You are on page 1of 504

ANTOINE DE SAINT-EXUPRY

TWIERDZA

I Nazbyt czsto bowiem widziaem, jak lito obiera myln drog. Ale my, rzdzc ludmi, nauczylimy si zgbia ich serca, aby yczliwoci otacza tylko zasugujcych na nasze wzgldy. Odmawiam natomiast litoci ranom wystawianym na widok publiczny, ktre drcz serca kobiece; tak jak umierajcym, a take zmarym. I wiem, dlaczego odmawiam. W pewnym okresie modoci litowaem si nad owrzodzonymi ciaami ebrakw. Opacaem dla nich uzdrawiaczy i kupowaem balsamy. Karawany przywoziy dla mnie z pewnej wyspy maci sporzdzane z domieszk zota, ktre zabliniaj skr na chorym ciele. A do dnia, kiedy przyapawszy ich na tym, jak drapic si wdychaj odr wydzieliny, podobni do czowieka, co wdycha zapach ziemi, aby wyrwa z niej purpurowy kwiat, pojem, e cuchnce rany s dla nich szczeglnym bogactwem. Pokazywali jedni drugim zgnilizn ciaa z dum, pysznic si otrzyman jamun, bo ten, co dostawa najwicej, rwny by we wasnym mniemaniu wielkiemu kapanowi, okazujcemu wiernym najpikniejszego idola. Jeli godzili si na porady mojego lekarza, to w nadziei, e ciao tak zarte zoliwym wrzodem obudzi zdumienie. Tak wic kikutami torowali sobie drog w wiecie, a poddajc swoje czonki ablucjom, ktre zaspokajay ich dum, wszelkie starania przyjmowali jako naleny sobie hod; skoro jednak choroba zostaa opanowana, odkrywali, e s niczym, czuli si zbdni, i od tego momentu starali si przede wszystkim o nawrt choroby, aby karmi j dalej wasnym ciaem. Kiedy za znw mogli okry si szat nieszczcia, w chwale i w pysze ujmowali w rk ebracz miseczk i ruszali szlakiem karawan, w imi swoich nieczystych bstw naprzykrza si podrnym. By take okres, kiedy litowaem si nad zmarymi. Sdziem, e czowiek, ktrego jak ofiar pozostawiaem na pustyni, pogra si w rozpaczliw samotno, pki nie pojem, e dla umierajcych samotno nie istnieje. Pki nie stanem bezsilny przed ich zgod na mier. Widywaem natomiast, jak egoista lub skpiec, dotd pomstujcy na wszelkie marnotrawstwo, w ostatniej godzinie prosi, aby zeszli si dokoa niego wszyscy domownicy, a potem ze wzgardliw sprawiedliwoci dzieli swoje dobra niby pomidzy dzieci zabawki i cacka. Widziaem, jak ciko ranny, dotd lkliwy, ktry wielkim gosem woa pomocy w wtpliwym niebezpieczestwie, do koca odrzuca wszelk pomoc, jeli mogaby ona narazi towarzyszy na zgub. Sawimy takie wyrzeczenie. A przecie i tu widz jedynie przejaw wzgardy. Znam takich, co sami wypaleni pragnieniem, dzielili si zapasem wody albo skrk chleba - w najciszym godzie, gdy czowiek nie odczuwa ju wtedy potrzeby i peen krlewskiej obojtnoci innemu rzuca ko do ogryzania.

Widziaem kobiety opakujce martwych wojownikw. A przecie to my sami je oszukujemy! Ci, co przeyli, wracaj w chwale i zamcie, krzykliwie goszc swoje czyny i jako pork wasnego ryzyka przynoszc mier innych, mier okrutn wedle ich opowiadania, bo moga by ich wasn mierci. I ja take, w modoci, lubiem nad czoem aureol byskw szabli i ciosw, co ugodziy innych. Wracaem niosc martwych towarzyszy i ich straszliw rozpacz. Ale ten, ktrego mier wybraa, wymiotujc krwi albo przytrzymujc wntrznoci, sam odkrywa prawd - odkrywa, e mier nie ma w sobie grozy. Wasne ciao wydaje mu si narzdziem bezuytecznym, ktre przestao suy i ktre odrzuca. Ciao poszarpane, ukazujce swoje zuycie. A jeli to ciao odczuwa pragnienie, umierajcy widzi, e pragnienie jest przypadoci, od ktrej dobrze bdzie si uwolni. I zbdne staj si wszelkie dobra, suce ozdobie, wyywieniu i wietnoci ciaa, ju na wp obcego, ktre jest tylko mieniem, jak uwizany do palika osio. Wtedy zaczyna si agonia, ktra jest falowaniem wiadomoci, przyborem pamici i wspomnie, a potem ich wygasaniem. Biegnce po sobie fale, niby przypyw i odpyw morza, niegdy niosce bogactwo obrazw, przynosz teraz wszystkie muszle wspomnie , wszystkie szumy syszanych niegdy gosw. Pojawiaj si znowu i znowu opywaj zewszd serce, jak woda opywa algi, i odywaj wszystkie dawne tkliwe uczucia. Ale nadchodzi moment zrwnania dnia z noc, a wraz z nim odpyw ostateczny, serce pustoszeje, a wielka fala i wszystko, co niosa, wracaj do Boga. Prawda, widziaem ludzi, ktrzy uciekali przed mierci zdjci trwog na myl ojej spotkaniu. Ale w umierajcym nie dojrzaem nigdy lku i myli si, kto by sdzi inaczej! Dlaczego zatem miabym ich aowa? Dlaczego miabym opakiwa ich koniec? Zbyt blisko poznaem doskonao umarych. C lejszego ni mier owej branki, ktr chciano rozweseli mnie szesnastoletniego, a ktra - gdy mi j przyprowadzono, ju zajta bya umieraniem; miaa oddech urywany i krtki jak zdyszana gazela i tumia kaszel po szaty, ju pokonana, ale jeszcze tego niewiadoma, bo umiechaa si chtnie. Ale ten umiech by jak powiew na rzece, lad snu, bruzda, ktra zostawia jaki znak, z dnia na dzie coraz czystsza, coraz bardziej bezcenna i trudniejsza do zatrzymania, a - kiedy znak ulecia staa si tylko przeczyst lini i niczym wicej. Pamitam take mier mojego ojca. Ojca, ktry odnalaz swoj peni i sta si kamieniem. Powiadaj, e wosy mordercy pobielay, kiedy ujrza, jak z przebitego sztyletem miertelnego ciaa uchodzi ycie, ale ono nie pustk si napenia, a majestatem. Ukryty w krlewskiej komnacie zbj znalaz si twarz w twarz nie z ofiar - ale z ogromnym granitowym sarkofagiem, schwytany w puapk ciszy, ktrej sam by sprawc; znaleziono go

o wicie, zdruzgotanego sam tylko nieruchomoci mierci. Tak oto mj ojciec, ktrego krlobjca jednym ciosem przenis w wiecznoci, ostatnim wstrzymanym oddechem zawiesi oddech innych na przecig trzech dni. Do tego stopnia, e jzyki rozwizay si, a ramiona wyprostoway dopiero wtedy, gdymy go zoyli w ziemi. Ale ten, co nie panowa, ale odciska swoj piecz, zdawa si way tyle, e kiedy spuszczalimy go na trzeszczcych sznurach w gb cmentarnego dou, mielimy wraenie, e nie trupa grzebiemy, ale chowamy skarb. Wiszc na sznurach ciy tak, jakby by pierwsz pyt budowanej wityni. Nie zakopalimy go, ale zoylimy w ziemi, zasklepiajc nad nim mur, i sta si wreszcie tym, czym by naprawd - fundamentem. To on nauczy mnie mierci i zmusi mnie, jeszcze w modoci, patrze jej prosto w twarz, bo sam nigdy nie spuszcza oczu. Mj ojciec by z rodu orw. Byo to tego roku przekltego, ktry nazwano Uczt Soca, bo soce tego roku poszerzyo przestrze pustyni. Janiao na piasku widocznym pomidzy komi, suchym cierniem, przejrzystymi skrami martwych jaszczurek i wielbdzi traw, ktr zmienio w ostr sier. Dziki niemu wznosz si odygi kwiatw, a przecie teraz to ono poaro wszystkie stworzenia i tronowao na ich bezadnie lecych zwokach jak dziecko wrd zniszczonych przez siebie zabawek. Wchono nawet podziemne zasoby wody i wypio nieliczne studnie. Wchono nawet pozocisto piaskw, ktre stay si teraz tak puste i biae, emy ochrzcili t krain imieniem Zwierciada. Bo zwierciado nie zawiera w sobie nic, a obrazy, ktre je napeniaj, nie maj ni wagi, ni trwania. Bo i zwierciado czasem pali oczy niby jezioro soli. Jeli czasem zabkani wielbdnicy wpadn w tak puapk - ktra nigdy nie zwraca schwytanej ofiary - nie rozpoznaj jej zrazu, bo nic jej nie odrnia od innych miejsc, i wlok si po owym pustkowiu jak cie w socu, jak widmo wasnej obecnoci. Zdaje si im, e id, ale uwili w kleistym blasku; zdaje im si, e yj, ale wieczno ju ich wchona. Kierujc si ku nie istniejcej studni, raduj si wieoci zmierzchu, a przecie to tylko zbdne odroczenie wyroku. Moe, naiwni, skar si, e noc mija zbyt wolno, a przecie noce bd nad nimi niebawem mija tak szybko jak trzepotanie powieki. I kiedy schrypym gosem rzucaj na siebie przeklestwa, narzekajc na jakie bahe niesprawiedliwoci, nie wiedz, e sprawiedliwo ju im zostaa wymierzona. Wydaje ci si, e ta karawana dokd pieszy? Wr zatem, kiedy dwadziecia wiekw minie, i popatrz! ***

