. egoistyczne (przynalene jednostce, a nie Czowiekowi); gdy rozproszysz faszywe myli przysaniajce Czowieka czy Ide Ludzkoci; sowem, kiedy nie tylko bdziesz swobodnie dziaa, ale te i treci Twojej dziaalnoci stanie si jedynie to, co ludzkie, a Ty bdziesz y i pracowa tylko dla ludzkoci. Nie bdzie tak jednak dopty, dopki celem twych de jest twj i wszystkich dobrobyt: to, co czynisz dla spoeczestwa dziadw, czowieczemu spoeczestwu nie wystarczy. Sama praca nie robi z Ciebie Czowieka, poniewa jest czym formalnym, a jej obiekt, czym przypadkowym; lecz chodzi tu o to, kim Ty jeste, pracujcy. Pracowa w ogle moesz i z pobudek egoistycznych (materialnych), by dostarczy sobie poywienia, itd., lecz praca ta musi wspiera ludzko, suy jej dobru i historycznemu rozwojowi Czowieka; krtko mwic, ma by humanistyczna. Rzecz w tym, by - po pierwsze - bya z korzyci dla ludzkoci; po drugie, aby pochodzia od Czowieka. Z tym pierwszym mamy do czynienia w kadym przypadku, gdy ludzko wykorzystuje siy natury, np. zwierzta, dla rozwoju nauki, itd. To drugie wymaga z kolei, aby pracujcy zna jej ludzki cel; a poniewa moe by tego wiadom tylko wtedy, gdy sam uwaa si za Czowieka to decydujcym warunkiem jest samowiedza. Wielkim osigniciem bdzie z pewnoci to, e przestaniesz by robotnikiem akordowym; lecz dziki temu ogarniasz jedynie wzrokiem cao twej pracy i jeste jej wiadom - co dalekie jest jeszcze od samowiedzy, wiadomoci twego prawdziwego Ja lub istoty, Czowieka. Robotnikowi pozostaje jeszcze pragnienie wyszej wiadomoci, ktre zaspokaja w godzinie odpoczynku (poniewa sama praca nie jest w stanie go zaspokoi). Dlatego wypoczynek ma suy pracy, a robotnik ma uznawa za ludzkie i prac, i leniuchowanie, a nawet nada leniowi czy wakoniowi prawdziw warto. Pracuje jedynie po to, aby od pracy si uwolni; chce, aby praca bya wolna po to, eby on by wolny od pracy. C, kiedy jego praca nie przynosi adnego zadowolenia, a e nakazana jest przez spoeczestwo - jest tylko obowizkiem, zadaniem, powoaniem; i odwrotnie: spoeczestwo nie zaspokaja jego potrzeb, poniewa kae mu ciko pracowa. Praca musiaaby przynosi zadowolenie jemu jako czowiekowi - zamiast tego zadowala spoeczestwo; spoeczestwo musiaoby go traktowa jak czowieka a przecie uwaa go za dziadowskiego robociarza lub pracujcego dziada. Praca i spoeczestwo s dla uyteczne tylko wtedy, gdy su mu nie jako Czowiekowi, lecz egoicie. Tyle krytyka na temat pastwa ludu pracujcego. Odnosi si ona do Ducha, prowadzi walk Ducha z masamicxxix i uznaje komunistyczn prac za jaow
61

harwk mas. Masy majce wstrt do pracy - co ley w ich naturze - lubi sobie prac uatwia. Obecnie, w masowo wydawanej literaturze, w wstrt do pracy rodzi powszechnie znan powierzchowno, ktra wyklucza jakiekolwiek mudne dociekania.cxxx Tote liberalizm humanistyczny gosi: Chcecie pracy? Ale prosz! My rwnie jej chcemy - lecz w najpeniejszym wymiarze. Nie chcemy jej, by tym samym mie wolny czas, lecz aby w niej samej znale wszelk satysfakcj. Chcemy pracy, bowiem jest ona naszym samorozwojem. Ale dlatego te musi to by odpowiednia praca! Czowiekowi przynosi zaszczyt jedynie praca ludzka, samowiadoma, pozbawiona egoistycznego celu i majca na wzgldzie tylko Czowieka, ktry si sam poprzez ni manifestuje; tak e naley to nazwa: laboro, ergo sum - pracuj, tzn. jestem Czowiekiem. Humanista domaga si pracy Ducha, ktry adnej rzeczy nie pozostawia w spokoju bd w jej trwaniu; ktry na niczym nie poprzestaje i wszystko unicestwia; ktry stale krytykuje kady osignity rezultat. Ten niespokojny duch - to prawdziwy robotnik; niszczy on przesdy i druzgocze bariery oraz wszelk ograniczono, a Czowieka wywysza ponad Wszystko, co mogoby nad nim panowa. Komunista natomiast pracuje tylko dla siebie i to nie z wasnej woli, lecz z koniecznoci; innymi sowy, reprezentuje robotnika z przymusu. Prawdziwy robotnik nie jest egoist, gdy nie pracuje dla siebie, dla jednostki, ani dla innych jednostek - wic nie dla osb prywatnych, lecz dla ludzkoci i samego postpu. Nie umierza pojedynczych blw, nie dba o jednostkowe potrzeby, lecz znosi bariery, ktre krpuj ludzko, niszczy wiecznie istniejce przesdy, przezwycia przeszkody, ktre Wszystkim stoj na drodze, naprawia bdy, w ktrych tkwi inni i odkrywa dla Wszystkich i po wsze czasy nowe prawdy; sowem, yje i pracuje dla ludzkoci. Po pierwsze, odkrywca Wielkiej Prawdy wie teraz dobrze, e moe by ona przydatna take innym ludziom; a poniewa nie przynosi mu adnej przyjemnoci podyktowane zawici zachowanie jej dla siebie, wic dzieli si ni z innymi. Lecz cho by wiadom tego, i jego odkrycie jest tak cenne dla innych, to przecie bynajmniej nie dla nich szuka owej prawdy, lecz dla siebie, gdy sam tego pragn; gdy ciemno i zalepienie nie daway mu spokoju, a w kocu znalaz wiato i zrozumienie na miar swych si. Zatem pracuje dla siebie i dla zaspokojenia swych potrzeb. To, e suy przy tym innym, a nawet potomnym, nie pozbawia jego pracy egoistycznego charakteru. Po drugie, skoro pracuje tylko dla siebie, to dlaczego jego dzieo miaoby by ludzkie - dzieo, ktre dla innych jest nie-ludzkie, tzn. egoistyczne? By moe dlatego, e jego ksika, obraz, symfonia, itd. stanowi ca jego istot; poniewa zawar w nim wszystko, co w nim najlepsze, samego siebie - dlatego mona go w owym dziele rozpozna. Tymczasem praca rzemielnika odzwierciedla jedynie rzemielnika, tzn. jego zrczno - a nie Czowieka. W poezji Schillera znajdujemy caego autora, natomiast przygldajc si rozmaitym piecom widzimy przed sob tylko prac zduna - nie za Czowieka. Lecz czy oznacza to co innego anieli to, e w tym jednym dziele widzicie Mnie w caej mej peni, a tam wycznie moj zrczno? Czy Ja z kolei nie jestem tym, co wyraa me dzieo? I czy nie jest rzecz bardziej egoistyczn ofiarowa siebie wiatu w jednym dziele, siebie w nim odda i uksztatowa, ni pozosta w cieniu swego dziea? Powiadasz, naturalnie, e ukazujesz Czowieka. Jednak czowiek, ktrego objawiasz, to Ty sam - objawiasz tylko Siebie. Rnisz si za od rzemielnika tym, e on nie potrafi zawrze siebie w Jednym dziele, lecz uznania dla siebie samego musi szuka w innych sferach ycia; oraz tym, e twoja potrzeba - dziki zaspokojeniu ktrej owa praca dosza do skutku - bya teoretyczna. Ale odpowiesz, e Ty objawiasz cakiem innego Czowieka, bardziej wartociowego, wyszego i znamienitszego; Czowieka, ktry jest bardziej czowiekiem ni tamten. Przypuszczam, e osigasz szczyt ludzkich moliwoci, osigajc to, co nikomu innemu si nie udaje. Na czym polega zatem twoja
62

wielko? Wanie na tym, e jeste czym wicej anieli inni ludzie (masy), wicej nili to, czym ludzie s zazwyczaj, wicej ni zwyczajni ludzie - na twej wyszoci nad ludmi. Nie rnisz si od innych tym, e jeste czowiekiem, lecz tym, e jeste jedynym czowiekiem. Twj przykad dowodzi, do czego zdolny jest czowiek; ale poniewa dokonae tego wanie Ty, tote inni - cho te ludzie - nie mog bynajmniej tego dokona: Ty osigne to tylko jako jedyny czowiek, jeste w tym jedyny. Nie Czowiek stanowi o twej wielkoci, lecz Ty jeste jej autorem, gdy jeste czym wicej ni Czowiek, czym potniejszym ni inni ludzie. Uwaa si, e nie mona by czym wicej ni Czowiekiem. Raczej nie mona by czym mniej! Z kolei sdzi si, e kade osignicie przynosi czowiekowi korzy. Cho nigdy nie przestaj by czowiekiem, czy jak Schiller - Szwabem, Kant - Prusakiem, czy Gustaw Adolf - krtkowidzem, to dziki mym przymiotom staj si przecie wybitnym czowiekiem, Szwabem, Prusakiem czy te krtkowidzem. Lecz tu rzecz ma si tak jak w przypadku laski Fryderyka Wielkiego, ktra dziki niemu staa si sawna. Dzisiaj przykazaniu Czcij Boga swegocxxxi odpowiada: Czcij Czowieka! Lecz Ja myl zachowa cze dla Siebie. Wzywajc czowieka, aby sta si ludzki, krytyka formuuje konieczny warunek spoecznej aktywnoci, gdy jedynie bdc czowiekiem pord ludzi jest si spoecznie zaangaowanym. Tym samym, obwieszcza ona swe spoeczne przesanie: ustanowienie czowieczego spoeczestwa. W porwnaniu z innymi spoecznymi programami, program krytyki jest bezsprzecznie najlepszy, poniewa usuwa i dyskredytuje wszystko, co dzieli czowieka od czowieka, tzn. wszystkie przywileje, z religijnymi wcznie. Stanowi ona najlepsz realizacj zasady mioci chrzecijaskiej - prawdziwie spoecznej zasady; jest ostatni moliw prb pozbawienia ludzi wycznoci i izolacji; jest walk przeciwko egoizmowi w najprostszej i dlatego najostrzejszej formie przeciwko samej jedynoci i wycznoci. Jake moecie y naprawd spoecznie, skoro nadal zachowujecie sw wyczno? Ja pytam z kolei: Jak moecie by naprawd jedynymi, skoro istniej midzy Wami wizy? Jeli trzymacie si razem, to nie moecie istnie osobno; czy Was wi, wic jestecie tylko jakim innym Ja, a gdy Was dwunastu - to ju tuzin,Was tysice - to nard, a miliony to ludzko. Tylko wtedy, gdy jestecie ludzcy, moecie obcowa ze sob jak ludzie; tylko wtedy, gdy kieruje Wami patriotyzm, moecie si uzna za patriotw. Ale prosz! - odpowiadam - dopiero wtedy, gdy jestecie Jedynymi, moecie jako to, czym jestecie - ze sob obcowa. Najbardziej zawzitego krytyka dosiga kltwa wasnej zasady. Odrzucajc wszelk wyczno uwalnia si on od religijnoci, patriotyzmu, itd., zrywajc wizi jedna po drugiej, izoluje si od ludzi wierzcych, patriotw, itd., a w kocu zostaje sam. On wanie musi pozby si dosownie wszystkiego, co wyczne bd prywatne; a co moe by bardziej wycznego ni wyczna, jedyna, wasna osoba! A moe mniema on, e lepiej byoby, gdyby Wszyscy stali si ludmi i zrzekli si wycznoci? Ale wanie dlatego, e Wszyscy oznacza kady z osobna, zachodzi tu najjaskrawsza sprzeczno, gdy jednostka to sama wyczno. Cho humanista nie aprobuje u jednostki adnej prywatnoci czy wycznoci, adnych prywatnych myli czy te dziwactw; cho krytykuje wszystko dookoa, bowiem jego nienawi wobec prywatnoci jest absolutna i fanatyczna; cho nie toleruje prywatnoci, gdy jest nieludzka - to nie moe on przecie odrzuci samej osoby prywatnej, bo jej hart opiera si jego krytyce, i musi si zadowoli tym, e uzna j za osob prywatn, pozostawiajc jej w kocu ca prywatno. Co uczyni spoeczestwo, ktre nie troszczy si duej o to, co prywatne? Czy pooy kres prywatnoci? Nie, podporzdkuje j interesom spoeczestwa, a prywatnej woli pozwoli ustanowi tyle wit,ile tylko zechce, byle nie kolidowaa z
63

interesem ogucxxxii. Dopuszcza si wszelk prywatno, tzn. nie jest ona przedmiotem zainteresowania spoeczestwa. Odcicie si Kocioa i religii od nauki jest dowodem na to, e s one tym, czym byy zawsze - spraw czysto prywatn (mimo i pozornie uchodziy za podstaw i niezbdne uzasadnienie istnienia pastwa). Nawet wwczas, gdy pozostaway z pastwem w cisym zwizku, nadajc mu chrzecijaski charakter, dowodziy jedynie tego, e pastwo nie rozwino jeszcze swojej oglnej idei politycznej, e ustanawiao wycznie prywatne prawa. Byy one najlepszym wyrazem tego, e pastwo jest spraw prywatn i ze sprawami prywatnymi ma do czynienia. Z chwil, gdy pastwo zbierze siy i odwag, aby wypeni w kocu swe powszechne przeznaczenie i sta si wolnym, a zatem gdy bdzie w stanie pokaza jednostkowym interesom i sprawom prywatnym ich waciwe miejsce - wtedy religia i Koci stan si tak wolne jak nigdy przedtem. Jako sprawy czysto prywatne i zaspokojenie czysto osobistych potrzeb, pozostawi si je samym sobie, a kada jednostka, kada gmina i wsplnota kocielna bd mogy troszczy si o zbawienie duszy tak, jak chc i uwaaj za stosowne. Kady bdzie troszczy si o zbawienie wasnej duszy zgodnie z osobist potrzeb i zaakceptuje oraz opaci jako duszpasterza tego, kto najlepiej ow potrzeb zaspokoi. I w kocu pozostawi si nauk w spokojucxxxiii. Co jednake ma z tego wynikn? Czy ma to by koniec spoecznego ycia, czy znikn ma wszelka towarzysko, wszelkie braterstwo, wszystko, co powstao dziki zasadzie mioci czy te spoeczestwu? Jak gdyby nie byo tak, e zawsze Jeden Drugiego szuka w potrzebie; e Jeden Drugiemu musi si podporzdkowa, gdy go potrzebuje. Rnica jest jednake taka, e wtedy jednostka rzeczywicie jednoczy si (vereinigt) z inn, podczas gdy przedtem poprzez wizy zwizana bya z innymi: ojca i niepenoletniego syna czy pewna wi - nale do tej samej rodziny (s poddanymi rodziny); gdy syn stanie si penoletni, bd mogli postpowa niezalenie, tworzc zwizek egoistw, w ktrym pozostanie synostwo i ojcostwo, lecz w ktrym ojciec i syn nie bd niczym wzajemnie zwizani. Ostatni przywilej, jaki pozosta, to bycie Czowiekiem; Wszystkim si go nadaje czy te daje w lenno. Albowiem - jak powiada sam Bruno Bauer: przywilej pozostaje przywilejem, nawet gdy rozciga si na Wszystkich.cxxxiv Mona zatem wyrni nastpujce fazy liberalizmu: W pierwszej, jednostka nie jest Czowiekiem, przeto nie liczy si jej jednostkowa osobowo. adnej osobistej woli, adnej samowoli, adnych rozkazw czy nakazw! W drugiej, jednostka nie ma adnych ludzkich cech; dlatego sowa Moje, Twoje, wasno trac sens. W trzeciej: poniewa jednostka ani nie jest Czowiekiem, ani nie posiada ludzkich cech, zatem w ogle nie powinna istnie; jednostka, jako egoista, winna zosta, wraz ze swym egoizmem, unicestwiona przez krytyk, by ustpi miejsca Czowiekowi, temu dopiero teraz odnalezionemu Czowiekowi. Cho jednak jednostka nie jest Czowiekiem, to przecie Czowiek istnieje w jednostce, podobnie jak kade widmo i wszelka bosko. Dlatego polityczny liberalizm przyznaje jednostce wszystko to, co jej si naley jako czowiekowi z urodzenia, jako temu, ktry urodzi si czowiekiem - w co wlicza si wolno sumienia, mienie, itd., krtko mwic: prawa Czowieka. Socjalizm zezwala jednostce na to, co naley si jej jako czowiekowi czynu, czowiekowi pracy. W kocu, humanistyczny liberalizm daje jednostce to, czym dysponuje ona jako Czowiek, tzn. to wszystko, co naley do Ludzkoci. Tak wic jednostka nie ma zgoa nic, Ludzko za - wszystko. Tym samym goszona przez chrzecijastwo konieczno odrodzenia si staje si jednoznacznym i powszechnym wymogiem. Sta si now istot, sta si Czowiekiem! Mona by sdzi, e przywodzi si na pami kocwk Ojcze Nasz. Wadza (sia czy dynamis) naley do Czowieka; dlatego adna jednostka nie moe by Panem, lecz Czowiek jest Panem jednostek; Czowieka jest Krlestwo, tzn. wiat, dlatego nie jednostka ma by wacicielem, lecz Czowiek, Wszyscy,
64

rozporzdza wiatem jako sw wasnoci; przede wszystkim Czowiekowi naley si sawa, gloria czy te chwaa (doxa), albowiem Czowiek, czowieczestwo jest celem jednostki, celem, dla ktrego pracuje, myli i yje; dla ktrego chway musi sta si Czowiekiem. Dotychczas ludzie dyli zawsze do tego, aby znale tak wsplnot, w ktrej dawna nierwno byaby bez znaczenia. Dyli do zrwnania, a wic do rwnoci, i chcieli Wszystkich mierzy Jedn miar, co oznaczao jedynie, e szukali Jednego Pana, Jednej wizi, Jednej wiary. (Wszyscy wierzymy w Jednego Boga.) Nie moe istnie nic bardziej wsplnego i rwnego anieli sam Czowiek, i wanie w tej spoecznoci potrzeba mioci znalaza swe zaspokojenie: nie spocza, dopki nie doprowadzia do ostatecznego zrwnania, nie wyrwnaa wszelkiej nierwnoci i nie zaszczepia idei Czowieka w ludzkich sercach. Lecz wanie w owej wsplnocie upadek i ruina staj si najbardziej widoczne. W bardziej ograniczonych wsplnotach Francuz wystpowa przeciw Niemcowi, bd chrzecijanin przeciw mahometaninowi, itd. Teraz natomiast Czowiek wystpuje przeciwko ludziom, czy te - jako e ludzie nie s Czowiekiem - Czowiek przeciwko nie-Czowiekowi. Zdanie: Bg sta si czowiekiem zastpiono teraz innym: Czowiek sta si Ja. Oto czowiecze Ja. My jednake odwracamy t myl i mwimy: dopki szukaem Siebie jako Czowieka, dopty nie mogem si odnale. Lecz teraz okazuje si, e Czowiek dy do tego, aby sta si Ja i we Mnie si ucieleni. Dopiero teraz widz, e przecie wszystko zaley ode Mnie, i e beze Mnie Czowiek zginie. Ale Ja nie chc si zoy w ofierze w tym przybytku wszelkiej witoci, i odtd nie bd pyta, czy postpuj jak Czowiek czy nie-Czowiek. Niechaj ten Upir przestanie Mnie drczy! Humanistyczny liberalizm zabiera si ostro do pracy. Gdy tylko zechcesz by czym wyjtkowym bd posiada co szczeglnego; gdy chcesz wobec innych zachowa przywilej, by uprawnionym do tego, co nie jest powszechnym ludzkim prawem - to jeste egoist. Zgoda! Nie chc si niczym wyrnia. Nie domagam si adnych przywilejw, lecz i nie przyrwnuj si do innych: w ogle nie potrzebuj praw. Sam chc by tym wszystkim, czym by mog, i mie to, co mog mie. Co mnie obchodzi, czy inni s czym podobnym lub maj co podobnego. Czym rwnym, tym samym, by nie mog, nie mog mie tego samego. Nie czyni im adnej szkody, tak jak nie szkodz skale tym, e mam nad ni przewag, gdy mog si porusza. Gdyby oni mogli j mie, to by mieli. Nie szkodzi innym ludziom. Std danie, by nie posiada adnych przywilejw i zrzec si wszelkiej przewagi; std najsurowsza teoria wyrzecze. Nie powinno si siebie uwaa za co szczeglnego, jak np. za yda czy chrzeciajnina. Dobrze, nie uwaam si za co szczeglnego, lecz za Jedynego. Jestem wprawdzie podobny do innych, ale przecie tylko gdy si Mnie porwnuje - faktycznie jestem niezrwnany, jedyny. Moje ciao nie jest ich ciaem; mj duch nie jest ich duchem. Jeli okrelicie je oglnym mianem ciaa i ducha, to bd to tylko wasze pojcia, ktre z moim ciaem i moim duchem nie maj nic wsplnego, a ju najmniej mog gosi moje powoanie. Nie chc w Tobie uznawa czy te szanowa ani posiadacza, ani dziada, ani czowieka, lecz chc ci wykorzysta. W soli widz przypraw do Mych potraw, wic pozwalam si jej rozpuci; w rybie - me poywienie - dlatego j spoywam; w Tobie odkrywam dar, ktry rozjani Me ycie, przeto wybieram Ci na towarzysza. Z drugiej strony, na przykadzie soli studiuj proces krystalizacji, na przykadzie ryby - animalizm, a na Twoim - ludzi, itd. Dla Mnie znaczysz tylko tyle, ile to, czym dla Mnie jeste, tzn. mym przedmiotem; a skoro mym przedmiotem to i m wasnoci. W humanistycznym liberalizmie dziadostwo znajduje sw peni. Musimy wpierw zej do poziomu ostatniego dziada, ndzarza, by osign Swojo musimy si wyzby wszelkiej obcoci. Wydaje si, e nie ma nic ndzniejszego od nagiego czowieka.

65

Lecz bdzie to tym wikszym dziadostwem i ndz, gdy odrzuc take Czowieka, gdy sdz, e jest dla Mnie czym obcym i nie mog si nim pyszni. Nie jest to ju zwyke dziadostwo, gdy kiedy zrzucony zostanie ostatni achman, to pozostanie jeszcze rzeczywista nago, obnaenie ze wszystkiego, co obce. Jeli dziad zrzuci samo dziadostwo, to przestanie by tym, czym by, tzn. dziadem. Nie jestem ju duej dziadem, cho nim byem. Do chwili obecnej nie doszo do rozamu, gdy spr toczy si waciwie tylko midzy starymi a nowymi liberaami, z ktrych jedni s za ograniczon wolnoci, a drudzy daj jej w penym wymiarze - zatem pomidzy umiarkowanymi a radykaami. Wszystko obraca si wok kwestii, jak dalece wolny winien by Czowiek. Z tym, e Czowiek musi by wolny, zgadzaj si Wszyscy; dlatego te Wszyscy s liberaami. Lecz jak okiezna nie-Czowieka, ktry kryje si przecie w kadej jednostce? Co zrobi, eby wraz z Czowiekiem nie uwolni jednoczenie nie-Czowieka? Jak Bg - szatana, tak liberalizm ma swego miertelnego wroga, nieprzezwycione przeciwiestwo: Czowiekowi towarzyszy zawsze nie-Czowiek, jednostka, egoista. Pastwo, spoeczestwo, ludzko nie mog si z tym diabem upora. Liberalizm humanistyczny podj si zadania wykazania innym liberaom, e nie d oni jeszcze do [prawdziwej] wolnoci. O ile inni liberaowie byli w duej mierze lepi i zajmowali si wycznie egoizmem jednostkowym, o tyle radykalny liberalizm wystpuje przeciwko egoizmowi mas; wrzuca pomidzy masy wszystkich tych, ktrym obca jest sprawa wolnoci, tak e teraz Czowiek i nie-Czowiek stanli na przeciw siebie niczym wrogowie, a mianowicie jako masy i krytykacxxxv - i to wolna ludzka krytyka, jak si j nazywacxxxvi w odrnieniu od tej surowej, np. religijnej. Krytyka wyraa nadziej, e odniesie zwycistwo nad masami i wystawi im wiadectwo powszechnego ubstwacxxxvii. Zatem ostatecznie chce utrzyma prawo i przedstawi cay ten spr midzy zniechconymi i bojaliwymi jako egoistyczn przekor, bahostk i marno. Jednak z chwil gdy pojawia si wsplny wrg - krytyka, caa wa traci na znaczeniu, a maostkowe zatargi zostaj poniechane. Wszyscy jestecie egoistami, jeden nie lepszy od drugiego! Zatem egoici jednocz si teraz przeciwko krytyce. Czy rzeczywicie s egoistami? Nie, dlatego walcz przeciwko krytyce, gdy ta oskara ich o egoizm, do ktrego si nie przyznaj. Tak wic krytyka i masy jad na tym samym wzku: jedni i drudzy zwalczaj egoizm, jedni i drudzy odrzucaj go od siebie, wzajemnie si o oskarajc. Krytyka i masy d do jednego celu, do wolnoci od egoizmu, sprzeczajc si jedynie o to, ktre z nich jest blisze jego osignicia. ydzi, chrzecijanie, absolutyci, ludzie ciemni i wiatli, politycy, komunici, sowem, wszyscy broni si przed zarzutem, i s egoistami. A skoro krytyka oskara ich o to wprost, to wszyscy prbuj si oczyci z tego zarzutu, zwalczajc egoizm - tego samego wroga, z ktrym walczy krytyka. Wrogami egoizmu s zarwno krytyka, jak i masy. Jedni i drudzy prbuj si ode uwolni, nie tylko przez samooczyszczenie czy te wybielenie, lecz take przez przypisanie egoizmu drugiej stronie. Krytyk jest prawdziwym rzecznikiem mas ukazujcym im proste pojcie i retoryk egoizmu, wobec ktrego ordownicy, ktrym [Allgemeine] Lit. [eratur-]Z[ei]t[un]g., V, 24, odmwia triumfu, byli jedynie partaczami. Jest ich ksiciem i naczelnym wodzem w tej wyzwoleczej wojnie z egoizmem: co on zwalcza, z tym walcz i oni. Lecz jednoczenie jest te ich wrogiem, nie tym, ktrego maj przed sob, ale wrogiem zaprzyjanionym, ktry poda za nimi, aby biczem krzepi odwag w bojaliwych. Oto jak zaciera si rnica midzy krytyk a masami: Jestecie egoistami! - Nie, nie jestemy! - Ja Wam to udowodni! - Powiniene wysucha naszych racji!, itd. Przyjmijmy zatem, e jedni i drudzy s tym, za co si podaj - nie-egoistami, i tym, o co oskaraj si nawzajem - egoistami. S egoistami i zarazem nimi nie s.
66

Tote krytyka powiada waciwie tak: Cakowicie uwolnij swoje Ja od wszelkiej ograniczonoci, tak aby mogo sta si czowieczym Ja. Ja natomiast mwi: Jeli wyzwolisz si na tyle, na ile moesz - to zrobie swoje, gdy nie kademu dane jest przekroczy wszystkie granice; czy te janiej: nie dla kadego przeszkod jest to, co stanowi przeszkod dla drugiego. Dlatego nie trud si usuwniem przeszkd innych, wystarczy, e zburzysz swoje wasne. Komu to udao si pokona barier wspln dla wszystkich ludzi? Czy dzisiaj, tak jak i zawsze, niezliczone rzesze nie oblegaj wszystkich barier ludzkoci? Kto pokona jedn ze swych barier, moe innym wskaza drog, lecz pokonanie ich wasnych barier pozostanie ich spraw. Nikt te nie postpuje inaczej. da od innych, aby bez reszty stali si Ludmi, oznacza wezwa ich do zburzenia wszystkich ludzkich barier. A tego uczyni nie sposb, dla czowieka bowiem adnych barier nie ma. Wprawdzie istniej bariery innych, lecz Mnie obchodz tylko moje, i tylko je mog pokona. Nie mog si sta ludzkim Ja, gdy Ja, to wanie Ja - a nie po prostu Czowiek. Zobaczmy jednak, czy krytyka nie nauczya Nas czego, co moglibymy sobie wzi do serca! Nie jestem wolny, gdy nie jestem bez zainteresowa, nie jestem Czowiekiem, gdy nie jestem niezainteresowany? Zatem, skoro nie dbam o to, czy jestem wolny, czy jestem Czowiekiem, to nie przepuszcz adnej sposobnoci, by dokaza swego. A tak daje Mi krytyka uczc, e gdy co trwale zaprztnie mj umys i stanie si czym nieunicestwialnym, to Ja staj si jego winiem i sug, optanym. Zainteresowanie czymkolwiek, jeli nie potrafi ode uciec, czyni ze Mnie niewolnika, i nie jest ju moj wasnoci, lecz Ja jego. Dlatego przyjmijmy wskazanie krytyki, by adna czstka naszej wasnoci nie zawadna Nami, i abymy czuli si dobrze jedynie - unicestwiajc (im Auflsen). Tote mwi krytyka: Jeste Czowiekiem tylko wtedy, gdy bezustannie krytykujesz i unicestwiasz! My za mwimy tak: czowiekiem jeste tak czy inaczej, a rwnoczenie Ja to Ja; dlatego obchodzi Mnie wycznie moja wasno, i aby j utrzyma, wchaniam j za kadym razem w Siebie, udaremniam kade jej denie do niezalenoci, poeram, zanim zdy si utrwali, zanim stanie si ide fixe albo mani. Nie czyni tego wszake przez wzgld na me ludzkie powoanie, gdy sam si do tego powouj. Nie pyszni si tym, e unicestwiam wszystko, co czowiek jest w stanie unicestwi i np. nie ukoczywszy jeszcze dziesiciu lat nie krytykuj absurdalnych nakazw, ale tak czy siak jestem czowiekiem i postpuj po ludzku wanie dlatego, e nie poddaj ich krytyce. Sowem: nie mam i nie id za adnym powoaniem, take i za tym, aby by Czowiekiem. Czy odrzucam zatem to, co liberalizm z takim trudem wywalczy? Nie daj Bg, aby to, co zdobyte przepado! Po tym, jak w liberalizmie Czowiek sta si wolny, patrz na Siebie i jest dla Mnie jasne, i to, co zdaje si, e zdoby Czowiek, zdobyem wanie Ja. Czowiek jest wolny wtedy, gdy czowiek jest dla czowieka najwysz istot. Tak wic o doskonaoci liberalizmu wiadczy fakt, i unicestwia wszystkie wysze istoty: antropologi obala teologi, wyszydza Boga i jego ask, upowszechniajc ateizm. Egoizm posiadania przestaje istnie z chwil, gdy sowa Mj Boe! trac sens. Bg istnieje tylko wwczas, gdy zaley mu na zbawieniu jednostki, gdy ta szuka w nim zbawienia. Polityczny liberalizm znis nierwno panw i sug, wprowadzajc bezpasko i anarchi. Jednostka, egoista przestaa by Panem, stao si nim Widmo: Prawo bd Pastwo. Spoeczny liberalizm znis nierwno mienia, znis biednych i bogatych, czynic Wszystkich bezmajtnymi. Odebrano wasno jednostce i przekazano Widmu - Spoeczestwu. Humanistyczny liberalizm pozbawi ludzi Boga i uczyni ich bezbonymi, ateistami. Naley pozby si Boga jednostki - mojego Boga. I oto zapanowaa bezpasko i bezsuebno, bezmajtno i beztroska, bezbono i bez-zabobonno; albowiem z Panem przepad suga, z mieniem - troska o nie, z wiekuistym Bogiem - przesd. A poniewa Pan ponownie zmartwychstaje jako Pastwo, tote i suga pojawia si jako poddany; jako e mienie stao si wasnoci spoeczestwa, to
67

na nowo zrodzia si troska w formie pracy; cho Bg jako czowiek sta si przesdem, to powstaa nowa wiara w ludzko czy te wolno. Zamiast Boga jednostki wywysza si teraz Boga Wszystkich, a mianowicie Czowieka: najwyszym celem Nas Wszystkich jest sta si Czowiekiem. Lecz poniewa nikt nie moe w peni zrealizowa idei Czowieka, tote pozostaje on dla jednostki krlestwem niebieskim, nieosigaln najwysz istot, Bogiem. A jednoczenie jest to Bg prawdziwy, w sam raz dla Nas, jest Naszym wasnym Ja(Selbst) - Nami, cho od Nas samych czym oddzielonym, wyniesionym ponad Nas.

Przypis
Powysza ocena wolnej ludzkiej krytyki - tak jak i to, co gdzie indziej jeszcze nawizuje do pism tego kierunku - zostaa sporzdzona we fragmentach bezporednio po ukazaniu si omawianych prac, ja, natomiast, ograniczyem si wycznie do skompilowania owych fragmentw. Lecz krytyka bez wytchnienia brnie naprzd, przez co stao si konieczne doczenie tej uwagi kocowej ju po napisaniu ksiki. Mam przed sob najnowszy, smy numer Allgemeine Literaturzeitung z artykuem Bruno Baueracxxxviii. I znowu na pierwszym miejscu jawi si tutaj powszechne interesy spoeczestwa. Jednak krytyka, po namyle, doczya do pojcia spoeczestwa okrelenie, odrniajc je tym samym od jego wczeniejszej, niejasnej formy: pastwo, czczone przedtem jako wolne pastwo, zostao cakowicie poniechane, gdy w aden sposb nie moe speni zadania, jakie stawia przed nim czowiecze spoeczestwo. Tylko w 1842 r. krytyka czua si zmuszona, by chwilowo utosamia istot ludzk z polityczn. Teraz odkrya, e pastwo, nawet jako wolne pastwo, nie jest czowieczym spoeczestwem, czy te - jak mona to uj inaczej - nard nie jest Czowiekiem. Widzielimy, jak rozlicza si z teologi, jasno wykazujc, e Bg nie wytrzymuje konfrontacji z Czowiekiem: teraz widzimy, jak w ten sam sposb rozprawia si z polityk i pokazuje, e przed Czowiekiem padaj ludy i narody. Tak wic widzimy, jak radzi sobie z Kocioem i Pastwem, uznajc jedno i drugie za nie-ludzkie, a bdziemy jeszcze wiadkami - gdy ju to Nam zdradzia - jak dowiedzie, e wobec potgi Czowieka nawet masy, okrelajce si mianem duchowej istoty, oka si bez znaczenia. Jake by miay przetrwa te pomniejsze duchowe istoty w obliczu najwyszego Ducha! Oto jak Czowiek obala faszywe boki. Przeto gwny cel rozwaa krytyki stanowi teraz masy, ktre porwnuje z Czowiekiem, by je odtd zwalcza. C jest obecnie przedmiotem krytyki? Masy, duchowa istota. To je krytyk bdzie teraz poznawa i odkryje, e stoj w sprzecznoci z Czowiekiem; uda mu si wykaza, e podobnie jak to, co boskie, narodowe, kocielne i pastwowe - masy s nie-ludzkie. Masy definiuje si jako najwaniejszy wytwr Rewolucji, oszukan cib, ktr iluzje politycznego owiecenia i caego osiemnastowiecznego owiecenia w ogle, doprowadziy do bezgranicznej irytacji. W rezultacie Rewolucja zadowolia tylko niektrych, tzn. mieszczastwo (buruazj, filisterstwo, itd.), nie speniajc oczekiwa mas. Czy w tym stanie rzeczy do mas nie naley i sam krytyk? Niezadowoleni jednake wci znajduj si w stanie wielkiej niepewnoci, a ich niezadowolenie manifestuje si dopiero w bezgranicznej irytacji, rwnie niezadowolony krytyk natomiast pragnie by ich mistrzem: jego celem staje si uwolnienie owej duchowej istoty, mas, od ich irytacji, podwigicie zirytowanych, tzn. wskazanie im waciwej drogi do przezwycienia skutkw

68

Rewolucji. Krytyk moe si sta przywdc mas, ich zdeklarowanym rzecznikiem, tote pragnie zlikwidowa gbok przepa, ktra dzieli go od tumu. Od tych, ktrzy chc podwign nisze klasy narodu, rni si tym, e nie tylko je, ale i siebie chce uwolni od irytacji. W istocie jednak nie myli si on uwaajc masy za naturalnego wroga teorii i przewiduje, e im bardziej rozwinie si teoria, tym bardziej zwarte stan si masy. Kierujc si przesank, jak jest idea Czowieka, krytyk nie moe mas ani owieci, ani zadowoli. Jeli w porwnaniu z mieszczastwem masy s jedynie nisz klas narodu, nic nieznaczc politycznie zgraj, to w porwnaniu z Czowiekiem tym bardziej musz by zwyk mas, niczym wobec Czowieka, ba, nieludzk cib bd tumem nie-Ludzi. Krytyk robi porzdek ze wszystkim, co ludzkie, a wychodzc z zaoenia, e tylko to jest prawdziwe, dziaa wbrew sobie, zaprzeczajc istnieniu tego, co ludzkie tam, gdzie to dotychczas mona byo znale. Dowodzi on tym samym, e to, co ludzkie nie istnieje nigdzie indziej, jak tylko w jego gowie, a to, co nieludzkie mona spotka wszdzie. To, co nie-ludzkie jest rzeczywiste i wszechobecne, a krytyk, dowodzc, e to nie jest ludzkie, wyraa tylko dobitnie tautologiczne stwierdzenie, e jest to wanie nie-ludzkie. Ale co by byo, gdyby to, co nie-ludzkie, odwanie odwrcio si na picie, i pokazujc plecy zrzdliwemu krytykowi, zignorowao go, nietknite i nieporuszone jego zarzutami? Nazywasz Mnie nie-ludzkim, mogoby powiedzie, i jestem tym naprawd - dla Ciebie; lecz jestem tym wycznie dlatego, i przeciwstawie Mnie temu, co ludzkie, i mogem Sob pogardza tak dugo, jak dugo dziaa czar owej opozycji. Byem godny pogardy, gdy Mlepszego JaN szukaem poza Sob; byem tym, co nie-ludzkie, poniewa o tym, co ludzkie marzyem. Byem niczym poboni, zaknieni swego Mprawdziwego JaN i wci pozostajcy Mbiednymi grzesznikamiN; stale porwnywaem si z Innymi, nie byem Wszystkim, nie byem - jedyny. Ju nie bd uwaa si za to, co nieludzkie, sam przestan i nie pozwol si mierzy ludzk miar, nie bd ju uznawa niczego nade Mn. A zatem - z Bogiem, humanisto! Byem tym, co nieludzkie, ale ju nie jestem; jestem tym, co Jedyne, ba, nawet tym, co egoistyczne, ku Twej odrazie, ale nie tym, co da si zmierzy, tym, co ludzkie, humanistyczne i bezinteresowne; jestem tym, co Egoistyczne - Jedyne. Zwrmy uwag na jeszcze jedno stwierdzenie zawarte w niniejszym numerze: Krytyka nie tworzy adnych dogmatw i nie chce poznawa niczego, poza rzeczamicxxxix. Krytyk boi si, by nie sta si dogmatyczny, boi si tworzy dogmaty. Naturalnie staby si przez to przeciwiestwem krytyka, dogmatykiem, nie byby ju dobrym, lecz lichym krytykiem, ju nie bezinteresownym, lecz egoist. adnych dogmatw! - jest jego dogmatem. Dla krytyka bowiem, jak i dla dogmatyka, istnieje tylko jeden obszar, obszar poj. Podobnie jak dogmatyk, krytyk rwnie wychodzi od poj, lecz rni si tym, e prbuje zachowa zasadnicze pojcia w procesie mylowym i nie pozwoli im skostnie. Przeciwstawia jedynie proces mylowy wierze w pojcia, a rozwj myli - ich zastojowi. Krytyka nie uznaje staych poj, gdy sama jest myleniem, mylcym Duchem. Dlatego powtarzam: wiat religijny - a takim jest wanie wiat poj - w krytyce osiga sw peni, podczas gdy mylenie czuwa nad kad myl, by adna z nich egoistycznie si nie utrwalia. C by si stao z czystoci krytyki, czystoci mylenia, gdyby cho Jedno pojcie wyamao si z procesu mylenia? Std oczywiste jest, e krytyk tu i wdzie moe nawet po cichu drwi sobie z pojcia Czowieka, ludzkoci czy humanizmu, gdy przeczuwa, e bliskie jest ono dogmatycznej staoci. Nie moe go jednak wyeliminowa, zanim nie znajdzie wyszego, w ktrym owo poprzednie si rozpynie. Porusza si on bowiem tylko wrd poj. To wysze mona by okreli jako myl w ruchu myli, czy te w samym procesie mylowym, tzn. jako pojcie mylenia bd krytyki. Tym samym faktycznie wolno myli osigna doskonao, a wolno Ducha wici swj triumf, albowiem pojedyncze, egoistyczne myli straciy swj
69

dogmatyczny impet. Nic nie pozostao poza dogmatem wolnego mylenia czy te krytyki. Krytyka ma suszno we wszystkim, co naley do wiata poj, tzn. jest u wadzy - jest zwyciczyni. Krytyka i tylko krytyka jest postpowa. W sferze poj nie ma takiej siy, ktra mogaby przewyszy jej si, i mio jest popatrze, jak ten smok niefrasobliwie poyka wszelkie inne pojciowe robactwo. Oczywicie kady robak si wije i ucieka, lecz ona miady go kadym swym zwrotem! Nie jestem wrogiem krytyki, tzn., nie jestem dogmatykiem: nie dotyka Mnie ostrze krytyki, ktre rani dogmatyka. Gdybym by dogmatykiem, to stawiabym na pierwszym miejscu dogmat, tzn. pojcie, ide, zasad, i jako systematyk doprowadzibym je do perfekcji, zespalajc w jeden system, system poj. Gdybym z kolei by krytykiem, przeciwnikiem dogmatyka, to jako rzecznik wolnego mylenia prowadzibym walk przeciwko zniewalajcym pojciom, bronibym mylenia przed tym, co zostao ju pomylane. Nie jestem jednak obroc ani poj, ani mylenia, gdy Ja, z ktrego si bior, nie stanowi pojcia ani mylenia. We Mnie, Niewysowionym, rozpada si na drobne kawaki krlestwo poj i Ducha. Krytyka to walka optanego z optaniem jako takim, z wszelkim optaniem walka, ktra wynika z przekonania, e obd panuje wszdzie czy te - jak mwi krytyk - we wszystkim istniej religijne i teologiczne zwizki. We wszystkim dostrzega optanie, gdy wie, e czowiek postpuje religijnie nie tylko wobec Boga, lecz rwnie wobec innych poj, takich jak prawo, pastwo, ustawy, itd. Tote chce on poprzez mylenie unicestwia pojcia. Ja uwaam jednake, i tylko bezmylno naprawd ratuje Mnie od poj. Nie mylenie, lecz moja bezmylno, czy te Ja, Niewyobraalny, Niepojty, uwalniam si od optania. Chwila ruchu da Mi wicej ni najwnikliwsze mylenie, rozprostowanie ramion koczy mk myli, jeden podskok zrzuca z piersi zmor religijnego wiata, a radosne hej-ho! strca wieloletnie brzemi. Lecz olbrzymie znaczenie bezmylnych, radosnych uniesie nie mogo znale uznania w mrokach dugiej nocy medytacji i wiary. C to za prostactwo, c za lekkomylno chcie, niszczc, rozwizywa najtrudniejsze problemy i spenia dalekosine zadania! Ale czy masz jakie zadania, gdy sam ich Sobie nie wyznaczysz? Dopki to czynisz, nie bdziesz si mg od nich uwolni. Dla Mnie moesz sobie myle i mylc tworzy tysice poj. Lecz Ty, ktry wyznaczy Sobie owe zadania, czy nie miaby mc znowu ich poniecha? Czy musz Ci niewoli? Czy musz sta si absolutne? Niechaj mi bdzie wolno przytoczy rzecz nastpujc: zdyskredytowano wadz (Regierung), albowiem stosuje wobec poj rodki przymusu, wystpuje przeciw prasie uzbrojona w si policyjnej cenzury oraz z walki literackiej czyni personaln. Jakby chodzio tylko o pojcia! Jakby wobec poj naleao postpowa ofiarnie, bezinteresownie, zapierajc si samego siebie! A czy te pojcia nie atakuj samych rzdzcych i nie wyzwalaj tym samym ich egoizmu? Czy mylcy nie stawiaj przed atakowanymi religijnego wymogu, by czcili potg mylenia, idei? Moe winni ulec i dobrowolnie zoy si w ofierze, gdy bogini mylenia, Minerwa, walczy po stronie wroga? Byby to zatem akt optania, religijna ofiara. Wprawdzie sami rzdzcy, tkwic w religijnym oniemieleniu, posuszni s przewodniej sile idei czy wiary, lecz jednoczenie w skrytoci ducha pozostaj egoistami, zwracajc przeciwko wrogom tumiony egoizm. Optani swoj wasn wiar, nie s optani wiar przeciwnikw, tzn. postpuj wobec nich jak egoici. Jeli mielibymy ich gani, to jedynie za to, e dali si opta wasnym ideom. adnej egoistycznej sile, adnej policyjnej sile, itd., nie wolno wystpowa przeciwko pojciom. Tak uwaaj wierni pojciom. Ale dla Mnie mylenie i jego pojcia nie s wite, i rwnie przed nimi broni swojej skry. By moe mj opr jest nierozsdny, lecz skoro jestem rozsdkowi co winien, to musz - jak Abraham - powici to, co najdrosze!

70

W krlestwie myli, ktre, podobnie jak krlestwo wiary, jest krlestwem nieba, nie ma racji ten, kto bezmylnie uywa siy; podobnie jak ten, kto w krlestwie mioci postpuje bez serca, czy te jak kto, kto cho jest chrzecijaninem, a wic yje w krlestwie mioci, postpuje jednak nie po chrzecijasku. W tych krlestwach, do ktrych mniema, i przynaley, a zarazem uchyla si od przestrzegania ich praw, pozostaje on grzesznikiem, inaczej egoist. Lecz przed wadz owych krlestw moe si uchyla dopiero wtedy, gdy stanie si dla niej przestpc. Zatem wynika z tego te i to, e walka mylcych przeciwko wadzy jest suszna, tzn. skuteczna o tyle, o ile prowadzona jest przeciwko samym pojciom (wtedy wadza milknie, gdy nie ma kontrargumentw). Natomiast jest walk niesuszn tzn. bezskuteczn, jak dugo osobowej wadzy nie potrafi si przeciwstawi niczego poza pojciami (albowiem egoistyczna sia zatyka mylcym usta). Walczenie za pomoc teorii nie moe doprowadzi do zwycistwa, tote potga poj ulega przemocy egoizmu. Jedynie walka egoistyczna - egoista kontra egoista - rozstrzyga o wszystkim. Zatem tego ostatniego - aby uczyni samo mylenie spraw egoistycznej woli, spraw Jedynego, poniekd czyst rozrywk czy pasj, i pozbawi go znaczenia jako ostatecznej, decydujcej siy; aby dokona zniesawienia i profanacji mylenia, zrwnania bezmylnej i zamylonej Jani, tej prymitywnej, lecz rzeczywistej rwnoci - tego krytyka nie potrafi ustanowi, gdy sama jest kapank mylenia i bez niego nie wyobraa sobie wiata. Wprawdzie krytyka utrzymuje na przykad, e zatriumfowa nad pastwem mogaby wolna krytyka, lecz zarazem broni si przed zarzutem, czynionym jej przez wadze pastwa, i jest samowol i zuchwaoci - a wic mniema, e samowola i zuchwao nie mog zwyciy, e zatriumfowa moe tylko ona. A jest raczej na odwrt: jedynie zuchwaa samowola moe pogrzeba pastwo! Reasumujc: staje si jasne, e krytyk w swym nowym wcieleniu wcale si nie przeistoczy, lecz tylko naprawi pomyk oraz uoy si z przedmiotem [krytyki] i przesadza, gdy twierdzi, i krytyka sama si krytykuje. Ona, czy raczej on, krytykowa tylko sw omyk, ona za oczycia si z niekonsekwencji. Gdyby chcia krytykowa krytyk, musiaby si upewni, czy zaoenie jest suszne Ja, ze swej strony, wychodz z zaoenia, e Sam stanowi swoje zaoeniecxl. Moje zaoenie jednake nie dy do doskonaoci, jak w czowiek dcy do doskonaoci, lecz suy Mi jedynie do tego, bym je uywa i pochania. Sam ywi si moim zaoeniem i istniej tylko wwczas, gdy je poeram. Dlatego zaoenie to nie jest bynajmniej adnym zaoeniem, bo skoro Ja jestem Jedyny, to nie obchodzi Mnie dwoisto Jani (niedoskonaych i doskonaych jani, czy te ludzi) przyjmujcych zaoenia, ktrych przedmiotem s one same, lecz to, i Siebie pochaniam, co oznacza tylko, e Jestem. Nie zakadam Siebie z gry, poniewa w kadej chwili dopiero ustanawiam Siebie i tworz, i wycznie dziki temu jestem, e nie jestem zaoony, lecz ustanowiony, i na nowo ustanowiony jedynie w tym momencie, gdy Siebie ustanawiam, tzn., gdy jestem jednoczenie twrc i dzieem. Jeli te dotychczasowe zaoenia maj cakowicie ulec likwidacji, to nie mona dopuci do tego, by przeistoczyy si w jak wysz przesank, tzn. w pojcie, samo mylenie bd to krytyk. Owa likwidacja winna by przecie z poytkiem dla Mnie, w przeciwnym bowiem razie byaby tylko jednym z wielu rozwiza przynoszcych korzy Innym (np. wanie Czowiekowi, Bogu, Pastwu, nawet czystej moralnoci, itd.), ktrzy to uznaj stare prawdy za nieprawdy i obalaj z dawna przyjte zaoenia.

71

Cz druga
Ja
U progu nowej ery stoi Bg-Czowiek. Czy u jej kresu jedynie Bg z niego uleci, a moe Bg-Czowiek umrze, gdy tylko umrze w nim Bg? Nie zastanawiano si na t kwesti i sdzono, e si z ni uporano, gdy w naszych czasach doprowadzono do zwyciskiego koca dzieo Owiecenia, dzieo przezwyciania Boga. Nie zauwaono jednak, e Czowiek umierci Boga, by teraz sta si jedynym Bogiem na wysokociach. W rzeczy samej zmieciono zawiaty poza Nami, a owo wielkie zadanie racjonalistw zostao wykonane; zawiaty w Nas wszake stay si nowym niebem i wzywaj Nas do ponownego szturmowania nieba; Bg musia ustpi miejsca nie Nam, lecz Czowiekowi. Jak moecie sdzi, e Bg-Czowiek umar, skoro w nim, oprcz Boga, nie umar rwnie Czowiek?

I. Swojo
Czy duch nie aknie wolnoci? - Zaprawd, nie tylko duch, ale i moje ciao te bezustannie jej aknie! Gdy nos opowiada podniebieniu - przywykemu do suchego chleba - o pysznych potrawach w paacowej kuchni, to cieknie mi linka. Gdy moje oczy opowiadaj stwardniaym plecom o mikkiej poduszce, na ktrej przyjemniej przecie si ley ni na zbitej somie, wtedy ogarnia je tumiona zo. Gdy... Lecz dajmy ju spokj tym bolesnym sprawom. I to nazywasz tsknot za wolnoci? Od czego zatem chcesz si uwolni? Od suchego onierskiego chleba i posania ze somy? Wic wyrzu je! Niechaj ci si jednak nie wydaje, e kto bdzie Ci usugiwa! Potrzebna Ci raczej taka wolno, by mg rozkoszowa si wybornymi potrawami i puchowym oem. Czy t wolno maj Ci da ludzie? Czy maj Ci na ni zezwoli? W tym wzgldzie nie liczysz chyba na ich miosierdzie, bo wiesz, e wszyscy myl tak jak Ty: Kady jest sobie samemu najbliszycxli! Jak zatem chcesz osign te wygody i rozkosze podniebienia? Wszak nie inaczej, jak czynic je swoj wasnoci! Kiedy to dobrze rozwaysz, to uznasz, e nie pragniesz adnej wolnoci, lecz chcesz posiada wszystkie te pikne rzeczy, sama wolno bowiem ich jeszcze nie daje; chcesz je mie naprawd, nazywa swoimi, mie na wasno. Na c Ci wolno, skoro nic z tego nie masz? A gdyby by nawet wolny od wszystkiego, to przecie nie miaby zupenie nic - jako e wolno jest pustym sowem. Na nic si zda temu, kto nie potrafi z niej korzysta - jest zbytecznym zezwoleniem; ale to, jak Ja jej uywam, wie si z moj wasn Swojoci. Nie mam nic przeciw wolnoci, lecz ycz Ci czego wicej. Musiaby nie tylko odrzuci to, czego chcesz si pozby, ale rwnie mie to, czego pragniesz: musiaby by nie tylko wolny, lecz take wacicielem. Od czego wolny? A od tego wszystkiego, od czego nie mona si cakiem uwolni! Od poddaskiego jarzma hegemonii ksit i arystokracji, od wadzy dz i namitnoci; a nawet panowanie nad wasn wol, samowol, najdoskonalsze wyrzeczenie si samego siebie nie jest przecie niczym innym, jak wolnoci, a mianowicie wolnoci od samostanowienia, od wasnego Ja (Selbst); i to wanie ten pocig do wolnoci, jako do czego absolutnego, czego wartego kadej ceny, pozbawi Nas Swojoci i stanowi rdo samozaparcia. Tymczasem im bardziej staj si wolny, tym bardziej przymus pitrzy si przed moimi oczyma, tym bardziej czuj si bezsilny. Niewolny syn dziczycxlii nie jest

72

wiadom ogranicze, ktre drcz czowieka wyksztaconego: roi sobie, e jest bardziej wolny ni tamten. W miar, jak zdobywam wolno, wyznaczam Sobie nowe granice i zadania: cho wynalazem kolej, to nadal czuj si saby, gdy nie dorwnuj jeszcze ptakom, ktre potrafi szybowa w powietrzu; cho rozwizaem problem, ktrego zoono trapia mego ducha, to stoi przede Mn jeszcze wiele innych, nie pozwalajc Mi i dalej, zaciemniajc moje jasne spojrzenie i powodujc, i bolenie odczuwam granice mojej wolnoci. A uwolnieni od grzechu oddalicie si w niewol sprawiedliwocicxliii. Czy republikanie w swej nieomal nieograniczonej wolnoci nie pozostaj niewolnikami Prawa? Wci tsknic do tego, by uwolni si, by oswobodzi si z wizw ziemskiego ywota szczerze chrzecijaskie serca rozglday si za krain wolnoci. (Natomiast grne Jeruzalem cieszy si wolnoci i ono jest nasz matk)cxliv. Tymczasem by od czego wolnym oznacza jedynie uwolni si od czego, czy te czego si pozby. Jest wolny od trosk jest wszak rwnoznaczne z pozby si trosk; jest wolny od uprzedze znaczy tyle, co nigdy ich nie mia, bd te wyzby si ich. Wanie w tym wolny od doprowadzamy do perfekcji ow wolno zalecan przez chrzecijastwo, w np. wolny od grzechu, Boga, zasad moralnych, itd.cxlv Wolno to nauka chrzecijaska. Wy, ukochani bracia, jestecie powoani do wolnocicxlvi. Mwcie i czycie tak, jak ludzie, ktrzy bd sdzeni na podstawie Prawa wolnocicxlvii. Czy mamy moe wyrzec si wolnoci, skoro jawi si jako chrzecijaski idea? Nie, niechaj nic nie przepadnie, wolno rwnie nie. Lecz powinna by nasz wasnoci, a jest to wykluczone, jak dugo jest wolnoci. Jake rni si od siebie wolno i Swojo! Mona si pozby wielu rzeczy, wszystkiego jednak nie mona si pozby; od wielu rzeczy mona si uwolni, lecz nie od wszystkich. Bdc niewolnikiem mona by wewntrznie wolnym, cho znowu tylko od pewnych rzeczy - nie od wszystkich; ale jako niewolnik nigdy nie bdzie si wolnym od bicza, wadczego kaprysu pana, itd. Wolno istnieje wycznie w krainie marze! Swojo jest natomiast ca m istot, bytem - to Ja sam. Jestem wolny od tego, czego si pozbyem; jestem wacicielem tego, co mam w swej wadzy, nad czym panuj. Swj wasny jestem zawsze i w kadych warunkach, jeli tylko potrafi Siebie mie i nie poniam si przed innymi. Nie mog naprawd chcie by wolnym, gdy nie sposb tego osign czy te zrealizowa; mog tylko pragn i do tego dy, gdy jest ideaem, Widmem. W kadej chwili okowy rzeczywistoci pozostawiaj na mym ciele gbokie rany. Lecz Ja wci nie przestaj by swj wasny. Niewolniczo oddany wadcy myl tylko o Sobie i wasnej korzyci. Wprawdzie sypi si na Mnie jego razy - od nich nie jestem wolny - znosz je wszake dla mej wasnej korzyci, by zwie go by moe pozorem cierpliwoci i uspokoi, czy te, by przez upr nie cign na Siebie czego gorszego. A jako e stale dbam tylko o Siebie i Swj interes, to skorzystam z najbliszej okazji, aby rozdepta waciciela niewolnikw. To, e wwczas uwolni si od niego i jego pejcza, jest jedynie konsekwencj mego wczeniejszego egoizmu. Kto by tu by moe powiedzia, e byem wolny rwnie jako niewolnik - wolny w sobie, czy te wewntrznie wolny. Jednak by wolnym w sobie nie znaczy wolnym naprawd, a wewntrznie to nie to samo, co zewntrznie. Natomiast wasny, swj wasny byem w kadym calu wewntrznie oraz na zewntrz. We wadzy okrutnego pana moje ciao nie jest wolne od tortur i razw chosty, lecz moje koci jczce pod ciosami s wolne, drgaj moje minie pod uderzeniami pejcza i Ja jcz, jako e jczy moje ciao. To, e wyj i dr dowodzi, e jestem jeszcze Swj - e jestem mj wasny. Nie jest wolna od kija pana moja noga, lecz jest wci moja i nie mona mnie jej pozbawi. Niechaj Mi j urwie, a przekona si, czy ma on nadal moj nog! Nic nie pozostanie mu w rku poza zwokami mej nogi, ktra w rwnej mierze jest moj nog, co zdechy pies jest dalej psem: pies ma bijce serce, a tak zwany martwy pies nie ma, tote nie jest ju psem.

73

Jeli kto utrzymuje, e niewolnik moe by przecie wolny wewntrznie, to tym samym wyraa tylko rzecz najoczywistsz, bana. Bo kt bdzie twierdzi, i jakikolwiek czowiek mgby w ogle y bez wolnoci? Skoro jestem obudnikiem, to czy nie mog by za to wolnym od niezliczonych spraw, jak np. od wiary w Zeusa, od pragnienia sawy, itd.? Dlaczego zatem biczowany niewolnik nie mgby rwnie by wewntrznie wolnym od niechrzecijaskich przekona, od nienawici do wrogw, itd.? Byby wwczas wolnym po chrzecijasku, gdyby odrzuci to, co niechrzecijaskie, ale czy byby absolutnie wolny, wolny od wszystkiego, np. od chrzecijaskiego zalepienia bd fizycznego blu? Tymczasem wydaje si, i rzecz dotyczy bardziej nazwy anieli wolnoci jako takiej. Bo czy nazwa nie jest bez znaczenia? Czy sowa i hasa wci nie zachwycaj, nie mami ludzi? Wolno i Swojo dzieli gbsza przepa nieli zwyka rnica pomidzy sowami. Cay wiat marzy o wolnoci, wszyscy wzdychaj do jej krlestwa. Kt nie ni o kwitncym krlestwie wolnoci, o wolnym rodzaju ludzkim? Zatem maj ludzie sta si wolni, zupenie wolni, od wszelkiego przymusu! Od wszelkiego przymusu, czy rzeczywicie od wszelkiego? Czy nie maj ju sami sobie zadawa gwatu? No tak, ale to przecie nie jest aden przymus! A zatem wolni od religijnej wiary, surowych nakazw moralnoci, nieugitoci prawa, od... C za straszne nieporozumienie! Tak? Wic od czego maj by wolni, a od czego nie? I oto rozwiao si pikne marzenie, a obudzony przeciera na wpotwarte oczy i gapi si na pytajcego. Od czego maj ludzie by wolni? Od lepej wiary - woa jeden. Ej, co tam - krzyczy drugi - kada wiara jest lepa. Ludzie musz si uwolni od wszelkiej wiary! - Nie, nie, na mio bosk! - woa znowu pierwszy nie porzucajcie wiary, bo w przeciwnym razie zapanuje brutalno. Musimy - da si sysze trzeci - ustanowi republik i tym samym uwolni si od wadzy wszystkich panw. To si na nic nie zda - mwi czwarty - dostaniemy wtedy tylko nowego pana, rzdzc wikszo; wyzwlmy si raczej od strasznej nierwnoci. - O nieszczsna wolnoci! Znowu sysz twj chamski ryk! Jeszcze tak niedawno marzyem o raju wolnoci, a jaka zuchwao i wyuzdanie podnosz teraz dziki wrzask! Tak ali si pierwszy i zrywa si, by chwyci za miecz przeciw niepohamowanej wolnoci. Wkrtce nie syszymy nic poza szczkiem mieczy zwanionych marzycieli o wolnoci. Pd do wolnoci koczy si za kadym razem na daniu okrelonej wolnoci, np. wolnoci wiary, tzn., czowiek wierzcy chcia by wolnym i niezalenym. Od czego? Moe od wiary? Nie od jej inkwizytorw. A teraz wolno polityczna czy te mieszczaska. Mieszczanin pragnie si wyzwoli nie od mieszczastwa, lecz od wadzy urzdnikw, samowoli ksit, itd. Niegdy ksi Metternichcxlviii oznajmi, i znalaz waciwy sposb, by poprowadzi potomnych drog prawdziwej wolnoci. Hrabia Prowansjicxlix uciek z Francji wanie w chwili, gdy zanosio si na to, e powstanie tam krlestwo wolnoci i stwierdzi: Nie mogem ju znie mojej niewoli i miaem tylko jedn namitno, pragnienie - wolno, tylko o niej mylaem. Denie do okrelonej wolnoci czy si z zamiarem ustanowienia nowej wadzy, bo cho Rewolucja moga wprawdzie zapewni swym obrocom wzniose uczucie, i walcz o spraw wolnoci, to w rzeczywistoci - jako e zmierzano do okrelonej wolnoci - chodzio jednak o now wadz, wadz prawa. Wolnoci chcecie Wszyscy, chcecie wolnoci. Dlaczego wic targujecie si o jakie wicej czy mniej? Wolno moe tylko istnie jako cakowita wolno czciowa wolno nie jest Wolnoci. Wtpicie w to, i cakowita wolno, wolno od wszystkiego, jest do osignicia; ba, szalestwem zdaje Wam si takie pragnienie. Przestacie zatem ugania si za t zjaw i skierujcie swe wysiki ku czemu lepszemu ni to, co nieosigalne. Lecz przecie nie ma nic lepszego od wolnoci!

74

I c bdziecie mieli, gdy osigniecie t wolno - nie mam tu na myli waszych okruchw wolnoci, czy by moe cakowit wolno? Odrzucie wic wszystko, wszystko co Wam zawadza - wszak nie ma takiej rzeczy, ktra by Wam w yciu cho raz nie wadzia i bya ciarem. Dla kogo zatem chcecie si jej pozby? Dla siebie (um Euretwillen), przecie tylko dla siebie, gdy Wam przeszkadza! Lecz gdyby co nie byo dla Was niewygodne, a wrcz przeciwnie, cakiem podane np. agodne, cho nieodparcie wadcze spojrzenie waszych ukochanych - nie chcielibycie si tego pozby, uwolni si od tego. A czemu nie? Znowu dla Siebie! Siebie uwaacie przeto za sdziego i miar wszechrzeczy. Chtnie rezygnujecie z wolnoci, gdy przypadnie Wam do gustu niewola, sodka suba mioci. Czasami znowu sigacie po wolno, gdy Wam zacznie bardziej smakowa, tzn., gdy zaoycie (a w tym miejscu nie o to chodzi), e nie bdziecie si bali takiego zerwania Uniicl z innych (by moe religijnych) powodw. Dlaczego nie chcecie zebra si na odwag i samych siebie uczyni najwaniejsz spraw? Po c ugania si za wolnoci, mrzonk wasz? Czy nie Wy sami jestecie swoim marzeniem? Nie uciekajcie si wic do marze, wyobrae czy poj, bo wszystko to pusta teoria. Pytajcie si o Siebie i Siebie pytajcie, bo to praktyczne, a Wy przecie chcecie by praktyczni. Lecz poniewa jeden sucha tego, co powie jego bg (naturalnie bogiem jest to, co sdzi on, e si kryje pod tym imieniem); a drugi - jego poczucie moralnoci, obowizku lub sumienie; trzeci zastanawia si, co te ludzie o tym pomyl; tote, gdy kady zapyta swego boga (a ludzie s rwnie dobrym, a nawet lepszym bogiem ni ten zza wiatw, ten wyobraony: vox populi, vox dei), wtedy poddaje si woli Pana i nie sucha wicej tego, co on sam mgby powiedzie i o czym sam mgby zadecydowa. Przeto zwrcie si raczej do Siebie, nie do swoich bogw czy bokw. Wydobdcie z Was to, co w Was tkwi, ujawnijcie to, objawcie Siebie. Dziaa sam z siebie i o nic nie pyta - oto chrzecijaskie wyobraenie Boga. Postpuje jak mu si podoba, a gupi czek, ktry mgby robi tak samo, ma zamiast tego czyni tak, jak si podoba Bogu. Skoro si mwi, i Bg dziaa w zgodzie z wiecznymi prawami, tote i Jam nie gorszy; jako e nie mog wyskoczy ze swej skry, wic w caej mej naturze, w Sobie, mam swe prawo. Wystarczy Wam jednak tylko o Was samych przypomnie, abycie zaraz popadli w zwtpienie. Czyme Ja jestem? - kady z Was zapyta. Otchani bezadnych i dzikich popdw, dz, pragnie i namitnoci; chaosem bez wiata i gwiazdy przewodniej! Jake mam otrzyma waciw odpowied, skoro pytam jedynie Siebie - nie baczc na boskie nakazy czy obowizki, ktre nakada moralno; nie baczc na gos rozsdku, ktry po wiekach gorzkich dowiadcze wynis do godnoci prawa to, co najlepsze i najrozumniejsze? Namitno moja doradziaby Mi pewnie rzecz najbardziej niedorzeczn. Std kady widzi w sobie diaba, poniewa, gdyby uwaa si wycznie za zwierz (o ile nie obchodziaby go religia, itd.), to odkryby z atwoci, e zwierz, ktre sucha tylko swych popdw (poniekd swoich rad), nie doradza sobie niczego niedorzecznego, lecz postpuje wyjtkowo rozsdnie. Jednak nawyk religijnego sposobu mylenia tak strasznie skrpowa naszego ducha, e przeraa Nas nasza nago i naturalno; upodli Nas tak bardzo, e uwaamy si za grzesznych, za wcielone diaby. Oczywicie przyjdzie Wam zaraz do gowy, e zadaniem waszym jest czyni dobro, postpowa moralnie i zgodnie z prawem. Tak wic, jak moe wydoby si z Was suszny gos, gos, ktry wskae drog dobra, prawa i prawdy, skoro pytacie si samych Siebie, co czyni? Jak rozrni gosy Boga i Beliala? A co bycie pomyleli, gdyby Wam kto powiedzia, e to, i naley sucha Boga, sumienia, obowizku i prawa - to bujdy, ktrymi napycha si Wam gowy i serca, robic z Was wariata? I gdyby Was zapyta, skd macie pewno, e gos natury zwodzi? Gdyby od Was zada, abycie spojrzeli na t spraw z drugiej strony i uznali wanie gos Boga i sumienia za dzieo szatana? S tacy bezbonicy; jake rozprawicie si z nimi? Nie moecie si powoywa na waszych klechw, rodzicw i dobrych ludzi, bo tamci okrelaj ich mianem zwodzicieli zwodzicieli modziey, demoralizatorw, ktrzy skrztnie siej chwasty
75

samopogardy i uwielbienia Boga, zamulajc serca modych i ogupiajc ich umysy. A dalej zapytaj: dla kogo troszczycie si o boskie i inne nakazy? Nie sdzicie przecie, e dzieje si tak tylko przez grzeczno dla Boga? Nie, rwnie i tym razem, czynicie to dla Siebie. Zatem i tutaj Wy jestecie najwaniejsi, i kady musi sobie powiedzie: Ja jestem dla Siebie wszystkim i wszystko czyni dla Siebie. Gdyby przyszo Wam kiedykolwiek na myl, e Bg, przykazania, itd., tylko Wam szkodz, ograniczajc Was i niszczc, to z pewnoci odrzucilibycie je od Siebie, tak jak niegdy chrzecijanie, potpiajc Apollona i Minerw wraz z ca pogask moralnoci. W ich miejsce wstawili Chrystusa, a nastpnie Mari, ustanawiajc moralno chrzecijask; lecz czynili to dla swego zbawienia, kierowani egoizmem bd Swojoci. I to wanie dziki egoizmowi, owej Swojoci, pozbyli si starego wiata bogw i ode uwolnili; Swojo stworzya now wolno, albowiem Swojo jest twrczyni wszystkiego, tak jak genialno (swoista Swojo), ktra jest zawsze oryginalnoci, uwaa si za matk nowych epokowych dzie. Jeeli wolno ma by celem waszych de, to spenijcie jej dania. Kto ma wic by wolny? Ty, Ja, My. Wolni od czego? Od wszystkiego, czym ani Ty, ani Ja, ani My nie jestemy. To Ja jestem istot rzeczy, ktra zrzuca wszelkie zasony i uwalnia si od wszystkich krpujcych j skorup. Co pozostanie, kiedy si uwolni od tego wszystkiego, co nie jest Mn? Tylko Ja i nic poza Mn. Temu jedynemu Ja wolno nie ma nic do dania. A ona milczy o tym, co ma si sta potem, kiedy bd wolny; zupenie tak jak nasze wadze, uwalniajc winiw po odbytej karze pozostawiaj ich wasnemu losowi. Dlaczego teraz, gdy Ja zyskao wolno, nie miaoby samo sta si Wszystkim? Czy ja nie jestem wicej wart ni wolno? Czy nie jestem tym, ktry si uwalnia, czy nie jestem Pierwszym? Nawet niewolny, nawet zakuty w tysic kajdan, Jestem przecie - i nie jestem dopiero czym przyszym, jak wolno, ktrej si wyczekuje, lecz istniej obecnie, take jako najpodlejszy z niewolnikw. Zastanwcie si dobrze i sami zdecydujcie, co chcecie umieci na waszym sztandarze: marzenie o wolnoci czy te zdecydowany egoizm, Swojo. Wolno wzbudza wasz gniew wobec wszystkiego, czym nie jestecie; egoizm kae radowa si samym sob, samych siebie zadowala. Wolno jest i pozostaje tsknot, romantycznym gosem skargi, chrzecijask nadziej na tamten wiat i przyszo; Swojo to rzeczywisto, ktra sama z siebie usuwa z waszej drogi wszelk niewol. Nie chcecie si wyrzec tego, co Wam nie przeszkadza, a gdy zacznie Wam wadzi, to wtedy widzicie, i Siebie bardziej trzeba sucha nili ludzi! Wolno uczy jedynie: oderwijcie si, uwolnijcie od tego, co uciliwe; nie uczy Was tego, czym sami jestecie. Precz! Precz! - brzmi jej haso; a Wy, arliwie posuszni jej woaniu, pozbywacie si nawet Was samych, zapieracie si samych Siebie. Lecz Swojo przyzywa Was na powrt do Was samych, mwic: Przyjd do Siebie! Pod egid wolnoci odrzucacie przerne rzeczy, ale niewol Was coraz to nowe: Zego pozbylicie si - a zo pozostaocli. Jako swoi wani odtrcacie rzeczywicie Wszystko, a to, co si ostao, zaakceptowalicie sami, taki by wasz wybr i upodobanie. Swj wasny jest wolny z urodzenia, jest wolny w kadym calu; wolny natomiast - akncym wolnoci, marzycielem i fantast. Tamten jest pierwotnie wolny, gdy nie uznaje niczego poza sob; nie musi si dopiero uwalnia, albowiem wszystko odrzuci ju przedtem, gdy niczego nie ceni bardziej i wyej nili siebie; sowem: poniewa wychodzi od siebie i do siebie wraca. Oniemielony dziecicym respektem pracuje jednoczenie nad tym, by si wyzwoli z owej niemiaoci. To Swojo kieruje tym maym egoist, zapewniajc mu upragnion wolno. Tysice lat kultury przysoniy Wam to, czym jestecie, nakazujc jednoczenie wierzy, i nie jesteie egoistami, lecz idealistami z powoania (dobrymi ludmi). Otrznijcie si! Przestacie szuka wolnoci, ktra pozbawia Was was samych, nie szukajcie wolnoci w zapieraniu si siebie, lecz Siebie samych szukajcie, okacie si egoistami! Niechaj kady z Was stanie si wszechmocnym
76

Ja; czy te dobitniej, odkryjcie Siebie na nowo, poznajcie, czym jestecie naprawd. Porzucie swe obudne denia, wasz kretysk mani, aby sta si czym innym, ni jestecie. Nazywam je obudnymi, gdy przez te wszystkie stulecia pozostawalicie egoistami, cho niewiadomymi, obkanymi egoistami, ktrzy mami samych Siebie, och, Wy, heautontimorumenosi, Wy samoudrczyciele. Jak dotd religia nie moga si obej bez przyrzecze, bez obietnic, jeli tylko mwiy o yciu po mierci, czy te nawet doczesnym (dugi ywot, itd.). Albowiem czowiek szuka nagrody i niczego nie czyni za darmo. Bo jak czyni dobro dla samego dobra, bez widokw na nagrod? Jakby w zadowoleniu, ktre dobro winno przynie, nie bya zawarta nagroda. Tak wic i religia opiera si na egoizmie i robi z niego uytek; prowadzi rejestr naszych dz i wiele z nich dawi w imi Jednej. Jest to przypadek oszukanego egoizmu, gdzie zaspokajam nie Siebie, lecz tylko jedn z moich dz, np. pragnienie szczliwoci. Religia obiecuje Mi najwysze dobro: i tak, chcc je zdoby, nie dbam o inne dze i ich zaspokojenie. Cae wasze zachowanie to niewyznany egoizm, skryty i utajony. Nie chcecie si do niego przyzna, skrztnie go skrywajc, wic nie jest jawny, widoczny, lecz - niewiadomy. Std nie jest ju egoizmem, ale niewol, sub, zaparciem si samego siebie. Zapierajc si egoizmu, jestecie i nie jestecie egoistami. Ilekro postpujecie naprawd egoistycznie, doradzacie pogard i wstrt dla sowa egoista. Wolno wobec wiata zapewniam Sobie w takim stopniu, w jakim Sobie ten wiat przywaszczam, tzn. zdobywam i pozyskuj dla Siebie, przemoc, si perswazji, prob, kategorycznym rozkazem, ba, nawet obud i oszustwem. rodki, jakie stosuj, s odpowiednie dla kogo takiego, jak Ja. Jeli bowiem jestem saby, to i moje rodki s sabe, jak te wymienione powyej, ktre i tak w zupenoci wystarcz dla sporej czci wiata. Zreszt oszustwo, obuda i kamstwo nie s takie straszne, jak si je przedstawia. Kt nie oszukiwa policji i prawa; kt nagle nie przybiera miny szczerej lojalnoci na widok andarma, chcc zatai popenione wykroczenie? Kto tak nie robi, ten wanie pozwala zada sobie gwat: by sabeuszem z wyrzutami sumienia. Wiem, e moja wolno jest ju uszczuplona przez to, e wobec drugiego nie mog postawi na swoim (czy ten kto byby tak bezwolny, jak skaa, czy te peen woli, jak wadze bd jednostka); zapieram si mojej Swojoci, gdy zrzekam si Siebie wobec drugiego, tzn. ulegam, wyrzekam si i poddaj - zapieram si Siebie poprzez ulego i oddanie. Tote co innego, gdy zmieniam me postpowanie, gdy nie prowadzi do celu i schodz z faszywej drogi, co innego natomiast, gdy sam Siebie oddaj w niewol. Ska, ktra zawala Mi drog, obchodz tak dugo, a nie znajd prochu, aby j wysadzi. Prawo narodu odchodz dopty, dopki nie zbior si, aby je obali. Czy ksiyc ma by dla Mnie wity, ma by jak Astarte tylko dlatego, e nie mog go dosign? Zapabym Ci z pewnoci, gdybym tylko mg, a kiedy znajd sposb, by si do Ciebie wspi, to wcale Mnie nie przestraszysz! Ty, Nieuchwytny, pozostaniesz dla Mnie takim jedynie dopty, dopki nie zdobd siy, by Ci zapa i nazwa mym wasnym. Nie zrzekam si Siebie dla Ciebie, lecz czekam, a przyjdzie mj czas. Jeli uznam, e mog Ci dopa, to wtedy Mnie popamitasz! Ludzie silni czyni tak od dawna. Gdy Ulegli wywyszali i ubstwiali niepokonan si jako swoj Pani, gdy od wszystkich dali ubstwienia, wwczas przyszed taki syn natury, ktry nie chcia ulec i wypdzi ubstwian moc z jej niedostpnego Olimpu. Zawoa ku biegncemu socu, Stj!, nakazujc kry Ziemi, a Ulegli musieli na to przysta. Przyoy siekier do witych dbw, a oni dziwili si, e nie pochon go niebiaski ogie; zrzuci papiea z Piotrowego tronu, a Ulegli nie potrafili temu zapobiec; udaremnia handel odpustami, a Ulegli biadaj, by w kocu umilkn i ustpi. Moja wolno stanie si dopiero wtedy doskonaa, gdy bdzie moj si. Dziki niej przestaj by jedynie wolny, a staj si wacicielem. Dlaczego wolno narodw jest pustym sowem? Poniewa narody nie stanowi siy! Zdmuchuj je jednym oddechem ywego Ja, czy byby to oddech Nerona, chiskiego cesarza bd ubogiego poety. Dlaczego zatem n.....clii ciaa ustawodawcze wzdychaj do
77

wolnoci i pozwalaj ministrom dawa sobie nauki? Albowiem nie s adn si! Sia to pikna rzecz i przydaje si w wielu sprawach, gdy dalej zajdziesz z garci siy anieli z workiem penym praw. Tsknicie za wolnoci? Wy durnie! Gdy zdobdziecie si, to wolno przyjdzie sama. Czy nie widzicie, e ten, kto ma si, stoi ponad prawem? Jak smakuje Wam ta perspektywa, Wy praworzdni? Ale Wam przecie brak smaku! Gono rozbrzmiewa wok woanie o wolno. Lecz kt czuje i wie, co oznacza wolno darowana, narzucona? Kady uzna przecie, i nie jest to wolno w penym znaczeniu tego sowa, gdy wszelka wolno to w istocie wyzwolenie samego siebie; co znaczy, e wolnym mog by na tyle, na ile pozwoli Mi ma Swojo. C owcom z tego, e nikt nie ogranicza ich wolnoci sowa? Wci tylko becz. Gdy pozwolicie mwi, co zechce, komu, kto w gbi duszy jest mahometaninem, ydem czy chrzecijaninem - to bdzie on wycznie plt bzdury. A jeli inni Was obrabuj z wolnoci sowa lub wolnoci suchania, to s wiadomi tego, e ich zysk jest tylko chwilowy, bo moglibycie powiedzie lub usysze co, przez co pewne osoby straciyby swj zysk. Natomiast jeli dadz Wam wolno, to oka si otrami, ktrzy daj wicej ni maj; rozdaj nie wasny, lecz kradziony towar. Daruj Wam wasz wasn wolno, ktr winnicie wzi Sobie sami, a daj j Wam wycznie dlatego, bycie sami po ni nie sigali, rozliczajc przy okazji zodziei i oszustw. W swej przebiegoci wiedz doskonale, e dana (narzucona) wolno nie jest adn wolnoci, poniewa tylko ta, po ktr siga si samemu - wolno egoisty pynie pod penymi aglami. Darowana wolno natychmiast zwija agle, gdy tylko nadejdzie burza lub ucichnie wiatr - jej aglom potrzeba agodnego, miarowego podmuchu. Na tym polega rnica midzy wyzwoleniem samego siebie, a emancypacj (uniewinnieniem, wyzwoleniem). Kto dzi znajduje si w opozycji, ten aknie wyzwolenia i woa o nie. Ksita winni uzna swe narody za penoletnie, tzn. winni je emancypowa! Jeli postpujecie jak penoletni, to nimi jestecie bez ogaszania waszej penoletnoci; gdy zachowujecie si natomiast inaczej, to nie bdziecie penoletnimi nawet wtedy, gdy si Was takimi ogosi, albowiem nie jestecie tego warci. Penoletni Grecy wypdzili swych tyranw, a penoletni syn uniezalenia si od ojca. Lecz gdyby czekali a owi tyrani askawie uznaj ich penoletno, to dugo przyszoby im czeka. Syna, ktry nie chce sta si penoletni, rozsdny ojciec przepdza i sam zatrzymuje dom; a dobrze tak zarozumialcowi! Czowiek obdarowany wolnoci nie jest niczym innym anieli wyzwolecem, libertinusem, psem, ktry wlecze za sob resztki acucha; jest niewolnikiem w szacie wolnoci - jak osio w lwiej skrze. Wyemancypowani ydzi nie s sami przez si ani troch lepsi, co najwyej lejszy jest ich los; aczkolwiek ten, kto im sprzyja, jest w rzeczy samej czym wicej ni religijny chrzecijanin, dla ktrego byoby to brakiem konsekwencji. A yd - wyemancypowany, czy te nie pozostaje ydem. I tak kto si sam nie wyzwoli, jest emancypowany. Protestanckie pastwo moe wszake katolikom ofiarowa wolno (emancypowa), poniewa jednak oni sami nie chc by wolni, to pozostaj wanie katolikami. O samolubstwie i bezinteresownoci bya ju mowa powyej. Mionicy wolnoci zymaj si na prywat, gdy w swych religijnych deniach do wolnoci nie mogli uwolni si od szczytnego zaparcia si siebie. Gniew liberaa skierowany jest przeciwko egoizmowi, jako e egoista przecie nigdy nie czyni niczego dla samej sprawy, lecz zawsze z myl o sobie; sprawa jemu ma suy. Egoistyczne jest nie nadawa adnej sprawie absolutnej czy szczeglnej wartoci, ale mierzy jej warto moj wasn miar. Do najbardziej odraajcych przejaww egoizmu zalicza si tak powszechn nauk dla kawaka chleba, gdy jest przykadem najbardziej haniebnej profanacji nauki. Jednak do czego jest nauka, jak nie do tego, by z niej korzysta? Jeli kto potrafi jej uy tylko dla zarobku, to jest to rzeczywicie godny pogardy egoizm, gdy niewiele moe taki egoista, a optanym musi by ten, kto widzi w tym profanacj nauki bd egoizm.
78

Poniewa chrzecijastwo nie byo zdolne uzna jednostki za jedyn, widzc w niej wycznie poddanego, i nie byo niczym innym jak tylko teori spoeczn, uczc obcowania czowieka z Bogiem, jak rwnie czowieka z czowiekiem - tak wic wszystko, co wasne, zyskiwao u niego jak najgorsz saw: samolubstwo, upr, samowola, swojo, mio wasna, itd. W rezultacie chrzecijaski wiatopogld stopniowo pozbawi sowa ich pozytywnego znaczenia. Dlaczego nie miaoby si znowu przywrci ich do ask? Na przykad Schimpf [haba] znaczyo kiedy tyle co Scherz [art], lecz dla powanego chrzecijastwa, pozbawionego poczucia humoru, rozrywka staa si czym haniebnym; Frech [bezczelny] znaczyo niegdy odwany bd miay; Frevel [wystpek] by tylko ryzykownym przedsiwziciem. Jest rwnie rzecz powszechnie znan, e dugi czas patrzono krzywym okiem na sowo Vernunft [rozum]. Nasz jzyk tak bardzo uleg chrzecijaskim wpywom, e powszechna wiadomo jest wci zbyt chrzecijaska, by nie wzdraga si przed wszystkim, co niechrzecijaskie, a wic niedoskonae czy te ze. Tote w nieasce jest interesowno. Interesowno dla chrzecijastwa oznacza mniej wicej tyle co: Obchodzi Mnie tylko to, co Mnie, czowiekowi zmysowemu, si przyda. Lecz czy zmysowo to moja caa Swojo? Czy jestem nadal samym sob, gdy si oddaj zmysowoci? Czy nadal jestem posuszny Sobie, podam za wasnym przeznaczeniem? Swj wasny staj si dopiero wtedy, gdy ani zmysowo, ani adna inna sia (Bg, ludzie, zwierzchnicy, prawo, pastwo, Koci) nie ma Mnie w swej wadzy, ale Ja sam; to, co Mnie suy - Mnie wasnemu, zalenemu jedynie ode Mnie - oto cel mojej interesownoci. Zreszt co chwila potwierdza si prawda, e owa wiecznie przeklinana interesowno jest wszechpotn si. Na posiedzeniu 10 lutego 1844 roku, Welckercliii stawia wniosek dotyczcy niezawisoci sdziw i wykazuje przy tym w szczegowej mowie, i sdziowie, ktrych mona usun, zwolni, przenie bd wysa na emerytur; sowem: tacy czonkowie trybunau, ktrych wadz mona ograniczy lub jej zagrozi ju na drodze administracyjnej, okazuj si niewiarygodni, a nawet trac wszelki szacunek i zaufanie u ludzi. Owa zawiso wykrzykuje Welcker - demoralizuje cae sdownictwo! Bez ogrdek nazywa rzecz po imieniu, gdy stwierdza, e sdziowie lepiej na tym wychodz, gdy daj wyroki w interesie wadzy, ni gdy kieruj si liter prawa. Jak temu zaradzi? By moe uwiadamiajc sdziom ich haniebn sprzedajno, z nadziej, i si opamitaj i wyej zaczn ceni sprawiedliwo anieli prywat. Nie, nard nie bdzie tak romantycznie naiwny i ufny, gdy wie, e interesowno to najsilniejsza z pobudek. Dlatego te te same osoby mog pozosta sdziami, mimo i przekonano si o tym, e kieruje nimi egoizm. Nie wolno im jednak sdzi, e nadal bd wspiera prywat sprzedajnoci prawa; musz si sta tak niezaleni od wadzy, aby dziki waciwym wyrokom nie rzuca cienia na sw wasn spraw - dobrze pojty interes: winni raczej dobr pac poczy z szacunkiem u obywateli. A wic Welcker i badescy mieszczanie czuj si pewnie dopiero wtedy, gdy w gr wchodzi czyj interes. C zatem znacz te wszystkie frazesy o bezinteresownoci, ktre niegdy tak namitnie gosili? Do sprawy, do ktrej podchodz interesownie, mam inny stosunek ni do takiej, ktrej bezinteresownie su. Mona by je rozrnia w nastpujcy sposb: przeciwko tamtej mog zgrzeszy, inaczej, dopuci si grzechu; t drug mog jedynie pokpi, poniecha jej, to znaczy popeni gupstwo. Zarwno w jednym jak i drugim przypadku mamy do czynienia ze swobod dziaania, gdzie z jednej strony uwaa si j za wolno, ktr w pewnych okolicznociach mona da lub odebra, z drugiej za za tak, ktra w kadych okolicznociach uchodzi za wit. Jeli nie zaley Mi na jakiej rzeczy dla niej samej, jeeli jej nie podam ze wzgldu na ni sam, to pragn jej jedynie dla jej celowoci, uytecznoci, dla innego celu - jak np. ostryg dla podniebienia. Zatem, czy kada sprawa nie suy

79

egoicie jako rodek, ktrego ostatecznym celem jest on sam? Czy powinien broni sprawy, ktra mu do niczego nie suy, jak np. proletariusz pastwa? Swojo zawiera w sobie wszystko to, co wasne, i przywraca do czci to, co chrzecijaski jzyk zbeszczeci. Nie mona jej mierzy obc miar, gdy nie jest ide, jak wolno, moralno, ludzko, itd.: charakteryzuje jedynie waciciela.

