You are on page 1of 295

R. A.

Salvatore

Lene Zacisze
(The Woods Out Back)

Preludium Zostae schwytany w sposb czysty, zgodnie z twoimi wasnymi zasadami powiedzia niewzruszonym tonem Kelsey. Jego przenikliwe oczy o zotym odcieniu, bezustannie mienice si niczym tak ukochane przez niego gwiazdy, widroway mniejsz istot, nie dajc adnej szansy na kompromis. Moe przyszed czas, by zmieni zasady mrukn pod nosem leprechaun Mickey. Zote oczy Kelseya, o takim samym odcieniu jak jego swobodnie opadajce wosy, zmruyy si niebezpiecznie, a wskie brwi uoyy si w liter V nad drobnym, lecz ostro zarysowanym nosem. Mickey zgani si w myli. Mg sobie tak mamrota wrd tych waniakw ludzi, lecz, jak ponownie sobie przypomnia, nigdy nie powinno si lekceway ostroci suchu elfa. Leprechaun rozejrza si po otwartej ce, szukajc drogi ucieczki. Wiedzia, e to prny wysiek. Nie mg ywi adnej nadziei, e zdoa przegoni elfa, ktry by od niego niemal dwukrotnie wyszy, a najblisza osona bya cae sto metrw dalej. Niezbyt obiecujce pooenie. Zawsze gotw do improwizacji Mickey postanowi si targowa. Bya to druga z kolei spord ulubionych rozrywek, ktrym leprachaunowie oddawali si w wolnych chwilach (pierwsz byo wykorzystywanie iluzji do oszukiwania cigajcych ich ludzi, aby ci rozbijali sobie twarze o drzewa). One s pradawne stara si wyjani leprechaun. Zasady chwytania stworzone dla ludzi i chciwego ludu. To miaa by gra, no wiesz Mickey kopn swoim butem o zakrconym nosku w trzonek grzyba, za gdy koczy ow myl, w jego gosie brzmiaa niewtpliwa nuta sarkazmu. Elfy nie byy przewidziane w pocigu, poniewa s honorowym ludem, a ich serca nie podaj garnca ze zotem. Przynajmniej tyle powiedziano mi o elfach. Nie podam twojego bezcennego garnca przypomnia mu Kelsey. Chodzi mi tylko o mae zadanie. Nie takie mae. Wolaby, ebym zabra twoje zoto? ostrzeg Kelsey. To jest zwyczajowa zapata za schwytanie.

Mickey zacisn zby, po czym wsun ogromn (zwaywszy na jego wzrost) fajk do ust. Nie mg si spiera. Kelsey schwyta go w czysty sposb. Mimo to Mickey zastanawia si nad uczciwoci pocigu. Zasady chwytania istotnie byy pradawne oraz dokadnie okrelone, napisa je sam may lud, zdecydowanie na korzy leprechaunw. Najwiksza przewaga, jak leprechaunowie mieli w wymykaniu si ludziom, leaa jednak w ich niezwykej zdolnoci tworzenia iluzji. Napotykasz Kelseya elfa i przewaga znika. Nikt w krainie Faerie, aden z krasnoludw z Dvergamal, ani nawet spord wielkich smokw, nie mg przenika wzrokiem iluzji, oddziela rzeczywistoci od sztucznych tworw, tak dobrze jak elfy. Nie takie mae, jak ju powiedziaem powtrzy Mickey. Chcesz znale kogo, na kogo bd pasowa buty Cedrica. Nikt, kogo widziaem w Dilnamarze, nie nadawaby si do takiego zadania! Ten czowiek by gigantem... Kelsey wzruszy ramionami, a jego spokj zdusi w zarodku narastajc w Mickeyu ch do ktni. Ludzie w Faerie rzeczywicie stracili na swej liczebnoci i perspektywy odnalezienia mczyzny, na ktrego pasowaaby pradawna zbroja noszona kiedy przez krla Cedrica Donigartena, nie byy pomylne. Kelsey oczywicie o tym wiedzia. Gdyby byo inaczej, po c traciby czas na chwytanie Mickeya? Bd musia si rozejrze powiedzia grobowo Mickey. Jeste najsprytniejszy spord swoich odpowiedzia Kelsey wcale nie protekcjonalnym tonem. Nie wtpi, e znajdziesz sposb. Niech wic faerie, ktre tak dobrze znasz, wykonaj swj taniec. Z pewnoci s winne Mickeyowi McMickeyowi jedn czy dwie przysugi. Mickey pocign mocno ze swojej fajki. Taniec faerie! Kelsey naprawd oczekiwa od niego, e si rozejrzy, e znajdzie kogo z przeciwnej strony, z Prawdziwej Ziemi. Na moim garncu ze zotem zrobiby lepszy interes mrukn leprechaun. A wic daj mi go odpowiedzia umiechajc si Kelsey, rozpoznajc blef. A ja wykorzystam zoto, by z innego rda zakupi to, czego potrzebuj. Mickey przygryz fajk zbami, pragnc umieci swj zakrzywiony but w zadowolonej twarzy elfa. Kelsey z rwn atwoci rozpozna blef,

jak przenika wzrokiem iluzje Mickeya podczas krtego pocigu. aden leprechaun nie oddaby dobrowolnie swojego garnca ze zotem, jeli nie miaby szansy na to, e wykradnie go z powrotem. Chyba, e jego ycie wisiaoby na wosku. Mimo za wszelkich niedogodnoci, jakie spowodowa mu Kelsey, Mickey wiedzia, e elf nie zraniby go. Nieatwe zadanie powiedzia znowu leprechaun. Gdyby zadanie byo atwe, wzibym na siebie zwizane z nim kopoty odpowiedzia pewnym gosem Kelsey, cho bysk w jednym z jego zotych oczu oznacza, e koczya mu si cierpliwo. Wzie na siebie kopoty zwizane ze schwytaniem mnie powiedzia kpico Mickey. Nie takie znowu wielkie zapewni go Kelsey. Mickey cofn si i znw zacz rozwaa moliwoci ucieczki przez k. Kelsey rzuca kad swoj sugesti nie zostawiajc miejsca na sprzeciw ani na targowanie si. Mierzc wedug zasad leprechaunw, Kelsey nie gra uczciwie. A wic przyjmiesz moj ofert rzek Kelsey. Albo tu i teraz dasz mi swj garniec ze zotem. Przerwa na kilka chwil, aby da Mickeyowi szans na wydobycie garnca, czego leprechaun oczywicie nie zrobi. Doskonale kontynuowa elf. A wic znasz zasady naszej umowy. Kiedy mog si spodziewa czowieka? Mickey znw kopn swymi zakrconymi butami i przesun si, aby zaj miejsce na ogromnym grzybie. Z pewnoci to pikny dzie powiedzia i nawet w najmniejszym stopniu nie przesadza. Wiatr by chodny, lecz nie ostry i nis ze sob tysic wiosennych zapachw, aromat budzcych si kwiatw i wzrastajcej trawy. Uwaam, e zbyt pikny, by rozmawia o interesach zauway Mickey. Kiedy? znw spyta Kelsey, nie dajc si sprowadzi na boczny tor. Cay lud Dilnamarry bawi si, gdy my tu siedzimy, spierajc si... Mickeyu McMickey! oznajmi Kelsey. Zostae schwytany, zapany, pokonany w czasie pocigu. W tej kwestii nie ma si o co spiera. Jeste wic wobec tego ze mn zwizany. Nie rozmawiamy

o interesach, my... ja ustalam warunki twojej wolnoci. Z pewnoci twj jzyk jest rwnie ostry jak such wymamrota cicho Mickey. Kelsey usysza oczywicie kade sowo, lecz nawet nie zmarszczy brwi. Ze zrezygnowanego tonu gosu Mickeya wnioskowa, e leprechaun ju si cakowicie podda. Kiedy? spyta trzeci raz. Nie mog by pewien odpowiedzia Mickey. Polec moim przyjacioom, by zaczli nad tym pracowa. Kelsey ukoni si nisko. A wic ciesz si swoim piknym dniem powiedzia, odwracajc si. Pomimo caego swojego lamentowania, Mickey nie by a tak niezadowolony z biegu wydarze. Jego duma zostaa zraniona kady szanujcy si leprechaun byby zawstydzony po schwytaniu lecz w kocu Kelsey by elfem, a z tego powodu pocig nie by w peni uczciwy. Poza tym, Mickey wci mia swj drogocenny garniec ze zotem, a proba Kelseya nie bya niewyobraalnie trudna i zostawiaa Mickeyowi duo miejsca na wasn interpretacj. Mickey myla o zadaniu, siedzc na grzybie, a jego nogi, skrzyowane w kostkach, dynday swobodnie i dochodzi do wniosku, i owo zadanie, jak wszystko inne w yciu leprechauna, moe okaza si niez zabaw. *** To nie moe by oznajmia czarodziejka, odsuwajc si od swej zwierciadlanej sadzawki i zarzucajc dugie, krte i niewyobraalnie gste wosy z powrotem na delikatne ramiona. Co widzie moja Pani? spyta chrapliwie goblin. Ceridwen odwrcia si do niego gwatownie i goblin zda sobie spraw, e nie pozwolono mu si odezwa. Pochyli si w przepraszajcym ukonie, opad na podog i skuli si na ziemi przed pikn czarodziejk, skamlajc i aonie caujc jej stop. Wstawaj, Geek! rozkazaa, a goblin nadstawi uszy. W krainie pojawiy si problemy cigna Ceridwen, a w jej gosie brzmiaa szczera troska. Kelsenellenelvial Gil-Ravadry podj swoje yciowe

zadanie chce przeku zaman wczni. Twarz goblina wykrzywia si. Nie chcemy, eby ludzie z Dilnamarry myleli o zmarych krlach i dawnych bohaterach wyjania Ceridwen. Maj kierowa myli na swoj aosn egzystencj, na swoj mk i mozolne uprawianie bota, na najwiesz chorob, ktra pustoszy ich ziemie i utrzymuje ich sabymi. Sabymi i skamlajcymi dodaa Ceridwen, a jej jasnobkitne oczy, tak kontrastujce z kruczoczarnymi wosami, zalniy niczym byskawice. Staa si nagle wysoka i przeraajca, a Geek skuli si znw na pododze. Ceridwen uspokoia si jednak natychmiast i ponownie wydawaa si by cich, pikn kobiet. Podobnie jak ty, drogi Geeku powiedziaa delikatnym gosem. Sabymi, skamlajcymi i pod kontrol Kinnemorea, mojego marionetkowego krla. Czy my zabija elfa? spyta z nadziej Geek. Goblin tak lubi zabija! To nie jest takie proste odpowiedziaa Ceridwen. Nie mam zamiaru wzbudza gniewu Tylwyth Teg drgna wypowiadajc te sowa. Nie mona lekceway Tylwyth Teg, elfw z Faerie. Troska Ceridwen jednak szybko uleciaa, zastpiona wyraajcym pewno siebie umiechem. S jednak inne, subtelniejsze sposoby mrukna czarodziejka, bardziej do siebie ni do skulonego goblina. Umiech Ceridwen tylko si poszerzy, gdy pomylaa jak wielu plugawych sprzymierzecw, jak wiele mrocznych stworze z mglistych nocy Faerie, moe wezwa.

ROZDZIA 1 Rozdrabniarka Whrrrrl Haas by oguszajcy, pochodzi od dwudziestokonnego silnika obracajcego omioma cikimi ostrzami. Sta si jeszcze goniejszy, gdy wystrzpiony kawaek plastiku przelizgn si przez skrzypic klap wlotow i wyldowa na wirujcej mgle, gdzie zosta pocity i rozdrobniony. Po kilku sekundach skrawek, zredukowany do malutkich czstek, zostanie wypluty z dna rozdrabniarki do czekajcej poniej beczki. Gary Leger nasun suchawki na uszy i zaoy grube, nie przepuszczajce ciepa rkawice. Wydawszy z siebie pene zrezygnowania westchnienie, wszed na stojcy za rozdrabniark stoek i z roztargnieniem przechyli nastpn beczk, wysypujc wystrzpione skrawki na metalowy blat. Rzuci jeden z nich na platform wlotow i wsun go przez klap, suchajc uwanie jak ostrza rozdrabniarki go miel by upewni si, e plastik nie jest zbyt gorcy, by go rozdrabnia. Gdyby tak byo, wntrze skrawkw wci byoby gorce i rozdrabniark szybko zaciaby si, zmuszajc Garyego do czasochonnej i brudnej pracy, zwizanej z rozbieraniem i czyszczeniem maszyny. Skrawek przeszed gadko, a jego szcztki wpady do pustej beczki pod rozdrabniark dajc Garyemu znak, e moe powanie wzi si za robot. Zatrzyma si na chwil, by przemyle jakie przygody oczekuj na niego tym razem, nastpnie umiechn si i poprawi suchawki oraz rkawice. Przedmioty te chroniy przed haasem oraz przed ostrymi krawdziami plastikowych skrawkw, lecz gwnie oddzielay Garyego od rzeczywistoci. Cay wiat cay rzeczywisty wiat sta si odlegym miejscem dla Garyego, stojcego na tym stoku za rozdrabniark. Rzeczywisto odesza, nie mogc rwna si z podnieceniem wywoanym przez bujn wyobrani. Plastikowe skrawki stay si wrogimi onierzami nie, myliwcami, odmianami Migw 29. Okoo setki wieloksztatnych, granatowych kawakw, niektre zaledwie kilkucentymetrowe, inne dochodzce do trzydziestu centymetrw dugoci, cho osigajce zaledwie poow tego w szerokoci, leay luzem na stole i wewntrz przechylonej beczki. Sto do jednego, zarwno bombowce, jak i myliwce.

Przytaczajca przewaga jak na racjonalne szacunki, lecz nie w umysach specjalnie wyselekcjonowanego szwadronu, dowodzonego oczywicie przez Garyego, wysanego, by si z nimi zmierzy. Wrogi myliwiec bysn na platformie i znikn w klapie wlotowej. Trzask! Uderzenie i pomie. Za nim kolejne. Nastpnie jeszcze dwa. Dobre strzay. Praca doprawiona przygod. Wyzwanie polegajce na wrzucaniu skrawkw tak szybko jak to moliwe, aby zestrzeli wrogie siy, zanim zdoaj wyrzdzi szkody na twoich tyach. Tak szybko jak to moliwe, lecz nie a tak szybko, by zablokowa rozdrabniark. Oznaczaoby to zestrzelenie. Trzask! Koniec gry. Gary stawa si w tym dobry. Rozdrobni p beczki w kilka minut, a ostrza wci si gadko obracay. Gary zmieni zasady. Teraz wrogie myliwce zday sobie spraw z przeciwnika i nieuniknionej zagady, zawrciy wic i uciekay. Szwadron Garyego przyspieszy i zacz pocig. Jeli wrg ucieknie, wrci nastpnym razem z posikami. Gary spojrza na dugi szereg wypenionych skrawkami baryek, rozcigajcych si na poowie pomieszczenia i jkn. Zawsze byo wicej beczek, wicej wrogw. Posiki przyjd niezalenie od tego co zrobi. Bya to wojna, ktrej modzieniec nigdy nie skoczy. Bitwa ta bya zbyt rzeczywista, by dao si j naprawd wygra za pomoc wyobrani. Bitwa przeciwko nudzie, przeciwko pracy, ktr ciao wykonywao, lecz przy ktrej umys pozostawa wyczony lub te bezustannie skierowany w inn stron. Bitwa, ktra bya od dziesicioleci rozgrywana przez mrwki zindustrializowanego spoeczestwa mczyzn i kobiety, robicych to, by przey. To wszystko wydawao si Garyemu Legerowi tak bardzo niewaciwe. O czym jego ojciec marzy przez czterdzieci pi lat swego ycia zawodowego? Najprawdopodobniej o baseballu. Jego ojciec uwielbia t gr. Gary wyobrazi go sobie, stojcego przed przegrdkami na poczcie, ustawiajcego listy i rzucajcego pikami. Jak wiele meczy wygra w tym pocztowym pomieszczeniu? Tak bardzo niewaciwe.

Gary odrzuci od siebie te myli i powrci do swej podniebnej bitwy. Zwolni tempo, cho wrg wci stanowi zagroenie. Kolejnego szerokoskrzydego myliwca spotkaa zagada za skrzypic klapk. Gary pomyla o pilocie. Kolejna osoba robica to, co musi? Nie, tak dziwaczne pomysy nie oddziayway na Garyego. Wizja mczyzny zabitego przez jego prac zniszczya fantazj i wzbudzia w nim chodne odczucia. Bya to jednak puapka wyobrani, poniewa dla Garyego nie istniay samoloty obsadzone pilotami. Byy tam roboty pozaziemskie roboty. Lub te jeszcze lepiej, byy to pozaziemskie samoloty niewane, e przypominay rosyjskie Migi pilotowane przez potwornych obcych, przesiknitych zem i przybyych by podbi wiat. Trzask i pomie. Hej, gupku! Gary ledwo usysza krzyk przez dudnicy haas. cign suchawki i obrci si, rwnie zawstydzony jak nastolatek zapany na udawaniu gry na gitarze. Umieszek Leo i kierunek w jaki skierowany by jego wzrok, powiedziay Garyemu wszystko, co musia wiedzie. Zszed ze swojego stoka i spojrza pod rozdrabniark, na przepenion beczk i kupk plastikowych skrawkw na pododze. Jest tu facet od kawy powiedzia Leo i odwrci si, chichoczc i potrzsajc gow. Czy Leo wiedzia o grze? Gary zastanawia si, czy Leo gra? Co moga przyzywa jego wyobrania? Najprawdopodobniej baseball jak w przypadku ojca Garyego. Byy w kocu powody, by nazywa go gr wszystkich Amerykanw. Gary poczeka, a ostatnie skrawki spadn z wirujcych ostrzy, po czym wyczy silnik. By tu kawiarz, zaczo si dwudziestominutowe odroczenie. Gdy zacz odchodzi, spojrza ponownie na plastik spitrzony na brudnej pododze. Bdzie musia to zebra po przerwie. Dzisiejsze zwycistwo nie byo czyste. Rozmowy okoo dwudziestu pracownikw zebranych wok ciarwki z kaw dotyczyy wszystkiego, od polityki, do zbliajcego si turnieju softballa. Gary przeszed obok grupek, ledwo syszc ich gosy. Uzna, e jest to zbyt adny wiosenny dzie, by da si uwika w dyskusj, ktra zawsze koczya si w ponurym nastroju. Mimo to,

goniejsze okrzyki i podekscytowane stwierdzenia wci przebijay si przez jego obojtno. Hej, Danny, mylisz, e dwie kanapki ze stekiem i serem wystarcz? dobieg kolejny sarkastyczny okrzyk, najprawdopodobniej od strony Leo. Lunch jest za ptorej godziny. Sdzisz, e wytrzymasz? ...a ja mam ich gboko powiedzia inny mczyzna, starszy robotnik, ktrego Gary zna tylko jako Tomo. Gary wiedzia, e Tomo i jego ponura grupka rozmawiali o ostatniej wojnie, albo o nastpnej wojnie, albo o wybranej na dzisiaj grupie mniejszociowej. Gary potrzsn gow. Zbyt adny dzie na wojny mrukn pod nosem. Wyda swoje ptora dolca i odszed od sklepiku, niosc pkwaterk mleka i dwie paczki Ring Dings. Gary zrobi szybkie obliczenia. Mg rozdrobni sze baryek na godzin. Zwaywszy na jego pensj, ta przekska bya warta dwie beczki, dwiecie wrogich myliwcw. Musi przesta tak duo je. Grasz w tym tygodniu? spyta go Leo, gdy dotar do platformy zaadunkowej, ktrej zaoga uywaa jako tarasu do wygrzewania si. Chyba Gary obrci si i podskoczy, by zaj miejsce na krawdzi tarasu. Zanim wyldowa, pusty karton po mleku odbi si od jego potylicy. Co to znaczy chyba? dopytywa si Leo. Gary podnis karton i wykona nim kontratak. Opakowanie zostao schwytane przez wiatr, mino Leo, odbio si od gowy Dannyego (ktry by zbyt pochonity swoim posikiem, by to zauway) i wpado do kosza na mieci. Wydarzenie dnia. Zamierzam to zrobi wyjani Gary. Jeli potrafisz zaplanowa taki rzut, lepiej zagraj w ten weekend zauway kto inny z grupy. Lepiej zagraj zgodzi si Leo, cho z jego strony zabrzmiao to bardziej jak ostrzeenie. Jeli tego nie zrobisz, wezm jego wskaza na swego brata, Dannyego. Rzuci drugim pudekiem, tym razem w Dannyego. Danny uchyli si, lecz w wyniku ruchu stek spad mu na ziemi. Spoglda na niego przez chwil, po czym skierowa wzrok na Leo.

To moje jedzenie! Leo mia si zbyt mocno, by go usysze. Cofn si do sklepiku, a Gary potrzsn gow dziwic si nienasyconemu apetytowi Dannyego ktry mimo wielkiego apetytu by najszczuplejszy z grupy i doczy do Leo. Dwadziecia minut. Odroczenie si skoczyo. Gdy Gary wraca do pomieszczenia z rozdrabniark jego myli byy skierowane na turniej. Podobao mu si, e Leo, jak rwnie wielu innych, chcieli by gra. Uwaa ich zainteresowanie za wynagrodzenie za liczne godziny, jakie spdzi w miejscowej sali gimnastycznej. By wielki i silny. Mia ponad metr osiemdziesit i way dobrze ponad sto kilogramw. Nie znaczyo to wiele wedug Garyego, lecz najwidoczniej liczyo si w oczach innych, a Gary musia przyzna, e podobao mu si ich zainteresowanie, status pomniejszej gwiazdy. Werwa w jego krokach znikna natychmiast, gdy wszed do pomieszczenia rozdrabniania. A teraz zamierzasz zrobi sobie przerw od pracy? spyta kpico Tomo. Gary spojrza na zegar. Jego grupa spdzia kilka dodatkowych minut na zewntrz. A to co? wypytywa Tomo, pokazujc na baagan przy baryce. Jeste za gupi, by wiedzie, kiedy trzeba zmieni baryk? Gary powstrzyma pragnienie ostrej odpowiedzi. Tomo nie by jego szefem, nie by niczyim szefem, lecz tak naprawd nie by taki zy. Patrzc za na jego wycignit do, z trzema palcami odcitymi w pierwszym knykciu, Gary by w stanie zrozumie, skd w starym zawodowcu od plastiku wzio si rdo goryczy. Nie nauczyli ci w collegeu zdrowego rozsdku? mrukn odchodzc Tomo. Jego gos by peen jadu, gdy powtrzy W collegeu. Tomo by skazany na doywocie, przepracowa pene dwadziecia lat w fabrykach plastiku zanim Gary w ogle si urodzi. Podkrelay to brakujce palce. Wielu starszych mczyzn w Lancashire miao takie uszczerbki, rezultat starszych maszyn modelujcych. Te skonne do zacinania si potwory miay par elaznych drzwiczek, ktre zatrzaskiway si z si szczk rekina, a ich ulubionym posikiem wydaway si palce. Garyego ogarn gboki smutek, gdy spoglda za chwiejcym si lekko, odchodzcym starym mczyzn u ktrego boku zwisaa rka

z dwoma palcami. Nie byo w tym wspczucia dla Tomo Gary nie czu si w tej chwili upowaniony do okazywania wspczucia by to po prostu smutek zwizany z oglnym stanem czowieczym. Jakby wyczuwajc bdzcy po nim wzrok Garyego, Tomo obrci si nagle. Bdziesz tu przez cae ycie, wiesz o tym! rykn starzec. Bdziesz pracowa w brudzie, a pniej umrzesz! Tomo odwrci si i znikn, lecz jego sowa wisiay w powietrzu obok Garyego niczym czarnoskrzyda kltwa. Nie, nie bdzie tak stwierdzi cicho Gary, cho z wyczuwalnym blem. Na tym etapie swego ycia Gary nie mia odpowiednich rodkw, by spiera si z cynizmem Tomo. Gary robi wszystko prawidowo, wszystko zgodnie z reguami, ktre mu wyjaniono. Czowka klasy w collegeu, podwjna specjalizacja, summa cumlaude. Celowo skoncentrowa si na dziedzinie, ktra obiecywaa lukratywn posad, nie za na sztukach wyzwolonych, ktre by wola. Nawet do przedmiotw fakultatywnych, ktrymi wikszo jego kolegw z collegeu zbytnio si nie przejmowaa, Gary podchodzi z powag. Jeli mona byo osign 4.0, Garyego nie zadowalao nic poniej. Wszystko zgodnie z reguami, wszystko zrobione prawidowo. Skoczy nauk niemal rok wczeniej z przekonaniem, e zawojuje wiat. Nie wyszo do koca tak, jak oczekiwa. Nazwali to recesj. Zbyt adne sowo jak na gust Garyego. Zaczyna uwaa to za rzeczywisto. By wic znw tutaj, w sklepie, w ktrym pracowa na p etatu, by mc paci za sw edukacj. Rozdrabnia kawaki plastiku, zestrzeliwa wrogie samoloty. I umiera. Wiedzia o tym. By przekonany, e przynajmniej ta cz kltwy Tomo bya prawdziwa. Kady dzie, ktry tu przepracowa, by straconym czasem. By kolejnym dniem oddalajcym go od wymarzonej pracy i przybliajcym do mierci. Nie byy to przyjemne myli dla dwudziestodwulatka. Gary wrci do rozdrabniarki, zbyt pochonity poczuciem miertelnoci i alu nad sob by mc wyobraa sobie bitwy lub podkrcone piki w mistrzostwach. Czy, gdy patrzy na zgorzkniaego Tomo, spoglda w prorocze lustro? Czy stanie si takim siedmiopalczastym starcem, wykrzywionym

i zym, obawiajcym si mierci i nienawidzcym ycia? Musiao istnie co wicej, jakie powody, dla ktrych mgby kontynuowa sw egzystencj. Gary widzia tuziny wywiadw z ludmi, ktrzy otarli si o mier. Wszyscy z nich mwili, o ile wicej ceni teraz swoje ycie, jak ich pragnienie istnienia znacznie si zwikszyo, a kady nowy dzie sta si wyzwaniem i zabaw. Zamiatajc plastik wok baryki, gdy tak blisko, tu za otwartym oknem by pikny dzie, Gary niemal pragn zblienia si do mierci. Chcia czego, co nim wstrznie lub przynajmniej zaburzy t marn egzystencj, ktr wiedzie. Czy warto jego ycia miaa by powizana ze wspomnieniami o softballu lub tym momentem na platformie zaadunkowej, gdy niecelowo odbi karton po mleku od gowy Dannyego i skierowa go prosto do kosza na mieci? Wtedy przeszed przez pomieszczenie do rozdrabniania Tomo, miejc si i artujc z innym mczyzn. Jego miech zakpi z odczuwanego przez Garyego alu nad sob i wzbudzi wstyd z mrocznych myli. Bya to w kocu uczciwa praca, za ktr otrzymywa zapat, a pomimo swoich narzeka, Gary musia w kocu przyzna sam przed sob e do niego naleaa decyzja, czy zaakceptuje swoje ycie, czy te je zmieni. Mimo to stanowi aosny widok, gdy tej nocy szed do domu. Zawsze szed nie chcia pozostawi plastiku na siedzeniach swojego nowego Jeepa. Mia brudne ubranie, brudne donie (krwawice w kilku miejscach), a oczy szczypay go od granatowego pyu, groteskowej parodii makijau, ktry zebra si w nich i wok nich. Dwie przecznice dzielce go od domu rodzicw przeszed z dala od gwnej drogi. Nie chcia, by kto go zobaczy.

ROZDZIA 2 Cmentarz Jeep i Hobbit Cmentarz zajmowa wiksz cz odcinka drogi pomidzy sklepem a domem. Nie byo to dla Garyego nieprzyjemne miejsce. Nic z tego. Wraz ze swoimi przyjacimi spdzi na tym cmentarzu niezliczone godziny, grajc w Lisa i Ogary lub Zap Flag, wykorzystujc due puste pole w odlegym rogu do gry w baseball i pik non. Miejsce to nie utracio swojej wanoci, gdy grupa staa si starsza. To wanie tu przyprowadzae swoj dziewczyn, ywic nadziej, modlc si o odkrycie tych tajemnic z piosenki Boba Segera. To tutaj przynosie Playboye, ktre twj przyjaciel wycign ojcu z szuflady lub szeciopak zakupiony przez czyjego majcego ju dwadziecia jeden lat brata (przy stuprocentowej opacie za dostaw!). Z miejscem tym zwizane byy tysice wspomnie, wspomnie o istotnych latach modoci i o poznawaniu ycia. Z cmentarzem. Ironia tego faktu nie docieraa do Garyego, gdy kadego poranka i wieczora szed do i z rozdrabniarni. Widzia z cmentarza dom swoich rodzicw, dwukondygnacyjny budynek stojcy na wzgrzu za siatk ogrodzenia. Cholera, widzia std cae swoje ycie zabawy, pierwsz mio, swe ograniczenia i marzenia. Teraz za, kilka lat pniej, Gary widzia rwnie swj nieunikniony los. Mg uchwyci powag tych rzdw nagrobkw i rozumia, e pogrzebani tu ludzie, te kiedy mieli nadzieje i marzenia, zastanawiali si nad sensem i wartoci swojego ycia. Mimo to, miejsce owo nie byo przygnbiajce, lecz wywoywao gbok nostalgi. Byo odlege w czasie i przestrzeni, znajdowao si na krawdzi dostrzegalnej miertelnoci. Gary za sta na stoku przy metalowym blacie, wrzucajc kawaki postrzpionego plastiku do wirujcej rozdrabniarki i kolejny dzie, kolejny bezcenny dzie, przelatywa obok niego. Gdzie musiao istnie co wicej. Nagrobki i smutek zostay z tyu, gdy Gary przeskoczy dwumetrowy pot, dzielcy go od domu. Jego brunatny Wrangler sta przed ywopotem, cicho i spokojnie jak zazwyczaj. Gary mia si do siebie,

z siebie, za kadym razem, gdy przechodzi obok czterokoowej zabawki. Kupi samochd obiecujc sobie przygod tak mwi sobie i innym w chwilach, gdy czu si winny. W Lancashire nie byo zbyt wielu szlakw. W cigu szeciomiesicznego okresu posiadania Jeepa, Gary zabra go w tras jedynie dwukrotnie. Sze miesicy i tylko pi tysicy kilometrw na liczniku niemal niewarte ceny. Cena bya jednak prawdziwym powodem, dla ktrego Gary kupi Jeepa i w gbi duszy wiedzia to. Zda sobie spraw, e potrzebowa powodu, by sta na tym stoku i brudzi si kadego dnia. Powodu, by co dzie wita wschodzce soce. Gdy kupi Jeepa, przyczy si do oglnoamerykaskiej gry, powicania drogocennego czasu na rzeczy, o ktrych kto, jaki pozorny autorytet w pozornym wiecie, powiedzia mu, e chce je mie. Wydawao si, e podobnie jak wszystko inne, w Jeep by kocowym rezultatem jednej z tych zasad, zgodnie z ktrymi Gary szed przez ycie. Ach, droga do przygody mrukn Gary, klepic przedni botnik. Padajcy zeszej nocy deszcz pozostawi na caym Jeepie brzowe plamy, lecz Garyego to nie obchodzio. Jego brudne palce pozostawiy granatowe pasmo drobinek plastiku nad wiatem, lecz nawet tego nie zauway. Usysza sowa zanim jeszcze jego matka, zdya je wypowiedzie. O mj Boe jkna, gdy wszed przez drzwi. Spjrz na siebie. Jestem duchem zeszych wit! zawy Gary, wycigajc przed sob sztywne rce o wygitych palcach, otwierajc szeroko obramowane granatem oczy i podchodzc do niej o krok. Id std! krzykna. I zanie to brudne ubranie do prania. Pitnacie sw wyszepta Gary do ojca, gdy przechodzi obok niego w drodze na schody. To by ich wsplny art. Kadego dnia jego matka wypowiadaa te same pitnacie sw. Byo co przyjemnego w tej niezwykej przewidywalnoci, co wiecznego i niemiertelnego. Kroki Garyego zelay znacznie, gdy kierowa si po pokrytych dywanem schodach do azienki. To by jego dom. Przynajmniej ta cz jego ycia bya rzeczywista, taka jak powinna by. Matka wci narzekaa i skarya si na jego prac, lecz wiedzia, e robi to, poniewa si o niego szczerze troszczy i poniewa chciaa czego wicej dla swego najmodszego dziecka. Nie moga sobie wyobrazi, e jej dziecko

mogoby straci palce w jakiej arocznej maszynie, albo e brudzi si i napenia puca jakim granatowym proszkiem, ktry najprawdopodobniej by rakogenny lub co tam genny (A czy wszystko takie nie byo?). To byo wsparcie Mamy, dawane w jedyny sposb, za pomoc jakiego Mama potrafia je da, a Gary Leger nie puszcza go mimo uszu. Jego ojciec rwnie by przyjazny i wspiera go. Gary wiedzia, e starszy Leger lepiej ni matka rozumia jego rzeczywisto. W kocu Tata tam by, grajc w baseball z przegrdkami na listy. Czsto obiecywa Garyemu, e bdzie lepiej, a jeli Tata tak mwi, dla Garyego byo to prawd. Czas. Gary spdzi duo czasu przed lustrem, starajc si przy pomocy zimnego kremu, pozby si granatowego proszku z krawdzi swoich zielonych oczu. Zastanawia si, czy pozostanie on tam na zawsze, niczym profesjonalny makija. Zdumiewao go, w jaki sposb praca moe zmieni jego wygld. Wosy nie miay ju swego dotychczasowego poysku, jakby ich lnica czer zmatowiaa w rwnym stopniu jak nadzieje i marzenia Garyego. Prysznic spuka znacznie wicej ni tylko granatowy plastik. Odpowiedzialno, nuda, Tomo, nawet myli o niemiertelnoci i straconym czasie, spyny razem z brudnym proszkiem. Teraz dzie nalea do Garyego, tylko do Garyego. Nie do zasad, wirujcych rozdrabniarek i cynicznych starcw szukajcych towarzystwa w swojej bezradnej ndzy. Prysznic oznacza zmian. Dzwoni Dave jego ojciec krzykn z podstawy schodw, gdy opuci azienk. Chce, eby zagra z nim w weekend. Gary wzruszy ramionami wielka niespodzianka i poszed do swojego pokoju. Wyoni si z niego po chwili, majc na sobie koszulk, szorty i teniswki. Uwolniony od obitych stal buciorw, sztywnego od smaru kombinezonu i cikich rkawic. Doszed do schodw, po czym strzeli palcami i wrci do swojego pokoju, by zgarn znoszone wydanie Hobbita J. R. R. Tolkiena. Tak, reszta dnia naleaa do Garyego i mia zwizane z ni plany. Zadzwonisz do niego? spyta ojciec, gdy przemyka przez kuchni.

Gary zatrzyma si nagle zbity z tropu ponagleniem obecnym w tonie ojca. W chwili gdy spojrza na tat, czyli na siebie za czterdzieci lat, Gary przypomnia sobie powag turnieju. Nie zna tak naprawd swojego ojca jako modego mczyzny. Gary by najmodszy z sidemki, a gdy si urodzi, ojciec by bliej pidziesitki ni czterdziestki. Gary sysza jednak opowieci i wiedzia, e Tata by bliski stania si graczem. Mg by zawodnikiem, twj ojciec twierdziy stare wiedmy w okolicznych barach. Wtedy jednak gra nie przynosia pienidzy, a on mia rodzin. Auuu! Graj wedug zasad, rzucaj swoje piki w przegrdki na poczcie. Nie ma go teraz w domu skama Gary. Porozmawiam z nim wieczorem. Zagrasz dla niego? Gary wzruszy ramionami. Sklep wystawia druyn. Leo chce mnie jako lewego centrowego. To usatysfakcjonowao Tat, a Garyego, wypenionego szacunkiem i podziwem dla ojca, nie zadowolioby nic innego. Mimo to myli o softballu opuciy go zaraz, gdy wyszed z domu, podobnie jak myli o pracy spyny z niego wraz z prysznicem. Dzie by rzeczywicie pikny. Gary widzia to teraz wyranie, poniewa granatowy proszek nie zakca mu ju pola widzenia, a ponadto mia pod pach ulubion ksik. Ruszy lep drk majc po prawej rce ogrodzenie cmentarza, a po lewej ssiadw, ktrych zna od urodzenia. Droga koczya si kilka domw dalej maym laskiem, kolejnym z tych specjalnie sadzonych zagajnikw. Las wydawa si Garyemu rzadszy i mniejszy ni ten, ktry zapamita z odlegych dni. Czciowo byo to spowodowane faktem, e dors, sta si fizycznie wikszy. Z drugiej za strony las naprawd by rzadszy i mniejszy ni za modych lat Garyego. Trzy nowe domy wdary si w ten kraniec zagajnika, jego zachodni stron. Wschodnia za zostaa wycita, by zrobi miejsce dla stanowego basenu i nowej szkoy. Pnocna staa si nowym placem zabaw. Nawet cmentarz odegra swoj rol, rozszerzajc si na poudniowy kraniec. Las Garyego by

szturmowany ze wszystkich stron. Zastanawia si czsto, co znalazby, gdyby si wyprowadzi i wrci po dwudziestu latach. Czy ten las, jego las, bdzie czym wicej ni tylko garstk drzew otoczonych asfaltem i cementem? Myl ta niepokoia Garyego w rwnym stopniu jak wizja utraty palcw w arocznej maszynie. Wci jednak mona byo odnale w lasku spokj i prywatno. Gary przeszed kilkadziesit metrw, po czym skrci na pnoc, celowo utrzymujc wzrok na drzewach, gdy mija nowe domy, nowych przechodniw. Dotar do jednego z kracw, oczyszczonego z rolinnoci, nie liczc kilku wypalonych drzew i wysokich do pasa krzakw jagd. Trzyma si z dala od niego, nie z powodu niebezpiecznych spadkw terenu, poniewa nie byo takich w tym lesie, lecz dlatego, e za krawdzi znajdowaa si nowa szkoa, gniedca si tam, gdzie kiedy bya ulubiona dolina Garyego. cieka bya teraz zaledwie wskim szlakiem pomidzy jagodami. Opadaa stromo w mroczniejszy teren, ku zboczu, otoczonemu gstymi dbami i wizami. To by rodek lasu. Pooony zbyt daleko od drg, by dao si sysze ruch uliczny i wypeniony wystarczajc iloci drzew i krzakw, by zasoni niepodane lady postpu. O tej porze popoudnia nie docierao tu adne wiato soneczne, nie liczc jednego miejsca, na pokrytej mchem, skierowanej na zachd skarpie. Prywatno i spokj. Gary opad na gsty mech i wycign ksik. Zakadka pokazywaa, e by na jednym z ostatnich rozdziaw, otworzy jednak ksik na pocztku, jak zawsze to robi, by pomyle nad wstpem, napisanym przez nie znanego Garyemu, Petera S. Beaglea. Wstp by datowany na 14 lipca 1973 roku i peen myli radykalnych z lat szedziesitych. Jake pasoway Garyemu te idee postpu i ucieczki, gdy siedzia w swoim kurczcym si lesie, ponad pitnacie lat pniej. Ostatnia linijka, Zmy w kocu hod kolonizatorom marze, wzbudzaa w Garym szczeglne zainteresowanie, usprawiedliwiaa jego wasn wyobrani i eskapizm. Gdy Gary przeczyta to wprowadzenie i jego ostatni linijk, nie czu si ju tak dziwnie, mylc o staniu przy rozdrabniarce i zestrzeliwaniu obcych samolotw. Jego westchnienie byo wyrazem podzikowania dla pana Tolkiena,

z czci otworzy ksik na zaznaczonej stronie i zagbi si w przygody pewnego hobbita, pana Bilbo Bagginsa. W czasie lektury czas nie mia dla Garyego znaczenia. Tylko, gdy patrzy ile stron przeczyta, mg domyla si czy miny minuty, czy te godziny. Wiedzia, e o tej porze roku pokryta mchem skarpa otrzymywaa wystarczajc ilo wiata sonecznego, by dao si czyta dwie lub trzy godziny, zanim zapadnie zmierzch. Tak wic, gdy zaniknie wiato, nadejdzie czas na kolacj. By to jedyny zegar, ktrego Gary potrzebowa. Przeczyta dwa rozdziay, nastpnie przecign si i ziewn gboko, zaoy rce za gow i pooy na naturalnym dywanie. Przez gste licie dostrzega skrawki bkitnego nieba. Jeden z biaych obokw pyn z zachodu na wschd, nad Boston i lecy osiemdziesit kilometrw dalej Atlantyk. Osiemdziesit kilometrw? spyta na gos Gary, chichoczc i znw si rozcigajc. Tutaj, gdy mia przy sobie swoj ksik, mogo to by rwnie dobrze osiem tysicy kilometrw. Wiedzia jednak, e te chwile wolnoci ulatuj. wiato zanikao ju i uzna, e ma czas na jeszcze jeden rozdzia. Zmusi si do zajcia pozycji siedzcej zaczynao mu by zbyt wygodnie i podnis ksik. Wtedy usysza z boku cichy szmer. Podnis si natychmiast i skulony rozejrza si dookoa. To moga by mysz polna lub, co bardziej prawdopodobne, chipmunk. Lub te w. Gary mia nadziej, e nie. Nigdy nie przepada za tymi wijcymi si stworzeniami, cho w okolicy mona byo znale niejadowite gatunki, bez kw i trucizny, z ktrych wikszo bya zbyt maa, by ich ugryzienie wyrzdzio jak krzywd, a z pewnoci mniejsz ni zby myszy lub chipmunka. Mimo to Gary ywi nadziej, e to nie by w. Gdyby znalaz tutaj jednego z nich, najprawdopodobniej nie mgby ju nigdy wygodnie lee na pokrytej mchem skarpie. Dokadny przegld otoczenia ujawni mu co cakiem nieoczekiwanego. Lalka? mrukn, spogldajc na ma posta. Zastanawia si, jak mg j wczeniej przeoczy lub te, kto mg j tu pozostawi, w miejscu, ktre uwaa za swoj wasno. Pochyli si bardziej i podszed o krok, chcc j podnie. Nigdy wczeniej nie widzia czego takiego. Robin Hood? wyszepta, cho figurka bardziej

przypominaa elfa. Miaa ostre rysy (niezwykle szczegowo przedstawione!), odziana bya w lene zielenie i brzy, na ramieniu miaa zawieszony dugi uk (oczywicie bardzo krtki dugi uk), a gowa nakryta bya spiczast czapk. Gary wycign rk w jej stron, lecz szybko cofn j ze zdumieniem. Istota zdja uk z ramienia. Gary pomyla, e wyobrania pata mu figla, lecz nawet gdy prbowa przekona si o swojej gupocie, wci spoglda na yw lalk. Nie okazywaa adnego strachu przed Garym. Po prostu w milczeniu wycigna strza z koczanu i naoya j na ciciw. O mj Boe! twarz Garyego zmarszczya si ze zdumienia, spojrza z wyrzutem na swoj ksik, jakby miaa ona z tym co wsplnego. Skd do diaba przyszede? wyjka Gary. O mj Boe! rozejrza si wokoo po drzewach i krzakach szukajc kogo z projektorem. O mj Boe! Wygldao to jak trik z filmu z efektami specjalnymi Pom mi, Obi-Wan Kenobi, jeste moj jedyn nadziej. O mj Boe! Lalka, elf, czymkolwiek to byo, wydawao si nie zwraca wikszej uwagi na jego dziaania. Wymierzyo w Garyego i wystrzelio. Hej! krzykn Gary, wycigajc do, by zablokowa pocisk. Jego poczucie rzeczywistoci mwio mu, e to tylko kolejny trik, kolejny obraz z niewidocznego projektora. Poczu jednak ukucie w do, rwnie rzeczywiste, jak gdyby zadaa je pszczoa, po czym spojrza ze zdumieniem i ujrza maa strzak wystajc z rki. O mj Boe! Dlaczego to zrobie? zaprotestowa Gary. Spojrza znw na ma figurk, bardziej z ciekawoci ni ze zoci. Maa posta opara si niedbale na swoim uku, rozgldajc si i gwidc wysokim, mysim gosikiem. Jake spokojna si wydawaa, zwaywszy, e Gary mg podnie nog i zgnie j jak niedopaek papierosa. Dlaczego... zacz znw Gary, lecz przerwa i stara si zwalczy fal zawrotw gowy, ktra go nagle ogarna. Czy soce ju zaszo?

Szara mga opada na las (czy te bya to tylko mga w jego oczach?). Wci sysza piskliwy gwizd, teraz wyraniej, lecz reszta wiata wydawaa si oddala. Czy soce ju zaszo? Instynktownie Gary skierowa si do domu, z powrotem piaszczyst drog. To... to co o mj Boe, co to do cholery byo? strzelio do niego! Po prostu do niego strzelio! To co, co to do cholery byo? Gdy Gary wyszed na nasyp, ogarn go zapach jagd. Prbowa zosta na ciece, lecz czsto zapuszcza si w spltane krzaki. Nagy podmuch powietrza by dla Garyego jedynym znakiem, e upada. Mikkie, trawiaste podoe osabio uderzenie, lecz Gary, pogrony w letargu wywoanym trucizn chochlika, i tak nic by nie zauway, nawet gdyby upad na betonow pyt. *** Bya noc czy przegapi zachd soca? Gary zmusi si by wsta i stara si odzyska orientacj. Aromat jagd przypomnia mu, gdzie jest. Wiedzia jak dosta si do domu. Bya jednak noc i najprawdopodobniej przegapi kolacj ciekawe jak wyjani to swojej zirytowanej matce! Wci odczuwajc osabienie w koczynach, sprbowa si podnie. Wtedy zastyg w zdziwieniu i zadumie. Przypomnia sobie chochlika ucznika, poniewa chochlik znw by tu przed nim, tym razem z gromad swoich maych przyjaci. Taczyli i wirowali na trawiastym poszyciu, otulajc Garyego lnicym kokonem piskliwej pieni i migoczcego wiata. O mj Boe! Migotanie! wiato zlao si w jednolit kurtyn, wywoujc spokj. Pie faerie wpyna mu do uszu, nakaniajc go, by znw si pooy. Znw si pooy i zasn.

ROZDZIA 3 By dzie Co si do cholery dziao? Gary czu pod policzkiem traw. Z pocztku sdzi, e po prostu zasn i spa spokojnie, lec w tak wygodnym miejscu. Nastpnie przypomnia sobie maego ucznika i taniec faerie, a jego oczy otworzyy si szeroko. Sporo wysiku wymagao od niego podniesienie gowy i oparcie si na okciach. Trucizna, lub cokolwiek to byo, ciya mu w koczynach. Zdoa jednak to zrobi i rozejrza si, wskutek czego ogarno go jeszcze wiksze zdumienie. Wci by przy jagodach. Wszystkie drzewa i krzaki byy w miejscach, w ktrych je zapamita. W jaki sposb byy jednak odmienne Gary zauwaa to instynktownie. Chwil zajo mu okrelenie, co tak naprawd byo inne, lecz gdy ju do tego doszed, nie mia adnych wtpliwoci. Kolory byy odmienne. Drzewa byy brzowe i zielone, trawa i mech zielone, a ziemia szarobrzowa, lecz nie byy to brzy, zielenie i szaroci ze wiata Garyego. W tych kolorach by blask, wewntrzne wibrowanie i bogactwo przewyszajce wszystko, co Gary kiedykolwiek widzia. Nie by nawet w stanie zacz sobie tego tumaczy. Widok by zbyt wyrany, aby mg by prawdziwy. By niczym las w ujciu surrealistycznego malarza, jak pierwotna wizja wiata nie przy tumionego rzeczywistoci i ludzkimi zanieczyszczeniami. Gary dozna kolejnego szoku, gdy odwrci uwag od najbliszego otoczenia i skierowa j na krawd lasu, na krajobraz rozcigajcy si za szko, ktra skrada jego ulubion dolin. Nie dostrzeg domw cho by pewien, e widzia je wczeniej z tego miejsca lecz jedynie odlege, strzeliste gry. Skd one si wziy? spyta sam siebie pod nosem. Uzna, e wci jest troch zdezorientowany i powiedzia sobie, e nigdy wczeniej nie spoglda poza t krawd, nigdy nie pozwala sobie dostrzec tego wspaniaego widoku. Oczywicie gry zawsze tam byy. Po prostu Gary nigdy nie zauway, jak s one wielkie i spektakularne. Syszc trzaniecie gazki, Gary zerkn przez rami. Sta tam

chochlik, wysoki na kilkanacie centymetrw, nie zwracajc na niego uwagi i opierajc si niedbale na swoim dugim uku. Czym jeste? spyta Gary, zbyt zmieszany by kwestionowa swoje zdrowie psychiczne. Drobniutkie stworzenie nie odpowiedziao, nie dao nawet adnego znaku, e w ogle usyszao pytanie. Czym... chcia znw zada pytanie Gary, lecz zmieni zdanie. Czym tak naprawd byo to stworzenie i ten sen? Poniewa musia to by sen, jak racjonalnie powiedzia sobie Gary, podobnie jak powiedziaaby sobie kada, szanujca si, inteligentna osoba oczekujca nadejcia dwudziestego pierwszego wieku. Nie czu si jednak jak taka osoba. Byo tu zbyt wiele rzeczywistych dwikowi kolorw, adnej skupionej na jednym elemencie perspektywy tak charakterystycznej dla koszmarw. Gary by wiadom swego otoczenia, mg si obrci w dowolnym kierunku i wyranie widzie las. Oprcz tego nigdy dotd nie dowiadczy snu, ani te nie sysza, by kto dowiadczy snu, w ktrym miaby wiadomo, e ni. Nadszed czas, by si dowiedzie mrukn pod nosem. Zawsze sdzi, e ma szybkie rce, nawet uprawia boks w szkole. Jego cios w stron chochlika by jednak aonie powolny. Stworzenie znikno zanim zdoa zbliy do niego do. Pody natychmiast za szelestem, nasuchujc kadego dwiku, przetrzsajc ramionami sterty suchych lici i niskie krzaki jagd. Au! krzykn, czujc ukucie w plecy. Obrci wzrok. Chochlik by niedaleko za nim nie mia pojcia, w jaki sposb to gupie co tam si znalazo trzymajc swj uk i namiewajc si z niego! Gary obrci si powoli, nie spuszczajc ze stworzenia swego byszczcego spojrzenia. Pochyli si do przodu, napinajc minie do skoku, ktry umieci go za stworzeniem, odcinajc mu prawdopodobn drog ucieczki. Wtedy Gary znowu opad na okcie, otworzywszy szeroko ze zdumienia oczy, poniewa do pierwszego stworzenia doczyo drugie, wysze, majce przynajmniej szedziesit centymetrw od stp do gowy. T istot Gary rozpozna. Gary nie wywodzi si z Irlandii, lecz to nie miao znaczenia. Tysice razy widzia wizerunki tego stworzenia i zdumiewaa go teraz ich

dokadno. Stworzenie nosio brod jasnobrzow podobnie jak jego krcone wosy. Miao szary paszcz o takim samym odcieniu co jego byszczce, figlarne oczy, zielone bryczesy i lnice, czarne buty o zakrconych noskach. Gdyby wystajca mu z ust fajka o dugim ustniku nie bya wystarczajc podpowiedzi by nim z pewnoci znaj dujcy si na gowie szkocki beret. Nazwij to wic snem powiedziao do niego stworzenie i niech ci to zadowoli. To nie ma znaczenia. Gary spoglda z oszoomieniem jak ten nowy skrzat, ten leprechaun ten cholerny leprechaun! podchodzi do ucznika. Ten jest duy powiedzia leprechaun. Pytam, czy bdzie pasowa? ucznik zawiergota co zbyt piskliwie, by Gary zdoa go zrozumie, lecz leprechaun wyglda na zadowolonego. To za fatyg rzek leprechaun, wycigajc czterolistn koniczyn, najwyraniej zapat za sprowadzenie Garyego. Chochlik ucznik ukoni si nisko, doceniajc nagrod, zachichota pogardliwie spogldajc w stron Garyego i znikn, czmychajc w poszycie tak szybko, e Gary nie mg nady za jego ruchami. Mickey McMickey do twoich usug powiedzia grzecznie leprechaun, skaniajc si nisko i salutujc do swego beretu. O mj Boe! Skoczywszy powitanie leprechaun czeka cierpliwie. Jeli rzeczywicie jeste do moich usug wyjka Gary, ktrego przeraa nawet dwik jego wasnego gosu to odpowiedz mi moe na kilka pyta. Na przykad, co si do cholery dzieje? Nie pytaj poradzi Mickey. Nie zadowol ci moje odpowiedzi. Jeszcze nie. W odpowiednim czasie jednak wszystko zrozumiesz. Wiedz teraz, e masz tu wykona pewn przysug, a gdy j zakoczysz, bdziesz mg wrci do siebie. A wic ja jestem do twoich usug uzna Gary. Nie odwrotnie. Mickey poskuba swoj pieczoowicie przycit brod. Nie do moich usug odpowiedzia po chwili namysu. Cho bdc tutaj, wyrzdzasz mi przysug, jeli wiesz o co mi chodzi. Jeste do usug elfa. Tego maego? spyta Gary, pokazujc na krzaki, w ktrych znikn

stworek. Nie chochlika odpowiedzia Mickey. Elfa. Tylwyth Teg przerwa, jakby te dziwne sowa powinny co znaczy dla Garyego. Gdy zdumionemu spojrzeniu nie towarzyszya odpowied, Mickey cign dalej troch rozgoryczony. Tylwyth Teg powtrzy. Honorowa Rodzina. Nie syszae o nich? Gary potrzsn gow trzymajc rozdziawione usta. W smutnych czasach yjemy, mj biedny chopcze wymamrota Mickey. Wzruszy bezradnie ramionami, jak na tak mae stworzenie dziwnie wyglda w konwulsyjny ruch, i dokoczy wyjanienia. Te elfy s nazywane Tylwyth Teg, Honorow Rodzin. S najszlachetniejsz ras z ludu faerie, cho nie za bardzo podporzdkowuj si zwyczajom innych. Ten wielki elf, ktrego wkrtce poznasz, jest podobny i nie naley go lekceway. Widzisz, to on mnie zapa i zmusi mnie, abym ciebie zapa. Dlaczego mnie? Gary zastanawia si, dlaczego zada to pytanie, dlaczego w ogle rozmawia z tym... czymkolwiek to byo. Czy zaraz wyskoczy na niego Alan Funt, miejc si i pokazujc na ukryt kamer? Poniewa bdziesz pasowa do zbroi powiedzia Mickey w sposb, jakby miao to wszystko wyjania. Chochliki wziy twoje wymiary i powiedziay, e bdziesz pasowa. Jeste rwnie dobry jak kady inny, to byy jedyne wymagania Mickey przerwa na chwil, wpatrujc si Garyemu w oczy. Zielone oczy? zauway leprechaun. Jak u Cedrica. Dobry znak. Skinieniem gowy Gary ukaza, e przyj uwag, lecz zdecydowanie nie rozumia, o co chodzio Mickeyowi. Nie stanowio to jednak w tej chwili dla Garyego wikszego problemu, poniewa jedynym co mg zrobi, byo pogodzenie si z tymi cakowicie niewiarygodnymi wydarzeniami i cakowicie niewiarygodnymi stworzeniami. Jeli ni, to bardzo dobrze, moe by ciekawie. Jeli nie... c, Gary uzna, e lepiej nie myle na razie o takiej moliwoci. Gary myla natomiast o swoich wiadomociach na temat leprechaunw i zwizanych z nimi legend. Zna nagrod za schwytanie leprechauna i niezalenie od tego, czy by to sen, czy te nie, wygldao to na ciekawy kierunek rozwoju wydarze. Sign rk za gow, udajc, e si drapie, po czym rzuci si w stron Mickeya i chwyci mae

stworzenie. Ha oznajmi triumfalnie Gary. Schwytaem ci, a ty doprowadzisz mnie do swojego garnca ze zotem! Znam zasady, panie Mickeyu McMickey. Psst, psst usysza z boku. Odwrci si i ujrza Mickeya, opierajcego si niedbale o pie drzewa i trzymajcego przed sob otwart ksik Mickeya, Hobbita. Gary skierowa powoli wzrok na swoj zdobycz i zauway, e trzyma oburcz Mickeya. Skurwysyn mrukn pod nosem, poniewa zaczo mu si to wszystko wydawa zbyt dziwne. Jeli znasz zasady, powiniene rwnie zna gr Mickey, ten Mickey, ktry opiera si o drzewo rzek w odpowiedzi na zdumione spojrzenie Garyego. jak? wyjka Gary. Przypatrz si dokadniej, chopcze powiedzia Mickey. A nastpnie pu ten grzyb zanim zabrudzisz sobie cae rce. Gary obejrza dokadnie swoj zdobycz. Z tego co widzia, wci bya leprechaunem, lecz nie poruszaa si za bardzo tak naprawd wcale. Powrci wzrokiem do opartego leprechauna i wzruszy ramionami. Dokadniej poprosi Mickey. Gary troch duej popatrzy na posta. Obraz zacz si stopniowo przeksztaca i zda sobie spraw, e trzyma duy i brudny grzyb. Potrzsn gow z niedowierzaniem i wypuci grzyba na ziemi, po czym zauway, e Hobbit ley u jego stp, tam gdzie go zostawi. Zerkn z powrotem na Mickeya, ale w miejscu gdzie sta leprechaun, by tylko grzyb, nastpnie z powrotem na upuszczony grzyb, ale zamiast niego dostrzeg czyszczcego swe ubranie leprechauna. Mylisz, e to tak atwo zapa leprechauna? spyta z kwan min Mickey. C, gdyby tak byo, sdzisz e ktrykolwiek z nas miaby jeszcze jakie zoto, ktre mgby rozdawa? podszed do Garyego, by podnie dziwn ksik. Gary pomyla, by jeszcze raz sprbowa go chwyci i tym razem przytrzyma, lecz leprechaun zadziaa pierwszy. Nie wycigaj po mnie rk poleci Mickey. To ja ci schwytaem, pamitasz? Poza tym, chwytajc kogo takiego jak Mickey McMickey, nigdy nie wiesz, w co wkadasz rce! Robi durni z wielkiego ludu duej, ni ty chodzisz po wiecie! Powiem ci, e kiedy... jak ty si nazywasz?...

i nie ka mi powtarza! Gary odpowiedzia Gary prostujc si i cofajc si zapobiegawczo od nieprzewidywalnego skrzata. Gary Leger. A wic mio mi ci pozna, Gary Legerze powiedzia w zadumie Mickey. Jego myli byy teraz skupione na okadce ksiki. Znajdowa si tam oryginalny rysunek samego Tolkiena, Bilbo przybywa do elfw. Mickey pokiwa z aprobat gow i otworzy dzieo. Jego twarz natychmiast si zmarszczya, wymamrota pod nosem kilka sw i machn doni nad otwart stron. Znacznie lepiej powiedzia. Co robisz z moj ksik? zaprotestowa Gary, nachylajc si, by j odebra. Zanim jednak jej dosign, zda sobie spraw, e wkada do w uzbion paszcz jakiej przeraajcej, demonicznej istoty, cofn si wic natychmiast, niemal upadajc. Nigdy nie wiesz, w co wkadasz rce powtrzy w zadumie Mickey, nie zadajc sobie trudu, aby spojrze na wystraszonego mczyzn. Gary Legerze, naprawd musisz nauczy si widzie wyraniej, jeli mamy zakoczy to zadanie. Nie moesz zabiera si za zabaw ze smokami, jeli nie potrafisz przejrze prostej iluzji. Chod wic i Mickey ruszy, czytajc w trakcie marszu. Smoki? mrukn Gary do plecw leprechauna, nie otrzymujc odpowiedzi. Smoki? spyta ponownie, tym razem siebie. Naprawd, powiedzia sobie, nie powinien by tak zdziwiony. cieka rwnie wygldaa tak, jak j zapamita Gary, nie liczc oczywicie kolorw, ktre wci surrealistycznie wibroway. Jednak gdy podali ni w stron gwnej drogi, Garyemu wydawao si, e las robi si gciejszy. Przychodzc tu, widzia z tego miejsca nowe budynki, ktrych zawsze stara sienie zauwaa. Teraz chcia je ujrze, chcia znale co normalnego w tej szalonej sytuacji. Lecz cho stara si jak mg, nie mg przenikn wzrokiem gszczu lici i gazi. Gdy dotarli do koca cieki, Gary zda sobie ponad wszelk wtpliwo spraw, e wiat wok niego zmieni si nie tylko w zakresie niewidocznych dotd gr, gstych drzew i dziwnych kolorw. Tym razem jego wzrok nie mg si myli. W Lancashire cieka koczya si piaszczyst kontynuacj gwnej drogi, ktra biega obok domu jego rodzicw. Tu za miejscem ich

poczenia znajdowao si siatkowe ogrodzenie cmentarza. Tutaj jednak nie byo ogrodzenia, tylko drzewa, nie koczce si drzewa. Mickey przystan, by poczeka na Garyego, ktry wci wpatrywa si z otwartymi ustami w las. No, idziesz ju? spyta leprechaun po dugiej bezczynnej chwili. Gdzie jest ogrodzenie? spyta Gary, z trudem zdoawszy odzyska oddech. Ogrodzenie? powtrzy Mickey. O czym ty mwisz, chopcze? Ogrodzenie cmentarza prbowa wyjani Gary. Kto umieciby cmentarz w rodku lasu? odpowiedzia ze miechem Mickey. Leprechaun przerwa nagle, widzc, e Gary nie cieszy si z jego dowcipu, po czym pokiwa gow ze zrozumieniem. Posuchaj mnie, chopcze leprechaun zacz miym tonem. Nie jeste u siebie ju ci to powiedziaem. Jeste teraz u mnie, w hrabstwie Dilnamarra, w lesie zwanym Tir na nOg. Ale pamitam kp jagd zaprotestowa Gary, sdzc, e schwyta leprechauna w logiczn puapk. Co dziwne, Mickey wydawa si by niemal zasmucony, syszc sowa Garyego. Owszem, pamitasz zacz leprechaun. Pamitasz jagody ze swojej krainy, z Prawdziwej Ziemi, pamitasz kp bardzo podobn do tej, w ktrej ci znalazem. Byy takie same upiera si Gary. Nie, chopcze odpowiedzia Mickey. Istniej mosty pomidzy twoim wiatem a tym wiatem, miejsca jak twoja kpa jagd, ktre wygldaj tak samo w obydwu krainach. Tym wiatem? Z pewnoci o nim syszae odrzek Mickey. wiatem Faerie. Gary zmarszczy z niedowierzaniem brwi, po czym sprbowa uagodzi leprechauna i ukry umiech. W takich miejscach cign Mickey, nie zauwaajc oczywistego sceptycyzmu Garyego niektre ludy, gwnie chochliki, mog przechodzi, a wewntrz swego tanecznego krgu mog przycign za sob kogo takiego jak ty. Niestety jednak z kadym dniem jest coraz mniej mostw, obawiam si, e twj wiat wkrtce utraci wszelkie wizi z Faerie.

To ju si dziao wczeniej? spyta Gary. To znaczy, ludzie z mojego wiata przechodzili... Nie suchasz? Nie znasz opowieci? spyta Mickey. Chwyci fajk w do, pooy rce na biodrach i pokrci z niesmakiem gow. Syszaem o leprechaunach zaoponowa Gary. No c, mylisz, e skd si wziy te historie? spyta Mickey. Wszystkie te opowieci o malutkim ludzie, taczcych elfach i smokach drzemicych w penych zota legowiskach? Czy nie wierzye w nie, chopcze? Czy uwaasz je za historie, ktre opowiada si dzieciom zim przy kominku? To nie jest tak, e nie chc w nie uwierzy prbowa si tumaczy Gary. Nie chc? powtrzy Mickey. Z pewnoci miae zamiar powiedzie nie chciaem. Nie masz wyboru, musisz teraz uwierzy w opowieci o faerie, w kocu znajdujesz si na terenie jednej z nich! Gary tylko umiechn si wymijajco, cho tak naprawd, wszystko to zaczynao mu si podoba czymkolwiek to byo. Potrzsn gow zdawszy sobie spraw ze swych myli. Czymkolwiek to byo? O mj Boe! Nie zadawa ju wicej pyta, gdy szli ciek poprzez wspaniae kolory i aromaty srebrnego lasu. Gary zatrzyma si raz, by bliej przyjrze si leprechaunowi. W tym celu wysforowa si przed niego. Mickey przeszed przez kupk zeschych, brzowych lici, nie spowodowa jednak najlejszego dwiku. Gary poda za nim najostroniej jak mg, syszc powodowany przez siebie chrzst i czujc si niezdarnie oraz niezrcznie przy zwinnym Mickeyu. I Jeli jednak Gary rzeczywicie by tu intruzem, las nie wywoywa w nim takiego uczucia. Ptaki, wiewirki, szop i mody jele zajmoway si niedaleko od niego swoimi sprawami, nie powicajc mu wicej uwagi ponad szybkie i zaciekawione spojrzenie. Gary II nie mg nic poradzi na to, e czu si tutaj jak w domu. Miejsce to byo ciepe i wydawao si pochodzi z krainy marze. Byo pene ycia i swobody. Dla Garyego za, wci znajdowao si ono tylko w jego wyobrani, byo cakowicie bezpieczn fantazj, snem. Wiele minut pniej dotarli do maej polanki rozcigajcej si wok starego dbu. Gary uzna, e w centrum Lancashire miejsce to zajmuje

DunkinDonuts. Najwyraniej leprechaun ustanowi ten punkt za cel, poniewa podszed do drzewa, rozcign si na mchu i wycign pakunek z tytoniem fajkowym. Odpoczynek? spyta Gary. To jest to miejsce odpowiedzia Mickey. Kelsey ma si tu z nami spotka, a wtedy on si tob zajmie, ja za odejd. Nie idziesz z nami? Mickey zamia si, niemal si krztuszc, gdy jednoczenie prbowa zapali fajk. Ty i Kelsey wyjani. To jego wyprawa, nie moja. Odpoczywaj i nie obawiaj si. Dam ci par wskazwek, jak sobie z tym poradzi przerwa, by skoczy zapalanie fajki, a jeli pniej kontynuowa wypowied, Gary go nie sysza. Z konarw wielkiego dbu spyna utrzymana w wysokiej tonacji czarujco sodka pie. Unosia si na krawdziach suchu Garyego, kuszc... kuszc. Wzrok Garyego pody w gr masywnego dbu, poszukujc rda. Kuszc... kuszc. Wtedy j ujrza, wygldajc zza grubej, niskiej gazi. Bya drobn istot jak na ludzkie standardy, miaa moe ptora metra i daleko jej byo do pidziesiciu kilogramw. Miaa twarz chochlika, oczy zbyt przejrzyste, a wosy zbyt zote. A gos zbyt sodki. Chwil trwao, zanim Gary zda sobie spraw, e jest ona naga nie, nie naga miaa na sobie cieniutekie okrycie z babiego lata, ktre zaledwie okrywao mgiek jej sylwetk. Znw kuszenie na granicy percepcji. Co si z tob dzieje? Gary usysza Mickeya mwicego z jakiego odlegego miejsca. Melodia bya czym wicej ni tylko pieni bya wezwaniem dla Garyego. Chod do mnie prosiy nuty. Nie trzeba mu tego byo mwi dwa razy. Och mrukn Mickey, zdajc sobie spraw ze rda, ktre zakcao uwag Garyego. Leprechaun cign swj beret i uderzy nim o kolano, zy na siebie. Powinien by wiedzie, e lepiej nie zabiera tak

wraliwego czowieka w poblie terenw owieckich Leshiye, lenej nimfy. Otrznij si, chopcze zawoa do Garyego. Nie ma tam na grze nic, czego by chcia. Gary nie zada sobie trudu, by odpowiedzie. Byo oczywiste, e ma na ten temat odrbne zdanie. Przerzuci nog przez najnisz ga i podcign si. Nimfa bya teraz blisko, pachniaa sodko, piewaa sodko i bya tak powabna w swojej przejrzystej sukni. Pie jej bya za tak zapraszajca, obiecujca, kuszca, e Gary nie mg si jej oprze. Odejd, Leshiye! krzykn z dou Mickey, wiedzc, e wszystkie dalsze skierowane do Garyego wezwania, pozostan puszczone mimo uszu. Mamy sprawy waniejsze ni twoje polowanie. Wkrtce bdzie tu Kelsey i nie bdzie z ciebie zadowolony. Ani troch! Nimfa cigna sw pie, nie przeszkadzajc sobie. Gary sprawdzi kilka drg przez pltanin gazi i znalaz w kocu tak ktra doprowadzi go do celu. Na gazi przed nim pojawi si wielki w, wijc si i syczc oraz wystawiajc grone ky. Gary zatrzyma si nagle i prbowa cofn tak gwatownie, e niemal spad z gazi. Mimo to Leshiye wci piewaa, wzmacniajc sw sodycz miechem. Machna rk i w znikn, a jeli chodzi o oczarowanego Garyego, wydawao mu si, e stwr nigdy nie istnia. Natychmiast podj wspinaczk, lecz teraz gazie zaczy si pod nim porusza, wijc si i mnoc. Gary spojrza w d na Mickeya, odgadujc, e zarwno w jak i gazie to byy iluzyjne sztuczki leprechauna. Co robisz? zawoa ze zoci. Chcesz, ebym spad? Zostaw j chopcze odpowiedzia Mickey. Nie powiniene si czy z takimi jak ona. Gary spoglda na nimf przez dug chwil, po czym gwatownie odwrci si do Mickeya. Zewirowae? Anielska twarz Mickeya wykrzywia si na chwil ze zdziwienia, gdy usysza t dziwn wypowied, lecz wydawa si rozumie jej oglne znaczenie. Zaso uszy, chopcze cign uparcie. Nie pozwl, by ogarn

ci jej urok. Musisz by silny, bo to drzewo jest jej domem. Nie mam magii mogcej pokona jej iluzje. Ostrzeenia leprechauna zaczy nabiera dla Garyego sensu do momentu, gdy nie spojrza z powrotem na nimf, wycignit teraz niedbale na poziomej gazi. Gary rozejrza si bezradnie, prbujc znale jaki bezpieczny sposb, by si do niej dosta. Leshiye znw si zamiaa w ramach melodyjnych granic swej pieni. Przyzwaa z drzewa swe moce by to w kocu jej dom i z atwoci pokonaa iluzoryczn pltanin Mickeya, otwierajc przed podliwymi oczyma Garyego prawidow drog. Mickey znw uderzy swym beretem o kolano i pad pokonany na mech. Nie by w stanie odcign uwagi modego czowieka od wdzikw lenej nimfy. Kelseyowi si to nie spodoba wymamrota cicho i z opanowaniem, nie bojc si tego, e bdzie musia stawi czoa niewzruszonemu i niecierpliwemu elfowi, aby przekaza mu kolejne ze wiadomoci. W tym momencie Leshiye wzia Garyego za rk i zaprowadzia go wyej na drzewo, tu ponad drugie rozwidlenie grubego pnia, do maego, pokrytego limi otworu. No c wzruszy ramionami Mickey, gdy zniknli z pola widzenia. Musz i i znale innego, na ktrego bdzie pasowa zbroja. Stukn fajk o drzewo i wsun j do ust, po czym wzi ksik Garyego i usiad, aby poczyta.

ROZDZIA 4 Elf zrobi kwan min, gdy zbliy si do maej polanki otaczajcej ogromny db. By tam Mickey, tak jak si umwili, i opiera si o drzewo, czytajc z uwag ksik. Mickey by jednak sam, a to nie zgadzao si z planem. Banda krasnoludw szuka jakiego dawno zaginionego skarbu elf z atwoci wychwyci za pomoc swoich czuych uszu beztroskie pomrukiwanie Mickeya. Nigdy nie mog si oprze klejnotowi czy odrobinie zota i zawsze twierdz, e od pocztku to wszystko naleao do nich! Mickey unis wzrok, wyczuwajc zbliajcego si elfa. Dzie dobry, Kelseyu! oznajmi, nie trudzc si wstawaniem. Gdzie on jest? spyta Kelsey. Miaem ogromne trudnoci, by zorganizowa wszystko na czas, a baron Pwyll nie jest cierpliw osob. Powiedziae, e bdziesz go mia dzisiaj. I tak jest odpowiedzia Mickey. Z gry dobieg piskliwy chichot. Kelsey zna las rwnie dobrze jak Mickey, widzc za, e leprechaun trzyma dziwn ksik i syszc dochodzce z wyszych partii drzewa odgosy, spojrza na wyniosy db i szybko rozwiza zagadk. Leshiye mrukn Kelsey. Odwrci si do Mickeya, ktry wci by zajty ksik. Od jak dawna tam jest? Mickey przysoni doni oczy, by spojrze na pozycj zajmowan przez soce. Ju dwie godziny rzek. Twardziel z niego! Kelsey nie podziela beztroski Mickey a, nie gdy chodzio o jego yciowe zadanie. Dlaczego go nie powstrzymae? spyta elf, a jego zote oczy zajaniay zoci. Zastanw si, o co pytasz odwzajemni si Mickey. Miaem powstrzyma wyronitego modzieca przed otrzymaniem oferowanych przez nimf wdzikw? Szybciej udaoby mi si zapa smoka w moj czapk cign swj beret i trzyma go odwrcony przed sob. I przekona besti, aby zrobia mi obiad.

Kelsey nie mg si spiera z owiadczeniem leprechauna o bezsilnoci. Nimfy byy potnymi przeciwniczkami, jeli chodzio o modych mczyzn, za ta, Leshiye, bya rwnie biega w sztuce uwodzenia jak kada inna w Tir na nOg. Czy ma odpowiednie wymiary, by nosi zbroj? spyta Kelsey z wyranym niesmakiem. Widzc, e Mickey przytakn, elf zdj z ramienia swj dugi uk i zacz si wdrapywa na drzewo. Mickey powrci do lektury. Jeli Kelsey sobie poradzi, to dobrze, bdzie to oznacza mniej wysiku dla leprechauna. Jeli za nie, jeli Gary zaszed ju za daleko, by dao si go uratowa, to Kelsey nie moe obwinia Mickeya o niepowodzenie, a Mickey przynajmniej osignie to, e elf da mu wicej czasu na polowanie na innego, odpowiedniego czowieka. Obydwie moliwoci nie obchodziy zbytnio leprechauna tak naprawd niewiele obchodzio jakiegokolwiek leprechauna. By soneczny ciepy dzie, z przyjemnymi zapachami, przyjemnymi widokami i przyjemn lektur. O co jeszcze mgby prosi leprechaun? Opar si znw o drzewo i odnalaz miejsce w ktrym skoczy, lecz zanim zdy ponowi lektur, w gow uderzya go teniswka i spada obok na ziemi. Hej! krzykn, spogldajc w gr. Co tam si dzieje? Prosto na Mickeya zacza lecie druga teniswka, lecz szybko wycign palec, wypowiedzia jedno sowo i but zatrzyma si powietrzu nad jego gow wiszc tam bez ruchu. Z gry dobiegy odgosy szamotaniny, skarga, w ktrej Mickey rozpozna gos Garyego przynajmniej twardziel wci by ywy i w kocu piew Leshiye, ktry nie brzmia ju tak radonie. Leprechaun wiedzia, e nimfy nie miay zbyt duej wadzy nad Tylwyth Teg, poniewa elfi lud nie poddawa si zaklciom i iluzjom tak atwo jak ludzie. Mickey skin gow i potrzsn ni bezradnie w sympatii dla nimfy wanie ta odporno pozwolia Kelseyowi schwyta Mickeya i rozpocz ca histori. Chwil pniej Gary wysun si przez krawd zasonitej limi dziury, tu za nim poda Kelsey. Gary spojrza aonie na to, co zostawia za sob lecz dgnicie czubkiem miecza w plecy przewayo nad powabem Leshiye. Porusza si wolno, schodzc w d drzewa

i wci zerka przez rami. Kelsey, najwyraniej wzburzony i zdecydowany odcign Garyego jak najdalej od nimfy, popycha go niezbyt delikatnie raz za razem. Wtedy wysza za nimi Leshiye, wci piewajc. Wracaj do swojej nory! krzykn do niej Kelsey. Obrci si, trzymajc w grze swj lnicy miecz. Naga i wystawiona na ciosy Leshiye nie poruszya si. Nie zra jej! warkn Gary. Nawet si nie wa! Kelsey odwrci si i spokojnie wsun stop za Garyego. Lekki obrt spowodowa, e Gary spad z gazi i wyldowa trzy metry niej na ziemi. Nie zwracajc uwagi na czowieka, elf znw skierowa si w stron Leshiye i ponowi ostrzeenie. Wracaj do swojej jamy! Leshiye zamiaa si z niego. I ona, i Kelsey wiedzieli, e to bya czcza pogrka. aden czonek Tylwyth Teg nie zaatakowaby nigdy stworzenia z Tir na nOg, a lena nimfa Leshiye bya w rwnym stopniu czci lasu co jakiekolwiek drzewo lub zwierz. Kelsey schowa miecz do wysadzanej klejnotami pochwy, jeszcze raz spojrza gronie na nimf, jedynie dla efektu, po czym zelizgn si po drzewie z tak atwoci, e dochodzcy do siebie Gary zamruga zdziwiony. Niemal natychmiast rozbrzmia znw piew Leshiye. Cicho bd! krzykn do niej Kelsey. A ty rykn na Garyego popraw swoje ubranie i chod za mn! Gary zerkn na Mickeya, ktry skinieniem gowy potwierdzi, e lepiej wykona to polecenie. Podnis jeden but, po czym uderzy gow w drugi, dopiero teraz go zauwaajc. Wci znajdowa si on tam, gdzie Mickey go magicznie zawiesi. Gary spodziewa si znale jak niewidzialn link, ktra by go podtrzymywaa, lecz gdy go badawczo dotkn, spad mu swobodnie do rki. Jak? zacz pytanie Gary, lecz wzi chytre mrugnicie Mickeya za jedyne wyjanienie, ktre moe otrzyma. Pospiesz si! poleci Kelsey. Kim on do diaba jest? Gary spyta Mickeya. Kelsey natychmiast si obrci i podszed spiesznie. Jego przejrzyste oczy byszczay arliwie, a dugie do ramion wosy, nawet bardziej zote ni oczy, poyskiway

w wietle soca. Kelsey by o gow niszy od Garyego i o pidziesit kilo lejszy, lecz teraz wydawa si growa nad modziecem, powikszony przez pewno siebie i widoczny gniew. Znowu moja wina powiedzia Mickey, uderzajc si w skro. Wybaczcie moje maniery. Gary, chopcze, poznaj Kelseya... Kelsey rzuci w stron Mickeya spojrzenie, ktre zahaczao o morderstwo. Poznaj Kelsenellenelviala Gil-Ravadry poprawi si szybko Mickey. Elfiego lorda Tylwyth Teg. Kelsen... wyjka Gary, nie bdc w stanie powtrzy dziwnego imienia. Mickey ujrza moliwo zakpienia z tego, ktry go schwyta. Nazywaj go Kelseyem, chopcze powiedzia z widocznym zadowoleniem leprechaun. Kady tak mwi. Brzmi dobrze rzek dobitnie Gary, dostrzegajc wcieke spojrzenie elfa. W tej chwili wszystko co dranio elfa elfa, ktry przerwa mu przyjemno brzmiao dla Garyego dobrze. Kto zaprosi ci na drzewo, Kelseyu? spyta pewnym gosem Gary. Natychmiast zda sobie spraw, e przecign strun. Kelsey nic nie powiedzia, nawet nie pooy rki na rkojeci swego niezwykego miecza. Spojrzenie, ktre skierowa w stron Garyego, uciszyo jednak modzieca w takim stopniu, w jakim mgby to zrobi w miecz. Kelsey spoglda na niego jeszcze przez chwil, po czym odwrci si gwatownie i odszed. On jest do dobry wyjani Garyemu Mickey. Moesz si z tego mia, lecz wiedz, chopcze, e on ci ocali ycie. Gary skierowa w stron leprechauna niedowierzajce spojrzenie. Nigdy by ci nie wypucia kontynuowa Mickey. Umarby tam, cho nie przecz, e byaby to przyjemna mier. Gary nie wydawa si by przekonany. Przepadby cign Mickey. W sidach Leshiye zapomniaby jak si je lub pije. Mgby te zapomnie jak si oddycha, chopcze! Twj umys byby nastawiony tylko na jedno zadanie, dopki ciao nie umaroby z wysiku. Gary wsun teniswk na stop i szybko j zawiza.

