You are on page 1of 255

R. A.

Salvatore

Tysic Orkw
(The Thousand Orcs) Trylogia Klingi owcy 1 Tumaczenie: Piotr Kucharski

PROLOG Hej tam, musicie cign mocniej! Tred McKnuckles wrzasn na swj zaprzg, zoony z dwch koni i trzech krasnoludw. Chciabym dotrze do Pycizn, nim letnie soce przypali mi ysin! Jego gos, potny jak przystao na tak imponujc postur, odbi si echem od otaczajcych ich ska. Tred by wprawdzie przysadzisty, nawet jak na krasnoluda, mia jednak ciao, ktre zdoaoby wytrzyma napr kadego wroga, i rce, na ktrych widok dray serca przeciwnikw. Jego ta broda bya tak duga, e czsto musia zatyka j za szeroki pas. Na plecach, mniej wicej na wysokoci opatek, dwiga dwa moty do rzucania, zwane powszechnie krasnoludzkimi strzaami, w kadej chwili gotowe do cinicia. atwiej by byo, gdyby nie przywiza konia z tyu wozu, ty cholerny gupku! odkrzykn jeden z cigncych krasnoludw. W odpowiedzi Tred smagn go biczem po poladkach. Krasnolud zatrzyma si, a raczej prbowa to zrobi, ale wz toczy si dalej, wic zaprzgnity do niego krasnolud nie mia innego wyjcia, jak tylko znw zacz szybko przebiera nogami. Moesz by pewien, e ci za to odpac! warkn tylko do Treda, lecz reszta cigncych krasnoludw i tych trzech, ktrzy wci siedzieli na wozie obok szefa, jedynie si z niego zamiali. Posuwali si naprzd szybkim tempem, odkd przed dwoma dekadniami opucili Cytadel Felbarr, udajc si na pnoc wzdu zachodnich zboczy Gr Rauvin. Dotarszy na paski teren, przeprowadzili kilka transakcji handlowych i uzupenili zapasy w duej osadzie barbarzyskiego plemienia Czarnego Lwa. Miejscowo ta, zwana Studni Beorunny, bya wraz z Sundabarem, Silverymoon i Quaervarr ulubionym miejscem handlu dla siedmiu tysicy krasnoludw z Cytadeli Felbarr. Krasnoludzkie karawany zwykle docieray do Studni Beorunny, zamieniay adunek i zawracay na poudnie, w gry, lecz ta szczeglna grupa zaskoczya przywdcw barbarzyskiej osady i para dalej na pnocny zachd. Tred by zdecydowany otworzy dla krasnoludzkich kupcw Pycizny i kilka innych mniejszych miasteczek nad rzek Surbrin, pync wzdu zachodniego skraju Grzbietu wiata. Plotki gosiy, e Mithrilowa Hala z jakiego nieznanego powodu zmniejszya wymian towarow z osadami w grze rzeki, a Tred, ktry zawsze stara si wykorzystywa okazj, chcia, by Cytadela Felbarr wypenia t prni. W kocu po okolicy kryy te inne pogoski, jakoby w pytkich kopalniach na zachodnich obrzeach Grzbietu wiata znaleziono kilka imponujcych klejnotw, a nawet par pradawnych artefaktw, uwaanych za krasnoludzkie. Panujca pn zim pogoda sprzyjaa osiemdziesiciokilometrowej podry i wz bez problemw pokona drog wzdu pnocnego kraca Ksiycowego Lasu, dojedajc do

podny Grzbietu wiata. Krasnoludy zapdziy si jednak troch za daleko na pnoc, tak wic teraz zawrciy na poudnie, a gry pozostaway po ich prawej stronie. Mimo wszystko utrzymywaa si wysoka temperatura, lecz nie byo tak ciepo, by rozpuci powierzchni nienych poaci, a w zwizku z tym zasypa szlaki lawinami. Tego jednak poranka na kopycie jednego z koni pojawi si ropie i cho przedsibiorcze krasnoludy zdoay wycign z rany kamie i oczyci zakaone miejsce, zwierz nie byo jeszcze gotowe, by cign zaadowany wz. Co wicej, szo z trudem, wic Tred przywiza je do tyu wozu, po czym podzieli pozosta szstk krasnoludw na dwie druyny zaprzgowe. Z pocztku radzili sobie cakiem niele i wz toczy si gadko, kiedy jednak zblia si koniec drugiej zmiany, pochd wyranie zwolni. Jak mylisz, kiedy znw zaprzgniemy konia? spyta Duggan McKnuckles, modszy brat Treda, ktrego ta broda sigaa zaledwie do poowy piersi. Ba, jutro odpowiedzia pewnie Tred, a pozostali pokiwali gowami. W kocu nikt nie zna si na koniach lepiej ni Tred. By jednym z najlepszych kowali w Cytadeli Felbarr i jak nikt potrafi podkuwa te zwierzta. Wzywano go wic zawsze, gdy do krasnoludzkiej fortecy wkraczaa jaka karawana kupiecka, ba, czsto towarzyszy temu osobisty nakaz krla Emerusa Warcrowna. To chyba powinnimy pomyle o noclegu podsun jeden z krasnoludw cigncych zaprzg. Zaoy obz, zje troch gulaszu i zmniejszy adunek o beczuk piwa! Ho ho! zaryczao z aprobat kilku innych, jak zwykle gdy wspominano o piwie. Ba, ale z was miczaki! wyd wargi Tred. Po prostu chcesz dotrze do Pycizn przed Smigiem! oznajmi z wyrzutem Duggan. Tred splun i zamacha rkami w gecie protestu. Kady jednak wiedzia, e to prawda. Smig by najwikszym rywalem Treda. Przyjanili si, ale udawali, e si nienawidz, bo tak naprawd yli tylko po to, by ze sob rywalizowa. Obaj wiedzieli, e mae miasteczko Pycizny, jego charakterystyczn wie oraz znanego miejscowego czarodzieja przed zim odwiedzio mnstwo podrnych ludzi pogranicza, ktrzy potrzebowali dobrej broni, pancerzy i podkw i obaj syszeli deklaracje krla Warcrowna, e chtnie przetrze szlaki handlowe wzdu Grzbietu wiata. Od czasu odzyskania krasnoludzkiej warowni, ktra pozostawaa w rkach orkw przez ponad trzy stulecia, obszar na zachd od Cytadeli Felbarr znacznie si uspokoi, podczas gdy grski region na wschodzie wci wrza i walczy z potworami. Istniay wprawdzie drogi z Podmroku do Mithrilowej Hali, lecz jak dotd nie odkryto adnej, ktra otwieraaby si na ziemiach na pnoc od fortecy klanu Battlehammer. Wszyscy ci, ktrzy towarzyszyli Tredowi jego pracownicy, brat Duggan, szewc Nikwillig oraz bracia Bokkum i Stokkum, wiozcy wane towary (gwnie piwo) w imieniu innych felbarskich kupcw chtnie doczyli wic do wyprawy. Powszechnie wiadomo, e pierwsza karawana, ktra tam dotrze, zdobdzie najwiksze zyski i najwicej skarbw ludzi pogranicza. Co jednak waniejsze, to wanie owa pierwsza karawana bdzie miaa powody,

aby si chlubi i zyska ask krla Warcrowna. Tu przed odjazdem Tred wyzwa Smigglyego Smiga Stumpina do zawodw w piciu, lecz wczeniej zapaci szczodrze jednemu z kapanw Moradina za eliksir, ktry niwelowa skutki alkoholu. Tred obliczy, e minie ponad dzie od wyjazdu jego grupy z Cytadeli Felbarr, zanim biedny Smig w ogle si obudzi, oraz jeszcze jeden, zanim uspokoi zamt w gowie na tyle, by mc przej przez wrota cytadeli. Tred nie byby sob, gdyby pozwoli, by taka drobnostka jak ropie na koskiej nodze spowolnia ich na tyle, aby Smig mia szans ich docign. Podreptacie jeszcze pi kilometrw i bdziemy mogli powiedzie, e to by dobry dzie zaproponowa. Wok niego rozlegy si postkiwania. Jcza nawet Bokkum, ktry mg najwicej straci, gdyby zdecydowali si wczeniej rozbi obz z jego wszak beczek zniknoby wicej piwa, cho i tak zakadano, e nie sprzeda trunku w Pyciznach, tylko bdzie nim witowa powodzenie wyprawy. Wic trzy kilometry! warkn Tred. Chcecie tej nocy obozowa ze Smigiem i jego chopakami? Eeee tam, Smig jeszcze nie wyjecha powiedzia Stokkum. A jeli tak, mocno go spowalniaj kamienne osuwiska, jakie zostawilimy na drodze za sob doda Nikwillig. Jeszcze trzy kilometry! rykn Tred. Znw trzasn z bicza, a biedny Nikwillig wyprostowa si i zdoa obrci na tyle, by zmierzy spojrzeniem okrutnego wonic. Uderz mnie jeszcze raz, a zrobi ci par butw, o ktrych nieprdko zapomnisz! warkn, po czym zapar si w ziemi tak mocno, e jego stopy wyobiy w niej dwie gbokie bruzdy. Pozostali ryknli miechem. Zanim Nikwillig zdy znw si poskary, Duggan zanuci piosenk o mitycznej krasnoludzkiej utopii, wielkim miecie w gbokich kopalniach, ktre spodobaoby si samemu Moradinowi. Wa tym szlakiem! zamrucza Duggan, a kilku zerkno na niego niepewnie, zastanawiajc si, czy piewa, czy kae im skrca. Rozwal drzwi cign Duggan, skaniajc Stokkuma, by odwrzasn: Jakie drzwi? Lecz Duggan jedynie kontynuowa: Znajd ten tunel, biegnij ile si! Ach, Grad! wrzasn Stokkum, i caa grupa, nawet naburmuszony Nikwillig, podja pie, poklepujc si po plecach:

Wa tym szlakiem Rozwal drzwi Znajd ten tunel Biegnij ile sil Omi most, co ogniem wieci Coraz gbiej w d si leci Umiechnij si, nie krzyw si jak w Znalelimy miasto Grad! Grad! Grad! Znalelimy miasto Grad! Grad! Grad! Umiechnij si, nie krzyw si jak w Znalelimy miejsce, gdzie najlepsze piwo Gdzie ogromne precle, wiee jako ywo! Gdzie kucharz Muglump i z krlika potrawka I czterdzieci kufli, mistrza Bumblea sprawka! A ska moesz rba w dziurach I wciga j w gr na bloczkach i sznurach A potem j stopi i sprzeda, bowiem Grad ma zoto, co si zowie! Grad! Grad! Znalelimy miasto Grad! Grad! Grad! Umiechnij si, nie krzyw si jak w. Cigno si tak jeszcze przez wiele linijek, a gdy siedmiu krasnoludw skoczyo oficjalne zwrotki starej pieni, i tak piewao dalej, bo jak zwykle kady z nich dodawa wasne yczenia co do wspaniaoci, jakich chciaby zazna w miejscu takim jak Grad. W kocu na tym polega urok krasnoludzkiej pieni, ktra pozwalaa odrni przyjaciela od wroga. Pie pozwalaa rwnie zapomnie o znojach, zwaszcza trjce cigncej wz, z mozoem, w pocie czoa, z pochylonymi i napitymi grzbietami. Przez cay ten czas posuwali si dziarsko do

przodu, toczc si po kamienistym gruncie. Gry wznosiy si po ich prawej stronie, gdy nadal szli na poudnie. Na awce wonicy Tred wykrzykiwa po kolei imiona swych towarzyszy, wrzeszczc, by dodawali po kolei nastpne wersy. Pie sza gadko, dopki nie odda gosu swemu modszemu bratu Dugganowi. Pozostaa pitka dalej nucia, by wspomc solist, lecz wykonali niemal ca zwrotk, a Duggan jak milcza, tak milcza. No? rzuci pytajco Tred, obracajc si do brata i widzc na twarzy Duggana wyraz dezorientacji. Musisz piewa, chopcze! Duggan spoglda na niego przez dusz chwil z zaciekawieniem i zmieszaniem, po czym powiedzia cicho: Chyba jestem ranny. Dopiero wtedy Tred odchyli gow, by lepiej przyjrze si bratu, i dostrzeg wystajc z boku Duggana wczni. Wrzasn przeraliwie. Gosy piewajce pie natychmiast umilky, a dwa siedzce na tyle wozu krasnoludy obrciy si, by spojrze na osuwajcego si Duggana. Cigncy wz zamilkli dopiero, gdy w d zbocza spad z hukiem wielki gaz, uderzajc po drodze w rami Nikwilliga i pozbawiajc go przytomnoci. Przeraone konie ruszyy przed siebie galopem, a ranny ko i Stokkum wyrwali si z uprzy. Stokkum potoczy si po kamienistym gruncie. Tred chwyci mocno za lejce, prbujc zatrzyma zwierzta i uratowa stojcych im na drodze kompanw. Kolejny gaz spad tu za toczcym si wozem, a trzeci trafi w dyszel. Konie uskoczyy w lewo, po czym sprboway wrci na szlak, przechylajc przy tym wz na dwa koa. W prawo! rozkaza Tred, lecz ledwie zdy to powiedzie, a ju lewe koa wozu pky, a pojazd przechyli si i przewrci. Konie ucieky, cignc za sob uprz oraz trzech uwizanych do niej krasnoludw. Dwa krasnoludy siedzce za Tredem spady z wozu, chwil pniej na ziemi osun si bez czucia Duggan. Tred zachwia si na kole, ale noga utkna mu pod awk wonicy. Poczu, jak pka ko, a po chwili wz zwali mu si na gow. Mia wraenie, e zalewa go krew i dopiero po chwili uwiadomi sobie, e pynie na niego rzeka piwa. Jedynie szczcie ocalio go przed zmiadeniem, jakim cudem bowiem znalaz si we wntrzu oprnionej beczki i w niej potoczy si w d zbocza. Zatrzyma si nagle, gdy beczka uderzya w gaz i wraz z jej deskami wzbi w powietrze, wykonujc dziwaczne salto. Tylko swej nieludzkiej sile zawdzicza fakt, e po takim upadku jeszcze zdoa si podnie. Przewrci si znowu, gdy zaamaa si pod nim noga, ale wspierajc si okciem o gaz, znw uparcie wydwign si w gr.

I wtedy ich zobaczy... Dziesitki nie, setki orko w, wymachujcych wczniami, maczugami i mieczami, rojcych si wok zniszczonego wozu i powalonych krasnoludw. Towarzyszyo im dwch gigantw nie wzgrzowych, jak mona si byo spodziewa, lecz wikszych, niebieskoskrych gigantw lodowych. W jednej chwili Tred zrozumia, e nie stoi przed nim zwyka banda rzezimieszkw. Czujc, e opuszcza go wiadomo, Tred zachowa do rozsdku, by rzuci si w ty, turlajc jeszcze dalej w d i ldujc gwatownie na kolejnym gazie pod gstwin jeyn. Znw sprbowa wsta, lecz nagle poczu w ustach zakrwawiony piach. To byo ostatnie wraenie, jakie zapamita. *** Hej, yjesz? dobieg go odlegy, ponury gos. Tred otworzy jedno oko, zaklejone krwi, i jak przez mg ujrza Nikwilliga, ktry klcza przy jeynach i wpatrywa si w niego z uwag. Dobrze, yjesz powiedzia Nikwillig i opuci rk, podajc Tredowi do. Trzymaj tyek nisko albo tamci na dobre zedr z niego skr. Tred przyj pomocn do i cisn j mocno, lecz nie prbowa si podnie. Gdzie pozostali? spyta. Gdzie mj brat? Orkowie ju si nimi zajli pada pospna odpowied. Dobrze, e cho ciebie znalazem. Te cholerne konie cigny mnie ze dwa kilometry. Tred nadal lea w bezruchu. No chod, bawanie zaja go Nikwillig. Musimy dotrze do Pycizn i posa wie do krla Warcrowna. Id sam odpar Tred. Mam zaman nog. Tylko ci spowolni. Ba, gadasz jak gupiec, za ktrego zreszt zawsze ci uwaaem! Nikwillig szarpn mocno, wycigajc Treda spod jeyn. Ba, sam nim jeste! warkn na niego Tred. Wic jakby byo na odwyrtk, to by mnie zostawi? To pytanie otrzewio Treda. Dawaj jakiego drga, ty uparty pajacu! zawoa. Niedugo pniej rami w rami dwch krzepkich krasnoludw pokutykao w kierunku Pycizn, ju planujc zemst na bandzie orkw. Nie wiedzieli, e sto innych podobnych band wychyno ze swych grskich legowisk i grasuje teraz po okolicy.

CZ PIERWSZA DROGA DUSZA NI OCZEKIWANO Gdy Thibbledorf Pwent i jego maa armia szaojownikw przybyli do Doliny Lodowego Wichru z wieciami, e Gandalug Battlehammer, pierwszy i dziewity krl Mithrilowej Hali, zszed z tego wiata, wiedziaem, e Bruenor nie bdzie mia innego wyjcia i wrci do domu swych przodkw, by obj przywdztwo. Obowizki wobec klanu nie pozostawiay mu wyboru, za dla Bruenora, podobnie jak dla wikszoci krasnoludw, obowizki wobec krla i klanu liczyy si ponad wszystko inne. Dostrzegem jednak smutek na jego twarzy, gdy usysza owe wieci, i wiedziaem, e w niewielkim tylko stopniu wywoa go al za zmarym krlem. Gandalug przey dugie i wspaniae ycie i dowiadczy wicej ni jakikolwiek krasnolud mgby marzy. Tak wic cho Bruenora smucia myl o stracie przodka, ktrego ledwie zdy pozna, nie to byo rdem jego tsknego spojrzenia. Nie, na pewno najbardziej ciy mu obowizek powrotu do osiadego trybu ycia. Od razu wiedziaem, e bd mu towarzyszy, lecz byem take pewien, i nie pozostan dugo w bezpiecznym zamkniciu Mithrilowej Hali. Za bardzo tskni do przygody. Dotaro to do mojej wiadomoci po bitwie z drowami, gdy Gandalug wrci do klanu Battlehammer. Wydawao si, e w kocu nasza maa grupka odnalaza spokj, lecz od razu przeczuwaem, e okae si to broni obosieczn. Tak wic skoczyo si na tym, e eglowaem wzdu Wybrzea Mieczy wraz z kapitanem Deudermontem oraz jego polujc na piratw zaog, z Catti-brie u boku. Dziwne i do niepokojce jest doj do przekonania, e adne miejsce nie utrzyma mnie dugo, e nie wystarczy mi tak naprawd aden dom. Zastanawiam si, czy uciekam ku czemu, czy od czego. Czy co mn kieruje, bdnie, jak kierowao Entrerim i Ellifain? Pytania te rozbrzmiewaj w mym sercu i duszy. Dlaczego wci odczuwam potrzeb, by i naprzd? Czego szukam? Akceptacji? A moe sawy, ktra znw da mi pewno, e dobrze wybraem, opuszczajc Menzoberranzan? Te pytania unosz si wok mnie i czasami wzbudzaj niepokj, lecz szybko znikaj, bowiem kiedy tylko spojrz na nie racjonalnie, od razu dostrzegam ich groteskowo. Kiedy Pwent przyby do Doliny Lodowego Wichru, znw zamajaczya przed nami perspektywa bezpieczestwa i wygd Mithrilowej Hali, a nie jest to, jak sdz, ycie, ktre mgbym zaakceptowa. Obawiaem si o Catti-brie i o nasz zwizek.. Jak to si zmieni? Czy Catti-brie zapragnie zaoy dom i rodzin? Czy dostrzee w tym nagym powrocie do krasnoludzkiej twierdzy znak, e dotara do kresu drogi poszukiwaczki przygd?

A jeli tak, co to bdzie oznaczao dla mnie? Tak wic wszyscy przyjlimy wieci przyniesione przez Pwenta z mieszanymi uczuciami i z niema trwog. Sprzeczne zachowanie Bruenora nie trwao jednak dugo. Mody i energiczny krasnolud o imieniu Dagnabbit, ktry odegra wan rol w oswobodzeniu przed laty Mithrilowej Hali z rk duergarw, syn synnego generaa Dagny, szanowanego przywdcy zbrojnego ramienia Mithrilowej Hali, towarzyszy Pwentowi do Doliny Lodowego Wichru. Po prywatnym spotkaniu z Dagnabbitem, Bruenor by tak peen ekscytacji, jakim go nigdy nie widziaem, praktycznie podskakiwa z ochoty, by znw znale si w drodze do domu. Poza tym, ku zaskoczeniu wszystkich, natychmiast wyda specjalne zalecenie nie bezporedni rozkaz, lecz bardzo jednoznaczn sugesti by wszystkie krasnoludy z Mithrilowej Hali, ktre osiedliy si w cieniu Kopca Kelvina w Dolinie Lodowego Wichru, wrciy wraz z nim. Gdy spytaem Bruenora o t wyran zmian nastroju, jedynie mrugn okiem i zapewni mnie, e wkrtce zaznam najwikszej przygody w moim yciu niemaa obietnica! Cigle nie chce mwi o szczegach, czy nawet o oglnym celu, jaki mu przywieca, a Dagnabbit jest rwnie maomwny, jak mj popdliwy przyjaciel. Tak naprawd jednak szczegy nie s dla mnie wane. Liczy si jedynie gwarancja, e w moim yciu dalej bd przygody. Na tym polega sekret, eby bez przerwy siga wyej, by zawsze stara si stawa lepszym albo poprawia wiat, w ktrym si yje, czy te wzbogaca wasne ycie lub ycie tych, ktrych si kocha. To wanie jest sekret najwikszego celu, ku jakiemu mona zmierza: poczucia spenienia. Niektrzy mog je osign, porzdkujc swoje ycie i osigajc jake zudne poczucie bezpieczestwa. Niektrzy, w tym krasnoludy, wol gromadzi bogactwa lub tworzy wspaniae przedmioty. Jeli chodzi o mnie, ufam swym sejmitarom. Tak wic, gdy znw opucilimy Dolin Lodowego Wichru, nie zawahaem si. Szedem w dugiej karawanie w towarzystwie setek krasnoludw, narzekajcego lecz zdecydowanie nie nieszczliwego nizioka, poszukujcej przygd kobiety, potnego barbarzyskiego wojownika, jego ony i dziecka ja, szczliwie nawrcony mroczny elf i moja przyjacika pantera. Niech pada gsty nieg, niech leje deszcz, a wicher niech wydyma mj paszcz. Nie obchodzi mnie to, bowiem id drog, ktr warto i. Drizzt DoUrden

1 SOJUSZ Nosi pytow zbroj tak, jakby przyrosa do jego twardej skry. aden z kawakw zachodzcego na siebie czarnego metalu nie by paski i pozbawiony ozdb, na kadym wiy si krte wzory i przeplatajce si toczenia. Z kadego z naramiennikw wystawaa para wielkich, zakrzywionych szpikulcw, a kady staw mia zaostrzon i wyposaon w potrjny kolec krawd. Ju sama ta zbroja mogaby suy za bro, lecz krl Obould Wiele Strza wola do tego celu wielki miecz, jaki zawsze nosi przypity do plecw, wspania bro, ktra na rozkaz moga wybuchn pomieniem. Tak, silny i przebiegy ork kocha ogie, kocha go za to, jak pochania on wszystko, co leao na jego drodze. Nosi czarn elazn koron, wysadzan czterema byszczcymi i zakltymi rubinami, z ktrych kady mg wywoa potn kul ognist. Sam by niczym bro, krzepki i silny i nikt nie odwayby si zaatakowa go bez potnego ora, wiedzc, e nie wyszedby z tego ywy, a i tak nie wyrzdziby adnej krzywdy Obouldowi. Ork zarn ju wielu rywali, bo stali przed nim z wahaniem, zastanawiajc si, w jaki sposb choby lekko zrani krla. Najgroniejsz broni Oboulda by jednak jego umys. Wiedzia, jak wykorzystywa saboci przeciwnikw, jak dostosowa do swych potrzeb pole bitwy, a przede wszystkim, jak wzbudza odwag w tych, ktrzy mu suyli. Poza tym, w przeciwiestwie do wielu swych pobratymcw, Obould wkroczy do Lnicej Bieli, jaski potnej lodowej gigantki, Gerti Orelsdottr, z podniesionym czoem i pewnym spojrzeniem. Przyby jako potencjalny partner, a nie proszcy o lito negocjator. Idc za jego przykadem, wita Oboulda, w tym jego najbardziej obiecujcy syn Urlgen Trzy Pici nazwany tak z powodu kanciastego hemu, ktry pozwala mu uderza gow jak trzeci pici wkroczya do jaskini dumnym i prnym krokiem, cho stropy Lnicej Bieli wieciy daleko nad ich gowami, a wielu niebieskoskrych stranikw, ktrych mijali, ponad dwukrotnie przewyszao ich wzrostem i mas ciaa. Nawet nieugita duma Oboulda otrzymaa jednak pewien cios, gdy eskortujcy go giganci przeprowadzili ich przez wielkie, okute elazem wrota do mronej komnaty, w ktrej byo znacznie wicej lodu ni kamienia. Pod cian na prawo od drzwi, przed tronem z czarnego kamienia i niebieskiego sukna, staa gigantka, spadkobierczyni jarla, przywdcy plemion gigantw lodowych z Grzbietu wiata. Gerti bya pikna, nawet jak na standardy orkw. Miaa ponad trzy i p metra wzrostu i ksztatne, muskularne ciao o niebieskiej skrze. Jej ciemnoniebieskie oczy wydaway si tak skupione, e mogyby kroi ld, a jej dugie palce wyglday na delikatne i smuke, ale i wystarczajco silne, by zgniata kamienie. Zote wosy opaday kaskad na jej plecy, a ich

dugo dorwnywaa zapewne wzrostowi Oboulda. Paszcz z futra srebrnego wilka spinaa wysadzana klejnotami opaska, wystarczajco duga, by dorosy elf mg j nosi jako pas, a szyj Gerti ozdabia naszyjnik z wielkich, spiczastych zbw. Nosia sukni z brunatnej, garbowanej skry, ktra ciasno opinaa jej wydatny biust. Niewielkie pknicie z boku materiau pozwalao dostrzec paski, muskularny brzuch, a gbokie rozcicia z bokw sukni odsaniay dugie nogi gigantki. Gerti miaa te na sobie wysokie buty, obszyte u gry tym samym srebrzystym futrem, i magiczne, jak gosiy opowieci podobno pozwalay jej przyspiesza tak, e moga pokonywa wiksze przestrzenie ni wszelkie stworzenia, nie liczc latajcych. Mio ci spotka, Gerti powiedzia Obould, niemal bezbdnie posugujc si jzykiem lodowych gigantw. Ukoni si nisko, a jego zbroja zatrzeszczaa. Bdziesz si do mnie zwraca per damo Orelsdottr odpara szorstko gigantka, a jej dwiczny i silny gos odbi si echem od ska i lodu. Damo Orelsdottr poprawi si natychmiast Obould i znw skoni gboko. Syszaa o sukcesach naszego najazdu, tak? Zabilicie kilku krasnoludw zachichotaa cicho Gerti, a omieleni tym stranicy rozemiali si gono. Przyniosem ci dar, by uczci to znaczce zwycistwo. Znaczce? spytaa gosem, ktry ocieka sarkazmem. Znaczce nie z powodu liczby zabitych wrogw, lecz ze wzgldu na fakt, e to pierwsza wiktoria, jak wsplnie odnielimy szybko wyjani Obould. Zmarszczone brwi Gerti wyranie wiadczyy, e ork nieco si zagalopowa, podkrelajc ich wsplne dziaania. Obould nie wydawa si tym zaskoczony. Taktyka okazaa si suszna cign niezraony. Odwrci si i skin w stron Urlgena. Ten, wyszy ni ojciec, lecz nie tak szeroki w torsie i koczynach, wystpi o krok i cign z plecw duy worek, odwracajc go i wysypujc makabryczn zawarto na podog. Wytoczyo si z niego pi krasnoludzkich gw, w tym braci Stokkuma i Bokkuma oraz Duggana McKnucklesa. Gerti skrzywia si i odwrcia wzrok. Nie nazwaabym tego darami powiedziaa. Symbole zwycistwa odrzek Obould, po raz pierwszy podczas tego spotkania lekko zbity z tropu. Nie jestem zainteresowana umieszczaniem gw pomniejszych ras na cianach jako trofew stwierdzia Gerti. Wol pikne przedmioty, a krasnoludy si do nich nie zaliczaj. Obould wpatrywa si w ni bacznie przez chwil. Zrozumia, e to zdanie dotyczyo take orkw. Zachowa jednak przytomno umysu i gestem nakaza synowi schowa gowy. Przynie mi gow Emerusa Warcrowna z Cytadeli Felbarr polecia Gerti. To byoby

trofeum. Obould zmruy oczy i ugryz si w jzyk. Gerti graa bardzo ostro. Krl Obould Wiele Strza wada Cytadel Felbarr jeszcze kilka lat temu, dopki nie wrci Emerus Warcrown, wyganiajc Oboulda i jego klan. Ork do dzi nie mg przebole tej straty i uwaa j za sw najwiksz pomyk, bowiem wraz ze swym klanem wojowa wtedy z innym plemieniem orkw, dajc Warcrownowi i jego krasnoludom moliwo odzyskania Cytadeli Felbarr. Obould chcia znw ni zawadn, bardzo chcia, lecz siy fortecy znacznie wzrosy w cigu ostatnich kilku lat, pczniejc do niemal siedmiu tysicy krasnoludw, ktre na dodatek przebyway w kamiennych halach wrcz stworzonych do obrony. Krl orkw powstrzyma swj gniew, nie chcc, by Gerti dostrzega, jak dotkliwie ugodziy go jej sowa. Albo gow krla Mithrilowej Hali cigna Gerti. Czy to Gandaluga Battlehammera, czy te, jak mwi teraz plotki, Bruenora. A moe markiza z Mirabar... Tak, jego tusta twarz i kdzierzawa ruda broda byyby wietnym trofeum! I jeszcze sceptrany z Mirabar. Czy to nie pikna istota? Gigantka przerwaa na chwil i obja spojrzeniem towarzyszcych jej stranikw, a na jej piknej twarzy pojawi si krzywy umiech. Chcesz dostarczy trofeum, ktre zachwycioby dam Orelsdottr? spytaa chytrze. To przynie mi pikn gow lady Alustriel z Silverymoon. Tak, Obouldzie... Krlu Obouldzie poprawi dumny ork, sprawiajc, e giganci umilkli, a jego zdecydowanie za saba wita wcigna gwatownie powietrze. Gerti popatrzya na niego stanowczo, lecz pokiwaa z uznaniem gow. Oboje zdawali sobie spraw, e ta niewinna z pozoru wymiana zda zasza za daleko i nadesza pora, by j zakoczy. Lady Alustriel z Silverymoon bya celem dalece przekraczajcym ich moliwoci. Nie oznaczao to jednak, e j i miasto, ktrym wadaa, naleao skreli z listy potencjalnych celw. Silverymoon byo klejnotem regionu. A zarwno Gerti Orelsdottr, jak i Obould Wiele Strza podali klejnotw. Planuj nastpny szturm powiedzia po chwili Obould. Gdzie? Obould wzruszy ramionami i potrzsn gow. Na jak karawan albo miasteczko. Nic wielkiego. Zreszt, to zaley, jak silna artyleria bdzie nam towarzyszy zakoczy z przebiegym umieszkiem. Paru gigantw jest warte tysic orkw odpara Gerti. Sprytny ork pozwoli jej na t przechwak, wiadom jej penego wyszoci nastawienia do wiata. W tej chwili nie tym musia si przejmowa. Bardziej z powodw dyplomatycznych ni dla osobistych korzyci potrzebowa sojuszu z lodowymi gigantami.

Moi wojownicy lubi rzuca gazami w krasnoludy przyznaa Gerti, a stojcy z boku gigant, ktry bra udzia w tym zbrojnym napadzie, przytakn i umiechn si. Dobrze, krlu Obouldzie. Pol z tob czterech gigantw. Przylij swego wysannika, gdy bdziesz gotw. Obould ukoni si, pochylajc przy tym gow, nie chcia bowiem, by Gerti widziaa jego szeroki umiech i domylia si, jak wag przywizywa do obiecanych posikw. Jeszcze mniej zaleao mu na tym, by odgada, jak zamierza je wykorzysta. Wyprostowa si i tupn praw nog, dajc wicie sygna, by uformowaa si za nim w szereg. Z chrzstem zbroi opuci komnat. *** S twoimi marionetkami powiedziaa Donnia Soldou do Gerti wkrtce po tym, jak Obould odszed wraz ze sw wit. Mroczna elfka, odziana od stp do gw w szaro-czarne szaty, poruszaa si z atwoci pomidzy gigantami, ignorujc grone grymasy, jakie wielu z nich przybierao, gdy tylko znalaza si w pobliu. Chodzia po jaskiniach z pewnoci siebie charakterystyczn dla mrocznych elfw. Wiedziaa, e jej subtelne groby wobec Gerti, ktrej obiecywaa sprowadzi armi, jakiej nikt si jeszcze na wiecie nie opar, nie trafiy w prni. Tak wanie wygldaa prawdziwa taktyka mrocznych elfw, ktra na dodatek sprawiaa im niekaman przyjemno. Oczywicie Donnia nie dysponowaa niczym, co mogoby poprze jej sowa. W rzeczywistoci bya bowiem zwykym otrzykiem, czonkiem bandy liczcej jedynie czworo wsplnikw. To jednak nie przeszkadzao jej zachowywa pewnoci siebie. Teraz zdja kaptur i potrzsna gow, by dugie, biae loki opady jej na ramiona. Najwaniejsze, by Gerti niczego si nie domylia. S orkami rzucia z wyran pogard Gerti Orelsdottr. S marionetkami kadego, kto zada sobie nieco trudu, by ich sobie podporzdkowa. Nawet nie wiesz, ile potrzebuj siy, by si powstrzyma i nie wgnie Oboulda w ska tylko dlatego, e jest tak ohydny i tak gupi... i tylko dla przyjemnoci, jak by mi to sprawio! Plany Oboulda na razie ci jednak odpowiadaj podsuna Donnia. A jego podwadni s liczni. Do liczni, by sia zamt pord krasnoludzkich i ludzkich spoecznoci regionu, ale jednoczenie nie tak liczni, by stawi czoa legionom wikszych miast, jak Silverymoon. Obould chce przede wszystkim odzyska Cytadel Felbarr. Mylisz, e moe przej tak wan fortec i nie wzbudzi gniewu lady Alustriel? A czy Silverymoon zaangaowao si w walk, kiedy jego pobratymcy zupili Cytadel Felbarr? zachichotaa Donnia. Lady Alustriel i jej doradcy maj do wasnych trosk. Cytadela Felbarr zostanie w kocu odizolowana. By moe Mithrilowa Hala lub nawet Cytadela Adbar postanowi wysa pomoc, lecz nie bdzie ona znaczna, jeli zasiejemy chaos w ssiednich

acuchach grskich i na Trollowych Wrzosowiskach. Nie mam ochoty walczy z krasnoludami w ich malutkich tunelach stwierdzia Gertie. Wanie po to masz Oboulda i jego wojownikw. Krasnoludy zarn ich bez trudu. Donnia umiechna si i wzruszya ramionami, jakby ta myl niezbyt j wzruszaa. Gerti jedynie pokiwaa gow. Donnia powstrzymaa umiech, uznajc, e jak na razie wszystko toczy si zgodnie z jej planem. Dobrze, e wanie teraz si tu znalaza i e potrafia wykorzysta nadarzajc si okazj. Stary Orel Szarorki, jarl lodowych gigantw, by zgodnie z wszelkimi doniesieniami bliski mierci, a jego crka niecierpliwia si ju, by zaj nalen jej pozycj. Gerti nigdy nie brakowao pychy, miaa jej a nadto, nawet jak na standardy gigantw. Uwaaa swj lud za najwspanialsz ras caego Faerunu, zakadajc, e gigantom przeznaczone jest panowa nad innymi. Jej duma przekraczaa nawet t, jak prezentoway matki opiekunki ojczystego miasta Donnii, Ched Nasad. A to sprawiao, e Gerti bya atwym celem. Jak si miewa Szarorki? spytaa Donnia, podsycajc jeszcze apetyt Gerti na wadz. Nie moe mwi, a nawet gdyby, jego sowa i tak nie miayby najmniejszego sensu. Czas jego panowania praktycznie ju si skoczy. Teraz powstrzymuje mnie tylko formalno. Ale jeste gotowa podchwycia Donnia. Ty, dama Gerti Orelsdottr, wprowadzisz swe plemiona na szczyt ich chway i biada wszystkim, ktrzy stan przeciwko tobie. Gerti usiada w kocu na swym rzebionym tronie i wycigna szyj, z dum rozgldajc si po jaskini, jakby ju bya krlow. Donnia znw skrya umiech. *** Nienawidz tych przekltych gigantw rwnie mocno, jak krasnoludw oznajmi Urlgen, kiedy wyszli z jaski Gerti. Naplubym Gerti w twarz, gdybym mg dosign! Zachowaj to dla siebie zaja go Obould. Mwie, e giganci pomogli ci podczas ataku. Nie podobao ci si, jak rzucali gazami? Pomyl, e musiaby zdobywa wiee krasnoludw, zanim posypayby si gazy. To po co walczymy z tymi cholernymi krasnoludami? omieli si zapyta inny z grupy. Obould obrci si i uderzy go pici w twarz, rozkadajc na ziemi. Tak zwykle koczy dyskusje. Wobec tego sprawdmy, ile s warci giganci naciska Urlgen. Zabierzmy ich i zrwnajmy z ziemi budynki Mirabar! Kilku innych nastroszyo si i pokiwao ochoczo gowami.

Musz wam przypomina, co postanowilimy? dobieg ich gos, jake odmienny od gardowych postkiwa orkw, bardziej melodyjny i dwiczny, cho wcale nie mniej stanowczy. Orkowie odwrcili si, a wtedy z cienia wyoni si Adnon Kareese. Mio ci spotka, Chyku powiedzia Obould. Adnon ukoni si dwornie. Widzielimy si z wielk wiedm zacz Obould. Syszaem przerwa drow i doda: Wszystko. Orczy krl zachichota gono. Pewnie, e tak, Chyku. Moesz si dosta, gdzie chcesz, prawda? Zawsze i wszdzie odpar drow. By niegdy jednym z najlepszych zwiadowcw w Ched Nasad, zodziejem i skrytobjc, ktrego sawa rosa z kadym dniem. Oczywicie to wyrnienie sprawio, e podj prb zamordowania potnej kapanki. Kiedy mu si nie powiodo, musia opuci miasto i Podmrok. Przez ostatnich dwadziecia lat wraz ze swymi wsplnikami z Ched Nasad: skrytobjczyni Donni Soldou, kapank Kaerlic Suun Wett oraz nowym nabytkiem, sprytnym osobnikiem zwcym si Tosun Armgo, ktry cudem uszed cao z najazdu Menzoberranzan na Mithrilow Hal, zaznali na powierzchni wicej wolnoci i uciech ni kiedykolwiek w swojej ojczynie. W Ched Nasad i Menzoberranzan naleeli do grona najemnikw, marionetek w rkach wikszych potg, poza Kaerlic, ktra cieszya si saw pord kapanek Pajczej Krlowej, zanim stracia wszelkie nadzieje na awans. Pord pomniejszych ras dziaali bezkarnie, zawsze groc, e s stra przedni wielkiej armii, gotowej unicestwi wszystkich wrogw. Nawet dumny Obould i pena pychy Gerti Orelsdotrr dali si omota. Wic zrbmy co wreszcie zawoa ktliwym tonem Urlgen. Wybr nie naley do ciebie, Chyku, tylko do Oboulda. I Gerti przypomnia drow. Ba, do atwo oszuka t wiedm! oznajmi Urlgen, a pozostali pokiwali gowami i stknli aprobujco. Oszuka owszem, ale rwnie atwo zniszczy przy tym plany jej i twojego ojca odpar spokojnie drow. Popatrzy na Oboulda. Powtrz: organizujesz tylko mae najazdy. Prosie o moj opini, a ja nawet przez chwil si nie wahaem. Mae najazdy. Tylko tak wcigniemy ich w walk i krok za krokiem wyprowadzimy z twierdzy na otwart przestrze. To moe trwa latami! zaprotestowa Urlgen. Adnon skin gow. Wikszo mieszkacw regionu spodziewa si drobnych potyczek, ba, nawet je akceptuje, uwaajc za cz rzeczywistoci, w ktrej przyszo im y wyjani wolno i dobitnie. Tu przejta karawana, tam zupiona wioska... Nikt nie bdzie si przejmowa, nie wiedzc, dokd w rzeczywistoci zmierzaj te napady. Mona askota zote worki krasnoludw, lecz jeli wbije si wczni zbyt gboko i potrznie nimi zbyt mocno, plemiona si zjednocz. Popatrzy stanowczo na Oboulda i podj:

Wtedy obudzi si bestia. Pomyl o trzech krasnoludzkich twierdzach poczonych sojuszem, poprzez czce je tunele wspierajcych si nawzajem towarami, broni, a nawet onierzami. Pomyl o bitwie, jak bdziesz musia stoczy, by odzyska Cytadel Wielu Strza, jeli Cytadela Adbar uyczy jej kilku tysicy krasnoludw tarczowych, a Mithrilowa Hala wyposay w najlepszy metal. W kocu Mithrilowa Hala jest najmniejsza z tej trjki, a pokonaa armi Menzoberranzan! Podkrelenie nazwy wzbudzajcej groz w sercu kadego, kto nie pochodzi z Menzoberranzan i w sercu wielu, ktrzy si tam urodzili sprawio, e paru orkw wyranie si wzdrygno. Poza tym musimy uwaa, roztropny Obouldzie, by nie wzbudza gniewu Silverymoon, ktrego wadczyni jest przyjacik Mithrilowej Hali cign drow. I nie moemy pozwoli, by Mithrilowa Hala nawizaa sojusz z Mirabar. Ba, Mirabar nienawidzi tych nowo przybyych! Prawda, ale obawia si nowo przybyych krasnoludw wycznie z powodw ekonomicznych wytumaczy Adnon. Kiedy pojawisz si ty i Gerti, bd ba si o swoje ycie, a takie obawy prowadz do nieoczekiwanych sojuszy. Jak ten midzy mn a Gerti? Adnon zastanawia si nad tym przez chwil, po czym potrzsn gow. Nie, ty i Gerti rozumiecie, e w sojuszu zmierzacie do wasnych celw. I oczywicie si nie boicie. Pewnie, eni! I nie powinnicie. Rozgrywaj to tak, jak postanowilimy, mj przyjacielu Obouldzie. Podszed bliej i zacz szepta, tak by tylko krl mg go usysze: Poka, dlaczego jeste lepszy ni inni z twojej rasy, dlaczego sam nawizae sojusz wystarczajcy, by odzyska nalen ci cytadel. Obould wyprostowa si i przytakn, po czym obrci si do swych pobratymcw i rzuci tylko jedno sowo, oznaczajce umiejtno, ktrej Adnon uczy go od wielu miesicy: Cierpliwoci... *** Nawet nie bd pyta, jak potoczyy si twoje negocjacje z Obouldem stwierdzia Kaerlic Suun Wett, gdy Adnon wrci w kocu do wygodnej, bogato ozdobionej komnaty w pooonym gboko tunelu pod najbardziej na poudnie wysunit odnog Grzbietu wiata, niedaleko od jaski Lnicej Bieli, cho znacznie gbiej. W ich grupie to przede wszystkim Kaerlic zwracaa na siebie uwag. Przysadzista, co byo niezwyke u mrocznych elfw, i o szerokich ramionach, nie miaa prawego oka. Stracia je niemal przed stuleciem, jeszcze jako bardzo moda kapanka, i zamiast przywrci sobie zdrowie za

pomoc magii, zastpia je czarnym, wielofasetkowym okiem wycignitym ze cierwa wielkiego pajka. Twierdzia, e oko to pozwala jej widzie rzeczy, ktrych nie mog dostrzega inni, lecz troje jej przyjaci znao prawd. Wielokrotnie Adnon i Donnia podkradali si do Kaerlic od prawej strony, zupenie niedostrzeeni, jedynie po to, by si z ni drani. A mimo to od wielu tygodni podtrzymywali jej wersj na uytek swego najnowszego towarzysza. W kocu pajki wywieray ogromny wpyw na mroczne elfy z Menzoberranzan i Tosun Armgo przez dugi czas nie mg wyj z podziwu, dopki Adnon nie dopuci go w kocu do tajemnicy dopiero po tym, jak wszyscy doszli zgodnie do wniosku, e jednak mona mu zaufa. Adnon w milczeniu wzruszy tylko ramionami, co oznaczao, e poszo dokadnie tak, jak si spodziewa. Owszem, Obould by znacznie przebieglejszy ni jego pobratymcy, lecz wedug drowich standardw nie znaczyo to wiele. Dama Gerti te si nie wyamuje oznajmia Donnia. Uwaa, e jej przeznaczeniem jest rzdzi Grzbietem wiata, i chwyci si kadej okazji, ktra jej to zapewni. Moe ma racj wtrci Tosun. Gerti Orelsdottr jest bystra, a wojownicy Oboulda i trolle z wrzosowisk ju wkrtce wzniec tu taki chaos, e bez trudu wykona kolejny krok. A my bdziemy gotowi, by zagarn swoj cz tej pieczeni, i to niezalenie od wyniku walki dorzucia Donnia z okrutnym umiechem. Zdumiewa mnie, e w ogle rozwaaem powrt do Menzoberranzan stwierdzi Tosun Armgo, na co reszta zareagowaa wybuchem miechu. Donnia i Adnon umilkli nagle, patrzc sobie w oczy. Byli kochankami, nie widzieli si od dawna, a rozmowy o krwi, podbojach i upach zawsze rozbudzay ich apetyt. Praktycznie wybiegli z komnaty do prywatnego pokoju. Kiedy zniknli, Kaerlic wybuchna chrapliwym miechem i potrzsna gow. Sama bya na to zbyt rozsdna i nigdy nie pozwoliaby, by a tak zawadny ni emocje. Umr kiedy w swych ramionach powiedziaa do Tosuna ciasno spleceni i niewiadomi niebezpieczestwa. Znam gorsze rodzaje mierci odpar, a Kaerlic znw si rozemiaa. Od czasu do czasu i oni ldowali razem w ou, ostatnio zdarzyo si to jednak wiele dni temu. Kaerlic nie potrzebowaa bowiem partnera, a tylko niewolnikw, ktrymi mogaby si bawi. Powinnimy czciej wyprawia si do Ksiycowego Lasu stwierdzia lubienie. Moe moglibymy przekona Oboulda, by schwyta dla nas paru modych ksiycowych elfw. Paru? rzuci sceptycznie Tosun. Im jest ich wicej, tym lepsza zabawa. Kaerlic umiechna si szeroko. Tosun rozpar si na grubych futrach otomany i pogry w mylach. Nie po raz pierwszy si zastanawia, po co w ogle rozwaa kiedykolwiek powrt do rodzinnego miasta, skoro tutaj

czekao go tyle przyjemnych niespodzianek. I dlaczego przez tyle lat bezmylnie dotrzymywa posuszestwa i znosi niewygody Menzoberranzan.

2 NIEMIE POWITANIE Wicher wy wrd wierchw na pnocy ogromnych, przysypanych niegiem gr Grzbietu wiata. Nieco bardziej na poudnie, wzdu drg prowadzcych z Luskan, kwita wiosna i szybko zbliao si lato, lecz na wikszych wysokociach wiatr d z coraz wiksz si, a podr nigdy nie bya atwa. Jednak to wanie t drog Bruenor Battlehammer wybra na tras powrotn do Mithrilowej Hali. Dolin Lodowego Wichru opucili bez przeszkd, nie napotykajc rozbjnikw ani samotnych potworw, ktre zreszt rzadko atakoway karawany podrnych, obawiajc si ich liczebnoci. Burza dopada ich na jednej z przeczy, lecz krzepki lud Bruenora par dalej i nagle skrci na wschd, dokadnie wtedy, gdy Drizzt i jego przyjaciele spodziewali si ju ujrze wiee Luskan. Drizzt spyta Bruenora o t nieoczekiwan zmian planw, nowa droga wydawaa mu si bowiem krtsza, ale te bardzo niebezpieczna. Bruenor jednak nie kwapi si z odpowiedzi. Wkrtce zobaczysz, elfie! burkn tylko. Dni zleway si w dekadnie, a haaliwa banda zostawia za sob ponad dwiecie trzydzieci kilometrw. Za dnia krasnoludy pieway pieni podrne, w nocy za biesiadne. Ku zaskoczeniu Drizzta, Catti-brie oraz Wulfgara, wkrtce po tym, jak skrcili na wschd, Bruenor przywoa do siebie Regisa i bezustannie nachyla si do nizioka, toczc z nim oywion rozmow. Czy ten may wie co, o czym my nie wiemy? spytaa Catti-brie, wskazujc gow Bruenora i Regisa, pogronych w dyskusji. Drizzt potrzsn jedynie gow. C, sdz, e powinnimy to sprawdzi dodaa Catti-brie. Jeli Bruenor zechce, bymy poznali szczegy, z pewnoci nam o nich opowie odpar Drizzt, ale umieszek Catti-brie wyranie wiadczy, e nie przekonywaa jej ta teoria. Odwiedlimy ju ich obu od niejednego nieudanego planu przypomniaa. Chcesz dowiedzie si o ich zamiarach w ostatniej chwili? Trudno byo odmwi jej logiki. Co wicej, widzc, e i haaliwy i niezbyt bystry Thibbledorf Pwent suy teraz Bruenorowi za doradc, Drizzt mg tylko cicho zachichota. A co mam zrobi? spyta. C, Bruenora nie skoni do mwienia nawet gorcy pogrzebacz stwierdzia Catti-brie lecz sdz, e Regis nie bdzie taki odporny. Na bl? Albo na sztuczki, na wino czy cokolwiek, co akurat przyjdzie nam do gowy wyjania.

Chyba namwi Wulfgara, by przyprowadzi do nas tego maego szczura, gdy Bruenor zajmie si wieczorem innymi sprawami. Drizzt rozemia si bezradnie, doskonale zdajc sobie spraw, jakie niebezpieczestwa czyhay teraz na biednego Regisa, i cieszc si w duchu, e to nie jego wybra Bruenor na swego powiernika. Miaby si z pyszna! Jak niemal kadej nocy, Drizzt i Catti-brie rozoyli obz nieopodal popasu krasnoludw, penic wart za nich i za siebie. Zamiewali si te po cichu z przechwaek Thibbledorfa Pwenta i jego pokazowych wicze z Pogromcami Flakw. Tym razem jednak Pwent podszed do nich, siadajc ciko na gazie obok ogniska. Popatrzy na Catti-brie, a nawet podnis rk, by dotkn jej dugich kasztanowych wosw. Ach, dobrze wygldasz, dziewucho powiedzia i upuci u jej stp worek z jak botnist substancj. Tylko jeszcze po sobie troch tego na twarz przed spaniem. Catti-brie popatrzya na worek i jego lisk zawarto, a nastpnie na Drizzta, ktry siedzia na kodzie, oparty o ska. Donie wsun pod gow i umiechn si szeroko. Najwyraniej dobrze si bawi. Na twarz? spytaa Catti-brie, a Pwent pokiwa ochoczo gow. Niech zgadn. Wyronie mi broda? Dobra i gsta powiedzia Pwent. Ruda, by pasowaa do wosw! Catti-brie zmruya oczy i gronie zerkna na Drizzta, ktry dusi si ze miechu. Tylko nie kad za wysoko na policzki cign krasnolud, a Drizzt rozemia si ju na gos. Wygldaaby jak ten durny wilkoak Harpell! Pwent westchn i przewrci tsknie oczami. Wszyscy wiedzieli, e baga kiedy wilkoaka Biggerdoo Harpella, aby go ugryz i w ten sposb zarazi chorob, ale Harpell rozwanie mu odmwi. Pwent zamierza jeszcze co powiedzie, z pobliskich krzakw dobieg jednak podejrzany szelest. W wietle ogniska zamajaczya jaka potna posta i wkrtce doczy do nich barbarzyca Wulfgar, mierzcy ponad dwa metry wzrostu, o szerokiej i muskularnej piersi. Przez rami mia przerzucony duy worek, w ktrym co si szamotao. Hej, co tam masz, chopcze? zawy Pwent, zrywajc si i nachylajc z ciekawoci. Kolacj odpar Wulfgar. Stworzenie w worku jkno i poruszyo si energiczniej. Pwent zatar ochoczo donie i obliza wargi. Starczy tylko dla nas rzek do niego Wulfgar. Wybacz. Dajcie mi chocia nk! Tylko dla nas powtrzy Wulfgar, kadc do na czole Pwenta i odsuwajc krasnoluda na dugo rki. I mojej ony i dziecka. Ty bdziesz musia wieczerza ze swymi ziomkami. Ba! parskn pogardliwie krasnolud. Nawet tego nie zabie!

Podszed szybko do worka i podwin rkawy, szykujc si do zadania morderczego ciosu. Nie! krzyknli jednoczenie Drizzt, Wulfgar i Catti-brie, a barbarzyca zasoni sob worek. W tym zamieszaniu jednak sakwa uderzya o ska. Rozleg si przejmujcy jk. Chcemy, eby miso byo wiee wyjania pospiesznie Catti-brie. wiee? Jeszcze si rusza! Catti-brie zatara donie i zwilya jzykiem usta, naladujc Pwenta. I to jest w nim najlepsze! zawoaa. Pwent cofn si o krok i opar donie na biodrach, przygldajc si jej podejrzliwie. Po chwili jednak wybuchn miechem. Bdzie z ciebie dobra krasnoludka, dziewucho! zakrzykn. Uderzy domi o uda i potoczy si w stron gwnego obozowiska. Ledwie znikn, Wulfgar zdj z ramienia worek i pochyli si nisko, delikatnie wytrzsajc jego zawarto. Na ziemi upad pulchny nizioek, odziany w wytworny strj podrny: czerwon koszul, brzow kamizelk i bryczesy. Potoczy si po trawie, szybko stan na nogi i otrzepa nerwowo. Wybacz powiedzia Wulfgar wytwornie, zagryzajc wargi, by nie wybuchn miechem. Regis zmierzy go wzrokiem, po czym podskoczy i kopn mocno w gole natychmiast jednak jkn, czujc bl w nagich palcach stopy. Uspokj si, przyjacielu poprosi Drizzt, kadc do na ramieniu nizioka. Chcielimy z tob porozmawia, to wszystko. A proba przekracza wasze moliwoci? zripostowa szybko Regis. Drizzt wzruszy ramionami. Musielimy zachowa dyskrecj wyjani. Regis natychmiast zrozumia, co to dla niego oznacza, i skuli si trwonie. Ostatnio duo rozmawialicie z Bruenorem wtrcia Catti-brie, a Regis skurczy si jeszcze bardziej. Uznalimy, e powiniene podzieli si z nami swoj wiedz. Och, nie jkn Regis, gestem nakazujc, by skoczya. Bruenor zamierza zrealizowa swoje plany, a poinformuje was o tym w stosownym momencie. Wic co si szykuje stwierdzi Drizzt. Wraca do Mithrilowej Hali, by zosta krlem odpar nizioek. Istotnie, co si szykuje! Nie, to co wicej upiera si Drizzt. Widz to wyranie w jego oczach, w sposobie, w jaki si porusza. Regis wzruszy ramionami. Cieszy si, e wraca do domu. Och, a czy nie dotyczy to nas wszystkich? spytaa Catti-brie. Wy wracacie razem z nim. Ja udaj si dalej przyzna nizioek. Do Posterunku Heroldw

wyjani, majc na myli znan wie biblioteczn, pooon na wschd od Mithrilowej Hali i na pnocny zachd od Silverymoon, miejsce, ktre przyjaciele odwiedzili przed laty, gdy prbowali zlokalizowa Mithrilow Hal, aby Bruenor mg j odzyska. Bruenor poprosi mnie, bym zebra dla niego troch informacji. O czym? zapyta drow. Gwnie o Gandalugu i jego czasach odpowiedzia Regis, i cho pozostaej trjce wydawao si, e mwi prawd, wyczuwali rwnie, e to nie wszystko. A po co to Bruenorowi? spytaa Catti-brie. Powinna jego o to zapyta dobiega z mroku opryskliwa odpowied. Wszyscy odwrcili si gwatownie i ujrzeli wchodzcego w krg wiata Bruenora. Straszycie Pasibrzucha, a przecie starczyoby mnie zapyta. A powiedziaby nam o swoich planach? rzucia Catti-brie. Nie przyzna, ale kiedy usysza grone pomruki przyjaci, natychmiast zmieni zdanie. Spokojnie, chciaem si tylko z wami podroczy i zrobi wam niespodziank! Niespodziank? Jak? bada Wulfgar. Mam dla was nowe zadanie, chopcze! zawoa triumfalnie krasnolud. Czeka was najwiksza przygoda, z jak kiedykolwiek mielicie do czynienia. Ostronie. Ja ju par w yciu widziaem zastrzeg Drizzt, na co Bruenor zachichota radonie. Usidcie poprosi i caa pitka zasiada w krgu wok pomieni. Bruenor zdj wypchany plecak. Pooy go na ziemi i otworzy, by pokaza pakunki z ywnoci i butelki z piwem oraz winem. Syszaem, e lubicie wiee jedzenie powiedzia, mrugajc do Catti-brie. Mylaem, e to na razie wystarczy. Podzielili ywno, a Bruenor, nie czekajc, a zaczn si posila, rozpocz opowie, zapewniajc, e od dawna ju chcia wtajemniczy ich w swoje zamierzenia. Jutro dotrzemy do wylotu Doliny Khedrun wyjani. Wtedy skrcimy na poudnie, w stron rzeki i miasta Mirabar. Mirabar? zawoali jednoczenie Drizzt i Catti-brie. Dla nikogo nie stanowio sekretu, e grnicze miasto Mirabar nie popiera Mithrilowej Hali, uznajc j za gron konkurentk w interesach. Znacie Dagnabbita? spyta Bruenor, a wszyscy jego towarzysze przytaknli. C, ma tam paru przyjaci, ktrzy zapewni nam informacje, jakich potrzebujemy. Nagle umilk i zerwa si na rwne nogi, rozgldajc si dookoa podejrzliwie, jakby szuka szpiegw. Masz tu gdzie swojego kota, elfie? spyta. Drizzt potrzsn gow.

No to go tu dawaj, jeli moesz poprosi Bruenor. Wylij go na zwiad i ka przycign tu kadego, kto mgby chcie nas podsuchiwa. Drizzt zerkn na Catti-brie oraz Wulfgara, po czym sign do sakiewki u pasa i wycign onyksow figurk pantery. Guenhwyvar zawoa cicho. Chod do mnie, przyjaciko. Wok figurki zacza wirowa szara mga, narastajc i gstniejc w ksztat statuetki. Skbiona substancja znieruchomiaa i na polanie pojawia si wielka czarna pantera Guenhwyvar, czekajc na instrukcje Drizzta. Drow nachyli si i szepn jej co do ucha. Po chwili Guenhwyvar odbiega, znikajc w mroku. Bruenor skin z aprobat gow. Chopaki z Mirabar wiele maj za ze Mithrilowej Hali powiedzia, co dla nikogo z nich nie byo nowoci. Szukaj sposobu, by na nowo zyska przewag w handlu rudami i klejnotami. Znw rozejrza si dookoa, po czym pochyli bardzo nisko, nakazujc, by si do niego zbliyli. Szukaj Gauntlgrym wyszepta. Co to jest? spyta Wulfgar. Catti-brie wygldaa na rwnie zakopotan, lecz Drizzt pokiwa gow, jakby nagle wszystko stao si dla niego jasne. Pradawnej fortecy krasnoludw wyjani Bruenor. Z czasw sprzed Mithrilowej Hali, Cytadeli Felbarr i Cytadeli Adbar. Z czasw gdy bylimy jednym wielkim klanem, gdy nazywalimy si Delzoun. Gauntlgrym zostao utracone wiele stuleci temu wtrci Drizzt. W czasach, ktrych nie pamita aden yjcy krasnolud. Prawda przytakn Bruenor. A Gandalug wyprawi si do Hal Moradina. Drizzt szerzej otworzy oczy. Gandalug wiedzia o Gauntlgrym? spyta. Nigdy go nie widzia, bowiem pado, zanim si urodzi wytumaczy Bruenor. Ale doda szybko, gdy pene nadziei umiechy zaczy znika gdy by dzieckiem, opowieci o tym miecie nie obrosy jeszcze zbyt wieloma legendami. Powid wzrokiem po suchaczach, kiwajc porozumiewawczo gow. Ci z Mirabar szukaj go pod Urwiskami na poudniu. Wybrali kiepskie miejsce. Ile wiedzia Gandalug? spytaa Catti-brie. Niewiele wicej ni ja wiedziaem o Mithrilowej Hali, gdy zaczlimy jej szuka parskn Bruenor. Nawet mniej. Ale pomylcie, jaka to przygoda! Te skarby, powiadam wam! I metal lepszy ni wszystko, co widzielicie! I zacz snu opowieci o legendarnych bogactwach krasnoludw z Gauntlgrym, o obdarzonej wielk moc broni, o pancerzach potraficych odbi kade ostrze, o tarczach, ktre

powstrzymyway smoczy dech. Drizzt nie sucha ju tego bajania, lecz uwanie obserwowa kady ruch podekscytowanego krasnoluda. Dla niego ta przygoda bya warta ryzyka i znojw niezalenie od tego, czy znaleliby Gauntlgrym, czy nie. Od lat nie widzia Bruenora tak oywionego, a cile mwic od dnia, gdy wyruszyli na poszukiwanie Mithrilowej Hali. Gdy rozejrza si po twarzach pozostaych, ujrza zapa w zielonych oczach Catti-brie i iskr w niebieskich Wulfgara kolejne potwierdzenie, e ich barbarzyski przyjaciel wiele ju dokona, by otrzsn si z blu, jaki wywoao w nim sze lat spdzonych w apach demona Errtu. Fakt, e Wulfgar przyj na siebie obowizki ma oraz ojca i nigdy nie oddala si od Delly i dziecka, take za tym przemawia. A jednak i barbarzyca zapali si do nowej przygody. Nawet Regis, ktry bez wtpienia wielokrotnie sysza po drodze opowie Bruenora, nachyli si, przycignity historiami o gbokich lochach oraz magicznych skarbach. Drizzt uzna, e powinien zapyta Bruenora, dlaczego wszyscy mieli uda si do Mirabar, gdzie nie maj co liczy na ciepe przyjcie. Czy Dagnabbit nie mgby pojecha tam sam lub z mniejsz grup, mniej rzucajc si w oczy? Zachowa jednak te myli dla siebie, rozumiejc motywy postpowania przyjaciela. Nie byo go przy Bruenorze w Dolinie Lodowego Wichru, gdy krl Gandalug przysa pierwsze doniesienia o wrogoci Mirabar. Wraz z Catti-brie eglowa wtedy po Morzu Mieczy, lecz gdy znw spotkali si z Bruenorem, krasnolud nieraz o tym wspomina wieci te byy dla niego nieustannym rdem irytacji. Otwarcie Rada Migoczcych Kamieni rzdzca Mirabar, zoona z krasnoludw i ludzi, wypowiadaa si ciepo o Mithrilowej Hali, chtnie witajc z powrotem w okolicy swych braci z klanu Battlehammer. Prywatnie jednak Bruenor sysza przez lata liczne doniesienia o zdecydowanie mniej przyjaznej postawie ludzi z krgw zblionych do rady oraz Elastula, markiza Mirabar. Co wicej, nici wielu spiskw wiody wprost do tego miasta. Bruenor udawa si tam po to, by spojrze prosto w oczy niektrym mieszkacom Mirabar i by oznajmi, e smy krl Mithrilowej Hali powrci jako dziesity krl, ktry na dodatek ma zdecydowanie wiksze ni poprzednik dowiadczenie w polityce. Teraz, obserwujc pochylone ku sobie gowy przyjaci, Drizzt doszed do wniosku, e ich przygoda waciwie ju si rozpocza, a jemu pozostaje jedynie mie nadziej, e naprawd sprawi mu przyjemno. Naraz jednak powrcio do do nieoczekiwane wspomnienie. Przypomnia sobie swoj pierwsz wizyt na powierzchni, rzekom wielk przygod, u boku innych mrocznych elfw. Obrazy mordu na elfach powierzchni zawiroway w jego mylach, znw zobaczy ma elfi dziewczynk, ktra umazana krwi matki wygldaa, jakby sama bya miertelnie ranna. Ocali j tego strasznego dnia i by to pierwszy krok na drodze, ktra oddalia go od dnych krwi pobratymcw.

A mimo to sam pniej zabi t dziewczynk. Skrzywi si, gdy znw ujrza Ellifain, siedzc po drugiej stronie komnaty w pirackim kompleksie jaski, miertelnie rann i zadowolon z myli, e powiciwszy siebie, zabraa ze sob Drizzta. Logicznie rzecz biorc, wiedzia, e nic, co stao si tego dnia, nie byo jego win, e nie mg przewidzie udrki, jaka bdzie towarzyszy uratowanej dziewczynce przez reszt jej ycia. Jednak nie potrafi o tym zapomnie. Opuci Dolin Lodowego Wichru podekscytowany przygod, faktem, e znw wyruszy w drog i e znw ma u boku swych wiernych przyjaci. W rzeczywistoci straci z oczu cel, ku ktremu zmierza, poszukujc zyskw, pradawnych krlestw i staroytnych skarbw. Nigdy nie uwaa si za kogo wyjtkowego. Cieszya go natomiast wiadomo, e dziki niemu i jego uczynkom wiat staje si lepszy i e moe suy tym, ktrych uwaa za swoich bliskich. Zawsze, jeszcze w czasach Menzoberranzan, potrafi odrni dobro od za i zawsze wierzy, e suy sprawiedliwoci. Ale co z Ellifain? Dalej sucha podekscytowanych gosw i zachowa na twarzy szeroki umiech, przekonujc sam siebie, e to przygoda, na ktr czeka. Wiedzia, e musi w to wierzy. *** Prno byo szuka pikna w otwartej czci miasta Mirabar. W obrbie kwadratowego kamiennego muru wznosiy si przysadziste kamienne budynki i kilka wie. Wszystko wiadczyo o skutecznoci mieszkacw, ich pracowitoci i trzewym podejciu do wiata. Dla krasnoluda takiego jak Bruenor Mirabar byo miejscem godnym podziwu, lecz Drizztowi i Catti-brie Mirabar przypominao raczej koszary ni prawdziwe miasto. Wiele bym teraz da, eby widzie przed sob Silverymoon zauway Drizzt. Nawet Menzoberranzan jest adniejsze odpara Catti-brie, a Drizzt nie mg odmwi jej susznoci. Stranicy przy pnocnej bramie doskonale pasowali do tego miasta byli rwnie powani i rwnie ociali jak ono. Czterech z nich stao parami po przeciwnych stronach solidnych metalowych wrt, opierajc halabardy o ziemi i trzymajc je pionowo przed sob, a ich srebrne zbroje lniy we wczesnoporannym socu. Bruenor rozpozna herb widniejcy na ich pawach, krlewski znak Mirabar: ciemnoczerwony topr o dwch ostrzach ze spiczastym drzewcem i byszczc, pask podstaw, przedstawiony na czarnym polu. Zbliajca si karawana krasnoludw, prawdziwa armia, z pewnoci nimi wstrzsna, lecz trzeba przyzna, e zachowali doskona postaw nadal patrzyli przed siebie pustym wzrokiem. Bruenor wyjecha wozem na przd karawany, a Pogromcy Flakw Pwenta podbiegli, by obj wart po obu jego stronach.

Sta tu przed nosem stranikw poleci Bruenor swemu wonicy, Dagnabbitowi. tobrody krasnolud umiechn si szczerbate i ponagli swj zaprzg, lecz mirabarscy stranicy nawet nie mrugnli. Wz zatrzyma si przed zamknitymi wrotami, a Bruenor wyprostowa si i opar donie na biodrach. Podaj swe imi i powiedz, z czym przybywasz zada stranik stojcy po wewntrznej z prawej strony bramy. Mam spraw do Rady Migoczcych Kamieni odpowiedzia Bruenor. I tylko im j wyjawi.. Odpowiesz wyznaczonemu stranikowi bramy miejskiej Mirabar przerwa mu szorstko stojcy po wewntrznej stranik z lewej strony. Tak mylisz? spyta Bruenor. I chcesz pozna moje imi? Bruenor Battlehammer, gupku. Krl Bruenor Battlehammer. A teraz biegnij do swojej rady, a zobaczymy, czy zechc ze mn rozmawia, czy nie. Stranicy prbowali utrzyma nienagann postaw, lecz zerknli po sobie niepewnie. Syszelicie o mnie? zawoa Bruenor. Syszelicie o Mithrilowej Hali? Chwil pniej jeden ze stranikw obrci si do wartownika stojcego obok i skin gow, a w mczyzna wyj zza pasa may rg i wydoby z niego szereg krtkich, ostrych dwikw. Niedugo pniej otworzyy si gwatownie mae drzwiczki, sprytnie wkomponowane w wielkie wrota, i wytoczy si przez nie potny krasnolud w zbroi pytowej, z twarz poznaczon bliznami. On rwnie nosi na pancerzu herb miasta. Ach, nareszcie co stwierdzi z przeksem Bruenor. I ciepo mi si zrobio na moim maym sercu, e macie krasnoluda za szefa. Moe nie jestecie tacy gupi, na jakich wygldacie. Mio ci pozna, krlu Bruenorze powiedzia krasnolud. Jestem Torgar Delzoun Hammerstriker, do usug. Ukoni si nisko, zamiatajc ziemi czarn brod. Mio ci pozna, Torgarze odpar Bruenor, odpowiadajc rwnie gbokim ukonem, do czego, jako gowa pobliskiego krlestwa, z pewnoci nie by zobowizany. Twoi onierze dobrze ci su, blokujc drog, a jeszcze lepiej jako miso armatnie! Sam ich szkoliem pochwali si Torgar. Bruenor znw si ukoni. Jestemy zmczeni i brudni i szukamy spoczynku na noc. Mgby otworzy dla nas wrota? Torgar wychyli si w jedn i drug stron, przygldajc bacznie karawanie i potrzsajc z powtpiewaniem gow. Otworzy szerzej oczy i jeszcze energiczniej pokrci gow, gdy zerkn w prawo i ujrza ludzk kobiet stojc obok drowa. Nie moe by! krzykn, celujc skatym palcem w stron Drizzta. Ba, syszae o nim, wiem, e tak zaja go Bruenor. Mwi ci co imi Drizzt? Syszaem czy nie, nic z tego upiera si Torgar. aden drow nie wejdzie do tego miasta,

pki ja jestem najwyszym dowdc Topora z Mirabar! Bruenor zerkn na Drizzta, ktry jedynie ukoni si z szacunkiem. Niesusznie, ale rozumiem to, wic on zostanie za murami zgodzi si Bruenor. Co ze mn i z mymi ziomkami? A niby gdzie mamy pomieci piciuset krasnoludw? spyta szczerze Torgar. Bezradnie rozoy wielkie donie. Moglibymy posa was do kopal, gdybymy tam kogo wpuszczali. A nie wpuszczamy! To zrozumiae powtrzy Bruenor. Ilu z nas moecie przyj? Dwudziestu, razem z tob odpowiedzia Torgar. Wic niech bdzie dwudziestu. Bruenor zerkn na Thibbledorfa Pwenta i skin gow. Tylko trzech twoich poleci ze mn i Dagnabbitem robi si piciu, a gdy dodamy Pasibrzucha... przerwa i spojrza na Torgara. Masz co przeciwko temu, ebym zabra nizioka? Torgar wzruszy ramionami i potrzsn gow. Wic z Pasibrzuchem bdzie nas szeciu podj Bruenor, zwracajc si do Dagnabbita i Pwenta. Powiedzcie pozostaym, by wybrali czternastu kupcw, ktrzy chcieliby tu troch pohandlowa. Lepiej, cobym zabra ca brygad burkn Pwent, lecz Bruenor go nie sucha. Bynajmniej nie pragn zabiera do Mirabar grupy szaojownikw Pwenta, zwaszcza gdy w miecie panowaa tak napita atmosfera. Gdyby si o to pokusi, pewnie jeszcze przed zachodem soca Mirabar i Mithrilowa Hala znalazyby si w stanie wojny. Wybierzesz dwch, ktrzy pjd z tob, chyba e sam chcesz tu zosta poleci ostro Pwentowi. I pospiesz si. Zaledwie kilka chwil pniej Torgar Delzoun Hammerstriker przeprowadzi dwudziestu krasnoludw przez solidn bram Mirabar. Bruenor szed na czele kolumny, tu obok Torgara, i wyglda tak, jak na obytego, zahartowanego przygodami krla Mithrilowej Hali przystao. Swj wyszczerbiony, jednosieczny topr nis przypity na plecach, tu obok tarczy z wizerunkiem spienionego kufla, ale tak, by rzuca si w oczy i by kady mg go sobie dobrze obejrze. Na gow wsadzi hem, o jednym odamanym rogu. By krlem krasnoludw, ludu penego odwagi i chtnego do bitki, i kady musia o tym wiedzie. Wic kto jest teraz waszym markizem? spyta Torgara, gdy weszli do miasta. Torgar szerzej otworzy oczy. Elastul Raurym odpar. Cho nie powiniene si nim zajmowa. Powiedz mu, e chc z nim porozmawia rzuci Bruenor, a oczy Torgara otworzyy si jeszcze szerzej. Markiz planuje swe wiosenne spotkania jesieni, a letnie zim wytumaczy Torgar. Nie mona tak po prostu wej do jego paacu i prosi o audiencj.

Bruenor zmierzy krasnoluda stanowczym spojrzeniem. Ja nie prosz o audiencje sprostowa. Ja ich udzielam. A teraz id i powiadom markiza, e jestem tu, by porozmawia, jeli oczywicie powie mi co, czego warto sucha. Ta naga zmiana w zachowaniu Bruenora, i to teraz, gdy wrota si za nimi zatrzasny, wyranie zaniepokoia Torgara. Szybko jednak ukry zaskoczenie za gron min, zmruy oczy i wrogo popatrzy na swego gocia. Bruenor odpowiedzia podobnym spojrzeniem. Id i mu powiedz powtrzy spokojnie. I powiadom o tym swoj rad oraz t gupi sceptran. Protok... Jest dla ludzi, elfw i gnomw przerwa stanowczym gosem Bruenor. Ja nie jestem czowiekiem, z pewnoci nie elfem i nie brodatym gnomem. Rozmawiam z tob jak krasnolud z krasnoludem. Gdyby przyszed do Mithrilowej Hali i powiedzia, e chcesz si ze mn zobaczy, na pewno by do mnie dotar. Zakoczy skinieniem gowy i opuci do na rami Torgara. Krzepki wojownik przytakn z ponur min, jakby przypomnia sobie wanie o czym wanym. Powiem mu zgodzi si a przynajmniej powiem jego Motom, by przekazali mu wiadomo. Bruenor zachichota, a Torgar przestpi z nogi na nog. W obliczu wyranej pogardy krasnoludzkiego krla fakt, e jeden z zaufanych przywdcw krasnoludw tarczowych markiza nie moe z nim porozmawia, rzeczywicie wydawa si troch nie na miejscu. Powiem mu powtrzy Torgar z przekonaniem. Zaprowadzi dwudziestu goci do miejsca, w ktrym mogli zosta na noc, duego kamiennego domu o kilku skromnie umeblowanych pokojach. Moecie zostawi tu wozy i towary wyjani Torgar. Bdziecie mieli wielu klientw. Przyj da zwaszcza dla tych biaych cacuszek. Wskaza jeden z trzech wozw, jakie wjechay wraz z gomi, ktrego boczne cianki migotay od licznych wiecideek. Kociane ozdoby wyjani Bruenor. Z pstrga kykciowego. Mj may przyjaciel ma zote race. Wskaza na Regisa, ktry zaczerwieni si i skin gow. Sam to wszystko zrobie? spyta z niedowierzaniem Torgar, zwracajc si do Regisa. Tylko par rzeczy. Pokaesz mi o poranku rzek Torgar. Moe kupi kilka sztuk. Skin gow i zostawi ich, by przekaza markizowi zaproszenie Bruenora. Niele go przekabacie stwierdzi Regis. Bruenor popatrzy na niego z namysem.

By gotw, zanim przyjechalimy odkry nagle nizioek. A teraz pewnie zamierza odej wraz z nami. Bruenor tylko si umiechn. Sysza od Dagnabbita o licznych przeklestwach i grobach, jakimi w Mirabar obrzucano Mithrilow Hal, i dostrzeg, e wikszo z nich, co dziwne a moe wcale nie, jeli si nad tym dobrze zastanowi pochodzia od krasnoludw, nie od ludzi. To dlatego Bruenor nalega, by przyby do miasta, w ktrym tak wielu jego pobratymcw yo w warunkach odpowiadajcych bardziej czowiekowi ni krasnoludowi. Oni take powinni ujrze prawdziwego krasnoludzkiego krla, uosabiajcego legend ich ludu. Powinni usysze opowie o skarbach i tradycjach Mithrilowej Hali. Moe wtedy wielu mirabarskich krasnoludw przestanie knu przeciwko swym ziomkom i przypomni sobie, skd wywodzi si ich rd. *** Przykro ci, e ci nie wpucili powiedziaa Catti-brie do Drizzta, kiedy stanli na wysokim urwisku lecym na wschd od karawany, spogldajc na miasto Mirabar. Drizzt obrci si i spojrza na ni z zaciekawieniem. Nie dostrzeg w jej twarzy szyderstwa, tylko trosk. Widocznie mia bardzo zawiedzion min. Nie zapewni j. Wiem, e istniej pewne rzeczy, ktre si nigdy nie zmieni, wic akceptuj je takimi, jakie s. Twoja twarz mwi co innego. Drizzt zmusi si do umiechu. Nie bardzo. Spojrzenie, jakim obdarzya go Catti-brie, mwio, e ona i tak wie swoje. Mylisz o tej elfce stwierdzia. Drizzt odwrci wzrok, patrzc na Mirabar. auj, e nie moglimy jej ocali wyzna. Wszyscy tego aujemy. auj, e daa eliksir mnie, a nie jej. Inaczej Bruenor by mnie zabi Catti-brie chwycia go za rk i zmusia, by spojrza jej w oczy, a na jej piknej twarzy pojawi si umiech. Tego by chcia? Drizzt nie mg si oprze jej urokowi. Widzisz, dla mnie to trudne wyjani. Czasami auj, e ycie nie toczy si tak, jak bym sobie tego yczy, i nie kada opowie koczy si tak, jak bym chcia. Wic sprbuj sprawi, by to si zmienio poradzia Catti-brie. To wszystko, co moesz zrobi. To prawda, Drizzt nie mg zaprzeczy. Westchn gboko i popatrzy na Mirabar, znw mylc o Ellifain.

*** Dagnabbit wyszed pnym popoudniem, gdy soce chylio si ku zachodowi, a po ulicach miasta hula zimny wiatr. Wrci tu przed witem i cay dzie spdzi z Bruenorem, dyskutujc o miejskich intrygach oraz o tym, co oznaczaj dla Mithrilowej Hali, podczas gdy kupcy i Regis pracowali przy wozach na zewntrz. Niewielu podchodzio do tych wozw tylko paru krasnoludw i kilku ciekawskich ludzi a wikszo z nich targowaa si o tak niskie ceny, e krasnoludy z klanu Battlehammer nieuchronnie rezygnoway z transakcji. Jedyny wyjtek zjawi si krtko po poudniu. No wic poka nam swoje prace, nizioku poprosi Torgar. Tuzin gw, nalecych do przyjaci Torgara, pokiwao skwapliwie. Regis wyjani nizioek, wycigajc do, ktr Torgar zamkn w silnym i przyjacielskim ucisku. Poka mi je, Regisie. Mnie i moich przyjaci trzeba troch przekona, bymy wydali nasze zoto na co, czego nie da si wypi! Wszystkie krasnoludy wybuchny miechem i te, ktre pochodziy z Mirabar, i te, ktre przybyy tu w gocin. Regis tymczasem pogry si w rozwaaniach, czy nie warto byoby wykorzysta zakltego rubinowego naszyjnika, obdarzonego moc magicznej perswazji, i za jego pomoc przekona krasnoludy do zakupu. Niemal natychmiast odrzuci jednak t myl, przypominajc sobie, jak oporne byway te stworzenia wobec dowolnej formy magii. Co wicej, gdyby zosta zapany, mogoby to zaway na stosunkach Mirabar i Mithrilowej Hali. Wkrtce stao si jasne, e naszyjnik i tak nie byby mu potrzebny. Przybye krasnoludy miay cikie sakiewki i chtnie pozbyway si monet. Sprowadzay te kolejnych przyjaci. Towary na wozach zaczy znika. Z okna domu Bruenor i Dagnabbit z rosnc satysfakcj obserwowali targowisko. Zauwayli take, z mieszanin obawy i nadziei, ponure twarze przedstawicieli innych ras, gwnie ludzi, ktrzy spogldali na krasnoludzkie zbiegowisko z wyran pogard. Sdz, e przybywajc tu, wbilimy kij w mrowisko zauway Dagnabbit. Chocia tutejsze krasnoludy pewnie przestan nas przeklina. Za to wicej przeklestw spynie z ust ludzi doda Bruenor, wyranie zadowolony z tej perspektywy. Chwil pniej do drzwi zapuka Torgar, z torb pen sprawunkw. Przychodzisz, by powiedzie mi, e twj markiz jest zbyt zajty oznajmi Bruenor, otwierajc szeroko drzwi. Zajmuj go w tej chwili inne wane sprawy potwierdzi Torgar. I pewnie dlatego nie odpowiedzia na twoje pukanie dorzuci Dagnabbit zza plecw

Bruenora. Torgar bezradnie wzruszy ramionami. A co z tob? zapyta Bruenor. I twoimi przyjacimi? Czekaj ci wane sprawy czy znajdziesz troch czasu, by z nami wypi? Nie mam ju pienidzy. Nie pytamy o nie. Torgar przygryz warg. Nie mog rozmawia jako reprezentant Mirabar wyjani. A kto ci o to prosi? szybko odpar Bruenor. Dobry krasnolud nie gada na prno. Na pewno znasz opowieci, ktrych jeszcze nie syszaem. To jest warte wicej ni kufel piwa. Tak wic za zgod Torgara tej nocy w kamiennym domu stojcym w cichej, smaganej wiatrem ulicy Mirabar zorganizowano wielkie przyjcie. Pojawio si na nim ponad stu mirabarskich krasnoludw, z ktrych cz pokada si pokotem na pododze i zostaa do rana. O wicie dom zosta otoczony przez onierzy o ponurych twarzach ludzi, nie krasnoludw. Bruenor nie wyglda na zaskoczonego. Nadszed czas, by on i jego przyjaciele std odeszli. Torgar i jego znajomi mogli spodziewa si kopotw, to pewne, lecz gdy Bruenor popatrzy na dowdc tarczowych krasnoludw zatroskanym wzrokiem, stary weteran jedynie mrugn okiem i wyszczerzy zby. Znajdziesz drog do Mithrilowej Hali, Torgarze Delzounie Hammerstrikerze! zawoa do niego Bruenor, gdy wozy zaczy toczy si przez bram. Zabierz ze sob wszystkich przyjaci i wszystkie opowieci, jakich jeszcze nie znam. Znajdziemy do jada i napitkw, by ci si odbijao, oraz ciepe ko na tak dugo, ile bdziesz chcia w nim wygrzewa swj tyek! Nikomu z karawany z Doliny Lodowego Wichru nie umkny ponure grymasy, jakimi ludzcy stranicy zareagowali na te sowa. Lubisz sprawia kopoty, co? powiedzia Regis. Markiz by dla mnie zbyt zajty, co? odrzek Bruenor z chichotem. Bdzie aowa, e si ze mn nie spotka, co do tego nie ma wtpliwoci. Drizzt, Catti-brie i Wulfgar podeszli do wozu Bruenora, kiedy tylko wraz z pozostaymi doczy do karawany za bramami miasta. Co tam si stao? spyta mroczny elf. Zadzierzgnlimy par intryg i mielimy mnstwo dobrej zabawy odpar Bruenor. Teraz mamy ju pewno, e jeli Mirabar zdecyduje si kiedy otwarcie wystpi przeciw Mithrilowej Hali, zabraknie mu paruset niewysokich wojownikw.