80

II. Waciciel
Ja - czy dziki liberalizmowi odnajd drog do Siebie i tego, co Moje? Kogo libera uwaa za rwnego sobie? Czowieka! Bd tylko czowiekiem, a przecie nim jeste, to ju libera nazwie Ci swym bratem. Skoro moe w Tobie dojrze jedynie Czowieka, to niewiele obchodz go twe wariactwa i prywatne zdanie. Lecz jako e nie zwaa na to, czym jeste privatim, a nawet wierny swym zasadom, nie przywizuje do tego w ogle adnej wagi, tote widzi w Tobie tylko to, czym jeste generatim. Innymi sowy: widzi w Tobie nie Ciebie, lecz gatunek; nie Hansa czy Kunza, ale Czowieka; nie Ciebie rzeczywistego czy jedynego, lecz tw istot bd pojcie; nie Ciebie cielesnego, ale Ducha. Jako Hans nie byby rwny Kunzowi, bo Ty Hans, a on Kunz. Jako Czowiek jeste tym samym, co on. A poniewa Ty jako Hans znaczysz dla niego prawie tyle co nic - przy zaoeniu, e jest on faktycznie liberaem, a nie niewiadomym egoist - tote istotnie atwo mu przychodzi owa braterska mio: kocha w Tobie nie Hansa, o ktrym nic nie wie i wiedzie nie chce, ale Czowieka. Nie dostrzega w Tobie i we Mnie nic, jak tylko ludzi oznacza posun do ostatecznoci pogld chrzecijaski, zgodnie z ktrym jeden dla drugiego nie jest niczym innym jak tylko pojciem (np. kto powoany do tego, by by zbawionym). Prawdziwe chrzecijastwo klasyfikuje Nas pod mniej oglnym pojciem: jestemy dziemi boymi, a Duch Boy Nas prowadzicliv. Jednake nie wszyscy mog si chlubi tym, e s dziemi Boga, gdy ten sam duch, ktry wspiera swym wiadectwem naszego ducha, e jestemy dziemi boymi, objawia te, ktrzy s dziemi diabaclv. Tak wic, aby by dzieciciem boym, czowiek nie moe by dzieckiem diaba; spoeczno dzieci boych nie obejmowaaby wszystkich ludzi. Natomiast by by dziemi czowieczymi, tzn. ludmi, wystarczy tylko przynalee do gatunku ludzkiego, by przedstawicielami tego samego gatunku. To, czym jestem jako owo Ja, nie obchodzi Ciebie - przykadnego liberaa - lecz pozostaje moj prywatn spraw. Wystarczy, e obaj jestemy dziemi jednej i tej samej matki, a mianowicie gatunku ludzkiego: jako czowiecze dzieci jestem Tobie rwny. Czym zatem jestem dla Ciebie? Moe tym cielesnym Ja, ktre tu przed Tob stoi? Bynajmniej! Ja, cielesny, ktry myl i czuj, nie obchodz Ciebie wcale, jestem dla Ciebie czym prywatnym, spraw dla sprawy. Jako sprawa dla Ciebie istnieje tylko moje pojcie, pojcie gatunku, wycznie Czowiek, ktry mimo i nazywa si Hans, mgby rwnie dobrze zwa si Kunz czy Micha. Dostrzegasz we Mnie nie Mnie, Cielesnego, lecz nierzeczywiste widmo, tzn. Czowieka. Na przestrzeni chrzecijaskich wiekw, za Nam podobnych uwaalimy najrozmaitszych ludzi, zawsze kierujc si miar Ducha, ktrego spodziewalimy si w nich znale; np. kadego, kto odczuwa potrzeb zbawienia, nastpnie kadego, kto posiad ducha prawoci, a w kocu kadego, kto ma ludzkiego ducha i ludzie oblicze. Tak oto zmieniaa si zasada rwnoci! Pojmujc rwno jako rwno ludzkiego ducha, odkryto w istocie, e wszyscy ludzie s rwni; kt bowiem mgby zaprzeczy, i w Nas, ludziach, yje ludzki Duch, tj. nie inny jak tylko czowieczy! Lecz czy dziki temu znajdujemy si obecnie dalej ni u pocztkw chrzecijastwa? Wwczas bylimy rzekomo obdarzeni Duchem Boym, teraz za czowieczym. Ale skoro Duch Boy nie wyraa tego, czym jestemy naprawd, to jake miaby to uczyni duch czowieczy? Feuerbach mniema np., i odkrywa prawd uczowieczajc to, co boskie. To, jak drczy Nas Bg, jest jeszcze niczym w porwnaniu z tym, do czego zdolny jest Czowiek. Nasze zwize stwierdzenie, i jestemy ludmi, jest rzecz najmniej istotn i nabiera znaczenia

81

dopiero wwczas, gdy stanie si jednym z naszych przymiotw, tj. nasz wasnoci. Jestem wprawdzie take i czowiekiem, podobnie jak np. yw istot, wic zwierzciem (animal) lub Europejczykiem, berliczykiem, itd., lecz kto powaaby Mnie tylko jako czowieka bd berliczyka, ten okazaby Mi szacunek, o ktry nie dbam. A dlaczego? Poniewa szanuje on jeden z mych przymiotw nie Mnie. Podobnie ma si rzecz z Duchem. Chrzecijaski, prawy duch i jemu podobny moe by wprawdzie mym nabytym przymiotem, tzn. m wasnoci, Ja jednak nim nie jestem: on jest mj, nie Ja jego. Tak wic liberalizm stanowi jedynie kontynuacj starochrzecijaskiej pogardy dla Ja, dla cielesnego Hansa. Zamiast bra Mnie takim, jakim jestem, zwaa si jedynie na m wasno, me przymioty: ceni si Mnie tylko ze wzgldu na to, co posiadam, przez co wchodzi si niejako w zwizek maeski z mym mieniem, a nie ze Mn samym. Chrzecijanin bazuje na mym duchu, libera na mym czowieczestwie. Lecz jeli widmem jest Duch, traktowany nie jako wasno cielesnego Ja, ale Ja waciwe, to take Czowiek, uznany nie za mj przymiot, ale waciwe Ja, nie jest niczym innym jak tylko widmem, wyobraeniem, pojciem. Zatem libera obraca si w tym samym krgu co chrzecijanin. Poniewa zamieszkuje w Tobie duch ludzkoci, tj. Czowiek, wic jeste czowiekiem, podobnie jak jeste chrzecijaninem wtedy, gdy mieszka w Tobie duch Chrystusa. Lecz jeli mieszka on w Tobie jako drugie, cho moe waciwe, lepsze Ja, to pozostaje ono dla Ciebie czym poza Tob, i musisz si natrudzi, by sta si w peni Czowiekiem - denie rwnie bezowocne, jak denie chrzecijanina, by sta si bogim duchem! Obecnie, gdy liberalizm proklamowa Czowieka, mona stwierdzi, i tym samym wyegzekwowano ostateczn konsekwencj chrzecijastwa, oraz e chrzecijastwo w rzeczywistoci nigdy nie stawiao sobie innego zadania ni urzeczywistnienie Czowieka, prawdziwego Czowieka. Std te zudzenie, e chrzecijastwo przypisuje Ja ogromn warto, wychodzi na jaw na przykadzie nauki o niemiertelnoci, duszpasterstwa, itd. Nie, t warto nadaje si wycznie Czowiekowi. Jedynie Czowiek jest niemiertelny, a Ja jestem niemiertelny tylko dlatego, i jestem Czowiekiem. Faktycznie chrzecijastwo musiao naucza, i nikt nie jest z gruntu potpiony; podobnie jak liberalizm, ktry Wszystkich - jako ludzi - stawia na rwni (gleichgestellt). A tamta wieczno, tak jak i ta rwno, dotyczya wycznie Czowieka we Mnie, a nie Mnie samego. Nie umieram tylko jako nosiciel i gospodarz Czowieka, tak jak wiadomo, e krl nie umiera: Ludwik umiera, lecz krl pozostaje; Ja umieram, lecz nie mj Duch - Czowiek. Aby Mnie zupenie utosami z Czowiekiem, sformuowano i wysunito nastpujcy postulat: Musz sta si rzeczywistym przedstawicielem gatunkuclvi. Czowiecza religia jest tylko ostatni metamorfoz religii chrzecijaskiej. Liberalizm jest religi dlatego, i oddziela ode Mnie moj istot i stawia j nade Mn; gdy wywysza Czowieka w takim samym stopniu, w jakim inne religie wywyszay swych bogw i bokw; gdy to, co Moje, zmienia w co z tamtego wiata; gdy w ogle z tego, co Moje, z moich przymiotw i mej wasnoci, czyni co obcego, a mianowicie Istot; sowem: poniewa stawia Mnie poniej Czowieka, okrelajc tym samym moje powoanie. Okazuje si jednak, e i pod wzgldem formy liberalizm jest religi, domagajc si dla tej najwyszej istoty, Czowieka, religijnego zapau, wiary, ktra na zawsze dowiedzie swej pomiennej arliwoci; ktrej nic nie pokonaclvii. Jako e liberalizm jest religi czowiecz, tote jej wyznawca odnosi si z tolerancj do wyznawcw innych religii (katolickiej, ydowskiej, itd.), tak jak Fryderyk Wielki traktowa kadego, kto wypenia swe poddacze obowizki, bez wzgldu na to, za jak form zbawienia by si opowiedziaclviii. Religi t naley wynie do rangi powszechnie panujcej i odrni od innych, ktre przez sw baho traktowane s - jako prywatne wariactwa - nadzwyczaj liberalnie.

82

Mona j okreli mianem religii pastwowej, religii wolnego pastwa, i to nie w sensie dotychczas obowizujcym, a mianowicie jako przez pastwo wyrnian i faworyzowan, lecz jako tak, ktrej wolne pastwo nie tylko moe, ale take musi wymaga od kadego ze swych obywateli; bez wzgldu na to, czy jest on privatim ydem, chrzecijaninem, czy czymkolwiek innym. Oddaje ona pastwu takie same usugi jak synowski szacunek (Piett) rodzinie. By kady z czonkw rodziny uznawa jej istnienie i dba o jej trwao, wizy krwi musz by dla wite, a jego uczucie dla rodziny - pene pietyzmu i szacunku wobec wizw krwi, przez co kady krewniak staje si czym uwiconym. Podobnie gmina pastwowa ma by wita dla kadego jej czonka, a idea, ktr pastwo uznaje za naczeln, winna by naczeln rwnie dla niego. Jak zatem brzmi naczelna idea pastwa? Sta si prawdziwie ludzkim spoeczestwem, ktre akceptuje kadego, kto jest rzeczywicie Czowiekiem, tzn. nie jest nie-Czowiekiem (Unmensch). Nawet najbardziej tolerancyjne pastwo nie przyjmie nie-Czowieka i tego, co nie-ludzkie. A przecie ten nieCzowiek jest czowiekiem, a to, co nie-ludzkie, jest czym ludzkim, waciwym czowiekowi, nie zwierzciu; czym, co tylko czowiek moe. A chocia kady nie-Czowiek jest czowiekiem, to jednak pastwo wyklucza go ze swych szeregw, tzn. wizi go, bd z czonka wsplnoty pastwowej czyni towarzysza wsplnoty wiziennej (mieszkaca domw dla obkanych lub pacjenta wsplnoty szpitalnej, jak okrela to komunizm). Mwic bez ogrdek, nietrudno sprecyzowa, czym jest nie-Czowiek: jest to taki czowiek, ktry nie odpowiada pojciu Czowieka; podobnie jak to, co nieludzkie, jest czym ludzkim, nieodpowiadajcym pojciu tego, co ludzkie. Logika okrela to mianem twierdzenia absurdalnego. Bo czy mona twierdzi, e kto moe by czowiekiem nie bdc nim, bez wczeniejszego zaoenia, e pojcie Czowieka mona oddzieli od jego egzystencji, istot od zjawiska? Mwi si: on wydaje si wprawdzie Czowiekiem, lecz nim nie jest. Tym absurdalnym twierdzeniem kierowali si ludzie od wiekw! A co wicej, przez cay czas yli wycznie nie-Ludzie. Jaka jednostka mogaby odpowiada swojemu pojciu? Chrzecijastwo zna tylko Jednego Czowieka - Chrystusa, lecz ten Jeden z kolei jest rwnie nie-Czowiekiem w odwrotnym sensie, gdy jest nadludzkim Czowiekiem (bermenschlicher Mensch), Bogiem. Rzeczywisty czowiek jest zawsze jedynie nie-Czowiekiem. A ludzie, ktrzy nie s Ludmi, czyme s jak nie Widmami? Kady rzeczywisty czowiek jest widmem, gdy nie odpowiada pojciu Czowieka, bd nie jest przedstawicielem gatunku. Ale czy pozostaj nie-Czowiekiem nawet wtedy, gdy Czowieka - ktry nade Mn gruje i istnieje poza Mn jako mj idea, obowizek, istota czy moje pojcie - sprowadzam do waciwego Mi i wrodzonego przymiotu, tak e Czowiek nie jest niczym innym jak mym czowieczestwem, mym czowieczym bytem; a wszystko, co robi, jest ludzkie dlatego, e Ja to czyni, nie za dlatego, e odpowiada pojciu Czowieka? Ja faktycznie jestem zarazem czowiekiem i nie-Czowiekiem, gdy jestem czowiekiem, a jednoczenie czym wicej ni Czowiek, tzn. owym Ja, ktre w przymiot posiada. W kocu musiao doj do tego, e przestano wymaga od Nas, bymy byli wycznie chrzecijanami, lecz stali si Ludmi. Bo chocia chrzecijanami nigdy nie moglimy si sta naprawd jako biedni grzesznicy (chrzecijnin stanowi przecie nieosigalny idea), to niedorzeczno ta nigdy nie docieraa do naszej wiadomoci, a zuda bya mniejsza ni obecnie, gdy od Nas, postpujcych po ludzku, ba, tych, ktrzy nie mog by niczym innym i postpowa inaczej, wymaga si, abymy byli ludmi, rzeczywistymi ludmi. Poniewa w obecnej dobie wiele pastw wci jeszcze pozostaje w zalenoci od ich kocielnej matki, tote niejedno nakada na swych obywateli rozmaite obowizki (np. manifestowania wiary), ktre je - pastwa - waciwie mao obchodz, cho uznaj one ich znaczenie, gdy chc, by je uwaa za ludzkie spoeczestwa, ktrych czowiek jako czowiek mg by czonkiem, cho byby mniej uprzywilejowany ni inni; wikszo dopuszcza wyznawcw kadej sekty religijnej, ludzi wszystkich ras i nacji: ydzi, Turcy i Maurowie mog sta si
83

obywatelami francuskimi, albowiem pastwo zwraca uwag jedynie na to, czy jest si Czowiekiem. Koci, jako spoeczestwo wiernych, nie mgby przyj kadego na swe ono; pastwo jako spoeczestwo ludzi, moe to uczyni. Ale pastwo w peni realizujc sw zasad, wymagajc tylko, by jego obywatele byli ludmi, wykopao dla siebie grb. (Do chwili obecnej Ameryka Pnocna nadal wymaga od swoich, by wyznawali jakkolwiek religi, przynajmniej religi prawoci i uczciwoci.) Chocia pastwo roi sobie,e w swych obywatelach ma prawdziwych ludzi, to oni tymczasem staj si prawdziwymi egoistami, z ktrych kady - jak tylko potrafi - wykorzystuje je dla swych egoistycznych celw. W ten sposb egoizm kadzie kres ludzkiej spoecznoci, gdy egoici nie traktuj si nawzajem jak ludzie, lecz wystpuj egoistycznie jako Ja przeciwko innemu i wrogiemu Ty i Wy. Gdy pastwu przychodzi liczy na nasze czowieczestwo, to jest z tym tak samo, jak gdyby miao polega na naszej moralnoci. W kadym widzie czowieka i wobec kadego postpowa po ludzku - oto co zwie si moralnym postpowaniem, oto chrzecijaska mio duchowa w penej krasie. A mianowicie, skoro widz w Tobie czowieka, tak jak w Sobie dostrzegam czowieka i nic poza czowiekiem, to troszcz si o Ciebie, jak bym si o Siebie troszczy, gdy obaj przedstawiamy tylko matematyczn formu: A=C i B=C, std A=B, co oznacza, i Ja nie jestem niczym - tylko czowiekiem i Ty nie jeste niczym - tylko czowiekiem, std Ja i Ty jestemy tym samym. Moralno kci si z egoizmem, albowiem akceptuje jedynie Czowieka, a nie Mnie. Lecz skoro pastwo jest spoeczestwem ludzi, nie za zrzeszeniem konkretnych Ja (Verein von Ichen), z ktrych kade dba tylko o siebie, wic nie moe ono istnie bez moralnoci i musi jej patronowa. Dlatego te pozostajemy oboje - Pastwo i Ja - wrogami. Mnie, egoicie, nie ley na sercu dobro tego ludzkiego spoeczestwa, niczego mu nie powicam i tylko cign z niego korzyci; lecz, aby mc wykorzysta je cakowicie, zamieniam je raczej w moj wasno i mj twr, to znaczy unicestwiam je i zamiast niego zakadam zrzeszenie egoistw (Verein von Egoisten). Pastwo zdradza sw wrogo wobec Mnie przez to, i da, abym by Czowiekiem; zakada tym samym, i nim nie jestem i e uchodz dla niego za nie-Czowieka: nakada na Mnie obowizek bycia Czowiekiem. Dalej da, bym nie robi niczego, wskutek czego ono nie mogoby istnie; zatem trwao pastwa ma by dla Mnie wita. Nie wolno Mi by egoist, ale uczciwym i praworzdnym, tzn. moralnym czowiekiem. Wobec pastwa i jego trwaoci mam by bezsilny i peen szacunku. Takie pastwo w rzeczy samej - nie to obecne, lecz to, ktre naleaoby dopiero stworzy - stanowi idea postpowego liberalizmu. Powstanie wwczas prawdziwe spoeczestwo ludzi, w ktrym bdzie miejsce dla kadego czowieka. Liberalizm pragnie realizowa Czowieka, tzn., chce stworzy mu wiat, ktry byby ludzkim wiatem, czy te powszechnym (komunistycznym) spoeczestwem ludzi. Mwi si: Koci mg uwgldni jedynie ducha, pastwo ma uwzgldni caego czowiekaclix. Czy jednak Czowiek nie jest Duchem? Istot pastwa jest wszake Czowiek, co czego nie ma, a ono samo jest tylko spoeczestwem ludzi. wiat tworzony przez ludzi wierzcych (wierzcego ducha), zwie si Kocioem, a wiat, ktry tworzy Czowiek (czowieczy bd humanistyczny duch) - to pastwo. Ale nie jest to mj wiat. Nigdy nie czyni niczego, co byoby in abstracto ludzkie, me dziaanie jest zawsze mym wasnym, tzn. moje ludzkie dziaanie rni si od wszelkiej innej ludzkiej dziaalnoci, i tylko dziki owej odmiennoci stanowi dziaanie rzeczywiste, Mnie waciwe. To, co ludzkie, jest w nim tylko abstrakcj i jako takie - Widmem, wyabstrahowanym tworem. B. Bauer np. w Judenfrage na stronie 84, powiada, i prawda jest dla krytyki ostatni abstrakcj, a mianowicie t poszukiwan przez chrzecijastwo prawd Czowiekiem. Mwi on: dzieje chrzecijaskiego wiata to historia najwikszej batalii o prawd, albowiem w niej - i tylko w niej! - idzie o odkrycie pierwszej i ostatecznej prawdy - czowieka i wolnoci.
84

miao, zaakceptujmy t zdobycz i potraktujmy Czowieka jako ostatnie osignicie chrzecijaskiej historii i religijnych czy te idealistycznych de w ogle. Kime w kocu jest czowiek? Ja nim jestem. Czowiek - cel i rezultat chrzecijastwa - jest, jako Ja, pocztkiem i egoistycznym tworzywem nowej historii; historii uywania, po historii powice, historii nie czowieka bd ludzkoci, lecz Mojej wasnej. Czowiek oznacza to, co powszechne. Tote teraz Ja i to, co egoistyczne, staje si tym, co naprawd powszechne, albowiem kady jest egoist i siebie stawia ponad wszystkim. To, co ydowskie, nie jest tym, co czysto egoistyczne, gdy yd nadal powica Siebie Jahwe; to, co chrzecijaskie take nie, bo chrzecijanin yje dziki boej asce i poddaje si Bogu. Jako yd czy chrzecijanin, czowiek zaspokaja tylko niektre ze swych potrzeb - nie siebie: jest to poowiczny egoizm p-Czowieka, ktry w poowie jest sob, a w poowie ydem, czy te, na wp wacicielem, na wp niewolnikiem. W ten sposb yd i chrzecijanin zawsze wykluczaj si do poowy, tzn. jako ludzie, jeden drugiego uznaje, lecz jako niewolnicy musz si wyklucza, gdy su dwm rnym panom. Gdyby mogli sta si doskonaymi egoistami, to wykluczyliby si cakowicie i tym bardziej trzymaliby si razem. Nie to jest ich hab, e si wykluczaj, ale to, e dzieje si tak tylko w poowie. Bruno Bauer twierdzi natomiast, e ydzi i chrzecijanie dopiero wtedy mogliby uwaa si nawzajem za ludzi, gdyby pozbyli si swej szczeglnej waciwoci, ktra ich dzieli i skazuje na wieczne odosobnienie, oraz uznali powszechn istot czowieka za sw prawdziw istot. W jego [Bauera] ujciu, bd ydw, jak i chrzecijan, polega wanie na tym, e chc by czym szczeglnym i posiada co szczeglnego, zamiast by tylko ludmi i ubiega si o to, co ludzkie, a mianowicie powszechne, ludzkie prawa. Uwaa on, e ich podstawowy bd tkwi w mniemaniu, i s uprzywilejowani, e posiadaj przywileje; w ogle w samej wierze w przywilej. Przywilejowi przeciwstawia Bauer powszechne prawo czowieka. Prawo Czowieka! Czowiek jest czowiekiem w ogle, a skoro tak, to Kady jest czowiekiem. Teraz Kady winien otrzyma wieczne ludzkie prawa i mc korzysta z nich w tej doskonaej demokracji - bd, jak naleaoby to nazwa dokadniej, zgodnie z pogldami komunistw - antropokracji. Ja jednak posiadam tylko to, co sam dla Siebie zdobd; jako czowiek nie mam nic. Niele byoby obdarzy kadego wszelkim dobrem tylko za to, e nosi miano czowieka; lecz dla Mnie licz si Ja sam, a nie fakt, e jestem czowiekiem. Czowiek jest tylko jakby moim przymiotem (wasnoci), niczym msko bd kobieco. Dla staroytnych ideaem by m, w penym znaczeniu tego sowa; ich cnota to virtus i aret - mstwo. Co naleaoby myle o kobiecie, ktra chciaaby zosta kobiet doskona? Nie kadej jest to dane i niejedna stawia sobie ten nieosigalny cel. Kobiec jest jednak i bez tego, z natury; kobieco jest jej przymiotem i nie potrzebna jej czysta kobieco. Jestem czowiekiem wanie tak, jak ziemia jest gwiazd; obarcza Mnie powoaniem, bym by prawdziwym Czowiekiem, jest rwnie mieszne jak kaza Ziemi, by staa si prawdziw gwiazd. Gdy Fichte mwi: Ja jest Wszystkimclx, to zdaje si to doskonale harmonizowa z moj tez. Lecz owo Ja nie jest Wszystkim, ale Wszystko niweczy; tylko samounicestwiajce, nigdy nie istniejce Ja, Ja skoczone jest rzeczywistym Ja. Fichte mwi o Ja absolutnym, Ja za mam na myli Siebie, Ja przemijajce. Mona by zaryzykowa stwierdzenie, e czowiek i Ja to jest to samo, a jednak wida np. u Feuerbacha, e wyraz czowiek ma okrela Ja absolutne, gatunek, a nie przemijajce, jednostkowe Ja. Egoizm i czowieczestwo (ludzko) musiayby oznacza jedno i to samo, lecz wedug Feuerbacha, jednostka (indywiduum) moe si jedynie wznie ponad ograniczenie swej wasnej indywidualnoci, ale nie ponad prawa, ponad istotne okrelenia swego gatunkuclxi. A przecie gatunek jest niczym; kiedy jednostka wznosi si ponad granice swej indywidualnoci, to dzieje si tak dlatego, i sama jest jednostk; istnieje wycznie wtedy, gdy si buntuje, kiedy nie pozostaje tym, czym, jest;
85

inaczej by przepada, zgina. Czowiek to jedynie idea, a gatunek - okrelone pojcie. By czowiekiem nie oznacza realizowa ideau Czowieka, ale manifestowa siebie, jednostk. Nie jest mym zadaniem urzeczywistnia to, co oglnoludzkie, lecz zadowala samego Siebie. Ja jestem swym gatunkiem, nie istniej dla Mnie normy, prawa, wzory, itd. Moliwe, e sam z Siebie mog zdziaa niewiele, owo niewiele jednak stanowi Wszystko i lepsze to ni pozwoli innym, by przez gwat, tresur obyczajw, religii, prawa, pastwa, itd., robili ze Mn, co chcieli. Gdy ju mowa o tym, co lepsze: lepiej by dzieckiem niegrzecznym ni przedwczenie dojrzaym, lepiej by nieposusznym ni zbyt ulegym. Krnbrny i nieposuszny jest jeszcze w stanie ksztatowa siebie zgodnie ze sw wasn wol; przedwczenie dojrzay i ulegy jest zdeterminowany przez gatunek, powszechne wymogi, itd. - gatunek stanowi dla prawo, okrela go, bowiem czyme innym jest dla niego gatunek, jak nie jego przeznaczeniem,, powoaniem? Bo jaka to w istocie rnica, czy dc do ideau ogldam si na ludzko i gatunek, czy te na Boga i Chrystusa? Co najwyej taka, i pierwszy idea jest bardziej mglisty od drugiego. Jednostka ma ca natur i jest caym gatunkiem. To, czy jestem, determinuje wszystko, co robi, co myl, itd., sowem: sposb, w jaki si wyraam i objawiam. Np. yd moe chcie jedynie tego lub owego, lecz postpowa moe wycznie jak yd; chrzecijanin moe tylko po chrzecijasku postpowa i siebie objawia, itd.. Gdyby mg zosta ydem lub chrzecijaninem, to twj sposb bycia byby wwczas ydowski czy te chrzecijaski; nie jest to jednak moliwe: mimo najradykalniejszej przemiany pozostaniesz wszak egoist, grzesznikiem wobec pojcia yda, a wic nie ydem. A poniewa egoizm zawsze w kocu daje o sobie zna, przeto zaczto szuka doskonalszego pojcia, ktre rzeczywicie wyrazioby w peni to, czym jeste, i ktre zawieraoby w sobie wszelkie zasady twego postpowania, gdy odzwierciedlaoby twoj natur. Najdoskonalszym pojciem tego rodzaju okaza si Czowiek. By ydem to za mao, a to, co ydowskie, nie jest twym zadaniem; by Grekiem lub Niemcem rwnie nie wystarczy, ale sta si Czowiekiem, a bdziesz mia Wszystko! Niechaj to, co ludzkie stanie si twym powoaniem. Teraz ju wiem, co mam robi, i czas ukada nowy katechizm. Znowu podmiot podporzdkowano predykatowi, a jednostk - ogowi; znowu zapanoway rzdy idei, wzniesiono fundamenty nowej religii. To postp na obszarze religii, a zwaszcza chrzecijastwa - nie za wykroczenie poza ni. Wykroczenie poza ten obszar wiedzie ku Niewysowionemu. Mowa jest zbyt uboga, aby Mnie okreli, a Sowo, logos, jest dla Mnie pustym sowem. Szuka si mojej istoty. Jeli nie jest ni yd, Niemiec, itd., to jest ni przecie Czowiek. Czowiek jest moj istot. Jestem z Sob w niezgodzie, czuj do Siebie odraz i wstrt, przejmuje Mnie zgroza wobec Mnie samego, sam Sobie nie wystarczam. Uczucia tego rodzaju prowadz do samounicestwienia bd samokrytyki: religijno zaczyna si od samozaparcia, a koczy - na gruntownej krytyce. Jestem optany i pragn si uwolni od zego ducha. Od czego zaczn? Spokojnie popeni grzech, ktry chrzecijaninowi wydaje si najciszy - grzech blunierstwa przeciwko Duchowi witemu. Kto by zbluni przeciw Duchowi witemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz zasuy na wieczny sdclxii. Nie potrzebne Mi odpuszczenie i nie boj si sdu. Czowiek to ostatni zy duch, upir, najbardziej zwodniczy czy poufay, najprzebieglejszy kamca o uczciwej twarzy, ojciec wszystkich kamstw. Egoista, zwracajc si przeciw wymaganiom i pojciom swoich czasw, bez skrupuw dopuszcza si absolutnej profanacji; nie istnieje dla adna wito! Niemdrze byoby twierdzi, e nie ma adnej wadzy nad moj wadz. Jedynie moja postawa wobec niej stanie si cakiem odmienna od tej z epoki religijnej: bd wrogiem wszelkiej wyszej wadzy, cho religia gosi, by dba o jej przychylno i zachowa wobec niej pokor.

86

Profanator uywacaej swej mocy przeciwko wszelkiej bojani boej, gdy ta we wszystkim decyduje o tym, co ma on uzna za wite. Boja boa istnieje bez wzgldu na to, czy nad Bogiem-Czowiekiem sprawuje uwicajc wadz Bg czy te Czowiek; bez wzgldu na to, czy co uwaa si za wite dziki Bogu czy te Czowiekowi (ludzkoci). Czowieka bowiem jako najwysz istot czci si niczym Boga, ktry na tej szczeglnej paszczynie religijnej da od Nas bojani i najgbszego szacunku jako najwysza istota; a zarwno jeden, jak i drugi Nam imponuje. Waciwa boja boa ju dawno doznaa wstrzsu, i mniej lub bardziej wiadomy ateizm widoczny w upowszechnionej laickoci mimowolnie nadaje ton. Jednak co Bogu odebrano, przypisano Czowiekowi, a potga ludzkoci rosa w takim samym stopniu, w jakim pobono tracia na znaczeniu: dzi Bogiem sta si Czowiek, a boja czowiecza zaja miejsce dawnej bojani boej. Poniewa jednak Czowiek przedstawia jedynie inny rodzaj wyszej istoty, to faktycznie ulega ona tylko metamorfozie, a boja czowiecza stanowi wycznie zmienion form bojani boej. Nasi ateici to poboni ludzie. W feudalizmie otrzymywalimy Wszystko od Boga jako lenno; w liberalizmie obowizuje ta sama zaleno lenna wobec Czowieka. Bg by Panem, teraz Panem jest Czowiek; Bg by porednikiem, teraz jest nim Czowiek; Bg by Duchem, teraz jest nim Czowiek. W tej trojakiej relacji stosunki lenne ulegy przemianie. Po pierwsze, otrzymujemy od wszechmocnego Czowieka jako lenno nasz si, ktra nie nazywa si teraz si ani przemoc, lecz prawem, prawem Czowieka, jako e pochodzi od kogo wyszego. Nastpnie w charakterze lenna Czowiek okrela nasze miejsce w wiecie, gdy bdc porednikiem ustala nasze relacje, ktre z tego powodu nie mog by inne anieli ludzkie. W kocu dostajemy jako lenno Nas samych, mianowicie nasz warto, bd wszystko, czego jestemy warci, gdy nie jestemy nic warci, jeli on w Nas nie mieszka i jeli nie jestemy ludzcy. Tak wic wadza naley do Czowieka, wiat naley do Czowieka, Ja nale do Czowieka. Ale jake mam obwoa si prawodawc, porednikiem i panem Siebie, skoro Mi tego nie wolno? Wtenczas naley powiedzie sobie tak: Moja sia jest moj wasnoci. Moja sia zapewnia Mi wasno. Ja sam jestem moj si i dziki niej jestem moj wasnoci.

1. Moja sia
Prawo jest duchem spoeczestwa. Jeli spoeczestwo ma wol, to wola ta jest wanie prawem: lecz skoro spoeczestwo istnieje tylko dziki temu, e sprawuje wadz nad jednostkami, to prawo bdzie jego wol wadcy. Arystoteles mwi: Sprawiedliwo przynosi korzy spoeczestwuclxiii. Wszelkie istniejce prawo jest obcym prawem; prawem, ktre Mnie si daje, Mnie oddajc sprawiedliwo. Jednak czy miabym racj przez to, i cay wiat by Mi j przyzna? A przecie czyme innym jest prawo, ktre uzyskuj w pastwie, w spoeczestwie anieli prawem obcego? Gdy przyznaje Mi racj idiota, to zaczynam w ni wtpi; nie chc, by przyznawa Mi racj. Lecz cho i mdrzec przyzna Mi racj, to przecie take jeszcze jej nie mam. To, czy mam racj, nie zaley od tego, czy przyznaje Mi j gupiec czy mdrzec.

87

Wszelako ubiegamy si o to prawo po dzi dzie. Szukamy prawa i zwracamy si w tym celu do sdu. Do jakiego? Do krlewskiego, papieskiego, ludowego, itd. Czy sutaski sd moe ferowa wyroki niezgodne z sutaskim prawem? Gdy dochodz mej racji, czy sd moe Mi j przyzna, cho nie odpowiada to racji sutana? Czy sd moe np. uzna zdrad stanu za me prawo, skoro - w pojciu sutana - nie jest to przecie adnym prawem? Czy moe on - jako sd cenzury przyzna Mi prawo wolnoci sowa, skoro sutan nie chce sysze o mym prawie? Czego wic szukam w tym sdzie? Szukam sutaskiego prawa, a nie mojego; szukam obcego prawa. Jak dugo obce prawo bdzie w zgodzie z mym wasnym, tak dugo znajd w nim i moje prawo. Pastwo nie zezwala na wszczynanie bjek, sprzeciwia si pojedynkom. Nawet zwyka bijatyka, do ktrej aden z walczcych nie wzywa policji, podlega karze; chyba e nie jakie Ja okada jakiego Ty, lecz gowa rodziny - dziecko: rodzina ma do tego prawo, a w jej imieniu i ojciec, lecz nie Ja jako Jedyny. Die Vossische Zeitungclxiv przedstawia Nam pastwo prawa, w ktrym sdzia i sd maj wyrokowa o wszystkim. Za sd, w ktrym wymierza si sprawiedliwo uchodzi dla tej gazety najwyszy trybuna cenzury. C to za prawo? Prawo cenzury. Aby przyj orzeczenia tego sdu za prawo, naley uzna za prawo cenzur. Jednake uwaa si, e ten sd zapewni obron. Tak, obron przeciwko bdom pojedynczego cenzora: chroni on jedynie gwnego cenzora przed bdn interpretacj jego woli, a wobec piszcych jeszcze bardziej zaostrza swe ustawy za pomoc witej potgi prawa. Do stwierdzenia, czy mam racj czy nie, nie potrzeba innych sdziw ni Ja sam. Inni mog tylko wyrokowa o tym, czy zgadzaj si z moj racj, i czy moja racja jest take ich racj. Tymczasem ujmijmy rzecz jeszcze inaczej: mam przestrzega sutaskiego prawa w sutanacie, prawa narodu w republice, kanonicznego - w katolickiej gminie; mam im si podporzdkowa i uzna za wite. Poczucie prawa i tzw. zmys praworzdnoci tak mocno zakorzeniy si w naszych umysach, e najwiksi rewolucjonici naszych czasw pragn Nas zawojowa nowym witym prawem - prawem spoeczestwa, spoecznoci, ludzkoci, prawem Wszystkich itd. Prawo Wszystkich ma mie pierszestwo wobec mojego prawa. Bdc prawem Wszystkich, jest w rzeczy samej i mym prawem, gdy Ja do Wszystkich nale. Poniewa jednak jest ono rwnie prawem innych, prawem Obcego, tote nic nie zmusi mnie do tego, abym go przestrzega. Jeli w ogle bd go broni, to nie jako prawa Wszystkich, lecz mojego, a wtedy niech wszyscy si martwi, jak je sobie zapewni. Prawo wszystkich (np. do jedzenia) jest prawem kadej jednostki. Niechaj Kady zachowa dla siebie nieograniczone prawo, a wtedy wszyscy bd go przestrzega z wasnej woli; niech jednak nie martwi si o Wszystkich, niech nie dopomina si go jako prawa Wszystkich. Niemniej jednak spoeczni reformatorzy w kko gldz o prawie spoeczestwa. Jednostka ma tu by niewolnikiem i mie racj wycznie wtedy, gdy spoeczestwo jej j przyzna, tzn. wwczas, kiedy yje ona wedug zasad tego spoeczestwa, gdy jest - lojalna. Jest to takie samo bezprawie, czy jestem lojalny wobec despoty czy te Weitlingowskiegoclxv spoeczestwa, jeli w obu przypadkach podlegam nie mojemu, lecz obcemu prawu. Gdy mowa o prawie, zawsze pada pytanie: Kto lub Co daje Mi prawo do tego? - I odpowied brzmi: Bg, mio, rozum, natura, ludzko, itd. Ale skd! Tylko twoja sia, twoja moc daje Ci prawo (np. moe da Ci je rwnie twj rozum). Komunizm, ktry zakada, i ludzie z natury maj rwne prawa, zaprzecza swej wasnej tezie, mwic, e z natury ludzie nie maj adnych praw. Std nie chce uzna, np., i rodzice maj z natury prawa wzgldem swych dzieci, czy te odwrotnie, i wyklucza rodzin. Zatem natura nie daje rodzicom, rodzestwu, itd. adnego prawa. W ogle ta caa rewolucyjna czy Babeufowska zasadaclxvi oparta jest na religijnym, tzn. bdnym pogldzie. Kt moe mwi o prawie, jeli nie znajduje si na religijnym gruncie? Czy prawo nie jest pojciem religijnym, tzn. czym witym? Rwno praw, jak ustanowia Rewolucja, jest przecie tylko inn nazw rwnoci chrzecijaskiej, rwnoci braci, dzieci boych,
88

chrzecijan, itd., sowem: fraternit. Kade pytanie o prawo zasuguje na to, aby je zgani sowami Schilleraclxvii: Od dawna ju uywam do wchania nosa mego, Czy dowiodem wic przez to, e mam prawo do niego? Rewolucja uznajc rwno za prawo, ucieka w obszar religii, w rejony witoci, ideau, std od tej chwili walka o wite, niezbywalne ludzkie prawa. Wiecznemu prawu czowieka przeciwstawiono jako cakiem naturalne i rwnie uzasadnione uczciwie nabyte prawo w istniejcym stanie rzeczy. Prawo przeciw prawu, gdzie oczywicie jedno drugie okrzykuje bezprawiem. Tak trwa spr o prawa od czasw Rewolucji. Chcecie mie racj wobec innych, ale nie potraficie tego dokona i nigdy nie macie racjiclxviii. Nie byliby oni wszak waszymi przeciwnikami, gdyby nie mieli te i swojej racji: nigdy Wam nie przyznaj racji. Lecz wasza racja jest wobec racji innych wysza, waniejsza, silniejsza, czy nie tak? Bynajmniej! Wasza racja nie jest silniejsza, jeli Wy nie jestecie silniejsi. Czy chiscy poddani maj prawo do wolnoci? Darujcie im wolno, a przekonacie si wtedy, jak bardzo mylilicie si w tym wzgldzie: skoro nie potrafi korzysta z wolnoci, to nie maj do niej adnego prawa; czy te mwic dobitniej: wanie dlatego nie maj wolnoci, e nie maj do niej prawa. Dzieci nie maj prawa do penoletnoci, gdy nie s penoletnie, tzn. poniewa s dziemi. Narody, ktre pozwalaj si trzyma w niepenoletnoci, nie maj prawa do penoletnoci; dopiero wwczas, gdy przestan by niepenoletnie, zyskaj do penoletnoci prawo. Oznacza to jedynie, i masz prawo by tym, co da Ci twa sia. Ja jestem rdem wszelkich praw i uprawnie; jestem uprawniony do wszystkiego, co jest w mej mocy. Tak wic mam prawo obali Zeusa, Jahwe, Boga, itd., jeli tylko potrafi; a jeli nie to zawsze sia i suszno bd po ich stronie; a Ja bd dra w obliczu ich prawa i mocy, bezsilny, peen bojani boej, przestrzegajc ich nakazw i wierzc, i czyni susznie, jeli tylko przestrzegam ich prawa. Tak niegdy rosyjskie strae graniczne uwaay, e maj prawo zastrzeli kadego podejrzanego zbiega, mordujc go w imi wyszej wadzy, tzn. prawa. Ja sam jednak daj Sobie prawo, by zabija, jeli tylko Sobie tego nie zabraniam, jeli nie przeraa Mnie mord jako bezprawie. Pogld ten ilustruje poemat Chamisso Das Mordthalclxix, w ktrym stary Indianin terroryzuje biaego, ktrego towarzyszy wczeniej wymordowa. Nie mam prawa wycznie do tego, do czego brak Mi odwagi, tzn., do czego sam si nie uprawniam. Ja decyduj, co jest moim prawem; nie ma adnego prawa poza Mn. Jeeli co Mi odpowiada, to jest suszneclxx. Moliwe, e nie odpowiada to innym, lecz to ju ich zmartwienie, a nie Moje: mog si opiera. Nawet gdyby nie podobao si to caemu wiatu, a Mnie odpowiadao, tzn, gdybym Ja tego pragn, to nie pytabym wiata o zdanie. Tak czyni kady, kto sam siebie ceni; kady w takim stopniu, w jakim jest egoist, gdy sia idzie przed prawemclxxi - i to cakiem susznie (mit vollem Rechte). Jako e jestem z natury czowiekiem, mam rwne prawo do korzystania z wszelkich dbr - powiada Babeuf. Czy nie powinien te doda: poniewa z natury jestem pierworodnym synem krla, mam zatem prawo do tronu? Na jedno wychodzi, czy s to prawa czowieka, czy prawa uczciwie nabyte, wszystko bowiem sprowadza si do natury, ktra Mi daje to prawo, tzn. do urodzenia (a dalej - dziedzictwa, itd.). Urodziem si czowiekiem oznacza: urodziem si synem krla. Czowiek z natury posiada wycznie naturalne prawo, gdy ma si i naturalne roszczenia; jako pierworodny posiada nalene mu prawa. Lecz natura nie moe Mi da prawa do tego, do czego uprawnia Mnie jedynie mj czyn. To, i dziecko krlewskie samo stawia si ponad innymi dziemi, jest czynem, ktry zapewnia mu przewag. Fakt, e inne dzieci na to przystaj, jest ich wasnym dzieem, ktre czyni je godnymi losu poddanych. Bez wzgldu na to, czy prawo daje Mi natura, Bg, czy nard, to wci jest to obce prawo - prawo, ktrego ani Sobie nie nadaj, ani nie bior.

89

Komunici gosz: rwna praca uprawnia ludzi do rwnego uywania. Niegdy pytano, czy cnotliwi nie powinni by szczliwi tu na ziemi. ydzi rzeczywicie tak sdzili, gdy mwili: Oby dobrze Ci si wiodo na ziemi. Nie, rwna praca nie daje Ci tego prawa, jedynie rwne uywanie uprawnia Ci do rwnego uywania. Jeli uywasz, to masz do tego prawo, a jeli zapracowa i pozwoli odebra Sobie przyjemno uywania, to dobrze Ci tak (geschieht Dir Recht). Skoro oddajecie si uywaniu, to jest ono waszym prawem; natomiast jeli tylko do wzdychacie, nie sigajc po nie, to pozostaje ono - tak jak i przedtem uczciwie nabytym prawem tych, ktrych przywilejem jest uywanie. Jest ono ich prawem, tak jak byoby waszym, gdybycie je zdobyli. Spr o prawo wasnoci ma burzliwy przebieg. Komunici utrzymuj, e ziemia prawnie naley do tego, kto j uprawia, a jej plony do tych, ktrzy je wytwarzajclxxii. Ja za twierdz, i naley ona do tego, kto potrafi j sobie wzi, lub do tego, kto nie pozwoli jej sobie odebra, nie da si jej pozbawi. Jeli przywaszczy j sobie, to nie tylko ziemia, ale i prawo do niej bdzie jego. Oto egoistyczne prawo: Mnie to odpowiada, a wic jest to prawem. W przeciwnym bowiem razie prawo ma wanie woskowy nos. Ma racj tygrys, ktry Mnie napadnie, i Ja, ktry go powal, take j mam. Broni przeciwko niemu nie mego prawa, lecz Siebie. Poniewa ludzkie prawo jest zawsze czym nadanym, wic w istocie sprowadza si do prawa, ktre ludzie daj, tzn. przyznaj sobie nawzajem. Gdy przyznaje si nowonarodzonym dzieciom prawo do istnienia, to owo prawo maj; jeli za si go im nie przyzna - jak to miao miejsce u Spartan oraz staroytnych Rzymian - to go nie maj. Albowiem tylko spoeczestwo moe im je da lub przyzna; one same nie mog go wzi, ani nie mog go sobie da. Kto si sprzeciwi i powie: Jednake dzieci te z natury miay prawo istnie, lecz nie uznali tego Spartanie. Do tego, by uznano ich prawo, nie miay adnego prawa; tak jak i do tego, by dzikie bestie, ktrym je rzucano na poarcie, uznay ich prawo do istnienia. Duo mwi si o prawie dziedzicznym i narzeka: Z prawem, co z nami rodzi si, czy czsto Kto by si jeszcze liczy mg?clxxiii! Z jakimi wic prawami przyszedem na wiat? Z prawem, by zosta ordynatem, dziedziczy tron, otrzyma ksice bd szlacheckie wyksztacenie, czy te bdc dzieckiem ubogich rodzicw - chodzi do darmowej szkoy, by ubieranym z jamunianych datkw i w kocu w kopalni czy tkalni zarabia na swj chleb i ledzia. Czy nie s to prawa, ktre - z urodzenia - odziedziczyem po moich rodzicach? Uwaacie, e nie! Uwaacie, e niesusznie nazwano je prawami, i staracie si je znie za pomoc rzeczywicie dziedzicznego prawa. By da temu dowd, powracacie do najprostszej zasady, twierdzc, e kady jest przez urodzenie rwny drugiemu, tzn. jest czowiekiem. Zgadzam si z Wami, i kady rodzi si czowiekiem i nowonarodzeni s wobec siebie rwni. A dlaczego? Wycznie dlatego, i nie dowiedli, e s czym innym, jak tylko ludzkimi dziemi, nagimi czowieczkami. Tym samym rni si od tych, co ju do czego doszli, i nie s ju duej tylko ludzkimi dziemi, lecz dziemi swego wasnego stworzenia. Ci ostatni posiadaj wicej anieli tylko dziedziczne prawa - oni prawa zdobyli. C za sprzeczno, co za pole walki! Stary spr dziedzicznych praw czowieka i tych uczciwie nabytych. Zawsze gdy powoujecie si na jedne, przeciwstawia si Wam te drugie. Jedni i drudzy stoj na gruncie prawa, gdy kady z nich ma suszno: jeden ze swym dziedzicznym bd naturalnym prawem, drugi z - uzyskanym, uczciwie nabytym. Pozostajc na gruncie prawa, pozostajecie take - przy swoim (bei der Rechthaberei)clxxiv. Drugi nie moe Wam przyzna racji, nie moe Wam odda sprawiedliwoci. Kto ma si - ma prawo; jeli jej nie macie, nie macie rwnie i prawa. Czy tak trudno to poj? Przyjrzyjcie si wszak Silnym i ich poczynaniom! (Mowa tu, rzecz jasna, tylko o Chinach i Japonii). Chiczycy, Japoczycy, spbujcie nie przyzna im racji, a przekonacie si, jak pachnie wizienny loch. (Tylko nie mylcie tego z yczliwymi radami, ktre w Chinach i Japonii s
90

dozwolone, gdy nie powstrzymuj one Silnego, lecz wspieraj, jak tylko mona.) Kto nie chciaby im przyzna racji, temu pozostaje wycznie droga przemocy. Pozbawiajc Silnych ich siy, rzeczywicie nie przyznaje im racji i pozbawia ich prawa; w przeciwnym razie mgby tylko zaciska pici w kieszeni, bd jako gupi pieniacz le skoczy. Krtko mwic: skoro nie pytalicie si, Wy, Chiczycy, Japoczycy, o prawo, a mianowicie o prawo, z ktrym przyszlicie na wiat, to nie musielicie si te pyta o prawa uczciwie nabyte. Drycie przed innymi sdzc, i stoi przy nich widmo prawa, ktre na wzr homeryckich bitew, niczym bogini, walczy po stronie wroga. A Wy, c czynicie? Czy dobywacie broni? Nie, czaicie si zamylajc, jak pozyska tego upiora dla siebie, aby walczy u waszego boku: ubiegacie si o jego wzgldy. Inny zapytaby wprost: Czy chc tego, czego chce przeciwnik? Nie! Choby wspierao go tysic diabw czy te bogw - Ja bd jednak naciera! Pastwo prawa, w ktrego obronie staje, midzy innymi, Die Vossische Zeitung, domaga si, by urzdnikw mg pozbawia urzdu wycznie sdzia, a nie administracja. Czysta iluzja! Gdyby prawo nakazao, by urzdnika, ktrego raz widziano pijanym, pozbawi stoka, to sdzia musiaby go skaza na podstawie zezna wiadkw. Krtko mwic: wystarczyoby, aby prawodawca przedstawi sprecyzowane powody, ktrych konsekwencj jest utrata urzdu, jakkolwiek mieszne by byy (np. zoy z urzdu naley tego, kto mieje si w twarz przeoonemu, nie chodzi w niedziel do kocioa, nie przyjmuje Komunii co cztery tygodnie, yje w dugach, le si prowadzi, nie jest rezolutny, itd.; prawodawcy mogoby przyj do gowy, aby wszystkie te sprawy przedstawi trybunaowi honorowemu), a sdziemu pozostawaoby jedynie zbada, czy pozwany dopuci si owego wykroczenia i musiaby - na podstawie zebranych dowodw - orzec w majestacie prawa usunicie z posady. Sdzia przestaje by sdzi, gdy przestaje dziaa mechanicznie, gdy odstpuje od regu postpowania dowodowego. Kiedy zaczyna si kierowa swoim wasnym zdaniem - jak wszyscy inni - to nie jest to ju postpowanie urzdowe; bdc sdzi moe wyrokowa tylko w zgodzie z prawem. W tym wzgldzie pochwalam stare francuskie parlamenty, ktre to, co miao sta si prawem, same baday, i dopiero po wyraeniu wasnej zgody byy gotowe uchwali. Te kieroway si przynajmniej wasn racj, nie chcc si sta narzdziem w rkach prawodawcw; chocia jako sdziowie musieli oczywicie by posuszni ustanowionemu przez siebie prawu. Mwi si, e kara jest prawem przestpcyclxxv. Jednak i bezkarno stanowi jego prawo. Jeli powiedzie mu si jego przedsiwzicie - to jego szczcie (geschieht ihm Recht); jeli mu si nie uda - to take dobrze mu tak (geschieht gleichfalls ihm Recht). Jak sobie pocielesz, tak si wypisz. Jeli kto lekkomylnie naraa si na niebezpieczestwo i ginie, to przecie mwimy: dobrze mu tak, na nic lepszego nie zasuy. Lecz gdyby pokona niebezpieczestwo, tzn. przezwyciy jego si, to wtedy miaby suszno. Jeli dziecko bawi si noem i si skaleczy to dobrze mu tak; jeli za si nie skaleczy - to tym lepiej dla niego. Tak wic przestpc dosiga prawo, gdy ponosi on konsekwencje swego ryzyka. Po c ryzykowa, skoro wiedzia, czym to grozi! Lecz kara, ktr mu wymierzamy, jest naszym prawem, nie jego; nasze prawo to odpowied na jego prawo; on zwie je bezprawiem, albowiem mamy nad nim przewag. To, czym jest prawo w spoeczestwie prawa, znajduje swj wyraz w - ustawie. Lojalni obywatele winni respektowa prawo takim, jakie jest. Tote i stara Anglia zasyna z poszanowania dla ustaw. Doskonale ilustruje to rwnie fragment z Eurypidesa : Suym bogom, bez wzgldu na to, kim s owi bogowieclxxvi. A wic zawsze na pierwszym miejscu prawo, na pierwszym miejscu Bg - oto jak daleko dzi zaszlimy. Usilnie prbuje si podkreli rnic pomidzy prawem, a samowolnym rozkazem, nakazem: prawo pochodzi od uprawnionej wadzy, cho to, regulujce ludzkie postpowanie, stanowi zawsze deklaracj woli (prawo etyczne,
91

pastwowe, itd.) - a wic rozkaz. Ba, gdybym to Ja sam dla Siebie ustanawia prawo, to byoby ono przecie tylko moim rozkazem, ktremu w kadej chwili mgbym odmwi posuszestwa. Kady moe wszake okreli, co bdzie tolerowa, i dziki prawu chce odrzuci to, czego nie moe znie; natomiast gdyby kto naruszy owo prawo, to stanie si jego wrogiem. Nikt jednak nie bdzie Mi rozkazywa i mwi, co mam robi, nikt nie bdzie Mi narzuca zasad postpowania. Ja sam musz si zgodzi na to, by kto mg Mnie uzna za wroga, lecz nigdy nie dopuszcz, by obchodzi si ze Mn jak ze swoim tworem, by rzdzi Mn jego rozum bd gupota. Pastwa istniej jedynie tak dugo, jak dugo starcza wadczej woli, a ta wadcza wola utosamiana jest z wasn wol. Wola pana jest - prawem. Na c Ci twoje prawa, skoro nikt nie chce si do nich stosowa? C Ci po twoich rozkazach, skoro nikt nie chce ich sucha? Pastwo roci sobie prawo do tego, by mc podporzdkowa sobie wol jednostki, by mc ni zarzdza i na ni liczy. Nieodzownym jest dla niego, by nikt nie mia wasnej woli: gdyby kto przejawia wasn wol, wwczas pastwo musiaoby go wykluczy (uwizi, skaza na wygnanie, itd.); gdyby przejawiali j wszyscy, to pastwo zostaoby zniesione. Nie mona sobie wyobrazi pastwa bez wadzy i niewoli (poddastwa), gdy pastwo chce by Panem Wszystkich, ktrych ogarnia, jego wol za nazywa si wol pastwa. Ten, kto - aby istnie - musi liczy na brak woli innych, jest ich dzieem; tak jak pan jest dzieem sugi: gdyby znikna sualczo, przestaaby istnie wadza. Moja wasna wola jest zgubna dla pastwa, wic jest przez nie napitnowana jako samowola. Wasna wola i pastwo to miertelnie wrogie siy, pomidzy ktrymi nie jest moliwy aden wieczny pokjclxxvii. Pastwo, jak dugo istnieje, zawsze przedstawia wasn wol - swego wroga i przeciwnika - jako nierozsdn, z, itd., a ona pozwala to sobie wmawia; a nawet rzeczywicie taka ju si staje, albowiem pozwala, by jej to wmawiano. Nie osigna jeszcze samej siebie, nie uwiadomia sobie wasnej wartoci, wci jest niedoskonaa i daje si zwodzi. Kade pastwo to despotyzm, czy bdzie tam jeden despota, czy te wielu, albo i wszyscy bd panami - jak ma to miejsce w republice: jeden jest dla drugiego despot. Dzieje si tak mianowicie wtedy, kiedy kadorazowo dana ustawa - jako wyraz woli zgromadzenia ludowego - ma by odtd dla jednostki prawem, ktremu winna jest posuszestwo, tzn. wobec ktrego ma obowizek posuszestwa. Sytuacja nie ulegaby zmianie nawet wwczas, gdy kada jednostka w narodzie wyraaaby jednakow wol i tym samym speniaby si doskonaa wola ogu. Czy nie bybym dzisiaj i jutro zwizany m wczorajsz wol? Moja wola byaby wwczas skostniaa. O przeklta staoci! Mj twr, pewien wyraz mej woli, staby si moim panem. A Ja zniewolony, Ja, Stwrca, zostabym powstrzymany w mym biegu, w zatracaniu samego Siebie. Jako e wczoraj byem gupcem, musiabym nim pozosta do koca moich dni. yjc w pastwie bowiem pozostaj w najlepszym (mgbym rwnie dobrze rzec - w najgorszym) razie niewolnikiem samego Siebie. Albowiem wczoraj Mi si chciao, a dzisiaj Mi si nie chce, wczoraj ochoczy, dzi niechtny. Jak to zmieni? Wystarczy, e nie bd uznawa adnych obowizkw, tzn. nie bd si wiza, ani pozwala wiza. Bo skoro nie mam adnego obowizku, to nie obowizuje Mnie adna ustawa. A jednak si Mnie wie! Lecz nikt nie potrafi skrpowa mej woli i moja niech pozostaje wolna. Wszystko stanoby na gowie, gdyby kady mg robi, co zechce! A kto mwi, e kady moe robi, co chce? Od czego Ty tu jeste, Ty, ktry nie musisz si na nic zgadza? Pilnuj Swego, a nikt nie bdzie Ci mwi, co masz robi! Kto naruszy Tw wol, ten bdzie twym wrogiem i dostanie za swoje. Postpuj z nim jak z wrogiem, a jak stanie za Tob jeszcze par milionw, to bdziecie stanowi ju nielada si i atwo odniesiecie zwycistwo. Lecz cho przeciwnikowi imponuje wasza sia, to nie jestecie wszak adn uwicon wadz, gdy on musiaby by wtedy zbjem. Nie ma on obowizku Was czci i szanowa, skoro musi si mie na bacznoci przed wasz przemoc.
92

Zwyklimy klasyfikowa pastwa na wiele rodzajw w zalenoci od tego, jak podzielona jest najwysza wadza. Gdy sprawuje j jednostka - to jest to monarchia, jeli Wszyscy - demokracja, itd. A wic najwysza przemoc! Wobec kogo? Wobec jednostki i jej samowoli. Pastwo sprawuje wadz (Gewalt), jednostce tego nie wolno. Dziaalno pastwa polega na stosowaniu siy (Gewaltttigkeit); swoj przemoc (Gewalt) nazywa ono prawem, a przemoc jednostki - przestpstwem. Tak wic przemoc nazywa si wadz jednostki; jedynie przestpstwem przezwycia ona przemoc pastwa, bdc zdania, i to nie pastwo stoi ponad ni, lecz ona ponad pastwem. Gdybym chcia postpi niedorzecznie, mgbym Was teraz yczliwie napomnie, ebycie nie ustanawiali adnych praw ograniczajcych rozwj, dziaalno i ksztatowanie mojej osoby. Ale nie radz Wam tego, gdybycie bowiem tak uczynili, postpilibycie niemdrze, a Ja nie osignbym celu. Nie chc od Was niczego, gdy czegokolwiek bym zada, wy pozostalibycie wadczymi prawodawcami, poniewa nie moecie inaczej; tak jak kruk nie moe piewa, a zbjcy y bez rabunku. Raczej zapytam tych, ktrzy chc zosta egoistami, co uwaaj za bardziej egoistyczne: pozwoli, bycie wydawali swe ustawy, i ich przestrzega, czy te okaza przekor, a nawet cakowite nieposuszestwo. Ludzie dobrodusznie mniemaj, i prawa winny nakazywa tylko to, co w odczuciu narodu jest suszne i sprawiedliwe. Lecz c Mnie obchodz odczucia narodu? Nard bdzie by moe przeciwko bluniercom, a prawo przeciwko blunierstwu - czy dlatego wanie mam nie bluni? Czy bdzie to co wicej nili rozkaz? Ja si pytam! Wszystkie formy rzdw wywodz si wycznie z zasady, i wszelkie prawo i wadza nale do ogu narodu. Tote adna z nich nie omieszka odwoywa si do ogu, a despota - rwnie dobrze jak prezydent czy arystokracja - bdzie rzdzi i rozkazywa w imieniu pastwa. Sprawuj oni wadz pastwow i jest bez znaczenia, czy miaby j sprawowa nard - og wszystkich jednostek - czy te przedstawiciele ogu, niezalenie od tego, czy byoby ich wielu - jak w pastwie arystokracji, bd jeden - jak w monarchii. Zawsze og stoi ponad jednostk i posiada wadz, do ktrej czuje si uprawniony, tzn., ktra jest prawem. Wobec witoci pastwa jednostka pozostaje jedynie naczyniem niesawy, penym pychy, zej woli, nieprzyzwoitoci i zamiowania do szyderstw oraz zorzecze, jeli tylko nie chce owej witoci, pastwa, uzna. Duchowa wynioso urzdnikw pastwowych i poddanych ustala wysokie kary za nieduchow pych. Cho wadza uznaje za karalne wszelkie intelektualne igraszki wymierzone przeciw pastwu, to zawsze znajdzie si umiarkowany libera, ktry powie, i naley zezwoli na fantazj, satyr, dowcip, humor, itd., oraz na to, by geniusz mg zaywa wolnoci. A zatem nie kady czowiek ma by wolny, ale tylko geniusz! Cakiem susznie twierdzi tu pastwo, bd w jego imieniu wadze: Kto nie jest ze mn, jest przeciwko mnieclxxviii. Humor, dowcip, itd. sowem: namiewanie si z istoty pastwa, od dawna podkopywao systemy pastwowe i dlatego nie uwaa si tego za niewinne, bo gdzie nakreli granice pomidzy winnym i niewinnym dowcipem. Umiarkowani popadaj w tej kwestii w wielkie zakopotanie i wszystko sprowadza si do proby, aby pastwo (wadza) nie byo tak bardzo wraliwe i przeczulone: nie musi w niewinnych sprawach od razu dopatrywa si zej woli i mogoby by w ogle bardziej tolerancyjne. Nadmierna wraliwo jest w rzeczy samej saboci i jej unikanie mogoby si okaza godn pochway cnot; jednak w czasie wojny nie mona by delikatnym, i to, co jest dopuszczalne w okresie pokoju, przestaje by dozwolone, jak tylko ogasza si stan oblenia. Poniewa ci peni dobrej woli liberaowie doskonale o tym wiedz, tak wic spiesz z wyjanieniem, e kiedy nard jest lojalny nie grozi adne niebezpieczestwo. Wadza jednak bdzie mdrzejsza i nie da si temu zwie. Wie ona zbyt dobrze, jak si zbywa piknymi swkami i nie zadowoli si ich sodkim brzmieniem. Lecz przecie chciaoby si mie swj plac zabaw, gdy jest si dzieckiem, ktremu brak powagi dorosego. C, modo - pocho.
93

To, czego nam trzeba, to plac zabaw, kilka godzin radosnego swawolenia. Chcemy tylko, by pastwo nie byo zbyt mrukliwe, jak papa nie w humorze, aby zezwalao na ole pochody i bazenady, podobnie jak Koci w redniowieczuclxxix. Jednak czasy, gdy mona byo zezwoli na to bez ryzyka, miny bezpowrotnie. Dzieci, ktre teraz zaywaj swobody i godzin spdz bez rzgi, nie bd ju wicej chciay siedzie w ciasnej celi. Swoboda bowiem nie jest ju duej dopenieniem celi, nie jest li tylko chwil relaksu, lecz staje si alternatyw aut aut [albo - albo]. Krtko mwic: pastwo moe albo na nic nie zezwoli, albo zezwoli na Wszystko i - przepa; musi by albo wyjtkowo przeczulone, albo pozbawione czucia niczym nieboszczyk. Zatem koniec z tolerancj. - Pastwo jeszcze dobrze nie wycignie palca, a ju chwyta si ca rk. Tutaj nie ma ju artw i wszelkie figle, fantazja, dowcip, humor, itd., przybieraj form gorzkiej powagi. Wrzawa wolnomylnych wok wolnoci prasy obraca si przeciwko ich wasnej zasadzie, przeciwko ich wasnej woli. Chc tego, czego nie chc, tzn., jedynie wyraaj yczenia, chcieliby. Dlatego tak atwo zmieniaj zdanie: gdy pojawia si tzw. wolno prasy - z miejsca daj cenzury. Cakiem naturalne. Pastwo jest dla nich rwnie wite, co moralno, itd. Zachowuj si wobec niego jak rozpuszczone bachory, cwane dzieciaki, prbujce wykorzysta sabo swych rodzicw. Papa-Pastwo ma im pozwoli na mwienie rozmaitych rzeczy, ktrych nie aprobuje, a i bdzie mia racj, gdy surowym spojrzeniem cenzury pooy kres ich wrzaskliwej paplaninie. Bo skoro widz w nim swojego pap, to musz - jak kade dziecko - zgodzi si na cenzur wypowiedzi w jego obecnoci. Jeli pozwalasz, by inny przyznawa Ci racj, to tym samym godzisz si, by mg Ci jej nie przyzna; skoro moe Ci obroni i wynagrodzi, to czeka Ci z jego strony take oskarenie i kara. Prawu towarzyszy bezprawie, praworzdnoci przestpstwo. A Ty czyme jeste? Ty jeste przestpc! Przestpca to rezultat przestpczej natury pastwa! - powiada Bettinaclxxx. Mona si z tym zgodzi, nawet jeli sama Bettina tego tak nie rozumie. W pastwie, mianowicie, owo rozpasane Ja - np. tak jak Ja, ktry nale tylko do Siebie - nie moe si realizowa i urzeczywistnia. Kade Ja jest ju od urodzenia przestpc przeciwko narodowi, przeciwko pastwu. Dlatego te pastwo dozoruje wszystkich, w kadym widzi egoist, a przed egoist czuje strach. Kadego podejrzewa o najgorsze i pilnuje - za pomoc policyjnego dozoru - by pastwu nie wyrzdzono adnej szkody, ne quid respublica detrimenti capiatclxxxi. Owo rozpasane Ja - a w rzeczywistoci jestemy nim pierwotnie i w skrytoci ducha zawsze pozostaniemy - jest wiecznym przestpc wobec pastwa. Czowieka kierujcego si zuchwaoci, wol, bezwzgldnoci i nieustraszonoci otaczaj szpiedzy pastwa i narodu (Volk). Ale tak, narodu! W narodzie - Wy, dobrotliwi ludzie, wyobraacie Sobie, e jest on jakim cudem doskonaoci - powszechnie zapanowaa policyjna mentalno. Jedynie ten, kto wyprze si swego Ja, kto wypiera si samego siebie, jest narodowi miy. Wspomniana ksika jest dowodem na to, i Bettina jest zbyt naiwna, uwaajc pastwo jedynie za chore i ywic nadzieje na jego uzdrowienie, ktrego chce dokona poprzez demagogwclxxxii. Jednak nie jest ono chore, lecz w peni si, skoro odtrca demagogw, pragncych pozyska co dla kadego, dla Wszystkich. W swoich wyznawcach pastwo ma ju najlepszych demagogw i przywdcw narodu. Wedug Bettinyclxxxiii, pastwo winno sta si zarodkiem wolnoci, w ktrym bdzie rozwija si ludzko; w przeciwnym razie okae si wyrodn matk, ktra troszczy si wycznie o siebie!clxxxiv Nie potrafi inaczej, albowiem troszczc si wanie o ludzko (czym musiaoby by ludzkie czy te wolne pastwo), traktuje jednostk jak poywienie (Rabenfutter). Natomiast jake susznie rzecze burmistrzclxxxv: Co? Czy pastwo nie ma innych obowizkw poza opiek nad nieuleczalnie chorymi? To chyba nie tak! Od dawna zdrowe pastwo uwalniao si od chorej materii, ale nigdy si z ni nie mieszao. Wszak nie musi tak oszczdnie gospodarzy swymi sokami. Jeli si bez wahania zetnie zbjeckie gazie, to inne dziki temu zakwitn. Niech nikt nie boi si surowoci pastwa, niechaj si zda na jego moralno, polityk i religi. Niech
94

nikt nie obwinia go o zatwardziao, bo czy nie przeczy temu jego miosierdzie, ktrego dowiadcza si w tym raju surowych praw! - S choroby, w ktrych pomagaj wycznie radykalne rodki. Lekarz bojaliwie chwytajcy si prodkw, nigdy choroby nie zwalczy, ale wczeniej czy pniej wyle pacjenta na tamten wiat. Pytanie pani radcy (Frau Rat)clxxxvi: C to za kuracja, kiedy pan stosuje mier jako drastyczny rodek - jest nie na miejscu. Wszak pastwo nie siebie umierca, lecz dokuczliwego czonka: wyupuje oko, ktre mu dokucza, itd.clxxxvii Jedyn drog ratunku dla chorego pastwa jest pozwoli rozwija si ludziomclxxxviii. Jeli rozumie tu, jak chce Bettina, pod pojciem czowiek Czowieka, to ma ona racj: chore pastwo wyzdrowieje dziki rozwojowi Czowieka, gdy im bardziej jednostki durz si w Czowieku, tym lepiej pastwo na tym wychodzi. A gdyby miao to odnosi si do jednostek, do Wszystkich (po czci autorka ma i to na myli, jako e nie sprecyzowaa do koca pojcia czowieka), to mogoby to zabrzmie nastpujco: jedyn drog ratunku dla chorej bandy rabusiw jest pozwoli prosperowa lojalnym mieszczuchom! A poniewa wie, e ona, jako banda rabusiw, przestaaby wtedy istnie, wic raczej zastrzeli kadego, kto miaby zamiar sta si porzdnym gociem. Bettina jawi si w swej ksice jako patriotka, a nawet filantrop, pragncy uszczliwia ludzi. Std niezadowolenie z istniejcego stanu rzeczy jej i tytuowego upiora jej ksiki, a wraz z nim wszystkich, ktrzy chcieliby przywrci star, dobr wiar i to, co si z ni wie. Z tym, e ona uwaa, i to politycy, urzdnicy pastwowi i dyplomaci rujnuj pastwo, podczas gdy tamci obwiniaj o to samo ludzi zej woli, zwodzicieli narodu. Czyme innym jest pospolity przestpca anieli tym, ktry popeni fatalny bd, usiujc zdoby wasno narodu, zamiast szuka tego, co mu si naley? Zabiega o ndzne obce dobra, postpujc jak wierzcy, ktrzy d do tego, co Boskie. C czyni kapan napominajcy przestpc? Ukazuje mu wielkie bezprawie, jakiego tamten si dopuci swoim czynem, profanujc uwicon wasno pastwa (do czego naley rwnie zaliczy ycie obywateli). Mgby mu raczej zarzuci, i skala sam siebie, nie wzgardziwszy tym, co obce, lecz uzna to godnym rabunku - mgby tak uczyni, gdyby nie by klech. Porozmawiajcie z tzw. przestpc jak egoista z egoist, a nie bdzie si wstydzi tego, e zawini wobec waszych praw i dbr, lecz tego, e uzna, i warto wasze prawo obej, a waszych dbr pragn; bdzie si wstydzi, e nie wgardzi Wami i waszym mieniem - e zbyt maym by egoist. Wy jednak nie umiecie rozmawia z nim jak egoici, gdy nie jestecie tak wielcy jak on - nie dopuszczacie si adnej zbrodni! Nie wiecie, e wasne Ja nie moe przesta by przestpc, e zbrodnia jest jego yciem. A przecie powinnicie to wiedzie, skoro uwaacie, i wszyscy jestemy grzesznikami. Wyobraacie Sobie, e wykrcicie si od grzechu; a poniewa boicie si pieka, to nie trafia do Was, e wina jest dla czowieka wartoci. O, gdybycie tylko byli winni! Lecz Wy jestecie sprawiedliwiclxxxix. A wic sucie dobrze swemu Panu! Skoro kodeks karny jest oparty na wiadomoci chrzecijaskiej, czy te pisany przez chrzecijanina, c innego moe tu by pojciem przestpstwa jak nieczuo. Wszelkie naruszenie i uchybienie serdecznoci, kady przejaw nieczuoci w stosunku do witej istoty jest przestpstwem. Im serdeczniejsza relacja, tym bardziej bulwersujce jest szyderstwo, tym bardziej godne kary staje si przestpstwo. Kady ma kocha pana, ktrego jest poddanym: zapieranie si tej mioci jest jak zdrada stanu i zasuguje na mier. Cudzostwo to przykad karygodnej nieczuoci, zdradzajcy brak serca, zachwytu i patosu dla witoci maestwa. Dopki prawa dyktuje serce czy uczucie, dopty prawo chroni wycznie serdecznego, dobrodusznego czowieka. Poczciwiec, ustanawiajcy prawo, to w rzeczy samej czowiek moralny: zakazuje tego, co kci si z jego poczuciem moralnoci. Jake nie ma by w jego oczach czym bezbonym i zbrodniczym, np. niewierno, odszczepiestwo, wiaroomno, sowem: wszelkie radykalne zerwanie i rozbicie z dawna szanowanych wizi? Ten, kto zrywa z
95

nakazami serca, jest wrogiem wszystkich moralnych i uczuciowych ludzi. Tylko Krummacherowie i im podobni s w stanie waciwie opracowa kodeks karny serca, czego wystarczajco dowid pewien projekt ustawy: konsekwentne prawodawstwo chrzecijaskiego pastwa naley odda cakowicie w rce klechom, gdy tak dugo nie bdzie ono jasne i logiczne, jak dugo ukada go bd jedynie sugi klechw, ktrzy s tylko p-klechami. Wtedy dopiero wszelka nieczuo i brak serca zostan uznane za niewybaczalne przestpstwo, a kady bunt serca - potpiony; dopiero wtedy kltwa dosignie kady zarzut krytyki i zwtpienie, a pan samego siebie (der eigne Mensch), stanie si w gruncie rzeczy - dla chrzecijaskiej wiadomoci - stuprocentowym przestpc. Rewolucjonici czsto rozprawiali o susznej zemcie narodu jako o swym prawie. Zemsta i prawo zlewaj si tu w jedno. Czy chodzi tu o podejcie jakiego Ja wobec Ja? Nard krzyczy, i przeciwnik dopuci si wzgldem niego zbrodni. Czy mog przyj, e kto dopuszcza si wobec Mnie przestpstwa, nie zakadajc, i ma obowizek robi to, co Ja uwaam za suszne (i nazywam waciwym, dobrym, itd., a przeciwiestwo - przestpstwem)? Jednake jestem zdania, e inni musz dy do tego samego celu, wic nie traktuj ich jako jedynych, ktrzy kieruj si swoim wasnym prawem, lecz jako istoty, winne posuszestwo jakiemu tam rozumnemu prawu. Ja okrelam, czym jest czowiek i co znaczy postpowa prawdziwie po ludzku; od kadego dam, by to prawo stao si dla norm i ideaem - w przeciwnym bowiem razie okae si on grzesznikiem i przestpc. Winnego za dosiga kara prawa! Jak wida, znowu pojawia si czowiek, wprowadzajc w ycie pojcie przestpstwa, grzechu, a wraz z nimi - pojcie prawa. Czowiek, w ktrym nie widz Czowieka, jest grzesznikiem, winnym. Jest si przestpc tylko wobec witoci: Ty nigdy nie bdziesz dla Mnie przestpc, lecz jedynie przeciwnikiem. Nie nienawidzie za tego, kto kala wito, jest ju zbrodni. Std Saint Just wykrzykiwa przeciwko Dantonowi: Czy nie jeste przestpc, winnym tego, i nie nienawidzie wrogw ojczyzny?cxc Jeli tak jak podczas Rewolucji za czowieka uwaa si dobrego obywatela, to istniej wszak znane polityczne wykroczenia i odstpstwa od tego pojcia. Przede wszystkim jednostk, osobnika, traktuje si jako wyrzutka, natomiast czowieka w ogle zaszczyca mianem Czowieka. Bez wzgldu na to, czy nazywano by tego upiora chrzecijaninem, ydem, muzumaninem, dobrym obywatelem, lojalnym poddanym, Wolnym, patriot, itd., to padaj zarwno ci, ktrzy chc realizowa odmienn koncepcj czowieka, jak i ci, co chc dokaza swego - zawsze zwycia Czowiek. Z jakime namaszczeniem zabija si tutaj w imi prawa, suwerennego narodu, Boga, itd. Tak wic, gdy przeladowani chytrze maskuj si i broni przed surowymi sdami klechw, wymyla si im od obudnikw, jak czyni to np. Saint Just, ajc tych, ktrych oskara w mowie przeciwko Danotonowicxci. Naley by gupcem i zoy si w ofierze ich Molochowi. Zbrodnie bior si z ides fixes. wito maestwa jest ide fixe. Z owej witoci wynika, i niewierno jest przestpstwem, dlatego te pewna ustawa o maestwie wymierza za nie wiksz lub mniejsz kar. Jednake owa kara musi zosta uznana za zbrodni przeciw wolnoci przez tych, ktrzy gosz, i wolno jest witoci, i wanie ten aspekt owej ustawy napitnowaa opinia publiczna. Wprawdzie spoeczestwo pragnie, aby Kady mg dochodzi swych praw, lecz przecie wycznie tych przez nie usankcjonowanych praw tego spoeczestwa, a wic nie wasnych praw. Ja za daj bd bior Sobie prawa dziki mej wasnej absolutnej sile, i wobec kadej innej zwierzchniej wadzy, bd zbrodniarzem pozbawionym skruchy. Ja, waciciel, twrca mego prawa, nie uznaj adnych innych rde praw poza Sob: ani Boga, ani pastwa, ani natury, ani te samego Czowieka z jego wiecznymi ludzkimi prawami - ani boskich, ani ludzkich praw.

