You are on page 1of 318

R A Salvatore

Dwa Miecze
(The Two Swords) Trylogia Klingi owcy Ksiga III Tumaczenie: Micha Studniarek

PROLOG. Wobec ciemnoci, spowijajcych krasnoludzkie jaskinie, wiato pochodni wydawao si bardzo sabe. Dym wirowa wok Delly Curtie, dranic jej oczy i gardo rwnie mocno, jak mamrotania i narzekania siedzcych w sali ludzi draniy jej zmysy. Namiestnik Regis wspaniaomylnie przekaza sporo pomieszcze tym niewdzicznikom, uciekinierom ze wsi i miasteczek, spldrowanych przez bezwzgldnego krla Oboulda i jego orki podczas drogi na poudnie. Delly upominaa si, by nie by dla tych ludzi zbyt surow. Wszyscy co utracili, wielu byo ostatnimi yjcymi czonkami wymordowanych rodzin, a troje nawet jedynymi ocalaymi z caego miasteczka! Za warunki, najlepsze, jakie mogli zaoferowa Regis czy Bruenor, niezbyt odpowiaday ludziom. Ta myl mocno uderzya Delly: obejrzaa si przez rami i zobaczya, e jej malestwo, Colson, zasna wreszcie w swojej koysce. Cottie Cooperson, chuda kobieta o cienkich, somianych wosach i zapadnitych oczach siedziaa obok koyski, obejmujc si ramionami i koyszc rytmicznie w ty i w przd. Delly wiedziaa, e wspomina swoje zamordowane malestwo. To wspomnienie otrzewio kobiet. Colson nie bya tak naprawd dzieckiem Delly, nie z urodzenia. Zaadoptowaa dziewczynk, tak jak zaadoptowa j Wulfgar, przyjmujc kobiet za swoj towarzyszk podry i on. Delly podya za nim do Mithrilowej Hali dobrowolnie, a nawet z radoci; uwaaa si za dobr osob, szczodrze dodajc mu ducha w poszukiwaniu przygd, trwajc obok niego w kadym czasie, nie zwaajc na swoje potrzeby. Umiech Delly by bardziej smutny ni radosny. Chyba pierwszy raz pomylaa o sobie, e jest dobra i szczodra. Lecz krasnoludzkie ciany zaciskay si wok niej. Delly Curtie nigdy nie sdzia, e bdzie tak tsknie wspomina szalone ycie na ulicach Luskan, gdy przez wikszo czasu bya na wp pijana i kad noc spdzaa w ramionach innego mczyzny. Pomylaa o sprytnym Moriku, wspaniaym kochanku, i o Arumnie Gardpecku, karczmarzu, ktry by dla niej jak ojciec. Pomylaa rwnie o Josim Puddlesie, znajdujc we wspomnieniu jego gupiego umiechu odrobin

odprenia. Nie bd gupia mrukna pod nosem. Pokrcia gow, odpdzajc te myli. Teraz jej ycie byo zwizane z Wulfgarem i pozostaymi. Powtarzaa sobie, e krasnoludy z klanu Battlehammer s dobre. Czsto ekscentryczne, lecz zawsze mie i bardzo czsto zabawnie absurdalne. Pomimo typowo gburowatej powierzchownoci okazywali si wybornymi kompanami. Niektrzy nosili dziwne ubrania i zbroje, inni dziwne i mieszne imiona, a wikszo bujne, rozczochrane brody, lecz mimo to klan okaza Delly tyle serca, ile nikt wczeniej, moe z wyjtkiem Arumna. Traktowali j jak swoj a przynajmniej starali si, gdy pozostao troch rnic. Tego nie mona byo ukry. Rnice w zwyczajach ludzi i krasnoludw, takie jak duszne powietrze w jaskiniach... powietrze, ktre bez wtpienia stanie si jeszcze bardziej zatche, gdy oba wyjcia z Mithrilowej Hali zostay zamknite i zabarykadowane. Ach, poczu jeszcze raz wiatr i soce! westchna kobieta po drugiej stronie sali, unoszc w toacie butelk miodu, jakby czytajc w mylach Delly. W caej sali uniesiono kubki. Delly poja, e wszyscy s na najlepszej drodze do upicia si po raz kolejny. Nigdzie tu nie pasowali, a picie pomagao uspokoi bezradn frustracj i odpdzi straszne wspomnienia z przemarszu Oboulda. Delly znw popatrzya na Colson i pokrcia si wok stow. Zgodzia si nimi zajmowa, przypominajc sobie czasy, gdy pracowaa w Luskan jako dziewka w karczmie. Za kadym przejciem wychwytywaa strzpki rozmw; kada myl trafiaa do niej i wgryzaa si w t odrobin zadowolenia, jakie jeszcze pozostao w jej sercu. Zamierzam otworzy kuni w Silverymoon oznajmi jeden z mczyzn. E tam, w Silverymoon! odpar inny, mwic z akcentem bardzo podobnym do krasnoludzkiego. W Silverymoon mieszka tylko banda tacujcych elfw. Lepiej jed do Sundabaru. Tam s dobrzy ludzie, ktrzy poznaj si na porzdnej robocie. W Silverymoon atwiej go przyjm powiedziaa kobieta siedzca przy innym stole. I jak powiadaj, jest tam o wiele adniej.

Kiedy Delly syszaa, jak tymi samymi sowy opisywano Mithrilow Hal. Hala ya ze swojej reputacji. Z pewnoci przyjcie, jakie zgotowali jej Bruenor i jego rodacy byo wspaniae, na swj wyjtkowy, krasnoludzki sposb. Mithrilow Hala przedstawiaa sob widok rwnie cudowny, jak port w Luskan. Mimo to Delly wkrtce odkrya, e ten widok szybko stawa si monotonny. Przesza przez pomieszczenie, rzucajc okiem na Colson, ktra wci spaa, lecz zacza kasa tak samo ochryple, jak wszyscy ludzie, przebywajcy w zadymionych tunelach. Jestem bardzo wdziczna namiestnikowi Regisowi i krlowi Bruenorowi mwia jedna z kobiet, jakby czytajc w jej mylach ale to nie miejsce dla ludzi! Kobieta uniosa flaszk. Zatem za Silverymoon albo Sundabar! powiedziaa, przekrzykujc kolejne toasty. Albo gdziekolwiek, gdzie mona bdzie zobaczy soce i gwiazdy! Everlund! krzykn kto. Colson, leca w twardej koysce na kamiennej pododze, kaszlna znowu. Cottie Cooperson koysaa si dalej.

CZ PIERWSZA
ORCZE AMBICJE Spogldaem na zbocze wzgrza, gdzie sycha byo tylko piew ptakw. I nic wicej. Ptaki, skrzeczce, gdaczce, wbijajce dzioby w niewidzce oczy. Kruki nie zataczaj krgw, kiedy lduj na polu usanym ciaami umarych. Widzc, jaka czeka je uczta, lec jak pszczoa do kwiatu, wprost do celu. S czycicielami, tak samo jak robaki, deszcz i nieustajcy wiatr. Oraz upyw czasu. Zawsze tak jest. Zmiana pory dnia, roku, epoki. Kiedy jest ju po wszystkim, zostaj tylko koci i kamienie. Nie sycha ju krzykw, nic nie mierdzi. Krew zostaa zmyta. Naarte ptaki opuszczajc pole walki zabieraj ze sob wszystko, co pozwolioby rozpozna polegych wojownikw w porozrzucanych wszdzie resztkach. Pozostawiaj koci i kamienie, aby si ze sob zmieszay. Kiedy deszcz albo wiatr niszcz szkielety i cz je ze sob a ich cz z upywem czasu bdzie przecie pogrzebana to, co zostaje, staje si nie do odrnienia dla wszystkich poza najbardziej spostrzegawczymi obserwatorami. Kto bdzie pamita o tych, ktrzy tu polegli, i o tym, co zyskali, aby walczc po obu stronach zrekompensowa to, co utracili? Wyraz twarzy idcego do boju krasnoluda stanowi przekonujcy argument, e cena warta jest wysiku, e walka, jeli chodzi o krasnoludy, jest spraw szlachetn. Dla krasnoluda nic nie jest cenniejsze od walki za pobratymca. Ich spoeczno jest cile zwizana lojalnoci i wsplnie przelan krwi. Moe dla jednostki jest to dobry sposb na umieranie, godny koniec honorowego ycia, moe nawet taka ostateczna ofiara nadaje temu yciu warto. Jestem jednak ciekaw, jak to wyglda w przypadku wielkiej grupy? Co z cen, wartoci i zyskiem? Czy Obould zyska cokolwiek wartego setki, a moe nawet tysice ofiar po jego stronie? Czy zyska cokolwiek staego? Czy krasnoludzki szaniec wzniesiony tu, na wysokim klifie, da ludowi Bruenora cokolwiek wartociowego? Nie mogli po prostu wlizgn si do Mithrilowej Hali, do tuneli, ktre tak atwo mona obroni?

Czy za sto lat, kiedy z nas wszystkich zostanie tylko py, kogokolwiek bdzie to obchodzi? Zastanawiam si, co rozpala ogie podsycajcy obrazy zwyciskich bitew w sercach tak wielu rozumnych ras, z moj na czele. Spogldam na pobojowisko na zboczu i widz pustk. Wyobraam sobie okrzyki blu. Sysz w gowie woania do bliskich, gdy umierajcy wojownik wie, i nadesza jego ostatnia godzina. Widz, jak wali si wiea, na szczycie ktrej znajduje si mj najdroszy przyjaciel. Z pewnoci lady gruz i koci s niegodne wzmianki, lecz zastanawiam si, czy jest w tym co mniej namacalnego, co o wikszym znaczeniu? A moe i tego si obawiam jakie zudzenie, ktre raz po raz popycha nas do wojen? Idc za t ostatni myl czy kiedy chcemy by czci czego wikszego, wszyscy odrzucamy spokj, przecitno, wreszcie sam pokj? Czy uwaamy, e pokj to nuda i samozadowolenie? Moe houbimy w sobie te zarzewia wojny, przygaszone tylko wyranymi wspomnieniami o blu i stracie, a kiedy ten mokry koc znika dziki leczcemu upywowi czasu, ogie rozpala si znw. Widziaem to w sobie na mniejsz skal, gdy pojem i przyznaem wobec siebie, e nie jestem osob stworzon do komfortu i najbardziej jestem szczliwy, kiedy czuj wiatr na twarzy, szlak pod nogami i wiem, e za zakrtem czeka mnie przygoda. Rusz tym szlakiem, lecz wydaje mi si, e to co zupenie innego, ni gdybym mia prowadzi ze sob ca armi, jak zrobi to Obould. Jest tu kwestia wikszej moralnoci, ktr tak wyranie ukazuj koci midzy kamieniami. Syszc wojenne surmy pdzimy na zamanie karku, do szeregu, ku chwale, ale co z tymi, ktrzy zostali porwani przez t dz wielkoci? Kto bdzie pamita o tych, ktrzy tu polegli, i o tym, co zyskali, by zrekompensowa wszystko to, co obie strony straciy? Za kadym razem, kiedy tracimy ukochan osob, postanawiamy sobie, e nigdy o niej nie zapomnimy, e bdziemy pamita o niej do koca naszych dni. Lecz ywi zadowalaj si teraniejszoci, ktra czsto wymaga naszej uwagi. I tak mijaj lata, a my nie pamitamy tych, ktrzy od nas odchodz codziennie, albo co dekadzie. Pojawia si poczucie winy, bo skoro ja nie pamitam o moim ojcu i mentorze Zaknafeinie, to kto pamita? Jeli nikt, to wyglda na to, i odszed na

dobre. Mijaj lata, poczucie winy sabnie, gdy zapominamy coraz bardziej, wahado wychyla si w naszych mylach w drug stron i bijemy sobie brawo przy kadej z tych niezmiernie rzadkich okazji, kiedy jeszcze o nich pamitamy! Poczucie winy trwa chyba zawsze, gdy jestemy istotami, ktre do ostatniej chwili pozostaj skupione na sobie. To prawda o indywidualnoci, ktrej nie sposb zaprzeczy. Koniec kocw wszyscy ogldamy wiat tylko swoimi oczami. Syszaem rodzicw, bojcych si mierci wkrtce po urodzeniu dziecka. Ten strach pozostaje z rodzicem zwykle a do dwunastego roku ycia potomstwa. Nie boj si, e dziecko umrze cho z pewnoci obawiaj si rwnie tego lecz raczej o siebie. Jaki ojciec pogodzi si z wizj swojej mierci, zanim dziecko bdzie na tyle dorose, by go dobrze pamita? Kt lepiej przydaby lecej tu czaszce jak twarz? Kt lepiej pamitaby bysk w oku, nim rozlegnie si ochrype krakanie kruka? auje, e kruki mog kry, e wiatr nie zaniesie ich gdzie, a twarze zostan na zawsze, by przypomina nam o blu. Nim rozlegn si trby, nim armie znw podepcz koci lece wrd kamieni, niech twarze umarych przypomn nam o cenie. Zakrwawione kamienie dziaaj do otrzewiajco. A w uszach sysz ostrzeenie krakanie krukw. Drizzt DoUrden

1.
Z MIOCI DO SYNA Musimy przyspieszy! poleci mczyzna chyba setny raz tego ranka ponad dwm tuzinom idcych za nim krasnoludw. W owietlonych pochodniami, zadymionych tunelach Galen Firth wyglda dziwnie nie na miejscu. By wysoki nawet jak na czowieka, a nad niskim, krpym brodatym ludem growa bardziej ni o gow i ramiona. Wysaem zwiadowcw, dziaaj najszybciej jak mog odpar genera Dagna, weteran wielu bitew. Stary krasnolud rozprostowa szerokie bary, zatkn jasn brod za skrzany fartuch, po czym przeszy Galena spojrzeniem, przed ktrym krasnoludy z klanu Battlehammer czmychay na boki przez wiele dziesicioleci. Dokd wszyscy sigali pamici, Dagna zawsze by znanym i szanowanym wodzem, zanim jeszcze Bruenor zosta krlem, nim cienisty smok Shimmergloom i jego duergarowie opanowali Mithrilow Hal. Dagna doszed do takiej pozycji dziki swoim czynom jako wojownik i wdz, nikt te nie kwestionowa jego umiejtnoci w prowadzeniu krasnoludw w czasie konfliktw. Wielu spodziewao si, e to Dagna poprowadzi obron klifu nad Dolin Stranika, a nie rwnie szanowany Banak Brawnanvil. Kiedy si tak nie stao, a Bruenor lea bliski mierci, spodziewano si, e Dagna zostanie Namiestnikiem Hali. Rzeczywicie, Dagnie proponowano obie te funkcje, a czynili to ci, ktrzy mieli ku temu odpowiedni wadz. Mimo to odmwi. Nie chcesz chyba, bym kaza swoim zwiadowcom biec szybciej? I moe jeszcze podda si trollom i innym takim, co? spyta Dagna. Syszc to, Galen Firth a si zachwia, lecz nie mrugn ani nie wycofa si. Chciabym, by ta kolumna poruszaa si tak szybko, jak to tylko moliwe odpar. Moje miasto jest w obleniu, moe ju zostao zdobyte, a na poudniu, poza tymi piekielnymi tunelami, wielu ludzi moe by w miertelnym niebezpieczestwie. Miaem nadziej, e to doda si krasnoludom twierdzcym, e s naszymi przyjacimi. Nic nie twierdz Dagna zawsze potrafi si odci. Robi to, o co

prosili mnie namiestnik i krl. A ciebie wcale nie obchodz ci, ktrzy zginli? Ostre pytanie Galena sprawio, e kilka krasnoludw wcigno powietrze przez zby pytanie to byo szczeglnie bolesne dla Dagny, ktry kilka dekadni temu straci jedynego syna. Dagna spoglda na mczyzn dugo i gniewnie, pomny na miejsce i swoj funkcj, chowajc do, ktre kusio go do gniewnej odpowiedzi. Idziemy najszybciej, jak moemy, a jeli chcesz i szybciej, zawsze moesz pobiec. Powiem zwiadowcom, by ci przepucili. Moe nawet przejd obok twojego ciaa, kiedy znajdziemy je za jakim zakrtem, nadgryzione przez trolle. Moliwe, e twoi rodacy z Nesme zostan uratowani bez ciebie Dagna przerwa i popatrzy na niego przez chwil, milczco zapewniajc Galena Firtha, e wcale nie artuje. Cho wcale tak nie musi by. To nieco ostudzio krew czowieka. Mczyzna chrzkn i ruszy dalej korytarzem, ale znacznie wolniej. Dagna natychmiast znalaz si obok niego i zapa go mocno za rami. Wciekaj si, jeli chcesz powiedzia ale rb to po cichu. Galen wyrwa si z mocnego ucisku i spojrza krasnoludowi w twarz. Widzc to, kilka stojcych bliej krasnoludw wybauszyo oczy i zastanowio si, czy Dagna pozostawi tego gupka rozcignitego na ziemi i z rozbitym nosem. Wczeniej Galen tak si nie zachowywa. Kilka dni temu wyruszy wraz z pidziesicioma krasnoludami z Mithrilowej Hali i rozkazami od namiestnika Regisa, by zrobili wszystko, co moliwe, aby pomc oblonym mieszkacom Nesme. Ich podr bya spokojna a do chwili, gdy w tunelach zaatakowaa ich grupa trolli. Po starciu przyspieszyli, pokonujc biegiem dug drog na poudnie. Wyszli na skraju wielkich bagien zwanych Trollowymi Wrzosowiskami zdaniem Galena, zbyt daleko na wschd. Ruszyli zatem na zachd i znaleli dalsze tunele. Mimo protestw czowieka, Dagna uzna, e lepiej bdzie, jeli drog t pokonaj pod ziemi. Te korytarze cakiem rniy si od tych, ktrymi podrowali na poudnie od Mithrilowej Hali: wicej tu byo piachu ni kamieni, nad gowami wyrastay korzenie drzew i krzakw, w czarnej ziemi wio si jakie pezajce robactwo. To sprawiao, e Galen czu si coraz gorzej. Tunele byy nisze, nie tak szerokie, co

krasnoludy uznay za dobr rzecz, zwaszcza gdyby cigay ich wielkie i paskudne trolle. Za to czowiek pokonywa wikszo trasy zgity we dwoje. Mocno naciskasz starego powiedzia mody krasnolud imieniem Fender Stouthammer, gdy zatrzymali si na posiek. Wraz z Galenem odeszli od gwnej grupy, stojc w nieco szerszym i wyszym miejscu; mczyzna mg tu nieco rozprostowa nogi, co jednak wcale nie poprawio mu nastroju. Moja sprawa jest... Wiemy i czujemy to zapewni go Fender. Zapewniam ci, e mylimy o Mithrilowej Hali tak samo, jak ty o Nesme. Uspokajajcy ton jego gosu w ogle nie podziaa na Galena. Zamacha dugim palcem tu przed nosem krasnoluda, a ten mia ochot odgry go a przy doni. Co ty wiesz o tym, co ja czuj?! krzykn. Wiesz co o moim synu, ktry moe gdzie tam kuli si na chodzie?! A moe ju nie yje, albo jest otoczony przez trolle?! Wiesz, co si stao z moimi ssiadami?! Wiesz... Genera Dagna straci niedawno syna przerwa mu Fender i to nieco osadzio Galena. Nazywa si Dagnabbit cign dalej krasnolud. Potny wojownik i dobry druh, jak wszyscy w jego rodzie. Walczy z orcz hord w Pyciznach, bronic swego krla i rodu do samego koca. By jedynym synem Dagny, zapowiada si na godnego nastpc ojca. Dugo bd o nim piewa. Sdz jednak, e ta myl niezbyt studzi krew starego Dagny i nie spaja jego pknitego serca. A potem przychodzi taki krtko yjcy czowieczek z nosem zadartym pod chmury, dajc tego i owego, jakby jego potrzeby byy waniejsze od wszystkich naszych spraw. Wicej, staraem si wej w twoje buty. Prbowaem zrozumie twj strach. Ale ty masz niewyparzon gb i jeli nie nauczysz si trzyma jej na kdk, to prdzej zostaniesz wdeptany w kamienie, ni zobaczysz swj dom. Galen Firm siedzia tam przez chwil, nie mogc wydusi z siebie sowa. Grozisz mi, Jedcowi Nesme? wykrztusi wreszcie. Mwi ci jako przyjaciel lub wrg, wedle woli e walczc z Dagn

na kadym zakrcie nie pomagasz ani sobie, ani swoim ludziom. Tunel... warkn uparty czowiek. Powinnimy by na otwartej przestrzeni, gdzie usyszabym ich woanie albo dostrzegbym blask ognia! Albo zostaby otoczony przez armi trolli. Wspaniay zapach, nieprawda? Galen parskn i unis rce w gecie poddania. Fender przyj to, wsta i odszed. Zatrzyma si jednak, odwrci i doda: Zachowujesz si tak, jakby by wrd wrogw albo niszych sobie. Jeli wszyscy mieszkacy Nesme s tak samo gupi jak ty... zbyt tpi, by rozpozna druha, kiedy ju go napotkaj... to moe trolle wywiadczaj wiatu przysug? Galen zatrzs si, a Fender przez chwil mia wraenie, e mczyzna rzuci si na niego z piciami. Przybyem do was, Mithrilowej Hali, w przyjani! krzykn na tyle gono, by zwrci uwag krasnoludw siedzcych wok Dagny w dalszej czci sali. Przybye do Mithrilowej Hali w potrzebie, ofiarujc nam tylko swoje narzekania i prob o wicej, ni moemy da poprawi Fender. Mimo to namiestnik Regis i cay klan przyjli odpowiedzialno przyjani... nie ciar, a odpowiedzialno, gupku! Nie jestemy tu, gdy jestemy Nesme co winni, nie przyszlimy prosi Nesme o co, wreszcie nawet ty powiniene by na tyle bystry, by zauway, e nam wszystkim idzie o to samo. O odnalezienie twojego chopaka, i innych mieszkacw twojego miasta, caych i zdrowych. Te proste sowa sprawiy, e Galen zamilk na chwil. Nim zdecydowa si, czy lepiej dalej krzycze, czy ju uderzy, Fender podnis si i machn w jego stron skatymi domi. Moe bdziecie troch ciszej, co? usyszeli z boku. Genera Dagna przyglda si im uwanie. Rusz si powiedzia Fender do Galena, znw machajc na niego rk. Zastanw si nad tym, co powiedziaem, albo nie... jak chcesz. Galen odszed powoli w stron wikszej grupki, stojcej na rodku szerokiej sali. Szed raczej bokiem ni przodem, jakby osania plecy przed sowami, ktre z pewnoci go zabolay.

Fender by z tego zadowolony, choby dla dobra Galena Firtha i Nesme. *** Tosun Armgo, smuky i zrczny, porusza si cicho niskim korytarzem, ciskajc w zbach strzak, a w doni zbkowany n. Mroczny elf by rad, e krasnoludy wrciy pod ziemi na otwartym terenie czu si saby i odsonity. Jaki szmer kaza mu zatrzyma si i przytuli do kamiennej ciany zwinna posta wtopia si w zaamania skay. Otuli si szczelniej piwajwi, zaczarowanym paszczem droww, zdolnym zasoni go przed nawet najbystrzejszym wzrokiem, i odwrci twarz do ciany, zerkajc kcikiem oka. Mino kilka chwil. Tosun odetchn, syszc, jak krasnoludy wracaj do swoich normalnych zada, jedzenia i rozmowy. Sdzili, e w gbi tuneli s bezpieczni, e zostawili trolle daleko z tyu. Jaki troll mgby ich tu wytropi kilka dni po ostatnim ataku? aden, pomyla Tosun i umiechn si do siebie. Krasnoludy nie wiedziay, e ich okrutni, podobni do zwierzt przeciwnicy mieli za sojusznikw dwa mroczne elfy. Wyledzenie ich przy okazji prowadzenia dwugowego trolla Proffita i jego mierdzcej bandy ku drugiemu odcinkowi korytarza byo atwizn. Drow obejrza si w drug stron, gdzie na szczycie wielkiego, stojcego pod cian gazu, przykucna jego towarzyszka, kapanka Kaerlic Suun Wett. Nawet Tosun nie mg dostrzec jej ukrytej podpiwafwi postaci, dopki nie zareagowaa na jego ruch, unoszc rk. Zajmij si stranikami, zamigotay jej palce w skomplikowanym jzyku znakw, jakim posugiway si drowy. Przydaby si jaki wizie. Tosun wzi gboki wdech i odruchowo sign ku strzace, ktr trzyma w zbach. Jej czubek by pokryty trucizn droww paraliujcym wycigiem o potnej mocy, jakiej niewielu mogo si oprze. W cigu ostatnich kilku lat Tosun czsto sysza ten rozkaz od Kaerlic i dwch innych droww, gdy spord nich on by najbardziej sprawny w braniu jzyka, zwaszcza jeli cel by w wikszej grupie. Tosun zatrzyma si i przesun do tak, by Kaerlic moga j zobaczy, po czym odpar:

Czy to naprawd potrzebne? S czujni i jest ich wielu. Palce Kaerlic natychmiast zamigotay. Chc wiedzie, czy to jaka grupa, ktra si oddzielia, czy wysunity oddzia zwiadowcw z Mithrilowej Hali! Do Tosuna znw signa do strzaki. W takich sprawach nie mia sprzecza si z Kaerlic. Byli drowami, a w krlestwie droww, nawet w grupie pozostajcej tak daleko od konwencji wielkich miast Podmroku, kobiety stay wyej ni mczyni. Kapanki Pajczej Krlowej Lolth, takie jak Kaerlic, stay najwyej. Zwiadowca odwrci si i przykucn, po czym zacz ni to i, ni to pezn w stron swego celu. Zatrzyma si, gdy usysza, e jaki krasnolud unosi gos, sprzeczajc si z jedynym wrd tamtych czowiekiem. Drow przesun si do ukrytego miejsca i czeka na stosown chwil. Wkrtce kilku krasnoludw z siedzcej dalej grupki nakazao im si uciszy; krasnolud siedzcy niedaleko Tosuna burkn co i odprawi czowieka machniciem rki. Tosun obejrza si tylko raz, po czym zatrzyma i nasuchiwa do chwili, gdy jego wraliwe uszy wychwyciy odgosy zbliajcego si oddziau Proffita. Drow przelizgn si bliej. Lewa rka skoczya do przodu, wbijajc strzak w rami krasnoluda, za trzymany w prawej n wykreli czerwon lini na jego gardle. Mg to by cios zabjczy, ale Tosun ustawi ostrze pod takim ktem, by nie naruszyo najwaniejszych y; t sam technik wykorzysta kiedy na krasnoludzie w wiey niedaleko Surbrin. Jego cios mg si w kocu okaza miertelny, ale dopki moga dziaa Kaerlic, ratujc ycie tej kreatury kilkoma zaklciami, jakimi obdarowaa j Pajcza Krlowa, mier nie nadchodzia. Mimo to, pomyla Tosun, wizie z pewnoci bdzie aowa, e nie pozwolono mu umrze. Krasnolud poderwa si i usiowa krzykn, lecz drow przeci mu struny gosowe. Jeniec usiowa kopa i wali piciami, ale trucizna ju zaczynaa dziaa. Krew pyna z rany, krasnolud pad na kamienie, za Tosun powoli si cofn. A ty dalej haasujesz! krzykn szeptem kto z grupy. Milcz Fender, dobra?

Tosun cofa si dalej. Fender? spyta kto z wikszym naciskiem. Tosun rozpaszczy si na pododze przy samej cianie stajc si pod swoim zaczarowanym paszczem bardzo niewielki i niemal niewidoczny. Fender! krzykn krasnolud przed nim, a Tosun umiechn si, rad ze swej przemylnoci; grupie krasnoludy na pewno pomyl, e ich druh ley martwy. W obozie zacz si ruch, krasnoludy podryway si i chwytay za bro. Tosunowi wydawao si, e decyzja o wziciu jzyka moe Proffita i jego trolle drogo kosztowa. Cen za atak drowa bdzie utrata zaskoczenia. Oczywicie dla mrocznego elfa czynio to atak jeszcze przyjemniejszym. *** Kilku krasnoludw nadal nawoywao Fendera, lecz zaguszy ich okrzyk, jaki wyda Bonnerbas Ironcap, najbliszy druh polegego. Trolle! wrzasn, a jego sowa dotary do pozostaych w tej samej chwili, co smrd tych przekltych potworw. Cofn si do ogniska! krzykn Dagna. Bonnerbas zawaha si, gdy od biednego Fendera dzieli go tylko jeden krok. Ruszy do przodu i zapa przyjaciela za konierz. Fender przewrci si i Bonnerbas sapn, widzc jasn krew. Krasnolud by cakiem bezwadny. Bonnerbas sdzi, e Fender jest martwy... albo wkrtce bdzie. Wtedy usysza nadbiegajce trolle, podnis gow i poj, e wkrtce spotka si z Fenderem w halach Moradina. Cofn si, chwyci topr, wywin nim i wyci gbok lini w ramionach najbliszego, przygitego do ziemi trolla. Ten zatoczy si na bok i straci rwnowag, lecz nim dotkn podoa, znw polecia do przodu, popchnity przez dwa inne, szarujce na Bonnerbasa bestie. Krasnolud ci znw i odwrci si, by ucieka, lecz na jego ramieniu zacisny si pazury trolla. Zaraz potem Bonnerbas poczu ich niezwyk si, gdy nagle polecia do tyu, odbijajc si od ng tak mocnych, jak pnie starych drzew, by w kocu wyldowa na plecach. Mimo to

rozwcieczony krasnolud nie puci topora i rozda co najmniej tuzin ciosw. Lecz trolle byy wszdzie dookoa, midzy nim a Dagn i pozostaymi, za biedny Bonnerbas nie mia gdzie si ukry. Jeden z trolli wycign ku niemu rk krasnolud zdoa uderzy na tyle mocno, by odrba mu j w okciu. Potwr zawy i cofn si, ale wtedy, w chwili, gdy Bonnerbas usiowa przetoczy si na bok i wsta, wyrs nad nim najwikszy i najpaskudniejszy troll, jakiego krasnolud kiedykolwiek widzia. Straszliwy, dwugowy stwr przyglda mu si z szerokim umiechem na obu wykrzywionych gbach. On rwnie wycign rk, a Bonnerbas zamierzy si... Kiedy topr przelecia nie napotykajc po drodze adnego oporu, krasnolud zorientowa si w oszustwie, lecz nim zdoa uderzy ponownie, pojawia si nad nim olbrzymia stopa i wgniota go w skay. Bonnerbas usiowa si uwolni, lecz nie mg nic uczyni. Usiowa oddycha, ale nacisk by zbyt mocny. *** Gdy trolle miny dwa polege krasnoludy, Dagna mg tylko krzycze i po cichu przeklina siebie, e dali si zaskoczy. W jego gowie kbiy si przeklestwa i pytania. W jaki sposb gupie, mierdzce trolle mogy trafi za nimi do tuneli? Jak te brutale mogy ich wytropi i przej przez trudny teren, o ktrym sdzi, e mog si tu bezpiecznie zatrzyma, aby co zje? Zamieszanie w gowie dowiadczonego wodza szybko ucicho. Zacz wywarkiwa rozkazy, by jego podwadni opanowali si. Pierwsz myl byo cofnicie si do niszych tuneli, by trolle musiay schyli si jeszcze bardziej, lecz krasnoludzki instynkt podpowiada mu, by sta tutaj z ogniem w doni. Kaza wojownikom sformowa szyk obronny po drugiej stronie ogniska. Sam poprowadzi kontrszar i natarcie, stawiajc piciu krasnoludw w rodku rami przy ramieniu i nie cofajc si wobec natarcia trolli. Zatrzyma ich! krzycza, wywijajc swym motem. Miadcie! poleci krasnoludowi walczcemu toporem tu przy nim. Nie tnijcie, jeli da im to cho krok przewagi! Krasnolud, najwyraniej pojmujc, e maj za wszelk cen utrzyma

si po drugiej stronie ogniska, obrci topr w doni. Wali pazem najbliszego trolla, utrzymujc go z daleka. Podobnie postpia pozostaa pitka krasnoludw. Nadbieg Galen Firth i zacz ci swoim dugim mieczem. Wiedzieli, e nie zdoaj utrzyma si zbyt dugo za pierwszym szeregiem toczyo si coraz wicej trolli. Sama ich liczba popychaa walczcych dalej. Sdzc, e s zgubieni, Dagna wrzasn w gniewie i uderzy tak mocno, i wyrwa sigajcemu ku niemu trollowi przedrami. Troll nawet tego nie zauway, a Dagna poj, i popeni bd. Za bardzo si zamachn i teraz by odsonity. Lecz troll cofn si nagle, a Dagna odskoczy w bok i krzykn z zaskoczenia, gdy pierwsza z pochodni, dziki uprzejmoci Galena Firtha, pojawia si na polu walki. Mczyzna sign ponad pochylonym Dagna i cisn ponc pochodni w trolla. Istota wrzasna, odskakujc od pomieni. Trolle byy rzeczywicie gronymi przeciwnikami. Powiadano zgodnie z prawd e trolla mona posieka na sto kawakw i powstanie sto nowych trolli, gdy kady z nich zmieni si w cakiem now istot. Miay jednak swoje sabe punkty, ktre byy dobrze znane wszystkim mieszkacom Krain: ogie powstrzymywa ich zdolno regeneracji. Trolle bardzo nie lubiy ognia. Dagnie i pozostaym szybko podano kolejne pochodnie, a trolle cofny si, ale tylko o krok. Dalej, za Fendera i Bonnerbasa! krzykn Dagna, a wszystkie krasnoludy podchwyciy okrzyk. Wtedy z drugiej strony kto krzykn: Trolle w tunelu!, nastpny okrzyk dolecia dokadnie zza plecw Dagny. Wszystkie tunele zostay odcite. Dagna od razu zorientowa si, e s otoczeni i nie mog nigdzie uciec. Jak gboko jestemy?! krzykn. W suficie s korzenie odpar jeden z wojownikw. Pytko. Zatem wycignijcie nas! poleci stary krasnolud. Krasnoludy stojce w rodku zacieniajcego si krgu natychmiast zabray si do roboty. Dwa z nich podsadziy trzeciego i uniosy go na tyle wysoko, by mg swoim kilofem rozkopywa gleb.

Wodowa! krzykn Dagna wiadom, e to wszystko, co musia przekaza, by jego wierni towarzysze go zrozumieli. I zacumowa! wicej ni jeden krasnolud da waciw odpowied. Galen, do dziury! krzykn do czowieka. Co ty wyrabiasz? spyta. Walcz, cny krasnoludzie, std nie ma ucieczki! Dagna wysun pochodni do przodu i jeden z trolli odskoczy. Krasnolud szybko odwrci si do Galena. Odwr si, durniu, i zabierz nas std! Zaskoczony Galen niechtnie oderwa si od walki, gdy odrobina dziennego wiata wpada przez otwr w suficie na lewo od ogniska. Dwa krasnoludy podtrzymujce tego trzeciego grnika podniosy go jeszcze wyej, by chwyci si brzegu dziury i wyjrza na zewntrz. Czysto! oznajmi. Dopiero wtedy Galen zrozumia plan i pobieg ku otworowi, wok ktrego zgromadzio si ju kilku brodaczy. Musia si jednak zatrzyma, gdy krasnoludy na powierzchni zaczy podawa drewno na ogie. Dagna kiwn gow i pogoni swoich wojownikw caa pitka walczya zaarcie, tak zgrywajc swoje ciosy, by trolle nie mogy si zbliy. Sami nie zrobili jednak nawet kroku do przodu w gbi serca Dagna wiedzia, e jego dwaj towarzysze, Fender i Bonnerbas, z pewnoci nie yj. Twardy stary krasnolud odpdzi ze wspomnienia, nie pozwalajc, by zaprowadziy go na drog smutku po stracie syna. Skupi si na swoim gniewie i rozpaczliwej potrzebie. Rzuci si do przodu, wymachujc motem i pochodni. Za sob czu narastajce ciepo, gdy krasnoludy coraz bardziej rozniecay ogie. Jeli wszyscy mieli wyj na zewntrz, musia by naprawd duy. Padnij! krzyknito w stron Dagny i jego towarzyszy. Pi krasnoludw zaatakowao zaciekle, zmuszajc trolle do cofnicia si o krok. Potem jednoczenie skoczyy do tyu i pady plackiem na ziemi. Nad ich gowami przeleciay ponce kody i krzaki, wpadajc midzy trolle i zmuszajc je do panicznego odwrotu. Dagn bolao serce, gdy obserwowa ten ostrza, gdy za spltanym szeregiem trolli leay ciaa jego dwch pobratymcw. Wraz z pozosta

czwrk cofn si ku dziurze, stajc tu za Galenem, ktry wci unosi krasnoludy do gry. W tunelu z kad sekund przybywao dymu, gdy przez otwr wpaday kolejne gazie i kody. Grupa krasnoludw nosia drewno do ogniska. Gazie, gwnie sosen, paliy si szybko i powstrzymyway kadego trolla, ktry si zanadto zbliy, za kody skadano w sag, zastpujc te, ktre ju zostay zapalone i cinite midzy wrogw. Krasnoludy powoli odgradzay si cian ognia, zamykajc kade dojcie. W miar, jak coraz wicej krasnoludw wydostawao si na powierzchni, dwigane przez niezmordowanego Galena, ich szeregi topniay. Kiedy ostao si ich tylko kilkoro, wspinaczka zacza si jeszcze bardziej gorczkowa. Krasnolud stojcy obok Dagny pogoni go, by wychodzi, lecz stary krasnolud odepchn t pokus, wpychajc w otwarte ramiona Galena innego krasnoluda. Wychodzili, coraz bardziej uszczuplajc szeregi Dagny. Galen unis wielk ponc ga i przekaza j Dagnie, za stary krasnolud odda mu na chwil swj mot, by uj ciki kawa drewna. Uoy go poziomo i zaszarowa z rykiem wprost na trolle. Pomienie paliy mu donie, lecz wiedzia, e potwory cierpi jeszcze bardziej. Istoty wpaday na siebie, starajc si znale jak najdalej od rozszalaego krasnoluda. Dagna z rozmachem rzuci w nich gazi. Potem odwrci si i pobieg ku czekajcemu na niego Galenowi. Mczyzna przykucn, skadajc przed sob donie w stopie. Dagna wskoczy na nie, a Galen ustawi si dokadnie pod dziur i dwign do gry. Gdy Dagna znikn w otworze, a Galen odruchowo odwrci si, by stawi czoa nieuniknionej szary trolli, z otworu wynurzyy si krasnoludzkie rce i zacisny mocno na ramionach czowieka. Mczyzna powdrowa do gry przy wtrze okrzykw Wyciga go!. Gdy Galen mia ju gow i ramiona nad otworem, sdzi, e ju jest wolny... dopki nie poczu, e pazurzaste apy trzymaj go za nogi. Cign, durnie! rozkaza genera Dagna, apic mczyzn za konierz, zapierajc si nogami i mocno cignc. Czowiek wrzasn z blu. Wynurzy si nieco, po czym cofn, jakby

by przecigan lin. Dajcie pochodni! krzykn Dagna, a kiedy nadbieg jaki krasnolud z ponc gazi, na chwil puci Galena, ktry niemal znikn w dziurze. apcie mnie za nogi! krzykn, obchodzc czowieka dookoa. Kiedy dwa krasnoludy chwyciy go mocno za nogi, krasnolud zanurkowa gow do przodu obok walczcego Galena, trzymajc pochodni w wycignitej rce i wyrywajc z ust czowieka okrzyk przeraenia. Galen krzykn jeszcze par razy, kiedy pochodnia go parzya, lecz zaraz potem by wolny. Krasnoludy wycigny ich obu. Dagna zaczeka, a troll signie do otworu, wtedy zdzieli go pochodni i trzyma istot na dystans, dopki krasnoludy nie zgromadziy wicej ognia i nie zepchny go na d. Zebrano cisze pnie i rwnie zrzucono na d, blokujc dziur. Dagna i pozostali cofnli si, by nieco odetchn. Na nogi poderwa ich okrzyk trolle przedary si przez zawalone pniami i gorejce przejcie. Zbiera si! Ruszamy! rykn Dagna, a krasnoludy ruszyy szybkim krokiem przez otwarty teren. Wielu naleao pomc, a dwch nawet nie, lecz po przeliczeniu okazao si, e zgino tylko dwch: Fender i Bonnerbas. Mimo to nikt nie chcia uzna tego spotkania za zwycistwo.

2.
KOCI I KAMIENIE Smrd i zgnilizna czaiy si wok gazw lecych na zakrwawionym grskim zboczu. Wzdte ciaa paroway w zimnym, porannym powietrzu; resztki ciepa rozpyway si w nicoci, a resztki ycia rozwieway w niekoczcym si lamencie obojtnego wiatru. Drizzt DoUrden szed wzdu podna stoku, przyciskajc do czarnej twarzy kawaek materiau, aby zabezpieczy si przed smrodem. Niemal wszystkie lece tu ciaa byy zwokami orko w, z ktrych wielu zgino w gigantycznym wybuchu, jaki wyrzuci w powietrze skalist gra, pooon obok gwnego pola walki. Wybuch zamieni noc w dzie, pomienie wyskoczyy na tysice stp w gr, a na stada potworw spady tony skalnego gruzu. O jedn bro do wymiany mniej powiedziaa Innovindil. Drizzt odwrci si, by popatrze na swego towarzysza jasnoskr elfk z powierzchni. Ona rwnie miaa zasonit twarz, ale to w niewielkim stopniu zmniejszao jej urod. Znad szala spoglday na Drizzta jasnobkitne oczy, a ten sam wiatr, ktry nis ze sob odr mierci, rozwiewa zociste pasemka jej wosw. Bya smuka i wdziczna. Drizztowi wydawao si, e nie idzie, lecz taczy. Jej krokw nie spowolnia nawet aoba po mierci ukochanego i towarzysza, Tarathiela. Drizzt przyglda si, jak wyciga do ku ciau Urlgena, syna Oboulda Wiele Strza, orka, ktry rozpta t straszliw wojn. Innovindil zabia Urlgena, a raczej ork zabi si sam, uderzajc czoem w jej gow i nadziewajc si na wystawiony sztylet elfki. Innovindil postawia stop na napuchnitej twarzy orczego wodza, chwycia mocno za rkoje i wyszarpna bro. Bez mrugnicia okiem schylia si i wytara ostrze o koszul orka, po czym schowaa bro do pochwy przy kostce. Nie trudzili si, by obrabowa ciaa, czy to krasnoludw, czy swoich zauwaya. Tyle wiedzieli, jeszcze zanim ich pegaz, Zmierzch, wyldowa na kamiennym zboczu. Miejsce byo cakiem opuszczone, cho orki obozoway niedaleko. Syszeli ich gosy dobiegajce z doliny za

krawdzi urwiska, w rejonie zwanym Dolin Stranika, gdzie znajdowao si zachodnie wejcie do Mithrilowej Hali. Drizzt wiedzia, e krasnoludy nie odniosy tam zwycistwa, i to mimo faktu, e orczych trupw byo znacznie wicej ni cia jego brodatych przyjaci. W kocu orki zepchny ich z klifu do doliny, a potem do Mithrilowej Hali. Drogo zapaciy za ten kawaek ziemi, ale nalea on tylko do nich. Biorc pod uwag liczebno orczych si zgromadzonych przed zamknitymi wrotami fortecy klanu Battlehammer, Drizzt po prostu nie widzia sposobu, w jaki krasnoludy bd mogy odzyska teren. Nie zaczli rabowa tylko dlatego, e bitwa si jeszcze nie skoczya odpar. Do tej chwili walczyli bez przerwy, najpierw zaganiajc krasnoludy do Mithrilowej Hali, potem szykujc dla siebie teren wok zachodnich wrt. Sdz, e wkrtce tu wrc. Spojrza na Innovindil: wydawaa si nieobecna duchem, stojc na miejscu wyjtkowo paskudnej walki i patrzc na stos cia. Drizzt domyla si powodw jej zaskoczenia, zanim jeszcze podszed i potwierdzi swoje przypuszczenia: staa na miejscu, gdzie wczeniej walczyli sawni Pogromcy Flakw. Stan obok elfki, krzywic si na widok poszarpanych cia chopaki Thibbledorfa Pwenta nie byli szczeglnie delikatni i skrzywi si jeszcze bardziej, widzc ponad tuzin martwych krasnoludw, cinitych razem. Zginli, osaniajc siebie nawzajem bya to mier godna dzielnych wojownikw. Ich zbroje... zacza Innovindil krcc gow. Na jej twarzy malowao si co pomidzy zaskoczeniem, podziwem i niesmakiem. Nie musiaa mwi nic wicej, by Drizzt wietnie j zrozumia. Zbroje Pogromcw czsto wywoyway takie wraenie. Pene ostrych pytek i najeone ostrymi kolcami zamieniay ciao krasnoluda w mordercz bro. Podczas gdy inne krasnoludy szaroway z nadziakami, toporami, motami i mieczami w doniach, Pogromcy po prostu szarowali. Drizztowi przyszo na myl, by rozejrze si uwaniej po okolicy i sprawdzi, czy wrd nich nie ma jego starego druha Thibbledorfa. Uzna jednak, e lepiej bdzie, jeli pjdzie swoj drog. Liczenie umarych byo dobrym zajciem, ale po wojnie. Rzecz jasna, to podejcie pozwalao te Drizztowi usprawiedliwi przed samym sob fakt, i nie jest w stanie wrci do klanu Battlehammer i stawi czoa prawdzie, e wszyscy jego przyjaciele

zostali zabici podczas oblenia miasteczka Pycizny. Chodmy ku grani powiedzia. Znajdmy rdo tej eksplozji, nim sugusy Oboulda wrc tu, by pozbiera ciaa. Innovindil chtnie si na to zgodzia i ruszya ku poszarpanej linii gazw. Gdyby ona i Drizzt przeszli jeszcze jakie dwadziecia krokw w stron urwiska nad Dolin Stranika, znaleliby dziwnie lece ciaa leay nawet po trzy w rzdzie, a kady z wypalon dziur. Drizzt DoUrden zna bro, zwan Taulmarilem, ktra zadawaa takie rany. ukiem tym posugiwaa si jego przyjacika Catti-brie, ktra, jak sdzi, rwnie zgina w Pyciznach. *** Krasnolud Nikwillig siedzia na wschodnim zboczu gry, wcinity midzy kamienie. Zmaga si z tak desperacj i rozpacz, i ba si, e nie ruszy przez nie dalej i prdzej umrze z godu albo ukatrupi go przypadkowy ork. Pociesza si, i dobrze wykona swoj prac, a wyprawa na szczyty na wschd od pola walki pomoga przeway szal bitwy przynajmniej na tyle, by Banak Brawnanvil zdoa wydosta wikszo krasnoludw z klifu i odprowadzi bezpiecznie do Mithrilowej Hali, zanim dopada ich orcza horda. Zmczony krasnolud raz po raz przywoywa w pamici scen swojego triumfu, niczym litani przeciw napierajcym zewszd obawom co do obecnego, cikiego pooenia. Wspi si na zbocza wyej ni walczcy, gdy pole walki pozostawao jeszcze skryte w szarwce, po czym skierowa uwag i lusterko na wschodzce soce. Odbi jego promienie tak, by pady na skalist gra, a trafiy na ukryte tam drugie lusterko, stanowic wspaniay cel dla Catti-brie i jej zaczarowanego uku. Nikwillig widzia, jak ciemno rozwietla naga jasno, bysk ognia, ktry wznis si na tysic stp nad polem walki. Z miejsca wybuchu, niczym fala na stawie albo podmuch wiatru wrd traw, rozesza si fala gorcego wiatru i gruzu, przechodzc przez pnocny skraj pola, gdzie zaczynaa szar wikszo orczych si. Padli szeregiem i wielu z nich ju nie wstao. Ich atak zosta powstrzymany dokadnie tak, jak krasnoludy planoway.

I tak Nikwillig wypeni swoj powinno, lecz nawet kiedy opuszcza Hal z nadziej na taki wanie obrt spraw, krasnolud z Cytadeli Felbarr wiedzia, e ma niewielkie szans na powrt. Banak i pozostali z pewnoci nie bd czeka, a wreszcie std zlezie a nawet gdyby chcieli to zrobi, jak Nikwillig przedarby si przez gstwin orkw, oddzielajcych go od pozostaych? Tamtego dnia bez alu wyruszy na samobjcz misj, lecz to nie pomagao, gdy teraz ogarnia go strach przed mierci, ktra krya si gdzie na wycignicie rki. Pomyla o Tredzie, swoim towarzyszu z Felbarr. Pewnego piknego dnia, nie tak dawno temu, wyruszyli razem z innymi z cytadeli krla Emerusa Warcrowna z typow kupieck karawan. Cho nie wdrowali zwyczajowym szlakiem, gdy pragnli znale nowe miejsca handlu dla dobra krla Emerusa i wasnych kieszeni, nie spodziewali si wikszych problemw. Z pewnoci nie spodziewali si wpa prosto na zwiadowcw najwikszej orczej armii, jak pamitano w okolicach! Nikwillig zastanawia si, co si stao z Tredem. Czy zgin w zajadej walce? Czy te udao mu si zej do Doliny Stranika i Mithrilowej Hali? Osamotniony krasnolud rozemia si sabo, gdy przypomnia sobie, e Tred pragn wczeniej opuci Mithrilow Hal i wrci z wieciami do Cytadeli Felbarr. Twardy, zaprawiony w walce i chtny do bitki Tred pragn suy jako emisariusz midzy dwoma fortecami i to Nikwillig skoni go do odstpienia od tego pomysu. C za ironia losu! Ech, gupiec z ciebie, Nikwilligu powiedzia krasnolud lamentujcemu wichrowi. Nie wierzy w te sowa, nawet w chwili, gdy je wypowiada. On zosta i Tred zosta, gdy uznali, e maj dug wdzicznoci wobec krla Bruenora i jego krewnych, poniewa uznali, e wojna ta wie si z solidarnoci krasnoludw z Delzoun, ze staniem rami przy ramieniu we wsplnej sprawie. Nie, nie by gupcem, e zosta, i nie by gupcem, e zgosi si na ochotnika, a nawet nalega, by to wanie on wyszed z lustrem i pochwyci pierwsze promienie brzasku. W kocu nie by wojownikiem. Z wasnej woli i wiadomie wpakowa si w te kopoty, ale wiedzia te, e leca przed nim droga najprawdopodobniej doprowadzi go do szybkiego i bolesnego koca.

Krasnolud podnis si. Obejrza si przez rami w stron Doliny Stranika, i po raz kolejny odrzuci pomys, by uda si w t stron. Z pewnoci bya to najszybsza droga do Mithrilowej Hali i bezpieczestwa, ale eby tam si dosta, musiaby przej przez potny orczy obz. Nawet gdyby jakim cudem mu si to udao, krasnoludy ukryy si w dziurach i wrota byy zamknite. Mao prawdopodobne, by otworzyy si w najbliszym czasie. Dlatego trzeba rusza na wschd, uzna Nikwillig. W stron rzeki Surbrin i, jak mia nadziej, dalej. Wydawao mu si, e usysza w pobliu jaki dwik i wyobrazi sobie, e nawet w tej chwili obserwowa go patrol orkw, gotw, by rzuci si na niego i pobi go na mier. Odetchn gboko. Postawi jedn stop przed drug. Rozpocz swoj mroczn drog. *** Drizzt i Innovindil skrcili na poudnie w stron zniszczonej grani, w taki sposb zmieniajc kierunek ruchu, e zobaczyli Dolin Stranika niemal dokadnie w miejscu, gdzie krasnoludy umieciy metalowe rury. Biegy one od ziemi ku wejciu do tuneli, wijcych si pod czym, co do niedawna byo grani. Rzecz jasna adne z nich nie pojmowao, do czego miay one suy. Nie mieli zielonego pojcia, e krasnoludy, wedug instrukcji gnoma Nanfoodlea doprowadziy gazy z naturalnego zoa, zapeniajc nimi tunele pod nic nie spodziewajcymi si gigantami i ich katapultami. By moe gdyby mieli wicej czasu, by przyjrze si rurom i zej z klifu, Drizzt i Innovindil mogliby zacz rozszyfrowywa zagadk gigantycznej ognistej kuli. Jednak w tej chwili kula wydawaa si najmniej istotn rzecz. Pod nimi roia si najwiksza w dziejach armia orkw, morze ciemnych postaci, otaczajcych liczne w Dolinie Stranika obeliski. Byy ich tysice, dziesitki tysicy, a w tej masie od czasu do czasu mona byo dostrzec wiksz posta lodowego giganta. Spogldajc na ten tum, Drizzt dostrzega ich coraz wicej, a wreszcie wcign powietrze przez zby, gdy w peni oceni ogrom tej armii. Stay tam setki gigantw, jakby na rozkaz krla Oboulda ruszyli si

wszyscy mieszkacy Grzbietu wiata. Czy Srebrne Marchie znay gorszy dzie? spytaa Innovindil. Drizzt odwrci si, by na ni spojrze, cho nie by pewien, czy pyta, czy stwierdza fakt. Innovindil przekrzywia gow, by popatrze w jego lawendowe oczy. Pamitam, jak Obouldowi udao si wygna krasnoludy z Cytadeli Felbarr powiedziaa. To by czarny dzie! Mimo to wydawao si, e krl orkw zamieni jedn dziur na drug. Cho jego podbj odbi si na krlu Emerusie Warcrownie i innych krasnoludach z Felbarru, nigdy nie uwaano tego za zagroenie dla caego rejonu. Krl orkw skorzysta z nagle nadarzajcej si okazji i tak zyska zwycistwo, ktre wszyscy uwaalimy za krtkotrwae, i jakim rzeczywicie si okazao. Ale to... jej gos zaama si. Popatrzya w dolin i pokrcia gow. Moemy si domyla, e wikszoci klanu Battlehammer udao si uciec do tuneli zauway Drizzt. Mog ci zapewni, e nie zostan stamtd atwo wykurzeni. W swych komnatach klan Battlehammer swego czasu odepchn atak ze strony Menzoberranzan. Wtpi, czy na wiecie jest wystarczajco wiele orkw, by zdoby Hal. Moe i masz racj, ale czy to ma jakie znaczenie? Drizzt spojrza zdziwiony na elfk. Ju chcia zapyta, jak to moliwe, by nie miao to znaczenia, lecz zrozumia jej obawy i powstrzyma si. Nie zgodzi si. Wojsko, ktre zebra Obould, nie da si atwo zagoni do jaski. Zajm Silverymoon i Everlund, moe nawet Sundabar... Cytadele Felbarr i Adbar, Mithrilow Hal. Pokonaj elfy z Ksiycowego Lasu i armi markiza Elastula z Mirabaru. Caa pnoc musi zareagowa na zew Mithrilowej Hali. Dla nich, dla wszystkich, to godzina prby. Nawet wtedy straty bd znaczne odpara Innovindil. Ogromne. Spojrzaa na zakrwawione pobojowisko. W porwnaniu z tym walka na klifie okae si tylko niewielk potyczk. Kruki w Srebrnych Marchiach niele si podtucz. Drizzt sucha jej, jednoczenie spogldajc w dolin. Zauway poruszenie na zachodzie i szybko zorientowa si, e to oddzia orkw zatacza koo i opuszcza Dolin. Orcze hieny zaraz tu bd powiedzia. Ruszajmy. Innovindil spogldaa w dolin nieco duej.

Nie widz Jutrzenki zauwaya, mylc o towarzyszu Zmierzchu, wierzchowcu Tarathiela. Jestem pewien, e nadal jest ywy przy Obouldzie odpar Drizzt. Nawet ork nie zabiby tak wspaniaego zwierzcia. Innovindil dalej patrzya w dolin, po czym ledwo dostrzegalnie wzruszya ramionami. Miejmy nadziej. Drizzt wsta i wzi j za rk. Ruszyli na pnoc, wzdu poszarpanej i popkanej wybuchem grani. Wybuch zniszczy jej szczyt, pozostawiajc poszarpan szczelin. Co chwila mijali zwglone szcztki gigantw. W jednym z miejsc znaleli spalon katapult, ktra, mimo wybuchu, jakim sposobem zachowaa swj ksztat. Ich odkrycia przyniosy wicej pyta ni odpowiedzi. Nie mieli pojcia, co mogo wywoa taki kataklizm. Gdy dotrzemy wreszcie do Mithrilowej Hali, bdziesz mg spyta o to krasnoludy powiedziaa Innovindil, kiedy czekali na Zmierzch na szerokim paskowyu daleko od pobojowiska. Drizzt kiwniciem gowy skwitowa sugesti, e wkrtce powrci do krasnoludzkiej twierdzy. Musiaby tam stawi czoa swoim najgorszym obawom. To pewnie jaka sztuczka bogw mwia dalej. Albo Harpellw doda, mylc o rodzinie ekscentrycznych i potnych magw z niewielkiej osady Longsaddle, zwanej take Dugim Siodem, pooonej wiele mil na zachd. W wikszoci przypadkw okazywali si zbyt potni ze szkod dla siebie albo tych, ktrzy akurat znajdowali si w okolicy. Harpellowie ju raz pomagali Mithrilowej Hali, od dawna przyjanili si z Bruenorem i jego krewnymi. Drizzt zna ich na tyle dobrze, by sdzi, e jeli ktokolwiek mgby wywoa tak katastrof, to z pewnoci bya to owa postrzelona rodzinka. Harpellw? Nie chciaaby ich pozna odpar powanie Drizzt. Do rzec, e Bruenor Bartlehammer ma kilku nietypowych przyjaci. Powiedziawszy to, Drizzt poj ukryt w swoich sowach ironi i zdoa umiechn si, by dorwna rozszerzajcemu si umiechowi Innovindil. Wkrtce si tego dowiemy powiedziaa. Teraz mamy wasne

obowizki. Jutrzenka powiedzia Drizzt i potrzsn wycignit doni Innovindil. I zemsta. Tarathielowi bdzie atwiej spoczywa, kiedy Obould Wiele Strza rwnie przestanie y. mier na ostrzu miecza? spytaa elfka, kadc do na gowni swojej broni. Czy na czubku sejmitara? Sejmitara odpar Drizzt bez wahania i obejrza si na poudnie. Naprawd zamierzam go zabi. Za Tarathiela i za Bruenora powiedziaa Innovindil. Za tych, ktrzy zginli i dla dobra caej Pnocy. A moe dlatego, e po prostu chc go ukatrupi powiedzia Drizzt tak zimno i obojtnie, e Innovindil przeszed dreszcz. Nie miaa si, by odpowiedzie.

3.
NAMITNOCI Z warkniciem, w ktrym byo wicej gniewu ni namitnoci, Tsinka Shinriil obrcia Oboulda i wspia si na niego. Zagnae ich do ciemnej dziury! krzykna szamanka, otwierajc oczy tak szeroko, e wida byo wyranie zacone biaka wok renic. Nadawao jej to jeszcze bardziej optany wygld. A teraz wbijemy si w t dziur! Krl Obould Wiele Strza z atwoci utrzyma rozentuzjazmowan szamank na odlego, kiedy usiowaa otoczy go swoim drcym ciaem. Mocne, uminione ramiona uniosy j z posania z trawy. Mithrilowa Hala ugnie si przed potg Oboulda, Ktry Jest Gruumshem paplaa dalej Tsinka. Zaraz potem Cytadela Felbarr znw bdzie nasza. Zdobdziemy je wszystkie! Wybijemy sugi Bruenora i Emerusa! Wykpiemy si w ich krwi! Obould wzruszy lekko ramionami i odsun szamank na bok, z ka. Gadko spada na podog i zaraz wrcia. W kcikach jej zbatego pyska pojawia si lina. Czy jest co, czego Obould, Ktry Jest Gruumshem nie zdoaby podbi? spytaa, znw wspinajc si na niego. Mithrilowa Hala, Felbarr... Adbar! Tak, Adbar! Padn przed nami na kolana. Nawet krasnoludzkie twierdze na Pnocy! Zmusimy do odwrotu tych nielicznych, ktrych nie poremy. Pozbdziemy si krasnoludzkiego miecia z Pnocy. Obould zdoa si umiechn, cho byo to raczej rozbawienie ni podzielenie jej opinii. Sysza ju t wyliczank... waciwie to sysza j bardzo czsto. Od czasu, gdy zatrzasny si zachodnie wrota do Hali, zamykajc klan Battlehammer w ich norze, Tsinka i pozostali szamani snuli plany ogromnych podbojw, obejmujcych ca Zachodni Marchi i inne tereny. Obould podziela je. Niczego tak bardzo nie pragn, jak odzyskania Cytadeli Wielu Strza, ktr krasnoludy znw nazyway Cytadel Felbarr. Obould pojmowa jednak szalestwo takiego postpowania. Cay rejon ju o nich wiedzia. Przekroczenie Surbrin oznaczao walk przeciwko

armiom Silverymoon i Everlund, elfom z Ksiycowego Lasu oraz poczonym siom krasnoludw z Delzoun, zamieszkaych na terenach na wschd od gbokiej, zimnej rzeki. Ty jeste Gruumshem! oznajmia Tsinka. Uja w donie twarz Oboulda i ucaowaa go mocno. Jeste bogiem wrd orkw! Znw go pocaowaa. Lka si ciebie Gerti Orelsdottr! zaskrzeczaa i pocaowaa go ponownie. Obould umiechn si, przypominajc sobie ostatnie spotkanie z ksiniczk lodowych gigantw. Gerti naprawd si go baa, a na pewno powinna si ba, gdy Obould pokona j w krtkim starciu, rzuci na ziemi i pozwoli odpezn. Byo to co, o czym wczeniej nie syszano i posuyo jako przykad dla wszystkich, ktrzy to widzieli lub o tym syszeli, e krl Obould jest kim wicej ni zwyczajnym orkiem. By w askach u Gruumsha Jednookiego, boga orkw. Zosta pobogosawiony si i szybkoci oraz niezwyk zrcznoci. Do tego, jak sdzi, postrzega wszystko wyraniej ni wczeniej. A moe to nowe spojrzenie wcale nie byo takie nowe? Moe Obould, zdobywszy bez trudu ziemi midzy Grzbietem wiata, Z Przecz, rzek Surbrin i Trollowymi Wrzosowiskami spoglda na wiat z innego, znacznie wyszego punktu. ...do Mithrilowej Hali... mwia Tsinka, gdy Obould ponownie zwrci uwag na paplajc szamank. Najwyraniej dostrzega to, gdy przerwaa i powtrzya myl. Musimy uda si do Mithrilowej Hali przed zim. Musimy pokona klan Battlehammer, by wieci o ich porace i upokorzeniu rozeszy si, nim nieg zasypie przecze. Przez zim bdziemy pracowa w ich kuniach, by wzmocni nasz bro i zbroje. Wiosn ruszymy z niepowstrzyman si, przetoczymy si przez kraje pnocy, niszczc wszystkich, ktrzy bd na tyle gupi, by nam si przeciwstawi! Stracilimy wielu orkw powiedzia Obould, usiujc nieco ostudzi jej zapa. Kamienie s czerwone od naszej krwi. Przelanej w susznej sprawie! wrzasna Tsinka. A zginie ich jeszcze wicej! Musi zgin! Nasze pierwsze wielkie zwycistwo jest w zasigu rki! Nasze pierwsze wielkie zwycistwo ju zostao osignite poprawi Obould.

A drugie jest przed nami! odkrzykna Tsinka. Bdzie to zwycistwo godne Tego, Ktry Jest Gruumshem. Zdobylimy kamienie i pust ziemi. Nagroda jest w zasigu rki. Obould odsun j na dugo ramion i odwrci nieco gow, by lepiej si jej przyjrze. Znw dygotaa, czy to z namitnoci, czy gniewu. Nagie ciao lnio w blasku pochodni od potu. Napite minie dray, jak zbyt mocno cinita spryna. Mithrilowa Hala musi pa przed zim powiedziaa ju spokojniej. Gruumsh mi to objawi. Na tamtym kamieniu sta Bruenor Battlehammer, rozbijajc fale orkw i odbierajc nam jeszcze wiksze zwycistwo. Obould warkn, syszc jego imi. Przez krainy, w ktrych mieszka, ju wdruj wieci. Wyglda na to, e krl Mithrilowej Hali wrci z zawiatw. Nie widzisz, e to wyzwanie Moradina dla Gruumsha? Nie ma wtpliwoci, e jeste jego wybracem, za krl Bruenor wybracem Moradina. Zaatw to, i to szybko, musisz, nim krasnoludy zbiegn si na zew Moradina, tak jak orki zbiegy si do Oboulda! Te sowa mocno dotkny krla orkw, gdy miay wicej sensu, ni chciaby przyzna. Nie spieszy si do zdobywania Hali. Wiedzia, e jego armia co chwila bdzie natyka si na jakie przeszkody. Czy mogli ponie tak straszliwe straty i wci mie nadzieje na zapewnienie bezpieczestwa krainie, ktr pragn uczyni swoim krlestwem? Ale w rzeczy samej, wieci rozeszy si wrd orkw niczym podsycany przez wiatr poar wrd suchych traw. Nikt nie mg zaprzeczy tosamoci krasnoluda, ktry sta porodku linii obrocw. To by Bruenor, o ktrym sdzi, e zgin w Pyciznach. Bruenor, ktry wrci zza grobu. Obould nie by tak gupi, by nie docenia wagi tej sytuacji. Pojmowa, jak bardzo jego obecno dodawaa ducha wojownikom... czy Bruenor nie inspirowa tak samo krasnoludw? Obould nienawidzi ich bardziej ni innych ras, lecz gorzkie dowiadczenia z Cytadeli Felbarr sprawiy, i ywi do upartego, brodatego ludu niechtny szacunek. Zdoby Felbarr w korzystnej chwili, majc do tego przewag zaskoczenia, lecz jeli teraz Tsince uda si przeforsowa swoje pomysy, poprowadzi orki na umocnion i przygotowan krasnoludzk fortec.

Czy jaka rasa Torilu bronia swoich domw lepiej ni krasnoludy? Moe drowy, pomyla, a myl ta sprawia, e skupi si na wydarzeniach na poudniu, gdzie dwa drowy miay pomaga paskudnemu Proffitowi i jego armii trolli naciska na Mithrilow Hal od poudnia. Obould wiedzia, e jeli postanowi uderzy na Hal, bdzie to klucz do zwycistwa. Jeli Proffit i jego mierdzce bestie cign odpowiednio du liczb wojownikw Bruenora i znaczn jego uwag, miae uderzenie przez zamknite zachodnie wrota Mithrilowej Hali umoliwi Obouldowi zdobycie przyczka. Krl orkw odwrci si ku Tsince i zorientowa si, e ma, jeli mona tak powiedzie, myli wypisane na twarzy. Umiechaa si na swj zbaty sposb, a ciemne oczy paay dz podboju... i Oboulda. Wielki krl opuci ramiona, kadc Tsink na sobie, pozwalajc, by plany odpyny z jego myli. Pomyla o martwych krasnoludach, walcych si wrotach krasnoludzkiej fortecy i przekona si, jak wspaniale potrafi odurza. *** Zimny wiatr sprawia, e kady podskok bola nieco bardziej, lecz Obould zagryza ky i mocniej ciska nogami boki boczcego si pegaza. Biay wierzchowiec mia skrzyda mocno zwizane z tyu. Obould nie zamierza pozwoli, by oderwa si od ziemi, gdy jeli chodzi o orki, pegaz wcale nie zosta ujedony. Obould widzia elfa, ktry z atwoci na nim jedzi, lecz kady ork, ktremu udao si dosi rumaka, by szybko zrzucany, a wicej ni jeden zosta jeszcze stratowany, nim stajenni zdoali go opanowa. Wyjtkiem by Obould, ktrego nogi tak mocno ciskay boki pegaza, e zwierz jeszcze go nie zrzucio. Pegaz wyrzuci zad w powietrze, a Obould wychyli si do tyu, przekrcajc bolenie kark i tak bardzo odchylajc gow, i zobaczy do gry nogami podkowy na tylnych kopytach wierzchowca. Zarycza, chwyci mocniej grub lin i cisn nogi tak mocno, i pomyla, e zaraz poamie zwierzciu ebra. Lecz pegaz szala dalej: podskakiwa, skrca si i dziko kopa. Jednak Obould znalaz metod w tym szalestwie i powoli zacz podskakiwa

nieco mniej zaciekle. Pegaz zwolni, a krl orkw wyszczerzy si pojmujc, e zwierz wreszcie zaczyna si mczy. Wykorzysta ten moment, by cho na chwil si odpry i umiechn si jeszcze szerzej, gdy porwna dzikie podskoki pegaza z tym, co w nocy wyrabiaa Tsinka. Dobre porwnanie, pomyla lubienie. A potem wylecia z grzbietu, gdy zwierz wpado w nagy i niespodziewany sza. Obould gruchn mocno o ziemi, lecz tylko chrzkn i przetoczy si, co pozwolio mu szybko odzyska nieco godnoci, jeli nie moliwoci wstania. Byskawicznie rozejrza si wokoo, sdzc, e jego upadek mg osabi jego wizerunek w oczach ogldajcych to orkw. Rzeczywicie, wszyscy spogldali na niego z niedowierzaniem albo tpo, nie potrafi tego oceni i z takim zaskoczeniem, e stajenni nawet si nie ruszyli. A bestia skierowaa si w stron krla. Obould umiechn si szeroko i zerwa na rwne nogi. Szeroko rozoy rce i rykn straszliwie, jakby zapraszajc pegaza do walki. Wierzchowiec zatrzyma si gwatownie, zacz parska i grzeba kopytami. Obould rozemia si, zmniejszajc napicie, i podszed prosto do pegaza, jakby zachcajc go do ataku. Pegaz pooy uszy po sobie i zastyg. Moe powinienem ci zje powiedzia spokojnie Obould, podszed prosto do zwierzcia i spojrza mu prosto w oczy, co oczywicie jeszcze bardziej zdenerwowao pegaza. Tak, jestem pewien, e twoje miso jest smaczne. Orczy krl jeszcze przez chwil spoglda z gry na rumaka, po czym odwrci si i rozemia gardowo, a wszystkie orki wok zaczy wiwatowa. Upewniwszy si, e odzyska wszelk utracon godno, Obould odwrci si z powrotem do pegaza i znw pomyla o Tsince. Rozemia si jeszcze goniej, w mylach nakadajc koski pysk na pen zajadoci i gorliwoci twarz szamanki. Cho nozdrza i inne wiksze elementy twarzy rniy si, Obould mia wraenie, e pomijajc biel otaczajc tczwki Tsinki, ich oczy s bardzo podobne. Ta sama zacieko, to samo napicie. Te same dzikie, niedajce si opanowa

uczucia. Nie, nie te same, uwiadomi sobie Obould, gdy podczas gdy podskoki i migoczce oczy Tsinki wizay si z namitnoci i ekstaz, szalestwo skrzydlatego konia wynikao ze strachu. Nie, nie strachu, poj nagle Obould, nie strachu. To nie byo dzikie zwierz, dopiero co pojmane i wymagajce ujedenia. Ten pegaz od lat suy jako wierzchowiec, i to elfom, ktrych nogi byy zbyt chude, by utrzyma jedca, gdyby pegaz nie chcia go nie. Zacieko pegaza nie wynikaa ze strachu, lecz z czystej nienawici. O, mdra z ciebie bestia powiedzia cicho Obould, a uszy pegaza uniosy si i znw opuciy, jakby rozumia kade jego sowo. Jeste lojalny wobec swego pana, a mnie nienawidzisz, gdy go zabiem. Zawsze bdziesz ze mn walczy, gdy sprbuj si wspi na twj grzbiet, czy nie? Orczy krl pokiwa gow i zwonymi oczami przyjrza si pegazowi. A moe jednak nie? spyta, a jego umys skierowa si w inn stron, jakby nagle zaczai ocenia wszystko z punktu widzenia pegaza. Stwr celowo doprowadzi go do rozlunienia. Uda, e si uspokaja, a kiedy Obould si rozluni, znw zacz szale. Nie jeste tak mdry, jak mylisz powiedzia Obould pegazowi. Powiniene by poczeka, a znajdziesz si w chmurach, i dopiero potem zrzuci mnie ze swojego grzbietu. Powiniene by sprawi, bym uwierzy, e jestem twoim panem. Ork prychn i znw zastanowi si, jak moe smakowa miso pegaza. Niedugo po tym stajenni znw zapanowali nad pegazem, a ich przywdca odwrci si do Oboulda i spyta: Bdziecie jeszcze dzi jedzi, mj boski Panie? Obould skrzywi si, syszc ten absurdalny tytu, cho nie zniechca otwarcie do jego uywania, i potrzsn gow. Mam wiele do zrobienia. Dostrzeg, e jeden z orkw brutalnie pta tylne nogi pegaza. Sta! krzykn, a ork zamar w miejscu. Od teraz traktujcie go dobrze, z nalenym szacunkiem. Kilku orkw popatrzyo po sobie ze zdziwieniem. Znajdcie nowych stajennych! warkn Obould do dowdcy. I delikatnie si z nim obchodcie. adnego bicia!

W tym samym momencie, gdy to mwi, Obould dostrzeg bd, jakim byo odwrcenie uwagi orkw, gdy pegaz szarpn si nagle, odtrci ich na bok i kopn, trafiajc w czoo pechowego orka, ktry wiza nogi rumaka. Ork polecia do tyu, po czym zacz wi si na ziemi i aonie skamle. Pozostae orki odruchowo rzuciy si ukara zwierz, lecz Obould osadzi ich na miejscu krtkim: Sta!. Popatrzy wprost na pegaza, potem na dowdc orkw. Jeli znajd na nim jaki lad uderzenia, taki sarn znajdzie si na twoim grzbiecie obieca. Kiedy tamten skurczy si, wyranie drc, Obould wiedzia, e wykona swoj robot. Odszed, spojrzawszy z ukosa na paskudnie rannego gupca, wci wijcego si na ziemi. *** Zaskoczenie malujce si na twarzy penicych wart lodowych gigantw przystojnych, pitnastostopowych wielkoludw nie byo mniejsze ni u ich orczych towarzyszy, kiedy Obould wbrew ostrym protestom, midzy innymi Tsinki Shinriil, ogosi, e zamierza odwiedzi Gerti Orelsdottr samotnie. Bez wtpienia ich stosunki nie ukaday si najlepiej. Podczas ostatniego spotkania powali gigantk na ziemi, zawstydzajc j i rozwcieczajc. Obould trzyma gow wysoko i odwanie spoglda w dal. Nie nosi nawet tego wspaniaego hemu, ktry szamani dla niego przygotowali. Wok pochylali si nad nim giganci; wielu trzymao miecze dusze od niego. Gdy zbliy si do otworu jaskini, ktr Gerti obraa sobie na tymczasow kwater, zaczli ustawia si tak, by zagrodzi mu wejcie. Zewszd spoglday na niego dwa szeregi parskajcych, robicych wraenie osikw. Kiedy ich mija, giganci szli za nim, zamykajc jedyn moliw drog ucieczki. Obould pozwoli, by jego wielki miecz spoczywa w pochwie na plecach. Trzyma gow wysoko, a nawet zdoa si umiechn, by dowie pewnoci siebie. Wiedzia, e wiadomie rezygnuje z przewagi siy, lecz wiedzia rwnie, e musi to zrobi, by zdoby przewag emocji.

Zauway poruszenie wewntrz jaskini, due postacie poruszay si w rne strony. Kiedy wszed, a jego wzrok przyzwyczai si do ciemniejszego pomieszczenia, odkry, e nie musi daleko szuka, by znale odpowiedni widowni. Gerti Orelsdottr, pikna i grona nawet jak na lodowego giganta, staa z tyu, spogldajc na niego wzrokiem, w ktrym podejrzliwo mieszaa si z pogard. Wyglda na to, e zapomniae o swojej wicie, krlu Obouldzie powiedziaa, a orkowi wydawao si, e wychwyci w jej gosie gron nut. Mimo to by pewien, e nie wystpi przeciwko niemu. Pokona j w walce, omieszy, a jeli wyle przeciwko niemu swoich podwadnych, to omieszy si jeszcze bardziej. Obould niezbyt zna gigantw i rzadko si z nimi spotyka, lecz wiedzia, e s praworzdnymi wojownikami, ktrzy niemal zawsze posiadaj jaki kodeks. Sowa Gerti sprawiy, e wielu gigantw w jaskini zachichotao i zaszemrao. Mwi w imieniu ich wszystkich odpar krl orkw. Tak samo, jak pani Orelsdottr mwi w imieniu lodowych gigantw z Grzbietu wiata. Gerti wyprostowaa si, zwajc bkitne oczy ich kolor wydawa si jeszcze gbszy z racji bkitnawego odcienia jej skry. Mw zatem, krlu. Czeka mnie wiele przygotowa, nie mog straci zbyt duo czasu. Obould stan swobodnie, chcc, by wydawao si, i cakowicie panuje nad sytuacj. Sdzc po szmerach dookoa, trafi we waciw nut i ucieszy si. Odnielimy tu wielkie zwycistwo, pani Orelsdottr. Opanowalimy tak wielk cz krain pnocy, jak nikt dotd. Nasi wrogowie dopiero zaczli zbiera siy przeciw nam zauwaya Gerti. Obould kiwn gow. Prosz, nie podwaaj naszych osigni. Zamknlimy oba wrota do Mithrilowej Hali. Nesme jest prawdopodobnie zniszczone, a Surbrin zabezpieczone. Nie pora wystawia naszego sojuszu na... przerwa na chwil i przekrci gow tak, by przez chwil spojrze w oczy kademu z obecnych w jaskini gigantw. Pani Orelsdottr, mwi w imieniu orkw. Dziesitek tysicy orkw pooy nacisk na liczb. Ty mwisz w imieniu gigantw.

Porozmawiajmy w cztery oczy. Gerti przyja poz, ktr Obould tak czsto u niej widywa, wyraajc zarwno opr, jak i zamylenie. Pooya do na biodrze i odwrcia si, pozwalajc, by w rozciciu spdnicy mona byo zobaczy jej zgrabn nog, a usta przyjy taki ksztat, e mogy przej w wyraz nadsania albo zoci, tu przed tym, jak chwyci wroga za gardo i zdusi. W odpowiedzi Obould ukoni si. Chod polecia, a kiedy stojcy najbliej gigant zaprotestowa, uciszya go jednym z najdzikszych grymasw, jakie Obould kiedykolwiek widzia. Wspaniale si zapowiada, pomyla. Na jej gest Obould pody krtkim korytarzem. Przez chwil przyglda si cianom, ktre bez wtpienia zostay poszerzone przez gigantw wida byo na nich wiee nacicia. Wida je byo rwnie na sklepieniu wszystkie stalaktyty skrcono tak, by nawet najwyszy z wojownikw Gerti mg przej korytarzem, nie schylajc si. Porzdna robota, pomyla Obould, zwaszcza biorc pod uwag efekty i krtki czas, w jakim zostay osignite. Nie mia pojcia, e giganci byli tak dobrzy w obrbce kamienia. Ta informacja moe si przyda, gdyby naprawd zamierza rozwali bramy Mithrilowej Hali. Komnata na kocu korytarza najwyraniej naleaa do Gerti, gdy bya zamknita cikimi, drewnianymi drzwiami i wycieana grubymi, niedwiedzimi skrami. Olbrzymka kopniakami rozsuna kilka z nich na boki, odsaniajc kawaek nagiej skay i kazaa Obouldowi usi. Krl orkw nie pyta ani nie narzeka, lecz z umiechem usiad ze skrzyowanymi nogami, z wolna wycigajc miecz. Ze wzgldu na dugo, nie mgby siedzie, trzymajc go na plecach. Pooy go wic w poprzek ng tak, by atwo mona byo po niego sign, lecz donie trzyma z daleka, by nie wygldao na to, e komu grozi. Gerti bacznie obserwowaa kady jego ruch, cho usiowaa zachowa obojtny wyraz twarzy. Podesza do najwikszej sterty futer i usiada na niej z udawan skromnoci. Mimo to wci growaa nad siedzcym niej i znacznie niszym krlem orkw. Czego ode mnie chcesz? spytaa wprost ostrym tonem, spogldajc na niego.

Zoci nas oboje powrt krla Bruenora i strata wielkiej okazji odpar Obould. Utrata wielu lodowych gigantw. A dla mnie orkw... zginao ich ponad tysic, a midzy nimi mj syn. Dla mnie nie s warci nawet jednego z moich odpara Gerti. Obould znis te, obelg w milczeniu, przypominajc sobie, e powinien siga mylami daleko, a nie poderwa si i rozpata t wiedm. Krasnoludy ceni swoich tak samo, jak my, pani Orelsdottr powiedzia. Nie fetuj zwycistwa. Wielu ucieko. Do dziury, ktra staa si dla nich wizieniem. Do tuneli, w ktrych by moe ju unosi si smrd trolli. Gdyby Donnia Soldou i Adnon Kareese nie byli martwi, moe zdoalibymy lepiej poskada informacje o Profficie i jego paskudach powiedziaa Gerti, mylc o dwojgu z czwrki droww, ktre suyy im jako doradcy i zwiadowcy. Oboje znaleziono martwych na pnoc od ich obecnej pozycji. Opakujesz ich mier? Pytanie sprawio, e Gerti zamilka na chwil, zdradzia nawet zaskoczenie krtkim uniesieniem starannie przycitych brwi. Wiesz dobrze, e wykorzystywali nas tylko dla wasnej rozrywki doda. Gerti znw uniosa brwi, tym razem na duej. Zaskoczona? To drowy powiedziaa. Su tylko sobie i swoim zachciankom. Pewnie, e o tym wiem. Tylko gupiec mgby sdzi, e jest inaczej. Mimo to bya zaskoczona, e ja o tym wiem, pomyla Obould. A jeli ta druga dwjka zginie na poudniu, tym lepiej dla nas rzeka. Kiedy si z nimi uporamy powiedzia Obould. Ocalae drowy mog okaza si przydatne, jeli zechcemy przeama umocnienia Mithrilowej Hali. Przeama umocnienia? Uwadze Oboulda nie umkno niedowierzanie, lub moe szczere

zwtpienie, w jej gosie. Zdobd Hal. Twoje orki zgin tysicami. Kada cena jest tego warta powiedzia Obould i musia bardzo si stara, by usun z gosu wszelk niepewno. Musimy wci naciska na naszych przeciwnikw, zanim si zorganizuj i skoordynuj swoje ataki. Depcz nam po pitach, a ja nie zamierzam pozwoli, by stpali pewnie. I wreszcie zdobd gow Bruenora Battlehammera. Aby do niego dotrze, bdziesz szed po orczych trupach, ale nie ciaach lodowych gigantw. Obould pokiwa gow pewien, e jeli zdoa opanowa wyej pooone tunele Hali, Gerti szybko do niego doczy. Potrzebuj twoich wojownikw tylko do tego, by przedrze si przez zewntrzn obron. S rne sposoby, by rozbi najwiksze z wrt wtrcia Gerti, najwyraniej zaintrygowana tematem. Im szybciej rozbijesz skorup, tym prdzej dostan gow Bruenora. Gerti zachichotaa i pokiwaa gow na znak zgody. Obould pomyla, e bardziej interesuje j wizja dziesiciu tysicy martwych orkw ni poraka krasnoludw. Zrcznie dwign si na nogi i wyprostowa, by wsun miecz do pochwy na plecach. Odpowiedzia ukonem na kiwnicie gowy Gerti i wyszed, szybko przybierajc pewny siebie krok, kiedy mija szeregi gigancich stranikw. Mimo i wyglda na spokojnego i pewnego siebie, wewntrz a si gotowa. Gerti bdzie dziaa szybko, a Obould nie mia wtpliwoci, e pomoe wej orkom do rodka. Mimo to, gdy pomyla nad wykonaniem swojej proby, zaczyna si niepokoi. Znowu wyobrazi sobie orcze fortece na szczycie kadego wzgrza, o murach, ktre zmuszaj atakujcych do walki o kady cal ziemi. Ile krasnoludw, elfw i ludzi musi pa na tych wzgrzach, nim ten paskudny triumwirat poegna si z myl o pokonaniu go i uzna jego zdobycze za trwae? Jak wiele krasnoludw, elfw i ludzi Obould bdzie musia zabi, nim jego orki bd miay swoje krlestwo i swj udzia w bogactwach szerokiego wiata? Mia nadziej, e wiele, gdy bardzo lubi zabija krasnoludy, elfy

i ludzi. Wychodzc z jaskini mia przed sob do szeroki widok pnocnych ziem. Jego wzrok wdrowa od jednej gry do drugiej, od jednego zbocza do drugiego. Oczyma duszy widzia stojce na nich zamki, a na wieach opotay sztandary Jednookiego Boga i krla Wiele Strza. A w ich cieniu, w dolinach, widzia miasta, bezpieczne i solidne jak Pycizny, lecz zamieszkane nie przez mierdzcych ludzi, ale orki. Zaczyna kreli powizania, szlaki handlowe i powinnoci, bogactwa i wadz, szacunek i wpywy. Obould by przekonany, e to zadziaa. Wykroi sobie krlestwo i zabezpieczy je tak, by krasnoludy, elfy i ludzie nigdy nie mogli go pokona. Krl orkw odwrci si i spojrza na jaskini Gerti. Przez chwil kusio go, by wrci i opowiedzie jej o tym wszystkim. Nawet odwrci si i zrobi krok w tamt stron. Zatrzyma si jednak uznawszy, e Gerti nie doceni jego wizji, nie obejdzie j efekt kocowy. A nawet jeli, pomyla, co powiedz na to Tsinka i inni szamani? Tsinka wzywaa do podboju, nie osadnictwa, twierdzia, e w jej uszach dwiczy gos samego Gruumsha. Grna warga zwina si ze zoci, pozwoli, by zacinite pici uniosy si przed nim. Nie skama Gerti. Nie pragn niczego wicej, jak tylko cisn w doniach serce Bruenora Battlehammera. Ale czy byo to w ogle moliwe i czy byo to warte, jak powiedzia, kadej, nawet najstraszliwszej ceny?