Potrafi o siebie zadba oznajmi. Tak powiedziaa setka mczyzn w objciach nimfy odpowiedzia Mickey. Tak powiedziao stu martwych mczyzn leprechaun zachichota i ruszy za elfem, wycigajc Hobbita. Gary sta przez chwil, potrzsajc gow i zastanawiajc si, czy powinien wrci na drzewo. Aby utrudni mu wybr, nad krawdzi dziupli znw pojawia si Leshiye, umiechajc si skromnie. Nimfa spogldaa jednak w stron Kelseya, ktry nie odszed jeszcze daleko i trzyma w rku swj dugi uk, nie przyzywaa wic tym razem czowieka. Gary rwnie ujrza Kelseya i doszed do wniosku, e jeli zacznie si wspina na drzewo, elf z pewnoci umieci mu strza w nadgarstku lub jakim innym, wraliwszym miejscu. W drog powiedzia do siebie rozwanie i zerkajc w stron Kelseya, zapi spodnie. Odchodzc, skierowa jeszcze jedno aosne spojrzenie na drzewo, na Leshiye wycignit wy godnie na gazi w swojej przejrzystej sukni. Nawet Kelsey go za to nie wini. *** Elf narzuci szybkie tempo marszu przez las, cho z tego co by w stanie zauway Gary, nie poda on adnym tropem. Kelsey wydawa si jednak wiedzie, gdzie idzie, a Gary uzna, e lepiej go o to nie pyta. Mickey nie by zbytnio pomocny w podry. Mkn przed siebie, wykonujc niewiarygodnie lekkie kroki, za twarz mia zanurzon w Hobbicie i mia si bez przerwy lub mamrota co zdziwionym tonem. Gary cieszy si, e leprechaunowi podobaa si ksika. Nawet pomimo tego, e Mickey sam powiadczy, i go porwa, Gary lubi tego malca. Kolejny wybuch miechu zwrci uwag Garyego na Mickeya. Zerkn leprechaunowi przez rami (co nie byo trudne), starajc si dostrzec, na ktrym jest rozdziale. Co? wybekota Gary, gdy ujrza otwart ksik. To, co kiedy byo zwyczajnym drukiem, stao si teraz pynnym pismem w jzyku cakowicie niezrozumiaym dla Garyego. Due, posuwiste linie zastpiy zwarte litery, formujc runy nie przypominajce adnego widzianego

kiedykolwiek przez Garyego alfabetu. Co z tym zrobie? spyta. Mickey podnis wzrok, a w kcikach jego szarych oczu byszczaa rado. Zrobiem z czym? spyta niewinnie. Z moj ksik powiedzia Gary, sigajc po ni. Przekartkowa strony i na kadej z nich znajdowao si to samo niezrozumiae pismo. Co zrobie z moj ksik? Uczyniem j zdatn do czytania wyjani Mickey. Bya zdatna do czytania. Dla ciebie odpowiedzia Mickey, wyrywajc ksik. Lecz ty j moesz przeczyta w kadej chwili, a skd wiadomo, jak dugo ja bd mia do niej dostp? Uczyniem j wic zdatn do czytania dla mnie i przesta si zadrcza. Dostaniesz j z powrotem, gdy skocz. Zapomnij o ksice z przodu rozleg si gos. Podnieli wzrok i ujrzeli Kelseya, jak zwykle z kamienn twarz, stojcego przy grubym wizie. Ksika nie jest wana cign elf mwic do Garyego. Masz na gowie waniejsze sprawy ni beztroskie czytanie Kelsey zerkn podejrzliwie na Mickeya. Czy poinformowae go o zadaniu? Miaem taki zamiar odpowiedzia Mickey. Naprawd. Chciaem jednak stopniowo przeama chopaka, przyzwyczai go do wszystkiego po kolei. Nie mamy na to czasu rzek Kelsey. W Dilnamarze uzgodniono ju postanowienia. Znajdziemy si tam wkrtce, by zabra artefakty, a wtedy wyprawa rozpocznie si w peni. Dobrze wic uzna Mickey, zamykajc Hobbita i wrzucajc go do niemoliwie gbokiej kieszeni swej szarej kurtki. Prowad, a ja w czasie marszu wtajemnicz chopaka. Zatrzymamy si teraz odrzek Kelsey. Powiesz mu wszystko, zanim ruszymy. Mickey i Kelsey spogldali na siebie podejrzliwie przez kilka chwil. Leprechaun wiedzia, e Kelsey zarzdzi przerw w marszu tylko po to, by mc przysuchiwa si opowiadanej Garyemu historii. Z pewnoci Tylwyth Teg to niezwykle ufny lud mrukn cicho Mickey, lecz umiech Kelseya wskazywa, e wszystko wyranie usysza. Powiedziaem ci, e znalelimy si tutaj by odda przysug elfowi zacz Mickey, mwic do Garyego. Tak wic napotkae elfa,

Kelsenel... zajkn si, wymawiajc dugie imi, spojrza z frustracj na Kelseya i powiedzia: Kelseya odczu znaczn satysfakcj, widzc grymas uraonego elfa. Kelsey schwyta mnie, abym schwyta ciebie, wiesz ju o tym cign Mickey. On jest w trakcie yciowego zadania Tylwyth Teg bior takie rzeczy powanie, musisz to zrozumie i potrzebuje do tego czowieka o odpowiednich rozmiarach. Gary spojrza na Kelseya, ktry sta niewzruszony i dumny, i poczu si wykorzystany. Chcia krzykiem zaprotestowa przeciwko takiemu traktowaniu, upomnia si jednak, cho bez wikszego przekonania, e to w kocu tylko sen. Kelsey chce przeku wczni Cedrica Donigartena wyjani Mickey. Nieatwe zadanie. Nie powinnicie wezwa kowala? spyta sarkastycznie Gary. Kowal bdzie nastpny wtrci si Kelsey, kierujc swe sowa do Mickeya. Gary spostrzeg, e przynioso to efekt, poniewa leprechaun jka si, prbujc wypowiedzie nastpne sowa. Jeste jej dzierawc zdoa w kocu wyrzec. Gdy wcznia zostanie poczona, musi znajdowa si w rkach czowieka, ktry bdzie mia na sobie zbroj Cedrica Donigartena wanie dlatego zostae zmierzony. Gary nic z tego nie rozumia. Kim jest Cedric Donigarten? spyta. I dlaczego nie moe po prostu zaoy swojej zbroi? Kim jest Cedric Donigarten? powtrzy z niedowierzaniem Kelsey. Skd go wzie, leprechaunie?! rykn na Mickeya. Powiedziae, e potrzebujesz czowieka, na ktrego bdzie pasowaa odburkn Mickey. Nie miae adnych innych wymaga spojrza z powrotem na Garyego, sdzc, e odpowiednio potraktowa Kelseya. Sir Cedric by najpotniejszym krlem Faerie zacz z czci. Poczy ze sob wszystkie dobre ludy w czasie wojen przeciwko goblinom wojen, ktre gobliny z pewnoci wygrayby, jeli nie Cedric. On te by czowiekiem! Moesz to sobie wyobrazi?! Wszystkie dobre ludy ze wszystkich krain duchy, elfy, ludzie i krasnoludy opowiadaj legend o Cedricu Donigartenie i przekazuj j z szacunkiem i podziwem swoim dzieciom. Z pewnoci to szkoda, e ludzie nie yj duej.

Niektrzy ludzie poprawi Kelsey. Aha zgodzi si chichoczc Mickey, lecz gdy podj wypowied, jego gos znw by peen czci. Cedric nie yje ju od trzystu lat. Zabi go smok w ostatniej bitwie wojen gobelinw. Kelsey chce za teraz, uczci pami zmarego, za pomoc swego yciowego zadania. Ma zamiar przeku potn wczni, zaman w teje ostatniej bitwie. W Gary przytakn. Dobrze wic zgodzi si. Zabierzcie mnie do zbroi i do kowala, a uczcz pami zmarego. To jest suszne! zamia si Mickey. Spojrza na Kelseya i krzykn Prowad! majc nadziej, e jego entuzjazm zadowoli elfa i oszczdzi mu nieprzyjemnego zadania dokoczenia opowieci. Kelsey skrzyowa szczupe ramiona na piersi i sta w miejscu. Powiedz mu o kowalu rozkaza elf. Ach tak powiedzia Mickey, udajc, e przeoczy ten niewany szczeg. Kowal. Bdziemy do tego potrzebowa krasnoluda. Legenda o wczni mwi o najwikszym kowalu z caej krainy, a tacy zawsze naleeli do brodatego ludu. Gary nie wydawa si zatroskany z tego powodu, Mickey klasn wic w rce i znw ruszy w stron Kelseya. Wyjanij problem powiedzia kamiennym tonem elf. Mickey zatrzyma si nagle i odwrci z powrotem do Garyego. Widzisz, chopcze rzek. Elfy i krasnoludy nie przepadaj za sob, zreszt krasnoludy za nikim nie przepadaj. Bdziemy musieli schwyta potrzebnego nam kowala. Schwyta? spyta podejrzliwie Gary. Porwa wyjani Mickey. Gary przytakn, po czym potrzsn gow i niemal rozemia si w gos, w myli chwalc si za dziwaczn i bogat wyobrani. Jeste zadowolony? Mickey spyta Kelseya. Powiedz mu o przekuciu odpowiedzia elf. Mickey westchn i obrci si do Garyego. Tym razem twarz leprechauna miaa grobowy wyraz. Wcznia jest wyjtkowa wyjani Mickey. aden miech nie rozpaliby wystarczajco gorcego ognia, nawet gdyby pompoway nim dwa grskie trolle! Przekucie musi wic by do niezwyke, tak gosi

legenda spojrza na Kelseya i zmarszczy brwi. Mczy mnie ta przeklta legenda powiedzia. Powiedz mu! domaga si kamiennym tonem Kelsey. Mickey milcza, jakby wyjanienia nie mogy mu przej przez usta. Niezwyke przekucie przypomnia po dugiej ciszy Gary. Mwiem ci wczeniej, e bdziesz si zabawia ze smokami wybuchn Mickey. Gary zakoysa si w ty na pitach i zastanawia si przez dusz chwil. Wyjanijmy to sobie powiedzia, chcc uoy wszystkie zawie sowa Mickeya w sensown cao. Chodzi ci o to, e mam trzyma wczni jakiego martwego krla, w czasie gdy smok bdzie na ni zia ogniem, a jaki schwytany krasnoludzki kowal, bdzie j skada? Wanie! zakrzykn triumfujco Mickey. Chopak wie o co chodzi! Chodmy, Kelseyu Mickey znw ruszy w drog. Widzc, e Kelsey si nie poruszy, Gary rwnie nie mia zamiaru kontynuowa marszu. Co znowu, chopcze? spyta z rozgoryczeniem leprechaun. Gary nie zwrci na niego uwagi. Uderzy si kilka razy lekko w policzki i uszczypn raz czy dwa. No dobrze powiedzia, nie kierujc sw do nikogo szczeglnego. Jeli to sen, to czas si z niego obudzi. Kelsey potrzsn gow i zmierzy wzrokiem Mickeya. Skd go wzie? spyta. Mickey wzruszy ramionami. Powiedziaem moim przyjacioom, by sprowadzili takiego, ktry bdzie pasowa do zbroi. Zupenie tak jak mi polecie odpowiedzia. Czyby stawa si drobiazgowy? Kelsey spoglda przez chwil na Garyego. By wysoki i dobrze uminiony, wikszy ni ktokolwiek w Dilnamarze i najprawdopodobniej rwnie wielki jak sam Cedric Donigarten. Mickey zapewni go, e zbroja bdzie pasowa na Garyego i Kelsey w to nie wtpi. Mickey mia rwnie suszno mwic o stawaniu si drobiazgowym. Legendy nie mwiy nic o charakterze, po prostu zbroj musia przywdzia czowiek. Kelsey podszed do Garyego. Chodcie nakaza im obu elf. Nie nisz i chcemy by z tob

w rwnie maym stopniu, jak ty chcesz by tutaj. Wykonaj zadanie i wrcisz do siebie. A zakadajc, e odmwi pjcia z wami? omieli si spyta Gary, niezadowolony z wadczego tonu elfa. Oho mrukn Mickey, a jego grobowy ton sprawi, i Gary zacz si zastanawia, czy nie przecign struny. Zote oczy Kelseya zwziy si, a wargi wygiy w doskonale paskudny umieszek. Wtedy obwoam ci wyrzutkiem powiedzia pewnym gosem elf. Za zamanie zasad schwytania. A take nazw ci tchrzem zasugujcym na napitnowanie przerwa na chwil dla wywoania na Garym wikszego efektu. Pniej ci zabij. Gary wybauszy oczy i spojrza na Mickeya. Mwiem ci, e Tylwyth Teg podchodz powanie do swoich zada to byo jedyne poparcie, ktre leprechaun mg zaoferowa. Idziemy? spyta Kelsey, kadc do na rkojeci swego wspaniaego miecza. Gary ani przez chwil nie wtpi w pospn obietnic elfa. Prowad, dobry elfie rzek. Do Dilnamarry. Kelsey skin gow i odwrci si. Dobrze, e wszystko ustalilimy powiedzia Mickey do elfa, gdy ten przechodzi obok niego. Masz ju swojego czowieka. Bd si zbiera. Kelsey w mgnieniu oka wycign miecz. Nie, nie bdziesz powiedzia. Odpowiadasz za niego i przez jaki czas to odczujesz. Garyemu nie spodoba si ironiczny ton, ktrym Kelsey o nim mwi, cieszy si jednak, e leprechaun bdzie si troch duej krci w pobliu. Wizja przebywania z samym Kelseyem, bez Mickeya, ktry mgby zaoferowa subteln porad i mi pogawdk, do mocno niepokoia Garyego. Schwytaem ci, Mickeyu McMickey oznajmi Kelsey. I tylko ja mog ci wypuci. Postawie warunki i ja ich dotrzymaem spiera si Mickey. Jeli odejdziesz, podejm wszelkie rodki, eby znowu ci schwyta obieca Kelsey. Nastpnym razem, a zapi ci znw, wezm twj

garniec ze zotem, a poza tym, twj wykrcajcy sowa jzyk. Tylwyth Teg powanie podchodz do swoich zada zakpi z tyu Gary. Owszem zgodzi si Mickey. Prowad wic, mj dobry elfie, do Dilnamarry, cho jestem pewien, e wolabym ucieka przed stoma parami chciwych rk w ludzkiej fortecy! Kelsey ruszy, a Mickey znw wycign Hobbita. Martwi ci smok? spyta Gary, idc obok niskiego skrzata. Zapomnij o smoku odpowiedzia Mickey. Spotkae kiedy krasnoluda, chopcze? Moe by z nimi wicej kopotw ni ze starym jaszczurem, a maj niemal rwnie niewiey oddech! Zawsze jednak powtarzam, e trzeba patrze na dobre strony cign Mickey. Mam na drog dobr ksik, cho gorsze towarzystwo. Gary by zbyt zdumiony, by si obrazi. *** Nie toleruj poraek! warkna Ceridwen. Dostaa zadanie i zostaa ci przyrzeczona za nie zapata, a jednak obcy jest wolny. Nimfa zachichotaa zawstydzona. Leshiye nie obawiaa si Ceridwen, nie tutaj, w Tir na nOg, rdle mocy nimfy, lecz miejscu obcym dla czarodziejki. Ceridwen przestaa mwi i utkwia zowrogie spojrzenie w Leshiye. Jej jasnobkitne oczy zway si i rozszerzay na przemian. By to jedyny znak, e przyzywa magiczn energi. Nagle pojawiy si ciemne oboki i zerwa si wyjcy wicher. Leshiye miaa kilka wasnych sztuczek. Pozwolia czarodziejce pogry si gbiej w zaklciu, czekaa a oczy Ceridwen, zamkn si cakowicie. Wtedy Leshiye spojrzaa na swj db i daa mu si poprowadzi wzdu pnia w gb ziemi i dalej, wzdu jego dugich, rozoystych korzeni. Inne pobliskie dby wycigny zapraszajco swoje korzenie i nimfa z atwoci wymkna si przez rolinne wrota, unikajc niebezpieczestwa. Ceridwen mimo to wyzwolia furi swojej burzy. W pie wielkiego dbu uderzyo, w krtkich odstpach, kilka byskawic. Pomimo swojej

zajadoci zdoay one, ledwo zadrasn pradawny db, ktry wci y, a przez jego ogromne odgazienia dalej pyna sia ziemi. Peen zadowolenia miech Ceridwen umilk chwil pniej, gdy usyszaa, dobiegajcy zza maej polanki chichot Leshiye. Wiedma nie pucia za ni w pogo swojej burzy. Zdawaa sobie spraw, e tutaj, w Tir na nOg, nie posiada przewagi. Rozsdnie zrobisz, jeli pozostaniesz na zawsze w tym lesie ostrzega nimf, lecz Leshiye nie przeja si zbytnio t grob. Gdzie indziej mogaby by? Czarodziejka fukna ze zoci i zarzucia po swego czarnego paszcza wysoko nad rami. Gdy opada, Ceridwen wydawaa si pod nim topnie. Kurczya si, gdy materia zblia si do ziemi. Odzienie i czarodziejka zczyy si w jedno i wielki kruk wznis si z miejsca, w ktrym przed chwil staa Ceridwen. Czarodziejka uniosa si wysoko ponad zaklty las i ruszya w stron Dilnamarry, rozgldajc si w czasie lotu, aby odnale prowadzon przez elfa grup. Ceridwen nie bya cakowicie rozczarowana niepowodzeniem Leshiye. Nigdy specjalnie nie wierzya, e tak atwo mona by powstrzyma elfiego lorda, Kelsenellenelviala Gil-Ravadry, w wypenieniu yciowego zadania. Ceridwen bya jednak przewidujc wiedm. Wprowadzia ju w ycie inne, mniej subtelne plany i pomimo pierwszej poraki, nie postawi zamanego centa na Kelseya.

ROZDZIA 5 Dilnamarra W chwili, gdy wyonili si z lasu, okolica, a nawet powietrze, zmieniy si na ich oczach. Tir na nOg byo jasne i soneczne, wypenione wiosennymi zapachami i piewem ptakw, lecz tutaj, poza lasem, okolica okryta bya pospnym caunem. Mga wisiaa nisko nad pokrytymi kurzem drogami oraz wzdu pagrkowatych pl i maych, nie zdobionych chat, zbudowanych z krytego strzech kamienia. Otoczone ywopotami i kamiennymi murami pola wznosiy si i opaday w grzystym terenie. Pokryte byy gsto traw oraz pascymi si owcami i bydem. Okolica przetkana bya drzewami. Niektre z nich stay w szeregach niczym milczcy stranicy, inne skupiay si w gstych lub maych grupach, spiskujc we wasnym gronie. Logicznie rzecz ujmujc, bya to pikna okolica, pogrona jednak w melancholii, jakby pospno bya wywoana czym wicej ni tylko zwyczajn mg. Uwaaj gdzie idziesz leprechaun ostrzeg Garyego. Gary nie rozumia, droga biega prosto i rwno. Nie chciaby wej w pozostaoci po grzystej kowie wyjani Mickey. Grzystej kowie? spyta Gary. Wielkiej, wochatej bestii z rogami odpowiedzia Mickey. Gary rozejrza si nerwowo. Wszyscy rolnicy je trzymaj cign Mickey prbujc go uspokoi. Nie s niebezpieczne, chyba e je niepokoisz. Niektrzy chopcy lubi przewraca je, gdy pi a niektre kowy nie reaguj na to zbyt przyjemnie. Przewraca je? Gary zaczyna rozumie o co chodzi i nie by cakowicie zaskoczony, gdy Mickey pokaza na odlege pole i na, ujc z zadowoleniem traw, potargan krow. Gary rozpatrzy kilka razy w mylach opis Mickeya. Grska krowa powiedzia w kocu. No przecie powiedziaem odpowiedzia Mickey. Grzysta kowa. A nie znajdziesz pozostaoci, ktre mog rwna si z odchodami grzystej kowy! Gary nie mg powstrzyma si przed chichotem. Mickey i Kelsey

wymienili zaciekawione spojrzenia i Kelsey znw ruszy w drog. Wszystkie romantyczne wspomnienia, jakie pozostay Garyemu po Tir na nOg lub po melancholijnej okolicy, godzin pniej zostay zmyte przez brutaln rzeczywisto penej bota Dilnamarry. Dla nieprzygotowanego podrnika zmiana bya rwnie dramatyczna, jak dramatyczne byo dla Garyego jego pojawienie si w kramie Faerie. Jakby jego sen lub czymkolwiek to byo, skrci w zdecydowanie niewaciw stron. Na grujcym nad osad wzgrzu staa kwadratowa kamienna wiea, otoczona tuzinami niskich kamiennych chat. Niektre z nich byy niewiele lepsze ni zadaszenia zgromadzone w cieniu wiey. Po ulicach chodziy swobodnie winie i wychudzone krowy. Ich odchody mieszay si z wyjedonym przez wozy botem, a smrd by po prostu kolejnym nieprzyjemnym skadnikiem we wszechogarniajcym odorze. Ludzie w rnym wieku wasali si wszdzie. Byli rwnie przygarbieni, brudni i mierdzcy jak zwierzta. Podnie mnie, chopcze poprosi Mickey Garyego. Gary spojrza w d i ujrza nie leprechauna, lecz maego ludzkiego dzieciaka, stojcego tam, gdzie przed chwil by Mickey. Gary patrzy przez chwil z zaciekawieniem na brzdca, ktry trzyma jego ksik. Spogldaj przez ni, mwiem ci! powiedzia do gniewnie dzieciak, gdy Gary popatrzy na niego zmieszany. Gary wyty wzrok, przypominajc sobie, kto powinien sta obok niego i nie wierzc w to, co pokazyway mu wasne oczy. Wtedy znw ujrza za iluzj Mickeya, skin gow i chwyci leprechauna w ramiona. Schwytaem ci wyszepta umiechajc si Gary. Czy znw zaczynasz te bzdury? spyta Mickey, a na twarzy leprechauna rwnie widnia umieszek. Dla kadego, kto bdzie si pyta, chopcze, jestem twoim bratem. Miej tylko nadziej, eby nikt z tych ludzi nie spojrza przez przebranie tak, jak ty to zrobie. Z pewnoci wtedy miecz Kelseya bdzie przecina ludzkie ciao. Umiech Garyego znikn. Kelsey nie zrobiby tego powiedzia bez przekonania. Tylwyth Teg okryli si nieask u ludzi rzek Mickey. Kelsey jest tu tylko z powodu swego yciowego zadania i w najmniejszym stopniu nie obchodz go ci ndznicy z Dilnamarry. Kady kto wejdzie mu

w drog, bdzie wrogiem. Gary spojrza na Kelseya, martwic si, e proroctwo Mickeya zici si. Przy kim stanie podczas takiej walki?. Nie by winien lojalnoci Kelseyowi, ani nawet Mickeyowi. Jeli elf wycignie bro przeciwko czonkom rasy Garyego... Gary odrzuci mroczne myli, dochodzc do wniosku, e w decydujcej chwili odpowied sama si znajdzie. Kady aosny mieszkaniec Dilnamarry odwraca si, by popatrze na dziwn grup, idc pokrytymi gnojem uliczkami. Wrd ndzarzy w tym miecie Gary nie wzbudza wikszej sympatii ni Kelsey, poniewa nie nosi blizn po chorobach, nie mia otwartych ran, a palce nie sczerniay mu od wieloletniej pracy w bocie. Z kadego kta kadej chaty wida byo gniewne spojrzenia, za ebracy, niektrzy kulejc lub czogajc si w bocie, poruszali si, by zablokowa im drog pltanin powykrzywianych palcw oraz wychudych, brudnych rk. Gary wstrzyma oddech, gdy Kelsey dotar do pierwszego z owej grupy, decydujc w tym momencie, e nie pozwoli elfowi zabi tego nieszczsnego czowieka. Jeli Kelsey wycignie miecz, wtedy Gary przewrci go, uderzy lub zrobi cokolwiek innego, aby tylko zapobiec masakrze. Nie chodzio o to, e dawa sobie jak szans przeycia w starciu z pospnym elfem po prostu nie mg sta i bezradnie patrze. Nie doszo jednak do tego, poniewa dokonana przez Mickeya charakterystyka Kelseya okazaa si troch przesadzona. Elfowi nie podobaa si rzecz jasna blokada, lecz nawet na centymetr nie wysun miecza z pochwy. Kelsey po prostu odtrci wycignite donie i szed przed siebie, nie spogldajc ebrakom w oczy. Fala ndzarzy bya jednak nieugita. Podali oni za obcymi, jczc i czogajc si, by dotrzyma im kroku. Mickey rwnie unika bagalnych spojrze, gniedc si gboko w objciach Garyego i zamykajc oczy. By to dla leprechauna powszechny widok i ju dawno nauczy si, przytpia swoj wraliwo. Gary widzia jednak ebrakw i nie mg si od nich odgrodzi, a ich desperacja kua go w serce. Nigdy wczeniej nie widzia takiej biedy. Tam, gdzie si urodzi, ubstwo oznaczao, e twj samochd mia ponad dziesi lat. Brudny, byo za okreleniem, ktrego Gary uywa wobec

siebie, by opisa swj wygld po caym dniu pracy w sklepie. Teraz, gdy patrzy na tych ludzi, owo znaczenie wydawao si by zdecydowanie nie na miejscu. Jeli wic bya to fantazja Garyego, jego uuda zmierzchu jak pan Peter Beagle napisa w przedmowie do Hobbita, w takim razie otaczajce rzeczywisto wiato zaczo nagle mocniej pon w oczach Garyego. Tum rozstpi si, gdy Kelsey zbliy si do kamiennej fortecy. Po obu stronach pojedynczych, okutych elazem wrt stali stranicy o ponurych twarzach, mierzc dugi szereg ndzarzy spojrzeniami penymi czystego zadowolenia. Wyyny arystokracji Gary usysza, jak Mickey cicho mamrocze. Skrzyowane piki zastpiy drog Kelseyowi, gdy zbliy si do wrt. Zatrzyma si i spoglda przez chwil na stranikw. Jestem Kelsenel... Wiemy kim jeste, elfie powiedzia szorstko jeden ze stranikw, krpy, brodaty mczyzna. A wic pozwlcie mi przej odrzek Kelsey. Mam do zaatwienia sprawy z waszym baronem. Zatrzymalimy ci tutaj na jego rozkaz odpowiedzia stranik. Stj spokojnie za wczniami. Kelsey skierowa wzrok na Garyego i Mickeya, a wyraz jego twarzy wskazywa, e kipi w nim gniew. Sdziem, e dokonano ju ustale powiedzia Gary, a przynajmniej wygldao to tak, jakby powiedzia to Gary. Tak naprawd by to Mickey, stosujcy brzuchomwstwo, by utrzyma iluzj dzieciaka. Podobnie jak ja odpowiedzia Kelsey, dostrzegajc sztuczk leprechauna. Rozmawiaem z baronem Pwyllem tydzie temu. By niezwykle chtny do zgody, sdzc, e przekucie wczni Donigartena podczas jego panowania, zapewni mu miejsce w opowieciach bardw. A wic kto inny musia z nim rozmawia powiedzia przez Garyego Mickey, ucinajc nadchodzc odpowied modzieca. Gary spojrza gronie na Mickeya, dajc mu do zrozumienia, e nie lubi by w ten sposb wykorzystywany, lecz Mickey nie da si zbi z tropu i cign sw rozmow z Kelseyem. Kto chciaby ci powstrzyma? spyta leprechaun. Kelsey potrzsn gow, odrzucajc t moliwo, lecz on rwnie zaczyna si

martwi. Nie zaczli jeszcze tak naprawd swojej wyprawy, a natknli si ju na nieprzewidziane przeszkody. Okute elazem wrota otworzyy si, skrzypic i pojawi si czystszy oraz lepiej ubrany stranik. Wyszepta kilka sw do pozostaej dwjki, po czym skin Kelseyowi i jego towarzyszom, by weszli do fortecy. Zamglone wiato soneczne znikno zupenie, gdy zamkny si za nimi cikie wrota. Jedyne okno na najniszym poziomie wiey byo zbyt mae, by mogo przecisn si przez nie co wicej ni struka wiata. W czterech rogach umieszczono ponce pochodnie. Ich przymione migotanie rzucao niesamowity poblask na pokrywajce wszystkie ciany brutalne wizje krwawych, wypenionych dymem bitew. Naprzeciw drzwi, na wysadzanym klejnotami tronie, siedzia baron w szatach, ktre kiedy byy kosztowne, lecz w paru miejscach zostay znoszone. By wielkim, krzepkim mczyzn z kilkudniowym zarostem i penymi wyrazu ustami, ktre w rwnym stopniu przedstawiay wesoo i wcieko. Za nim stao dwch nie wyrniajcych si stranikw oraz szczupa posta w znoszonym paszczu powalanym botem z drogi. Mczyzna mia nacignity kaptur, by on jednak wystarczajco cofnity, by Gary mg widzie matowe czarne wosy i podejrzliwe, przenikliwe oczy. Przy jego szerokim pasie wisia sztylet, a do spoczywaa na nim w taki sposb, jakby zawsze byo tam jej miejsce. Gary poda za wzrokiem Mickeya a do bocznej strony tronu, gdzie sta pusty, kamienny piedesta oraz elazny stojak. Tako mwi krl Kinnemore powiedzia pod nosem kpicym tonem Mickey i Gary zda sobie spraw, e pusty piedesta by prawdopodobnie miejscem, gdzie spoczyway zbroja i wcznia. Kelsey rwnie nie wydawa si zbytnio zadowolony. Skupia si bardziej na piedestale i znuonej drog postaci stojcej za baronem ni na samym Pwyllu. Elf zachowa jednak spokj. Podszed z dum do tronu i przyklkn na jedno kolano w niskim, penym szacunku ukonie. Moje pozdrowienia, baronie Pwyllu przywita si Kelsey. Wrciem, tak jak zostao to ustalone przy naszym poprzednim spotkaniu. Pwyll spojrza z niepokojem za siebie, na zasonit posta, po czym

znw na Kelseya. Sporo si zmienio od naszego poprzedniego spotkania powiedzia. Kelsey sta prosto, nawet nie mrugnwszy okiem. Obecny tutaj, dobry ksi Geldion niech yje krl! (sposb, w jaki Pwyll wypowiedzia te sowa, nie by zbyt entuzjastyczny) przynis rozkaz, ktry mwi, e zbroja i wcznia Cedrica Donigartena nie mog opuci moich posiadoci. Dae mi sowo przypomnia Kelsey. Oczy Pwylla zabysy bezradn zoci. Moje sowo zostao uchylone! odpar. Stranicy barona wyszli przed niego, jakby spodziewajc si jakich nagych kopotw, Ksi Geldion nawet nie prbowa ukry swego wadczego umiechu. A wic jeste pachokiem Kinnemore? omieli si spyta Kelsey. Oczy Pwylla zabysy zoci. A niech to! Gary usysza wydobywajcy si z siebie pomruk. Pwyll zerwa si gronie ze swojego miejsca, lecz Kelsey nawet nie mrugn i nadty baron wkrtce usiad z powrotem. Pwyll nie by w stanie odbi obrazy Kelseya nie w tych okolicznociach. Gdzie znajduje si edykt, dobry baronie? powiedzia przez Garyego Mickey. Gary ze zoci spojrza w d, lecz dzieciak wydawa si spa i nie odwzajemni wzroku. Na Garyego pado gniewne spojrzenie Pwylla. A kim jeste ty, ktry mwisz bez zapowiedzi i bez mojego pozwolenia? spyta. Gar... zacz Gary, lecz przerwa mu gos Mickeya. Bd tym, ktry nosi zbroj! usysza swoj proklamacj Gary i zacz si zastanawia, czy nikt nie zauway, e jego wargi nie poruszaj si zgodnie ze sowami. Czy tak jednak istotnie byo? Wszystko to byo zbyt dziwne. Tym, ktry wypeni proroctwo, przybyym z odlegych krain cign swoje brzuchomwstwo Mickey. Tym, ktry bdzie nis wczni i spojrzy smokowi w oczy! Wojownikiem, ktry nie powrci, dopki nie wypeni si legendy i nie speni zadania. Pytam wic, gdzie znajduje si edykt? I jaki krl omiela si wystpowa przeciwko przepowiedniom czarodziejw sir Cedrica Donigartena?

Pwyll siedzia przez chwil w absolutnym niedowierzaniu z otwartymi ustami, a Gary sdzi, e w mczyzna z pewnoci zabije go za ten wybuch. Wtedy jednak z ust wielkiego mczyzny wydosta si gony miech. Wycign za siebie, w stron ksicia, otwart do i otrzyma zwinity pergamin, zwizany purpurowymi wstkami sucymi za wyczn piecz krla Kinnemore. A twoje imi, dobry sir Wojowniku? spyta z umiechem Pwyll. Mina duga chwila ciszy i Mickey stukn swojego tragarza. Gary odpowiedzia z wahaniem Gary, oczekujc, e jego wypowied moe zosta w kadej chwili przerwana. Gary Leger. Pwyll podrapa si w gruby podbrdek. A skd pochodzisz? Z Bretanii, zza Gr Cancarron odpowiedzia gos Mickeya. Wygldao na to, e zarwno baron, jak i ksi wychwycili subteln zmian akcentu, lecz wydawao si, e ksi przej si tym bardziej ni Pwyll. Dobrze wic, Gary Legerze z Bretanii powiedzia Pwyll. Oto edykt od samego krla Kinnemore. Rozwiza i rozwin pergamin, i chrzkn. Do barona Pwylla z twierdzy Dilnamarra zacz czyta, wysawiajc si starannie w jzyku arystokracji. Niech stanie si wiadomym, e my, krl Kinnemore, usyszelimy z godnych zaufania rde, e zbroja i wcznia Cedrica Donigartena, naszego najbardziej powaanego bohatera, opuszcz wkrtce twierdz Dilnamarra w ekspedycji, ktra z pewnoci doprowadzi do ich zniszczenia. Tak wic, na mocy naszego sowa, a nasze sowo jest prawem, nie pozwalamy ci wyda owych artefaktw. Pwyll mrugn i nagle wygadzi pergamin, jakby pomyla, e jest tam nie zauwaone poprzednio zagicie. ...chyba e ty, w swoim szanowanym osdzie, zdecydujesz, e rzeczone artefakty zostaj powierzone w odpowiednie rce tak jak mwi przepowiednie. Pwyll znw mrugn zdziwiony i zanim zdy zareagowa, ksi Geldion wycign rk, by wydrze mu pergamin. Pwyll sprzeciwi si i przytrzyma pergamin, by ksi mg go obejrze. Pod zagiciem poinstruowa go, a w jego gosie brzmiao

zdziwienie w zwizku ze zmian wyrazu twarzy Geldiona. Nie widziaem wczeniej tej fady ani tego zdania. Wargi ksicia poruszay si, gdy czyta owe sowa sowa, ktrych on rwnie wczeniej nie widzia. Tu nad osobistym podpisem twojego ojca powiedzia dobitnie Pwyll. C, powiedziabym, e to stawia sprawy w odmiennym wietle. Co to za podstp? spyta ksi Geldion, ruszajc w stron Kelseya i Garyego. Zatrzyma si jednak, zanim zdoa obej tron. Jego do pozostaa jednak na rkojeci sztyletu, a Kelsey przesun swoj w kierunku elfiego miecza. Geldion sysza wystarczajco duo opowieci o Tylwyth Teg, by zaprzesta czczych pogrek. Co to za podstp? powtrzy, tym razem kierujc sowa do barona. Pwyll wzruszy ramionami i rozemia si. Wecie zbroj nakaza stranikom. Wcie j na Garyego Legera z Bretanii. Zobaczymy, czy pasuje. Zbroja nie moe opuci twierdzy Dilnamarra zaprotestowa Geldion. Chyba, e za moim osdem odpowiedzia spokojnie Pwyll. Tak rzecze twj wasny ojciec. Pamitasz o nim, prawda? Tu jest jaka magia! sprzeciwi si Geldion. Tego nie byo w edykcie, sam go pisaem... pod dyktando mojego ojca doda szybko, widzc skierowane ze wszystkich stron podejrzliwe spojrzenia. Magia? wtrci si przez Garyego gos Mickeya. Mj dobry baronie Dilnamarry. Jestem obcy na twoich ziemiach, lecz czy to nie edykt twojego wasnego krla ustanowi magi rzecz niemoliw? Narzdziem zdrajcw i czcicieli diaba czy tak wanie nie powiedzia krl Kinnemore? Moliwe, e si przesyszaem, lecz przebyem gry z myl, e caa magia zostaa za mn. Nie odpowiedzia baron Pwyll. Nie przesyszae si. Nie ma magii w Dilnamarze, ani nigdzie indziej w Krlestwie Kinnemore, jak postanowi krl Kinnemore. Spojrza chytrze na Geldiona. Chyba, e ksi ma dostp do wikszych tajemnic ni reszta z nas. Podasz niebezpieczn ciek, baronie Pwyll! rykn Geldion, po czym zgnit pergamin i woy go do kieszeni paszcza. Mwi, eby trzyma zbroj do chwili, gdy krl bdzie mg ustosunkowa si do

sytuacji. Mamy umow wtrci si Kelsey, a jego zote oczy skierowane byy w czarne tczwki Geldiona. Nie opni mojej wyprawy o tydzie, jaki zajmie posacowi dotarcie do Connachtu i kolejny, potrzebny na powrt. Masz edykt swojego krla powiedzia do Pwylla. Czy uwaasz, e w Gary Leger jest odpowiedni, by wzi na siebie brzemi przepowiedni? Najpierw zbroja rzek Pwyll, mrugajc do Kelseya. Pniej wydam decyzj. Wcieky nie do opisania Geldion kopn pusty piedesta i wybieg z komnaty. *** Czy naprawd oczekujecie, e bd w tym chodzi? spyta Gary, gdy sucy dopasowali cikie pyty i metalowe ogniwa do jego klatki piersiowej. Nogi mia ju okryte kolczug i czu pewno, e gdy z nim skocz, bdzie way p tony. Ciar jest dobrze rozoony odpowiedzia Kelsey. Szybko przywykniesz do tego stroju, gdy tylko twoje sabe minie urosn pod jego wag. Gary rzuci gniewne spojrzenie w stron elfa, lecz zachowa swe myli dla siebie. Way dwa razy wicej ni Kelsey, bez wtpienia by od niego silniejszy i nie przepada za obelgami Kelseya, zwaszcza e elf nosi pieczoowicie splecion kolczug, znacznie lejsz i gitsz ni masywna zbroja Cedrica Donigartena. Rozchmurz si, chopcze zaproponowa Mickey. Bdziesz zadowolony, gdy pierwszy raz twj pancerz spotka si z mieczem goblina lub silnym ciosem trolla! Jak mam to cigle zdejmowa i zakada z powrotem, jeli mamy by w drodze przez wiele dni? zastanawia si Gary. Nie moecie oczekiwa, e bd w tym spa. Pierwszy raz w zbroi jest najtrudniejszy wyjani Kelsey. Gdy sucy dopasuj ju odpowiednio mikk, spodni warstw, bdziesz mg znacznie szybciej zdejmowa i zakada pancerz. Taa zakpi Mickey. Zajmie ci to tylko godzink lub dwie. Kelsey

i ja powstrzymamy wrogw a bdziesz gotowy. Garyemu coraz mniej podoba si sarkazm Mickeya. Skoczone oznajmi jeden ze sucych. Tarcza i hem s tam. Wskaza pod cian, gdzie leaa sterta kilku tarcz i hemw. Bdziecie musieli porozmawia z baronem, jeli chcecie wczni. Nie byo trudno okreli, ktre przedmioty ze stosu pasuj do zdobionej zbroi, poniewa tylko jedna tarcza miaa na sobie insygnia zmarego krla Cedrica, przedstawiajce gryfa trzymajcego wczni, i tylko jeden hem, obramowany kutym zotem i zwieczony pojedynczym, purpurowym pirem jakiego ogromnego ptaka, mg w odpowiedni sposb dopeni w wyszukany strj. Mickey podnis hem i gdy sucy opucili pomieszczenie, unis go znad sterty i przenis w powietrzu w poblie twarzy Garyego. Gary sign po niego, lecz jego ruchy mona byo w najlepszym przypadku okreli jako ospae. Leprechaun odcign wic z atwoci hem z jego zasigu. Gary znw zmierzy wzrokiem leprechauna, lecz to Kelsey pooy koniec figlom Mickeya. Nosisz przebranie ludzkiego dziecka, lecz wci zachowujesz si jak gupiec rykn Kelsey. Jeli weszliby teraz baron albo ksi, jak wyjaniby t sztuczk? Nie ma tutaj magii, jak mwi, chyba e to magia spodzona w piekle. W Dilnamarze pal czarownice. Mickey strzeli palcami i hem spad. Gary, z domi na biodrach i rkoma obcionymi metalem, nie mg zareagowa wystarczajco szybko, by usun si z drogi lub zablokowa spadajcy na niego element zbroi. Hem uderzy go w gow i zelizgn si po uszach, osiadajc na stalowym konierzu. Gary zachwia si oszoomiony, a gos Mickeya wyda mu si odlegy i znieksztacony. ap go, elfie! krzykn leprechaun. Jeli upadnie, trzeba bdzie szeciu mczyzn, eby go podnie! Szczupe palce Kelseya owiny si wok nadgarstka Garyego i pocigny prostujc modego mczyzn. Gary sign do hemu, lecz Kelsey stukn w niego, obracajc go mocno, by modzieniec mg widzie. Gary czu si, jakby trzyma gow w garnku z maym otworem na wysokoci oczu. Hem by do luny Gary zastanawia si, jak wielka musiaa by gowa Cedrica Donigartena lecz uzna, e lepiej

luny ni ciasny. Wygldasz troch jak krl zauway Kelsey. Gary wzi to za komplement, lecz elf dokoczy myl. Zachowujesz si jednak troch jak gupiec. Poda Garyemu wielk i cik tarcz i odszed, by doczy do leprechauna. Gary wsun rami w uchwyt tarczy i, z pewnym wysikiem, unis j z podogi. Bya szeroka w grnej czci, zwajc si do zaokrglonego koca Gary uzna, e jest to po to, aby postawi j na ziemi i mierzya wicej ni poow wzrostu Garyego. Baron Pwyll bdzie musia si zgodzi Kelsey powiedzia do Mickeya. Zbroja pasuje doskonale do ciaa, nie tylko do wzrostu. Zmczony obelgami i chcc ukaza swoje wasne zdanie (a take chcc uly zmczonej rce), Gary, opuci koniec tarczy na podog. Niestety, zamiast brzkn dononie o kamie, jak to planowa Gary, spocza mu na czubku stopy. Gary zagryz wargi, by powstrzyma si przed krzykiem, wdziczny, e osania go hem. Kelsey tylko potrzsn z niedowierzaniem gow przeszed obok opancerzonego mczyzny i opuci pomieszczenie, aby porozmawia z baronem Pwyllem. Przyzwyczaisz si powiedzia z ufnoci Mickey, mrugajc do Garyego, gdy wychodzi za Kelseyem. *** Pani da nam prezenty, co? wycharcza wielki goblin prosto w twarz Geekowi. Duo prezentw odpowiedzia Geek, kiwajc gupawo gow. Mocia pani Ceridwen chcie nas nie zrani elf, ale zatrzyma go nas chcie! Wielki goblin doczy do kiwania gow, jego przeronite ky zakrcay si groteskowo wok mokrych od liny warg. Spojrza podekscytowany na znajdujcy si za nim tumek, ktry zacz potrzsa gowami i poszturchiwa si nawzajem. Nie lubi powiedzia inny czonek bandy. Za daleko od gr. Za duo ludzi. Nie lubi. Ty nie lubi, ty wraca! rykn Geek, podchodzc do dysydenta.

Wielki, zbaty goblin przysun si, by wesprze Geeka, a pozostali zgromadzili si wok nich, ciskajc kurczowo toporne wcznie i paki. Czy Pani nas wysya? spyta szorstko dysydent. Czy Pani mwi Geekowi eby zabi i zapa? Geek chcia odpowiedzie, lecz wielki goblin stan w jego obronie, przesuwajc si przed Geeka i ucinajc jego wypowied. Geek wiedzie, czego Pani Ceridwen chcie! oznajmi osiek, zwin pi i uderzy dysydenta prosto w usta. Mniejszy goblin przewrci si, lecz zosta zapany przez znajdujcych si z tyu i brutalnie postawiony na nogi. Chwia si ledwo przytomny, lecz z typowym dla goblinw uporem i gupot zdoa powiedzie Nie lubi. Sowa te wyzwoliy w podekscytowanej ju bandzie gwatowny i brutalny sza. Wielki goblin uderzy pierwszy, kierujc sw wielk pi prosto w gow dysydenta. Tym razem, mniejszy goblin pad na ziemi, lecz ci, ktrzy znajdowali si wok niego, zamiast go wesprze, zaczli ku go wczniami i okada paami. Lecy goblin wyda z siebie kilka krzykw protestu i kilka aosnych piskw, ktre szybko zmieniy si w krwawy gulgot. Banda bia go dugo po tym, jak zgin. Geek wiedzie, czego Pani Ceridwen chcie! oznajmi ponownie wielki goblin i tym razem nikt mu si nie sprzeciwi. Tum otoczy z szacunkiem Geeka, by wysucha jego rozkazw. Oni i do miasta wyjani Geek. Szybko jednak oni wyj. Pani mwi, e oni i w gry. My ich apa na drodze, w drzewach, apa elfa i zabi ludzie. Pozostae gobliny potrzsny swymi tustymi gowami i rykny na znak zgody, potrzsajc wczniami i okadajc paami drzewa oraz kamienie lub stojce w pobliu gobliny, albo te cokolwiek innego, na co si natkny. Przekonanie goblinw, by zabiy i zapay nigdy nie jest trudne. *** Gary rzeczywicie uzna, e zbroja staje si wygodniejsza, gdy skaka wraz z Mickeyem po drodze prowadzcej z Dilnamarry na wschd.

Pancerz by rwnie zdumiewajco cichy, zwaywszy, e ponad poowa jego elementw bya metalowa i nie by uywany od stuleci. Wyruszyli z twierdzy zaraz po tym, jak baron Pwyll zgodzi si tytuem prby, wbrew gwatownym protestom ksicia Geldiona, aby mogli zabra artefakty. Soce chylio si ju wtedy mocno ku zachodowi, lecz Kelsey nie chcia czeka do rana. Nie, gdy ksi by tak zdeterminowany, by go powstrzyma, a baron znajdowa si w dylemacie, ktry szybko doprowadzi go do nieprzychylnych wnioskw. Teraz soce opado ju poniej horyzontu i podniosa si zwyczajowa na poudniowych wrzosowiskach mga, snujc si leniwie po drodze i jeszcze bardziej zasaniajc im pole widzenia. Kelsey nie zwolni jednak tempa, pomimo cigego narzekania Mickeya. Powinnimy byli zosta na noc w twierdzy powtarza leprechaun. Ciepe ko i porzdny posiek wyszyby nam na dobre. Gary przez cay czas milcza, wyczuwajc, e Kelsey by na skraju wybuchu. W kocu, po chyba stu takich skargach ze strony Mickeya, elf odwrci si gwatownie do niego. Nigdy nie wyszlibymy z twierdzy Dilnamarra, gdybymy zostali w niej na noc! wycedzi. Geldion chcia nas zatrzyma i mia sporo stranikw do dyspozycji. Nie przeciwstawiby si nam otwarcie spiera si Mickey. Nie w twierdzy Pwylla. By moe nie przyzna Kelsey. Mgby jednak przekona Pwylla, by zatrzyma nas do chwili, gdy edykt zostanie w odpowiedni sposb powiadczony. Doceniam twoje czyny w komnacie audiencyjnej, leprechaunie, lecz iluzoryczne pismo nie ogupi ich na zawsze. Nie oceniaj tak wysoko ludzi odpowiedzia Mickey, po czym chrzkn zawstydzony, gdy Gary odwrci si w jego stron z obraon min. Wydarzenia w twierdzy wywoay jednak w Garym spory zamt i mia zbyt wiele pyta, by martwi si nieumyln obelg Mickeya. Jakie iluzoryczne pismo? spyta Kelseya. A nie mwiem? zakpi Mickey, puszczajc do Kelseya oko. Nawet Kelsey pozwoli sobie na umiech. Ksi rzeczywicie napisa edykt elf wyjani Garyemu. Mickey

doda po prostu kilka sw. Gary skierowa niedowierzajce spojrzenie na zadowolonego z siebie leprechauna. A fakt ten stawia nas poza prawem cign Kelsey, bardziej do Mickeya ni do Garyego. Naszym schronieniem jest teraz droga, a im bardziej oddalimy si od ksicia Geldiona, tym wiksze bd nasze szanse. Wasze szanse, chciae powiedzie mrukn Mickey. Kelsey nie zareagowa. Pomimo caego narzekania leprechauna, Kelsey nie mg zaprzeczy wkadowi Mickeya w wypraw. Bez jego iluzji Kelsey nie wydostaby zbroi i wczni z twierdzy Dilnamarra. Jeszcze trzy godziny i bdziemy mogli odpocz powiedzia elf, podnoszc skrzany pokrowiec, w ktrym znajdowaa si pradawna wcznia. Bro bya zamana niemal dokadnie w poowie, a czci leay obok siebie, lecz mimo to pakunek by niemal tak dugi jak Kelsey. Gary by bardzo ciekawy legendarnej broni, poniewa tylko elf widzia j w twierdzy, lecz wola teraz nie naciska na elfa. Podnis cik tarcz i zwyczajn wczni, ktr otrzyma, i poczapa za Kelseyem. Mickey sta samotnie przez kilka chwil, kopic kamienie swym zakrconym butem. Tym razem siedzisz w tym wszystkim gboko, Mickeyu McMickey powiedzia cicho, po czym wzruszy bezradnie ramionami i ruszy za pozostaymi.

ROZDZIA 6 Rozdroe Rozoyli obz z dala od drogi, obawiajc si, e ksi i jego ludzie mog ich wypatrywa. Kelsey stan na warcie i powiedzia, e bdzie j trzyma przez ca noc. Siedzia wic z ponur i niewzruszon min, trzymajc w objciach gotowy do uycia wski miecz. adne poczucie rycerskoci nie nakazywao Garyemu spiera si z nim. By cakowicie wyczerpany odbywan z obcieniem podr, by rwnie gotw, po ujrzeniu zalanej botem Dilnamarry, zostawi ca t szalon fantazj za sob. Dilnamarra rnia si od wszystkich miast, o ktrych Gary kiedykolwiek marzy. Miaa w sobie tak wiele cierpienia i prawdziwej biedy, e uzna, i po powrocie do Lancashire nigdy nie bdzie go ju postrzega w dotychczasowy, negatywny sposb. Jak tam jednak wrci? Gary prbowa przekona si, e jedynym logicznym sposobem na obudzenie si w rzeczywistoci jest zanicie w rodku snu. Id spa wyszepta cicho do siebie jeli chcesz si obudzi. Mickey sysza t osobist rozmow Garyego rozkadajcego koce i cigajcego najuciliwsze elementy zbroi. Tak zawsze byo i tak zawsze bdzie z duym ludem z Prawdziwej Ziemi zachichota leprechaun i pocign mocno ze swojej fajki. Gary wiedzia, e Mickey mieje si z niego. Wiedzia rwnie, e jego nadzieje nie maj adnych realnych podstaw w tej sytuacji. Mimo caego swojego logicznego podejcia Gary zaczyna zdawa sobie spraw ze swojego rzeczywistego pooenia. Mimo to odwrci si gwatownie do Mickeya i uparcie trzyma si dotychczasowego pogldu na rzeczywisto. Wkrtce znikniesz oznajmi skrzatowi. Mickey znw zachichota, przyzwa maa kul wiata i otworzy Hobbita. Gary spoglda na niego jeszcze przez chwil, po czym opad na koce i stara si usun leprechauna ze swoich myli. Za kadym razem, gdy mga rozmywaa si, Gary widzia krciutkie przebyski wieczornego nieba. Byo ono upstrzone milionami gwiazd, dajc niesamowity widok, lecz Gary rzadko widzia co wicej, ni tylko jego czstk widniejc za kapryn zason. Mga bya uparta, wisiaa

nad okolic niczym caun, przysaniajc ywe i wspaniae widoki, ktre tak naprawd tworzyy w wiat wizji. Nie traci on jak na razie swoich cech. Tir na nOg byo jasne, radosne, ciepe i wypenione pieni zaiste wszystko to pasowao do lasu. Takich zakltych miejsc nie byo w wiecie Garyego przynajmniej on ich nie zna. Za pola Faerie, cho cokolwiek paskie, byy nieskalane i niezaprzeczalnie ciekawe. Surowo Dilnamarry kada jednak cie na las i pola, sprowadzaa ponur rzeczywisto, ktra krada harmoni lenej pieni i wiejskiej drogi. Gary otrzsn si z tych wszystkich myli. Skupi si na swoim Jeepie, cmentarzu i stoku przy rozdrabniarce i ywi nadziej, e gdy si obudzi, nie bdzie za pno przynajmniej na chodn kolacj, aby jego rodzice nie martwili si zbytnio. Wtedy znw ujrza mg, srebrnaw w wietle gwiazd, i Kelseya czuwajcego w milczeniu, i Mickeya zajtego czytaniem. Od jak wielu godzin tu by? Nie przerywanych i epizodycznych, lecz prawdziwych godzin, wypenionych zarwno ekscytujcymi jak i zwyczajnymi dowiadczeniami, z tymi wszystkimi drobnymi szczegami, ktrych nigdy nie uwaa za cz krainy snw. Gary wiedzia, e to nie by sen. Po prostu. Zastanawia si, czy umar, czy te zwariowa. Czy jego zamiowanie do powieci fantasy i snw na jawie pochono mu umys? Czy rozczarowanie rzeczywistoci doprowadzio go do szalestwa? Pomyla o filmie z Jackiem Nicholsonem, o psychotykach bkajcych si bezradnie, beznadziejnie zagubionych i zastanawia si, czy oni te weszli do wasnej krainy Faerie. Co teraz z nim bdzie? Jakie rzeczywistoci oczekiway na Garyego Legera? Czy napotka dugi szereg podobnych do Dilnamarry przeraajcych miast, czy te zaklty wiat, wiat Tir na nOg, peen leprechaunw, niewzruszonych elfw i lenych nimf? Mga znw si przerzedzia i Gary otrzyma doskonay widok na migoczce gwiazdy. Zacz on zanika, gdy fizyczne wyczerpanie zmogo zamt w umyle modzieca i pogryo go we nie. W momencie otwarcia oczu Gary wiedzia ju, e znajduje si na

otwartej przestrzeni. Pomyla mia nadziej przez krtk chwil, e znowu jest w znajomym lesie niedaleko domu, pomidzy szko, cmentarzem, a zakcajcymi krajobraz domami. Lecz ta nadziej a prysa, gdy wyczu zapach niadania i usysza gos Mickeya. Grzyby dobrze napeni ci brzuch leprechaun powiedzia do Kelseya. Przyrzd je szybko odpowiedzia Kelsey. Musimy tego dnia przej wiele kilometrw i bdzie gorco. Spodziewam si, e nasz przyjaciel bdzie musia zatrzymywa si i odpoczywa co kilka minut Kelsey nie mwi zbytnio pochwalnym tonem. Jeste za ostry dla tego chopaka powiedzia Mickey. Sam chciaby odpocz, gdyby musia chodzi w tej wielkiej puszce. Ja te nosz metalowy pancerz przypomnia mu Kelsey. Kolczug wykut przez Tylwyth Teg? przekomarza si Mickey. Z pewnoci caa way mniej ni sam hem Donigartena! Przyrzd szybko jedzenie nakaza ponownie Kelsey, a gniewny ton sygnalizowa, e skoczyy mu si argumenty. Chc by na drodze, zanim soce wyoni si w peni zza horyzontu. A, wstae ju! Mickey przywita Garyego, widzc, e siedzi on na kocach i przeciga si. Bardzo dobrze, zaraz bdziesz mia w brzuchu pyszne jedzonko. Gary rozejrza si z trwajcym wci niedowierzaniem. Jego twarz przedstawiaa zdumienie i narastajcy gniew. Mwiem ci, e wrcisz do domu jak tylko zakoczysz zadanie wyjani ze szczer sympati leprechaun. Mwiem ci, e nie nisz, nie skamabym ci. Wci nie mogc si z tym wszystkim pogodzi, Gary potrzsn powoli gow i przygryz grn warg. Nazwij to snem, jeli poprawi ci to humor poradzi leprechaun. I jakkolwiek bdziesz to nazywa, ciesz si tym! Nie wiem, czym mona byo si cieszy w tym miecie powiedzia ponuro Gary. Pomyl wic o Leshiye w lesie zaproponowa z chytrym mrugniciem Mickey. Wiem, e ta cz ci si podobaa. Wzmianka ta przywoaa na twarz Garyego umiech, za potrawa z grzybw okazaa si naprawd przepyszna i istotnie napenia mu

odek. Chwil pniej znw znajdowali si na drodze. Kelsey prowadzi ich w szybkim tempie, za Gary stara si z caych si utrzyma prosto luny hem i nie wlec cikiej tarczy po ziemi. Niedugo pniej Gary nie stara si ju unosi tarczy. Dzie by gorcy i ponury, wilgotny od mgy i bolenie jaskrawy. Pot spywa po spodniej warstwie ubioru Garyego i szczypa go w oczy. Wci zatrzymywa si i wsuwa palce w otwory hemu, aby zetrze wilgo, lecz niewiele to dawao, poniewa palce byy rwnie mokre jak twarz. Zdejmij hem i zawie go na wczni poradzi mu Mickey, widzc jego kopoty. Idcy z przodu Kelsey obrci si. Och, pozwl mu wyrzuci z siebie leprechaun, przerywajc nadchodzc ze strony elfa tyrad. On padnie z gorca w tym pancerzu i nie pomoe ci wtedy w zadaniu. Kelsey odwrci si i ruszy naprzd, a Mickey umiechn si zadowolony z siebie. Pomg Garyemu umieci nieporczny hem na wczni i znw ruszy, a za nim czujcy si znacznie lepiej Gary. Poprawiony nastrj podtrzymywa go przez reszt poranka, lecz w okolicach poudnia dotarli do rozdroa, dwch przecinajcych si botnistych szlakw na nie wyrniajcym si niczym innym polu. W ziemi wbito cztery dugie tyczki, kada w jednym z rogw skrzyowania. Wisieli na nich powieszeni mczyni, od dawna ju martwi i wydci, koyszc si powoli na delikatnym wietrze. Gary opuci wczni i tarcz i zapa si za wzburzony odek. Nawet Kelsey, wstrzymawszy swj peen determinacji marsz i spogldajc bez mrugnicia okiem, wydawa si poruszony tym wstrtnym widokiem. Biedni ndzarze zauway Mickey. Odetniesz ich, prawda? spyta Kelseya. Kelsey sign do rkojeci miecza, lecz nagle zatrzyma si i potrzsn gow. Odetnij ich! wykrzykn Gary, cho ten wysiek niemal kosztowa go utrat niadania. Nie mog! odkrzykn mu Kelsey. Nikt w Faerie, oprcz Tylwyth Teg, nie odwayby si tego zrobi, wic jeli ich teraz odetn, przeka w ten sposb ksiciu Geldionowi wiadomo, e szlimy t drog. Bdzie

to wyglda tak, jakbym napisa na ciece swoje imi. Gary i Mickey nie mogli si spiera z tak praktycznym rozumowaniem. Co oni zrobili? spyta ponuro Gary. Czy byli przestpcami? Dlaczego wisz tutaj, tak daleko od miasta? Najprawdopodobniej nie mogli zapaci podatkw odpowiedzia Mickey. Albo te powiedzieli co, co nie spodobao si ksiciu. Lub ukradli kawaek chleba, by nakarmi swoje dzieci. Przyzwyczaj si do tego widoku, chopcze. Bdziesz si na niego natyka na wielu skrzyowaniach. Zawsze wieszaj ich na skrzyowaniach wyjani Kelsey. Dziki temu, jeli dna zemsty dusza powrci szukajc sprawiedliwoci, nie bdzie wiedziaa w ktr stron si uda. dna zemsty dusza wymamrota Mickey. Ci biedni ndzarze nie mieli do siy, by walczy za ycia, nie mwic ju po mierci. Oddalmy si od tego miejsca zaproponowa Kelsey, a pozostali nie wyrazili sprzeciwu. Dugo po tym jak zostawili za sob rozdroe, Mickey zauway, e wyraz twarzy Garyego nie zagodnia. Nie pozwl, by ci to kopotao, chopcze rzek leprechaun. Z pewnoci by to okropny widok, ale jest ju za nami. Twarz Garyego nie zmienia si. Nazwij to snem, mwisz odpowiedzia pewnym gosem. Czy powinienem jednak nazywa to snem czy te koszmarem? Po raz pierwszy sowa Garyego pozostay bez odpowiedzi ze strony leprechauna. Powiedziae, e syszaem o tej krainie Faerie cign Gary, prbujc utrzyma pewno gosu i ukry narastajc zo. Owszem, syszaem, w starych opowieciach ludowych bajkach. Jednake wedug tych opowieci wiat elfw i leprechaunw mia by zakltym miejscem, spokojnym i piknym, nie za krain gdzie czowiek wisi na rozdrou za kradzie chleba, ktrym chcia nakarmi godne dzieci. Tak zgodzi si ponuro Mickey. Jego szare oczy zamgliy si smutkiem i odwrci wzrok. Tak kiedy byo cign zanim czowiek o imieniu Kinnemore zasiad na tronie... Do! krzykn Kelsey, ktry zwolni, by mogli si do niego zbliy

i podsucha rozmow. Zmierzy wzrokiem Mickeya, po czym spojrza na Garyego. Nie powinna ci obchodzi polityka i zwyczaje tej krainy warkn. Zostae tu sprowadzony, by odegra ma rol w zadaniu, nic ponadto. Niezalenie od tego, czy widoki Faerie ciesz ci, czy te wykrcaj ci odek, nic mnie to nie obchodzi. Gary bez sowa przyj nagan elfa, rozumiejc, e jego i Mickeya spostrzeenia poruszyy w elfie czu nut. Nie mg nic poradzi, e widzia narastajc frustracj Kelseya. Widok wiszcych mczyzn dotkn elfa rwnie silnie jak pozostaych, moe nawet bardziej. Gary wiedzia, e takie obrazy, podobnie jak tumy ndzarzy z Dilnamarry, kciy si z wygrowan wizj tego, jak wedug Kelseya powinien wyglda wiat. Mickey i Gary wzruszyli ramionami, gdy Kelsey znw ruszy naprzd i na przestrzeni najbliszych kilometrw nie odezwali si sowem. Dla Garyego byy to gorce, samotne i przeraajce kilometry. Cofa Siemylami do wasnego wiata, a take do Tir na nOg i nie zauway swoim pustym spojrzeniem, e Kelsey zatrzyma si i pochyli tak nisko, jakby bada co na drodze. Na szczcie Mickey zdy zapa Garyego, zanim wszed na skulonego elfa. Co znalaze? spyta leprechaun. Tropy odpowiedzia cicho Kelsey. Spojrza w gr na Mickeya i Garyego, a jego twarz miaa grobowy wyraz. Tropy goblinw. Gobliny tutaj? spyta Mickey. Przysoni doni oczy i spojrza na odlege gry. Pi dni std mrukn. Za daleko, aby gobliny tu si zabkay. Popatrzy na Garyego, jakby spodziewajc si, i niedowiadczony mczyzna potwierdzi jego podejrzenia. Tropy goblinw powtrzy Kelsey, tym razem stanowczym tonem. Mickey rozejrza si, najpierw patrzc na gry, pniej znw na Kelseya. Wtedy zrozumia. Sdzisz, e to nie jest zbieg okolicznoci? spyta. Kelsey nie odpowiedzia natychmiast, cho wyraz jego twarzy ujawnia, i uwaa pytanie Mickeya za suszne. Dopiero zaczli drugi dzie wyprawy, a na kadym kroku napotykali przeszkody. Najpierw nimfa, pniej ksi, teraz za lady bandy goblinw (i to niemaej, sdzc po liczbie tropw), sto pidziesit kilometrw od ich grskich

jam. Wkrtce si dowiemy odpowiedzia Kelsey, spogldajc na przesuwajce si ku zachodowi soce. Jeli gobliny wci s w pobliu, najprawdopodobniej w nocy si poka. A my siedzimy na rodku rwniny jkn Mickey. Nie tak bardzo rzek Kelsey. Las, Krowia Gstwina, jest zaledwie kilka kilometrw dalej. Musimy pospieszy si, eby dotrze tam, zanim zniknie cae wiato soneczne. Garyemu nie spodobaa si wzmianka o popiechu, jeszcze mniej jednak pragn napotka gobliny. Woy z powrotem hem i ruszy tak szybko, jak tylko mg. Kelsey i Mickey pomagali mu w miar moliwoci. Kelsey nawet nis z nim na zmian cik tarcz. W momencie, gdy dotarli do celu, byo tak pno, e drzewa wydaway si jedynie ciemnymi ksztatami na ciemnoszarym tle. Dziki swemu bystremu wzrokowi Kelsey z atwoci wprowadzi ich jednak w gszcz i szybko znalaz polank, na ktrej wzgldnie bezpiecznie mogli zaoy obz. Nie rozpalajcie ognia nakaza Kelsey, po czym spojrza wymownie na Mickeya. I nie zapalaj zakltych kul. Do Garyego za doda Miej na sobie pancerz i trzymaj blisko wczni. Jeli bdziemy musieli ucieka, nie zapomnij nawet o kawaku tej pradawnej i bezcennej zbroi. Las nas skryje doda cicho Kelsey, starajc si przekona nie tylko swoich towarzyszy, ale rwnie siebie. Zarwno Mickey jak i Gary nie mogli przesta myle o tym, e drzewa Krowiej Gstwiny mog skrywa rwnie inne istoty. *** Z pytkich gbin przyjemnego snu Gary usysza peen zaskoczenia krzyk Kelseya. Otworzy oczy, by akurat zobaczy sylwetk uciekajc przed elfem w zarola. Teren zalao widmowe wiato Gary wiedzia, e to robota Mickeya i wszystko wydawao si porusza zbyt wolno. Biegnij! wrzasn Kelsey, odwracajc si do Garyego, a Mickey doda Ratuj ycie, chopcze! Umys Garyego by ju w peni przebudzony i czujny, lecz ciao

poruszao si niemrawo, gdy stara si wsta w nieporcznej zbroi. Podbieg do niego Kelsey. Z kadej strony dobiegay odgosy ruchu, krzyki i dzikie pohukiwania. Gary chwyci woln do elfa i zacz si podnosi, zatrzymujc si na chwil, gdy zauway, e miecz Kelseya ocieka krwi. Jakby wyczuwajc wywoane przeraeniem wahanie, Kelsey podcign go ze zdumiewajc si, nasun mu hem na gow, poda wczni i tarcz, po czym popchniciem skierowa za Mickeyem. Gary zauway, e jedynie uamek sekundy pniej elf ju bra udzia w walce. Sprbowa odwrci si i zerkn przez rami, lecz hem nie by odpowiednio umocowany paskami i nie obrci si wraz z gow. Tdy! wrzeszcza z przodu Mickey. Nie obawiaj si o Kelseya! Gdy Gary wyszed z polany i z krgu magicznego wiata Mickeya, wszystko wydawao mu si zamglone. Potyka si i przedziera przez liczne drobne gazie, desperacko starajc si dotrzyma kroku zwinnemu leprechaunowi. Zbroja z atwoci odbijaa si uderze i Gary dogoni w kocu Mickeya. Leprechaun siedzia niedbale na niskiej gazi i spoglda w stron, z ktrej przyszed. Mickey z roztargnieniem pomacha Garyemu, gdy wystraszony mczyzna potyka si, nie widzc drogi i nie omielajc si zwolni. Kade drzewo wydawao mu si zowrog sylwetk gazie wydaway mu si trzymajcymi miecze ramionami goblinw, sigajcymi w jego stron. Kady krzak by skulonym demonem, przyczajonym, by skoczy mu do twarzy i pokn go. Stara si przeama strach, stara si zapa oddech. Stara si. *** Mickey starannie rozwaa nastpne posunicia. Jeli Kelsey mia zbyt rozproszon uwag, by przenikn wzrokiem sztuczk, to leprechaun mg sprowadzi na niego zagroenie. Gobliny byy jednak wszdzie, miotajc si i wrzeszczc, a potrafiy widzie w ciemnociach. Kelsey mg uciec. Mickey z pewnoci te mg to zrobi, lecz jeli nie podejmie odpowiednich dziaa, Gary Leger bdzie skazany na zagad.

Mewa, mewa, we mgle drzewa zaintonowa leprechaun, machajc rkoma, by stworzy najprostszy trik stosowany w celu powstrzymania domorosych owcw leprechaunw. Nieskomplikowana, lecz paskudna iluzja. Wszystkie drzewa pomidzy Mickeyem a polan wydaway si przesun metr w lewo. *** Niewiele czasu zajo Kelseyowi okrelenie co si stao. Ujrza, jak spieszcy w jego stron goblin, wpad twarz w db i przewrci si oszoomiony. Kolejny goblin, wielki i zbaty, bieg prosto na Kelseya, lecz w ostatniej chwili skrci w prawo i wpad na nisk ga. Szyja stworzenia zamaa si z paskudnym trzaskiem i goblin znieruchomia. W tej chwili Kelsey ponownie doszed do wniosku, e towarzystwo leprechauna nie jest tak z rzecz. Ruszy krt drog lecz zatrzyma si, gdy kolejny goblin odbi si od drzewa. Stworzenie stao zdumione, drapic si w gow, a Kelsey, nie martwic si o zasady, gdy w gr wchodziy gobliny, dgn go pomidzy nagie ebra. Wtedy elf wlizgn si w gszcz, starannie wybierajc drog w iluzji Mickeya. *** Pierwszy raz w swoim yciu Gary Leger naprawd si ba. Sysza gobliny, wiele goblinw wydaway si szczypa go w stopy. A teraz straci przyjaci! Co zrobi jeli gobliny go dopadn? Nie potrafi walczy wczni i ledwo mg si porusza w zbroi. Gary by daleko poza zasigiem sztuczki Mickeya, lecz to niewiele znaczyo, poniewa i tak nie mg widzie w ciemnoci. Zwaszcza, gdy luny hem obija mu si o ramiona, a on sam ledwo mg przebi si mylami przez paraliujce przeraenie. Zawadzi tarcz o jaki krzak i potkn si. Szybko odzyska rwnowag, lecz gwatowny ruch obrci mu hem tak, e wizjer znalaz mu si z tyu gowy. Gary zda sobie spraw, e znalaz si w kopotach, sprbowa wic sign do hemu i obrci go na odpowiedni pozycj. Rozlegajce si

bez przerwy pochrzkiwania i krzyki goblinw przewayy nad decyzj by zwolni. Potkn si o korze i polecia przed siebie. W jaki sposb utrzyma si na nogach. Odczu ulg, gdy udao mu si wyprostowa. Poprawi w kocu hem, lecz wytchnienie trwao jedynie sekund, poniewa spostrzeg na swojej drodze nisk i grub ga. Gary zacz aowa, e obrci hem. Wolaby nie widzie tego, co go miao spotka. Usysza guche uderzenie i poczu nagy odrzut, za nastpn rzecz, ktrej by wiadom, byo to, e ley na plecach i zastanawia si, jak pikne s gwiazdy tej nocy. Dziwne, ale wci widzia gwiazdy, milion gwiazd, cho uderzenie obrcio mu hem, zakrywajc oczy. Le spokojnie i nie ruszaj si! usysza kilka chwil pniej Mickeya. Gary zdoa unie gow i na tyle poprawi swj ogromny hem, by dostrzec przebiegajcego obok leprechauna, mruczcego kilka cichych inkantacji i machajcego sw ma lecz pulchn doni w stron Garyego. Le spokojnie i nie ruszaj si! powtrzy Mickey z wikszym naciskiem, po czym znikn w gstych krzakach. Oszoomiony Gary ledwo cokolwiek rozumia, dopki nie usysza krzykw, pohukiwa i mikkich uderze stp i nie przypomnia sobie potwornego pocigu. Pierwsz jego myl byo podnie si i ucieka, lecz na podstawie bliskoci odgosw mg ocenia, e zbliajce si gobliny z pewnoci dopadyby go, zanim stanby na nogach. W jego mylach dwiczay sowa Mickeya, a Gary by na tyle rozsdny, by rozumie, e nie ma praktycznie wyboru. Musia zaufa leprechaunowi. Lea bardzo spokojnie na plecach. Zbiwszy si w grup, gobliny, z kadym krokiem i z kadym bezpiecznie minitym drzewem, nabieray pewnoci siebie. Przeszy przez obszar pierwszej iluzji Mickeya, cho cakowicie straciy trop zwinnego elfa. Nie martwio to jednak Geeka i jego nieokrzesanych przyjaci, poniewa znali przybliony kierunek, w ktrym uda si uciekajcy czowiek, a w okolicy bya tylko jedna cieka wiodca przez gste krzaki. Gobliny mogy widzie w ciemnoci podobnie jak elfy, lecz ludzie byli po zachodzie soca cakiem bezradni w gstym i mrocznym lesie.

Wanie jednak owa zdolno widzenia w nocy znowu zawioda gobliny. Geek prowadzi je, pohukujce i mcce w kad potencjaln kryjwk w krzakach obok szlaku. Przeskakiway nad korzeniami i schylay si pod niskimi gaziami, w kocu przeszy po nie wyrniajcej si niczym szczeglnym stercie. *** Gary nie wyrniajca si niczym szczeglnym sterta stara si usilnie powstrzyma jki, gdy przechodzia po nim gromada goblinw. Jeden z nich zaczepi stop o przerw pomidzy hemem a napiernikiem i przewrci si na nogi Garyego. Gary sdzi, e jest zgubiony, lecz stworzenie tylko si podnioso, otrzepao wyobraony py z brudnej tuniki i podyo ciek. Zniknli. Z oddali sycha byo echo ich pohukiwa. Gary nawet nie prbowa si podnie. Lea nieruchomo i bezradnie, pier mu ciya, gdy bezowocnie stara si uspokoi. Nie mia pojcia, co powinien zrobi, gdzie i, a ponad wszystko obawia si, e jego towarzysze s martwi. Wstawaj! chwil pniej dobieg ostry krzyk. Gary rozpozna gos Kelseya, po czym usysza jakie lekkie kroki i wyczu, e elf si nad nim pochyla. Westchnienie Kelseya zawierao w sobie rwnie wiele zoci, jak troski. C za potna bestia ci to zrobia, biedna duszyczko? mrukn Kelsey, wpatrujc si w odwrcony o sto osiemdziesit stopni hem Garyego. Tak bardzo skrci kark... Gary wycign rce, by poprawi wielki hem, a elf przewrci si na plecy z wyrazem przeraenia na twarzy. Wszystko w porzdku prbowa wyjani Gary, zdoawszy w kocu obrci nieporczn oson. Po prostu po nim przeszy, to wszystko doda Mickey, wyaniajc si z poszycia u boku Kelseya. Dla oczu gupich goblinw by po prostu pagrkiem na drodze. A wic wsta warkn Kelsey, zawstydzony i wcieky. Wycign rk i szorstko podnis Garyego. Nie zabawi tam dugo zauway Mickey.

Dlaczego w ogle tu byli? spyta ponuro Kelsey. Mickey skin gow rozumiejc, do czego prowadzi pytanie Kelseya. Zbyt wiele rzeczy wydawao si dzia przypadkiem na ich drodze. Zarwno nimfa, jak i ksi, lub nawet gobliny, jeli rozwaa je z osobna, mogyby by uznane za jedno z wielu niebezpieczestw, jakie mog si przytrafi podczas takiej podry. Razem jednak wzbudzay podejrzliwo. I kto mgby rozmawia z nimi wszystkimi? spyta Mickey. Z kim? zaciekawi si Gary, prbujc wczy si do tej mglistej konwersacji. Kto ma posuch zarwno u krlw, jak i u goblinw? cign Mickey, ignorujc Garyego. I kto na tym wiecie byby w stanie zasugerowa co Leshiye? Kelsey nie musia odpowiada, poniewa na pytania Mickeya istniaa tylko jedna moliwa odpowied. A wic masz swoj odpowied warkn Mickey, stajc si nagle opryskliwy i spochmurniay. Gary spojrza z zaciekawieniem na leprechauna, poniewa nie widzia nigdy tej strony zazwyczaj radosnego skrzata. Kelsey wci milcza. Prowadzi ich w ciszy, by znale nowe miejsce na obz. Usadowili si pod wiszcymi nisko konarami wielkiej pinii mocno oddalonej od krawdzi lasu. Pomimo wzgldnego bezpieczestwa ani Kelsey, ani Mickey nie przestali by czujni. Mickey przywoa malutki skrawek wiata i wzi ksik, lecz Kelsey znalaz si przy nim w mgnieniu oka. Rozprosz to! nakaza elf cichym, lecz ostrym szeptem. Nie mona go dostrzec przez gazie spiera si Mickey. Chcesz tu siedzie w ciemnociach? wskaza na Garyego. Z pewnoci on nie jest w stanie przej przez noc, nie odnoszc szkd. Gary by bardziej przejty widocznym w twarzy Kelseya napiciem ni sowami Mickeya. Elf wydawa si ledwo zdolny do odpowiedzi, rysy jego podunej twarzy pofadoway si wok zacinitej szczki. Spojrza na Garyego i zacz mwi, lecz jego zote oczy rozszerzyy si i umiechn si, potrzsajc gow. Moe cho troch poczytam? spyta Mickey, wiadom tego co zauway Kelsey i majc nadziej, e ten humorystyczny widok

botniste lady goblina biegnce przez przd zbroi Garyego rozaduje troch napicie. Kelsey przysun si do naturalnej ciany, odsun kilka gazi i wyjrza przez pltanin zieleni. Mickey wzi to za pozwolenie, wsun szybko fajk do ust i znalaz odpowiednie miejsce w ksice. Gary chcia porozmawia z leprechaunem lub Kelseyem i dowiedzie si, co postanowili w zwizku z tym tajemniczym spiskiem. Nie omieli si jednak nic powiedzie, a noc si pogbiaa. Siedzia oparty o pie drzewa, starajc si zaj jak najwygodniejsz pozycj, wiedzia jednak, e lepiej nie zdejmowa niczego poza hemem. Mia nadziej, e znw zanie i e tym razem zostanie przeniesiony w odpowiednie miejsce. Nie wierzy w to jednak. Cokolwiek to byo szalestwo, mier, a moe niezwyka, lecz rzeczywista podr Gary by teraz w peni przekonany, e to nie sen. Zacz si kiwa, gdy Kelsey go szturchn. Spogldajc na niewzruszone rysy elfa, Gary zacz si zastanawia, co tym razem zrobi le. Ty to we powiedzia Kelsey, podajc Garyemu dugi skrzany pokrowiec mieszczcy legendarn wczni. Kelsey rozwiza go z jednego koca i wysun cudown bro. Bya atramentowo-czarna zarwno drzewce jak i ostrze. I nawet w sabym wietle jej wypolerowany czubek lni, jakby mieci w sobie wewntrzny blask. Gary nie mg oderwa wzroku od starannie wykonanego ostrza. Oparte byo na planie trjkta, rwnie dugie i niemal tak szerokie jak jego przedrami. Po obydwu stronach biegy mae zadziory, za tylne wierzchoki byy przeduone i zagite do przodu. Pradawne i dokadnie wyrzebione runy, wraz z wizerunkami szlachetnych wojownikw i przeraajcych bestii, pokryway czarny metal ostrza i drzewca. Gdy zostanie przekuta, bdzie mie poow twojej wysokoci powiedzia Kelsey. Poda nag bro Garyemu, aby mczyzna mg poczu si jej elaza. Gary chwyci j mocno. Wydawao si, e powinna way z pidziesit kilo, lecz gdy Kelsey j puci, Gary zauway, e jest zadziwiajco lekka. Magia wyjani Kelsey, widzc zdumion twarz Garyego. Chyba pierwszy raz, od kiedy spotka Garyego, elf si szczerze umiechn.

Wzi bro, wsun j z powrotem do pokrowca i zawiza troczki. Chcesz, ebym j nis? spyta go Gary. Nasze prby jeszcze si nie zakoczyy odpowiedzia Kelsey. Nawet jeli wymkniemy si goblinom, wiem, e na naszej drodze znajd si inne niebezpieczestwa. Powiciem si mojemu zadaniu, lecz daem rwnie sowo, e bd strzec artefaktw krla Cedrica. Jeli opadn nas gobliny, odcign je. Musisz wtedy odnie wczni i zbroj z powrotem do barona Pwylla w gosie Kelseya nie byo miejsca na sprzeciw. Daj mi sowo honoru nakaza. Gary przytakn i Kelsey odszed. Gary cieszy si, e Kelsey zaufa mu, powierzajc tak wane zadanie, lecz nietypowe zachowanie elfa wzmocnio tylko niepokj Garyego zwizany z biecymi wydarzeniami. W pobliu dziao si co bardzo niebezpiecznego. Co, czego nawet jego przyjaciele niezwykle si obawiali. Mickey nie zmniejszy troski Garyego, gdy rzuci modziecowi na pier Hobbita i wyda z siebie dwiczne Phi! Co si stao? spyta Gary, podnoszc ksik. I on nazywa si historykiem. Czy ten J. R. R. Tolkien to twj znajomy? spyta z niedowierzaniem Mickey. I co to za pretensjonalny zwyczaj posugiwa si takimi inicjaami! Boi si uywa caego imienia? Co? to byo wszystko, co Gary mg z siebie wydoby. Przeczytaj zaznaczon stron! odpowiedzia Mickey. Gary z atwoci znalaz zakadk, lecz nie mg odczyta pynnych runw, ktre Mickey umieci w miejscu druku. wiato soneczne zmieniajce trolle w kamienie? wypali Mickey, widzc zagubiony wyraz twarzy Garyego. Stek bzdur! Kady gupiec wie, e to plotka rozpowszechniana przez same trolle. To one rzebi posgi, dziki czemu ludzie wierz, e to trolle zamienione przez wiato soca. Jak wielu gupich podrnych odwrcio si do cigajcych ich trolli, wskazujc na nie palcem i miejc si, gdy wschodzio soce? Jak wielu gupich podrnych stao si nastpnie posikiem w paszczy godnego trolla? O czym ty do diaba mwisz? krzykn Gary. Kelsey wskoczy pomidzy nich, a jego byszczce oczy przypomniay

im, e cisza bya ich sojusznikiem. Mickey zamacha szaleczo rk, jego magia wyrwaa Hobbita z obj Garyego i przeniosa ksik do jego oczekujcej doni. Panie J. R. R. Tolkien, historyku mrukn sarkastycznie. Jak wielu gupich podrnych zostanie zjedzonych po przeczytaniu tego twojego steku bzdur? Gary spojrza tylko na Kelseya i umiechn si niemiao. Nerwowy elf nie odwzajemni umiechu.

ROZDZIA 7 Mokry od krwi Trzech dziwnych towarzyszy zjado posiek skadajcy si z jagd oraz chleba i wyruszyo tu przed witem. Kelsey prowadzi ich przez gszcz krzeww, zdaa od gwnej drogi. Zarwno elf, jak i leprechaun pokonywali ciki teren bez wikszych trudnoci, wywoujc jedynie czasami lekki szelest. Lecz Gary, w swojej cikiej zbroi, potyka si na kadym kroku, ama gazie i popenia masowe morderstwa na licznych pechowych rolinach rosncych mu na drodze. Lepiej doprowadmy go do drogi powiedzia Mickey. Gobliny mog j obserwowa odpowiedzia pospnie Kelsey. Lepiej jak zabij go gobliny, ni jak zrobi to sam odpar Mickey. Poza tym, dziki czynionemu przez niego haasowi cay las wie, e przechodzimy! Kelsey skierowa na Garyego kolejne ze swoich coraz czstszych ironicznych spojrze. Gary chcia si odgry, aby upewni elfa, e jest w stanie sobie poradzi, lecz jego stopa nieszczliwie wybraa akurat t chwil, by znw zaczepi o korze. Z chrzstem upad na ziemi, a wzburzony elf, zanim jeszcze zdy podnie Garyego, oznajmi, e droga wydaje si by bezpieczniejsz tras. Pomimo zranionej dumy i cho dzie stawa si gorcy, co byo zwaszcza odczuwalne pod grubym pancerzem, Gary rzeczywicie czu si lepiej na paskiej drodze ni w gstwinie. Gary zauway, e jego ciao przyzwyczajao si do zbroi i e nie liczc ciepa, zaczyna czu si w pewnym sensie wygodnie w tym elastwie. Krtk chwil pniej doszed jednak do przekonania, e zbroja jest jeszcze cisza i gorzej wywaona ni dzie wczeniej. Gary nie rozumia natury tej zmiany, dopki nie pojawi si nagle Mickey, siedzcy mu wygodnie na ramieniu. Siedziae tu przez cay czas poskary si Gary. Nawet nie zauwaye odpowiedzia Mickey. Wa tylko drobink w porwnaniu ze zbroj, ktr masz na sobie. Gdybym pozosta niewidzialny, nisby mnie przez ca drog do Dvergamal bez sowa skargi! Dvergamal? to dziwne sowo osabio gniew Garyego. Gos krasnoludw wyjani Mickey. Nazwa nadana kamiennym zboczom, na ktrych znajdziemy chciwy lud, krasnoludw.