96

Prawo samo w sobie - przeto nie odnoszce si do Mnie! Prawo absolutne a wic oddzielone ode Mnie! Co, co istnieje dla siebie samego! Absolut! Wieczne prawo, niczym wieczna Prawda! Liberalizm nakazuje Mi, bym przestrzega prawa, gdy zostao przez ludzki rozum ustanowione tak, e wobec niego mj rozum staje si gupot (Unvernunft). Przedtem ganiono uomny rozum ludzki w imi boego; dzi w imi potnego rozumu ludzkiego gani si egoistyczny, potpiajc go jako gupot. A wszake nie ma rozumu, ktry byby bardziej rzeczywisty ni wanie owa gupota. I tak jak Ty i Ja istniejemy naprawd, tak istnieje tylko twj i mj rozum, nie za boski czy ludzki. Idea prawa jest pierwotnie moj myl, czy te we Mnie ma swj pocztek. Lecz gdy ze Mnie powstaje, gdy rodzi si Sowo, to staje si Ciaem - ide fixe. Teraz nie potrafi si ju od niej uwolni, gdziekolwiek si obrc, ona stoi przede Mn. Ludzie wic przestaj by panami pojcia prawa, ktre sami stworzyli, nie panuj duej nad tym tworem, on za staje si prawem absolutnym, uwolnionym i oderwanym ode Mnie. Czczc je jako absolutne nie moemy go na powrt pochon, a ono odbiera Nam moc tworzenia. Tak wic twr staje si czym wicej ni twrca - istnieje sam w sobie. Zatem nie pozwl prawu zaywa swobody, skieruj je z powrotem do jego rda - do Siebie samego - a stanie si ono twym prawem, i susznym bdzie to, co Tobie odpowiada. Z chwil, gdy liberalizm wypowiedzia wojn wszelkim przywilejom, zaatakowa rwnie prawo w jego materii, tzn. na obszarze prawa. Uprzywilejowany i rwnouprawniony - wok tych poj toczy si zacity bj. T sam myl mona by wyrazi jako dylemat: wykluczone czy dopuszczone. Lecz gdzie szuka takiej siy - urojonej niczym Bg lub prawo, bd rzeczywistej jak Ja i Ty - wobec ktrej wszyscy bylibymy rwnouprawnieni, gdzie nie liczyby si wzgld na osob? Bg jednakowo kocha kadego - kto go wielbi; prawu rwnie mili s wszyscy, ktrzy s praworzdni; lecz czy miujcy Boga bd prawo jest garbaty, kulawy, biedny czy bogaty - to Bogu ani prawu nie robi rnicy. Podobnie kiedy toniesz, rwnie dobrym ratownikiem dla Ciebie bdzie Murzyn, co najczystszej krwi biay; ba, wwczas nawet pies nie znaczyby mniej ni czowiek. A z drugiej strony, czy kady nie wywysza jednych, poniajc drugich? Bg karze zych swoim gniewem, prawo choszcze nieprawych, i Ty jednemu pozwalasz, by Ci mwi, co robi, drugiemu za wskazujesz drzwi. Rwno wobec prawa jest zwyczajnym zudzeniem, gdy prawo to ni mniej, ni wicej tylko zezwolenie, tzn. akt aski, jaki mona zdoby dziki wasnym zasugom, albowiem zasuga i aska nie wykluczaj si wzajemnie, jako e i na ask trzeba sobie zasuy, a nasz askawy umiech przypadnie tylko temu, kto bdzie potrafi go na Nas wymusi. Tote marzy si o tym, aby wszyscy obywatele cieszyli si rwnymi prawami. Zapewne jako obywatele wszyscy s dla pastwa rwni, jednake majc na wzgldzie swoje interesy dzieli ich ono - faworyzuje lub traktuje z pogard; szczeglnie musi wrd nich rozrni dobrych i zych obywateli. Bruno Bauer zaatwia kwesti ydowsk stwierdzeniem, i nikt nie ma prawa do przywileju. Jako e yd i chrzecijanin - kady ze swej strony - ma nad drugim przewag, i w tej przewadze posiada wyczno, tote krytyk ropzrawia si z nimi bezlitonie. Wraz z nimi skarcone zostaje rwnie pastwo, sankjonujce ich rywalizacj, pierwszestwo w ktrej czyni przywilejem; tym samym jednak przekrela ono swoj misj, by sta si wolnym pastwem. Jednak teraz Kady ma przewag nad Drugim, mianowicie siebie samego czy te swoj jedyno; i w tym wanie wzgldzie kady zachowuje wyczno. Z kolei kady podkrela przed Trzecim swe dobre strony najlepiej, jak tylko potrafi, prbujc przedstawi siebie najkorzystniej, gdy nie moe go pozyska inaczej. Czy miaby Trzeci pozosta nieczuy na t rnic midzy Jednym a Drugim? Czy mona wymaga tego od wolnego pastwa czy te ludzkoci? W adnym razie nie mogyby wtedy kierowa si wasnym interesem i stawa po
97

czyjejkolwiek stronie. A tak obojtny nie byby ani Bg, ktry oddziela swych wiernych od zych ludzi, ani te pastwo, umiejce odrni dobrych od zych obywateli. Lecz wci trwa pogo za takim Trzecim, co nie nadaje ju adnych przywilejw, i wwczas okrela si go mianem wolnego pastwa, ludzkoci czy jeszcze inaczej. Bruno Bauer przedstawia yda i chrzecijanina w zym wietle, gdy utrzymuj oni przywileje. Winni raczej wyzwoli si od swych ciasnych zapatrywa, zapierajc si siebie samych, bd postpujc bezinteresownie. Jeli wyrzekn si swego egoizmu, to poo kres oboplnej krzywdzie, a wraz z ni chrzecijaskiej czy ydowskiej religijnoci; naleaoby tylko, aby aden z nich nie chcia by duej czym wyjtkowym. Jednak choby si zrzekli tego, co wyczne, to wcale nie porzuciliby jeszcze podstawy swojej wrogoci. By moe znaleliby co trzeciego, w czym udaoby im si pojedna - powszechn religi, religi ludzkoci, itd.; krtko mwic, zrwnanie, ktre nie musiaoby by lepsze ni takie, w ktrym wszyscy ydzi staliby si chrzecijanami, przez co jednoczenie zniknoby uprzywilejowanie jednego wzgldem drugiego. Wprawdzie wyeliminowano by rnic, jednak nie na niej opieraa si istota jednych, jak i drugich, lecz wycznie na ich ssiedztwie. Jako rni od siebie musieliby si rni i nierwno istniaaby nadal. Nie jest twym bdem, e rnisz si ode Mnie, zachowujc swoj inno czy te wyjtkowo: nie musisz z Siebie rezygnowa, zapiera si samego Siebie. Zbyt formalnie i sabo pojmuje si znaczenie owego przeciwiestwa, chcc je tylko usun, by zrobi miejsce dla Trzeciego, rozjemcy. Przeciwiestwo to zasuguje raczej na to, aby je zaostrzy. Jako yd i chrzecijanin rnicie si nieznacznie, spierajc si wycznie o religi, by tak rzec, o brod cesarza, o nic. Cho na paszczynie religii pozostajecie wrogami, to poza tym jestecie wszake przyjacimi i np. jako ludzie jeden jest rwny drugiemu. Wszelako i tutaj nie jestecie rwni pod kadym wzgldem i dopiero wwczas przestaniecie ukrywa owo przeciwiestwo, gdy je w caoci uznacie, a kady z Was uzna si za jedynego od stp do gw. W rzeczy samej zniknie wtedy wczeniejsze przeciwiestwo, lecz tylko dziki temu, e zastpi je - jeszcze wiksze. Nasza sabo nie tkwi w tym, e rnimy si od innych, ale w tym, i nie rnimi si w kadym calu, tzn., nie jestemy do koca oddzieleni od innych, lecz poszukujemy wsplnoty, wizi i w nich widzimy idea. Jedna Wiara, Jeden Bg, Jedna Idea, powszechna Jednomylno! Gdyby wszyscy byli jednomylni, to nikt nie musiaby przyznawa racji drugiemucxcii. Ostateczne, zupene przeciwiestwo Jedyny kontra Jedyny - w zasadzie wykracza poza pojcie przeciwiestwa, nie mona jednak okreli go mianem zgody bd jednoci. Jako Jedynego, nic nie czy Ci z innymi i dlatego te nic nie dzieli, adna wrogo. Nie prbujesz dochodzi swych racji przeciw niemu przed Trzecim, nie stoisz z nim na gruncie prawa, ani na jakimkolwiek innym wsplnym gruncie. Tym samym przeciwiestwo zanika w doskonaej odrbnoci czy te jedynoci. Wprawdzie mona by to uzna za now wspln paszczyzn bd now rwno, lecz tutaj rwno polega wanie na nierwnoci i sama nie jest niczym poza nierwnoci; std jednakowa nierwno i to tylko dla tego, kto czyni porwnanie. Polemika wok przywileju stanowi charakterystyczn cech liberalizmu, ktry atakuje przywilej, powoujc si na prawo. Ogranicza si jednak tylko do atakw, albowiem przywileje nie upadn wczeniej ni prawo, poniewa same s tylko odmian prawa. Lecz prawo przestaje by prawem, kiedy ulega przemocy, tzn., gdy pojmiemy znaczenie sw: Sia idzie przed Prawem. Tak wic wszelkie prawo jawi si jako przywilej, a sam przywilej jako sia, przewaga. Ale czy w wielki bj przeciwko przewadze nie powinien przybra innej formy anieli tylko drobnej potyczki z przywilejem, o ktrej wyniku ma rozstrzygn pierwszy sdzia - prawo - zgodnie z wasnym osdem? Na koniec winienem sprostowa niektre z terminw, ktrych potrzebowaem tak dugo, jak dugo grzebaem si w trzewiach prawa, pozwalajc mu istnie
98

przynajmniej jako sowu. Faktycznie jednak tak pojmowane sowo traci tu swoje znaczenie. To, co nazywaem moim prawem, nie jest ju wcale prawem, gdy moe je nada tylko Duch: duch natury, gatunku, ludzkoci, Duch Boy, Jego witobliwoci, Jego Wysokoci, itd. To, co osign bez Ducha, ktry Mnie uprawnia, mam i bez prawa; mam tylko i wycznie dziki mej sile. Nie potrzebne Mi adne prawo, tote adnego nie musz uznawa. To, co uda Mi si wzi przemoc - przemoc bior, a czego nie zdobd si, do tego nie mam adnego prawa. Nie chepi si mym nienaruszalnym prawem, ani nie szukam w nim pociechy. Wraz z prawem absolutnym przepada samo prawo, a w ten sposb dobiega koca panowanie pojcia prawa. Naley bowiem pamita, e dotd rzdziy Nami pojcia, idee, zasady, a wrd owych wadztw najwaniejsz rol odgrywao pojcie prawa czy te sprawiedliwoci. Uprawniony czy nieuprawniony - to Mnie nie obchodzi; jeli tylko jestem silny, to sam Sobie bior wadz i nie potrzeba Mi adnego penomocnictwa lub uprawnienia. Prawo to kretynizm, a ten, kto je nadaje, to Widmo; sia - to Ja sam, Ja, Potny i Wadca Mocy. Prawo jest nade Mn, jest absolutne, istnieje w Wyszym i spywa na Mnie jako jego aska: jest aktem aski sdziego. Sia i moc istniej tylko we Mnie - Mocnym i Silnym.

99

2. Moje obcowanie
Spoeczestwo, spoeczno, moe zaspokoi jedynie ludzkie potrzeby, podczas gdy te egoistyczne zawsze przy tym cierpi. Poniewa nietrudno zauway, e obecnie adna sprawa nie wzbudza takiego zainteresowania jak kwestia spoeczna, tote zwraca si szczegln uwag na spoeczestwo. Co wicej, gdyby tak pojmowane zainteresowanie byo mniej namitne i zalepione, to w kwestii spoecznej nie tracioby si tak bardzo z oczu jednostek i przyznao, e spoeczestwo nie moe si odnowi dopty, dopki ci, ktrzy je tworz i stanowi, pozostaj starzy. Na przykad, gdy w ydowskim narodzie powstawao nowe spoeczestwo, by upowszechni now wiar na ziemi, to przecie jego apostoowie nie mogli ju duej pozosta faryzeuszami. Jak Ci widz, tak Ci pisz - i tak postpujesz wobec ludzi: obudnik jak obudnik, chrzecijanin jak chrzecijanin. Dlatego charakter spoeczestwa okrela charakter jego czonkw: to oni s jego twrcami. Przynajmniej to naleaoby sobie uwiadomi, jeli nie miaoby si bada samego pojcia spoeczestwa. Wci dalecy od tego, by siebie w peni rozwija i podkrela swoje znaczenie, ludzie - jak dotd - nie potrafili tworzy spoeczestw polegajc na Sobie, czy te raczej potrafili wycznie zakada spoeczestwa i tylko w spoeczestwach y. Owe spoeczestwa byy zawsze osobami, potnymi osobami, tzw. moralnymi osobami, tj. Widmami, na ktrych punkcie jednostka dostawaa bzika i przed ktrymi odczuwaa strach. Do tych widm najbardziej pasuje okrelenie nard (Volk) i odpowiednio narodzik (Vlkchen): nard patriarchw, nard Hellenw, w kocu lud czowieczy, ludzko (Anacharsis Clootscxciii marzy o narodzie (Nation) ludzkoci); nastpnie wszelki podpodzia tego narodu, w ktrym mogyby i musiayby istnie poszczeglne spoeczestwa - nard hiszpaski, francuski, itd. - a wewntrz nich z kolei stany, miasta, sowem: jakiekolwiek korporacje, a wreszcie may narodzik - rodzin take mona nazwa narodem. Zamiast mwi, e w uosobiony upir wszystkich spoeczestw jest narodem, mona by odtd obie te skrajnoci, a mianowicie ludzko i rodzin okreli mianem najbardziej pierwotnych jednoci. Sigamy po sowo nard (Volk), poniewa jego rdo, od greckiego polloi, czy w sobie wiele oraz masy; lecz jeszcze bardziej dlatego, e dzi nacjonalistyczne denia s na porzdku dziennym i e wspczesnym buntownikom rwnie nie udao si jeszcze uwolni od tej zdradliwej zjawy. Cho z drugiej strony, ta ostatnia refleksja musiaaby da pierwszestwo sowu ludzko, jako e wszdzie marzy si o ludzkoci. Tak wic, jak si wydaje, dotychczas nard, tj. ludzko lub rodzina, tworzyy histori: nie byo w nich miejsca na adne egoistyczne interesy, lecz tylko powszechne, nacjonalistyczne lub narodowe; interesy klasy, rodziny oraz powszechne ludzkie interesy. Zatem kto doprowadzi do upadku narody (Vlker), o ktrych zagadzie opowiada historia? Kt inny jak nie egoista, ktry pragn zaspokoi sam siebie! Gdzie cho raz wkrad si egoistyczny interes, tam spoeczestwo ulegao korupcji i stawao w obliczu rozkadu. Dowodzi tego np. historia Rzymu, z jego doskonaym prawem cywilnym oraz chrzecijastwo, z cig ingerencj rozumnej wolnej woli, samowiedzy, autonomii ducha, itd. Nard chrzecijaski da pocztek dwm spoecznociom, ktrych trwanie w rwnej mierze zaley od jego istnienia - s to Pastwo i Koci. Czy mona je nazwa zrzeszeniem egoistw? Czy realizujemy w nich swj wasny, egoistyczny, osobisty interes, czy te moe powszechny (narodowy, tj. interes narodu chrzecijaskiego), a wic interes Pastwa i Kocioa? Czy mog i potrafi by w nich samym Sob? Czy mog myle i postpowa, jak Ja chc? Czy mog

100

dziaa, objawia si i syci yciem? Czy wolno Mi obrazi majestat Pastwa i zbeszczeci wito Kocioa? Zatem dobrze, nie wolno Mi robi tego, na co mam ochot. Lecz gdzie znajd tak spoeczno, ktra pozwoli Mi na wszystko? Wszak nigdzie! Tak wic, czy moemy czu si zadowoleni? Bynajmniej! Istnieje zasadnicza rnica, czy uderzam w jakie Ja, czy nard bd og. Tam jestemy rwnymi sobie przeciwnikami; tutaj si Mn pogardza, niewoli Mnie i nadzoruje; tam walcz jak mczyzna z mczyzn, tutaj jestem uczniakiem, ktry nie moe nic wskra przeciwko koledze, gdy ten przyzwa na pomoc tat i mam, a sam skry si pod jej fartuch; Ja natomiast jako niegrzeczny chopiec dostaj bur i nie mam prawa gosu. Tam walczybym z rzeczywistym wrogiem, tu - z ludzkoci, ogem, majestatem, Widmem. Lecz dla Mnie nie istnieje aden majestat, adna wito nie stanowi bariery, nie ma nic, czego nie mgbym przezwyciy. Gdy tylko to, czego nie mog pokona, ogranicza jeszcze moj potg, a Ja, z moj ograniczon moc, staj si chwiliowo ograniczonym Ja; ograniczonym nie przez zewntrzn si, ale wci niedoskona m wasn moc - przez wasn niemoc. Jednak gwardia umiera, lecz si nie poddaje!cxciv Dajcie Mi tylko rzeczywistego przeciwnika! I miao id godzi w przeciwnika, Ktrego widzie, wzi na oko mog, Ktrego mstwo mstwem Mnie przenika, itd.cxcv Naturalnie z czasem zniesiono wiele przywilejw, lecz wycznie dla dobra ogu, dobra pastwa, nie dla wzmocnienia Mej pozycji. Np. wasalstwo zniesiono tylko po to, by wzmocni wadz jedynego dziedzica, wadcy ludu (Volkes), monarchy, przez co zaleno wasali od Jednego Pana staa si jeszcze silniejsza. Przywileje upady wycznie ze wzgldu na korzy monarchy, czy nazwie si go ksiciem, czy te prawem. We Francji obywatele nie s wprawdzie wasalami krla, lecz pozostaj za to wasalami prawa (Karty). Zachowano zasad podporzdkowania, z tym, e chrzecijaskie pastwo uznao, i czowiek nie moe suy dwm panom (dziedzicowi i ksiciu, itd.), tote tylko Jeden zachowa wszystkie przywileje: teraz znowu moe stawia jednego nad drugim, mianowa wyszych urzdnikw, itd. C Mnie wszak obchodzi dobro ogu? Samo w sobie nie jest moim dobrem, lecz tylko najwysz form wyrzeczenia si samego siebie. Gdy dobro ogu wici swe triumfy, Ja musz siedzie cicho (kuschen); pastwo opywa w dostatki - Ja klepi bied. W czyme innym ley gupota liberaw, jak nie w tym, e nard przeciwstawiaj wadzy i rozprawiaj o prawach narodu? A wic i nard ma by penoletni? Jak gdyby penoletno mg osign kto pozbawiony ustcxcvi! Tylko jednostka moe by penoletnia. I tak stawia si na gowie kwesti wolnoci prasy, dajc, by staa si prawem narodu (Volksrecht). Jest ona wycznie prawem, czy te raczej si jednostki. Jeli nard cieszy si wolnoci prasy, to nie jest ona przecie moim udziaem, cho i Ja yj pord narodu: wolno narodu nie jest moj wolnoci, a wolno prasy - jako wolno narodu musi mie po swej stronie prawo prasowe, ktre godzi we Mnie. Oglnie rzecz biorc, dzisiejszym deniom wolnociowym naley przeciwstawi twierdzenie, i: Wolno narodu nie jest moj wolnoci! Rozpatrzmy kategorie wolnoci i praw narodu, np. prawo do noszenia broni. Czy mona jednak takie prawo wprowadzi w ycie? Wasnego prawa wprowadza nie mona, lecz jedynie to, ktre nie do Mnie naley, lecz do narodu. Mnie wszak mona trzyma w lochach w imi wolnoci narodu i jako winia pozbawi prawa posiadania broni. Liberalizm jawi si jako ostatnia prba stworzenia wolnoci narodu, gminy, spoeczestwa, wolnoci ogu, ludzkoci, itd. - marzenie o penoletniej ludzkoci, penoletnim narodzie, penoletniej gminie i spoeczestwie.

101

Nard moe by wolny jedynie kosztem jednostki, gdy w tej wolnoci chodzi nie o jednostk, ale o nard. Im wiksza wolno narodu, tym bardziej zniewolona jednostka: ostracyzm panowa w Atenach wanie w okresie najwikszej wolnoci, gdy skazywano ateistw na banicj i otruto najuczciwszego z mylicieli. Jake si chwali Sokratesa za jego sumienno, ktra nie pozwolia mu skorzysta z rady, aby ratowa si ucieczk! By gupcem, przyznajc Ateczykom prawo, by go sdzili. Wszelako sam na to zasuy: po c pozwala si mierzy ich wasn miar! Dlaczego ich si nie wyrzek? Gdyby by w peni wiadom swej wartoci, to nie pozwoliby, aeby sdzi go taki trybuna. Fakt, i nie uciek, wiadczy o jego saboci i urojeniu, e czy go co z Ateczykami, e jest czonkiem, tylko czonkiem tego ludu. A to raczej on sam by tym ludem i tylko on sam mg by swoim sdzi. Nie byo adnego innego sdziego ponad nim, wic skoro faktycznie otwarcie zaakceptowa sdziowski werdykt, to zasuy na prytanejon. Na tym winien by poprzesta, i jako e sam nie wyda na siebie wyroku mierci, mg wzgardzi wyrokiem Ateczykw i uciec. On za si podporzdkowa, uznajc lud za swego sdziego i wierzc, i jest niczym wobec jego majestatu. To, e podda si sile jako prawu - sile, z ktr mg by walczy, choby nadaremnie - byo zdrad samego siebie, byo - cnot. Chrystusowi, ktry pono sam wyrzek si wadzy nad swoimi niebiaskimi legionami, przypisywano podobne skrupuy. Luter natomiast postpi bardzo susznie i rozwanie, kac sobie zagwarantowa na pimie bezpieczestwo swej wyprawy do Wormacji. Sokrates powinien by wiedzie, e Ateczycy s jego wrogami i tylko on moe by swym sdzi. Mamienie samego siebie w kwestii stanu prawnego, ustaw, itd. nie pozwolio mu poj, i ten stosunek jest stosunkiem siy. Grecka wolno skoczya si na rabulistyce i intrygach. Dlaczego? Poniewa pospolici Grecy tym bardziej nie potrafili zrozumie tego, co przekraczao pojcie ich filozofa-herosa, Sokratesa. Czyme innym jest bowiem rabulistyka, jak nie sztuk czerpania korzyci z istniejcego stanu rzeczy, bez potrzeby dokonywania w nim zmian? Mgbym doda: na wasny uytek, ale to przecie i tak sprowadza si do wykorzystywania. Rabulistami tego rodzaju s ci teologowie, ktrzy przekrcaj i faszywie objaniaj Sowo Boe. C mogliby przekrca, gdyby nie byo istniejcego Sowa Boego? To samo dotyczy liberaw, ktrzy chc wstrzsn istniejcym stanem rzeczy i go zmieni; wszyscy s krtaczami, podobnie jak tamci przekrcacze prawa. Sokrates uzna prawo, ustaw, wic odtd Grecy szanowali autorytet prawa i ustaw. Jeli przy tym pragnli wasnej korzyci, jeli kady z nich obstawa przy swoim, to musieli ucieka si do krtactwa lub intryg. Alcybiadescxcvii, genialny intrygant, otwiera okres upadku Aten. Spartanin Lizandercxcviii i inni, s dowodem na to, i intrygi stay si u Grekw zjawiskiem powszechny. Greckie prawo, stanowice podstaw greckich pastw, faszywie interpretowane przez egoistw wewntrz tych pastw, musiao straci sw moc, przez co same pastwa upady, wyzwalajc spod swego jarzma jednostki. I tak upad grecki lud, dla jednostek bowiem znaczy mniej ni one same. Oglnie rzecz biorc, wszystkie pastwa, ustroje, wyznania, itd., gin, gdy odcz si od nich jednostki, albowiem jednostka jest nieprzejednanym wrogiem wszelkiego ogu, wszelkiej wizi, tj. wszelkich krpujcych wizw. Jednak mniema si po dzi dzie, e czowiek potrzebuje witej wizi - on, miertelny wrg wszelkich wizw. Historia wiata dowodzi, e jeszcze adne wizi nie przetrway prby czasu; e chocia czowiek niestrudzenie opiera si wszelkiego rodzaju okowom, to jednak wci w zalepieniu obmyla nowe wizy, by w kocu trafi w te waciwe, gdy tylko naoy si na wizy o tzw. wolnej formie rzdw, wspania, konstytucyjn wi. Wstgi orderu, wizy zaufania pomidzy - - -cxcix wydaj si wprawdzie nieco sabn, lecz nie jest to postp wikszy ni przejcie od szelek dla niemowlt do podwizki i konierzyka. Wszelka wito to wizy, okowy. Wszystko, co wite, jest i musi by faszywie interpretowane przez przekrcaczy prawa, ktrych i obecnie peno we wszystkich sferach ycia. Szykuj si, aby pogwaci prawo i zaprowadzi bezprawie.
102

Biedni Ateczycy, ktrych oskara si o rabulistyk i sofistyk! Biedny Alcybiades, ktrego pomawiaj o intrygi! Wszak to wasz sukces, pierwszy krok ku wolnoci! Przecie Ajschylos, Herodot i inni, chcieli tylko wolnego greckiego ludu Wy za po raz pierwszy zasmakowalicie waszej wasnej wolnoci. Nard (Volk) uciska tych, co wywyszaj si ponad jego majestat: ostracyzuje zbyt silnych obywateli, kacerzy powierza sdom inkwizycji, a zdrajcw ojczyzny oddaje w rce ledczych (Inquisition). Poniewa narodowi chodzi tylko o zabezpieczenie wasnej egzystencji, tote od kadego da patriotycznej ofiary. Kady z osobna jest mu zatem obojtny, jest Niczym, on [nard] za nie moe uczyni, a nawet cierpie tego, do czego zdolna jest wycznie jednostka, tj. realizowania samej siebie. Kady nard, kade pastwo, jest niesprawiedliwe wobec egoisty. Jak dugo istnie bdzie instytucja, ktrej jednostka nie moe rozwiza, tak dugo daleko Mi do Swojoci, do stanowienia o Sobie Samym. Bo jake mog czu si wolny, kiedy, zwizany przysig z konstytucj, Kart i prawem, musz zaprzeda dusz i ciao memu narodowi? Jake mog by mj wasny, skoro wolno Mi rozwija swe umiejtnoci tylko wtedy, gdy nie zakci to spoecznej harmonii (Weitling)? Koniec narodw i ludzkoci bdzie Moim pocztkiem. Posuchaj, oto teraz, gdy pisz te sowa, dobiega mnie bicie dzwonw dla uczczenia jutrzejszego wita tysicletniej historii naszych ukochanych Niemieccc. Grajcie wic, zagrajcie im pogrzebow pie! C za podniose tony! Czyby wasze serca opanowao przeczucie, i odprowadzacie zmarego? Niemiecki nard, narody (Vlker) niemieckie maj ju za sob tysicletnie dzieje: jake dugi ywot! Zatem udajcie si na spoczynek, by nigdy nie zmartwychwsta, by wolni mogli by ci wszyscy, ktrych tak dugo trzymaycie w kajdanach! Umar nard. Niechaj yj - Ja! Och, Ty mj udrczony niemiecki narodzie! Czyme bya twa udrka? Mk myli, co nie potrafi si ucieleni, mk upiornego ducha, co wraz z kadym pianiem koguta obraca si w niwecz, cho aknie zbawienia i spenienia. Take i we Mnie ya dugo, ukochana myli, umiowana zjawo. Roiem Sobie, i odnalazem sowo, ktre Ci wyzwoli, e odkryem ju ciao i koci dla twego bdzcego ducha - a teraz sysz ich bicie, bicie dzwonw, odprowadzajcych Ciebie na wieczny spoczynek. Ganie ostatnia iskra nadziei, przemija ostatnia mio. Opuszczam wic ten opustoszay dom umarych i zwracam si ku ywym: Tylko ywy bowiem ma racjcci! egnaj nie tak wielu milionw, egnaj tysicletni tyranie swych dzieci! Jutro zo Ciebie do grobu, a wkrtce pjd twym ladem bracia narody. Gdy wszyscy zostaniecie pogrzebani, wtedy wasz los podzieli ludzko, a wwczas Ja stan si swj wasny - Ja, rozemiany dziedzic! Sowo towarzystwo ma swe rdo w sowie salaccii. Gdy w sali znajduje si wielu ludzi, to sprawia ona, e znajduj si w towarzystwie. S oni w towarzystwie i stanowi co najwyej towarzystwo salonowe, wygaszajc utarte salonowe frazesy. Kiedy dochodzi do rzeczywistych stosunkw towarzyskich, to naley je traktowa jako niezalene od towarzystwa, jako takie, ktre mog mie miejsce albo nie, nie zmieniajc natury tego, co nazywa si towarzystwem. Towarzystwo stanowi take te osoby znajdujce si w sali, ktre bd to milcz, bd wymieniaj jedynie puste formuki grzecznosiowe. Obcowanie to wzajemno, wymiana i commercium jednostek; towarzystwo polega wycznie na wspuytkowaniu sali. Przeto i posgi, pogrupowane w muzealnej sali, tworz pewne towarzystwo. Zwyko si wprawdzie mwi; wsplnie zajmujemy t sal, lecz jest raczej tak, e to sala ma Nas w sobie, w swej mocy. Tyle, jeli chodzi o prawdziwe znaczenie sowa towarzystwo. Okazuje si przy tym, e

103

towarzystwo nie jest naszym dzieem, lecz Trzeciego, ktry z Nas obydwu czyni czonkw towarzystwa - on to wanie jest twrc towarzystwa. Podobnie jest z towarzystwem wiziennym, wizienn wsplnot, ktr czy jedno wizienie. Ju tu napotykamy Trzeciego, o znaczeniu szerszym anieli sala, miejsce. Wizienie nie oznacza tylko pomieszczenia, lecz ma wyrany zwizek z lokatorem: jest wizieniem wycznie dlatego, i jest przeznaczone dla winiw, bez ktrych byoby zwykym budynkiem. Co nadaje wizionym znamiona wsplnoty? Oczywicie wizienie, gdy tylko w wizieniu s oni winiami. Kto okrela zwyczaje wsplnoty wiziennej? Wizienie! Co ustala ich wzajemne stosunki? Moe take wizienie? W rzeczy samej wolno im nawizywa stosunki jedynie jako winiom, tzn. o tyle, o ile pozwoli im na to prawo wizienne; lecz na to, by oni sami ze sob obcowali (Ja z Tob, a Ty ze Mn), wizienie nie ma wpywu; wrcz przeciwnie, musi uwaa, by nie dopuci do takich egoistycznych, czysto osobistych stosunkw (a w rzeczywistoci tylko takie s midzy Nami moliwe). Wizienie bacznie pilnuje, abymy wsplnie pracowali, wykonujc jakkolwiek robot. Byoby za dla niebezpiecznym, gdybymy - Ty i Ja - zaczli ze sob obcowa, zapominajc, i jestemy winiami lub zgoa lekcewac ten fakt. Na to nie tylko si nie zezwala, lecz wrcz surowo tego zakazuje. Z tego te powodu wity i moralnie usposobiony parlament francuski uchwali wprowadzenie wiziennych izolatek, a i inni wici postpuj podobnie, by zapobiec demoralizujcym stosunkom. Niewola jest istniejcym stanem rzeczy, witoci, ktra udaremnia kad prb jej naruszenia. Najmniejsza pokusa tego rodzaju jest karalna, tak jak kady bunt wobec witoci, ktra ma czowieka oniemiela i trzyma w swych okowach. Podobnie jak sala (Saal), tak te i wizienie tworzy wprawdzie towarzystwo, spoeczno, wsplnot (np. wsplnot pracy), lecz nie dopuszcza do adnego obcowania, adnej wzajemnoci, zrzeszania si. Przeciwnie, kade zrzeszenie si w niewoli niesie w sobie niebezpieczestwo, stanowi zarodek spisku, ktry w sprzyjajcych okolicznociach mgby zakiekowa i wyda owoce. Jako e do wizienia zazwyczaj nie trafia si dobrowolnie i rzadko te dobrowolnie si w nim przebywa, tote ywi si egoistyczne pragnienie wolnoci. Jest zatem rzecz oczywist, e osobiste stosunki s wrogie wzgldem spoecznoci wiziennej i zmierzaj do zniesienia tej wanie spoecznoci, tej wsplnej niewoli. Dlatego rozejrzyjmy si za tak wsplnot, w ktrej - jak si wydaje - ylibymy chtnie i dobrowolnie, nie chcc naraa jej na niebezpieczestwo przez nasze egoistyczne skonnoci. Jako wsplnota tego rodzaju jawi si przede wszystkim rodzina. Rodzice, maonkowie, dzieci, rodzestwo, stanowi cao, czy te famili, do powikszania ktrej przyczyni si mog jeszcze powinowaci. Rodzina jest tylko wwczas rzeczywist spoecznoci, gdy zasady w niej obowizujce - wzajemna mio i szacunek - przestrzegane s przez jej czonkw. Syn, dla ktrego rodzice i rodzestwo stali si obojtni, staje si byym synem, gdy synostwo, ktre ju nie jest synostwem, nie ma wikszego znaczenia anieli dawno nieistniejca wi matki i dziecka poprzez ppowin. Pozostaje faktem, e ylimy niegdy w tej biologicznej wizi i dlatego jest si nieodwracalnie synem tej, a nie innej matki, jak i bratem jej pozostaych dzieci. Jednak trwa wi osiga si wycznie poprzez trway szacunek - ducha rodziny. Osobnicy s czonkami rodziny w penym znaczeniu tego sowa jedynie wwczas, gdy ich celem stanie si istnienie rodziny. Tylko przyjmujc postaw konserwatywn nie bd mieli podwaa fundamentw rodziny. Dla kadego z jej czonkw jedno jest nienaruszalne i wite, a mianowicie rodzina, czy te dobitniej - szacunek. Konieczno istnienia rodziny jest dla jej czonkw niepodwaaln prawd tak dugo, jak dugo obcy im jest wrogi rodzinie egoizm. Jednym sowem: jako e rodzina jest wita, to nie wolno nikomu, kto do niej naley, jej si wyrzec; w przeciwnym razie stanie si przestpc wobec wasnej rodziny. Nikomu nie wolno szkodzi interesowi rodziny, np. popeniajc mezalians; kto tak czyni, ten rodzin zniesawia i okrywa hab.
104

Jeli egoistyczne denia jednostki nie s zbyt silne, to podporzdkowuje si ona i zawiera maestwo w zgodzie z wymaganiami rodziny, obejmuje posad odpowiadajc pozycji rodziny, itd., sowem: przysparza rodzinie zaszczytu. Natomiast jeli kipi w jej yach egoistyczna krew, to woli ona zosta przestpc wobec rodziny i wyama si spod jej praw. Ktre z tych dwch ley Mi bardziej na sercu: dobro rodziny czy moje wasne? W niezliczonych przypadkach oba bd i w parze; korzy, jak odniesie rodzina, bdzie take i moj - i na odwrt. Tutaj trudno rozstrzyga, czy mam na myli korzy wasn, czy korzy ogu, gdy by moe pochlebiam Sobie, e byem bezinteresowny. Przychodzi jednak taki dzie, kiedy z dreniem musz dokona wyboru i by gotw zniesawi mj rd, obrazi rodzicw, rodzestwo i krewnych. I co wtedy? Wwczas si okae, co kryo si w gbi mego serca, i stanie si jasne, czy wyej stawiaem szacunek czy egoizm; wtedy samolub nie bdzie si mg chowa pod mask bezinteresownoci. W duszy mej rodzi si pragnienie i rosnc z godziny na godzin staje si namitnoci. Komu przyszoby na myl, e ju najmniejsza myl skierowana przeciwko duchowi rodziny szacunkowi - jest sama w sobie przestpstwem, ba, kt w pierwszej chwili byby tego cakowicie wiadom? Tak te si dzieje z Juli w Romeo i Julii. Niepohamowana namitno, podkopujc wityni rodzinnego szacunku, nie daje si ju duej poskromi. Oczywicie powiecie, e rodzina wykluczy ze swych szeregw owych samowolnych, ktrzy chtniej id za gosem namitnoci ni szacunku. Dobrzy protestanci z powodzeniem uyli podobnej wymwki wobec katolikw i sami w ni uwierzyli. Jednak by to jedynie wykrt, by zrzuci z siebie win i nic ponadto. Katolicy podtrzymali wsplnot kocieln i odtrcili od siebie owych kacerzy, ktrzy nie chcieli powici swych przekona dla wsplnoty. Katolicy utrwalali wi, poniewa ona, Koci katolicki, tzn. powszechny i zjednoczony, by dla nich wity. Heretycy natomiast traktowali ow wi z lekcewaeniem. Podobie ci, pozbawieni synowskich uczu, nie zostan odtrceni, lecz odsun si sami, wyej sobie cenic sw namitno i samowol anieli rodzinn wi. Czasami jednak pragnienie tli si w jakim mniej namitnym i samowolnym sercu ni to Julii. Ulega natura powica si dla spokoju rodziny. Mona by rzec, e i tutaj dominuje samolubno, gdy ustpliwa dziewczyna decyduje si na ten krok w przekonaniu, i jedno rodziny posiada dla niej wiksz warto anieli spenienie jej wasnych pragnie. Mogoby tak by, ale jak - skoro pozosta al, i egoizm zoono w ofierze rodzicielskiej czci? Jak - skoro pragnienie, ktre zakcao spokj rodziny nawet teraz, gdy go poniechano, pozostaje przynajmniej w pamici jako ofiara zoona witym wizom? Jak - skoro ustpliwa dziewczyna ma wiadomo, i nie dano jej zaspokoi wasnej woli, e musiaa pokornie ulec wyszej sile? Ulec i powici si - opanowana zabobonnym szacunkiem dla rodziny. Tam zwyciy egoizm, tutaj zwycia szacunek - a serce przepenione egoizmem krwawi. Tam egoizm by silny, tu - saby. Lecz ci Sabi, jak wiemy od dawna, to Bezinteresowni! I to wanie o nich, sabych czonkw rodziny, troszczy si rodzina, gdy do jej przynale jako krewni i powinowaci; nie nale oni do siebie i o siebie nie dbaj. T sabo wychwala np. Hegel, pozostawiajc rodzicom wybr wspmaonka dla dziecicciii. Jako witej spoecznoci, ktrej jednostka jest winna posuszestwo, rodzinie przypada w udziale take funkcja sdziowska; taki sd rodzinny wida np. w Cabanisie Willibalda Alexisacciv, gdzie ojciec - w imieniu rady rodzinnej umieszcza nieposusznego syna w wojsku, wykluczajc go z rodziny, by poprzez ten akt kary zetrze plam na jej honorze. Najwikszym osigniciem w kwestii odpowiedzialnoci rodzinnej moe si poszczyci prawo chiskie, wedug ktrego za przewin jednostki ma pokutowa caa rodzina. Jednake w dzisiejszych czasach rami rodzinnej przemocy rzadko siga wystarczajco daleko, by mc surowo ukara odszczepieca (przeciwko wydziedziczeniu w wikszoci przypadkw chroni pastwo). Przestpca przeciwko
105

rodzinie moe skry si na obszarze pastwa i by wolnym, podobnie jak przestpca przeciwko pastwu, ktry uciek do Ameryki, unikajc tym samym kary ze strony pastwa. Wyrodny syn, ktry zhabi rodzin, cieszy si ochron pastwa przed kar ze strony rodziny, jako e pastwo - protektor - pozbawia ow kar witoci, ogaszajc, i jest ona jedynie zemst: pastwo udaremnia kar - owe wite prawo rodziny - poniewa wobec jego, pastwa witoci, nisza rang wito rodziny przestaje obowizywa i traci wity charakter, ilekro popadnie w konflikt z ow wysz witoci. Jak dugo nie dochodzi do konfliktu, pastwo toleruje t pomniejsz wito, cho gdy do niego dojdzie, nakazuje ono nawet wykroczenie przeciwko rodzinie, np. nakazujc synowi, by wymwi posuszestwo rodzicom, gdyby tylko chcieli go nakoni do amania ustanowionego przez pastwo prawa. Zatem egoista, zerwawszy rodzinne wizy, znalaz w pastwie protektora, ktry go strzee przed ciko obraonym duchem rodziny. I gdzie teraz trafi? Prosto w rce nowej spoecznoci, w ktrej na jego egoizm czekaj ju takie same pta i sieci jak te, z ktrych dopiero co si uwolni. Albowiem pastwo to take spoeczno (Gesellschaft), nie za lune zrzeszenie; pastwo to rodzina w szerszym tego sowa znaczeniu (ojciec narodu - matka narodu - dzieci narodu [poddani]). To, co nazywamy pastwem, jest sieci - spoltem zalenoci oraz przywiza; jest jednoci, wizi, w ktrej wzajemnie podporzdkowani dostosowuj si do siebie, sowem: gdzie wszyscy s wzajemnie od siebie zaleni. Pastwo to porzdek oparty na zalenoci. Gdybymy przyjli, e nie bdzie ju krla, ktrego wadza upenomacnia dziaanie wszystkich, do kancelisty wcznie, to przecie musieliby wszyscy, ktrymi zawadno poczucie praworzdnoci, utrzyma porzdek wobec bestialskiego chaosu. Bo jeliby zapanowa chaos, to byoby ju po pastwie. Lecz czy jest w stanie Nami zawadn takie pojcie mioci, abymy zechcieli si do Siebie dostosowa, przywiza i od Siebie uzaleni? Wwczas staoby si pastwo dla wszystkich mioci urzeczywistnion, istnieniem-dla-siebienawzajem, yciem-jeden-dla-drugiego. Czy upr nie ustpuje wobec zmysu porzdku? Czy nie zadowala nas to, i gwatem broni si porzdku, tzn, dba si, by jeden drugiemu nie wchodzi w drog; a zatem to, i stado jest rozumnie rozlokowane i rzdzone? Ba, wszak wtedy wszystko jest w najlepszym porzdku, a ten porzdek to wanie - Pastwo! Nasze spoeczestwa i pastwa - chocia sami je tworzymy - zjednoczone s bez naszego zrzeszania si, s predestynowane i zastane lub posiadaj swj wasny, niezaleny byt, a wobec Nas, egoistw, pozostaj czym nieodwracalnie istniejcym. Obecna wiatowa batalia - jak si powiada - skierowana jest przeciwko istniejcemu stanowi rzeczy. Wszelako zwyko si to bdnie interpretowa - jak gdyby wystarczyo tylko istniejcy stan rzeczy zastpi lepszym. Jednak wojna winna by wypowiedziana raczej istniejcemu stanowi rzeczy w ogle - Pastwu, nie za okrelonemu pastwu, nie - jak si zdaje - tylko obecnemu stanowi pastwa. A nie chodzi tu o jakie inne pastwo (ludowe czy jakie tam), lecz zrzeszenie, zjednoczenie, wiecznie pynne zespolenie wszelkiego bytu. Pastwo istnieje te bez mego udziau: urodziem si w nim, wychowaem; ono to nakada na Mnie obowizki i kae sobie skada hody, otacza Mnie sw askawoci, a Ja yj z jego aski. Tym samym niezalene pastwo utrwala moj zaleno: jego naturalny rozwj, jego organizm, da, by moja natura nie rozwijaa si swobodnie, lecz dostosowaa si do jego potrzeb. By ono mogo si rozwija, przykada do Mnie noyce kultury, zapewniajc wyksztacenie i wychowanie, ktre nie Mnie, ale jemu suy. Wpaja mi np. poszanowanie prawa, zabrania narusza wasno pastwa (tj. wasno prywatn), nakazuje czci majestat boski lub ziemski, itd., krtko mwic: poucza Mnie, jak by grzecznym (unstrflich), skadajc na otarzu witoci moj Swojo (potencjalnie wszystko jest wite, np. wasno, ycie innych, itd.). Taki jest charakter kultury i wyksztacenia, ktre pastwo moe Mi da: wychowuje Mnie, bym sta si uytecznym narzdziem, uytecznym czonkiem spoeczestwa.
106

Kade pastwo musi tak postpowa, zarwno ludowe, jak i absolutne czy te konstytucyjne. I bdzie czyni tak dopty, dopki tkwi bdziemy w bdzie, e pastwo to jakie Ja, ktre przypisuje sobie imi moralnej, mistycznej, czy te pastwowej osoby. Dlatego Ja, ktry jestem rzeczywistym Ja, musz zedrze t lwi skr z pysznicego si kapoucha. Na jak wielk grabie zezwalaem na przestrzeni dziejw! Godziem si wszake, aby jako Ja czczono i soce, i ksiyc, gwiazdy oraz koty i krokodyle! A po nich przyszed Jahwe, Allach i Ojciec Nasz, i obdarzono ich tym Ja; dalej rodziny, ludy i narody, a w kocu ca ludzko honorowano jako Ja; a wreszcie przyszo Pastwo, Koci, ze swym roszczeniem, by sta si Ja - a Ja przygldaem si temu wszystkiemu spokojnie. Tote nic dziwnego, e docza tu me rzeczywiste Ja i rzuca Mi prosto w twarz, i nie jest ono moim Ty, ale mym wasnym Ja. Skoro sprosta temu Syn Czowieczy par excellence, to dlaczego nie miaby zrobi tego zwyky syn czowieka? Zatem wwczas widziaem swoje Ja zawsze nade Mn, zawsze poza Sob, i nigdy nie mogem naprawd przyj do Siebie. Nigdy w Siebie nie wierzyem, nigdy nie wierzyem w swoj teraniejszo, widziaem Siebie tylko w przyszoci. Chopiec uwaa, e bdzie waciwym Ja, prawdziwym mczyzn, dopiero wtedy, gdy doronie. Mczyzna wierzy, e dopiero na tamtym wiecie stanie si Kim. A poniewa My bardziej zagbiamy si w rzeczywisto, to najlepsi dzi nawzajem si przekonuj, i naleaoby ucieleni w sobie pastwo, nard, ludzko i sam ju nie wiem, co jeszcze, by sta si rzeczywistym Ja, wolnym mieszczaninem, obywatelem, wolnym czy prawdziwym Czowiekiem. Oni rwnie chc, bym odda i powici moj prawd i rzeczywisto jakiemu obcemu Ja. Lecz c to za Ja? Nie jest ani Mn, ani Tob, ale urojonym Ja, Widmem. Tak jak w redniowieczu Koci godzi si na to, by jednoczyy si w nim rozmaite pastwa, tak teraz pastwa - po reformacji, a szczeglnie po wojnie trzydziestoletniej - nauczyy si tolerowa istnienie rozmaitych Kociow (wyzna) pod jedn koron. Lecz wszystkie pastwa s religijnymi lub te chrzecijaskimi pastwami, i stawiaj sobie za zadanie przymusi nieposkromionych, egoistw, do ycia w tych nienaturalnych wizach, tzn. nawrci ich na chrzecijastwo. Wszystkie instytucje chrzecijaskiego pastwa maj na celu chrystianizacj narodu. Tak wic zadaniem sdw jest przymuszanie ludzi do praworzdnoci; celem szk - przymuszenie do ksztacenia ducha; krtko mwic: celem ich jest obrona tych, ktrzy postpuj po chrzecijasku, przed tymi, ktrzy postpuj nie po chrzecijasku; ich celem jest panowanie chrzecijaskiego sposobu ycia jako jedynie obowizujcego. Do swych rodkw przymusu zaliczao pastwo take Koci, wymagajc, by kady wyznawa jak religi. Dupinccv wypowiedzia si ostatnio przeciwko duchowiestwu: Nauka i wychowanie nale do pastwa. Spraw pastwa jest w istocie wszystko, co dotyczy zasad moralnych. Std np. pastwo chiskie wtrca si bez przerwy w sprawy rodziny i jest si tam zerem, jeli si nie jest przede wszystkim grzecznym dzieckiem swoich rodzicw. Rwnie i u Nas kwestia rodziny staa si spraw pastwow, z tym, e nasze pastwo obdarza rodzin zaufaniem, nie poddajc jej wnikliwej kontroli; wie rodziny wzem maeskim, ktry tylko ono moe rozwiza. Lecz to, e pastwo Mnie czyni odpowiedzialnym za moje zasady i pewnych zasad ode Mnie wymaga, pozwala Mi zada pytanie: A co je obchodzi mj bzik (zasada)? A owszem, obchodzi, jest to bowiem zasada rzdzca. Panuje opinia, i w kwestii rozwodw, w ogle w sprawie prawa maeskiego, chodzi o podzia praw midzy Kocioem a Pastwem. A raczej chodzi teraz o to, czy wito ma rzdzi czowiekiem, bez wzgldu na to, czy bdzie oznacza wiar czy te prawo moralne (moralno). Pastwo postpuje jak udzielny wadca, podobnie jak niegdy czyni to Koci. Ten wspiera sw wadz na pobonoci, pastwo - na moralnoci. Rozprawia si o tolerancji, o dopuszczaniu przeciwnych tendencji, itd., co charakteryzuje pastwa cywilizowane. W rzeczy samej niektre z nich s na tyle silne, by przyglda si ze spokojem nawet najbardziej niezalenym ruchom,
107

podczas gdy inne nakazuj andarmom polowanie na palaczy tytoniu. Jednak dla jednych jak i drugich gra, jak indywidua ze sob prowadz, ich brzczenie tu i tam, ich codzienno, pozostaje dla pastwa przypadkiem, ktry musi chcc nie chcc pozostawi jednostkom, gdy nie wie, co z tym pocz. Naturalnie niejeden nadal przecedza komary, a poyka wielbdy, podczas gdy inni s rozumniejsiccvi. Jednostki w tych ostatnich ciesz si wiksz wolnoci, jako e mniej si tam je drczy. Lecz Ja nie jestem wolny w adnym pastwie. Ich osawiona tolerancja jest tylko tolerowaniem tego, co nieszkodliwe, niegrone, jest wzniesieniem si ponad drobiazgowo, jest tylko szacowniejszym, wzniolejszym, bardziej dumnym despotyzmem. Pewne pastwo - jak si wydawao - chciao by ponad literackie spory, ktre mogy by prowadzone z ca pasj. Anglia wynosi si ponad tum oraz - palenie tytoniu. Lecz biada literaturze, ktra rzuca wyzwanie samemu pastwu, biada narodowym ruchom, ktre zagraaj istnieniu pastwa. W tamtym pastwie marzy si o wolnej nauce, w Anglii - o wolnym yciu narodu. Pastwo pozwala jednostkom hasa moliwie swobodnie, lecz nie pozwala tego robi na serio - nie pozwala o sobie zapomnie. Nie wolno beztrosko obcowa z drugim czowiekiem bez wyszego dozoru i porednictwa. Nie wolno Mi robi tego, co potrafi, lecz tylko to, na co zezwoli Mi pastwo; nie mog robi uytku ani z mych myli, ani z mej pracy, ani w ogle z niczego, co Moje. Pastwu przywieca wycznie jeden cel: jednostk ograniczy, poskromi, podporzdkowa, uczyni j poddanym jakiego ogu. Pastwo istnie bdzie dopty, dopki jednostka nie stanie si Wszystkim, a tymczasem stanowi bdzie ono wyranie wyznaczon Mi granic, moje ograniczenie, moj niewol. Deniem pastwa nie jest nigdy swobodna dziaalno jednostek, ale przyporzdkowanie ich celom pastwa. Bez pastwa nie istnieje zatem adna wsplno: tkaniny nie mona nazwa wsplnym dzieem poszczeglnych czci maszyny - jest raczej dzieem maszyny jako caoci, jest wyrobem fabrycznym. Podobnie dziaa machina pastwowa, wprawia ona bowiem w ruch wszystkie tryby pojedynczych duchw, z ktrych aden samorzutnie w ruch si nie wprawia. Przez cenzur, nadzr i policj, dy pastwo do powstrzymania wszelkiej swobodnej dziaalnoci, uwaajc to za swj obowizek - obowizek samoprzetrwania. Pastwo chce z ludzi co zrobi, dlatego yj w nim tylko ludzie urobieniccvii. Kto chce by sob, staje si jego przeciwnikiem i jest zerem. On jest zerem (nichts) nie oznacza nic wicej jak tylko to, i pastwo nie czyni ze uytku, nie powierza mu stanowiska, urzdu czy interesu. Edgar Bauer w Die liberalen Bestrebungenccviii marzy jeszcze o wadzach, ktre wywodzc si z narodu, nigdy nie mogyby wystpi przeciwko niemuccix. Nawet cofa on samo sowo wadze (Regierung), s. 69: W republice nie ma adnych wadz z wyjtkiem wadzy wykonawczej. Wadza (Gewalt), ktra wywodzi si wycznie z narodu (Volk), ktra wobec narodu nie jest niezalen si, nie posiada niezalenych pryncypiw i urzdnikw, a jej uzasadnienie, rdo jej mocy i zasad ley jedynie w najwyszej wadzy pastwowej - w narodzie. A zatem pojcie wadz zupenie nie stosuje si do pastwa ludowego (Volksstaat). Nie zmienia to jednak istoty rzeczy. To, co wywodzi si, jest uzasadnione i ma swe rdo, staje si przecie czym niezalenym, i jak dziecko wyjte z ciaa matki od razu staje w opozycji. Wadze, gdyby nie byy czym niezalenym i oponujcym, byyby w gruncie rzeczy niczym. W wolnym pastwie nie istniej adne wadze (s. 94). Oznacza to przecie, e nard, ktry jest suwerenem, nie pozwoli si kierowa adnej wyszej wadzy. Czy jest moe inaczej w przypadku monarchii absolutnej? Czy nad suwerenem istnieje jaka wysza wadza? Nad suwerenem - czy nazwie si go ksiciem czy narodem - nie moe nigdy sta adna wadza i to rozumie si samo przez si. Nade Mn za w kadym pastwie znajdzie si jaka wadza - czy to w monarchii absolutnej, w republice, czy te w wolnym pastwie. Jest Mi le tak w jednym, jak i drugim. Republika nie rni si niczym od monarchii absolutnej, dlatego nie jest wane, czy monarchi nazwiemy ksiciem czy narodem, jedno i drugie bowiem stanowi
108

majestat. Wanie konstytucjonalizm jest dowodem na to, i nikt nie moe i nie chce by wycznie narzdziem. Ministrowie gruj nad swym panem - ksiciem, deputowani za nad swoim panem - narodem (Volk). A zatem wolne s tutaj ju przynajmniej partie, a mianowicie partia funkcjonariuszy (tzw. partia ludu <Volkspartei>). Ksi musi stosowa si do woli ministrw, a nard musi taczy jak mu zagra parlament. Konstytucjonalizm idzie jeszcze dalej ni republika, gdy jest pastwem objtym rozkadem. Edgar Bauer zaprzecza (s. 56), jakoby nard w konstytucyjnym pastwie stanowi osobowo. Jak zatem ma si rzecz w republice? W konstytucyjnym pastwie faktycznie nard jest parti, a partia jest przecie osobowoci - jeli w ogle mona mwi o pastwowej (s. 76), moralnej osobie. Rzecz w tym, e moralna osoba, czy nazwiemy j parti ludu, czy ludem bd panem, w adnym razie nie jest adn osob, lecz Widmem. Dalej E. Bauer kontynuuje (s. 69): Opieka jest cech charakterystyzujc wadze. A jeszcze bardziej cech narodu i ludowego pastwa - jest ona cech charakteryzujc wszelkie panowanie. Pastwo ludowe, ktre skupia w swych rkach peni wadzy, wadca absolutny, nie moe Mi zezwoli, abym sta si silny. C za chimery, nie chcie duej nazywa funkcjonariuszy narodu (Volksbeamten) sugami, narzdziami, gdy wykonuj oni woln, rozumn wol prawn narodu (s. 73). Bauer wyraa opini (s. 74), i jedynie dziki temu, e wszystkie krgi funkcjonariuszy podporzdkuj si woli wadzy, mona bdzie doprowadzi do jednoci w pastwie. A wic jego ludowe pastwo ma rwnie tworzy jedno; bo jake miaoby zabrakn podporzdkowania podporzkowania woli narodu? W konstytucyjnym pastwie jest ni panujcy i jego przekonania, na ktrych w rezultacie opiera si caa budowla wadzy (tame, s. 130). Jake miaoby by inaczej w pastwie narodowym (Volkstaat)? Czy nie maj tutaj rzdzi Mn przekonania narodu? Czy sprawia Mi rnic, czy jestem uzaleniony od przekona ksicia czy narodu, tzn. opinii publicznej? Jeli zaleno znaczy tyle co religijny stosunek - jak to Edgar Bauer susznie przedstawia - to w pastwie narodowym nard pozostaje dla Mnie wadz zwierzchni, majestatem (poniewa w majestacie zawiera si kwintesencja Boga i ksicia), z ktrym czy Mnie religijny stosunek. adna ustawa nie jest w stanie zagwarantowa suwerennego wadcy, ani suwerennego narodu. Cay ten Bauerowski eksperyment sprowadza si do zamiany panw. Zamiast myle o uwalnianiu narodu, winien by skupi si na wolnoci osigalnej przez jednostk, na swej wasnej wolnoci. W rezultacie w konstytucyjnym pastwie absolutyzm prowadzi walk z samym sob, ulega rozdwojeniu, gdy i nard, i wadze chc by czym absolutnym; oba te absoluty zwalczaj si nawzajem. Edgar Bauer protestuje przeciw temu, i suweren wstpuje na tron dziki urodzeniu, czyli przez przypadek. Ale teraz, gdy nard sta si jedyn wadz w pastwie, to czy nie mamy w nim znowu pana z przypadku? Czyme bowiem jest nard? Zawsze by jedynie ciaem wadz: wszak jeden ksi chroni wielu poddanych, podobnie jak jedna konstytucja - wielu obywateli. A i konstytucja to nic tylko - ksi. Bo ksita i narody istnie bd tak dugo, a jedno i drugie nie runie. Cho pod jedn konstytucj yje wiele narodw, jak to miao miejsce w monarchii staroperskiej i obecnie, to narody te uchodz jedynie za prowincje. Dla Mnie nard jest w kadym razie przypadkow si, si natury i wrogiem, ktrego musz przezwyciy. Co kryje si pod nazw nard zorganizowany? (tame, s. 132). Nard, w ktrym nie ma adnej wadzy, ktry rzdzi si sam. A zatem taki, w ktrym nie gruje adne Ja, gdzie dziki ostracyzmowi istnieje jeden zorganizowany nard. Przepdzenie wszelkiego Ja, ostracyzm - czyni z narodu samowadc. Mwic o narodzie, musicie mwi o ksiciu, poniewa nard - jeli ma by podmiotem i tworzy histori - musi, jak wszystko, co si rusza, mie gow, swojego naczelnika. Weitling przedstawia to w Trioccx, a Proudhon stwierdza: une socit, pour ainsi dire acphale, ne peut vivre (Cration de l'Ordre, s. 485)ccxi.
109