4.
KRLEWSKIE OKO Wszystkim zebranym wydawao si, e wiato pochodni nie jest wystarczajco jasne, a migoczce pomienie nie tacz radonie. Moe bya to wiadomo, e wrota s zamknite, i e to sabe wiato to wszystko, co oddziela Mithrilow Hal od cakowitych ciemnoci. Krasnoludy i inni mogli rzecz jasna wyj. Mieli tunele, prowadzce na poudnie na skraj Trollowych Wrzosowisk, cho kryy wieci, e i tam trwa walka. Mieli tunele prowadzce daleko na zachd, a do Mirabaru i pod rzek Surbrin, na wschd, do miejsc takich jak Cytadela Felbarr. Jednak adna z tych tras nie bya atwa, wszystkie wymagay wdrwki przez rozlegy labirynt zwany Podmrokiem, miejsce zamieszkiwane przez mroczne istoty i niewyobraalne okropnoci. Dlatego Mithrilow Hala wydawaa si bardziej ponura, wiato pochodni mniej przytulne. Nie byo ich zreszt wiele. Krl Bruenor ju zaleci je oszczdza, przygotowujc si na bardzo dugie oblenie. Bruenor zasiada na kamiennym tronie, wycieanym zielonoczerwon tkanin. W wietle pochodni jego duga, rozczochrana broda wydawaa si bardziej pomaraczowa ni czerwona, by moe dlatego, e od czasu cikich przej w dugich wosach krla pojawio si znacznie wicej siwych nitek. Nawet najwiksi kapani Mithrilowej Hali wierzyli, e podtrzymuj go przy yciu dziki staemu rzucaniu zakl leczcych na ciao, o ktrym mwili, e gospodarz je opuci. Ich zdaniem Bruenor, wzr krasnoluda, uda si odebra swoj nagrod w Halach Moradina. Tam, jak uwaano, odnalaz go dziki magii zaczarowanego rubinu namiestnik Mithrilowej Hali, nizioek Regis. Regis pochwyci t niewielk iskierk ycia, ktra pozostaa w oczach krasnoluda i jako wykorzysta magi, by wysa swoje myli i bagania do Bruenora, by ten wrci do krainy ywych. aden krl nie bdzie lea nieruchomo, kiedy jego poddani znajduj si w tak wielkiej potrzebie. Dlatego Bruenor powrci, a krasnoludy odnalazy drog do domu, chocia znaczon ciaami wielu polegych druhw. Dla wszystkich, ktrzy go dobrze znali, te siwe wosy byy jedynym

znakiem prby, jak przeszed. Ciemne oczy wci byszczay energi, a szerokie ramiona obiecyway, e jeli przyjdzie taka potrzeba, udwignie na nich ca Mithrilow Hal. Owinito go bandaami w tuzinie miejsc, gdy podczas odwrotu do Hali odnis kilka powanych ran, ktre powaliyby sabszego krasnoluda, lecz nawet jeli sprawiay mu jakie cierpienie, w ogle tego nie pokazywa. Nosi powgniatan i porysowan zbroj, a o tron opieraa si jego tarcza ze znakiem klanu spienionym kuflem. Na niej lea jego topr, peen szczerb od kamieni, zbroi i ogrzych czaszek. Wszyscy, ktrzy widzieli ten wybuch, krc tylko gowami, kiedy usiuj go opisa powiedzia do Nanfoodlea Buswilligana, gnomiego alchemika z Mirabaru. Nanfoodle przestpowa nerwowo z nogi na nog, co sprawio, e krasnolud jeszcze bardziej wychyli si ku niemu. Chod, may zachci go. Nie mamy czasu na skromno czy zdenerwowanie. wietnie si spisae, wszyscy w Hali s ci za to wdziczni. Wiesz, e stae si naszym bohaterem? Syszc to, Nanfoodle nieco si wyprostowa, unoszc gow tak, by spojrze na zasiadajcego na tronie krasnoluda. Zmarszczy si, gdy jego dugi, zakrzywiony nos niemal otar si o rwnie duy organ powonienia Bruenora. Co zrobie? spyta go krasnolud. Powiedziae, e doprowadzie gorce powietrze spod Doliny Stranika. Ja... my... poprawi gnom ogldajc si na pozostaych, w tym na Pikela Bouldershouldera, niezwykego krasnoluda, ktry przyby z Carradoon, lecego nad brzegiem dalekiego jeziora Impresk. Nanfoodle kiwn gow, gdy Pikel unis swoj jedyn pi w gr, wypowiadajc ciche Oj oj!. Gnom przekn lin i znw popatrzy na Bruenora, ktry ponownie rozsiad si na swoim siedzisku. Wykorzystalimy metalowe rury, by doprowadzi gorce powietrze z dou potwierdzi. Torgar Hammerstriker i jego chopcy oczycili z orkw tunele pod grani, a potem uszczelnili dobrze smo. Po prostu doprowadzilimy do tych tuneli gorce powietrze, a kiedy strzaa Cattibrie podpalia to wszystko... BUM! wykrzykn Pikel Bouldershoulder, a wszyscy spojrzeli na

niego zaskoczeni. Hi hi hi doda, niemiao wzruszajc ramionami, a wszyscy wybuchnli dugo oczekiwanym miechem. Przerwa okazaa si krtka, gdy szybko przypomnieli sobie powag sytuacji. Dobrze zrobie, gnomie rzek Bruenor. Ocalie wielu moich krewnych, syszaem to z ust samego Banaka Brawnanvila. A on nie chwali ponad miar. My... Shoudra i ja... potrzebowalimy dowie swej przydatnoci, krlu powiedzia Nanfoodle. Chcielimy pomc najlepiej, jak moglimy. Twoi krewni okazali tak wiele serca Torgarowi i Shinglesowi, jak rwnie innym mieszkacom Mirabaru... Ju nie Mirabaru powiedzia z boku Torgar. Teraz wszyscy, co do jednego, jestemy Battlehammerami. Nie nazywamy markiza Elastula naszym wrogiem, dopki ich sobie z nas nie zrobi, lecz nie jestemy ju lojalni wobec tronu Mirabaru. Nasze serca, dusze, donie i moty nale do krla Bruenora! W Hali rozlegy si gone wiwaty, ktre rozpocz tuzin znajdujcych si tam krasnoludw z Mirabaru, a podchwycili pozostali. Bruenor przez chwil rozkoszowa si tym, przyjmujc to jako promyk wiata w czarny dzie. A dzie by dla Mithrilowej Hali naprawd czarny, ciemny jak korytarze Podmroku i zy jak serce drowiej kapanki. Mimo wszelkich wysikw, powicenia i walecznoci krasnoludw, Catti-brie i Wulfgara, mimo mdrych posuni Regisa jako namiestnika zostali zamknici w tych tunelach przez wroga, ktrego Mithrilowa Hala nie moga pokona na otwartym polu. Setki krewniakw Bruenora nie yo, tak samo jak jedna trzecia uchodcw z Mirabaru. Bruenor rozmawia dzi z wieloma wanymi osobami, od Treda McKnucklesa z Felbarr, zgnbionego strat drogiego przyjaciela Nikwilliga, do braci Bouldershoudler, Ivana i nieugitego Pikela, wci rozchichotanego i promieniujcego radoci pomimo utraty rki. Bruenor uda si na spotkanie z Banakiem Brawnanvilem, wodzem, ktry tak wspaniale przez wiele dni, wbrew wszystkiemu broni klifu nad Dolin Stranika. Banak nie mg go odwiedzi: ciko ranny podczas odwrotu, kiedy zdecydowa, e bdzie ostatnim, ktry opuci klif, straci wadz w nogach. Kapani tumaczyli, e orcza wcznia trafia go w krgosup i ich zaklcia leczce w aden sposb nie mogy mu pomc. Tego dnia

pozostawa w ku, czekajc na ukoczenie wygodnego wzka z koami, ktry choby czciowo przywrciby mu zdolno poruszania si. Zasta Banaka w ponurym nastroju, lecz duch walki przetrwa. Jak si spodziewa, dowdca bardziej ni o siebie martwi si o tych, ktrzy polegli. W kocu Banak by Brawnanvilem, z rodu rwnie wytrzymaego jak sami Battlehammerowie, silnego ramieniem i duchem, ktrego lojalnoci nie mona byo podway. Bruenor wiedzia, e wdz, cho fizycznie okaleczony, nie zosta jeszcze wyeliminowany z walki, niezalenie od tego, gdzie ta walka by trwaa. Spotkanie z Nanfoodlem byo ostatnim posuchaniem udzielonym tego dnia, wic Bruenor odprawi gnoma i wyszed. Czekao go jeszcze jedno spotkanie, o ktrym wiedzia, e najlepiej bdzie odby je na osobnoci. Pozostawiwszy eskort Thibbledorf Pwent naciska, by krlowi wszdzie towarzyszyo dwch Pogromcw na kracu sabo owietlonego korytarza, Bruenor podszed do drzwi, zapuka, po czym otworzy. Regis siedzia przy swoim biurku, opierajc podbrdek na doni, z pirem zawieszonym nad otwartym pergaminem, ktry mimo przyciskw w ksztacie kufli nadal stara si zwin. Bruenor kiwn i usiad na skraju mikkiego ka nizioka. Nie jadasz zbyt wiele, Pasibrzuchu zauway z umiechem. Sign pod tunik i wycign spod niej duy kawa ciasta. Rzuci go Regisowi, a ten zapa pocisk w powietrzu i odoy na biurko, nie ugryzszy ani ksa. Jeszcze troch, a bd musia mwi o tobie Szkieletorek! Czstuj si! machn w stron ciasta. Usiuj to wszystko zapisa zapewni go Regis, odsuwajc na bok przyciski i unoszc kawaek pergaminu, z ktrego pocieko nieco mokrego jeszcze atramentu. Widzc to, nizioek szybko opuci kart i zacz na ni gorczkowo dmucha. Nie ma tam nic, czego nie mgby powiedzie mi samemu. Nizioek wreszcie si do niego odwrci. Co ci gryzie, Pasibrzuchu? spyta krasnolud. Generaowie mwi mi, e sprawie si dobrze... bardzo dobrze. Tak wielu zgino odpar Regis najcichszym z moliwych szeptw. No, jak to na wojnie.

Ale to ja ich zatrzymaem na zewntrz wyjani nizioek, zeskakujc z krzesa i wymachujc krtkimi ramionami. Zacz przechadza si tam i z powrotem, mamroczc, jakby usiujc znale jaki sposb na to, by wyrzuci cay bl za jednym wybuchem. Tam, na klifie. Mogem nakaza Banakowi odwrt na dugo przed ostateczn bitw. Ilu z nich by wtedy yo? Zadajesz pytania, na ktre nie ma odpowiedzi! krzykn na niego Bruenor. Dzie po bitwie kady moe dowodzi! A najwaniejsze jest dowodzi w jej trakcie! Mogem ich sprowadzi powtrzy nizioek. Powinienem by to zrobi. Ale wiedziae o orczych wojskach, prawda? Wiedziae, e wtedy doczy do nich kolejne dziesi tysicy i zalej dolin od zachodu, prawda? Regis zamruga, lecz nie odpowiedzia. Nie wiedziae wicej ni ktokolwiek inny, z Banakiem wcznie powiedzia z naciskiem Bruenor. A Banak nie rwa si do schodzenia z tego klifu. W kocu, kiedy dowiedzielimy si prawdy o naszym przeciwniku, ratowalimy, kogo moglimy. Uratowalimy wielu, lecz nie tylu, ilu bymy chcieli. Nie widzisz, e oddalimy im ca pnoc? Nie jest to co, do czego ktrykolwiek Battlehammer przyzna si z dum. Byo ich zbyt wielu zacz Regis, na co Bruenor zareagowa tylko gonym Phi!. Ucieklimy, Pasibrzuchu! Klan Battlehammer uciek przed orkami! Byo ich zbyt wielu! Bruenor umiechn si i pokiwa gow, pokazujc Regisowi, e gra na nim jak na krasnoludzkich skrzypkach. Oczywicie, e tak, dlatego zrobilimy, co moglimy, ale nie myl, e wydabym rozkaz odwrotu, gdybym wiedzia, e mam jeszcze jak inn moliwo. Nie byo innej! Trzymabym tam Banaka, Pasibrzuchu. I bybym tam razem z nim, moesz by o to spokojny! Regis spojrza na Bruenora i kiwn twierdzco gow. Najwaniejsze pytanie brzmi: co teraz? mwi krasnolud. Wychodzimy i znowu walczymy? A moe na wschd, otworzy poczenie pod Surbrin? Albo na poudnie, bymy mogli si wymkn? Poudnie mrukn Regis. Wysaem tam pidziesiciu krasnoludw, by towarzyszyli Galenowi Firmowi z Nesme.

Catti-brie opowiedziaa mi o tym. Tu rwnie postpie dobrze. Po tym, jak potraktowali nas te par lat temu i po tym, jak zignorowali Settlestone, niezbyt ich kocham. Banda najbardziej zakutych bw, jakie kiedykolwiek widziaem! Ale ssiad to ssiad, trzeba mu pomc, a tak, jak ja to widz, zrobie wszystko, co tylko moliwe. Lecz teraz moemy zrobi wicej podsun Regis. Bruenor podrapa si w zadumie po rudej brodzie. Moe i tak przyzna. Kilka setek wojownikw wysanych na poudnie moe da nam nowe moliwoci. Dobrze kombinujesz. Popatrzy na Regisa i z radoci zauway, e nizioek otrzsn si z przygnbienia, a w jego brzowych oczach znw pojawia si blask. Wylij Torgara i chopakw z Mirabaru podsun. S dobrzy i potrafi walczy rwnie dobrze na ziemi, jak i pod ni. Bruenor nie by pewien, czy zgodziby si z tym twierdzeniem. Moe Torgar, Shingles i pozostae krasnoludy z Mirabaru miay ju do walki i zada specjalnych. Moe nadszed czas, by odpoczy wewntrz Mithrilowej Hali, przebywajc z krasnoludami, ktre yy tu od czasw, gdy wiele lat temu te korytarze i sale zostay odebrane cienistemu smokowi Shimmergloomowi i jego duergarom. Mimo to nie da pozna Regisowi, e wtpi w jego sugesti. W cigu ostatnich dekadni nizioek wiele razy dowid swego rozsdku, a jego rozum i przenikliwo stanowiy pomyk, ktrego Bruenor nie zamierza gasi. Chod, Pasibrzuchu powiedzia, szczerzc zby. Zobaczymy, jak daj sobie rad Ivan i Pikel. Moe znaj jakich sojusznikw, o ktrych jeszcze nie pomylelimy. Cadderly? Mylaem raczej o elfach z Ksiycowego Lasu wyjani Bruenor. Wyglda na to, e przeszli tamtdy w drodze do Hali. Sdz, e dobrze by byo, by skonili elfy zza Surbrin, by zmikczyli strzaami i magi umocnienia orkw. Jak przelemy do nich prob? spyta Regis. To jest, do elfw. Czy mamy jakie tunele, ktre id tak daleko na pnoc i wschd? A jak Pikel i Ivan tu si dostali? odpar Bruenor, puszczajc do niego oko. Ivan opowiada, e miao to co wsplnego z drzewami i korzeniami. Nie mamy tu drzew, ale duo korzeni.

Hi hi hi odpar Regis, naladujc Pikela. *** Tred McKnuckles podnis palec do ust, przypominajc obsadzie krasnoludzkiej katapulty, e najwaniejsze jest zachowanie ciszy. Bellan Brawnaiwil pokaza to samo Tredowi i odsun si od nacigajcych katapult, by uatwi im poruszanie si, gdy starali si ustawi kosz. Zamontowana na framudze wrt boczna katapulta bya podstawow machin, suc do obrony Mithrilowej Hali na zewntrz. Ruchome rami pozwalao szybko dostosowa zasig do kadej sytuacji, a na wschodzie, tak blisko wielkiej rzeki, e od jej przepywu huczay gazy, katapulty ustawiono na pierwszej linii jako najwaniejsz bro. Tu za ich stanowiskiem na wschodnim kracu Hali tunele schodziy w d, ku ciemnociom Podmroku. Nawet w czasach pokoju wschodnie katapulty boczne czsto byy uywane do odpdzania brunatnych kolosw czy zudnych bestii, bd innych mieszkacw tych pozbawionych wiata korytarzy. Tred na wasn prob przeszed tutaj zaraz po tym, jak zamknito wrota do Doliny Stranika, gdy tdy biega droga czca Mithrilow Hal przez grny Podmrok z Cytadel Felbarr, jego domem. Z tego samego miejsca, przez elazne drzwi, ktre w razie potrzeby mona byo szybko zamkn, przeszli posowie do krla Emerusa Warcrowna z Cytadeli Felbarr. Mieli oni opowiedzie mu o Tredzie i Nikwilligu oraz o zaginionej karawanie. Tred tkwi tu przez wiele godzin, biorc podwjne zmiany i zostajc na miejscu nawet wtedy, kiedy nie peni stray. Poszed do gwnego kompleksu tylko na spotkanie z krlem Bruenorem. Wanie stamtd wrci i zasta swoich druhw oywionych wieciami o jakich poruszeniach na wschodzie. Tred sta zaniepokojony midzy nimi i zastanawia si. Czy to pocztek kolejnego ataku wojsk Oboulda? A moe jakie potwory z Podmroku szukaj poywienia? A moe wreszcie wracaj posacy? Za drzwiami tunel opada do prawie okrgej, naturalnej jaskini, z ktrej wychodzio kilka korytarzy. Krasnoludy za katapult przygotoway ju kilka baryek bardzo atwopalnego oleju, gotowe

zamieni to miejsce w arnik. Przy pierwszej oznace kopotw stoczyyby je na d, rozlewajc zawarto na posadzce, po czym katapult wystrzeliaby ponc, smoln gowni. Bellan Brawnanvil przekaza Tredowi i stojcym przy barykach, e katapult jest gotowa. Wszyscy ucichli, a niektrzy pooyli si na ziemi, przykadajc ucho do gazw. Z jednego z tuneli dochodzi jaki dwik. Na szczycie zbocza ustawiono po cichu jedn z baryek, a mody krasnolud by gotw posa j na d. Tred wyglda niecierpliwie zza futryny, wbijajc wzrok w ciemno. Dostrzeg migotanie pochodni. Widocznie krasnolud z baryk rwnie, gdy krzykn cicho i zacz na ni napiera. Lecz Tred zatrzyma go, kiwajc mu przed nosem palcem i krzywic si. Chwil pniej wszyscy byli radzi, e to zrobi, gdy usyszeli: Ech ty wielki i mierdzcy prosiaku, znw krcimy si w kko! Nie, najwiksza pomyko twojej matki! Przez t sal jeszcze nie przechodzilimy. Ju cztery razy, ty durniu! Wcale nie! Tred i pozostali umiechnli si szeroko. Jeli bylicie tu ju cztery razy, to robilicie wtedy znacznie mniej haasu ni teraz, wy grube, brodate tarcze strzelnicze! krzykn. W sali poniej zapada cisza, a po chwili pomie znik. Aha, czyli teraz si skradamy? spyta Tred. Pokacie si, czy jestecie od Warcrownw, czy od Battlehammerw! Warcrown! krzyknito z dou gosem, ktry Tred jakby skd zna. Battlehammer! doda drugi, a krasnoludy rozpoznay gos Sindela Muffinheada, jednego z posw wysanych przez namiestnika Regisa. By to mody kapan i doskonay piekarz, a do tego modszy brat sawnego Cordia. Pochodnie znw zabysy zobaczyli kilka postaci, ktre zaczy i pod gr. Kiedy zbliyli si, Tred pozna starego przyjaciela. Jackonray Broadbelt! zawoa. Nie widzielimy si od nizioczego posiku! Tred, stary druhu! odkrzykn Jackonray, wchodzc pierwszy do sali. Wraz z nimi weszo siedmiu towarzyszy, midzy innymi Sindel, ale

bez drugiego posa. Jackonray nosi cik zbroj z ciemnoszarych pytek naszytych na grub skrzni. Jego hem mia ksztat miski z grzebieniem, wystawaa spod niego szopa siwych wosw. Broda Jackonraya nie bya tak niestaranna przewijay si w niej pasemka siwe i jasne, splatane w warkoczyki, co nadawao krasnoludowi charakterystyczny i dostojny wygld. Zgodnie z nazwiskiem jego pas by szeroki i zdobiony migoczcymi kamieniami. Opiera na nim praw rk. Przykro mi z powodu twego brata poklepa Treda po ramieniu doni tward jak kamie. Tak, Duggan by dobrym przyjacielem. I wiernym towarzyszem. Wyrazy ubolewania dla twojej rodziny. Tred wycign do i mocno cisn mocarn rk Jackonraya. Przybywacie od krla Emerusa... jak sdz, z dobrymi wieciami powiedzia chwil pniej. Zaprowadz was do krla Bruenora. Tak, od razu. Wraz z Sindelem ruszyli szybkim krokiem. Pozostae krasnoludy z Felbarru szy za nimi szeregiem. Gdy dotarli do gciej zaludnionych rejonw Hali, wielu tutejszych krasnoludw rwnie ruszyo za nimi, kiedy wic przeszli przez wielkie Podmiasto i weszli w korytarze prowadzce do komnaty Bruenora, podao za nimi ju ponad pidziesit osb. Wielu z nich rozmawiao, wymieniajc wiadomoci o swoich twierdzach. Inni pobiegli do Bruenora przed nimi. Gdzie Nikwillig? spyta Jackonray, idc obok Treda. Nadal na Pnocy odpar krasnolud, a naga powaga w tonie jego gosu nie bya adn pomyk. Wszed na gr na wschodzie, by przesa nam sygna. Wiedzia, e robic tak nie bdzie mg szybko wrci do Mithrilowej Hali. Czu, e on... e my jestemy to winni Bruenorowi, gdy zrobi tak wiele, by pomci naszych krewnych. Susznie zrobi zauway Jackonray. Ale skoro go tu nie ma, to chyba ju nie yje. Tak, lecz zgin jak bohater odpar Tred. aden krasnolud nie moe prosi o nic wicej. A o c lepszego mona prosi? Wanie. Kiedy znaleli si przed drzwiami krlewskiej sali posucha okazao

si, e s ju szeroko otwarte, a krl krasnoludw zasiada na swoim tronie, czekajc na ich przybycie. Krlu, przedstawiam ci Jackonraya Broadbelta powiedzia z ukonem Tred. Z Broadbeltw z Hornriver, krewnych w pierwszej linii krla Emerusa Warcrowna. Jackonray jest jego ukochanym siostrzecem. Jest szsty w kolejce do tronu, zaraz po piciu synach krla Emerusa. Szstym albo dwudziestym pitym, zalenie od woli krla Warcrowna powiedzia Jackonray, puszczajc oko. Lubi, ebymy si tego domylali. Tak, to zawsze jest dobre posunicie powiedzia Bruenor. Wasi posacy mwili krlowi Emerusowi, e ruszylicie przeciwko Obouldowi Wiele Strza rzek Jackonray. Dokadnie tak. C, krlu Bruenorze, wiemy, e Obould jak na orka jest bardzo cwany. Z tym wiskim ryjem naley postpowa bardzo uwanie. Zamkn mnie i mj klan wewntrz Hali wyjani Bruenor. Zamkn wschodnie wrota, wychodzce na Surbrin. Nasi zwiadowcy widzieli to powiedzia Jackonray. Giganci i orki buduj umocnienia wzdu zachodniego brzegu rzeki. W Dolinie Stranika zepchnli nas ku zachodniej bramie przyzna Bruenor. Nie sdziem, e klan Battlehammer da si zagna pod ziemi jakiej bandzie mierdzcych orkw, ale to bardzo dua banda. Tysice tysicy. Prowadzona przez kogo, kto wie, jak walczy doda Jackonray. W gbi serca wiesz pewnie, e skoro Obould zagoni ci tutaj, to zamierza te po ciebie przyj. Bdzie go to drogo kosztowa. Bez wtpienia, mj krlu. Ju troch pokosztowali walki w tunelach na poudniu doda Bruenor. Ze mierdzcymi trollami, a nie orkami, lecz walka nie bya tak trudna. Jackonray pogadzi jasnosiw brod. Lady Alustriel z Silverymoon wysya wieci o wielkim natarciu z Trollowych Wrzosowisk, takim, ktre zagraa wszystkim ziemiom na poudnie std. To najwiksza walka, jak kiedykolwiek sobie wyobraalimy. Wiedz jednak, e Obould nie spocznie i nie pozwoli

spocz tobie. Wedug mojego dowiadczenia w walce z tym psem, a mam go sporo, jeli bitwa toczy si bdzie na poudniu, przygotuj si na co wikszego z pnocy, wschodu lub zachodu. Obould zagna ci do dziury, lecz nie pozwoli odetchn, nawet jeli bdzie musia powici ycie kadego orka, goblina czy giganta, ktrego znajdzie. Gupie orki mrukn Tred. Tak, dlatego s takie niebezpieczne odpar Bruenor. Popatrzy na swoich doradcw, po czym przenis wzrok na Jackonraya. Jakie zatem wieci przynosisz z Felbarru? Doceniam twoj bezporednio odpar krasnolud, kaniajc si nisko. Przybywam, by powiedzie, abycie w nas nie wtpili Felbarr bdzie ci wspiera do koca, krlu Bruenorze. Bruenor skin z wdzicznoci gow, lecz jednoczenie gestem rki da do zrozumienia, e chce usysze co wicej. Ustalimy szlak handlowy i zaopatrzeniowy wyjani Jackonray. Krl Emerus kaza mi doda, e w razie potrzeby bdzie suy jako porednik w sprzeday towarw Mithrilowej Hali, bez adnych dodatkowych zobowiza. To wywoao trosk na twarzy Bruenora, podobnie zreszt stao si ze wszystkimi innymi Battlehammerami. Musicie gdzie sprzedawa swoje towary, a my bdziemy waszym nabywc oznajmi Jackonray. Mwisz tak, jakbymy chcieli odda Obouldowi wszystko, co zdoby i pozwoli mu to zatrzyma powiedzia Bruenor. Po raz pierwszy od pocztku spotkania Jackonray sprawia wraenie nieco zbitego z tropu. Nie, nie o to chodzi, ale krl Emerus uwaa, i minie troch czasu, nim odepchniecie orki. A kiedy nadejdzie pora ich odpychania? Jeli dojdzie do walki, staniemy obok was, rami przy ramieniu odpar stanowczo Jackonray. W gbi swego delzouskiego serca wiesz, krlu, e Fellbar jest przy tobie jak krasnolud przy krasnoludzie. Kiedy rozpocznie si walka, bdziemy z tob. I to nie tylko Felbarr, cho minie troch czasu, nim Cytadela Adbar zmobilizuje swoje hufce. Ta oznaka solidarnoci mocno wzruszya Bruenora, lecz jego uwadze nie umkna dwuznaczno, kryjca si w sowach posa. Inni przywdcy

w okolicy wiedzieli o armii orkw, lecz obecnie trway zaarte dyskusje, co powinni, a nawet co mog zrobi. W midzyczasie zabezpieczymy te tunele, bycie mogli przewozi swoje towary do Felbarr i dalej doda Jackonray, a Bruenor, ktry wczeniej o tym nie myla i dopiero zacz si godzi z tak perspektyw, tylko pokiwa gow. *** Ten ork by mocniejszy... ni inne orki powiedzia Wulfgar. Barbarzyca mia prawie siedem stp wzrostu, a mieszkanie w dzikiej tundrze Doliny Lodowego Wichru zahartowao go. Uwaa, e jest silnym czowiekiem, a wic, e jest te silniejszy od kadego orka. Lecz wielkolud, ktry rozci Shoudr Stargleam na p, a Wulfgarem cisn na bok, uwiadomi mu jego bd. Rwnie dobrze mgbym przepycha si z gr. Catti-brie rozumiaa jego zaskoczenie i wstyd. Wulfgar, syn Beornegara, rzadko przegrywa w sprawdzianach siy. Nawet giganci nie rzucali nim z tak atwoci. Mwi, e to by sam Obould Wiele Strza powiedziaa. Spotkamy si znowu obieca Wulfgar i na sam t myl jego niebieskie oczy rozbysy. Nie rb czego gupiego powiedziaa cicho. Dostaniemy Oboulda, ale we waciwej chwili. Dostaniemy go tak, jak dostawalimy wszystkich pozostaych. Tu nie ma miejsca na osobist zemst. Tu gra idzie o co waniejszego ni duma. Wulfgar parskn i umiechn si. Prawda odpar a mimo to sama nie wierzysz w te sowa bardziej ode mnie. Chcesz zobaczy go znowu na kocu strzay rwnie gorco, jak ja teraz, kiedy ju wiem, czego si mona po nim spodziewa. Catti-brie bardzo staraa si nie umiechn na te sowa, lecz wiedziaa, e jej niebieskie oczy lni rwnie mocno, jak u Wulfgara. Oczywicie, e chce go dopa przyznaa. Lecz nie z hakiem. Spojrzaa w d, ku swemu synnemu mieczowi, wiszcemu przy lewym biodrze Khazidhea, zwana te, jake trafnie, Przecinaczk. Catti-brie przebia ni duy gaz. Czy jakakolwiek zbroja, nawet Oboulda

Wiele Strza, moga oprze si jej ostrzu? Oboje nagle uwiadomili sobie, e stoj oddaleni od siebie zaledwie o cale, na tyle blisko, by poczu ciepo swoich oddechw. Catti-brie pierwsza przerwaa t chwil, wycigajc do i czochrajc niesforn czupryn Wulfgara, potem stajc na palcach, by pocaowa go w policzek przyjacielski pocaunek i nic wicej. W pewien sposb bya to dla niej chwila prby. Jednak umiech Wulfgara wydawa si nieco niepewny. Sdzimy zatem, e trzeba wysa zwiadowcw kominami powiedzia kto zza plecw Catti-brie. Odwrcia si i zobaczya wchodzcego do sali swego przybranego ojca, Bruenora. Za nim szed Regis. Jeli mamy im przeciwdziaa, musimy dokadnie wiedzie, co myl. To orki powiedzia Wulfgar. Zao si, e za wiele nie myl. Jego dowcip byby moe bardziej mieszny, gdyby nie fakt, e wszyscy mieli dobrze w pamici ostatni manewr orczej armii. Przesunicie wojsk na zachd pod oson grskich szczytw zaprowadzio wikszo ich si na tyy oddziaw Banaka, niemal wywoujc cakowit katastrof. Nie dowiemy si niczego, dopki sami tego nie zobaczymy zauway Bruenor. Nie popeni tego bdu i tym razem ich nie zlekcewa. Regis przestpi z nogi na nog. Sdz, e odnielimy wiksze zwycistwo, ni sdzilimy szybko zauwaya Catti-brie. Zwyciylimy na zewntrz, cho nasze straty na pewno s due. Wydaje mi si, e to nas zagnano do dziury odpar Bruenor. A mnie wydaje si, e nie moglimy postpi lepiej tumaczya kobieta, spogldajc z uznaniem na nizioka. Gdybymy od razu si zamknli, nie wiedzielibymy, z kim przyjdzie nam si zmierzy. W jakich opaach moglibymy si teraz znale, gdybymy zeszli prosto z klifu? Czy pojlibymy wielko si i zacieko przeciwnika? Czy nie zadalimy mu potnego ciosu? Przybyli, by z nami walczy i tak si stanie. Lepiej si stao, e rozumiemy, po co walczymy, lepiej si stao, e ju pooylimy tak wielu z nich. Dziki Nanfoodleowi i pozostaym zabilimy ich wicej, ni moglibymy si spodziewa, nawet gdyby walka

trwaa w naszych tunelach. Dobrze wszystko oceniasz, dziewczyno zgodzi si Bruenor po chwili namysu. Jeli chc do nas przyj, przynajmniej wiemy, co mog przeciw nam rzuci. Zatem gowa do gry i topory w do zaartowa Wulfgar. Oj oj! doda Regis i wszyscy popatrzyli na niego ze zdziwieniem. To znaczy? spytaa Catti-brie. Regis wzruszy ramionami. Po prostu dobrze brzmiao wyjani i nikt si z tym nie spiera.

5.
ZA WYSOKIE SKLEPIENIE Galen Firth spacerowa tam i z powrotem, a kady krok wskazywa na coraz wiksze zniecierpliwienie. Mamrota co pod nosem, starajc si przeklina na tyle cicho, by nie przeszkadza krasnoludom. Siedziay one w wielkim kole z pochylonymi gowami i rkami opartymi na ramionach siedzcych obok kompanw, modlc si do Moradina za dusze Fendera i Bonnerbasa. Oddalili si ju znacznie od dziury, przez ktr uszli z trollowej zasadzki, lecz wci byli na powierzchni, pod grup jode kryjc si przed nagym deszczem. Kiedy krasnoludy skoczyy wreszcie, odetchn Galen genera Dagna od razu podszed do czowieka. Tej nocy zmienimy kierunek powiedzia. Wikszo z nas sdzi, e pora, bymy wrcili do tuneli. Wanie nas z nich wygoniono przypomnia mu Galen. Tak, ale to nie taki rodzaj tuneli. Szukamy tuneli gbokich, wyobionych w kamieniu... takich, w ktrych krasnolud moe znale oparcie. Z takich tuneli adne trolle nie wygoni Battlehammerw! Zapominasz, po co tu jestemy i gdzie zdamy. A trolle depcz nam po pitach odpar Dagna. Wiesz, e wkrtce mog nas dopa. Owszem, jeli bdziemy zatrzymywa si i modli po kadym... Galen przerwa, gdy zobaczy twarz Dagny i zrozumia, e przecign strun. Wybacz ci, ale tylko ten raz ostrzeg go krasnolud. Wiem, e cierpisz z powodu swojej straty. Wszyscy to wiemy. Brakuje nam jednak czasu. Jeli zostaniemy tu duej, nie sd, e znajdziemy szybko drog powrotn. Co zamierzasz zrobi? Dagna obraca si powoli, spogldajc na krajobraz. Ruszymy na zachd, ku tamtej wysokiej grani wskaza na pasmo, wznoszce si w odlegoci kilku mil. Stamtd bdziemy mieli najlepszy widok. Moe nawet dostrzeemy innych ludzi. Moe nie. Jeli nie, zamierzasz wrci do Mithrilowej Hali.

Nie mam innego wyjcia. A dokd ma si uda Galen, co? spyta czowiek. Tam, gdzie Galen zechce odpar Dagna. Jak dla mnie i moich chopakw, niele walczysz. Zatrzymaj ci i nikt nie bdzie narzeka. Ale moe nie bdziesz mg tego zrobi. Moliwe, e Galen bdzie musia zosta, rozglda si i, jeli zajdzie taka potrzeba, umrze. Moliwe, e Galen zrobi najlepiej dla swego ludu, jeli ruszy do Silverymoon lub innego miasta, ktre nie jest oblone przez orki i moe wysa wiksze siy. Wybr naley do ciebie. Galen przesun doni po twarzy czujc, jak zarost szybko zmienia si w brod. Bardzo chcia nakrzycze, nawrzeszcze na Dagn, lecz wiedzia, wiedzia, e krasnolud ofiarowuje mu wszystko, co w obecnej chwili moe. Trolle jakim cudem za nimi szy i znajd ich jeszcze raz. Ile razy Dagna i jego niewielki oddzia moe im si szczliwie wymyka? Ruszamy tej nocy? Nie ma na co czeka odpar Dagna. Galen skin gow i pozwoli, by na tym skoczyli. Zabra swoje rzeczy i zawizywa buty, podczas gdy krasnoludy szykoway si do wymarszu. Prbowa skupi si na chwili obecnej, na czekajcym na nich obowizku, bo wiedzia, e jeli zacznie siga zbyt daleko w przyszo, prawdopodobnie si zaamie. W tej chwili kade pytanie w yciu Galena Firtha zaczynao si od: A jeli...? *** Nie bd tolerowa ucieczki do tuneli, dopki nie odkryjemy, gdzie s ludzie! mrucza Galen, wcigajc si na smagany wiatrem szczyt. Otrzsn si i popatrzy na Dagn, czekajc na jak reakcj z jego strony. Krasnolud wydawa si dziwnie rozproszony i spoglda gdzie daleko, na poudniowy zachd. Co...? spyta Galen, a sowa uwizy mu w gardle, gdy pody za jego wzrokiem. W oddali migotay wiateka... moe ognisk obozowych. Moliwe, e wanie to zrobilimy powiedzia Dagna. Wok gromadzio si coraz wicej krasnoludw, a wszystkie podskakiway i z podnieceniem wskazyway w tamt stron. Idioci pal jasne ogniska, kiedy wok a roi si od trolli zauway

jeden z nich, a pozostali pokiwali gowami lub zamierzali to uczyni, lecz Dagna uci to, widzc, e ogniki dziwnie si poruszaj. Broni si ogniem przed trollami! domyli si. Walcz! Musimy biec na pomoc! wykrzykn Galen. To mila std... powiedzia ktry z krasnoludw. Po cikim terenie doda inny. To popatrzcie na gwiazdy i biegiem! rozkaza Dagna. Krasnoludy popatrzyy w niebo i zaczy szybko schodzi po drugiej cianie. Galen bieg przodem, co byo do gupie, gdy ludzkie oczy nie widziay tak dobrze w ciemnociach, jak krasnoludzkie. Nim zrobi sze krokw, potkn si, oberwa gazi i polecia do tyu. Gdyby Dagna nie czeka na niego z szeroko otwartymi ramionami, byby si przewrci. Trzymaj si za mn, dugonogi rozkaza krasnolud a trafisz na miejsce! Poruszajce si na krtkich, muskularnych nogach krasnoludy nie byy najszybszymi biegaczami w Krainach, lecz aden biegacz nie mg im dorwna, jeli chodzi o wytrzymao i determinacj. Oddzia mija i przeskakiwa gazy i pnie, a kiedy kto si potyka, pozostali apali go, podtrzymywali, pomagali biec dalej. Przebiegli kilka kotlinek, z chlupotem wpadli w kilka niewidzialnych sadzawek. Teraz przedzierali si przez gste krzaki. W pewnym momencie stay si one tak gste, e kilka krasnoludw wycigno topory i zaczo si przez nie przerbywa. Kiedy pokonali ostatni przeszkod, wiata walczcych zaczy by lepiej widoczne, a Galen usysza odgosy walki. Noc rozdzieray woania o wsparcie, okrzyki blu i gniewu. Serce czowieka upado, gdy zrozumia, e wielu woajcych to nie wojownicy, lecz kobiety, dzieci i starcy. Kiedy wraz z Dagn przedzierali si midzy krzakami w stron pola walki, nie wiedzia za bardzo, czego si spodziewa. Oczekiwa najgorszego: rzezi, ludzi rozpaczliwie bronicych si w maych grupkach, stawiajcych saby opr. Ju chcia pogoni Dagn, by utworzy obronny krg krasnoludw, ktry mgby chroni jego ludzi, lecz kiedy zobaczy, co si dzieje, sowa zamary mu w gardle, a serce wezbrao nadziej. Jego towarzysze, dzielni mieszkacy Nesme, walczyli zaarcie i skutecznie. Stoj w podwjnej elipsie powiedzia jeden z krasnoludw z tyu,

majc na myli bardzo zoony szyk obronny. Galen zna go jedcy z Nesme czsto stosowali go na usanych kikutami drzew ziemiach na pnoc od Trollowych Wrzosowisk. Podwjna elipsa dwa piercienie wojownikw czce si w jednym miejscu. Dziaajc odpowiednio, stanowili dla siebie wsparcie, w kadym miejscu dajc wicej okazji obrocom do zadania ciosu ni atakujcym. Byo to jednak ryzykowne, gdy gdyby w ktrym punkcie wojownicy zawiedli, przeciwnik znalazby sposb, by oddzieli i cakowicie zniszczy cae grupy walczcych. Na razie wygldao na to, e szyk si trzyma, cho z trudem, gwnie dlatego, e obrocy posiadali wiele pochodni, ktrymi wymachiwali dziko, aby odpdzi trolle i ich jeszcze gupszych towarzyszy podobne do drzew bagniaki. Martwe drzewa musz pada! krzykn Galen, gdy zorientowa si, kto poza trollami atakuje jego rodakw. Bagniaki przypominay niskie, cienkie i usche drzewa o powykrcanych, wygldajcych jak konary, rkach. W tej samej chwili, kiedy to powiedzia, dostrzeg, e jeden z odcinkw szyku jest powanie zagroony. Dwaj modziecy, waciwie chopcy, cofnli si przed szar szczeglnie duego i paskudnego trolla. Galen pogna w tamt stron z uniesionym mieczem, kierujc si w stron plecw bestii. Uderzy jaz rozpdu, przebijajc i zmuszajc do dzikiego skoku do przodu. Chopcy na szczcie nie uciekli, lecz odskoczyli na boki, a potem, nie baczc na wymachujce apy, zaczli wali w stwora pochodniami. Ogie wywoywa pcherze na szarozielonej skrze trolla. Galen wyrwa miecz z ciaa i odwrci si w sam por, by zablokowa cios apy innego trolla, i jeszcze jednego, ktry pojawi si obok. Mocno naciskany i z niedobitym trollem za plecami obawia si, e moe si to dla niego le skoczy. Odetchn nieco, kiedy bestia po lewej zachwiaa si nagle i upada. Z jej gowy wystawa ciki krasnoludzki topr, ktry przy upadku wbi si jeszcze gbiej. Jego waciciel przeskoczy obok Firtha, by dobi trolla lecego za mczyzn, za inny krasnolud wskoczy na ciao, uywajc go jako odskoczni, by rzuci si na trolla stojcego przed Galenem. Dajcie mi pochodni! zawoa krasnolud do ktrego z obrocw.

Galen odwrci si przez rami, by przyjrze si uwaniej, po czym cofn si z cichym jkniciem, gdy pochodnia przeleciaa tu obok jego twarzy. Pody wzrokiem za ognist broni, z lewej na prawo. Oczekujcy krasnolud uchwyci j zrcznie i szybko. Gdy troll pod krasnoludem obrci si, znw gotw do walki, krasnolud najpierw wepchn mu pochodni w oko, a gdy potwr zacz rycze z blu, do pyska. Troll szaleczo zamacha rkami i krasnolud gwatownie polecia na bok, lecz zaraz zwinnie wyldowa na nogach i jednym pynnym ruchem unis mot. Inni wrogowie zbliyli si, by otoczy krasnoluda i Galena, lecz Dagna i jego chopaki ju byli na miejscu, zajadle wspierajc swoich towarzyszy. Przyjli szyk rombu na prawo od Galena i na lewo od niego, a pozostae krasnoludy szybko do nich doczyy. Dwie grupy obrciy si sprawnie, czc swoje szeregi. Widz, e walka nie jest obca twoim ludziom! powiedzia Dagna Galenowi. Id zaproponowa. Docz do swoich. Ja i chopaki jestemy tu dla was, nigdy w to nie wtp! Galen Firth obrci si na picie i znw uderzy upartego trolla za swoimi plecami, po czym szybko wymin padajc besti, by doczy do bronicych si ludzi. Wiedzia, e wrd nich musieli by przynajmniej niektrzy z Jedcw, gdy ich koordynacja bya zbyt dobra jak na niewyszkolonych wojownikw. Zauway dowdc obrocw w chwili, gdy modzieniec zwrci uwag na niego. Spojrzenie Galena stao si bardziej surowe. Mody wojownik prawie si cofn. Galen min mieszkacw swojego miasta, ruszajc w stron miejsca poczenia dwch szykw obronnych. Ja stan na osi powiedzia temu, ktry wyglda na przywdc. Zabezpieczyem j, kapitanie Firth odpar mczyzna, niejaki Rannek. Odsu si! nakaza Galen i Rannek si cofn. Zewrze szeregi! zawoa Galen do wojownikw Nesme. Zbliy si, eby nasi krasnoludzcy sojusznicy mogli nam uatwi odwrt! *** Dobry wybr mrukn genera Dagna, ktry przyglda si dziwnej

wymianie zda midzy dwoma mczyznami. Nawet po przybyciu czterdziestu krasnoludzkich wojownikw ludzie nie mogli mie nadziei na zwycistwo nad potwornymi napastnikami. W kilku miejscach pomienie ju dogasay, a tam, gdzie si to stao, natychmiast pojawiay si przeraajce trolle, a ich szpony ciy zaciekle i bezkarnie. Trolle nie obawiay si konwencjonalnej broni w kocu porbanie go na kawaki tylko powikszao jego rodzin. Szyk, chopaki! zawoa Dagna. Podwjny szereg! Trzy boki! Zdyscyplinowane krasnoludy z okrzykiem obracay si, przeskakiway, przekrcay i wskakiway w odpowiednie miejsca, tworzc trjkt, na ktrego szpicy stali najbardziej zajadli wojownicy. Klan Battlehammer nazywa t formacj klinem, gdy doskonale nadawaa si do uderzania w sabe punkty w szyku ich przeciwnikw, koncentrujc natarcie. Dagna pozosta w centrum, dowodzc i przesuwajc krasnoludy jak machin wojenn po obrzeach ludzkich linii. Zatoczyli niemal peen krg, odpychajc trolle pochodniami i potnymi toporami rozrbujc bagniaki niczym drewno na podpak. Po krtkim rozkazie Dagny, z zaskakujc precyzj jedna ze szpic oderwaa si i mina ludzi, kierujc si na pnoc, w stron wyszych terenw, odpychajc te kilka trolli, ktre broniy tej drogi ucieczki. Na pnoc! zawoa Galen Firth do swoich podopiecznych, pojmujc krasnoludzki plan. Popchn w odpowiedni stron tych, ktrzy stali najbliej. Po drugiej stronie Rannek zrobi to samo i we dwch w krtkim czasie zmusili do ruszenia wikszo z ludzi. Dagna przyglda si przypadkowym ruchom, starajc si odpowiednio skoordynowa ruchy swoich si, by chroni odwrt. Zauway, e obaj mczyni pracuj szaleczo: jeden z nich wyglda na modsz wersj drugiego, cho jego spokj pasowaby do wyszkolonego i dowiadczonego wojownika. Zauway rwnie, e Galen Firth celowo nie spoglda na swojego towarzysza i w ogle nie zwraca uwagi na jego wysiki. Dagna potrzsn gow i znw skoncentrowa si na swoich wysikach. Przeklci ludzie mrukn. Uparciuchy.

*** Misja ratunkowa osigna sukces zauway Tosun Armgo, wraz z Kaerlic przygldajcy si z daleka przebiegowi bitwy. Na razie odpara kapanka. Tosun bez trudu rozpozna nonszalancj w jej gosie: w rzeczy samej, czemu Kaerlic i on mieliby si przejmowa, czy grupie krasnoludw uda si wyrwa z ap Proffita i jego potwornych wojsk? Krasnoludy najpewniej skieruj si teraz do domu powiedzia drow, po czym obejrza si przez rami na zwizanego i zakneblowanego Fendera. Z przebiegym umieszkiem kopn krasnoluda w bok. Fender zwin si i jkn. Wedle wszelkich szacunkw to tylko niewielka cz z rozproszonych uciekinierw z Nesme sprzeciwia si Kaerlic. A ci przeraeni ludzie wiedz, e ich krewni w caej okolicy s w podobnych opaach. By moe krasnoludy docz do nich, by zwikszy zasig misji ratunkowej. Czy to nie bdzie sodka ironia, mie wszystkich naszych wrogw zebranych w jednym miejscu, by tam zostali zgadzeni? Naszych wrogw? To proste pytanie najwyraniej zaskoczyo Kaerlic. Majc wybr midzy ludmi a trollami, a nawet midzy krasnoludami a trollami, sdz, e zwrcibym si przeciw trollom przyzna drow. Cho teraz pokusa znalezienia sobie sabego, zagubionego czowieka jest tak silna, e chyba nie bd w stanie si jej oprze. I nie powiniene odpowiedziaa kapanka. Czerp przyjemno, gdzie tylko moesz, przyjacielu, gdy ju wkrtce zaatakowanie wroga moe oznacza przekraczanie linii ostronych i gotowych do walki krasnoludw. By moe ta przyjemno bdzie oznacza te kilka sabych orkw. Kaerlic rozemiaa si na t myl. yczyabym im wszystkim: orkom, trollom, krasnoludom, ludziom i gigantom bolesnej mierci, eby ju byo po wszystkim. Jeszcze lepiej zgodzi si Tosun. Naprawd mam nadziej, e krasnoludy zdecyduj si pozosta otwarcie na poudniu, a ich siy bd si powiksza. Ich obecno uatwi nam przekonanie Proffita, by tu

pozosta. Sowa te uciszyy Tosuna w chwili, gdy je wypowiedzia, i zdaway si otrzewi Kaerlic. O to wanie chodzio, taka bya niewypowiedziana umowa midzy dwjk mrocznych elfw. Tak naprawd nie chciay wdrowa tunelami z powrotem na pnoc, w stron Mithrilowej Hali. Zostali wysani przez Oboulda na poudnie, by tam wanie poprowadzi Proffita, by skoni trolle do naciskania krasnoludw w poudniowej czci ich tuneli. Ale perspektywa zaatakowania umocnionych pozycji krasnoludzkich i wkroczenia do krasnoludzkiej hali w towarzystwie bandy gupich bestii nie bya zbyt przyjemna. Proffit skieruje spojrzenie na pnoc, jak kaza mu Obould doda po chwili Tosun. W takim razie musimy go przekona, e sytuacja tutaj jest waniejsza odpara bez wahania Kaerlic. Obould nie bdzie zadowolony. To moe Obould zarnie Proffita albo jeszcze lepiej, obaj pozabijaj si nawzajem. Tosun umiechn si i nic nie powiedzia, bardzo zadowolony z roli, jak znalaz dla siebie wraz z trjk towarzyszy. Cho drowy od pocztku zachcay Oboulda i Gerti Orelsdottr do wojny, nie przejmoway si wynikiem. W rzeczy samej, w ogle nie obchodzio ich, kto zwyciy, krasnoludy czy orki, jeli tylko drowom uda si zapewni sobie troch rozrywki i zyskw w trakcie wojny. A jeli jednoczenie oznaczao to straszliwe cierpienie i straty dla poddanych Oboulda, Gerti i Bruenora Battlehammera, to tym lepiej! Oczywicie ani Kaerlic, ani Tosun nie wiedzieli, e dwjka ich zaginionych towarzyszy, Donnia Soldou i Adnon Kareese zginli na pnocy z rki drowa-renegata. *** Pierwszy raz odpoczli ponad godzin pniej, w nieduej jaskini ukrytej w urwisku nad niewielk sadzawk. Tam mogli wreszcie opatrzy rany i oceni, kto pozosta w ich wci zmniejszajcych si szeregach. Nesme przez wiele pokole byo wanym miastem w regionie, silnym i potnym za swoimi murami, przedni stra Srebrnych Marchii wobec

atakw potworw z dzikich Trollowych Wrzosowisk. Ustawiczne wysiki i pracowito mieszkacw sprawiy, e spoeczno Nesme bya bardzo zyta i wszyscy bardzo przeywali kad strat. Ten dzie przynis ponad tuzin mierci, a kilkunastu ludzi zagino dla grupy uchodcw liczcej mniej ni sto osb bya to powana strata. A biorc pod uwag powane rany, jakie odnioso wielu z odpoczywajcych w jaskini, w cigu nocy liczba zmarych na pewno si powikszy. Dzie nie jest przyjacielem trolli, nawet w tropieniu powiedzia Dagna Galenowi Firthowi, gdy niedugo pniej spotkali si u wejcia do jaskini. Moje chopaki zacieraj lady i zabijaj trolle i bagniaki, ktre zbytnio si zbliaj, ale nie moemy siedzie tu zbyt dugo, bo potwory przyjd w wikszej liczbie. Wtedy ruszymy si znw odpar Galen. Dagna uzna jego ton mieszank determinacji i zrezygnowania za zgod. Bdziemy wdrowa z cienia do cienia cign Galen. Znajdziemy kady ich saby punkt i wanie w niego bdziemy uderza. Znajdziemy wszystkie pozostae grupy moich rodakw, stworzymy z nich jedn, niszczc si. Znajdziemy tunele gbokie i proste, by pobiec nimi wprost do Mithrilowej Hali poprawi go Dagna. Oczy Galena Firtha bysny gniewem. Tam gdzie jest wicej moich. Nie zostawi ich w takiej chwili. To twj wybr odpar Dagna. Przybyem tu, by zobaczy, jak mog pomc, tak samo moi chopcy. Zostawiem tu jeszcze szeciu. Razem omiu z pidziesiciu, niemal szst cz grupy. A twoje dziaania ocaliy dziesiciokro wicej ludzi. Czy dziesiciu mieszkacw Nesme nie jest wartych ycia jednego krasnoluda? Nie mw tak odpar Dagna i parskn. Sdz, e jeli popenimy chocia jeden bd, zostaniemy wybici w jednej wielkiej walce. Wicej ni dwa tuziny moich i prawie setka twoich. Zatem nie moemy go popeni odpar spokojnie Galen. Dagna znw parskn i odszed, wiadom, e tej nocy niczego nie ustal. Nie musieli zreszt, gdy szczerze mwic, nie mia pojcia, gdzie powinni szuka tuneli, ktre mogyby ich zaprowadzi do

Mithrilowej Hali. Podobnie jak Dagna, Galen wiedzia, e przez nastpne godziny, czy nawet dni ta grupa ruszy si dopiero wtedy, kiedy bdzie musiaa. Spieranie si o dalszy kierunek marszu, ktry wkrtce moe okaza si zbdny, byo do gupie. Dagna przeszed midzy mieszkacami Nesme, przyjmujc ich podzikowania i wdziczno oraz samemu chwalc ich wysiek. Odnalaz wasnych kapanw, ciko pracujcych przy rannych, mocno poklepywa kade krasnoludzkie rami. Jednak najwicej uwagi Dagna powica ludziom. Wedug jego surowej oceny rzeczywicie byli dobr, zaprawion w bojach grup, cho moe nieco upart. No dobrze, przyzna, upart, jeli uzna Galena Firma za typowego jej przedstawiciela. Ta myl sprawia, e Dagna zacz wolniej przechadza si midzy szeregami, szukajc konkretnej osoby, ktrej dziaania na polu walki wykraczay poza zwyk waleczno. Znalaz go w gbi pytkiej jaskini, siedzcego na gadkim, okrgym gazie. Zbliywszy si, Dagna zauway, e mczyzna odnis wiele ran: trzy palce lewej doni byy wygite w sposb wyranie wskazujcy na zamanie, a lewe ucho wygldao tak, jakby za chwil miao odpa. Powiniene pokaza te palce i ucho kapanom powiedzia, podchodzc bliej. Zaskoczony wojownik poderwa si, wygadzajc kolczug i skrzany kaftan. Nazywam si Dagna powiedzia, wycigajc skat do. Genera Dagna z Mithrilowej Hali, wdz krla Bruenora Battlehammera. Mio ci pozna, generale odpar czowiek. Jestem Rannek z Nesme. Jeden z Jedcw? Mczyzna skin gow. Kiedy nim byem. No, ale wkrtce odzyskacie swoje miasto! Krasnolud dostrzeg, e jego optymizm nie poprawi mczynie nastroju, cho biorc pod uwag sposb, w jaki Galen Firth powita Ranneka na polu walki, przypuszcza, e ta oscho nie miaa zwizku z perspektywami samego miasta. Dobrze si spisae powiedzia Dagna, na co odpowiedzi byo jedynie sabe wzruszenie ramionami.

Walczylimy o nasze ycie, cny krasnoludzie. Nie mielimy wielkiego wyboru. Gdybymy popenili jaki bd, ju bymy nie yli. Czy tak wanie nie jest? spyta Dagna. Przez wiele lat zaczem dostrzega prawd w powiedzeniu, e wojna to czas, ktry okrela charakter krasnoluda. Albo czowieka. Owszem. Oczy Dagny zwziy si pod krzaczastymi brwiami. Masz tu prawie setk swoich, ktrymi musisz si opiekowa. Jeste tego wiadomy? A siedzisz tu jak po porace, mimo i wycigne wikszo z nich z sytuacji, o ktrej trolle mylay, e bdzie kocem ich drogi. Teraz, kiedy wrci Galen Firth, bd sucha jego odpar Rannek. To nie jest dobra odpowied. Jedyna, jakiej mog udzieli. Mczyzna wsta z kamienia, ukoni si grzecznie i odszed. Genera Dagna westchn z rezygnacj. Nie mia na to czasu. Nie teraz. Nie, kiedy nacieray na nich trolle. Ludzie... mrukn pod nosem, potrzsajc gow. *** S bezradni i rozproszeni powiedziaa Kaerlic Suun Wett do wielkiego, dwugowego Proffita wkrtce po tym, jak ludzie uciekli przed trollami i bagniakami. Moment cakowitego opanowania terenu jest teraz w twoich rkach. Jeli zaatakujesz teraz, zdecydowanie i bez litoci, cakowicie zniszczysz niedobitki z Nesme i wszystkie osady, ktre ludzie omiel si utrzyma. Krl Obould czeka na nas w tunelach odpara jedna z gw. I to teraz! dodaa z naciskiem druga. Pomc Obouldowi w zwycistwie na pnocy? spytaa Kaerlic. Na ziemiach, ktre dla Proffita i jego ludu nic nie znacz? Obould nam pomg. Obould wskaza Proffitowi drog, a wraz z nim wszystkim trollom dodaa druga. Kaerlic wietnie wiedziaa, co troll ma na myli. Tak naprawd to powstanie Proffita zorganizowaa Donnia Soldou, cho za porednictwem

Oboulda i jego poddanych. Miaa nadziej, e w ten sposb Proffit i jego trolle wywoaj do zamieszania w pobliu wikszych ludzkich osiedli, by powstrzyma inne znaczne siy, a zwaszcza pani Alustriel z Silverymoon, od zwrcenia oczu i potnych armii ku Obouldowi. Rzecz jasna, wtedy ani Kaerlic, ani pozostae mroczne elfy nie miay pojcia, jak szybko ani jak wysoko ork zajdzie. Teraz zasady gry si zmieniy. A Proffit pomg Obouldowi zamkn tylne wrota Mithrilowej Hali przypomniaa. Cios... zacza pierwsza. Za cios dodaa druga i zamiaa si grzmico. Ale krasnoludy zostay powiedziaa pierwsza. Aby... ...je zabi! krzykny razem. Krasnoludy w Mithrilowej Hali do zabicia, tak zgodzia si Kaerlic. Krasnoludy, ktre utkwiy w dziurze i nigdzie nie uciekn. Krasnoludy, ktre bd cay czas czeka, a Proffit wykona swoj robot tutaj. Gowy popatrzyy na siebie i skiny jednoczenie. Lecz ludzie z Nesme nie s uwizieni wtrci si Tosun Armgo, tak jak to wczeniej przewiczyli z Kaerlic. Uciekn daleko, gdzie Proffit ich nie dogoni. Albo sprowadz wielu, wielu przyjaci, a kiedy Proffit wyjdzie z tuneli, moe zobaczy, e czeka na niego wielka armia. Jeszcze... ...wicej... ...do zabicia! powiedzia troll, umiechajc si gupkowato. Albo zbyt wielu odpar Tosun, posawszy Kaerlic szybkie, pene troski spojrzenie. Ludzcy przyjaciele Nesme sprowadz magw z wielkimi, magicznymi pomieniami ostrzega drowka zowieszczo. Te sowa stary z pyskw Proffita gupkowaty umiech. Co robi? spytaa jedna z gw. Walcz z nimi teraz powiedziaa Kaerlic. Pomoemy ci odnale kad grup ludzi i tak rozdzieli siy, aby wybi ich do nogi. To nie potrwa dugo, moesz rusza walczy z krasnoludami pewien, e nikt nie zbierze si przeciw tobie, by wyczekiwa twojego powrotu. Obie gowy Proffita zachwiay si jedna przygryzaa wargi, druga umiechaa si szeroko, za obie wyranie usioway poj wielkie sowa

i zoone plany. Zabi ludzi, potem zabi krasnoludy powiedziaa krtko Kaerlic. Wtedy teren bdzie nasz. Nikt nie bdzie si troszczy o odbudow Nesme, skoro nikt stamtd nie przeyje. Proffitowi si podoba. Zabi ludzi powiedziaa druga gowa. Zabi krasnoludy dodaa pierwsza. Zabi wszystkich! ucieszya si druga. I zje! wykrzykna pierwsza. Co do jednego dodaa uradowana Kaerlic i daa zna Tosunowi, ktry doda: Niele smakuj! Wzruszy ramionami, pokazujc Kaerlic, e naprawd nie wiedzia, co jeszcze doda w tej miesznej rozmowie. Tak naprawd nie miao to znaczenia, gdy oba mroczne elfy wiedziay, i wkrtce ich maleki podstp zacznie dziaa, i to bez problemw. Pamitam, kiedy Obouldem dawao si tak atwo manipulowa powiedziaa Kaerlic niemal z tsknot, kiedy wraz z Tosunem opucili obozowisko trolli. Drow nie mg si z tym nie zgodzi. Owszem, nie tak dawno temu wiat wydawa si znacznie prostszy.

6.
MYLCY ORK Niech ci teraz prowadzi powiedziaa Tsinka Shinriil, przesuwajc palcami po ramieniu Oboulda gniew z caego dnia. Ugryza orka od tyu w kark i zacza oplata go swoimi ylastymi rkami i nogami. Czujc napicie jej mini, Obould znw pomyla o dzikim pegazie. Przez jego gow przeleciay mieszne obrazki, lecz odepchn je rwnie atwo, jak roznamitnion szamank, i przeszed na rodek namiotu. To co wicej ni grupie zwierz mrukn tak samo do siebie, jak i Tsinki. Odwrci si i zobaczy, e szamanka spoglda na niego uwanie, a oszoomienie na twarzy kontrastuje z trzscym si i nagim ciaem. Skrzydlaty ko wyjani Obould. Tsinka opada na stert futer. Wicej ni ko... wicej ni skrzydlaty... Odwrci si, pokiwa gow i zacz spacerowa. Tak... w tym tkwi bd. Bd? Jeste Gruumshem. Jeste doskonay. Nie doceniem tej bestii Obould odwrci si do niej, umiechajc si bardzo szeroko. Jak si okazuje, pegaz to co wicej ni ko ze skrzydami. Tsince opada szczka. Obould zamia si z niej. Ko moe by bystry, lecz ta istota to co wicej powiedzia Obould. Jest mdra. Tak, gdybym o tym wiedzia... Chod do mnie kusia Tsinka, wycigajc ramiona i przybierajc poz tak wyzywajc, e na ten widok Obould a si rozemia. Mimo to podszed do niej, lecz wci by rozproszony, jakby cigle rozmyla o skutkach pyncych z jego pomysu. Zna charakter pegaza, wiedzia, e jest czym wicej ni gupim skrzydlatym koniem pozna ju jego upr i lojalno. Skoro on o tym wiedzia, to z pewnoci wiedzieli o tym wczeniejsi jego waciciele, a skoro oni wiedzieli, to na pewno nie pozwol, by pozostawa w niewoli. Ta myl niepokoia Oboulda, przysaniajc kady ruch Tsinki, kade ugryzienie, pieszczot i westchnienie. Obrazy elfw zakradajcych si,

aby uwolni pegaza, zamiast rozpyn si we mgle podania, tylko nabieray ostroci. Obould wiedzia, jak warto ma istota, ktr pojmali jego wojownicy. Krl orkw wykrzykn gono, zaskakujc Tsink. Znieruchomiaa i wpatrywaa si w niego wzrokiem dzikim i penym zaskoczenia. Obould zrzuci j z ka i poderwa si. Zapa jakie futro, aby si nim owin i wyszed z namiotu. Dokd idziesz? skrzykna Tsinka. Nie moesz odej! Obould znikn za po namiotu, ktra opada na swoje miejsce. Nie wolno ci wychodzi bez zbroi! krzyczaa Tsinka. Jeste Gruumsh! Bg! Musisz by chroniony! Do namiotu wsuna si mocno wyszczerzona gowa Oboulda. Skoro jestem bogiem... zacz i pozostawi zdanie niedopowiedziane, pozwalajc Tsince domyli si zakoczenia. Skoro by bogiem, to po co mu bya zbroja? *** Jutrzenka powiedziaa Innovindil, kiedy wreszcie zobaczya wspaniaego, skrzydlatego wierzchowca. Za ni, nad skalistym urwiskiem po drugiej stronie skalistej iglicy Zmierzch parska i uderza kopytami jakby wiadom, e jego brat i towarzysz znajduje si gdzie w kamienistej dolinie. Innovindil niemal nie syszaa pegaza za sob i niemal nie zauwaya, e koo niej poruszy si drow. Nie odrywaa wzroku od sptanego zwierzcia, pascego si w wysokiej, brzowej trawie. Elfka nie moga odpdzi wspomnie o ostatniej chwili, kiedy go widziaa, schwytanego w sie, ani obrazw, ktre towarzyszyy tej smutnej scenie. Znw widziaa wyranie mier ukochanego Tarathiela. Widziaa jego rozpaczliwy taniec wok Oboulda, tak gwatownie zakoczony. Popatrzya na Jutrzenk i mrugniciem odpdzia zy. Drizzt pooy do na jej ramieniu, a kiedy Innovindil zdoaa wreszcie spojrze na niego, dostrzega, e on doskonale rozumie, co si wewntrz niej dzieje. Wiem powiedzia. Ja te go widziaem. Innovindil w milczeniu pokiwaa gow.

Znajdmy jaki sposb, by zrobi wielki krok ku pomszczeniu Tarathiela powiedzia Drizzt. On chciaby, abymy przede wszystkim uwolnili Jutrzenk. Niech jego duch zazna cho odrobin spokoju. Kolejne kiwnicie i elfka odwrcia gow ku dolinie. Nie patrzya jednak na pegaza, lecz na cieki, ktre mogyby ich zaprowadzi ku niemu. Popatrzya na krccych si po okolicy szeciu orczych stranikw. Moglibymy szybko go dopa podsuna. Spuszcz ci zaraz za niego i osoni, kiedy bdziesz go uwalnia. Drizzt pokrci gow, nim jeszcze skoczya mwi. Wiedzia, e tu za nisk grani po drugiej stronie doliny znajduje si duy obz orkw. Nie bdziemy mieli wiele czasu odpar. Jeli ostrzeemy ich, zanim w ogle si tam pojawimy, na uwolnienie Jutrzenki i ucieczk pozostanie nam go jeszcze mniej. Lodowi giganci potrafi ciska gazami naprawd daleko, a do tego zwykle trafiaj. Innovindil nie moga si z nim sprzecza. Kiedy przedstawiaa swj plan, jej myli biegy bardzo podobnymi ciekami. Kiedy znw spojrzaa na Drizzta, odprya si, gdy zobaczya, e oczy mrocznego elfa pilnie szukaj kadej cieki i oceniaj kady ruch. Innovindil zdya ju nabra szacunku dla jego zdolnoci. Jeli ktokolwiek potrafiby opracowa dobry plan, to by to wanie Drizzt DoUrden. Powiedz Zmierzchowi, aby by gotw przyby na twj gwizd powiedzia drow kilka chwil pniej. Jak wtedy, gdy my... gdy ty zabia syna Oboulda. Innovindil zelizgna si z grani, czogajc si na brzuchu ku pegazowi. Gdy wrcia kilka chwil pniej, powita j umiechnity Drizzt, przywoujc j gestem. Przelizgn si po kamieniach jak w, a elfka tu za nim. Zejcie po wschodnim zboczu zajo im niemal p godziny. Poruszali si od cienia do cienia, z zagbie do pkni ska. Trasa, ktr wybra Drizzt, zaprowadzia ich w dolin na pnoc od miejsca, gdzie pas si pegaz. Mimo to od wierzchowca dzielio ich jeszcze sto pidziesit stp otwartego terenu. Z tego miejsca dostrzegli jeszcze dwch orczych stranikw. W sumie byo ich omiu. Drizzt wskaza na siebie, na Innovindil, potem na wysok traw, po czym poruszy doni, naladujc ruch wa. Kiedy elfka pokiwaa gow

i zacza si czoga, drow powstrzyma j uniesion rk. Zacz porusza palcami w niemym kodzie droww, lecz wkrtce przesta, zirytowany, aujc, e Innovindil nie moe go zrozumie. Wykrzywi si wic i zadar nos, chcc upodobni si do orka. Potem wskaza znw na nisk traw i niepewnie wzruszy ramionami. Innovindil pucia oko, by pokaza, e rozumie, co chcia powiedzie, po czym znw kucna, lecz tym razem wycigna z buta sztylet. Trzymajc go w zbach, opada na brzuch i wyczogaa si spomidzy drzew, na sam skraj ki. Obejrzaa si na Drizzta, wskazujc doni, e idzie na prawo, na zachd od miejsca, gdzie znajdowa si Jutrzenka. Drow wczoga si w traw na lewo od niej i ruszyli. Drizzt porusza si seriami po dziesi ruchw okciami, powoli i systematycznie przedzierajc si przez traw. Potem przystawa i ostronie unosi gow, by rozejrze si za najbliszym stranikiem. Chcia ruszy prosto na niego, zostawi martwego w trawie, lecz nie to stanowio cel ich misji. Drizzt zwalczy instynktowny gniew, sprzeciwiajc si owcy, ktry domaga si zemsty za mier Bruenora i pozostaych. Opanowa te instynkty i upomnia si po cichu, e od niego zaley los Jutrzenki, e domaga si tego duch zabitego druha, Tarathiela. Oddali si od stranika, idc na tyle szerokim ukiem, by unikn wykrycia i ustawiajc si tak, by podej do Jutrzenki od wschodu. Wkrtce znalaz si wewntrz krgu orczych stranikw. Sysza ich wszdzie dookoa, rozmawiali w swoim gardowym jzyku albo kopali kamienie. Sysza, jak pegaz bije kopytami zgadywa, e dzielio go od niego jakie dwadziecia pi stp. Wiedzia, e przebycie tej odlegoci zajmie mu wicej czasu ni poprzednich stu stp od drzew, gdy kady ruch musia by wykonany w absolutnej ciszy, tak aby nie poruszy trawy. Mijay minuty, za Drizzt lea idealnie nieruchomo, po pewnym czasie omieli si wysun okie przed siebie i przesun si o stop dalej. Przesuwa si, nieco na zachd, majc nadziej, e zblia si do Innovindil. Odgos krokw tu przed nim sprawi, e natychmiast znieruchomia. Chwil potem dostrzeg przez traw mocn nog orka, owinit w skr i futra. Nie omieli si goniej odetchn.

Stwr zawoa przyjaci, mwic co, czego Drizzt nie rozumia, gdy mwi zbyt szybko. Odpry si jednak troch, kiedy usysza, jak inne orki odpowiadaj mu ze miechem. Ork odszed na zachd, schodzc Drizztowi z drogi. Mroczny elf odczeka jeszcze chwil, dajc tamtemu czas na odejcie i upewniajc si, e nie zauway Innovindil. Zadowolony ruszy dalej, lecz zaraz znw si zatrzyma, syszc gwatowne renie Jutrzenki. Pegaz kopa i parska, mocno bijc w ziemi kopytami. Zara znw, gono i dziko, boczy si i kopa tak mocno, i Drizzt wyranie sysza wist, z jakim podkowy przecinay powietrze. Drow odway si unie gow... i szybko zrozumia, e popeni bd. Za nim, wrd drzew, spomidzy ktrych wanie przyszli wraz z Innovindil, rozleg si okrzyk orczego zwiadowcy. Omiu stranikw zaczo zwiera szeregi, a jeden z nich co odkrzykn. Odgos z boku sprawi, e drow spojrza w tamt stron... i zobaczy wicej orkw, biegncych ku odlegej grani. To puapka szepn, ledwo mogc w to uwierzy. Dostrzeg poruszenie po drugiej stronie to Innovindil poderwaa si na nogi za plecami orczego stranika. Jedna delikatna do migna przed twarz zaskoczonej istoty i odgia jej gow do tyu, za druga przecigna noem po odsonitym gardle. Stojcy najbliej ork krzykn i podbieg, kiedy jego towarzysz pad, ciskajc ran. Do Innovindil pomkna do przodu, ciskajc zakrwawionym sztyletem w nadbiegajcego orka. Udao mu si unikn pocisku, wykonujc niesamowite akrobacje i wymachujc dziko rkami. Sprytnej elfce wanie o to chodzio. Pynnym ruchem wycigna miecz i przetoczya si po ziemi, zbliajc si do zaskoczonego przeciwnika. Zwinnie stana na nogach, wci poruszajc si do przodu. Wbia wycignity miecz prosto w pier orka. Wtedy zaatakowao j trzech innych. Drizzt przywoa swoj wrodzon zdolno i postawi na ich drodze kul magicznej ciemnoci, po czym zerwa si na nogi i pobieg w ich stron. Jeden z orkw zdoa zatrzyma si tu przed kul, kolejny tylko zarycza i pogna na zamanie karku, podczas gdy trzeci zacz obchodzi j dookoa.

Przechodzi! zawoa drow do swej towarzyszki. Ledwo to powiedzia, ork wybieg po drugiej stronie kuli, o dwa kroki od niej. Ostrzeenie Drizzta wystarczyo Innovindil ju uniosa miecz. Kiedy ork zaatakowa wczni, podbia jej czubek do gry. Ork nie zatrzymywa si, chcc przygnie j swoim ciarem, lecz w ostatniej chwili Innovindil opada na czworaki, ustawiajc si do niego bokiem. Mimo wszelkich stara ork nie mg zwolni i nie mg si obrci potkn si i przewrci o elfk. Innovindil nie moga jednak wsta musiaa, klczc, zablokowa cios miecza drugiego napastnika. Ork naciska mocniej, uderzajc z rnych stron. Elfka musiaa gorczkowo zasania si przed kadym ciosem. Krzykna, widzc biegnc ku niej kolejn posta. Mina chwila, nim poznaa, e to Drizzt, i nastpna, by przyjrze si orkowi, ktry j atakowa. Ju cofn si o kilka krokw, trzymajc miecz w drcych palcach. Po jego twarzy i karku pocieky czerwone struki. Czekali na nas! zawoa do niej Drizzt w przelocie, by stawi czoa orkowi, ktry tymczasem zdy ju si podnie. Ork pchn wczni, ale spudowa szybko i sprawnie poruszajcy si drow z atwoci odskoczy w bok. Drizzt skoczy szybciej, ni ork si spodziewa. Najwyraniej nigdy nie walczy z takimi istotami ani nawet nie widzia, jak drowy potrafi porusza si w walce, a co dopiero, jeli ten drow nosi na nogach magiczne bransolety, przydajce mu chyoci. Sejmitary spady na bezradn istot, wycinajc szkaratne linie na jego piersi i twarzy. Ork upuci wczni i cisn ramiona, usiujc osoni si przed atakami, jednak ostrza drowa metodycznie wykonyway swoj prac. Drizzt trafi cofajcego si orka ponad dwadziecia razy, a na koniec podskoczy i kopn go w pier, take po to, by zmieni swj pd i kierunek. Natychmiast o nim zapomnia, gdy odwrci si i zobaczy, e Innovindil cofa si przed czterema stranikami. Z lewej i z prawej zbliao si do nich wielu orkw. Krzyki zza drzew przekonay Drizzta, e tam rwnie si kryj, a okrzyki te pochodziy z niewielkiej odlegoci. Do Jutrzenki! krzykna Innovindil, kiedy Drizzt podbieg do niej i stan rami przy ramieniu. Spojrza na ni, usiujc doda jej otuchy.

Widzia ju, jak Innovindil walczya w ten sposb z Tarathielem. wiczyli to przez ostatnie kilka dni. Zwtpienie w jej oczach zdradzio j. Nie mamy wyboru zauway. Odskoczy od elfki, by stawi czoa szary najbliszego orka. Sejmitary uderzay zaciekle, trafiajc w bro przeciwnika, ciy poniej zamierzonego parowania, lecz po krtszym uku, wic tak naprawd nie mogy sign orka. Jednak ten o tym nie wiedzia. I nie zdoa poj, e drow robi to, aby lepiej wystawi go nacierajcej z tyu elfce. Ork poj jedynie to, e elfi miecz wsadzony midzy ebra naprawd boli. Drizzt, zajty ju walk z innym orkiem, nie zauway nawet, jak tamten stkn i przewrci si. Cakowicie ufa Innovindil, wiedzia, e jeli istnieje sabe ogniwo acucha, jaki stworzyli, to jest nim on. Dlatego walczy jeszcze bardziej zaciekle, wywijajc sejmitarami, odbijajc bro i wymuszajc niezgrabne uniki, podstawiajc kolejne cele Innovindil, ktra atakowaa zza niego tak samo, jak on zza niej, uderzajc z ca moc na te orki, ktre pozostawia dla niego. Przetaczyli tak na drug stron pola, poruszajc si po ciasnych okrgach, coraz bardziej zbliajc si do uwizionego pegaza. Lecz z kadym obrotem Drizzt pojmowa, e dzi nie uratuj Jutrzenki. Nie docenili przeciwnika, widzieli tylko pegaza, pascego si pod stra. Pady kolejne trzy orki. Czwarty zgin pod podwjnym ciosem Drizzta, pity po szybkim obrocie Innovindil i pchniciu w orka, ktry wci patrzy, jak Drizzt si obraca. Drizzt obrci si po raz kolejny i przyklkn, unikajc niezgrabnego cicia mieczem. Nie powali wytrconego z rwnowagi orka, cho mg. Wykorzysta t chwil spokoju, by wycign onyksow figurk. Wiedzia, e Guenhwyvar nie opucia tego planu na wystarczajco dugo, lecz nie mia innego wyjcia musia przywoa panter. Natychmiast poderwa si na nogi, wymachujc zaciekle sejmitarami, by odzyska przewag wobec coraz bardziej skoordynowanych atakw. Za nim i Innovindil pojawia si szara mga, ktra zacza przybiera coraz bardziej materialny ksztat. Ork dostrzeg smuk, koci sylwetk i ci mg. Miecz przeszed przez ni bez adnego problemu. Sfrustrowany potwr warkn i ci

ponownie, lecz mga staa si ju bardziej materialna mocna apa zbia miecz na bok, nim zdoa si porzdnie rozpdzi. Tylne apy ugiy si i pantera skoczya na twarz orka, powalajc go. Szybkie ruchy pazurami i rosy potwr wi si na ziemi, za Guenhwyvar skoczya na nastpn ofiar. Drizzt wiedzia, e nawet pantera moe nie wystarczy. Pojawiao si coraz wicej orkw, nadchodzili... ...zewszd powiedzia do swojej towarzyszki. Jestemy okreni. ...zewszd, poza jednym miejscem poprawia Innovindil i gwizdna przeraliwie. Drizzt od razu poj, o co chodzi, a kiedy elfka signa po cienk lin przy pasie, drow przyspieszy, walczc zaciekle obok, zmuszajc orki do cofnicia si. Przywoa panter, by zgraa z nim swoje ruchy, atakujc z jednej strony po to, by on mg zaatakowa z drugiej. Chwil potem Innovindil coraz szybciej obracaa lassem, ktre nabierao coraz wikszego rozpdu. Potem pojawia si sylwetka Zmierzchu, zbiegajcego z grani, z ktrej wczeniej obserwowali k. Pegaz zanurkowa cinity przez jakiego giganta gaz zaszumia w powietrzu, niemal go trafiajc i wyrwna lot jakie pitnacie stp nad ziemi. Przemkn obok zaskoczonych orkw zbyt szybko, aby ich niezdarnie cinite wcznie mogy zrobi mu jakkolwiek krzywd. Dobrze uoony pegaz opuci gow, lecc nad Innovindil, ktra w odpowiedniej chwili zarzucia lasso, po czym szybko opara stop o ptl na kocu dugiej na dwadziecia stp liny. Pegaz natychmiast wystrzeli w gr, cignc za sob elfk. Startujc, Innovindil zostaa zraniona przez stojcego najbliej orka wcznia rozoraa jej biodro. Na szczcie dla niej, bya to jedyna bro, ktra trafia, gdy elfka obijaa si midzy stworami. A potem bya ju nad nimi, wirujc, za mocarne skrzyda Zmierzchu biy wciekle, gdy pegaz nabiera szybkoci i wysokoci. Mimo oszoomienia wywoanego zderzeniem i krwawic ran, zachowaa tyle przytomnoci umysu, aby si utrzyma, a potem zacz wspina. Drizzt by zbyt zajty powtarzaniem jej ruchw i zamruga wicej ni raz, kiedy wok nich zaczy przelatywa wielkie gazy. Gniew doda mu si: drow rzuci si do niespodziewanej szary, przebijajc si przez

szeregi orko w, by wreszcie znale si obok Jutrzenki. Przednie nogi pegaza byy mocno sptane, nie byo sposobu, aby go szybko uwolni. Wygldao na to, e si std nie wydostanie: by otoczony przez orki, stojce w gstym szyku, rami przy ramieniu. Gdzie zza nich sysza bolesne wrzaski Guenhwyvar, tak rozpaczliwe, e szybko odesa j do jej domu na Planie Astralnym. Chodzi wok pegaza, atakujc szeregi orkw, zmieniajc nagle kierunek, by cofn si do zwierzcia. Wszystko wydawao mu si dziwnie znajome, zwaszcza wtedy, gdy orki zaczy zawodzi: Obould! Obould! Obould!. Drow przypomnia sobie ostatni walk Tarathiela, przypomnia sobie wojownika, ktry zabi jego przyjaciela. Przysig sobie, e pomci t mier. Wiedzia jednak, e nie tutaj i nie teraz. Widzia, jak orki rozstpuj si, dostrzeg bysk kocianego hemu przeciwnika. Kostki zacinitych na sejmitarach doni pobielay. Jake chcia nimi rozszczepi czaszk krla Oboulda Wiele Strza! Lecz dostrzeg, e wrd orkw byli te szamani... gdyby zyska przewag, czy miaby okazj zada mu mierteln ran, ktrej nie da si szybko uleczy? Czy jeli zabije go, to czy orcza horda nie rzuci si na niego? Nie chcia podnosi gowy i wskazywa na swoj jedyn szans, lecz lawendowe oczy same uniosy si do nieba. Dostrzeg, e Innovindil, holowana za Zmierzchem niczym ogon latawca, znika za drzewami. By pewien, e kiedy zobaczy j ponownie, bdzie siedzie na grzbiecie pegaza. Hem z koci przesun si bliej, a tempo marszu jego waciciela stawao si coraz szybsze. Drizzt szybko, jakby nerwowo obrci gow.. Tak naprawd ukry w ten sposb kolejne spojrzenie w bok. Dostrzeg poruszenie, cie. Znw zacisn donie na sejmitarach, nie pragnc niczego innego, jak tylko zatopi je w piersi Oboulda. Odwrci si gwatownie i wskoczy na mocny grzbiet Jutrzenki. Pegaz poderwa si, zacz tupa i obraca si. Zabijesz mnie, Obouldzie?! zawoa, stojc wyprostowany na grzbiecie pegaza. Z tego miejsca wyranie widzia gow i tors krla orkw, wykonany z koci hem z powikszonymi oczodoami.

W umieszczonych na nich przezroczystych pytkach migotay ostatnie blaski zachodzcego soca. Widzia wspania, czarn zbroj krla nabijan kolcami i ogromny miecz, o ktrym wiedzia, e moe w kadej chwili na rozkaz swego waciciela buchn pomieniem. Widzc go teraz, zastanawia si, jak mg mie nadziej, e zdoa go pokona nawet w innych okolicznociach, gdyby stali na neutralnym terenie i bez adnych sojusznikw. Czy jeste do mocny, aby mnie pokona?! krzykn wyzywajco, wiadom, e musi odwrci ich uwag, by nie odrywali od niego wzroku, przekona orczego krla, by nie kaza swoim podwadnym po prostu rzuci si na niego. No to chod! prowokowa, podrzucajc jeden z sejmitarw i zwinnie go apic. Ju dawno chciaem, by moje klingi posmakoway twojej krwi! Wtedy ostatni szereg orkw rozstpi si, czynic przejcie midzy Drizztem i Obouldem. Drow musia wiadomie odetchn i zachowa spokj. Porazia go sama obecno Oboulda, jego ogrom, potga i atwo, z jak krl jedn rk podnis swj ciki miecz... jakby bya to elfia laseczka. Potrzebuj ci, Jutrzenko mrukn cicho drow. Bagam, unie mnie wysoko, bym mg do ciebie powrci. Pospieszny rzut oka na niebo upewni Drizzta, e Innovindil ju nurkuje na grzbiecie Zmierzchu, z lecc za nimi lin. Nie teraz, Obouldzie! krzykn, zaskakujc wielu orkw, po czym szybko stan na grzbiecie pegaza i lekko go szturchn. Jutrzenka wierzgn, a Drizzt wystrzeli w gr, wykorzystujc impet, by wzlecie jak najwyej. Schowa sejmitary, obracajc si, by znale si na drodze nadlatujcej liny. Innym razem! zawoa, chwytajc j jedn rk, jakie dwadziecia stp nad ziemi. Innym razem, tylko ty i ja! Krl orkw zarycza, a jego poddani zaczli ciska wczniami, kamieniami i lekkimi toporkami. Znw nie mogli odpowiednio wycelowa w szybko poruszajcy si cel. Drizzt poprawi uchwyt, a wiatr gwizda mu w uszach. Dostrzeg w oddali gigantw. Najwyraniej Innovindil i Zmierzch take, gdy pegaz wznis si jeszcze wyej, kiedy w powietrzu zaczy

lata gazy. Wzbili si w szybko ciemniejce niebo, unikajc ostrzau na tyle, by przelecie nad grani i skierowa si ku kryjwce. Drizzt i jego elfia towarzyszka nabrali wicej szacunku do swojego sprytnego przeciwnika. *** Na ce Obould przyglda si ich ucieczce z rozbawieniem i rozczarowaniem. Rzeczywicie, innym razem, i wcale si tego nie ba. Stojce wok niego orki cieszyy si i pohukiway radonie. Przed nim Jutrzenka dalej ra i bi kopytami. Jego opiekunowie zbliyli si z batami w doniach, by go uspokoi. Obould rykn, by ich zatrzyma. Ostronie i delikatnie! poleci. Nastpnego dnia, ledwo soce wychylio si zza horyzontu, opiekunowie przyszli do Oboulda. Zwierz nie jest ranny, o krlu zapewni go ich przeoony. Mona na niego wsiada. Obould, gryziony delikatnie w ucho przez Tsink, umiechn si do niego szeroko. Jeli znw mnie zrzuci, zetn ci eb obieca, a szamanka parskna. Opiekun zblad i skuli si. Obould pozwoli, aby przez jaki czas krci si niespokojnie. Tak naprawd nie zamierza dosiada pegaza ani dzi, ani ju nigdy. Wiedzia, e nigdy nie zdoa na nim bezpiecznie jedzi, wiedzia te, e nigdy nie bdzie ju w stanie wykorzysta pegaza do zwabienia swoich przeciwnikw w puapk. Krtko mwic, skrzydlaty ko sta si dla niego bezuyteczny... cho nie do koca. Krlowi przysza do gowy ostatnia rzecz, do ktrej moe wykorzysta pojman besti.