Rozpynite w czasie, zamienione w piasek widma, wyssane przez zwierciado: tak ich zobaczyem, kiedy ojciec, chcc mnie nauczy, czym jest mier, posadzi mnie za sob na siodle i zawiz w pustyni. - Tutaj - powiedzia - bya studnia. W gbi jednego z tych pionowych skalnych kominw, tak gbokich, e odbija si w nich tylko jedna gwiazda, zakrzepo nawet boto i uwiza w nim gwiazda zgasa. Ale brak jednej gwiazdy potrafi powali ca karawan tak niezawodnie jak nagy atak wroga. Wok tego wskiego otworu, jak dokoa zerwanej ppowiny, ludzie i zwierzta skupili si nadaremnie, aby z brzucha ziemi doby wody - krwi dla ich cia. Ale najlepsi robotnicy, spuszczeni a na dno tej otchani, na prno drapali tward skorup. Podobna do owada przebitego za ycia szpilk, ktry w przedmiertnym dreniu sypie dokoa siebie jedwabisty zoty py skrzyde, tak karawana przygwodona do ziemi jedn pust studni, zaczynaa ju biele w bezruchu poamanych zaprzgw, rozwizanych trokw, diamentw rozsypanych wrd gruzu i toncych w piasku cikich sztab zota. *** Kiedy patrzyem na nich, ojciec tak przemwi: - Wiesz, jak wyglda weselna uczta, kiedy odejd biesiadnicy i kochankowie. O wicie bije w oczy pozostawiony niead. Stuczone dzbany, poprzewracane stoy, wygasy ar - na wszystkim odcinity i zakrzepy znak minionego tumultu. Ale odczytujc te lady - cign ojciec - nie dowiesz si niczego o mioci. - Czowiek nieuczony - mwi dalej - nie dojdzie istoty prawdy, jeli bdzie trzyma i obraca w doni ksig Proroka, jeli zaprztnie go zarys liter i zoto ozdb. Bo istot nie jest przedmiot prny treci, ale mdro Boa. Tak jak istot wiecy nie jest wosk, cho on zostawia lady, ale jej wiato. A kiedy draem, widzc na szerokiej pustynnej rwninie, podobnej do dawnych ofiarnych stow, te lady boskiego posiku, ojciec dorzuci: - Tego, co naprawd wane, nie dojrzysz w popiele. Odwr oczy od tych trupw. To tylko wozy, ktre utkny w drodze ku wiecznoci, a ktrym zabrako wonicw. - Kto wic mnie nauczy? - krzyknem. A ojciec odpar: - To, co istotne w karawanie, odkryjesz, gdy czas j strawi. Odrzu prny dwik sw i patrz: jeli przepa stanie na jej drodze, karawana wyminie przepa, jeli skaa stanie, obejdzie ska, jeli piasek bdzie zbyt miaki, poszuka piachu twardego, ale i bdzie wci w tym samym kierunku. Jeli pod ciarem objuczonych zwierzt zatrzeszczy sl sonego

rozlewiska, widzisz, jakie zamieszanie, jak wycigaj bydlta z bota, jak szukaj na wszystkie strony pewnego gruntu, ale za chwil wszystko si uspokaja i karawana cignie w tym samym co przedtem kierunku. Jeli padnie zwierz juczne, zarzdza si postj, zbiera potuczone skrzynie, aduje na inne zwierz, a przywizujc zaciga mocno wzy, a sznur trzeszczy; po czym karawana rusza w dalsz drog. Czasem umiera ten, ktry by przewodnikiem. Wszyscy go otaczaj. Zakopuj w piasku. Rozprawiaj. Potem innego wypychaj na miejsce przywdcy i z powrotem ruszaj w kierunku wyznaczonym wci t sam gwiazd. Tak nieodmiennie kroczy karawana, a kierunek drogi jest od niej silniejszy, albowiem przypomina ona kamie toczcy si po niewidocznym stoku. *** Sdziowie miejscy skazali mod kobiet, ktra popenia jakie przestpstwo, na to, aby soce zdjo z niej mikk powok ciaa, i kazali j po prostu przywiza do supa pord pustyni. - Poka ci - powiedzia mi ojciec - ku czemu zmierzaj ludzie. I znowu wzi mnie ze sob. Zanim dojechalimy na to miejsce, przetoczy si nad skazan cay dzie i soce wypio jej ciep krew, lin i pot jej pach. Z oczu wypio wilgo wiata. Zapada ju noc i krtkie wytchnienie, jakie daje nocny chd, kiedymy dotarli, ojciec i ja, do skraju tego wzbronionego ludziom paskowyu, gdzie ona, biaa i naga, wyaniaa si z piedestau ska; bardziej krucha od odygi ywicej si wilgoci, ale odcitej ju od zasobw cikiej wody, ktre w gbi ziemi zalegaj gst cisz, amaa rce jak kos, ktry trzeszczy w ogniu, i woaa o lito do Boga. - Suchaj jej - powiedzia ojciec. - Odkrywa to, co istotne... Ale ja byem lkliwym dzieckiem: - Moe ona cierpi - mwiem - i moe te si boi... - Ona ju przesza - odpar ojciec - granic cierpienia i strachu, ktre s chorobami stajennymi i na ktre zapada ludzkie stado. Ona odkrywa prawd. *** I usyszaem jej skarg. Objta bezkresn noc przyzywaa ku sobie wieczorn lamp swego domu i izb, w ktrej si gromadzono, i drzwi, ktre si ju za ni na dobre zamkny. Wydana caemu wszechwiatowi, ktry nie ukazywa swojej twarzy, wzywaa dziecka pieszczonego przed snem, istoty, w ktrej streszcza si wiat. Oddana na tym bezludnym paskowyu niewiadomemu, ktre ju nadchodzio, piewaa kroki maonka dwiczce

wieczorem na progu, rozpoznawane i niosce pokj. Sama w tym ogromie i nie majca si czego uchwyci, bagaa, aby zwrcono jej te way obronne, ktre pozwalaj y: motek weny do przdzenia, misk - t jedn, jedyn do zmycia, dziecko, ktre trzeba upi - to wanie, adne inne. Woaa ku wiecznoci swego domostwa, nad ktrym unosia si ta sama co nad ca wiosk wieczorna modlitwa. Kiedy gowa skazanej opada na rami, ojciec posadzi mnie z powrotem na koskim zadzie. I ruszylimy w wiatr. - Bdziesz sysza dzi wieczr - mwi ojciec - jak w namiotach ludzie szemraj i wyrzucaj mi okruciestwo. Ale wszelk prb buntu wepchn im z powrotem w garda: ja wykuwam czowieka. A przecie odgadywaem w nim dobro! - Chc, eby kochali ywe rdlane wody - cign. -I jednolit powierzchni zielonego jczmienia pokrywajc spkan latem ziemi. Chc, eby wysawiali powroty pr roku. Chc, eby jak dojrzewajce owoce ywili si powolnoci i cisz. Chc, eby dugo opakiwali tych, co odeszli, i dugo czcili zmarych, bo dziedzictwo z wolna przekazuje si z pokolenia na pokolenie i nie chc, eby trwonili po drodze naleny im mid. Chc, eby byli jak gazka oliwna. Taka, co czeka. A wtedy poczuj w sobie to potne koysanie rki Boej, ktre nadchodzi jak podmuch uderzajcy w drzewo. Ono ich bdzie prowadzi, a potem powiedzie od witu a do nocy, od lata do zimy, od zb kiekujcych po zboa sprztane do stod, od modoci ku staroci, a potem od staroci ku nowym dzieciom. Bo podobnie jak o drzewie, nic nie wiesz o czowieku, jeli go podzielisz na momenty trwania i pokawakujesz wedle tego, co go odrnia. Drzewo to wcale nie nasienie, a potem odyga, potem pie gibki, wreszcie suche drewno. Nie trzeba go dzieli, by pozna. Drzewo to ta potga, co wolno zalubia niebo. Podobnie i ty, may czowieku. Bg sprawia, e rodzisz si, roniesz, e wypeniaj ci kolejno pragnienia, ale, radoci i cierpienia, wcieko i przebaczenie - a potem bierze ci do siebie z powrotem. Nie jeste jednake ani uczniem, ani maonkiem, ani dzieckiem, ani starcem. Jeste tym, ktry szuka swojej peni. A jeeli bdziesz umia zobaczy, e jeste gazk koysan wiatrem, ale mocno wszczepion w drzewo oliwne, poruszany powiewem zakosztujesz wiecznoci. I wszystko dokoa ciebie stanie si wieczne. Wieczne bdzie piewajce rdo, co poio twoich przodkw, wieczny blask oczu, kiedy si bdziesz umiecha do ukochanej, i wieczny chd, i rzewo nocy. Czas nie jest wtedy klepsydr przesypujc piasek, ale niwiarzem, co wie snopy.