Teraz stale nakazuje si Nam sucha gosu ludu (vox populi), a opinia publiczna ma panowa nad ksitami. Zapewne vox populi jest rwnoczenie vox dei, lecz czy jest z nich jaka korzy i czy vox principis nie jest rwnie vox dei? Mona by przy tym wspomnie o nacjonalistach. Uzna za absurd i jako takie odrzuci naleaoby owo denie trzydziestu omiu niemieckich pastewek, by sta si Jednym narodem - niczym danie, by trzydzieci osiem pszczelich krlowych, miao si zjednoczy w Jeden rj. Wszystkie one s wszak pszczoami, lecz nie takimi, co tworz jedn cao i mog si poczy, lecz tylko poddanymi pszczoami, podlegymi panujcej krlowej. Pszczoy jak i narody s bezwolne, prowadzi je instynkt krlowej. Gdy wskazuje si Niemcom na ich niemiecko - jak si ostatnio burzliwie czyni - to postpuje si tak samo jak wtedy, gdy wskazuje si pszczoom na ich pszczelo, w ktrej s wszak do siebie podobne. Niemiecko przypomina ow pszczelo w tym, e pociga za sob konieczno podziau i separacji, nie posuwajc si zarazem do separacji ostatecznej, ktra oznaczaaby jej koniec: mam na myli ostateczn separacj czowieka od czowieka. Niemcy dziel si wprawdzie na rozmaite ludy i plemiona, tzn. ule, lecz jednostka, ktrej przymiotem jest bycie Niemcem, nie przestaje by bezsilna, niczym odosobniona pszczoa. A przecie wycznie jednostki mog mie ze sob styczno, a wszystkie inne narodowe sojusze i przymierza pozostaj mechanicznymi strukturami, poniewa jednoczcy si pozbawieni s woli, przynajmniej w takim stopniu, w jakim narody uwaa si za zjednoczone. Dopiero ostateczna separacja pooy kres samej separacji, przeistaczajc si w zrzeszenie. Tak wic nacjonalici trudz si, aby ustanowi abstrakcyjn, martw jedno pszczelego krlestwa. Swoi (die Eigenen) jednak walczy bd o wasn, upragnion jedno - zrzeszenie. Cech wszelkich reakcyjnych de jest ch ustanowienia czego powszechnego, abstrakcyjnego, stworzenia pustego, martwego pojcia; z drugiej strony, Swoi chc uwolni siln, pen ycia jednostk od chaosu ogu. Reakcjonici chc mie do czynienia z jednym ludem, jednym narodem; Swoi myl tylko o sobie. Oba denia, ktre dzi s na porzdku dziennym, a mianowicie przywrcenie praw prowincjonalnych, starych podziaw plemiennych (Frankowie, Bawarzy, itd., uyczanie, itd.) i ponowne zjednoczenie narodu w rzeczywistoci sprowadzaj si do jednego. Lecz Niemcy dopiero wtedy dojd do porozumienia, tzn. zjednocz si, gdy wyzbd si swej pszczeloci i zniszcz wszystkie ule; innymi sowy, gdy stan si czym wicej ni Niemcami, i dopiero wwczas bd mogli utworzy niemieck uni. Nie musz cofa si do nacjonalizmu, do ona matki, aby urodzi si na nowo; niechaj kady zagbi si w siebie. Jakie to mieszne i sentymentalne, kiedy Niemiec Niemcowi podaje rk, ciskajc j ze witym dreniem, poniewa on take jest Niemcem! I tym samym - Kim! Naturalnie bdzie to uchodzi za wzruszajce dopty, dopki marzy si o braterstwie, tzn. dopki rozumuje si w kategoriach rodziny. Nacjonalici, ktrzy chc stworzy jedn wielk rodzin Niemcw, nie potrafi si uwolni od przesdu pobonoci, braterstwa, mioci synowskiej, czy te jakichkolwiek innych ckliwych frazesw; nie potrafi si uwolni od ducha rodziny. Zreszt tzw. nacjonalici musieliby si jeszcze sami dobrze zrozumie, aby odci si od dobrodusznych mionikw niemieckoci, albowiem zespolenie dla materialnych celw i interesw, ktrego daj od Niemcw, nie wychodzi przecie poza dobrowolnie zrzeszenie si. Carriere obwieszcza publicznie w natchnieniu: Dla bardziej wnikliwego obserwatora, koleje elazne s drog do ycia narodu, w takim znaczeniu, w jakim dotd nie miao to jeszcze nigdzie miejscaccxii. I cakiem susznie, ycia narodu, ktre nigdzie nie miao miejsca, poniewa nie istnieje adne ycie narodu. Tote Carriere przeczy samemu sobie (s. 10): czyste czowieczestwo bd ludzko nie moe by lepiej przedstawione ni jako nard wypeniajcy swoj misj. Przecie w ten sposb przedstawia si jedynie narodowo (Volkstmlichkeit). Bliej niesprecyzowany og jest czym gorszym ni zamknita w sobie forma, ktra sama stanowi
110

cao, istniejc jako czonek prawdziwego ogu, organizacji. Przecie to wanie nard jest niesprecyzowanym ogem, a dopiero czowiek jest w sobie zamknit form. Bezosobowo tego, co nazywa si ludem, narodem, jest widoczna take w tym, e nard, ktry chce za wszelk cen objawi swoje Ja, wybiera na swego przywdc pozbawionego woli pana. Narodowi pozostaje alternatywa: albo podlega ksiciu, ktry realizuje tylko siebie, swoje indywidualne kaprysy - a wtedy nard nie uznaje wasnej woli, tzw. woli narodu w absolutnym wadcy; albo posadzi na tronie ksicia, ktry w ogle nie wykazuje wasnej woli - a wwczas ma bezwolnego ksicia, ktrego funkcj mgby rwnie dobrze peni jaki sprawnie dziaajcy mechanizm. Rozwijajc t myl, rozumie si samo przez si, e owo Ja narodu jest bezosobow, duchow si, jest - prawem. Ja narodu jak z tego wynika - nie jest Ja, lecz Widmem. Ja jestem tylko dziki temu Ja, e Siebie tworz, tzn., e nikt inny Mnie nie tworzy, lecz Ja sam musz by swym wasnym dzieem. A jak to jest z owym Ja narodu? Posiad je przez przypadek; tak jak dzieem przypadku byo to, i rzdzi nim ten czy w dziedziczny wadca; przypadek da mu wadc z wyboru. Nard nie jest swym wasnym tworem, tworem suwerennego narodu, tak jak Ja jestem moim tworem. Wyobra Sobie tylko, e kto chciaby Ci wmwi, i nie jeste swoim Ja, lecz twym Ja jest Hans lub Kunz. A tak wanie dzieje si z narodem, i w tym przypadku susznie; w narodzie bowiem jest tak mao Ja, jak w jedenastu planetach razem wzitych, cho kr wszak wok wsplnego rodka. Taki niewolniczy sposb mylenia w odniesieniu do suwerennego narodu, jak i ksicia, charakteryzuje wypowied Bailly'egoccxiii: Gdy og wyrazi ju swoj opini - powiada on - to nie mam ju wicej wasnego zdania. Moj pierwsz zasad bya wola narodu: jak tylko nard si zgromadzi, nic nie miao dla mnie wikszego znaczenia ni jego suwerenna wola. Nie chce zachowa swego wasnego zdania, a przecie jedynie od tego wasnego zdania wszystko zaley. Podobnie garduje Mirabeau: adna sia na ziemi nie ma prawa, aby reprezentantom narodu powiedzie: chc!ccxiv Podobnie jak u Grekw, chce si obecnie uczyni z czowieka zoon politikon, obywatela czy te czowieka politycznego. Przez dugi czas czowiek uchodzi za obywatela nieba. Jednak Grek zdegradowany zosta wraz ze swym pastwem, a obywatel nieba - wraz z niebem; My natomiast nie chcemy przepa wraz z ludem, narodem i narodowoci; nie chcemy by wycznie ludmi politycznymi czy te politykami. Od czasw Rewolucji usiuje si uszczliwi lud (Volk), a czynic lud szczliwym, wielkim, itd., unieszczliwia si Nas! Szczcie narodu (Volksglck) jest moim nieszczciem. To, jak wdzicz si liberalni politycy, oddajc si pustosowiu, wida z kolei dobrze na przykadzie pracy Nauwer[c]kaccxv ber die Teilnahme am Staate. Uskara si tu na obojtnych i nieaktywnych, ktrzy nie s - w penym znaczeniu tego sowa - obywatelami pastwa. Autor precyzuje to tak, jak gdyby w ogle nie mona byoby by czowiekiem, jeli nie bierze si czynnego udziau w yciu pastwa, tzn., jeli si nie jest politykiem. W tym ma racj, poniewa gdy pastwo staje si strem wszystkiego, co ludzkie, to nie biorc udziau w jego yciu nie moemy mie nic ludzkiego. A jakie ma to konsekwencje dla egoisty? adne, bo egoista sam jest strem tego, co ludzkie, a pastwu mwi tylko: Nie zasaniaj mi soca!ccxvi Egoista dopiero wwczas interesuje si czynnie pastwem, gdy wchodzi ono w kontakt z jego Swojoci. Jeli zagrzebanego w ksikach uczonego nie obchodzi sytuacja w pastwie, to czy ma si ni zajmowa jedynie dlatego, i jest to jego najwitszym obowizkiem? Jak dugo w pastwie idzie wszystko po jego myli, to czy musi on odrywa si od swych ksig? Mog wszake zajmowa si tym ci, w ktrych interesie ley zmiana takiej sytuacji. wity obowizek przenigdy nie zmusi ludzi do tego, aby rozmylali na losem pastwa, tak jak nie uczyni z nich adeptw nauki czy artystw, itd. Tylko egoizm moe ich do tego pobudzi; i tak te si stanie, gdy sytuacja w pastwie si pogorszy. Gdybycie wykazali ludziom, i ich egoizm wymaga, by zajmowali si losem pastwa, to nie musielibycie dugo na nich czeka. Natomiast, jeli
111

bdziecie apelowa do ich patriotyzmu, itd., to dugo przyjdzie Wam nakania ich guche serca do tego miosiernego uczynku. Naturalnie w waszym pojciu, egoici nigdy nie bd uczestniczy w yciu pastwa. Czysto liberalne stwierdzenie pojawia si u Nauwer[c]ka na stronie 16: Czowiek spenia cakowicie swoje powoanie dopiero wtedy, gdy czuje si reprezentantem ludzkoci i dziaa jako taki. Jednostka nie moe zrealizowa idei czowieczestwa, jeli nie wspiera si na caej ludzkoci i nie czerpie z niej swoich si, niczym Anteusz. W tym samym miejscu czytamy: Z punktu widzenia teologii, stosunek czowieka do res publica zosta zdegradowany do rangi sprawy czysto prywatnej, a zatem przesta by brany pod uwag. Jak gdyby z punktu widzenia polityki z religi byo inaczej! Tutaj religia jest spraw prywatn! Jeli zamiast witego obowizku, przeznaczenia czowieka, powoania, aby si w peni sta Czowiekiem i podobnych nakazw, wykazaoby si ludziom, i ich samolubstwo ucierpi na tym, kiedy pozwol, by w pastwie wszystko byo po staremu, to w decydujcym momencie, chcc osign swj cel, obeszoby si bez tyrad. Zamiast tego wrogi teologom autor mwi: Jeli kiedykolwiek pastwo rocio sobie prawo do swoich [obywateli], to na pewno w naszych czasach. Dla czowieka mylcego, uczestnictwo w teorii i praktyce pastwa stanowi obowizek, jeden z najwitszych obowizkw, jakie na nim spoczywaj. A zatem szczeglnie akcentuje on bezwarunkow konieczno, aby kady si w pastwie udziela. Politykiem jest i pozostanie po wsze czasy ten, ktremu pastwo chodzi po gowie bd ley na sercu, czy te jedno i drugie rwnoczenie; ten, ktry staje si wierzcym w pastwo, przez pastwo optanym. Pastwo jest najniezbdniejszym rodkiem do penego rozwoju ludzkoci. W rzeczy samej, byo tym tak dugo, jak dugo chcielimy, by rozwijaa si ludzko; gdy za chcemy si rozwija sami, to pastwo jest dla Nas wycznie przeszkod. Czy obecnie mona jeszcze reformowa pastwo i doskonali nard? Rwnie mao jak szlacht, duchowiestwo, Koci, itd.; mona je tylko znie, unicestwi, usun, ale nie reformowa. Czy mog bowiem za pomoc reform przemieni bezsens w sens, czy te raczej powinienem go po prostu odrzuci? Odtd nie chodzi ju duej o pastwo (jego ustrj, itd.), lecz o Mnie. Tym samym wszelkie pytania o wadz ksic, knstytucj, itd., ton w ich prawdziwej otchani, prawdziwej Nicoci. Ja, owa Nico, bd teraz z Siebie powoywa do ycia moje stworzenia. Z tematem spoeczestwa wie si rwnie partia, ktrej niedawno odpiewano hymn pochwalny. W pastwie liczy si tylko partia. Partia, partia, kt miaby do niej nie wstpi?ccxvii Ale jednostka jest jedyna, nie jest adnym czonkiem partii. Jednostka zrzesza si i zrywa wizy, kiedy chce. Partia to nic innego, jak tylko pastwo w pastwie, a w tym maym pszczelim pastewku ma panowa pokj tak jak i w duym. Wanie ci, ktrzy najgoniej krzycz, e w pastwie musi istnie opozycja, wystpuj przeciwko wszelkiej niejednomylnoci w partii. Oto dowd na to, i chc jedynie pastwa. Nie pastwo, lecz jednostka rozbija wszelkie partie. Niczego nie syszy si dzi czciej anieli napomnie, by pozosta wiernym swojej partii; niczym nie pogardzaj partyjni rwnie mocno, co swoimi zwolennikami. Naley pozosta ze sw parti na dobre i na ze, bezwzgldnie aprobowa jej pryncypia i ich broni. Wprawdzie nie wyglda to tak le, jak w przypadku zamknitych spoecznoci, ktrych czonkowie zwizani s cisymi reguami i statutami (np. zakony, Towarzystwa Jezusowe, itd.), jednak partia przestaje by zrzeszeniem w momencie, gdy wprowadza pewne obowizujce zasady i pragnie chroni je przed atakami; a moment ten to wanie moment poczcia partii. Rodzi si ona ju jako spoeczno, martwe zrzeszenie, ktre stao si ide fixe. Partia, bdc rzecznikiem absolutyzmu, nie moe pozwoli, aby jej czonkowie zwtpili w niepodwaaln prawd owej zasady; mogliby ywi wtpliwoci jedynie wtedy, gdyby byli egoistami do tego stopnia, by chcie by
112

czym poza swoj parti, tzn. bezstronnymi. Bezstronnymi nie mog by jako partyjni, lecz wycznie jako egoici. Jeeli jeste protestantem i naleysz do tej partii, to wolno Ci tylko broni protestantyzmu, co najwyej - oczyszcza, ale nigdy odrzuci. Gdy jeste chrzecijaninem i wraz z innymi naleysz do chrzecijaskiej partii, to musisz trzyma si chrzecijaskich zasad; nie moesz wyj poza nie, chyba e popchnie Ci do tego twj egoizm, tzn. bezstronno. Jakiche wysikw nie dokonywali chrzecijanie a po Hegla i komunistw, aby umocni swoj parti; obstawali przy tym, e chrzecijastwo musi zawiera w sobie wieczn prawd, ktr trzeba jedynie odnale, ustali i obroni. Krtko mwic: partia nie toleruje bezstronnoci, i wanie w tym objawia si egoizm. A co mnie obchodzi partia! Znajd przecie do takich, ktrzy si ze Mn zrzesz, bez przysigania na mj sztandar. Temu, kto przechodzi z jednej partii do drugiej, z miejsca wymyla si od renegatw. Wprawdzie moralno wymaga, by trzyma si swej partii, gdy sprzeniewierzy si jej oznacza okry si hab zdrady, Swojo jednak nie zna adnych nakazw wiernoci i przywizania, zezwala bowiem na wszystko, take na odszczepiestwo oraz przejcie na stron wroga. Niewiadomie nawet sami moralni kieruj si t regu, wyrozumiale osdzajc dezertujcego do ich wasnej partii, a nawet chtnie nawracajc innych. Rwnoczenie winni sobie tylko uwiadomi, e trzeba postpowa niemoralnie, by postpowa po swojemu, co znaczy tutaj, e nie ma co dochowywa wiernoci, a nawet naley zama swoj przysig, by decydowa o samym sobie, zamiast ulega moralnym wzgldom. W oczach ludzi o wysokim poczuciu moralnoci, odszczepieniec jawi si zawsze w dwuznacznym wietle i nieatwo zdobdzie ich zaufanie: ciy na nim haba zdrady, tzn. niemoralnoci. Wrd gminu pogld ten panuje niemale powszechnie. Ludzie wiatli, jak zawsze tak i tutaj, wstrzymuj si od sdw i popadaj w zakopotanie, a sprzeczno - koniecznie uzasadniana wzgldami moralnymi - nie dociera wyranie do ich wiadomoci, z powodu pomieszania poj. Nie maj odwagi nazwa apostaty po prostu niemoralnym, gdy siebie samych namawiaj do apostazji, do przejcia na inn religi, itd., a nie potrafi si jednak wyrzec moralnych zapatrywa. Wszak byaby to sposobno, by uwolni si od moralnoci. Czy Swoi bd Jedyni s by moe parti? Jak mogliby by Swoimi, bdc czonkami jakiej partii! A zatem nie powinno si nalee do adnej partii? Kiedy si przycz i znajd w ich krgu, to wchodz z nimi w zwizek, ktry trwa tak dugo, jak dugo partia i Ja zmierzamy do jednego celu. Lecz cho dzisiaj podzielam jeszcze pogldy partii, to jutro mog ich nie podziela i stan si wobec niej zdrajc. Partia nie ma nic, czym moe Mnie zwiza (zobowiza); nie czuj wobec niej respektu, i jeli przestanie Mi si podoba, to ustosunkuj si do niej wrogo. W kadej partii, ktra troszczy si o siebie i swj byt, jej czonkowie s w takim samym stopniu niewolni czy te raczej nieswoi, w jakim wyrzekaj si swego egoizmu, gotowi speni kade jej yczenie. Niezaleno partii oznacza uzalenienie jej czonkw. adna partia, jakiegokolwiek rodzaju by bya, nigdy nie moe si obej bez wyznania wiary. Jako e czonkowie partii musz wierzy w jej pryncypia, nie mog podawa ich w wtpliwo czy te kwestionowa: pryncypia musz by dla czonka partii czym pewnym i niepodwaalnym. Oznacza to, i winno si przynalee do partii ciaem i duchem; w przeciwnym razie nie jest si prawdziwym czonkiem partii, lecz mniejszym lub wikszym egoist. Jeli ywisz wtpliwoci w stosunku do chrzecijastwa, to nie jeste ju duej prawdziwym chrzecijaninem; dopucie si zuchwaoci, stawiajc je pod znakiem zapytania i oddajc w rce egoistycznego trybunau. Zgrzeszye przeciwko chrzecijastwu, tej partyjnej sprawie (gdy np. dla ydw, innej partii, nie jest ju adn spraw). Ale dobrze zrobi, jeli nie pozwoli si zastraszy: twa zuchwao wspiera twoj Swojo. A wic egoista nigdy nie mgby wstpi do partii czy te wzi czyj stron? Ale tak, tylko nie moe pozwoli na to, by partia go zniewolia i wchona. Dla
113

niego partia (Partei) zawsze bdzie jedynie zabaw (Partie), w ktrej partycypuje, wycznie bierze udzia. Najlepszym pastwem bdzie rzecz jasna to, ktre ma najlojalniejszych obywateli; a im bardziej zatraca si szacunek dla praworzdnoci, tym bardziej pastwo - ten system moralnoci, samo to moralne ycie - traci sw si i warto. Wraz z dobrymi obywatelami ulega rwnie demoralizacji dobre pastwo, tonc w anarchii i bezprawiu. Poszanowanie dla prawa! Dziki temu spoiwu kondycja pastwa zostaje zachowana. Prawo jest wite, a ten, kto je gwaci, jest przestpc. Bez przestpstwa nie ma pastwa: moralny wiat - a takim jest pastwo - roi si od otrw, oszustw, kamcw, zodziei, itd. Poniewa pastwo to rzdy prawa, jego hierarchia, tote egoista - ilekro jego interes jest sprzeczny z interesem pastwa - moe zaspokoi swe potrzeby jedynie na drodze przestpstwa. Pastwo musi obstawa przy tym, by jego prawa i zarzdzenia uwaano za wite. Jednoczenie jednostka staje si wwczas czym niewitym (barbarzyskim, prymitywnym, egoist) w porwnaniu z pastwem - tym, czym niegdy ono samo byo w oczach Kocioa. Przed jednostk pastwo staje w aureoli witoci i w tym duchu uchwala ustaw o pojedynkach. Dwch mczyzn, ktrzy zgodni s co do tego, e chc narazi swe ycie dla sprawy (wszystko jedno jakiej), nie moe si pojedynkowa, gdy pastwo sobie tego nie yczy - podlega to karze. Gdzie tu zatem wolno stanowienia o sobie? Inaczej rzecz si ma w Ameryce Pnocnej, gdzie spoeczestwo pilnuje, by pojedynkujcy si ponieli przykre konsekwencje swego czynu, np. przez pozbawienie ich posiadanego dotd kredytu. Odmwi kredytu moe kady, i gdy spoeczestwo, z tego czy innego powodu, zechce go odebra, to trafiony nie moe si dziwi i uskara na naruszenie swej wolnoci: spoeczestwo dba wycznie o wasn wolno. Nie jest to adna kara za grzechy, adna kara za zbrodni. Pojedynek nie jest przestpstwem, a jedynie czynem, przeciw ktremu spoeczestwo przedsiwzio rodki zaradcze, zabiezpieczyo si. Pastwo natomiast pitnuje pojedynek jako zbrodni, tzn. pogwacenie swego witego prawa - nazywa pojedynek spraw kryminaln. O ile owo spoeczestwo pozwala jednostce stanowi o tym, czy chce si narazi swym postpowaniem na przykre konsekwencje i cign na siebie kopoty (przez co uznaje ono prawo jednostki do swobodnego podejmowania decyzji) - o tyle pastwo postpuje odwrotnie. Odmawia jednostce wszelkiego prawa do podejmowania decyzji, przyznajc wyczne prawo wasnym uchwaom, prawu pastwa, tak e ten, kto postpuje wbrew nakazom pastwa, jest traktowany tak, jakby postpowa wbrew przykazaniom boym - pogld podzielany jednoczenie przez Koci. Bg jest tutaj witoci sam w sobie, a nakazy zarwno Kocioa, jak i pastwa s nakazami owej witoci, ktre Bg przekaza wiatu przez swych pomazacw i wadcw z boej aski. Tak jak Koci mia swe miertelne grzechy, tak i pastwo ma zbrodni zasugujc na mier; Koci - swych kacerzy, pastwo - zdrajcw stanu; Koci - kary kocielne, pastwo - kary za zbrodnie; Koci - procesy inkwizycyjne; pastwo - fiskalne; sowem: tam - grzechy, tu - przestpstwa; tam grzesznicy, tu - przestpcy; tam - Inkwizycja i tu - Inquisition [ledztwo]. Czy witoci pastwa nie spotka ten sam los, co wito Kocioa? Czy ocaleje strach przed prawem, gboki szacunek wobec majestatu, pokora jego poddanych? Czy nie zostanie zeszpecone jego wite oblicze? C za niedorzeczno oczekiwa od wadz pastwowych, by prowadziy z jednostk uczciw walk, i - jak wyraa si to w przypadku wolnoci prasy jednakowo obdzielay powodzeniem i klsk. Skoro Pastwo, owo pojcie, ma by znaczc si, to wanie wobec jednostki musi by si wysz. Pastwo jest wite i nie bdzie si wystawia na zuchwae ataki jednostek. A gdy pastwo jest wite, to musi istnie cenzura. Polityczni liberaowie godz si na to pierwsze, kwestionuj za drugie. Niemniej jednak zezwalaj na istnienie rodkw represji, gdy stoj na stanowisku, e pastwo jest czym wicej ni jednostka, i mci si legalnie, nazywajc to kar.

114

Kara ma sens tylko wtedy, gdy bdzie pokut za naruszenie witoci. Skoro co jest dla kogo wite, to istotnie zasuguje on na kar, gdy t wito szarga. Czowiek, ktry szanuje ludzkie ycie, albowiem jest ono dla wite, i odczuwa boja przed targniciem si na nie, stanowi wanie przykad czowieka religijnego. Weitling za istnienie przestpczoci obwinia spoeczny niead i ywi nadziej, e rzdy komunistyczne poo kres przestpstwu, jako e zaniknie wwczas najwiksza pokusa - pienidz. Jednak poniewa i jego zorganizowane spoeczestwo jest wyniesione do godnoci witego i nietykalnego, wic myli si on rozumujc tak naiwnie. Takich, ktrzy gono przyklaskuj komunistycznemu spoeczestwu, skrycie dziaajc na jego zgub, z pewnoci nie zabraknie. Tak czy owak, Weitling musi obstawa przy rodkach leczniczych na naturalne pozostaoci ludzkich chorb i sabociccxviii, a rodki lecznicze oznaczaj ju, i uwaa si jednostki za powoane do zdrowia, a zatem bdzie si je leczy zgodnie z owym ludzkim powoaniem. Lekarstwo czy te leczenie jest jedynie odwrotn stron kary; teoria zdrowia przebiega rwnolegle do teorii kary. O ile ta druga dostrzega w jakim czynie wykroczenie przeciw prawu, o tyle pierwsza traktuje je jako wykroczenie czowieka przeciwko samemu sobie, jako upadek na zdrowiu. A przecie chodzi o to, bym nie uwaa go za waciwe dla Mnie lub niewaciwe, za wrogie lub przyjazne, lecz bym je traktowa jako m wasno, ktr albo pielgnuj, albo rujnuj. Ani przestpstwo, ani choroba nie istniej z punktu widzenia egoisty, tzn., nie podlegaj one ocenie z mojej strony, lecz ze strony Drugiego, a mianowicie, [to on ocenia,] czy szkodz prawu, ogowi, czy te zdrowiu, czciowo jednostki (chorego), a czciowo ogu (spoeczestwa). Przestpstwo traktuje si bez litoci, chorob - agodnie, z miosierdziem i wspczuciem, itd. Za przestpstwem idzie kara. Gdy znika pojcie przestpstwa, poniewa zgino pojcie witoci, to rwnie i pojcie kary musi podzieli ich los, gdy ma ona jedynie znaczenie w odniesieniu do tego, co wite. Zniesiono kary kocielne. Dlaczego? Poniewa to, jak kto postpuje wobec witego Boga, jest jego prywatn spraw. Lecz skoro zniesiono kary kocielne, to musz zosta zniesione wszystkie inne kary. Tak jak grzech przeciw tzw. Bogu jest spraw prywatn czowieka, tak jest ni rwnie grzech przeciwko wszelkim rodzajom tzw. witoci. Zgodnie z teori naszego prawa karnego, nad ktrego uaktualnieniem daremnie si trudzono, zamierza si ludzi kara za taki czy inny brak czowieczestwa, ujawniajc przy tym wyranie niedorzeczno owych teorii na przykadzie ich skutkw: wiesza si zodziejaszka, pozwalajc unikn kary wielkiemu zodziejowi. Naruszenie wasnoci pociga za sob wizienie, a wywieranie presji psychicznej, pogwacenie naturalnych praw czowieka jedynie skargi i apelacje. Kodeks karny zawdzicza swe istnienie witoci i automatycznie traci swe znaczenie, gdy poniecha si kary. Obecnie wszdzie prbuje si tworzy nowe prawo karne, nie zastanawiajc si nad sam kar. A to wanie kara musi ustpi miejsca zadouczynieniu, ktrego celem z kolei nie moe by prawo czy sprawiedliwo, lecz usatysfakcjonowanie Nas samych. Jeli kto chce zrobi co, z czym My nie chcemy si zgodzi, to amiemy jego si, podkrelajc tym nasz wasn: odpacamy mu piknym za nadobne i nie jestemy tak gupi, by chcie zadouczyni Prawu (widmu). Nie wito ma si broni przeciwko czowiekowi, lecz czowiek przeciwko czowiekowi; tak jak Bg nie broni si przecie duej przeciwko czowiekowi, Bg, ktremu niegdy, i po czci jeszcze i teraz, wszyscy sudzy Boga wspierajcy wito nadal pomagaj ukara blunierc. Owo oddanie si witoci znajduje take swj wyraz w tym, i zupenie bezinteresownie wydaje si zoczycw w rce policji i sprawiedliwoci: w beznamitnym przekazaniu przestpcy wadzom zwierzchnim, ktre wszak najlepiej zawiaduj witoci. Nard (Volk) jest zwariowany na punkcie podjudzania policji przeciwko wszystkiemu, co wydaje si mu niemoralne, a czsto tylko nieprzyzwoite; instytucja policji lepiej strzee owej chorobliwej obyczajomanii, anieli mogyby to uczyni wadze.
115

Odtd egoista utwierdza si w przestpstwie, szydzc z tego, co wite; teraz zerwanie ze witoci, czy te naruszenie witoci moe si sta powszechne. To nie Rewolucja powraca, lecz - zbrodnia: dumna i potna, bezwstydna, bezwzgldna, bezlitosna. Czy nie syszysz tych gromw w oddali? Nie widzisz, jak niebo zowrbnie ciemnieje i milknie?ccxix Ten, kto wzbrania si przed powiceniem swych umiejtnoci dla wskich spoecznoci, takich jak rodzina, partia czy nard, przecie wci jeszcze tskni do czego wzniolejszego, i by moe pragnie znale prawdziwy obiekt mioci, np. w ludzkim spoeczestwie bd ludzkoci, ktrej mgby odda cze: od teraz yje dla ludzkoci i jej suy. Nard to ciao, pastwo to duch owej panujcej osoby, ktra Mnie dotd uciskaa. Chciano przedstawi narody i pastwa w lepszym wietle przez to, i podcigano je pod pojcie ludzkoci, powszechnego rozumu; uoglnienie to jednake jeszcze bardziej zwikszyoby niewol, a filantropi i humanici s rwnie absolutnymi panami, jak politycy i dyplomaci. Wspczeni krytycy wystpuj przeciwko religii, poniewa Boga, bosko, moralno, itd. umieszcza ona poza czowiekiem czy kade z nich obiektywizuje, podczas gdy oni przenosz owe przymioty w czowieka. Jednak i owi krytycy popeniaj nie mniejszy bd ni religia, wyznaczajc czowiekowi, co ma by jego przeznaczeniem. Chc widzie w nim istot bosk, ludzk, itd., ktrej esencj maj by moralno, wolno i humanizm. Tak jak religia, polityka chce czowieka wychowa, by urzeczywistnia swoj istot, realizowa swe przeznaczenie, by co z siebie uczyni, a mianowicie prawdziwego Czowieka; sowem: jedna jako prawdziwego wiernego, druga - prawdziwego obywatela lub poddanego. Faktycznie chodzi tylko o to, czy nazwiemy to przeznaczeniem boskim czy te ludzkim. Pod rzdami religii i polityki, czowiek znalaz si w sytuacji powinnoci: powinien sta si tym czy tamtym, powinien by taki a taki. Z tym daniem, nakazem wystpuje nie tylko jeden wobec drugiego, lecz take wobec samego siebie. Krytycy powiadaj: powiniene by w peni wolnym czowiekiem. Zatem stoj oni przed pokus proklamowania nowej religii, ustanowienia nowego absolutu, ideau, tzn. wolnoci. Ludzie winni sta si wolni. Nie moe wic zabrakn misjonarzy wolnoci. Podobnie chrzecijastwo sao w wiat misjonarzy wiary w przekonaniu, i przeznaczeniem Wszystkich jest sta si chrzecijanami. Wolno ukonstytuowaaby si wwczas w nowej gminie, jak dotd wiara w Kociele, a moralno - w pastwie, i prowadziaby podobn jak one propagand. Wprawdzie trudno wysuwa zarzuty pod adresem jakichkolwiek zgromadze, lecz tym bardziej naley wystpowa przeciwko wszelkiemu odradzaniu si dawnej opieki i wychowania; krtko mwic, przeciw zasadzie, bymy musieli z Siebie co czyni, wszystko jedno, czy mieliby to by chrzecijanie, poddani, wolni czy te ludzie. Mona by powiedzie za Feuerbachem i innymi, e religia pozbawia czowieka tego, co ludzkie, przenoszc to w zawiaty, by prowadzio tam swj wasny ywot jako co nieosigalnego, osobowego samo w sobie, jako jaki bg. Bd religii jednake nie polega wycznie na tym. Rwnie dobrze mona by odrzuci uosobienie owego oderwanego czowieka i zredukowa Boga do samej boskoci, a przecie dalej bdziemy religijni. Religijno polega bowiem na niezadowoleniu z teraniejszego czowieka, tzn., na ustanowieniu doskonaoci celu de, na deniu czowieka do swego spenieniaccxx. (Przeto winnicie i Wy by doskonali, jak doskonay jest Wasz Ojciec Niebieski, Mt 5, 48). Polega to na fiksacji ideau, absolutu. Doskonao to najwysze dobro, to finis bonorum [cel ludzi dobrych]. Ideaem kadego jest czowiek doskonay, prawdziwy wolny Czowiek, itd. Denia nowej epoki zmierzaj do tego, by ustanowi idea wolnego czowieka. Gdyby mona go byo znale, to powstaaby nowa religia, jako e nowy idea stanowiby now tsknot, now udrk, nowy pacierz, now bosko i skruch.

116

Idea absolutnej wolnoci wprowadza podobny zamt jak wszystkie absoluty, i wedug Hessa np. ma si go realizowa w absolutnym ludzkim spoeczestwieccxxi. Ba, to urzeczywistnienie nazywa zaraz potem powoaniem, a wolno okrela jako moralno. Ma to zapocztkowa krlestwo sprawiedliwoci (tj. rwnoci) i moralnoci (tj. wolnoci). mieszny jest ten, kto sam nic nie znaczc chepi si zasugami znamienitych czonkw swego rodu, familii, narodu, itd.; lecz udzi si take i ten, kto chce by tylko czowiekiem. aden z nich nie dostrzega swej wartoci w wycznoci, ale w powizaniu, w wizi, ktra czy go z innymi; w wizach krwi, w wizach z narodem czy ludzkoci. Dzisiejsi nacjonalici znowu rozptali walk pomidzy tymi, ktrzy uwaaj, i maj po prostu ludzk krew i ludzkie wizy krwi, a innymi - chepicymi si wyjtkow krwi i wyjtkowym pochodzeniem. Jeeli pominiemy fakt, i duma mogaby by wyrazem przeceniania wasnej wartoci, i przyjmiemy to za rzecz oczywist, to okae si, e istnieje ogromna rnica pomidzy chepieniem si z przynalenoci do narodu (Nation), a wic z tego, e jest si jego wasnoci, a dum z tego, i mona narodowo nazwa wasn. Narodowo stanowi mj przymiot, ale nard jest mym wacicielem i panem. Jeeli masz krzep, to moesz j wykorzysta, gdy zajdzie potrzeba, a ona bdzie dla Ciebie rdem dumy i pewnoci siebie; jeli za twe silne ciao ma Ciebie w swej mocy, to korci Ci, by wszdzie, w najmniej odpowiednim momencie demonstrowa sw si; i nie potrafisz nikomu ucisn doni, nie miadc jej przy tym. Pogld, i jest si czym wicej anieli czonkiem rodziny, wspplemiecem, wicej nili synem narodu, itd., doprowadzi w kocu do tego, e mwi si, i jeste czym wicej ni to wszystko, poniewa jeste Czowiekiem lub: Czowiek, to co wicej ni yd, Niemiec, itd. Zatem niechaj kady stanie si cakowicie i wycznie Czowiekiem! Czy nie mona by raczej powiedzie: jako e jestemy czym wicej ni powysze okrelenia, tote chcemy by zarwno tym, co przedstawiaj, jak i owym wicej; a wic czowiekiem i Niemcem, czowiekiem i Gwelfem, itd. Nacjonalici maj racj - nie mona si wyprze swojej narodowoci, a i humanici maj suszno - nie mona pozostawa ograniczonym nacjonalist. Jedyno rozwizuje ow sprzeczno: narodowo jest mym przymiotem, lecz Ja wykraczam poza jej pojcie; rwnie to, co ludzkie, jest mym przymiotem, lecz czowiek istnieje dopiero dziki mej Jedynoci. Historia poszukuje Czowieka: jeste nim Ty, Ja, My. Poszukiwany jako tajemnicza Istota, jako to, co boskie - wpierw jako Bg, potem jako Czowiek (ludzko, humanizm, czowieczestwo) - zostaje odnaleziony jako Jednostka, Przemijajcy i Jedyny. To Ja jestem wacicielem ludzkoci, jestem ludzkoci i nie czyni nic dla dobra innej ludzkoci. Ty, ktry sam jeste jedyn ludzkoci, gupi jeste pysznic si, e chcesz y dla innej ludzkoci, takiej jak Ty sam. Dotychczas omawiane moje relacje ze wiatem ludzi przedstawiaj takie bogactwo zjawisk, e mona by do nich bez koca powraca przy byle okazji, jednak tutaj, gdzie naley rzecz przedstawi z du plastycznoci, bd musia na tym poprzesta, by zrobi miejsce na rozpatrzenie dwch innych aspektw sprawy, zwizanych z tematem. Poniewa nie znajduj Siebie w odniesieniu wycznie do ludzi, o ile uosobiaj oni pojcie Czowieka czy te s czowieczymi dziemi (dziemi Czowieka, tak jak mwi si o dzieciach Boga), lecz take do tego, co maj oni z Czowieka i nazywaj swym wasnym; a wic nie jedynie do tego, czym s dziki Czowiekowi, ale co dziki niemu maj - tote pozostaje mi omwi wiat idei i zmysw, a rwnie powiedzie kilka sw na temat tego, co ludzie nazywaj wasnym, zarwno w zmysowych, jak i duchowych dobrach. Zalenie od kierunku, w jakim ewoluowao pojcie Czowieka i sposobu, w jaki je przedstawiano, zawsze przecie stawiano przed Nami tak czy inn szacown osob, ktr naleao czci, a z tego szeroko rozumianego pojcia Czowieka zrodzi si w kocu nakaz: w kadym szanowa Czowieka! A skoro szanuj
117

Czowieka, to mj szacunek musi obj rwnie i to, co ludzkie bd to, co naley do Czowieka. Ludzie posiadaj Wasno i Ja mam ow wasno uznawa i uwaa za wit. Wasno ta obejmuje czciowo zewntrzne, a czciowo wewntrzne mienie (Habe). To pierwsze to rzeczy, drugie za to duchowo, myli, przekonania, wzniose uczucia, itd. Jednake Ja winienem szanowa wycznie legalne, ludzkie mienie; nielegalnego, nieludzkiego mienia szanowa nie musz, gdy dla ludzi prawdziw wasnoci jest tylko wasno Czowieka. Wewntrznym mieniem tego rodzaju jest np. religia; skoro religia jest wolna, tzn. jest religi Czowieka, nie wolno Mi jej naruszy. Rwnie i honor stanowi wewntrzne mienie, jest wolny, a Mnie nie wolno na nastawa (zniesawianie, karykaturowanie, itd.). Religia i honor to wasno duchowa. Podstaw wasnoci materialnej jest natomiast osoba: moja osoba jest moj pierwotn wasnoci - std te wolno osobista. Jednake tylko prawomylna czy ludzka osoba jest wolna - kad inn zamyka si w lochu. Twoje ycie jest twoj wasnoci, lecz wite jest dla ludzi jedynie wtedy, gdy nie jest yciem nie-Czowieka. Te z materialnych dbr, ktrych czowiek jako taki nie potrafi utrzyma, moemy mu odebra: taki jest sens konkurencji, wolnoci wykonywania zawodu. Rwnie i to, czego nie potrafi zachowa z dbr duchowych, Nam przypada w udziale: tak daleko siga wolno dyskusji, nauki, krytyki. Lecz dobra uwicone s nietykalne. Uwicone i zagwarantowane przez kogo? Nade wszystko przez pastwo, spoeczestwo, waciwie jednak przez czowieka bd pojcie, pojcie rzeczy: albowiem pojcie dbr uwiconych oznacza, e s one naprawd ludzkie, czy raczej, e wacicielem jest Czowiek, nie za nieCzowiek. Od strony duchowej, takimi dobrami s: wiara czowieka, jego honor, jego poczucie moralnoci, nawet przyzwoitoci bd wstydu, itd. Postpki uwaczajce czci (w postaci sownej czy pisemnej) podlegaj karze; podobnie ataki na podstawy caej religii, ataki na polityczne credo, sowem: ataki na wszystko, co Czowiekowi susznie si naley. Krytyczny liberalizm nie wypowiedzia si jeszcze, gdzie zakreli granice witoci dbr, aczkolwiek wyobraa sobie, i jest wrogiem wszelkiej witoci. Poniewa jednake zwalcza egoizm, to musi wyznaczy granice, by nie pozwoli nie-Czowiekowi nastawa na to, co ludzkie. Jego teoretyczna pogarda dla mas musiaaby w praktyce - gdyby zdoby on wadz - rwna si odtrceniu. Do jakiego stopnia rozszerza pojcie Czowieka; co dziki niemu przysuguje pojedynczemu czowiekowi, a zatem, czym ma by czowiek i to, co ludzkie - oto kwestie, co do ktrych rniy si poszczeglne stadia liberalizmu; liberalizm polityczny, spoeczny i humanistyczny - jeden przez drugiego - zabiegaj, by wykorzysta czowieka w imi Czowieka. Ten, kto waciwie zrozumia to pojcie, wie najlepiej, co stanowi wasno Czowieka. Pastwo nadal widzi to pojcie tylko w sferze polityki, spoeczestwo - w sferze socjalnej; dopiero ludzko, jak si zdaje, pojmuje je w peni lub, innymi sowy, tworzy je historia ludzkoci. I skoro odnaleziono Czowieka, to wraz z nim poznalimy to, co mu waciwe, jego wasno, to, co ludzkie. Lecz cho pojedynczy czowiek moe sobie roci pretensje do tak wielu praw, gdy upowania go do tego Czowiek, czy samo pojcie Czowieka, tzn. fakt, e jest czowiekiem, to co Mnie obchodzi jego roszczenie czy prawo! Jeli swe prawo zawdzicza on Czowiekowi, nie za Mnie, to dla Mnie nie ma on adnego prawa. Jego ycie np. ma dla Mnie znaczenie tylko wwczas, gdy posiada dla Mnie jak warto. Nie respektuj ani tzw. prawa wasnoci (czy te prawa do dbr materialnych), ani jego prawa do witoci duchowego ycia (czy te prawa do tego, by nikt nie narusza jego duchowych dbr, boskoci, bogw). Jego dobra - te zmysowe, jak i te duchowe - s moje, i jako waciciel rozporzdzam nimi na miar mojej siy. Kwestia wasnoci ma wiele gbszy sens, anieli jest w stanie go wydoby tak wskie pojmowanie sprawy. Nie moe przynie rozstrzygnicia odwoanie si do

118

tego, co nazywamy naszym mieniem (Habe). Rozwizania naley szuka dopiero w tym, od kogo Wszystko mamy. Wasno bowiem zaley od waciciela. Rewolucja wystpia z orem przeciwko wsystkiemu, co pochodzio z boej aski, np. przeciw boemu prawu, zamiast ktrego ustanowia ludzkie. Temu, co udziela si z boej aski, przeciwstawiono to, co bierze si z Istoty Czowieka. Aby umocni ludzkie relacje, religijnemu dogmatowi: Kochajcie si wzajemnie w imi Boe przeciwstawiono ludzki punkt widzenia: Kochajcie si nawzajem w imi Czowieka. Tote ta rewolucyjna doktryna nie moga stwierdzi nic innego, jak tylko to, co dotyczy przede wszystkim stosunku do rzeczy tego wiata, a mianowicie: i wiat, ktry dotychczas rzdzony by wedug boego porzdku, ma odtd nalee do Czowieka. wiat naley do Czowieka i Ja mam uzna go za wasno Czowieka! Wasno - to to, co Moje! W pojciu mieszczastwa wasno jest witoci do tego stopnia, e Ja musz szanowa twoj wasno. Poszanowanie dla wasnoci! Dlatego te politycy chc, by kady posiada swj kawaek wasnoci, i po czci zrealizowali swe denia dokonujc niewiarygodnego podziau: niechaj kady ma swoj ko, ktr mgby sobie obgryza. Z egoistycznego punktu widzenia rzecz wyglda inaczej. To, e jest to twoja czy wasza wasno, wcale Mnie nie przeraa, bo Ja zawsze uwaam j za Moj i nie musz jej szanowa. Czycie podobnie z tym, co zwiecie moj wasnoci! Z takim podejciem do sprawy atwiej si porozumiemy. Polityczni liberaowie zabiegaj o to, by moliwie wszystkie serwituty zostay zniesione, i aby Kady by sobie panem na swojej ziemi, cho miaaby by to dziaka tak niewielka, e odchody tylko jednego czowieka wystarczyby do jej uynienia. (Jak ten chop, ktry oeni si na staro, by mc skorzysta z ekskrementw (Kote) swojej ony). Niechaj bdzie nawet najmniejsza, byle tylko mie co wasnego, a mianowicie szanowan wasno! Im wicej takich wacicieli, takich maorolnych (Kotsassen), tym wicej ludzi wolnych i dobrych patriotw bdzie miao pastwo. Polityczny liberalizm - jak wszystko, co religijne - stawia na poszanowanie, humanitaryzm, cnoty miosierdzia. Dlatego ycie ustawicznie przysparza mu zmartwie, w praktyce bowiem ludzie nie maj poszanowania dla niczego, i codziennie mae mienie przechodzi w rce wielkich posiadaczy, ktrzy ludzi wolnych zamieniaj w dniwkarzy. Natomiast, gdyby pomniejszym wacicielom przyszo na myl, e rwnie i wasno wielkich jest ich wasnoci, to nie traktowaliby jej ju z namaszczeniem, i nie pozwoliliby si wyeliminowa z gry. Wasno - w rozumieniu mieszczaskich liberaw - zasuguje na ataki Proudhona i komunistw: jest czym, czego nie mona zachowa, mieszczaski waciciel bowiem tak naprawd nie jest niczym innym, jak tylko kim pozbawionym wasnoci, zewszd wyeliminowanym. Nie naley do niego nie tylko wiat, lecz nawet w ndzny punkt, w ktrym si obraca. Proudhon nie chce propritaire [waciciela], lecz possesseur [posiadacza] oraz usufruitier [uytkownika]ccxxii. C to oznacza? Proudhon chce, by ziemia nie naleaa do Jednego; ale zyski z ziemi - choby przypadaa komu wycznie setna cz, jej pody - stanowi przecie czyj wasno, ktr wolno mu dysponowa wedug wasnego uznania. Ten, kto jedynie czerpie zyski z roli, nie jest wszake jej wacicielem; a jeszcze mniej ten, kto - jak chciaby Proudhon musi odda z tego zysku to, co nie jest niezbdne dla zaspokojenia jego potrzeb. Jednake nie przestaje on by wacicielem przypadajcej mu w udziale czci. Zatem Proudhon neguje tylko t czy ow wasno, nie za wasno w ogle. Jeli chcemy odebra wacicielom ich grunty i Sobie je przywaszczy, to zjednoczymy si w tym celu, tworzc zrzeszenie, socit, ktre czyni siebie wacicielem; jeli Nam si poszczci, to przestan oni by wacicielami. Tak jak ziemi, moemy ich pozbawi wszelkiej innej wasnoci, zamieniajc j w nasz wasno - wasno zdobywcw. Zdobywcy tworz spoeczno, o ktrej mona powiedzie, i jest tak wielka, e niebawem ogarnie ca ludzko. Lecz rwnie i
119

tzw. ludzko jako taka to tylko pojcie (widmo); jej rzeczywistoci s jednostki. A owe jednostki jako zbiorowo bd si obchodzi z ziemi rwnie samowolnie jak kada jednostka z osobna, czy tzw. propritaire. A wic wasno istnieje nadal, a nawet jako wyczna wasno przez to, e ludzko, owa wielka spoeczno, pozbawia jednostk jej wasnoci (by moe co najwyej wydzierawiajc jej odrobin i dajc w lenno), jak eliminuje zreszt wszystko, co nie jest ludzkoci, np. wiat zwierzt nie moe posiada wasnoci. Tak byo i bdzie. To, w czym wszyscy chc mie udzia, zabiera si jednostce, ktra chce to mie wycznie dla siebie, i czyni si dobrem powszechnym. A gdy stanie si to ju dobrem powszechnym, kady bdzie mia w tym udzia, a udzia ten bdzie jego wasnoci. Przecie i w naszych warunkach dom, ktry jest wasnoci piciu spadkobiercw, stanowi ich wsplne dobro, a pita cz dochodu jest wasnoci kadego z nich. Proudhon mg sobie oszczdzi zbytniego patosu, gdy twierdzi: Istniej pewne rzeczy, ktre nale tylko do niewielu, a z ktrych My, pozostali, chcemy teraz rwnie korzysta, i za ktrymi si uganiamy. Wemy je wic, bo biorc wejdziemy w ich posiadanie. A na razie pozostaj one nadal Nam odebran wasnoci, ktr przywaszczyli sobie inni; z wasnoci bdzie wikszy poytek, gdy znajdzie si w rkach Nas wszystkich, ni kiedy rozporzdzaj ni nieliczni. Przeto zjednoczmy si, by dokona tego rabunku (vol). Tote Proudhon okamuje Nas twierdzc, i spoeczestwo jest pierwotnym posiadaczem i jedynym wacicielem, dziki swym nienaruszalnym prawom, tutaj bowiem tzw. waciciel sta si zodziejem. (La proprit c'est le vol); tym samym, pozbawiajc obecnego waciciela jego wasnoci, nie okrada go z niczego, gdy zaiste egzekwuje tylko swe nienaruszalne prawo. Oto do czego prowadzi traktowanie widma spoeczestwa jako osoby moralnej. Wprost przeciwnie, do czowieka naley to, co potrafi sam zdoby: do Mnie naley wiat. Czy wyraacie co innego utrzymujc, e wiat naley do Wszystkich? Wszyscy to wanie Ja i znowu Ja, itd. Wy jednake z tego Wszyscy czynicie widmo i uwicacie je tak, e potem owi Wszyscy przemieniaj si w straszliwego wadc jednostki, i po jego stronie staje zaraz widmo Prawa. Proudhon, tak jak komunici, zwalcza egoizm. Tote s oni kontynuacj i konsekwencj chrzecijaskiej zasady, zasady mioci, powicenia dla Ogu, dla tego, co Obce. Np. w kwestii wasnoci doprowadzaj do perfekcji to, co faktycznie istniao ju od dawna, a mianowicie: pozbawienie jednostki wasnoci. Kiedy prawo mwi: ad reges potestas omnium pertinet, ad singulos proprietas; omnia rex imperio possidet, singuli dominioccxxiii, to oznacza to: krl jest wacicielem, on jeden bowiem moe Wszystkim rozporzdza, rzdzi; on ma potestas i imperium nad tym. Komunici wyraaj to jeszcze janiej, przekazujc owo imperium spoeczestwu Wszystkich. Zatem, jako e s wrogami egoizmu, to pozostaj chrzecijanami; czy te ujmujc rzecz oglniej - ludmi religijnymi, wierzcymi w widma, poddanymi w subie powszechnej idei (boga, spoeczestwa, itd.). Proudhon upodabnia si do chrzecijan take w tym, e to, czego odmawia ludziom, przypisuje Bogu. Jego to (np. s. 90) nazywa wacicielem (propritaire) ziemiccxxiv. Tym samym udowadnia, e nie potrafi si oby bez pojcia waciciela jako takiego, w kocu bowiem go odnajduje i przenosi w zawiaty. Wacicielem nie jest ani Bg, ani Czowiek (ludzkie spoeczestwo), lecz Jednostka. Proudhon (a take Weitling) wierzy, i dyskredytuje wasno, okrelajc j mianem kradziey (vol). Abstrahujc cakowicie od podchwytliwego pytania: co konkretnie naleaoby przedsiwzi, by zapobiec kradziey, pytamy jedynie: czy jest w ogle moliwe pojcie kradziey bez dopuszczenia pojcia wasnoci? Jake mona kra, gdy wasno ju nie istnieje? Wszak to, co nie naley do nikogo, nie moe by ukradzione. Kto, kto czerpie wod z morza, nie kradnie jej! Zatem sama wasno nie jest kradzie, lecz dopiero dziki wasnoci kradzie staje si moliwa. Rwnie i Weitling zdaje si doszed do takiego wniosku, traktuje bowiem Wszystko jako wasno Wszystkich: jeli wic co jest wasnoci Wszystkich, to jednostka, ktra przywaszcza to sobie - naturalnie kradnie.
120

Wasno prywatna utrzymuje si z aski prawa. Jedynie w prawie ma ona swoj rkojmi - posiadanie nie jest przecie jeszcze wasnoci; tym, co Moje, stanie si dopiero wwczas, gdy prawo wyrazi na to zgod; wasno prywatna nie jest jeszcze adnym faktem, nie jest un fait - jak mniema Proudhon - lecz fikcj, pojciem. Jest prawn, legaln, zagwarantowan wasnoci. Nie dziki Mnie jest moja, ale dziki prawu. Wszelako wasno jest wyrazem nieograniczonej wadzy nad czym (rzecz, zwierzciem, czowiekiem), nad tym, czym mog rozporzdza wedug mego uznania. Zgodnie z rzymskim prawem oczywicie: ius utendi et abutendi re sua, quatenus iuris ratio patitur - wycznym i nieograniczonym prawemccxxv. Wasno jednak jest uwarunkowana si. To jest moje wasne, co mam w swej mocy. Dopty jestem wacicielem, dopki jestem posiadaczem danej rzeczy. Jeli natomiast j utrac - wszystko jedno przez jak si, np. przez fakt, i uznam roszczenia innego do tej rzeczy - to wasno ta przestaje istnie. Zatem wasno i posiadanie sprowadzaj si do tego samego. Nie legitymuj si jakim prawem, lecym poza zasigiem mej siy, lecz wycznie moj si: bo jeli jej nie mam, to nie mam ju nic. Gdy Rzymianie utracili sw wadz nad plemionami germaskimi, to i sam Rzym wpad w rce Germanw, i rzecz mieszn byoby twierdzi, i Rzymianie mimo wszystko pozostali prawdziwymi wacicielami. Kto potrafi jak rzecz zabra i zachowa - do tego ona naley, dopki z kolei inni go jej nie pozbawi; tak jak wolno naley do Tego, kto j sobie bierze. O wasnoci rozstrzyga jedynie sia, a poniewa pastwo - wszystko jedno czy bdzie to pastwo mieszczan, czy dziadw, czy po prostu ludzi - jest jedynym Silnym, to jest rwnie jedynym wacicielem; Ja, Jedyny, nie mam nic i tylko rozporzdza si Mn, jestem wasalem i jako taki - niewolnikiem. Pod rzdami pastwa nie ma miejsca na Moj wasno. Ja chc podnosi swoj warto, warto mej Swojoci, a miaebym bagatelizowa wasno? Nie, tak jak do tej pory lekcewaono Mnie, stawiajc nade Mn nard, ludzko i tysice innych frazesw, tak te i po dzi dnie nie uznawane jest w peni znaczenie wasnoci. Co wicej, wasno bya dotychczas tylko wasnoci jakiego widma, np. wasno narodu. Caa moja egzystencja naleaa do ojczyzny: Ja naleaem do ojczyzny, narodu, pastwa, a wraz ze Mn wszystko, co nazywaem mym wasnym. Wymaga si od pastw, by pooyy kres ndzy. Wydaje Mi si jednak, e byoby to rwnoznaczne z daniem, aby pastwo samo sobie cio gow i zoyo j u swych stp - poniewa dopki pastwo znaczy Ja, dopty Ja jednostki musi by biedakiem, musi by Nie-Ja. Pastwo ma jedynie interes w tym, by samo byo bogate; to, czy Micha i Piotr s bogaci, jest mu obojtne; Piotr mgby by bogaty, a Micha biedny. Obojtnie si przypatruje, jak jeden uboeje, drugi za si bogaci, i nie przejmuje si zmiennymi kolejami ich losw. Jako jednostki s oni przed jego obliczem rzeczywicie rwni - w tym wzgldzie jest ono sprawiedliwe: obaj s dla jednakimi zerami, tak jak przed Bogiem wszyscy jestemy grzesznikami. Pastwu natomiast bardzo zaley na tym, by te jednostki, ktre w Nim widz swoje Ja, miay swj udzia w jego bogactwie: czyni ich udziaowcami swojej wasnoci. Pastwo obaskawia jednostki, obdarzajc je wasnoci. Jednake nie przestaje by ona jego wasnoci, a kady moe j uytkowa wycznie tak dugo, jak dugo nosi w sobie owo Ja pastwa, czy te pozostaje lojalnym czonkiem spoeczestwa; w przeciwnym razie wasno zostaje skonfiskowana lub przepada na drodze sdowej. W konsekwencji wasno jest i pozostanie wasnoci pastwa, a nie wasnoci Ja. Fakt, i pastwo samowolnie nie pozbawia jednostki tego, co otrzymaa od pastwa, oznacza jedynie, e pastwo nie okrada samego siebie. Kto, kto jest Ja pastwa, tzn. dobrym obywatelem, poddanym, ten w spokoju nosi w sobie owo Ja, nie jako co wasnego, lecz jako lenno. Wwczas kodeks okrela to tak: wasno - to to, co Ja nazywam moim z aski Boga i na mocy prawa. Lecz z aski Boga i na mocy prawa pozostaje to moim wycznie tak dugo, jak dugo pastwo nie ma nic przeciwko temu. Przy wywaszczaniu, zdawaniu broni i tym podobnych przypadkach (jak np. gdy spadek przepada na rzecz skarbu pastwa, jeeli spadkobiercy nie stawi si w
121

wyznaczonym terminie) wychodzi na jaw owa zazwyczaj skrywana zasada, i nard, pastwo, jest jedynym wacicielem, podczas gdy jednostka - tylko lennikiem. Celem pastwa - chc tu podkreli - nie moe by to, by kto mia jak wasno dla siebie samego, czy te by by bardzo bogaty, a nawet jedynie zamony; nie moe Mnie jako Mnie niczego przyzna, niczego zagwarantowa, ani na nic zezwoli. Pastwo nie bdzie przeciwdziaa zuboeniu, poniewa bieda jest zawsze Moj bied. Ten, kto jest jedynie dzieem przypadku, czy te Drugiego, a mianowicie pastwa, ten - cakiem susznie - nie ma nic poza tym, co Drugi mu daje. A Drugi da mu tylko tyle, na co tamten zasuy, tzn. tylko tyle, ile warte s jego usugi. Korzysta na tym nie on, lecz pastwo wykorzystuje goccxxvi. Ekonomia polityczna (National konomie) powica temu zagadnieniu wiele uwagi. Wychodzi ono jednak daleko poza to, co narodowe (Nationale), przekraczajc pojcie i zakres pastwa, ktre zna jedynie wasno pastwa i tylko j potrafi podzieli. Dlatego te uzalenia ono posiadanie wasnoci od warunkw, tak jak uzalenia od nich wszystko inne, np. maestwo, zezwalajc wycznie na maestwa przez nie usankcjonowane; wydziera je spod mojej wadzy. Wasno jednake bdzie dopiero wtedy moj wasnoci, kiedy Ja mam j bezwarunkowo. Tylko Ja, bezwarunkowe Ja, mog posiada wasno, romansowa, prowadzi wolny handel. Pastwo nie troszczy si o Mnie i o Moje, lecz o Siebie i Swoje: Licz si dla niego wycznie jako jego syn, jako syn tej ziemi - jako Ja jestem dla rwny zeruccxxvii. To, co spotyka Mnie jako Ja, jest w rozumieniu pastwa czym przypadkowym: zarwno moje bogactwo, jak i ndza. Lecz jeli ze wszystkim, co Moje, jestem dla niego przypadkiem, to dowodzi to, i nie moe Mnie ogarn: Ja wykraczam poza jego pojcia, czy te jego rozum jest zbyt saby, by Mnie poj. Dlatego te nie moe ono nic dla Mnie uczyni. Ubstwo jest dowodem mej bezwartociowoci; wiadczy o tym, i nie mog si realizowa. Tote pastwo i ubstwo to Jedno i to samo. Pastwo nie daje Mi osign mej wartoci i istnieje tylko dziki mej bezwartociowoci: cay czas dy do tego, by cign ze Mnie korzy, tzn., by Mnie eksploatowa, wyzyskiwa, yowa; nawet gdyby w wyzysk mia polega wycznie na tym, bym troszczy si o jego proles [potomstwo], (proletariat); chce ono, bym by jego tworem (Kreatur). Ubstwo bdzie mona znie dopiero wtedy, gdy Ja zrealizuj si jako Ja, gdy Sobie samemu nadam warto i ustal sw cen. Aby do czego doj, musz si zbuntowa. To, co wytwarzam - mka, ptno, i to, co ziemi z trudem wydzieram - elazo, wgiel, itd. - to moja praca, ktr pragn spieniy. Lecz tutaj mog si dugo ali, e mojej pracy nie opaca si naleycie: nie obchodzi to paccego, a i pastwo zachowuje bierno dopty, dopki nie uzna, i naley Mnie uspokoi, bym Ja nie wybuchn ze straszliw si. Lecz na uspokajaniu wszystko si koczy, i jeli zachciaoby Mi si da czego wicej, to pastwo zwrci przeciwko Mnie ca si swych lwich pazurw i orlich szponw: jest ono bowiem krlem zwierzt, jest lwem i orem. Jeeli nie zadowala Mnie cena, ktr pastwo wyznacza za mj towar i prac, jeeli d raczej do tego, by samemu ustala ich cen, tzn., bym kaza Sobie zapaci, to z miejsca popadam w konflikt z nabywcami. Gdyby dao si go zaegna przez porozumienie stron, to pastwo pucioby to pazem, poniewa mao je obchodzi to, jak jednostki ukadaj si midzy sob, pod warunkiem, e nie wchodz mu przy tym w drog. Szkoda i zagroenie dla pastwa pojawia si dopiero tam, gdzie jednostki nie yj ze sob w zgodzie, lecz bior si za by, nie mogc uzna swoich racji. Pastwo nie moe tolerowa tego, by czowiek z czowiekiem pozostawa w bezporednich relacjach; musi wkroczy pomidzy nich jako porednik, musi - interweniowa. Tym, czym by Chrystus, wici, Koci, tym stao si pastwo - a mianowicie porednikiem. Pastwo odrywa czowieka od czowieka, by stan po rodku jako Duch. Robotnikw, ktrzy daj wyszego wynagrodzenia, traktuje jak przestpcw, jeli tylko prbuj je wymusi. C maj robi? Bez wymuszenia
122

niczego nie osign, w wymuszeniu za widzi pastwo samowoln prb wyrwnania krzywd, regulacj cen ustanowion przez Ja; swobodne, rzeczywiste zuytkowanie wasnoci pastwa, na ktre nie moe ono zezwoli. Przeto c maj pocz robotnicy? Myle o sobie i nie przejmowa si pastwem? Podobnie jak z prac materialn rzecz si ma z prac duchow. Pastwo pozwala Mi korzysta ze wszystkich mych myli, pozwala Mi je sprzedawa (bo przecie mam z nich zysk ju na przykad przez to, e przynosz Mi szacunek suchaczy, itd.), jednak tylko tak dugo, jak dugo moje myli s jego mylami. Jeli natomiast nachodz Mnie takie, ktrych nie aprobuje, tzn., ktre nie mog by jego mylami, wwczas zabrania Mi z nich korzysta, wymienia je i puszcza w obieg. Moje myli s wolne dopiero wtedy, kiedy pastwo askawie Mi na nie zezwoli, tzn., kiedy bd mylami pastwaccxxviii. Pozwoli Mi swobodnie filozofowa, o ile sprawdz si jako filozof pastwowy; nie wolno Mi filozofowa przeciwko pastwu, tote pilnuje, bym zaradzi jego brakom, bym je wspiera. Zatem skoro mog si uwaa jedynie za Ja, na ktre pastwo askawie zezwolio i wyposayo w wiadectwo prawoci i policyjny paszport, to nie jest Mi dane realizowa tego, co Moje - chyba eby si wykazao, i jest ono tym, co Jego [pastwa], i co Ja nosz jako lenno. Moje drogi winny by jego drogami, w przeciwnym bd razie rekwiruje to, co Moje; moje myli musz by jego mylami, gdy inaczej zatyka Mi usta. Pastwo niczego si bardziej nie boi ni Mojej wartoci, i przy kadej sposobnoci udaremnia moj samorealizacj. Ja jestem miertelnym wrogiem pastwa, przed ktrym zawsze stoi wybr: Ono albo Ja. Dlatego pastwo nie tylko pilnuje, bym nic nie znaczy. lecz rwnie nastaje na to, co Moje. W pastwie nie ma adnej wasnoci, tzn. adnej wasnoci jednostki - wycznie wasno pastwa. Tylko dziki pastwu mam to, co mam; tak jak dziki niemu jestem tym, czym jestem. Moj wasno prywatn stanowi wycznie to, co pastwo odstpi Mi ze Swego, tzn. odbierze innym obywatelom (uprywatni): oto, czym jest wasno pastwa. Czuj jednak coraz wyraniej, e - w przeciwiestwie do pastwa - pozostaje Mi jeszcze wielka wadza, wadza nad Sob samym, tzn. nad wszystkim, co tylko Mi jest waciwe i istnieje wycznie wtedy, gdy jest moje wasne. I c czyni, kiedy me drogi nie s ju drogami pastwa, a moje myli - jego mylami? Skupiam si na Sobie i nie przejmuj si pastwem! W moich mylach ktrych nikt nie bdzie sankcjonowa, na ktre nikt nie bdzie Mi askawie zezwala - mam swoj prawdziw wasno, wasno, ktr mog sam handlowa. Albowiem s one mymi tworami i sta Mnie na to, by je odda w zamian za inne: zrzekam si ich i wymieniam je na inne, ktre odtd stan si m nowonabyt wasnoci. Czyme jest zatem moja wasno? Niczym innym, jak tylko tym, co znajduje si w mej mocy! Do jakiej wasnoci mam prawo? Do kadej, do ktrej sam si uprawniam. Nadaj Sobie prawo wasnoci, biorc dla Siebie wasno, czy te zapewniam Sobie wadz posiadacza - sam daj Sobie penomocnictwo i pozwolenie. To, czego obca sia nie zdoa Mi wydrze, pozostaje moj wasnoci. miao, niechaj sia rozstrzyga o wasnoci! Ja zamierzam polega tylko na mej sile! Obca sia, ktr pozostawiam Drugiemu, czyni ze Mnie poddanego; niechaj wasna ma sia pozwoli Mi samemu sta si wacicielem. Cofam wic wadz, ktr przyznaem innym, niewiadom potgi mej wasnej wadzy! Mwi Sobie: dokd siga ma wadza, tam jest moja wasno; a za tak uwaam wszystko, do czego czuj si do silny, by to zagarn. Moja rzeczywista wasno rozciga si wszdzie, gdzie jej na to pozwalam, jak dalece sam Siebie upowaniam, tzn. uprawniam do tego, aby bra. Tutaj rozstrzyga musi egoizm, samolubstwo, nie zasada mioci, czy miosierne pobudki jak: lito, agodno serca, dobroduszno, czy nawet sprawieliwo i suszno (bo nawet iustitia jest objawem mioci, produktem mioci): mio zna tylko ofiar i da powicenia.

123

Egoizm nie zamierza niczego powica, z niczego nie chce rezygnowa; rozstrzyga po prostu: musz mie to, czego chc, i to dostan. Wszelkie prby wprowadzenia rozumnych praw dotyczcych wasnoci wypywaj z zatoki miosi i rozpywaj si w morzu pustych okrele. Nie mona z nich wykluczy rwnie socjalizmu i komunizmu. Kademu ma si tu zapewni wystarczajce rodki do ycia, przy czym nie jest istotne, czy bdzie to jeszcze wasno prywatna - jak widz to socjalici, czy te - jak komunici - rodki pochodzce ze wsplnoty dbr. Zarwno w jednym, jak i w drugim sytuacja jednostki nie ulega zmianie - zaleno pozostaje. Rozdzielajc dobra sprawiedliwa wadza daje Mi jedynie to, co nakazuje jej poczucie sprawiedliwoci, miosierna troska o Wszystkich. Dla Mnie, Jednostki, majtek ogu stanowi nie mniejsz przeszkod ni majtek innych jednostek: wszak ani jedno, ani drugie nie jest moje. Czy naley on do ogu, ktry przyznaje Mi jego czstk, czy do pojedynczego posiadacza - to zniewala Mnie w takim samym stopniu, gdy zarwno w jedynym jak i drugim przypadku nie mog o nim decydowa. Wrcz przeciwnie, komunizm - przez zniesienie wszelkiej osobistej wasnoci - staje si moim ciemic, czynic Mnie jeszcze bardziej zalenym od Drugiego, tj. od ogu, wsplnoty, i jakkolwiek otwarcie napada wci na pastwo, to to, co obmyla - samo znowu bdzie pastwem (status), stanem hamujcym me swobodne dziaanie, wszechwadz nade Mn. Przeciwko uciskowi, jakiego doznaj od pojedynczego waciciela, komunizm buntuje si susznie, jednake jeszcze straszniejsza jest przemoc, ktr oddaje w rce ogu. Egoizm obra inn drog, by wytpi motoch bez mienia. Nie mwi: Czekaj na to, co podaruje Ci sprawiedliwa wadza w imieniu ogu (takie podarunki bowiem od dawna miay miejsce w pastwach, gdzie kademu dawano wedle jego zasug, a wic zgodnie z tym, na ile sobie zasuy, czego si dosuy), lecz woa: Prosz bardzo, bierz, co chcesz! Tym samym wypowiedziana zostaje wojna wszystkich ze wszystkimi. Ja sam decyduj o tym, co chc mie. Ale, to adna nowa mdro! Wszak samoluby wszystkich czasw tak wanie uwaay! Wcale nie jest konieczne, by sprawa bya nowa; wystarczy, e wiadomo tego jest wci ywa; i nigdy nie bdzie moga si zestarze, chyba e wliczy si tu take prawo spartaskie i egipskie; jak mao znane jest owo prawo, wynika ju z powyszego zarzutu, w ktrym z pogard mwi si o samolubach. Winno si jednake zway, e branie nie zasuguje na pogard, gdy jest jedynie zwyczajnym dziaaniem egoisty, postpujcego zgodnie z samym sob. Z wizw mioci uwolni si dopiero wtedy, gdy ani od jednostek, ani od ogu nie bd oczekiwa tego, co Sam mog Sobie da. Dopiero wwczas motoch przestaje by motochem, kiedy bierzeccxxix. Wycznie strach przed braniem i nalen za to kar czyni ze motoch; jedynie zasada, i branie jest grzechem, przestpstwem, rodzi motoch, a fakt, i pozostaje on tym, czym jest, jest zarwno jego win - gdy sam przestrzega owej zasady - jak i w szczeglnoci tych, ktrzy samolubnie (tutaj zwracam im ich ulubione sowo) daj, by j respektowano. Sowem: ca win ponosi brak wiadomoci owej nowej mdroci, stara wiadomo grzechu. Jeli dojdzie do tego, e ludzie strac poszanowanie dla wasnoci, to wasno bdzie mia kady. Podobnie niewolnicy stan si wolnymi ludmi, gdy przestan uwaa swego pana za pana. Wtedy rwnie i zrzeszenia bd pomnaa mienie jednostki, zabezpieczajc jej kwestionowan wasno. Zdaniem komunistw wasno powinna nalee do komuny. Wrcz przeciwnie, to Ja jestem wacicielem i jedynie porozumiewam si z innymi w kwestii mej wasnoci. Nie odpowiada Mi komuna - to powstaj przeciwko niej i broni swej wasnoci. Jestem wacicielem, wasno jednake nie jest wita. Czy miabym by wycznie posiadaczem? Nie, dotychczas byo si tylko posiadaczem, zabezpieczonym w posiadaniu jakiej parceli przez to, e pozwalao si innym posiada jak parcel. Lecz odtd Wszystko naley do Mnie; Ja jestem wacicielem Wszystkiego, czego potrzebuj, i czym mog zawadn. Jeli socjalista mwi: spoeczestwo daje Mi to, czego Mi potrzeba, to egoista
124

oznajmia: bior Sobie to, co chc. Komunici postpuj jak dziady, egoista - jak waciciel. Wszelkie prby uszczliwiania motochu i braterstwa abdziccxxx, wynikajce z zasady mioci, musz spezn na niczym. Jedynie egoizm moe przyj motochowi z pomoc, a tej pomocy musi motoch udzieli sobie sam i - sam sobie udzieli. Jeli nie da si zastraszy, to stanie si potg. Gdyby nie wzbudzao si w nich strachu - rzecze straszydo-prawo z Der gestiefelte Katerccxxxi - ludzie straciliby wszelki respekt. Zatem wasno nie powinna i nie moe by zniesiona; naley j raczej wyrwa z rk upiora i uczyni moj wasnoci. Pooy to kres bdnemu mniemaniu, jakobym nie mg mie prawa do wszystkiego, czego potrzebuj. A czeg to czowiekowi nie potrzeba! Kto duo chce i potrafi to zdoby, ten zawsze postawi na swoim, jak Napoleon - podbijajc kontynent, a Francuzi Algier. Tote chodzi wanie o to, aby potulny motoch nauczy si siga po to, czego mu trzeba. Jeli Waszym zdaniem posunie si za daleko, no, to brocie si! Nie musicie go niczym dobrowolnie obdarowywa, a gdy si pozna, czy te raczej, gdy kto z motochu pozna sam siebie, ten wyzbdzie si prostactwa i podzikuje Wam za wasz jamun. Lecz c za niedorzeczno! Gdy odrzuca wasze dobrodziejstwo, bo sam moe zadba o siebie, to uznajecie go za grzesznika i przestpc. Wasze darowizny oszukuj go i mami. Brocie waszej wasnoci, a bdziecie silni. Jeli natomiast zechcecie zachowa mono obdarowywania i mie tym wiksze polityczne prawa, im wicej moglibycie da na rzecz biednych (podatki na rzecz ubogich), to bdzie to trwao dokadnie tak dugo, jak dugo pozwol na to obdarowywaniccxxxii. Niestety, kwestii wasnoci nie da si tak ugodowo rozstrzygn, jak marzy si socjalistom, a nawet i komunistom. Rozwizuje si j wycznie przez wojn wszystkich przeciwko wszystkim. Ubodzy stan si wolni, stan si wacicielami dopiero wwczas, kiedy zbuntuj si i podwign, gdy powstan. Nawet gdybycie obdarowali ich sowicie, oni wci bd chcieli wicej; pragn bowiem jedynie, by wreszcie przestano ich obdarowywa. Mona by zapyta: co stanie si, gdy biedni nabior odwagi? Jakim sposobem ma doj do ugody? Rwnie dobrze mona by wymaga, bym uoy horoskop dla dziecka; atwo da si przewidzie, co zrobi niewolnik, gdy tylko zerwie kajdany. W swej pozbawionej formy i treci, bezwartociowej broszurze (Die Persnlichkeit des Eigentmers [sic!] in Bezug auf den Sozialismus und Kommunismus, itd.), Kaiser wyraa nadziej, i pastwo doprowadzi do rwnowagi majtkowejccxxxiii. I znowu pastwo! Pan Papa! Tak jak Koci podawa si i uwaa za matk dla swych wiernych, tak pastwo ukazuje oblicze troskliwego ojca. Okazuje si, e najcilej z zasad mieszczaskoci jest powizana konkurencja. Jeste ona czym innym ni rwno (galit)? Czy rwno nie jest skutkiem tej samej Rewolucji, ktr przeprowadzio mieszczastwo, klasy rednie? Skoro w pastwie wolno kademu wspzawodniczy ze wszystkimi (wyjwszy ksicia, ktry reprezentuje samo pastwo) i pi si w gr ich kosztem, a nawet ich zniszczy i wyzyska dla wasnej korzyci, dziki wikszej przedsibiorczoci, przewyszy ich i pozbawi bogactwa, to wida wyranie, e przed trybunaem pastwa kady jest wycznie zwykym indywiduum i nikt nie moe liczy na protekcj. A wic konkurujcie i przecigajcie si do woli, mnie, Pastwo, nic to nie obchodzi! Wzgldem siebie jestecie rwni w owym wspzawodnictwie, jestecie konkurentami - oto wasza spoeczna pozycja. Lecz przede mn, Pastwem, jestecie jedynie zwykymi indywiduamiccxxxiv! To, co w zasadniczej czy te teoretycznej formie zostao ustanowione jako rwno Wszystkich, dopiero w konkurencji znalazo swe urzeczywistnienie i praktyczn realizacj, poniewa galit - to wanie wolna konkurencja. Wobec pastwa wszyscy s zwykymi indywiduami, a w spoeczestwie czy te we wzajemnych relacjach - konkurentami.

125

Bym mg konkurowa z kadym, z wyjtkiem ksicia i jego rodziny, wystarczy Mi by zwykym indywiduum - oto wolno, nieosigalna wczeniej, gdy jako czonkowi zamknitej korporacji dane Mi byo cieszy si tylko wolnoci denia. W epoce cechw, w feudalizmie pastwo postpowao nietolerancyjnie i kaprynie przy rozdawaniu przywilejw; w epoce konkurencji, w liberalizmie, postpuje tolerancyjnie i nie robi trudnoci, rozdajc jedynie patenty (starajcemu si gwarantuje na pimie woln <patent> dziaalno gospodarcz), czy te koncesje. Skoro pastwo wszystko pozostawia ubiegajcym si, to musi ze wszystkimi popa w konflikt, gdy przecie wszyscy razem i kady z osobna jest uprawniony do ubiegania si. Atakowane bdzie tak dugo, a w kocu padnie. Zatem czy wolna konkurencja jest faktycznie wolna? Czy jest rzeczywicie konkurencj, a mianowicie wspzawodnictwem pomidzy osobami, tak jak si podaje, oparszy na tej podstawie swe prawo? Wszak zrodzio j wyzwolenie osb spod wszelkiej osobowej wadzy. Czy istnieje wolna konkurencja w pastwie owym wadcy w pojciu mieszczastwa - ktre stawia tysice barier? Wyobramy sobie, e chc konkurowa z bogatym fabrykantem, ktry robi wietne interesy. Zgoda - mwi pastwo - co do twojej osoby jako konkurenta, nie mam adnych zastrzee. No tak - odpowiadam - lecz do tego potrzebuj terenu pod budow, pienidzy! Oj, niedobrze, jeli nie masz pienidzy, nie moesz konkurowa. Nie wolno Ci nikomu nic zabra, gdy ja chroni i popieram wasno. Wolna konkurencja nie jest wolna, gdy do konkurowania brakuje Mi kapitauccxxxv. Nie ma co prawda zastrzee co do mojej osoby, ale poniewa nie mam kapitau, wic moja osoba musi si wycofa. Kt jednake ma potrzebny kapita? Moe w fabrykant? Wszak jemu mgbym go odebra! Nie, tylko pastwo ma kapita na wasno, fabrykant - jedynie jako lenno, majtek. Skoro nie mona z fabrykantem, bd konkurowa z profesorem prawa; ten facet to osio, a Ja, po stokro od niego mdrzejszy, odbior mu jego suchaczy. A studiowae, masz dyplom, kolego? - Nie, ale co to ma do rzeczy? Doskonale wiem, co jest potrzebne w tym fachu. - Przykro Mi, lecz tutaj nie ma MwolnejN konkurencji. Nie mam nic przeciwko twojej osobie, ale brak Ci kapitau, dyplomu doktora. A tego dyplomu wymagam ja - pastwo. Najpierw mnie adnie o niego popro, a potem zobaczymy, co si da zrobi. Wic to jest wolno konkurencji! Dopiero pastwo - mj pan - moe Mnie do niej dopuci. Czy jednak faktycznie konkuruj osoby? Nie, znowu jedynie kapita (Sachen)! W pierwszym rzdzie pienidze, itd. W tej rywalizacji kto zawsze pozostanie w tyle (np. wierszokleta za poet). Istnieje jednak wyrana rnica, czy rodki, ktrych brakuje pechowemu konkurentowi, maj charakter osobowy czy rzeczowy, a take czy te ostatnie mog zosta zdobyte dziki osobistej sile, czy te jedynie otrzymane z aski - jako podarek; np. biedniejszy musi zostawi swe bogactwo bogatemu, tzn. podarowa je. Skoro w istocie mam czeka na aprobat pastwa, by mc otrzyma rodki, czy te z nich korzysta (jak w przypadku doktoratu), to zawdziczam je asce pastwaccxxxvi. Tak wic znaczenie wolnej konkurencji jest nastpujce: dla pastwa wszyscy jednako s jego dziemi i kademu wolno si przeciga, by zasuy na dobra i jamun pastwa. Dlatego te wszyscy poluj na mienie (Habe), chc mie, posiada (bd to pienidze, bd urzdy, tytuy honorowe, itd.) - poluj na kapita (Sache). W pojciu mieszczastwa kady jest posiadaczem lub wacicielem. Zatem, jak to jest, e wikszo jednak nic nie ma? Bierze si to std, e wikszo cieszy si ju z faktu, i ma co na grzbiet zarzuci; niczym dzieciaki radujce si ze swych pierwszych spodenek, czy te pierwszego podarowanego feniga. Dokadniej naleaoby uj to tak: liberalizm z miejca zadeklarowa, e istota Czowieka polega na tym, by nie by wasnoci, ale wacicielem. Poniewa chodzio przy tym o Czowieka, nie o jednostk, to pozostaa kwestia Ile, szczeglnie wana dla jednostki, ktra chciaa o niej

126

rozstrzyga. Std te owo Ile stanowi najszersze pole dziaania dla egoizmu jednostki, wprawiajc w ruch niezmordowan konkurencj. Tymczasem egoizm szczciarza ugodzi w egoizm pechowca, a ten - wci jeszcze wsparty o zasad czowieczestwa - postawi pytanie: mie - ile? po czym sam odpowiedzia: czowiek musi mie tyle, ile mu potrzeba. Czy zadowoli si tym mj egoizm? Potrzeby Czowieka w adnym razie nie mog suy jako miara dla Mnie i moich potrzeb, Ja bowiem mog potrzebowa mniej lub wicej. Musz raczej mie tyle, ile potrafi Sobie przywaszczy. Ujemn stron konkurencji jest to, e nie kadego sta na rodki do konkurowania; a poniewa nie s one dzieem ludzkiej osobowoci, lecz przypadku, tote wikszo ludzi jest bez rodkw, i dlatego bez majtku. Std te socjalici domagaj si rodkw dla Wszystkich, a ich cel stanowi spoeczestwo, ktre zapewnioby rodki. Powiadaj: Nie uznajemy wartoci twego pienidza, ani twego mienia; musisz si wykaza innym majtkiem, a mianowicie siami do pracy. Posiadajc jakie mienie, a wic jako posiadacz, czowiek w rzeczy samej okazuje si czowiekiem, dlatego te tak dugo tolerowalimy posiadacza, ktrego nazywalimy wacicielem. Ty jednake bdziesz co posiada jedynie dopty, dopki kto nie pozbawi Ci twej wasnoci. Posiadacz jest zamony, lecz tylko tak dugo, jak dugo inni s niezamoniccxxxvii. Jako e twj towar stanowi o twej zamonoci tylko wwczas, gdy moesz go utrzyma w swej mocy, to jest, jak dugo My nie moemy nim zawadn - to rozgldaj si za innym majtkiem, gdy tw pozorn moc przebijamy teraz nasz przemoc. Fakt, i uznaje si Ciebie za posiadajcego, wiadczy o tym, e osignito ju nadzwyczaj wiele. W ten sposb bowiem zniesiono poddastwo, i kady, kto dotychczas odrabia paszczyzn, bdc w mniejszym lub wikszym stopniu wasnoci swego pana, sam teraz sta si panem. Jednak odtd to, co masz, twoje mienie, nie jest ju wane i nie wystarcza; wzrosa natomiast warto twojej pracy i tego, co wytwarzasz. Teraz liczy si dla Nas to, e zapanowa nad rzeczami; jak przedtem to, e je posiada. Twoja praca jest twym majtkiem! Jeste panem czy te posiadaczem tylko tego, co wypracowane, a nie odziedziczone. Lecz jako e obecnie wszystko jest dziedzictwem i kady twj grosz nosi znami dziedzictwa, a nie pracy - tote wszystko naley ponownie przetopi. Jeste prawd, jak mniemaj komunici, e moja praca jest mym jedynym majtkiem? A moe jest nim to wszystko, do czego jestem zdolny? Czy spoeczestwo robotnikw samo nie musi tego przyzna, utrzymujc np. chorych, dzieci i starcw, sowem -ludzi niezdolnych do pracy? Tych sta jeszcze na wiele, np. na to, by si utrzyma przy yciu, zamiast je sobie odebra. Jeeli mog na Was wpyn, bycie pragnli ich przetrwania, to maj nad Wami wadz. Kto nie miaby nad Wami absolutnie adnej wadzy, temu nic nie chcielibycie przyzna niechby sczez! A wic twj majtek to to, co moesz! Jeli moesz tysicom sprawi rado, to tysice zapac Ci za ni honorarium; poniewa byoby w twej mocy tego zaprzesta, to bd musiay twj czyn naby. Jeli nie uda Ci si zjedna nikogo, to rwnie dobrze moesz umrze z godu. Czy zatem Ja, Przemony, nie mam mie adnej przewagi nad mniej monym? Wszyscy yjemy w dobrobycie. Czy nie miabym bra, co tylko mog, zamiast czeka, ile Mi przypadnie w rwnym udziale? Z konkurencj kci si zasada spoeczestwa dziadw, a mianowicie dystrybucja. Jednostka nie znosi, by uwaano j wycznie za czstk, czstk spoeczestwa, gdy jest czym wicej; jej Jedyno broni si przed tak ograniczonym zapatrywaniem. Tote nie oczekuje ona, e otrzyma swj majtek jako przydzia od innych, bo nawet w spoeczestwie robotniczym pojawia si zastrzeenie, i przy rwnym podziale saby wyzyska silnego. W tej kwestii liczy ona raczej na siebie i mwi: to,
127

co mog mie, stanowi mj majtek. Jaki majtek posiada dziecko w swym umiechu, zabawie, okrzykach, krtko mwic - w samym istnieniu. Czy jeste w stanie przeciwstawi si jego daniom? Czy nie podajesz mu piersi jako matka, a jako ojciec nie dajesz mu tyle z wasnego mienia, ile potrzebuje? Zniewala Was, dlatego dostaje to, co Wy nazywacie Swoim. Jeli Mi zaley na twojej osobie, to odpacasz Mi ju samym istnieniem; jeli chodzi Mi jedynie o twe przymioty, to warto (warto pienin) ma np. twa ulego czy te wsparcie - a Ja je nabywam. Jeeli nie potrafisz sprawi, by w mych oczach mie wiksz warto anieli tylko pienin, to moe Ci si przytrafi to, co przytrafio si naszym niemieckim ziomkom, ktrych - jak podaje historia - sprzedano do Ameryki. Czy sprzedajcy mia ich wyej ceni, skoro sami pozwolili si sprzeda? Wola yw gotwk od ywego towaru, ktry nie potrafi wykaza swej wartoci. Fakt, i nie odkry w nim nic wartociowszego, wiadczy w rzeczy samej o braku jego kompetencji (Vermgens), lecz tylko otr daje wicej anieli ma. Jake mia okaza szacunek, skoro go nie posiada, a ju zwaszcza dla takiej hooty (Pack)! Postpujecie egoistycznie, gdy szanujecie si wzajemnie nie jako posiadacze, dziadostwo czy te robotnicy, lecz jako cz swojego majtku, jako uyteczne przedmioty. Std te nie dajecie nic posiadaczowi (wacicielowi) tylko dlatego, e posiada, ani te temu, ktry pracuje, lecz wycznie temu, ktrego sami potrzebujecie. Czy potrzeba Nam krla? - pytaj si Amerykanie i odpowiadaj: dla Nas on i jego praca nie s warte ani halerza [sic!]! Stwierdzenie, e konkurencja Wszystkim na Wszystko pozwala, jest nieprecyzyjne i mona by powiedzie, e raczej Wszystko wystawia na sprzeda. Oddajc wszystko w rce ludzi, pozostawia im wycen i ocen, i da za to zapaty. Jednake chtnym do kupna w wikszoci brakuje rodkw, by sta si nabywcami - nie maj pienidzy. Wprawdzie za pienidze mona kupi wiele (za pienidze mona mie wszystko), ale wanie pienidzy brakuje. Skd bra pienidze - t obiegow i kursujc wasno? Wiedz bowiem, e ile masz pienidzy (Geld), tyle masz siy, poniewa to, ile znaczysz, zaley od tego, jakie Sobie nadasz znaczenie (Geltung). Lecz nie paci si pienidzmi, ktrych moe zabrakn, ale wasn monoci, jedynie dziki ktrej jestemy moni, wacicielem jest si bowiem tylko tak dalece, jak daleko siga rami naszej siy. Weitling wymyli nowy rodek patniczy - prac; prawdziwym rodkiem patniczym jednake pozostaje jak zwykle mono (Vermgen). Pacisz tym, co masz w swej mocy. Dlatego myl o poszerzaniu swej monoci! Gdy tylko przyjmie si ten pogld, znowu zaraz pojawia si haso: Kademu wedug jego monoci! Kt ma Mi dawa wedug mojej monoci? Spoeczestwo? Wtedy musiabym si zgodzi na jego ocen. Raczej bd bra dla Siebie tyle, ile mog. Wszystko naley do Wszystkich! Owo stwierdzenie wywodzi si z tej samej pustej teorii. Kademu naley si jedynie tyle, na ile go sta. Jeli mwi: do Mnie naley wiat - to jest to rwnie czcza gadanina, chyba e nie respektuj adnej obcej wasnoci. Do Mnie naley wycznie tyle, na ile Mnie sta, ile mam w swej mocy. Nie jestemy godni mie tego, co pozwalamy Sobie wskutek saboci odebra; nie jestemy tego warci, gdy Nas na to nie sta. Podnosi si gwatown wrzaw nad tysicletnim bezprawiem, ktrego dopuszczali si bogaci wobec biednych. Jake mona obwinia bogatych za ndz, nie obwiniajc jednoczenie biednych za bogactwo! Czy istnieje pomidzy nimi jaka inna rnica ni ta pomidzy monoci a niemonoci, monymi a niemonymi? Na czym polega wic zbrodnia bogatych? Na ich bezdusznoci. Lecz kt tymczasem dba o ubogich? Kto troszczy si o ich wyywienie, gdy nie mogli ju duej pracowa? Kto rozdawa jamun, ow jamun, ktra nawet sw nazw wywodzi od miosierdzia (eleemosyne)? Czy

128

bogaci nie byli zawsze miosierni i szczodrzy, o czym wiadcz podatki na ubogich, przytuki i wszelkiego rodzaju fundacje? Ale Wam to wszystko nie wystarcza! Zatem czy maj si rwnie dzieli z biednymi? Tutaj dacie, by pooyli kres biedzie. Pomijajc fakt, e prawie nikt z Was by tego nie zrobi, kto za zrobiby - byby gupcem, to zapytajcie samych Siebie: dlaczego bogaci maj ponie strat i Siebie zgubi, skoro wyszoby to na korzy wycznie biedakom? Ty, ktry codziennie masz swego talara, jeste bogaty wobec tysicy, ktre musz wyy z czterech groszy. Czy dzielenie si z tysicami ley w twoim czy ich interesie? Konkurencja nie tyle stawia sobie za cel, by towar by najlepszej jakoci, lecz eby przynosi jak najwikszy zysk. Tak wic studiuje si dla urzdu (nauka dla kawaka chleba), uczy si paszczenia, pochlebstw i znajomoci interesu, nabiera si rutyny i pracuje dla pozoru. Tymczasem, gdy pozornie chodzi o dobry efekt, to naprawd dba si tylko o to, by interes szed dobrze, by dobrze zarobi. Pozornie wykonuje si dan rzecz dla niej samej, a w rzeczywistoci - dla zysku, jaki przyniesie. Wprawdzie nikt nie jest chtny, by by cenzorem, lecz kady marzy o awansie; chciaoby si kierowa najszlachetniejszymi pobudkami i wedle nich zarzdza, itd., dry si jednake przed przeniesieniem, a nawet zwolnieniem, bo przecie trzeba jako y. Tote nasz byt sprowadza si do walki o drogie ycie; jest stopniowym piciem si w gr po wikszy lub mniejszy dobrobyt. Wikszoci jednake ich trud i troski nie przynios wszak nic poza gorzkim yciem i gorzk ndz; std te i gorzka powaga! Nieustanne starania nie pozwalaj nam wytchn i uywa w spokoju: nie zadowala Nas to, co posiadamy. Organizacja pracy dotyczy tylko tych czynnoci, ktre inni mog za Nas wykona, np. ubj, uprawa roli, itd. Reszta ma charakter egoistyczny, poniewa np. nikt nie potrafi za Ciebie skomponowa twoich utworw, sporzdzi twoich szkicw, itd. - nikt nie jest w stanie stworzy dzie Rafaela [Santi]. Te ostatnie s bowiem dzieami jednostki i tylko ona moe je wykona, podczas gdy te pierwsze zasuyy na miano ludzkich, jako e to, co wasne, nie odgrywa w nich wikszej roli, i prawie kadego czowieka mona do tego przyuczy. Skoro spoeczestwo przywizuje tak uwag jedynie do prac powszechnie uytecznych czy te ludzkich, wic tego, kto dokonuje czego jedynego [w swoim rodzaju], pozbawia ono swej opieki, a nawet moe mu przeszkodzi swoj interwencj. Jedyny wprawdzie wydobywa si ze spoeczestwa, lecz to nie ono wydaje na wiat Jedynego. Jest zatem rzecz wysoce podan, bymy doszli do porozumienia co do prac ludzkich, tak eby one - jak w wypadku konkurencji - nie pochaniay caego naszego czasu i wysiku. O ile komunizm wyda owoce. Zanim zapanoway rzdy mieszczastwa, przywilejem byo to, do czego wszyscy ludzie si nadaj lub mog nadawa; wwczas dotyczyo to niewielu, a reszta nie miaa do tego prawa. Mieszczastwo uznao, e sprawiedliwym bdzie zezwoli na wszystko, co wydaje si istnie dla kadego czowieka. Lecz chocia [wszystko] stao si dostpne, to przecie nikomu [nic] nie dano, pozostawiajc [wszystko] kademu, kto jest w stanie to zdoby dziki swym ludzkim umiejtnociom. Tym samym skierowano uwag na zdobycie tego, co ludzkie, co odtd przywoywao kadego; i tak powsta nowy kierunek - materializm, pod ktrego adresem syszy si tak wiele krytyki. Komunizm prbuje powstrzyma postp materializmu, szerzc wiar, i to, co ludzkie, nie jest warte a tak wielkiego zachodu, i przy rozumnej organizacji moe zosta osignite bez wikszego nakadu czasu i si dotychczas niezbdnych [do osignicia tego celu]. Lecz dla kogo ma by zyskany ten czas? Do czego potrzeba czowiekowi wicej czasu ni jest niezbdne, by zregenerowa siy do pracy? Tutaj komunizm milczy. Do czego? Do tego, by cieszy si yciem Jedynego, po tym jak ju zrobi Swoje jako czowiek!