7.
TEGO CHCE GRUUMSH Nie rusz, mwi ci, bo na poudniu nie ma ju trolli powiedzia Cordio, ktrego zaczto uwaa za jednego z najwaniejszych kapanw Mithrilowej Hali i jednego z najwaniejszych przywdcw. Moradin ci to powiedzia? spyta Bruenor. On nie ma z tym nic wsplnego odpar Cordio. Mam wasny rozum i nie potrzeba mi nic wicej. Dlaczego trolle miayby wyj z tuneli, jeli orki chciay, aby szy nimi dalej? Nawet orki nie s tak gupie. A ten Obould okazuje si sprytniejszy od pozostaych. Bruenor przenis wzrok z kapana na jego pacjenta, Banaka Brawnamdla. Krasnolud, zraniony w plecy podczas odwrotu z klifu nad Dolin Stranika, nadal nie mg chodzi ani nawet sta. Nie bybym tego taki pewien odpar stary, mdry wdz. Owszem, trolle mog w kadej chwili wrci, a ty tylko zgadujesz, e Obould w ogle wie, e one std wyszy. Nie wiemy, co si dzieje na zewntrz, krlu, a nie mona zapewnia Hali bezpieczestwa na olep. Bruenor podrapa si po kudatej gowie i pogadzi rud brod. Szare oczy spoglday to na Banaka to na Cordia, a potem znw na Banaka. On si zblia uzna w kocu. Obould nie pozwoli, by to trwao wiecznie. Ju raz zaj Felbarr i nie pragnie niczego poza zrobieniem tego po raz wtry. Wie, e nie moe tego zrobi, jeli wczeniej nie zdobdzie Hali. Przyjdzie tu prdzej czy pniej. Raczej prdzej mrukn Banak, po czym wraz z Bruenorem popatrzyli na Cordia. Krasnoludzki kapan unis donie w gecie rezygnacji. Mog kci si z wami cay dzie o sposb zabandaowania rany, ale to wy tu dowodzicie. Cordio tylko po was sprzta. No to niech tym razem sprztaj szamani Oboulda odpar Bruenor. Chopcy przygotowali ju grne korytarze do obrony oznajmi Banak. Mam pomys, jak moemy przyda troch pracy szamanom Oboulda zauway krl krasnoludw, wychodzc na korytarz. Otworzy

drzwi, po czym odwrci si i wyszczerzy. Cay klan jest ci wdziczny, Banak. Chopaki z Mirabaru myl, e jeste pbogiem. Banak popatrzy spokojnie na krla, cho w kcikach ciemnych oczu zacza migota odrobina wilgoci. Bruenor patrzy uwanie na rannego wodza. Odpi swj gruby pas i zdj go szybkim ruchem. Owin go sobie wok pici, wystawiajc na zewntrz klamr zdobion godem klanu spienionym kuflem. Wci patrzc Banakowi prosto w oczy, Bruenor przytrzyma drzwi drug rk i z caej siy uderzy w nie pici. Nastpnie otworzy je nieco szerzej, by Banak i Cordio mogli zobaczy jego dzieo: odcisk goda Battlehammerw, Wypenimy to srebrem i zotem obieca, co byo najwikszym zaszczytem, jakim krl Mithrilowej Hali mg obdarzy ktregokolwiek ze swoich poddanych. Nastpnie Bruenor skoni si i wyszed, zamykajc drzwi. Nasz krl chyba ci troch lubi, Banaku powiedzia Cordio. Krasnolud osun si na poduszki. Albo uwaa, e ju do niczego si nie nadaj. Eee tam! No to mnie wylecz, ty gupcze! zirytowa si Banak. Cordio odetchn gboko, pomilcza i wymamrota: Jak Moradin pobogosawi. Kapan naprawd ywi gbok nadziej , e Moradin zwrci na niego uwag i udzieli mu mocy, by przynajmniej czciowo uleczy Banaka z paraliu. Krasnolud tak szanowany jak on nie powinien znosi takiego ponienia. *** Obould przyglda si pracom, stojc na wysokiej skale. Orki krciy si po Dolinie Stranika, ostrzc bro i wiczc walk w ciasnych szeregach, lecz najwaniejsz cz wykonywali nie oni, lecz giganci Gerti. Obould przyglda si, jak szereg ponad dwunastu z nich wchodzi do doliny od zachodu, cignc na grubych jak orcza noga linach ogromny pie drzewa. Inni budowali kamienny mur wok zamknitych zachodnich wrt, odrzucajc gruz i sprawdzajc wytrzymao skay nad bram. Inni przywizywali i przybijali kody do dwch wysokich wie

ustawionych po obu stronach wrt oraz do trzeciej, wznoszcej si na sto stp i umieszczonej z dala od okutej elazem zachodniej bramy hali klanu Battlehammer. Obould popatrzy na ska nad wrotami, na swoich licznych zwiadowcw, pncych si midzy gazami. Najwaniejsze byo zaskoczenie. Nie chcia, by jaki czujny krasnolud dostrzeg, co si dzieje w dolinie. Tsinka i pozostali szamani zapewnili go, e krasnoludy w ogle nie spodziewaj si ataku. Uwaali, e brodacze s zajci walk z trollami Proffita na poudniu i podobnie jak wiele lat temu krasnoludy z cytadeli Felbarr, zbytnio ufali w si swoich elaznych portali. Krl orkw zszed po skalistym zboczu, widzc Gerti nachylon wraz z kilkoma krewniakami nad rozoonymi na drewnianym stole zwojami. Gigantka popatrzya z umiechem na prace przy wieach i wielki pie cignity po skalistym podou doliny. Gigant obok niej wskaza na zwj i pokiwa gow. Obould wiedzia, e s w tym dobrzy i z kadym krokiem nabiera coraz wicej pewnoci. Mocne drzwi powiedzia do Gerti, podchodzc. Gerti spojrzaa na niego wzrokiem, w ktrym niedowierzanie mieszao si z niesmakiem. Wszystko, co krasnolud zbudowa, gigant moe rozwali. Zobaczymy odpar krl orkw, kaniajc si nisko i z szacunkiem. Podszed bliej, za otaczajcy Gerti giganci cofnli si, dajc im odrobin spokoju. Jak daleko w gb Mithrilowej Hali zdoaj zaj twoi giganci? spyta Obould. W gb?! zadrwia. Nie jestemy stworzeni do aenia po brudnych i wskich krasnoludzkich korytarzach, Obouldzie. Z tego, co syszaem, sufit w pierwszej sali jest do wysoki. Powiedziaam ci, e rozwalimy drzwi, i tak si stanie. Kiedy wrota padn, niech twoje orki wpadn do zabjczego przedsionka krla Bruenora. Mwi si, e skarby Mithrilowej Hali s cakiem znaczne kusi j Obould. Ktre ju zdobyam. Obould znw si skoni, lecz nie tak nisko ani z takim szacunkiem,

jak przedtem. W pierwszej sali twoi wojownicy byliby znacznym wsparciem dla moich wojownikw powiedzia. Pom nam zabezpieczy przyczek. Stamtd moje orki rozejd si korytarzami niczym gsty dym i wykurz brodaczy. Zoliwy umieszek Gerti wiadczy, e wcale nie jest tego tak pewna. Potem ty i twoi poddani moecie ruszy ku Surbrin, jak si umawialimy powiedzia. Rusz ku Surbrin wtedy, gdy ja uznam to za stosowne odpara Gerti. Albo i nie rusz. Moe wrc do Lnicej Bieli, albo udam si do Silverymoon, jeli najdzie mnie ochota zdoby miasto lady Alustriel. Z Obouldem nie wi mnie adne ukady. Nie jestemy wrogami, pani Orelsdottr. I dla twojego wasnego dobra lepiej niech tak zostanie. te oczy Oboulda zwziy si tylko na moment, uwiadamiajc Gerti gotujc si w nim wcieko. Chciabym, by twoi giganci towarzyszyli moim pierwszym szeregom powiedzia wreszcie. Oczywicie, e chciaby. Nie masz wojownikw, ktrzy dorwnywaliby moim si i zrcznoci. Nie prosz o to bez rekompensaty. Oferujesz mi skarby Mithrilowej Hali? spytaa Gerti. Gow krla Battlehammera, ktrego ju uznae za martwego? Pegaza odpar Obould i przez chwil widzia w bkitnych oczach Gerti bysk zainteresowania. A co mi z niego? Nie jestem na tyle gupi, by na nim jedzi, bo to nie bezmylny zwierzak, lecz lojalny przyjaciel elfa, ktrego zabiem przyzna ork. Owszem, mgbym go zje, ale czy dowolny ko nie nadawaby si do tego rwnie dobrze? A ty uwaasz go za wspaniae stworzenie, nieprawda, pani Orelsdottr? Odpowiednie trofeum w Lnicej Bieli? Skoro nie masz z niego poytku... Tego nie powiedziaem odpar Obould. Prowadzisz niebezpieczn gr. Raczej skadam uczciw ofert. Wylij swoich gigantw obok moich orkw, aby zniszczyli pierwsz lini obrony Mithrilowej Hali. Kiedy ju

zepchniemy krasnoludw gbiej, zostawisz Hal mnie i ruszysz swoj drog, do Surbrin czy gdziekolwiek chcesz. A z tob uda si skrzydlaty ko. Gerti przyja dumn postaw, lecz byski w oczach zdradzay zaciekawienie. Podoba ci si ta istota zauway Obould krtko. Nie a tak bardzo, jak sdzisz. Lecz twoi giganci zaatakuj Hal wraz z moimi orkami. Tylko dlatego, e tak lubi zabija krasnoludy. Obould skoni si nisko po raz wtry i nie pyta dalej. Tak naprawd, dopki nie zmienia zdania, nie obchodzio go, dlaczego Gerti chce posa swoich wojownikw. *** Hihihi. Ivan nie mg si nie umiechn, widzc bysk w oczach brata. Pikel skaka po wyej pooonych salach na zachodnim kracu Mithrilowej Hali, gwnie biegajc za Nanfoodlem. Krl Bruenor przyby do nich zaraz po tym, jak skoczy rozmawia z Cordiem i Banakiem. Przekonany, e orki sprbuj wedrze si do jaski, wadca nakaza krasnoludzkiemu duidowi, jak sam siebie okrela Pikel, oraz gnomiemu alchemikowi przygotowa na powitanie intruzw nieprzyjemne i nietypowe niespodzianki. Rzecz jasna Nanfoodle zaraz zapdzi najlepszych piwowarw do pichcenia rnych mieszanek. Do kotw szy najrzadsze i najdrosze skadniki zgodnie z zaleceniami krla, zesp Nanfoodlea nie oszczdza na niczym. Ivan chodzi za t dwjk, ostronie dwigajc due wiadro jakiego przezroczystego pynu. Bardzo si stara nie uroni ani kropelki, gdy by to ten sam pyn, jaki znajdowa si w fiolkach umieszczonych na kocach uywanych przez niego betw. Rzadko spotykany eliksir nazywano olejem gromw, gdy wybucha pod wpywem uderzenia. Berty Ivana byy zrobione tak, by w chwili uderzenia zaamyway si do rodka, niszczc fiolk. Nastpujca po tym eksplozja moga przepchn grot przez kad barier, w jak uderzya. Biorc pod uwag si wybuchw powstaych przy uyciu zaledwie kilku kropli oleju, krasnolud nawet nie

prbowa zgadywa, jakie zastosowanie znajdzie Nanfoodle dla tak wielkiej jego iloci. Tutaj poleci gnom dwjce innych krasnoludw, ktrych rwnie oddano mu pod komend. Wskaza na paski kawaek ciany przy zachodnim przedsionku, obok drzwi prowadzcych do wyej pooonych korytarzy. Gestem przywoa Ivana; krasnolud ruszy posusznie przy wtrze cigego hi hi hi swego brata. Czy mgby spyta wieczk, jak mu idzie z robot? spyta Nanfoodle, majc na myli chudego krasnoluda o zmruonych oczach, Bedhongeea Waxfingera, ze wzgldu na odziedziczony zawd zwanego te wieczk. Ivan ostronie postawi wiadro przy cianie i obejrza si na dwch pomocnikw z pdzlami. Tiaa powiedzia, spogldajc na gnoma. Tylko dlatego, by by jak najdalej std, jak jedyn z nich w to wiaderko kopnie. Bum! rzek Pikel. Taa, bum, i nie tylko doda Ivan na odchodnym. Jakie byy dla niego wymiary? zawoa za nim Nanfoodle, nim zrobi dwa kroki. Dla wieczki? Dwa krasnoludy wszerz i jedyn na drugim wzwy odpar Ivan, co oznaczao pi stp wszerz i osiem wzwy. Przyglda si, jak Nanfoodle kiwa na dwjk z pdzlami. Gupi gnom mrukn i opuci sal. Ledwo min prg, sysza, jak Nanfoodle wyjania podniesionym gosem: Bombki, Pikel. Nie chcemy tu adnych wielkich eksplozji, nie takich, jakie robilimy na zewntrz. Bum! odpar Pikel. Ivan zamkn oczy i pokrci gow, po czym ruszy jeszcze szybszym krokiem, zaoywszy, e najlepiej bdzie znale si jak najdalej od Nanfoodlea. Jak wikszo krasnoludw, Ivan popiera wynajdowanie nowych wynalazkw wojskowych. Zwaszcza podobay mu si katapulty Battlehammerw i ich wyciskacz, wz przeznaczony do miadenia przeciwnikw koami. Mimo to wynalazki Nanfoodlea stay w sprzecznoci z jego krasnoludzk wraliwoci. Na zewntrz, podczas walki na klifie, gnom doprowadzi podziemne gazy do zajtej przez

lodowych gigantw grani, by wysadzi cay szczyt. Pomyla, e dziaania gnoma mog rwnie dobrze pomc zabezpieczy Mithrilow Hal, jak i zniszczy cay kompleks. Nie twoja sprawa mrukn do siebie. Woj jeste, nie wdz. Usysza za plecami miech brata. Ivan a za dobrze wiedzia, e taki miech zwykle nie zapowiada niczego dobrego. W mylach wci widzia strzelajce na tysic stp pomienie i latajce wszdzie kawaki ska. Nie wdz mrukn znw, krcc gow. *** wietnie ci idzie, Pasibrzuchu pochwali go Bruenor. Regis poruszy si zaskoczony i zrzuci niewielk lawin sadzy na wspinajcego si wskim kominem przyjaciela. Bruenor burkn i zakrztusi si, lecz nic nie powiedzia. Jeste pewien, e tdy wyjdziemy? spyta Regis midzy kaszlniciami. Sam tdy wyszedem, gdy mnie zostawilicie samego z tymi mierdzcymi duergarami uspokoi go Bruenor. A wtedy nie miaem nawet narzdzi! Moje sterane walk ciao nosio na sobie jeszcze kilka ran! I... Marudzi tak dalej, za nizioek puszcza je mimo uszu. Jako te narzekania sprawiy, e poczu si lepiej, stanowiy wyrane no przypomnienie, e oto wreszcie jest w domu. Lecz, biorc pod uwag bolc rk, nie uatwiao to wspinaczki. Wilk wgryz si prosto w ko, i cho od tamtej chwili mino wiele dekadni, a Cordio i Srumpet rzucili na niego wiele leczcych zakl, nadal by bardzo poobijanym niziokiem. Wiedzia, jaki zaszczyt uczyni mu Bruenor, proszc go o ruszenie przodem w tej wspinaczce i wcale nie zamierza zwalnia. Pozwoli, by prowadzi go rytm narzeka Bruenora. Wycign rk, zacisn palce na szorstkim kamieniu i podcign si o nastpn stop. Powtarza to raz po raz, od duszego czasu nie spogldajc w gr. Kiedy wreszcie odchyli gow, dostrzeg nieco janiejszy odcie wieczornego nieba jakie dwadziecia stp nad sob. Umiech zamar na jego twarzy niemal natychmiast, kiedy

uwiadomi sobie, e na zewntrz moe sta orczy stranik, gotw cisn mu w gow wczni. Nizioek znieruchomia i trwa tak przez dusz chwil. Kto poaskota go w pit i Regis zmusi si do spojrzenia w oczy Bruenora jeszcze wyraniejsze, gdy twarz krasnoluda bya cakowicie pokryta sadz. Bruenor pogoni go machniciem rki. Nizioek oprzytomnia, powoli przesun wzrok ku grze. Potem ruszy szybko rka za rk, nie zwalniajc, dopki nie dotar do elaznej kraty. Brakowao w niej jednej sztaby, ktr Bruenor wyj podczas swojej ucieczki wiele lat temu. Nabrawszy odwagi na widok tego wyczynu swego przyjaciela Regis par dalej, nie zatrzymujc si, pki nie wystawi poowy ciaa z komina. Zatrzyma si tam i zamkn oczy, czekajc na zabjczy cios. Jedynym dwikiem byo zawodzenie wiatru w szczelinach i drapanie Bruenora poniej. Regis wyszed z komina i przyklkn, rozgldajc si wokoo. Z gry zwanej Czteroszczyt roztacza si zadziwiajcy widok. Wiatr przenika do szpiku koci, nieg lea wszdzie, z wyjtkiem bezporednich okolic komina, ktrdy uchodzio ciepe powietrze z krasnoludzkiego Podmiasta. Regis wsta i rozejrza si dalej. Popatrzy na zachd, ku Dolinie Stranika, gdzie pono tysice ognisk wielkiej armii Oboulda. Odwrci si i spojrza na wschd, na cignce si tam hale, wijc si lini wielkiej rzeki Surbrin i nieliczne ogniska na jej zachodnim brzegu. Na Moradina, Pasibrzuchu wymamrota Bruenor, kiedy wreszcie wydosta si z dziury i ogarn wzrokiem ca scen, a zwaszcza ogniska oddziaw zebranych przeciwko dobrym mieszkacom Srebrnych Marchii. W yciu nie widziaem takiej masy wrogw. Mamy jakie szans? spyta Regis. Phi! parskn stary krl. To tylko orki! Dziesiciu na jednego, moje krasnoludy i tak ich zabij. Moe bdzie trzeba i wicej powiedzia nizioek, na tyle jednak cicho, by jego przyjaciel go nie usysza. C, jeli nadejd, to z zachodu zauway Bruenor, gdy w tym rejonie zagszczenie przeciwnikw byo najwiksze. Regis podszed do niego, lecz nie odzywa si. Mieli godzin do

pierwszego brzasku. Nie mogli zaj daleko, gdy potrzebowali ciepego powietrza z komina dla ochrony przed okrutnym zimnem wspinali si przecie przez wski szyb i nie mogli zaoy grubych ubra. Dlatego czekali, stojc rami przy ramieniu, czekali cierpliwie. Obaj wiedzieli, o co toczy si gra, a znoszenie lodowatych podmuchw wiatru nie byo wysok cen. Ale wkrtce potem rozlego si wycie. Wpierw zawy samotny wilk, a po chwili wszdzie wok rozbrzmiay odpowiedzi. Musimy i powiedzia Regis po duszej chwili, gdy wycie z kad chwil zbliao si do nich. Bruenor wyglda, jakby by wykuty z kamienia. Poruszy si na tyle, by spojrze na wschd. No chod odezwa si krasnolud, zaklinajc niebo i wzywajc promienie brzasku. Bruenorze, zbliaj si. Wa do dziury rozkaza krasnolud. Regis pocign go za rami, ale Bruenor si nie ruszy. Nie masz nawet swojego topora. Nie martw si, wejd za tob. Chc zobaczy armi Oboulda w wietle dnia. Powietrze przeszy skowyt tak bliski, i Regis wyobrazi sobie gorcy oddech wilka na karku. Na samo ich wspomnienie zaczynaa go bole rka. Nigdy wicej nie chcia spoglda w lnice, biae ky tych bestii. Pocign Bruenora mocniej za rami, a kiedy krasnolud odwrci si troch, jakby idc w stron komina, nizioek pooy si i wczoga do rodka. Dalej pogoni go krasnolud, po czym odwrci si i znw zapatrzy na zachd. Zrobio si nieco janiej, ale Bruenor wci nie mg dostrzec zbyt wiele w ciemnej dolinie. Wyta wzrok i modli si do Moradina. Wreszcie udao mu si dostrzec co, co wygldao jak dwa wielkie obeliski. Krasnolud podrapa si po gowie. Co to mogo by? Posgi? Wiee oblnicze? Bruenor usysza mikkie stpanie ap. Nie odrywajc wzroku od doliny pochyli si, podnis luny kamie i cisn w stron, z ktrej

dochodzi dwik. Id sobie, gupi kundlu. Na twoje szczcie nie lubi psiny! Bruenor! dolecia z komina gos Regisa. Co ty tam robisz? Na pewno nie uciekn z powodu kilku chudych wilkw! Bruenorze... Phi! prychn krasnolud. Kopn nieg, obrci si i ku wielkiej uldze Regisa ruszy ku szybowi. Zatrzyma si jeszcze na chwil i po raz ostatni obejrza si za siebie, koncentrujc wzrok na wysokich, ciemnych ksztatach. Wiee mrukn i potrzsn kudat gow. Wskoczy do otworu, chwytajc resztki kraty, by zagodzi impet. I wwczas go olnio. Wiee? spyta. Podcign si do gry i spojrza w bok, prosto w ponce oczy oddalonego o jakie dziesi krokw wilka. O wy sprytne wiskie ryje! Bruenor znik. Pogania Regisa, zmuszajc go do popiechu, gdy uwiadomi sobie, e jego ukochana Mithrilowa Hala bya w wikszym niebezpieczestwie ni sobie wyobraa. Wczeniej zastanawia si, czy Obould sprbuje przedosta si przez dolne tunele, czy moe wykopie swoje wasne, a moe te sprbuje zmiady wielkie elazne wrota. Wiee... mrucza przez ca drog w d, gdy ju wiedzia. *** Nastpnego ranka na szczycie gry zwanej Czteroszczyt pojawio si drzewo tyle tylko, e to nie byo drzewo, lecz krasnolud udajcy drzewo dziki druidzkiej magii dziwnego Pikela Bouldershouldera. Po chwili pokazao si kolejne drzewo, dalej w dole zbocza na zachodzie, a pniej trzecie w rzdzie. Ta linia modego lasu rozcigaa si coraz dalej, krasnolud po krasnoludzie, a prowadzce drzewo mogo dokadnie widzie, co dzieje si w Dolinie Stranika. Kiedy do Mithrilowej Hali dotary raporty o niemal cakowitej gotowoci olbrzymich wie i przeraajcego tarana, ktry mia zosta midzy nimi zawieszony, przygotowania jeszcze nabray tempa. Wzdu wielkiego, owalnego przedsionka w zachodniej czci

krasnoludzkiego kompleksu cigny si dwa balkony. Z kadego z nich biegy niskie tunele czce je z korytarzami znajdujcymi si gbiej, i oba byy doskonaymi stanowiskami dla ucznikw i rzucajcych motami. Na zachodnim kracu jednego z tych balkonw krasnoludy zbudoway tajemn komnat, na tyle du, by zmieci si w niej jeden krasnolud. Przez jej sklepienie przeprowadzono te same rury, ktre Nanfoodle wykorzysta, by doprowadzi gorce powietrze pod pnocn gra, i pocignito je po sklepieniu a do rodka owalnej komnaty. Nastpnie przez rury przecignito mocn lin, nawinit na koowrt w owej tajemnej komnacie i zwieszajc si na drugim kocu niemal do samej ziemi, jakie trzydzieci do czterdziestu stp. Wszdzie w przedsionku krasnoludy budoway pozycje obronne, niskie murki, zza ktrych mogy odpycha napastnikw, i ktre pozwalay im si stopniowo cofa do gwnego korytarza na wschodzie. Murki te w starannie dobranych punktach czyy si ze cianami przedsionka. Pod okiem samego Banaka Brawnamdla druyny nieustannie pracoway nad koordynacj dziaa, gdy ci na dole wiedzieli, e ich bracia na grze s prawdopodobnie ich jedyn szans na ujcie z yciem z sali. Aby jeszcze bardziej przeszkodzi wrogom, pomysowi Battlehammerowie umiecili tu za wielkimi wrotami setki pajczkw niektre zostay starannie wykute, a inne byy po prostu kawakami metalu, odpadkami przywiezionymi z Podmiasta. Poza polem walki praca bya rwnie intensywna. Paleniska pony, wielkie chochle mieszay w beczkach, oseki wiroway, moty uderzay, a liczne koa garncarskie obracay si bez koca. Ukoronowanie nadeszo pewnego pnego popoudnia, kiedy procesja krasnoludw przeniosa do przedsionka wielowarstwow okrg mis. Miaa ona ponad pitnacie stp rednicy i skadaa si z wielu warstw kutego metalu naoonych wachlarze wato jedna na drug, i przymocowanych do gwnego prta, ktry wznosi si na kilka stp i koczy ptl. Do niej wanie krasnoludy przymocoway wiszc lin. Nanfoodle kilka razy sprawdza mechanizm sprynowy na gwnym prcie. Spryna musiaa by odpowiednio napita nie na tyle luno, by puapka zatrzasna si pod wpywem ciaru misy, ale nie na tyle mocno, by upadek jej nie zwolni. Wraz z Ivanem Bouldershoulderem tuzin razy wszystko przeliczali, i byli pewni, e

wszystko jest dobrze zrobione. Byli. Spojrzawszy na zebrane wok zaciekawione krasnoludy, Nanfoodle uwiadomi sobie, o jak stawk chodzi, i zaczy mu dre kolana. Zadziaa szepn mu do ucha Ivan. Delikatnie wzi Nanfoodlea za rami i zaprowadzi gnoma na ty, po czym gestem wskaza na pomocnikw, ktrzy przybyli za nimi, ostronie popychajc wzek peen ceramicznych kul. Krasnoludy zaczy umieszcza delikatne kule wewntrz urzdzenia, wzdu wgbie, z ktrych kade koczyo si pkolistym ujciem, umieszczonym pod rnymi ktami. Kiedy skoczyli prac, krasnoludy na grze umieciy dug dwigni w koowrocie wewntrz tajnej komnaty i zaczy podnosi urzdzenie z podogi, powoli i rwnomiernie nacigajc lin. Inne krasnoludy wspinay si na drabiny obok misy, powoli j obracajc. Bierzcie drabin i wygadcie krawdzie rozkaza Ivan, kiedy misa zostaa umieszczona na swoim miejscu w pobliu sklepienia, a jej dno zostao pomalowane tak, by wygldaa na kamienne sklepienie. Kiedy znalaza si na miejscu, zobaczy, gdzie mona jeszcze nanie poprawki. Zadziaa powiedzia znw tobrody krasnolud do Nanfoodlea, ktry nerwowo popatrywa na gr. Gnom spojrza na Ivana i umiechn si sabo. *** Na pce Bruenor, Regis, Catti-brie i Wulfgar przygldali si pracy z mieszanin nadziei i czystej grozy. Dwjka ludzi ju widziaa w dziaaniu jedn z niespodzianek Nanfoodlea, i oboje doszli do wniosku, e ju ten jeden incydent zrobi wystarczajco due wraenie, by przez cae ycie opowiada o nim historie. Nie podoba mi si twj wybr powiedzia Bruenor Regisowi. Ale szanuj twoj decyzj i coraz bardziej szanuj ciebie, may. Mnie te nie podoba si mj wybr przyzna Regis. Ale nie jestem wojownikiem, a w ten sposb mog pomc. A jak si std wydostaniesz, jeli nie odzyskamy przedsionka?

spytaa Catti-brie. Czy to pytanie zabrzmiaoby inaczej, gdyby to krasnolud wzi na siebie ten obowizek? odpali nizioek. Catti-brie rozwaaa to przez chwil, po czym powiedziaa: Moe udaoby si nam zapa orka i skoni go do wycignicia blokady. Ta, jasne odpar Bruenor. Pozostaa trjka wyczua w jego sarkastycznym westchnieniu lekkie drenie, wyrany znak, e podobnie jak pozostali uwiadamia sobie, i by moe po raz ostatni widz przyjaciela nizioka. Ale z drugiej strony, jeli im si nie powiedzie, wszyscy zgin, Czekam na was oboje na drugiej pce powiedzia Bruenor swoim ludzkim dzieciom. Obok korytarza wyjciowego. Mylaem, e bd walczy na dole sprzeciwi si Wulfgar. Murki s dla ciebie za niskie, a byby doskonaym celem dla naszych wrogw, stojc tam, dwa razy wyszy od krasnoluda odpar Bruenor. Nie, walczycie oboje na balkonie, bo w tym ecie najlepsi. Zatrzymajcie uk i mot na giganty, jeli si jakie pojawi, i trzymajcie si blisko tunelu. Abymy mogli pierwsi uciec? spytaa Catti-brie. Ano przyzna krasnolud. Pierwsi, ebycie nie blokowali tunelu dla moich krewniakw. Jeli taki jest powd, to czy nie powinnimy ucieka ostatni? spyta Wulfgar, mrugajc do Catti-brie. Nie, idziecie pierwsi i idziecie wczeniej, i koniec gadania rzuci Bruenor. Musicie by blisko tunelu, bo oboje bdziecie go potrzebowa, eby znikn z pola widzenia, bo nie moecie opa tak nisko jak moi chopcy, ktrzy bd z wami na grze. A teraz koczcie ktnie i zajmijcie si taktyk. Krasnolud odwrci si do Regisa i spyta: Masz wystarczajco duo jedzenia i wody? A czy to w ogle moliwe? spytaa Catti-brie. Regis wyszczerzy si szeroko, a zrobiy mu si doeczki w policzkach. Poklepa wypchany plecak. Powinno si to zdarzy dzisiaj powiedzia mu Bruenor. Ale moe bdziesz musia troch poczeka.

Poradz sobie i bd gotw. Znasz sygna? Nizioek pokiwa gow. Bruenor poklepa go po ramieniu i odszed. Regis umiechn si do przyjaciela i bezradnie wzruszy ramionami, po czym wszed do tajnej komnaty, zamkn drzwi w ksztacie kamienia i zaoy zasuw. Dwa krasnoludy podeszy do zamknitego wejcia i zaczy zakrywa jego krawdzie botem i kamykami, piecztujc bram i tak doskonale wtapiajc jaw otaczajcy mur, e nawet wyszkolony elfi zodziej miaby problemy z zauwaeniem wejcia, nawet gdyby kto mu powiedzia, e ono tam jest. A ty oczywicie bdziesz na dole spytaa Catti-brie Bruenora. Moje miejsce jest na samym rodku szyku. Zauway skrzywienie Catti-brie i doda: Od czasu do czasu moesz opuci uk i oczyci okolic, jeli zobaczysz, e przycigam zbyt wiele uwagi. Te sowa sprawiy, e twarz kobiety rozwietlia si, gdy przypomniay jej, e niezalenie od miejsca, byli w tym wszyscy razem. *** Zapac za kady cal ziemi powiedzia Bruenor swoim podopiecznym, kiedy szybem kominowym przysza wie, e wiee w Dolinie Stranika zostay ukoczone i przywizywano do nich ogromnie dugie liny. Mino jednak sporo czasu, nim wie ta przebiega przez ca lini drzew, szybem do Podmiasta, a pniej z powrotem na gr do korytarzy otaczajcych przedsionek, dlatego te w chwili, gdy sowa te opuciy usta Bruenora, rozlego si pierwsze gone uderzenie w wielkie elazne wrota. Wszystkie korytarze zatrzsy si od tego uderzenia, i wielu krasnoludw si zatoczyo. Ci najbliej wrt natychmiast podeszli do nich, by oceni uszkodzenia. Jedno uderzenie wystarczyo, by w skaach otaczajcych masywny portal pojawiy si pknicia. Wielu nie bdzie trzeba zawoa inynier stojcy najbliej wejcia. Cofn si szybko, oczekujc drugiego uderzenia, ktre jeszcze bardziej wstrzsno przedsionkiem. Wrota rozsuny si nieco pod wielkim ciarem. Wicej ni jeden krasnolud spojrza nerwowo w stron

sklepienia i delikatnej misy. Utrzyma si zawoa Bruenor, stojcy w pierwszym szeregu naprzeciwko wrt. Nie patrzcie w gr! Nasi wrogowie przejd przez wrota po nastpnym uderzeniu albo dwch. Dziewczyno! zawoa do Catti-brie. Wyceluj w rodek wrt, a jeli si otworz i jaki paskudny ork wsadzi eb, to go zastrzel! Wy wszyscy! Wielki taran uderzy po raz kolejny, uderzajc w elazo, a wrota uchyliy si jeszcze bardziej, na tyle szeroko, by wpuci orka, a moe nawet giganta. Jak przewidzia Bruenor, wrogowie rzeczywicie rzucili si do wrt, wyjc, wrzeszczc i przepychajc si. Jeden zacz wchodzi do rodka, lecz natychmiast zatrzyma si w miejscu, zasypany deszczem strza i betw. Orki znajdujce si za pechowym liderem zepchny go na ziemi i zaczy si przepycha do otworu. Na ich spotkanie wystrzeliy kolejne strzay i bety, w tym srebrzysta strzaa, ktra przebia si przez najbliszego orka i kilku kolejnych za nim, zmniejszajc nieco nacisk na wrota. Wwczas taran uderzy po raz kolejny, a prawe skrzydo bramy wypado z olbrzymiego grnego zawiasu i przechylio si do przodu z jkiem wyginanego metalu. Kawaki ska zaczy spada z gry, miadc pierwsze szeregi orkw, lecz to nie zwolnio nastpujcej pniej powodzi. Orki wpaday do rodka, a krasnoludy zawyy i przygotoway si na przyjcie szary. Zniszczone skrzydo bramy zakoysao si i przewrcio na drug stron, miadc wiele z nieszczsnych orkw i nieco spowalniajc atak. Z gry spada deszcz pociskw. Ciki mot bojowy wpad w tum, miadc czaszk jednego orka. Kiedy szara zbliya si do pierwszego z murkw, wyskoczyy zza niego krasnoludy. Wszystkie dzieryy kusze i powaliy pierwszy rzd wrogw. Odrzuciwszy kusze, krasnoludy wycigny dugie wcznie i skieroway je przeciwko atakujcej masie. Orki z przodu, naciskane przez te z tyu, nie byy w stanie zwolni ani skrci w bok. Jak jeden m, wyszkolona druyna Banaka pucia wcznie i chwycia bro do walki w zwarciu. Miecze, topory i moty unosiy si szaleczo, powstrzymujc fal orkw. Skoncentrowany ostrza z gry

przetrzebi drugi rzd wrogw, pozwalajc krasnoludom wycofa si za drugi murek. Scena ta miaa powtarza si co dziesi stp, murek za murkiem, a do pozycji Bruenora. Wulfgarze! Dziewczyno! zawoa Bruenor, kiedy w zniszczonych wrotach pojawia si potniejsza posta. W chwili, gdy to mwi, magiczna strzaa z Taulmarila poszybowaa w stron giganta, a zaraz za ni pody wirujcy mot. Orki dotary do drugiego murku, gdzie wiele z nich zgino. Ale potworna fala pyna dalej. *** Regis skuli si i zakry uszy rkami, prbujc odci si od wrzaskw i krzykw, ktre odbijay si echem w skaach. Widzia wiele bitew jak uwaa, stanowczo zbyt wiele i dobrze zna straszliwe odgosy. I zawsze brzmiao to tak samo. Czy to uliczne bjki w Calimporcie, czy szalone bitwy w Dolinie Lodowego Wichru, przeciwko barbarzycom z tundry i goblinom, a po walk o odzyskanie i utrzymanie cennych kopalni Mithrilowej Hali, Regisa zawsze atakoway te same dwiki. Nie miao znaczenia, czy jki wydaway orki, krasnoludy czy nawet giganci. Tak czy inaczej, przeszyway powietrze, niosc w sobie fale agonii. Nizioek cieszy si, e jest w zapiecztowanej komnacie, gdzie nie musia widzie pyncej krwi i rozszarpanych cia. Wierzy, e jego rola jest wana dla sukcesu planu krasnoludw i e moe bardzo im pomc. Na razie jednak chcia wyrzuci z gowy te wszystkie myli, chcia wyrzuci wszystko ze swojego umysu i po prostu lee w niemal cakowitej ciemnoci komnaty. Zamkn oczy, zatka uszy i marzy, by to wszystko znalazo si bardzo, bardzo daleko. *** Olbrzym! powiedzia Wulfgar do Catti-brie, ktra klczaa na balkonie obok niego. Gdy to mwi, wielka posta przesza od zniszczonych wrt w gb przedsionka, popychajc przed sob orki. Z okrzykiem wzywajcym boga wojny, Wulfgar unis mot bojowy

nad ramieniem, po czym wyprostowa rce, a mot znalaz si dokadnie za jego plecami. Tempusie! zawoa znowu i pochyli si do tyu, po czym rozpocz pynny ruch, ktry zdawa si rozpoczyna na wysokoci kolan. Jego plecy wygiy si i pochyliy do przodu, potne ramiona uniosy gwatownie do gry, a rce wystrzeliy ponad gow, wyrzucajc potny Aegis-fang w wirujcym locie na drug stron sali. Catti-brie szybko wycelowaa w t sam stron. Jej strzaa przegonia mot i jako pierwsza trafia giganta w przedrami. Olbrzym krzykn i wyprostowa si, wpatrujc si w dwjk ludzi na pce. W tej wanie chwili mot z gonym trzaskiem uderzy go prosto w twarz. Gigant zatoczy si do tyu. Kolejna strzaa trafia go w pier, pniej nastpna, a kiedy zaczarowany mot powrci do rk Wulfgara, ten znw wezwa Tempusa i rzuci go. Olbrzym odwrci si i potykajc si ruszy w stron drzwi. Mot trafi go prosto w zgite plecy, popychajc go na ziemi. Potne ciao giganta zmiadyo nieszczsnego orka. Wicej ich zauwaya Catti-brie, gdy kolejna, a pniej jeszcze nastpna olbrzymia posta przekroczya wrota. To nie przerywaj strzelania zaproponowa Wulfgar, a jego mot znw magicznie pojawi si w jego doniach. Zacz celowa w jednego z nowych przeciwnikw, lecz wwczas zauway, e powalony gigant uparcie prbuje si podnie. Wulfgar wycelowa odpowiednio, wykrzykn imi swojego boga i rzuci. Mot trafi podnoszcego si giganta w ty czaszki z hukiem przypominajcym pkajcy kamie. Olbrzym upad na ziemi i lea w cakowitym bezruchu. W przedsionku pozostay jednak dwa inne giganty jeden przyj na siebie pocisk z uku Catti-brie, lecz uchyli si szybko przed drug strza, ktra wbia si w cian. Kolejny olbrzym pojawi si we wrotach i tam si zatrzyma, za strzelcy na balkonie po chwili pojli ich taktyk, gdy ten olbrzym obrci si szybko i rzuci co do towarzysza stojcego z tyu sali, ktry pochwyci to i rzuci do nastpnego. Kolejna strzaa Catti-brie trafia najbliszego z olbrzymw, ale nie przewrcia go. Gigant obrci si w stron pki, unis wysoko rce, w ktrych trzyma potny kamie, i rzuci go. Uciekaj! zawoa krasnolud na lewo od Wulfgara, chwyci

barbarzyc za pas i odcign go na bok. Wulfgar przekrci si, wytrcony z rwnowagi, i upad na balkon za krasnoludem. Dopiero gdy ju lea i zerkn do tyu, uwiadomi sobie, e krasnolud uratowa mu ycie. Potny kamie uderzy mocno w przd pki i odbi si do gry, uderzajc w cian obok wejcia do tunelu. Stamtd odbi si ponownie na balkon i Wulfgar mg si tylko przyglda z przeraeniem, jak miady jego drog przyjacik. *** Opuci sal! zawoa gos ponad haasem bitwy, gos nalecy do Bruenora Battlehammera, stojcego porodku szeregu krasnoludw na dole i kierujcego wycofujcymi si krewniakami. ucznicy, dajcie nam czas! Specjalne strzay! zawoay krasnoludy na obu balkonach. Jak jeden m, kusznicy signli po najlepsze bety, z grotami z metalu, ktry pon jak spadajca gwiazda, kiedy przytkno si go do ognia. Gocy z pochodniami przebiegli wzdu linii ucznikw, rozlegy si te krzyki nakazujce ograniczenie pola ostrzau. Ponce pociski spaday porodku przedsionka, tu przed nieruchomym Bruenorem Battlehammerem i jego elitarnymi wojownikami, Pogromcami Flakw, tyln stra wycofujcych si krasnoludw. A teraz odejdcie! krzykn Bruenor, gdy szeregi orkw rozpady si wrd blasku magnezowych strza i krzykw cierpienia tych, ktrzy zostali trafieni. Blokujcie! zawoa Bruenor. Na pce powyej, krasnolud pocign Wulfgara, odrywajc go od kamienia, ktry spad na Catti-brie. Potrzebujemy ci! krzykn krasnolud. Wulfgar obrci si, a jego niebieskie oczy byy pene ez. By czci druyny, ktra miaa definitywnie zakoczy wycofywanie si, jednym z czterech, ktrzy mieli podnie kad ze stopionym metalem i wyla go przed korytarzem, kupujc uciekajcemu Bruenorowi i Pogromcom Flakw troch czasu. Rozwcieczony Wulfgar zmieni ten plan. Odepchn krasnoludy na bok, obj kad, po czym podnis j i podbieg

do krawdzi balkonu, ryczc z kadym krokiem. On nie moe tego zrobi mrukn jeden z krasnoludw. Ale to robi. Na krawdzi barbarzyca opuci kad, przechyli j i wyla stopiony metal na orki. W pk pod nim uderzy gaz, a sia tego uderzenia odrzucia Wulfgara na bok. Ze skay poniej zaczy odpada kawaki kamienia. Spojrzawszy po raz ostatni na Catti-brie, Wulfgar spad z pki, lecc tu za cik metalow kadzi.

8.
STANOWISKO GALENA Genera Dagna gboko odetchn jego ciao wreszcie mogo si odpry. Nareszcie dobre wieci, pomyla, kiedy jeden z jego zwiadowcw przynis informacj, e znaleziono gbokie korytarze prowadzce na pnoc, najprawdopodobniej ku Mithrilowej Hali. Przez ponad dekadzie Dagna wraz z czterdziestoma ocalaymi krasnoludami, Galenem Firthem i jego ludzkimi pobratymcami maszerowali przez botnisty, nierwny teren, zbierajc ocalaych ze zniszczonego Nesme. Obecnie byo ich ju ponad cztery setki, z czego zaledwie poowa bya zdolna do walki, a wielu byo rannych. Co gorsza, ich wrogowie deptali im po pitach, nkajc od czasu do czasu. Przez ostatnie kilka dni nic si nie dziao, lecz wci gnbia go myl, e te ataki nie byy przypadkowe, e s zorganizowanym dziaaniem prowadzcym do jakiego wikszego celu. Dagnie zdawao si, cho nie podzieli si t myl z Galenem, e kilka znalezionych ostatnio grupek dzieci, kobiet i starcw trolle pozostawiy celowo. Najwyraniej przebiege trolle domylay si, e Dagna i Galen zabior ich ze sob, co tylko ich spowolni. Stary i mdry wdz wiedzia, e wraz ze swoimi towarzyszami s prowadzeni jak na smyczy, a czas dziaa na ich niekorzy. Ludzie mogli by twardzi, a Galen zdeterminowany, lecz w gbi serca Dagna wierzy, e jeli nie znajd jakiego wyjcia, wkrtce wszyscy zgin. Wreszcie pewnego zimnego deszczowego ranka usysza wieci o tunelach, ktrymi mogliby uciec. Dagna wiedzia, e tam zdoaj powstrzyma trolle znacznie duej. Wkrtce potem spotka Galena: ze zdziwieniem zauway, e czowiek jest tak samo podekscytowany jak on. Wrcili moi zwiadowcy powiedzia na powitanie. Moi te odpar z rwnym entuzjazmem Galen. Dagna zacz mwi o tunelach sdzc, i wojownik usysza co podobnego. Zauway jednak, e czowiek go nie sucha, i rzeczywicie, Galen wkrtce go przegada. Przeciwnicy stojcy midzy nami a Nesme s sabi wyjani.

Niewielkie siy, bez wsparcia w okolicach miasta. Wok ruin miasta poprawi go Dagna. Nie tak bardzo. Podniszczone, ale wci nadajce si do obrony. Krasnolud milcza przez chwil, trawic zasyszane sowa. Nadajce si do obrony? Za murami jestemy bardzo gronym przeciwnikiem, cny krasnoludzie. Nie wtpi, ale czy zapominasz, e wrg ju was wygoni zza tych murw? Wasze siy byy wtedy wielokro wiksze ni teraz! Zdoamy utrzyma miasto odpar z naciskiem Galen. Wysalimy wieci do Everlundu, Mirabaru i Silverymoon. Z pewnoci wkrtce nadejdzie pomoc. Aby was pochowa? spyta Dagna, na co Galen skrzywi si. Chyba nie chcesz kierowa si w stron Trollowych Wrzosowisk, kiedy po pitach depcze ci armia trolli i bagniakw. Armia? Od chwili, kiedy ucieklimy trollom, walczymy coraz mniej odpar Galen. Mamy powd wierzy, e wielu z naszych wrogw weszo do tuneli wiodcych ku Mithrilowej Hali. Taak, tunele do Mithrilowej Hali potwierdzi Dagna. Dlatego przyszedem do ciebie. Znalelimy gboko ukryt i spokojn drog powrotn. Nie syszae, co powiedziaem? A czy ty sam syszae swoje sowa? Wyjdziesz spod osony gr na otwarty teren, gdzie z atwoci mona ci dopa. Pozwolisz wyrn swoich ludzi. Musz uratowa Nesme. Nesme upado! A czy ty tak samo porzuciby Mithrilow Hal, generale? Mithrilow Hala nie upada. Tym razem to Galen Firth przerwa i odetchn gboko, postawiony wobec elaznej logiki rozumowania krasnoluda. Jestem Jedcem Nesme rzek powoli i spokojnie, jakby recytujc przysig, ktr powtarza ju wiele razy. Powiciem ycie ochronie miasta. Postaramy si wrci do naszych domw. Jeli dostaniemy si za mury... To te przeklte trolle dopadn was i wytuk. Nie, jeli na pomoc skierowao si tak wielu, jak si spodziewamy.

Chcesz zaryzykowa ycie swoich ziomkw? Pomoc nadejdzie oznajmi Galen. Odbudujemy Nesme. Dagna popatrzy czowiekowi w oczy. Ja i moi chopcy idziemy ku tunelom i wracamy do Mithrilowej Hali. Moecie do nas doczy namiestnik Regis wycign do. Najmdrzej byoby j przyj. A jeli wrcimy do domw... naszych domw, cny krasnoludzie!... Mithrilow Hala nie udzieli nam potrzebnego wsparcia? Prosisz mnie, bym wyruszy na szalecz wypraw! Prosz, by stan obok swoich ssiadw, ktrzy broni swych domw przed naszym wsplnym wrogiem. Nie mwisz powanie powiedzia kto. Dagna i Galen zobaczyli nadchodzcego zdecydowanym krokiem Ranneka. Mamy podziemn drog na pnoc, gdzie nasi sojusznicy mog nas lepiej chroni. Chciaby porzuci Nesme? Rannek pokrci zdecydowanie gow. Przede wszystkim zadbabym o rannych i niezdolnych do walki. To jest misja Jedcw, a nie puste budynki i mury, ktre mona odbudowa. Teraz to Rannek dowodzi Jedcami? Stranik Rannek? Przygldajcy si tej rozmowie Dagna zauway, e modzik nagle traci cae zdecydowanie. Wypowiadam si w imieniu Stranikw i wszystkich mieszkacw Nesme cign Galen, zwracajc si do krasnoluda. Widz tu szans powrotu do naszych domw, ktrej nie moemy zaprzepaci. To szalecza wyprawa. Czy jeste pewien, e te tunele s cakiem wolne od wroga? Moesz by pewien, e w ogle doprowadz nas do Mithrilowej Hali? A moe zejdziemy pod ziemi, opucimy ten rejon, a w tym wanie momencie przybd armie Mirabaru, Silverymoon, Everlund? Co wtedy, generale? Nie bd mieli kogo ratowa i adnego miasta, ktre mona by zabezpieczy. Pomyl, e przybyli za pno i rusz do domu. Albo rusz na pnoc ku wikszej kampanii, ktr toczy klan Battlehammer. Masz na to nadziej, prawda? Nie gadaj gupot ostrzeg go Dagna. Przeszlimy ca t drog, dziesiciu moich udao si do Hal Moradina, a wszystko dla was.

Galen cofn si nieco, a nawet leciutko ukoni. Nie lekcewaymy waszej pomocy powiedzia. Lecz musisz zrozumie, e jestemy lojalni wobec naszego miasta tak samo, jak klan Battlehammer jest lojalny wobec Mithrilowej Hali. Wedug wszelkich doniesie, droga przed nami jest prawie czysta. Do atwo przebijemy si do Nesme. Mao prawdopodobne, by nasi wrogowie zdoali szybko zorganizowa si na tyle, by zmusi nas do wikszego wysiku. Do czasu, kiedy tak si stanie, zdy ju nadej pomoc. Nie do koca przekonany krasnolud zaoy rce na piersi. Minie wok skrzanych karwaszy napiy si. A co z reszt ocalaych, ktra wci gdzie si ukrywa? cign Galen. Kaesz nam ich opuci? Mamy uciec i ukry si spyta, odwracajc si szybko ku Rannekowi gdy nasi bracia kryj si w cieniach, bez nadziei na znalezienie bezpiecznego schronienia? Nie wiemy, czy w ogle jeszcze jacy zostali odpar Rannek, cho ju nie tak pewnie. Tego nie wiemy powiedzia Galen Firth. Czy moje ycie jest warte takiej szansy? A twoje? Stary wojownik odwrci si ku Dagnie. Jest odpowiedzia sam sobie. Chod z nami, jeli chcesz, lub wiej i ukryj si w Mithrilowej Hali. Nesme nie jest jeszcze stracone, a ja postaram si, by tak si nie stao! Odwrci si i odszed stanowczym krokiem. Dagna mocniej zacisn rce na piersi i dugo wpatrywa si w oddalajcego si Galena. W kocu odwrci si do Ranneka. Szalecza wyprawa powiedzia. Nie wiesz nawet, gdzie kryj si trolle. Rannek nie odpowiedzia, lecz Dagna wyczuwa, i tamten doskonale wie, e to nie on powinien udzieli odpowiedzi. Mwic, i wypowiada si w imieniu mieszkacw Nesme, Galen mwi prawd. Rannek mia szans wypowiedzie swoje zdanie, lecz sprawa bya postanowiona. Na twarzy modego wojownika maloway si wtpliwoci. Mimo to skoni si tylko, odwrci i poszed za swoim dowdc. Nieco pniej, kiedy zaczo zmierzcha, Dagna i jego czterdziestu krasnoludw stao na zboczu wzgrza, obserwujc wymarsz Galena Firma i czterech setek mieszkacw Nesme. Cay rozsdek starego

krasnoluda podpowiada mu, e powinien pozwoli im odej i uzna misj za wykonan. Wci powtarza sobie: Odwr si i ruszaj do tuneli. Nie wyda jednak tego rozkazu. Mijay minuty, a czarna masa maszerujcych ludzi skrya si za mg znad bagien. To mi si nie podoba powiedzia do otaczajcych go krasnoludw. To wszystko mi si nie podoba. Za bardzo wierzysz w spryt trolli zauway jeden z nich. Dagna nie mg zignorowa tego komentarza. Czy naprawd tak byo? Trasa dotychczasowej ucieczki i miejsca znalezienia uciekinierw kazay mu sdzi, i to puapka w kadym razie on zastawiby tak puapk, gdyby goni ludzi. Lecz by krasnoludem, weteranem wielu wojen, za przeciwnikami byy wielkie, gupie trolle, ktre nigdy nie byy zbyt dobrymi taktykami. Moe Galen Firth mia racj. Mimo to, wci pozostaway wtpliwoci. Chodmy za nimi przez jaki czas, dla mojego spokoju powiedzia swoim podkomendnym. Jeden zwiadowca na lewo, drugi na prawo. Pjdziemy za nimi, ale nie na tyle blisko, by ten durny Galen nas zauway. Kilka krasnoludw burkno co pod nosem, ale niezbyt gono. *** Nadchodz, krasnoludku powiedzia troll, paskudny nawet jak na trolla, do lecego pod nim, poturbowanego krasnoluda. Dokadnie tak, jak powiedziay drowy. Inny troll zachichota, co brzmiao tak, jakby grupa pijanych krasnoludw usiowaa sobie wyplu puca, po czym oba wychyliy gowy ponad botniste urwisko, usiujc dostrzec co przez poszarpane krzewy. Przycinity wielk stop Fender Stouthammer z trudem apa oddech, nie mwic ju o poruszeniu si. Nie by zakneblowany, lecz nie mg te wydawa innych odgosw ni ciche rzenie by to efekt umiejtnego posuenia si drowim ostrzem. Jednak Fender nie mg tak po prostu sobie lee. Sysza, jak drowy mwi trollom, i wkrtce zapi wszystkich uciekinierw i uparte

krasnoludy. Przez ostatnich kilka dni Fender lea, bezradnie przygldajc si, jak dwa mroczne elfy organizuj poruszenia oddziaw trolli i bagniakw. Ta sprytna parka przekonaa najwikszego i najpaskudniejszego trolla, dwugowego potwora imieniem Proffit, e ci gupi ludzie wejd wprost w jego puapk. I dlatego wanie kryli si w dugim wykopie niedaleko opuszczonego Nesme, na pnoc od maszerujcych na zachd ludzi. Po prawej przyczaili si ich sojusznicy podobne do drzew bagniaki. Przygniatajcy Fendera troll rozemia si jeszcze goniej i zacz podskakiwa. Kady skok wbija krasnoluda coraz gbiej w boto. Fender, przekonany, e zaraz zostanie zmiadony na mier, odruchowo chwyci odsonity korze i odtoczy si, podkadajc go na swoje miejsce. Kiedy noga trolla znw opada, opara si na nim. Ku wielkiej uldze Fendera, troll zdawa si niczego nie zauwaa korze ugina si tak samo, jak ciao krasnoluda. Nie witujc zbyt dugo swego zwycistwa, Fender nagi korze tak, by nadal pozosta pod stop trolla, po czym odtoczy si w drug stron i opad na czworaki. Wycofa si po cichu za lini rwnie rozproszonych stworw. Nadal jednak nie mia pojcia, jak zdoa std uciec. Bo nie zdoa to Fender Stouthammer musia przyzna przed samym sob. By zbyt poraniony, by mie na to choby cie nadziei. W takim razie drugie najlepsze wyjcie poruszy cicho ustami i przesun si ku najagodniej nachylonej czci zbocza, ku splotowi korzeni wznoszcych si a do wierzchoka, jakie osiem stp od botnistego dna. Westchnwszy gboko i poegnawszy si w duchu z rodzin i tymi wszystkimi przyjacimi, ktrych ju nigdy nie zobaczy, zacz pospiesznie si wspina, jedna rka za drug. Liczy na zaskoczenie i udao mu si to, kiedy wyczoga si z jamy i uciek stojcemu najbliej trollowi. Teraz jednak sysza za sob ich okrzyki i odgosy pogoni. Fender gna co si, ratujc nie tylko swoje ycie, ale i tych wszystkich ludzi, ktrzy niewiadomie pchali si wprost w puapk. Usiowa krzykiem ostrzec ich przed trollami, lecz rzecz jasna nie mg, dlatego rozpaczliwie macha rkami, kiedy kilku idcych na czele ludzi ruszyo w jego stron.

Nie musia si nawet odwraca, by wiedzie, e trolle go cigaj, gdy ludzie jak jeden m zbledli i zatrzymali si. Widzia, jak ich oczy rozszerzaj si z przeraenia. Widzia, e zaczynaj si cofa, odwracaj i uciekaj z penymi przeraenia okrzykami. Uciekajcie wyszepta. Uciekajcie jak najdalej. Poczu, jak co uderzyo go w plecy, odbierajc dech. Nie polecia jednak do przodu i wcale nie poczu blu. Kiedy spojrza na swoj pier, zrozumia, dlaczego wystawa z niej gruby, zaostrzony kawaek gazi. Och powiedzia. By to najprawdopodobniej najgoniejszy dwik, jaki mg wyda z przecitym gardem. A potem upad, niemal wolny, lecz rad, e wybra drugie najlepsze wyjcie. *** Gupie trolle, przekazay do Kaerlic palce Tosuna Armgo w tajemnym jzyku droww. Nie mona im nawet powierzy pilnowania rannego winia! Rwnie zniesmaczona Kaerlic powstrzymaa si od odpowiedzi i obserwowaa, co te wydarzy si dalej. Ludzie ju si wycofywali, biegnc na wschd. Ze swego punktu obserwacyjnego na pnocy pokiwaa gow z now nadziej, kiedy ludzie skrcili na poudnie, z dala od szarujcych trolli. Nie yje? spytaa, wskazujc na krasnoluda. W tej samej chwili Fender poruszy si. Uciekajcie pod oson drzew powiedziaa kapanka mrocznych elfw. W najbliszym zagajniku na jedno prawdziwe drzewo przypaday trzy bagniaki, przypominajce poskrcane, usche drzewa. Tam znajdziecie drewno, ktrym spalicie trolle! W odpowiedzi na szeroki umiech Kaerlic Tosun umiechn si rwnie szeroko: on take widzia, e za powykrcanymi konarami czai si mier. Jego warknicie odebrao jednak Kaerlic ca rado. Po kamienistym stoku na pnocnym wschodzie zbiega inny oddzia, szczkajc broni, wydajc wojenne okrzyki i wzywajc krasnoludzkich bogw Moradina, Clangeddina i Dumathoina.

A potem, co zadziwiajce, krasnoludy zaczy skandowa: Uciekajcie w nasz stron. My wemiemy was w obron!. Krzyczay to raz po raz, z kad chwil coraz goniej, kiedy wydawao si, e mieszkacy Nesme nie chc skrci na pnocny wschd. Dostrzegli bagniaki powiedziaa Kaerlic. Tosun rozemia si drwico i odpar: Czy ze wszystkich ras Torilu jest jaka rasa, ktra mniej nadaje si do zastawienia prostej puapki ni mierdzce trolle? Wszystkie rasy mniej pojtne od nich wyginy tysiclecia temu. I co teraz? Rozkoszuj si widowiskiem odpara kapanka. I cignij tego krasnoluda. Moe Pani Lolth udzieli mi mocy, abym utrzymaa go przy yciu, bymy mogli si zabawi, nim go w kocu zabijemy. *** Zwiadowcy Dagny znaleli idealn drog, aby stan na drodze pogoni. Krasnoludy zbiegay po zboczu, rozpdzajc si coraz bardziej. Minli z lewej uciekajcych mieszkacw Nesme, klnc soczycie tych kilku ludzi, ktrzy byli gotowi zawrci i doczy si do szary krasnoludw. Dagna poprowadzi swoich wojownikw wok ludzi tak, e kiedy starli si z trollami, impet ich szary nawet nie zmala. Przedzierali si przez pierwsze szeregi, walc mieczami, toporami i motami. Trolle, ktre jeszcze stay na nogach, odwrciy si, by walczy z nowym, bliszym wrogiem. W ten sposb, dziki wasnej taktyce, krasnoludy zostay niemal natychmiast otoczone. Nie wpadli jednak z tego powodu w rozpacz, dokadnie to zaplanowali. Powstrzymali pocig, dali mieszkacom Nesme czas na ucieczk. Wiedzieli, jaka bdzie cena. I zgodzili si na to z pieni bojow na ustach. aden z chopcw Dagny nie opuci tego pola. ***

Popatrz, z jak atwoci odwrcili uwag tych gupkw Proffita! zauwaya Kaerlic. Atakuj dwa tuziny, chocia tam ucieka znacznie wicej! Nie umkn odpar Tosun, ktry wspi si wyej ni Kaerlic i dyszcy ciko Fender, co dawao mu znacznie wiksze pole widzenia. Bagniaki ogarn ich od poudnia. Ludzie ju widz, e zostan dogonieni. Ich mczyni ju szykuj si do obrony. Kaerlic spojrzaa na towarzysza, lecz jej umiech sta si grymasem gniewu. Kapanka dostrzega wysoko nad gow Tosuna opadajce z zachodu na wschd linie ognia. Gdy ognisty pojazd przelatywa nad drowem, Kaerlic dostrzega jego ksztat. By to jaki wz, moe rydwan, cignity przez ogniste konie. Tosun rwnie spojrza do gry, podobnie jak wszyscy na polu walki. Rydwan spad na d, przelecia tu nad ludmi, z ktrych wielu rozpaszczyo si w przeraeniu na ziemi, lecz inni zaczli nagle si cieszy. Potem, tu obok ludzi eksplodoway kule ognia, buchajc pod niebo pomieniami. Bagniaki! krzykn Tosun. Na wschd od niego ludzie znw zaczli ucieka. *** Srebrnowosa lady Alustriel z Silverymoon trzymaa wodze swego magicznego rydwanu w jednej rce, drug za wykonaa seri gestw, przywoujc niewielk kul ognia. Skierowaa rydwan nad najwiksz ocala grup bagniakw i w przelocie cisna w nich swoim pociskiem. Ognista kula wybucha midzy nimi. Pomienie arocznie wgryzy si w podobn do kory skr potworw. Alustriel spojrzaa w d i zobaczya, e ludzie ruszyli biegiem, za pozostae bagniaki s zbyt zajte uciekaniem przed poncymi krewniakami, by kogokolwiek ciga. Jednak kiedy popatrzya na zachd, serce w niej zamaro. Bitwa bya ju niemal skoczona, trolle miay znaczn przewag nad krasnoludami. Tej nocy jej podziw dla klanu Battlehammer urs jeszcze bardziej,

nie tylko ze wzgldu na ten dowd odwagi, lecz take za wysanie wojownikw na poudnie w tak cikim okresie. Do Silverymoon dotary z Nesme wieci o poruszeniu na Trollowych Wrzosowiskach, dalsze informacje o przemarszu Oboulda Wiele Strza przyszy od Emerusa Warcrowna z Cytadeli Felbarr. Wiedziaa, e Mithrilowa Hala jest w wielkim niebezpieczestwie. Wiedziaa, e Pnoc zostaa opanowana przez krla orkw i hordy jego poddanych, a zachodni brzeg rzeki Surbrin zosta solidnie ufortyfikowany. Wiedziaa, e nie uczynia zbyt wiele, by co na to poradzi, lecz widzc zrozpaczonych, uciekajcych mieszkacw Nesme ucieszya si, e przynajmniej troch moga im pomc.

9.
ROZMOWY O CUDACH Wulfgar macha rkami, usiujc obrci si podczas spadania i znale si z dala od miejsca, w ktre spada kocio, gdzie lni gniewnie roztopiony metal, a trafione orki biegay z wyciem. Nie mg zmieni toru swego lotu, lecz mia to szczcie, e kiedy zacz spada, instynktownie odbi si od kota. Spad na grup niczego nie podejrzewajcych orkw, przygniatajc ich swoim ciarem. Upadek z wysokoci ponad dwudziestu stp zagodzili tylko czciowo i Wulfgar wraz z orkami uderzyli mocno o ziemi. W wielu miejscach czu palcy bl pewnie zama sobie niejedn ko jednak wiedzia, e nie ma czasu nawet mrugn. Wrzeszczc jak optany, barbarzyca podcign nogi i wsta, wymachujc dziko pici i motem, starajc si utrzyma wrogw z dala od siebie. Potykajc si, ruszy w stron korytarza, w ktrym Bruenor i pozostali przygotowali swj ostatni szaniec w wielkiej hali, lecz midzy nim a wejciem stao zbyt wielu orkw. Wszelkie nadzieje, e zdoa skorzysta z zamieszania wywoanego przez surwk i ciki kocio spezy na niczym; orki rzuciy si na niego ze wszystkich stron. Poczu uderzenie w rami, obrci si szybko, odamujc ostrze cienkiej wczni. Aegis-fang zakreli uk, trafiajc orka z boku na tyle mocno, by wpad na nastpnego, za obaj wpadli na trzeciego. Inna wcznia ugodzia Wulfgara w tyek, za jeden z orko w lecych na pododze ugryz go w kostk. Kopa i mci rkami, wywija motem i par do przodu, lecz opr narasta. Nie mogo mu si uda, nie mg mie nawet nadziei, e krasnoludy przyjd mu z pomoc. *** Z boku Wulfgara grupa orkw podkradaa si ostronie w stron drzwi, nie wiedzc, czy prowadz one do jakiego pomieszczenia, czy moe innego korytarza. Obawiajc si, e za nimi czaj si wrogowie, przywoay jednego z lodowych gigantw, proszc, aby si przez nie

przebi. Gigant z pocztku nie chcia, narzekajc, e nie dostanie si do czowieka, ktry spad, tego, ktry zabi jego przyjaci swoim motem. Lecz kiedy dostrzeg orki wskazujce w podekscytowaniu na drzwi, wielkolud zacisn usta i ruszy pdem, pochylajc si. Gigant uderzy ramieniem w drzwi, ktre nie byy drzwiami, sdzc, e wpadnie wraz z nimi do rodka. Tylko e tam nie byo adnego pomieszczenia. Drzwi byy z wosku, oparte o lit ska, nasczone olejem gromw. Faszywe drzwi pky, a wosk znikn w potnym wybuchu. Zatopione w nim skrawki metalu poleciay na wszystkie strony. Gigant cofn si chwiejnie na tym, co zostao z jego twarzy, malowa si wyraz cakowitego niedowierzania. Wielkolud rozoy rce i popatrzy na poszarpane ciao, zwisajce wszdzie strzpy ubrania i ciaa, ciekajc krew. Rozejrza si bezradnie wokoo i pad martwy. Wszystkie orki, ktre znalazy si w strefie raenia potykay si, krzyczay i umieray. *** Na wschodnim skraju wielkiej hali przerwano walk. Orki i krasnoludy odwrciy si, by spojrze na krwawe niwo, jakie zebray wybuchowe drzwi, przecinajc si przez lini orkw i dwch gigantw, ktrzy mieli akurat pecha tam si znale. Jeden wojownik wci jednak walczy. Wulfgar, zbyt zalepiony blem i gniewem, by sysze wybuch i krzyki, nabiera dopiero rozpdu, tukc zapamitale broni i warczc jak zwierz nie mia nawet do rozumu, by wymwi imi swego boga. Par naprzd chwiejnym krokiem, przedzierajc si przez szereg zaskoczonych orkw. Ledwo usysza nastpne gone uderzenie, cho nagy wstrzs niemal zbi go z ng. Tu obok niego upad wielki gaz, przygniatajc jednego orka i zmiatajc drugiego. Gdyby odwrci si, a jego zmysy nie byyby przytpione przez bl ciaa i duszy, rozpoznaby ten gaz. Tymczasem jednak par naprzd, nie odwracajc si. Wykorzystujc zaskoczenie, jakie sprawi wybuch drzwi, zdoa przedrze si ku

wojownikom Bruenora. Oddziay krasnoludw otworzyy si przed nim, ogarny go niczym ramiona matki i pocigny za sob w gb tunelu. Zaprowadcie go do kapanw powiedzia Bruenor, gdy wreszcie zdoa przyjrze si uwaniej swemu adoptowanemu synowi. Z ciaa barbarzycy wystaway uomki kilku strza i wczni, a byo to zaledwie kilka ran z wielu. Bruenor wiedzia, e Wulfgar prawdopodobnie ma jeszcze wicej obrae, ktrych nie zauway. Jednak krl .krasnoludw musia szybko odsun strach .o swe przybrane dziecko, gdy odwrt wanie wszed w faz, ktra wymagaa idealnej koordynacji. On i jego wojownicy walczyli zaarcie, lecz w tej samej chwili zaczli wycofywa si do wikszej komnaty, stopniowo zwierajc szeregi i wchodzc do tunelu. Ci na jego pocztku jeszcze trzymali szyk, lecz ci, ktrzy weszli gbiej rozrywali go i puszczali si biegiem, oczyszczajc korytarz dla nastpnych. W ukrytych pomieszczeniach inynierowie przygotowywali swoje mechanizmy korbowe. Bruenor sta na rodku rozcignitej linii cofajcych si wojownikw, twarz w twarz ze cigajcymi ich orkami. Tego dnia na jego toporze pojawio si wicej ni kilka dodatkowych szczerb. Z kadym krokiem do tyu wadca krasnoludw musia tumi gniew, e te paskudne bestie znalazy si w jego witych halach i przypomina sobie, e jeszcze przed zmierzchem je std wygoni. Kiedy wszyscy minli wyznaczon lini, Bruenor zakrzykn, doczajc swj gos do okrzykw tych, ktrzy przy nim stali. Inynierowie pocignli za swoje korby, dosownie zwalajc sufit korytarza w stron wielkiej hali. Dwa wielkie bloki zelizgny si, miadc pod sob orki, ktre miay pecha znale si akurat w tym miejscu, i odcinajc od rojcych si w pierwszej sali krasnoludw ponad tuzin kolejnych stworw, ktre si zapdziy w pogoni za przeciwnikiem. Rozwcieczone krasnoludy szybko si z nimi rozprawiy. Jednak rado Bruenora z udanego odwrotu i wiadomoci, e rany Wulfgara nie s zbyt cikie, trwaa krtko. Kilka chwil potem trasa ich odwrotu przecia si z drog krasnoludw wycofujcych si ze skalnej pki i troskliwie dwigajcych Catti-brie.

*** Ukryty w pomieszczeniu Regis przejecha pulchnymi domi po twarzy, jakby chcc zetrze z niej narastajcy strach. Czsto spoglda w stron wiata, wpadajcego przez starannie wywiercon dziur. Usysza wybuch i wiedzia, e to woskowe drzwi. Najwyraniej jeden z odamkw odbi si od czego mia nadziej, e bya to czaszka jakiego orka i przelecia przez skaln cian jego kryjwki, zaledwie o cal od twarzy biednego nizioka. Teraz czsto oglda si na drug, znacznie solidniejsz cian, w ktr wbia si metalowa kulka. Nizioek usiowa uspokoi oddech wiadom, i ostatni rzecz, na jak mg pozwoli, byo odkrycie przez orkw. Wiedzia, e dotary ju na pk, sysza ich warknicia i szuranie stp na kamieniach. Pi godzin poruszy cicho ustami. Tyle czasu miao upyn do kontrataku. Wiedzia, e powinien si troch przespa, lecz czu w pobliu zapach orkw i zwyczajnie nie mg odpry si na tyle, by trzyma oczy zamknite. *** Stojce wok Bruenora krasnoludy mogy wyczu niepewno czajc si w kadym wypowiadanym przez niego sowie. Czy bdzie toczy si dalej? spyta inynierw stojcych obok zmodyfikowanej wersji wyciskarki, cikiego walca, przeznaczonego do rozcierania o ciany orkw i im podobnych stworw. W przeciwiestwie do typowej klanowej wyciskarki, ktra bya zwykym kamiennym walcem z grub ram i drgami z tyu do popychania, nowe urzdzenie posiadao specyficzny charakter. Na przedzie wacego ton tarami umieszczono drewniane rzeby, przedstawiajce dziki bojowe dosiadane przez krasnoludy, dzieo Pikela Bouldershouldera. Pod nimi znajdowa si metalowy fartuch, rozszerzajcy si niczym dzib statku. owca orkw, jak nazwa go Nanfoodle, mia wbi si w szeregi wrogw niczym ostrze wczni, rozpychajc ich na boki. Cao osadzona bya na dobrze naoliwionych metalowych koach ustawionych w cienk, ostr krawd tak, by przecina si przez ciaa,

ktre przeoczy owca. Zamontowano przy nim uchwyty dla dwudziestu krasnoludw, a na dodatek Nanfoodle osadzi figury niedwiedzi na obrczach w taki sposb, by wydawao si, e szeciu krasnoludzkich wojownikw szaruje, przeskakujc nad sob ruchem obrotowym. Na pewno kiedy go powstrzymaj tumaczy. Sdz, e bdzie to raczej stos trupw ni jakikolwiek skoncentrowany wysiek. Kiedy krasnoludy go rozpdz, potrzeba bdzie tuzina gigantw, by go zatrzyma! Bruenor pokiwa gow i poszed dalej, przygldajc si urzdzeniu z kadej moliwej strony. Wiedzia, e musi i dalej. Musia wszystko obserwowa i myle o obecnych kopotach. Dwjka jego dzieci bya ranna. *** Wulfgar, krzywic si co chwila, zdoa zarzuci na ramiona swj paszcz z wilczej skry i cofn praw rk do tyu na tyle, by si nim owin, osaniajc mithrilow kolczug. Co ty robisz? spytaa Delly Curtie, wracajc do pokoju po tym, jak pooya Colson spa. Wulfgar spojrza na ni, jakby odpowied bya oczywista. Cordio mwi, e nie moesz dzi wrci przypomniaa mu Delly. Jeste zbyt saby. Wulfgar pokrci gow i zatrzasn zapink paszcza. Nim skoczy, kobieta ju bya u jego boku, chwytajc go za rami. Nie id bagaa. Wulfgar popatrzy na ni z niedowierzaniem. W Mithrilowej Hali s orki. Moemy si nie utrzyma. Pozwl, by Bruenor je wygna. Albo lepiej, wzmocnijmy przed nimi ciany i zostawmy im puste komnaty. Wyraz twarzy Wulfgara nie zmieni si. Moemy dotrze tunelami do Felbarr cigna Delly. Cay klan. Powitaj ich tam z otwartymi rkami. Syszaam, jak Jackonray Broadbelt mwi to ludziom wygnanym z pnocy. Moe wielu z nich bdzie na tyle mdrych, by tam si uda

przyzna barbarzyca. Nikt nie zamierza zosta tam na stae. Wszyscy chc i do Silverymoon, Everlund i Sundabaru. Bye kiedy w Silverymoon? Raz. Czy jest tak pikne, jak mwi? spytaa, a bysk w oczach zdradza jej najwiksze pragnienie. Na ten widok bkitne oczy Wulfgara rozszerzyy si. Odwiedzimy je obieca, cho jako wyczuwa, e nie jest to dokadnie to, o co chodzio Delly, i moe nie wystarczy, by j uspokoi. Co ty mwisz? spyta ostro. Delly cofna si, zaskoczona takim zachowaniem. Po prostu chc je zobaczy, to wszystko powiedziaa, spuszczajc wzrok. Czy co si stao? W halach s orki. Sam tak powiedziae. A gdyby ich nie byo, czy nadal chciaaby odwiedzi Silverymoon albo Sundabar? Delly kopna kamyk. Jej obecne zmieszanie tak bardzo nie pasowao do jej charakteru, e Wulfgar poczu, jak je mu si woski na karku. Jakie ycie moe prowadzi dziecko, ktre widzi tylko swoich rodzicw i krasnoludy? omielia si wreszcie zapyta. Oczy Wulfgara bysny. Catti-brie tak si wychowywaa. Delly podniosa gow. Jej min trudno byo uzna za zachwycon. Nie mam czasu, by teraz o tym dyskutowa powiedzia. Ustawiaj wyciskark na stanowisku, a ja stan na swoim miejscu w szeregu. Cordio mwi, e nie powiniene i. Cordio to kapan, ktry zawsze woli by ostrony, kiedy chodzi o tych, ktrymi si opiekuje. Jest krasnoludem i chce, aby na grze byli wszyscy, ktrzy s w stanie zabija orki odpara Delly, a Wulfgar umiechn si. Zrozumia, e gdyby nie Colson, Delly poszaby do walki u jego boku. A moe nie, pomyla, przygldajc si uwanie, dostrzegajc jaki grymas ukryty pod niemal obojtnym wyrazem twarzy. Od chwili, gdy zacza si walka, prawie jej nie widzia, rozdzielili si na drodze

wiodcej z Doliny Lodowego Wichru do Mithrilowej Hali. Dopiero wtedy zrozumia, jak bardzo jest tu samotna, midzy krasnoludami zbyt zajtymi, by zwrci na ni uwag. Kiedy to si skoczy, odwiedzimy Silverymoon. I Sundabar zaproponowa. Delly patrzya w ziemi, lecz kiwna leciutko gow. Wulfgar znw si skrzywi i chodzio tu o co wicej, ni tylko fizyczny bl. Wierzy w to, co mwi, i nie mia czasu na gupie sprzeczki. Podszed i schyli si nisko, by j pocaowa, ale Delly nadstawia tylko policzek. Jednak gdy znalaz si przy drzwiach, Wulfgar, syn Beornegara, syn Bruenora, bohater Mithrilowej Hali, wyrzuci z gowy Delly i jej troski. *** Przebilimy si do hali! skrzekna Tsinka. Obould spojrza na ni z krzywym umieszkiem. Zauway, i szamanka zapomniaa ju, jak mona mwi bez podnoszenia gosu o kilka oktaw. Wok nich orki radoway si i podskakiway, wymachujc gronie piciami. Wielka sala naleaa do nich, podobnie jak szereg pomieszcze na pnoc i na poudnie od niej. Wschodni korytarz by zawalony kamiennymi blokami, lecz skoro udao im si przedrze przez synne Zachodnie Wrota Mithrilowej Hali, to czy prowizoryczne bariery mogy stanowi jakkolwiek wiksz przeszkod? Obok nich maszeroway szeregi orkw, wynoszcych z Mithrilowej Hali swoich padych kamratw, by cisn ich na ogromny stos do spalenia. Szereg ten zdawa si nie mie koca: w cigu trwajcej kilka minut walki w sali, z powodu mierciononego deszczu z gry i zaartej obrony krasnoludw zgino ponad trzystu orkw. Puapki, takie jak ta niszczycielska eksplozja, ktrej przyczyny Obould jeszcze nie odkry, zabray ponad dwudziestu. Jakie jeszcze sztuczki kry w zanadrzu Bruenor? Czy caa ta cz Mithrilowej Hali miaa wybuchn, niczym tamta skalna pka nad pnocnym klifem? Czy udao im si zabi w walce choby jednego krasnoluda? Obould by pewien, e powalili przynajmniej kilku, lecz odwrt brodaczy by tak skoordynowany, i nie zostawili nawet cia.

Stojca obok Tsinka paplaa co swoim wysokim gosem, relacjonujc wydarzenia w bohaterskim stylu. Opowiadaa o chwale Gruumsha i rychym wyparciu klanu Battlehammer z ich odwiecznej siedziby. Stojce obok orki krzyczay z rwn radoci i entuzjazmem. Obould mia ochot udusi szamank. Przez t obdn rado przebi si gos Gerti Orelsdottr, najwyraniej niezbyt zadowolonej z rozwoju wydarze. Zgino czterech gigantw, dwaj inni byli ciko ranni, a Gerti nigdy nie przyjmowaa spokojnie mierci ktrego ze swoich pobratymcw. Cho Oboulda nuyy lamenty gigantki, Obould wiedzia, e jeli zamierza wej gbiej, a nawet utrzyma pozycj nad Surbrin, bdzie potrzebowa jej wsparcia. Cho bardzo mu si to nie podobao, Obould musia przyzna, e obecna wizja jego krlestwa nie istniaa bez Gerti Orelsdottr. Krl orkw spojrza na Tsink. Czy moga choby przewidzie, co ich czeka? Czy zrozumie, i nie mog traci setek orkw przy zdobywaniu kadej sali? A jeli nawet zdoaj tak ogromnym kosztem wyprze Battlehammerw, to czy Cytadele Felbarr i Adbar oraz miasta Silverymoon i Everlund nie zechc jej odzyska? Gruumsh! Gruumsh! Gruumsh! zacza zawodzi Tsinka. Stojce w pobliu orki podchwyciy zapiew i zaczy rycze ile si w pucach: Gruumsh! Gruumsh! Gruumsh! *** Dwik wpada przez dziur, odbija si od kamiennych cian, wypeniajc ca przestrze i bombardujc uszy biednego Regisa. Wydawao mu si, e caa orcza rasa siedzi mu na ramionach i wrzeszczy tryumfalnie. Nizioek skuli si odruchowo i zasoni rkami uszy. Mimo to haas zdawa si wci narasta, gdy orki zaczy tupa, tak e wkrtce wielka sala zadraa w posadach. Regis skuli si jeszcze bardziej, usiujc wyrzuci to z gowy. Niemal spodziewa si, e Gruumsh wejdzie do sali i wycignie go std. Szczka dygotaa mu tak mocno, e a bolay go zby, a uszy pulsoway. Gruumsh! Gruumsh! Gruumsh! Ku swemu przeraeniu Regis zorientowa si, e wrzeszczy, by zaguszy ten straszny dwik. Jego reakcja okazaa si nadzwyczaj

szczliwa dla obrocw Mithrilowej Hali, gdy nizioek, by zatka sobie usta, oderwa rce od uszu. Uczyni to w sam por, by usysze inny dwik, przebijajcy si przez woanie. W gbi kompleksu gray krasnoludzkie rogi. Mina duga chwila, nim Regis je usysza, i nastpna, by rozpozna sygna. Chwyci obiema rkami dwigni i przesun j, uruchamiajc korb. Policzy do dwch, po czym przesun z powrotem. Przez te dwie sekundy lina rozwijaa si, przesuwaa pod sufitem pomieszczenia i wewntrz wiszcych pod sufitem metalowych rur. Podobne do parasola urzdzenie zamontowane w wielkiej sali opado, po czym zatrzymao si gwatownie, gdy Regis ponownie pocign za dwigni. Wstrzs zerwa zawiasy podtrzymujce rne warstwy misowatego zbiornika, odwracajc je jedno po drugim, podczas gdy caa konstrukcja pod wpywem szarpnicia zacza si obraca. Wypady z niej ceramiczne kulki, potoczyy po wyznaczonych ciekach, zakoczonych prowadzcymi ku grze zawijasami o rnym kcie nachylenia. Dziki ruchowi obrotowemu i rnym ktom nachylenia, kulki wystrzeliy z urzdzenia w starannie obliczony sposb tak, by bombardowanie objo jak najwikszy teren. Kad z kulek napeniono jednym z dwch eliksirw. Jedne kryy w sobie ostre kawaki metalu zanurzone w oleju gromw, za drugie lotny pyn, eksplodujcy w kontakcie z powietrzem. Na tum orkw spad deszcz szrapneli i malekich, ognistych kul. Okrzyki Gruumsh! zmieniy si w stumione sieknicia, gdy kawaki metalu dziurawiy puca. Wkrtce potem rozlegy si wrzaski blu, kiedy pomienie dotary do kolejnych stworw. *** Tysic rannych i kilku zabitych tak Ivan Bouldershoulder i Nanfoodle przedstawili Bruenorowi i pozostaym efekty dziaania wynalazku. Tego wanie chcia Bruenor. Krasnoludy z klanu Battlehammer znay orkw na tyle dobrze, i wiedziay, jak wielkie zamieszanie i przeraenie udao im si wywoa. W gbi kompleksu przesunito wielkie dwignie,

uruchamiajc przeciwwagi umocowane do blokw, ktrymi zablokowano tunele wiodce do Hali. W gbi krasnoludzkiej linii nastpiy pierwsze poruszenia. Opuciwszy ramiona, krasnoludy stkay i pchay wielki wyciskacz, usiujc go rozpdzi. Ich dziaania day lepszy efekt, kiedy pojawi si midzy nimi Wulfgar, zajmujc swoje miejsce przy drku, specjalnie dla niego umieszczonym wyej. Ruszaj, ruszaj, ruszaj! wrzeszczeli dowdcy do pierwszej linii krasnoludw, kiedy wyciskacz z dudnieniem potoczy si naprzd. Przed nim ustawia si doborowa jazda na dzikach bojowych i ruszya przez sal, kiedy tylko ogromne bloki skalne zaczy si podnosi. Stojcy z boku Pikel Bouldershoulder poruszy palcami swojej jedynej rki, przywoujc mg, ktra zdawaa si wznosi z kadego kamienia, zasaniajc koniec korytarza i okolice wielkiej sali. Za blokami panowa kompletny chaos; tuziny niewielkich ognisk kazay orkom biega w rne strony. Pozostali miotali si dziko w blu i strachu. Niektrzy dostrzegli jednak nadchodzc szar i krzyknli, by zaj pozycje obronne. Krasnoludy na dzikach bojowych wezwali Moradina i pognali swoje wierzchowce. I nagle, niemal u wylotu korytarza zatrzymali si, cignli cugle, po czym jak jeden m zawrcili, kryjc si w niewielkich salach, znajdujcych si wzdu korytarza. Orki, stojce najbliej korytarza, wci widziay szarujc jazd, a przynajmniej wydawao im si, e szara trwa, gdy nie potrafili odrni prawdziwych dzikw i rzeb poruszajcych si przed wyciskaczem. Dlatego nastawili wcznie i ustawili si w zwartym szyku, by stawi czoa atakowi... ...i zostali przegnani przez rozpdzon krasnoludzk machin. Wulfgar i krasnoludy wpady do sali, koszc orki i odrzucajc je na boki. Za nimi nacieraa jazda, koszc zaciekle przeciwnika, zwaszcza tych, ktrzy nie mieli na tyle dugich wczni, by przeciwstawi si szary. Gdy odwaniki uniosy inne blokujce kamienie, Bruenor wraz z pozostaymi krasnoludami wypadli na skalne pki, zgodnie z oczekiwaniami natykajc si raczej na orki zaskoczone ni gotowe do walki. Bruenor, Pwent i jego Pogromcy opanowali gwn pk. Spychali

orki samym impetem natarcia. Balkon zosta opanowany w cigu kilku minut, lecz Pwent i jego chopcy byli dobrze przygotowani na tak ewentualno. Niektrzy Pogromcy wyszli na pk z zaoonymi uprzami, przypici linami do odwanikw. Gdy tylko na pce zrobio si luniej, linowi, jak nazwa ich Pwent, po prostu zeskoczyli, a odwaniki spowolniy ich upadek. Ale nie za bardzo. W kocu chcieli zrobi wraenie. Pozostali Pogromcy zelizgnli si po linach, by wczy si do walki na dole. Bruenor postpi podobnie, zostawiajc pki uzbrojonym w kusze strzelcom, wybiegajcym z mniejszych tuneli. Na pocztku liczyo si zaskoczenie, a Bruenor i jego chopcy byli zdecydowani wykorzysta je do samego koca. Coraz wicej krasnoludw zbiegao z gry, poszerzajc lini walczcych. Kusznicy starannie wyszukiwali swoje cele z tyu, przy wyjciu ku Dolinie Stranika, zwaszcza orkw wydajcych rozkazy. Wdz! krzykn jeden z nich, wskazujc na orka wyszego od swoich towarzyszy. Prawdopodobnie sta na jakim kamieniu, by stamtd lepiej kierowa walk. Dwudziestu strzelcw wycelowao w niego kusze i na komend zwolnio spusty. Pechowy wdz, wykrzykujcy rozkaz do odwrotu, zosta nagle uciszony... uciszony i zmasakrowany dwudziestoma betami, z ktrych cz zawieraa olej gromw. Stojce w pobliu orki wrzasny i ucieky. Gdy Bruenor, Wulfgar i inni wojownicy przedzierali si przez sal, z korytarza wyszy najwaniejsze krasnoludy. Inynierowie nieli cikie, metalowe pyty, ktre atwo mona byo zoy w sak puapk o zwajcych si cianach, ktr zamierzali postawi w pobliu wywaonych drzwi. Byy one najeone grotami wczni i poznaczone mas machikuw; gdyby orki zdecydoway si na kontratak, drogo by je kosztowa. Mimo to naleao je postawi jak najszybciej i z doskonaym wyczuciem czasu. Pierwsze sztuki, najdalej od wyjcia na Dolin Stranika, ustawiono zaraz za pierwszym szeregiem walczcych. Gdyby orki szybko zorganizoway kontrszar, moe nawet ze wsparciem gigantw, krasnoludy zaskoczone przed tym metalowym murem

znalazyby si w naprawd aosnym pooeniu. Tak si jednak nie stao. Odwrt orkw by pen paniki ucieczk: wszyscy, ktrzy jeszcze yli, uciekali z Mithrilowej Hali, natychmiast oddajc pole. W cigu kilku minut pooono tuziny orkw, a pierwsza sala z powrotem znalaza si w rkach Bruenora. *** Zawr ich! Zawr! bagaa Oboulda Tsinka. Szybko! Atakuj! Nim brodacze si umocni! Twoje orki musz i pierwsze dodaa Gerti Orelsdottr, gdy nie palia si do wysyania swoich gigantw w miejsce pene sprytnych puapek i bronione przez krasnoludy. Obould sta przed zniszczonymi wrotami Mithrilowej Hali i patrzy, jak speniaj si jego najgorsze koszmary. Krasnoludy w swoich tunelach szepn do siebie, krcc gow. Tsinka wci namawiaa go do ataku, a on niemal jej posucha. Wraz ze strugami orczej krwi spyway jego sny o wasnym krlestwie. Krl orkw rozumia, e moe kontratakowa, e sama ich liczba pozwoli odzyska pierwsz sal. Przypuszcza nawet, e krasnoludy s na to przygotowane i znw wycofaj si w swj zorganizowany sposb. Podobnie jak podczas pierwszego ataku, na kadego zabitego krasnoluda zginie dwudziestu orkw. Spojrza w bok i zobaczy duy, jeszcze tlcy si, stos cia polegych w czasie pierwszego ataku. Tsinka krzyczaa jeszcze. Krl orkw pokrci gow. Utworzy szyk obronny! krzycza do swoich wodzw. Zbudujcie murki z kamieni i ukryjcie si za nimi. Jak brodacze wyjd, wyrnijcie ich! Wielu dowdcw byo zaskoczonych takimi rozkazami, lecz aden nie by na tyle odwany, by kwestionowa sowa krla Oboulda Wiele Strza. Zreszt i tak niewielu z nich chciao na powrt atakowa krasnoludzkie tunele. Co ty wyprawiasz?! skrzeczaa Tsinka. Zabij ich! Wejd do Hali i wybij wszystkich! Gruumsh chce...