3 OD ODWROTU DO ZWYCISTWA Musisz biec dalej! zaja Treda Nikwillig, niecierpliwie pocigajc go za rkaw. Ranny krasnolud opiera si o gaz, pot la mu si z czoa i policzkw, a za kadym razem, gdy stawa na uszkodzonej nodze, na jego twarzy pojawia si grymas blu. To przez kolano wyjani Tred, dyszc przy kadej sylabie. Ty biegnij, a ja powstrzymam te kundle! Nikwillig skin gow z aprobat, syszc, ile zawzitoci zostao jeszcze w jego rannym przyjacielu. Skoro nie moesz biec, zatrzymamy si i bdziemy walczy postanowi. Ba! parskn do niego Tred. Pdzi tu caa zgraja worgw. Wkrtce zdechych worgw odpar mciwie Nikwillig. Nikwillig by bardziej rzemielnikiem ni wojownikiem, lecz teraz odezwaa si w nim krew krasnoludw. Obserwujcy t przemian Tred nie mg si nie umiechn. Potrzebujemy wic planu rzek. W ktrym wykorzystamy ogie zgodzi si Nikwillig. Gdzie w pobliu rozlego si przejmujce wycie, ale krasnoludy nie wyglday na przeraone. Nie biegn wszystkie razem stwierdzi Tred. Rozproszyy si zgodzi si Nikwillig. Godzin pniej, gdy skowyt dobiega ju niemal zza ich plecw, Tred usiad przy trzaskajcym ognisku, skrzyowa przed sob silne rce i pooy na kolanach jednosieczny topr z zaostrzonym szpicem. Rozprostowa obola nog i przymkn spokojnie oczy. Jedynie jego poruszajca si rytmicznie stopa wiadczya o rosncym napiciu. Od czasu do czasu cisz przerywa suchy trzask. Syszc go, Tred przygryza warg, majc nadziej, e lina wytrzyma wystarczajco dugo pod ciarem nadcitej, lecz jeszcze nie zwalonej sosny. Kiedy w mroku zabysy pierwsze czerwone oczy, Tred zacz gwizda. Sign rk na bok i podnis due wiadro wody, wylewajc je na siebie. Lubicie mokre miso, szczeniaczki? zawoa do worgw. Kiedy wielkie wilki znalazy si w polu jego widzenia, kopn wystajce z ogniska polano, posyajc w ich stron snop iskier i natychmiast je zatrzymujc. Niestety, zraniona noga Treda odmwia przy tym gwatownym ruchu posuszestwa i krasnolud zwali si ciko na ziemi, krzyczc z blu. Tymczasem pka przygita lin do ziemi sosna i drzewo zwalio si dokadnie tam, gdzie zamierzay krasnoludy. Suche gazie wpady w ogie, a wywoany tym podmuch rozrzuci na bok iskry i suche igy. Niejedna udlia biednego Treda, podpalajc mu brod. Uderzeniami doni zdusi tlce si pomyki, warkn butnie na przeciwnikw i przyj pozycj obronn.

Po drugiej stronie sosny pomienie ugodziy kilka worgw, ktre weszy na polank. Poparzone zwierzta zaskowyczay i wycofay si gwatownie, skubic spalone kawaki futra i gryzc na olep towarzyszy, ktrzy zastpili im nierozwanie drog ucieczki. Pie zwalonej sosny zaj si pomieniem, wznoszc ognist cian pomidzy Tredem a worgami, lecz wczeniej kilka ciemnych sylwetek przeskoczyo j lub omino. Trzymajc donie nisko na trzonku topora, Tred ci nim z rozmachem, odtrcajc na bok pierwszego skaczcego worga, ktry potoczy si na ziemi. Szybko si odwrci, przesuwajc do w gr drzewca i opierajc je o swj pas. Gdy skoczyo na niego drugie zwierz, nadziao si na zaostrzony szpic broni. Tred natychmiast cofn topr i ci w d, trafiajc trzeciego szarujcego worga prosto w czubek gowy, rozbijajc mu czaszk i rozkadajc go na kamieniach. Nikwillig znalaz si przy nim, z mieczem w doni. Gdy zbliyy si nastpne dwa worgi, po jednym z kadej strony, krasnoludy odwrciy si plecami do siebie i dzielnie paroway ataki. Sfrustrowane bestie zataczay coraz cianiejsze koa. Nikwillig wycign zza pasa sztylet i cisn nim w bok jednego z worgw. Stwr zaskomla i uciek w cie. Jego towarzysz szybko poszed w jego lady. Pierwsz rund wygralimy powiedzia Tred, odsuwajc si od poncego coraz intensywniejszym ogniem drzewa. Ta sfora ma ju do walki stwierdzi Nikwillig ale inne nas dopadn, nie ma co do tego wtpliwoci! Ruszy przed siebie, cignc za rk Treda. Kiedy jednak opucili polank, ten wyprostowa si i zatrzyma. Chyba e my zapiemy je pierwsi oznajmi zdumionemu Nikwilligowi. Kieruj nimi orkowie. Jeli pozbdziemy si orko w, pokonamy i worgi. Nikwillig przyglda mu si przez kilka chwil bez sowa, lustrujc spojrzeniem rann nog Treda powd, dla ktrego nie mieli szans, by uj pogoni. W tej sytuacji pozostay tylko dwa wyjcia. A pierwsze z nich, porzucenie Treda, po prostu nie wchodzio w rachub. A wic znajdmy sobie paru orkw zaproponowa i umiechn si szeroko. Tred odpowiedzia podobnym umiechem. Poruszali si szybko, przemykajc przez zacienione polanki i wzgrza i przedzierajc si przez nierwny teren, gdy nie mogli znale drogi. Przez wiksz cz czasu Nikwillig praktycznie nis Treda, lecz aden z krasnoludw si na to nie skary. Wok nich rozlegao si wycie worgw. Wygldao jednak na to, e ich podstp si powid, zbi pocig z tropu i sprawi, e niejeden ze stworw zastanowi si dwa razy, zanim znw zdecyduje si zaatakowa. Jaki czas pniej z wysoko pooonego punktu obserwacyjnego krasnoludy zauwayy w oddali mae ogniska. Nie wygldao to na jeden duy obz, lecz na kilka mniejszych. Popenili bd stwierdzi Tred, a Nikwillig zgodzi si z nim caym sercem.

Majc w polu widzenia nowy cel, krasnoludy poruszay si jeszcze szybciej. Kiedy noga odmawiaa Tredowi posuszestwa, po prostu podskakiwa, a jeli si przewrci, co zreszt czsto si zdarzao, zaciska zby, podnosi si, lin oczyszcza nowe zadrapania i par do przodu. Na jednym z nieporonitych traw zboczy wzgrz spotkali kolejnego wilka, lecz w chwili gdy obnay ky i wypry grzbiet, przybierajc gron pozycj, Tred wbi mu topr w bok, rozkadajc go na ziemi. Nikwillig szybko go dopad, dobijajc besti, zanim jej skowyt zdoaby zaalarmowa znajdujcy si ju niezbyt daleko obz orkw. Niedugo pniej, gdy wschodnie niebo rozjaniay ju pierwsze oznaki poranka, dotarli do maej piaszczystej skarpy i wyjrzeli przez szczelin pomidzy pniem drzewa a gazem. Nieco niej pono mae ognisko, wok ktrego siedziao trzech orkw, a kilku innych spao w pobliu. Obok tej trjki siedzia ranny worg, warczc, parskajc, lic rany i kierujc nienawistny wzrok na orkw za kadym razem, gdy przeklinali go za to, e pozwoli wymkn si krasnoludom. Nikwillig przyoy palec do ust i gestem nakaza Tredowi, by zosta na skarpie. Przesun si na bok, w peni wykorzystujc fakt, e pewni siebie orkowie nie spodziewali si adnych nieoczekiwanych goci. Tred obserwowa jego poczynania, z aprobat kiwajc gow i umiechajc si, gdy Nikwillig podpez na brzuchu do skraju obozu i szybko wbi n najpierw w ciao jednego, a nastpnie drugiego picego orka. Nie przeoczy wic chwili, gdy worg unis czujnie gow. Wiedzia, e zabawa si skoczya i czas na prawdziw walk. Zaciskajc zby, stan midzy drzewem a gazem i zamacha rkami. No, chcielicie mnie, to mnie macie! rykn. Orkowie zerwali si i podnieli alarm. Ich trzeci picy towarzysz rwnie zacz si podnosi, lecz Nikwillig by szybszy i podern mu gardo, zanim ork zdy nawet jkn. Najbliszy z orkw chwyci wielki topr i zaszarowa na Treda, podchodzc do z wpraw wytrawnego wojownika. Najwyraniej jednak nie przemyla tego manewru, bo kiedy Tred rzuci w niego kamieniem, zupenie straci rezon i pozwoli, by pocisk ugodzi go w twarz. Oszoomiony, zatoczy si do przodu, wprost na ostrze krasnoludzkiego topora. Pozostae dwa stwory rozejrzay si dookoa, dopiero teraz uwiadamiajc sobie zdradzieckie dzieo Nikwilliga oraz obecno drugiego krasnoluda. Dwch na dwch oznajmi w ich mowie Nikwillig. My mamy wilczka! zacz jeden z orkw, lecz zmaltretowany worg najwyraniej si z nim nie zgodzi, wypad bowiem z obozu i skowyczc, pobieg ciemnymi drkami w gb lasu. Drugi z orkw prbowa ruszy w jego lady, skaczc w bok. Bez chwili wahania Tred rzuci za nim swj topr. Bro nie trafia stwora, ale wybitnie uniemoliwia mu ucieczk, kiedy jej trzonek zaplta si midzy nogami przeraonego orka. Drugi ork, widzc rannego i pozbawionego broni krasnoluda, zawy i unis swj

wyszczerbiony miecz, po czym zaszarowa gwatownie. Nikwillig wiedzia, e nie zdoa powstrzyma go na czas, jeli natychmiast nie zdecyduje si na brawurowe dziaanie. Skoczy wic na stwora i zacz okada go piciami i kopa, pki go nie przewrci i nie wgnit w ziemi cikimi buciorami. Niestety, podczas tej operacji bronicy si rozpaczliwie stwr rozora mu bark kocem wczni. Usysza, e Tred woa imi swego brata i obrci si zaniepokojony. Na szczcie Tred w peni panowa nad sytuacj. Trzyma schwytanego orka za nadgarstki i za kadym razem, gdy wspomina imi brata, pochyla si gwatownie, uderzajc czoem w twarz swego winia. Pierwszym kilku ciosom towarzyszyy gone upnicia, gdy ko uderzaa o ko, potem kade kolejne wywoywao tylko cichy chrzst pogruchotanej na miazg czaszki orka. Chyba moesz go ju zostawi stwierdzi w kocu cierpko Nikwillig. Na te sowa Tred chwyci stwora jedn rk za kark, drug za pachwin, unis go nad gow i rzuci w d skarpy. Sporo zapasw stwierdzi Nikwillig, buszujc po obozie. Cholerny ork mnie dgn odpar Tred. Dopiero wtedy jego towarzysz zauway now ran: jaskraw struk krwi pync z piersi Treda. Nikwillig ruszy mu z pomoc, lecz Tred odesa go machniciem rki. Bierz zapasy i idziemy poleci. Sam si opatrz. Zrobi to i niedugo pniej wyruszyli w drog. Tred stka z blu na kadym kroku, lecz poza tym w najmniejszym nawet stopniu si nie skary. Straci wiadro krwi albo i wicej, a za kadym razem, gdy jego stopa zelizgiwaa si po obluzowanym kamieniu, gwatowny ruch na nowo otwiera najwiesz ran. Tred nadal jednak nie narzeka ani te nie spowalnia dziarskiego tempa Nikwilliga. Ich kontratak chyba skutecznie zniechci pocig, bowiem niewiele skowytw dobiegao do ich uszu wraz z szumem zimnego nocnego wiatru. Mimo to, kiedy Tred i Nikwillig wspili si na wysok gra i popatrzyli w d na odleg wiosk tak naprawd jedynie grupk domw zerknli na siebie z trosk. Jeli tam pjdziemy, sprowadzimy na nich hord orkw i wilczkw stwierdzi Tred. A jeli nie pjdziemy, niedugo padniesz odrzek Nikwillig. Nie dotrzemy szybko do Mithrilowej Hali, nawet jeli zdoamy znale do niej drog. Mylisz, e wiedz, jak walczy?. spyta Tred, znw spogldajc na wiosk. yj w kocu w dzikich grach, prawda? Trudno byo zaprzeczy, wic Tred jedynie wzruszy ramionami i w lad za Nikwilligiem pody biegncym w d szlakiem. Grupk domw otacza mur spitrzonych gazw, wysokoci rwny wzrostowi czowieka,

lecz dopki krasnoludy do niego nie podeszy, nie zauwayy adnych stranikw. W kocu zza gazw wyjrzao dwoje ludzi mczyzna i kobieta. Wygldali, jakby wanie tdy przechodzili i przypadkiem dostrzegli przybyszw. Co zamierzacie? spytaa kobieta. Zamierzamy si przewrci, jak sdz odpowiedzia Nikwillig. Podpar lekko Treda i wskaza na jego nog. Znajdziecie ciepe ko i troch gorcego gulaszu dla mojego rannego ziomka? Teraz, jakby wiadomo, e wreszcie dotarli do ludzkich siedzib odebraa Tredowi resztk si, krasnolud opar si ciko o swego towarzysza i straci przytomno, osuwajc si na ziemi. Nikwillig pochyli si nad nim z trosk. Mczyzna i kobieta wybiegli zza muru i doczyli do nich na drodze. Kobieta zabraa si za ogldziny zranionego krasnoluda, mczyzna za stan nad ni i zacz si czujnie rozglda, jakby spodziewajc si, e za przybyszami nadcignie potna armia. Jestecie z Mithrilowej Hali? zapyta. Z Cytadeli Felbarr odpowiedzia Nikwillig. Jechalimy do Pycizn, gdy zostalimy napadnici. Do Pycizn? powtrzya kobieta. Daleka droga. I trudna ucieczka. Kto was napad? Orkowie? spyta mczyzna. I giganci. Giganci? Od dawna nie widzielimy tu gigantw wzgrzowych. Nie wzgrzowi, tylko ci niebieskoskrzy giganci lodowi. Mczyzna i kobieta popatrzyli po sobie z trosk. Mieszkacom tego regionu nieraz doskwieray ataki lodowych gigantw, ale stary jarl Orel Szarorki od wielu dziesitkw lat trzyma swoje plemi z dala od ludzkich siedzib, gboko w grach. Teraz informacja o udziale tych gigantw w napadzie musiaa budzi groz, lk, e stworzenia te znw wstpiy na wojenn ciek a przeciwnikiem byy straszliwym, godnym smoka. Wemy go do rodka zaproponowaa kobieta. Potrzebuje ka i ciepego posiku. Nie mog uwierzy, e w ogle yje! Ba, Tred jest zbyt brzydki, by umrze stwierdzi Nikwillig. Tred otworzy znuone oko i powoli unis do do twarzy przyjaciela, jakby chcia go poklepa z wdzicznoci. Kiedy jednak ten pochyli gow, wsun palec wskazujcy pod kciuk i prztykn Nikwilliga w nos. Nikwillig rzuci si do tyu, trzymajc za obolae nozdrza, a Tred wrci do pozycji lecej, zamkn oczy i umiechn si bogo. Mieszkacy maej wioski Stukajce Obcasy zwielokrotnili strae, a kada warta penia sub osiem godzin. Stranikami i zwiadowcami zostao okoo szedziesiciu najbardziej krzepkich mczyzn z osady. Po dwch dniach odpoczynku doczy do nich Nikwillig, kierujc pracami nad budow dodatkowych fortyfikacji.

Tred nie uczestniczy w tych przygotowaniach. Przespa ca dob, a potem w cigu kolejnych dni budzi si tylko po to, by pochon suty posiek, jaki dostarczyli mu uprzejmi mieszkacy Stukajcych Obcasw. W wiosce by wprawdzie kapan, ale nie grzeszy umiejtnociami, wic jego wysiki, by uzdrowi gocia magicznie, spezy na niczym. Pitego dnia Tred podnis si i zacz zachowywa jak dawniej. Pod koniec dekadnia, gdy na horyzoncie nie pojawi si pocig, zacz te niecierpliwie przynagla towarzysza do wymarszu. Ruszamy do Mithrilowej Hali oznajmi pewnego poranka Nikwillig. Poprosimy krla Gandaluga, by przysa wam na pomoc onierzy. Chyba krla Bruenora odpar jeden z wieniakw. Jeli wrci ju do swego ludu z odlegej Doliny Lodowego Wichru. To prawda? Tak syszelimy. Nikwillig skin gow, wzdychajc z powodu mierci Gandaluga, po czym na powrt przybra dziarsk min. A wic krla Bruenora, najsprawiedliwszego krasnoluda, jaki kiedykolwiek istnia. Nie jestem pewien, czy potrzebujemy jego pomocy cign mczyzna. C, powiemy mu, co si wydarzyo, i niech sam podejmie decyzj wtrci Tred. W kocu po to jest krlem. Tego poranka Tred i Nikwillig wyszli ze Stukajcych Obcasw; ich kroki znw byy dziarskie, a plecaki pene zapasw dobrego i smacznego jada oraz napitkw, nie ochapw, jakie ukradli orkom. Ludzie wyposayli ich rwnie w szczegowe instrukcje, jak dotrze do Mithrilowej Hali, tak wic krasnoludy miay nadziej, e do szybko skocz t cz podry. Zamierzay uda si do Mithrilowej Hali, ostrzec krla Bruenora, a nastpnie uzyska eskort, ktra przeprowadzi ich przez tunele grnego Podmroku do ich domu w Cytadeli Felbarr. Ale nawet kiedy tam dotr, ich podr si nie skoczy przynajmniej dla Treda, bowiem krzepki krasnolud zamierza zwoa grup wojownikw, by pomci brata oraz pozostaych polegych. Na wszystko przyjdzie jednak waciwa pora, najpierw wic musieli odnale drog do Mithrilowej Hali. Pomimo wskazwek wkrtce odkryli, e na krtych grskich szlakach nie jest to atwe zadanie. Wystarczyo raz le skrci wrd ska, by potem mozolnie przedziera si przez gazy czy gste zarola, zawracajc do miejsca, z ktrego si przyszo. To zy strumie stwierdzi pewnego poranka Tred, odkrywszy, e id na poudnie i wschd, podczas gdy Mithrilowa Hala leaa na poudniowy zachd od Stukajcych Obcasw. Zakrci z powrotem zapewni go Nikwillig. Ba! parskn Tred, potrzsajc pici przed nosem towarzysza. Zgubili si i Nikwillig wiedzia o tym rwnie dobrze jak on, chocia nie chcia si do tego

przyzna. Nie zawrcili jednak. Droga wzdu rzeczki doprowadzia ich do dwch bardzo stromych zboczy, co oznaczao, e musieliby si potem decydowa na mudn wspinaczk. Dotarli ju tak daleko, e gdyby teraz zawrcili, graniczyoby to z gupot. Szli wic dalej, a gdy strumie po raz kolejny przeksztaci si nieoczekiwanie w wodospad, Tred stkn, mrukn i zacz schodzi po skaach tu przy jego brzegu. Moe to czas, by zastanowi si nad wyborem innego kierunku? zaproponowa Nikwillig. Ba! to bya caa odpowied upartego Treda, a tu za owym parskniciem rozleg si peen zaskoczenia okrzyk, bo kiedy Tred machn lekcewaco rk, by podkreli to sowo, trafi stop na bardzo liski kamie, straci rwnowag i run w d. Przynajmniej szybciej znalaz si na dole. Pniej szli w milczeniu, szukajc miejsca na obz. Gdy wspili si na stert wielkich pokruszonych gazw, ujrzeli, e dalej teren opada i przechodzi w rozleg dolin. Wielka przecz stwierdzi Nikwillig. Z ktrej pewnie korzystaj karawany, by dosta si do Mithrilowej Hali uzna Tred. A wic idziemy na zachd! Nikwillig skin gow, cieszc si, podobnie jak Tred, e nastpnego dnia podr bdzie znacznie atwiejsza. Oczywicie, aden z nich nie wiedzia, e stali na pnocnym skraju Zej Przeczy, miejsca, w ktrym dawno temu rozegraa si wielka bitwa i gdzie wasay si zjawy polegych oraz jeszcze bardziej niebezpieczne, bo rzeczywiste potwory.

4 KONFLIKT LOJALNOCI Krasnoludzki radny, Agrathan Hardhammer, poruszy si niespokojnie w swoim fotelu, gdy wok niego podnis si gwar oywionych rozmw. By moe powiniene udzieli mu audiencji powiedziaa Shoudra Stargleam, sceptrana miasta. Niebieskie oczy Shoudry bysny niebezpiecznie, gdy potrzsna gow, by odgarn z twarzy ciemne wosy. Tych wosw zazdrocia jej poowa kobiet w miecie, cho bowiem Shoudra skoczya trzydziestk i cae ycie przeya w ostrym, wietrznym klimacie Mirabar, utrzymay poysk, jakiego mona by si spodziewa na gowie dziewczyny o poow modszej. Sceptrana, wysoka i szczupa, bez wtpienia bya pikna, cho jej delikatne rysy kryy stalowy charakter. Tusty mczyzna siedzcy na wyoonym poduszkami tronie, markiz Mirabar, parskn w jej stron i machn z niesmakiem rk. Miaem i mam na gowie waniejsze sprawy ni zajmowanie si potrzebami niezapowiedzianego gocia oznajmi, wpatrujc si stanowczo w Agrathana. Nawet jeli ten go jest krlem Mithrilowej Hali. Poza tym chyba to twoim, a nie moim obowizkiem s negocjacje dotyczce umw handlowych. Zgodnie z wszelkimi doniesieniami, krl Bruenor nie przyby tu wcale w takim celu zaprotestowaa Shoudra, powodujc kolejny niecierpliwy gest doni markiza Elastula. Elastul potrzsn gow i popatrzy na Moty, swych gwnych pomocnikw, pokrytych licznymi bliznami starych wojownikw. Moliwe, e to ona powinna bya spotka si z Bruenorem stwierdzi Djaffar, przywdca grupy. Szturchn markiza w bark. Shoudra zna par sztuczek, ktre zmikczyyby nawet krasnoluda! Pozostali trzej onierze i markiz parsknli miechem. Shoudra Stargleam zmruya niebieskie oczy i wyprostowaa si dumnie, krzyujc rce na piersi. Z boku Agrathan znw si poruszy. Wiedzia, e Shoudra sobie poradzi i e, podobnie jak wszyscy mieszkacy Mirabar, ktrzy mieli jaki dostp do Elastula, przywyka do jego swobodnego zachowania. Markiz mia nad nimi zasadnicz przewag: jego stanowisko byo dziedziczne, w przeciwiestwie do obieralnych radnych i sceptrany. Prosi o rozmow z tob, markizie, a nie ze mn czy kim z rady przypomniaa szorstko Shoudra, ucinajc chichoty. A co ja mam robi z kim takim jak Bruenor Battlehammer? odpar Elastul. Wieczerza z nim? A moe mu wyjani, e wkrtce przestanie mie jakiekolwiek znaczenie? Shoudra zerkna bagalnie na Agrathana, a krasnolud odchrzkn, przycigajc uwag

markiza. Nie powiniene lekceway Bruenora poradzi. Jego krasnoludy znaj si na swoim rzemiole. To bez znaczenia powtrzy Elastul, rozsiadajc si wygodniej. Ten ciekawski Gandalug nie yje, niech kamienie zmiel jego koci na py, a Bruenor dziedziczy krlestwo w stanie upadku. Shoudra znw popatrzya na Agrathana; tym razem na jej twarzy igra umieszek, bowiem i ona, i krasnolud wiedzieli, co ich teraz czeka. Mam ponad dwa tuziny metalurgw i alchemikw chepi si Elastul. Dobrze im pac i wkrtce zaczn, przynosi mi dochd! Agrathan spuci gow, by Elastul nie dostrzeg jego powtpiewajcej miny, gdy po raz kolejny pogry si w opowieciach o tym, jak poprawi jako metalu wydobywanego w kopalniach Mirabar. Od dnia, w ktrym nowi pracownicy markiza przybyli do miasta, czyli ju od kilku lat, Agrathan wysuchiwa ich czczych obietnic. Agrathan nie pracowa w kopalniach od ponad wieku odkd zacz szerzy sowo Dumathoina jednak jako kapan tego krasnoludzkiego boga, zwanego Stranikiem Sekretw pod Gr, wierzy, e bajanie najtych alchemikw i metalurgw nie przyniesie im adnego zysku. Bo skoro Dumathoin nie przekaza krasnoludom wiedzy o magicznym sposobie udoskonalania metalu, sposb ten po prostu nie istnia. Wynajci pracownicy spenili jednak swoje zadanie jeli na tym miao ono polega i cignli na siebie uwag markiza, co z kolei napenio ich kieszenie rzek zota. W Mirabar mieszkao o poow mniej krasnoludw ni w Mithrilowej Hali, zaledwie ponad dwa tysice, a kilkuset z nich znalazo miejsce w szeregach Toporw, ktrych doborowe oddziay uwalniay kopalnie od plagi potworw. Tysic, ktry pracowa w kopalniach, ledwie mg wypeni normy ustalane co roku przez Rad Migoczcych Kamieni, i to prowadzc wydobycie z istniejcych ju y. Teraz nikt ju nie prowadzi poszukiwa w gbinach kopal, gdzie co prawda czaiy si liczniejsze niebezpieczestwa, ale i zoa musiay by znacznie bogatsze. Trzeba byo spojrze prawdzie w oczy: Mirabar nie mogo spowolni produkcji i wysa potrzebnych miastu grnikw na poszukiwanie lepszych rud, tak wic markiz wpad w sida bajd tych rzekomych specjalistw wrd ktrych nie byo adnego krasnoluda ktrzy twierdzili, e tak dobrze znaj si na metalach. Poza tym, wedug Agrathana, jeli istniay takie procesy, o jakich mwi markiz, dlaczego nie wykorzystano ich ju przed wiekami? Dlaczego ci metalurgowie i alchemicy nie zredukowali roli krasnoludw z Mithrilowej Hali, krasnoludw z caego wiata, wycznie do roli dostawcw materiau bazowego? Obiecywali bro, zbroje i inne metalowe przedmioty tak wytrzymae, by mogy pobi na gow wszystko, co produkuje lud Bruenora, a jednak jeli znali takie sekrety, jeli oczywicie w ogle one istniay, dlaczego nie zachowaa si legendarna bro stworzona dziki tym procesom?

Nawet jeli twoi specjalici speni swe obietnice, wiele potrzeba, by Bruenor i Mithrilowa Hala stracili na znaczeniu odrzeka Shoudra Stargleam, a Agrathan ucieszy si, e przeja inicjatyw. Przewyszaj nas w dziedzinie produkcji w stosunku wyszym ni trzy do dwch. Markiz znw niecierpliwie machn doni w jej stron. I tak nie miaem nic do powiedzenia Bruenorowi Battlehammerowi. Po co tu przyszed? Kto go zaprosi? Kto prosi... zakoczy z kpicym parskniciem. By moe nie powinnimy byli pozwoli mu wej stwierdzia Shoudra. Agrathan popatrzy na Elastula, susznie zgadujc, e markiz mierzy wanie Shoudr gronym spojrzeniem. Gdy rozniosa si wie, e krl Bruenor czeka przy bramie Mirabar, to Elastul pozwoli wej mu do rodka. Nikt z rady ani sceptrana nie zostali o tym poinformowani, dopki krasnoludy z klanu Battlehammer nie rozoyy ju swych towarw na ulicach Mirabar. Tak, by moe moja wiara w lojalno obywateli bya bdna zripostowa markiz, kierujc te ostre sowa bardziej do Agrathana ni Shoudry. Spodziewaem si, e krl Bruenor tylko naje si tu wstydu. Oczekiwaem, e mieszkacy miasta zlekcewa go tak, jak na to zasuy. Agrathan zerkn spode ba i dostrzeg, e przy tych sowach markiz rzeczywicie na niego patrzy. W kocu aden czowiek nie poszed robi interesw z klanem Battlehammer. Uczyniy to jedynie krasnoludy, a Agrathan by najwyszym rang krasnoludem w miecie, nieoficjalnym przywdc i rzecznikiem ich mirabarskiej populacji. Rozmawiae z mistrzem Hammerstrikerem? A co mam mu powiedzie? spyta Agrathan. Cho wrd ludzkich przywdcw uwaano go za rzecznika krasnoludw, przedstawiciele tej rasy z Mirabar wcale si tak do niego nie odnosili. Masz przypomnie mistrzowi Hammerstrikerowi, komu winien jest lojalno odrzek markiz. Agrathan musia si bardzo stara, by zachowa spokojn twarz i ukry wrzc w nim burz. Lojalnoci Torgara Delzouna Hammerstrikera nie mona byo kwestionowa. Szorstki stary wojownik suy markizowi, jego poprzednikowi, poprzednikowi poprzednika i jeszcze kilku poprzednim i mieszka w miecie duej ni rodzice rodzicw kadego z czonkw rady. Szed w pierwszym szeregu tych, ktrzy walczyli w tunelach grnego Podmroku z potworami groniejszymi ni cokolwiek, co Moty markiza ci elitarni doradcy, wybrani z powodu swego rzekomego statusu weteranw kiedykolwiek widzieli. Gdy orcze hordy zaatakoway Mirabar sto i siedemnacie lat temu, Torgar i garstka innych krasnoludw utrzymali wschodni mur podczas szturmu, walczc z setkami najedcw, podczas gdy gwne siy Mirabar walczyy przy zachodnim murze, cignite tam podstpem wroga. Dziki powiceniu, ranom i licznym zwycistwom Torgar Delzoun Hammerstriker zasuy sobie na stanowisko przywdcy Topora. Jednak nawet Agrathan usysza w sowach markiza nut prawdy i bynajmniej nie bya to

kwestia lojalnoci, lecz trzewego osdu. Torgar i jego towarzysze nie zrozumieli implikacji, jakie nis za sob handel z rywalami z Mithrilowej Hali czy bratanie si z nimi. Agrathan i Shoudra opucili zebranie, idc rami w rami zewntrznymi korytarzami paacu i wychodzc na blade wiato pnego popoudnia. Wia chodny wiatr, przypominajcy im, e w Mirabar zima zawsze czekaa za progiem. Zwrcisz si do Torgara bardziej ogldnie ni Elastul? spytaa Shoudra z umiechem. Jako sceptrana zajmowaa si podpisywaniem umw handlowych. Wraz ze wzrostem znaczenia Mithrilowej Hali ona rwnie ucierpiaa, a przynajmniej ucierpiaa jej praca. Shoudra Stargleam podesza jednak do tego znacznie spokojniej ni wielu innych w miecie, w tym liczne krasnoludy. Wedug niej, aby pokona Mithrilow Hal, naleao zwikszy produkcj i znale lepsz rud, by wytwarza lepsze produkty. Poza tym uwaaa, e wzrost znaczenia rywala handlowego powinien by katalizatorem sucym temu, by Mirabar samo stao si silniejsze. Bd ostrony, ale znasz Torgara... Mao kto moe mu cokolwiek powiedzie. Jest lojalny wobec Mirabar stwierdzia Shoudra, a cho Agrathan przytakn, wyraz jego twarzy mwi, e wcale nie by ju tego taki pewien. Shoudra Stargleam dostrzega t min i zatrzymaa si, po czym pooya do na ramieniu Agrathana. Jest lojalny wobec miasta czy wobec rasy? spytaa. Czy za swego prawdziwego wadc uwaa markiza, czy krla Bruenora z Mithrilowej Hali? Torgar walczy dla markizw, zanim jeszcze urodzili si twoi rodzice przypomnia jej Agrathan. Shoudra przytakna, lecz podobnie jak Agrathan przed chwil, nie wygldaa na przekonan. Nie powinni byli handlowa i pi z przyjezdnymi krasnoludami rzeka. Otulia si cianiej paszczem i ruszya w swoj stron. A swoj drog, to prawdziwa pokusa j tumaczy Agrathan. Dobry interes, dobry napitek i jeszcze lepsze opowieci. Mylisz, e mj lud nie chce usysze o bitwie o Dolin Stranika, a twj wiat byby lepszy, gdyby drowi najedcy zwyciyli Mithrilow Hal? C, moe gdyby mroczne elfy spowodoway wiksze straty, zanim zostay odparte... mrukna Shoudra. Agrathan zmierzy j surowym spojrzeniem, ktre szybko zagodniao, gdy krasnolud dostrzeg, e kobieta umiecha si porozumiewawczo. Ba! parskn. A wic zgodnie z twoim rozumowaniem, Mirabar jest dunikiem Mithrilowej Hali, bo zwyciya mroczne elfy? zapytaa Shoudra. Agrathan milcza przez chwil. W kocu wzruszy ramionami, nie chcc angaowa si w dyskusj.

Shoudra znw si umiechna i skina gow, byo bowiem oczywiste, e serce krasnoluda podsuwa mu jedn odpowied, a jego rozsdek drug, i bynajmniej nie byo z czego artowa. Tak naprawd myl, e Agrathan, wany urzdnik w Radzie Migoczcych Kamieni, ywi najwyraniej mieszane uczucia co do Mithrilowej Hali, wzbudzaa w sercu sceptrany niema trwog. Agrathan by jednym z najsilniejszych opozycjonistw wobec Mithrilowej Hali i czsto przytacza sowa swych bardziej stanowczych wyborcw, ktrzy postulowali, by podj skryte dziaania przeciwko klanowi Battlehammer. Niegdy nakreli plan infiltracji ssiedniego krlestwa i umieszczenia w ich magazynach sabiej palcego si wgla, ktry osabiby ich moliwoci produkcyjne. Wielokrotnie podczas spotka rady Agrathan Hardhammer grzmia przeciwko klanowi Battlehammer, lecz dopiero ujrzawszy ich twarz w twarz Shoudra poja si determinacji krasnoludw, a wic i Agrathana. Powiedz mi, Agrathanie, czy to ten synny drow towarzyszy karawanie krla Bruenora? Drizzt DoUrden? Tak, by tam, ale nie wpuszczono go do miasta. Shoudra popatrzya na niego z zaciekawieniem. Na Pnocy Drizzt cieszy si do znaczn saw, jeszcze zanim wystpi przeciwko wasnemu ludowi, gdy drowy zaatakoway Mithrilow Hal. Zgodnie z wszelkimi doniesieniami by bohaterem. Topr nie pozwoli adnemu przekltemu mrocznemu elfowi chodzi po ulicach Mirabar, bez wzgldu na to, jak si nazywa cign stanowczo Agrathan. Drizzt zosta wic za murami. Ale byli tacy, co widzieli i jego, i t ludzk dziewczyn, ktr Bruenor nazywa wasn crk. Jest tak przystojny, jak powiadaj? spytaa Shoudra. Agrathan jeszcze bardziej wykrzywi si w jej stron. To przecie drow, gupia! W odpowiedzi Shoudra Stargleam wybuchna miechem, a Agrathan potrzsn kdzierzaw gow. Tymczasem dotarli do Placu Podmiasta, otwartej przestrzeni pomidzy trzema budynkami. W jednym z nich mieszkaa Shoudra. Porodku trjktnego placu znajdowaa si prowadzca w d klatka schodowa, biegnca do najpilniej strzeonego pomieszczenia w Mirabar, do gwnego wejcia do Podmiasta prawdziwego miasta, jeli chodzio o Agrathana i jego pobratymcw gdzie trwaa wytona praca. Shoudra poegnaa si z krasnoludem i wesza do domu, Agrathan za dugo sta na szczycie schodw. Jeszcze nigdy nie czu si tak niezrcznie, schodzc do domeny dwch tysicy mirabarskich krasnoludw. Spad na niego niemiy obowizek poinformowania Torgara i pozostaych o decyzjach markiza, lecz wystarczajco dobrze zna swych pobratymcw, by wiedzie, e wpadn we wcieko, gdy o nich usysz. Ich uczucia w zwizku z Mithrilow Hal wahay si od gorcej mioci po rwnie arliw nienawi. Wielu mirabarskich krasnoludw postulowao, by konfiskowa towary kadej karawany z Mithrilowej Hali jadcej na zachd

z domeny klanu Battlehammer, dobrze wiedzc, e takie dziaanie oznaczaoby otwart wojn. Inni przypominali, e ich przodkowie yli w Mithrilowej Hali wraz z przodkami krla Bruenora i e byy to dobre czasy, ktrych pami naleaoby wskrzesi. Agrathan parskn nazywa to krasnoludzkim westchnieniem zszed ciko po schodach, przepychajc si obok licznych ludzkich stranikw w grnej komnacie prowadzcej do windy. Gestem odprawi pomocnika i sam zaj si cikimi linami, opuszczajc si dziesitki metrw w d do kolejnego strzeonego pomieszczenia, w ktrym wszystkie wyjcia zablokowano zewntrznymi portykami i okutymi elazem wrotami. Stranikami byy tam wycznie krasnoludy, jedne z najtwardszych w Toporze. Idcie i przekacie wiadomo wszystkim naszym ziomkom poleci im Agrathan. Take tym, ktrzy na grze pracuj przy murach. Spotykamy si po zachodzie soca w Hali Wszechogni i chc, by zjawili si tam wszyscy, co do jednego! Stranicy otworzyli przed Agrathanem jedne z drzwi. Min ich ze spuszczon gow, mamroczc do siebie pod nosem. Zastanawia si, jak sprosta tej delikatnej misji. Najwyraniej markiz zapomnia, e Agrathan jest krasnoludem, a subtelno nigdy nie bya jego najmocniejsz stron. *** W Hali Wszechogni nigdy nie byo spokojnie i cicho, gdy zbieray si w niej mirabarskie krasnoludy, lecz tej nocy, gdy zjawiy si niemal wszystkie i pogryy w tak gorcej dyspucie, zawrzaa niczym kocio. Wic teraz mi mwisz, czyjej opowieci mog sucha, a czyjej nie? rykn Torgar Hammerstriker do Agrathana. Nic wielkiego si przecie nie stao. Wypilimy tylko razem troch piwa. Wielu krasnoludw, ktrzy towarzyszyli Torgarowi na targowisko Doliny Lodowego Wichru i pniej na przyjcie u klanu Battlehammer, gono wyrazio aprobat. Pewien przedsibiorczy, rudobrody krasnolud podnis nawet pikne kawaki rzebionej koci, jakie naby u kupcw. Mog to odsprzeda w Nesme za dziesi razy wicej, ni daem! oznajmi. Wskoczy na ciemny piec, nadal trzymajc w grze niewielk statuetk, kocian podobizn ksztatnej barbarzyskiej kobiety, tak aby wszyscy mogli zobaczy. Chcesz mi powiedzie, e nie mog robi dobrych interesw, kapanie? Agrathan zawaha si, zaskoczony tak ywioow reakcj. Przyszedem, by przekaza sowa markiza Elastula, ktry przypomina, e krasnoludy z klanu Battlehammer nie s przyjacimi Mirabar. Pozbawiaj nas dochodw z handlu... Czy jest tu cho jeden, ktry moe zgodnie z prawd powiedzie, e yje mu si lepiej,

odkd otworzyli na nowo Mithrilow Hal? przerwa mu inny krasnolud, zwracajc si do rudobrodego kupca. Nawet ta pikna figurka, Bullwhipie, nie wynagrodzi ci strat. Wielu krasnoludw mu przyklasno, wiwatami skaniajc, by kontynuowa. Lepiej nam si wiodo, zanim przyjecha tu klan Battlehammer. A kto ich zaprasza? Ba! Gadasz jak gupiec! warkn Torgar. I to mwi krasnolud, ktry szuka u radnych poyczki! zripostowa oponent. Dalej potrzebujesz pienidzy, Torgarze? A moe opowieci krla Bruenora napeni ci odek? Torgar wspi si na podwyszenie na pnocnym kracu hali i stan obok Agrathana. Milcza przez dug chwil. Czeka, a ucichn dyskusje. To, co tutaj sysz, to zawistna gadanina, nic wicej oznajmi spokojnie. Mwicie o klanie Battlehammer tak, jakby ogosili przeciwko nam wojn, podczas gdy oni otworzyli jedynie kopalnie, ktre do nich naleay, zanim jeszcze powstao Mirabar. Maj prawo do swojej ojczyzny i mog w niej uczciwie zarabia. Siedzimy tu, planujc, jak ich pokona, podczas gdy wydaje mi si, e powinnimy si zastanowi, jak si z nimi dogada! Kradn nam dochody! wrzasn kto z tumu. Zapomniae o tym? Po prostu nie wytrzymujemy ich konkurencji bez chwili wahania sprostowa Torgar. Maj lepsze kopalnie i lepszy metal, co wicej, umieli pokona orkw, duergary i smrodliwe drowy. Nie moecie wini krla Bruenora i jego poddanych, e ciko pracuj i zaciekle walcz! Z kadego kta rozlegy si okrzyki, jedne pene aprobaty, inne potpienia. W rnych miejscach hali rozgorzay potyczki na pici. Na podwyszeniu Torgar i Agrathan wpatrywali si w siebie stanowczo i cho jeszcze kilka dni temu aden z nich nie rozumia w peni pogldw drugiego, teraz ich wizje zaczynay si wreszcie krystalizowa. Hej, klecho, bierzesz stron ludzi, zamiast ziomkw? dobieg z tumu okrzyk. Torgar i Agrathan obrcili si jednoczenie, podobnie jak wielu innych. Wszyscy w wielkiej komnacie spotka ucichli, krasnoludy przerway walki w poowie ciosu, bowiem kto wreszcie wypowiedzia to, co od dawna ich drczyo. Po czyjej stronie opowie si teraz Agrathan? Dla Torgara nadesza chwila prawdy. Czy i on bdzie musia wybiera midzy krasnoludzkimi krewniakami z Mithrilowej Hali a spoecznoci Mirabar, do ktrej tak dugo nalea? Agrathan, czonek Rady Migoczcych Kamieni, mia mniej wtpliwoci. Ju teraz wiedzia, e pozostanie lojalny wobec Mirabar. Patrzc na Torgara, odkry, e markiz waciwie oceni poczynania wojaka. Oto mia przed sob zdrajc! Wiara Agrathana szybko zostaa zachwiana. Nagle rozwary si wielkie wrota hali i do rodka wszed duy oddzia Toporw Mirabar, wdzierajc si w zakopotany tum i otaczajc krasnoludy. Tu za nim pojawi si markiz i kilku jego bardziej stanowczych doradcw, a wraz z nimi sceptrana.

Nie tego spodziewalimy si po naszych krasnoludzkich braciach... zacz Elastul, jakby przypomina, e miasto i bez ich wani ma wystarczajco wiele kopotw. A Torgar Hammerstriker i ci, ktrzy towarzyszyli mu przy wozach klanu Battlehammer oraz u kamcw... ehm, bardw z tego klanu, pomylili si, i to mocno, w swych osdach cign. Pilnuj si, Hammerstriker, bo stracisz pozycj w Toporze. Co do reszty z tych, ktrych uwid kufel piwa i to aosne stworzenie owiane faszyw legend... Ten Bruenor Battlehammer niemal wyplu z siebie to imi. Przypomnijcie sobie, komu jestecie winni lojalno, i przypomnijcie sobie, e klan Battlehammer zagraa naszemu miastu. Elastul obrci powoli gow, obejmujc wzrokiem zebranych i starajc si wzbudzi w nich skruch. Ale to on le oceni sytuacj. Zapomnia, e przemawia do krasnoludw, na ktrych niewiele sw robi wraenie, nic wic dziwnego, e gowami pokiwaa jedynie garstka tych, ktrzy zgadzali si z markizem. Pozostali za wyprostowali si butnie, a Agrathan, z ubocza obserwujcy t scen, zacz si zastanawia, jak odpowie na to Torgar. Zerwie insygnia Topora i cinie je markizowi w twarz? Rozej si, rozkazuj wam! rykn Elastul. Wracajcie do pracy. Krasnoludy rozproszyy si, a markiz i jego wita odeszli, za wyjtkiem Shoudry Stargleam, ktra pozostaa, by porozmawia z Agrathanem. C, nie przemwi do nas krl mrukn Torgar, spluwajc kapanowi pod nogi. le si stao, e markiz przyszed tu w taki sposb stwierdzi Agrathan do Shoudry, gdy zostali sami. Wielu parw w radzie naciskao, by podj zdecydowane dziaania wyjania Shoudra. Obawiali si, e wizyta krla Bruenora moe mie niewaciwy wpyw na krasnoludzkich obywateli. I tak si stao powiedzia pospnie Agrathan. A teraz tylko zaognilicie spraw. Tym razem by z ni zupenie szczery. Obserwowa, jak pozostae krasnoludy opuszczaj hal albo wracaj do piecw, ktre j otaczay. Widzia ich miny i rozzoszczone oczy, sysza szepty. Jeden bdny krok Torgara spowodowa lawin, ktra moe doprowadzi do rozamu w klanie, wcisn te klin midzy spoeczno ludzi i krasnoludw. A markiz chwyci wanie za mot kowalski i uderzy nim mocno w w klin.

5 TAM, GDZIE WASAJ SI ZJAWY Karawana przekroczya most na poudnie od Mirabar, a nastpnie przez dekadzie podaa wzdu rzeki Mirar na wschd od miasta. Na poudnie od nich majaczyy wysokie drzewa Lasu Czat, w ktrym zamieszkiway podobno liczne plemiona orkw. Na pnocy wznosiy si ogromne gry Grzbietu wiata, ktrych szczyty buntowniczo bielay niegiem, nic sobie nie robic z faktu, e na nizinach trwao wanie lato. Trawa wok nich bya wysoka, a agodne pola Doliny Khedrun wieciy tymi mleczami, lecz sielska sceneria nie upia czujnoci krasnoludw. Tak daleko na pnocy kady obszar lecy poza murami miasta naleao uwaa za potencjalne zagroenie i dzicz w penym tego sowa znaczeniu. Kadej nocy podwajali wic strae, ustawiali wozy w ciasny krg, a Drizzt, Catti-brie i Wulfgar pilnowali flanek. Guenhwyvar doczaa do nich na zwiadach. Na wschodnim kracu doliny, w odlegoci okoo stu pidziesiciu kilometrw od Mirabar, rzeka Mirar skrcaa na pnoc, pync z podgrza Grzbietu wiata. Las Czat rwnie zakrca na pnoc, podajc za lini rzeki, jakby j ledzi. Teraz bdzie trudniej ostrzeg Bruenor, gdy rozkadali obz. Jutro koo poudnia wrcimy na pogrze i bdziemy i w cieniu lasu. Rozejrza si po swych towarzyszach, ktrzy tylko spokojnie pokiwali gowami. Czeka nas niebezpieczna podr cign Bruenor. Nikt nawet nie mrugn. Wolno rozeszli si kady do swoich zaj. Droga nie jest taka za zauwaya Delly Curtie, gdy Wulfgar doczy do niej i Colson w maej przybudwce, jak Delly ustawia obok wozu. Nie gorsza ni ulice Luskan. Na razie dopisao nam szczcie odpar Wulfgar, wycigajc rce po Colson. Uwanie przyjrza si dziewczynce, crce Meraldy Feringal, lady Auckney, maego miasteczka wrd gr Grzbietu wiata, lecego na zachd od przeczy, ktra wyprowadzia karawan z Doliny Lodowego Wichru. Wulfgar uratowa Colson przed lordem Feringalem i jego siostr, ktrzy chcieli zamordowa maego bkarta maa nie bya bowiem crk Feringala. Lord Auckney uzna zatem, e to Wulfgar jest ojcem dziecka, bo Meralda nigdy nie ujawnia imienia prawdziwego ojca dziewczynki, utrzymujc, e zgwacono j na jednym z traktw. Wulfgar jednak nie mia z tym nic wsplnego i nigdy nie obcowa z Meralda, ale gdy spoglda na Colson, na malutk istotk, ktra staa si dla niego tak cenna, aowa, e to nie on j spodzi. Kiedy podnis wzrok, napotka pene mioci spojrzenie Delly. Tak, teraz wiedzia, e dopisao mu szczcie. Idziesz dzi w nocy z Drizztem i Catti-brie? spytaa Delly. Wulfgar potrzsn gow. Jestemy zbyt blisko Lasu Czat. Drizzt i Catti-brie poradz sobie beze mnie. Zostajesz, bo boisz si o mnie i Colson stwierdzia Delly, a Wulfgar nie zaprzeczy.

Kobieta wycigna rce, by zabra dziecko, lecz Wulfgar obrci si tak, by nie moga go dosign, cay czas umiechajc si do niej szeroko. Nie moesz przez nas zaniedbywa obowizkw poskarya si Delly, na co Wulfgar tylko si rozemia. To powiedzia, podnoszc dziecko i zmuszajc Delly, by stana na palcach jest mj obowizek, pierwszy i najwaniejszy. Drizzt i Catti-brie rwnie o tym wiedz. Obozujemy blisko Lasu Czat, a wic i orkw. Moesz myle, e ulice Luskan s gorsze od dziczy, bo tak naprawd nie widziaa dziczy. Jeli orkowie si na nas rzuc, poleje si krew. Gwnie orcza krew, ale i troch krasnoludzkiej. Nigdy nie widziaa bitwy, moja kochana, i mam nadziej, e tak pozostanie, ale tutaj... Przerwa, krcc gow. A jeli orkowie si na nas rzuc, bdziesz ich trzyma z dala ode mnie i Colson dopowiedziaa Delly. Wulfgar popatrzy na Colson, ktra spaa spokojnie w jego ramionach. Umiechn si jeszcze szerzej. aden ork, gigant ani smok nigdy ci nie zrani obieca dziecku, po czym podnis wzrok, by zerkn na Delly. Otworzya usta, by co powiedzie pewnie rzuci jedn ze swoich sarkastycznych uwag ale si powstrzymaa. Przez chwil wpatrywaa si w niego w milczeniu, a potem wolno skina gow, jakby przyjmowaa t jego obietnic. *** Jak ostrzega Bruenor, nastpnego dnia podr staa si znacznie trudniejsza, bo trawiaste ki ustpiy miejsca usianym gazami szlakom wspinajcym si na pogrze. Na poudniu teren by bardziej paski, lecz idc tamtdy, krasnoludy znalazyby si w gstwinie Lasu Czat, domu wielu nieprzyjaznych bestii. Majc przy sobie gromad krzepkich krasnoludw, Bruenor postanowi pozosta na otwartej przestrzeni, by wrogowie poznali ich si. Krasnoludy nie skaryy si na trudy wdrwki, a gdy natkny si na wwz lub szczeglnie nierwny kawaek traktu, przez ktry wozy nie mogy si przetoczy, do kadego z pojazdw podchodzia grupa mczyzn, unosia go silnymi rkami i przenosia na drug stron. Takie byy ich zwyczaje i sia, dziki ktrej od wiekw wydzierali ziemi jej najwiksze skarby. Obserwujc ich w marszu, Drizzt zaczyna rozumie, jakim cudem te niepozorne w gruncie rzeczy stworzenia potrafiy tworzy kamienne twierdze, takie jak Mithrilowa Hala. Ta sama determinacja pozwolia Bruenorowi stworzy mot Aegisfang i starannie wygrawerowa na jego gowicy, gdzie jedna bdna rysa zniweczyaby cay wysiek, portrety trjcy krasnoludzkich

bogw. Dwa dni po tym, jak opucili Przecz Khedrun, kiedy drzewa Lasu Czat znalazy si tak blisko, e mogli sysze ptaki piewajce w ich koronach, okrzyk stray przedniej potwierdzi inne obawy Bruenora. Z lasu wya orko wie! Sformowa grupy bitewne! poleci Bruenor. Grupa Pierwsza Lewa, tworzy klin! zawoa Dagnabbit. Pierwsza Prawa, czworobok! Na lewej flance Drizzt i Catti-brie obserwowali precyzj dowiadczonych krasnoludzkich wojownikw i jako pierwsi ujrzeli wypadajc z lasu band orkw, kierujcych si ku wozom z przodu. Wygldao na to, e orkowie nie przyjrzeli si swym potencjalnym ofiarom, bowiem gdy wyszli z krzakw i ujrzeli, jak liczne s oddziay krasnoludw, zatrzymali si gwatownie i rzucili jeden przez drugiego do ucieczki. Jake odmienne byy ich ruchy od poczyna spokojnych, wyszkolonych krasnoludw niemal wszystkich krasnoludw. Ignorujc woania Bruenora i Dagnabbita, Thibbledorf Pwent i jego Pogromcy Flakw stworzyli wasn formacj, charakterystyczn dla ich taktyki. Nazywali j szar, lecz wedug Drizzta i Catti-brie bardziej przypominaa lawin. Pwent i jego chopcy pohukiwali, wrzeszczeli i wdzierali si w leny mrok w pocigu za orkami, beztrosko przeskakujc pierwsz lini krzakw. Orkowie mogli zastawi puapk ostrzega Catti-brie. Pokazali nam tylko cz swych si, by nas wcign w zasadzk. Z lasu dobiegy guche odgosy uderze i w gr wyprysno kilka orczych szcztkw. Na szczcie ci orkowie nie grzeszyli rozumem skomentowa Drizzt. Ruszy w d, by doczy do Bruenora, a Catti-brie pospieszya za nim. Gdy dotarli do krla, znaleli go na awce wozu, gdzie sta z domi na biodrach, otoczony przez zwarte szeregi krasnoludw. Jeden klin wojownikw przeszed zrcznie obok defensywnych czworobokw, jakie stworzyy dwa pozostae oddziay. Nie doczycie do zabawy? zapyta Bruenor. Drizzt znw popatrzy w stron lasu i potrzsn gow. To zbyt niebezpiecznie wyjani. Tak, przez Pwenta zaczynam wtpi w sens dyscypliny mrukn Bruenor. Skrzywi si, podobnie jak Drizzt, Catti-brie oraz Regis, gdy jeden z orkw wylecia z krzakw i wyldowa twarz w d tu przed krasnoludami. Zanim ktrykolwiek z wojakw Bruenora zdy zareagowa, usyszeli spomidzy gazi dziki ryk i ze zdziwieniem ujrzeli, jak Thibbledorf Pwent, stojcy wysoko na drzewie, biegnie do koca gazi i wybija si mocno. Ork wanie zaczyna si podnosi, gdy Pwent wyldowa mu na grzbiecie, wbijajc go

z powrotem w ziemi. Zapewne ju by martwy, lecz dziki szaojownik, z poamanymi gazkami i limi tkwicymi w zakamarkach zbroi, trzs si zapamitale, zmieniajc orka w krwaw miazg. Po chwili zerwa si gwatownie i zacz skaka dookoa pogruchotanego ciaa. Moesz rusza w drog, krlu! wrzasn do Bruenora. Ju niedugo skoczymy. A Las Czat nigdy ju nie bdzie taki sam mrukn Drizzt. Gdybym bya mieszkajc tu gdzie w pobliu wiewirk, zastanowiabym si nad przeprowadzk dorzucia Catti-brie. Ja zapacibym wielkiemu ptakowi, by zabra mnie jak najdalej std doda Regis. Mamy trzyma pozycje? zawoa do Bruenora Dagnabbit. No, niech wozy ju jad odrzek krl, machajc doni. Jeli tu zostaniemy, i nam si oberwie. Pwent i jego wojownicy, z ktrych niektrzy byli ranni, doczyli do swych pobratymcw chwil pniej, piewajc pieni o zwycistwie. Teraz nie wygldali ju na gronych, a ich piosenki brzmiay bardziej jak dziecice rymowanki ni pieni triumfu. Obserwujc Pwenta, zastanawiam si, czy nie zmarnowaem modoci na treningach powiedzia Drizzt do Catti-brie, gdy wraz z Guenhwyvar znw patrolowali pnocne pogrze. Taa, mgby zabija czas, bbnic gow w kamienn cian, jak Pwent i jego chopaki. Bez hemu? Ano tak potwierdzia z powan min. Cho sdz, e Bruenor po prostu postawi przed nimi kiepski mur. Ach mrukn Drizzt, potrzsajc z niedowierzaniem gow. Do koca dnia i przez kilka kolejnych nie napotkali ju adnych orkw. Poruszali si wolno i z niejakim trudem, ale krasnoludy nie skaryy si na swj los, nawet gdy musiay w deszczu usuwa ze szlaku resztki starego osuwiska. W miar jak czas pyn, w obozowisku mnoyy si plotki, z kadym dniem bowiem stawao si coraz bardziej oczywiste to, e Bruenor nie zamierza szybko skrca na poudnie. *** Orkowie oznajmia Catti-brie, ogldajc trop odcinity w piachu na pooonym wysoko szlaku. Podniosa wzrok i rozejrzaa si, jakby wszya. Szli tdy kilka dni temu. I byo ich przynajmniej kilku dorzuci Drizzt, pochylajc si ponad gazem z ramionami skrzyowanymi na piersi. Co? spytaa. By moe dostrzegem co wikszego odpowiedzia Drizzt. Catti-brie zmruya oczy i przyjrzaa mu si uwanie, nie odpowiadajc na jego obuzerski

umieszek. Zamierzaa wanie powiedzie mu co niezbyt pochlebnego, gdy nagle zdaa sobie spraw, e by moe tym razem by dosowny. Podniosa si i odsuna o krok, raz jeszcze oceniajc lad. Dopiero wtedy uwiadomia sobie, e lad orka znajdowa si obok odcisku wikszego buta. Znacznie wikszego. Ork by tu pierwszy stwierdzia bez wahania. Skd to wiesz? Drizzt nie bawi si w instruktora, po prostu chcia wiedzie, jak do tego dosza. Gigant mg ciga orka, lecz wtpi, by ork ciga giganta. Skd wiesz, e nie szli razem? Catti-brie znw zerkna na tropy. To nie by gigant wzgrzowy rzucia z namysem. Wszyscy wiedzieli, e ci giganci od czasu do czasu walczyli u boku orkw. lad jest na to za duy. Moe to by gigant grski podsun Drizzt. Wiksza wersja tego samego stworzenia. Catti-brie potrzsna z powtpiewaniem gow. Wikszo grskich gigantw zwykle nie nosia butw, owijajc stopy skrami. Wyrane granice olbrzymiego odcisku mwiy jej tymczasem, e ten but by dobrze wykonany, a stopa wska, inna ni szerokie niczym petwy stopy gigantw grskich. Giganci kamienni od czasu do czasu te zakadaj buty stwierdzia z namysem. A lodowi nosz je zawsze. Wic mylisz, e gigant ciga orka? Catti-brie znw spojrzaa na Drizzta i wzruszya ramionami. Musiaa przyzna, e jej teoria jest mocno nacigana. Moliwe powiedziaa albo te przechodzili tdy niezalenie od siebie. A moe wdrowali razem. Gigant lodowy i ork? pado sceptyczne pytanie. Ludzka kobieta i drow? burkna, a Drizzt si rozemia. Ruszyli dalej, nie przejmujc si zbytnio tym, co znaleli. Tropy nie byy wiee, a nawet jeli zostawi je ork lub grupa orkw, w towarzystwie giganta lub dwch, i tak dwa razy by si zastanowili, zanim odwayliby si zaatakowa armi piciuset krasnoludw. *** Byo gorco i sucho, lecz cho krasnoludy pary uparcie na wschd, nie napotkay ju adnych potworw. Dzielni podrnicy wspinali si po zakurzonym szlaku, a bezlitosne soce palio im plecy, lecz gdy osignli szczyt i ruszyli w d po drugiej stronie, niebo jakby pociemniao.

Przed nimi majaczya rozlega, kamienista dolina, od pnocy i poudnia zamknita ogromnymi grami. Wok kady si cienie, nawet tam, gdzie z logicznego punktu widzenia soce powinno dociera bez przeszkd, a ziemia wygldaa na jaow, wypalon i w jaki dziwny sposb nierealn. Nad t rozleg rwnin unosiy si tumany mgy, cho nie dostrzegli w pobliu adnych zbiornikw wodnych, z ktrych mogaby pochodzi. Bruenor, Regis, Dagnabbit oraz Wulfgar z rodzin ruszyli w d, na spotkanie Drizzta oraz Catti-brie. Nie podoba ci si to, co widzisz? zwrci si do Drizzta Bruenor, dostrzegajc niepokj na twarzy zwykle opanowanego drowa. Drizzt potrzsn gow, jakby nie potrafi sowami wyrazi swoich obaw. Mam takie dziwne przeczucia... Urwa w p sowa i znw popatrzy na pospn dolin. Potrzsn gow, jakby chcia odgoni natrtne myli. Ja te to czuj wtrcia Catti-brie. Jakby kto nas obserwowa. I pewnie nas obserwuje powiedzia Bruenor. Strzeli z bicza, popdzajc swj zaprzg w d zbocza. Rozemia si, lecz jego wita nie krya oznak niepokoju, szczeglnie Wulfgar, ktry cigle spoglda na Delly i Colson. Twj wz nie powinien jecha pierwszy przypomnia Bruenorowi Drizzt. Te mu to mwiem zgodzi si Dagnabbit. Bruenor jedynie parskn pogardliwie i popdzi zaprzg dalej, nawoujc do popiechu swoich onierzy. Ba, wszyscy si wahaj narzeka. Niczego nie czujesz? zapyta Dagnabbit. Jak to niczego nie czuj? Przecie pawi si w radoci! Zatrzymamy si tam wskaza na rozcigajc si u ich stp dolin a potem zbierzemy si wok ogniska i co wam opowiem. Opowiesz? spytaa z niedowierzaniem Catti-brie. Opowiem o tej przeczy wyjani Bruenor. O Zej Przeczy. Nazwa ta niewiele znaczya dla towarzyszy Bruenora z Doliny Lodowego Wichru, lecz Dagnabbit zblad miertelnie, jak chyba jeszcze nigdy mu si nie zdarzyo. Mimo to postpi zgodnie z poleceniem i z typow dla siebie wpraw sprowadzi wozy ze szczytu na wskazany przez Bruenora obszar. Tam wraz z innymi zakrci si wok wozw, rozpakowujc potrzebne rzeczy. Kiedy krasnoludy uporay si wreszcie z rozstawieniem obozu i starannie ustawiy swoje zaprzgi, zebray si wok Bruenora, ktry wspi si na wz i zawoa: Wyczuwacie tu zjawy wyjani. I powinnicie je wyczuwa, bo ta dolina jest ich pena. To zjawy krasnoludw z Delzoun, ktrzy zginli w walce z orkami. Wskaza rk ku wschodowi, gdzie ziao wejcie do przeczy. A jaka to bya bitwa! Setki waszych przodkw odday tu ycie, moi drodzy, zabierajc ze sob tysice orkw. Ale nie trwcie si. Wygralimy bitw o Z

Przecz, wic jeli zobaczycie po drodze jakie zjawy, szydcie z nich, jeli to mary orkw, i kaniajcie si, jeli krasnoludw! Przyjaciele z Doliny Lodowego Wichru obserwowali Bruenora ze szczerym podziwem, zauwaajc, z jak wpraw rozkada akcenty i buduje nastrj tej opowieci. Co wicej, odway si powiedzie swym braciom, e dotarli do nawiedzanej przez zjawy doliny i maj prawo czu si nieswojo, ale powinni bra przykad ze swego krla, w ktrego sercu nie pojawi si bodaj cie strachu. Teraz moglibymy uda si dalej na poudnie cign. Moglibymy przemkn wzdu pnocnego skraju Trollowych Wrzosowisk i zajecha do Nesme. Przerwa i potrzsn gow, po czym wyrzuci z siebie dononie: Ba! Drizzt i pozostali przygldali si reakcji jego suchaczy i dostrzegli, e wiele, bardzo wiele brodatych gw pochylio si w uznaniu dla zdolnoci wodza. Ale ja wiedziaem dokoczy Bruenor e moi wojownicy nie ulkn si i miao wkrocz midzy zjawy. Nie przyniesiecie wstydu klanowi Battlehammer. A teraz ruszajcie po zaprzgi. Przecz przejedziemy w dwch ciasnych szeregach, a jeli zobaczycie krasnoluda z dawnych lat, zachowujcie si tak, jak kae dobry obyczaj! Krasnoludom nie trzeba byo tego dwa razy powtarza; ochoczo rzuciy si do wozw i ruszyy wzdu szlaku, na dno szerokiej przeczy. Zacienili szeregi, jak poleci Bruenor, i toczyli si obok siebie. Zanim do przeczy wjecha ostatni z wozw, jeden z krasnoludw rozpocz pie marszow, bohatersk opowie o staroytnej bitwie, podobnej do tej, jaka rozegraa si na Zej Przeczy. Po chwili melodi podjli pozostali, piewajc silnymi, dwicznymi gosami, ktre rozproszyy na moment upiorn atmosfer tego miejsca. Nawet jeli kr tu jakie zjawy wyszepta Drizzt do Catti-brie bd zbyt wystraszone, by wyj i nka t zgraj. Tu obok nich Delly rwnie swobodnie rozmawiaa z Wulfgarem. Cigle mi mwisz, jak paskudne s podre ajaa go. A ja nie mog poj, jak w ogle moge zamieni taki ywot na nudn wegetacj w jakim zapadym miecie! Nie martw si, my te tego nie rozumiemy zgodzia si Catti-brie, przycigajc zaskoczone spojrzenie barbarzycy. Odpowiedziaa rozbrajajcym umiechem. Wicher zawodzi a by moe syszeli jki potpionych lecz jego dwik doskonale pasowa do buczucznej pieni krasnoludw. Wok nich leay liczne pojedyncze biae kamienie a przynajmniej z pocztku wdrowcy sdzili, e to kamienie, dopki jeden z nich nie przyjrza im si baczniej i nie odkry, e to koci. Koci orkw i krasnoludw, udowe i czaszki, niektre wysuszone na socu, inne poke i zagrzebane do poowy w ziemi. Wok nich walay si szcztki zardzewiaego metalu, poamane miecze i pogite pancerze. Miao si wraenie, e nad tym pobojowiskiem unosz si duchy wacicieli owego ora, bowiem czasami kby dziwnej

mgy przybieray wyrane ksztaty krasnoluda lub orka. Klan Battlehammer, pogrony w pokrzepiajcej pieni, poda jednak niezachwianie za swym przywdc, salutujc pierwszym i warczc zaciekle na drugich. Tego wieczoru rwnie rozoyli obz, tworzc z wozw ciasne koo, w ktrym zamknli sposzone konie. Wok obozowiska ustawili te ponce pochodnie. Krasnoludy wci pieway, aby odstrasza zjawy, ktre mogy si czai w pobliu. Nie wychodcie tej nocy poleci Bruenor Drizztowi oraz Catti-brie i nie sprowadzaj tu tego gupiego kota, elfie. Nie chc adnych niespodzianek wyjani, widzc zdumione miny towarzyszy a ten stwr jest nieobliczalny. Obawiasz si, e Guenhwyvar otworzy portal, ktry bd mogli rwnie wykorzysta niechciani gocie? domyli si Drizzt. Rozmawiaem z kapanami i zgodzilimy si, e lepiej tego nie sprawdza. Drizzt skin gow. A wic tym bardziej Drizzt potrzebuje swojej pantery stwierdzia Catti-brie. Wolabym, by poradzi sobie bez niej upiera si Bruenor. Dlaczego? Powiedz nam, co wiesz, Bruenorze ponagli Drizzt. Podszed bliej, podobnie jak Catti-brie i jak Regis, ktry podsuchiwa ich z krzakw nieopodal. Przecz jest nawiedzona, to pewne oznajmi Bruenor, rozejrzawszy si najpierw ostronie. Pena twoich przodkw dorzucia Catti-brie. I nie tylko przyzna Bruenor. Mam jednak nadziej, e nasza liczba odstraszy take zjawy. Masz nadziej? burkn sceptycznie Regis. Bruenor wzruszy ramionami i obrci si do Drizzta. Musimy zbada okolic wyjani. Mylisz, e Gauntlgrym jest ju blisko? Bruenor rozoy rce. Wtpi. Powinno lee bliej Mirabar. Tu jednak znajdziemy pewne wskazwki. Ta wielka bitwa rozegraa si w czasach niezbyt pomylnych dla moich ziomkw, kiedy orkom udao si zrealizowa miae plany. Ale krasnoludy w kocu ich przechytrzyy... Wok przeczy peno jest tuneli i gbokich jaski, zarwno naturalnych, jak i tych stworzonych przez Delzounw. Moi pradawni ziomkowie poczyli je i wykorzystywali jako magazyny, aby opatrywa rannych, naprawia bro i zastawia puapki. Wabili tu niewielkie grupy orkw i wyynali je w pie, cho broniy si zaciekle. Orkowie znaj si na wojennym rzemiole, wic wielu krasnoludw zakoczyo tu swj ywot. Opacio si, bo w kocu zwyciyli. Zabili wikszo orkw, a reszt zagnali do ich nor w wysokich grach. A okoliczne jaskinie zapewne nadal kryj wiele sekretw, ktre zamierzam pozna.

Na pewno czaj si w nich wyjtkowo paskudne potwory powiedziaa Catti-brie. Kto musi usun te paskudztwa zgodzi si Bruenor. Moe wanie mnie si to uda? Chciae powiedzie: nam sprostowa Regis, wychodzc z krzakw. Bruenor umiechn si do niego chytrze. Zamierzasz znale drog do jaski i poprowadzi tam swoj armi? spyta Drizzt. Nie. Chc tylko przejecha przez przecz, jak powiedziaem. Wrcimy do Mithrilowej Hali i zajmiemy si biecymi sprawami, a potem zdecyduj, ilu powinnimy zabra na wypraw do jaski, i przywiod ich tu jeszcze przed nastaniem kolejnej zimy. Zobaczymy, co uda nam si znale. Wic po co przyprowadzie nas tu ju teraz? Pomyl troch, elfie odpowiedzia Bruenor, lustrujc uwanie obz. Nie zapominaj, e kiedy ju spojrzy si niebezpieczestwu prosto w twarz, wcale nie wydaje si takie straszne. Istotnie, Drizzt rozumia, do czego dy Bruenor. Noc mina im do niespokojnie, bo co jaki czas ktry z wartownikw krzycza Zjawa!, a wtedy pozostali zrywali si na rwne nogi. W mroku majaczyy tajemnicze sylwetki i rozlegay si pene blu okrzyki. Pomimo znuenia drog, krasnoludy nie spay dobrze, lecz o poranku znw wyruszyy w drog, piewajc pieni i ignorujc strach. Wierch Strachu i Niebiaski Ogie wyjani nastpnego dnia Bruenor, wskazujc na dwie gry, jedn na poudniu i drug na pnocy. Zamykaj przecz. Zapamituj kady taki drogowskaz, elfie. Bd tego potrzebowa, gdy tu wrcimy. Dzie min niepostrzeenie, po nim nastaa kolejna niespokojna noc, a o wicie znw wyruszyli w drog. Wczesnym przedpoudniem jechali dziarskim tempem, piewajc dononie, a szaojownicy biegali wok wozw. Nagle jeden z pojazdw tu obok Bruenora pochyli si, gdy jego tylne prawe koo zapado si w ziemi, a przednie lewe unioso si niebezpiecznie. Konie stany dba i zaray, a biedni wonice na prno starali si je uspokoi. Cz krasnoludw podbiega z boku, chwytajc pojazd, a pozostae rzuciy si ratowa przedmioty, ktre zsuway si z tyu prosto w rozwart szczelin, jaka otwieraa si w ziemi niczym wygodniaa paszcza. Drizzt podbieg do przodu i chwyci lejce rozszalaych koni. Jednym wprawnym ruchem przeci lejce i uratowa zwierzta przed upadkiem. Catti-brie przebiega obok drowa, kierujc si w stron wonicw, a Wulfgar zeskoczy z wozu Bruenora, by do niej doczy. Wz run w d, cignc za sob dwa przeraone krasnoludy i kobiet, ktra usiowaa przyj im z pomoc. Wulfgar rzuci si na ziemi na skraju otworu i wycign rce, chwytajc potnymi domi resztki koskiej uprzy. Na jego szczcie wz nie spad w szczelin, a jedynie stoczy si z jej

krawdzi, barbarzycy wic starczyo siy, by go zatrzyma. Kiedy obok przebiega niewielka, krga posta, zaskoczony Wulfgar omal nie wypuci z rk uprzy, nizioek bowiem bez wahania skoczy w d przepaci. Dopiero po chwili barbarzyca odkry, e Regis mia wok pasa lin, przymocowan do wozu Bruenora. Mam ich! dobieg okrzyk z dou. Dagnabbit i kilku innych krasnoludw doczyo do Bruenora, chwytajc lin i trzymajc j w miejscu. Catti-brie pierwsza si po niej wspia, za niedugo po niej wyszli dwaj posiniaczeni wonice. Pasibrzuchu? zawoa Bruenor zaniepokojony przeduajc si nieobecnoci nizioka. Tu na dole jest duo tuneli! odpowiedzia Regis i nagle wrzasn przeraliwie. Krasnoludy natychmiast wziy si do pracy i posapujc rytmicznie, wycigny Regisa na powierzchni. Wulfgar nie mg ju duej trzyma wozu. Pojazd spad z trzaskiem, znikajc z pola widzenia. Co znalaze? spyta Bruenor, potrzsajc przeraonym i pobladym Regisem, podczas gdy pozostae krasnoludy stoczyy si wok nizioka. Regis potrzsn gow. Wida byo, e strach odebra mu mow. Mylaem, e to ty wykrztusi wreszcie do jednego z wonicw. Ja... ja chciaem poda ci lin. Przesza przez... to znaczy, ja nie dotknem... to znaczy... Spokojnie, Pasibrzuchu sapn Bruenor, poklepujc nizioka w rami. Ju jeste bezpieczny. Regis pokiwa gow, ale nie wyglda na przekonanego. Z boku Delly mocno ucisna Wulfgara i ucaowaa go siarczycie. Dobrze si spisae szepna. Gdyby nie zapa wozu, wszyscy troje roztrzaskaliby si o skay. Wulfgar popatrzy nad jej ramieniem na Catti-brie, ktra staa w objciach Drizzta, lecz posaa mu pene wdzicznoci spojrzenie. Tymczasem Bruenor Battlehammer, dostrzegszy strach, jakiemu ulego wielu jego towarzyszy, stan na krawdzi otworu, opar donie na biodrach i wrzasn: Hej, wy przeklte zjawki! Nie ma w was nic poza kbem dymu? W dziurze rozleg si chr jkw, a krasnoludy odsuny si gwatownie. Jednak nie Bruenor. Och, ale si trzs! szydzi. No, jeli macie co do powiedzenia, wyacie, albo zamknijcie jadaczki! Jki umilky. Przez chwil aden z krasnoludw nie poruszy si ani nie wyda z siebie najmniejszego dwiku; wszyscy zastanawiali si, czy wyzwanie Bruenora nie cignie na nich ataku zjaw. Sekundy mijay, a z otworu nie wychyna adna zjawa, krasnoludy wic nabray pewnoci

siebie. Niech Pwent i jego chopcy powi si dugimi linami i zejd w d, tupic gono zwrci si Bruenor do Dagnabbita. Nie chc straci wicej wozw. Krasnoludy zabray si do dziaania, a wtedy Drizzt podszed do swego krasnoludzkiego przyjaciela. Wyzywasz umarych? spyta. Ba, nic nie chc powiedzie, tylko jcz. Pewnie nawet nie wiedz, e nie yj. Te prawda. Zapamitaj dobrze to miejsce, elfie poleci Bruenor. Sdz, e wanie tu powinnimy zacz poszukiwania Gauntlgrym. Z tymi sowy wrci do swego wozu, poklepa jeszcze raz Regisa po ramieniu, po czym nakaza wszystkim ruszy w drog, jakby nic si nie stao. Jed w spokoju, Bruenorze Battlehammerze wyszepta Drizzt. A czy nie robi tego zawsze? spytaa Catti-brie, podchodzc do drowa i otaczajc go w pasie ramieniem. Pokonanie Zej Przeczy zajo im trzy dni. Zjawy unosiy si wok nich na kadym kroku, a wicher nie przerywa aobnej pieni. Niektre obszary byy wzgldnie czyste, na innych peno byo koci i pordzewiaego metalu. Poza tym ponurym widokiem krasnoludom doskwierao dziwne poczucie straty i blu oraz niemal namacalna aura ziemi nawiedzanej przez wiele zagubionych dusz. Pod koniec trzeciego dnia, stanwszy na wysokiej grani, Catti-brie zauwaya w oddali srebrzyst rzek biegnc na wschd niczym ogromny w. Surbrin rzek z umiechem Bruenor, a gowy jego towarzyszy pochyliy si z uznaniem, bowiem wielka rzeka Surbrin pyna zaledwie kilka kilometrw na wschd od Mithrilowej Hali, a krasnoludy nawet postawiy na jej brzegu wschodni bram fortecy. Jeszcze kilka dni i bdziemy w domu oznajmi, wzbudzajc pene entuzjazmu okrzyki. Nadal nie rozumiem, dlaczego prowadzie nas t drog, jeli i tak zamierzae dotrze do domu zauwaya Catti-brie. Poniewa zamierzam wkrtce tu wrci, podobnie zreszt jak ty, elf, Pasibrzuch i Wulfgar, jeli zechce. I jak Dagnabbit i paru najlepszych z moich tarczowych krasnoludw. Poznalimy nieco ten teren i wiemy, czego oczekiwa. Teraz moemy zacz szuka. Mylisz, e przywdcy Mithrilowej Hali pozwol ci swobodnie hasa? spytaa Catti-brie. Jeste ich krlem. Nie potrzebuj ich pozwolenia. Jak sama zauwaya, jestem ich krlem zripostowa Bruenor. Nie musz pyta ich o zgod. Catti-brie nie moga si z nim nie zgodzi.

Czy nie powinna polowa z Drizztem? zapyta Bruenor. Dzi zabra ze sob Regisa odpowiedziaa i popatrzya na pnoc, jakby spodziewaa si ujrze ich na odlegej grani. Nizioek nie marudzi? Nie. Sam si naprasza o t wypraw. Cigle si zastanawiam, co wlazo w Pasibrzucha przyzna Bruenor, potrzsajc wochat gow. Regis, niegdy mionik wygd, rzeczywicie wydawa si zmieniony. Bez narzekania przedziera si przez Grzbiet wiata, a nawet dodawa otuchy swym towarzyszom. Stara si bra udzia w kadej akcji i czyni to tak gorliwie, jak niegdy szuka dla siebie przy takich okazjach dogodnej kryjwki. Chocia zmiany w jego zachowaniu niepokoiy Bruenora, musia przyzna, e zmierzay we waciwym kierunku. *** Nieco dalej Wulfgar natkn si na Delly, ktra obserwowaa Bruenora i Catti-brie. Barbarzyca zauway, e jego ona skupiaa si niemal wycznie na dziewczynie, jakby prbowaa j oceni. Podszed do niej od tyu i obj w pasie. Jest wietn towarzyszk powiedzia. Mog zrozumie, dlaczego j kochae. Wulfgar delikatnie obrci Delly w swoj stron. Janie... Och, pewnie, e tak i nie prbuj kama! Wulfgar zajkn si, niepewny, co powinien teraz powiedzie. Jest dla mnie towarzyszk broni burkn wreszcie. I ycia dokoczya Delly. Nie upiera si Wulfgar. Kiedy mylaem, e tego pragn, ale teraz inaczej na to patrz. Teraz wystarczy, e spojrz na ciebie albo Colson, i wiem, e jestem szczliwy. A kto powiedzia, e nie jeste? Przecie wanie stwierdzia, e... Powiedziaam, e Catti-brie bya ci towarzyszk przez cae ycie i jest ni nadal, wic tak jest dla ciebie dobrze sprostowaa Delly. Nie odsuwaj jej od siebie dla mojego dobra! Nie chc ci zrani. Delly obrcia si, by popatrze na Catti-brie. Podobnie jak i ona. Jest twoj przyjacik i to mi si podoba. Odsuna si od Wulfgara. Pewnie, e jaka cz mnie boi si, e zechcesz od niej czego wicej ni przyjani. Nie mog nic na to poradzi, ale nie zamierzam si poddawa. Ufam ci i wierz w nasz mio, wic nie

odsuwaj od siebie Catti-brie, prbujc mnie chroni. Wikszo osb cieszyaby si, majc tak przyjacik jak ona. I ja si ciesz przyzna Wulfgar. Popatrzy z zaciekawieniem na Delly. Dlaczego teraz o tym mwisz? Delly nie moga powstrzyma umiechu. Bruenor zamierza tu wrci. Ma nadziej, e do niego doczysz. Moje miejsce jest przy tobie i Colson. Delly potrzsna gow, zanim jeszcze zacz mwi. Twoje miejsce jest przy mnie i naszej dziewczynce, jeli okolicznoci na to pozwalaj. Jeli nie, musisz rusza w drog z Drizztem, Catti-brie i Regisem. Wiem o tym i dlatego jeszcze bardziej ci kocham. To bdzie niebezpieczna podr przypomnia Wulfgar. Tym bardziej powiniene im pomc. *** To krasnoludy! krzykn Nikwillig gosem amicym si z podniecenia i ulgi. Tred, ktry nie pokona jeszcze kamienistego podejcia, wic nie mg widzie wielkiej karawany toczcej si przez rwniny na poudniu, opar si o ska i zoy gow na doniach. Jego lewa noga bya spuchnita i nie chciaa si zgina. Podczas odpoczynku w maej wiosce nie zdawa sobie sprawy, jak mocno j nadwery. Dopiero teraz odkry, e dalej nie zdoa ju i, chyba e jakim cudem pomoe mu magiczna moc kapana. Oczywicie Tred nawet przez chwil nie narzeka i ze wszystkich si stara si dotrzymywa kroku Nikwilligowi, ale obydwa krasnoludy wiedziay, e zblia si do kresu wytrzymaoci. Potrzebowa odpoczynku. Dogonimy ich, jeli skierujemy si na poudniowy wschd wyjani Nikwillig. Masz si na jeszcze jeden bieg? Skoro musimy biec, to biegnijmy westchn Tred. Nie przylazem tak daleko, by pooy si i zemrze. Nikwillig przytakn i obrci si, by zej w d stromego zbocza. Nagle jednak zatrzyma si ze wzrokiem wbitym w horyzont. Tred zauway jego spojrzenie i te odwrci gow. Niemal tu przed sob zobaczy wielk czarn panter przyczajon na pce skalnej! Nie ruszaj si wyszepta Nikwillig. Tred nie zawraca sobie gowy odpowiedzi, bo myla dokadnie to samo, nawet jeli zdawa sobie spraw, e wielki kot i tak wyczuje ich zapach. Zastanawia si tylko, co powinien zrobi, jeli zwierz nagle rzuci si do ataku. Czy uda mu si wtedy bodaj zadrasn t mas mini? C, uzna, jeli pantera si na nich rzuci, nie poddadz si tak atwo.

Mijay sekundy, a ani kot, ani krasnoludy nie poruszyy si nawet o centymetr. Z penym irytacji warkniciem Tred odepchn si od ciany, o ktr opar si bezwiednie, kiedy tylko dostrzeg wielkiego kota, wyprostowa si butnie i z brzkiem opar topr o ziemi. Wielka pantera popatrzya tylko w jego stron bez wikszego zainteresowania. Szczerze mwic, wygldaa na znudzon. Prosz, tytko nie zrb jej krzywdy rozleg si gdzie w dole gos. Krasnoludy jak na komend wychyliy si znad krawdzi skay i zobaczyy brzowowosego nizioka, ktry wspina si na paski gaz. Gdy Guenhwyvar otrzyma zaproszenie do zabawy, nie potrafi si powstrzyma. To twj kot? spyta Tred. Nie odrzek nizioek. Jest przyjacik mojego przyjaciela, jeli rozumiecie, o co chodzi. Tred skin gow. Kim wic jeste? Mgbym zada wam to samo pytanie odpar nizioek. I pewnie tak wanie zrobi. I dostaniesz odpowied dopiero po tym, jak ju poznamy twoje imi. Nizioek ukoni si nisko. Jestem Regis z Mithrilowej Hali powiedzia. Przyjaciel krla Bruenora Battlehammera i zwiadowca karawany, ktr ju pewnie widzielicie. Wracamy z Doliny Lodowego Wichru. Tred opuci topr, a Nikwillig wyranie si rozluni. Krl Mithrilowej Hali ma dziwne towarzystwo stwierdzi Tred. Dziwniejsze ni ci si wydaje szybko odpowiedzia Regis. Zerkn w bok, bo w ich polu widzenia pojawia si kolejna ciemna sylwetka, tym razem nie wielkiego kota, lecz drowa. Tred omal si nie przewrci. Ponad nim Nikwillig przypad nisko do ziemi i niemal stoczy z urwiska. Nadal nie znam waszych imion przypomnia Regis. I sdz, e nie pochodzicie std, bo inaczej syszelibycie o Drizzcie DoUrdenie i jego panterze Guenhwyvar. Ja o nim syszaem! Nikwillig wyjrza znad gowy Treda, przyciskajc j przy tym do skay. To przyjaciel Bruenora. A gdzie o mnie syszelicie? zapyta Drizzt. Nikwillig stan obok Treda, po czym oba krasnoludy wyprostoway si dumnie, lekko otrzepujc kaftany. Zw si Tred McKnuckles oznajmi Tred. A to mj przyjaciel Nikwillig, z Cytadeli Felbarr i krlestwa Emerusa Warcrowna. Zawdrowalicie daleko od domu zauway Drizzt. Dalej ni mylisz odrzek Tred. Droga bya pena orkw i gigantw, a jeden zy szlak prowadzi do nastpnego. Chtnie posucham waszych opowieci stwierdzi dwornie Drizzt. Ale nie tu i nie teraz. Zejdmy do Bruenora i pozostaych.

To Bruenor wam towarzyszy? zapyta Nikwillig. Wraca z Doliny Lodowego Wichru, by obj tron Mithrilowej Hali, doszy nas bowiem wieci, e Gandalug Battlehammer nie yje. Moradinie, wyznacz mu prac przy swym kowadle powiedzia Tred. Drizzt skin gow z aprobat. W istocie. I niech Moradin prowadzi Bruenora. I niech Moradin czy jakikolwiek dobry bg, ktry nas sucha, zaprowadzi nas z powrotem do karawany przypomnia Regis. Drizzt i pozostali popatrzyli na nizioka, ktry rozglda si nerwowo, jakby spodziewa si, e Tred i Nikwillig przyprowadzili za sob zgraj gigantw, ktrzy szykuj si wanie, by zasypa ich z gry gazami. Patroluj okolic, Guenhwyvar zwrci si do pantery Drizzt i podszed w stron krasnoludw. Nie uszo jego uwadze, e mimowolnie zesztywnieli, zatrzyma si wic i skin na Regisa. Pasibrzuchu, zaprowad ich do Bruenora. Ja i Guenhwyvar pjdziemy za wami. Zasalutowa krasnoludom i znikn, a Tred i Nikwillig wyranie si uspokoili. W towarzystwie Drizzta jestecie bezpiecznie zapewni ich Regis. Bardziej ni si wydaje. Tred i Nikwillig popatrzyli po sobie, a nastpnie na nizioka, po czym skinli gowami, cho aden z nich nie wyglda na przekonanego. Nie martwcie si powiedzia Regis, mrugajc porozumiewawczo. Przywykniecie.