129

W tej pierwszej radoci z tego, e mona siga po wszystko, co ludzkie, zapomniano, i mona chcie czego wicej, i z zapaem rywalizowano o to tak, jak gdyby posiadanie tego, co Ludzkie byo celem wszystkich naszych de. Natrudziwszy si jednak, zauwaono z czasem, e posiadanie szczcia nie daje; dlatego rozmyla si, jak zdoby to, czego potrzeba, mniejszym kosztem, zuywajc tylko tyle czasu i wysiku, ile jest niezbdne. Bogactwo spada w cenie, a zadowolona bieda, beztroski dziad staje si zwodniczym ideaem. Czy naley dobrze opaca ludzkie czynnoci, w ktrych kady da sobie rad, i stawia je za cel wszelkich yciowych de? Ju w tym znanym frazesie: Gdybym tylko by ministrem, czy te choby ...ccxxxviii, to wszystko wygldaoby zupenie inaczej - wyraa si owo przewiadczenie, e mwicy potrafiby by takim dostojnikiem.Wiadomo doskonale, i nie potrzeba do tego Jedynoci, lecz tylko wyksztacenia (cho nie dla wszystkich, to przecie dla wielu osigalnego), tzn., e wystarczy by tylko pospolitym czowiekiem. Jeeli przyjmiemy zaoenie, e tak jak porzdek naley do istoty pastwa, tak rwnie podporzdkowanie ley w jego naturze, to widzimy, i nieuprzywilejowani s niewspmiernie wyzyskiwani i oszukiwani przez sugusw i faworytw. Ci pierwsi jednak - kierowani w pierwszym rzdzie wiatopogldem socjalistycznym, pniej za zapewne egoizmem, ktry dwiczy w ich sowach - nabieraj odwagi, by zapyta: Uprzywilejowani! Czemu zawdziczacie to, e wasza wasno jest bezpieczna? - po czym sami spiesz z odpowiedzi: Temu, i powstrzymujemy si przed jej naruszeniem! A wic naszej ochronie! Co Wy za Nam za to dajecie? Dla prostego ludu macie kopniaki i pogard, policyjny nadzr i katechizm z gwnym przykazaniem: Szanuj to, co nie twoje, co naley do Innych! Szanuj innych, a szczeglnie przeoonych. My jednak odpowiemy: Jeli chcecie naszego szacunku, to kupcie go po przez Nas ustalonej cenie. Zostawimy Wam wasz wasno, kiedy Wy Nam ten gest naleycie zrekompensujecie. Czym rekompensuje genera w czasie pokoju tysice swego rocznego dochodu; czym kto inny - cae setki tysicy i miliony? Jak zadouczynicie temu, e My gryziemy kartofle, przygldajc si spokojnie, jak Wy wysysacie ostrygi? Jeli odkupicie od Nas ostrygi po tak wysokiej cenie, po jakiej My musimy odkupowa od Was kartofle, to bdziecie mie prawo nadal je je. A moe uwaacie, e ostrygi nale si Wam bardziej anieli Nam? Podniesiecie gwat, gdy si poczstujemy i przyczymy do kompanii - i macie racj. Bez przemocy ich nie dostaniemy, tak jak i Wy macie je tylko dlatego, i na Nas czynicie gwat. Tote zabierzcie swoje ostrygi i dajcie blisz Nam wasno, prac (tamta [wasno] bowiem jest tylko posiadaniem). Harujemy po dwanacie godzin w pocie czoa, a Wy ofiarujecie Nam za to marnych par groszy. Wic wecie tyle samo i za wasz prac! Nie chcecie? Wydaje si Wam, e nasz prac opacacie sowicie; swoj za szacujecie na grube tysice. Lecz gdybycie nie oceniali waszej pracy tak wysoko i pozwolili Nam nasz lepiej spieniy, to dokonalibymy w razie potrzeby jeszcze waniejszych rzeczy ni Wy za swoje tysice talarw, Wy za otrzymalibycie tylko nasze wynagrodzenie. Wkrtce pracowalibycie pilniej, aby dosta wicej. Jeli dokonacie czego, co Nam wyda si dziesi czy sto razy wicej warte ni nasza wasna praca, no, to wtedy dostaniecie za to rwnie sto razy wicej. Spodziewamy si, e i My bdziemy tworzy co, za co zapacicie Nam wicej ni zwyk dniwk. Zaatwimy wszystko midzy Sob dopiero wwczas, gdy porozumiemy si co do tego, by nikt nie potrzebowa ofiarowywa czegokolwiek drugiemu jako darowizny. Wreszcie dojdziemy i do tego, e My sami stosownie opacimy kalekich, chorych i starych, aby przez Nas z godu i ndzy nie poumierali, jeli bowiem chcemy, aby yli, to godzi si zapaci za spenienie naszej woli. Mwi zapaci, gdy nie mam na myli adnej lichej jamuny. ycie stanowi przecie wasno tych, ktrzy nie mog pracowa; jeli chcemy (wszystko jedno z jakiego powodu), eby swego ycia Nam nie odebrali, to moemy to osign tylko przez zapat. Co wicej, by moe zapragniemy take ich dobrobytu, gdy lubimy mie dokoa Siebie przyjazne twarze. Krtko mwic, nie chcemy od Was nic w podarunku, lecz zarazem nie chcemy te niczym Was obdarowywa. Przez stulecia dawalimy
130

Wam jamun dobrowolnie, z gupoty; wydawalimy grosz na ubogich i dawalimy panom to, co nie panw. A teraz otwierajcie wasze sakiewki, bo odtd nasz towar ronie w cenie. Nie chcemy nic - ale to nic - Wam zabra, musicie tylko wicej paci za to, co chcecie mie. A zatem co masz? Mam tysic mrg gruntu. A Ja jako twj parobek bd odtd uprawia twe pole za jedynego talara dniwki. A, jak tak, to bior innego. Nie znajdziesz takiego, poniewa My, parobcy, taniej wynaj si ju nie damy, a gdyby jaki chcia wzi mniej, to niech si ma na bacznoci. Oto suca, ktra te chce tyle i nie znajdziesz innej poniej tej ceny. No, to ju po Mnie! - Nie tak szybko! Bdziesz dostawa tyle, ile My, a gdyby tak by nie mogo, to oddamy Ci tyle, by mg y tak jak My. Ale Ja jestem przyzwyczajony do lepszego ycia. Nie mamy nic przeciwko temu, ale to nie nasze zmartwienie; jeli potrafisz wicej zaoszczdzi, to prosz bardzo. Czy mamy si godzi na sub za nisze wynagrodzenie, aby Ty mg y w dobrobycie? Bogaty zawsze karmi biednego sowami: Co Mnie obchodzi twoja ndza? Suchaj, to jak sobie w yciu radzisz, jest nie moj, ale twoj spraw. Niechaj bdzie to wic nasz spraw i nie pozwlmy, by bogaty okrada Nas ze rodkw, ktre maj suy Nam samym. Ale przecie Wam, ludziom niewyksztaconym, nie potrzeba tak wiele. W takim razie wemiemy jeszcze wicej, bymy mogli zdoby wyksztacenie, ktrego Nam brak. Ale jeli zrujnujecie bogatych, to kto bdzie dalej wspiera sztuk i nauk? - No, jak to? Tum si tym zajmie - zoymy si i bdzie adna sumka; Was, bogatych i tak interesuj tylko szmirowate ksiki, najckliwsze obrazy Matki Boskiej oraz zgrabne nogi tancerek. Och, ta nieszczsna rwno! - Nie mj drogi panie, adnej rwnoci. Bdziemy znaczy tylko tyle, ile jestemy warci, a jeli bdziecie wicej warci, to i wicej bdziecie znaczy. Chcemy jedynie, by wszystko miao odpowiedni cen, i zamierzamy okaza si godnymi ceny, ktr Wy zapacicie. Czy pastwo jest w stanie obudzi u parobka tak wielk pewno siebie, tak silne poczucie wasnej godnoci? Czy moe sprawi, by czowiek czu si sob, a nawet postawi to sobie za cel? Czy moe chcie, by jednostka uznaa i realizowaa swoj warto? Rozdzielmy to zoone pytanie i zobaczmy wpierw, czy pastwo jest w stanie do czego takiego doprowadzi. Poniewa wymaga si jednomylnoci parobkw, wic tylko jednomylno moe to sprawi, konkurencja bowiem ukradkiem omijaaby prawo pastwowe, gdzie si tylko da. Ale czy pastwo moe to znosi? W adnym razie nie moe tolerowa tego, by ludziom mia zadawa gwat kto inny anieli ono samo; tak wic nie mogoby si zgodzi na wspprac jednomylnych parobkw przeciwko tym, ktrzy chc si wynaj za nisz stawk. Przypumy jednak, e pastwo ustanowioby takie prawo, a wszyscy parobcy by je zaaprobowali - czy wtedy mogoby si na to zgodzi? W sporadycznych przypadkach - tak; wszelako sporadyczny przypadek jest czym wicej, jest przypadkiem zasadniczym. Idzie tu przy tym o ca kwintesencj samorealizacji Ja, zatem take jego poczucia godnoci wzgldem pastwa. Tyle komunici. Samorealizacja jednak musi uderza zarwno w pastwo, jak i w spoeczestwo; tym samym wychodzi poza komun i komunizm bierze si z egoizmu. Komunizm przyjmuje gwn zasad mieszczastwa, i kady jest posiadaczem (wacicielem), za niepodwaaln prawd, za fakt; tote przestajemy si teraz troszczy o zdobywanie, bo kady z miejsca ma to, czego potrzebuje. W swojej sile do pracy ma on swj majtek, a gdy ze nie korzysta, to ju jego wina. Tutaj koczy si prawo buszu (das Haschen und Hetzen), i w tej konkurencji - jak to dotychczas czsto bywao - nie bdzie pokonanych, gdy kada najmniejsza praca pozwoli dostatecznie zaspokoi wszystkie potrzeby. Dopiero teraz jest si prawdziwym posiadaczem, albowiem zdolno do pracy nie jest tak zawodna jak wasno w gospodarce konkurencyjnej, ktrej grozio, i moe przepa w kadej chwili. Jest si tutaj beztroskim i niezagroonym posiadaczem. Jest si nim wanie dlatego, i dostrzega si swj majtek ju nie w towarze, lecz we wasnej pracy, zdolnoci do pracy - a wic w tym, e jest si dziadem, wacicielem

131

urojonego bogactwa. Jednake Ja nie zadowol si byle czym, co osigam przez moj zdolno do pracy, gdy mego majtku nie stanowi wycznie ma praca. Dziki pracy mog sprawowa urzdowe funkcje prezydenta, ministra, itd. Urzdy te wymagaj jedynie oglnego wyksztacenia, a mianowicie takiego, jakie jest oglnie dostpne (oglne wyksztacenie bowiem to nie tylko takie, ktre kady zdoby, lecz w ogle takie, ktre kady zdoby moe; a wic kade specjalistyczne wyksztacenie - medyczne, wojskowe czy filologiczne - o ktrym aden wyksztacony czowiek nie sdzi, i przerasta jego zdolnoci), czy te w ogle tylko przecitnych zdolnoci. Chocia te urzdy moe piastowa kady, to przecie dopiero jednostka i jedynie jej waciwe zdolnoci daj im - by tak rzec - ycie i znaczenie. Skoro sprawuje ona swj urzd nie jak zwyczajny czowiek, lecz angauje w to majtek swej jedynoci, to nie paci jej si naleycie, opacajc j wycznie jako urzdnika czy te ministra. A gdyby Was zadowolia i chcielibycie zachowa t umiejtno dogadzania, jak posiada Jedyny, to nie moglibycie mu paci jak zwyczajnemu czowiekowi, ktry dokonuje tylko ludzkich rzeczy, lecz jak temu, ktry dokonuje rzeczy Jedynej. I podobnie czycie z wasz prac! Nie da si ustanowi wsplnego cennika na moj jedyno i na to, co wykonuj jako czowiek. Tylko na to ostatnie mona ustali cen. Ustalajcie tedy oglny cennik dla ludzkich prac, lecz nie frymarczcie wasz jedynoci. Potrzeby ludzkie bd powszechne moe zaspokoi spoeczestwo; zaspokojenia potrzeb Jedynego musisz szuka dopiero Ty sam. Przyjaciela, przyjacielskiej przysugi, a nawet przysugi, ktr wywiadcza Ci jednostka, spoeczestwo nie moe Ci zapewni; a przecie potrzebujesz jej co chwila, i przy kadej sposobnoci szukasz kogo, kto by Ci pomg. Dlatego nie polegaj na spoeczestwie, lecz pilnuj, eby mia tyle, by mg kupi spenienie swoich pragnie. Czy egoici zachowaj pienidz? Z prastar monet wie si odziedziczone mienie. Jeli przestaniecie kaza Sobie paci pienidzmi, to pienidz przepadnie; jeli nie zrobicie nic dla pienidzy, to strac one ca moc. Przekrelcie dziedzictwo, a tym samym zamiecie sdow piecz egzekutora, wszystko bowiem jest teraz dziedzictwem - bd to ju odziedziczonym, bd to czekajcym na swego dziedzica. Jeeli jest ono Wasze, to dlaczego pozwalacie je opiecztowa, dlaczego zwaacie na ow piecz? Dlaczego nie mielibycie stworzy nowego pienidza? Czy obrcicie towar w niwecz, zdejmujc z niego pitno dziedzictwa? Ot pienidz to towar, a nawet wany rodek czy te majtek. Chroni on majtek przed skostnieniem, gdy utrzymuje go w cigym ruchu i obraca nim. Jeli znacie jaki lepszy rodek wymiany, to prosz bardzo - wszak znowu bdzie to jaki pienidz. To nie pienidz wyrzdza Wam krzywd, lecz wasza niemono zdobycia go. Pozwlcie dziaa waszej monoci, wecie si w gar, a nie zabraknie pienidzy, waszych pienidzy w waszej monecie. Ale pozwoli dziaa waszej monoci nie znaczy wcale pracowa. Ci, ktrzy tylko szukaj pracy i chc sumiennie pracowa, sami szykuj sobie nieuchronne bezrobocie. Szczcie lub nieszczcie zale od pienidza. Jest on potg w tej epoce mieszczastwa, gdy jest jak ta dziewczyna, o ktrej wzgldy zabiega wielu, lecz ktrej nikt nie moe polubi. Caa romantyka i rycersko stara o cenny obiekt odywa znowu w konkurencji. Pienidz, w przedmiot westchnie, zostaje porwany przez miaych rycerzy przemysuccxxxix. Ten, kto ma szczcie, polubi pann mod. I oto dziadowi si poszczcio, wprowadza j do swego domostwa, do spoeczestwa i pozbawia cnoty. W jego domu nie jest ju duej narzeczon, lecz on, a wraz z cnot ginie panieskie nazwisko. Jako gospodyni, panna Pienidz nazywa si Praca, poniewa Praca to nazwisko ma. Jest ona mowym mieniem. Aby uzupeni ten obrazek, pojawia si z kolei dziecko Pracy i Pienidza: dziewczyna niezamna - zatem Pienidz, lecz z pewnym rodowodem Pracy, swego ojca. Ksztat twarzy, podobizna, nosi inne cechy.

132

Wreszcie, co si raz jeszcze tyczy konkurencji, to istnieje ona nadal dziki temu, i nie wszyscy troszcz si o swoj spraw i dochodz w niej do porozumienia. Chleb jest np. potrzeb wszystkich mieszkacw miasta, std te bez trudu mogliby si porozumie co do zaoenia publicznej piekarni. Zamiast tego, pozostawiaj oni zaspokojenie popytu konkurujcym piekarzom, podobnie miso - konkurujcym rzenikom, wino - handlarzom win, itd. Zniesienie konkurencji nie oznacza wcale faworyzowania cechw. Rnica jest nastpujca: w cechu wypiek jest spraw czonkw cechu, w konkurencji - spraw kadego konkurujcego; w zrzeszeniu staje si spraw tych, ktrzy potrzebuj wypiekw, a zatem moj i twoj spraw, a nie ludzi cechu bd koncesjonownych piekarzy - jest spraw zrzeszonych. Jeli Ja sam nie troszcz si o moj spraw, to musz si zadowoli tym, na co Drugi raczy Mi zezwoli. Mie chleb jest moj spraw, moim yczeniem i potrzeb, a przecie pozostawia si to piekarzom, ywic jedynie nadziej, i dziki ich waniom, przeciganiu si, rywalizacji, sowem - dziki konkurencji - odniesie si korzy, na ktr - w przypadku cechw - nie mona byo liczy, gdy posiaday cakowity i wyczny monopol na pieczenie chleba. Kady powinien uczestniczy w produkcji i wytwarzaniu tego, czego potrzebuje. Jest to jego sprawa, jego wasno - a nie czonkw cechu czy te koncesjonowanych specw. Rzumy raz jeszcze okiem wstecz. wiat naley do dzieci tego wiata, do istot ludzkich. Nie jest ju wiatem Boga, lecz Czowieka. Tyle, ile kady potrafi sobie z niego wzi, tyle moe nazwa Swoim. Jednake prawdziwy Czowiek, pastwo, ludzkie spoeczestwo czy te ludzko pilnuj, by kady mg nazwa Swoim tylko to, co przywaszczy sobie jako czowiek, tzn. po ludzku. Nie ma zezwolenia na nieludzkie przywaszczenie, gdy jest ono przestpstwem; z drugiej strony natomiast, ludzkie przywaszczenie jest prawem, jest nabyte na drodze prawa. Tak mawia si od czasw Rewolucji. Lecz mojej wasnoci nie stanowi adna rzecz, ta bowiem istnieje niezalenie ode Mnie; moj wasn jest wycznie ma sia (Gewalt). Nie drzewo jest moje, ale moja nad nim wadza (Gewalt), czy te moje nim rozporzdzanie. Jake opacznie interpretuje si ow wadz (Gewalt). Mwi si, e mam prawo do tego drzewa, czy te, e jest m legaln wasnoci. A przecie zdobyem j si (Gewalt). Lecz o tym, e sia musi istnie, aby je jako wasno utrzyma, bd - innymi sowy - i sia (Gewalt) nie jest samym w sobie istniejcym bytem, ale tkwi jedynie w potnym Ja, we Mnie, Silnym - o tym si zapomina. Sia, podobnie jak i inne me przymioty, np. czowieczestwo, majestat, itd., zostaje podniesiona do rangi samoistnego bytu tak, e trwa jeszcze wwczas, gdy ju dawno nie jest moj si. W ten sposb sia (Gewalt) przemieniona w widmo staje si - Prawem. Tak uwieczniona wadza (Gewalt) nie wygasa wraz z moj mierci, lecz jest przenoszona czy te dziedziczona. Odtd wszystko naley naprawd nie do Mnie, ale do Prawa. Z drugiej strony jest to tylko zalepienie, albowiem wadza (Gewalt) jednostki staje si prawem wycznie przez to, e inni cz sw si z jej si. Owo bdne mniemanie polega na tym, i uwaaj, e nie mog swej siy na powrt odzyska. Znowu to samo zudzenie, e sia jest ode Mnie oddzielona, i raz oddanej, nie mog ponownie zabra jej obecnemu posiadaczowi. Udzielono ponomoctnictw, oddano wadz, zrzeczono si moliwoci zmiany zdania. Waciciel moe si zrzec swej wadzy i prawa do rzeczy, darowujc j, roztrwaniajc, itd. A My, czy moglibymy rwnie zrezygnowa z siy, ktrej mu uyczylimy? Czowiek prawy, Sprawiedliwy, nie pragnie nazywa swym wasnym niczego, czego nie posiada legalnie, do czego nie ma prawa, a wic co nie jest jego prawowit wasnoci. Kt zatem ma by sdzi i przyzna mu jego prawo? Wszake w kocu Czowiek, ktry mu nada prawa Czowieka! Wwczas moe on przytoczy sowa Terencjusza w nieskoczenie szerszym sensie: humani nihil a me alienum puto, tzn. to, co ludzkie jest moj wasnoci. Moe robi z ni co chce, lecz i wtedy nie uwalnia si od sdziego. W naszych czasach za jest wielu sdziw, ktrych sobie
133

wybrano, sdziw przeciwstawionych w dwch miertelnie wrogich sobie osobach, a mianowicie w Bogu i Czowieku. Jedni powouj si na boskie, drudzy na ludzkie prawo czy te prawo Czowieka. Tak wic jest jasne, e w obydwu przypadkach jednostka sama nie nadaje sobie praw. Znajdcie Mi dzisiaj takie postpowanie, ktre by nie byo naruszeniem prawa! Co chwila jedni depcz prawa czowieka, podczas gdy drudzy nie mog otworzy ust, by nie bluni przeciwko boskiemu prawu. Dajc jamun kpicie z praw czowieka, gdy stosunek pomidzy ebrakiem a dobroczyc jest nieludzki; wtpic - grzeszycie z kolei przeciwko boskiemu prawu. Jeli zadawalacie si suchym chlebem, to wasz rezygnacj gwacicie prawa czowieka; jeli nie zadawala Was suchy chleb, to przez wasz niech uwaczacie boskiemu prawu. Nie ma wrd Was nikogo, kto w kadej chwili nie popeniaby przestpstwa: wasza mowa jest przestpstwem i kade ograniczenie waszej wolnoci sowa jest nie mniejsz zbrodni - wszyscy jestecie przestpcami! Jestecie nimi jednake jedynie na gruncie prawa, tzn. dlatego, e nawet nie znacie i nie potraficie doceni wartoci tego, e jestecie przestpcami. Nienaruszalna, wita wasno wyrosa wanie na takim gruncie: staa si pojciem prawa. Gdy pies widzi, e ko znajduje si we wadzy innego psa, to rezygnuje z niej tylko wtedy, kiedy czuje, i jest sabszy. Czowiek jednake szanuje prawo drugiego do jego koci. Zatem jedno uchodzi za ludzkie, drugie za za dzikie czy te egoistyczne. I tak jak tutaj, wszdzie okrela si mianem ludzkiego wszystko to, w czym widzi si co duchowego (tutaj np. prawo), tzn. wszystko zamienia si w widmo i traktuje je jak upiora, ktrego wprawdzie mona przepdzi, gdy si ukae, lecz nie umierci. Ludzkie jest to, co jednostka uwaa nie za jednostkowe, lecz powszechne. W przyrodzie jako takiej Ja nie szanuj ju nic, albowiem czuj, e wzgldem niej mam do wszystkiego prawo; natomiast w drzewie w jakim ogrodzie musz respektowa obco (jednostronnie mwi si wasno), od ktrej z daleka musz trzyma swe rce. Skoczy si to dopiero wtedy, gdy bd mg komu Innemu owo drzewo odstpi, podobnie jak odstpuj Innemu moj lask, itd., lecz nie traktuj jej z gry jako Mi obc, tzn. wit. Co wicej, nie uwaam tego za adne przestpstwo, gdy zetn je, kiedy zechc, i pozostaje ono moj wasnoci, dopki nie odstpi go Innemu: moim jest i pozostanie. Majtek bankiera jest dla Mnie rwnie mao obcy, jak dla Napoleona ziemie innych krlw. Nie odczuwamy adnej bojani przed tym, by to zdoby i rozgldamy si jedynie za rodkami do osignicia tego celu. Tym samym przepdzamy ducha obcoci, przed ktrym drelimy. Jest zatem rzecz konieczn, abym ju do niczego nie roci Sobie pretensji jako Czowiek, lecz do wszystkiego jako Ja, konkretne Ja; przeto nie do tego, co jest Czowieka, lecz do tego, co Moje, tj. nie do tego, co naley Mi si jako czowiekowi, ale - do tego, czego Ja chc i poniewa tego chc. Prawowita bd prawna wasno Innego bdzie ni wwczas, gdy Tobie bdzie odpowiada, by bya jego wasnoci. Gdy za przestanie Ci to odpowiada, to straci tym samym dla Ciebie moc prawn, a Ty wymiejesz absolutne do niej prawo. Poza t dotychczas omawian wasnoci w zawonym znaczeniu tego sowa, Nasz gboki szacunek ma wzbudza jeszcze inna wasno, przeciwko ktrej tym bardziej nie powinnimy grzeszy - s to dobra duchowe, wito duszy. Z tego, co jaki czowiek uwaa za wito, nie wolno nikomu szydzi, gdy choby bya faszywa, a tego, kto w ni wierzy i jest do niej przywizany, prbowaby gorliwie, z mioci i taktem, przekona do prawdziwej witoci to przecie sama wito zawsze istnieje po to, by j czci. Czowiek, ktry bdzi, wierzy przecie w wito, nawet jeli nie jest ona t waciw, dlatego te naley przynajmniej uszanowa jego wiar w t wito.

134

W czasach okrutniejszych ni nasze dono do okrelonej wiary i oddania si okrelonej witoci, nie patyczkujc si z innowiercami. Jednake od tamtej pory wolno wiary rozprzestrzeniaa si coraz bardziej, a zazdrosny Bg i jedyny Pan przeistacza si stopniowo w bardziej powszechn najwysz istot; a ludzkiej tolerancji wystarczyo, jeli tylko kady czci jak wito. Przez nadanie witoci najbardziej ludzkiego wyrazu staa si ona samym Czowiekiem i tym, co Ludzkie. Ulegajc zudzeniu, e to, co ludzkie, jest Nam waciwe w kadym calu, e jest wolne od wszelkich zwizkw z tamtym wiatem zaraonym boskoci, a take, i Czowiek to tyle, co Ty i Ja, moemy nawet z dum Sobie roi, e nie ma tu ju mowy o witoci, i e wszdzie odtd czujemy si u Siebie, e nic nie wbudza w Nas trwogi - nie ma tu adnych witoci, adnych witych dreszczy. W zachwycie nad wreszcie odnalezionym Czowiekiem nie syszymy bolesnego woania jani, a to spoufalone widmo uznajemy za nasze prawdziwe Ja. Ale Humanus oznacza wity (patrz: Goethe)ccxl i to, co ludzkie, oznacza tylko najczystsz form witoci. Egoista uwaa inaczej. Wanie dlatego, e uznajesz co za wite, stajesz si przedmiotem moich drwin, i chocia w Tobie szanowabym wszystko, to z pewnoci nie tw wito. Przy tak przeciwstawnych pogldach naley rwnie przyj przeciwstawne podejcie do dbr duchowych: egoista je zniewaa, wierzcy (tzn. kady, kto swoj istot stawia ponad sob) musi ich konsekwentnie broni. Ale to, ktre duchowe dobra naley chroni, a ktre nie, zaley od wyobraenia, jakie si ma o najwyszej istocie; i tak np. bogobojny ma ich wicej do ochrony anieli czowiekobojny (Menschenfrchtige) (libera). Naruszajc nasze dobra duchowe (w odrnieniu od zmysowych), rani si naszego Ducha, a grzech przeciwko niemu stanowi bezporedni profanacj. Podczas gdy w stosunku do dbr zmysowych ma miejsce kradzie czy wyobcowanie, to w przypadku dbr duchowych one same zostaj zdeprecjonowane i zbeszczeszczone, a nie jedynie odebrane - zachodzi tu bezporednie zagroenie witoci. Wszystko to, czego mona si dopuci wobec dbr duchowych, tzn. wobec wszystkiego, co jest dla Nas wite, okrela si mianem braku poszanowania bd zuchwaoci. Tak wic szyderstwo, obelga, pogarda, powtpiewanie, itd., s tylko rozmaitymi odcieniami przestpczej zuchwaoci. Pomimy tutaj fakt, i profanacji mona si dopuci na rne sposoby, i wspomnijmy przede wszystkim o tym jej rodzaju, ktry zagraa witoci wskutek nieograniczonej [wolnoci] prasy. Jak dugo wymaga si respektu dla istoty duchowej, tak dugo sowo i prasa musz w imi tej istoty zosta ujarzmione, gdy egoista mgby swymi wypowiedziami dopuci si wobec niej wykroczenia. Naley mu w tym przeszkodzi przynajmniej przez zastosowanie nalenej kary, jeli nie chce si przedsiwzi przeciw niemu stosowniejszych rodkw, zapobiegawczego przymusu policyjnego, np. cenzury. C za tsknota za wolnoci prasy! Zatem od czego prasa ma by wolna? Wszak od zalenoci, przynalenoci, suebnoci! A uwolnienie si od tego jest wanie spraw kadego, i mona z pewnoci przyj, e kiedy Ty si uwolnisz od suebnoci, to take i to, co tworzysz i piszesz, stanie si twoim wasnym, zamiast suy jakiej innej mocy. Czy to, co pozwala mwi i drukowa wierzcy w Chrystusa, mogoby by bardziej wolne od owej wiary ni on sam? Kiedy nie mog i nie miem czego pisa, to przede wszystkim jest to by moe moja wina. Cho wydaje si to mao dotyczy tej sprawy, to jednake znajduje uzasadnienie w praktyce. Przez prawo prasowe zakrelam czy te pozwalam zakreli granice moich publikacji, przekroczenie ktrych oznacza bezprawie i kar. To Ja sam ograniczam Siebie. Jeli prasa ma by wolna, to naley j przede wszystkim uwolni od wszelkiego przymusu, ktry moe by wobec niej uyty w imi prawa. Aeby osign ten cel, Ja sam musz si wyzwoli od posuszestwa wobec prawa.
135

Naturalnie, absolutna wolno prasy, podobnie jak kada wolno absolutna, jest absurdem. Prasa moe by wolna od wielu rzeczy, lecz zawsze tylko od tego, od czego Ja jestem wolny. Jeeli uwolnimy si od witoci, jeeli staniemy si bezboni, bez zasad, to takie te bd nasze sowa. To, co piszemy, jest wolne od przymusu tego wiata rwnie mao, jak My jestemy ode wolni. Natomiast w takim stopniu, w jakim jestemy wolni, moemy sprawi, i wolne stanie si to, co piszemy. Zatem musi si ono sta naszym wasnym, zamiast - jak dotd - suy jakiemu widmu. Ci, ktrzy woaj o wolno prasy, nie wyraaj si jednak do jasno. To, czego rzekomo pragn to to, by pastwo uwolnio pras, w rzeczywistoci jednak chc cho sami o tym nie wiedz - by prasa staa si wolna od pastwa, czy te, by si od niego wyzwolia. Jedno stanowi petycj do pastwa, drugie - bunt przeciw niemu. Dopraszanie si prawa, samo domaganie si na serio prawa do wolnoci prasy wynika z zaoenia, i pastwo jest dawc i mona jedynie liczy na podarunek, zezwolenie, dyktat. Cakiem moliwe, i pastwo postpi tak niedorzecznie i obdarzy owym danym podarunkiem, lecz zakadam si o wszystko, i obdarowani nie bd wiedzieli, jak z niego skorzysta dopty, dopki bd w pastwie widzie prawd: nie bd grzeszy przeciw tej witoci, a wobec kadego, kto si na to way, zastosuj kary przewidziane prawem prasowym. Jednym sowem: prasa nie jest wolna od tego, od czego Ja nie jestem wolny. Czy oznacza to by moe, i jestem przeciwnikiem wolnoci prasy? Wrcz przeciwnie, twierdz tylko, e nigdy si jej nie osignie, pragnc wycznie wolnoci prasy, tzn., dc jedynie do otrzymania nieograniczonego zezwolenia. Na prno o nie ebrzecie; nigdy si go nie doczekacie, gdy w tym wiecie nie ma nikogo, kto mgby go Wam udzieli. Jak dugo bdziecie si godzi, by pozwalano Wam na korzystanie z prasy, tzn., by uprawniano Was do wolnoci prasy, tak dugo bdziecie biada i y ponn nadziej. Bzdura! Ty, ktry wypisujesz takie rzeczy, sam moesz jedynie szczliwym trafem bd potajemnie opublikowa swe myli; czy oburza ci jednake to, e ludzie naprzykrzaj si wasnemu pastwu i nalegaj na tak dugo, a wyda wreszcie zezwolenie na druk? Lecz tak zagadnity pisarz - a bezczelno takich ludzi nie zna granic - odpowiedziaby by moe nastpujco: Zastanwcie si dobrze nad tym, co mwicie! C czyni, by wystara si o zezwolenie na wydanie mej ksiki? Czy pytam o pozwolenie, czy raczej - nie baczc na praworzdno - szukam dogodnej sposobnoci, by skorzysta z niej, nie ogldajc si wcale na pastwo i jego yczenia? Ja - naley tu wypowiedzie to budzce zgroz sowo - Ja oszukuj pastwo. Wy, niewiadomie, czynicie to samo. Z waszych trybun wci je nakaniacie, by zrzeko si swej witoci i nienaruszalnoci, by poddao si atakom piszcych, gdy nie grozi mu adne niebezpieczestwo. Lecz oszukujecie je, bo skoro tylko straci sw niedostpno, ju bdzie po nim. Wam naturalnie mogoby pastwo zezwoli na wolno pisanego sowa, jak uczynia to Anglia; Wy jestecie wiernymi pastwa, ktrzy nie mog pisa przeciw niemu; wci chcecie je reformowa i usuwa [jego] braki. A co by to byo, gdyby przeciwnicy pastwa wykorzystali wolno sowa i bezlitonie zaatakowali Koci, pastwo, moralno i wszelk wito? Bylibycie wwczas pierwszymi, ktrzy zdjci straszliw trwog powoaliby do ycia Ustawy Wrzenioweccxli. Za pno byoby aowa tpoty, ktr sami okazalicie wczeniej, pastwo czy te jego wadz zagadujc i mamic. Ja za mym postpowaniem dowodz tylko dwu rnych rzeczy. Po pierwsze tego, i wolno prasy wie si z dogodnymi sposobnociami, przeto nigdy nie jest wolnoci absolutn; po drugie - i ten, kto chce z niej korzysta, musi szuka dogodnej sposobnoci, a moe nawet j stworzy, wbrew pastwu dochodzc wasnej korzyci, uwaajc siebie i wasn wol za co wicej ni pastwo i wszelka wysza sia. Nie w pastwie, lecz wycznie przeciwko niemu mona realizowa wolno prasy, a osign j mona - jeli w ogle jest to moliwe - nie

136

w nastpstwie prb, lecz przez bunt. Kada proba i kady wniosek o wolno prasy jest ju wiadomym czy te niewiadomym buntem, do czego nie chce i nie potrafi si przyzna filisterska chwiejno, dopki przeraona nie dostrzee tego w kocu wyranie i sama si o tym nie przekona. Tak wic z pocztku owa wybagana wolno ma przyjazne oblicze, gdy nie zamierza si bynajmniej kiedykolwiek dopuci, by staa si bezczelnoci prasy; lecz powoli, powolutku serce jej twardnieje coraz bardziej, gdy dochodzi do przekonania, e przecie wolno nie jest adn wolnoci, kiedy pozostaje na usugach pastwa, moralnoci czy prawa. Nawet jako wolno od przymusu cenzury nie jest wszak wolnoci od przymusu prawa. Opanowana pragnieniem wolnoci prasa chce by coraz bardziej wolna, a w kocu piszcy mwi sobie: Przecie dopiero wtedy bd cakiem wolny, gdy przestanie Mnie to wszystko obchodzi; a moja twrczo stanie si dopiero wtedy wolna, kiedy stanie si moj wasn, nie za podyktowan Mi przez jak si (Macht) lub autorytet, wiar lub strach. Prasa nie moe by wycznie wolna - to za mao - musi by moja: Swojo prasy czy te wasno prasy - to jest to, co chc mie dla Siebie. Wolno prasy jest wszak jedynie zezwoleniem prasowym, i pastwo nigdy z wasnej woli nie dopuci, bym je rozgnit na miazg za pomoc prasy. Prostujc powysz wypowied, wci niejasn z powodu sowa wolno prasy, ujmijmy w kocu rzecz nastpujco: wolno prasy - owo gone danie liberaw - jest faktycznie moliwa w pastwie, a nawet wycznie w pastwie, gdy stanowi zezwolenie, a zatem nie moe zabrakn zezwalajcego - pastwa. Lecz jako zezwolenie ma ona granice wanie w owym pastwie, ktre przecie susznie ju wicej nie bdzie musiao na nic zezwala, gdy nie bdzie si wchodzi w kolizj z nim i dobrem ogu. Okrela ono t granic jako zasad istnienia i oddziaywania wolnoci prasy. To, e jedno pastwo toleruje wicej ni drugie, jest jedynie rnic ilociow, ktra ley na sercu wycznie politycznym liberaom; w Niemczech, np., pragn oni tylko bardziej powszechnego, szerszego zezwolenia na wolno sowa. Wolno prasy, do ktrej si dy, jest spraw narodu (Volkes) i dopki nard (pastwo) jej nie posiada, dopty i Ja nie mog z niej korzysta. Z punktu widzenia wasnoci prasy rzecz si ma inaczej. Skoro mj nard moe si obej bez wolnoci prasy, to Ja sam szukam dla Siebie wybiegu czy te siy, by drukowa - pozwolenia na druk udzielam sam Sobie udziela Mi go moja wasna Moc. Jeli bdzie to moja wasna prasa, to tak mao potrzeba Mi zezwolenia pastwa do tego, by jej uywa, jak do tego, bym mg wysika swj nos. Prasa staje si moj wasnoci od chwili, gdy nic Mnie ju wicej nie obchodzi, poza Mn samym: od tego momentu przestaje istnie pastwo, Koci, nard, spoeczestwo i im podobne, zawdziczay one bowiem swj byt jedynie owej pogardzie, ktr ywiem do Siebie. Gdy przestaj lekceway samego Siebie, one obracaj si w nico; istniej wycznie wtedy, gdy s nade Mn, istniej jako Siy i Silni. Ale czy moecie sobie wyobrazi pastwo, ktrego obywatele wszyscy bez wyjtku - nic sobie z niego nie robi? Z pewnoci byoby tak sam mrzonk i iluzj jak zjednoczone Niemcy. Prasa stanie si moj wasn, gdy Ja sam stan si mj wasny, gdy stan si wacicielem: wiat naley do egoisty, jako e nie podlega on adnej sile tego wiata. Moja prasa mogaby by przy tym wci jeszcze bardzo niewolna, jak np. w tej chwili. Ale wiat jest wielki, a czowiek radzi sobie jak moe. Gdybym chcia zrzec si wasnoci mojej prasy, to atwo by Mi przyszo drukowa wszdzie wszystko, co napisz; lecz poniewa pragn zachowa m wasno, wic musz mych wrogw wyprowadzi w pole. Czy nie przyjby ich zezwolenia, gdyby Ci je dali?. Oczywicie! Z radoci, ich zezwolenie bowiem byoby dla Mnie znakiem, e ich zwiodem i przyczyniem si do ich zguby. Nie obchodzi Mnie ich zezwolenie, a tym bardziej ich tpota i klska. Nie ubiegam si o ich zezwolenie, jakbym Sobie pochlebia - niczym polityczni liberaowie - e yjemy, zarwno oni, jak i Ja, spokojnie w zgodzie jeden z drugim, ba, moemy nawet wspiera si

137

nawzajem; ubiegam si jednake o to, by pozwoli im si przy tym wykrwawi, przez co pozwalajcy przestaliby wreszcie istnie. Postpuj jak wiadomy wrg, oszukujc ich i wykorzystujc ich nieuwag. Prasa staje si moja, kiedy nie uznaj ju adnego sdziego poza Sob odnonie do tego, jak z niej korzysta, tzn., gdy tego, co pisz, nie dyktuje Mi ju moralno, religia, czy poszanowanie prawa pastwowego, lecz jedynie Ja sam i mj egoizm! C odpowiecie temu, kto da Wam tak zuchwa odpowied? By moe najwyraniej ujmiemy t kwesti w nastpujcym stwierdzeniu: czyja jest prasa narodu (pastwa) czy moja? Polityczni [liberaowie] ze swej strony zmierzaj wycznie do tego, by pras uwolni od osobistej i samowolnej ingerencji panujcego, nie biorc pod uwag faktu, i eby naprawd bya dostpna dla kadego, musiaaby by rwnie wolna i od prawa, tzn. od woli narodu (woli pastwa). Chc z prasy uczyni spraw narodu. Ale stajc si wasnoci narodu, prasa jest jeszcze daleka od tego, by by moj; dla Mnie stanowi raczej zezwolenie o podrzdnym znaczeniu. Nard odgrywa rol sdziego moich myli, z ktrych musz mu zda spraw, za ktre odpowiadam. Przysigli, kiedy si zaatakuje ich ides fixes, maj rwnie twarde gowy i serca, co najbardziej tpi despoci i sualczy urzdnicy. W Liberalen Bestrebungenccxlii Edgar Bauer utrzymuje, e w absolutystycznych i konstytucyjnych pastwach wolno prasy nie moe istnie, jest moliwa natomiast w wolnym pastwie. Tutaj - mwi on - uwaa si, e jednostka, jeli nie jest ju jednostk, lecz czonkiem prawdziwej i rozumnej wsplnoty, ma prawo si wypowiada. Zatem wolno prasy przysuguje nie jednostce, lecz czonkowi. Jeli jednostka, w imi wolnoci prasy, musi si najpierw wykaza sw wiar w og i nard, jeli nie posiada tej wolnoci dziki wasnej sile, to jest owa wolno wolnoci narodu, ktra jest jej nadana ze wzgldu na jej wiar, jej czonkowstwo. Wrcz przeciwnie, wolno wypowiadania si stoi otworem dla kadego jako jednostki. Jednostka wszake nie ma prawa, a owa wolno nie jest jej witym prawem. Ona ma tylko si, i tylko sia czyni z niej waciciela. Mnie nie potrzeba adnej zgody na wolno prasy, adnej aprobaty narodu, prawa ni upowanienia. Rwnie wolno prasy, jak kad wolno, musz Sobie wzi; nard jako jedyny sdzia nie moe Mi jej da. Przed wolnoci, ktr Sobie bior, moe si wzbrania bd j tolerowa; jednak da j, darowa, przyzna jej - nie moe. Wycznie jako jednostka zaywam wolnoci, nie baczc na nard, tzn. wymuszam j na narodzie, mym wrogu, i uzyskuj j dopiero wtedy, gdy rzeczywicie j na nim wywalcz, tzn. wezm dla Siebie. A bior j dlatego, i jest moj wasnoci. Sanderccxliii, z ktrym Edgar Bauer polemizuje, da (na stronie 99) wolnoci prasy jako prawa i wolnoci obywatela w pastwie. C innego czyni Edgar Bauer? Rwnie i dla niego jest ona jedynie prawem wolnego obywatela. Wolnoci prasy da si take pod paszczykiem powszechnego ludzkiego prawa. Przeciwko temu zgoszono zastrzeenie: Nie kady czowiek potrafi z niej waciwie korzysta, nie kada bowiem jednostka jest prawdziwym czowiekiem. Czowiekowi jako takiemu wadza nigdy nie odmwia wolnoci prasy, lecz wanie Czowiek niczego nie pisze, gdy sam jest Widmem. Wadza odmawiaa jej zawsze tylko jednostkom, dajc j Innym, np. swoim organom. Gdyby chciano wic, by mieli j Wszyscy, to trzeba byoby uzna, i naley si ona jednostce, Mnie, nie Czowiekowi, czy te nie jednostce, jeli tylko jest Czowiekiem. Poza tym, co innego ni czowiek (np. zwierz) nie mogoby i tak zrobi z niej adnego uytku. Wadze francuskie, np. nie kwestionuj wolnoci prasy jako Praw Czowieka, lecz daj od jednostki zabezpieczenia, e bdzie prawdziwym Czowiekiem; zatem nie jednostk, lecz Czowieka obdarzaj wolnoci prasy. Wanie pod pretekstem, i jest nieludzkie, zabiera Mi si to, co Moje. To, co ludzkie, pozostawia Mi si nieuszczuplone. Skutkiem wolnoci prasy moe by wycznie odpowiedzialna prasa, nieodpowiedzialna bierze si tylko z posiadania prasy.

138

Dla uregulowania stosunkw midzyludzkich wrd tych, co yj religijnie, ustanowiono wyran zasad (Gesetz), o ktrej przestrzeganiu mona wprawdzie - grzeszc - czasami zapomnie, ale ktrej absolutnej wartoci nikt jeszcze nigdy nie mia podwaa: jest to zasada mioci, ktrej nie s jeszcze niewierni ci, co pozornie z ni walcz i ktrzy nienawidz jej imienia; oni bowiem take maj swego ukochanego, a nawet kochaj gorcej i szczerzej, kochaj Czowieka i Ludzko. Jeli sprecyzujemy sens owej zasady, to zabrzmi ona by moe nastpujco: kady czowiek musi mie Co, co go obchodzi bardziej ni on sam. Musisz zepchn na dalszy plan prywatny interes, gdy tylko idzie o dobro innych, dobro ojczyzny, spoeczestwa, ogu, ludzkoci, spraw dobra, itd.! Ojczyzna, spoeczestwo, ludzko, itd., musz Ci obchodzi i gdy chodzi o ich interes, swoje prywatne sprawy musisz odsun na dalszy plan, bo - nie wolno Ci by egoist! Mio to daleko idce danie religijne, ktre nie ogranicza si bynajmniej do umiowania Boga i ludzi, lecz ma pierwszestwo pod kadym wzgldem. Cokolwiek czynimy, o czymkolwiek mylimy, czegokolwiek chcemy, zawsze podstaw tego ma by mio. Moemy wprawdzie osdza, ale wycznie kierowani mioci. W gruncie rzeczy mona Bibli poddawa ocenie, i to nawet krytycznej, krytyk jednake musi j przede wszystkim miowa i widzie w niej wit Ksig. Czy nie jest to rwnoznaczne z tym, i nie wolno mu dobi jej sw krytyk, e musi jej pozwoli trwa, i to nawet jako wito, co niepodwaalne? Rwnie w naszej krytyce Czowieka mio ma niezmiennie nadawa zasadniczy ton. Z pewnoci zdarzaj si wyroki podyktowane nienawici, bynajmniej nie nasze wasne, lecz wyroki rzdzcej Nami nienawici - wyroki zoliwe. Lecz czy sdy dyktowane Nam przez mio s w jakim wikszym stopniu naszymi wasnymi wyrokami? S to sdy mioci, ktra Nami wada, sdy yczliwe i wyrozumiae, nie nasze wasne, przeto i nie rzeczywiste. Kto ponie mioci do sprawiedliwoci, ten woa: fiat iustitia, pereat mundus! Moe wprawdzie docieka i bada, czym jest w istocie sprawiedliwo, bd te czego wymaga i na czym polega, lecz nie pyta czy w ogle istnieje. Prawd jest, i kto trwa w mioci, trwa w Bogu, a Bg w nimccxliv (1 J 4, 16). Bg bdzie w nim trwa, on si go nie pozbdzie, nie stanie si bezbony i trwa bdzie w Bogu, nie osignie siebie i w swym wasnym wiecie yje mioci do Boga - zniewolony przez mio. Bg jest mioci! Dla wszystkich czasw i wszystkich pokole sowa te byy esencj chrzecijastwa. Bg, ktry jest mioci, to Bg natrtny; nie moe zostawi wiata w spokoju, stale chce go zbawia. Bg sta si Czowiekiem, aby ludzi obdarzy boskociccxlv. We wszystkim wida jego rk i nic nie odbywa si bez niego, wszdzie peno jego najlepszych intencji, niezbadanych planw i wyrokw boskich. Rozum - a jest nim on sam - naley krzewi i urzeczywistnia w caym wiecie. Jego ojcowska troska pozbawia Nas wszelkiej samodzielnoci. Nie moemy zrobi nic rozsdnego, o czym by nie powiedziano, i sprawi to Bg! Ilekro cigniemy na Siebie nieszczcie, syszymy, e to Bg tak zrzdzi; nie mamy nic, co by nie pochodzio od niego, on da wszystko. Lecz tak jak niegdy Bg, teraz czyni Czowiek. Tamten chcia cay wiat zbawia, Czowiek za chce go uszczliwia - uczyni szczliwymi wszystkich ludzi. Przeto i kady czowiek chce u Wszystkich obudzi rozum, o ktrym sdzi, i sam go posiada: wszystko ma by bez reszty rozumne. Bg zmaga si z diabem, a filozof - z gupot (Unvernunft) i przypadkiem. Bg nie pozwala adnej istocie i swoj wasn drog, a i Czowiek chce, bymy postpowali wycznie po ludzku. Wszelako ten, kogo przepenia wita (religijna, moralna, ludzka) mio, ten kocha jedynie widmo, prawdziwego Czowieka i z bezlitosn zacitoci przeladuje jednostk, rzeczywistego czowieka, zasaniajc si flegmatycznym tytuem prawnym do wystpowania przeciwko nieludziom. Uwaa za chwalebne i nieodzowne, by posuwa si do najwikszych okruciestw, gdy mio do tego Upiora, czy te ogu nakazuje mu nienawidzi tego, co nie-upiorne, tj. egoisty

139

czy te jednostki. Oto istota powszechnie znanego przejawu mioci, zwanego sprawiedliwoci. Oskarony nie ma co liczy na pobaanie, nikt askawie nie okryje jego nagoci. Surowy sdzia bez wzruszenia zdziera ostatnie achmany usprawiedliwienia z ciaa nieszczsnego obwinionego; stranik wizienny bez litoci wlecze go do wilgotnej celi, a po odbyciu kary wyrzuca ponownie napitnowanego, bez przebaczenia, pomidzy penych pogardy, opluwajcych go ludzi - jego dobrych, chrzecijaskich, lojalnych wspbraci! Co wicej, bez miosierdzia prowadzi si na szafot zasugujcego na mier przestpc i przed oczyma radujcego si tumu prawo moralne, ktremu stao si zado, syci si teraz sw wznios - zemst. Bo przecie tylko jedno z nich moe pozosta przy yciu: albo prawo moralne, albo zbrodniarz. Tam, gdzie przestpcy yj bezkarnie, tam przepada prawo moralne; gdzie za ono panuje, dla nich nie ma miejsca. Nie do przezwycienia jest ich wzajemna wrogo. To wanie epoka chrzecijaska, epoka miosierdzia, mioci, troski, oddaa ludziom to, co im si naley; ba, doprowadzia nawet do tego, i wypeniaj swe ludzkie (boskie) powoanie. Tak wic w kwestii wzajemnych relacji ustalono przede wszystkim, e to i to stanowi istot czowieka, a zatem jego zadanie, do ktrego powoa go bd to Bg, bd te - zgodnie z dzisiejszymi wyobraeniami - jego czowieczestwo (gatunek). Std taka gorliwo w nawracaniu. To, e komunici i humanici oczekuj wicej od czowieka ni chrzecijanie, nie oznacza bynajmniej, i nie podzielaj tego punktu widzenia. Dla czowieka ma by to, co ludzkie! O ile ludziom pobonym wystarczyo, e przypada im w udziale to, co boskie, o tyle humanici daj, by to, co ludzkie, stao dla otworem. Zarwno jedni, jak i drudzy sprzeciwiaj si egoizmowi. Zatem nie ulega wtliwoci, i czowiekowi nie zezwala si na egoizm, ani mu si go nie przyznaje (jako lenno) on sam musi o niego zadba. Mio zapewnia to pierwsze; to drugie mog sobie da jedynie Ja sam. Dotychczasowe relacje opieray si na mioci, uczynnoci i dziaaniu-jeden-dladrugiego. Tak jak naleao uszczliwi siebie, czy te wchon w siebie szczliwo, t najwysz istot, i uczyni j sw vrit (prawd i rzeczywistoci), tak te naleao pomaga Innym w realizowaniu ich istoty i powoania; w obydwu przypadkach winno si uczestniczy w urzeczywistnianiu istoty Czowieka. Jednake nikt nie ma wobec siebie obowizku, aby czyni co z siebie, ani wobec innych, by z nich co czyni, gdy nie jest si nic winnym istocie wasnej czy te drugiego. Obcowanie oparte na jakiej istocie, to obcowanie z upiorem, a nie czym rzeczywistym. Przestajc z najwysz istot, nie obcuj przecie z samym Sob; przestajc za z istot Czowieka, nie obcuj z ludmi. Z naturalnej mioci czowieka kultura uczynia nakaz. Lecz bdc nakazem, dotyczy ona czowieka jako takiego, nie za Mnie; [mio] jest moj istot (Wesen), wok ktrej czyni si tyle wrzawy (Wesens), nie za m wasnoci. Czowiek, tj. czowieczestwo, stawia przede Mn w wymg: mio jest wymogiem, jest mym obowizkiem. Zatem miast Mnie przypada Ogowi, Czowiekowi; jest jego wasnoci czy swojoci: godzi si, by czowiek, tzn. kady czowiek, kocha. Miowanie jest obowizkiem i powoaniem czowieka, itd.. Tak wic znowu musz dochodzi prawa mioci dla Siebie i wyzwoli j z mocy Czowieka. To, co pierwotnie byo moje, cho przypadkowe i instynktowne, teraz zostao Mi uyczone jako wasno Czowieka. Kochajc stawaem si lennikiem, lennikiem ludzkoci, jedynie egzemplarzem tego gatunku; postpowaem nie jako Ja, lecz jako czowiek, jako ludzki egzemplarz, tzn. po ludzku. Jako e istota lenna stanowi kamie wgielny kultury, to i wasno widzi si jako wasno Czowieka, czy te Ludzkoci, nie za jako to, co moje. I tak zaoono wielkie pastwo lenne, a jednostk obrabowano ze wszystkiego, przekazujc to Czowiekowi. W kocu i w niej samej nie dostrzegano nic poza zatwardziaym grzesznikiem. Czy nie mam bra ywego udziau w yciu drugiego czowieka? Czy jego zadowolenie i dobro nie maj Mi lee na sercu? Czy przyjemno, ktr mu
140

sprawiam, nie ma by waniejsza ni me wasne przyjemnoci? Wrcz przeciwnie, z radoci dostarcz mu niezliczonych przyjemnoci, i niejednej rzeczy mog sobie odmwi, by jemu sprawi jeszcze wiksz rado, a to, co dla Mnie - poza nim - najdrosze, dla niego nara na szwank: me ycie, mj dobrobyt, moj wolno. Co wicej, rozkoszowa si jego szczciem i radoci jest dla Mnie radoci i szczciem. Lecz Siebie, Siebie samego jednak nie powic i pozostajc egoist - bd si nim cieszy. To, e oddaj mu Wszystko, co zachowabym dla Siebie, gdybym go nie kocha, jest czym prostszym i powszechniejszym, anieli si wydaje, gdy dowodzi jedynie, e ta namitno we Mnie jest silniejsza ni wszystkie inne. Namitnoci, by ofiarowa wszystko innym, uczy rwnie chrzecijastwo. Powicajc jednej namitnoci wszystkie inne, nie ofiaruj jej jeszcze samego Siebie, i nie oddaj nic z tego, dziki czemu jestem naprawd Sob; nie powicam swej waciwej wartoci, wasnej Swojoci. Bo gdybym tak uczyni, to z mioci nie byoby inaczej ni z kad inn namitnoci, ktrej lepo sucham. Czowiek ambitny, zerany ambicj i guchy na wszelkie przestrogi, hamujce jego zapdy; ten, ktry daje si tyranizowa wasnej namitnoci, gdy nie jest ju w stanie jej pokona, ktry wyrzek si samego siebie, poniewa nie moe si od niej wyzwoli - to czowiek optany. Rwnie i Ja kocham ludzi, nie tylko jednostki, lecz kadego. Kocham ich bdc wiadom mego egoizmu; kocham, gdy mio Mnie uszczliwia, gdy kocha to rzecz naturalna; kocham, bo tak Mi si podoba. Jednak nakazu mioci nie uznaj. Wspodczuwam ze wszystkimi odczuwajcymi istotami; ich udrka jest moj udrk, ich pokrzepienie - moim pokrzepieniem: mog je zabi, ale nie katowa. Tymczasem w Tajemnicach Paryaccxlvi wielkoduszny i peen cnt ksi filistrw, Rudolf, obmyla tortury dla Zych, ktrzy go oburzaj. Owo wspodczuwanie dowodzi jedynie, e to, co odczuwa drugi czowiek, naley rwnie do Mnie, jest moj wasnoci; wobec czego brak miosierdzia u prawego czowieka (np. w stosunku do rejenta Ferranda) przywodzi na myl pozbawionego uczu rabusia, ktry, wedle miary swego oa, obcina pojmanym nogi lub je rozcigaccxlvii: oe Rudolfa, wedle ktrego przykrawa on ludzi, wyraa pojcie dobra. Takie poczucie prawa, cnoty, itd., rodzi zatwardziao i nietolerancj. Rudolf nie odczuwa jak rejent, lecz odwrotnie - uwaa, i dobrze tak ajdakowi - adne to wspczucie. Kochacie Czowieka, wic katujecie jednostk, egoist; wasza mio do Czowieka sprowadza si do drczenia ludzi. Gdy widz, jak cierpi mj ukochany, to cierpi wraz z nim i nie zaznam spokoju, dopki nie znajd sposobu, by go pocieszy i rozweseli; gdy widz go radosnego, to rwnie ciesz si jego radoci. Nie oznacza to jednak, e to samo, co jemu, take i Mnie sprawia cierpienie i rado, tak jak dowodzi tego kady cielesny bl, ktrego nie odczuwamy w ten sam sposb: jego boli zb, Mnie za jego bl. Poniewa jednak to Ja nie mog znie zmarszczek troski na ukochanym czole, tote - dla wasnego dobra - wygadzam je pocaunkami. Gdybym nie kocha tego czowieka, to mgby si cay pomarszczy, a Mnie by to nie obeszo - Ja odpdzam tylko swoje troski. Jak wic ktokolwiek czy cokolwiek, obce memu sercu, ma mie prawo do mojej mioci? Co jest waniejsze: moja mio czy jego do niej prawo? Rodzice, krewni, ojczyzna, nard, miasto rodzinne, itd., w kocu w ogle blini (bracia, braterstwo) utrzymuj, e maj prawo do mojej mioci, ktrej bezwzgldnie daj. Traktuj j jak sw wasno, a Mnie - gdy si sprzeciwi - maj za rabusia, ktry pozbawia ich tego, co im si naley, co jest Ich. Ja winienem kocha. A skoro mio jest nakazem i prawem, to Mnie, bym kocha, naucza si i wiczy; gdy przeciw niej wykrocz - czeka Mnie kara. Tote wywiera si na Mnie moliwie silny moralny wpyw by nakoni Mnie do mioci. A niewtpliwie mona ludzi do mioci przekona i skusi, tak jak do innych namitnoci, np. do nienawici. Ta cignie si przez cae pokolenia wycznie dlatego, i przodkowie jednych naleeli do Gwelfw, a drugich - do Gibellinwccxlviii.

141

Mio jednake nie jest adnym nakazem; jak kade moje uczucie jest moj wasnoci. Zdobdcie j, tzn., kupcie moj wasno, a wwczas j Wam odstpi. A takich jak Koci, nard, ojczyzna, rodzina, itd., ktrzy nie potrafi pozyska dla siebie mej mioci, kocha nie musz i ustalam jej cen cakowicie wedug wasnego uznania. Mio samolubna daleka jest od bezinteresownej, mistycznej, romantycznej. Kocha mona waciwie wszystko, nie tylko ludzi, lecz kad rzecz (wino, ojczyzn, itd.). Mio staje si lepa i szalona, gdy jako przymus (Mssen) odbiera Mi m si (zadurzenie); romantyczna - gdy staje si powinnoci (Sollen), tzn., gdy obiekt przemienia si w wito, czy te gdy Ja wi si z nim zobowizaniem, sumieniem i przysig. Wtedy w obiekt nie istnieje duej dla Mnie, lecz Ja dla niego. Mio jest optaniem nie jako me uczucie (jako takie traktuj j raczej jako wasno), lecz wskutek obcoci obiektu. Mio religijna mianowicie polega na nakazie, by w ukochanym kocha wito, by by przywizanym do witoci. Bezinteresowna mio potrzebuje absolutnie godnego mioci obiektu, dla ktrego ma bi moje serce, np. blinich, maonka, krewnych, itd. wita mio kocha w ukochanym wito i trudzi si rwnie tym, by uczyni ze wito jeszcze wiksz (np. Czowieka). Ukochany stanowi obiekt, ktry Ja winienem kocha. Nie jest obiektem mej mioci dlatego, e go kocham, lecz jest nim sam w sobie i dla siebie samego. Nie Ja czyni ze obiekt mioci, gdy on jest nim z gruntu; zatem fakt, i jest nim z mego wyboru, jak narzeczona, maonka, itd., nie ma tu znaczenia, poniewa on, jako raz na zawsze wybrany, otrzyma wasne prawo do mej mioci, a Ja poniewa go kochaem - na zawsze zobowizaem si go kocha. Tak wic nie jest on obiektem mej mioci, lecz mioci w ogle - jest obiektem, ktry winno si kocha. Mio mu si naley, przysuguje, stanowi jego prawo, Ja za jestem zobowizany go kocha. Moja mio, tzn. mio, ktr jestem mu duny, jest faktycznie jego mioci, ktr ciga ode Mnie jak naleno. Wszelka mio, skaona choby najmniejszym zobowizaniem, to mio bezinteresowna, a rozmiary skaenia okrelaj granice optania. Ten, kto uwaa, i jest co winien obiektowi swej mioci, ten kocha mioci romantyczn czy te religijn. Mio rodzinna, pojmowana zazwyczaj jako szacunek, jest np. rodzajem mioci religijnej; podobnie mio do ojczyzny wpajana jako patriotyzm. Caa nasza romantyczna mio sprowadza si zawsze do jednego i tego samego: do obudy, bd raczej do oszukiwania samego siebie co do bezinteresownej mioci; do zainteresowania obiektem dla samego obiektu, a nie ze wzgldu na Mnie, a nawet wycznie na Mnie. Religijna czy te romantyczna mio rni si wprawdzie od mioci zmysowej odmiennoci obiektu, lecz nie podporzdkowaniem naszego postpowania wzgldem niego. W tym ostatnim przypadku zarwno jedna jak i druga stanowi optanie; z tym, e obiekt pierwszej jest powszedni, a drugiej - wity. Wadza tego obiektu nade Mn jest w obu przypadkach ta sama, cho raz jest on zmysowym, a raz duchowym (upiornym). Moja mio stanie si m wasn dopiero wtedy, gdy cakowicie wesprze j sobkowski i egoistyczny interes, tzn., kiedy obiekt mej mioci stanie si faktycznie mym obiektem czy te m wasnoci. Mej wasnoci nic nie jestem winien i nie mam wobec niej adnych zobowiza, tak jak nie mam zobowiza wobec mego oka; gdy dbam o nie jednake z wiksz troskliwoci, to czyni tak dla wasnego dobra. W staroytnoci, tak jak w epoce chrzecijastwa, nie brakowao mioci. Amor jest starszy ni miujcy Bg, lecz mistyczne optanie jest dzieem nowoytnych. Optanie mioci przejawia si wyobcowaniem obiektu, czy te m niemoc wobec jego obcoci i przewagi. Nic nie jest wystarczajco wzniose dla egoisty, eby si przed tym ponia; nic nie jest na tyle samodzielne, by mia dla y; nic na tyle wite - eby si temu zoy w ofierze. Mio egoisty wypywa z