Urwaa nagle, gdy do Oboulda zacisna si wok jej garda. Krl unis j jedn rk i przysun bardzo blisko wykrzywionej twarzy. Mczy mnie Tsinka przekazujca wol Gruumsha. Mwisz, e to ja jestem Gruumshem. Nie wracamy do Mithrilowej Hali! Spojrza na Gerti i pozostaych, spogldajcych na niego z powtpiewaniem. Zamknijcie wrota! rozkaza. Zamknijcie tych mierdzcych brodaczy w ich mierdzcych norach. Niech tam siedz! Odwrci si do Tsinki. Nie bd dla twojej zabawy rzuca orkw na krasnoludzkie wcznie. Mithrilowa Hala to tylko niedogodno, nic wicej... jeli uznamy, e tak trzeba. Krl Bruenor wkrtce straci na znaczeniu; krasnolud zamknity w norze, ktry nawet nie moe mnie zaatakowa. Usta Tsinki poruszay si, usiowaa co powiedzie, lecz Obould nieco zacisn pi, zamieniajc to w cikie dyszenie. S lepsze sposoby zapewni j. Rzuci szamank na ziemi i pochyli si nad ni. Jeli chcesz y na tyle dugo, by je zobaczy, starannie dobieraj sowa i ton ostrzeg, po czym odwrci si na picie i odszed.

CZ DRUGA
KRASNOLUDZKIE AMBICJE Z wysokiej skalnej pki na wschd od Doliny Stranika obserwowaem, jak giganci buduj swj wielki taran. Widziaem, jak orki wicz walk w szyku i nage szare. Syszaem obrzydliwy miech, woanie o krasnoludzk krew i krasnoludzkie gowy, straszne woania bitewnego szau. Z tej samej polki widziaem, jak wielki taran jest cignity przez szereg gigantw, rozpdzony, by uderzy w podstaw skay, na ktrej staem, w metalowe wrota Mithrilowej Hali. Ziemia pod moimi stopami zadraa. Odgos uderzenia wibrowa w powietrzu. Cofnli go i znw rozhutali. A potem rozlegy si okrzyki tryumfu i zacza dzika szara. Staem na pce obok Innovindil i wiedziaem, e pod moimi stopami przyjaciele i krewni Bruenora, walcz o swoj ojczyzn i swoje ycie. A ja nie mogem nic uczyni. W tej strasznej chwili zrozumiaem, e powinienem tam by wraz z nimi, zabija orki, dopki sam nie zostan zabity. Wtedy pojem, e decyzje, podjte w przecigu ostatnich dekadni, podejmowane w gniewie i strachu zdradziy zaufanie, jakie Bruenor i ja ywilimy wobec siebie. Wkrtce potem zbyt szybko! w jaskiniach zrobio si cicho. Walka bya skoczona. Ku memu przeraeniu widziaem, e orki zwyciyy, e zajy przyczek, wewntrz Mithrilowej Hali. Wygnay krasnoludy z wejcia. Nieco pocieszaa mnie wiadomo, e gwne siy orkw wci stay przed wrotami, pracujc w Dolinie Stranika. Niewielu gigantw weszo do rodka. Klan Bruenora nie zosta pokonany; prawdopodobnie oddali ten teren, by wycofa si w miejsca, gdzie mona si atwiej broni. Jednak ta iskierka nadziei nie zmya mojego poczucia winy. W gbi serca wiedziaem, e powinienem powrci do Mithrilowej Hali, stan

obok krasnoludw, ktrzy tak dugo traktowali mnie jak swego. Innovindil nie bdzie chciaa o tym sysze. Przypomniaa mi, e nigdy nie uciekaem przed bitw w obronie Mithrilowej Hali. Dziki mojej decyzji nie y syn Oboulda, wiele orkw wrcio do swoich jaski w grach Grzbietu wiata dziki moim naszym, Innovindil, Tarathiela i moim dziaaniom na pnocy. Trudno pogodzi si z myl, e nie mona wygra kadej bitwy dla kadego przyjaciela. Trudno jest zrozumie i przyj swoje ograniczenia, a wraz z nimi wiadomo, e cho starasz si jak moesz, czsto jest to za mao. I oto w tej wanie chwili, stojc na stoku gry i obserwujc walk, w chwili, kiedy wszystko wygldao jak najgorzej, ja zaczem godzi si ze mierci Bruenora i pozostaych. Och, rana w moim sercu si nie zagoia. I nigdy si nie zagoi. Wiem o tym i akceptuj. Lecz wtedy wanie opucio mnie to poczucie winy towarzyszce upadkowi przyjaciela, winy, e nie mogem mu pomc albo chocia trzyma za rk w ostatnich chwilach ycia. Wikszo z nas dowiadczya w swoim yciu jakiej straty. Dla elfa, ksiycowego czy drowa, dzikiego czy avariela, ktrzy ogldaj cae stulecia, to nie do uniknicia rodzic, przyjaciel, brat, ukochany, a nawet dziecko. Gboki bl jest czsto nieuniknion czci wiadomego ycia. Jake znacznie mniej znona by bya, gdybymy czyli j z poczuciem winy. Wina. To uczucie najatwiejsze do przywoania i najbardziej podstpne. Jest zakorzenione w samolubstwie jednostki, cho w przypadku dobrych znajduje rdo w cierpieniu innych. Teraz rozumiem lepiej ni wczeniej, e wina nie jest napdem odpowiedzialnoci. Jeli bdziemy dziaa susznie ze strachu przed tym, jak si bdziemy czuli, jeli tego nie zrobimy, to nie do koca rozdzielilimy pojcia dobra i za. Istnieje bowiem pewien wyszy poziom, pojcie wsplnoty, przyjani i lojalnoci. Nie chciaem stawa po stronie Bruenora ani ktregokolwiek z przyjaci tylko po to, by zadouczyni poczuciu winy. Zrobiem to, gdy w tym i wzajemnej przyjani jestemy silniejsi i lepsi. Nasze ycia staj si znacznie wicej warte.

Dowiedziaem si o tym tego strasznego dnia, stojc na zimnej skale i obserwujc, jak potwory przebijaj si przez drzwi do miejsca, ktre od dawna byo moim domem. Tskni za Bruenorem, Wulfgarem, Regisem i Catti-brie. Moje serce krwawi, wyrywa si do nich w kadej chwili kadego dnia. Lecz przyjm strat i nie bd dwiga adnej osobistej winy za to, poza uczuciem pustki. Nie odwrciem si od moich przyjaci w chwili straty, cho nie mogem by przy nich tak blisko, jak bardzo bym chcia. Kiedy staem po drugiej stronie przepaci w chwili upadku wiey Withergroo, gdy Bruenor spada, daem mu wszystko, co mogem: moj mio i moje serce. A teraz musz i dalej, z Innovindil u boku, i toczy walk z naszym wsplnym wrogiem. Bdziemy walczy za Mithrilow Hal, za Bruenora, Wulfgara, Regisa, Catti-brie, Tarathiela, i wszystkich pozostaych. Bdziemy walczy z potworn plag Oboulda i jego zymi poplecznikami. W kocu daem swoim przyjacioom mio i serce. Teraz ofiaruj im swoj przyja i determinacj, by y tak, jakby krl krasnoludw cay czas na mnie patrzy, z pochylon gow, sceptycznie odnoszcego si do takiego czy innego mojego posunicia. Gupi elf bdzie czsto mawia, spogldajc na mnie z hal Moradina. A ja usysz go, i wszystkich innych, gdy bd ze mn zawsze, jako cz Drizzta DoUrdena. A kiedy to zrozumiaem, okazao si, e trzymam si ich coraz mocniej. Spogldam w gr, ku tym wyobraonym halom Moradina, i umiecham si, nasuchujc mamrotanego narzekania starego przyjaciela. Drizzt DoUrden

10.
NIEOCZEKIWANY ZWROT Usysza dwik rogu, rozlegajcy si gdzie w zakamarkach jego umysu, a ziemia pod nim zacza si trz. Wyrwany ze nienia, podobnego do snu stanu, w ktry potrafi zapada elfy, Drizzt gwatownie otworzy lawendowe oczy. Poderwa si na nogi, a donie odruchowo signy ku przypitym do pasa sejmitarom. Zza gazu, ktry osania ich obozowisko przed wiatrem, wybiega w popiechu Innovindil. Gra pod ich stopami trzsa si. Zmierzch tupa i parska. Krasnoludy? spytaa Innovindil. Miejmy nadziej odpar Drizzt, cho nie chcia wyobraa sobie, jak piekielne zniszczenia moe to poruszenie spowodowa w klanie Battlehammer, jeli wywoay je orki. Zbiegli jak najszybciej po skalistym zboczu. adna inna rasa nie moga dorwna w szybkoci i utrzymaniu rwnowagi elfom mrocznemu i ksiycowemu. Biegli rami w rami, przeskakiwali gazy i przeciskali przez wskie szczeliny. Razem pokonywali naturalne przeszkody; Drizzt podnosi Innovindil, ona z kolei wycigaa ku niemu rk. Zbiegli, pomagajc sobie przy kadym kroku. Dotarli do gadkiego, agodnie pochylonego zbocza, ktre koczyo si ostrym urwiskiem; zamiast jednak zwolni w miar zbliania si do klifu, pochylili gowy i przyspieszyli jeszcze bardziej. U podstawy zbocza, nad urwiskiem, roso niewielkie drzewo, na ktre wbiegli jedno za drugim. Drizzt skoczy i przekrci w locie, ukadajc ciao poziomo. Chwyci drzewo wycignitymi domi i obrci si wok niego, wykorzystujc swoj si, by skrci w bok. Tak samo zrobia Innovindil. Pobiegli wzdu krawdzi i wkrtce dotarli na miejsce, skd obserwowali wejcie Oboulda do Mithrilowej Hali wysoki, paski gaz na zachodnim wystpie. Mogli std obserwowa wiksz cz doliny, z wyjtkiem terenu tu przy wielkich wrotach. Wkrtce potem usyszeli dobiegajce z dou krzyki. Serce Drizzta zabio szybciej, gdy pozna, e wrzeszcz wycznie orki.

Kiedy dobiegali do gazu, orki wybiegay zza poamanych wrt, wpadajc do Doliny Stranika. Jedni byli ranni, niektrzy ponli w zapadajcych ciemnociach wygldali jak migoczce, pomaraczowe pomyki. Krasnoludy zaatakoway zauwaya elfka. Donie drowa signy do sejmitarw. Drizzt ju mia zbiec na d, gdy Innovindil zapaa go za rami. Tak jak ty powstrzymae mnie, kiedy zabito Tarathiela wyjania, kiedy spojrza na ni. Nie moemy tam niczego uczyni. Spogldajc w d, Drizzt musia przyzna jej racj. Wok wrt wida byo morze orczych wojownikw, krzyczcych i wymachujcych broni, z ktrych jedni biegli ku jaskiniom, a inni przeciwnie. W tym morzu wyrniali si, niczym maszty armady, giganci, zbliajc si ostronie. Z hali dobiega bitewny zgiek: kakofonia okrzykw i jkw, szczk metalu i oskot kamieni. Z wntrza wybieg jaki gigant, rozpraszajc orki przed sob. Stojcy na kamieniu Drizzt unis pi w znaku zwycistwa, gdy szybko si okazao, e to krasnoludy wygrywaj, a poddani Oboulda s wypdzani z Mithrilowej Hali. Uciekaj! krzykna Innovindil. Odwrci si i zobaczy, e odbiega daleko na bok, a nawet zesza z kamienia, by mie lepszy widok. Krasnoludy odzyskay wrota! Drizzt znw unis pi i po cichu pogratulowa krewnym krla Bruenora. Wiele razy widzia ich zapa na zimnych i surowych terenach Doliny Lodowego Wichru i podczas walki z jego pobratymcami z Menzoberranzan. Teraz, kiedy nad tym pomyla, zrozumia, e nie powinien by zaskoczony tak nagym obrotem spraw. Mimo to nawet on wzdryga si na myl, e armia tak wielka jak Oboulda zostaa odegnana tak atwo. Chwil potem Innovindil stana obok niego, kiedy walka na dole nieco przycicha. Obja jego rami i opara si o niego. Wyglda na to, e krl orkw nie doceni siy krewniakw Bruenora zauwaya. Dziwi si, e postanowili walczy z orkami w taki sposb przyzna Drizzt. Dalej pooone tunele s wsze i atwiej mona je utrzyma. Nie chc w nich orczego smrodu. Drizzt tylko si umiechn.

Trwali tak przez duszy czas, a kiedy zapada noc, stali nadal na paskim gazie, ciekawi, co zrobi orki w odpowiedzi na uderzenie krasnoludw. Kiedy kilka godzin pniej pierwsze promienie soca pady zza ich plecw i owietliy dolin, z zaskoczeniem dostrzegli, e orki cofny si spod wrt i wcale nie kwapiy si, by si do nich na powrt zbliy. Wszystko wskazywao na to, e orki i giganci sami zajmuj pozycje obronne. Elfy przyglday si ze zdziwieniem, jak jedne grupy orkw zwo cikie gazy i ustawiaj je obok innych grup, ktre szybko budoway z nich mury. Od czasu do czasu jaki gigant podnosi jeden z nich, rycza co obelywego i ciska nim w stron wrt. Bya to jednak caa ich odpowied. Widziaa kiedy, by orki tak szybko odday pole, z wyjtkiem panicznej ucieczki? spyta Drizzt, tak samo siebie, jak i swoj towarzyszk. Bkitne oczy Innovindil zwziy si. Przygldaa si uwanie dolinie, szukajc jakiej wskazwki, e co kryje si za takim niekonwencjonalnym zachowaniem tych brutalnych i agresywnych stworze. Moga jednak tylko powiedzie, e orki nie szykuj si do nastpnej szary ani nie uciekaj, jak to si czsto zdarzao. One si okopyway. *** Delly Curtie podkrada si do lekko uchylonych drzwi. Buty trzymaa w rku, nie chciaa, aby ich szuranie j zdradzio. Przykucna, zajrzaa, i nie bya zaskoczona, lecz z pewnoci rozczarowana, widzc Wulfgara siedzcego na skraju ka i nachylajcego si nad Catti-brie. Odparlimy ich powiedzia. Mam nadziej, e wicej zgino ni ucieko odpara wci sabym gosem. Co prawda musiaa kilka razy przerywa, by wypowiedzie to zdanie, lecz wida byo, e jej stan si systematycznie poprawia. Kiedy zniesiono j z pki, kapani obawiali si, i jej rany mog okaza si miertelne; teraz musieli czyni wszystko, co w ich mocy, aby zatrzyma kobiet w ku, z dala od walki.

Zatukem kilku dla ciebie uspokoi j Wulfgar. Delly nie widziaa twarzy mczyzny, lecz bya pewna, e umiech na twarzy Catti-brie by odzwierciedleniem jego. Pewno. Delly chciaa wbiec do rodka i da jej po twarzy. To byo takie proste: adna buzia, adny umiech, bysk w niebieskich oczkach, nawet teraz, kiedy bya ranna... to wszystko dranio kobiet z Luskan. Znw mwisz jak krasnolud, kochana? szepna pod nosem. W trudnych chwilach akcent Catti-brie pasowa raczej do tuneli Mithrilowej Hali ni do poprawnego jzyka, jakim si zwykle posugiwaa. W rezultacie Catti-brie mwia podobnie jak Delly. Kobieta pokrcia gow nad wasn zoliwoci i usiowaa si jej pozby. Wulfgar powiedzia co, czego nie usyszaa. Zacz si mia, a z nim Catti-brie. Kiedy Delly i Wulfgar miali si razem w ten sposb? I czy w ogle? Odpacimy im powiedzia Wulfgar, a Catti-brie kiwna gow i znw si umiechna. Mwi si o wypadzie przez wschodni bram, ku Surbrin. Nasi wrogowie skupili siy na zachodzie, lecz nawet tam ich szeregi topniej. Przerzuci je na wschd? spytaa Catti-brie. Delly widziaa, jak Wulfgar wzruszy ramionami. Oni sami nie wierz, e mog tdy wej i nie mog spodziewa si, e zdoamy si wyrwa odpowiedzia. Lecz inynierowie twierdz, e jest to moliwe, i trzeba to zrobi szybko. Prawdopodobnie wykorzystaj jeden z eliksirw Nanfoodlea i wysadz poow gry. Znw rozemiali si wsplnie, lecz Delly zignorowaa to, zbyt zaintrygowana konsekwencjami tego, o czym mwi Wulfgar. Cytadela Felbarr wesprze nas zza Surbrin cign dalej. Ich armia maszeruje teraz ku Skrajowi Zimy, tu za rzek. Jeli zdoamy uchwyci przyczek midzy wschodnimi wrotami a rzek i zdoamy zapewni dopyw wieych si i zapasw zza rzeki, Obould nie zepchnie nas znw do hali. A ludzie z pnocy bd mogli odej z Mithrilowej Hali, dodaa w milczeniu Delly. Przygldaa si, jak Catti-brie uniosa si na okciu, krzywic si przy

tym nieco. Znw bysna tym idealnym umiechem, ktry rozdar serce Delly. Wiedziaa, e Wulfgar umiecha si podobnie. Wiedziaa, e midzy t dwjk istniej wizi znacznie mocniejsze ni te, ktre kiedykolwiek mogy poczy jaz czowiekiem, ktry nazywa si jej mem. *** Nie wyrw si stamtd bez ogromnych strat powiedzia Obould do zgromadzonych wok niego najwaniejszych szamanw i wodzw. Bya te Gerti Orelsdottr i kilku lodowych gigantw. Siedz w swojej dziurze i tam pozostan. Nie bdziemy szczdzi si, aby ufortyfikowa t dolin. I tak jak krasnoludy zbudoway sobie schronienie, ktrego zajcie ma drogo kosztowa najedc, tak ta dolina stanie si nasz pierwsz lini rzezi. Czyli nie zamierzasz tam wrci? spytaa Gerti. Stojca po drugiej stronie Tsinka Shinriil i kilku innych szamanw zawarczao na t myl, za krl Obould spojrza na ni z ukosa. Niech maj swoj dziur odpowiedzia Gerti. Ja... my mamy to zatoczy swoim muskularnym ramieniem koo, ogarniajc wszystkie gry i szeroki pas ziem na pnocy. A co z Proffitem? omielia si zapyta Tsinka. Wysalimy go do poudniowych tuneli, by walczy z krasnoludami. Trolle czekaj na nasze zwycistwo. ycz mu powodzenia powiedzia Obould ale my tam nie wejdziemy. Pozostawisz sojusznika wasnemu losowi? Wyraz twarzy Oboulda przekona wszystkich, e Tsink dzieli od nagej mierci tylko jedno sowo. Proffit zyska wicej, ni kiedykolwiek marzy powiedzia krl orko w. Dziki Obouldowi! Bdzie walczy i moe wygra w kilku tunelach, albo zostanie zepchnity na Trollowe Wrzosowiska, gdzie jego sia nigdy nie bya wiksza. te, przekrwione oczy Oboulda zwziy si niebezpiecznie, a spomidzy warg wyszed niski, gardowy warkot.

Czy kto ma co jeszcze do dodania? Tsinka cofna si. Zatem tu si zatrzymasz? spytaa Gerti. Obould odwrci si ku niej i odpar: Na razie. Nim ruszymy dalej, musimy zabezpieczy to, co zyskalimy. Najwiksze niebezpieczestwo grozi nam teraz na wschodzie, od Surbrin. Albo na poudniu odpara Gerti. Nie ma wielkich rzek, ktre chroniyby nas przed armiami Everlundu i Silverymoon. Jeli zaatakuj nas z poudnia, Proffit da nam potrzebny czas wyjani Obould. Wrogowie, ktrych naley oczekiwa, to Adbar i Felbarr. Krasnolud i krasnolud. Jeli zdoaj przeby Surbrin, przetn nasze linie na dwoje. Nie zapominaj o tunelach doda jeden z adiutantw Gerti. Krasnoludy znaj grne korytarze Podmroku. Nagle moe okaza si, e wychodz w rodku naszych szeregw! Wszyscy spojrzeli na pewnego siebie Oboulda, ktry zdawa si przyj i doceni to ostrzeenie. Zbuduj stranic na kadym wzgrzu i mur na kadej przeczy. adne krlestwo nie bdzie lepiej umocnione i lepiej przygotowane na atak, gdy adne krlestwo nie jest otoczone przez tak wielu wrogw. Kady mijajcy dzie da now si pastwu Oboulda, Krlestwu Czarnej Strzay. Wyprostowa si i zacz spacerowa przed zebranymi. Nie spoczniemy. Nie odwrcimy oczu ani nie zwrcimy si przeciwko sobie. Nasze szeregi bd rosn. Z kadej dziury w Grzbiecie wiata i poza nim przyjd nowi wojownicy ku chwale Oboulda! Gerti rwnie wstaa, przede wszystkim po to, by popatrze z gry na pysznicego si orka. Ja zatrzymam wzgrza a do Trollowych Wrzosowisk, a tobie dostanie si Grzbiet wiata zapewni j Obould. Skarby popyn na pnoc jako zapata za nasz sojusz. Paskudny ork umiechn si zbat paszcz i zaklaska w donie. Do zebranych podesza grupa orkw, prowadzc sptanego pegaza. Nie jest to dobry wierzchowiec powiedzia Obould do Gerti. Niegodna zaufania i gupia bestia. Krlowi Obouldowi przystoi raczej gryf albo smok... o, to by mi si podobao, a nie takie mikkie i delikatne co.

Rozejrza si dookoa. Mylaem, eby go zje zaartowa, a wszystkie orki rozemiay si. Ale widz w twoich oczach zaciekawienie, Gerti Orelsdottr. Mamy rne pojcia pikna i brzydoty. Przypuszczam, i uwaasz go za cakiem adnego. Gerti popatrzya na niego sceptycznie, jakby spodziewaa si, e podejdzie i przetnie pegaza na p. Niezalenie od tego, czy uwaasz go za adnego czy brzydkiego, jest teraz twj rzek Obould ku zaskoczeniu wszystkich orkw. We go jako trofeum lub posiek, twoja wola, i przyjmij moje wyrazy wdzicznoci za wszystko, co dla nas zrobia. Nikt, nawet towarzyszcy Gerti adiutanci, nie widzieli jej tak rozwcieczonej od czasu, kiedy Obould pokona j w walce. Za kadym razem krl orkw wytrca pani Orelsdottr z rwnowagi. Mylisz, e jest tak paskudny, by mi go podarowa? wyrzucia z siebie Gerti, lecz jej niechtny komentarz zabrzmia nieszczerze. Obould nie odpowiedzia. Sta tylko, powstrzymujc umiech. Wysoko w grach zaczynaj ju wia zimowe wiatry powiedziaa niezgrabnie Gerti. Nie mamy tu za wiele czasu, a chc zobaczy Lnic Biel przed nadejciem wiosny. Obould kiwn gow i doda: Prosibym, by pozostawia kilku swoich pobratymcw przy mnie nad Surbrin na t por roku i nastpn. Bd budowa a do chwili, gdy zimowe niegi osoni nas z boku. Do nastpnego lata rzeka bdzie nie do pokonania i nie do zdobycia, a wtedy twoi giganci wrc do domw. Gerti kilka razy popatrzya to na Oboulda, to na pegaza, a wreszcie wyrazia zgod. *** Grne zbocze na poudnie od zachodnich wrt Mithrilowej Hali byo znacznie bardziej popkane i mniej strome ni urwiska na pnoc od wrt lub ska na pnocnym skraju doliny, dlatego Drizzt i Innovindil wybrali je na zejcie. Pod oson nocy, poruszajc si tak cicho, jak tylko byo to moliwe dla elfw, stawiali ostronie kroki na zdradliwej drodze, prowadzcej do Mithrilowej Hali. Wiedzieli, e krasnoludy ponownie

zabezpieczyy wejcie, gdy co jaki czas pocisk z balisty albo kocio z ponc smo rozbija si o umocnienia przyczajonych oddziaw Oboulda. Drizzt, przekonany, e zdoaj wej do rodka, zorientowa si, e zaczyna brakowa mu wymwek. Nadszed czas powrotu do domu i stawienia czoa demonom smutku. W gbi serca wiedzia, e jego nadzieje mog zosta zniszczone, e usyszy to, co od dawna uznawa za prawd. Jego przyjaciele nie yli, a zaledwie kilkaset stp std znajduje si bolesna prawda. Mimo to szed dalej, z Innovindil u boku. Zostawili Zmierzch na szczycie, rozptanego, by mg biega i lata. Pegaz zaczeka, albo w razie potrzeby odleci. Innovindil bya pewna, e jeli go przywoa, znajdzie j. Ponad sto pidziesit stp nad dolin natknli si na pewien problem. Idcy na przedzie Drizzt zorientowa si, e skoczya si dobra droga, i nie widzia adnego sposobu, by wraz z Innovindil mogli tam zej pod jakkolwiek oson. Wystawili sporo wart szepna Innovindil, podchodzc do niego na czworakach. Wicej orkw i to czuj niej szych, ni si spodziewaam. Ten wdz jest sprytny zgodzi si Drizzt. Nie da si zaskoczy. Nie moemy tdy zej. Oboje wiedzieli, e poszli w z stron. Troch wczeniej, w niewielkim parowie, natknli si na rozgazienie. Jedna cieka wioda niemal wprost ku skalnej pce nad wrotami, za ta, ktr zdecydowali si i, prowadzia na poudnie. Spogldajc w stron wrt, widzieli pierwsz ciek. Wygldao na to, e zaprowadziaby ich rzeczywicie na tyle nisko, by mogli zaryzykowa desperacki bieg w stron krasnoludzkiej twierdzy. Rzecz jasna, mieli wiadomo, e kiedy tam wejd, to z pewnoci atwo stamtd nie wyjd. Nie zdymy przed wschodem soca cofn si i wrci inn drog wyjani Drizzt. Moe sprbujemy jutro? Odwrci si i zobaczy, e Innovindil wpatruje si w niego z bardzo powan min. Jeli wejd tam, pozostawi swj lud odpara gosem znacznie cichszym ni podczas rozmowy.

Jak to? Jak zdoamy wrci, skoro wyglda na to, e nie ma ukrytej cieki prowadzcej ku dolinie? Wyprowadz nas na zewntrz, choby i kominem w komnacie Bruenora obieca Drizzt, lecz Innovindil krcia gow. Id jutro. Ja musz do nich wraca. Sama? Nie. Musisz powiedziaa elfka. Nie dotrzemy szybko do Jutrzenki. Jego szans rwnie dobrze moe by posaniec z Mithrilowej Hali do Oboulda. Pooya do na ramieniu Drizzta, delikatnie pogadzia jego twarz, po czym przesuna si do podstawy karku. Bd std dalej wszystko obserwowa. Z daleka, daj ci moje sowo. Wiem, e powrcisz, by moe nawet znajdziemy jaki sposb na uratowanie wierzchowca i przyjaciela Tarathiela. Nie pozwol, by Obould wizi go choby chwil duej. Jej do znw delikatnie pogadzia twarz Drizzta. Musisz to zrobi powiedziaa. Dla ciebie i dla mnie. I dla Tarathiela. Drizzt kiwn gow. Wiedzia, e elfka ma racj. Wrcili szlakiem, zdecydowani uda si do obozu, po czym ruszy drug odnog, kiedy jutro soce zacznie kry si za zachodnim horyzontem. Noc rozbrzmiewaa odgosami kucia motw i oskotem kamieni, zarwno wewntrz hali, jak i w Dolinie Stranika. Dla nich, tulcych si do siebie pod gwiazdami w zimnym, jesiennym wietrze, mina spokojnie. Ku swemu zaskoczeniu, Drizzt nie spdza tych godzin w strachu przed tym, co moe przynie kolejna noc. Przynajmniej jeli chodzi o przyjaci, gdy ju pogodzi si z rzeczywistoci. Nie, ba si o Innovindil, spoglda na ni wiele razy, przysigajc sobie po cichu, e wyjdzie na zewntrz, jak tylko zdoa i doczy do jej misji. Ich plany nie doczekay si jednak spenienia: ruch, jaki o poranku zacz si w Dolinie Stranika, cign elfy na ich posterunek. Ze zdziwieniem obserwowali, jak duga karawana, skadajca si gwnie z gigantw niemal wycznie z nich rusza na zachd, w stron wyjcia

z doliny. Szo z nimi kilka orkw, przede wszystkim popychajc wozy z zapasami. Bya tam jeszcze jedna istota. Nawet z daleka bystre oczy Innovindil nie mogy nie dostrzec lnico biaej sierci Jutrzenki. Pkaj szeregi? spytaa. Peen odwrt? Drizzt przyglda si temu, jak rwnie dziaaniom orkw, ktre nie szy obok gigantw. Wikszo ogromnej armii, ktra przybya do Doliny, nie ruszaa si. Budowa umocnie, niskich i wysokich murw, sza pen par. Obould nie poddaje terenu zauway drow. Wyglda jednak na to, e giganci maj do walki, albo s pilnie potrzebni gdzie indziej. Jak by nie patrze, maj co, co do nich nie naley powiedziaa Innovindil. A my im to odbierzemy obieca Drizzt. Spojrza na ciek, ktra prawdopodobnie zaprowadziaby ich ku Zachodnim Wrotom Mithrilowej Hali, ciek, ktr postano wi pokona tej nocy, by uspokoi przeszo i mc spojrze w przyszo. Spojrza na zachd, ku odchodzcym, i wiedzia, e tej nocy nie ruszy ku wrotom. Nie byo takiej potrzeby. Spojrza na swoj towarzyszk i umiechn si pocieszajco. Wszystko w porzdku, jest gotw rusza. Jest gotw sprowadzi Jutrzenk do domu.

11.
POTYKANIE SI Oszoomiony i saby z godu, z omdlaymi koczynami i palcami zdartymi do krwi po tuzinie upadkw podczas zejcia, Nikwillig z uporem postawi jedn nog przed drug i zrobi nastpny chwiejny krok. Nie by nawet pewien, gdzie idzie... po prostu szed naprzd. Cz jego osoby chciaa po prostu pooy si i umrze, pozby si blu i ciemnoci, zarwno w brzuchu, jak i w mylach. Dla biednego krasnoluda z Cytadeli Felbarr ostatnie dni nie byy zbyt dobre. Jedzenie si skoczyo, cho wszdzie dawao si znale wod. Ubranie podar podczas rnych upadkw, z ktrych jedno zanioso go trzydzieci stp w d skalistego zbocza. Ten upadek pozbawi go przytomnoci niemal na godzin, wtedy te straci bro. Zgubi swj krtki miecz, a przy jego szczciu, bro wpada na pewno do wskiej przepaci, naprawd gbokiej rozpadliny, midzy dwa wielkie gazy. Kiedy wreszcie przyszed do siebie, wrci po swoich ladach i rzeczywicie znalaz tam bro, lecz, niestety, za daleko, by mg po ni sign. Znalaz krtk ga i prbowa znowu, chcc ustawi miecz pod lepszym ktem, by dao si go zapa. Lecz miecz zelizgn si z wskiej pki i z brzkiem spad jeszcze niej. Nikwillig, ktry nigdy nie by wojownikiem, wzruszy tylko ramionami i ruszy dalej. Nie podobao mu si, e jest bezbronny na terytorium wroga, a wszdzie wok s orki, lecz wiedzia, e wicej nie mg zrobi. I podobnie jak po wybuchu Nanfoodlea i wycofaniu si krasnoludw, Nikwillig z Felbarr po prostu z rezygnacj wzruszy ramionami. Szed dalej, kierujc si mniej wicej na wschd, cho szlak prowadzi go bardziej na pnoc, ni potrzebowa. Po kilku dniach krasnolud waciwie potyka si na lepo. Dla przypomnienia, cay czas powtarza w mylach Surbrin, cho przez wikszo czasu nawet nie pamita, co znaczy to sowo. Do poruszania si zmusza go jedynie krasnoludzki upr. Najpierw jedna noga, potem druga. Znalaz si w bardziej rwninnej okolicy, cho wcale tego nie

zauway, i porusza si miarowo, niezbyt szybko. Na pocztku wdrwki porusza si gwnie nocami, a w cigu dnia ukrywa si w pytkich jaskiniach, lecz pniej uzna, e to nic nie zmienia. To nie miao znaczenia. Nic nie miao znaczenia, poza stawianiem najpierw jednej nogi, a pniej drugiej, i powtarzaniem sowa Surbrin. Nagle jednak co jeszcze zaczo mie znaczenie. Nikwilligowi przynis to wiatr. Nie widok, nie dwik, lecz zapach. Co si gotowao. Krasnoludowi w odpowiedzi zaburczao w brzuchu. Zatrzyma si, i nagle jego myli znw si rozjaniy. W jednej chwili jego nogi znw zaczy si porusza jak mu si zdawao, z wasnej woli. Skrci w bok nie wiedzia, czy w lewo, czy w prawo, i w jakim kierunku. Wo pieczonego misa cigaa go nieubaganie naprzd. Idc, pochyla si do przodu i oblizywa spierzchnite, brudne wargi. Jego zmysy pracoway coraz lepiej, kiedy dostrzeg ognisko i kucharza o wciekle pomaraczowej skrze, grzywie czarnych wosw i wystajcej szczce. Nic nie mogo lepiej otrzewi krasnoluda ni widok goblina. Istota wydawaa si go nie widzie. Pochylaa si nad ronem, wybierajc troch sosu z kamiennej miski. Nikwillig znw obliza wargi obserwujc, jak pyn cieka na soczyste, ciemne miso. Jagnicy udziec, pomyla i zebra wszystkie siy, jakie mu zostay, by nie rzuci si z krzykiem naprzd. Wytrzyma na tyle dugo, by rozejrze si na boki. Nie widzc nikogo w okolicy, opuci gow i rzuci si biegiem wprost na niespodziewajcego si niczego goblina. Istota wyprostowaa si, po czym odwrcia w sam por, by trafi rozpdzonego Nikwilliga w rami. Przewrcili si, zrzucajc roen i rozrzucajc kawaki ogniska. Gorcy sos polecia wokoo, w wikszoci trafiajc goblina w twarz. Ten zawy i usiowa wsta, lecz krasnolud ciska go obiema rkami za gardo. Uderzy jego gow kilka razy o ziemi, po czym odtoczy si na bok, podczas gdy goblin pojkiwa i kuli si w pyle. Jagnicy udziec te wyldowa na ziemi i potoczy si po ziemi, lecz krasnolud nawet nie trudzi si otrzepywaniem go. Chwyci miso w rce

i wgryz si w nie zachannie, odgryzajc wielkie kaway soczystej pieczeni i ykajc je bez gryzienia. Po kilku ksach mg ju odetchn i rozkoszowa si smakiem. Wok rozlegy si krzyki. Krasnolud zerwa si na rwne nogi i zacz ucieka. Nad jego ramieniem przeleciaa wcznia, drasnwszy skr. Zdrowy rozsdek nakazywaby Nikwilligowi odrzuci miso i ucieka najszybciej, jak tylko moe, lecz gd pozbawi go zdrowego rozsdku. Tulc do siebie udziec, jakby to byo ukochane dziecko, kluczy midzy gazami i drzewami, usiujc kry si za nimi przed pocigiem tak dugo, jak to tylko moliwe. Wybieg z niewielkiego zagajnika i zatrzyma si gwatownie na skraju niskiego, ale stromego urwiska. Pod nim, jakie pidziesit stp niej, toczya swe wody Surbrin. Rzeka... wymamrota, po czym przypomnia sobie o celu, z jakim opuszcza szczyt na pnoc od Mithrilowej Hali. Gdyby tylko udao mu si dosta za rzek! Okrzyk za plecami sprawi, e pobieg w d. Zrobi dwa kroki i przewrci si na twarz, na szczcie zdoa przekrci si tak, by zacz si turla. Nabiera rozpdu, lecz nie wypuci cennej zdobyczy. Toczy si tak i podskakiwa na nierwnociach, a wreszcie z pluskiem wpad do zimnej wody. Stan na nogi, niezgrabnie wycign si na brzeg i usiowa pobiec dalej. Co uderzyo go mocno w plecy, lecz tylko wrzasn i pobieg dalej. Gdyby tylko znalaz jak kod. Mgby j wrzuci do wody, pal sze e lodowatej, a potem wle na ni i odbi od brzegu. Kilka drzew wygldao obiecujco, ale krzyki zbliay si i Nikwillig nie by pewien, czy uda mu si zrealizowa plan. Z jakiego powodu nie od razu poj, e jego nogi poruszaj si znacznie wolniej i czuje w nich mrowienie, jakby traci w nich czucie. Krasnolud zatrzyma si i zobaczy krew swoj krew ciekajc na ziemi midzy nogami. Pomaca si po plecach i dopiero gdy zacisn palce na drzewcu gobliskiej wczni, zrozumia, e uderzenie w plecy wcale nie byo tym, czym sdzi. Moradinie, bawisz si ze mn powiedzia, padajc na kolana. Za sob sysza okrzyki i wycia nadbiegajcych goblinw.

Spojrza na swoje donie, na trzymany w jednej z nich jagnicy udziec. Odgryz jeszcze jeden kawaek. Nie przekn go jednak, tylko pou przez chwil, rozkoszujc si smakiem, ciepem, mikkoci. Pomyla, e gdyby jeszcze dosta kubek miodu, byby to dobry sposb na mier godn krasnoluda. Wiedzia, e gobliny si zbliaj, lecz by zaskoczony, kiedy paka uderzya go w ty gowy, ciskajc na ziemi. Nikwillig z Cytadeli Felbarr usiowa skupi si na smaku jagniciny, zablokowa bl. Mia nadziej, e mier bdzie szybka. A potem nie byo ju nic.

12.
KTO SI RAZ SPARZY. Nie moesz nawet myle o powrocie ku Nesme skrzywi si Rannek, odszedszy z Galenem Firthem na bok obozu. Po bohaterskim ataku generaa Dagny i jego krasnoludw uciekali od wielu godzin, kierujc si w stron wzgrz na pnocy, niedaleko miejsca, gdzie krasnoludy znalazy tunele mogce zaprowadzi ich do Mithrilowej Hali. Dla swojej dumy zmarnujesz ofiar tych pidziesiciu krasnoludw? spyta z naciskiem. Ty jeden mwisz o dumie odpar Galen Firth. Jego rozmwca nie zareagowa, lecz tylko przez chwil. Potem Rannek zaoy rce i wypi szerok pier. Nigdy nie zapomn o swoim bdzie, Galenie Firth przyzna. Lecz nie skomplikuj tego bdu jeszcze bardziej, pchajc wszystkie nasze siy w paszcze trolli i bagniakw. Zostali odparci! krzykn Galen i wraz z Rannekiem spojrzeli ku uciekinierom: kilka osb przygldao im si uwanie. Zostali odparci powtrzy, ju znacznie ciszej. Dziki dzielnej walce krasnoludw i ogniu Alustriel ich wojska zostay podzielone. Czy goni nas? Nie. Zatem czy nie jest moliwe, e te potwory wrciy na swoje bagna? A tak jeste skory do uciekania? A ty jeste tak gupi, by tam wraca? Nie obchodzi ci los tych, ktrzy nie maj siy walczy? Czy nasze dzieci maj umrze tylko dlatego, e ty chcesz ryzykowa? Nie wiemy nawet, czy te jaskinie tam s odpar Galen. Nie moemy po prostu wczy si na olep w nadziei, e trafimy na waciw dziur. No to chodmy ku Silverymoon zaproponowa Rannek. Silverymoon powinno przyj ku nam odpar stanowczo Galen. Nie widziae Alustriel? Rannek przygryz wargi i bardzo si stara, by nie plun na niego. Czy jeste a tak gupi? spyta. Gupi i niewdziczny? Nie jestem tym gupcem, ktry nas tu wypchn, z dala od domw

odpar bez wahania Galen takim samym tonem, jakim rozmawia z nim Rannek. Ten czowiek stoi teraz przede mn, gupio wierzc, e jest na tyle wiarygodny, by kwestionowa moje decyzje. Rannek nie mrugn okiem ani nie odwrci wzroku, lecz po prawdzie wiedzia, e nie ma na to dobrej odpowiedzi. Nie on tu dowodzi. Wygnani mieszkacy Nesme nie bd sucha jego, tylko zapewnie i rozkazw sprawdzonego dowdcy Galena Firtha. Popatrzy przez chwil na mczyzn, potem pokrci gow i odszed. Usysza parsknicie za plecami, lecz nie pozwoli, by grymas, jaki wtedy pojawi si na jego twarzy, spowolni jego krok. *** O wicie pojawi si argument, ktrego Rannek nie mg da Galenowi. Zwiadowcy wrcili z wieci, e z poudnia szybko zbliaj si trolle. Obserwujc suchajcego meldunku Galena, Rannek niemal spodziewa si, e mczyzna ustawi wojownikw w szyk i kae im atakowa, lecz nawet surowy i uparty Galen nie by a tak gupi. Zbierajcie si i szybko przygotujcie do wymarszu! zawoa i zwrci si do zwiadowcw. Niech kilku z was obserwuje ich poruszenia. Inni niech biegn na pnocny wschd. Znajdcie naszych, ktrzy szukaj tuneli do Mithrilowej Hali i wsplnie zabezpieczcie nam drog ucieczki. Skoczywszy, odwrci si do Ranneka, ktry milczco pokiwa gow. Widzc to, twarz Galena cigna si, jakby usysza udajc pochlebstwo obelg. Pocigniemy ich za sob, a potem obejdziemy, aby bezpiecznie odzyska miasto powiedzia swoim onierzom, a Rannekowi opada szczka. Nabrawszy dowiadczenia w biegu, grupa z Nesme w cigu kilku minut ruszya we waciwym szyku pilnujc, by najsabsi byli trzymani mniej wicej porodku marszu. Prawie nikt si nie odzywa. Wszyscy wiedzieli, e trolle s blisko i ten dzie moe by ich ostatnim. Rankiem dotarli na wyej pooony, pagrkowaty teren. Stamtd Galen, Rannek i kilku innych po raz pierwszy obejrzeli pocig. Wygldao na to, e s to same trolle nigdzie nie mogli dostrzec podobnych do

gazi koczyn bagniakw. Trolli byo wicej ni paru, w tym kilka osobnikw szczeglnie wielkich lub posiadajcych wicej ni jedn gow. Rannek wiedzia, i susznie zrobili uciekajc dalej, jak radzi kilka godzin temu. Cae zadowolenie, jakie z tego czerpa, zniko w obawie, i nie zdoaj umkn przed tymi potworami. Niech uciekaj najszybciej jak mog rozkaza Galen. W jego gosie sycha byo te same obawy, niezalenie od tego, czy wojownik chciaby si do nich przyzna, czy nie... nawet przed samym sob. Czy znalelimy ju te tunele? Znalelimy kilka wyjani jeden z ludzi lecz nie wiemy, jak daleko biegn. Galen w zamyleniu przygryz skr midzy kciukiem a palcem wskazujcym. A jeli wskoczymy do nich, nim si tego dowiemy, i dotrzemy do lepej ciany... cign dalej czowiek. No to si pospieszcie rozkaza Galen. Niech zwiadowcy trzymaj w tunelach szyk rozproszony. Nie ma czasu do stracenia, albo tam si schowamy, albo nas zadepcz! Mczyzna kiwn gow i odbieg w swoj stron. Galen odwrci si i spojrza na Ranneka. A ty pewnie sdzisz, e masz racj. Owszem odpar mczyzna ale to nie ma znaczenia. Popatrzy na cigajce ich trolle, pocigajc za sob spojrzenie Galena. Nigdy nie spodziewabym si tak zaartej pogoni w wykonaniu przeciwnika tak chaotycznego i niezdyscyplinowanego jak trolle! W caej swej karierze... Niezbyt zreszt dugiej przypomnia mu Galen. Dlatego dae si oszuka tej nocy, kiedy penie wart. Tak jak ty dae si teraz oszuka sdzc, e pocig nie nadejdzie odpar Rannek, lecz te sowa brzmiay nieprzekonywujco nawet dla niego. Zadowolenie na twarzy Galena potwierdzao, e nawet nie zdoa go zrani. A ja go chtnie powitam powiedzia. Jeli jestem zaskoczony, to tylko przyjemnie. Odpdzimy ich daleko od Nesme. Kiedy znw skryjemy si za naszymi murami, bdzie do czasu, by jeszcze umocni nasz obron.

Chyba e czeka tam na nas jeszcze wicej trolli. Twoja poraka doprowadzia ci do stanu, w ktrym przeceniasz swego wroga, Ranneku. To trolle. Gupie i wredne, nic wicej. S niezwykle wytrwae, lecz to dugo nie potrwa. Galen parskn i odwrci si, lecz Rannek zapa go za rami. Zagniewany Jedziec odwrci si ku niemu. Czy dla tego zaoenia zaryzykujesz ycie nas wszystkich? Od wielu stuleci nasze ycie w Nesme byo ryzykiem odpar Galen. Tak wanie robimy. To nasz sposb na ycie. Albo na mier? Jeli bdzie trzeba. Galen wyrwa si z uchwytu Ranneka. Popatrzy na niego przez chwil, po czym odwrci si i zacz wykrzykiwa rozkazy do ludzi stojcych najbliej. Jednak niemal natychmiast urwa, kiedy w tumie uciekinierw kto krzykn: Topr! To Topr Mirabaru! Wiwat Mirabar! krzykn kto inny i w tumie rozlegy si radosne okrzyki. Rannek i Galen zaczli przedziera si przez tum, by dotrze na miejsce zamieszania. W ich stron maszeroway cae dziesitki krasnoludw, z ktrych wielu miao wymalowane na tarczach czarne topory Mirabaru. Szli w zwartym szyku, rwno i zdecydowanie. Nie z Mirabaru wyjani jeden z zasapanych zwiadowcw, ktry musia biec, aby wyprzedzi przybyszw. Raczej z klanu Battlehammer, do ktrego teraz nale. Nosz synny Topr Mirabaru odpar Galen. Kiedy tak powiedzia zwiadowca. Stan z boku, przygldajc si nadchodzcym krasnoludom. Podeszo do nich dwch krasnoludzkich weteranw. Jeden mia gst czarn brod, a drugi by chyba najstarszym i najbrzydszym krasnoludem, jakiego ktrykolwiek z mczyzn widzia w yciu. By niszy i szerszy w barach od swego towarzysza, brakowao mu poowy czarnej brody i oka. Jego czerstwa, ogorzaa twarz wiadczya o wielu wiekach ycia. Prowadzi ich jeden ze zwiadowcw z Nesme. Obaj wyprzedzili mczyzn. Modszy krasnolud postawi gowic swego

cikiego mota na gazie i opar si na nim ciko. Torgar Delzoun Harnmerstriker z klanu Battlehammer, do usug przedstawi si. A to mj druh Shingles. Nosisz symbol Mirabaru, drogi Torgarze powiedzia Galen. Z radoci przyjmiemy twe usugi. Mieszkalimy w Mirabarze wyjani Shingles. Odeszlimy stamtd, by suy krlowi o hojniejszym sercu. A teraz ogldasz tego efekty, gdy przyszlimy tu, by wesprze ciebie i generaa Dagn. Kilka stojcych najbliej osb popatrzyo na siebie z trosk, co nie uszo uwadze krasnoludw. Opowiem ci o jego ostatniej bitwie, kiedy czas pozwoli przedstawi to w opowieci, ktra odda mu sprawiedliwo rzek Galen Firth, rozprostowujc ramiona. Nasi wrogowie depcz nam po pitach. Trolle... wiele trolli. Wikszo krasnoludw szeptao do siebie o ostatniej bitwie, lecz Torgar i Shingles nawet nie mrugnli okiem. Idziemy zatem do tuneli uzna Torgar. Z moimi chopcami lepiej damy sobie rad z tymi wielkoludami, kiedy musz trzyma gowy nisko. Bdziemy walczy i ich wypchniemy zgodzi si Galen. Moe nawet uda si nam ich pokona i przedrze przez ich szeregi. Przedrze? spyta Torgar. Na drugim kocu tych korytarzy jest Mithrilowa Hala. Dlatego tu jestemy. Syszelimy, e wkrtce do walki ma si wczy Silverymoon wyjani Galen i nikt nie omieli si zauway, e odrobin naciga prawd. Oto dzie naszego zwycistwa, Nesme zostanie uratowane, a okolica bdzie bezpieczna! Przez chwil krasnoludy patrzyy na niego zaskoczone, po czym spojrzay po sobie i wzruszyy ramionami. To niewane rzek Shingles do Torgara. Niezalenie od wyboru, bdziemy go dokonywa w gbi tuneli. No to do tuneli zgodzi si drugi krasnolud. *** Boczny korytarz krasnoludzkiej linii. otwarty! powtrzono okrzyk wzdu

Pochodnie! krzykn Shingles. Dwudziestu krasnoludw z drugiego szeregu ruszyo naprzd z pochodniami w doniach. Jak jeden m cisnli je nad gow Shinglesa i pierwszej linii, ktra walczya zaciekle z pierwszym szeregiem trolli. Przebiegli dugim korytarzem, ktry wychodzi na szerok komor; tam zatrzymali si przy zwajcym si wyjciu. Dziki temu tuzin krasnoludw mg sta rami przy ramieniu, podczas gdy walczy z nimi mogo zaledwie kilka trolli. Krasnoludy z pochodniami wyceloway swoje pociski w wsze wyjcie, gdzie w kilku starannie wybranych miejscach leao kilka kawakw dobrze wysuszonej podpaki, namoczonej olejem z lamp. Pomienie oyy. Trolle bay si niewielu rzeczy, lecz ogie, ktry pozbawia ich niezwykych zdolnoci regeneracyjnych, na tej krtkiej licie znajdowa si na pierwszym miejscu. Pochodnie znacznie spowolniy pocig. Shingles i jego szereg rzucili si do krtkiej, gwatownej szary, odpdzajc tych kilka trolli, ktrym ogie odci drog. Kilka zostao wepchnitych w pomienie, za pozostae posiekane na kawaki. Krasnoludy znw pobiegy w idealnym szyku. Gdy dotar do nich okrzyk o otwarciu bocznego korytarza, uciekinierzy byli ju daleko. Ju trzeci raz tego poranka chopcy Torgara odpdzili uparty pocig trolli. Wszyscy wiedzieli, e potwory przyjd znw, a prowadzce ucieczk krasnoludy cay czas wyszukiway skrzyowania i komnaty, gdzie mogliby stoczy nastpn walk. Rannek, ktry szed w osaniajcej uciekinierw tylnej stray, patrzy na to wszystko z podziwem i wdzicznoci. Wiedzia, e Galen Firth a si gotuje, gdy ju dawno minli skrzyowanie, ktre mogoby wyprowadzi ich za plecy trolli i by moe na woln drog ku Nesme. Ale to nie Galen, lecz Torgar by tu dowdc: tyle Rannek i mieszkacy Nesme wiedzieli. Wysuchawszy opowieci o mierci Dagny krasnolud wyjani krtko, e ludzie, jeli chc, mog uciec od krasnoludzkiej eskorty, lecz robi to na wasne ryzyko. Chwaa Dagnie i Mithrilowej Hali powiedzia do Galena i pozostaych, wysuchawszy tej smutnej historii. Spotka si z synem

w Halach Moradina, gdzie czeka go zaszczytne miejsce. Prbowa pomc nam odzyska nasz dom wtrci Galen. Torgar popatrzy na niego wzrokiem, jaki krasnoludy zwykle zachowuj tylko dla orko w. Ocali twj gupi tyek odpar. A jeli chcesz oddziela si jeszcze raz, to twj bd. Wiedz jednak, Galenie Firth z Nesme, e Torgar i jego chopcy nie popeni tego samego bdu. Jeli gdzie bdziemy walczy, to majc tunele wiodce do Mithrilowej Hali za plecami. I to by koniec dyskusji. Nawet zbyt dumny Galen nie sprzeciwi si temu, nie powiedzia te niczego pozostaym wojownikom z Nesme. I tak Torgar obj dowdztwo, prowadzc ich w tej desperackiej ucieczce. Biegli, pki pocig nie wymusi na nich kolejnej walki, a wtedy starali si, by starcie byo raczej szybkim odepchniciem wroga, ni pocztkiem wielkiej bitwy. Rannek bardzo si z tego cieszy.

13.
ROZCHODZCE SI DROGI Mamy sucha rozkazw orkw? spyta Gerti potny, barczysty gigant imieniem Urulha, kiedy pochd niemal setek jego pobratymcw kroczy pnocnymi zboczami Czteroszczytu, na wschd od Surbrin. Rozkazw? spytaa Gerti. Nie syszaam adnych rozkazw. Tylko prob. A czy jeli spenia si prob, to nie wychodzi na to samo? Gerti rozemiaa si, co jak na gigantk zabrzmiao zaskakujco delikatnie, i pooya swoj szczup do na wielkim ramieniu Urulhy. Wiedziaa, e musiaa z nim postpowa agodnie. Urulha by jednym z najbliszych ojcu doradcw i najbardziej zaufanych stranikw. Jej ojciec, jarl Orel Szarorki, nadal rzuca bardzo dugi cie, cho nie byo go wrd gigantw ju od wielu miesicy i niewielu sdzio, by kiedykolwiek opuci swoje prywatne komnaty. Wedug wszystkich wieci, Orel by ju na ou mierci, a jego jedyna dziedziczka, Gerti, miaa przej Lnic Biel i wszystkie jej skarby, jak rwnie dowdztwo nad znacznymi oddziaami gigantw. Ten ostatni zysk, pyncy ze mierci Orela, by najwaniejszy, a jednoczenie najmniej pewny, o czym ksiniczka Gerti wiedziaa od dawna. Jeli zawie si przeciw niej spisek pod wodz ktrego z tych oportunistw, ktrzy za czasw jej ojca wspili si wyej, rezultatem bdzie, w najlepszym razie, rozpad niemal zjednoczonych si. Byo to co, czego Gerti na pewno nie chciaa. Ona sama, wyszkolona we wadaniu mieczem i magi, stanowia znaczc si. Przeciw kademu, kto odwayby si stan jej na drodze, moga obrci moc ywiow. Moga porazi go byskawic, ogniem, burz lodowych igie. Jednak pooenie doni na ramieniu Urulhy przypomniao jej wyranie, e magia czasem nie wystarcza. W naszym interesie, przynajmniej na razie, ley, aby Obouldowi si udao wyjania. Jeli jego armia pjdzie teraz w rozsypk, kto powstrzyma oddziay z Mithrilowej Hali, Felbarru, Adbaru, Silverymoon, Everlundu, Sundabaru, moe Mirabaru, i kto wie, jakich jeszcze nacji przed doprowadzeniem zarzewia wojny pod nasz dom w Lnicej Bieli?

Nie, mj dobry Urulho, Obould jest buforem, ktry chroni nas przed tymi wrednymi krasnoludami i ludmi. Niech te tysice gin, lecz powoli. Mczy mnie ju ta kampania przyzna Urulha. Widziaem, jak gin dziesitki moich braci, nie wiemy, gdzie ich postawi nad Surbrin. Moe krasnoludy z Felbarr ju przekroczyy rzek? Moe nastpnych dwudziestu naszych ley u mierdzcych stp tych brodaczy? Tak si nie stanie zapewnia go Gerti. Tego nie wiesz. Gerti skwitowaa jego sowa kiwniciem gowy i wzruszeniem ramion. Pjdziemy i przekonamy si. Przynajmniej kilku z nas. To zaskakujce ostrzeenie zaskoczyo Urulh. Przekrci swoj du gow o bkitnej skrze i jeszcze bardziej bkitnych oczach, by popatrze wprost w oczy Gerti. Gigantka odpowiedziaa przesadnie skromnym spojrzeniem, zauwaajc przy tym, e jak na starszego wiekiem giganta, Urulha by cakiem przystojny. Dugie wosy cign w kucyk, przez co zakola na jego czole rysoway si wyraniej. Mia ostre rysy, wysokie koci policzkowe i wydatny nos. Gerti pomylaa, e jeli jej sowa nie wystarcz, by go powstrzyma, uyje swoich wdzikw, co wcale nie bdzie takie nieprzyjemne. Kilku, przyjacielu powiedziaa cicho, pozwalajc, by jej palce przesuny si bliej grubego karku giganta, pozwolia nawet, by koniuszki jej palcw delikatnie pogadziy jego skr nad kolczug. Wylemy patrol nad rzek, by odszuka naszych zaginionych przyjaci i zacz ich zbiera. Powoli przesuniemy si na pnoc i wrcimy do domu. Powtarzam: powoli, tak, by Obould nie pomyla, e to dezercja. I tak sdzi, e musi zabezpieczy rzek po swojemu, a z t liczb wojsk atwo da si go przekona, e nie potrzebuje kilku gigantw. Widzisz, pragn utrzyma ten sojusz cigna dalej. Nie wiem, jak zareaguj na to nasi wrogowie, ale doprawdy nie zamierzam walczy z dwudziestoma tysicami orkw. Dwudziestoma? parskna ironicznie. A moe jest ich ju teraz dwa albo trzy razy wicej? Oni si lgn jak myszy albo robactwo powiedzia Urulha. I, jak mona by sdzi, maj podobny rozum powiedziaa Gerti, wci nie odrywajc doni od karku towarzysza. Z satysfakcj poczua, jak jego minie rozluniaj si, a na przystojnej twarzy pojawiaj si

pierwsze oznaki umiechu. Moe nawet nasi tradycyjni wrogowie bd chcieli zawrze z nami jaki sojusz dodaa Gerti. Syszc to, Urulha skrzywi si. Krasnoludy? Sdzisz, e brodacze z Mithrilowej Hali, Cytadeli Felbarr albo Adbar zgodz si dziaa z nami? Wierzysz, e Bruenor Battlehammer i jego przyjaciele zapomn o bombardowaniu, po ktrym zawalia si pod nimi wiea? Wiedz, kto wywija taranem, ktry przebi zachodnie wrota. Wiedz, e aden ork nie ma do siy. Wiedz te, e wkrtce nie bd mie wyjcia powiedziaa Gerti. Przez zim Obould okopie si i umocni, a wtpi, by nasi wrogowie znaleli sposb, by go zaatakowa, nim zejd niegi. Do tego czasu... Nie wierzysz, e Silverymoon, Everlund i trzy krasnoludzkie krlestwa zdoaj pokona orki? Gerti przyja niedowierzanie w jego gosie na powanie. Dwadziecia tysicy orkw? wyszeptaa. Czterdzieci? Szedziesit? Ukrytych za murami, na wyniesieniu? I tak Gerti zaproponuje pomoc wojskom, ktre od dawna s naszymi wrogami? spyta Urulha. Gerti szybko przyja poz, ktra wiadczya o tym, e daleka jest od takich myli. Cay czas uwaam moliwo zysku dla naszego ludu za spraw otwart wyjania. Obould nie jest dla nas adnym sojusznikiem. Nigdy nie by. Tolerowalimy go, bo by zabawny. Moe on tak samo myli o nas. Zdyscyplinowana Gerti znw pozwolia, by ta zbyt bezporednia uwaga spyna po jej szerokich ramionach. Wiedziaa, e wraz ze wszystkimi, ktrzy wracaj do Lnicej Bieli, kroczy po wskiej ciece. Obould i jej giganci zwyciyli na poudniu, lecz czy tak naprawd zyskali tam cokolwiek? Obould zagarn wszystko, co chcia, zdoby mocny przyczek na ziemiach ludzi i krasnoludw. A co waniejsze i robice wiksze wraenie, jego wici zjednoczyy wiele orczych plemion, ktrymi dowodzi mocn rk. Lecz armia, mimo wszystkich swoich sukcesw, nie znalaza jakiego znacznego, atwego do uniesienia upu. Nie zdobyli Mithrilowej Hali ani jej skarbw. Giganci Gerti nie byli jak poddani Oboulda. Lodowi giganci to nie gupie orki, ktrym wystarczaa wygrana w walce, nawet jeli zgino ich

przy tym pi razy wicej ni przeciwnikw. Poddani Gerti zadaliby od niej, by im wpierw wytumaczya, dlaczego ich marsz na poudnie by wart ycia dziesitek gigantw. Gerti popatrzya przed siebie, na pegaza. Tak, to by up godzien Lnicej Bieli! Postanowia, e czsto bdzie si pokazywa z t istot u boku. Przypomni im o korzyciach pyncych z usunicia tego wrednego Withegroo i mieszkacw Pycizn. Wyjani im, e obecnie, kiedy krasnoludy i ludzie zostali zepchnici na poudnie, ich dom jest znacznie bardziej bezpieczny i wygodny. A to, jak wanie sobie uwiadomia, tylko pocztek. *** Kiedy zacz wynurza si z ciemnoci, zaskoczya go mikko. Krasnolud zawsze spodziewa si, e Hale Moradina s pene ogni, ale i twarde jak kamie. Nikwillig poruszy si i poczu, i zapada si gbiej w gruby koc. Sysza, jak szeleszcz licie i gazki. Otworzy gwatownie oczy, po czym natychmiast je zamkn, olepiony promieniami soca. Nawet ta krtka chwila wystarczya, by si zorientowa, e ley na ziemi w gstym liciastym lesie. Ta wiadomo sprawia, e biedny krasnolud poczu si jeszcze bardziej skoowany. Tam, gdzie pada, nie byo lasu, a ostatni rzecz, jakiej si spodziewa w Halach Moradina, byy drzewa i bkitne niebo. En tu il beinway usysza melodyjny gos, ktry musia nalee do elfa. Nikwillig trzyma oczy zamknite, powtarzajc zasyszane sowa w skoatanej gowie. Jako kupiec z Felbarr, Nikwillig czsto kontaktowa si z innymi rasami, zwaszcza z elfami. Beinway? poruszy ustami. Ockn si. En tu il beinway... ockn si. Elf mwi o nim. Powoli unis powieki, przyzwyczajajc wzrok do wiata. Rozprostowa si nieco i jkn, gdy prbowa zwrci si w stron gosu. Krasnolud znw zamkn oczy i cofn si, wzi gboki wdech i pozwoli, by bl odszed, po czym otworzy oczy jeszcze raz... i ku

swemu zaskoczeniu ujrza, e jest otoczony przez elfy o bladej skrze i surowych twarzach. Ockne si? spyta go jeden z nich we Wsplnym. Jestem zaskoczony, e tak si stao odpar Nikwillig. Wydobywajcy si z wysuszonego garda gos brzmia bardzo ochryple. Te gobliny zaatwiy biednego starego Nikwilliga na dobre. Gobliny nie yj odpar elf po prawej. By najwyraniej dowdc, gdy odprawi gestem wszystkie pozostae prcz jednego, po czym pochyli si, by krasnolud mg go lepiej widzie. Mia proste, ciemne wosy i ciemnoniebieskie oczy, ktre zdaway si by bardzo blisko siebie. Jego ostre brwi zrastay si nad wskim nosem niemal w jedno ciemne V. Zajlimy si twoimi ranami powiedzia gosem brzmicym dziwnie spokojnie i uspokajajco, biorc pod uwag jego wygld. Bdziesz y, cny krasnoludzie. Uratowalicie mnie? spyta Nikwillig. Gobliny dogoniy mnie nad rzek i... Wystrzelalimy je co do jednego zapewni go elf. Kim jestecie? I kto to wy? Jestem Hralien z Ksiycowego Lasu, a to Althelennia. Przeszlimy rzek w poszukiwaniu dwjki naszych. Moe widzielicie ich koo Mithrilowej Hali? Nie jestem z Hali, lecz z Cytadeli Felbarr odpar Nikwillig. Chwyci wycignit do Hraliena i pozwoli, by elf delikatnie pomg mu usi. Dorway nas te bestie Oboulda, a Bruenor ocali mnie i mojego druha Treda. Nie widziaem jednak twoich przyjaci, przykro mi. Elfy spojrzay po sobie. Dosiadali wielkich, skrzydlatych koni dodaa Althelennia. Moe widzielicie ich z dala, na niebie. Ach, oni powiedzia Nikwillig i oba elfy nachyliy si ku niemu. Nie, nie widziaem ich, lecz syszaem o nich od braci Bouldershoulderw, ktrzy przeszli przez wasz las do Mithrilowej Hali. Zakopotane elfy wyprostoway si. Czy Hala dalej pozostaje w rkach Bruenora? spyta Hralien w tej samej chwili, kiedy Althelennia spytaa o wielki ogie, ktry widzielimy na zachodnim niebie.

Tak i tak odpar krasnolud. Gnomi ogie, z ktrego mgby by dumny nawet smok. Moesz nam wiele opowiedzie, cny krasnoludzie powiedzia Hralien. Wyglda na to, e chocia tyle jestem wam winien zgodzi si Nikwillig. Wyprostowa si nieco, trzasn kostkami palcw, poruszy kilka razy szyj i ramionami, po czym rozsiad si, opierajc plecy o pie drzewa. Potem zacz opowiada o marszu z karawan z Cytadeli Felbarr przed wieloma dekadniami, o zasadzce, o tym, jak razem z Tredem wczyli si ranni i godni. Powiedzia im o hojnoci ludzi i dobroci Bruenora Battlehammera, ktry znalaz ich, gdy wraca do Mithrilowej Hali, aby znw zosta koronowany na jej krla. Opowiada im o Pyciznach i miaym ratunku, o nieoczekiwanej pomocy ze strony mirabarskich krasnoludw, ktrzy szli doczy do klanu Battlehammer. Opisa walk nad Dolin Stranika, ze szczegami odmalowujc stosy orczych trupw. Elfy przez cay czas suchay czujnie, z kamiennym wyrazem twarzy, chonc kade sowo. Nie okazywali adnych emocji, nawet kiedy Nikwillig podskoczy gwatownie, opisujc przygotowany przez Nanfoodlea wybuch, tak ogromny, e zniszczy wierzchoek gry. I tak si teraz sprawy maj zakoczy. Obould zagna Bruenora do jaski od zachodu, za trolle, orki i giganci od wschodu. Mithrilowa Hala to klejnot na stosie oowianych odamkw. Elfy popatrzyy po sobie. Wyraz ich twarzy nie spodoba si rannemu krasnoludowi. *** Po ponad dekadniu, Drizzt i Innovindil znaleli si na wzgrzach u stp Grzbietu wiata Gerti i niemal trzy tuziny jej gigantw podali krt drog wiodc wyej. Podczas drogi mieli okazj dobrze przyjrze si pracom wzdu Surbrin, a to, co widzieli, wcale nie napawao otuch. Na caej dugoci brzegu, a zwaszcza nad kadym brodem i w kadym miejscu, gdzie mona by byo przekroczy rzek, wznoszono umocnienia.

Prbowali skupi si na ich obecnym celu, jakim byo odbicie Jutrzenki, lecz nie byo to atwe, zwaszcza dla Innovindil, ktra gono i czsto zastanawiaa si, czy nie powinna zawrci, przekroczy rzeki i ostrzec swoich towarzyszy. Rzecz jasna, elfy z Ksiycowego Lasu po cichu obserwoway Surbrin i musiaa wierzy, e ju wiedzieli, co si dzieje. Dlatego musiaa i dalej z Drizztem. Oboje bacznie obserwowali posunicia Gerti i szukali jakiego sposobu, by dosta si do Jutrzenki. Jak na razie nie byo to jednak moliwe. Kiedy znaleli si w grach, gdzie teren by bardziej nierwny, dotrzymywanie kroku gigantom stao si trudniejsze. Kilka razy Drizzt przywoywa Guenhwyvar, by biega naprzd, odnalaza grup i poprowadzia ich. Obawiam si, e to gupota powiedziaa pewnej nocy Innovindil, gdy rozbili obz w cieniu niewielkiego nawisu. Zapewnia on wystarczajc oson;, by Drizzt mg rozpali niewielki ogie. W innych warunkach by tego nie zrobi, lecz chocia na poudnie od Mithrilowej Hali jesie dopiero si, zaczynaa, tutaj wiatr zaczyna ju ksa zimowo. Kiedy my odbywamy t wypraw, mj lud i twoje krasnoludy s w obleniu. Nie zostawisz Jutrzenki, dopki jest cho cie nadziei skrzywi si Drizzt. Wyraz jego twarzy rwnie dobrze jak sowa odzwierciedla uczucia elfki. Po prostu jeste sfrustrowana. A ty nie? Pewnie, e tak. Jestem sfrustrowany, zy, smutny i niczego tak nie pragn, jak zdj Obouldowi gow z ramion. Jak wic zwalczasz te emocje, Drizzcie DoUrdenie? Nim odpowiedzia, Drizzt zawaha si. Kiedy Innovindil zadaa to pytanie, zobaczy bysk w jej oczach i dostrzeg delikatn zmian w jej gosie. Pytaa go nie tylko dla niego, lecz take dla siebie. Po wielu dekadniach spdzonych razem Innovindil odwrcia si do niego i powiedziaa co w stylu: Czy wiesz, co to znaczy by elfem, Drizzcie DoUrdenie?. Najwyraniej chciaa by dla niego mentork w sprawie elfiego dowiadczenia i byy lekcje, ktrych chtnie by si nauczy. Dostrzeg te, po raz pierwszy przy tym ostatnim pytaniu, e za kadym razem, gdy Innovindil zaczynaa swoje subtelne nauczanie, zwracaa si

do niego penym imieniem. W chwilach refleksji odpar. Zwykle o wschodzie soca rozmawiam ze sob na gos. Bez wtpienia przypadkowy obserwator uznaby mnie za szaleca, ale w wypowiadaniu na gos swoich strachw, blu i winy jest co, co pomaga mi zwalczy te czsto irracjonalne emocje. Irracjonalne? Rasistowskie przekonania o wasnym gatunku odpar Drizzt. Powicenie temu, co uwaam za waciwe. Bl po stracie przyjaciela, a nawet jednego wroga. Ellifain. Tak. To nie bya twoja wina. Tak. Wiem. Gdybym wiedzia, e to Ellifain, prbowabym wszystko jej wytumaczy albo pokona j w jaki nie zagraajcy yciu sposb. Wiem, e sprowadzia na siebie mier. Mimo to nadal jest to dla mnie smutna i bolesna sprawa. Czujesz si winny? Troch przyzna Drizzt. Innovindil obesza ognisko i uklka obok mrocznego elfa. Uniosa do i delikatnie pogaskaa go po twarzy. Czujesz si winny, bo masz dobre serce, Drizzcie DoUrdenie. Tak jak ja, Tarathiel, jak wikszo elfw, cho bardzo staramy si ukrywa te cechy przed innymi. Nasze sumienie to nasze zbawienie. Nasz cel okrela kwestionowanie wszystkiego, dobra i za, dziaa i ich skutkw. Nie daj si oszuka. Jeli twoje ycie trwa wiele wiekw, posiadanie celu to czsto jedyne, co mamy. Jake dobrze Drizzt zna t prawd! Wypowiadasz swoje myli na gos, kiedy jest ju po wszystkim? spytaa. Wykorzystujesz swoje dowiadczenie i odgrywasz przed sob, aby zastanowi si nad swoimi posuniciami i uczuciami, kiedy moesz ju spojrze wstecz? Czasem. I wtedy Drizzt przyjmuje nauki, jakie odebra? Czy utwierdzajc si w swoich wyborach, zyskae troch pewnoci siebie, gdyby pojawia si podobna sytuacja? Pytanie sprawio, e Drizzt zastanawia si przez jaki czas. Musia

wierzy, e Innovindil trafia w co wanego. W takich dyskusjach z samym sob Drizzt rozwiza wiele problemw, myla, e zatoczy ju niemal pene koo... ...a do upadku Pycizn. Spojrza na Innovindil i dostrzeg, e przysuna si do niego bardzo blisko. Czu ciepo jej oddechu. Zociste wosy wydaway si tak mikkie, a podwietlone blaskiem ognia wyglday, jakby si jarzyy. Jej oczy zdaway si tak ciemne i tajemnicze, tak bardzo pene ycia. Znw pogadzia go po twarzy, a Drizzt poczu, jak gotuje si w nim krew. Bardzo stara si nie dygota. Masz pikn i wraliw dusz, Drizzcie DoUrdenie powiedziaa. Teraz rozumiem lepiej trudn drog, jak przeszede, i podziwiam twoje powicenie. Wierzysz teraz, i wiem, co to znaczy by elfem? spyta j, by rozadowa narastajce napicie, rozluni nieco nastrj. Lecz Innovindil nie daa si zby tak atwo. Nie odpara. Znasz poow prawdy, ostronie wybierasz dziaania, ktre maj jaki dalekosiny skutek. Zastanawiasz si i martwisz, starasz si uczciwie oceni swoje posunicia i wymagasz od siebie prawdziwych odpowiedzi, a to ju duo. Mode elfy dziaaj i zastanawiaj si; pewnego dnia, podajc t drog samooceny zaczniesz reagowa na wszystko, co ci spotyka, z penym przekonaniem, e dziaasz susznie. Drizzt odchyli si nieco, gdy Innovindil nachylaa si coraz bardziej, tak e ich twarze dzieliy zaledwie cale. A ta poowa, ktrej jeszcze nie znam? spyta obawiajc si, e jego gos zaamie si przy kolejnym sowie. W odpowiedzi Innovindil przysuna si bliej i pocaowaa go. Drizzt nie wiedzia, jak ma zareagowa. Siedzia tak przez dug chwil, czujc ciepo jej warg i jzyka, do gaszczc kark i ciepo szczupego ciaa. Poczu uderzenie gorca, wiat zdawa si wirowa, a Drizzt przesta myle i po prostu zacz... czu. Odpowiedzia na jej pocaunek, a donie zaczy porusza si po jej ciele. Usysza wasny cichy jk i nawet nie by tego do koca wiadom. Innovindil nagle przerwaa i cofna si, chwytajc Drizzta za rce. Popatrzya na niego z zainteresowaniem i spytaa:

A jeli ona yje? Drizzt usiowa zrozumie t nag zmian, lecz kiedy dotar do niego sens pytania, odpowiedzi byo bardziej jkanie ni sowa. Czy chciaby to kontynuowa wiedzc, e Catti-brie yje? spytaa Innovindil. Rwnie dobrze mogaby doda jeszcze Drizzcie DoUrdenie. Mroczny elf mia zamt w gowie. A...ale... wyjka. Ach, Drizzcie westchna Innovindil. Podniosa si zwinnie. Zbyt mocno si kontrolujesz. Przy kadej decyzji zastanawiasz si, co bdzie dalej. Czy to wanie nie znaczy bycie elfem? spyta gosem ociekajcym sarkazmem. Moliwe odpara. Znw podesza i nachylia si, spogldajc na niego zoliwie. Wedug twego dowiadczenia bycie elfem oznacza stoicyzm. Lecz odpuszczenie sobie co jaki czas, mj przyjacielu, oznacza bycie ywym. Zachichotaa i odesza. To ty si wycofaa, nie ja przypomnia Drizzt, a Innovindil odwrcia si gwatownie. Nie odpowiedziae na moje pytanie. Miaa racj i Drizzt o tym wiedzia. Mg tylko wyobraa sobie, jak bardzo miaby poszarpane emocje, gdyby rzeczywicie to zrobili. Widziaam, e w walce jeste bezlitosny cigna Innovindil. A w mioci? Wyciu? Majc swoje sejmitary moesz stawi czoa jednemu gigantowi, nawet dziesiciu! A czy jeste cho w czci tak odwany, jeli chodzi o sprawy serca? Krzyczysz z gniewu wobec goblinw, ale czy masz odwag krzycze z namitnoci? Drizzt nie odpowiedzia, gdy nie umia. Spuci wzrok, zachichota gupkowato i poczu si zaskoczony, kiedy elfka znw usiada obok niego i obja go ramieniem. Jestem sama powiedziaa elfka. Mj ukochany nie yje, a serce mam puste. Teraz potrzebuj przyjaciela. Czy jeste nim? Drizzt nachyli si i pocaowa j, lecz w policzek. Szczliwy los sprawi, e tak odpowiedzia. Lecz nie wiem, czy jestem twoim przyjacielem, czy te uczniem, skoro tak swobodnie igrasz z moimi uczuciami? Innovindil zamylia si i odpara:

Mam nadziej, e nauczysz si czego ode mnie, tak jak ja naucz si czego od ciebie. Wiem, e dziki twojemu towarzystwu w cigu ostatnich dekadni moje ycie jest bogatsze. Mam nadziej, e moesz powiedzie to samo. Drizzt wiedzia, e nie musi odpowiada na to pytanie. Obj Innovindil i przytuli do siebie. Siedzieli tak pod gwiazdami pozwalajc, by ogarno ich nienie.

14.
PRZEGRUPOWANIE Sala audiencyjna Mithrilowej Hali bya spowita kirem. Orki zostay odepchnite, zachodnie wejcie zabezpieczone. Dziki sprytowi i wybuchowym eliksirom Nanfoodlea polego niewielu krasnoludw, zarwno podczas ataku orkw w hali, jak i podczas kontrataku krasnoludw. Lecz z poudnia przybya wie pena nadziei i tragiczna zarazem. Bruenor Battlehammer sta przed swoim tronem, proszc o uwag wszystkich: od stranikw pod cianami do mieszkacw i uciekinierw, czekajcych przy drzwiach na posuchanie. Obok Bruenora stali Cordio i Stumpet, dwjka najwikszych kapanw klanu. Bruenor kiwn na nich rk, a Cordio szybko zanurzy duy kielich w beczce penej krasnoludzkiego odpowiednika wiconej wody bardzo sodkiego miodu. Napj szybko rozlano wszystkim obecnym na sali, nawet trjka niekrasnoludw Regis, Wulfgar i Nanfoodle miaa kielich w doniach, nim Bruenor wznis toast. I tak genera Dagna Waybeard z Adbaru i Mithrilowej Hali doczy do swego syna w Halach Moradina oznajmi. Za Dagn i wszystkich, ktrzy z nim suyli. Oddali ycie, bronic ssiadw przed mierdzcymi trollami. Przerwa i wykrzykn: To dobry sposb, by zgin! To dobry sposb, by zgin! odkrzyknli zebrani. Wychyli zawarto jednym haustem, po czym rzuci go do Cordia i zasiad na swoim tronie. Wieci nie s do koca ze powiedzia Banak Brawnanvil, siedzcy u jego boku na specjalnie skonstruowanym krzele, gdy nogi nie mogy go ju utrzyma. Tak? spyta Bruenor. Alustriel widziaa walk. powiedzia Banak. To nie byo byle co. Bruenor spojrza na modego goca, ktry przynis wieci z poudnia. Kiedy Bruenor wysa krasnoludy z Mirabaru, rozcign sztafet gocw z Mithrilowej Hali, aby wiadomoci przychodziy szybko. Po wyparciu orkw krl krasnoludw spodziewa si, i sytuacja moe

w kadej chwili si zmieni, a nie chcia, aby zaskoczy go atak z jakiejkolwiek strony. Alustriel tam bya? spyta goca. A moe tylko mylimy, e tam bya? Widzielimy j, krlu odpar krasnolud przybya w kuli ognia z nieba, na ognistym wozie! Jak wic j dostrzegli przez pomienie? omieli si zapyta Nanfoodle. Zblad i cofn si, pokazujc wszystkim, e on tylko gono myla. Tak, to bya Alustriel uspokoi Bruenor gnoma i wszystkich pozostaych. Wiem co nieco o ognistym wozie Pani Silverymoon. W otoczeniu Bruenora rozlegy si chichoty. Szczeglnie gono mia si cichy zwykle Wulfgar, ktry na wasne oczy widzia, jak Bruenor pilotowa magiczny wz Alustriel. Byo to na poudniu, na morzu Bruenor przejecha jej wozem po pokadzie pirackiego okrtu, niosc zgub... piratom, rzecz jasna. Wie zatem, e walka ju trwa powiedzia Bruenor i spojrza na wysannika z innego krlestwa. Cytadela Felbarr z pewnoci j zawiadomia zgodzi si Jackonray Broadbelt. Mamy niez sztafet midzy Silverymoon i Sundabarem. Skoro Alustriel wczya si do walki na poudniu, z pewnoci wie, co si dzieje. Ale czy przybdzie na pnoc, jak wtedy, kiedy drowy atakoway Mithrilow Hal? spyta Wulfgar. Moe wylemy do niej Pasibrzucha powiedzia Bruenor, puszczajc oko do barbarzycy, po czym obaj popatrzyli na Regisa. Nizioek najwyraniej niczego nie dostrzeg, gdy siedzia cicho i ze spuszczon gow. Bruenor przyglda mu si przez chwil i rozpozna rdo jego niepokoju. O czym mylisz, Pasibrzuchu?! spyta gono. Sdzisz, e mgby uy swego rubinu na Alustriel i sprawi, by Silverymoon przyszo do nas?! Regis popatrzy na niego i wzruszy ramionami, a oczy rozszerzyy si dopiero wtedy, gdy zrozumia absurd pytania. Nie, spokojnie odpar ze miechem Bruenor. Nie uyjesz go na

kim takim jak ona! Wszyscy wok krla rozemiali si, lecz Bruenor spowania rwnie szybko, jak si rozemia. Mimo to bdziemy musieli porozmawia z Silverymoon, a ty i moja crka najlepiej znacie te okolice. Id, porozmawiaj z ni, Pasibrzuchu. Przyjd do was i pogadamy duej, kiedy tylko tu skocz. Ulga, z jak Regis przyj odpraw, bya widoczna dla kadego, kto akurat patrzy w tamt stron. Kiwn gow i zeskoczy z krzesa, po czym szybko wyszed z sali, a potem wrcz puci si truchtem. *** Regis znalaz Catti-brie siedzc w ku ze spor tac na kolanach. Umiech, jakim go powitaa, by jednym z najpikniejszych rzeczy, jakie widzia, gdy by peen zapau i akceptacji. By to umiech, ktry obiecywa lepsze dni i kolejn walk jednak Regis obawia si, e na to Catti-brie nie moe ju mie nadziei. Widz, e Stumpet i Cordio niele si napracowali zauway, wchodzc do pokoju i przysuwajc krzeso do ka. A Moradin by tak dobry i wysucha ich modlitw o uzdrowienie kogo takiego jak ja. Czy sdzisz, e wicej we mnie krasnoluda, ni my oba... ni oboje przypuszczamy? Nizioek uzna jej odpowied za nieco ironiczn, zwaszcza kiedy w rodku zdania poprawia swoj krasnoludzk wymow. Jak szybko z tego wyjdziesz? Wstan za mniej ni dekadzie odpara Catti-brie. A za dwa znw bd moga walczy, chyba e okae si, i jestem potrzebna wczeniej. Regis spojrza na ni sceptycznie. Tak uwaasz ty czy Cordio? Catti-brie zbya pytanie machniciem rki i wrcia do jedzenia. Regis zrozumia, e kapani mwili pewnie o miesicu. Skoczywszy je owoc, Catti-brie odwrcia si na drug stron ka, gdzie stao wiadro na odpadki. Fragment koca unis si i Regis mg zobaczy rozerwane biodro i udo. Kobieta odwrcia si, nim nizioek zdoa pozby si z twarzy wyrazu

smutku. Kamie niele ci poharata powiedzia wiadom, e nie ma jak omin tego tematu. Catti-brie zasuna koc z powrotem. Mam szczcie, e najpierw odbi si od krawdzi i ciany. Jak powane byy twoje rany? Catti-brie zblada. Regis popatrzy jej w oczy i pyta dalej: Jak szybko wrcisz do zdrowia wedug nich? Biodro zostao zmiadone, minie rozerwane. Bdziesz moga chodzi? Tak. A biega? Tym razem milczaa nieco duej, a jej twarz si cigna. Tak. Regis wiedzia, e bya to raczej determinacja ni oczekiwanie. Nie dry jednak tematu, zmuszajc si do stawienia oporu fali smutku. Doskonale wiedzia, e Catti-brie i tak go nie wysucha. Przyszy wieci z poudnia powiedzia. Lady Alustriel przyczya si do walki, cho w ograniczonym zakresie. Dagna nie yje odpara Catti-brie, zaskakujc Regisa i dodaa: Wieci o takich zdarzeniach szybko rozchodz si wrd krasnoludw. Nizioek milcza przez jaki czas, by mogli zmwi cich modlitw za dusz polegego krasnoluda. Sdzisz, e wszystko bdzie jak wczeniej? zapyta. Nie odpara Catti-brie. Nizioek poderwa gow, gdy nie spodziewa si takiej odpowiedzi po tak zwykle optymistycznej osobie. Tak samo jak wtedy, gdy wyparlimy mroczne elfy. Ta walka na pewno zostawi jakie blizny, przyjacielu. Regis myla nad tymi sowami przez chwil, po czym pokiwa gow. Obould zada gbok i bolesn ran powiedzia. Bruenor bdzie rad, kiedy zatknie jego gow przy zachodnich wrotach. Te zmiany wcale nie musz by ze... powiedziaa Catti-brie. S tu Torgar i jego chopcy szybko wtrci Regis. A ukady z Felbarrem s tak dobre, jak nigdy dotd! Tiaa odpara kobieta. Czasem tragedia stanowi impuls dla tych, ktrzy przeyli, by zmieni si tak, jak zawsze chcieli, tylko nigdy nie mieli na to do odwagi.