Gary rozmyla przez chwil nad nowinami, zastanawiajc si, czy sysza t dziwn nazw gdzie w swoim wiecie. No dobrze, ale dlaczego nie zostae niewidzialny? spyta kpico Mickeya, niedbale prbujc zepchn leprechauna z ramienia, a byo to niewykonalne zadanie zwaywszy na niezwyk zwinno Mickeya i przeszkadzajce naramienniki pancerza. Mam troch do przeczytania odpowiedzia spokojnie Mickey i szybko wycign Hobbita. Nie mgbym tego zrobi, gdybymy ja i ksika pozostali niewidzialni, czy nie? Gary powanie zastanawia si nad upadniciem bokiem na ziemi, eby zdenerwowa leprechauna, lecz Kelsey odwrci si do nich raptownie. Cisza! rozkaza elf stumionym, lecz bardzo stanowczym tonem. Jestemy w niebezpieczn... Kelsey przerwa nagle i Gary ujrza, jak rozbudowane minie elfa napinaj si. Ruchem zbyt szybkim, by Gary mg za nim nady wzrokiem, Kelsey wyszarpn miecz z pochwy i skoczy, trzymajc przed sob miercionone ostrze. Z pokrytych gstym listowiem, wiszcych nad drog gazi dobieg pisk, po czym z gry zlecia goblin i pad martwy u stp Kelseya. Gary poczu uderzenie w bok. Spojrza w d i ujrza lec na ziemi, topornie wykonan strza, z grotem spaszczonym od uderzenia w metalow zbroj. Mickey zacz mwi, lecz nie widzia ju ani nie czu leprechauna. Ze wszystkich stron dobiegy okrzyki i pohukiwania, po czym opady ich gobliny. To, co Gary do tej pory dostrzeg, jeli chodzi o umiejtnoci walki Kelseya, nie odzwierciedlao precyzji i doskonaoci ruchw elfiego lorda. Kelsey walczy w ciszy, przerywanej winiciami jego wspaniaego miecza i krzykami ranionych wrogw. Najpierw wypad na elfa wielki i gruby goblin, chwytajc go z tyu w niedwiedzim ucisku. Jakby przewidziawszy ten ruch, Kelsey wycign przed siebie rami z mieczem, trzymajc je z dala od niezgrabnych ap stwora. Ostrze zanurkowao pomidzy nogami elfa i wbio si w podbrzusze goblina. Potwr natychmiast zwolni uchwyt.

Z drogi, z naprzeciwka, zaszaroway dwa gobliny, trzymajc pomidzy sob sie. Kelsey przykucn i pozwoli im zbliy si do siebie, po czym podskoczy, unoszc stopy ponad sie. Pozbawione rwnowagi gobliny zakoysay si, a miecz Kelseya mign najpierw w lewo, pniej w prawo. Lnice srebrne ostrze stao si teraz karmazynowe i kolejne dwa gobliny pady na ziemi. Oczarowany rozgrywajcym si przed nim spektaklem, Gary ledwo zdawa sobie spraw z wasnej sytuacji. Nie mg przecign goblinw. Nie mg nawet mie nadziei na to, e dostanie si na skraj drogi i schowa w krzakach. Strzaa odbia si od cianki hemu. Obrci si szybko w t stron (cho nie zrobi tego luny hem). Mimo to ujrza wystarczajco wiele, by zacz si ba. Gobliski ucznik szarowa teraz na niego, wrzeszczc dziko i trzymajc nabijan pa wysoko nad potworn gow. Co stukno Garyego w drug stron gowy, w locie prostujc mu hem i modzieniec ujrza wyranie przelatujcy obok niego kamie, ktry uderzy prosto w twarz szarujcego goblina. Gowa potwora odchylia si w ty z gonym trzaskiem, po czym stwr pad na ziemi. Och, dobry strza! Gary usysza gdzie za sob, gratulujcego sobie Mickeya. Kolejne trzy gobliny otoczyy Kelseya, trzymajc si jednak na odlego od morderczego elfa. Czas bieg na korzy goblinw, ktre miay wielu sprzymierzecw czajcych si w okolicy. Ich pohukiwania i okrzyki dobiegay z kadej strony. Plugawe stworzenia spieszyy, by wczy si do walki. Biegnij! rozkaza Garyemu Kelsey. Wracaj do Dilnamarry! Nastpnie elf natar na trzech przeciwnikw, szybko zmieni kierunek, uwalniajc si od przeladowcw i ruszy w stron Garyego. Gary odwrci si i zacz ucieka, zastanawiajc si, co do cholery zrobi, gdy dotrze do niego Kelsey, a pniej gobliny. Kelsey mia jednak pomys. Niemal dogoni Garyego, celowo pozwalajc goblinom dotrzymywa mu tempa, nagle jednak obrci si i rzuci w gszcz stworw. Zaskoczone gobliny nie opuciy wczni, nie miay wic szans. Uderzenie tarcz powalio goblina po lewej stronie Kelseya. Cicie mieczem trafio kolejnego potwora z prawej prosto w gardo. Trzeci

napastnik zosta zduszony w ciasnym uchwycie i rzucony na ziemi. Kolejne gobliny wyaniay si z krzakw, lecz wszystkie znajdoway si w sporej odlegoci. Puapka zostaa uruchomiona za szybko, zanim trzej towarzysze przedostali si przez pierwsze szeregi stworze. To dawao Garyemu otwart drog ucieczki, od strony z ktrej przyby wraz z kompanami. Gary rzeczywicie bieg, najlepiej jak potrafi i dug chwil trwao, zanim zauway, e Kelsey nie pospieszy za nim. Gary omieli si zatrzyma i odwrci, by ujrze elfa zmagajcego si w pyle z jednym przeciwnikiem, podczas gdy drugi, oszoomiony goblin wanie stara si podnie. Nastpny za tuzin potworw naciera drog. Biegnij! krzykn z bocznych krzakw Mickey. Nie moesz nic dla niego zrobi, chopcze, lecz moesz ocali bezcenne przedmioty! Gary nie dba wcale o zbroj ani nawet o legendarn wczni, ktra wydawaa si tak cenna dla osb z tej krainy. Wzrok mia skierowany jedynie na Kelseya, ktry moe nie by do koca prawdziwym przyjacielem, lecz jednak kim, kto nie przejmujc si sob, rzuci si na gobliny, aby Gary mg uciec. Gary nigdy nie uwaa si za szczeglnie odwanego, a w tej brutalnej chwili by miertelnie przeraony, lecz nie mg pozostawi Kelseya swojemu losowi. Podnis wczni do penego desperacji rzutu. Nie rzucaj ni zabrzmia w jego gowie gos. Jak broni walczy bdziesz, gdy wczni si pozbdziesz? Nie tracc czasu na sprzeczki, Gary opuci wczni i ruszy do szary, a z jego warg wydosta si pierwotny krzyk, w ktrym byo rwnie wiele strachu, co wciekoci. Oszoomiony goblin z lewej strony Kelseya, ktry wanie ruszy na walczcego elfa, ujrza nagle nadcigajcego Garyego i pisn zdumiony, zmieniajc raptownie kurs. Co teraz? mrukn Gary, ktry stara si skorygowa kierunek, lecz potkn si i uderzy w grube drzewo. Gdy si wyprostowa zdesperowany, znw unis wczni, by powstrzyma szarujcego potwora. Nie rzucaj ni! znw dobieg wewntrzny gos. Co wic mam robi? spyta cicho Gary. Walcz ni! nakaza gos.

Gary opar wczni o swoj cik tarcz i zacz si zastanawia, czy bdzie w stanie wystarczajco dobrze manewrowa broni za pomoc jednej rki. Potwr by ju niemal przy nim. Gary by w stanie dostrzec lin wypywajc spomidzy ostrych, tych zbw i spywajc po misistej dolnej wardze. Nie tak! krzykn wewntrzny gos. Bezradno Garyego najwyraniej posuya za odpowied, poniewa gos pospieszy z wyjanieniami. O drzewo powiedzia spokojnie. Oprzyj koniec wczni o drzewo. Gary zastanowi si nad sowami. Skoczy mu si czas, goblin by przy nim. Teraz! krzykn gos. Gary nie myla nawet o swoich ruchach, gdy wykonywa rozkaz. Goblin bezmylnie gna na niego, trzymajc przed sob wasn wczni. Gary szybko opar swoj bro o drzewo, a jego tarcza odbia wczni goblina w gr i w bok. Potwr by tu obok, ziejc mu w twarz gorcym, smrodliwym oddechem i wpatrujc si w niego wyupiastymi, nabiegymi krwi oczyma. *** Geek prowadzi na drodze szar goblinw. Elf zyskiwa przewag w zmaganiach, lecz goblin wiedzia, e nawet jeli elf wygra, nie zdoa uciec przed nadcigajc hord. Plan wydawa si by tak wspaniale wykonany. Czy Pani Ceridwen nie bdzie poruszona? Nagle droga zostaa cakowicie zablokowana przez ogromn pajczyn. Geek wrzasn (nawet gobliny czuj przeraenie przed bezlitosnymi wielkimi pajkami), upuci wczni i rzuci si w poszukiwaniu kryjwki, wpadajc gow w chaszcze. Pozostali biegncy na przodzie, dowiadczyli podobnego losu, za postpujce za nimi gobliny wstrzymay szar i zaczy si rozglda bezradnie. *** Kelsey w kocu znalaz si nad goblinem, przygwadajc jego

wczni swoj tarcz. Wydosta si z zaciekego ucisku stwora, przyklkn i wycign przed siebie miecz. Skazany na zagad goblin jkn i desperacko zasoni ramieniem twarz. Miecz Kelseya przebi rk i wbi si w gow. Kelsey spojrza na drog, oczekujc, e zaraz zostanie przytoczony tumem napastnikw. Widok, ktry ujrza, wywoa umiech na jego pokrytych pyem wargach. Tuzin goblinw miota si i rzuca szaleczo, schwytany w iluzoryczn sie. Kolejna dwudziestka staa z tyu, szturchajc si nawzajem i drapic w tuste gowy. Wtedy Kelsey usysza za sob dwik rogu i stukot kopyt o drog. Sie nie powstrzyma ich dugo szepn z boku Mickey. Powinnimy i. *** Usta stworzenia otworzyy si szeroko w cichym, nabrzmiaym agoni krzyku. Wpatrujc si w rozwart, tozbn paszcz, Gary obawia si, e zaraz zostanie ugryziony. Rysy goblina wykrzywiy si dziwnie, seria nagych konwulsji spowodowaa wypyw z ust strumyczka krwi. Wtedy Gary zrozumia. Wci trzyma przed sob wyprostowan wczni, a ciki brzuch goblina by tu przy jego doni. O mj Boe wymamrota bez zastanowienia Gary. Goblin szarpn si, spryskujc Garyego krwi, po czym zwiotcza. Gary wypuci wczni, jak zahipnotyzowany patrzc, jak martwa istota pada na bok, a przednia cz wczni wystaje jej z plecw, pokryta krwi, ci i wntrznociami. Modzieniec sta przez dug chwil nieruchomo, zapomniawszy nawet o oddychaniu. Dobra robota, mody miaku zoy mu gratulacje gos, lecz Gary nie chcia pochwa, nie czu si bohaterem, nie czu niczego poza chorobliwym ssaniem w odku. Schowa gow w spoconych doniach i stara si odnale w sobie si, by podnie skrwawion bro. Odgos zbliajcych si jedcw, sprowadzi go z powrotem do rzeczywistoci. Dwudziestka opancerzonych rycerzy nadcigaa drog, z powiewajcymi chorgwiami i opuszczonymi lancami. Gary zapomnia

na krtk chwil o przeraeniu i pomyla, e pojawi si ratunek. Podnis do i gono pozdrowi przybyszy, przekrzykujc wzmagajcy si ttent. Co uderzyo go mocno w plecy, a okoliczne krzaki wydaway si apa go i wsysa w sw gstwin. Z pocztku myla, e przewrci go goblin, lecz do, ktra pojawia si pod jego podbrdkiem, nie bya skata i szorstka jak u goblina, lecz delikatna cho silna. Co? zacz pytanie, lecz gowa odskoczya mu nagle do tyu, a jego szyi dotkn ostry, pokryty krwi miecz. Cisza wyszepta mu do ucha Kelsey, lecz rozkaz nie wydawa si zbytnio potrzebny. Dotykajce garda Garyego ostrze, byo wystarczajcym ostrzeeniem. Ksi Geldion oznajmi Mickey. Sdz, e to powinna by uczciwa walka. Leprechaun spojrza w stron drogi i zmruy oczy. Gobliny przestay si miota, gdy znikna iluzoryczna sie i nie powicay jej wicej uwagi, gdy oto ksi Geldion szarowa w ich kierunku. Pierwsze chwile bitwy przebiegay na korzy rycerzy. Lance trafiay w cel, a konie tratoway bezradne, rozbiegajce si gobliny. Wiele goblinw wci wylewao si jednak z lasu, by doczy do bitwy i ksi Geldion i jego rycerze szybko zostali oplatani przez sie gobliskich cia. Jeden z jedcw run pod ciarem tuzina stworze i zosta pochonity wraz z koniem, zanim zdy dotkn ziemi. Musimy im pomc! krzykn Gary i zacz walczy z uciskiem Kelseya. Kelsey uderzy go w ty hemu i przycisn modzieca caym swoim ciarem. Ktokolwiek wygra, z pewnoci bdzie szczliwy mogc nas dosta powiedzia ponuro elf. Jedcy przybyli po nas? Tak si wydaje, chopcze odpowiedzia Mickey. Jakie inne sprawy mogyby cign ksicia Geldiona na wschodni drog? Nie byo tajemnic w Dilnamarze, e zamierzamy uda si w gry. Na drodze gobliny kontynuoway natarcie, lecz rycerze byli biegymi wojownikami i wydawali si czyni wicej, ni tylko utrzymywa swoje pozycje.

Powinnimy ruszy w drog uzna Kelsey. Gobliny mog uciec w kadej chwili, a jeli ramiona ksicia sigaj a tutaj, nieatwo bdzie nam uciec. Uwolni Garyego z ucisku i czogajc si, wcign go gbiej w krzaki. Wkrtce wstali i ruszyli ostronie, kierujc si na wschd rwnolegle do drogi, lecz trzymajc si w cieniu gstego lasu. Sdz, e wybrane przez ciebie zadanie moe wymaga troch wysiku zauway Mickey, gdy w kocu ucichy odgosy toczcej si za nimi bitwy. Wyglda na to, e masz wrogw z obydwu stron. Dlaczego ksi miaby... zacz pytanie Gary, lecz Kelsey mu przerwa. Obie strony chc podobnego rezultatu, zgadzam si elf odpowiedzia Mickeyowi. Nie wsppracuj jednak ze sob i w tym ley nasza nadzieja. Tak odrzek Mickey. Jedna rka pta drug O czym mwicie? spyta Gary. I dlaczego ksi miaby... To nie twoja sprawa znw przerwa mu Kelsey. Jeli kto prbuje mnie zabi, uwaam to za moj spraw Gary odpar rwnie stanowczo, jak zawsze, gdy rozmawia z ponurym elfem. Dziwne, lecz Kelsey nie zakpi z niego ani nawet nie zmierzy go ostrzegawczym spojrzeniem. Dobrze si spisae w walce powiedzia szczerze elf. Twoja odwaga mnie zadziwia, podobnie jak biego w posugiwaniu si wczni. Gary wzruszy ramionami, czujc si troch zawstydzony. Dziki Mickeyowi wyjani. Mwi do mnie przez ca walk. Spojrzenie, jakim Kelsey obdarzy leprechauna, byo nie mniej zdziwione, ni wyraz twarzy samego Mickeya. Czyby? spyta z zaciekawieniem leprechaun. C, mimo wszystko pomoge odpowiedzia Gary, lecz jego wasna twarz wykrzywia si zdumieniem, gdy zda sobie spraw, e si pomyli. Ciekawe, e zmienia ci si akcent, gdy porozumiewasz si telepatycznie cign Gary, starajc si logicznie wyjani sytuacj. Nigdy o tym wczeniej nie mylaem, sdz jednak, to ma sens. Wszyscy mylimy w ten sam sposb, nawet jeli inaczej mwimy, a ja tak naprawd nie syszaem sw. Syszaem myli, jeli to ma jaki sens. Mickey pocign mocno ze swojej fajki i skin gow Kelseyowi.

To nie byem ja w twojej gowie wyjani Garyemu leprechaun. Kiedy zaczy si te wewntrzne gosy? spyta Kelsey. Dopiero w czasie bitwy odpowiedzia Gary, stajc si coraz bardziej zaciekawiony. A co niesiesz na plecach? Tylko w... Gary sign za siebie, by chwyci skrzany pokrowiec i przecign go na przd. To co mwi? spyta, a jego gos by jedynie szeptem. Co? rozbrzmia w jego gowie wzburzony gos. Oczywicie, e nie mwi wyjani Mickey jednak jej magia jest silna, jedna z najsilniejszych w tej krainie. Jest wiadoma? wydedukowa Gary. Tak, ale odczuwa to tylko jej posiadacz odrzek Mickey. Uwaaj, by robi to, co do ciebie mwi. Ta wcznia widziaa wicej bitew ni ktokolwiek z nas. Gary odwiesi skrzany pokrowiec na plecy, jakby si go obawiajc. Ciesz si powiedzia do niego Kelsey. Masz teraz sprzymierzeca, ktry wielce ci pomoe podczas czyhajcych na nas przeciwnoci. Na drodze rozbrzmia rg, raz i drugi, a Kelsey si obrci. I czyhajcych za nami doda ponuro elf. Ksi zwyciy zauway Mickey. aden goblin nie zagraby tak czystej nuty. Musimy wic mie nadziej, e Geldion dozna zbyt wielu strat, by kontynuowa pocig rzek Kelsey. Krowia Gstwina skoczy si wkrtce, a przestrze pomidzy lasem a grami jest pusta. Wizja biegu przez ogrodzone pola wkrada si w myli Garyego. Wyobrazi sobie siebie, potykajcego si o kad barier, i cigajcych go rycerzy, z atwoci przeskakujcych przeszkody na swoich rumakach. Z pewnoci ta przygoda, z Garym biegncym wolno, zbyt wolno, by uciec przed zdeterminowanymi owcami, nabieraa wszystkich cech koszmaru. Chwil pniej, tak jak przewidzia Kelsey, wyonili si z Krowiej Gstwiny. Gry majaczyy teraz znacznie bliej i wydaway si znacznie mniej odlege ni pi dni wczeniej, gdy Kelsey odkry tropy goblinw. Z biegiem dnia Gary zda sobie jednak spraw z mirau. Ziemia bya tutaj nierwna, wznosia si i opadaa regularnie, czsto pod ostrym

ktem, i po kilku godzinach marszu gry wydaway si nie blisze, ni gdy Gary wyszed z lasu. Kelsey skrci na pnoc od drogi, wyjaniajc, e nie ma zamiaru zblia si do miasta Braemar. Z pewnoci natrafilibymy tam na wicej puapek ochoczo zgodzi si z nim Mickey. Chwil pniej dotarli nad brzeg rzeki, pyncej od strony gr wartko na zachd. Rzeka Oustle wyjani Mickey. Zaprowadzi nas w poblie Dvergamal, cho sdz, e zanim tam dotrzemy, bdziemy musieli oddali si od niej, by okry miasto Drochit. Kelsey skin gow syszc rozumowanie leprechauna. Wprawdzie nie bya to droga, mieli jednak przewag czasu, a aden widoczny pocig goblinw czy rycerzy, nie szed ich ladem. *** Geek wydosta si z Krowiej Gstwiny i czapa na poudnie, w rejon bujnych mchw i parujcych trzsawisk. Goblin wiedzia, e niewielu z jego bandy pozostao przy yciu, by moe by jedyny. Pad na kp mchu i chwyci spiczasty podbrdek w szorstkie rce. A niech to diabli mrukn. Nie obmyli jeszcze, co powie pani Ceridwen, ktra z pewnoci nie bdzie zadowolona. A niech to diabli splun znw goblin. Gupi ksione. Usysza z boku szmer i wsta raptownie, sdzc, e znaleli go rycerze. Nic jednak nie dostrzeg i uzna, e to tylko wiatr szumicy w brzozach. Gdy si odwrci, niemal zemdla. Nad ziemi w miejscu gdzie jeszcze przed chwil siedzia, unosio si lnice bkitnobiae wiato, stopniowo nabierajce ksztatu. Geek przekn gono lin, rozpoznajc widok. Staa przed nim Pani Ceridwen. Drogi Geeku zacza czarodziejka, a jej gos brzmia jak mruczenie kota. Powiedz mi, co si stao. Kto skrzywdzi mojego drogiego Geeka? Ludzie odpowiedzia Geek. Duo ludzie. Ksiencia ludzie. Co oni w lesie robi? By moe odpara Ceridwen, wydymajc wargi i odwracajc

gorejce oczy. By moe pracowali dla mnie. Jej spojrzenie pado z pen si na trzscego si Geeka. By moe robili to, co im poleciam, zamiast przeszkadza! Geek zrobi to dla Pani skamla goblin, padajc na kolana i pokrywajc delikatn do Ceridwen mokrymi pocaunkami. Czarodziejka odepchna go z odraz. Co tu robie? spytaa spokojnie. Geek apa elf i zabija czowiek wyjka goblin. Dla Pani. Geek bra zbroja dla Pani. Czy Pani powiedziaa, aby Geek to zrobi zapytaa spokojnym gosem Ceridwen. Goblin potrzsn gow. Geek myla... Czy Pani powiedziaa Geekowi, eby myla? spytaa goniej Ceridwen, tym razem z lekkim gniewem. Goblin nie znalaz odpowiedzi. Ceridwen cofna si o krok i wycigna z rkawa wsk rdk. Pani! zaskomla bagalnie Geek, po czym ju nic nie powiedzia, poniewa aby nie wadaj dobrze adnym jzykiem. Ceridwen podesza i ostronie podniosa aosne stworzenie. Zbliya si do najbliszej sadzawki, by je tam wrzuci, jednak rozwaya jeszcze raz spraw i ruszya przed siebie, gaszczc Geeka i obiecujc mu liczne przygody. Bezlitosna czarodziejka zaniosa goblina-ab na drugi koniec maego trzsawiska, w miejsce, o ktrym wiedziaa, e uczyni sobie z niego dom tusty w.

ROZDZIA 8 Dvergamal W czasie nastpnych kilku dni podr przebiegaa im z atwoci, cho Kelsey narzuci szybkie tempo i zatrzymywa si na obz dugo po zachodzie soca, wyruszajc znw na szlak przed witem. Po bitwie w Krowiej Gstwinie Gary rozumia popiech elfa, lecz Mickey wci mrucza pod nosem uwagi dotyczce kadego wykonanego kroku. Trasa przebiegaa przez pofadowany teren, a po pocztkowym cierpieniu zwizanym ze zbroj Gary zauway, e przywyk do nieporcznego stroju. Przybyli do Dvergamal. Strome, wystrzpione, nagie skaliste gry wydaway si barier, ktrej nikt nie jest w stanie pokona. Klify wznosiy si na setki metrw, znajdujce si za nimi przepacie opaday na jeszcze wiksz gboko, a droga wydawaa si krzywk wskich i niebezpiecznych cieek. Kelsey zdawa si by ufny w swoje kroki, gdy odnalaz szlak i zacz si nim wspina. O dugo leprechauna za nim poda Mickey, nie odrywajc oczu od Hobbita. Gary czu szczery wstyd z powodu wasnych obaw, a to mobilizowao go, by trzyma si szeregu. Pokonane przeszkody wcale nie podnosiy jego pewnoci siebie i wci zastanawia si, w jakim stopniu zbroja osabi si upadku z takiej wysokoci. Przez miejsca, ktre Kelsey przeskakiwa, Mickey gramoli si z roztargnieniem, a Gary czoga. Przy stromych podejciach, ktre elf pokonywa jednym skokiem, uchwytem lub podcigniciem si, a Mickey uniesieniem si w gr, Garyemu trzeba byo grozi, nastpnie wciga go i podtrzymywa, eby by w stanie i dalej. Przez cay czas Gary wyobraa sobie koczce si mierci upadki, tym okropniejsze, im maa grupka wdzieraa si wyej w gb Dvergamal. Czasami szlak otwiera si z obydwu stron w postaci stromych urwisk. Innym razem znika w niewyobraalnie wskich szczelinach, gbokich na siedem metrw, a szerokich ledwie na trzydzieci centymetrw, otoczonych wysokimi skalnymi cianami. Pierwszej nocy w grach obozowali na otwartym terenie (z braku wyboru), na zboczu gry, w najszerszym miejscu pki skalnej, ktra

miaa w tym miejscu ptora metra. Dokucza im ostry wiatr, ktry niweczy wszelkie prby rozpalenia ognia i grozi, e zepchnie ich z pki, jeli nie bd uwaa. Gdy niebo askawie si rozjanio, a Kelsey zarzdzi wymarsz, oczy Garyego otoczone byy ciemnymi obwdkami wiadczcymi o bezsennej nocy. Zwolnij dzisiaj troch tempo Mickey poprosi Kelseya, widzc stan Garyego. Zmczenie nie jest sposobem na pokonanie Dvergamal. Kelsey zerkn na Garyego i prychn gono. Podr jest cika powiedzia niewzruszonym gosem elf. Dlaczego nie spae? Na twarzy Garyego pojawi si wyraz bezradnoci. Nie przywyk do takich wysokoci odpowiedzia za niego leprechaun. Nie martw si, chopcze. W czasie minionych dni to ty zadawae mu sporo pyta, na ktre to on nie odpowiada. Kelsey znw prychn i ruszy, lecz zwolni tempo. *** Tego samego dnia wielki kruk dostrzeg grup i z trosk przyj dokonany przez ni zdumiewajcy postp. Leshiye, Geldion i Geek wszyscy zawiedli teraz Ceridwen, w swojej czarnopirej postaci, musiaa znale inny sposb, by zatrzyma Kelseya. Znaa cel, do ktrego dy elf, a rosncy szacunek jaki do niego czua, jedynie pogbia obawy, e moe on pokona rwnie kolejne trudnoci echa krasnoludw, spadajce gazy i cieki wodne. Jak daleko dostaniesz si jednak elfie, jeli kamienny lud bdzie wiedzie, e chcesz porwa Geno? zakraka kruk. I co zrobi Kelsey, jeli Geno zniknie? Kilka diabelskich moliwoci przemkno Ceridwen przez gow, gdy leciaa wzdu szczytw grskich, rozpoczynajc wasne poszukiwania krasnoludw. Od tej chwili nie rozmawiamy wyszepta Mickey do Garyego, gdy przeszli przez wysok i poszarpan per. Okoliczne gry maj uszy, a s one bardziej wrogie ni przyjacielskie leprechaun pooy pulchny palec na wargach, mrugn do Garyego i ruszy przed siebie, idc

pomidzy Garym a Kelseyem. Dugie cienie paday na poszarpane gry, gdy skbione ciemne oboki pyny wraz z wiatrem ponad ich gowami, cho czasami i pod nimi. Szczyty znikny pod szarym caunem. Szczeliny i poszarpane wyniesienia skalne wyrastay we wszystkich kierunkach, a strumyczki wody, pochodzce z porannych deszczy i mgie, spyway po kadym zboczu. Niektre byy ciemne od zowrogich chmur, inne za lniy w wietle soca, przemykajc z atwoci pomidzy kamieniami. Gary zastanawia si, jaka potga uksztatowaa ten region, jaka sia tak poszarpaa i rozdara ziemi. Widzia tak sceneri wczeniej we wasnej wyobrani i na ilustracjach wykonanych przez uzdolnionych artystw do ksiek na temat prehistorii, w ktrych bya mowa o gwatownych wstrzsach, ktre dzieliy kontynenty i wynosiy gry. Ponadnaturalne skay wyglday tak, jak te ze wiata Garyego musiay wyglda przed caymi eonami, zanim wiatr i woda pokonay je i ujarzmiy. Owa pierwotna, majestatyczna sceneria rozcigaa si teraz przed nim. Towarzyszce jej rozproszone wiato soneczne i ostrzeenia Mickeya przyczyniay si do pogbienia lku nie pochodzcego std czowieka. Jak niewiele znaczy w porwnaniu z klifami Dvergamal! Gary przyklkn przy kamieniach, lecych wzdu wskiej cieki, czujc potg tej krainy, ktra mogaby go zniszczy w mgnieniu oka. Jakie stworzenia mogy nazywa t okolic domem? zastanawia si, wyobraajc sobie niesychanie potne bestie przyczajone za kadym gazem, lub te obserwujce go z pobliskich pek skalnych. Strach spowolni jego kroki i w momencie, gdy si rozejrza, Mickey i Kelsey byli ju daleko przed nim, okrajc zaom i znikajc przed wzrokiem modzieca. Zaczekajcie! krzykn Gary, zapominajc o sowach leprechauna. Zaczekajcie! nadesza z boku odpowied. Czekajcie! odpar kolejny odlegy kamie. Kajcie...kajcie...kajcie...kajcie?...kajcie! Gary rozejrza si, wystraszony i zdumiony gwatownoci echa i zmianami jego brzmienia. Mwiem, eby powstrzyma sowa! warkn Mickey, odwracajc si.

Sowa... sowa... so... so... sowa... wa... wa... odparo echo, rozbrzmiewajc w kadej dolinie. Kelsey i Mickey rzucili si w ty, by dotrze do Garyego. Co to jest? wyszepta Gary, z wyrazu twarzy towarzyszy wnioskujc, e to co wicej ni zwyke echo. To odpowiedzia ukryty gos. To... totototo... to? Dvergamal powiedzia pod nosem Mickey. Gos krasnoludw. Bawi si z nami. Robi tak ze wszystkimi, ktrzy mwi w ich grach. Podnis gos, gdy mwi i echo zaczo odpowiada. Och, zamknijcie wasze mordy! krzykn Mickey. Zamknijcie wasze mordy... wasze mordy... zamknijcie je na dobre!... wasze mordy. Zamknijcie je na dobre? spyta z niedowierzaniem Gary. Krasnoludy lubi wtrca wasne przemylenia wyjani sucho Mickey. Chodmy wic wtrci si Kelsey. I zachowajcie cisz, albo bd ledzi kady nasz ruch. Tak, idcie odpowiedziao echo, ktre nie byo echem. I zachowajcie cisz... cisz... cisz... sz! Niepokj Garyego tylko si wzmg, lecz tym razem znacznie bardziej si stara, by dotrzyma kroku Kelseyowi i Mickeyowi. *** Na dnie gbokiego parowu, wrd rumowiska kamieni, krasnoludzcy przedrzeniacze skadali sobie gratulacje. To bya kupa zabawy Dvalin, sprytny krasnolud z gstwin czarnych wosw na czubku pkatej gowy, lecz nawet bez jednego woska na policzkach i podbrdku, zagada do swojego brata Durina, osobnika starej daty, z siwymi wosami i brod tak dug, e gdyby chcia, mgby j wsun w buty. Obydwaj krasnoludowie mieli sporo zabawy, syszc przechodzcych przez gry obcych. W tym miesicu oni strzegli przej, co zazwyczaj byo do nudnym obowizkiem, a bawienie si echem z przechodzc grup, byo ochoczo powitan odmian. Jeli bd trzyma si wysokich perci, dogonimy ich jak bd

przechodzi stron pnocn uzna Dvalin, rozcierajc swoje twarde krpe pici (wydajce przy tym odgos uderzajcych o siebie kamieni). A jeli skrc w d, cieka poprowadzi ich obok nas doda Durin, poprawiajc swj szeroki pas, aby napina brod. Moe powinnimy zebra paru innych... I ledzi kady ich krok! dokoczy Dvalin, uwaajc pomys za wart wprowadzenia w ycie. Dvalin odwrci si, by odej, lecz zatrzyma si nagle, gdy wielki kruk opad z gry i wyldowa na skale zaledwie kilkanacie centymetrw od jego sporego nosa. Obydwaj zaskoczeni krasnoludowie zahuczeli i ruszyli naprzd, uderzajc o siebie i o gazy (obydwa rodzaje kolizji wywoay podobnie brzmice dwiki) i chwytajc szaleczo za zatknit za pasami bro motyk w przypadku Durina, topr za jeli chodzi o Dvalina. A niech to kamienie! zarycza chwil pniej Durin, odzyskawszy zdolno logicznego mylenia i po raz kolejny poprawiajc pas. To tylko ptak! Rzeczywicie, tylko ptak! odpara ostro Ceridwen, powodujc ponowne poruszenie wrd krasnoludw. Bracie zacz bardzo wolno Dvalin, przejedajc palcem po maym, lecz paskudnie wygldajcym toporze. Czy ten ptak do nas przemwi? Nigdy nie spotkalicie mwicego kruka? spytaa Ceridwen, przekrzywiajc sw ma, ptasi gwk. Pami krasnoludw nie jest tak duga jak przekazywane przez nich opowieci! Mwice kruki! zaryczeli do siebie bracia, a kamienie rozbrzmiay prawdziwym echem. Tysickrotne przeprosiny wymamrota Durin, pochylajc si tak nisko, e zamit sw srebrn brod ziemi. Nikt z twojej rasy nie by widziany w Dvergamal od czasw naszych dziadw doda Dvalin, wykonujc podobny, wydawaoby si niemoliwy do zrobienia ukon. No c, jeden jest wanie widziany powiedziaa Ceridwen troch ostrzej, ni zamierzaa. Jeden z nich przylecia, by powiedzie wam, e macie si wystrzega elfa, czowieka i skrzata, ktrych z tak radoci wystraszylicie. Najbardziej elfa. Nazywa si Kelsenellenelvial... Elfy maj takie gupie imiona zauway sucho Durin.

...i przyby tu w poszukiwaniu kowala dokoczya Ceridwen. O nie! odpar Dvalin. Nie dopucimy do tego! Nic dla elfa, za adn cen! On nie zamierza paci wyjania Ceridwen. On chce kowala porwa. A kowal, o ktrego mu chodzi... Geno! huknli razem bracia i podskoczyli, obijajc si o gazy, dopki si nie uspokoili. Zajmiemy si tym! oznajmi Dvalin. I dzikujemy ci, o wielki mwicy kruku doda Durin, wykonujc kolejny gboki ukon, gdy odchodzi. Ceridwen obserwowaa, jak znikaj pord rzucanych przez skay cieni, po czym wzleciaa, by w jeszcze wikszym stopniu zagwarantowa sobie sukces. *** Chwil pniej, Kelsey podcign si do pytkiej jaskini, osonitej Jak mia nadziej, przed oczyma i uszami gr. Jestemy blisko oznajmi elf, gdy do rodka weszli Mickey i Gary. Widziaem krasnoznak. Krasnoznak? spyta Gary. Rysy na skale wyjani Mickey. Nigdy nie spotkaem krasnoluda, ktry przeszedby obok porzdnego kamienia, nie kosztujc go. Tym razem Gary zachowa pytania dla siebie. Wiedz e jestemy w okolicy cign Kelsey, po czym przerwa i spojrza na Garyego, jakby oczekiwa, e w ponownie si wtrci. W zwizku z tym, e jeden z nas postanowi ujawni nasze pooenie dokoczy chwil pniej, a jego zote oczy wpatryway si w czowieka. Podrni nie s jednak czym niezwykym w Dvergamal, a wikszo przechodzi wielkie odlegoci, by omin krasnoludw. Nie bd nas oczekiwa wtrci Mickey. Nikt rozsdny nie szukaby ich. Nieugite spojrzenie Kelseya spoczo na leprechaunie. Wycign z kieszeni map, po czym rozoy j na ziemi. Jestemy tutaj wyjani, wskazujc jedn z wielu gr. Wszystkie wydaway si Garyemu podobne, lecz nie kwestionowa twierdzenia

Kelseya. Kelsey przesun palec kawaek dalej. Tutaj ley Ujcie Gazw, wodospad powiedzia. A gdzie tutaj powinnimy znale Geno Hammerthrowera. Gdzie tutaj? omieli si spyta Gary. Skd bdziesz wiedzia gdzie? Kelsey przez dug, dug chwil nie zareagowa. Zoy map i skierowa si ku wejciu do jaskini. Chodcie poprosi towarzyszy. Musimy dotrze do kowala Ii wrci, zanim cienie pokryj gry. Nie chciabym by w tej okolicy po zachodzie soca, gdy bd mia winia. Co si stanie, jeli natkniemy si na jakie inne krasnoludy ni ten Geno? Gary spyta Mickeya, zanim leprechaun ruszy za Kelseyem. Mwiem ci wczeniej odpowiedzia ponuro Mickey. Elfy i krasnoludy nie przepadaj za sob. Towarzysze ledwo zdoali wrci na szlak, gdy zboczem wstrzsn huk. Pochodzi z wewntrz kamiennego podoa, jednak przetacza si niczym grzmot. Kelsey i Mickey wymienili zatroskane spojrzenia, lecz elf par przed siebie, przyspieszajc tempo. Byli teraz odsonici, pokonywali per pomidzy wierzchokami dwuszczytowej gry. Od pierwszej cieki odchodzia druga, niknc w dole pomidzy bliniaczymi szczytami. Kelsey zastanawia si przez chwil, po czym uzna niszy szlak za bezpieczniejszy. Zrobi jedynie tuzin dugich krokw, gdy ziemia otworzya si nagle pod jego wysunit do przodu nog. Sekund pniej ziemia zamkna si niczym zwierzca paszcza. Kelseya ocalia jego niezwyka zwinno. Pomimo, e zaskoczya go niespodziewanie otwierajca si rozpadlina, to jednak zdoa si obrci i zahamowa. Paszcza znw si otworzya i zamkna, niczym godne dziecko starajce si dosign do smakoyku, ktry przyklei mu si do brody. Czy to moliwe, eby wiedzieli, dlaczego tu jestemy? spyta Mickey. Kelsey nie odpowiedzia. Obszed kapic paszcz i ruszy w d cieki, wycigajc miecz i mruczc co przy kadym kroku. Chod, chopcze! ponagli Mickey. I nie zbliaj si zanadto do paszczy! Gary spoglda przez jaki czas na kapic ziemi, zanim wykrzesa z siebie do odwagi do podjcia marszu. Nie mg sobie wyobrazi

potgi, ktra moga zamanifestowa sw si w taki sposb. Przypuszcza, e paszcza jest iluzj. Podejrzenie nie byo jednak na tyle silne, by przemaszerowa przez otwr dla udowodnienia swojej teorii. Gdy kontynuowali wdrwk, Gary stara si zachowa tempo, lecz cika zbroja nie pozwalaa mu dorwna pospiesznym krokom Kelseya. Gorsze od uczucia osamotnienia, byy teraz dla Garyego stuknicia i uderzenia dobiegajce do niego z kadej strony. By pewien, e owe echa nie pochodziy z naturalnych formacji skalnych. Usysza chichot. W miejscu, z ktrego dochodzi, zobaczy jednak tylko rozupany gaz. Potrzsn gow wmawiajc sobie, e to tylko jego wyobrania. Wtedy jeden z gazw podnis si z ziemi. Mickey! Wrzask Garyego zabrzmia w sam por. Gaz wystrzeli w powietrze i z pewnoci uderzyby Kelseya w ty gowy, lecz leprechaun obrci si i wymierzy palec w nadcigajcy kamie, kontrujc magi i zawieszajc go w powietrzu. Biegnijcie! rozkaza Kelsey i ruszy naprzd. Kolejne gazy zadray, jakby nabierajc ycia, po czym uniosy si, a trzej towarzysze zaczli zawzicie szuka jakiej osony, prbujc usun si poza zasig. Gary poczu si lepiej, gdy Mickey pojawi si na jego ramieniu. Trzymaj si, chopcze szturchn go leprechaun, machajc palcem w powietrzu. Zapi wszystko, co bdzie nadlatywa z tyu! Ku przeraeniu Garyego, za chwil znajdowali si z powrotem na odsonitej pce skalnej, po lewej stronie majc gbok przepa. Po prawej stronie grunt opada agodniej i Gary zastanawia si nad pobiegniciem w tamt stron. Mickey jednak, najwyraniej odgadujc myli Garyego, powiedzia mu, by trzyma si Kelseya i wierzy w osd elfa. Po chwili usyszeli przytumiony, przecigy ryk, a nastpnie w polu widzenia pojawia si mga z olbrzymiego wodospadu Ujcia Kamieni niezbyt daleko, w lewo od idcego prosto szlaku. Gary nie way si spojrze za siebie. Mamrotanie Mickeya oraz jego szamotanie si, mwio mu, e wci byli cigani przez latajce kamienie. Przed nimi Kelsey zatrzyma si nagle i uderzy mieczem w gaz, lecy z boku cieki. Gary nie rozumia, co si stao, dopki nie doszed

na tyle blisko, by ujrze, e kamie wycign rk, by chwyci przechodzcego elfa. Krasnoludzka magia wymamrota Mickey, po czym wrzasn: Padnij, chopcze! Gary wystrzeli do przodu, lecz potkn si, nie mogc zachowa rwnowagi. Kamie przelecia obok niego, pudujc, po czym uderzy w gaz trzymajcy Kelseya. Obydwa kamienie rozupay si, a sia uderzenia posaa elfa na ziemi. Gary stara si odzyska rwnowag i pomc lecemu elfowi. Kolejny kamie przemkn ocierajc si o jego gole. Ziemia zaryczaa i zatrzsa si, a Mickey spad Garyemu z ramienia. Kelsey! krzykn Gary, zdoawszy zatrzyma si w kocu na skraju cieki. Odwrci si, by spojrze na swego elfiego towarzysza i zauway, e sam ma problemy. Skaa pkaa mu pod nogami. Zap go! Kelsey krzykn do Mickeya, lecz leprechaun, utrzymujc w bezruchu dwa kamienie, nie mia ju magii, ktr mgby wspomc Garyego. Powietrze wiszczao obok niego, tarcza bolenie wykrcia rk. Poczu parujc wilgo, gdy wraz z przelewajcymi si przez skaln pk strumieniami wody, spada pod poziom wodospadu. Ten straszny moment nie wydawa si Garyemu Legerowi snem. Mga, podmuch powietrza, wszystko byo zbyt rzeczywiste. Wiedzia, e nie obudzi si bezpiecznie we wasnym ku. Bezustanny ryk Ujcia Kamieni stumi jego aosne okrzyki. Wtedy uderzy, z si wystarczajc by zgruchota kad ko w jego ciele, w tafl sadzawki osonitej skaami. Wszystko wydawao si porusza w zwolnionym tempie dla zanurzonego Garyego. Nie wiedzia, gdzie jest gra. Zakuta w hem gowa otara si o kamienie. Prd wody, bl i ciar broni przeszkadzay mu w kadym ruchu. Wtedy jego stopa zawadzia o gaz, a pd wody obrci go, wynoszc gow i ramiona nad chodn to. Gary ciko dysza i potrzsa gow by wyla wod z hemu. Zachowa wystarczajco rozsdku, by zarzuci rk z tarcz na ktry z okolicznych gazw, zabezpieczajc tam nieporczny przedmiot. Wisia tak przez dugie minuty, a przynajmniej tak odczuwa przepyw czasu,

lecz w kocu wycign si do poowy z sadzawki, na tyle ukadajc si na kamieniach, by ciao nie zsuwao mu si przynajmniej do wody. Nie sysza nic oprcz ryku wodospadu, nie czu nic oprcz twardych kamieni i mronej wody, a dugie mokre wosy zakryway mu oczy. Zdoa jako wsun zdrtwiay palec w wizjer i odsun wosy na bok. I wtedy objawi mu si naprawd cudowny widok. Wszdzie wok niego woda opadaa po trzydziestometrowej cianie w tuzinach odrbnych wodospadw ledwo widocznych przez nigdy nie opadajc mg. Spore kamienie wylatyway z sadzawek, niepowstrzymani uczestnicy trwajcej wci walki. W tym zbiorniku liczne, utworzone z topniejcych lodowcw strumienie, czyy si ze sob, zbierajc si poniej w miejscu narodzin rzeki Oustle. Z zaomu, w ktrym lea, Gary mg rwnie spojrze za najwikszy wodospad. Zamiast oczekiwanej kamiennej ciany majaczya tam jednak jaskinia owietlona wewntrz gorejcym ogniem otwartego paleniska. Gary przesun si kawaek z wysikiem, by zyska lepszy widok. W maym pomieszczeniu znajdowa si st, na ktrym lea pusty pmisek i sta duy dzban. Bya tam take pka wypeniona narzdziami do obrbki elaza szczypcami, motami i tym podobnymi przedmiotami. Jedyny mieszkaniec, o kolawych nogach, lecz szerokich ramionach, sta przy palenisku, machajc z atwoci motem tkwicym w jednej ze smukych, ylastych rk. Jego wosy w kolorze piasku zwisay spod wenianej czapki i wci potrzsa gow jakby chcia odsun z twarzy kosmyki. Stworzenie nie mogo mie wicej ni poow wysokoci Garyego, lecz wida w nim byo si, potg, ktr Gary wyranie wyczuwa nawet z tej odlegoci. Gary wiedzia, e to krasnolud, cho nie mg by pewien czy to ten krasnolud. C jednak, jeli by to w osawiony Geno? zastanawia si Gary. Co powiedziaby ten arogancki Kelsey, gdyby Gary wszed do rodka i schwyta kowala? Gary zda sobie spraw, e w czasie upadku zgubi wczni. Obrci si, by spojrze na wysoki klif. Zdumiao go, e przey takie nurkowanie i zrozumia rwnie, e straci wszelki lad po swoich towarzyszach. To nie moe by a tak trudne Gary powiedzia do siebie, niezdarnie wcigajc si dalej na kamienie. Zamierza wlizgn si do

rodka i zapa kowala goymi rkoma, lecz zatrzyma si, zanim zdoa opuci wod, spogldajc z zaciekawieniem na duego kruka, ktry opad wzdu wodospadu i wyldowa w maym pomieszczeniu, za niewiadomym jego obecnoci krasnoludem. Gary zdumia si, widzc, jak kruk zmienia ksztat, spaszczajc si, gdy dotkn podogi i przemieniajc si w dugiego, czarnego wa. Ruszy on w stron krasnoluda, lecz najwyraniej zmieni zamiar i skierowa si do stou. Wcign si po rodkowej nodze i popezn po paskiej powierzchni do dzbana. Co do diaba? to byo wszystko, co oszoomiony Gary mg wymamrota, gdy w zaczepi swoje dugie ky o krawd naczynia i zacz sczy jad do napoju krasnoluda. Gary zdoa w kocu znale zaczepienie dla ng. Sprbowa wsta, lecz zamiast tego zacz si czoga, wiedzc, e musi przedosta si nie zauwaony za wodospady. Opad na ziemi z gonym brzkiem i lea bez ruchu. Ani krasnolud, ani w jednak go nie usyszeli nie mogli go usysze pord ryku wody. W skoczy do tego czasu, spez na ziemi i wijc si przeby pomieszczenie, znikajc w szparze w cianie. Krasnolud rwnie skoczy. Obrci si jego twarz bya gadko ogolona, a oczy due i szaroniebieskie i skierowa si do stou. Gary krzykn do niego, lecz on nie sysza. Nie mona mu pozwoli tego wypi! warkn do siebie Gary, podnis kamie i rzuci si do przodu, czogajc si i toczc przez ostatnich kilka metrw dzielcych go od krawdzi groty. Obawa o krasnoluda bya silniej sza ni szczery respekt przed potg wodospadu. W chwili, gdy Gary osign odpowiedni odlego, krasnolud podnis dzban, lecz mczyzna mimo to cisn kamie, modlc si o trafienie. Pocisk odbi si od skroni krasnoluda, nie wyrzdzajc wikszych szkd i wytrci mu zatruty dzban z rk. Co? rykn krasnolud, a Gary, osonity w pewnym stopniu od szumu wodospadu przez krawd jaskini, usysza go wyranie. Modzieniec podnis si i pad na cian groty, podrapany i wyczerpany, wiedzc, e jest winien niskiemu kowalowi wyjanienia. Krasnolud, nie wydajc si nawet oszoomiony od uderzenia, odwrci

si do Garyego i opar krzepkie donie na biodrach, po obu stronach szerokiego, wysadzanego klejnotami pasa. Zatruty wydysza bezradnie Gary, starajc si przebi dudnice echo, a stalowooka istota nawet nie mrugna. Gary oderwa si od ciany i ruszy naprzd, uznajc, e nie jest wystarczajco dobrze syszany, by mg wyjani. Wtedy dowiedzia si, czemu Geno Hammerthrower zawdzicza swj przydomek. Rozlae mj mid! zarycza krasnolud i cisn motem z tak niewielkim wysikiem, e Gary nawet nie zauway jego lotu. Mot trafi go idealnie w pyt czoow hemu. Modzieniec jkn i odbi si od ciany. Gdy oczy przestay mu si miota na wszystkie strony, ujrza wirujc kocwk drugiego mota, potem trzeciego i czwartego, zanim drugi zdy do niego dotrze. Czekaj! wrzasn Gary, bezowocnie prbujc podnie cik tarcz i zasoni si ni. Moty uderzyy pierwszy, drugi, trzeci znowu prosto pomidzy oczy. Garyego zalaa fala zawrotw gowy, a uderzenia dudniy mu bez koca w uszach. Kolejny mot trafi w cel czy ten piekielny krasnolud ma nieograniczone zapasy? Gary zda sobie spraw, e siedzi. Spojrza przez may wizjer hemu nie znajdowa on si ju naprzeciw jego oczu i ujrza, jak niski krasnolud podnosi niewyobraalnie wielki mot. Nawet magiczny hem Cedrica go nie zatrzyma, uzna Gary lecz oszoomiony mczyzna nie mg zrobi zbyt wiele, by powstrzyma krasnoluda przed wykoczeniem go. Wtedy z boku rozleg si wist i Kelsey wpad do jaskini na kocu liny. Pd zanis go prosto przed krasnoluda i obydwaj potoczyli si na ziemi. Nastpnie w pomieszczeniu pojawi si Mickey, przeleciawszy przez wodospad na parasolce! Leprechaun wyldowa z atwoci strzeli palcami, by zoy parasolk, ktra znikna w jego rkawie i mrugn niedbale do Garyego. Kelsey pierwszy si pozbiera, kierujc miecz w twarz krasnoluda. Mam ci! oznajmi elf. Krasnolud, wci klczc, splun Kelseyowi

w oko. Jego skate rce wczepiy si w podog i potrzsny ni tak, jakby pokojwka moga strzepywa dywan. Ziemia sfadowaa si pod Kelseyem, powodujc, e wykona kozioka do tyu. Przetoczy si z powrotem na nogi, ju bez swego bezcennego miecza, po czym grzmotn o cian. Gary poczu stuknicie w plecy. Ujrza ze zdziwieniem, e skrzany pasek na jego piersi rozwizuje si. Znw poczu stuknicie i pokrowiec mieszczcy wczni Cedrica Donigartena wysun si spod niego. Gary zrozumia, co powoduje te dziwne efekty, gdy dostrzeg Mickeya, wycigajcego rk w stron pokrowca i cigncego go za pomoc magii. Kelsey wci sta oparty o cian, a Gary pomyla, e oszoomiony elf zostanie zmiadony, gdy dziki krasnolud pochyli tward jak stal gow i ruszy do szary. Jednak do Mickeya nalea nastpny ruch. Pokrowiec z wczni przelecia przez pomieszczenie, zaledwie kilkanacie centymetrw nad podog, i wbi si pomidzy biegnce nogi krasnoluda. Stworzenie pochylio si, a Kelsey chwyci si skay ponad gow i podcign nogi. Z okropnym trzaskiem krasnolud trafi twarz w cian. Odbi si z impetem, lecz jako zdoa utrzyma rwnowag. Mam ci, Geno Hammerthrowerze! krzykn ponownie Kelsey i podbieg do niego, wycigajc spod swojej zielonej peleryny acuch z kajdanami na kocach. Oszoomiony krasnolud wci si jeszcze nie porusza, gdy Kelsey owija wok niego acuch i zatrzaskiwa kajdany na nadgarstkach.

ROZDZIA 9 Zasady s zasadami Mam ci powtrzy Kelsey. I musisz speni moje yczenie, aby odzyska wolno. Krasnolud spoglda przez chwil na kajdany oraz luno owinity acuch. Mia wzgldn swobod ruchu, poniewa acuch cign si za nim po pododze. Skierowa wzrok na Kelseya i umiechn si szeroko, pokazujc spor przerw w miejscu, gdzie kiedy by jeden z jego zbw. Kelsey wydawa si czyta jego myli. Biellen wyszepta elf, gdy nogi Geno zaczy si porusza. Krasnolud ledwo zdoa zrobi krok, zanim magiczny acuch skrci si, wykrcajc mu rce za plecy. Jego szczerbaty umiech znikn wraz z rwnowag zastpiony przez zdziwion min, z ktr upad na ziemi. Teraz pjdziemy obwieci zwyciski elf, podnoszc miecz i przykadajc jego ostrze do krpego karku Geno. Wedug prawomocnych zasad schwytania jeste mi podporzdkowany. Nie bd tolerowa adnego oporu. Podnis krasnoluda za Mickey zaj si Garym. Paskudne wgniecenia w hemie zauway leprechaun. Mam nadziej, e twoja gowa nie wyglda tak samo. Tak... ehem, nie odpowiedzia Gary z roztargnieniem. Jego myli wci byy pene wirujcych motw i piknych gwiazd w tej krainie byo tak wiele wspaniaych gwiazd! Z pomoc Mickeya modzieniec zdoa niepewnie stan na nogi i wtedy zda sobie spraw, jak bardzo jest obolay od upadku, od motw, a take od czogania si po kamieniach. Kada koczyna w jego ciele dostarczaa uczucia, jakby zostaa rozcignita poza granice swoich moliwoci. Nie byo jednak czasu na ualanie si nad sob, nie, gdy schwytali Geno, a znajdujcy si w pobliu inni krasnoludowie, bez wtpienia wprawiali ju w ruch jakie diabelskie gazy, by zablokowa im drog ucieczki. Kelsey szybko pozbiera moty Geno, zabra spod paleniska cikie rkawice i grupa zacza si przygotowywa do wymarszu. Zgubiem wczni zauway Gary, gdy Mickey ruszy. Skieroway si na niego trzy pary oczu.

Podczas upadku wyjani. Jest najprawdopodobniej w rzece, pewnie odpyna ju z kilometr. Mickey spojrza na Geno. Wcznia? spyta. Krasnolud kiwn gow w stron wnki, niewiele wikszej ni zwyka szpara w cianie. Mickey rzuci na niego podejrzliwe spojrzenie, po czym machn palcem w kierunku pknicia. Tuzin rnych broni wpado do pomieszczenia na magiczn komend leprechauna. Miecze, topory, duga halabarda i jedna wcznia. Lepsza ni ta, ktr zgubie mrukn Mickey i skierowa bro o elaznym drzewcu w rce Garyego. Czujc wywaenie wykutej przez krasnoluda broni, Gary nie mg si z nim nie zgodzi. Teraz musimy wyruszy w drog rzek stanowczo Kelsey. Spojrza krasnoludowi prosto w niebieskoszare oczy. Ktrdy? Geno kiwn gow w stron wskiego tunelu po przeciwlegej stronie maej groty. Gary spoglda na niego przez chwil z zaciekawieniem, porwnujc go w myli do widoku, ktry ujrza, gdy po raz pierwszy spojrza do owietlonego paleniskiem pomieszczenia. Tego otworu nie byo tam wczeniej zacz protestowa, obawiajc si kolejnej sztuczki i pamitajc o kapicej szczce, ktra otworzya si w ziemi na grskim szlaku. Mickey zerkn na niego, po czym kiwn gow Kelseyowi. Nastpnie, ku niedowierzaniu Garyego, Kelsey podj marsz, kierujc si prosto do tunelu. Elf ledwo zdoa przestpi prg, gdy ciany zamkny si na nim z trzaskiem, niczym kamienne zby. Geno Hammerthrower pisn zachwycony. Nie! krzykn Gary i ruszy naprzd. Mickey zatrzyma go. Nie nauczye si patrze przez mg? Gary nie rozumia, dopki prawdziwy Kelsey, wci stojc obok Geno, klepn go w rami. Diabelski umieszek krasnoluda znikn, zastpiony przez miertelnie powany grymas. Zasady s zasadami Mickey kpico powiedzia do krasnoluda. Sprzeciwiasz si zasadom schwytania? doda ze zoci Kelsey.

Okrywasz hab swj lud i profesj? Jeste najlepszym kowalem w caej Faerie, Geno Hammerthrowerze. Powiniene zna swoje zwizane z tym obowizki. To nie byo uczciwe schwytanie! fukn krasnolud. Tupn cikim butem i sprbowa skrzyowa rce na piersi, lecz kajdany mu na to oczywicie nie pozwoliy. Jak to? spytali zgodnie Kelsey i Mickey. Schwytalicie mnie Geno powiedzia do Kelseya. Ale aden z was nie by pierwszym napastnikiem. Zasady s zasadami! oznajmi drwico, naladujc intonacj Mickeya. Za zgodnie z zasadami jedynie pierwszy napastnik moe dokona schwytania! Kto... zacz zadawa pytanie Mickey, lecz zda sobie spraw z odpowiedzi, gdy spojrza na Garyego, jedyn osob, ktra bya w pomieszczeniu przed Kelseyem. Wszystko zepsue! rykn Kelsey na biednego, zmieszanego Garyego. Jakim prawem miae... Nic nie zrobiem! zaprotestowa Gary. Brednie! wrzasn Geno, kierujc podbrdek w stron Garyego. Trafi mnie kamieniem prosto w twarz! Krasnolud przeszed krok w lewo i kopn w kamie, kryjcy si konspiracyjnie za lecym na rodku podogi dzbanem. Wyjanij swoje czyny! Kelsey zada od Garyego. Nie prbowaem go schwyta wyjka Gary. A wic zabi? prychn Geno. To rwnie odmawia elfowi prawa do schwytania... Nie! krzykn Gary. Spojrza bezradnie na Mickeya, jedyn osob w jaskini, ktra moga go wesprze. Ja tylko chciaem go powstrzyma przed wypiciem miodu. To gorsze ni zabicie! rykn Geno. By zatruty wyjani Gary. Zatruty? nie dowierza Mickey. Ej, chopcze, skd mgby wiedzie co takiego? Widziaem odpowiedzia Gary i teraz kady, nawet wcieky krasnolud, sucha z uwag. Kruk... to znaczy w. No dobrze, to by kruk, gdy tu wlecia, ale sta si wem i wpez na st do dzbana. Najpierw skierowa si do ciebie powiedzia, wskazujc na krasnoluda.

Nie wiem, moe uzna, e nie bdziesz mu smakowa. W to da si uwierzy wtrci kpico Mickey. Pniej zbliy si do dzbana cign Gary. Widziaem to, przysigam. W zaczepi zby o krawd dzbana i wsczy do rodka jad. Przy sigam! Bujdy! zadrwi Geno. I kto to mwi odgryz si Gary. Kelsey i Mickey przez dugi czas spogldali na siebie z uwag. Jeli ich podejrzenia na temat rda cigych problemw byy suszne, opowie Garyego wcale nie bya tak nieprawdopodobna. Kwestia ta cakowicie jednak stracia swoj wag, poniewa tylna ciana maej groty rozsuna si i do rodka wdar si tuzin krzywonogich krasnoludw, dziercych wszelkie rodzaje paskudnie wygldajcych motyk. W mgnieniu oka otoczyli grup, a jeden z nich, garbaty, siwowosy i siwobrody, spyta niedbale Geno Ktrego mamy zabi najpierw? Poczekaj, Durinie odpowiedzia Geno, nie majc ochoty ryzykowa swej reputacji, cho niezbyt wierzy w opowie Garyego. Kelsey cisn mocno rkoje miecza, przysuwajc go bliej nagiej szyi Geno. Mickey jednake, wycigajcy wanie sw dug fajk, zachowywa si swobodnie. Powiedzcie mi poprosi leprechaun, dopasowujc nagle ostatni element ukadanki. Kto powiedzia wam, e tu jestemy? Durin i jego czarnowosy brat wymienili zaciekawione spojrzenia. Sami was zobaczylimy odpowiedzia szczerze Dvalin, celowo omijajc pytanie. Gdy szlicie wysok przecz. I zawsze atakujecie wdrujcych podrnych? spyta Mickey. Poniewa, aby wszystko byo jasne, ja i moi przyjaciele zostalimy zaatakowani, i to za pomoc krasnoludzkiej magii. Porywacze! warkn gniewnie Dvalin. I skd wiedzielicie o naszych zamiarach? nie dawa za wygran Mickey, pocigajc mocno z fajki i nie przejmujc si sytuacj. Kto wam powiedzia, e przyszlimy po Geno? Krasnoludzcy bracia znw spojrzeli na siebie i wzruszyli ramionami, uznajc, e nie ma czego ukrywa. To by wielki, mwicy ptak odpowiedzia Durin.

Kruk? spyta Mickey, po czym zerkn na Garyego i skin. Obydwaj krasnoludowie pokiwali gowami. Mickey zgi palec i podnis lecy dzban. W rodku zostao troch miodu rzek leprechaun, podajc naczynie Geno. Chciaby si napi? Geno kopn lecy u jego stp kamie, a ten przelecia przez jaskini. Niech to! warkn. O co chodzi, skalny krewniaku? krzykn Durin i wszyscy krasnoludowie chwycili za bro. Kogo mamy zabi? Nikogo! rykn Geno. Wyglda na to, e zostaem schwytany uczciwie, wic jestem zwizany umow z tym elfem sowo to nie zabrzmiao zbyt przyjanie i zawdziczam ycie temu ndznemu czeczynie. Nie! rozlego si jednoczenie kilka krasnoludzkich gosw, a krasnoludy chwyciy bro i podeszy bliej w stron grupy. Geno zna jednak dobrze zasady schwytania, a bya to odpowiedzialno, ktrej najlepszy kowal w Faerie nie mg zrzuci ze swoich twardych jak kamie barkw. Krtko pniej podrnicy opucili Ujcie Kamieni, eskortowani przez zbrojn stra zoon z dwudziestu zdecydowanie niezadowolonych krasnoludw. Krzywonodzy wojownicy nie prbowali jednak powstrzymywa odejcia Kelseya, nawet pomimo tego, e elf cign tu za sob zniewolonego Geno. Gary nie rozumia zbytnio tego wszystkiego, a owa ciga niewiedza drczya go jeszcze po tym, jak krasnoludowie opucili ich i towarzysze znw znaleli si na otwartym szlaku. Dlaczego pozwolili nam odej? spyta Mickeya, ktry znw czyta Hobbita, wygodnie siedzc na jego ramieniu. Dlaczego ten hobbit czuje si winny za to, e zabra piercie temu paskudztwu w jaskini? odpowiedzia bez wahania Mickey. Trzyma ksik otwart w stron Garyego. Gary rozmyla tylko przez chwil, poniewa doskonale zna t opowie. Bilbo nie gra uczciwie podczas gry na zagadki odpar. Oszukiwa, wic zatrzymanie magicznego piercienia mogo by uznane

za kradzie. Jednake Gary doda szybko, bronic swego ulubionego bohatera jeli by go odda, zostaby zaproszony na kolacj, jeli wiesz co mam na myli. I o to chodzi powiedzia Mickey. Poniewa mimo wszystko czu si winny. Faerie rwnie jest krain o pradawnych zasadach. A zasady s zasadami, chopcze. Zamanie ich oznaczaoby hab w oczach innych. Pytam ci, czym byby bez swojego honoru? Nawet to paskudztwo, ten Gollum, morderca i zodziej sto razy gorszy ni nasz Geno, dobrze przemyla oszukiwanie w grze na zagadki. Gary rozmyla nad odpowiedzi, zastanawiajc si, jak wielu ludzi z jego wasnego wiata poddaoby si takiemu schwytaniu tylko z powodu tak nienamacalnej rzeczy jak ich honor, jak to zrobi Geno, majc tak oczywist przewag w kategoriach siowych. Jeszcze jedno pytanie poprosi Mickeya, ktry z powrotem zatopi si w lekturze. Leprechaun podnis wzrok. Powiedziae, e iluzje nie dziaaj na krasnoludw, a w jaskini Geno, ogupie go kompletnie wizj Kelseya, wchodzcego do faszywego tunelu. Owszem, iluzje nie dziaaj zbyt dobrze na krasnoludw odrzek Mickey. Pokazaem jednak Geno tylko to, co bardzo chcia zobaczy. Sztuczki dziaaj duo lepiej, gdy wspgraj z pragnieniami oszukiwanej osoby. Nawet jeli t osob jest krasnolud. Gary przytakn, poniewa wydawao si to logiczne. Gdzie teraz? spyta, patrzc na Kelseya i krasnoluda. Mwie o jednym pytaniu przypomnia mu Mickey. Gary popatrzy na niego bagalnie. Prosto przez gry na wschd odpowiedzia Mickey. Szlaki s proste i nie bd takie uciliwe, gdy Geno bdzie rozmawia z kamieniami. Nastpnie na pnoc do Gondabuggan, aby wynaj gnomiego zodzieja. Gnomy s drugimi w kolejnoci zodziejami na wiecie. Gary podejrzewa, e wie, ktra rasa znajduje si przed gnomami, zachowa jednak te myli dla siebie. Pniej znw na poudniowy kraniec Dvergamal cign Mickey. Nastpnie przez rwnin i Crahgi do miejsca zwanego Kciukiem Giganta. Koczc zniy gos do tajemniczego szeptu.

Gdzie spotkasz si z jaszczurem. *** Ceridwen spojrzaa na lece kilka mil dalej Dvergamal, gdzie jak wiedziaa, grupa Kelseya robia znaczne postpy. Czarodziejka opucia fortec krasnoludw zaraz po tym, jak towarzysze oddalili si od wodospadw. Zwaywszy na strujcych krasnoludw oraz na to, e te gry byy ich ojczyzn, Ceridwen nie moga zdziaa zbyt wiele przeciwko Kelseyowi. Musiaa jako zawrci grup, skierowa j na zachd od gr i zyska dla siebie troch czasu. Staa pod ostrokrzewem obok niewyrniajcego si szarego gazu, w miejscu, ktre dobrze oznaczya w dawnych latach. Przebud si, Stara ono poprosia delikatnie czarodziejka. Wiem, e to kamufla. Potrzebuj ci. Mina duga chwila, podczas ktrej nic si nie wydarzyo. Przebud si, Stara ono! tym razem Ceridwen odezwaa si goniej. Signa do kieszeni swej czarnej szaty i wycigna ma torebk. Przerzucaa j z rki do rki, poniewa bya miertelnie zimna. Lato przeszo, jesie si zaczyna skamaa czarodziejka i otworzya torebk nad kamieniem, rozsypujc byszczce, lodowate krysztay. Niemal natychmiast gaz zacz dre. Jego kolor zmieni si z szarego na jasnobkitny, po czym kamie zacz rosn i przeksztaca si. Wkrtce growa nad czarodziejk, mia sze metrw wysokoci i wci si powiksza. Przybra ksztat starej kobiety z siwymi wosami, jednym okiem i skr rwnie bkitn jak zimowy ld w bezchmurny dzie. Pomimo swojego wzrostu olbrzymka wydawaa si niezwykle szczupa. Odziana bya w poszarpan opocze. Cailleac wyszeptaa Ceridwen, wyranie oczarowana. Olbrzymka rozejrzaa si z zaciekawieniem. Wszystkich witych jeszcze nie mino powiedziaa przez brzowawe zby. Co to za sztuczka? Nastpnie spojrzaa w d, dopiero teraz zauwaajc Ceridwen. Ach, czarodziejka powiedziaa Cailleac, jakby te sowa wszystko wyjaniay.

Potrzebuj ci wyjania Ceridwen. Mj czas jeszcze nie nadszed odpowiedziaa kamiennym tonem Cailleac. Tylko w Dvergamal dodaa szybko Ceridwen. W grach, gdzie mrony wiatr wieje nawet w rodku lata. Prosz jedynie o ma przysug, pniej bdziesz moga wrci do drzemki. Cailleac spojrzaa na wieo zakwite kwiaty i zielony wiosenny kobierzec, czujc si niepewnie. Ceridwen cisna w ni kolejn gar mronego proszku i to najwyraniej j zadowolio. Zrobisz to dla mnie, a ja bd zajmowa si twoim oem przez ten czas obiecaa Ceridwen. Moi sudzy utrzymaj je zimnym i dadz ci znak, gdy minie ju Wszystkich witych. Tylko w grach? upewnia si Ceilleac. Ceridwen umiechna si i przytakna, pewna, e wanie zapewnia sobie niezbdny czas. *** Towarzysze obozowali na paskiej skale w zagbieniu pomidzy dwoma szczytami. Tej nocy, drugiej od Ujcia Kamieni, d ostry, troch mrony wiatr, lecz dziaa on orzewiajco na zmczon grup. Gary, Mickey i Geno siedzieli wok ogniska. Gary by zadowolony, mogc zrobi sobie przerw w dwiganiu niezgrabnej zbroi. Kelsey uzna, e s wystarczajco bezpieczni w Dvergamal, majc krasnoludzkiego przewodnika, za pozostali krasnoludowie przyrzekli, e nie bd ich niepokoi. Kamienie powiedz Geno, e wrg si zblia na dugo przed tym, zanim stanie si zagroeniem. Elf zdj nawet Geno kajdany, wiedzc, e wi odpowiedzialnoci przytrzyma krasnoluda silniej, ni mgby to zrobi jakikolwiek metal. Gary nie spuszcza wzroku z krasnoluda. Geno zdecydowanie rni si od swoich pobratymcw (przynajmniej od tych, ktrych Gary widzia). Wyglda modziej, niemal chopico, pomimo swojej oczywistej siy. Jego rozwiane wosy byy lnice, a szaroniebieskie oczy przejrzyste, byszczce i przenikliwe. Brakujcy zb przypomina Garyemu o jego zoliwym siostrzecu z tamtego wiata, chopcu, ktrego umiech zawsze zapowiada kopoty.

Od jak dawna jeste kowalem? spyta Gary, nawet siebie dziwic tymi sowy. Stara si w ciszy okreli przybliony wiek zagadkowego krasnoluda. Geno zmierzy go pozbawionym mrugni spojrzeniem i nie odpowiedzia. Mickey przerwa lektur, by rwnie popatrze na Garyego. To znaczy wyjka Gary, nagle czujc si niepewnie czy to wszystko, co robisz? Krasnolud wsta i odszed od ogniska. Co? zapyta Gary, kierujc wzrok na Mickeya. Leprechaun zachichota i wrci do ksiki. Czy powiedziaem co, za co mg si obrazi? naciska Gary, nie chcc, by ten temat umkn. Mylisz, e on ma ochot rozmawia? odrzek Mickey. On zosta schwytany, chopcze. Podobnie jak ty, a wydawae si przyjazny powiedzia z oburzeniem Gary, odgarniajc czarne wosy z oczu. Jestem leprechaunem odpowiedzia Mickey. Mam by chwytany. Czyni to ycie bardziej ekscytujcym, nie uwaasz? Nonsens rzek Gary. Bye rwnie nieszczliwy jak Geno pewnie wci jeste ale przynajmniej miae... masz... na tyle przyzwoitoci, by rozmawia ze swoimi towarzyszami powiedzia to gono, chcc, by Geno usysza. Ja rwnie jestem schwytany, jeli to zmienia sytuacj. Geno ma u ciebie dug wyjani Mickey. To nie jest co, z czym mu wygodnie. Gary nie rozumia. Ocalie mu ycie cign Mickey, chichoczc cicho, gdy ujrza zmieszanie Garyego. Ten modzieniec nie chwyta tego, co si dzieje w Faerie. Zasady s zasadami wyjani Mickey. A istniej rwnie zasady zwizane z ratowaniem ycia. Idzie z nami. Sdziem, e to jest moja zapata odpowiedzia Gary. On idzie w odpowiedzi na schwytanie przez Kelseya, nie ciebie wyjani Mickey. To zadanie elfa, nie twoje. Geno wrci do ogniska, wci spogldajc na Garyego. Nie chc adnych przysug! warkn nagle Gary, nie mogc ju

wytrzyma tego wzroku. Geno rykn i wszed w taczce pomienie. Zaraz pniej by ju na Garym, z atwoci przygwadajc modzieca plecami do ziemi. Nie powiniene by tego mwi zauway Mickey i wrci do lektury. Gary nie mg uwierzy w si elaznego ucisku krasnoluda. Walczy i wyszarpywa si, lecz bez skutku, a przez cay czas Geno szczerzy si na niego, pokazujc przerw w lnicych zbach. Pu mnie.. zacz mwi Gary, lecz Geno uciszy go uderzeniem gow. Co tu si dzieje? spyta ostro Kelsey, wpadajc do obozu z wycignitym mieczem. Chopak obrazi krasnoluda odpowiedzia niedbale Mickey. Geno zeskoczy z Garyego, warkn na Kelseya i wrci na swoje miejsce przy ogniu, znw przechodzc przez ponce iskry. Obrci si i usiad, ponownie kierujc na Garyego swe oskarajce, grone spojrzenie. Tkwi tak bez koca. Gary zasn widzc w nieprzyjemny obraz. Modzieniec obudzi si na troch przed witem, drc, poniewa wiatr sta si niezwykle mrony. Mickey i pozostali rwnie si ju krztali, starajc si przywrci ogie do ycia w smagajcych podmuchach. Czy jestemy a tak wysoko? spyta Gary podchodzc do nich. Geno i Kelsey zignorowali go jak zwykle, a Mickey, rwnie jak zwykle, sprbowa wytumaczy. Nie tak wysoko odpar leprechaun. Nawet jeli znajdowalibymy si pord najwyszych szczytw Dvergamal, to jak na t por roku i tak byoby za zimno. Nie obawiaj si jednak. Zaraz rozpalimy ogie, a pniej wyjdzie poranne soce. wit nasta krtko potem, by jednak szary i nie nis ze sob ciepa. Wiatr troch osab, lecz powietrze wok towarzyszy wci byo zimne, a ich oddech przybiera ksztat widzialnych oboczkw. Czu nieg zauway Mickey. Nie wygldao na to, by Kelseyowi spodobaa si ta ponura obserwacja. Ruszy w drog, nie mylc nawet o niadaniu. Godzin pniej zaczy opada na nich pierwsze patki. Kelsey spojrza na Geno bya to w kocu ojczyzna krasnoluda

oczekujc jakiego wyjanienia, lecz kowal nie odezwa si i wydawa si rwnie zdziwiony jak reszta. Idziemy dalej, czy wracamy? spyta Mickey. Mamy tydzie drogi przed sob a tylko dwa dni za nami. Taka pogoda nie moe trwa wiecznie nalega Kelsey. Zblia si lato. Nawet Dvergamal ogrzewa si pod jego delikatnym oddechem. Jakby w odpowiedzi wiatr zawy dononie w grskich dolinach. Do poudnia nieg lea ju cakiem widoczn warstw i wiele kamieni stao si niebezpiecznie pokrytych niemal niewidzialnym lodem. To wtedy towarzysze odkryli odpowied. Geno wystrzeli nagle, jakby przemwi do niego jaki nieznany gos. Pospieszy do wyniesienia, przez ktre grupa wanie przesza i przez zbierajc si wci burz, przyjrza si czemu w oddali. Cailleac Bheur! krzykn krasnolud. Byy to pierwsze sowa, jakie wypowiedzia, odkd opuci swj dom pod wodospadem. Mickey i Kelsey niemal przewrcili si, syszc te nieoczekiwane wieci. Gdy w kocu otrzsnli si, pospieszyli do krasnoluda, a Gary depta im po pitach. Gary przyglda si przez burz dalekim szczytom. Wydawao mu si, e co zobaczy, lecz nie mg si zmusi, by w to uwierzy. Cailleac Bheur! krzykn znw krasnolud. Stara ona przetumaczy Garyemu Mickey. Gary wyty bardziej wzrok, zaczynajc rozumie, e to co widzia, nie byo sztuczk pogody. Pomidzy szczytami, ledwo widoczna przez nien zason, majaczya posta opierajcej si na ogromnej lasce wielkiej kobiety, za ktr podao kilka duych czapli. Z pewnoci syszae o Bkitnej Wiedmie powiedzia Mickey do Garyego. To ona sprowadza zim, niszczy zasiewy i skuwa lodem ziemi. Jej dotyk jest mierci chopcze, dla yjcych i dla okolicy. Jej czas nadejdzie dopiero za kilka miesicy spiera si Kelsey. Sowa elfa brzmiay jednak pusto, poniewa Bkitna Wiedma suna w ich kierunku, pozostawiajc na trasie swego mierciononego pochodu onieone szczyty tam, gdzie przed zaledwie chwil znajdoway si nagie skay.

ROZDZIA 10 Zimowe zawieje Zostaniemy na niszych szlakach upiera si Kelsey, prowadzc ich wprost we wzbierajc burz. Mickey i Geno wymienili spojrzenia, ktre nie spodobay si zbytnio Garyemu Legerowi. Sdzi, e sysza wczeniej o Bkitnej Wiedmie, najpewniej w jakiej bani i mglicie przypomina sobie, e to, co usysza, nie byo zbyt przyjemne. Temperatura wci opadaa. Kelsey zaprowadzi ich na nisze szlaki, lecz nawet tam nieg szybko si spitrza. Grzli w nim i z mozoem parli dalej, lizgajc si na pokrytych lodem kamieniach oraz walczc z ostrym i mronym wiatrem. W kocu nawet elf zda sobie spraw, e nie zdoa utrzyma ustalonego kierunku. Zagbiamy si coraz bardziej w burz zauway Mickey. Nawet jeli Cailleac tylko zgubia si podczas przechadzki, zmierzamy prosto pod jej zabjcze stopy! Jeszcze jedno Kelseyu doda zowrbnie leprechaun. Obydwaj wiemy, e ona nie zgubia si podczas przechadzki. Kelsey odwrci si do Geno. Zabierz nas z powrotem na zachd poleci. Najszybszymi szlakami, jakie znasz. Wykraczasz poza ramy umowy odpowiedzia krasnolud, starajc si ukry ulg. Ocalajc nas, ocalisz siebie przypomnia mu zachcajco Kelsey. Krasnoludy nie doznaj lepszego losu ni elfy, gdy Cailleac nie pi. Mruknicie Geno byo przepenione nienawici lecz krasnolud pospieszy na koniec szeregu, a reszta grupy odwrcia si za nim. Geno porusza si szybkim, staym tempem i biedny Gary znw mia trudnoci z dotrzymaniem kroku. Mickey usadowi mu si na ramieniu i przedstawia ponure wizje tego, co si z nim stanie, jeli zostanie zbyt daleko z tyu. Z pocztku wydawao si, e maa grupka przecigna burz, poniewa szlaki byy puste i gadkie. Gdy jednak zaczli si mczy i weszli w ciszy teren, docign ich wicher, uderzajc w ich grzbiety, wyjc niczym sfora godnych wilkw i obiecujc zagad. Wszdzie wok

wirowa nieg, ograniczajc pole widzenia do kilku krokw. W pewnym momencie zaczli zelizgiwa si po stromym podejciu, po kamieniach liskich od lodu, majc po prawej stronie przepa. Kelsey wykrzykiwa ostrzeenia, Gary wrzeszcza, a leprechaun niemal zadusi modzieca, trzymajc si go kurczowo. Wydawao si, e polec w przepa. Geno zna jednak dobrze okolic i zamiast polega na wzroku, sucha gosu kamieni. Krasnolud wezwa gr i nad krawdzi wyrosa zakrzywiona, gadka pyta, zasaniajc urwisko i kierujc pozbawionych kontroli nad wasnymi ruchami towarzyszy na waciwy szlak. Za kadym razem, gdy droga gwatownie skrcaa, krasnoludzka magia wznosia kamienn barier. Ich tempo bezustannie si jednak zmniejszao wraz z pogbianiem si niegu. Garyemu omdleway rce i nogi i wiele razy mia po prostu ochot pa na ziemi i czeka, a nieyca go pogrzebie. Wtedy Geno obwieci co, co wszyscy powitali z radoci. Jaskinia! krzykn krasnolud i przelizgn si wok gazu do wskiego otworu. Moemy odpoczywa tylko przez chwil rzek Kelsey. Nogi mi zdrtwiay odpar Gary. Nie bd mg i, jeli zechcesz tam wrci. Ja rwnie wolabym odpocz odpowiedzia elf. Rozpali ogie i czeka tu, a burza si skoczy. Spojrza na Mickeya, ktry pokiwa twierdzco gow. Obawiam si jednak, e Cailleac jest tutaj z jakiego powodu. Gboko w grach szlaki zostan zasypane, zanim zapadnie noc, a wtedy nie bdziemy mieli gdzie i. Nie moemy zosta tu i czeka zgodzi si Mickey. Kto powiedzia, e tak ma by? fukn Geno, ktry wszy w pobliu tylnej czci groty. Ja tam nie wrc oznajmi, pokazujc na biel kbic si za wejciem do jaskini. Caa trjka spojrzaa na niego z ciekawoci. Rozpalcie ogie nakaza Geno. Znw przeszed do tylnej czci pytkiej groty, opar bark o wystajcy kawaek skay i napar z caej siy. Ku zdziwieniu i uldze jego towarzyszy skaa odsuna si, odsaniajc ciemny tunel, skrcajcy w d i na zachd. Moecie te rozgrza si, gdy bdziemy odpoczywa powiedzia nonszalancko Geno.

