You are on page 1of 10

„Cóż ci przyjdzie ze wzniosłej dysputy o Trójcy Świętej, jeśli nie masz współczucia dla ludzi, a więc nie możesz podobad się Bogu w Trójcy Świętej? Naprawdę, wzniosłe słowa nie czynią świętego ani sprawiedliwego, ale życie prawe czyni człowieka miłym Bogu. Wolę odczuwad skruchę niż umied ją zdefiniowad. Chod byś znał całą Biblię na wyrywki i wszystkie mądre zdania filozofów, cóż ci z tego przyjdzie, jeśli nie masz miłości i łaski Boga? "Marnośd nad marnościami i wszystko marnośd " oprócz jednego: miłowad Boga i Jemu służyd. To jest mądrośd najwyższa: przez odrzucenie świata dążyd do Królestwa niebieskiego.” Tomasz a Kempis – „O naśladowaniu Chrystusa”, str. 2.

„Cóż ci przyjdzie ze wzniosłej dysputy o Trójcy Świętej, jeśli nie masz współczucia dla ludzi, a

Pokorne poznanie własnej niewiedzy powinno pozwolid człowiekowi bardziej niż kiedykolwiek odczud potrzebę błagania Boga o mądrośd. ‘Jeśli komuś z was — wzywa św. Jakub — brakuje

mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim Mądrośd ‘wszystko odnawia, a zstępując w dusze święte

chętnie...

a na pewno ją otrzyma’ (1, 5).

Bożych...

Bóg bowiem

wzbudza przyjaciół

... miłuje tylko tego, kto przebywa z mądrością’” (Mdr 7, 27-28).

For it is by grace you have been saved, through faith - and this not from yourselves, it is the gift of God. (Ephesians 2:8)

Powracam do pytania, które mnie nurtowało od początku tamtego roku akademickiego: na czym polega Służba Bogu (z początku rozumiałem to lekko inaczej, jako: życie w sposób godny, ludzki i uczciwy)? 1 Czy winniśmy to odbierad jedynie jako zamknięcie w klasztorze i codzienne modły, jutrznia, nieszpory, eucharystia, asceza, ‘nawracanie’ pogan? Nie. Nie tylko! Ponieważ żyjemy w tzw.

1 Kwestia okazała się byd niezwykle pouczająca i paradoksalnie życiowa po głębszej analizie dotykając niemal wszystkich sfer życia człowieka myślącego, jak np. kwestie miłości, wierności itd. Autor zastrzega sobie, że jest to jego własny, subiektywny odczyt życia i pewnych zjawisk w świetle jego Wiary Katolickiej.

‘czasach ostatecznych’, gdzie Kościół (czyt.: wspólnota chrześcijan) potrzebuje herosów wśród laikatu. Herosów jak za dawnych dni z legend.

‘czasach ostatecznych’ , gdzie Kościół (czyt.: wspólnota chrześcijan) potrzebuje herosów wśród laikatu. Herosów jak za dawnych

I są tacy! Śmiało wymieniłbym kilka nazwisk osób, które dla mnie takimi herosami są, jak np. G.K. Chesterton (pisarz,

apologeta), C.S. Lewis (jw.), J.R.R. Tolkien, Peter Kreeft (prof.

filozofii), Micheal O’Brian (prof. w USA), Louis de Bouyer (teolog świecki), Hans Urs von Balthasar (tytan filozofii i

teologii XX wieku); oraz tych którzy odpowiedzieli na

wezwanie do powołania jak Jan Paweł II, John Henry

Newman (pisarz, poeta, filozof, teolog), abp Fulton Sheen (podobnie jak Newman), Piotr Jerzy Frassati (patron studentów), Matka Teresa z Kalkuty, Ojciec Pio i wielu, wielu innych 2 … Mało tych herosów którzy odrzucili wartości świata jak kasa, popularnośd, władza? Mało? Może i tak – ale nie ma człowieka, który chod raz w życiu by nie słyszał o Janie Pawle II, Matce Teresie, czy Ojcu Pio, true enough? Nie liczy się ilośd, ale jakośd. Słooce jest jedno w naszym układzie, a starcza dla wszystkich 7 mld ludzi na Ziemi.