Co w tonie jej gosu oraz utkwionym w dali wzroku kazao niziokowi sdzi, e za bkitnymi oczami Catti-brie kryj si rzeczy, ktrych on i pozostali nigdy by si po niej nie spodziewali. Prbujemy wysya zwiadowcw kominami powiedzia. Mamy nadziej na jakie wieci od Drizzta. Na wspomnienie drowa twarz Catti-brie drgna. Nie by to grymas, lecz poruszenie, ktre pokazao Regisowi, e dotkn wraliwego tematu. Szybko zmieni temat. W kocu jaki by sens rozmawia o Drizztcie, skoro nie wiedzieli niczego pewnego, cho ywili takie same nadzieje? Mwi wic o lepszych czasach, jakie nadejd, o nieuchronnym pokonaniu Oboulda i jego gupich orkw oraz o dobrych chwilach, jakie spdzili z krasnoludami z Mirabaru, najnowszymi czonkami klanu. Opowiada o Tredzie z Cytadeli Felbarr, obietnicach sojuszu, ktre kryy po obu kracach tuneli Podmroku. Opowiada o Ivanie, Pikelu i ich domu, Duchowym Uniesieniu, pooonym wysoko w Grach nienych, nad miastem Carradoon i jeziorem Impresk. Kiedy bdzie musia zobaczy te wspaniaoci, powtarza, wywoujc umiech na twarzy Catti-brie i wreszcie wcigajc j w rozmow o tym miejscu, gdy wraz z Drizztem odwiedzia kiedy Cadderlyego i Danic. Po godzinie rozlego si mocne pukanie do drzwi i do rodka wtoczy si Bruenor. Wieci z Felbarr powiedzia, zanim si jeszcze przywita. Gocy Jackonraya wrcili z wieciami, e nadchodzi krl Emerus! Przejd wschodnimi tunelami? spyta Regis. Musimy ich przywita godn uczt. Nie ma czasu na obarstwo, Pasibrzuchu rzek Bruenor. I nie przejd tunelami. Krl Emerus rozesa swoich chopcw po powierzchni. To wielka armia, maszerujca ku Surbrin. Ich zwiadowcy ju rozstawiaj obozy na Skraju Zimy, po drugiej stronie rzeki. Tamtejsze mieszczuchy jeszcze nigdy nie widziay takiego wojska! Wyrwiesz si przez wschodnie wrota powiedziaa Catti-brie. Przejdziemy Wwz Garumna wszystkimi siami odpar Bruenor, majc na myli jaskini i przepa oddzielajc wschodni skraj Mithrilowej Hali od reszty kompleksu. Wysadzimy zbocze gry i wybiegniemy tak szybko, e te gupie orki bd przed nami skaka do wody!

I co, pomachamy sobie przez rzek? spyta Regis. Bruenor skrzywi si. Zaoymy przyczek na naszym brzegu i zepchniemy te orki na pnoc. Emerus przepynie rzek... w trakcie marszu buduj odzie. Teren od wschodnich wrt do rzeki stanie si czci Mithrilowej Hali, umocnion murami, z mostem, ktry zepnie brzegi i otworzy naszym sojusznikom drog, by mogli wczy si do walki. Ten miay plan odebra Regisowi mow. Wraz z Catti-brie siedzieli cicho. Jak szybko? spyta wreszcie. Za trzy dni odpar Bruenor i niziokowi opada szczka. Bd gotowa oznajmia Catti-brie. Krasnolud i nizioek popatrzyli na ni z zaskoczeniem. O nie odpar jej ojciec. Ju rozmawiaem z Cordio i Stumpet. T jedn bitw ominiesz, maa. Masz by zdrowa i gotowa do walki. Kiedy zdobdziemy przyczek i bdziemy chcieli zbudowa ten przeklty most, na pewno bdziemy ci potrzebowa. Twj uk na wiey jest dla mnie rwnie cenny, jak tysic wojownikw na ziemi. Nie powstrzymasz mnie przed walk! krzykna. Regis niemal zachichota widzc, jak bardzo w chwilach gniewu przypomina krasnoluda. Nie zgodzi si Bruenor. Powstrzymaj ci wasne rany. Nie moesz nawet usta, bezbroda gnomko. Ustoj! I si zachwiejesz odpar krasnolud. I zmusisz mojego Wulfgara, Pasibrzucha i mnie, abymy ogldali si na ciebie tak czsto, jak na orki! Siedzca wyprostowana w ku Catti-brie nachylia si ku Bruenorowi i zacza si kci, lecz jej sowa zniky, gdy zacza opada midzy poduszki. Cho w jej oczach nadal jarzy si gniew tak bardzo chciaa walczy wida byo, e Bruenor uwiadomi jej, i jej upr mgby zaszkodzi bliskim. Kuruj si powiedzia cicho krasnolud. Obiecuj ci, maa, e kiedy wrcisz, bdzie tam kupa orkw czekajcych na twoje strzay. Co chcesz, ebym zrobi? spyta Regis. Trzymaj si Jackonraya poleci mu krl. Jeste moimi oczami i uszami, jeli chodzi o troski Felbarr. I moe bd ci potrzebowa, by

mia oko na Nanfoodlea i Bouldershoulderw, by przekaza mi wprost, bez gnomiego krcenia czy pikelowego Bum!, jak id prace nad otwarciem tych przekltych wrt. Kiedy je zamknlimy, giganci zwalili na nie tony ska, a my, aby dotrze ku Surbrin, musimy przedrze si przez nie szybko i mocno. Regis kiwn gow i skierowa si ku drzwiom. Zatrzyma si jednak, odwrci i spojrza na Catti-brie. Nadchodz lepsze dni powiedzia, a ona umiechna si. By to umiech przyjaciela, lecz takiego, jak pojmowa Regis, ktry zaczyna patrze na wiat innym spojrzeniem.

15.
KRASNOLUDKI UPR Po zboczu wzgrza schodzi tum trolli, kierujc si ku bagnom i mgom, by liza swoje rany, co wrd ludzi i krasnoludw wywoao gone wiwaty. Znw im si udao, po raz trzeci tego dnia, nie da si zepchn w tunele, ktrych czarne otwory ziay w zboczu. Torgar Hammerstriker przyglda si temu z mniejszym zainteresowaniem ni jego towarzysze i na pewno z mniejszym entuzjazmem ni rozkrzyczani ludzie. Wzdu ich szeregu przebieg Galen Firth, ogaszajc kolejne zwycistwo w imi Nesme. To prawda, myla Torgar, lecz czy zwycistwo mona naprawd mierzy krtkimi postpami i odwrotami? Przetrwali te trzy starcia, poniewa zasypywali pierwsze linie trolli mas poncych kd. Spogldajc na ich zapasy, Torgar mia nadziej, e maj ich do i na czwart walk. Zwycistwo? Byli otoczeni, mogli ucieka tylko do tuneli. Nie mieli ju czym pali ognia, nie mieli nadziei na przedarcie si przez szeregi trolli. Przy kadej okazji krzycz i unosz pici w powietrze zauway Shingles McRuff, stajc obok swego przyjaciela. Nie mog powiedzie, e mam im to za ze, lecz nie wiem, jak wiele takich gestw nam jeszcze zostao. Bez ognisk nie zdoamy si utrzyma zgodzi si cicho Torgar, tak, aby usysza go tylko Shingles. Mamy tu szczeglnie uparte trolle doda stary krasnolud. Dobrze wykorzystuj swj czas. Wiedz, e moemy schowa si tylko do dziur. Czy wrcili jacy zwiadowcy z nastpnymi pniakami? spyta Torgar, gdy wysa kilku krasnoludw do bocznych tuneli w nadziei na znalezienie wyjcia gdzie, gdzie nie ma wroga, w nadziei, e zdoaj cign wicej drewna. Wikszo wrcia, lecz aden nie przynis drewna. Mamy tylko to, i nic wicej. Musimy zachowa je jak najduej powiedzia Torgar lecz jeli nie odpdzimy ich w nastpnym ataku, bdzie to nasza ostatnia walka

na otwartym terenie. Chopcy ju wicz wycofywanie si w szyku zapewni go Shingles. Z szeregu obrocw Torgar przenis wzrok na ich towarzyszy walki. Widzia, jak Galen Firth po raz kolejny zagrzewa swoich ludzi do boju. Wysoki mczyzna mia niewyczerpane zapasy energii, ktre wyrzuca z siebie w penych entuzjazmu okrzykach. Nie sdz, by nasi chopcy byli jakim kopotem powiedzia Torgar. Galen jest nie mniej uparty od trolli zgodzi si Shingles. Troch trudno bdzie go przekona. Dagna to pozna na wasnej skrze. Przez chwil przygldali si wyczynom Galena, po czym Torgar doda: Kiedy rzucimy na trolle ostatnie gazie, a oni nie bd chcieli uciec, wtedy zaczniemy si cofa do tuneli. Galen i jego chopcy mog i, jeli chc, albo zosta tutaj, by da si pore. Tu nie ma dyskusji. Nie wyle, do Moradina kolejnego oddziau Bruenora, aby broni czowieka zbyt upartego albo gupiego, by dostrzec rzeczy oczywiste. Idzie z nami albo zostaje sam. Bya to bardzo stanowcza decyzja, a Torgar wypowiedzia j podniesionym gosem. Nie byo tu kompromisu, rozumiay to wszystkie stojce wok krasnoludy. Nie bd tu sta i chwalebnie umiera za Galena Firtha i mieszkacw Nesme. Powiedziae mu to wszystko? Trzy razy odpar Torgar. Dotaro do niego? A Dumathoin wie odpar krasnolud, przywoujc imi bstwa znanego jako Stranik Tajemnic pod Gr ale Dumathoin nie powie. Ale nie zrozum mnie le. Stanowimy poudniow lini obrony Bruenora, walczymy za Mithrilow Hal, a nie Nesme. Jeli zechc i z nami, zaprowadzimy ich do hal albo zginiemy w ich obronie. Jeli chc zosta, bd umiera sami. Nie mona byo uj tego janiej. Mimo to ani Torgar, ani Shingles nie wierzyli nawet przez chwil, e co takiego dotrze do zakutej gowy Galena Firtha. Trolle szybko si przegrupoway i zaatakoway, kiedy tylko zgasy

ognie po poprzednim natarciu. Ich upr tylko potwierdzi podejrzenia Torgara: nie byli a tak gupi. Wiedzieli, e krasnoludy dugo nie wytrzymaj, wiedzieli, e ogniste pociski nie bd pada w nieskoczono. Zaatakowali pod gr. Dugie nogi niosy ich bardzo szybko. Szli w lunym szyku, by stanowi jak najmniejszy cel dla poncych pociskw. Przygotowa si! rozkaza Shingles i na caej linii przyoono pochodnie do gazi. Jeszcze nie szepn do niego Torgar. Tego si wanie spodziewaj. Trolle zbliyy si. Ze strony stojcych w szyku ludzi poszyboway ponce konary. Mimo to Torgar wci nie pozwala atakowa. Trolle byy coraz bliej. Klin, biegiem! krzykn nagle, zaskakujc wszystkich, wcznie z Shinglesem, ktry wiele razy walczy pod rozkazami swego druha z Mirabaru. Klin? spyta. Naprzd! Wszyscy! krzykn Torgar. Unis swj mot i wrzasn: Za mn, chopcy! Torgar przeskoczy kamienn barykad z Shinglesem u boku. Nie ogldajc si na lewo czy prawo, krasnolud zbieg po zboczu przekonany, e jego podwadni go nie zostawi. Mia racj. Przez barykad przelewa si strumie krasnoludw, przewracajcych si i zaraz stajcych na nogi. Po kilku krokach utworzyli klin i nim starli si z trollami, szyk by zwarty i dobrze osonity. Torgar by pierwszy. Zamachn si potnie motem, troll odskoczy poza zasig i zaraz potem zaatakowa. Sdzc, e maa, agresywna istotka jest teraz odsonita, troll otworzy szeroko paszcz i rzuci si naprzd, by ugry krasnoluda. Tak jak spodziewa si Torgar. Kiedy uderza motem, nie przenis caej masy ciaa za ciosem, lecz odwrci jego kierunek i przysun bro do siebie. Robic krok do przodu, przesun do na stylisku do gry, odwrci si do trolla niemal bokiem, po czym wbi gowic mota wprost w zbliajc si paszcz. Posypay si zby, a krasnolud usysza trzask trollowej szczki.

Nie odpocz jednak, lecz wyrwa mot, zakrci nim nad prawym ramieniem i puci lew rk. Kiedy bro opadaa, ponownie zapa j lew rk, po czym gwatownie poderwa do gry i znw uderzy z caej siy w eb trolla, tak mocno, e sdzi, i popkaj mu minie. Potwr pad w drgawkach na ziemi. W biegu Torgar kopn go jeszcze w paskudn gb. *** Sprytne te krasnoludy zauwaya Kaerlic Suun Wett. Wraz z Tosunem stali na wysokim, poronitym drzewami urwisku, z dala od miejsca walki. Widzieli, e trolle nadchodz powoli i w lunym szyku, by unikn ich poncych gazi zgodzi si Tosun. A teraz zmuszaj tych na czele do odwrotu albo kad trupem, a nie rzucili nawet jednej gazi powiedziaa Kaerlic. Kontrast midzy taktyk krasnoludw i ludzi by wyrany. Kiedy brodacze rzucili si do szary, ludzie stali niewzruszenie i rzeczywicie cisnli wiele gazi w stron trolli. Proffit wytnie ludzi i oskrzydli brodaczy powiedziaa Kaerlic, wskazujc w tamtym kierunku. Rozproszywszy trolle u podna zbocza, zdyscyplinowane krasnoludy ju zawracay. Ich klin wycofywa si bez adnej osi obrotu, tak e krasnoludy z tylnych, szeroko rozsunitych skrzyde pierwsze przekroczyy murek z kamieni. Nie tracc czasu, zabray si za rozpalanie ognisk i przygotowywanie ostrzau. Kaerlic warkna i uderzya pici w do widzc, jak oddziay Proffita zaciskaj kleszcze wok wycofujcych si krasnoludw. Trolle byy rozzoszczone zuchwa szar brodaczy i pary pod gr w zwartych grupach, wyprzedzajc zawracajc szpic klina. Zanim uciekajce krasnoludy dotary do murku, rozpocz si ostrza: nad ich gowami przelatyway dziesitki poncych gazi. Mocno cinite trolle obryway raz za razem, a kiedy pomienie ogarny jednego i rozprzestrzeniay si gwatownie, jego stojcy najbliej towarzysze rwnie bolenie to odczuwali. Gupcy burkna Kaerlic i zacza mamrota zaklcie.

Chwil potem midzy trollami pojawi si niewielki strumie wody, gaszc pomienie i dajc im nieco czasu na otrznicie si. Kaerlic dokoczya szeptane zaklcie i zacza przywoywa wicej wody. O ile atwiej by byo, pomylaa, gdyby Proffit nie pozwoli na pocig i wysa grup swoich na zachodni, ludzki kraniec obrony... *** Mimo magicznego wsparcia, ogie zada jednak przeciwnikom spore straty: w pomieniach stawa jeden troll po drugim. Lecz Torgar zna sytuacj. Znw odgryli si przeciwnikowi, ale czas ich przewagi si skoczy. Nie mieli ju paliwa. Krasnolud popatrzy ponad pomieniami i palcymi si trollami na hordy czajcych si za wzgrzami przeciwnikw, cierpliwie czekajcych, a ogie zganie. Utrzymasz ich tu tak dugo, jak zdoasz, i ani chwili duej poinstruowa Shinglesa. A ty gdzie si wybierasz? spyta stary krasnolud. Galen Firm musi to ponownie usysze ode mnie, tak, aby nie byo niedomwie. Idziemy tam, gdzie idziemy, a jeli oni nie chc, to zostan sami. Powiedz mu to i pozwl, aby patrzy ci wtedy w oczy poradzi Shingles. Jest uparty. No to bdzie te martwy, trudno. Torgar poklepa druha po ramieniu i pobieg na zachd, jednoczenie zagrzewajc swoich wojownikw. Szybko dotar do ludzi: szykowali bro, gdy pomienie na zboczu ju dogasay. Krasnolud od razu znalaz Galena: mczyzna sta na gazie, zagrzewajc do walki i wymachujc pici. Dobra walka! powiedzia do Torgara, kiedy tylko go dostrzeg. Wyjcie i zaatakowanie ich byo wietnym pomysem! Tak, a teraz usyszysz jeszcze lepszy odpar krasnolud. Taki, ktry zapdzi nas do tuneli, ale ju bez wychodzenia. Galen zszed z kamienia, przetrawiajc te sowa, a umiech nie schodzi z jego warg. Nim stan przed Torgarem, zastpio go skupienie. Nie przerwali jeszcze naszych szykw i nie przeami!

Mocne sowa i dobrze dobrane przyzna Torgar. Prawdziwe w pierwszej czci i pene nadziei w drugiej. Lecz jeli mamy czeka, czy si sprawdz, i okae si, e nie, to przepadlimy. Dawno temu przysigem powici swe ycie obronie Nesme. Zatem zosta tu, jeli chcesz. Przyszedem, by powiedzie ci, e wraz z moimi chopakami wracamy do tuneli i zamierzamy tam pozosta. Torgar wietnie zdawa sobie spraw, e te wypowiedziane gono sowa cigaj ku niemu wiele przestraszonych spojrze. Radzibym wam teraz zewrze szyki mwi. O ile jeste a tak uparty. Myl, e powinnicie i z nami do tuneli... najpierw starzy i modzi, a wojownicy z nami, z tyu. Tak uwaam, Galenie. Przyjmij to jak chcesz. Krasnolud skoni si i odwrci. Bagam, abycie pozostali sowa Galena zaskoczyy go. Tak, jak genera Dagna postanowi walczy za Nesme. Torgar odwrci si gwatownie; krzaczaste brwi zbiegy si, osaniajc ciemne oczy. Dagna i chopcy oddali swoje ycie, gdy bye zbyt uparty, by zrozumie, kiedy trzeba ucieka poprawi. Nie zamierzam popeni tego bdu. Powiedzielimy ci, co zamierzamy zrobi. Moesz z nami i. Wybr naley do ciebie, nie do mnie. Krasnolud odszed szybko, i nie odwraca si, kiedy Galen woa za nim. Gupek mrucza z kadym krokiem. Czekaj! Czekaj! usysza za plecami, co sprawio, e jednak si odwrci. Zobaczy innego wojownika z Nesme, Ranneka, biegncego w stron Galena i wskazujcego na niebo. Czekaj, cny krasnoludzie! To Alustriel! Alustriel znowu przybya! Torgar popatrzy w gr. Na tle ciemnego nieba zobaczy szybko zbliajcy si, poncy rydwan. W tej samej chwili powietrze zadrao od dudnienia bbnw, nadchodzcych z poudniowego wschodu. Zagray rogi. Srebrna Gwardia! krzykn kto. Srebrna Gwardia z Silverymoon! Torgar popatrzy na Galena, ktry wyglda na rwnie zaskoczonego

jak on, cho od dawna mwi, e taka pomoc nadejdzie. Oto nasze wybawienie, cny krasnoludzie powiedzia Galen. Zosta zatem i razem z nami odnie tej nocy zwycistwo! *** O Pani Lolth, wrcia jkn TOS un, widzc blask ognia, spywajcy z wieczornego nieba. Najgorszy koszmar Oboulda odpara Kaerlic. Alustriel z Silverymoon. Jak mwi, najgroniejszy przeciwnik. Tosun zerkn na kapank; ton jej gosu sugerowa, e traktuje to jak wyzwanie. Spogldaa na rydwan roziskrzonym wzrokiem. Usta poruszay si, gdy wypowiadaa zaklcie, za palce kreliy w powietrzu runy. Idealnie wyliczya czas, uwalniajc czar w chwili, kiedy Alustriel przelatywaa niezbyt wysoko nad nimi. Wok wozu powietrze zdawao si pka i rozstpowa, rozleg si donony wybuch, od ktrego zadraa ziemia pod stopami Tosuna. Zaskoczenie Alustriel objawio si gwatownymi skokami wozu to w lewo, to w prawo, w gr i w d, a nawet ostrym skrtem, jakby stracia nad nim kontrol. Kaerlic szybko rzucia nastpne zaklcie i tu przed wozem przelecia strumie wody. Wz zanurkowa, jego lot dalej by nierwny. Przez chwil pomienie na cigncych go rumakach przygasy i cay zaprzg polecia w d. Ku chwale Lolth powiedzia Tosun z umiechem, widzc, co si stao. Oczekiwali wspaniaej katastrofy, sodkiej muzyki renia koni i krzykw powocej; rzeczywicie, kiedy latajcy wz uderzy o ziemi, zobaczyli wiksz katastrof, ni byli sobie w stanie wyobrazi. Lecz nie tak, jakiej si spodziewali. Kiedy zaprzg Alustriel dotkn ziemi, pomienie oyy na nowo, ogarniajc zarwno powz, jak i konie, po czym wyskoczyy w kuli ognia, ktra rozesza si na boki i przetoczya nad nabierajcym prdkoci zaprzgiem. Oba drowy przyglday si z szeroko otwartymi ustami, jak powoca odzyskuje kontrol, a rydwan teraz toczcy si po ziemi szerzy

zniszczenie wrd trolli Proffita. Alustriel skierowaa si na poudnie, zakrelajc szeroki uk. Mroczne elfy wiedziay, i chce zawrci i odnale tych, ktrzy zaatakowali j magi. Powinna bya zgin powiedziaa Kaerlic, oblizujc zeschnite nagle wargi. A jednak yje odpar Tosun. Rydwan wzbi si w powietrze i zatoczy peen okrg. Mroczne elfy syszay dochodzce ze wschodu odgosy bitwy, dwiki rogw i bbnw. Przysza z przyjacimi zauwaya Kaerlic. I to wieloma. Powinnimy znika. Drowy popatrzyy po sobie i kiwny gowami. We winia polecia Kaerlic i nie czekaa nawet, a Tosun podejdzie w stron, niewielkiej jamy, w ktrej ukryli biednego Fendera. Wraz z nim szybko ruszyli na zachd, pragnc znale si jak najdalej od rozwcieczonej kobiety w poncym rydwanie. Wnioskujc po radosnych krzykach ludzi i krasnoludw na pnocy, zbliajcych si odgosach wielkiej bitwy na wschodzie i pokazie mocy oraz odwagi i kobiety w krcym po niebie zaprzgu, pojli, e dla Proffita to by ju koniec walki. Przybya lady Alustriel i armia Silverymoon. *** Srebrna Gwardia Silverymoon zaatakowaa trolle w zwartym szyku, z nastawionymi wczniami. W tym samym czasie z tyu wci wypuszczano ponce strzay. Zalali wschodni cz armii trolli tak dokadnie, i spogldajcemu na to ze wzniesienia Torgarowi przysza na myl fala zmywajca pla. Lecz potem fala rozbia si na wielu duych skaach. W kocu walczyli z trollami, silnymi, potnymi i najbardziej odpornymi istotami na wiecie. Krzyk szary zamieni si w woanie umierajcych. Zwarty szyk sta si tacem niewielkich grupek wojownikw, rozpaczliwie starajcych si opdzi od wielkich, paskudnych trolli. Zza szykw Srebrnej Gwardii wystrzelono ogniste kule to bojowi magowie z Silverymoon wczyli si do walki. Lecz trolle nie ucieky. Uderzyy jeszcze bardziej zajadle, wbijajc si

w szeregi ludzi, wdeptujc wojownikw w ziemi. Teraz, chopcy! krzykn Torgar do swoich krasnoludw. Przyszli nam na pomoc, trzeba si odwdziczy za przysug! Po kamienistym, jaowym zboczu zesza krasnoludzka szara. Po prawej, od zachodu, bieg Galen i jego ludzie, wpadajc na plecy trolli, ktre skupiy uwag na wschodzie, by stawi czoa nowemu zagroeniu. Pyna krew trolli, krasnoludw, ludzi. Ryki trolli, krzyki ludzi i sieknicia krasnoludw mieszay si w symfoni przeraenia i blu. Dramat trwa przez wiele minut setki osobnych star skadajcych si na wiksz walk. Dla wielu by to koniec ycia, przecitego na zakrwawionym, kamienistym zboczu pod janiejcym z wolna niebem. Kiedy linie zbliyy si do siebie jeszcze bardziej i magowie nie byli ju tak skuteczni, zacza si walka na stal i pazury, dziko trolli przeciw krasnoludzkiemu uporowi. W rezultacie to nie bro czy lepsza taktyka zapewnia tego dnia zwycistwo ludziom i krasnoludom. To wzajemna troska i wiadomo wsparcia ze strony innych, pokadanie zaufania w poczuciu wsplnoty i powiceniu. Zdecydowanie, e lepiej sta i umrze, ni opuci druha. Najwyraniej wida to byo u krasnoludw, ale rwnie u ludzi z Nesme i Silverymoon. Trolle walczyy w pojedynk, na polu walki trzyma je instynkt samozachowawczy albo dza krwi. Kiedy godzin pniej wsta wit, owietli pole zalane krwi, zasane trupami ludzi, krasnoludw, zwglonymi szcztkami trolli oraz odcitymi kawakami ich cia, ktre wci jeszcze podskakiway, pki kto nie przyoy do nich pochodni. Torgar Hammerstriker, poraniony, z poow twarzy poszarpan pazurami trolla, przechadza si midzy rannymi, poklepujc kadego mijanego krasnoluda po ramieniu. Jego towarzysze wyruszyli z Mirabaru pod jego przywdztwem i przez ostatnie dekadni staczali jedn bitw za drug. Mimo to aden krasnolud nie narzeka, nikt nie mwi o wracaniu. Teraz byli Battlehammerami, lojalnymi wobec swojego klanu i swojego krla. Dla nich te starcia byy tego warte. Przechodzc wzdu szeregw wojownikw, Torgar dostrzeg Shinglesa rozmawiajcego w podnieceniu z kilkoma milicjantami

z Silverymoon. I co teraz? spyta, podchodzc do przyjaciela. Wiem, e Alustriel nie zamierza ruszy na pnoc, przeciw Obouldowi pada zaskakujca odpowied. Torgar ypn na dwch onierzy, ktrzy pozostali obojtni i wcale nie spieszyli si z wyjanieniem tych zaskakujcych wieci. Jest tutaj? spyta Torgar. Lady Alustriel rozmawia z Galenem Firthem z Nesme powiedzia jeden z onierzy. Zatem szybko nas tam zaprowadcie. onierz kiwn gow i poprowadzi ich przez obz, obok stosu cia polegych z Silverymoon, obok wielu straszliwie poranionych mczyzn, wok ktrych krztali si kapani, usiujc opatrzy wiele otwartych ran. W namiocie na rodku pola znaleli Alustriel i Galena Firtha. Mczyzna z Nesme by w wymienitym nastroju. Dwa krasnoludy pozwoliy, aby onierze ich zapowiedzieli, po czym podeszli do stou, przy ktrym stali lady Alustriel i Galen. Widok kobiety sprawi, e Torgara zatkao, gdy wszystko, co sysza o niej, blado w porwnaniu z rzeczywistoci. Wysoka i szczupa, roztaczaa wok siebie aur godnoci i zaufania, jakiej Torgar nigdy nie widzia. Ubrana bya w zwiewn sukni z najlepszych materiaw, bia i lamowan czerwieni. Na gowie nosia diadem ze zota i diamentw, ktre byszczay rwnie intensywnie, jak jej oczy. Torgar z trudem mg w to uwierzy, lecz w porwnaniu z ni moga si schowa nawet Shoudra Stargleam. R..pani... wyjka krasnolud kaniajc si tak nisko, e zamit wosami ziemi. Mio ci widzie, Torgarze Hammerstrikerze powiedziaa Alustriel gosem brzmicym jak zimny, pnocny wiatr. Miaam nadziej, e z tob porozmawiam, tutaj lub przy okazji nadchodzcych spotka z krlem Bruenorem z Mithrilowej Hali. Musisz wiedzie, e twoje dziaania w Mirabarze wywoay niepokojc fal w caej okolicy. Jeli ta fala pacnie markiza Elastula po jego twardej gowie, to bya tego warta odpar krasnolud, odzyskujc gos i mask mrukliwoci. To zrozumiae przyznaa Alustriel. A co sysz teraz, pani? spyta Torgar. Jakie nonsensy, i

uwaasz bitw za zakoczon? W okolicy roi si od orkw i gigantw, cny krasnoludzie powiedziaa Alustriel. Jestem pewna, e ta walka jest daleka od zakoczenia. Powiedziano mi tylko, e nie zamierzasz uda si na pnoc, ku Mithrilowej Hali. To prawda. Lecz powiedziaa... To nie pora, by walczy z krlem Obouldem wyjania Alustriel. Zima szybko nadchodzi. Niewiele moemy zrobi. E tam, masz przecie swoj armi... armie, bo gdzie s Everlund i Sundabar...? O dekadzie drogi od Doliny Stranika! Inne miasta przygldaj si z daleka odpara Alustriel. Obawiam si, e nie pojmujesz, jak wiele si zmienio. Nie pojmuj? spyta Torgar, rozszerzajc oczy. Od dekadni siedz w samym rodku wydarze! Byem na skalnej pce z Banakiem Brawnanvilem, odpierajc orcze hordy. To ja i moi chopcy odzyskalimy tunele, aby ten gupi gnom mg wysadzi grski szczyt! C, auj, e nie mog usysze tej opowieci w caoci, ale to musi poczeka powiedziaa Alustriel. Jak wic moesz mwi, e nie pojmuj? Pojmuj lepiej, ni ktokolwiek inny! Widziae pierwsze fale caego oceanu wrogw powiedziaa Alustriel. Na zew Oboulda ze swoich nor wypezy dziesitki tysicy orkw. Widziaam to, przeleciaam nad polem bitwy wzdu i wszerz. Obecnie nasze poczone siy nie mog zrobi nic, aby pozby si tego plugastwa. Nie moemy wysa tysicy ludzi na mier, skoro lepiej umocni linie obronne, ktre pomog powstrzyma t fal orkw. Przybya, aby pomc Galenowi! Tak, przeciwko wrogowi, z ktrym moemy sobie poradzi... a ktry wbi si gboko w moje szeregi. Trolle zostay odparte, a my zapdzimy je na bagna. Nesme wskazaa na lec na stole map zostanie odbudowane i ufortyfikowane, gdy samo w sobie stanowi najlepszy bastion obrony przed potworami z Trollowych Wrzosowisk. Zatem przybya na pomoc Nesme, nie Mithrilowej Hali? spyta Torgar, ktry rzadko zachowywa swoje zdanie dla siebie.

Pomagamy tam, gdzie moemy odpara spokojna i odprona Alustriel. Jeli orki zaczn rozlunia uchwyt i nadarzy si okazja, Silverymoon ruszy ku Mithrilowej Hali i jeszcze dalej, by stan u boku krla Bruenora i jego dzielnego klanu. Przypuszczam, e pjdzie z nami Everlund, a Cytadele Felbarr i Adbar nie zapomn o swoich krewniakach. Ale nie teraz? Alustriel rozoya rce. Nic nie moesz zrobi? Utrzymamy z krlem Battlehammerem czno przez posw odpara. Zrobimy, co bdzie w naszej mocy. Torgar poczu, e si trzsie i zaciska pici. Z trudem powstrzymywa si, by nie rzuci si na Alustriel albo stojcego obok, zadowolonego z siebie Galena. Wojownik mia min, jakby cay wiat wrci wreszcie na waciwe tory, poniewa postanowiono odbudowa Nesme. Nie mona nic wicej zrobi, cny krasnoludzie dodaa Alustriel. Nie wyl swych armii w nieg na wroga tak potnego, i zdecydowa si na wojn z Mithrilow Hal. To tylko orki odpar Torgar. Nie pada adna odpowied, wiedzia zreszt, e adnej nie usyszy. Ruszysz z nami do Nesme? spyta Galen Firm i Torgar poczu, e znw nim zaczyna rzuca. Czy bdziesz wraz z nami witowa zwycistwo po jego oswobodzeniu? Krasnolud wbi w niego wzrok. A potem odwrci si i wyszed z namiotu. Wraz z Shinglesem wrci do swoich pobratymcw. Wyruszyli w przecigu godziny, kierujc si przyspieszonym marszem ku tunelom, do krla Bruenora.

16.
RUCHOME PIASKI I MOCNA SKAA Po drugiej stronie rzeki wida chopakw z Felbarr! oznajmi Bruenorowi podekscytowany Jackonray Broadbelt. Od kilku dni wysannik Cytadeli Felbarr niecierpliwie wyczekiwa, a taka wie dotrze do niego przez kominy. Wiedzia, e jego krewniacy wyruszyli, a Emerus Warcrown zgodzi si na przekroczenie Surbrin, przerwanie piercienia orkw i ustanowienie naziemnego poczenia z Mithrilow Hal. Trzy tysice mwi dalej. I odzie. Jestemy gotowi do wywalenia dziury odpar Bruenor. Wszyscy moi chopcy s w Wwozie Garumna, gotowi wybiec i pogoni tych mierdzieli z brzegu. Oba krasnoludy poklepay si po ramionach, ucieszyli si te wszyscy obecni w sali. Jednak dwaj, siedzcy najbliej tronu Bruenora, wydawali si mniej weseli. Zdoasz ich szybko wyprowadzi? spyta Regis Nanfoodlea. Gnom pokiwa gow. Mithrilow Hala wybiegnie bardzo szybko uspokoi nizioka. Lecz czy wystarczajco szybko, by zniszczy umocnienia nad rzek? To samo pytanie gnbio Regisa. Wygrywali raz za razem, a kiedy si wycofywali, wrogowie opacali to ogromnymi stratami. Lecz wszystko to udao si dziki akcjom defensywnym. To, co zamierzali obecnie, byo czym cakiem innym. A ty co powiesz, Pasibrzuchu? spyta chwil potem Bruenor, a Regis uwiadomi sobie, e niezbyt dokadnie usun z twarzy wyraz przestrachu. Tam jest wiele orkw powiedzia. A wkrtce bdzie wiele martwych orkw! oznajmi Jackonray i wszyscy rozemiali si jeszcze goniej. Odzyskalimy Hal, a oni nie nacieraj powiedzia cicho Regis. Kiedy wypowiada te sowa, wyday mu si one wyjtkowo grupie i nie mia pojcia, jakie dobre skutki moe przynie wygaszanie tak oczywistych prawd. Wiedzia, e bya to podwiadoma taktyka obronna,

sposb skierowania rozmowy na mniej draliwy temat. A wkrtce zaczn ucieka! odpali Bruenor i miech sta si wrcz oguszajcy. Regis zrozumia, e nie ma jak tego powstrzyma. Emocje byy zbyt intensywne, gniew przemieniajcy si w ekstaz zemsty. Nie powinnimy ryzykowa powiedzia Regis, lecz nikt go nie sucha. Powinnimy dziaa ostronie powiedzia, lecz nikt go nie sucha. Teraz s uziemieni prbowa tumaczy. Jak dugo ich siy wytrzymaj na zimnie i w niegu, skoro wiedz, e nie mog nigdzie odmaszerowa? Bez dzy podboju ich rozpd zwolni, strac serce do walki. Zacinita na ramieniu do Nanfoodlea przerwaa potok jego sw. Regis zrozumia, e gnom by jedynym, ktry go usysza, a dziko cieszce si, podskakujce krasnoludy nawet nie syszay jego szeptu. Szybko wyjdziemy zapewni go gnom. Ci inynierowie s wspaniali. Stworz szerokie tunele, o to nie musisz si obawia. Wyjdziemy na orkw, zanim te si zorientuj, e w ogle s atakowane. Regis pokiwa gow, nie wtpic w aden z tych elementw, lecz wci nieprzekonany do caego planu. Klepnicie w rami sprawio, e si odwrci. Obok niego przyklkn Wulfgar. Pora zagoni te orki na pnoc powiedzia zwalisty mczyzna. Zapdzi robactwo do dziur w grach albo pod ziemi. Ja tylko... zacz. To strata Dagny powiedzia Wulfgar. Regis popatrzy na niego. Uderzye mocno i z powanym kosztem wytumaczy barbarzyca. Czy to takie dziwne, e teraz mniej si palisz do ponownego ataku? Sdzisz, e to moja wina? Sdz, e uczynie dobrze, wszyscy tak uwaaj i si z tym zgadzaj odpar Wulfgar, umiechajc si do niego pocieszajco. Gdyby Dagna mg nas dosign z Hal Moradina, zapaby ci pewnie za konierz i posa na czoo szary przez wschodnie wrota. Mczyzna pooy rk na ramieniu Regisa i cae rami oraz szyja nizioka zniky, nakryte potn doni. Regis odwrci si w sam por, by usysze, jak Bruenor wykrzykuje

rozkazy, wysyajc gocw przez kominy na szczyt gry. Maj powiadomi chopakw z Felbarr po drugiej stronie rzeki, e czas pogoni Oboulda. Zapanowaa powszechna rado; dali si jej porwa nawet Regis i Nanfoodle. Czas pogoni Oboulda! *** Przed zim! pad okrzyk, a ryk, ktry syszano w komnatach ludzkich uciekinierw by tak gony, jak ten, ktrym krasnoludy poziom wyej obiecyway zemst krlowi Obouldowi. Korytarzami Mithrilowej Hali sza wie, e nadesza Cytadela Felbarr, a krl Bruenor i jego krasnoludy szykuj si do wyrwania z tego wizienia. Rzeka Surbrin zostanie zabezpieczona to byo pewne a krasnoludy obiecay zbudowa most, prowadzcy na drugi, wolny od orkw brzeg. Przejd przez Surbrin przed zim. Ju nigdy nie wejd do adnej jaskini! krzycza jaki mczyzna. Chwaa krlowi Bruenorowi i jego klanowi za gocinno! krzykn inny i podniosa si wrzawa. W Silverymoon przed niegami! woa kto. Everlund! odpar inny. Podobno Nesme szuka dzielnych ludzi doda inny by odbudowa to, co zniszczyy trolle. Kade wymienione miasto wywoywao wrzaw. Kade z nich kuo Delly niczym do. Przedzieraa si przez rozradowany tum i sama usiowaa si cieszy. Przeszli tak wiele, widzieli mier najbliszych i spalone domy. Wdrowali wiele mil w grach, cierpieli gd i chd, a przez ca drog do Mithrilowej Hali orki deptay im po pitach. Delly chciaa cieszy si wraz z nimi, gdy zasugiwali na odmian losu. Lecz kiedy przysza wie, i krasnoludy szykuj si do jak najszybszego wypadu i chc otworzy drog uciekinierom, Delly mylaa tylko o tym, e znw zostanie sama. Rzecz jasna, miaa Colson, a take Wulfgara, o ile akurat nie walczy... co ostatnio rzadko si zdarzao. Miaa te krasnoludy, ktre

bardzo polubia. Lecz bardzo chciaa znw zobaczy gwiazdy. Ciepo soca. Poczu wiatr na twarzy. Na jej obliczu zataczy tskny umiech, kiedy pomylaa o Arumnie i Josim w Cutlassie. Kobieta otrzsna si ze wspomnie i alu, podchodzc do samotnej postaci w kcie sali. Cottie Cooperson nie przyczya si do powszechnej radoci, chyba wcale jej nie zauwaya. Siedziaa na krzele, koyszc si wolno w przd i w ty, patrzc na dziecko w swoich ramionach. Delly uklka obok niej i delikatnie pooya do na jej rce. Upia j, prawda, Cottie? spytaa cicho. Lubi mnie. A kto nie lubi? spytaa Delly i siedziaa tak obok niej, gaszczc Cottie po rce, obserwujc pic Colson. Wok rozbrzmieway echem pene radosnej niecierpliwoci okrzyki, ludzie jeden po drugim przedstawiali swe wielkie plany, zdecydowani zacz nowe, lepsze ycie. Ich wytrzymao zrobia na Delly wraenie, podobnie jak poczucie wsplnoty, jakie tu odczuwaa. Wszyscy ci uciekinierzy z maych wsi i miasteczek, upchnici w krasnoludzkich tunelach, zwizali si wspln spraw i zwyk, ludzk przyjani. Delly umiechaa si dalej, lecz kiedy przypomniaa sobie, co byo przyczyn ich radoci, raczej chciao jej si paka. Chwil potem wysza z sali, trzymajc Colson na rkach. Ku jej zaskoczeniu, w pokoju czeka Wulfgar. Syszaam, e chcecie wyrwa si z Hali i pomaszerowa ku Surbrin powitaa go. Krtka wiadomo i ton, jakim zostaa wypowiedziaa sprawiy, e Wulfgar odchyli si na krzele. Delly czua, e obserwuje j uwanie, jak niesie Colson do jej koyski. Pooya malestwo, delikatnie przesuna palcem po jej twarzyczce, po czym gboko odetchna, odwrcia si do Wulfgara i dodaa: Syszaam, e wkrtce ruszacie. Armia ju si zbiera przy Wwozie Garumna potwierdzi zwalisty mczyzna. Armi Cytadeli Felbarr ju wida, zbliaj si do Surbrin od wschodu. A Wulfgar bdzie tam wraz z krasnoludami, kiedy wybiegn ze

swoich hal, prawda? Tam jest moje miejsce. Twoje i Catti-brie uzupenia. Wulfgar potrzsn gow, najwyraniej nie zauwaajc jej suchego tonu. Nie moe i, jest zbyt ranna. Cordio nie chcia o tym sysze, rany si jeszcze nie zagoiy. Sporo o niej wiesz. Wanie przychodz, od jej ka powiedzia Wulfgar, podchodzc do koyski Colson... a Delly odsuna si tak, by nie zobaczy jej grymasu. Od ka czy z ka, pomylaa, lecz szybko wygnaa t absurdaln myl. Bardzo auje, e nie moe walczy mwi dalej Wulfgar. By tak zajty machaniem palcem przed nosem Colson, pozwalajc si za niego zapa, e nawet nie zauway grymasu na twarzy Delly. Ona kocha walczy. Sdz, e jej nienawi do orkw ciga si z uczuciem Pogromcw. Spojrza wreszcie na Delly i umiech znikn z jego twarzy. Kobieta staa z zacit twarz i zaoonymi rkami. Wszyscy odchodz powiedziaa, widzc jego min. Do Silverymoon, Everlund, czy gdzie ich tam oczy ponios. Bruenor obieca, e droga bdzie oczyszczona odpar Wulfgar. Dla nas wszystkich usyszaa siebie Delly i ledwo moga uwierzy w swoje sowa. Tak bardzo chciaabym zobaczy Silverymoon. Zabierzesz mnie tam? Ju o tym rozmawialimy. Musz std wyj powiedziaa Delly. Zbyt dugo siedz w tunelach. Tylko na chwil, w odwiedziny, by usysze w karczmie ludzi mwicych tak samo, jak ja. Przedrzemy si i rozpdzimy orki obieca Wulfgar. Podszed do niej i ucisn mocno w swych mocarnych ramionach. Wygnamy ich przed zim, zapdzimy do dziur przed poow lata. Ich dni si skoczyy, Bruenor odzyska te ziemie dla porzdnych ludzi. A potem ruszymy do Silverymoon, a nawet do Sundabaru, jeli zechcesz! Trzyma j tak blisko, e nie widzia wyrazu jej twarzy.

I tak by zreszt nie poj niczego, co by z niej wyczyta, gdy kobieta bya sztywna jak manekin. Nie miaa jak mu odpowiedzie, nie wiedziaa nawet, jak zapyta. Rezygnacja mocno zderzya si z jej niecierpliwoci. Kobieta nie miaa do serca, by zacz odlicza szereg wielu, wielu dni. *** Nikwillig wyszed z Ksiycowego Lasu w towarzystwie Hraliena, podleczony i pewien, e doczy do Cytadeli Felbarr, by pomc Mithrilowej Hali. Pjd na poudniowy zachd, ku Surbrin, by zebra konieczne informacje. Hralien zamierza powrci do siebie, kiedy upewni si, e Nikwillig dotar bezpiecznie do swego krasnoludzkiego domu. Kiedy dotarli nad rzek, dostrzegli wrogw, wci wznoszcych i tak ju solidne umocnienia. Zachodniego brzegu strzega palisada z zaostrzonych pni, wida te byo stosy kamieni, przygotowane dla krccych si po okolicy gigantw albo dla wielu budowanych na miejscu katapult. Sdz, e utrzymaj to wszystko zauway Nikwillig. Hralien nie odpowiedzia. Wkrtce potem ruszyli na wschd, maszerujc dugo w noc, oddalajc si od brzegu. Nastpnego ranka wyruszyli wczenie. W poudnie dotarli do skrzyowania drg. egnaj, krasnoludzie powiedzia Hralien. Wasz wrg jest naszym wrogiem, spodziewam si wic, e wkrtce znw si spotkamy. Mio byo ci pozna odpar Nikwillig. A jeli Moradin pozwoli, uciesz si i z nastpnego spotkania. Wanie powiedzia z umiechem Hralien. Poklepa krasnoluda po ramieniu i ruszy na pnoc, ku domowi. Nikwillig popdzi w swoj stron. Nigdy nie spodziewa si, e przeyje bitw na pnoc od Doliny Stranika, uwaa, e jego misja bya samobjstwem. A jednak, mimo wszystko, wraca do domu. Przynajmniej tak sdzi. O zmierzchu dotar na wysokie urwisko. Stamtd dostrzeg daleko, na poudniu, obozowisko wielkiej armii.

Armii, ktr zna. Ruszya Cytadela Felbarr! Nikwillig unis pi i wykrzykn, zagrzewajc swoich pobratymcw do walki i przyjrza si, jak wielka dzieli ich odlego. Chcia by tam jak najprdzej, doczy do nich, lecz wiedzia, e tej nocy zmczone nogi nigdzie go ju nie unios. Usiad wic, przygotowujc si do krtkiego odpoczynku. Zamkn oczy. Obudzi si, kiedy soce zbliao si ju do zenitu. Zerwa si na rwne nogi i pogna na poudniowy kraniec urwiska. Armii ju tam nie byo wiedzia, e maszeruje na wschd. Na wschd, ku rzece i potnym umocnieniom, ktre tam umieszczono. Krasnolud rozejrza si wokoo, popatrzy na ziemi, szukajc jakich ladw swoich pobratymcw. Czy zdoa ich dogoni? Nie wiedzia, ale czy ma si to sprawdzi? Nikwillig podskakiwa przez kilka minut, a jego umys pdzi jeszcze szybciej ni ciao. Przypomniao mu si tylko jedno imi: Hralien. Zaraz potem zbieg z urwiska, kierujc si nie na poudnie, lecz na pnoc.

17.
NADGORLIWO Bruenor Battlehammer sta przy wschodniej stranicy na mocie przerzuconym nad Wwozem Garumna, dogldajc przygotowa do wypadu. Wok pdzili kurierzy, przynoszc wiadomoci i informacje od inynierw i wielu zwiadowcw dziaajcych na wschodnich zboczach gry, wykrzykujcych informacje przez zimne kominy do wielkiego Podmiasta. Wadca krasnoludw mia na sobie zbroj krlewsk, a jego tarcz zdobi pienicy si kufel piwa. Wysuony, zdobiony wieloma szczerbami topr Bruenor przewiesi sobie przez rami, nie mia jednak swego synnego hemu bez jednego rogu. Byli przy nim te Regis i Wulfgar, jak rwnie Banak Brawnanvil, przypity pasami do wozu z dwoma mocnymi kijami. Nosio go czterech mocnych krasnoludw, zdecydowanych zanie go do walki, na miejsce, z ktrego mgby kierowa poruszeniami rnych oddziaw. Dziewczyna straci ca zabaw zauway Bruenor, majc na myli Catti-brie, ktrej brak dawa si odczu. Dugo kcia si o to, by jednak moga wsta, lecz Cordio i inni kapani nawet nie chcieli o tym sysze. W kocu Wulfgar i Bruenor po cichu zauwayli, e jej obecno tutaj bardziej da si we znaki tym, ktrzy przy niej s, ni cokolwiek innego. Zabaw? powtrzy jak echo Regis. Wci spoglda na wschd, gdzie zbudowano trzy platformy. Na kadej z nich sta skad wagonikw na rud, ustawionych na szczycie bardzo wysokiej rampy. Tory przechodziy nad przepaci i znikay w gbi korytarzy. Drzwi do nich zostay otwarte, lecz orki, trolle i giganci wykonali kawa niezej roboty, zwalajc gazy po tej stronie gry, wic krasnoludy w ich dziurze. Dlatego, kiedy inynierowie pooyli szyny, grnicy przebili jeszcze gbiej tunele, docierajc prawie do samej krawdzi zbocza, tak blisko otwartej przestrzeni, e czsto musieli przerywa i pozwoli przej haasujcym orczym stranikom. Zabawa w stylu Pwenta zauway sarkastycznie Bruenor. Ten gupi krasnolud nie da si namwi, by usi w rodkowym skadzie, a nie na jego szczycie! Poleci pierwszy, a dziki swemu hemowi z kolcem wywali od razu

poow gry doda Banak. I bdzie rad z kadego kamulca, ktry spadnie na jego zbyt twardy eb. Bez wtpienia odpar Bruenor. rodkowy tunel wyglda na najszerszy powiedzia znacznie powaniej ju Wulfgar. Zatem ja sam poprowadz tamtdy szar oznajmi krl. Mylaem, czy by nie i po lewej powiedzia barbarzyca. Zwiadowcy mwi, e wiea jest dobrze strzeona. Trzeba bdzie szybko j zaj. No to na lewo. Obaj tamtdy pjdziemy. Ale musisz dowodzi w centrum powiedzia Regis. Eee tam! parskn Bruenor. Tam bdzie walczy Pwent, a on nie przyjmuje niczyich rozkazw. Chopcy dotr szybko do Banaka, a on przekae rozkazy ku rzece. Kiedy Bruenor mwi, caa trjka krasnolud, czowiek i nizioek popatrzya na rannego Banaka. Wszyscy zauwayli wdziczno, jaka pojawia si na twarzy sdziwego wojownika. Chcia zobaczy t bitw, chcia dokoczy to, co zacz na urwisku nad Dolin Stranika. Jak wszyscy nauczyli si na przykadzie Pikela Bouldershouldera, fizyczna niemoc nie jest tak dotkliwa, jeli ranny nadal mg w jaki sposb si przyda. Rozmowa trwaa jeszcze przez jaki czas, lecz tym razem nie mwili o rzeczach istotnych; usiowali zabi cignce si w nieskoczono minuty, a z Podmiasta dotary ostatnie wieci. Wszyscy stojcy w Wwozie Garumna po prostu chcieli ruszy, przebi si i zatraci w walce. Krasnoludy z klanu Battlehammer wiedziay, e takie chwile s zwykle najbardziej wyczerpujce. Dlatego caa czwrka popatrzya z nadziej na goca, pdzcego ku nim z gbi Mithrilowej Hali. Krlu... wysapa krasnolud Zwiadowcy mwi... e Felbarr... jest gotowy... przeprawi si... a orki... pobiegy... na brzeg... Pora przerwa mu Bruenor. Gwizdn przenikliwie, zwracajc uwag stojcych w pobliu krasnoludw, po czym unis swj topr bojowy i potrzsn nim mocno. Stojcy najbliej zaczli wiwatowa i wkrtce wrzawa rozesza si po caym wwozie niczym fala w sadzawce. Wojownicy zaczli wsiada do

wzkw na rud, jak najgciej, zacigajc grube, metalowe zasony. Inynierowie podeszli do blokujcych trzpieni. Wulfgar odszed w stron lewego tunelu, niemal przewracajc Nanfoodlea. Gnom bieg doczy do Bruenora, ktry udziela wanie Banakowi ostatnich instrukcji. Szkoda, e ju nie ma ani kropli oleju gromw narzeka gnom. Eee tam, krasnoludy wywal ciany sob! odpar Regis, naladujc Bruenora najlepiej jak potrafi. Kiedy krl spojrza na niego zdziwiony, nizioek puci do niego oko. Wygldao na to, e Regis odoy swoje wtpliwoci na bok, a przynajmniej stumi je, lecz nim Bruenor zdoa odkry, o co dokadnie chodzi, wycignito trzpienie i trzy wielkie skady zaczy zjeda po szynach. Zjechay z niemal pidziesiciu stp. Nabierajc pdu na naoliwionych torach wpady w niskie, wskie tunele. Ich wypuszczenie byo tak zgrane w czasie, e przejechay swoimi korytarzami niemal rwnoczenie i niemal rwnoczenie uderzyy w zewntrzn cz blokady. Zgrzyt zgniatanego metalu i oskot spadajcych kamieni ponis si echem w gwnych komnatach, wywoujc chralny okrzyk radoci wrd zgromadzonych wojownikw. Natychmiast rzucili si do szary. Wulfgar poprowadzi tych po lewej, cho aby zmieci si w korytarzu, musia zgi si we dwoje. Widzia przed sob blask dnia, gdy wagoniki przebiy si na wylot i spady na d. Ich pasaerowie ju wyczogiwali si z wrakw z broni w rku. Barbarzyca wybieg na zewntrz i zobaczy, i zaskoczenie byo cakowite. W okolicy byo zaledwie kilka orkw, a ci wygldali raczej na przestraszonych ni chtnych do bitki. Wulfgar zignorowa instynkt nakazujcy zaj si poobijanymi pasaerami wagonikw. Zamiast tego pobieg w lewo, po skalistym zboczu, w stron wiey. Drzwi byy czciowo otwarte, ork schowa si za nimi dokadnie w tej samej, gdy Wulfgar opuci bark i uderzy w nie z rozpdu. Ork stkn i przelecia przez pomieszczenie, wymachujc koczynami; jego trzej towarzysze przygldali si temu ze zdumieniem. Nie mieli pojcia, e wrg si przedosta, nawet kiedy Aegis-fang opad, rozwalajc czaszk temu, ktry sta najbliej wejcia.

Wulfgar przebieg obok padajcego ciaa, zamachujc si motem. Nastpny ork odskoczy i obrci si, pragnc si wymkn, lecz mot zahaczy go na tyle mocno, e cisn go w po wietrze. Lot broni zakoczy si gwatownie na kamiennej cianie. Wulfgar ruszy do przodu, uderzajc trzeciego orka, ktry szybko odskoczy poza jego zasig. Lecz barbarzyca tylko zmieni kierunek uderzenia mota, tak e wbi si w plecy przycinitego twarz do ciany orka, miadc mu ebra i rozrywajc boki. Istota siekna, krew pocieka z ust. Wulfgar nie sprawdza jednak, pewien, e cios by miertelny. Puci Aegis-fanga wiadom, e powrci na jego wezwanie i popdzi naprzd, zbijajc wczni ostatniego orka, ktr usiowa si niezgrabnie zastawi. Wielki barbarzyca podszed bliej i owin rk wok jego szyi, po czym nacisn mocno do siebie i w d, wyginajc go do tyu i wyduszajc ycie. Nad tob! zawoa ochryple od drzwi jaki krasnolud. Wulfgar obejrza si i zobaczy Billa Husken Nuggeta, stranika, ktry by na wiey, gdy zostaa zaatakowana. Billa powalono zatrut strzak, a jego gardo zostao precyzyjnie przecite, odbierajc mu gos, ktry dopiero teraz zacz odzyskiwa. Wycofujce si krasnoludy sdziy, e jest martwy, lecz, jak to miay w zwyczaju, zabray go ze sob... i uczyniy susznie, gdy niedugo potem ockn si, klnc szeptem na czym wiat stoi. Wzrok Wulfgara pomkn w gr, w sam por, by zobaczy orka, ciskajcego wczni ze strychu. W tej samej chwili stwr zachwia si, gdy wystrzelony przez Billa bet zaton w jego boku. Wulfgar nie mg uskoczy, wic obrci si tylko i zasoni, wycigajc rk, ktr wci ciska za gardo umierajcego orka. Wcznia wbia si w jego plecy, Wulfgar odrzuci trupa na bok. Zerkn na Billa, ktry puci do niego oko, po czym wbieg na drabin i skoczy, wycigajc rce, by zapa si za skraj otworu prowadzcego na strych. Dziki niezwykej sile, z atwoci si podcign. Aegis-fang! krzykn, przywoujc zaczarowany mot. Ryczc i wymachujc nim, szybko wygoni orki ze strychu. Na dole krasnoludy, w tym Bili i Bruenor, wykaczay je, gdy tylko uderzay o ziemi.

Wulfgar podbieg do drabiny i prawie upad, potknwszy si o niewielk posta, ktra przebiega obok niego. Nie by zaskoczony, widzc Regisa wychodzcego przez mae okienko na strychu, nie by te zaskoczony, kiedy wspiwszy si na drabin i wywaywszy ramieniem klap docion kilkoma workami zapasw zobaczy nizioka spogldajcego na niego ponad krawdzi otworu. Gdy tylko Wulfgar skupi na sobie uwag wszystkich trzech orkw, nizioek podszed, usiad na krenelau, wybra cel i cisn swoim buzdyganem. Bro zawirowaa w powietrzu i trafia orka w twarz. Stwr cofn si chwiejnie i niemal przelecia przez blanki, a kiedy si wreszcie wyprostowa, rozpdzony nizioek wpad prosto na niego. Ork spad, za nim zaraz nastpny, wyrzucony przez Wulfgara. Trzeci, widzc rozwcieczonego barbarzyc, wyskoczy sam. Dobre miejsce na dowodzenie! zawoa Bruenor, wchodzc przez klap. Podbieg ku poudniowej czci wiey i spojrza na pole bitwy. Szeroki umiech na jego twarzy znik, kiedy obrci oczy na wschd, ku rzece. *** Wstrzs, kiedy uderzyli o cian, zatrzs ich zbami i cisn tak, i nagle omiu krasnoludw znalazo si w miejscu zajmowanym wczeniej przez dwch. Wszyscy jako to znieli. Nie tylko w tym wagoniku i w kolejnych dziewiciu tego skadu, ale i w dwudziestu innych, tworzcych pozostae. Ivan i Pikel Bouldershoulder wyprostowali si i pchnli z caej siy do tyu, usiujc unikn zmiadenia przez pozostaych. Jednak wstrzsy powtarzay si, elazne wzki skrcay si i wyginay. Spod ich k wylatyway kamienie. Kiedy wreszcie wszystko si uspokoio, Ivan pierwszy wcisn plecy w podziurawion oson wzka. Otworzy j na tyle, aby mc wysun gow. Na Moradina! krzykn do swoich towarzyszy. Pchajta, chopaki, i to ywo! Widzia, e plan nie uda si do koca, przynajmniej u nich. Z trudem przebili si przez skaln cian, sprowadzili za to lawin, ktra zasypaa

poow skadu i powgniataa blachy. Blokowali sob wyjcie z tunelu, uniemoliwiajc wyjcie pozostaym wojownikom. Chwyci pogit oson i pocign z caej siy. Kiedy nic to nie dao, wycign rk i usiowa zepchn kilka przygniatajcych j kamieni. Dalej, chopaki! krzycza. Bo orki dostanom nas w pudeeczku ze wsteczkom! Zaczli zgodnie wali w metalow oson, ktra ze skrzypieniem uchylia si nieco bardziej. Ivan nie czeka i przecisn si na zewntrz. Widok wcale nie by zachcajcy. Tylko dwa z dziewiciu wagonikw byy otwarte, a krasnoludy wychodziy na zewntrz, zakrwawione i oszoomione. Wygldao na to, e wraz z nimi spada poowa grskiego zbocza i tutaj utkwili. Na wschodzie Ivan widzia i sysza zbliajc si szar orkw. Jasnobrody krasnolud wspi si na swj uszkodzony wagonik i zepchn na bok kilka dalszych kamieni, po czym z caych si pocign za oson. Pierwszy wyskoczy Pikel, a potem jeszcze jeden krasnolud i nastpny, za Ivan przez cay czas wykrzykiwa zachty. Orki zbliay si. Potem usyszeli drugi ryk, dochodzcy z miejsca znajdujcego si na pnoc od ich pozycji. Ivan wystawi gow nad stert kamieni i zobaczy kontrszar Battlehammerw. Skady rodkowy i pnocny przebiy si dokadnie tak, jak planowano, armia Mithrilowej Hali wybiegaa na zewntrz w caej swojej chwale, skrcajc na wschd i poudnie, by utworzy piercie wok rozbitego poudniowego skadu. Krasnoludy stary si z orcz nawa, topr przeciw wczni, miecz przeciw mieczowi, a tak zaarcie, i poowa orkw i krasnoludw pada w pierwszych chwilach walki. Ivan wyskoczy z rumowiska i poprowadzi szar tych niewielu krasnoludw z poudniowego skadu, ktrzy byli w stanie walczy. Byo ich zaledwie dwudziestu na osiemdziesiciu, ktrzy znajdowali si w skadzie; reszta bya albo powanie ranna, albo nie moga wyj z powgniatanych i na wp przysypanych wagonikw. Nim Ivan, Pikel i pozostali wczyli si do walki, natarcie orkw zostao powstrzymane. Nacierao coraz wicej krasnoludw, ktre ustawiay si w szyki i maszeroway rwno, by wesprze flanki

i przerwa napyw kolejnych fal orczych wojownikw. Ku rzece, chopcy! woano od czoa. Ivan rozpozna gos Treda. Przyszli chopcy z Felbarr i potrzebuj nas! To wanie chcieli usysze Battlehammerowie. Natarli jeszcze mocniej, pchajc przed sob orki i wykrzykujc raz po raz Ku rzece!. *** Natarcie w centrum i na poudniu okazao si silne. Krasnoludy przeamay opr przeciwnika i poday z niezym impetem, lecz ze szczytu wiey Bruenor, Wulfgar i Regis mieli na wszystko cakiem inny punkt widzenia. Regis zamruga i odwrci wzrok, gdy wielki gaz uderzy w rodek tratwy penej krasnoludw z Felbarru, wrzucajc kilku z nich do lodowatej wody i przewracajc d. odzie pyny pod prd, krasnoludy usioway wiosowa, by wyldowa na drugim brzegu jak najbliej pola walki. Lecz orki i giganci mieli kilka wasnych sztuczek. Na kursie odzi pojawiy si ostre pnie, wbijajc si w burty i utrudniajc wiosowanie. Deszcz gazw, ciskanych przez gigantw i miotanych z katapult, z kad sekund stawa si coraz bardziej gsty. Wpaday do wody z gonym planiciem, wyrzucajc fontanny wody, bd przebijay krasnoludzkie odzie. Pyn ich ju ponad tuzin, a w kadej siedziay dziesitki krasnoludw. Trzej stojcy na wiey obserwatorzy martwili si, czy ktrejkolwiek z nich uda si dobi do brzegu. Bruenor krzycza do dowdcw na dole: Dotrzyjcie do tej przekltej rzeki i zawrcie na pomoc! Musimy oczyci brzeg! Zapdcie ich na skaln pk poleci Wulfgarowi. Musimy powstrzyma tych gigantw! Barbarzyca kiwn gow i zszed po drabinie, lecz Regis pokrci tylko gow i powiedzia to, czego si obawia: Jest ich zbyt wielu. W cigu kilku minut krasnoludzkie natarcie rozdzielio armi orkw na p, kierujc si prosto ku brzegom Surbrin. Im wicej jednak krasnoludw biego, by wesprze szeregi, tym wicej orkw nadbiegao z pomocy. Wielka masa przebiegaa grskim szczytem, by doczy do

walki. Bruenor i Regis mogli tylko przyglda si temu bezradnie. Bruenor widzia, e zdobd brzeg i utrzymaj si na poudnie od tej ostrogi, lecz nie zdoaj przedosta si tak daleko na pnoc, by osabi ostrza gigantw i pomc tym z Cytadeli Felbarr. Kolejny gaz zniszczy jedn z odzi poowa krasnoludw wpada do wody, cikie zbroje wcigay ich w lodowate odmty. Regis przetar pulchnymi domi twarz. Na bogw jkn. Bruenor uderzy pici w kamie, po czym zszed po drabinie na d. W cigu kilku chwil znalaz si na zewntrz wraz z Wulfgarem, woajc do siebie kadego krasnoluda. Wraz z barbarzyc poprowadzili atak wprost na pnoc, ku skalnej pce i poza ni. Regis krzycza za nim, lecz nadaremnie. Nizioek widzia, jak wielkie siy znajduj si za skaami, wiedzia te, e Wulfgar i Bruenor spiesz na pewn mier. Na rzece zatona kolejna d.

18.
O KRASNOLUDZKI WOS Nikwillig jcza i krzycza, kiedy wywrcia si kolejna z odzi, skazujc dzielnych krasnoludw na mier w wodzie. Spojrza na swego towarzysza, szukajc jakich oznak nadziei. Hralien, rwnie sfrustrowany jak krasnolud, patrzy w ty, na przebiegajcych wanie midzy gazami swoich wojownikw. Namierzyli miejsce, z ktrego paday najbardziej mordercze salwy. Trjka gigantw miaa z tego wiele zabawy ciskali w bezbronne, przepywajce obok odzie jeden gaz za drugim. Wdz elfw wiele razy nakazywa gestem spokj swoim wojownikom, lecz wszyscy, nawet Hralien, byli rozwcieczeni widokiem zacnych krasnoludw, tak bezkarnie mordowanych. Jednak Hralien trzyma ich w cisym szyku i zakazywa strzela z ukw, dopki giganci nie znajd si dokadnie pod nimi. Elf skin gow i jego podwadni, sze dziesitek najlepszych wojownikw z Ksiycowego Lasu, nacignli haki. Kilka przekazanych rk znakw i grupy podzieliy si celami, a okrzyk Hraliena puci je w ruch. Kadego giganta trafiy dziesitki strza, a jeszcze nim uderzyy w cel, ucznicy mieli ju na ciciwach nastpne. Pomkno nastpne szedziesit, a szum nadlatujcych strza zaguszy nawet krzyki rannych gigantw. Jeden z trzech pad po drugiej salwie, chwytajc drzewce wystajce mu z grubego karku. Dwaj pozostali ruszyli chwiejnie, ale nie w stron przeciwnikw. Wielkoludy widziay ju wystarczajco wiele elfich oddziaw. Jeden pad pasko na ziemi, a drugi, trafiony wiele razy w nogi, usiowa mimo wszystko usta. Przyj na siebie ca trzeci salw; trzy tuziny strza cisny go na kamienie. Na zachodnim brzegu, gdzie panowaa rado z atwej rzezi krasnoludw, wszcz si tumult. Giganci krzyczeli, a orki, dziesitki i setki, krciy si bezradnie wok. Dalej! woa Hralien do swoich. Nie pozwlcie im zbliy si na tyle, bymy musieli sign po miecze!

Oddzia ksiycowych elfw ustawi si w szeregu wszyscy mieli zacite twarze, zielone paszcze opoczce na wietrze i jednakowe, srebrne hemy, rozszerzajce si na podobiestwo ptasich skrzyde. Zaoyli strzay i unieli uki do gry, by wybiera najbardziej dogodne dla siebie cele. Niewiele orkw postanowio ruszy w ich stron, dlatego tych celw byo coraz mniej. Elfy pomaszeroway na poudnie, a kierunek ich marszu wskazyway chmury strza. *** Wulfgar poprowadzi szar przez skaln pk. Natychmiast opady ich orki, biegnce na poudnie, by wesprze towarzyszy. Wymachujc Aegis-fangiem, potny barbarzyca rozpdzi najbliszych przeciwnikw. Wielki zamach motem cisn par orkw do tyu, potem zrobi krok do przodu i pchnicie i kolejny ork odrzucony. Obok Wulfgara dziko nacieray krasnoludy, tnc i siekajc, odpychajc orki na bok, jeli nie mogliby trafi ostrzem. Na gr! krzycza Wulfgar chcc, by jego oddziay jak najszybciej zabezpieczyy skaln pk. Sam par na gr, kamie za kamieniem. Na d spaday orki, ktre usioway stawi mu opr, powalone na ziemi albo rzucone na bok. Jako pierwszy dotar na szczyt i trwa tam niewzruszenie niczym gigant midzy orkami i krasnoludami. Wzywa krasnoludy, by zgromadziy si wok niego i tak si stao. Nadbiegay maymi grupkami, ustawiajc si wok w idealnym szyku. Ci pierwsi stanli po bokach barbarzycy, nastpni zaczli osania ich boki. Nadbiegli kolejni, lecz orki nie byy rwnie zdecydowane. Po drugiej stronie zbocza skrcay na wschd lub zachd, aby unikn potnego barbarzycy i jego potnego mota. Ze swego miejsca Wulfgar widzia, e szykuje si katastrofa: daleko na wschd, nad brzegiem, staa tak wielka masa orkw, gotowych ruszy na poudnie, e krasnoludy prawdopodobnie nie zdoaj utrzyma tego, co zdobyy. Krasnoludy byy rwnie nad rzek, na poudnie od skalnej ostrogi, gorczkowo umacniajc zdobyt pozycj.

Jeli dadz si odepchn od rzeki, dzielni wojownicy z Felbarr nie bd mieli gdzie wyldowa. Spogldajc na rzek, na fontanny wody wywoane przez gazy, miotajce si w wodzie krasnoludy, podziurawione odzie i spadajce pociski, Wulfgar zastanawia si, czy utrzymanie brzegu cokolwiek zmieni. Czy w ogle ktry krasnolud do niego dotrze? Mimo to Battlehammerowie musieli sprbowa. Dla dobra krasnoludw z Felbarr, dla dobra caej krasnoludzkiej spoecznoci. Wulfgar obejrza si za siebie i zobaczy Bruenora, prowadzcego kolejny oddzia na wschd, wzdu podstawy ostrogi, ku rzece. Na wschd! rozkaza swoim Wulfgar. Staniemy wyej i kaemy orkom drogo zapaci za kady kamyk! Krasnoludy krzykny radonie i ruszyy za nim, zbiegajc po kamiennej pce ku miejscu, gdzie skaa znikaa w rzece. Majc zaledwie setk, wojownikw na pewno przegraj i zostan bardzo szybko wybici. Wszyscy to wiedzieli, a mimo to szarowali z chci. Zatrzymali si na wskim pasie wysokiej skay, midzy polem walki na poudniu gdzie do walki wczy si Bruenor i krasnoludy zaczy wygrywa a zbliajcym si z pnocy mrowiem. Bruenor osoni nam tyki! krzykn Wulfgar. Bronimy si tylko od pnocy! Krasnoludy zajy najlepsze stanowiska, ktre dawayby im jak oson od pomocy, wierzc, e krl i jego krewniacy ochroni ich od poudnia. Kada chwila, jak damy tym za nami, przyblia chwil, kiedy Felbarr wylduje na naszym brzegu! krzykn Wulfgar. Musia krzycze bardzo gono, gdy chmara orkw zbliaa si z wrzaskiem i wyciem. Dopady do podstawy wskiej pki i zaczy pi si w gr. Wulfgar i pozostali ciskali w nich gazami, strzelali z kusz, a na ich plecy spaday ciosy Aegis-fanga. Te, ktre zdoay dotrze do lepiej umocnionych pozycji, natkny si na Wulfgara, syna Beornegara. Trwa on niczym stary db, wysoki, potny i nieugity. Wulfgar, ktrzy przetrwa w Dolinie Lodowego Wichru, nie chcia ustpi. Wulfgar, ktry przey mki demona Errtu, pokona swoje lki i zignorowa ciosy orczych wczni.

Krasnoludy zgromadziy si wok niego, wykrzykujc przy kadym ciosie topora czy mota, kadym pchniciu zadanym porzdnie wykonanym mieczem. Wrzeszczeli, aby zapomnie o blu ran, o otartych kostkach, dziurach i pchniciach. Wrzeszczeli, aby zapomnie o prawdzie, e wkrtce fala orkw zmyje ich std i poniesie ku Halom Moradina. Wrzeszczeli, a ich gos sta si wkrtce jeszcze goniejszy, gdy na pomoc przybyli im kolejni, walczcy u boku Bruenora, wraz z krlem, zdecydowanym zgin u boku swego bohaterskiego, przybranego syna. Za nimi do brzegu dotara pierwsza d z krasnoludami z Felbarru. Krasnoludy natychmiast ruszyy na pomoc. Potem przybia druga, a zbliao si ich o wiele, wiele wicej. Bruenor i Wulfgar wiedzieli jednak, e to nie wystarczy. Wrogw byo zbyt wielu. Wracamy do Hali? spyta Wulfgar. Nie mamy jak std uciec, chopcze odpar Bruenor. Wulfgar skrzywi si, syszc bezradno w gosie krasnoluda. Wygldao na to, e ich miay wypad by skazany na klsk, na cakowit porak. Walcz wic dalej! powiedzia do Bruenora i krzykn, by wszyscy mogli go usysze: Walczcie! Za Mithrilow Hal i Cytadel Felbarr! O wasn skr! Na pnocnym zboczu orki giny dziesitkami, lecz wci nacieray. Na miejsce kadego zabitego pojawiay si dwa nowe. Wulfgar dalej sta na rodku linii, cho ramiona mu osaby i wolniej wymachiwa motem. Krwawi z wielu ran, jedna rka, ktr zbyt pno zablokowa cios orczej paki, spucha do dwa razy wikszych rozmiarw. Lecz chcia, aby ta wanie rka zacisna si na stylisku mota. Chcia uspokoi trzsce si nogi. Krzyczc i ryczc, rozwali gow kolejnemu orkowi. Nie zwraca uwagi na tysice, wci nadcigajce z pnocy, skupiajc si na tych, ktrzy podeszli mu pod rce. On i pozostali tak bardzo si w tym zatracili, e nie zauwayli, jak szeregi orkw nagle si przerzedzaj. Nikt nie zauway, e orki nagle uciekaj na zachd, pojedynczo lub grupkami, bd nagle wal si na skay, niektre w drgawkach, inne martwe ju w chwili, kiedy dotkny

ziemi. aden z nich nie sysza szumu elfich strza. Po prostu walczyli i walczyli. Kiedy coraz mniej orkw biego w ich stron byli tak samo zaskoczeni, jak uradowani. Zastpy orkw, walczce z upartym wrogiem na poudniu i dziesitkowane przez nowego przeciwnika na pomocy, poszy w rozsypk. *** Walka na poudnie od szczytu trwaa ju od duszego czasu. Kiedy grupa Wulfgara zdoaa spojrze w tamt stron i doczy do gwnych si Battlehammerw, i kiedy elfy z Ksiycowego Lasu z Nikwilligiem dotary na skaln pk i zaczy wysya precyzyjne, mordercze salwy w najgstsze i najbardziej zaarte grupy orkw, wynik starcia by przesdzony. Bruenor Battlehammer sta na brzegu rzeki na poudnie od szczytu, spogldajc w wartko pync wod, ktra tego dnia staa si grobem dla setek krasnoludw z Felbarr. Uzyskali poczenie z Mithrilowej Hali do rzeki, otworzyli swoje korytarze i uchwycili przyczek, z ktrego mogli zacz ataki na pnoc. Ale cena... ...cena bya straszliwa. Wylemy wojska na poudnie i znajdziemy lepsze miejsce do ldowania powiedzia do niego Tred. Jego gos by stumiony silnym wraeniem, wywoanym ponurym obrazem pola walki. Bruenor spojrza na twardego krasnoluda i stojcego obok niego Jackonraya. Jeli zdoamy oczyci brzeg na poudniu, nasze odzie bd mogy pyn z dala od gigancich katapult wyjani Jackonray. Bruenor ponuro skin gow. Tred omieli si poklepa znuonego krla po ramieniu. Wiemy, e dla nas uczyniby to samo. Gdyby to Cytadela Felbarr bya zagroona, krl Bruenor wraz ze swoimi chopakami skoczyby w ogie, byle by nam tylko pomc. Bruenor wiedzia, e to prawda, dlaczego jednak woda wydawaa mu

si taka czerwona?

CZ TRZECIA
ZIMOWY ODPOCZYNEK Czy wiesz, co to znaczy by elfem, Drizzcie DoUrdenie? Moja towarzyszka cay czas zadaje mi to pytanie; wyglda na to, e jest zdecydowana pomc mi zrozumie skutki ycia, ktre trwa kilka stuleci skutki dobre i ze, o ile zastanowi si, e tak wiele osb, z ktrymi miaem styczno, nie przeyje nawet poowy tego czasu. Zawsze dziwio mnie, e cho elfy yj niemal tysic lat, a ludzie mniej ni wiek, ludzcy magowie czsto osigaj taki stopie wiedzy i mocy, e potrafi stawa w szranki z najwikszymi elfimi magami. Widocznie to nie kwestia inteligencji, lecz skupienia. Do tej pory zawsze mylaem tak o ludziach, gdy ich popiech wynika ze wiadomoci, e ich ycie nie bdzie trwa wiecznie. Teraz widz, e czciowo jest za to odpowiedzialny elfi punkt widzenia, ktry nie wynika z faszu czy saboci. Chodzi tu raczej o spokojniejszy bieg ycia, pozwalajcy zachowa zdrowy rozsdek w yciu, podczas ktrego ogldamy narodziny i mier caych stuleci. Albo, jeli tak mona rzec, jest to skokowy bieg ycia, seria wybuchw. Ku mojemu zaskoczeniu teraz to zauwaam, a myl ta pojawia si w mojej gowie dopiero wtedy, gdy Innovindil zacza wylicza swoje zwizki zarwno z ludzkimi, jak i elfimi partnerami. Kiedy Innovindil pyta mnie teraz: Czy wiesz, co to znaczy by elfem, Drizzcie Do Urdenie?, mog umiechn si spokojnie i pewnie. Po raz pierwszy w yciu sdz, i wiem, co to znaczy. By elfem to znaczy wybiera sobie fragmenty czasu. By elfem to przey kilka krtszych odcinkw ycia. Nie porzuca zdolnoci do spogldania naprzd, lecz rwnie odnale emocjonalnie wygodne dla nas, krtsze odcinki czasu, w ktrych bdziemy egzystowa. W wietle takiego stwierdzenia znacznie istotniejsze staje si pytanie: Gdzie znajduje si granica wygody dla takiego istnienia?. Istnieje wiele elementw, ktre narzucaj nam takie decyzje

decyzje, ktre do pewnego stopnia pozostaj raczej podwiadome ni celowe. Bycie elfem oznacza przeycie swoich towarzyszy, o ile nie s elfami, a nawet jeli nimi s, to wie z nimi rzadko przetrwa wiele stuleci. Bycie elfem to radowanie si szczeglnymi momentami ycia naszych dzieci o ile bd pelfami, czy nawet czystej krwi ze wiadomoci, e mog ciebie nie przey. W takiej perspektywie jedyn pociech jest gbokie przekonanie, i posiadanie tych dzieci i krtkich chwil radoci stanowi bogosawiestwo, stanowice wiksz warto ni bl, ktry kada czujca istota z pewnoci czuje przy mierci swego potomstwa. Jeli ryzyko, e kto bdzie y duej ni swoje dziecko, nawet jeli przeyje ono w peni wyznaczony dla niego czas, powstrzyma w przyszoci tak osob od posiadania dzieci, wwczas strata jest podwjnie bolesna. Wobec tego pozostaje tylko jedna odpowied: by elfem to radowa si yciem. By elfem to cieszy si chwil: wschodem i zachodem soca, niespodziewanymi, krtkimi chwilami mioci i przygody, godzinami dobrego towarzystwa. To, przede wszystkim, nigdy nie da si sparaliowa naszym obawom o przyszo, ktrej nie mona przewidzie, nawet jeli przepowiednie doprowadz ci do oczywistych i czsto ponurych wnioskw. To wanie oznacza bycie elfem. W przeciwiestwie do droww, elfy z powierzchni czsto tacz i piewaj. Wtedy zmuszaj si do trwania w teraniejszoci, chwili obecnej, a cho mog piewa o bohaterach, dawnych dziejach czy proroctwach, tkwi w danej chwili, w teraniejszoci, chwytajc rado i myl, trzymajc si ich tak mocno, jak kady czowiek. Czowiek moe postanowi, e bdzie kim wielkim magiem albo przywdc, lecz dla elfw upyw czasu jest zbyt powolny, aby obiera tak konkretne i okrelone cele. Mwi si, e wspomnienia ludzi yj krtko, lecz odnosi si to rwnie do elfw. Dawno zmarli ludzcy bohaterowie bez wtpienia niezbyt przystaj do tego, co wyobraaj sobie bardowie i ich widownia. To samo odnosi si te do elfw, nawet jeli elfi bardowie znali bohaterw swoich pieni! Wieki sprawiaj, e wspomnienia blakn i zmieniaj si, szkieko czasu zmienia obraz.