Kelsey zawsze mia w kieszeni co na podpak, wkrtce wic zapon may ogienek. Wiedzieli, e nie bdzie pali si dugo, stoczyli si wic wok niego, czerpic jak najwicej ciepa. Jak daleko biegnie tunel? spyta elf. Gdy mino bezporednie zagroenie, elf zacz si troszczy, co moe przynie ze sob przyszo. To rzeczywicie bdzie tymczasowy postj, jeli wyoni si, majc wci wiele kilometrw od kraca Dvergamal, a wok nich bdzie szale burza Cailleac. Daleko odpar Geno. Ocalie nas wszystkich zauway szczerze Gary. Zamknij si odszczekn krasnolud. Ocaliem siebie. Po prostu tak si zoyo, e my zostalimy ocaleni razem z tob doda Mickey, rozumiejc uczucia krasnoluda. Geno energicznie potar swymi krzepkimi domi o siebie, odgarn wosy z twarzy i odsun si od ognia. Milcz, chopcze leprechaun wyszepta do Garyego. Nie zaprzyjanisz si z nim, a jeli za bardzo go rozzocisz, z pewnoci zostawi nas zagubionych w ciemnoci. Czas w drog powiedzia Kelsey, zauwaajc przed pozostaymi, e Geno znikn w tunelu. Elf popatrzy na zamierajcy ogie, zastanawiajc si, czy uda si uratowa na tyle du ga, by moga posuy za pochodni. Nie zostao jednak zbyt wiele, wic Kelsey zrobi niepocieszon min i bezradnie wzruszy ramionami. Trzymaj si blisko krasnoluda poradzi mu Mickey. Kelsey spojrza na swj dugi uk i byszczce iskry. Spali si w kilka chwil przypomnia mu pospiesznie Mickey. A pniej zostaniesz bez wiata i bez uku. Kelsey wzruszy ramionami, czujc si wyranie niepewnie i skierowa si w ciemno. Elfy nie przepadaj zbytnio za jaskiniami. Mickey wyjani Garyemu, dryfujc w powietrzu na swoj zwyczajow pozycj na ramieniu modzieca. Wiem o tym odpowiedzia cicho Gary. Gboko i ciemno. Tak ciemno, e Gary nie mgby dostrzec swojej doni, nawet, gdyby macha ni kilka centymetrw przed twarz. Nie

widziaby nawet jej kawaka. Gboko i ciemno. Gary wyda z siebie gone westchnienie, gdy Mickey, usadowiony na jego ramieniu, przyzwa mae wiato, by mc czyta. Zga to! rykn z przodu Geno. Nie wszyscy jestemy krasnoludami odgryz si Mickey. Nasze oczy nie pokazuj nam zbyt wiele w ciemnoci. Jeli chcesz... Geno cofn si gwatownie, niemal przewracajc Kelseya i podskoczy, by umieci sw twarz na poziomie kolan Mickeya. I Zga to! warkn krasnolud. Kelsey, rwnie zadowolony ze wiata, chcia si wtrci, lecz Geno nie chcia go sucha. I Tutaj pi mroczne istoty ostrzeg krasnolud. Wielkie i mroczne. Chciaby je obudzi? Mickey i Gary spojrzeli na Kelseya, ktry poci si i czu si w tunelu wyranie niewygodnie. Nie przypomina ju zbytnio wyniosego elfa, do ktrego si przyzwyczaili. Gdy Geno rwnie zmierzy elfa spojrzeniem, Kelsey tylko wzruszy ramionami i odwrci si. Mickey z wahaniem zgasi wiato. Dobrze mrukn Geno. A teraz trzymajcie si blisko mnie. Jeli si tu zgubicie, nigdy nie znajdziecie drogi na zewntrz. Szli powoli i z mozoem. Gary, a nawet zwinny Kelsey, potykali si czsto. Gary pomyla, e Geno z pewnoci cieszy si z tego wszystkiego. W pewnej chwili Gary trafi na nage obnienie i uderzy hemem w niski strop. Mickey pisn i spad mu z ramienia. Schyl gow powiedzia Geno, spniajc si troch z ostrzeeniem. Mickey rozpali kolejn kul, utrzymujc j na tyle dugo, by wrci do Garyego, za krasnolud, zbyt rozbawiony, by z niego kpi, ledwo powstrzymywa si od renia. Gary nigdy dotd nie by tak gboko pod ziemi. Nigdy nie cierpia na klaustrofobi, lecz kady krok zacz mu przychodzi z trudem, gdy uwiadomi sobie, ile ton skay znajduje si nad jego gow. Powietrze znw stao si przyjemnie ciepe to przynajmniej byo co lecz Gary oddycha pytko i w urywany sposb. By zbyt przeraony, by wzi gbszy wdech. Mia ochot krzycze, lub po prostu rzuci si na lepo w ciemno. Wszystko w porzdku, chopcze? spyta Mickey, syszc jego

mozolny oddech. Gdy Gary nie odpowiada, Mickey rozpali kul wiata. Zga to! dobieg z przodu oczekiwany ryk. Poczekaj rzek Kelsey, ktry rwnie mia do ciemnoci. Utrzymaj zaklcie. Odwrci si do Geno. Wol przebudzi hord demonw, ni porusza si dalej na lepo. Nie obchodzi mnie za bardzo twoja krasnoludzka kraina, dobry kowalu. Dobrze wic odwarkn Geno. A gdy przebudzimy mroczne istoty, z przyjemnoci odejd na bok, abycie sami mogli z nimi walczy! Utrzymaj zaklcie powtrzy Kelsey do Mickeya, a leprechaun wzruszy ramionami i wycign Hobbita, sdzc jak zwykle, e naley korzysta z sytuacji. Gdy w kocu ruszyli w dalsz drog, Gary nie by ju taki pewny, czy woli i ze wiatem, czy te bez niego. Za kadym razem, gdy ciany i strop zacieniay si wok nich, czu, jakby si dusi, za gdy przejcie otwierao si szeroko i wysoko, stalaktyty gapiy si na niego, a stoki stalagmitw przypominay te demony, o ktrych wspomina Kelsey. Szli jednak szybciej, poniewa nie musieli posuwa si na lepo i nie obijali sobie stp przy kadym kroku. Nawet Geno sta si spokojniejszy, zwaszcza, gdy tunel zacz w kocu znw pi si w gr. Jedynie krasnolud mg wiedzie, ile kilometrw przeszli w trakcie mijajcych godzin. Korytarz teraz szed niemal prosto i wszyscy, poza Geno, byli do zdumieni, gdy w kocu ujrzeli przed sob wiato dnia i wyonili si na zachodnich obrzeach Dvergamal, niezbyt daleko od wzgrz. Niemal dwa dni wdrwki po szlakach pokonalimy w p dnia zauway z nieskrywanym podziwem Mickey. Stwierdzenie leprechauna byo suszne, lecz nie zostawili niebezpieczestwa cakowicie za sob. Burza Bkitnej Wiedmy dosza nawet tutaj i nieg wok wylotu tunelu by gboki i wci wicej padao z zachmurzonego, szarego nieba. Nic nie osigniemy czekajc powiedzia Geno. Ruszajmy si szybko, zanim chd znw nas osabi. Nie znajc dokadnego pooenia, elf pozwoli Geno zachowa pozycj przewodnika. wieo opady nieg atwo ustpowa pod cikimi butami Geno

Hammerthrowera. Krasnolud chwyci w obydwie donie moty i zaciekle przebija si do przodu, przedzierajc si przez dwa razy wysze od siebie zaspy i roztrzaskujc bryy lodu, gdy tylko na nie natrafi. Pozostaym atwiej byo porusza si wydeptanym przez niego szlakiem, cho nieyca wzmoga si, wiatr utrudnia poruszanie i zmusza szczupego Kelseya do wykonania jednego kroku w bok, za kady, jaki przeszed do przodu. Mickey roztropnie odoy ksik (strony by si zmoczyy) i zacisn rce na hemie Garyego. Widzc nisze wzgrza i posuwajc si wydeptan przez Geno ciek grupa para do przodu, a w jej czonkach zwikszaa si nadzieja. Najpewniej to szybkie tempo i rosnca pewno siebie spowodoway w Garym zmniejszenie ostronoci i na jednym ze liskich stokw wydarzya si katastrofa. Osonity wysok grsk cian przed naporem wiatru szlak nie by tak gboko pokryty niegiem. Towarzysze posuwali si nim z niepokojem. Geno prowadzi, pniej szed Kelsey, a na kocu Gary z troch bardziej zrelaksowanym Mickeyem na ramieniu. Leprechaun poaowa, e osabi uchwyt, gdy Gary upad na plecy i zacz zjeda po stoku, nabierajc tempa. Niczym przewrcony na grzbiet w, zakuty w zbroj modzieniec bezradnie wymachiwa rkoma. Kelsey zwinnie zeskoczy mu z drogi, lecz Geno, zajty przywoywaniem blokujcego szlak gazu, jak robi to wczeniej na targanych wiatrem odcinkach, zauway Garyego dopiero w ostatniej chwili. Krasnolud obrci si i zapar, napinajc minie, gdy Gary w niego uderzy. Sia uderzenia spowodowaa e Mickey przewrci si do gry nogami. Wszyscy w kocu zatrzymali si. Mickey lea teraz na Geno, ktrego stopy zwisay nad gbokim parowem. Niemal zabie nas obu! krasnolud rykn na Garyego. Wszystkich trzech, chciae powiedzie doda szybko Mickey. Zamierza powiedzie co wicej, lecz jego sowa zmieniy si we wrzask, gdy uderzy w niego podmuch wiatru i strci go z grzbietu Geno. Mickey! krzykn Gary, obracajc si, by wychyli gow nad krawdzi parowu. Ujrza, e staczajcy si leprechaun zdoa otworzy parasol, co dawao mu pewn nadziej. W wskim parowie zagwizda jednak wiatr, a parasol Mickeya

odwrci si na drug stron i zoy. Odgos ponownego wrzasku i widok spadajcego Mickeya zaniky w oddali, pogrzebane pod targanym podmuchami wichru niegiem. Mickey wyszepta Gary. Leprechaun zna wiele sztuczek pocieszy go Kelsey, cho w jego gosie nie byo zbyt wiele pewnoci. Gary spoglda pustym wzrokiem w otcha. Jak si tam dostaniemy? Kelsey spyta Geno. Krasnolud wskaza doni ponad wskim parowem. cieka cigna si dalej po trzymetrowej przerwie. Rozpadlina bya tak naprawd szczelin w miejscu, gdzie rozszczepia si gra. Nie mwic ani sowa krasnolud skuli swoje krzywe nogi pod podobnym do gazu torsem i skoczy. Uderzy twarz w stok po przeciwlegej stronie, znalaz jednak swymi potnymi domi solidne oparcie i z atwoci wdrapa si na ciek. Kelsey by nastpny dwa krtkie kroki i peen gracji skok, ktrym z atwoci pokona parw z zapasem kilku krokw. Gary spojrza na nich z zachwytem, po czym skierowa wzrok na wysokie urwisko. Wiedzia, e rozpadlina miaa zaledwie trzy metry, lecz zdumiewao go, jak daleka wydawaa si ta odlego w porwnaniu z wysokoci upadku, liczc sobie ponad sto metrw. Gdyby nie byo niegu i nie mia na sobie zbroi, najprawdopodobniej skoczyby gdyby wykrzesa w sobie potrzebn do takiego czynu odwag. Musisz si przedosta! krzykn do niego Kelsey. Jego zaguszany przez nieyc gos, wydawa si bardzo odlegy. Jeli bdziemy si grzeba, burza Cailleac nas pogrzebie. Zapomniae, co mam na sobie! odkrzykn Gary. Nie dolec nawet do poowy! Sysza, jak Geno i Kelsey rozmawiaj ze sob, lecz nie mg rozpozna sw. Rzuc ci lin powiedzia Kelsey po tym, co Garyemu wydawao si dug, dug chwil. Zawi j wok siebie. Gary nie wiedzia, w czym to mogo pomc. Jeli skoczy i nie doleci zbyt daleko, uderzy po prostu w cian rozpadliny, najprawdopodobniej amic sobie wszystkie koci. Poczekaj na fal! dobieg grobowy gos Geno. Fal?! w tonie Garyego nie odzwierciedla si nawet najmniejszy

wzrost pewnoci siebie. Bdziesz wiedzia, kiedy skoczy! obieca krasnolud i wtedy Gary usysza, jak kowal piewa delikatnie, tak delikatnie, jak tylko to byo moliwe przy jego zgrzytliwym, dudnicym jak piorun gosie. Ziemia oya Garyemu pod stopami, pulsujc niczym ocean. Gary czu zwikszajce si tempo, kade kolejne koysanie byo silniejsze od poprzedniego. Kamie jcza z wysiku, a Gary zamruga ze zdumienia widzc, jak z tyu pdzi w jego kierunku wysoka fala. Rozumiejc teraz sens polecenia krasnoluda, poczeka, a spitrzy ona znajdujc si tu za nim ziemi. Wiedzc, e jeli nic nie zrobi, to z pewnoci zostanie wtrcony w przepa, zebra ca swoj odwag i wybi si z caej siy. Doskonale wymierzy czas. Poszybowa wysoko i daleko, z atwoci przebywajc szczelin, nawet przelatujc obok Kelseya i Geno. Gary czu tak wielk ulg, e pokona otcha, e nawet nie pomylao nowym problemie, o ldowaniu. Spada wierzgajc nogami i rkoma. Zdawszy sobie spraw, e nie zdoa wyldowa na nogach, szybko zmieni kierunek lotu w stron zaspy przypominajcej poduszk. Wygld czsto bywa zwodniczy, o czym przekona si Gary, gdy zderzy si z kilkucentymetrow warstw niegu pokrywajc gaz. Lea nieruchomo na twardym podou, nie czujc zimna, nawet nie widzc wypenionego niegiem nieba. Znowu tylko gwiazdy. Po okresie, ktry wydawa si godzin poczu, jak maa do brutalnie zaciska mu si na rce i szarpie go, stawiajc na nogi. Nie mia wyboru, musia zwalczy zawroty gowy, poniewa, gdy zda sobie spraw, e stoi, Kelsey i Geno ju zaczli odchodzi. Caa trjka maszerowaa jedynie przez kilka minut, nagle Geno zatrzyma si raptownie i przyoy ucho do zbocza grskiego. Krasnolud cofn si o krok, jakby zastanawiajc si nad tym, co mu powiedziaa gra. Sign po lun kamienn pyt, przypominajc misk i podnis j spod ciany. Gary potrzsn gow widzc ten wyczyn. Cho gaz musia way ponad dwiecie kilo, potny Geno z atwoci go unis. Wchodcie nakaza krasnolud, kadc przed sob pyt. Szlak jest od tego miejsca w d pokryty lodem.

Kelsey wskoczy na pokad, lecz Gary nie by pewny, czy chce saneczkowa na wskim grskim szlaku, zwaszcza, gdy z jednej strony majaczy stromy spadek. Zosta, jeli chcesz powiedzia Geno, zaczynajc si odpycha. Nie obiecuj, e wrc i zabior twoje zamroone ciao, gdy skoczy si burza. Gary dogoni go trzy kroki dalej, padajc szczupakiem na pyt i trzymajc si jej kurczowo. Do chwili, gdy Gary zdoa si cay wcign na kamie i zaj miejsce pomidzy Kelseyem a krasnoludem, przejechali ze trzydzieci metrw. Geno pozosta z tyu, ledwo widzc co ponad Garym. W zwizku z tym, e Gary uwaa krasnoluda za pilota, nie by zbyt pewny susznoci takiego ukadu. Kowal jednak i tak mia zamknite oczy, wzywajc gr, by ich prowadzia. Z kadym mijanym metrem nabierali prdkoci, zjedajc po coraz bardziej stromym, krtym szlaku. Przy kadym skrcie w prawo wjedali troch pod gr, a z brzegu trasy wznosia si barierka (celowo?), by uniemoliwi im przelecenie przez lew krawd. Wiatr porykiwa wewntrz lunego hemu Garyego, a wizjer nie dawa na tyle ochrony, by powstrzyma wywoane wichrem zy przed swobodnym rozpryskiwaniem si. Cay wiat sta si surrealistyczn mg, szczyty grskie zlay si ze sob i pdziy obok. Czasami szlak zagbia si w skale, sanie wjeday w ciemno ograniczon kamiennymi cianami. Nagle, w mgnieniu oka wracao wiato, gdy wyaniali si z drugiej strony. Gdy sunli przez rumowisko gazw, Gary wyobraa sobie, e kto skierowa na nich stroboskop. wiato migotao, gdy przemykali pomidzy kamieniami, pod naturalnym mostem i poprzez krtki, wski tunel. Trzymajcie si! krzykn Geno, cho byo to cakowicie niepotrzebne polecenie, gdy wyonili si w kolejnym wwozie. Nastpnie lecieli w powietrzu, a gra wydawaa si znika za nimi. Gary nie odnalaz jeszcze swego odka, gdy uderzyli w ziemi. Przyspieszyli teraz na otwartym i paskim zboczu. Wiatr szamota nimi, groc, e ich wywrci. Wychyli si! rykn Geno i razem nakierowali pyt z powrotem

na pk skaln. Ich ciar zwyciy nad upartym wichrem. Cay wiat cofn si nagle obok nich, gdy szlak niespodziewanie opad. Nachylenie skierowao ich w bok, pozbawiajc kontroli. Gary zelizgn si i ujrza, jak Kelsey swobodnie zeskakuje. Spostrzeg rwnie z przeraeniem, e Geno i podskakujca pyta pdz w stron kamiennej ciany. Krasnolud skuli si i odbi energicznie, posyajc sanie w powietrze. Trzask! Pyta trafia w cian i roztrzaskaa si na tysic odamkw. Geno uderzy tu za ni, lecz uderzy piciami i zdoa wsta, zanim nawet Gary i Kelsey zdoali si otrzsn. Nieza jazda skomentowa Kelsey. Gary spojrza na niego niedowierzajco. Ile czasu zajoby nam zejcie po tym oblodzonym szlaku? spyta w odpowiedzi elf. Jestemy teraz blisko podstawy, a wkrtce wydostaniemy si z Dvergamal. Co z Mickeyem? zapyta Gary, spogldajc na obydwu towarzyszy. Szlak robi koo odpowiedzia Geno. Wkrtce bdziemy w pobliu miejsca, w ktrym wyldowa leprechaun. Kelsey spojrza na pospne niebo, a jego wtpicy wyraz twarzy powiedzia Garyemu, e odnalezienie zaginionego przyjaciela nie bdzie proste. Soce nie zachodzio wczenie o tej porze roku, lecz zachmurzenie byo tak due, e wiato w pne popoudnie byo ju bardzo sabe. nieg by gbszy tutaj na dole, lecz w zwizku z tym, e Geno oczyszcza szlak, towarzyszom szo si cakiem dobrze. Po okoo godzinie Kelsey znalaz beret Mickeya, nie odnaleli jednak innych ladw leprechauna, a woania byy zaguszane przez burz. Prawie zapad ju ciemny zmierzch i Gary niemal straci nadziej. Wtedy z boku cieki ujrzeli jasny blask nie migotanie ognia, lecz stabilny blask magicznego wiata. Pospieszyli tam i znaleli zasp wiecc zasp z otworem w ksztacie leprechauna. Mickey! wrzasn Gary i wraz z Kelseyem, cho ich rce znw byy odrtwiae, zaczli szaleczo przekopywa nieg. Od upadku leprechauna miny ponad dwie godziny i nie musieli nawet wyraa na

gos swoich obaw, e Mickey mg nie przey uwiziony pod niegiem. Mylicie, e bym tam zosta? dobieg z tyu gos. Z chronionej przed wiatrem pytkiej szczeliny skalnej ciany, wyoni si leprechaun w caej swojej krasie. Musiabym czeka miesic do odwily! Opuci wzrok do pasa Kelseya i umiechn si szeroko. Ach, bardzo dobrze. Znalelicie mj kapelusz! Niewiarygodne to byo wszystko, co Gary zdoa z siebie wydoby i byo to jedyne sowo, ktre wyszo ze strony trzech zdumionych towarzyszy. Wkrtce zdali sobie spraw, e najgorsz cz burzy zostawili za sob. Krtko potem, zeszli ze wzgrz, wchodzc z zimy w lato. Jak si okazao, nawet Cailleac nie miaa zbyt duej wadzy nad rwninami o tej porze roku. Gary mg to przyrwna jedynie do lotu z Bostonu do Los Angeles w grudniu. Rozoyli wygodny obz, a Kelsey oddali si ze swoim ukiem, wracajc niedugo pniej z kilkoma krlikami. Ocalie mnie tam Gary odezwa si do Geno, spogldajc ku szczytom Dvergamal. W niebieskoszarych oczach Geno bysna zo. Ocaliem siebie upiera si krasnolud. Nie poprawi go Gary. Przy parowie, do ktrego spad Mickey. Nie byem w stanie go przeskoczy, a ty moge odej beze mnie. Uye swojej magii, by pomc mi przej. Geno przez chwil co mamrota, po czym splun Garyemu na teniswk i odszed. Pojawi si Kelsey i zmierzy wzrokiem zmieszanego modzieca. Uwaaj, eby nie wyzwoli go ze zbyt wielu wizw! elf warkn Garyemu w twarz, a sowa te zabrzmiay jak groba. Nastpnie Kelsey rwnie odszed. Gary spojrza bezradnie na Mickeya, ktry siedzia ze skrzyowanymi rkoma i nie wyglda na zbyt szczliwego. Teraz masz, czego chciae powiedzia kpico leprechaun. Uwolnie krasnoluda z odpowiedzialnoci i nic ju nie jest ci winien. Nie radzibym ci mwi zbyt wiele do Geno, chopcze moe ci wyrwa jzyk z ust. Dlaczego on jest taki nieszczliwy? odpar Gary.

Jest krasnoludem odpowiedzia szybko Mickey, jakby to wszystko wyjaniao. Krasnoludy nie lubi tych, ktrzy nie s krasnoludami! doda leprechaun widzc, e Gary wci nie rozumie. Poza tym on jest schwytany, a to nie jest zbyt przyjemny stan. Gary w myli nie zgodzi si z twierdzeniami Mickeya. Z jakiego powodu Geno podj trudnoci zwizane z uratowaniem go, z uratowaniem ich wszystkich, a argument, jest krasnoludem nie by w stanie oprze si tym faktom.

ROZDZIA 11 Trolle Minie wa faloway, powoli wcigajc bezradn ab gbiej do pyska. aba miotaa si aonie, lecz bya tylko bezbronn, ma istot, nie mogc si rwna z wielkim wem. Taka bya naturalna kolej rzeczy, lecz dla Geeka, goblina zmienionego w ab, nie byo to wcale naturalne. Wiedzia, e wkrtce rozwarta paszcza wcignie jego gow i cay wiat stanie si ciemnoci. Widzia wczeniej najedzone we i wiedzia, e minie dugi czas zanim zostanie strawiony. Jak dugo bdzie y w tej aosnej formie? Drogi Geeku usysza kogo. Czy bya to Pani Ceridwen? spyta sam siebie. Nie mamy czasu na takie zabawy! kontynuowa gos. Zabawy! chcia odkrzykn zoliwej czarodziejce, lecz jego krzyk zabrzmia jedynie jak stumione umknicie, poniewa w zamkn szczki za swoj, uczciwie zdobyt ofiar. Wtedy Geek ujrza przed swymi wyupiastymi oczyma czubek rdki. W zacz si wi, odcigajc ze sob bezradn ab. Ceridwen wypowiedziaa kilka sw, rozleg si odgos pkania i rozdzierania, po czym Geek znowu by goblinem, lecym twarz na bagnistej ziemi. Bd bogosawiona, moja pani! wyrzuci z siebie, czogajc si do stp Ceridwen. Zauway, e jest owinity ciaem trzymetrowego wa, ktrego gowa i pier zostay rozdarte podczas przemiany, a ktry wci uparcie trzyma si talii i ng Geeka. Goblin wzdrygn si i strzsn go z siebie z widocznym niesmakiem. Przestaniesz bawi si z tym wem? spytaa spokojnie Ceridwen. Mamy wiele spraw do zaatwienia. I wsta z tego bota! Jeste osobistym sucym Pani Ceridwen! Postaraj si doprowadzi do porzdku! Geek przekn kltwy, jakimi chcia cisn w czarodziejk, zamiast tego kontynuujc czoganie i skadanie pocaunkw na zaboconej stopie Ceridwen. Kopna go w twarz, a on bez koca dzikowa. Zawrciam ich z Dvergamal wyjania czarodziejka. Musimy dosta ich na rwninach, zanim dotr na poudnie od gr, kierujc si

w stron Crahgw. Zmierzya goblina swym morderczym, lodowatym wzrokiem. Musisz ich schwyta! Geek niemal si przewrci, zdawszy sobie spraw, co go czeka, jeli mu si nie powiedzie. Spojrza za siebie, na rozdarte szcztki czarnego wa, wiedzc, e na bagnach yje wicej takich stworze, a nawet jeszcze gorszych. Geek i wzi goblinw na pomoc wyjka. Goblinw? zamiaa si Ceridwen. Zostaby ponownie pokonany, tak samo jak na drodze. Te jasnobkitne, obiecujce mier oczy, znowu rozbysny. Potrzebujemy wikszych istot ni gobliny, by powstrzyma Kelsenellenehdala i jego przyjaci wrd ktrych teraz jest i krasnolud. Wikszych? omieli si spyta Geek, cho szczerze obawia si usysze odpowied. Pjdziesz w moim imieniu do Dvergamal wyjania Ceridwen. Do pnocnej doliny, ktrej obawiaj si podrni, a nawet krasnoludy. Geek zblad, zaczynajc rozumie, dlaczego zosta uratowany. Mam paru przyjaci, z ktrymi musisz si skontaktowa rzeka spokojnie wiedma, jakby byo to zaledwie drobne zadanie. Pani... zacz Geek, zdajc sobie spraw, e wola by ab. S wystarczajco wielcy, by schwyta takich jak ten kopotliwy elf cigna Ceridwen, cakowicie ignorujc jczcego goblina. I wystarczajco sprytni, by nie zosta ogupieni przez tego leprechauna. Jej opis nie by w tej chwili potrzebny, Geek wiedzia, e mowa jest o trollach. Przeraajcych trollach, z ktrymi nawet Ceridwen nie chciaa stan twarz w twarz. Pani... znowu wydysza. Obiecaj im sto sztuk zota i tuzin tustych owiec mwia dalej Ceridwen. Sakiewka i baranina to powinno ich pobudzi do dziaania. Dwiecie sztuk zota i dwa tuziny owiec, jeli nie zabij elfa, ani adnego z jego przyjaci. Niech ich po prostu zapi i przyprowadz do mnie. Trolle mnie zje! krzykn Geek. Och, Geeku zamiaa si Ceridwen. Zawsze mylisz o zabawie! Nie zostaniesz zjedzony, nie, jeli obiecasz im wystarczajco duo. Geek zabra zoto? spyta z nadziej goblin. Ceirdwen znw si zamiaa, tym razem goniej.

Zabra zoto? powtrzya niedowierzajcym tonem. Nie, obieca zoto, drogi Geeku. No dobrze powiedziaa Ceridwen, gdy Geek nie porzuci swojej bagalnej postawy. Goblin umiechn si z ufnoci jednak wesoo znikna z jego twarzy, gdy Ceridwen podaa mu pojedyncz zot monet. Daj im to i obiecaj reszt polecia czarodziejka. Geek spojrza na zachd, na wyniose, pokryte niegiem gry, po czym powrci wzrokiem do rozdartego wa, zastanawiajc si, jaki los bardziej mu odpowiada. Nie do niego nalea wybr. Ceridwen wyszeptaa kilka sw i wykonaa jeden czy dwa gesty rk a Geek znalaz si, w mgnieniu zdumionego gobliskiego oka, daleko od bagna i rwnin. Otaczay go poszarpane, pokryte niegiem gry, rozcigajce si, gdzie tylko mg sign wzrokiem. Nie, pani, nie jkn przez klekoczce zby, cho zdawa sobie spraw, e Ceridwen go nie syszy, a zreszt i tak by si nie przeja. Czapa ciek w odosobnionej dolinie poudniowej czci Dvergamal. Burza Cailleac Bheur ustaa, a temperatura staa si bardziej stosowna do pory roku, lecz szlaki wci byy grubo pokryte niegiem. Tempo nieszczliwego Geeka sabo z kadym krokiem, co w rwnym stopniu spowodowane byo strachem, jak i pokryt lodem drog. Geek zauway, e niemal tskni za zamknit paszcz wa. Rzadko mia do czynienia z trollami. Zwaszcza wielkimi i paskudnymi grskimi trollami, ktre zawsze byy godne i nie przejmoway si zbytnio, co lub kogo, wkadaj do swych tozbnych paszcz. Biedny goblin wyoni si zza zaomu skalnego, starajc si by tak cichy i niewidoczny, jak tylko byo to moliwe. Sysza w oddali narzekania i ktnie trolli (trolle zawsze narzekay i kciy si) i widzia migoczce wiato ich ogniska. Nagle wiat sta si dla niego ciemny, poniewa na gow spad mu worek. Zosta uniesiony wysoko w gr i przerzucony przez wielkie rami. Dziesi tysicy sztuk zota i milion owiec! wrzasn przeraony Geek, wyczuwajc paskudny oddech trolla przez brudny worek. Zdoa wycign jedn rk, pokazujc trollowi zot monet, za pomoc ktrej Ceridwen ncia obietnicami wielkich bogactw.

Towarzysze wczenie zaoyli obz nastpnego dnia. Opada ich niepodana apatia, podsycana obawami przed ich potn nemezis i powikszajc si opryskliwoci krasnoluda. Nikt nie omieli si poprosi Geno o pomoc w rozbiciu obozu, a krasnolud sam nie zaoferowa swoich usug. Z niewzruszon twarz i nie mwic ani sowa, Kelsey odprowadzi ich na bok. Elf ledwo zdoa uj tuzin krokw, gdy Mickey potruchta przed niego i odwrci si raptownie. Gdzie idziesz? spyta leprechaun. Potrzebujesz gnoma, a Gondabugganie, gnomi kopacze, sana pnocy, nie na poudniu. Kelsey spoglda na niego nieruchomym wzrokiem. Gnomy s drugimi co do kolejnoci najlepszymi zodziejami cign Mickey, cho z pewnym wahaniem, poniewa zaczyna dostrzega o co chodzi. Drudzy co do kolejnoci nie wystarcz odpowiedzia pewnym gosem Kelsey. Byszczce, szare oczy Mickeya zwziy si do maych szparek. Przekraczasz granice mrukn. Uciekaj wic zaproponowa Kelsey gosem, ktry nie nis ze sob nic dobrego i spojrza w sposb sugerujcy, e potrafi uczyni ycie Mickeya bardzo nieprzyjemnym. Mickey nie by cakowicie zdumiony. Od samego pocztku podejrzewa, e Kelsey zmusi go do zapewnienia mu towarzystwa. Elfy byy zazwyczaj radosnym ludem, zwaszcza w kontaktach z skrzatami, lecz yciowe zadania pozbawiay ich wesooci. Leprechaun zacign si mocno ze swojej fajki i pozwoli, by Kelsey go wymin. Poczeka, a go minie Gary i wkrtce pniej powrci do swego miejsca na ramieniu modzieca, trzymajc w rkach ksik. Gary nie przejmowa si swobodnymi poczynaniami leprechauna. Po bdach zeszej nocy i zoci, jak okazali mu Kelsey i Geno, cieszy si z towarzystwa. Szli z mozoem przez cay dzie, nie wymieniajc midzy sob zbyt wielu sw. Kelsey ustala kierunek, idc daleko z przodu, a jego rka czsto spoczywaa na rkojeci miecza. Pozostali nie posuwali si w jakim okrelonym porzdku. Geno mamrota bez przerwy co pod

nosem i czsto spluwa, zazwyczaj w stron Garyego. Wszystko to nie miao dla Garyego wikszego znaczenia i nuyo go, poza kilkoma przypadkami, gdy Mickey przykada do ust co, co przypominao gwizdek. aden dwik, przynajmniej nie taki, ktry Gary mgby usysze, nie wydobywa si ze srebrnego instrumentu, lecz modzieniec nie wypytywa leprechauna i pozwoli sobie szybko zapomnie o caym zdarzeniu. Zamiast tego, stara si skoncentrowa na swoim niewygodnym pooeniu. Nie mia ju adnych zudze, e to wszystko jest snem. Czyme wic? Jedyn odpowiedzi, jaka przychodzia Garyemu do gowy, jedynym moliwym rozwizaniem, mogo by tylko to, e zwariowa. Kilka razy stara si przenikn wzrokiem swoich towarzyszy, by ujrze w nich ludzi z wasnego wiata. Do szybko da za wygran, nie widzc adnej zmiany. Jeli oszala, to najwyraniej nie mg wiadomie pozby si tego szalestwa. Uzna wic, e bdzie cign to dalej i obieca sobie, e przynajmniej sprbuje cieszy si tym szalestwem. Wci myla jednak o swoich rodzicach i o kopotach, jakie bez wtpienia im sprawia. *** Gary zacz podejrzewa, e co jest nie w porzdku, gdy pnym wieczorem ujrza wymykajcego si z obozu Mickeya ze swym zagadkowym gwizdkiem w doni. Poszed okrn drog za leprechaunem, nie chcc by zauwaony, lecz starajc si nie straci wymykajcego si Mickeya z pola widzenia. Mickey zrobi jednak to co zazwyczaj, i to, jak Gary podejrzewa, bez wikszej trudnoci. Modzieniec znalaz si wkrtce sam, rozgldajc si bezradnie po ciemnej pltaninie drzew. Gary mia zamiar da za wygran i wrci do obozu, gdy usysza zagadkowy, brzczcy dwik i gos leprechauna. Podpezn powoli w ich kierunku, a jego oczy stay si szersze ze zdziwienia, gdy w wietle ksiyca ujrza towarzysza Mickeya tego samego chochlika, ktry ugodzi go zatrut strza i zacz ca histori. Wiesz co naley zrobi usysza szept Mickeya. Piskliwa odpowied

chochlika bya zbyt szybka, by Gary zdoa rozpozna ktre ze sw. Jest to strata zgodzi si Mickey. Nie jestem jednak w stanie wydosta si std, nie rozwcieczajc tych z Tylwyth Teg, a nie mam zamiaru wchodzi do legowiska Roberta, nie majc w rkawie kilku biorcych kart. Gary bezgonie wymamrota imi Robert, sdzc, e Mickeyowi chodzio o smoka. Chochlik znw zabzycza w odpowiedzi, ktrej Gary nie mg zrozumie. Przynios to z powrotem, nie musisz wtpi! nalega Mickey rwnie silnie, jak sabo sysza go Gary. Przede wszystkim jednak obchodzi mnie zachowanie wasnej skry. Chochlik zabzycza i skoni si, po czym znikn w krzakach. Mickey spoglda jaki czas przed siebie, nastpnie westchn gono i wycign fajk. Gary uzna, e lepiej nie wypytywa Mickeya na temat dziwnego spotkania, nie powiedzia wic nic, gdy Mickey wrci do obozu ani te przez cay nastpny dzie, ktry spdzili maszerujc wrd agodnych wzgrz na wschd od gr. Pogoda bya doskonaa i tego oraz nastpnego dnia grupa przesza kawa drogi. Gdy poudniowy kraniec Dvergamal pojawi si w kocu w polu widzenia, Kelsey przyspieszy kroku. Niedugo potem Geno zatrzyma si nagle i zacz wszy. Mickey rozprostowa nogi i unis wzrok znad ksiki, nawet Kelsey spojrza z zaciekawieniem na krasnoluda. Geno nie wydawa si zauwaa adnego z nich. Sta bez ruchu, z gow odchylon do tyu, a nosem zadartym do gry, wszc w powietrzu. Co si dzieje? spyta Kelsey, wycigajc miecz. Gary czu, jak ronie napicie. Oho wyszepta Mickey. Geno zerkn na prawo, nastpnie na lewo, po czym zacz obraca si, kierujc swoje szerokie szaroniebieskie oczy w kad moliw stron. Zote oczy Kelseya lniy narastajc niepewnoci. Co si dzieje? spyta znw elf. Geno wytrzyma jego spojrzenie. Trolle oznajmi krasnolud.

Oho powtrzy Mickey. Gary odwrci si do leprechauna. Do warkn. Odkd opucilimy Dilnamarr mam uczucie, e ty i Kelsey wiecie wicej, ni mi mwicie. Co si dzieje? Kto nas ciga i dlaczego? Nie zrozumiaby odpar Mickey. To nie twoja... Powiesz mi teraz, albo kocz z t ca wypraw i odelecie mnie do mojego wiata warkn Gary. Cisn wczni na ziemi, zdj z ramienia pokrowiec z wczni Donigartena i j rwnie opuci, po czym butnie skrzyowa opancerzone ramiona na piersi. Powiedz mu, gdy bdziemy ucieka Kelsey poprosi Mickeya. Geno wci si nie rusza i wszy, a wyraz jego twarzy stawa si coraz bardziej alarmujcy. Widzc, e nawet kryjcy si z emocjami krasnolud jest tak zdenerwowany, Gary straci ochot do ktni. Schyli si po swoj wasno i ruszy wraz z pozostaymi. Geno prowadzi ich dalej od gr. Sdzimy, e to Ceridwen zacz Garyemu wyjania Mickey, zajwszy swoje zwyczajowe miejsce. Rozgniewalicie czarodziejk? krzykn Geno, syszc te sowa. Zatrzyma si i obrci z byszczcymi oczyma i zacinitymi zbami. I to ona obudzia Cailleac powiedzia ze zoci. Mickey pokiwa gow z grobow min. Geno obrci si do Kelseya. Nie mwie nic o walce z takimi jak Ceridwen! rykn. W ogle nie wspomniae o wiedmie. Gary nie sucha dokadnie tej wymiany zda, jego myli zwizane byy z imieniem wiedmy. Tak wiele nazw w tej zakltej krainie wydawao mu si znajomych i by pewien, e ju wczeniej sysza o Ceridwen, gdzie w swoim wiecie. Nie wiedziaem, e wiedma jest w to zaangaowana odpowiedzia szczerze Kelsey. Dopiero gdy wyledziem Cailleac, wdrujc swobodnie wrd szczytw Dvergamal, przekonaem si, e niebezpieczestwa, jakie nas spotykaj nie s przypadkowe. Bo tylko ona moga obudzi Cailleac przyzna ponuro Geno. A trolle wtrci si Mickey, zmuszajc ich do zdania sobie sprawy, e by moe siedzenie i rozwaanie tej kwestii, nie jest najlepsz rzecz ktr mog zrobi.

Ta uwaga otrzewia Geno. Obrci si, wszc nerwowo we wszystkich kierunkach. Trolle powtrzy. I to niedaleko. Jakby nakierowani jego wskazwk, pozostali rwnie uchwycili paskudny zapach. Biegiem! krzykn Kelsey i wraz z Geno zacz ich prowadzi, zatrzymujc si co par krokw, by zachci Garyego do dotrzymywania tempa. Czujc si teraz wygodniej w zbroi, Gary by w stanie porusza si szybko, jednak odr trolli pogbia si, dochodzi z kadej strony. Geno zaprowadzi ich na may, nagi pagrek. S wszdzie dookoa! oznajmi krasnolud, chwytajc swoje dwa ulubione moty i zatykajc pozostae za swoim szerokim pasem. Przygotowa si do obrony! Kelsey cign z ramienia swj dugi uk i szybko napi ciciw, za Mickey zeskoczy ze swego siedziska i obejrza okolic, zastanawiajc si, jakich sztuczek moe uy. Gary stara si wyglda na zajtego, nie mia jednak pojcia, co mgby zrobi. Chwyci mocno oburcz wczni, czujc jej wywaenie i gupio przejecha palcem po ostrzu (zamiast wzdu niego), ronic kropelki krwi. Jeli Kelsey, Geno, a nawet Mickey tak si przejmowali trollami, Gary mg si jedynie modli, eby zaklta bro na jego plecach pomoga mu, gdy zacznie si walka. Gary obserwowa i czeka, zastanawiajc si, jak wyglda troll. Zaspokojenie ciekawoci nie zajo mu duo czasu. Z tyu, spomidzy pofadowanych wzgrz wyonia si wielka, humanoidalna sylwetka, czapica w ich stron na nogach grubych jak dorodne dby. Trzech z nich na pnocy zauway Gary przez wizjer hemu. Trzech z tej strony poprawi go Mickey. Podajc za gestem leprechauna, Gary odwrci si w lewo i dostrzeg kolejnego trolla, tym razem znajdujcego si wystarczajco blisko, by mona mu si dokadnie przyjrze. Stwr mia trzy metry wysokoci, moe wicej, a jego zielona, pokryta brodawkami skra osonita bya brudnymi szmatami. Wprawdzie nogi i tors byy niewiarygodnie szerokie, jednak ramiona byy dugie i szczupe, stworzone do chwytania uciekajcej zdobyczy dugimi, zakrzywionymi pazurami. Potargane wosy, te oczy i jeszcze bardziej te zby dopeniay tego przeraajcego obrazu. Gdy

Gary zdoa ju si otrzsn z widoku nadcigajcego zjawiska, dokoczy ogldu panoramy okolicy. Kolejne dwa trolle wysforoway si przed towarzyszy i szy teraz z przodu, z poudnia, a sidmy stwr, ktremu towarzyszya jaka mniejsza istota, zblia si do pagrka od wschodu. Zauwaye wiato soneczne? spyta sarkastycznie Mickey. Gdy wrcisz do swojego wiata, powiedz panu Tolkienowi, e widziae trolle chodzce w wietle soca! To nie zwyczajna banda owiecka zauway Geno, spogldajc na otaczajc ich formacj. Ta grupa jest wywiczona w chwytaniu zdobyczy. Jako cz tej zdobyczy nie jestem zbyt szczliwy, syszc te sowa wtrci si Mickey. Jeszcze nas nie schwytali oznajmi Kelsey, mierzc sarkastycznego leprechauna gronym spojrzeniem. Wymierzy w najbliszego trolla, tego z zachodu, i jego wielki uk brzkn kilkakrotnie, posyajc w potwora seri strza. Jeli Gary by pod wraeniem szermierczych umiejtnoci, jakimi elf wykaza si w walce z goblinami, teraz by jeszcze bardziej zdumiony. Kelsey posa pit strza w powietrze, zanim pierwsza trafia w zbliajcego si trolla. Elf wymierza w sposb niemal doskonay, ale cienkie pociski nie wydaway si wywoywa wikszego efektu. Jedna strzaa zamaa si na ramieniu trolla, inna zagbia si w szyi stwora, utaczajc troch krwi. Troll chwyci j jednak i odrzuci wraz z pozostaymi, jakby przeszkadzay mu nie bardziej ni Garyemu kilka gryzcych komarw. Wtedy jednak Kelsey przeszed od niemal doskonaoci do perfekcji i wbi strza prosto w oko trolla. Stwr zawy z blu, zatoczy si i zwin w kbek, wrzeszczc i miotajc si, a jego zakoczone pazurami rce i wierzgajce nogi wydzieray wielkie dziury w trawiastej murawie. Geno zaj si dwoma trollami atakujcymi od pnocy. Moty zawiroway i uderzyy z ogromn si w napastnikw. Au! krzykn pierwszy, dostajc w czubek skatego kciuka. Moja nos! krzykn znieksztaconym gosem drugi. On zama moja nos! Nawet znajdujc si dwadziecia metrw dalej, Gary usysza trzask chrzstki, gdy potwr chwyci oburcz swj wielki organ

powonienia i obrci go, starajc si zatamowa strumie pyncej krwi. Obydwa trolle zaczy si kuli i uchyla, nagle stajc si bardziej zainteresowane unikaniem wartkiego strumienia motw ni atakowaniem wzgrza. Gary spojrza na swoj wczni oraz na trolle zbliajce si z tyu i ze wschodu. Trjka z tyu nie bya bezporednim zagroeniem, poniewa omijaa szerok rozpadlin, ktra nagle pojawia si pomidzy nimi a pagrkiem. Gary nie musia szpiegowa leprechauna, by domyli si, e to wanie iluzja Mickeya stworzya szczelin. Troll ze wschodu, zostawiwszy swojego mniejszego towarzysza (ktrego Gary rozpozna jako goblina) daleko za sob par wci do przodu, a zwaywszy na to, e Kelsey i Geno byli zaangaowani we wasn walk, a Mickey zajmowa si iluzj tylko Gary mg stan potworowi na drodze. Znw spojrza na wczni. Nawet nie myl o rzucaniu ni rozleg si w jego gowie gos. Nie zamierzaem tego robi! odpar gono Gary. Tysickrotne przeprosiny odpowiedzia cichy gos. Nabierz odwagi, mody wojowniku. Poprowadz ci. Gary by wdziczny za pomoc, lecz nabieranie odwagi nie szo mu zbytnio. Troll nie zacz jeszcze wdziera si na zbocze pagrka, ale jego zowrogie te oczy skierowane byy na Garyego. Potwr par w gr, trzymajc u boku wielk pak. Uderz, zanim znajdzie dobre miejsce! nakazaa wcznia Cedrica Donigartena, a Gary uczyni to, dgajc czubkiem swojej krasnoludzkiej wczni w masywn pier trolla. Bro wbia si tylko kawaek, po czym jej dugie ostrze zaczo si wygina. Zaraza! wrzasn troll, przestajc si wspina i spogldajc ze zdumieniem w d. Gary nie zawaha si. Kierujc si wasnym instynktem, podkurczy nogi i podskoczy, uderzajc sw cik tarcz w twarz i pier trolla. Gupi modzieniec odbi si w ty, oszoomiony, nie mogc zapa oddechu, a kada metalowa cz jego zbroi dwiczco wibrowaa. Nigdy nie uderzaj tarcz grskiego trolla! pouczya wcznia Cedrica. Klczcy Gary ledwo zrozumia jej wypowied. Zauway, e jego

wasna wcznia ley obok, po czym dostrzeg niemoliwie wielkie stopy i niewiarygodnie szerokie kostki. Zrozumia, gdzie w otchani swego wirujcego umysu, e rozkraczony nad nim troll trzyma pak w grze, chcc go zmiady. W gr! W gr! krzyczaa mylca wcznia na jego plecach. Wezwanie to mogo oznacza kilka rzeczy, jak zauway Gary, lecz znw postpi zgodnie z instynktem, chwytajc oburcz krasnoludzk wczni i kierujc j nad swoj gow. Usysza nieprzyjemne planicie i zobaczy, jak potwr podskakuje. Troll jkn sabo, po czym przewrci si, wytrcajc Garyemu wczni z rk. Peen ulgi Gary wiedzia, e dobrze zrobi, lecz gdy rozejrza si w poszukiwaniu pochwa, zda sobie spraw, e nie ma czego gratulowa. Geno wyczerpa zapas motw i teraz walczy z dwoma trollami. Trzymajc w kadej doni duy mot, krasnolud uwija si pomidzy nogami trolli, uderzajc i miadc wszystko, co nie byo osonite. Kelsey nie przyczy si jednak do krasnoluda, poniewa dwa trolle z tyu znalazy drog przez iluzj Mickeya i napieray na elfa. Dwa trolle? mrukn Gary. Tylko dwa? Dozna paskudnego odczucia i obrci si, odruchowo unoszc tarcz. Wanie tam, za sob, odnalaz brakujcego trolla i ujrza opadajc pak. Potna bro uderzya w grn cz tarczy Garyego, zrywajc paski i niemal amic modziecowi rk, po czym stukna Garyego w bok gowy. Hem modzieca obrci si kilka razy, zatrzymujc si w kocu wizjerem do tyu. Wcznia Donigartena wymuszaa na nim dziaanie. Krzyczaa, by pochyli si i rzuci w bok lub te pad na plecy i zelizgn si w d wzgrza. Nic to nie znaczyo, poniewa Gary w tej chwili niczego nie widzia ani nie sysza. Ziemia biega mu na spotkanie, lecz on o tym nie wiedzia. *** Miecz Kelseya obraca si i miga, zataczajc szerokie uki, kierowa si prosto w rce i twarze trolli lub te w cokolwiek innego, co tylko elf mg dosign. Obydwa starajce si schwyta Kelseya trolle, odniosy

ju po tuzinie ran, lecz byy to nieznaczne zadrapania. Miecz elfa by wykwintn broni, bardziej przeznaczon do walki z mniejszymi, mniej przypominajcymi gry przeciwnikami. Mimo to Kelsey, bronic si zaciekle, zdoa powstrzymywa trolle kilka minut. Wiedzia jednak, e jeli on i jego towarzysze maj przetrwa, musi si sta co dramatycznego. Dwa trolle pady ten, ktrego Kelsey olepi strza i drugi, ktremu Gary przebi pachwin lecz pozostao pi kolejnych. Jeden by teraz zajty owijaniem Garyego prymitywn sieci za Geno walczy z dwoma pozostaymi. Nadszed czas, aby Kelsey uderzy mocniej. Zajd go od tyu! krzykn jeden z jego przeciwnikw, przesuwajc si na flank Kelseya. Drugi, po chwili zastanowienia, poruszy si w przeciwn stron, stajc po przeciwlegej flance elfa. Kelsey z mozoem stara si kontrolowa posunicia obydwu napastnikw. Trolle podeszy, wymachujc maczugami w poszukiwaniu odsonitego miejsca do zadania ciosu. Kelsey uchyli si przed niezdarnym zamachem pak lecz zamiast cofn si i utrzyma defensywn postaw, rzuci si naprzd. Zaskoczony troll nie by w stanie cofn paki, aby uzyska cho czciow oson. Zamacha szaleczo swobodn rk starajc si utrzyma Kelseya z dala od siebie. Elf uderzy z furi. Jego miecz niemal zgi si wp, gdy trafi w kamienn pier trolla, jednak magicznie utwardzone ostrze nie zamao si. Usysza, jak stwr sapn, gdy klinga przelizgiwaa mu si pomidzy ebrami, po czym pad na plecy, chwytajc si za pier. Towarzysz skazanego na zagad trolla rykn i cisn swoj pak, lecz Kelsey, syszc w odgos, by przygotowany na odparcie ataku. Pochyli gow i odtoczy si na bok, ledwo unikajc cikiego pocisku. Troll rzuci si za Kelseyem, chwytajc go wielk doni za nog. Po czym podnis si i pocign Kelseya z caej siy, zamierzajc nim zakrci mynka. Elf rzeczywicie oderwa si od ziemi, lecz Kelsey, weteran setek walk, zachowa kontrol, na przekr sile odrodkowej zgi si wp i trafi trolla z caej siy w rk. Palce potwora upady na ziemi, za Kelsey, uwolniony z jego chwytu polecia w powietrze. Wyldowa zwinnie niczym kot i natychmiast powrci do walki.

Wtedy jednak na jego grzbiecie spocz but i przycisn go do trawy. Kelsey czu si, jakby spada na niego gra. Nie mg si nawet wi pod tym strasznym ciarem. Zgnie go, Earl! wrzasn troll, ktry nim rzuci. Odci moja palce! *** Waka z trollami nie bya dla Geno Hammerthrowera pierwszyzn. Trolle byy zdecydowanie najwikszymi wrogami krasnoludw z Dvergamal i za kadym razem, gdy ich owieckie bandy zbliay si w okolice potnego wodospadu Ujcie Kamieni, Geno osobicie dowodzi obron. Zawsze jednak okolicznoci byy korzystniejsze ni teraz. Po raz pierwszy trolle miay nad Geno przewag liczebn dwa do jednego, a przewag ciaru przynajmniej dwadziecia do jednego. Krasnolud jednak nie poddawa si, rycza i plu oraz wykorzystywa kad sztuczk, jak pozna w walce z ich krewniakami. Ja ci wsadzi w kanap... zacz mwi jeden z potworw, lecz przerwa raptownie, gdy cinity przez Geno mot wybi mu dwa zby. Troll wyplu narzdzie, a Geno postanowi szybko go podnie, by mc walczy oburcz. Drugi troll, widzc, e Geno schyla si po mot, rzuci si w jego stron z rozczapierzonymi rkoma. Gupi! zamia si Geno, obracajc si, po czym zamia si jeszcze goniej, gdy zda sobie spraw, e palce trolla byy wyprostowane. To zaboli! obieca Geno i opuci obydwa moty, jeden za drugim, prosto na opuszki palcw potwora. Nagle troll straci wszelk ochot na chwytanie krasnoluda, a raczej na chwytanie czegokolwiek. Geno na tym jednak nie skoczy. Przemkn pomidzy rozwartymi nogami trolla, zawrci i wyoni si z przodu. Jego podstp zadziaa perfekcyjnie i gupi potwr wci spoglda przez rami, gdy Geno waln go motem w rzepk kolanow. ***

Kelsey patrzy tpo, jak jego wasne ramiona staj si wijcymi mackami, zakoczonymi przeraajcymi, haczykowatymi pazurami. Stojcy nad nim troll rzuci si zdziwiony w ty, a jego stopa uniosa si wystarczajco wysoko, by elf mg odetchn. Kelsey dostrzeg Mickeya, stojcego obok masywnego ciaa trolla ktrego powali Gary. Elf bezgonie podzikowa, po czym wrzasn ostrzegawczo, gdy zauway goblina, podkradajcego si od tyu do leprechauna, z workiem w rce. Kelsey mia jednak wasne kopoty. Worek opad na Mickeya i iluzja macek znikna. Troll zarycza i znw przycisn elfa z jeszcze wiksz si Zgnie go, Earl! krzycza jego ranny towarzysz, a Kelsey pomyla, e jego ycie dobiega koca. Wtedy jednak Earl chwyci go, odrzuci jego miecz daleko w bok i wrzuci elfa do tej samej sieci, w ktrej znajdowa si Gary. *** Moja go mie, moja go mie! skrzecza uradowany Geek, trzymajc worek z leprechaunem za troczki. Jednak wr oklap, wywoujc wraenie, e Mickey w jaki sposb znikn. Oszoomiony goblin rzuci si do worka i bezmylnie go otworzy. Pojawia si fajka na dugim trzonku i walna Geeka pomidzy oczy, nastpnie za sak sta si pusty. Mickey uzna si za do sprytnego i trwa w tym stanowisku, dopki wielka do nie uniosa go w powietrze, O nie, ty magiku! rykn troll, trzymajc si jedn rk za rozcit pachwin, a drug zaciskajc na leprechaunie. Potwr cisn go nieprzyjemnie. Jakie sztuczki, a zgniot twoja na dobre ostrzeg. Mickeyowi nie trzeba byo tego powtarza. *** Troll zapa si za zmiadone kolano i zacz podskakiwa na zdrowej nodze. Za kadym jednak razem, gdy opada, Geno uderza go motem w palce u stopy.

Za krasnoludem pojawi si szczerbaty troll z pa w doni. Cichy jak burza! zaja go Geno, odsuwajc si z linii ciosu trolla. Paka potwora trafia podskakujcego towarzysza w bok zdrowej nogi, posyajc nieszczsnego potwora w d wzgrza z prdkoci lawiny. Szczerbaty troll wpad we wcieko i wymachujc szaleczo swoj broni, wyrywa ciosami due poacie murawy. Pomimo caej swojej furii ani razu jednak nie zdoa trafi Geno. Krasnolud czoga si, rzuca na ziemi i wykorzystywa kady swj manewr, by przyj dogodn pozycj do kontrataku. W ten sposb udao mu si uderzy trolla w rk, innym razem wykorzysta opadajc bro potwora dla wasnej korzyci i cisn motem w jego bezmyln twarz, wybijajc mu kolejny zb. Troll sta si ostroniejszy. Pochyli si w stron krasnoluda, wznoszc pak pomidzy swoj twarz a twarz Geno. Geno wzruszy ramionami i rzuci motem w pa, ktra z kolei stukna potwora w twarz. Stwr rykn i podnis bro w gr, tak jak tego oczekiwa krasnolud. Geno podskoczy mu do twarzy, chwyci si kosmyka skotunionych wosw i zacz uderza szaleczo pozosta mu broni. Geno zna, a nawet przewidywa, kady ruch trolla, odskoczy wic, zanim cika paa skierowaa si w jego stron. Gowa trolla odchylia si w ty, a maczuga upada na ziemi. Potwr sta nieruchomo przez dug chwil, spogldajc na Geno zezowatymi oczyma, po czym pad jak cite drzewo. Wtedy jednak dudnicym krokiem ruszy w jego stron Earl, a za nim poda jego siedmiopalczasty kompan oraz niepewnie poruszajcy si troll, trzymajcy may worek. Przykro mi, e musz was opuci krzykn Geno do swoich schwytanych towarzyszy. Uczciwo jest jednak uczciwoci! Krasnolud uzna, e jego usugi zakoczyy si. Nigdy nie zgadza si na to, by umrze u boku elfa. Jednak gdy Geno odwrci si z zamiarem odejcia, spostrzeg, e ucieczka nie bdzie taka prosta. Kolejny troll, z wystajc mu z oka zaman strza i morderczym byskiem w drugim oku, pojawi si za krasnoludem, za potwr, ktrego Geno powali jako pierwszego, kula i trzyma si za kolano, lecz blokowa drog. Pocig i walka cigny si przez kilka minut. Geno tu zakrci motem, tam uderzy motem, przynajmniej raz trafiajc kadego z trolli. Przeciwnikw byo jednak zbyt wielu i w kocu Earl narzuci worek na

gow upartego krasnoluda.

ROZDZIA 12 Ynis Gwydrin Mino sporo czasu zanim Gary Leger znw otworzy oczy. By zwizany z Kelseyem. Wisieli w sieci zawieszonej na drgach, opartych na ramionach dwch trolli. Pierwsz rzecz, jak zauway Gary, pomimo okropnego, pulsujcego blu gowy, bya kondycja ich stranikw. Wprawdzie trolle zwyciyy, ale nie obeszy si bez szwanku. Byo ich teraz szeciu, nie siedmiu i kady mia na sobie wiee blizny. Jeden z nioscych sie straci palce u prawej rki, drugi mia przewizan gow, a opatrunek zakrywa mu jedno oko. Trolle osaniay sie z obydwu stron. Gary rozpozna tego po lewej, czapicego jak kaczka, ktrego ugodzi wczni midzy nogi. Troll po prawej jeszcze bardziej kula i czsto siga doni ku roztrzaskanemu kolanu. Ze swojej pozycji Gary nie widzia zbyt dobrze grupy, zauway jednak, e jeden z trolli nis duy worek, ktrym uderza o kade drzewo, ktre roso przy drodze. Z grb, przeklinania i szamotania, ktre dochodziy z worka przy kadym trafieniu, Gary wnioskowa, e podr Geno bya gorsza ni jego. Nie wygralimy, co? jkn, gdy uzna, e jest w stanie mwi. Czu si, jakby mia usta wypchane wat i mia wysuszone gardo. Jak dugo by nieprzytomny? Kelsey poruszy si, wykrcajc Garyemu nog. Powiodo nam si lepiej, ni wikszoci tych, ktrzy mieli do czynienia z trollami! oznajmi gniewnie dumny elf. Te, zamknij si! warkn troll z tyu, po czym brutalnie potrzsn erdziami, plczc sie. Szorstkie wzy wbiy si w Garyego z kadej strony, odnajdujc szczeliny w pancerzu i rozcinajc mu skr. Przynajmniej Mickey uciek wyszepta z nadziej po kilku minutach Gary. Kelsey potrzsn gow. Nie uciek wyjani elf. Ma go wielki troll z przodu. Earl go ma! powiedzia szyderczo troll z prawej, podsuchawszy rozmow. W kieszeni. Nawet may magik nie wyj Earlowi z kieszeni! Troll z tyu znw potrzsn drgami i Gary umilk, czujc si niezwykle nieszczliwy. Czy zostanie ugotowany w wielkim kotle? C

za bdzie oznacza mier w Faerie w wiecie rzeczywistym? Gary sysza, e ludzie, ktrzy umierali we nie, tak naprawd ginli z szoku. Nigdy w to nie wierzy, lecz nie mia zamiaru sprawdza tej teorii. Jeszcze gorsze byo to, e Gary absolutnie nie uwaa tego wszystkiego za sen. Drobne szczegy, jak na przykad lina wbijajca mu si w nog, byy zbyt dokadne i zbyt rzeczywiste. Zreszt jak dugo mgby trwa sen? Czy wic te trolle byy pracownikami szpitala, przysowiowymi ludmi w biaych kitlach? Gary odrzuci te absurdalne myli, zastpujc je pyncym z serca odczuciem, e wszystko byo takie, jakie si wydawao i e naprawd by w magicznej krainie Faerie. I kto tu mwi o absurdalnych mylach! Trolle poruszay si z ogromn prdkoci (nawet ranne potwory mogy pokonywa due odlegoci swoimi wielkimi krokami) przez falujce rwniny, may lasek, po czym jeszcze wiele kilometrw po otwartej przestrzeni. Nie rozbili obozu, biegli przez noc, za nastpnego poranka weszli w kolejny grski region. Gary czu si zagubiony, by jednak pewien, e szczyty te nie s czci Dvergamal. Byy mniej poszarpane i zowieszcze, cho wystarczajco nieprzyjemne. Pennlyn mrukn ponuro Kelsey. Nazwa ta co Garyemu przypominaa, nie mg jej jednak dokadnie umiejscowi. Kelsey zamilk, gdy trolle pary dalej przez wskie przecze, przez jeden tunel i przez cieki nad przepaciami, na ktrych przebycie Gary musiaby powici p godziny, a trolle po prostu nimi przebiegay. Biedny Geno mia si coraz gorzej. W pewnej chwili, nioscy go troll upuci worek na ziemi i cign go za sob na dugiej linie, celowo obijajc go o najbardziej kanciaste gazy, co wywoywao paskudny miech jego towarzyszy. Geno przez cay ten czas wydobywa z siebie przytumiony strumie przeklestw, obiecujc rewan i nie okazujc blu. Gwydrin! Gwydrin! goblin Geek zaskrzecza chwil pniej. Syszc to trolle stay si zauwaalnie nerwowe, lecz to zwizany z Garym Kelsey, wydawa si najbardziej wystraszony. Gary jeszcze takim go nie widzia. Co to jest Gwydrin? szeptem spyta Gary, lecz elf nie udzieli odpowiedzi. Grupa okrya wielki gaz i wtedy pojawio si przed nimi grskie

jezioro, odbijajce w swojej krystalicznej powierzchni otaczajce je szczyty. Na rodku majaczya daleka i ledwo widoczna wyspa, ktra pomimo swoich niewielkich rozmiarw napawaa Garyego przeraeniem. Skd wiedzia, e jest to ich cel, jakby sama wyspa wydzielaa z siebie jak zowrbn energi. Gwydrin! zaskrzecza znw Geek. Skierowa si do brzegu i poprowadzi trolle do kilku maych odzi ukrytych w wysokiej trawie. Wsadzi ich w odzie zaskrzecza Geek. My ich zabiera do pani. Gdzie moja zapata, co goblin? zadudni Earl, mierzc odzie niezbyt przychylnym spojrzeniem. Byy zdecydowanie za mae wedug trollowych standardw! Pani paci obieca Geek. Goblin paci! poprawi go Earl. Albo Earl zje goblin! Dwiecie? odpar piskliwie Geek. Dziesi tysicy, ty mwi! rykn siedmiopalczasty troll, upuszczajc swj koniec sieci. Geek odsun si od olbrzyma, lecz nie mia gdzie uciec. Taa doda Earl, stukajc goblina w plecy tak mocno, e ten pad na twarz. I milion owce! Earl sign w d i chwyci nieszczsnego Geeka za gow, potrzsajc ni dla uciechy. Gdzie moja owce? Goblin nawet nie stara si opiera. Do Earla zakrywaa Geekowi ca gow i wiedzia, e jeli potny troll lekko nacinie, pknie mu czaszka. Z oddali, z jeziora dobieg wrzask, krzyk wielkiego ptaka. Zarwno trolle, jak i winiowie spogldali na czarn plamk wzbijajc si wysoko w powietrze i powikszajc si w miar jak si zbliaa. Wielki czarny ptak przeszed w lizg ze zoonymi skrzydami i skierowa si w stron lustrzanej powierzchni jeziora. W ostatniej chwili wyrwna lot i pozwoli, by pd zanis go na brzeg, gdzie wyldowa przed Earlem i jego winiem. Co si... zacz mwi Earl, lecz przerwa mu nagy i olepiajcy bysk wiata. Gdy wielkiemu trollowi powrcia zdolno widzenia, staa przed nim Pani Ceridwen, zimna i niewzruszona, niewiarygodnie pikna w swojej lnicej, czarnej sukni. Co si... chcia powtrzy Earl, lecz zapomnia, o co chcia si zapyta i sowa utkwiy mu w gardle.

Dobrze wycedzia Ceridwen. Przyprowadzilicie ich ywych. Przyjrzaa si bliej Kelseyowi i Garyemu, starajc si okreli, czy jeszcze kto ukrywa si w pltaninie lin i koczyn. Nastpnie spojrzaa na wielki worek i sczc si z niego krew. Jakby otrzyma ponaglenie, troll trzymajcy worek potrzsn nim, co wywoao kolejn fal blunierstw. Leprechaun te tam jest? spytaa Ceridwen. Jest w moja kiesze mrukn Earl, stajc si coraz bardziej podejrzliwy i coraz mniej oczarowany. ywy? Ja to wiedzie odpar Earl. A ty wiedzie, jak ty mi zapaci zoto i owce! Dwiecie sztuk zota i dwa tuziny owiec zaproponowaa Ceridwen. Dziesi tysicy, on mwi! poprawi Earl, szturchajc mocno Geeka. I milion owie... zacz zgasza swoje pretensje siedmiopalczasty, lecz lodowate spojrzenie Ceridwen uwizio mu sowa w gardle. Ceridwen spojrzaa stanowczo na swojego gobliskiego niewolnika. Moj stawk byo sto sztuk zota i tuzin owiec wyjania, zwracajc si w rwnym stopniu do przeraonego goblina, co do trolli. Dwa razy wicej, jeli wszyscy bd ywi. Taka bya moja oferta i tak pozostaje. Trolle zaczy si awanturowa i narzeka. Jeden spoglda na drugiego w oczekiwaniu, kto wykona pierwszy ruch przeciwko bezczelnej wiedmie. Reputacja Ceridwen nie bya jednak czym, co si lekceway, nawet jeli si jest grup grskich trolli. Dziesi tysicy! rykn w kocu jeden z potworw, ten, ktrego ugodzi Gary. Albo my zje was wszystkich! Troll podszed o krok do Ceridwen, lecz wiedma wypowiedziaa jedno zdanie i troll zauway, e skacze, a nie chodzi. Ona zmieni go w krlik! pisn siedmiopalczasty awanturnik. Istotnie, tam, gdzie jeszcze przed chwil sta trzymetrowy troll, siedzia teraz dugouchy krlikotroll, nie wikszy ni tusty kciuk Earla. Gary zamruga zdumiony, gdy trolle zaczy mamrota i miota si zmieszane. Potwory nie byy zdziwione. aden z nich nie wykona jednak adnego ruchu przeciwko

kruczowosej wiedmie. Czy leprechaun yje? Ceridwen znw spytaa Earla. Earl wsun do do kieszeni i wycign oszoomionego, lecz wyranie ywego Mickeya McMickeya. Trzymajc otpiaego leprechauna kciukiem i palcem wskazujcym, potrzsn nim brutalnie, mwic Odezwa si! Mickey nie by w stanie odpowiedzie i Earl zacz znw nim szamota, lecz Ceridwen powstrzymaa trolla uniesieniem doni. Dwiecie sztuk zota i dwa tuziny owiec oznajmia wiedma. Dziesi... zacz narzeka siedmiopalczasty troll, lecz spojrzenie Earla i trzech pozostaych towarzyszy pooyo temu kres. Mc my zatrzyma krasnal? spyta Earl. Moi kumple chcie ciasto. Zatrzymajcie krasnoluda odpowiedziaa Ceridwen i Earl umiechn si szeroko. Nic nie smakowao lepiej ni ciasto z krasnoluda, nawet dwa tuziny wypasionych owiec. Jednak wiedma raptownie zmienia zdanie, zdajc sobie spraw z moliwoci posiadania do swojej dyspozycji najlepszego kowala na wiecie. Ja zabior krasnoluda oznajmia. Gary wiedzia, co si szykuje, wzdrygn si jednak, gdy Earl spyta bagalnie My zatrzyma czowiek? O nie! powiedziaa Ceridwen. Ani czowieka, ani elfa, ani leprechauna! Przykro mi! Co z moja ciasto? wymamrota Earl. Ceridwen rozmylaa przez chwil, rzucia na Geeka spojrzenie, w wyniku ktrego goblin straci przytomno, po czym znalaza rozwizanie. Z krlikw s dobre ciasta zaproponowaa. Z typow dla trolli lojalnoci cztery potwory stojce za Earlem, rzuciy si z dz mordu w oczach na dugouchego krlikotrolla. Nieduy! narzeka siedmiopalczasty troll i chwil pniej on rwnie skaka po ziemi, przemykajc pomidzy rkoma podliwych trolli. Teraz wystarczy? spytaa Ceridwen Earla, gdy drugi krlikotroll by ju trzymany za uszy.

Earl zblad, wymusi umiech i gupawo pokiwa gow. Ceridwen strzelia palcami i dwie odzie wypyny z traw. Wcie winiw do tej prostoktnej polecia. Trolle rozejrzay si, ponownie czekajc, a ktry z nich zrobi pierwszy krok. Ju! krzykna Ceridwen i potwory rzuciy si do winiw. Geno polecia pierwszy, ldujc z hukiem, za nim podyli Gary i Kelsey, za na kocu Mickey, ktry w ostatniej chwili zdoa wycign parasol, by spowolni upadek. Ceridwen machna rk i znad burt odzi wyoniy si linie bkitnego wiata, magiczna klatka. I wcie ich ekwipunek do drugiej odzi powiedziaa Ceridwen. Earl wzruszy ramionami, co do dziwnie wygldao u kanciastego olbrzyma, jakby nie zrozumia. Ekwi...? wyjka, majc nadziej odej z drogocennymi przedmiotami. Hop, hop zaczarowaa Ceridwen. Natychmiast do dki wpad miecz, dwie tarcze, wcznia, skrzany pokrowiec, pakunki i tuzin motw. Rzucie jeszcze kapelusz trefnisia! Ceridwen usyszaa swj gos, cho wcale tego nie powiedziaa. Zanim zdya zareagowa, Earl wrzuci beret Mickey a do dki. Jasnobkitne oczy Ceridwen bysny w stron Mickeya, lecz chochlik jedynie wzruszy ramionami w odpowiedzi i mina wiedmy zagodniaa, wyraajc niemal podziw ze sprytnej sztuczki. Towarzysze nawet nie starali si wydosta ze swojego wizienia, gdy Geek skierowa ich na jezioro. Znw schwytany mamrota Geno. I teraz pracuj dla tej paskudnej wiedmy. Brzemi sawy wtrci Mickey, wywoujc u krasnoluda gron min. Nie bdziemy dugo na wyspie Ceridwen obieca Kelsey. Gary pozwoli im si spiera bez swojego udziau, wykazujc wiksze zainteresowanie wysp. Znajdowa si na niej zamek, ktrego mury byszczay w socu, jakby zrobiono je ze szka. Gary przez dug chwil wpatrywa si we wspania budowl oczarowany jej piknem. Wyspa Szka wyjani Mickey, siadajc obok niego.

Ynis Gwydrin odrzek bez zastanowienia Gary. Dopiero nage poruszenie Mickeya przypomniao modziecowi, e jego wiedza o tym miejscu nie bya oczekiwana. Gdzie o niej syszae? spyta leprechaun. Opowie ludowa odpowiedzia Gary. Musiaem przeczyta o niej w jakiej ksice. Jest jak wiele tutejszych rzeczy i miejsc, wliczajc w to ciebie. Gary zmarszczy brwi prbujc sobie to wszystko poukada, a w jego zielonych oczach odbijay si poyskliwe wody Loch Gwydrin. Nazwy s dla mnie obce wyjani jaki czas pniej. Wiem jednak, e ju je wczeniej syszaem. Zerkn na Mickeya, szukajc odpowiedzi. Czy to ma jaki sens? Aha odpowiedzia ku uldze Garyego Mickey. Wielu z twojego wiata zachodzio do Faerie i wracao z opowieciami ludowymi, jak je nazywasz. I Pennlyn cign Gary. Ta nazwa rwnie jest znajoma. Sdz jednak, e to rzeczywiste miejsce z mojego wiata. Nie wtpi odrzek leprechaun. Wiele miejsc w Faerie i w twoim wiecie ma wsplne granice, a jeszcze wicej wsplne nazwy, cho nie tak wiele jak niegdy. To smutne. A co syszae o Ynis Gwydrin? spyta Kelsey, syszc rozmow. Przypominam sobie tylko nazw odpowiedzia Gary. I to, e to byo zaklte miejsce. To jest zaklte miejsce sprostowa Mickey. Jednak nie w takim stopniu jak kiedy. Ta wyspa naley teraz do Ceridwen, a to nie jest dobra rzecz dla takich jak ja i ty. Nie bdziemy dugo na wyspie Ceridwen! powtrzy Kelsey z wikszym naciskiem, lecz wszystkim z nich przysiga ta wydawaa si teraz bezwartociowa, poniewa d Geeka szorowaa ju o dno, a przeraajca plaa bya tylko cztery metry dalej. Ceridwen pojawia si przy nich, gdy wyldowali. Gdy machna sw delikatn doni obydwie odzie wjechay na piasek. Drugi gest usun klatk z bkitnego wiata i towarzysze wyszli na brzeg. Witaj na Ynis Gwydrin, Kelsenellenelvialu Gil-Ravadry powiedziaa z wytwornym dygniciem wiedma. Moesz wzi swoj wasno i cieszy si ca wysp.

Oddasz mi mj miecz? spyta podejrzliwie elf. Nie skrzywdzi jej wyjani Mickey. adna wykuta przez miertelne rce, nawet przez elfie rce, bro, nie moe zrani Pani Ceridwen. Jake prawdziwe wycedzia wiedma. I jakie dla mnie wygodne! Kelsey nic nie powiedzia, lecz rozmyla o sposobach zniszczenia Ynis Gwydrin i ucieczki z wyspy. Ceridwen umiechna si, jakby czytaa elfowi w mylach. Gwatownym ruchem obrcia si, zamachaa rkoma i zakrzykna z nut wesooci w gosie: Elf i czowiek, skrzat i krasnal, Za dnia i gdy wszyscy zasn, Gdy zechcecie to przepyn, W kwasie wnet wam przyjdzie zgin. Za gdy d znajdziecie co by, Ni pokona moje wody, W drobne drzazgi si obrci, I was w kwasu kipiel wrzuci! A gdy sposb odnajdziecie, Aby w nieba przestwr wzlecie, Wtedy wicher was pochonie, Wrzuci w kwasu rce tonie! Niezbyt dobrze skomentowa sucho Mickey. Ceridwen przestaa si mia i zmierzya wzrokiem bezczelnego leprechauna. Jednak bez wtpienia skutecznie zapewnia, a aden z nich, nawet Geno, nie zechcia sprawdzi wody. Jak dugo bdziemy tu trzymani? zagrzmia krasnolud. Mam prac do wykonania, kontrakty do wypenienia. Sto lat odpowiedziaa Ceridwen. Albo dopki on wskazaa na Garyego nie umrze. Teraz waszym domem jest Ynis Gwy. Rozgocie si. S tu jaskinie, ktre powinny ci zadowoli, krasnoludzie, a moi cenni niewolnicy zdoali nawet zbudowa kilka maych chat. Z twoimi umiejtnociami walki, potny ifi lordzie, bdziesz w stanie zaanektowa jedn czy dwie dla siebie. Dlaczego si wtrcia? spyta Kelsey. To nie bya twoja sprawa, wiedmo Ceridwen! Bya ni odpowiedziaa Ceridwen. Nie mog wam pozwoli przeku wczni i zakci myli o pradawnych bohaterach. Sznurki, na ktrych podskakuje Kinnemore, nie s tak silne?

spyta filuternie Mickey. Krl owszem. wywnioskowa Kelsey, przypominajc sobie przeszkod w postaci ksicia Geldiona. Jednak nie zwyky lud. Ona si obawia, e ludzie zaczn szuka swojego dziedzictwa i wydostan si z bagna. Jeste gupcem, Kelsenellenelvialu Gil-Ravadry wycedzia Ceridwen. Nazywaj go Kelseyem zaproponowa Mickey, lecz wiedma nie zwrcia na leprechauna uwagi. Lordowie elfw z-Faerie zawsze byli gupcami! ciapna Ceridwen. piewacie stare pieni i zabawiacie si legendami podczas, gdy ja... przerwaa nagle, zdajc sobie spraw, e moe zbyt duo wyjawi winiom. Chod, Geek! warkna Ceridwen, po czym chwycia pokrowiec mieszczcy w sobie wczni Cedrica i odesza ze skulonym ze strachu goblinem. Towarzysze nie mogli zbyt wiele zrobi. Geno wycign z dki goblina mot i cisn go w stron Ceridwen, lecz na dugo przed trafieniem w wiedm, zmieni si on w kruka i wznis si w niebo. Tak wic znueni towarzysze rozoyli obz i usiedli na piasku, wpatrujc si ze skwaszonymi minami w brzeg. Nie wydawa si odlegy, a za skrajem wody wznosiy si gwatownie gry, lecz przeprawa dk zajaby wiele minut, poniewa odlego dochodzia do kilometra. Zwaywszy na czar Ceridwen, brzeg mg si rwnie dobrze znajdowa w innym wiecie. Przerwa daa Garyemu czas na zastanowienie si nad swoim losem oraz konsekwencjami tej dziwnej przygody. Usiad obok Mickeya, ktry wanie koczy Hobbita. Szkoda, e nie mam reszty serii powiedzia. Miaby zajcie na nastpny tydzie lub dwa. Ten twj pan Tolkien jest hojny, jeli chodzi o sowa zgodzi si leprechaun, nie podnoszc wzroku znad ksiki. Mickey zacz znw ponuro Gary, kadc leprechaunowi rk na ramieniu. Mickey spojrza na niego i od razu pozna, e co gboko martwi schwytanego przez niego czowieka. Jak wiele dni...to znaczy, jestem tu ju troch...

Nagy wybuch miechu Mickeya wyduy oczekiwanie Garyego na odpowied. Nie martw si, chopcze wyjani leprechaun. Czas biegnie inaczej w Faerie. Gdy chochliki taczyy wok ciebie, taczyy w stron przeciwn do wskazwek zegara. Przeciwn do wskazwek? nie rozumia Gary. Jeli poruszaj si w stron przeciwn do wskazwek, to czas w Faerie biegnie szybciej ni w twoim wiecie wyjani Mickey. Jeli id zgodnie z nimi, to dzieje si na odwrt. Wtedy, dzie tutaj moe oznacza tuzin lat w twoim wiecie. Gdy ci przyprowadzay, poruszay si jednak przeciwko wskazwkom, a wic jeszcze dugo nikt w domu nie bdzie za tob tskni. Ale co si stanie... wyjka Gary, szukajc odpowiednich sw. To znaczy, jeli umr tutaj, czy tam si obudz? Nigdy o tym tak naprawd wczeniej nie mylaem... c... moe podczas bitwy z goblinami i w chwili, gdy spadaem w przepa. Co si jednak stanie? Umiech Mickeya znikn. Nie, chopcze odpowiedzia cicho. Jeli tu umrzesz, to naprawd umrzesz. Nie znajd twojego ciaa. Chyba, e znajd jaki sposb, by sprowadzi ci z powrotem do lasu, gdzie zabior je moje chochliki. To nie sen, mwiem ci ju wczeniej. Gary spdzi kilka minut rozwaajc ponur moliwo, e tutaj umrze, i zastanawiajc si jaki sprawi tym bl swoim rodzicom. Wyobrazi ich sobie kompletnie zakopotanych, spogldajcych na jego lece w lenym zaciszu, pocite mieczami ciao. A za nimi poow policji z Lancashire, nie mogc znale wyjanie. Jak wiele niewyjanionych zgonw...? Gary odrzuci, ten wydawaoby si niekoczcy szereg wprawiajcych w zakopotanie pomysw, wolc skoncentrowa si na wasnych kopotach. Zamy, e Ceridwen bdzie nas trzyma przez rok lub dziesi lat rozmyla Gary. Czy pniej sprowadzisz mnie z powrotem? Jak ju powiedziaem, minie zaledwie chwila, cho spdzisz dziesi lat w Faerie. Ale czy si zestarzej? Teraz Gary dostrzeg interesujce moliwoci zwizane z niemiertelnoci. Mickey natychmiast rozwia te nadzieje.

Tak odpowiedzia leprechaun, chichoczc, gdy o tym rozmyla. Bdzie po tobie wida te dziesi lat. Wielu z tych, ktrzy wrcili do twojego wiata po spdzeniu wielu lat w Faerie, starao si wyjani, e w cigu jednej nocy posiwiay im wosy. Ale to nie bdzie dziesi lat ani sto powiedzia z naciskiem Gary, spogldajc na Kelseya, siedzcego kawaek dalej i przygldajcego si ciemniejcemu niebu. Wydostaniesz mnie std. Ceridwen jest potn przeciwniczk zacz Mickey, nie bdc wcale przekonany. Nie byo jednak trudno dostrzec, e Gary potrzebowa jakiego pocieszenia. Tak, chopcze dokoczy leprechaun najradoniej, jak tylko mg. Kelsey znajdzie sposb na pokonanie wiedmy. Gary umiechn si i gestem pokaza Mickeyowi, by wrci do lektury, po czym przyczy si do Kelseya w milczcej obserwacji nieba o zmierzchu.