6 SPRYTNIEJ NI ZAPLANOWABY ORK Przybycie dwch krasnoludw wywoao due podniecenie w wiosce Stukajce Obcasy, cho mieszkacy dziczy nie powinni tak pobaa emocjom. Po tym jak krasnoludy poszy w swoj stron, wieniacy powcignli strach i zaczli rozpamitywa ca t histori. W wielkim kokonie zudnego bezpieczestwa, jakim si otoczyli, rzadko dzieje si co ciekawego. Mimo to mieszkacy Stukajcych Obcasw zachowali ostrono. Przez nastpne kilka dni ograniczyli podre poza wiosk, podwoili strae dzienne i potroili nocne. W nocy wartownicy woali do siebie w krtkich, regularnych odstpach Wszystko w porzdku!, a okrzyk ten nis si od jednego posterunku do nastpnego. Stranicy wpatrywali si czujnie w mrok, wykorzystujc nabyte latami dowiadczenie, by nic nie uszo ich uwadze. Nawet pod koniec pierwszego dekadnia po odejciu krasnoludw strae zachoway ostrono i nie pozwalay sobie nawet na chwilk odpoczynku. Carelman Twopennies, jeden z wartownikw penicych stra sidmej nocy po odejciu Nikwilliga i Treda, by zmczony, wic sta prosto, jakby kij pokn z obawy, e jeli przysiadzie gdzie na chwil, natychmiast zapadnie w drzemk. Za kadym razem, gdy sysza okrzyki biegnce wzdu muru od prawej strony, potrzsa energicznie gow i wbija wzrok w ciemnoci, by po chwili oznajmi, e i na jego posterunku nic si nie dzieje. Niedugo po pnocy wyty wzrok w rozcigajc si dalej pustk pewien, e za chwil znw oznajmi kolegom, e nie zauway oznak niebezpieczestwa. Kiedy nadesza jego kolej, otworzy usta i zawoa sabo: Wszystko w po... ugh!, nagle bowiem wisno powietrze i wielki gaz wyldowa mu na gowie. Carelman poczu bl, a potem zapada ciemno. Mia szczcie, bo umar szybko i nie sysza rozlegajcych si dookoa niego krzykw i odgosw uderze. Nie patrzy te, jak umieraj jego przyjaciele i bliscy, jak ponie jego dom i wioska, przez ktr przetoczya si fala dzikich orkw. *** Markiz Elastul pogadzi rude bokobrody gestem, ktry wielu krasnoludw brao za oznak dumy. Oczywicie na Torgarze niewielkie wraenie robiy bokobrody ludzkiego markiza, bowiem adna ludzka broda nie moga si rwna nawet najgorszej krasnoludzkiej. Co mam z tob zrobi, Torgarze Hammerstrikerze? spyta Elastul. Za nim jego czterech stranikw z Mota zjeyo si i zaczo szepta midzy sob. Nie sdziem, e cokolwiek trzeba ze mn robi, wasza mio odpowiedzia krasnolud. Ostatecznie suyem w Mirabar jeszcze zanim urodzi si twj ojciec, nie mwic ju o tobie. Moemy zatem zaoy, e wiem, na czym polegaj moje obowizki.

Cierpka mina markiza mwia, e nie imponuje mu bynajmniej ta wieloletnia suba. I to wanie mnie niepokoi wyjani Elastul. Niepokoi? spyta Torgar, drapic si po brodzie. Markiz skrzywi si, zakopotany. Widzisz, stawiasz mnie w kopotliwej sytuacji... zacz. Jakiej? bkn krasnolud, z trudem powstrzymujc umiech. Lata, jakie spdzi w Mirabar, z pewnoci nauczyy go jednego: ludzie zawsze mieli o sobie wysokie mniemanie i nic nie zbijao ich z tropu bardziej ni wiadomo, e kto moe nie rozumie ich zawiych wywodw. Co to jest? wrzasn markiz. Co takiego? Do! tupn markiz, trzsc si z ledwie tumionego gniewu. Przez ciebie nie wiem, jak powinienem postpi. Jake to? Mieszkacy Mirabar ci podziwiaj. Jeste jednym z najbardziej zaufanych dowdcw Topora, wszyscy znaj twj honor i mstwo. Ba, markizie, sprawiasz, e si rumieni. I to nie tylko na twarzy doda Torgar, odwracajc si i wymownie patrzc na swoje poladki. Elastul wyglda tak, jakby mia zamiar go spoliczkowa, co Torgara niezmiernie bawio. Opanowa si jednak i usiad w fotelu, by podj przerwane wywody. Nie byo mu dane dokoczy, bo nagle drzwi komnaty otworzyy si z trzaskiem i stana w nich sceptrana Shoudra Stargleam. Markizie... skonia si dwornie. Wanie dyskutujemy, co powinienem zrobi z symbolem Topora ze zbroi Torgara wyjani jej Elastul. Tak? spyta niewinnie krasnolud. Do! wrzasn Elastul. Doskonale wiesz, po co ci tu wezwaem. W yciu bym nie pomyla, e wanie ty pierwszy zbratasz si z naszymi wrogami. Torgar podnis skate donie, a jego twarz nagle spochmurniaa. Uwaaj, kogo nazywasz wrogami mrukn. Czy musz ci przypomina o bogactwach, jakie przez Bruenora Battlehammera i jego krasnoludy przeszy nam koo nosa? Ba, przecie niczego nam nie ukradli! Wicej, dziki ich przyjazdowi i ja si nieco dorobiem. Nie mwi o ich ndznej karawanie, tylko o kopalniach na wschodzie! Czy musz ci przypomina, e nasze interesy zaamay si natychmiast po tym, jak na nowo zapony piece Mithrilowej Hali? Spytaj Shoudr. Opowie ci, jak ciko jest teraz znale kupcw i uzyska od nich godziw cen za nasze towary.

To prawda wtrcia sceptrana. Od powrotu krasnoludw z Mithrilowej Hali moje obowizki s coraz cisze. Jak praca nas wszystkich zgodzi si Torgar. Ale jeli o mnie chodzi, uwaam, e tylko nas to hartuje. Klan Battlehammer nie jest przyjacielem Mirabar! oznajmi Elastul. Ale nie jest naszym wrogiem odpar Torgar. A ty, markizie, powiniene uwaa, kogo tak nazywasz. Markiz wychyli si ze swego fotela tak gwatownie, e Torgar instynktownie unis do do prawego barku, za ktrym tkwia rkoje topora. Ten z kolei ruch sprawi, e markiz i czterech jego stranikw czujnie zmruyo oczy. Krl Bruenor przyszed tu jako przyjaciel stwierdzi spokojnie Torgar, by zaagodzi nieco napit sytuacj. I zosta wpuszczony jako przyjaciel. A moe zamierza pozna bliej swoich najwikszych rywali? podsuna Shoudra, lecz markiz uciszy j niecierpliwym gestem doni. Poza tym podj Torgar trudno oczekiwa, e tutejsze krasnoludy, choby z ciekawoci, nie pjd zobaczy krla Mithrilowej Hali. Czy mona im byo tego zabroni? Wielu krasnoludw z tego miasta najgoniej opowiada si za wysaniem szpiegw do Mithrilowej Hali przypomnia Elastul. Syszae ich dania, by zamkn kunie Bruenora lub zala cz jego tuneli. Niektrzy postuluj nawet, by sabotowa jego dziaania i wrd oferowanej przez niego broni umieszcza tasze i gorsze sztuki. Torgar nie mg zaprzeczy ani tym sowom, ani temu, e jeszcze do niedawna sam wysuwa takie propozycje. Sytuacja jednak zmienia si diametralnie, gdy pozna krla Bruenora i zrozumia motywy jego dziaania. Poza tym, Torgar mg zorzeczy klanowi Battlehammer, yczc, by nie wiodo mu si w interesach, gdyby jednak kto zamierza wyrzdzi tym krasnoludom rzeczywist krzywd, z pewnoci stanby murem w ich obronie. A pomylae kiedy, panie, e by moe to my postpujemy z nimi niewaciwie? zwrci si do markiza. Elastul i Shoudra wymienili zaciekawione spojrzenia. Pomylae kiedy, e moglibymy zjednoczy si dla wsplnej korzyci? Co masz na myli? zapyta Elastul. Oni maj rud, lepsz ni my moemy znale tutaj, nawet gdybymy kopali na sto kilometrw w gb ziemi. Ich rzemielnicy ciesz si zasuon saw mistrzw w swoim fachu. Naszym jednak te nic nie brakuje. Ci mistrzowie mogliby pracowa razem, z najlepszej rudy wykuwajc prawdziwe cudeka, za ci mniej zdolni, mniej dowiadczeni albo po prostu zbyt sabi zajliby si obrbk naszej rudy, wykonujc z niej tasze i mniej kunsztowne przedmioty, jak prty i koa do wozw. Oczy markiza otworzyy si szeroko. Wyglda, jakby si dusi. Torgar zrozumia, e

przeholowa. Trzsc si tak, e omal nie wyskoczy z fotela, Elastul prbowa odzyska panowanie nad sob. Z niedowierzaniem potrzsn gow. To tylko propozycja wyjani cicho Torgar. Propozycja? wrzasn markiz. To posuchaj mojej: Shoudra wemie od ciebie herbowy napiernik i zrobi z niego motyk, a ciebie ka wczy komi albo publicznie wychosta. A moe nawet zetn ci gow za zdrad. Jak miae rozmawia z Bruenorem! Jak miae z nim handlowa! I jeszcze masz czelno proponowa mi, ebym z nim wsppracowa! Shoudra Stargleam podesza do markiza i pooya mu do na ramieniu, prbujc go uspokoi. Popatrzya na Torgara i skina gow w kierunku drzwi, sugerujc, by szybko wyszed. Jednak Torgar nie zamierza wychodzi: do niego naleao ostatnie sowo. Moe i nienawidzisz Bruenora i moe masz ku temu powody powiedzia ale uwaam, e sam jeste winien caej tej sytuacji. Markiz Elastul chcia odpowiedzie kolejnym jak miae, ale Torgar nie pozwoli sobie przerwa. Ja widz to tak oznajmi stanowczo. Chcesz zabra mj emblemat Topora, to go zabierz, ale jeli chcesz mnie wychosta, przyjrzyj si najpierw dobrze moim ziomkom. To rzekszy, Torgar Delzoun Hammerstriker obrci si i wyszed z komnaty. Wbij jego gow na pal! krzykn za nim markiz. A wtedy dwa tysice rozwcieczonych krasnoludw tarczowych rozbiegnie si po Mirabar stwierdzia cicho Shoudra, zaciskajc mocno palce na ramieniu Elastula. Nie przecz, e masz racj co do Mithrilowej Hali, ale zwaywszy na odpowied Torgara i reakcj wielu innych krasnoludw, zastanawiam si, czy dobrze robimy, a tak podkrelajc sw niech do klanu Battlehammer. Elastul zmierzy j gronym spojrzeniem, co przypomniao jej, e niewielu czonkw Rady Migoczcych Kamieni byoby skonnych si z ni zgodzi. Shoudra rozlunia ucisk na ramieniu markiza i odsuna si od tronu, po czym skonia si gboko, zastanawiajc si w duchu, ile zamieszania wniosa w ich ycie krtka wizyta krla Bruenora. I co bdzie, jeli markiz si uprze i nie zagodzi nieco polityki wobec krasnoludw. Po cichu gratulowaa Bruenorowi sprytu, bo przecie musia zdawa sobie spraw, e w Mirabar nikt nie przyjmie go z otwartymi ramionami. Tak, to by sprytny manewr, a teraz miaa wraenie, e i Elastul da si wcign w t gr i zachowuje si dokadnie tak, jak yczyby sobie Bruenor. ***

Winiowie? warkn Obould do syna, spogldajc na ruiny Stukajcych Obcasw. Niewielu zostao odpar Urlgen z paskudnym umieszkiem. Przesuchasz ich? Urlgen wyprostowa si, jakby do tej pory nie przyszo mu to do gowy. Obould warkn goniej i uderzy Urlgena w potylic. Co chcemy wiedzie? zapyta zmieszany modzieniec. Wszystko, co mogoby nam pomc wyjani wolno Obould, wyranie akcentujc kad sylab, jakby zwraca si do maego dziecka. Urlgen warkn, lecz nie omieli si okaza niezadowolenia. W kocu zasuy sobie na takie traktowanie. Wiesz, jak ich przesucha? spyta Obould, a gdy syn popatrzy na niego ze zdziwieniem, doda: Tak, pytam, czy wiesz, jak przeprowadza si tortury. Wargi Urlgena wykrzywi mciwy umiech. Skin gow i skierowa si z powrotem do wioski, gdzie wielu jego onierzy ju zabawiao si z garstk wieniakw, ktrzy nie zginli podczas ataku. Godzin pniej Urlgen odnalaz swego ojca; krl rozmawia wanie z gigantami, ktrzy pomogli w ataku. Nie wszystkie krasnoludy zginy, gdy zaatakowalimy ich karawan zacz natychmiast podekscytowanym tonem. Krasnoludy? W tej maej wiosce byy krasnoludy? Urlgen wyglda na zakopotanego. Ale skd rzek. Nie byo tu adnych krasnoludw. Teraz to Obould i giganci wygldali na zbitych z tropu. To znaczy, kiedy uderzylimy na wiosk, ju ich tu nie byo wybka zmieszany Urlgen. Ale kilka dni temu odpoczyway tu dwa krasnoludy, ktre ucieky nam podczas napadu na kupieck karawan. Ta informacja nie zaskoczya Oboulda, wiedzia bowiem, e po okolicy krci si przynajmniej kilka tych ndznych stworze. Niedaleko od tej wioski zarnito band orkw, a taktyka wskazywaa na zasadzk krasnoludw. Przyszli tutaj ranni wyjani Urlgen. I co, zdechli? Nie, ruszyli dalej. Chcieli dotrze do Mithrilowej Hali. Kiedy to byo? Niedawno. Obould wyglda na podekscytowanego. Co powiecie na mae polowanie? zwrci si do gigantw. Jeden z nich ochoczo pokiwa wielk gow, ale Obould ju nie podziela jego entuzjazmu, przypomnia sobie bowiem ostrzeenia Adnona Kareese. Mae najazdy. Tylko tak wcigniemy ich w walk i krok za

krokiem wyprowadzimy z twierdzy na otwart przestrze. Tymczasem pocig za krasnoludami na poudnie zawidby ich niebezpiecznie blisko Mithrilowej Hali i mgby doprowadzi do bitwy, a tej na razie Obould nie potrzebowa. A, lepiej niech sobie id zdecydowa, a cho giganci nie zamierzali si z nim spiera, Urlgen podj wyzwanie. Nie moesz... zacz. Mog przerwa mu Obould. Jeli pozwolimy im dotrze do Hali, cign stamtd posiki, i wtedy si zabawimy. Urlgen znw si umiechn, wic Obould postanowi wtajemniczy go w swoje plany, tak na wszelki wypadek, eby przypadkiem nie da si ponie modzieczej fantazji. Jeli za bardzo ich naciniemy, stanie przeciwko nam caa Mithrilowa Hala, a to nie jest nam w tej chwili potrzebne. I cho Urlgen skin gow z aprobat, poczu si w obowizku doda: Przynajmniej na razie.

7 PRZYWILEJE STANU KRLEWSKIEGO Bruenor celowo nie zaprosi Thibbledorfa Pwenta na spotkanie z dwoma krasnoludami z Cytadeli Felbarr, poznawszy zawczasu od Regisa ich przygody i wiedzc, e szaojownik zapewne popdziby natychmiast w gry, by pomci swych zabitych ziomkw. Tak wic Nikwillig i Tred opowiedzieli o wszystkim, co si wydarzyo, tylko niewielkiej grupie osb, w skad ktrej prcz Bruenora weszli jeszcze: Drizzt, Catti-brie, Wulfgar, Dagnabbit i Regis. Znakomicie si spisalicie pogratulowa im Bruenor. Emerus Warcrown moe by z was dumny. Tred i Nikwillig sapnli z zadowoleniem, syszc komplement krasnoludzkiego krla. I co o tym mylisz? spyta Bruenor, zwracajc si do Dagnabbita. Modszy krasnolud dugo zastanawia si nad odpowiedzi, po czym odpar: Wezm grup wojownikw, w tym brygad Pogromcw Flakw i zawrc do Surbrin. Jeli znajdziemy upiecw, wybijemy ich i wrcimy do domu. Jeli nie, podymy na poudnie wzdu rzeki i spotkamy si z wami w Mithrilowej Hali. Bruenor pokiwa gow z aprobat. Dagnabbit by nie tylko dobrym wojownikiem, ale i przewidujcym strategiem. Chciabym znw stawi im czoa wtrci Tred. Jego sowa sprawiy, e Nikwillig, ktry wyranie nie podziela tych uczu, spuci gow zakopotany. Zapominasz o rannej nodze mrukn. Eee tam, kapani Bruenora ju si ni zajli owiadczy Tred, po czym na dowd prawdziwoci tych sw zacz podskakiwa. Bruenor przyglda si im przez chwil. C, nie moemy pozwoli, bycie ponosili a takie ryzyko, bo jeli obaj zginiecie, nikt nie przekae waszej opowieci Emerusowi Warcrownowi. Moesz wic wyruszy z moimi wojownikami, Tredzie, ty za, Nikwilligu, wracaj do Mithrilowej Hali. Czyby to oznaczao, e i ty, panie, wybierasz si do boju? spyta Dagnabbit. Bruenor zerkn na niego porozumiewawczo. Zna oczekiwania tych, ktrzy go otaczali, szczeglnie Dagnabbita, ktry przysig chroni krla, co wcale nie oznaczao, e zamierza mu to zadanie uatwi. Zdawa te sobie spraw, e jako roztropny krl powinien wrci do Mithrilowej Hali, by stamtd wysa ewentualne posiki. Nie potrafi jednak oprze si pokusie nowej przygody. Popatrzy bagalnie na Drizzta, a mroczny elf odpowiedzia lekkim skinieniem gowy. Co mylisz, elfie? spyta go Bruenor. Szybciej znalazbym potwory ni Pwent i jego banda odpar Drizzt. miem twierdzi, e nawet szybciej ni Dagnabbit, cho znamienity z niego wojownik.

Wic chod ze mn zaproponowa Dagnabbit, ale gos mu si zaama, bo ju zwietrzy podstp. Wiedzia, do czego prowadzi ta rozmowa, i wcale mu si to nie podobao. Pjd zgodzi si Drizzt ale tylko wraz z moimi przyjacimi. Tymi, ktrym najbardziej ufam i ktrzy wiedz, jak mi pomc. Skin po kolei gow Catti-brie, Wulfgarowi i Regisowi, po czym zawaha si na chwil i spojrza pytajco na Bruenora. Nie, nie, nie wtrci Dagnabbit. Nie wolno ci tak naraa krla. Uwaam, e wybr naley do Bruenora, a nie do ciebie, przyjacielu, ani do mnie odrzek Drizzt. Odwzajemni peen wdzicznoci umiech Bruenora i spyta krla: Wyruszysz ze mn na t ostatni wypraw? A kto mwi, e ostatni? pada opryskliwa odpowied Bruenora. Przyjaciele zachichotali, po czym rozemiali si w gos, gdy Dagnabbit tupn cikim buciorem i zakrzykn: Ja te z wami jad! Oczywicie, gupi krasnoludzie oznajmi mu Bruenor. I ty take doda, spogldajc na Treda, ktry przytakn ponuro. I zabierz ze sob wojownikw! nalega Dagnabbit. Pwenta i jego kompanw zgodzi si Bruenor. Nie! krzykn energicznie Dagnabbit. Ale wanie powiedziae... To byo, zanim odkryem, e i ty si z nimi wybierasz. Bruenor uspokajajcym gestem unis donie. A wic Pwent zostaje rzek, rozumiejc trosk modego dowdcy. Pwent mgby rozpocz walk z gazem, tak mwiono w Mithrilowej Hali, i wyrzdzi przy tym krzywd nie tylko sobie, ale i towarzyszom. Sam wybierz odpowiednich wojownikw. Najlepiej dwudziestu... Dwudziestu piciu poprawi Dagnabbit. Zgoda, ale pospiesz si poleci Bruenor, po czym zwrci si do pozostaych: Chc jeszcze dzi wyruszy w drog. Trzeba zmiady tych bezmylnych orkw! Rozejrza si po twarzach zebranych i dostrzeg, e Wulfgar nie umiecha si tak radonie, jak pozostali. Skin wic do niego gow, dajc mu do zrozumienia, e gdyby chcia wycofa si z wyprawy, nikt nie bdzie mia o to do niego pretensji. Wulfgar zacisn mocno szczki, odwzajemni skinienie i odszed. *** Nie wolno ci nawet o tym myle! zawoa Shingles McRuff, niski i szeroki w barach krasnolud, cieszcy si w Mirabar saw niezomnego wojownika. Jego wygld tylko to

potwierdza: brakowao mu oka, poowy brody, a caa prawa cz jego twarzy wygldaa niczym wielka czerwona blizna. C, moje myli to moja sprawa odpar Torgar Hammerstriker. A poza tym, i tak nie wiem, o co ci chodzi. Zamierzasz std odej stwierdzi bez ogrdek Shingles, przycigajc tym uwag wszystkich krasnoludw w zatoczonej tawernie mieszczcej si na najwyszym podziemnym poziomie miasta. Nie wiem, co markiz ci powiedzia, chopie, ale zao si, e gdyby y twj dziadek, powiedziaby ci co wrcz przeciwnego. Torgar rozoy rce, jakby prbowa odepchn od siebie wszystkie problemy. Nie byo to jednak atwe, bo wok ich stou ju zaczy gromadzi si krasnoludy i niejeden zada to samo pytanie: Opuszczasz Mirabar, Torgarze? Torgar niecierpliwie zmierzwi palcami wosy. Pewnie, e nie, durnie! krzykn raczej bez przekonania. Przecie mieszka tu mj dziad, ojciec dziada i jego ojciec. Musia przyzna, e sam wyczuwa fasz tych sw, i po raz kolejny zada sobie pytanie, czy rzeczywicie rozwaa moliwo opuszczenia miasta. By wcieky na Elastula, to pewne, ale te gboko w serce zapada mu myl, e mgby zacz nowe ycie gdzie indziej. Znw zmierzwi czupryn, po czym wrzasn, Ba! wprost w twarze tych, ktrzy go otaczali. Wsta tak gwatownie, e przewrci krzeso, po czym odszed, tupic gono i zabierajc po drodze dzban piwa z kontuaru. Znalazszy si w jaskini pierwszego dolnego poziomu najwyszej czci mirabarskiego Podmiasta rozejrza si dokoa, uwanie przygldajc kamiennym cianom budowli i sieci przecinajcych je drobniutkich yek. Zna je przecie od tak dawna, ale dzi mia wraenie, jakby zobaczy je po raz pierwszy. Gupi Elastul mrukn pod nosem. Wszyscy jestecie gupi, nie widzicie, e krl Bruenor okaza wam yczliwo. Odszed, niewiadomy tego, e czyje czujne uszy wychwyciy te sowa. Usysza je midzy innymi Shingles, ktry wraz z kilkoma krasnoludami toczy si przy oknie tawerny, usiujc dostrzec co zza ich plecw. On naprawd tego chce zauway jeden z zebranych. I myl, e to zrobi powiedzia inny. Ba, co wy tam wiecie krzykn na nich Shingles. Interesuje was tylko to, co macie w kuflu, a i tak nie macie pojcia, co pijecie! Ja wiem wrzasn inny krasnolud. Wic myl, e pij to, co pij! W tawernie wywoao to salw miechu.

Jedynie Shingles McRuff wyszczerzy zby i dalej wyglda przez okno, cho Torgar, jego wierny towarzysz broni, ju dawno znikn mu z oczu. Pomimo zaprzecze Torgara, Shingles nie mg nie zgodzi si z opini, e Torgar naprawd myli o opuszczeniu Mirabar. Przybycie krla Bruenora oznaczao, e ich do odlegy wczeniej przeciwnik sta si zupenie realny, ba, nawet przedzierzgn si w przyjaciela, z ktrym mona rywalizowa, ale ktrego nie da si nienawidzi. Sposb, w jaki Elastul i inni radni, gwnie ludzie, potraktowali Torgara oraz mirabarskich krasnoludw, ktrzy poszli posucha opowieci Bruenora lub kupi towary z Doliny Lodowego Wichru, nie spodoba si wielu. Po raz pierwszy od tego incydentu Shingles McRuff powanie zastanowi si nad ostatnimi wydarzeniami oraz ich szerszymi implikacjami. Nie spodoba mu si kierunek, w jakim poday jego myli. *** Poczucie winy to do zabawne uczucie, prawda? Delly Curtie spytaa artobliwie Wulfgara, gdy wrci z zebrania od krla. Poczucie winy parskn czy wiadomo obowizkw? Poczucie winy odpara bez wahania. Zakadajc rodzin, przyjem n# siebie obowizek jej ochrony. A jak mylisz, jak bdziemy si czuy wrd dwustu przyjaznych krasnoludw? Zagroone? Nie porzucasz nas w dziczy, Wulfgarze. Zmierzamy w bezpieczne miejsce. To ty wychodzisz na spotkanie niebezpieczestwa! I porzucam moje obo... Och, nie zaczynaj od nowa! przerwaa mu Delly i to gono, zwracajc uwag kilku krccych si w pobliu krasnoludw. Robisz to, co musisz. Wiedziesz ycie, jakie jest ci przeznaczone. Przejechaa ze mn taki szmat drogi... Sama tak wybraam przerwaa mu Delly. Nie chc ci straci, nawet na chwil, lecz wiem, e jeli porzucisz dla mnie to, co kochasz, bdzie tak, jakbym ju ci stracia. Id do Mithrilowej Hali, jeli ci to odpowiada, a jeli nie, ruszaj w drog z Bruenorem i pozostaymi. A jeli zgin, z dala od ciebie? Wulfgar nie zada tego pytania ze strachu, bo nigdy nie ba si mierci. By poszukiwaczem przygd i wojownikiem, gotowym zaakceptowa wszystko, co los mu zele. Obawia si jedynie, e umrze ze staroci we wasnym ku. Cay czas o tym myl przyznaa Delly ale wiem, e musisz i. A jeli zginiesz, wiedz, e Colson bdzie dumna z takiego ojca. Przez jaki czas mylaam, e powinnam na ciebie wpyn

i zatrzyma ci przy sobie, ale teraz wiem, e wtedy nie byby szczliwy. Pamitaj, e ja i Colson bdziemy na ciebie czeka, a jeli zginiesz, z pokor przyj mierny ten cios. Mwic to, podesza bliej, przyklka przed siedzcym Wulfgarem i zarzucia mu rce na szyj. Tylko przy porzdnie ode mnie jakiemu orkowi, dobrze? Wulfgar umiechn si, spogldajc w jej byszczce oczy byszczay teraz znacznie bardziej ni w czasach, gdy Delly pracowaa w tawernie Arumna w jednej z ponurych uliczek Luskanu. Podr, wolno i towarzystwo dziecka najwyraniej jej suyy. Z kadym dniem wydawaa si pikniejsza i bardziej rozwana. Wulfgar przycign j do siebie i mocno ucisn. Powrci mylami do dnia, w ktrym Robillard zostawi go na rodku Luskanu, dajc mu dwie moliwoci: podr na poudnie, z Delly oraz Colson, lub na pnoc, gdzie mgby doczy do przyjaci. Teraz, syszc szczero w gosie Delly i widzc jej mio i podziw, musia przyzna, e nigdy nie cieszy si bardziej ze swego wyboru. I nigdy nie kocha bardziej tej kobiety, ktra zostaa jego on. Przyo mu od ciebie dwa razy odpar Wulfgar, po czym pochyli si, by j pocaowa. Tylko upewnij si powiedziaa Delly, odsuwajc si kuszco e pierwszy cios odrzuci go wystarczajco daleko! Tym razem nie uchylia gowy, gdy Wulfgar zamkn jej usta pocaunkiem, pocztkowo delikatnym, potem coraz bardziej namitnym. Barbarzyca podnis si, z atwoci niosc jaw zacisze osonitego wozu. Nagle rozleg si szloch dziecka; Colson obudzia si i zacza paka. Wulfgar i Delly mogli si jedynie rozemia. *** Thibbledorf Pwent miota si dookoa, wydajc z siebie szereg poirytowanych parskni, ktre wyraay jego rozczarowanie, i kopic kady napotkany po drodze kamie. Nawet jeli przy tej okazji obija sobie palce stp, nie odczuwa blu, a tylko wyrzuca z siebie kolejny, nieco goniejszy strumie kltw i zorzecze. W kocu, kiedy ju kilkakrotnie obszed krla Bruenora, zatrzyma si i opar krzepkie donie na biodrach. Idziesz do boju, a nas chcesz tutaj zostawi wrzasn z oburzeniem. Chcemy wzi odwet na maej bandzie orkw i paru gigantw sprostowa Bruenor. Nie zapowiada si cika walka, a wy zabralibycie nam ca zabaw. Umiemy walczy. I to a za dobrze! krzykn Bruenor. Pwent szeroko otworzy oczy. H?

Ty uparty gupku! zaja go Bruenor. Nie rozumiesz, e to moja ostatnia wyprawa? Gdy wrcimy do Mithrilowej Hali, zostan krlem, a to diablo nudne zajcie! Co ty gadasz? Jeste najlepszym krlem... Bruenor uciszy go machniciem doni, z wyrazem niesmaku na twarzy. Pewnie, po powrocie bd mg tylko gada z kamliwymi emisariuszami i robi mdre miny do bezmylnych lordw i jeszcze gupszych dam. Schowam topr i nie tkn go przez najblisze sto lat, chyba e wczeniej armia droww zapuka do naszych drzwi, cho pewnie wtedy ka mi na siebie uwaa! Teraz mam wic ostatni szans, a ty chcesz mnie pozbawi zabawy. I pomyle, e uwaaem ci za przyjaciela. Pwent sta jak przymurowany, bo nigdy tak o tym nie myla. Jestem twoim przyjacielem, krlu Bruenorze zapewni uroczycie, zaenowany jak nigdy dotd. Zabior swoich kompanw do Mithrilowej Hali i przygotuj j na twoje przybycie. Przerwa i mrugn chytrze do Bruenora a przynajmniej chcia, by tak to wygldao. I mam nadziej, e nie wrcisz za szybko dorzuci. Moe si okaza, e wprawdzie banda, ktra zaatakowaa Felbarrczykw, nie bya zbyt liczna, ale po okolicy krc si inne, wiksze... C, powodzenia, krlu Bruenorze. Przy wtrze wiwatw i fanfar druyna Bruenora wyruszya w drog, kierujc si na pnoc. Wraz z krlem pocignli jego przyjaciele, Tred i oddzia dwudziestu piciu wojownikw wybranych przez Dagnabbita. Wszyscy nawet Regis czuli si wypoczci i peni energii. Cieszyli si, e znw wyruszaj w podr, ku nowej przygodzie. Drizzt mia wraenie, jakby tego dnia przeszo i teraniejszo zlay si ze sob, bo w nowej wyprawie mieli mu towarzyszy wyprbowani przyjaciele, u boku ktrych ju nieraz walczy z orkami. Wiele sobie obiecywa. Nie zdawa sobie jednak sprawy, e kady krok na tej drodze zblia go do najsmutniejszego dnia jego ycia.

CZ DRUGA PROSTO W APY GIGANTA

Nie boj si mierci. Tak, powiedziaem to wreszcie, przyznaem si... sam przed sob. Nie boj si umrze, bo nie znam strachu od dnia, w ktrym opuciem Menzoberranzan. Dopiero teraz w peni doceniem ten fakt, a pomg mi w tym mj przyjaciel Bruenor Battlehammer. To nie brawura sprawia, e omielam si wypowiada te sowa. Nie kieruje mn take potrzeba wywyszenia si ponad innych ani zaimponowania motochowi. Mwi prawd. Nie boj si mierci. Nie chc umrze i wierz, e gdyby kto prbowa mnie zabi, bronibym si zaciekle. Nie pobiegn bezmylnie do obozowiska wroga, by da si zarn jak zaszczute zwierz cho moi przyjaciele czsto mnie o to podejrzewaj i nawet oczywisty fakt, e jak dotd tego nie zrobiem, nie wpywa na ich opinie na mj temat. Nie, mam nadziej przey kilka stuleci. Wicej, marz, by y wiecznie, otoczony przyjacimi. Skd wic bierze si moja odwaga? Po prostu wiem, e droga, ktr wybraem, najeona jest niebezpieczestwami i e pewnego dnia kto zakoczy mj ywot lub ycie moich przyjaci. I cho nie chciabym zgin i nie chciabym take oglda mierci ktrego z nich, zdaj sobie spraw, e kiedy moe to nastpi. I oni take to wiedz. A jednak to dziki Bruenorowi odkryem, dlaczego nie boj si mierci. Wczeniej wydawao mi si, e mj brak strachu bierze si z wiary w jak wysz istot, wszechwadne bstwo, ktre w yciu po yciu zapewni mi niemiertelno. To jednak tylko cz prawdy, ktra z rozsdkiem ma niewiele wsplnego. Teraz ju wiem, e nie boj si mierci, poniewa mam pewno, e jestem drobnym elementem wielkiego planu, ktry nie zici si bez mojego udziau. Kiedy spytaem Bruenora, dlaczego nie wrci do Mithrilowej Hali, tylko podj trud kolejnej wyprawy, chciaem wiedzie, co zrobi krasnoludy, gdy dowiedz si, e zgina. Odpowiedzia po prostu: Bdzie im lej, ni gdybym wrci do domu, uciekajc przed niebezpieczestwem. Takie s zwyczaje krasnoludw i tego oczekuje si od ich przywdcw. Nawet te najbardziej ostrone spord nich, ktre staraj si chroni swego wadc, rozumiej, e gdyby zabroniy mu udziau w wyprawie, odebrayby mu honor, a tym samym i ycie. Bruenor za doskonale zdaje sobie spraw, e idea Mithrilowej Hali i zjednoczonych krasnoludw jest waniejsza ni jakikolwiek krl zasiadajcy na tamtejszym tronie. Krla mona zabi, lecz marzenie o wielkoci

krasnoludw zawsze powstanie jak feniks z popiow. Wic kiedy drowy zagroziy tej idei, Bruenor odwanie poprowadzi swych wojownikw, walczy u ich boku w pierwszym szeregu i osobicie zabi matk-opiekunk Baenre. I tak wanie powinien postpowa krasnoludzki krl. Musi pamita, e los klanu i jego szczcie jest waniejsze ni ycie wadcy czy kadego innego krasnoluda. Gdyby Bruenor w to nie wierzy i nie potrafi sprosta nawet najstraszliwszemu wrogowi, nie mgby zosta krlem Mithrilowej Hali. Przywdca, ktry chowa si w obliczu niebezpieczestwa, nigdy nie bdzie prawdziwym przywdc. Krasnoludy wczeniej czy pniej uznaj go za gupca. Ja jednak nie jestem przywdc, po co wic o tym mwi? Chc po prostu podkreli, e caym sercem wierz, i id drog prawdy nawet jeli czasem zdarza mi si bdzi ktra jest mi przeznaczona. Wiem, e moja droga jest suszna, a jeli kiedy w to zwtpi, bd musia poszuka sobie nowego celu. Wiele prb czeka mnie na tej drodze, wielu wrogw i niezliczone zasadzki. I bl. Poznaem ju kiedy smak tego blu. Wrciem do Menzobetranzan w nadziei, e w ten sposb uratuj swoich przyjaci. Ten bd tak, to by bd kosztowa niemal ycie kobiety, ktra staa si dla mnie najcenniejszym skarbem. Widziaem, jak opuszcza nas Wulfgar, zagubiony i znuony, i cho sprawio mu to bl, wiedziaem, e musz pozwoli mu odej. Czasami trudno jest uwierzy, e dokonao si waciwego wyboru. Obawiam si, e obraz umierajcej Ellifain bdzie mi towarzyszy do koca moich dni. Nawet teraz, gdy znam ju straszliwe konsekwencje dziaa, jakie podjem tamtego pamitnego dnia, uwaam, e postpibym tak samo, tak bowiem dyktowao mi serce i sumienie. Ja ju dokonaem wyboru i mam pewno, e bd poda t drog, bez wzgldu na to, ile cierpienia bdzie to wymaga. Tak dugo bowiem, jak bd w to wierzy, nawet gdy zgin, umr ze wiadomoci, e cho na krtk chwil byem czci wikszego planu. aden drow, aden czowiek i aden krasnolud nie mogliby nigdy prosi o nic wicej. Nie boj si mierci. Drizzt DoUrden

8 UNIKN KATASTROFY Zgubilimy si! rykn tobrody krasnolud. Postpi krok naprzd, niemal przewracajc si o sw dug brod. By przysadzisty, mia krtk szyj i twarz o mocnych rysach, dugim nosie oraz szerokich, duych ustach z wielkimi zbami. Cho jego cika zbroja pytowa leaa obok materaca, nie zdj wielkiego hemu, ozdobionego jelenimi rogami. Jak moglimy si zgubi? mrukn. Mwie, co te ptaki ci prowadzom. Drugi krasnolud, jego starszy brat, wzruszy ramionami i wyda z siebie ciche: Oooo. Popatrzy na swoje stopy, obute w sanday, a nie typowe krasnoludzkie buciory, po czym kopn lecy obok kamie, posyajc go w krzaki. Gadae, co mnie tam zawiedziesz! rycza Ivan Bouldershoulder. To ma by skrt? I gdzie my zaszli? Zgubilimy si, ot co. Wyprostowa si buczucznie i poprawi swj podniszczony kabat, przesuwajc bandolier z malutkimi betami do kuszy, biegncy od jego lewego barku do prawego biodra. Tyk, tyk, tyk, bum ostrzeg Pikel po raz setny, kiwajc palcem tu przed nosem brata i dajc mu do zrozumienia, e jeli nie bdzie si obchodzi ostroniej z olejem gromw, obaj wylec std w przyspieszonym tempie. W odpowiedzi rozzoszczony Ivan wycign jednorczn kusz, dokadn replik broni droww z Podmroku, i pomacha ni w stron brata. Sam se zrb bum, gupi duidzie! Pikel przewrci oczami, e wida byo jedynie biaka, i wyszepta krtk inkantacj. Zanim Ivan zdy zareagowa, niewielka gazka z pobliskiego krzewu oplota mu nadgarstek i uniosa w gr tak, e tobrody krasnolud musia wspi si na palce. Nie rbe tak ostrzeg Ivan. Nie tera. Nie bum oznajmi stanowczo Pikel, znw kiwajc skatym paluchem przed nosem brata. Pikel Bouldershoulder wyglda do groteskowo. Mia wieo ufarbowan na zielono brod splecion z sigajcymi do poowy plecw wosami. Tego dnia przywdzia jasnozielon fadzist szat druidw, ktrej obszerne dugie rkawy sigay mu a po czubki palcw u doni. Ivan rozemia si i zamachn, obiecujc bratu, e jeszcze mu odpaci za ten arcik. Pikel wcale si tym nie przej, tylko spokojnie podszed do ogniska i zamiesza w kocioku, w ktrym bulgotaa potrawka z warzyw. Min dekadzie, odkd opucili katedr Duchowe Uniesienie, lec w grach w pobliu miasteczka Carradoon, ulegajc probie tamtejszego dziekana Cadderlyego, by reprezentowali jego, jego on Danik oraz ca katedr na formalnej koronacji krla Bruenora Battlehammera w Mithrilowej Hali. Ivan i Pikel od wielu ju lat, a dokadnie od

chwili gdy Drizzt DoUrden i Catti-brie zjawili si w Duchowym Uniesieniu, szukajc zaginionego przyjaciela, marudzili, e chcieliby zobaczy Mithrilow Hal. W Grach nienych panowa spokj, nic wic nie stao na przeszkodzie, by wykorzystali nadarzajc si teraz okazj. Ledwie minli Gry niene, Pikel, ktry caym sercem uwaa si za druida, poinformowa brata, e zna doskonay skrt. W kocu potrafi rozmawia ze zwierztami, umia z du doz prawdopodobiestwa przepowiada pogod, a poza tym opanowa sztuk druidzkiej teleportacji, ktra polegaa na tym, e mona byo wej w jedno drzewo i wyoni si z innego, wiele kilometrw dalej. W tej sytuacji Ivan zdecydowa si mu zaufa i cho niemal bez przerwy narzeka na tak dziwaczny sposb podry, pozwala si teleportowa. I tak dotarli do gstego, mrocznego lasu. Pocztkowo Ivan utrzymywa, e trafili do Shilmisty, puszczy elfw lecej po przeciwnej ni Carradoon stronie Gr nienych, lecz po caym dniu wdrwki po tutejszych chaszczach doszed do wniosku, e w las w niczym nie przypomina magicznej krainy krla Elberetha i jego taczcych pobratymcw. Ten las by duo bardziej mroczny i zowrbny, a hulajcy po nim wiatr przypomina mrone wichry wiejce na Pnocy. Uwolnisz mi wreszcie? zawoa, gdy cierpy mu palce. Uh-uh bkn w odpowiedzi Pikel. Ivan zachichota zoliwie, przeoy woln do pod uwizion rk i upuci do niej kusz. Szybko podnis bro do twarzy i nacign zbami ciciw, palcami wolnej doni sigajc po wybuchowy bet. Oooo! zawy Pikel, dostrzegszy te manewry. Podnis lec obok ognia ma kod swoj maczug, zwan drzewkiem, ktr od jakiego czasu nazywa Sia-la-la i wypowiedzia krtk inkantacj. Tymczasem Ivan starannie umieci bet na kuszy, po czym wycelowa j w wic go ga. Uwiadomiwszy sobie jednak, e pohukujcy Pikel podszed zbyt blisko, skierowa bro na brata i wystrzeli. Bet trafi prosto w zaklt maczug Pikela. Olepiajcy bysk powstrzyma jego szar. Oszoomiony krasnolud, ze zmierzwion brod i tlcymi si kosmykami wosw, zatrzyma si w p kroku, z alem patrzc na osmalony kikut, jaki pozosta mu po imponujcej pace. Oooo jkn smutno. Taa, a tera kolej na to drzewo! oznajmi Ivan, po czym wsun kusz do ust i sign po kolejny bet. Pikel skoczy na niego i mocno zacisn ramiona wok barkw brata. Obaj zawili na gazi i zaczli si na niej szamota, kiwajc miarowo to w prawo, to w lewo. Pikel chwyci kusz i unieruchomi rce Ivana, ten za zaciekle prbowa ugry brata. Koysali si przy tym na gazi coraz mocniej i mocniej, a wreszcie ga zaamaa si pod ich ciarem i obaj bracia Bouldershoulderowie zawili w powietrzu. Wyldowali z gonym Uff

i potoczyli si kilka krokw dalej. Przeturlali si tu obok ogniska, a Ivan zaskomla, gdy przypali sobie czubek nosa, i wpadli na skonstruowane przez Pikela zadaszenie, roztrcajc drki. Zielonobrody krasnolud zdoa uzyska wystarczajco duo swobody, by zacz rzuca kolejne zaklcie, wic Ivan szybko zakry mu usta doni, Pikel za bez wahania zatopi w niej zby. I pewnie dugo by si jeszcze szarpali, jak to mieli w zwyczaju, gdyby od strony ogniska nie dobieg ich grony pomruk. Natychmiast znieruchomieli z uniesionymi piciami, uwanie nasuchujc. Jak na komend odwrcili gowy i spojrzeli prosto w lepia wielkiego czarnego niedwiedzia, ktry zanurzy ap w ich kocioku. Ivan odtrci Pikela i zerwa si na rwne nogi. Chwaa Moradinowi! wrzasn, rozgldajc si za swym potnym toporem. Bd mia nowy paszcz! Wrzask Pikela rozdar nocne powietrze. Zamknij si! rozkaza Ivan. Pobieg po bro, a mijajc brata dosysza kolejne zaklcie, co oznaczao, e Pikel pokae mu pewnie jedn ze swoich niezbyt gronych, acz uciliwych sztuczek. Spokojnie wic chwyci topr, obrci si do ognia... i ujrza Pikela, ktry siedzia tu przed zadowolonym niedwiedziem i wtula twarz w jego gste futro. O nie jkn Ivan. Hi hi hi. Ivan warkn ze zoci i cisn topr w traw. Cholerny Cadderly zakl, bowiem by pewien, e to w kapan przyczyni si do przemiany jego brata. W kocu to Cadderly udomowi dzikie zwierz, bia wiewirk, ktr nazwa Percival. Biorc z niego przykad, Pikel znalaz sobie rzesz nowych przyjaci i zdoby saw lub jak chcia Ivan, zhabi si tym mianem jednego z bardziej uzdolnionych w tym kierunku druidw. Jak dotd, do grona owych przyjaci zalicza si wielki orze, para spw o ysych gowach, rodzina asic, trzy kurczaki i uparty osio o imieniu Bobo. Caa ta gromadka bya nieustannym rdem radoci, zwaszcza dla dzieci Cadderlyego i Daniki. A teraz doczy do niej niedwied. Nowy znajomy Pikela stkn cicho i zwali si na bok, a po chwili zacz pochrapywa. Pikel ochoczo wzi z niego przykad. Ivan tylko ciko westchn. ***

Nie domagam si oklaskw, skde wyjani gnom Nanfoodle, skrzyowawszy mae rczki na niepozornej piersi i tupic nerwowo stop. Ale chyba mi si nale, co!? Mierzcy zaledwie sto pi centymetrw wzrostu Nanfoodle nie nalea do imponujcych postaci. Mia dugi, spiczasty nos i wielk ys gow, z ktrej gdzieniegdzie, gwnie na potylicy i nad uszami, sterczao kilka kosmykw siwych wosw. By jednak jednym z najsawniejszych alchemikw na Pnocy, o czym doskonale wiedzieli i Elastul, i Shoudra Stargleam. Markiz Mirabar zacz klaska, a na jego twarzy pojawi si szeroki umiech, bowiem Nanfoodle przynis mu wanie wyjtkowo szlachetny kawaek metalu, wytopiony i wykuty z rudy wydobytej z kopal przed zaledwie dekadniem. Pytka ta, pokryta warstw substancji stworzonej przez przedsibiorczego gnoma, bya zdecydowanie bardziej wytrzymaa ni inne, pochodzce z tej samej partii rudy. Stojca z boku sceptrana zaja si inspekcj rnych prbek i nie przyczya si do aplauzu, lecz z uznaniem skina gow, co Nanfoodle przyj penym satysfakcji westchnieniem. On i Shoudra przyjanili si od dnia, w ktrym wynajty przez markiza alchemik przyby do Mirabar. Dziki tej nowej formule nasze wyroby zdobd prym na Pnocy owiadczy Elastul. C... zawaha si gnom. Bd lepsze, ni byy, ale... Ale? Nie ma adnych ale, mj drogi Nanfoodle. Sceptrana Shoudra musi podpisa wreszcie jakie kontrakty, a do tego potrzeba nam najlepszego metalu. Tylko tak zdoamy odzyska dawn pozycj. Ruda naszych rywali jest bogatsza, a techniki jej obrbki nienaganne wyjani Nanfoodle. Moja formua znacznie wzmocni si i wytrzymao naszych produktw, lecz wtpi, by mogy dziki temu konkurowa z wyrobami rzemielnikw z Mithrilowej Hali. Elastul opad rozczarowany na oparcie fotela, przyciskajc donie do skroni. Ale osignlimy sukces! pospiesznie doda Nanfoodle, majc nadziej, e jego entuzjazm okae si zaraliwy. Nie by. Uwaam, e mona tak powiedzie wtrcia Shoudra, mrugajc porozumiewawczo do Nanfoodlea. W kocu jako pierwsi wprowadzimy do uytku metal uszlachetniony magi. Wielu naszych dawnych klientw nadal si waha, czy mona zaufa tym z Mithrilowej Hali, a jeli zdoamy podnie jako naszych wyrobw, nie zmieniajc przy tym ich ceny, by moe znw powierz nam swoje interesy. Elastul nastawi pilnie uszu, a nawet si umiechn, gdy do rozmowy wtrci si Nanfoodle. C... zacz niepewnie. Tak? spyta podejrzliwie markiz. Patki adamantytu potrzebne do mikstury nie s tanie przyzna gnom. Elastul ukry twarz w doniach i westchn ciko. Stojcy za jego plecami stranicy nie kryli

oburzenia. Uywasz adamantytu? spytaa Shoudra. Mylaam, e eksperymentujesz z oowiem. Tak byo odrzek gnom. I caa formua powstaa przy uyciu oowiu jako podstawowego dodatku. Wzruszy ramionami. To jednak niestety jedynie osabiao produkt kocowy. Chwileczk przerwa mu gniewnie Elastul. Podnis si z fotela, oskarycielsko mierzc w alchemika wycignitym palcem. Sprawdmy, czy dobrze zrozumiaem. Odkrye metod stapiania metali? Tak wic jeli uyjesz silniejszego metalu, uzyskasz lepszy produkt, lecz jeli wykorzystasz sabszy, efekt bdzie mniej udany? Tak, markizie przyzna Nanfoodle, spuszczajc gow. Syszae kiedy o stopach, drogi Nanfoodle? Tak, markizie. Utrzymujesz, e to tyje wynalaze? Tak, markizie. Ile ci pac? Wystarczy wtrcia Shoudra Stargleam, podchodzc do markiza i kadc mu do na przedramieniu, by go uspokoi. To moe by pierwszy krok na drodze do wielkich wynalazkw. Jeli technika Nanfoodlea uatwia kosztowny proces wytopu metali, na pewno nam si przyda. To chyba dobry pocztek? Pokrzepiony gnom wyprostowa si nieco, ale Elastul posa kobiecie zjadliwy umiech. C, oczywicie, mj drogi Nanfoodle powiedzia. Nie marnuj jednak mojego czasu ani pienidzy i nie pokazuj mi tych gupot. Zabieraj si z powrotem do pracy i nie przychod tu, dopki rzeczywicie czego nie odkryjesz. Gnom ukoni si lekko i pospiesznie opuci komnat. Ledwie zamkny si za nim drzwi, markiz rykn wciekle. Alchemia jest nauk opart na przechwakach bkna Shoudra. Elastul sysza to od niej wielokrotnie, gdy prbowaa usprawiedliwi poraki kolejnych alchemikw. Teraz zreszt musia przyzna, e ten okaza si i tak najzdolniejszy ze wszystkich. Przynajmniej w ogle co odkry. To si nie uda rzek markiz ponuro, jakby w tym ryku wyrzuci z siebie ca zo. Krl Bruenor wchodzi sobie do naszego miasta i bez trudu wprowadza tu zamt. Nie do, e ma lepsz rud, to jeszcze dosta lepszych fachowcw. Nie uda nam si go pokona. Nadal dominujemy w handlu towarami, ktre nie wymagaj dobrej rudy przypomniaa Shoudra. Bez trudu sprzedajemy nasze motyki i pugi, zawiasy i szprychy do k, a liczba tych przedmiotw zdecydowanie przewysza liczb mieczy i napiernikw z Mithrilowaej Hali. Co nie zmienia faktu, e rujnuj nasze kopalnie. Te prawda musiaa zgodzi si Shoudra, lecz tylko wzruszya ramionami.

Wedug niej konkurencja ze strony Mithrilowej Hali wcale nie musiaa oznacza katastrofy. Zawsze uwaaa, e klan Battlehammer to lepsi ssiedzi ni poprzedni mieszkacy tego obszaru, ze szare krasnoludy. Nabieraj tempa powiedzia Elastul. A teraz wraca do nich krl-legenda, Bruenor. Krl Gandalug Battlehammer te by sawny odpara sarkastycznie Shoudra. Elastul potrzsn przeczco gow. Nie tak jak Bruenor, ktry odzyska dla nich Mithrilow Hal. Dziki swym dziwnym przyjacioom i poparciu klanu, Bruenor na nowo uksztatowa ziemie Pnocy. Kiedy znowu zasidzie na tronie, jeszcze trudniej bdzie ci podpisywa kontrakty. Niekoniecznie. Nie zamierzam ryzykowa warkn Elastul. Przecie widziaa, co narobi, gdy si tu pokaza. Wystarczyo, e si pojawi, a te przeklte krasnoludy ju piej hymny na jego cze. Nie, nie wolno tak tego zostawi. Rozpar si wygodnie w fotelu i przyoy palec do wydtych warg. Diaboliczny umiech rozjani jego pyzate oblicze. Shoudra popatrzya na niego z zaciekawieniem: Nie mylisz chyba... Istniej sposoby, by nieco nadszarpn reputacj Mithrilowej Hali. Tak? spytaa z niedowierzaniem Shoudra. Mamy tu kilku takich, ktrzy nazywaj Bruenora przyjacielem, prawda? Torgar nie zrobi nic, co mogoby zaszkodzi Mithrilowej Hali stwierdzia Shoudra, w mig orientujc si, do czego zmierza Elastul. Zrobi, jeli nie bdzie o tym wiedzia rzek tajemniczo markiz i po raz pierwszy, odkd Nanfoodle zjawi si tu ze swoim odkryciem, umiechn si ze szczer radoci. Shoudra Stargleam wpatrywaa si w niego z powtpiewaniem. Czsto syszaa, jak knuje przeciw swym wrogom, bowiem wikszo czasu powica na tkanie misternej sieci intryg. Zawsze jednak koczyo si na pobonych yczeniach. Pomimo swej pychy i manii wielkoci Elastul nie by czowiekiem czynu. Zaleao mu tylko na tym, by utrzyma wadz, wic tak desperacki krok, ktry w dodatku grozi wojn z walecznymi krasnoludami, po prostu nie byby w jego stylu. Shoudra musiaa jednak przyzna, e pomys mu si uda.

9 PONIEWA TAK WANIE ROBIMY Tredowi McKnucklesowi jak dotd nic nie sprawio wikszego blu. Myla o tym, e mieszkacy Stukajcych Obcasw powitali jego oraz Nikwilliga z otwartymi ramionami i otoczyli troskliw opiek, a przez to narazili si na niebezpieczestwo i ponieli straszliw kar. I to oni obaj s temu winni, bo przyszli tu, oczekujc pomocy. I teraz za to zapacili. Tred przechadza si po ruinach maej wioski, pomidzy zrujnowanymi i spalonymi domami, lawirujc ostronie wrd okaleczonych cia. Od jednego z nich odegna padlinoerne ptaki, po czym przeraony szybko zamkn oczy, rozpoznajc kobiet, ktr ujrza po raz pierwszy, gdy udao mu si wreszcie ockn po trudach wyczerpujcej podry. Bruenor Battlehammer obserwowa krasnoluda, dostrzegajc zmiany w wyrazie jego twarzy. Zanim tu przyjechali, widniaa na niej gwnie dza zemsty karawana krasnoludw zostaa zaatakowana, a oni wybici, wtedy Tred straci przyjaci oraz brata. Krasnoludy potrafiy akceptowa takie tragedie, uznajc, e s one nieuchronnym nastpstwem ycia, jakie wybray. Mieszkay na skraju dziczy i niemal zawsze musiay stawia czoa jakiemu niebezpieczestwu, jednak to, co ujrzeli w tej wiosce, zmrozio krew w yach nawet tak zahartowanego ludu. Tred nie kry swojej rozpaczy i Bruenor wiedzia, e uwaa si za winnego mierci tych ludzi. Gdyby wraz z Nikwilligiem nie natknli si na Stukajce Obcasy, wioska istniaaby nadal. A tak dosownie zmieciono jaz powierzchni ziemi. Nic wic dziwnego, e Tred kry wrd ruin z ponur min, a gdy natkn si na zwoki orka, z potokiem przeklestw kopa je zawzicie. Ilu ich byo, jak mylisz? spyta Bruenor Drizzta, gdy drow powrci ze zwiadu wok wioski, sprawdziwszy tropy, ktre mogyby wyjani, co si tu dokadnie wydarzyo. Gigantw najwyej trzech do piciu, przynajmniej na to wskazuj pozostawione przez nich lady i piramidki kamieni. Piramidki? Dobrze przygotowali si do ataku stwierdzi Drizzt. Najpewniej najpierw giganci zasypali wiosk gradem kamieni pod oson nocy, osabiajc obron. Trwao to mniej wicej godzin. Skd wiesz? W niektrych miejscach mur pospiesznie naprawiono, zanim zosta na nowo zburzony wytumaczy drow. Wskaza na odlegy skraj wioski. Tam jaka kobieta zostaa zmiadona gazem, a jednak wieniacy mieli czas, by usun kamie i wydoby ciao. Poza tym, podczas bombardowania niewielka grupka miakw prbowaa wydosta si z wioski i podkra do stanowisk gigantw. Wskaza na gra, na rumowisko gazw z boku od miejsca, w ktrym

znalaz tropy gigantw oraz piramidki. Nawet si tam nie zbliyli, bo trafili na przyczajony nieopodal oddzia orkw. No to ilu ich byo? naciska Bruenor. Mwisz o garstce gigantw, a ilu orkw napado na wiosk? Drizzt rozejrza si po zgliszczach, jakby szacowa w mylach. Okoo setki rzuci. Moe nieco mniej, moe wicej. Na polu bitwy pozostawili tylko kilku martwych kompanw, co oznacza, e musieli mie druzgocc przewag liczebn. Jeli doliczy do tego gigantw, wieniacy nie mieli szans. Mniej wicej jedna trzecia zdolnych do walki zgina pod gazami, reszt wykoczyli orkowie. Musimy pomci wiosk, wiesz o tym? Drizzt skin gow. Setka, mwisz? mrukn w zamyleniu Bruenor. Maj przewag czterech do jednego. Gdy krasnolud popatrzy z powrotem na drowa, zobaczy e Drizzt stoi w swobodnej pozycji, z domi na przypitych do pasa sejmitarach, a min ma zarwno ponur, jak i rozochocon t sam min, jaka wzbudzaa zarwno strach, jak i dreszcz emocji w Bruenorze oraz wszystkich pozostaych, ktrzy znali drowa. Czterech do jednego? zawoa Drizzt z niedowierzaniem. Rozluni si nieco, lecz nadal zaciska donie na rkojeci sejmitarw. Jeli chcesz troch powalczy, powiniene odesa przynajmniej poow naszych do Pwenta i Mithrilowej Hali... Bo inaczej zaatwimy ich w mgnieniu oka. Na twarzy Bruenora pojawi si szeroki umiech. Tak wanie mylaem. *** Jeste krlem! Nie wiesz, co to znaczy?! Ta niezbyt entuzjastyczna reakcja Dagnabbita po tym, jak Bruenor obwieci, e wemie udzia w pocigu za orkami i gigantami, ktrzy zniszczyli wiosk, nikogo chyba nie zaskoczya. Dagnabbit patrzy na to inaczej ni pozostali on widzia przede wszystkim zagroenie, jakie mogo to oznacza dla krasnoludzkiego krla. Bruenor jednak uwaa, e tym razem nie musi si niczego obawia. Jego krlestwo leao zaledwie kilka dni drogi od Stukajcych Obcasw, czu si wic w obowizku oczyci ten region ze stworze takich jak orkowie i giganci renegaci. Poza tym uwaa, e by co winien mieszkacom wioski, ktrzy przecie przyjli gocinnie jego pobratymcw, cigajc tym samym na siebie nieszczcie. Chyba nie mylisz, e pozwol, by ci przeklci orkowie bezkarnie zabijali moich ssiadw oznajmi zimno.

Orkowie oraz giganci przypomnia Dagnabbit. Maa armia. Nie przybylimy tu, by... Przybylimy, by pomci towarzyszy Treda przerwa mu Bruenor. Stojcy z boku Tred pokiwa twierdzco gow. Ale jest ich wicej, ni si spodziewalimy upiera si Dagnabbit. Tred mwi, e ich karawan napado okoo dwudziestu orkw, podczas gdy w wiosce byo ich ponad stu! Pozwl mi wrci po Pwenta i jego towarzyszy oraz setk moich najlepszych wojownikw. Dopiero wtedy ruszymy do ataku. Bruenor zerkn na Drizzta. Ale wtedy trop ju wystygnie? bardziej stwierdzi, ni zapyta. Drizzt skin gow i rzek: Jeli pocigniemy do boju z ma armi, na pewno nie uda nam si zaskoczy wrogw. Ale za to sami na pewno nie wpadniemy w zasadzk zawoa Dagnabbit. Moe i tak, ale za to pozwolimy im wybra miejsce bitwy zripostowa Drizzt. Popatrzy na Bruenora, cho byo oczywiste, e krla nie trzeba byo przekonywa. Jeli zaczekasz na armi, by moe znajdziemy nowy trop prowadzcy do naszych wrogw. Owszem, pokonamy ich, ale ju nie z zaskoczenia. Bdziemy musieli szarowa przez grad spadajcych gazw i na ufortyfikowane pozycje, co gorsza, zapewne w gr zboczy, ledwo dostpnych i atwych do obrony. Jeli natomiast zaatakujemy teraz, sami wybierzemy i przygotujemy pole bitwy. Wyglda na to, e zamierzasz si dobrze bawi zauwaya zoliwie Catti-brie, a umiech Drizzta oznacza, e drow bynajmniej nie zamierza zaprzecza. Dagnabbit mia ochot spiera si dalej, ale Bruenor postanowi zakoczy dyskusj. Poszukaj ladw, elfie poleci Drizztowi. Nasz przyjaciel Tred chce przela troch orczej krwi. Jestem mu to winien jak krasnolud krasnoludowi. Mina Treda wiadczya, e docenia t argumentacj. Nawet Dagnabbit zaakceptowa wol krla, zaciskajc wargi. Drizzt obrci si do Catti-brie. Idziemy? Mylaam, e ju nigdy nie zapytasz. Sprowadzisz kocic? Niedugo obieca Drizzt. Regis i ja bdziemy cznikami midzy wami a Bruenorem doda Wulfgar. Drizzt przytakn, a sprawno, z jak on i jego przyjaciele przystpili do dziaania, wywoaa umiech na twarzy Bruenora. Potrzebowa tego, bo gdzie gboko w jego umyle zrodzia si myl, e waciwie zorganizowa t wypraw wycznie po to, by zaspokoi wasn dz przygody i odwlec powrt do Mithrilowej Hali. Szczerze mwic, obawia si czekajcego go tam stylu ycia, ba, nawet nim gardzi. Nigdy nie chcia by politykiem, lecz wojownikiem. Spogldajc jednak na przygotowania, jakie podjli jego przyjaciele, Bruenor porzuci wiele

z tych wtpliwoci. Kiedy ju doprowadz spraw do szczliwego koca, pozabijaj lub przegoni std orkw i gigantw, pjdzie do Mithrilowej Hali i obejmie tron. Oczywicie, wiele czasu zabierze mu przyzwyczajenie si do monotonii urzdniczego ycia i cigych procesji dystyngowanych goci, ktrych trzeba bdzie zabawia, ale w kocu nauczy si i w tym dostrzega przygod. Bruenor obieca to sobie, znw rozmylajc o sekretach Gauntlgrym. Jeszcze kiedy znowu ruszy w drog i poczuje wicher w kudatej brodzie. Umiechn si, obiecujc sobie w duchu, e na pewno tak si stanie. Nie mia pojcia, e kiedy jeszcze bdzie tego aowa. *** Wok wznosz si tylko skay, wic trudno bdzie znale trop zauway Drizzt, gdy wszed wraz z Catti-brie na kamieniste zbocze na pnoc od zniszczonej wioski. A wcale nie odpara, gestem przywoujc go do siebie. Kiedy si zbliy, wskazaa na ciemnoszary kamie i czerwon plam na jego gadkiej powierzchni. Drizzt przyklkn na jednym kolanie, zdj skrzan rkawic i potar plam palcem, po czym podnis go do twarzy. Maj rannych. I nie dobili ich stwierdzia Catti-brie. Wygldaj na cywilizowanych orkw. Dla nas to dobrze uzna Drizzt. Przerwa i obrci si w stron wielkiej sylwetki, ktra ukazaa si na skraju zbocza. Krasnoludy s gotowe do drogi oznajmi Wulfgar. A my j znalelimy wyjania Catti-brie, wskazujc na kamie. To krew orka czy winia? spyta Wulfgar. Pytanie to natychmiast staro umiechy z twarzy tropicieli, bowiem adne z nich nie pomylao o takiej ewentualnoci. Orka, jak sdz powiedzia Drizzt. W wiosce nikomu nie okazali litoci... Ale na wszelki wypadek powinnimy si pospieszy, bo moe rzeczywicie uprowadzili winiw. Wulfgar skin gow i odwrci si, dajc sygna Regisowi, ktry z kolei przekaza go Bruenorowi, Dagnabbitowi i pozostaym. Wydaje si spokojny zauwaya Catti-brie, gdy Wulfgar ich opuci, wracajc na pozycj przed oddziaem krasnoludw. Cieszy si z rodziny odpar Drizzt. I chyba ju wybaczy sobie wasn gupot. Ruszy do przodu, lecz Catti-brie zapaa go za rk, a gdy obrci si w jej stron, spojrzaa mu w oczy z powan min. I nie cierpi ju, widzc nas razem dodaa. Wic moemy mie tylko nadziej, e pewnego dnia i my bdziemy rodzin. Umiechn

si lekko. Kiedy. Ruszy przed siebie, przedzierajc si przez gazy z tak atwoci i gracj, e Catti-brie nawet nie prbowaa si z nim zrwna. Znaa zasady. Drizzt bdzie si teraz przemieszcza z jednego punktu obserwacyjnego do nastpnego, ona za powinna poszukiwa ladw, pilnie patrzc pod nogi, pewna, e pki on jej pilnuje, nie moe si sta nic zego. Nie zwlekaj z przyzwaniem kocicy! zawoaa za nim, on za pomacha w odpowiedzi. Przez kilka godzin utrzymywali tempo, bo atwo byo poda za ladami krwi, a gdy znaleli jej rdo martwego ju orka lecego obok cieki bez wahania wybrali dalsz drog. Przez gry nie wiodo wiele cieek, a teren rozcigajcy si po bokach samotnego szlaku by zbyt nierwny, by ktokolwiek odway si tdy przej. Przekazali zatem sygna przez cznikw i zaczekali, a krasnoludy zao obz. Powinnimy dogoni ich za mniej wicej dwa dni, oczywicie jeli droga si gdzie nie rozwidla oznajmi Drizzt Bruenorowi, gdy jedli wsplnie kolacj. Ork nie yje od trzech dni, lecz nasi wrogowie nie maszeruj szybko ani nie zmierzaj do jakiego celu. Mog by nawet bliej, ni sdzimy, jeli zawrcili w nadziei, e niej znajd wicej zdobyczy. I dlatego podwoiem warty odpar z penymi ustami Bruenor. Nie chciabym, by setka orkw dopada mnie we nie! Nastpnego dnia wyruszyli dalej. Drizzt i Catti-brie bez trudu znajdowali lady przemarszu orkw, gwnie odciski stp na botnistym gruncie. Dziki nim Drizzt mg take oszacowa siy przeciwnikw. Wiedzia, e s coraz bliej i e nie zachowuj adnych rodkw ostronoci, co oznaczao, e nie podejrzewaj, i mogliby by ledzeni. Czy zreszt mieli racjonalny powd, by si obawia? Stukajce Obcasy, podobnie jak inne wioski Dzikiego Pogranicza, leay na uboczu, w normalnych okolicznociach mogoby zatem upyn wiele dni albo i miesicy, zanim mieszkacy regionu dowiedzieliby si o zniszczeniu wioski. Handlu nie prowadzono tu zbyt intensywnie, nie liczc targowisk w miejscach takich jak Mithrilowa Hala, wic niewielu podrnych wdrowao po okolicznych szlakach. Los Stukajcych Obcasw dugo mgby pozosta tajemnic. Wok rozcigay si dzikie, sabo zaludnione ziemie. Wiedzia o tym i Drizzt, i jego przeciwnicy. Zapewne wic nie wystawili stray, bo czuli si tu bezpiecznie. Kiedy tego wieczoru Drizzt zjawi si na kolacji, bez wahania obwieci Bruenorowi: Powiedz swym ziomkom, by dobrze spali. Zanim jutro zajdzie soce, ujrzymy naszych wrogw. A wic przed nastpnym wschodem soca nasi wrogowie bd martwi obieca Bruenor, zerkajc na Treda. Ten mrukn ponuro, skin gow i wbi zby w jagnice udo. ***

Teren by skalisty i nierwny, drzewa, gwnie iglaste, porastay tylko mae osonite kotlinki lece w cieniu wysokich gr. Wok hula wiatr, pogwizdujc w szczelinach skalnych. Po stokach spyway kaskadami krte, bystre strumienie, srebrzyste linie na tle szaroci i bkitu kamieni. Dla niedowiadczonych podrnych grskie szlaki byy szczeglnie niebezpieczne. Wielu tu zabdzio lub zgino w zdradliwych rozpadlinach. Nawet dla Drizzta i jego przyjaci, nawykych do trudw podry, gry stanowiy wielkie wyzwanie. Gdyby szli t sam drog, co oddzia orkw, bez trudu odnaleliby waciwy szlak. Skoro jednak zamierzali zaj przeciwnikw z boku i zaatakowa z zaskoczenia, sprawy znacznie si komplikoway. Na paskowyu, przy jednym z wyszych szczytw, gdzie schodzio si i rozchodzio mnstwo tropw, Drizzt znalaz wiele mwicy lad. Pochyli si nad kau bota, na ktrej krawdzi widnia wiey odcisk buta. Ten odcisk zostawiono bardzo niedawno wyjani Catti-brie, Regisowi i Wulfgarowi. Podnis si, ocierajc zabocone palce. Mniej ni godzin temu. Przyjaciele rozejrzeli si dookoa, koncentrujc wzrok na wysokiej grani, jaka majaczya na pnocy. Catti-brie pierwsza dostrzega tam poruszenie, ogromn sylwetk giganta przesuwajc si za lini pokruszonych gazw. Czas wezwa Guenhwyvar stwierdzi Wulfgar. Drizzt przytakn i wycign statuetk z sakiewki przy pasie, po czym postawi j na ziemi i wezwa panter. Powinnimy te przekaza wieci Bruenorowi doda barbarzyca. Ty to zrb odpara Catti-brie. Dziki dugim nogom dotrzesz tam szybciej ni Regis. Wulfgar skin gow. Dziki temu szybciej zlokalizujemy wroga i oszacujemy jego siy doda Drizzt. Zerkn na Regisa, ktry ju wyruszy, kierujc si na pnocny zachd. Flankujesz? Ja pjd tdy, ty na pnoc, a Catti-brie od wschodu wyjani Regis. Pozostali umiechnli si jednoczenie na myl, e Regis nic si nie zmieni od czasu ich ostatniej wyprawy i nadal potrafi zadba o wasn skr. Taki plan gwarantowa mu bowiem, e Drizzt i Catti-brie natkn si na orkw i gigantw na dugo przed nim. Guenhwyvar pjdzie ze mn na pnoc, bezporednio w stron wroga uzupeni Drizzt. Tylko ona moe biega, nie wzbudzajc podejrze. Spotkamy si tutaj tu przed zachodem soca. Skinli sobie gowami i wymieniwszy pene determinacji spojrzenia, powdrowali kade w swoj stron.

*** Regis czu si dziwnie, znalazszy si nagle zupenie sam wrd grskich szczytw. W Dekapolis czsto wypuszcza si w miasto bez towarzystwa, lecz niemal zawsze wdrowa znajomymi szlakami wiodcymi na brzegi wielkiego jeziora Maer Dualdon, gdzie najchtniej wdkowa. Teraz jednak znalaz si sam na pustkowiu, w dodatku tu pod nosem straszliwych wrogw. To sprawiao, e po plecach raz za razem przebiega mu zimny dreszcz. Mia wraenie, e kto go obserwuje i e za chwil ze wistem spadnie na niego wielki gaz. Szczerze mwic, wolaby ju nigdy wicej nie czu si w ten sposb, teraz jednak zdawa sobie spraw, e musi zaryzykowa, by powid si ich wsplny plan. Mimo to nie chcia by pierwszym, ktry natknie si na orkw, grup dwunastu maruderw wlekcych si za gwnym pochodem. Pogrony we wasnych mylach, niemal stan na jednym z nich, zanim uwiadomi sobie ich obecno. Drizztowi nie podobao si to, co widzi. Lea pasko na brzuchu na skalistej pce i spoglda na obozowisko kilkudziesiciu orkw tak jak si spodziewa. Tu za obozowiskiem majaczyy jednak sylwetki czterech wielkich lodowych gigantw, i to nie brudnych otrw, jakich mona by podejrzewa o konszachty z orkami. Przeciwnie, ci giganci nosili wytworne szaty, czyste i starannie wykonane, schludne futra i byszczce klejnoty. Z pewnoci naleeli do doskonale zorganizowanego i liczcego si klanu, jednego z tych, ktre osadzi w tym regionie Grzbietu wiata jarl Szarorki. Jeli jednak stary Szarorki uyczy swych potnych wojownikw oddziaowi orkw, implikacje tego mogy okaza si znacznie bardziej niebezpieczne, ni pozwalaa si domyla jedna zniszczona wioska na uboczu szlakw handlowych. Drizzt rozejrza si dookoa, zastanawiajc si, w jaki sposb dosta si w poblie gigantw i podsucha ich rozmow. Mg jedynie ywi nadziej, e bd mwi w znanym mu jzyku. Midzy nimi a obozem nie dostrzeg jednak adnej obiecujcej kryjwki, z trudem te mg wyobrazi sobie zejcie po niemal prostopadym stoku. Poza tym, soce wisiao ju nisko na niebie i nie pozostao mu zbyt wiele czasu, jeli zamierza spotka si z przyjacimi o wyznaczonej porze. Pozosta wic na skalnej pce, obserwujc z oddali, jak wygldaj stosunki midzy gigantami i orkami. Zauway, e jeden z orkw, potny wojownik odziany znacznie bardziej dostatnio i schludniej od pozostaych, uzbrojony w wielki topr przypity w poprzek plecw, zbliy si do obozowiska olbrzymw. Nie szed z wahaniem, jak wielu innych, ktrzy albo nieli im ywno, albo przemykali cichcem w bezpiecznej odlegoci. Ten ork a Drizzt rozpozna w nim przywdc podszed do gigantw celowo i bez widocznej trwogi, po czym zacz z nimi rozmawia

w sposb, ktry wiadczy o do duej zayoci. Pochonity obserwacj Drizzt, ktry wyta such, by podchwyci choby strzpy ich rozmowy, nie zauway, e od tyu zakrada si do niego jeden ze stranikw obozu. Kiedy spostrzeg zagroenie, byo ju za pno. *** Z wysoko pooonego punktu obserwacyjnego Catti-brie dostrzega obz orkw, lecy do daleko na zachd od miejsca, w ktrym wspia si na pnocn gra. Zdaa sobie spraw, e Drizzt zapewne ju go obserwuje, a gdyby chciaa do niego doczy, zajoby jej to tyle czasu, e potem mogaby tylko co najwyej przej wraz z nim w wyznaczone pozostaym miejsce spotkania. W tej sytuacji postanowia lepiej przyjrze si drodze, ktr zapewne wyrusz jutro o wicie orkowie i gdzie by moe stocz bitw o ile oczywicie nie przyjdzie im na myl wczeniej zwin obozowiska i wdrowa noc. Okiem wytrawnego taktyka, ktrym niewtpliwie bya, szukaa miejsc korzystnych do szturmu: przewenia szlaku, naturalnych wzniesie, z ktrych krasnoludy mogyby ciska we wrogw kamieniami oraz motami... W stosownym czasie jako pierwsza zjawia si w umwionym miejscu. Niedugo pniej doczy do niej Wulfgar, z Bruenorem, Dagnabbitem oraz Tredem McKnucklesem. Obozuj niemal dokadnie na pnoc od tego miejsca poinformowaa. Ilu ich jest? spyta Bruenor. Catti-brie wzruszya ramionami. Drizzt bdzie wiedzia. Ja przeszukaam teren, by zobaczy, skd i jak bdziemy mogli uderzy rano. Znalaza jakie dogodne miejsce? Catti-brie umiechna si znaczco, a Bruenor ochoczo zatar donie, po czym zerkn na Treda, szturchajc go i mrugajc okiem. Bdziesz mg si zemci, przyjacielu. *** Podobnie jak czsto w przeszoci jedynie szczcie uratowao Regisa. Natychmiast schowa si za pobliski gaz i siedzia tam cicho, niezauwaony przez grup orkw, ktrzy pogreni byli w ktni o jakie upy, zapewne ze zniszczonej wioski. Spierali si, przepychali i wrzeszczeli na siebie, nastpnie postanowili podzieli upy midzy siebie, po czym nagle umilkli. Zamiast ruszy dalej szlakiem, by doczy do reszty bandy, pozostali wanie tutaj, posyajc kilku naprzd po jedzenie.

Dziki temu Regis zyska okazj, by wsucha si w ich bekotliwe przechwaki i swary i znale odpowied na wiele drczcych go pyta. *** Drizzt nie mgby znale si w mniej korzystnej sytuacji lea twarz w d pomidzy wzniesieniem a gazem i wyglda poza krawd skay, gdy kto, zapewne ork, podszed do niego od tyu. Pochyli gow i nacign mocniej kaptur paszcza na twarz, majc nadziej, e stwr minie go w przytumionym wietle, lecz gdy kroki si zbliyy, wiedzia ju, e musi postpi inaczej. Podnis si na kolana i zwinnie skoczy na nogi, obracajc si i wycigajc sejmitary. Stan w pozycji obronnej, prbujc przewidzie manewr przeciwnika. Gdyby ten rzuci si do ataku, Drizzt miaby trudny orzech do zgryzienia. Jednak ork, bowiem istotnie by to ork, nie zaatakowa i wcale nie zamierza tego robi. Sta jedynie z podniesionymi rkami, wymachujc nimi szaleczo, upuciwszy bro na ziemi u swych stp. Powiedzia co, czego Drizzt do koca nie zrozumia, cho jzyk ten przypomina znan drowowi mow goblinw. Mwi niemal przepraszajcym tonem, jakby rozpoznawszy mrocznego elfa, przeprasza, e w czym mu przeszkodzi. Ten oczywisty strach nie zaskoczy Drizzta, bowiem goblinoidzi zwykle bali si droww. Mia jednak wraenie, e w tym przypadku chodzio o co wicej. Ork nie by zdumiony, jakby obecno drowa w pobliu jego oddziau nie budzia w nim najmniejszych podejrze i wydawaa si czym naturalnym. Drizzt zamierza wanie wypyta orka, za jego plecami dostrzeg jednak czarny cie i natychmiast zrozumia, e straci jedyn okazj. Guenhwyvar zbliaa si niepostrzeenie, wielkimi susami, skaczc na pier stranika. Guen, nie! zdy jeszcze zawoa Drizzt, gdy przemkna obok. Z rozdartej krtani orka trysna fontanna krwi i stwr pad bez ycia na ska. Drizzt podbieg do niego i obrci, zamierzajc opatrzy ran. Wtedy uwiadomi sobie, e pantera pozbawia orka praktycznie poowy szyi i nic mu ju nie pomoe. Ukry martwego orka w szczelinie skalnej, po czym z Guenhwyvar u boku ruszy na spotkanie przyjaci. W gowie kbio mu si mnstwo pyta, na ktre nie potrafi znale odpowiedzi. *** Znalazam mnstwo miejsc, ktre odpowiadaj naszym potrzebom zapewnia Catti-brie,

gdy zebrali si na paskowyu. Bdziemy mogli walczy tak, jak zechcemy. Nikt si nie sprzeciwi, lecz Bruenor przybra zatroskan min. Jest z nimi zbyt wielu gigantw wyjani, gdy pozostali spojrzeli na niego pytajco. Czterech, to a nadto, by sprawi kopoty. Powinnimy chyba wyruszy przed witem i troch przerzedzi szeregi orkw. Nie wiem, czy wobec tego uda nam si ich rano zaskoczy podsuna Catti-brie. Pozostali wymienili kilka pomysw, jak mona by wcign gigantw w puapk, i omwili potencjalnie najlepsze do tego miejsca. Ich inwencja nie miaa granic, wszyscy zdawali sobie jednak spraw, e realizacja tych koncepcji wcale nie bdzie atwa. Jest pewien sposb... zacz Drizzt, odzywajc si po raz pierwszy od pocztku spotkania. Opowiedzia pozostaym o swojej przygodzie z orkiem, dokadnie opisujc jego reakcj. Zastanawia si, czy tym razem jego pochodzenie nie mogoby okaza si przydatne. Przyjaciele od razu zgodzili si na jego propozycj, po czym caa szstka wrcia do obozu. Drow uda si na skaln pk, wiszc nad obozowiskiem orkw. Przez chwil rozglda si w mroku, sprawdzajc, czy nikt go nie ledzi, po czym przemkn cicho w stron namiotw gigantw. *** Przyprowadzi ich od prawej powiedzia Bruenor, gdy dotarli do wyznaczonego na zasadzk miejsca. Krasnolud sta nad wysokim urwiskiem, a na prawo i lewo od niego bieg kamienisty, nierwny szlak. Moesz tam wle, Pasibrzuchu? Regis zatrzyma si u stp urwiska, rozwaajc, jak si tam dosta. Odnalaz ju kilka cieek wiodcych na pk skaln, do ktrej chcia dotrze, lecz szuka atwiejszej dla towarzysza, ktry zdecydowanie nie by tak sprawny jak on. Chcesz ich pozabija czy nie? spyta obcesowo Treda McKnucklesa, ktry trzyma si nieco na uboczu i wyglda na przytoczonego caym zamieszaniem. A jak mylisz? zripostowa krasnolud. Myl, e mgby odwiesi t bro z powrotem na plecy i wej za mn na gr odpar Regis z krzywym umieszkiem, po czym, nie zwlekajc, rozpocz wspinaczk. A co to ja jestem, pajk? odwrzasn Tred. Chcesz ich pozabija czy nie? powtrzy nizioek. Nic wicej nie musia dodawa, bowiem Tred, mruczc i postkujc ze zoci, ruszy pod gr, starajc si stawia stopy dokadnie tam, gdzie Regis. Mimo to potrzebowa znacznie wicej czasu, by dosta si na pk, a w chwili gdy tam dotar, Regis siedzia ju wygodnie, oparty plecami o cian, osiem metrw nad ziemi.

Sprawd, czy moesz podway tamten duy kawa skay poleci krasnoludowi, wskazujc ruchem gowy w bok, gdzie na pce spoczywa spory gaz. Tred z powtpiewaniem spojrza na lit ska. Mylicie, e uda wam si to zrzuci? dobieg z dou okrzyk Catti-brie. Regis wychyli si, by na ni spojrze, a Tred bkn co pod nosem. Catti-brie nie czekaa na odpowied, lecz przesza na bok, by porozumie si z Wulfgarem. Barbarzyca odbieg i wrci po kilku chwilach z dug i szerok gazi. Stan pod pk, po czym sign w gr, prbujc poda konar Regisowi. Nizioek chwyci ga i przycign j do siebie. Umiechajc si, poda j zdezorientowanemu Tredowi. Zaraz co zobaczysz obieca. Z boku, na kolejnej pce znajdujcej si mniej wicej na tej samej wysokoci, Guenhwyvar wydaa z siebie niski pomruk, na dwik ktrego Tred poczu ciarki na grzbiecie. Regis jedynie wyszczerzy zby i wrci na miejsce, by obserwowa szlak. *** Kiedy Drizzt usysza, e giganci rozmawiaj w jzyku zblionym do wsplnego, odetchn z ulg. Szans na powodzenie ich planu rosy z kad chwil. Drow przycupn w cieniu duego gazu na skraju obozowiska. Z zadowoleniem zauway, e ani orkowie, ani giganci nie wystawili stray wyranie czuli si bezpieczni. Giganci rozmawiali o wasnych prywatnych sprawach, wic byo jasne, e nie dostarcz Drizztowi adnych istotnych informacji. Nie martwi si tym zbytnio. Bardziej zaleao mu na tym, by znale sposb zblienia si do jednego z gigantw, gdy zostanie sam. Otrzyma tak szans mniej wicej godzin pniej. Jeden z gigantw chrapa ju wtedy w najlepsze, drugi kobieta pooya si obok i wkrtce zapada w sen. Pozostali dwaj kontynuowali konwersacj, cho byli tak picy, e rwaa si ona jak cienka ni. W kocu jeden z nich wsta i odszed na bok. Drizzt wzi gboki oddech kontakty ze stworzeniami tak gronymi jak lodowi giganci nie byy atwe, bo potwory te, w porwnaniu do swych niezbyt rozgarnitych krewniakw, gigantw wzgrzowych, odznaczay si niemal byskotliw inteligencj. Zgodnie z powszechn opini, nieatwo je byo oszuka. Drizzt musia liczy na swj spryt i wygld. Pod oson ciemnoci podkrad si na odlego kilku krokw od siedzcego olbrzyma. Przegapie skarb wyszepta. Gigant, wyranie picy, poruszy si lekko i opar na okciu, obracajc gow w stron mwicego.