Zatem dla elfa dobre ycie to albo efekt odpowiedniego uchwycenia historycznej chwili albo, jeszcze czciej, seria poczonych, mniejszych wydarze, ktre ostatecznie skadaj si na co wikszego. To cigy proces rozwoju, lecz moliwy tylko dziki zbieraniu dowiadcze. Teraz wiem, e bycie elfem to przede wszystkim niedopuszczenie do tego, by sparaliowa nas strach przed przyszoci, ktrej nie mona kontrolowa. Wiem, e umr. Wiem, e umr ci, ktrych kocham, a nierzadko tak przypuszczam, lecz nie wiem na pewno! umr na dugo przede mn. Pewno to sia, wtpliwoci s niewiele warte, a zamartwianie si wtpliwociami jest warte jeszcze mniej. Teraz to wiem i w ten oto sposb zostaem wyzwolony z wizw przyszoci. Teraz wiem, e kada chwila powinna by skarbem, ktrym trzeba si cieszy i ktra powinna by doceniana jak najpeniej, w najlepszy moliwy sposb. Teraz widz, jak opadaj wiey nic niewartych trosk i obaw. Jestem wolny. Drizzt DoUrden

19.
CICHE DEKADNIE Na dalekiej pnocy, na wzgrzach u stp Grzbietu wiata, zima rozgocia si ju na dobre. Zimne wiatry niosy ze sob kujce patki niegu, czsto padajce poziomo, a nie pionowo. Drizzt i Innovindil otulali si mocniej kapturami, lecz nieg wci ku ich w twarze, a migotanie zasp sprawiao, i drow musia mruy swoje wraliwe oczy nawet wtedy, gdy soce nie wiecio w peni. Wolaby i po zmroku, lecz wtedy byo zbyt zimno. Dlatego wraz z Innovindil i Zmierzchem spdzali te godziny przytuleni do siebie, przy ognisku. Nie mg uwierzy w tak gwatown zmian pogody, biorc pod uwag, e wok Mithrilowej Hali wci panowaa jesie. Szli powoli, moe kilka mil dziennie i to tylko wtedy, gdy nie usiowali wspina si na wyej pooone, oblodzone przecze. Kilka razy odwayli si, by pegaz przenis ich nad szczeglnie trudnymi do pokonania grzbietami, lecz tutaj wiatr by niebezpiecznie zbyt silny nawet dla potnych skrzyde Zmierzchu. Poza tym nie chcieli zosta wypatrzeni przez Gerti i jej gigantw! Ile to ju dni? spyta Innovindil, kiedy w popoudniowej szarwce zatrzymali si, by odpocz i co zje. Dekadzie i sze dni? odpara, tak samo jak on niepewna, ile tak naprawd czasu cigali Gerti. Wyglda na to, e minlimy granice midzy porami roku zauway drow. W grach nigdy nie nastaje lato, a tutaj nawet wiosna i jesie wygldaj tak jak dla nas, mieszkajcych niej, zima. Suchajc Innovindil, Drizzt popatrzy na poudnie. Widok ten przypomnia mu, jak wysoko zaszli. Przed nimi rozciga si otwarty teren, opadajcy agodnie i tak szeroki, i wydawao si, e zosta spaszczony. Widzc to, Drizzt pomyla, e gdyby ziemia bya cakiem rwna i mniej popkana, mgby puci std jaki gaz, a ten odbiby si od wrt Mithrilowej Hali. Wyprzedz nas zbytnio powiedzia. Powinnimy ju rusza dalej. Oni id ku Lnicej Bieli odpara Innovindil. Znajdziemy j bez

wtpienia. Z grzbietu Zmierzchu wiele razy widziaam lee gigantw. Wskazaa na pnocny zachd, ku wyszym partiom gr. Czy zdoamy pokona przecze? spyta Drizzt, spogldajc na niebo koloru stali, cikie od chmur nioscych jeszcze wicej niegu. W taki czy inny sposb odpara. Drow ucieszy si, widzc zdecydowanie Innovindil. Jej twarz miaa wyraz takiej samej siy i spokoju, jak jego. Bardzo dobrze traktowali Jutrzenk. Giganci doceniaj pikno. Tak jak ja, pomyla Drizzt, lecz nie wypowiedzia tego na gos. Pikno, sia i serce poczone w jedno. Myla o tym, spogldajc na Innovindil, lecz sama ta myl sprawiaa, e umys podsuwa obraz innej kobiety, ktr kiedy zna. Drizzt wiedzia, e miay ze sob wiele wsplnego, lecz nie musia spoglda dalej ni na szpiczaste uszy Innovindil i ostro wznoszce si brwi, by pamita, e s tu take ogromne rnice. Elfka wstaa od niewielkiego ogniska i zacza zbiera swoje rzeczy. Moe zdoamy oddali si jeszcze bardziej, nim spadnie nieg powiedziaa, mocujc miecz i sztylet przy pasie. Przy tym wietrze nie przejdziemy przez zadymk. Drizzt kiwn lekko gow, lecz Innovindil bya zbyt zajta, by to zauway. Drow przyglda si jej przygotowaniom, podziwiajc ruch jej ciaa i pasemek poruszanych przez wiatr wosw. Przypomniay mu si pierwsze dni po upadku Pycizn, kiedy ukrywa si w jaskini, obracajc w doniach hem zmarego przyjaciela. Znw poczu pustk, jaka go wtedy opanowaa, przypominajc, jak daleko od niej odszed. Drizzt odda si wtedy gniewowi i blowi, by moe po raz pierwszy w yciu zaakceptowa poczucie cakowitej beznadziei. Innovindil i Tarathiel wycignli go z tego ciemnego miejsca cierpliwoci, agodnymi sowami i zwyk przyjani. Ze spokojem przyjmowali jego instynktown obron, ktr reagowa na kad prb zblienia si z ich strony. Bez podejrze przyjli wyjanienia o mierci Ellifain. Drizzt DoUrden wiedzia, e nikt nigdy nie zastpi Bruenora, Cattibrie, Regisa i Wulfgara; ta czwrka bya waciwie czci jego osoby. Ale moe wcale nie musia ich zastpowa. Zamiast prbowa zatyka te puste miejsca, moe zaspakaja swoje potrzeby emocjonalne wok

nich. Wiedzia, e to wanie obiecuje mu Innovindil. I by z tego zadowolony. *** Prdzej powiedziaa Kaerlic w amanym krasnoludzkim. Podczas kilku spdzonych na powierzchni lat nauczya si kilku sw; dziki twardej wymowie spgosek jzyk ten cakiem przypomina jzyk droww, a jeszcze bardziej svirfneblinw, ktrym posugiwaa si pynnie. Aby doda wagi swoim sowom, nawet jeli wypowiedziaa je niepoprawnie, kopna Fendera w plecy, popychajc go do przodu. Prawie si przewrci, lecz, cho by ranny, by na to zbyt uparty. Wyprostowa si i popatrzy na ni, mruc szare oczy pod krzaczastymi brwiami w gronym grymasie. Kaerlic uderzya go w twarz rkojeci maczugi. Fender przewrci si, kaszln krwi i wyplu zb. Prbowa na ni krzykn, lecz z perfekcyjnie przecitego garda wydostao si tylko rzenie i wist, jakby wiatr przeciska si midzy powieszonymi kartami pergaminu. Ostroniej powiedzia do niej Tosun. Im bardziej go uszkodzisz, tym wolniej bdziemy szli. Drow spojrza na poudnie, jakby oczekujc, e zobaczy ognisty rydwan lub oddzia przeciwnika. Powinnimy zostawi go z Proffitem. Trolle zjadyby go i byoby po kopocie. Albo uratowaaby go lady Alustriel i jej armia, pokonawszy Proffita, a on raz-dwa opowiedziaby im o dwjce wczcych si po powierzchni mrocznych elfw? No to zabijmy go i bdzie spokj. Kaerlic umilka i przez chwil patrzya na swego towarzysza. Pozwolia sobie okaza rozczarowanie, gdy po tych wszystkich latach spodziewaa si po wojowniku z Domu Barrison DelArmgo czego wicej. Obould wicej ni my z niego nie wydobdzie powiedzia Tosun niepewnie, a jego gos wiadczy, i jest wiadom, e to tylko niezgrabny

unik. Nie bdziemy musieli ukada si z krlem orkw... bdzie rad, e do niego wrcilimy, nawet jeli wieci, ktre niesiemy, niezbyt mu si spodobaj. Wieci o porace Proffita i odbudowie Nesme rozwciecz go. Jest jednak na tyle cwany, by oddzieli wiadomo od posa. Zgoda powiedziaa Kaerlic. Lecz zakadasz, e krl Obould wci yje, a jego wojska nie s rozbite i pokonane. Czy przyjmujesz do wiadomoci, i by moe wracamy na pnoc, gdzie by moe znw rzdzi krl Bnienor Battlehammer? Najwyraniej Tosun rwnie o tym myla, bo popatrzy na Kaerlic i kopn Fendera, gdy krasnolud prbowa wsta. Jak znw zobacz Donnie, to oberwie za wcignicie nas w t okropn awantur. Obawiam si, e o ile znw zobaczymy Donnie i Adnona, bdziemy musieli poszuka sobie innej rozrywki odpara Kaerlic, kadc nacisk na jedno ze sw. A moe Obould bdzie dalej naciera i zdobywa. Moe wszystko pjdzie lepiej, ni si spodziewalimy, mimo poraki na pnocnych brzegach Trollowych Wrzosowisk. Jeli Obould zabezpieczy Mithrilow Hal, to czy nawet lady Alustriel bdzie miaa do si, aby go wygoni? Czy mona pragn czego wicej? Na powierzchni to pytanie brzmiao miesznie, lecz nim Kaerlic warkna odpowied, przypomniaa sobie ostatnie spotkanie z krlem orkw. By tak niebezpiecznie pewny siebie i wadczy. Nie poprosi ich o to, by poszli z Proffitem na poudnie, on im to rozkaza. Co bdzie, to bdzie powiedziaa. Popatrzya na Fendera, podniosa go za konierz i popchna brutalnie. Na pnocnym wschodzie widzieli janiejcy wierzchoek Czteroszczytu, ktry zdawa si oddalony moe o dzie drogi. Tam krya si odpowied. *** Trudno byo potraktowa Thibbledorfa Pwenta powanie, jeli z jego zbroi wci zwisay rozmaite kawaki orkw. Lecz w tym czasie smutku

i rozpaczy Bruenor Battlehammer nie mg znale lepszego przyjaciela. Jeli zdoamy utrzyma brzeg a do poudnia, Felbarr i inni sojusznicy bd mogli przeprawi si poza zasigiem tych przekltych gigantw spokojnie wyjani Bruenorowi. Stali we dwch na brzegu rzeki, przygldajc si dziaaniom po drugiej stronie, na wschodnim brzegu, gdzie krasnoludy z Cytadeli Felbarr kady ju fundamenty mostu. Czy bdziemy w stanie rozcign nasze linie? spyta Bruenor. Eee, pewnie! pada entuzjastyczna odpowied. Na poudnie od nas nie widziaem ani jednego orka, a od zachodu nie przejd, bo gry. Te psy mog nas zaatakowa tylko z jednej strony od pnocy. Oba krasnoludy spojrzay w tamt stron, ku skalnej grani, linii opadajcej ku rzece. Krcio si tam wielu krasnoludw, wznoszc mur od stromego zbocza ku wiey, ktr opanowa Wulfgar z Bruenorem. Ich celem byo jak najwiksze zwenie ewentualnego podejcia, tak by oddziay orkw nie mogy ich po prostu zala. Kiedy mur bdzie skoczony i umocniony, wiea posuy jako kotwica, a mur zostanie pocignity a do rzeki. Jak na razie teren na wschd od wiey by upstrzony posterunkami i utrzymywany przez elfy z Ksiycowego Lasu, trzymajce swe mordercze uki na podordziu. Nigdy nie sdziem, e bd tak szczliwy, widzc band tych gupich faerie mrukn Pwent. Na twarzy Bruenora pojawi si tak dugo wyczekiwany umiech, umiech tym szerszy, e te sowa byy prawdziwe. Gdyby Nikwillig nie przyprowadzi elfw z poudnia, Bruenor nie by pewien, czy odnieliby zwycistwo. W najlepszym przypadku mogliby wycofa si do wntrza Mithrilowej Hali i zabezpieczy tunele. W najgorszym zostaliby wybici do nogi. Ogrom ryzyka, jakie podjli, krl poj dopiero podczas walki na brzegu u poudniowego podna grskiej odnogi, porodku trzech krasnoludzkich oddziaw. Bruenor by zaskoczony widzc, jak bardzo saba bya ich pozycja, nawet z Wulfgarem na pomocy i Pwentem na czele gwnych si na poudniu. Dopiero wtedy zda sobie spraw, jak bardzo ryzykowali. Wszystko. Jak tam przewz? spyta, czujc potrzeb poruszenia si,

spojrzenia naprzd. W kocu odnieli zwycistwo. Felbarr zamierza powiza tratwy, aby nie spyny z nurtem wyjani Pwent. Na poudnie std prd jest zbyt gwatowny, eby ryzykowa. Za dwa-trzy dni powinien by gotowy. Potem moemy wyprowadzi ludzi z Hali i znosi odpowiednio wielkie gazy, by zacz budowa most po naszej stronie. I pomc przeprawi si Emerusowi powiedzia kto. Obaj odwrcili si i zobaczyli nadchodzcego Jackonraya. Krasnolud trzyma rk na temblaku otrzyma w ni cios wczni. Emerus nadchodzi? spyta Bruenor. Straci prawie tysic chopakw doda ponuro Jackonray. aden krasnoludzki krl nie pozwoliby na to bez powicenia ziemi. Moi kapani ju to zrobili, rzek zreszt te zapewni Bruenor. A bogosawiestwo twoje i samego Emerusa uatwi drog do Hal Moradina wszystkim, ktrzy tu zginli. Mwi, e bye tam rzek Jackonray. To znaczy w Halach Moradina. Czy rzeczywicie paac jest tak wielki, jak mwi opowieci? Bruenor z trudem przekn lin. Tak, krl spojrza Moradinowi prosto w oczy i powiedzia: Odelij mnie z powrotem, bym mg zabija te mierdzce orki! zarycza Pwent. Jackonray kiwn gow i umiechn si szeroko, a Bruenor uzna, e nie bdzie si wtrca. Wiedzia, e opowieci o jego przygodach w zawiatach rozchodziy si lotem byskawicy, a najgoniej opowiadali je i upikszali Cordio i inni kapani. Ale sam Bruenor nie mg nic powiedzie. Tylko opowieci. Przypuszczenia i wspaniae opisy. Czy sta u boku Moradina? Krl krasnoludw szczerze nie umia na to odpowiedzie. Pamita walk w Pyciznach. Pamita, e sysza gos Catti-brie, dobiegajcy jakby z niezmiernej dali. Pamita uczucie ciepa i wygody, lecz to wszystko byo ju niewane. Pierwszym wyranym obrazem, ktry mg sobie przypomnie po upadku Pycizn, bya twarz Regisa, kiedy nizioek i jego magiczny rubinowy naszyjnik zagldali mu wprost do wntrza duszy, aby wycign go ze piczki. Kto by przeoczy tak zabaw? spyta Pwent, gdy Bruenor nieco

oprzytomnia. Zorientowa si, e Jackonray waciwie go nie sucha, tylko spoglda na Bruenora. Bdziemy zaszczyceni spotkaniem z wielkim krlem Emerusem zapewni go krasnolud i go z Felbarr odpry si. Bdzie mg poegna swoich chopcw i odda honory Nikwilligowi z Felbarr zaraz po tym, jak ja pozdrowi go w imieniu Mithrilowej Hali. Bez wtpienia to Nikwillig wygra dla nas t walk. Wasze spotkanie byo od dawna odkadane zgodzi si Jackonray. Wkrtce spotkamy si z krlem Harbrommem z Adbar. Niech te gupie orki poradz sobie z trzema krlestwami! Zabi wszystkich! zarycza Pwent, zaskakujc swoich rozmwcw i zwracajc uwag wszystkich dookoa. Rzecz jasna podjli ten okrzyk, jak na krasnoludy przystao. *** Znw si cieszyli, wszyscy z wyjtkiem Cottie Cooperson, ktra si, ju nawet nie umiechaa, a co dopiero cieszya. Tunelami przysza wiadomo, e wschodnie wrota s otwarte i wkrtce zostanie otwarta droga, ktr bd mogli przekroczy Surbrin i uda si do spokojniejszych ziem na poudniu. Nim nadejdzie zima, wszyscy dotr do Silverymoon. Kiedy nadejdzie wiosna, bd mogli stamtd wyruszy, wolni od ponurych gazw Mithrilowej Hali. Ta rado cigaa Delly Curtie, kiedy niosa Colson korytarzem odchodzcym od sali zgromadze. Wewntrz umiechaa si, wspieraa, gaskaa po rce, zapewniajc Cottie, e odbuduje swoje ycie, moe nawet bdzie miaa dalsze dzieci. W odpowiedzi otrzymaa tylko ponure i pene rozpaczy spojrzenie, gdy Cottie wreszcie oderwaa na chwil zazawione oczy od podogi. Na zewntrz Delly ju si nie umiechaa. W sali cieszya si jak wszyscy, ale teraz te krzyki raniy jej serce. Wkrtce bd mogli przekroczy Surbrin, a ona bdzie jednym z czterech ludzi w Mithrilowej Hali. Zdoaa zachowa spokj na twarzy, gdy wesza do ich pokojw i zastaa tam Wulfgara, cigajcego przez gow zakrwawion tunik.

To twoja? spytaa, podchodzc bliej. Trzymaa Colson jedn rk, drug przesuwajc po muskularnej sylwetce barbarzycy, sprawdzajc, czy nie ma adnych powanych ran. Krew orkw odpar i delikatnie wzi dziewczynk na rce. Jego twarz rozpromienia si, gdy unis malestwo do gry i spojrza jej w oczy, a Colson zareagowaa miechem, promieniujc szczciem. Mimo ponurego nastroju Delly nie moga si nie umiechn. Mwi, e teren a do rzeki jest teraz bezpieczny powiedziaa. Tak, od gry do rzeki, a na poudnie. Pwent i jego grupa wykaczaj ostatnie bandy orko w. Do rana nie bdzie tam ani jednego. A wtedy uruchomi prom? Wulfgar oderwa wzrok od Colson na tyle dugo, by wida byo, e jest zdziwiony tonem jej gosu. Delly wiedziaa, i rzeka to nieco zbyt ostro. Jutro zaczn skrca liny, ale nie wiem, jak dugo to potrwa. Ludzie chc jak najszybciej ruszy w drog? A ty by std nie uciek, gdyby Bruenor nie by twoim ojcem? Wulfgar znw odwrci si ku niej, spogldajc z zakopotaniem. Wykona ruch, jakby chcia kiwn gow, ale tylko wzruszy ramionami. Nie jeste dzieckiem Bruenora powiedzia. Ale jestem on Wulfgara. Mczyzna opuci Colson, a kiedy dziecko si rozpakao, odstawi je na podog. Stan przed Delly i pooy swe wielkie donie na jej szczupych ramionach. Chcesz przekroczy rzek stwierdzi. Moje miejsce jest przy Wulfgarze. Lecz ja nie mog odej powiedzia. Dopiero zaczlimy uwalnia si z garci Oboulda, a teraz, kiedy mamy inne wyjcie ni wrota Hali, musimy dowiedzie si czego o losie mego przyjaciela. Delly nie przeszkadzaa mu, gdy to wszystko od dawna wiedziaa, za Wulfgar tylko to potwierdza. Kiedy Surbrin na wschd od Hali bdzie bezpieczniejsza, poprosz krla Bruenora, by znalaz ci tam jakie miejsce pod socem. Oboje nie jestemy przecie krasnoludami. Tutaj czuj, jak wok mnie zaciskaj si ciany. Wiem powiedzia pocieszajco Wulfgar i przytuli j do siebie. Wiem. Kiedy to si skoczy... mam nadziej, e do lata... ruszymy ku

miastom, ktre od tak dawna chciaa zobaczy. Pokochasz Mithrilow Hal znacznie bardziej, kiedy okae si twoim domem, nie wizieniem. Powiedziawszy to, przycign j jeszcze bliej, obejmujc silnymi ramionami. Pocaowa j w czubek gowy i szeptem obiecywa, e teraz wszystko bdzie lepiej. Delly doceniaa jego sowa i gesty, cho trudno jej byo wypdzi z gowy radosne okrzyki ludzi, ktrzy wkrtce opuszcz zadymione, ciemne korytarze krlestwa Bruenora. Wiedziaa jednak, e nie moe tego powiedzie Wulfgarowi. Usiowa to zrozumie i to mu si chwalio. Lecz nie udawao mu si. Jego miejsce byo w Mithrilowej Hali. Tu byli jego przyjaciele. Tu bya sprawa, o ktr walczy. Nie w Silverymoon, gdzie tak bardzo chciaa si znale Delly.

20.
PRZYJAZNA DAWKA RZECZYWISTOCI Dwa tysice kubkw, z ktrych wychlapywa si krasnoludzki wity napj, unioso si w toacie. Dwa tysice krasnoludw z klanu Battlehammer, ktrych mona byo oderwa od pracy na wschodzie lub w tunelach, zakrzykno: Za Battlehammerw z Mirabaru!. Potem, jak jeden m, wychylili swoje kubki, tak samo rozchlapujc pian na jasnych, rudych, siwych, pomaraczowych, czarnych, brzowych, a nawet zielonych brodach. Oj oj! krzykn zaraz potem Pikel Bouldershoulder. Fakt, e to wanie taki krasnolud jak Pikel, nie pochodzcy ani z Battlehammerw, ani z Mirabaru, tak doskonale podkreli ducha biesiady, jak klan Bruenora wyda na cze imigrantw z Mirabaru, nie uszo uwadze Catti-brie. Siedzc obok ojca, wsparta na mikkich poduszkach, ktrych w Hali byo bardzo niewiele, kobieta przygldaa si niezwykemu zebraniu. Wikszo goci stanowili krewniacy Bruenora, niektrzy mieszkali w Mithrilowej Hali jeszcze przed pojawieniem si cienistego smoka Shimmerglooma; inni zostali wychowani jako Battlehammerowie w cieniu Kopca Kelvina w Dolinie Lodowego Wichru. Pozostali pochodzili z Felbarru, przybyli ze wschodu i czuli si tu jak w domu. By tu Torgar i jego chopcy, nawet ci, ktrzy zostali ranni w bitwie na klifie nad Dolin Stranika albo niedawno, w walkach na poudniu. Byli tam rwnie Ivan i Pikel Bouldershoulderowie, a cho nie naleeli do klanu, kady krasnolud chcia, aby do nich przystali. By te gnom Nanfoodle, a take Regis, Wulfgar i Catti-brie. Catti-brie wiedziaa, e nie wszystkich cz wizy krwi, lecz poczya ich wsplna sprawa i postanowienie. Spojrzaa na ojca, siedzcego na tronie, pijcego nastpny kubek miodu, pobogosawionego przez kapanw jako wity napj. Wiedziaa, e jego toasty i odpowiedzi s szczere. Nie mgby by bardziej szczliwy albo bardziej wdziczny, gdy przybyli Torgar, Shingles i chopcy z Mirabaru. Raz za razem przechylali szal zwycistwa na ich stron, od grzystych pnocnych obszarw po zbocza na poudniu. Wraz z Banakiem

wspaniale walczyli na pnoc od Doliny Stranika, wypchnli z tuneli orki, ktre si tam ufortyfikoway, dziki czemu Nanfoodle mg uczyni swoje czary na grani. Ponieli bardzo cikie straty, lecz przyjli to z typowo krasnoludzkim stoicyzmem. Straty byy warte zwycistwa, a nic nie byo waniejsze ni zwycistwo. A to wszystko przez jej ojca, uwiadomia sobie Catti-brie. Wszystko, od decyzji Torgara o opuszczeniu Mirabaru do miaej, cho nieprzemylanej prby przekroczenia rzeki przez krasnoludy z Felbarr, czciowo byo wynikiem charakteru Bruenora Battlehammera. Umiechna si, patrzc na swego ojca. Wreszcie przeniosa wzrok na Banaka, raczej lecego ni siedzcego, rozpartego w lektyce, ktra, jak si obawiaa, wkrtce moe sta si jego wizieniem. Powici dla nich zdrowie nawet optymistycznie nastawiony Cordio powtpiewa, czy kiedykolwiek bdzie jeszcze mg chodzi a mimo to by tutaj, pi i bawi si, byskajc zbami spod sumiastych wsw. To dobry dzie, by by Battlehammerem, uznaa Catti-brie. Mimo tragedii przy wypadzie na wschd i sabej pozycji midzy Mithrilow Hal a Surbrin, mimo hordy orkw naciskajcej z kadej strony i ogromnych strat, mierci wielu krewnych i przyjaci, to by dobry dzie, by by Battlehammerem. Wierzya w to caym sercem, a jednak nie bya zaskoczona, gdy poczua z spywajc po policzku. Catti-brie zaczynaa wtpi. Bya przekonana, e stracia Drizzta, i dopiero w tej chwili moga si w peni przyzna. Do tego, e kochaa go bardziej ni kogokolwiek innego. e dopiero przy nim czua si caoci, bya szczliwa. Dzielio ich tak wiele, dugo ycia i kwestia posiadania dzieci, a take postrzegania przez innych... to wszystko byo ju za ni, stracone na zawsze. Wszystkie te wyimaginowane problemy zdaway si gupie, aosne twory dezorientacji i samozniszczenia. Kiedy Catti-brie pada i zostaa otoczona przez gobliny, gdy sdzia, e jej ycie dobiega koca, dowiadczya pustki wikszej, ni kiedykolwiek uznawaa za moliw. wiadomo wasnej miertelnoci sprawia, e zacza myle o rzeczach, ktre powinna bya zrobi. Zagubiona w tym chaosie odepchna Drizzta. Zapomniaa, e przyszo to nie prosta droga, ktra

ukada si tak, jak yczyby sobie tego wdrowiec. Przyszo skada si z dziaa podejmowanych teraz, wszystkich i kadego z osobna, drobnych wyborw, ktre nieodwracalnie splataj si, tworzc podan drog. Przeywanie kadego dnia w najlepszy moliwy sposb pozwoli jej przey swj czas bez alu. ycie bez alu byo kluczem do zaakceptowania nieuchronnoci mierci. A teraz stracia Drizzta. Czy przez cae ycie zdoa zaleczy t ran? Wszystko w porzdku? Gos Wulfgara by agodny i peen troski. Podniosa wzrok i zobaczya wpatrzone w siebie, niebieskie oczy. To by trudny czas przyznaa. Tylu zgino... Lub zaginao. Wyraz twarzy Wulfgara wiadczy o tym, e poj, kogo ma na myli. Moemy wyj na zewntrz powiedzia dlatego mamy te nadziej, e Drizzt zdoa tu wej. Nawet nie mrugna okiem. A jeli tak si nie stanie, pjdziemy go szuka. Ty, ja, Bruenor, Regis oznajmi potny mczyzna. Moe nawet przekonamy Ivana i Pikela, aby si doczyli... wiesz, ten dziwny rozmawia z ptakami. A ptaki widz wszystko. Nadal nie mrugaa. Znajdziemy go obieca Wulfgar. Hal wstrzsn kolejny okrzyk. Bruenor kaza Torgarowi podej i opowiedzie wydarzenia tak, jak na to zasuguj. Opowiedz, co ci tu sprowadza zachci go krl krasnoludw. Opowiedz nam o swoich podrach. Umiech znikn z twarzy Wulfgara, gdy tylko obejrza si na Cattibrie. Spogldaa gdzie w dal, a w jej oczach kry si ogromny bl. Chcesz wyj? spyta. Jestem zmczona do szpiku w kociach. Z trudem wstaa ze swego krzesa i opara si mocno na kuli, ktr zrobi jej Cordio. Szurna nog po ziemi, lecz Wulfgar j podtrzyma. Bez wysiku wzi j na rce. A ty gdzie si wybierasz? spyta Bruenor ze swego tronu. Stojcy przed nim Torgar wygasza mow przed zasuchan publicznoci.

Potrzebuj troch wypocz, to wszystko odpara Catti-brie. Bruenor patrzy na ni z trosk przez kilka chwil, po czym skin gow i odwrci si do Torgara. Catti-brie uoya kul wzdu ciaa i opara gow na mocarnym ramieniu Wulfgara. Zamkna oczy i pozwolia, by j nis. *** Delly sza do sali w dobrym zamiarze, zdecydowana dostosowa si do miejsca, ktre Wulfgar nazywa swoim domem. Z kadym krokiem powtarzaa sobie, e sama opucia Luskan za Wulfgarem, sama i w peni wiadomie. Przypominaa sobie, e jej obowizki wykroczyy poza sprawy dotyczce jej zwizku z czowiekiem, ktry znacznie lepiej czu si wrd krasnoludw ni wrd czonkw swojej rasy. Przypomniaa sobie o Colson, e robi to dla jej dobra. Postanowia znale zoty rodek. Bdzie wyprowadza Wulfgara na zewntrz tak czsto, jak to tylko moliwe, bdzie te sporo czasu spdza w ssiadujcych, ludzkich osadach. Ktem oka zauwaya, e kto idzie w przeciwn stron przez labirynt przedpokojw po sylwetce od razu poznaa Wulfgara. Przyspieszya kroku. Jako sprawi, by wszystko midzy nimi si uoyo. Kiedy przesza przez drzwi i obesza jedn z wielkich kadzi, ktr kapani wykorzystywali do warzenia, Delly wyraniej zobaczya Wulfgara. Wiedziaa, e on jej nie zauway, bo spoglda na kobiet, ktr nis na rkach. Oczy Delly rozszerzyy si, szybko wskoczya za beczk, przywierajc do niej plecami i mocno zaciskajc powieki. Syszaa, jak Wulfgar i Cattibrie przechodz obok, jak znikaj w niewielkim pokoju i id dalej. Odetchna i poczua si, jakby spywaa wanie na podog. *** Lady Alustriel nie musiaa czeka na promy, aby przekroczy Surbrin. Wysoka i pikna kobieta, biega w sztuce magii i polityki jak nikt na wiecie, posadzia swj ognisty zaprzg na paskim kawaku terenu tu obok otwartych wschodnich wrt Mithrilowej Hali. Zmusia tym

krasnoludy do gwatownego szukania schronienia i wywoaa wybuch radoci u elfw, wci penicych swoj stra na skalnej odnodze. Alustriel wysiada z powozu, po czym gestem doni rozproszya go w chmur dymu. Wygadzia ciemn szat i poprawia dugie, srebrzyste wosy, starajc si wyglda przy tym odpowiednio powanie. Wiedziaa, e nie bdzie to atwa wizyta, lecz bya to winna swemu druhowi Bruenorowi. Zdecydowanym krokiem ruszya w stron wrt. Krasnoludzcy stranicy rozstpili si przed ni, a jeden pobieg, by zapowiedzie gocia Bruenorowi. Zastaa krla z dwoma innymi krasnoludami i elfem, opracowujcych plany na przybycie krla Emerusa Warcrowna. Kiedy wesza, caa czwrka wstaa, i nawet Bruenor zgi si w niskim, eleganckim ukonie. Dobry krlu Bruenorze powitaa go. Jake krzepice jest widzie ci w dobrym zdrowiu. Syszelimy plotki o twojej mierci i wszystkich ogarn wielki smutek. Phi, trzeba byo ich nieco podrani odpar Bruenor, puszczajc oko. Co czyni moje pojawienie si znacznie bardziej zaskakujcym i inspirujcym. Wtpi, by Bruenor Battlehammer musia ucieka si do takich metod. Zawsze uprzejma, co? Alustriel skina lekko gow. Przedstawiam ci Jackonraya i Treda z Felbarr rzek Bruenor, wskazujc na krasnoludy, ktre niemal przewrciy si, usiujc pokoni si jak najniej wielkiej wadczyni Silverymoon. A to Hralien z Ksiycowego Lasu. Ja i moi chopcy nigdy nie przypuszczalimy, e tak si ucieszymy na widok bandy elfw! Walczylimy razem odpar Hralien. Inaczej wszyscy zginlibymy w starciu z ciemnoci, jak jest Obould. Tak, i dlatego tak si ciesz, e tu przybya, pani zwrci si do Alustriel Bruenor. Wanie wrci Torgar z Mirabaru, odnisszy zwycistwo nad mierdzcymi trollami. Mwi, e ty i Sundabar postanowilicie trzyma si z daleka. Obawiam si, e mwi prawd przyznaa Alustriel. Tak, chcesz przeczeka zim, i trudno si z tym spiera odpar Bruenor. Lecz mdrze by byo jak najszybciej ustali plany na wiosn.

Bdziemy mieli gnomi amigwk, jak sprawi, aby pi armii dziaao razem... Przerwa, bo zauway, e Alustriel krci gow w odpowiedzi na kade jego sowo. A co ty o tym sdzisz? spyta Bruenor. Musz potwierdzi to, co Torgar ju ci powiedzia, przyjacielu odpara Alustriel. Zatrzymamy Oboulda tam, gdzie jest, lecz Silverymoon, Everlund czy Sundabar na razie nie bdzie prowadzi z nim wojny. Bruenor by pewien, e jego szczka upada na podog, tak szeroko otworzy usta. Przeleciaam nad terenem, ktre chcesz zamieni w pole bitwy i musz przyzna, e ten krl orkw jest mdry. Ju teraz umacnia si, fortyfikuje na kadym szczycie, przygotowujc kady cal ziemi do obrony. Tym bardziej wic trzeba go si pozby ju teraz odpar Bruenor, lecz Alustriel znw pokrcia gow. Obawiam si, e cena tego bdzie zbyt wysoka odpara. Lecz przybya na pomoc Nesme, prawda? Bruenor nie by w stanie cakowicie wyeliminowa sarkazmu ze swego gosu. Tak, zapdzilimy trolle z powrotem na wrzosowiska. Lecz nie byli choby w przyblieniu tak gron si, jak ta, ktra otacza Mithrilow Hal od pnocy. Na wezwanie Oboulda przybyy dziesitki tysicy orkw. Dziesitki tysicy, ktre obrc si przeciwko tobie i twemu ukochanemu Silverymoon! Moe odpara Alustriel. A nawet jeli tak bdzie, to napotkaj zaart obron. Jeli Obould zaatakuje, to bdzie walczy na naszych warunkach, nie swoich. Bdziemy walczy pod oson naszych murw, a nie szturmowa jego. Zatem zamierzacie zostawi mnie i moich pobratymcw samych? Wcale nie odpara stanowczo Alustriel. Otworzye drog ku rzece... auj, e Silverymoon nie mogo przyby i ci w tym pomc. Gdyby tak byo, na dnie rzeki leaoby teraz kilkuset Felbarrczykw mniej omieli si wtrci Tred. Ton jego gosu jasno wskazywa, e by rwnie zaskoczony postaw Alustriel, jak Bruenor.

To czas prby odpara Alustriel. Niczego nie udaj i nie ukrywam. Przybyam, by przynie ci rad i obietnic Silverymoon i Sundabaru. Pomoemy ci zbudowa most przez Surbrin, pomoemy ci obroni go i utrzyma wschodnie wrota Mithrilowej Hali otwarte. Widz, e fortyfikujecie grsk odnog na pnoc od wrt: wyl oddziay ucznikw i katapult, aby wzmocni ten odcinek. Bd przysya czarodziejw, by stali rami przy ramieniu z twoimi wojownikami, ciskajc ogniste kule na wszystkich, ktrzy omiel si ruszy na ciebie. Grymas na twarzy Bruenora zmniejszy si, ale tylko odrobin. Znasz mnie dobrze, Bruenorze Battlehammerze rzeka Pani Silverymoon. Kiedy drowy ruszyy na Mithrilow Hal, moje miasto stano u twego boku. Ilu czonkw Srebrnej Gwardii pado wtedy w Dolinie Stranika? Bruenor skrzywi si, a jego rysy odrobin zagodniay. Podobnie jak ty auj, e Obould i jego orki nie mog zosta starte z powierzchni ziemi raz na zawsze. Jednak widziaam ich. Nie moesz nawet sobie wyobrazi, jak wielkie siy zostay zgromadzone przeciwko tobie. Gdyby zebra wszystkie krasnoludy z Felbarru i Adbaru, a do tego wszystkich wojownikw z Silverymoon, Everlund i Sundabaru, nadal na jednego naszego przypadaoby piciu orkw. A nawet teraz siy Oboulda rosn, gdy kolejne orki wypezaj ze swoich jaski w Grzbiecie wiata. Biorc to pod uwag, sdzisz, e zamierza zatrzyma si tam, gdzie teraz jest? spyta Bruenor. Jeli jego oddziay rosn, to im duej czekamy... im duej ty czekasz, tym staj si wiksze. Nie zostawilimy ci, przyjacielu, i nigdy tego nie uczynimy odpara Alustriel, podesza do Breunora i delikatnie pooya do na jego ramieniu. Kada rana zadana Mithrilowej Hali gboko rani serca wszystkich prawych mieszkacw tych okolic. Bdziecie ostrog, wiatekiem nadziei w kraju ogarnitym ciemnoci. Nie pozwolimy, by to wiateko zgaso. Przysigam na nasze ycia, krlu Bruenorze, mj przyjacielu: bdziemy walczy u twego boku. Nie to chcia usysze z ust lady Alustriel, lecz wygldao, e to wszystko, na co moe liczy i szczerze mwic, byo to znacznie wicej, ni si spodziewa, biorc pod uwag ponure opowieci Torgara o intencjach Alustriel. Przetrwajmy zim rzeka Alustriel. I zobaczymy, jak obietnic

przyniesie ze sob wiosna. KOATKA GERTI Wok szalaa nieyca, zmuszajc Drizzta i Innovindil do maszerowania pod wiatr i zgitych w p, aby wicher nie ci ich z ng. Drow szed pierwszy, poruszajc si tak zwinnie, jak tylko mg. lad gigantw by wyrany, lecz wiedzia, e nie zachowa si dugo. Cay czas zaciska i rozprostowywa ukryt w rkawie pi, nadaremnie usiujc odpdzi chd. Innovindil zapewnia go, e Lnica Biel, mieszkanie Gerti, byo ju niedaleko. Mroczny elf mia nadziej, e to prawda, gdy nie by pewien, jak dugo wytrzymaj z Innovindil w tej zadymce. Do rana lad zosta zawiany i Drizzt szed dalej, polegajc zarwno na swoich umiejtnociach tropiciela, jak i na instynkcie. Maszerowa tak prosto, jak mg, i porzuca trop tylko wtedy, gdy natyka si na stosy gazw lub szczeliny, ktre mogyby zmusi karawan gigantw do zmiany drogi. Wok jednego z takich osypisk kamieni drow przekona si, e mia racj w rodku pytkiej niecki znajdowaa si na wp przysypana niegiem, lecz wci parujca sterta koskich odchodw. Drizzt nachyli si nad ni. Okryt rkawic doni rozoy j na sztuki i uwanie przyjrza kadej z nich. Nie ma krwi powiedzia do Innovindil, ktra przykucna obok niego. Dobrze go karmi, mimo i panuje tu gboka zima zgodzia si elfka. Gerti traktuje go jak cenn zdobycz. To dobrze. Poza tym, e teraz moemy by pewni, e nie wycigniemy go tak atwo. Nigdy w to nie wtpiem powiedzia Drizzt. Przybylimy tu walczy za naszego przyjaciela i tak si stanie. Mwic to, spojrza na twarz Innovindil i dostrzeg, e docenia jego sowa. Chodmy rzuci, ruszajc dalej. Innovindil pocigna Zmierzch za wodze i ywszym krokiem podya za drowem. Nie trwao to jednak dugo. Zadymka stawaa si coraz bardziej gsta, wiatr dmucha niegiem tak zaciekle, e Innovindil i Drizzt

z trudem widzieli dalej ni na kilka stp. Odetchnli nieco, kiedy minli wschodni odnog, gdy wiatr d z pomocnego zachodu i teraz oba te kierunki osaniay skalne ciany. Drizzt opar si o gaz i odetchn. Jeli znajdziemy dobre miejsce, moe zdoamy przeczeka reszt dnia, pki si nie uspokoi zaproponowa. Rad by, e moe ciszy gos, a wiatr nie jest w stanie unie jego sw ze sob. Odetchn gboko i zdj kaptur. Otar nieg z czoa. Odkry, e jego brwi s pokryte szronem, i zachichota. Gdy zerkn na swoj towarzyszk, zorientowa si, e nie zwraca na niego uwagi. Innovindil? spyta. Nie trzeba odpara. To znaczy, nie trzeba rozbija obozu. Popatrzya mu prosto w oczy, po czym wskazaa rk kierunek. Skalna ciana biega przez jaki czas na pnoc, po czym skrcaa na wschd. Kilkaset stp od nich Drizzt dostrzeg czarn dziur wejcie do jaskini. Lnica Biel? Tak odpara Innovindil. Niepozorne wejcie do miejsca, ktre wedle plotek bynajmniej niepozorne nie jest. Stali przez chwil w milczeniu, trawic t myl. Jaki plan? spytaa wreszcie Innovindil. Jest tu Jutrzenka odpar Drizzt. No to wchodzimy. Tak po prostu? Z wycignit broni, rzecz jasna odwrci si ku niej z umiechem. W jego ustach brzmiao to tak prosto, jak rzeczywicie byo. Przybyli po Jutrzenk, a Jutrzenka bya wewntrz Lnicej Bieli, dlatego ogarnli si i ruszyli dalej, trzymajc jak najbliej ska, gdzie wiatr nie tworzy zasp. Gdy byli jaki tuzin krokw od wejcia, Drizzt gestem nakaza Innovindil zatrzyma si i podkrad si dalej. Znalaz si przy wejciu, po czym nachyli i ostronie zajrza do rodka. Wsun si w korytarz, ktry prawie natychmiast rozszerza si do niemal dwudziestu stp szerokoci. Drow zamar, syszc po drugiej stronie korytarza rwny, cichy oddech. Szybko przekrad si w tamt stron i zajrza do niewielkiej komory.

Wewntrz siedzia gigant z rkami zaoonymi pod gow opiera si plecami o cian i gono chrapa. Na wyprostowanych nogach trzyma du maczug, ktrej gownia miaa ksztat orlego ba z ostrym, zakrzywionym dziobem. Drizzt wlizgn si do rodka. Tamten chrapa tak gono, e drow mg bez problemu podkra si do niego i rozpata mu gardo, a on nawet by nie wiedzia, kto to zrobi. Mimo to Drizzt zapa si na tym, e odkada sejmitary na bok. Delikatnie, cho z trudem, zdj maczug z jego kolan. Gigant parskn i zamamrota, opuci do i odwrci si na bok. Drizzt wyszed z komory i wrci do wejcia, gdzie czekali Innovindil i Zmierzch. Nieza bro szepn, cho wygldao na to, e z trudem j trzyma. Zabie jej waciciela? spytaa elfka. pi jak kamie, nic nam nie grozi. Zdziwienie na twarzy Innovindil przypomniao Drizztowi o jego niecodziennej decyzji. Dlaczego po prostu nie zabi giganta czy nie mieliby wtedy jednego wroga mniej? Jednak jedyn odpowiedzi byo wzruszenie ramion. Pooy palec na ustach i kaza elfce cicho poda za nim. Caa trjka mina komor, idc pod przeciwleg cian. Dalej tunel zakrca ostro w prawo, a sufit unosi si jeszcze wyej. Niedaleko od miejsca, gdzie stali, jakie pidziesit stp nad ziemi, wpadao przez otwr szare wiato dnia. Podoga zrobia si liska, gdzieniegdzie lea nieg. Nieco dalej majaczyy przed nimi wielkie wrota. Miejmy nadziej, e nie s zamknite i maj dobrze naoliwione zawiasy zauwaya szeptem Innovindil. Posuwali si bardzo powoli, a stukot kopyt Zmierzchu sprawia, e robili si coraz bardziej nerwowi. Zarwno drow, jak i elfka rozwaali pozostawienie pegaza na zewntrz i pewnie tak by si stao, gdyby nie zadymka. Drizzt przyoy ucho do wrt i nasuchiwa przez dugi czas, nim dotkn klamki... a raczej prawie dotkn. Kiedy wyciga rk ku wiszcemu jakie dwie stopy nad jego gow piercieniowi, dostrzeg, e jego wewntrzna krawd nie jest gadka, lecz do ostra. Szybko cofn

do. Puapka? spytaa Innovindil. Drizzt pokaza, e nie wie. Zdj paszcz, po czym rozluni swoj zaczarowan koszul tak, by ukry ca do w rkawie. Znw wycign powoli rk i ostronie uj za klamk. Przez materia poczu ostre krawdzie i ostronie zmieni uchwyt tak, by puapka, o ile w ogle istniaa, nie zacisna si na jego doni. Gotowa do walki? spyta swoj towarzyszk samym poruszeniem ust, lew rk wycigajc Lodow mier. Gdy Innovindil skina gow, Drizzt wzi gboki oddech i otworzy drzwi, natychmiast sigajc drug rk ku Byskowi, przypitemu do lewego biodra. To, co ujrzeli sprawio, e ich donie niemal natychmiast si rozluniy. Przez otwarte drzwi wpada ciepy blask. Wewntrz wiato odbijao si w mnstwie cian i cianek wykonanych z lnicego lodu nie mlecznego i zanieonego, lecz czystego i przejrzystego. Wizerunki drowa, elfki i pegaza odbijay si w nich pod kadym moliwym ktem. Drizzt wszed do rodka i stan pord morza odbitych Drizztw. cianki byy na tyle wskie, by przepuci tylko giganta, i ustawione niczym ciany labiryntu. Widok ten uruchomi w gowie czujnego drowa alarm, kiedy tylko oprzytomnia po pierwszym zaskoczeniu. Przywoa do siebie Innovindil i ruszy dalej. Co to? spytaa wreszcie elfka, doganiajc Drizzta, gdy ten zatrzyma si na skrzyowaniu wiodcym w cztery strony wiata. Zabezpieczenie odpar mroczny elf. Rozejrza si dookoa, potwierdzajc swoje obawy. Dostrzeg nag kamienn podog, stojc w ostrym kontracie wobec cian, ktre wydaway si nie mie w sobie ani jednego kamienia. Spojrza na wiele dziur w znajdujcym si wysoko suficie, rozmieszczonych ze wschodu na zachd wzdu poudniowego kraca komnaty. Jak si domyla, tdy przez cay dzie miao wpada wiato. Zacz przeglda te obrazy w pamici, krelc lini w poprzek sali. Jeden stranik ustawiony pod ktr ze cian mg z atwoci ostrzec o zblianiu si intruzw. Drizzt wiedzia, e t sal zwierciadlan stworzono za pomoc magii w okrelonym celu. Szybko powiedzia, puszczajc nogi w ruch. Przebieg przez tunel, usiujc znale boczne cianki, w ktrych

odbijaby si w sposb niespodziewany dla ewentualnych stranikw. Mia nadziej, e wszyscy, ktrzy zostali tu wysani, byli tak samo czujni, jak ten przy wejciu. Nie zagray adne rogi, z dali nie dobiegay adne krzyki. Musia uwierzy, e to dobry znak. Zatrzyma si tu przed ostrym zakrtem. Innovindil, ktra sza tu za nim, prowadzc Zmierzch, niemal go przewrcia. Drizzt utrzyma si na nogach, przyj energi uderzenia i przesun si nieco w bok, nie do przodu. Nie chcia bowiem zrobi kolejnego kroku, nie chcia wyj na otwart przestrze, szerok na dwadziecia stp wschodni granic jaskini. T granic stanowia rzeka, a cho bya zamarznita, Drizzt wyranie widzia wod pdzc pod lodem. Po drugiej stronie, na lewo, drow ujrza kolejny tunel. Gestem kaza Innovindil ostronie pody za sob, po czym bardzo powoli ruszy wzdu brzegu, a znalaz si naprzeciwko tunelu wyjciowego. Nad sob dostrzeg potn lin znajdujc si na tyle wysoko, e mg jej dosign gigant, by moe po to, by za jej pomoc przelecie na drug stron. Usysza za sob odgos kopyt Zmierzchu, a gdy odwrci si, ujrza Innovindil na grzbiecie pegaza, ustawionego na wprost tunelu wejciowego. Drizzt wyszczerzy si, podbieg do niej i wskoczy za ni na grzbiet pegaza. Elfka, nie marnujc czasu, skonia Zmierzch do szybkiego biegu i krtkiego skoku. Pegaz rozwin skrzyda i zacz nimi mocno uderza. Z wdzikiem bardziej przypominajcym jelenia ni konia, Zmierzch wyldowa po drugiej stronie zamarznitej rzeki tu obok wejcia do tunelu. Innovindil szybko go zatrzymaa. Drizzt byskawicznie zeskoczy z koskiego grzbietu, elfka podobnie. Jak mylisz, czy oni wiedz, e tu jestemy? spytaa. A czy to ma jakie znaczenie? Korytarze staway si coraz bardziej zwyczajne, szerokie, wysokie i wijce si, z wieloma zakrtami i bocznymi wyjciami. Ogrom Lnicej Bieli zaskoczy Drizzta, a wiadomo ogromu ich zadania zacza go niemal przerasta. Guenhwyvar wyczuje zapach Jutrzenki powiedzia, wycigajc figurk. Raczej wasz krew zabrzmia gos nie nalecy do Innovindil, zbyt

dwiczny i gboki jak na elfa. Drizzt odwrci si powoli, podobnie jego towarzyszka, a Zmierzch zacz stuka kopytami w kamie. Para lodowych gigantw staa spokojnie jakie dwadziecia stp od nich. Kobieta opieraa donie na biodrach, a mczyzna lew rk poklepywa potny mot, trzymany w prawej. Przyprowadzilicie pani Gerti drugiego pegaza zauwaya kobieta. Bdzie zadowolona... moe nawet pozwoli wam szybko umrze. Drizzt pokiwa gow i odpowiedzia: Tak, przybylimy, by sprawi przyjemno Gerti, oczywicie. To nasze najwiksze pragnienie. Powiedziawszy to, klepn Zmierzch w zad. Innovindil wskoczya na grzbiet rumaka w chwili, gdy ten zrywa si do skoku. Drizzt odwrci si w t sam stron, zrobi kilka krokw, a gdy usysza, e giganci ruszyli za nimi, obrci si na picie i rzuci si w ich stron, wyjc z wciekoci. Drizzt! zawoaa Innovindil. Jej ton wiadczy, i uznaa, e drow ma zamiar zaatakowa olbrzymy. O niczym takim nie myla. Rzuci si na tego z motem, a kiedy tamten si zamierzy, skoczy w prawo, ku kobiecie. Pierwszy by zbyt sprytny, by atakowa dalej, gdy najpewniej trafiby swego towarzysza. Lecz gdy gigantka siekna ku Drizztowi, on znw si odwrci, tym razem w stron pierwszego dziki magicznym bransoletom porusza si niczym byskawica. Przetoczy si, jednoczenie obracajc, i skrci ostro w prawo, co sprawio, e znalaz si dokadnie pomidzy gigantami. Oboje rzucili si, by go zapa kobiecie prawie by si to udao, gdyby nie zderzyli si gowami. Oboje sieknli i wyprostowali si, a Drizzt uciek. Ledwo zrobi dziesi krokw nastpnym korytarzem, usysza okrzyki jeszcze wikszej liczby gigantw. Musia zawrci ku kolejnemu prostopademu korytarzowi, by nie wpa prosto na pogo. Nie ma tu lepych zaukw szepta niczym modlitw za kadym razem, gdy natyka si na takowy. Wkrtce trafi do szerszego korytarza, w ktrym wzdu cian stay posgi rnych ksztatw i rozmiarw. Wikszo wykonano z lodu, kilka z kamienia. Cz bya rozmiarw giganta, inne przedstawiay ludzi bd

elfy. Wykonanie i dbao o szczegy bya rwnie dobra jak w dzieach krasnoludw, podobnie elegancja drow sdzi, e takie posgi spokojnie mogyby sta w Menzoberranzan albo elfiej wiosce. Nie mia jednak czasu, by przyjrze si im dokadniej, gdy sysza gigantw za sob i przed sob, a w gbi sal brzmiay rogi. Otuli si paszczem i skoczy w bok, ku grupie kilku posgw o rozmiarach elfw. *** Innovindil moga mie tylko nadziej, e podoga nadal jest z kamienia i nie jest oblodzona kiedy wok byo tylu gigantw, nie moga pozwoli Zmierzchowi na spowolnienie biegu. Pokonywaa jeden korytarz za drugim, czasem skrcajc i wpadajc w kolejne. W kilku musiaa zawrci tylko po to, by znale si twarz w twarz z pogoni... Jedyne, co moga zrobi, to ucieka na olep. A moe lecie, gdy co jaki czas nakaniaa pegaza do lotu, by nabra prdkoci. Musiaa jednak uwaa w powietrzu Zmierzch nie mg wykonywa ostrych skrtw. Innovindil patrzya to w przd, to w ty, co jaki czas unosia gow. Miaa nadziej, e sufit nad ich gowami otworzy si nagle, by mogli cho troch poszybowa, by moe nawet wylec jakim naturalnym kominem albo przez otwr okienny. W jednym rogu elfka i jej pegaz niemal wpadli na kamienny mur, gdy promie skrtu okaza si nieco wikszy, ni si spodziewali. Zmierzch zahamowa gwatownie, ocierajc si o kamie, gdy Innovindil go zawrcia. Kiedy ruszyli dalej, ze wistem wcigna powietrze. Ta chwila bezruchu uczynia ich podatnymi na ciosy. Dlatego nie bya zbyt zaskoczona, gdy ujrzaa lecc korytarzem wczni z lodu dugi sopel. Odruchowo uchylia si, by unikn mierci. Cho pocisk chybi, elfka niemal spada z pegaza, gdy sopel uderzy w kamie nad jej gow, obsypujc j deszczem lodowych odamkw. Trzymajc si uparcie grzywy, Innovindil wbia pity w bok Zmierzchu, zmuszajc go do biegu. Syszaa krzyki za plecami i z boku, skd nadlecia pocisk. Znaa podobny do elfiego jzyk lodowych

gigantw na tyle, by zrozumie, e gigantka ajaa waciciela wczni. Chcesz zrani nowego zwierzaka Gerti? Elfk czy pegaza? spyta tamten, a jego grzmicy gos odbija si echem za plecami Innovindil. Oboje! rozemiaa si gigantka. W tonie jej gosu byo co takiego, i Innovindil zastanowia si, czy trafienie wczni w pier mimo wszystko nie byoby lepsze. *** Dwaj giganci pdzili korytarzem, od czasu do czasu ogldajc si na boki, pki jeden nie spojrza na lewo i nie krzykn tryumfalnie. Drugi te zawoa Sprytne!, gdy zobaczy paszcz wiszcy na posgu paszcz nie wyrzebiony z kamienia, lecz poruszajcy si tak, jak tylko moga porusza si tkanina. Zrobiwszy krok w bok, pierwszy gigant uderzy cik pak w paszcz. Okryty ni lodowy posg eksplodowa deszczem odamkw. Zniszczye dzieo Mardalada! krzykn drugi. A d...drow? wyjka tamten, opuszczajc bro. Niele si bawi usyszeli zza plecw i natychmiast si odwrcili. Drizzt, zeskoczywszy, zatrzyma si tylko, by im zasalutowa broni, po czym umiechn si, wskazujc za ich plecy. aden z nich si nie obejrza... pki nie usyszeli niskiego warkotu wielkiej pantery. Dwaj giganci odwrcili si i zrobili unik, kiedy skoczyo na nich szeset funtw czarnego futra. Guenhwyvar przeleciaa tak nisko, i odruchowo zasonili twarze i zgili si jeszcze niej. Jeden pad na kamienie. Drizzt uciek na bok. Wykorzysta chwil zaskoczenia, by rozejrze si po pltaninie korytarzy. Nasuchiwa uwanie dobiegajcych zewszd dwikw, usiujc je rozpozna. Dobiegajce z dali krzyki wiadczyy o tym, e Innovindil dalej ucieka, co dao mu ogln wskazwk co do kierunku, w ktrym powinien si uda. Pobieg najpierw na zachd, potem na pnoc, potem znowu na zachd. Zbliajc si do nastpnego skrzyowania usysza stukot kopyt pegaza. Pobieg jeszcze szybciej, majc nadziej, e dogoni przyjacik,

gdy bdzie go mija. Mimo to zwolni, a wkrtce cakiem porzuci t myl. Lepiej, by giganci mieli dwa cele do cigania. Innovindil i Zmierzch przelecieli obok niego, pegaz unosi si kilka stp nad powierzchni ziemi. Drizzt nie mg nie podziwia cho przez chwil sposobu, w jaki elfka kierowaa wierzchowcem mimo, e sysza zbliajcych si gigantw. Ruszy dalej, a kiedy dwaj giganci przebiegali obok niego, Drizzt wyskoczy za nimi i zdoa w przelocie ci jednego w zgicie kolana, wywoujc skowyt blu. Ranny zatrzyma si, a drugi zwolni. Obaj odwrcili si i popatrzyli na uciekajcego mrocznego elfa. W tym momencie ranny pad na twarz wielka pantera wbia mu si w kark i skoczya dalej. Na skrzyowanie wpado trzech kolejnych gigantw i caa pitka zacza si gwatownie przekrzykiwa: Lewo! Prawo! Prosto! Za elfk, durnie! Za drowem! Rzecz jasna, dao to Drizztowi i Innovindil odrobin wicej czasu. Kryli wokoo, Drizzt rozpoznawa mijane korytarze. Na nastpnym skrzyowaniu usysza stuk kopyt Zmierzchu i dotar tam pierwszy. Znw pomyla o wskoczeniu na jego grzbiet i znw porzuci t myl, gdy za jego towarzyszk nadal pdzili giganci. Drizzt schowa si za rogiem i wyjrza na tyle, by Innovindil zdoaa go dostrzec. Wskaza na korytarz naprzeciwko siebie, po lewej Innovindil. W odpowiedzi skierowaa Zmierzch na prawo, bliej Drizzta. Prawo, lewo, prawo i prosto do rzeki! krzykn, kiedy go mijaa. Wskoczy za rg. Sysza za plecami okrzyki gigantw, take okrzyki cigajcych Innovindil. Co jaki czas nerwowo oglda si to w jedn, to w drug stron, majc nadziej, e pocig za elfk pojawi si pierwszy. Kiedy si wreszcie pokaza, odetchn ze szczer ulg. Byli tak skupieni na pegazie i jego jedcu, e byli cakowicie zaskoczeni, kiedy Drizzt wyskoczy zza rogu i zawoa ich. Zatrzymali si, a potem niemal stratowali wzajemnie, by jak najprdzej go dopa. Pogna w kierunku, z ktrego przybyli. Kiedy obie grupy wpady na siebie na skrzyowaniu, zaskoczenie gigantw byo

niemal cakowite. Drizzt umiechn si jeszcze szerzej bawi si naprawd dobrze. A potem znalaz si nagle w centrum zamieci: wysoko nad jego gow kbia si niewielka, czarna chmura, bombardujc go gradem wielkoci stopy. Podoga niemal natychmiast staa si liska, wic ruszy kontrolowanym polizgiem, starajc si utrzyma rwnowag. Kiedy tylko dotar na bardziej suchy teren, straci j i musia si przetoczy. Obejrza si za siebie na rodku skrzyowania staa gigantka, i spogldajc na niego, poruszaa palcami. Cudownie mrukn. Poderwa si i pobieg tak szybko, na ile pozwalaa mu liska podoga. Wyczu byskawic na chwil przed tym, jak rozbysa, i skoczy w bok. Jeszcze bardziej przyspieszy, kiedy zahaczy go pocisk. Musia jednak zignorowa bl i sztywno ramienia, gdy obie grupy gigantw byy tu, tu. Drizzt gna na zamanie karku, majc nadziej, e dobrze pamita rozkad korytarzy. Wysa Innovindil okrn drog, majc nadziej, e dotrze tam w tym samym czasie, co znacznie szybszy pegaz. Po nienej burzy i byskawicy wiedzia ju, e nie zdy, nawet jeli jego pospieszne obliczenia byy poprawne. Widzia, jak elfka mija skrzyowanie, pdzc ku zamarznitej rzece i tunelom wylotowym. Odwrcia si w chwili, kiedy wybiega na skrzyowanie, podajc jej ladem. Jed! krzycza, bo nie miaa czasu na czekanie. Giganci deptali im po pitach, w tym ta wredna czarodziejka... nic by jej tak nie ucieszyo, jak uciekinierzy stojcy w jednej linii w dugim, wskim korytarzu. Przeskocz! Przele! woa do elfki, gdy zbliyli si do zamarznitej rzeki. Posuchaa go, przenoszc si krtkim lotem na skay po drugiej stronie. Elfka sprytnie cigna wodze, skierowaa konia w bok i zjechaa wzdu brzegu, szybko znikajc z linii wzroku tych w tunelu. Drizzt wybieg zaraz za ni, giganci deptali mu po pitach. Nie zwalniajc, skoczy do przodu pewien, e zdoa przelizgn si po lodzie i pobiec dalej. Kiedy poszorowa po nim brzuchem sysza jeszcze, jak Innovindil woa do niego. Po drugiej stronie, po prawej i nad sob usysza gone stknicie. Przetoczy si na bok w sam por, by ujrze wielki ciki gaz, cinity

przez stojcego wyej giganta. Driiiizzt! zawoaa Innovindil. Widzc, e kamie by dobrze wycelowany, drow skuli si, odwrci, zapa za co. Spowalniajc pd unikn mierci, ale gaz rozbi ld tu przed nim. Drow zsun si do lodowatej wody. Driiizzt! zawoaa Innovindil. Wiszc na jednym palcu, szarpany przez bezlitosny prd, Drizzt zdoa tylko kiwn jej gow. A potem znikn.

22.
WEWNTRZNE GOSY Musisz to zrobi, powtarzaa sobie Delly raz po raz, idc krasnoludzkimi korytarzami. Potrzebowaa cigego przypominania i upewniania si, choby przez sam siebie, cho bya pewna, e to, co robi, jest najlepsze dla wszystkich zainteresowanych. Nie moesz tu zosta, ani chwili duej. Phi, to nawet nie jest twoje dziecko, gupia babo! Robisz to raczej dla jego dobra, ni dla siebie, a ona jest lepsz kobiet, ni ty bdziesz kiedykolwiek! Powtarzaa sobie te uzasadnienia raz po raz; ta litania pomagaa jej stawia kolejne kroki, prowadzce do drzwi pokojw Catti-brie. Colson poruszya si i cicho zapakaa; Delly przytulia j mocniej i zacza uspokajajco szepta. Podesza do drzwi i przycisna do nich ucho. Kiedy nic nie usyszaa, popchna je nieco, zaczekaa i nadstawia ucha ponownie. Syszaa rytmiczny oddech Catti-brie. Chwil wczeniej kobieta wrcia wyczerpana z sali posucha mwic, e musi si troch przespa. Delly wsuna si do pokoju. Kiedy zobaczya pic Catti-brie, poczua jednoczenie gniew, zazdro i ciskajce odek poczucie niszoci. Nie, zapomnij o tym, przypomniaa sobie i zmusia si, by podej bliej do ka. Z kadym krokiem czua coraz wicej wtpliwoci. Kakofonia gosw nakazywaa jej trzyma Colson przy sobie i nie puszcza. Spogldaa na pic na wznak Catti-brie, na gste, kasztanowe wosy otulajce jej twarz tak, i wydawaa si bardzo drobna, niemal jak u dziecka. Delly nie moga odmwi jej urody, mikkoci skry, piknoci rysw. Catti-brie miaa dobre, lecz trudne ycie, a mimo to wygldaa tak, jakby te kopoty w ogle nie odcisny na niej swego pitna poza obecn ran. Mimo wielu bitew i pojedynkw, jej twarzy nie szpecia nawet jedna blizna. Przez chwil Delly chciaa rzuci si na ni z pazurami. Bya to bardzo krtka chwila: zaraz potem Delly wzia gboki oddech i przypomniaa sobie, e jej wasna zo wiadczy gorzej o niej

ni o Catti-brie. Ona nigdy nie spojrzaa na ciebie krzywo ani nie skrzywdzia zym sowem przypomniaa sobie cicho. Delly popatrzya na Colson, potem na Catti-brie. Bdzie dla ciebie dobr mam szepna do malestwa. Nachylia si, a raczej zacza, po czym gwatownie wyprostowaa i pocaowaa Colson w czubek gowy. Musisz to zrobi, Delly Curtie! Nie moesz ukra dziecka Wulfgara! Przecie o to wanie chodzi, pomylaa. Dziecko Wulfgara? A czy Colson bya dzieckiem Wufgara bardziej ni Delly? Wulfgar wzi dziecko od Meraldy z Auckney w odpowiedzi na jej rozpaczliw prob, a poniewa w Luskan doczya do nich Delly, to ona, nie Wulfgar, bya gwnym opiekunem dziecka. Wulfgar tymczasem szuka Aegis-fanga i samego siebie. Znika na cae dnie, by walczy z orkami. Przez cay ten czas Delly trzymaa Colson przy sobie, karmia j i usypiaa, uczya, jak si bawi i jak chodzi. Wtedy pojawia si nastpna myl, trafiajc w jej matczyne uczucia. Czy Wulfgar przestanie walczy nawet wtedy, gdy Colson pozostanie pod jego opiek, a ona odejdzie? Jasne, e nie. A czy Catti-brie przestanie by wojowniczk, kiedy jej rany si zasklepi? Jasne, e nie. A co si stanie z Colson? Delly niemal krzykna z rozpaczy. Odwrcia si od ka i zrobia chwiejny krok w stron drzwi. Masz prawo do tego dziecka, do wasnego ycia, powiedzia gos w jej gowie. Delly znw pocaowaa Colson i miao ruszya przez pokj, zdecydowana odej, nie ogldajc si za siebie. Czy wszystko, co dobre, musi by tylko jej? zapyta gos, a odniesienie do Catti-brie byo dla Delly tak wyrane, jakby mwi to jej wasny wewntrzny gos. Dajesz i dajesz, ale twoje dobre zamiary prowadz ci tylko do rozpaczy, mwi. Tak, puste, ciemne kamienne korytarze i nikogo, kto mnie rozumie, odpara Delly niewiadoma nawet, e rozmawia z inn istot rozumn. Wycigna rk ku klamce, lecz rozmylia si. Co kazao jej

spojrze w bok: na niewielkiej awie lea ekwipunek Catti-brie, bro i zbroja okryte zuytym paszczem. Wzrok Delly przykua szczeglnie jedna rzecz. Spod paszcza wystawaa rkoje miecza o piknym ksztacie, lnica mocniej ni cokolwiek, co kobieta widziaa. Pikniejsza ni najjaniej lnicy klejnot, cenniejsza ni stos smoczego zota. Nim Delly uwiadomia sobie, co robi, przeoya Colson do drugiej rki i opara na biodrze, za woln rk wycigna miecz spod paszcza i jednoczenie z pochwy. Od razu wiedziaa, e ta bro naley do niej i do nikogo innego. Od razu wiedziaa, e z takim orem zdoaj wraz z Colson wyrba sobie drog w tym cikim wiecie i wszystko bdzie w porzdku. Khazidhea, rozumny i zakniony krwi miecz, zawsze obiecywaa takie rzeczy. *** Otworzya oczy i zobaczya nad sob umiechnit twarz, bkitne oczy pene agodnoci i troski. Nim w peni poja, kto to ani gdzie jest, Catti-brie uniosa do i pogadzia Wulfgara po policzku. Przepisz cae ycie. Catti-brie przetara oczy i ziewna, po czym pozwolia, by pomg jej usi w ku. Rwnie dobrze mog spa odpara. I tak na niewiele si teraz przydam. Leczysz si, by jak najszybciej wrci do walki. To duo. Przyja takie rozumowanie bez sprzeciww. Jasne, e bezczynno frustrowaa j. Zocia j myl, e Wulfgar, Bruenor, a nawet Regis stali na pierwszej linii, podczas gdy ona wylegiwaa si w bezpiecznym miejscu. Jak idzie na wschodzie? Pogoda jest stabilna, prom dziaa. Krasnoludy z Felbarr przywiozy zapasy i budulec na mury. Orki atakuj codziennie, lecz dziki elfom z Ksiycowego Lasu atwo ich odpieramy. Nie natarli na nas z caym impetem, nie wiemy jednak, dlaczego. Bo wiedz, e wyrniemy ich, jak gry dugie i szerokie. Wulfgar kiwn gow.

Utrzymujemy teren, a kada mijajca godzina wzmacnia nasz obron. Zwiadowcy nie donosz o gromadzeniu si orkw. Sdzimy, e oni rwnie umacniaj si na swoim terenie. To bdzie zima pena cikiej pracy i bez cikiej walki. Przygotowanie do krwawej wiosny. Catti-brie kiwna gow przekonana, e kiedy si ociepli, na pewno bdzie gotowa wrci na pole walki. Opuszczaj nas uchodcy z osiedli na pnocy mwi dalej Wulfgar. Czy droga jest na tyle bezpieczna, by to ryzykowa? Opanowalimy brzeg na ponad mil na poudnie, pucilimy prom poza zasigiem gigancich gazw. Bd w miar bezpieczni... pewnie pierwsi ju si przeprawili. Jak bardzo tam jest spokojnie? spytaa Catti-brie, nawet nie prbujc ukry troski w swoim gosie. Bardzo. Moe nawet a zbyt spokojnie... odpar, le odczytujc jej trosk i urwa. Nie wiesz, czy Drizzt znajdzie drog do nas? Albo my do niego. Wulfgar usiad na skraju ka i przez duszy czas patrzy w milczeniu na Catti-brie. Nie tak dawno temu powiedziaa mi, e na pewno yje przypomnia. Musisz si tego trzyma. A jeli nie zdoam? spytaa, opuszczajc wzrok, by nawet nie wypowiada tak strasznej obawy na gos. Wulfgar uj jej brod swoj wielk doni i odchyli gow, by musiaa spojrze mu prosto w oczy. Trzymaj si zatem wspomnie o nim, cho ja nie wierz, by by martwy powiedzia z naciskiem. Lepiej byo go kocha... Catti-brie odwrcia wzrok. Po chwili zaskoczenia Wulfgar cign dalej: Lepiej byo go kocha i utraci, ni nie zna nigdy oznajmi, wypowiadajc jedn z najstarszych litanii, znanych we wszystkich Krainach. Kochalicie si; nie ma na wiecie niczego cenniejszego. W ciemnych oczach Catti-brie pojawiy si zdradzieckie zy. Sama... sama powiedziaa... wyjka Wulfgar. Powiedziaa, e kiedy pywaa z kapitanem Deudermontem...

Nic nie powiedziaam odpara. Zasugerowaam ci tylko. Ale... Wulfgar urwa, powtarzajc sobie rozmow, ktr przeprowadzi z Catti-brie na polu walki u boku Banaka. Celowo spyta, czy ona i Drizzt stali si dla siebie kim wicej ni tylko przyjacimi, a ona rzeczywicie nie odpowiedziaa wprost, raczej odnoszc si do faktu, e przez sze lat podrowali jako towarzysze. Dlaczego? spyta Wulfgar. Bo myl, e jestem gupia, e tego nie zrobiam odpara Cattibrie. Ech, ale doszlimy blisko. My nigdy... nie chc o tym rozmawia. Chciaa zobaczy jak zareaguj, jeli uwierz, e ty i Drizzt bylicie par powiedzia Wulfgar. To byo stwierdzenie faktu, nie pytanie sugerujce, e i tak to wie. Nie zaprzecz. By zobaczy, czy Wulfgar wyleczy si z cierpie w Otchani? Czy pokonaem demony swojego dziecistwa? Nie wciekaj si odpara Catti-brie. Moe chodzio o to, by sprawdzi, czy Wulfgar zasuguje na on tak jak Delly. Sdzisz, e nadal kocham ciebie? Jak brat siostr. A moe bardziej? Musiaam wiedzie. Czemu? To proste pytanie sprawio, e Catti-brie zachwiaa si w ku. Bo wiem, e ze mn i Drizztem wszystko zaszo dalej powiedziaa po krtkiej chwili. Poniewa teraz wiem, co czuj i nic tego nie zmieni, a przede wszystkim chciaam wiedzie, jak to zadziaa na ciebie. Dlaczego? Bo nie chc powodowa rozamu odpara. Bo nasza pitka stworzya co, czego nie chc traci, niezalenie od tego, co czuj do Drizzta. Wulfgar patrzy na ni przez duszy czas, a kobieta zacza si wierci pod jego spojrzeniem. A ty co sdzisz? Sdz, e z kadym dniem brzmisz coraz mniej jak krasnolud odpar z lekkim umiechem. Jeli chodzi o jzyk, bo jeli chodzi o ducha, to coraz bardziej go przypominasz. Widz, e Bruenor przekl

nas oboje. Moe jestemy zbyt pragmatyczni dla naszego wasnego dobra. Skd moesz to wiedzie? Sze lat u boku kogo, kogo kochasz i nie jestecie kochankami? On nie jest czowiekiem, i w tym kopot. Tylko wtedy, kiedy twj krasnoludzki pragmatyzm czyni z tego kopot. Catti-brie nie moga opiera si tonowi jego gosu czy umiechowi, ktry okaza si zaraliwy. Rozemiali si razem, miejc si z samych siebie. Musimy go znale powiedzia wreszcie Wulfgar. Drizzt musi wrci dla dobra nas wszystkich. Wkrtce poczuj si lepiej, wtedy wyruszymy zgodzia si Cattibrie. Zerkna na swj ekwipunek, na znoszony paszcz i wystajce spod niego, ciemne czysko Taulmarila. Na pochw, w ktrej kiedy bya Khazidhea. O co chodzi? spyta Wulfgar, widzc, e nagle zmarszczya czoo. Catti-brie wskazaa w tamt stron palcem. Mj miecz szepna. Wyraz twarzy Wulfgara by peen zdziwienia i zmieszania, Catti-brie znacznie powaniejszy. Znaa moc inteligentnego miecza, wiedziaa, e osoba, ktra wycigna Khazidhe z pochwy zyskiwaa wicej, ni by chciaa. Znacznie wicej. Musimy go znale, i to szybko powiedziaa. *** To nie dla ciebie, powiedzia gos w gowie Delly, kiedy sza ku promowi. Wok krasnoludy kuy gazy, wygadzajc drog, od drzwi do rzeki i wznoszc umocnienia na grskiej odnodze. Wikszo uchodcw bya ju na pokadzie, cho krasnoludzki pilot mwi wyranie, e nie odbij jeszcze przez kilka minut. Delly nie wiedziaa, jak odpowiedzie na gos w swojej gowie, gos, ktry uznawaa za wasny. Nie dla mnie? spytaa gono, cho na tyle cicho, by nie zwraca

niczyjej uwagi. Zamaskowaa dziwn pogawdk odwracajc si do Colson; wygldaa, jakby rozmawiaa z dzieckiem. Jeste wic na tyle gupia, by wrci do kopal i y z krasnoludami? spytaa sam siebie. wiat nie koczy si na Mithrilowej Hali i ziemiach po drugiej stronie Surbrin, pojawia si nieoczekiwana odpowied. Delly odesza na bok, za zason przybudwki, ktr zbudowa jeden z krasnoludw, by osoni si przed zimnym wiatrem. Posadzia Colson na krzele i zacza zdejmowa plecak, kiedy uwiadomia sobie, e drugi gos nie dochodzi z jej gowy, ale z bagau. Delly ostronie rozpakowaa Khazidhe i kiedy rkoje znalaza si w jej doni, gos zabrzmia znacznie wyraniej. Nie przejdziemy przez rzek. Pjdziemy na pnoc. Zatem miecz ma swj rozum, tak? spytaa, bardziej rozbawiona ni przejta. Niele mi za ciebie zapac w Silverymoon, co? Umiech zamar na jej ustach, gdy rka wycigna si sama, opadajc powoli i spokojnie, tak e czubek ostrza wycelowa w Colson. Delly prbowaa krzycze, lecz nie moga, gdy czua, e gardo ma nagle zacinite. Jednak przeraenie zniko niemal natychmiast, a ona zacza dostrzega w tym pewne pikno. Tak, ruchem doni moga odebra ycie Colson. Jeden ruch doni, wadza niemal boska. Na jej twarzy pojawi si zy umiech. Colson spojrzaa na ni zdziwiona, po czym wycigna rczk w stron ostrza. Skaleczya palec i zacza paka, lecz Delly prawie jej nie syszaa. Nie zadaa te ciosu, cho bardzo j to kusio. Lecz obraz, jaki widziaa, odrobina krwi Colson na mieczu, jej mieczu, przywrci jej zmysy. Tak atwo mona by j zabi. Nie zaprzeczysz. Przeklty miecz sapna Delly. Odezwij si jeszcze raz na gos, a maa zostanie z rozplatanym gardem, obieca rozumny miecz. Idziemy na pnoc. Ty... zacza Delly, lecz umilka z przeraeniem. Chcesz mnie zmusi, bymy ruszyli na pnoc, i to z maym dzieckiem? spytaa cicho. Nie przejdziemy przez strae. Zostaw dziecko. Delly jkna.

Ju! rozkaza miecz. Delly w yciu nie syszaa polecenia wydanego tak rozkazujcym tonem. Jej rozum podpowiada, e moe po prostu cisn miecz na traw i uciec, lecz nie bya w stanie. Nie wiedziaa dlaczego po prostu nie moga. Czua, e ma trudnoci z oddychaniem. W gowie miaa wiele wymwek, lecz zwijay si wok siebie, gdy nie miaa adnych mocnych odpowiedzi na rozkazy Khazidhei. Pokrcia gow, lecz nogi odsuway j od Colson. Z tej mczarni wyrwa j na chwil znajomy gos. Odwrcia si i zobaczy idc w stron promu Cottie Cooperson; pilot zagania wszystkich, by jak najszybciej wchodzili na pokad. Nie moemy jej tak zostawi tumaczya mieczowi. Jej gardo... takie delikatne... kusia Khazidhea. Znajd dziecko i przyjd po nas. Bd wiedzie, e nie przekroczy tam Surbrin. Kiedy nie usyszaa adnej odpowiedzi, Delly wiedziaa, e skupia uwag zego miecza. Od tej chwili nie tworzya adnych spjnych myli, tylko przerzucaa serie obrazw i myli tak, by bro poja zasadnicz tre. Chwil pniej Delly biega ku promowi, z Khazidhe zawinit w materia i wetknit pod rami. Nie mwia zbyt wiele Cottie, kiedy podbiega i wrczya jej Colson, lecz nie musiaa niczego tumaczy: kobieta bya zbyt zachwycona ciarem dziecka na rkach i jego zapachem, by w ogle j usysze. Delly czekaa, a pilot krzykn na ni: Odpywamy, kobieto! Wsiadaj! Na co czekasz? spyta inny pasaer, mczyzna, ktry czsto siada przy Cottie. Delly popatrzya na Colson przez zy. Przez krtk chwil miaa ochot rozpata dziecku gardo. Spojrzaa na pilota i pokrcia gow, a kiedy krasnolud rzuci cumy, puszczajc prom, Delly odesza, ogldajc si czsto za siebie. Po dziesiciu krokach nie musiaa ju si oglda: wbia wzrok w przd, ku pnocy i obietnicom, ktre cicho podsuwaa Khazidhea. Obietnice te nie miay okrelonego ksztatu i okrelenia, byy tylko oglnym uczuciem podekscytowania.

Delly Curtie zostaa tak opanowana przez moc Khazidhei, e idc midzy robotnikami i stranikami, a do chwili, kiedy biega wzdu rzeki na pnoc, nie mylaa ju wicej o Colson. *** Sta! krzykn elf, a stojcy obok niego krasnolud doda: Kto ty?! Wicej ni jedna strzaa zostaa wycelowana w biegnc posta, uniosy si te krasnoludzkie kusze. Krzykno jeszcze kilka osb, lecz posta bya ju poza zasigiem strzau i uki powoli zaczy si opuszcza. Co tam? spyta Ivan Bouldershoulder krasnoludzkiego stranika, ktry zawoa jako pierwszy. Stojcy za bratem Pikel unis do do nieba i zacz mamrota co w podnieceniu. Krasnoludzki stranik wskaza na pnoc, wzdu brzegu rzeki, ku malejcej figurce. Kto ucieka, moliwe, e orczy zwiadowca. To nie by ork wtrci elfi ucznik. Sdz, e to by czowiek, kobieta. Elfie oko szepn krasnolud do Ivana, mrugajc porozumiewawczo. Abo i pork wyjani Ivan. Zwiadowca, co to przylaz z innymi z miast pnocy. Wzmocnijcie strae. Elf skin gow, tak samo krasnolud, lecz kiedy Ivan zacz myle dalej, kto zapa go za rami i gwatownie odwrci. Co jest? spyta Pikela, po czym zatrzyma si i popatrzy na brata. Pikel trzyma mocno Ivana za rami, lecz nie patrzy na niego. Spoglda gdzie w dal i gdyby Ivan nie widzia ju wczeniej tej druidzkiej sztuczki, mgby pomyle, e jego brat cakiem postrada rozum. Znowu oczy ptaka, co? spyta, opierajc donie na biodrach. Gupi duid, zawsze gupio z tem wygldasz. Pikel zachwia si, jakby na yczenie, a Ivan wycign rce i podtrzyma go. Pikel otworzy gwatownie oczy i popatrzy na brata. Wrcie? spyta Ivan. Uhu. Uhu? I co e widzia?

Pikel podnis si i przycisn twarz do boku gowy Ivana, szepczc w podnieceniu do jego ucha. Oczy Ivana zrobiy si jeszcze wiksze ni u brata. Pikel spoglda oczami ptaka, a na jego polecenie ten ptak przyjrza si dokadniej biegncej postaci. Jeste pewny? spyta. Uhu. Ta Delly od Wulfgara? Uhu uhu! Ivan zapa Pikela i pocign do przodu, pokazujc na pnoc. No to sprowad jakiego ptoka, by mia na ni oko. Idziem! A dokd? spyta krasnoludzki stranik. Gdzie si wybieracie? powtrzy jak echo elfi ucznik. Wylijcie wie do Bruenora! krzykn Ivan. apta prom, sprawdta tunele, znajdta Wulfgara! Co?! Spytali chrem krasnolud i elf. Zara wrciem z bracholem. Nie ma czasu! Powiedzcie Bruenorowi! Krasnoludzki stranik pobieg na poudnie, a bracia Bouldershoulder na pnoc, nie zwracajc uwagi na krzyki zaskoczonych stranikw.

23.
WZAJEMNA KORZY Burza znacznie przycicha, lecz dla Innovindil, ogldajcej si na wejcie do Lnicej Bieli, dzie zdawa si przez to bardziej ponury. Jak przypuszczaa, giganci cigali j a do wewntrznych wrt, za wartownik w korytarzu nadal smacznie chrapa, kiedy przegalopowaa obok niego na Zmierzchu. Elfka wiedziaa, e powinna rusza dalej i nie tkwi tutaj. Wiedziaa, e giganci mog wyj ukrytymi przejciami na skalne pki, moe nawet bardzo blisko niej i nad jej gow. Obawiaa si, e jeli spojrzy w lewo lub w prawo, zobaczy leccy w jej stron kamie. Lecz Innovindil nie rozgldaa si na boki i nie popdzaa Zmierzchu. Siedziaa na jego grzbiecie i patrzya, majc nadziej, e Drizzt DoUrden mimo wszystko wybiegnie z jaskini. Mijay minuty, a ona zagryzaa wargi. Wiedziaa, e tak si nie stanie. Widziaa, jak wpada do rwcej rzeki, jak wcigany jest pod ld, skd nie ma ucieczki. Z tego, co widziaa i syszaa, rzeka nigdzie w okolicy nie wypywaa na powierzchni. Nie moga nic zrobi. Zupenie nic. Drizzt by dla niej stracony. Czuwaj nad nim, Tarathielu szepna elfka na wiatr. Powitaj go w piknym Arvandorze, gdy jego serce naleao bardziej do Seldarine ni do mrocznej krlowej demonw. Powiedziawszy te sowa, schylia gow, wierzc w nie z caego serca. Wiedziaa, e mimo ciemnej skry Drizzt nie by drowem i nie y jak jeden z nich. Moe nie by te elfem, jeli chodzi o sposb bycia czy mylenia, lecz Innovindil wierzya, e mogaby go zaprowadzi w t stron. Bya jednak pewna, e jej bogowie nie odrzuc go, a gdyby tak si stao, to jaki miaaby z nich poytek? egnaj, przyjacielu powiedziaa. Nie zapomn o twej ofierze, ani tego, e wszede do jaski w poszukiwaniu Jutrzenki, a nie dla swego zysku. Wyprostowaa si i zacza odwraca, cigajc wodze w prawo, lecz znw zatrzymaa si. Musiaa wraca do Ksiycowego Lasu... powinna

to zrobi ju dawno temu, zanim jeszcze Tarathiel pad pod mieczem Oboulda. Jeli zdoa zebra swj lud, moe uda im si powrci do Lnicej Bieli i uratowa Jutrzenk. Tak, to byo jej jedyne zadanie; im szybciej rozpocznie t podr, tym lepiej. Mimo to mino jeszcze wiele czasu, nim Innovindil znalaza w sobie si, by zawrci Zmierzch i zrobi pierwszy krok. *** Miota si dziko, rozpaczliwie usiujc utrzyma twarz w wskiej przestrzeni midzy lodem i bardzo zimn wod. Instynkt kaza mu si cay czas porusza znosi go prd i gdyby zatrzyma si i pomyla o blu czy daremnoci swoich poczyna, najpewniej od razu by si podda. I tak nie miao to wikszego znaczenia, gdy jego ruchy stopniowo zwalniay, w miar jak lodowate zimno wpezao w koczyny, powodujc otpienie mini. Z kad chwil Drizzt zwalnia i zanurza si coraz gbiej, a zacz plu wod niemal przez cay czas. Wpad na co twardego, a prd wyrzuci go na szczyt tego czego: w ten sposb zyska kilka minut odpoczynku. Trzymajc si skay, mg utrzyma usta nad wod. Pomyla o sejmitarach i wycign do po Bysk. Z pewnoci zdoa nim przeci si przez... Zdrtwiae palce nie byy w stanie wystarczajco mocno zacisn si na rkojeci i kiedy wreszcie udao mu si wycign ostrze z pochwy, znw porwa go prd. Gdy odruchowo rzuci si za tonc broni, prd pocign go dalej, obracajc tak, e gowa pogrya si jeszcze gbiej w lodowatej wodzie. Walczy, cho wiedzia, e to daremne. Zib przenika a do koci, chd zaprasza go do miejsca najgbszej ciemnoci, jak Drizzt kiedykolwiek zna. Nie widzia nic, poza czarnym wirem, a nawet jeli na jego kocu byo wiateko, to nie widzia go, gdy mia zamknite oczy, myli skupione na sobie, sabnce powoli zmysy i koczyny. Jak z wielkiej dali dotaro do niego, e podziemna rzeka rzuca nim na zakrcie, gdzie si pogbiaa. Przepyn przez okolic pen ska, lecz prawie nie czu, jak odbija si od jednej do drugiej.

Dalej rzeka opadaa jeszcze raz, bardziej stromo, jakby zbliaa si do wodospadu. Drizzt spad, tukc si bolenie; czu si, jakby zosta wbity pod ld z karkiem zgitym pod dziwnym ktem. Zimna iga wbia mu si w policzek i wciskaa coraz gbiej. *** Innovindil ruszya na wschd od Lnicej Bieli, trzymajc wysze partie gr po lewej rce i pozostajc w ich cieniu. Wiedziaa, e ochroni j przed lodowatym wiatrem w nocy i zamaskuj blask ognia, ktry bdzie musiaa rozpali. Nie omielia si unie w powietrze, gdy kady podmuch wiatru mg si okaza tragiczny w skutkach. Pomylaa, e moe powinna zawrci na poudnie, ku lepszej pogodzie i krasnoludom z klanu Battlehammer. Czy jej pomog? Czy rusz wraz z ni do Lnicej Bieli, by ratowa pegaza? Pewnie nie. Wiedziaa jednak, cho przyznawaa to z blem, e prawdopodobnie nie wrci do Lnicej Bieli przed wiosn. Moga mie tylko nadziej, e Jutrzenka wytrzyma tak dugo. *** Zaskoczya go jego wasna dezorientacja, gdy odkry, e nie jest przycinity do kry od spodu, lecz na niej ley. Otworzy oczy i, cho bolay go wszystkie koci, unis si na okciach. Usysza za sob szum wodospadu, wic popatrzy w tamt stron. Kiedy przelecia nad urwiskiem, rzeka wypchna go, a on polecia tak daleko, e wyldowa na krze, poza kipiel. Drow wykrztusi wod; w bolcych pucach czu przejmujce zimno. Przekrci si i usiad na lodzie, lecz natychmiast znw si pooy, gdy usysza, jak pod nim trzeszczy. Powoli poczoga si w stron kamiennego murku z boku rzeki znalaz tam nisz, w ktrej mg usi i zastanowi si nad swoim pooeniem. Uwiadomi sobie, e jego wodna podr nie bya zbyt duga przepyn moe pidziesit stp od miejsca, gdzie spad, nie liczc dwch znacznych spadkw w d.