ROZDZIA 13 Szef wyspy Spdzili cich noc niemal cich noc. Troch przed witem Gary obudzi si z niespokojnego snu i zauway te oczy spogldajce na obz z kadej strony. Kelsey i Geno byli ju na nogach. Gary mg rozpozna ich majaczce w pobliu sylwetki. te oczy powoli zbliay si. Daj nam troch wiata wyszepta. Leprechaun strzeli palcami i caa okolica zostaa skpana delikatnym blaskiem. Niechlujni sudzy z wyspy Ceridwen odskoczyli wystraszeni w ty, po czym zaczli stuka skatymi pakami w prowizoryczne tarcze i rzuca piaskiem w powietrze. Nawet Kelsey czy Mickey nie widzieli nigdy takiej zbieraniny. Brudni ludzie, gobliny, troll, a nawet krasnolud stali rami w rami (lub rami w biodro) w gronym krgu wok obozu. Gary nie by pewien, czy chc walczy, czy te moe dopisa nowych niewolnikw w szeregi swojej armii. Nie wiedzia te, ktr z tych moliwoci wola. Motoch uciszy si i uspokoi, gdy pocztkowe, wywoane wiatem zdumienie zniko, po czym znowu zacieni swoje szeregi. Napastnicy rozejrzeli si po sobie z wahaniem i w kocu jeden paskudny, potnie zbudowany mczyzna, cakowicie opancerzony (cho jego zbroja bya do zardzewiaa) wychyli si miao z krgu. Jacek oznajmi, uderzajc si w podobn do baryki pier. Obwieszczajc sw wyszo, wielki mczyzna wbi swj ciki miecz w mikk gleb. To jest wyspa Jacka. Wyglda na to, e ten jest dla Kelseya zauway Mickey i ponury elf pokiwa twierdzco gow. Nie okazujc w swych zdecydowanych ruchach ladu strachu, Kelsey ruszy w stron Jacka. Powiedziano mi, e to wyspa Ceridwen odpowiedzia na przechwaki elf. Zamek jest Ceridwen odpar Jacek bez chwili wahania. Wyspa naley do Jacka. Niechlujny krasnolud wyszed wtedy z szeregu, spogldajc zaciekle na Geno i skubic gst niebiesk brod. Znasz go? spyta Mickey. Nie z mojego klanu odrzek Geno, nie spuszczajc wzroku

z pobratymca. Podobnie jak Geno, ten obcy rwnie mia za paskiem kilka motw. Przemylanymi ruchami Geno wycign dwa motki i posa je w powietrze ponad sob. Zapawszy je kilka razy, doda trzeci. Drugi krasnolud zrobi podobnie i doda czwarty zaraz po Geno, po czym dooy pity, zanim nawet Geno zdy mu odpowiedzie. Krasnoludy maj wasne sposoby rozstrzygania sporw wyjani Garyemu Mickey. C, Jacku odezwa si pewnym gosem Kelsey. Wyglda na to, e musisz si teraz podzieli swoj wysp poniewa Ceridwen nas tu uwizia. Przyczycie si do Jacka! zarycza brzydal. Bdziecie suy Jackowi i Jacek pozwoli wam y. Kelsey spojrza na Mickeya i Garyego. Z jego przelotnego umiechu obydwaj wywnioskowali, e Jacek otrzyma nauczk. Nie sdz odpowiedzia Kelsey. Jacek zacz biec w stron swoich oddziaw, lecz w powietrzu bysn miecz Kelseya i drasn mczynie ucho. Brzydal obrci si i zanurzy palec we wasnej krwi, wykrzywiajc twarz z narastajcej wciekoci. Gary zda sobie spraw, e Kelsey mg zabi czowieka, gdy ten by odwrcony, lecz rozumia rozwag elfa i jego plan. Kelsey nie chcia, by cay motoch, zwaszcza troll, rzuci si do walki i zakada, e pokonanie Jacka pooy kres wszystkiemu. Dranicie w ucho podziaao. Zbyt wcieky, by zajmowa si swoimi sojusznikami, Jacek rykn i zamachn si potnie w stron Kelseya. Elf by zbyt zwinny, by zosta trafiony cik broni. Z atwoci cofn si, po czym wykona proste pchnicie, ktre wycio kawaek zniszczonego napiernika Jacka, pozostawiajc nie osonity, czuy punkt. Kelsey nie mg jednak dokoczy ciosu, poniewa niezwykle silny Jacek ponowi zamach z drugiej strony, odpychajc elfa. Jacek napiera, trzymajc miecz oburcz przed sob. Kelsey przesun si na bok i Jacek odwrci si w jego stron, rozsdnie trzymajc zwinnego elfa na dugo miecza. Brutalne pchnicie zakoysao Kelsey em. Upad na jedno kolano, a Jacek rykn, wykonujc zamach. Gary wrzasn, sdzc, e Kelsey jest zgubiony. Elf jednak pochyli si i przetoczy do Jacka pod wzniesionym w zamachu ramieniem, po czym stan obok mczyzny, tnc go

w trakcie ruchu w nog. Jacek rykn, lecz wydawa si nie przejmowa ran. Z jego szram Gary wnioskowa, e brzydal przey wiele gorszych obrae. Poza gwnym polem walki Geno i niechlujny krasnolud wci onglowali picioma motami. Nieprzyjacielski krasnolud, widzc, e jego przywdca ma kopoty, cisn jeden ze swoich motw w stron Kelseya. Zajty walk Kelsey tego nie zauway. Zrobi to jednak Geno. On rwnie rzuci motem, ktry uderzy w locie w pocisk niechlujnego krasnoluda, odbijajc go daleko od Kelseya. Gary i Mickey, nawet Kelsey i Jacek, odwrcili si, by obserwowa krasnoludy. Niezwykle szybkimi ruchami, za ktrymi nikt nie by w stanie poda wzrokiem, niscy przeciwnicy rzucili w siebie swymi motami. Pojawiy si iskry, gdy pociski zetkny si w locie. Geno sapn, gdy przyj jeden z nich na pier. Niechlujny krasnolud sapn, gdy oberwa od Geno. Nagle ze rodka zamieszania dobieg ostry trzask i obydwa krasnoludy stay przez dug milczc chwil, spogldajc na siebie. Kady trzyma ostatni pozostay mu mot. Gary nie by pewien, co si stao, lecz zrozumia, gdy zauway struk krwi pync z czoa niechlujnego krasnoluda. Nie wydajc z siebie adnego dwiku, pad on twarz na piasek. Goblin wychyli si z szeregu, lecz Geno machn swoim motem w stron stwora i ten natychmiast zawrci. Gary wiedzia jednak, e motoch nie da si dugo powstrzymywa. Niektrzy zaczynali ju wierci si niespokojnie i rozglda. Przygotuj si do walki powiedzia u boku Garyego Mickey. Zabij ci, a pniej twojego krasnoluda! zapewni Jacek. Wykona szereg dzikich, zamaszystych ci, pod ktrych naporem Kelsey musia si cofa, lecz ktre nie wyrzdziy mu krzywdy. Jacek kontynuowa swj brutalny szturm, wymachujc, tnc i mruczc przeklestwa. Wkrtce jednak Kelsey znudzi si t gr. Ciki miecz sun nisko, gdy zwinny elf przeskoczy nad nim, po czym zaatakowa, wbijajc sw tarcz w skro Jacka, zanim mczyzna zdoa zareagowa. Kelsey znalaz si przy brzydalu tu przed zbliajcym si szybko ciciem. Pad na kolana, odwracajc uchwyt na rkojeci miecza. Cika

bro Jacka wisna niebezpiecznie blisko gowy Kelseya, lecz elf przewidzia, e chybi i nie stara si robi uniku. Byskawicznie przeoy wasny miecz pod ramieniem i pchn nim do tyu, wbijajc go gboko w puco samozwaczego szefa wyspy. Jacek zacz gwatownie chwyta powietrze i cofn swoj bro. Kelsey podnis si i obrci, uderzajc tarcz w rce Jacka, by nie dopuci do zadania mu pchnicia. Kelsey sta teraz twarz w twarz z brzydalem, zaledwie kilka centymetrw od niego, czujc jego gorcy oddech. Kelsey skrzywi si i napar na rkoje miecza, rozdzierajc jeszcze bardziej wntrznoci mczyzny. Zabij ci obieca wielki czowiek, lecz groba zagubia si w pozbawionym oddechu wicie i strumieniu krwi. Zatrzs si gwatownie kilka razy, po czym Kelsey bezceremonialnie pchn go na ziemi, gdzie spocz do nieruchomo. Czy jeszcze kto twierdzi, e to jego wyspa? spyta stanowczo Kelsey. Z szeregw ponownie wyoni si goblin, patrzc w stron trolla, i zacz co mamrota. Geno uzna, e may dziaa mu na nerwy. Mot krasnoluda zafurkota w powietrzu, trafiajc paskudnego goblina w skro i amic mu kark. Udawaj, e masz wicej Mickey wyszepta do Geno, a krasnolud zamia si w odpowiedzi i zacz wymachiwa swymi (pustymi) rkoma, rzucajc w tum iluzyjne moty. Obszarpacy zaczli unika pociskw, chowa si przed nimi i ucieka, a cigajce ich moty leciay niemoliwie daleko w gb nocy. Wkrtce caa gromada rzucia si do dzikiej ucieczki, biegnc z caych si na poudnie. Geno wci si mia. Doczy do niego Mickey, a na twarzy Kelseya bysn umiech, gdy wyciera swj miecz z krwi o spodnie Jacka. Zamknijcie si! nakaza Gary, a jego zielone oczy zmruyy si, gdy patrzy na dziko rozbawionego krasnoluda. Geno odwrci si do niego gwatownie. Masz prawdziwy?! krasnolud rykn do Mickeya, wycigajc jedn do, jakby spodziewa si, e leprechaun da mu prawdziwy mot, ktrym bdzie mg rzuci w Garyego. Oni nie yj odpowiedzia Gary, uwaajc, e te sowa wszystko

wyjani. Prosili o mier wtrci si Kelsey. Czuby si lepiej, gdyby moje i Geno ciaa leay tam na piasku? Nie musicie si tak tym cieszy sprzeciwi si Gary. By tylko czowiekiem splun Kelsey. Jeli tak si o niego troszczysz, wrzu go do jeziora albo zakop go. Nie spuszczajc z Garyego wzroku elf odszed, a za nim ruszy Geno. Gary spojrza na Mickeya, lecz leprechaun nie mia dla niego tym razem odpowiedzi. Tak wic Gary pogrzeba Jacka, podobnie jak martwego krasnoluda i goblina. W midzyczasie rozmyla o swoich rodzicach i zastanawia si, jaki sprawi im bl, jeli nigdy do nich nie wrci. Wyobrazi sobie swoje zdjcia na supach telefonicznych i kartonach z mlekiem, ulotki rozdawane na ulicy oraz jego rodzicw desperacko starajcych si odszuka jak informacj, co si z nim stao. Gdy nastpnego poranka Gary wrci do pozostaych, jego oczy byy nabiege krwi. Nikt go jednak o to nie zapyta i zaczyna sdzi, e ich to w ogle nie obchodzi. Dzie przeszed bez incydentw. Nastpnej nocy rwnie nic si nie zdarzyo, nie byo adnych haasw w ciemnoci ani tych oczu wpatrujcych si w obz. Kolejnego poranka Gary doszed do wniosku, e ich najwikszym wrogiem bdzie nuda. Nuda, ktra doprowadzi towarzyszy do takiego samego stanu, jaki reprezentowa Jacek i jego plugawa banda. Gary obawia si, e wiele, wiele dni i nocy upynie w spokoju. Widzia Kelseya w nie sprzyjajcych okolicznociach, cierajcego si z przewaajcymi liczebnie goblinami i trollami, lecz nawet, gdy wszystko wydawao si stracone, elf walczy z ogniem w swoich zotych oczach. Teraz jednak Kelsey wyglda na naprawd pokonanego. Siedzia na play patrzc. Po prostu patrzc. Mickey tego dnia skoczy czyta Hobbita. Sympatyczna bajeczka mrukn, gdy oddawa go Garyemu, lecz gdy Gary sprbowa odpowiedzie, nakoni leprechauna do rozwinicia myli, Mickey po prostu odszed. Geno by najgoniejszy z grupy. Tupa i przeklina, rzucajc motkami w kady cel, jaki si tylko nadarzy. Krasnolud nie chcia jednak

rozmawia bezporednio z Garym, Kelseyem albo Mickeyem, a za kadym razem, gdy Gary si do niego zblia, ostrzegawczo podnosi mot. Tym razem byo tak samo. Gary parskn na niego i odwrci si zy i wystraszony. Czu si tak, jakby zbudowano wok niego klatk. Niemal chcia wyprbowa czar Ceridwen i wskoczy do wody, lecz nie mg wykrzesa w sobie do odwagi. Mog i na spacer? spyta Mickeya jaki czas pniej. Id na pnoc poradzi leprechaun. I lepiej, eby zaoy zbroj. Leprechaun skin w stron lecej na play sterty. Co dziwnego uderzyo wtedy Garyego Legera. Ceridwen zabraa mu zaman wczni, cho nie obchodzia j dzida wykuta przez krasnoluda. Pozwolia rwnie pozostaym zachowa bro. Dlaczego nie wzia zbroi? Z pewnoci bya rwnie cenna jak wcznia. Ceridwen ma wszdzie niewolnikw oraz stwory paskudniejsze ni te, z ktrymi walczylimy cign Mickey, nie zauwaajc osupiaej miny Garyego. Gary przytakn, lecz odszed zostawiajc pancerz na play. I trzymaj si z dala od zamku! wykrzykn ostrzegawczo Mickey. Jest bez wtpienia strzeony! Cho zamek o szklistych murach rzeczywicie intrygowa Garyego, nie mia zamiaru zblia si tym razem do tego miejsca. Sta samotnie na play, badajc brzeg, szukajc jakiego rozwizania amigwki Ceridwen oraz mylc o tajemnicy otaczajcej zagarnit wczni. Odlego przez jezioro bya znacznie mniejsza na pnocy i zachodzie wyspy, lecz Gary nie widzia adnych szans ucieczki tamtdy. Prosto z jeziora wyrastay pionowe zbocza i nawet gdyby Gary wraz z przyjacimi zdoa przeby krtszy odcinek wody, nie wydostaby si z jeziora. Gary wiedzia, e jedyna droga powrotna prowadzia w tym samym kierunku, z ktrego przyszli, lecz nie mia pojcia, w jaki sposb mog j przeby. Godzin pniej Gary wspina si na poszarpane skay wychodzce w jezioro. Znalaz si niebezpiecznie blisko wody. Zbyt przygnbiony, by si tym przejmowa, splun tylko w jej to, ktra miaa pali niczym kwas i par dalej, uparcie zbliajc si do skraju ska. Nagle Gary pad na brzuch i z szeroko otwartymi oczyma wpatrywa si w lagun

rozcigajc si za skaami. Wiele metrw od brzegu, lecz jedynie do pasa w wodzie, sta potwr, ktry growaby nad trollami. Gigant by trzy razy wikszy od Garyego. Potwr by szczupy, cho mimo to potny i najwidoczniej szuka ryb, przetrzsajc domi wod, lecz nic nie wycigajc. Gary obserwowa go przez kilka minut, przepeniony mieszank zdumienia i przeraenia, po czym omieli si podnie na kolana i na klczkach ruszy w drog powrotn. Wiedzia, e to tylko kwestia czasu, zanim behemot spojrzy w jego stron, a czu si wrcz nagi na tych skaach bez swojej wczni i zbroi (cho nie wiedzia co taka mizerna bro, niezalenie od tego, e wykuta przez krasnoluda, zrobiaby takiemu potworowi!). Niemal dotar do piasku i sdzi, i to dobrze, e nie ma na sobie nieporcznej zbroi, gdy gigant go ujrza. Da, hej! krzykn grzmicym barytonem. Gary nie zatrzyma si, by odpowiedzie. Przedar si przez ostatnie kamienie, zeskoczy na piasek i rzuci si do biegu, popdzany pluskami rozlegajcymi si, gdy behemot czapa przez lagun. Piasek pod stopami spowalnia ruchy Garyego, a on czu si, jakby by w tym nie, gdzie nie mona uciec przed przeladowc. Bysn mu w wyobrani wizerunek rodzicw spogldajcych z niedowierzaniem na swojego syna zmiadonego w krzakach jagd w lenym zaciszu. Wtedy pluski skoczyy si i Gary omieli si spojrze przez rami, w nadziei, e potwr zmieni kierunek. Gigant nie porzuci jednak pocigu. Ku zdziwieniu i przestrachowi Garyego wielka istota dotara ju na pla i niemal przesza przez skay. Gupio byo tu przychodzi zaja si Gary. Pochyli gow i bieg, wiedzc, e dugie kroki giganta wkrtce go dogoni. Oddycha w sposb urywany. Skierowa si do wody, po czym rozwanie przypomnia sobie kltw i zda sobie spraw, e t drog nie ucieknie. Teraz jego znuone stopy jeszcze bardziej zapaday si w piasku. Sysza, jak cikie kroki zbliaj si, nieuchronnie zbliaj si. Byy tu za jego plecami! Gary obrci si, by stawi czoa swojemu przeladowcy. Gigant growa nad nim, lecz nie wykonywa adnych zaczepnych ruchw, a jego oddech by niemal rwnie ciki jak Garyego.

Da, ty biega szybko skomentowa potwr. Niewystarczajco szybko mrukn pod nosem Gary, rozgldajc si po okolicy w poszukiwaniu moliwej drogi ucieczki. Nagle wskaza z powrotem na wod, krzyczc Wieloryb! i wzi nogi za pas, gdy niezbyt bystry potwr obrci si. Gdzie? spyta niewiadomy oszustwa gigant, lecz gdy obrci si z powrotem, Gary by ju duo dalej. Hej, poczekaj! zawoa potwr i pocig znw si rozpocz. Gary wiedzia, e jedyn jego nadziej jest znalezienie jakiej osony, zacz si wic oddala od linii wody, kierujc si ku nagim gazom w gbi wyspy. Gigant poda za nim, a jego wielkim stopom nie przeszkadza mikki piasek. Da, hej! zawoa kilka razy. Pierwszy z ogromnych gazw by zaledwie sze metrw dalej. Przed Garym pojawi si Kelsey z mieczem w doni. Geno wychyli si po drugiej stronie kamienia, onglujc trzema motami. Gary niemal zemdla z ulgi. Odwrci si, by spojrze na giganta. Wci si zblia, lecz teraz szed zachowujc ostrono. Da, hej! powtrzy. Geno cisn mu motem w piszczel. Da... au! rykn behemot, chwytajc si za nog. Kolejny mot odbi mu si od ramienia, a Kelsey i Geno okryli go z przeciwlegych stron i powoli si zbliali. Rozleg si wrzask wielkich ptakw, ktre sfruny z niebios, by dzioba giganta w gow. Ogromne kraby wykopay si spod piasku i szczypay go w nagie palce u ng. Potwr piszcza, krzycza, kopa i uderza. Gary by zaskoczony jedynie przez sekund, jaka bya mu potrzebna na zdanie sobie sprawy, e w pobliu musi by rwnie Mickey. Gdzie jeste, Mickey? spyta. Leprechaun zmaterializowa si, usadowiony na kamieniu z prawej strony Garyego. Ten jest wikszy od trolli zauway. Ale nie tak trudny do ogupienia. Masz szczcie, e przyszlimy po ciebie, chopcze. Gary nie by taki pewny susznoci twierdzenia leprechauna. Kolejny

mot odbi si od gowy giganta i ten znw zawy. Za jego plecami sta Kelsey z pochylonym mieczem, okrelajc wraliwe miejsca potwora, by zada rozstrzygajcy cios. Nieszczsny gigant by tak pochonity i zmieszany iluzjami Mickeya i pociskami Geno, i nie wiedzia, e za nim stoi elf. Przesta! Gary wrzasn na Mickeya. Leprechaun zmierzy go zaciekawionym spojrzeniem. O co ci chodzi? Gary znw zauway, e nie wie co odpowiedzie. Gigant nie skrzywdzi go. Czu teraz, e by moe nie wisiao nad nim adne niebezpieczestwo, e moe potwr wcale nie chcia mu nic zrobi. Po prostu przesta! krzykn Mickeyowi w twarz, wystarczajco gono, by zwrci rwnie uwag Kelseya i Geno, po czym obrci si i ruszy w stron walczcych. Gary w myli pogratulowa sobie, gdy iluzja Mickeya znikna, lecz gigant nie by jeszcze cakowicie bezpieczny. Za tob! Gary usysza ku wasnemu niedowierzaniu swj krzyk, ktry rozleg si, gdy Kelsey nadstawi miecz i zamierza wykona pchnicie. Gigant obrci si, a Kelsey cofn swj atak i odskoczy defensywnie w ty, kierujc na Garyego mordercze spojrzenie. Garyego to nie obchodzio. Podbieg do giganta i zatrzyma si na piasku, stajc z rozoonymi ramionami. Geno unis kolejny mot do rzutu, lecz Gary wymierzy palec w stron krasnoluda i ostrzeg go Nie! Zadziwiajce, ale opryskliwy krasnolud opuci bro i podrapa si w pozbawion zarostu brod. Gary i gigant znw spojrzeli na siebie. Co robisz? Kelsey spyta Garyego. Nie sdz, by on chcia mnie zrani odpowiedzia Gary. On tylko owi ryby, gdy si na niego natknem. Rwnie jest winiem, prawda? Ale bez wtpienia niebezpiecznym odezwa si Mickey, przesuwajc si na pozycj, znajdujc si kilka bezpiecznych krokw za Garym. Giganty lubi robi sobie posiki z takich jak ty. Da, zje go? odezwa si z wyran niechci w gosie gigant i jego szorstkie, lecz niemal chopice rysy wykrzywiy si w wyrazie niesmaku. Mia doki w policzkach, grube wargi i oczy koloru bezchmurnego, zimowego nieba. Tak mylaem powiedzia Gary, zauwaajc min potwora

i wyranie si rozluni. Jak to jest, e nie widziaem was wczeniej? spyta gigant swoim powolnym, wywaonym gosem. Elf i krasnolud? Gigant podrapa si w skotunione, czarne wosy. Nie jestemy tu dugo odpar Gary. Jestem Gary Leger, a to s moi... Do! odezwa si Kelsey, po czym powiedzia do giganta Twoje ycie zostao oszczdzone. Teraz odejd, zanim poczujesz ostrze mojego miecza. Mam jeszcze wicej motw! doda Geno, zaczynajc onglowa trzema z nich. Zapomnij o nich! warkn Gary, przycigajc uwag behemota. Jak si nazywasz? Da, Tomcio odpowiedzia gigant, spogldajc nerwowo na elfa i krasnoluda. Podnis swoje wielkie rce, pokazujc, e brakuje mu jednego palca. Tomcio Paluch. No c, Tomciu Paluchu mrukn sarkastycznie Geno. Wydaje mi si, e powiniene ju sobie i. Witaj, Tomciu Paluchu powiedzia Gary, bardziej do upartego krasnoluda ni do giganta. Przepraszam ci za walk. On jest gigantem, chopcze ostrzeg Mickey. otrem, zabjc nie miej zudze. Giganci nie s tak li jak trolle, lecz mog by paskudnymi i potnymi przeciwnikami. Daj mu odej i chod z nami dla dobra wszystkich. Gdy Gary spojrza na Mickeya, ujrza w szarych oczach leprechauna jedynie trosk. Moe powiniene wrci do owienia ryb, Tomciu Paluchu zaproponowa Mickey. Gdzie jest wieloryb? Tomcio spyta Garyego. Tomcio nie widzia wieloryba. Nie byo adnego wieloryba przeprosi Gary. Obawiam si, e prbowaem ci tylko oszuka. Da, o mrukn Tomcio. Wikszo osb obawia si Tomcia. C, moesz ich za to wini? spyta Mickey. Gigant wzruszy ramionami, odwrci si i zacz powoli odchodzi. Gary chcia zaprotestowa, lecz Geno i Kelsey stanli przed nim. Geno

celowo przykry swymi cikimi buciorami czubki teniswek Garyego. Zaprosisz go do nas, a mj nastpny mot uciszy ci na dobre! obieca Geno, stukajc skatym palcem w nos Garyego, by zaakcentowa swoje stwierdzenie. Gary stara si odepchn krasnoluda, lecz Geno pierwszy si odsun, a Gary, upad na piasek. Przetoczy si w bok, by unikn strumienia plwociny Geno. Kelsey nic nie powiedzia, lecz jego zmruone oczy sugeroway podobne odczucia, a Mickey, podobnie jak w przypadku walki poprzedniego dnia, nie mia dla Garyego adnej odpowiedzi. Gdy wrcili do obozu, Ceridwen czekaa na nich, a dokadnie mwic na Kelseya. A wic pokonae Jacka wycedzia, kadc poufale do elfowi na ramieniu. Kelsey strzsn j ale nie spojrza czarodziejce w oczy. Miaam nadziej, e tak si stanie cigna Ceridwen. Jacek by tak brutaln besti. Niewolnicy bd pracowa lepiej, gdy ty bdziesz im przewodzi. Nie bd przewodzi twoim ndznym niewolnikom odpar Kelsey. Zobaczymy powiedziaa spokojnym tonem Ceridwen. Jej do wrcia na rami Kelseya i odgarna z jego twarzy dugie pukle lnicych zotych wosw. I nie bd ci suy w aden sposb! krzykn do niej elf, uciekajc spod jej niezaprzeczalnie kuszcego dotyku. Nie mogam ci pozwoli dokoczy twojego zadania wyjaniaa Ceridwen, a Garyemu wydawao si, e wiedma niemal przeprasza. Zrozumiesz to oczywicie. Rozumiem bardziej, ni sdzisz odpar filuternie Kelsey. Nie tak bardzo rzeka Ceridwen, znw stajc przy elfie. Nie masz pojcia, jak dugo moe biec sto lat na pustej wyspie, Kelsenellenelvialu Gil-Ravadry. Twj lud nie przyjdzie po ciebie nie tutaj. Masz tylko mnie. Do Ceridwen wrcia do zotych lokw Kelseya, pieszczc je delikatnie. Kelsey znw stara siej odsun, lecz tym razem wiedma chwycia go mocno za wosy i przycigna do siebie z tak atwoci jakby by zrobiony z papieru. Gary by przeraony, widzc si Ceridwen. Kelsey wydawa si nic przy niej nie znaczy. Mickey i Geno odwrcili si, lecz Gary nie mg oderwa wzroku.

Ceridwen wygia gow Kelseya pod ostrym ktem, jakby chciaa mu zama kark. Wycignij miecz i uderz mnie! za wiedma wysyczaa Kelseyowi w twarz. Do Kelseya powdrowaa do rkojeci broni, lecz cofn j natychmiast, a cae ciao oklapo mu ze smutku. Jeste moim niewolnikiem zagrzmiaa Ceridwen gosem, ktry wydawa si nie ziemski, a demoniczny. Moj zabawk. Zrobi z tob to, co bd chciaa i kiedy bd chciaa! Jedn rk Ceridwen cisna Kelseya w powietrze, w stron brzegu. Upad na piasek, niebezpiecznie blisko krawdzi wody, a gdy si obrci, jego okie dotkn jeziora. Kelsey zawy chwytajc si za poparzon rk. Jeli Gary lub kto z pozostaych wtpi w czar Ceridwen, teraz by ju pewien, poniewa kurtka Kelseya i jego doskonaa zbroja byy wypalone tam, gdzie okie zaledwie musn miercionon wod. Bd wkrtce miaa dla ciebie prac powiedziaa wiedma do Geno, nie zwracajc uwagi na rannego elfa. Jak sobie yczysz, moja pani odpowiedzia brzowowosy krasnolud, wykonujc niski ukon. Ceridwen zamiaa si i narzucia swoj czarn peleryn na ramiona. Gdy opadaa, jej ksztat zmieni si i znw bya krukiem, wracajcym do zamku ze szka.

ROZDZIA 14 Tomcio Paluch Posiki byy pozbawione smaku, soce gorce, dni dugie, a noce puste. Kady mijajcy dzie pogbia w Garym uczucie samotnoci. Nie pamita ostatniego dowcipu, ktry spali Mickey ani te nawet ostatniego razu, gdy leprechaun mwi co do niego, bez zadania mu wczeniej bezporedniego pytania. Mickey wydawa si by niepokojony przez co, co wykraczao poza ich oczywiste dylematy. Garyemu przychodzia na myl tylko pierwsza noc po opuszczeniu Dvergamal, gdy Mickey wchodzi w tajemnicze kontakty ze skrzatem. Czymkolwiek to byo, Mickey nic nie mwi. I Kelsey. Gdy Gary pierwszy raz spotka zotowosego elfa na drzewie Leshiye, spoglda na Kelseya z podziwem, ze szczerym uwielbieniem, ktre tylko roso po kolejnych dramatycznych wydarzeniach. Teraz jednak Kelsey wydawa si Garyemu cakiem zwyczajn osob, bezradn i pozbawion nadziei, godzc si z porak. Kelsey siedzia, spogldajc na wod i niebo. Siedzia i nie mwi o niczym, co mogoby pomc im w ucieczce. Gary nie mg jeszcze zapomnie, nigdy nie zapomni, o nonszalancji z jak Kelsey zabi Jacka. Zrobi to zabi ludzk istot bez jakiegokolwiek ladu wyrzutw moralnych. W czasie tych pospnych dni Gary zauway, e tak naprawd najbardziej odpowiadao mu towarzystwo Geno. Opryskliwy krasnolud czciej odpowiada lin ni sowami na pytania Garyego, a raz nawet rzuci motem w stron modzieca (cho Gary wystarczajco napatrzy si na umiejtnoci krasnoluda, by wiedzie, e Geno tak naprawd nie zamierza go zrani, bo gdyby tak byo, zostaby zmiadony). Geno jednak nie godzi si z sytuacj, nie chcia si podda. Pomimo udawanej sualczoci, jak kilka dni wczeniej okaza wiedmie, krasnolud obieca, e znajdzie jaki sposb, by odpaci si Ceridwen. Gary ani przez chwil w to nie wtpi. W kocu pewnego szarego, lecz nieprzyjemnie gorcego dnia, Gary Leger napatrzy si ju na wystarczajco wiele. Jaki mamy plan? spyta Kelseya, siedzcego w swojej typowej pozycji na brzegu.

Elf spojrza na niego pustym wzrokiem. Gary zauway, jak blado wyglda Kelsey, jaki by chudy i brudny. Kelsey jad ledwo tyle, by utrzyma si przy yciu. Jaki mamy plan? spyta ponownie Gary. Plan czego? odezwa si z roztargnieniem Kelsey i ponownie zapatrzy si w dal. Plan wydostania si z tej wyspy! odpar Gary ostrzej ni zamierza. Nie rozumiesz natury naszej przeciwniczki wtrci si siedzcy z boku Mickey. Ceridwen ma nas w garci, chopcze. Nie znajdziemy drogi przez jej ciasny ucisk. A wic to tak? powiedzia rozczarowanym gosem Gary. Wszyscy si poddajecie? Bdziemy tu siedzie, dopki nie umrzemy? Gary przez chwil rozmyla nad swymi sowami, po czym bardziej stanowczym tonem zauway Czy te powinienem powiedzie, dopki ja nie umr? Wszyscy bdziecie y duej ode mnie, prawda? A wic moecie zaczeka sto lat... Nie mam zamiaru siedzie tu sto lat, chopcze rzek bez przekonania Mickey. Ani ja! rykn Geno. Krasnolud sta rozstawiwszy szeroko swoje kolawe nogi i oparszy donie na szerokim pasie (za ktrym wisiao teraz wicej motw, zabranych niechlujnemu krasnoludowi), a jego szaroniebieskie oczy zwziy si niebezpiecznie. Odpac si wiedmie! Ach, powstrzymaj swj gniew odezwa si kpico Mickey. Nie moesz nic zrobi przeciwko zachciewajkom Ceridwen i dobrze o tym wiesz. Nie przyjmuj tego do wiadomoci! warkn Gary, po czym wymierzy palec w stron Kelseya. Jeste mi to winien! oznajmi. Niczego nie jestem ci winien w tonie elfa brzmiao wicej rezygnacji ni gniewu, a to rwnie powodowao w Garym ch uduszenia go. Zostaem tu sprowadzony na twj rozkaz zoci si Gary. I za twoim udziaem doda, kierujc oskarajcy palec na Mickeya. Obydwaj odpowiadacie za zapewnienie mi tutaj bezpieczestwa i odprowadzenie tam, skd pochodz. Kelsey unis gow i spojrza na Garyego, a w jego oczach zapono nagle wicej ognia, ni byo tam od wielu dni.

Uderz mnie zaproponowa Gary, szczerze nie bdc pewien, czy Kelsey tego nie zrobi. Wanie taki jeste, czy nie? Odwany Kelsey wycedzi sarkastycznie. Jednak odwany tylko wtedy, gdy wie, e moe pokona przeciwnika. Jeste zwizany reguami schwy... zacz Kelsey, lecz Gary nie chcia sucha tego kolejny raz. Oszczd sobie warkn. Nie jestem niczym z tob zwizany! Uspokj si, chopcze powiedzia cicho Mickey, wyranie oszoomiony wybuchem Garyego i peen obawy, e Kelsey go zabije. Dgniesz go, a wiedma pozwoli reszcie z nas odej rozumowa logicznie Geno. Porwae mnie, tylko tak mona to okreli cign Gary, ignorujc protekcjonalno leprechauna i przeraajcy sposb rozumowania krasnoluda. Moesz to nazywa rnymi piknymi okreleniami, ale porwae mnie z mojego wiata i mojego domu. Uderz mnie wic teraz, Kelsenellene... jakkolwiek do diaba si nazywasz. Uderz mnie i powiksz swoj zbrodni! Zote oczy Kelseya bysny, zby zacisny si, a rka zacza przesuwa si powoli w stron rkojeci miecza. Gary pokona go jednak, poniewa elf istotnie czu si odpowiedzialny za ich kopoty. Kelsey odwrci si w kierunku jeziora i usiad na piasku. Tego si spodziewaem mrukn odchodzc Gary. Mickey szybko do niego doszed. Nie bd zbyt ostry dla elfa odezwa si leprechaun, gdy odeszli kawaek dalej. Ceridwen daa mu gorzk piguk. Musimy walczy odpar Gary. Jeli mylisz, e to takie proste, to czytasz zbyt wiele ksiek tego typu powiedzia Mickey, poklepujc kiesze Garyego, w ktrej znajdowa si Hobbit. Nie wszystko w Faerie ma takie szczliwe zakoczenie, nie wszystkie smoki padaj do gry nogami od dobrze wymierzonej strzay. A wic nawet nie sprbujemy? odpar Gary z sarkazmem. Mickey nie mia odpowiedzi. Zabieram zbroj i moj wczni obwieci Gary. Na tyle zasuyem, a wy nie bdziecie ju tego potrzebowa. Idziesz gdzie? teraz Mickey wydawa si naprawd zatroskany.

Jak najdalej std odpowiedzia Gary. Moe Tomcio mi pomoe. Nie przyprowadzaj tu tego giganta ostrzeg Mickey. Zapomnij o Kelseyu i zacznij si martwi Geno krasnoludy i giganci nie przepadaj za sob. Krasnoludy za niczym nie przepadaj Gary przypomnia leprechaunowi i pierwszy raz od wielu dni umiechnli si obaj. *** Gary odnalaz giganta w tej samej lagunie, owicego z zadowolon min lecz tym razem uywajcego tyczki zamiast monstrualnych rk. Zapae co? zawoa Gary, a wielka twarz Tomcia rozjania si, gdy olbrzym ujrza modzieca. Chod owi ze mn ryby zaoferowa z radoci gigant. Gary podszed do skraju wody i niemal wskoczy do niej, lecz na szczcie przypomnia sobie o kltwie. Zastanawia si, dlaczego Ceridwen nie przekla giganta w podobny sposb. Nie mg sobie wyobrazi, by kto tak sympatyczny jak Tomcio mg by dobrowolnym sug zej wiedmy. Gary przeszed po kamieniach w stron play i tam spotka si z Tomciem, wychodzcym z wody z narczem ryb. Tomciowi teraz lepiej poszo oznajmi gigant. Uywa klejcego patyka. Klejcego patyka? powtrzy Gary, spogldajc na wdk giganta. Bya wska i wydrona, miaa ponad dwa metry i Gary zrozumia sens opisu Tomcia, gdy zobaczy, e jej koniec pokryty jest lepk substancj. Tomcio umiechn si i przyoy drg do lecego w pobliu kamienia. Gdy gigant unis kij, kamie podnis si wraz nim, przymocowany do mazi. Gdzie to znalaze? wypytywa Gary, uwaajc, e mona znale jaki sposb uycia tej substancji. Tomcio wskaza na pla, na gst kp trzcin i traw po przeciwlegej stronie laguny. Gary natychmiast ruszy wok play, a gigant szed za nim. Znajdoway si tam gwnie dwa rodzaje trzcin: zielone z kleist substancj i brzowe, puste w rodku jak ta, ktrej Tomcio uywa do apania ryb. Tomcio zrobi jedn dla ciebie zaproponowa gigant. Bdziemy

mogli razem owi ryby. Gary umiechn si i potrzsn gow. Nie mog wchodzi do wody wyjani. Nie jest zimna. Gary tylko znw si umiechn i nic ju nie stara si wyjania. Spdzili reszt dnia na rozmowie, podczas ktrej Tomcio pokazywa Garyemu wszystkie tajemnice rejonu zatoki, ktr uwaa za swj dom. Gary czu si cakiem bezpiecznie, nawet zanim Tomcio upewni go, e nikt inny tu nie przyjdzie i nie bdzie im przeszkadza. Rozmowny gigant by dla Garyego przyjemn odmian, podobnie jak modzieniec dla samotnego Tomcia. Gigant z ochot opowiedzia Garyemu wszystko, co pamita o sobie. Mwi o yciu jako gigant w wiecie za jeziorem. O tym, jak jego rodzice byli cigani przez przeraonych chopw i zabici. Tomcio uciek straciwszy jeden palec, lecz nie mia gdzie i, poniewa by wtedy tylko modym gigantem. Zagubiony i samotny Tomcio natkn si na Ceridwen, a ona zabraa go na wysp, mwic, e bdzie tu bezpieczny. Z pocztku Gary nie wiedzia co myle o nietypowej dla wiedmy litoci, lecz gdy Tomcio podj opowie, przypominajc sobie o pierwszych onierzach, u boku ktrych Ceridwen poprosia go o walk, Gary zrozumia, e Tomcio mia by po prostu kolejnym nabytkiem do kolekcji niewolnikw wiedmy. Wtedy Ceridwen daa Tomciowi nowego szefa, czowieka zwanego Jacek, i krasnoluda mierdzcego o imieniu Gomer. Tomcio cign dalej, a jego wielka twarz wykrzywia si. Nie s mili wyjani gigant. Jacek jest nikczemny. Lubi rani. Ju nie zapewni go Gary, pewny, e Tomcio nie przyjani si z otrami. Prbowa zrani Kelseya, mojego przyjaciela elfa. Kelsey zabi go w walce na miecze. Tomcio rozmyla przez duszy czas nad tymi wiadomociami, po czym uzna, e to dobre wieci. Teraz yjesz cakiem sam wywnioskowa Gary. Od jak dawna? Tomcio zacz liczy na swoich dziewiciu palcach, lecz wkrtce si skoczyy. Dziesi lat zdecydowa, a jego twarz wykrzywia si w wyrazie zmieszania. Nie, dwadziecia. Wzruszy bezradnie ramionami.

Dugo. Nie znudzio ci si to? Gigant znowu tylko wzruszy ramionami. A wic dlaczego zostae? spyta Gary. W grach za jeziorem musz by inne podobne do ciebie giganty. Gigant uzna to za mieszne pytanie. Tomcio nie umie pywa wyjani. A nie ma odzi wystarczajco duych dla Tomcia. Jakie to wygodne dla drogiej Ceridwen mrukn pod nosem Gary. Tomcio nie usysza go. Gigant rozejrza si, jakby spodziewajc si, e kto podsuchuje, po czym przysun twarz do Garyego. Tomcio raz zszed z wyspy wyszepta, jak tylko gigant potrafi szepta. Woda sigaa Tomciowi nad gow, ale Tomcio podskoczy naprawd wysoko i odetchn, wyskoczy i odetchn. Przebye ca drog? Garyemu zaczynao co wita. Gigant znw spojrza przez rami, po czym odwrci si umiechnity od ucha do ucha. Tak! odpowiedzia. Ale Tomcio szybko wrci nie chcia wprowadzi Pani w sza! Oczywicie, e nie! zgodzi si ochoczo Gary, lecz to, o czym w tej chwili myla modzieniec, z pewnoci nie uszczliwioby Ceridwen. Gary spa tej nocy w jaskini Tomcia, a przynajmniej tam przebywa, poniewa spa bardzo mao. Jednego dnia z Tomciem Paluchem nauczy si wielu rzeczy i w sercu czu, e jest w stanie w jaki sposb spoytkowa t wiedz, by uciec. Gdy usysza, e Tomcio przeby jezioro, niemal poprosi giganta, by wzi go i przenis na drug stron. To jednak by si nie udao. Nawet gdyby uzyska zgod Tomcia, w co wtpi, opis skakania naprawd wysoko, aby wznie gow ponad wod, nie wry dobrze pasaerowi, nie, gdy kada kropla wody z jeziora moga spali Garyemu skr! Gary wiedzia jednak, e odpowied ley przed nim. Podobnie jak kawaki amigwki, trzeba byo po prostu wszystko odpowiednio uoy. Modzieniec w kocu zasn pno w nocy, ze swymi wizjami przed oczyma. Gdy otworzy oczy, zauway, e nie czeka na niego Tomcio, lecz Ceridwen. Z pocztku Gary pomyla, e wiedma w jaki sposb przenikna jego myli i e zamierza zmieni go w krlika lub jakie inne

niegrone mae stworzenie. Chwil pniej zda sobie jednak spraw, e wiedma bya rwnie zdziwiona, widzc go, jak on j. Zawoaa Tomcia, ktry pojawi si u wejcia do jaskini. Co on tu robi? Ceridwen ostro spytaa giganta. Przyszedem odwiedzi Tomcia odpowiedzia Gary, zanim Tomcio zdoa co z siebie wydusi. Nigdy wczeniej nie znaem giganta i byem ciekawy. Ceridwen przemylaa to, po czym bysna w stron Garyego swym rozbrajajcym umiechem. To dobrze, e poznae nowego przyjaciela powiedziaa tym samym kuszcym tonem, jaki zastosowaa kilka dni wczeniej na Kelseyu. Bdziesz tutaj bardzo dugo. Szczerze mwic, cae ycie. Rwnie dobrze moesz cieszy si swoim pobytem. Garyemu nie spodobay si subtelne podteksty tego ostatniego stwierdzenia, zwaszcza, e Ceridwen staa tak blisko niego. Jego pogarda natychmiast ukazaa mu si na twarzy, a mina wiedmy zmienia si z umiechu w grymas i Ceridwen szybko odwrcia si od niego. W zamku jest ciana do naprawienia skina na Tomcia. Zajmij si tym. Tomcio to naprawi zapewni j gigant. I przyprowad krasnoluda powiedziaa po chwili Ceridwen. Niech ci pomoe. Chc zobaczy, czy Geno Hammerthrower zasuy sobie na swoj reputacj, zanim dam mu waniejsze zadanie, ktre dla niego przygotowaam. Tomcio zacz si sprzeciwia, nie chcc mie nic wsplnego z zapalczywym Geno, lecz Gary wskaza mu gestem, by zachowa milczenie. Ceridwen ujrzaa zmieszanie na twarzy giganta i z atwoci odgada, e jego przyczyn by stojcy obok niej Gary. Dobrze wycedzia, odwracajc si do Garyego. Zagrasz rol dyplomaty i wszystkich pogodzisz. Zrobi, co bd mg odezwa si pewnym gosem Gary. Bardzo dugo przypomniaa mu swym kuszcym gosem Ceridwen, a jej pene wargi wygiy si w lubienym umiechu. Przez dusz chwil bkaa si wzrokiem po krzepkiej sylwetce modzieca, po czym odwrcia si z powrotem do Tomcia. Nie bdzie mnie przez

kilka dni. Oczekuj, e gdy wrc, ciana bdzie naprawiona. A gdy wrc cigna, spogldajc niemiao przez rami na Garyego. Moe zaprzyjanimy si bardziej. Przez umys Garyego przemkno stare powiedzenie o niekach i piekle, lecz roztropnie zachowa swe myli dla siebie. Znowu zacz obawia si, e wiedma bdzie mu czyta w mylach, lecz ju jej nie byo, w mgnieniu oka zmienia si w wielkiego kruka i wzbia si nad gadkie jezioro. Wymagao to dugiego przekonywania, lecz Tomcio zgodzi si w kocu i z Garym po Geno. Gigant naprawd nie chcia znw styka si z porywczym krasnoludem, albo z grubiaskim elfem, lecz rozpaczliwie poszukujcy towarzystwa Tomcio zacz ju ufa Garyemu, a ten obieca mu, e nie stanie si nic zego. Gdy w ich polu widzenia pojawi si obz, Gary zacz aowa, e uczyni t przysig. Pierwszym, co ujrza on i Tomcio, by Kelsey z ukiem w doni i Geno onglujcy swymi motami, zerkajcy na Tomcia z wyran nienawici. Lepiej tu zaczekaj zaproponowa Gary, a Tomciowi nie trzeba tego byo dwa razy powtarza. Nawet pomimo tego, e Gary przeby reszt drogi sam, Kelsey nie opuci uku. Ceridwen chce, by Geno poszed pomc gigantowi naprawi cian wyjani Gary, gdy wszed do obozu. Geno parskn i splun. Chodny dzie w krasnoludzkiej kuni mrukn. Gary zamruga i przerwa na chwil, by zastanowi si nad podobiestwem tej ciekawej wypowiedzi do frazy, o ktrej myla wczeniej. Rozmyla, jak wiele powiedze z jego wiata ma swoje odpowiedniki w Faerie. Jak wiele powiedze z jego wiata tak naprawd pochodzi z Faerie i zostao zaadaptowanych, by lepiej brzmie w jego wiecie? Sdz, e powiniene i powiedzia w kocu Gary, przypominajc sobie, by nie da si sprowadzi na boczny tor. Mickey przysun si bliej, poniewa gadki ton Garyego wzbudzi w nim podejrzliwo, a Kelsey opuci nareszcie uk. Tak naprawd cign Gary. Sdz, e wszyscy powinnimy i. Do zamku? spyta z niedowierzaniem Mickey.

Tam, gdzie znajduje si wcznia Cedrica odpowiedzia Gary, jakby odpowied bya oczywista. Nie chcemy przecie opuci Ynis Gwydrin bez wczni Cedrica. O czym ty mwisz? teraz w tonie Mickeya byo wicej ciekawoci ni niedowierzania. Jeli wiesz o czym, to powiedz to wyranie zada Kelsey. Jak amigwk masz nam do zaoferowania? Znam sposb na wydostanie si z wyspy powiedzia bezceremonialnie Gary. Nawet Geno przysun si do nich, by lepiej sysze. Caa trjka krasnolud, leprechaun i elf spogldaa na siebie i na Garyego, czekajc niecierpliwie, a modzieniec rozwinie sw myl. Nie dopracowaem jeszcze szczegw rzek Gary, nie chcc ujawnia swego, jak na razie niedokoczonego, planu. Mog jednak nas std wydosta, jestem tego pewien. Mickey wydawa si zaintrygowany, lecz Kelsey i Geno zmarszczyli brwi i odwrcili si. Chodny dzie w krasnoludzkiej kuni powtrzy Geno. Gary warkn i podbieg przed nich, odcinajc im drog. Czy ktrykolwiek z was ma lepszy pomys? spyta ze zoci. Czy pomylelicie o czym konkretnym, w czasie godzin, ktre zmarnowalicie wpatrujc si w wod? Znajc Tylwyth Teg lepiej ni ktokolwiek, kto nie by Tylwyth Teg, Mickey wzdrygn si syszc miae kpiny Garyego. Kelsey nie podj jednak rodkw odwetowych, ani fizycznych, ani werbalnych. Spoglda wraz z Geno na modzieca i aden z nich nawet nie mrugn. Mog nas std wydosta oznajmi pewnym gosem Gary. Kelsey spojrza na Geno, ktry tylko wzruszy ramionami. Chodmy do zamku zgodzi si elf. A jeli zdoamy wykra z powrotem wczni wtrci si Mickey a pniej nie uda nam si wydosta z wyspy, kto stawi czoa Ceridwen? To mj plan odezwa si Gary. Zgadzam si ponie odpowiedzialno oznajmi nagle Kelsey. Czy moe zrobi mi co gorszego, ni pozostawi na wygnaniu na tej przekltej wyspie? Mickey spojrza na elfa z osupieniem.

Zawsze bye trudny do rozgryzienia skomentowa leprechaun. Pierwszy raz od wielu dni na twarzy Kelseya bysn jeden z jego i gadkich umiechw. Jestem z Tyl wyth Teg wyjani Mickey'owi. Czy nie oczekuje si po mnie, e bd trudny? Zawsze tego od ciebie oczekiwaem ochoczo przytakn Mickey.

ROZDZIA 15 Siedziba Ceridwen Gdy zbliyli si do zamku, wyda im si wspanialszy ni z play. Wysokie, krystaliczne mury przechodziy w jeszcze wysze wieyczki, wznoszce si spiralnie w niebo, a kady ich skrawek migota w porannym socu. Rozliczne zaamania oraz kanciaste kamienie odbijay wiato w setkach kierunkw, zmuszajc Garyego i jego towarzyszy do mruenia oczu przed palcym blaskiem. By to zamek dla dobrego krla, uzna Gary, nieodpowiedni dla zej wiedmy. Jake smutne byo dla krainy Faerie, e Ceridwen nazwaa Ynis Gwydrin swym domem. Towarzysze napotkali przy frontowej bramie Geeka, zerkajcego na nich podejrzliwie i rzucajcego zaniepokojone spojrzenia na schowany miecz Kelseya. Pani powiedzie, e ja spotka Tomcio i krasnolud stwierdzi goblin. Tylko Tomcio i krasnolud. Poprosia... powiedziaa... ebymy wszyscy pomogli odpowiedzia Gary. te oczy Geeka zmruyy si z powtpiewaniem. Odmwilimy, oprcz krasnoluda ga Gary. Tak wic Ceridwen najprawdopodobniej nie powiedziaa ci, e masz nas oczekiwa. Przemylelimy to jednak i uznalimy, e lepiej bdzie naprawi cian, ni stawi czoa gniewowi Pani, gdy wrci ze swej wyprawy. A jak ja was nie wpuci, Ceridwen was ukara? spyta goblin i wygldao na to, e sualczemu potworkowi spodoba si ten pomys. W takim razie moemy rwnie dobrze ci zabi, poniewa my i tak bylibymy zgubieni stwierdzi pewnym gosem Kelsey. Przynajmniej troch si zabawi, zanim gniew Ceridwen spadnie na mnie. Do elfa przesuna si w stron wiszcego u pasa miecza. Twarz Geeka zmarszczya si na chwil, po czym gupawo skin gow i pokaza gestem, aby szli za nim. Dobra robota Kelsey pogratulowa Garyemu, lecz to mina Mickeya, jak skierowa w stron modzieca, wyraajca zarwno podziw, jak i zdumienie, bya dla Garyego najwikszym komplementem. Szli przez ogromn sal audiencyjn oraz labirynt korytarzy

o cianach wyoonych lustrami. Stropy znajdoway si do wysoko, cho Tomcio i tak musia si schyla, a nawet czoga w niektrych miejscach, by si przedosta. Gary wysun si na prowadzenie, by przeprowadzi krtk pogawdk z Geekiem i postara si pozyska zaufanie goblina, lecz Geek nie powiedzia zbyt wiele i wicej ni raz stwierdzi, e nienawidzi smrodu ludzi. Wci podali labiryntem schodami w d, pniej przez kilka pomieszcze o nieregularnych ksztatach, schodami w gr oraz kilkoma korytarzami. Gary podejrzewa, wiedzc jednoczenie, e nie tylko on ma takie odczucia, e Geek celowo prowadzi ich okrn drog, jakby starajc si nie dopuci, by zdoali zidentyfikowa swoje pooenie w zamku. Miao to sens byo mniejsze prawdopodobiestwo, e zrobi co zego, jeli nie mogliby odnale drogi powrotnej na zewntrz. Weszli w kocu do pomieszczenia podobnie wyoonego zwierciadami jak korytarze, poza jedn cian, gdzie szko byo potuczone. Towarzysze byli do zaskoczeni, widzc za popkanym fragmentem mur. Z kadego zaktka zamek wydawa si niemal przejrzysty, cho niezaprzeczalnie solidny. W jednym miejscu kamienie rwnie byy popkane bez wtpienia Ceridwen chciaa, by to miejsce zostao naprawione, poniewa krasnolud nie by szklarzem. Za dziuraw cianie znajdowao si kolejne pomieszczenie, zastawione mosinymi piecami, na ktrego pododze narysowano pentagram. Nawet Gary zna wystarczajco wiele legend na temat magii, by wiedzie, e druga komnata suy do przywoywania czego. Nie mg powstrzyma si przed wzruszeniem ramion, zastanawiajc si, jak besti Ceridwen moga przyzwa i co za piekielne stworzenie mogo tak roztrzaska cian. Wanie tutaj wyjani Geek. Naprawi kamienie. Pani pooy na nie nowe szko. Gary chcia o co zapyta goblina, lecz Geek obrci si i natychmiast wyszed, dajc wyranie do zrozumienia, e czu si w tym miejscu niezrcznie. Sprowadzia wielkiego skomentowa Mickey, patrzc na roztrzaskan cian. Wielkiego kogo? omieli si zapyta Gary. Demona, chopcze odpowiedzia leprechaun. Ceridwen zawsze zabawia si z demonami.

Gary chcia stwierdzi, e nie wierzy w demony, lecz wydawao si gupie mwi co takiego leprechaunowi, zwaszcza e w leprechauny rwnie nie wierzy. A wic jestemy w zamku zauway Kelsey. Teraz musimy znale wczni i std odej. I szybko... przerwa, widzc, e Gary przykada palec do wydtych warg, drug rk machajc dyskretnie w stron Tomcia. Tomcio nie by jednak wiadom rozmowy. Gigant zacz ju przedziera si przez rumowisko, podczas gdy Geno mierzy dziur i zastanawia si nad najlepszym sposobem jej zaatania. Kelsey zawoa Garyego i Mickeya do przeciwlegego kraca komnaty na prywatn narad. Pozwolimy im nad tym pracowa? spyta elf. Obawiam si, e ten goblin wrci, by sprawdzi nasze postpy. Mog uczyni, by ten nieszcznik widzia, jak to naprawiamy odrzek Mickey. Musiabym jednak sta tutaj. Mgby wic to zrobi? spyta Kelsey. Chciabym, by przynajmniej krasnolud towarzyszy mi w poszukiwaniach wczni. Ja z tob pjd zaproponowa Gary. Kelsey spojrza na niego krzywo. Bd potrzebowa jeszcze jednego wojownika cign elf, zwracajc si do Mickeya. Jeli, tak jak oczekuj, Ceridwen postawia przy wczni stra. Gary przyj obraz, nie komentujc jej i uwaajc, e posiadanie przy sobie dwch przyjaznych, a przynajmniej nie wrogich wojownikw, nie bdzie takie ze. Zabierz go odpowiedzia Mickey, patrzc na Geno. Gigant bdzie myla, e krasnolud jest tu i pracuje, podobnie jak goblin, jeli to gupie stworzenie wrci. Dam wam jednak tylko godzin mwi dalej Mickey. Jeli wpadniecie w kopoty, albo kto si na was natknie, nie mam zamiaru zosta schwytany w tym zamku! Dwie godziny targowa si Kelsey. To miejsce jest ogromne. Mickey zgodzi si. Drzwi s zamknite przypomnia mu Gary. Mickey zamia si i machn rk po czym zawoa Tomcia.

atwiej byoby ci ata, gdyby uy tamtej kraty opartej o cian rzek leprechaun. Tomcio i pozostali podyli wzrokiem za gestem Mickeya w stron drzwi, a przynajmniej tam, gdzie kiedy byy drzwi. Teraz przejcie wygldao jak oparte sztaby i drgi, doskonay materia na cian. Taa, we to zgodzi si Geno, a Gary nie by cakowicie pewien, czy krasnolud dostrzeg iluzj, czy te cieszy si widzc, e wikszo pracy zostanie ju wykonana. Gary obawia si, e Tomcio wykryje podstp w kocu przed chwil przeszli przez te drzwi. Gigant nie by jednak wielkim mylicielem, podszed wic do iluzorycznych prtw i poszuka z obydwu stron uchwytw. Pocign, lecz iluzja nie poruszya si. Tomcio rozstawi szeroko stopy i pocign silniej, po czym odwrci si od ciany, trzymajc w wielkich doniach swoj nagrod. Drzwi nie s ju zamknite powiedzia zadowolonym z siebie tonem Mickey. Gary spojrza przez iluzj na ziejc w cianie dziur. Tomcio wyrwa drzwi z framug. Chwil pniej podszed Geno, by doczy do Garyego i Kelseya, cho gdy Gary zerkn przez rami, ujrza, e krasnolud pracuje ciko u boku Tomcia, starajc si wstawi drzwi, ktre wci wyglday jak sztaby i deski, do dziury w cianie. Mickey przesun si na bok, usiad i wsadzi fajk do ust, zakadajc swe mae donie za gow. Czy zaatwianie czegokolwiek z leprechaunem zawsze jest takie dziwne? Gary bezradnie spyta Kelseya. Tak, chopcze odpar kpico prawdziwy Mickey, stojc niewidzialny za elfem. Powiniene kiedy sprbowa schwyta ktrego. Gary mrugn i spojrza w bok, gdzie iluzyjny Mickey mi z zadowoleniem fajk. A teraz idcie powiedzia im prawdziwy Mickey. Macie dwie godziny i ani minuty duej! Zapa Garyego, gdy modzieniec zacz ju odchodzi i wsun mu co w do. We to powiedzia leprechaun. Sprowadzi ci z powrotem do mnie i przyniesie szczcie w poszukiwaniach. Gdy Gary otworzy do, znalaz czterolistn koniczynk. Nie by zdziwiony.

Gary, Kelsey i Geno znw znaleli si w labiryncie, lecz tym razem nie mieli goblina, ktry wskazywaby im drog. Kelsey obj dowdztwo, prowadzc na przemian w lewo i prawo, by unikn chodzenia w kko. Elf stara si wyglda na pewnego swoich krokw, lecz Gary uzna, e Kelsey po prostu zgaduje. Znalazbym drog, gdybymy byli pod ziemi przynajmniej raz mrukn Geno. Rwnie wicej ni raz krasnolud obszed rg i rzuci motem we wasne odbicie, sdzc, ku wasnemu przestrachowi, e wrg ich odnalaz. Gupie lustra mamrota, idc dalej i pozostawiajc za sob za kadym razem pajczyn potuczonego szka. Gdy w kocu naprawd natknli si na jednego ze stranikw Ceridwen, nieszczsnego goblina, dug chwil zajo im zdanie sobie sprawy, e to nie kolejne odbicie podstpnych luster. Goblin pisn i rzuci si do ucieczki, lecz miecz Kelseya i mot Geno wisny w powietrzu i powaliy go na posadzk, zanim zdy uj dwa kroki. Szli wic dalej na lepo, skrcajc na zakrtach i przechodzc przez identyczne pomieszczenia z identycznymi meblami. Pewno siebie Kelseya wydawaa si zanika. Dotarli do rozbiegajcego si w cztery strony skrzyowania i elf zawaha si, po czym zerkn w kadym kierunku, zanim zdecydowa si na marsz na wprost. Nie, w lewo poprawi go nagle Gary. Kelsey i Geno popatrzyli na niego zdziwieni. Gary nie mia zdecydowanej odpowiedzi na ich pytajce spojrzenia. Po prostu, z jakiego nie dajcego si wyjani powodu, uwaa, e w tym miejscu powinni pj w lewo. Kelsey zmierzy go niedowierzajcym wzrokiem i znowu ruszy naprzd, lecz Gary by pewien swojego tajemniczego olnienia. W lewo powtrzy z wikszym naciskiem. Skd wiesz? spyta Kelsey. Gary potrzsn gow. Wiem tylko, e musimy i w lewo odpowiedzia szczerze. Stracilimy p godziny idc w twoj stron Geno przypomnia elfowi. Poszli w lewo, a na najbliszym rozwidleniu, gdy Geno i elf spojrzeli na Garyego w oczekiwaniu na now wskazwk, rzek szybko Prosto. Na kadym rogu przeczucie Garyego stawao si coraz bardziej okrelone. Obawia si tylko, e moe to by sztuczka Ceridwen, ktra

wprowadzi ich w puapk. Wtedy jednak, z gonym westchnieniem ulgi, odkry o co chodzi. To wcznia obwieci nieoczekiwanie. Wcznia Cedrica mnie wzywa! Dobra wcznia mrukn Geno, a Kelsey nie spiera si, poniewa nie wtpi ju w instynkt Garyego. Kilka zakrtw pniej zauwayli, e zbliaj si do prywatnych komnat Ceridwen. Na cianach nie byo ju luster, a umeblowanie w tej czci zamku byo znacznie bogatsze. Znajdowao si tu jednak wicej stranikw, maszerujcych w ciasnych, zorganizowanych oddziaach. Towarzysze przeszli przez podwjne dwuskrzydowe drzwi do przestronnego pomieszczenia, gdzie znajdoway si wygodne fotele oraz dugi dbowy st. Za nimi byy kolejne podwjne drzwi, jeszcze bardziej ozdobne ni te, przez ktre tutaj weszli, a w obydwie strony szerokiej komnaty biegy korytarze. Sala spotka uzna Geno. A za ni komnata Ceridwen doda Kelsey. Spojrza na Garyego, szukajc potwierdzenia. Gary zamkn oczy i usysza krzyk wczni. Bardzo blisko, prosto. Tak oznajmi Gary. Ruszy naprzd, lecz Kelsey szarpn go nagle, wcigajc do poprzedniego korytarza. Geno rwnie wylizgn si z pomieszczenia, a zanim Gary zdy zaprotestowa, usysza tupot wielu par butw. Zagldajc przez lekko uchylone drzwi, zobaczyli dwa zdenerwowane gobliny, wpadajce do sali spotka z lewego korytarza. Stwory szybko poprawiy swoje zbroje i hemy i zajy pozycje po obu stronach podwjnych, ozdobnych drzwi. Chwil pniej pojawia si grupa, szeroka na trzy osoby i duga na pi, maszerujca przez sal spotka i dowodzona przez krzepkiego goblina oraz trolla. Goblin zatrzyma si, by obejrze dwch stranikw. Zerkn na nich podejrzliwie, zanim doczy do swego wci maszerujcego oddziau. Musimy szybko ich wykoczy wyszepta Kelsey, aujc, e zostawi uk na play. Geno unis w odpowiedzi dwa moty w powietrze. Kelsey chwyci klamk i wyszepta: Raz... dwa... trzy po czym gwatownie otworzy drzwi, pozwalajc Geno wpa do rodka. Pierwszy mot trafi w pyt czoow hemu goblina z lewej, rzucajc

stwora na cian. Drugi goblin zerwa si do ucieczki, lecz dosta nastpnym motem w rami. Cios zaledwie go musn, mimo to by dotkliwy. Goblin jednak wci trzyma si na nogach. Kelsey ruszy do ataku, a Geno przygotowa kolejny mot. Wtedy jednak przyczy si do nich Gary, ciskajc sw wczni w uciekajcego stwora. Goblin dosta w biodro i pad skrzeczc. Pierwszy goblin zdy si do tego czasu otrzsn, zetkn si jednak z Kelseyem, a cilej mwic, z mieczem Kelseya. Stworzenie signo z desperacj po swoj bro, po czym stracio wszelkie czucie. Nie czuo blu, lecz widziao, jak podoga si podnosi, a pomieszczenie zaczyna szaleczo wirowa. W ostatnim przebysku ycia goblin zda sobie spraw, co mu si stao, spogldajc na swoje bezgowe ciao wci opierajce si o drzwi. Drugi goblin przesta skrzecze zaraz po tym, jak Geno zacz rzuca w jego gow mot za motem. Gary uzna, e stworzenie musiao zgin po drugim trafieniu, lecz krasnolud cisn jeszcze w nie trzy moty, po czy podbieg do niego i kopn kilka razy na wszelki wypadek. Dobry rzut skomentowa Geno, wycigajc okrwawion wczni Garyego i podajc j modziecowi. Gary wiedzia, e krasnolud nie powiedziaby mu komplementu, gdyby sobie na to nie zasuy. Nastpnym razem traf w puca, eby nie mg krzycze warkn Geno. Jego krzyki pewnie sprowadzana nas wszystkie siy! Nastpnym razem postaraj si dobrze trafi przy pierwszym rzucie odgryz si Gary. Geno wzruszy ramionami i przypadkiem upuci Garyemu mot na stop. Modzieniec skrzywi si i przygryz warg, lecz nie da krasnoludowi satysfakcji i nie okaza blu. Drzwi bez wtpienia maj w sobie puapk powiedzia do nich Kelsey, przypominajc im, e nie maj zbyt duo czasu do stracenia. Wci mamroczc co pod nosem, Geno podszed bliej i zbada wejcie. Mrukn i podrapa si po pozbawionym zarostu podbrdku, po czym przeszed na drug stron, mrukn i znw podrapa si po podbrdku. Wycign zza swego zaopatrzonego w nieskoczon ilo kieszeni pasa duto i zabra si do pracy, uderzajc w due wybrzuszenie po jednej stronie, a pniej po drugiej. Nastpnie cofn si o trzy kroki, ukoni przed Kelseyem (zerkajc przez cay czas na Garyego), po czym cisn mot w rodek drzwi. Pady niczym cite drzewo, uderzajc

o podog z dononym trzaskiem. Dyskretnie zauway z sarkazmem Gary i roztropnie odskoczy, zanim Geno zdy mie nastpny wypadek z motem. Pokj Ceridwen, poniewa to istotnie bya prywatna komnata wiedmy, by jednym ze szczeglniejszych miejsc, jakie Gary Leger kiedykolwiek widzia. Przy jednej cianie stao ogromne biurko, pokryte pergaminami i kaamarzami, pirami i ksikami, niektrymi zamknitymi, niektrymi spitymi ciasno skrzanymi paskami. W rwnych odstpach znajdoway si metalowe lichtarze pieczoowicie zaprojektowane, cho byo w nich co zakcajcego harmoni. W kadym z nich zatknita bya ponca odmiennym kolorem ognia wieca. oe wiedmy stao na rodku naprzeciwlegej ciany, wielkie i pokryte baldachimem z purpurowego jedwabiu. Trzej towarzysze odetchnli z ulg, gdy Kelsey wszed do rodka i odsun kotar, pokazujc, e ko jest puste. Elf zauway pokrowiec z wczni zawieszony na cianie za parawanem stoj cym naprzeciwko biurka. Schowa miecz i podszed tam natychmiast, wycigajc podliwie donie. Puapka! zabrzmia gos w gowie Garyego. To nie to! krzykn Gary. Ostrzeenie nadeszo za pno. Gdy Kelsey chwyci pokrowiec, rozpad mu si w rkach, a z ukrytej w cianie wnki wypado jajo. Trzej towarzysze zamarli w bezruchu, spogldajc na rozbit skorup z ciekawoci i uczuciem przeraenia. Jajko pko na p i uniosa si z niego chmura czarnego dymu. Kelsey zakry usta doni, a Geno odskoczy, podobnie jak Gary, ktry uzna, e opary mog by trujce. To byoby jednak za proste. Obok podnosi si i nabiera ksztatu. Pojawiy si byszczce, czerwone oczy i otworzya si szeroko wielka paszcza. Czarna mga wci wisiaa wokoo, zasaniajc sylwetk potwora, ktry i tak wydawa si nie mie okrelonego ksztatu. Zmienia si, wci tworzc nowe koczyny. By kotujc si ciemnoci. Jakikolwiek by jego ksztat, by wielki i potny, i wydziela z siebie straszn moc. Gary Leger uzna, e ju nigdy nie bdzie twierdzi, i nie wierzy w demony. Z wci nabierajcego ksztatu oboku wystrzelia w stron Kelseya

ogromna, gruba, czarna rka. Elf unis tarcz, by si zasoni. Rami zdrtwiao mu od siy uderzenia, lecz nie zwaajc na to, skontrowa swoim mieczem, a magiczne ostrze zasyczao, stykajc si z ciaem demona. Potwr zawy cho mg to by miech i pojawia si kolejna rka, nastpnie trzecia, a za ni czwarta. Tylwyth Teg! rykn potwr gosem, ktry Gary mg przyrwna tylko do odgosu ciarwki z silnikiem Diesla. Od stuleci nie zabiem adnego Tylwyth Teg! Czy miso elfw jest wci tak smakowite, jak je zapamitaem? Obok Kelseya przelecia mot i znikn we mgle, lecz upad na podog, nie napotykajc na swojej drodze nic namacalnego, w co mgby ugodzi. Chwil pniej Kelsey znalaz si w opaach, zmuszony walczy ze wszystkimi czterema ramionami demona. Tarcza i miecz elfa wsppracoway ze sob w doskonaej harmonii. Kelsey robi co mg, by unikn trafienia i przyj kolejny cios na tarcz. Przy caej swojej biegoci Kelsey nie mg jednak mie nadziei na wyprowadzenie kilku wasnych trafie. Gary wiedzia, e musi wspomc swego towarzysza, jednak stopy przyrosy mu do podogi z przeraenia. Bez przekonania podnis oburcz wczni, szykujc si do natarcia, lecz zmieni zdanie, uwaajc, e bdzie rozsdniej, jeli rzuci broni. Czerwone oczy demona skieroway si na niego i schwytany w ich piekielne spojrzenie Gary poczu, e jego bro way pidziesit kilo. Potwr wci na niego patrzy, walczc jednoczenie z Kelseyem, jakby jego umys mg z atwoci pracowa jednoczenie w kilku kierunkach. Gary zauway, e Geno pad na ziemi, a mot sprytnego krasnoluda z furi uderza w skorup jaja, roztrzaskujc j na drobne czsteczki. Po raz pierwszy demon wydawa si ucierpie, jego przecigy ryk wyranie spowodowany by blem. Z mgy wyonia si wielka, upazurzona stopa i opada na Geno, lecz uparty krasnolud wci rozbija kawaki skorupy. Demon znw zarycza z blu i wciekoci, po czym z jego oczu wystrzeliy w stron Garyego bliniacze strumienie ognia. Gary zdoa na czas zasoni przedramieniem twarz, lecz palce iskry oparzyy go, a sia podmuchu cisna przez pokj. Zauway, e siedzi oparty o co

twardego, trzymajc si za rk i spogldajc na dwa otwory wypalone w zbroi Cedrica Donigartena. *** Pomimo uwagi, ktr powici Garyemu i Geno, demon nie osabi wcale atakw przeciwko Kelseyowi. Cika apa uderzya w tarcz elfa, a drugie miadce rami pojawio si w tej samej chwili z drugiej strony, zmuszajc Kelseya do odsonicia si podczas parowania ciosu. Trzecia apa wdara si pomidzy miecz a tarcz, a jej dugie, straszne pazury signy do serca elfa. Kelsey rzuci si do tyu, lecz ramiona, wycigajc si na nieprawdopodobn dugo, poday za nim. *** Geno by stworzony z tego samego tworzywa co gry, lecz nawet ta krasnoludzka wytrzymao wydawaa si nic nie znaczy przy ciarze wielkiej stopy demona. Krasnolud miady, a gdy czstki jaja byy ju zbyt mae, by dawao si w nie trafi, wpycha najwicej ile mg do ust i poyka. Poczu, jak ciar na jego grzbiecie maleje, jakby dziaania Geno zmniejszay rozmiar potwora. Rozochocony sukcesem krasnolud rzuci mot na bok i sign obiema domi, starajc si odnale kad czstk skorupy. Wtedy jednak ciar powrci, przyciskajc go i czynic bezradnym. Geno trzyma spory kawaek jaja, lecz nie by w stanie przysun go w poblie ust. Zamiast tego ugryz stop, lecz to nie wywaro wikszego efektu. A nawet Geno, ktry jad bardziej niekonwencjonalne posiki ni koza ze mietnika, musia przyzna, e miso demona jest jedn z najokropniejszych rzeczy, jakich w yciu kosztowa. *** Demoniczny wzrok pad na Kelseya, a elf rozluni minie, wiedzc, e jest zgubiony.

Opierajc si o biurko Ceridwen, z jedn rk wiszc bezwadnie przy boku, Gary znw myla o rodzicach. Gdzie ucieknie, gdy Kelsey zginie, a Geno zostanie zmiadony? Gdzie ukryje si przed tym zrodzonym w piekle potworem? Nadeszo dla nich tymczasowe odroczenie, gdy do pokoju niewiadomie wkroczy patrol goblinw. Demon unis gow i wystrzeli ponce strumienie w nowych intruzw. Masywny goblin, ktry dowodzi, podnis rk, podobnie jak zrobi to Gary, lecz jego zbroja nie moga si rwna z pancerzem Cedrica. Ogie przeszed przez rk goblina i przez jego gow, po czym stwr upad, dymicy i martwy, na podog. Byski ognia szy dalej przez szeregi goblinw, powalajc na ziemi kilku innych. Gobliny zaczy si miota, wpadajc na siebie i splatajc ze sob gdy prboway oswobodzi si i uciec. Znajdujcy si pomidzy nimi troll odwanie, lub te bezmylnie, ruszy do ataku, nie zdajc sobie sprawy z kim walczy. Rka demona chwycia go za gardo i uniosa w gr, zanim zdoa zbliy si do mglistego oboku. Wielka, zakoczona pazurami apa opada w d Gary usysza dwiczny gruchot i troll nagle przesta si szamota. Demon potrzsn kilka razy wielk sylwetk po czym cisn ni w rodek skotowanych goblinw, miadc jednego. Wtedy za demon znw przybra form chmury. Ogarn gobliny w sali spotka i przenikn przez ich szeregi. Jeden obok sta si trzema i potwr blokowa teraz kade wyjcie. Syszc wrzaski z sali spotka, wrzaski czystego przeraenia i bezgranicznego blu, Gary chwyci si kurczowo nogi biurka. Nawet Kelsey, cigajcy odwanie potwora, zatrzyma si i cofn. W jednej chwili krzyki zamilky i trzy gobliny wpady do pokoju. Strumienie ognia powaliy dwa z nich, a trzeci wbieg tu przed Kelseya, chwytajc rk oszoomionego elfa i chowajc si za nim. Prosi! Prosi! jcza goblin. Zabi to! Och, zabi to! Kelsey strzsn goblina i pewnie stanwszy, czeka na starcie z przeciwnikiem. Geno wsun ostatni kawaek skorupy do ust, podnis ulubiony mot i stan przy elfie. Gary rwnie wiedzia, e musi przyczy si do swoich przyjaci i zgin u ich boku. Z determinacj zarzuci rk na biurko i podcign si. Zamierza ruszy do walki, lecz jego uwaga zostaa nagle

przycignita przez rysunki w otwartej ksice lecej na biurku Ceridwen. Gary zamruga kilka razy, zerkajc przez rami, po czym z powrotem spogldajc na te dziwne rysunki. W ksice zobaczy Kelseya i Geno stojcych na rodku pokoju! W kcie za nimi kuli si goblin. Zaszczytem byo dla mnie walczy u twego boku Kelsey powiedzia do krasnoluda, a Gary znw zamruga, gdy wypowiedziane sowa pojawiy si w formie pynnego pisma (cho w niezrozumiaym dla niego jzyku) na grze strony! Dziennik? sapn z niedowierzaniem Gary. Wci patrzy ogupiaym wzrokiem, gdy strona sama si przewrcia. Nastpna scena pokazywaa demona stojcego w drzwiach i nacierajcego na jego przyjaci. Gary chwyci lece w pobliu piro i stukn nim w wizerunek demona, lecz przedmiot pk, gdy dotkn magicznej ksigi. Zdesperowany Gary chwyci strony i zacz przerzuca je wstecz, ywic nierozsdn nadziej, e moe odwrci czas. Wtedy jednak do akcji wkroczy demon i ksika zacza walczy z ruchami Garyego. Jej strony staray si otworzy na aktualnych wydarzeniach. Gary opar si caym ciarem na stronie, ktr akurat trzyma otwart. Znajdujce si tam rysunki przedstawiay Kelseya sigajcego po pokrowiec z wczni i jajo wylatujce na podog. Gary nie widzia walki, jaka rozgorzaa na nowo za jego plecami, lecz usysza trzask nakrytego baldachimem oa oraz jki i pomrukiwania Geno, dochodzce z tamtej strony. Nie mylc nawet o moliwych konsekwencjach, zdesperowany modzieniec chwyci stron z nietknitym demonicznym jajem i pocign j z caej siy. Nagle Gary znalaz si w ciemnoci. Unosi w przestrzeni, lecz nie byo gwiazd ani soca, ktre mogyby wskaza drog.

ROZDZIA 16 Rozklejony czas Gary unosi si w mglistej szaroci, szukajc jakiego znaku, jakiego punktu odniesienia w tym nieokrelonym uniwersum. Widzia daleko przed sob szczelin, by moe otwr w tkaninie tworzcej egzystencj. Gary skierowa myli na t szczelin, rozumiejc, e nie wpad w adne fizyczne miejsce, lecz do innego wymiaru, do siedziby umysu. Sign palcami do szczeliny, chcc si przez ni przecisn, poniewa rozumowa, e za ni moe by tylko lepiej. Jeden palec przeszed na drug stron. Nagle Gary przesta by pewny swoich czynw. Co si stanie, jeli sta u bram pieka? Albo te, czy przedarcie si, nie rozpruje tkaniny fizycznego uniwersum? Zdecydowa jednak w kocu, e nie moe czeka. Z determinacj przeoy do przez barier, nastpnie drug po czym zacz z caej siy rozpycha szare ciany. Krew napyna mu do gowy czu to wyranie, zwikszao si jej cinienie, cho nie by pewien, czy jego wiadomo nie jest w jaki sposb odczona od fizycznej formy. Gary skoncentrowa si i pocign. Obawia si, e nie okae si wystarczajco silny, i rzeczywicie, poy kurtyny, bo za ni to teraz uwaa, ledwo si poruszyy. Poprzez szczelin przedostao si olepiajce wiato, dranic Garyemu oczy. Pomyla, e zaraz padnie. Pomyla, e cay wiat moe zosta zniszczony, jeli bdzie cign dalej. Pomyla, e moe wpuci do krainy Faerie tysic innych demonw. Pomyla... Jednak, gdy Gary myla, przez cay czas cign, uparcie napiera i kurtyna zacza si stopniowo rozchyla. Zalao go wiato. Nagle znw by w pokoju Ceridwen, trzymajc stron wydart z magicznej ksigi. Kelsey i Geno stali rami w rami na rodku pomieszczenia obok spalonych i roztrzaskanych cia kilku goblinw i trolla, a jedyny yjcy goblin kuli si w kcie. Demon znikn, lecz nad gow goblina znajdowao si jajo, kolejne jajo (czy te moe to samo?), chwiejce si na skraju wnki zbyt wskiej, by je pomieci. Jajo! to byo wszystko, co zdesperowany Gary zdoa wykrzykn.

Kelsey wydawa si zrozumie. Elf obrci si akurat na czas, by ujrze spadajce jajo. Owalny przedmiot wyldowa na pochyym ramieniu goblina. Nie potuk si wprawdzie, jednak zacz si toczy. Gupie stworzenie instynktownie zapao jajo, lecz gdy Kelsey rzuci si w jego stron, goblin zaskrzecza i rzuci w niego jakiem. Miecz i tarcza Kelseya poleciay na bok. Elf upad na kolana, a jego rce ongloway bezcennym jajkiem, poruszajc si niezwykle szybko, by zagodzi impet uderzenia, zanim w kocu zdoay uzyska kontrol nad jajem. Kelsey szybko obejrza delikatn skorup, po czym westchn z ulg nie widzc adnych widocznych pkni. Kopoty towarzyszy nie zakoczyy si jednak jeszcze. Ciao trolla podnioso si nagle i przeleciao w powietrzu z powrotem do miejsca, z ktrego rzuci je demon. Zatrzso si kilka razy i spado na nogi, cakiem ywe. Jeden z motw Geno, lecy na pododze, wrci wirujc do krasnoluda, ktry zachowa wystarczajc przytomno umysu, by go zapa. Ciaa martwych goblinw zaiskrzyy si i wylecia z nich ogie, a niektre z nich znw zaczy si porusza. Co si dzieje? krzykn Gary. atwiej mu jednak byo odgadn odpowied, ni komukolwiek z jego oszoomionych towarzyszy. Rozdar tkanin czasu, a przynajmniej magiczny dziennik Ceridwen. Poczu, e znw opada w szaro, w pustk. Wycign rk i zamkn ksik. Martwe gobliny znw upady, troll zwali si na podog z poamanymi koczynami, a ognie zgasy. Za Kelsey, wci na kolanach, trzyma kruche jajo. Co zrobie? wydysza Geno. Gary nie mia odpowiedzi, lecz nigdy nie widzia, by twardy krasnolud by tak wyprowadzony z rwnowagi. Prosi! Prosi! zacz baga jedyny yjcy goblin, czogajc si na pododze przed Kelseyem. Zdenerwowany i oszoomiony Geno ruszy w jego stron, podnoszc mot, lecz powstrzyma go Gary. Goblin moe nam pokaza drog na zewntrz rzuci. Ale nie znalelimy jeszcze wczni odpar Kelsey. Gary zagbi si w sobie, starajc si sign wiadomoci do wczni. Wiedzia, e bya tutaj, e to ona ostrzega go, gdy Kelsey siga

po faszywy pokrowiec. W grze, nad pokojem dobiega odpowied. Gary spojrza na nie wyrniajcy si niczym strop, sdzc, e musi by tam ukryta jaka klapa. Nagle jego wzrok spocz na wysokim baldachimie rozcignitym nad zasanym jedwabiem oem Ceridwen. Baldachim wyjani. Wcznia jest na baldachimie. Jedna z podprek zostaa ju zniszczona w czasie walki, a Geno szybko zaj si pozostaymi, roztrzaskujc je za pomoc mota. Baldachim opad ukonie na podog i stoczy si z niego pokrowiec z drogocenn wczni, zatrzymujc si kilka krokw przed Kelseyem. Elf sign po niego, lecz tym razem ostrzeenie Garyego nadeszo odpowiednio wczenie, by go powstrzyma. Nie! wrzasn Gary. Chwyci ze znajdujcego si za nim lichtarza ponc na niebiesko wiec i, ku przeraeniu Kelseya, przytkn pomie do pokrowca. Skra wybucha z sykiem, a z rozpalonego do biaoci ognia uniosy si zgniozielone opary. Co robisz? zakrzykn Kelsey i odepchn Garyego. Podbieg do ognia, dmuchajc na niego, tumic stopami, szaleczo starajc si ocali legendarn wczni cho gdyby Kelsey nie by tak bardzo wstrznity, gdyby powici chwil na uspokojenie si i rozwaenie sytuacji, zdaby sobie spraw, e zwyky ogie nie byby w stanie zniszczy legendarnej broni. Ogie znikn chwil pniej, pochonwszy cakowicie skrzany pokrowiec. Pozostaa jednak naga wczni a Kelsey uzna swoje obawy za gupie. Pokrowiec by zatruty wyjani Gary. Trucizna kontaktowa. Gdyby go dotkn... Gary pozwoli, by niedokoczona myl wisiaa w powietrzu, gdy z wahaniem podnosi wczni. Zauway, e jest zadziwiajco chodna w dotyku. Witaj ponownie powiedzia, po czym, nie zdajc sobie tak naprawd sprawy dlaczego, doda Brakowao mi ciebie. Rwnie ci witam, mody wojowniku dobiega telepatyczna odpowied wczni. Gary rozmyla przez chwil nad tym tytuem i umiechn si wyranie zadowolony. Co zamierzasz zrobi z jajkiem? Geno spyta Kelseya. Nie sdz, ebymy mieli je zabra ze sob.