Czego? zapyta. Na widok mrocznego elfa poruszy si energiczniej i natychmiast usiad. Donnia? spyta. Drizzt nie rozpozna tego imienia. Jej wsplnik odpar cicho. Przegapie wielki skarb. Gdzie? Jaki? W wiosce zostaa wielka skrzynia klejnotw, zakopana pod jednym ze zburzonych budynkw. Gigant rozejrza si, po czym nachyli bliej. I oddajesz mi j? spyta podejrzliwie. Dziwio go, e jakikolwiek drow mg okaza si tak hojny. Nie mog przenie jej sam wyjani Drizzt. Poza tym podejrzewam, e skarbw jest wicej, ale nie potrafi unie cikiej pyty, ktra je przygniata. Gigant znw si rozejrza, tym razem zdecydowanie bardziej zainteresowany. Gdzie z boku ktry z jego towarzyszy zachrapa, zakaszla i obrci si na drugi bok. Podziel si z tob p na p kusi Drizzt. Iz twoimi pobratymcami, jeli dopucisz ich do tajemnicy. Ale orkowie nie mog o niczym wiedzie. Paskudny umiech, jaki pojawi si na twarzy giganta, powiedzia Drizztowi, e nie myli si w ocenie relacji, jakie czyy te dwie rasy. Powiem ci wicej, ale nie tutaj szepn drow, po czym znikn w mroku. Gigant rozejrza si po raz kolejny, po czym poczoga si za Drizztem wzdu kamienistego szlaku na ma polank za stromym zboczem. Z pki skalnej, trzy metry ponad gow giganta, kady jego ruch ledziy dwie pary ciekawskich oczu. Co Donnia Soldou o tym myli? spyta gigant. Donnia nie musi o niczym wiedzie odpar Drizzt. Gigant pogardliwie wzruszy ramionami. Oznaczao to, e owa tajemnicza Donnia, kimkolwiek bya, nie panowaa nad gigantami. To nieco uspokoio obawy Drizzta. Obawia si bowiem, e za tym tajemniczym sojuszem olbrzymw i orkw moe kry si armia droww. Zabior ze sob Geleth oznajmi nagle gigant. Twojego przyjaciela, z ktrym rozmawiae? Gigant skin gow. I wemiemy dwie czci, a ty jedn. To nie jest sprawiedliwy podzia. Bez nas nie poruszysz pyty. A wy jej beze mnie nie znajdziecie targowa si Drizzt, zagadujc giganta, by nie usysza, e pozostali przesuwaj si na swoje pozycje. Uzna, e nie bdzie musia wysila si dugo. Gdy srebrzysta strzaa przemkna przez noc i wbia si gboko w pier giganta, drow nie by

zaskoczony. Olbrzym jkn, ale jego rana nie bya zbyt powana. Drizzt wycign sejmitary i obrci si w stron Catti-brie, wci grajc rol sojusznika giganta. Skd to si wzio? krzykn. Podnie mnie, ebym mg co zobaczy. Na wprost! rykn stwr. Zacz si schyla, by podnie drowa, a wtedy Drizzt obrci si szybko i wbieg po jego przypominajcej drzewo rce. Ci mocno w twarz potwora, pozostawiajc na niej krwawe smugi. Gigant zarycza i sprbowa strci przeciwnika, lecz Drizzt odskoczy zrcznie, a kolejna srebrzysta strzaa wisna zza jego plecw, wbijajc si w ciao olbrzyma. Ten otrzsn si tylko i ruszy w stron drowa, ryczc gono. Naraz rozleg si guchy oskot. To wyszczerbiony topr Bruenora Battlehammera ugodzi osika od tyu w kolano. Gigant zawy i pochyli si, chwytajc za ran, a Catti-brie znw trafia go strza, tym razem w czoo. Ignorujc to, gigant unis stop, zamierzajc rozgnie Bruenora. I nagle zacz podskakiwa, bowiem podbieg do niego Dagnabbit, wbijajc mu mot bojowy w drug stop. Zabrzmia okrzyk: Tempus! i oto pojawi si drugi mot, wirujcy w powietrzu. Aegis-fang trafi stwora w pier, tu pod szyj, z si, ktra rzucia go na skay. Natychmiast podbieg do niego Wulfgar i zaatakowa, zanim gigant zdy si otrzsn, potnie uderzajc w rzepk kolanow osika. Gigant zawy. Nastpna strzaa Catti-brie trafia go prosto midzy oczy. *** Na skalnej pce Tred, trzymajcy pod pach kocwk stworzonej z gazi dwigni, przenis wzrok z giganta na Regisa, z wyrazem osupienia na twarzy. Walczy ju wczeniej z gigantami, i to wielokrotnie, lecz nigdy dotd nie widzia, by kto tak szybko pokona ktrego z nich. Nastpnie przenis wzrok na Guenhwyvar. Wielka pantera przycupna z boku, obserwujc walk, lecz raz po raz odwracaa gow na wschd i nadstawiaa uszu. Regis unis do, wskazujc, e cel znalaz si na dogodnej pozycji. Tred wyda z siebie pene satysfakcji sieknicie i napar na gaz, mocno naciskajc na dwigni. Kamie przechyli si i stoczy, zwalajc wprost na gow giganta, ktry wanie szykowa si do ataku. Odgos amicego si karku odbi si echem od ska. Regis zasalutowa Tredowi, gratulujc mu celnoci, lecz ich rado nie trwaa dugo. Dopiero teraz zdali sobie bowiem spraw, co przykuo uwag Guenhwyvar i powstrzymywao j od walki. ciek pdzi kolejny gigant, a za nim jeszcze jeden, kobieta.

Regis zerkn niepewnie na Treda. Moe poszukamy jeszcze jednego kamienia? zaproponowa. Za ich plecami Guenhwyvar skoczya na bark pdzcego ciek giganta, a Tred wzruszy ramionami i zrobi to samo, tnc potnym toporem w gow olbrzyma. aden trzask kamienia o kamie nie zabrzmiaby goniej ni dwik metalu zagbiajcego si w potn czaszk giganta. Regis skrzywi si i odwrci wzrok. Albo rzucimy si na nich z toporami mrukn tak, by Tred nie mg go usysze. Tred tymczasem dysza ciko, rozpaczliwie trzymajc si rkojeci topora, zwisajcego z gowy olbrzyma. Dopiero po chwili odway si wypuci bro i zjecha w d po plecach osuwajcego si na ziemi potwora. Podnis si, otrzepa i pobieg przed siebie, by doczy do pozostaych, walczcych z rozszala z wciekoci gigantk. Nagle dobieg go stumiony jk. Biedny Tred dopiero teraz uwiadomi sobie, co si stao. Przypomnia sobie bowiem, gdzie ostatnio widzia Dagnabbita. Z trosk pochyli si nad martwym cielskiem i zawoa przyjaciela po imieniu. Odpowiedzia mu kolejny jk przygniecionego krasnoluda. *** Drizzt rozpocz kontratak, pdzc ciek wprost na gigantk. Dostrzeg, e ta unosi rk, by cisn trzymanym w garci potnym gazem, posa wic w jej kierunku kul ciemnoci i przezornie uskoczy w bok. Kamienny pocisk przemkn tu nad jego gow i wyldowa w miejscu, w ktrym drow sta jeszcze przed chwil. Odbi si i potoczy dalej, zahaczajc o rami Wulfgara i obalajc go na ziemi. Potem min o wos Catti-brie, wyrywajc z jej doni bro i ranic palce. Catti-brie pada na kolana, jczc z blu. Drizzt rzuci si na gigantk, ktra zamachna si nog w jego stron. Uskoczy, turlajc si w trawie, i ci oboma sejmitarami, wycinajc w ydce olbrzymki dwie krwawe bruzdy. Bruenor natar jako nastpny, celujc toporem w drug gole. Gigantka odrzucia go na bok brutalnym uderzeniem, lecz krasnolud, cinity na kamienie, natychmiast si podnis, poprawi hem i pogrozi gigantce palcem. A teraz mnie wkurzya, przejedzona kupo misa! Gigantka znw sprbowaa kopn Drizzta, lecz umkn jej raz i drugi, za kadym razem tnc na odlew. Olbrzymka najwyraniej zdawaa sobie spraw, e jest na straconej pozycji, ale nie zamierzaa tanio sprzeda skry. Machna kilkakrotnie doni, nie tyle, by trafi drowa, lecz by utrzyma go na dystans, po czym obrcia si na poudnie i pucia si biegiem w stron obozowiska.

Nie udao jej si uciec. wisn Aegis-fang i uderzajc w kostk jednej z jej stp, pozbawi j rwnowagi. Gigantka upada ciko na kamienie, w wyniku uderzenia tracc na chwil oddech. Prbowaa wsta, lecz nie miaa szans. Drizzt ju przemkn po jej grzbiecie, a Guenhwyvar wbia jej zby w kark. Po chwili nadbiega Catti-brie, unoszc w rannej doni Khazidhe, swj synny miecz, a zaraz po niej Bruenor uzbrojony w topr i Wulfgar, z potnym motem bojowym. Zjawi si nawet Tred, prowadzc za sob oszoomionego i saniajcego si na nogach Dagnabbita. Ich poczynania obserwowa z wysokiej pki Regis, ktry gromkimi okrzykami zachca wszystkich do boju. To on pierwszy zauway, e jeden z powalonych gigantw odzyska przytomno i prbuje si podnie. Zaalarmowany Wulfgar zareagowa natychmiast. Popdzi w stron giganta i unis Aegis-fang, by jednym celnym ciosem rozupa czaszk stwora. *** Nigdy nie widziaem czego podobnego przyzna Tred, gdy wracali do obozu. Tajemnica polega na tym, by odpowiednio przygotowa pole walki wyjani mu Bruenor. A nikt nie robi tego lepiej ni krl Bruenor! doda Dagnabbit. Nikt poza nim odpar Bruenor, wskazujc podbrdkiem Drizzta, ktry opatrywa w marszu do Catti-brie. Miaa zamany przynajmniej jeden palec, lecz postanowia kontynuowa wypraw. Tej nocy nie zaznali odpoczynku. Musieli przygotowa kolejne zasadzki.

10 NIEPROSZENI GOCIE Uh uh powtrzy z uporem Pikel, tupic nog i stajc przed szerokim dbem tak, by zasoni Ivanowi drog do zakltego drzewa. Co tam gadasz? odkrzykn Ivan. Otwierasz drzwi tylko, coby je trzyma zawarte, gupku? Pikel wskaza za plecy brata, na niedwiedzia, ktry przyglda si im ze smutn min. Nie bieresz niedwiedzia! zagrzmia Ivan. Uh uh upiera si Pikel, kiwajc palcem tu przed nosem brata i zasaniajc sob drog. Stanwszy z nim nos w nos, Ivan zmierzy go gronym spojrzeniem, lecz zaraz usysza za sob niedwiedzie pomrukiwanie i uwiadomi sobie, e ta walka nie bdzie wyrwnana. Nie moem go bra warkn i zaraz doda chytrze: Moe ma tu jakich bliskich? Chcesz ich rozdzieli? Oooo jkn rozczarowany Pikel, ale ju po chwili twarz mu si wypogodzia. Pochyli si nad Ivanem i zacz mu co szepta do ucha. A niby skd wiesz, co on ni ma rodziny? rykn Ivan, a Pikel znw zacz szepta. Powiedzia ci? zagrzmia z niedowierzaniem Ivan. Ten gupi niedwied ci powiedzia? A ty mu wierzysz? Nie mylae, co on moe buja? Co ino tak gada, coby ucic od tyj swojej... krowy, ani... niedwiedki, czy jak tam si toto zwie? Niedwiedka, hi hi hi zachichota Pikel, po czym znw zacz szepta. On jest ona niedwiedziem? spyta Ivan i zerkn przez rami. Skd wiesz, co... Niwane, nie mw mi. On... ona... nie idzie. Twarz Pikela wyduya si w wyrazie rozczarowania, a dolna warga zadraa mu rozpaczliwie, ale Ivan nie da si przekona. Nie mia zamiaru chodzi midzy drzewami w towarzystwie dzikiego, bd co bd, niedwiedzia. Nie idzie powtrzy z naciskiem. A jak przegapimy koronacje, ty bdziesz si tumaczy Cadderlyemu. I gadam ci, co jak nas tu zapi zima, zrobi nam z twoi przyjaciki ciepy kocyk, bo obedre j ze skry! A jak... Niski jk Pikela przerwa t tyrad, bo Ivan wyranie usysza w gosie brata nutk rezygnacji. Zielonobrody Bouldershoulder min Ivana i podszed do niedwiedzicy. Przez chwil drapa zwierz delikatnie za uszami, wycigajc kleszcze i delikatnie kadc je na ziemi. Oczywicie, za kadym razem, gdy zdejmowa kleszcza nabrzmiaego krwi, Ivan ostentacyjnie go podnosi i zgniata midzy skatymi palcami. Kilka chwil pniej niedwiedzica Pikela odesza koyszcym si krokiem, a cho Pikel utrzymywa, e wedug niego bya smutna, Ivan nie dostrzeg w jej zachowaniu adnej zmiany. Pikel podszed tymczasem do pnia dbu, podnis lask i zapuka trzykrotnie w kor, po czym

ukoni si nisko i z szacunkiem, proszc drzewo, by pozwolio w siebie wej. Ivan oczywicie nic nie usysza, lecz jego brat i owszem, bowiem obrci si i wycign rk w stron Ivana, zapraszajc go do rodka. Ivan zatrzyma si i pokaza Pikelowi, by szed pierwszy. Pikel znw si ukoni i wskaza Ivanowi, aby prowadzi. Ivan ani drgn i tylko energiczniej zaprosi brata do wejcia. Pikel ukoni si po raz kolejny, po czym ponownie pokaza Ivanowi, e ustpuje mu drogi. Ivan podnis rce, by powtrzy swj gest, ale zmieni zdanie, chwyci brata za ramiona i wepchn go do rodka, po czym sam z rozpdem skoczy w drzewo... i uderzy twarz w szorstk kor. *** Elf Tarathiel wyglda na wyjtkowo kruch istot. Mia blad, niemal przejrzyst skr i niebieskie oczy o tak intensywnej barwie, e wydaway si odbija otaczajce go kolory. By niezbyt wysoki i bardzo szczupy, a wraenie to jeszcze potgoway jego kanciaste rysy i dugie spiczaste uszy. Myliby si jednak ten, kto postanowiby go zlekceway, bo pod wt postur kry si wytrawny wojownik, przed ktrego mieczem dray nawet najstraszliwsze potwory. Przykucnwszy w wysoko pooonej, smaganej wichrem przeczy o dzie lotu od swego domu w Ksiycowym Lesie, Tarathiel bez trudu rozpozna znak. Niedawno przechodzili tdy orkowie. Wielu orkw... Zwykle Tarathiel si tym nie martwi mnstwo orkw wczyo si pomidzy Grzbietem wiata a Grami Rauvin lecz teraz ledzi t band i wiedzia, skd przysza. Przywdrowaa tu z Ksiycowego Lasu, z jego ojczyzny, dwigajc ze sob mnstwo powalonych drzew, Tarathiel zacisn zby. On i jego klan zawiedli i to straszliwie. Nie obronili lasu, bo zbyt pno odkryli wrogw. Tarathiel obawia si, co to moe oznacza w niedalekiej przyszoci. Czy brak oporu skoni te ohydne potwory do powrotu? Jeli tak, wyrniemy je w pie stwierdzi ksiycowy elf, obracajc si do swego wierzchowca, ktry past si spokojnie tu obok. Pegaz parskn w odpowiedzi, jakby zrozumia. Potrzsn gow i przycign biae pierzaste skrzyda do grzbietu. Tarathiel umiechn si do piknego stworzenia, jednego z dwjki, ktr uratowa kilka lat temu w tych samych grach, po tym jak ich rodzice zginli z rk gigantw. Tarathiel odkry t par, zmiadon gazami cinitymi do skalistej kotlinki. Po sutkach martwej klaczy rozpozna, e niedawno urodzia, tak wic powici ponad poow dekadnia, przeszukujc okolic, zanim znalaz rebita. Mae dobrze si czuy w Ksiycowym Lesie, rosy silne i zdrowe pod opiek niewielkiego klanu Tarathiela. Ten tutaj, ktrego z powodu czerwonawych smug w biaych

wosach grzywy nazwano Zmierzchem, zaakceptowa go jako jedca. Bliniaczk Zmierzchu Tarathiel nazwa Jutrzenk, poniewa w jej grzywie migotay pasemka o tawo-rowawym odcieniu. Obydwa pegazy byy tego samego wzrostu i obydwa miay potne minie, silne, cho smuke nogi i mocne kopyta. Lecimy. Moe znajdziemy tych orkw i pokaemy im, jak zmienia si tu pogoda mrukn chytrze elf, mrugajc okiem do swego wierzchowca. Zmierzch, jakby znowu zrozumia, postuka nog w ziemi. Niedugo pniej wzbili si w powietrze. Wielkie skrzyda Zmierzchu opotay gono, chwytajc unoszce si nad grami prdy. Szybko dostrzegli band orkw, liczc okoo dwudziestu stworw, ktre mozolnie piy si w gr stromego zbocza. Wierzchowiec i jedziec zrozumieli si bez sw. Zmierzch zniy i wyrwna lot, a Tarathiel sign po uk i zacz raz za razem wypuszcza z niego strzay. Orkowie rozpierzchli si trwoliwie, miotajc przeklestwa. W bezadnej ucieczce wicej zranio si o ostre gazy, ni pado z rk elfa. Tarathiel umiechn si triumfalnie i odlecia, chowajc si za zbocze. Chcia da orkom czas na przegrupowanie si. Mia nadziej, e poczuj si bezpieczne, bo zamierza tam wrci i jeszcze raz ich rozpdzi. Pegaz wzbi si wyej w powietrze, po czym wykona ostry zwrot i zanurkowa, mocno machajc skrzydami. Wyonili si zza zbocza znacznie niej, tu poza zasigiem orko w, w razie gdyby mieli berdysze lub dugie wcznie. Z tej wysokoci Tarathiel mg strzela celnie, nie obawiajc si jednoczenie, e sam zostanie trafiony. Napi uk i wypuci strza, trafiajc jednego z orkw prosto w pier, po czym nakaza Zmierzchowi, by wzbi si wyej. Nie chcia ryzykowa po raz trzeci. Skrci na poudniowy wschd i odlecia, sunc szybko ku domowi. *** A niby skd miaem wiedzie, co tyn twj gupi czar si wyczerpa? zagrzmia Ivan do zataczajcego si ze miechu Pikela i rkawem kaftana star krew z podrapanego nosa. Nie widziaem adnych drzwi, ale skoro mwie, co tam som, tom ci wierzy. Pikel zawy ze miechu. Ivan podszed do niego i zamachn si pici, lecz Pikel zdy si uchyli, wic Ivan trafi tylko w hem z garnka. Rozleg si brzk metalu i stumiony jk blu starszego z krasnoludw. Hi hi hi zachichota zoliwie Pikel. Ivan otrzsn si i rzuci na brata, ten jednak znikn zaraz w pobliskim pniu. tobrody krasnolud zatrzyma si zaskoczony, po czym pomkn w jego lady. Mia

wraenie, e usiad na karuzeli, bo cay wiat wirowa mu przed oczami. Podrowanie poprzez drzewa nie naleao do najatwiejszych nawet, gdy wchodzio si w nie w pozycji wyprostowanej, a co dopiero mwi o leeniu... Bracia przelizgiwali si wrd korzeni, wznoszc si i opadajc gwatownie. Pikel piszcza z uciechy, wydajc z siebie gone iiii!, a Ivan usilnie stara si utrzyma zawarto odka. Trwao to blisko godzin, po ktrej bracia wreszcie wydostali si na wiato soneczne. Pierwszy z drzewa wychyn Ivan, padajc twarz w piach. Tu za nim wypad Pikel, ldujc mu na plecach. Ivan napi mocno minie i strci z siebie brata, lecz nawet to nie zdoao uciszy miechu Pikela. Ivan podnis si na nogi, pewny, e jeszcze chwila, i udusi swojego brata, ledwie jednak postpi krok naprzd, zakrcio mu si w gowie, a odek podszed do garda. Zatoczy si raz i drugi, uderzajc w pnie pobliskich drzew. Kiedy ju niemal udao mu si odzyska rwnowag, potkn si o jaki wystajcy pie i run jak dugi na ziemi. Unis gow i znw sprbowa wsta, poczu jednak, e ciao odmwio mu posuszestwa, wic zrezygnowany pooy si z powrotem. Pikel rwnie by oszoomiony i krcio mu si w gowie, uzna jednak, e to znakomita zabawa. Szed wic przed siebie, zataczajc si i przewracajc, i cay czas a zanosi si ze miechu. Gupi duid mrukn Ivan, zanim zwymiotowa. *** Tarathiel obserwowa zabaw Zmierzchu i Jutrzenki pegazy najwyraniej cieszyy si, e znw s razem. Biegay kusem po maej czce, rc i chwytajc si artobliwie zbami za grzywy. Nigdy nie masz tego dosy dobieg z tyu wysoki, melodyjny gos. Tarahiel obrci si i zobaczy swoj ukochan, Innovindil. Bya nieco od niego nisza, miaa dugie zote wosy i niebieskie oczy. Kroczya lekko, umiechajc si promiennie, jakby mwia: Wiem wicej, ni ci si wydaje. Podesza do niego i wzia go za rk. Dugo ci nie byo zauwaya. Podniosa woln do i przygadzia mu wosy, a potem przesuna j niej, opierajc na jego piersi. Znalaze ich? spytaa. Tarathiel skin gow i powiedzia: Byo ich ponad dwudziestu, jak podejrzewalimy. Zmierzch i ja natknlimy si na nich

w grach na pnocy. Cignli za sob drzewa powalone w Ksiycowym Lesie. Innovindil umiechna si smutno. Ilu z nich przeyo? Zabiem przynajmniej jednego odrzek Tarathiel. I nastraszyem pozostaych. Mylisz, e teraz zastanowi si dwa razy, zanim tu wrc? Znowu pochyli gow. Jeli chcesz, zaatakujemy ich jeszcze raz, we dwoje zaproponowa. Dogonimy ich i wybijemy co do jednego. Wtedy na pewno nie wrc. Mam lepszy sposb na spdzenie kilku nastpnych dni odpowiedziaa. Podesza bliej i delikatnie pocaowaa go w usta. Ciesz si, e wrcie rzeka. Ja te zapewni. Razem ruszyli w kierunku wioski Ksiycowe Pncza. Ledwie zrobili par krokw, dostrzegli w oddali ognisko. Ognisko w Ksiycowym Lesie! Tarathiel poda Innovindil swj uk i wycign miecz. Wyruszyli natychmiast, bezszelestnie przemykajc w cieniu drzew. Zanim doszli do poowy drogi, spotkali innych wojownikw ze swego klanu, uzbrojonych i gotowych do walki. *** I znowu potrawka! zagrzmia Ivan. Nie dziwota, e mj brzuch wiecznie burczy! Nie dajesz mi ani kapki miecha! Uh uh powiedzia Pikel, kiwajc palcem przed nosem brata, w gecie ktry coraz bardziej dziaa mu na nerwy. Ivan zacz ju nawet snu fantazje, e obgryza ten paluch przy najwyszym knykciu. Wreszcie zjadby troch misa! Nie, nie rusz tego. Id po prawdziwe jedzenie! rykn, zrywajc si i podnoszc ciki topr. Jak chcesz mi pomc, zatrzymaj jakiego jelenia, cobym mg go zabi. Pikel zmarszczy z niesmakiem nos i tupn mocno, skrzyowawszy rce na piersi. Ba! parskn w jego stron Ivan i ruszy w gb lasu. Zatrzyma si, widzc elfa siedzcego na gazi i dostrzegajc wymierzony w siebie uk. Pikel zawoa cicho, starajc si nawet nie porusza ustami. Mylisz, coby mg pogada z tym drzewem przede nami? Uch och dobiega odpowied Pikela. Ivan zerkn za siebie i ujrza brata, ktry sta nieruchomo, unoszc rce nad gow na znak poddania, a wok niego kilku elfw o ponurych twarzach, z ukami gotowymi do strzau. Cay las oy, elfie sylwetki wyaniay si z kadego cienia, zza kadego drzewa i krzewu. Wzruszywszy ramionami, Ivan zdj z ramienia swj ciki topr i upuci go na ziemi.

11 NA WYBRANYM PRZEZ NICH POLU Wdrujc szlakiem, rozgldali si niespokojnie. Towarzyszy im tylko jeden gigant, bo pozostaa trjka znikna w niewyjanionych okolicznociach. Obserwujc ich z konarw sosny, Drizzt DoUrden wyczuwa ich napicie i wiedzia, e on i jego przyjaciele bd musieli walczy z ca zaciekoci, na jak ich sta. Zdawa sobie spraw, e za gwny cel powinni uwaa giganta, bo to od jego zaangaowania zalee bd losy bitwy. Wyjani to ju Dagnabbitowi i Bruenorowi i wsplnie postanowili, e zadanie unieszkodliwienia potwora przypadnie drowowi. Teraz wic szykowa si do natarcia, przywoawszy na pomoc sw wiern panter. Szlak bieg przez zagajnik w maej, osonitej kotlince. Drizzt wstrzyma oddech i przywar do pnia sosny, gdy orkowie roztropnie posali zwiadowcw, by sprawdzili teren. Cieszy si, e przekona Bruenora i Dagnabbita, aby zorganizowali zasadzk nieco dalej. Zwiadowcy krcili si u podna drzewa, gono szurajc stopami wrd opadych igie i poszycia. Dwch z nich przyjo postaw obronn, pozostaa dwjka zawrcia i daa znak gwnemu oddziaowi. Pochd ruszy, maszerujc teraz do spokojnie. Pierwsi orkowie minli sosn, na ktrej siedzia Drizzt. Drow popatrzy na drug stron szlaku, na Guenhwyvar, i mrugn do niej, by zachowaa spokj, lecz bya gotowa do ataku. Pod konarami drzewa przechodzili kolejni orkowie, a wreszcie pojawi si gigant. Drizzt usadowi si na gazi, ktr starannie wybra, wycign powoli sejmitary i pochyli je nisko, osaniajc poami paszcza, by nie zdradzio go lnienie ich ostrzy. Gigant maszerowa tu pod nim, ze wzrokiem wbitym w ziemi. Drizzt zeskoczy, ldujc na wielkim barku potwora, ci go sejmitarami, po czym przeskoczy na drug sosn, gdy gigant podnis rce, by go chwyci. Drow nie zada mu zbyt wielu obrae i nie zamierza lecz ustawi go w dogodnej dla siebie pozycji i sprawi, e potwr unis rce, oczy oraz podbrdek. Gdy Guenhwyvar skoczya z drugiej strony, bez przeszkd dotara do garda giganta i zatopia w nim ostre ky oraz pazury. Gigant zawy i zamachn si na kocic. Guenhwyvar nie przestawaa go szarpa, gryza coraz mocniej, rozdzierajc i miadc tchawic behemota i otwierajc arterie. Poniej orkowie rozpierzchli si, uciekajc spod cikich buciorw miotajcego si na olep olbrzyma. Co to jest? wrzasn jeden z nich. Cholerny grski kot! zawy inny. Gigant uwolni si wreszcie od Guenhwyvar i cisn ni w powietrze, jakby nie zdawa sobie sprawy, e wraz z ni pozbywa si sporego kawaka wasnej szyi. Wycign rce i schwyci

opadajce zwierz, miadc je w ucisku skatych paluchw. Guenhwyvar wydaa z siebie gony, aosny skowyt. Drizzt skrzywi si na ten dwik i odesa j do astralnego domu. Gigant pochyli si niej, nie dowierzajc wasnym oczom, kiedy pantera zamienia si w kb wirujcej mgy. Zaskoczony, dopiero teraz sign do garda, prbujc zatamowa pync z niego krew. Zatoczy si w przd i w ty, roztrcajc przeraonych orkw, zanim pad w kocu na kolana, a nastpnie przewrci si w piach, chwytajc gwatownie powietrze. On zabi kota! wrzasn jeden z orkw. Zagrzeba to cholerstwo pod sob! Kilku orkw podbiego, by pomc gigantowi, lecz przeraony stwr odtrci ich bezadnie. Pozostae zebray si wok wielkiego cielska, robic zakady o to, czy olbrzym zdoa si jeszcze podnie. W zamieszaniu nie zauwayy zwinnego mrocznego elfa, ktry zelizgn si z drzewa i zaj odpowiedni pozycj, ani krasnoludw skradajcych si z motami gotowymi do rzutu. Nagle zawrzao. Przeraeni orkowie rozbiegli si wrd wrzaskw, jkw blu i bagania o lito. Jeden z nich zdoa nawet dostrzec nieprzyjaci. Otworzy szerzej oczy, podnis palec, by wskaza niebezpieczestwo, i otworzy usta do krzyku, ale nie wyda ju adnego dwiku. Teraz do ataku ruszyy krasnoludy, z dzikim wrzaskiem rzucajc si w gromad orkw i walc motami na olep. Na tyach jeden z orkw prbowa kierowa obron dopki sejmitar nie ci go przez grzbiet i puco. Z boku inny przej dowodzenie dopki powietrza nie przeszya strzaa, wbijajc si w drzewo tu obok jego gowy. Bardziej przejmujc si wasnym bezpieczestwem ni organizowaniem obrony przeciwko krasnoludom, krtkotrway dowdca uchyli si i czmychn w krzaki. Akurat gdy orkowie znajdujcy si najbliej krasnoludw podjli rozpaczliw prb czego na ksztat obrony, do akcji wkroczy Wulfgar, wymachujc wciekle motem bojowym i odtrcajc dwch orkw na raz. Otrzyma kilka dotkliwych ciosw, lecz nawet nie zwolni ani te nie przerwa pieni ku czci Tempusa, swojego boga. *** Trzymajca si na uboczu Cartti-brie czua zarwno bl, jak i ogromn rado. Co chwil podnosia uk i opuszczaa go z westchnieniem rezygnacji. Obolae palce odmwiy jej posuszestwa, a poza tym baa si, e osabiona mogaby straci zrczno i przez przypadek trafi strza ktrego z przyjaci zamiast wrogw. aowaa, e nie moe wzi udziau w walce, lecz widziaa, e przebiegaa ona lepiej, ni mogli si spodziewa. Cakowicie zaskoczyli orkw, a zacieke krasnoludy bez skrupuw

wykorzystay przewag. Catti-brie zaja si obserwowaniem potyczki, podziwiajc kunszt Wulfgara. Wojownik kroczy dumnie wrd nieprzyjaci, rozdajc miercionone ciosy. W niczym nie przypomina mczyzny, z ktrym bya zarczona i z ktrym zerwaa, bo okaza si nielojalnym tchrzem. Kogo, kto ich opuci, gdy wyruszyli, by zniszczy Krysztaowy Relikt. By to Wulfgar, ktrego znaa w Dolinie Lodowego Wichru, mczyzna, ktry ochoczo wbieg u boku Drizzta do lea Biggrina. By to Wulfgar, ktry poprowadzi kontratak barbarzycw przeciwko sugom Akara Kessela. By to syn Beornegara, uwolniony ze szponw Errtu. Kiedy Catti-brie zdoaa wreszcie oderwa wzrok od Wulfgara, walka bya ju skoczona, a ocalae orki, przewyszajce liczebnie krasnoludw w stosunku przynajmniej trzech do jednego, uciekay na wszystkie strony, gubic po drodze bro. Bruenor i Dagnabbit sprawnie sformowali oddzia, ktry mia wyruszy w pocig za zbiegami, Wulfgar za stan tylko na rodku szlaku i wycign rce, obalajc tych orkw, ktrzy mieli nieszczcie obok niego przebiec. Po przeciwlegej stronie Catti-brie dostrzega grupk trzech orkw wbiegajcych midzy drzewa. Uniosa uk, lecz byo ju za pno, by docigna ich strzaa. Cienie wrd tych drzew pogbiy si, otoczone magiczn ciemnoci, a wrzaski uciekinierw wiadczyy, e Drizzt ju si nimi zaj. Jeden z orkw wybieg z mroku, pdzc prosto na Catti-brie, uniosa wic Taulmarila, by go zastrzeli. Nagle jednak ork upad, potykajc si o bry, ktra pojawia si tu przed nim, a Cattibrie jedynie potrzsna gow i umiechna si, dostrzegajc, e z ziemi podnosi si Regis i ostentacyjnie otrzepuje ubranie. Jeszcze chwila i nizioek pomkn naprzd, machajc buzdyganem, po czym skrzywi si, gdy karmazynowy pyn trysn mu prosto w twarz. Podnis wzrok, zauway Catti-brie, wzruszy ramionami i znikn w trawie. Catti-brie rozejrzaa si dookoa, trzymajc uk w gotowoci do strzau, lecz niemal natychmiast odoya go i schowaa strza do magicznego, zawsze penego koczanu. Walka dobiega koca. *** W caym Faerunie nie ma rasy twardszej ni krasnoludy, a wrd krasnoludw niewielu moe rwna si z klanem Battlehammer zwaszcza z tymi z jego czonkw, ktrzy przetrwali trudy Doliny Lodowego Wichru tak wic walka dawno ju si skoczya, a krasnoludy zdyy si przegrupowa, zanim kilku z nich zdao sobie spraw, e w ogle odnieli jakie rany. Niektre z tych ran byy gbokie i powane, a przynajmniej dwie okazayby si miertelne, gdyby druynie nie towarzyszyo dwch kapanw, ktrzy zajli si nimi za pomoc leczniczych

czarw, maci oraz banday. Do rannych zalicza si Wulfgar, ktrego kilkakrotnie dosigy orkowe miecze. Nie narzeka, nie liczc odruchowego sieknicia, gdy jeden z krasnoludw wyla mu na szramy piekcy pyn, aby je oczyci. Wic wszystko w porzdku? spytaa Catti-brie, gdy znalaza barbarzyc w grupie tych, ktrzy czekali na swoj kolej przed namiotem kapanw. Dostaem par razy odpar. Wprawdzie nie tak mocno, jak od Bruenora, gdy si pierwszy raz spotkalimy, ale... Urwa z szerokim umiechem, a Catti-brie pomylaa, e w caym swym yciu nie widziaa pikniejszego. Doczy do nich Drizzt, bandaujcy sobie do. Zahaczyem o kie orka wyjani. Gdzie Pasibrzuch? spytaa Catti-brie. Drow wskaza gow w kierunku miejsca, w ktrym Regis rzuci si pod nogi orka. Nie zakoczy walki, pki nie przeszuka cia polegych wyjani. Uwaa, e to jego obowizek. Siedzieli i rozmawiali jeszcze przez chwil, a ich uwag przycigna gona sprzeczka. Bruenor i Dagnabbit stwierdzia Catti-brie. Niech zgadn, o co chodzi. Wstaa wraz z Drizztem. Wulfgar nie podnis si z miejsca, a zapytany, czy wybiera si z nimi, jedynie machn rk. Boli go bardziej, ni chce si przyzna mrukna Catti-brie. Nawet gdyby dosta i sto razy tyle ran, jeszcze utrzymaby si na nogach zapewni j drow. Kiedy podeszli do namiotu Bruenora, bez trudu poznali powd sprzeczki dokadnie taki, jaki przewidziaa Catti-brie. Wrc do Mithrilowej Hali, kiedy sam bd mia na to ochot. rykn Bruenor, wbijajc mocno palec w pier Dagnabbita. Mamy rannych odpar Dagnabbit, ze wszystkich si starajc si uchroni krla przed kolejnymi potencjalnymi niebezpieczestwami. Bruenor obrci si do Drizzta. Jak mylisz? spyta. Ja mwi, e winnimy i od jednej wioski do nastpnej, a do Pycizn. Nie moemy pozwoli, by orkowie napadli ich bez ostrzeenia. Orkowie ju si rozproszyli wtrci Dagnabbit. A wszyscy ich wielcy przyjaciele le trupem. Drizzt nie by pewien, czy zgadza si z t ocen. Ubir gigantw wiadczy, e nie byli to zbje, lecz czonkowie jakiego znacznego klanu. Mimo to postanowi zachowa t informacj dla siebie, by niepotrzebnie nie wznieca niepokoju.

Pokonalimy tylko t jedn band! zagrzmia Bruenor, zanim drow zdy odpowiedzie. Moe ich by wicej! Tym bardziej powinnimy wrci, przegrupowa si i pozwoli, by doczy do nas Pwent odrzek Dagnabbit. Jeli sprowadzimy tu Pwenta, orkowie bd ostatni rzecz, o jak bdziemy musieli si martwi odparowa Bruenor. Kilku z zebranych zrozumiao dowcip i docenio fakt, e krl stara si rozadowa napicie. Dagnabbit skrzywi si jednak przeraliwie. Nie wyglda na zachwyconego. No dobra, masz troch racji przyzna po chwili Bruenor. Ale uwaam, e nie wypenilimy jeszcze swoich obowizkw i nie zamierzam si teraz wycofa. Rzeczywicie, powinnimy odesa rannych do domu, ale musimy te powiadomi mieszkacw regionu o grocym im niebezpieczestwie i pomc im przygotowa si do obrony. Dagnabbit chcia co odpowiedzie, lecz Bruenor powstrzyma go uniesieniem doni i cign: Odelijmy wic grup rannych z rozkazem, by Pwent poprowadzi setk wojownikw i zaoy baz na pnoc od Doliny Stranika. Potem niech wyl kolejne dwie setki, by zablokowa nizin wzdu Surbrin na pnoc od Mithrilowej Hali. W ten sposb zamkniemy kocio i wytniemy wrogw. Dobry plan pochwali Dagnabbit. Zgadzam si. Dobry plan i nie masz wyboru sprostowa Bruenor. Ale... prbowa polemizowa Dagnabbit, cho Bruenor odwrci si ju do Drizzta i Cattibrie. Mimo to dowdca nie pozwoli zbi si z tropu. Ale ty bdziesz wrd tych, ktrzy zabior rannych do Mithrilowej Hali dokoczy. Drizzt by pewien, e widzia, jak z uszu Bruenora wydobywa si dym. By gotw si zaoy, e nastpne kilka minut spdzi, odrywajc Bruenora od brody Dagnabbita. Kaesz mi std ucieka? spyta gronie krl, stajc tu przed Dagnabbitem i nosem dotykajc jego nosa. Uwaam, e musz dba o twoje bezpieczestwo! Kto ci to zleci? Gandalug. A gdzie jest teraz Gandalug? Pod piramid gazw. A kto zaj jego miejsce? No... ty. Bruenor umiechn si szeroko, opuszczajc donie na biodra, pewien zwycistwa. Ale Gandalug powiedzia mi, e bdziesz si opiera doda szybko Dagnabbit. A co kaza ci wtedy powiedzie? Drugi krasnolud wzruszy jedynie ramionami.

Tylko si rozemia. Bruenor waln go pici w bark. Id i rb, co powiedziaem rozkaza. Zostaw mi pitnastu wojownikw, nie liczc mojej dziewuchy i chopaka, nizioka i drowa. Musimy posa z rannymi co najmniej jednego kapana. Bruenor przytakn. Ale zachowamy drugiego zdecydowa. Odprawiwszy Dagnabbita, Bruenor podszed do Catti-brie i Drizzta. Wrd rannych jest Wulfgar poinformowaa go Catti-brie. Razem poszli do miejsca, w ktrym Wulfgar wci siedzia na kamieniu, zawizujc sobie mocno banda wok uda. Chcesz wrci z grup, ktr odsyam? spyta go Bruenor, podchodzc, by lepiej przyjrze si licznym ranom przybranego syna. Nie bardziej ni ty odpar Wulfgar. Bruenor umiechn si i tym samym zakoczy spraw. Nieco pniej jedenastu krasnoludw, z ktrych siedmiu byo rannych, a jeden lea na naprdce skleconych noszach, wyruszyo w kierunku niziny rozcigajcej si na poudniu i szlakw, ktre zawiod ich do domu. Pitnastu pozostaych, prowadzonych przez Bruenora, Treda oraz Dagnabbita wraz z Drizztem, Catti-brie, Regisem oraz Wulfgarem na flankach, skierowao si na pnocny wschd.

12 ODWRT Gdyby nie uciekli, wygralibymy przekonywa Urlgen swego wciekego ojca. Giganci Gerti czmychali jak koboldy! Krl Obould zmarszczy brwi i kopn lece twarz do ziemi ciao martwego orka, podnoszc je do poowy, po czym pozwalajc, by upado z powrotem w piach.. Ilu byo tych krasnoludw? spyta. Armia! krzykn Urlgen, wymachujc energicznie rkami. Setki, tysice! Stojcy obok modego dowdcy ork wykrzywi ze zdumienia twarz i zacz co mwi, lecz Urlgen zmierzy go gronym spojrzeniem i wojownik zamilk. Obould przyjrza mu si porozumiewawczo, wiadom przesady w sowach syna. Setki, tysice? powtrzy zjadliwie. Wic brakujca trjka gigantw i tak by si wam nie przydaa, co? Urlgen jka si przez chwil, po czym wyrzuci z siebie groteskow informacj, e jego siy miay zdecydowan przewag, niezalenie od liczby krasnoludw, i e obecno gigantw zmieniaby taktyczny odwrt w wielkie i druzgocce zwycistwo. Obould zauway, e jego syn, ani teraz, ani odkd przyby do kompleksu jaski, jeszcze nie wypowiedzia sw poraka czy ucieczka. Ciekawi mnie wasza ucieczka zaakcentowa. Czy bitwa trwaa dugo? Cigna si i cigna w nieskoczono oznajmi Urlgen. A jednak krasnoludy was nie okryy, bo ucieklicie. Wywalczylimy sobie drog odwrotu! Obould pokiwa porozumiewawczo gow, w peni zdajc sobie spraw, e Urlgen i jego wojownicy czmychnli z pola walki niczym przeraone psy, zreszt zapewne w obliczu si znacznie mniejszych ni utrzymywali pewnie krasnoludw bya zaledwie garstka. Bardziej martwi si tym, jak pomniejszy znaczenie klski, by nie straci tak potrzebnego mu teraz sojuszu z Gerti. Pomimo swej brawury oraz szacunku do tradycji orkw, doskonale zdawa sobie spraw, e bez wsppracy Gerti moe upi co najwyej wyludnione obszary Dzikiego Pogranicza i czeka go powtrka z klski Cytadeli Wielu Strza. Obould wiedzia take, e Gerti nie bdzie zadowolona, gdy przekae jej wieci o mierci jednego z jej gigantw i poinformuje, e nic nie wie na temat losu pozostaej trjki. Z t niepokojc wizj w mylach Obould przeszed w stron lecego giganta. Na jego ciele nie dostrzeg zbyt wielu ran; gigant nie mia za to praktycznie poowy szyi. Obould popatrzy na Urlgena, zrobi zaciekawion min i wzruszy ramionami. Moi zwiadowcy mwi, e urzdzi go tak wielki kot wyjani jego syn. Skoczy z tego

drzewa i rzuci si olbrzymowi do garda. Gigant si jednak broni i zanim zgin, udusi zwierz goymi rkami. Gdzie wobec tego jest ciao? Usta Urlgena wykrzywiy si w grymasie zakopotania, a jego wydatne ky przygryzy doln warg. Rozejrza si po pozostaych orkach, ktre jak jeden m skieroway pytajce spojrzenia na Oboulda. Krasnoludy musiay je zabra. Pewnie chciay obedrze kota ze skry. Mina Oboulda wskazywaa, e takie wyjanienie go nie przekonuje. Warkn nagle, kopn martwego giganta i odszed pospiesznie, marszczc wydatne brwi i usilnie starajc si wymyli, w jaki sposb przedstawi t klsk podczas negocjacji z Gerti. By moe daoby si zwali win na troje dezerterw, dodajc, e w przyszoci giganci powinni wczeniej informowa go o swoich planach. Tak, to moe zadziaa, duma, lecz rozwaania przerwa mu okrzyk jednego z wielu zwiadowcw, jakich rozesali po okolicy. Woanie to wkrtce zmusio rozwcieczonego krla do dramatycznej zmiany pogldw. Niedugo pniej Obould jeszcze bardziej zmarszczy brwi, patrzc na miejsce drugiej bitwy, gdzie odnaleziono ciaa gigantw brakujcych trojga gigantw, w tym przyjaciki Gerti. Leeli nieopodal obozowiska, dla Oboulda byo wic oczywiste, e nie wyruszyli o wicie z caym pochodem tylko dlatego, e zginli wczeniej. Wiedzia, e bdzie to rwnie jasne dla Gerti, ktra z pewnoci przeprowadzi dochodzenie, jeli ork zbyt mocno podkreli udzia gigantw w ich ostatecznej klsce. Jak to si stao? spyta Urlgena. Gdy ten nie odpowiedzia od razu, Obould obrci si i mocno uderzy go pici w twarz, rozkadajc na ziemi. *** Obould jest przeraony oznajmi Adnon Kareese wspspiskowcom. Adnon pody za siami Oboulda i niedugo potem spotka si z krlem, jak zawsze doradzajc mu cierpliwo. I susznie powiedziaa Kaerlic Suun Wett, po czym zachichotaa cicho. Gerti zrobi z niego kul i wykopie daleko w gb gr. Tosun rwnie si rozemia, lecz Adnon i Donnia Soldou nie wygldali na rozbawionych. To moe zagrozi sojuszowi stwierdzia Donnia. Kaerlic wzruszya ramionami, jakby miao to niewielkie znaczenie, a Donnia zmierzya j gniewnym spojrzeniem. Nie nudzisz si w tej dziurze? spytaa.

Mogo by gorzej. Ale moe by lepiej szybko wtrci Adnon Kareese. Mamy szans zdoby wielkie zyski, a do tego dobrze si zabawi, i to przy minimalnym ryzyku. Wolabym z tego skorzysta. Podobnie jak ja zawtrowaa mu Donnia. Kaerlic jedynie wzruszya ramionami. Wygldaa na znudzon. A co ty mylisz? spytaa Donnia Tosuna, ktry siedzia z boku, wyranie rozbawiony. Sdz, e nie powinnimy lekceway krasnoludw stwierdzi. Menzoberranzan popenio ju raz ten bd. Te prawda zgodzi si Adnon a musz wam powiedzie, e doniesienia Urlgena co do rozmiaru krasnoludzkich si wydaway si wielce przesadzone, zwaywszy na miejsce bitwy. Bardziej prawdopodobne, e krasnoludw byo zdecydowanie mniej, a jednak okryy orkw, a poza tym zabiy czworo gigantw. Ich magia pewnie te jest grona. Magia? rzucia pogardliwie Kaerlic. Krasnoludy nie znaj si na magii, o ile wiem. A jednak j wykorzystay upiera si Adnon. Orkowie wspominali o wielkim czarnym kocie, ktry nagle pojawi si na polu bitwy, a potem rozpyn w powietrzu. Siedzcy z boku Tosun si oywi. Czarny kot? upewni si. Pozostaa trjka popatrzya na niego z zaciekawieniem. Tak potwierdzi Adnon, a Tosun pokiwa porozumiewawczo gow. Kot Drizzta DoUrdena wyjani. Renegata? zapytaa Kaerlic, nagle zainteresowana. Tak. To magiczna pantera, ktr ukrad w Menzoberranzan. Grony przeciwnik. Pantera? Tak. Zreszt DoUrden te jest niebezpieczny wytumaczy Tosun. Lepiej go nie lekceway. Moe odkry nasz udzia w caej sprawie. Cudownie mrukna sarkastycznie Kaerlic. Nalea do najlepszych absolwentw Melee-Magthere cign Tosun. A pniej uczy si u Zaknafeina, uwaanego za najlepszego fechmistrza w caym miecie. Jeli bra udzia w tej bitwie, to wyjania, dlaczego tak atwo pokonano orkw. Jeden drow zdoaby przechyli szal zwycistwa w starciu ze stadem orkw i czterema gigantami? spyta z powtpiewaniem Adnon. Nie przyzna Tosun. Jednak jeli by tam Drizzt, to take... Krl Bruenor dorzucia Donnia. Renegat jest najbliszym przyjacielem i doradc Bruenora, prawda? Prawda potwierdzi Tosun. Zapewne ta dwjka miaa ze sob jakich innych potnych sprzymierzecw.

Wic Bruenor opuci Mithrilow Hal i zapuci si na pogranicze z maym oddziaem? spytaa przecigle Donnia, a jej pikn twarz rozjani mciwy umieszek. Czy to nie wspaniaa okazja? eby wymierzy cios Mithrilowej Hali? spyta Adnon. I eby upewni si, e Gerti nie pokrzyuje nam planw uzupenia Donnia. A przy okazji wystawi si na atak i cign na siebie gniew potnych wrogw dorzucia cynicznie Kaerlic . Ale, kapanko, obawiam si, e zbytnio zasmakowaa w luksusach i zapomniaa, jakie przyjemnoci niesie ze sob chaos rzek Adnon. Czy naprawd moemy sobie pozwoli, by mina nas taka okazja? Kaerlic otworzya usta, by odpowiedzie, ale w ostatniej chwili zmienia zdanie. Towarzystwo smrodliwych orkw wcale mnie nie bawi mrukna w kocu tak samo zreszt jak Gerti i jej zbyt pewni siebie giganci. Lepiej bym si bawia, gdyby udao mi si napuci na siebie te dwie zgraje. Najpierw powyrzynaliby si wzajemnie, a potem my dobilibymy reszt. I zostalibymy tutaj sami, eby nudzi si miertelnie zakoczy Adnon. Prawda przyznaa Kaerlic. Niech wic tak bdzie. Wywoajmy wojn midzy tak zwanymi naszymi sojusznikami a krasnoludami. Skoro Bruenor wylaz ze swej nory, moe by zabawnie. Musimy tylko zachowa ostrono! Nie opuciam Podmroku tylko po to, by pa ofiar krasnoludzkiego topora czy klingi drowiego zdrajcy. Pozostali pokiwali zgodnie gowami. Podzielali jej uczucia, zwaszcza Tosun, ktry widzia, jak wielu jego pobratymcw pado podczas walki o Mithrilow Hal. Pjd do Gerti i zagodz cios rzeka Donnia. A ja wrc do Oboulda postanowi Adnon. Zaczekam na twj sygna, zanim pol go na rozmow z gigantk. Odeszli natychmiast, pozostawiajc Kaerlic sam z Tosunem. Stpamy po cienkim lodzie zauwaya kapanka. Jeli nasi sojusznicy nas zdradz, bdziemy std wia, a si zakurzy. Tosun przytakn. Wiedzia, o czym mwia. *** Obould musia si zmusza, by postawi kolejny krok na drodze przez jaskinie kompleksu Gerti, wiadom niechci stojcych w kadym przejciu wartownikw. Pomimo zapewnie Adnona, wiedzia, e giganci znali ju prawd. Zdawa te sobie spraw, e stworzenia te w niczym nie przypominaj orkw i ceni sobie ycie kadego czonka swojego klanu. Trudno od

nich wymaga, by spokojnie przyjli wieci o mierci czworga swych pobratymcw. Kiedy wszed do komnaty Gerti, gigantka siedziaa na kamiennym tronie, opieraa okie na kolanie, a delikatny podbrdek na doni i wpatrywaa si przed siebie. Z pewnym wahaniem Obould podszed bliej i stan przed Gerti, w gbi serca obawiajc si, e gigantka wycignie zaraz donie i zacinie je na jego szyi. Mia ochot rozpocz rozmow, po namyle jednak uzna, e lepiej bdzie, jeli to ona przemwi pierwsza. Cisza przecigaa si w nieskoczono. Gdzie s ich ciaa? spytaa w kocu Gerti. Zostay tam, gdzie padli. Gerti popatrzya na niego, a jej oczy otworzyy si jeszcze szerzej. Moi wojownicy nie byli w stanie ich przenie wyjani szybko Obould. Ka pogrzeba je pod kurhanami tam, gdzie zginli, jeli tak sobie zayczysz. Ale pomylaem, e zechcesz sprowadzi je tutaj. Te sowa wyranie uspokoiy Gerti. Usiada nawet wygodniej i pozwolia mu dokoczy. Kaesz swoim wojownikom zaprowadzi tam kilku moich ludzi polecia. Oczywicie, e tak zgodzi si Obould. Powiedziano mi, e by moe to pochopne dziaania twego syna sprowadziy na nas oddzia wrogw stwierdzia Gerti. Obould wzruszy ramionami. Moliwe. Nie byo mnie tam. Twj syn przey? Nie mona byo nie zauway oskarycielskiego tonu, jaki pojawi si w gosie Gerti. Obould przytakn. Uciek wraz z wieloma twoimi pobratymcami powiedzia, po czym doda szybko: Towarzyszy im tylko jeden z twoich, ktry na dodatek zosta pokonany. Pozostaa trjka odesza w nocy. Mina Gerti wiadczya, e susznie wybra, nie obciajc gigantw win za katastrof, ale jednoczenie podkrelajc ich udzia w tych niechlubnych wydarzeniach. Czy wiemy, dokd krasnoludy poszy po bitwie? Sdzimy, e nie skieroway si prosto do Mithrilowej Hali wyjani Obould. Moi zwiadowcy nie zauwayli ladw ich marszu na poudnie ani na wschd. A wic nadal s w grach? Tak uwaam powiedzia ork. Wic znajd ich! zadaa Gerti. Ja zawsze odpacam wrogom za mier swoich bliskich. Obould z trudem powstrzyma umiech. Ton gosu Gerti i blask w jej oczach obiecyway, e giganci nie tylko nie zerw sojuszu, ale znacznie bardziej ni dotychczas przyo si do walki.

Zastanawia si, czy jego krasnoludzki niebezpieczestwa, jakie zawiso nad jego gow.

odpowiednik

mia

pojcie

o rozmiarach

13 PRZECIE POWIEDZIAEM.

Torgar mia szczcie; zdy uchyli gow, wic cika pi przemkna obok. Nie tracc czasu, krasnolud obrci si i mocno ugryz napastnika w przedrami. Ten szarpn gwatownie ugryzion rk, drug wyprowadzajc cios, lecz krzepki Torgar przyj uderzenie i nie rozluni ucisku zbw. Prostujc potne nogi, przerzuci przeciwnika nad stoem. Obydwaj runli w d, otoczeni deszczem drzazg. Nie byli jedynymi walczcymi w tawernie krasnoludami. Dookoa fruway butelki i wistay opadajce pici. Od czasu do czasu w powietrze unosi si pojedynczy st lub krzeso i spada z trzaskiem na czyj gow. Bijatyka zdawaa si nie mie koca, a biedny karczmarz, Toivo Foamblower, zaprzesta ju protestw i stan zrezygnowany pod cian, krzyujc rce na piersiach. Szczerze mwic, mia nawet do rozbawion min, bo nie martwi si o zniszczenia, wiedzc, e kiedy krasnoludy ju si uspokoj, szybko zajm si naprawami. Zawsze tak byo. Walczcy jeden po drugim opuszczali bar, zwykle wylatujc gow w przd przez dawno ju potuczone okna. Toivo umiechn si szerzej, gdy rozpozna sprawc bijatyki. Torgar Hammerstriker nadal by w centrum wydarze. Toivo spodziewa si tego od samego pocztku. Dowdca Topora niemal nigdy nie przegrywa w karczemnej awanturze, a ju na pewno nie, gdy u jego boku walczy Shingles. Cho jego pici nie byy tak szybkie jak innych, stary Shingles wiedzia, jak zaskoczy przeciwnikw. Toivo rozemia si w gos, widzc, e pewien rozwcieczony krasnolud szaruje na Shinglesa, trzymajc w podniesionej doni butelk. Shingles unis palec i spojrza na z niedowierzaniem. Skonsternowany napastnik zatrzyma si w p kroku. W tym momencie Shingles wskaza na podniesion flaszk, pokazujc, e zostao we jeszcze troch piwa, ktre warto byoby wypi. Podnis przy tym wasn pen butelk, wykona ruch, jakby chcia pocign z niej solidny yk, po czym uderzy ni napastnika w twarz, nastpnie za grzmotn go pici w czoo, rozcigajc na pododze. No, to teraz ich wszystkich wyrzucie! wrzasn Toivo do Torgara, Shinglesa i dwch pozostaych, gdy walka wreszcie dobiega koca. Caa czwrka zakrcia si szybko, podnoszc na wp przytomnych krasnoludw, zarwno wrogw, jak i sojusznikw, po czym bezceremonialnie ciskajc nimi przez poamane drzwi. Zamierzali wanie rozej si kady w swoj stron, gdy Toivo zawoa do Torgara i Shinglesa, wskazujc im kontuar, na ktrym stay ju pene kufle.

Nagroda za przedstawienie? spyta Torgar przez spuchnite wargi. Nic z tego. Pacisz za piwo i reszt zapewni go Toivo. Ale z ciebie dure. Chcesz cign na nas wszystkich kopoty. Nie szukam kopotw. Ale wy i beze mnie macie ich dosy. Ba! parskn karczmarz, cierajc z kontuaru kupk potuczonego szka. A mylae, e jak powitaj tu Bruenora? Mithrilowa Hala zabiera nam krociowe zyski. Bo s od nas lepsi! krzykn Torgar. Sykn z blu i podnis do do piekcych warg. Robi lepsze zbroje i lepsz bro doda ciszej, prawie nie otwierajc ust. Jeli chcemy ich pokona, wystarczy, e zaproponujemy kupcom lepsze towary. Jeli nie, bdziemy musieli poszuka sobie nowych kontrahentw albo... Nie twierdz, e tak nie jest przerwa mu Toivo. Ale le robisz, wywrzaskujc ale po caym miecie. Chcesz podburzy krasnoludy przeciw markizowi i radzie? Chcesz zacz wojn w Mirabar? Pewnie, e nie. To zamknij gb! zaja go Toivo. Przyszede tu dzi i zacze wylewa zo. W yciu nie widziaem wikszego durnia! Wiesz, e poowa tutejszych krasnoludw patrzy, jak schn im kufry, bo pojawia si konkurencja? Nie widzisz, e twoje sowa nie padaj na podatny grunt? Torgar machn lekcewaco rk i pochyli si nad kuflem, bo nie potrafi znale adnych kontrargumentw w obliczu rozsdnych wnioskw Toivo. Ma racj mrukn Shingles, a Torgar zmierzy go niechtnym spojrzeniem. Nie zmczyem si walk doda szybko. Po prostu zmarnowalimy dzi duo dobrego napitku, a to nikomu nie wyszo na dobre. Rozdranili mnie, to wszystko rzek Torgar nieco skruszonym gosem. Bruenor nie jest naszym wrogiem i szkoda by byo, gdyby przez nasz gupot nim zosta. A ty nigdy nie przepadae za tymi na grze. Ani za markizem, ani za tymi czterema gupkami, ktrzy wszdzie za nim a, udajc, e maj pojcie o wojaczce podsumowa Toivo, nie bez zrozumienia. Zgadza si? Gdyby Mithrilowa Hala bya miastem ludzi, markiz nie paliby si tak do wojny. Te tak myl odpar bez wahania Toivo. Tyle e wtedy Torgar Hammerstriker wcale by si tym nie przej. Torgar opuci gow na zoone na kontuarze donie. Nie mg zaprzeczy. Po prostu w gbi serca czu, e Bruenor i jego wojownicy s mu szczeglnie bliscy. Wszyscy pochodzili z klanu Delzoun, legendarnego rodu, ktry istnia ju za czasw najstarszych krasnoludw. Mithrilowa Hala, Mirabar, Felbarr... W historii kadego z tych miast niema rol odegray krasnoludy. Torgara irytowaa wic myl, e byle rywalizacja w handlu miaaby to teraz zepsu. Poza tym, spdziwszy wieczr z gomi z Mithrilowej Hali, szczerze ich polubi.

No, mam nadziej, e teraz ju przestaniesz wrzeszcze powiedzia w kocu Shingles. Szturchn Torgara i mrugn do niego okiem. A przynajmniej troch si uciszysz. Ju nie jestem modzieniaszkiem i nie mog tak bez przerwy walczy. Rano wszystko mnie bdzie bolao! Toivo klepn Torgara w rami i odszed, by rozpocz porzdki. Dowdca Topora nie poszed do domu. Ca noc siedzia przy barze, z gow opart o kontuar. Myla. I zastanawia si, czy nie nadszed czas, by opuci Mirabar. *** Mam nadziej, e elf nie dogoni ich i nie zabije tej nocy mrukn Bruenor. Zepsuby mi zabaw. Dagnabbit zmierzy krla zaciekawionym spojrzeniem, prbujc odkry, o co mu naprawd chodzi. W kocu natknli si tylko na kilka tropw, nalecych do garstki nieszczsnych orkw, ktrzy uszli z pogromu. Przez ostatnich kilka dni wielokrotnie cigali takich niedobitkw, czsto nawet tylko jednego z nich. I rzeczywicie, jak narzeka Bruenor, zazwyczaj to Drizzt, Catti-brie, Wulfgar albo Regis odnajdywali ich pierwsi. Niewielu ju zostao zauway. Ba! parskn krl, stawiajc na ziemi obok siebie pust misk po gulaszu. Ucieko ich ponad pidziesiciu, a nie zapalimy nawet tuzina! Ale ci, ktrzy przeyli, chowaj si gbiej w swoje nory. Nie dogonimy ich. A dlaczego nie? To proste z pozoru pytanie wiele wyjanio Dagnabbitowi, krl zada je bowiem penym entuzjazmu tonem. Dlaczego jeszcze tu jeste, mj krlu? spyta cicho wojownik. Twj mroczny elf i pozostali bez trudu poradziliby sobie bez ciebie. Musimy dotrze do Pycizn i ostrzec ich mieszkacw, a take par innych miasteczek. Z tym te Drizzt uporaby si sam. Eee tam, ludzie nie ufaj drowom. Dagnabbit potrzsn gow. Wikszo ludzi z okolicy zna Drizzta DoUrdena, a nawet jeli nie, towarzyszyaby mu przecie Catti-brie, Wulfgar albo nizioek. Doskonale wiesz, e oddzia orkw przesta istnie i po okolicy krc si tylko przeraone niedobitki, a tym ani w gowie walczy. Myl tylko o tym, eby znale dobr kryjwk. Cay czas zakadasz, e mamy do czynienia tylko z jednym takim oddziaem stwierdzi ktliwym tonem Bruenor. Jeli nawet jest ich kilka, tym bardziej powiniene wrci do Mithrilowej Hali upiera si

Dagnabbit. I sam wiesz o tym doskonale. Dlaczego wic nadal tu tkwisz? Bruenor wyprostowa si na kodzie, ktr wybra sobie na siedzisko, i zmierzy Dagnabbita powanym spojrzeniem. Na moim miejscu wolaby by tutaj, czu wiatr w brodzie i topr w doniach, wiedzc, e zaraz zaczniesz walczy z krwioerczymi orkami, czy siedzie w Mithrilowej Hali i gada o niczym z jakim lalusiowatym wysannikiem Silverymoon lub Sundabar albo wykca si z jakim kupcem z Mirabar o prawa handlowe? Co wolaby robi, Dagnabbicie? Drugi krasnolud przekn gono lin. Nie spodziewa si tak bezporedniego pytania. Mg oczywicie odpowiedzie dyplomatycznie, lecz obydwaj wiedzieliby, e wybraby kamstwo. Chciabym sta u boku mego krla, bowiem jestem mu to winien... prbowa si uchyli, lecz Bruenor nie zamierza tego sucha. Co by wola, pytaem. Moje obowizki... Nie pytam o obowizki! przerwa mu Bruenor, po czym doda: Gdy zechcesz porozmawia szczerze, przyjd do mnie pniej. A pki co, przynie mi drug misk wieszego gulaszu, bo to co w garnku do niczego si nie nadaje. Oto twj obowizek, uparciuchu! Bruenor unis pust misk i wycign j do Dagnabbita. Ten przyj j, ale nie podnis si od razu. Wolabym by tutaj przyzna. Twarz Bruenora rozjani umiech. Wic dlaczego mnie nie rozumiesz? zapyta. Mylisz, e jestem inny ni ty? To, e jestem krlem, nie oznacza, e przestaem by krasnoludem. Nie chcesz wrci do domu omieli si powiedzie Dagnabbit. Uwaasz, e tam skocz si twoje przygody. Bruenor znw si wyprostowa i wzruszy ramionami. Ju mia odpowiedzie, gdy nagle dostrzeg par czerwonych oczu, ktre ledziy go zza pobliskiego krzaka. Nadal mam ochot na gulasz owiadczy. Dagnabbit przyglda mu si bacznie przez kilka chwil, przygryzajc warg i kiwajc gow. Te mam nadziej, e ten gupi elf nie zabije ich wszystkich dzi w nocy powiedzia z umiechem i odwrci si, by odej. Kiedy tylko Dagnabbit znikn, Drizzt DoUrden wyoni si z krzakw i usiad obok Bruenora. Ju za pno, co? spyta Bruenor. Catti-brie wietnie strzela odpowiedzia drow. No to id i poszukaj nastpnych. Ich nigdy nie brakuje odpar Drizzt. Moglibymy spdzi cae ycie, polujc na orkw w tych grach. Doskonale o tym wiesz.

Najpierw Dagnabbit, a teraz ty? zapyta Bruenor. Co chcesz mi powiedzie? Bd szczery, jeli nie ze mn, to z samym sob. Nic wicej. Kiedy wyruszylimy do Mithrilowej Hali, ledwie moglimy za tob nady, tak si spieszye. Mylae wtedy o Gauntlgrym i kolejnej przygodzie, prawda? Nadal o tym myl. Ju nie upiera si Drizzt. Spotkanie na Zej Przeczy pozbawio ci czci zudze. Zrozumiae, e jeli wrcisz do Mithrilowej Hali, trudno ci bdzie znw j opuci. Wiesz, e sprbuj ci tam zatrzyma. To tylko twoje domysy, elfie burkn Bruenor. Mylisz, e wiesz wicej ni inni? To nie domysy, lecz spostrzeenia odpar Drizzt. Kady krok na drodze z Doliny Lodowego Wichru by dla ciebie trudniejszy ni poprzedni. Kady, poza wypraw, ktra oddalaa ci od Mithrilowej Hali. Tak wic najpierw poszlimy do Mirabar, a teraz uganiamy si po grach za orkami. Bruenor nachyli si i sign po pust misk Dagnabbita. Potrzsn ni, zanurzy w ju niemal pustym garnku, po czym podnis i obliza gsty gulasz z skatych palcw. W Mithrilowej Hali jadabym gulasz w dobrych miskach, na dobrych pmiskach i dobrych serwetkach zauway. A nigdy nie lubie serwetek. Bruenor wzruszy ramionami, a jego mina powiedziaa Drizztowi, e odgad przyczyn dziwnego zachowania przyjaciela. Zaraz po powrocie wyznacz wic namiestnika, ktry bdzie rzdzi w twoim imieniu zaproponowa drow a sam poprowad ochotnikw na kolejn wypraw. Mithrilowa Hala sobie poradzi. Gdyby w to nie wierzy, nigdy nie udaby si do Doliny Lodowego Wichru. To nie takie proste. To ty jeste krlem i sam decydujesz, jak bd wyglday twoje rzdy. Myl, e troch to upraszczasz, elfie odrzek krasnolud ale musz przyzna ci racj. Westchn i przekn ks gorcego gulaszu. Wiesz, czego chcesz? spyta Drizzt. Pamitasz, jak pierwszy raz szukalimy Mithrilowej Hali? odpowiedzia pytaniem Bruenor. I jak ci oszukaem, udajc, e le na ou mierci? Drizzt rozemia si gono byo to wydarzenie, jakiego nigdy nie zapomni. Przewodzc mieszkacom Dekapolis, zwyciyli wanie Akara Kessela, ktry zagarn Krysztaowy Relikt. Drizzta zaprowadzono wtedy do Bruenora, ktry wyglda na konajcego. Krasnolud wyrazi wwczas swe niby to ostatnie yczenie i podstpem wymg na drowie obietnic, e pomoe w poszukiwaniach Mithrilowej Hali. Nie trzeba mnie byo zbytnio namawia przyzna Drizzt.

Wiesz, kiedy j znalelimy, pomylaem o dwch rzeczach powiedzia Bruenor. Serce walio mi jak motem, e oto odnalazem siedzib swych przodkw, wrciem do domu... Drizzt skin gow. Rozumia to. A o czym jeszcze mylae? ponagli, wiedzia bowiem, e Bruenor chce powiedzie gono to, co ley mu na sercu. Byem podekscytowany, powiadam ci! Ale czuem te co innego... Bruenor potrzsn gow i znw westchn. Kiedy wrcilimy z poudnia i mj klan znw obj w posiadanie nasz dom, poczuem te smutek. Poniewa zrozumiae, e bardziej zaleao ci na przygodzie ni na celu, do ktrego wioda. A wic i to wiesz! krzykn Bruenor. Jak mylisz, dlaczego ja i Catti-brie tak szybko opucilimy Mithrilow Hal po wojnie z drowami? Wszyscy jestemy do siebie podobni i zapewne le na tym wyjdziemy. Ale ile bdzie przy tym zabawy, co, elfie? Drizzt si rozemia, a Bruenor szybko do niego doczy. Wydawa si odprony, jakby zrzuci z serca ogromny ciar. Naraz przesta chichota i zachmurzy si. A co z Catti-brie? spyta. Co zrobisz, jeli zginie? Czy bdziesz umia to sobie wybaczy? Sam o tym czsto myl przyzna Drizzt. Widziae, co stao si z Wulfgarem. Zapomnia o sobie i powici si wycznie temu, by jej pilnowa. I to by bd. Wic ciebie jej bezpieczestwo nie obchodzi? Drizzt rozemia si w gos. Nie ap mnie za sowa zripostowa. Obchodzi mnie, pewnie, e tak. Ale powiedz mi, Bruenorze, czy na caym wiecie jest kto, kto kochaby Catti-brie lub Wulfgara bardziej ni ty? A czy zamknby ich na zawsze w Mithrilowej Hali? Na pewno nie cign. Ufasz jej i pozwalasz korzysta z wolnoci. Pozwalasz jej walczy i naraasz tym samym jej ycie. Kiepski z ciebie ojciec, gdyby mnie kto pyta. A kto ci pyta? C, gdyby... Gdybym spyta, a ty by mi odpowiedzia, dostaby kopa w t swoj wychudzon elfi dup! Gdyby spyta, a ja bym ci odpowiedzia, na pewno by mnie nie trafi, bo wczeniej rozwalibym ci ten zakuty eb. Bruenor prychn i rzuci misk na ziemi, po czym wcisn na gow jednorogi hem. Ba! Potrzebowaby wicej ni jednego ciosu, by przebi si przez t czaszk, elfie! Drizzt umiechn si i nie zaprotestowa.

Kiedy Dagnabbit wrci z misk gulaszu, znalaz Bruenora w znakomitym humorze. Zerkn pytajco na Drizzta, lecz drow jedynie skin gow i umiechn si jeszcze szerzej. Jeli chcemy dotrze do Pycizn w dwa dni, musimy i prosto przed siebie stwierdzi Dagnabbit. I musisz mi obieca, e kiedy skoczymy z tym oddziaem orkw, nie bdziemy ju szuka nastpnych. Zgoda rzek Drizzt. Dagnabbit skin gow. I przestaniesz popdza mnie do domu powiedzia Bruenor, potrzsajc gow tak, e gulasz rozprysn mu si po brodzie. Moglibymy wykorzysta Pycizny jako baz zaproponowa Dagnabbit, rozsdnie nie podejmujc zaczepki. Nawiza czno z Pwentem i jego kompanami w obydwu obozach poza Mithrilow Hal i spdzi lato w grach w pobliu Pycizn. Ludzie pewnie doceniliby ten gest. Na twarzy Bruenora zaskoczenie ustpio miejsca radoci. Podoba mi si twj tok mylenia pochwali, nabierajc misk trzeci porcj gulaszu. Upewniam si wyjani pomidzy kolejnymi mlaniciami e nie zostanie go za duo dla Pasibrzucha, gdy tu przylezie. Nie moemy pozwoli, eby znowu si upas, bo nie bdzie mia si wdrowa po grskich szlakach, no nie? Drizzt rozsiad si wygodnie, zadowolony, e Bruenor tryska humorem. Co innego o czym wiedzie, a co innego otwarcie si do tego przyzna. A czym jeszcze innym byo pozwoli sobie na moliwo zaspokojenia podszeptw serca. *** Torgar obchodzi swj posterunek na pnocnym murze Mirabar, kulejc lekko z powodu spuchnitego kolana, ktre obi w bijatyce poprzedniego dnia. Wicher by dzi silny, ale ciepy, wic krasnolud poluzowa swj ciki napiernik. Zdawa sobie spraw z niechtnych spojrze, jakie posyali mu pozostali wartownicy. Jego spotkanie z Bruenorem zaognio sytuacj w miecie, w ktrym coraz czciej dochodzio do bijatyk. Torgar by ju tym zmczony. Chcia, by pozwolono mu w spokoju peni obowizki, by nikt go ju nie zaczepia i nie prowokowa. Kiedy dostrzeg zbliajcego si krasnoluda w jaskrawych szatach, wiedzia ju, e jego yczenie si nie speni. Torgarze Hammerstrikere! zawoa radny Agrathan Hardhammer. Podszed do podstawy prowadzcej na blanki drabiny, podkasa szat i zacz si wspina. Torgar udawa, e go nie dostrzega, i dalej spokojnie patrolowa mur, lecz gdy Agrathan znw go zawoa, tym razem goniej, uzna, e lepiej nie przeciga struny. Zatrzyma si wic i oparszy donie na brzegu muru, spojrza w d.

Tymczasem Agrathan wspi si ju na blanki, stan obok Torgara i rwnie pochyli gow. Syszaem, e wczoraj znw si bie zacz. Najwyraniej przycigam kopoty odpar Torgar. A z iloma bdziesz jeszcze walczy? Z kadym, kto bdzie si o to prosi. Popatrzy na Agrathana. Radny nie wyglda na rozbawionego. Skcasz ze sob mieszkacw miasta. O to ci chodzi? O nic mi nie chodzi odpar szczerze Torgar. Obrci si do Agrathana, mruc oczy. Ja tylko wypowiadam swoje zdanie, a problemy w miecie zdarzay si ju wczeniej. Agrathan opar si wygodniej o mur. Nie zamierza zaprzecza. Wielu z nas zastanawiao si ju, jak poradzi sobie z konkurencj ze strony Mithrilowej Hali. Wiesz o tym. Wszyscy aujemy, e naszymi najwikszymi rywalami s krasnoludy z klanu Battlehammer! Ale nic nie moemy na to poradzi. A jeli bdziesz wszystkim o tym przypomina, nie spotka cienie dobrego. Rywalizacja i spory nie wynikaj tylko z dziaania Battlehammerw przypomnia Torgar. Na pewno moglibymy si dogada, ale tu nikt o tym nawet nie pomyla. Masz troch racji zgodzi si radny. Rozmawialimy ju o tym podczas posiedzenia Rady Migoczcych Kamieni. Gdzie wikszo radnych nie jest krasnoludami stwierdzi Torgar, a Agrathan zmierzy go chodnym spojrzeniem. Ja przemawiam tam w imieniu krasnoludw oznajmi. Lodowaty ton gosu Agrathana wiadczy, e Torgar gboko zrani jego dum. Dowdca Topora zastanawia si przez chwil, czy nie lepiej byoby wycofa si z tego twierdzenia, i to szybko, pki nie bdzie za pno, lecz nie zrobi tego. Czu si, jakby kierowa nim wewntrzny gos, niezaleny od zdrowego rozsdku. Gdy wstpie do Topora Mirabar, zoye przysig powiedzia Agrathan. Czy pamitasz jej tre, Torgarze Hammerstrikerze? Tym razem to Torgar spojrza na niego zimno. Przysige suy markizowi Mirabar, nie krlowi Mithrilowej Hali przypomnia mu radny. Zastanw si nad tym. Poklepa Torgara po ramieniu ostatnio robio to coraz wicej osb i odwrci si, by odej. Torgar przypomnia sobie sowa przysigi i zastanowi si, czy w obecnej rzeczywistoci bdzie w stanie jej dotrzyma.

14 SDZILI, E JU WSZYSTKO WIEDZ Czuje si jak baryka piwa w komodzie mrukn Ivan. Kry po maej polanie, ktr elfy wykorzystyway jako tymczasowe wizienie dla dwch intruzw. Za pomoc jakiej nieznanej Ivanowi magii cieniy drzewa wok nich, blokujc wszelkie wyjcia za pomoc niemal litej ciany pni. Ivan nie by tym oczywicie zachwycony. Pike rozoy si na rodku polanki, zaoy wygodnie rce za gow i wpatrywa si w gwiazdy. Zdj sanday i z zadowoleniem majta skatymi paluchami. Jakby mi nie zabrali topora, wytnbym se ciek, albo i dziesi! wrzasn Ivan. Pikel zachichota i zamacha palcami. Zamknij gb zdenerwowa si Ivan, stajc z rkami na biodrach i wpatrujc si butnie w cian drzew. Chwil pniej zamruga i przetar z niedowierzaniem oczy, gdy jedno z drzew odsuno si na bok, odsaniajc ciek. Ivan sta przez moment, spodziewajc si, e na drce niebawem pojawi si elfy, lecz mijay chwile, a nie nadszed aden z ich ciemiycieli. Krasnolud podskoczy wic i skrci w kierunku wyrwy w cianie lasu, lecz nagle zatrzyma si i obrci, syszc, e jego brat chichocze w najlepsze. Tye to zrobi oskary go Ivan. Hi hi hi. A jeli umisz, to czemu siedzimy tu ode dwch dni? Pikel opar si na okciach i wzruszy ramionami. Chodmy! Uch uch odpowiedzia Pikel. Ivan popatrzy na niego z niedowierzaniem. Czemu ni? Pikel zerwa si na nogi i obrci z podskokiem, przykadajc palec do wydtych warg. rzek. Na kogo cikasz? spyta Ivan, rozgldajc si niepewnie. Gadasz do cholernych drzew uzna. Pikel popatrzy na niego i wzruszy ramionami. Chcesz mi powiedzie, co te cholerne drzewa zakapuj nas elfom? Pikel pokiwa gow. To je zamknij! Pikel wzruszy bezradnie ramionami. Moesz je przesuwa i przez nie przeazi, a nie moesz ich zamkn?

Pikel znw unis ramiona. Ivan tupn mocno. No to niech nas zakapuj! I niech elfy mnie teraz apn! Pikel opar donie na biodrach i przechyli gow, spogldajc z powtpiewaniem. Taa, taa zawoa do niego Ivan, machajc lekcewaco doni. Oczywicie, e nie mia broni ani zbroi. I pewnie, e nie zna drogi. Wiedzia te, e nie ujdzie daleko, bo elfy znw go schwytaj. Ale nic go to nie obchodzio. Chcia po prostu wreszcie co zrobi, zamiast tkwi tu bezczynnie i czeka. W kocu takie byy zwyczaje krasnoludw, a Ivan by nieodrodnym synem swojej rasy. Pewnie wszed midzy drzewa i ruszy len ciek. Pikel westchn i poszed po swoje sanday. Syszc zamieszanie, wzruszy jedynie ramionami i pad z powrotem na traw, wpatrujc si w gwiazdy. *** Nigdy bym nie uwierzya, e krasnolud moe przesun drzewo, nie uywajc topora stwierdzia Innovindil. Staa obok Tarathiela na niskiej gazi wychodzcej na polank i obserwowaa braci. On naprawd wada magi druidw zgodzi si Tarathiel. Jak to moliwe? Innovindil zachichotaa. By moe krasnoludy osigaj czasem wyszy poziom wiadomoci, cho trudno w to uwierzy, patrzc na tego tutaj. Kiedy Tarathiel spojrza na Pikela i jego skate paluchy, wycelowane w niebo, nie mg si z ni nie zgodzi. W milczeniu patrzyli, jak Ivan wypad z polanki, po czym cierpliwie czekali, a trzy krzepkie elfy przycign go na ni z powrotem. To moe by niebezpieczne zauwaya Innovindil. Nadal nie mamy pewnoci co do ich intencji odpar Tarathiel. Przez cay dzie Innovindil naciskaa, aby rozstrzygn kwesti krasnoludw i najlepiej odprowadzi ich do granic Ksiycowego Lasu. Wic je sprawd powiedziaa, a ton jej gosu wskazywa, e wanie co wymylia. Jeli jest druidem, na co wyglda, to istnieje tylko jeden sposb, by tego dowie. Niech Pikel Bouldershoulder znajdzie sdziego w Zagajniku Montolio. Tarathiel pogadzi w zamyleniu wski podbrdek, umiechajc si coraz szerzej. By moe sam po cichu ywi takie zamiary, a Innovindil po prostu wypowiedziaa je na gos. Popatrzy na ni z uznaniem, lecz ona przygldaa si ju krasnoludom, a na jej twarzy malowaa si troska. Skina gow w jego stron, proszc, by jej towarzyszy, po czym zeskoczya

z gazi i wesza na polank, na ktrej konfrontacja tobrodego Bouldershouldera i trzech elfw ju wisiaa na wosku. Zachowaj spokj, Ivanie Bouldershoulderze zawoaa, a pi gw natychmiast zwrcio si w jej stron. Nie masz powodu do gniewu. Ba! parskn krasnolud. Kaesz mi milcze, babo? Mylisz, co posucham? Jestem pewna, e gdyby jedno z nas udao si do twojej ojczyzny, zostaoby przyjte z otwartymi ramionami pada sarkastyczna odpowied. A coby wiedziaa zripostowa Ivan, burczc na Pikela, ktry jedynie zachichota. Cadderly lubi goci. Twojej krasnoludzkiej ojczyzny ucilia Innovindil. No... zacuka si Ivan. A po co elf miaby tam le? A po co dwch krasnoludw miaoby wychodzi z drzewa? Ivan szykowa si do ktni, ale zanim zacz, uwiadomi sobie, e to bezowocne. Punkt dla ciebie zgodzi si. Jak krasnolud namwi drzewo, by si odsuno? spytaa elfka, spogldajc na Pikela. Duid pisn Pikel, wskazujc kciukiem na sw pier. Jasne, krasnolud druidem rzuci sarkastycznie Tarathiel. Mao jest takich na wiecie zgodzi si Ivan. Wybacz nam wic nasze zakopotanie powiedziaa Innovindil. Nie chcemy ci wizi, Ivanie Bouldershoulderze, ale nie moemy te swobodnie puci ciebie oraz twego zagadkowego brata. Musicie zrozumie, e wtargnlicie do naszego domu, a bezpieczestwo owego domu jest dla nas spraw nadrzdn. Kolejny punkt odpar krasnolud. Ale i ty musisz zrozumie, co mam lepsze rzeczy do roboty, ni tu lee. Bedziem gapi si we gwiazdy? Och, ale oczywicie z entuzjazmem odrzeka Innovindil, sdzc, e znalaza jaki punkt zaczepienia, ktry pozwoli jej zakoczy impas, w jakim si znaleli. Jej nadzieje wzrosy, gdy Pikel podskoczy i wyda z siebie peen aprobaty pisk. Innovindil podesza bliej i wskazaa na jedn szczeglnie jasn gwiazd, wiszc nisko nad horyzontem, tu nad lini drzew. Staa tak ledwie przez chwil, pki nie spojrzaa na Ivana i nie zobaczya, e wpatruje si w ni z niedowierzaniem, trzymajc donie oparte na biodrach. Chyba e mi nie zrozumiaa powiedzia cierpko. Racja przyznaa elfka. I nie myl se, co my nigdy nie widzieli elfa wytumaczy Ivan. Walczylimy u boku caej ich gromady w Shilmicie, grzmocc orki i gobliny. Byy zadowolone ze mnie i z mego brata. Brata! zgodzi si Pikel. I by moe my te bdziemy powiedziaa Innovindil. Tak naprawd bardzo w to wierz,

lecz bagam was o cierpliwo. Bezpieczestwo tego lasu jest dla nas zbyt istotne, bymy mogli ryzykowa. Normalnie, jak to elfy mrukn Ivan z rezygnacj. Widziaem jedn elfk w Carradoonie, sza na rynek, coby kupi wina. Stracia czas, ac w te i z powrotem, i w kocu wzina pierwsz butelkie, jakie zobaczya. I ta elfka cieszya si z dowiadczenia, jakim byy dla niej zakupy, tak jak i my ucieszymy si z dowiadczenia, jakim bdzie dla nas moliwo poznania braci Bouldershoulderw podchwycia Innovindil. Poznalibycie nas, jakbycie nas pucili. By moe tak zrobimy. Innovindil zerkna na Tarathiela, ktry wyranie nie podziela jej entuzjazmu. Szturchna go mocno pod ebra. Zobaczymy mrukn wic ponuro. *** Thibbledorf Pwent kopn kamie, posyajc go wysoko w powietrze. Bruenor spodziewa si od ciebie wicej zaja go Cordio Muffinhead, kapan towarzyszcy rannym w drodze powrotnej do Mithrilowej Hali. Natknli si na Pwenta i jego Pogromcw Flakw, kiedy szaojownicy rozbili obz na wyynie na pnoc od Doliny Stranika, i kosztowao ich to wiele nerww, Pwent wzi ich bowiem za wrogi oddzia. Ile Cordio i jego ludzie musieli si namacha rkami i nakrzycze, eby powstrzyma szalecz szar. I jak potem poczuli ulg. Teraz za Cordio usiowa nakoni Pwenta, by speni rozkazy Bruenora. Jeli mnie zna, to winien wiedzie, e zamierzam wyruszy, aby znale tego gupca! upiera si Pwent. Wie, e jeste lojalnym wojownikiem, ktry robi to, co mu si kae! odkrzykn Cordio. Pwent odskoczy na bok i podszed do kolejnego kamienia, kopic go z caych si. Ten by jednak znacznie wikszy i niezbyt odstawa od ziemi, tak wic ani drgn, Pwent za musia starannie ukry grymas blu, jaki wykrzywi mu twarz. Musisz zorganizowa dwa obozy powiedzia stanowczo Cordio. Przesta ama sobie palce u ng i polij gocw do Mithrilowej Hali. Zbuduj jeden obz tutaj, a drugi nad Surbrin, na pnoc od kopal. Pwent splun i mrukn co niechtnie, lecz skin gow i zabra si do pracy, wywrzaskujc rozkazy, na ktre Pogromcy Flakw rzucili si do dziaania. Jeszcze tego dnia to, co byo skleconym naprdce obozem oczekujcym na powrt Bruenora, zostao przeksztacone w ma

fortec o murach ze spitrzonych gazw, usytuowan na pnocnym zboczu gry lecej na pnoc od Doliny Stranika. Nastpnego poranka Mithrilow Hal opuciy dwie setki wojownikw, kierujc si na pnoc, by doczy do Pogromcw Flakw, a jednoczenie nastpne ptorej setki przeszo przez wschodni bram miasta i pomaszerowao na pnoc wzdu brzegw Surbrin, niosc ekwipunek potrzebny do zaoenia drugiego przyczka. Thibbledorf Pwent natychmiast zaprzg swych Pogromcw Flakw do pracy, wytyczajc najkrtsze szlaki midzy obydwoma obozami. Pwent cierpia, e musi pozostawa tak daleko na poudniu i czeka cierpliwie na dalsze rozkazy, lecz wykonywa powierzone mu zadanie, cho cigle posya druyny zwiadowcw na pnoc oraz pnocny wschd, szukajc jakich ladw Bruenora. Utrzymywa przy tym, e przecie krl nie kazaby zaoy tak rozbudowanych obozw, gdyby nie uwaa, e mog by potrzebne. To pozwolio mu przetrwa oczekiwanie. *** On naprawd jest druidem? spyta Tarathiel, nie wierzc wasnym uszom, gdy dwch elfw z jego klanu donioso mu, e czary Pikela nie byy zwyk sztuczk i e krasnolud naprawd wada magi druidw. Innovindil nie moga powstrzyma umiechu. Naprawd cieszya si z obecnoci krasnoludw, spdzaa wic z nimi sporo czasu, zwaszcza z Ivanem. Przez ostatnie dni opowiedzieli sobie mnstwo ciekawych historii i cho Ivanowi nadal dokuczao zamknicie, humor poprawi mu si zdecydowanie. Tarathiel uwaa, e Innovindil za mocno si zaangaowaa. On si modli, i to szczerze, do Mielikki powiedzia jeden z obserwatorw i bez wtpienia ma magiczne zdolnoci, ktrych nie mgby naladowa kapan adnego krasnoludzkiego boga. To nie ma sensu stwierdzi Tarathiel. Pikel Bouldershoulder nie wyglda na kogo, kto by si tym przejmowa rzek drugi ze zwiadowcw ale jest druidem, to pewne. Jak potna jest jego magia? spyta Tarathiel, ktry zawsze mia druidw w wielkim powaaniu. Dwch obserwatorw popatrzyo po sobie, a ich miny wskazyway wyranie, e wanie tego pytania si obawiali. Trudno okreli poinformowa pierwszy. Magia Pikela jest... specyficzna. Tarathiel popatrzy na niego z ciekawoci.