Więc czym jest ta ‘durna’ (jak ktoś to ujął ładnie ;) Służba Bogu wnioskując na przykładzie takich ‘hardkorów’? Jak udało im się prowadzid życie w taki radykalny sposób, a nadal żyd w szczęściu i pokoju serca? Moim zdaniem Służba Bogu to zdecydowanie NIE życie w strachu przez własne grzechy i bezmyślne dotrzymywanie regułek, automatyczne modlenie się 3 , chodzenie z pokutna gębą i straszenie ludzi swą deprechą ;) Jeśli takiej odpowiedzi szukałeś/aś – to tu jej nie ma.

‘czasach ostatecznych’ , gdzie Kościół (czyt.: wspólnota chrześcijan) potrzebuje herosów wśród laikatu. Herosów jak za dawnych

Służba to nie praca w sądzie. Nie Prawo stanowi esencję tej służby, ale Miłośd, tzw. często zwrot:

„Bóg w sercu.” Równie często niezrozumiały co i nieadekwatnie używany.

  • 2 podana kolejnośd znanych osobistości jest całkowicie przypadkowa.

  • 3 to powiedziawszy autor NIE twierdzi jednak, że to NIE pomaga się wyciszyd i zrozumied swoje serce w natłoku zajęd codziennych, oraz NIE jest formą rozmowy i zwierzania się Bogu – modlitwa i wiernośd tej modlitwie to wręcz podstawa świętości każdego świętego. Tak samo jak jednośd z KK i jego zasadami.

Z samej definicji Służby, jako usługiwaniu komuś, wiemy że Służbę winno cechowad pokorne posłuszeostwo. Poddawanie swojej woli – Woli Bożej, swoich planów – planom Bożym, które są o niebo doskonalsze chod bardziej skomplikowane i nie do ogarnięcia dla nas. Ciekawe ;) że akurat dokładnie te dwa warunki stoją na drodze do przystąpienia do wspólnoty zakonnej: pokora i posłuszeostwo 4 . Zatem … Służba to życie w czynach, a dopiero potem w słowach, obietnicach; to Nowe Życie odmienione poprzez zapatrzenie się w świętośd Jezusa, Syna Bożego – Herosa Herosów.

To służba w duchu życia i nauk Chrystusa. To wybranie Go na mistrza, doradcę, profesora i
To
służba w
duchu
życia
i
nauk
Chrystusa. To
wybranie Go na mistrza, doradcę, profesora i

przewodnika, gdy wszystkie inne światła zagasną. To jest Życie: gdy nie planujesz nic, gdy tylko pragniesz np. komuś pomóc, a nie wiesz jak, albo chcesz osiągnąd jakieś marzenie, a nawet nie wiesz jak zacząd – a to wszystko udaje Ci się dokonad w taki ‘dziwny,’ ‘przypadkowy’ sposób na jaki w życiu byś nawet nie wpadł, jakiego byś nie wyśnił, ani nawet nie śmiał nawet o nim marzyd… Światło Świata tj. Jezus – to Miłośd do świata i dzielenie się tą miłością niczym chlebem z każdym przechodniem i

przyjacielem. Nie fałszywa pokora, ujawniająca się pokutna miną, hipokryzją światopoglądową, czy diametralną przepaścią między słowem, a czynem. Światło Świata to Miłośd, to

życie w

tej

Miłości i

radowanie

się

z

rzeczy

małych, danych, otrzymanych

i wywalczonych w życiu. Czyli

prawidłowo

zdefiniowana

EPIFANIA!

Gdy chadzasz chodnikami

tego świata i cieszysz się z

życia, z piękna Cię otaczającego, z sercem radosnym dzięki miłości

Z samej definicji S łużby , jako usługiwaniu komuś, wiemy że Służbę winno cechowad pokorne posłuszeostwo

4 posłuszeostwo ponad wszystko (prawie – nie może to byd moralnie naganne). Bo tylko w ten sposób człowiek uczy się pokory – wyzbywania się ‘ja’, bezcennej cnoty która otwiera wszystkie drzwi tego świata.

otrzymanej od nieznajomych Ci bliżej osób, które właśnie przeszły obok, albo ze śpiewu ptaków przewyższających swym kunsztem najdroższy koncert na jakim byłeś. To jak wiara w finitum capax infiniti: widzenie nieskooczoności w skooczoności. Nie Prawo i paragrafy! Wiara, Nadzieja i Miłośd niczym aureola jaśniejące przy każdym czynie wobec drugiego człowieka; wyzbywanie się swego ‘ja’ w kwestiach gdzie czyjś los się waży, gdy trzeba komuś pomóc. Jeśli Miłośd, to i zapomnienie o ‘ja’, gdy mówimy kocham, gdy mówimy ‘oddaję Ci siebie.’ Bo Miłośd nie zna granic, ale i nie stawia warunków! Jaka jest i jak jest to widad jakkolwiek by nie chcied widzied. *Prawie* jak w tym tekście:

"Porozmawiaj z kapłanem ... -Może ksiądz pomyśli, że jestem dziwna, ale ja tak bardzo chciałabym zobaczyd Boga. -Byłaś kiedyś zakochana? -Tak. -Czyli wiesz co to miłośd? -Tak… - Widzisz, czułaś miłośd, wiedziałaś, że to ona a nie widziałaś jej. Tak samo jest z Bogiem, wiesz, że jest, a nie widzisz Go."

Z tym małym, drobnym ALE!!!

Przecież to „Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” (1 List Św. Jana 1:16). Jeśli kiedykolwiek kochałeś/aś kogoś, to znasz Boga osobiście!… Nie w formie cierpieo i ran jakie sobie zadają ludzie nawzajem – to już ‘dar’ ludzki (chod nie do kooca), ale w kwintesencji niedefiniowalności Tego uczucia i jego mocy: … Miłośd wszystko zwycięży, Miłośd wszystko przebaczy,

Miłośd wszystko zapomni, Miłośd leczy rany

a jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierd" (1 Kor

... 15,26) – właśnie przez Miłośd Bożą w postaci Jego Syna, który już ją pokonał i to tak dawno temu, bo

‘po prostu’ Zmartwychwstał.

ot rzymanej od nieznajomych Ci bliżej osób, które właśnie przeszły obok, albo ze śpiewu ptaków przewyższających

Gdzie jest siła większa niż Ta Miłośd? Gdzie mniej obliczalna i przewidywalna? Kto przed nią ucieka, ucieka przed Bogiem. Ucieka przed życiem, przed sobą i przed prawdą o sobie.

Taki człowiek zaczyna kluczyd w relatywizmie i subiektywizmie swoich własnych odczud, wrażeo, niestabilnych punktów odniesieo jak

Taki człowiek zaczyna kluczyd w relatywizmie i subiektywizmie swoich własnych odczud, wrażeo, niestabilnych punktów odniesieo jak np. czyichś komplementów, plątaninie słów bez znaczenia niczym ploty i opinie zagubionych ludzi jednych o drugich… Taki ktoś umarł dla świata w duchu. Jest jak zombie. A skąd w naszych czasach taki szał robią filmy o zombie? Podświadomośd ludzka. Zbyt wiele znieczulicy napotykamy na ulicy, w pracy, w domu. To nas rani, mrozi serca, przeraża... Popularny obraz bezmózgiego, czasem komicznego, czasem odrażającego, zombie jest tylko efektem naszego wewnętrznego przekonania: ludzie są wrodzy sobie nawzajem, lepiej liczyd tylko na siebie. Taki człowiek strasznie …

Taki człowiek zaczyna kluczyd w relatywizmie i subiektywizmie swoich własnych odczud, wrażeo, niestabilnych punktów odniesieo jak

Samotnośd, brak miłości, nie jest drogą posługi komukolwiek, nawet pracodawcy z Microsoft’u. Bł. Matka Teresa zapytana raz od czego zaczęłaby zmieniad świat – odpowiedziała, że od siebie. Czyli punktem wyjściowym winna byd kontemplacja nad swoim własnym stanem, taka autokrytyka, żeby poznad swoje słabości, podatnośd na różne trendy świata, ale i swoje zalety. Taki rozbudowany rachunek sumienia, którego dobrą kulminacją jest bezpłatna ducho- i psychoterapia w konfesjonale. I nie ma co się wstydzid, szukad argumentów, że księża są źli itd. – są tacy sami w koocu jak i my – słabi, podatni na zło. Nic co ludzkie nie jest im obce! Ale to tak samo jak i nam! A ta wiadomośd winna wręcz na odwrót: nie tyle co nas odstręczad i zniechęcad – co dawad nam pociechę i otuchę, gdy idziemy do spowiedzi. Bo oni są słabi, my też. Ale Bóg używa różnych narzędzi, bo jest On jest Wszechmocny, a do spowiedzi idzie się dla Pana Boga, nie dla księdza, chociaż to różnie bywa w dzisiejszych czasach ;)