Kelsey zblad, syszc t sugesti. Daj mi je rzek Gary, niemal miejc si na gos ze swojego planu. Kelsey waha si przez chwil, lecz nagle, najwidoczniej zdajc sobie spraw, e Gary zasuy na zaufanie, poda mu jajo. Gary znw podszed do biurka Ceridwen i wycign jedn z bocznych szuflad. Niezwykle ostronie umieci jajo w otworze, w ktrym si znajdowaa, po czym wsun szuflad do poowy, uwaajc, by nie zmiady kruchego jajka. Gdy Ceridwen zamknie t szuflad, bdzie na ni czeka maa niespodzianka zakpi Gary, ujawniwszy przed nimi natur dowcipu. Po raz kolejny okazae si cenniejszy, ni sdziem zauway Kelsey agodniejszym, niemal beztroskim tonem. Spojrza na lec na biurku Ceridwen ksig. Z demonem, z wczni i z tym. Przypuszczam, e niewielu mogo zajrze w tomy Ceridwen i odnale tam si... Dzikuj przerwa Gary, z czci wsuwajc wczni w ptl z boku pasa. Czy moesz mi to jednak powiedzie pniej? Na razie chc si std tylko wydosta. W ciekawy sposb to uje odezwa si Geno, cho zgadza si caym sercem. Znasz drog na zewntrz? warkn do goblina. Goblin rozmyla przez chwil, po czym odpowiedzia: Nie zna. Zabij go Geno powiedzia stanowczym tonem do Kelseya, a nikt z obecnych w pokoju nie wtpi w szczero zamiarw krasnoluda. Zna drog na zewntrz? krzykn goblin, jakby le zrozumia poprzednie pytanie. Taaak, och taaak. Jesper pokaza wam na zewntrz, och taaak! Sdz, e wiesz jak z nimi rozmawia zauway Gary, a Geno przytakn i umiechn si, za jego brakujcy zb znowu przypomnia Garyemu o nieznonym siostrzecu. Ich umiechy jednak nagle znikny, a Geno zajrza pod ko i zamachn si motem. Podajc wzrokiem za torem lotu broni, Gary i Kelsey ujrzeli pod kiem czarny bysk. Kot powiedzia Gary, syszc przecige miauczenie. Chowaniec wiedmy! poprawi go Kelsey, po czym pad na brzuch i pchn mieczem pod ko. Wtedy jednak miauczenie kota stao si rykiem lwa i pojawia si wielka paszcza, apic Kelseya za opatk.

Uamek sekundy pniej elf znikn pod kiem, na zewntrz wystaway tylko jego stopy. Geno zarycza i napar na ko, naprajc swoje przypominajce postronki muskuy. Mebel podnis si i wypad lew, przewracajc Geno i rzucajc si na Garyego. wiadoma wcznia wykrzyczaa telepatycznie sto rnych polece w tej jednej przeraajcej chwili, lecz Gary nie usysza adnego z nich. Pad na plecy nie mg nigdzie indziej i unoszc w obronie krasnoludzk wczni. Nie mogc zahamowa swego pdu, lew nabi si na ni piersi. Wykute przez krasnoluda drzewce wygio si, lecz nie zamao, gdy dwiecie pidziesit kilo lwiej wagi spado na Garyego. Bestia szamotaa si i ryczaa. W przeciwiestwie jednak do goblina, ktrego Gary przebi przed wieloma dniami, ten przeciwnik wci si szamota, a jego wielkie pazury coraz bardziej zbliay si do Garyego, w miar jak lew przesuwa si po drzewcu. Modzieniec uzna, e jest zgubiony. Jedna apa uderzya go w pier, a pazury zazgrzytay na metalowej zbroi. Geno znw zarycza i rzuci si z pochylon gow na przebitego kota, przewracajc go na bok. Lew wci si szamota, lecz nikt nie by ju w jego zasigu, poniewa krasnolud pobieg dalej, a Gary szybko przeczoga si w inne miejsce. Kelsey pomg Garyemu wsta. Elf nie wydawa si by mocno ranny, cho jeden z jego rkaww zosta rozdarty, a na nagim ramieniu widniao kilka gbokich zadrapa. Wcznia dokoczy spraw powiedzia niepewnie Kelsey, wyranie wstrznity sekund lub dwoma, ktre spdzi w towarzystwie lwa. Jak wiele zwierztek trzyma Ceridwen? spyta Gary. Zbyt wiele dobiega odpowied Geno. Chwil pniej kot znieruchomia. Otoczya go szara mga i wydawa si rozpuszcza. Ku zaskoczeniu przyjaci, z oparw wyskoczy czarny kot i rzuci si do wnki utworzonej przez przewrcona oe. Geno ruszy za nim, lecz zmieni zdanie. Wydaje mi si, e powinnimy ju i zaproponowa krasnolud i nikt si z nim nie spiera, nawet wci skulony goblin. Ledwo przeszli przez przyleg sal spotka, roztropnie zamykajc za sob drzwi, gdy z komnat Ceridwen dobieg ryk kolejnego lwa.

Uparte kocisko zauway sucho krasnolud.

ROZDZIA 17 Czytanie pomidzy wierszami Mickeya znaleli jaki czas pniej, po kilku bdnych skrtach i po otarciu si o gobliskich stranikw. Leprechaun siedzia oparty o cian, podobnie jak robi to a przynajmniej jego iluzja gdy wychodzili. Tomcio wci pracowa ciko przy cianie obok iluzorycznego krasnoluda. Czas w drog Kelsey powiedzia do leprechauna. Czy nasz przyjaciel goblin wrci? Dwukrotnie odpowiedzia Mickey, pocigajc mocno z fajeczki. Sdzi, e wszystko jest tak, jak powinno by. Gdzie z korytarzy dobieg ryk lwa. Czas w drog powtrzy Kelsey, wcigajc za sob do pokoju wystraszonego gobliskiego winia. Mamy przewodnika. Gary spojrza na Mickeya i skin w stron giganta, ktry wci by niewiadomy faktu, e grupa wesza w ogle do pomieszczenia. Nie skoczy, dopki nie uzna, e wszystko zrobi wyjani Gary. A wic pozwl mu zosta wyszepta Geno. Kto chce, eby gigant krci si w pobliu? Potrzebujemy go powiedzia stanowczo Gary, obawiajc si, e bdzie musia przej do dugich i szczegowych wyjanie planu ucieczki. Wyjanie, ktre z pewnoci nie miayby wikszego sensu dla jego towarzyszy. Mickey zaufa mu jednak. Leprechaun mrugn do modzieca i iluzoryczny krasnolud zmieni si w huragan aktywnoci, ktry w kilka sekund zaata dziur. Tomcio zamruga, nie wiedzc co si stao. Wy musie ju i! usysza swj gos gobliski wizie, cho nawet nie poruszy wargami. Rozejrza si pytajco po pomieszczeniu, lecz zaraz pojawi si przy nim miecz Kelseya. Jeli wydasz z siebie jaki inny odgos ni oddech, to zetn ci gow obieca elf. Da, czy ciana jest naprawiona? spyta bezradnie Tomcio. Wyglda, jakby nie wierzy wasnym oczom. ciana nie jest naprawiona. Ju! wrzasn goblin gosem leprechauna. Pani chcie was wyj

z jej dom! Iluzyjny krasnolud podszed i zla si z Geno. ciana jest naprawiona krasnolud oznajmi Tomciowi, wyczuwajc o co chodzi, cho zwracajc si do giganta, rzuci Garyemu gniewne spojrzenie. Chod, Tomciu doda Gary. Poka ci co innego, co ucieszy Pani. To zwrcio uwag giganta, ktry wzruszeniem ramion zby jako naprawion cian, podrapa si ostatni raz w wielk gow i doczy do szeregu za Garym. Jeden zy zakrt bdzie ci kosztowa gow zapewni Kelsey, szepczc goblinowi do ucha, by gigant nie mg podsucha. Przeraony goblin nie potrzebowa jednak ponagle. Widzia ju zbyt wiele, by stawia jakikolwiek opr. Prowadzi ich w ogromnym tempie, zatrzymujc si na kadym rozwidleniu, by sprawdzi, gdzie s. Nieoczekiwanie natknli si na grup stranikw, wybiegajcych przez otwarte drzwi. Towarzysze nie zdyli zauway, e pomieszczenie nie jest puste. Musie wyprowadzi te szubrawce z zamek wyjani wydobywajcy si z ust goblina gos Mickeya, zanim Kelsey zdy wkroczy z mieczem do akcji. Mickey nie chcia tu adnej walki, nie, ze cigajcym ich zwierztkiem Ceridwen oraz niepewnym i nieprzewidywalnym gigantem u boku. Gdzie za nimi rozleg si ryk, a oczy gobliskich stranikw rozszerzyy si. Kot Pani nie by zadowolony, e oni wci si krci cign Mickey. Wic wyprowad ich std! krzykn jeden z goblinw, po czym wraz z pozostaymi rzuci si do bocznego korytarza, uciekajc z caych si przed zbliajcym si kotem. To jest Alicja powiedzia Tomcio. Pozostali spojrzeli na niego z zaciekawieniem. Kot Pani wyjani gigant. Alicja. Pani pozwala mi si czasami z ni bawi. No to id i pobaw si z Alicj zaproponowa Geno. Zamknij si! Gary warkn na krasnoluda, po czym uzna, e niesychanie gupio zrobi, odzywajc si w ten sposb do porywczego kowala. Kelsey popar go jednak tym razem.

Nie mamy czasu na sprzeczki powiedzia elf, znowu popdzajc goblina. Przedyskutujemy wszystko, gdy bdziemy ju bezpieczni na zewntrz. Biegli dugim korytarzem, widzc zewntrzne wrota, lecz nagle za nimi pojawi si goblin Geek. Gdzie wy i? spyta. Wy tu wraca! Tomcio obrci si ogupiay, lecz Mickey by szybszy, nakadajc za nimi iluzj pustego korytarza. Chod, Tomciu nalega Gary, chwytajc kciuk giganta w rk i cignc go z caej siy. Dato byo wszystko, co odpowiedzia Tomcio, dajc si prowadzi. Znajdujcy si w oddali goblin wrzeszcza, dopki nie przerwa mu ryk. Nie, Alicja! usyszeli krzyk Geeka, gdy szli dalej w stron drzwi. Dobry kotek, Alicja! A wtedy znaleli si na zewntrz. Geno zamkn za nimi wrota i na wszelki wypadek podpar je kokiem. Jeli maj jaki sposb, by skontaktowa si z Ceridwen ostrzeg Kelsey, lecz nie dokoczy myli, widzc, e Tomcio nadmiernie zainteresowa si jego sowami. Odcign Mickeya i Garyego na bok, a gobliski wizie, widzc szans, nie traci czasu. Zaraz, gdy Kelsey odszed, a Geno by zajty drzwiami, stwr uciek. Jak wydostaniemy si z wyspy? spyta bezceremonialnie Kelsey, nie zwracajc uwagi na biegncego goblina. Gary wci nie obmyli jeszcze dokadnie, co powinni w tej chwili zrobi, poniewa odzyskiwanie wczni i wydostawanie si z zamku byo wykonywane w szaleczym popiechu. Niezalenie jednak od szczegw, ktre trzeba byo dopracowa, Gary wiedzia, jak rol musz odegra jego towarzysze. Wrcie do obozu i wecie wszystkie nasze rzeczy poleci. I przyniecie jedn d. Idcie pla na pnoc, dopki nie dotrzecie do ska. Tam si z wami spotkam. A co z gigantem? Idzie ze mn odpowiedzia Gary. Spojrza na Mickeya, starajc si wszystko przemyle i okreli, czego moe potrzebowa, by udobrucha Tomcia. Ty te lepiej chod ze mn rzek.

Gary nie mia wikszych problemw z przekonaniem Tomcia, by poszed z nim do laguny. Poruszony przygotowaniem kolejnej niespodzianki dla Pani, gigant nawet podnis Garyego i Mickeya, po czym ich zanis. Gary kolejny raz by zdumiony si giganta oraz zadowolony, poniewa wiedzia, e Tomcio bdzie potrzebowa duo siy, by plan si uda. Gdy dotarli do laguny, Gary poleci Tomciowi, by przynis trzciny, brzowe i zielone. Gigant wzruszy ramionami i zrobi co mu kazano, cho nie mia pojcia, co chodzi po gowie czowiekowi. Peen podziwu umiech Mickeya ukazywa, e leprechaun zaczyna apa. Gary wycign ze sterty najszersze puste tuby i poczy je ze sob kleist substancj z zielonych rolin. No dobrze, Tomciu powiedzia gosem wyraajcym pewno siebie. W to do ust. Ja nie chc je wodnych rolin wyjani Tomcio. Nie jedz ich rzek Gary. Oddychaj przez nie. Stojcy z boku Mickey zagwizda i nie mg powstrzyma chichotu. Tomcio podrapa si w wielk gow. Da? Nie rozumiesz? spyta Gary, jakby powinno to by oczywiste. Wiedzia, e jeli ma przekona giganta, wci musi okazywa pewno siebie. Dziki nim bdziesz mg przej jezioro. To nie ucieszy Pani uzna Tomcio. Och, oczywicie, e ucieszy! odpar natychmiast Gary. Jeli bdziesz mg przechodzi z jednej strony na drug nie muszc skaka i czoga si, bdziesz mg przenosi rzeczy dla Ceri... dla Pani. Tomcio podrapa si w gow. Gdy Pani bdzie miaa rzeczy do przeniesienia na wysp, nie bdzie ju musiaa pywa w t i z powrotem maymi dkami cign Gary, okazujc szczere zadowolenie. Bdzie miaa ciebie, a ty bdziesz dla niej przenosi te rzeczy. Dajanie... zacz powoli gigant. Tylko sprbuj poprosi Gary. Przejd raz, a pniej wr. Tomcio spojrza z ukosa na sklejone trzciny i potrzsn gow. Gary wiedzia, e czas ucieka. A zwaywszy na wszystkie szkody, jakie zrobili w zamku oraz to, e wcznia znw znajdowaa si w ich posiadaniu, nie mia ochoty przebywa na wyspie, gdy wrci Ceridwen.

Ju raz przeszede powiedzia ponuro Gary, a w jego gosie brzmiao widoczne ostrzeenie. Jeli Pani si dowie, bdzie za. Nie powiesz jej? baga Tomcio. Gary wzruszy wymijajco ramionami. Jednak jeli to zadziaa, bdziesz mg wyjani Pani, e przeszede na drug stron tylko dlatego, i starae si znale jaki sposb, by jej pomc. Czy to nie uczyni jej szczliw? Tomcio rozmyla przez chwil, po czym chwyci rur. Po prostu wsu tub do ust i zanurz si w wodzie wyjani Gary. Zachowaj spokj i oddychaj swobodnie. Tomcio wszed do laguny i zrobi to, o co prosi Gary, lecz wcign ca tub za sob pod wod i wyoni si kilka sekund pniej, krztuszc si. To nie dziaa poskary si. Mamy kopoty, chopcze zauway Mickey. Gary wskaza Tomciowi, by poszed za nim, po czym pokaza gigantowi, w jaki sposb trzyma koniec tuby nad jeziorem, by mogo do niej wpywa powietrze. Gigant wrci pod wod. Znw wyoni si po kilku sekundach, wystraszony i plujcy wod. Mamy kopoty powtrzy Mickey. Gary zda sobie spraw, e usta Tomcia sapo prostu za due do tuby. Zawoa giganta z powrotem na brzeg, po czym ponownie zoy trzciny, tym razem oklejajc solidnie ostatni, by umocowa j gigantowi w ustach. Uywajc obydwu rk, zacisn Tomciowi nos, by pokaza gigantowi, e naprawd moe wdycha powietrze przez tub. Tomcio wzruszy ramionami i sprbowa jeszcze raz, i jeszcze raz, a za kadym razem pozostawa pod wod troch duej i wyania si z mniej wystraszonym wyrazem twarzy. Daleko do brzegu zauway Mickey. Sdzisz, e gigant moe na tyle dugo zachowa spokj, by przej ca drog i nas przenie? Wolisz zosta tutaj i sprbowa swoich szans z Ceridwen? odpar sucho Gary. Dobra uwaga, chopcze zgodzi si leprechaun. Spojrza na pla obok ska i stwierdzi, e zbliaj si Kelsey i Geno. Kelsey obadowany by ekwipunkiem, za Geno dwiga na gowie cik d. Jak on to robi? spyta Gary, zdumiony nieprawdopodobn si

drobnego krasnoluda. To od jedzenia kamieni odpowiedzia Mickey, a Gary nie mg wywnioskowa z tonu leprechauna, czy artuje, czy nie. Tomcio wrci do Garyego i Mickeya niemal w tej samej chwili, w ktrej doczyli do nich towarzysze. Tomcio zerkn podejrzliwie na dk, zastanawiajc si, co Gary chce zrobi i o co w tym wszystkim chodzi. Dla prby wyjani Gary, odczytujc myli giganta (nie byo to trudne zadanie). Przeniesiesz dk nad gow, lecz uwaaj, by nie dotkna powierzchni wody! Da, dlaczego oni s tutaj? spyta Tomcio, pokazujc gwnie na Geno. Pani nie chce, ebycie opucili wysp. Nie powinnicie mie dki. Tomcio sta bez ruchu, zakopotany, starajc si przypomnie sobie wszystko, co wiedzia o kopotach swych towarzyszy. Gigant chwyta powoli, lecz nie by tak gupi, jak sdzia wikszo osb. Chcecie, by Tomcio przenis was przez wod? wywnioskowa, a jego oczy stay si szersze. Przenis nas? Nie bd niemdry! skama Gary, rzucajc rozbrajajcy umiech. Kelsey i Geno pomog mi woy kamienie do dki, gdy ty bdziesz przechodzi pod wod do kraca ska. Musimy zobaczy, jak jeste silny i ile moesz przenie, zanim bdziesz mg i do Pani i powiedzie jej o swojej niespodziance. Jestem silny! zapewni gigant, a aden z towarzyszy nie zamierza spiera si z tym oczywistym faktem. Gary kiwn gow. Musimy jednak dokadnie wiedzie, ile moesz przenie, zanim bdziesz mg powiedzie Pani o swojej niespodziance. Na kocu ska woda jest wystarczajco gboka, by zaadowa dk. Gary mg tylko ywi nadziej, i nie chwytajcy zbyt szybko gigant nie wpadnie na prosty fakt, e mona napeni dk, zanim si zanurzy. Tomcio sta drapic si w gow i spogldajc na jezioro oraz znajdujce si za nim gry, nastpnie na dk, w kocu za, podejrzliwie, na Geno i Kelseya. W kocu, ku odpreniu Garyego, Tomcio wsun trzcin do ust i unis dk nad gow. Gary klasn domi i umiechn si do swoich przyjaci, lecz Geno

i Kelsey nie wydawali si podziela jego entuzjazmu. Chcesz, bymy weszli do dki, gdy gigant bdzie przechodzi obok nas? wypali krasnolud, gdy Tomcio ju si wystarczajco oddali. yj ju za dugo i mam nadziej wci y jeszcze raz tyle by nabra si na tak gupi sztuczk! Zapominasz, e jezioro jest dla nas kwasem doda gorzko Kelsey. Gary skin Mickeyowi, by odpowiedzia, poniewa uwaa, e poparcie leprechauna moe mu si teraz przyda. Wolicie zosta tutaj i sprbowa swoich szans z Ceridwen? spyta Mickey. Wszyscy znajdowali si na kocu skalistego cypla, gdy Tomcio przechodzi obok, wci trzymajc w grze d. Bya to najbardziej ryzykowna cz planu, poniewa Gary nie mg by pewien, czy woda wystarczajco zakrywa gow giganta i osania przed nim ich prawdziwe zamiary. Ramiona giganta trzymay dk ponad przyjacimi, poniewa Gary nie mia jak powiedzie Tomciowi, by j opuci. Wrzucili swj ekwipunek do rodka, po czym Gary podskoczy i chwyci si burty. Mia zamiar powiedzie towarzyszom, by wspinali si po nim, lecz nie potrzebowali zachty. Kelsey zgrabnie przemkn mu po plecach, Mickey, wyrzucony przez Geno, ledwo dotkn ramion Garyego, gdy nad nim przelatywa, za krasnolud przeszed ostatni Gary by zdumiony, jak wiele wagi znajdowao si w tym nie tak duym ciele! Wcignli Garyego i usiedli ciasno przy sobie. Obawiali si wody, ktr jak obiecaa Ceridwen, bdzie ich pali jak kwas, a ktra znajdowaa si zaledwie dwa metry niej. Spogldajc za burt, gdy ktry z nich zdoa si do tego zmusi, mogli zobaczy czubek gowy Tomcia, koyszcy si miarowo. Gdy gigant wszed gbiej w gb jeziora, jego gowa cakowicie znikna, a obawa towarzyszy powikszya si, poniewa niebezpieczna woda znajdowaa si coraz bliej. Jeli zegnie rce, jestemy zgubieni skomentowa Mickey, a nikomu nie spodobaa si ta uwaga. Gupi plan mrukn Geno. A ja jestem gupim krasnoludem, bo si na niego zgodziem! Pitnacie minut pniej Tomcio wci szed. Byli znacznie bliej

grskiego brzegu ni wyspy, czuli si wic swobodniej. Twarde jak elazo rce Tomcia nie dray, a d miarowo, cho powoli, podnosia si z powrotem, poniewa gigant przeszed ju najgbszy punkt jeziora. Sprytnie, chopcze, znalaze drog przez czar Ceridwen skomentowa Mickey, kierujc t uwag bardziej do Kelseya i Geno ni do Garyego. Obawiaem si, e gigant wpadnie w panik na dugo przed tym, zanim dotrze do brzegu, lecz wkrtce bdzie mg oddycha bez pomocy tego twojego... jak to nazywasz? Ustnika odpowiedzia Gary, wychylajc si przez burt. Gdy gowa Tomcia wynurzy si z wody, pozostacie na rodku dki ostrzeg Gary. Nie wiem, jak zareaguje, gdy odkryje, e go oszukalimy. Jezioro stawao si coraz pytsze z kadym krokiem giganta i wkrtce nad wod znajdowaa si nie tylko gowa Tomcia, lecz poowa jego ciaa. Zatrzyma si i spojrza w stron wyspy rwnie zdumiony jak pozostali, e zaszed tak daleko. d zakoysaa si nagle, gdy Tomcio uwolni jedn rk. Nie pochylia si jednak zbytnio, tak silny by uchwyt nawet jednej rki giganta. Towarzysze nie wiedzieli, co zamierza gigant, lecz usyszeli, jak Tomcio wyciga ustnik. Da, Pani bdzie ze mnie zadowolona usyszeli ku swojej uldze towarzysze. Wtedy jednak, ku ich zdziwieniu i przestrachowi, Tomcio znw chwyci dk oburcz, obrci si i skierowa w stron wyspy. Zatrzymaj go! wyszepta Kelsey do Garyego, a twarz elfa pokrya si zdenerwowaniem. Gary rozejrza si zdesperowany. Ucieczka nie bya moliwa. Ld by po prostu za daleko, by nawet prbowa skoku. Gary wzi gboki oddech i wychyli si za burt. Nie, Tomciu zawoa. Id najpierw na brzeg, pniej bdziemy mogli wrci. Tomcio ze zdziwienia wyplu ustnik. Da, co robisz w mojej dce? spyta zmieszany. Ja... my wyjka Gary. Mickey zacz czar, lecz zanim zdy go dokoczy, Tomcio opuci dk do piersi i niemal z przestrachem spojrza na znajdujcych si w rodku czterech towarzyszy.

Hej! krzykn. Trzymae dk za wysoko, gdy przechodzie obok ska wypali nagle Gary. Nie moglimy wrzuci kamieni do rodka, wic sami weszlimy. Ciar jest odpo... Oszukalicie Tomcia! rykn gigant. Pani chce, abycie przebywali na wyspie! Zacz si obraca, lecz Geno, przeraony myl o powrocie i koniecznoci stawienia czoa wiedmie, cisn mu mot w pier. Bro odbia si, nie wyrzdzajc adnych powanych obrae, po czym, jako przypomnienie dla towarzyszy, wpada do wody i rozpyna si na ich oczach. Kelsey znalaz si przy gigancie z obnaonym mieczem i wymierzy ostrze w serce Tomcia. Na brzeg! poleci elf. Jego yczenie niemal si spenio. Z dononym rykiem Tomcio cisn d w stron brzegu, lecz nie dotara a tam, z gonym pluskiem spada w wod kilka krokw od play. Czar Ceridwen niemal natychmiast zacz paskudnie dziaa d zacza trzeszcze i dymi, a z jej desek unis si biay dym. Kelsey i Geno rzucili si do dziaania, chwytajc sprzt i wyrzucajc go na brzeg. Geno zapa Mickeya i cisn go na pla, po czym chwyci Garyego i zanim oszoomiony modzieniec zdy zaprotestowa, unis go nad gow, zakrci nim dwukrotnie, by nabra pdu i rwnie nim rzuci. Gary wyldowa ciko na kamienistym brzegu. Przetoczy si do pozycji siedzcej, wytar piasek z ust i spojrza na siedzcego obok Mickeya. Od jedzenia kamieni, co? zauway Gary. I Kelsey bez problemu przeskoczy trzymetrow odlego, lecz krasnolud nie pody zanim. Geno przemyla skok oraz konsekwencje zostania w rozpadajcej si szybko odzi. Wiedzia, e jego kolawe nogi nie wybij go wystarczajco mocno, by dosign brzegu. Kto jest drugim najlepszym kowalem na wiecie? Kelsey, wieczny pragmatyk, zapyta Geno. Geno nie mg przeskoczy trzech metrw, lecz jego lina z atwoci pokonaa ten dystans. Pom mu, Tomciu! krzykn Gary. Woda go zabije! Gigant spojrza z zaciekawieniem na dk, drapic si w gow.

Geno nie mg czeka, a sobie wszystko uporzdkuje. Chod i zabaw si, zakuta pao! rykn krasnolud, rzucajc kolejny mot w stron Tomcia. Ze wszystkich obelg, jakie mona skierowa do giganta, adna nie moe go rozwcieczy bardziej ni zakuta paa. Tomcio rykn i ruszy do ataku, a Geno przeszed na dzib, by znale si jak najbliej brzegu. Gdy Tomcio uderzy w ruf rozpadajcej si odzi, dzib unis si wysoko w gr. Krasnolud doskonale wymierzy czasowo swj skok, wykorzystujc pd przechylonej odzi. Podobnie jak Gary w przypadku kamiennej fali w Dvergamal, Geno z atwoci min swoich przyjaci. Przelecia obok nich i uderzy twarz w wielki gaz, miejc si dziko przez ca drog, nawet, gdy ju si odbi. Ich kopoty byy jednak jeszcze dalekie od koca, poniewa na brzeg wdar si Tomcio, zaciskajc z wciekoci pici. Powiedziae Tomciowi, e to ucieszy Pani! warkn gigant. Przepraszam, Tomciu odpowiedzia szczerze Gary, nie wykonujc adnego kroku, by uciec lub si broni. Musielimy jednak wydosta si z wyspy. Ceridwen zabiaby nas wszystkich. Bdzie na mnie za. A wic wr do jeziora i utop si zaproponowa Geno. Nastpne sowa Tomcia byy nierozpoznawalnym, gardowym warkotem, po czym natar na krasnoluda. Po raz pierwszy od czasu, gdy pozna Geno, Gary zauway, e krasnolud si boi. Dlaczego, Tomciu? spyta go prosto Gary, podskakujc, by zapa si pici giganta. Tomcio spojrza na niego. Dlaczego? Jeste teraz wolny wyjani Gary. Nie musisz wraca na wysp, za jeli wrcisz, nie musisz mwi Ceridwen, w jaki sposb si wydostalimy. Bdzie na mnie za powtrzy gigant. Nie, nie bdzie nalega Gary. Nie, jeli nie dowie si, co si stao. Spogldali na siebie z gigantem przez dug chwil. W kocu Gary zsun si z pici Tomcia z powrotem na ziemi. Tomcio nie zajmowa si ju Geno. Podszed do krawdzi wody i usiad, opierajc brod na wielkich doniach.

Kelsey zatrzyma Garyego, zanim ten zdoa si zbliy do swego pogronego w rozpaczy przyjaciela. Zostaw go, chopcze powiedzia Mickey, zgadzajc si z elfem. Nie moemy tu czeka, a jeli kto znajdzie nas w pobliu giganta, tym gorzej dla niego. Gary nie chcia odej, nie mg si jednak nie zgodzi. Podnieli swj ekwipunek i ruszyli grskim szlakiem, zostawiajc pogronego w rozmylaniach giganta.

ROZDZIA 18 Smorsgasboro Zaszlimy za daleko na poudnie wyjani Kelsey, gdy weszli w dolin, ktra pozwolia im spojrze poza szczyty Pennlyn. Elf pokaza z powrotem na pnoc, na odlege gry Dvergamal. Jestemy teraz jednak bliej Kciuka Giganta, ni gdy schwytay nas trolle, a odlego do szczytu bdzie atwa do pokonania, gdy ju wydostaniemy si z tych gr. Nie tak atwo w Crahgach zauway Geno, lecz nikt nie pokaza po sobie, e go usysza. Kciuk Giganta? Gary spyta Mickeya. Tam Robert zrobi sobie siedzib wyjani leprechaun. Niezbyt dua ta gra nie taka, jak te w Dvergamal lecz ma paski szczyt i wystarcza, by smok czu si wygodnie. Robert? spyta Gary. Kim jest ten Robert? Ju drugi raz Gary sysza, jak leprechaun wymawia to imi, uzna jednak, e lepiej nie wspomina o podsuchiwaniu. Mickey spojrza na niego niedowierzajco. Smok odpowiedzia. Nie syszae? Smok o imieniu Robert? Gary musia sobie przypomnie o powadze sytuacji, o wszystkim przez co przeszli i pomyle o wszystkim, czego mogli si jeszcze spodziewa, by powstrzyma si przed wybuchniciem miechem. Robert Sprawiedliwy, jak sam si nazywa wtrci si Kelsey. Cho wikszo woli mwi Robert Ndzny doda z wrednym umieszkiem Mickey. Nie jest to prawdziwe imi, to nie imi dla smoka. Tamto jest trudne, trudniejsze ni Klesenellenelll... no wiesz o co mi chodzi. Jedyn rzecz trudniejsz do wymwienia ni imi elfa jest prawdziwe imi smoka wyjani opryskliwie Geno. Spojrza na Kelseya z ironi. Przynajmniej smoki s na tyle uprzejme, by nadawa sobie atwiejsze okrelenia, ktrymi mona si do nich zwraca. Zanim zostanie si zjedzonym musia doda Mickey. Gary przenosi wzrok z jednego towarzysza na drugiego, rwnie zagubiony w tej rozmowie i wszystkich niedomwieniach, ktrych sens jednak instynktownie apa, jak w tym dziwnym wiecie. Pierwszy raz Gary

zacz si zastanawia nad besti z ktr bdzie musia si spotka. Gdy Mickey z pocztku wspomnia o wyprawie i o smoku, Gary sdzi, e ta caa przygoda okae si snem i nie powica jej zbyt duo myli. Do teraz modzieniec po prostu nie mia zbyt wiele czasu, by zastanawia si, co ley na kocu drogi. Teraz jednak, gdy wyspa Ceridwen bya ju za nimi, a Kelsey obiecywa gadk drog do Kciuka Giganta, smok Robert Sprawiedliwy, Ndzny, czy jakikolwiek inny nieustannie unosi si w mylach Garyego. Jak duy jest ten smok? Gary spyta krtk chwil pniej. Mickey znw by na jego ramieniu, leprechaun nie mia szans, by za pomoc swych maych nek nady za szybkim, narzuconym przez elfa krokiem. Przeczytaj swojego pana Tolkiena, chopcze odpowiedzia Mickey. Wyglda na to, e przynajmniej smoka dobrze opisa. Tak, on by w Faerie. To nie jest relacja z drugiej rki o tym Smaugu. Jestem tylko zdziwiony, e widzia go i by jeszcze w stanie wrci do twojego wiata, by o tym napisa! Gary zamierza powiedzie Chyba artujesz lecz zmieni zdanie, zdajc sobie spraw, e leprechaun mwi z ca powag. Zwaywszy za na jego wasn nieprawdopodobn sytuacj, czy Gary mg z ca pewnoci twierdzi, e Tolkien nie odwiedzi Faerie? Albo tak wielu innych pisarzy fantasy, ktrych uwielbia czyta? A co z ludowymi opowieciami z tuzina rnych krajw, zwaszcza Irlandii i Szkocji? Czy te legendy o elfach, skrzatach, smokach i krzywonogich krasnoludach mog by oparte na rzeczywistych dowiadczeniach prostych chopw? O czym mylisz? spyta go leprechaun, widzc, e twarz wykrzywia mu si w zadumie. Nawet nie wiem odpar szczerze Gary, poniewa ta wizja go przytoczya. C, jeli mylisz o starym Robercie, to nie kopocz si powiedzia Mickey, a Gary nie mg nie zauway, e w gosie leprechauna pojawia si pospna nuta. Nie moesz sobie wyobrazi smoka, chopcze. Twj umys nigdy nie stworzy niczego bliskiego prawdzie. Przeczytaj znowu swojego pana Tolkiena, chopcze cign Mickey. Czytaj i obawiaj si. Ceridwen uczynia nam dzie ciemniejszym, lecz Robert zrobi go jeszcze bardziej ciemnym!

Gary wzi Hobbita i pomyla o otwarciu go na pierwszym spotkaniu Bilba z przeraajcym smokiem. Uzna jednak, e lepiej nie, po czym schowa ksik do kieszeni. Uzna, e nie ma sensu si straszy. Robert zrobi to za niego. Mwiem ci, e oni bedom wraca z wyspy wiedmy jeden troll rzuci do drugiego, widzc towarzyszy idcych nisko pooonymi szlakami w pobliu krawdzi Pennlyn. My musie powiedzie Earl! Jedzenie na st zgodzi si drugi. Te zajce by dobre, ale ciasto z krasnoluda smakowa lepiej! I czowiek i elf na patyku! rzek pierwszy. A may oszust i do moja morda, zanim Earl pooy na nim tuste apy! Drugi troll uderzy go pici w oko. W moja morda, ty ogrowy pomiocie! zaprotestowa troll. Ja zobaczy go pierwszy. Ja zobaczy go pierwszy! kci si pierwszy troll, lecz nie wykona adnych gestw zaczepnych, bardziej przejmujc si w tej chwili kolacj, ni walk. Ale jak podzieli oszusta z tob prosto w rodku! Drugi troll obliza wargi wielkim tustym jzykiem i zacisn skate donie. Chodmy zapa Earl zaproponowa. Mj brzuch si zoci. *** Towarzysze szli jeszcze dugo po zachodzie soca. Nikt z nich nie skary si, e powikszaj odlego midzy sob a wysp Ceridwen i wszyscy niecierpliwili si, by opuci ciemne gry. Gdy w kocu rozoyli obz na wysokiej paskiej skale, z ktrej wida byo pust rwnin, a za ni porozrzucane pagrki, ktre byy Crahgami, zgodzili si, rwnie bez protestu (poza piniciem ze strony Mickeya, lecz Kelsey powiedzia, e to si nie liczy, poniewa Mickey zawsze narzeka), i nie bd rozpala ognia. Noc bya zimna jak na t por roku, a od strony Dvergamal wia poprzez pust rwnin zimny wiatr ostatni lad letniej burzy Cailleac Bheur, jak domyli si Gary. Nad nimi przesuwa si po niebie ksiyc w peni, zalewajc ca okolic srebrnym wiatem. Gary czsto wstawa, rozcierajc rce i przechadzajc si ranie

wok obozu, by zachowa krenie krwi. Wiedzia, e tej nocy nie bdzie zbyt dugo spa, lecz nie dba o to. Doszli do ostatniej fazy podry, na dobre czy ze, i wiedzia, e lekkie znuenie nie przeszkodzi mu w niczym. Czu si rwnie lepiej, majc wiadom wczni z powrotem przy pasie. Wyczuwa, e bro niemal bez przerwy komunikuje si z nim, cho nie na poziomie, na ktrym mgby wiadomie jej odpowiada. Byo to tylko odczucie, podwiadoma wi. Cokolwiek si dziao, Gary trzyma swoj zwyczajn wczni z rosnc pewnoci siebie, uwaajc, e jeli znowu przyjdzie do walki, bdzie wiedzia, co zrobi. Mimo to, nie by zbyt zadowolony, gdy okazao si, e znowu bdzie mg sprawdzi sw umiejtno walki. Kelsey ujrza ciemne sylwetki krtko po pnocy, otaczajce obz szerokim ukiem, przemykajce pomidzy cieniami poszarpanych gazw i ska. Elf i krasnolud zgodzili si, e wielkie ksztaty byy trollami, a fakt, i byo ich czterech prowadzi do przekonania, e spotkali ju t band. Czterech na czterech wyszepta Gary, przyklkajc obok Kelseya i Mickeya oraz poprawiajc na gowie swj luny hem. Rwne szanse. Kady, kto kiedykolwiek walczy z trollami, powie ci, e nawet liczba nie wyrwnuje szans sprzeciwi si Mickey. Przedtem niemal ich pokonalimy! rykn Geno. A byo ich wtedy siedmiu! jakby chcc zaakcentowa swoje zdanie, krasnolud cisn mot w ciemno, usysza uderzenie i mrukn z zadowoleniem, gdy jeden z trolli jkn. Widzicie? spyta zadowolony krasnolud, znw przypominajc tego niesfornego dzieciaka z jednym brakujcym zbem i umiechem mwicym kot zjad kanarka. Wydarzenia nie potoczyy si dokadnie kursem, ktrego oczekiwa Geno. Kelsey nacign uk, a Geno przygotowa kolejny mot, lecz zanim zdyli zaatakowa, w stron obozu poleciao kilka sporych kamieni. Jeden z nich uderzy Garyego w pier, wydmuchujc mu powietrze z puc i rzucajc w ty. Kelsey zdoa schyli si przed drugim pociskiem, lecz ten manewr skierowa go prosto na drog trzeciego. Stara si go rwnie omin, lecz kamie uderzy go prosto w kolano i posa na ziemi. Mickey rozoy jeden ze swoich parasoli. Lec obok leprechauna,

Gary zastanawia si, co mu to da, lecz w zadziwiajcy sposb kamie leccy prosto na skrzata trafi w parasol i nie czynic adnych szkd, odbi si od niego. Masz te co takiego dla mnie? spyta z wysikiem Gary, starajc si wsta. Geno rzuci motem i uzyska kolejne trafienie (a przynajmniej inny troll jkn, jakby zosta trafiony), lecz pojawia si druga ulewa kamieni. Tym razem krasnolud by gwnym celem i zosta uderzony dwukrotnie, cho pociski nie wyrzdziy mu widocznych szkd i ledwo nim poruszyy. Jeden przelecia jednak obok Geno i znw trafi Kelseya, rozkadajc go na ziemi. A wtedy natary na nich trolle. Mickey owietli teren dranicym oczy byskiem. Id do Kelseya! Gary poinstruowa Mickeya. Leprechaun wydawa si waha przed opuszczeniem niedowiadczonego czowieka, lecz Kelsey, lecy na ziemi, mia chyba wiksze problemy. Mickey podskoczy do elfa i rzuci na niego iluzj, dziki ktrej wyglda jak cz paskiej skay. Nastpnie leprechaun szybko sta si niewidzialny, ywic nadziej, e trolle nie zauwayy, co zrobi. Geno przeszed do swoich zwyczajowych w walce z trollami manewrw, rzuca moty pomidzy nogi, uderza nimi w stopy trolli i generalnie rzecz biorc, stara si uprzykrzy ycie, cierajcym si z nim napastnikom. Jeden z trolli Gary rozpozna go jako Earla podszed w poblie miejsca w ktrym lea Kelsey, wszc i podejrzliwie badajc grunt. Z iluzji wyoni si trzymajcy w doni miecz Kelsey i Earl oberwa za swoje wysiki gbokie cicie w rk. Gary naszykowa si na czwartego z grupy. Trzyma przed sob wczni i tarcz, czujc ich wywaenie. Troll pdzi prosto na niego, nie ywic adnych obaw i wymachujc sw cik pa, chcc trafi Garyego w gow. Gary schyli si przed ciosem i odwzajemni si pchniciem wczni ktr ugodzi trolla w brzuch, wskutek czego stworzenie odskoczyo do tyu. Gary wykorzysta przerw, by przej na stron przeciwn do tej, gdzie troll mia bro. Potwr obraca si wraz z nim, nabrawszy teraz wikszej czujnoci.

Drugie zamachniecie trolla byo nieszkodliwie krtkie. Gary zamierza si odwzajemni, uzna jednak, e lepiej nie, poniewa potwr tym razem szybciej si otrzsn. Troll napi minie, a Gary wiedzia, e zblia si kolejne uderzenie. Gdy rka potwora uniosa si w gr, Gary opad na kolana, opar tarcz o rami i nachyli j by odbi cios na bezpiecznej wysokoci. W tej samej chwili nakierowa wczni na rk trolla, nachyliwszy j tak, e koniec drzewca opiera si mocno o ziemi. Troll zawy z blu, gdy wbi do na ostrze wczni Garyego. Nawet modzieca zdumiaa przebiego wasnego manewru, nie mia jednak czasu, by si zachwyca sob. Podnis si z klczek, napar do przodu i zdy wykona dwa lub trzy dobre pchnicia, zanim troll si otrzsn, po czym wycofa. Stwr sta patrzc na Garyego ogupiaym wzrokiem, trzymajc si za rann do, a po jego brudnym odzieniu spywao kilka strumyczkw krwi. *** Dwa walczce z Geno trolle dostaway zawrotw gowy, gdy krasnolud, przy kadym kroku wykonujcy cios i klncy, cign swj szalony taniec. Kontrataki potworw zawsze trafiay o krok za Geno. Ten natomiast wci przelizgiwa si pomidzy potworami i ich szeroko rozstawionymi nogami. Ej, patrzaj gdzie uderza! jeden z trolli ostrzeg drugiego, majc nieszczcie walczy z krasnoludem rwnie podczas pierwszej walki. On chcie, eby ty mnie trafi! Krasnolud napar na mwicego, za troll, sdzc, e rozszyfrowa taktyk niewielkiego przeciwnika, szybko zczy nogi. Geno by poprzedzany przez swj mot, ktrym strzaska trollowi lewe kolano. Nogi znw si rozwary, a krasnolud przemkn pomidzy nimi, po drodze uderzajc rwnie w prawe kolano. Drugi troll zbliy si, by go przechwyci. Krasnolud obrci si w postawie obronnej, lecz polizgn si na paskim kamieniu i upad. Obydwa trolle podeszy do niego, unoszc maczugi i umiechajc si szeroko, pokazujc te zby.

*** Kelsey walczy dzielnie, przez wiele sekund wymachujc swoim mieczem na tyle szybko, by Earl nie mg wyprowadzi kontrataku. Elf by jednak ranny, krwawi ze skroni i nie by w stanie zmusi ng do utrzymania go poza zasigiem Earla. Earl natychmiast zauway t przewag i cisn maczug na ziemi, wycigajc obydwie rce. Kelsey drasn jedn pniej drug, nastpnie wykona kolejne cicie w pierwsze rami. Earl wydajc si tego nie zauwaa, owin wielk do wok nadgarstka Kelseya. Znikd pojawia si rzutka, lecc przez powietrze i znajdujc miejsce spoczynku na wielkim nosie Earla. Kelsey by znw wolny, a Earl stara si wycign do. Trzy lata z rzdu wygrywaem mistrzostwa pochwali si Mickey, znw stajc si widzialny i rzucajc kolejn rzutk w twarz Earla. Kelsey umiechn si i przyczy do zabawy, pragnc wykorzysta to, e przeciwnik ma rozproszon uwag. Podszed i wyprowadzi mieczem cicie pod kolano Earla. *** Ty rozci moja do zaskomla potwr. I zrobi jeszcze wicej obieca Gary. Ustawi rk niczym do rzutu, po czym wyskoczy do przodu, upuszczajc ciki i spiczasty koniec tarczy na stop trolla. Wiedzia, e znajdujc si tak blisko grujcego nad nim giganta jest naraony na ciosy, mia jednak rwnie wiadomo, e ma przewag szybkoci. Troll, wydawszy z siebie ryk, wanie zaczyna wyciga rce, by go zapa, gdy w jego stron pospieszya wcznia, wybijajc potworowi zb i poszerzajc mu umiech. Troll cofn si zataczajc, a Gary z jakiego powodu by pewien, e wygra t walk. Mimo to by zdumiony, gdy troll rozszerzy oczy, po czym odwrci si nagle i zacz ucieka. Gdyby Gary nie by w tej chwili tak pochonity gratulacjami dla samego siebie, zdaby sobie spraw, e przeraony troll patrzy mu ponad ramieniem.

*** Geno mia nadziej, e jeden z trolli podniesie go i zechce wrzuci do worka. Wtedy przynajmniej byby w stanie, zada jeszcze kilka porzdnych uderze, zanim zostaby wyczony z walki. Trolle nie zamierzay jednak tym razem chwyta towarzyszy, jak szybko zda sobie spraw krasnolud. Doszed rwnie do wniosku, e nie zna adnego sposobu, by uciec przed ich wielkimi maczugami. Wtedy jednak jeden z trolli podnis si i uciek w ciemno. Drugi spoglda pustym wzrokiem przed siebie, a jego wzrok powoli podnosi si, dopki nie napotka spojrzenia Tomcia Palucha. Na licie wymieniajcej rzeczy, ktrych trolle powinny unika, giganci znajdowali si tu za smokami, a w krzyku trolla syszalne byo przeraenie, gdy rzuca maczug w Tomcia. Gigant drgn troszk, gdy pocisk odbi si od jego masywnej piersi, nie przewrci si jednak. Tomcio wymierzy w odpowiedzi cios, ktry trafi trolla w skro. Gary widzia wiele wspaniaych rzeczy, odkd przyby do Faerie, adna z nich nie moga si jednak rwna z widokiem wysokiego na trzy metry trolla leccego w powietrzu. Usysza dwiczne uderzenie, gdy stwr wyldowa, po czym cikie kroki oddalajce si w ciemno. On ma moje rzutki! Gary usysza wrzask Mickeya, po czym przeskoczy nad nim Earl. Kierowany instynktem Gary pad na ziemi i nawet nie zdajc sobie sprawy ze swoich ruchw, wykona paskudne pchnicie wczni, ktre ugodzio uciekajcego trolla w d podkolanowy (jedynego pozostaego mu zdrowego kolana) i posao twarz na ziemi. Bez najmniejszego wahania Gary wbieg potworowi na plecy i uderzy w d. Jego wcznia trafia Earla w potylic i przebia jego tward czaszk. Earl zwiotcza, wzdrygn si raz czy dwa, po czym znieruchomia. Gary dugo lea na grzbiecie trolla, trzymajc si kurczowo wczni i niemal nie mogc uwierzy, e tak skutecznie poradzi sobie z tak potn istot. Gdy w kocu spojrza przez rami, ujrza, e Mickey i Kelsey podzielaj jego zdumienie. Kiedy nauczye si tak walczy? spyta leprechaun. Gary nie mia dla niego odpowiedzi, dopki w jego gowie nie rozleg

si gos. Dobrze si spisae. Nauczyem si od ciebie odpowiedzia gono Gary, spogldajc na zaman bro przy swoim pasie. Nie zrobiem niczego takiego odpar Mickey. Nie ty wyjani Gary. Wcznia prowadzia ci podczas walki? spyta Mickey. Gary rozmyla przez chwil, po czym wzruszy ramionami, nie bdc pewny, co dokadnie si stao. W czasie poprzednich walk wcznia komunikowaa si z nim w oczywisty sposb, lecz jeli pouczaa go teraz, to tego nie zauway. Mimo to, Gary zdawa sobie spraw, e sam nie byby w stanie tak dobrze walczy. Zastanawia si, jak silna bya wi pomidzy nim a rozumn wczni i ktre z nich kontrolowao sytuacj podczas walki. Cokolwiek to byo, chopcze, odwalie dobr robot cign Mickey, za Kelsey, znowu wzdrygnwszy si z blu, pokiwa powoli twierdzco gow. A ocali nas Tomcio rzek Gary, mwic bezporednio do Geno. Krasnolud nic nie powiedzia, przeszed tylko obok Garyego i splun mu na teniswk. Wezm to za podzikowanie powiedzia Gary, umiechajc si. Odsun si szybko (rozsdnie) od krasnoluda, zbliajc si do Tomcia. Masz nasze podzikowania, Tomciu oznajmi, wycigajc rk, by chwyci wielk do giganta. Dlaczego jednak poszede za nami? Pewnie chce nas zabra z powrotem do tej gupiej wiedmy prychn Geno. Tomcio nie ma gdzie i odpowiedzia prosto gigant. Gary wpad na pomys, lecz Mickey, widzc jego rozjanion twarz, szybko mu go wyperswadowa. Gigant nie pjdzie do legowiska Roberta odezwa si leprechaun. I lepiej, eby z nami nie szed! On dobrze walczy odpowiedzia Gary, przekonany, e wygra spr. Moemy potrzebowa... Niewystarczajco dobrze przeciwko takim jak Robert przerwa mu Mickey. Jeli przyjdzie do walki, chopcze, padnie rwnie szybko jak reszta.

O czym ty mwisz? wrzasn Gary w odpowiedzi. Idziemy radonie walczy ze smokiem, a ty nie chcesz sprzymierzecw? Jeli to jest beznadziejne, to po co w ogle idziemy? Jak moemy sdzi, e jestemy w stanie wygra? Ty nie bdziesz walczy ze smokiem odezwa si pewnym gosem Kelsey. Ja bd. Ledwo stoisz na nogach odpar Gary ostrzej, ni zamierza. Musz walczy ze smokiem w pojedynk wyjani Kelsey. I podporzdkowa go sobie. Jeli zabralibymy giganta jeli zabralibymy armi i zniszczyli besti, co by nam to dao? Nie, musimy uzyska wspprac Roberta, a to moemy osign tylko przez honorowy pojedynek. A wic dlaczego Tomcio nie moe i z nami? spyta Gary. Poniewa smoki boj si gigantw odpowiedzia Kelsey. A jeli Robert bdzie si ba, to zacznie walczy z nami wszystkimi i zabije nas, zanim zd zaproponowa pojedynek. Elf odwrci si do Tomcia. Istotnie masz nasze podzikowania, szlachetny gigancie. Moesz rwnie i z nami przez brunatne rwniny oraz Crahgi a do Kciuka Giganta, jeli si nie obawiasz. Gdy jednak dotrzemy do legowiska smoka, pjdziemy sami.
Tomcio tylko spojrza na Garyego i znw wzruszy ramionami. Gdy o poranku zwinli obz i zaczli podr przez falujce wzgrza, byo ich nie czterech, lecz piciu.

ROZDZIA 19 Crahgi Towarzysze bez przeszkd przeszli przez pofalowane pola pomidzy Dvergamal a Pennlyn, na noc kryjc si w starych, kamiennych, od dawna opuszczonych gospodarstwach, pod ktrych strzechami nic nie zostao. W szczliwszych czasach, gdy Ynis Gwydrin bya siedzib dobrej wadzy, a nie znajdowaa si w posiadaniu zej Ceridwen, gospodarstwa te naleay do najlepszych w Faerie, jak Mickey wyjani ponuro Garyemu. Gary dostrzeg nostalgi w szarych oczach leprechauna, tsknot za dawno minionymi czasami. Nagle Gary zda sobie spraw, e chciaby ujrze Faerie w caej magicznej chwale, by mg przechadza si po krainie fantazji i bani. Tak jednak nie byo, a jeli Gary cho przez chwil zwtpiby w ten fakt, wystarczyoby, aby przywoa z pamici obraz zalanej botem Dilnamarry lub biednych cia wiszcych na rozdrou i obracajcych si powoli pod naporem przesyconego ich smrodem wiatru. Gdy towarzysze posuwali si dalej na wschd, falujce wzgrza i kamienne ogrodzenia ustpiy miejsca wyszym, robicym wiksze wraenie pagrkom. Crahgi oznajmi Mickey, wyranie niezbyt zadowolony z ich widoku. Gry wyglday jak usiane gazami wielkie sterty zielonej trawy, wznoszce si w nieregularnym wzorze z pofalowanych pl. Sigay siedmiuset, tysica metrw, a ich szczyty osonite byy nisko pyncymi chmurami, gstymi, szarymi i tajemniczymi. Na zboczach wielu Crahgw wida byo mae, lecz gste skupiska drzew, zazwyczaj chronice si w zagbieniach terenu przed nieprzerwanym wiatrem, z kadego stoku spyway rwnie strumienie krystalicznej wody, taczce po nagich kamieniach w do gadkim spadku. Gary z pocztku nie wiedzia, co sdzi o tym miejscu. Wydawao si krain paradoksw, robio wraenie, byo cudownie pikne, a jednoczenie niesamowite i nie poskromione. Nawet wiato byo tutaj inne, niepewne. Pojedyncze zbocze dwch poczonych ze sob pagrkw nikno u szczytu we mgle, za jedynie sto metrw niej mokra trawa lnia, a rzeczuki byszczay wyranymi nitkami

sonecznego wiata. Zaledwie kawaeczek niej blask soca by przysonity cieniem innej chmury, ciemnej i zowrbnej. Pene ycia, cho pene melancholii. Paradoks samej egzystencji, pomyla Gary. Pene wigoru ycie i cicha mier. Towarzysze nie odzywali si do siebie zbyt duo, przedzierajc si przez Crahgi, poniewa wiatr zagusza wszystko poza najgoniejszymi krzykami, a aden z nich nie czu si wystarczajco bezpieczny, by wrzeszcze. W ciszy wspinali si i schodzili, pod pdzcymi chmurami, pod ulewami trwajcymi zaledwie kilka minut oraz promieniami soca, ktre cieszyy si rwnie krtkim yciem. Pierwszy dzie nie by taki zy i Gary pomyla, e drugi bdzie lepszy, jeli nie dla jego ciaa, to dla duszy. Crahgi nie byy jednak mniej niesamowite ni dzie wczeniej, a Gary mia wyrane przeczucie, e on i jego przyjaciele s obserwowani na kadym kroku przez oczy, ktre nie s przyjazne. Loch Devenshire oznajmi Mickey porankiem trzeciego dnia, gdy grupa otoczya skaliste wzniesienie i w polu widzenia pojawio si dugie i wskie jezioro. Wody cigny si na wschd a za horyzont, przedzierajc si pomidzy zowieszczymi Crahgami. Gdy Gary spoglda na przetykan socem okolic, cay wiat wydawa mu si zielonoszar tkanin. Poniej wody Loch Devenshire marszczyy si pod podmuchami wiatru, byy gbokie i ciemne, i zimne mg to stwierdzi, czujc nage ozibienie i wilgotny wicher. Czy czujemy si wystarczajco bezpiecznie, by przej? Mickey spyta Kelseya. Elf spojrza na niebo, po czym znw na jezioro, w kocu za skierowa wzrok na Tomcia. Wody jeziora s zdecydowanie za gbokie, by przeszed przez nie gigant wyjani szybko Kelsey, widzc, e Tomcio wyciga swj prowizoryczny ustnik. Przechodzc wszerz oszczdzilibymy cae dnie marszu rzek Mickey i nie musia dodawa, e wszyscy, a szczeglnie ich znuone stopy, chtnie powitaliby przerw w mczcej podry. A wic spdmy dzie na robieniu tratwy, ktra utrzyma giganta wtrci si Geno, kierujc na Tomcia niezbyt radosne spojrzenie. Albo zostawmy go tutaj. Zdecydowalimy ju, e nie zabierzemy go do Kciuka

Giganta. Gary zaniepokoi si, widzc zrezygnowane spojrzenia, jakie wymienili midzy sob Kelsey i Mickey, poniewa obawia si, e sugestia Geno moe zosta zaakceptowana. Nie moecie go tak po prostu zostawi zaprotestowa Gary. Nie da si tu znale duo drzewa, chopcze powiedzia ponuro Mickey. Nie przypuszczam, eby udao nam si zbudowa d, ktra go utrzyma. Gary nie by w stanie spiera si z takim rozumowaniem. Zreszt on rwnie nie mia ochoty kontynuowa uciliwego marszu, jeli mona tego byo unikn. Nie chcia jednak, zostawi Tomcia samego w tak dziwnym i niesamowitym miejscu. Pjdmy na kompromis odezwa si w kocu. Zbudujemy d dla nas i bdziemy si trzyma blisko brzegu. Tomcio bdzie nam dotrzymywa kroku i pozostanie w polu widzenia. Moe i wok tych wzgrz szybciej ni my. Mickey przytakn, podobnie jak Kelsey, akceptujc kompromis. Przez ostatnie dwa dni Tomcio wiele razy przeprowadza ich przez przeszkody, przy ktrych bez niego musieliby nadkada drogi, za bez swoich maych towarzyszy gigant bez wtpienia mg i jeszcze prostsz drog. Dasz sobie rad? Mickey spyta giganta. Teren z pewnoci bdzie ciki. Tomcio lubi gry dobiega wyraona pewnym gosem odpowied giganta. Kelsey przytakn, poniewa nie opuciby tak atwo ich cennego towarzysza. Nawet Geno nie wydawa si zbytnio zy z powodu, e gigant bdzie przemieszcza si rwnolegle z nimi i odwzajemni skinicie Kelsey a wymijajcym wzruszeniem swych szerokich ramion. Z potn pomoc Tomcia grupa szybko zczya ze sob dwa due pnie, wic je ze sob, po czym umiecia na wodach Devenshire. Gary i Kelsey starali si wygadzi pokad tratwy i zmniejszy jej wag, za Geno struga dulki na wiosa oraz konstruowa kamienny ster. Ciesze kawaki drewna zostay szybko zamienione w wiosa, a towarzysze zdoali nawet postawi agiel, korzystajc z zielonego jak las paszcza Kelseya.

Tomcio wypchn ich mocno i zaczli rejs z Garym przy aglu (ktry nie okaza si zbyt skuteczny) i Geno napierajcym bez ladu zmczenia z wielk si na wiosa (dziki ktrym tratwa mkna z wielk prdkoci). Ich droga, w przeciwiestwie do drogi Tomcia, bya gadka i prosta, lecz gigant, przeskakujcy ostre parowy i przechodzcy nad wielkimi gazami, nie mia problemw z dotrzymaniem kroku. Gary zacz si martwi, gdy Kelsey zby jego prob o zacumowanie na noc, co umoliwioby Tomciowi odpoczynek. Gigant dotrzyma nam tempa oznajmi elf, nie chcc sysze adnych argumentw Garyego. Nie musia przypomina modziecowi o pocigu, ktry z pewnoci si wkrtce pojawi. Pynli z atwoci przez noc, zostawiajc za sob wiele kilometrw. Gdy w kocu wrcio soce, janiejsza mgieka za szarymi chmurami, Gary z do du ulg stwierdzi, e wytrway Tomcio istotnie dotrzyma im kroku podczas nocnych godzin. Gigant porusza si z atwoci i niewiarygodn gracj pord kamieni lecych wzdu brzegu. Na twarzy Tomcia nie byo wida ani ladu zmczenia, a nawet, jak usysza z pewnym rozbawieniem Gary, gigant nuci do siebie. Gdy Gary odrzuci swoje obawy o Tomcia, jego myli stay si spokojne i gadkie niczym chodne, ciemne wody cichego jeziora. Przeu poranny posiek i celowo powstrzyma si przed jakimikolwiek rozmylaniami o smoku Robercie. Zamiast tego, modzieniec z odlegego wiata w ogle na niczym si nie koncentrowa, pozwalajc sobie pawi si w melancholii i majestacie otaczajcej go piknej krainy. Czymkolwiek bya ta przygoda nawet szalestwem Gary nie chcia straci takich niesamowitych widokw, chcia wyry je w umyle i nosi przy sobie do koca ycia. Zmarszczka z boku tratwy odwrcia jego uwag od przesuwajcych si gr. Gary zamruga wielokrotnie, poniewa nad wodami jeziora pojawia si wowa gow uniosa si na jakie trzy metry, za w krtym ruchu towarzyszyy jej dwa ciemne wybrzuszenia. Gary otworzy usta a z doni wypad mu suchar i wpad do wody. Nie karm jej warkn na niego nagle Mickey. Leprechaun wychyli si za tratw i wycign suchar z wody. Z pewnoci podaaby za nami przez ca drog! Ona? ledwo zdoa wyjka Gary. Kontynuujc swj kurs w stron

rodka jeziora, z dala od tratwy, szyja i wybrzuszenia pynnie wlizgny si pod powierzchni. Nessie? z wci rozszerzonymi oczyma Gary spojrza na Mickeya. Nie wydawao si, by leprechaun zrozumia, a jego pucoowata, brodata twarz zmarszczya si z zainteresowaniem. Gary nie naciska. Odwrci si do otwartego jeziora, ktrego wody znw byy spokojne, nie liczc zmarszczek wywoanych wiatrem, i obserwowa wystraszony, cho zaintrygowany. Naszo go zbyt wiele pyta, zbyt wiele wtpliwoci. Znajdujc si na wystawionej na niebezpieczestwo prowizorycznej tratwie, Gary zatskni za przewidywalnym yciem w domu. Mimo to, w modziecu pozostawao drczce pragnienie przygody, ten poncy w duszy ogie, ktry wywoywa mu na grzbiecie ciarki, gdy wpatrywa si w ciemne wody, szukajc potwora w tym gbokimi ciemnym jeziorze odlegej i nieujarzmionej krainy. Nie ujrza ju wicej tajemniczej Jej, lecz ciarki na grzbiecie nie znikny jeszcze przez dugi, dugi czas. Gdy okryli jeden z zakrtw na jeziorze, blisko witu nastpnego dnia, Crahgi rozstpiy si przed nimi i Gary mia okazj po raz pierwszy ujrze odleg przeraajc gr. Wydawaa si bardziej przypomina obelisk ni gr. Bya wielkim skalnym walcem wzniesionym dawno temu z rwniny przez wulkaniczne cinienie. Z tej odlegoci Gary nie by w stanie nawet zgadywa, jak wielki w istocie jest Kciuk Giganta lecz to nie umniejszao wraenia wywoywanego przez jego widok. Nagle Gary zda sobie spraw, i chce wrzeszcze na Kelseya i Mickeya, e przyprowadzili go ze sob mocno nimi potrzsn i powiedzie im, e nie ma adnego sposobu, by dosta si na zbocza tej gigantycznej kamiennej wiey. Nic jednak nie powiedzia, a widok znikn rwnie raptownie, jak si pojawi, gdy przed nimi pojawia si kapryna zasona szarej mgy. aden z towarzyszy, poza Tomciem, nie by poruszony, gdy przybyli na wschodni brzeg Loch Devenshire. Gary z wahaniem woy teniswki z powrotem na zbolae i spocone stopy, po czym zacisn liczne paski zbroi Donigartena. Rozoyli obz przed zachodem soca, niedaleko od jeziora, za zwinli go przed witem, po skromnym i pospiesznym niadaniu.

W gr i w d, wzdu krtych szlakw, obok wielkich gazw i chodnych, taczcych strumieni. Jedynie wiadomo, e zbliaj si do koca Crahgw, pozwalaa Garyemu stawia jedn stop przed drug. Widzc jego zmczenie, uczynny Tomcio zaproponowa, e go poniesie, lecz Gary odmwi, uwaajc, e gigant, nie dowiadczywszy krtkiej przerwy zwizanej z wygodnym pyniciem przez jezioro, mia jak na razie najbardziej uciliw podr. Nieoczekiwanie teren wkrtce si wygadzi, przechodzc w pask podstaw doliny Glen Druitch, jak nazwa j Mickey idc przez ponad kilometr, zanim przeksztacaa si w ostatni barier przed lec dalej rwnin. Wiedma jest dzisiaj skromna Mickey powiedzia ponuro do Kelseya. Ceridwen? spyta Gary, mylc, e si przesysza. Nie ta wiedma wyjani Mickey. Leprechaun wskaza na widoczny przed nimi kraniec doliny i Crahgw. Na dwa bliniacze, stokowate szczyty osonite od poowy w gr przez grub warstw mgy. Cycki Wiedmy oznajmi leprechaun. Ma na sobie zason, a to oznacza kopoty dla wdrowcw w Glen Druitch i w caych Crahgach. Czy nie moemy pj wok... nich? spyta Gary, nagle przestajc lubi widok tej ostatniej przeszkody. Zbyt stromo odpowiedzia Geno. Z tego miejsca jest tylko jedna cieka. Prosto przez szczelin Cyckw. A przynajmniej blisko ich podstawy doda ponuro Mickey. Kelsey zasugerowa, eby zatrzymali si i zjedli lunch w Glen Druitch, zanim pjd dalej, cho dopiero niedawno min poranek. Nikt si nie sprzeciwi, tak wic mina ponad godzina, zanim w kocu dotarli do bliniaczych stromych gr, wznoszcej si zieleni znikajcej w wiszcych nisko chmurach, upstrzonej gsto kawakami nagiej skay widocznej pomidzy traw oraz poprzecinanej kilkoma wartkimi strumieniami. Kelsey spdzi dug chwil spogldajc na Crahgi zagadkowym, a wedug Garyego, rwnie troch wystraszonym wzrokiem. Gary naprawd nie widzia adnej rnicy pomidzy tymi pagrkami, a setkami innych, ktre zostawili za sob. Nie mg jednak zignorowa uczucia przestrachu, ktre w widoczny sposb ogarno jego bardziej uwiadomionych towarzyszy.

Mimo to, Gary by do zdumiony, gdy Kelsey oznajmi, e przejd wok podstawy obydwu Crahgw zamiast ich rodkiem. Ta trasa bdzie nas kosztowa dwie godziny mrukn Geno, zastanawiajc si nad sporym obwodem Cyckw Wiedmy. Ominiemy je powtrzy Kelsey, rzucajc zaniepokj one spj renie na chmury okrywajce szczyty. Mickey i Geno wymienili niepewne spojrzenia, po czym ruszyli przed siebie. Geno zboczy troch w bok, kierujc si do maego wodospadu przedzierajcego si przez rumowisko kamieni. Gary powica wicej czasu na spogldanie za siebie, na Geno, ni przed siebie i nieuwanie zahaczy stop o kamie, wskutek czego przewrci si na ziemi. Kelsey natychmiast si przy nim pojawi i szorstko go podnis. Nie mamy czasu na potykanie si powiedzia szybko elf, ostrzej ni Gary oczekiwa. Niechciaem... Nie liczy si, co chciae odpar Kelsey najgoniej, jak si omieli. Nie tutaj. Tutaj liczy si tylko to, co zrobie. Zdziwienie Garyego tylko si pogbio, gdy chwil pniej Geno gono mrukn. Odwrcili si wraz z Kelseyem i ujrzeli krasnoluda z uchem przycinitym do kamienia za wodospadem, z ponurym wyrazem twarzy. W kocu Geno wsta i spojrza na towarzyszy, potrzsajc ze zrezygnowaniem gow i wycigajc dwa moty. Ta chwila wydawaa si niewiarygodnie cicha, nawet wiatr nie mg zakci spokoju. Ich wyonienie si z zasony chmur zostao powitane przez seri mrocych krew w yach wrzaskw, ktre skrady z ciaa Garyego Legera ca si. Wilki z Crahgw! usysza jednoczesny krzyk Mickeya i Kelseya. Nie musia pyta, o czym mwi ci dwaj. W d zbocza pdzi tuzin stworze, przypominajcych z wygldu hieny, cho zgrabniejszych, z ciemnoszar lnic sierci oraz dugimi i wskimi pyskami. Ich wycie byo czciowo wilcze, czciowo brzmiao jak pacz ludzkiego dziecka. Bya w nim rwnie jaka nienaturalna, za nuta. Wilki pdziy w d zbocza z pen prdkoci a ich niemal dwa razy dusze od tylnych przednie apy pozwalay im zachowa cakowit

rwnowag. Na dugo przed dotarciem do towarzyszy, od przebiegej watahy oddzieliy si mae grupki, otaczajc zdobycz z prawej i lewej strony. Geno wyoni si spomidzy gazw wok wodospadu i podbieg do kolejnej sterty kamieni na zboczu Crahgw, kryjc si za ni. Spogldajc na krasnoluda, Gary z pocztku sdzi, e Geno si chowa. Szybko jednak odrzuci t myl, przypominajc sobie, e tchrzostwo nie byo czci charakteru krzepkiego krasnoluda. Geno bez strachu walczy z kadym wrogiem, nie zwaajc na jego przewag. Jak grone s wilki z Crahgw, Gary dowiedzia si ze zmartwionych twarzy dwch swoich widocznych towarzyszy (oczywicie Mickeya nigdzie nie byo). Kelsey nie traci czasu, nacigajc uk do mierciononej pracy. W gr leciaa strzaa za strza a elf koncentrowa si na wilkach okrajcych ich z lewej strony. Jeden z nich oberwa solidnie w opatk i zaskowycza, drugi dosta strza prosto w gow i pad na ziemi. Z gry dobiego wicej wrzaskw i kolejna grupa wilkw wyonia si z szarej mgy. Gary usysza za sob gony trzask i odwrciwszy si ujrza Tomcia, trzymajcego wyrwane drzewo. Gigant wzruszy ramionami, niemal przepraszajco, po czym przesun stop po miejscu, z ktrego wycign drzewo, starajc si wygadzi wielki otwr. Uderzyo Garyego, e cz gstych, czarnych wosw Tomcia staa do gry i szybko zrozumia, gdzie znajdowa si niewidzialny i oportunistyczny Mickey. Kelsey wci strzela do zachodzcej z flanki sfory, a kady pocisk trafia w cel. Obserwujc zbliajc si gwn grup, Gary doszed do wniosku, e najwiksze niebezpieczestwo grozi bdzie z przodu. Najwiksza zgraja wilkw z Crahgw zbliaa si wyjc i powarkujc, dna zdobyczy. Zwierzta z atwoci przeskakiway kamienie i spadki terenu, niemal nie zwalniajc i nie zbaczajc z drogi prowadzcej je ku ofiarom. Prowadzce grup wilki dotary do wielkiego i paskiego gazu, za ktrym znajdowao si dwumetrowe, pionowe urwisko. Wilki wbiegy na niego, nie zauwaajc drobnej sylwetki tkwicej w wskiej szczelinie za skaln pyt.

Oparszy si solidnie o kamie, Geno przepuci kilka pierwszych wilkw, po czym zapar si swymi potnymi nogami i pchn z caej siy. Pyta zsuna si ze zbocza z tak si e biegnce wilki nie zdyy zmieni kierunku ruchu. Dugie przednie apy wpady w nowo utworzon szczelin i pierwszy wilk uderzy karkiem o ostr krawd. Pd stworzenia pchn je do przodu, obracajc, gdy toczyo si po kamieniu i dalej po zboczu. Trzy postpujce za nim wilki, zdoay skrci lub uchyli si wystarczajco, by unikn podobnego losu, lecz mocno uderzyy w tyln cz gazu i wpady do szczeliny tu obok znajdujcego si w szale krasnoluda. Gary potrzsn z niedowierzaniem gow, syszc wycie i skowyt, ktry dochodzi zza kamienia. Jeden wilk wgramoli si na ska, lecz za nim wyonia si krzepka rka, chwycia go za ogon i wcigna z powrotem w otwr. Za krawdzi kamienia pojawiay si czubki motw, po czym opady z wielk si w d. Z jednej strony pojawia si wilcza paszcza, z drugiej ogon. Jeden z wilkw wylecia nad kamie, obrci si, robic pene salto i spad z powrotem na plac zabaw krasnoluda. Jednak mimo tego, e te cztery wilki byy martwe lub zajte, za z prawej strony liczca cztery sztuki wataha zostaa wystrzelana przez Kelseya, walka bya jeszcze daleka od wygranej. Z lewej strony pdzia trzecia grupa z pierwszej fali, rwnie liczca cztery wilki, za wyej pdzio dziesiciu osobnikw z drugiej fali, kierujc si do szczeliny Geno. Tomcio unis swoje drzewo i ruszy na najbliszych napastnikw. W grze dziesi stao si dziewicioma, gdy Kelsey wystrzeli ostatni strza przed upuszczeniem uku i chwyceniem miecza. Elf spojrza na Garyego i ponuro pokiwa gow. To nie s gupie bestie, staraj si nas rozdzieli wyjani Kelsey. Bd prbowa dosta si do ciebie z tyu. Przemieszczaj si, ogldajc za siebie. Przewidzenia Kelseya okazay si bolenie prawdziwe, gdy pierwszy wilk, pdzcy prosto na Garyego, skrci w ostatniej chwili, by skoczy pomidzy modzieca a Kelseya. Stworzenie otrzymao za swoje wysiki powane cicie szybkiego miecza elfa, lecz jego manewr speni zamierzenie, oddalajc od siebie towarzyszy.

Wtedy wilki pojawiy si wszdzie wok nich, po cztery na kadego, otaczajc ich i szukajc sabych punktw w obronie. Musisz zaj si bestiami jedna... magiczna wcznia zacza instruowa Garyego. Wiem jak z nimi walczy usysza swj gos Gary, mwicy ze zdumiewajc (nawet dla Garyego) pewnoci siebie. Wcznia wypowiedziaa jeszcze jedn myl, zanim zakoczya komunikacj. Istotnie. *** W ciasnej przestrzeni maej rozpadliny sztywnonogie wilki z Crahgw dostrzegy dla siebie spor niedogodno. Krasnolud nie mg dosign zbyt daleko motami, lecz Geno tego nie potrzebowa. Uderza w wilki krtkimi i silnymi ciosami. Jeden z wilkw zaklinowa si gow do dou pomidzy ska a ziemi wierzga i wy aonie. Gdy Geno znalaz ku temu sposobno, zatopi mu mot w boku, wbijajc go a do trzonka. Inny wilk zdoa obrci si i zacisn szczki na przedramieniu Geno, wskutek czego po twardej jak skaa skrze krasnoluda popyny strumyczki krwi. Geno zacisn pi tak mocno, jak tylko mg, napinajc kowalskie minie tak silnie, e wilk nie mg si gbiej wgry. Stworzenie mogoby rwnie dobrze stara si przedosta przez lit ska! Geno uderzy trzymanym w drugim rku motem, by utrzyma w odpowiedniej odlegoci ostatniego napastnika, po czym, gdy pojawia si sposobno, zastosowa taktyk samych wilkw, gryzc w nos stworzenie, ktre trzymao jego rk. Bestia pisna, zacza si szamota i pucia Geno. Jednake krasnolud, ryczc przez cay czas, wci zaciska szczk. Podnis wrcz znajdujcego si przed nim wilka w zbach i przycisn do kamiennej ciany wasn, cik sylwetk by uniemoliwi mu wierzganie. Uwaajc, e niebezpieczny krasnolud jest w peni zajty, ostatni wilk ruszy do ataku. Mot Geno ju czeka.

*** Tomcio Paluch nie mia tyle szczcia. Powolne zamachy giganta wyrwanym drzewem nie mogy si rwna z prdkoci i zrcznoci napierajcych wilkw. Zwierzta podgryzay Tomciowi stopy, przebiegay mu pomidzy nogami i zmuszay go do obracania si, tak wic wkrtce giganta ogarny silne zawroty gowy. Tomcio pochyli si w jedn stron, a pniej w drug. Wilk rzuci si na jego udo, starajc si go przewrci, inny podskoczy i ugryz Tomcia w rk. Tomcio wiedzia, e nie moe upa. Wilki mogy zadawa mu bl, lecz nie byy w stanie wyrzdzi powanych obrae jego masywnym nogom. Jeli jednak upadnie, odsoni bardziej wraliwe miejsca. Poczu bl w ydce, lecz zignorowa go, koncentrujc si na utrzymaniu rwnowagi, na zatrzymaniu krccego si wok niego wiata. Stopniowo zacz dochodzi do siebie. Skoczek znw si pojawi, trafiajc w do Tomcia. Gupia istota. Tomcio zacisn do wok nosa wilka. Obrci si i cisn nim w caej siy, posyajc zwierz w zbocze gry. Pocisk lekko min gaz, lecz nie byo to wane, poniewa uderzy gow w stok, skrcajc si tak dziwacznie, e ogon wystawa mu zza gowy. Tomcio nie mia jednak czasu na zoenie sobie gratulacji. W jego ydce znw pojawi si bl, a chwil pniej poczu nastpne ugryzienie, w udo. Gigant desperacko stara si zapa napastnikw, lecz to tylko zmusio go do nastpnych obrotw, co z kolei zaczo ponownie mu krci wiatem przed oczyma. *** Gary obrci si i i pchn tarcz akurat w por, by odbi wilka szarujcego z boku. Modzieniec nie mia czasu na planowanie jakichkolwiek manewrw. Musia w peni zawierzy swoim instynktom, a te jak na razie nie zawiody go. Obracajc si, wykonujc pchnicia i uniki, Gary wci utrzymywa wilki w bezpiecznej odlegoci, lecz nie zada im jeszcze powaniejszych ran.

Wiedzia, e czas dziaa przeciwko niemu, e zmczy si znacznie wczeniej ni zaarci napastnicy. Wrzask spowodowa, e obrci si na chwil w bok, gdzie lea martwy wilk z niemal obcit gow. Teraz Kelsey rwnie ciera si z czterema osobnikami, z ktrych jeden nie by zbyt ruchliwy, oberwawszy w bok podczas swej pocztkowej szary, ktra oddzielia elfa od Garyego. Gary odrzuci jednak wszelkie nadzieje, e Kelsey przyjdzie mu wkrtce na pomoc. Nawet gdyby elf zdoa sobie poradzi z przewag liczebn Gary wtpi, by Kelsey zdoa do niego dotrze, zanim wilki z Crahgw zmieni go w stert pozbawionych ycia szcztkw. Co wicej, Gary Leger by zmczony sueniem za dodatkowy baga w tej wyprawie. Tym razem, aby si ocali, nie bdzie spoglda dalej ni na koniec wasnej wczni. Wilk zaatakowa nisko, lecz Gary pad na jedno kolano i pochyli tarcz w stron zbliajcego si przeciwnika. Wyczuwajc nagy zwrot stworzenia, Gary unis tarcz i pod jej krawdzi wykona pchnicie. Zaskoczony wilk trzymajcy wysoko gow, wanie gdy mia przeskoczy nad nachylon tarcz, oberwa wczni pomidzy podstaw szyi a pier. Napastnik wyda z siebie gwidcy dwik, gdy Gary zdawszy sobie spraw, e odsoni si na atak pozostaych wilkw, wyrwa bro i stara si podnie oraz obrci. Jego nieporczna tarcza zahaczya o kamie, spowalniajc jego ruchy, a ycie ocalia mu tylko doskonaa zbroja, poniewa na plecy wskoczy mu wilk i ugryz go w kark. *** Wilcze szczki zaatakoway, a Geno uderzy, trafiajc motkiem w gardo stworzenia. Krasnolud umiechn si ponuro, syszc pkajce koci szczki. Pozwoli wilkowi zelizgn si z mota, lecz posa go za uciekajcym zwierzciem. Trafi wilka w gow, wybijajc mu jedno oko. Geno zacisn cik rk na wilku, ktrego wci przyciska do skay. Zdoa mu oderwa kawaek nosa swymi zdolnymi do kruszenia

kamieni zbami. egnaj, may piesku zamia si krasnolud i po chwili, ktr powici na obejrzenie zranionej rki, stwierdzi z satysfakcj, e obraenia nie s powane, po czym opuci drugi mot, miadc stworzeniu czaszk. Znw wolny Geno, wyszarpn zza pasa nastpny mot i ruszy na plepego wilka. Stworzenie ze zaman szczkanie miao zamiaru kontynuowa walki i niemal zdoao wspi si na kamienn cian, gdy Geno zacisn zby na jego ogonie zatrzymujc go w miejscu. Wilk kopa go swymi krtkimi tylnymi apami, lecz wtedy do pracy zabray si moty krasnoluda, uderzajc na zmian w odsonite boki. Wilcze koci zmieniay si w py pod tymi brutalnymi ciosami i wkrtce zwierz przestao wierzga. Geno odwrci si do jedynego yjcego wilka, wci bezradnie wcinitego w szczelin. Nie chciabym by teraz na twoim miejscu powiedzia krasnolud pewnym gosem, rwnie pewnie zbliajc si do wilka. *** Gary rzuci si caym ciaem do tyu, padajc swoim obcionym zbroj ciaem na napastnika. Stworzenie zaskowyczao krtko miao powietrze w pucach tylko przez uamek sekundy. Gary stoczy si z niego, w jaki sposb zdoawszy stan na nogach, zanim dopady go pozostae dwa wilki. Lece na ziemi stworzenie kopao i wio si, lecz nie mogo wsta, co oznaczao, e Gary upadajc, zama mu jakie wane koci. Pozostae wilki natary jednak na Garyego z przeciwlegych stron. Nadstawi tarcz, by powstrzyma jednego, po czym stara si odwrci na tyle szybko, by odbi atak drugiego. Cika tarcza jednak znw zawadzia o ziemi, odsaniajc Garyego. Rzuci si naprzd, o wos wymykajc si zatrzaskujcej szczce leccego wilka. W jaki sposb Cedric walczy wczni i t cholern tarcz! krzykn w mylach Gary. Nie walczy odpowiedziaa mylca wcznia u pasa Garyego.