II Tak wic ze szczytu najwyszej wiey twierdzy ujrzaem, e nie trzeba aowa ani cierpienia, ani mierci, ktra jest powrotem na ono Boga, ani nawet aoby. Bo ten, co odszed, jeli czcimy jego pami, jest potniejszy i bardziej obecny od ywych. I zrozumiaem lk ludzi i ualiem si nad nimi. I postanowiem ich uzdrowi. Ulitowaem si tylko nad tym, ktry budzi si wrd ogromnej patriarchalnej nocy, przekonany, e jest bezpieczny pod Boymi gwiazdami, i nagle czuje, e czeka go podr. Zabroniem, aby go o cokolwiek pytano, bo wiem, e adna odpowied nie przyniesie ulgi. Ten, co pyta bowiem, szuka przede wszystkim otchani. *** Potpiam niepokj, ktry zodzieja popycha do przestpstwa, gdy nauczyem si czyta w tych ludziach i wiem, e nie ocal ich, ocalajc ich od ndzy. Albowiem myl si, jeli sdz, e podaj zota, ktre naley do innych. Zoto lni jak gwiazda. To mio, ktra nie zna samej siebie, zwraca si ku wiatu, ktre na zawsze pozostanie nieosigalne. A oni wykradaj niepotrzebne skarby, biegnc od jednego lustrzanego odbicia do drugiego jak szaleniec, ktry chcc schwyci przegldajcy si ksiyc, czerpaby czarn wod ze studni. Wic rzucaj w nagy ogie rozpasania ten ndzny proch, ktry wykradli. I znw, bladzi jak przed miosnym spotkaniem, rozpoczynaj swe nocne wigilie, znieruchomieli w obawie, by nie sposzy tego, co czeka i co by moe kiedy ich nasyci. Jeli wypuszcz na wolno takiego czowieka, dalej pozostanie wierny temu, co czci, a moja stra, amic gazie, przyapie go znw jutro w cudzym ogrodzie, z bijcym sercem, przekonanego, e tej nocy los okae mu si askawy. Wiem, ile w nich aru, i rzeczywicie kocham ich bardziej ni cnotliwych, co siedz w swoich straganach. Ale ja jestem budowniczym miast. Postanowiem pooy podwaliny mojej twierdzy. Powstrzymaem idc karawan. Bo bya tylko jak ziarna na ou wiatru. Wiatr unosi, jak wo, nasiona cedru. Ja opieram si wiatrom i rzucam nasiona w ziemi, aby cedry rozrastay si na chwa Boga. Mio musi znale przedmiot mioci. Ocal tylko tego, kto kocha rzecz prawdziwie istniejc, tego, kogo mona nasyci. Dlatego take kobiet zamykam w maestwie i ka kamienowa cudzoon on. Doprawdy, rozumiem jej pragnienie i to, jak wielka jest ta obecno, ktrej ona przyzywa. Potrafi czyta w niej, kiedy urzeczywistnia si cud wieczoru, a ona na tarasie, wsparta na

okciu, ze wszystkich stron zamknita wezbranym morzem horyzontu, wydana jest, niby doniom kata, mce narastajcej czuoci. Czuj, jak dry, wyrzucona niby pstrg na piasku, czekajca, niby na przybr morza, na bkitny paszcz rycerza. Swoje woanie rzuca caej ogromnej nocy. Ktokolwiek si z niej wyoni, ten j wysucha. Ale na prno bdzie przechodzi od jednego paszcza do drugiego, bo nie ma czowieka, ktry by j zaspokoi. Podobnie przybrzena awica, pragnc ochody, woa nadmiaru morza, a morze bez koca wysya swoje fale; jedna po drugiej przybiega i traci u brzegu si. Po c wic uprawomocnia zmian maonka: kto przede wszystkim kocha mio nadchodzc, nie pozna, czym jest spotkanie. Tylko t ocal, ktra potrafi stawa si i budowa swj ad wok wewntrznego podwrca, podobnie jak cedr rozwija si wok swojego ziarna i we wasnych granicach znajduje si wzrostu. Ocalam t, ktra nie kocha przede wszystkim wiosny, ale ksztat tego jednego kwiatu, w ktrym jest zawarta wiosna. T, ktra nie kocha przede wszystkim mioci, ale jedn jedyn twarz, ktr przybraa mio. Dlatego te kobiet, ktr wieczr rozprasza, chc oczyci i scali z powrotem. Ustawiam dokoa niej, niby granice, ruszt z poncym wglem, czajnik i tac ze zocistej miedzi, aeby poprzez te przedmioty odkrywaa po trochu znajom, wci poznawan twarz i umiech, ktry tu tylko si pojawia. To bdzie dla niej powolne objawianie si Boga. Wtedy dziecko zawoa, aby je nakarmi, wena czesana upomni si ojej palce, arzce wgle bd si domaga jej oddechu. Odtd bdzie ju schwytana i gotowa suy. Albowiem jestem tym, co ksztatuje urn, aby wo w niej pozostaa na trwae. Jestem pradawnym nawykiem, co nadaje peni owocom. Zmuszam kobiet, aby uformowaa si i prawdziwie istniaa po to, bym pniej w jej imieniu przekaza Bogu nie ciche westchnienia rzucane z wiatrem, ale jej wasny pomie i jej czuo, jej niepowtarzalny bl... Dugo medytowaem nad tym, czym jest pokj. Daj go tylko dzieci narodzone i niwa dokonane, i dom, w ktrym nareszcie zagoci ad. Daje go wieczno, w ktr wracaj rzeczy, gdy osign swoj peni. Pokj penych stod i picych owiec, i zoonej bielizny, pokj tego, co - jeli dobrze wykonane - staje si darem dla Boga. Albowiem wydawao mi si, e czowiek jest taki wanie jak twierdza. Kruszy mury, eby zapewni sobie wolno, ale wtedy staje si fortec zburzon i wydan gwiazdom. Wtedy rodzi si lk nieistnienia. Niech przyjmie jako swoj prawd t wo , jak daj palone odrostki winoroli i czekajca postrzyyn owca. Prawda dry si w gbokoci jak studnia. Kiedy spojrzenie si rozprasza, traci z oczu Boga. Wicej ni niewierna ona wsuchujca si w obietnice nocy wie o Bogu ten mdrzec skupiony, ktry zna tylko wag weny.

Twierdzo, zbuduj ci w sercu czowieka. *** Bo jest czas wybierania pord nasion, ale i czas, kiedy wybrawszy raz na zawsze, czowiek cieszy si wzrastaniem zb. Jest czas stwarzania, ale i czas istoty stworzonej. Jest czas na piorun szkaratny, rozwierajcy upusty nieba, ale i czas, gdy wody wylane gromadz si w cysternach. Jest czas podbojw, ale nadchodzi czas umacniania cesarstw: ja jestem sug Boga i znam smak wiecznoci. Nienawidz tego, co si zmienia. Zdusz tego, ktry powstaje w nocy i wiatrom rzuca swoje proroctwa niby drzewo, zapodnione grotem nieba, co trzaska, amie si i od ktrego ponie cay las. Lkam si, kiedy Bg porzuca sw nieruchomo. On - niewzruszony, nieche zasidzie z powrotem w wiecznoci! Bo jest czas wielkich narodzin, ale i czas, czas bogosawiony, na to, co wyznacza obyczaj! Trzeba nie pokj, uprawia go i wygadza. Ja jestem ten, co zasklepia szczeliny spkanej ziemi i ukrywa przed ludmi lady wulkanw. Jestem traw, co porasta na miejscu przepaci. Jestem piwnic, ktra wyzaca zoone w niej owoce. Jestem promem, ktry od Boga otrzyma w zastaw cae pokolenie i przewozi je z jednego brzegu na drugi. Bg na koniec przejmie je znowu z moich rk, takie, jakie mi przekaza, moe dojrzalsze, mdrzejsze, pikniej zdobice srebrne dzbany na wod, ale nie odmienione. Zamknem mj lud w mej mioci. Dlatego wspomagam tego, kto w sidmym pokoleniu podejmuje dawny trud ojcw wygicie eber odzi albo wypuko tarczy - aby samemu z kolei wie ten ksztat w doskonao. Wspomagam tego, kto od przodka - piewaka przej w dziedzictwo bezimienn pie i powtarzajc j z kolei, i mylc si w powtarzaniu, wzbogaca j o wasny smak, barw i pitno. Kocham kobiet ciarn i t, co karmi piersi, kocham stado, co si odnawia i trwa, kocham powracajce pory roku. Bo jestem nade wszystko tym, co zamieszkuje. O cytadelo, moja siedzibo, ocal ci przed zakusami lotnych piaskw i przydam jako ozdob trbaczy wok twych murw, by ostrzegali przed nadejciem barbarzycw!