Miłośd jako akceptacja siebie jakim jestem, grubym, chudym, szkaradnym, głupszym niż reszta, jest podstawą do drugiego

Miłośd jako akceptacja siebie jakim jestem, grubym, chudym, szkaradnym, głupszym niż reszta, jest podstawą do drugiego stopnia miłości: miłowania braci i sióstr: takich samych jak my ludzi, mówiąc po ludzku. ‘Miłośd zaczyna się od uśmiechu’ mawiał ‘Anioł’ z Kalkuty. Człowiek, który żyje miłością nie boi się uśmiechnąd miło do przechodnia na ulicy, nie boi się dzielid swą radością i miłością do siebie, do niego i świata. Taki człowiek ma ‘Boga w sercu.’ Taki człowiek wie, ile jest warta Miłośd i czym … może nawet Kim jest Miłośd.

Miłośd jako akceptacja siebie jakim jestem, grubym, chudym, szkaradnym, głupszym niż reszta, jest podstawą do drugiego

Jak można szczerze i oddanie kochad kogokolwiek innego jeśli się samego siebie nie akceptuje i nie kocha? Ze wszystkimi brudami za paznokciami, ze wszystkimi oparami siarki unoszącymi się dookoła nas niczym powiew piekła… I jak …

Tak, gdy człowiek zanurzy się w kontemplacji , wpierw nad swoją małością i marnością (gdzie nieodzowna

Tak, gdy człowiek zanurzy się w kontemplacji, wpierw nad swoją małością i marnością (gdzie nieodzowna okazuje się Biblia, która uświadamia człowieka o tym fakcie już na starcie) – tej kontemplacji, która przynosi owoce i po której się schodzi na ziemię, dopiero dzięki niej człowiek wie gdzie stoi, wie kim jest. Wie też taki osobnik, które wizje z jego sennych pragnieo są podpuchą, kuszeniem, zwodzeniem i podpuszczaniem, elementem obcym jak wirus – złym podszeptem. Wtedy krystalizuje się sumienie, ta niezawodna busola, oczyszcza się i od tej pory można na niej oprzed swe czyny, ot tak, intuicyjnie. A to wszystko dzięki kontemplacji, rozrachunkowi z przeszłością.

Tak, gdy człowiek zanurzy się w kontemplacji , wpierw nad swoją małością i marnością (gdzie nieodzowna

Nawet jeśli o tym nie wiemy. Tak jak nie wiemy, czasami zapominamy, o tym że …

„Sławid będą Pana ci, którzy Go szukają. Szukając bowiem, znajdą Go, a znajdując — będą Go

„Sławid będą Pana ci, którzy Go szukają. Szukając bowiem, znajdą Go, a znajdując — będą Go sławid” – stwierdził raz Św. Augustyn z Hippony. I wszystko w moim życiu wskazuje na to, że miał rację w

120%.

Każde zdarzenie: cierpienie, ból, strach – gdy powierzone Bogu (wyspowiadane w konfesjonale i wyszeptane w modlitwie) – okazuje się tylko próbą jakości, która nie zabija, a wzmacnia człowieka i pozwala mu odnaleźd samego siebie w labiryncie świata, do tego pokazując mu, że istnieje coś takiego jak Ufnośd wobec Stwórcy. Owa Ufnośd Bogu jest niesamowicie delikatnym i tajemniczym kwiatem, który potrafi wzejśd i zakwitnąd nawet zimą: jest tajemnicą, która z porannej pustki, wzrasta wraz z przebudzeniem serca i rozumu – zawsze nieodgadniona, lecz zawsze karmiąca się rozmową z Bogiem modlitwą. 5

„Sławid będą Pana ci, którzy Go szukają. Szukając bowiem, znajdą Go, a znajdując — będą Go

Losowe

wypadki

przynoszące

ze

sobą

powiew

świeżego

powietrza,

niczym

oddech Ducha Świętego,

w

zetknięciu

z

prawidłowo rozumianym

stanem

epifanii

rodzą

ogromną

Radośd

i

Wdzięcznośd

Bogu.