Opuci donie do pasa i poczu Lodow mier, lecz nie byo Bysku. Skrzywi si, przypomniawszy sobie utrat sejmitara. Popatrzy w zadumie na wodospad, zastanawiajc si, w jaki sposb mgby odzyska ostrze. Niemal natychmiast poj, e nie ma to wikszego znaczenia. Ubranie mia przesiknite wod, chd zabije go szybciej ni jakikolwiek gigant. Dlatego zmusi si do wstania i niepewnego marszu wzdu ciany, starajc si jak najbardziej przywiera do kamienia. Za kadym razem, gdy nadarzaa si taka okazja, przechodzi z kamienia na kamie. Przeszed zaledwie kilkaset krokw, wci syszc echo wodospadu, gdy po drugiej stronie rzeki dostrzeg boczny korytarz, a przed nim pomost, na ktrym sta stojak z wielkimi, dugimi wdkami. Nie chcia wraca do Lnicej Bieli, lecz nie mia wyjcia. Pooy si na lodzie na brzuchu, ustawiajc si tak, by omin wszystkie wystajce z niego kamienie. Potem odepchn si i przelizgn po zamarznitej rzece. Cay czas czogajc si, przeprawi si na drug stron. Szybko wsun si na pomost i ruszy idcym w gr tunelem. Chwil pniej zacz i bardziej ostronie, gdy tunele stay si szersze i lepiej wykonane, a zdobione freskami sklepienia podtrzymyway bogato rzebione kolumny. Skuli si w sam por, by skry si przed par gigantw, mijajc go na niedalekim skrzyowaniu. Czeka, a go min, a potem... Co? zastanowi si. Gdzie mia si uda? Giganci szli z lewej na prawo, wic Drizzt uda si na lewo, tak zwinnie, na ile pozwalay mu zdrtwiae i bolce nogi. Musia szybko si ogrza. Zaciska zby, aby nie szczkay. Kilka zakrtw i korytarzy zaprowadzio go w bardziej zamieszkae rejony kompleksu, lecz nawet jeli gigantom przeszkadza cigy chd, nie okazywali tego Drizzt nigdzie nie widzia ognia. Nie majc innego wyboru, szed wic dalej, cho nie wiedzia, gdzie ani po co. Okrzyk za plecami powiadomi go, e zosta dostrzeony i pocig znw si rozpocz. Skoczy za rg, przebieg jakie trzydzieci stp, po czym skoczy w kolejny zakrt. Pobieg znajomym korytarzem z posgami wzdu cian. Na pododze lea rozbity posg i podrny paszcz drowa. Podnis go w biegu, otuli ni ciasno i pogna dalej, gdy do pocigu

doczao si coraz wicej gigantw. Wiedzc ju, gdzie si znajduje, stara si biec tak, by kady zakrt zblia go coraz bardziej do wyjcia. Lecz kady kolejny zakrt by zamknity, giganci wypeniali rwnolege tunele znajdujce si bliej wyjcia. Kada droga ucieczki bya odcita, a oni zapdzali go tam, gdzie chcieli. Mimo to Drizzt nie mg si zatrzyma, o ile nie planowa walczy: po pitach deptaa mu dwjka gigantw, zbliajca si za kadym razem, gdy zwalnia. Musia skrci w lewo, zamiast w prawo i tak te zrobi, skaczc w nastpny zakrt i biegnc co si w nogach. Znw skrci w lewo sdzc, i moe zdoa omin cigajc go dwjk. Ta droga rwnie bya odcita. Drizzt skrci w prawo i przebieg przez kilka otwartych drzwi. Przebieg przez du komnat. Stojcy w niej dwaj giganci wrzasnli i przyczyli si do pocigu. Kolejne drzwi wyprowadziy go na koniec korytarza, zakrcajcego w lewo i w prawo. Przekonany, e jedna droga jest rwnie dobra jak druga, skrci w lewo i pobieg prosto do kolejnego wielkiego pokoju. Sta tam wielki, okrgy st, przy ktrym grupa gigantw graa w koci o stosy srebrnych monet. St przewrci si, a monety i koci poleciay w powietrze, kiedy giganci zerwali si, by apa drowa. Niedobrze wyszepta sinymi wargami przez szczkajce zby. Drzwi obok byy zamknite. Drow nie zwolni, skoczy na nie z rozpdem, uderzajc barkiem. Wpad do rodka i zmruy oczy, gdy znalaz si w najlepiej owietlonym pomieszczeniu w caym kompleksie. Usiowa rozejrze si szybko, pozbiera i biec dalej. Niewane, ktrdy. Wpad do wielkiej, okrgej komnaty, zdobionej posgami i obiciami. Na cianach wisiay gowy rnych potworw brunatnych kolosw, zudnych bestii, a nawet maego smoka. Drizzt wiedzia, e nie jest tu sam, lecz potwierdzi swoje przypuszczenia, gdy dostrzeg po drugiej stronie sali postument. Siedziaa tam bardzo pikna gigantka, odziana w przepyszn bia szat ze wspaniaej tkaniny oraz ozdobiona wieloma bransoletkami, naszyjnikami i piercieniami ogromnej wartoci. Rozpara si na swoim tronie, krzyujc bose, ksztatne nogi. Uwielbiam, kiedy zdobycz sama do mnie przychodzi powiedziaa we Wsplnym rwnie pynnym, jak u Drizzta.

Drow sysza za sob trzask drzwi. Jeden ze cigajcych zapowiedzia go: Oto drow, ktrego chciaa, pani Orelsdottr. Jak sdz, nazywa si Drizzt DoUrden. Drizzt pokrci gow i unis rk, by rozmasowa zmarznit twarz. Drug wycign Lodow mier. W tej samej chwili usysza, jak stranicy po obu jego stronach wycigaj swj or. Obejrza si w lewo i prawo, widzc wymierzone w siebie ostrza wczni i mieczy. Wzruszywszy ramionami, opuci sejmitar na podog, postawi na nim stop i pchn w stron Gerti. Sawny Drizzt DoUrden nawet nie bdzie walczy? spytaa. Drizzt nie odpowiedzia. Spodziewaam si po tobie czego wicej cigna Gerti. Poddania si po wspaniaym pokazie umiejtnoci? A moe sdzisz, e poddajc si, ocalisz ycie? Jeli tak, to jeste gupcem. Podnie sejmitar, jeli chcesz. We bro i przynajmniej sprbuj si obroni, nim moi onierze wycisn z ciebie ycie. Drizzt popatrzy na ni z nienawici i pomyla, e mgby zrobi tak, jak powiedziaa. Nim zdoa jednak oceni szans na chwycenie ostrza i trafienia raz czy dwa w liczn buzi Gerti, ich uwag odwrci niski, gardowy warkot dobiegajcy z boku gigantki. Gerti odwrcia si, a Drizzt unis wzrok, podobnie postpili wszyscy obecni w sali. Ujrzeli Guenhwyvar siedzc na skalnej pce, jakie pitnacie stp od Gerti, dokadnie na wprost jej twarzy. Gigantka nie poruszya si, nie mrugna nawet okiem. Drizzt widzia, jak zaciska donie na oparciu swojego wyrzebionego w biaym kamieniu tronu. Wiedziaa, e pantera dopadnie j, nim zdoa choby unie rce do twarzy. Wiedziaa, e pazury Guenhwyvar zdoaj rozedrze jej niebiesk, delikatn skr. Przekna gono lin. Moe teraz bdziesz w lepszym nastroju do targowania si odway si powiedzie Drizzt. Gerti zerkna na niego z nienawici, po czym znw skierowaa spojrzenie na wielkiego kota. Prawdopodobnie nie zdoa ci zabi powiedzia Drizzt. Zamarzajca szczka bolaa go przy wypowiadaniu kadego sowa. Ale

czy kto spojrzy ponownie na pani Orelsdottr i bdzie zachwyca si jej urod? Wyjmij jej te to liczne oczko, Guenhwyvar doda. Ale tylko jedno, musi widzie wyraz twarzy tych, ktrzy bd oglda jej oblicze. Milcz! krzykna Gerti. Twj kot moe mnie zrani, a ja mog w kadej chwili kaza ci zabi. Dlatego musimy si potargowa powiedzia Drizzt bez wahania. Gdy obydwoje mamy wiele do stracenia. Chcesz std wyj. Najpierw chc, by rozpalono tu ognisko, bym mg si wysuszy i ogrza. Drowom niezbyt suy chd, zwaszcza, kiedy s mokre. Gerti parskna z pogard. Moi poddani kpi si w tej rzece zim i latem. wietnie! Niech zatem jeden z twoich wojownikw wycignie mj sejmitar. Zgubiem go pod lodem. Twoja bro, twj ogie, twoje ycie i twoja wolno powiedziaa Gerti. Prosisz o cztery rzeczy. A ja ofiaruj ci oko, ucho, usta i urod odpar Drizzt. Guenhwyvar warkna, pokazujc, e wielki kot zrozumia kade sowo i jest gotw w kadej chwili zaatakowa. Cztery za cztery powiedzia Drizzt. Co zyskasz, zabijajc mnie, Gerti? Wkrade si do mojego domu, drowie. Po tym, jak ty zaatakowaa mj. Zatem uwolni ci, a ty odnajdziesz swoj elfia towarzyszk i znw wkradniesz si do mojego domu? Drizzt niemal przewrci si z ulgi syszc, e Innovindil udao si uciec. Wrcimy do ciebie tylko, jeli nadal bdziesz przetrzymywa to, co naley do nas powiedzia. Skrzydlaty ko. Nie nadaje si na zwierzaka do jaski lodowych gigantw. Gerti znw parskna, a Guenhwyvar warkna i zacza przebiera tylnymi apami, szykujc si do skoku. Oddaj mi pegaza, a odejd powiedzia Drizzt. Guenhwyvar zniknie, i nie bdziemy ci ju niepokoi. Lecz sprbuj zachowa pegaza, zabi mnie, jeli chcesz, a Guenhwyvar skoczy ci na twarz. Ostrzegam

ci, Gerti Orelsdottr, elfy z Ksiycowego Lasu wrc po skrzydlatego konia, a docz do nich krasnoludy z Mithrilowej Hali. Nie bdziesz moga w spokoju cieszy si skradzionym zwierzakiem. Do! krzykna Gerti i, ku zaskoczeniu Drizzta, zacza si mia. Do, Drizzcie nakazaa mu ju spokojniej. Poprosie mnie o co wicej; podniose take moj stawk. W zamian... zacz odpowiada Drizzt, lecz gigantka powstrzymaa go uniesion doni. Nie wyliczaj ju czci mojego ciaa, ktre twj kot zostawi w spokoju rzeka. Nie, mam na myli lepszy ukad. Odnajd twoje ostrze i pozwol ci ogrza si przy wielkim ogniu, zajadajc przy tym tyle, ile zdoasz. Pozwol ci wyj z Lnicej Bieli... nie, wyjecha na tym cennym skrzydlatym koniu, cho z blem pozwol odej tak wspaniaej istocie. Uczyni dla ciebie, Drizzcie DoUrdenie, to wszystko i jeszcze wicej. Drow nie mg uwierzy w to, co syszy. Podobnie byo z gigantami, ktrzy stali z otwartymi ze zdziwienia ustami. Nie jestem twoim wrogiem powiedziaa Gerti. Nigdy nim nie byam. Widziaem, jak twoi ludzie ciskaj w wie gazami. W tej wiey byli moi przyjaciele. Gerti wzruszya ramionami, jakby to zupenie nie miao znaczenia. Ja, my, nie zaczlimy tej wojny. Podylimy za wielkim orkiem. Obould Wiele Strza. Tak, niech bdzie przeklte jego imi. Drizzt unis pytajco brwi. Chcesz go zabi? spytaa Gerti. Drizzt nie odpowiedzia. Wiedzia, e nie musi. Chciaabym obejrze taki pojedynek powiedziaa Gerti z paskudnym umieszkiem. Moe zdoam dostarczy ci krla Oboulda, Drizzcie. Czy to ci odpowiada? Drizzt przekn gono lin. Wyglda na to, e teraz ty podwyszya swoj stawk jeszcze bardziej zauway. Owszem, i przystan na to pod dwoma warunkami. Po pierwsze, zabijesz Oboulda. Potem bdziesz poredniczy w rozejmie midzy Lnic Biel a okolicznymi krlestwami. Krasnoludy krla Bruenora nie

bd szuka zemsty na moim ludzie, podobnie lady Alustriel ani inni sojusznicy klanu Battlehammer. Bdzie tak, jakby giganci z Lnicej Bieli nigdy nie brali udziau w wojnie Oboulda. Musiao min duo czasu, nim Drizzt zdoa poj te zaskakujce sowa. Czemu Gerti to robia? Moe dla ocalenia urody, ale szo tu o co wicej, ni Drizzt mg poj. Jasne byo, e nienawidzia Oboulda. Czy to moliwe, e zacza go si rwnie ba? A moe bya przekonana, e krl orkw wreszcie przegra, dziki jej zdradzie albo bez niej, a efekt okazaby si katastrofalny dla jej poddanych? Tak, gdyby krasnoludy z trzech krlestw poczyy siy z wojskami trzech ludzkich krlestw, czy zatrzymaliby si na orkach, czy zaczliby take mci si na gigantach? Drizzt rozejrza si wok i dostrzeg, e wielu gigantw kiwa gowami i umiecha si, a wymieniane midzy nimi szepty wydaway si w cakowitej zgodzie z propozycj Gerti. Sysza te gosy sprzeciwu, ale ciche i nieliczne. Dla dygoczcego z zimna Drizzta zaczynao to nabiera sensu. Jeli wygra, Gerti pozbdzie si znienawidzonego rywala, a jeli przegra, Gerti nic na tym nie straci. Zorganizuj to powiedzia. Podnie zatem swj sejmitar i odelij panter. W gowie Drizzta rozleg si alarmowy dzwonek, a na ciemnej twarzy pojawia podejrzliwo. Lecz Gerti wygldaa na jeszcze bardziej odpron. Wobec caego mego ludu daj ci sowo, Drizzcie DoUrdenie. Wrd gigantw z Grzbietu wiata nasze sowo jest najcenniejsz rzecz, jak posiadamy. Jeli zdradz ci teraz, czy ktokolwiek z mojego ludu uwierzy, e nie zrobi tego samego z nim? Nie jestem lodowym gigantem, w twoich oczach jestem czym niszym odpar Drizzt. Owszem zamiaa si Gerti. Ale to niczego nie zmienia. Poza tym, bardzo rozbawi mnie ogldanie twojej walki z krlem Obouldem. Sia przeciwko sile, taktyka przeciwko dzikiej furii. O tak, to bdzie wspaniae. Bardzo. Skoczya i znw wskazaa na sejmitar. Przez dusz chwil Drizzt patrzy jej prosto w oczy. Odejd, Guenhwyvar poleci.

Pantera zastrzyga uszami i popatrzya ze zdziwieniem na Drizzta. Jeli mnie zdradzi, odszukaj j i pozbaw urody, gdy nastpnym razem pojawisz si na planie materialnym powiedzia. Nie zami swojego sowa rzeka Gerti. Odejd, Guenhwyvar powtrzy Drizzt, zrobi krok do przodu i podnis Lodow mier. Wr do domu i odpoczywaj spokojna, e znowu ci wezw.

24.
NA ROZKAZ INNYCH Nastpnego ranka Drizzt wyprowadzi Jutrzenk z Lnicej Bieli wiadom, e giganci Gerti ledz kady jego ruch. Powietrze byo spokojne i nieco cieplejsze, blask soca migota na wieo spadym niegu. Drow wygadzi ubranie, paszcz oraz pas, za ktrym znw tkwiy dwa sejmitary. Odszed jakie dwadziecia krokw, po czym odwrci si i popatrzy na Lnic Biel, wci zaskoczony, e Gerti dotrzymaa sowa i od razu zawara z nim umow. Uzna to za dobry znak na przyszo, gdy gigantka i jej armia najwyraniej nie mieli serca do dalszego wojowania, a co rwnie wane, najwyraniej nie byli zaprzyjanieni z Obouldem Wiele Strza. Wygldao na to, e Gerti chciaa mierci krla orkw niemal tak samo jak Drizzt. Skoro dotyczyo to gigantki, to moe odnosio si rwnie do konkurujcych z Obouldem wodzw? Czy w tak wielkiej armii s moe jakie tarcia, ktre mog j rozbi, skoro nie mog tego uczyni krasnoludy? Ta pena nadziei myl zostaa szybko zastpiona inn Drizzt by wiadom, e jeli Gerti rzeczywicie zdoa zaaranowa jego spotkanie z Obouldem, to przyspieszy w ten sposb rozpad orczych wojsk. Bez krla orkw chaotyczne istoty zwrc si przeciw sobie, dzie po dniu i dekadzie po dekadniu. Drizzt zacisn donie i wyama palce, rozluniajc minie przedramion, wypdzajc z koci resztki chodu z rzeki. Tak jak Innovindil zabia syna Oboulda, tak on zada ten wikszy cios. Myl o elfiej towarzyszce kazaa mu rozejrze si po niebie w nadziei, e dostrzee latajcego konia. Chcia wskoczy na grzbiet Jutrzenki i wznie si wysoko, by rozejrze si po okolicy, lecz Gerti surowo mu tego zabronia. Jutrzence zreszt zaoono uprz, ktra uniemoliwiaa rozoenie skrzyde. Gerti zaoferowaa mu ukad, lecz zrobia to na swoich warunkach. Drizzt skwitowa to kiwniciem gowy i dalej rozglda si po niebie. Mia ze sob pegaza. Mia sejmitar, wydobyty z lodowatej wody, y. Po katastrofalnej wyprawie do Lnicej Bieli te rzeczy wydaway mu si

czym wicej, ni wydawao si moliwe. Bdzie mg walczy ze znienawidzonym Obouldem. Tak, pomyla, rzeczy potoczyy si cakiem dobrze. Jak na razie. *** Gerti siedziaa na swoim tronie, spogldajc na krccych si po sali gigantw. Zaskoczya ich, a w spojrzeniach, ktre jej rzucali, byo tyle samo podejrzliwoci, co ciekawoci. Gerti wiedziaa, e ryzykowaa. Jej ojciec, wielki jarl Orel, ktry elazn rk zjednoczy wiele gigancich rodw z Grzbietu wiata, by bliski mierci, pozostawiajc Gerti jako jedyn dziedziczk. Bdzie to jednak pierwsze przekazanie wadzy od czasu zjednoczenia, a to by trudny okres. Postpia zgodnie z rad Adnona Kareese i Donni Soldou i przyczya si do wielkich planw Oboulda, prowadzc swj lud z ich grskich siedzib na wypraw, ktra pocztkowo miaa by atwa i krtka. Orki miay ponie wikszo strat, a giganci tylko zgarnia upy. Jak na ironi, sukcesy Oboulda podniosy stawk dla Gerti. Gigantka zacza pojmowa, e w ich relacjach Obould zacz zyskiwa coraz wicej wadzy, co byo jeszcze bardziej niebezpieczne. Sprawia, e w oczach swoich wasnych poddanych bya kim mao znaczcym, a na to Gerti nie moga sobie pozwoli. Dlatego zorganizowaa opuszczenie Oboulda. Wiedziaa jednak, e nawet to stanowio ryzyko. Gdyby krl orkw dalej podbija, a nawet gdyby tylko umocni si na tym, co ju zdoby, lud Gerti zapaciby sono w czasie walk zgino ponad trzydziestu gigantw za wzgldnie niewielki udzia w upach. Nie naleao take lekceway ceny, jak zapacia Gerti swoj godnoci. Samotny drow da jej szans na zmian ukadu si. Po namyle uznaa, e jej ukad z Drizztem by mniej ryzykowny, ni sdzia. Zapacia za to tylko wypuszczeniem pegaza to prawda, skrzydlaty ko by urocz byskotk, ale nie mia adnego praktycznego znaczenia. A zysk? Tu wanie pojawiaa si niewiadoma i bya to jedyna rzecz, ktr Gerti uznawaa za ryzykown. Gdyby Drizzt zabi Oboulda, opuszczenie orkw przez Gerti wygldaoby na mdre i przezorne, zwaszcza, gdyby

Drizzt speni pragnienie gigantki i zawar ukad ze znaczc liczb wrogw, ktrzy bez wtpienia rzuc si wypchn pozbawionych dowdztwa orkw z zajtych przez nich ziem. Czy Gerti mogaby wynie jakie zyski z tej kampanii, moe nawet otworzy szlaki handlowe z krasnoludami z Mithrilowej Hali? Niebezpieczestwo leao w bardzo realnej szansie, e to Obould zabije Drizzta i zyska u swoich poddanych jeszcze wicej sawy o ile to w ogle moliwe. Rzecz jasna, w takim przypadku Gerti mogaby mwi, e dostarczya mu Drizzta wanie w tym celu. Moe nawet zdoa tak to rozegra, by wydawao si, e to ona, nie Obould, trzyma wszystkie sznurki. Skrzydlaty ko sprawia wicej kopotu, ni by wart powiedziaa do stojcej obok gigantki, ktra rzucaa jej zaskoczone i podejrzliwe spojrzenia. By pikny odpara. To pikno sprowadzioby niekoczcy si szereg elfw, cigncych do Lnicej Bieli, by go uwolni. Tamta spojrzaa na ni z jeszcze wikszym zaskoczeniem: od kiedy to Gerti obawiaa si mniejszych ras, wchodzcych do Lnicej Bieli? Naprawd chcesz, by elfy ze swoimi kujcymi ukami wciskay si nam do domu? Albo sprytne krasnoludy, ktre wykopi swoje tunele i pocz je z mniej uywanymi drogami, wlizgujc si midzy nas, wyskakujc niespodziewanie i walc nas po kolanach swoimi paskudnymi motami? Kiedy mwia, dostrzega, e niektrzy giganci potakuj jej. Zastanowia si nad rnymi spojrzeniami. Musiaa waciwie to rozegra, sprawi, by jej manewrowanie wygldao na sprytne, bez przypominania wszystkim o jej podstawowym bdzie, ktry cign im na gowy te wszystkie kopoty. Jak nauczya si od swego starego, mdrego ojca, wszystko zaleao od waciwie uoonego przekazu. To by przekaz, ktry przez kilka najbliszych dekadni musiaa cile kontrolowa, a osabnie bl po stracie pobratymcw. Jeli Drizzt DoUrden zdoa zabi Oboulda, ten przekaz atwiej bdzie jej wykorzysta do swoich celw. ***

Ta sama burza, ktra zasypaa niegiem gry wok Lnicej Bieli, przesuna si na poudniowy wschd, przynoszc ze sob porywiste wiatry i zimny deszcz, ktry tak mocno chosta wody Surbrin, i krasnoludy z Felbarr musiay przymocowa prom na wschodnim brzegu i wycofa si do jaski. Ludzcy uchodcy, mimo i bardzo chcieli ruszy ku Silverymoon, nie odwayli si ryzykowa w tak pogod i rwnie utknli w tych jaskiniach. Cottie Cooperson staraa si jak najmniej zwraca na siebie uwag. Trzymaa si na samym skraju wiata rzucanego przez ognisko, przytulajc otulon w koc Colson. Pozostali szybko dowiedzieli si o dziecku i zasypali Cottie pytaniami. Co zrobia jej matce? spyta kto, nachylajc si i zmuszajc, by Cottie spojrzaa mu prosto w oczy. Widziaam, jak Delly sama wrczaa dziecko Cottie odpara jaka kobieta, wyrczajc biedn Cottie. Tu przy brzegu, a potem odbiega. Odbiega? A moe nie zdya na prom? pyta dalej podejrzliwy. Odbiega odpara stanowczo kobieta. Z wasnej woli. Chciaa, by dziecko byo jak najdalej od Mithrilowej Hali, kiedy bd walczy skamaa Cottie. Zatem krasnoludy powinny wiedzie, e maj wrd pasaerw adoptowan wnuczk krla Bruenora zauway mczyzna. Nie! krzykna Cottie. Nie dodaa kobieta. Delly nie chciaa, by ten uparty dure Wulfgar wiedzia o tym, bo chciaby odzyska dziecko. To rzecz jasna nie miao adnego sensu. Mczyzna wyprostowa si i popatrzy na kobiet. A co to ma z nami w ogle wsplnego? spyta. Nic odpar inny mczyzna. I nie bdzie miaa lepszej matki ni Cottie Cooperson. Rozlegy si gosy poparcia. Zatem to nasza tajemnica, a krasnoludzkim gburom nic do tego oznajmia kobieta. Sdzisz, e Wulfgar podzieli twoje zdanie? spyta mczyzna. Chcesz, aby tacy jak on i jego ojczulek cigali nas na kraj wiata? A po co? odpara kobieta siedzca przy Cottie. Aby odzyska

dziecko? No to im oddamy, i bdzie po krzyku. Bdzie bardzo zy odpar mczyzna. I moim zdaniem ten gniew powinien skierowa na on powiedzia inny mczyzna. Oddaa dzieciaka Cottie na wychowanie, wic Cottie je wychowuje. Wulfgar i Bruenor powinni to doceni! Tak! krzykno kilka osb. Targany wtpliwociami mczyzna dugo spoglda twardym wzrokiem na sprzymierzecw Cottie, po czym zwrci si do niej samej. Ta przez cay czas tulia Colson, jak kada matka tuli swoje dziecko. Nie mg zaprzeczy, e widok Cottie z dzieckiem na rku rozgrzewa mu serce. Cottie, ktra przeya tak wiele blu, po raz pierwszy wydawaa si zadowolona. Nie mg temu zaprzeczy nawet przy wszystkich swoich obawach o zemst ze strony Wulfgara. Kiwn gow, umiechajc si ze zrozumieniem. *** Cignita przez wiecznie godn Khazidhe Delly bya jedn z niewielu osb, wdrujcych w zimnym deszczu. Wyczerpana, przemoczona, zzibnita do szpiku koci kobieta nawet nie pomylaa o znalezieniu jakiego schronienia, gdy miecz nie pozwala, by taka myl przenikna do jej gowy. Khazidhea opanowaa j w caoci. Delly staa si przedueniem miecza. Cae jej istnienie polegao na zaspokajaniu potrzeb rozumnej broni. Miecz tego nie docenia. Cho Delly bya posuszn niewolnic, nie bya tym, co miecz ceni sobie nade wszystko: godnym niego wacicielem. Kiedy wic zapada ciemno i oczy Delly przekazay mu obraz odlegego ogniska, bro nakazaa jej ruszy tam jak najszybciej. Sza przez kilka godzin, czsto przewracajc si i ranic nogi; raz polizgna si na oblodzonym gazie i uderzya w gow, niemal tracc przytomno. Co tu robi? Miaam i do Silverymoon albo Sundabar, a mimo to wdruj po dzikich terenach! Ta przytomna myl sprawia, i Khazidhea wzmocnia swoj wadz

nad jej umysem, opanowujc j cakowicie i skaniajc do dalszego marszu, noga za nog. Jaki czas pniej Khazidhea poczua jej strach, gdy usyszeli gardowe gosy obozujcych istot i jzyk orkw. Miecz przemieni ten strach, zalewajc Delly obrazami jej dziecka masakrowanego przez te orki. Zmieni przeraenie w taki sza, i wkrtce gnaa ku obozowi na zamanie karku. Wpada w krg wiata, zabijajc siedzcego najbliej, zaskoczonego orka jednym pchniciem ostrza, ktre przeszo przez uniesione do zasony rami i zatono gboko w piersi. Delly wyrwaa je, cia nastpnego, jednak istota uskoczya w bok, a wtedy ostrze wyryo gbok rys w pniu drzewa. Rzucia si za nim jak szalona, tnc i zadajc pchnicia. Ork zdoa zastawi si tylko raz straci przy tym czubek wczni, wic cofn si przeraony. Co uderzyo Delly z boku, lecz ona bya tak optana, e prawie tego nie poczua. Nacieraa na cofajc si istot, uderzajc raz za razem w pysk, wyrzucajc w powietrze fontanny krwi. Posmakowaa jej i bya zbyt rozwcieczona i optana, by poczu obrzydzenie. Znw co uderzyo j w bok. Odwrcia si w tamt stron sdzc, e naciera na ni kolejny ork. Chwila zrozumienia i cakowite zaskoczenie, gdy popatrzya na przeciwnika, stojcego z ukiem w doni po drugiej stronie ogniska. Delly spojrzaa na swj bok i dwie gboko wbite strzay. Obejrzaa si do tyu w tej samej chwili, gdy ork naciga hak po raz trzeci. Khazidhea przesaa jej obraz tego wanie orka rozgryzajcego gardo Colson. Kobieta wrzasna, rzucia si ku niemu... I cofna chwiejnie pod impetem strzay, wbijajcej si w jej pier. Delly sza dalej z guchym warkotem, spogldajc na ucznika. Nie syszaa, e jego kompan zakrada si od tyu, jak wbija miecz w jej plecy. Upada, spogldajc na nocne niebo i czua ogarniajcy j spokj. Wtedy dostrzega migoczc nad gow Selune i podajce jej szlakiem migotliwe zy, przesonite chmurami. Jakie to pikne, pomylaa. Khazidhea wypada z jej rki, ostrze wbio si w ziemi i stano pionowo, czekajc na bardziej godnego waciciela, ktry ujmie miecz w do. Miecz poczu, e jego poczenie z Delly Curtie przerywa si

cakowicie i zrozumia, e zosta osierocony. Lecz nie na dugo.

25.
ROZRYWKI GERTI Drizzt obserwowa dwch posacw Gerti z osonitej kotliny, mil na wschd od wejcia do Lnicej Bieli. Drow szybko pozna granice zaufania gigantki, gdy powiedziano mu wprost, e nie wolno mu zdj uprzy Jutrzenki, wiedzia te, e kady jego krok jest pilnie obserwowany. Gdyby prbowa uciec, giganci zaczliby ciska gazami w niego i w pegaza. Mimo to drow by przekonany, e Gerti mu ufaa, dlaczegby nie? Z pewnoci jego ch, by walczy z Obouldem, bya szczera. Nie, wszystkie zabezpieczenia byy bardziej na pokaz dla jej wasnego ludu... tak sdzi, a przynajmniej musia tak sdzi. Cae ycie spdzi u boku mdrego przywdcy, krasnoluda, ktry wiedzia, co robi i jak to pokaza dwie cakiem rne rzeczy i pojmowa zoono obecnej sytuacji. Oczywicie, Gerti moga po prostu wykorzystywa go jako szans na zabicie Oboulda, nie zamierzajc wypuci ich po walce, niezalenie od rezultatu. Niech i tak bdzie, Drizzt musia to przyj: w tamtej komnacie w Lnicej Bieli naprawd nie mia innego wyjcia. Wwczas wydawao mu si, e wszystko jest stracone, tymczasem ona zaoferowaa mu przynajmniej iskierk nadziei. Dwaj giganci weszli do kotliny i rzucili mu do ng torb z prowiantem oraz bukak. Potna armia orkw przechodzi na wschd std, wzdu gr, ku przeczy powiedziaa bardzo adna gigantka. Zostali wysani przez krla Oboulda, by pomc w zbudowaniu wielkiego miasta, ktre planuje wznie w tym obronnym miejscu doda drugi. By barczysty i muskularny nawet jak na przedstawiciela swojej rasy, a jego twarz o jasnobkitnej skrze i srebrzystych brwiach, ktre za kadym zmarszczeniem zbiegay si w liter V, bya nie mniej przystojna, ni u jego towarzyszki. Twierdza Mrocznej Strzay powiedziaa gigantka. Zapamitaj t nazw i jeli tylko uda ci si wyj z tego cao, przeka je swoim sojusznikom.

Wnioski pynce z tych wieci wcale nie zaskoczyy Drizzta. Wdrujc ku Lnicej Bieli widzia wyrane oznaki, e krl zamierza umocni si na zdobytej ziemi. Zbudowanie duego miasta, w atwym do obrony rejonie Grzbietu wiata, z ktrego przybywao do niego coraz wicej orkw, wydawao mu si cakiem logicznym rozwizaniem. Obould nie jedzie jednak z nimi wyjania. Wdruje od gry do gry, nadzorujc prace przy budowie wielu mniejszych twierdz, przypominajc orkom, komu su. Ma przy sobie szamanw doda drugi. A para mrocznych elfw suy mu prawdopodobnie jako przeduenie oczu... znasz ich moe? Wyraz twarzy Drizzta starczy za ca odpowied. Wiemy, e zabie dwoje tych droww cign gigant. Ta dwjka jest, lub raczej bya, ich towarzyszami. Wysano ich na poudnie z armi trolli, lecz wkrtce wrc. I bez wtpienia maj al do Drizzta DoUrdena. Morderstwa i wojna s tak popularne wrd mojego ludu, e rwnie dobrze mog go nie mie odpar Drizzt, wzruszajc ramionami, jakby to w ogle nie miao znaczenia. Oczywicie bya to prawda; skoro te dwa drowy byy przy Obouldzie, rwnie one byy jego wrogami. Ruszymy rankiem powiedziaa gigantka. Gerti spodziewa si, e spotka si z Obouldem w cigu trzech dni. Chce go zabi, nim jego wielkie plany zaczn przybiera realne ksztaty, pomyla Drizzt, lecz nie odpowiedzia. Kada dodatkowa informacja o poruszeniach wojsk Oboulda wzmacniaa tylko ukad, jaki drow zawar z Gerti. Gigantka widziaa, e nadchodzi wojna zbyt wielka, by moga wpyn na jej przebieg. Albo, jeli do niej nie dojdzie, widziaa znaczne osabienie swojej pozycji. Drizzt wiedzia, e dostarczenie go Obouldowi moe okaza si dla Gerti niekorzystne gdyby krl orkw wygra, jego pozycja jeszcze by urosa. Fakt, e Gerti chciaa wykorzysta tak moliwo, wskazywa Drizztowi, jak bardzo jest zdesperowana. Obould zaczyna przejmowa cakowit kontrol nad sytuacj, a Gerti sdzia, e nie ma nic do stracenia. Dziwne, e Gerti uwaa jego zwycistwo nad Obouldem za tak bardzo korzystne dla siebie gigantki, ktrej nie mg nazwa swoim sojusznikiem. Pamita zniszczenie Pycizn i zimn pogard, jak jej wojownicy okazywali biednym mieszkacom wioski.

Mimo to, gdyby zwyciy, wojska orkw poszyby w rozsypk, a wobec braku silnego wodza zwrciyby si przeciwko sobie; do tego by zobowizany rozmawia w imieniu tych gigantw o rozejmie. Drow pokiwa ponuro gow i przyj t wiadomo w swoim sercu, tak samo, jak przyj to w mylach, kiedy jego ycie wisiao na wosku. Lepiej bdzie dla wszystkich, jeli ta wojna po prostu si skoczy, jeli chmara orkw zostanie zepchnita do swoich nor, a ten teren oddany dobrym istotom. Co zyskaliby atakujc Lnic Biel, skoro przy okazji zginyby setki krasnoludw i ich sojusznikw? Jeste gotw, by z nim walczy? spytaa gigantka. Drizzt spojrza na ni; by tak zamylony, e nie dosysza pytania. Trzy dni zgodzi si. Za trzy dni Obould zginie. Giganci spojrzeli na siebie, umiechnli si i odeszli. Drizzt powtarza sobie te sowa wiele razy, pozwalajc, by przenikny one do jego koci i serca, by stay si jak litania chronica przed blem i poczuciem straty. Za trzy dni Obould umrze powtarza gono, a jego usta wykrzywiy si chciwie. *** Dwaj giganci po prawej stronie szlaku pilnowali Jutrzenki, lecz to nie oni zwrcili uwag Drizzta tego zimnego, sonecznego poranka. Po lewej, na skalistym pagrku, stali opromienieni blaskiem soca Gerti Orelsdottr i krl Obould, sprzeczajc si o co. To ona wszystko zorganizowaa, kazaa Drizztowi stan w miejscu, z ktrego atwo bdzie mg wspi si na ustalone miejsce, a potem cigna tu Oboulda na rozmow w cztery oczy. Wygldao na to, e ork wcale nie spodziewa si Drizzta by cakiem rozluniony i bardzo pewny siebie. Zaskoczyo go nieco, kiedy wraz z Gerti weszli na pagrek, lecz po kilku minutach pogawdki i pokazywania palcami ork najwyraniej si odpry. Drizzt wiedzia, e rozmawiali o budowie umocnie. Przez ca drog, pene cztery dni marszu na poudnie od Lnicej Bieli Drizzt widzia, jak wielkie plany krla Oboulda przybieraj konkretny wymiar. Na pnocy wiele wzgrz i grskich zboczy zamienio si w place budowy, wok ju zbudowanych wie wznoszono kamienne mury. Na ssiednim wzgrzu

setka orkw trudzia si noszc wielkie kamienie na budow solidnych umocnie. To jeszcze bardziej uwiadomio Drizztowi, jak wane jest jego zadanie. Chcia zabi Oboulda za to, co zrobi jego przyjacioom i niewinnym mieszkacom Pnocy; musia go zabi dla dobra tych, ktrzy przeyli. To nie byo zachowanie, jakiego spodziewaby si po orku. Wiele razy, nawet w Menzoberranzan, sysza opini, i jedyn rzecz, ktra rzeczywicie czyni goblinoidy sabszymi od innych ras, jest brak zgody. Nawet przekonane o swojej wyszoci matki-opiekunki z Menzoberranzan postpoway ostronie ze swoimi gobliskimi i orczymi niewolnikami wiadome, e zjednoczona sia tych potworw, chocia sabych, moe wywoa powszechn katastrof. Jeli tak jednoczc si, choby na obszarze Grzbietu wiata, by Obould, to musia umrze. Mino wiele minut, a Drizzt podwiadomie zapa za rkojeci swoich sejmitarw. Zerkn nerwowo na ssiednie wzgrze, gdzie kilka innych orkw najwyraniej szamanw strzego swego wodza, czsto podchodzc do najbliszego zbocza i spogldajc na dwie postacie. Ich zainteresowanie nieco osabo w cigu najbliszych minut, lecz Drizzt wiedzia, e to minie. Pospiesz si, Gerti wyszepta. Zaskoczony drow cofn si w cie, gdy Gerti, jakby w odpowiedzi, odwrcia si od Oboulda i odesza gniewnie, schodzc ze wzgrza dugimi krokami. Drizzt by tak zaskoczony, e niemal przeoczy najlepsz chwil. Obould, najwyraniej zdziwiony nagym odejciem gigantki, sta przez chwil gapic si na ni, z domi na biodrach i oczami byszczcymi za tym dziwnym, podobnym do czaszki hemem z przeronitymi, szklistymi oczodoami. Drow otrzsn si i cicho pobieg w gr zbocza. Znalaz si na jego szczycie zaledwie o kilka krokw od orka. Pomyla, e powinien podbiec i zaku wroga, nim Obould w ogle pojmie, e tu jest. Lecz krl orkw odwrci si ku niemu, wic Drizzt i tak musia si zatrzyma. Sdziem, e nigdy nie odwaysz si stawi mi czoa bez wsparcia powiedzia drow. W jego doniach pojawiy si nagle sejmitary; ruch by

tak szybki i pynny, i wydawao si, e to czary. Spomidzy warg Oboulda dobieg niski warkot. Drizzt DoUrden? spyta, a grzmicy warkot z kad sylab stawa si coraz goniejszy. Dobrze, e znasz moje imi odpar Drizzt i zacz powoli i w bok, zmuszajc Oboulda do odwracania si razem z nim. Chciabym, aby je zna. Chciabym, aby zrozumia, dlaczego tego poranka umrzesz. Chichot Oboulda by tak zowrogi, e waciwie niczym nie rni si od cigego warkotu. Powoli unis praw rk nad lewe rami, uj rkoje wielkiego miecza i rwnie powoli go wycign. Grna cz pochwy bya rozcita do poowy dugoci, kiedy wic czubek miecza wysun si z niej, Obould zamachn si broni na krzy. Drizzt usysza okrzyk z ssiedniego wzgrza, ale to nie miao znaczenia. Nie dla niego i Oboulda. Drizzt sysza jak awantur, ktem oka dostrzeg, e w ich stron biegnie kilku orkw, a kilku innych napina uki. Obould unis do w ich stron, a oni zatrzymali si i opucili bro. Krl orkw rwnie chcia stoczy t walk. Za Bruenora powiedzia Drizzt i nie zauway dziwnego bysku, ktry pojawi si w tych, przekrwionych oczach Oboulda. Za Pycizny i wszystkich, ktrzy tam zginli. Dalej chodzi wok orka, ktry nadal si obraca. Za Krlestwo Mrocznych Strza odpar Obould. Za powstanie orkw i chwa Gruumsha. Za nasze miejsce w blasku soca, ktry krasnoludy, elfy i ludzie zbyt dugo uwaali wycznie za swoje! Sowa te sprawiy, e po plecach Drizzta przeszed instynktowny dreszcz, lecz by zbyt rozgniewany, by w peni doceni pragnienia orka. Usiowa przyjrze si wrogowi, znale jakie sabe punkty w jego sawnej zbroi. Lecz okazao si, e jest pochonity hipnotycznym spojrzeniem Oboulda, sam intensywnoci wzroku wielkiego wodza. To spojrzenie byo tak silne, i drow waciwie nie zauway, e ork zacz si porusza. Spojrzenie przekrwionych oczu byo tak paraliujce, e cofn si w ostatniej chwili, unikajc przecicia na p jednym uderzeniem potnego miecza. Obould naciera dalej, tnc na odlew, po czym zadajc cofajcemu si drowowi jedno, drugie, trzecie pchnicie. Drizzt obraca si i robi uniki, poruszajc si szybko i zachowujc

przy tym rwnowag. Opiera si pokusie, by zablokowa bro przeciwnika jednym ze swoich ostrzy wiadom, e ciosw Oboulda nie da si zablokowa jedn rk. Wykorzysta chwile atakw Oboulda, by wpa we wasny rytm. Kiedy ju rozpozna jego technik, zrozumia, e lepiej bdzie trzyma si od niego jak najdalej. Dlatego trzyma sejmitary z boku, szeroko rozkadajc ramiona, unikajc ciosw Oboulda tylko dziki swojej zrcznoci i ruchom stp. Krl orkw rycza i atakowa jeszcze bardziej zaciekle, niemal bez ustanku. Zadawa pchnicia i par do przodu, to ci szeroko, to atakowa burz krtkich ciosw. Lecz Drizzt szybciej si cofa, ni Obould naciera, dlatego ork nie mg si do niego zbliy. Dowiadczony wojownik, jakim by drow, pozwoli, by ostrze go mino i w mgnieniu przekrwionego oka odzyska rwnowag. Przebieg obok Oboulda obracajc si, kiedy ten usiowa uderzy go ramieniem. Podwjne pchnicie trafio orka w bok, a kiedy zatrzymaa je zbroja, Drizzt niespodziewanie wykona pobrt, a potem wrci, tnc wyej, jedno ostrze za drugim, na skos przez oson na oczy. Obould zarycza, a jego wielki miecz przeci powietrze... tylko powietrze, gdy Drizzt by ju poza jego zasigiem. Umiech elfa trwa jednak krtko, gdy zobaczy, e jego ciosy, cztery mocne uderzenia, nie zadrapay nawet przezroczystej osony na hemie. W mgnieniu oka Obould by przy nim, zmuszajc go do unikw i podskokw, a nawet do parowania. Sama sia ciosu sprawia, e rami drowa zdrtwiao, a on sam poczu mdoci. Wykorzysta kolejn okazj i zaszarowa, tnc Byskiem w szar oson garda. Nie trafi, za to nurkujc pod ciosem, omal nie straci wielu swoich wosw. Stawiajc czoa kolejnym gwatownym atakom zrozumia, e te okazje byy tworzone specjalnie, Obould kusi go. Dla niego nie miao to adnego sensu. Ruszajc si w lewo, prawo i do tyu, a nawet robic salto, cay czas przyglda si wielkiemu orkowi i jego zbroi, gorczkowo szukajc jakie szczeliny. Daremnie nawet nogi Oboulda zdaway si szczelnie okryte wspaniaym pancerzem. Drizzt podskoczy wysoko, a wielki miecz przeci powietrze pod nim. Wyldowa lekko i skoczy na swego przeciwnika. Obould instynktownie zastawi si mieczem. Wielki miecz buchn pomieniem, lecz zaskoczony Drizzt zareagowa

idealnie, tnc Lodow mierci. Magia sejmitara okazaa si silniejsza od pomieni miecza, gaszc je w chmurze szarego dymu. Tym razem zaskoczony by Obould, ktry rzuci si, by zdominowa swojego przeciwnika. Wahanie dao Drizztowi kolejn okazj do ataku; drow wybra inn taktyk, nurkujc i przebiegajc midzy nogami orka, gotw wyprostowa si z obrotem i w ten sposb wytrci olbrzyma z rwnowagi. Ciekawe, czy ten pancerny w byby w stanie walczy, lec na plecach? Ten sprytny pomys natrafi jednak na przeszkod w postaci solidnych ng krla Oboulda cho Drizzt uderzy orka z caej siy, jego stopa nie poruszya si nawet o cal. Zaskoczony drow uwiadomi sobie, e jeli natychmiast nie zmieni pozycji, Obould zdoa obrci miecz i rozpata go. Poruszy si i ju wiedzia, e zdy unikn ostrza. Obould postpi podobnie, lecz nie skupia si na mieczu, po prostu mocno kopn. Pancerna stopa trafia Drizzta w pier i cisna nim na dziesi stp w ty, nim wyldowa na plecach. Rozpaczliwie usiujc zapa oddech, Drizzt przetoczy si na bok w momencie, gdy spada miecz Oboulda, rozcinajc ska w miejscu, gdzie on przed chwil lea. Drow porusza si z ogromn prdkoci, obracajc si, podskakujc i rzucajc si w bok, by unikn trafienia. Nie mg do koca unikn drugiego kopnicia, gdy ork ruszy do natarcia. Cios sprawi, e przetoczy si po raz kolejny. Wreszcie drow zdoa wyprostowa si na tyle, by zrobi przewrt do tyu i stan na nogi, stawiajc czoa nacierajcemu orkowi. Drizzt krzykn i zaatakowa, lecz zrobi tylko jeden krok do przodu, by rzuci si w bok. Nie mg zwyciy, wic ucieka. Zbieg po kamienistym zboczu, cigany okrzykami orkw i Oboulda. Skoczy za pknity gaz, chcc zej z oczu ucznikom, i pogna dalej w d. Serce mu zadrao, gdy dostrzeg czekajc na niego Jutrzenk. Gdy si zbliy, dostrzeg, e pegaz nie nosi ju uprzy. Jutrzenka zacza biec, gdy tylko Drizzt wskoczy na siodo. Ju po kilku krokach ko wzbi si w powietrze i odlecia, rozkadajc szeroko skrzyda.

*** Gerti zacza atak, ciskajc kamieniem. Poszybowa wysoko, przelatujc cakiem blisko skrzydlatego konia i drowa. Tuzin towarzyszcych jej gigantw zrobio to samo i w powietrzu zrobio si gsto od wielkich gazw. Nikt jednak nie trafi drowa polecenia Gerti byy wyrane. Kiedy pegaz skoczy w bok, gigantka zdoaa zwrci na siebie uwag drowa, lekkim skinieniem gowy potwierdzajc wszystko, co postanowili. Zawid nas, dlaczego go nie zabijemy? spyta j stojcy obok gigant. Jego nienawi do Oboulda tylko wzronie odpowiedziaa. Sprbuje jeszcze raz. Jego rola w tym dramacie jeszcze si nie skoczya. Mwic to, popatrzya na wzgrze, na ktrym Obould sta we wadczej pozie, z uniesionym mieczem. Stojcy za nim szamani i orki wyli ku czci jego i Gruumsha. Gerti odprowadzia wzrokiem Drizzta, majc nadziej, e jej sowa oka si prawd. Znajd sposb, aby go zabi, Drizzcie DoUrdenie szepna. Wasny gos brzmia w jej uszach rozpaczliwie i wcale jej si to nie spodobao.

CZ CZWARTA
PRBA SI W yciu trzeba odnale rwnowag miedzy sob a spoeczestwem, miedzy teraniejszoci i przyszoci. wiat widzia zbyt wielu tyranw zainteresowanych pierwsz z tych dwch rzeczy, samolubnych mczyzn i kobiety, ktrzy yli teraniejszoci na koszt przyszoci. Teoretycznie oklaskujemy tych, ktrzy stawiaj wyej spoeczestwo i staraj si uczyni przyszo lepsz. Po dowiadczeniach w Podmroku, samotny i tak zajty przetrwaniem, i przyszo oznaczaa tylko nastpny dzie, usiowaem znale sobie ten drugi, jake wartociowy cel. Kiedy spotkaem przyjaci i nauczyem si, czym jest przyja, zaczem dostrzega i docenia si wsplnoty, wiksz ni potrzeby jednostki. A kiedy zaczem uczy si o kulturach, ktre rozwiny swoj si, charakter i poczucie wsplnoty, zaczem obserwowa swoje wybory z takiej perspektywy, z jakiej mgby to za kilka stuleci uczyni historyk. Dugoterminowy cel przedoyem nad dorany, a cel ten zawsze by oparty raczej na potrzebach spoecznoci ni moich wasnych. Po dowiadczeniach z Innovindil i dostrzeeniu prawdy o straconych przyjacioach i nieuwiadomionej mioci zrozumiaem, e miaem racj tylko czciowo. By elfem to znaczy wybiera sobie fragmenty czasu. By elfem to przey kilka krtszych odcinkw ycia. Przekonaem si, e to prawda, lecz jest w tym take co wicej. Bycie elfem oznacza bycie ywym, dowiadczanie radoci chwili w odniesieniu do dalszych celw. By podtrzyma rado ycia, musi by co wicej ni tylko odlege nadzieje. Chwytaj chwil i chwytaj dzie. Rozkoszuj si radoci i z caych si nie poddawaj si rozpaczy. Przez ostatnie lata swojego ycia dowiadczyem czego tak wspaniaego. Miaem przy sobie kobiet, ktr kochaem, ktra bya moim najlepszym przyjacielem. Kim, kto rozumia moje nastroje, kto

przyjmowa zo wraz z dobrem. Kim, kto nie osdza, tylko zachca do znajdowania wasnych odpowiedzi. W jej gstych wosach mogem bezpiecznie ukry swoj twarz. W blasku jej niebieskich oczu znalazem odblaski mojej duszy. W dopasowaniu naszych cia znalazem ostatni element ukadanki, ktra skada si na Drizzta Do Urdena. A potem to wszystko straciem. Dopiero wtedy, gdy utraciem Catti-brie, pojem, jak gupot byo moje wahanie. Baem si odrzucenia. Baem si zniszczenia tego, co posiadaem. Obawiaem si reakcji Bruenora, a potem, kiedy wrci z Otchani, take Wulfgara. Baem si, baem i baem, a ten strach cay czas powstrzymywa moje dziaania. Jak czsto tak postpujemy? Jak czsto pozwalamy, by irracjonalne nierzadko strachy uniemoliwiay nam dziaania? Nie w walce, gdy jeli o mnie chodzi, nigdy nie cofnem si przed skrzyowaniem z kim mieczy. Chodzio o mio i przyja, gdzie mona zada rany gbsze ni ostrzem. Innovindil ucieka z siedziby lodowych gigantw, ja rwnie jestem teraz wolny. Odnajd j. Odnajd j i utrzymam przyja, ktra nas poczya, a jeli przerodzi si w co wicej, nie bd sparaliowany strachem. A to dlatego, e kiedy wszystko si skoczy, gdy ja bd lee u drzwi mierci albo kiedy j zabierze mi przypadek bd jaki potwr, nie bd niczego aowa. Oto pierwsza lekcja Pycizn. Kiedy po raz pierwszy widziaem upadek Bruenora, kiedy po raz pierwszy dowiedziaem si o stracie przyjaci, zamknem si w skorupie owcy, w instynktownej furii, ktra blokowaa dostp blowi. Innovindil i Tarathiel pomogli mi przej przez ten nioscy samozagad stan i teraz rozumiem, e dla mnie najwiksza tragedia Pycizn tkwi w zmarnowanych latach przed upadkiem wiey. Nie popeni tego bdu po raz drugi. Wsplnota jest waniejsza ni jednostka: dobro przyszoci jest waniejsze ni chwilowe potrzeby. Ale nie tak bardzo. Teraz wiem, i by moe trzeba odnale w tym jak rwnowag, gdy cakowita bezinteresowno moe by rwnie wielkim bdem jak samolubstwo. ycie powiecone wycznie innym,

pozbawione radoci, samotn i pust. Drizzt DoUrden

jest

w ostatecznym

rozrachunku

egzystencj

26.
DALEJ W WYOM Wiedzia, e Innovindil ucieka, lecz nie mg powstrzyma radoci, gdy pewnego jasnego i spokojnego popoudnia dostrzeg w dali wielkie stworzenie, lecce nad skalist rwnin. Przynagli Jutrzenk, a pegaz, ktry by chyba nie mniej podekscytowany ni on, polecia pdem za celem. Chwil pniej Drizzt zrozumia, e i on zosta dostrzeony, gdy tamci skrcili, a skrzyda Zmierzchu biy powietrze z nie mniejszym impetem ni Jutrzenki. Wkrtce potem Drizzt i Innovindil rozpoznali si nawzajem. Dwa skrzydlate konie przeleciay obok siebie, zatoczyy koo i wrciy. Elfy nie kontroloway swoich wierzchowcw: Jutrzenka i Zmierzch wykonyway powietrzny balet, taniec radoci, mijajc si i nurkujc obok siebie, oddzielajc si w niespodziewanych zwrotach i wracajc z pdem, ktry pozbawia Drizzta i Innovindil tchu. Wreszcie wyldoway na skalistym gruncie. Elfka i drow zeskoczyli z siode i padli sobie w ramiona. Mylaam ju, e ci straciam! krzyczaa Innovindil, tulc twarz w gstych, biaych wosach Drizzta. Drow nie odpowiedzia, tylko przytuli j jeszcze mocniej. Nie chcia ju jej wypuszcza. Innovindil odsuna si na dugo ramion, popatrzya na niego, krcc z niedowierzaniem gow, po czym znw przytulia, bardzo, bardzo mocno. Stojce obok pegazy grzebay kopytami i podrzucay ku sobie bami, po czym odbiegy, podskakujc i wierzgajc. Ocalie Jutrzenk szepna, znw odsuwajc si od drowa. Drizzt dostrzeg, e jej policzki s mokre od ez. Tak te to mona wyjani odpar z kamienn min. Innovindil spojrzaa na niego z zaciekawieniem. Mam ci wiele do opowiedzenia rzek Drizzt. Walczyem z krlem Obouldem. Zatem nie yje. Ponure milczenie Drizzta starczyo za ca odpowied.

Jestem zaskoczony, e ci tu odnalazem powiedzia chwil pniej. Sdziem, e wrcia do Ksiycowego Lasu. Owszem, a wtedy okazao si, e wikszo mojego ludu przesza rzek, by ruszy na pomoc Mithrilowej Hali. Krasnoludy przebiy si przez wschodni bram i poczyy z siami Cytadeli Felbarr. Nawet w tej chwili umacniaj si i buduj most przez Surbrin, by poczy Hal z innymi krlestwami Wschodniej Marchii. Dobre wieci. Oboulda nie da si tak atwo wygna przypomniaa mu Innovindil. Drow pokiwa gow. Zatem lecisz na poudnie, ku wschodniej bramie? zapyta. Jeszcze nie odpara Innovindil. Sprawdzaam teren. Nim udam si na zgromadzenie w Mithrilowej Hali, chc mie cakowite rozeznanie co do ruchw Oboulda. To, co widziaa, nie wyglda zbyt zachcajco. Oboulda nie da si tak atwo wygoni powtrzya elfka. Sam to widziaem zgodzi si Drizzt. Gerti Orelsdottr poinformowaa mnie, e krl wysa wielk grup orkw na pnocny wschd wzdu Grzbietu wiata, by rozpocz budow wielkiego miasta, ktre nazwie Twierdz Mrocznej Strzay. Gerti Orelsdottr? spytaa zdumiona Innovindil. Drizzt umiechn si.. Mwiem, e mam wiele do opowiedzenia. Znaleli spokojne, osonite miejsce i tam Drizzt opowiedzia wszystko, ze szczegami przedstawiajc szczliwe przypadki, dziki ktrym uciek podziemn rzek oraz zaskakujce decyzje Gerti. Guenhwyvar ocalia ci ycie podsumowaa Innovindil, za Drizzt nie zaprzeczy. A lodowi giganci wykazali si zaskakujcym darem przewidywania doda. To dobra wiadomo dla nas wszystkich zauwaya elfka. Jeli opuszczaj Oboulda, bdzie znacznie sabszy. Drizzt nie by tego taki pewien, zwaszcza biorc pod uwag ogrom umocnie, ktre widzia z grzbietu pegaza. Nie by te cakiem pewien, e Gerti rzeczywicie opuszcza Oboulda. Owszem, porzuca jego spraw, ale czy cel?

Z pewnoci mj lud, krasnoludy i ludzie znacznie lepiej dadz sobie rad z samymi orkami, ni z orkami wspieranymi przez lodowych gigantw powiedziaa Innovindil, widzc powtpiewanie na twarzy drowa. To prawda przyzna. By moe to tylko pocztek rozpadu jego armii, na co mamy wielk nadziej. Orcze plemiona rzadko dochowyway wiernoci jednemu wodzowi. Moe ich natura odsoni si pod postaci wojen toczonych wrd szczytw, midzy poszczeglnymi fortecami. Powinnimy mocniej ich nacisn powiedziaa Innovindil ze zowrbnym umiechem na twarzy. Teraz nadszed czas, by przypomnie im, e moe nie powinni przystpowa do sprawy Oboulda. Niebieskie oczy Drizzta zalniy. Nie ma powodu, bymy sprawdzali wszystko z gry. Powinnimy zej na d i sprawdzi odwag naszych wrogw. I by moe nieco j osabi? dodaa Innovindil, umiechajc si jeszcze szerzej. Drizzt zatar rce. Po niedawnej porace z Obouldem bardzo pali si do walki. Nim soce zaszo, para pegazw zaniosa swoich jedcw nad niewielkie obozowisko orczych wojownikw. Spadli na nich z impetem, rami przy ramieniu zeskoczyli z galopujcych jeszcze wierzchowcw i wraz z nimi przebiegli przez rodek obozu, rozpdzajc orki. Wykorzystujc zamieszanie, zadali im w biegu troch ciosw, lecz nie skupiali si na adnym konkretnym przeciwniku. Nim Jutrzenka i Zmierzch wypady po drugiej stronie obozowiska, dwa elfy walczyy poczone ramionami, a ich ostrza migay w idealnej, zabjczej harmonii. W tym obozie nie zabili wszystkich dwudziestu trzech orkw, cho na pocztku byy tak przeraone i zaskoczone, i z atwoci by si im to udao. Chodzio raczej o przekazanie wrogom pewnej wiadomoci. Przez cay ten czas pegazy doskonale gray swoj rol, stajc dba i kopic orki w gowy. Raz spady na grupk wojownikw, ktra usiowaa stworzy co w rodzaju szyku obronnego. Wkrtce Drizzt i Innovindil znw byli w siodach i odjedali w dal. Nie unosili si w powietrze, gdy zblia si zmierzch, lecz jechali przez kamienisty, zanieony teren. Wiadomo zostaa wysana.

*** Ork gapi si na swoje zakrwawione ostrze, na ostatni ofiar, wijc si na ziemi. Powaliy j trzy ciosy, zabray mu rami i zostawiy dugie, gbokie cicia biegnce niemal przez ca pier umierajcego orka. Jego skrzana tunika bya tak nasiknita krwi, i zdawao si, e zosta trafiony znacznie wicej razy. To byo pikno Khazidhei, gdy nikczemny miecz nie zatrzyma si na skrze, koci czy nawet cienkich metalowych pytkach. Jego przezwisko brzmiao Przecinaczka, tak si przedstawi, kiedy zacz porozumiewa si ze swoim obecnym nosicielem. Obecnemu nosicielowi wydawao si ono cakiem na miejscu. Ju kilka orkw wyzwao go do walki o t bro. Wszyscy byli ju martwi, nawet dwjka, ktra zaatakowaa go razem, i taki, ktry uwaa si za najlepszego wojownika w okolicy. Czy jest co, czego nie zdoaby osign? spyta miecz orka, a ten odpowiedzia szczerbatym umiechem. Czy jest jaki wrg, ktrego nie zdoamy pokona? Prawd mwic, Khazidhea uwaaa orka za do aosnego przedstawiciela swej rasy i doskonale zdawaa sobie spraw, e kady z zabitych dzi orkw odnisby zwycistwo, gdyby jego nosiciel uywa innej broni. W pewnej chwili Khazidhea, ktra przez cay czas komunikowaa si z nim telepatycznie, pomylaa, czy nie powinna skierowa go w z stron, aby przegra i w ten sposb zmieni waciciela. Lecz na chwil obecn nie chciaa tak ryzykowa. Ten ork potrafi walczy, cho mizernie, lecz by te kim, kogo mona byo atwo zdominowa. Z jego pomoc miecz zamierza znale kogo naprawd godnego siebie; dopki kto taki si nie trafi, ten ork wystarczy. Miecz wyobrazi sobie siebie w doniach Oboulda Wiele Strza. Z t przyjemn myl, Khazidhea zadowolia si obecnym wacicielem. Ostatni ork by ostatnim z wyzywajcych, gdy pozostae istoty, pracujce przy wznoszeniu umocnie, cakiem jasno daway do zrozumienia, e nie chc mie nic wsplnego z wacicielem miecza

i jego now zabawk. Dlatego Khazidhea wrcia do pochwy, uznajc prac za wykonan, cho nie zaspokoiwszy godu. Godu, ktrego nigdy nie sposb zadowoli. Godu, ktry sprawi, e miecz wycign si do Delly Curtie, by uwolni si od Catti-brie, kogo, kto szybko nie ruszy do walki, cho wojna wrzaa waciwie pod jej drzwiami. Ten gd sprawi, i Khazidhea zmusia Delly do marszu na pnoc, gdy teren za rzek tkwi w gnunym pokoju. A Khazidhea nienawidzia pokoju. Dlatego przez kilka nastpnych dni miecz by do zdenerwowany nikt nie chcia walczy z obecnym wacicielem. Dlatego Khazidhea zacza realizowa swj plan, podsuwajc orkowi rne myli i kuszc obietnic zastpienia Oboulda. Czy jest co, czego nie zdoamy uczyni, pyta miecz. Lecz za kadym razem, kiedy wspominaa o krlu orkw, natykaa si na mur zaskakujcego uporu. Ork, jak wszystkie pozostae orki, myla o swoim wodzu w kategoriach przekraczajcych wszelkie normy. Mino troch czasu, nim Khazidhea zrozumiaa, i pomys zajcia miejsca Oboulda jest jak proponowanie orkowi zajcia miejsca boga. Przemylawszy sytuacj, miecz wycofa swoje dania, dajc mu czas, majc nadziej dowiedzie si czego wicej o strukturze armii, aby wybra sobie jaki inny cel. W tych dniach, wypenionych cik prac i nudnym pokojem, Khazidhea usyszaa wygaszane szeptem imi, ktre bardzo dobrze znaa. Mwi, e ten drow to Drizzt DoUrden, przyjaciel krla Bruenora mwi jaki ork do grupy, w ktrej znajdowa si take obecny nosiciel miecza. Miecz zastanowi si. Najwyraniej Drizzt i jego towarzysz atakowali orcze obozy i jest wielu zabitych. Gdy tylko nosiciel miecza porzuci t rozmow, Khazidhea wkrada si do jego umysu. Jak wielki bdziesz, jeli przyniesiesz gow Drizzta DoUrdena krlowi Obouldowi? spyta diabelski miecz i popar to pytanie seri obrazw chway i zaszczytw, posiekanego drowa lecego u stp orka. Szamanw, taczcych i wykrzykujcych pochway, orczyc mdlejcych na sam widok zwycizcy.

Moemy go zabi, obiecywa miecz, kiedy wyczuwa wtpliwoci. Ty i ja, razem zdoamy pokona Drizzta DoUrdena. Znam dobrze jego samego i jego saboci. Tej nocy nosiciel miecza zacz zadawa bardziej konkretne pytania orkowi, ktry przynis wieci o morderczym drowie. Gdzie zdarzyy si ataki? Czy s pewni, e bra w nich udzia drow? Nastpnego dnia oddzieli si od swoich towarzyszy i ruszy przez skalisty krajobraz z Khazidhe w doni i w mylach, szukajc drowa i przyszej sawy. Lecz dla miecza bya to wyprawa po nowego, bardziej godnego nosiciela.

27.
NARZEKANIA Sala audiencyjna Mithrilowej Hali tym razem bya bardziej pusta ni w minionych miesicach, lecz chyba nigdy nie przebywao w niej tyle wanych osb. Cztery osoby zasiaday wok okrgego stou w rwnej odlegoci od siebie, tak by nikt nie mg siedzie bliej stojcego na postumencie symbolicznego tronu. Kiedy z guchym oskotem zamkny si drzwi, krl Bruenor przez chwil przyglda si pozostaym przynajmniej dwjce, ktr uwaa za rwn sobie, i trzeciemu, zasiadajcemu dokadnie naprzeciw niego, ktrego musia niestety tolerowa. Po lewej zasiada drugi krasnolud, krl Emerus Warcrown. Siedzia skrzywiony, a w starannie przycitej brodzie wida byo coraz wicej siwych wosw. Bruenor nie mg go za to wini: Emerus straci przecie niemal tyle samo krasnoludw, co klan Battlehammer, i to znacznie szybciej i w bardziej gwatowny sposb. Po prawicy Bruenora siedzia drugi sprzymierzeniec, ktrego bardzo sobie ceni. Lady Alustriel z Silverymoon bya przyjacielem Bruenora i Mithrilowej Hali ju od wielu lat. Kiedy mroczne elfy zaatakoway dziedzin krasnoludw, Alustriel wspieraa Bruenora i jego rd, okupujc to znacznymi stratami. Wielu jej wojownikw zgino, walczc z drowami w Dolinie Stranika. Alustriel wygldaa tak samo piknie i wadczo, jak zawsze. Miaa na sobie dug sukni o barwie gbokiej zieleni, a srebrny diadem tylko podkrela rysy jej twarzy i srebrzyste wosy. Kobieta bya pikna wedug wszelkich standardw, lecz bya w niej take sia i powaga. Bruenor dziwi si, jak wielu gupcw nie doceniao Alustriel uwaajc, e jej moce ograniczaj si do piknej buzi. Naprzeciwko krasnoluda siedzia Galen Firth z Nesme. By brudny, nieogolony, mia kilka wieych blizn i strupw. Przyszed tu prosto z pola walki i cigle powtarza, e chce jak najszybciej do niej wrci. Bruenor szanowa to, lecz z trudem przychodzio mu obdarzanie tego czowieka wikszym szacunkiem. Wci nie zapomnia, jak on i jego przyjaciele zostali potraktowani w Nesme, podobnie jak negatywnej reakcji Nesme na Settlestone, zaoonej przez Bruenora osady dla wspplemiecw Wulfgara.

A jednak Galen siedzia tu, w Mithrilowej Hali, jako przedstawiciel miasta, wprowadzony przez Alustriel jako, jak si wyrazia, rwny pozostaym. Czy zostao ogoszone i wszyscy zgadzaj si z tym, e mwi nie tylko w imieniu Silverymoon, lecz take Everlund i Sundabar? spytaa Alustriel. Tak odparli bez wahania pozostali, gdy Alustriel ju na pocztku powiedziaa im, e suy jako penomocnik dwch wanych miast, a nikt nie mia kwestionowa sw tak czcigodnej damy. Zatem jestemy w komplecie podsumowa Galen. Niezupenie powiedzia Emerus Warcrown gosem gbokim niczym oskot gazw w grskiej jaskini. Harbromm nie ma tu gosu. Przy stole siedz dwa inne krasnoludy zauway Galen. Dwjka ludzi z ludzkich krlestw, a dwa krasnoludy nie wystarcz dla zaledwie trzech krasnoludzkich kopal? Bruenor parskn. Alustriel ma trzy gosy, gdy dwa pozostae miasta poprosiy j, by gosowaa rwnie za nich. I wci zastanawiam si, dlaczego udzielia prawa gosu rwnie tobie. Oczy Galena zwziy si, a Bruenor znw parskn. Ani ja, ani krl Bruenor, nie jestemy wprawie mwi w imieniu krla Harbromma z Cytadeli Adbar doda krl Emerus. Krl Harbromm zosta poinformowany o sytuacji i w stosownym czasie powiadomi nas o swoich decyzjach. Pora zatem rozmawia! odpar Galen. Nesme jest nadal atakowane. Wypdzilimy trolle i bagniaki z miasta, zepchnlimy je z powrotem na Trollowe Wrzosowiska, lecz uciek nam ich wdz, wielki troll imieniem Proffit. Dopki yje, Nesme nie bdzie bezpieczne. Ju pdz, by przydzieli ci wszystkich moich wojownikw odpar Bruenor. Tylko wczeniej poprosz Oboulda, by poczeka ze swoimi dziesitkami tysicy, a bdziemy mogli godnie ich powita. Sarkazm kapicy z tych sw sprawi, e oczy Galena zwziy si jeszcze bardziej. Nie zdoamy zrobi nic naszym wrogom, jeli wczeniej nie porozumiemy si sami wtrcia jak zawsze dyplomatycznie Alustriel. Krlu Bruenorze, Galenie, bagam was, zapomnijcie o starych urazach.

Wrogowie naciskaj nas... a was dwch najmocniej... i to musi by przedmiotem naszej gwnej troski. Emerus odchyli na si swoim cikim, drewnianym krzele i zaoy krtkie rce na szerokiej jak beczka piersi. Bruenor przyjrza si mu i zobaczy porozumiewawcze mrugnicie. Rozumia, e Emerus jest przede wszystkim krasnoludem. W jego hierarchii lojalnoci Bruenor, Harbromm i ich klany znajdoway si na samym szczycie. Tak jak powinno by. Dobrze, zapomnijmy o nich powiedzia do Alustriel. Wiedz, e straciem wicej ni kilku zacnych Battlehammerw, niosc pomoc Galenowi Firthowi i jego miastu. Sami nie prosilimy o nic podobnego. Galen zamierza co powiedzie swoim penym irytacji i zoci tonem, lecz Alustriel przerwaa mu niespodziewanym, krtkim Do!. Rozumiemy, w jakiej sytuacji jest Nesme dodaa. Czy Srebrni Rycerze nie walcz tam nawet teraz, zabezpieczajc teren, by mieszkacy mogli odbudowa swoje domy i umocni way? Czy moi magowie nie peni na tych murach stray, gotowi w kadej chwili rzuci kule ogniste? To prawda, pani przyzna Galen i rozluni si nieco. Trolle s w odwrocie i powinny zosta zagnane na Wrzosowiska powiedziaa caej trjce. Silverymoon i Everlund pomog w tym Nesme. Dobrze, ale co pniej? spyta Bruenor. Czy wrc, nim zima rozgoci si na dobre? To pytanie zdawao si coraz bardziej naglce, gdy przed wschodnimi wrotami Hali spad ju pierwszy nieg. Mamy nadziej, e mieszkacy Nesme bd mogli wrci do swoich domw, nim w niegu bdzie mona odcisn gbokie lady odpara Alustriel. A twoje wojska bd mogy walczy razem z moimi, kiedy niegi ju stopniej? spyta Bruenor. Twarz Alustriel cigna si. Tak, jeli krl Obould zacznie atakowa Mithrilow Hal, klan Battlehammer zostanie wsparty przez oddziay Silverymoon, Everlund i Sundabaru. Bruenor pozwoli, by zapada chwila dugiej, niewygodnej ciszy

i przeszed do najwaniejszego: A jeli krl Obould uzna, e dalej nie ma co naciera? Ju o tym rozmawialimy przypomniaa mu Alustriel. Zatem powiedz to znw poprosi Bruenor. Nim minie zima, wojska Oboulda ukryj si za potnymi umocnieniami powiedziaa Alustriel. Ta armia bya ju do potna, gdy sza przeciwko umocnionym pozycjom. Twoi poddani wiedz o tym najlepiej. Tia, ale ty si poddajesz! wtrci si krl Emerus. Zamierzasz zostawi wszystko orkom! Koszt ich rozgromienia byby wielki wyjania Alustriel, nie sprzeciwiajc si jego sowom. By moe nawet zbyt wielki. Eee tam! krzykn Emerus. Uderzy pici w ciki blat; na szczcie mebel by zbudowany solidnie, inaczej rozbiby go w drzazgi. Zamierzasz walczy za Nesme, ale Mithrilowa Hala nie jest warta twojej ofiary?! Znasz mnie na tyle dobrze, by tak nie sdzi, krlu Emerusie. Sowa Alustriel rzeczywicie uspokoiy krasnoluda, ktry po katastrofie nad rzek by bardziej porywczy ni wczeniej. Tego samego dnia przewodzi ceremonii powicenia rzeki Surbrin, egnajc prawie tysic polegych krasnoludw. Z gonym pomrukiem usiad na swoim miejscu i znw zaplt rce na piersi. Krlu Bruenorze... Bruenorze, przyjacielu, musisz zrozumie nasz punkt widzenia tumaczya Alustriel. Podobnie jak dla ciebie, pragnieniem wszystkich od Silverymoon przez Everlund do Sundabaru jest wygna std Oboulda i jego hordy. Lecz ja przeleciaam nad zajtym przez niego terenem. Widziaam, jak liczne s jego zastpy i co przygotowuj. Walczy z nimi to prosi si o katastrof w skali nieznanej w Srebrnych Marchiach. Mithrilowa Hala jest znw otwarta, droga ku Surbrin umocniona. Obecnie jestecie samotnym posterunkiem, ostatnim bastionem dla wszystkich dobrych mieszkacw krain od Trollowych Wrzosowisk do Grzbietu wiata, Surbrin i Zej Przeczy. Nie jeste sam, bez przyjaci i wsparcia. Jeli Obould znw ci zaatakuje, napotka Srebrnych Rycerzy stojcych rami przy ramieniu z klanem Battlehammer.

Raczej rami w biodro mrukn Galen, lecz krzywe miny obu krasnoludw pokazay mu wyranie, e nie doceniaj sabego artu. Alustriel cigna dalej: Teren midzy wschodnimi wrotami i Surbrin nie zostanie oddany wrogowi, nawet jeli miayby tu zale stosy trupw z trzech miast, ktre reprezentuj na tym spotkaniu powiedziaa. Co do tego wszyscy si zgadzamy. Krawd Zimy zostanie rozbudowana jako wojskowy obz, do ktrego zapasy i onierze bd bez przeszkd przepywa przez Silverymoon. Zluzujemy tu krasnoludy krla Emerusa, by mogy wrci do swoich zada w zabezpieczaniu podziemnej drogi, czcej Felbarr z Mithrilow Hal. Krlowi Harbrommowi podelemy wielkie wozy z wonicami, by Cytadela Adbar moga bez trudu tu dociera, kiedy tylko uzna za stosowne. Oszczdzimy mu wydatkw. A ty oszczdzisz swoich wojownikw zauway Bruenor. Nie bd rzuca tysicy z nich na umocnione gry dla dobra niemal nagiej ziemi odpara krtko Alustriel. Bruenor, siedzcy w takiej samej pozycji i z takim samym wyrazem twarzy jak jego krasnoludzki towarzysz, pokiwa ponuro gow. Nie by zadowolony z decyzji Alustriel; niczego nie pragn bardziej, jak tylko zagna Oboulda do jego jaskini. Lecz poddani Bruenora walczyli ju z krlem orkw i jego zastpami, dlatego krasnolud doskonale rozumia jej tok mylenia. Zatem umocnimy Krawd Zimy powiedzia. Wyszkl swoich onierzy we wsplnej walce. Naucz ich dyscypliny i wywicz. auj, i nie ma tutaj kogo z Ksiycowego Lasu. Hralien, ktry nimi dowodzi, obieca swoje wsparcie, ale z daleka. Z pewnoci obawiaj si, i Obould moe obrci si przeciwko ich lasowi, tak jak obrci si przeciwko Mithrilowej Hali. Spodziewam si po was takiej samej lojalnoci wobec niego, jak wobec mnie. Oczywicie odpara Alustriel. Ocalili tysic moich krasnoludw zgodzi si Emerus. Galen Firm siedzia cicho, lecz nie nieruchomo, jak zauway Bruenor. Mczyzna cierpia, e rozmowa tak szybko zesza z jego ukochanego Nesme. Twoje miasto zostanie odbudowane powiedzia do niego krasnolud. Bdzie mocniejsze ni przedtem... wyl wam karawany

wypenione najlepsz broni, jaka powstaje w moich kuniach. Utrzymacie te przeklte trolle na ich mierdzcych wrzosowiskach i z dala od moich plecw. Mczyzna odpry si, nawet rozprostowa rce i pochyli si do przodu. Nesme nie zapomni o pomocy, jakiej udzielia jej Mithrilowa Hala, cho sama bya w wielkim kopocie. Bruenor skwitowa to kiwniciem gowy. Ktem oka dostrzeg, e Alustriel umiecha si z aprobat, syszc jego hojn propozycj. Krl Mithrilowej Hali nie by zachwycony podjtymi dzisiaj decyzjami, lecz pojmowa, e w takiej chwili wszyscy musz si trzyma razem. Gdyby kady poszed swoj drog, hordy Oboulda zalayby ich jednego po drugim. *** Nie wiesz tego powiedziaa Catti-brie, silc si na spokj. Delly znikna, Colson znikna, Khazidhea znikna odpar Wulfgar. Wyglda tak, jakby z trudem wypowiada te straszne sowa. Wraz z Catti-brie rozesali wieci po caej Mithrilowej Hali o zaginiciu miecza. Cakiem jasno zaznaczyli, i miecz nie zosta zgubiony przypadkiem i e jest to bro o wielkiej i gronej mocy. Byo jasne, e kto go zabra, a niewielu krasnoludw mogo pa ofiar rozumnej broni. To wskazywao na Delly albo na jednego z pozostaych ludzkich uchodcw, ktrzy przekroczyli rzek.. To musiaa by Delly, zgodzia si w duchu Catti-brie. Wiedziaa, e kobieta bya w jej pokoju. Na wp rozespana Catti-brie widziaa j raz czy dwa, jak spoglda na ni od drzwi, cho nie wiedziaa, z trosk czy zazdroci. Czy to moliwe, e Delly przysza porozmawia z ni i zostaa wcignita w plany znudzonej i godnej Khazidhei? Gdzie si podziaa Delly? Jak miaa opuci Mithrilow Hal z Colson, nie mwic nawet sowa Wulfgarowi? Ta tajemnica sprawiaa, e mczyzna znajdowa si na granicy wybuchu. Chocia by ranny i powinien spokojnie lee w ku, nie spdzi w nim wicej ni jednego dnia, od czasu kiedy doszy go niepokojce wieci od Ivana i Pikela Bouldershoulderw, podajcych

za samotn postaci, ktra pobiega na pnoc. Krasnoludy zakaday si, e bya to Cottie Cooperson, ktra z alu postradaa zmysy, lecz zarwno Catti-brie, jak i Wulfgar mieli niepokojce przeczucie, e zmysy postrada tu kto inny, a przynajmniej kto, kto niechccy wpuci do swego umysu zego ducha. A moe szpieguj nas jacy cisi zwiadowcy Oboulda? spyta Wulfgar. Moe wprowadzi do Hali szpiegw? Moe to oni skradli tobie miecz, a mnie on i dziecko? Dowiemy si tego zapewnia go Catti-brie. Wkrtce odnajdziemy lady Delly. Deszcze i wiatry osaby, prom wkrtce znw zacznie funkcjonowa. A moe pomog nam Alustriel lub krl Emerus? Kiedy skocz spotkanie z Bruenorem, poprosz ich, by odnaleli uciekinierw, ktrzy udali si za rzek. Jestem pewna, e i my znajdziemy wtedy odpowiedzi. Wyraz twarzy Wulfgara wskazywa na to, e by moe boi si tych odpowiedzi. Nie mogli jednak zrobi nic wicej. Tuziny krasnoludw przeszukiway sale, szukajc miecza, kobiety i niemowlcia. Cordio i kilku znajomych kapanw uyo nawet zakl objawienia, by pomc w poszukiwaniach. Jak na razie czekay na nich tylko pytania. Wulfgar opar si ciko o mur. *** Za trzy dni Obould bdzie martwy! zakrzykn gigant Stormsinger. Tak obiecywaa, ksiniczko Gerti, a tymczasem Obould yje i jest potniejszy ni wczeniej, a nasze upy pegaz, mroczny elf i jego magiczna pantera wymkny nam si z rk. Lepiej, by Drizzt DoUrden mia ten sam cel, co my odpara Gerti. Musiaa podnie gos, by przebi si przez tumult protestu, ktry rozleg si wok niej. Znw przytoczy j ciar wydarze. Kilka dekadni temu wszystko wydawao si takie proste: zostawi kilku gigantw tu i tam, aby rzucali gazami w oblegane przez orki osiedla, osabiajc obron tak, by Obould mg je atwiej zdoby. Miaa zgarnia upy kosztem kilku gazw. Tak mylaa. Wybuch na grani, w ktrym zgino dwudziestu jej

gigantw, nieodwracalnie zmieni bieg wydarze. Podobnie jak uderzenie na Mithrilow Hal, gdzie kilku nastpnych pado ofiar puapek, oraz ceremonia Gruumsha, podczas ktrej Obould otrzyma najwyraniej boskie zdolnoci. Gerti usiowaa tylko si z tego wszystkiego wykrci, by Obould i krasnoludy wyrny si do ostatniego, a giganci dziaali po obu stronach tak, aby, niezalenie od tego, kto zwyciy, wojna nie zapukaa do wrt Lnicej Bieli. Dobiegajce zewszd narzekanie dobitnie wskazywao, e jej poddani nie maj zbyt wielkiej wiary w ni i jej dziwne posunicia. Gdyby tylko Drizzt zatuk tego Oboulda! Drizzt to potny przeciwnik powiedziaa, podajc za t myl. Znajdzie sposb, by uderzy mocno w Oboulda. I w Lnic Biel? Gerti zwzia oczy i popatrzya na zirytowanego Stormsingera. Potny wojownik najwyraniej zamierza przedstawi siebie jako drugiego kandydata, gdy wielki jarl Orel wreszcie poegna si z yciem. A co wane, wielu gigantom taka perspektywa zaczynaa si podoba. Da sowo, e tego nie uczyni, i powstrzyma innych od zaatakowania nas, jeli Bruenorowi uda si pokona Oboulda. To strata czasu gdera Stormsinger. Kady z nas straci kogo bliskiego, i co z tego mamy? Czy zdobylimy nowych niewolnikw? Mamy wicej bogactw ni przed tym, jak wyruszylimy z krlem Obouldem i jego orkami? Czy zdobylimy nowe ziemie, bogate kopalnie lub wspaniae miasta? Czy mamy cho jednego skrzydlatego konia, ktrego teraz oddalimy? Mamy... zacza Gerti, lecz w sali znw podnis si chr narzeka. Mamy... powiedziaa goniej i powtarzaa to tak dugo, pki nie ucichli. Mamy dobr pozycj wyjania. Nie moglimy unikn tej wojny. Gdybymy nie doczyli si do niego na samym pocztku, najprawdopodobniej wkrtce, jeli nie od razu, staby si naszym wrogiem. Teraz tak nie jest, ma u nas dug wdzicznoci. Krl Bruenor i jego sojusznicy rwnie, mimo wojny, a to dziki Drizztowi DoUrdenowi. Mamy dobr pozycj, a w czasie tak trudnym to wcale niemao!

Mwia to z przekonaniem i majc za sob cae krlewskie dziedzictwo: w sali zrobio si cicho. Gerti obawiaa si, e wkrtce znw zaczn szemra, a Stormsinger, cho teraz nie zareagowa, bynajmniej nie zostawi tak sprawy.

28.
FALA EMOCJI No, to koniec powiedzia Ivan Bouldershoulder. Stali wraz z bratem nad ciaem kobiety. Leaa na brzuchu, lecz jedn rk miaa uniesion do gry, a ramiona obrcone tak, i z atwoci widzieli jej twarz. Na nieruchomym ciele zebrao si kilka cali niegu. Pikel nachyli si i zgarn go z zimnej twarzy Delly, po czym usiowa bezskutecznie zamkn jej oczy. Bidny Wulfgar powiedzia Ivan. Oj zgodzi si Pikel. Nie widz nigdzie maej. Orki j wziy? Pikel wzruszy ramionami. Krasnoludy rozejrzay si wokoo. Byo to niewielkie obozowisko, bo zauwayli na niegu resztki ogniska i kilka gazi, splecionych w prowizoryczn oson. Ciao Delly leao tu ju do dugo... kilka dni, jak potwierdzi Pikel. Ivan spacerowa wokoo, kopic w niegu, zagldajc za kady gaz i pie w poszukiwaniu Colson. Po wielu minutach wrci wreszcie do swego brata, ktry sta na najwyszym wyniesieniu plecami do Ivana i spoglda na niebo, osaniajc oczy rk. No to koniec powiedzia. Delly Curtie nie yje, a maej nigdzie nie ma. Zwijajmy si do Hali, niech j Wulfgar dobrze poegna. Pikel nie odwraca si, tylko zacz w podnieceniu podskakiwa w gr. No chod! zawoa Ivan, lecz zielonobrody krasnolud by coraz bardziej podekscytowany. I co tam widzisz? spyta jego brat, pojmujc wreszcie i podchodzc bliej. Widzisz, dzie poszy te orki? Mamy tam i i sprawdzi, czy nie wzili maej ze sobom? Oj oj! krzykn Pikel i pobieg w podskokach, wskazujc na pnoc. No co?! przynagli go Ivan, ruszajc za nim truchtem. Drizzit Dudden! pisn krasnolud. Co?! Drizzit Dudden! Drizzit Dudden! krzycza Pikel, podskakujc jeszcze wyej i wskazujc krtkim paluchem w stron nieba na pnocy.