III Albowiem odkryem wielk prawd. A mianowicie, e ludzie zamieszkuj i e sens rzeczy zmienia si dla nich w zalenoci od tego, jaki sens ma dom. I e droga, pole jczmienia i wypuko wzgrza s czym innym dla czowieka w zalenoci od tego, czy tworz, czy te nie - jedn ojcowizn. Bo oto rozproszona materia skada si nagle w cao, w co, co jest bliskie sercu. A take nie w tym samym wiecie mieszka ten, kto mieszka albo nie mieszka w krlestwie Boym. Jake si myl niewierni, ci, co si z nas miej i ktrym zdaje si, e d do bogactw namacalnych, ktrych przecie nie ma. Bo jeli podaj na wasno stada, to ju kieruje nimi pycha. A ju i radoci pychy nie s namacalne. Podobnie ci, ktrzy dziel moje ziemie, sdz, e je poznaj. S tam - powiadaj owce i kozy, pola jczmienia, domostwa i gry - i co wicej? I ubodzy s, bo nie posiadaj nic wicej. I czuj chd. I odkryem, e podobni s do czowieka, ktry kraje trupa. Pokazuj wszem wobec - powiada - czym jest ycie: to tylko mieszanina koci, krwi, mini i wntrznoci. A tymczasem ycie byo owym wiatem oczu, nieodczytywalnym ju w popiele. A tymczasem moja ojcowizna to zupenie co innego ni owce, pola, domostwa i gry; ale to, co nad nimi panuje i co je wie ze sob. Ojczyzna mojej mioci. I szczliwi ci, ktrzy to wiedz, gdy zamieszkuj w moim domu. A obrzdy s w czasie tym, czym w przestrzeni domostwo. Bo dobrze, jeli nie mamy wraenia, e pyncy czas poera nas i rozmiata jak gar piasku, ale e nadaje nam peni. Dobrze, jeli czas ma sw wewntrzn struktur. Tak i ludzie wtedy przechodz od wita do wita i od jednej rocznicy do drugiej, jak dzieckiem przechodziem z sali obrad do sali przeznaczonej na odpoczynek w gbi paacu mojego ojca, gdzie kady krok mia swj wewntrzny sens. Narzuciem wic prawo, ktre jest niby mury i ksztat mojego domostwa. Nierozumny przyszed i powiedzia mi: Wyzwl nas od narzuconego nam przymusu, a staniemy si wiksi. Ale ja wiedziaem, e wtedy utrac najpierw wiadomo wasnego oblicza, a nie kochajc go ju - wiadomo samych siebie i - wbrew nim - postanowiem, e ubogac ich wasn ich mioci. Poniewa oni, chcc si przechadza swobodnie, proponowali mi zburzenie murw ojcowskiego paacu, gdzie kady krok mia swj sens. Bya to rozlega siedziba ze skrzydem zastrzeonym dla kobiet i z ogrodem, zakrytym dla oczu, gdzie piewaa fontanna. Nakazuj te, aby kady dom mia takie serce bijce, tak aby mona byo zblia si lub oddala od jakiego punktu, aby mona byo wychodzi i wraca. W przeciwnym razie czowiek jest nigdzie.

A nie na tym polega wolno, aby nie by wcale. Byy tam take stodoy i stajnie. Zdarzao si, e stodoy byy puste, a stajnie - nie zajte. Ale mj ojciec nie zezwala, aby uywa ich niezgodnie z przeznaczeniem. Stodoa, powiada, jest przede wszystkim stodo i nie zamieszkujesz wcale domu, jeli nie wiesz, gdzie si sam znajdujesz. To niewane, dodawa, czy uytkowanie jest mniej lub bardziej owocne. Czowiek nie jest tucznym bydlciem i mio jest dla niego waniejsza ni poytek. Nie moe kocha domu, ktry nie ma swego oblicza i gdzie kroki nie znajduj swojego kierunku i sensu. Bya sala przeznaczona wycznie do przyjmowania znakomitych poselstw, ktr otwierano tylko w te dni, kiedy wzbija si kurz spod kopyt rycerzy, a na horyzoncie pojawiay si ogromne proporce, w ktrych wiatr falowa jak na powierzchni morza. Staa pusta, kiedy przyjedali ksita o pomniejszym znaczeniu. Bya sala, gdzie wydawano wyroki sdowe, a take inna, do ktrej wnoszono umarych. I bya take pusta izba, ktrej przeznaczenia nie zna nikt - a moe nie miaa go w ogle, moe bya tylko nauk tajemnicy i tego, e nigdy nie przenikniemy wszystkiego bez reszty. A niewolnicy, ktrzy obadowani przebiegali korytarzami, przenosili zwoje tkanin do ozdoby cian, koyszce si na ich ramionach. Wspinali si po schodach, otwierali jakie drzwi, znw schodzili po stopniach w d i im byli bliej serca domu - owej fontanny - tym bardziej milkli; u granic za krlestwa kobiet, ktrych nieuwane przestpienie mogoby kosztowa ich ycie, stawali si wrcz niespokojni. A kobiety, w zalenoci od tego, jakie miejsce zajmoway w domu, byy spokojne, zuchwae albo dyskretne. Sysz, jak mwi gupi: Ile miejsca roztrwonionego, ile nie wyzyskanych bogactw, ile wygody utraconej przez niedbalstwo! Trzeba zburzy te zbdne mury, zrwna poziom, usun owe schodki utrudniajce poruszanie si. Czowiek stanie si wwczas wolny. A ja odpowiadam na to: Wwczas ludzie stan si bydem przeganianym po miejscach publicznych, a lkajc si nudw, wymyl gupie gry, te rzdzce si reguami, ale bd to reguy pozbawione wielkoci. Tymczasem taki paac sprzyja powstawaniu poezji. Ale jakie poematy pisa o paskiej gupocie rzucanych koci do gry? Dugo moe jeszcze ludzie bd y w cieniu owych murw, a poezja bdzie mwi o tsknocie za nimi, a potem nawet cie si rozwieje i ludzie przestan rozumie poezj. I w czym odtd bd szuka radoci? Tak jest z czowiekiem zagubionym w tygodniu, ktry nie skada si z okrelonych dni, w roku pozbawionym wit i wasnego oblicza. Tak z czowiekiem pozbawionym poczucia hierarchii, ktry zazdroci ssiadowi, jeli ten przewysza go czymkolwiek, i stara si go sprowadzi do wasnych wymiarw. Jakiej radoci dostarczy im potem ta paska