5 Ale o Ufności mam nadzieję, że dam radę kiedy indziej napisad, bo na dzisiejszy stan „wiem, że nic nie wiem.”

Człowiek, który potrafi powiedzied dziękuję jest człowiekiem o wielkiej sile woli, wielkiego serca, pokory rozumu i … ducha aspirującego do bycia dobrym. 6 Zabrzmi to może kuriozalnie dla niektórych, ale po tym poznaję ‘ludzi z przyszłością’ – po umiejętności powiedzenia dwóch magicznych inkantacji: dziękuję i przepraszam. Ktoś, kto chce się podjąd służby wobec ludzi czy Boga (tutaj czytaj: chce sprawowad funkcję nadzorczą na kimś), musi należed do ludzi operujących nagminnie tymi dwoma słowami, w szczerości serca i intencji. W odniesieniu do rozwoju osobowego człowieka, te dwa wytarte słowa nabierają mocy materializowania naszych próśb do Boga, w im cięższych sytuacjach, z im większą Ufnością i Wiarą, tym dobitniej. Czemu? Ponieważ:

Człowiek, który potrafi powiedzied dziękuję jest człowiekiem o wielkiej sile woli , wielkiego serca, pokory rozumu

„Dziękczynienie oparte na wierze może prowadzid człowieka naprzód także w ciężkiej sytuacji, a gdy się uda przetrwad, przemieni ją” – kardynał Michael von Faulhaber.

Powiedzenie: nawet w tych najcięższych sytuacjach” może byd błędem niezrozumienia istoty Wiary, Nadziei i Ufności Bogu. Im cięższa sytuacja bowiem, tym paradoksalnie szczersze intencje i prośby naszych serc, tym gorętsze te prośby a jak wiemy z żywotów świętych, Bogu najbardziej podoba się Pokora i Szczerośd podczas pobożnej modlitwy. Emocje bywają zwodnicze, ale słowa wyszeptane w szczerości, a zarazem w samotni własnego życia do Niewidzialnej Osoby, która nie wiadomo czy nas w ogóle słucha(!) … bywają niebywałym wyzwaniem dla nas. Chod nie tylko. Nie tylko dla tych co wierzą odświętnie, ale i dla Świętych jak np. Bł. Matka Teresa z Kalkuty, która całe życie spędziła w tzw. mrokach wiary, bez żadnego znaku od Boga, mimo wszystko wierząc dalej… To bym bez chwili namysłu nazwał najczystszej próby heroizmem! Stąd modlitwa nie bez kozery jest zwana duchową walką… Moim zdaniem to najcięższe wyzwanie w życiu człowieka: pozostad wiernym modlitwie, mimo tylu przeciwności – nie ma większego wyzwania w tym życiu, kto nie wierzy niech spróbuje przez kilka miesięcy odmawiad codziennie chod jedną modlitwę jak Koronka do Bożego Miłosierdzia. Niewykonalne! I nie bez kozery: to co nas uświęca jest dla nas niemal ponad nasze siły. Jest aktem niemal heroicznym.

Nadal jednak ta bitwa jaźni i szeptu *tj. modlitwa+ pozostaje sednem odnalezienia własnego ja i życia w zgodzie ze światem i Stwórcą. Bowiem w modlitwie nasze życie i czyny zlewają się w jedno ze słowami. Zlewają się w Słowie Wcielonym, w Logosie przepowiedzianym na początku Biblii, ponad 2000 lat temu, a którego imię znamy jako Jezus Chrystus, Bóg-Syn który chadzał po ziemi. Życie i słowa stają się jednym: Bóg kładzie ręce na naszym sercu i życiu biorąc nasze marne słowa pod uwagę, w swym arcydziele: w Jego scenariuszu-skrypcie dziejów świata i naszego życia. W symfonii życia, największej sztuce na świecie. Myślę, że jeśli tak spojrzymy na ten ‘nudny i męczący proces regułek i inkantacji’ – tj. modlitwę – zrozumiemy ją lepiej, ale przede wszystkim docenimy ją jak przemieni nasze życie w dzieło sztuki. Boskiej, bo Bożej.