142

samolubstwa, pawi si w rzece samolubstwa i w nim ponownie znajduje swe ujcie. Czy mona to jeszcze nazwa mioci? Jeli znajdziecie na to inne sowo, to prosz; moe wtedy sodki wyraz - mio - zwidnie wraz z obumarym wiatem. Ja przynajmniej, jak na razie, nie potrafi znale adnego w naszej chrzecijaskiej mowie, tote pozostan przy tym starym brzmieniu, kochajc mj obiekt, m wasno. Mio jest tylko jednym z uczu, jakie ywi, lecz pogardzam ni, gdy jest si nade Mn, bosk si (Feuerbach), namitnoci, ktrej nie wolno Mi odrzuci, religijnym i moralnym obowizkiem. Bdc moim uczuciem jest moja; jako zasada jednak, ktrej powicam i zaprzysigam m dusz, staje si wadczyni, czym boskim; jak nienawi, bdc zasad - czym diabelskim. Jedno nie lepsze od drugiego. Krtko rzecz ujmujc, mio egoistyczna, tzn. moja mio, nie jest ani wita, ani nie-wita, ani boska, ani diabelska. Mio ograniczona przez wiar jest mioci nieprawdziw. Jedynym ograniczeniem, ktre nie jest w sprzecznoci z istot mioci, jest samoograniczenie mioci przez rozum, intelekt. Mio, ktra lekceway surowo, prawo intelektu, jest mioci teoretycznie faszyw, a praktycznie zgubn.ccxlix Zatem mio ma by w swej istocie rozumna! Tak sdzi Feuerbach, czowiek wierzcy uwaa natomiast, i mio jest w swej istocie pena wiary. Jeden burzy si przeciwko nierozumnej mioci, drugi - przeciwko mioci bez wiary. Zarwno jedno, jak i drugie mona uzna co najwyej za splendidum vitium [cudown pomyk]. Czy nie mog pozwoli, by mio istniaa rwnie w formie nierozsdku i niewiary? Nie mi powiedzie, e mio nierozumna czy mio bez wiary to niedorzeczno, e to nie mio; tak jak nie mogliby powiedzie, e nierozumne zy czy zy bez wiary nie s zami. Lecz jeli mio nierozumna, lub bez wiary, ma by uwaana za mio, cho nie godn czowieka, to wypywa std jedynie wniosek, e to nie mio jest najwyszym celem, ale rozum bd wiara. Wszak kocha potrafi take nierozumny i niewierzcy; mio jednake ma warto wycznie wtedy, gdy jest mioci rozumnego czy te wierzcego czowieka. Wyglda to na mamienie si, gdy Feuerbach rozwag w mioci nazywa jej samoograniczeniem; wierzcy mgby rwnie dobrze jej samoograniczeniem nazwa wiar. Mio nierozumna nie jest ani faszywa, ani zgubna - spenia swoje zadanie jako mio. Wobec wiata, a szczeglnie wobec ludzi, mam przyj okrelone podejcie, i od pocztku mam im wyj naprzeciw z mioci, z uczuciem mioci. Faktycznie jawi si w tym o wiele wicej samowoli i samostanowienia, ni gdybym pozwoli si bombardowa wszystkim moliwym uczuciom tego wiata, wystawiajc si na najdziwniejsze i najbardziej przypadkowe wraenia. Do ludzi mam raczej z gry okrelone podejcie, poniekd niech i uprzedzenie. Z gry okreliem m taktyk wzgdem nich i myl o nich tylko tak, jak ju raz postanowiem, pomimo ich sprzeciww. Przed wadztwem tego wiata chroni si dziki zasadzie mioci, cokolwiek bowiem mogoby si zdarzy, Ja - kocham. Brzydota np., wywiera na Mnie nieprzyjemne wraenie, jednak - zdecydowany kocha - pokonuj je, jak kad antypati. Ale to uczucie, ktre w rzeczy samej determinuje me dziaanie, na ktre si skazaem, jest wanie gupim uczuciem, gdy jest z gry zaoone i Ja sam nie mog si od niego uwolni, nie mog si go pozby. Jako powzite z gry jest uprzedzeniem. To nie Ja manifestuj si wobec wiata, lecz moja mio. Chocia nie rzdzi Mn wiat, to wszak tym nieuchronniej wada Mn duch mioci. Przezwyciyem wiat, by sta si niewolnikiem Ducha. Chocia powiedziaem przedtem, i kocham wiat, to teraz rwnie dodam: nie kocham go, gdy go niszcz, tak jak niszcz Siebie - unicestwiam go (Ich lse sie auf). Nie ograniczam si do Jednego uczucia wzgldem ludzi, lecz wszystkim mym uczuciom, jeli tylko mog, zostawiam swobodne pole do dziaania. Dlaczego miabym si ba wyrazi to otwarcie? Ale tak, wykorzystuj wiat i ludzi! Przy tym mog si otworzy na kade wraenie, nie odrywajc mej uwagi od Siebie samego. Mog kocha, kocha ca dusz, pozwalajc poerajcemu
143

pomieniowi mioci pali si w mym sercu, i traktujc ukochanego wycznie jako poywk dla mej namitnoci, ktr si wci na nowo syc. Troszcz si o niego tylko jako o obiekt mej mioci; jedynie o niego, ktrego potrzebuje moja mio, o najukochaszego. Jake byby Mi obojtny, gdyby nie moja mio! Nim tylko j karmi, do tego go potrzebuj - ciesz si nim. Wemy jaki inny, podobny przykad. Widz, jak armia upiorw straszy ludzi trzymajcych si ciemnych zabobonw. Czy sdzicie, i to mio do Was kae Mi uy mych si, by obezwadni wiatem dnia t mroczn zjaw? Czy pisz z mioci do ludzi? Nie, pisz, by da ycie mym mylom; i chobym przewidywa, e zakc one wasz spokj i cisz, e krlestwo myli da pocztek najkrwawszym wojnom i zagadzie wielu pokole - to i tak bym je upowszechnia. Rbcie z nimi, co chcecie i potraficie - to wasza rzecz, Mnie to nie obchodzi. By moe przyniesie Wam to jedynie zmartwienie, walk i mier, a tylko garstce - rado. Gdyby wasze dobro leao Mi na sercu, to postpibym jak Koci, zakazujc wieckim czytania Biblii; bd jak chrzecijaskie wadze, ustanawiajc wity obowizek chronienia prostego ludu przed zymi ksikami. Lecz tego, co myl, nie wyraam ani ze wzgldu na Was, ani - na Prawd. Nie Ja piewam tak jako ten ptak, Co w grnym mieszka lesie; Nagrod moj wolny szlak I pie, co z piersi rwie siccl. piewam, bom piewak. A Was wykorzystuj, gdy potrzebuj - uszu. Gdzie wiat wchodzi Mi w drog - a wchodzi Mi w drog wszdzie - tam go poeram, by zaspokoi gd mego egoizmu. Nie jeste dla Mnie niczym innym jak tylko straw, tak jak i Ja jestem przez Ciebie spoywany i pochaniany. Stosunek, ktry istnieje pomidzy Nami, to stosunek uytecznosi, poytecznoci, korzyci. Nie jestemy Sobie nawzajem nic winni, albowiem to, co wydaje si, i jestem Tobie winien, co najwyej jestem winien Sobie. Gdy si umiecham, by Ci rozweseli, to znaczy, i zaley Mi na twej wesooci, mj umiech za wyraa tylko me pragnienie; do tysicy innych ludzi, ktrych nie zamierzam rozwesela nie umiecham si wcale. Do mioci opartej na Istocie Czowieka, czy te ustanowionej jako nakaz w epoce Kocioa i moralnoci, trzeba Nas przyucza. To, w jaki sposb moralny wpyw, podstawowy czynnik naszego wychowania, usiuje regulowa stosunki midzy ludmi, naley tu rozpatrzy - przynajmniej na jednym przykadzie okiem egoisty. Ci, ktrzy Nas wychowuj, dbaj o to, by zawczasu oduczy Nas kama, wpajajc Nam zasad, i zawsze powinno si mwi tylko prawd. Gdyby podstaw owej reguy uczyniono interesowno, to kady bez trudu by poj, jak atwo - kamic - straci zaufanie, ktre chce si wzbudzi u innych, i e zasada: Kto raz skamie, temu si nie wierzy, choby mwi prawdccli - okazuje si suszna. Lecz jednoczenie byby wiadom faktu, i mwi prawd jedynie temu, kogo sam upowani, by prawd usysza. Gdy szpiega przemykajcego si w przebraniu przez obz wroga zapytaj, kim jest, to cho pytajcy maj prawo dopytywa si, jak si nazywa, on nie daje im prawa, by dowiedzieli si ode prawdy; powie im, co mu si podoba, lecz nie to, co chc wiedzie. A przecie moralno nakazuje: Nie bdziesz kama!. Moralno upowania ich do tego, by oczekiwa prawdy; Ja za ich do tego nie upowaniam i uznaj wycznie to prawo, ktrego sam udzielam. Gdy na zebranie rewolucjonistw wedrze si policja i pyta mwc o jego nazwisko, to kady wie, e policja ma do tego prawo, lecz nie ma go od rewolucjonisty, gdy on jest jej wrogiem: podaje faszywe nazwisko i ich okamuje. Policja rwnie nie jest tak gupia, by liczy na prawdomwno swych wrogw; wrcz przeciwnie, nie daje od razu wiary, ale bada, jeli tylko moe, podejrzan jednostk. Wszak pastwo na kadym kroku podchodzi do jednostek podejrzliwie, widzc w ich egoizmie swego naturalnego
144

wroga. Zawsze i wszdzie da okazania papierw, a kto nie moe si wylegitymowa, ten staje si przedmiotem ledztwa. Pastwo nie wierzy i nie ufa jednostce, a relacje z ni ustala na podstawie kodeksu kamstwa: uwierzy Mi dopiero wwczas, gdy si przekona, e zeznaj prawd, czsto uciekajc si do przysigi jako ostatecznego rodka. Wyranie dowodzi to, i pastwo nie liczy na nasze umiowanie prawdy i wiarygodno, lecz na nasz interesowno, nasz wasn korzy; ufa, i nie bdziemy chcieli porni si z Bogiem poprzez krzywoprzysistwo. Przywodzi to na myl francuskiego rewolucjonist, ktry w 1788 roku wrd przyjaci niebacznie wypowiedzia te znane sowa: wiat nie zazna spokoju, dopki ostatni krl nie zawinie na flakach ostatniego klechycclii. Wwczas krl mia jeszcze peni wadzy, i kiedy ta wypowied przypadkiem wysza na jaw, to cho nie mona byo przedstawi wiadkw, zadano od oskaronego przyznania si do winy. Miae si przyzna, czy nie? Gdyby zaprzeczy, to by skama, lecz uniknby kary; gdyby si przyzna, okazaby szczero, ale zostaby city. Jeli prawda jest dla niego najwaniejsza, to prosz, niechaj umiera. Jedynie jaki marny poeta mgby chcie kres jego ywota uczyni tematem tragedii, bo kt chciaby oglda, jak czowiek umiera ze strachu? Jeli miaby odwag nie by niewolnikiem prawdy i szczeroci, to zapytaby by moe tak: Po co sdziom wiedzie, com powiedzia pord przyjaci? Gdybym chcia, eby si dowiedzieli, to sam bym im powiedzia, jak powiedziaem to moim przyjacioom. Nie chc, eby wiedzieli. Usiuj wydrze moj tajemnic, cho ich do tego nie upowaniem i nie uczyniem mymi powiernikami; chc dowiedzie si tego, co Ja chc zatai. No to ju, chodcie - Wy, ktrzy m wol chcecie zama sw wol - i pokacie, co potraficie. Moecie Mnie torturowa, grozi Mi piekem i wiecznym potpieniem; moecie zama mj upr, Ja za zo Wam faszyw przysig, prawdy jednake ze Mnie nie wycigniecie, gdy Ja chc Was okama, nie daem Wam bowiem adnego prawa do mojej szczeroci. I choby sam Bg, ktry jest Prawd, mia na Mnie z gry spoglda gronym okiem, i gdybym - kamic - nie mg ju znie blu, to wszake miabym odwag dalej kama. Nawet gdyby zbrzydo Mi me ycie, gdybym sdzi, e miecz kata bdzie wybawieniem, to i tak nie pozwolibym Wam si cieszy, i znalelicie we Mnie niewolnika prawdy, ktrego uczynilicie zdrajc jego wasnej woli, za pomoc swych kleszych praktyk. Wypowiadajc owe sowa zdrady, nie chciaem przecie bycie znali prawd, a i teraz zostaj posuszny mej woli i nie dam si zastraszy kltwie kamstwa. Zygmuntccliii nie by ndzn kreatur dlatego, i zama swe ksiece sowo, lecz zama sowo, poniewa by kreatur; mgby przecie dotrzyma sowa, a i tak pozostaby kreatur, sugusem klechw. Luter, kierowany wysz si, zerwa luby zakonne, czynic to dla chway boej. Obaj, optani, zamali swe przysigi: Zygmunt, gdy chcia pokaza, i jest szczerym wyznawc boskiej prawdy, tj. prawdziwej wiary, i jest prawdziwym katolikiem; Luter - gdy szczerze i prawdziwie, ciaem i dusz chcia da wiadectwo Ewangelii. Obaj zoyli faszyw przysig, by by uczciwymi wobec wyszej prawdy. Jednego rozgrzeszyy klechy, drugi - rozgrzeszy si sam. Jaki inny mieli zamiar anieli ten, ktry wyraaj apostolskie sowa: Okamae nie czowieka, lecz Bogaccliv? Okamali czowieka, zamali sw przysig w oczach wiata, by nie kama Bogu, ale mu suy. A wic ukazali Nam sposb, jak naley postpowa z prawd wobec ludzi. Dla czci boej, dla chway boej - krzywoprzysistwo, kamstwo, zamanie ksicego sowa! Co by to byo, gdybymy spraw potraktowali nieco inaczej i napisali: krzywoprzysistwa i kamstwa - ze wzgldu na Mnie!cclv Czy nie byoby to obron wszelkiej niegodziwoci? W rzeczy samej wydaje si to przypomina dziaanie dla chway boej. Albowiem czy nie dla chway boej wznoszono szafoty, urzdzano auto da f i skazywano na potpienie? Czy nawet dzisiaj, dla chway boej, nie krpuje si religijnym wychowaniem ducha maych dzieci? Czy w imi boe nie amano witych lubw? Czy po dzi dzie nie wdruj misjonarze i klechy, by ydw, pogan, protestantw czy katolikw namawia do zdrady wiary
145

ojcw - dla boej chway? A Moja sprawa - czy ma by gorsza? Czyme bowiem jest Moja sprawa? Zaraz przychodzi na myl marny zysk. Lecz kim kieruje mio do marnego zysku, ten mianowicie czyni to dla siebie, jako e wszystko czyni si z myl o sobie samym, midzy innymi te i to, co czyni si dla chway boej. Jednake ten, dla kogo on szuka zysku, jest niewolnikiem zysku, nie stoi ponad nim, jest kim w jego wadzy; we wadzy sakiewki, nie swj, nie swj wasny. Czy czowiek opanowany chciwoci nie musi spenia nakazw swej pani, a gdy raz owadnie nim uczucie dobrodusznoci, czy nie jawi si to jako co rwnie wyjtkowego, jak w przypadku pobonych wiernych, ktrzy czasami porzucaj przewodnictwo swego Pana, ulegajc podszeptom diaba? Chciwiec bowiem to nie pan samego siebie (Eigner), ale niewolnik, i nie potrafi niczego dokona z myl o sobie, nie czynic tego zarazem dla swego pana; dokadnie tak, jak czek bogobojny. Znana jest historia zamania przyrzeczenia, jakiego dopuci si Franciszek II wobec cesarza Karola Vcclvi. Nie po gruntownych przemyleniach, ale natychmiast po zoeniu przysigi, krl Franciszek cofn j zarwno w duchu, jak i przez protest podpisany po kryjomu w obecnoci swych doradcw: dopuci si krzywoprzysistwa z premedytacj. Franciszek okaza si nieskory, by wykupi si z niewoli, cena bowiem, jak ustali Karol, wydaa mu si zbyt wysoka i niesprawiedliwa. O ile chciwy Karol przeliczy si, prbujc wycisn ze jak najwicej, o tyle skpstwem byo ze strony Franciszka chcie naby sw wolno za minimalny okup; jego pniejsze czyny (wrd nich powtrne zamanie sowa) dowodz niezbicie, i zniewoli go duch szachrajstwa, czynic ze ndznego oszusta. Co natomiast mamy powiedzie o jego krzywoprzysistwie? Przecie przede wszystkim znowu to, i to nie krzywoprzysistwo byo dla hab, lecz sknerstwo, e nie z powodu krzywoprzysistwa zasuy na pogard, ale przysiga faszywie dlatego, e by nikczemnikiem. Wszelako krzywoprzysistwo Franciszka wymaga innej oceny. Mona by rzec, i Franciszek zawid zaufanie, ktre pokada w nim Karol, wypuszczajc go na wolno. Gdyby jednak Karol naprawd darzy go zaufaniem, to ustaliby uczciw cen, zwrciby Franciszkowi wolno i czeka a tamten zapaci okup. Karol jednak mu nie ufa, lecz liczy jedynie na jego bezsilno i atwowierno, ktre nie pozwoliyby mu zama przysigi; Franciszek wszake przechytrzy cesarza w jego naiwnych kalkulacjach. Gdy ten sdzi, i si zabezpieczy, kac wrogowi zoy przysig, to w istocie zwolni go od wszelkich zobowiza. Karol posdza krla o gupot, tj. sumienno, i nie wierzc mu, liczy tylko na jego tpot, tzn. skrupuy: wypuci go z madryckiego wizienia, by tym mocniej go uwizi w jego wasnym sumieniu - w tych wiziennych murach, ktrymi religia opasaa ludzk dusz. Odesa go z powrotem do Francji, zakutego w niewidzialne kajdany, wic nie ma si co dziwi, e Franciszek, prbujc uciec, rwnie i je zerwa. aden czowiek nie miaby mu za ze, gdyby potajemnie uciek z Madrytu, znajdowa si bowiem w mocy wroga; lecz nad tym, e chcia si wyzwoli z boskich wizw, biada kady dobry chrzecijanin. (Dopiero pniej papie zwolni go z przysigi). Rzecz godn pogardy jest zawie zaufanie, ktre kto w Nas dobrowolnie pokada; nie przyniesie za haby naszemu egoizmowi wykazanie kademu, kto chce Nas zniewoli przysig, daremnoci jego podyktowanych nieufnoci forteli. Chciae Mnie zwiza, wiedz zatem, e Ja potrafi zerwa twoje pta. Wszystko zaley od tego, czy to Ja daj ufajcemu prawo do zaufania. Gdy przeladowca mego przyjaciela spyta Mnie, gdzie ten si schroni, to na pewno skieruj go faszywym tropem. Dlaczego pyta wanie Mnie, druha przeladowanego? By nie by faszywym przyjacielem, zdrajc - wybieram nieuczciwo wobec wroga. Mgbym wprawdzie w zgodzie z sumieniem odwanie odpowiedzie: nie powiem (tak rozstrzyga ten przypadek Fichte), dziki czemu zachowam swe umiowanie prawdy, przyjacielowi jednak na nic by si to zdao. Gdy nie wprowadz wroga w bd, to moe on przypadkiem pj waciw drog, a moje umiowanie prawdy zgubioby przyjaciela, gdy odebrao Mi odwag, by skama. Dla kogo Prawda jest bokiem, witoci, ten musi si przed ni ukorzy; nie wolno mu oprze si jej daniom, nie moe si jej
146

odwanie sprzeciwia, sowem: musi si wyrzec bohaterskiej odwagi, by kama. Kamstwo bowiem wymaga nie mniejszego mstwa ni prawda; mstwa, ktrego najczciej brakuje modym, gotowym raczej wyzna prawd i pj za to na szafot, ni zniszczy potg wroga zuchwaym kamstwem. Dla nich Prawda jest wita, wito za zawsze da lepego oddania, uwielbienia i ofiary. Jeli nie jestecie zuchwali, jeli nie szydzicie ze witoci, to potulnie jej suycie. Rzuca si Wam do puapki mae ziarenko prawy, a Wy ochoczo si na nie rzucacie i - ju gupiec jest w potrzasku. Nie chcecie kama? Wic padajcie ofiarami prawdy i stawajcie si mczennikami! Mczennikami dla jakiej sprawy? Dla Waszej? Dla Swojoci? Nie, dla waszej boginii, dla Prawdy. Znacie tylko dwojak sub, dwa rodzaje sug: sugi prawdy i sugi kamstwa. Sucie zatem Prawdzie w imi boe. Inni z kolei rwnie su prawdzie, lecz su jej z umiarem, rozrniajc np. zwyke kamstwo i kamstwo pod przysig. A przecie caa kwestia przysigi splata si z kwesti kamstwa, gdy nawet przysiga jest wycznie zeznaniem, co do ktrego ma si mie cakowit pewno. Chyba nie uwaacie, e macie prawo kama, skoro Was nie zaprzysiono? Kto bierze to dosownie, ten musi surowo ocenia kamstwo i potpia je jako faszyw przysig. Tu pozostaje jeszcze prastara moralna kontrowersja, wystpujca pod nazw kamstwa z koniecznoci. Nikt, kto way si stan w jego obronie, nie moe w konsekwencji odrzuci przysigi z koniecznoci. Bo jeli usprawiedliwiam me kamstwo jako kamstwo z koniecznoci, to nie powinienem si obawia kama z przekonaniem. Dlaczego mam tego, co czyni, nie czyni miao i bez zastrzee (reservatio mentalis)cclvii? Jeli raz skami, to dlaczeg by nie kama konsekwentnie, w peni wiadomie i najlepiej, jak potrafi? Bdc szpiegiem, musiabym kade me faszywe zeznanie na danie wroga popiera przysig; zdecydowany, aby go okama, czy miabym nagle stchrzy i zawaha si przysic? Bybym wtedy z miejsca skoczony jako kamca i szpieg, sam bowiem dabym powd, aby Mnie uwizi. Take i pastwo boi si przysigi z koniecznoci i dlatego nie kae przysiga oskaronym. Lecz w waszym przypadku nie ma si czego obawia Wy kamiecie, ale nie krzywoprzysigacie. Jeli okaecie komu dobrodziejstwo, tak aby o tym nie wiedzia, a on si jednak domyli i powie Wam od razu - to przeczycie; jeli obstaje przy swoim, to twierdzicie: Naprawd nie!. Gdy za dojdzie do przysig, to bdziecie si wzbrania, jako e zawsze pozostajecie w p drogi ze strachu przed witoci. Wobec witoci nie macie za grosz wasnej woli, kamiecie z umiarem, tak jak i wolni jestecie z umiarem, religijni z umiarem (duchowiestwo ma ju nie ingerowa; ta wanie kwestia staa si przedmiotem najbardziej jaowych sporw, jakie uniwersytet prowadzi obecnie z Kocioem), o monarchistycznych zapatrywaniach z umiarem (potrzebny Wam monarcha ograniczony ustrojem i konstytucj); wszystko uadzone, umiarkowane, mde i nijakie - Panu Bogu wieczk i diabu ogarek. Na pewnym uniwersytecie obowizywaa zasada, i kade sowo honoru, ktre student musia da delegatowi do spraw dyscyplinarnych, uwaano za niewane i niebye. Studenci mianowicie widzieli w owym daniu jedynie puapk, ktrej nie mona byo obej inaczej anieli odbierajc sowu honoru wszelkie znaczenie. Ten, kto ama swe sowo wobec kolegi, okrywa si hab; kto za dawa je delegatowi, wymiewa wraz z koleg oszukiwanego, ktry roi sobie, i ma ono t sam warto pord przyjaci i wrogw. Nie teoria tego, co suszne, lecz praktyczna konieczno nauczya studentw tak postpowa; nie majc owej deski ratunku musieliby niezawodnie posun si do zdrady wobec swych towarzyszy. A skoro w sposb potwierdzi si w praktyce, to ma te i swoje teoretyczne uzasadnienie. Sowo honoru, przysig, daj jedynie temu, kogo Ja do nich uprawniam. Ten, kto Mnie do tego zmusza, otrzymuje tylko wymuszone, tzn. wrogie sowo; sowo wroga, ktremu nie ma si prawa ufa, wrg bowiem nie daje Nam takiego prawa. Sdy pastwowe zreszt nie uznaj niezomnoci przysig. Gdybym bowiem poprzysig komu, przeciwko komu prowadzone jest ledztwo, e nie zeznam nic przeciwko niemu, to pomimo tego, i wie Mnie przysiga, sd zadaby moich zezna, a w razie odmowy, tak dugo by Mnie wizi, a w kocu bym si
147

zdecydowa zama przysig. Sd zwalnia Mnie z mojej przysigi - c za wielkoduszno! Gdyby jakakolwiek wadza miaa Mnie zwolni z przysigi, to wszak Ja jestem najpierwsz wadz, ktra ma do tego prawo. Jako ciekawostk, a take by przypomnie wszelkiego rodzaju konwencjonalne przysigi, mona by tu przytoczy i t, ktr car Pawecclviii kaza skada wizionym Polakom przed wypuszczeniem ich na wolno (Kociuszce, Potockiemu, Niemcewiczowicclix, i innym):Przysigamy carowi nie tylko wierno i posuszestwo, lecz przyrzekamy rwnie przela nasz krew dla jego chway; zobowizujemy si wyjawi wszystko, o czym wiemy, i mogoby kiedykolwiek zagrozi jego osobie czy te cesarstwu; owiadczamy wreszcie, e niezalenie od tego, w jakim zaktku ziemi bdziemy przebywa, jedno sowo cara wystarczy, bymy wszystko porzucili, aby natychmiast do przyby. Wydaje si, i w pewnej dziedzinie egoizm ju dawno przecign zasad mioci, i brakuje mu tylko okrelonej wiadomoci, by odnie zwycistwo z czystym sumieniem. Ta dziedzina to spekulacja w jej podwjnej postaci: mylenia i dziaania. Wpierw miao rozwaa si moliwy rezultat i spekuluje, Ilu mogoby ucierpie wskutek naszych spekulatywnych przedsiwzi. Nawet gdy w kocu si nam uda, cho trzeba rozprawi si z t resztk religijnoci, romantyki i czowieczestwa, to wwczas odzywa si religijne sumienie i przyznajesz si przynajmniej do tego ostatniego. Chciwy spekulator rzuca kilka groszy do puszki ebraka i spenia dobry uczynek; odwany myliciel pociesza si tym, i przyczynia si do wspierania rodzaju ludzkiego, i e jego druzgocca krytyka ludzkoci wyjdzie na dobre, czy te, e suy Idei. Ludzko, Idea, jest dla niego owym Czym, o ktrym mwi: Obchodzi Mnie to bardziej ni Ja sam. Po dzi dzie mylano i dziaano dla chway boej. Ci, ktrzy przez sze dni deptali wszystko dla swych egoistycznych celw, sidmego za Panu skadali ofiar, i ci, ktrzy niweczyli setki susznych spraw przez swe bezwzgldne mylenie, czynic to wszake w subie innej susznej sprawy; musieli myle, poza sob, jeszcze o czym innym, o narodzie, ludzkoci, itd. - ktrym ich samozaspokojenie wyszoby na korzy. Lecz to co stanowi istot ponad nimi, wysz bd najwysz istot, przeto uwaam, i trudz si dla chway boej. Mog zatem powiedzie, i ostatecznym motywem ich postpowania jest mio. Nie dobrowolna, nie ich wasna, lecz poddacza, wasna mio wyszej istoty (tzn. Boga, ktry sam jest mioci), sowem: nie egoistyczna, ale mio religijna, ktra rodzi si z bdnego mniemania, i musz zoy hod mioci, tj., i nie wolno im by egoistami. Cho chcemy wyzwoli wiat od wszelkiej niewoli, to przecie nie czynimy tego dla niego, ale dla Siebie. A poniewa nie jestemy z zawodu zbawcami wiata, ani nie czynimy tego z mioci, wic chcemy tylko wydrze go innym i Sobie przywaszczy. Nie ma on ju by poddanym Boga (Kocioa) ani prawa (Pastwa), lecz naszym wasnym; dlatego prbujemy go zdoby, zagarn, dla Siebie, a si, ktr przeciwko Nam zwraca, zama i wyeliminowa przez to, e wychodzimy mu naprzeciw i jak tylko stanie si nasz, zaraz mu si poddajemy. Bo skoro wiat jest nasz, to ju nie stosuje siy przeciw Nam, lecz tylko z Nami. Celem mego samolubstwa jest oswobodzenie wiata, by sta si moj wasnoci. To nie izolacja czy te samotno jest pierwotnym stanem czowieka, ale spoeczno. Nasza egzystencja zaczyna si od najintymniejszego zwizku, gdy jeszcze zanim zaczniemy oddycha, yjemy [w symbiozie] z matk. Potem, gdy przyjdziemy na wiat, znowu czowiek tuli Nas do piersi, a jego mio koysze Nas w ramionach, podporzdkowuje Nas sobie, i przykuwa do siebie tysicami wizw. Spoeczno jest naszym stanem naturalnym. Tote im mocniej zaczynamy odczuwa Siebie samych, tym bardziej owa wczeniejsza najintymniejsza wi ulega rozlunieniu, a rozpad tej pierwotnej spoecznoci staje si tym bardziej oczywisty. Teraz matka swoje dziecko, ktre niegdy nosia pod sercem, musi odciga od jego towarzyszy zabaw, by znowu je mie dla

148

siebie. Dziecko woli obcowanie z rwnymi sobie od spoecznoci, ktrej samo nie wybrao, a w ktrej wycznie przyszo na wiat. Rozkad spoeczestwa jednake to obcowanie czy te zrzeszanie si jednostek. Spoeczestwo wszelako rwnie powstaje poprzez zrzeszanie, lecz tylko w taki sposb, w jaki myli rodz ide fixe, a mianowicie przez to, e z myli znika energia myli, samo mylenie, owo bezustanne odrzucanie wszystkich kostniejcych myli. Gdyby zrzeszenie skrystalizowao si tworzc spoeczestwo, to przestaoby by zrzeszeniem, gdy polega ono na nieustannym Zrzeszaniu Si; bo gdy stanie si bytem zrzeszonym, gdy zamrze, gdy skostnieje, to jako zrzeszenie bdzie martwe, stanie si martwym ciaem zrzeszenia czy te zrzeszania, tj. spoeczestwem, ogem. Wymownym przykadem tego rodzaju jest partia. Fakt, i spoeczestwo, np. spoeczestwo pastwa ogranicza moj wolno, niezbyt Mnie oburza. Skoro jednak musz pozwoli, by m wolno ograniczay wszelkie siy, kady Silniejszy, a nawet kady blini; to nawet gdybym sam mia by samowadc wszech R[osji]cclx, nie cieszybym si przecie jeszcze absolutn wolnoci. Swojoci jednake nie dam Sobie odebra, a wanie ona ma podlega jego wadzy. Wprawdzie spoeczestwo, do ktrego nale, pozbawia Mnie niejednej swobody, ale w zamian zapewnia Mi inne, tak wic nie ma znaczenia, gdy Ja sam pozbawiam si tej czy innej wolnoci (np. przez kady kontrakt). Bd natomiast zazdronie strzeg mej Swojoci. Kada wsplnota, w zalenoci od peni jej wadzy, ma mniejsz lub wiksz skonno, by by autorytetem dla swych czonkw i ustanawia granice: wymaga i musi wymaga ograniczonego rozumu poddanych, da, by jej czonkowie byli jej ulegli, byli jej poddanymi - istnieje tylko dziki poddastwu. Przy tym nie musi bynajmniej wyklucza pewnej tolerancji, wrcz przeciwnie, spoeczestwo yczliwie przyjmuje reformy, pouczenie, nagan, o ile obliczone s na jego zysk; nagana jednak musi by yczliwa, nie moe by zuchwaa i pozbawiona szacunku; innymi sowy: substancja spoeczestwa musi zosta nienaruszona i wita. Spoeczestwo wymaga, aby ci, ktrzy do niego nale, nie wywyszali si i nie stawali ponad nim, lecz, by trzymali si granic praworzdnoci, tzn., by pozwalali sobie tylko na tyle, na ile pozwala spoeczestwo i jego prawo. Istnieje rnica pomidzy tym, czy spoeczestwo ogranicza moj wolno czy Swojo. Jeli mamy do czynienia z tym pierwszym, to jest to zrzeszanie si, ugoda, zrzeszenie; jeli zagroone zostaje to drugie, to spoeczestwo stanowi si dla siebie, si nade Mn, co dla Mnie nieosigalnego, co mog wprawdzie podziwia, ubstwia, czci i szanowa, ale nie mog pokona, ani pore. A nie mog mianowicie dlatego, i rezygnuj. Istnieje ono dziki mej rezygnacji, dziki memu samozaparciu, memu zwtpieniu zwanemu pokor. Pokora moja wyzwala w nim miao, moja ulego daje mu wadz. W kwestii wolnoci nie ma istotnej rnicy pomidzy pastwem a zrzeszeniem. To drugie nie moe powsta lub istnie bez ograniczania wolnoci na wszelkie sposoby, tak jak pastwo nie moe tolerowa nieograniczonej wolnoci. Ograniczenie wolnoci jest wszdzie nieuchronne, poniewa nie mona si od wszystkiego uwolni. Nie mona lata niczym ptak tylko dlatego, e chce si lata, gdy nie mona si uwolni od wasnego ciaru; nie mona nieograniczenie dugo y pod wod jak ryba, poniewa nie mona si oby bez powietrza, i wanie od tej niezbdnej potrzeby uwolni si nie mona, itd. Poniewa religia, a w szczeglnoci chrzecijastwo, drczyo czowieka daniem, by urzeczywistnia to, co nienaturalne i absurdalne, tote naley uzna wycznie za czyst konsekwencj owej religijnej ekstrawagancji i przesady fakt, i w kocu sam wolno, wolno absolutn, wyniesiono do rangi ideau, przez co uwidocznia si niedorzeczno tego, co niemoliwe. Zrzeszenie jednak nie tylko oferuje wikszy zakres wolnoci, lecz rwnie moe by uwaane za now wolno', zwaszcza dlatego, e dziki niemu unika si wszelkiego przymusu, typowego dla ycia w pastwie i spoeczestwie. Wszelako pozostanie w nim jeszcze sporo niewoli i niedobrowolnoci, albowiem jego celem
149

nie jest wolno, ktr powica z kolei na rzecz Swojoci - lecz sama Swojo. Na tym w duej mierze polega rnica pomidzy pastwem a zrzeszeniem. Jedno jest antagonist, zabjc Swojoci, drugie jej dzieckiem i wsptwrc; pastwo jest Widmem, ktre chce by uwielbiane w duchu i w rzeczywistoci; zrzeszenie jest moim dzieem, moim podem. Pastwo jest wadc mego ducha, wadc, ktry wymaga wiary i ustanawia dla Mnie przykazania - artykuy wiary praworzdnoci, wywiera moralny wpyw, rzdzi mym duchem i przepdza moje wasne Ja, by w jego miejsce, jako me prawdziwe Ja umieci siebie; sowem, pastwo jest wite, i wobec Mnie, jednostki, jest ono prawdziwym Czowiekiem, Duchem, Widmem. Zrzeszenie za jest mym wasnym dzieem, mym wytworem; nie jest witoci, duchow si ponad moim duchem, podobnie jak wszelkie stowarzyszenia tego rodzaju. Tak jak nie chc by niewolnikiem moich zasad, lecz je - bez jakichkolwiek gwarancji - cigle wystawiam mej krytyce na pomiewisko, nie dopuszczajc adnej pewnoci co do ich trwania, tak tym bardziej nie zobowizuj si na przyszo wobec zrzeszenia, i nie zaprzysigam mu mej duszy, jak to czyniono w opowieciach o diable i jak to ma faktycznie miejsce w przypadku pastwa i wszelkich autorytetw duchowych. Jestem i pozostaj dla Siebie czym wicej ni Pastwo, Koci, Bg, itd. - a wic i nieskoczenie wicej ni zrzeszenie. Owo spoeczestwo, jakie chce zaoy komunizm, wydaje si najbardziej przypomina zrzeszanie. Stawia sobie mianowicie za cel dobro Wszystkich, Wszystkich bez wyjtku!cclxi - jak bez koca nawouje Weitling. Wyglda to rzeczywicie tak, jakby nikt przy tym nie mia zosta pominity. Jakie zatem ma by owo dobro? Czy wszyscy nazywaj dobrem jedno i to samo? Jeli tak, to mamy do czynienia z prawdziwym dobrem. Czy nie dochodzimy tym samym do miejsca, w ktrym rozpoczyna si dyktatura religii? Chrzecijastwo naucza: nie ogldajcie si na ziemskie bahostki, lecz szukajcie swego prawdziwego dobra, stacie si - pobonymi chrzecijanami: bycie chrzecijaninem jest prawdziwym dobrem. Oto prawdziwe dobro Wszystkich, gdy jest ono dobrem Czowieka jako takiego (Upiora). Zatem czy dobro Wszystkich ma by rwnie moim i twoim? Gdy Ja i Ty nie uznamy owego dobra za nasze, to czy bdzie si dba o to, w czym My nasze dobro upatrujemy? Wrcz przeciwnie, spoeczestwo wydao dekret o prawdziwym dobru, nazywajc je np. uczciwie zapracowan przyjemnoci; lecz gdyby wybra rozkoszne lenistwo, przyjemno bez pracy, to spoeczestwo, ktre troszczy si o dobro Wszystkich, dopilnowaoby, by zadba mdrze o to, co jest dobre dla Ciebie. Komunizm proklamujc dobro ogu kadzie kres dobrobytowi tych, ktrzy dotd yli ze swego kapitau, przy czym prawdopodobnie powodzio im si lepiej anieli w proponowanej przez Weitlinga perspektywie cile przestrzeganych godzin pracy. Utrzymuje on, e gdzie w gr wchodzi dobro tysicy, tam nie ma mowy o dobru milionw, i dlatego ci pierwsi musz si wyrzec swego partykularnego dobra dla dobra ogu. Nie, niech nie da si od ludzi, by powicali swe jednostkowe dobro dla dobra ogu, gdy z tym chrzecijaskim daniem nie zajdzie si daleko; zrozumiej lepiej przeciwne wskazanie, by nie pozwoli nikomu wydrze sobie wasnego dobra, lecz je utrwali. Sami z wasnej woli, bd dy do tego, by jak najlepiej zatroszczy si o swe dobro, czc si w tym celu z innymi, tj. powicajc cz wasnej wolnoci, jednak nie dla dobra Wszystkich, ale dla siebie samych. Odwoywanie si do gotowoci do powice i penej samowyrzecze mioci bliniego musiao w kocu straci swj zwodniczy urok, albowiem po tysicletniej dziaalnoci pozostawio za sob jedynie dzisiejsz ndz. Dlaczego zatem na prno oczekujemy, e powicenie przyniesie Nam lepsze jutro, zamiast uciec si do uzurpacji? Szczcie nie przychodzi ju od yczliwych, ktrzy daj i darowuj, lecz od biorcych, przywaszczajcych (uzurpatorw), wacicieli. Komunizm i szkalujcy egoizm humanizm wci jeszcze - wiadomie bd niewiadomie stawiaj na mio. Jeli wsplnota jest potrzeb czowieka i jeli uwaa on, i wspiera go w jego zamiarach, to - jako e staje si jego zasad - wkrtce narzuca mu swe prawa, prawa spoeczestwa. Zasada Czowieka przeksztaca si w suwerenn si ponad
150

nim, staje si jego najwysz istot, jego bogiem i wreszcie - prawodawc. Komunizm najcilej przestrzega tej zasady, a chrzecijastwo jest religi spoeczestwa, gdy mio jest - jak to susznie stwierdzi Feuerbach, cho nie to mia na myli - istot Czowieka, tj. istot spoeczestwa, czy te spoecznego (komunistycznego) czowieka. Wszelka religia jest kultem spoeczestwa, tej zasady, ktra rzdzi spoecznym, cywilizowanym czowiekiem. Tak wic wyczny bg jakiej jednostki nie jest bogiem, lecz jest nim zawsze bg spoeczestwa lub ogu, czy bdzie to spoeczno rodzinna (lary i penaty), narodowa (bg narodu) czy te spoeczno wszystkich ludzi (On jest ojcem wszystkich ludzicclxii). W konsekwencji, perspektywa wykorzenienia religii zaistnieje dopiero wtedy, gdy spoeczestwo i wszystko, co wynika z jego zasady, stanie si przeytkiem. Lecz wanie w komunizmie - jako e tam akurat wszystko ma by wsplne zasada ta osiga sw doskonao w ustanowieniu rwnoci. Gdy rwno zostanie zdobyta, to nie zabraknie rwnie wolnoci. A czyjej wolnoci? Spoeczestwa! Spoeczestwo staje si tu Wszystkim, a ludzie s jedynie dlasiebie-nawzajem. Oto jak zatriumfuje pastwo mioci. Ja wol jednak liczy na interesowno ni na miosierny uczynek, miosierdzie, lito, itd. Interesowno wymaga wzajemnoci (jak Ty Mnie, tak Ja Tobie), nie ma tu nic za darmo, trzeba j zdobywa i - kupi. A jak mam naby dla Siebie w miosierny uczynek? Wszystko zaley od tego, czy mam akurat do czynienia z yczliwym. Miosierny uczynek mona wycznie wyebra, przez mj godny poaowania wygld, przez to, i potrzebuj pomocy, przez m ndz i moje cierpienie. C mog mu ofiarowa w zamian za jego pomoc? Nic! Musz j przyj - w darze. Na mio nie ma ceny, czy raczej mona si wprawdzie odpaci, lecz tylko wzajemn mioci (przysuga za przysug). C za ndza, co za ebranina, corocznie przyjmowa datki nie mogc si odwzajemni, tak jak si je regularnie inkasuje np. od ubogiego dniwkarza! C moe uczyni Odbiorca dla niego i jego darowaych fenigw, na ktrych opiera si jego bogactwo? Zaprawd, dniwkarz miaby wicej poytku, gdyby Odbiorca wraz ze swym prawem, instytucjami, itd. - ktre on wszake musi wszystkie opaca - w ogle nie istnia. A przy tym kocha jednak ten nieborak swego pana. Nie, nie mona zrealizowa wsplnoty jako celu wyznaczonego przez dotychczasow histori. Wyrzeknijmy si raczej caej tej obudy zwizanej ze wsplnot i uznajmy, e bdc rwni jako ludzie, w istocie nie jestemy rwni, poniewa nie jestemy Ludmi. Rwni jestemy jedynie w pojciach, tylko wwczas, gdy mylimy - My, nie tacy, jacy istniejemy rzeczywicie i naprawd. Ja jestem Ja, i Ty jeste Ja, lecz Ja nie jestem owym wyobraonym Ja, to Ja bowiem, w ktrym wszyscy jestemy rwni, jest tylko moim wyobraeniem. Ja jestem czowiekiem i Ty jeste czowiekiem, ale Czowiek jest wycznie pojciem, oglnikiem; ani Ja, ani Ty nie jestemy wyraalni, jestemy niewysowieni, gdy tylko pojcia mona wyrazi i wysowi. Dlatego nie dmy do wsplnoty, lecz do jednostronnoci. Nie szukajmy wszechogarniajcej gminy, ludzkiego spoeczestwa, ale upatrujmy w innych tylko rodki i narzdzia, ktrych uywamy jako naszej wasnoci! Chocia w drzewie, zwierzciu, nie dostrzegamy rwnych Sobie, to obudnie zakadamy, e inni s Nam rwni. Mnie nikt nie jest rwny, bo - jak wszystkie pozostae istoty uwaam go za m wasno. Mwi si Mi natomiast, e mam by czowiekiem pord blinich (Judenfrage, s. 60), e mam w nich szanowa bliniego. Nikt nie jest godzien mego szacunku; rwnie i blini, ktry - tak jak inne istoty stanowi wycznie przedmiot, ktry Mnie zajmuje bd nie, przedmiot interesujcy lub nieinteresujcy, uyteczny lub bezuyteczny. Gdy bd go potrzebowa, to zapewne porozumiem si z nim i uo, by przez ugod umocni m wadz i wsplnymi siami wicej osign, ni moe dokona jednostka. W tym zespoleniu widz jedynie pomnoenie mojej siy, i dopki jest moj powielon si - zachowuj j. Na tym wanie polega - zrzeszanie si. Zrzeszenie nie zachowuje ani naturalnych, ani duchowych wizw i nie jest adnym naturalnym bd duchowym zwizkiem. Ani krew, ani wiara (tzn. duch)
151

nie le u jego podoa. W naturalnym zwizku - jak rodzina, plemi, nard, a nawet ludzko - jednostki maj warto tylko jako egzemplarze tego samego rodzaju czy gatunku; w zwizku duchowym - jak gmina, Koci - jednostka jest tylko czonkiem owych widm, a to, czym jeste w obu przypadkach jako Jedyny, naley stumi. Bdc Jedynym moesz zachowa Siebie wycznie w zrzeszeniu, gdy to nie Ty jeste jego wasnoci, lecz ono twoj, lub te czynisz z niego uytek. W zrzeszeniu, i tylko tam, uznawana jest wasno, poniewa tego, co Swoje, nie traktuje si ju duej jako lenno od obcej istoty. Komunizm, natomiast, konsekwentnie kontynuuje to, co istniao ju na etapie rozwoju religii, a zwaszcza w pastwie, mianowicie - wywaszczenie, tzn. system feudalny. Pastwo usiuje obaskawi chciwca; krtko mwic, prbuje zwrci jego dze jedynie ku sobie i zadowoli go tym, co mu daje. Nie w gowie mu chcie nasyci dze chciwego; wrcz przeciwnie, czowiekowi ogarnitemu niepohamowan chciwoci wymyla od egoistw, egoista jest jego wrogiem. Jest nim dlatego, i pastwu brakuje umiejtnoci, by z nim doj do adu, po prostu nie umie poj egoisty. Jako e pastwu chodzi tylko o siebie - bo przecie inaczej by nie moe - wic nie troszczy si ono o moje potrzeby, lecz wycznie o to, jakby Mnie zaatwi, tj. uczyni ze Mnie jakie inne Ja - dobrego obywatela. Pastwo nakazuje popraw obyczajw. A czym przyciga do siebie jednostki? Sob, tzn. tym, co naley do pastwa, wasnoci pastwa. Bezustannie zabiega o to, by Wszyscy mieli udzia w jego dobrach, by Wszystkich obdarowa dobrami kultury: zapewnia im wychowanie, otwiera dostp do swych placwek kulturalnych, ich przedsibiorczo nagradza wasnoci, tj. lennem, itd. Za cae to lenno da tylko naleytej daniny w postaci bezustannej wdzicznoci. Niewdzicznicy jednak nie myl odpaca si tak wdzicznoci. Tak wic i spoeczestwo nie moe postpowa inaczej ni pastwo. Do zrzeszenia wnosisz ca sw moc, swj majtek, i podkrelasz Sw warto; spoeczestwo wykrzystuje Ciebie wraz z tw si robocz, w jednym yjesz jak egoista, w drugim - po ludzku, tj. religijnie, jako czonek ciaa tego wadcy. Spoeczestwu winien jeste to, co masz, jeste mu zobowizany, optany przez spoeczne obowizki; zrzeszenie Ty sam wykorzystujesz i rozstajesz si z nim bez zobowiza i lojalnoci, gdy nie moesz ju wycign ze adnej korzyci. Spoeczestwo jest czym wicej anieli Ty, i bardziej ni Ty sam Ci obchodzi; zrzeszenie to tylko narzdzie czy or, dziki ktremu umacniasz i zwikszasz sw naturaln si; zrzeszenie bowiem istnieje dla Ciebie i dziki Tobie, a spoeczestwo - przeciwnie - ma Ci na swe usugi i moe si bez Ciebie obej; sowem: spoeczestwo jest wite, zrzeszenie - twoje wasne. Spoeczestwo wykorzystuje Ciebie, zrzeszenie za wykorzystujesz Ty sam. Wszelako nie powstrzymamy si przed zarzutem, e zawarta ugoda znowu bdzie Nam ciarem i moe ograniczy nasz wolno; mona powiedzie, i dojdziemy w kocu do tego, e kady bdzie musia powici cz swojej wolnoci dla ogu. Ogowi jednak nie przypadnie adna ofiara, poniewa nie zawieraem adnej ugody ani dla dobra ogu, ani jakiegokolwiek innego czowieka. Zgodziem si raczej na ugod tylko dla wasnej korzyci, z samolubstwa. Co za si tyczy ofiary, to ofiaruj wszak jedynie to, co nie jest w mej mocy, tzn. nie ofiaruj zupenie nic. Wracajc do kwestii wasnoci: waciciel jest Panem. Wybieraj zatem: czy sam chcesz by Panem, czy ma nim by spoeczestwo? Od tego zaley, czy bdziesz wacicielem czy dziadem! Egoista to waciciel, socjalista za - dziad. Dziadowanie czy wywaszczenie to kwintesencja feudalizmu, lennictwa, ktre w porwnaniu z poprzednim stuleciem zmienio jedynie lennodawc, umieszczajc Czowieka w miejsce Boga, i przyjmujc od Czowieka jako lenno to, co przedtem byo lennem z boej aski. To, i komunistyczne dziadowanie, dziki zasadzie humanizmu, zostaje doprowadzone do absolutnego i najbardziej dziadowskiego dziadowania, wykazano powyej, jak rwnie i to, e tylko w taki sposb dziadostwo moe si przemieni w Swojo. Stary system feudalny wykorzeniono podczas Rewolucji tak dokadnie, e odtd wszelkie reakcyjne
152

wybiegi stay si bezowocne, i ju bezowocne pozostan, gdy to, co martwe, jest - martwe. Jednake zmartwychwstanie jako prawda chrzecijaskich dziejw przetrwao prb czasu, albowiem w zawiatach odrodzi si feudalizm w przeobraonym ciele, nowy feudalizm pod lennym zwierzchnictwem Czowieka. Chrzecijastwa nie unicestwiono, a wierni nie s bez racji utrzymujc z ufnoci, i jak dotd wszelka walka przeciwko niemu suya jego oczyszczeniu i umocnieniu, gdy faktycznie jedynie si przemieniocclxiii, a to odkryte chrzecijastwocclxiv stao si - ludzkie. Nadal yjemy w na wskro chrzecijaskim wieku, a ci, ktrych to najbardziej zoci, najgorliwiej przyczynij si do tego, by osigno [ono] sw peni. Im bardziej ludzki, tym milszy sta si dla Nas feudalizm, bo im mniej uwaamy, i jest jeszcze feudalizmem, tym ufniej traktujemy go jako Swojo, mniemajc, i odnalelimy rzecz najwaciwsz, kiedymy odkryli to, co ludzkie. Liberalizm chce Mi da to, co Moje, nie pod nazw tego, co Moje, lecz tego, co ludzkie. Jak gdyby mona to byo osign pod t mask! Prawa czowieka - ta cenna zdobycz Rewolucji - implikuj, e Czowiek, ktry jest we Mnie, uprawnia Mnie do tego czy owego. Ja - jako jednostka - tzn. Ja jako taki, nie mam tego prawa, lecz ma je Czowiek i Mnie uprawnia. Tak wic jako czowiek mog wprawdzie mie prawo, ale poniewa jestem czym wicej ni czowiekiem - a mianowicie osobliwym czowiekiem, to moe to wanie Mnie, Osobliwemu, zosta odmwione. Natomiast jeli zwaacie na warto waszych darw, jeli utrzymujecie ich cen, nie ulegajc presji, by je sprzeda za bezcen; jeli nie dajecie Sobie wmwi, e wasz towar nie jest wart tej ceny, i jeli nie wystawiacie si na pomiewisko, oferujc ceny miesznie niskie, naladujecie za miaka mwic: drogo sprzedam me ycie (wasno), nie bd wrogowie go mie tanim kosztem - to za rzecz suszn uznalicie przeciwiestwo komunizmu, i hasem nie jest ju wtedy: Wyrzeknijcie si swej wasnoci! lecz - Uywajcie swej wasnoci! Nad podwojami naszej epoki nie widnieje apolliskie haso: Poznaj samego Siebiecclxv, ale Uywaj Siebie (Verwerte Dich)! Proudhon okrela wasno mianem kradziey (le vol). Chodzi tu jednake o obc wasno - a wycznie j Proudhon ma na myli - ktra istnieje niemniej dziki wyrzeczeniu, odstpieniu, pokorze, ktra jest prezentem. Po co rzewnie dopomina si wspczucia jako ofiara kradziey, skoro jest si przecie tylko gupim, tchrzliwym dawc prezentw? Po c z kolei obwinia innych, jakoby Nas ograbili, skoro sami wszak ponosimy win, pozostawiwszy innym ich mienie? To biedni s winni temu, e istniej bogaci. Oglnie rzecz biorc, nikogo nie drani jego wasno, lecz obca. W rzeczywistoci nie narusza si wasnoci, ale wyobcowanie wasnoci. Chcemy mc nazwa swoim coraz wicej, a nie mniej; wszystko chcemy nazywa swoim. Tote prowadzimy walk przeciwko obcoci, czy te - by stworzy sowo podobne do sowa wasno (Eigentum) - przeciwko Czyjoci, obcemu mieniu (Fremdentum). A jak si to robi? Zamiast przywaszcza sobie to, co obce, odgrywa si rol bezstronnego, pragnc jedynie, by wasno pozostawiono Trzeciemu (np. ludzkiej spoecznoci). da si tego, co obce, nie we wasnym imieniu, ale Trzeciego. Tak unikamy podejrze o egoizm i wszystko staje si nieskazitelne i - ludzkie! Wywaszczenie czy dziadostwo stanowi istot chrzecijastwa jak rwnie wszelkiej religijnoci (pobonoci, moralnoci, czowieczestwa), ktra objawia si najwyraniej w religii absolutnej i jako dobra nowina przemienia si w Ewangeli zdoln do rozwoju. Najwymowniejsz tego form jest dzisiejsza batalia przeciwko wasnoci, ktra ma doprowadzi Czowieka do zwycistwa i do cakowitego wywaszczenia: triumfujcy humanizm jest zwycistwem chrzecijastwa. Lecz owo odkryte chrzecijastwo to feudalizm w swej doskonaej postaci, wszechogarniajce lennictwo, doskonae dziadowanie. A wic co, kolejna rewolucja przeciwko feudalizmowi? Rewolucji i buntu nie mona uwaa za rwnoznaczne. Rewolucja polega na przewrocie stanu, istniejcego stanu rzeczy czy te statusu, pastwa bd spoeczestwa, stanowi przeto akt polityczny lub spoeczny. Bunt pociga
153

wprawdzie za sob nieuchronnie zmian stanu rzeczy, lecz nie bierze si z niezadowolenia z owego stanu, lecz z niezadowolenia ludzi z samych siebie; nie jest zbrojnym powstaniem, lecz powstaniem jednostek, jest rewolt bez baczenia na adcclxvi, ktry z si z niej rodzi. Celem rewolucji by nowy ad; bunt prowadzi do tego, by nie pozwoli da sob rzdzi, by samemu si gospodarzy, nie pokadajc ponnych nadziei w adnych instytucjach. Bunt to nie walka z istniejcym stanem, albowiem gdy bunt si powiedzie, to istniejcy stan rzeczy sam z siebie obraca si w niwecz; jest on jedynie mym wydobyciem si z istniejcego stanu rzeczy, ktry porzucony umiera i ulega rozkadowi. Moim celem zatem nie jest obalenie danego stanu rzeczy, ale wywyszenie si ponad niego. Moje zamiary i czyny nie maj politycznego bd spoecznego charakteru, gdy wi si wycznie ze Mn i moj Swojoci - s egoistyczne. Rewolucja nakazuje zakada instytucje; bunt wymaga, by si wznie i wywyszy. Rewolucjonistw zajmowaa kwestia wyboru ustroju i cay ten okres polityczny wypeniay walki i spory o ustrj, a utalentowani socjalici wymylali utopijne spoeczne instytucje (falanstery, itd.). Buntownik dy do tego, by by poza wszelkim ustrojemcclxvii. Szukajc porwnania, by rzecz janiej przedstawi, mimowolnie kieruj swe myli ku pocztkom chrzecijastwa. Z liberalnego punktu widzenia bierze si za ze pierwszym chrzecijanom, e nawoywali do posuszestwa wobec wczesnych, pogaskich wadz pastwowych i uznawania pogaskiej witoci, oraz e ze spokojem nakazywali: Oddajcie wic cesarzowi, co cesarskiecclxviii. Ile to buntw wybuchao przecie w owym czasie przeciwko rzymskiej hegemonii; jake buntowali si ydzi, a nawet sami Rzymianie, przeciw ich wasnym ziemskim wadcom; sowem, jake powszechne byo polityczne niezadowolenie! wczeni chrzecijanie nie chcieli nawet o tym sysze, nie chcieli popiera liberalnych tendencji. Dziaalno polityczna w owym okresie bya tak burzliwa, i - jak mwi o tym Ewangelie - nie mona byo skuteczniej oskary zaoyciela chrzecijastwa ni poprzez obwinianie go o polityczne intrygi, a przecie - jak podaj te same Ewangelie - on sam najmniej para si dziaalnoci polityczn. Dlaczego wic nie by rewolucjonist, demagogiem, jakim chtnie widzieliby go ydzi? Dlaczego nie by liberaem? Poniewa nie upatrywa szczcia w zmianie stanu rzeczy i cae to zamieszanie byo mu obojtne. Nie by rewolucjonist, jak Cezar, ale buntownikiem, nie wywrotowcem, lecz tym, ktry si zbuntowa (emporrichtete). Tote chodzio mu wycznie o to, bycie byli roztropni jak we, co wyraa t sam myl, jak w szczeglnym przypadku owo: Oddajcie cesarzowi, co cesarskie. Wszak nie prowadzi adnej wyzwoleczej czy te politycznej walki z istniejc wadz, chcia tylko i swoj wasn drog, nie troszczc si i nie przejmujc zwierzchnoci. Nie mniej obojtni ni wadze byli mu wrogowie, albowiem tego, do czego zmierza, nie rozumieli ani jedni, ani drudzy, on za trzyma ich jedynie z dala od siebie z mdroci wa. Aczkolwiek nie by ludowym wichrzycielem, demagogiem czy rewolucjonist, to by - jak kady staroytny chrzecijanin - tym wikszym buntownikiem, ktry wywyszy siebie ponad wszystko to, co wadzom i jej przeciwnikom wydawao si wzniose. Uwolni si od wszystkiego, co ich wizao, burzc jednoczenie podstawy caego pogaskiego wiata, bez ktrych wczesne pastwo musiao nieuchronnie lec w gruzach. A poniewa odrzuci zamys obalenia istniejcego stanu rzeczy, to sta si jego miertelnym wrogiem i rzeczywistym burzycielem; opasa go bowiem murem, odwanie i bezwzgldnie wznoszc ponad nim gmach wasnej wityni i nie zwaa na cierpienia zamurowywanych. Zatem czy to, co spotkao pogaski porzdek wiata, ma rwnie dotkn chrzecijastwo? Rewolucja zapewne nie osignie takiego rezultatu, jeli wczeniej nie wznieci si buntu! Jaki jest cel mego obcowania ze wiatem? Chc go uywa, zdoby, by sta si m wasnoci. Nie chc wolnoci i rwnoci ludzi, chc tylko mojej nad nimi wadzy; chc, by si stali moj wasnoci, bym mg ich uywa. I chocia
154

miaoby Mi si nie uda, gdy Koci i Pastwo zastrzegy dla siebie wadz nad yciem i mierci, to rwnie i j nazw - moj. Pitnujc ow wdow po oficerze, ktra podczas ucieczki do Rosji, gdy odstrzelono jej nog, zdjwszy podwizk udusia ni swe dziecko, po czym wykrwawia si przy jego zwokach napitnujecie tylko wspomnienie o dzieciobjczyni. Kto wie, ile z tego dziecka wiat miaby poytku, gdyby zostao przy yciu? Matka zamordowaa je, gdy chciaa umrze w zadowoleniu i spokoju. Przypadek ten by moe zaspokoi wasz sentymentalno i nie bdziecie w stanie wyczyta z niego nic wicej. Niech i tak bdzie. Ja, z mej strony, posuguj si nim jako przykadem na to, i moje zadowolenie rozstrzyga o mym stosunku do ludzi, i e w przypywie pokory nie zrzekn si wadzy nad yciem i mierci. Co si tyczy spoecznych obowizkw w ogle, to nikt nie decyduje o mym nastawieniu do innych, albowiem ani Bg, ani ludzko nie okrelaj mego stosunku do czowieka, lecz Ja sam. Dobitniej mona wyrazi to tak: nie mam adnych obowizkw wzgldem innych, a obowizek wobec Siebie mam dopty (np. obowizek zachowania si przy yciu, a wic nie samobjstwo), dopki odrniam Siebie od Siebie (moj niemierteln dusz od mego ziemskiego bytu, itd.). Nie korz si przed adn si i uwaam, i wszelkie siy stanowi jedynie moj si, ktr ujarzmi, gdy tylko pojawi si zagroenie, e stanie si Si nade Mn i przeciw Mnie. Jakakolwiek sia moe Mi posuy wycznie za rodek, by postawi na swoim; podobnie pies myliwski jest nasz si w polowaniu na zwierza, lecz zabijamy go, gdy Nas samych zaatakuje. Wszystkie siy, ktre Mn wadaj, sprowadzam wic do roli moich sug. To dziki Mnie istniej boki: wystarczy, e ich nie powoam od nowa do ycia, i ju ich nie ma. Sia wysza istnieje jedynie dziki temu, e j wywyszam Siebie poniajc. Przeto mj stosunek do wiata jest nastpujcy: nie czyni ju nic dla chway boej, nic - dla chway Czowieka, lecz to, co czyni, czyni dla Siebie. wiat zatem suy tylko memu zaspokojeniu, podczas gdy z religijnego punktu widzenia - do ktrego zaliczam rwnie moralny i humanistyczny - wszystko sprowadza si do pobonego yczenia (pium desiderium), tzn. do zawiatw i tego, co nieosigalne. Dotyczy to rwnie powszechnej szczliwoci ludzi, moralnego wiata powszechnej mioci, wiecznego pokoju, kresu egoizmu, itd. Nic na tym wiecie nie jest doskonae. Tym pustym stwierdzeniem Dobrzy odcinaj si od wiata i w swych celkach szukaj ucieczki w Bogu bd w swej dumnej samowiedzy. My za pozostajemy w tym niedoskonaym wiecie, gdy moe si Nam przyda do naszego samouywania. Moje obcowanie ze wiatem polega na tym, e go uywam, a wic wykorzystuj do rozkoszowania si samym sob. Moje obcowanie jest uywaniem wiata i polega na samouywaniu.

3. Moje samouywanie
Stoimy na rozdrou dziejw. Dotychczas wiat rozmyla jednynie o osigniciu korzyci z ycia, troszczy si o - ycie. Bez wzgldu bowiem na to, czy interesowano si yciem ziemskim czy pozaziemskim, doczesnym czy wiecznym; czy akniono powszedniego chleba (Chleba naszego powszedniego daj Nam), czy te witego chleba (prawdziwy chleb z niebios; chleb Boy, ktry zstpi z niebios i wiatu da ycie; chleb ywota, J 6), czy zajmowano si drogim yciem, czy yciem wiecznym, to sam obiekt zainteresowania i troski si nie zmienia, gdy w obu przypadkach jest nim ycie jako takie. A czy wspczeni traktuj rzecz inaczej? Pragnie si, by nikt ju nie musia si troszczy o podstawowe potrzeby yciowe, by mona je byo zaspokoi; zarazem

155

gosi si, i celem czowieka jest ten wiat, wiat rzeczywisty, w ktrym musi on nauczy si y, nie przejmujc si zawiatami. Rozwamy rzecz z innej strony. Kto troszczy si tylko o to, by y, ten - w tej troskliwoci - atwo zapomina o rozkoszy ycia. Jeli chodzi mu wycznie o ycie, a wic o to, by drogie ycie zachowa, to nie wykorzystuje on wszystkich swych si, by ze korzysta, tzn., by go uywa. A jak korzysta si z ycia? Spalajc je jak wiec; uywamy ycia, a zatem siebie, ywych, trawic je i siebie zarazem. Uywanie ycia polega na zuywaniu ycia. Szukajmy zatem rozkoszy ycia! A c czyni religijny wiat? Poszukiwa ycia. Na czym polega prawdziwe ycie, bogie ycie, itd.? Jak je osign? Co ma uczyni czowiek, by y naprawd? Jak wypenia to powoanie? Te i podobne im pytania wiadcz o tym, i pytajcy szukali wpierw siebie, tj. siebie w prawdziwym znaczeniu, w sensie prawdziwej ywotnoci. To, czym jestem, to piana i cie; to, czym bd, jest moim prawdziwym Ja. Denie do owego Ja, jego osignicie i zrealizowanie, stanowi trudne zadanie miertelnikw, ktrzy umieraj jedynie po to, by zmartwychwsta, yj, by umrze - by odnale prawdziwe ycie. Dopiero wtedy, kiedy jestem pewny samego Siebie i ju duej Siebie nie szukam, faktycznie staj si moj wasnoci: mam Siebie, tote uywam i rozkoszuj si Sob. Przenigdy natomiast nie mgbym si Sob cieszy, gdybym uwaa, i mam dopiero odnale me prawdziwe Ja, i miaoby doj do tego, e nie Ja, lecz Chrystus yby we Mnie, bd jakie inne duchowe, tj. upiorne Ja, np. prawdziwy Czowiek, Istota Czowieka, itd. Olbrzymia przepa dzieli oba te zapatrywania: w dawnym - jestem dla Siebie celem, w tym nowym - rdem; w jednym tskni do Siebie, w drugim - Siebie posiadam i postpuj ze Sob tak, jak z kad inn wasnoci - rozkoszuj si Sob, jak Mi si podoba. Nie lkam si ju duej o ycie, lecz je trwoni. Nie chodzi ju odtd o to, jak mona by wypeni sobie ycie, ale jak je roztrwoni, jak go uy; nie o to, jak w sobie wyksztaci prawdziwe Ja, lecz jak si wyy i unicestwi. C innego miaoby by ideaem jak nie poszukiwane, zawsze odlege Ja? Szukasz samego siebie, wic siebie jeszcze nie masz; wzdychasz do tego, czym winiene by, a zatem wci tym nie jeste. Od stuleci yjesz tsknot, nadziej. Jake inaczej yje si rozkosz! Czy odnosi si to tylko do tzw. Pobonych? Nie, dotyczy to wszystkich, ktrzy yj na przeomie epok, nawet utracjuszy. Rwnie dla nich po dniu roboczym przychodzi niedziela, a po codziennej udrce - marzenie o lepszym wiecie, o powszechnym ludzkim szczciu, sowem: o ideale. Ludziom pobonym przeciwstawia si zwaszcza filozofw. A czy ci rozmylali o czym innym ni o ideale, czy nie medytowali tylko nad absolutnym Ja? Wszdzie tsknota, nadzieja i nic wicej. Dla Mnie to tylko romantyka. Jeli uywanie ycia ma zatriumfowa nad tsknot do ycia i nadziej na nie, to musi je przezwyciy w ich podwjnym sensie, jak to przedstwia Schiller w Das Ideal und das Lebencclxix; musi usun duchow i doczesn ndz, wykorzeni idea i potrzeb powszedniego chleba. Ten, kto musi swe ycie wytraca, aby je zachowa, nie moe si nim cieszy, a kto go dopiero szuka, ten go jeszcze nie ma, i rwnie mao moe si nim rozkoszowa; biedny jeden jak i drugi, ale bogosawieni ubodzycclxx. Ci, ktrzy akn prawdziwego ycia, nie maj adnej wadzy nad sw doczesnoci, gdy musz j podporzdkowa jednemu celowi - zdobyciu prawdziwego ycia, musz j bez reszty powici owemu deniu i zadaniu. Jeli w przypadku ludzi religijnych - ktrzy wierz w ycie pozagrobowe, a doczesne uwaaj li tylko za przygotowanie do tego - wida do wyranie, e swj ziemski byt oddaj jedynie w sub upragnionemu, niebiaskiemu bytowi, to wszake powanym bdem byoby uwaa, e najbardziej wiatli i wyksztaceni ludzie skadaj mniejsz ofiar. Przecie prawdziwe ycie ma o wiele gbszy sens ni jest to w stanie odda ycie niebiaskie. Czy owo prawdziwe ycie nie jest przypadkiem yciem ludzkim, prawdziwie ludzkim - e posuymy si
156

owym liberalnym pojciem? Jeste ono, z gruntu, udziaem Kadego, czy te, aby je osign, naley si zdrowo natrudzi? Czy jest to ju obecne ycie, czy te przysze, ktre trzeba wywalczy, ktre przypadnie w udziale dopiero wwczas, gdy nie bdzie si ju splamionym egoizmem? ycie - zgodnie z tym pogldem - suy wycznie do tego, by je zdobywa; yje si tylko po to, by oywia w sobie istot Czowieka - yje si dla tej Istoty. Tote mamy swe ycie jedynie po to, by dziki niemu y prawdziwie, oczyszczeni z wszelkiego egoizmu. Boimy si do woli uywa ycia: ma ono suy wycznie susznej sprawie. Krtko mwic: ma si swe yciowe powoanie, yciowe zadanie, by yciem swym Co urzeczywistnia i tworzy; Co - czemu suy ono tylko za rodek i narzdzie; Co - co jest warte wicej ni samo ycie, czemu jest si winnym ycie. Ma si boga, ktry da ywej ofiary. Cho z czasem zniky barbarzyskie rytuay skadania ofiar z ludzi, to sama ludzka ofiara pozostaa; co chwila przestpcy padaj ofiar prawa, a My biedni grzesznicy, sami skadamy si w ofierze na otarzu Ludzkiej Istoty, Idei Czowieczestwa, Ludzkoci i jakkolwiek by jeszcze zwa te bogi i boki. A poniewa jestemy owemu Czemu winni nasze ycie, tote - co za tym idzie - nie mamy prawa go sobie odebra. Konserwatywna tendencja chrzecijastwa nie pozwala myle o mierci inaczej, jak tylko w sposb, ktry pozbawia j jej ocieniacclxxi, nakazujc przy tym dalej y przykadnie i zachowa si przy yciu. Chrzecijanin toleruje wszystko i moe wszystko znosi cierpliwie, jeli tylko on - ten arcyyd - bdzie mg si przeszmuglowa, przemyci do nieba; samego siebie zabi mu nie wolno, moe jedynie y i pracowa nad przygotowaniem przyszego miejsca. Konserwatyzm, czy te przezwycianie mierci ley mu na sercu: Jako ostatni wrg zostanie pokonana miercclxxii. Chrystus [...], [ktry] przezwyciy mier, a na ycie i niemiertelno rzuci wiato poprzez Ewangelicclxxiii. Niemiertelnocclxxiv, stao. Moralny chce tego, co dobre i suszne, a kiedy rzeczywicie znajdzie rodki, by to zrealizowa, to nie s one jego rodkami, lecz samego dobra, sprawiedliwoci. Niemoralnymi nie s one nigdy, gdy su dobremu celowi - cel uwica rodki. Uwaa si, e ta zasada jest dzieem jezuitw, ale w istocie ma ona swe rdo w moralnoci. Moralny suy jakiej sprawie bd idei, czyni siebie narzdziem idei dobra, niczym Pobony, poczytujcy sobie za chwa, e jest narzdziem i naczyniem Pana. Moralno nakazuje, by oczekiwa mierci jako tego, co dobre; odda si jej samemu jest niemoralne i ze - samobjstwo nie znajduje adnego usprawiedliwienia przed trybunaem moralnoci. Zakazuje go czowiek religijny, gdy Ty sam Sobie ycia nie da, lecz Bg, ktry jako jedyny moe Ci je znowu odebra (jak gdyby - zgodnie z tym pogldem - Bg Mi ycia nie zabiera, kiedy Siebie zabij, czy te gdy powali Mnie dachwka bd kula wroga: to wszak on obudziby we Mnie samobjcze myli!). Rwnie i moralny zakazuje samobjstwa, gdy jestem winien swe ycie ojczyznie, itd., albowiem nie wiem, czy me ycie na co dobrego si jeszcze nie zda. Naturalnie, przestaj by narzdziem dobra i naczyniem Pana. Gdy jestem niemoralny, to moja poprawa posuy dobru; jeli jestem bezbony, to Bg raduje si moj skruch. Samobjstwo jest przeto czynem zarwno bezbonym, jak i haniebnym. Jeli kto o wiatopogldzie religijnym odbiera sobie ycie, to postpuje bezbonie, gdy za samobjca jest czekiem moralnym, to - niepomny obowizku - postpuje niemoralnie. Dugo rozstrzygano kwesti, czy da si usprawiedliwi przed trybunaem moralnoci mier Emilii Galotti (traktuje si j jak gdyby bya samobjstwem, czym w istocie rzeczy bya). To, i Emilia bya do tego stopnia zalepiona ide czystoci, tego dobra moralnego, by odda za ni ycie, jest ze wszech miar moralne, to jednak, e zwtpia w sw wadz nad swym ciaem, byo aktem niemoralnym. Takie oto sprzecznoci stanowi tragiczny konflikt tej moralnej tragedii; nie wzbudzi ona wszak zainteresowania u kogo, kto nie myli i nie czuje moralnie. To, co odnosi si do pobonoci i moralnoci, nieodzownie dotyczy te czowieczestwa, gdy rwnoczenie jestemy duni swe ycie Czowiekowi, ludzkoci czy gatunkowi. Dopiero wtedy, gdy nie bd mia zobowiza wobec
157

adnej istoty, dopiero wwczas zachowanie ycia bdzie moj spraw. Jeden skok z tego mostu uczyni Mnie wolnym! Skoro jednak jestemy winni zachowanie naszego ycia owej istocie, ktr w nas samych mamy oywia, to mamy rwnie obowizek ksztatowa nasze ycie wedle jej miary, nie za wedug wasnego uznania. Wszelkie me odczucia, myli i pragnienia, wszystkie me czyny i wysiki nale do niej. To, co odpowiada owej istocie, wynika z jej pojcia, a przecie jake odmiennie si je pojmuje, jak wielorako si ow istot przedstawia! Inne wymagania stawia najwysza istota mahometanom, a jeszcze inne chrzecijanom, tak wic rni si od siebie obie te yciowe postawy. Wszyscy natomiast utrzymuj, e najwysza istota ma kierowa naszym yciem. Jednak pobonych, ktrzy w Bogu maj swego sdziego, a w jego sowie yciowy drogowskaz, pomijam - jedynie nadmieniajc - gdy s przeytkiem minionej epoki, wic niechaj jako skamielina pozostan tam, gdzie ich miejsce. W naszej epoce maj gos ju nie poboni, lecz liberaowie, a i sama pobono nie moe si przed tym obroni, by nie zarowi swego bladego oblicza liberalnym rumiecem. Liberaowie nie oddaj czci Bogu jako swemu sdziemu, a Sowo Boe nie jest dla nich drogowskazem, gdy nowym probierzem sta si Czowiek: chc y nie po boemu, lecz po ludzku. Czowiek jest dla liberaa najwysz istot i sdzi, ludzko za drogowskazem czy katechizmem. Bg jest Duchem, lecz Czowiek to duch najdoskonalszy, to ostateczny rezultat odwiecznej pogoni za Duchem bd badania gbi boskoci, tj. gbi Ducha. Musisz posiada ludzkie cechy; sam musisz by ludzki od stp do gw, zarwno wewntrz jak i na zewntrz, czowieczestwo jest bowiem twym powoaniem. Powoanie! Przeznaczenie! Zadanie! Bdziesz tym, czym by moesz. Urodzonemu poecie mog wprawdzie przeszkodzi trudnoci yciowe w zdobyciu sawy bd wyksztaenia, by tworzy dojrzae artystycznie dziea, lecz tak czy siak bdzie pisa wiersze, czy to jako parobek, czy te - jeli szczcie dopisze - jako synny poeta na weimarskim dworze. Urodzony muzyk bdzie muzykowa bd to na wielu instrumentach, bd tylko na fujarce. Urodzony filozof moe si okaza akademickim lub wiejskim filozofem. A wreszcie, urodzony gupi Ja, ktry - jak to czsto bywa moe by zarazem filutem (prawdopodobnie kady, kto do szk chodzi, jest w stanie to sobie uprzytomni na przykadzie szkolnych kolegw), zawsze pozostanie zakutym bem, choby by wywiczony i wytresowany na kierownika biura, czy te takiemu miaby czyci buty. Ba, urodzone tpaki tworz bezsprzecznie najrozmaitsze klasy ludzi. Dlaczego wic w obrbie gatunku ludzkiego nie miayby wystpowa podobne rnice, tak oczywiste pord zwierzt? To wszdzie s zdolniejsi i mniej uzdolnieni. Jednake tak tpi, by nie mona im byo wpoi idei, s tylko nieliczni. Tote powszechnie si utrzymuje, i wszyscy ludzie s zdolni do tego, by wyznawa jak religi. W pewnym stopniu mona w nich rwnie zaszczepi jeszcze inne idee, np. rozumienie muzyki czy nawet filozofii. Tu bowiem klerykalizm (Pfaffentum) wie si z religi, moralnoci, wyksztaceniem, nauk, itd., a komunici, np. dziki swoim szkoom ludowym, chc Wszystkim wszystko udostpni. Panuje powszechna opinia, e ta wielka masa nie da sobie rady bez religii. Komunici id dalej twierdzc, i nie tylko wielka masa, lecz w ogle Wszyscy s powoani do Wszystkiego. Nie do, e wytresowano t wielk mas do wyznawania religii, to teraz kae si jej jeszcze zajmowa tym wszystkim, co ludzkie. Tresura bdzie odtd jeszcze bardziej powszechna i gruntowna. Bylibycie tacy szczliwi, gdybycie mogli swawoli po swojemu. A tak, biedaczyska, macie taczy, jak Wam zagraj bakaarze i niedwiednicy, wykonujc sztuczki, ktrych sami dla Siebie nigdy bycie nie wykonywali. Lecz Wy nie protestujecie, gdy bierze si Was za co, czym nie jestecie. Nie, bez koca, mechanicznie powtarzacie wyuczone pytanie: Do czego jestem powoany? Co winienem czyni?. Musicie wic tylko postawi pytanie: czy da
158

Sobie rozkazywa i mwi, co jest wasz powinnoci i powoaniem, czy te nakazywa i rozkazywa samym Sobie zgodnie z nakazami ducha. W odniesieniu do woli oznacza to bowiem: Chc tego, co powinienem. Czowiek nie jest do niczego powoany i nie ma adnego zadania czy przeznaczenia, podobnie jak rolina czy zwierz. Rozwijajcy si kwiat nie poda za adnym powoaniem, ale wszystkich swych si uywa po to, by uy wiata - jak tylko potrafi - i pochon go, tzn., czerpie tyle sokw z ziemi, tyle tlenu z powietrza, tyle sonecznego wiata, ile potrafi wykorzysta i w sobie pomieci. Rwnie i ptak nie kieruje si adnym powoaniem, uywajc swych si jak tylko umie: ugania si za chrabszczami i piewa, ile dusza zapragnie. Lecz siy kwiatu i ptaka s nike w porwnaniu z ludzkimi; o wiele silniejszy jest czowiek, ktry uywa swych si, by czerpa z otoczenia jak kwiat czy zwierz. Nie ma on powoania, lecz ma siy, ktre - gdzie tylko s - tam si objawiaj; ich istnienie polega bowiem na ich manifestacji - bez tego nie mogyby istnie, podobnie jak ycie przestaje by yciem, kiedy na sekund zamiera. Zatem mona by zawoa: Czowieku, uywaj swych si! w imperatyw mgby jednak sugerowa, i zadaniem czowieka jest uywa swych si, a tak nie jest. Kady uywa swych si, nie uwaajc tego za swe powoanie: kady w kadej chwili uywa tyle siy, ile w sobie ma. Mwi si wprawdzie o pokonanym, i mg bardziej wyty swe siy, jednak zapomina si, e gdyby w chwili klski by w stanie swe siy wyty (np. siy fizyczne), to by tego nie zaniecha; i aczkolwiek miaaby to by tylko chwila zwtpienia, to przecie byaby chwil bezsilnoci. Siy wszelako mona wzmacnia i mnoy, szczeglnie przez wrogi upr czy te przyjazn pomoc; lecz gdzie nie wida ich uycia, tam te zapewne ich nie ma. Mona z kamienia wykrzesa ogie, lecz bez krzesania nic si nie osignie; rwnie i czowiek potrzebuje impulsu podobnego rodzaju. Dlatego te, skoro siy zawsze dziaaj same z siebie, nakaz ich uywania byby zbyteczny i bezsensowny. Nie jest powoaniem ani zadaniem czowieka uywa swych si, lecz ich uywanie jest staym, rzeczywistym, zachodzcym dziaaniem. Sia jest tylko prostszym sowem na okrelenie manifestacji siy. Zatem tak jak ra jest od razu prawdziw r, a sowik -prawdziwym sowikiem, tak i Ja jestem - z gruntu - prawdziwym czowiekiem, a nie dopiero gdy speni swe powoanie, dopiero gdy yj zgodnie z moim przeznaczeniem. Ju gaworzenie jest oznak ycia prawdziwego czowieka, yciowa walka eksplozj mej siy, me ostatnie tchnienie - ostatnim tchnieniem czowieka. Nie w przyszoci, przedmiocie westchnie, naley szuka prawdziwego czowieka, gdy naprawd istnieje on w teraniejszoci. Kimkolwiek i jakikolwiek jestem: peen radoci czy blu, dzieckiem czy te starcem, ufnym czy wtpicym, we nie czy na jawie, jestem nim, jestem - prawdziwym czowiekiem. Skoro jednak jestem czowiekiem, i skoro to, co religijna ludzko wyznaczya jako odlegy cel, odnalazem faktycznie w Sobie, to zarazem wszystko to, co prawdziwie ludzkie, stao si moim wasnym. Wszystko, co przypisuje si idei ludzkoci, w istocie naley do Mnie. Ow swobod dziaania, ktr ma ona dopiero osign, ktr umieszcza si jak urocze marzenie w przyszym zotym wieku - Ja z gry rezerwuj dla Siebie, a tymczasem korzystam z niej niczym przemytnik. Wprawdzie jedynie niewielu przemytnikw potrafi zda sobie spraw z tego, co czyni, lecz instynkt egoizmu wyrcza ich wiadomo. Wczeniej wykazaem to samo w odniesieniu do wolnoci prasy. Wszystko naley do Mnie, tote zabieram to, czego chce si Mnie pozbawi. Ale przede wszystkim, uciekajc od wszelkiej suby, zawsze zabieram Siebie; nie jest to jednake moim powoaniem, lecz dziaaniem naturalnym. Istnieje wszak wyrana rnica, czy czyni z Siebie punkt wyjcia czy punkt docelowy. W tym drugim przypadku nie nale do Siebie i wci Sobie obcy jestem moj istot, m prawdziw istot, a ta obca Mi prawdziwa istota bdzie ze Mnie szydzi niczym widmo o tysicu imion. Skoro za nie jestem jeszcze Sob, to jakie inne Ja jest moim Ja (Bg, prawdziwy Czowiek, prawdziwie Pobony, Rozumny, Wolny, itd.).