kaua, nad ktr razem bd yli? Ja odtwarzam pola napi i energii. Buduj tamy w grach, aby zatrzymywa wody. Przeciwstawiam si im, jakby niesprawiedliwy w stosunku do naturalnych pochyoci. Ustanawiam z powrotem hierarchie tam, gdzie ludzie poczyli si jak wody, gdy pomieszane staj si paskim rozlewiskiem. Przerzucam uki mostw. Z dzisiejszej niesprawiedliwoci tworz jutrzejsz sprawiedliwo. Ustanawiam na powrt kierunki tam, gdzie kady tkwi na jednym miejscu i szczciem nazywa ten bezwad. Gardz stojcymi wodami ich sprawiedliwoci i wyzwalam tego, co ustanowi pikn niesprawiedliwo. Tak nadaj godno mojemu krlestwu. Gdy znam rozumowanie ludzi. Podziwiali czowieka, ktrego uksztatowa mj ojciec. Kt by si mia natrzsa - mwili - z tak doskonaych osigni? Po czym, w imi czowieka, ktrego przymus uksztatowa, odrzucili w przymus. Pki trwa jeszcze w sercach ludzkich, pty jeszcze dziaa. Potem powoli o nim zapomniano. A ten, ktrego chciano w ten sposb ocali, zmar. Dlatego nienawidz ironii, ktra nie ludzk jest rzecz, ale waciwa jest obuzom. Bo to obuz powiada: Gdzie indziej ludzie maj inne obyczaje. Czemu by naszych nie zmieni? Albo te: Kt to wam kae zboe sprzta do stodoy, a bydo trzyma w oborze? Ale on sam pada ofiar sw, bo nie rozumie tego, czego sowa nie s w stanie wyrazi. Nie rozumie, e ludzie zamieszkuj wasny dom. A ci, co padaj jego ofiar, te nie potrafi ju rozpozna, czym jest dom, i zaczynaj go rozbiera. W ten sposb ludzie trwoni swoje najcenniejsze dobro: sens, jaki maj rzeczy. A w dni witeczne pyszni si tym, e nie ulegaj obyczajom, e zdradzaj tradycje i e wic chwa nieprzyjaciela. To prawda, e dopuszczajc si tego witokradztwa czuj jeszcze jaki wewntrzny niepokj. Pki jest to jeszcze witokradztwo. Pki opieraj si czemu, co jeszcze nad nimi ciy. yj dziki temu, e ich wrg jeszcze oddycha. Jeszcze na tyle zawadza im w cie prawa, e czuj swj opr wobec prawa. Ale niebawem znika nawet w cie . Wtedy nie czuj ju nic, bo zapomnieli nawet smaku zwycistwa. Ziewaj. Zamienili paac na plac publiczny, ale kiedy przejada si im przyjemno deptania go z samochwalcz but, przestaj wiedzie, co robi na tym targowisku. I oto zaczynaj snu niejasne marzenia o tym, aby zbudowa dom o tysicu drzwi, o gobelinach cicych ramionom, o sieniach, gdzie rozbrzmiewa powolny krok. Zaczynaj marzy o tajemnej komnacie, dziki ktrej tajemnicze staoby si cae domostwo. I nie wiedzc o tym, zapomniawszy, opakuj paac mojego ojca, gdzie kady krok mia swj sens i znaczenie. I dlatego, pojwszy to wszystko, przeciwstawiam swoj niezomn wol owemu

kruszeniu si rzeczy i nie sucham tych, ktrzy mi mwi o naturalnej pochyoci. Bo a nadto dobrze wiem, e naturalne pochyoci zasilaj paskie rozlewiska wod z topniejcych lodowcw, cieraj ostre wierzchoki gr i powstrzymuj rzeczny nurt, kiedy rzuca si w morze i staje si tysicem sprzecznych prdw. Bo a nadto dobrze wiem, e naturalne pochyoci rodz podzia wadzy i zrwnanie ludzi. Ale ja rzdz i wybieram. Wiedzc, e i cedr odnosi zwycistwo nad czasem, ktry powinien by go zamieni w proch, i wbrew tej sile, co cignie w d, rok po roku, wznosi dumn wityni listowia. Tak i ja wbrew interesom rozlewisk wznosz strome lodowce. To nic, jeli aby skrzecz, e to niesprawiedliwo. Z powrotem daj bro w rce czowieka, aby si sta sob. I dlatego te nie dbam o gupiego gadu, ktry palmie wyrzuca, e nie jest cedrem, cedrowi, e nie jest palm, i mieszajc zawarto ksig zda do chaosu. Dobrze wiem, e gadua ma racj wedle swej absurdalnej wiedzy, gdy cedr i palma, gdyby nie yy, zczyyby si w jedno i rozsypay w proch. Ale ycie przeciwstawia si nieadowi i naturalnym pochyociom. I z prochu podnosi ku grze cedr. Z prawdy moich nakazw narodzi si czowiek. Wic nie szukam bynajmniej znaczenia w samych obyczajach, prawach i jzyku mojego cesarstwa. Wiem a nadto dobrze, e gromadzc razem kamienie tworzy si cisz. Cisz, ktrej z kamieni nie dawao si odczyta. Wiem a nadto dobrze, e mio oywia si poprzez ciary i skrpowania. e nie wie nic ten, kto powiartowa trupa i zway jego koci i wntrznoci. Bo koci i wntrznoci same w sobie na nic si zdadz, podobnie jak atrament i papier, ktre si skadaj na ksik. Liczy si tylko mdro, ktr ksika przynosi, ale ona w swej istocie jest czym cakiem innym. Odmawiam na ten temat dyskusji, bo nie ma tu nic, co mogoby by dowiedzione. Ocal od zgnilizny jzyk mojego ludu. Przypominam sobie tego niedowiarka, ktry odwiedzi mojego ojca: - Nakazujesz, aby twoi ludzie modlili si na racach o trzynastu paciorkach. Jakie znaczenie ma trzynacie paciorkw - pyta - czy jeli zmienisz ich liczb, nie ten sam bdzie zbawienny poytek? Po czym wysuwa subtelne argumenty za racem o dwunastu paciorkach. Ja, bdc dzieckiem wraliwym na zrczno argumentacji, obserwowaem ojca, zastanawiajc si, czy jego odpowied bdzie rwnie byskotliwa; albowiem byskotliwe byy przytaczane przez przybysza argumenty. - Powiedz mi - upiera si tamten - czy raniec o trzynastu paciorkach ma wiksz wag...

- Raniec o trzynastu ziarnkach - odpar ojciec - way tyle, ile wszystkie gowy, ktre w jego imi ju kazaem ci... Wtedy Bg owieci niedowiarka i ten nawrci si.

IV Siedzibo ludzka, kto ci zbuduje na sile rozumu? Kto ci zdoa postawi zgodnie z logik? Istniejesz i nie istniejesz zarazem. Jeste uczyniona z przernych materiaw, ale eby ci odkry, trzeba ci stworzy wyobrani. Podobnie jak ten, kto zburzy wasny dom, sdzc, e go zna, ma przed sob tylko kup kamieni, cegie i dachwek, ale nie znajduje ani cienia, ani ciszy, ani schronienia, ktrym one suyy, i nie wie, na co mgby si zda ten stos cegie, kamieni i dachwek, bo brakuje im inwencji, ktra by nad nimi panowaa, duszy i serca architekta. Bo kamieniowi brakuje duszy i serca ludzkiego. Ale skoro nie ma tu rozumu, tylko cega, kamie i dachwka, skoro dusza i serce wymykaj si prawom logiki i prawom liczb, pojawiam si ja i moja wolna wola. Ja architekt. Ja - posiadajcy dusz i serce. Ja jeden posiadam moc, aby kamie przemieni w cisz. Przychodz miesi t glin, ktr jest materia, zgodnie z obrazem stwarzania pochodzcym od samego Boga i dalekim od wszelkiej logiki. Buduj moj kultur, wiedziony tylko smakiem, jaki w niej czuj, podobnie jak inni buduj wiersze, zmieniajc jedno sowo na inne, i nikt im nie kae usprawiedliwia si, dlaczego taki tok dali wierszowi i takie sowo zmienili, bo wiedzie ich ten smak, ktry wiersz bdzie mia i ktry znaj zawczasu. Albowiem jestem przywdc. Ukadam prawa i stanowi wita, i nakazuj ofiary, i z owiec, kz i ludzkich domostw skadam kultur, podobn do paacu mego ojca, gdzie kady krok ma sens i kierunek. Bo c by beze mnie zrobili z tej kupy kamieni, przekadanych z lewa na prawo chyba inn kup kamieni, jeszcze bardziej bezadn. Ja rzdz i wybieram. I rzdz sam. I ludzie mog modli si w ciszy i w cieniu, ktry zawdziczaj uoonym przeze mnie kamieniom. Uoonym wedle obrazu mojego serca. Jestem przywdc. Jestem wadc. Jestem odpowiedzialny. A ich wzywam, aby mi pomagali. Gdy rozumiem, e przywdca to nie ten, co ocala innych, ale ten, ktry ich wzywa, aby jego ocalili. Bo to dziki mnie, dziki obrazowi, jaki w sobie nosz, powstaje jedno, ktr wyprowadziem, sam jeden, z moich owiec i kz, z domostw i gr; i oto oni zakochani w nich, tak jak byliby zakochani w modej bogini, otwierajcej w socu swoje ramiona, a ktrej w pierwszej chwili by nie poznali. Oto kochaj dom, ktry moja wyobrania stworzya zgodnie z moim pragnieniem. A poprzez dom kochaj i mnie, architekta. Tak jak ten, kto kocha posg, nie kocha gliny ani cegy, ni brzu tylko zamys rzebiarza. Ludziom z mojego plemienia daj przywizanie do domu, aeby umieli go rozpozna wrd innych. A rozpoznaj go dopiero pod warunkiem, e go ywili wasn krwi. I przystroili wasnym