Potrafi rzuca czary tylko wtedy, gdy ich potrzebuje prbowa wyjani drugi. Gwnie s to drobne dweomery, ale od czasu do czasu wykorzystuje potne zaklcia, jakimi normalnie dysponowaby druid wysokiej rangi, ich odpowiednik wysokiego kapana. Wyglda jakby cieszy si ask bogini rzek pierwszy. Jakby Mielikki czy ktre z jej sug bezporednio si nim interesowao i troszczyo o jego bezpieczestwo. Tarathiel milcza przez chwil, zastanawiajc si nad tym, co usysza, po czym powiedzia: Nadal nie odpowiedzielicie na moje pytanie. Zdecydowanie nie jest bardziej niebezpieczny ni jego brat odpar pierwszy ze zwiadowcw. Z pewnoci nie zagraa ani nam, ani Ksiycowemu Lasowi. Jestecie tego pewni? Zdecydowanie odpowiedzia drugi. By moe nadszed czas, aby to ty porozmawia z krasnoludami zaproponowaa Innovindil. Tarathiel znw milcza przez chwil, rozwaajc jej sowa. Mylisz, e Jutrzenka go poniesie? spyta. Do zagajnika Montolio? Tarathiel przytakn. Przekonajmy si, czy symbol Mielikki popatrzy przychylnie na tego krasnoludzkiego duida.

CZ TRZECIA TAM GDZIE KOCZY SI DROGA Doszedem do tego, by postrzega swoje ycie niczym skrzyowanie trzech drg. Pierwsza jest zwyk ciek, wiodc poprzez moje szkolenie w Domu DoUrden, w Melee-Magthere, drowiej szkole wojownikw, oraz dalsze nauki u mego ojca, Zaknafeina. To on przygotowa mnie na wyzwania, jakim pniej stawiem czoa, on nauczy mnie podstpw wykraczajcych poza podstawy drowiej sztuki walki, pokaza, jak naley myle twrczo o kadej walce. Technika Zaknafeina zakadaa idealn harmoni wytrenowanych mini i spokojnego, wolnego od wszelkich emocji umysu. Najwaniejszy by dla niego bysk natchnienia. To wanie improwizacja, a nie wyuczone reakcje, odrnia fechmistrza od wojownika. Droga tej fizycznej podry z Menzoberranzan, prowadzca przez dzikie ostpy Podmroku, wzdu grskich szlakw, ktre zaprowadziy mnie do Montolio, a stamtd do Doliny Lodowego Wichru oraz tych, ktrych pokochaem, czsto przecinaa si z drug drog ciek emocji, zrozumienia i akceptacji faktu, e w yciu nie wszystko toczy si tak, jak to sobie zaplanowalimy, a rni ludzie maj rne pogldy, ktre wcale nie musz odpowiada naszym. Moja druga droga rozpocza si dla mnie w chwili zakopotania, kiedy po raz pierwszy naprawd zobaczyem wiat Menzoberranzan, i pocztkowo miaa dla mnie niewielki sens. I znw to Zaknafein sprawi, e postawiem na niej pierwszy krok, pokaza mi bowiem, e rzeczywicie istnieje prawda w tym, co w sercu ju uwaaem za prawdziwe cho nie mogem tego do koca zaakceptowa. Przede wszystkim jednak dalsz podr t drog zawdziczam Catti-brie. Od pocztku wiedziaa, e aby mnie pozna, musi dostrzec cos wicej ni tylko powok mego dziedzictwa i ocenia mnie wycznie przez pryzmat tego, co robi i czuj. Dziki niej zrozumiaem, co jest w yciu wane, i doceniem take przedstawicieli innych ras. Zrozumiaem, e kady z nich moe mnie czego nauczy wystarczy tylko sign po t wiedz. Teraz, po tylu latach spdzonych na poszukiwaniu przygd, zrozumiaem, e istnieje take trzecia, droga. Przez dugi czas uwaaem j jedynie za rozwinicie drugiej, lecz teraz uwaam, e biega niezalenie. Moja trzecia podr rozpocza si w dniu, w ktrym si urodziem, podobnie jak podr kadej rozumnej istoty. Przez wiele lat tkwiem w jednym miejscu, zagrzebany w Menzoberranzan, przygnieciony przekonaniem, e musz rozwika pozostae dwie cieki, zanim drzwi do trzeciej stan przede mn otworem. Otworzyem owe drzwi w domu Montolio deBrouchee, w Zagajniku Mooshiego, gdy odnalazem Mielikki, gdy odkryem, co naprawd tkwi w mym sercu i duszy. To by pierwszy krok na tej duchowej drodze, ciece zbudowanej z tajemnicy, a nie dowiadczenia, z pyta, a nie odpowiedzi, z wiary i nadziei, a nie zrozumienia. Droga ta pojawia si w yciu kadego dopiero

wwczas, gdy pozna ju pozostae dwie. Jest by moe najkrtsza, ale te wymaga najwicej odwagi. Wszystkie trzy cieki rni si mocno i na pocztku biegn z dala od siebie, potem jednak zaczynaj si splata, a wtedy nic ich ju nie rozdzieli. Wiem, e wybraem waciw drog, i to nie dlatego, e poznaem odpowiedzi na wikszo drczcych mnie pyta. Wiem, e moja droga jest suszna, bo odnalazem na niej waciwe pytania: jak, dlaczego i gdzie. Jak to si stao, e dotarem a tak daleko? Czy byo to wynikiem naturalnego biegu wydarze, czy te planem stwrcy bd stwrcw, a moe jednym i drugim? W kadym razie, dlaczego tutaj jestem? Czy rzeczywicie istnieje ku temu jaki powd, czy te pojawiem si tu przypadkiem? I by moe najwaniejsze pytanie: gdzie zawiedzie mnie moja podr, gdy opuszcz ju mierteln powok? Ostatni drog uwaam za najbardziej osobist. Istniej pytania, na ktre nie moe odpowiedzie nikt poza mn samym. Widz, ile z otaczajcych mnie istot ulega pokusie i poszukuje tych odpowiedzi w sowach innych. Uwicona wiekiem lub tradycj rzekoma mdro ich autorw daje im nadziej, e szczliwie dotr do kresu swej drogi, a przynajmniej do przystanku, za ktrym rozciga si kolejna, nieznana nam, miertelnym, droga. By moe oceniam ich zbyt surowo. By moe wielu z nich zadawao sobie pytania i udzielao odpowiedzi, po czym odkrywao podobnych sobie, z ktrymi mogli dzieli si dowiadczeniami i nadziejami. Jeli tak byo, pozostaje mi tylko zazdroci im szczcia. Jeli chodzi o mnie, odkryem Mielikki, cho nadal nie wiem, czy tak wanie powinienem j nazywa. I nadal daleko mi do koca podry, bo poznanie jej wskazao mi jedynie kierunek, w ktrym powinienem zda. Mielikki daje mi wiar, e moja droga ma jaki cel, zmierza ku owej bogini, o ktrej opowiedzia mi niegdy Montolio. Na tej ostatniej i najwaniejszej z drg dowiadczyem najwikszego objawienia mego ycia: zrozumiaem, e pozostae drogi byy jedynie etapem w podry, bo same w sobie nie maj znaczenia, jeli nie przywiod mnie do owej ostatniej. W yciu najwaniejsze jest to, by pozna siebie inaczej nic nie ma znaczenia. eby odpowiedzie sobie na pytania, trzeba najpierw umie je zada. Uwaam, e drogowskazy w tej duchowej podry rzadko s oczywiste, bowiem pytania, jakie sobie stawiamy, czsto si zmieniaj. Nawet teraz, gdy wszystko wydaje si w porzdku, stoj w obliczu zagadki Ellifain oraz smutku po jej stracie. I cho czuj, e wraz z Catti-brie przeywam najwiksz przygod ze wszystkich, w jakich dotychczas uczestniczyem, nadal pytam o istot i sens naszego zwizku. Prbuj y z ni tu i teraz, a jednak w pewnej chwili oboje bdziemy musieli spojrze w dal naszej wsplnej cieki. I sdz, e oboje boimy si tego, co zobaczymy.

Musz wierzy, e to si zmieni. Zawsze kochaem wit. Nadal siadam i obserwuj, jak wstaje soce. Nawet teraz jego promienie pal mi oczy, cho znacznie sabiej ni w czasach, kiedy ujrzaem je po raz pierwszy. By moe to znak, e zmienia si nie tylko moje ciao, ale i dusza. Tak mam nadziej. Drizzt DoUrden

15 NIETOLERANCJA Naprawd chcesz to zrobi? spyta Shingles Torgara, gdy spotkali si w skromnym domu dowdcy Topora w mirabarskim Podmiecie. Torgar upycha wanie swj skromny dobytek w wielkim podrnym worku. Przecie wiesz, e tak. Mylaem, e tylko tak gadasz sprostowa Shingles. Nie sdziem, e podczas awantury w gospodzie uszkodz ci mzg tak bardzo, e si zdecydujesz. Ba! parskn Torgar, podnoszc wzrok, by popatrze przyjacielowi w oczy. Jaki wybr mi zostawiaj? Agrathan przychodzi do mnie na mur tylko po to, by mi powiedzie, ebym si zamkn... Zamkn si! Mam wicej blizn ni Agrathan, Elastul i wszyscy czterej jego osobici stranicy razem wzici. Zasuyem sobie na kad z nich, a teraz mam sta cicho i sucha besztania Agrathana, na dodatek na mojej warcie, gdy pozostali wartownicy patrz i suchaj? A dokd chcesz i? spyta Shingles. Do Mithrilowej Hali? Ano. Gdzie zostaniesz powitany z honorami i butelk piwa? dobiega sarkastyczna odpowied. Krl Bruenor nie jest moim wrogiem. Ani nie przyjacielem, za jakiego go uwaasz spiera si Shingles. Bdzie si zastanawia, co ci tam sprowadzio, i uzna, e jeste szpiegiem. By to logiczny argument, lecz Torgar potrzsn gow. Nawet gdyby si okazao, e Shingles mia racj, potencjalne konsekwencje wydaway si Torgarowi milsze ni jego obecna, nieznona sytuacja. Starza si i pozostawa ostatnim z linii Hammerstrikerw, co mia nadziej wkrtce zmieni. Zwaywszy na to, czego dowiedzia si przez kilka ostatnich tygodni o krlu Bruenorze, a co waniejsze, o swym ukochanym Mirabar, sdzi, e dzieciom, jakie w przyszoci spodzi, lepiej bdzie pord klanu Battlehammer. By moe Torgar bdzie potrzebowa wielu miesicy, a nawet lat, aby zyska zaufanie ludu Bruenora, lecz niech tak si stanie. Wepchn ostatni ze swych rzeczy do worka i przerzuci go przez rami, obracajc si do drzwi. Ku jego zaskoczeniu, Shingles poda mu kufel piwa i unis wasny. Za drog pen potworw, jakie bdziesz mg zabi! powiedzia. Torgar stukn si z nim kuflem. Oczyszcz j dla ciebie stwierdzi. Shingles rozemia si i pocign tgi yk. Torgar wiedzia, e Shingles nie pjdzie w jego lady, bo jego sytuacja w Mirabar nie wygldaa a tak dramatycznie. Stary krasnolud by patriarch duego klanu. Przekonanie ich do podry do Mithrilowej Hali nie byoby zadaniem atwym. Bdzie nam ciebie brakowao, Torgarze Hammerstrikerze odpar Shingles. A garncarze

i szklarze pewnie si zapacz, bo strac zyski za kufle i dzbany, ktre rozbijae w tutejszych tawernach. Torgar rozemia si, pocign kolejny yk piwa, po czym odda kufel Shinglesowi i skierowa si do drzwi. Przystan tylko na chwil, skierowa na przyjaciela spojrzenie pene wdzicznoci i pooy mu do na ramieniu. Kiedy szed jedn z gwnych arterii Podmiasta, ciga go wzrok wszystkich mijanych krasnoludw. Moty milky w kuniach, obok ktrych przechodzi. Wszyscy wiedzieli o jego niesnaskach z wadzami miasta, o licznych bijatykach, o niesabncym przekonaniu, e odwiedzajcy ich krl Bruenor zosta niewaciwie potraktowany. Teraz wic wszyscy zatrzymywali si, by patrze, jak idzie zdecydowanym krokiem w kierunku drabin prowadzcych do Nadmiasta, z wielkim workiem na plecach. Torgar nie zwaa na ich spojrzenia. Sam dokona takiego, a nie innego wyboru, i sam wyprawi si w t podr. Nie prosi nikogo, by do niego doczy, ani te nie oczekiwa poparcia. Rozumia powag ostatnich wydarze i wasnych poczyna. On, krasnolud z dobrej i szanowanej rodziny, sucy w Mirabar od wiekw, opuszcza miasto, ktre przestao by dla niego bezpieczn przystani. Niewielu jego pobratymcw wayoby si na taki krok. Dla brodatego ludu dom, kady dom, by kamieniem wgielnym ich egzystencji. Zanim Torgar doszed do wind, przyczyo si do niego kilku krasnoludw, w tym Shingles. Sysza ich szepty cz go wspieraa, cz nazywaa szalonym lecz nie odezwa si ani sowem. Kiedy dotar do Nadmiasta, nad ktrym wiecio blade pnopopoudniowe soce, odkry, e wieci o jego wyprawie najwyraniej go wyprzedziy, bo zgromadzia si tam spora grupa, zoona zarwno z krasnoludw, jak i z ludzi. Odprowadzili go do wschodniej bramy. Wikszo uwag, jakie usysza na powierzchni, nie bya dla zbyt pochlebna nazywano go tu zdrajc i gupcem. Nie reagowa. Spodziewa si tego. Nie miao to znaczenia, przypomnia sobie, poniewa gdy tylko przejdzie przez wschodni bram, zapewne nigdy ju nie spotka adnej z tych osb. Myl ta niemal go powstrzymaa. Zawaha si, ale tylko na chwil. Cay czas powraca mylami do rozmowy z Agrathanem, wykorzystujc j jako argument na rzecz odejcia. Powtarza sobie, e dokona susznego wyboru, bo to Mirabar wczeniej si go wyrzeko, niewaciwie traktujc krla Bruenora i besztajc kadego, kto omieli si z nim zaprzyjani. To nie byo ju silne i prawe miasto jego przodkw, uzna Torgar. Teraz panoway tu intrygi i zgnilizna, a przywdcy woleli obala wrogw kamstwem i podstpem ni uczciw walk. Zanim Torgar doszed do bramy, przy ktrej stao dwch wpatrujcych si w niego z niedowierzaniem krasnoludzkich stranikw oraz dwch ludzkich wartownikw, dobieg do

niego znajomy gos. Nie rb tego poradzi Agrathan. Nie prbuj mnie zatrzymywa. Tutaj chodzi o co wicej ni twoj uraon dum prbowa wyjani radny. Rozumiesz to chyba. Wiesz, e obserwuj ci twoi ziomkowie i e dajesz im niebezpieczny przykad? A co inni powiedz o naszej rasie? Torgar zatrzyma si raptownie i obrci gow w stron Agrathana. Zamierza rzuci kliw uwag na temat tego, e radny niewiele ju wie o swoim ludzie, bo nawet zapomnia, jak mwi z krasnoludzkim akcentem. Uzna jednak, e nie czas na zoliwoci. Moe pora, by krasnoludy z Mirabar zaczy zadawa sobie pytanie, ktrego tak si obawiasz zauway tylko. Agrathan potrzsn z powtpiewaniem gow, wzruszy ramionami i westchn zrezygnowany. Torgar mierzy go jeszcze przez chwil niechtnym spojrzeniem, po czym odwrci si i stanowczym krokiem min wrota, nie zatrzymujc si nawet, by przyjrze si minom czterech pilnujcych ich stranikw. Niech Moradin ci pobogosawi, Torgarze Hammerstrikerze! krzykn kto z tumu, ktry towarzyszy mu a do murw. Kilku innych wywrzeszczao natychmiast mniej pochlebne uwagi. Torgar jedynie szed przed siebie. *** Przewidywalny gupiec rzuci Djaffar z Motw do onierzy, ktrzy mu towarzyszyli. Wszyscy czterej dosiadali potnych rumakw bojowych. Stali za oson licznych poszarpanych gazw na wysokim urwisku na pnocny wschd od wschodniej bramy Mirabar, z ktrej wyonia si samotna sylwetka. Djaffar i jego ludzie nie byli zaskoczeni. Usyszeli o tej sprawie zaledwie na kilka chwil przed tym, jak Torgar wyszed po drabinie z Podmiasta, lecz od dawna byli przygotowani na tak ewentualno. Wyjechali wic cicho przez pnocn bram, podczas gdy wszystkie oczy byy skierowane na krasnoluda maszerujcego ku wschodniej. Okrna droga zawioda ich do miejsca, w ktrym czekali. Gdyby to ode mnie zaleao, zabibym go na drodze i pozwoli, by spy dostay jego gnijce cierwo oznajmi pozostaym. Tylko taka mier naley si zdrajcom! Ale markiz Elastul ma mikkie serce, to jego jedyna sabo... Wiecie, co do was naley? W odpowiedzi trzech jedcw popatrzyo na czwartego, ktry podnis mocn sie.

Dacie mu jedn szans, by si podda. Tylko jedn wyjani Djaffar. Reszta pokiwaa ze zrozumieniem gowami. Kiedy, Mocie Djaffarze? spyta jeden z onierzy. Cierpliwoci doradzi dowiadczony przywdca. Niech oddali si od bramy, poza zasig wzroku i suchu. Nie przyjechalimy tu, by wznieci bunt, tylko po to, by nie pozwoli zdrajcy przekaza wrogowi wszystkich naszych sekretw. Ponure twarze spogldajce na Djaffara wiadczyy, e ci wybrani przez niego osobicie wojownicy znaj swoj rol. Dopadli Torgara chwil pniej, gdy zapad zmierzch. Krasnolud siedzia na gazie, masujc spuchnite stopy i wysypujc z butw kamienie, gdy dostrzeg czterech zbliajcych si szybko jedcw. Zerwa si na rwne nogi, a nawet sign po swj wielki topr, lecz rozpozna przybyych, usiad z powrotem i przybra butn poz. Czterech wojownikw nataro na niego i otoczyo go. Chwil pniej zjawi si Djaffar. Torgar parskn. Nie wyglda na zaskoczonego. Torgarze Hammerstrikerze oznajmi Djaffar. Zgodnie z edyktem markiza Elastula Rauryma, ogaszam twoj banicj z Mirabar. Sam stamtd odszedem odpar krasnolud. Czy zamierzasz i dalej wschodni drog do Mithrilowej Hali i na dwr krla Bruenora Battlehammera? C, nie sdz, by krl Bruenor znalaz czas, by si ze mn zobaczy, ale gdyby poprosi, chtnie bym si z nim spotka. Powiedzia to tak niedbale, e twarze piciu mczyzn wykrzywiy si zoci, co z kolei wywoao umiech Torgara. W takim razie jeste winien zdrady stanu. Zdrady stanu? prychn Torgar. Ogaszacie wojn z Mithrilow Hal, co? S naszymi rywalami. Co nie oznacza, e idc tam, zostaj zdrajc. Wic jeste szpiegiem! wrzasn Djaffar. Poddaj si! Torgar przyglda mu si bacznie przez chwil, nie okazujc adnych emocji. Zerkn tylko na swj ciki topr. Mirabarscy stranicy nie potrzebowali dalszej zachty. Dwch na lewo od Torgara opucio midzy siebie sie i popdzio naprzd konie, przejedajc po obu stronach krasnoluda, zrzucajc go z siedziska i ciskajc na ziemi w mocnych splotach. Torgar wpad w sza. Szarpa i gryz wizy, prbujc si uwolni, lecz dopado go dwch pozostaych stranikw. Torgar szamota si i wierzga, zdoa nawet ugry jednego z nich, lecz tamci mieli zdecydowan przewag.

onierze szybko pobili krasnoluda do nieprzytomnoci i niedugo pniej zdoali wycign go z sieci, rozpinajc i zdejmujc jego wspania zbroj pytow. Poczekajmy, a miasto zanie poleci Djaffar. Ustaliem z Toporem, by tej nocy na murach nie byo adnych krasnoludw. *** Shoudra Stargleam nie bya zaskoczona tym, co si stao, cho odczuwaa dziwny niepokj. Staa na balkonie, czeszc wosy, gdy ujrzaa jedcw mijajcych wschodni bram. Wrota otworzyy si szeroko. Po krzykliwie upierzonym hemie Shoudra rozpoznaa Djaffara z Motw. Cho nie moga dostrzec wielu szczegw, nietrudno byo odgadn tosamo niewielkiej sylwetki, rozebranej do bryczesw i porwanej koszuli, ze skutymi z tyu rkami, prowadzonej na powrozie za ostatnim koniem. Zachowaa milczenie, lecz nie uczynia nic, by si ukry, gdy karawana przejedaa tu pod jej balkonem. Teraz dokadnie dostrzega Torgara Hammerstrikera, zwizanego i dotkliwie pobitego. Nawet nie pozwolili biedakowi zaoy butw. Och, Elastulu, c uczynie? spytaa cicho Shoudra, a w jej gosie zabrzmiaa wielka trwoga, wiedziaa bowiem, e markiz popeni straszliwy bd. *** Stukanie do drzwi zabrzmiao jak wystrza, wyrywajc Shoudr z niespokojnego snu. Wyskoczya z ka i odruchowo podya w stron wejcia, jedynie na wp wiadoma, gdzie jest. Otworzya drzwi, po czym znieruchomiaa na widok Djaffara, ktry opiera si o framug drzwi. Zauwaya, e onierz przyglda si jej uwanie, i dopiero teraz zdaa sobie spraw, e ma na sobie jedynie cienk koszul nocn. Przymkna lekko drzwi i schowaa si za nie. Pani powiedzia Djaffar, salutujc. Ktra godzina? spytaa. Tu przed witem. Wic czego chcesz? zapytaa Shoudra. Jestem zaskoczony, e udaa si na spoczynek, pani powiedzia niewinnie Djaffar. Nie tak dawno widziaem ci na balkonie. W nagym bysku wiadomoci Shoudra zrozumiaa, co si stao, i przypomniaa sobie wydarzenia minionej nocy.

Pooyam si niedugo pniej. I pewnie liczne pytania nie pozwoliy ci zasn, pani. To moja sprawa, Djaffarze zauwaya chodno, przypominajc mu o dzielcej ich rnicy. Czy masz jaki powd, by zakca mj sen? Bo jeli nie... Musimy omwi to, czego bya wiadkiem, pani rzek Djaffar, niezbity z tropu jej wyniosym zachowaniem. Kto mwi, e co widziaam? Wanie, i niech tak zostanie. Niebieskie oczy Shoudry otworzyy si szeroko. Mj drogi Djaffarze, czyby grozi sceptranie Mirabar? Prosz ci jedynie o rozwag, pani. Na rozkaz markiza dokonano aresztowania zdrajcy Torgara. Brutalnie... Nie bardzo. Podda si bez walki. Shoudra nie wierzya w ani jedno sowo. Wystarczajco dobrze znaa Djaffara oraz pozostae Moty, by wiedzie, e uwielbiali nierwn walk. Celowo zosta sprowadzony do Mirabar pod oson ciemnoci, pani. Z pewnoci rozumiesz, e to bardzo delikatna sprawa. Poniewa krasnoludy z Mirabar, nawet te, ktre nie zgadzaj si z Torgarem, nie byyby zadowolone na wie, e jeden z nich zosta przywleczony do miasta w acuchach dokoczya Shoudra. Cho jej gos ocieka sarkazmem, Djaffar zignorowa to i odrzek jedynie: Wanie. Umiechn si zoliwie i doda: Moglimy go zabi i zakopa w miejscu, w ktrym nikt by go nigdy nie znalaz. Rozumiesz to oczywicie, podobnie jak rozumiesz, e twoje milczenie w tej kwestii jest spraw o pierwszorzdnym znaczeniu. Moglibycie to zrobi z czystym sumieniem? Jestem wojownikiem, pani, i przysigaem chroni markiza odpowiedzia z tym samym umieszkiem Djaffar. Wierz w twoj rozwag. Shoudra jedynie popatrzya na niego stanowczo. Zauwaywszy w kocu, e nie dostanie adnej innej odpowiedzi, Djaffar zasalutowa i odszed. Shoudra Stargleam zatrzasna drzwi, po czym odwrcia si i opara o nie ciko. Przetara oczy i zastanowia nad wypadkami tej niezwykej nocy. Co ty robisz, Elastulu? spytaa cicho. ***

W komnacie obok pokoju Shoudry kto inny zadawa sobie to samo pytanie. Alchemik Nanfoodle mieszka w Mirabar ju od kilku lat, lecz bardzo usilnie stara si nie wtrca do tutejszej polityki. By alchemikiem, uczonym, gnomem o pewnych talentach w magii iluzyjnej, lecz nikim wicej. Zamt zwizany z przybyciem legendarnego krla Mithrilowej Hali, z ktrym Nanfoodle pragn si spotka, wprawi go jednak w nie lada zakopotanie. Usysza gone pukanie i sdzc, e to do jego drzwi, wyczoga si z ka i pospieszy, aby odpowiedzie. Kiedy jednak dotar do wejcia, usysza ju gosy, nalece do Shoudry oraz Djaffara, i zrozumia, e mczyzna przyszed porozmawia ze sceptran. Nanfoodle sysza kade sowo. Torgar Hammerstriker, jeden z najbardziej szanowanych krasnoludw w caym Mirabar, ktrego rodzina suya markizom od wiekw, zosta pobity na drodze i zacignity tu w acuchach, w tajemnicy. Po grzbiecie Nanfoodlea przebieg dreszcz. Odkd dowiedzia si, e Bruenor Battlehammer zapuka do wrt miasta, nie potrafi odzyska rwnowagi ducha. Wiedzia, e nie wyniknie z tego nic dobrego. I cho dawno ju zdecydowa, e w polityce najlepiej zachowa neutralno, nastpnego dnia znalaz si w domu przyjaciela. Radca Agrathan Hardhammer nie by zadowolony z wieci, jakie przynis gnom. *** Wiem powiedzia Agrathan do Shoudry, gdy nastpnego ranka otworzya mu drzwi. Uda si do apartamentu sceptrany natychmiast po rozmowie z Nanfoodlem. Wiesz o czym? Wiem, co si stao z Torgarem. Zeszej nocy stranicy markiza przywlekli go tu w acuchach. Na pewno jeden z nich... Djaffar, niech przeklte bdzie jego imi! rzek Agrathan. Gniew krasnoluda zaskoczy Shoudr. Nigdy dotd nie syszaa, by Agrathan kiedykolwiek wypowiada si o kim w ten sposb. To Elastul Raurym podj decyzj, a nie Djaffar przypomniaa. Agrathan uderzy gow we framug. Rozdmuchuje wgle w pokoju penym prochu powiedzia. Shoudra nie sprzeciwia si celowo. Rozumiaa frustracj i obawy Agrathana, lecz musiaa rwnie przyzna, e rozumie motywy postpowania Elastula. Torgar jak nikt zna rodki obronne Mirabar, ich moliwoci produkcyjne oraz stan rozmaitych y rudy. Sceptrana nie sdzia wprawdzie, by kiedykolwiek doszo do wojny midzy Mirabar a Mithrilow Hal, gdyby jednak tak si stao...

Sdz, e Elastul uzna, e nie ma wyboru odrzeka. Przynajmniej nie kaza zamordowa Torgara na drodze. To pocieszenie nie zadziaao na Agrathana tak, jak si spodziewaa. Zamiast go uspokoi, wzmogo jedynie jego wcieko. Opanowa si jednak szybko i wzi gboki oddech. Moe powinien by to zrobi szepn, a Shoudra otworzya szerzej oczy ze zdziwienia. Gdy krasnoludy z Mirabar dowiedz si, e Torgar jest winiem we wasnym miecie, nie bd siedzie cicho. A na pewno si o tym dowiedz, to oczywiste. Wiesz, gdzie go trzymaj? Miaem nadziej, e ty mi to powiesz. Shoudra wzruszya ramionami. Nadszed chyba czas, ebymy porozmawiali z Elastulem uzna Agrathan. Shoudra Stargleam nie sprzeciwia si tej decyzji, cho najwyraniej lepiej ni Agrathan zdawaa sobie spraw, e to spotkanie niczego nie wyjani. W oczach Elastula Torgar Hammerstriker dopuci si zdrady, nawet zdrady stanu, i Shoudra wtpia, by nieszczsny krasnolud szybko mia ujrze wiato dzienne. Posza jednak z Agrathanem do paacu markiza, gdzie zostali niezwocznie wprowadzeni do komnaty audiencyjnej Elastula. Shoudra zauwaya, e w spotkaniu nie uczestniczyli inni stranicy poza Motami. Dostrzega take spojrzenie, jakie skierowa w jej stron Djaffar, tak sugestywne, e chciaa mocniej zacisn wok siebie szat. Co si stao? spyta od razu markiz. Tylko szybko, jestem dzi bardzo zajty. Zamkne w lochu Torgara Hammerstrikera, markizie odpar bezceremonialnie Agrathan, po czym doda z naciskiem: Torgara Delzouna Hammerstrikera. Nie dzieje mu si tam krzywda odrzek Elastul, po czym zauwaywszy powtpiewajcy wzrok Shoudry, dorzuci: Nic mu si nie stanie, jeli bdzie posuszny. Prosiem o dyskrecj w tej kwestii cign, zwracajc si wprost do Shoudry. To nie ona mi o tym powiedziaa przyzna Agrathan. Wic kto? Niewane odpar krasnolud. Jeli zamierzasz polowa na kadego, kto bdzie o tym mwi, lepiej naucz si chwyta krople przeciekajce przez palce. Elastul nie wydawa si zadowolony i spod zmarszczonych brwi popatrzy na Djaffara, lecz ten jedynie wzruszy ramionami. To wane, markizie rzek Agrathan. Torgar nie jest zwykym obywatelem. Torgar w ogle nie jest obywatelem tego miasta sprostowa Elastul. Ju nie, i to z wasnego wyboru. Do moich obowizkw naley obrona Mirabar, tak wic podjem odpowiednie kroki, aby zapewni mu bezpieczestwo. Torgar pozostanie w zamkniciu, pki publicznie nie wyprze si przyjani z Bruenorem i nie porzuci tego miesznego pomysu podry do Mithrilowej Hali.

Agrathan otworzy usta, by odpowiedzie, lecz Elastul przerwa mu natychmiast. Nie ma dyskusji w tej sprawie. Agrathan popatrzy na Shoudr, oczekujc wsparcia, lecz sceptrana wzruszya tylko ramionami i potrzsna gow. Tak wic stao si. Markiz wyranie uzna Mithrilow Hal za wroga i kady jego krok zmierza teraz do otwartego konfliktu. Agrathan i Shoudra mieli nadziej, e Elastul uwiadomi sobie w peni implikacje tej decyzji, bowiem oboje obawiali si tego, co si stanie, jeli prawda o uwizieniu Torgara wyjdzie na jaw. Shoudra Stargleam przypomniaa sobie uwag Agrathana, ktry stwierdzi, e markiz rozdmuchuje wgle w pokoju penym prochu. Nagle wydaa jej si ona bardzo trafna.

16 BOHATER Catti-brie podczogaa si bezszelestnie do skalistej krawdzi i spojrzaa w d. Jak si spodziewaa, na paskiej skale otoczonej gazami znajdowa si obz orka. Nie byo wida ognia, jedynie palenisko z arzcymi si wglami. Ork przysun si blisko niego, zasaniajc sob wikszo blasku. Catti-brie przyjrzaa si okolicy, pozwalajc, by jej wzrok zamiast zwykego wiata przeszed w spektrum ciepa. Gdy zauwaya delikatne lnienie drugiego orka, strugajcego zaman ga, ucieszya si, e ma przy sobie magiczn obrcz. Szybko zlustrowaa teren, po czym wrcia do zwyczajnego wzroku. Jej obrcz pozwalaa widzie w ciemnoci, lecz nie bya pozbawiona ogranicze. Dziaaa znacznie lepiej pod ziemi, z dala od naturalnych rde wiata. W gwiadzist noc lub w pobliu ogniska jedynie wprowadzaa zamt, wypaczajc odlegoci, szczeglnie na powierzchniach neutralnych dla ciepa, jak pokruszone gazy. Catti-brie znieruchomiaa. Wybraa ju drog do obozu i zweryfikowaa j za pomoc magicznej obrczy, zamierzajc zej na d i zabi stwora. Ale teraz byo ich dwch. Catti-brie signa instynktownie po Taulmarila, zastanawiajc si nad tym, co oznaczaj dla niej te nowe okolicznoci, lecz zatrzymaa si, zanim dotkna uku przypitego do plecw. Jej palce wci byy spuchnite i posiniaczone, a przynajmniej jeden zamany. Dziki treningowi, jaki odbya wczeniej tego dnia, wiedziaa, e z tej odlegoci nie trafi do celu. Zamiast tego postanowia wybra Khazidhe. Jej wspaniay miecz, zwany Przecinaczk z powodu ostrej i mierciononej klingi, potrafi rwnie atwo przenikn pancerz, jak i zwyke sukno. Ledwie zacisna do na rkojeci, poczua przypyw magicznej energii oraz wiadomo, e bro rwie si do walki. Gd miecza woa do niej, prosi j, by ruszya w d szlakiem, w kierunku pierwszej ofiary. Catti-brie zrobia jeden krok, lecz przystana i zerkna przez rami. Zdaa sobie spraw, e powinna pj po pomoc. Drizzt odszed wczeniej, lecz pozostali nie mogli zaj daleko. To w kocu tylko dwch orkw, a jeli uderzy z zaskoczenia, przewaga i tak bdzie naleaa do niej, pomylaa. To wydawao jej si logicznym argumentem. Nigdy nie spotkaa orka, ktry potrafiby jej dorwna w szermierce. Zanim zdya drugi raz si nad tym zastanowi, wysuna si zza skalnej krawdzi i powoli, bezszelestnie ruszya ciek, ktra prowadzia na paskowy i do obozu. Wkrtce znalaza si zaledwie trzy metry od pierwszego orka. Niewiadome jej obecnoci stworzenie kulio si przy rozarzonych wglach, grzebic w nich od czasu do czasu, za jego towarzysz dalej struga co daleko z boku. Catti-brie podesza o p kroku bliej, nastpnie kolejne p kroku. Od orka dzielio j ju

tylko ptora metra. Najwyraniej wyczuwajc j, stwr podnis wzrok, krzykn... ... i zaraz przewrci si na plecy, wijc z blu, gdy Catti-brie pchna go raz i drugi, zanim musiaa odwrci si, by stawi czoa jego szarujcemu towarzyszowi. Drugi ork zatrzyma si gwatownie, gdy Khazidhea bysna przed nim w idealnej rwnowadze. Ork pchn prymitywn wczni, lecz Catti-brie z atwoci przesuna biodro na bok. Znw uderzy i znw bezskutecznie, po czym postpi o krok, cofn si nagle i pchn jeszcze raz, tym razem z przewidzianej strony. Ze zej strony. Catti-brie uchylia si przed drugim pchniciem, lecz zatrzymaa si, gdy ork si cofn, i uchylia w drug stron, gdy jego wcznia napara naprzd. Dostrzega swoj szans i nie przegapia jej. Khazidhea bez trudu odcia kocwk wczni orka. Stwr zawy i odskoczy, ciskajc reszt drzewca, lecz lekki obrt nadgarstka Catti-brie sprawi, e i ta prymitywna bro pofruna w mrok. Rzucia si naprzd, trzymajc przed sob miecz, gotowa wbi ostrze w pier orka. I zatrzymaa si gwatownie, gdy tu przed ni wisn nadlatujcy z boku kamie. Gdy obrcia si w stron nieznanego napastnika, drugi gaz trafi j w plecy, a za nim poszybowa trzeci i czwarty, uderzajc jaw rami. Orkowie wypezli zza gazw rozsianych wok obozowiska, wymachujc broni i ciskajc kamieniami. Myli Catti-brie kbiy si w jej gowie. Ledwo moga uwierzy, e tak gupio daa si wcign w puapk. Czua ponaglenia Khazidhei, ktra domagaa si krwi... Nie, uwiadomia sobie, to ona popenia bd, a nie bro. Zwykle w takiej sytuacji zachowaaby si defensywnie, pozwalajc orkom, by do niej podeszli, oni jednak wcale nie zdradzali takiej chci. Zamiast tego schylali si po kolejne kamienie i rzucali w ni, zmuszajc do coraz bardziej rozpaczliwych podskokw. Kilka z tych pociskw dosigo celu, zadajc Catti-brie rany, ktre pieky dotkliwie. Wybraa stwora, ktry wydawa si najsabszym ogniwem w piercieniu i zaatakowaa, wymachujc dziko mieczem. Dziaaa instynktownie, jej minie reagoway szybciej ni umys. Efekty byy jednak wspaniae: sparowaa cios miecza, topora i kolejnej wczni raz, dwa, trzy i jeszcze zdya zaskoczy wybranego orka, ktry spodziewa si ataku z przodu, a nie z boku. Trzymajc si za brzuch, stwr pad na ziemi. A po chwili doczy do niego drugi, padajc na kamienie i prbujc zatamowa upyw krwi z rozcitej szyi. Obrt nadgarstka Catti-brie skierowa bro trzeciego orka czubkiem ku ziemi, zostawiajc jej luk do mierciononego uderzenia, lecz gdy Khazidhea ruszya naprzd, kamie trafi w rann ju do Catti-brie, wywoujc fal blu. Ku swemu przeraeniu, zanim jeszcze uwiadomia sobie,

co si stao, usyszaa, jak Khazidhea z brzkiem spada na kamienie. Jeden z orkw pchn mocno wczni, lecz Catti-brie przewidziaa jego ruch i zdya si uchyli. Chwycia drzewce, rbna orka okciem w twarz i przeja jego bro. Wtedy maczuga spada pomidzy jej opatki, a trzymajcy wczni ork wyszarpn j i pchn naprzd, ranic kobiet w biodro i poladek. Zachwiaa si, rk parujc cios miecza, lecz ostrze przecio delikatn skr jej doni. Desperacko walczya, by utrzyma si na nogach. Gdzie w gbi jej wirujcych myli zrodzia si wiadomo, e i tak dugo dopisywao jej szczcie, bo jak dotd nie popenia a tak kardynalnego bdu. Uderzona maczug, osuna si na kolana i pada twardo na kamienie. Ktem oka dostrzega nieopodal bysk ostrza Khazidhei. Bro bya jednak poza jej zasigiem. Mimo to Catti-brie przekrcia si desperacko na plecy i zacza kopa zbliajcych si orkw, prbujc jednoczenie dosign doni rkojeci miecza. *** Co jest, Guen? spyta cicho Drizzt. Podczoga si do pantery, ktra pooya uszy po sobie i znieruchomiaa, wpatrujc si w mrok nocy. Drow przykucn obok niej i rwnie przyjrza si okolicy, nie spodziewajc si znale w pobliu adnego wroga, bowiem tego dnia ani nocy nie odkry ladw orkw. Co byo jednak nie tak. Pantera wiedziaa o tym i Drizzt rwnie. Co byo nie na miejscu. Popatrzy z powrotem na zbocze, na odlegy blask obozu Bruenora, pogronego w ciszy. Co wyczuwasz? zapyta panter. Guen wydaa z siebie niskie, niemal bagalne warczenie. Drizzt poczu, jak przyspiesza mu serce, i zacz rozglda si dookoa, besztajc si za to, e ruszy tego popoudnia wasn drog, gbiej w gry, aby sprbowa dostrzec samotn wie charakterystyczn dla miasteczka Pycizny, i e pozostawi przyjaci tak daleko w tyle. *** Przez dugi, dugi czas nawet niele jej si udawao utrzymywa orkw na dystans, lecz leaa w niezbyt wygodnej do obrony pozycji, a wysiek by zbyt wielki, tak wic wierzgnicia Catti-brie stopniowo przestay przynosi owoce. Ktry z orkw mocno kopn j w ebra i nie miaa wyboru, musiaa skuli si i krzykn z blu. zy popyny jej z oczu strumieniem, gdy uwiadomia sobie swj bd i jego konsekwencje. Nigdy nie ujrzy ju przyjaci. Nigdy ju nie bdzie si miaa razem z Drizztem, drania si z Regisem ani nie zobaczy, jak jej ojciec obejmuje ponownie tron Mithrilowej Hali.

Nigdy nie bdzie miaa wasnych dzieci. Nie bdzie patrzya, jak dojrzewaj. Nigdy nie bdzie ju trzyma w ramionach Colson ani nie zobaczy tego promiennego umiechu, ktry niedawno powrci na twarz Wulfgara. Miaa wraenie, jakby wiat wok niej na moment zastyg w bezruchu, a gdy podniosa wzrok, ujrzaa najwikszego orka z grupy, ktry stan nad ni, unoszc topr do ciosu. Nie moga si ju obroni. Modlia si tylko, by nie czu blu. Topr unis si wyej, a gowa orka opada... i wbia si prosto w jego barki, wcinita tam mithrilow gowic mota bojowego. Ork zatoczy si lekko, lecz nie pad na kamienie, bowiem Wulfgar pchn go swym potnym ramieniem, przerzucajc tu nad lec kobiet. Wydawszy z siebie grony ryk, barbarzyca postpi o krok, stajc okrakiem nad Catti-brie. Wymachiwa nad gow Aegis-fangiem, roztrcajc zaskoczonych orko w. Jednemu z nich roztrzaska bok, innego zrani w nog, a kolejnego posa w powietrze, trafiajc go tu pod szczk. Dziaa jak w transie, siejc wok mier i zniszczenie. Catti-brie odzyskaa zmysy na tyle, by przetoczy si na bok w stron swego zgubionego miecza. Podniosa go i sprbowaa si podnie, lecz nie moga znale w sobie do si. Dostrzega skradajcego si orka i przez uamek sekundy pomylaa, e odsiecz Wulfgara i tak nie zdoa uratowa jej ycia, potem jednak zrozumiaa, e stwr nie zamierza atakowa, lecz szuka drogi ucieczki. I susznie, uznaa, gdy znw popatrzya na Wulfgara. Kolejny ork pofrun w mrok nocy, a nastpny zawis w potnej doni, ktra chwycia go za gardo. Ten ork by duy, w barach niemal tak szeroki jak Wulfgar, lecz barbarzyca bez trudu unis go w gr, woln doni odpychajc przy tym kolejnego orka. Napi minie i kark stwora pk. Ork zwis bezwadnie, a Wulfgar odrzuci go na bok. Z niesabnc furi znw ruszy do ataku, wymachujc Aegis-fangiem i roztrcajc szeregi nacierajcych orkw. Koci z guchym trzaskiem pkay pod jego potnymi ciosami. I nagle wszystko si skoczyo, a rka Wulfgara zwisa bezadnie u jego boku. Trzsc si na caym ciele, z poblad twarz barbarzyca podszed do Catti-brie i wycign do niej rk. Chwycia jego do i podniosa si chwiejnie, otoczy j wic ramieniem, by nie upada, a potem unis i przytuli do piersi. Catti-brie ukrya twarz na jego ramieniu i zaniosa si paczem, a wtedy Wulfgar ucisn j jeszcze mocniej i zacz szepta sowa otuchy, wtulajc twarz w jej wosy. Wszystko wok nich stopniowo ucicho, orkowie uciekli w mrok, a noc mina.

17 APROBATA MIELIKKI Cho z pocztku Tarathiela dranio bezustannie iiii! Pikela Bouldershouldera, gdy Zmierzch wyldowa w grskim lesie, a elf pomg krasnoludowi zej z grzbietu pegaza, odkry, e polubi zielonobrodego osobnika. Hi hi hi zachichota Pikel. Spdzili w powietrzu wikszo dnia, popoudniowe soce zaczynao ju przygasa. Podobaa ci si podr? spyta Tarathiel. Hi hi hi odpar Pikel. C, poczekaj, a zobaczysz co jeszcze. Pikel popatrzy na niego z zaciekawieniem. Zbliamy si do domu wielkiego tropiciela, teraz ju nieyjcego wytumaczy Tarathiel. To zaklte miejsce, znane jako Zagajnik Mooshiego. Oczy Pikela otworzyy si tak szeroko, jakby zaraz miay wypa z orbit. Syszae o nim? Hyhm. Tarathiel umiechn si i ruszy krtym grskim szlakiem, otoczonym smaganymi wichrem sosnami. Niedugo pniej dotarli do romboidalnego zagajnika. Miejsce to wci wygldao tak, jakby tropiciel Montolio nadal y. Dookoa utrzymywaa si silna magia. Tarathiel mia tylko nadzieje, e ostatni znany mu mieszkaniec zagajnika wci by w pobliu. Kilka lat temu zabra tu Drizzta DoUrdena, aby podda prbie tego niezwykego mrocznego elfa, a teraz zdecydowa wraz z Innovindil, e podobny test mgby rozwia ich wtpliwoci co do Pikela Bouldershouldera. Weszli razem do zagajnika i obeszli go dookoa, podziwiajc pomosty oraz pikne ksztaty chatek. Tak wic ty i twj brat wybralicie si na koronacj krla Bruenora Battlehammera? spyta elf, wiedzc, e podobne pytania zadaje teraz Ivanowi Innovindil. Aha powiedzia Pikel jakby mimochodem. Nie mg si skoncentrowa na rozmowie, bo bardziej interesowa go zagajnik; cay czas skaka, drapa si w gow i popiskiwa radonie. Znasz wic dobrze krla Bruenora? Aha odpar Pikel. Zatrzyma si nagle, popatrzy na elfa i zamruga kilkakrotnie. Uch uch sprostowa i wzruszy ramionami. Nie znasz Bruenora? Yhm. I reprezentujesz... jak on si nazywa? Cadderlyego? Aha. Rozumiem. A powiedz mi, Pikelu spyta Tarathiel jak to si stao, e przybylicie tu w tak druidzki...?

Urwa, zauway bowiem, e Pikel nie zwraca ju na niego uwagi, a jego oczy otwieraj si coraz szerzej. Podywszy za jego spojrzeniem, Tarathiel do szybko zrozumia, e jego pytanie trafio w prni, bo tu za zagajnikiem stao najwspanialsze ze stworze caego wiata. Wielki i silny, o kopytach, ktre mogyby rozupa czaszk giganta i pojedynczym, prostym rogu, ktry zdoaby przebi dwch stojcych plecy w plecy mczyzn, jednoroec stuka z niepokojem nog w ziemi, obserwujc Pikela rwnie bacznie, jak krasnolud obserwowa jego. Pikel podnis rk nad gow, wysuwajc palec, niczym wasny rg, po czym zacz skaka. Spokojnie, krasnoludzie ostrzeg Tarathiel, nie wiedzc, jak na tak prowokacj zareaguje dostojne zwierz. Pikel nie wydawa si jednak zdenerwowany. Pisnwszy z uciechy, pobieg w podskokach w stron jednoroca, potykajc si o kamienny murek otaczajcy t cz zagajnika, po czym ruszy w kierunku bestii. Jednoroec uderzy kopytem w ziemi i zara dononie, lecz Pikel jakby wcale tego nie zauway nadal pdzi dziko przed siebie. Tarathiel skrzywi si, przeklinajc w duchu gupot krasnoluda. Podj pocig, woajc za Pikelem, by si zatrzyma. Jednak to Tarathiel znieruchomia, przechodzc przez kamienny murek. Nie mg wprost uwierzy w to, co zobaczy: po drugiej stronie ki Pikel sta obok jednoroca, gaszczc jego muskularny kark, a na twarzy malowa mu si zachwyt. Jednoroec wydawa si troch niepewny, lecz nie odtrca Pikela ani nie podejmowa prb ucieczki. Tarathiel usiad na murze, umiechajc si i kiwajc gow, zadowolony z przebiegu wypadkw. Pikel pozosta przez jaki czas przy wspaniaym jednorocu, pki stworzenie nie odwrcio si w kocu i nie odbiego. Zauroczony krasnolud pomkn z powrotem przez k, podskakujc radonie. Jeste zadowolony? Aha! Sdz, e ci polubi. Aha! Syszae o Mielikki? Umiech Pikela sign niemal od ucha do ucha. Krasnolud wsun rk pod tunik i wycign amulet z wizerunkiem rzebionej gowy jednoroca, symbolem bogini natury. Tarathiel widzia ju u kogo podobny wisiorek, cho symbol Pikela by wyrzebiony z drewna, za tamten z koci pstrga kykciowego z Doliny Lodowego Wichru. Czy krl Bruenor bdzie zadowolony, e ten, ktry wielbi bogini, znajduje si na jego dworze? spyta Tarathiel, prowadzc rozmow do punktu, w ktrym jak sdzi, sporo moe si wyjani. Pikel popatrzy na niego z zaciekawieniem.

W kocu on jest krasnoludem, a wikszo krasnoludw nie pochwala bogini Mielikki. Pfffi parskn Pikel, machajc doni w stron elfa. Uwaasz, e si myl? Yhm. Syszaem, e na jego dworze przebywa ju kto przychylnie nastawiony wobec Mielikki stwierdzi Tarathiel. Kto, kto szkoli si wanie tutaj, u Montolio Tropiciela. Drizzit Dudden! krzykn Pikel, a cho Tarathiel potrzebowa chwili, by rozpozna nieprawidowo wypowiedziane imi, pokiwa gow z aprobat. Gdyby zachowanie jednoroca nie byo wystarczajcym dowodem, o prawoci Pikela wiadczyaby jego wiedza o Drizzcie. Drizzt, owszem powiedzia elf. To z nim tu przyszedem, gdy po raz pierwszy zobaczyem jednoroca. Jego te polubi. Hihihi. Spdzimy tu noc wyjani elf. Wyruszymy o wschodzie soca i spotkamy si znw z twoim bratem. Pikel Bouldershoulder wydawa si zadowolony z tego planu. Pobieg przeszuka zagajnik i niedugo potem wrci z dwoma hamakami. Spdzili naprawd mi noc w magicznej aurze przenikajcej Zagajnik Mooshiego. *** Zna Drizzta DoUrdena powiedzia do Innovindil Tarathiel, gdy spotkali si nastpnego poranka, aby przedyskutowa spotkania z brami. Podobnie jak Ivan potwierdzia Innovindil. Tak naprawd to wanie Drizzt DoUrden oraz Catti-brie, przybrana ludzka crka Bruenora, cz Cadderlyego z Mithrilow Hal. Wszystko, co Ivan, Pikel i Cadderly wiedz o Bruenorze, pochodzi wanie od tej pary. Pikel uwaa, e Drizzt bdzie na dworze Bruenora zauway ponuro Tarathiel. Jeli tu wrci, poznamy prawd o Ellifain. Mga przysonia oczy Tarathiela i elf spuci wzrok. ycie i los Ellifain Tuuserail naleay do najsmutniejszych i najmroczniejszych opowieci Ksiycowego Lasu. Ellifain bya zaledwie ma dziewczynk tamtej pamitnej nocy, przed pwieczem, gdy mroczne elfy wypezy ze swych tuneli i spady na ksiycowe elfy, ktre celebroway jedno ze swych wit. Wszyscy zginli, poza Ellifain, a dziecko spotkaby podobny los, gdyby nie dziwny czyn pewnego drowa, Drizzta DoUrdena. Schowa dziewczynk pod jej martw matk, smarujc jej krwi, by wydawao si, e Ellifain rwnie jest miertelnie ranna. Cho Tarathiel, Innovindil oraz reszta klanu z Ksiycowego Lasu zrozumieli motywy dziaa Drizzta i uwierzyli w wiadectwo niezwykego elfa co do tej straszliwej nocy, Ellifain nigdy nie

wysza poza t okropn chwil. To, czego bya wiadkiem owej strasznej nocy, odebrao jej rozum. Pomimo wysikw najtych kapanw oraz czarodziejw, ktrzy usiowali zaguszy jej wspomnienia, miaa w yciu tylko jeden cel: zabi Drizzta DoUrdena. Oboje spotkali si twarz w twarz, gdy Drizzt zawdrowa niegdy do Ksiycowego Lasu, a wtedy Tarathiel i pozostali musieli si mocno natrudzi, by powstrzyma Ellifain przed dopenieniem zemsty. Mylisz, e ujawni si, prbujc go dosta? spytaa Innovindil. Czy naszym obowizkiem jest ostrzec Drizzta DoUrdena oraz Bruenora, by uwaali na elfw, jakich wpuszczaj do Mithrilowej Hali? Tarathiel wzruszy ramionami. Ellifain znikna z Ksiycowego Lasu. Wyledzili jej drog do Silverymoon, gdzie prbowaa wynaj nauczyciela szermierki, przy czym wymogiem bya biego w walce dwoma dugimi klingami, broni powszechnej wrd droww. Oboje niemal dopadli Ellifain przy licznych okazjach, lecz zawsze wydawaa si by o krok przed nimi. I znikna, po prostu rozpyna si w powietrzu. Elfy podejrzeway dziaalno czarodzieja, zapewne czar teleportacji, lecz nie znalazy nikogo, kto przyznaby si, e pomg modej elfce. Elfom pozostao wic tylko mie nadziej, e Ellifain porzucia swe yciowe zadanie odnalezienia i zabicia Drizzta, lecz Tarathiel i Innovindil wtpili, by tak si stao. Ellifain nie kierowaa si rozsdkiem, a jedynie niesabnc dz zemsty. Naszym obowizkiem jest ostrzec krla Bruenora odrzek Tarathiel. Mamy jakie obowizki wobec krasnoludw? Tylko dlatego, e Ellifain nie jest za do szpiku koci, a jedynie szalona. Innovindil zastanowia si nad jego sowami, po czym pokiwaa gow z aprobat. Ona uwaa, e jeli zdoa zabi Drizzta, zniszczy wspomnienia, ktre nawiedzaj j na kadym kroku. Ale jeli ostrzeemy Drizzta, a Ellifain zaatakuje, drow bdzie musia j zabi powiedzia Tarathiel, a Innovindil skrzywia si na t myl. By moe to bdzie najlepsze rozwizanie rzeka cicho i popatrzya na Tarathiela, ktry zmruy gronie oczy. Wkrtce zagodnia jednak w obliczu prostej logiki Innovindil, ktra uwiadomia mu, e Ellifain, prawdziwa Ellifain, zgina tamtej nocy, dawno temu, na zalanej wiatem ksiyca polanie. Nie sdz, by Ivan i Pikel Bouldershoulderowie nadawali si na posacw przynoszcych takie wieci stwierdzia Innovindil, a Tarathiel zdoa si nawet umiechn. Zapewne wszystko by popltali i doprowadzili do wojny midzy Mithrilow Hal a Ksiycowym Lasem powiedzia.

Bum! dodaa Innovindil, naladujc Pikela, i oboje rozemiali si w gos. Tarathiel spojrza w niebo, gdzie zachodzce soce rozpalao rowe pomienie na krawdziach chmur, i zaspi si. Gdzie tam czekaa Ellifain, a on nie mg zrobi nic, by j ocali.

18 DOBRY OBYWATEL Nieatwo byo zdenerwowa gnoma, tego byo ju jednak za wiele. Nanfoodle szed szybko ulicami Mirabar, kierujc si do wej do Podmiasta, lecz nie porusza si w linii prostej, stara si bowiem przemkn tam niezauwaenie. Zdawa sobie spraw, e zachowuje si podejrzanie, i co jaki czas prbowa si uspokoi. W kocu dlaczego nie miaby i do Podmiasta? By gwnym alchemikiem markiza, czsto pracowa ze wie rud i odwiedza krasnoludw, wic dlaczego teraz miaby ukrywa cel swojej wdrwki? Nanfoodle potrzsn gow i zbeszta si kilkakrotnie, po czym zatrzyma si, wzi gboki oddech i ruszy ponownie spokojniejszym krokiem, prbujc przybra obojtny wyraz twarzy. Spokj zachowa jednak tylko do chwili, gdy uwiadomi sobie, w jak trudnej znalaz si sytuacji. Opowiedzia radnemu Agrathanowi o uwizieniu Torgara i zamierza na tym poprzesta, sdzc, e speni swj obowizek jako przyjaciel krasnoludw, za ktrego naprawd si uwaa. Poniewa mino sporo czasu i nikt nie podj adnych dziaa w obronie Torgara, Nanfoodle doszed do wniosku, e Agrathan take postanowi przemilcze t kwesti. Co gorsza, mirabarskie krasnoludy byy przekonane, i Torgar znajduje si w drodze do Mithrilowej Hali, a moe nawet ju do niej dotar. Na to Nanfoodle nie mg pozwoli. Przez kilka dni gnom zmaga si ze swym sumieniem. Czy naprawd zrobi wszystko, co w jego mocy? Czy powinien opowiedzie o wszystkim krasnoludom, a przynajmniej Shinglesowi McRuffowi, ktry by znany jako najlepszy przyjaciel Torgara Hammerstrikera? A moe powinien dochowa wiernoci markizowi, ktry sprowadzi go do Mirabar, i trzyma gb na kdk? Wszystkie te pytania drczyy Nanfoodlea nawet teraz. Zwolni wic i postanowi przemyle to sobie jeszcze raz. Przymkn oczy, ale nadal rozglda si czujnie dookoa. Drgn zaskoczony, kiedy skrci w zauek i nagle wyrosa przed nim dostojna posta. Nanfoodle zatrzyma si raptownie, a jego wzrok pody stopniowo w gr, spoczywajc na twarzy Shoudry Stargleam. Ehm... Witaj, sceptrano odezwa si gnom. Pikny dzie na spacer, prawda? Nad ziemi, owszem odpara Shoudra. Skd wiesz, e w Podmiecie jest rwnie przyjemnie? W Podmiecie? C, nie mam pojcia, jak jest teraz w Podmiecie... Nie byem tam od wielu dni, od dekadni! I zamierzasz to naprawi jeszcze dzi. A-ale nie wyjka gnom. Tylko spacerowaem. Tak, tak... Prbowaem stworzy w mylach formu. Musz wzmocni metal... Oszczd mi tych wykrtw poprosia Shoudra. A wic wiem ju, kto szepn co

Agrathanowi. Agrathanowi? Chodzi ci o radnego Hardhammera? Nanfoodle uwiadomi sobie, jak nieprzekonujco kama, a to sprawio, e poczu si jeszcze bardziej niepewnie. Djaffar do gono mwi tamtej nocy, gdy Torgar Hammerstriker zosta przywleczony z powrotem do Mirabar stwierdzia Shoudra. Djaffar? Gono? C, zwykle mwi gono, jak sdz jka Nanfoodle. Ja zreszt niczego nie syszaem. Naprawd? powiedziaa Shoudra, a jej twarz rozjani umiech. A jednak nie zdziwie si, syszc, e Torgar Hammerstriker wrci do Mirabar. Ju o tym wiedziae? C, ja... to znaczy... May gnom rozoy donie w gecie poraki. Syszae Djaffara tamtej nocy przy moich drzwiach stwierdzia Shoudra. Tak. I powtrzye wszystko Agrathanowi. Nanfoodle westchn i rzek: A nie powinienem by tego robi? Czy krasnoludy maj pozosta w niewiadomoci? A do ciebie naley informowanie ich o tym? C... Nanfoodle parskn raz i drugi, po czym tupn nog. Niewierni Zacisn zby, po czym znw spojrza na Shoudr. Zdziwi si, widzc na jej twarzy umiech sympatii. Czujesz si zdradzona odkry. Markiz nic nie jest winien ani mnie, ani tobie odrzeka szybko. Nie musi nam niczego wyjania. A ty uwaasz, e zwalnia ci to z obowizku posuszestwa. Shoudra otworzya szerzej oczy i wyprostowaa si dumnie. Z gry spojrzaa gronie na maego gnoma. Posuszestwo jestem winna Mirabar i markizowi powiedziaa zimno. Kademu markizowi. Szanuj funkcj, nie czowieka. A ty jeste gupi, skoro mylisz inaczej. Ja nie pochodz z Mirabar! zripostowa gnom z nieoczekiwan furi. Sprowadzono mnie tu ze wzgldu na moje umiejtnoci i otrzymuj sowite wynagrodzenie, bo jestem dobry w swoim fachu. W swoim fachu? Jeste tylko mistrzem iluzji odparowaa Shoudra. Jeste karnawaowym szczekaczem, baznem i... Jak miesz? wrzasn Nanfoodle. Alchemia jest najwiksz ze sztuk, nauk, ktrej prawd jeszcze nie odkrylimy. Nauk zawierajc w sobie obietnice mocy dla wszystkich, nie tylko dla wybracw, ktrzy strzeg potnych sekretw dla osobistych zyskw. Alchemia jest sposobem na wykonanie paru eliksirw i odrobiny prochu, ktry czciej

wybucha w rkach swego twrcy ni w pobliu wybranego celu. Poza tym, to tylko pozory, kamstwa stworzone przez sprytnych na potrzeby chciwych. Nie da si wzmocni metalu z mirabarskich kopal, tak jak nie da si zamieni oowiu w zoto. C, z litej ziemi mog stworzy aroczne boto u twych stp, by ci pochono! rykn Nanfoodle. Za pomoc wody? spokojnie spytaa Shoudra i ta prosta odpowied podziaaa na podekscytowanego gnoma niczym iskra. Zacz co mwi, jka si niezrozumiale, a w kocu jedynie parskn i stwierdzi: Nie wszyscy zgadzaj si z twoj ocen wartoci alchemii. Istotnie, i niektrzy pac za obietnice bez pokrycia. Nanfoodle znw parskn pogardliwie. Pozostaje jednak faktem, e ja nic nie jestem winien twojemu markizowi, poza posuszestwem w sprawach zawodowych. Jest w kocu moim pracodawc uzna aktualnym pracodawc, jako e jestem najemnym alchemikiem, ktry suy wielu panom w rozlegych krainach Pnocy. Mgbym jutro odej do Waterdeep i znale zatrudnienie za niemal rwn pac. Te prawda odrzeka Shoudra jednak nie pytaam ci o lojalno wobec Elastula, a wobec Mirabar, miasta, ktre zacze nazywa swym domem. Obserwowaam ci, Nanfoodle, odkd radny Agrathan przyszed do mnie z informacj o uwizieniu Torgara. Wielokrotnie powtarzaam w mylach swoj rozmow z Djaffarem i wiem, czyje drzwi znajduj si obok moich. A dzi dziwnym trafem wyszede w miasto nerwowym krokiem i kluczysz wrd wskich uliczek, zamiast i prosto do celu. Rozumiem, e co ci drczy. Martwisz si, e radny Agrathan nie podj adnych dziaa, tak wic zdecydowae si powiedzie innym. Zapewne przyjacioom Torgara. Zdecydowaem si powiedzie przyjacioom Torgara przyzna Nanfoodle bo uwaam, e maj prawo pozna prawd. A dziaania, jakie podejm, bd zaleay wycznie od nich samych. Ale jeste szlachetny pada sarkastyczna odpowied. A ty podobno mnie rozumiesz zripostowa Nanfoodle. Ale wyglda na to, e nie jestem tak gupia jak ty szybko odrzeka Shoudra. Czy zdajesz sobie spraw z konsekwencji? Czy naprawd rozumiesz, jakie wizi cz wszystkie krasnoludy? Ryzykujesz, e zniszczysz to miasto bratobjczymi walkami. Pomyl, czy naprawd nic mu nie jeste winien? I czy naprawd nic nie jeste winien Elastulowi... A co jestem winien krasnoludom, ktrzy s moimi przyjacimi? spyta niewinnie gnom, a sia jego sw sprawia, e sceptrana cofna si o krok. Nie wiem przyznaa z westchnieniem. Ani ja wyzna Nanfoodle. Shoudra wyprostowaa si, lecz nie wydawaa si ju tak wysoka i grona, a Nanfoodle poczu

nawet, e czy go z ni jaka tajemna ni porozumienia. Opucia do na jego bark w gecie sympatii i powiedziaa cicho: Id, mj przyjacielu. Pamitaj jednak o konsekwencjach. Krasnoludy z Mirabar stoj na rozdrou i nie wiedz jeszcze, w ktr stron si udadz. Czuj si odtrcone przez markiza. Co zrobi, gdy usysz o Torgarze? Nanfoodle skin gow, lecz doda: Jeli to miasto naprawd jest warte lojalnoci, czy mona pozwoli, by dziaa si w nim taka niesprawiedliwo? Jego sowa znw ugodziy Shoudr niczym policzek. Znieruchomiaa, zamkna oczy i lekko skina gow. Zrb, co zamierzasz, Nanfoodle, ja nie zamierzam ci powstrzymywa. Wybr naley do ciebie. Nikt nie dowie si o tej rozmowie. Przynajmniej nie ode mnie. Umiechna si ciepo, po czym odwrcia si i odesza. Nanfoodle zosta sam. Dugo za ni patrzy, zastanawiajc si, co powinien teraz zrobi: wrci do swego apartamentu oraz warsztatu i zapomnie o wszystkim, co wiedzia o Torgarze, czy te powiedzie krasnoludom prawd? adne pytanie zwizane z alchemi, t najbardziej nieuchwytn z nauk, nigdy nie drczyo gnoma bardziej ni ta kwestia. Czy ma prawo poinformowa swoich przyjaci, ryzykujc tym samym, e wywoa zamieszki w caym miecie? A czy rwnie le nie byoby siedzie cicho i pozwala na tak niesprawiedliwo? A co z Agrathanem? Jeli markiz przekona krasnoludzkiego radnego, aby zachowa milczenie, co wydawao si oczywiste, czy Nanfoodle odgrywa rol prawego gupca? W kocu Agrathan musia wiedzie wicej od niego. Jego lojalnoci wobec pobratymcw nie mona byo kwestionowa, a jednak Agrathan najwyraniej nic im nie powiedzia. W jakiej pozycji stawiao to Nanfoodlea? Westchnwszy ciko, gnom odwrci si i ruszy w stron domu. Uszed jednak ledwie dziesi krokw, gdy mina go znajoma sylwetka i przystana, by si przywita. Witaj, Shinglesie McRuffie odpowiedzia Nanfoodle i poczu, e zaamuj si pod nim kolana. *** Przebierajc szybko krtkimi nogami, radny Agrathan wpad do sali audiencyjnej. Oni wiedz! krzykn, zanim zaskoczony markiz zdy w ogle zapyta, o co chodzi, i zanim ktry z czterech stojcych za nim stranikw zdoa zaja krasnoluda za wejcie bez

zaproszenia. Oni? spyta Elastul, cho dla wszystkich byo oczywiste, o kim mwi Agrathan. W miecie rozniosy si wieci o Torgarze wyjani Agrathan. Krasnoludy wiedz, co zrobie, i nie s zachwycone! Istotnie odpar Elastul, siadajc na swym tronie. A jak to si stao, e si dowiedzieli? Nie mona byo nie usysze oskarenia w jego gosie. Nie ode mnie! zaprotestowa krasnolud. Mylisz, e jestem zadowolony z rozwoju sytuacji? Mylisz, e ciesz si, widzc, jak krasnoludy z Mirabar wrzeszcz na siebie i rzucaj si sobie do garde? Musisz jednak wiedzie, e i tak by si wszystkiego dowiedziay. Nie da si utrzyma takiego sekretu, zwaszcza jeli dotyczy kogo takiego, jak Torgar Delzoun Hammerstriker. Sposb, w jaki zaakcentowa to pierwsze nazwisko, naprawd liczce si wrd krasnoludw z Mirabar, sprawi, e Elastul zmruy gronie oczy. W kocu markiz nie nazywa si Delzoun i nie mg si tak nazywa, a dla wszystkich markizw Mirabar, co do jednego ludzi, dziedzictwo Delzoun mogo by zarwno bogosawiestwem, jak i przeklestwem. Wanie to dziedzictwo wizao krasnoludw z ziemi, a ta ziemia wizaa ich z markizem. Jednak dziedzictwo Delzoun wizao ich rwnie ze wsplnot wasnej rasy, odmiennej ni rasa markiza. W kocu dlaczego za kadym razem, gdy Agrathan mwi o powadze decyzji Elastula, aby uwizi zdrajc Torgara, wypowiada to nazwisko i kad na nie taki nacisk? A wic w porzdku stwierdzi Elastul. Moe i dobrze si stao. Z pewnoci wikszo krasnoludw z Mirabar widzi w Torgarze zdrajc, ktrym jest, i z pewnoci wielu spord tych krasnoludw, do ktrych nale kupcy i rzemielnicy, rozumie szkody, jakie zdrajca mgby wyrzdzi nam wszystkim, gdyby pozwolono mu dotrze do naszych wrogw. Wrogw? No to rywali ustpi markiz. Czy sdzisz, e Mithrilowa Hala nie skorzystaaby z jego informacji? Nie jestem pewien, czy wierze, e Torgar mgby im te informacje zaoferowa odrzek Agrathan. Zaleao mu tylko na przyjani z Bruenorem. Samo to wystarcza, by go powiesi zripostowa Elastul. Stranicy za plecami markiza rozemiali si i pokiwali gowami, a Agrathan zblad, otwierajc szeroko oczy. Nie moesz... Nie, nie, mj drogi zapewni go Elastul. Nie zbudowaem jeszcze szafotu. Przynajmniej jeszcze nie. Jest tak, jak powiedziaem ci wczeniej. Torgar Hammerstriker pozostanie w wizieniu, nie poddam go torturom, ale musz go izolowa, dopki nie wrci mu rozsdek. Nie bd ryzykowa. Agrathan wydawa si uspokojony, lecz cie nie opuci jego mikkich (przynajmniej jak na krasnoluda) rysw. Pogadzi si po dugiej biaej brodzie i znieruchomia, pogrony w mylach.

Wszystko, co mwisz, jest prawd przyzna. Nie zaprzeczam, markizie, lecz twoje racje nie ugasz pomienia, ktry wzniecili moi ziomkowie. Wrci im rozsdek zawyrokowa Elastul. Ufam, e Agrathan przekona ich, e zrobiem tylko to, co musiaem. Agrathan wpatrywa si w Elastula przez dug chwil, a jego mina wiadczya o rezygnacji. Dobrze rozumia, o co chodzio. Zdawa sobie spraw, dlaczego markiz rozkaza uwizi Torgara, a teraz obarcza go zadaniem uspokojenia krasnoludw. Nie oznaczao to jednak, e wierzy, i mu si to uda. *** I dobrze mu tak, powiadam! krzykn jeden krasnolud i uderzy pici w cian. Ten gupiec powiedziaby im o wszystkich naszych sztuczkach. Jeli jest przyjacielem Mithrilowej Hali, trzeba go wrzuci do dziury i tam zostawi! To sowa gupca, najwikszego, jakiego syszaem! wrzasn inny. Kogo nazywasz gupcem? Ciebie, gupcze! Pierwszy krasnolud rzuci si naprzd z piciami. Ci, ktrzy go otaczali, zamiast prbowa go zatrzyma, poszli w jego lady. Wsplnie dopadli oszczerc i jego przyjaci, gotowych ju do bitki. Gdy dookoa rozgorzaa walka, pita tego dnia w tawernie, zapowiadajca si na najwiksz i najkrwawsz z dotychczasowych, Toivo Foamblower z rezygnacj opar si o cian. Na ulicy, tu pod jego oknami, dwudziestu krasnoludw bio si z drug dwudziestk, turlajc si, okadajc piciami, gryzc i kopic. Ale narobi bigosu, Torgarze mrukn pod nosem Toivo, uchylajc si przed ywym pociskiem, krasnoludem, ktry przemkn nad nim, wpad na cian, a potem zsun si w d przy akompaniamencie gonych jkw i przeklestw. Ty i ten gupiec, Elastul. Zapowiadaa si duga noc. Scena ta powtarzaa si w kadym barze w Podmiecie i w kopalniach, gdzie grnik ciera si z grnikiem, gdy wie o uwizieniu Torgara Hammerstrikera szerzya si jak ogie pord mirabarskich krasnoludw. Elastul dobrze zrobi wrzeszczano w caej krasnoludzkiej enklawie, tylko po to, by zaraz odpowiedzia okrzyk: Niech diabli wezm markiza!. Podniesionym gosom towarzyszyy guche odgosy uderze. Za tawern Toivo Shingles McRuff i grupa jego przyjaci stanli przed zgraj innych krasnoludw, ktrzy omielili si wznosi okrzyki na cze markiza, ktry w por powstrzyma

zdrajc. Cieszycie si, e Elastul zamkn jednego z waszych ziomkw argumentowa Shingles. Mylicie, e to dobrze, e krasnolud gnije w ludzkim wizieniu? Zdrajca Mirabar powinien gni w mirabarskim wizieniu! zripostowa inny krasnolud, o czarnej brodzie i brwiach tak krzaczastych, e niemal zasaniay mu oczy. Przynajmniej pki nie zbudujemy temu psu dobrego szafotu! Wywoao to aplauz zebranych za jego plecami krasnoludw i ryki wciekoci w szeregach zwolennikw Shinglesa oraz jeszcze bardziej bezporedni sprzeciw ze strony samego Shinglesa, ktry nie mg si powstrzyma i odpowiedzia potnym ciosem pici. Czarnobrody krasnolud zatoczy si w ty, wprost na rce swoich kompanw, ktrzy szybko przywrcili go do pionu. Ledwie zapa rwnowag, a ju rzuci si na Shinglesa. Stary krasnolud by ju gotowy, unis pici, jakby chcia zablokowa atak, po czym w ostatniej sekundzie pad na kolana i wbi bark w tali czarnobrodego. Podnis si, unoszc wysoko rozwcieczonego krasnoluda i ciskajc nim w jego towarzyszy, potem skaczc w lad za nim w spltany tum. Walczce krasnoludy zatarasoway ulic, a zamieszanie sprawio, e otworzyo si wiele drzwi. Ci, ktrzy dostrzegli, co si dzieje, bez wahania wychodzili z domw i przyczali si do walczcych, nie pytajc nawet, o co im poszo. Zamieszki rozleway si coraz szersz fal i zakraday do wielu domw. W niejednym przewrci si kominek, a pomienie zaczy liza meble i gobeliny. Naraz rozlegy si dwiki setek trb i Topr Mirabar zaatakowa z gry. Cz onierzy zjedaa do Podmiasta windami, inni spuszczali si w d po linach, by stumi zamieszki. Walki rozgorzay z now si. Gdy do bitwy doczyli ludzie, niektrzy z wycignit broni, wielu z krasnoludw, ktrzy pocztkowo sprzeciwiali si Shinglesowi i jego towarzyszom, zmienio szeregi. Dla wielu z tych, ktrzy wahali si co do oceny postpku markiza, waniejsza staa si lojalno wobec wasnej rasy. Cho niemal poowa krasnoludw walczya po stronie Topora, a wielu, wielu ludzi wci schodzio na d, aby zdusi zamieszki, mino wiele godzin, nim onierze Topora zdoali zapanowa nad zwolennikami Torgara, a i wtedy nie przyszo im atwo ich aresztowa. Wiedzieli, e nastpne setki krasnoludw bacznie obserwuj ich poczynania, na kady nawet najmniejszy lad brutalnoci gotowe rzuci si stranikom do garde. Agrathan, ktry pojawi si na dole duo pniej, nie mia wtpliwoci, e stao si to, przed czym ostrzega markiza: krasnoludy zjednoczyy si w poczuciu krzywdy. Starajcie si zachowa spokj i postpujcie z nimi jak najagodniej napomina kadego dowdc. Wielokrotnie jeszcze powtrzy t prob, a w kocu wyczerpany usiad na kamieniu w jednej

z bocznych alejek. Oni maj Torgara! usysza gos, ktrego nie mg zignorowa. Podnis wzrok i ujrza posiniaczon twarz Shinglesa, ktry wyglda, jakby zamierza wyrwa si stranikom i samodzielnie wyruszy do wizienia, by oswobodzi przyjaciela. Przycignli go tu z drogi i pobili! Agrathan unis uspokajajco donie, prbujc go uciszy. Wiedziae o tym! rykn Shingles. Wiedziae o tym od pocztku i nic nie zrobie. Zrobiem zripostowa Agrathan, zeskakujc z awki. Ba! Jeste ju tylko niskim czowiekiem, a nie krasnoludem! Syszc t obelg, jeden ze stranikw unis do, by spoliczkowa winia. Ten natychmiast wykorzysta okazj, przyj policzek z szerokim umiechem, po czym obrci si i wyrwa z ucisku. Bez chwili wahania wbi woln pi w brzuch drugiego trzymajcego go onierza, sprawiajc, e mczyzna zgi si wp i poluzowa uchwyt. Shingles odzyska wolno i rzuci si na swych oprawcw. Jednego kopn w gole, a pniej w krocze, drugiemu za pozwoli uciec. Teraz Shingles spojrza na swj prawdziwy cel: w twarz Agrathana. Agrathan nigdy nie by wojownikiem kalibru Shinglesa, a co gorsza, nie mia serca do walki, bo w gbi duszy uwaa, e le postpi i naleaa mu si kara. Z pokor przyj wic dwa ciosy starego krasnoluda, a potem jeszcze kopnicie, jakie wymierzy mu Shingles, schwytany ju przez dwch innych onierzy. Lea zwinity na ziemi, majc nadziej, e nikt nie widzi jego poraki. Po chwili Agrathan poczu na sobie rce kogo, kto prbowa pomc mu wsta. Odtrci je szorstko, sam podnis si na kolana, a pniej na nogi i jak niepyszny pomkn w kierunku wind. Wiedzia, e musi spotka si z markizem. Nie mia pojcia, co mu powie, lecz uzna, e nadesza pora konfrontacji.

19 WICHRY MIERCI Jeszcze nigdy w yciu nie czuam si tak bezradna przyznaa Catti-brie. Jej przyjaciele zajmowali si wasnymi sprawami, przygotowywali posiki i rozbijali obz, podczas gdy jej pozwolono na chwil bezczynnoci, by moga spokojnie sobie wszystko przemyle i uspokoi emocje. Bo Catti-brie nigdy wczeniej nie targay tak sprzeczne emocje. Ostatnia walka zdecydowanie nie bya pierwsz, w ktrej grozio jej niebezpieczestwo, ani te pierwsz, w ktrej zostaa pokonana. Kiedy uwizi j skrytobjca Artemis Entreri, lecz nawet wtedy si nie poddaa i nie czekaa na mier, w przeciwiestwie do tego, co czua, gdy leaa bezradna na ziemi u stp otaczajcych j orkw. W tej straszliwej chwili ujrzaa wasn mier, wyranie i nieuchronnie. W tej straszliwej chwili wszystkie jej marzenia i nadzieje zostay zmyte przez fal... Czego? alu? ya niezwykle intensywnie, braa udzia w wielu przygodach, walczya ze smokami i demonami, cigaa piratw na otwartym morzu. Zaznaa mioci. Zastanawiajc si nad tym, zerkna przez rami na Wulfgara. Poznaa take smak smutku i by moe znw znalaza mio. A moe oszukiwaa sam siebie? Zewszd otaczali j przyjaciele, osoby, ktre znaa, kochaa i cenia, ale z Wulfgarem czyo j co wicej, tak przynajmniej sdzia, podobnie jak z Drizztem... Co to byo? Nie umiaa tego nazwa. Kochaa go i zawsze czua si lepiej, gdy by przy niej, lecz czy czekao ich ycie ma i ony? Czy mia zosta ojcem jej dzieci? Czy to byo w ogle moliwe? Skrzywia si na t myl. Oczywicie, marzenia o tym sprawiay jej rado, ale w gbi serca wzdragaa si, wiedzc, e dzieci z takiego zwizku z racji swego pochodzenia byyby wyrzutkami dla kadego, kto nie znaby prawdy o Drizzcie DoUrdenie. Catti-brie zamkna oczy i zoya gow na podkurczonych kolanach, kulc si na odsonitej skale. Wyobrazia sobie siebie jako star kobiet, dalece mniej ruchliw, niezdoln biega po grach u boku Drizzta DoUrdena, pobogosawionego wieczn modoci swego ludu. Codziennie widziaa go na szlaku, umiechnitego szeroko na myl o czekajcych go przygodach. Rozumiaa go, bo sama to czua, ale te wiedziaa, e dla niej takie ycie skoczy si za kilka, moe kilkanacie lat, albo ju z chwil gdy urodzi dziecko. Wszystko to byo zbyt zagmatwane i zbyt bolesne. Orkowie, ktrzy j otoczyli, ukazali jej now prawd o niej samej. Uwiadomili jej, e ycie, ktre w tej chwili prowadzi, cho wspaniae, szalone i pene przygd, musi stanowi chyba e wczeniej zginie gdzie w dziczy preludium do czego zgoa odmiennego. Czy zostanie matk? A moe ju na zawsze pozostanie na dworze

swego przybranego ojca, krla Bruenora? Czy to miaa by jej ostatnia wyprawa w dzicz, jej ostatnia wielka przygoda? Po takiej porace trudno si nie zaama dobieg zza jej plecw gos, mikki i znajomy. Otworzya oczy i odwrcia si, by ujrze Wulfgara; sta nieco niej, opierajc nog na kamieniu, a donie na kolanie. Catti-brie popatrzya na niego pytajco. Wiem, co czujesz powiedzia cicho, gosem penym wspczucia. Zajrzaa mierci w oczy i nie moesz si z tego otrzsn, bo o czym ci to przypomniao. Przypomniao? e nic nie trwa wiecznie wyjani Wulfgar. Mina Catti-brie zdradzaa niedowierzanie. Czy Wulfgar przyszed tu, by mwi o czym tak oczywistym? Gdy upadem wraz z yochlolem... zacz barbarzyca, przymykajc oczy. Wida byo, e to wspomnienie nadal sprawia mu bl. Przerwa i uspokoi si, po czym otworzy oczy i kontynuowa: W siedzibie Errtu zaznaem rozpaczy. Poznaem smak poraki gorszej ni wszystko, czego do tej pory dowiadczyem. Odkryem wtpliwoci i dojmujcy al. Mylaem o swoim yciu, ziomkach i o was, moich przyjacioach. Przypomniaem sobie Dekapolis, to jak uratowaem Regisa i jak razem odbijalimy Mithrilow Hal... I to, e ocalie mnie przed yochlolem dodaa Catti-brie, a Wulfgar umiechn si i lekkim skinieniem gowy podzikowa, e o tym pamitaa. W siedzibie Errtu spojrzaem w pustk, jakiej sobie nawet nigdy nie wyobraaem wytumaczy barbarzyca. Patrzc na to, co uwaaem za ostatni chwil egzystencji, czuem dziwne zimno i rozczarowanie, e tak niewiele osignem. Po tym wszystkim, czego dokonae? spytaa sceptycznie Catti-brie. Wulfgar przytakn. Poniewa w tak wielu innych aspektach zawiodem odpowiedzia. Nie umiaem ci kocha, sam nie wiedziaem, kim naprawd jestem, czego chc od ycia i czego w nim potrzebuj... Zawiodem. Catti-brie ledwie moga uwierzy w to, co syszaa. Czua si tak, jakby Wulfgar spoglda w jej wntrze i wyciga z niej jej wasne sowa. I wtedy spotkae Colson oraz Delly powiedziaa. To dobry pocztek odpar Wulfgar. Jego umiech wydawa si szczery, wic Catti-brie odpowiedziaa tym samym. Milczeli przez chwil. Kochasz go? zapyta nagle Wulfgar. Catti-brie zamierzaa co powiedzie, ale zmienia zdanie. A ty? spytaa zamiast tego.