6 Proporcjonalnie odwrotnie można powiedzied o człowieku, który nie potrafi dziękowad i jest nastawiony tylko na branie. Z drugiej strony medalu, występują także ludzie jak ja, którzy nagminnie przepraszają za nic” – mimo negatywnego wydźwięku tej opinii, uważam, że przepraszam wymaga ogromnej pokory i szczerości nie tylko wobec drugiej osoby, ale przede wszystkim wobec siebie samego, stąd nikt mnie tego nie oduczy nigdy :P

Zatem, mimo że modlitwa jest rozmową z Bogiem, szkoda, że czasami bywa jedynie uproszczoną do kilku zdawkowych, automatycznie wyrzucanych z ust słów w pośpiechu i wstydzie przed innymi. Szkoda, bo Pan Bóg jest jak znajomy na facebook’u. Jest na niewidocznym, nie wrzuca postów, nie wiadomo o Nim za wiele. Możemy Go zlekceważyd, uznad że Go nie ma, ale przecież z każdym dobrym znajomym chcemy utrzymywad jakieś relacje. Stąd piszemy czasami do swoich przyjaciół,’ mimo że nawet nam się nie chce, ani o czym zbytnio nie ma pisad. Tak samo jest z relacją do Pana Boga: piszemy do Niego, mimo że nam się nie chce (tutaj przyczyny są też inne – złemu bardzo zależy na tym, żebyśmy nie gadali z ‘face-Bogiem,’ ma różne sztuczki jak awarie facebook’a, ploty innych znajomych na Pana Boga oczerniające Go itd.); piszemy też, mimo że On odpisuje nam w języku Ugaryckim, którego nie kumamy ni w ząb, ale piszemy, bo chcemy mied z Nim jakikolwiek kontakt. Bo wiemy, że jest ważny w naszym życiu… Modlitwa jest więc przyjacielską rozmową między dwojgiem osób, dla których każde drugie jest kimś ważnym, kimś wartym zachodu, zgięcia karku i przełknięcia

dumy.

W ten sposób dochodzimy do następnej cechy Służby Bogu, ludziom, lub Bogu poprzez pośrednictwo ludzi: modlitwa-rozmowa to Wiernośd i stałośd tej relacji z drugą osobą. Modlitwa, dobrze praktykowana, regularnie, jest więc dwiczeniem … Wierności w Miłości: czy to tej do Boga, czy to tej do drugiej człowieka. Jest to jedno dwiczenie i nauka, a jej efekty pojawiają się także w życiu codziennym, życiu uczuciowym modlącego się: w byciu wiernym swej wybrance, narzeczonej, żonie, rodzinie, przyjacielowi, czy idei, marzeniu. To jest paradoksalne, ale tak to działa. Stąd też tak bardzo zaleca się parom wspólne modlenie się w domu, efektem czego było powstanie Neokatechumenatu, może niepopularnego, ale jednak ratującego wiele rodzin przed plagami naszych czasów: niestałością w uczuciach, zdradą, lenistwem, zaniedbywaniem drugiej osoby i innymi. Nie wspominając już o tym, że modlitwa znowu uczy Pokory: kto umie klęczed przez Panem Jezusem, ukrytym w Najświętszym Sakramencie w Tabernakulum, ten będzie umiał przełknąd wszystko w życiu codziennym, ten będzie umiał zgiąd kolano przed każdym człowiekiem, nawet wrogiem. 7 Zatem modlitwa uczy posłuszeostwa, pokory i ubóstwa duchowego modlącego się. Czyli wszystkich trzech cech wymaganych nie tylko przy wstępowaniu na drogę powołania, ale i służbę komukolwiek, gdziekolwiek na świecie. Jeśli by było na odwrót, czyli że mistrz Jedi jest uczniem swego Padawana, to żaden z nich by się nie rozwinął, nie odkrył swego prawdziwego potencjału, a prawdopodobnie obydwoje by zeszli na Ciemną Stronę Mocy…

CDN.

7 Po co zginad kolana przed wrogiem? Bo pokora otwiera wszystkie drzwi tego i tamtego świata, ludzi najbardziej pysznych nie przebijesz zgrywając jeszcze pyszniejszego, ale zawstydzisz i zmusisz do refleksji łatwo swoją pokorą. Jeśli jej nie pojmują, to nie zrozumieli, że przed nimi w życiu jeszcze nie jeden ciężki krzyż. Ta świadomośd natomiast rodzi zrozumienie u przeciwnej strony i paradoksalnie … nid porozumienia. Wrogiem jest się zazwyczaj kogoś kogo się opacznie zrozumie, zaszufladkuje jako takiego a takiego. Jak poznasz bliżej człowieka, twoja wrogośd do niego ustępuje zrozumieniu: on jest taki jak ja… Z takim podejściem jest duuuużo łatwiej osiągnąd jakiś kompromis z tą osobą.