powiceniem. Dom bdzie od nich wymaga nawet krwi i ciaa, bo bdzie ich wasnym sensem. Nie bd wwczas mogli nie rozpozna tej boskiej struktury, ktra bdzie niby znajoma twarz. I wtedy obudzi si w nich mio do niego. I pene aru bd ich wieczory. I ojcowie bd si starali ukaza go swoim synom, skoro tylko otworz si dziecice oczy i uszy, aby nie zaton w rnorodnoci wszelkich rzeczy. Potrafiem zbudowa domostwo tak ogromne, aby nawet gwiazdom nada sens, tote jeli ludzie wyjd noc na prg i podnios gowy, bd chwali Boga, e tak dobrze prowadzi te niebieskie statki. A jeli zbuduj dom trway, aby mg zawrze w sobie trwanie ycia, ludzie i bd od wita do wita jak z jednej sieni w drug, wiedzc, dokd id, i w rnorodnoci ycia odkrywajc twarz Boga. Zbudowaem ci wic, twierdzo, jak buduje si statek. Daem maszty i wszelki osprzt potrzebny i puciem na fale czasu, to jest na wiatr sprzyjajcy. Ludzki statku, bez ktrego nie dopynlibymy do wiecznoci! Ale znam take niebezpieczestwa wiszce nad moim statkiem. Z zewntrz naciera wci na niego ciemne morze. I znam inne oblicza tego, co moliwe. Bo to zawsze moliwe: zburzy wityni, a kamienie zabra na budow innej wityni. A ta inna nie jest ani prawdziwsza, ani bardziej faszywa, ani sprawiedliwsza, ani bardziej niesprawiedliwa. I nikt nie bdzie nawet wiedzia, do jakiej katastrofy doszo, bo w kup zwalonych kamieni nie jest wpisana warto ciszy. Dlatego pragn, aby robotnicy mocno wizali gwne wizania statku. Aby trway z pokolenia na pokolenie: bo nie uczyni wityni pikn, jeli wci bd j budowa od nowa.

V Dlatego pragn, by ludzie mocno wizali gwne wizania statku. To ludzka konstrukcja. A dookoa statku przecie natura lepa, nie ujta w reguy i potna. A kto zapomina o potdze morza, temu grozi, e wypoczywa zechce za dugo. Wydaje mu si, e domostwo, ktre zostao dane, jest czym niepodwaalnym. Skoro to, co oczywiste, zostao ju wykazane. Mieszkajc na statku, nie widzi si ju gronego morza. A jeli si je nawet dostrzega, to tylko jako tego statku ozdob. Taka jest waciwo umysu. Morze wydaje si po to stworzone, aby nioso statek. Ale to zuda. Rzebiarz ukaza patrzcym jedno kamienne oblicze. Ale drugi moe mgby ukaza inne. Widziae take konstelacje: to jest abd. Ale kto inny mgby ci pokaza, e to leca kobieta. Za pno. Nie odejdziemy ju od tego abdzia. Zmylony abd pochwyci nas. A uwierzywszy nierozumnemu, e jestemy w bdzie, nie bdziemy ju broni naszej wiary. Ja jednak wiem, czym zagraa czowiek nierozumny. A take ten, co ma zrczno onglera i z atwoci modeluje swymi palcami rne twarze. Ci, ktrzy patrz na t zabaw, gubi sens, jaki ma ich ojcowizna. Dlatego ja rozkazuj chwyci go i rozerwa ko mi. Nie dlatego, oczywicie, e moi sdziowie dowiedli, i jest w bdzie. Bo nie jest w bdzie. Ale nie ma take racji, i dlatego nie pozwalam mu uwaa si za mdrzejszego i sprawiedliwszego od moich sdziw. I jest w bdzie, jeli sdzi, e ma racj. Bo on take proponuje jako bezwzgldnie prawdziwe te wietne, bogate, zrodzone w jego rkach ksztaty, ktrym brakuje jednak wagi, czasu i z dawien dawna idcej cigoci, jak maj religie. Proponowana przez niego struktura jeszcze nie zaistniaa. Moja ju istnieje. Oto dlaczego potpiam onglera i ocalam przez to mj lud przed zgnilizn. Bo ten, co nieostrony, nie pamita ju, e mieszka na statku, z gry jest niejako skazany na zniszczenie i niebawem zobaczy, jak podnosi si morze, ktrego fale zalej jego gupie igraszki. Taki obraz mojego cesarstwa pokazano mi kiedy, kiedy bylimy na penym morzu, ja i niektrzy z mojego ludu, a bya to pielgrzymka. *** Bylimy wic zamknici na pokadzie penomorskiego statku. Czasem milczc spacerowaem wrd moich ludzi. Stali si mieszkacami statku: jedni przykucnwszy otaczali naczynia z jadem, inni karmili dzieci albo pogreni w modlitwie przesuwali paciorki raca. Statek sta si ich domostwem.

Ale pewnej nocy ywioy podniosy bunt. Przyszedem odwiedzi ich i ogarn cisz mojej mioci i zobaczyem, e nic si wrd nich nie zmienio. Cyzelowali piercienie, przdli wen albo rozmawiali cicho, tkajc nieznuenie wi ludzkiej wsplnoty, t sie sprawiajc, e jeli jeden z nich umrze, wszystkim co zostaje wyrwane. A ja w ciszy mojej mioci suchaem, jak mwi, ale nie przykadajc wikszej uwagi do tego, o czym mwi; byy to opowieci o chorobach czy jakie historie czajnikw; jednake nie w temacie zawiera si sens opowieci, ale w sposobie mwienia. Oto jeden, umiechajc si z powag, czyni z siebie samego dar innym... A drugi nudzi si, nie wiedzc, czy to z lku, czy z braku Boga. I tak patrzyem na nich w ciszy mojej mioci. A tymczasem cikie rami morza, o ktrym nic nie wiedzieli, unosio ich ruchem powolnym a straszliwym. Zdarzao si, e na szczycie wznoszcej si fali wszystko chwiao si jakby objte niebytem. Cay statek dra wtedy, jakby ju pkay jego wizania, jakby ju rozsypywa si w kawaki, a oni, w tych momentach nierzeczywistych, przestawali si modli, rozmawia, karmi dzieci i zdobi srebrne naczynia. Ale za kadym razem jaki trzask twardy niby grom przeszywa drewniany kadub na wskro. Statek zdawa si zapada w siebie ciko, jakby za chwil miay si rozpkn jego burty, a ten wstrzs powala ludzi na ziemi i wyrywa z ich ust wymioty. I cisnli si jedni do drugich, niby w trzeszczcej szopie, pod mdlcym koysaniem oliwnych lamp. Lkajc si, e niepokj ogarnie ich bez reszty, kazaem ogosi: - Niech ci, co pracuj w srebrze, wykonaj dla mnie dzbanek na wod. Ci, co przyrzdzaj posiek, niech si przyo do roboty. Niech zdrowi zatroszcz si o chorych. Niech ci, co si modl, gbiej si pogr w modlitwie... A temu, co blady, oparty o jak belk, nasuchiwa przez szpary uszczelnione pakuami niespokojnej pieni morza, powiedziaem: - Id pod pokad i policz martwe barany. Bo bywa, e toczc si w strachu dusz si nawzajem... A on mi odpar: - Bg pooy na morzu swoj cik do . Jestemy zgubieni. Sysz, jak trzeszcz wizania okrtu... Nie widzimy ich, bo s to liny stalowe i okucia. Podobnie trzeszcz fundamenty globu ziemskiego, ktremu zawierzylimy nasze domy i sady oliwne, i mikkie weniste owce, wieczorem skubice powoli wie traw. Dobrze jest zajmowa si we wasnym domu oliwkami, owocami, codziennym posikiem i mioci. Ale niedobrze, jeli niepokj pynie z tego, co nas otacza. Kiedy to, co zostao zrobione, staje si robot do