Krl Cedric walczy sam wczni. Tarcza bya do celw ceremonialnych i na chwile, gdy Cedric woa dziery swj miecz. Gary zamruga i potrzsn gow. Potrzsn rwnie rk zadowolony, e moe si pozby nieporcznej tarczy. Dzikuj, e mi powiedziaa pomyla z sarkazmem. Jestem tu, aby suy odpowiedziaa szczerze wcznia, nie obraajc si. *** Wilki z Crahgw nie byy specjalnie wielkimi stworzeniami. Ucisk ich szczk rwnie nie by tak silny jak u zwyczajnych wilkw. Wilki z Crahgw polegay na przewadze liczebnej, na swojej szybkoci i gwatownych manewrach wzmacnianych przez dziwne proporcje ng. W walce z Kelseyem wilki z Crahgw nie miay jednak adnej przewagi. Za kadym razem, gdy przy pitach elfa pojawi si wilk, dostawa na lepo wspaniaym mieczem Kelseya. W przeciwiestwie za do Tomcia, Kelsey mg si obraca i wirowa bez koca, nie dowiadczajc nawet najmniejszych zawrotw gowy. Doskonale zachowywa rwnowag, przesuwajc ciar z jednej stopy na drug i zawsze mia miecz gotowy do ataku pod takim ktem, ktry by niezbdny, by ugodzi najbliszego wilka. Kelsey wiedzia jednak rwnie, e nie moe zbyt dugo utrzymywa postawy defensywnej. Wprawdzie elf nie obawia si, e szybko ogarnie go zmczenie, zdawa sobie jednak spraw, e jego mniej uzdolnieni i zrczni towarzysze mog nie wytrzyma. Za jeli Geno lub Gary zostan zabici, mier dosignie rwnie zadanie Kelseya. Wilk okra Kelseya z prawej. Elf obrci si i wykona krok naprzd, lecz cofn si natychmiast, gdy stworzenie odskoczyo poza jego zasig. Drugi wilk ruszy za pierwszym, wykonujc uk jeszcze dalej, rwnie z prawej strony Kelseya. Tym razem Kelsey zauway co, czego stworzenie nie dostrzego. Obrci si i natar, a wilk odskoczy. Kelsey nie zatrzyma si jednak. Kolejny miay krok zmusi zwierz do nastpnego odskoku, za tym razem wpad na swego rannego towarzysza, tego, ktrego Kelsey trafi

na pocztku, gdy wpad pomidzy niego a Garyego. Ranny wilk przewrci si, prbujc zej z drogi towarzyszowi, poniewa rozcite biodro nie pozwalao mu na skomplikowane manewry. Zdrowy wilk wierzga, lecz nie mg uciec. Wbi si w niego miecz Kelseya. Wiedzc, e jeszcze dwa stworzenia zbliaj si z tyu, Kelsey przemkn obok wieej ofiary, dobijajc rannego wilka. Obrci si tu za ciaami zwierzt, unoszc miecz w stron najbliszego napastnika. Wilk zmieni tor ruchu, lecz zbyt pno Kelsey rozci mu tyln ap. Postawiony w sytuacji jeden na jednego ocalay wilk nie mia zamiaru kontynuowa walki. Warkn w bezsilnym protecie i uciek. Kelsey ruszy w stron kulejcej trzynogiej bestii, lecz zmieni zdanie i skierowa si po upuszczony uk. *** Tomcio przesta si obraca, lecz wiat nie. Rwnie bl w nodze giganta nie osab, gdy uparty wilk trzyma ucisk. Gigant zacz si schyla, zamierzajc chwyci napastnika i odrzuci go. wiat zakrci si zbyt szybko i ziemia ruszya na spotkanie z Tomciem. Nagle lea na plecach, z zaciekawieniem spogldajc na przemykajce szybko po niebie chmury. Spada na niego ciemna sylwetka. Instynktownie Tomcio uderzy obydwoma piciami, trafiajc na tyle solidnie, by odrzuci wilka z Crahgw na bok. Jego rce byy jednak rozoone bezradnie szeroko, gdy kolejna ciemna sylwetka rzucia mu si do odsonitej szyi. Kapica paszcza wilka z pewnoci zacisnaby si w zabjczym uchwycie, gdyby jej lotu nie zakci cinity przez krasnoluda mot, obracajc stworzenie w powietrzu. Gigant wyda z siebie stumiony okrzyk zdziwienia, gdy szara bestia spada mu na twarz. Znw kierujc si instynktem, rce Tomcia podniosy si, chwytajc besti w niedwiedzim ucisku. Wilk ugryz grub szyj giganta, a w odpowiedzi Tomcio zacisn swe wielkie rce. W takiej sytuacji nie byo nawet mowy o rywalizacji. Tomcio wygra.

*** Bez swej nieporcznej tarczy Gary sta si wirujcym huraganem ruchu, obrotw, pchni i uderze tpym kocem swej krasnoludzkiej wczni. I okaza si na tyle skuteczny, e dwa pozostae wilki nie byy w stanie zbliy si na tyle, by go ugry. Nie myla o zmczeniu, nie zastanawia si, czy te ruchy byy kierowane przez wczni, czy nie. Gary nie myla o niczym szczeglnym w tym krytycznym momencie. Postpowa zgodnie z czystym instynktem, pozwala swemu sercu kierowa ruchami znacznie szybciej, ni mgby to zrobi umys. Niemal potkn si, lecz odzyska rwnowag. Hem ukry paskudny umieszek Garyego, nie pokazujc przeciwnikom, e panuje nad ciaem, e trzyma nogi dokadnie pod sob. Trzyma nawet wczni z dala od siebie, wygldajc na bezbronnego. Zgodnie z oczekiwaniami wilk z Crahgw natar na niego. Gary zaczeka do ostatniej chwili, po czym podskoczy, kurczc w powietrzu nogi. Zaskoczony wilk zatrzyma si raptownie, a Gary spad mu na grzbiet. Stworzeniu rozjechay si nogi, a Gary zastanawia si, czy ten trzask to odgos pkajcego krgosupa. Gary nie czeka, by si o tym przekona. Przycign wczni i opuci j na grzbiet wilka, napierajc na ni caym swoim ciarem. Drugie stworzenie nie byo daleko za pierwszym. Gary wyrwa wczni i odwrci chwyt, gdy pada na ziemi. Niczym lwica Alicja w komnacie Ceridwen, wilk rwnie wpad na wczni Garyego caym swoim pdem. I Gary zachowa do przytomnoci umysu, by odsun wczni, gdy wilk si po niej zsuwa, kapic z determinacj paszcz. Miota si jeszcze przez kilka chwil, po czym znieruchomia. I Wyczerpany, pozbawiony caej energii Gary podnis si. Po jego prawej, Kelsey, wymierzywszy dokadnie, wypuci strza, trafiajc w uciekajcego wilka. Martwic si o lecego giganta, Gary pokutyka do Tomcia i Geno. Tomcio trzyma na piersi zmiadonego wilka z Crahgw, podczas gdy moty krasnoluda pracoway nad stworzeniem wci uparcie wczepionym w ydk giganta.

Nie yje zauway Gary, przechodzc obok krasnoluda. Geno zatrzyma si na wystarczajco dugo, by potwierdzi jego sowa. Uparty odpowiedzia krasnolud, stwierdzajc, e mier nie osabia ucisku szczk bestii. Geno wzruszy ramionami, wsun jeden z motw w ptle przy pasie, sign do sakwy i wycign duto. Wszystko w porzdku? Gary spyta Tomcia. Gigant przytakn. Geno uderzy motkiem w duto. Tomcio wrzasn i odruchowo kopn, posyajc Geno wysoko w powietrze. W umyle Garyego przemkny myli o efekcie Dopplera, gdy leccy krasnolud rwnie wyda z siebie gwatownie zanikajce wycie. Gary roztropnie spojrza w gr, gdy krzyk krasnoluda znw si nasili, po czym odskoczy w bok, obok gowy Tomcia, gdy krasno ludzka kula armatnia Geno uderzya w ziemi, odbijajc si od niej trzykrotnie. Geno skoczy na nogi, rozgldajc si dookoa jakby by zdziwiony. Gary zosta na ziemi, zastanawiajc si, czy krasnolud rozpocznie wybuchow tyrad. Hej, gigancie powiedzia zamiast tego wyraajcym podniecenie gosem Geno, zaraz po tym jak wyplu mieszanin pyu i trawy. Zapamitaj t sztuczk. Znw spojrza w gr i podrapa si pomidzy brzowymi wosami, dziwic si, jak wysoko polecia. Moemy jej uy w nastpnej walce! Odpowied Tomcia doskonale odzwierciedlaa myli Garyego. Da? Gary zacz si podnosi, lecz zatrzyma si nagle, gdy zda sobie spraw, e co jest nie tak z pozycj Tomcia. Gowa giganta nie leaa pasko na ziemi, cho trawa pod ni bya zdecydowanie spaszczona i pochylona na bok. Gary przypomnia sobie, e kogo brakuje. Chwil pniej pojawi si w polu widzenia Mickey, wygldajc niezwykle aonie przygnieciony masywn czaszk Tomcia. Nigdy bycie nie zgadli, jak duo moe way gowa giganta zauway sucho leprechaun. Syszc skrzata, Tomcio spiesznie podnis gow i Mickey wyczoga si spod niej.

Biegiem! krzykn nagle Kelsey, a jego ostrzeeniu towarzyszyy dalekie wycia licznych wilkw z Crahgw. Gary nie wiedzia, co z tym wszystkim zrobi. Wilki byy powanymi przeciwnikami, lecz towarzysze stawili czoa tak wielu tym stworzeniom i pokonali je. Dlaczego wic na twarzach Kelsey a i Mickey a, a nawet Geno, malowa si tak wielki strach? IJAJIPJIPJIP! Okrzyk ten rozdar powietrze niczym jednoczesny chr setki syren i stu armat. Gary poczu si tak, jakby pod naporem jego uderzenia topi mu si krgosup i niemal upad na ziemi. Co to do diaba jest? wydysza, otrzsnwszy si troch. Biegnij, chopcze powiedzia do niego Mickey. Lepiej, eby nie wiedzia.

ROZDZIA 20 Skalna cytadela IJAJIPYIPYIP! Rozbrzmiewao z kadego kamienia, dobiegao do towarzyszy z kadej strony. Co to jest? krzykn znowu Gary, tym razem z wikszym przestrachem. Cign i szarpa wczni, lecz nie chciaa wyj z nabitego na ni wilka. Podbieg Geno i napar na tpy koniec wczni, przepychajc j niemal ca przez krwaw mas. Krasnolud wyrwa j z ciaa zwierzcia i, ociekajc krwi rzuci Garyemu. Modzieniec zapa j z wahaniem i zacz kuca, by wytrze drzewce o mokr traw, lecz Tomcio podnis go i pobieg za Kelseyem. UAJIPJ1PJIP! Co to jest? Gary pyta Mickeya, siedzcego tu nad nim na masywnym ramieniu Tomcia. Leprechaun, ze zszarza twarz i min bardziej grobow ni kiedykolwiek widzia u niego Gary, zignorowa go i wyszepta co Tomciowi do ucha. Nie zwalniajc, gigant wycign rk, gdy mijali Geno i podnis krasnoluda. Nawet niosc trzech, gigant nie mia problemu z dotrzymaniem kroku Kelseyowi, ktry bieg morderczym tempem. Nie majc czasu na zamierzon pierwotnie drog wok podstawy obydwu Crahgw, Kelsey wdrapa si na przecz pomidzy Cyckami Wiedmy. Poruszanie si byo utrudnione z powodu cikiego terenu, lecz za kadym razem, gdy Kelsey dociera do krawdzi lub rozpadliny, ktra spowolniaby go, Tomcio wyania si z tyu i przerzuca go, czy te nawet ciska, na drug stron. Wilki z Crahgw! krzykn Geno, wychylajc si nad wielkim ramieniem giganta, by spojrze do tyu. Szybciej! ponagli Kelsey. Wilki nie potrafi dobrze si wspina! Gary obejrza si i ujrza prawd stwierdzenia elfa. Wilki istotnie prowadziy pocig, lecz znajdoway si niej na zboczu ni towarzysze. Ze swoimi dugimi przednimi apami miay znacznie ograniczon szybko, niektre z nich nawet kusoway tyem w gr stoku i by to

jeden z ciekawszych widokw, jakie Gary Leger kiedykolwiek widzia. Pomimo przewagi jak mieli nad watah wilkw, aden z towarzyszy Garyego nie odetchn lej. Modzieniec zdawa sobie spraw, e nie uciekali przed zwykymi wilkami z Crahgw, lecz przed czym znacznie potniejszym. Czym znacznie straszniejszym. Biegli w gr i w d, wok gazw i przez poszarpane szczeliny w osabionej erozj skale. Dotarli do krawdzi przepaci, moe pitnastometrowej, ponad brunatnym zbiornikiem botnistej wody a moe to byo tylko boto? Gary nie by pewien. cieka skrcaa w bok, bya stroma i podstpna, a take niezwykle wska. Obiecywaa zdecydowanie powoln przepraw. I JA JIP JIP JIP! to dobiegao z kadego kamienia. Stworzenie wydajce ten dwik byo za nimi, obok nich, przed nimi nie wiedzieli! Kelsey wrzasn i skoczy. Wci ciskajc kurczowo Garyego i Geno (Mickey ciska kurczowo jego), Tomcio lepo pody zanim. Uderzyli w mieszanin bota i bagna. Brudna woda chlusna a pod krawd za duego hemu Garyego, osiadajc mu na twarzy i wlatujc do nosa. cign hem i ujrza, jak Mickey dostojnie spada w d na parasolu, tak koyszc nietypowym spadochronem, by zapa wiatr i przenis go poza bajoro. Gary potrzsn gow, poniewa leprechaun zawsze go zadziwia. Nie narzeka jednak, bo tak naprawd on take nie by zbyt mokry. Podobnie jak Geno. Tomcio wci trzyma ich obu wysoko, z dala od botnistej wody. Tomcio zanurzy si jednak gboko, tylko jego gowa i rce znajdoway si nad poziomem wody, za Kelsey, cho zdoa szybko wydosta si z wody, by brzowy od gry do dou. Ruszajcie si poleci im elf. Wci jestemy w pobliu Crahgw i nie moemy sobie pozwoli na przestoje. Geno i Gary czekali przez chwil, po czym krasnolud spojrza z ciekawoci na Tomcia. Zamierzasz i, czy nie? Ich gigantyczny przyjaciel wydawa si naprawd zakopotany. Tomcio nie moe si rusza przyzna gigant po krtkiej walce z botem. Nawet si nie zastanawiajc, Gary zelizgn si z rki giganta do

sadzawki. Woda bya dla niego tylko do ramion, co umiejscawiao j gdzie w okolicach kolan Tomcia. Mimo to Gary spoglda gigantowi prosto w oczy. A niech to mrukn Mickey, dotarszy do krawdzi zbiornika i natychmiast rozumiejc najwieszy problem. Zanurzy si trzy metry w bocie stwierdzi ponuro Gary. Przynajmniej. A niech to mrukn znowu Mickey. Kelsey spojrza z przestrachem w stron przeczy, po czym odwrci si, by obejrze majaczce na wschodzie brunatne rwniny. Nie martw si poradzi Geno, gdy Tomcio ostronie postawi go na krawdzi sadzawki. Krasnolud doskoczy do przeciwlegego skraju bajora, badajc kamienn cian tworzc jego wschodni krawd. Mog go wydosta stwierdzi Geno, kiwajc porozumiewawczo gow do Tomcia. Upewniony w ten sposb Tomcio umiechn si szeroko, przenoszc Garyego na skraj wody. Nie wycigniesz go z tej breji Mickey powiedzia do krasnoluda. Nawet gdyby mia tuzin lin i stu krasnoludw. Geno caym sercem zgadza si ze stwierdzeniem leprechauna, lecz nie mia zamiaru prbowa wycign Tomcia jeszcze nie. Krasnolud chwyci swj najwikszy mot i zacz uderza nim zaciekle w skalist cian za zbiornikiem. Kelsey krzywi si przy kadym dwicznym trzasku, spogldajc nerwowo na przecz. Bestie nie wyjd z Crahgw powiedzia Mickey, by uspokoi elfa. Cycki Wiedmy oznaczaj kraniec ich domeny. Jakie bestie? spyta Gary. Syszae je odpowiedzia niedbale Mickey. Syszaem co? odpar Gary, a w jego bliskim przestrachowi gosie przebijaa frustracja. Haggisy wyszepta cicho Kelsey. Dzikie wochate haggisy doda ponuro Mickey. Haggisy? powtrzy niedowierzajco Gary. Haggisy? Nazwa nie bya dla Garyego niczym nowym. W swojej szafie w domu mia nawet koszulk, przedstawiajc trzy mae karykatury Szkotw, podpisanych jako owcy Haggisw.

Macie na myli te mae wochate stworzenia, ktre biegaj po szkockich grach? spyta Gary. Nie takie mae zauway Kelsey. I do mocno wochate doda Mickey. I nikczemne, chopcze. Nigdy nie widziae niczego tak nikczemnego jak dzikie, wochate haggisy. Z twarzy Garyego nie znikno niedowierzanie. Kilka razy uszczypn si w rk, mruczc Obud si. Zwyciski pomruk Geno sprawi, e si odwrcili. Krasnolud wybi otwr w skalnej cianie, przez ktry szybko uchodzia woda z botnistej sadzawki, zostawiajc brej, w ktrej gigant pogrony by do bioder. Kelsey wycign mocn lin, a Geno zacz wok giganta ukada kamienie, dajc Tomciowi jakie solidne oparcie, za przedsibiorczemu krasnoludowi podstaw, z ktrej mg zacz wykopywa swego uwizionego gigantycznego towarzysza. Gary ledwo mg uwierzy w to, co widzi opryskliwy krasnolud pracuje zaciekle i z determinacj, by uwolni giganta. Giganta, ktrego jeszcze nie tak dawno temu Geno uwaa za wroga. Gary wiedzia, e dziaaniami Geno kieruje co wicej ni tylko zwyky pragmatyzm, cho nikt w grupie nie zaprzeczyby, e Tomcio jest cennym kompanem. Determinacja Geno przekraczaa to, co krasnolud zrobiby dla zwyczajnego tragarza. W niebezpiecznych Crahgach tworzyo si wanie co wspaniaego. Niezaprzeczalna wi przyjani. Nawet przy pracy druynowej ponad godzin zajo im wycignicie Tomcia z bota. Z Crahgw nie dochodzio ju jednak wicej mrocych krew w yach wrzaskw. Nie wida te byo pocigu ani wilkw z Crahgw, ani haggisw. Zadowoleni, e zostawiaj Crahgi za sob towarzysze wyczycili siebie i swj ekwipunek tak dobrze jak tylko mogli, po czym ruszyli przez brunatn i spustoszon rwnin, z Kciukiem Giganta legowiskiem Roberta, doskonale widocznym na kadym kroku ich drogi. W caym swoim yciu Gary nigdy nie widzia takiego spustoszenia. Kraina ta zostaa obdarta brutalnie i cakowicie. Minli dugi i szeroki szereg zwglonych szkieletw drzew niegdy zielony las, po czym weszli na paski teren, gliniane podoe upstrzone dugimi kauami

i maymi kpkami spltanej trawy oraz wyrastajcymi co jaki czas ndznymi chwastami. Glina bya zasana licznymi zbielaymi komi i nieduo czasu zajo Garyemu stwierdzenie, e teren ten by niegdy wielkim jeziorem, najprawdopodobniej rwnie szerokim jak Loch Devenshire, cho nie tak dugim. Tak, tak byo potwierdzi Mickey, gdy Gary spyta go o to. Loch Tullamore, tak si nazywao. Pene ryb i pene pikna. Ale Robertowi nie podobao si cign Mickey, a w jego tonie brzmiaa kombinacja zoci i smutku. Leprechaun przerwa, a w jego oczach znw pojawia si nostalgia. Co zrobi? spyta Gary po chwili, mocno zaintrygowany. W kocu co moga zrobi z jeziorem jakakolwiek bestia, smok czy nie smok? Wyparowa je, chopcze wyjani Mickey. Chucha swoim ognistym oddechem na wody, dopki nie znikny. Dzie po dniu Robert Ndzny przybywa tutaj i wyparowywa wody Tullamore. Gary nie wiedzia, co odpowiedzie. Myla o tym, co wedug Mickeya zrobi smok, a poczucie przeraenia tylko zwikszao si, gdy znw spoglda na odleg gr w ksztacie obelisku. Kady krok przychodzi im coraz trudniej, kady krok zbliajcy ich do Roberta Ndznego. Na szczcie dla wstrznitych uczu Garyego, wkrtce stracili gr z oczu, poniewa Kelsey wprowadzi grup w dug i wsk rozpadlin wielk szczerb w gliniastym gruncie. ciany, w niewielkiej odlegoci od ramion Tomcia, wznosiy si na siedem metrw po obu stronach towarzyszy, za szlak cign si w ten sposb przez wiele kilometrw. Obozowali tej nocy na rwninie nad parowem, za bezwad okolicy suy za testament dokonanego przez smoka spustoszenia. aden wierszcz si nie odezwa, a mga pojawia si wczenie, napywajc gstym oparem, zasaniajc kady promie ofiarowany przez wieczorne niebo. Nastpny dzie, podobnie jak pierwszy, by gorcy i suchy, a take denerwujco cichy. Gra bya znacznie wiksza, gdy grupa spojrzaa na ni przed ponownym zejciem do rozpadliny. Gary zwraca na ni tak mao uwagi, jak tylko mg, wolc trzyma myli z dala od smoka i lecych przed nimi niebezpieczestw. Nie mg jednak zlekceway widoku, jaki pojawi si przed nimi po poudniu, gdy grupa wychyna z parowu, wykonujc ostatni skrt, ktry

znw ustawi ich w linii prostej z Kciukiem Giganta. Tu przed nimi leaa maa dolina, otoczona przez zwglone pozostaoci martwych od dawna drzew oraz kilku kp chwastw i trawy. Za za dolin, majaczya gra. Gary musia sobie przypomina o koniecznoci oddechu, gdy podnosi wzrok ogldajc obelisk. Za jeli niemal pionowe zbocza nie robiyby wystarczajco wielkiego wraenia, na szczycie gry znajdowa si zamek, ktrego kamienne mury i wiee wyglday, jakby wyrastay prosto z naturalnych kamieni jako przeduenie zboczy gry. Idziemy tam na gr? oszoomiony modzieniec skierowa to pytanie do kogokolwiek, kto mgby udzieli mu racjonalnej odpowiedzi. Jest agodniejsza droga wok przeciwlegej strony gry odpowiedzia Kelsey. Ale wtedy przechodzilibymy obok koszar niewolniczych onierzy Roberta. To jest nasza cieka. Musi mie ze sto pidziesit metrw zaprotestowa Gary. Nie wejdziemy tam. Co si stanie, jeli na tych murach s stranicy? Gary wyobrazi sobie wylewane na niego wiadra gorcego oleju, albo ulew strza spadajcych ze zbocza, na ktre nie mia zamiaru si wspina, nawet gdyby Kelsey zapewni go, e na szczycie nie ma potworw. Zreszt jaki smok potrzebuje zamku? Nasza cieka prowadzi w gr oznajmi Kelsey, nie majc czasu na wywoane strachem narzekania Garyego. A wiato soneczne szybko zanika. Elf prowadzi ich dalej, proszc Geno, by sprawdzi, co kamienie mog mu powiedzie o najszybszej i najatwiejszej drodze. Tomcio sta zakopotany na skraju maej dolinki. Gdy Gary spojrza na nieszczsnego giganta, zrozumia, e Tomcio nie ma szans wspi si na stok a do zamku smoka. Nawet gdyby zdoa znale zdolne do utrzymania giganta miejsca oparcia, wspinajcy si Tomcio stanowiby atwy i oczywisty cel dla zamkowych stranikw. Wielki gigant odstawaby daleko od ciany, wic znajdujcym si na grze stranikom trudno by byo go nie trafi, nawet pod oson nocy. Chod! poleci Garyemu ostro Kelsey. Tomcio nie moe i z nami spiera si Gary. Tomcio nigdy nie mia i z nami odpar Kelsey. Pozwolilimy mu i a do podstawy gry to wszystko. Kelsey ma racj, chopcze wtrci si Mickey. Mwilimy ci ju,

dlaczego gigant nie powinien zblia si do legowiska Roberta. Uczyniby smoka niespokojnym i niebezpiecznym. Nie moemy go tak po prostu tu zostawi rzek Gary. Bdzie bezpieczniejszy ni reszta z nas stwierdzi Mickey. Spogldajc na imponujcy klif i wiedzc, co czeka na jego szczycie, Gary nie by w stanie spiera si z tym rozumowaniem. Spoglda przez dug chwil na swego wielkiego przyjaciela. Tomcio poczeka zapewni go gigant. Podrapa si w wielk gow, po czym wskaza z powrotem na rozpadlin. Tam. Gary przytakn, zmusi si do sabego umiechu, po czym pobieg, by doczy do pozostaych. Kelsey prowadzi ich za wszelkimi osonami, jakie mg znale w dolince. Nie byo ich zbyt duo, lecz elf nie martwi si zbytnio, poniewa gdyby po tej stronie zamku byli jacy stranicy, jego bystre oczy nie mogyby ich przegapi. Bez przeszkd towarzysze, teraz znw czterej, dotarli do podstawy skalnej ciany i zaczli si wspina. Odkryli, e zbocze, ktre z doliny wygldao na gadkie, byo poprzecinane maymi pkami skalnymi i drkami, lecz wszystkie one wydaway si prowadzi donikd i po pgodzinie podcigania si do nastpnego uchwytu i przedzierania po niezwykle wskich pkach doszli do wniosku, e posunli si w naprawd maym stopniu. Czy kamienie co ci mwi? Kelsey wyszepta do krasnoluda ze zdenerwowaniem. Czy nie ma drogi na gr? Geno mrukn i przyoy ucho do skay. Wzi may motek i wykona szereg lekkich stukni, ktre dla Garyego brzmiay niczym dziwny kod. Krasnolud sucha przez chwil, nastpnie znw stuka i ponownie nasuchiwa. Hmmm mrukn krasnolud, spogldajc na odlege mury zamku, po czym z powrotem na swoich przyjaci. Skaa nie jest solidna powiedzia pewnym gosem, cho zbyt gono jak na gust Garyego lub Mickeya. Obydwaj zerknli nerwowo na zamek, spodziewajc si, e spadnie na nich ulewa strza. Mnie wydaje si wystarczajco krzepka odpowiedzia cicho Kelsey. Oczywicie, e jest prychn Geno i uderzy czoem w kamie, by podkreli swoje zdanie. Chodzi mi o to, e ta skaa nie jest solidn

bry. Jest poprzetykana jaskiniami i tunelami. To miaoby sens stwierdzi Gary, a jego nieoczekiwany wywd spowodowa, e i Mickey, i Kelsey odwrcili si do niego. To od tego samego cinienia wulkanicznego, ktre uformowao gr wyjani Gary. Od pary i cinienia gorcej lawy. Mickey i Kelsey spojrzeli na siebie i wzruszyli niedowierzajco ramionami, po czym znw skierowali wzrok na Geno, oczekujc wyjanie. On mwi prawd powiedzia krasnolud, spogldajc na Garyego z ukosa. Jeszcze zanim zaczlimy si wspina, wiedziaem, e tu s jaskinie, nie sdziem jednak, e mog nam tak pomc. Teraz jednak uwaam, e niektre z nich prawdopodobnie wcinaj si daleko w gb gry. To moe by lepsza droga ni ta na widoku. Te sowa znw zwrciy ich uwag na zamek. W jednej z wie pona lampa, a nawet Kelsey musia szczerze przyzna, e na tej pce skalnej czu si odsonity. Wprawdzie elf nie przepada za jaskiniami, musia rwnie przyzna, e wspinaczka bdzie duga, a w nadcigajcej ciemnoci nie bdzie atwo znajdowa oparcie dla rk i ng. Ty prowadzisz, elfie odezwa si Mickey. Uwaam jednak, e wit zastanie nas wiszcych w poowie zbocza. Gdzie znajdziemy wejcie? Kelsey spyta Geno. Geno przyoy ucho do ciany i znw stukn, niezwykle lekko. W d i dookoa na poudnie oznajmi chwil pniej. Nastpnych kilka minut spdzili schodzc na d i przedzierajc si do podstawy gry. Po przejciu wyniesienia skalnego wznoszcego si na trzech podobnych do drzew kolumnach z pokruszonych kamieni, dotarli do krawdzi kolejnego zbiornika, tym razem szerokiego, parujcego i karmazynowo-czerwonego, nawet w szybko zanikajcym wietle. Geno i prowadzcy pochd Kelsey nie omielili si dotkn wody. Czerwona od krwi ofiar Roberta, nie ma wtpliwoci stwierdzi Mickey, a Gary podejrzewa, e wanie narodzia si legenda. On rwnie wiedzia, e najprawdopodobniej byo jakie naturalne wytumaczenie koloru wody, nadmiar tlenku elaza lub co w tym stylu, jednak po spojrzeniach, jakie otrzyma po wygoszeniu swojego wykadu o cinieniu wulkanicznym, uzna, e zachowa swoje myli dla siebie. Poza tym, jak doszed do wniosku Gary, wyjanienie Mickeya wydawao si bardziej romantyczne i bardziej pasowao do krainy Faerie.

Mamy may problem, elfie powiedzia Geno, wskazujc na skos, na znaj dujc si za sadzawk cian gry. Tam jest wejcie do jaskini. Kelsey z determinacj przyklkn i zanurzy do w zowieszczej wodzie. Jest ciepa, ale nie za gorca rzek, jakby zamierza do niej wskoczy i przedosta si dalej. Ale jak gboka? szybko spyta Mickey. Kelsey ostronie si obrci i opuci nog do zbiornika. Zanurzya si do biodra, a jeszcze nie dotkna dna. Bdziemy mie trudnoci z przedostaniem si zauway drobniutki leprechaun, kierujc si gwnie do Geno. Tomcio mgby to przej! pisn do gono Gary. ! skarci go Kelsey, lecz gniew elfa znikn, gdy dotara do niego suszno pomysu Garyego. Przyprowad swojego gigantycznego przyjaciela poprosi Garyego, a umiechnitemu modziecowi nie trzeba byo tego dwa razy powtarza. Tomcio nie mia wikszych trudnoci z przeniesieniem caej czwrki przez ciep sadzawk. Trzyma ustnik pod rk za swoim szerokim pasem, lecz nie musia go uywa, poniewa woda nie sigaa mu dalej ni do rodka piersi. Mimo to towarzysze byli tym razem zadowoleni z giganta, a Geno nawet poklepa Tomcia w gow (gdy sdzi, e nikt nie patrzy). Ju po kilku minutach znajdowali si przed wejciem do tunelu, za tam, niewiele powyej poziomu wody, musieli si znw poegna z gigantem. Tomcio ponownie obieca, e bdzie na nich czeka w rozpadlinie. Obrci si w karmazynowej wodzie i zacz si oddala, zostawiajc za sob wielkie zmarszczki na powierzchni. Towarzysze spogldali na niego przez chwil, dopki nie znikn we wzbierajcym mroku, po czym odwrcili si w stron wasnej cieki do krtej jaskini. Kelsey, bardziej przyzwyczajony do otwartego nieba, ju czu si nerwowo. Wycign z sakwy krzesiwo oraz pochodni i szybko j zapali, pomimo ostrzee Geno, e wiato przycignie kadego stwora z tej caej cholernej gry. Kelsey zignorowa go i ruszy. Jaskinia bya ciekawym tworem. Jej

pochylone ciany zaamyway si i zakrcay. Jak wntrze robaka Gary mrukn pod nosem, nie chcc, by pozostali usyszeli ten nieprzyjemny, cho odpowiedni opis. wiato odbijao si pod tuzinem ktw, migoczc zowieszczo, a Gary wstrzymywa oddech przed kadym zaomem, wyobraajc sobie, e czeka tam skarbiec wielkiego smoka wraz z wielkim smokiem. Gdy powici troch czasu na uwiadomienie sobie, e wci znajduj si w dolnej czci gry, niezbyt daleko od wejcia, uzna si za niewiarygodnie gupiego. Dopki nie zda sobie sprawy, e jego towarzysze rwnie wstrzymuj oddech. Grupa nie usza jeszcze daleko, gdy ujrzaa lece w korytarzu porozrzucane koci. To tylko oci zapewni ich Kelsey po bliszym przyjrzeniu si. Ale co je tu sprowadzio? nie mg nie spyta Gary, a odpowied nie dobiega od adnego z jego towarzyszy, lecz od wielkiego kraba, ktry nagle wyoni si zza nastpnego zakrtu. *** Tomcio par powoli z powrotem przez karmazynowa sadzawk, nie zwracajc zbytniej uwagi na otoczenie i nie mylc o niczym (Tomcio by w tym dobry). Nawet gdyby jednak gigant by czujny, miaby spore trudnoci z dostrzeeniem okrytego czerwon skorup kraba poruszajcego si bez wysiku pod czerwon wod. Wielkie szczypce zacisny si wok talii Tomcia kolejne chwyciy jego rami. Gigant chcia krzycze w nadziei, e jego towarzysze nie zaszli jeszcze daleko w gb tunelu, lecz zanim zda sobie spraw, co si stao, zosta wcignity pod ju nie tak spokojne karmazynowe wody.

ROZDZIA 21 Muchy na cianie Wyglda jak wzity z filmu science-fiction klasy B z lat pidziesitych. Jego klekoczce, opancerzone skorup nogi chwiay si, starajc si zachowa rwnowag w krzywym tunelu tunelu, ktry ogromny krab bez problemu wypenia. Wielkie, wyszczerbione kleszcze zatrzaskiway si zowieszczo. Kelsey zareagowa pierwszy, wykonujc mieczem cicie w najblisze, grone odne. Doskonaa bro odbia si nie wyrzdzajc szkd, a kleszcze potwora zbliyy si szybciej, ni Kelsey si spodziewa, rozwierajc si na tyle szeroko, by pochwyci elfa. Ocali go Geno. Krasnolud wpad na Kelseya, odpychajc go bezpiecznie na bok, po czym nieoczekiwanie ruszy naprzd w objcia zatrzaskujcych si szczypiec. Krasnolud unis rce wysoko w gr, gdy potwr go chwyta, zachowujc trzymajce moty rce swobodne, by ukara starajcego si go zmiady kraba. Gary i Mickey westchnli jednoczenie, lecz twardy krasnolud zna swoj tward jak skaa budow lepiej ni oni. Gigantyczne kleszcze zaciskay si bez przerwy, lecz nie robio to wraenia na Geno, ktry nuci piosenk i uderza motami o skorup upartego potwora. Kelsey, widzc, e krasnoludowi nie zagraa bezporednie niebezpieczestwo, przedosta si przez szczypce, by zbliy si do twarzy kraba. Jego doskonay miecz wisn w powietrzu i na podoe tunelu wypado oko. Jakiekolwiek myli o szybkim i atwym zwycistwie rozwiay si jednak, poniewa ranny potwr wpad w sza, uderzajc swymi zajtymi szczypcami elfa od tyu i przewracajc go w zasig drugiego mierciononego odna. Kelsey pad na ziemi, przewrci si na plecy i wykona cicie, starajc si utrzyma drugie kleszcze nad sob. Prbowa podnie si, lecz nacisk potwornej koczyny by zbyt wielki, a krab zbyt szybki. Teraz nadszed czas na twoj odwag, modziecze zabrzmiao w gowie Garyego. Nie potrzebowa jednak za bardzo zachty, a jedyne co zauway w wypowiedzi mylcej wczni, to cige nazywanie go modziecem.

Chwyci oburcz swoj krasnoludzk wczni, opuszczajc przed siebie jej elazne ostrze, i zaraz gdy zauway luk, wyda z siebie ryk i napar przed siebie pomidzy miercionone kleszcze. Wiele minut mino dla znajdujcego si w ciasnym ucisku ogromnego kraba Tomcia. Gigant walczy z narastajc panik, zmusza si do cierpliwoci. Wsun ustnik, zaraz gdy krab wcign go pod wod, a cho nie umieci instrumentu zbyt dokadnie w ustach i wydobyway si z niego bbelki powietrza, oddychao mu si wystarczajco swobodnie. Tomcio nie by zbyt dobrym mylicielem, jednak w walce wykazywa si sprytem, potrafi zadba o siebie w dzikich grach od dziecistwa. Wiedzia, e nie moe wydosta si z uchwytu kraba, nie, gdy jedna z jego rk bya tak mocno przygwodona, sdzi jednak, e stworzenie osabi chwyt, gdy uzna, e Tomcio uton. Kolejny krab, znacznie mniejszy, uszczypn Tomcia w palec przez jego ciki but. Gigant skrzywi si i przecierpia bl, wiedzc, e jeli teraz si poruszy, przekona tylko trzymajcego go stwora, e jeszcze nie uton. Za Tomciowi koczya si cierpliwo. W mylach uwizionego i przeraonego giganta woda zaczynaa go ciska rwnie silnie jak krab. Gdy szczypce w kocu osabiy ucisk wok rki Tomcia, gigant wkroczy do akcji. Oswobodzi koczyn, uderzajc pici i kopic, po czym ruszy w stron brzegu. Uwolni si tylko na chwilk, bo nagle niezmordowany krab znw go chwyci, tym razem za kostk. Tomcio skrzywi si i zacz cign. Zgubi ustnik i musia walczy nie tylko, by dosta si na brzeg, lecz rwnie, by utrzyma gow nad wod. W nagym przypywie zakopotania niemal skrci w z stron, przekonany, e paskudne kleszcze kraba odcinaj mu stop, lecz jako w jego zasigu znalazy si podobne do drzew kolumny na brzegu. Gdy potny gigant zacisn rce wok namacalnego uchwytu, krab nie mia szans na wcignicie go z powrotem. Potwr wyszed za Tomciem z sadzawki, starajc si chwyci nogi uciekajcego giganta. Tomcio rykn i odwrci si, apic jedne z wielkich kleszczy. Obracajc si dookoa, unis kraba w powietrze, po czym nagle wypuci. Stwr uderzy z dwicznym oskotem w cian gry i plusn ciko w karmazynowe wody.

Wysoko w grze Tomcio usysza okrzyki zamkowych stranikw. Odwrci si do biegu, zauway jednak, e ranna kostka nie utrzyma jego wagi. Tak wic przeraony gigant, skaczc i czogajc si, stara si dotrze do bezpiecznej rozpadliny. Czubek wczni, wci lekko wygity od walki z grskim trollem, odbi si od skorupy kraba, lecz pniej trafi obok paszczy stwora. Zdeterminowany Gary napar, naciskajc na bro caym swoim ciarem. Umiechn si ponuro, gdy cae ostrze znikno w ciele potwora. Szczypce kraba miotay si zaciekle jedne z nich trzymay Geno i uderzay krasnoludem o strop, ciany i podog. Stworzenie szamotao si, wymachiwao wszystkimi koczynami, obracao si dookoa wasnej osi, nawet prbowao obrci si na grzbiet. Wymachujce nad Kelseyem kleszcze cofny si, skupiajc si na Garym, groniejszym niebezpieczestwie. Modzieniec poczu wok talii szczypce, lecz powiedzia sobie, by trzyma wczni, wierzy w zbroj i swoich towarzyszy. Gary wiedzia, e powici si tym atakiem. Nie mia odwrotu. Skrawki skorupy latay po korytarzu, gdy niezmordowany krasnolud nka ciskajce go kleszcze. Za skorup pojawiy si kawaki ciaa i wkrtce elazny uchwyt zela. Natychmiast pojawi si Kelsey, wiedzc, e Gary oswobodzi go od szczypiec i e teraz on potrzebuje pomocy. Elf nie myla zupenie o swoim wanym zadaniu, gdy wskakiwa do walki u boku czowieka, przewiadczony o tym, e musi pomc swojemu towarzyszowi. Pomc czowiekowi, ktry, cho byo to nieprawdopodobne, w jaki sposb sta si przyjacielem Kelseya. Jego pierwszym celem byo drugie oko kraba, i zaraz, w bysku magicznego miecza, wypado ono na ziemi. Kleszcze natychmiast wypuciy Garyego, lecz miotanie si kraba tylko si zintensyfikowao. Hem Garyego obrci mu si na ramiona, olepiajc go rwnie skutecznie jak pozbawionego oczu kraba. Uderzy okciem o cian, co spowodowao fal blu, po ktrej nastpio odrtwienie rki. Trzyma uchwyt. Za cae swoje ycie, Gary Leger trzyma uchwyt.

By na ziemi, a nad nim znajdowa si wielki ciar. Co uderzyo go w bok gowy, lecz jego wcznia zagbia si jeszcze bardziej w potworze. Wci trzyma uchwyt. Nagle wszystko si skoczyo. Gary nie mg widzie, nie wiedzia, jak bardzo jest ranny. Sysza jednak gratulujcych sobie Kelseya i Geno i poczu, jak ciar na nim zmniejsza si, gdy jego przyjaciele cigali z niego ogromnego kraba. Po okresie, ktry wydawa si wieloma minutami, Geno postawi Garyego na nogi, a Kelsey poprawi mu hem. Gary mrugn z niedowierzaniem, widzc martwego potwora, po czym zmusi si do sabego umiechu, syszc jak Geno, oblizujc wargi, opisuje sto rnych sposobw na przyrzdzenie dania ze skorupiaka. Z pewnoci wy trzej zaczlicie ze sob dobrze wsppracowa w czasie walki odezwa si Mickey z gbi korytarza. Umiech Garyego znikn. Ruszy w stron leprechauna, mruc swe zielone oczy. A ty gdzie bye? krzykn. To ju drugi raz, druga walka, w ktrej Mickey McMickey nie odgrywa adnej roli i nawet nie stara si jej odgrywa! Po raz pierwszy od czasu, gdy pozna leprechauna, Gary doszed do wniosku, e jego gniew naprawd zrani Mickeya. Tomcio prawie zgin, walczc z wilkami z Crahgw cign Gary, wci w zoci. A ty pozwoliby mu umrze, jeli tylko mgby si chowa za jego gow! Wilki z Crahgw nie zwracaj uwagi na iluzje wyjani potulnie leprechaun. Nie denerwuj si, przyjacielu powiedzia do Garyego Kelsey, kadc modziecowi uspokajajco do na ramieniu. Sowa i gest elfa niezwykle zaskoczyy Garyego, poniewa nigdy nie spodziewaby si ich od pospnego i powcigliwego Kelseya. A co mgbym zdziaa przeciwko takiemu krabowi? spyta Mickey, nabrawszy siy w zwizku z interwencj Kelseya. To tylko zwierz, w dodatku gupie! Nie mam broni... Do! rozkaza Kelsey, koczc bezowocn dyskusj. yjemy i zaszlimy daleko, ale najwaniejsza prba dopiero nas czeka. Nie sdzisz, e moglibymy si zatrzyma i zje ma kolacj,

zanim staniemy do tej prby? spyta z nadziej Geno, znw oblizujc wargi i wpatrujc si w widoczne przez roztrzaskany pancerz miso kraba. Kelsey umiechn si znw robic co, co zaskoczyo Garyego, zwaywszy na ich sytuacj i nadcigajce spotkanie z Robertem i zacz przedziera si obok martwego kraba do lecego dalej tunelu. Gdy pokona gszcz ng, wskaza Geno i pozostaym, by szli zanim. Miso pozostanie dobre przez par godzin mrukn krasnolud, przechodzc obok Garyego. Idmy wic do Roberta i szybko zaatwmy nasze sprawy. Mickey przemkn obok, gdy Gary stara si wycign wczni. Leprechaun nawet nie spojrza w stron Garyego, za Gary, cho zdawa sobie teraz spraw, e jego poprzednia ocena wkadu Mickeya bya mieszna, nie mg si zdoby na przeprosiny. Krty tunel wi si w gb gry, gownie wznoszc si i to w niektrych miejscach tak stromo, e nawet Kelsey mia problemy ze wspinaczk. Korytarz rozwidla si tylko raz, a Kelsey poprowadzi ich w lewo, gbiej w gr. Na szczcie nie napotkali ju wicej potworw ani stranikw, a chwil pniej dotarli do maego, kwadratowego otworu zasonitego elazn krat. Kelsey spojrza na paskie, wirowe podoe oraz wysokie na pi metrw ciany. Wysuszony kana wyszepta elf. Mog wyrwa krat stwierdzi Geno, lecz Kelsey powstrzyma go, gdy siga po mot. Na zewntrz bez wtpienia s stranicy zauway cicho elf. Zaczekali w milczeniu i wkrtce usyszeli kroki wielu maszerujcych nad nimi onierzy. Geno wzruszy ramionami i odoy narzdzie. Wrcimy drug drog poleci szeptem Kelsey i wraz z grup zawrci do rozwidlenia. Gdy dotarli do koca korytarza, nie byli ju tak pewni, czy dobrze wybrali. Wyjcie byo zasonite elazn krat lecz znajdowao si na odsonitej stronie zdradzieckiego klifu, wci jeszcze jakie siedem metrw od podstawy zamkowych murw i ponad sto metrw nad ziemi. Kelsey westchn spogldajc w d, na czubki wysokich drzew.

Z powrotem do kraty? spyta go Geno, gdy elf wrci. Grobowy gos krasnoluda by stumiony przez wyjcy w korytarzu wicher. Kelsey znw si wychyli, szukajc jakiej cieki do zamkowych murw. Ta droga jest lepsza zdecydowa elf. Odpi miecz i poda go Garyemu, po czym zdj sakw. Gary wychyli si, by spojrze na zbocze. Uzna, e zrczny Kelsey sobie poradzi, lecz nie by tak pewny wzgldem siebie. Nie by pewny, czy w ogle dobrowolnie tam pjdzie. Nigdy nie ba si wysokoci, lecz to byo szalestwo, z gadkimi cianami, silnym wiatrem i czubkami drzew czekajcymi w dole. Kelsey nie waha si. Trzymajc si czasami zaledwie na dwch palcach, silny i zwinny elf dobiera drog przez grski klif. Stopie trudnoci jeszcze si powikszy, gdy Kelsey dotar do podstawy muru, poniewa kamienie byy ciasno dopasowane i wygadzone przez wiatr. Mimo to, mur nie by taki wysoki nie wicej ni pi, siedem metrw a Kelsey potrzebowa tylko dwch dobrze umieszczonych uchwytw na rce, by pooy palce na jego szczycie. Usysza zamieszanie, chrapliwe gosy kilku stranikw, niedaleko w bok od miejsca, w ktrym zamierza przej przez mur. Poczeka chwil, by upewni si, e nie on jest tematem ich rozmowy, po czym ostronie wyjrza. Grupka trzech stranikw, pokrytych usk humanoidw o cechach ludzkich i gadzich (Kelsey wiedzia, e s to lawotraszki), stana przy murze niedaleko od Kelseya. Najwidoczniej nie mieli pojcia, e elf jest w pobliu, poniewa wci spogldali w okolice karmazynowej sadzawki. Kelsey pozostawa w bezruchu, wstrzymujc oddech. Podniecenie lawotraszek wkrtce osabo i dwch z nich odeszo, wracajc na odlege posterunki, za trzeci zacz i powolnym, krtym krokiem w stron miejsca, w ktrym ukrywa si Kelsey. Elf nie mia gdzie uciec ani gdzie si schowa. Wycign z buta wski sztylet i woy go midzy zby, po czym zawis na samych palcach. Ledwo zachowujce czujno stworzenie przeszo obok wiszcego elfa, w ogle go nie zauwaajc. W mgnieniu oka Kelsey pojawi si za nim, jedn rk zatykajc mu pysk, drug za wbijajc sztylet w gardo.

Stranik, znacznie silniejszy od Kelseya, szarpn si potnie do tyu, po czym pochyli do przodu, by unie elfa z ziemi, czym niemal wyzwoli si z ucisku Kelseya. Sztylet elfa zanurza si raz za razem i w kocu stwr oklap Kelseyowi w ramionach. Elf rozejrza si nerwowo, modlc si w duchu, by aden inny stranik tego nie widzia. Noc bya jednak ciemna i zamek pozostawa w ciszy. Kelsey ostronie wcign stworzenie na mur, po czym zepchn na d, pozwalajc mu spa i zaton w ciemnoci oraz aobnym wietrze. Elf szybko przywiza lin nad wyjciem z jaskini, spuszczajc jeden koniec swoim oczekujcym towarzyszom, po czym przyj obronn pozycj, przyciskajc si ciasno do ciany z wycignitym i gotowym do uycia sztyletem. *** Gary spojrza wtpico na zwisajc lin, a z jeszcze wikszym zwtpieniem na znajdujc si w dole ziemi. To powinno by proste, stwierdzi wbrew wszelkim instynktom. Widzia dziesitki filmw przygodowych, ktrych bohaterowie skakali na liny i pokonywali na nich wielkie odlegoci. To nie byo proste. Tak naprawd, jak uzna Gary, wychylajc si i chwytajc lin ostronie w rce, to byo cholernie trudne. Cofn si do tunelu, potrzsajc bezradnie gow. Musisz i, chopcze powiedzia do niego Mickey. Kelsey nie moe dugo czeka. Gary znw potrzsn gow. Zejd mi z drogi! prychn Geno, szorstko odsuwajc Garyego na bok. Krasnolud doszed do wylotu tunelu i bez najmniejszego wahania i bez spogldania w d, wskoczy na lin i zacz przekada jedn rk nad drug silnie i miarowo, niczym bohaterowie wspomnianych filmw przygodowych. Widzisz? powiedzia przymilnie Mickey. To nie jest takie trudne. Nie mog tego zrobi odpowiedzia Gary. Zwaszcza nie w tej zbroi.

Mickey wiedzia, e to tylko wymwka. Przyzwyczaie si do niej stwierdzi leprechaun. Nie jest ju taka cika, prawda? Ach, no id, chopcze cign Mickey. Nie moesz spa, jak ja bd pod tob. Pamitasz kamienie w Dvergamal? Zapaem je i utrzymywaem w powietrzu. Mylisz, e dabym ci spa? Mickey wycign przed siebie palec i wskaza Garyemu, by szed. Gary rozwaa te sowa przez dug chwil, po czym znw doszed do wylotu tunelu i uj oburcz lin. Nie widzia z tej odlegoci szczytu murw zamkowych, lecz nagle lina przestaa si koysa, co oznaczao, e Geno ju si wspi. Musz zacz je kamienie mrukn sucho Gary, sprawdzi, czy obydwie wcznie wisz mu bezpiecznie przy pasie, po czym podcign si na linie. Rce bolay go na kadym metrze drogi, jedynie wiadomo, e Mickey jest pod nim, gotw utrzyma go w powietrzu, jeli zacznie spada, dawaa Garyemu Legerowi odwag, by i dalej. Usysza na grze gwatowny syk, za po nim trzask, ktry rozpozna jako efekt trzymanego przez krasnoluda mota. Rzeczywicie, chwilk pniej z gry spad kolejny pokryty usk humanoid. Szybciej! dobieg z gry zduszony krzyk Kelseya. Gary prbowa odpowiedzie, lecz jego ju zmczone rce nie zareagoway na mentalny impuls nakazujcy im przyspieszy. W kocu, po czasie jaki wydawa si wieloma minutami, Gary pooy pierwsz do na szczycie. Geno chwyci j natychmiast i wcign zmczonego modzieca. Szkoda, e Mickey nie popchn mnie troch magi wysapa Gary. Z t jego magi nie wiem, po co w ogle potrzebowalimy liny. Telekinetyczne moce leprechauna s ograniczone, jeli chodzi o yjce istoty odpowiedzia Kelsey. Mickey moe z atwoci podnie kamie, ale miaby spore kopoty ze wzniesieniem w gr nawet aby. O co chodzi? spyta Mickey z parasolem w doni, wlatujc z atwoci na szczyt muru. Gary jeszcze raz spojrza w przepa, po czym zmierzy leprechauna gronym spojrzeniem. Mickey wzruszy niewinnie ramionami.

Nazwij to kamstwem, chopcze powiedzia. Ale podziaao, czy nie? Pokonali zewntrzny mur zamku, lecz to bya dopiero pierwsza przeszkoda w dwuczciowej budowli. Zaledwie kilka krokw od towarzyszy znajdowa si otwarty dziedziniec, otaczajcy wyszy zesp kamiennych budynkw. Zamek zosta zbudowany wok naturalnych grskich formacji, a w wielu miejscach murowane ciany czyy si w harmonii z kamieniami. Na szczcie podwrze nie byo zbytnio zatoczone. Gwny rozgardiasz pochodzi z prawej strony, z drogi, ktra wychodzia pod portykiem z waciwego zamku, obok licznych, ciasno ustawionych budynkw. Boczna brama wyjani szeptem Kelsey. Prowadzi do koszar. A tam w grze spojrza na ciany majaczce ponad nimi znajdziemy Roberta. Garyemu nie spodobaa si ta perspektywa. Zapomnia ju nawet, e na kocu ich drogi czeka smok. Z miejsca, w ktrym byli, dostrzegali dwie drogi na gr wskie schody po lewej stronie masywnej, znajdujcej si bezporednio przed nimi budowli oraz nachylon wybrukowan ciek z prawej strony tego samego budynku, odchodzc od drogi, ktra prowadzia do bocznej bramy zamku. Schody? spyta cicho Mickey. Kelsey przytakn. Bramy od strony drogi najprawdopodobniej bd zamknite, a na pewno strzeone. Kelsey gestem poleci im zaczeka, po czym wzi od Garyego swj miecz i przemkn przez dziedziniec do podstawy schodw. Nie zacz si natychmiast wspina. Przesun si wzdu ciany, biegncej na lewo od schodw i znikn towarzyszom z oczu. Elf wrci niemal w tej samej chwili, machajc szaleczo pozostaym, by biegli w jego stron, a Gary wiedzia, e szykuj si kopoty. Rzeczywicie, zanim dotarli do schodw, pojawio si przed nimi kilka lawotraszek z mieczami. Na widok Geno, znajdujcego si przed Garym i Mickeyem, potwory zawyy dziko (podobnie jak wiele innych ras w Faerie, dobrych lub zych, lawotraszki nienawidziy krasnoludw) i ruszyy do ataku, nie zauwaajc Kelseya, czekajcego za masywn porcz kilka stopni nad nimi.

Trzy wirujce w powietrzu moty poleciay na spotkanie nacierajcych na krasnoluda napastnikw, powalajc dwie z trzech traszek. Trzecia nabia si na czubek cinitej przez Garyego wczni. Czy ni rzucie? mylca bro u pasa Garyego krzykna z niedowierzaniem w jego gowie. Przekonany o susznoci tego co robi, Gary nie zada sobie trudu odpowiedzenia. By pewny, e Kelsey i Geno szybko poradz sobie z pozosta czwrk i wiedzia, e nawet gdyby wci trzyma swoj bro, najprawdopodobniej nie miaby okazji, by jej uy. Rzeczywicie, Kelsey wskoczy w rodek grupki pozostaych potworw, a jego wspaniay miecz lni, gdy wykonywa cicia w kad moliw stron. Geno wbi si w tum troch pniej. Po kilku sekundach wymachiwania motami i mieczem wszyscy stranicy byli martwi. Gary skierowa si po swoj wczni, lecz nie dotar do niej. Wok schodw zaroio si od onierzy, a wszdzie obok towarzyszy zabrzmiay rogi. Gary poczu, jak silna rka wiedzia, e to Geno chwyta go za rami i cignie za sob. Moja wcznia... zacz protestowa, lecz przerwa niemal natychmiast, gdy usysza Kelseya, stojcego przed nimi na lekko zakrcajcych schodach, znw rozpoczynajcego walk. Geno puci Garyego i doczy do elfa, za Gary z wahaniem sign do pasa i wycign ostr poow magicznej broni Cedrica. Bya niewywaona i nieporczna. Gary mg tylko ywi nadziej, e uda mu si wykorzysta j w jaki sposb w walce. Nie obawiaj si, modziecze usysza uspokajajc myl. Nie jeste sam. Kelsey walczy zaciekle o kady nastpny krok, lecz stoczy si nad nim szereg lawotraszek, blokujc mu drog. Na kocu grupy Geno stawia czoo podobnej grupie. Gary wierzy w swoich dwch wojowniczych towarzyszy, za konieczno stawiania czoa tylko jednej lub dwm lawotraszkom na raz, z pewnoci czynio sytuacj mniej katastrofaln. Szeregi stranikw byy jednak dugie, a Gary wiedzia, e jeszcze si wydu. Kolejna jaszczurza sylwetka wychyna zza schodw prosto na miecz

Kelseya. Gary mrugn, a nawet mia zamiar przetrze oczy, poniewa gdy spojrza na Kelseya, ujrza nie elfa, lecz grskiego trolla stojcego w miejscu, gdzie jeszcze chwil wczeniej by Kelsey. Lawotraszki z gry najwidoczniej rwnie zauwayy zmian, poniewa zaniechay ataku. Co wicej, wiele z nich odwrcio si i ucieko w gr schodw, inne za wspinay si na nisk balustrad i spaday pi, siedem metrw na zewntrzny dziedziniec. Odgadujc powd nagej transformacji, Gary odwrci si do stojcego u jego boku Mickeya. Robi, co mog stwierdzi zadowolonym gosem leprechaun, przypominajc Garyemu, jak mieszne byy jego uwagi dotyczce przydatnoci Mickeya. Posunli si sporo do przodu, iluzoryczny troll Kelsey prowadzi natarcie w gr a na wewntrzny dziedziniec. To miejsce byo bardziej zatoczone ni dolne podwrko. Wyoone byo brukiem otaczajcym liczne naturalne, kamienne pyty, i otoczone kilkoma budynkami, niektrymi wysokimi i wysmukymi, innymi niskimi i dugimi. Traszki wci uciekay od trolla, lecz wiele innych wlewao si na dziedziniec, zagraajc maej grupce okreniem ze wszystkich stron. Kelsey spojrza na ukos przed podwrze na dalekie drzwi niskiej, lecz zdecydowanie solidnej budowli. Gdy jednak elf chcia ruszy w tamt stron, szybko zmieni zdanie, poniewa z upatrzonych drzwi zaczy si wydobywa dziesitki traszek. Z braku lepszego wyboru Kelsey poprowadzi swoich towarzyszy w lewo, do najwyszego budynku. Wpad przez drzwi, zrcznie rozcinajc gardo zaskoczonej traszce stojcej wewntrz, po czym rzuci si do wskich, spiralnych schodw. Syszc za sob trwajc walk, Gary cieszy si, e Geno wzi si za tyy. ciany klatki schodowej ocieray si o szerokie ramiona Garyego, ktry nie mg sobie wyobrazi, jak mgby tu walczy. Geno rwnie mia mao miejsca, lecz wymachujc swymi motami potrzebowa duo mniej przestrzeni do wykonywania manewrw. Jedna z traszek wychylia si, miao kapic jaszczurcza paszcz, a Geno szybko roztrzaska jej czaszk. Inne potwory przeszy jednak prdko po martwym kompanie. Pomieszczenie u szczytu schodw mogoby okaza si dla towarzyszy

ostatnim, gdyby znajdujce si tam traszki byy lepiej przygotowane. Najwidoczniej nie zwracajc uwagi na to, co dzieje si na zewntrz, niezdyscyplinowany motoch nie podj nawet wysiku, by si uzbroi. Kelsey wpad pierwszy, znw wygldajc na elfa (iluzja Mickeya bya bardzo przekonujca, jednak troll nie zmieciby si w tak niskim pomieszczeniu!) i nacierajc na szamoczce si potwory. Musn jednego, kierujcego si do wspaniale zdobionego sztyletu, ktry wisia na cianie, lecz go nie zabi. Pojedyncze spojrzenie objawio Garyemu magi tej pradawnej, wysadzanej klejnotami broni. Wiedzia, e nie moe pozwoli traszce jej wzi. Wyskoczy obok Kelseya, odepchn barkiem jedn traszk i skierowa si do tej, ktra sigaa po sztylet. Zy onierz chwyci bro i obrci si, lecz Gary zdy uderzy pierwszy, trafiajc traszk w rami. Nie bya to gboka rana ani te wcznia nie ugodzia w adne wraliwe miejsce, Gary odepchn rami przeciwnika i uchyli si, oczekujc odwetu. Lawotraszka nie uderzya jednak, ani nie rzucia ozdobnym sztyletem. Wcale si nie poruszya poza otwarciem uzbionej paszczy w bezgonym krzyku. Smak krwi! pojawia si w gowie Garyego empatyczna myl. Poczu, jak przez wczni Cedrica, drzemic od dugiego czasu, przepywa moc. Przeraony Gary stara si wycign bro, lecz jej haczykowate ostrze opierao si, tkwic uparcie w ranie przeciwnika. Gdy Gary zdoa w kocu wycign ostrze, nie kontrolujc swoich ruchw, uderzy nim ponownie w umierajc traszk, tym razem przebijajc stworzeniu serce. Przez umys i ciao Garyego przetoczyy si telepatyczne fale niezmiernej satysfakcji. Modzieniec nie mg si jednak nad nimi zastanowi, poniewa pojawi si przy nim Kelsey i pchn go w stron drugich drzwi maego pomieszczenia. Gary zdoa jeszcze wycign rk i zabra martwej traszce sztylet, zanim Kelsey zacign go dalej. Elf, skoncentrowany na ucieczce, nie zauway pradawnej broni. Nie powicajc sztyletowi wicej myli, Gary wsun go za swj szeroki pas. Wyszli z pomieszczenia i zeszli w d klatk schodow podobn do tej, jaka zaprowadzia ich na gr wiey. Z boku, na poziomie gruntu znajdowa si korytarz i towarzysze usyszeli idce tamtdy lawotraszki. Kelsey zaprowadzi grup w prawo, nastpnie przeszli przez drzwi

i wyonili si z powrotem na grnym dziedzicu, niedaleko od drzwi, ktrymi weszli do wiey. Ten krtki odcinek da towarzyszom wszystko, czego chcieli, poniewa cigajce ich traszki wci toczyy si bezmylnie przy pierwszych drzwiach. Mickey wdrapa si Garyemu na rami. Modzieniec zacz protestowa, obawiajc si, e wkrtce bdzie musia znw walczy, lecz zda sobie spraw, e leprechaun potrzebuje bezpiecznego miejsca, by uywa swojej magii. Wkrtce Gary, Kelsey i Geno wygldali jak grskie trolle, a ich kroki brzmiay niczym grzmot oddziau tych stworze. Traszki gwatownie odsuway si z drogi, gdy prowadzcy grup Kelsey szed przez dziedziniec w stron widzianych wczeniej drzwi w niskiej i solidnej budowli. Elf znw wdar si do rodka i dwie niezbyt zaskoczone traszki zerway si do ucieczki na wprost maym i ciemnym korytarzem. Kelsey nie ciga ich. Kilka krokw w gb budynku, za wiszcym gobelinem, skrci i wszed do duej i ozdobnej sali. Stao tam tylko kilka traszek, ktre nie wykonay adnego ruchu, by zatrzyma towarzyszy. Pozostaway na swoich posterunkach, umieszczone w regularnych odstpach wzdu udekorowanych cian. Te za traszki, ktre miay na tyle odwagi, by ciga grup, nie weszy nawet do niskiego budynku. Gary mia nieprzyjemne uczucie, e to wszystko zostao zaplanowane, e wraz ze swoimi przyjacimi zosta celowo skierowany do tej komnaty. Trzymajc gotowe do zabawy moty, Geno ruszy w stron najbliszej traszki, lecz Kelsey go powstrzyma. Ku krasnoluda i Garyego zdumieniu, elf schowa miecz i skin gow do Mickeya. Iluzje trolli znikny. Grupa znw bya tylko elfem, krasnoludem, czowiekiem i leprechaunem. Jakby to stanowio znak, wielki mczyzna, rudowosy i rudobrody, wyszed zza zbroi pytowej na odlegym kocu sali. Nawet z tej odlegoci Gary mg stwierdzi, e jest on przynajmniej o gow od niego wyszy i pidziesit kilo ciszy. Kelsenellenelvialu, jak to dobrze, e w kocu si pojawie zakrzykn rudowosy gosem, ktry odbi si echem od kadej ciany. Odwzajemnione przez Kelseya powitanie potwierdzio to, co Gary

w pewnym stopniu podejrzewa, czego si obawia, cho nie mg z niczym porwna oczywistej sprzecznoci w wygldzie dziwnego mczyzny. Witaj, Robercie.

ROZDZIA 22 W owczej skrze Gary zamruga wielokrotnie ze zdziwienia, gdy przemierza wzrokiem wielk, owietlon pochodniami sal. Zestawy pieczoowicie wykonanych i ozdobnych pancerzy, zarwno skrzanych jak i metalowych, stay w milczeniu dlaczego nie nosili ich onierze? lnic jak wieo wypolerowane. Miecze, wcznie, halabardy, bro w wielu ksztatach i rozmiarach, wisiaa na cianach wraz z barwnymi gobelinami. Zwaszcza jedna grupa wczni przycigna uwag Garyego. Byy identycznej konstrukcji, zawieszono je w poowie komnaty w ten sposb, e stykay si kocami, wic cao wygldaa niczym pkole, jak grna poowa soca wyaniajcego si zza wschodniego horyzontu. Rwnie jeden miecz wzbudzi absolutny podziw Garyego, zarwno z powodu mistrzostwa wykonania, jak i rozmiaru. W przeciwiestwie do pozostaych znajdujcych si w pomieszczeniu broni ten miecz nie wisia na adnej cianie, nie by rwnie trzymany przez ktr z ozdobnych zbroi. By oparty swobodnie o cian, jakby czeka na swojego waciciela i na walk. Gary nie mg sobie wyobrazi, by kto by w stanie podnie t potworno, nie mwic ju o dziereniu podczas walki. Gdyby nie bra pod uwag pancerzy, broni i gobelinw oraz innych wspaniaych ozdb, sama komnata rwnie przedstawiaa spektakularny widok. Grube, kamienne ciany biegy prosto i gadko, ustpujc na grze stropowi z ciemnego drewna z wielkimi, poprzecznymi belkami. Gary zastanawia si, jak wysokie byy te ciany. Siedem metrw? Dwadziecia? Wymiary wydaway si tutaj kapryne pomieszczenie byo bardziej odpowiednie dla giganta ni dla czowieka i niezalenie od tego, jak naprawd byo wysokie, sama masa jego stropu wprawiaa Garyego w zachwyt i sprawiaa, e czu si niezwykle may. Twojemu przyjacielowi podoba si moja sala spotka zagrzmia wielki, rudowosy mczyzna, przenoszc wzrok z Kelseya na Garyego. Czy on jest tym, ktry wypeni proroctwo? Robert podszed kilka krokw bliej, przygldajc si Garyemu. Jego twarz rozjania si nagle jakby w objawieniu i, ku szczerej uldze Garyego, Robert zatrzyma si.

Tak Robert odpowiedzia na swoje pytanie. Widz, e nosi zbroj Cedrica Donigartena, cho nie wyglda w niej tak dobrze jak kiedy Cedric! Rykn miechem, ktry wydobywa mu si prosto z odka. Czy jest kto, kto nie wie o twojej wyprawie? Geno, ktry nie by tak rozbawiony, spyta zoliwie Kelseya. Kelsey odwrci si gwatownie do krasnoluda, a Gary ujrza w zotych oczach elfa prawdziwy bl. Sarkazm Geno dotkn go. Najwyraniej Kelsey nie spodziewa si, e Robert bdzie tak dobrze poinformowany. Zdajecie sobie spraw, e mgbym was wszystkich teraz zabi powiedzia nagle rudowosy mczyzna, a sama sia jego gosu powodowaa, e Gary nie wtpi w jego sowa. To przechwaki prawdziwego smoka odpar sucho Mickey, a miech Roberta, ktry wtedy nastpi, wstrzsn sal niczym uderzenie pioruna. W tym momencie Gary by jeszcze bardziej zakopotany. Gdy pierwszy raz usysza mczyzn okrelanego jako Robert, uzna, e jest to inny Robert, by moe ludzki odpowiednik przeraajcego smoka. Albo te, jak Gary zda sobie spraw, mia nadziej, e ten Robert jest inny, poniewa w sercu od pocztku zna prawd. Gary nie mg nie zauway aury potgi, jaka otaczaa t istot, siy znacznie wikszej, ni jakikolwiek czowiek mgby w sobie pomieci. Jeli jednak to by naprawd ten Robert, ktry by przeraajcym smokiem, z pewnoci nie pasowa do opisu w ksice Garyego, ani do jakiegokolwiek opisu smoka jaki Gary kiedy sysza. Mimo to Mickey powiedzia modziecowi, by przeczyta w swej ksice te fragmenty, ktre s zwizane ze smokiem, by zyska wiadomo, jaki bdzie Robert. No c. Wiem, dlaczego tu jestecie rzek Robert. A przynajmniej znam cz powodw. Bez wtpienia przyszlicie rwnie, by mnie okra widz, e przyprowadzilicie ze sob krasnoluda. Geno zacisn zby, syszc obraz, lecz, ku zdumieniu Garyego, w aden sposb nie zareagowa. Przyszlimy tylko z jednego powodu, wielki jaszczurze oznajmi pewnym gosem Kelsey, wychodzc przed towarzyszy i uderzajc rk o przypity do pasa miecz. Jaszczurze? Gary wyszepta do Mickeya, lecz leprechaun wskaza

mu gestem, by pozosta cicho. Robert, nie wygldajc na to, by przemowa Kelseya zrobia na nim wraenie, przemierzy pozosta mu odlego i stan przed elfem. Gary gwizdn cicho. Rudowosy mczyzna mia dwa metry dziesi, szerokie, silne ramiona i uminione rce, ktre rozdaryby Kelseya na p. Jeli sia Geno pochodzia od jedzenia kamieni, to ten Robert musia zjada gry w caoci. Zgodnie z zasadami naszych przodkw powiedzia Kelsey, a gos ani troch mu nie dra jak zostao uczynione przez Ten-Temmer z Tir na nOg przeciwko smokowi Rehirowi, jak zostao uczynione przez Gilforda z Drochit przeciwko smokowi Wobegone, jak zostao uczynione przez... Lista cigna si przez wiele minut. Kelsey wymienia pradawnych bohaterw walczcych w legendarnych pojedynkach z najstraszniejszymi smokami Faerie. Tylwyth Teg nigdy nie mog si obej bez formalnoci Mickey wyszepta do Garyego, a Geno, stojcy tu przy leprechaunie, parskn, wyraajc caym sercem swoj zgod. Tak wic, majc na uwadze te precedensy i zgodnie ze wszystkimi postanowionymi zasadami dokoczy Kelsey wyzywam ci na honorowy pojedynek! Przez ca przygotowan przez Kelseya przemow Robert nawet nie mrugn. Ponownie, zgodnie z wymienionymi precedensami i ustanowionymi zasadami doda Kelsey jeli zostaniesz pokonany, bdziesz musia wykona dla mnie jedn ma przysug. Znasz dobrze to zadanie, smoku Robercie musisz rozpali ogie, by przeku pradawn wczni Cedrica Donigartena. Robert przytakn, jakby w peni zgadza si z tym warunkiem. aden rozpalony przez miertelnika ogie nie zmikczy jej metalu odpar, jakby recytowa jak pradawn maksym. Musisz rwnie kontynuowa w ukonie Kelsey podporzdkowa si zasadom wygnania i pozosta w swojej fortecy przez sto lat. Robert znowu przytakn niedbale. W kocu co znaczy dla smoka sto lat. A jeli wygram? spyta zbyt nonszalancko rudowosy gigant, a jego szczera pewno siebie wywoaa u Garyego dreszcze.

Istniej precedensy na tak ewentualno... zacz Kelsey. Pieprzy twoje precedensy, elfie! rykn nagle Robert, a Kelsey, mimo swojego opanowania, cofn si o krok. Chcesz, ebym z tob walczy zgodnie z zasadami, ktre nie pozwalaj mi wykorzysta mojej oczywistej przewagi. Spojrza na swoich stranikw, a jego umiech przypomnia towarzyszom, e gdy tylko strzeli palcami, pojawi si nastpna setka lojalnych onierzy. A ty mwisz mi o nagrodzie cign Robert. Bezczelny idiota! Czy naprawd wierzysz, e masz szans mnie pokona. Kelsey zacisn zby i zmruy swe zote oczy. Tak wic nie mw o precedensach, elfie cign smok, niemal chichoczc na widok elfa. Powiedz mi, co zyskam przyjmujc twoje honorowe wyzwanie, powiedz mi, dlaczego mam si zmusza do wysiku zwizanego z tak ndznym przeciwnikiem. Nie tak ndznym, eby nie zada sobie kopotu poznania jego imienia zauway Mickey, a Gary przytakn, uwaajc, e leprechaun postpi roztropnie, dajc Kelseyowi tak potrzebne mu w tej chwili wsparcie. Robert umiechn si, lecz nie odpowiedzia. Jeli wygrasz, moje ycie bdzie nalee do ciebie oznajmi w kocu Kelsey. Stwierdzasz rzecz oczywist odpar Robert. Nie przeyjesz walki. Kelsey wycign swj wspaniay miecz. I to powiedzia. Wykuty przez Tylwyth Teg, moe suy tylko temu, kogo wyznaczy jego waciciel. Jeli wygrasz i moje ycie przepadnie, to dam ci mj miecz! Miernota odpowiedzia Robert, a Kelsey zmarszczy brwi i Gary pomyla, e elf z pewnoci zaatakuje Roberta tu i teraz. Robert odwrci gow, kierujc wzrok Kelseya przez pomieszczenie do ogromnego i wspaniaego miecza, ktry opiera si o cian. Przyjm jednak twoj miernot odezwa si nagle Robert, odwracajc si plecami do elfa. Twoje ycie i twj miecz, elfie, a take ycie twoich przyjaci. Mickey i Geno zaczli protestowa, a Gary by zbyt zaskoczony, by wypowiedzie cho jedno sowo, lecz Kelsey si nimi nie przejmowa. Zgodnie z precedensem powiedzia. A wic osignlimy zgod.

Nie uwaasz, e mamy co do powiedzenia na ten temat? spyta Mickey. Nie dobiega krtka i bezporednia odpowied Roberta, a w zwizku z tym, e Kelsey nie zgosi sprzeciwu, byo dla pozostaych oczywiste, e uznawa danie smoka za do rozsdne. Wielki mczyzna przeszed przez komnat i niedbale podnis masywny miecz. Silny jest stwierdzi Mickey, widzc osupienie Garyego, poniewa Robert nie tylko podnis miecz, ktry modzieniec uwaa za odpowiedni dla giganta, lecz zrobi to z tak atwoci a na dodatek jedn rk! Ty wybierasz miecze? spyta Kelsey, wyranie zmieszany. Mylaem... Wybieram moj bro w taki sposb, jak mi si to podoba odpar z ironicznym chichotem Robert. Ten miecz bdzie odpowiedni na pocztek. Podszed do kominka na tylnej cianie. Pochyliwszy si nisko, rudowosy mczyzna bez najmniejszego wahania ani grymasu wywoanego blem za pomoc goych doni odsun na bok arzce si wgle. Idziecie? spyta, cignc za jeden z pogrzebaczy ukryt dwigni, ktra otwieraa sekretne drzwi. I ostrzegam was tylko raz doda. Jeli ukradniecie cho jedn monet albo przedmiot ze zgromadzonego przeze mnie skarbu, wtedy zasady przestan obowizywa, a wasze ycia z pewnoci zostan wam odebrane! Nie przychodziem tu od wielu dziesicioleci, by moe znowu nastpi chwila, gdy Robert Sprawiedliwy poywi si misem czowieka! Gary ledwo mg zapa oddech, gdy spoglda na Mickeya. Leprechaun pokiwa pospnie gow, ani troch nie wtpic w groby smoka. Czterech towarzyszy, z Kelseyem na przedzie, podao za Robertem dugimi i krtymi schodami, koczcymi si szeregiem przestronnych i pustych komnat. Mickey zatrzyma si, gdy przechodzili obok niskiego i zasonitego wiszcym gobelinem uku, jedynym stworzonym przez czowieka przedmiotem, jaki widzieli pod zamkiem. Skarbiec wyjani leprechaun, widzc dociekliwe spojrzenie Garyego. Z wyrazu twarzy Mickeya modzieniec mg stwierdzi, e w wietle ostrzeenia Roberta leprechaun nie ma zamiaru niczego

ukra, podobnie jak aden z jego towarzyszy. W oczach Mickeya wida byo jednak ogromny i oczywisty smutek, gdy powraca wzrokiem do zasonitego przejcia. Gary przyjrza si bliej leprechaunowi, nie rozumiejc. Nie pyta jednak Mickeya o to, poniewa zbyt by zajty tym, co ley przed nimi, by zastanawia si, co zostao z tyu. Zapach siarki narasta, dopki cakowicie nie wypeni Garyemu nosa. Z pocztku myla, e jest to pozostao po wulkanie, ktry wznis Kciuk Giganta, lecz gdy Robert wszed do jakiego pomieszczenia i zapali pochodnie, Gary zauway na cianach, stropie i pododze wiele wypalonych miejsc. Smoczy ogie? Gary dostrzeg rwnie zadrapania na kamiennej pododze, gbokie i szerokie. Jeli smocze ky wyryy te... Wzdu grzbietu Garyego znw przebiegy nie dajce si z niczym pomyli dreszcze. Skd Robert wiedzia o naszym przybyciu? Kelsey wyszepta do Mickeya, gdy smok przeszed na drug stron komnaty, by dokoczy rozpalanie pochodni. Moe wiedma mu powiedziaa zaproponowa Gary, uwaajc to za logiczny wniosek. Skieroway si na niego jednak trzy sceptyczne spojrzenia. Nie, chopcze wyjani Mickey. Ceridwen nie rozmawiaaby z takimi jak Robert. Podobnie jak aden z jej sug. Nie przepadaj za sob, a wiedma z rwn chci stanaby u boku Kelseya w nadcigajcej walce, jak przy Robercie. Ona nie chce, by wcznia zostaa przekuta przypomnia mu Gary. Nie chce rwnie, by wcznia i zbroja Cedrica wpady w szpony smoka stwierdzi Geno. Przypuszczam, e Ceridwen wolaaby dogadywa si z Kelseyem, trzymajcym naprawion wczni, ni kiedykolwiek rozmawia z Robertem. Ta dwjka zrobiaby wiele, by trzyma si z dala od siebie powiedzia Mickey z rozbawion min. To, e leprechaun potrafi znale co wesoego w ich sytuacji, dawao Garyemu tylko do zrozumienia, jak bardzo Ceridwen i Robert nienawidzili si nawzajem bez wtpienia ku radoci wielu mieszkacw Faerie.

Kelsey powrci do swego pierwotnego pytania. Skd Robert wiedzia? spyta ponownie, za Garyemu wydawao si, e tym razem elf skierowa na leprechauna bardziej zaciekawione spojrzenie. Mickey tylko wzruszy ramionami i wsun fajk do ust. Lepiej we tarcz chopaka poradzi leprechaun, omijajc pytanie. Legendy mwi, e moe zablokowa smoczy ogie. Kelsey znw spojrza na Roberta, idcego teraz wywaonym krokiem przez komnat, i wiedzia, e jego pytanie bdzie musiao poczeka. Odwrci si do Garyego po tarcz, lecz modzieniec, wpatrzony w zbliajcego si Roberta, nie zauway go. Garyemu nie pasowaa wizja rudowosego mczyzny ziejcego ogniem zreszt kto sysza o smoku walczcym mieczem? No i? niecierpliwy ton Kelseya wytrci Garyego z jego prywatnych rozmyla. Rozglda si przez chwil z zaciekawieniem, po czym zda sobie spraw, o co chodzi Kelseyowi, i mrukn, zdejmujc z plecw wielk tarcz Cedrica. Niektre paski mog by lune wyjani Gary. Gdy troll w ni uderzy... Przerwao mu machnicie rki Kelseya. Nie uyj jej w walce rzek elf, ku jeszcze wikszemu zdziwieniu Garyego. Jest zbyt nieporczna do szermierki, a nie stanowi zbyt duej osony przeciwko tak potnemu mieczowi, zwaszcza w rkach Roberta. Smok przebije mieczem tarcz, nawet jeli bd wystarczajco szybki, by podnie j do bloku. Kelsey wzi tarcz i odwrci si, by zacz pojedynek, by spotka si ze swoim przeznaczeniem. A wic dlaczego j wzi? Gary spyta Mickeya. Jak ju powiedziaem, tarcza odbije smoczy ogie odpowiedzia niedbale Mickey, zapalajc fajk. Jeli Robert zdecyduje si zion, wtedy Kelsey szybko j podniesie. Ale on nie jest smokiem! krzykn sfrustrowany Gary goniej ni zamierza. Rozbrzmia kpicy miech Geno. Patrz tylko, chopcze odpar Mickey. Patrz. ***

Kelsey i Robert podeszli na rodek wielkiej komnaty. Elf pooy magiczn tarcz na pododze przy stalagmicie z utrconym czubkiem i uj oburcz miecz. Robert rwnie chwyci sw bro obiema domi, z atwoci wykonujc ni okrgy zamach nad gow. Nie zgi zbyt szybko, elfie rykn wielki mczyzna. Od wielu lat nie cieszyem si walk. Tuzin lawotraszek ginie zbyt szybko, by mi to sprawio przyjemno! Potworny miecz wisn nagle jako wzmocnienie przechwaek Roberta, a Kelsey ledwo zdoa cofn si z jego dwumetrowego zasigu. Pomimo siy zamachu Robert z atwoci zatrzyma miecz i skierowa go z powrotem w stron elfa. Kelsey roztropnie nie przestawa si cofa, przekoziokowa i pojawi si z prawej strony wroga, lecz daleko poza jego zasigiem. Ach, bardzo dobrze rykn Robert. Wprawdzie atwy do zabicia, ale trudny do zapania! Rudowosy potwr ruszy do przeraajcego natarcia. Uciekaj stamtd! usysza swj krzyk Gary, lecz Kelsey mia inne plany. Gdy Robert rzuci si do szary, on zrobi podobnie, padajc w ostatniej chwili na kolana i przelizgujc si pod opieszaym gigantem. Gdy Kelsey mija Roberta, jego miecz uderzy dwukrotnie w masywne udo, za gdy pojawi si po drugiej stronie, Robert nie zdy si jeszcze obrci w jego kierunku. Rudowosy spojrza na zranion nog, a na jego twarzy wyranie odmalowao si zdumienie. Gary umiechn si szeroko, widzc doskonay manewr Kelseya, lecz jego umiech znikn natychmiast, gdy zerkn na Mickeya, ktry nie wydawa si taki pewny, Ach rykn znowu Robert. Bardzo dobrze! Wtedy si zamia tak gono i dobitnie, e echo odbio si od kadego kamienia w komnacie, brzmic, jakby smok przyprowadzi ze sob niewidzialny, zagrzewajcy go do walki chr. Nie zwracajc wicej uwagi na ran, znw ruszy na Kelseya, tym razem powoli, dokadnie, wymachujc przed sob wielkim mieczem. Przynajmniej zobacz, jak ten cholerny elf ginie, zanim przyjdzie na mnie kolej zmierzy si z jaszczurem mrukn ponuro Geno.