Jest moim bratem odrzek Wulfgar bez wahania. Gdyby w pier Drizzta wymierzono wczni, z chci skoczybym przed ni, nawet gdyby miao mnie to kosztowa ycie, i zginbym z radoci. Tak, kocham go, podobnie jak kocham Bruenora, jak kocham Regisa, jak kocham... Przerwa i wzruszy jedynie ramionami. Ja rwnie ich kocham odpara Catti-brie. Nie o to mi chodzi naciska. Kochasz go? Czy widzisz w nim kogo, z kim mogaby spdzi reszt ycia? Catti-brie popatrzya na Wulfgara, starajc si odgadn jego intencje. Nie dostrzegaa w jego oczach zazdroci, zoci ani ladu nadziei. Widziaa Wulfgara, prawdziwego Wulfgara, syna Beornegara, troskliwego i kochajcego towarzysza. Nie wiem szepna, zanim tak naprawd zastanowia si, co mwi. Sowa te zaskoczyy j, zawisy w powietrzu niechciane, a jednak prawdziwe. Czuem twj bl i twoje wtpliwoci wyjani Wulfgar. Zniy gos do szeptu, obj j i zbliy czoo do jej czoa. Wszyscy jestemy tu dla ciebie, zawsze gdy nas potrzebujesz. Wszyscy, Drizzt rwnie, jestemy przede wszystkim twoimi przyjacimi. Catti-brie zamkna oczy i pozwolia sobie na chwil odprenia. Chciaa zatraci si w tym poczuciu wsplnoty z Wulfgarem, cieszya si, e tak dobrze zna jej uczucia i myli. Znalaza otuch w fakcie, e sam zdoa wrci z pieka i e odnalaz siebie. Ona rwnie znajdzie swoj ciek. *** Bruenor mi powiedzia rzek Drizzt do Wulfgara, gdy wrci z dugiego zwiadu w grach na pnocnym wschodzie. Drow pooy do na ramieniu swego przyjaciela i skin gow. Przyszedem z pomoc, tak jak ty zawsze zjawiasz si we waciwym czasie odpar Wulfgar i odwrci wzrok. Jestem ci winien wdziczno. Nie zrobiem tego dla ciebie. To proste stwierdzenie, wypowiedziane w prosty sposb, bez wyranej zoliwoci czy gniewu, sprawio, e purpurowe oczy Drizzta otworzyy si szeroko. Oczywicie, e nie przytakn. Cofn si, wpatrujc bacznie w Wulfgara i prbujc uzyska jak wskazwk, o czym myli barbarzyca. Ujrza jedynie zwrcon w swoj stron beznamitn twarz. Jeli zaczniemy sobie dzikowa za kadym razem, gdy jedno z nas odbije bro, ktr wrg wymierzy w inne, do koca naszych dni nie bdziemy robi nic innego powiedzia Wulfgar.

Catti-brie znalaza si w tarapatach, a ja miaem do szczcia... wszyscy mielimy do szczcia, e dotarem do niej na czas. Czy zrobiem co wicej lub mniej, ni mgby zrobi Drizzt DoUrden? Nie odpar osupiay Drizzt. Czy zrobiem wicej, ni mgby zrobi Bruenor Battlehammer, gdyby ujrza crk w tak miertelnym niebezpieczestwie? Nie. Czy zrobiem wicej, ni mgby zrobi Regis? Pojmuj westchn Drizzt. Wic zapamitaj to dobrze rzek Wulfgar i znw odwrci wzrok. Drizzt potrzebowa kilku chwil, by zrozumie w kocu, co si stao. Wulfgar uzna jego podzikowania za protekcjonalne, bo drow zwrci si do niego tak, jakby zrobi co wicej, ni towarzysze zawsze si po sobie spodziewali. Ta myl mu ciya. Pojmuj i wycofuj podzikowania powiedzia. Wulfgar jedynie zachichota. I moe zamiast nich powinienem zaoferowa ci powitanie doda Drizzt. Wulfgar odwrci si do niego z zaintrygowan min. Drizzt skin gow i odszed, pozostawiajc Wulfgara, by zastanowi si nad tymi sowami. Skierowa spojrzenie na skaliste wzniesienie na poudnie od obozowiska, gdzie siedziaa samotna posta. Spdzia tam cay dzie stwierdzi Bruenor, podchodzc do drowa. Kisi si tam, odkd Wulfgar j przynis. wiadomo, e za chwil si umrze z rk wrogw, nigdy nie jest pokrzepiajca. Takie przeycie wytrca z rwnowagi. Mylisz? Drizzt popatrzy tylko na swego brodatego przyjaciela. Pjdziesz do niej? spyta Bruenor. Drizzt nie by pewien, czy powinien to zrobi, a wtpliwoci te pojawiy si na jego twarzy. Taa, moe potrzebuje troch czasu dla siebie przytakn Bruenor. Popatrzy na Wulfgara. Zjawi si nie ten bohater, ktrego si spodziewaa, jak sdz. Sowa te mocno ugodziy Drizzta, gwnie dlatego, e ich implikacje nasuway mu myli, w ktrych nie mia ochoty si zagbia. O co w kocu chodzio? Czy chodzio o to, e Wulfgar uratowa swoj by ukochan? Czy te o to, e jedno z towarzyszy ocalio inne, jak to si wiele razy zdarzao podczas ich wsplnych podry? O to drugie, uzna Drizzt. Musia w to wierzy, by nie obarcza si caym bagaem emocji, z ktrymi potem przyszoby mu walczy. Drizzt niemal rozemia si w gos, gdy zastanowi si nad zamtem w swych mylach.

Skupi si wic na tym, co pozytywne, na fakcie, e Catti-brie przeya, nie odniosa powanych ran, a Wulfgar, odnisszy wietne zwycistwo, zapewne zapomnia cho na chwil o piekle, jakie przey w leach Errtu. I rzeczywicie, gdy patrzy teraz na barbarzyc, poruszajcego si pewnie pomidzy krasnoludami, wydawao mu si, e ostatnie lady dymu Otchani zostay zmyte z jego rysw. Tak, uzna Drizzt, to by dobry dzie. W poudnie widziaem wie Pycizn powiedzia do Bruenora lecz cho byem do blisko, by widzie j wyranie, a nawet by dostrzec sylwetki onierzy na jej szczycie, sdz, e czeka nas jeszcze kilka dni marszu, bo dotarem do skraju gbokiego parowu, ktry trzeba bdzie obej. Ale miasteczko nie byo zniszczone? dopytywa si krasnolud. Wydawao si spokojne, proporce opotay na wietrze. Tak jak powinno by, elfie. Tak jak powinno by stwierdzi Bruenor. Pjdziemy tam i powiemy im, co i jak, moe zostawi im nawet paru krasnoludw, jeli bd potrzebowali pomocy, a potem... A potem wrcimy do domu rzek Drizzt, przygldajc si Bruenorowi i widzc wyranie, e krasnolud nie uwaa tych sw za bogosawiestwo. Moe jeszcze inne miasteczka potrzebuj pomocy prychn. Jestem pewien, e uda nam si znale kilka, oczywicie, jeli bdziemy starannie szuka. Albo Bruenorowi umkn sarkastyczny umieszek na twarzy Drizzta, albo po prostu postanowi go zignorowa. Ano powiedzia tylko i odszed. Drizzt patrzy za nim przez chwil, lecz jego wzrok nieuchronnie poda ku skalistemu wzniesieniu, ku samotnej figurce Catti-brie. Chcia do niej pj i otoczy j ramieniem, zapewniajc, e wszystko jest w porzdku. Z jakiego powodu uzna jednak, e nie powinien tego robi. Wyczuwa, e potrzebowaa troch przestrzeni, odpoczynku i samotnoci. Jakim byby przyjacielem, gdyby jej tego nie zagwarantowa? *** Nastpnego dnia na drodze Wulfgar towarzyszy gwnej grupie krasnoludw, pomagajc cign zapasy, a Regis pozostawa z dala od oddziau, wdrujc po wyszych szlakach wraz z Drizztem i Catti-brie. Nie spdza jednak wiele czasu na tropieniu wrogw, by bowiem zbyt zajty obserwowaniem dwojga swych przyjaci i dziwieniem si, jak wielka zmiana zasza w obojgu.

Drizzt by jak zwykle rzeczowy. Sygnalizowa kierunki i kry dookoa z tak pewnoci i szybkoci, e pozostali nie byli w stanie mu dorwna. Drow udawa, e nic si nie stao, Regis widzia to wyranie, lecz bya to jedynie poza. Cay czas trzyma si blisko Catti-brie i jak zauway nizioek, wchodzc na rne punkty obserwacyjne, zawsze wybiera takie, by mg j widzie. Odkrycie to zaskoczyo Regisa, bo nigdy wczeniej nie widzia, by Drizzt by tak opiekuczy. Czy by to dowd jego troski, zastanawia si nizioek, czy czego zgoa innego? Zmiana w Catti-brie bya jeszcze wyraniej sza. Otacza j chd, widoczny zwaszcza w stosunkach z Drizztem. Nie odnosia si do niego z jawn niechci, ale mwia znacznie mniej ni normalnie, odpowiadajc na jego wskazwki zwykym skinieniem gow lub wzruszeniem ramion. Regis podejrzewa, e nie otrzsna si jeszcze po incydencie z orkami. Zerkn w ry na karawan krasnoludw, po czym rozejrza si dookoa, upewniajc si, e pki co s bezpieczni tego dnia nie napotkali ladw orkw ani gigantw a nastpnie przyspieszy, doganiajc Catti-brie. Mrony dzi wiatr zacz. Przytakna i dalej patrzya przed siebie. Bdzia mylami gdzie daleko, co do tego Regis nie mia wtpliwoci. Wygldasz jak chmura gradowa omieli si zauway. Catti-brie znw skina gow, lecz nagle zatrzymaa si i obrcia powoli, by na niego popatrze. Jej stanowcza mina szybko si jednak rozpogodzia, kiedy zerkna na promiennie umiechnit twarz nizoka. Przepraszam powiedziaa. Mam mtlik w gowie. Gdy bylimy nad rzek, w drodze do Cadderlyego, i gobliska wcznia trafia mnie w bark, czuem si podobnie odpar Regis. Miaem wraenie, e to ju koniec. I niemao osb zauwayo zmian, jaka nastpia w Regisie od tamtego dnia. Tym razem to Regis wzruszy ramionami. Czsto gdy mylimy, e wszystko jest stracone powiedzia wiele rzeczy staje si dla nas wyrane. Czasami trzeba tylko chwili, aby wszystko sobie poukada. Umiech Catti-brie powiedzia mu, e trafi. To dziwne, jakie ycie wybralimy zamyli si Regis. Wiemy, e pewnego dnia zginiemy w dziczy, ale cigle mwimy sobie, e to jeszcze nie dzisiaj, i dalej podamy t sam drog. A dlaczego ty ni kroczysz? zapytaa Catti-brie. Poniewa postanowiem towarzyszy przyjacioom wyjani nizioek. Poniewa uwaam was za swoj rodzin i wolabym umrze przy was ni w wygodnym fotelu. Poza tym, nie znisbym myli, e co wam si stao, bo mnie przy was zabrako. A wic to strach przed potencjalnym poczuciem winy?

Tak, oraz pragnienie, by nie straci frajdy odpowiedzia Regis ze miechem. Suchajc opowieci Bruenora, auj, e nie byo mnie wraz z nim, nawet jeli wiem, e przesadza. A wic masz w sobie co z wytrawnego poszukiwacza przygd? By moe. A nie sdzisz, e mona chcie czego wicej? Regis popatrzy na ni z min, ktra wyranie wiadczya, e nie wie, czym jest owo wicej. Nie sdzisz, e byby szczliwszy z innymi niziokami? e mgby mie on i... Dzieci? dokoczy nizioek, gdy Catti-brie przerwaa, jakby nie moga wydusi z siebie tego sowa. Yhm. Mino ju tak wiele lat, odkd yem pord innych niziokw powiedzia Regis i... c, nie skoczyo si to dobrze. Nigdy o tym nie opowiadae. Bo to zbyt duga i nudna opowie odpar Regis. Poza tym, nie wiem, jak to zrobi. Szczerze. Pki co, mam przyjaci i to mi wystarcza. Pki co? Regis wzruszy ramionami i spyta: To ci gnbi? Kiedy zajrzaa mierci w oczy, aowaa zbyt wielu chwil? Catti-brie odwrcia wzrok, dajc mu tym samym odpowied. Regis odkry take rdo jej alu. Od kilku miesicy obserwowa rozwj uczu midzy Catti-brie a Drizztem i cho na ich widok robio mu si ciepo wok serca, wiedzia, e taki zwizek napotkaby na wiele przeszkd. Wiedzia, o czym Catti-brie mylaa, gdy unosi si nad ni topr. Mylaa o dzieciach, o swoich dzieciach, i dla Regisa byo oczywiste, e tych dzieci nie mg jej da Drizzt DoUrden. Czy drow i czowiek mogli w ogle mie potomstwo? By moe, bowiem elfy i ludzie czyli si w pary i mieli ze sob dzieci, lecz jaki los by je spotka? I czy Catti-brie umiaaby to zaakceptowa? Co zrobisz? spyta j nizioek, wskazujc przed siebie, w kierunku zbliajcego si Drizzta. Catti-brie popatrzya na niego i westchna. Bd wam nadal towarzyszy jako zwiadowca grupy odpara chodno. Bd czsto wyciga Taulmarila i strzela celnie, a gdy rozgorzeje bitwa, skocz ze lnicym ostrzem Przecinaczki na naszych wrogw. Wiesz, o co mi chodzi. Nie, nie wiem. Regis mia ochot si z ni spiera, ale podszed do nich Drizzt, wic powstrzyma cit ripost. Nigdzie nie znalazem ladw orkw poinformowa drow urywanym gosem, przenoszc

wzrok z Regisa na Catti-brie, jakby podejrzewa, e knuli co za jego plecami. Wic dotrzemy do parowu przed zapadniciem zmroku odrzeka Catti-brie. Na dugo wczeniej i skrcimy na pnoc. Catti-brie skina gow, a Regis wyda z siebie pene frustracji Hmm! i odszed. Co martwi naszego maego przyjaciela? spyta Drizzt. Nasza droga odpowiedziaa. Ach, by moe nie wyzby si jeszcze zwyczajw niziokw skwitowa Drizzt z umiechem, nie dostrzegajc prawdziwego znaczenia jej sw. Cartti-brie jedynie si umiechna. *** Niedugo potem dotarli do parowu i ujrzeli lnic biel wie miasteczka Pycizny siedzib Withegroo SeianDoo, znanego czarodzieja. Nie zatrzymujc si, podali wzdu zachodniej krawdzi gr, pki nie zaszo soce. Tej nocy syszeli wycie wilkw, nie powizali go jednak z orkami. Nastpnego dnia okryli parw, skrcajc na wschd oraz z powrotem na poudnie, i nabrali otuchy, bowiem wci nie dostrzegli ladw orkw. Wydawao si, e grupa, ktra napada na Stukajce Obcasy, posza w rozsypk, a ci, ktrzy nie padli pod ciosami mciwych krasnoludw, wycofali si do ciemnych grskich nor. Maszerowali jeszcze dugo po zachodzie soca, a gdy rozbili obz, widzieli ju ognie stranicze na murach Pycizn i mieli wiadomo, e sami take zostan dostrzeeni. Drizzt nie by zaskoczony, widzc dwch zwiadowcw, zbliajcych si pod oson mroku. Drow wyruszy wanie na ostatni obchd, gdy usysza odgosy krokw i wkrtce zauway skradajcych si mczyzn. Wyranie prbowali zachowa cisz, lecz nie mieli wiele szczcia i bezustannie potykali si o korzenie lub kamienie. Drow przeszed na bok od nich, za drzewo i zawoa: Stjcie! Byo to zwyczajowe danie w tych dzikich okolicach. Dwch ludzi znw si potkno i przykucno, rozgldajc si nerwowo dookoa. Kto zblia si do obozu krla Bruenora Battlehammera bez zapowiedzi? zawoa Drizzt. Krla Bruenora!? wrzasnli jednoczenie zwiadowcy z wyran ulg. Ano, pana Mithrilowej Hali, ktry wrci do domu na wie o mierci Gandaluga, zmarego krla. Zapuci si do daleko na pnoc omieli si zauway jeden z mczyzn. Wci si rozglda, prbujc dostrzec swego rozmwc.

Podamy tropem orkw i gigantw, ktrzy zniszczyli wiosk na poudniowy zachd std wyjani Drizzt. Podrujemy do Pycizn, eby upewni si, e ich mieszkacy maj si dobrze i w razie czego potrafi si broni. Jeden z mczyzn parskn, a drugi odkrzykn: Ba! aden ork nigdy nie wlezie na mury Pycizn, a aden gigant ich nigdy nie rozbije! Dobrze powiedziane rzek Drizzt, a mczyzna przybra butn poz, prostujc si i krzyujc rce na piersi. Zakadam, e jestecie zwiadowcami z Pycizn? Chcemy wiedzie, kto rozkada obz niedaleko naszych murw odkrzykn mczyzna. C, jest tak, jak wam powiedziaem, ale prosz, idcie dalej. Powiem o was krlowi Bruenorowi. Jestem pewien, e z chci przyjmie was dzisiejszej nocy przy swym stole. Mczyzna porzuci sw butn poz i popatrzy na przyjaciela. Obydwaj wydawali si zakopotani. Pospieszcie si! zawoa Drizzt. I znikn, rozpywajc si w mroku nocy. Bez trudu pokonywa nierwnoci terenu i szybko przegoni mczyzn, tak wic gdy dotarli w kocu do obozowiska, Bruenor i pozostali czekali ju na nich, rozoywszy dwa dodatkowe talerze. Mj przyjaciel powiedzia mi, e wpadniecie na kolacj powiedzia Bruenor. Popatrzy na bok, podobnie jak zwiadowcy, gdzie Drizzt zdejmowa wanie kaptur paszcza, odsaniajc twarz. Obydwaj mczyni otworzyli szeroko oczy na ten widok, lecz jeden z nich nieoczekiwanie wykrzykn: Drizzt DoUrden! Na bogw, a zastanawiaem si, czy kiedy spotkam kogo takiego jak ty! Drizzt si umiechn nie przywyk jeszcze do a tak wylewnych powita ze strony mieszkacw powierzchni. Zerkn na Bruenora i zauway Catti-brie; staa obok krasnoluda i spogldaa w jego stron. Wygldaa na lekko zdziwion, ale i zauroczon. Drizzt mg jedynie zgadywa, o czym mylaa.

20 OSTRY ZAKRT NA DRODZE Z atwoci poruszali si po ciekach Ksiycowego Lasu. Tarathiel, jadcy na Zmierzchu, prowadzi pochd; dzwonki u sioda pegaza dwiczay wesoo. Tu za nim szli Innovindil i krasnoludy. Niebo byo szare, a powietrze duszne i ciepe, lecz elfom dopisywa humor, podobnie jak fikelowi, ktry zachwyca si krtym szlakiem. Wci wychodzili na wydawaoby si lepe zauki, lecz Tarathiel, znajcy zachodni poa Ksiycowego Lasu lepiej ni ktokolwiek inny, skrca zaraz lekko i natychmiast otwieraa si przed nim nowa cieka, szeroka i gocinna. Wygldao to tak, jakby Tarathiel prosi drzewa o przejcie, a one speniay prob. Pikel uwielbia takie rzeczy. Spord caej czwrki tylko Ivan spuci nos na kwint. Nie spa dobrze zeszej nocy, bo budziy go piewy elfw, i cho Ivan z chci doczyby do kadej dobrej pijackiej pieni, do kadego hymnu do krasnoludzkich bogw lub utworu o dawnych bohaterach, o straconych i odnalezionych skarbach, elfi improwizacj uwaa bardziej za skamlanie ni piew. W cigu ostatnich kilku dni Ivan mia ju elfw powyej uszu i chcia jedynie znale si na nowo w drodze do Mithrilowej Hali. tobrody krasnolud, ktry nigdy nie syn z subtelnoci, czsto przypomina o tym swoim nowym znajomym. Podrowali na zachd od regionu, w ktrym elfy z Ksiycowego Lasu zaoyy sw gwn enklaw i lekko na pnoc, gdzie teren by bardziej grzysty i gdzie wia si rzeka Surbrin. Krasnoludy miay trzyma si jej biegu i w ten sposb dotrze do Mithrilowej Hali. Tarathiel wyjani, e czeka ich okoo dekadzie drogi mniej, jeli zdoaj popyn na tratwie i bd podrowa take noc. Pikel i Innovindil niemal bezustannie gawdzili po drodze, dzielc si spostrzeeniami na temat mijanych rolin i zwierzt. Raz czy dwa Pikel przywoa z drzewa ptaka i co do niego szepn. Ptak, najwyraniej rozumiejc, o co chodzi, odlecia i wrci z wieloma innymi. Wszystkie siady na gaziach nad gowami wdrowcw i zaczy trele. Innovindil klaskaa w donie i zanosia si miechem. Nawet Tarathiel wydawa si zachwycony przedstawieniem. Tylko Ivan nie by zadowolony, kroczy ciko i mamrota pod nosem co o gupich ptasich mdkach. To oczywicie jeszcze bardziej bawio elfy zwaszcza gdy Pikel przekona ptaki, by dokonay zdumiewajco celnego nalotu bombowego na jego brata. Mgby mi poyczy swego uku? spyta skwaszony Ivan Tarathiela, zerkajc na gazie. Mielibymy kolacje. Tarathiel odpowiedzia umiechem, ktry poszerzy si jeszcze, gdy Pikel doda: Hi hi hi. Nie bdziemy wam towarzyszy do Mithrilowej Hali wyjani Tarathiel.

A kto was prosi? mrukn w odpowiedzi Ivan, lecz gdy dwoje elfw zmierzyo go uraonym spojrzeniem, troch zagodnia. Ba, bo i po co mieliecie i i zostawa ze z band krasnoludw... Ale moe pjdziecie ze z nami dalej. Postaralibymy si, cobycie byli traktowani rwni dobrze, jak my we waszym mierdzcym... eee... licznym lesie. Twoje komplementy s rwnie bystre jak zamarznita rzeka, Ivanie Bouldershoulderze powiedziaa Innovindil zudnie pochlebnym tonem. Mrugna do Tarathiela i Pikela, ktry zachichota. Ano rzek Ivan, najwyraniej nie wyczuwajc ironii. Umiechn si i popatrzy bacznie na elfk. Musimy wiele przedyskutowa z krlem Bruenorem wtrci Tarathiel, kierujc rozmow z powrotem na waciwie tory. Poprocie go w naszym imieniu, by przysa emisariusza do Ksiycowego Lasu. Najlepiej Drizzta DoUrdena. Mrocznego elfa? wzdrygn si Ivan. Prosicie mi, cobym sprowadzi tu drowa? Pilnuj si, Tarathielu. Jak si twoi zwiedz, co tak lubisz krasnoludy i elfy, nie chciabym by we w twoi skrze! Nie mroczne elfy w ogle, zapewniam ci sprostowa elf tylko tego jednego. Mile powitamy Drizzta DoUrdena, cho nie uwaamy go za przyjaciela. Mamy informacj, ktra go dotyczy i bdzie wana zarwno dla niego, jak i dla nas. Czyli? To wszystko, co wolno mi powiedzie w tej chwili odpar Tarathiel. Nie bd was obarcza szczegami. Bez wiedzy o tym, co stao si dawniej, nie zrozumiecie wiele. Nie znaczy to, e wam nie ufamy i dlatego prosimy o innego wysannika dodaa szybko Innovindil, bo na twarzy Ivana pojawi si grony grymas. Obowizuj nas pewne zasady, ktrych musimy przestrzega. Wiadomo, o ktrej przekazanie was prosimy, jest bardzo wana, a dziki wam mamy pewno, e szybko do niego dotrze. Oo oi! zgodzi si Pikel. Tarathiel skin gow. Spowania, rozejrza si uwanie, zerkn na Innovindil i zsun si ze swego skrzydlatego wierzchowca. Co to? chcia wiedzie Ivan. Tarathiel gestem nakaza mu zachowa milczenie, po czym bezszelestnie zszed ze szlaku i schyli si nisko przy ziemi, przekrzywiajc gow, jakby nasuchiwa. Ivan znw zacz co mwi, ale Tarathiel unis do, uciszajc go. Oooo powiedzia Pikel, rozgldajc si z niepokojem. Ivan odwrci si podskokiem, nie widzc nic poza towarzyszami. Co to? powtrzy, lecz zamylony elf milcza jak zaklty. Ivan podbieg wic do Pikela, a ten zmarszczy nos i zacisn go palcami. Orko wie? krzykn Ivan.

Aha. Jednym pynnym ruchem Ivan cign z plecw topr i obrci si, szeroko rozstawiajc nogi, by mie pewno, e mocno stoi na ziemi. No, dajcie ich ponagli. Posiekam se trochie przeded drog! Ja te ich wyczuwam powiedziaa Innovindil po chwili. Tam doda Pikel, wskazujc na pnoc. Elfy spojrzay w tym kierunku i pokiway gowami. Niedawno ich banda wtargna w nasze granice wyjania Innovindil. Teraz trzeba ich powstrzyma. Wy idcie swoj drog, na zachd, a potem na poudnie, i to szybko. My zajmiemy si bestiami. Uch uch sprzeciwi si Pikel, krzyujc na piersiach krzepkie, wochate rce. Ba! parskn Ivan. Nie spawicie nas tak atwo, bo szykuje si nieza polka. Elfy popatrzyy po sobie, szczerze zaskoczone. Taa, wim, i nie, nie lubi was wytumaczy Ivan ale ich ry nie. To co, pozwolicie bidnemu krasnoludowi trochie se posieka, czy odgonicie nas, coby my poszli do Bruenora? Elfy znw wymieniy pytajce spojrzenia; Innovindil wzruszya ramionami, zostawiajc decyzj Tarathielowi. Chodcie wic powiedzia elf. Zobaczmy, czego jeszcze uda nam si dowiedzie, zanim zaalarmujemy pozostaych. Ba, jak bdziemy za cicho, to orkowie se pjdom, ni? burcza pod nosem Ivan. Przeszli kilka krokw, po czym Tarathiel wskaza im, by si zatrzymali. Wspi si na pegaza i wznis si w powietrze, nabierajc ostronie wysokoci i lecc na pnoc. Wrci niemal natychmiast, ldujc przed pozosta trjk i wskazujc im, by zachowali milczenie oraz podyli za nim. Nieco dalej na pnoc podprowadzi ich na skraj skalnej pki. Z tego punktu obserwacyjnego Ivan dostrzeg, e istotnie, elfie zmysy jego towarzysza nie zwiody ich na manowce. W dole, na wyrbanej przez siebie polanie, koczowaa banda orkw. By ich przynajmniej tuzin, moe nawet wicej. Snuli si tam i z powrotem w cieniu drzew. Mieli ze sob due topory, zdatne do cinania wysokich drzew, a co wicej (i co wyjaniao, dlaczego Tarathiel tak szybko wrci), kady z nich by uzbrojony w dugi, potny hak. Widziaem ich z oddali wyjani Tarathiel pozostaej trjce, gdy przyczaili si na pce. Nie sdz, by mnie dostrzegli. Musimy ostrzec pozostaych powiedziaa Innovindil. Tarathiel rozejrza si z powtpiewaniem. Podrowali od kilku dni. Cho zdawa sobie spraw, e bez towarzystwa krasnoludw jego pobratymcy poruszaliby si znacznie szybciej, zwaszcza gdyby dotary do nich tak zowrbne

wieci, nie sdzi, by zdoali docign orkw w Ksiycowym Lesie. Nie mog nam uciec rzek ponuro, pamitajc o ostatniej bandzie, ktra przez ich opieszao zdya umkn w gry. No to ich wytuczem! odpar Ivan. Trzech na jednego stwierdzia Innovindil. Moe nawet piciu. To szybko se poradzim skwitowa Ivan. Podnis ciki topr. Obok niego Pikel wyowi z worka swj kocioek, naoy go na gow i przytakn: Oj oj! Elfy popatrzyy po sobie z wyranym zmieszaniem. Oj oj! powtrzy Pikel. Tarathiel zerkn pytajco na Innovindil. Ju dawno nie stoczyam dobrej walki powiedziaa z umieszkiem. Eee tam, tych tu jest ino tuzin... Co to za walka? burkn Ivan, lecz elfy zignoroway t uwag. Tarathiel popatrzy na Ivana i spyta: Jakie zajmiecie pozycje? Jak to, jakie. Midzy nimi, rozumi si odpowiedzia krasnolud, wskazujc na orkw. Wydawao si to do proste, wic Tarathiel i Innovindil popatrzyli na Pikela, ktry jedynie zachichota: Hi hi hi. Nie martwcie si o mego brata pocieszy ich Ivan. Poradzi se. Nie wim jak, ale se poradzi. Dobrze wic rzek Tarathiel. Znajdmy dogodne miejsce do ataku. Podszed do pegaza i szepn mu co do ucha, po czym odszed, Zmierzch za ruszy w przeciwnym kierunku. Innovindil posza w lady Tarathiela, poruszajc si rwnie bezszelestnie. Za ni poczapali Pikel i Ivan, miadc kady zeschy li i such gazk. Dogodne miejsce prychn do swego brata Ivan. Ni ma co czeka. Trza ich dopa i pozabija od razu. Hihihi rzek Pikel. Innovindil rwnie si umiechna. *** Prowadzony przez elfw pochd dotar do skraju kamienistej polanki. Po drugiej stronie orkowie krztali si wok drzew: jedni cinali grube pnie, a drudzy trzymali za liny przywizane do wyej rosncych gazi. Uderzymy na nich, gdy si zmcz cicho wyjani Tarathiel. Soce stoi wysoko. To nie potrwa dugo.

Pikel zmarszczy jednak twarz i pokrci gow. On nie chce patrzy, jak cinajom drzewo wytumaczy Ivan, a elfy popatrzyy po sobie z powtpiewaniem. Pikel otworzy sakiewk, ukazujc jasnoczerwone jagody. Przybra bardzo powan i bardzo stanowcz min. Skinwszy ponuro gow pozostaym, podszed do pobliskiego dbu, najgrubszego drzewa w okolicy, i przyoy czoo do szorstkiego pnia. Zamkn oczy i zacz mrucze pod nosem. Po chwili znikn wewntrz drzewa. Taa, wim, co czujecie wyszepta Ivan do elfw, ktre stay z otwartymi ustami. Cay czas mi to robi. Ivan pody wzrokiem w gr pnia i wycelowa palcem: Tam. Pikel wyoni si z drzewa jakie sze metrw nad ziemi, wychodzc na ga wiszc nad kamienist polan. Twj brat jest niesamowity wyszeptaa Innovindil. Zna wiele sztuczek. Moemy ich potrzebowa doda Tarathiel. Spoglda z powtpiewaniem na tuzin lub wicej orkw, z ktrych wszyscy mieli na plecach uki. Zdawa sobie spraw z determinacji Pikela, przykucn wic i zacz si przyglda polu bitwy, a nastpnie wskaza Innovindil, by przesza na bok. Ivan wszed midzy nich, przedar si przez drzewa z toporem w doni i wyszed na skraj polany. Traficie w co, co si rusza? zakpi gono. Odgosy toporw natychmiast umilky i orkowie odwrcili si jak jeden m, otwierajc szeroko tawe, nabiege krwi oczy. No i? zawoa do nich Ivan. Nigdy wczeni nie patrzyliwy mierci we w oczy? Stwory nie rzuciy si do ataku. Ruszyy w jego stron wolno i ostronie, a kilku z nich wykrzykiwao rozkazy. To dowdcy wyszepta do ukrytych elfw Ivan. W nich celujta. Orkowie nie spuszczali wzroku z samotnego krasnoluda stojcego ledwie sze metrw od nich. Powoli signli po uki, napili je i podnieli w gotowoci. Dowdcy nie przestawali nawoywa. Byo oczywiste, e szykuj skoordynowan salw. Elfy wystrzeliy pierwsze, dwie strzay wyfruny z krzakw i trafiy w cel po drugiej stronie. Tarathiel ugodzi jednego z dowdcw w gardo, Innovindil drugiego w brzuch, sprawiajc, e przewrci si na ziemi, wijc w konwulsjach. W tym samym momencie powietrze przed Ivanem zadrgao i wykrzywio si, niczym fala po wrzuceniu kamienia do sadzawki, i owa fala popdzia przez polan, gdy orkowie zwolnili ciciwy. Wystrzelone strzay z ukw wykrzywiy si, zgiy si jak gazki wierzby i poleciay kada w inn stron. Tylko jedna pomkna w kierunku Ivana.

Krasnolud dostrzeg j jednak na czas i szarpn toporem w d, blokujc pocisk. Strzaa zahaczya o ostrze, a nastpnie o opancerzony bark Ivana, odtrcajc go na bok, lecz nie czynic mu adnej krzywdy. I z czego si cieszysz, gupku! zaja Ivan brata, ktry chichota w gaziach ponad nim. Po drugiej stronie polany orkowie popatrzyli na swe uki, jakby ich oszukay. Dopiero teraz odkryli, e bro rwnie wykrzywia si pod wpywem druidzkiej magii, tak wic odrzucili j, wycignli miecze oraz wcznie i zaszarowali dziko. Dwch kolejnych orkw dopiero co rozpoczo natarcie, gdy powaliy ich elfie strzay. Ivan Bouldershoulder powstrzyma ch, by odpowiedzie wasn szar. wisna kolejna para elfich strza, po czym Tarathiel i Innovindil pojawili si obok Ivana; kade z nich wycigno wski miecz i dugi sztylet. Orkowie zbliali si, rzucali kamieniami i przeazili przez gazy, przez cay czas wydajc z siebie gardowe okrzyki. Nad gowami Ivana i elfw przeleciaa gar jasnoczerwonych jagd, zakltych pociskw, ktre pkay gono i rozrzucay palce iskry. Tuziny tych maych granatw spady na szarujcych orkw. Zaklte bomby nie zaday wielu obrae, lecz wywoay ogromny zamt, ktry wykorzysta Ivan. Krasnolud wycign zza pasa rczny toporek i cisn nim prosto w twarz najbliszego orka, drugim za ci go z boku. Zaszarowa z rykiem, siekc toporem na prawo i lewo, po czym odci nieszczsnemu stworowi gow. Jednak to nie sukces brata wywoa gone i pene szczerego podziwu Oooo Pikela. Stojc rami w rami, Tarathiel i Innovindil skrzyowali przed sob bro i spletli donie, tak e prawa rka Tarathiela leaa na lewej Innovindil, przedrami w przedrami. Trzymajc si blisko siebie, ruszyli do ataku, pynnie, jakby stanowili jedn cao. Tarathiel przemkn za Innovindil, przechodzc na prawo od niej i obracajc si tak, e dotykali si prawymi przedramionami. Nie rozumiejc sensu ich zachowania, jeden z orkw rzuci si na odsonite plecy Tarathiela, tu jednak natychmiast ugodzia go uniesiona klinga Innovindil, ktra z atwoci pokonaa mizern obron jego wczni. Elfka nie poprzestaa jednak na tym, i zakoczy prowadzenie haku dopiero, gdy przecigna mieczem po ebrach kolejnego orka, oguszonego po ataku Pikela. Tarathiel w mig rozpozna jej intencje, odwrci chwyt na trzymanym w lewej doni sztylecie i wci parujc mieczem pchnicia orka, ktry walczy przed nim, uderzy mocno do tyu, przebijajc pier atakujcego wcznika. Wycign sztylet i podrzuci go w powietrze, chwytajc za czubek, po czym wysun rk w kierunku orka przed sob, jakby zamierza rzuci. Ork wzdrygn si, a Tarathiel obrci. Obok przemkna Innovindil, a jej dugi miecz ci zdezorientowanego orka w gardo. Tarathiel pierwszy zatrzyma obrt i skierowa rk z mieczem w d, obejmujc partnerk

w talii. Szarpn mocno, unoszc j nad ziemi i przerzucajc przez biodro, ona za wycigna nog i kopna orka nacierajcego na Tarathiela. Nie trafia go wcale zreszt nie miaa zamiaru lecz jej stopa zmusia stwora do zadania pchnicia. W tym czasie Tarathiel wycign lew rk i przeoy j przez prawy okie Innovindil, po czym przerwa obrt, wykorzystujc jej pd, by przerzuci j na swoj praw stron. Jednoczenie uderzy orka praw rk, w ktrej trzyma miecz. Biedne stworzenie, ktre nadal prbowao dosign Innovindil, nawet nie zauwayo nadcigajcej klingi. Innovindil wyldowaa lekko, wprost na drodze kolejnego orka. Dziki tej jednej krtkiej szary elfy powaliy a piciu orko w. Oooo powiedzia z uznaniem Pikel, po czym popatrzy z powtpiewaniem na jagody w swej doni. Nagle zauway ruch w krzakach i dostrzeg, jak dwch orkw unosi uki. Rzuci w nich jagodami, zanim zdoali wystrzeli, a dwa tuziny maych granatw bezpowrotnie wygnay ich z zaroli. Pikel wysun ku nim donie, szepczc tajemnicze zaklcie. Pncza i krzewy otaczajce orkw uniosy si i oploty wok dwch potworw, odsaniajc przy tym trzeciego, ktry rykn do swoich kompanw. *** Ivan nie posiada ani gracji, ani umiejtnoci taktycznych elfw. Dla niego ich miercionony taniec by naprawd imponujcy. Zabawny, lecz mimo to imponujcy. To, czego mu brakowao, tobrody krasnolud zdecydowanie nadrabia swym uporem i zaciekoci. Przebiegajc obok jednego z orkw, rozpata mu pier, a przy okazji z caej siy pchn ramieniem drugiego, obalajc go na ziemi i potnym ciosem rozupujc jego tarcz. Chwil wykorzysta inny ork, przemykajc cichcem obok, za nim za kolejny. Ivan zabra si ju do dziaania, postpi krok do tyu i przykucn nisko. Podnis kamie i podnoszc si, cisn nim mocno, trafiajc najbliszego orka w pier i sprawiajc, e si zatoczy. Gdy jego towarzysz min go od lewej, Ivan rzuci si obok niego na prawo. Jego topr trafi oszoomionego orka w brzuch, unoszc go w powietrze i rzucajc mocno na plecy. Drugi ork zatrzyma si gwatownie i zacz obraca lecz zosta ugodzony w pier toporem krasnoluda. Ivan, ktremu inni orkowie nastpowali na pity, przemkn tu obok, pochyli si po drodze nad upadajcym stworem i zabra swj topr. Bieg dalej, a do najbliszego gazu, wskoczy na niego i wyldowa po drugiej stronie, opierajc si plecami o zimny gaz. Orkowie rozdzielili si przed kamieniem, pdzc dalej i spodziewajc si, e wkrtce docign

krasnoluda. Jego topr trafi pierwszego, ktry wyoni si z lewej, po czym wisn w prawo, niemal na p przecinajc kolejnego orka. Ivan wyskoczy zza kamienia i zamachn si toporem, ale okazao si, e walka ju si skoczya, bo reszt jego przeladowcw rozsieky klingi elfw. Tarathiel i Innovindil stali nieopodal. Wymienili z Ivanem pene szacunku spojrzenia, bezgonie gratulujc sobie znakomitej bitwy. Ivan pierwszy przerwa kontakt wzrokowy, rozgldajc si dookoa i stwierdzajc, e w okolicy nie ma ju adnych orkw, nie liczc martwych i umierajcych. W oddali usysza tylko brzk zbroi uciekajcych stworw. Dopadem omiu oznajmi, patrzc na lecego przy gazie rannego orka. Tarathiel pochyli si i dobi lecego. Krasnolud wzruszy ramionami. No dobra, siedmiu i p rzek. A ja posunabym si do stwierdzenia, e ten spord nas, ktry zabi najmniej wrogw, najbardziej przyczyni si do naszego zwycistwa powiedziaa Innovindil. Popatrzya na drzewo, na ktrym siedzia wczeniej Pikel. Jej wzrok przycigno poruszenie z boku. Z zaroli wyoni si zielonobrody krasnolud, z zakrwawion maczug w doni i szerokim umiechem na twarzy. Sia-la-la wyjani, pokazujc zaklt maczug. Podnis trzy skate palce. Czy! oznajmi. Tu za nim rozlego si szuranie. Pikel przesta si umiecha i obrci si, zadajc cios pak. Pozostaa trjka skrzywia si na dwik pkajcych koci, lecz Pikel odwrci si na nowo i rozpromieni radonie. Nie do koca? spyta cierpko Ivan. Czy! dobiega entuzjastyczna odpowied Pikela, ktry unis w gr cztery palce. *** By ciepy i soneczny dzie, gdy czworo towarzyszy dotaro do pnocno-zachodniego skraju Ksiycowego Lasu. Z dogodnego punktu obserwacyjnego na wysokiej skalnej pce Tarathiel wskaza na migoczc lini rzeki Surbrin, wijcej si u podna Grzbietu wiata w drodze z pnocy na poudnie. Rzeka doprowadzi was do wschodnich wrt Mithrilowej Hali wyjani. A przynajmniej w ich poblie. Stamtd traficie bez trudu. I ufamy, e przekaecie nasz wiadomo krlowi Bruenorowi oraz Drizztowi DoUrdenowi dodaa Innovindil.

Aha zapewni Pikel. Powiemy im rzek Ivan. Elfy popatrzyy po sobie, a mina adnego z nich nie wyraaa najmniejszych wtpliwoci. Rozstali si jako przyjaciele, darzc si wikszym szacunkiem, ni mogliby si spodziewa.

CZ CZWARTA ZAKRT NA DRODZE

Musimy wie nasze ywoty i wiedzie, w jakiej rzeczywistoci yjemy. W moim zwizku z Catti-brie to najwiksza prawda, a zarazem najwikszy powd do obaw. Musimy razem wdrowa i walczy, a zarazem okrela wsplne cele, nawet jeli s tylko mrzonkami, i dy do nich ze wszystkich si. Tylko wwczas czujemy si wolni i zjednoczeni. Dopiero gdy spogldamy dalej w przyszo, napotykamy na problemy. Na grskich szlakach na pnoc od Mithrilowej Hali Catti-brie otara si niedawno o mier, a co waniejsze, przypomniaa sobie o wasnej miertelnoci. Nagle ujrzaa kres swego ycia. Mylaa, e ju jest martwa, i w tej straszliwej chwili wierzya, e nigdy ju nie zostanie matk, nigdy nie urodzi dzieci i nie zaszczepi im wartoci, ktrymi sama si kieruje. Spojrzaa w oczy mierci, a nie byo przy niej nikogo, kto by jej umia pomc. Nie spodobao jej si to, co ujrzaa. Unikna tego losu nam, awanturnikom, czsto si to zdarza bo zjawi si przy niej Wulfgar, tak jak przybiegby na ratunek kademu z nas. Zachowaa ycie, ale nie przestaa ju myle o mierci. Wyranie ujrzaa perspektyw przeszoci i moliwej przyszoci i poczua bl ostry zakrt na naszej drodze. Jaka przyszo czeka nas naprawd? Jeli zastanowimy si nad naszym zwizkiem dzie po dniu i spojrzymy na drog, ktr do tej pory szlimy, dojrzymy ograniczenia, ktrych nie moemy zignorowa, szczeglnie Catti-brie. Czy kiedykolwiek urodzi dzieci? Czy mogaby urodzi moje? Na wiecie jest wielu pelfw, owocw mieszanych zwizkw, ludzi z elfami, lecz czy zdarzaj si pdrowy? Nigdy nie syszaem o czym takim kryy plotki, e Dom Barrison DefArmgo doczeka si takiego potomstwa, lecz nie wiem, ile prawdy byo w tych pogoskach, Z pewnoci rezultaty nie byy obiecujce! Nie wiem wic, czy mgbym by ojcem dzieci Catti-brie, a tak naprawd nawet gdyby to byo moliwe, nie jestem pewien, czy sprawiaoby mi to rado. Na pewno chciabym, aby miay wiele cech Catti-brie: jej ciekawo wiata, jej odwag, empati, upr i oczywicie jej urod. aden rodzic nie mgby nie by dumny z dziecka, ktre nosioby w sobie cechy Catti-brie, Jednak owo dziecko byoby pdrowem w wiecie, ktry nie akceptuje mrocznych elfw. W miastach, do ktrych dotara moja sawa, tolerancja wobec nich byaby moe nieco wiksza, ale co z innymi ziemiami. Jaki los by je czeka i co musiaoby znosi za dziedzictwo swego ojca? By moe moglibymy mie dziecko i trzyma je w Mithrilowej Hali. Jednak to miejsce staoby

si dla niego wizieniem, a Catti-brie wie o tym bardzo dobrze. Wszystko to jest zbyt skomplikowane. Kocham Catti-brie wiem ju o tym i wiem, e i ona mnie kocha. Ponad wszystko jestemy przyjacimi i na tym polega pikno naszego zwizku. Wyruszajc na kolejn przygod, nie mgbym prosi o lepsz towarzyszk ycia. Kiedy jednak spogldam na dalszy bieg naszej drogi, dekad, dwie dekady w przd, widz ostrzejsze zakrty i gbsze parowy. Kochabym Catti-brie do dnia jej mierci, nawet gdyby bya zniedoniaa i sdziwa, a ja wci cieszybym si modoci. Dla mnie nie byaby ciarem, nie czubym tsknoty za przygodami, nie czubym potrzeby znalezienia innej kobiety. Catti-brie zapytaa mnie kiedy, czy moje najwiksze ograniczenie ma wewntrzny czy zewntrzny charakter. Czy bardziej ogranicza mnie sposb, w jaki inni postrzegaj mnie jako mrocznego elfa, czy te sposb, w jaki ja postrzegam tych innych? Sdz, e to samo mona by powiedzie o niej. Bowiem cho ja dostrzegam zakrty, jakie nieuchronnie znajd si na naszej wsplnej drodze, i w peni je akceptuj, ona si ich obawia, i to bardziej z powodu moich uczu ni wasnych. Za trzy dekady, gdy zbliy si do szedziesitki, bdzie ju stara jak na ludzkie standardy. Ja bd mia okoo setki, osign swe pierwsze stulecie, i wci bd uwaany za bardzo modego dorosego, wedug droww niewiele wicej ni dziecko. Sdz, e fakt, i Cattibrie stana twarz w twarz ze mierci, sprawi, e niezbyt spodobao jej si to, co zobaczya prawda o jej yciu. Pozostaje jeszcze druga kwestia, dzieci. Gdybymy mieli zaoy rodzin, nasze dzieci musiayby boryka si z przesdami i uprzedzeniami, a poza tym, straciyby matk w bardzo, bardzo modym wieku. Wszystko to jest zbyt skomplikowane. Na razie postanawiam kroczy przed siebie, nie martwic si o przyszo. Tak, robi to ze strachu. Drizzt DoUrden

21 KRLEWSKA AURA Nawet po tym, jak stranicy wysani z Pycizn przyjli wie o przybyciu dostojnych goci, powitanie, jakie mieszczanie Pycizn zgotowali Bruenorowi i jego kompanii, przeszo ich najmielsze oczekiwania. Z blankw oraz ze szczytu, samotnej wiey, stojcej przy pnocnym murze maego miasteczka, zagrzmiay trby. Cho aden z trbaczy nie gra wybitnie i aden nie by odziany w lnic zbroj, jakiej mona by si spodziewa w wikszym miecie, jak Silverymoon, Bruenor by pewien, e nigdy nie sysza, by kto bardziej przykada si do gry. Wszyscy mieszkacy osiedla, ponad setka, otoczyli obszar za bram, klaszczc, wiwatujc i rzucajc pod nogi przybyych patki kwiatw. Byo wrd nich wicej kobiet ni Bruenor spodziewaby si po miasteczku na pograniczu, a take troch dzieci, w tym kilka niemowlt. By moe powinien spdza wicej czasu poza Mithrilow Hal i obserwowa te rozwijajce si miasteczka, zaduma si przez chwil. Ta myl nie wydaa mu si nieprzyjemna. Gdy tylko spoglda na to miejsce, mia wraenie, i Pycizny bardzo staray si zosta zwyczajnym miastem, zamiast siedzib otrw i banitw, za jakie uwaa zawsze to i inne miasteczka Dzikiego Pogranicza. Zastanowi si wtedy nad swym poprzednim domem, Dekapolis, i przypomnia sobie ewolucj tamtejszych dziesiciu miasteczek w co bardziej staego, ni byo wtedy, gdy po raz pierwszy przyby przed stuleciami do Doliny Lodowego Wichru. Bruenor, idcy na czele korowodu, przystan i rozejrza si, lustrujc widoczne za plecami gapiw solidne budynki. Wikszo bya wykonana z kamienia i podtrzymywana przez drewniany szkielet. Bruenor pokiwa gow z milczc aprobat, a potem przenis wzrok na samotn wie. Przypominaa liczcy dziewi metrw walec, zwieczony proporcem, na ktrym na czerwonym tle widniaa para doni otoczonych zotymi gwiazdami najwyraniej emblemat czarodzieja. Wtedy tum rozstpi si nagle, ustpujc z drogi siwobrodemu mczynie, odzianemu w jasnoczerwone szaty, w wysokim, spiczastym kapeluszu na gowie. Witaj w mym skromnym miasteczku, krlu Bruenorze z Mithrilowej Hali powiedzia mczyzna, stajc przed Bruenorem. Zdj z gowy kapelusz i ukoni si gboko. Jestem Withegroo SeianDoo, zaoyciel Pycizn i jego aktualny pan. Zaszczyt ten jest niespodziewany, lecz miy... Witaj, Withe... Withegroo. Withegroo dokoczy Bruenor. A ja jeszcze nie jestem krlem Bruenorem. Z wielkim smutkiem ja i moi wspmieszkacy dowiedzielimy si o mierci twego poprzednika, Gandaluga. Taa, ale stary mia dla siebie dobrych par wiekw i nie sdz, bymy mogli prosi o wicej

odpar Bruenor. Rozejrza si dookoa, by ujrze radosne i szczere umiechy mieszkacw. Wiedzia ju, e tu moe czu si swobodnie. Wie o jego mierci dotara do mnie w Dolinie Lodowego Wichru, gdzie zamieszkaem z przyjacimi podj. Czy zgubilicie si w drodze powrotnej do Mithrilowej Hali? Bruenor potrzsn gow. Spotkalimy paru przyjaci z Cytadeli Felbarr wyjani, po czym odwrci si i wskaza na Treda, ktry wykona niepewny ukon. Mieli troch kopotw z orkami. Zauway cie, ktry przemkn po pomarszczonej, starej twarzy Withegroo. Ogromne uszy mczyzny poruszyy si pod rozczochranymi siwymi wosami, ktre wystaway spod szerokiego ronda czerwonego kapelusza. Bruenor odpowiedzia ponurym spojrzeniem. Znacie miasteczko Stukajce Obcasy? spyta pospnie. Withegroo rozejrza si i zobaczy, e paru jego obywateli kiwa twierdzco gowami. C, ju go nie ma powiedzia bezceremonialnie Bruenor. Orkowie i giganci zostawili po sobie tylko zgliszcza. Zabili wszystkich. Nad dziedzicem unis si jk grozy, westchnienia i szepty. cigalimy te psy i zabilimy niemao podj szybko Bruenor. Pooylimy trupem w grach paru gigantw i niemal setk orkw, ale uznalimy za rozsdne przyj tutaj i upewni si, e Pycizny maj si dobrze. Lepiej ni sobie wyobraasz odrzek Withegroo. Stan prosto a by wysoki, mia dobrze ponad metr osiemdziesit i mg spojrze Wulfgarowi w oczy, nie zadzierajc gowy. W przeciwiestwie jednak do Wulfgara, by chudy jak szczapa. Wielokrotnie dowiadczalimy takich najazdw cign czarodziej lecz nigdy wrogowie nie pokonali naszych murw. Stary Withegroo pooy ich trupem za pomoc swojej byskawicy! krzykn z boku jaki mczyzna, a inni natychmiast doczyli do chru wiwatw na cze czarodzieja. Withegroo umiechn si, troch niemiao i troch dumnie, PO czym obrci si do nich i zamacha domi, by ich uciszy. Robi, co mog powiedzia do Bruenora. Bitwa to dla mnie nie pierwszyzna, zyskaem saw i fortun, szukajc przygd w mrocznych jaskiniach penych wszelakich bestii. I kupie sobie miasteczko stwierdzi Bruenor, bez sarkazmu w gosie. Zbudowaem sobie wie sprostowa czarodziej. Uznaem, e to dobre miejsce, by doy koca swych dni, zajmujc si badaniami i rozpamitujc dawne przygody. Ci dobrzy ludzie obrci si i wskaza rk tum znaleli mnie, jeden po drugim i rodzina po rodzinie. Sdz, e

dostrzegli zalet, jak jest posiadanie tak charakterystycznej wiey. Widzisz, sprowadza krasnoludy zakoczy z przesadnym mrugniciem, wywoujc tym umiech na twarzy Bruenora. Ale nie przeszkadzao im te, e w pobliu mieszka czarodziej, ktry cinie par byskawic w potwory zapuszczajce si za blisko powiedzia krasnolud do Withegroo, ktry przyj komplement skinieniem gowy. Robi, co mog powtrzy. Nie wtpi. C westchn czarodziej, zmieniajc temat. Przybye, by sprawdzi, jak nam si wiedzie, i jest to dla nas zaszczyt, krlu, czy te przyszy krlu, Bruenorze Battlehammerze. Widzisz, e jestemy bezpieczni i silni, lecz bagam ci, nie opuszczaj nas szybko. Mury Pycizn oraz tutejsze domy wzniesiono z kamienia, i mog wydawa si chodne cho nie dla krasnoluda! lecz kryj w sobie ciepe kominki i serca tych, ktrzy chtnie wysuchaj waszych opowieci. Cofn si o krok i podnis wzrok, zwracajc si do caej kompanii. Jestecie tu mile widziani, co do jednego. Witajcie w Pyciznach! Mieszkacy miasteczka zaczli wiwatowa, a Bruenor nakaza towarzyszom rozluni szeregi i zezwoli im uda si na spoczynek. Przywitano nas tu nieco lepiej ni w Mirabar zauway Drizzt. Taa, Mirabar mrukn Bruenor. Mam ochot zrwna to miejsce z ziemi. W pobliu nie dostrzeglimy ladw orkw dorzucia Catti-brie. Miasteczko jest ufortyfikowane i dobrze bronione. Pokiwaa gow z aprobat. Czeka nas droga na poudnie wtrci Wulfgar. Ale jeszcze nie teraz rzeka Catti-brie. Myl, e moglibymy troch tu zosta, tylko by si upewni, e s bezpieczni. Masz ze przeczucie, co? spyta Bruenor. Catti-brie rozejrzaa si i pomimo wiwatw oraz powszechnej aury radoci, po jej twarzy przemkn cie. Taa, ja te rzuci Bruenor. Ale nie ma si czym martwi. Sprawdzimy okolic i pomaszerujemy do Surbrin na wschodzie. Tred mwi, e po drodze jest jeszcze par miasteczek. Zobaczmy, ilu mieszkacw regionu mile powita krla Bruenora i jego przyjaci. Popatrzy na Drizzta i wymownie doda: Wszystkich jego przyjaci. Drow wzruszy ramionami, jakby nie miao to znaczenia. Bo rzeczywicie nie miao. *** W ciemnych norach czeka jeszcze dziesi tysicy kolejnych powiedzia Adnon Kareese

do trojga swych towarzyszy. Wyjd, jeli uwierz, e zdobd saw. Wrci wanie ze zwiadu po okolicy pomidzy kryjwk mrocznych elfw a kompleksem Gerti, podczas ktrego odwiedzi kilku pomniejszych wadcw potworw: orka, ktry zna Oboulda, oraz wyjtkowo niegodziwego goblina. Dwadziecia tysicy sprostowaa Donnia. Grskie jaskinie roj si od tych maych bestii, a jedyn rzecz, jaka ich tam trzyma, jest ich wasna gupota oraz strach. Jeli Obould i Gerti zdobd gow krla krasnoludzkiej fortecy, to przycigniemy ich niemao, jestem pewna. Po co? z powtpiewaniem wtrcia Kaerlic. Bdziemy musieli tylko pilnowa bestii wczcych si po powierzchni. W chaosie znajdujemy rado przypomnia jej Tosun. Tak moe myle tylko tuman z Menzoberranzan odcia si Kaerlic, na co Tosun jedynie si umiechn. A wic dla ciebie tumacz odpar. W chaosie znajdziemy bogactwo i rozkosz. Kaerlic wzruszya ramionami i nie podja wyzwania. Nawizaem ju pewne kontakty z przywdcami rnych plemion goblinw oraz orkw i syszaem pogoski, e jeden z nich jest do blisko z gronymi bestiami na Trollowych Wrzosowiskach na poudniu stwierdzi Adnon. Wystrzegaj si gobliskich przechwaek ostrzega go Donnia. Powiedz ci, e grscy giganci bij przed nimi pokony, jeli uznaj, e zrobi to na tobie wraenie. Ich tunele sigaj daleko przypomnia Adnon. Jestem skonny wierzy, e moemy to zrobi powiedzia Tosun i e bdzie nam si to podobao. Byem najbardziej sceptyczny, gdy po raz pierwszy prbowalimy powiza Oboulda z Gerti. Mylaem, e gigantka zadusi tego ohydnego orka, gdy dowie si o utracie czworga swych pobratymcw, a jednak spjrzcie, co osignlimy. Zwiadowcy Oboulda s wszdzie, biegaj po grach, tropic t band, w ktrej skad wchodzi krl Bruenor. Jeli go odnajd, a Gerti dokona zemsty... Bdziemy mogli przycign tysice do armii Oboulda dokoczy Adnon. Moemy stworzy rj, ktry zaleje okolic w promieniu wielu kilometrw! I? spytaa cierpko Kaerlic . I pozwoli im zabija krasnoludw, ludzi oraz siebie nawzajem odpar Adnon. I my te tam bdziemy, zawsze jeden krok z tyu, a jednak zawsze o krok do przodu, by za kadym zakrtem pobiera swoj dol. Oraz cieszy si widokiem krwawej jatki dodaa z okrutnym umieszkiem Donnia. Kaerlic pokiwaa gow z aprobat. Upewnijcie si, e nasi sojusznicy zostali ostrzeeni o obecnoci drowa, ktry nie jest dla nas przyjacielem poradzia kapanka.

Usiada wygodnie i suchaa, jak pozostali snuj coraz bardziej fantastyczne plany. Kaerlic naprawd to lubia, ale teraz miaa na gowie waniejsze problemy. Wrcia mylami do wydarze, ktre rozegray si, zanim spotkaa swych przyjaci, gdy zostaa wysana ze swego miasta w Podmroku w misji dla rzdzcych kapanek. W tych wspomnieniach nieraz pojawi si Drizzt DoUrden, nie by bowiem pierwszym zdrajc Lolth oraz zwyczajw droww, z jakim miaa do czynienia Kaerlic Straszliwa. Nie ywia do niego jakiej szczeglnej nienawici bardziej prawdopodobne, e tak odbiera to Tosun lecz przyzwyczajona do cigego spiskowania, nie moga si nie zastanawia, jak potoczy si jego los i jaki udzia mogaby w tym mie ona. Czy odnajdzie nieoczekiwan sposobno, aby odpaci mu za stare urazy? Czy jego sawa przysuy si Pajczej Krlowej, a co waniejsze, kapance, ktra utracia ask bogini? Umiechna si i rozejrzaa po pozostaej trjce; wszyscy wydawali jej si zbyt peni entuzjazmu. Ona, Kaerlic Straszliwa, musi zachowa cierpliwo i rozegra wszystko zgodnie z wasnym planem. *** Usyszeli dwik trb i cho nie grzeszyli rozumem, jeden z nich powiza ten powitalny odgos z grup Bruenora, ktrego d jakiego czasu ledzili. Z drugiej strony parowu orkowie mieli taki sam widok na wie Withegroo, jak Drizzt i jego przyjaciele zaledwie dzie wczeniej. Z paskudnymi umiechami na swych znieksztaconych, zbatych pyskach, zwiadowcy wycofali si pospiesznie, wracajc na pogrze, gdzie czeka Urlgen, syn Oboulda. Bruenor jest w miecie poinformowa go dowdca patrolu. Urlgen wykrzywi rozdte wargi. Ucieszya go ta wiadomo. Musia si teraz stara, by wynagrodzi ojcu swoj poprzedni klsk, a do tego wystarczaa tylko mier Bruenora Battlehammera. Tymczasem krasnolud odpoczywa sobie spokojnie w odosobnionym miasteczku i nie mia pojcia, jakie zawiso nad nim niebezpieczestwo. Urlgen rozesa posacw, aby jak najszybciej przekazali Obouldowi najnowsze wieci i ponaglili go do popiechu. Szczur znalaz si w puapce, a Urlgen nie chcia, aby si wylizgn. *** Obould by wyczerpany, spdzi cay dzie, przekonujc innych. Mimo to wiedzia, e musia

odby t podr osobicie; nie mg przekaza wieci o odnalezieniu krla Bruenora przez adnego posaca. Gerti siedziaa na brzeku swego tronu, mruya niebieskie oczy i wygldaa jak wielka kocica przygotowujca si do skoku. Zlokalizowae krla Bruenora i pozostaych, ktrzy zamordowali mych pobratymcw? spytaa, zanim ork zdy wypowiedzie formalne sowa powitania. S w maym miasteczku odpar Obould. W tym z samotn wie. Gerti pokiwaa ze zrozumieniem gow. Dziki swej wiey Pycizny byy do charakterystyczne w tym regionie. A przygotowae wojsko? Armia jest gotowa i ju wyruszya odpowiedzia Obould. Oczy Gerti powikszyy si, jakby zaraz miaa eksplodowa. Tylko by zatoczy koo od poudnia wyjani szybko ork. Teren jest tam paski i rwny, a przecie musimy zatrzyma Bruenora w pobliu miasteczka. Wic twoi ludzie s tam tylko po to, by odci mu drog? Tak. Gerti skina gow jednemu ze swych podwadnych, masywnemu i muskularnemu gigantowi, odzianemu w byszczc metalow zbroj i uzbrojonemu w ogromn wczni. Wojownik natychmiast odpowiedzia ukonem i skierowa si w stron wyjcia. Yerki poprowadzi moje siy wyjania Gerti. S gotowi do natychmiastowego wymarszu. Ilu? nie mg nie spyta ork. Dziesiciu odrzeka Gerti. I tysic orkw doda Obould. Wic nasz udzia w upadku krla Bruenora Battlehammera zapowiada si po rwno stwierdzia wyniole gigantka. Obould ju mia na kocu jzyka cit odpowied, lecz przypomnia sobie, e kady ze stranikw Gerti mgby go zmiady, wic milcza przezornie. Musimy wyruszy natychmiast podj, zmieniajc temat. Droga do miasteczka zajmie nam trzy dni. Dotrzyjcie tam w dwa powiedziaa Gerti. Obould skin gow, ukoni si i odwrci, odchodzc spiesznie od gigantki, lecz zatrzymaa go, gdy zamierza wyj z jaskini, wykrzykujc jego imi. Ork obrci si w jej stron. Nie zawied mnie... znowu ostrzega. Obould zachowa jednak wyprostowan postaw i nie cofn si pod naciskiem spojrzenia Gerti. Mia do dyspozycji dziesiciu gigantw. Dziesiciu gigantw! I tysic orkw!

22 ZBYT WYRANE OSTRZEENIE Ivan z pocztku zjey si na sugesti Pikela, by popyn z prdem rzeki Surbrin do wschodnich wrt Mithrilowej Hali, lecz gdy trzeciej nocy od opuszczenia Ksiycowego Lasu rozoyli obz tu nad rzek, Pikel zaskoczy brata, wymykajc si w mrok, aby zebra zwalone kody. Gdy chrapanie Ivana przeszo w donone poranne ziewanie, jego zielonobrody brat skoczy ju spor tratw z ponacinanych, krzyujcych si kd, zwizanych pnczami i lin. Ivan zareagowa jak zwykle z powtpiewaniem. Utopisz nas obu na mier, gupku! wrzasn, opierajc donie na biodrach. Rozstawi przy tym szeroko nogi, jakby spodziewa si, e Pikel przyjmie obelg z typowym dla siebie wdzikiem i natychmiast si na niego rzuci. Pikel jedynie si rozemia i zsun tratw do wody. Zakoysaa si w maej zatoczce na skraju rzeki, doskonale zrwnowaona, i prawie si nie zanurzya, gdy Pikel wskoczy na pokad. Po dugich namowach i przypomnieniach o spuchnitych nogach, Ivan doczy w kocu do brata na tratwie, ino, coby sprawdzi!. Zanim obwieci sw ostateczn opini, Pikel wiosem odepchn tratw w gwny nurt, gdzie zacza swobodnie dryfowa. Protesty Ivana ucichy, gdy okazao si, e ten sposb podrowania jest daleko bardziej przyjemny ni marsz. Pikel dobrze si sprawi i wyposay tratw w dwa wygodne siedziska, a nawet zamocowa na niej may hamak. Ivan nie musia pyta, gdzie jego brat nauczy si takich rzeczy. Wiedzia, e w gr wchodzia dziwna druidzka magia Pikela bez dwch zda! Cz drewna, w tym fotel, ktry zaj, wygldaa, jakby uformowano j z jakiej plastycznej substancji, a wioso uywane przez Pikela pokryte byo tak skomplikowanymi rysunkami lici i drzew, e biegy rzebiarz potrzebowaby dekadnia, aby je wykona. Pikel zrobi to w jedn noc. Pierwszego dnia na Surbrin bawili si wietnie, a za namow Pikela pynli take w nocy. Jake przyjemnie byo sun ze spokojnym prdem pod baldachimem migoczcych gwiazd! Nawet Ivan, w kadym calu prawdziwy krasnolud, nabra troch wicej szacunku dla elfw pod tym cudownym letnim niebem, a przynajmniej przyzna si (przed sob!), e rozumie mio tej rasy do gwiazd. Drugiego dnia rzeka skrcia bliej wyniosych gr, pync wzdu wschodniego skraju Grzbietu wiata. Lnice ciany szarego kamienia, upstrzone zielon rolinnoci oraz pasmami bieli, wznosiy si na prawym brzegu, a czasami na obydwu, gdy rzeka wia si przez skalisty teren. Pikel zdawa si tym nie martwi, lecz Ivan wzmg czujno. W kocu niedawno walczyli z orkami, a czy ta okolica nie byaby wspaniaym miejscem na zasadzk? Ulegajc namowom Ivana, drugiej nocy przybili do brzegu, zreszt tak naprawd rzeka stawaa si zbyt nieprzewidywalna i wartka, aby podrowa po zmroku. Poza tym krasnoludy musiay

uzupeni zapasy. Nastpnego dnia spad deszcz, na szczcie do drobny, cho zmoczy ich i sprawi, e wygldali aonie. Przynajmniej gry cofny si nieco, brzeg opad na wschodzie, a grskie zbocza na zachodzie staway si bardziej zaokrglone i delikatne. Mylisz, co dzi ich znajdziem? spyta wczeniej Ivan. Aha odpar Pikel. Obydwa krasnoludy zagbiy si w rozmylaniach o prawdziwej przyczynie podry z katedry Duchowe Uniesienie. Przybyway, aby ujrze Mithrilow Hal i koronacj krla Bruenora. Perspektywa zobaczenia wielkich krasnoludzkich hal, jakich aden z braci nie oglda przynajmniej od kilku stuleci, wzbudzaa w Ivanie wielk rado. Powrci myl do swych najdawniejszych wspomnie, do odgosu motw uderzajcych z brzkiem w metal, do zapachu wgla, siarki, a przede wszystkim pitnego miodu. Znw widzia potne, wysokie kolumny podtrzymujce najwiksze komnaty jego wasnego domu i mia nadziej, e legendarna Mithrilow Hala bdzie przewysza te wspaniae dziea. Tak, Ivan, cho kocha Cadderlyego, Danic oraz dzieciaki, uzna, e wspaniale bdzie znw znale si wrd swoich, w miejscu dostosowanym do gustu krasnoludw. Zastanawiajc si nad swymi oczekiwaniami, popatrzy na Pikela i zamyli si. Moe w Mithrilowej Hali uda mu si rozpocz proces kierowania duida z powrotem ku jego prawdziwemu dziedzictwu. Jeli Pikel potrafi tworzy tak wspaniae przedmioty, jak ta tratwa z drewna, jak wspaniae mogyby by jego dziea, gdyby pracowa z godnym krasnoluda materiaem: kamieniem i metalem? Oczywicie wizja Ivana byaby dalece doskonalsza, gdyby w kulminacyjnym momencie Pikel nie przywoa na podniesione przedrami duego i niesychanie brzydkiego ptaka, a nastpnie nie pogry si z nim w dugiej i wydawaoby si zawiej konwersacji. Gadae ze z nim jak z rwnym? spyta cierpko Ivan, gdy sp odfrun. Pikel obrci si do niego z zaskakujco powan min, po czym wskaza na zachodni brzeg i zacz kierowa tratw w t stron. Ivan wiedzia, e lepiej si z nim nie spiera. Jego wydawaoby si gupawy brat wielokrotnie dowodzi, i informacje, jakie potrafi uzyskiwa od zwierzt, mogy by istotne. Poza tym, rzeka stawaa si coraz bardziej wartka i Ivan chcia znw postawi stopy na staym ldzie. Ledwie przycumowali tratw, Pikel chwyci wielki worek z zapasami, naoy na gow swj kocioek i popdzi ku wzniesieniu nieco dalej od brzegu. Ivan dogoni go po chwili na skalistym pagrku. Pikel wskaza na poudniowy zachd, gdzie w oddali na tle szarych gr wida byo poruszajce si sylwetki. Krasnoludy stwierdzi Ivan.

Zmruy oczy i osoni je doni przed blaskiem. Skin gow, potwierdzajc wasne spostrzeenie. Rzeczywicie, byy to krasnoludy i musiay pochodzi z Mithrilowej Hali. Krciy si po okolicy, najwyraniej wznoszc fortyfikacje. Ivan zerkn na brata, lecz Pikel pomaszerowa ju w stron budowli. Rami w rami pobiegli przez lekko pochyy teren, najpierw w d, a potem stromo w gr. Niedugo pniej dobiega ich komenda: Stjcie i mwcie, kto wy! Bracia, rozumiejc powag tego gosu, zatrzymali si przed zamknitymi elaznymi wrotami w kamiennej cianie. Przez ow bram wybieg krzepki rudobrody krasnolud w kolczudze. No, nie wygldacie jak orki i nie mierdzicie jak one powiedzia. Cho nie jestem pewien, na co ty wygldasz doda, Przygldajc si Pikelowi. Duid stwierdzi Pikel. Ivan Bouldershoulder, do usug, a ty pewnie woj krla Bruenora. To mj brat Pikel. Przybylimy z Carradoonu i Gr nienych, z polecenia wysokiego kapana Cadderlyego Bonaduce, by wiadkowa koronacji nowego krla. onierz skin gow, a jego mina wskazywaa, e cho by moe nie zrozumia wszystkiego, co Ivan wanie powiedzia, poj sens tej przemowy i uwaa j za rozsdne wyjanienie obecnoci braci. Cadderly jest przyjacielem tego drowa, co to biega obok waszego krla wytumaczy Ivan, na co onierz skin porozumiewawczo. Nie spnilimy si, co? onierz spochmurnia na chwil, a jego rumiana twarz cigna si w wyrazie zakopotania, ale tylko na chwil, bo zaraz mrugn porozumiewawczo. Jeszcze go nie ukoronowalimy, bo jeszcze nie wrci z Doliny Lodowego Wichru. Balimy si, co to przegapimy powiedzia Ivan. I przegapilibycie, gdyby wrci od razu wyjani onierz. Ale on i jego kamraci trafili po drodze na orkw, teraz ich cigaj i zapdzaj z powrotem do ich ciemnych nor. Ivan pokiwa gow ze szczerym podziwem. Dobry krl rzek, a onierz si rozpromieni. To tylko maa banda, wic nie zajmie mu to dugo cign stranik. Odwrci si i wskaza braciom, by poszli za nim. Brakuje nam piwa wyjani. Przyszlimy szybko z hal, by zaoy obz, a nasi bracia wyruszyli na zachd, eby zbudowa drugi. No i troch nam zeszo. Maa banda, co? spyta sceptycznie Ivan. Nie ryzykujemy niepotrzebnie wyjani onierz. Wiele ostatnio walczylimy, a czeka nas jeszcze przeprawa z drowami. Nie znam tego Carradoonu czy Gr nienych, o ktrych wspomniae, ale musisz wiedzie,

e tu ziemie s dzikie. Sami my niedawno walczyli ze z orkami odpar Ivan. Odwrci si w stron rzeki i wskaza brod na wschd. W Ksiycowym Lesie. Mj brat trochie nas zgubi. Oo powiedzia Pikel, niezbyt chtnie przyjmujc na siebie win. Taa, taa, doprowadzie nas tutaj, ale po drodze wpakowa-e nas we w gniazdo elfw! wrzasn Ivan i obrci si do onierza. Ci obrzydli orkowie a wszdzie, co? No, to chyba przyszlimy we w dobre miejsce! Byy to sowa godne prawdziwego krasnoluda, a onierzowi tak si spodobay, e poklepa Ivana po ramieniu. Pokacie ino, co budujecie zaproponowa Ivan. Moe znam sztuczkie ze z poudnia, o jakiej nie syszelicie. *** Wychodzisz? dobieg delikatny gos, ktry ucieszy Drizzta. Podnis wzrok znad maej sakwy, jak przygotowywa na drog, aby spojrze na zbliajc si Catti-brie. Niewiele rozmawiali przez kilka ostatnich dni. Catti-brie zamkna si w sobie, pogrona w rozmylaniach, a Drizzt potrafi zrozumie jej potrzeb samotnoci. Musz si upewni, e rzeczywicie odegnalimy orkw odpowiedzia. Withegroo rozesa patrole. Drizzt umiechn si z powtpiewaniem. Tak, mylaam o tym samym przyznaa. Przynajmniej znaj teren. Jak wkrtce ja. Pozwl mi wzi hak i i z tob poprosia. Drizzt spojrza jej w oczy. Noc jest ciemna rzek. Catti-brie wygldaa na uraon. Przez chwil unikaa jego wzroku. Popatrzya na niego dopiero wtedy, gdy si uspokoia. Przy takich okazjach wykorzystuj obrcz przypomniaa. Z sakiewki przy pasie wycigna obrcz z kocim okiem, ktra za pomoc magii wzmacniaa jej wzrok w sabym wietle. Nie jest tak dobra jak oczy drowa uzna Drizzt. Teren moe by skalisty i zdradziecki. Catti-brie nie zamierzaa ustpowa, argumentujc, e obrcz suya jej nawet w Podmroku i e drow nigdy jej tego nie zarzuca, ale Drizzt przerwa jej, zanim zacza mwi. Pamitasz skaliste wejcie za domem Deudermonta? spyta. Ledwo sobie z nim poradzia. Po deszczu skay tutaj s rwnie liskie. Catti-brie znw wygldaa, jakby j uderzy. Nie moga odmwi mu susznoci ani te nie potrafia dotrzyma mu kroku w wietle dnia, nie mwic ju o nocy, lecz czy jego sowa nie

oznaczay, e jest bezuyteczna? Czy po raz pierwszy od dnia, gdy uda si w pojedynk do Menzoberranzan, odrzuca pomoc przyjaci? Skin gow, posyajc jej saby umiech, przerzuci worek przez rami i wsta, odwracajc si. Catti-brie zapaa go za rami, zmuszajc, by znw na ni spojrza. Wiesz, e mog to zrobi powiedziaa. Drizzt patrzy na ni dugo i stanowczo. W kocu skin gow. Na caym wiecie nie ma lepszej partnerki podczas zwiadu przyzna. Ale tej nocy chcesz i sam bardziej stwierdzia, ni spytaa. Drow znw przytakn. Catti-brie ucisna go mocno. Niedugo pniej Drizzt opuci Pycizny. Mia przy sobie magiczn figurk i wiedzia, e jeli zajdzie potrzeba, bdzie mg wezwa Guenhwyvar. Ledwie pitnacie metrw od owietlonej pochodniami bramy wtopi si w mrok. Kilkakrotnie w cigu nocy ujrza patrole z Pycizn, a usysza je na dugo przed tym, nim je dostrzeg. Za kadym razem omija je z atwoci. Nie chcia towarzystwa, bo w mroku porusza si tak, jak tylko dobrze wyszkolony drow potrafi, przemierzajc szlaki i lasy bezszelestnie jak cie. Nie spodziewa si niczego znale, lecz mia na tyle dowiadczenia, by wiedzie, e i tak musi to sprawdzi, by unikn ewentualnej katastrofy. Bystrym wzrokiem odnalaz tropy wewntrz krgu lecych kamieni. Byy wiee, cho obok nie dostrzeg ladu ogniska ani pozostaoci pochodni. Noc trwaa ju od jakiego czasu, a wszystkie patrole z Pycizn skaday si z ludzi, ktrzy nosili pochodnie. Kto jednak tu by, kto rozmiarw czowieka albo im bliski, kto, kto potrafi porusza si w mroku bez rda wiata. Zwaywszy na wszystkie niedawne wydarzenia, atwo przyszo mu si domyli, e trafi na lady dwch orkw. Stwory poruszay si szybko i nie zachowyway ostronoci. Po pgodzinie Drizzt wiedzia ju, e znacznie si do nich zbliy. Ani przez moment nie aowa, e nie ma przy nim Catti-brie czy ktrego z pozostaych przyjaci. Ani przez moment nie odbieg mylami od czekajcego go zadania, od niebezpieczestw i potrzeb tej konkretnej chwili. Kryje si pod oson nisko rosncej gazi, zauway wreszcie swj cel. Dwch orkw, przycupnitych na pobliskiej grani, wygldao zza krzaku bzu na odlege i dobrze owietlone miasteczko Pycizny. Krok za krokiem, starannie ukadajc jedn stop za drug, drow si do nich zbliy. Jego sejmitary bysny lekko w wietle gwiazd, a orkowie niemal wyskoczyli z butw, widzc

czubki zakrzywionych kling tak blisko swych garde. Jeden podnis rce, lecz Drizzt chwyci go za uzbrojony nadgarstek i pocign w d, drug rk zadajc cios. Bez trudu mgby zabi stwora, tym razem jednak zaleao mu na jecach, przystawi wic tylko sejmitar do eber orka. Ten jednak z uporem odskoczy do tyu prosto przez pnocn krawd grani, za ktr rozcigao si dziesiciometrowe urwisko. Trzymajc sejmitar blisko drugiego stwora, Drizzt przesun si nad brzeg przepaci i patrzy, jak ciao orka odbija si od ska, obraca w powietrzu i lduje twardo na ziemi. Drugi ork zacz umyka. Tego Drizzt rwnie mg zabi, lecz pamitajc o koniecznoci zdobycia informacji, podj pocig. Ork skierowa si w stron drzew, biegnc midzy rozrzuconymi gazami, spad po krtkim zboczu i zacz si wspina dalej. Wielokrotnie podczas tej szaleczej ucieczki oglda si za siebie, majc nadziej, e zostawi mrocznego elfa daleko za sob. Drizzt jednak cay czas dotrzymywa mu kroku. Gdy ork skrci za jednym z drzew tym samym, zza ktrego przed paroma chwilami Drizzt obserwowa par stworw drow ruszy na skrty. Wskoczywszy na nisko rosnc ga, pobieg wzdu niej. Przeskoczy za pniem na konar prowadzcy w przeciwn stron, pokona go, po czym koziokujc, zeskoczy na ziemi. Przyklkn na jednym kolanie, mierzc klingami w orka, ktry bieg wprost na niego. Ork wrzasn i skrci gwatownie, a Drizzt zamarkowa podwjne pchnicie, ktre pozbawio stwora rwnowagi. Drow natychmiast cofn ostrza i obrci si dookoa, wysuwajc nog prosto pod stop orka. Stwr potkn si i przewrci twarz na kamienisty grunt. Oszoomiony, opar si domi o ziemi i sprbowa podnie, lecz dwa sejmitary, ktre dotkny podstawy jego czaszki, przekonay go, e powinien pooy si nieruchomo. wiato pochodni i haasy w oddali powiedziay Drizztowi, e zamieszanie zwrcio uwag jednego z patroli. Zawoa do zwiadowcw, przywoujc ich do siebie, po czym poprosi, aby zabrali jeca do krla Bruenora oraz Withegroo, podczas gdy on sprawdzi reszt okolicy. *** Gdy kilka godzin pniej Drizzt wrci do Pycizn, zaskoczya go mina Bruenora. Spodziewa si dostrzec niezadowolenie, gdyby ork nie chcia mwi, albo, co bardziej prawdopodobne, gniew, podobny do tego, jaki malowa si na obliczu krla w Stukajcych Obcasach. A jednak teraz dojrza na twarzy swego rudobrodego przyjaciela niepewno i mierteln blado. Co wiesz? spyta, osuwajc si na fotel obok Bruenora, przed gorejcym kominkiem

w domu, ktry oddali im mieszkacy Pycizn. Mwi, e jest ich tam tysic wyjani ponuro Bruenor. I e orkowie i giganci s wszdzie, gotowi zmiady nas na placek. To podstp. Chce nas przestraszy stwierdzi Drizzt. Bruenor nie wydawa si przekonany. Jak daleko zaszede, elfie? Niezbyt daleko przyzna Drizzt. Po prostu obiegem miasteczko dookoa, szukajc maych band, ktre mogyby sia zamt. Ork mwi, e ziemie na poudnie std roj si od jego brudnych ziomkw. To te sprytne kamstwo. Taa rzek w zamyleniu Bruenor. Ale wtedy ork mwiby o pnocy. To byoby bardziej wiarygodne i trudniejsze do sprawdzenia. Skoro jego pobratymcy zaczaili si na poudniu, logiczne, e wysali patrol, na ktry si natkne. Poza tym, ta kwiczca winia nie bya w nastroju do kamstwa, jeli mnie rozumiesz. Po plecach Drizzta przeszed dreszcz, bowiem istotnie zrozumia, o co chodzio krasnoludowi. Mwi do szybko powiedzia Bruenor. Sign za nisk porcz swego fotela i podnis dzban piwa. Wyglda na to, e bdziemy musieli jeszcze troch powalczy, zanim wrcimy do Mithrilowej Hali. To ci si nie podoba? Pewnie, e mi si podoba! szybko zripostowa Bruenor. Ale tysic to sporo orkw! Drizzt umiechn si pokrzepiajco, wycign rk i poklepa Bruenora po ramieniu. Mj drogi krasnoludzie rzek obydwaj wiemy, e orkowie nie potrafi liczy! Drow poprawi si w fotelu, rozwaajc najnowsze wieci. By moe powinienem znw wyruszy, i to natychmiast uzna. Pasibrzuch, Wulfgar i Catti-brie ju s w drodze wyjani Bruenor. Miasteczko wysao wasnych zwiadowcw, a stary Withegroo obieca uy magicznych oczu. Przed witem bdziemy wiedzie, czy ork mwi prawd, czy ga. Bya to prawda, uwiadomi sobie Drizzt, wic znw usiad gbiej w fotelu. Zamkn oczy, zadowolony, e znajduje si pord tak zdolnych przyjaci, zwaszcza jeli ork mwi prawd. I zapdziem Dagnabbita do roboty dorzuci Bruenor, niewiadomy, e jego przyjaciel zapada w gboki sen. Ma wymyli plan ewakuowania std wszystkich mieszkacw, gdyby orkw przyszo zbyt wielu, albo sprytny sposb na powstrzymanie tej naway. Moliwe, e czeka nas troch zabawy! Nawet nie wiesz, jak si ciesz, e nie pozwoliem im si namwi, ebym wrci prosto do domu, elfie! Ano, po to yje kady dobry krasnolud. eby od czasu do czasu trzasn orka w ryj! I nie wtp, e bd walczy tyle, ile trzeba. Nie wtp w to ani przez chwil. Poradz sobie lepiej ni ty, moja dziewczyna i Wulfgar razem wzici. Unis kufel w toacie.

Mam miejsce na jeszcze sto szczerb na toporze, elfie! I to tylko po zaostrzonej stronie!