wykonania. Tak i tu odzywa si to, co powinno milcze. Co stanie si z nami, jeli gry zaczynaj pomrukiwa? Syszaem ju kiedy taki pomruk i nie potrafi go zapomnie... - Jaki to pomruk? - spytaem. - Mieszkaem kiedy, panie, w wiosce zbudowanej na spokojnym grzbiecie wzgrza, wronitej w ziemi i w niebo, wiosce przeznaczonej do trwania i ktra rzeczywicie trwaa. Na cembrowinach studni, na kamiennych progach, na kolistym obmurowaniu rde lea ten cudowny blask, ktry rodzi si z wiekowego uycia. Ale pewnej nocy co si zbudzio w podziemnych fundamentach tej krainy. Zrozumielimy, e ziemia pod naszymi stopami oya nagle i zacza si porusza. To, co byo wykonane, stawao si z powrotem robot do wykonania. Przelklimy si. Przelklimy si nie tyle o nas samych, co o przedmiot naszych stara . O to, w co zamieniao si nasze ycie z biegiem lat. Ja byem zotnikiem i zlkem si o moj du karafk na wod, nad ktr pracowaem od dwch lat. W ktr przemieniy si dwa lata mojego czuwania. Kto inny dra o swoje dywany ze szlachetnej weny, ktre tka z radoci i co dzie rozwija na socu. By dumny, e zamieni odrobin swego ciaa - swych zrogowaciaych palcw - na to gbokie falowanie wenianej powierzchni. Jeszcze inny zlk si o posadzone przez siebie oliwki. I wiem, e aden z nas nie lka si mierci, ale wszyscymy dreli o te mae gupie przedmioty. Odkrylimy, e ycie tylko wtedy ma sens, kiedy si je przemienia po trochu w co, co jest poza nami. mier ogrodnika w niczym nie zagraa drzewu. Ale jeli drzewo bdzie zagroone, ogrodnik umiera dwukrotnie. By pomidzy nami stary bajarz, ktry zna najpikniejsze opowieci naszej pustyni. I sam je jeszcze upiksza. A zna je tylko on jeden, bo nie mia syna. I kiedy ziemia zacza si obsuwa, dra o te biedne opowieci, ktrych nikt ju wicej nie wypiewa. A tymczasem ziemia wci zdawaa si jak ywa albo jak ugniatana niewidzialn doni i zaczynaa spywa w d wielk rudaw fal bota. Jak mylisz: czy mona przemieni siebie w co, co by upikszao to sunce boto, ktre przewala si powoli i wszystko pochania? Co mona zbudowa na tym, co samo si porusza? Pod tym naporem domy chwiay si powoli, a skrcone niedostrzegaln si belki trzaskay nagle jak baryki czarnego prochu. Albo ciany zaczynay dre, a rozsypyway si nagle. A ci spord nas, ktrzy zostali przy yciu, utracili sens istnienia. Tylko bajarz piewa dalej postradawszy zmysy. A ty gdzie nas wieziesz? Ten statek pjdzie na dno razem z dzieem naszych rk. Tu, na pokadzie, czuj, jak czas upywa nadaremno. Nie powinien upywa w sposb tak wyczuwalny, ale twardnie, dojrzewa i wzbiera latami. Powinien gromadzi po trochu dziea ludzkich rk. A teraz czy moe utrwali si w nim co, co byoby z nas i co by

przetrwao?

VI I przyznaem racj mojemu ludowi, mylc o tej przemianie, niemoliwej ju, kiedy nic staego nie trwa poprzez pokolenia, i o czasie, ktry upywa wwczas nadaremnie, jak w klepsydrze. I mylaem take: to domostwo nie jest jeszcze do obszerne, a dzieo, w ktre ten lud si przemienia, nie jest jeszcze do trwae. I mylaem o faraonach, ktrzy kazali sobie budowa wielkie niezniszczalne mauzolea o ostrych krawdziach, pynce przez ocean czasu, a on je ciera powoli i zamienia w py. Mylaem o rozlegych, nie tknitych szlakiem karawan piaskach, z ktrych czasem wyania si dawna witynia, zanurzona ju w nich do poowy, jakby niewidzialna bkitna burza strzaskaa jej maszty, a ona pynie jeszcze, chocia skazana na zagad. Mylaem te: nie do trwaa jest jeszcze ta witynia, adowna zoceniami i klejnotami, ktre kosztoway dugie ludzkie ywoty, jak mid skadany przez tyle pokole : filigranowe wyroby ze zota, zociste insygnia wadzy kapaskiej, w ktre przemieniao si ycie starych rzemielnikw, i te obrusy haftowane, nad ktrymi staruszki po kres ycia traciy oczy, a poczerniae, kaszlce, zduszone ju doni mierci, odchodziy zostawiajc za sob w krlewski tren. Kwietn k. A ci, co je ogldaj dzi, powiadaj: Ach, jaki to pikny haft! Jaki pikny... I zrozumiaem, e staruszki wploty siebie w ten jedwab i przemieniy go. Nie wiedzc, e s czarodziejkami... Trzeba wic zbudowa wielkie skrzynie, eby pomieci w nich to, co zostao z owych haftw. I jaki pojazd, ktry by je przewiz. Bo ja szanuj przede wszystkim to, co trwa, bardziej ni ludzi. I ocalam w ten sposb ich przemienione ycie. Wznosz wielkie tabernakulum, w ktre oni skadaj wszystko, czym s. Jeszcze odnajduj czasem te statki sunce wolno przez pustyni. Jeszcze nie ustaj w swojej podry. I pojem, co najwaniejsze: a mianowicie, e trzeba najpierw zbudowa statek i okulbaczy karawan, i zbudowa wityni trwajc duej od czowieka. Odtd ludzie bd si radonie przemienia w to, co cenniejsze od nich samych. Wtedy rodz si malarze, rzebiarze, rytownicy i zotnicy. Ale nie oczekuj niczego od czowieka, jeli pracuje tylko na swoje ycie, a nie dla wiecznoci. Bo wtedy niepotrzebnie bym ich uczy architektury i jej zasad. Jeli buduj domy po to, eby w nich y, po c by mieli przemienia swoje ycie w domy? Skoro ten dom ma suy ich yciu i niczemu wicej? A oni mwi, e ich dom jest uyteczny i nie traktuj go jako wartoci samej w sobie, widzc tylko jego uyteczno. I dom im suy, a oni zajmuj si tym, eby si wzbogaci. Ale umieraj w ndzy, bo nie zostawiaj po sobie ani haftowanego obrusa, ani zocistej szaty kapaskiej ukrytej w kamiennym statku.

Byli powoani do tego, eby swoje ycie w co przemieni, a chcieli by tylko obsueni. Wic kiedy odchodz, nie zostaje po nich nic. *** I tak chodzc pomidzy ludmi mojego plemienia, zamieszkujcymi delt rzeki, wieczorem, kiedy wszystko wydaje si przemienione, patrzyem na nich, jak w starej wystrzpionej odziey zaprzestawszy swojej pszczelej pracowitoci siedzieli na progach ndznych lepianek; bardziej zajmujca od nich samych bya doskonao tego plastra miodu, przy ktrym przez cay dzie si trudzili. Rozmylaem zwaszcza na widok jednego, ktry by lepy, a do tego utraci jedn nog. Tak stary, e sta ju u progu mierci, i zdawao si, e skrzypi przy kadym poruszeniu jak stary wiatrak; odpowiada na moje sowa powoli, bo by posunity w latach i traci ju jasno mowy; ale stawa si coraz bardziej wietlisty i jasny, i coraz lepiej rozumia, w co przemienia si jego ycie. Drcymi do mi pracowa nadal nad aurowymi cackami, ktre byy jak coraz subtelniejszy eliksir. On za, odchodzc w tak cudowny sposb od swego starego wyschego ciaa, stawa si coraz szczliwszy, coraz bardziej niedotykalny. Coraz bardziej niezomny. I umiera, nie wiedzc o tym, z rkoma penymi gwiazd... Tak wic ci ludzie cae ycie pracowali dla jakiego bezuytecznego ubogacania przedmiotw, przemieniajc si bez reszty w niezniszczalny haft... Przeznaczajc tylko cz swojej pracy na to, co uyteczne, a ca reszt - na cyzelowanie, na zbdn wietno metalu, na doskonao rysunku, mikko wygicia, ktre nie suy niczemu poza tym, e w nim zawiera si przemienione ycie i dajc w wyniku co trwalszego od ciaa. Wieczorem wic przechadzam si powoli pomidzy moim plemieniem i obejmuj je cisz swojej mioci. Niespokojny jestem tylko o tego, co ponie bezpodnym blaskiem, o poet penego ukochania wierszy, ale nie piszcego wasnych, o kobiet zakochan w mioci, ale ktra nie umiejc dokona wyboru nie moe sta si sob, o tych wszystkich, w ktrych jest lk; i wiem, e uleczybym ich z tego lku, gdybym im udzieli daru, ktry wymaga ofiary dokonania wyboru i zapomnienia o caym wiecie. Bo jeden okrelony kwiat jest przede wszystkim odmow wobec wszystkich innych kwiatw. A przecie tylko pod tym warunkiem staje si pikny. Podobnie jest z przedmiotem, w ktry przemienia si ycie. I gupi, kto tej staruszce bdzie wyrzuca, e haftuje, pod pretekstem, e mogaby utka co innego - bo taki czowiek wyej stawia nico nad tworzenie. Tote chodzc czuj, jak ponad dymy ludzkiego obozowiska wznosi si modlitwa, jak wszystko tu dojrzewa i tworzy si w ciszy, powoli, niemal niewiadomie. Gdy owoc, haft czy kwiat, aby sta si