Ivan zmruy oczy, osaniajc je doni i dostrzeg duy, latajcy ksztat. Po kilku chwilach rozpozna skrzydlatego konia. Pegaz mrukn. Pewno elfiki z Ksiycowego Lasu. Drizzit Dudden! poprawi go Pikel, a Ivan spojrza na niego ze zdziwieniem. Domyla si, e Pikel znw uywa swoich magicznych zdolnoci, ktre daway mu umiejtnoci rnych zwierzt. Niedawno wyposay si we wzrok ora, dziki czemu mg wypatrzy mysz biegnc przez k z setek jardw. Znowu masz oczy ptaka, co? spyta. H h h. A na tem lataj oncem koniu siedzi Drizzt? Drizzit Dudden! potwierdzi Pikel. Ivan znw popatrzy na odlegego pegaza i pokrci kudat gow. Odwrci si ku Delly Curtie. Gdyby j tu zostawili, nastpna nieyca j pogrzebie, przynajmniej do wiosny. No, to idziem szuka Drizzta powiedzia po chwili namysu. Biedna Delly i Wulfgar, od najazdu Oboulda wielu zostao na pastw ptakw. Gupi ork. Gupi ork powtrzy Pikel. Drizzt? spyta Ivan. Drizzit Dudden odpar jego zielonobrody brat. No to prowad, durny duidzie! Jak znajdziemy orki i mae Wulfgara, to kto, jak nie Drizzt DoUrden im je odbierze?! H h h. *** Od czasu mierci Delly Curtie rozumny miecz zmieni waciciela pi razy. Wykorzystujc swoje telepatyczne zdolnoci, Khazidhea wkradaa si do myli kadego nowego posiadacza, wycigajc od nich tosamo najbliszego orka, ktrego ten si najbardziej ba. Wtedy, odnalazszy nowego waciciela, Khazidhea bez wikszego kopotu doprowadzaa do walki midzy nimi i ustawiaa j tak, by zwyciy upatrzony wczeniej wojownik. Nadchodziy wieci, e mroczny elf, przyjaciel Bruenora Battlehammera, znw jest w okolicy i zabija orki, a Khazidhea uznaa go

za najlepszy cel w okolicy. Nawet kiedy zmieniaa nosiciela, Khazidhea chciaa, aby nosi j Drizzt DoUrden. Catti-brie bya wartociowym nosicielem, ale miecz wiedzia, e drow by cakiem innym wojownikiem. Khazidhea obiecywaa sobie, e w jego doniach odnios kolejne zwycistwa i e nie bdzie spoczywa w pochwie, bo Drizzt bdzie akurat strzela z uku. Zdaniem Khazidhei uk by broni dla tchrzy. Jake wielkie bdzie twoje zwycistwo, jak wspaniae skarby, kiedy dostarczysz krlowi Obouldowi gow Drizzta DoUrdena, kusi miecz swego obecnego nosiciela, maego i chudego orka, ktry polega na szybkoci i finezji, zamiast na tak typowej dla swojej rasy si. Ten drow to mier odpar gono ork, cigajc na siebie zaskoczone spojrzenia. Nie, kiedy jestem w twoich rkach, obiecaa Khazidhea. Znam go. Znam jego ruchy i technik walki. Wiem, jak go pokona. Nawet gdy ork ruszy na pnocny zachd, ku okolicy, gdzie ostatnio widziano drowa i jego elfi towarzyszk, Khazidhea zacza zastanawia si nad tym, czy dobrze zrobia. atwo, z jak udao si jej przekona orka, kadego, ktry j podnosi, bya krzepica. Wiedziaa jednak, e Drizzt DoUrden to nie jaki ork o sabej woli. Bdzie stawia jej opr. Chyba, e jej wtrty bd tylko wzmacnia to, co Drizzt i tak ma w gowie. Wszystko, co Khazidhea o nim wiedziaa, wskazywao, e drow jest w szale bitewnym. Co jej idealnie pasowao. *** Drizzt zeskoczy z grzbietu Jutrzenki, kiedy pegaz wyldowa szybkim truchtem. Zeskoczy mikko i bieg obok wierzchowca, ktry zaszarowa na orcze obozowisko, rozpdzajc potwory na bok. W samym jego centrum Drizzt wyskoczy zza osony, by ci orka, ktry wci schodzi Jutrzence z drogi. Dwa krtkie cicia posay go na ziemi, a ruch pozwoli Drizztowi natychmiast przesun nogi, by odwrci si i stawi czoa nastpnej istocie. Dolny blok wykonany praw rk ci czubek zbliajcej si wczni. Wykonujc go, Drizzt przesun lew rk wzdu klatki piersiowej. Ork zosta wytrcony

z rwnowagi, kiedy napotka minimalny opr na swoje pchnicie, a drow ci go od lewej do prawej, rozrywajc istocie gardo. oskot za plecami sprawi, e odwrci si w podskoku, lecz niebezpieczestwo ju zostao zaegnane: skradajcy si ork zosta powalony dobrze wycelowan, elfi strza. Drizzt zasalutowa unoszcej si na Zmierzchu nad obozem Innovindil, po czym ruszy dalej, w poszukiwaniu nastpnej ofiary. Dostrzeg jak posta midzy niej rosncymi gaziami wierku i podbieg do pnia. Nie zwalniajc, wskoczy na niego, opierajc nogi, po czym skoczy w bok, ldujc na gaziach. Trzy szybkie skoki zaniosy go tu obok kryjcego si orka. Kilka szybkich ci i humanoid potoczy si po ziemi. Drizzt zeskoczy na najnisz ga i rozejrza si szybko wokoo. Jego wybr pad na samotnego orka, stojcego na drugim kocu obozowiska, potem na trjk stojc bliej po lewej. Z umiechem ruszy za trjk, lecz zatrzyma si niemal natychmiast, gdy jego wzrok przykua samotna posta po drugiej stronie obozu. Serce podeszo mu do garda chcia wykrzycze swj gniew i sprzeciw. Zna miecz, ktry tamten trzyma. Zeskoczy z drzewa jak szalony. Szanowa mordercz bro, ktr trzyma ork, ale to nie miao znaczenia. Nie zwolni, ani nie prbowa ocenia przeciwnika, po prostu pdzi naprzd. Sejmitary poruszay si byskawicznie, zataczajc koa nad jego ramieniem, tnc i przebijajc. Ci, skoczy, pchn, i tak raz za razem. Czasem sysza brzk metalu, gdy natrafia na wietny metal Khazidhei, innym razem powiew nad skrzyowanymi ostrzami, kiedy indziej cichy dwik, gdy metal uderza w skrzan zbroj lub ciao. Zawirowa wok orka, trzymajc ostrza poziomo, bezustannie zmieniajc kt, aby unikn sabych parowa, cho ork ju dawno porzuci jakkolwiek myl o obronie. Drow zatrzyma si w poowie obrotu i ruszy inn drog, tu koo orka, tnc i dgajc. Ju nie liczya si technika. Liczyo si tylko dorwanie wroga. Posiekanie istoty, ktra trzymaa miecz Catti-brie. Krew pyna wszdzie, lecz Drizzt tego nie zauway. Ork wypuci miecz z rannej rki, lecz Drizzt nawet tego nie zauway. W oczach istoty

zgaso wiato, nogi ugiy si po ni, lecz jedyn rzecz, ktra trzymaa j pionowo, bya nieustanna lawina ciosw Drizzta. Lecz Drizzt nawet tego nie zauway. Ork wreszcie pad, a drow przeszed nad nim, dalej wymachujc swoimi morderczymi ostrzami. Za jego plecami pojawi si Zmierzch, Innovindil zeskoczya z sioda i podbiega do niego. Drizzt nawet tego nie zauway. Ci i sieka. Trafi orka ju z tuzin razy, szedziesit, sto, a rkawy koszuli stay si sztywne od orczej krwi. Drizzt! usysza wreszcie. Po tonie rozpozna, e to Innovindil woa go ju od duszego czasu. Opad na kolana i upuci skrwawione sejmitary na ziemi, po czym podnis Khazidhe, trzymajc j w otwartych doniach. Drizzt? spytaa Innovindil, kucajc obok niego. Drow zacz szlocha. Co si stao? spytaa, tulc go. Drizzt spoglda na Khazidhe, a z jego lawendowych oczu pyny zy. *** S te inne wyjanienia powiedziaa Innovindil jaki czas potem. Obozowali niedaleko Surbrin, w pobliu sadzawki, ktra jeszcze nie pokrya si lodem; Drizzt mg tam zmy krew z doni, twarzy i reszty ciaa. Drizzt obejrza si na ni i na Khazidhe, lec na kamieniu przed elfk. Innovindil te patrzya na miecz. Naleao si z tym liczy powiedzia. Ale to nie zmniejszyo twego szoku. Drow popatrzy na ni przez chwil, po czym odwrci wzrok. Nie przyzna. Ork zapaci za to z nawizk przypomniaa mu Innovindil. Cattibrie zostaa pomszczona. Niewielka to pociecha. Umiech elfki troch go pocieszy. Zamierzaa wsta, lecz przerwaa

i zerkna w bok. Oczy Drizzta rwnie podyy w tamt stron. Zobaczy siedzcego na kamieniu maego ptaszka, ktry co do nich wierka, wreszcie zeskoczy ze swego miejsca i odlecia. Dziwne powiedziaa elfka. O co chodzi? Innovindil spojrzaa na niego, lecz nie odpowiedziaa. Wida byo jednak, e nadal jest nieco zaskoczona. Drizzt znw popatrzy na kamie, po czym rozejrza si po niebie w poszukiwaniu ptaka. Wzruszy ramionami i wrci do mycia. Zagadka wkrtce si wyjania, gdy godzin pniej Drizzt i Innovindil czesali pegazy. Usyszeli nagle dziwny gos: Drizzit Dudden, h h h. Odwrcili si i ujrzeli nadchodzcych braci Bouldershoulderw. Od razu zrozumieli, e ptak by jednym ze szpiegw Pikela. Oto pikny widok dla oczu steranego krasnoluda powita ich Ivan, umiechajc si szeroko. Co za spotkanie odpar Drizzt, ciskajc wycignit do. A jakie niezwyke! Nie odeszlicie za daleko od krasnoludzkich pozycji? spytaa Innovindil, witajc si. A moe zostalicie odcici od Hali? E, wanie stamtd idziem odpar Ivan. Brak puapek, Bruenor otworzy wschodnie wrota, trzymamy ziemie ae do Surbrin. Bruenor? spytaa Innovindil jeszcze szybciej, ni Drizzt. Bruenor spad z wiey w Pyciznach powiedzia drow. Sam to widziaem. Taa, spad, ale si odbi odpowiedzia Ivan. Kapani modlili si nad niem cae dnie, ale to Regis wreszcie go obudzi. Regis? szepn Drizzt, czujc, e z trudem oddycha. Taki may. Mwiom na niego Pasibrzuch. H h h powiedzia Pikel. Zgupiae, Drizzt spyta Ivan. Mylaem, e znasz Bruenora i Regisa. Drizzt spojrza na Innovindil. To niemoliwe. Elfka umiechaa si szeroko. Mylae, e nie yjom, co? spyta Ivan. E, a gdzie twoja wiara,

co? Mwi, jak na trupy s cakiem ywi! Widziaem ich kilka dni temu... twarz krasnoluda nagle spowaniaa. Mam dla ciebie ze wieci, elfie. Spojrza na miecz i serce Drizzta cisno si jeszcze bardziej. Dziewka Wulfgara wzia miecz i posza se wyjani. A ja z bratem... Brat! wtrci z dum Pikel. ...poszli my za ni, ale byo za pno. Catti-brie... wykrztusi Drizzt. Nie, nie ona. Dziewka Wulfgara. Delly. Znalelim j kilka dni temu. Potem zobaczylim ciebie, jak latasz na tym skrzydlatym koniu, to poszli my za tobom. Bruenor, Regis, Catti-brie i Wulfgar strasznie si o ci kopotali. Drizzt sta jak sup, przyjmujc informacje. Wulfgar i Catti-brie te? spyta szeptem. Innovindil podesza i obja go ramionami bardzo tego potrzebowa. Mylae, e wszyscy twoi nie yjom? spyta Ivan. Pycizny zostay zdobyte odpar Drizzt. No, ciko byo, ale mj brat... Brat! pisn Pikel, a Ivan parskn. ...mj brat zbudowa statu, by ogupi te orki, a potem dali my im z Thibbledorfem Pwentem upnia, e hej! Wyszli my z Pycizn i wrcilim do Mithrilowej Hali. No i zabijamy teraz orki. Setkamy. Widziaam pole walki na pnoc od Doliny Stranika zauwaya Innovindil. I zniszczon gra. Bum! wykrzykn Pikel. Drizzt sta, krcc gow, przygnieciony tym, co sysza. Czy to moliwe? Czy jego przyjaciele naprawd yli? Bruenor, Wulfgar, Regis? Catti-brie? Czy to moliwe? Popatrzy na swoj towarzyszk i zobaczy, e Innovindil umiecha si do niego ciepo. Nie wiem, co powiedzie przyzna. Po prostu bd szczliwy powiedziaa. Tak jak ja jestem szczliwa za ciebie. Drizzt ucisn j mocno. Na pewno ucieszom si, jak ci zobaczona powiedzia mu Ivan. Ale trza zapaka na bidnom Delly. Nie wiem, co jom opentao, e tak poleciaa.

Sowa te mocno zabolay Drizzta. Oderwa si od elfki i spojrza ze zoci na rozumny miecz. Ale ja wiem powiedzia i przekl pod nosem Khazidhe. Czy miecz moe opta swego waciciela? spytaa Innovindil. Drizzt zapa miecz, unoszc go na wysoko oczu. Wysa swoje pytania telepatycznie do Khazidhei, wyczuwajc w niej ycie i domagajc si odpowiedzi. A wtedy zrozumia co jeszcze. Osiodajcie se konie powiedzia Ivan. Im rychlej wrcim do Hali, tym lepiej. Twoi przyjaciele bardzo za tobom tskniom, Drizzcie DoUrdenie, a ty za nimi chyba ty. Drow nie protestowa, lecz kiedy sta tak ze wspaniaym mieczem, mieczem, ktry by w stanie przeci wszystko, jego myli zaczy wdrowa w cakiem inn stron. Mog go pokona powiedzia. Kogo? spyta Ivan. Oboulda odpar Drizzt, odwracajc si ku niemu. Jego? wykrztusi z niedowierzaniem Ivan. Walczyem z nim nie tak dawno na zboczu wyjani Drizzt. Zadawaem cios za ciosem, lecz nie mogem przebi si przez zbroj. Unis Khazidhe do gry i zada potny cios. Wiesz, jakie ten miecz ma przezwisko? Przecinaczka odpowiedzia na swoje pytanie, kiedy caa trjka popatrzya na niego wyczekujco. Tym mieczem zdoam pokona Oboulda. Od to na inny dzie poradzia Innovindil. Po tym, jak spotkasz si z tymi, ktrzy ci kochaj i lkaj si o twj los. Drizzt pokrci gow. Obould wdruje od jednej gry do drugiej. Jest pewny siebie, dlatego ma nieliczn wit. Majc takie ostrze dopadn go i pokonam. Twoi przyjaciele zasuguj na to, by si z tob zobaczy, tego wymaga przyja tumaczya Innovindil. Moja suba dla Bruenora to suba caej krainie odpar Drizzt. Mieszkacy pnocy zasuguj na uwolnienie od Oboulda. Teraz mam na to szans, by pomci Pycizny i inne miasta, krasnoludy, ktre zginy w walce z najedcami. Pomci Tarathiela... by moe ju nigdy nie

bdziemy mieli drugiej takiej okazji. Wspomnienie Tarathiela odebrao elfce wszystkie argumenty. Idziesz ju teraz? spyta Ivan. Nie wyobraam sobie lepszego czasu. Ivan zastanowi si przez chwil i pokiwa gow. H h h doda Pikel. Dowal mu i ode mnie powiedzia Ivan i nagle umiechn si, jakby co przyszo mu do gowy. Wycign swoj kusz, niemal doskonae dzieo droww i rzuci j Drizztowi, po czym zdj z ramienia bandolier peen wybuchajcych strzaek. Walnij kilka takich i patrz, jak bdzie skika! H h h. Ja i brat... zacz Ivan, urwa i zerkn na Pikela, czekajc na przerywnik. Tamten spojrza na niego zmieszany. Ivan westchn. Ja i brat... Brat! Tia, wrcim do Hali i powiemy, e tu jestecie dokoczy. Bedom na ciebie czekali. Drizzt odwrci si do swej elfiej przyjaciki. Id z nimi poleci. Pilnuj ich z nieba, dopilnuj, by dotarli na miejsce bezpiecznie. Mam pozwoli, by sam poszed za krlem Obouldem? Teraz mog go pokona powiedzia stanowczo. Jeli uda ci si zapa go samego cigna Innovindil. Mog ci w tym pomc. Drizzt pokrci gow. Znajd go i bd obserwowa z daleka obieca. Poczekam na dogodn chwil i j wykorzystam. Obould zginie z mojej rki, od ciosu tego miecza. E, to nie jest robota tylko dla ciebie powiedzia Ivan. Dziki Jutrzence bd mg si porusza szybko i cicho. Nie zapie mnie, chyba e sam tego zechc. A wtedy krl Obould umrze. Gos drowa by wyprany z jakichkolwiek emocji. Nie zostan w Mithrilowej Hali powiedziaa Innovindil. Odprowadz tam krasnoludy i wrc do ciebie, jak bd moga najszybciej.

Bd czeka obieca Drizzt. Z gow Oboulda w rku. Wygldao na to, e nie bdzie tu ju nic wicej do powiedzenia, lecz Pikel oczywicie doda: H h h.

29.
GBOKI ODDECH Ta podr zaczyna mnie mczy powiedzia Tosun Armgo do swojej towarzyszki. Wdrowali ju od kilku dni. Dogonili wreszcie armi Oboulda wiele mil na pnoc od miejsca, gdzie si go spodziewali u zachodnich wrt Mithrilowej Hali. Tutaj rwnie walka najwyraniej nie posza najlepiej, a krl orkw wyranie nie mia ochoty na rozmowy na ten temat. Szybko stao si jasne, e dla dwojga droww, o ile chc jeszcze by przy Obouldzie, podr dopiero si zaczyna. Wygldao na to, e krl orkw nie zamierza spocz w jednym miejscu, nawet przy coraz gorszej pogodzie. Pewnego sonecznego poranka Tosun i Kaerlic czekali na jego przybycie, siedzc na paskich gazach na szczycie rwnie paskiego wzgrza. To bya pierwsza okazja, by porozmawia z nim od czasu ich powrotu. Obould przyjmowa goci tylko dla wasnej rozrywki. Wok trudziy si orki, wyrywajc kilka drzew, ktre wyrosy na skalistym zboczu i oczyszczajc wszelkie sterty ska, ktre mogyby dawa oson zbliajcemu si wrogowi. Buduje sobie krlestwo zauwaya Kaerlic. Od tak dawna o tym wspomina, a adne z nas nie chciao go sucha. Kilka zamkw to jeszcze nie krlestwo odpar Tosun. Zwaszcza e mwimy o orkach, ktrych oddziay wkrtce zaczn walczy midzy sob. A ty pewnie bdziesz si z tego cieszy powiedzia ochrypy gos za jego plecami. Dwa mroczne elfy odwrciy si ku nadchodzcemu Obouldowi i tej denerwujcej szamance Tsince. Kaerlic zauwaya, e orczyca wcale nie wyglda na zadowolon. To przewidywanie oparte na ich wczeniejszym zachowaniu odpar Tosun, kaniajc si. Nie zamierzaem ci obrazi. Obould spojrza na niego krzywo. Zachowanie sprzed nadejcia Oboulda Ktry Jest Gruumshem powiedzia. Wci nie potraficie uwierzy w moj wizj krlestwa... na

swoj wasn szkod. Kaerlic uwiadomia sobie, e powolutku cofa si przed tym imponujcym, acz nieprzewidywalnym orkiem. Przypuszczaem, e podobnie jak pozostaa dwjka waszych krewniakw, znalelicie si u boku tej waszej Pajczej Krlowej powiedzia ork. Mina chwila, nim pojli, o co mu chodzi. Donnia i Adnon? spytaa Kaerlic. Zabici przez innego drowa odpar Obould. Nawet jeli ten fakt w ogle go poruszy, nic po sobie nie okaza. Kaerlic spojrzaa na Tosuna, po czym oboje skwitowali t strat wzruszeniem ramion. Sdz, e ktry z szamanw wzi gow Adnona jako trofeum powiedzia krtko Obould. Jeli chcecie, naka, by wam j odda. Nieszczero tej propozycji zrania Kaerlic bardziej, ni przypuszczaa, jednak bardzo si postaraa, by przed spojrzeniem na krla orkw usun z twarzy wszelkie oznaki gniewu. Mimo poraki w Mithrilowej Hali utrzymae swoj armi w caoci powiedziaa przekonana, e lepiej bdzie zmieni temat rozmowy. To dobry znak. Poraki?! skrzekna Tsinka Shinriil. Co ty o tym wiesz?! Wiem, e nie siedzicie w Mithrilowej Hali. Nie byo to warte odpar Obould. Walczylimy z nimi w zewntrznych salach. Moglimy napiera dalej, lecz stao si jasne, e nasi sojusznicy si nie zjawi zwzi oczy, spojrza na Kaerlic i doda: Jak to byo ustalone. Nieprzewidywalno i wiaroomstwo trolli... wzruszya ramionami kapanka. Obould wci nie odrywa od niej wzroku. Kaerlic wiedziaa, i przynajmniej domyla si, e wraz z Tosunem odegrali pewn rol w utrzymaniu trolli Proffita z dala od walki. Ostrzegalimy Proffita, e jego opnienie moe wywoa kopoty na pnocy doda Tosun. Mimo to on i jego paskudni podwadni zwszyli krew ludzi z Nesme, ich odwiecznych wrogw. Nie dao si go odwie od marszu na pnoc od Mithrilowej Hali. Obould nie wyglda na przekonanego. Ruszyo na nich Silverymoon powiedziaa Kaerlic, chcc odwrci

jego uwag. Nie spodziewaj si ju Proffita i jego bandy... tych niewielu, ktrzy przeyli. Spomidzy zacinitych warg Oboulda dobieg niski warkot. Wiedziae, e lady Alustriel podejmie walk mwia kapanka. Pociesz si, e wielu jej wspaniaych wojownikw ley teraz trupem na poudniowych bagnach. Niezbyt chtnie obrci spojrzenie na pnoc. Niech przyjdzie warkn Obould. Przygotowujemy si, na kadej grze i kadej przeczy. Niech Silverymoon ruszy na Krlestwo Mrocznych Strza. Znaj da tu tylko mier. Krlestwo Mrocznych Strza? powtrzy cicho Tosun. Kaerlic przygldaa si uwanie nie tylko Obouldowi, ale take Tsince; spostrzega, e na wspomnienie o krlestwie szamanka skrzywia si. Czyby pocztek rozamu? Zatem Proffit zosta pokonany podsumowa krl orkw. Nie yje? Nie wiemy przyznaa Kaerlic. Oddalilimy si, korzystajc z bitewnego zamieszania, gdy jasne byo, e trolle zostan zepchnite na Trollowe Wrzosowiska, a tam nie chciaabym i. Nie chciaaby? spyta Obould. Czy nie poleciem wam, bycie zostali z Proffitem? Tam nie chciaabym i powtrzya Kaer'lic. Nie z Proffitem i nie dla Oboulda. Jej bezczelna odpowied wywoaa nastpne grone spojrzenie, lecz krl nie podszed bliej. Uzyskae wiele, krlu Obouldzie powiedziaa Kaerlic. Wicej, ni sdziam, e jest moliwe w tak krtkim czasie. Aby uczci twoje zwycistwa, przyniosam ci dar kiwna Tosunowi gow. Drow odskoczy w bok, zbiegajc ku jedynej pozostaej jeszcze stercie ska. Znikn na chwil, po czym wyszed, cignc za sob sponiewieranego krasnoluda. Oto on powiedziaa Kaerlic. Obould usiowa wyglda na zaskoczonego, lecz drowka potrafia to przejrze. Mia swoich szpiegw wszdzie i wiedzia o krasnoludzie, zanim jeszcze spotka si z mrocznymi elfami. Obedrze go ze skry i zje powiedziaa Tsinka, w ktrej oczach pojawi si nagle dziki gd. Przygotuj roen! Zamknij si powiedzia Obould. Jest z klanu Battlehammer?

Tak odpara kapanka. Obould pokiwa z uznaniem gow, po czym odwrci si do Tsinki i powiedzia: Zamknijcie go w wozie z zapasami. Chc go mie przy sobie. Kto zrobi mu krzywd, zginie! To wywoao kolejny grymas na twarzy szamanki, co nie umkno uwadze Kaerlic . Moe okaza si przydatny powiedzia Obould. Spodziewam si, e przed wiosn bd prowadzi rozmowy z krasnoludami. Rozmowy?! powtrzya Tsinka, a jej gos znowu zbliy si do skrzeku. Gdy Obould popatrzy na ni, natychmiast si skulia. Zabierz go i zadbaj o niego poleci jej krl orkw spokojnym, gronym gosem. Tsinka podesza do Fendera i ostro go pocigna. I nie uszkod go! rozkaza Obould. Sdziam, e sprbujecie wedrze si do Mithrilowej Hali powiedziaa Kaerlic do krla orkw, kiedy Tsinka ju odesza. Prawd mwic, kiedy wracalimy do Doliny Stranika, spodziewalimy si, e znajdziemy armi orkw cofajc si w nieadzie ku Grzbietowi wiata. Twoje zaufanie jest zaiste poraajce. Ale wzrasta, krlu Obouldzie zapewnia go Kaerlic. Jestem przekonana, e wykazae si wielkim opanowaniem i mdroci. Obould parskn. Czy chcesz czego jeszcze? spyta. Mam wiele do zrobienia. Nim ruszysz do nastpnej budowli? Taki mam zamiar. Kaerlic skonia si nisko. egnaj zatem, krlu Mrocznych Strza. Obould milcza przez chwil, zastanawiajc si nad tym tytuem, po czym obrci si na picie i odszed. Jedna niespodzianka po drugiej zauway Tosun, kiedy znikn im z oczu. Nic mnie ju nie zaskoczy powiedziaa Kaerlic . Popenilimy bd, nie doceniajc Oboulda. To ju si nie powtrzy. Wracajmy zatem do tuneli grnego Podmroku albo znajdmy sobie inny rejon, gdzie moglibymy si zabawi.

Twarz Kaerlic nawet nie drgna. Zwzia oczy, jakby ciskaa strzaki w odchodzcego Oboulda, i zastanowia si nad otrzymanymi informacjami. Pomylaa o zabitych towarzyszach, lecz zwyczajem droww, szybko o tym zapomniaa. Pomylaa za to o krlu orkw i jego cakowitym braku szacunku wobec martwych droww i Pajczej Krlowej. O takich rzeczach nie zapomina si tak atwo. Nim odejdziemy, chciaabym porozmawia z Tsink powiedziaa. Tsink? zapyta sceptycznie Tosun. Jest gupia nawet jak na orka. I takie wanie orki lubi odpara Kaerlic. Przewidywalne i gupie. *** Tego samego dnia, po rzuceniu wielu zakl stworzenia i umagicznieniu pewnego przedmiotu pewnym dweomerem, Kaerlic usiada na kamieniu naprzeciw orczej kapanki. Tsink przygldaa si jej bacznie i podejrzliwie, czego si zreszt mona byo spodziewa. Nie ucieszya ci decyzja krla o pozostawieniu Mithrilowej Hali krasnoludom oznajmia krtko drowka. Nie mnie kwestionowa decyzje Tego, Ktry Jest Gruumshem. Doprawdy? Czyby wol Gruumsha byo zostawi krasno ludy w spokoju? Jestem zaskoczona. Tsinka skrzywia si w milczcej frustracji i Kaerlic ju wiedziaa, e trafia w czuy punkt. Czsto dzieje si tak, e kiedy zdobywca odnosi wielkie sukcesy, zaczyna si ba wyjania Kaerlic. Nagle ma zbyt wiele do stracenia. Ten, Ktry Jest Gruumshem nie boi si niczego! skrzekna gwatownie szamanka. Kaerlic skwitowaa to kiwniciem gowy. Lecz zapewne trzeba bdzie czego wicej ni upomnie Tsinki, aby wypeni wol Gruumsha. Szamanka spojrzaa na ni ze zdziwieniem. Kaerlic signa do pasa, umiechajc si krzywo, i podaa szamance na doni niewielk spink w ksztacie pajka. To do spinania pasw zbroi wyjania. Tsinka spojrzaa na to z mieszank ciekawoci i strachu.

We j powiedziaa Kaerlic. Zepnij tym sobie paszcz, albo tylko przy do ciaa. Wtedy zrozumiesz. Szamanka wzia brosz i przycisna do siebie, a wtedy Kaerlic cicho wyszeptaa sowo uwalniajce zaklcia ukryte w przedmiocie. Oczy Tsinki rozszerzyy si, gdy poczua przypyw siy i odwagi. Zamkna oczy i rozkoszowaa si ciepem przedmiotu; Kaerlic wykorzystaa ten moment, by rzuci na ni nastpny czar zaklcie przyjani, ktre sprawio, e szamanka cakiem si rozlunia. Bogosawiestwo Pani Lolth wyjania drowka. Tej, ktra chciaaby zobaczy krasnoludy opuszczajce Mithrilow Hal. Tsinka odsuna od siebie zapink i popatrzya na ni ze zdziwieniem. To ma skoni Tego, Ktry Jest Gruumshem do zawrcenia ku krasnoludzkim halom? Tylko to? Oczywicie, e nie. Ale mam ich wiele. Bdziemy wsplnie go do tego nakania; obie wiemy, e najwiksze zwycistwa krla Oboluda s jeszcze przed nim. Przez jaki czas szamanka przygldaa si broszy szklistym wzrokiem. A potem z szerokim umiechem spojrzaa na swoj najlepsz przyjacik. Kaerlic bardzo si staraa, by jej umiech by przyjazny, nie peen wyszoci. Drowka nie przejmowaa si tym jednak zbytnio, gdy Tsinka uwaaa j za osob godn zaufania i bya przekonana, e Kaerlic to jej nowa najlepsza przyjacika. Drowia kapanka bya bardzo ciekawa, jak te Obould przyjmie tak przyja. *** ciany Mithrilowej Hali zdaway si naciska na niego mocniej ni kiedykolwiek. Rankiem przybyli Ivan i Pikel z wieciami o Delly i Drizzcie, co sprawio, e w potnym mczynie konflikt emocji wybuch z now si. Wulfgar siedzia w wietle wiec, opierajc si plecami o kamienn cian, i wpatrywa si w przestrze niewidzcym wzrokiem, wspominajc wydarzenia poprzednich miesicy. Powtarza sobie ostatni rozmow z Delly, oglda j teraz w wietle jej desperacji. Jak mg to przeoczy, jak mg nie dostrzec tak

wyranego woania o pomoc? Mg si tylko skrzywi, kiedy przypomnia sobie wasne odpowiedzi na jej proby, aby udali si do Silverymoon albo ktrego z wielkich miast. Tylko pomniejsza jej uczucia, zbywa je obietnicami pniejszego odpoczynku. Nie moesz si za to wini powiedziaa Catti-brie z drugiego koca pokoju, wyrywajc go z rozmyla. Nie chciaa tu zosta odpar. Catti-brie podesza i usiada obok niego na ku. Nie chciaa te uciec w dzikie tereny, zamieszkae przez orki. To miecz. Ja rwnie gupio zrobiam, zostawiajc go na wierzchu, tak e mg kogo skusi. Delly chciaa odej odpar z naciskiem Wulfgar. Nie moga ju znie ciemnych, krasnoludzkich tuneli. Przybya tu z nadziej na lepsze ycie, a znalaza... urwa i westchn ciko. Postanowia przekroczy rzek, wraz z reszt ludzi. Zabraa ze sob twoje dziecko. Colson bya tak samo moim dzieckiem, jak i jej. Miaa do niej takie samo prawo. Zabraa Colson, gdy uwaaa, e to bdzie dla niej najlepsze; co do tego nie mam wtpliwoci. Catti-brie pooya do na ramieniu Wulfgara. Nie wyrywa si. Drizzt yje powiedzia, spogldajc jej w oczy i usiujc si umiechn. To z kolei dobra wiadomo tego dnia. Ucisna go za rami i rwnie si umiechna. Wulfgar czu, e kobieta nie wie, jak odpowiedzie. Nie wiedziaa, co powiedzie ani co zrobi. Dziki jednemu zdaniu krasnoluda on straci Delly, a ona odnalaza Drizzta! al, wspczucie, nadzieja i ulga mieszay si wewntrz niej tak samo jak w nim; obawiaa si, e jeli to przechyli si w stron rzeczy dobrych, bdzie lekcewaeniem jego tragedii i oznak braku szacunku. Troska o jego uczucia przypomniaa Wulfgarowi, jak wielk jest jego przyjacik. Przykry jej do swoj, ucisn, umiechn si bardziej szczerze i pokiwa gow. Drizzt odnajdzie i zabije Oboulda powiedzia z now si w gosie. A potem wrci do nas, tu, gdzie jego miejsce. A my znajdziemy Colson odpara Catti-brie. Wulfgar wzi gboki

oddech, potrzebujc uspokojenia. Caa Mithrilowa Hala szukaa dziecka w nadziei, e Delly nie zabraa go ze sob. Krasnoludy zeszy a nad Surbrin, nie baczc na ulewny, lodowaty deszcz, usiujc dowiedzie si czego od przewonikw na promie. Wkrtce pogoda si zmieni powiedziaa Catti-brie. Wtedy znajdziemy twoj creczk. I Drizzta doda Wulfgar. Catti-brie umiechna si i lekko wzruszya ramionami. Jak go znam, prdzej on znajdzie nas. I przyniesie gow Oboulda. By to niewielki promyczek nadziei w jednym z najbardziej ponurych dni ycia Wulfgara, syna Beornegara. *** ...orkomzgi, mierdzcy jak goblin syn ogra i skay! pieni si Bruenor. Chodzi po sali posucha, kopic we wszystko, co znalazo si na jego drodze. H h h powiedzia Pikel. Ivan zerkn na swego brata i gestem nakaza mu trzyma jzyk za zbami. Dajcie mi zbroj! zarycza Bruenor. Topr! I kilkaset orkw do zarnicia! H h h. Ivan kaszln, by jako zatuszowa impertynencj brata. Wanie poinformowali krla o zamiarach Drizzta i o tym, jak drow ruszy za Obouldem, zabrawszy magiczny miecz oraz kusz Ivana. Bruenor nie przyj tego najlepiej. Cho uradowany, e jego druh yje, nie mg znie bezczynnoci. Na zewntrz szalay ulewy, lodowaty, zacinajcy deszcz, w grach zmieniajcy si w nieyc; Bruenor i inne krasnoludy zostay uwizione w Hali. Krl wiedzia, e nawet gdyby pogoda bya w porzdku, nie miaby jak pomc Drizztowi. Drow porusza si na skrzydlatym koniu jak mona myle o tym, by go dogoni? Gupi, durny elf mrukn i kopn kamienny postument tronu i doda co jeszcze, kiedy odchodzi, kulejc. H h h parskn Pikel.

Pknie ci ko w stopie i nawet nie wyjdziesz na mury powiedzia Regis, wchodzc do hali, aby sprawdzi, co si stao. Cay kompleks wiedzia ju, e Drizzt yje i ma si dobrze, a krl jest wyjtkowo nie w sosie. Syszae?! Regis pokiwa gow. Wiedziaem, e yje. Aby zabi Drizzta trzeba czego wicej, ni orkw i lodowych gigantw. Zamierza i na Oboulda. Sam! wybuchn Bruenor. No to nie chciabym by w skrze tego orka umiechn si nizioek. Tia! parskn krasnolud. Ten gupi elf znw bdzie mia ca zabaw! H h h powiedzia Pikel, a Ivan trci go okciem. Pikel odwrci si gwatownie do brata i zacz gronie macha palcami, cay czas wydajc z siebie ptasie dwiki. Ivan tylko pokrci gow. Bu powiedzia Pikel i doda swoje tradycyjne h h h. Zamkniesz si wreszcie? spyta Ivan krcc gow i odwrci si, splatajc ramiona na piersi. I zobaczy, e Regis wpatruje si w niego i chichocze. No co?! Krl Bruenor zatrzyma si, popatrzy na Ivana i rwnie zacz si mia. Ivan popatrzy na nich ze zdziwieniem, gdy w przeciwiestwie do nich, nie mg zauway, i Pikel przebarwi jego brod na tak samo intensywny zielony kolor, jak u siebie. I oni mylom, e zabawny powiedzia do Pikela. H h h. *** Drizzt nie ukrywa si przed zamieci, lecz par dalej, z pochylon gow i kapturem gboko nacignitym na oczy. Na pnoc od Mithrilowej Hali by tylko nieg, coraz wicej niegu, lecz drow szed nawet po nierwnym, skalistym gruncie, cignc za sob Jutrzenk.

Kierowa si w stron, gdzie ostatni raz widzia Oboulda. Gdy blask dnia przygas, drowi owca znalaz osonity nawis skalny. Zatrzyma si tam, kadc si na grzbiecie Jutrzenki, aby cho troch ogrza si ciepem jej ciaa. nieg przesta pada po wschodzie soca, lecz wiatr jeszcze bardziej si wzmg. Drizzt wyszed i przyglda si chmurom pdzcym po niebie, i migoczcym w rytm ich wdrwek gwiazdom. Wspi si na szczyt nawisu i rozejrza po okolicy. Dostrzeg kilka grup ognisk, gdy w okolicy roio si od oddziaw Oboulda. Zapamita najwiksz z nich, zszed na d i zmusi si do zaycia tak koniecznego odpoczynku. Jednak ruszy tu przed witem. Jecha na grzbiecie Jutrzenki, a nawet skoni pegaza do serii krtkich, niskich lotw. Kiedy znalaz si w okolicy, gdzie widzia ogniska, na jego twarzy pojawi si umiech, gdy rycho dostrzeg sztandar Oboulda t sam chorgiew, ktr widzia nad jego osobist karawan. Znalaz sobie dogodny punkt obserwacyjny i tam wyldowa. Wkrtce potem wozy ruszyy dalej. Drizzt przyglda im si uwanie. Dostrzeg wdrujcego midzy szeregami, wykrzykujcego rozkazy krla orkw. Drow kiwn gow i rozejrza si po okolicy, wybierajc dla siebie ciek, ktr mg poda za karawan. Teraz czeka cierpliwie na dogodn chwil. Zabijemy wszystkich, szeptaa w jego umyle przewrotna Khazidhea. Drizzt skupi si swojej woli i po prostu odci si od telepatycznego intruza, a potem wysa mieczowi wasne ostrzeenie. Odezwij si jeszcze raz, a nakarmi tob smoka. Bdziesz siedzie w stosie jego skarbw przez tysice lat, jeli nie duej. Miecz zamilk. Drizzt wiedzia, e Khazidhea szukaa go celowo, wiedzia, e miecz chcia, aby przez jaki czas to on by jej posiadaczem. Pomyla, e moe powinien by bardziej posuszny rozumnej broni, zaakceptowa jej podszepty, a moe nawet udzi, e to ona tu rzdzi... Niewane, uzna i dalej utrzymywa mur mentalnej osony. Khazidhea moga zdominowa wikszo ludzi, po raz pierwszy wzia z zaskoczenia nawet Catti-brie, nakaniajc kobiet do penienia swojej woli.

Lecz dla wojownika tak dowiadczonego i zdyscyplinowanego jak Drizzt DoUrden, wojownika, ktry dobrze zna natur wiadomego miecza, sia jego woli bya tylko drobn niedogodnoci. Drizzt pomyla nad tym przez chwil i zrozumia, e nie powinien ryzykowa. Jeden wrg wystarczy. Zabijemy ich wszystkich powiedzia Drizzt i unis miecz przed swoje przenikliwie patrzce oczy. Wyczu aprobat Khazidhei. GDY BOGOWIE KRZYCZ Kaerlic Suun Wett niemal si przewrcia, kiedy zobaczya nadlatujc z poudnia, charakterystyczn sylwetk skrzydlatego konia. Orki przygotoway uki, kapanka zacza szuka jakiego czaru, lecz Obould by szybszy i zdecydowany. Nie strzela! krzykn, podbiegajc i obracajc si tak, aby kady go usysza i nie mia adnych wtpliwoci. Kiedy odwrci si w stron Kaerlic, kapanka ujrzaa poncy w jego oczach ogie i natychmiast porzucia myl o nieposuszestwie i rzuceniu w jedca jakiego zaklcia, ktrym obdarzya j Lolth. A jeszcze bardziej rozwcieczya si, gdy skrzydlaty ko zbliy si i rozpoznaa siedzcego na nim, czarnoskrego jedca. Drizzt DoUrden wyszeptaa. Odway si podlecie bliej? spyta stojcy obok niej Tosun. Pegaz skrci w bok i wzbi si wyej, zdajc si zatrzyma w powietrzu na kilka uderze skrzyde. Obouldzie! krzykn Drizzt, a kiedy wzbi si wyej, jego sowa zostay zaniesione orkom. Chc z tob rozmawia! Sam na sam! Nie skoczylimy naszej rozmowy! Do reszty straci rozum szepna Kaerlic. A moe jest z Obouldem w ukadach? spyta Tosun. Albo jest posem Mithrilowej Hali? Zniszcz go! krzykna Kaerlic do Oboulda. Wylij ucznikw, by go zestrzelili albo ja... Poczekasz ze swoimi czarami albo zaraz porozmawiasz o tym z Donni i Adnonem odpar Obould. Zabij go szepn Tosun, i w pierwszej chwili Kaerlic niemal zaatakowaa krla orko w, jednak zdrowy rozsdek zapanowa nad jej instynktown nienawici. Patrzya to na Oboulda, to na Drizzta, ktry

skierowa pegaza ku najbliszemu wyniesieniu, duej, paskiej skale, wbijajcej si klinem w agodne zbocze wzgrza i podpartej na kilku wysokich, naturalnych kolumnach skalnych. Kaerlic bardzo staraa si ukry umiech, gdy popatrzya na krla orkw, odzianego we wspania zbroj spinan sprzczkami o ksztacie pajkw. Cho nie miaa zamiaru zblia si do Drizzta, w rezultacie wszystko szo tak, jak si spodziewaa. A nawet lepiej, pomylaa, bo nie spodziewaa si, e sam Drizzt DoUrden okae si pierwszym znaczcym wrogiem, ktremu Obould stawi czoa w swojej ulepszonej zbroi. Gdyby Drizzt okaza si cho w poowie tak dobry, jak Kaerlic zaczynaa sdzi, wtedy krla orkw czeka bardzo niemia niespodzianka. Zamierzasz rozmawia z tym niewiernym? spytaa. Jeli mwi w imieniu Mithrilowej Hali i chce powiedzie to, co chciabym usysze odpar Obould. A jeli nie? W takim razie bez wtpienia przyby mnie zabi. A ty zamierzasz z nim rozmawia? I zabi Obould by ucielenieniem pewnoci siebie. Wydawa si niemal znudzony, jakby Drizzt by nic nie znaczcym przerywnikiem. Nie moesz tego zrobi powiedziaa Tsinka, podchodzc szybko do jego wielkiej postaci. Nie masz powodu. Zabijmy go z daleka i ruszajmy nasz drog. Albo wylij posa... wylij Kaerlic, ona zna sposoby dziaania droww! Nage rozszerzenie czerwonych oczu kapanki zdradzio jej przeraenie t perspektyw, lecz opanowaa si szybko i posaa Tsince pene nienawici spojrzenie. Kiedy na twarzy szamanki pojawi si wyraz troski, a moe nawet smutku, Kaerlic przypomniaa sobie o zaklciu, dziki ktremu bya jej najlepsz przyjacik. Zmusia si, by si umiechn do ogupiaej Tsinki, po czym pomachaa jej palcem, aby nie przeszkadzaa. Szamanka popatrzya ze zdziwieniem na swoj drog przyjacik, po czym umiechna si radonie, e zrozumiaa. Syszaam, e jest grony powiedziaa Kaerlic tylko dlatego, i wiedziaa, e raczej nie uda jej si odwie Oboulda od tego zamiaru. Ju raz z nim walczyem wzruszy ramionami krl orkw.

Moe to puapka powiedziaa Tsinka stopniowo ciszajc gos i popatrzya potulnie na Kaerlic. Obould parskn i zacz i w stron drowa, lecz zatrzyma si i odwrci, odsaniajc przez szczelin w hemie poke ky. Dwoma krokami przeszed obok Kaerlic, wycign rk, zapa biednego Fendera za kark i z atwoci wsadzi go sobie pod pach. Nigdy nie pertraktuj bez przygotowanej wasnej propozycji zauway i odszed zdecydowanym krokiem. *** Drizzt nie by zaskoczony widzc Oboulda, schodzcego z dalekiego wzgrza, cho widok krasnoluda wytrci go z rwnowagi. Poza wyrywajcym si winiem przy orku nie byo nikogo. Skradajc si za karawan Drizzt opracowa kilka zmylnych puapek, aby wraz z Jutrzenk mogli szybko wypa spod osony wysokich ska i zaatakowa Oboulda. Lecz drow uzna, e takie plany nie s potrzebne. Wiedzia ju, jak walczy krl orkw, i chodzio tu nie tylko o jego fizyczn stron. Obould nie uchyli si od oficjalnie rzuconego wyzwania. A co z krasnoludem? Drizzt musia znale jaki sposb, by Obould nie zabi nieszcznika. Moe nie zacznie walczy, dopki krl orkw nie zagwarantuje mu bezpieczestwa. Obserwujc nadchodzcego Oboulda, drow coraz bardziej nabiera przekonania, e zdoa sprawi, aby ork nie zabi krasnoluda. Drizzt zaczyna zauwaa w Obouldzie co niezwykego. Ork w pewien sposb przypomina Drizztowi Artemisa Entreri. Zbyt dumny i skupiony tylko na jednej rzeczy, zawsze gotw, by si sprawdzi... tylko przed kim? Pewnie przed samym sob. Drizzt nie mia nawet cienia wtpliwoci, e Obould wyjdzie mu na spotkanie. Obserwowa jego dugie kroki, dostrzeg te inne orki i par droww idcych szerokim ukiem za samotn postaci krla. Trzymajc lew do na gowicy Lodowej mierci, wycign Khazidhe z przymocowanej do sioda pochwy i natychmiast opuci bro tak, aby nie wyglda gronie. Wytniemy jego serce, zacz obiecywa miecz. Bdziesz milcze i trzyma si z dala od moich myli, odpar telepatycznie Drizzt. Rozprosz moj uwag jeszcze raz, a zrzuc ci do

przepaci i przykryj lawin niegu i zimnych kamieni. Skupione myli drowa byy tak mocne i wadcze, e wiadomy miecz natychmiast zamilk. *** Wygra, prawda? Dziki magii, ktr rzucia na jego zbroj, Obould wygra, prawda? dopytywaa si Tsinka, podchodzc do miejsca, gdzie stay drowy. Kaerlic ignorowaa j przez wikszo drogi, co sprawio tylko, e ogupiaa szamanka staa si jeszcze bardziej natarczywa. Wreszcie kapanka odwrcia si i spytaa: Jest Gruumshem, prawda? Tsinka zamilka i stana jak wryta. Drizzt to tylko drow-wojownik powiedziaa Kaerlic. A Obould to Gruumsh. Boisz si o Gruumsha? Tsinka popatrzya na ni zaskoczona, zastanawiajc si, jak odpowiedzie na zarzut braku wiary. Zatem milcz i rozkoszuj si widowiskiem powiedziaa Kaerlic. Jej gos by tak wadczy, zwaszcza dla pozostajcej pod wpywem zaklcia Tsinki, e skutek wydanego polecenia by taki sam, jak w przypadku rozkazu Drizzta dla Khazidhei. *** Powiedz, co masz do powiedzenia, i to szybko powiedzia Obould, stajc naprzeciw drowa na wielkim, paskim gazie. Jutrzenka zrobia kilka krokw i odleciaa, jak jej poleci Drizzt. Powiedz? spyta drow. Obould wypuci biednego Fendera krasnolud stkn, ldujc twarz na skale. Przybye jako pose z Mithrilowej Hali? Nie byem tam. Umiech na twarzy Oboulda sta si szerszy, cho z trudem mona go byo dostrzec za przeraajcym hemem o ksztacie czaszki. Wierzysz, e krasnoludy bd chciay si z tob ukada? spyta drow.

A maj inny wybr? Bd rozmawia z tob toporami i ukami. Ich odpowiedzi bdzie tylko gniew. Mwie, e nie byo ci w Mithrilowej Hali. Czy musz wraca do miejsca i osb, ktre tak dobrze znam, by przewidzie dziaania klanu Battleharnmer? Tu chodzi o co wicej ni klan Battlehammer rzek Obould, a Drizzt zauway, e z twarzy orka znikn umiech. Krl warkn i kopn skulonego Fendera, zrzucajc go z gazu. Krasnolud potoczy si po zboczu. Nagy przypyw gniewu wytrci Drizzta z rwnowagi. Chcesz ukada si z Mithrilow Hal? raczej oznajmi, ni spyta. Nawet nie prbowa ukry zaskoczenia. Obould patrzy na niego z nienawici przez szkliste osony oczu. Zewszd atakoway Drizzta pytania. Skoro Obould chcia rozmawia, czy to moliwe, e wojna miaa si ku kocowi? Jeli Drizzt pokonaby orka, czy okazaby nielojalno wobec Bruenora i jego ludu, zwaszcza gdyby pojawi si teraz promyczek nadziei na koniec wojny? Wrcicie do swoich jaski? wypali, gdy tylko pytanie pojawio si w jego gowie. Obould spojrza na niego krzywo. Rozejrzyj si, drowie powiedzia. To jest teraz mj dom. Moje krlestwo! Kiedy leciae na swoim koniku, widziae wielko Oboulda. Widziae Krlestwo Mrocznych Strza. Pamitaj t nazw przez ostatnie minuty swego ycia. Umrzesz w Mrocznych Strzaach, Drizzcie DoUrdenie, a ptaki rozdziobi twoje ciao na grskim zboczu nalecym do krla Oboulda warkn i unisszy swj wielki miecz, zacz i w stron drowa. Kto jest twoim nastpc? spyta Drizzt. Jego sowa sprawiy, e Obould zatrzyma si. Musz to wiedzie, zanim zginiesz. Moe ten ork bdzie mdrzejszy ni Obould i zrozumie, e nie ma dla niego miejsca midzy krasnoludami, elfami i ludmi. A jeli nie, jego te zabij i porozmawiam z jego nastpc. Drizzt widzia, jak okryte za oson oczy orka rozszerzaj si. Z rykiem, od ktrego zadray kamienie, Obould skoczy do przodu, wykonujc gwatowne pchnicie. Wielki miecz buchn pomieniami. Lodowa mier pomkna do przodu i w mgnieniu drowiego oka

zaczarowana bro zderzya si z wielkim mieczem, zamieniajc ogie w chmur dymu, kiedy Drizzt przesun si na bok. Mg zaatakowa Khazidhe, gdy zadufany w sobie Obould zapomnia o jakiejkolwiek obronie. Mimo to powstrzyma si. Wielki miecz uderzy, jak si spodziewa, na ukos, zmuszajc drowa do szybkiego cofania si. Gdyby Drizzt wykorzysta to pierwsze zwarcie i uderzy znalezionym mieczem, to trafiby, ale nie zadaby powanej rany. Uwiadamiajc Obouldowi jego nieoczekiwan wraliwo na ciosy. Krl orkw atakowa zawzicie, tnc i pchajc. Stojce niej i z boku gazu orki wrzeszczay z radoci. Drizzt starannie wykonywa kady obrt i cofnicie, pozwalajc wypali si furii i wykorzystujc mniej energii ni jego rozwcieczony przeciwnik. Nie prbowa zmczy Oboulda, chcia lepiej pozna jego poruszenia, aby je atwiej przewidzie. Wielki miecz znw si rozpomieni, gdy udawane pchnicie zmienio si w cicie w d. Gdyby Drizzt nie widzia, jak ork uy podobnej sztuczki przeciw elfowi Tarathielowi, mgby zosta zaskoczony. Tymczasem spadajce ostrze napotkao tylko Lodow mier, gaszc jego ogie. Obould natar gwatownie wprost na drowa, ktry zrobi krok w lewo, po czym skoczy w ty i na prawo i przetoczy si, podczas gdy ork miota si to w jedn stron, to w drug, tnc poziomo. Miecz znw si rozpali; przetaczajc si, Drizzt poczu ciepo magicznego ognia, gdy ostrze przesuno si tu nad nim. Drizzt zerwa si na nogi i zawirowa, po czym cofn si szybko i skoczy w bok, jak tylko Obould znowu zaatakowa. Kryli wok siebie, a orki wykrzykiway radonie z kadym ciciem swego krla, cho ani razu nie trafi on zwinnego drowa. Nie okazywa jednak adnych ladw zmczenia. Wreszcie Obould przerwa t walk i spojrza na Drizzta przez pomienie buchajce z jego miecza. Zamierzasz ze mn walczy? zapyta. Sdziem, e walczymy. Uciekaj, jeli chcesz! krzykn Obould. A jeli si nie boisz, skrzyujmy ostrza.

Zmczye si? Znudziem! rykn ork. Drizzt umiechn si i uda, e zaczyna biec. Zatrzyma si nagle i zaskoczy wszystkich, podrzucajc Lodow mier w powietrze. Obould ledzi wzrokiem opadanie broni. Drizzt schowa pust do za plecami i wycign naadowan kusz. Kiedy Obould znw spojrza na niego jake chcia, by krl orkw to widzia! drow wzruszy ramionami i pocign za spust. Strzaka trafia w oson lewego oka Oboulda, po czym zapada si i buchna arocznym pomieniem i czarnym dymem. Gowa orka odskoczya gwatownie do tyu. Pad pasko na gazy, jakby spada na niego gra. Nie rusza si. Wrd widzcych to orkw rozlegy si westchnienia i szepty. *** Efektowne zauway cicho Tosun. Stojcej obok Kaerlic opada szczka, a Tsinka jczaa cicho i wzdychaa. Widzieli, jak Drizzt znw chowa za plecy kusz, po czym, jakby od niechcenia, apie opadajcy sejmitar. Kaerlic zauwaya, e zblia si pegaz, i nagle przestraszya si, e Drizzt znowu ucieknie. Teraz nie moga na to pozwoli. Zacza rzuca potne zaklcie, wymierzone w skrzydlatego konia, nie za drowa, lecz wtedy przerwaa jej Tsinka, ktra zapaa j za rami i krzykna: On si rusza! Kapanka spojrzaa na Oboulda, ktry unis si chwiejnie na okciu, zginajc kolana, po czym gwatownie poderwa si na rwne nogi. Orki znw krzykny radonie. *** Gdy Obould nagle znw stan przed nim, Drizzt dobrze ukry swoje zaskoczenie. Widzia czubek strzaki, sterczcej w zasonie ze szkostali i czarne lady spalenizny, przesaniajce reszt, szczeglnie za drugie

oko. Nie liczy na to, e zabije Oboulda zwyk strzak. I tak dobrze si stao, e upadek krla orkw zaskoczy go bardziej ni drowa jego gwatowny powrt, gdy Obould zawy i zaatakowa jeszcze raz, tnc na olep. Ale... On nie widzi, uwiadomi sobie Drizzt robic krok w bok. Obould atakowa dalej pust przestrze przed sob. Zabij go! namawiaa godna Khazidhea. Zgadzajcy si z ni drow nawet nie ucisza miecza. Podszed szybko i wbi Khazidhe w spojenie sawnej zbroi krla orkw. Magiczne ostrze przecio je jak maso i wbio si w bok Oboulda. Wielki ork zawy i podskoczy, wyrywajc miecz z uchwytu Drizzta. Obould cofn si chwiejnie. Po wystajcym z rany ostrzu cieka krew. Zdrada! zawy i zerwa z gowy zniszczony hem, ciskajc go poza klif. Nie moesz pokona mnie uczciwie i nie pokonasz mnie nieuczciwie! Ku zaskoczeniu Drizzta zaatakowa ponownie. *** Nie do wiary wyszepta Tosun. Uparciuch poprawia z warkniciem Kaerlic. Gruumsh! zawya Tsinka, paczc z radoci. Inne orki te krzyczay, gdy jeli wystajcy z boku miecz oznacza mierteln ran, to po atakach Oboulda wcale nie byo tego wida. Nie wie nawet, kiedy umrze burkna Kaerlic i zacza rzuca zaklcie, wezwanie do magicznych przedmiotw, ktre stworzya z aski Pani Lolth. Czas zakoczy t parodi. *** Drizzt usiowa pokona swoje niedowierzanie i godnie odpowiedzie na ataki Oboulda. Dopiero po kilku parowaniach i unikach zrozumia, e powinien wycign Bysk, aby zastpi stracony miecz.

Zyskae co dziki tej zdradzie, drowie? spyta Obould, nacierajc. Nie masz hemu, a to ju co! odkrzykn Drizzt. w wyszed ze swojej skorupy. Tylko po to, bym mg na ciebie spojrze w ostatnich chwilach twego ycia, gupcze! zapewni go Obould. Aby mg zobaczy rado na mojej twarzy, kiedy twoje ciao ostygnie! zakoczy swoj wypowied gwatown szar i odwrci si, bo Drizzt ju skaka w bok. Ten ruch zaskoczy drowa, gdy to, co zrobi, byo manewrem typu wszystko albo nic. Gdyby Obould le odgad i obrci si w niewaciw stron, wwczas drow bez trudu wbiby mu jeden albo dwa sejmitary w ty gowy. Lecz Obould odgad poprawnie. Atakowany ze wszystkich stron i cofajcy si Drizzt parowa rozpaczliwie. Obould walczy tak szybko, e Drizzt nawet nie mg myle o wyprowadzaniu skutecznego kontrataku. Krl orkw atakowa tak zajadle, e drow nie mg nawet sprbowa zdj z karku jego odsonitej gowy. Wiedzia, jaka moc kryje si za ciosami Oboulda i wiedzia, e nie zdoa odepchn wielkiego miecza. Nawet zabrana martwemu drowowi koszula ani najlepszy mithril z kopalni Bruenoranie ochroniby go przed rozpataniem na dwoje. Po prostu Obould odgad dobrze. Drizzt zrozumia, e przegra. Oba sejmitary uderzyy w miecz, Lodowa mier po raz kolejny zgasia pomienie. Wstrzs sprawi, e rami drowa zdrtwiao, gdy nawet przy blokowaniu obiema rkami nie mg w peni zatrzyma ciosu. Upad, aby nie zosta przecitym i zrobi przewrt do przodu. Nie mg jednak min Oboulda, nie otrzymujc jakiego ciosu, w najlepszym przypadku kopniaka. Przygotowa si na uderzenie... ...ktre jednak nie spado. Podnisszy si na nogi, Drizzt rozejrza si wokoo i zobaczy, e Obould kuli si na ziemi, wstrzsany gwatownymi drgawkami. Co?! zarycza krl orkw, po czym przetoczy si to w lewo, to w prawo. Mino kilka sekund, nim Drizzt dostrzeg, e zapinki-pajki poruszaj si. Omionogi aziy po Obouldzie, a sdzc po jego krzykach i podskokach wydawao si, e go gryz.

Miotajcy si ork zacz zrywa fragmenty swojej zbroi. Jedno zarkawie poleciao na skay, ork macha nogami, prbujc uwolni si od nagolennikw. Spad wielki napiernik, a take naramiennik i naplecznik. Drugi naramiennik odchyli si, trzymany na miejscu tylko przez wbity miecz, a Obould wy za kadym razem, kiedy paskudny or si porusza. Drizzt skoczy ku niemu, by zada ostateczny cios, nie rozumiejc tego wszystkiego i nie przejmujc si tym zbytnio. Szybko cofn si, gdy Obould oprzytomnia i odpowiedzia nagym, dobrze wymierzonym pchniciem. Drow skrzywi si, na boku jego zaczarowanej koszuli pojawia si krew. Cay czas nie spuszcza z oka swego przeciwnika, zaskoczony, e ork mia jeszcze do wiadomoci, by go zaatakowa. Obould wyprostowa si, korzystajc z chwili odpoczynku. Jego twarz wykrzywia si w grymasie, kiedy pacn doni, by rozpaszczy pajka, ktry znalaz sabe miejsce na jego grubej, orczej skrze. Cisn trucho na ziemi, po czym z rykiem blu wycign z rany Khazidhe, a wraz z ni i naramiennik. Uyj mnie jako swojego miecza! krzykna do niego Przecinaczka. Z gronym rykiem Obould cisn denerwujc bro poza klif. Znw zdrada! zarycza ku Drizztowi. Potwierdzasz wasz z saw, drowie! To nie moje dzieo! odkrzykn mroczny elf. Nie mw mi o zdradzie, Obouldzie, skoro ubierasz si w zbroj, ktrej nie mog przebi! Ta odpowied zdawaa si uspokoi orka, ktry wyprostowa si i zaduma. Pokiwa nawet gow, potwierdzajc sowa Drizzta. Wreszcie umiechn si i powiedzia: Teraz ju jej nie nosz. Rozoy szeroko rce i rozpali swj miecz, zapraszajc drowa do dalszej walki. Drizzt wyprostowa si mimo blu w boku, rwnie kiwn gow i skoczy. Przez kilka chwil wszyscy ogldajcy t walk tak drowy jak i orki nie krzyczeli ani nie jczeli. Wszyscy stali jak wryci, zaskoczeni nag furi starcia, szczkiem broni i unikami walczcych. Dwik zderzajcych

si kling zlewa si w jeden odgos. Kady z nich mija drugiego tak blisko, e widzowie tylko wzdychali co jaki czas. Zaskoczenie walk stanowio dla Drizzta nie lada wyzwanie. Ruchy Oboulda byy tak pynne, szybkie i sprytne, e poczu si, jakby walczy z Artemisern Entreri. W nastpnej chwili dosta bolesn nauczk jego rami zadrao od ciosu, ktry mgby powali nawet mocarnego giganta. Wyzby si wszystkich myli i zmieni si w owc, pozwalajc, by narasta w nim gniew, pozwalajc na idealne skupienie. Wiedzia, e istota, z ktr walczy, bya rwnie skupiona. *** Kaerlic wiedziaa, e czas dziaania jej uroku dobieg koca. Tsinka odkrya, e dar dla Oboulda to oszustwo, przypada wic do Kaerlic i zacza na ni krzycze: Nie moesz go pokona! Nawet twoja zdrada blednie wobec mocy Oboulda! Chciaa zdradzi boga poznaj teraz, jak gupio postpia! Dla Tsinki naprawd wydawao si to chwil absolutnej radoci, a na to Kaerlic nie moga pozwoli. Wypowiadajc ostatnie sowa zaklcia, drowka wyrzucia rk do przodu, tworzc nage zawirowanie powietrza i trzaskajce energi wyadowanie. Tsinka zakrelia uk w powietrzu i wyldowaa na ziemi. Zabij j polecia Tosunowi, ktry natychmiast ruszy wypeni polecenie. Zaczekaj powstrzymaa go. Niech poyje jeszcze chwil. Niech zobaczy, jak jej bg umiera. Powinnimy std i powiedzia Tosun, najwyraniej wystraszony pokazem Oboulda, stale dotrzymujcemu pola drowowi. Kaerlic posaa mu ostrzegawcze spojrzenie, po czym dalej obserwowaa zmagania na skale. W jej oczach bysna wcieko. Zacza piewa pie do Pani Lolth, sigajc po wszelkie rezerwy magicznej mocy, ktre moga przywoa dla rzucenia potnego czaru. Powietrze zdawao si gromadzi wok niej, wosy uniosy si w podmuchu wiatru, ktrego nie byo. Chwycia ten wiatr wycignit rk, przycigna do siebie i wycigna drug. Powtarzaa te ruchy,

jakby tulia do piersi ca nagromadzon energi. Ziemia pod ich stopami zacza dygota. Kaerlic wydawaa z siebie niski krzyk, ktry nabiera szybkoci i siy w miar, jak kapanka coraz dalej wycigaa obie rce w stron Drizzta i Oboulda. Nad nimi przetoczy si grzmot; orki kryy si za gazami, krzyczay i uciekay. Ziemia zacza si trz. Szybkie z pocztku poruszenia zmieniy si w kolejne fale lawin. Skay pkay i kruszyy si. Przed Kaerlic pojawio si pknicie, ktre szybko pomkno w stron walczcych. Pod wpywem zaklcia Kaerlic wielka skaa pka na dwoje, kamienie posypay si lawin. Obould z rykiem polecia w d, a Drizzt polecia za nim. BY ELFEM Jej nos by bezksztatn mas porwanego ciaa, oblepionego krwi i brudem; tak samo byo z lewym okiem. Tsinka wiedziaa, e zaklcie Kaerlic poamao wikszo koci na jej twarzy i bya bardzo zadowolona, kiedy po ockniciu przekonaa si, e pary droww nigdzie nie ma. Wygldao na to, e wszystko si skoczyo: po wielkim trzsieniu ziemi orki ucieky. Tsinka siedziaa przez wiele minut, spogldajc na pknit ska naprzeciwko. W powietrzu wci wisiaa chmura pyu. Co ta Kaerlic narobia? Dlaczego Pani Lolth ruszya przeciwko Temu, Ktry Jest Gruumshem? Dla biednej, rannej szamanki nie miao to adnego sensu. Wbrew wszystkiemu Tsinka dwigna si na nogi i chwiejnym krokiem podya w stron miejsca katastrofy. Sza t sam drog, ktr Obould szed w stron zdradzieckiego drowa. Nadal widziaa odcinite w niegu i bocie lady jego stp. Na wp olepiona krwi i zami, Tsinka sza chwiejnie dalej, przewracajc si i wzywajc swego boga: Jak moge do tego dopuci?! Niemal przewrcia si o jakie ciao, na wp zagrzebane pod niegiem i kamieniami. Wzdrygna si i wymierzya mu kopniaka, gdy okazao si, e to ten paskudny krasnolud. Jkn co, wic kopna go jeszcze raz i posza dalej. Wdrapaa si na resztki paskiej skay, na ktrej toczy si pojedynek. Trzsienie ziemi rozerwao j na dwoje; ta poowa, na ktrej stali Obould i Drizzt, spada w przepa. Tsinka otara rk twarz i zmusia si do dalszego marszu. Upada na

kolana i spojrzaa na spowite pyem rumowisko. Jaki tuzin stp poniej dostrzega rannego, lecz nadal ywego mrocznego elfa. Ty! zawya i spluna w jego stron. Drizzt unis gow i popatrzy na ni. By brudny, zakrwawiony i przyciska do boku rk: nie wyszed z tego bez szwanku. A jednak ocala, spadajc na wsk pk i cile przywierajc do skay. Gdzie teraz uciekniesz?! krzykna do niego Tsinka. Rozejrzaa si, odesza i po chwili wrcia, niosc w kadej rce kamie. Cisna pierwszym i chybia; drugim mierzya duej i ten pocisk drow odbi uniesion rk. Nigdzie nie widz twojego latajcego konia! krzykna i pokutykaa, by znale nastpne pociski. Znw zasypaa Drizzta kamieniami, a on mg tylko zasania si zdrow rk i przyjmowa kujce uderzenia. Cho bardzo si stara, nie mia si gdzie ukry, nie mg znale adnego uchwytu dla rk, by mg znw wspi si na pask ska. Po kadym ciniciu kamieniem, Tsinka rozgldaa si po niebie. Obiecywaa sobie, e pegaz jej nie zaskoczy. Drow odegra pewn rol w zniszczeniu Tego, Ktry By Gruumshem, zatem drow musi umrze. *** Nie mg nic zrobi. Drizzt nie mg w aden sposb zareagowa na atak. Nadal mia swoje sejmitary i kusz Ivana, lecz strzaki zostawi przy Jutrzence, a tego nie byo nigdzie wida. Siedzc na wskiej pce Drizzt mia nadziej, e pegaz znajdzie go, nim wrc wrogowie. Lecz nie mia szczcia i musia odbija kamienie rkami. Szamanka znikna na duej, a Drizzt rozpaczliwie rozglda si wokoo. Jednak nie dostrzeg pegaza. Nadal mia nadziej e si pojawi, cho rozum podpowiada mu, i minie troch czasu, nim Jutrzenka wrci w tak niestabilny, zniszczony rejon. Przynajmniej nie ma ju Oboulda szepn i wyjrza za pk, gdzie nadal spaday pojedyncze kamienie. Bruenor wygra. Wszelka iskierka nadziei, jak wzbudzia ta myl, zgasa, gdy uwiadomi sobie wasn miertelno. Podnis oczy do gry i ujrza, jak

szamanka trzyma nad gow duy kamie. Szybko rozejrza si na boki, szukajc jakiej kryjwki. Nie byo adnej. Orczyca warkna i zamachna si, aby rzuci. Zamachna si i poszybowaa w powietrzu. Zarwno kamie, jak i ona przelecieli obok zaskoczonego drowa, w d, ku rumowisku. Nad krawdzi urwiska zamajaczya brodata, zakrwawiona twarz krasnoluda. Mio ci widzie, Drizzcie DoUrdenie szepn najgoniej jak potrafi Fender. Moe zabierzesz mnie do domu? *** Udamy si do Gerti i dowiemy si, o co jej chodzi powiedziaa Kaerlic. Krasnolud znikn, a Tsinka prawdopodobnie knuje co na nasz zgub odpar Tosun. O ile ta szamanka o wiskim ryju jeszcze yje warkna Kaerlic. Mam nadziej, e tak, i bd moga uczyni jej mier jeszcze mniej przyjemn. Widziaam ju zbyt wiele tych przekltych, mierdzcych orkw. Spdzilimy zbyt wiele dekadni w ich paskudnym towarzystwie, suchajc gupiego gadania i udajc, e cokolwiek, co powiedz, jest dla nas choby w niewielkiej czci ciekawe. Gruumsh niech wemie Oboulda, a Pani Lolth Drizzta, i niech obaj cierpi a po wieczno! Tak bardzo zapamitaa si w tym narzekaniu, i nie zauwaya, e oczy Tosuna robi si tak wielkie, jakby miay za chwil wyskoczy z orbit. Bya tak rozwcieczona, i mino troch czasu, nim w ogle dostrzega, e drow nie patrzy na ni, ale za jej plecy. Kaerlic znieruchomiaa. Tosun pisn, obrci si na picie i uciek. Kaerlic wiedziaa, e powinna zrobi to samo, natychmiast, lecz zanim jej umys zdoa poleci nogom, aby zaczy si porusza, potna apa chwycia j od tyu za wosy i odgia gow tak mocno i gwatownie, i poczua, jakby jej cae ciao zostao nagle zgniecione. Poznajesz ten smrd? szepn jej do ucha Obould Wiele Strza. Pocign mocniej do tyu, nie pozwalajc jej upa. A moje gadanie teraz ci obraa?

Kaerlic waciwie nie moga si poruszy. Widziaa stojcy obok wielki miecz Oboulda. Jego oddech, mierdzcy jak tylko to moliwe u orka, parzy jej kark. Musiaa wyrwa si i rozprostowa minie szczk, aby moga w ogle nimi poruszy. Daremnie prbowaa znale jakiekolwiek sowa. Rzucisz jaki czar, wiedmo? spyta Obould. Przykro mi, ale nie mog do tego dopuci. Jego twarz zbliya si nagle, a szczki zacisny na odsonitym gardle Kaerlic. Wczepia si palcami w jego ramiona, szarpaa si i wyrywaa z caej siy. Obould szarpn gow, wyrywajc jej gardo. Przycign Kaerlic, zbliy zakrwawion, zmasakrowan twarz do siebie, po czym splun drowce w twarz jej wasnym ciaem. Jestem pobogosawiony przez Gruumsha powiedzia. Naprawd wierzysz, e zdoasz mnie zabi? Kaerlic krztusia si, wymachujc dziko ramionami. Z rozdartego garda laa si krew, bulgoczca powietrzem uchodzcym z puc. Obould cisn j na ziemi i pozwoli, by powoli umieraa. Rozejrza si po okolicy i na odlegej pce dostrzeg jakie poruszenie. Wiedzia, e to nie moe by Tsinka kiedy wspina si na gr, widzia jej poamane ciao na kamieniach. Bdzie musia znale sobie nowego szamana, now naonic, ktra bdzie traktowa go jak boga. Bdzie musia szybko zebra moc, by przerwa pogoski o swojej mierci. Wiedzia, e orki szybko uciekaj i tylko on, obdarzony moc Gruumsha, zdoa je zatrzyma. Mroczne Strzay powiedzia zdecydowanie. Mj dom. *** Pogoda zmienia si; powietrze stao si rzekie, z poudnia powia ciepy wiatr. Bruenor i jego przyjaciele nie chcieli zostawa wewntrz, woleli spdzi ten czas na pnocnej grani. Ptasi zwiadowcy Pikela pierwsi donieli o dwch skrzydlatych koniach, leccych szybko ku Mithrilowej Hali. Cho nie byo to zaskoczeniem, widok charakterystycznych sylwetek powitano z ogromn ulg.

Bruenor i Wulfgar wysunli si naprzd o kilka krokw dalej ni pozostali. Regis, bracia Bouldershoulder, Cordio, Stumpet i Pwent stali za nimi. Ostatnia bya Catti-brie, opierajca si ciko na drewnianej kuli i bocznej cianie wiey. Zmierzch wyldowa przed krlem krasnoludw. Innovindil uniosa nog, zeskoczya szybko i odwrcia si, by podtrzyma biednego Fendera. Bez jej pomocy nieszczsny krasnolud pewnie by spad. Wulfgar podszed i zdj krasnoluda z pegaza, po czym przekaza go Cordio i Stumpet, ktrzy szybko si nim zajli. Nie ma ju Oboulda powiedziaa Innovindil. Orki nie utrzymaj si, kraje pnocy znw bd wolne. Kiedy mwia te sowa, na skale wyldowaa Jutrzenka. Oto widok cieszcy oczy starego krasnoluda rzek Bruenor. Drizzt zsun si na ziemi. Rzuci okiem na Bruenora, lecz cay czas patrzy prosto, midzy zebranymi, ktrzy rozstpowali si tak, jakby midzy nimi przechodzi, pozostawiajc otwart przestrze midzy drowem i Catti-brie. Witaj w domu powiedzia Regis. Nigdy nie wtpilimy, e wrcisz doda Wulfgar. Drizzt kiwn im gow, cho nie odrywa wzroku od dziewczyny. Przechodzc obok Bruenora, poklepa go po ramieniu, potem zwichrzy wosy Regisa, ucisn mocne rami Wulfgara. Nie zatrzyma si jednak i nie patrzy na nich. A potem poderwa Catti-brie z ziemi, zmiady w ucisku, tulc mocno i caujc. To wanie znaczy by elfem, Drizzcie DoUrdenie szepna Innovindil, kiedy para ruszya w stron nowych wschodnich wrt Mithrilowej Hali. No niech ja zostan brodatym gnomem powiedzia Bruenor. H h h doda Pikel, a zawstydzony Regis zachichota. Wszyscy rozemieli si, lecz rado Bruenora znikna, kiedy spojrza na Wulfgara. Wielki mczyzna spoglda w lad za Drizztem i Catti-brie, ale pod mask spokoju kry si przejmujcy bl. EPILOG Zrozumie to powiedzia Drizzt do Catti-brie. Siedzieli rankiem na ku, dwa dekadnie po powrocie drowa do Mithrilowej Hali. Nie, bo nie musi odpara Catti-brie. Powiedziae jej, e pjdziesz

i tak zrobisz. Dae sowo. Innovindil zrozumie... zacz Drizzt, lecz urwa pod ciarem ostrego spojrzenia Catti-brie. Ju to przechodzili. Musisz zamkn pewien rozdzia swego ycia powiedziaa cicho Catti-brie, unoszc jego donie i caujc. Twj sejmitar wbi si w twoje serce tak samo mocno, jak w serce Ellifain. Nie wracasz do niej ze wzgldu na Innovindil. Nic im nie jeste winien, dlatego owszem, uwaam, e zrozumiej. Jeste za to co winien sobie. Musisz wrci. Pozwoli Ellifain spocz w spokoju, i da spokj Drizztowi. Jak mam ci teraz zostawi? Jak moesz nie? umiechna si Catti-brie. Nie mam wtpliwoci, e do mnie wrcisz, nawet jeli twoj towarzyszk podry jest liczna elfka. Poza tym cigna nie bdzie mnie tu. Obiecaam Wulfgarowi, i udam si z nim do Silverymoon, a jeli trzeba, moe nawet dalej. Drizzt pokiwa gow, zgadzajc si z ostatnim zdaniem. Wedug przewonika na promie, Delly Curtie zbliya si do odzi, na ktrej znajdowali si uciekinierzy z pnocy. Krasnolud przypomnia sobie, e widzia, jak przekazuje co moe dziecko innej kobiecie. Nie by jednak pewien, ktrej dla niego wszystkie wyglday tak samo. Wulfgar nie zamierza czeka do wiosny, a Catti-brie nie zamierzaa puci go samego. Nie moesz jecha z nami powiedziaa. Twoja obecno w tych plotkarskich miastach wywoaaby zbyt wielkie poruszenie. Ten, kto ma dziecko, zostaby ostrzeony. Ty masz swoje zadanie, a my swoje. Drizzt nie spiera si z tym. Regis zostaje z Bruenorem? Kto musi. Bardzo zdenerwowaa go wie, e Obould, albo kto dziaajcy w imieniu Oboulda, dalej zbiera orki. Bruenor sdzi, e tamci zaczn ju odwrt, lecz wszystkie wieci z pnocy wiadcz o tym, e dziaa dalej. Krlestwo Mrocznych Strza... szepn Drizzt, krcc gow. Alustriel i pozostali nie chc z nim walczy. Catti-brie cisna go mocniej za rk. Znajdziemy jaki sposb. Siedzc tak blisko niej, Drizzt w nic innego nie wierzy. Przy niej nie

mg wierzy, e jakikolwiek problem pozostanie nierozwizany. Chwil potem Drizzt znalaz Bruenora w jego sali posucha. Obok krla siedzia Regis. Przed nimi stali bracia Bouldershoulder, gotowi do drogi. Mio ci widzie, drowie przywita go Ivan. Ja i brat... przerwa. Brat! powiedzia Pikel. Tia, wracamy dodom zobaczy, czy Cadderly zdziaa co z mojem... znaczy, z ramieniem Pikela. Przez kilka dekadni nie bdzie tu kogo pra. Wrcimy jednak i zatuczemy jeszcze par orkw. Odwrci si do Bruenora. Jeli krl zechce. A czy jaki wadca byby tak gupi, by odrzuca pomoc braci Bouldershoulderw? spyta uprzejmie Bruenor, cho Drizzt sysza przebijajcy z kadego sowa gniew. Bum! wykrzykn Pikel. Ta, bum powiedzia Ivan. Chod, zielonobrody kuzynie wiewirki Cadderlyego. Prowad do domu... i bez korzeni, jasne? H h h. Drizzt patrzy, jak wychodz z hali, po czym odwrci si do Bruenora i spyta: Czy twoje krlestwo bdzie kiedy takie same? To dobre krasnoludy powiedzia Bruenor. Ale ten zielonobrody mnie przeraa. Bum! powiedzia Regis. Krl ypn na niego gronie. Powiedz tylko H h h, a wyrw ci cae brwi. Nastpnie zwrci si do Drizzta: Ludzie z miast chc ich tu pozostawi, elfie. Gupie ludzie pozwalaj tym mierdzielom zatrzyma to, co zagarny. Nie wiedz, jak to obej ani nie maj ku temu powodu. To gupota. Obould, czy jaki inny wiski ryj, ktry zaj jego miejsce, nie bdzie tu siedzia i wchodzi w ukady handlowe. Nie zaprzecz. Nie moemy pozwoli im tu pozosta. Nie mamy te szans pokona ich bez sojusznikw przypomnia krasnoludowi Drizzt. No to musimy ich znale! oznajmi Bruenor. Wyruszasz z Invo...

Inno... z t cholern elfk? Obiecaem zaprowadzi j do ciaa Ellifain, aby mogo zosta zabrane do Ksiycowego Lasu. Dobrze. Wiesz, e wrc. Bruenor kiwn gow. Gauntlgrym powiedzia. Drizzt i Regis spojrzeli na niego zaskoczeni. Gauntlgrym powtrzy Bruenor. Nasza trjka. Moja crka, jeli jest gotowa, i mj chopak, kiedy odnajdzie ju swoj ma. Musimy znale odpowiedzi na nasze pytania w Gauntlgrym. Skd o tym wiesz? spyta Regis. Wiem, e Moradin nie odesa mnie tu z powrotem, ebym podpisywa traktat z jakim mierdzcym wiskim ryjem odpar Bruenor. Wiem, e nie zdoam pokona go samemu, a nie udao mi si przekona wystarczajco wielu sojusznikw. Sdzisz, e znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania w dawno zapomnianym krasnoludzkim krlestwie? spyta Drizzt. Wiem, e na pocztek musi wystarczy. Banak jest gotw przej pod moj nieobecno zarzdzanie Hal. Wszystko jest ju gotowe. Na wiosn ruszamy do Gauntlgrym, elfie. Drizzt popatrzy na niego zdziwiony, niepewny, czy Bruenor ma co na myli, czy po prostu reaguje na spokojne siedzenie, wynajdujc jaki sposb, by wrci na szlak. Jednak zastanowiwszy si nad tym, drow zrozumia, i tak naprawd nie ma to wikszego znaczenia. By tak samo jak Bruenor zdecydowany, by poczu wiatr na twarzy. Na wiosn ruszamy do Gauntlgrym powiedzia. Pokaemy orkom, co i jak obieca Bruenor. Siedzcy obok niego Regis tylko westchn. *** Tosun Armgo nie by tak samotny i wytrcony z rwnowagi od czasu, kiedy opuci armi Menzoberranzan po porace w Mithrilowej Hali. Trjka jego towarzyszy nie ya, wiedzia, e jeli zostanie na pnocy, Obould postara si, by szybko do nich doczy. Rankiem znalaz ciao Kaerlic, pozbawione wszystkiego, co mogoby

mu si przyda. Gdzie mia si podzia? Pomyla o krtych korytarzach Podmroku i uwiadomi sobie, e najprawdopodobniej nie moe tam wrci, nawet gdyby chcia. Nie mg te zosta na powierzchni, midzy orkami. Gerti zadecydowa, siedzc na tej samej skale, na ktrej walczyli Obould i Drizzt. Gdyby mg dosta si do Lnicej Bieli, znalazby sojusznikw, moe schronienie. O ile tam dotrze. Zelizgn si ze skay i ruszy w d, osonity od wiatru i oczu wielu szpiegw Oboulda. Znalaz prowadzcy niej szlak i ruszy na pnoc. Nie zostawiaj mnie! usysza i zatrzyma si. Zrozumia, e nie usysza woania, lecz raczej poczu je w gbi myli. Dziwne, pomyla, rozgldajc si wokoo, dopasowujc zmysy do otoczenia. Tu! Na lewo. Przy gazie. Podajc za tymi wskazwkami, Tosun szybko dotar na miejsce i kiedy podnis sawny miecz, umiechn si po raz pierwszy od wielu dni. Milo ci widzie, odpara Khazidhea. Owszem powiedzia Tosun, czujc doskonae wywaenie broni i sprawdzajc niewiarygodnie ostr kling. Spojrza na miejsce, gdzie znalaz miecz i zauway, e wycign je z pknicia w nieprzebijalnej zbroi Oboulda. Owszem... powiedzia, mylc, e nie wszystko przey nadaremnie. Khazidhea rwnie nie narzekaa, gdy rozumny miecz szybko poj, i znalaz wreszcie nosiciela nie tylko wartociowego, ale i o podobnym umyle. *** Pewnego mronego, zimowego poranka Drizzt i Innovindil wyruszyli z Mithrilowej Hali na poudniowy zachd. Zamierzali przejecha obok Nesme, by sprawdzi, jak posuwa si fortyfikowanie miasta, pokona pnocn cz Trollowych Wrzosowisk, by dotrze do miasta Longsaddle, gdzie mieszkaa znajoma rodzina magw, Harpellowie.

Starzy przyjaciele krla Bruenora bez wtpienia przycz si do walki, kiedy wreszcie do niej dojdzie. Krl krasnoludw by tak zdeterminowany w poszukiwaniu sojusznikw jakichkolwiek i przyjby z radoci nawet pomoc ekscentrycznych magw, ktrzy wysadzali si nawzajem w powietrze niemal rwnie czsto, jak przeciwnikw. Drizzt i Innovindil zamierzali trzyma si drogi na poudniowy zachd a do morza, majc nadziej, e bd mogli wzbi si na swoich skrzydlatych rumakach pod niebo. Potem, kiedy zima by moe rozluni swj lodowaty ucisk, skrc na pnoc i wrc do parowu, gdzie drow zoy ciao Ellifain. Tego samego ranka prom z trudem przepyn przez lodowat Surbrin, wiozc na pokadzie Wulfgara i Catti-brie, dwoje przyjaci zdecydowanych odnale zaginion crk barbarzycy. Bruenor i Regis odprowadzili obie pary, po czym wrcili do prywatnych komnat krla, gdzie zaczli ukada plany wiosennej wyprawy. Gauntlgrym, Pasibrzuchu powtarza Bruenor, a Regis zaczyna traktowa to jak litani przeciwko strasznej prawdzie o najedzie orkw. Sama myl o Krlestwie Mrocznych Strza rozcigajcym si do samego progu Bruenora wprawiaa krasnoluda w trzsiawk. Regis wiedzia, e w ten sposb chce on uciec od strasznej rzeczywistoci. Chcia co robi, cokolwiek, prbowa odepchn to od siebie. Nizioek nie widzia, aby Bruenor by tak oywiony i chtny do podry od czasu wyprawy, ktra wiele lat temu wycigna ich z Doliny Lodowego Wichru na poszukiwanie Mithrilowej Hali. Bd tam wszyscy, caa pitka... szstka, liczc Guenhwyvar. Moe Ivan i Pikel wrc przed nastaniem wiosny i przycz si do nich. Bruenor by zbyt zajty mapami i list potrzebnego ekwipunku, by usysze, jak Regis cichutko powiedzia: H h h.