159

Jeszcze daleki od tego, by by Swj, dziel si na dwie poowy, z ktrych jedna niedocigniona i wci nieosignita - jest t prawdziw. Drug za, nieprawdziw, a mianowicie nieduchow, naley zoy w ofierze. Prawdziwa ma stanowi caego Czowieka - Ducha; wtedy mwi si: Duch jest waciw istot Czowieka, bd te: tylko duchowo czowiek istnieje jako Czowiek. W efekcie prowadzi to do tego, e powodowani dz pochwycenia Ducha, wierzc, i tym samym zdobdziemy Siebie - w tej pogoni za Sob - tracimy z oczu to, czym jestemy naprawd. I tak w szalonym pdzie za sob samym, za tym nigdy-nie-osigalnym pogardza si mdr zasad, by bra ludzi takimi, jakimi s, i bierze si ich raczej takimi, jakimi by powinni. Dlatego podszczuwa si kadego do pogoni za owym Ja, ktrym ma si sta i dy si, by Wszyscy posiadali rwne prawa i byli jednakowo szacownymi, jednakowo moralnymi i rozumnymi ludmicclxxv. Ba, gdyby ludzie mogli by tym, czym maj by; gdyby wszyscy ludzie byli rozumni i wszyscy wzajem kochali si jak bracia, to byoby to rajskie yciecclxxvi! Przecie ludzie s tacy, jacy maj by, jacy by mog! A czyme innym mieliby by? Wszak rwnie niczym innym ni by mog! A czym mog by? Te niczym wicej, ni mog, tj., jedynie tym, na co pozwala im ich mono i sia. Tym za s rzeczywicie, poniewa tym, czym nie s, tym nie s w stanie by, gdy by w stanie oznacza - by naprawd. Nie jest si w stanie by czym, czym si rzeczywicie nie jest; nie jest si w stanie czyni czego, czego si naprawd nie czyni. Czy czowiek z katarakt mgby widzie? Ale tak, gdyby szczliwie udao mu si katarakt usun! Jednak teraz nie moe widzie, gdy nie widzi. Moliwo i rzeczywisto zawsze id w parze. Nie mona zrobi niczego, czego si nie robi; tak jak nie robi si tego, czego zrobi nie mona. Stwierdzenie to przestanie dziwi, gdy si zway, e sowa: moliwe, e ..., itd., prawie nigdy nie znacz nic innego, jak tylko: Mog Sobie wyobrazi, e ..., itd.; np. jest moliwe, by wszyscy ludzie yli rozumnie, to znaczy, mog Sobie wyobrazi, e wszyscy oni ..., itd. Poniewa moje mylenie nie moe tego sprawi, przeto i nie sprawi, by wszyscy ludzie yli rozumnie, naley to bowiem pozostawi im samym. Tak wic powszechny rozum mona sobie jedynie wyobrazi, jest moj mylow moliwoci, jako taki jednak faktycznie jest rzeczywistoci, ktra tylko wwczas, gdy odnosi si do tego, czego nie mog osign (mianowicie rozumnoci innych ludzi), nazywana jest moliwoci. Gdyby miao to zalee od Ciebie, to wszyscy ludzie mogliby by rozumni, Ty bowiem nie masz nic przeciw temu, a nawet - jak daleko sigasz myl - nie widzisz adnych trudnoci; w twym myleniu zatem nic nie stoi tej sprawie na przeszkodzie: jest ona dla Ciebie do pomylenia. Lecz jako e wszyscy nie s jednak rozumni, to i zapewne takimi by nie mog. Jeli nie stao si co, o czym sdzilimy, i jest bardzo moliwe, to mona by pewnym, e co stano temu na przeszkodzie i e byo to - niemoliwe. Nasza epoka posiada sw sztuk, nauk, itd. Zamy, e sztuka jest wyjtkowo niskich lotw; czy mona powiedzie, e zasugujemy na to, by mie lepsz sztuk, i e moglibymy j mie, gdybymy tylko chcieli? Mamy po prostu tylko tak sztuk, jak mie moemy. Nasza dzisiejsza sztuka, to ta obecnie jedynie moliwa i dlatego te jedynie rzeczywista. Nawet gdybymy rozumienie sowa moliwy zredukowali w kocu do sowa przyszy, to i tak zachowaoby ono pen si tego, co rzeczywiste. Mwi si np. Moliwe, e jutro wzejdzie soce, co oznacza wycznie, i dla dnia dzisiejszego jutro jest rzeczywist przyszoci; nie trzeba bowiem wcale zaznacza, e przyszo jest tylko wwczas rzeczywist przyszoci, kiedy jeszcze nie nadesza. Czemu jednak ma suy analiza tego sowa? Gdyby nie czaio si za nim od tysicleci brzemienne w skutki nieporozumienie, gdyby nie straszyy w tym jedynym rozumieniu sowa moliwy wszystkie te widma optanych ludzi, to nie zajmowalibymy si zbytnio jego rozwaaniem. Pojcie to - jak zostao wanie wykazane - rzdzi optanym wiatem. Dobrze, niechaj tak bdzie, moliwo nie jest niczym innym, jak tylko czym do
160

pomylenia, i po dzi dzie skada si niezliczone ofiary tej potwornej mylowej moliwoci. Do pomylenia byo, e ludzie mogliby by rozumni; do pomylenia, e mogli skaza Chrystusa; do pomylenia, i mogli cakowicie odda si dobru i sta si moralnymi ludmi; do pomylenia, e mogli si schroni na ono Kocioa; do pomylenia, e nie mogli na szkod pastwa niczego zamyla, mwi czy te czyni; do pomylenia, i mogli by posusznymi poddanymi. Lecz poniewa byo to do pomylenia, to byo - jak naley wnioskowa - moliwe; a ponadto, skoro byo to moliwe dla ludzi (tutaj wanie kryje si fasz: skoro jest to dla Mnie do pomylenia, wic jest to niby dla czowieka moliwe), to winni byli to urzeczywistni, byo to ich powoaniem; i wreszcie - wycznie zgodnie z owym powoaniem, tylko jako powoanych naley ludzi bra - nie jakimi s, lecz jakimi by powinnicclxxvii. A dalszy wniosek? To nie jednostka jest Czowiekiem, lecz pojcie, idea, do ktrego jednostka ma si nawet nie tak, jak dziecko do mczyny, ale jak punkt naznaczony kred do wyimaginowanego, czy te jak skoczone dzieo do wiecznego Stwrcy, bd zgodnie z nowszym pogldem - jak egzemplarz do gatunku. Tutaj bowiem wychodzi na jaw gloryfikacja ludzkoci, wiecznej i niemiertelnej, dla ktrej chway (in maiorem humanitatis gloriam) jednostka musi si powici, musi w niej znale sw niemierteln chwa, czynic co dla ducha ludzkoci. Jak dugo panuje epoka klechw i bakaarzy, tak dugo wiatem rzdz Mylcy, a co sobie wymyl, staje si moliwe; to za, co jest moliwe, naley urzeczywistnia. Wymylili sobie idea Czowieka, ktry tymczasem jest rzeczywisty wycznie w ich mylach; ale wyobraaj sobie rwnie moliwo jego realizacji, a z tym ju nie mona si spiera; realizacja jest faktycznie do pomylenia, jest - ide. O Mnie, o Tobie, o Nas moe sobie wprawdzie jaki Krummacher pomyle, e moglibymy jeszcze zosta dobrymi chrzecijanami, jednak gdyby chcia Nas naprawia, to wkrtce dalibymy mu odczu, e nasza chrzecijasko jest wprawdzie do pomylenia, lecz jest niemoliwa; gdyby za dalej naprzykrza si Nam swymi natrtnymi mylami i dobr wiar, to musiaby si przekona, e My wcale nie potrzebujemy by tym, czym by nie chcemy. I trwa to dalej, cho wychodzi poza krg najpoboniejszych i pobonych. Gdyby wszyscy ludzie byli rozumni, gdyby wszyscy postpowali sprawiedliwie, kierowali si mioci bliniego, itd. Rozum, prawo, mio bliniego, itd., stawia si ludziom przed oczyma jako ich powoanie i cel ich de. A co to znaczy by rozumnym? Czy sucha si (sich selbst vernehmen) samego siebie? Nie, rozum (Vernunft) to ksiga pena praw, z ktrych kade pitnuje egoizm. Dotychczasowe dzieje to historia tworzona przez czowieka duchowego. Po epoce zmysowoci zaczyna si historia waciwa, tzn. era duchowoci, duchowiestwa, niezmysowoci, nadzmysowoci i niedorzecznoci. Teraz czowiek zaczyna by jaki i chce by jaki. Jaki? Dobry, pikny, prawdziwy; a cilej, moralny, pobony, miy, itd. Chce z siebie zrobi czowieka waciwego, Kogo. Czowiek staje si jego celem, powinnoci, przeznaczeniem, powoaniem, zadaniem, ideaem: sam dla siebie jest czym przyszym, czym niez-tego-wiata. A c czyni ze porzdnego gocia? Bycie prawdziwym, dobrym, moralnym. Patrzy zatem krzywo na kadego, kto nie uznaje tego samego Czego, kto nie hoduje tej samej moralnoci, nie wyznaje tej samej wiary: przeladuje zatem separatystw, heretykw, sekciarzy, itd. adna owca, aden pies nie trudzi si, by by prawdziw owc, prawdziwym psem; adnemu zwierzciu jego istota nie wydaje si zadaniem, tj. wyobraeniem, ktre miaoby realizowa. Zwierz realizuje si sycc si swym yciem, tzn., trwonic je i przeywajc. Nie pragnie ono by lub zosta czym innym anieli jest. Czy chc Wam doradzi, bycie byli rwni zwierztom? Doprawdy, nie mog zachca Was do tego, bycie stali si zwierztami, poniewa to znowu byoby zadaniem, ideaem (W pilnoci moe Ci wiczy pszczoacclxxviii.). Byoby to tym samym, co da od zwierzt, by stay si ludmi. Wy za macie ludzk natur i ludmi jestecie, a w takim razie nie musicie si dopiero nimi stawa. Zwierzta
161

poddaje si tresurze, jednak tresowane zwierz nie postpuje naturalnie. Tresowany pies nie jest dla siebie niczym lepszym ni zwyky pies, nie ma z tego adnej korzyci, aczkolwiek Nam jest milszy. Tresura od dawna bya w modzie, tj. denie, by wszystkich ludzi wyksztaci na istoty moralne, rozumne, pobone, ludzkie, itd. Rozbio si ono jednake o niepokonan indywidualno (Ichheit), wasn natur i egoizm. Tresowani nigdy nie osigaj swego ideau i tylko w deklaracjach przyznaj si do swych wzniosych zasad, skadajc wyznanie, wyznanie wiary. Wedle niego musz w swym yciu wszyscy uwaa si za grzesznikw, pozostajc w tyle za swym ideaem, jako sabi ludzie wiadomi ludzkich saboci. Inaczej rzecz si ma, gdy nie pdzisz za ideaem jako twym przeznaczeniem, lecz trwonisz Siebie niczym czas, ktry wszystko niweczy. Unicestwianie za nie jest twym przeznaczeniem, gdy jest twoj teraniejszoci. Chocia kultura, religijno uczyniy ludzi wolnymi, to przecie wyzwoliy ich tylko od jednego pana po to, aby zniewoli ich inny. Dziki religii nauczyem si poskramia me dze i ama opr wiata fortelem, ktry daa Mi do rki nauka. Sam nie su adnemu czowiekowi: Nie jestem niewolnikiem adnego czowieka. Lecz potem przychodzi nakaz: Musisz Boga sucha bardziej ni czowieka. Wprawdzie dziki mym popdom jestem wolny i od tego niemdrego przeznaczenia, lecz pozostaj posuszny innemu panu - Rozumowi. Zdobyem duchow wolno, wolno ducha, stajc si tym samym poddanym tego wanie Ducha. Duch Mi rozkazuje, rozum prowadzi; jeden jest mym wadc, drugi - przewodnikiem. Oto rzdy Rozumnych, sug Ducha. Lecz skoro nie jestem ciaem, to tak naprawd nie jestem te duchem, a wolno ducha staje si moj niewol, gdy jestem czym wicej ni ciao czy duch. Niewtpliwie kultura uczynia Mnie silnym. Daa Mi wadz nad wszelkimi popdami; nie tylko instynktami mej natury, lecz take nad daniami i gwatownoci wiata. Dziki kulturze zdobyem i mam si po temu, by nie da si zniewoli mym dzom, chuciom, uniesieniom, itd. To Ja jestem ich panem. Podobnie dziki naukom i sztukom staj si panem krnbrnego wiata, ktrego morze i ziemia musz sucha, przed ktrym same gwiazdy si tumacz. Duch uczyni Mnie panem, lecz nad samym Duchem nie mam adnej wadzy. Dziki religii (kulturze) poznaem wprawdzie sposb, jak zawojowa wiat, lecz nie jak pokona Boga i sta si jego panem, albowiem Bg jest Duchem. Co wicej, Duch, ktrego panem zosta nie potrafi, moe przybiera najrozmaitsze postacie: moe zwa si Bogiem czy duchem narodu, pastwem, rodzin, rozumem, a take wolnoci, ludzkoci, Czowiekiem. Ja przyjmuj z wdzicznoci to, co stulecia kultury dla Mnie osigny; nic z tego nie odrzucam, niczego si nie zrzekam: nie yem na darmo. wiadomo, e mam wadz nad swoj natur i nie musz by niewolnikiem mych dz, nie moe Mi przepa; wiadomo, i dziki kulturze mog zawojowa wiat, okupiem zbyt drogo, bym mia o tym zapomnie. Lecz chc jeszcze wicej! Stawiamy sobie pytanie, czym czowiek moe si sta, co moe osign, jakich dbr sobie dostarczy, a dobro najwysze staje si naszym powoaniem. Jak gdyby nie byo dla Mnie rzeczy niemoliwych! Gdy widzimy, jak kto zatraca si w swych dzach, namitnociach, itd. (np. chciwoci, zazdroci), to budzi si w Nas pragnienie, by uwolni go od tego optania i dopomc mu w przezwycieniu samego siebie. Chcemy ze zrobi Czowieka!. Wszystko byoby w porzdku, gdyby miejsca starego optania nie miao zaraz zaj nowe. Uwalniamy chciwca z niewoli pienidza, by odda go w areszt pobonoci, ludzkoci czy jakiej innej zasady, i zapewniamy mu mocniejszy punkt oparcia. Owo przestawienie z ograniczonego stanowiska na bardziej wzniose wyraa si w sowach: Myl naley kierowa nie ku temu, co przemija, lecz wycznie ku temu, co nieprzemijajce; nie ku doczesnoci,lecz ku temu, co wieczne, absolutne, czysto ludzkie, itd., ku temu, co duchowe. Wkrtce si zorientowano, e nie jest rzecz obojtn, do czego si przywizujemy, bd czym zajmujemy - rozpoznano wano przedmiotu. Obiekt
162

stojcy ponad cechami jednostkowymi rzeczy stanowi istot rzeczy; ba, nawet sama istota rzeczy, to tylko to, co jest w nich do pomylenia, co istnieje dla mylcego czowieka. Nie zwracaj wic ju zmysw ku rzeczom, lecz zwracaj swe myli ku ich istocie. Bogosawieni, ktrzy nie widzieli, a uwierzylicclxxix, tzn. bogosawieni Mylcy, bowiem maj do czynienia z niewidzialnym i w nie wierz. W kocu jednak doszo do tego, e o przedmiocie mylenia, ktry od stuleci stanowi istotn kwesti sporn, nie warto ju wicej mwi. I aczkolwiek zgbiono to ju dokadnie, to jednoczenie powszechnie zachowano nadal przed oczyma wano przedmiotu, majc warto poza nim samym, jego warto absolutn; jak gdyby lalka dla dziecka i Koran dla Turka nie byy tym, co najwaniejsze. Jak dugo nie jestem dla Siebie najwaniejszy, to wszystko jedno wok czego robi tyle wrzawy', i tylko moje wiksze lub mniejsze przestpstwo wobec tego czego ma warto. Stopie mej zalenoci i oddania okrela m suebn pozycj; stopie, w jakim grzesz, stanowi miar mej Swojoci. W kocu jednak trzeba umie wybi sobie wszystko z gowy, choby po to, by mc wreszcie pj spa. Nie ma prawa Nas zajmowa nic, czym My si nie zajmujemy: czowiek ambitny nie moe uciec od swych ambitnych planw, a bogobojny - od myli o Bogu; zalepienie i optanie zbiegaj si tu w jedno. Realizowa swoj istot, czy te chcie y zgodnie z jej wyobraeniem - co w przypadku ludzi wierzcych w Boga oznacza tyle, co by pobonym, a wierzcych w ludzko y po ludzku - moe postawi sobie za cel jedynie czowiek zmysowy czy te grzeszny; dopki przeraa go wybr pomidzy zmysowym szczciem i spokojem ducha, dopty jest biednym grzesznikiem. Chrzecijanin to przecie tylko zmysowy czowiek, ktry bdc wiadom istnienia witoci i zdajc sobie spraw z tego, e j narusza, widzi w sobie biednego grzesznika: zmysowo uwiadamiana jako grzeszno stanowi chrzecijask wiadomo, tj. chrzecijanina we wasnej osobie. Gdy odtd wspczeni przestan uywa sw grzech i grzeszno, a zamiast tego zaczn sprawia im kopot egoizm, samolubstwo i interesowno, gdy sowo diabe zacznie oznacza nie-Czowieka bd egoistycznego czowieka - to czy wtedy chrzecijanin bdzie mniej chrzecijaninem ni dotychczas? Czy nie pozosta stary konflikt pomidzy dobrem a zem? Czy nie ma ju sdziego ponad Nami? Czy teraz Czowiek nie jest powoaniem, powoaniem, by uczyni z siebie Czowieka? Bo cho nie nazywa si ju tego powoaniem, ale zadaniem czy te obowizkiem, to ta zamiana nazw jest cakiem waciwa, gdy Czowiek nie jest, jak Bg, uosobion istot, zdoln, by powoywa; lecz poza nazw wszystko pozostaje po staremu. Wszyscy mamy okrelony stosunek do przedmiotw, co wicej, kady odnosi si do nich inaczej. Wemy np. ow ksig, do ktrej od dwch tysicy lat ustosunkowyway si miliony ludzi - Bibli. Czyme jest, czyme bya dla kadego? Przede wszystkim wycznie tym, co kady sobie z niej robi! Kto nic sobie z niej nie robi, dla tego jest niczym; kto uywa jej jako amuletu, dla tego ma ona warto i znaczenie tylko jako narzdzie czarw; dla tego, kto bawi si ni jak dziecko, stanowi jedynie zabawk, itd. Chrzecijastwo da, by Biblia bya dla wszystkich tym samym, tzn. wit Ksig bd Pismem witym. Sens tego jest mniej wicej taki: pogld chrzecijanina winien by rwnie pogldem innych i nikt nie moe ustosunkowa si do niej inaczej. Tym samym wyeliminowano swojo podejcia, ustalajc w zamian jako prawdziwy, jedynie prawdziwy Jeden sens i Jedn interpretacj. Tak wic ograniczajc m wolno robienia z Bibli, co Mi si podoba, ogranicza si m wolno robienia czegokolwiek i narzuca w zamian obowizujcy pogld czy osd. Ten, kto by orzek, i od wiekw Biblia jest bdem ludzkoci, postpiby jak zbrodniarz. W rzeczywistoci dziecko, gdy j [Bibli] podrze lub si ni bawi, Inkas Atahualpacclxxx, ktry przyoy j do ucha i odrzuci z pogard, gdy pozostaa niema, wyrokuj o Biblii rwnie susznie, co klecha, ktry wychwala w niej Sowo Boe czy te krytyk, ktry nazywa j dzieem ludzkich rk. To bowiem, jak obchodzimy si z rzeczami, jest kwesti naszego upodobania, naszej samowoli:
163

uywamy ich wedle naszego uznania czy te cilej: tak, jak umiemy. Dlaczego zatem biadaj klechy, widzc jak Hegel i teologowie spekulatywni czyni z Biblii obiekt spekulacji? Wanie dlatego, e tamci obchodz si z Bibli wedug wasnego uznania i postpuj z ni samowolnie. Chocia jednak okazuje si, e wszyscy jestemy samowolni w obchodzeniu si z przedmiotami, tzn., postpujemy z nimi tak, jak Nam si podoba, wedug naszego widzimisi (nic tak bardzo nie podoba si filozofowi jak to, i we wszystkim moe wykry ide; podobnie jak bogobojnemu - przyjani si z Bogiem na wszelkie sposoby, a wic na przykad oddajc cze Biblii), to nigdy nie spotykamy tak niepokojcej samowoli, tak straszliwej gwatowanoci, tak bezsensownego przymusu, jak wanie w przypadku naszej wasnej samowoli. Jeli postpujemy samowolnie, traktujc wite przedmioty tak albo inaczej, to dlaczego mamy za ze kleszym umysom, e traktuj Nas - na swj sposb rwnie samowolnie i uwaaj, e zasugujemy na stos czy jak inn kar, np. cenzury? Stosunek czowieka do rzeczy odzwierciedla to, czym jest: tak jak Ty patrzysz na wiat, tak z kolei on patrzy na Ciebie. Tu zaraz mona usysze dobr rad: musisz patrze na wiat waciwie i bezstronnie;jak gdyby dziecko nie patrzyo na Bibli waciwie i bezstronnie, robic sobie z niej zabawk. Ow mdr wskazwk daje Nam np. Feuerbachcclxxxi. Widzimy rzeczy waciwie wanie wtedy, gdy robimy z nimi, co chcemy (jako rzeczy rozumie si tutaj obiekty, przedmioty takie jak: Bg, nasi blini, kochanka, ksika, zwierz, itd.). Przeto najwaniejsze s nie rzeczy i ich wyobraenia, lecz Ja sam, moja wola. Chcemy z rzeczy wydobywa pojcia, chcemy odkrywa rozum w wiecie, chcemy znale w nim wito. Tote i znajdujemy. Szukajcie, a znajdziecie. Ja sam okrelam to, czego bd szuka: jeli chc np. znale dla Siebie w Biblii pouczenie, to je znajd; chc j studiowa gruntownie i bada - a wic na miar moich si znajd w niej gruntowne pouczenie i rad. Wybior z niej dla Siebie to, co Mi si podoba, a dokonujc wyboru oka si samowolny. Wie si z tym pogld, e kady osd, ktry wydaj o jakiej rzeczy, jest tworem mej woli. Nie znaczy to jednak, e Siebie w tym tworze, osdzie zatracam, gdy wci pozostaj twrc, sdzi ferujcym wyroki, ktry stale tworzy na nowo. Wszelkie predykaty rzeczy s moimi wyrokami, moimi osdami i tworami. Gdyby chciay si ode Mnie oderwa i istnie same dla siebie, a nawet wzbudzi mj podziw, to nie pozostaoby Mi nic innego, jak popiesznie zwrci je ich nicoci, tj. Mnie, ich twrcy. Bg, Chrystus, Trjca, moralno, dobro i inne s takimi tworami, o ktrych nie tylko mog Sobie pozwoli powiedzie, i s prawdami, lecz take, e s oszustwem. Cho niegdy chciaem ich istnienia i je uprawomocniem, to teraz chc, by wolno Mi byo chcie ich Nieistnienia; nie mog pozwoli, by Mnie przewyszay; nie mog okaza saboci i dopuci do tego, by zrodzi si z nich jaki Absolut, co by je uwieczni, Mnie za pozbawi mej wadzy i decydowania. Bybym przez to skazany na zasad staoci, t waciw zasad yciow religii, ktra dba o to, by tworzy nienaruszalne witynie, wieczne prawdy, sowem, wito, pozbawiajc Ciebie tego, co Twoje. Przedmiot czyni z Nas optanych zarwno w swej witej, jak i niewitej postaci, jako ponadzmysowy czy te zmysowy obiekt. Jedno jak i drugie wiadczy o dzy czy te manii, tote niewiele rni si od siebie chciwo i tsknota za rajem. Gdy racjonalici chcieli przekona ludzi do zmysowego wiata, Lavatercclxxxii gosi tsknot za Niewidzialnym; jedni chcieli wzrusze, drudzy ruchu. Podejcie do przedmiotw jest cakowicie dowolne, a wiadczy o tym fakt interpretowania na najrozmaitsze sposoby Boga, Chrystusa, wiata, itd. Kady jest tu inaczej mylcym, a po krwawych bojach osignito wreszcie to, e przeciwstawne pogldy na jedn i t sam spraw nie s ju uwaane za herezje zasugujce na mier. Inaczej mylcy yj w zgodzie. Dlaczego miabym li tylko inaczej myle o sprawie? Dlaczego nie miabym posun si do ostatecznoci i wcale na ow spraw nie zwaa, zupenie o niej nie myle,
164

zapomnie? Tutaj koczy si nasze podejcie, gdy nie ma ju do czego podchodzi. Dlaczego bowiem mam mwi, i Bg nie jest Allachem, Brahm, Jahwe, lecz Bogiem; a nie - e jest jedynie oszustwem? Dlaczego pitnuje si Mnie za to, e jestem bezbonikiem? Albowiem stworzenie wynosi si ponad stwrc (Stworzeniu oddawali cze, i suyli jemu zamiast suy Stwrcycclxxxiii), a wadcze dopenienie da, by podmiot unienie mu suy. Mam si pokoni Absolutowi - oto co winienem zrobi. Chrzecijastwo osigno sw peni dziki wadzy myli; myl jest ow gbi, w ktrej gasn wszystkie wiata wiata, gdzie wszelki byt przestaje by bytem, gdzie czowiek wewntrzny (serce, umys) jest dla siebie Wszystkim. To krlestwo myli oczekuje zbawienia niczym Sfinks Edypowego rozwizania zagadki, by w kocu przypaci to yciem. To Ja niszcz jego istnienie, w krlestwie twrcy bowiem nie jest ono ju wasnym krlestwem, nie jest adnym pastwem w pastwie, lecz dzieem mej twrczej - bezmylnoci. Tylko wraz ze skostniaym, mylcym wiatem moe przepa wiat chrzecijaski, chrzecijastwo i sama religia; dopiero gdy zgin myli nie bdzie wicej wierzcych. Dla mylcego jego mylenie jest wznios prac i wit dziaalnoci i opiera si na silnej wierze, wierze w Prawd. Zrazu wit dziaalnoci jest modlitwa, potem owo wite skupienie przechodzi w rozumne, rozumujce mylenie, ktre jednoczenie w witej prawdzie ma sw nienaruszaln podstaw wiary i jest jedynie przecudn machin, ktr duch prawdy przysposabia do suby. Absorbuj Mnie wolna myl i wolna nauka, zatem nie Ja jestem wolny i nie Ja Siebie absorbuj, lecz wolna jest myl, ktra absorbuje Mnie - niebem i tym, co niebiaskie, bd boskie, tj. wiatem i doczesnoci, z tym, e jedynie innym wiatem. Jest to tylko zajmowaniem si istot wiata, odwracaniem i przestawianiem wiata, a wic obdem. Mylcy nie dostrzega bezporednio rzeczy, nie jest w stanie nad nimi zapanowa; nie je, nie pije, nie uywa, kto je i pije bowiem, ten nigdy nie myli; ba, mylcy nawet zapomina o jedzeniu i piciu, o tym, by y, o zachowaniu ycia, itd., gdy myli, podobnie jak zapomina o tym ten, kto si modli. Tote dla osika, dziecka natury, jawi si on jako gupi dziwak, wariat; nawet jeeli tamten uwaa go za witego; tak samo staroytni traktowali szalecw. Wolne mylenie jest wariactwem, gdy jest czystym dziaaniem ducha, wycznie wewntrznym czowiekiem, ktry kieruje reszt czowieka. Szaman i filozof spekulatywny stanowi najniszy i najwyszy szczebel na drabinie rozwoju czowieka wewntrznego - Mongoa. Obaj prowadz walk z upiorami, demonami, duchami i bogami. Cakowicie odmienne od wolnego mylenia jest mylenie wasne, moje mylenie, mylenie, ktre nie Mn kieruje, lecz Ja nim; ktre kontynuuj bd zarzucam wedle wasnego uznania. Wasne mylenie rni si od wolnego mylenia, podobnie jak wasna zmysowo, ktr zaspokajam wedug mojego upodobania, rni si od wolnej nieokieznanej, ktrej ulegam. W Zasadach filozofii przyszoci Feuerbach natarczywie obstaje przy bycie; przy czym - mimo stanowczej opozycji wobec Hegla i filozofii absolutnej - rwnie tkwi w abstrakcji, gdy byt jest abstrakcj podobnie jak samo Ja w ogle. Ja za nie jestem jedynie abstrakcj, jestem absolutnie Wszystkim (Alles in Allem), a zatem sam abstrakcj, bd Niczym, jestem Wszystkim i Niczym; nie jestem zwykym pojciem, lecz jestem peen poj - wiatem poj. Hegel potpia to, co Wasne, co Moje - mniemaniecclxxxiv. Absolutne mylenie to takie, ktre zapomina, i jest moim myleniem, e to Ja myl, a ono istnieje tylko dziki Mnie. Lecz Ja jako Ja to, co Moje, na powrt poykam, jestem jego Panem, ono za tylko mym mniemaniem, ktre w kadej chwili mog zmieni, tzn. unicestwi, powtrnie wchon w Siebie i strawi. Feuerbach prbuje Heglowskie mylenie absolutne podda ocenie w kryteriach nieprzezwycionego bytu. Ja wszake przezwyciam ten byt, podobnie jak owo mylenie. Jest on moim bytem, tak jak tamto - moim myleniem. Jednoczenie Feuerbach ogranicza si wycznie do argumentu - trywialnego samego w sobie - i do wszystkiego potrzebuj zmysw, czy te, e nie mog si w ogle bez nich obej. Faktycznie nie mog myle, gdy nie istniej zmysowo.
165

Jednak by myle, jak i by odczuwa - a wic do abstrakcji, a take i tego, co zmysowe - potrzebuj przede wszystkim Siebie, tego cakiem konkretnego Siebie, Siebie - Jedynego. Gdybym nim nie by (np. Heglem), to nie patrzybym na wiat tak, jak patrz i nie uczynibym ze systemu filozoficznego, ktry to Ja bdc Heglem - tworz, itd. Podobnie jak inni, miabym wprawdzie narzdy zmysw, lecz nie uywabym ich tak, jak to robi. Tak wic Feuerbach zarzuca Heglowi (s. 44 n.), i ten naduywa jzyka, nadajc wielu sowom inne anieli powszechnie przyjte znaczenie; a przecie popenia on ten sam bd, nadajc temu, co zmysowe, znaczenie nietypowe i szczeglne. Na stronach 68-69 czytamy: To, co zmysowe ... nie jest tym co pospolite, lece na doni, bezmylne, zrozumiae samo przez sicclxxxv. Lecz jeli jest witoci, peni myli, tajemnic zrozumia jedynie porednio - to nie jest ju wicej tym, co nazywa si zmysowym. Zmysowe jest tylko to, co istnieje dla zmysw. Natomiast dla tych, ktrzy ywi si czym wicej ni zmysami, ktrym nie wystarczaj zmysowe wraenia i rozkosze, odpowiednie jest wycznie to, czemu zmysy co najwyej porednicz, i do czego prowadz; zmysy stanowi warunek do osignicia tego czego, lecz to co nie jest ju wcale zmysowe. To, co zmysowe, czymkolwiek by byo, po tym, gdy je wchon w Siebie, staje si czym niezmysowym, co jednak ponownie moe sta si zmysowe, np. w wyniku wzburzenia mych uczu i krwi. A tak w ogle to dobrze, e Feuerbach przywraca zmysowo do czci, jednake udao mu si przy tym jedynie przystroi materializm jego nowej filozofii dotychczasow wasnoci idealizmu, filozofii absolutnej. Podobnie jak nikt nie da sobie wmwi, e mona y nie chlebem, lecz samym duchem, tak nikt nie uwierzy w to, e bdc zmysowym, jest si ju wszystkim, a wic duchowym, penym myli, itd. Byt nie stanowi o niczym, albowiem rzecz pomylana nie rni si od rzeczy niepomylanej: istnieje wszak kamie lecy na drodze, jak i moje o nim wyobraenie. Jedyne, co je rni, to miejsce: tamto na ulicy, to - w mej gowie, we Mnie; jako miejsce nie rni si tu od ulicy. Kasty czy te uprzywilejowani nie znosz wolnoci myli, tzn. takich myli, ktre nie pochodz od dawcy wszelkiego dobra, czy zwie si go Bogiem, Papieem, Kocioem czy jeszcze inaczej. A gdy kogo nachodz takie grzeszne myli, to winien je wyzna swemu spowiednikowi i kaja si przed nim dopty, dopki wolne myli nie pierzchn pod razami katowskiego bata. Jeszcze w inny sposb dba kastowo (Zunftgeist) o to, by wolne myli w ogle nie przychodziy do gowy - przede wszystkim przez mdre wychowanie. Ten, komu wpoi si naleycie zasady moralne, nigdy ju nie uwolni si od moralnych myli, a kradzie, krzywoprzysistwo, oszustwo, itd., pozostan dla ides fixes, przed ktrymi nie ustrzee go adna wolno myli. Otrzyma swe myli z gry i przy tym pozostanie. Inaczej rzecz si ma z posiadaczami koncesji i patentw. Kademu wolno mie myli i robi z nimi, co zechce. Skoro otrzyma patent czy koncesj na zdolno mylenia, to nie potrzebny mu aden specjalny przywilej. A poniewa wszyscy ludzie s rozumni, wic kademu wolno nabija sobie gow dowolnymi mylami, a nawet - zgodnie z patentem na swoje talenty - mie wiksze lub mniejsze bogactwo myli. Zaraz syszy si napomnienia, i naley szanowa wszelkie przekonania i pogldy, e kademu wolno mie wasne przekonania i e naley by tolerancyjnym wobec pogldw drugiego. Tymczasem wasze myli nie s moimi mylami, a wasze drogi moimi drogamicclxxxvi. Raczej odwrotnie: Wasze myli s moimi mylami, ktrymi zawiaduj jak Mi si podoba, i ktre bezlitonie niszcz; stanowi m wasno, ktr unicestwiam wedle mej woli. Nie czekam, a Mi pozwolicie, bym wasze myli poar i strawi. Nie obchodzi Mnie to, e i Wy nazywacie je swoimi; wszake pozostaj one moj wasnoci, to moja sprawa jak z nimi postpuj i nie ma tu mowy o uzurpacji. Moe Mi przyj ochota, by Wam pozostawi wasze myli wwczas milcz. Pewnie sdzicie, e myli kr wolne jak ptaki, e kady moe

166

sobie zapa takie, ktre uzna - wbrew mej woli - za sw nienaruszaln wasno? Wszystko, co lata dokoa, jest moje! Moe si Wam wydaje, e macie wasze myli tylko dla Siebie i nie musicie si przed nikim tumaczy, czy te - jak rwnie twierdzicie - wycznie Bogu macie z nich zda rachunek? Nic z tego, wasze wielkie i mae myli nale do Mnie i postpuj z nimi, jak Mi si podoba. Myl staje si m wasn dopiero wwczas, gdy nie zawaham si narazi jej na utrat, gdy jej strata nie jest moj strat, kiedy nie musz si ba, e j utrac. Myl staje si m wasn dopiero wtedy, gdy naprawd mog j ujarzmi, ona za nigdy nie moe Mnie ujarzmi, nigdy nie zrobi ze Mnie fanatyka i narzdzia swej realizacji. Zatem wolno myli istnieje wwczas, gdy mog posi wszelkie moliwe myli; wasnoci jednak staj si dopiero przez to, e nie mog ju Mn zawadn. W epoce wolnoci myli panuj pojcia (idee), lecz gdy uczyni z nich moj mylow wasno, to bd si zachowywa jak moje stworzenia. Gdyby hierarchia nie zapada tak gboko w serca, pozbawiajc czowieka wszelkiej odwagi, by poda za wolnymi - tj. by moe Bogu niemiymi mylami, to musiano by uzna wolno myli za rwnie puste sowo jak wolno trawienia. Kasty [Zunftigen] zakadaj, e myli s Mi dane; wolnomyliciel - e Ja ich szukam. Tam prawda jest ju odnaleziona, otrzymuj j od dawcy prawdy dziki jego asce, tu prawdy naley szuka, jest mym przyszym celem, do ktrego mam zmierza. W obu tych przypadkach prawda (prawdziwa myl) pozostaje poza Mn, a Ja staram si j otrzyma bd to jako dar (aska), bd jako nagrod (wasne zasugi). A wic 1. Prawda jest przywilejem. 2. Wrcz przeciwnie, droga do niej jest dla Wszystkich otwarta, i ani Biblia, ani Ojciec wity, ani Koci czy ktokolwiek inny nie jest w posiadaniu prawdy; mona jednak nad jej posiadaniem spekulowa. Jak wida, zarwno jedni, jak i drudzy nie posiadaj Prawdy: otrzymuj j albo jako lenno (albowiem Ojciec wity np. nie jest Jedynym; Jedyny to tylko Sykstus czy Klemens, lecz jako Sykstus, Klemens, itd., nie jest w posiadaniu Prawdy, gdy posiada j tylko jako Ojciec wity, tzn. jako Duch) albo idea. Jako lenno jest ona przeznaczona jedynie dla niewielu (dla uprzywilejowanych), jako idea jest dostpna dla Wszystkich (posiadaczy patentw). Zatem sens wolnoci myli jest nastpujcy: cho wszyscy bdzimy w ciemnociach, to przecie kady moe si zbliy do Prawdy, a wic znale si na waciwej drodze (Kada droga prowadzi do Rzymu, na koniec wiata, itd.) Przeto wolno myli oznacza wycznie to, e prawdziwa myl nie jest Mi waciwa. Gdyby ni bowiem bya, jake mona by Mnie byo od niej oddzieli? Mylenie stao si cakiem wolne i przyczynio si do powstania mnogoci prawd, do ktrych Ja musz si stosowa. Prbuje ono zamkn si w jednym systemie i stworzy ustrj absolutny. Np. w pastwie szuka si idei tak dugo, a doprowadzi do powstania pastwa Rozumu, w ktrym ma Mi by dobrze; w czowieku (antropologii) - a odnajdzie Czowieka. Mylcy rni si od wierzcego tylko w tym, e o wiele bardziej wierzy ni ten drugi, ktry - ze swej strony - o wiele mniej myli o swej wierze (artykuach wiary). Mylcy posiada tysice dogmatw, podczas gdy wierzcy musi zadowoli si jedynie kilkoma. Tamten do swych dogmatw wprowadza spjno, traktujc z kolei ow spjno, jako kryterium ich oceny; jeli ktry z dogmatw nie pasuje do caoci, to go odrzuca. Podobiestwo midzy mylcymi i wierzcymi uwidacznia si w ich przykazaniach. Przykazaniu: Nie bdziesz niszczy tego, co pochodzi od Boga, odpowiada tu: To, co wynika z Prawdy, jest prawdziwe; zamiast: Czcij Boga swegocclxxxvii - Czcij Prawd. Jest Mi najzupeniej obojtne, czy zwyciy Bg czy Prawda; przede wszystkim Ja chc zwyciy. Zreszt, czy jest do pomylenia nieograniczona wolno w obrbie pastwa czy te spoeczestwa? Pastwo moe wprawdzie chroni Jednego przed Drugim,
167

lecz nie dopuci jednak, by jemu samemu zagrozia bezgraniczna wolno, tzw. rozpasanie. Wolno nauczania [pastwo] rozumie tak, i dla niego dobry jest kady, kto naucza w sposb, w jaki ono sobie tego yczy, czy te cilej, wadze tego pastwa. Owo jak yczy sobie tego pastwo dotyczy konkurentw. Jeli duchowiestwo yczy sobie czego innego ni pastwo, to samo wyklucza si z konkurencji (patrz: Francja). Granic, ktr pastwo zakrela dla wszystkich i dla wszelkiej konkurencji bez wyjtku, nazywa si kontrol i zwierzchnim nadzorem pastwa. Wyznaczajc waciwe granice wolnoci nauczania, pastwo kadzie jednoczenie kres wolnoci myli, albowiem ludzie z reguy nie sigaj myl dalej ni ich nauczyciele. Oto co mwi Guizotcclxxxviii: W naszych czasach bardzo trudno jest kierowa i rzdzi duchem. Niegdy spenia t misj Koci, teraz sam Koci ju nie wystarcza. Duej pomocy naley oczekiwa od Uniwersytetu, a ten nie omieszka jej udzieli; my, wadze, mamy obowizek go w tym wspiera. Karta zakada wolno myli i sumienia. A wic dla osignicia wolnoci myli i sumienia minister domaga si kierowania i rzdzenia duchem. Katolicyzm stawia badanego przed sdem Kocioa, protestantyzm - przed trybunaem Biblii; niewiele lepsze byoby postawi go przed sdem Rozumu, jak chce tego np. Rugecclxxxix. To, czy witym autorytetem jest Koci, Biblia czy te Rozum (na ktry powoywali si ju zreszt Luter i Hus), nie stanowi w istocie adnej rnicy. w problem naszych czasw nie zostanie rozwizany nawet wtedy, gdy przedstawi si go nastpujco: kto ma mie prawa - jaki og czy wycznie jednostka? Czy to, co oglne (jak pastwo, prawo, obyczaj, moralno, itd.), czy to, co szczeglne - pojedynczy czowiek? Rozwiza bdzie go mona dopiero wwczas, gdy kwestia uprawnie w ogle przestanie istnie, i gdy nie bdzie si ju walczy z przywilejami. Rozumna wolno nauczania, ktra uznaje jedynie kryterium Rozumuccxc nie doprowadzi Nas do celu. Potrzeba Nam raczej egoistycznej wolnoci nauczania dla Swojoci, w ktrej Ja bd przy gosie, bd mg si swobodnie wyrazi. To, e czyni si syszalnym, samo jest ju rozumem, nawet gdybym Ja by nierozumny. Czynic Siebie syszalnym i suchajc samego Siebie, rozkoszuj si samym Sob i poeram sam Siebie, tak jak inni jednoczenie rozkoszuj si Mn i - Mnie poeraj. C by zatem zyskano, gdyby teraz rozumne Ja stao si wolne, jak niegdy Ja prawowierne, lojalne i moralne? Czy byoby to moj wolnoci? Jeli jestem wolny jako rozumne Ja, to wolne jest we Mnie to, co rozumne, Rozum. Taka wolno rozumu czy myli od dawna stanowia idea chrzecijaskiego wiata. Mylenie - a jak zostao ju powiedziane, wiara jest myleniem, tak jak mylenie wiar - chciano uczyni wolnym; wolnymi mieli by mylcy, tj. zarwno wierzcy, jak i rozumni, dla pozostaych wolno nie bya dostpna. Lecz wolno mylcych to wolno dzieci boych, a zarazem najokrutniejsza hierarchia czy te rzdy myli, gdy to myl Mnie zniewala. Gdy myli s wolne, to Ja jestem ich niewolnikiem, nie mam nad nimi adnej wadzy, one za nade Mn panuj. Lecz to Ja chc posiada myli, chc by peen myli, a jednoczenie chc by bezmylny i zamiast wolnoci myli zachowuj dla Siebie bezmylno. Gdy chodzi o porozumiewanie si i komunikowanie, to dysponuj w istocie rzeczy jedynie ludzkimi rodkami, ktre s na moje rozkazy, gdy jestem czowiekiem. W rzeczywistoci i myli posiadam tylko jako czowiek, gdy jako Ja pozostaj bezmylny. Ten, kto nie potrafi si wyzwoli od myli, jest wycznie Czowiekiem, niewolnikiem mowy, tej ludzkiej konwencji, skarbnicy ludzkiej myli. Mowa czy te sowo tyranizuje Nas najbardziej, albowiem wystawia przeciwko Nam ca armi ides fixes. Przeled cho raz swj proces mylenia, a zobaczysz, e posuwasz si do przodu jedynie dziki temu, e cay czas pozostajesz bezmylny i niemy. Jeste takim nie tylko we nie, lecz nawet w najgbszych rozmylaniach, ba, wwczas przede wszystkim. I jedynie dziki tej bezmylnoci, tej niedocenianej wolnoci myli, czy raczej wolnoci od myli, jeste swj wasny. Dopiero ona sprawia, e posugujesz si mow jako swoj
168

wasnoci. Jeeli mylenie nie jest moim myleniem, to jest ono tylko stale rozwijan myl, jest niewolnicz prac bd prac sugi sowa. To nie myl jest pocztkiem mojego mylenia, lecz Ja sam, i dlatego jestem take jego celem; std te cay proces mylenia jest wycznie procesem mego samouywania. Natomiast dla absolutnego czy te wolnego mylenia ono samo jest dla siebie pocztkiem i usiuje uczyni w pocztek ostateczn abstrakcj (np. bytem). Wanie ta abstrakcja czy te myl jest potem dalej rozwijana. Mylenie absolutne jest spraw ludzkiego ducha, a ten jest duchem witym. Takie mylenie zatem jest spraw klechw, ktrzy maj do upodobanie, upodobanie do najwzniolejszych spraw ludzkoci, do Ducha. Dla czowieka wierzcego prawdy s czym ustalonym, faktem; dla wolnomyliciela - czym, co naley dopiero ustali. Nawet gdyby podstaw absolutnego mylenia bya niewiara, to ma ona okrelone granice, bo nie przestaje by wszak wiar w Prawd, w Ducha, Ide i jej ostateczne zwycistwo: nie grzeszy ono przeciw duchowi witemu, a wszelkie mylenie, ktre przeciwko niemu nie grzeszy, jest wiar w duchy, wiar w upiory. Nie mog zrezygnowa z mylenia - aktywnoci ducha, tak jak nie mog zrzec si czucia - aktywnoci zmysw. Podobnie jak odczuwanie jest naszym zmysem w wiecie rzeczy, tak mylenie jest naszym zmysem w wiecie istot (poj). Istoty s obecne we wszystkim, co zmysowe, a szczeglnie w sowie. Za si rzeczy idzie sia sw: za si rzgi - sia przekonania. Nasz odwag, naszego ducha amie potga rzeczy; wobec siy przekona, a wic sowa, nawet tortury i miecz trac sw przewag i si. Ludzie z przekonaniami to klechy, ktre opieraj si wszelkim pokusom szatana. Chrzecijastwo pozbawio rzeczy tego wiata ich nieprzepartej siy i uczynio Nas od nich niezalenymi. Podobnie i Ja wynosz si ponad prawdy i ich moc: stoj ponad zmysami i prawd. Prawdy s dla Mnie tak pospolite i obojtne jak rzeczy; nie porywaj Mnie, nie wprawiaj w zachwyt, albowiem nie ma Jednej prawdy, ani prawa, ani wolnoci, ani ludzkoci, itd., ktre istniayby nade Mn, i ktrym bym uleg. To tylko sowa i nic poza tym, tak jak dla chrzecijanina wszelka rzecz jest jedynie marnoci. W sowach i prawdach (kade sowo to prawda, skoro Hegel utrzymuje, e nie mona skama)ccxci nie znajduj szczcia, podobnie jak chrzecijanin w rzeczach i marnociach. Bogactwa tego wiata nie czyni Mnie szczliwym, lecz nie sprawiaj tego take prawdy. W tej historii poszukiwa nie bierze ju udziau szatan, lecz Duch, a on wodzi na pokuszenie nie za pomoc rzeczy, ale za pomoc poj tego wiata, za pomoc blasku idei. Oprcz dbr doczesnych naley take pozbawi wartoci wite dobra. Prawdy to frazesy, banay, sowa ( ); poczone czy uszeregowane tworz logik, nauk, filozofi. By myle i mwi potrzebuj prawd i sw, tak jak pokarmu, by je; bez nich nie ma mylenia i mowy. Prawdy s dla ludzi pojciami wyraonymi za pomoc sw i dlatego wanie istniej tak jak inne rzeczy, aczkolwiek tylko dla ducha czy te mylenia. Stanowi one ludzki twr, ludzk konwencj, i cho podaje si je za boskie objawienia, to zachowuj przecie dla Mnie cech obcoci; ba, po akcie stworzenia nawet me wasne twory staj si ju czym Mi obcym. Chrzecijanin jest mylcym wiernym, ktry uznaje supremacj myli i chce, by zapanoway rzdy myli, tzw. zasad. Wprawdzie niejeden analizuje myli i na sw pani nie wybiera bezkrytycznie adnej z nich, to przypomina on jednak psa obwchujcego ludzi w poszukiwaniu swego pana: stale rozglda si za myl, ktra by nim zawadna. Chrzecijanin moe bez koca ulepsza, buntowa si i obala pojcia rzdzce od stuleci, lecz wci bdzie wzdycha do nowej zasady, bd nowego pana; wci bdzie tworzy wzniolejsz czy te gbsz prawd, ustanawia na nowo jaki kult; stale bdzie proklamowa wadz ducha, ustalajc prawo dla Wszystkich. Jeli istnieje choby Jedna Prawda, ktrej czowiek musi powici swe ycie i siy, poniewa jest Czowiekiem, to jest ona regu, wadz i prawem, a on jej poddanym i sug. Tak prawd winien by Czowiek, Ludzko, Wolno, itd.

169

A oto pogld przeciwny: to, czy bdziesz chcia w dalszym cigu zajmowa si myleniem, zaley tylko od Ciebie; lecz wiedz, e gdyby z tego, co mylisz, chcia uczyni co wzniosego, to i tak pozostanie wiele trudnych problemw, bez rozwizania ktrych nie zajdziesz daleko. Przeto nie masz adnego obowizku ani powoania, by zajmowa si mylami (ideami, prawdami), lecz jeli tego chcesz, to dobrze zrobisz wykorzystujc dowiadczenia innych. Ten zatem, kto chce myle, ma wprawdzie zadanie, ktre stawia sobie dobrowolnie, wiadomie lub niewiadomie; lecz nikt nie ma zadania, by myle lub wierzy. W pierwszym przypadku moe to oznacza, e nie posuwasz si dostatecznie daleko, mao interesujesz si spraw i gruntownie jej nie badasz; sowem: nie zapanowae nad ni cakowicie. Z drugiej strony jednake, jakkolwiek daleko chciaby i, to przecie zawsze jeste u celu, i nie masz adnego powoania, by kroczy dalej, moesz za to osign, jeli chcesz czy potrafisz; jest z tym tak, jak z wszelk inn dziaalnoci, ktr moesz zarzuci, gdy przyjdzie Ci na to ochota. Rwnie gdy nie wierzysz ju w jak spraw, to nie musisz si zmusza do wiary, czy te zajmowa si ni nadal, niczym wit prawd wiary, wzorem teologw i filozofw; moesz da Sobie z ni spokj i o niej zapomnie. Wprawdzie klesze umysy bd bra ten brak zainteresowania za gnuno, bezmylno, upr, samouud, itd., Ty jednake nie przejmuj si t bzdur. adna sprawa, ani tzw. najwaniejsze dobro ludzkoci, ani adna wito nie jest warta tego, by jej suy, by zajmowa si ni ze wzgldu na ni sam; o jej wartoci winno stanowi wycznie to, ile znaczy ona dla Ciebie. Przypomnijcie Sobie biblijny passus: Bdcie jako dzieciccxcii. Dzieci jednak nie interesuj si witoci i nie wiedz, co to suszna sprawa. Tym lepiej wiedz, czego chc i rozwaaj, na miar swych si, jak to osign. Myleniu, podobnie jak odczuwaniu, nie bdzie koca. Lecz wadza myli i idei, rzdy teorii i zasad, zwierzchnictwo ducha, sowem - hierarchia bdzie trwaa dopki klechy, tj. teologowie, filozofowie, mowie stanu, filistrzy, liberaowie, bakaarze, sucy, rodzice, dzieci, maonkowie, Proudhon, George Sand, Bluntschliccxciii, itd., itd. gra bd pierwsze skrzypce. Hierarchia bdzie istnie, jak dugo wierzy si w zasady, myli si o nich, czy tylko poddaje ocenie, albowiem nawet najostrzejsza krytyka, ktra podwaa wszelkie obowizujce zasady, wierzy przecie w kocu w sam zasad. Krytykuje Kady, lecz kryteria s rne. Rozgldasz si zatem za waciwym kryterium, a takim jest pierwotne zaoenie. Krytyk wychodzi od twierdzenia, prawdy, wiary. Nie s one tworem krytyka, lecz dogmatyka, a nawet zazwyczaj bior si bezporednio z formacji danej epoki, jak np. wolno, ludzko, itd. Krytyk nie odnalaz Czowieka, lecz Czowieka jako prawd ustanowi dogmatyk, a krytyk - ktry zreszt moe by rwnoczenie dogmatykiem - wierzy w t prawd, w to twierdzenie wiary. Krytykuje w tej wierze i jest przez ni optany. Tajemnic krytyki stanowi jaka prawda: ona to nie przestaje by jej oywiajcym misterium. Ja jednak dostrzegam rnic pomidzy krytyk suebn i wasn. Jeli zaoeniem mej krytyki jest najwysza istota, to suy ona owej istocie i dla niej jest przeprowadzana: jeli np. optaa Mnie wiara w wolne pastwo, to krytykuj wszystko, co w nie uderza; mam na wzgldzie jego dobro, albowiem pastwo - kocham. Jeli krytykuj jako pobony, to widz we wszystkim rk Boga bd diaba, a moja krytyka doszukuje si w naturze boskich czy diabelskich znakw (std nazwy takie jak dar boy, gra boa, diabelska ambona, itd.), dzielc ludzi na wierzcych i niewierzcych. Jeli krytykuj wierzc, e Czowiek jest prawdziw istot, to wszdzie z kolei widz Ludzi i nie-Ludzi, itd. Krytyka po dzi dzie pozostaje dzieem mioci, uprawialimy j bowiem zawsze z mioci do jakiej istoty. Wszelka suebna krytyka jest produktem mioci, jest optaniem, i postpuje w zgodzie z nowotestamentowym nakazem: Wszystko badajcie, a to, co dobre, zachowujcie (1 Tes 5, 21). To, co dobre, ten kamie probierczy, kryterium, wci powracajc pod tysicem rnych imion i postaci, nie przestaje by zaoeniem, dogmatycznym staym punktem dla tej
170

krytyki, pozostaje - ide fixe. Zabierajc si do pracy, krytyk bezstronnie zakada istnienie Prawdy i szuka jej wierzc, i mona j znale. Chce ustali to, co prawdziwe, i widzi w tym wanie to, co dobre. Zakada jednak nie oznacza nic innego, jak tylko da pierwszestwo myli, pomyle przede wszystkim o jednym, i myle o tym, co pomylane, tzn. zgodnie z tym ocenia i krytykowa. Innymi sowy znaczy to, i mylenie naley zaczyna od tego, co pomylane; bo gdyby w ogle mylenie zaczynao si, a nie byo zaczynane, gdyby byo podmiotem, samodzieln osobowoci, jak jest ju np. rolina, to naturalnie nie mona byoby zaprzeczy, e mylenie zaczyna si od siebie. Personifikacja mylenia jest jednak rdem wielu bdw. System Hegla przedstawia to tak, jakby mylenie - ten mylcy Duch, tzn. mylenie uosobione, mylenie jako Upir - samo mylao i dziaao. W liberalizmie krytycznym zawsze oznacza to, i krytyka dokonuje tego czy owego, czy te samowiedza odkrywa to czy tamto. Lecz jeli mylenie jest synonimem uosobionego dziaania, to samo musi by swym zaoeniem; jeli myleniem ma by krytyka, to rwnie musi da pierwszestwo myli. Aby mylenie i krytyka mogy dziaa same z siebie, musiayby stanowi zaoenie ich wasnego dziaania, gdy nie istniejc, nie mog dziaa. Lecz mylenie jako zaoenie jest ide fixe, dogmatem: tak wic rdem mylenia i krytyki mgby by jedynie dogmat, tzn. myl, ide fixe, zaoenie. Wracamy tym samym do tego, co zostao przedstawione powyej, a mianowicie, i podstaw chrzecijastwa jest rozwj wiata myli, czy te, e jest ono waciw wolnoci myli, woln myl, wolnym Duchem. Prawdziwa krytyka, ktr Ja nazwaem suebn, jest przeto rwnie woln krytyk, gdy nie jest moj wasn. Inaczej rzecz si przedstawia, gdy to, co Twoje, nie staje si czym istniejcymtylko-dla-siebie, czym uosobionym, usamodzielniajc si jako twj wasny Duch. Zaoeniem twego mylenia nie jest mylenie, lecz Ty sam. A wic jeste jednak zaoeniem? Tak, lecz nie dla Siebie, ale dla mego mylenia, gdy przed moim myleniem jestem - Ja. Std wniosek, e myl nie poprzedza mojego mylenia, czy te, e moje mylenie nie ma zaoenia. Zaoenie bowiem, ktrym Ja jestem dla mojego mylenia, nie jest dokonane przez mylenie, nie jest niczym pomylanym, lecz jest samoustanowionym myleniem, jest wacicielem mylenia i dowodzi jedynie, e mylenie nie jest niczym wicej anieli wasnoci, tzn. e samodzielne mylenie, mylcy Duch w ogle nie istnieje. Owo odwrcenie powszechnego sposobu mylenia tak bardzo przypomina bezsensown zabaw z abstrakcjami, e nawet dla samych abstrakcji, przeciw ktrym zostao skierowane, mogoby si okaza nieszkodliw zmian, gdyby nie zwizane z tym praktyczne konsekwencje. Wyraajc to zwile, stwierdzam, e to nie Czowiek jest miar wszechrzeczyccxciv, lecz Ja sam. Suebny krytyk ma przed oczyma jak inn istot, Ide, ktrej chce suy, dlatego skada w ofierze swemu bogu faszywe boki. Czy to, co si czyni dla owej istoty, nie jest li tylko dzieem mioci? Lecz Ja, gdy krytykuj, nie mam nawet Siebie na wzgldzie, a tylko sprawiam Sobie przyjemno i zabawiam si wedle mej woli: w zalenoci od potrzeb, raz rozgryzam rzecz gruntownie, kiedy indziej za obrzucam j tylko przelotnym spojrzeniem. Jeszcze wyraniej wida rnic pomidzy obydwoma podejciami, gdy si zway, e suebny krytyk - kierowany mioci - pragnie suy samej sprawie. Prawdy jako takiej, prawdy w ogle, nie chce si poniecha, lecz bdzie si jej szuka. A czyme innym jest ona anieli tre suprme, najwysz istot. Musiaaby zwtpi i prawidziwa krytyka, gdyby stracia wiar w Prawd. A przecie Prawda jest jedynie pojciem, nie jakim zwykym pojciem, lecz takim, ktre stoi ponad wszelkimi pojciami, nienaruszalnym; jest tym pojciem, ktre dopiero uwica wszystkie inne, jest konsekracj myli - pojciem absolutnym i witym. Prawda trwa duej nili wszyscy bogowie, albowiem jedynie w subie dla niej i z mioci do niej obalano bogw, a w kocu nawet samego Boga.

171

Prawda przetrwaa upadek wiata bogw, gdy jest niemierteln dusz tego przemijajcego wiata, jest sam boskoci. A teraz odpowiem na pytanie Piata: Czyme jest Prawda? Prawda to wolna myl, wolna idea, wolny Duch; Prawda jest tym, co wolne od Ciebie, co nie jest twym wasnym, nie jest w twej mocy. Lecz jest rwnie czym cakowicie niesamodzielnym, nieosobowym, nierzeczywistym i bezcielesnym; Prawda nie moe stpa tak jak Ty, nie moe si porusza, zmienia czy rozwija; wszystkiego oczekuje od Ciebie i wszystko od Ciebie otrzymuje, ba, nawet istnieje tylko dziki Tobie, poniewa istnieje tylko - w twojej gowie. Przyznajesz, e Prawda jest pojciem, lecz nie kade pojcie jest prawdziwe, czy - jak sam to zapewne wyrazisz - nie kade pojcie jest naprawd i rzeczywicie pojciem. A co jest miar i znakiem rozpoznawczym pojcia? Twoja niemoc, a mianowicie to, e nie moesz mu ju nic zarzuci! Gdy Ci zniewala, zachwyca i porywa, wwczas uwaasz je za prawdziwe. Jego wadza nad Tob jest dla Ciebie wiadectwem jego prawdziwoci; a gdy Ci posidzie i opta, wtedy jest Ci przy nim dobrze, odnalaze bowiem swego Pana i Mistrza. Gdy szuka Prawdy, to do czego wzdychao twe serce? Do twego Pana! Nie chciae swojej siy, lecz szukae Silnego i Silnego chciae wywysza (Wywyszajcie Pana Boga naszegoccxcv). Prawda, mj drogi Piacie, to Pan, a wszyscy, ktrzy szukaj Prawdy, szukaj i chwal Pana. A gdzie jest Pan? Gdzie indziej, jak nie w twojej gowie? Jest on jedynie duchem, a gdziekolwiek zdaje Ci si, e go widzisz naprawd, tam on jest - upir. Przecie Pan to tylko wytwr wyobrani, i wycznie po to, by uczyni niewidzialne - widzialnym, duchowe - cielesnym, ta chrzecijaska boja i udrka zrodzia upiora i staa si trwoliwym lamentem wiary w upiory. Dopki wierzysz w Prawd, dopty nie wierzysz w Siebie i nie przestajesz by sug i religijnym czowiekiem. Ty jeden jeste Prawd, czy raczej - jeste czym wicej ni sama Prawda, ktra jest niczym wobec Ciebie. Wszelako Ty te szukasz prawdy, te krytykujesz, lecz nie szukasz prawdy wyszej, wyszej od Ciebie, nie stosujesz kryterium takiej Prawdy. Zajmujesz si mylami i wyobraeniami, podobnie jak i wiatem rzeczy, jedynie w tym celu, by Sobie dogodzi, by mc si nimi rozkoszowa i je Sobie przywaszczy; chcesz je tylko ujarzmi, sta si ich wacicielem, chcesz si w nich rozeznawa, by mistrzem. Uznajesz je za prawdziwe, bd widzisz je w prawdziwym wietle dopiero wwczas, gdy nie mog Ci si ju wicej wymkn, gdy maj w kocu okrelone miejsce, czy te, kiedy Tobie odpowiadaj, s twoj wasnoci. Bo gdy potem stan si potniejsze, gdy znowu wyrw si spod twej wadzy, to bdzie to wanie ich fasz, a mianowicie - twa niemoc. Twoja bezsilno stanowi ich si, twoja pokora ich wywyszenie. Zatem ich prawd jeste Ty sam, czy te owo Nic, ktrym jeste dla nich, w ktrym si rozpywaj; ich prawd jest ich Nico. Dopiero stajc si Moj wasnoci, duchy i prawdy zaznaj spoczynku, dopiero wtedy staj si rzeczywiste, gdy je pozbawiam ich aosnego bytu i przemieniam w moj wasno; gdy nie oznacza to ju wicej, e prawda rozwija si, panuje i umacnia sw pozycj, e zwycia historia (take pojcie), itd. Prawda nigdy nie zwyciya, lecz zawsze bya mym rodkiem prowadzcym do zwycistwa, niczym or (or prawdy). Prawda jest martwa, jest pustym dwikiem, sowem, tworzywem, ktrym si posuguj. Wszelka prawda sama w sobie jest martwa, jest trupem; ywa jest tylko tak samo, jak ywe jest moje puco, a mianowicie w takim stopniu, w jakim odpowiada mej wasnej ywotnoci. Prawdy s niczym zioa i chwasty; czy zioa czy chwasty - o tym decyduj Ja. Przedmioty to dla Mnie wycznie materia, ktrej uywam. Tam gdzie sigam, chwytam prawd, ktr przyrzdzam na swj sposb. Prawdy mog by pewnien i nie musz jej oczekiwa z utsknieniem. Nigdy nie jest mym zamiarem oddawanie prawdzie przysug; jest ona tylko pokarmem dla mej mylcej gowy, jest tym, czym s kartofle dla trawicego odka, druhem dla spragnionego towarzystwa serca. Dopki mam chci i si, by myle, kada prawda suy Mi jedynie do tego, by j przetworzy na miar mych umiejtnoci. Jak dla chrzecijanina rzeczywisto czy doczesno, tak dla Mnie prawda jest
172

marnoci i nicoci. Istnieje ona wanie tak jak rzeczy tego wiata, cho chrzecijanin dowodzi ich Nicoci; jednake jest marnoci dlatego, i jej warto nie tkwi w niej samej, lecz we Mnie. Sama w sobie jest bezwartociowa. Prawda do wytwr wyobrani (Kreatur). Skoro celem waszego dziaania jest wytwarzanie niezliczonych rzeczy; ba, skoro zmieniacie oblicze ziemi, wznoszc wszdzie dziea ludzkich rk - to moecie rwnie myle i wymyla niezliczone prawdy, a My, bdziemy si nimi cieszy! Podobnie jak nie pozwol si uy niczym maszyna do obsugi waszych nowo odkrytych maszyn - aczkolwiek dla wasnej korzysi mog pomc wprawi je w ruch - tak i wasze prawdy bd tylko wykorzystywa, nie dajc im si wykorzysta! Wszelkie prawdy pode Mn s Mi, owszem, mie; prawdy nade Mn, ktr musiabym si kierowa - nie uznaj. Nie ma dla Mnie adnej Prawdy, albowiem nic nie stoi nade Mn! I rwnie moja istota, a take istota Czowieka, nie s niczym lepszym ode Mnie, tej kropli u wiadraccxcvi, tego nic nieznaczcego czowieka! Zdaje si Wam, i osignlicie szczyt, miao twierdzc, e prawdy absolutnej nie ma, jako e kada epoka ma swoj wasn prawd. Jednake pozostawiajc kadej epoce jej prawd, waciwie tworzycie tym samym prawd absolutn, prawd, ktrej nie brakuje adnej epoce, gdy kada epoka ma wszak jak prawd, bez wzgldu na to, jak. Zatem czy mona tylko powiedzie, e w kadej epoce mylano, przeto posiadano myli i prawdy, i e te w kolejnej epoce byy inne ni w poprzedniej? Nie, oznacza to raczej, e kada epoka miaa sw prawd wiary, a zaiste nie byo epoki nie uznajcej jakiej wyszej prawdy, ktrej naleao si podporzdkowa jako zwierzchnoci i majestatowi. Kada prawda danego czasu jest jego ide fixe, a gdy pniej znajdowano inn prawd, to zawsze dziao si tak dlatego, e innej szukano: reformowano wycznie gupot, odziewajc j w nowoczesne szaty. A przecie tego chciano - kt miaby wtpi w prawo do tego? - chciano zachwyca si ide. Chciano, by rzdzio pojcie, chciano by przez nie optanym! Najnowoczeniejszym wadc tego rodzaju jest nasza istota czy te Czowiek. Dla wszelkiej wolnej krytyki kryterium stanowio pojcie; kryterium mej wasnej krytyki jestem Ja sam, Ja - Niewysowiony, a wic nie tylko wyobraony, albowiem to, co mona pomyle, zawsze da si wyrazi sowami - gdy sowo i myl zbiegaj si w jedno. Prawdziwe jest to, co moje; faszywe - to, czego jestem wasnoci; tote prawdziwym jest np. zrzeszenie, faszywym za pastwo i spoeczestwo. Wolna i prawdziwa krytyka zabiega o konsekwentne rzdy myli, idei, Ducha; wasna krytyka nie troszczy si o nic poza moim samouywaniem. Lecz w rzeczywistoci ta ostatnia upodabnia si w tym - i nie oszczdzimy jej tej haby - do zwierzcej krytyki instynktu. Podobnie jak krytykujcemu zwierzciu, chodzi Mi wycznie o Siebie, a nie o spraw. To Ja jestem kryterium prawdy, lecz nie jestem adn ide, a czym wicej, czym niewyraalnym. Moja krytyka nie jest woln, nie jest woln ode Mnie; nie jest suebn, w subie idei, lecz m wasn. Zadaniem prawdziwej czy te ludzkiej krytyki jest ustalenie, co odpowiada Czowiekowi, prawdziwemu Czowiekowi; dziki wasnej krytyce stwierdzasz, co Tobie odpowiada. Wolna krytyka zajmuje si ideami i dlatego pozostaje zawsze na obszarze teorii. Nawet gdyby miaa zyma si na ide, to i tak nie mogaby si przecie od niej uwolni. Walczy z upiorami, ale moe robi to jedynie wtedy, gdy uzna je za upiory. Idee, z ktrymi ma do czynienia, nie znikaj cakowicie, nie odstrasza ich poranne tchnienie nowego dnia. Krytyk moe wprawdzie osign stan ataraksji wzgldem idej, ale nigdy si ich nie pozbdzie, tzn., nigdy nie pojmie, e nie istnieje nic wyszego nad jego cielesno, mianowicie jego czowieczestwo, wolno, itd. Nadal pozostaje mu powoanie czowieka, ludzko, ktra wci nie przestaje by nieurzeczywistniona, a to wanie dlatego, i jest ide, i tak musi pozosta.

173

Jeli natomiast pojmuj ide jako moj ide, to jest ona z gruntu urzeczywistniona, gdy Ja jestem jej rzeczywistoci: rzeczywisto jej polega na tym, e Ja, Cielesny, j - mam. Mwi si, i idea wolnoci urzeczywistnia si w dziejach wiata. Wrcz przeciwnie, owa idea jest realna, o ile tworzy j czowiek i jest realna w takim stopniu, w jakim jest ide, tzn. w jakim Ja j tworz, czy te mam. To nie idea wolnoci si rozwija, lecz ludzie, i w tym samorozwoju rozwijaj te naturalnie swe mylenie. Sowem: krytyk nie jest jeszcze wacicielem, gdy wci zmaga si z ideami, jak z obc potg; tak jak chrzecijanin nie jest wacicielem swych niskich dz, dopki musi je zwalcza. Kto gani wystpek, dla tego wystpek istnieje naprawd. Krytyka tkwi w wolnoci poznania, wolnoci Ducha; Duch za zdobywa sw prawdziw wolno, gdy wypenia si czyst, prawdziw ide; oto wolno mylenia, ktre nie moe istnie bez myli. Krytyka ocenia tylko jedn ide w kategoriach innej: ide przywileju w kategoriach ideiludzkoci, egoizmu wedle kryteriw bezinteresownoci. I tak oto pocztek chrzecijastwa w jego krytycznej fazie kocowej ponownie pojawia si na scenie; dzi jak i wwczas zwalcza si egoizm. Nie Mnie, Jednostce, lecz Idei, Ogowi, mam nadawa znaczenie. Wojna klerykalizmu z egoizmem, usposobionych religijnie z doczenie usposobionymi, stanowi tre caej historii chrzecijastwa. W erze nowoczesnej krytyki staje si ona wojn powszechn pod sztandarami fanatyzmu. Wprawdzie i jego czas moe min, lecz dopiero wtedy, gdy si wyszumi i przycichnie. C Mnie obchodzi, czy myl i postpuj po chrzecijasku! Gwid na to, czy to, co robi, jest ludzkie, liberalne i humanistyczne, czy te - nieludzkie, nieliberalne i niehumanistyczne. Jeli tylko prowadzi do celu, jeli tylko Mi odpowiada, to nazywajcie to, jak chcecie: Mnie jest wszystko jedno. By moe i Ja po chwili si rozmyl i nagle zaczn postpowa inaczej, lecz nie dlatego, e nie odpowiada to chrzecijastwu, nie dlatego, e godzi w odwieczne prawa Czowieka, nie e przeczy idei ludzkoci, czowieczestwa i humanizmu; lecz dlatego, e ju Mnie to nie bawi, nie sprawia przyjemnoci, gdy zwtpiem w moj poprzedni myl i nie podoba Mi si ju duej to, co robi. Tak jak wiat, bdc wasnoci, sta si materi, z ktr robi, co tylko zechc, tak i duch jako wasno musi zniy si do rangi materii, wobec ktrej nie odczuwam ju witej trwogi. Chrzecijanin moe utraci wszystkie rzeczy, czy te przedmioty, ukochane osoby, owe obiekty jego mioci, nie zatracajc jednoczenie siebie, tj. - w chrzecijaskim ujciu - swego ducha, swej duszy. Waciciel moe zarzuci wszelkie porywajce, mie jego sercu myli, a mimo to zyska tysickro wicej, albowiem nie przestanie by ich stworzycielem. Niewiadomie i bezwolnie dymy wszyscy do Swojoci, a trudno znale pord Nas choby Jednego, ktry nie wyrzekby si witego uczucia, witej myli i wiary; ba, nie napotykamy nikogo, kto nie mgby si wyzwoli od tej czy inej witej myli. Cay ten nasz spr o przekonania wynika z przewiadczenia, i jestemy w stanie przekona przeciwnika o naszej racji. Wszelako to, co czyni niewiadomie, czyni jedynie poowicznie, tote po kadym zwycistwie nad wiar, ponownie staj si jej winiem (optanym), a wwczas znw zaprzga ona w sw sub cae me Ja, czynic ze Mnie fanatyka rozumu, po tym jak przestaem entuzjazmowa si Bibli; bd te - fanatyka idei ludzkoci, po tym jak miaem do walki o ide chrzecijastwa. Wprawdzie jako waciciel myli broni mej wasnoci rwnie solidnie jak waciciel rzeczy i nie pozwalam byle komu ich wydrze, to jednoczenie z umiechem oczekuj koca bitwy, z umiechem poo m tarcz na trupach mych myli i wiary, z umiechem zatriumfuj, gdy zostan trafiony. Na tym wanie polega cay dowcipccxcvii. Namiewa si z maostkowoci ludzi potrafi kady, kto posiada wzniolejsze uczucia, lecz pozwoli sobie igra z wielkimi

174

mylami, wzniosymi uczuciami, szlachetnym zapaem i wit wiar mog tylko jako Waciciel Wszystkiego. Aczkolwiek religia zaoya, i wszyscy jestemy grzesznikami, to Ja twierdz inaczej: Wszyscy jestemy doskonali! W kadej chwili bowiem jestemy wszystkim, czym by moemy i nigdy nie potrzebujemy by niczym wicej. Nie ma w Nas adnej wady, a wic i grzechy nie maj sensu. Pokacie Mi grzesznika w wiecie, w ktrym nie potrzeba suy wyszej sprawie! Gdy troszcz si tylko o Siebie, to nie jestem przecie grzesznikiem, nawet gdy nie dogodz samemu Sobie, gdy nie naruszam w Sobie adnej witoci. Natomiast jeli mam by pobony, to musz dogadza Bogu; jeli mam postpowa po ludzku - to musz dogadza istocie Czowieka, Idei Ludzkoci, itd. Tego, kogo religia okrela mianem grzesznika, humanizm zwie egoist. Lecz jeszcze raz - skoro nie potrzebuj dogadza nikomu poza Sob, to czy zatem pojcie egoista, w ktrym humanizm znalaz sobie nowego diaba, nie jest nonsensem? Egoista, przed ktrym dr humanici, jest takim samym widmem jak diabe; istnieje tylko w ich mzgownicach jako straszydo i zmora. Gdyby nie trzymali si kurczowo przedpotopowych przeciwiestw - dobra i za - nazywajc je od dzi tym, co ludzkie, i tym, co egoistyczne, to nie wskrzesiliby zgrzybiaego grzesznika w pojciu egoisty, i nie podszywali starych achw nowymi atami. Ale nie mogli postpi inaczej, gdy uwaali, i ich zadaniem jest by Ludmi. Dobrego si pozbyli, a Dobro pozostaoccxcviii. Wszyscy jestemy doskonali i na caej ziemi nie ma czowieka, ktry byby grzesznikiem! S tylko obkani, ktrzy ubrdali sobie, e s Bogiem-Ojcem, Bogiem-Synem czy te czowiekiem na Ksiycu; roi si te od idiotw, ktrym si wydaje, e s grzesznikami; lecz tak jak tamci nie s na Ksiycu, tak ci nie s grzesznikami. Ich grzechy s urojone. Gdyby kto podchwytliwie wysuwa zarzuty, to wszak ich obd czy te optanie jest w kadym razie ich grzechem. Ich optanie nie jest niczym innym, jak tylko tym, co udao si im osign, ukoronowaniem ich rozwoju; podobnie jak Lutrowa wiara w Bibli bya wszystkim, co sam Luter potrafi wyrazi. Jednego rozwj prowadzi do domu wariatw, drugiego do Panteonu, pozbawiajc go miejsca w Walhalli. Nie ma ani grzesznikw, ani grzesznego egoizmu! Nie zawracaj Mi gowy tw mioci do ludzi! Zakradnij si, Ty, przyjacielu ludzi, do jaskini wystpku, poprzebywaj cho raz w zgieku duego miasta czy nie natrafisz wszdzie na grzechy, grzechy i jeszcze raz grzechy? Czy nie bdziesz biada nad zepsuciem ludzkoci? Nie bdziesz ali si na straszny egoizm? Czy spogldajc na bogatego, nie dostrzeesz w nim okrutnika i egoisty? Moe ju mienisz si ateist, lecz nie przestajesz by wierny chrzecijaskiemu przekonaniu, i prdzej wielbd przejdzie przez ucho igielne nili bogaty przestanie by nie-Czowiekiemccxcix. Ilu z nich w kadym razie nie nazwaby egoistyczn mas? C zatem odkrya twa mio do ludzi? Wycznie ludzi niegodnych mioci! A skd oni wszyscy si bior? Z Ciebie, z twej mioci do ludzi! Ty wbi Sobie do gowy grzesznika, przeto go odnalaz, przeto wszdzie si go dopatrywa. Jeli nie nazwiesz ludzi grzesznikami, to nimi nie bd; Ty sam jeste twrc grzesznikw: Ty, ktry roisz Sobie, e kochasz ludzi, Ty wanie wrzucasz ich w bagno grzechw; to wanie Ty dzielisz ich na wystpnych i cnotliwych, na Ludzi i nie-Ludzi; to Ty zatruwasz ich jadem swego optania, albowiem nie kochasz ludzi, lecz Czowieka. A wierz Mi, nigdy nie widziae grzesznika - wymylie go Sobie. Przyjemno rozkoszowania si samym Sob odbieram Sobie przez to, i mniemam, e musz suy Drugiemu; e zdaje Mi si, i jestem wobec niego zobowizany, e uwaam si za powoanego do ofiary, powice i entuzjazmu. Nic z tego. Jeli nie bd wicej suy adnej idei, adnej wyszej istocie, to rozumie si samo przez si, e nie bd wicej suy adnemu czowiekowi, lecz zawsze i wszdzie tylko - Sobie. Nie tylko me dziaanie czy te byt, ale take moja wiadomo stanowi o tym, i jestem - Jedyny. Naley Ci si co wicej ni to, co boskie i ludzkie; naley Ci si to, co Twoje.
175

Jeli masz si za silniejszego, anieli si wydajesz, to i posiadasz wicej siy; jeli uwaasz si za co wicej - to czym wicej jeste. Przeto nie jeste jedynie powoany do wszystkiego, co boskie, uprawniony do wszystkiego, co ludzkie, lecz jeste wacicielem tego, co Twoje, tzn. wszystkiego tego, do czego starcza Ci siy, by Sobie to przywaszczy, tj. nadajesz si i masz prawo do wszystkiego, co Twoje. Zawsze uwaano, i me przeznaczenie ley gdzie poza Mn, tak e w kocu wymagano ode Mnie, bym dy do tego, co ludzkie, gdy jestem Czowiekiem. Oto chrzecijaski zaklty krg. Rwnie i Fichteaskie Ja jest istot poza Mn, bowiem Ja - to Kady, i skoro owo Ja ma prawa, zatem Ja jako takie - to nie Ja. Lecz Ja to nie Ja pord innych Ja, lecz wycznie jedyne Ja: Ja jestem jedyny. Przeto i moje potrzeby, me dziaanie, sowem, Wszystko, co we Mnie, jest jedyne. I wycznie jako to jedyne Ja uwaam Wszystko za moje wasne, tylko jako jedyny dziaam i si rozwijam. Nie jako czowiek i nie Czowieka rozwijam, lecz jako Ja rozwijam - Si. Oto co znaczy Jedyny.