ROZDZIA 23 Wojownik i jaszczur Wielki miecz wisn tu obok, pniej jeszcze raz i drugi, a kady zamach przyciga szalejcego Roberta troch bliej do ofiary. Kelsey nawet nie prbowa parowa potnych ciosw, wiedzc, e gdyby kt nachylenia jego wasnego miecza nie by doskonay, potne cicia Roberta przebiyby si przez mizern oson. Zazwyczaj w walce z wikszym przeciwnikiem elf mia wielk przewag szybkoci, zwaszcza jeli wrg dziery tak ogromny i nieporczny miecz, jednak nie tym razem. Robert wymachiwa owym ostrzem z rwn swobod jak Kelsey swoim wskim elfim mieczem, a olbrzymi mczyzna okaza si zwodniczo szybki i zawsze zachowywa rwnowag. Kolejny potny zamach, a tym razem elf ledwo zdoa usun si z drogi ciosu. Robert umiechn si kpico, widzc cofajcego si Kelseya. Elf by jednak daleki od poddania si. Wiele przeszed, by dostpi tej chwili i teraz, gdy by tak blisko wypenienia swego zadania, wielkiego celu, jakiemu powici ycie, jego elfia krew pyna przez wszelkie czonki z odnowion si. Poza tym, jak elf przypomina sobie przez cay czas, gdy rudowosy gigant napiera, wiedzia od zawsze, e walka z Robertem bdzie najwiksz prb jego ycia. Miecz Roberta znowu wisn poziomo i kolejny raz Kelsey cofn si przed nim. Wielki mczyzna napar arliwie, nagle obracajc uchwyt, by skierowa bro w gr, po czym przekadajc bro celem zadania potnego ciosu z dou. Kelsey podnis miecz nad siebie, trzymajc go pochyo. W zwyczajnej walce przebiegy elf odwrciby swoje ostrze poziomo, przyjmujc na nie bro przeciwnika i wychwytujc w peni pd ataku. Wtedy prosty obrt odrzuciby miecz napastnika na bok i odsoni go na kontratak Kelseya. Kelsey roztropnie nie stosowa swojej zwyczajowej taktyki przeciwko nieludzko silnemu Robertowi. Gdy atak rudowosego zblia si, elf, zamiast obrcenia miecza poziomo, ustawi go pionowo i natychmiast przeszed krok w lewo, z dala od odbitego ciosu. Robert szybko odzyska

prawidow pozycj, lecz nie wystarczajco szybko, by nie ulec oczywistej przewadze Kelseya. Gdy miecz Roberta znajdowa si daleko z lewej strony, Kelsey przemkn obok prawego boku rudowosego mczyzny, zadajc raptown seri dotkliwych ci i pchni. Och, wspaniay ruch! skomentowa Mickey przez swoj fajk, uderzajc w mae donie. Kady obserwator, w tym Robert, uzna, e Kelsey nastpnie znowu umknie poza zasig, kierujc walk z powrotem na pewny grunt. aden z nich, zwaszcza smok, nie docenia w peni ognia, ktry pon w yach szlachetnego elfa. Gdy Robert obrci si, by skierowa si w stron przemykajcego elfa, Kelsey wykona zamach o maym promieniu, trzymajc si przed ostrzem Roberta i utrzymujc jego bok odkrytym i wraliwym na ciosy. W nastpnych szalonych chwilach miecz elfa trafi okoo tuzina razy, zanim Robert nie zaprzesta swego bezowocnego pocigu i nie cofn si o kilka krokw. Och, jeszcze wspanialszy ruch! krzykn Mickey, dodajc kolejny szereg klani. Robert skierowa wcieke spojrzenie na leprechauna, uciszajc go momentalnie, nie liczc dononego przeknicia liny. Gary uzna, e wielki mczyzna z pewnoci podbiegnie i zabije Mickeya. I nie sdzi, by potworny rudowosy na tym poprzesta. Nagle na ramionach zaciyo mu widmo zguby. Gary spojrza na Geno, szukajc wsparcia. Nie uszczliwio go to, co zobaczy, poniewa krasnolud roztropnie odsun si o tuzin dugich krokw od Mickeya. Obawa przed atakiem okazaa si jednak ponna. Robert by zbyt zajty walk by podj w tym czasie jakiekolwiek dziaania przeciwko innym. Odwrci wzrok w stron Kelseya, po czym spojrza z pogard na swj zraniony bok. Jego prawa rka bya rozcita w kilku miejscach, a przez jedn szram wystaway spod grubej skry napite jak postronki minie. Sdziem, e ci oszczdz Robert wycedzi do Kelseya. Kamstwo mrukn w odpowiedzi elf. Ale teraz zginiesz! rykn Robert i ruszy do natarcia, tnc mieczem z jednej strony na drug. Pomimo poprzednich wiatych chwil Kelseya, Gary uzna, e cakowicie wierzy w zapowied Roberta, gdy rozpocz on kolejny

szturm. Jak mg ktokolwiek, zwaszcza kto tak szczupy i delikatny jak Kelsey, uciec przed miadc potg zamachw Roberta? Nawet za, jeli Kelsey zdoaby utrzyma bezpieczn odlego, jak mg ywi nadziej na wygran? Naznaczy Roberta wieloma bezporednimi trafieniami, ktre zabiyby lub przynajmniej spowolniy kadego ludzkiego przeciwnika, a Robert nie okazywa najmniejszych ladw zmczenia. Kelsey przycupn za jednym ze stalagmitw, majc nadziej, e osabi intensywno atakw. Robert nie zwolni, nie wstrzyma wcale swego dwiczcego miecza. Poszy iskry, gdy ogromna bro uderzya o kamie, a gdy znikny, stalagmit mia zaledwie poow swej oryginalnej wysokoci. Ku niedowierzaniu towarzyszy, miecz Roberta nie tylko si nie zama, lecz nie mia rwnie adnych widocznych szczerb. Rudowosy potwr ruszy do ataku, wykrzywiajc twarz ze wciekoci, a jego miecz znowu zapiewa, gdy zacza si kolejna seria obiecujcych mier wini przez powietrze. Kelsey nie obawia si cigego cofania w przestronnym pomieszczeniu, nie sdzi jednak rwnie, e uzyska dziki temu jak przewag, e wielki Robert zmczy si. Elf wiedzia, e wci musi wykazywa si pomysowoci a jedna pomyka z pewnoci bdzie go kosztowa ycie. Kelsey niemal zamia si na t myl. Jego ycie nic nie znaczyo, gdy porwna je z pomylnym zakoczeniem yciowego zadania. Kelsey cofn si i obserwowa uwanie ruch palcw Roberta, zacinitych wok owinitej skr rkojeci. Gary chcia odwrci wzrok, nie mia ochoty patrze, jak jego przyjaciela spotyka ten sam los, co przepoowiony stalagmit. Doszed jednak do wniosku, e nie moe porzuci niezapomnianego widowiska, a usta otworzyy mu si ze zdziwienia, gdy znw spojrza na walczcych i zobaczy rozemianego Kelseya, na ktrego twarzy malowaa si niewzruszona pewno siebie. Gary nie mg wtedy wiedzie, e elf odkry, w czym tkwi jego przewaga. Pomimo siy Roberta i jego niezwykej szybkoci, smok nie by szermierzem przynajmniej nie wedug elfich standardw. Ataki Roberta byy proste. Jego ruchy, nawet zwody staway si coraz bardziej

przewidywalne dla dowiadczonego wojownika Tylwyth Teg. Kelsey wci wpatrywa si w te skate, wielkie palce, czekajc na wiele wyjaniajcy obrt. Kilka krokw, kilka zamachni pniej Robert obrci si i skierowa miecz w gr. Kelsey by na to przygotowany. Podobnie jak za pierwszym razem, gdy prbowa ci od dou, trzy szybkie kroki zbliyy rudowosego do elfa. Kelsey nie wykona jednak podobnej obrony jak za pierwszym razem. On rwnie ruszy naprzd, trzymajc miecz przed sob zdecydowany pokona Roberta szybkoci. Wielki miecz Roberta wci by wysoko nad jego gow gdy czubek elfiego ostrza dotkn garda Roberta. Przegrae! krzykn elf. Robert rykn i opuci miecz na elfa. Kelsey mg wbi swoje ostrze w gardo Roberta instynkt niemal go do tego popchn. Co jednak by mu przyszo z martwego smoka? Pad zamiast tego na bok, przetoczy si i stajc na nogi, wymierzy oskarajcy palec w jego stron. Oszustwo! krzykn, spogldajc na swych towarzyszy, wiadkw, szukajc u nich wsparcia. Pokonaem ci. Nie padem! rykn Robert. Nic nie masz! Co to za uczciwo?! krzykn Kelsey, zwracajc si ze swoj spraw do Mickeya i pozostaych, do kamieni w jaskini, do kadego i wszystkiego, co tylko mogo usysze jego gos. Odwrci si tyem do Roberta. Czy musz ci zabi, by wygra? Co wtedy uzyskam w tym honorowym pojedynku? Nic nie masz! rykn Robert, a Garyemu wydawao si, e w jego gosie co si zmienio, sta si bardziej gardowy. Mj miecz by przy twj ej szyi! A mj nad twoj gow doda szybko Robert. Gdyby dokoczy swj ruch, pozwoliby mi rwnie dokoczy mj. Robert popuka si palcem we wasne gardo. Maa dziurka wycedzi z sarkazmem. By moe miertelna, ale nie tak bardzo jak elf przecity na p! Kelsey wiedzia, e dokonana przez Roberta ocena walki bya daleka od prawdy. Mgby przebi mieczem szyj Roberta i mimo to, uchyli si przed opadajcym ciciem. Wiedzia jednak rwnie, e argumenty Roberta byy przekonujce, wystarczajco przekonujce, by smok mg

unikn haby, jak pocigao za sob wycofanie si z walki. On bawi si w gr Bilba mrukn pod nosem Gary. Mickey spojrza na niego z zaciekawieniem, przypominajc sobie opowie, po czym przytakn. Pprawdy cign Gary. Kelsey go mia. Powiedz to Robertowi mrukn Mickey. Poczekaj jednak wystarczajco dugo, ebym zdy si od ciebie daleko odsun, chopcze. Garyemu nie umkna uwaga leprechauna. Do tych bzdur! rykn nagle Robert. Jedn rk cisn mieczem przez pomieszczenie. Z olepiajcym byskiem bro wbia si w cian i wisiaa tam, zagbiona do poowy w litej skale. Gary pomyla przez chwil, e Robert skapitulowa, przyzna, i Kelsey uczciwie wygra. Kelsey jednake wyczu prawd i pobieg do tyu, by chwyci magiczn tarcz Cedrica Donigartena i teraz szaleczo stara si, umieci j na szczupym ramieniu. Gary zacz si zastanawia nad ruchami elfa, lecz gdy znw spojrza na Roberta, zrozumia, dobrze zrozumia. Robert zacz si zmienia. Ludzka powoka wykrzywiaa si i wybrzuszaa, czerwone wosy owiny si Robertowi wok gowy i zczyy ze zmieniajc si skr. Wyroso wielkie skrzydo, nastpnie drugie, a wielkie pazury zdary buty ze stp stwora. W komnacie zabrzmiay donone trzaski przeksztacajcych si koci. Na podog za stworem pad potworny, pokryty usk ogon, po czym zacz si poszerza i wydua, wygldajc niczym druga istota. O mj Boe! wyjka Gary Leger. Skurwy... O kur... O mj Boe! Garyemu skoczyy si sowa. Jego usta wci si poruszay, lecz nie wydobyway si z nich adne dwiki. Gdyby obok niego sta Tomcio i wypowiedzia zwoje zwyczajowe Da, Gary z pewnoci poklepaby go po nodze, dzikujc za waciwe sowo. Nic w yciu Garyego Legera, adne sterty lektur fantasy ani widoki, na ktre kiedykolwiek spoglda we wasnym wiecie lub w Faerie, nie przygotoway go do tego, co dziao si przed nim. Komnata nie wydawaa si ju taka wielka smok osign pitnacie

metrw i wci rs, rozciga si. Gary przypomnia sobie wyschnite jezioro, Loch Tullamore. Teraz wiedzia ju, w jaki sposb smok mg je wyparowa. Chwyci znajdujcego si w sakwie przy pasie Hobbita, jakby to by jaki amulet ochronny, rdo siy i przypomnienie, e inni stanli przed takim stworzeniem i przeyli, by mc o tym opowiedzie. Nawet jednak amulet Garyego nie chroni go przed przeraeniem na widok Roberta Ndznego. Przemiana ju si zakoczya Robert mia niemal trzydzieci metrw dugoci, przypominajce ostrza wczni, zdolne do rozrywania kamieni pazury oraz paszcz, ktr mg przeci mczyzn na p albo pokn go w caoci. Zaley, na co smok miaby akurat ochot. Gary poczu, jak sabn pod nim kolana. Nie pragn niczego poza ucieczk std. Wiedzia jednak, e nogi go nie ponios. Nie pragn niczego, poza zamkniciem oczu, lecz nie mg tego uczyni, trzymany w objciach wspaniaego widoku majestatu i grozy prawdziwego smoka. Do! rykn znw smok. Jeli gos Roberta w postaci ludzkiej trzs kamieniami, to pod moc tego podmuchu z pewnoci pkay na p. Gra si skoczya, Kelsenellenelvialu Gil-Ravadry! Geno spojrza niedbale w stron Garyego i Mickeya. Przypuszczam, e wcznia bdzie musiaa troch poczeka, zanim znw zoy si j w jedn cao mrukn sarkastycznie krasnolud. Gupi elf doda, a jego ironiczny chichot natychmiast uwolni Garyego z wywoanego zachwytem transu. Nie wygldasz na zbytnio przejtego mrukn w kierunku Geno, a gos zadra mu kilka razy, gdy stara si cedzi sowa. Geno wzruszy z rezygnacj ramionami. Robert nie zje mnie odpowiedzia z pewnoci. Smoki nie przepadaj za smakiem krasnoludw, a poza tym lubi mae cacuszka, jakie mog wyj spod krasnoludzkiego mota kpiny Geno dotykay Garyego a do szpiku koci. Ciebie jednak zje. Gary skierowa uwag z powrotem na walk, ktra teraz wydawaa si bardziej preludium do masakry. Umiech Kelseya dawno znikn, podobnie jak jego pewno siebie, a nawet determinacja. Czy kto jednak mg go za to wini? Moemy mu pomc? wyszepta Gary do Mickeya, cho wiedzia, e jeli Mickey kazaby mu stan u boku Kelseya, drce nogi

zatriumfowayby nad szlachetnymi intencjami. Leprechaun parskn niedowierzajco, a Gary ju si nie odzywa. Zdoa w kocu zamkn oczy i skierowa myli do wewntrz. Przywoywa swoj mylc wczni, swojego najbardziej lojalnego w walce sprzymierzeca, by znale jakie rozwizanie tego koszmaru. *** Kelsey zebra siy i chwyci mocniej miecz, prbujc przypomnie sobie o celu, dla ktrego tu jest, o fakcie, e od pocztku wyprawy wiedzia, z jakim stworzeniem bdzie musia w kocu si zmierzy. Racjonalno nie wydawaa si jednak antidotum na groz wywoan widokiem niezwycionego smoka. Wowy Robert sun z nisko opuszczonym brzuchem w stron Kelseya. Machn sw wielk ap lecz by to niemal zabawowy cios, taki jaki mgby zada kociak kbkowi wczki. Kelsey napar ca mas na tarcz, by go zablokowa, lecz mimo to przelecia wiele metrw po kamiennej pododze. O cholera mrukn Geno i odwrci si, uwaajc walk za skoczon. Och poprawi sabo krasnolud, gdy znw spojrza na Kelseya. Wci stojcy i w jaki sposb nietknity elf, ruszy naprzd i wykona seri trzech krtkich pchni w wycignit ap smoka. Podmuch wiatru wywoanego przez miech Roberta przewrci Kelseya na ziemi. Nie uatwiaj mi rykn smok. Chc si bawi tak dugo, jak bd mg. Kto wie, kiedy pojawi si kolejny, rwnie gupi jak ty bohater, Kelsenellenelvialu Gil-Ravadry. *** Jak mgbym pomc mojemu przyjacielowi? Gary spyta w myli rozumn wczni. Brak odpowiedzi. Wezwa mentalnie kilka razy wczni, nalegajc, by zacza si z nim porozumiewa.

Ta walka nie jest twoja odpowiedziaa w kocu wcznia. Musz pomc Kelseyowi! Nie moesz dobiega empatyczna odpowied. Ta walka jest honorowym pojedynkiem, a wydarzenia rozgrywaj si w dokadnie taki sposb jak postanowiono, zanim rozpocza si wyprawa elfa. Gary zacz protestowa, spiera si, e pojedynczy wojownik nie moe pokona takiej bestii i e zadanie musi zosta poniechane dla dobra ycia Kelseya. Nagle jednak zrozumia. Wcznia nie dbaa o Kelseya. Walka, przeprowadzona dokadnie wedug pradawnych zasad, bya jedyn szans, by rozumna bro zostaa ponownie przekuta. Bezradny Gary Leger otworzy oczy. Kelsey znw atakowa, znajdowa si za przednimi apami Roberta i uderza z caej siy w uskow zbroj smoka. Wielka, rogata gowa zatrzsa si w dononym miechu, kpic z Kelseya. W tej samej chwili Robert niedbale przysun ap do elfa, odrzucajc go na bok. Uparty, niezwykle uparty Kelsey by nieugity, a jego upr opaci si. Gadzie rysy Roberta skrzywiy si nagle z blu, gdy miecz Kelseya wbi si pomidzy pyty pancerza i zatopi gboko w ciele smoka. Potwr zacz szaleczo opota skrzydami, a wywoany nimi podmuch odrzuci Kelseya, podnoszc jednoczenie Roberta. Kelsey uparcie zachowywa rwnowag, korzystajc z wielkiej tarczy, by cho troch odbi podmuch. Niemal przewrci si, gdy smok wcign powietrze, odwracajc kierunek wiatru. Oto nadchodzi Gary usysza pomruk Mickeya. I rzeczywicie nadszed podmuch ognia, ktry wydawa si poyka nieszczsnego Kelseya i ogrza komnat w takim stopniu, e Gary, stojcy wiele metrw dalej, poczu jak pod lunym hemem spalaj mu si brwi. Robert zia nieprzerwanie przez wiele sekund, a rozpalone do biaoci pomienie zaleway Kelseya, topic kamienn podog wok ng. Nagle wszystko si skoczyo, a Kelsey wci sta! Skaa wrzaa wok niego, a zewntrzna warstwa tarczy Cedrica byszczaa czerwieni lecz elf, a nawet jego ubranie oraz ziemia w ochronnym cieniu tarczy wydaway si nietknite. Cholernie dobra tarcza powiedzia z niedowierzaniem Geno. Robert rwnie wydawa si poruszony, spoglda na elfa, ktry w jaki

sposb przetrzyma podmuch, mogcy topi kamienie. Musisz si bardziej postara, potny jaszczurze zaja go Kelsey, najwyraniej zyskujc pewno siebie, gdy okazao si, e legendarna tarcza moga, jak obwiecio piro barda, odwrci ogie smoczego oddechu. Robert ponownie zion, a Kelsey tym razem ledwo zdy schowa si za oson tarczy. Teraz skaa wok elfa syczaa i kipiaa, a pomieszczenie byo przesiknite siarkowym zapachem. Gdy jednak ogie znikn, Kelsey wysun gow zza tarczy i by na niej umiech. Przetrwanie oddechu Roberta byo wystarczajc obraz, lecz kpiny elfa, a teraz jego umiech, wprawiy smoka we wcieko przekraczajc wszystko, co Gary by sobie w stanie wyobrazi. O kurna wyszepta Mickey, po czym rozleg si chrobot i omot smoczej szary, ktra rozdzieraa podog jaskim. Szpony spady na Kelseya z si, ktra wedug Garyego moga oznacza tylko mier elfa. Kelsey jednak jako wci si trzyma. Wtedy wszelako uderzya straszna paszcza, szybko niczym kot, chcc go ugry. Znw w jaki sposb wydawao si to Garyemu niemoliwe Kelsey zdoa si uchyli, nawet trafi Roberta kilka razy, zanim smok odsun sw masywn, rogat gow. Pazury szerzyy zniszczenie, tylnie nogi kopay, skrzyda opotay bezlitonie, a raz nawet smoczy ogon uderzy z si zdoln powali gruby db. Kelsey omija jednak niemal kady atak, za te, ktre trafiay, jedynie spowalniay obron elfa. Uderzenia miecza Kelseya brzmiay niczym rytm taca. Byy rytmiczne i nieprzerwane. Trafiay w kady cel, jaki odsoni Robert. Smok znw zion z rykiem, lecz tarcza odbia ogie, a Kelsey nawet zdoa zbliy si pod oson ognia i zada trzy paskudne uderzenia. To niemoliwe! jkn Gary, odwracajc si do Mickeya. Leprechaun by zbyt pochonity akcj, by mu odpowiedzie, lecz zrobi to Geno, niedbale rzucajc motem w hem Garyego. Zamknij mord! warkn krasnolud, a jego nieoczekiwany gniew tak oszoomi Garyego, e modzieniec zamilkn. Sza Roberta nie osab. Gary zacz si obawia, e caa gra legnie w gruzach od tupotu smoka. Nie rezygnowa jednak rwnie Kelsey,

uderza, ci, pcha, trafia w smoka z kadego miejsca, poruszajc si z tak szybkoci i precyzj, e czasami wyglda jak ulotna mgieka. Solidne uderzenie ap posao go w ty, a gdy znw napar do przodu, spada na niego wielka paszcza. Gary niemal zemdla widzc, e gowa smoka podnosi si z Kelseyem w pysku. Kelsey jednak jeszcze nie skoczy. W jaki niewyobraalny sposb elf wepchn tarcz pomidzy szczki smoka i manewr Roberta dziaa teraz na jego niekorzy, poniewa Kelsey mia teraz w swoim zasigu jedyn wraliw cz bestii. Wymachujc swoim wskim mieczem dwa centymetry przed tym, gadzim okiem, Kelsey spyta pewnym gosem. Poddajesz si? Mog spali ci na popi! sykn przez zablokowany pysk smok. I stracisz oko obwieci Kelsey. Robert nie poruszy si, rozwaajc swoje moliwoci. Nie mog w to uwierzy westchn Gary, a jego gos by peen oszoomienia i zachwytu. Potrzsn tylko gow i wpatrywa si pustym wzrokiem w podobnego bogom smoka, ktry posusznie opuci elfa na podog i uwolni go. Przynie pradawn wczni i skoczmy z tym! rykn smok, uderzajc ap w ziemi, a kilka kamieni w rozlegej jaskini rzeczywicie popkao od siy gniewu Roberta. Nieprawdopodobne mrukn znowu Gary. Zachowaj cisz, chopcze poprosi go Mickey. Nie mw nic i skocz swoj cz tak szybko, jak bdziesz mg. Gary spojrza z zaciekawieniem na leprechauna, zastanawiajc si, dlaczego Mickey by taki wyczerpany i zaniepokojony. Czy z czoa Mickeya spywaa struka potu? Dlaczego? zastanawia si Gary, przecie najwiksza prba zostaa zakoczona, Kelsey wygra. Elf przetrwa gniew Roberta, przyj na siebie ciosy, ktre powaliyby prastare drzewa i spaszczyy drzewa... Gary powstrzyma nagle swoje zakopotane myli. I stracisz oko? mrukn pod nosem, imitujc akcent, ktrego Kelsey uy dajc od Roberta poddania si. Rozumia teraz gniew Geno, gdy stwierdzi, e wyczyny Kelseya s nieprawdopodobne.. Gary skierowa uwag na rozgrywajc si przed nim scen. Robert

odchodzi. Kierowa swoje wielkie, pokryte usk ciao w stron szerokiego i wysokiego tunelu odchodzcego od gwnej komnaty. Kelsey sta w tym samym miejscu, gdzie go wypuci Robert nieruchomy, najwyraniej pogrony w mylach o zwycistwie. Gary przeszy wzrokiem iluzorycznego elfa. Pierwsze trafienie wyszepta do niego Mickey, widzc, e w kocu rozszyfrowa gr. Gary szybko przypomnia sobie wydarzenia z bitwy, pierwszy potny cios, ktrym Robert odtrci Kelseya, po czym spojrza w odpowiedni stron. Skulony za stalagmitem lea Kelsey, zwinity w kbek i pokryty krwi. Gary widzia, e elf yje i stara si nie porusza ani nie wydawa adnych dwikw. Bdziesz potrzebowa tarczy Geno powiedzia do Garyego. Gdy iluzyjna sceneria ulega przed nim rozproszeniu, Gary zauway tarcz lec tam, gdzie elf z pocztku pooy j na ziemi, obok plam po smoczym ogniu i szybko stygncej skay. Zastanawia si, jak j wemie nie zwracajc uwagi Roberta na oszustwo, jednak Mickey ju si tym zaj. Iluzoryczny Kelsey podszed do prawdziwej tarczy i pooy na niej iluzoryczn. Wszystko to byo dla Garyego bardzo dziwne. Nie rozumia, dlaczego smok nie widzia przez iluzj leprechauna. Podszed jednak do tarczy, podnis j i poszed za Geno oraz Robertem do bocznego pomieszczenia. Wychodzc z komnaty, spojrza przez rami i zobaczy jak iluzoryczny elf Mickeya siada przy prawdziwym Kelseyu za stalagmitem. Leprechaun mia zamiar zaj si prawdziwym Kelseyem i jego bardzo prawdziwymi ranami. *** Gary pochyli si jeszcze bardziej za tarcz gdy usysza, jak smok wciga powietrze. Czu si, jakby chcia i do azienki. Obawia si, e okryje si wstydem. Nie mg jednak nic powiedzie. Wcznia leaa przed nim na paskim kamieniu i on, tak jak gosia przepowiednia, trzyma silnie doln poow. Geno zwiza obydwie czci drzewca ze sob za pomoc rzemienia i posypa w miejscu czenia jak drobn

substancj Gary nie by w stanie stwierdzi, czy to opiki metalu, czy te rozkruszone klejnoty. Teraz Geno sta daleko z tyu, trzymajc w jednej, osonitej cik rkawic, doni mot, za w drugiej t sam sypk substancj. Gary przypomnia sobie, e tak naprawd nie by wiadkiem odbicia przez tarcz strasznego smoczego zionicia, poniewa widzia tylko jedn z wielu iluzji Mickeya. Wychyli si nad krawdzi tarczy, chcc wyrazi protest, zobaczy jednak, e nie ma ju na to czasu. Wtedy pojawiy si pomienie, a Gary nie wiedzia, czy zmoczy spodnie, czy te nie w takiej temperaturze i tak wszystko natychmiast by wyparowao! Ogromne jzory ognia lizay krawdzie tarczy, a rka trzymajca magiczn wczni najpierw poczua ciepo, a pniej zacza pon blem. Gary ciska jednak drzewce, poniewa Geno obieca mu co bardzo nieprzyjemnego, jeli tego nie bdzie robi. Wszystko si raptownie skoczyo. Gary zamruga oczyma i niemal zemdla z ulgi widzc, e tarcza rzeczywicie odepchna na bok biae pomienie. Na lecym przed nim paskim kamieniu magiczna wcznia byszczaa pomaraczowym wiatem w zatopionym w pmroku pomieszczeniu. Krasnoludzki kowal natychmiast pochyli si nad ni, posypujc proszkiem i kujc. Geno mrucza liczne tajemne formuy, ktrych Gary nie mg zrozumie, lecz z rytualnych ruchw krasnoluda oraz penego czci tonu modzieniec susznie wnioskowa, e jest to jaka forma kowalskiej magii, czar, ktry mia wzmocni wi zwykego metalu. Praca cigna si przez wiele minut. Geno stuka i ku, piewa i rozsypywa wicej sypkiej substancji na wci gorce metalowe drzewce. W pewnym momencie krasnolud podnis wczni i spojrza na drzewce, chcc si upewni, czy jest idealnie proste. Opuci je z powrotem na kamie, stukn jeszcze kilka razy, po czym ponownie podnis celem obejrzenia. Umiech Geno by jedyn odpowiedzi jakiej Gary Leger potrzebowa. Krasnolud cofn si i wsun mot w ptl przy pasie. Blask zanik, a wcznia wydawaa si niezwykle chodna. A wic znw znalaze si w legendach, potny Robercie Geno zawoa do smoka. Cay wiat bdzie wiedzia, e to Robert, najwikszy z jaszczurzego rodzaju, da ogie do przekucia pradawnej wczni.

Starania krasnoluda, majce na celu uagodzenie smoka, nie wywary wikszego efektu. Znikajcie z mojej gry! rykna bestia. Gary zgodzi si ze skinieniem Geno. Nie trzeba im byo dwa razy powtarza. Podnie j Geno poleci Garyemu, wskazujc na wczni. Gary z atwoci podnis jedn rk bro. Wydawaa si teraz lejsza ni wczeniej ktra z jej czci, a nawet lepiej wywaona. Jeli wczeniej Gary uwaa, e moe ni rzuci na pidziesit metrw, teraz czu, e mgby ni cisn na sto. Rozumna wcznia nie komunikowaa si z Garym adnymi okrelonymi sowami, lecz modzieniec wyranie czu przepeniajce j zadowolenie.

ROZDZIA 24 Kruki Cztery dziesitki sucych za eskort lawotraszek szo zwartym szeregiem tu za towarzyszami, a ich pochylone wcznie wskazyway rannemu Kelseyowi i pozostaym drog z niszych tuneli. Smok ostrzeg ich, by wychodzc nie krcili si nigdzie w okolicy zamku. I nigdy wicej! rykn Robert, a Garyemu wydawao si, e skierowa to ostrzeenie gwnie do Mickeya McMickeya. Gary zastanawia si, czy Robert odgad sztuczk, lecz odrzuci t myl, dochodzc do wniosku, e gdyby tak byo, bestia nigdy by ich nie wypucia. Gary by niezwykle szczliwy, znikajc z pola widzenia budzcego podziw smoka i nie mia zamiaru zblia si kiedykolwiek do jego zamku. Nie otrzsn si jednak jeszcze ze wszystkich obaw. Podtrzymujc Kelseya, wci spoglda przez rami, bojc si nagego ataku ze strony lawotraszek. Nie martw si, chopcze powiedzia mu Mickey, zauwaajc jego niepokj. Robert nie omieli si zama przysigi. Nigdy nie ufaj smokowi doda Geno. Chyba, e pokonae go w walce. Nawet jaszczury maj pewne poczucie honoru. To o to zawsze chodzio w tym dziwnym magicznym wiecie, stwierdzi Gary. O honor. Nie ma wyboru, musi nas wypuci dokoczy zadowolonym gosem Mickey. Szare oczy leprechauna zabysny zwycisko, gdy pocign ze swojej fajki. Gary cieszy si, syszc to, lecz jego twarz, w przeciwiestwie do leprechauna, nie wyraaa nawet ladu radoci. Kelsey krzywi si z blu przy kadym kroku, a Gary sdzi, e elf moe zemdle. Jedna z rk Kelseya bya wykrcona, najprawdopodobniej zamana, za na boku znajdowaa si gboka szrama, w miejscu gdzie smocze pazury przebiy si przez zbroj i skr. Krew sklejaa zote wosy i pokrywaa delikatn twarz elfa i jedynie blask w zotych oczach Kelseya oraz wyraz gbokiej satysfakcji zdradza, e elf jest wiadom tego, co dzieje si wok. Znaleli si na zewntrz o wicie nastpnego dnia. Byli na niszych szlakach wschodniego zbocza, znacznie poniej koszar garnizonu

lawotraszek Roberta. Poowa eskorty pozostaa, by zablokowa tunel, druga za przyja pozycje obronne na pochyej drodze. Jakby si obawiali, e wrcimy zadrwi Mickey, widzc zapor. Sowa leprechauna i ich ton uderzyy gboko w Garyego. Byli wolni nawet Gary zda sobie z tego w peni spraw. Byli wolni od Roberta, a Gary by wolny od Faerie, poniewa trzyma przekut wczni. Warunki schwytania zostay dotrzymane i Gary mg wrci do domu. Do domu. Sowo to brzmiao dziwnie dla Garyego, idcego wzdu wysokiej gry w krainie tak niepodobnej do jego wasnej. Czu si, jakby mino wiele lat odkd by w Lancashire, niemal jakby tamten wiat by tylko dugim snem, jakby ta kraina Faerie bya bardziej rzeczywista. Bardziej rzeczywista ni fabryka plastiku. Bardziej rzeczywista ni nuda zwizana ze staniem przy buczcej rozdrabniarce, wrzucaniem do niej skrawkw plastiku i marzeniem o absurdalnych przygodach. Gary musia powstrzyma chichot, gdy o tym pomyla. Absurdalne przygody? Nie wydaway si ju tak absurdalne dla Garyego Legera, zwaszcza, e o jego rami opiera si ciko elf, a obok szli leprechaun i krasnolud. Gary nie mg ju duej wstrzymywa chichotu, pomimo ran Kelseya. Spojrza w ty, na grsk drog, na pokryte czerwon usk lawotraszki penice na niej wart. Powiedz mi, jak poprosi Mickeya, gdy odlego pomidzy nimi a lawotraszkami jeszcze bardziej si zwikszya. Mickey podnis wzrok w jego stron, by rozway to niejasne pytanie. Wyglda tak, jakby nie mia pojcia, o co chodzi modziecowi. Powiedziae, e iluzje nie bd dziaa przeciwko smokom ucili Gary, cho susznie myla, e Mickey odgad ju, co ma na myli. Powiedziaem, e nie bd dziaa dobrze poprawi Mickey. To tak, jak z krasnoludami. Niezbyt dobrze. Mrugn do Garyego. Zawsze jednak mog znale dla nich jaki uytek. Podziaao doskonale zauway Gary, a jego ton i mina ujawniay spore podejrzenia. Zbyt doskonale. To bya walka przypomnia mu Mickey. Z pewnoci Robert przeniknby moje sztuczki, gdyby tylko mia czas, by si nad nimi zastanowi!

Mia jednak przed sob potnego przeciwnika i wiedzia o tym zapewnia Mickey. Poza tym, moja magia bya tam najsilniejsza. Mickey przerwa nagle i skierowa wzrok z powrotem na drog, jakby aowa, e to powiedzia. Garyemu nie spodobay si jednak zbytnio wyjanienia leprechauna. A wic oszukiwalimy powiedzia w kocu. Robert naprawd wygra i nie mia adnego obowizku przeku wczni ani nawet wypuci nas stamtd. Geno kopn go mocno w ydk. Cios ten niemal przewrci Garyego i Kelseya. Daj mi wic elfa! krasnolud warkn szyderczo na Garyego. A potem wr tam i poddaj si smokowi! Uspokajaj swoje sumienie, gdy bdziesz zerany. Gary nie spuszcza lnicych oczu z krasnoluda, gdy sign w d i potar bolc ydk. Rozumujesz susznie, chopcze wtrci Mickey. Podobnie jednak jak krasnolud. Nie mona postpowa uczciwie z tak besti jak Robert. Trzeba zacz od tego, e to nie bya uczciwa walka. Cel uwica rodki? odpar Gary. Mickey rozmyla kilka chwil nad t dziwn fraz, po czym przytakn. Gdy masz do czynienia ze smokiem stwierdzi. Poza tym, chopcze, prawdziwy Kelsey pokona Roberta, zanim on zmieni si w smoka. To Robert wybra miecze do pojedynku, a w tamtej walce Kelsey naprawd wygra. Gary pozwoli, by to zakoczyo spraw, zadowolony, e moe si zgodzi z rozumowaniem Mickeya. Z jakiego powodu mia uczucie, e w tej walce zosta naruszony honor. Kelsey pukn go nagle w rami, by to nieznaczny ruch, lecz zwrci ca uwag Garyego. Spojrza na rannego elfa i, ku wasnemu zdziwieniu, odnalaz w zotych oczach Kelseya potwierdzenie. Szli w d gry w najszybszym tempie, na jakie mg sobie pozwoli na wp nioscy Kelseya Gary. Wkrtce zamek znalaz si daleko za nimi, ku uldze Garyego, lecz nie mg nie dostrzec, e Mickey wci zerka w tamt stron. Nie wygldao to tak, jakby leprechaun obawia si nagego ataku (znw ku uldze Garyego), lecz raczej w jego wzroku

wida byo tsknot, bl serca. Mickey spoglda jak moda matka moe spoglda przez rami za dzieckiem idcym pierwszy raz do szkoy. Gary chcia to sobie wszystko sam uoy, wiedzc, e Mickey nie przedstawi mu wyjanie. Przypomnia sobie spotkanie leprechauna z chochlikiem pierwszej nocy poza Dvergamal i wtedy zda sobie spraw z uwagi Mickeya, e jego magia bya w legowisku Roberta najsilniejsza. To bya naprawd najdoskonalsza iluzja, jakiej wiadkiem do tej pory by Gary. Wizerunek walczcego elfa przypomina Kelseya w kadym szczegle i porusza si doskonale, wykonujc manewry stosowane w czasie walki. Nie wyjaniao to jednak, dlaczego Robert zosta tak ogupiony. Jedynym powodem, dla ktrego iluzje Mickeya mogy oszuka Geno, gdy w jaskini krasnoluda wygldao, jakby Kelsey wszed w puapk w cianie, byo to, e Mickey pokaza Geno to, co krasnolud mia nadziej ujrze. Nie byo tak w walce Kelseya z Robertem. Najprawdopodobniej smok oczekiwaby tego, co si naprawd stao. Oczekiwaby, e Kelsey legnie poamany po pierwszym uderzeniu ap. Jeli Robert naprawd by starym i mdrym jaszczurem, besti pasujc do znanych i najwyraniej prawdziwych legend o smoczym rodzaju, powinien przenikn wzrokiem iluzj, jeli nie od razu, to przynajmniej pniej, zanim poprowadzi Garyego i Geno do bocznej komnaty, by przeku wczni. A wic dlaczego Robert pozwoli si oszuka? I dlaczego Mickey wci zerka na zamek? Niewane jak mocno Gary si stara, kawaki ukadanki nie chciay si dopasowa. Szlak rozwidla si na kilka odgazie, gdy zbliyli si do podstawy gry w ksztacie obelisku. Mickey obj dowodzenie i skierowa si na pnoc. T drog szybciej dostaniemy si do rozpadliny giganta wyjani leprechaun. I do Crahgw? spyta sucho Geno. Mickey potrzsn gow. Nie ma potrzeby wraca t drog skrzat odpowiedzia pewnym gosem, a jego i krasnoluda twarz rozjaniy si na t deklaracj. Mickey

podskoczy i zamacha swymi bucikami o zakrconych czubkach. Zadanie zostao wykonane, czy nie? powiedzia wylewnie, spogldajc gwnie na Kelseya. Moemy powici teraz czas na spacerowanie i cieszenie si adn pogod. Gdy Mickey wyldowa, z jego twarzy znikna radosna mina i popatrzy z trosk w gr. Gary zrozumia wtedy, dlaczego leprechaun zachowywa si nagle tak wesoo dla dobra Kelseya. Spogldajc za na cierpicego elfa, Gary skin pochwalajco w stron Mickeya. Gary przytrzyma przed nim wczni, by Kelsey mg j ujrze w caym przekutym splendorze. Twarz Kelseya istotnie rozjania si i Garyemu wydawao si, e jego elfi baga lekko zela, jakby do krokw Kelseya wrcia nagle wiosna. A ty znajdziesz si w legendach Gary powiedzia do Geno, chcc, by krasnolud przyczy si do witowania. Jako krasnolud, ktry przeku legendarn wczni. Poczu, jak na jego nodze lduje plwocina i nic ju wicej nie powiedzia. Znw pomyla o perspektywie powrotu do domu, zastanawia si, jak to bdzie obudzi si w jakim biaym pokoju z mikkimi cianami, albo moe we wasnym ku, i dowiedzie si, e to wszystko byo tylko rozbudowanym snem. Przypomnia sobie w mylach caa wypraw, od Tir na nOg do Kciuka Giganta, starajc si zapamita liczne widoki, ktre ujrza, wspaniae zapachy, ktre poczu, obawy i radoci, ktrych zazna. Powinien by sobie przypomnie, e droga do domu bya jeszcze duga, e by daleko od Tir na nOg, a przygoda jeszcze si nie skoczya. Kelsey krzykn z blu. Gary spojrza na sabnc sylwetk elfa i ujrza may kawaek ruchomej skay, przypominajcy humanoida, cho mniejszego ni poowa wysokoci Garyego, trzymajcy si kurczowo nogi Kelseya. Instynktownie Gary zwolni uchwyt na Kelseyu, starajc si wykorzysta wasn nog, by zagodzi nieunikniony upadek elfa, lecz bardziej przejmowa si przygotowaniem wczni. Krasnoludzka magia? krzykn Gary z niedowierzaniem. Dziabn wczni kamie, wzdrygajc si przy tym, poniewa obawia si, e skaa moe znw j zama. Gdy metalowy czubek dotkn celu, poleciay iskry, a wcznia Cedrica rozcia kamie. Jej magia zmienia zagadkowe mae stworzenie w kupk osypujcego si gruzu.

Krasnoludzka magia? krzykn ponownie Gary, lecz gdy spojrza na Geno, zda sobie spraw, jak miesznie musi brzmie jego oskarenie. Kilku kamiennych ludzi otoczyo krasnoluda, uderzajc go i chwytajc za rce oraz nogi. Moty Geno ruszyy do akcji, a kady cios nimi odrbywa fragmenty przeciwnikw. Mj miecz! zawoa sabo Kelsey, gdy nagle wzdu cieki oywio si wicej kamieni i ruszyo do ataku. Gary chwyci wczni oburcz i stan nad lecym elfem, wiedzc, e Kelsey nie moe sam si broni. Mickey! wrzasn Gary. Bezustannie ci i dga, a powietrze wok niego stao si deszczem wielokolorowych iskier. Nie mog nic z nimi zrobi! odkrzykn Mickey. Gary dostrzeg leprechauna, unoszcego si w gr na swoim parasolu i podcigajcego pod siebie zakrcone buciki, by nie dosta si w zasig stworw. Metal uderza o kamie, iskry wypeniay powietrze, lecz nieustraszone stworzenia pojawiay si nieustannie. Byo ich zbyt wiele, by dao si je pokona. Kamienny czowiek przelizgn si obok wczni Garyego i zacz okada modzieca i elfa. Gary nie mia gdzie uciec, nie mg si nawet cofn, by mc uderzy wczni. Pojedynczy cios motem roztrzaska kamiennego czowieka na setki czci. Gary podnis wzrok znad sterty gruzu i ujrza Geno, majcego na twarzy ten zoliwy umiech bez jednego zba, przedzierajcego si przez morze pokruszonych kamieni. Kamienne ludziki zbliyy si do krasnoluda z obydwu stron i na ciece znw rozlegy si uderzenia. To tylko kamienie mrukn Geno, za aby jeszcze bardziej okaza sw wyszo, chwyci rk najbliszego stworzenia i odgryz z niej kamienne palce. Co ci mwiem o jego posikach, chopcze? dobieg z gry gos Mickeya, a w gosie leprechauna syszalna bya ulga. Obok Garyego przelecia mot, trafiajc w stwora, ktry zblia si do niego od tyu. Trzymaj ich z dala od siebie poleci Geno. Zachowuj si defensywnie i chro elfa. Geno umiechn si, gdy w jego zasig

wszed kolejny kamienny czowieczek. Niedbale wycign rk i roztrzaska go. Tylko trzymaj ich z dala powtrzy do Garyego. I pozwl krasnoludowi robi to, do czego krasnoludowie s zrodzeni! Gary zamachn si sw wczni szerokim ukiem, w t i z powrotem, rozbijajc tych skalnych ludzikw, ktrzy podeszli za blisko. Geno, postpujc zgodnie z dumnymi przechwakami, przemierza obwd sanktuarium, wydajc si niedostpny dla wykonywanych kamiennymi rkoma atakw oraz rozbijajc kadego przeciwnika jednym uderzeniem. Trzeba wiedzie, gdzie w nie trafia! powiedzia do Garyego, gdy za ktrym razem przechodzi obok i mrugn radonie. Jakby chcc potwierdzi suszno swojej wypowiedzi, krasnolud na lepo uderzy za siebie, wydajc si tylko zadrasn nastpne stworzenie. Wybucho i rozbio si na czci. Wicej okolicznych kamieni oywao i bez strachu podchodzio do towarzyszy, lecz gdy Mickey na grze kierowa Geno w odpowiednie miejsca, stworzenia nie miay adnej szansy. Wtedy jednak Gary poczu, jak ziemia porusza mu si pod nogami, jakby cae zbocze grskie si przesuwao. Spojrza z zaciekawieniem na Geno, oczekujc wyjanienia, lecz krasnolud wzruszy tylko swymi szerokimi ramionami, nie wiedzc wicej ni modzieniec. Oho usyszeli z gry pomruk Mickeya. Leprechaun wpatrywa si gdzie oszoomionym wzrokiem i pokazywa co z tyu na ciece. Gary i Geno rwnie otworzyli usta, spogldajc do tyu, poniewa podnosi si tam ogromny, humanoidalny w ksztacie gaz, ktry by pitnacie metrw dalej, a mimo to growa nad towarzyszami. Prowad! Gary krzykn do Geno. Chwyci szorstko Kelseya i przerzuci go sobie przez rami, za Geno ruszy naprzd, wyranie przestraszony w tym samym stopniu co Gary, szaleczo czyszczc ciek z mniejszych ludzikw. Ziemia zatrzsa si od grzmotu gigantycznych krokw. Gary nie musia spoglda przez rami, by wiedzie, e z tyu zblia si kamienny behemot. Wiesz gdzie trafi tamtego? Gary krzykn do Geno. Nawet gdybym wiedzia, nie dosignbym! rykn w odpowiedzi krasnolud.

Kolejny may kamienny czowieczek pojawi si przed prcym zaarcie przed siebie Geno, kolejny kamienny czowieczek zamieni si w stert roztrzaskanych kamieni. Istnieje tylko jedna rzecz, ktra jest gupsza ni blokowanie krasnoludowi szary Mickey wyjani Garyemu, podlatujc w poblie ramienia modzieca. Co takiego? nie mg nie spyta Gary, zdajc sobie spraw, e Mickey czekaby cay dzienna udzielenie odpowiedzi. Przed Geno wyrs nastpny kamienny czowieczek, wycigajc gronie rce przez uamek sekundy, ktry by potrzebny krasnoludowi, by zmieni go w kupk gruzu. Blokowanie krasnoludowi ucieczki odpar sucho Mickey. Gary potrzsn gow i spojrza ponad Kelseyem na leprechauna. Docenia humor Mickeya w tak czarnej chwili, zauway jednak, e Mickey, zerkajcy na cigajcego ich behemota, nie umiecha si. Geno bezustannie czyci przed nimi ciek, wycinajc wzdu szlaku woln przestrze, a nawet roztrzaskujc niektre gazy, ktre nie poruszay si. Nawet jednak na gadkiej i czystej ciece, obciony przez Kelseya Gary, nie mg mie nadziei na przecignicie kamiennego giganta. Nie moesz mn rzuci! dobieg empatyczny krzyk od strony rozumnej wczni, wyczuwajcej zamiary Garyego. Gary nie trudzi si odpowiedzi. Gdy dotarli do maego wzniesienia niezbyt wielkiej przeszkody, lecz mogcej ich spowolni w wikszym stopniu, ni cigajcego ich giganta odwrci si i zway potn wczni w jednym rku. Ja jestem przyczyn! zaprotestowaa wcznia Cedrica. Musz by chroniona! Spnia si mrukn Gary. Wymierzy w pier zbliajcego si giganta, po czym zda sobie spraw, e wprawdzie bro bya potna, jednak najprawdopodobniej nawet nie wbije si wystarczajco gboko, by zaszkodzi potworowi. Gary lekko zmniejszy kt i rzuci. Wywaona wcznia poleciaa i jej magiczne ostrze wbio si gboko w kolano kamiennego giganta. Od wibrujcego drzewca rozeszy si pknicia, pokrywajc ca nog potwora. Gigant zatrzyma si i zachwia niebezpiecznie.

Gary odwrci si i zacz ucieka. Nie moesz... zostawi... wczni prosi go Kelsey, znaj dujcy si na skraju przytomnoci. Chcesz i i j zabra? nadesza natychmiastowa odpowied Garyego. Biego mu si teraz atwiej i stara si mniej trz Kelseyem, mylc jednoczenie o znajdujcym si z tyu gigancie. Wtedy jednak dobieg donony trzask, a chwil pniej nastpny. Gary odwrci si i ujrza, e gigant podj pocig, przeskakujc ogromne odlegoci na zdrowej nodze. Cholera! splun Gary, po czym pochyli gow i przyspieszy. Ostrzegaam ci pojawi si w jego umyle odlegy gos, przypominajc, e nie mia ju adnej broni. Gary czciej oglda si za siebie ni do przodu. Wtem usysza zaskoczony okrzyk Geno. Zerkn w przd i ujrza kolejn gigantyczn sylwetk spieszc w ich stron. Z pocztku Gary sdzi, e s zgubieni, e nastpny kamienny gigant odcina im drog ucieczki. Druga sylwetka przemkna jednak obok towarzyszy, pochylia szerokie ramiona i zaszarowaa na cigajcego giganta. Tomcio! Tomcio nie by tak wielki jak kamienny gigant i oczywicie way jedynie uamek tego, co oywiony potwr. Wikszy gigant by jednak pozbawiony rwnowagi przez rann nog i nie zareagowa wystarczajco szybko, by zaprze si w obronie, przed zamierzajcym go pchn ramieniem Tomciem. Dwa behemoty zczyy si w lawin ciaa i kamieni, roztrzaskujc gazy wok siebie. Biegnij! dobieg z przodu krzyk Geno, lecz Gary zignorowa wezwanie. Delikatnie pooy Kelseya na ziemi i skierowa si z powrotem. Nie, chopcze krzykn z tyu Mickey. Och, kurna doda leprechaun, gdy Geno rwnie przemkn obok niego, idc przyjacioom na pomoc i z kadym krokiem mamroczc przeklestwa. W chwili, gdy Gary kad rce na drzewcu wczni Cedrica, zastanawia si, czy wystarczajco pospieszy si w powrocie. Szamotanie mocujcych si gigantw miotao drzewcem na wszystkie

strony. Gary tylko hemowi zawdzicza, e jeden z ciosw nie rozpata mu czaszki. Ku swojemu zdziwieniu, modzieniec zdoa wycign wczni, po czym cofn si kilka krokw, szukajc wraliwego celu. Geno zajmowa si ju pracowicie ramieniem kamiennego giganta, roztrzaskujc jedn z rk ciskajcych Tomcia. Na szczcie Tomcio znajdowa si nad wikszym gigantem, poniewa bez wtpienia zostaby zmiadony, gdy potworno pooyaby si na nim. Mimo to zacinite rce nie dziaay na korzy nieszczsnego Tomcia, ktry nie mg zaczerpn oddechu. Gary uwija si i wymyka, trzymajc si z dala od wymachujcej stopy. Dga wczni, gdziekolwiek mg, wiedzia jednak, e takie niedbae ataki nie zadadz powanych szkd. W dole cieki Mickey krzykn, a Gary usysza brzk ciciwy. Spojrza tam i ujrza leprechauna i elfa przytoczonych deszczem czarnoskrzydych krukw. Kelsey lea na plecach, wymachujc ukiem, by odgoni ptaki i starajc si pord tego chaosu umieci na ciciwie kolejn strza. Mickey przykucn przy elfie, zasaniajc go parasolem penicym funkcj prowizorycznej tarczy. Biegnij! krasnolud poleci Garyemu, gdy rka kamiennego giganta w kocu odpada. Gary zerwa si, zatrzymujc si tylko po to, by dziabn wczni drugie kolano giganta. Gdy bieg w d zbocza, przelecia obok niego mot, strcajc w locie dwa ptaki. W chwili, gdy Gary dotar wystarczajco blisko, by przebi jednego z kraczcych ptakw, obok przemkny trzy kolejne moty Geno, zacielajc teren czarnymi pirami. Wolny od bezporedniego niebezpieczestwa Kelsey zdoa wykona kilka skutecznych strzaw. Kruki nie byy jednak same, kolejne kamienie oywiy si i zaczy naciera na grup. Sowo Roberta nie jest takie dobre mrukn Gary. Mickey zacz odpowiada, chcc poprawi modzieca, lecz zmieni zdanie. Leprechaun wiedzia, e tylko krasnoludy z Faerie oraz jedna osoba, pewna wiedma, potrafi tak skutecznie oywia kamienie. Mickey rozumia rwnie znaczenie krukw podlatujcych do gry Roberta. Gary chwyci Kelseya za rk i podnis go, za Geno zaj si

zbliajcymi kamiennymi ludzikami. We hem zaproponowa Gary i zanim Kelsey zdy zaprotestowa, zaoy mu go na gow i zarzuci sobie elfa na plecy. Pocig znw si rozpocz, a teraz by nawet gorszy, poniewa na kadym kroku ptaki pazurami chciay ora twarz, za dziobami wyupywa oczy. Mickey usadowi si Garyemu na ramieniu, osonity sylwetk Kelseya. Jakie to dla niego wygodne, pomyla Gary, odganiajc dokuczliwego kruka. Co mniejszego i znacznie szybszego ni kruk przeleciao Garyemu obok gowy. Rozejrza si i zobaczy sokoa przedzierajcego si przez stado krukw i trzymajcego w swych mierciononych pazurach jednego czarnego ptaka. Pojawi si kolejny drapieny ptak, a za nim nastpny. Sokoy? wyszepta Gary. To nie miao sensu. Za gdy co nie miao sensu, Gary mg by pewien, e jest w to zaangaowany Mickey. Zawsze lubiem drapiene ptaki stwierdzi leprechaun. Jego iluzja okazaa si do skuteczna w odgonieniu stada, za Geno wkrtce znowu opanowa sytuacj, jeli chodzi o kamiennych ludzikw. Jego moty roztrzaskiway ich na drobniutkie kawaki. Jeszcze lepsze wiadomoci pojawiy si chwil pniej, gdy ciek przyczapa Tomcio, w kocu uwolniwszy si z upartego ucisku kamiennego giganta, za za nim nie wida byo adnego pocigu. Nawet kulejc, gigant nie mia problemu z dogonieniem towarzyszy. Podszed do Garyego i delikatnie wzi Kelseya w swoje wielkie ramiona, trzymajc rannego elfa przed sob. Gary zacisn zwycisko pi. Wszdzie wok nich nieprzyjacielskie szeregi topniay i cakowicie zanikay. Mickey nie by taki radosny. Nie by rwnie zaskoczony, kiedy pokonawszy zakrt na grskiej ciece, stanli twarz w twarz z kipic gniewem Ceridwen.

ROZDZIA 25 Koniec trwogi Gdy leprechaun stawa si niewidzialny, Gary usysza, jak z jego ust wydobywa si ciche, pene rezygnacji westchnienie. Gary nie mg obwinia Mickeya za taktyczne wycofanie si. Spogldajc na stojc na pce skalnej Ceridwen, pikn i straszn jednoczenie w swojej czarnej, zwiewnej sukni, Gary wiedzia, e s zgubieni. C gigancie, co masz mi do powiedzenia w zwizku ze swoj zdrad? sykna wiedma. Tomcio zblad i zacz si trz tak mocno, i Gary pomyla, e gigant z pewnoci przewrci si na ciek. Kelsey wydosta si z osabionego uchwytu Tomcia i opad na ziemi, w jaki sposb odnajdujc w sobie si, by wsta i podej do wiedmy. Elf wypry si dumnie przed z czarodziejk i wycign swj magiczny miecz. To nie twoja sprawa! warkn. Ceridwen zamiaa si tak mocno, e zy pocieky jej po biaych jak porcelana policzkach. Strzelia palcami i Kelsey znikn a przynajmniej znikna stworzona przez Mickeya iluzja Kelseya. Wtedy Gary zobaczy prawdziwego elfa, czogajcego si uparcie w stron wiedmy. Ceridwen nie przeja si nim. Znw strzelia palcami i pojawi si Mickey, znajdujcy si teraz z boku cieki i siedzcy na paskim gazie. Warto byo sprbowa stwierdzi leprechaun, starajc si nie wyglda na zatroskanego. Wycign fajk i stukn ni o kamie. Ceridwen wydawaa si zachwycona jego ruchami. Wiesz, e nie moesz wygra cign z roztargnieniem Mickey. Pomimo wszystkich twoich sztuczek i puapek wcznia jest znowu caa. Nawet ty nie moesz jej zama. Umiech Ceridwen znikn, zastpiony spojrzeniem tak zimnym, e zatrzymao Garyemu serce w poowie uderzenia. To nie ma znaczenia odpowiedziaa kruczowosa wiedma. Wcznia jest przekuta, lecz nikt ju jej nie ujrzy w rozlegej krainie Faerie. Puste obietnice odpar Mickey, przywoujc na swoich palcach may pomie. Zapalajc sw fajk, pocign z niej mocno. Wiesz, e rozejd si wieci. Gdy mieszkacy Faerie dowiedz si, e wcznia

znw jest caa, zwrc si do krla Kinnemore. Zmusz go, by uda si na poszukiwania. Ceridwen umiechna si i wzruszya ramionami. Tak wic krl rozpocznie poszukiwania, podobnie jak najwiksi rycerze. Czy przybd jednak do Ynis Gwydrin? A jeli tak, czy naprawd sdzisz, e kiedy j opuszcz? Spojrzaa na Kelseya, wci uparcie pezncego w jej stron i mruczcego niemal niesyszalne przeklestwa t odrobin powietrza, ktr mogo wcign jego poranione ciao. Mickey odwzajemni wzruszenie ramionami, lecz nie umiecha si. Jednak wieci si roznios powiedzia. Wcznia jest caa! zakrzykn na ulicach Dilnamarry. Wcznia jest caa! wyszepcz w Connachcie, w korytarzach zamku twojej marionetki krla. Za Tylwyth Teg, Pani, nie zapominaj o ludzie z Tir na nOg. Zadanie Kelseya zostao wykonane. Gdy jego krewni usysz wieci i dowiedz si o twojej interwencji, z pewnoci zjednocz si przeciwko tobie. Tylwyth Teg s tolerancyjn band lecz nie chciabym, eby si na mnie pogniewali! Ceridwen znw si zamiaa, tym razem zowieszczym chichotem. A wic nie wrci nikt, kto mgby dostarczy wieci! odpara. Niech ci! krzykn Kelsey, wstajc z wysikiem i rzucajc si przez odlego dzielc go od wiedmy. Jego miecz bysn na twarzy Ceridwen, lecz uderzenie nawet nie zmusio czarodziejki do przekrzywienia gowy, nie miao efektu innego ni tylko wzmoenie kpicego miechu wiedmy. Odwany, ogupiay, wcieky Kelsey znw zaatakowa, tym razem zadajc pchnicie. Ceridwen chwycia ostrze nag rk i trzymaa je nieruchome przed sob. Mwiam ci ju, gupi elfie wyjania wiedma. Twoja bro, nawet bro wykuta magi. Ty lwyth Teg, nie moe mnie skrzywdzi. Pucia raptownie miecz Kelseya i uderzya elfa w twarz z tak si e przelecia trzy metry i uderzy ciko o zbocze grskie, pod ktrym leg nieruchomo. Brednie! rykn Geno. Co zrobisz z moj broni paskudna wiedmo? Krasnolud zebra razem swoje moty i cofn rk, jakby chcia nimi cisn. Lekkie machnicie rki Ceridwen obluzowao wielki gaz tu nad

gow Geno. Krasnolud natychmiast upuci swoje moty i zdoa podnie rce w gr akurat na czas, by zapa spadajcy kamie. Wprawdzie jednak wyhamowa pd gazu, by on zbyt duy, by nawet Geno mg go utrzyma. Sta pod nim, a rce i nogi dray mu z ogromnego wysiku. Jakie to ironiczne, e krasnolud z Dvergamal zginie w taki sposb! zachichotaa wiedma. Krasnolud zmiadony przez kamie! C za doskonae zakoczenie! Gary spojrza na Geno, a pniej na Kelseya, nie wiedzc, ktremu powinien pomc. Stj spokojnie, chopcze wyszepta Mickey, podchodzc do niego i najwidoczniej odgadujc zamiary. Sprbujemy j przekona, by przyja nasze poddanie si. Gary chcia tysic razy zakrzykn leprechaunowi w twarz Nie!, a milion razy w twarz Ceridwen. Tak wiele przeszkd zostao pokonanych w kocu biedny Kelsey nie powinien umrze ze wiadomoci, e jego yciowe zadanie nie powiodo si. Gary nie widzia jednak innego sposobu, nie wiedzia, w jaki sposb zrani straszn wiedm. Musisz by bardzo zdesperowana, jeeli przysza tak blisko gry Roberta stwierdzi Mickey, starajc si uzyska jaki przyczek w dyskusji z upart czarodziejk. Nawet wysyasz kruki twoj wizytwk, jeli kiedy jak miaa. Nie sdz, by Robertowi podobao si, e jeste w pobliu. Ale to ju za mnie zaatwilicie, czy nie, leprechaunie odpara Ceridwen. Wcznia jest przekuta, tak wic smok przegra pojedynek. Zanim Robert bdzie mg wyj ze swego zamku, minie sto lat, prawda? Mickey myla szybko, jak omin t logiczn puapk. Ale jego sudzy zacz odpowiada leprechaun. Przerwa mu ponowny miech Ceridwen. Lawotraszki? zadrwia. I co jeszcze, leprechaunie? Powiedz mi, jakie inne potne sugi przygotowa Robert Sprawiedliwy, by mnie odpdzi? To nie bdzie takie proste Mickey mrukn do Garyego. Zrobilicie dla mnie tak wiele cigna wiedma, ignorujc uwag Mickeya. Dostarczylicie przekut wczni i skazalicie Roberta na sto

lat banicji. Sto lat! Crahgi znw bd moje, a dziesiciolecia min, zanim smok bdzie mg w ogle wyj ze swego zamku, by si ze mn zmierzy. A wic pu nas i wyjdziemy na czysto stwierdzi Gary. Umiech Ceridwen znikn w mgnieniu oka. Puci was? mrukna niedowierzajco. Jeli tak ci si przysuylimy zacz Gary. Cisza! zagrzmiaa wiedma. Wszystko co zrobilicie, by mi pomc, nie byo celowe. Nie zapomniaam o waszym nieposuszestwie. Powiedziawszy to, spojrzaa bezporednio na Tomcia i gigant nagle przesta wydawa si Garyemu taki wielki. Powiedziaam ci, e masz zosta na Ynis Gwydrin zocia si wiedma. Za kiedy wracam, moich goci nie ma! Musisz przyzna, e chopak pomysowo znalaz drog przez twj czar wtrci si Mickey w nadziei, e Ceridwen zastanowi si, czy nie lepiej jest zachowa Garyego ywym przy swoim boku. Jeli nawet usyszaa sowa leprechauna, nie daa tego po sobie pozna. Nie ma! zagrzmiaa znowu, a jej gniew niebezpiecznie wzmg si. A ty gigancie wycedzia. Znalazam ci i daam ci dom! Tak mi si odpacasz? Wygia jeden palec i na jego czubku pojawi si may pomie, taczcy w powietrzu, ktry stawa si wikszy i gortszy. Spal twoj skr, niewdziczna bestio obiecaa wiedma. I nakarmi tob moje gobliny, jak na razie bardziej lojalne. Jake aosn istot wydawa si teraz Tomcio Paluch. Gigant, ktry niedbale rzuca grskim trollem w powietrze, ktry bez strachu zaatakowa kamiennego behemota znacznie wikszego ni on sam, pad na kolana przed grobami czarodziejki. Prbowa co mwi, lecz spomidzy drcych warg wydobywa si tylko niezrozumiay bekot. Ceridwen strzelia palcami i pomie pojawi si obok gowy Tomcia, zapalajc mu wosy. Zacz si po nich szaleczo klepa, bekota i krzycza bagalnie. On nikogo nie zrani wysapa Gary. Spokojnie, chopcze poprosi leprechaun. Nie chcemy podzieli podobnego losu. Poddamy si. W umyle rozgniewanego modzieca pojawia si naga myl.

Spojrza na Mickeya i wygi wargi w paskudnym umiechu. Kto zrobi wczni? Mickey wyruszy ramionami wyranie zmieszany. Tak mylaem odpar Gary. Byo co wicej w pragnieniu posiadania przez Ceridwen wczni ni tylko pozbycie si obaw, jakie moga mie wzgldem uczu i bohaterskich wspomnie swoich aosnych i niewiadomych poddanych. Poczekaj! Gary krzykn do Ceridwen, ku przestrachowi Mickeya. Przysza tu po wczni, a w mojej gestii ley oddanie jej. Trzyma wczni przed sob ignorujc jej nagy strumie telepatycznych protestw. Przebylimy wiele przeszkd, by przeku t bro. Wiele z nich bez wtpienia zorganizowanych byo przez ciebie. Dokonalimy tego jednak, a Kelsey, odwany Kelsey, pokona smoka uczciwie. Pomimo jednak swojej wartoci, ten kawaek metalu nie jest wart ycia moich przyjaci. Daj mija! zagrzmiaa Ceridwen, a gos ama jej si na widok wspaniaej broni. Tak, zrb to zgodzia si wcznia, nagle zadowolona. Jasnobkitne oczy Ceridwen rozszerzyy si ze zdumienia, gdy Gary cofn wczni, a jego twarz wykrzywia si nagle jawn nienawici. Wiedma machna rk, posyajc ze swoich palcw strumie ognia w stron zagroenia. Nie, chopcze! krzykn Mickey, starajc si uciec. Wrzask Garyego pochodzi z gbin jego odka. Wydobywa si z kadego minia i kadego nerwu jego ciaa. Caa jego zo, caa frustracja, wzmocniy jego si, gdy ciska potn broni. Wcznia zatona w pomieniach, bdcych wtedy zaledwie par krokw od Garyego, i znikna za pomaraczow i szar jak dym kul. Ognie wiedmy znikny, zanim zdyy otoczy Garyego i Mickeya, za gdy towarzysze znw spojrzeli na Ceridwen, w jej brzuch wbita bya wcznia, przygwadajc j do skay. Przeraona wiedma chwycia drgajce drzewce domi, ktre nie miay w sobie nawet do siy, by si na nim zacisn. Z rany wylaa si paskudna czer, rozpywajc si po sukni wiedmy i jej nagich rkach. Odpac ci si! wycedzia w stron Garyego pust grob, gdy

czer rozszerzaa si na jej szyj i twarz. Usta skrzywiy si w bezgonym krzyku, a donie wci dray na wibrujcym drzewcu z czarnego metalu. Nagle Ceridwen nie bya ju niczym wicej poza cieniem na cianie. Gary widzia tylko kocwk ostrza, zatopionej gboko w skale, wczni. Widzisz to? wydysza Mickey. Powietrze rozdar ostatni, agonalny wrzask Ceridwen, a pniej by ju tylko aobny odgos wiatru, za wcznia oraz naznaczony kamie wci byy pokryte, pokryte na zawsze, cieniem wiedmy. Skd wiedziae? Mickey spyta Garyego. Modzieniec wzruszy ramionami. Nie wiedziaem odpowiedzia szczerze. Lecz Robert twierdzi, e aden rozpalony przez miertelnika ogie nie zmikczy jej metalu. Jeli mwi prawd... Ach, c za wspaniaego chopaka tu mamy zachichota Mickey. Gary spojrza na leprechauna, a jego zielone oczy schwytay Mickeya przebiegym spojrzeniem. Nie wiedziaem powtrzy. Musiaem jednak uwierzy. Jeli skoczylicie ju skada sobie tam gratulacje... dobieg z tyu wyczerpany gos. Zaskoczeni towarzysze odwrcili si i ujrzeli Geno, ktrego krzywe nogi zaczy si jeszcze bardziej wykrzywia pod ogromnym ciarem gazu. Tomcio pierwszy dopad do krasnoluda i, z pomoc Garyego oraz Geno, zdoa odsun kamie na bok, z dala od krasnoluda, gdzie pozwoli mu spa na ciek. Chopcze! zawoa z boku Mickey. Odwrcili si i ujrzeli Kelseya, starajcego si podnie z niewielk pomoc leprechauna. Gary podbieg tam i zarzuci sobie rk Kelseya na rami. Elf by mocno ranny i niezwykle wyczerpany, lecz jeli widziao si bysk w jego oczach, gdy patrzy na wci tkwic w nagiej skale wczni, byo oczywiste, e przeyje i wyzdrowieje. Tra la la, wiedma martwa jest zanuci Gary, sprowadzajc na zakrwawione usta Kelseya umiech. Nie jest martwa, chopcze poprawi Mickey. Spdzi jednak sto lat na Ynis Gwydrin, zanim znw odnajdzie drog na zewntrz, a ta kraina bdzie lepsza, gdy nie bdzie w niej Ceridwen i Roberta!

*** Teraz ostatnia sprzczka z tej nogi powiedzia Mickey, by ucieszy Garyego, gdy leprechaun pomaga modziecowi zdejmowa nieporczn zbroj. Dilnamarra bya w polu widzenia, towarzysze doszli do koca swojej dugiej drogi. Gdzie jest ten cholerny elf? mrukn Geno, niezadowolony z nieoczekiwanego opnienia. Przybyli w te okolice wiele godzin wczeniej, lecz Kelsey, widzc w pobliu niezwyk liczb krlewskich onierzy zdecydowa, e pozostan poza miastem, ukryci za wysokim ywopotem (musia by wyskoki, poniewa Tomcio wci by z nimi) dopki nie zbada, co si dzieje. Przybrawszy wygld powszechnego w tej biednej okolicy ebraka, elf wymkn si, gdy zanikao wiato soneczne. Kolejna oznajmi Mickey, rozluniajc doln sprzczk na plecach Garyego. Leprechaun zauway wtedy co ciekawego i po chwili zastanowienia bezgonie wyj przedmiot zza pasa Garyego i wsun go pod wasny paszcz. Cholerny elf splun Geno, nie zwracajc uwagi na Mickeya albo Garyego. Geno by do przyjazny po pokonaniu wiedmy, na bezpiecznej drodze na pnoc od przeraajcych Crahgw oraz na wskiej przeczy pomidzy nimi a Dvergamal. Wtedy jednak Kelsey poinformowa krasnoluda, e nie wypuci go prosto do grskiego domu, e bdzie musia towarzyszy grupie przez ca drog do Dilnamarry na wypadek, gdyby pojawiy si pytania dotyczce autentycznoci przekucia. Ruch z boku zwrci uwag wszystkich. Uspokoili si natychmiast, rozpoznajc szczup sylwetk Kelseya. Krlewscy stranicy potwierdzi. Wszyscy wok twierdzy. Wyglda na to, e jestem bandyt, podobnie jak ty, Gary Legerze, a take ty, leprechaunie, jeli kiedykolwiek odkryj, e to ty udawae dziecko na rkach Garyego, gdy bralimy przedmioty. Sami dali nam zbroj zaprotestowa Gary. Tak zgodzi si Mickey. Pniej jednak moja iluzja na edykcie krla znikna i ksi Geldion zda sobie spraw z prawdy. Kelsey przytakn potwierdzajco.

Jak dugo wic? wtrci si opryskliwie Geno. Mam sto kontraktw do wypenienia przed pierwszymi niegami! Kelsey nie mia dla krasnoluda odpowiedzi. Baron Pwyll pozosta w posiadaniu tylko swojej twierdzy wyjani. Okoliczne ziemie s silnie strzeone. Nie wiem, jak moemy si przebi, by dostarczy przekut wczni. Chwila ciszy zawisa midzy nimi, gdy kady z osobna rozwaa moliwoci. Jeli jednak oddamy Pwyllowi wczni stwierdzi Gary to co pniej? Geldion nie bdzie zbyt szczliwy odpowiedzia Mickey. Jednak najprawdopodobniej ksi nie bdzie mg zbyt wiele zrobi stwierdzi Kelsey. Majc w swoim posiadaniu wczni oraz zwrcon zbroj i tarcz, baron Pwyll dowiedzie, e mia racj, dajc mi te przedmioty. Prawda uwolni Pwylla ze zego ucisku Geldiona. Niech wic Geno to dostarczy powiedzia niedbale Gary. Geno zmierzy modzieca wzrokiem. Szukaj czowieka, elfa i leprechauna, nie za krasnoluda rozumowa Gary. zakryjmy przedmioty i niech Geno wniesie je prosto do barona Pwylla. To moe zadziaa mrukn Mickey. Geno prowadzcy zaadowanego mua, wiozcego garnki. Podnis hem Donigartena, ktry nagle zacz wyglda jak podniszczony kocioek i inne przedmioty znacznie mniej interesujce Geldiona ni magiczna wcznia oraz zbroja. Mu? odezwali si razem Kelsey i Geno. Chod tu, dobrze? Mickey poprosi Tomcia. I uklknij na czworakach. Geno parskn. To moe by warte wysiku powiedzia. A pniej bd mg wrci do domu? Kelsey rozejrza si i nie widzc problemw, przytakn. Tomciowi to si nie podoba wtrci gigant, odgadujc w kocu swoj juczn rol w caym przedsiwziciu. Ach, wszystko bdzie w porzdku zapewni go Mickey. Tak bdzie doda Geno, spogldajc na Tomcia pewnym wzrokiem. Bd ci pilnowa. A gdy skoczymy, pjdziesz ze mn do Dvergamal.

W moich grach jest wiele jam. Znajd ci odpowiednie miejsce dla giganta niezbyt blisko mojego ludu, ma si rozumie! Twarz Tomcia rozjania si i przyj postaw mua, czekajc, a Mickey wykona kolejn ze swoich sztuczek. Kilka chwil pniej krasno ludzki kupiec i jego juczny mu wyruszyli w drog, przechodzc obok licznych stranikw, ktrzy istotnie nie byli zbytnio zainteresowani zwyczajnymi wiezionymi przez Geno rzeczami. *** Nigdy bym si tyle po tobie nie spodziewa przyzna Kelsey, gdy on, Mickey i Gary doszli do wielkiego dbu w Tir na nOg miejsca, w ktrym elf pierwszy raz spotka Garyego Legera. Kelsey spojrza z podziwem na drzewo, na siedzib Leshiye. Gary w peni zgadza si z obserwacjami elfa. On rwnie przypomnia sobie pierwsze spotkanie, kiedy Kelsey pozbawi go przyjemnoci. By to proroczy pocztek, lecz teraz, gdy wyprawa ju si skoczya, nikt nie mgby zaprzeczy ich przyjani, publicznie czy prywatnie. Jestem zadowolony, e twoje zadanie tak dobrze si powiodo odpar Gary. Mam rwnie nadziej, e obawy Ceridwen zwizane z wczni -Cedrica speni si. Ludzie z Dilnamarry bd mogli skorzysta z nowej moliwoci. Kelsey przytakn, klepn Garyego w rami i odszed, znikajc w ciemnociach gstego poszycia tak szybko i cakowicie, e Gary niemal musia si zastanawia, czy elf w ogle tam by. Jeste gotowy, chopcze? spyta Mickey. Chochliki bd taczy w kpie jagd. Mog sprowadzi ci do domu jeszcze tej nocy. Gary spojrza z tsknot na drzewo Leshiye. Jeszcze godzina? spyta p serio. Nie przecigaj struny dobiego ostrzeenie Mickeya. Nadszed czas, eby wrci do siebie. Gary wzruszy ramionami i odszed od drzewa. Prowad wic powiedzia, lecz w gbi serca nie by taki pewny, czy chce wraca do domu. Gary nie mwi zbyt wiele podczas drogi przez Tir na nOg do polanki

z jagodami. Zastanawia si, jaka bdzie podr powrotna. Czy po prostu si obudzi, moe nawet w swoim ku? Czy te moe wyoni si z szalestwa, ku zaskoczeniu otaczajcych go zatroskanych ludzi? Tak naprawd Gary nie wierzy w adn z tych moliwoci. Wydaway mu si nie mniej nieprawdopodobne ni wszystko to, co si wydarzyo. Czy to nie byo jednak dokadnie tak, jak u szalonej osoby? Niepokojce pytania, pytania o sam rzeczywisto, drczyy Garyego, nie mia jednak czasu, by si nad nimi zastanawia. Wszdzie wok niego byy krzaki jagd. W polu widzenia znajdowao si rwnie mae rdo wiata wewntrz tajemniczego krgu taczcych maych istotek. Rzuci ostatnie spojrzenie na Dvergamal, gdzie ksiyc wyania si zza ogromnych, zanieonych szczytw. Wtedy za, na znak Mickeya, wszed w krg. Zaraz, gdy Gary znikn w mroku zakltej nocy, Mickey McMickey wycign spod paszcza zagadkowy przedmiot wysadzany klejnotami sztylet, stary i wspaniale wykonany, ktry Gary Leger musia niecelowo zabra z zamku Roberta. Konsekwencje kradziey, celowej bd nie, byy do powane, lecz Mickey stara si nie patrze na to w ten sposb. Zastanawia si teraz, w jaki sposb moe wykorzysta ten niefortunny zwrot wydarze dla wasnej korzyci w wyprawie o odzyskanie swojego garnca ze zotem ze skarbca paskudnego jaszczura. Epilog Gary Leger jkn, przewracajc si na szorstkiej ziemi. Gazki krzakw wbijay si w niego z kadej strony. Zdoa przekrci si do pozycji siedzcej. Czu wszdzie wok siebie zapach jagd, lecz troch czasu zajo mu okrelenie, gdzie jest. W jego wiadomoci, tu poza zasigiem, taczyy obrazy skrzatw, elfw, smokw i krzywonogich krasnoludw. A wic to by tylko sen stwierdzi, starajc si uchwyci przynajmniej cz wielkiej przygody. Jednak jak w kadym nie obrazy byy w najlepszym przypadku ulotne, a caych fragmentw brakowao lub nie znajdoway si na odpowiednim miejscu. Pamita wszelako oglne szczegy, co z wczni i straszliwym smokiem. I noszenie zbroi Gary jak przez mg przypomina sobie uczucie noszenia zbroi.

Gary spojrza w bok i zobaczy lecego na ziemi obok Hobbita. Wiedzia, ju, co zainspirowao jego wieczorn przygod. Zda sobie wtedy spraw, e przegapi kolacj i zacz si martwi, ile godzin (dni?) mino. Gary mrugn na t myl i rozejrza si, ogldajc krajobraz pod wiatem wschodzcego ksiyca. Tak, by w lenym zaciszu, nie w Tir na nOg. Tir na nOg mrukn z zaciekawieniem. Skd zna t nazw? Nie ywic adnej nadziei na uoenie sobie tego wszystkiego w logiczn cao, Gary podnis ksik i wsta. Ruszy ciek, lecz zmieni kierunek i poszed przez kp jagd, do krawdzi wychodzcej... Wychodzcej na co? Gary szed dalej, przesuwajc wzrok z rozszerzajcego si krajobrazu na odlege wzgrza. Wzgrza, pomyla, nie gry, a na dodatek upstrzone wiatami licznych domw. Mimo to Gary wstrzyma oddech, gdy doszed na szczyt niskiego wzgrza i odczu szczer ulg a take, w pewnym stopniu, szczere rozczarowanie. Poudniowo-wschodnia Szkoa Podstawowa. Jaki sen wymamrota do siebie, biegnc jak najszybciej w stron cieki. Kolejne widoki, znajome widoki, przywitay go, gdy znalaz si dalej ogrodzenie cmentarza, domy na kocu ulicy jego rodzicw, nastpnie jego wasny Jeep, stojcy pod lamp przed ywopotem. Gdzie ty do diaba bye? spyta go ojciec, gdy wpad przez kuchenne drzwi. Na kuchence i blacie stay pozostaoci kolacji. Bdziesz musia to odgrza. Odgrza? wymamrota z zaciekawieniem Gary, a przez umys przemkn mu obraz wczni oraz biaych pomieni licych krawdzie tarczy. Tak, wystygo. Bdziesz musia jeszcze raz zagrza powiedzia sarkastycznie ojciec. Hej, ugotowaam to kiedy dodaa kamiennym tonem jego matka, grajca w samotnika przy stole w jadalni. Jeli nie moesz przyj na czas, eby... Nie uwierzycie w to przerwa Gary. Zasnem w lesie. Zasne? spyta kpico ojciec.

Za duo pracuj es z pi sna matka, znowu stajc si zatroskan kur. Potrzsna gow i wyszczerzya zby. Nienawidz tego miejsca. Wszystko to wydawao si Garyemu takie zwyczajne i takie przewidywalne powiedz pitnacie sw, mamo. Nie byo go przez bardzo dugi czas i by zdumiony, e tak dug przygod pomieci w tak krtkiej drzemce. Zjad szybko co i poszed do ka, oznajmiajc, e musi i spa, a prywatnie ywic nadziej, e przypomni mu si jeszcze co z tego dziwnego snu. Gary naprawd nie wiedzia, w jaki sposb uda mu si wyj nastpnego dnia z ka, w jaki sposb uda mu si wrci do codziennej rzeczywistoci otaczajcego go ycia, z powrotem do rozdrabniarki. No c powiedzia sobie, rozbierajc si i kadc do ka. Przynajmniej bd mia o czym myle, gdy bd wrzuca te skrawki do rozdrabniarki. Niemal refleksyjnie Gary wzi Hobbita i otworzy go, by zaoy miejsce, w ktrym skoczy. Oczy prawie wyskoczyy mu z orbit. Poniewa Gary Leger spoglda nie na oczekiwany druk, lecz na dziwne i pynne pismo Mickeya McMickeya.