23 MIECZ PRZECIW MIECZOWI Byli mieszkacami pogranicza, myliwymi oraz wojownikami. adnemu z mczyzn czy kobiet z Pycizn nie obca bya klinga i kady z nich mia jakie dowiadczenie w zabijaniu. Orkowie i gobliny nie naleay do rzadkoci w tej okolicy. Mieszkacy Pycizn dobrze znali zwyczaje stworw z ciemnych grskich nor, dobrze znali ich skonno do okruciestwa i niegodziwe sztuczki. Znali je a nadto dobrze. Zwiadowcy z Pycizn nie byli tej nocy zbyt ostroni, pomimo ostrzee krla Bruenora i jego przyjaci oraz opowieci o katastrofie w Stukajcych Obcasach. W chwili gdy Drizzt wraca z pojmanym orkiem, oddzia dwunastu silnych wojownikw wychodzi przez poudniow bram Pycizn, poruszajc si szybko po znajomym terenie. Niedugo pniej odnaleli trop orkw i zgodzili si, e potwory s dwa, najwyej trzy. Pragnc si wykaza, zapomnieli o tym, e mieli zbiera informacje, i zamiast tego zajli si polowaniem, schodzc po do stromym zboczu do pytkiej, usianej gazami kotlinki. Wiedzieli, e s blisko. Podnieli w gotowoci miecze, topory i wcznie. Idca na czele kobieta gestem nakazaa pozostaym, by si zatrzymali, po czym pada na brzuch i zacza pezn wrd gazw. Na jej twarzy widnia szeroki umiech, bo spodziewaa si, e po drugiej stronie skay bdzie czeka dwch lub trzech orkw, niewiadomych faktu, e zaraz zgin. Jej umiech znikn jak zdmuchnity, gdy wyonia si po drugiej stronie i ujrzaa nie dwa lub trzy, lecz dwadziecia humanoidalnych stworw, stojcych w gotowoci do ataku. Pewna, e nie zostaa zauwaona cho orkowie na pewno nie przegapili caej grupy zwiadowcw, odkrywajc ich zapewne ju w chwili, gdy weszli do kotlinki wycofaa si i skulia za oson kamienia. Zamierzaa ostrzec swych przyjaci, a przynajmniej zebra ich w jakiej formacji obronnej. Uniosa rk, dajc rozpaczliwe znaki. Nagle zamara w bezruchu. Jej twarz przybraa wyraz czystego przeraenia. Tam, wysoko na grani, tu za zwiadowcami, ujrzaa nie dajce si z niczym pomyli sylwetki wielu, wielu wrogw. Gony okrzyk potwierdzi jej przypuszczenia. Horda orkw rzucia si szybko w d, wyjc na kadym kroku. Kobieta zamierzaa podnie si i pobiec do swych towarzyszy, potem jednak zmienia zdanie i przypada do ziemi na dwik licznych krokw, dobiegajcych zza gazw. Dwudziestu orkw przemkno tu obok niej, i kobieta wiedziaa, e jej przyjaciele s zgubieni. Wrogw byo zbyt wielu. Znw si pooya, instynktownie kulc na dwik straszliwych wrzaskw blu, jakie rozlegy si na polu bitwy. Zobaczya, jak jeden z mczyzn unosi si wysoko w powietrze na ostrzach

trzech wczni orkw. Wyjc i wierzgajc, zdoa w jaki sposb stan z powrotem na nogach i utrzyma rwnowag, cho z pewnoci by miertelnie ranny. Sta z determinacj dopki grupa orkw nie skoczya na niego i nie powalia go na ziemi. Kobieta cofna si, przekradajc pomidzy dwoma gazami, i wcisna si w ciemne miejsce pod ich sklepionymi nawisami. Prbowaa uspokoi i uciszy oddech, zdusi kotujcy si w jej gardle krzyk. Spod gazw nie widziaa pola bitwy, lecz moga sysze dobiegajce stamtd odgosy. Kady dwik odbija si echem w jej gowie. Leaa tam w ciemnoci, przeraona, jeszcze dugo po tym, jak ucichy krzyki. Wiedziaa, e przynajmniej jednego z mczyzn orkowie zabrali ze sob jako winia. Nie moga jednak nic zrobi. Leaa pod gazami, modlc si, by nie przeszed tdy aden ork, i wstrzymywaa zy, gdy mijaa duga noc. Nastpnego poranka obudzi j wiergot ptakw. Wci przeraona, musiaa zebra ca si woli, by wypezn z ukrycia. Nie byo to atwe, ani fizycznie, ani emocjonalnie. Z kadym centymetrem, jaki pokonywaa, czua si bardziej bezbronna i niemal spodziewaa si, e w kadej chwili w jej brzuch moe wbi si wcznia. Kiedy jej oczy przyzwyczaiy si ju do blasku soca, usiada ciko na ziemi. Wtedy ujrzaa ciaa swych towarzyszy, rozdarte na kawaki tu rka, tam gowa. Orkowie nie znali litoci. Dyszc ciko, kobieta prbowaa obrci si na bok i wsta, lecz tylko pada na kolana i zwymiotowaa. Potrzebowaa dugiej chwili, by si podnie, oraz kolejnej, by przej obok krwawych strzpw, w ktre zmienili si jej przyjaciele. Nie przystana, by zoy w cao ktre z cia, szuka straconych koczyn czy gw, ani by policzy zmarych. Nie chciaa wiedzie, ilu przeyo. W tej chwili nie miao to znaczenia, bo wiedziaa, e kto, kogo orkowie zabrali jako jeca, praktycznie ju nie y. Albo aowa, e jeszcze oddycha. Powoli i ostronie opucia kotlink, nie dostrzegajc adnych ladw bandy, ktra urzdzia zasadzk. Sza coraz szybciej i szybciej, a wreszcie pucia si biegiem do domu. *** To si nie godzi, powiadam wam! wrzeszcza krasnolud, ktry wypi zbyt wiele miodu. Zdenerwowany podnis si z krzesa i uderzy pici w st. Nie moecie po prostu zapomnie o tych wszystkich latach!

Skoczy, kiwajc oskarycielsko palcem w stron grupy ludzi siedzcych przy pobliskim stoliku w zatoczonej tawernie. Przy kontuarze Shingles obserwowa ten spektakl z rezygnacj, a nawet kiwn ze zrozumieniem gow, wiedzc, co zaraz nastpi, gdy jeden z ludzi pomacha w odpowiedzi palcem i powiedzia pijanemu krasnoludowi, eby usiad z powrotem i zamkn zaronity pysk. Czy w Mirabar by kto, kto nie mia otartych knykci od niedawnych walk? Tylko nie nastpna, prosz dobieg z boku cichy gos. Shingles obrci si, by spojrze na krasnoluda, ktry zaj stoek obok niego. Skin gow i unis swj kufel w wyrazie poparcia, lecz zatrzyma si w p drogi. Agrathan? spyta z zaskoczeniem. Radny Agrathan, brudny i w przebraniu, przyoy palec do wydtych warg, wskazujc Shinglesowi, by si uspokoi. Ano powiedzia cicho, rozgldajc si, by sprawdzi, czy nikt ich nie obserwuje. Syszaem, e na ulicach szykuj si kopoty. Kopoty si szykuj, odkd twj gupi markiz przywlek tu Torgara Hammerstrikera wypomnia mu Shingles. Kadego dnia i kadej nocy wrzay walki, a teraz ci gupi ludzie za tutaj i nie robi nic innego, jak tylko wywouj kolejne kopoty. Ci w miecie na grze zaczli to traktowa jak sprawdzian lojalnoci wyjani radny. Wobec klanu czy miasta? Miasta, ktre wedug nich ma nadrzdn wag. Znowu mwisz jak czowiek ostrzeg Shingles. Mwi tylko prawd zaprotestowa Agrathan. Jeli nie chcesz jej sucha, to nie pytaj! Ba! parskn Shingles. Zanurzy usta w kuflu, wypijajc poow piwa jednym haustem. A co z lojalnoci markiza wobec mieszkacw Mirabar? Nie ma na co liczy, co? Elastul uwaa, e przysuy si mieszkacom Mirabar, bo nie pozwoli, by Torgar uda si do Mithrilowej Hali, zabierajc ze sob nasze sekrety odpar Agrathan. Shingles i pozostali syszeli ju ten argument niezliczon ilo razy. Wicej lat ni zaznasz od czasu narodzin do dnia, gdy zakopi ci w ziemi! wrzasn pijany krasnolud przy stole jeszcze goniej. Teraz macha ju na ludzi nie palcem, a pici. Odrzuci do tyu krzeso i zacz chwiejnym krokiem i w kierunku mczyzn, ktrzy natychmiast wstali, podobnie jak wielu innych ludzi w lokalu i podobnie jak wielu, wielu krasnoludw, w tym towarzysze pijaka, ktrzy pospieszyli, by go powstrzyma. I wicej lat ni rzdzi markiz i jego poprzednicy szepn Shingles do Agrathana Torgar i jego ziomkowie suyli Mirabar. Nie mona tak po prostu zamyka w lochu kogo takiego i spodziewa si, e nic z tego nie wyniknie.

Elastul upiera si, e dobrze zrobi odpowiedzia Agrathan. Przez krciutk chwil Shingles mia wraenie, e widzi na twarzy radnego wyraz alu. Mam wic nadziej, e mwisz mu, i jest gupcem odpar bez ogrdek Shingles. Agrathan przybra stanowcz min. Powiniene uwaa, co mwisz o naszym przywdcy ostrzeg. Zoyem przysig lojalnoci wobec Mirabar i wobec Elastula, gdy zasiadem przy stole Migoczcych Kamieni. Grozisz mi, Agrathanie? spyta spokojnie Shingles. Doradzam ci sprostowa Agrathan. Wiele uszu tylko czeka na takie sowa. Markiz zdaje sobie spraw, e prawdziwe kopoty dopiero mog si zacz. I to wiksze ni Mirabar by zaznao, gdyby zostawi Torgara w spokoju mrukn Shingles. Agrathan westchn ciko. Przyszedem do ciebie, by prosi ci o pomoc w uspokojeniu sytuacji, bo zmierzamy ku katastrofie, czuj to. W chwili gdy skoczy, pijany krasnolud wyrwa si swym towarzyszom i rzuci na ludzi, rozpoczynajc bijatyk, ktra szybko nabieraa tempa. No i? wrzasn Agrathan do Shinglesa, przekrzykujc narastajcy harmider. Jeste ze mn czy przeciwko mnie? Shingles siedzia spokojnie, nie zwracajc uwagi na kotujce si wok krasnoludy. I stao si, musia dokona wyboru, nad ktrym zastanawia si ju od miesica. Rozejrza si dookoa, popatrzy na walczcych ze sob ludzi i krasnoludw... Ostatnio unika takich bijatyk i stara si postpowa dyplomatycznie w nadziei, e markiz opamita si i wypuci Torgara. Jestem z tob oznajmi w kocu jeli moesz mi szczerze powiedzie, e Elastul wkrtce uwolni Torgara. Tak, jeli Torgar wyprze si swoich pogldw na temat Bruenora. Nie da rady. Wic zostanie w wizieniu. Elastul nie ustpi. Obok przemkno ciao, przelatujc pomidzy nimi nad kontuarem tak szybko, e nie zauwayli, czy to czowiek, czy krasnolud. Jeste ze mn czy przeciwko mnie? powtrzy Agrathan, bo walka zaczynaa wymyka si spod kontroli. Mylaem, e odpowiedziaem ci trzy dekadni temu odrzek Shingles. Aby przypomnie radnemu tamten dzie, zwin do w pi i rozoy Agrathana jednym ciosem. Dla wszystkich podobnie mylcych o konflikcie lojalnoci krasnoludw w tawernie czyn Shinglesa by sygnaem do walki. Dla tych, ktrzy myleli przeciwnie wezwaniem do broni. W cigu paru sekund do bijatyki przyczyli si wszyscy gocie tawerny, a awantura wylaa si

na ulic. Oczywicie zaangaowao si w ni wielu przechodniw, z ktrych wikszo popieraa Shinglesa. Kiedy szala zwycistwa przechylia si na stron zwolennikw starego krasnoluda, na ulicy pojawili si onierze Topora, nakazujc krasnoludom zaprzesta walki i rozej si do domw. Tym razem jednak, w przeciwiestwie do wszystkich poprzednich przypadkw, zwolennicy Torgara byli gotowi na powane starcie. Wielu ucieko na pierwszy znak Topora jedynie po to, by wrci w penym bitewnym rynsztunku, w kolczugach i z broni, w liczbie znacznie wikszej ni szeregi zaprowadzajcych porzdek Toporw. W impasie, jaki nastpi, coraz wicej sojusznikw Shinglesa biego po rynsztunek, a wielu z jego przeciwnikw obrzucao ich za to niewybrednymi obelgami. Jednak zdumiewajco niewielu decydowao si podnie bro przeciw swym pobratymcom. Impas utrzymywa si dugo, jednak gdy liczba krasnoludw rosa jedna setka, dwie setki, cztery setki skadajce si w przewaajcej mierze z ludzi szeregi Topora zaczy si wycofywa w kierunku wind. Nie chcecie tej walki zawoa do nich Shingles. Zaj pozycj na czele zgrai krasnoludw. Nie przez jednego krasnoluda, ktrego uwizilicie. Sowo markiza... odkrzykn dowdca kontyngentu Topora. Nie przyda si na wiele, jak wszyscy zginiecie, co? przerwa mu Shingles. Ledwo by w stanie uwierzy, e wypowiada te sowa na gos i e on i ci, ktrzy go poparli, decyduj si na otwarty bunt. By pewien, e ta droga na pewno zaprowadzi ich do Nadmiasta, a by moe poza miasto. Wyglda na to, e macie wybr, chopcy! zagrzmia Shingles. Chcecie z nami walczy, to walczcie, ale w ten czy inny sposb i tak uwolnimy Torgara i przywrcimy mu nalen pozycj! Ledwie skoczy, zauway stojcego z boku zakrwawionego Agrathana, ktry spoglda na bagalnie i ze zdesperowan min prosi, by stary krasnolud raz jeszcze zastanowi si, czy naprawd chce wszczyna rewolt. Ale krasnoludy za plecami Shinglesa ju zaczy wiwatowa i pary naprzd niczym fala. Na twarzach mirabarskich onierzy wyranie malowao si zwtpienie. W Podmiecie walka dopiero zacza si rozkrca. Wymieniono kilka ciosw, niewiele powanych, lecz Topr ustpi z drogi, czmychajc do pomieszczenia, w ktrym znajdoway si windy i platformy, i barykadujc drzwi. Krasnoludy Shinglesa zadudniy w nie, lecz z umiarem, po czym podyy za swym przywdc innym bocznym korytarzem, ktry krtym, pochyym tunelem prowadzi na powierzchni. Agrathan, z zakrwawion i posiniaczon twarz, stan przed nimi, prbujc zagrodzi im przejcie. Nie rbcie tego baga.

Zejd nam z drogi, Agrathanie powiedzia mu Shingles, stanowczo, lecz z szacunkiem. Prbowae swoich sposobw, by wydosta Torgara, wiem, e prbowae, lecz Elastul ci nie sucha. C, nas posucha! Wiwaty krasnoludw zaguszyy odpowied Agrathana i powiedziay radnemu bez cienia wtpliwoci, e tych wojownikw nie da si przekona. Odwrci si zatem i pobieg tunelem przed maszerujc zgraj, ktra podja staroytn pie wojenn, przez tysiclecia wielokrotnie rozbrzmiewajc z murw Mirabar. Ten dwik niemal rozerwa Agrathanowi serce. Radny przemkn obok stanowisk wojownikw Topora w wyjciu tunelu do Nadmiasta, proszc dowdcw, by zachowali umiar, i pobieg ulicami w kierunku paacu Elastula. Co jest? dobieg go z tyu okrzyk. Nie zwolni, lecz obrci gow i dostrzeg wychodzc z zauka sceptran Shoudr Stargleam, ktra machaa do niego, proszc, by zaczeka. Agrathan bieg dalej, gestem przywoujc j do siebie. Zaczli rewolt zawoa. Mina Shoudry wskazywaa, e nie bya tym zaskoczona. A duo ich jest? spytaa, biegnc obok Agrathana. Setki. Jeli Elastul nie wypuci Torgara Hammerstrikera, w Mirabar wybuchnie wojna! zapewni krasnolud. Djaffar czeka na nich przy wejciu do paacu Elastula. Opiera si o framug wrt i wyglda niemal na znudzonego. Wieci was wyprzedziy wyjani. Musimy dziaa, i to szybko! krzykn Agrathan. Trzeba zebra rad. Nie ma czasu do stracenia. Rada nie musi si w to angaowa oznajmi Djaffar. Markiz zgodzi si na uwolnienie Torgara? wtrcia Shoudra. To zadanie dla Topora, nie dla rady cign pewnie Djaffar. Powstrzymamy ich. Agrathan zatrzs si, jakby chcia wybuchn gniewem. Nie zdoa go opanowa, skoczy na Djaffara i zacisn donie na gardle mczyzny, pocigajc go na ziemi. Nagy bysk wiata olepi obydwu walczcych. Wykorzystujc zaskoczenie, Djaffar zdoa si uwolni. I on, i Agrathan popatrzyli teraz na Shoudr, ktra wykorzystaa magi, by odwrci ich uwag od walki. Jeli nic nie zrobimy, cae miasto bdzie si zachowywa w ten sposb zauwaya cierpko. W chwili gdy skoczya, w nocnym powietrzu uniosy si odgosy walki i brzk metalu o metal. To szalestwo! krzykn Agrathan. Miasto upadnie z powodu...

Jednego krasnoluda! dopowiedzia Djaffar. Uporu Elastula! sprostowa Agrathan. Wpu nas do niego. Czy bdzie siedzia spokojnie w swoim domu, gdy Mirabar rozgorzeje ogniem? Djaffar otworzy usta, by rzuci jak cierpk odpowied, ale zanim to zrobi, stana przed nim Shoudra, zmierzya go twardym spojrzeniem i spokojnie przesza obok, kierujc si do wejcia. Elastulu! zawoaa gono. Markizie! Drzwi z boku otworzyy si gwatownie i do przedsionka wyszed markiz, otoczony przez trzech pozostaych stranikw. Powiedziaem ci, eby ich uspokoi! wrzasn do Agrathana. Ich ju nic nie uspokoi zripostowa krasnolud. Nic, oprcz Topora sprostowa Djaffar. Nawet wasz Topr sobie nie poradzi! krzykn Agrathan, tym razem z wyranie krasnoludzkim akcentem. Torgar by jednym z jego dowdcw, zapomnielicie? Poza tym, w jego szeregach suy piciuset krasnoludw, a kady z nich liczy si za czterech waszych. Bdziecie mieli szczcie, jeli nie rzuc si wam do garde. Id tam poleci Agrathanowi Elastul i porozmawiaj z nimi. Twoich ludzi jest mniej ni moich. Chcesz, ebymy ich wymordowali? Agrathan trzs si i szczka zbami, bezskutecznie prbujc wydusi z siebie cho sowo. W kocu odwrci si i wybieg z paacu, zmierzajc w stron, z ktrej dobiega bitewny zgiek. Krasnoludy s groniejsze, ni sdzisz powiedziaa do Elastula Shoudra Stargleam. Pokonamy ich. I po co? spytaa sceptrana. Wiedziaa, e nie przekona markiza, mwic mu o stratach wrd onierzy, bo jego wasne bezpieczestwo nie wydawao si zagroone, dlatego te szybko wspomniaa o zyskach, jakie utrac, gdy miasto pogry si w chaosie bratobjczych walk. Krasnoludy s naszymi grnikami, jedynymi, jakich posiadamy, i tylko oni potrafi wydoby odpowiedni rud. Znajdziemy innych zripostowa markiz. Shoudra zmierzya go powtpiewajcym spojrzeniem. A co wedug ciebie mam zrobi? zaperzy si. Uwolni Torgara Hammerstrikera odpara sceptrana. Elastul wzdrygn si z obrzydzeniem. Nie masz wyboru przekonywaa Shoudra. Uwolnij go i wylij w drog. Nie pjdzie sam, wiem o tym, i Mirabar sporo na tym straci, lecz nie wszystkie krasnoludy odejd, a wie o twoim postpku nie odstraszy by moe nowych. Jeli nie zmienisz zdania, dojdzie do krwawej bitwy, w ktrej nie bdzie zwycizcw.

Przeceniasz wzajemn lojalno krasnoludw. To ty jej nie doceniasz. Dla krasnoluda, dla kadego krasnoluda, jedyn rzecz cenniejsz ni zoto i klejnoty jest pobratymiec. A wszyscy s pobratymcami, Elastulu. Ich rdzeniem jest rodzina Delzoun. Mwi ci to jako twoja doradczyni i przyjacika. Uwolnij Torgara, i to szybko, zanim walki przerodz si w regularne powstanie. Elastul opuci wzrok w zamyleniu. Przez jego twarz przebieg szereg skrajnych emocji, od gniewu po strach. Wreszcie podnis wzrok z powrotem na Shoudr, a nastpnie na Djaffara. Zrb to rozkaza. Markizie! Djaffar zamierza protestowa, lecz urwa szybko w obliczu stanowczej postawy Elastula. Zrb to, i to ju! zada Elastul. Id uwolni Torgara Hammerstrikera i popro go, aby opuci miasto na zawsze. Moe uzna twoj pobaliwo za powd, by zosta zacza Shoudra, zastanawiajc si, czy taki gest nie poprawiby stosunkw markiza z krasnoludami. Nie moe zosta i nigdy nie bdzie mg tu wrci, pod kar mierci. To warunek nie do przyjcia dla wielu krasnoludw ostrzega Shoudra. Wic niech ci, ktrzy zgadzaj si ze zdrajc, odejd wraz z nim wycedzi Elastul. I niech zgin na drodze do Mithrilowej Hali albo dojd tam i zara wszystkich nielojalnoci. Id! krzykn na Djaffara. Id ju i pozbd si ich! Djaffar warkn, lecz poleci jednemu z pozostaych Motw, aby mu towarzyszy, i znikn w mroku nocy. Spojrzawszy na Elastula, Shoudra Stargleam posza w ich lady. W chwili gdy przybyli do wizienia, potyczka na zewntrz zamienia si w szereg bijatyk, lecz sytuacja wydawaa si pogarsza z minuty na minut, i to pomimo wysiku Agrathana, ktry prbowa uspokoi walczcych. Byo wrd nich kilkuset zwolennikw Shinglesa i Torgara, wystpujcych przeciwko dwukrotnie liczniejszej grupie onierzy Topora. Dawao si zauway, e w szeregach mirabarskiego garnizonu zabrako krasnoludw, cho wielu z nich stao na uboczu, z rkami zaoonymi na piersiach i ponurymi minami. Shoudra zerkna na Djaffara, ktry spoglda na niewalczcych krasnoludw z otwart pogard. Nawet nie myl o tym, by sprzeciwi si rozkazom markiza ostrzega. I niech ci si nie wydaje, e jeli uwolnisz Torgara, i tak dojdzie do wojny. Djaffar posa jej zoliwy umiech i zbliy si o krok. Wprawnie wadam magi i potrafi si broni przypomniaa mu w odpowiedzi, nie odsuwajc si ani na milimetr. Gdy to nie podziaao, dorzucia: Tej walki nikt nie wygra.

Popatrz na nich, Djaffarze. Czonkowie Topora stoj z boku, bo nie maj pewnoci, komu s winni lojalno. Dopad do nich radny Agrathan, zdenerwowany, w rozwianych szatach, bo po drodze kto dopad go i troch poszarpa. Nie da si z nimi rozmawia! rykn. Djaffar sprbuje wyjania Shoudra. Przynis bowiem wieci, e Torgar zostanie uwolniony. Popatrzya na Mota, ktry zmruy oczy. Natychmiast, zgodnie z rozkazem markiza. Otrzyma z powrotem swoje rzeczy i bdzie musia wyruszy w drog. Chwaa Dumathoinowi westchn z ulg Agrathan. Odbieg, aby przekaza wieci pozostaym krasnoludom. Skoczmy wic z tym plugawym Torgarem! rzuci Djaffar, przyznajc si do poraki. I niech on skoczy z nami. Mam nadziej, e wszyscy jego cuchncy mali kamraci odejd razem z nim! Shoudra spokojnie wysuchaa tej tyrady, bo nie spodziewaa si po Djaffarze niczego innego. Stana porodku wiziennego placu i posaa w gr magiczny snop iskier, zwracajc na siebie powszechn uwag. Gdy skieroway si na ni spojrzenia wszystkich zebranych, przekazaa owiadczenie markiza, ktre tak wielu mirabarskich krasnoludw desperacko pragno usysze. Gdy chwil pniej Torgar Hammerstriker wyszed z mirabarskiego wizienia, towarzyszy mu gromki aplauz Shinglesa i jego zwolennikw, wymieszany z przeklestwami i gwizdami licznych ludzi. Shoudra przebia si do Torgara i znalaza przy nim Agrathana. Nie wolno ci tu zosta zwrcia si do uwolnionego krasnoluda. Musisz natychmiast opuci miasto. Jestem gotowy powiedzia Torgar. Daj mu przynajmniej noc poprosi Agrathan. Pozwl si poegna z tymi, ktrych tu zostawi. Nie sdz, by warto si byo z nimi egna pada opryskliwa odpowied, a gdy wszyscy troje odwrcili si, by pozna tosamo mwicego, ujrzeli starego Shinglesa, ubranego w strj podrny i z wielkim plecakiem na plecach. A gdy spojrzeli dalej, zobaczyli jeszcze kilkudziesiciu podobnie ubranych i wyposaonych krasnoludw, inni za dopiero wchodzili na plac, niosc ze sob zapasy i ekwipunek podrny. Nie moecie tego zrobi! zaprotestowa Agrathan, ale pozosta odosobniony, bo nawet Shoudra pokiwaa ze zrozumieniem gow. Niedugo potem Torgar Hammerstriker po raz ostatni opuci Mirabar, prowadzc za sob blisko czterystu krasnoludw, czyli niemal jedn pit caej krasnoludzkiej populacji Mirabar, z ktrych wielu yo w miecie od ponad wieku, i wielu pochodzio z rodzin sucych miastu od

czasu jego zaoenia. Wszyscy szli z podniesionymi wysoko gowami i z przewiadczeniem, e krl Mithrilowej Hali przyjmie ich z otwartymi ramionami. Nie sdziem, e to moliwe powiedzia do Shoudry Agrathan, gdy wraz z Djaffarem obserwowali wychodzcych. Szczury opuszczaj statek, gdy zaczyna nabiera wody przypomnia Djaffar. Widz, e Mithrilowa Hala jest bogatsza, chciwe psy. Po prostu uwaaj, e lepiej im bdzie wrd swoich ni w miecie rzdzonym przez markiza Elastula sprostowaa Shoudra. Najwikszym z bogactw jest szacunek, Djaffarze, a niewielu w Faerunie zasuguje na niego bardziej ni krasnoludy z Mirabar. Agrathan omal nie doda cynicznie: Krasnoludy z Mithrilowej Hali, chciaa powiedzie, lecz powstrzyma si, mylc, e nadal pozostao mu ponad ptora tysica krasnoludzkich poddanych. Wiedzia, e minie sporo czasu, nim Mirabar otrznie si po ostatnich wydarzeniach.

24 ZASKAKUJCA BIEGO Drizzt, Catti-brie, Wulfgar i Regis siedzieli wok naszkicowanej przez nizioka schematycznej mapy miasta oraz najbliszej okolicy, ktr Drizzt uzupeni szczegami. Byli w ponurym nastroju, podobnie jak pozostali mieszkacy miasteczka. Najpierw schwytany ork wspomnia o wielkiej armii otaczajcej osad, pniej wrcia przeraana kobieta, ktra braa udzia w patrolu, donoszc, e wszyscy pozostali zginli, starci przez potne siy humanoidw. Cho bya wyranie wytrcona z rwnowagi, jej sowa wiadczyy dobitnie, e mieli do czynienia z siln i dobrze zorganizowan grup. adne z przyjaci nie wspomniao tego poranka o Stukajcych Obcasach, lecz obrazy tej zrwnanej z ziemi wioski pojawiay si w mylach ich wszystkich. Pycizny byy wiksze od Stukajcych Obcasw i znacznie lepiej ufortyfikowane, a poza tym mogy liczy na pomoc czarodzieja, lecz wieci, jakie do docieray, budziy coraz wikszy niepokj. Niedugo pniej zjawi si Bruenor, z twarz wykrzywion zoci. Uparta banda stwierdzi, wchodzc midzy Regisa a Wulfgara i przygldajc si mapie z penym aprobaty siekniciem. Withegroo nie moe podwaa sw jedynej ocalaej odpar Drizzt. Och, on jej wierzy, naprawd wyjani Bruenor. Ale on i pozostali sdz, e musz dokona zemsty. S gotowi do walki. Nawet jeli to walka przeciw wrogowi, ktrego nie mog pokona? spytaa Catti-brie. Nie wiem, czy uwaaj, e taki wrg w ogle istnieje odpar Bruenor. Ledwie skoczy mwi, gdy Drizzt i Catti-brie podnieli si, ona signa po uk, a on po paszcz. Ja te pjd zaproponowa Regis. Wulfgar wsta i chwyci Aegis-fang. Wy dwaj pjdziecie po krtkim obwodzie powiedziaa Catti-brie. Ja wykonam koo stamtd pokazaa na mapie a Drizzt niech spenetruje okolic. Poczekamy, a si ciemni? zapyta Regis. Orkowie s lepsi noc ni za dnia stwierdzia Catti-brie. I chyba nie mamy tyle czasu do stracenia doda Drizzt. Popatrzy na Bruenora i rzek: Mieszczanie zgodzili si przynajmniej wypuci sabych i niedonych. Nawet teraz Dagnabbit ukada plany odwrotu potwierdzi krasnolud. Ale nie sdz, by wielu mieszkacw Pycizn zgodzio si std odej. Tu jest ich dom. Ufaj Withegroo, a mona mu ufa, w to nie wtpi. Obawiam si, e tym razem moe si myli odpar Drizzt. Z kadym nowym ladem sytuacja wyglda gorzej. Jeli siy zjednoczone przeciw Pyciznom s tak silne, jak wszystko na to

wskazuje, niedugo mieszkacy miasteczka bd aowa, e nie odeszli. Id i sprawd to poprosi Bruenor. A ja sprbuj przemwi im do rozsdku. Przekonam ich, eby przygotowali konie i zapakowali wozy. Ustawi krasnoludw w odpowiednim porzdku i gotowych do wymarszu. Znw porozmawiam z Withegroo, i to od razu, teraz gdy mog go zapa samego, bez tych pohukujcych gupkw, pragncych zemsty. Mylisz, e ci posucha? spytaa Catti-brie. Bruenor wzruszy ramionami, mrugn z przesad okiem i powiedzia: Jestem w kocu krlem, co nie? Pokrzepieni jego dobrym humorem przyjaciele opucili miasteczko. Wulfgar i Regis skierowali si na wyej pooony teren w pobliu murw. Catti-brie znalaza podobny, lecz lepszy do obrony punkt obserwacyjny sto metrw dalej, a Drizzt pospieszy w dalsz drog. Inne grupy zwiadowcze rwnie wyszy z Pycizn, lecz adna z nich nie moga im dorwnywa organizacj ani umiejtnociami. Jedna z takich grup mina Wulfgara i Regisa tu za poudniow bram miasteczka. Mio znw was spotka pozdrowili ich mieszczanie, przystajc na moment. Zrobilibycie lepiej, pozostajc w obrbie murw i szykujc obron na wypadek spodziewanego ataku powiedzia Wulfgar do czowieka, ktry wyglda na dowdc: modego mczyzny o muskularnych ramionach i ponurej twarzy o wyrazistych rysach. Mczyzna zatrzyma si, a jego szeciu podwadnych przystano za nim. Zmierzy barbarzyc zaciekawionym, ale gniewnym spojrzeniem. My okrelimy siy wroga wyjani Wulfgar i przekaemy peen raport przywdcom miasta. Nikt nie potrafi tropi lepiej ni Drizzt DoUrden. Mina mczyzny nie zagodniaa. Wydawao si, e uwagi Wulfgara traktuje jak obelgi pod wasnym adresem. Wszyscy ponosimy ryzyko cign Wulfgar, nie cofajc si nawet na centymetr. Nie byoby dobrze, gdyby miasto stracio teraz siedmiu zdolnych wojownikw. Mczyzna rozd nozdrza i przybra stanowcz min. Regis kiwn na niego, odcigajc go na bok. S inne okolicznoci stwierdzi nizioek i mwic to, zerkn z ukosa na Wulfgara. Zwiadowca przyjrza si podejrzliwie niziokowi, lecz Regis jedynie umiechn si niewinnie i odwrci, wskazujc mczynie, by poszed za nim. Odbyli krtk rozmow na osobnoci, a gdy dowdca wrci, umiecha si promiennie. Wracamy do miasta rozkaza swym towarzyszom. Nasi przyjaciele maj racj. Zwiadowcy prbowali polemizowa, lecz dowdca odwoa si do swego autorytetu i grupa zawrcia w stron osady. Czy kiedykolwiek czujesz choby najlejsze wyrzuty sumienia, gdy uywasz tego

magicznego rubinu? spyta Wulfgar Regisa, gdy tamci odeszli. Nie, gdy robi to dla wasnego dobra odpar Regis, umiechajc si od ucha do ucha. Obydwaj syszelimy z odlegoci pidziesiciu metrw, e nadchodz. A myl, e orkowie maj lepszy such. Odwrci si i popatrzy na poudnie. A jeli jest ich mniej, ni chc nas przekona, zapewne ocaliem im dzi ycie. Tymczasowe uaskawienie? spyta Wulfgar. To zowieszcze pytanie zbio Regisa z tropu i przegonio umiech z jego niewinnej twarzyczki. Znowu spojrza na poudnie i zauway Catti-brie. Biega ku nim co si w nogach, wymachujc rkami i uniesionym ukiem. Regis drgn zaskoczony, a Wulfgar skoczy naprzd, gdy Catti-brie zachwiaa si i chwycia za ranny bark. Dopiero wtedy przyjaciele zrozumieli, e cigaj j ucznicy. Regis obrci si i zobaczy, e siedmiu zwiadowcw z Pycizn pdzi z powrotem w ich stron. Do miasta! wrzasn do nich. Do miasta i obsadzi mury! Czekajcie w gotowoci, by otworzy nam bram! Catti-brie i barbarzyca biegli ju razem w jego stron. Za nimi, wyaniajc si z krzakw i zza gazw, pdzia horda orkw. Regis przystan i przez chwil obserwowa biegncych, oceniajc odlego i zdajc sobie spraw, e nie przyda si tu na wiele. Odwrci si i zacz biec, docierajc do bramy niemal w tym samym czasie, co dwoje przyjaci. Wpadli do rodka, a brama zatrzasna si za ich plecami. Po pobienych ogldzinach rany Catti-brie, ktra okazaa si powierzchowna, wszyscy troje pobiegli do drabin i na blanki. Orkowie przystpili do natarcia, w miecie zagrzmiay trby, a ludzie rozbiegli si, kady do swoich zaj. Fala najedcw nie zbliya si jednak, lecz zawrcia w zaciekej szary, wyjc jeszcze goniej. To Drizzt stwierdzi Regis. Kupuje dla nas czas zawtrowaa Catti-brie. Mwic to, popatrzya na Wulfgara. Oboje mieli ponure i zatroskane twarze. *** Pierwszy gaz odbi si od kamienistego gruntu i uderzy w mur kilka minut po zachodzie soca. Co dziwne, przylecia z pnocy, z drugiej strony wskiego parowu. Zady rogi, a milicjanci z Pycizn popdzili na stanowiska, podobnie jak krasnoludy Dagnabbita oraz krl Bruenor z przyjacimi. Zadudni drugi gaz, tym razem bliej. Nawet ich nie widz! warkn Bruenor do trojga przyjaci, gdy stanli wzdu pnocnego

muru, wpatrujc si w mrok. Tam! krzykn Regis, wskazujc na rumowisko gazw. Pozostali wytyli wzrok i z trudem dostrzegli po drugiej stronie sylwetki gigantw. Catti-brie natychmiast podniosa uk, wycelowaa, a nastpnie zmienia kt strzau, by zrwnoway dystans. Wystrzelia, a jej pocisk niczym byskawica przeci ciemniejce niebo. Nie trafia w giganta, lecz rozbysk uderzenia powiedzia jej, e przynajmniej celowaa w dobrym kierunku. Uniosa uk, zaciskajc zby z powodu blu w palcach i barku, dranitego strza. Zanim jednak wystrzelia, musiaa przerwa i chwyci rami Wulfgara, poniewa mur zatrzs si, trafiony gazem. Kry si! dobieg okrzyk jednego z wartownikw. Catti-brie podniosa z powrotem hak i wystrzelia drugi raz, lecz zaraz potem poruszya si gwatownie, bowiem jeden gaz uderzy w dziedziniec za ich plecami, a drugi wyldowa tu przed cian, lecz odbi si mocno w jej stron. Kolejny kamie trafi w mur, a nastpny w pnocno-wschodni naronik. Ilu jest tych cholernych gigantw? spyta Bruenor, rzucajc si wraz z pozostaymi w poszukiwaniu osony. Zbyt wielu odpar Regis. Musimy znale sposb, by kontratakowa zacz krasnoludzki krl, lecz zanim zdoa jako rozwin t myl, okrzyk od poudniowej flanki powiedzia im, e zaraz bd mieli powaniejszy problem. Kiedy Bruenor, Wulfgar, Regis oraz Catti-brie dotarli do poudniowej ciany, aby stan u boku Dagnabbita i pozostaych krasnoludw, orkowie byli ju w penym natarciu. Pole przed miastem wydawao si czarne od pdzcej hordy, a powietrze rozbrzmiewao wysokimi skowytami. Szarujca zgraja nawet nie zwolnia, gdy z muru Pycizn posypa si deszcz strza. Au, to musiao bole stwierdzi Bruenor, spogldajc na swych przyjaci i na Dagnabbita. Tak, ale orkw rzuci ponuro Dagnabbit. Zajmujemy rodek! krzykn do pozostaych mu pitnastu wojownikw. Nikt nie przejdzie przez bram! Nikt nie przejdzie przez mur! Z okrzykami Mithrilowa Hala! i Krl Bruenor!, dobrze wyszkoleni wojownicy Dagnabbita zgromadzili si na wyznaczonym obszarze, najbardziej podatnym na atak na poudniowej cianie Pycizn. Jak jeden m chwycili krasnoludzkie strzay oraz dobrze wywaone moty do rzucania i przykucnli. Orkowie miotali wczniami i wystrzeliwali wasne strzay. Krasnoludy utrzymyway si na blankach do ostatniej chwili, po czym zerway si i zamachny motami w pierwsze szeregi orczej zgrai, zakcajc szar. ucznicy z Pycizn wystrzelili salw z murw, a Catti-brie zaprzga Poszukiwacza Serc do dziea, wycinajc luki we wrogich szeregach. Peen blu okrzyk wiadczy, e jednego z mieszczan ugodzi cinity przez giganta gaz,

a cige eksplozje i drgajcy grunt mwiy wyranie, e giganci nawet troch nie zwolnili bombardowania. Krasnoludy Dagnabbita wystrzeliy drug salw, zanim zeskoczyy z murw na dziedziniec, aby wraz z krlem Bruenorem wzmocni obron bramy. ucznicy i Catti-brie wbijali si w szeregi orkw. Mrok gstnia. Przez mury przeleciay liny oraz kotwiczki, wiele z nich zakleszczyo si na blankach. Orkowie, ignorujc sypice si na nich z gry strzay, zaczli si po nich wspina, podczas gdy inni przypucili szturm na bramy, samym swym ciarem sprawiajc, e cikie sztaby si wyginay. Szkoda, e nie ma tu Drizzta! krzykn przeraony Regis. Ale nie ma zripostowa Wulfgar. Warknwszy z determinacj, Wulfgar skin niziokowi, by szed za nim, i pobieg wzdu blankw. Po drodze chwyta kotwiczki i liny i odrywa je od muru z nieludzk si, nawet jeli obciay je ciaa kilku orkw. Jeden z nich dotar na gr w chwili, gdy Wulfgar siga po podtrzymujc jego lin kotwiczk. Barbarzyca zawy i obrci si, a ork rykn i zamachn si cik maczug. Srebrzysta strzaa trafia go pod pach, strcajc w d. Wulfgar zerkn na Catti-brie, po czym oderwa kotwiczk. Kolejny ork wdrapa si na mur, gdy barbarzyca odrzuca lin. Zacz si podciga. Buzdygan Regisa ugodzi go w twarz, raz i drugi. Od wschodu wazi ich wicej! krzykn Wulfgar. Pobieg, aby zabezpieczy miejsce, gdzie kilku orkw wanie przechodzio przez mur, cierajc si z grup ucznikw z Pycizn. Regis pody w jego lady, lecz nagle zatrzyma si, gdy na murze przed nim ukazay si wycignite donie nastpnego orka. Unis buzdygan, lecz zmieni zdanie i zamiast tego powita orka wirujcym rubinem. Ork wisia nieruchomo, zauroczony obracajcym si klejnotem, ktrego magia sigaa w gb duszy stwora kuszcymi obietnicami. W uamku sekundy nie mia ju wtpliwoci, e trzymajcy wspaniay klejnot nizioek jest jego najlepszym przyjacielem. Jak silny jeste? spyta Regis, lecz ork chyba go nie zrozumia. Silny? powiedzia nizioek z wikszym naciskiem, po czym podnis rk i napi minie, wprawdzie niezbyt pokane, lecz jednak minie. Ork umiechn si i stkn. Regis wskaza mu, by zsun si lekko w d i znw chwyci lin. Stwr posucha. Nastpnie nizioek klasn wymownie w donie, wskazujc orkowi, aby pilnie trzyma lin. Ork skwapliwie wykona polecenie, a Regis ruszy dalej, pewny, e przynajmniej ta lina przez jaki czas bdzie bezpieczna. Zerkn w prawo i ujrza wpatrujc si w niego z niedowierzaniem Catti-

brie, Wzruszy ramionami, po czym skrci w lewo, akurat by zobaczy, jak Wulfgar unosi orka wysoko nad gow i ciska nim w dwch innych, prbujcych przej przez mur. Wszyscy trzej spadli na zewntrz. *** W innych miejscach obrona muru nie bya tak skuteczna i orkowie wlali si do rodka, zeskakujc na dziedziniec. Czekao ju tam siedemnastu hardych krasnoludw, wrd nich Dagnabbit i Bruenor. Gdy orkowie zeszli na d, krasnoludy rzuciy si na nich, tnc i uderzajc toporami oraz motami. Bruenor prowadzi szar, trafiajc pierwszego orka, zanim ten jeszcze dotkn ziemi. Ugodzi go w nog i przewrci pyskiem w d. Nie kopoczc si dobiciem go, napiera dalej, uderzajc tarcz drugiego orka. Zderzyli si z takim impetem, e Bruenorowi zadzwoniy zby. Krasnolud odbi si i potrzsn energicznie gow. Odruchowo zamachn si przed sob toporem, sdzc, e ork zaatakowa. Trafi jednak wycznie w powietrze, a gdy odzyska zmysy, rozejrza si i zobaczy, e ork nie znis uderzenia tak dobrze jak on. Stwr siedzia, wychylony do tyu na sztywnych rkach, koyszc gow z boku na bok. Bruenor uzna, e to niesprawiedliwe, lecz wojna nigdy nie bya sprawiedliwa. Zaszarowa wic naprzd obok orka, zwalniajc jedynie po to, by rozpata toporem czaszk stwora. *** Zacieko szturmu zbia Drizzta z tropu. Gdy tylko oddali si od grupy, ktr zawrci, pomkn w d stromym zboczem i wtedy po raz pierwszy dostrzeg szarujcych orkw. Bez trudu ich omin, lecz gdy udao mu si wydosta z niecki i skierowa w stron Pycizn, czoo nacierajcych si byo ju daleko przed nim. Zobaczy w oddali troje przyjaci, uciekajcych z powrotem do miasteczka. Ujrza, e Catti-brie drasna strzaa, i westchn z ulg, gdy pod eskort Wulfgara i Regisa znalaza si za silnymi murami. Ukryty w koronie drzewa obserwowa, jak horda orkw przelewa si tu obok. Wiedzia, e nie uda mu si wrci do miasteczka i przyczy do obrony. Grupa orkw przechodzia pod nim, on za zastanawia si, czy nie skoczy midzy nich i nie rozsieka ich na kawaki. Pozosta jednak na drzewie, blisko pnia. Pomyla, e ci orkowie, ktrym teraz daruje ycie, mog w przyszoci zabi ktre z jego przyjaci, lecz natychmiast odepchn od siebie t myl, by go nie rozpraszaa. Wybr by oczywisty mg albo doczy do walki, albo wykorzysta j,

by pozna prawd o przeciwnikach. Drow przyjrza si przelewajcym si pod nim szeregom orkw, szarujcych prosto na Pycizny. Co udaoby mu si zrobi, gdyby zdecydowa si na atak? Ilu zdyby zabi, nim sam poegnaby si z yciem? Nie, Drizzt musia ufa, e jego przyjaciele i mieszczanie utrzymaj miasto. Musia wierzy, e zdoaj odeprze natarcie. Mia tylko nadziej, e nie jest to jeszcze gwne uderzenie, a jedynie prba przed ostateczn rozgrywk. Gdy ostatnia cz hordy mina drzewo, na ktrym siedzia Drizzt, drow zeskoczy lekko na ziemi i pobieg na wschd, poruszajc si wzdu tylnych szeregw gwnej czci wrogich si. *** Wulfgar ledwo mg ju unosi rce, tak wiele zamachw wykona, tak wielu orkw wyrzuci, lecz napiera z caych si i rzuca si na kadego, kto wspi si na wschodni mur. Krew pyna z tuzina ran Wulfgara i Regisa, ktry walczy dzielnie, nawet jeli mniej skutecznie, u jego boku, posugujc si buzdyganem i klejnotem. Gdy grupa czterech orkw jednoczenie przelaza przez blanki, Wulfgar popatrzy na prawo, szukajc Catti-brie, lecz jej tam nie znalaz. Przeraony, wyjrza przez mur, i ta chwila nieuwagi niemal drogo by go kosztowaa. Niemal, bo nagle przemkna obok niego strzaa, muskajc orka i trafiajc z olepiajcym byskiem w kamie. Wulfgar zerkn przez rami, odczuwajc ulg na widok Catti-brie, ktra obja nowe stanowisko na czubku samotnej wiey. Catti-brie wystrzelia kolejny pocisk i ponuro skina Wulfgarowi gow. Odwrci si i potnym ciosem mota odrzuci w dal atakujcego orka, po czym ruszy na pomoc Regisowi, na ktrego natar wanie potny potwr. Grony stwr zatrzyma si jednak nagle, wpatrzony w wirujcy rubin. Wulfgar przedziera si naprzd, pchniciem barku przerzucajc najbliszego orka z powrotem przez mur, lecz w zamian otrzymujc piekce uderzenie pak innego. Stkajc z blu, przyj na przedrami kolejny cios, lecz otoczy rk bro i wyszarpn j z doni zaskoczonego orka. Stwr prbowa go ugry, lecz Wulfgar uderzy go czoem, miadc mu nos i oszaamiajc go na tyle, by go od siebie odtrci. Widzc, e stwr straci rwnowag, puci pak i chwyci orka za brudn skrzni, wyrzucajc go za mur. Odwracajc si do orka, ktrego Regis zauroczy, Wulfgar znw zerkn na wie, skd Cattibrie i paru innych ucznikw wypuszczao strza za strza w motoch za murem. Przystan, zauwaajc tam jeszcze jedn osob. By to stary czarodziej Withegroo. Mczyzna piewa i wymachiwa rkami.

amie si! dobieg krasnoludzki okrzyk z dziedzica poniej. Wulfgar szybko zerkn w tamt stron i ujrza, jak Bruenor oraz jego ziomkowie przebiegaj po orkach na dziedzicu, spieszc, aby wzmocni bram. Ktem oka dostrzeg may pomie, niewielk kul ognia, ktra z wdzikiem opada za mur. Poczu fal gorca, gdy eksplodowaa. Szok wyrwa z transu orka stojcego przed Regisem i zanim nizioek zdy zareagowa, stwr rzuci si prosto na niego. Pisnwszy rozpaczliwie, Regis spad na dziedziniec. Wulfgar skoczy na orka, rzucajc go na kamienie pod sob. Lec pyskiem do dou, stwr zdoa podeprze si na okciach, lecz Wulfgar chwyci go oburcz za gow. Ryknwszy wciekle, uderzy ni w kamienie tarasu, a potem jeszcze raz, i jeszcze, nawet gdy ork przesta si ju opiera, a jego czaszka zamienia si w krwaw miazg. Jeszcze raz podnis rk do ciosu, gdy kto chwyci go za rami. Wulfgar obrci si ze zoci, lec? uspokoi si, gdy ujrza przed sob Bruenora. Uciekli, chopcze wyjani krasnolud. I sdz, e ten tutaj nie bdzie ju nam sprawia kopotw. Wulfgar podnis si, po raz ostatni szturchajc orka. A Regis? spyta bez tchu. Bruenor wskaza na dziedziniec. Nizioek siedzia w jego poowie, cho nie wydawa si wiadom tego, co dzieje si wok niego. Mia zakrwawiony bok, a kilku krasnoludw krztao si wok jego ran. Zao si, e go boli powiedzia ponuro Bruenor.

25 NIZIOEK W POTRZASKU Mia wraenie, jakby obudzi si ze snu, z bardzo zego snu. Czu skurcz w boku i w dole brzucha, ale nie cierpia. Przypomnia sobie wydarzenia ostatniego wieczoru przede wszystkim miecz orka, ktry wbija si w jego wntrznoci i szerzej otworzy oczy. Pamita, e prbowa odskoczy i niemal natychmiast straci rwnowag, spadajc z muru... Regis odruchowo pomaca si po potylicy ten upadek by naprawd bolesny! Kiedy si jednak nad tym zastanowi, ocali mu zapewne ycie. Gdyby sta plecami do blankw, bez wtpienia zostaby przebity na wylot. Opar si na okciach, rozgldajc si po maym alkierzu chatki w Pyciznach. wiato byo przytumione, na zewntrz zapewne zapada ju noc. y i lea w wygodnym ku, a jego rany zostay opatrzone. Odparli szturm orkw. Zalewajca Regisa fala nadziei znika jednak, gdy cinity przez giganta gaz uderzy w jaki pobliski budynek. Trzeba mie pecha, eby przey tylko po to, by nastpnego dnia znowu walczy mrukn pod nosem. Prbowa wyle z ka, krzywic si przy kadym ruchu, lecz zatrzyma si, gdy za cian usysza znajome gosy. Przynajmniej tysic powiedzia cicho Drizzt. Kolejny gaz wstrzsn miasteczkiem. Moemy si przez nich przebi odrzek Bruenor. Regis mg sobie wyobrazi, jak Drizzt potrzsa gow w ciszy, jaka nastpia. Nizioek wypez z ka i podszed do drzwi, ktre byy leciutko uchylone. Zajrza do pomieszczenia obok i ujrza czworo swych przyjaci siedzcych wok maego stou; pomidzy nimi palia si pojedyncza wieca. Tym, co najbardziej uderzyo nizioka, bya liczba banday, jakimi owinity by Wulfgar. Mczyzna zebra nieze cigi, utrzymujc mur. Nie moemy pj na pnoc ze wzgldu na parw odpar w kocu Drizzt. Poza tym, za nim czekaj giganci dodaa Catti-brie. Przynajmniej kilku zgodzi si drow. Wicej, jak sdz, bowiem bombardowanie cignie si bez przerwy ju od paru godzin. Nawet giganci si mcz, a czasami musz pj po nastpne gazy. Ba, nie robi duo szkd mrukn Bruenor. Wicej ni mylisz odrzeka Catti-brie. Teraz celuj specjalnie w wie Withegroo. Z tego, co syszaam, trafili j tuzin razy w cigu ostatniej godziny. Czarodziej pokaza si w ostatniej bitwie z kul ognist stwierdzi Drizzt. Skupi si teraz na nim.

C, jest wic nadzieja, e moe rzuci czym wicej ni tylko jedn kul ognist powiedziaa Catti-brie. Jest nadzieja, e wszyscy bardziej si postaramy zawtrowa Wulfgar. Siedzieli przez kilka chwil w milczeniu, z ponurymi minami. Regis obrci si i opar ciko o cian. Czu prawdziw ulg, e Wulfgar yje i najwyraniej nie straci duo krwi. Obawia si, e barbarzyca zgin, prbujc go ratowa. Odkd walczyli z bandytami na drodze w Dolinie Lodowego Wichru, Regis cigle prbowa si dopasowa, znale sposb, by opanowa swj lk przed niebezpieczestwem i przyda si swym przyjacioom. Udao mu si to lepiej ni ktrekolwiek z nich si spodziewao, szczeglnie w walce przy wiey straniczej w Grzbiecie wiata, na ktr napady ogry. Tak naprawd Regis by dumny ze swych ostatnich wyczynw. Odkd zosta ranny w bark, gdy jego przyjaciele wyprawili si, by zawie Krysztaowy Relikt Cadderlyemu, zacz nieco inaczej postrzega swoje miejsce w wiecie. Dotd zawsze szuka atwych metod i tak naprawd chcia tak robi, ale teraz nie pozwalao mu na to poczucie winy. Wtedy przyjaciele go ocalili, a potem jeszcze przewdrowali przez p wiata, aby uratowa go z ap paszy Pooka, i przez wiele lat cignli go za sob, czsto dosownie. Tak wic ostatnio prbowa znale jaki sposb, by sta si dla nich cenniejszym sojusznikiem, by odpaci im za wszystko, co dla niego uczynili. Nigdy jednak Regis nie wierzy, e to szczcie bdzie trwa wiecznie. Powinien by zgin na szczycie tej wiey w Grzbiecie wiata, daleko na zachodzie, i powinien by zgin na murze w Pyciznach. Zastanawiajc si nad tym, niewiadomie przesun donie na ranny brzuch. Obrci si i znw popatrzy na swych czworo przyjaci, prawdziwych bohaterw. Tak, ale to przecie jego nieli na ramionach mieszkacy Dekapolis po klsce Akara Kessela. To przecie on osign potn pozycj po upadku Pooka, cho tak szybko zaprzepaci t moliwo. Tak, to o nim mieszkacy Pnocy mwili jako o jednym z towarzyszy... Tyle e obserwujc swoich przyjaci, odkry prawd. W gbi serca nie mg jej zaprzeczy. To oni byli bohaterami, nie on. On by jedynie beneficjentem wspaniaych przyjaci. Kiedy znw wsucha si w rozmow, uwiadomi sobie, e pozostali omawiali alternatywne plany walki, zastanawiajc si nad moliwoci ewakuacji mieszkacw miasteczka lub posaniem po pomoc na poudnie. Nizioek wzi gboki oddech, po czym wyszed ze swego pokoju, gdy Bruenor mwi akurat do Drizzta: Nie moemy sobie pozwoli na utrat nawet jednego wojownika, elfie. Ani twojego kota.

Pwent jest zbyt daleko. Nawet gdyby zdoa tam dotrze, wrciby tylko po to, by posprzta ciaa. Ale nie widz sposobu, eby wyprowadzi z Pycizn setk wieniakw i uciec na poudnie odpar drow. Przerwa, by popatrze na Regisa, podobnie jak pozostali. Wstae! krzykn Bruenor. Catti-brie podniosa si z fotela i podesza, by podprowadzi Regisa do siedziska, lecz nizioek, ktrego jeszcze bola bok, wola nie nadwera mini przy siadaniu. Wstaem odpowiedzia Bruenorowi. Skrzywi si, gdy to mwi, lecz machn rk do Catti-brie, wskazujc jej, by usiada. Jeste twardszy ni na to wygldasz, Regisie z Samotnego Lasu oznajmi Wulfgar. Podnis dzban w toacie. I mam szybsze nogi odpar Regis z porozumiewawczym umiechem. Nie sdzisz chyba, e mj upadek z muru nie by celowy, prawda? Sprytny wybieg! zgodzi si Wulfgar i wszyscy przyjaciele si rozemiali. Jednak ich wesoo trwaa krtko. W adnym wypadku nie przekonamy ludzi z Pycizn, by podyli za nami wtrcia Cattibrie, gdy rozmowa wrcia na aktualne tory. Zamierzaj utrzyma miasto. Wierz w swoje moliwoci, a jeszcze bardziej w umiejtnoci maga. Obawiam si, e wierz w to a za bardzo powiedzia Drizzt. Siy wroga s znaczne, a bombardowanie gigantw moe si cign caymi dniami. W kocu w grach na pnoc od Pycizn nie brakuje gazw. Ale te kamienie nie robi wiele szkd spiera si Bruenor. Wszystko mona naprawi. Pewien mieszczanin zgin dzi, zmiadony gazem odpowiedzia Drizzt. Kolejnych dwch zostao rannych. Nie moemy sobie pozwoli na takie straty. Regis cofn si lekko i pozwoli pozostaej czwrce gawdzi o przygotowaniach do obrony. Pomys schowania gowy i wystawienia topora, jak to uj Bruenor, wyda mu si najbardziej obiecujc strategi, lecz pamitajc zacieko ataku orkw, nizioek nie by pewien, czy si z tym zgadza. Giganci nie przeszli przez parw, a jednak orkowie niemal pokonali mur, za poudniowa brama pka pod naporem wrogw. Podczas gdy siy ludzi i krasnoludw bd sabn, orkowie bd uzupenia braki w swych szeregach i ich liczba zapewne jeszcze wzronie. Regis zna te stworzenia i wiedzia, e inne szybko przybd na wezwanie, jeli uznaj, e zwycistwo przyjdzie im z atwoci i przyniesie sowite upy, tak jak w tym przypadku. W ostatniej chwili Regis ugryz si w jzyk, by nie oznajmi, e przejmuje inicjatyw i opuszcza Pycizny, kierujc si na poudnie, e znajdzie drog do Pwenta oraz pozostaych

i wrci wraz z krasnoludzk armi. Przynajmniej tyle by winien swym przyjacioom. Nie przyzna si jednak, bo szczerze mwic ju sama myl, e mgby przekrada si wrd krwioerczych orkw, przyprawiaa go o dreszcz. Wolaby zgin u boku przyjaci ni tam, a jeszcze gorsze ni mier byoby wizienie orkw. Jakie tortury znaj te bestie? Regis zadra wyranie, a Catti-brie dostrzega to i popatrzya na niego z zaciekawieniem. Troch mi zimno wyjani. Pewnie dlatego, e stracie duo krwi rzek Drizzt. Wracaj do ka, Pasibrzuchu powiedzia Bruenor. Zatroszczymy si, eby by bezpieczny. Tak, zaduma si Regis, i myl ta sprawia, e si skrzywi. Zatroszcz si, eby by bezpieczny. Zawsze si troszczyli, eby by bezpieczny. *** Wiedzieli, e drugi szturm nastpi wkrtce po zachodzie soca. S zbyt cicho powiedzia Bruenor do Drizzta. Stali we dwch na pnocnym murze, wygldajc na parw, w ktrym wczeniej obozowali giganci. Odpoczywaj przed atakiem, bez wtpienia. Giganci si nie zbli stwierdzi Drizzt. Nie, gdy trzymaj si jeszcze fortyfikacje. Nie stawi czoa byskawicy czarodzieja, mogc bezpiecznie atakowa z oddali. Zupenie bezpiecznie? spyta chytrze Bruenor, bowiem wraz z Drizztem przedyskutowali wanie t kwesti i doszli do wniosku, e Drizzt powinien wyj i przenie walk na teren gigantw, a przynajmniej zakci ich bezustanne bombardowanie. Teraz drow si waha, a Bruenor wiedzia dlaczego. Bez wtpienia przydaby si tutaj powiedzia krasnolud. Drizzt przyjrza mu si z zaciekawieniem. Ale utrzymamy si bez ciebie doda Bruenor. W to te nie wtp. Id i dorwij ich, elfie. Utrzymaj te cholerne gazy z dala od naszych gw i zostaw nam maych orkw. Drizzt popatrzy na pnoc i wzi gboki oddech. A teraz pewnie zadajesz sobie mnstwo pyta, co? stwierdzi Bruenor. Mylisz, e moe mylie si co do swojej decyzji, e pjdziesz tam sam, bez Catti-brie. Mylisz, e wszystko, co robisz, jest ze. Ale wiesz, e jest inaczej, elfie. Wiesz, co nam grozi, i wiesz, e my take wolelibymy sta przy twoim boku. A jednak uwaasz, e musz i, jak postanowilimy dokoczy za krasnoluda Drizzt z szerokim umiechem. Jeli nie zatrzymamy albo chocia nie spowolnimy gigantw, wkrtce nie bdzie ju Pycizn

odpowiedzia krasnolud. To do proste. Jeste jedynym, ktry moe przedosta si przez parw na tyle szybko, by co zmieni, pomimo tego, co Catti-brie mwi na ten temat. Na wzmiank o Catti-brie Drizzt odwrci si lekko i zerkn przez rami na szczyt podniszczonej wiey Withegroo, gdzie staa kobieta z ukiem w doni, wygldajc za blanki. Spojrzaa w d na Drizzta i podchwycia jego wzrok. Pomachaa mu. To nie potrwa dugo obieca drow Bruenorowi, odpowiadajc salutem na pozdrowienie Catti-brie. Odejdziesz na tak dugo, ile bdzie trzeba sprostowa Bruenor. Myl, e jeli zdoasz utrzyma gigantw z dala od nas na nastpn walk, a my obronimy mury, orkowie dadz za wygran lub rozprosz si, a wtedy my przebijemy si przez ich szeregi i uciekniemy na poudnie. A przynajmniej polecie paru gocw z wieciami dla Thibbledorfa Pwenta doda Drizzt. Dagnabbit wanie nad tym pracuje zapewni go Bruenor, mrugajc okiem i przytakujc. Krasnolud nie musia mwi nic wicej. Obydwaj znali prawd. Pycizny musiay przetrzyma kilka nastpnych szturmw. Kiedy krawd soca opara si o horyzont na zachodzie, Drizzt przedosta si przez mur Pycizn, omijajc pnocn bram, jako e spodziewa si, i bdzie obserwowana. Zelizgn si obok szerszej wiey straniczej w pnocno-zachodnim rogu miasteczka i ruszy przed siebie, bezszelestnie przelizgujc si od gazu do gazu, od krzaka do krzaka, peznc na brzuchu przez otwarty teren. Dotar na skraj parowu i tam zaczeka. Zapada zmierzch. Z poudnia sysza odgosy kotujcych si orkw i zgrzyt gazw przeciganych przez gigantw ledwie kilkaset metrw od jego pozycji, po drugiej stronie wwozu. Szczelniej owin si paszczem i zamkn oczy, pograjc si w medytacji. Nie mia najmniejszego pojcia, jak przeszkodzi gigantom, cho wanie tego tak desperacko pragnli jego przyjaciele. Sama myl o towarzyszach, ktrych zostawi za sob, przerwaa jego koncentracj i sprawia, e zerkn przez rami na miasteczko. Nie mg pozby si z pamici obrazu poegnania z Cattibrie. Id poprosia go wczeniej tego dnia, gdy spierali si o ten pomys. To byo wszystko, co powiedziaa, lecz Drizzt wiedzia, e towarzyszyy jej wtedy ponure przeczucia, tak jak jemu teraz... Musieli jednak utrzyma miasteczko bez wzgldu na koszty i dlatego postanowili si rozdzieli. Drizzt nie mg nie myle o tym, czy jeszcze kiedykolwiek zobaczy ktre ze swoich przyjaci. Drow opar czoo o ziemi i znw zamkn oczy. Nie ba si przynajmniej nie o siebie lecz widzia siy orkw i wiedzia, e po drugiej stronie czeka kilku gigantw. Ta banda bya zorganizowana, zdeterminowana i przewyszaa ich liczebnie. Czy to oznaczao koniec jego

ukochanej druyny? Drizzt unis gow i potrzsn gow, odrzucajc od siebie t myl. Przy okazji przypomnia sobie innych pokonanych wrogw. Legowisko verbeegw, walki o odzyskanie Mithrilowej Hali, szaleczy pocig ulicami Calimportu, aby ocali Regisa. A przede wszystkim wojn z armi Menzoberranzan, w obronie Mithrilowej Hali. Wtedy mroczny elf nie mg nawet czerpa siy z dawnych zwycistw. Celowo przywoa do siebie to wspomnienie, by doda sobie wiary w moliwo powodzenia misji. Soce schowao si ju za zachodnim horyzontem. Drow przeszed na skraj parowu i zelizgn si w d po skaach niczym cie. *** Zaczo si niemal tak samo, jak szturm zeszej nocy. Gazy gigantw spaday na miasteczko, a rozszalaa horda orkw nacieraa od poudnia. Obrona rwnie przyja podobn strategi, Wulfgar zajmowa si obron blankw, a krasnoludy Bruenora wzmacniay bram. Tym razem jednak Bruenor walczy u boku barbarzycy oraz Regisa, ktry pomimo rad przyjaci namawiajcych go, by jeszcze odpocz, nawet nie chcia sysze o leeniu. Na wiey za murem Catti-brie posaa w kierunku orkw pierwsze strzay, z jednej strony, by przerzedzi szeregi wroga, z drugiej, by nieco rozjani mrok i pozwoli pozostaym oszacowa siy przeciwnikw. Kiedy orkowie znaleli si zaledwie pidziesit metrw od muru, inni ucznicy wypucili kolejne pociski. Bya to druzgocca salwa, wzmocniona jedn z kul ognistych Withegroo. Wielu orkw zgino, lecz reszta napieraa, podbiegajc do podstawy muru i rzucajc kotwiczkami lub ustawiajc drabiny. Jedna grupa pochwycia taran i napara prosto na bram. Pocztkowy atak niemal j rozbi. Bruenor, Regis i Wulfgar przywitali pierwsz inwazj na blanki. Dwch orkw wspio si na mur, a Wulfgar chwyci jednego, gdy przeazi na drug stron, podnis go wysoko i cisn nim z powrotem na zewntrz, tak e spadajc, stwr zabra ze sob jednego z podajcych za nim kamratw. Bruenor obra odmienn taktyk i rzuci si na drugiego orka w chwili, gdy ten ju si wyprostowa. Krasnolud wykona fint od gry i pochyli si nisko, uderzajc orka barkiem w kolana i podnoszc go pionowo, po czym zrzuci stwora na dziedziniec, gdzie czeka Dagnabbit i inne krasnoludy. Bruenor wyprostowa si, a Regis sprbowa do niego podbiec, lecz nastpny ork wspi si na cian i rozdzieli przyjaci. Bruenor zamachn si toporem, powalajc stwora na ziemi, a jednoczenie odepchn tarcz kolejnego, ktry ju przekada nog przez mur. Regis prbowa pomc, ale czciej uchyla si przed zamachami bezustannie tncego topora

Bruenora ni przed broni orkw. W kocu odwrci si w stron Wulfgara i zauway, e barbarzyca wpad w bitewny sza i bez opamitania siecze wkoo Aegis-fangiem, dodatkowo barkiem spychajc w d przeacych przez blanki orkw. Regis podskakiwa rozpaczliwie, starajc si trafi w kocu jakiego orka, za kadym razem jednak jego przyjaciele okazywali si szybsi i sprztali mu okazj sprzed nosa. Jeden z orkw pokona mur szybciej ni inni. Wulfgar, ktrego mot trafi wanie innego z prawej strony, unis rk i uderzy go na odlew, ale stwr si tylko zatoczy. Chwil pniej zapa rwnowag i odwrci si, by zaatakowa barbarzyc, ale Regis pochyli si nisko, tnc go przez kostki i przewracajc. Przebiegy nizioek otrzyma jednak wicej ni wytargowa, bowiem ork zahaczy go stop i zabra ze sob na przejadk. Nie chcc znw przeywa upadku, Regis puci swj may buzdygan i zapa si desperacko krawdzi muru. Pasibrzuch! usysza krzyk Bruenora i jego najgorsze obawy si ziciy. Wiedzia, e bdzie odwraca uwag przyjaci, naraajc ich przy tym na niebezpieczestwo. Walczcie dalej! odkrzykn nizioek. Puci si, spadajc trzy metry w d. Wyldowa koziokujc, aby zagodzi impet upadku, lecz niemal zemdla, gdy przetoczy si po rannym boku. Znalaz si nieco na zachd od poudniowej bramy i ujrza, e lada chwila wrota pkn. Zapa upuszczony buzdygan i popatrzy w bok na krasnoludw o pospnych twarzach. Zda sobie spraw, e si im nie przyda. Wiedzia, co musia zrobi. Wiedzia o tym, odkd usysza, jak jego przyjaciele mwili, e nie mog sobie pozwoli na utrat takiego wojownika jak Drizzt. Regis obrci si i pobieg do zachodniego muru. Usysza, jak Dagnabbit wrzeszczy za nim Stj!, lecz zignorowa go, wdrapa si na cian i skrci na szczycie ku pnocy. Wkrtce by ju na blankach w pnocno-zachodnim rogu fortyfikacji, w tym samym miejscu, przez ktre wczeniej wyszed Drizzt. Wzi gboki oddech i popatrzy za siebie oraz w gr, gdzie ujrza wpatrujc si w niego z niedowierzaniem Catti-brie. Zasalutowa jej, a nastpnie przerzuci nogi przez mur. *** Nie jestem wywoywaczem jkn Withegroo, rzuciwszy kul ognist. Kilku orkw zgino, lecz niestety zgrzybiay czarodziej nie wcelowa tam, gdzie zamierza, wic jedynie chwilowo opni szturm. Wychyli si przez poudniow krawd szczytu wiey, obok Catti-brie oraz trzech innych ucznikw, i obserwowa przebieg bitwy. Nie dysponowa wieloma skutecznymi czarami, wiedzia

wic, e musi starannie je wybiera. Ujrza wyom w obronie w poudniowo-wschodnim murze, gdzie orkowie wdarli si na blanki i zeskakiway na dziedziniec poniej, i omal nie rzuci w ich kierunku jednej z dwch przygotowanych byskawic. Wstrzyma jednak atak, widzc, jak krasnoludy z Mithrilowej Hali podbiegaj tam i miad potwory. W chwili gdy stary czarodziej odetchn swobodniej, ujrza kolejny wyom, dwch orkw wspinajcych si na parapet w poudniowo-zachodnim rogu umocnie. Ci nie zeskoczyli od razu, lecz podnieli cikie uki. Withegroo podziurawi jednego jak sito, machajc palcami i posyajc w stwora szereg magicznych pociskw, ktre poparzyy go i obaliy na kamienie. Jego towarzysz podnis uk w stron szczytu wiey i strzeli niemal bez celowania. Zanim Withegroo zdy odpowiedzie drugim czarem, Catti-brie wymierzya w orka i strzelia, a jej magiczna strzaa rzucia go na ziemi. Czarodziej poklepa Catti-brie po ramieniu, a ona tylko skina gow i umiechna si z wdzicznoci. Nie byo czasu na bardziej wylewne podzikowania. Zbyt wielu orkw pojawio si ju na murze. Od wschodu i zachodu rozlegay si potne skowyty to druga fala orkw ruszya do ataku, prowadzona przez dowdcw jadcych na worgach. Deszcz gazw zgstnia, teraz spaday po dziesi na raz. Pycizny zadray pod wpywem kolejnego uderzenia w poudniow bram. Zawias rozwar si i jedno z podwjnych skrzyde wrt otworzyo si do wewntrz. *** Pokona stromy i kamienisty parw moliwie jak najszybciej, skaczc z kamienia na kamie i peznc na czworaka. Gdy wspi si po pnocnym zboczu, przystan, by popatrze do tyu na Pycizny. Zrozumia, e jego przypuszczenia co do gigantw byy suszne. Zjawio ich si tu wicej ni piciu zapewne przynajmniej dwa razy tylu. Od pocztku pierwszego szturmu wymieniali si w rzucaniu gazami, zachowujc siy. Jednoczenie dziaao dwch lub trzech. Teraz jednak, gdy szturm si nasili, oni rwnie zwikszyli wysiki. Bombardowanie odbijajce si echem za Drizztem DoUrdenem byo druzgocce. Drizzt czu dotkliwy bl na myl, e jego przyjaciele znajduj si w tym miasteczku. Otrzsn si z tych ponurych rozwaa i ruszy dalej, wspinajc si po skalistym zboczu z t sam zwinnoci, ktra pozwolia mu porusza si po Podmroku. Przez jego umys przemykay rne pomysy, lecz w kocu udao mu si skoncentrowa. Zastanawia si tylko, jak podj walk z tak przeraajc liczb gigantw i jak odwrci ich

uwag, by zapewni przyjacioom i innym dzielnym obrocom Pycizn przynajmniej troch wytchnienia? Ledwie wspi si na krawd parowu, ujrza piramid gazw oraz dziewiciu gigantw. Wycign z sakiewki magiczn figurk i wezwa panter. Poleci jej, by pobiega na pnoc i czekaa na jego sygna. Drizzt sign po sejmitary, po czym zerkn w ty na Pycizny. Zastanawia si, czy istnieje sposb, dziki ktremu mgby wydosta stamtd przyjaci, lecz szybko uwiadomi sobie, e nawet gdyby Bruenor, Wulfgar, Catti-brie oraz Regis byli przy nim, starcie z tym przeciwnikiem przerosoby nawet ich umiejtnoci. Dziewiciu gigantw i to nie powszechniejszych oraz znacznie mniej gronych wzgrzowych, lecz dziewiciu przebiegych i potnych gigantw lodowych. Drizzt zmieni szacunki, gdy ujrza kolejnego. Gigant szed w stron pozostaych, niosc wypchany worek, ktry musia by wypeniony gazami. Drizzt zastanawia si, czy udaoby mu si przeprowadzi przez parw krasnoludy i do spki z nimi przygotowa odpowiednie pole do walki z gigantami. Rozmylajc nad tym, uwiadomi sobie, e to szalestwo, bo nigdy nie zdoaby sprowadzi tu swych sojusznikw w tak krtkim czasie, i do tego bezszelestnie. Wzi gboki oddech i zmusi si do koncentracji na aktualnym zadaniu. Odruchowo sign po sejmitary, lecz zostawi bro w pochwach. Ju raz udao mu si oszuka lodowych gigantw... Sta! krzykn, podchodzc do ich obozowiska. Kolejny wrg pokaza si na pnoc i zachd std! Giganci wpatrywali si w niego z niedowierzaniem. Niektrzy popatrzyli po sobie i Drizzt wyranie widzia wtpliwoci na ich twarzach. To druga grupa krasnoludw! krzykn Drizzt, wskazujc na pnocny zachd. Id na pomoc Pyciznom, a jestem pewien, e nie dowiedzieli si jeszcze o waszej obecnoci tutaj. Ilu ich jest? spytaa gigantka. Drizzt zauway, e niektrzy z pozostaych wycignli rce po gazy. Czterdziestu rzuci, bardzo starajc si nada gosowi pozory zdenerwowania. Czterdziestu powtrzy jeden z gigantw, a Drizzt wyranie usysza ironi jego tonu. Wiedzia ju bez cienia wtpliwoci, e ten podstp si nie powiedzie. Nie tym razem. Drizzt ruszy, zanim zasypaa go lawina gazw, i tylko refleks uchroni go przed zmiadeniem. Przyzwa kul ciemnoci, oddalajc si od piramidy kamieni, po czym pobieg prosto na bardziej skalisty i nierwny teren. Poowa gigantw podja pocig. Pozbywszy si wszelkich nadziei na powodzenie, Drizzt zanurzy si w swoim umyle i przywoa do dziaania instynkt. Wyczuwa ruchy gigantw, zanim je ujrza, i przewidywa posunicia swych wrogw.

Skrci w lewo i obok przemkn gaz ktry pozbawiby go ycia, gdyby nie zboczy z drogi. Skrcajc z powrotem w prawo, wlizgn si w wski przesmyk midzy dwoma skalnymi cianami, przywoa kolejn kul ciemnoci, po czym podskoczy i wdrapa si na cian po prawej, przetaczajc si za wystajc gra. Wiedzia, e nie moe siedzie i czeka. Nie chodzio przecie tylko o to, by uciec przed pocigiem, zgodnie z instynktem samozachowawczym. Musia powstrzyma bombardowania gigantw, a przynajmniej je opni, tak wic gdy ostatni ze cigajcej go pitki gigantw przebieg obok, Drizzt rzuci si w przeciwn stron, zdoawszy po drodze ci go przez grzbiet. Gigant zawy, a jego towarzysze odwrcili si, by ruszy za drowem. Drizzt przywoa Guenhwyvar. Rozpocza si dzika gonitwa midzy skalistymi zboczami, majca trwa przez ca noc. *** Orkowie wlali si przez zniszczon bram niczym woda, wypeniajc kad szczelin i paajc dz walki. Z wysoka dobiega pierwsza i najbardziej druzgocca odpowied, olepiajcy strumie byskawicy, ktra przemkna obok zaskoczonej Catti-brie i przeleciaa tu pod nosem zdziwionych krasnoludw z Mithrilowej Hali, aby w mrowiu bkitnych wyadowa eksplodowa na metalowych wrotach. Wielu orkw pado, inni byli oszoomieni, jeszcze inni olepieni, a gdy Dagnabbit i Tred poprowadzili szar, aby zabezpieczy bram, okazali si atw zdobycz. Moty grzmociy, a topory sieky. Wrd kwikw przeraonych orkw raz za razem trzaskay pkajce koci. Brama nadal bya otwarta i napr potworw nie sab. Nowo przybyli orkowie szerokim ukiem omijali poparzonych, dymicych kamratw i szarowali na krasnoludw. Z wiey Catti-brie posaa grad strza midzy rozbite wrota, w nadcigajcych orkw, lecz tu moga si zaangaowa w walk tylko na chwil, bo jej gwnym zadaniem bya obrona muru, gdzie Wulfgar, Bruenor oraz garstka mieszkacw Pycizn odpieraa mrowie wygodniaych napastnikw. Krasnolud i barbarzyca szybko przebili si plecy w plecy nad rozbit bram. Obrcili si; Wulfgar stan twarz w stron muru, a Bruenor spoglda na dziedziniec. Catti-brie obserwowaa ich z zaciekawieniem, po czym, gdy Bruenor poklepa Wulfgara po szerokich plecach, zrozumiaa, o co im chodzio. Z okrzykiem klanu Battlehammer, krasnolud majcy wkrtce zosta dziesitym krlem Mithrilowej Hali zeskoczy z wysoka prosto midzy rojcych si orkw.

Bruenorze szepna pobielaymi wargami, bo niemal natychmiast znikn w kotujcej si zgrai, jakby wskoczy w rodek wiru wodnego. Catti-brie natychmiast otrzsna si z odrtwienia i zerkna na Wulfgara, ktry broni si na murze z niesabncym uporem. Wystrzelia raz i drugi, za kadym razem trafiajc jednego orka z grupy, ktra prbowaa przedosta si na blanki. Bolaa j do i ledwo moga naciga ciciw, lecz wiedziaa, podobnie jak Wulfgar, e musz odeprze to natarcie. Znw strzelia, krzywic si z blu i zastanawiajc si, co by byo, gdyby chybia. *** Ukry si za gazem, modlc si, by orkowie zaangaowani w walk nie dostrzegli jego drobnej sylwetki przeacej przez mur. Pochyli si niej, trzsc si z przeraenia, gdy jadcy na worgach orkowie przemknli obok, z lewej i prawej, a jeden z nich przeskoczy nawet nad kamieniem, za ktrym schowa si Regis. Nizioek mg jedynie mie nadziej, e wylizgnie si std niepostrzeenie, korzystajc z zamieszania, jakie rozpta si, gdy orkowie dotr do fortyfikacji. Wygldao na to, e mu si uda, bo zbliywszy si do muru, jedcy worgw rozdzielili si, wycigajc uki i strzelajc na lepo za cian. Regis podkuli pod siebie nogi i zacz si podnosi. Usysza warczenie i zastyg w bezruchu. Obrci si powoli i niecay metr od swej twarzy ujrza obnaone ky worga. Ork na jego grzbiecie mia nacignity uk i mierzy prosto w czaszk Regisa. Przyniosem to! wydysza Regis, podnoszc rubin i wprawiajc go w ruch wirowy. Jednoczenie zasoni si rozpaczliwie woln rk, gdy kapica paszcza worga zbliya si do jego twarzy. *** Zdmuchn ich z muru! oznajmi z wciekoci Withegroo, gdy kolejny z jego obywateli upad pod naporem wroga daleko na lewo od Wulfgara. Czarodziej zamacha rkami, przygotowujc si do rzucenia drugiej byskawicy. Wygldao na to, e Pycizny jej potrzebuj. Gaz trafi w szczyt wiey i przemkn po nim, wpadajc od tyu na nogi Withegroo i przyciskajc go do wzniesionej krawdzi. Catti-brie i pozostali ucznicy podbiegli do niego, gdy zacz si osuwa, krzyczc z blu.

Wicej gazw trafio w wie. Giganci najwyraniej okrelili dobrze odlego, tak wic budowla trzsa si raz za razem. Kolejny kamie przemkn przez szczyt, uderzajc o cian obok lecego czarodzieja. Nie utrzymamy wiey! krzykn jeden z ucznikw. Mczyni wycignli Withegroo spod wicego go gazu i delikatnie go podnieli. Chod tu! krzykn jeden z nich do Catti-brie. Zignorowaa go i zachowaa pozycj, koncentrujc wzrok na Wulfgarze, ktry desperacko jej teraz potrzebowa. Miaa jedynie nadziej, e aden gaz nie uderzy za ni i nie powali jej w podobny sposb jak czarodzieja. *** Wznoszc okrzyki na cze Mithrilowej Hali i klanu Battlehammer a jeden samotny i potny gos wywrzaskiwa imi utraconego brata oraz nazw Cytadeli Felbarr krasnoludy spotkay si z orkami wlewajcymi si przez bram oraz schodzcymi z murw. Utrzymay przy tym formacj w ksztacie klina, ktr Dagnabbit skierowa ku ich wojowniczemu krlowi. Wyszczerbiony topr Bruenora macha na lewo i na prawo. Kiedy krasnolud zeskoczy z muru, przyj kilka ciosw, potem jednak otrzsn si z oszoomienia spowodowanego upadkiem i odda ich dwukrotnie wicej. Wydawao si, jakby uderzenia orkw odbijay si od niego, nie czynic mu adnej krzywdy, on za obcina koczyny i gowy lub przewraca jednego napastnika po drugim. Orkowie naciskali, a on odpycha ich z uporem, wykrzykujc zawoania swego klanu. Trafienia przyjmowa z umiechem i niemal za kadym razem odpaca za nie napastnikowi mierci. Wkrtce pitrzya si wok niego gra martwych orkw i niewielu innych miao ochot si tam zapuci, tak wic Bruenor musia rzuci si naprzd w poszukiwaniu nowych przeciwnikw. Nawet wtedy orkowie rozstpowali si przed nim, przeraeni. Pozostae krasnoludy znalazy si przy swoim krlu, a wyczyny Bruenora zachciy je do jeszcze wikszej zaciekoci. aden miecz czy paka nie mogy ich powstrzyma, aden ork nie mg przed nimi stan bez szwanku. Fala najedcw opada i przestaa szturmowa rozbite wrota. Pord deszczu karmazynowej mgy i okrzykw blu oraz wciekoci, przypyw zacz si cofa. *** Rozwj wypadkw na dziedzicu poniej nie miaby jednak adnego znaczenia, gdyby Wulfgar nie utrzyma muru. Niczym niezmordowana maszyna barbarzyca wymachiwa przed sob Aegis-fangiem, strcajc w d szarujcych na blanki orkw. Jeden z nich rzuci si na obroc z nadstawionym barkiem, zamierzajc go przewrci, lecz

atak zakoczy si w chwili, gdy uderzy w barbarzyc. Rwnie dobrze mgby prbowa przebiec przez kamienny mur Pycizn. Odbi si na krok, a Wulfgar trafi go krtkim prawym sierpowym, sprawiajc, e si zachwia. Nastpnie biedny stwr wznis si w powietrze, chwycony jedn rk za gardo. Wulfgar zamachn si niedbale i cisn orkiem przed siebie, przewracajc przy okazji kilku innych. Zamieszanie wykorzysta jednak inny ork, napinajc uk i mierzc w pier Wulfgara. Barbarzyca zarycza i prbowa si obrci, wiedzc, e i tak nie zdoa si obroni. Tu nad jego uchem przemkna srebrzysta strzaa, zagbiajc si w ciele orka. Wulfgar nie mg powici nawet sekundy, by zerkn do tyu i podzikowa Catti-brie bodaj skinieniem gowy. Pokrzepiony wiadomoci, e nadal go pilnowaa, rzuci si do ataku, zrzucajc z muru kolejnych orkw. *** Nagle po drugiej stronie pola bitwy rozleg si dwik wielu rogw. Nie osabio to bitewnej furii krasnoludw, nie byo wszak wiadomo, czy oznacza przybycie sojusznikw czy kolejnych wrogw. Zreszt, nikogo to nie obchodzio, bo krasnoludy walczce za swj klan i krla, ktry sta dumnie midzy nimi, nie potrzeboway adnej zachty i nie miay czasu na trwog. Dopiero gdy po wielu minutach zgraja orkw znacznie si przerzedzia, zrozumiay, e wrg si wycofuje i e miasteczko przetrwao drugi szturm. Bruenor sta w rodku ich szeregw tu za rozbitymi wrotami. Zarwno on sam, jak i jego wojownicy dyszeli ciko, wszyscy byli zalani krwi i wszyscy rozgldali si dookoa. Utrzymali miasto, a setki orkw leay trupem lub w agonii na caym dziedzicu i na murach, lecz aden z krasnoludw ani z obrocw miasteczka nie uwaa tej walki za zwycistwo. Nie tylko stracili bram, ale te ponieli powany uszczerbek, bo mury zostay mocno zniszczone. W wielu miejscach midzy martwymi orkami leay ciaa mieszczan, wojownikw, na ktrych strat Pycizny po prostu nie mogy sobie pozwoli. Wrc powiedzia Tred ponuro. A my im znw dogrzmocimy! zapewni go Dagnabbit i popatrzy na swego krla, oczekujc potwierdzenia. Bruenor odwzajemni to spojrzenie i nagle rozejrza si z min wyraajc zaskoczenie. Unis ramiona zapewne po to, by nimi wzruszy i przewrci si. Gdy bitwa dobiega koca, krl Bruenor nie mg ignorowa ran, jakie odnis, zwaszcza za jednej: zeskakujc z muru, nadzia si na miecz orka, ktry trafi w szczelin w zbroi krasnoluda i przebi mu puco. Nieopodal Wulfgar osun si na cian, zupenie wyczerpany i zalany krwi z wielu ran,

niewiadomy faktu, e na dziedzicu poniej jego przyjaciel take si przewrci dopki nie usysza krzyku Catti-brie. Zerkn w gr i ujrza, e z przeraon min patrzy z wiey w d, na dziedziniec.