176

III. Jedyny
Epoki przedchrzecijaska i chrzecijaska dyy do przeciwstawnych sobie celw; w jednej idealizowano realia, w drugiej realizowano idea; w tej pierwszej szukano witego ducha, w drugiej - przemienionego ciaa. Przeto jedna skoczya na obojtnoci wobec realiw i pogardzie dla wiata, druga za skoczy si dewaluacj ideau i pogard dla ducha. Nigdy nie uda si pogodzi sprzecznoci pomidzy tym, co realne, i tym, co idealne: gdyby idea sta si rzeczywistoci, przestaby by ideaem; a gdyby rzeczywisto przemienia si w idea, to istniaby ju tylko idea. Dychotomii tej nie mona przezwyciy, dopki si (man) nie unicestwi jednego i drugiego. Tylko owo si, to Trzecie, kadzie kres sprzecznoci i nie ma innej drogi, by pogodzi ide z rzeczywistoci. Nie mona zrealizowa idei tak, by nadal bya ide, lecz tylko wtedy, gdy umrze jako idea; podobnie rzecz si ma z realiami. I oto stoj przed Nami: staroytni - zwolennicy idei oraz nowoytni - obrocy rzeczywistoci. Ani jedni, ani drudzy nie mog uciec od tej sprzecznoci i wzdychaj tylko - jedni do Ducha (i zdaje si, e to denie staroytnego wiata zostao zaspokojone i e w Duch przyszed), drudzy - z kolei do laicyzacji tego Ducha, co musi na zawsze pozosta pobonym yczeniem. Pobonym yczeniem staroytnych bya wito, nowoytnych za ucielenienie. Lecz tak jak musia przyj kres staroytnoci, gdy miaa zaspokoi sw tsknot (polegao to bowiem jedynie na tskonocie), tak te i w krgu chrzecijastwa nigdy nie moe doj do ucielenienia. Podobnie jak denie do witoci czy oczyszczenia si przenika wiat staroytnych (ablucje, itd.), tak te chrzecijaski wiat owadnity jest deniem do inkarnacji: Bg pogra si w tym wiecie, staje si ciaem i chce wiat uwolni, tzn. napeni go sob. Ale poniewa Bg jest Ide czy te Duchem, tote w kocu wszdzie rzdzi w wiecie Idea (jak np. u Hegla) i dowodzi si, i we Wszystkim jest Idea i Rozum. Mdrcowi pogaskich stoikw odpowiada w dzisiejszej kulturze Czowiek jeden jak i drugi, bezcielesne istoty. Nierealny mdrzec, nieucieleniony wity stoikw urzeczywistni si i ucieleni jako wity w Bogu, ktry sta si Ciaem. Nierealny Czowiek, owo Ja, pozbawione ciaa, stanie si rzeczywiste we Mnie, w tym cielesnym Ja. W chrzecijastwie stale powraca kwestia istnienia Boga, ktra, wci na nowo podejmowana, wiadczy o tym, e denie do bytu, cielesnoci, osobowoci, rzeczywistoci nieustannie zajmowao serca, jako e nigdy nie znalazo zadowalajcego rozwizania. Pado ostatecznie pytanie o istnienie Boga, lecz jedynie po to, by powrci znowu w twierdzeniu, i to, co boskie, posiada byt (Feuerbach). Jednake rwnie i to nie istnieje, a ostatni azyl,[teza,] i mona realizowa to, co czysto Ludzkie, nie na dugo zapewni schronienie. adna idea nie ma bytu, adna bowiem nie jest zdolna, by si ucieleni. Scholastyczny spr pomidzy realizmem a nominalizmem dotyczy tego samego; sowem: przewija si przez ca epok chrzecijastwa i nie moe si w niej zakoczy. wiat chrzecijaski trudzi si realizowaniem idei w relacjach pomidzy jednostkami, w instytucjach i prawach Kocioa i pastwa; one za si opieraj, wci zachowujc w sobie co nieucielenionego (nie do zrealizowania); a cho bezustannie zbliamy si do tej inkarnacji, to przecie ucielenienie nigdy si nie dokonuje. Realizujcego mao interesuj realia, gdy przede wszystkim chodzi mu o to, by byy urzeczywistnieniem idei; tote bez koca ledzi on, czy w tym, co urzeczywistniane, faktycznie zamieszkuje Idea, jego istota, a badajc rzeczywisto jednoczenie bada Ide; bada, czy taka, jak j stworzy, jest do urzeczywistnienia, czy te stworzy j niewaciwie i zrealizowana by nie moe. Celem chrzecijan nie ma by ju troska o byty doczesne (Existenzen), takie jak rodzina, pastwo i inne; w przeciwiestwie do staroytnych, nie musz powica

177

si boskim rzeczom, lecz maj uywa ich jedynie do tego, by oywia ich ducha. Rodzina rzeczywista stracia na znaczeniu, a z niej ma si zrodzi idealna, ktra staaby si wtedy prawdziwie realn, wit, bogosawion przez Boga, czy te - w ujciu liberalnym - rodzin rozumn. Dla staroytnych rodzina, pastwo, ojczyzna, itd., jako istniejce s boskie; dla nowoytnych boskimi maj si dopiero sta, gdy jako istniejce s jedynie grzeszne, doczesne, i naley je dopiero wybawi, tzn. uczyni prawdziwie realnymi. Oznacza to, i to nie rodzina, itd., jest tym, co istnieje, co realne, lecz to, co boskie, Idea, jest tym, co istnieje, co rzeczywiste. To, czy owa rodzina urzeczywistni si przez wchonicie tego, co prawdziwe i rzeczywiste, tzn. Idei, wci pozostaje rzecz wtpliw. Nie jest zadaniem jednostki, by suy rodzinie jako czemu, co boskie, lecz odwrotnie; suc temu, co boskie, doprowadzi do t wci niebosk rodzin, tzn. ujarzmi wszystko w imi Idei, wszdzie zatyka jej sztandar i j realizowa. Poniewa jednak celem chrzecijastwa jak i staroytnoci jest bosko, tote cho odmiennymi drogami - zmierzaj one zawsze ku temu samemu. U kresu pogastwa bosko staa si czym poza-doczesnym; a przy kocu chrzecijastwa - wewntrz-doczesnym. Staroytnoci nie udao si umieci jej cakowicie poza wiatem, a gdy chrzecijastwo spenia to zadanie, to znowu wzdycha momentalnie do tego, co boskie w wiecie, i chce wiat wybawia. Wewntrz chrzecijastwa dochodzi jednake do tego, e to, co boskie, jako wewntrz-doczesne staje si naprawd sam doczesnoci; a wszak do tego doj nie moe, gdy wiele z tego, co jako nikczemne, nierozumne, przypadkowe, egoistyczne, jako to, co doczesne, w negatywnym sensie tego sowa, pozostaje i musi pozosta nieprzeniknione. Chrzecijastwo zaczyna si w momencie, w ktrym Bg sta si czowiekiem i przez stulecia prowadzi dzieo nawracania i zbawienia, aby we wszystkich ludziach i wszystkim, co ludzkie, zgotowa Bogu przyjcie i wszystko przepoi Duchem: czyni to, by przygotowa miejsce dla Ducha. Gdy w kocu przeniesiono akcent na Czowieka, czy te Ludzko, to znowu bya to tylko Idea, ktr ogoszono wieczn. Czowiek nie umiera! Mniemano, i odnaleziono wreszcie urzeczywistnienie Idei: Czowiek sta si Ja historii, dziejw wiata - on, Idea, sta si tym, ktry rzeczywicie si rozwija, tj. realizuje; to on jest faktycznie realny, cielesny, albowiem historia jest jego ciaem, a jednostki tylko czonkami. Chrystus to Ja dziejw powszechnych, nawet przedchrzecijaskich; zgodnie ze wspczesnym wiatopogldem, tym Ja sta si Czowiek; wizerunek Chrystusa przeksztaci si w wizerunek Czowieka: jest nim czowiek jako taki, Czowiek w najczystszej postaci jako centralny punkt historii. W Czowieku powraca w urojony pocztek, albowiem Czowiek jest takim samym urojeniem jak Chrystus. Czowiek jako Ja historii zamyka cykl chrzecijaskich rozwaa. Zaklty krg chrzecijastwa zostaby przerwany, gdyby znikna przepa pomidzy egzystencj i powoaniem, tj. pomidzy Mn takim, jakim jestem, i Mn takim, jakim winieniem by; w krg to tylko tsknota idei do samourzeczywistnienia, i przestaje istnie, gdy zanika podzia na egzystencj i powoanie. Jak dugo idea pozostanie ide - bo przecie Czowiek czy Ludzko s bezcielesnymi ideami - tak dugo bdzie istnie chrzecijastwo. Chrzecijanin wyobraa sobie ucielenion ide, ucielenionego czy te doskonaego Ducha jako kres dni czy te cel historii - nie jest nim dla teraniejszo. Jedynie jednostka moe mie udzia w zaoeniu Krlestwa Boego, czy te zgodnie ze wspczesnym pogldem na t spraw - w rozwoju i dziejach ludzkoci; ma w nich jednak udzia wycznie o tyle, o ile nada jej si chrzecijask czy te ludzk warto; poza tym - jest tylko prochem i worem na robaki. To, i jednostka jest sama dla siebie histori wiata, a reszta historii wiata stanowi jej wasno, wykracza poza chrzecijasko. Dla chrzecijanina historia wiata jest czym wyszym, gdy jest histori Chrystusa czy te Czowieka; dla egoisty warto ma tylko jego historia, poniewa chce on realizowa jedynie siebie, nie za ide ludzkoci czy te boe plany, wyroki opatrznoci, wolno, itd.
178

Nie uwaa si za narzdzie idei czy naczynie Pana, nie uznaje adnego powoania i nie myli przyczynia si do rozwoju ludzkoci, ani dorzuca do swego wdowiego groszaccc - trwoni si, nie baczc na to, jak na tym wychodzi ludzko. Aby unikn nieporozumienia, jakoby gloryfikowao si tu jaki stan pierwotny, mona przywoa na pami Drei Ziganeur Lenauaccci. - C to, czy po to si narodziem, by realizowa jakie idee? Aeby robi, co do Mnie naley, urzeczywistniajc - jako dobry obywatel - ide pastwa, bd jako maonek i ojciec - realizowa ide rodziny? A co Mnie obchodzi takie powoanie! W yciu potrzeba Mi powoania rwnie mao, co kwiatu, by rs i pachnia. Idea Czowieka jest realizowany, kiedy pogld chrzecijaski przeksztaca si w twierdzenie: Ja, Jedyny, jestem czowiekiem. Pytanie o pojcie: czym jest czowiek? staje si wwczas pytaniem osobistym: kim jest czowiek?. Pytajc czym?, szukano pojcia, by je realizowa; pytanie kim? przestaje by pytaniem, gdy pytajcy sam ju zna odpowied: pytanie odpowiada samo sobie. Mwi si o Bogu: nie ma dla Ciebie imienia. To jednake odnosi si do Mnie: nie wyraa Mnie adne pojcie; nic, co si uwaa za moj istot, nie wystarcza, by Mnie okreli - wszystko to tylko nazwy. Mwi si o Bogu, e jest doskonay, i nie ma adnego powoania, by dy do doskonaoci. Rwnie i to odnosi si tylko do Mnie. Jestem Wacicielem mojej Mocy, a jestem nim wwczas, gdy uznaj si za Jedynego. Jako Jedyny, Waciciel powraca do swej twrczej Nicoci, z ktrej si zrodzi. Kada wysza istota nade Mn - Bg czy Czowiek - osabia uczucie mej Jedynoci, blednie jednak w socu tego przewiadczenia. Skoro nie obchodzi Mnie nic poza Mn, Jedynym, to wszystko zaley ode Mnie, Przemijajcego, miertelnego Stwrcy, ktry sam siebie unicestwia; i wwczas mog powiedzie: Swoj spraw oparem na Nicoci.

179

Ten dziewitnastowieczny idiom wyraajcy myl: mam to w nosie, gwid na wszystko, pozostawiamy w dosownym brzmieniu, zdawna zadomowionym w pracach krytycznych powiconych Stirnerowi. W istocie Ich hab' mein Sach' auf Nichts gestellt to incipit wiersza Goethego Vanitas! Vanitatum vanitas! (ze zbioru Gesellige Lieder), ktry z kolei stanowi przypuszczalnie parodi pieni kocielnej Ich hab' mein Sach' Gott anheimgestellt. ii Alles in Allem pojawia si ju w Nowym Testamencie 1 Kor, 15, 28; tutaj bardziej jako rozwinicie myli Pascala (Myli, tum. T. Boy-eleski, Warszawa 1983, s. 72): Kady jest wszystkim sobie samemu; z jego mierci bowiem wszystko dla umiera. I std pochodzi, i kady mniema, e jest wszystkim dla wszystkich. iii Por. G.W.F. Hegel, Encyklopedia nauk filozoficznych, tum. wiatosaw Florian Nowicki, BKF, Warszawa 1990, s. 543. iv By moe nawizanie do dialektyki Pana i Niewolnika z Fenomenologii ducha Hegla w tum. Adama Landmana. BKF, Warszawa 1963, ss. 114-228. v Tak tumaczymy sowo Belieben, jako e bezporednie odpowiedniki upodobanie, kaprys, nie zupenie oddaj myl Stirnera. vi Wyraz Duch posiada wiele odcieni znaczeniowych, za pomoc ktrych autor prowadzi gr sown, nie zawsze przetumaczaln na jzyk polski. Geist oznacza bowiem zarwno ducha, jak i dusz, umys, intelekt, ale take upiora czy widmo. vii Aluzja do sw w. Piotra por. Dz 5, 29. Cytaty z Biblii podajemy za Pismem witym Starego i Nowego Testamentu (przekad zbiorowy), Pozna-Warszawa 1971. Przy nazwach ksig stosujemy przyjte tam skrty. Nieprecyzyjnie oddane cytaty tumaczymy bezporednio z niemieckiego oryginau. viii k, 11, 13 wyd. cyt., s. 1196 [przypis Stirnera, odtd MS] ix Konstrukcj podziau wiekowego w odniesieniu do czowieka, jak i ludzkoci Stirner zapoycza od Hegla. Por. Encyklopedia nauk filozoficznych, prze. wiatosaw Florian Nowicki, BKF, Warszawa 1990, 396, ss. 412, 413. x Ludwik Feuerbach, O istocie chrzecijastwa (tum. Adam Landman, BKF Warszawa 1959, s. 185): ...filozofowie staroytni nie byli a tak subiektywni, by absolutnie subiektywn istot ujmowa jako istot bezwzgldnie i nieograniczenie absolutn, ich bowiem obserwacja wiata, czy rzeczywistoci ograniczaa subiektywno - dla nich bowiem wiat by prawd. xi Hbr, 11, 13. MS [wyd. cyt., s. 1368.] xii Mt, 8, 22. xiii Mk, 10, 29. MS xiv Aluzja do sw Chrystusa, Mt, 10, 16: Oto Ja was posyam jak owce midzy wilki. Bdcie wic roztropni jak we, a nieskazitelni jak gobie. Pismo wite, wyd. cyt., s. 1134. xv Tzn. pienidz. xvi Piotr Schlemihl to bohater opowiadania Adalberta von Chamisso Przedziwna historia Piotra Schlemihla (1814, wyd. pol. tum. Witold Wirpsza, Warszawa 1961). xvii Autor zrcznie uywa tutaj sowa gedankenlos, ktre w potocznym kontekcie oznacza zwykle bezmylny. xviii Parafraza sw proroka Izajasza. Por. Iz 55, 8. xix 2 Kor, 5,17. MS [Pismo wite, wyd. cyt., s. 1310.] xx Myl pojawia si ju u Stilpona z Megary (zob. Diogenes Laertios, ywoty i pogldy synnych filozofw, Warszawa 1984, s. 143). Take we Wprowadzeniu do Filozofii dziejw Hegla. xxi Das Mdchen aus der Fremde to tytu wiersza Fryderyka Schillera, napisanego w 1796 r. Schillerowska dziewczyna z obczyzny uosabia poezj. xxii Mt, 16, 26, wyd. cyt., s. 1142. xxiii [Omwiony cytat z] O istocie chrzecijastwa. [Stirner korzysta z drugiego, poszerzonego wydania Das Wesen des Christentums, Leipzig 1843, nieco rnicego si od podstawy polskiego przekadu Adama Landmana, BKF, Warszawa 1959. W przypadku rozbienoci tumaczymy wedug niemieckiego oryginau.] xxiv O istocie chrzecijastwa. [W przekadzie polskim cytatu nie odnaleziono. W wydaniu niemieckim Das Wesen des Christentums, Leipzig 1843, s. 402.] MS xxv Np. Rz, 8,9; Kor, 3,16; J, 20,22; i w innych miejscach. MS xxvi Aluzja do Frederike Hauffe (1801-1829), obok hrabiny Juliany von Krdener, najsawniejszej prorokini epoki goetheaskiej. Por. Goethes ausgewhlte Gesprche (F. Frhr. von Biedermann, wyd.), Leipzig 1884, s. 438. xxvii Upiora (Gespenst), Stirner zapoycza od Bauera zob. Pousane des Jngsten Gerichts, Lepizig 1841, s. 70, w ktrym tene przedstawia heglowskiego ducha wiata (Weltgeist) wanie jako upiora, podstpnego demona, ktry wytycza drog historii.
i

J, 1, 14, wyd. cyt., s. 1216. W Ideologii niemieckiej (Marks-Engels, Dziea zebrane, przekad zbiorowy, Warszawa 1961, t. 3, s. 156) Marks i Engels sugeruj, i jest tu przytoczony fragment faktycznej rozmowy pomidzy Stirnerem a Franzem Zychlinem von Zychlinskim Szelig (?-1900), niegdy generaem piechoty, przyjacielem Theodora Fontane, a pniejszym recenzentem dziea Stirnera w Die Norddeutschen Bltter. John Henry Mackay, biograf Stirnera, utrzymuje jednak, i Stirner i Szeliga nigdy si nie spotkali (John Henry Mackay, Max Stirner, sein Leben und sein Werk, Treptow 1910, s. XI). xxx Jake te klechy dzwoni! Jake wszystko chytrze skadaj, / Byle posplstwo szo, paplao dzi to, co wczoraj. / Nie przyganiajcie klechom. Zgbili potrzeb czowieka:/ Ile mu std uciechy, e paple dzi to, co wczoraj. MS [J. W. Goethe, Epigramy pisane w Wenecji, epigram 11, tum. Tadeusz Bocheski, w: Wybr poezji, Wrocaw 1968, s. 158-59.] xxxi Chiskim cesarzem modoheglici nazywali Fryderyka Wilhelma IV, por. np. wiersz Heinego Cesarz Chin opublikowany w Vorwrts w 1944. xxxii W oryg. Der Sparren, wywodzi si z potocznego zwrotu: einen Sparren zu viel haben, tosame z by niespena rozumu, brakuje komu pitej klepki, itd. xxxiii W oryg. es spukt in Deinem Kopfe, dos. straszy w twojej gowie, co stanowi bezporenie nawizanie do Spuk - widma. xxxiv Pojcie idee fixe Stirner zapoycza przypuszczalnie od Feuerbacha, u ktrego pojawia si ono w Istocie chrzecijastwa na s. 35 polskiego przekadu Adama Landmana (BKF Warszawa 1959). W tym samym kontekcie co u Stirnera pojwia si rwnie u Nietzschego por. np. Z genealogii moralnoci, Rozprawa II, 3. xxxv Aluzja do Mt, 5, 22. Rozbieno pomidzy polskim a niemieckim przekadem nie pozwala przytoczy cytatu. xxxvi Benedykt XIV (1675-1758), papie 1740-1758. Zleci pokatalogowanie ksigozbioru Biblioteki Watykaskiej oraz prowadzenie studiw nad histori Kocioa. xxxvii Achtzehntes Jahrhundert,[ t.] 2, s. 519. MS [F.C. Schlosser (1776-1861), historyk niemiecki, autor prac Geschichte des XVIII Jahrhunderte und des neuzehnten bis zum Sturz des franzsischen Kaiserreichs, (Heidelberg 1837) oraz Weltgeschichte in zusammenhngender Erzhlung.] Die Schsischen Vaterlandsbltter to liberalny dziennik, ktry ukazywa si w Drenie od 1837 r., a od 1841 r. take w Lipsku.] xxxviii G. D. Krummacher, teolog, wspczesny Stirnerowi; wraz ze swym bratankiem przez dugi czas odgrywali wan rol jako przywdcy pietystw i mistykw protestanckich. xxxix Filip II (1527-1598), krl Hiszpanii (1556-1598), sta na czele kontrreformacji. xl Lichtfreunde, zwolennicy teologii liberalnej; ruch protestancki, zaoony przez postpowych teologw w Saksonii w 1841 r., krytykujcy luteraski dogmatyzm oraz opowiadajcy si za swobod religijn dla swoich czonkw. xli Racjonalici, interpretatorzy Ewangelii, szukali racjonalnego objanienia wydarze przedstawionych w Nowym Testamencie, odrzucali wiar w cuda. xlii De la Cration de l'Ordre [dans l'Humanit ou Principes d'Organisation politique, Paris, Besanon 1843] s. 38. MS [Pierr Joseph Proudhon (1809-1865), francuski socjalista i anarchista, wrg Kocioa i pastwa, uwaa wasno za przyczyn niesprawiedliwoci spoecznej. Gwne dzieo: Qu'est-ce que la proprit? (1840). Wybr pism tumaczonych na jzyk polski (Warszawa 1974) nie zawiera powyej cytowanego fragmentu.] xliii Anekdota [zur neuesten deutschen Philosophie und Publizistik. Hrsg. von Arnold Ruge], t.2, s.64. MS [L. Feuerbach, Wybr pism, prze. Krystyna Krzemieniowa i Mirosaw Kwieciski, BKF, Warszawa 1988, t.1, s.467. U Stirnera nieciso: das Subjekt zamiast als Subjekt.] xliv H. S. Reimarus (1694-1768), przedstawiciel deizmu, zwolennik filozofii Chr. Wolffa. Uwaa apostow za faszerzy, Ewangelie za wynik oszustwa, Chrystusa za kamc, proroka i rewolucjonist, w. Pawa za za genialnego szarlatana. xlv K. L. Sand (1795-1820), student teologii w Jenie; pod wpywem zapau religijnego i mioci do ojczyzny, pozbawi ycia bawicego w Mannheim A. von Kotzebuego (1761-1819), niemieckiego dramaturga, uwaanego za wroga swobd akademickich, szpiega rosyjskiego i przypuszczalnie sprawc przeladowa H. Ludena, L. Okena i innych jenajskich profesorw. xlvi w. Kryspin (?-ok.284). Stirner prawdopodobnie nawizuje tutaj do Zasad filozofii prawa (wyd. pol. BKF, Warszawa 1969), w ktrych Hegel opowiada o w. Kryspinie kradncym skr, aby zrobi buty dla biednych (s. 378). Rwnie prawdopodobne jest to, e Stirner histori o w. Kryspinie pozna czytajc Gwarancje harmonii i wolnoci Wilhelma Weitlinga, z ktrym
xxviii xxix

polemizuje w dalszym toku ksiki. W polskim przekadzie Gwarancji (Warszawa 1968) czytelnik znajdzie wzmiank o w. Kryspinie na s. 310. xlvii W oryg. Werkheiligkeit, co oznacza zarwno hipokryzj, jak i wito podpart czynami. xlviii Serwilista - zwolennik monarchii absolutnej, przeciwnik liberaw. xlix Zob. np. Memoiren Rittera von Langa MS [Braunschweig 1842. [K. H. Lang (1764-1835), niemiecki historyk, 1793-1801 cile zwizany z pruskim mem stanu, K. von Hardenbergiem, ktry zatrudnia go jako sekretarza i archiwist.] l Emilia Galotti, bohaterka tragedii Lessinga pod tym samym tytuem. Zostaje uwiedziona przez ksicia Gonzag, ktry zamierza z niej uczyni swoj kochank. Dla uratowania jej honoru ojciec Emilii - na jej prob - zadaje jej mier sztyletem. li Orygenes (ok. 185 - ok. 256), aleksandryjski uczony w Pimie witym. Wykastrowa si w przypywie religijnej gorliwoci, dosownie interpretujc sowa Chrystusa z Mt, 19, 12. lii G. E. Lessing (1729-1781), przedstawiciel niemieckiego klasycyzmu. Autor dramatw: Emilia Galotti (1772), Minna von Barnhelm (1767), Nathan der Weise (1779). Stirner nawizuje do dramatu Lessinga Natan mdrzec (1779, akt 3, scena 7), w ktrym Natan odpowiada sutanowi Saladynowi, czym jest prawdziwa religia. Kady z synw dzierc piercie chcia by najpierwszym w rodzie. Doszo nawet do rozpatrywa, do skarg i do ktni. Wszystko na prno, bo nikt prawdziwoci swego piercienia nie wykaza [...] tak samo jak i dzisiaj prawdziwoci wiary[...] prze. Adam Szczerbowski, Wrocaw 1963, s. 128. liii Kriton, przyjaciel Sokratesa, ktrego namawia do ucieczki; por. Platon, Kriton (ok. IV w. p.n.e). liv Ludwik XVI (1754-1793), krl Francji (1774-1793). Osdzony i stracony przez rewolucjonistw podczas Rewolucji Francuskiej (1793). lv Ludwik Feuerbach, O istocie chrzecijastwa, wyd. cyt. s. 435. MS lvi Tame, wyd. cyt., ss. 435, 436. MS lvii U Stirnera nieprecyzyjnie oddany cytat z O istocie chrzecijastwa. Wedug wydania polskiego, wyd. cyt., s. 439; wtrcenie w nawiasie pochodzi od Stirnera. W zwizku z rozbienociami w terminologii stosowanej w polskich przekadach cytowanych prac Feuerbacha, w przekadzie Adama Landmana - dla zachowania konsekwencji - zmieniono orzecznik na predykat. lviii Tame, wyd. cyt., s. 440. MS [W niemieckim oryginale Stirner zamiast sw nur scheinbaren (tylko pozorn, jak tumaczy A. Landman) cytuje bdnie unscheibaren (nik).] lix A. H. Francke (1663-1727), zaoyciel synnego domu sierot i poczonych z nim zakadw w Halle. lx D. O'Connell (1775-1847), sawny niegdy agitator irlandzki, zaoyciel Towarzystwa Przyjaci Irlandii (1830). Poniewa cay swj majtek i dochody przeznaczy na cele polityczne, Irlandczycy ustanowili dla rent narodow wysokoci 13-18 tys. funtw rocznie. lxi w. Bonifacy, wac. Winfryd (ok. 675-754), angielski mnich i uczony, w 716 r. rozpocz ewangelizacj Fryzji i plemion germaskich. Nazywany Apostoem Germanw. lxii K. T. Krner (1791-1813), poeta liryczny, wstpi do pruskiej armii, by walczy przeciwko Napoleonowi; autor wielu pieni patriotycznych; zgin na polu bitwy, w par godzin po skomponowaniu synnego poematu Das Schwertlied. lxiii Sowa wypowiedziane pono przez Lutra przed trybunaem Karola V w Wormacji (1521). lxiv Nawizanie do dwu sawnych heter greckich o tym samym imieniu. Pierwsza Laisa bya pikn koryntiank yjc w okresie wojny peloponeskiej. Druga, wzbudzaa sw piknoci zazdro tesaloskich kobiet do tego stopnia, e zakuy j na mier szpilkami do wosw. Demostenes utrzymuje, i sprzedawaa swe wdziki za 10 000 drachm attyckich. Stirner prawdopodobnie nawizuje do ulubionej ladacznicy Arystypa, o ktrej wicej w polskim przekadzie ywotw Diogenesa Laertiosa na s. 118. Ninona, wac. Anne L'Enclos (1616-1706), franc. kurtyzana, crka waciciela ziemskiego z Touraine; bya metres wielu wpywowych ludzi. lxv By moe aluzja do postaci z Podry sentymentalnej (1768) L. Sterne'a, uosabiajcej zmysowo. Rwnie prawdopodobne jest, e Stirner nawizuje do Rigoletty z Tajemnic Parya E. Sue, ktr to powie recenzowa dla Berliner Monatsschrift Ludwka Buhla (lipiec 1843, ss. 302-332). lxvi Chodzi o znane sformuowanie Archimedesa (ok. 287-212 p.n.e.): Dajcie mi mocny punkt podparcia, a porusz ziemi lxvii F. G. Klopstock (1724-1803), poeta niemiecki okresu owiecenia, autor poematw: Mesjasz (1748), Der Zrichsee (1750).

Stirner zapoycza podzia wiekowy ludzkoci od Hegla. Por. Wykady z filozofii dziejw, BKF, Warszawa 1958, t. 1, s. 167 i n. lxix Senusereci - dynastia krlw egipskich panujca od 1930 roku p.n.e. Stirnerowi prawdopodobnie chodzi o Senusereta III (1887-1849 p.n.e.), ktry - wedle Herodota - prowadzi wypraw w celu podbicia czci Europy i Azji lxx Rousseau, filantropi i inni byli wrogami cywilizacji i inteligencji, lecz nie dostrzegali, e tkwi one we wszystkich chrzecijanach, a oni sami wystpuj jedynie przeciwko kulturze naukowej i wyrafinowanej. MS lxxi Pod pojciami: Geistlichen, Pfaffen, Pfaffentum, itd. Stirner rozumie nie tylko duchownych kocielnych, lecz wszystkich ludzi opanowanych przez ducha, rozum, itp., dla ktrych duch i duchowo stanowi zasad naczeln. lxxii Bruno Bauer, Die Septembertage 1792 und die ersten Kmpfe der Parteien der Republik in Frankreich, Charlottenburg 1844, (Denkwrdigkeiten zur Geschichte der neueren Zeit seit der Franzsischen Revolution). Wedle rde i oryginalnych pamitnikw opracowanych i wydanych przez braci Bauer. lxxiii Pod pojciami Pfaffentum (kler, klechy) oraz die Geistlichen (duchowni) Stirner ma na myli og ludzi sucych sprawom duchowym. Patrz wyej. lxxiv Mowa przeciwko Dantonowi wygoszona przed Konwentem Narodowym, 31 marca 1794 r. L. A. L. de Saint Just (1767-1794), deputowany do Konwentu, jakobin, wraz z Robespierre'em i Corthonem stanowi triumwirat. Zgilotynowany. lxxv Manlius Marcus uzyska tytu Capitolinus, po tym, jak w 390 r. p.n.e. udaremni Galom prb zajcia Kapitolu. Pniej oskarony o zdrad, zrzucony zosta z Tarpejskiej Skay. lxxvi Regulus Marcus Atilius, wdz i konsul rzymski (256 p.n.e.). Schwytany przez Kartagiczykw w 250 p.n.e. i - po zoeniu przysigi, i powrci - wysany do Rzymu celem negocjowania warunkw pokojowych. Regulus, doradziwszy Rzymianom nie przyjmowanie warunkw pokojowych, powrci nastpnie do Kartaginy, gdzie zosta stracony. lxxvii J. P. Marat (1743-1793), rewolucjonista francuski. Po tragicznej mierci sta si nieomal przedmiotem kultu. Jego szcztki zoono w Panteonie Francuskim (1794), a nastpnie stamtd usunito w 1795 r. lxxviii Pierwotnym autorem tej tezy by pono przedstawiciel myli spoecznej Owiecenia Jacques-Pierre Brissot de Warville (1754-1793), jeden z przywdcw girondystw. lxxix Niech si stanie sprawiedliwo, choby wiat mia zgin; maksyma przypisywana cesarzowi Ferdynandowi I (1503-1564). lxxx Por. Mt, 19, 21, wyd. cyt. s. 1145 lxxxi Ananiasz i Safira, maestwo, ktre doczyo do Apostow. Po wyzbyciu si dbr materialnych zatrzymao jednak dla siebie cz zapaty za ziemi. Por. Dz 5, 1-11. lxxxii Die Volksphilosophie unserer Tage [Neumnster 1843], s. 22. MS [A. Becker (1814-1871), wsppracownik Allgemeine Literatur-Zeitung, pniej redagowa rwnie Isar Zeitung. Wyda midzy innymi: Des Rabbi Vermchtnis, Die Nonnen Susel, Die graue Jette von hundert Jahren. Czonek Zwizku Sprawiedliwych, przyjaciel Bchnera i towarzysz Weitlinga.] lxxxiii Por. Mt, 23, 12. lxxxiv J. W. Goethe, Faust, tum. F. Konopka, Warszawa 1994, s. 28.
lxviii

lxxxv

Anekdota, 2, s. 152. MS [Recenzja Einleitung in die Dogmengeschichte Theodora Kliefotha (Parchim und Ludwigslust, 1839).] lxxxvi Martin Luter, Smtliche Schriften und Werke, Leipzig 1729, XIV, s. 320. lxxxvii Nieco znieksztacony cytat z Zasad filozofii prawa Hegla wyd. cyt. s. 17. lxxxviii Waciwie Fryderyk Schiller, mier Wallensteina III, 13, wiersz 1813. Tumaczymy za oryginaem, gdy Stirner nie cytuje precyzyjnie, a take w przekadzie Konstantego Goniewskiego (Dziea wybrane, Warszawa 1955, s. 479) zbyt dua dowolno. lxxxix Por. Fryderyk Schiller, Die Worte des Glaubens (1797). xc Stirner nawizuje do faktu, i w 1621 Bacon oskarony zosta o przekupstwo i osadzony w Tower. Uwolniono go za wstawiennictwem krla, ktry jednak pozbawi go wszystkich urzdw. xci Niedokadny cytat z Fausta J. W. Goethego, I, w. 2509, w ktrym die Bsen sind geblieben Stirner zastpi das Bse ist geblieben. Tutaj cytowane za: Faust I, prze. Emil Zegadowicz, Warszawa 1959, s. 158, z uwzgldnieniem powyszej zmiany. xcii J, 2, 4 MS [wyd. cyt., s. 1218.] xciii Mt, 10, 35 MS [wyd. cyt., s. 1135.] xciv O istocie chrzecijastwa, wyd. cyt., ss. 435-436. MS

xcv

Henryk VII (ok. 1275-1313), krl niemiecki (1308) oraz cesarz (od 1312). Usiowa przywrci wadz cesarsk we Woszech. Klemens V (1264-1314) zjednoczy koalicj przeciwko cesarzowi, po tym jak ten obwieci, i nie uznaje zwierzchnictwa papiea. xcvi Stirnerowi przypuszczalnie chodzi o ostentacyjne manifestowanie luteranizmu, jakiemu Hegel czsto dawa wyraz. xcvii Fragment ody Iustum et tenacem propositi virum Horacego, w tum. Idy Wieniawskiej: Gdyby glob ziemski roztrzaska si w drzazgi, / On, nieustraszon, zginby w zwaliskach. (podkrel. Gajlewicz). Por. Horacy, Wybr poezji, Wrocaw 1973, s. 94. xcviii Ps, 46, 3, wyd. cyt., s. 612. xcix Mt, 11, 27 MS [wyd. cyt., s. 1136.] c k, 17, 6. MS ci Mk, 9, 23 MS [wyd. cyt., 1168]. cii Weltweisheit, termin ten pono odgrza w odniesieniu do filozofii Friedrich Schegel, por. Hegel, Wykady z historii filozofii, tum. . F. Nowicki, Warszawa, t. 1, 98. ciii Fideikomis - niepodzielne, niezbywalne mienie (w starym prawie niemieckim). civ Por. Mt, 5, 8, wyd. cyt., s. 1128. cv Mowa o nieformalnej grupie przedstawicieli modych heglistw, radykaw, wywrotowcw, dziennikarzy, nauczycieli, oficerw oraz studentw, ktrzy na pocztku lat czterdziestych ubiegego stulecia spdzali wikszo czasu w winiarni J. M. R. Hippela na Friedrichstrae w Berlinie, burzliwie rozprawiajc o polityce i filozofii. Stirner doczy do Wolnych mniej wicej we wrzeniu 1841 r., gdzie pozna braci Bauer. Bruno Bauer, od 1843 r. do 1844 r. redaktor Allgemeine Literatur-Zeitung, oraz jego brat Edgar, teolog i prawnik, autor wielu prac politycznych i beletrystycznych (za napisanie Der Streit der Kritik mit Kirche und Staat zamknito go w twierdzy), uwaani s za inicjatorw Verein'u Wolnych. Do grona tego rozproszonego freikorpsu radykalizmu - jak nazywa ich John Henry Mackay w monografii Max Stirner. Sein Leben und sein Werk (Treptow 1910, s. 70) - naleeli ponadto: Fryderyk Engels (1820-1895); Ludwik Buhl (1818-1880) pisarz i tumacz, wydawca Berliner Monatsschrift; Eduard Meyen (1812-1870), pniejszy wydawca Berliner Reform; Rudolf Gottschall (18231909), autor znanych sztuk teatralnych Ulrich von Hutten (1843) oraz Robespierre (1845); Karl Nauwerck (1810-1891), a take Arnold Ruge (1802-1880), pniejszy wydawca Deutsche Jahrbcher. Take z krgu Wolnych wywodzia si druga ona Stirnera, Marie Dhnhardt (1818-1902), ktrej zadedykowa on Jedynego. Przez krtki czas do grupy tej nalea sam Karol Marks (1818-1883), ktry przypuszczalnie nigdy nie spotka si ze Stirnerem, gdy wczeniej przenis si do Bonn. cvi Unmensch, czyli bestia, przypuszczalnie aluzja do Arystotelesa, ktry w Polityce I, 12, powiada:Kto nie potrafi y w spoecznoci, albo wcale jej nie potrzebuje, bdc samowystarczalnym, bynajmniej nie jest obywatelem, ale jest albo besti, albo bogiem (tum. L. Piotrowicza, BKF, Warszawa 1964). cvii J. S. Bailly (1736-1793), polityk francuski, przewodniczy Zgromadzeniu Narodowemu, oskarony o pomaganie krlowi w ucieczce (1791), zmuszony do ustpienia z urzdu i zgilotynowany. Niniejszy cytat, jak i nastpny pochodzi, z pracy E. Bauera, Bailly und die ersten Tage der Franzsischen Revolution, Charlottenburg 1843, s. 89. cviii Tzn. C. M. hrabia de Talleyrand-Prigord (1754-1838), francuski biskup i polityk. Pocztkowo cichy zwolennik Rewolucji, nastpnie wyemigrowa do Ameryki. Po powrocie reprezentowa Francj na Kongresie Wiedeskim (1814-15). cix Por. E. Bauer, Bailly und die ersten Tage der Franzsischen Revolution, wyd. cyt., s. 113. H. G. R. hrabia de Mirabeau (1749-91), francuski przywdca rewolucyjny. Od 1789 pose stanu trzeciego do Stanw Generalnych. cx 1 Kor 8, 4, MS [wyd. cyt., s. 1298.] cxi W oryg. Dem Verdienste seine Kronen. Fragment wiersza Fryderyka Schillera An die Freude (1786). cxii Einundzwanzig Bogen us der Schweiz, Georg Herwegh (wyd.), Zrich und Winterthur 1843, s. 12-13. MS [Powyszy cytat pochodzi z zamieszczonego tam artykuu: Preuen seit der Einsetzung Arndts bis zur Absetzung Bauers autorstwa bd to C. Witta (wedug G. Meyera; por. Die Anfnge des politischen Radikalismus im vormrzlichen Preuen w: Zeitschrift fr Politik, t. 6, rocznik 1913, s. 82), bd R. Jachmanna (wedug I. Pepperle; por. Einundzwanzig Bogen aus der Schweiz, G. Herwegh (wyd.), Leipzig 1989, s. 83.)] cxiii Louis Blanc powiada o okresie Restauracji Histoire des dix ans [, 1830-1840, t. Paris 1841], s. 138: Le protestantisme devint le fond des idees et des moeurs MS [protestantyzm sta si

podstaw idei i zwyczajw. Louis Blanc (1811-1882), francuski socjalista, historyk i pisarz. Autor dwunastotomowej Historii Rewolucji Francuskiej (1847-1862).] cxiv Tel est notre bon plaisir (bo taki mamy wanie kaprys), sowa przypisywane Karolowi VIII, krlowi Francji, ktry w rozporzdzeniu z 12 marca 1497 roku tak pono uzasadnia konieczno podjtej przez siebie decyzji. cxv J, 4, 24. cxvi Konstytucja Monarchii Lipcowej we Francji z 1814 r. Formalnie proklamowaa suwerenne prawa narodu, jednake w nieznacznym stopniu tylko ograniczaa wadz krlewsk. cxvii U Stirnera brzmi to: Die Guter des Glckes nun eimal ungleich verteilt seien und immer so bleiben werden - nach Gottes weisen Ratschlusse. Por. Schillerowsk Braut aus Messina, I, 3: Ungleich verteilt sind des Lebens Gter/ Unter der Menschen flchtegem Geschlecht./ Aber die Natur, sie ist ewig gerecht! cxviii W oryginale gra sw: Geld (pienidze) gibt (daj) Geltung (znaczenie). cxix W oryginale Diener, std aluzja do Staatsdiener - urzdnikw pastwowych. cxx W oryginale gra sw: Befehslhaber - dosownie posiadajcy rozkazy.
cxxi
cxxii

W oryginale gra sw: Stand - stan, Notstand - ndza, Wohlstand - dobrobyt. Por. k, 10, 7, wyd. cyt., s. 1194. cxxiii Mowa o braciach Bauer i ich zwolennikach, zgrupowanych wok Allgemeine LiteraturZeitung. Marks i Engels wanie z berliskimi Krytykami rozprawiaj si w swojej pierwszej pracy wita rodzina, czyli krytyka krytycznej krytyki (1845, wyd. pol. 1957). cxxiv Proudhon (De la Creation de l'Ordre dans l'Humanite ou Principes d'Organisation politique, s. 414) woa: W przemyle jak i w nauce, pierwszym i najwitszym obowizkiem jest publikowanie informacji o wynalazkach.[Wybr pism P.J. Proudhona (Warszawa 1974) nie zawiera cytowanego fragmentu.] cxxv Bruno Bauer, Allgemeine Literatur-Zeitung, V, 18. MS [Faktycznie Edgar Bauer (anonimowo) w recenzji Union ouvrire Flory Tristan (1803-1844), jaka ukazaa si w kwietniowym numerze Allgemeine Literatur-Zeitung, 1844, s. 18.] cxxvi [Edgar Bauer (anonimowo) w recenzji Les filles publiques de Paris et la police qui les regit, F. F. A. Beraud, paryskiego komisarza policji, zamieszczonej w] Allgemeine Literatur-Zeitung, V, s. 26. MS cxxvii Ironiczna polemika z Bruno Bauerem. Por. Die Fhigkeit der heutigen Juden und Christen, frei zu werden w: Einundzwanzig Bogen aus der Schweiz, Leipzig 1989, s. 136. cxxviii F. Schiller, Don Carlos akt II, scena 1 (In seines Nichts durchbohrendem Gefhle). cxxix Allgemeine Literatur-Zeitung, V, 24. MS [Bruno Bauer (anonimowo) w recenzji Politische Vorlesungen, H. F. Hinrichsa, Halle 1843, t. 2, zamieszczonej w Allgemeine Literatur-Zeitung, V, kwiecie 1844, s. 24. U Bauera fragment ten brzmi: Kampf der Masse mit dem Geist - walk masy z duchem.] cxxx Tame. MS cxxxi Por. 1 Sm, 6, 5. cxxxii Bruno Bauer, Die Judenfrage [Braunschweig 1843], s. 66. MS [Stirner przekrca sens sw Bauera, ktry mwi o interesie pastwowym i o oglnym interesie pastwa.] cxxxiii Bruno Bauer, Die gute Sache der Freiheit [und meine eigene Angelegenheit, Zrich i Winterthur], ss. 63-64. MS cxxxiv Bruno Bauer, Die Judenfrage, s. 60 cxxxv [B. Bauer w recenzji] Politische Vorlesungen, ss. 23-25. MS cxxxvi Die Judenfrage, s. 114. MS cxxxvii [K. M. Hirzel,] Korrespondenz aus Zrich, [w: Allgemeine Literatur-Zeitung, V, 1843], s. 15. MS cxxxviii Dotyczy artykuu Bruno Bauera Was ist jetzt der Gegenstand der Kritik?, Allgemeine Literatur-Zeitung, VIII, Charlottenburg, rocz. 1844, s. 18-26. Artyku stanowi prb samokrytyki oraz odpowied Bauera na W kwestii ydowskiej Marksa (Por. Marks-Engels, Dziea, Warszawa 1960, t. 1). cxxxix Edgar Bauer (anonimowo) w: Allgemeine Literatur-Zeitung, Charlottenburg, rocz. 1842, VIII, s. 8. cxl Ironiczna polemika z Heglem. Por. G.W.F. Hegel, Encyklopedia nauk filozoficznych, BKF, Warszawa 1990, s. 403. cxli Jeder ist sich selbst der Nchste, niemiecki przekad z Terencjusza, Andria IV. 1.

Der Sohn der Wildnis, tytu dramatu Friedricha Halma, pisarza austriackiego, po raz pierwszy wystawionego w 1842 r. Wyd. ksikowe 1843 r. cxliii Rz, 6, 18, MS [wyd. cyt., s.1281.] cxliv Ga, 4, 26, MS [wyd. cyt., s. 1321.] cxlv W oryginale los, std gra sw: sndlos, gottlos, sittenlos. cxlvi 1 P, 2, 16. MS [Przytoczonego cytatu nie odnaleziono.] cxlvii Jk 2, 12. MS [wyd. cyt., s. 1373.] cxlviii C. W. L. ksi Metternich (1773-1859), austriacki m stanu. Przypuszczalnie chodzi o to, i przyczyni si do wydania Dekretw Karlsbadzkich (1819), ograniczajcych swobod nauczycieli akademickich, oraz do zaostrzenia cenzury. cxlix Mowa o pniejszym krlu Francji, Ludwiku XVIII (1755-1824). Pocztkowo sympatyk Rewolucji, przyrzek nigdy nie opuszcza Parya, po czym - w t sam noc, co Ludwik XVI, cho obrawszy inn tras ucieczki, wydosta si z Francji. W 1795 ogosi si krlem i zaoy dwr na wygnaniu. W 1814 osadzony przez Anglikw na tronie francuskim. Podczas sawnych 100 dni Napoleona ponownie zbieg z Parya. cl W oryginale Repeal der Union. Mao zrczna aluzja do prb zniesienia zwizkw legislacyjnych pomidzy Angli a Irlandi po roku 1800, tj. po wprowadzeniu tzw. Aktu Unijnego. cli Niedokadny cytat z Fausta Goethego, I, w. 2509. Cytowane za Faust, I, tum. Emil Zegadowicz, Warszawa 1953, s. 158, z uwzgldnieniem zmian wprowadzonych przez Stirnera. clii W oryg. die d........ Kammern. Chodzi zapewne o niemieckie ciaa ustawodawcze. Sowo usunite albo przez samego autora, albo przez redakcj wydawnictwa Otto Wiganda, celem zmylenia cenzury. cliii Karl Welcker (1790-1869), wykadowca prawa pastwowego i polityk. Od 1831 r. przywdca liberalnej opozycji w parlamencie badeskim; autor petycji do Bundestagu w sprawie wolnoci prasowej - Die volle und ganze Prefreiheit (Freiburg 1830). cliv Rz 8, 14. MS clv Por. Rz 8, 16; 1 J, 3, 10. MS clvi Np. Karol Marks, W kwestii ydowskiej, Roczniki niemiecko-francuskie [w: Marks-Engels, Dziea, Warszawa 1961, t.1, np. s. 454.] MS clvii Bruno Bauer, Die Judenfrage [Braunschweig 1843], s. 61. MS clviii Stirner nawizuje do synnych formu Fryderyka Wielkiego: In meinem Staate kann jeder nach seiner Faon selig werden oraz Das Volk soll Steuer zahlen, Militr dienien und maul halten; sonst kann es tun was es will. clix Moses Hess, [Die europische] Triarchie, <Leipzig 1841> s. 76. Wyd. polskie: Pisma filozoficzne Warszawa 1963, s. 81.] MS Moses Hess (1812-1878), pierwotnie kupiec, potem pisarz i agitator polityczny. Zaoyciel Gazety Reskiej, ukazujcej si w Kolonii w latach 1842-1843, do skadu redakcyjnego ktrej przyj Marksa. Upowszechnia filozofi Proudhona w swoich rozprawach. Inne pisma: Die heilige Geschichte der Menschheit (1837), Filozofia czynu oraz Socjalizm i komunizm (1843, wyd. pol. 1963).] clx Teoria Wiedzy J. G. Fichtego (tum. Marek J. Siemek, BKF, Warszawa 1996, t. 1, s. 219).
cxlii

clxi

O istocie chrzecijastwa, wyd cyt., s. 434. MS [W celu zachowania konsekwencji w niniejszym przekadzie, sowo rodzaj zastpiono terminem gatunek.] clxii Mk, 3, 29. MS [Rozbieno pomidzy niemieckim a polskim przekadem Pisma witego nie pozwala przytoczy cytatu.] clxiii Sprawiedliwo jest podstawow cnot ycia spoecznego, Arystoteles Polityka, tum. L. Piotrowicz, BKF, Warszawa 1964, s. 126. clxiv Waciwie Die Knigliche priviligierte Berlinische Zeitung von Staats und gelehrten Sachen, dziennik berliski ukazujcy si od 1721 r., nazywany potocznie Die Vossische Zeitung od nazwiska waciciela C. F. Vossa (1724-1795). clxv Wilhelm Weitling (1808-1871), niemiecki dziaacz robotniczy, ideolog utopijnego komunizmu rwnociowego; teoretyk Zwizku Sprawiedliwych. W 1843 r., uwiziony w Zurychu za goszenie wywrotowych hase i nazwanie Chrystusa prekursorem komunizmu. Uczestnik Rewolucji Marcowej 1848 r. Autor cytowanego w niniejszej pracy dziea Gwarancje harmonii i wolnoci (wyd. pol. Warszawa 1968). clxvi [Johann Caspar Bluntschli,] Die Kommunisten in der Schweiz [nach den bei Weitling vorgefunden Papieren. Wrtlicher Abdruck des Kommissionalberichtes an die H. Regierung des Standes Zrich, Zrich 1843,] s.3. MS [Franois Nol (Gracchus) Babeuf (1760-97), znany francuski agitator polityczny, jako pierwszy usiowa wcieli socjalizm w ycie. Terrorysta,

zwolennik przywrcenia konstytucji z 1793 r., naczelnik sprzysienia komunistycznego w okresie Dyrektoriatu.] clxvii Fragment nietumaczonego na jzyk polski dystychu Rechtsfrage (w. 91), ze zbioru Ksenii (1797) J. W. Goethego i F. Schillera, tutaj przypisywany Schillerowi, aczkolwiek w danym przypadku trudno jednoznacznie ustali autorstwo. clxviii Stirner prowadzi tu nieprzekadaln na jzyk polski gr sown. Sowo Recht oznacza prawo, ale take racj. clxix Poemat Adalberta von Chamisso (1781-1838), wydany w roku 1830.
clxx

W oryginale nieprzetumaczalna gra sowna: Ist es Mir recht (jeli mi co odpowiada), so ist es recht (to jest suszne). clxxi W oryg. Es Gewalt geht ber Recht (sia idzie przed prawem). Cytat z Ksigi Habakuka 1, 3. Tylko w niemieckim przekadzie Lutra, ktry popenia bd filologiczny (Warum lssest du mich Mhsal sehen und siehest dem Jammer zu? Raub und Frevel sind vor mir. Es geht Gewalt ber Recht). Por. take Spinoz, Tractatus politicus (rozdz. 2, 8) oraz Goethego Faust II (V, Paac). clxxii August Becker, Die Volksphilosophie [unserer Tage, Neumnster 1843], ss. 22 n. MS clxxiii Cytat z Fausta Goethego, w tumaczeniu Feliksa Konopki, Warszawa 1994, I, s. 74. U Stirnera opuszczony wykrzyknik w rodku drugiego wiersza. clxxiv Wic prosz, aby chcia / Mie wzgldy dla mych puc - i zapamita w por, / e kto chce Racj mie, a umie mle jzorem, / Bdzie j mia. MS [Nieco zmieniony cytat z Fausta Goethego, w przekadzie Feliksa Konopki, Warszawa 1994, s. 118. U Stirnera verschone zamiast schone jak u Goethego oraz arbitralnie wprowadzone due litery.] clxxv Np. Hegel w Zasadach filozofii prawa, wyd. cyt., 100. clxxvi Orestes, s. 412. MS [Rozbieno pomidzy polskim i niemieckim przekadem nie pozwala przytoczy cytatu.] clxxvii Aluzja do eseju Kanta, Wieczny pokj (tum. Jzef Mondschein, Toru 1995), w ktrym ten utrzymuje, i wymogiem praktycznego rozumu jest wieczny pokj, ktry mona osign poprzez stworzenie Vlkerbundu (zwizku narodw), ktrego czonkowie - wzajemnie uznajc swoj niezaleno narodow - zgodziliby si nie prowadzi ju ze sob wojen. clxxviii Aluzja do sw Chrystusa, por. Mt, 13, 30. clxxix Mowa o tzw. Festum Asinorum, a mianowicie mszy z udziaem osa, ktr w czasach redniowiecznych odprawiano okoo Trzech Krli, a ktra bya jeszcze pozostaoci z czasw pogaskich clxxx Dies Buch gehrt dem Knig [Berlin 1843], s. 376. MS [Bettina Brentano (1785-1859), siostra Clemensa Brentano oraz ona Achima von Arnim, niemieckich poetw romantycznych. Znana dzisiaj przede wszystkim ze swojej korespondencji z Goethem, opublikowanej w 1835 r. Walczya o prawa kobiet i polepszenie warunkw dla rozwoju kultury. Popieraa walk narodowowyzwolecz Polakw. Dies Buch gehrt dem Knig stanowi apel do Fryderyka Wilhelma IV o wprowadzenienie reform spoecznych. Na krytyk Stirnera Brentano odpowiedziaa w eseju Die Auflsung des Einzigen durch den Menschen, opublikowanym w Epigonen, Berlin 1847, t. 2.] clxxxi Tj. aeby pastwo nie ponioso adnej szkody, fragment senatus consultum ultimum, ustawy wprowadzanej przez senat rzymski w okresach kryzysu pastwowego clxxxii Tame, s. 376. MS clxxxiii Tame, s. 374. MS clxxxiv W oryginale gra sw nie do oddania w jzyku polskim. Rabenmutter oznacza wyrodn matk, ale dosownie jest to matka krukw, w powyszym kontekcie troszczc si o Rabenfutter -pokarm dla krukw clxxxv Tame, s. 381/82 MS clxxxvi W oryginale Frau Rat, tj. Katarina Elisabeth Goethe, matka J. W. Goethego. Tytu radcy ojciec poety uzyska w 1742 r., i zgodnie z tradycj uywaa go take jego matka. W swojej ksice Brentano uosabia si z t postaci, ktra dostrzega krzywd ucinionych, oraz okazuje wrogo wobec zinstytucjonalizowanych form religii. clxxxvii Aluzja do sw Chrystusa, por. Mt, 5, 29. clxxxviii Tame, s. 385. MS clxxxix Przypuszczalnie aluzja do Zwizku Sprawiedliwych, tajnej organizacji komunistycznej zaoonej w 1836 r. w Paryu (od 1840 r. w Londynie), przeksztaconej nastpnie przez Marksa i Engelsa w Zwizek Komunistw. cxc Mowa przeciwko Dantonowi, wygoszona w Konwencie Narodowym 31 marca 1794 r. Od 1793 r. Danton zacz sprzeciwia si rzdom terroru, w nastpstwie czego oskarony zosta o

brak zapau w nienawici do wrogw ojczyzny i zgilotynowany w kwietniu 1794 r. cxci Patrz: [ Adolf Rutenburg (wyd.), Bibliothek] politischer Reden [aus dem. 18. und 19. Jahrhundert, Berlin 1844, t. 3], s. 153. MS cxcii Gra sowna nie do odtworzenia w jzyku polskim: Gdyby wszyscy byli pod jednym kapeluszem, nikt nie musiaby zdejmowa kapelusza przed drugim. cxciii Jean Baptista, baron Cloots (1755-1794), zwany Anacharsisem, czonek Konwentu, nazywa si przyjacielem rodzaju ludzkiego i wrogiem Boga; oskarony przez Robespierre'a o popieranie Hrberta, zgilotynowany. cxciv Sowa przypisywane baronowi Pierreowi de Cambronne (1770-1848), dowodzcemu gwardi pod Waterloo, ktre rzekomo mia wypowiedzie, gdy Anglicy wezwali jego oddziay do poddania si. cxcv Znieksztacony cytat z dramatu Fryderyka Schillera mier Wallensteina I, 4, wiersze 200202. wyd. cyt., s. 479. Stirner przestawia kolejno dwch dolnych wierszy oraz arbitralnie wprowadza du liter. Tutaj wedug przekadu Konstantego Goniewskiego, z uwzgldnieniem powyszej zmiany. cxcvi W oryginale nieprzetumaczalna gra sw: Als knnte mndig (penoletni) sein, wer keinen Mund (usta) hat! cxcvii Alcybiades (ok. 450-404 p.n.e.) podburza Ateczykw do wojny z Syrakuzami w r. 415. Podejrzany o zniszczenie herm, zbieg z Aten. Knu intrygi przeciw Ateczykom, namawiajc Spartan, by ich zaatakowali, wznawiajc tym samym wojn. cxcviii Lizander (?-395 p.n.e), spartaski wdz i m stanu, w 405 p.n.e. zaj Ateny i zapocztkowa rzdy Trzydziestu Tyranw. cxcix W oryginale wyraz usunity albo przez samego autora, albo przez redakcj wydawnictwa Otto Wiganda. cc Mowa o obchodach tysicznej rocznicy ukadu w Verdun (Vertrag von Verdun), zawartego w 843 r. i dzielcego monarchi karolisk na trzy czci, pomidzy synw Ludwika Pobonego Karola II (823-877), Lotara I (795-855) i Ludwika II (ok. 804-76). Na mocy postanowie ukadu wschodnia cz cesarstwa przypada Ludwikowi II i odtd okrelana bya mianem Niemiec cci Znieksztacony cytat z wiersza Schillera An die Freude (1876). Por. Ten, co przeyje, wygrywa... w: Fryderyka Schillera dziea poetyczne i dramatyczne, w tum. Adama Gorczyskiego, Stanisaww (brak daty wydania), s. 85. ccii W oryginale Gesellschaft (Stirner kontrowersyjnie rdosw wywodzi od Saal - sala), co oznacza zarwno towarzystwo, jak i spoeczestwo (spoeczno), do ktrego odnosi si aluzja. cciii Por. G. W. F. Hegel, Zasady filozofii prawa, wyd. cyt. s. 162 cciv Willibald Alexis, wac. Hring (1798-1871), niemiecki autor powieci historycznych, pozostajcych pod wyranym wpywem Waltera Scotta. Cabanis (1832) to powie patriotyczna, ktrej akcja toczy si w czasach Fryderyka Wielkiego. ccv Andr Dupin (1783-1865), francuski jurysta i polityk, przed rewolucj 1830 r. zwolennik partii liberalnych, potem czonek rady ministrw ccvi Aluzja do sw Chrystusa, por. Mt, 23, 24. ccvii W oryginale gemachte Menschen, std nieprzekadalna gra sowna, gdy gemacht to tyle co zamony, dobrze sytuowany, lecz rwnie udawany, sztuczny, nie swj. ccviii To, co nastpuje, odnosi si do tego, co zostao powiedziane w przypisie do Liberalizmu humanistycznego, ktry napisany zosta ju po ukazaniu si cytowanej ksiki. MS ccix Die liberalen Bestrebungen [in Deutschland, Zrich und Winterthur 1843], t. 2, s. 50. MS ccx 1 Mowa o dziewitym rozdziale drugiej czci Gwarancji harmonii i wolnoci (wyd. pol. Warszawa 1968). ccxi Tj. spoeczestwo, by tak rzec, nie moe istnie bez gowy. ccxii Moritz Carrire, Der Klner Dom [als freie deutsche Kirche. Gedanken ber Nationalitt, Kunst und Religion beim Wiederbeginn des Baues, Stuttgart 1843], s. 4. MS [Moritz Carrire (1817-1895), filozof niemiecki, nalezal do szkoly Hegla, w duchu ktrej napisa Die Religion in ihrem Begriff, ihrer weltgeschichtlichen Entwiklung und Vollendung (Leipzig 1841).] ccxiii Edgar Bauer, Bailly und die ersten Tage der Franzsischen Revolution, wyd. cyt., s. 25. ccxiv Tame, s. 99. ccxv Karl Nauwerck (1810-1891), nalea do krgu berliskich modoheglistw; Privatdozent arabistyki i historii filozofii na uniwersytecie berliskim; recenzowa niemieckie tumaczenie Pense sur l'avenir des Polonais Adama Gurowskiego (Berlin 1841). Cytowana przez Stirnera praca ber die Teilnahme am Staate ukazaa si w Lipsku w 1844 r.

ccxvi

Wedug Plutarcha (ywoty sawnych mw, ywot Aleksandra, rozdz. 14, wyd. pol. tum. Mieczysaw Broek, Wrocaw 1976), sowa Diogenesa Cynika (413-323 p.n.e.), ktrych uy w odpowiedzi na pytanie Aleksandra Wielkiego, czego by sobie yczy. ccxvii Aluzja do wiersza G. Herwegha Partei (Vaterlandsbltter, 1842, nr 14): Partio, partio! Kt by ci nie chcia suy, tobie, mistrzyni wszystkich triumfw! O, rozwicie wasz sztandar, przyjm go za swj, chociaby nawet rni si od mojego. Wybraem go i wierny mu zostan, A ty, partio, wawrzynem uwieczysz m skro. O znaczeniu partii, jej roli w filozofii modoheglistw zob. Arnold Ruge, Wer ist und wer ist nicht Partei? w Deutsche Jahrbcher, 12 luty 1842. ccxviii Wilhelm Weitling, Gwarancje harmonii i wolnoci, tum. Edda Werfel, Warszawa 1968, s. 300. ccxix Nawizanie do Die Reaction in Deutschland, (ss. 262-263) Bakunina: Narody i ludzie peni s jakich przeczu i kady [...] patrzy z drcym oczekiwaniem w zbliajc si przyszo, ktra przyniesie zbawcze sowo [...] O, powietrze jest parne, brzemienne w burze! ccxx [Bruno Bauer (anonimowo), Was ist jetzt der Gegenstand der Kritik?, Allgemeine] LiteraturZeitung, 8, 22. MS ccxxi Moses Hess, Socialismus und Kommunismus, Einundzwanzig Bogen aus der Schweiz [Zrich und Winterthur , 1843], ss. 89-90. MS [Stirner w zasadzie parafrazuje Hessa, tote tumaczymy bezporednio z oryginau, rezygnujc z cytatu z Pism filozoficznych, Warszawa 1963.] ccxxii Pierre-Joseph Proudhon, Qu'est-ce que la proprite?, [Paris 1841], s. 83. MS ccxxiii Tj. wadza nad wszystkimi rzeczami naley do krlw, posiadanie naley do jednostek; krl posiada wszystko w kategoriach rozkazu, jednostki w kategoriach panowania ccxxiv Bd rzeczowy. Proudhon nazywa Boga nie propritaire, lecz producteur. ccxxv Tj. prawo uywania i naduywania wasnej wasnoci, o ile pozwala na to zasada prawa. ccxxvi W oryginale nieprzetumaczalna gra sw: Nicht Er verwertet sich, sondern der Staat verwertet ihm - To nie on realizuje siebie, lecz ono realizuje - np. jak czek, lub po prostu eksploatuje - jego. Ponadto w jzyku niemieckim formy Er uywao si niegdy pogardliwie w odniesieniu do poddanych. Zatracone w przekadzie. ccxxvii W oryginale sein Kind - jego dziecko, gra sowna z Landeskind - poddany. Zatracone w przekadzie. ccxxviii By moe aluzja do znanej wypowiedzi Lutra Die Gedanken sind zollfrei z Von weltlicher Obrigkeit (1523) ccxxix Aluzja do Przedmowy do Zbjcw Schillera, w ktrej czytamy: Der Pbel hrt nie auf, Pbel zu sein, und wenn Sonne und Mond sich wandeln, und Himmel und Erde veralten wie ein Kleid. ccxxx Nierozszyfrowana aluzja. By moe chodzio o sowo Schwein (winia), a nie Schwan (abd), wic moliwe, e by to chochlik drukarski. Stirnerowi jednak mogo chodzi o prby wskrzeszenia tzw. Schwanenorden (zakonu abdzia), podejmowane w dziewitnastym wieku przez Fryderyka Wilhelma IV oraz Franciszka I. ccxxxi Der gestiefelte Kater (1797, Kot w butach), dramatyzowana ba niemieckiego pisarza romantycznego J. L. Tiecka (1773-1853). ccxxxii W pewnej ustawie, dotyczcej ordynacji wyborczej w Irlandii, wadze zaproponoway, eby wyborcami mogli by tylko ci, ktrzy uiszcz pi funtw sterlingw podatku na rzecz biednych. Zatem ten, kto daje jamun, nabywa polityczne prawa; czy te staje si gdzie indziej rycerzem abdzia. MS [Schwanenritter, by moe aluzja do Lohengrina, postaci pojawiajcej si w redniowiecznym romansie Wolframa von Eschenbacha, Parzival (1210), ktra ratuje Elz, ksiniczk Brabantu, ograbion przez Telramunda i Ortrud. W 1847 r. Richard Wagner skomponowa oper Lohengrin.] ccxxxiii Heinrich Wilhelm Kaiser, Die Persnlichkeit des Eigentums in Bezug auf den Sozialismus und Kommunismus im heutigen Frankreich, Brema 1843, s. 63-64. ccxxxiv Okrelenia tego uy minister Stein, wyraajc si o hrabim von Reisach, gdy ten z zimn krwi wyda go bawarskim wadzom. Dla niego - jak powiedzia - tak rzd jak i Bawaria znacz wicej anieli zwyke indywiduum. Reisach, na polecenie Steina, pisa przeciwko Montgelasowi, a gdy potem zadano wydania Reisacha z powodu owej ksiki - Stein na to przysta. Patrz: Politische Vorlesungen, Hinrichs,[Halle, 1843, t. 1], s. 280. MS [H. F. K. vom und zum Stein (1757-1831), postpowy polityk pruski, usiowa zreformowa prusk administracj i znie poddastwo. Zdjty z urzdu przez Fryderyka Wilhelma III, na danie Napoleona.

K. A. F. von Reisach-Steinberg (1774-1846), niemiecki archiwista i pisarz. Posdzony o defraudacj i nielojalno, stan przed sdem w 1812 r. Zbieg do Prus, gdzie napisa szereg arykuw wymierzonych przeciwko Montgelasowi (m. in. Baiern unter der Regierung des Ministers Montgelas (1813). Pod presj wadz bawarskich zosta nastpnie osdzony i skazany przez pruski sd. M. J. Montgelas (1759-1838), hrabia, bawarski m stanu, radca przy naczelnej cenzurze, z powodu swej przychylnoci dla Illuminatw utraci urzd (1817). Czsto oskarany o brak patriotyzmu.] ccxxxv W oryginale Sache - w powyszym kontekcie funkcjonuje jako pienidze, kapita. Dosownie wyraz oznacza jednak spraw, std nawizanie do Swoj spraw oparem na nicoci, por. Wyej. ccxxxvi W gimnazjach i na uniwersytetach, itd. biedni konkuruj z bogatymi. Ale w wikszoci mog to czyni jedynie dziki stypendiom, ktre - co istotne - prawie wszystkie pochodz z okresu, w ktrym wolna konkurencja nie bya panujc zasad. Zasada konkurencji nie ustanawia adnych stypendiw, lecz zakada: Pom Sobie sam, tzn. zaatw Sobie rodki. To, co pastwo przeznacza na ten cel, inwestuje po to, by ksztaci dla siebie sugi. MS [W oryginale Diener, aluzja do urzdnikw pastwowych Staatsdiener.] ccxxxvii W oryginale vermgend - zamony, wadny, kompetentny, itd., korespondujce z pojawicym si poniej Vermgen - majtek, ale zarwno mono, moc, zdolno, itd. Std gra sowna nie zawsze przekadalna na jzyk polski. ccxxxviii W oryginale miejsce wykropkowane. Istnieje pewne prawdopodobiestwo, i wydawnictwo Otto Wiganda usuno std nazwisko wczesnego ministra edukacji Eichhorna, ktrego Wolni obrali sobie za cel atakw i szyderstw. Dosownie Eichorn oznacza wiewirk. Do znany jest rysunek autorstwa Engelsa przedstawiajcy najznamienitsze postacie z krgu Wolnych, w ktrego lewym grnym rogu widnieje posta wiewrki symbolizujcej czuwajcego nad wszystkim ministra Eichorna. Wicej o tej postaci w: Einundzwanzig Bogen aus der Schweiz, Leipzig 1989, s. 302 ccxxxix Industrierittern - niemiecki archaizm, okrelajcy hochsztaplera, oszusta. ccxl J. W. Goethe, Die Geheimnisse (1789). Por. Smtliche Werke, Zrich 1977, t. 3, s. 280. Niedokoczony poemat religijny Goethego, w ktrym Humanus stoi na czele tajemniczego bractwa rycerzy. ccxli Chodzi zapewne o ustawy ograniczajce dziaalno sdu przysigych oraz wprowadzajce surowe przepisy dla prasy, jakie wyda rzd francuski we wrzeniu 1835 r. ccxlii Zobacz wczeniejsz adnotacj. Die liberalen Bestrebungen in Deutschland [wyd. cyt.], s. 91 n. MS [Waciwie na stronie 95.] ccxliii Prawdopodobnie mowa o Enno (?) Sanderze (1801-1845), czonku badeskiego ciaa ustawodawczego, bojowniku o wolno prasy w Niemczech, zdjtym ze stanowiska radcy sdu najwyszego i zdegradowanym do rangi zwykego urzdnika. Por. Einundzwanzig Bogen aus der Schweiz, wyd. cyt., ss. 122, 132, 135. ccxliv Pismo wite, wyd. cyt., s. 1390. ccxlv Atanazjusz MS [(ok. 293-373), biskup Aleksandrii, ojciec ortodoksji, autor Oration de Incarnatione, w ktrej przedstawia interpretacj pojednania Boga z ludzkoci w Chrystusie, oraz Dyskursw przeciwko Arianom (ok. 350-359).] ccxlvi Tajemnice Parya (1842-1843), powie pira Eugeniusza Sue (1804-1875), ktr w 1843 r. Stirner recenzowa dla Berliner Monatsschrift Ludwika Buhla. ccxlvii Aluzja do Prokrusta, attyckiego rabusia, zwanego take Damastesem, ktry w zalenoci od wzrostu swoich ofiar, bd to obcina, bd wydua im nogi na specjalnie skonstruowanym do tego celu stole. Prokrust zgin z rk Tezeusza. ccxlviii Zwalczajce si obozy polityczne we Woszech w XII-XV wieku. ccxlix O istocie chrzecijastwa, wyd. cyt., s. 426. MS ccl Fragment wiersza J. W. Goethego piewak, tum. J. Weyssenhoff, Dziea wybrane, Warszawa 1954, t. 1, s. 105 ccli Z niemieckiego przekadu Bajek Fedrusa (1, 10). cclii Denis Diderot ? ccliii Chodzi tu o Zygmunta (1361-1437), margrabi brandenburskiego, krla Wgier od 1387 r., Czech od 1419 r., cesarza Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego od 1433 r. Uywajc podstpu, wyda Jana Husa Soborowi w Konstancji (1414). ccliv Dz, 5, 4.

W oryginale Meinetwillen, koresponduje z um Gottes willen - dla chway, czci boej, w imi boe lub po prostu dla sprawy Boga. Nieprzetumaczalna gra sowna, zatracona w polskim przekadzie. cclvi Chodzi zapewne o Franciszka I (1494-1547), krla Francji (1515-1547) i Karola V (15001558), cesarza niemieckiego (1520-1556) oraz krla Hiszpanii (1518-1556), swego czasu kandydatw do tytuu cesarza. Karol V pokona Franciszka pod Pawi 24 lutego 1525 r., wzi krla Francji do niewoli i zmusi go do podpisania warunkw pokojowych w tzw. pokoju madryckim z 19 grudnia 1526 r., na mocy ktrego Franciszek zobowiza si zrzec si zwierzchnictwa nad Flandri, roszcze wobec Woch oraz scedowa na rzecz Karola Burgundi. Po uwolnieniu i po powrocie do Francji Franciszek zama warunki pokoju, powoujc si na fakt, i przysig zoy pod przymusem, i przystpi do przygotowa do nowej wojny z cesarzem. cclvii Stirner nawizuje tutaj do reservatio lub restrictio mentalis (zastrzeenie dokonane w myli), stosowane przez jezuitw w moralnej teologii katolickiej jako zabieg rozgrzeszajcy krzywoprzysistwo. W restrictio late mentalis podaje si odpowied dwuznaczn; w restrictio pure mentalis, dodaje si stwierdzenie, ktre wypacza tre odpowiedzi. O naduywaniu tej metody przez jezuitw w XVII wieku Pascal rozpisuje si w Prowincjakach, Warszawa 1962, list 9. cclviii Pawe I (1754-1801), car Wszechrosji (1796-1801), syn Katarzyny II (1729-1796) i Piotra III (1728-1762), niezrwnowaony psychicznie monarcha, wycofa Rosj z Drugiej Koalicji przeciwko Napoleonowi i rozpocz marsz na Indie, powstrzymany dopiero przez jego syna, Aleksandra I (1777-1825). cclix Tadeusz Kociuszko (1746-1817), jego adiutant Julian Ursyn Niemcewicz (1757-1841) oraz Ignacy Potocki (1750-1809), wizieni byli w twierdzy pietropawowskiej w Petersburgu w roku 1794, po insurekcji kociuszkowskiej. Po zoeniu przysigi, Kociuszko nawet otrzyma od cara majtek, ktry zwrci ofiarodawcy z chwil, gdy znalaz si na emigracji cclx W oryginale: R ..., niewtpliwie celem zmylenia cenzury. cclxi Por. Gwarancje harmonii i wolnoci, wyd. cyt. s. 285. cclxii Por. Ef, 4,6. cclxiii W oryginale verklrt, aluzja do Verklrung - Przemienienia Paskiego. cclxiv Aluzja do Das entdeckte Christentum, broszury Bruno Bauera, napisanej w Zurychu w 1843 r., stanowicej gwatowny atak na chrzecijastwo, ktre autor przedstawia jako pieko zrodzone z nienawici do ludzkoci. Cae wydanie zostao zarekwirowane przez cenzur, a praca ukazaa si ponownie drukiem dopiero w 1927 roku. cclxv Poznaj samego siebie, jedno z napomnie wyrytych w wityni Apollina w Delfach, miao pierwotnie stanowi tytu dziea Feuerbacha O istocie chrzecijastwa. cclxvi W oryginale zrczna gra sowna z uyciem Einrichtungen (instytucje, urzdzenia, ad) oraz einrichten (zaszeregowa, urzdzi, gospodarzy si, itd.), niestety zatracona w przekadzie. cclxvii Aby unikn oskare, stwierdzam tutaj ponadto, e sowo bunt wybraem z powodu jego etymologicznego znaczenia, zatem nie posuguj si nim w tym zawonym sensie, ktrego kodeks karny zabrania. MS cclxviii Mt, 22, 21. Rozbieno pomidzy niemieckim a polskim przekadem nie pozwala przytoczy cytatu. cclxix Inny tytu poematu filozoficznego Fryderyka Schillera opublikowanego po raz pierwszy w 1795 r. pt. Das Reich der Schatten, w ktrym poeta wychwala harmoni pomidzy sztuk a yciem w greckiej kulturze staroytnej. cclxx Mt, 5, 3, wyd. cyt., 1128. cclxxi Aluzja do sw w. Pawa: Gdzie jest, o mierci, twj ocie? Ocieniem za mierci jest grzech, a si grzechu Prawo, 1 Kor, 15, 57, wyd. cyt., s. 1305. cclxxii 1 Kor, 15, 26, MS [wyd. cyt., s. 1304.] cclxxiii 2 Tm, 1, 10, MS [wyd. cyt., s. 1352. Podkrelenie Stirnera.] cclxxiv Rz, 2, 7. cclxxv Der Kommunismus in der Schweiz. [Eine Beleuchung des Kommissionalberichtes des Herrn Dr. Bluntschli ber die Kommunisten in der Schweiz nach den bei Weitling vorgefundenen Papieren, Berno 1843], s. 24. MS cclxxvi Kommunismus in der Schweiz, [wyd. cyt.,] s. 63. MS cclxxvii Przypuszczalnie aluzja do broszury Weitlinga Die Menschheit, wie sie ist und wie sie sein soll (Zrich 1839), w ktrej wyznacza on nowe cele ludzkoci, wyzwolonej od chrzecijastwa. cclxxviii Fragment poematu Schillera Die Knstler.
cclv

cclxxix
cclxxx

J, 20, 29, wyd. cyt., s. 1240. Atahualpa (1500?-1533), wdz Inkw peruwiaskich; wiziony przez Francesca Pizarro, mia otrzyma wolno w zamian za okup w zocie i srebrze. Jednake oskarony o intrygi przeciwko Hiszpanom zosta stracony. cclxxxi Por. Ludwik Feuerbach, Wybr pism, wyd. cyt., t. 2, s. 73.
cclxxxii

J. K. Lavater (1741-1801), szwajcarski duchowny i poeta, wsptwrca teorii fizjonomii; Physionomische Fragmente zur Befrderung der Menschenkenntnis und Menschenliebe (1775). cclxxxiii Rz, 1, 25, [wyd. cyt., s. 1277.] MS cclxxxiv Por. Wykady z historii filozofii tum. . F. Nowicki, PWN, Warszawa 1994, t. 1, ss. 37-38.
cclxxxv cclxxxvi
cclxxxvii

Ludwik Feuerbach, Wybr pism, wyd. cyt., t. 2, s. 73.

Iz, 55, 8: Bo myli moje nie s mylami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami. J, 9, 24. cclxxxviii Izba Parw 25 kwietnia 1844. MS [F. P. G. Guizot (1787-1874), francuski historyk i m stanu. Profesor historii na Sorbonie. Peni szereg funkcji w rzdzie w czasach Ludwika Filipa. W 1833 wprowadzi ustaw o edukacji publicznej, ustanawiajc prymat pastwa nad Kocioem i wadzami lokalnymi w kwestii wyksztacenia.] cclxxxix [Bruno Bauer und die Lehrfreiheit w:] Anekdota [,wyd. cyt. t. 1], s. 120. MS ccxc Tame, s. 127. MS ccxci O porwnaniu prawdy i faszu por. Wstp do Fenomenologii ducha. ccxcii U Stirnera omwiony cytat z Mt, 18, 3. ccxciii J. K. Bluntschli (1808-1881), szwajcarski jurysta, polityk i wychowawca. Wyznawca konstytucjonalizmu. Sporzdzi raport policyjny w sprawie zwolennikw Weitlinga (1843). ccxciv Aluzja do twierdzenia Protagorasa (ok. 485-429 p.n.e.), i czowiek jest miar wszechrzeczy, ktre Ludwik Feuerbach przyj za podstaw swojego naturalizmu etycznego. ccxcv Por. Ps, 99, 5. Rozbieno pomidzy niemieckim oryginaem a polskim przekadem Pisma witego nie pozwala przytoczy cytatu. ccxcvi Aluzja do sw Izajasza o znikomoci ludzkiego istnienia. Por. Iz 40, 15.
ccxcvii

Das ist der Humor davon. Tak w niemieckim przekadzie Schlegla i Tiecka brzmi fragment z Wesoych kumoszek z Windsoru (II, 1) Szekspira. W polskim przekadzie Leona Ulricha brzmi on: I to jest humor tej sprawy, Dziea dramatyczne, PIW, Warszawa 1980, s. 426. ccxcviii Trawestacja sw Mefistofelesa z Fausta Goethego, I, w. 2509. ccxcix Trawestacja sw Chrystusa, por. Mt, 19, 24. ccc k, 21, 2. ccci Drei Ziganeur, poemat ze zbioru Neuere Gedichte (1838), autorstwa Nikolausa Lenaua (wac. Nikolaus Franz Niembusch, Edler von Strehlenau) (1802-1850), austriackiego poety romantycznego. [Drei Zigeuner fand ich einmal Liegen an einer Weide, Als mein Fuhrwerk mit mder Qual Schlich durch sandige Heide. Hielt der eine fr sich allein In den Hnden die Fiedel, Spielt', umglht vom Abendschein, Sich ein lustiges Liedel. Hielt der zweite die Pfeif' im Mund, Blickte nach seinem Rauche, Froh, als ob er vom Erdenrund Nichts zum Glcke mehr brauche. Und der dritte behaglich schlief, Und sein Zymbal am Baum hing; ber die Saiten der Windhauch lief, ber sein Herz ein Traum ging. An die Kleidern trugen die drei Lcher und bunte Flicken;

Aber sie boten trotzig frei Spott den Erdengeschicken. Dreifach haben sie mir gezeigt, Wenn das Leben uns nachtet, Wie man's verschlft, verraucht, vergeigt, Und es dreifach verachtet. [Nach den Zigeunern lange noch Mut ich schaun im Weiterfahren, Nach den Gesichtern dunkelbraun, nach den schwarzlockigen Haaren.]