26 PUNKT I KONTRAPUNKT Zbyt wielu naszych zgino! zbeszta syna krl Obould, gdy pojawi si na poudnie od Pycizn i przyjrza zasanemu ciaami polu. Pomimo gniewu i rozczarowania przebiegiem dotychczasowych walk oraz uporem obrocw Pycizn, Obould przyprowadzi ze sob jeszcze kilkuset orkw. Gdy obszed jaskinie Grzbietu wiata z wieci, e schwyta w puapk krasnoludzkiego krla Mithrilowej Hali, wiele plemion z chci do niego doczyo. Miasteczko jest osabione, a ich polegli le rwnie gsto jak nasi sprzeciwi si Urlgen, podnoszc gos. Obould zmierzy go gronym spojrzeniem, po czym przenis wzrok na trzech wielkich orkw stojcych z boku; kady z nich by wodzem swego plemienia. Sdzimy, e czarodziej nie yje cign Urlgen. Gaz trafi w czubek jego wiey, a czarodziej nie pojawi si ju do koca bitwy. Wic dlaczego ucieke? Bo zbyt wielu naszych zgino! powtrzy Urlgen sarkastycznie. Obould zmruy oczy, co zwykle sprawiao, e wszyscy stojcy przy nim orkowie szukali sobie kryjwki, mody wojownik wyprostowa si jednak dumnie i wypry pier. Miasteczko nie przetrzyma nastpnego ataku wyjani. A teraz, majc wicej wojownikw, z atwoci ich wykoczymy. Obould przytakiwa przy kadym sowie, jednak odpar: Nie teraz. S osabieni! Zbyt wielu naszych zgino! oznajmi ponownie Obould. Niech giganci rozbij mury gazami i zawal wie. Dopiero wtedy ruszymy. Poowa gigantw znikna poinformowa Urlgen. Nabiege krwi oczy Oboulda otworzyy si szeroko, a szczki zacisny si w narastajcej wciekoci. cigaj zwiadowc z miasteczka doda szybko Urlgen. Poowa!? Niebezpiecznego zwiadowc. Tego, ktry ma za towarzyszk czarn panter. Twarz Oboulda natychmiast si wypogodzia. Adnon ostrzeg ich przed Drizztem DoUrdenem, podobnie jak Donnia ostrzega gigantw. Zwaywszy na wszystko, co drow opowiedzia krlowi orkw o tym niezwykym mrocznym elfie, wygldao na to, e udzia w pocigu a tylu gigantw nie powinien nikogo dziwi. Powiedz gigantom, ktrzy zostali, aby rzucali duymi gazami poleci Obould. I wystrzelcie w stron miasteczka ponce strzay. Spalcie to miejsce i zmiadcie! Zdepczcie na placek! I zacienijcie szeregi wok wroga. Nikt nie moe uciec! Szeroki umiech Urlgena wskazywa, e cakowicie si z tym zgadza. Wraz z ojcem spojrza

butnie w stron miasteczka. Wkrtce ta osada bdzie naleaa do nich, a wtedy zrwnaj j z ziemi i wybij wszystkich mieszkacw. *** Gaz uderzy w ska tu nad jego gow, zasypujc go odamkami pokruszonego kamienia. Drizzt pochyli si pod tym deszczem i uparcie wrci do pracy, zacieniajc pasek wok skrconej kostki. Skoczywszy, stan ostronie i przenis ciar ciaa na rann stop, kiwajc gow z aprobat, gdy wytrzymaa prb. Dokd powinien teraz pj? Giganci cigali go zawzicie przez ca noc. Wykorzysta kad znan sobie sztuczk wraca po wasnych ladach i strategicznie rozmieszcza kule ciemnoci, wspina si na jedno drzewo, a nastpnie przechodzi po konarach na kolejne i jeszcze nastpne, schodzi z boku i bieg w przeciwnym kierunku na prno, giganci nadal za nim podali. Drizzt pomyla, e najwyraniej kto nimi kieruje. Zwaywszy na to, co zdarzyo si podczas jego pierwszego spotkania z orkami, ktrzy uznali go za sojusznika jakiej nieznanej drowki, mg pokusi si o zgadywanie, kim by w kto. Gdy wit rozjani horyzont na wschodzie, a pocig wci trzyma si blisko, Drizzt uwiadomi sobie, e teraz moe go uratowa jedynie szybkie zniknicie. Zdawa sobie rwnie spraw, e jego magiczna towarzyszka potrzebowaa odpoczynku. Guen zawoa cicho. Chwil pniej pantera przeskoczya przez wski przesmyk ponad gow Drizzta, ldujc na skale sigajcej mu do ramion kilka krokw dalej. Odpoczywaj zachci j Drizzt. Bd ci znw potrzebowa, i to szybko. Kocica wydaa z siebie niski pomruk, ktry rozwia si na wietrze, i zmienia w szaraw mgiek, po czym znikna. Gone gosy dobiegajce z niewielkiej odlegoci powiedziay Drizztowi, e powinien rusza. Pocieszaa go myl, e udao mu si odcign od Pycizn uwag ponad poowy gigantw, wycigajc ich daleko na pnocny zachd na bardziej poszarpany i skalisty obszar. Co jaki czas wychodzi na wysok pk skaln dajc mu widok na odlege miasteczko i za kadym razem mg si jedynie trzyma nadziei, e wszyscy jego przyjaciele maj si dobrze i e odparli szturm, a moe nawet znaleli sposb, by si wymkn, i uciekaj szybko na poudnie. Wtedy w wski przesmyk wpad gaz, a nastpnie rozleg si ryk gigantw i Drizzt nie mia ju czasu na rozmylania. Puci si biegiem, od czasu do czasu opadajc na czworaka, by wspi si po stromych zboczach. Mczy si jednak szybko, a skrcona kostka osabiaa jego tempo, i wiedzia o tym. Wiedzia

rwnie, i giganci s bardziej wytrzymali ni mniejsze rasy. Nie mg ju dugo ucieka, jeli pocig cay czas depta mu po pitach, ale nie mg te mie nadziei, e przetrwa bezporednie starcie. Gdyby to by jeden gigant, mgby sprbowa, lecz nie przeciw tak wielu. Wszystkie jego umiejtnoci na nic by si zday w obliczu cikich pici potnych lodowych gigantw. Potrzebowa innego rozwizania, innej drogi ucieczki i znalaz j ciemny otwr w rumowisku gazw pod skalistym urwiskiem. Z pocztku sdzi, e znajdujca si wewntrz jaskinia to tylko owalne zagbienie w skale, lecz potem ujrza w tylnej czci wnki kolejny otwr, pknicie w ziemi, szerokie zaledwie na tyle, by mg si tamtdy przecisn. Jego wyksztacone w Podmroku zmysy powiedziay mu, e nie jest to maa dziura, lecz gboki tunel. Drizzt wypez z jaskini i przyjrza si okolicy. Czy moe ju zakoczy pocig? Czy jego przyjaci sta byo na to, aby uwolni gigantw, ktrzy z pewnoci wrc pod miasteczko? I czy tak naprawd ma jaki wybr? W kocu pocig i tak niedugo dobiegnie koca. Westchnwszy z wahaniem, drow wlizgn si do jaskini i wszed gbiej w mrok, po czym usiad i nasuchiwa, pozwalajc, by jego oczy dostosoway si do zmiany owietlenia. Po kilku minutach usysza krztajcych si na zewntrz gigantw, a ich pomruki wiadczyy, e domylaj si, co si stao. wiato w jaskini przybrao na sile, gdy jeden z nich odsun rumowisko gazw. Po kolejnych penych zoci pomrukach sugerujcych, e powinni pj po kilku orkw lub kogo o imieniu Donnia a Drizzt rozpozna to imi otwr zasonia twarz giganta. Jake Drizzt aowa, e nie mia teraz w rku uku Catti-brie. Rozlego si wicej rykw protestu, po czym w jaskini zrobio si zupenie ciemno. Ziemia zatrzsa si pod Drizztem, gdy giganci zawalili otwr gazami, zamykajc drowa w rodku. Wspaniale wyszepta. Nie martwi si jednak o siebie, bowiem podmuch powietrza, ktre wci docierao do jaskini, wiadczy, e jest inne wejcie. Mg jednak wycznie zgadywa, ile czasu zajmie mu jego odnalezienie. Obawia si, e zanim wyjdzie i wrci okrn drog do Pycizn, miasteczko przestanie istnie. *** Jego lewa rka bya zupenie bezuyteczna. Wiedzia, e straszliwe ugryzienie worga zmiadyo ko, a rozerwana skra nabieraa niezdrowego koloru wiadczcego o infekcji, lecz nie mg si tym martwi. Regis naciska na zauroczonego orka, aby raniej popdza swego wyczerpanego wierzchowca, cho obawia si, e worg nie jest tym zachwycony. Nawet wobec trudnoci ze znalezieniem wsplnego jzyka nizioek zdoa jako przekona orka, e wie, gdzie mog znale wielki skarb oraz skad broni dla innych orkw, tak wic tpy stwr biciem zmusi swego worga do

posuszestwa i uwolni z jego paszczy strzaskan rk Regisa, po czym wymusi na powarkujcej bestii, by wzia drugiego jedca na swj szeroki grzbiet. Przejadka ta z pewnoci nie bya dla Regisa ani wygodna, ani przyjemna. Siedzia przed wielkim, smrodliwym orkiem, a jego dyndajce stopy wisiay po bokach szyi worga w zasigu jego paszczy, o czym przypomina sobie za kadym razem, gdy zwierz zwalniao. Gdy w nocy zostawili daleko za sob pole bitwy i jechali dalej o poranku, nizioek zauway, e opr orka ronie. Bezustannie obkada go wic zaklciem, nie rozkazujc mu, lecz kuszc bez przerwy za pomoc technik, jakie doprowadzi do perfekcji przed laty na ulicach Calimportu. Nawet jednak dysponujc rubinem, Regis wiedzia, e prowokuje los i ociera si o katastrof. Worga nieatwo byo skusi, bo niewiele rzeczy interesowao go bardziej ni zdobycie nizioczego misa, a ork nie nalea do cierpliwych. Co gorsza, ju kilkakrotnie nizioek mia wraenie, e zemdleje i spadnie, bowiem zmiadona rka promieniowaa na cae jego ciao falami palcego i przejmujcego blu. Pomyla o swych przyjacioach i przypomnia sobie, e nie wolno mu zawie. Stara si wic myle jedynie o tym, e musi biec na poudnie i ywi nadziej, e wkrtce nadarzy si okazja, eby zabi upiornych towarzyszy podry albo przynajmniej si im wymkn. Pomimo strachu zdawa sobie jednak spraw, e na piechot nigdy nie zdoaby pokona tak znacznej odlegoci. Gdy nastpnego poranka wit rozjani okolic, ujrzeli, e gry na poudniu, po drugiej stronie wschodniej poaci Zej Przeczy, byy ju znacznie bliej ni te, ktre zostawili za sob. Ork chcia spa, a Regis wiedzia, e nie moe na to pozwoli. By pewien, e gdy tylko osiek zamknie oczy, worg zatopi ky w karku nizioka. Do gr wy duka swym nie najlepszym orczym. Jak my obozowa tutaj, znale nas krasnoludy. Pomrukujc, ork popdzi zmczonego worga. Kiedy dotarli do pogrza, Regis zacz obserwowa kady zakrt i kad krawd, desperacko szukajc miejsca, w ktrym mgby sprbowa ucieczki. Wystarczyoby mu mae urwisko, gdzie mgby zawisn i znikn w krzakach poniej, albo rzeka, ktra zaniosaby go daleko od tych dwch ohydnych potworw. Dojrza kilka takich obiecujcych miejsc, lecz ze strachu pozwoli, by je minli. Prbowa natchn si odwag, przypominajc sobie rozpaczliw sytuacj mieszkacw miasteczka na pnocy, ale plan, jaki sam wymyli, wydawa mu si coraz bardziej nierealny. A jednak ton narzeka orka mwi mu, e wkrtce bdzie musia co zrobi. Tu rozbijemy obz poinformowa go ork. Regis otworzy szeroko oczy i rozejrza si za drog ucieczki. Jego rozbiegane oczy spoczy na maym buzdyganie, jaki wetkn sobie za pas jeszcze w Pyciznach. Zastanawia si, czy nie warto byoby go wycign i grzmotn worga w gow. Nie by jednak w stanie zmusi rki, by

si przesuna, mimo e wydawao si to logiczne, wiedzia bowiem bez cienia wtpliwoci, e cios musiaby by precyzyjny, eby powali stwora, a szczerze wtpi w swoje umiejtnoci w tym wzgldzie. Nawet w peni sprawny nie mgby dorwna worgowi i wiedzia o tym. Nie byby w stanie zrani tej bestii, zanim jej kapice szczki odnalazyby jego gardo. Przy yciu utrzymywaa go jedynie obecno orka, pana tego ochydnego potwora. Nizioek omal nie spad na ziemi, gdy ork zatrzyma nagle wierzchowca na maej polance u stp grskiego zbocza. Regis pamita, by zeskoczy z grzbietu worga dopiero, gdy powarkujca bestia obrci si i skubnie jego stop. Pobieg na bok, a worg odwrci si i rzuci za nim, lecz ork chwyci go i zbeszta, kopic w zad. Worg wycofa si, spogldajc na Regisa nienawistnym wzrokiem, ktry mwi, e dni nizioka s policzone, bo kiedy tylko ork zanie... Regis rozejrza si przeraony. Znalaz pocieszenie w fakcie, e wok rosy wysokie drzewa. miertelnie wyczerpany i wystraszony, a na dodatek straszliwie obolay po podry, podszed do jednego z nich i zacz si wspina. Gdzie idziesz? zapyta ork. Obejm pierwsz wart odpar Regis. Pies bdzie pilnowa. Ork wskaza na worga, ktry popatrzy na Regisa i obnay brudne ky. Ja te! zawoa nizioek. Wdrapa si na drzewo tak szybko, jak pozwalaa mu na to obolaa rka, i odetchn z ulg. Znalaz pomidzy gaziami niewielkie zagbienie i opar si plecami o pie, prbujc przyj wygodn, a jednoczenie bezpieczn pozycj. Pomyla, by zej na d i skoni orka do dalszej jazdy, lecz wiedzia, e wszyscy potrzebowali odpoczynku, szczeglnie worg cho gdyby bestia pada trupem z wyczerpania, nizioek nie uroniby po niej ezki. Co kilka sekund zerka na pnoc, w kierunku dalekich Pycizn, i myla o swych przyjacioach. Mg mie tylko nadziej, e jeszcze yj. *** Trzy budynki si pal poinformowa Dagnabbit Catti-brie i Wulfgara, ktrzy trzymali wart przy ku Bruenora. Zorganizowali izb chorych w niskich roboczych tunelach pod wie Withegroo, w szeregu czcych si korytarzy pozwalajcych na inspekcj kluczowych punktw fundamentw wiey. Bya to tak naprawd najsilniej ufortyfikowana cz miasta, solidniejsza nawet ni wiea, bowiem krasnoludy, ktre Withegroo wynaj, aby zbudoway mu siedzib, wykonay najpierw tunele,

zabezpieczajc je zarwno przed pogod, jak i przed wrogami, bo tylko one zapewniay im oson podczas wielu miesicy budowy. Mimo to ciasne tunele zdecydowanie nie byy przystosowane do tego, by peni rol prowizorycznych bunkrw. Przyjaciele znajdowali si w najwikszym pomieszczeniu jedynym miejscu, jakie mona tu byo tak naprawd nazywa pomieszczeniem a Wulfgar nie mg si nawet wyprostowa. Musia pezn na brzuchu przez trzymetrowy korytarz, aby si tu dosta. Wzniesiono je przecie z kamienia przypomniaa Catti-brie. Ale podtrzymuje je dua ilo drewna wyjani krasnolud. Podszed do Bruenora i usiad. Giganci cisnli paroma poncymi garnkami, a teraz gsto spadaj gazy. To zorganizowana grupa rzek Wulfgar. Ano zgodzi si Dagnabbit. I blokuj cae poudnie. Nie mamy ju wyjcia. Popatrzy na Bruenora, bladego i sabego, ktrego szeroka pier ledwo si podnosia przy kadym oddechu. Chyba e tdy. Bruenor zaskoczy ich wszystkich. Otworzy jedno oko i nawet zdoa obrci gow w stron Dagnabbita. Wic zabierz paru smrodliwych orkw ze sob na przejadk powiedzia i opad z powrotem na poduszki. Catti-brie natychmiast znalaza si przy nim, ale stwierdzia, e znw zapad w dziwny stan pprzytomnoci. Gdzie Skalne Koryto? spytaa, majc na myli kapana, ktry pozosta z ich grup, gdy siy ekspedycyjne si rozdzieliy. Zajmuje si Withegroo, cho sdz, e stary mag ju ledwie zipie odrzek Dagnabbit. Skalne Koryto mwi, e dla Bruenora zrobi ju wszystko, i podobnie jak ja uwaa, e wydostan nas std jedynie czary. Dlatego tak si trzsie nad magiem. Catti-brie z trudem si powstrzymaa, by nie wrzasn na biednego Dagnabbita, zdaa sobie bowiem spraw, e pomimo swego wydawaoby si do bezdusznego stosunku do Bruenora, podobnie jak ona martwi si stanem jego zdrowia. Dagnabbit by jednak ponad wszystko pragmatykiem i dowdc si Mithrilowej Hali i dlatego zawsze wybiera najkorzystniejsze rozwizanie, nawet jeli ranio to czyje uczucia. Catti-brie zdawaa sobie spraw, e i Dagnabbit musi zmaga si z gniewem i poczuciem bezradnoci, e nie potrafi pomc umierajcemu krlowi. Dagnabbit podszed do ka Bruenora i delikatnie zdj z jego gowy charakterystyczny jednorogi hem, obracajc go w doniach. Nawet jeli znajdziemy sposb, by std wyj, nie wiem, czy zdoamy zabra go ze sob powiedzia cicho. Wulfgar podnis si natychmiast, grujc nad Dagnabbitem pomimo wymuszonego

pochylenia. Zostawiby go? rykn niedowierzajco. Dagnabbit nawet nie drgn. Przenis spojrzenie z Bruenora na Wulfgara, po czym z powrotem na swego ukochanego krla. Gdyby zabranie go pozbawio nas szans na ucieczk, owszem przyzna. Bruenor sam chciaby zosta, gdyby wiedzia, e w ten sposb uratuje swych braci od mierci, i wiesz o tym. Powiedz Skalnemu Korytu, by tu wrci i zaj si nim. Skalne Koryto nie moe nic dla niego zrobi i sam to syszae, gdy by tu ostatnio odpar Dagnabbit. Cholerny ork porzdnie go trafi. Potrzebuje lepszego kapana ni Skalne Koryto, moe nawet caej zgrai kapanw. Wulfgar ruszy na Dagnabbita, lecz Catti-brie zapaa go za rk i zmusia, by si zatrzyma i na ni spojrza. Dokonamy wyboru, gdy bdziemy musieli powiedziaa cicho. Jeli mamy ucieka na poudnie, to przenios Bruenora przez ca drog do Mithrilowej Hali rzek Wulfgar, mierzc Dagnabbita stanowczym spojrzeniem. Dowdca nie ugi si, lecz po chwili skin gow. C, jeli tak zrobisz, to wiedz, e ja i moi chopcy zrobimy, co si da, by mg biec, i by utrzyma tych cholernych orkw z dala od was. Uspokoio to Wulfgara, nawet jeli i on sam, i Catti-brie wiedzieli, e te sowa dyktowao serce, nie rozum Dagnabbita. Tak naprawd na tym ich spory z pewnoci si nie skocz. Kilku zwiadowcw odwayo si wylizgn z Pycizn kilka godzin po drugiej bitwie, a ich doniesienia o zacieniajcym si piercieniu orkw nie daway szans na adn ucieczk na wiksz skal. Znajdowali si w puapce, Bruenor umiera, Drizzt oraz Regis zaginli i nie mogli nic z tym zrobi. Jakby na podkrelenie ich klski, kolejny gaz uderzy w wie ponad nimi, a w niskich tunelach prowadzcych do maego, zadymionego pomieszczenia odbiy si echem okrzyki Ogie! Ogie!. Miasteczko stracio w walkach trzydziestu ludzi poinformowa ich Dagnabbit. Wliczajc w to dwunastu zabitych przed pierwsz bitw. Niemal jedna trzecia powiedziaa Catti-brie. I wikszo z tego to mczyni, jedni z ich najlepszych wojownikw rzek krasnolud. Dwch moich nie yje, kolejnych piciu jest ciko rannych. Jeli orkowie znw zaatakuj, trudno nam bdzie si utrzyma. Utrzymamy si zapewni Wulfgar ponuro. Po tym jak widziaem ci na murze, niemal ci wierz odpar krasnolud. Niemal? spytaa Catti-brie.

Dagnabbit, ktry widzia rozmiary zniszcze, jakie atak wyrzdzi w fortyfikacjach powyej, jedynie wzruszy ramionami. Utrzymamy si albo zginiemy powiedziaa Catti-brie. Wyjdziemy std stwierdzi Dagnabbit. Albo kto przyjdzie nam z pomoc dodaa Catti-brie. Regis przedosta si przez mur, cho nie wiem, czy ley martwy na zewntrz, czy biegnie po pomoc. Zerkajc na Wulfgara, wyjania: Zaraz potem zaatakowali orkowie na worgach. Po tej walce przyjaciele przeszukali teren na zachd od Pycizn, lecz nie znaleli ladu Regisa. Dao im to przynajmniej jak nadziej, lecz tak naprawd oboje obawiali si, e nizioek zosta pojmany lub zabity. Nawet jeli uciek, nie sdz, by nam to co dao powiedzia Dagnabbit. Ile mu zajmie odnalezienie Pwenta? Trzeba armii, by si do nas przebi, a nie tylko tych Pogromcw Flakw. I ile zajmie im zebranie takiej armii, by nam pomc? Bd mieli tyle czasu, ile trzeba rzek Wulfgar. Do ich przyjcia musimy si utrzyma. Dagnabbit chcia si chyba spiera, ale w kocu tylko westchn przecigle. Zosta z Bruenorem poprosi Catti-brie. Jeli kto moe sprawi, by jego serce dalej bio, to tylko ty. Pilnuj, eby mu byo ciepo i ycz mu dobrze ode mnie i wszystkich naszych, jeli rozpocznie podr na drug stron. Popatrzy na Wulfgara. Pomoesz nam naprawi umocnienia? spyta. Skinwszy gow i rzuciwszy Catti-brie zdeterminowane spojrzenie, barbarzyca podnis si i wyczoga przez may tunel, aby zaj si napraw fortyfikacji. Tego, co z nich zostao. *** W ostatniej chwili zapa si gazi, ratujc przed upadkiem, a gdy to sobie uwiadomi, dugo musia si uspokaja, bo serce omal nie wyskoczyo mu z piersi. Upadek nie byby zapewne taki straszny, ot, par siniakw i zadrapa, lecz Regis a za dobrze wiedzia, kto czeka na niego na dole: warczcy i godny worg. Regis poprawi si na gazi i rozejrza po zaimprowizowanym obozowisku. Ork chrapa smacznie pomidzy dwoma osaniajcymi go gazami, a worg zwin si w kbek u podstawy drzewa. Wspaniale, pomyla nizioek. Soce stao wysoko, a dzie by jasny i ciepy. Rozsdek podpowiada Regisowi, e to jego ostatnia i jedyna szansa na ucieczk. Czy ork bdzie go nadal uwaa za przyjaciela, gdy si obudzi? Czy wzmocnione klejnotem

wizje skarbw i nowej broni utrzymaj si w umyle tego tpego stwora? A jeli nie, jak zdoa znw uy rubinu i czy uda mu si ponownie zbliy do wciekego worga, ktry marzy tylko o tym, by zatopi w nim zby? Regis opuci gow i stara si powstrzyma kanie, bo mia wraenie, e nic mu si nie udao i jego desperackie wysiki spezy na niczym. aowa, e opuci Pycizny i przyjaci, bo wolaby zgin u ich boku, a nie tu, samotny i opuszczony, rozdarty na strzpy przez okrutnego worga. Przesta! wrzasn sam do siebie, goniej ni zamierza. Lecy pod drzewem worg podnis wzrok, wyda z siebie dugi niski pomruk, po czym pooy gow z powrotem na przednich apach. Nie czas na litowanie si nad sob wyszepta nizioek. Twoi przyjaciele ci potrzebuj, Regisie, co wic zamierzasz dla nich zrobi? Siedzie tutaj i paka? Nie, zdecydowa, po czym poprawi si na gazi i stanowczo potrzsn gow. Nawet ten niewielki ruch sprawi, e zamana rka mocniej zapulsowaa blem. Nadszed czas, by obudzi orka i mie nadziej, e stwr nadal znajduje si pod dziaaniem zakltego rubinu. Skoro bdzie musia walczy z dwoma potworami, z orkiem i worgiem, podejmie walk i niech si wszystko rozstrzygnie raz na zawsze. Tyle przynajmniej jest winien swoim przyjacioom, ktrzy dla niego czsto nadstawiali karku. Regis wyprostowa si buczucznie, przeturla na bok gazi i znalaz poniej oparcie dla stopy, po czym zacz schodzi, by wybra miejsce, z ktrego mgby obudzi orka i oceni jego zachowanie. Zatrzyma si jednak i to gwatownie, odwracajc szybko gow, bowiem co wpado do obozu. Stary but. Worg skoczy na niego i zacz rozrywa kapicymi szczkami, a wtedy z buta dobieg szereg maych eksplozji. Worg zaskowycza, po czym podskoczy wysoko, wykonujc pene salto. Po chwili podbiega do niego najbardziej dziwaczna istota, jak Regis kiedykolwiek widzia na oczy: zielonobrody krasnolud w jasnozielonych szatach, z sandaami na brudnych stopach i w kocioku na gowie. Znalazszy si przy worgu, krasnolud wycign donie i zacz co mrucze pod nosem. Wielki wilk przesta skamle i podskakiwa, i zastyg w miejscu, z pooonymi po sobie uszami. Z odgosem, jaki mona by opisa jedynie jako wrzask, podkuli ogon i uciek. Hi hi hi skomentowa to krasnolud. Co? rykn rozbudzony ork, lecz jego protestujcy okrzyk urwa si nagle, jak to zwykle bywa w sytuacjach, gdy topr bitewny rozbija krzykaczowi czaszk. Zza przewracajcego si orka wyoni si drugi krasnolud, z jaskrawot brod, ubrany w bardziej konwencjonalny strj nie liczc ogromnego hemu, z ktrego wystaway wielkie

jelenie rogi. Miae zabi tego cholernego psa rykn. Zjadbym co! W odpowiedzi zielonobrody krasnolud podnis palec i pokiwa nim przed nosem kompana. Regis zszed z drzewa tak szybko, jak tylko pozwalaa mu bolca rka. Kim jestecie? zawoa. Obydwa krasnoludy obrciy si do niego, a tobrody niemal cisn toporem. Nie gadam ze z kamratami orkw... takimi jak ty! rykn. Nie, nie! pospieszy z zapewnieniem Regis, unoszc zdrow rk w gecie poddania, a zaman przyciskajc do boku. Nie znaem tego tu. Przybywam z miasteczka Pycizny. Nie syszelim fukn tobrody krasnolud i popatrzy na drugiego, ktry tylko pokrci gow przeczco. I od krla Bruenora Battlehammera doda Regis. No, teraz gadasz do rzeczy! rzek krasnolud z t brod. Jestem Ivan Bouldershoulder, a to mj brat... Pikel! krzykn Regis. Sporo sysza o tych dwch od Drizzta i Catti-brie, cho tak naprawd aden opis nie mg sprawiedliwie odda wygldu Pikela Bouldershouldera. Ano zgodzi si Ivan. No to gadaje, malcu, co o nas sysza i coe tu robi ze z tymi dwoma? Musimy si spieszy odpar Regis naglco. Bruenor jest w opaach! A ja musz si dosta do Mithrilowej Hali... Nie, do obozu, jaki Thibbledorf Pwent mia zaoy na pnoc od Hali. Taa, tamuj wanie idziem powiedzia Ivan. Do Pwenta. Poszlimy naobkoo, ale ptak pedzia memu bratu, gdzie s krasnoludy. Wanie szykowalimy si, coby i, gdy inny ptak wygada si o orku. On duo rozmawia z ptakami, co? spyta cierpko Regis, wskazujc na Pikela. Ano, i ze z drzewami. Chode ze z nami, a on nas zaprowadzi, zanim ino wymylisz jak. *** Nie ma czasu powiedzia Regis do Bouldershoulderw, Thibbledorfa Pwenta i pozostaych dowdcw drugiego krasnoludzkiego posterunku, jakie trzydzieci kilometrw od nierwnego, skalistego obszaru na pnoc od Doliny Stranika, stanowicej gwne wejcie do Mithrilowej Hali. Bruenor i pozostali nie maj czterech dodatkowych dni, jakich trzeba, by gocy zebrali armi i tu wrcili. Ba, oni to zrobi w trzy! nalega jeden z wodzw, ylasty krasnolud o imieniu Runabout

Kickastone. Nigdy nie widziae, jak biegnie szalony krasnolud? Trzy po trzy to za duo! rykn Pwent, ktry spoglda na pnoc, odkd Regis i Bouldershoulderowie zjawili si ze zowieszczymi wiadomociami o sytuacji w Pyciznach. Cho Thibbledorf Pwent spoglda na pnoc, odkd Bruenor rozsta si z nim i posa go na poudnie. Mamy tylko stu wojw! powiedzia Runabout. A z tego, co mwi may, stu na niewiele si zda. Masz Pogromcw Flakw odkrzykn zaraz Pwent. A ci starcz za stu nastpnych! I masz kapanw doda Regis, ktry wiedzia, e musieli natychmiast wyruszy, i domyla si, e jego przyjaciele bd zapewne potrzebowali jakiej magii leczniczej. Runabout westchn i rozejrza si dookoa, opierajc donie na biodrach. Moemy si na co przyda, jeli zdoamy dosta si do miasteczka przyzna. Moemy podeprze umocnienia i uleczy rannych, nic wicej. Tylko jak tam dotrze? Z boku Pikel doskoczy do Ivana i zacz gorczkowo szepta mu co do ucha. Wszyscy pozostali odwrcili si, by patrze i sucha, cho nie byli w stanie zrozumie sw ani ich znaczenia. Mj brat gada, co ma jakiesik jagody, co to po nich bdziecie maszerowa duej i szybciej wyjani Ivan. Nie bdziecie musieli odpoczywa, je ani pi. Dotarcie tam to i tak nasz najmniejszy kopot odpar wiecznie sceptyczny Runabout, a zanim jeszcze skoczy, Pikel dopad do Ivana i znw przyoy wargi do jego ucha. Ivan spochmurnia, a jego mina wyraaa powane wtpliwoci, zacz nawet potrzsa gow, lecz gdy Pikel kontynuowa, z jeszcze wikszym zapaem, krasnolud uspokoi si powoli i zacz sucha uwaniej. W kocu Pikel odsun si, a Ivan skierowa na niego niedowierzajce spojrzenie i spyta: Mylisz? Hihihi. Co? zapytali jednoczenie Thibbledorf Pwent, Regis i Runabout. No, mj brat ma plan wyjani Ivan. Szalony plan... Tak! wrzasn Pwent, unoszc pici. Ale plan to plan cign Ivan. Popatrzy na Pikela i ponownie spyta: Mylisz? Hi hi hi pada ta sama odpowied. No i? ponagli Runabout. No, mamy tu klepa jzorami czy wyrusza? wypali w odpowiedzi Ivan. Macie ino duy, mocny wz? Tak odrzek Runabout. I duo drewna? Najlepi takie wielgie kody do wspierania kamiennych cian? Runabout rozejrza si dookoa i z namysem skin gow.

To zbiercie cae to drewno i wecie najogromniejsze, najmocniejsze wozy, a potem ustawcie wszystkich swoich w szeregu na drodze na pnoc powiedzia Ivan. A co z planem twego brata? spyta Runabout. Myl, co lepi powiem wam po drodze odpowiedzia Ivan. Szkoda czasu tak gada, jak wasz krl ma kopoty, a... przerwa i popatrzy na chichoczcego Pikela, po czym przyzna: A jak tera usyszycie, co wymyli, to moe i zaczekacie na armie. Hi hi hi skomentowa Pikel. W cigu godziny stu krasnoludw i Regis wyruszyli z posterunku, cignc wielkie wozy zaadowane tonami mocnego drewna. Pikel przemieszcza si z jednego wozu na drugi, ksztatujc drewno za pomoc swej druidzkiej magii, starannie ogldajc kady powstay fragment i chichoczc pod nosem.

27 GDY UMIERA NADZIEJA Catti-brie siedziaa w przymionym blasku pojedynczej wiecy, wpatrujc si w Bruenora, lecego na ku. Krasnolud mia blad twarz i wiedziaa, e nie jest to zudzenie. Pier ledwo mu si poruszaa, a bandae, ktre dopiero co zmienia, byy ju na powrt nasiknite krwi. Kolejny gaz uderzy niedaleko, wstrzsajc ziemi, lecz Catti-brie nawet si nie poruszya przywyka ju do grzmotu upadajcych kamieni. Co dwudziesty pocisk nie by gazem, lecz poncym naczyniem, ktre wywoywao w miasteczku kolejne poary. Wiea czarodzieja ju trzykrotnie stawaa w ogniu, a Dagnabbit ostrzega, e naruszone zostay jej fundamenty. Nie przenieli jednak Bruenora, bo nie mieli dokd. Catti-brie siedziaa i wpatrywaa si w swego przybranego ojca, przypominajc sobie wszystkie dobre chwile, jakie razem spdzili, i wszystkie przygody, w ktrych wsplnie uczestniczyli. Rozsdek mwi jej, e to ju koniec, ale serce nie chciao uwierzy w t bolesn prawd. Tak naprawd czekali ju tylko na mier Bruenora, bo gdy wyda ostatnie tchnienie, ci, ktrzy pozostali, wypezn ze swych nor, przejd przez zniszczone mury i rzuc si w bezadn ucieczk na poudnie. To bya ich jedyna nadzieja. Catti-brie nie moga jednak uwierzy, e siedzi tutaj, czekajc, a Bruenor umrze. Nie moga zaakceptowa myli, e jego potna pier niedugo znieruchomieje. Zawsze mylaa, e to ona odejdzie pierwsza. Ju raz bya wiadkiem jego upadku i uwaaa go za zmarego, gdy zsun si z grzbietu cienistego smoka do rozpadliny w Mithrilowej Hali. Pamitaa tamten bl, pustk, jak czua w sercu, poczucie bezradnoci i myl, e wszystkie te wydarzenia rozgrywaj si jedynie w jej wyobrani. Teraz te uczucia wrciy, tyle tylko, e tym razem koniec Bruenora nastpi na jej oczach niezaprzeczalnie. Nagle poczua na ramieniu siln do, odwrcia si i ujrzaa obok siebie Wulfgara. Obj j, a ona zoya gow na jego potnej piersi. Chciabym, eby Drizzt wrci stwierdzi Wulfgar cicho, a Catti-brie popatrzya na niego pytajco. A z nim Regis doda barbarzyca. Powinnimy by wszyscy razem. U kresu ycia Bruenora? Teraz te wyjani Wulfgar. Podczas ucieczki na poudnie lub podczas ostatniej walki. Tak powinno by. Nic ju wicej nie powiedzieli. Nie musieli. Kade czuo dokadnie to samo, kade przypominao sobie dokadnie te same rzeczy. Na grze pada deszcz gazw.

*** Ilu tam jest orkw? spytaa Innovindil Tarathiela. Dotarli ju daleko od Ksiycowego Lasu i lecieli dalej przez noc na swych skrzydlatych rumakach. Innovindil musiaa krzycze, by j usysza, i nawet wtedy jej gos ledwie dociera do niego przez szum wichru. Zbyt wielu. Zagraaj bezpieczestwu naszego wasnego domu odkrzykn Tarathiel. Wznosili si nad wzgrzami na pnoc od miasteczka Pycizny, spogldajc na setki ognisk orkw i na pomienie obejmujce cz miasteczka, szczeglnie samotn wie, tak charakterystyczn dla tego miejsca. Wyldowali na wysokiej pce skalnej, by swobodniej porozmawia. Nie moemy im pomc rzek Tarathiel, patrzc w smutn twarz towarzyszki. Nawet jeli wrcimy do Ksiycowego Lasu i sprowadzimy tu cay klan, nie zdymy na czas, by zmieni przebieg bitwy. Ani te nie powinnimy tego robi doda, widzc jej powtpiewajc min. Naszym gwnym obowizkiem jest chroni las, ktry nazywamy swym domem, a jeli orkowie skrcana wschd i przekrocz Surbrin, rozgorzeje wojna. Masz racj przyznaa Innovindil. Zastanawiam si jednak, czy nie moglibymy pomc cho garstce, zabierajc ze sob kilku obrocw. Tarathiel potrzsn gow. Nie moemy ryzykowa, e dosign nas strzay orkw. Jeli zginiemy, kto ostrzee nasz lud? Innovindil znaa ju t przemow. Wiedziaa, co naley do ich obowizkw, i zdawaa sobie spraw, e waciwie nic nie mog teraz zrobi. Czua bl, patrzc na mier miasteczka Pycizny, bowiem cho elfy z Ksiycowego Lasu nie byy przyjacimi okolicznych ludzi, nie byy te ich wrogami. A teraz mogy tylko patrze. *** Bya to trudna wspinaczka, a nie uatwiaa jej spuchnita i zdrtwiaa kostka. Centymetr po centymetrze Drizzt podciga si w dugim i wskim naturalnym kominie ku ostatnim przebyskom zanikajcego wiata dnia. Mniej wicej w poowie drogi przystan. Intrygowao go to wiato, cho musia przyzna, e ciko byo mu na myl, e koczy si ju nie dzie, u zarania ktrego wszed do jaskini, lecz nastpny. Rozmiar jaski, bo tak naprawd znalaz si w caym ich kompleksie, naprawd go zaskoczy. Bya to rozlega podziemna sie i spdzi niemal dwa dni, bkajc si po niej i szukajc

wyjcia na powierzchni. Podajc za podmuchem wieszego powietrza, znalaz wiele lepych zaukw, kominw i otworw zbyt maych, by mg si przez nie przecisn. Zacz podejrzewa, e wanie trafi na kolejny, lecz wspina si dalej. Mimo to kady pokonany metr wiadczy wyraniej, e to rwnie by lepy korytarz. wiato powyej janiao, gdy ujrza je po raz pierwszy, lecz jak teraz sobie uwiadomi, mogo by tak intensywne ze wzgldu na kt padania promieni sonecznych, a nie szeroko otworu. Wspina si jeszcze przez trzydzieci metrw, zanim nie upewni si, e bdzie musia zawrci, bo przez otwr wysunie co najwyej rk. Po raz kolejny powtrzywszy sobie, e jego przyjaciele go potrzebuj, Drizzt DoUrden ruszy z powrotem w d. Godzin pniej szed tak szybko, jak tylko pozwalay mu spuchnita kostka i wyczerpanie. Zastanawia si, czy nie zawrci i nie przej caej drogi do miejsca, w ktrym zszed pod ziemi, w nadziei, e zdoa odsun skonstruowan tam przez gigantw barier, lecz odepchn od siebie t myl. Soce ju dawno wstao, zanim drow odnalaz kolejny otwr, i tym razem wyjcie byo wystarczajco due. Drizzt wyszed na wiato dzienne, mruc oczy w piekcym blasku. Nastpnie przez dug chwil przyglda si otaczajcym go grom, prbujc znale jaki charakterystyczny element, ktry zaprowadziby go z powrotem do Pycizn. Widok w niczym jednak nie przypomina okolic miasteczka. Obserwujc soce, drow zorientowa si wic w kierunkach i ruszy na poudnie. Mia nadziej, e dotrze do Zej Przeczy i odnajdzie znajomy teren. Oderwa rkaw koszuli i zacisn ten prowizoryczny opatrunek na kostce, po czym pokutyka dalej, ignorujc bl. Obserwowa, jak soce wchodzi w zenit, po czym pochyla si na zachd i wreszcie chowa za horyzont. Kilka godzin pniej doszed do Zej Przeczy. Pobieg na wschd przez pogrze, z kadym krokiem przynaglajc si w mylach do popiechu. Niedugo pniej na tle rozjaniajcego si na wschodzie nieba ujrza odleg un. Wbieg na jedno ze wzgrz, znajdujc lepszy punkt obserwacyjny, i ujrza w oddali pomienie. Wiea Withegroo. Z sercem dudnicym bardziej ze strachu ni z wyczerpania, rzuci si do biegu. Ujrza, jak ponca kula sunie przez niebo z pnocy na poudnie. Gdy uderzya, zalaa miasteczko ogniem. Drizzt nie skrci na poudnie, lecz rzuci si prosto na pozycje gigantw, zdecydowany znw odwrci ich uwag. Sign doni do onyksowej figurki, cho nie przywoa jeszcze pantery. Bd gotowa, Guenhwyvar powiedzia cicho. Wkrtce czeka nas walka. Drizzt wiedzia, e ogie w nocy zakca mocno poczucie odlegoci, tak wic nie zaskoczyo go to, ile czasu potrzebowa, aby zbliy si do miasteczka i atakujcych gigantw.

Stan na pnocnej krawdzi parowu, skd rozciga si widok na Pycizny. Widzia miotajcych si obrocw. Wiea pona, cho nie tak mocno jak wczeniej, i wikszo obrocw zebraa si u jej podna. Drizzt wyj figurk i postawi j na ziemi, zdecydowany przywoa Guenhwyvar i zaszarowa prosto na wrogi obz. Zatrzyma si jednak, dostrzegajc na szczycie poncej wiey znajom sylwetk. Nie mg dostrzec wiele, lecz jedn rzecz widzia wyranie: tak dobrze mu znany jednorogi hem. Postaw im si, Bruenorze wyszepta z krzywym umiechem na twarzy. Jakby w odpowiedzi uderzya w wie seria pociskw, jeden wpad w najmocniej gorejce pomienie i rozrzuci iskry w nocne niebo. Krasnolud pozosta na szczycie budowli, kierujc siami na ziemi. Drizzt umiechn si szerzej, ale zaraz spowania, bo z poudnia dobiego gone skrzypienie i zgrzyt. Z oczami rozszerzonymi przeraeniem, Drizzt obserwowa, jak wiea si pochyla, a krasnolud na jej szczycie najpierw prbuje dosta si do krawdzi dachu, a potem rzuca si desperacko przez blanki. Wiea przechylia si na poudnie i po czci zawalia, tak wic biedny krasnolud wpad midzy tony strzaskanych gazw. Drizzt nawet nie zdawa sobie sprawy z tego, co robi, i dopiero po chwili odkry, e klczy, bo nogi odmwiy mu posuszestwa. Wiedzia ponad wszelk wtpliwo, e nikt na caym wiecie nie zdoaby przey takiego upadku. Przebieg go dreszcz. Zadray mu rce, a zy wypeniy oczy. Bruenor szepta raz za razem. Wycign rce na poudnie, jakby prbowa si czego uchwyci.

28 NA KOLANA PRZED NIEWACIWYM BOGIEM Nic nie widziaa, czua jedynie bl wieych zadrapa na rkach i ramionach oraz nieprzyjemne wraenie oddychania kamiennym pyem. Poruszaa si po omacku w czciowo zawalonym tunelu, desperacko szukajc ojca. Miaa szczcie, bowiem obszar, w ktrym lea Bruenor, przetrwa katastrof w niemal nienaruszonym stanie. Catti-brie przyklkna przy krasnoludzie, delikatnie gadzc go po twarzy, a nastpnie przykadajc ucho do jego ust, by stwierdzi, e nadal oddycha. Obrcia si, prbujc oceni sytuacj i odnale drog na powierzchni, cho wahaa si, czy w ogle powinna tam wychodzi. Czy orkowie rzucili si ju do ataku? Jeli tak, moe lepiej byoby pozosta tutaj, w ciemnoci, a gdy wszystko ucichnie, sprbowa przedrze si na poudnie? To rozwizanie moe i byo bezpieczne, ale Catti-brie natychmiast pomylaa o Wulfgarze, Dagnabbicie i pozostaych obrocach, ktrzy walczyli na powierzchni. Podpeza do ciany maego pomieszczenia i zacza drapa kamienie, wyrywajc kilka duych kawakw oraz kopczyk piachu i wiru. Palce zaczy jej krwawi. Ziemia ponad ni zaskrzypiaa zowrbnie, lecz napieraa dalej, ignorujc zmczenie, ktre ogarniao j wraz z mijajcymi minutami. Trafia na gaz zbyt wielki, by moga go poruszy. Niezraona, zabraa si do pracy z boku kamienia i odskoczya, gdy ten si nagle poruszy. Do rodka wlao si wiato poranka, a silne rce Wulfgara podniosy i odrzuciy gaz. Barbarzyca poda jej rk i delikatnie wycign jaz maego tunelu. Co z Bruenorem? spyta, gdy tylko znalaza si na powierzchni. Bez zmian odpara. Zawa omin to pomieszczenie. Krasnoludy dobrze go zbudoway. Rozejrzaa si, oceniajc zniszczenia. Wiea przewrcia si i roztrzaskaa, powalajc te po drodze kilka budynkw i zostawiajc dug lini gruzw. Dagnabbit odszed poinformowa j Wulfgar. Trzech innych krasnoludw i przynajmniej piciu mieszczan zgino wraz z nim. Catti-brie nadal patrzya przed siebie z niedowierzaniem. Wikszo budynkw lega w gruzach, z innych zostay dymice zgliszcza. Gdy orkowie zaatakuj a wiedziaa, e nastpi to ju wkrtce, bo syszaa na poudniu ich trby oraz bbny nie natkn si na zorganizowan obron. Teraz trzeba bdzie walczy o kad uliczk, kady dom, a wreszcie ju tylko o tunele. Zerkna na Wulfgara i nabraa otuchy, widzc wyprostowane ramiona i stoicki spokj na jego twarzy. Nawet gdyby mia zgin, przedtem posaby do krainy zmarych wielu wrogw. Postanowia, e zrobi to samo. Tanio skry nie sprzeda. Na jej twarzy pojawi si umiech, a Wulfgar popatrzy na ni z zaciekawieniem. C, jeli to koniec, to niech nastpi w ogniu walki! powiedziaa, kiwajc stanowczo

gow. Pooya do na ramieniu Wulfgara. Id dobieg zza nich glos. Obrcili si i ujrzeli Treda, osmalonego i zakrwawionego, ale gotowego do walki. Sta pochylony, jedn do kry za plecami, a drug trzyma swj podwjny topr. Wulfgar wskaza na kilka stanowisk mniej wicej koem otaczajcych wejcie do tunelu Bruenora. Utrzymamy te cztery pozycje wyjani. I bdziemy cofa si midzy ramami, by si tu spotka. A potem? spyta Tred. Wycofamy si do tuneli, czy raczej tego, co z nich zostao powiedzia barbarzyca. Niech orkowie wa tam i daj si zabija, pki starczy nam si. Tred rozejrza si dookoa, po czym pokiwa gow z aprobat, cho rozumia, jak i wszyscy, bezowocno tych wysikw. Z pewnoci niektrzy orkowie, dni krwi, bezmylnie zapuszcz si do podziemnych korytarzy, lecz wkrtce zdadz sobie spraw, e czas dziaa na ich korzy, i po prostu zaczekaj, a obrocy sami wyjd, albo wzniec ogie, by ich wykurzy. Bdzie dla mnie zaszczytem zgin u boku waszego krla Bruenora i jego walecznych dzieci zapewni Tred. By wspaniay i odwany, ten Dagnabbit doda po chwili ponuro, zerkajc na stert pokruszonych kamieni. Cytadela Felbarr byaby dumna, mogc go nazwa jednym ze swoich. auj, e nie mielimy czasu, by go wykopa. To odpowiedni grb dla wojownika odpar Wulfgar. Dagnabbit zgin z broni w doni, woajc do krasnoludzkich bogw. Wiedzia, e dobrze zrobi i e przysuy si swemu ludowi i swej rasie. Nastpia chwila uroczystego milczenia; wszyscy troje skonili gowy z szacunkiem dla polegego Dagnabbita. No, czekaj na nas orkowie oznajmi Tred. Zasalutowa im i odszed, organizujc pozosta garstk wojownikw w grupy bitewne, by broni trzech stanowisk. Niedugo potem bombardowanie znw si nasilio, ale niewiele ju mogo zniszczy, wic obrocom wydao si szczeglnie irytujce. Deszcz gazw usta, gdy do ataku ruszyli orkowie, z ktrych wielu jechao na worgach, wznoszc bitewne okrzyki. Walk rozpocza Catti-brie, wychylajc si zza sterty gruzu i wypuszczajc srebrzyst strza, ktra trafia worga prosto w gow, zatrzymujc go gwatownie i wyrzucajc jego jedca w powietrze. Za ni poszyboway nastpne, za kadym razem powalajc jednego, a czasami nawet dwch orkw. Ci jednak wci nacierali. Zosta tu poleci Wulfgar. Podnis si i wyszed na spotkanie szary. Aegis-fang ci pierwszych orkw, wyrzucajc ich

w powietrze. Pokrzepieni tym przykadem obrocy Pycizn powstali, by stawi czoa najedcom, ludzie i krasnoludy walczyli z desperacj rami w rami. Przez jaki czas wydawao si, e nie dosiga ich aden cios, a jeli nawet, to nie odczuwaj blu. Ciaa orkw i worgw pitrzyy si wysoko wok czterech bronionych stanowisk. Szczcie nie mogo jednak dopisywa obrocom bez przerwy. Zdawali sobie spraw, i nawet rozpaczliwa obrona musi si kiedy zaama. Wulfgar wymachiwa niezmordowanie motem bojowym, miadc wszelkie osony, jakie prbowali wznosi przed nim przeciwnicy. Czasami ktry ze stworw uchyla si przed ciosem, lecz zanim przystpowa do ataku, dosigaa go srebrzysta strzaa. Catti-brie strzelaa raz za razem z Taulmarila, a jej zaklty koczan nigdy si nie oprnia. Staraa si celowa gwnie w worgi, uznajc je za bardziej niebezpiecznych wrogw. Przez wikszo czasu nawet nie celowaa, tylko wypuszczaa strzay na olep w tumulcie walki i tak zawsze trafiaa w przeciwnika. A mimo to w szeregach obrocw zaczynay powstawa szczeliny, przez ktre natychmiast przeciskali si kolejni orkowie. Catti-brie wypucia strza, naoya nastpn na ciciw i obrcia si, strzelajc z przyoenia. W tej samej chwili rzuci si na ni potny ork, musiaa wic uy haku jak drewnianej paki i sparowa cios. Niestety, do pierwszego napastnika doczy drugi. Catti-brie wiedziaa, e sama nie zdoa stawi im czoa, zamierzaa wic wezwa na pomoc Wulfgara. Kiedy jednak otworzya usta do krzyku, uwiadomia sobie, e nie wolno jej go rozprasza, bo jego sia jest teraz dla obrocw bezcenna. Zamachna si energicznie Taulmarilem, zmuszajc orkw, by si cofnli, po czym odrzucia uk i wydobya Khazidhe. Orkowie wymachiwali wczniami, napierajc coraz mocniej. Bysn miecz i groty wczni upady na ziemi, odcite od drzewca. To wystarczyo. Orkowie zatrzymali si skonsternowani, a Catti-brie wykonaa szybkie pchnicie, trafiajc jednego z nich w pier. Na placu boju pozosta jeden ork. Nie na dugo, bo ju po chwili doczyo do niego dwch innych. Catti-brie walczya coraz rozpaczliwiej. Za sob usyszaa uderzenie, a po nim jk Wulfgara. Nie moga mu jednak pomc. Z jeszcze wiksz furi zacza wymachiwa kling, odpierajc kolejne pchnicia i cicia. Narastaa w niej rozpacz, bo wiedziaa, e dugo nie wytrzyma takiego tempa. Ork na prawo od niej wykona manewr, ktrego nie zdoaa przewidzie. Z pocztku sdzia, e na ni szaruje, lecz szybko zdaa sobie spraw, e po prostu leci, pchnity cikim krasnoludzkim toporem. Zza niego wyoni si Tred, wykonujc cicie na odlew, po ktrym drugi z trzech orkw, ten, ktry sta tu przed Catti-brie, zgi si wp. Zareagowaa szybko,

powicajc ca uwag orkowi z lewej. Wystpia nagle naprzd, przekadajc Khazidhe nad miecze orka i kierujc j w d. Stwr zaszarowa, prbujc j staranowa, lecz Catti-brie uchylia si zwinnie, po czym obrcia si i znalaza tu za jego plecami. Pchna za siebie, przecinajc stworowi krgosup. Obrona sabnie! krzykn Tred, doczajc do Wulfgara. Tylko szybki refleks uratowa go przed utrat gowy, gdy barbarzyca zamachn si Aegis-fangiem. Cofamy si do dziury! Wulfgar westchn z aprobat i zamachn si na jeszcze jednego orka, po czym rzuci si za barykad z gruzu. Przeskoczy nad ni worg, prbujc wbi mu ky w gardo. Catti-brie podniosa uk i strzelia, trafiajc stwora w bok. Spad martwy na ziemi, nie koczc skoku. Kobieta podniosa wzrok i ujrzaa, e tu za nim naciera horda innych. Poblada, sdzc, e nadszed ich koniec. Za sob usyszaa szelest. Odwrcia si i ujrzaa wymizerowane, naznaczone cierpieniem oblicze starego Withegroo. Czarodziej ledwie trzyma si na nogach, lecz jego spojrzenie nie byo zamglone. Porusza szybko wargami. Kula ognista powstrzymaa szar worgw i daa obrocom troch wicej czasu, lecz wysiek ten drogo kosztowa czarodzieja. Zdoa si umiechn, po czym popatrzy na Catti-brie i mrugn okiem. Przewrci si. Zanim jeszcze Catti-brie przy nim uklka, wiedziaa, e ju nie yje. Wybuch powstrzyma szar na jednej flance, lecz orkowie nie zaprzestali atakw. Coraz mniej liczni obrocy cofali si w gb miasteczka, a gdy usyszeli na poudniu wycie rogw, wiedzieli ju, e wraz z kolejnymi orkami malej ich szans na powstrzymanie wrogw. Czy dwik rogw to jaki sygna? zaczli si zastanawia, gdy napr orkw nagle zela, cho szala zwycistwa przechylia si na ich korzy. Obrocy Pycizn przegrupowali si w ciasny piercie i walczyli dalej. Nie mino wiele czasu, gdy Catti-brie i Wulfgar powrcili na pierwotne pozycje, gdzie czekao na nich niewielu orkw. Na poudniu wci grzmiay rogi, a gdy bitwa stracia impet, Wulfgar omieli si wbiec na najwysz stert gruzu i spojrze w tamt stron. Co, na Dziewi Piekie? zawoa. Tred, Catti-brie i kilku innych doczyli do niego, a ich oczy rozszerzyy si ze zdziwienia. Z pnocy, cignity przez dziwaczny zaprzg ponad dwudziestu muw, toczy si wielki drewniany totem. Bya to gigantyczna statua, maska twarzy orka, z jednym, groteskowym okiem. Gruumsh powiedzia Tred McKnuckles. Splun na ziemi, jakby sama wzmianka o orczym bogu zostawia mu w ustach nieprzyjemny smak. Sprowadzaj kapanw stwierdzi. Chc odprawi ceremoni na rzecz ostatecznego zwycistwa. Orkowie, ktrzy jeszcze kilka chwil temu walczyli zaciekle, wypenili pole na poudnie od

miasteczka, a wszyscy pokazywali rzeb palcami i wiwatowali, wielu padao na kolana, korzc si przed wizerunkiem uwielbianego i przeraajcego boga. *** Po drugiej stronie parowu Drizzt usysza rogi, cho ze swego nisko pooonego punktu obserwacyjnego nie mg dostrzec przyczyny zamieszania. Nawet stojcy ponad nim giganci rozmawiali midzy sob z oywieniem, zakopotani, i wskazywali na poudnie. Za ich plecami Drizzt dostrzeg Guenhwyvar, szykujc si do ataku. Powstrzyma j, unoszc do. Rozejrza si dookoa, rozwaajc, jak znale lepszy punkt obserwacyjny i jednoczenie nie da si zauway. Zacz si przemieszcza, lecz niemal natychmiast si zatrzyma. Giganci, ju nie tak podekscytowani, zaczli si kci. Nie rozumia wiele z tego, co mwili, lecz domyla si, e byli li na orkw sysza co o orczych kapanach kradncych nalen im chwa. Drizzt poczu bysk nadziei, e by moe ich wrogowie si rozdziel, cho wiedzia, e zapewne jest ju zbyt pno, by obrocom miasta robio to jak rnic. *** Wonica, skulony pod cikimi szatami, trzasn z bicza nad dugim szeregiem zwierzt pocigowych, a brudne stworzenia szarpny mocniej, toczc wielki wz i ogromn statu Gruumsha Jednookiego, boga orkw, po kamienistym zboczu. Orkowie przestali si interesowa Pyciznami i garstk ich obrocw, zapatrzeni w nowe dziwo. Cz z nich pochylia gowy i pada na kolana. Co to jest? spyta jeden z dowdcw gwnego wodza armii, Urlgena, syna Oboulda. Urlgen przyjrza si dziwnemu pochodowi z zakopotan min, zagryzajc wargi. Obould przyprowadzi wielu sojusznikw to byo wszystko, co potrafi wymyli. Czyjego ojciec postanowi uwietni wspaniae zwycistwo? A moe uwaa, e przybyli tu pod auspicjami jakiego boga? Tego Urlgen nie wiedzia. Podobnie jak reszta jego armii, wdz podszed bliej, zaciekawiony. W przeciwiestwie jednak do wikszoci pozostaych, przyglda si wycznie zagadkowemu zaprzgowi, chyba najbardziej zaniedbanej zbieraninie... czego? Urlgen nigdy przedtem nie widzia takich stworze. Nie przypominay muw ani koni. Moe byy to rothy, wzite z korytarzy Podmroku? Potem dokadniej zlustrowa wonicw. Jeden z nich by wyszy i szerszy w barach od drugiego, cho obydwaj nie grzeszyli wzrostem. By moe ten drugi bardziej pasaer ni wonica, jak si wydawao by dzieckiem, lecz Urlgen nie mg tego stwierdzi, bo obaj mieli na sobie grube paszcze z szerokimi, nisko opuszczonymi kapturami.

Wz dotoczy si na jakie trzydzieci metrw od miasteczka, co Urlgen uzna za gupie posunicie. Po co pcha si w zasig ich strza? Z zaciekawieniem popatrzy wic w tamt stron i ujrza kilku obrocw, ktrzy stanli na murach, obserwujc dziwaczny pochd z nie mniejszym zainteresowaniem ni orkowie. Wyszy wonica wsta i unis rce nad gow. Rkawy jego paszcza zsuny si, odsaniajc skate donie i wochate przedramiona, ktre nie wyglday na orcze. Zanim ktokolwiek zdy to jednak zauway, wonica chwyci dwigni umieszczon z przodu statui, tu pod wypenionym kami pyskiem. Powiedzia co, co zabrzmiao jak Hi hi hi i szarpn z caej siy. *** C, jeden kapan cholernego Gruumsha mniej rzucia przez zby Catti-brie. Uniosa Taulmarila i wycelowaa w stron wonicy, lecz Tred zapa j za rk i powstrzyma. Jeden nie zrobi adnej rnicy rzek. Zreszt, co w tym wszystkim jest nie tak. Catti-brie nie musiaa pyta, o co mu chodzi, bo rwnie to wyczuwaa. Co w tym zaprzgu i wonicach wydawao jej si dziwaczne, nawet z tej odlegoci. Otworzya szerzej oczy, gdy usyszaa zgrzyt, jaki rozleg si po tym, jak szaman pocign za dwigni, a nastpnie westchna, gdy statua urosa i rozpada si na cztery czci, ktre przeamay si w poowie i rozoyy, by uformowa cztery szerokie deski. Na owe platformy z pustego wntrza rzeby wybiegy krasnoludy wielu krasnoludw w penym bitewnym rynsztunku. Pogromcy Flakw! Szczeglnie jeden z nich rzuca si w oczy. Nosi czarn zbroj i hem ze szpikulcem dugoci poowy jego wzrostu. To Pwent! krzykna Catti-brie. W tej samej chwili Thibbledorf Pwent podskoczy, ryczc i wymachujc rkami, po czym rzuci si na orka, ktry prbowa podej go cichcem od tyu. Powali biedne stworzenie i przygnit swoim ciarem do ziemi. Catti-brie stracia go z oczu, lecz i tak si skrzywia, znaa bowiem t technik. Wiedziaa, e Pwent wanie trzsie si dziko na orku, a krawdzie jego zbroi rozrywaj ciao przeciwnika na strzpy. Pogromcy Flakw poszli w lady swego dowdcy, skaczc na zdezorientowan zgraj orkw. Spadali na nich jeden po drugim, niczym ywe pociski. Po chwili ukazao si jeszcze wicej krasnoludw, bo dziwne stworzenia cignce zaprzg odrzuciy kryjce je koce i oczom obrocw miasteczka ukazao si dwadziecia brodatych twarzy. Te krasnoludy oczywicie take natychmiast rzuciy si do walki. Orkowie prbowali si broni, ale praktycznie nie mieli szans. Wielu z nich uciekao, a inni

dali si zarn, zbyt zaskoczeni, by podj jakiekolwiek dziaania. Krasnoludy zwary szeregi i pospieszyy w stron miasteczka. Wy, Battlehammerowie, zawsze bylicie znani z wyczucia czasu! krzykn Tred McKnuckles, po czym pisn i odskoczy na bok, gdy obok uderzy wielki gaz. Znowu ci cholerni giganci! zawoa. Catti-brie podbiega do resztek pnocnego muru i uniosa uk. Strzelaj w ruchu! ostrzeg j Wulfgar. Mia racj, bo ledwie w powietrze pomkna pierwsza strzaa, ogromny gaz spad na miejsce, z ktrego zostaa wypuszczona. *** Drizzt DoUrden odczu niebywa ulg, widzc charakterystyczne strzay przemykajce nad parowem, lecz nawet ta dobra wiadomo e Catti-brie nadal walczy nie rozproszy jego koncentracji. Giganci na nowo podjli zmasowane bombardowanie, a wiedzia, e nie moe na to pozwoli. Wezwa Guenhwyvar do dziaania, po czym wdrapa si z boku stanowiska jednego z gigantw i niepostrzeenie stan na stercie gazw. Natychmiast zaatakowa, wyskakujc wysoko w gr i tnc sejmitarami w bok jednego z olbrzymw. Opad na ziemi, wykonujc podwjne pchnicie w ty kolana drugiego, i popdzi dalej wok ska. Giganci odwrcili si, by za nim pody, a jeden podnis rce, by rzuci gazem w uciekajcego drowa. Zamiast wykona rzut, musia si uchyli, dostrzegajc atakujc panter. Nie zdy. Wielkie cielsko spado mu na twarz, szarpic pazurami i olepiajc go. Wszystkich gigantw ogarno poruszenie, lecz Drizzt nie ywi zudze co do tego, e zdoa zaj ich na duej. Zamierza jednak zada im jak najwicej ran i zmusi, by rzucili si za nim w pocig. Wyoni si zza ska z tej samej strony, z ktrej znikn, i rzeczywicie zbi tym najbliszego giganta z tropu i zdoa wykona kilka gronych pchni, zanim musia si rzuci w innym kierunku. Tym razem pocig by jednak duo skuteczniejszy, bo giganci zaatakowali go z trzech stron jednoczenie dwch szo po bokach, a dwch pdzio bezporednio za nim. Drizzt opar si plecami o cian, gotw do ostatecznego starcia. Najbliszy gigant zaszarowa. Zanim jednak dopad Drizzta, skrzywi si i chwyci za szyj. Gdy si obrci, mroczny elf wyranie ujrza upierzone lotki dwch wbitych w masywny kark strza. Olbrzym tymczasem zachwia si i run na ziemi.

W powietrzu, nieco bardziej na pnoc, unosia si para elfw, dosiadajcych skrzydlate rumaki. Gigantw ogarno poruszenie. Drizzt rzuci si w bok, pchn kolejnego z nich i pobieg dalej, przeskakujc przez gazy. Niewielu gigantw zwracao jednak na niego uwag. Dwch wci bezowocnie prbowao zapa Guenhwyvar. Kilku innych biego szybko po gazy wyranie po to, eby rzuca nimi w elfy. Drizzt nie mg pozwoli, aby si zorganizowali. Podbieg do sterty gazw od zachodu. Gdy jeden z gigantw pochyli si i sign po kamie, wyskoczy, tnc go mocno przez palce. Gigant cofn do i wraz ze swym towarzyszem ruszy w pocig za drowem. Tym razem Drizzt nie skrca i nie zwalnia, odciga gigantw i wrzeszcza do Guenhwyvar, by robia to samo z drugiej strony. Chwil pniej drowi tropiciel ujrza leccy w gr gaz i usysza renie pegaza, lecz gdy spojrza na pnoc, elfy wci tam byy i szyy ze swych ukw. Drizzt popdzi przez kamienie, czsto zerkajc przez rami na zniszczone miasteczko w nadziei, e ujrzy ktre z przyjaci. Dostrzeg jedynie mrowie szarujcych na miasteczko orkw. Odwrci si i pobieg na pnoc, czujc za plecami oddech dwch gigantw. Nie mamy czasu! krzykn Thibbledorf Pwent, wbiegajc do Pycizn. Zbierajcie rzeczy oraz rannych i chodcie za mn do wozu. Potrzebujemy kapana! wrzasn Wulfgar. I to natychmiast! Ciko rannych nie da si przenie! To chyba musicie ich zostawi! odkrzykn Pwent. Jednym z nich jest Bruenor Battlehammer! poinformowa Wulfgar. Dawa mi tu kapana! wydar si Pwent. A krla zaniecie do wozu tego zielonobrodego malucha krzykn do innego krasnoluda. Zna wicej sztuczek ni zgraja pijanych czarodziejw. Rusza si! krzykn inny krasnolud. Zabra rannych na wz, a z nimi wszystkich martwych, ktrych si da. Nie zostawimy Battlehammerw padlinoernym orkom! Jak nas tak szybko znalelicie? spytaa Catti-brie. Nim odpowiedzia, poznaa prawd, bo drugi z wonicw zdj kaptur i wyjrzaa spod niego szelmowsko umiechnita twarzyczka. Regis! Z bijcym mocniej sercem podesza, by go uciska, lecz cofna si szybko, gdy zobaczya, e skrzywi si z blu. Kto musia nakarmi wilka wyjani, wzruszajc ramionami i pokazujc zaman rk. Catti-brie schylia si nisko i pocaowaa go w czoo, na co Regis sponi si mocno. Tymczasem krasnoludy zabray si ju do dziea. Krztay si sprawnie wok rannych i wydobyway z ruin oraz zgliszczy ciaa polegych. Ze stu ludzi i dwudziestu szeciu krasnoludw,

ktrzy zaczli obron miasteczka, mniej ni dwudziestu odchodzio std o wasnych siach, a tylko kolejna dziesitka, wrd nich Bruenor, wci jeszcze oddychaa. Trudno to byo nazwa zwycistwem.

29 TAM, GDZIE DROGI SI SCHODZ I ROZCHODZ Biegli w szeregach na prawo i na lewo od wozw. Inni cignli najwikszy wz, z ktrego zrzucono statu orczego boga wiozcy rannych, w tym krla Bruenora Battlehammera. Razem z nim jecha Regis oraz Pikel Bouldershoulder, duid, uywajcy swych zakltych jagd i korzonkw, by uleczy rany Bruenora. On se poradzi zapewni Ivan Wulfgara i Treda, gdy biegli za tym wozem. Mj brat zna takie sztuczki, a hej. Wulfgar przytakn ponuro, bowiem Catti-brie powiedziaa mu chwil wczeniej, e Bruenor rzeczywicie wydaje si oddycha swobodniej. Nie to mnie martwi wtrci Tred. Wszdzie dookoa peno ladw orkw. Jeli teraz nas zaatakuj... To bd bez swych przyjaci gigantw, ktrzy zostali po drugiej stronie parowu pocieszy Wulfgar. Te prawda przyzna Tred, cho nadal wyglda na zmartwionego. Ale myl, e bdzie nam si ciej walczyo, bo ci orkowie nie bd ju tak zaskoczeni jak poprzedni. Wulfgar nie potrafi znale kontrargumentu. Widzia siy orkw i zna ich liczebno; nawet mimo tego, e zostali rozproszeni i ponieli tak wielkie straty przy Pyciznach, wci stanowili nie lada mrowie. Gdy zeszego dnia rozpoczynali odwrt, wszyscy wiedzieli, e ich jedyn nadziej jest przypuszczenie, i orkowie poszli w rozsypk i nie przegrupuj si zbyt szybko, dajc krasnoludom czas na dotarcie do Mithrilowej Hali. Rne znaki, jakie napotykali na drodze, wiadczyy jednak, e ich nadzieje byy ponne. Przez ca noc podczas ktrej krasnoludy, wykorzystujc kolejne wspaniae jagody Pikela, cigle pary naprzd syszeli z prawej i lewej skowyty ledzcych ich worgw. Na pocztku drugiego dnia dostrzegli unoszc si na pnocy chmur kurzu i wiedzieli, e s cigani. Pwent zaprezentowa im rano moliwy scenariusz. Szaojownik uzna, e jedcy worgw zajd ich z flanki i otocz, prbujc ich spowolni i da tym samym czas gwnym siom pocigowym, by dogoniy reszt. Krasnoludy zdecydoway, e jeli natkn si na tak blokad, opuszcz gowy i rzuc si prosto na ni. Wulfgar mg jedynie wierzy, e do tego nie dojdzie. Byo ich niewielu; ledwie wystarczao, by wymienia si w cigniciu wozu z rannymi, a Pwent i jego wojownicy osigali kres swych moliwoci. Jagody Pikela byy naprawd zdumiewajce, lecz nie zapewniay magicznej siy. Pozwalay jedynie ciau czerpa ze swych gbszych zasobw. Po pospiesznym marszu na pnoc, po desperackiej walce i odwrocie na poudnie, Wulfgar wyranie widzia, e owe rezerwy si wyczerpuj. Co gorsza, wszyscy ci, ktrzy wyszli z dugiego oblenia Pycizn, rwnie on sam, mieli powane rany.

Nastpna walka bdzie zapewne oznacza kres ich ywotw. Tak wic tego poranka, gdy zwiadowcy donieli o powikszajcej si chmurze kurzu na zachodzie, barbarzyca zbliy si do wozu, ktrym jechali Catti-brie, Regis oraz Bruenor. To bdzie koniec stwierdzia Catti-brie, wpatrujc si w horyzont. Jej zachowanie, tak odmienne ni zwykle, zbio Wulfgara z tropu, zaskakujc take Regisa. Bdziemy z nimi walczy i ich pokonamy! zawoa nizioek. A jeli wicej ich nas dogoni, z nimi te sobie poradzimy! Istotnie zgodzi si Wulfgar. Nie chciabym zobaczy Aegis-fanga w rkach orka, nawet jeli oznacza to, e musz zabi kadego orka na caej Pnocy. I zawioz Bruenora z powrotem do Mithrilowej Hali, gdzie odzyska siy i zajmie tron, ktry mu si naley. Sowa te napeniy otuch Regisa i Catti-brie. Wszyscy rozemiali si nawet, gdy Pikel Bouldershoulder zawtrowa swym entuzjastycznym Oj oj!. Krasnoludy zacieniy szeregi wok wozw, cho utrzymyway szybkie tempo marszu. Pwent przej dowodzenie, kierujc najbardziej dowiadczonych wojownikw na czoo pochodu i wzywajc swych chopcw, by byli gotowi. W pewnym momencie podbieg do wozu. Bdzie ich par setek wyjani i z przesadzonym mrugniciem doda: Nic, z czym bymy sobie nie poradzili. Wulfgar skin gow, podobnie jak pozostali, lecz wszyscy znali prawd. Spotkanie z kilkoma setkami orkw byo niebezpieczne samo w sobie, a co dopiero, jeli pamitao si, e ta grupa ma tylko spowolni ich wdrwk, by dotary do nich gwne siy. We swj uk poprosi Wulfgar Catti-brie, podajc jej Taulmarila. I strzelaj celnie. Moe sprbowalibymy si z nimi dogada. Pojechabym do nich jako pose zaproponowa Regis, wycigajc zza konierza zaklty rubinowy wisiorek. Wulfgar potrzsn gow. Byby martwy, zanim zdoaby przemyci jakie kamstwo stwierdzia Catti-brie. Obietnic sprostowa Regis z naciskiem. Wzruszy bezradnie ramionami i popatrzy na rubin, po czym schowa go z powrotem. Krasnoludy zwary szeregi. Byo oczywiste, e zostali zauwaeni i e nie pozostao im zbyt wiele moliwoci. Gdyby skrcili na wschd, trafiliby pewnie na inn grup orkw, a zatrzymanie si i prba podjcia obrony dayby czas cigajcej ich armii. Parli wic naprzd, w jednej doni ciskajc bro, w drugiej uprz wozw. Musimy dotrze tam przed nimi! krzykn Thibbledorf Pwent do swych kamratw, wskazujc na lecy przed nimi paskowy. W odpowiedzi krasnoludy jeszcze bardziej pochyliy obolae barki i pocigny mocniej. Dotary do podstawy paskowyu i ruszyy w gr, nawet nie zwalniajc. Lecz nie znaleli si tam pierwsi.

*** Skrzydo nie jest zamane, ale posiniaczone, i nie poniesie Jutrzenki daleko powiedziaa Innovindil, gdy Tarathiel wrci ze Zmierzchem do grskiej jaskini, kilka kilometrw na pnocny wschd od miejsca, w ktrym walczyli z gigantami. Nawet uderzony jednym z gazw, pegaz zdoa przegoni cigajcych ich gigantw i pomc im znale dogodn jaskini, w ktrej mogli ukry si na jaki czas. Giganci chyba porzucili pocig odpar Tarathiel. A w razie czego i tak nas nie znajd. Ale nie wrcimy te szybko do Ksiycowego Lasu stwierdzia Innovindil. Przynajmniej nie oboje. Jej mina mwia, e chce, by Tarathiel natychmiast wsiad na swego skrzydlatego rumaka i polecia do domu. Nie jestem pewien, czy nasz raport bdzie peny i przygotuje elfy na to, co nastpi odrzek ponuro. Co widziae? Tarathiel mrukn pospnie. Wya ze swych nor powiedzia. Na caej pnocy i zachodzie. Orkowie i gobliny staj razem, a oboje widzielimy, e towarzysz im giganci. Obawiam si, e siy, ktre zniszczyy Pycizny, s ledwie czstk wielkiej armii. Tym waniejszy powd, by polecia do naszych. Tarathiel popatrzy na swego wierzchowca i przez moment wyglda na przekonanego, lecz zaraz spojrza na Innovindil. Nie zostawi ci rzek stanowczo. Elfy z Ksiycowego Lasu nie dadz si zaskoczy, bez wzgldu na to, czy polec, czy nie. Innovindil zamierzaa si spiera, ale zmienia zdanie. Waciwie nie chciaa zosta tu sama. Nie znaa okolicy tak dobrze jak Tarathiel i naprawd baa si o Jutrzenk. Cho klacz przeyje z ran, tak dzielnie utrzymywaa pozycj nad gigantami pomimo blu i szoku, e elfka nie miaa zamiaru pozwoli, by musiaa jeszcze raz podj jaki wysiek. Teraz pegaz musi odpocz i nabra si. I musimy si jeszcze czego dowiedzie, a to by moe jedyna szansa doda po chwili Tarathiel. Sdzisz, e mroczny elf uciek raczej stwierdzia, ni zapytaa Innovindil. Moliwe, e Ellifain te krci si po okolicy. Moliwe, e Ellifain nie yje powiedziaa Innovindil, a Tarathiel mg jedynie przytakn. ***

Pocztkowy szok i przypyw adrenaliny przed nadcigajc walk szybko zastpia dezorientacja. W szeregach szaojownikw i pozostaych czonkw uciekajcej karawany rozlegy si zdziwione szepty, bowiem tam, na paskowyu przed nimi, stay krasnoludy gromada krasnoludw nie w barwach Mithrilowej Hali, lecz z symbolem Topora Mirabar na piersiach. Kim jestecie i jakie macie zamiary? krzykn stojcy na ich czele krasnolud i zdj z gowy hem. Torgar! krzykn Regis, rozpoznajc dzielnego wojownika. Na twarzy krasnoluda pojawi si wyraz zaskoczenia. Wydawszy kilka polece pozostaym, wraz z kilkoma kamratami Torgar podszed do dziwacznych wdrowcw. C, nasza bro suy waszemu krlowi Bruenorowi, a wic i Mithrilowej Hali, niezalenie od jego losu oznajmi, gdy Wulfgar i pozostali opowiedzieli mu o desperackiej bitwie oraz odwrocie spod Pycizn. Przybylimy, aby prosi krla Bruenora o gocin, wic chtnie dowiedziemy i jemu, i jego ziomkom, ile jestemy warci. Po prostu idcie przed siebie, a ja i moi bracia podymy za wami. Pozwl, by towarzyszy ci mj oddzia, Torgarze z Mirabar wtrci Thibbledorf Pwent, wystpujc naprzd i prezentujc w caej okazaoci sw umazan krwi zbroj. Damy tym orkom popali! Ale mamy szczcie wyszepta chwil pniej Wulfgar do Catti-brie, gdy piciuset krasnoludw zajo pozycje wok wycofujcej si karawany. Oboje popatrzyli na Bruenora i Pikela, ktry wci niezmordowanie opiekowa si krasnoludzkim krlem oraz pozostaymi rannymi. Najwyraniej wyczuwajc ich spojrzenia, krasnolud podnis gow, mrugn porozumiewawczo i pokiwa gow. Catti-brie nie moga si nie umiechn, lecz zerkna przy tym niespokojnie na pnoc. Mylisz o Drizzcie stwierdzi Wulfgar. Jak tylko odwieziemy Bruenora na miejsce, wyruszymy na jego poszukiwanie obieca Regis, doczajc do rozmowy. Catti-brie potrzsna gow. Sam si o siebie zatroszczy, pki bdzie wierzy, e my zadbamy o bezpieczestwo wasne i Mithrilowej Hali. Gdy skoczy zadanie, wrci do domu. Wulfgar i Regis popatrzyli na ni z zaskoczeniem, lecz nie protestowali. Wiedzieli, e musz ufa zdolnociom Drizzta, bo czy ktokolwiek by lepiej przygotowany ni on do tego, by przetrwa w dziczy? Poza tym, teraz i tak nie mogliby mu pomc. Catti-brie wci wygldaa na pnoc. Nie zdajc sobie z tego sprawy, zacza nerwowo przygryza doln warg. Wulfgar pooy do na jej ramieniu i cisn lekko, uspokajajco.

*** Elastul ci to powiedzia? spyta Nanfoodle Shoudr, gdy kilka nocy pniej spotkali si w korytarzu. Poleci mi, bym posza z tob odpara Shoudra, a jej ton wskazywa wyranie, e nie bya zachwycona tym rozkazem. Popeni bd i dalej w to brnie powiedzia gnom. Najpierw przegoni Bruenora, potem Torgara, a teraz... To raczej nie to samo przerwaa Shoudra. A co innego? Czy pozostae w Mirabar krasnoludy bd zadowolone, gdy dowiedz si o naszych harcach w Mithrilowej Hali? Czy mamy w ogle jakkolwiek nadziej na sukces, zwaywszy na to, e nasze przybycie poprzedzio czterystu mirabarskich krasnoludw? Elastul wanie na to liczy. Zakada, e ich przybycie zapewni nam zaufanie Bruenora i jego pobratymcw. W jakim celu? zapyta gnom. Shoudra jedynie wzruszya ramionami. Zobaczymy, co zastaniemy po przybyciu do Mithrilowej Hali powiedziaa. Nanfoodle rozwaa przez chwil jej sowa oraz zachowanie, po czym rozjani si. Zamierzam wypenia twoje polecenia w grocie klanu Battlehammer oznajmi. Nawet jeli bd one sprzeczne z yczeniami markiza. Shoudra rozejrzaa si, gestem proszc gnoma, by zachowa ostrono i nie mwi tego gono. W gbi duszy cieszya si jednak, e waciwie zrozumia jej intencje. Rozkaz Elastula by jednoznaczny: mieli i do Mithrilowej Hali i przyjrze si zdradzieckim krasnoludom, a potem dokona sabotau operacji rywali. Lepiej bdzie jednak, uznaa Shoudra, jeli w Mithrilowej Hali wykorzystaj porednictwo Torgara i dogadaj si z Bruenorem i jego pobratymcami. Po katastrofie, jaka spada na Mirabar, przydaby im si sojusz z grniczym miastem, sojusz, ktry przysuy si im wszystkim. Moga jednak wycznie westchn i aowa, e sytuacja nie wygldaa inaczej, bo wystarczajco dobrze znaa Elastula, by rozumie, e z jego woli do takiego sojuszu nie dojdzie.

EPILOG Przy kadym kamieniu, jaki odwraca, Drizzt DoUrden wstrzymywa oddech, spodziewajc si znale pod nim ktre ze swych przyjaci. Pycizny zostay doszcztnie zniszczone. Nie mia pojcia, czym moga by sterta obrobionego drewna leca na polu na poudnie od miasteczka, lecz podejrzewa, e orkowie sprowadzili tam jakie machiny oblnicze do ostatecznego szturmu. Cho wcale ich nie potrzebowali, zwaywszy na szkody, jakie wyrzdzili miasteczku giganci. Nabra otuchy na widok wielu martwych orkw i worgw, ktrych ciaa zacielay okolice, lecz fakt, e tak wielu zgino tu przy wejciu do podziemnych tuneli, logicznie rzecz biorc ostatniej linii obrony, powiedzia mu, e koniec jego przyjaci z pewnoci by gorzki. Przynajmniej nie znalaz w tych tunelach adnych cia, co dao mu pewn nadziej, e jego przyjaciele zostali pojmani, nie zabici. Odnalaz za to znajomy jednorogi henn. Z trudem pochyli si i delikatnie podnis t jedyn koron Bruenora Battlehammera, obracajc j w doniach. Mia nadziej, e wzrok mami go tamtej straszliwej nocy, gdy sta po drugiej stronie parowu i patrzy, jak wali si ponca wiea. Mia nadziej, e Bruenor w jaki sposb zdoa wydosta si ze zgliszczy. Drow zmusi si, by si rozejrze i przeszuka rumowisko. Pod tonami kamieni znalaz koniec zmiadonej doni, skatej krasnoludzkiej doni. A wic, pomyla, odkry grb Bruenora. A czy Wulfgar i Regis rwnie byli tu pochowani? I co z Catti-brie? Obrazy, ktre przemykay mu przez gow, ciyy mu coraz bardziej. Przypomnia sobie powiedzenie, e lepiej jest szuka przygd na otwartej drodze nawet gdyby miao go to kosztowa ycie, nawet gdyby miao to kosztowa ycie Catti-brie ni wie ywot w bezpiecznym miejscu. Jake puste wydaway mu si teraz te sowa. Dziwne, ale pomyla o Zaknafeinie, o swojej rodzinie i o latach spdzonych w Menzoberranzan, o tragediach swego dziecistwa i wczesnej modoci. Pomyla rwnie o Ellifain, o wszystkim, co prbowa dla niej zrobi tamtej pamitnej nocy pod gwiazdami, i o jej ostatecznym kocu. Pomyla o swych przyjacioach, z ktrych cz z pewnoci straci, i ugodzia go daremno jego poczyna. Bowiem przez cae swoje ycie, od czasu gdy zacz uczy si od Zaknafeina, poprzez odejcie z Menzoberranzan, a po czas spdzony z Montolio oraz przyjacimi, ktrych pokocha ponad wszystko, w Dolinie Lodowego Wichru, Drizzt DoUrden postpowa zgodnie z zasadami, wierzc w moc dyscypliny i optymizmu. Walczy o lepszy wiat, poniewa zdawa sobie spraw, e mona go stworzy. Nigdy nie ywi oczywicie adnych zudze, e zmieni

w nim wszystko, lecz zawsze twierdzi stanowczo, e wystarczy naprawi wasny kawaek wiata. W jego yciu bya Ellifain. I by Bruenor. Popatrzy na hem krasnoluda i obrci go w doniach. Najprawdopodobniej utraci wszystkich bliskich, jakich kiedykolwiek mia. Poza jednym, uwiadomi sobie nagle, gdy obok niego przemkna Guenhwyvar. *** Trzy dni pniej Drizzt DoUrden siedzia na kamienistym grskim zboczu, nasuchujc rozlegajcej si dookoa kakofonii rogw i obserwujc poruszanie si linii pochodni na niemal kadym grskim szlaku. Zrozumia wtedy, e wszystko to, co si stao, stanowio zaledwie preludium. Orkowie gromadzili si w coraz szybszym tempie, sprowadzajc ze sob spor liczb goblinw, a co gorsza, sprzymierzyy si z lodowymi gigantami w iloci wikszej ni ktokolwiek mgby przewidzie. To, co zaczo si od napadu na karawan z Cytadeli Felbarr, doprowadzio do zniszczenia dwch osiedli i zagrozio bezpieczestwu caej Pnocy. Obserwujc bieg wydarze, Drizzt wiedzia, e wkrtce niebezpieczestwo zawinie take nad Mithrilow Hal. A Mithrilowa Hala nie bdzie miaa wodza. Tak naprawd jednak aden z tych wnioskw nie zapad gboko w serce Drizzta DoUrdena, a gdy nieopodal ujrza ogniska obozowiska niewielkiego oddziau orkw, opuciy go wszelkie myli poza myl o zemcie. Drow wycign onyksow figurk i wezwa Guenhwvyar, po czym doby sejmitary i skierowa si powoli w stron obozowiska. Na jego twarzy prno by szuka emocji. Nadszed czas, by zabra si do pracy.