sob, musz by najpierw zanurzone w czasie. W cigu tych dugich spacerw pojem w peni, e warto kultury w moim krlestwie nie opiera si wcale na wartoci poywienia, ale na wymaganiach i zapale do pracy. Nie opiera si na posiadaniu, ale na dawaniu. Cywilizowany jest przede wszystkim ten rzemielnik, o ktrym mwi, a ktry stwarza si na nowo w wykonywanym przedmiocie, i w zamian za to staje si sam wieczny i nie lka si mierci. Cywilizowany take ten, co walczy i siebie przemienia w krlestwo. Ubogi za ten, kto okrywa si wietn szat kupion u handlarzy i jeli nawet pasie oczy doskonaoci barw, sam nic nie stworzy. Znam takie plemiona zdegenerowane, ktre nie pisz ju wierszy, tylko je czytaj, nie uprawiaj ziemi, ale odwouj si przede wszystkim do pracy niewolnikw. W piaskach poudnia, wrd podnej ndzy rodz si wiecznie inne plemiona - ywe - ktre wyrusz na podbj tamtych martwych bogactw. Nie lubi tych, co maj serca osiadych. Ci, co w nic si nie przemieniaj, nie staj si sob. ycie nie da im dojrzaoci. A czas przepywa dla nich jak piasek przez palce i niesie zgub. I c mog w ich imieniu da Bogu? Poznaem ich ndz w tych chwilach, kiedy naczynie pka, nim zostao dopenione. Bo mier starca, ktry cay przemieni si i sta si ziemi, jest tylko cudem: to tak jakby skadano w ziemi niepotrzebne ju narzdzie. Wrd moich ludzi widziaem take dzieci zagroone mierci, dyszce bez sowa, z pprzymknitymi oczami, w ktrych pod oson ogromnych rzs krya si resztka aru. Bo zdarza si, e Bg, podobny do niwiarza, cina kwiaty wmieszane w jczmie . A przynisszy snop bogaty w ziarno znajduje w nim take ten nadmiar daremny. *** Ludzie mwili, e umiera dziecko Ibrahima. Poszedem wic, nie rozpoznany przez nikogo, powoli do domu Ibrahima, wiedzc, e ten, kto zamyka si w milczcej mioci, poprzez zudzenia ludzkiej mowy, zaczyna rozumie. A oni tak byli zajci wsuchiwaniem si w to, jak dziecko umiera, e nie zwrcili na mnie uwagi. W domu mwiono cicho i stpano ledwo suwajc papuciami, jakby by tu kto bardzo wylkniony, kogo by mg sposzy kady goniejszy dwik. Ludzie nie mieli porusza si, otwiera czy zamyka drzwi, jakby chronic drcy pomyk zapalony w lampce oliwnej. Kiedy zobaczyem dziecko, wiedziaem od razu, e odchodzi, bo oddech miao krtki, pistki zacinite, jakby czepiao si kurczowo galopujcej w nim gorczki, i oczy uparcie zamknite, ktre nie chciay patrze.

I dojrzaem ludzi dokoa, jak prbowali je oswoi, tak jak oswaja si mae dzikich zwierzt. Drc rk podsuwano mu czark z mlekiem. Moe zapragnie mleka i powstrzyma je ten miy zapach i zacznie pi. Wtedy da si nawiza z nim kontakt jak z gazel, ktra skubie traw z rki. Ale ono byo wci powane i niewzruszone. Nie mleka potrzebowao. Wtedy staruszki cicho, cichutko, tak jak wabi si synogarlice, zaczy mu nuci jego ulubion piosenk - t o dziewiciu gwiazdach, co si kpay w rdle - ale ono widocznie byo ju za daleko i nie syszao. Uciekao i nie zamierzao zawrci z drogi. Takie byo niepoczciwe: umierao. Zaczto wtedy ebra u niego o jeden bodaj gest, o spojrzenie, ktre podrny, nawet pieszc si, rzuca przyjacioom... o jaki znak wdzicznoci. Obracano je na ku, ocierano mu twarz z potu, zmuszano, aby pio - a to wszystko by moe po to, aby je zbudzi ze mierci. Odszedem od nich, a oni wci byli zajci zastawianiem puapek, czyhaniem na nie, eby wrcio do ycia. Ach, jak atwo dali si podej temu dziewicioletniemu dziecku! I podsuwali mu zabawki, eby je spta szczciem. Ale ono, nieubagane, odsuwao je ma rczk, kiedy kadziono je za blisko, jak kto, kto rozchyla gszcza, eby mu nie przeszkadzay w pdzie. Cofnem si zatem na prg. By to taki przelotny moment, jeden bysk, jedno, wrd tylu innych, spojrzenie na miasto. Jakie dziecko zawoane tu przez pomyk umiechno si, odpowiedziao na woanie. I za chwil znw odwrcio si do ciany. Obecno dziecka, kruchsza ni obecno ptaka... a ja patrzyem, jak milkn, eby oswoi tamto dziecko, ktre umiera. *** Szedem wzdu uliczki. Syszaem przez drzwi, jak ko aje suce. Porzdkowano, szykowano bagae w innym domu, gdzie kto wyrusza noc w podr. Nie interesowao mnie, czy ajania byy suszne, czy nie. Suchaem tylko namitnego gosu. A dalej, pod studni, pakaa maa dziewczynka zakrywajc sobie ramieniem twarz. Pooyem jej agodnie do na wosach i podniosem ku sobie twarzyczk, ale nie spytaem o powd smutku, bo wiedziaem, e ona go zna nie moe. Bo smutek rodzi si zawsze z czasu, ktry upywa, a nie zostawia owocu. Jest smutkiem uciekajcych dni albo zgubionej bransolety: czasu zabkanego, albo smutkiem po mierci brata, to jest czasem, ktry jest ju nieprzydatny. A ona, kiedy bdzie starsza, bdzie si smuci odejciem kochanka, ktre - cho o tym wiedzie sama nie bdzie - oznacza zagubion drog do rzeczywistoci, do czajnika z wod i zamknitego domu, i dzieci, ktrym trzeba da je. A czas zacznie nagle przepywa przez

ni, bezuyteczny, jak piach w klepsydrze. Wtem ukazaa si na progu kobieta promieniejca umiechem i spojrzaa mi w twarz, pena radoci, moe dlatego, e dziecko usno albo e zupa jest smaczna i wonna, albo po prostu, e kto wrci do domu. Cay czas sta si nagle jej wasnoci. A ja idc dalej, minem znajomego szewca bez nogi, ktry ozdabia papucie cienk zot nitk, i zrozumiaem, e cho gosu mu ju braknie, on piewa. - Czyme si tak radujesz, czowieku? Ale nie czekaem na odpowied, wiedzc, e odpowie nie to, co trzeba, e zacznie mi opowiada o zarobionych pienidzach, o czekajcym go posiku albo o odpoczynku. Bo nie wie, e jego szczcie pynie z tego, e swoje ycie przemienia w zociste papucie.

VII Odkryem take i inn prawd. Oto e prne jest zudzenie ludzi osiadych, ktrym zdaje si, e mog spokojnie zamieszkiwa swoje domostwa - a przecie wszelkie domostwo jest zagroone. I tak witynia, ktr zbudowae na grze, wydana pnocnemu wiatrowi, zniszczya si z biegiem czasu jak stary drewniany dzib statku i zaczyna si zapada. Inn oblegaj zewszd piaski i powoli wezm j w posiadanie. Kiedy ponad jej fundamentami zobaczysz pustyni pask jak morze. Podobnie dzieje si z kad budowl, a przede wszystkim z moim niewidzialnym paacem, na ktry skadaj si owce i kozy, domostwa i gry; jest to przede wszystkim dzieo mojej mioci, ale jeli umrze krl, ktrego oblicze w nim si zawiera, gmach rozsypie si znowu w gry, owce, domostwa i kozy. I zagubiony odtd w rnorodnoci rzeczy bdzie tylko stosem bezadnie rzuconego budulca, moliwoci dla trudu nowych artystw. I ludzie z pustyni przyjd odtworzy nowe oblicze gmachu. Przyjd niosc we wasnych sercach to oblicze i zgodnie z nowym znaczeniem uo dawne litery ksigi. * * * I ja zrobiem to samo. Nie potrafi wypiewa caej waszej chway, wspaniae noce moich wojennych wypraw. Zbudowawszy na dziewiczym piasku obz w ksztacie trjkta szedem na wzgrze czekajc, a zapadnie noc, i obejmujc wzrokiem t czarn plam niewiele wiksz od wioskowego placu, gdzie pomieciem moich onierzy, juczne zwierzta i bro , rozmylaem przede wszystkim o jej kruchoci. Istotnie, c ndzniejszego od tej garstki pnagich ludzi pod niebieskim ptnem; grozi im nocny przymrozek, w ktrym zakrzepy ju gwiazdy, grozi pragnienie, bo trzeba oszczdza wod w bukakach, przeznaczon a na dziewi dni. grozi wiatr nioscy piasek, ktry zrywajc si okazuje si buntu, a wreszcie gro ciosy, pod ktrymi ciao ludzkie okazuje si kruche jak owoc. I czowiek wtedy do niczego jest ju nieprzydatny. C ndzniejszego ni te zawinitka niebieskiego ptna, tyle e twardsze, bo bro jest wewntrz, nagie i wydane wrogiej rwninie. Ale c z tego, e tak kruche? Ja je zwizaem i nie pozwoliem rozproszy si i zgin. Ju tym samym, e nakazaem na noc trjktn form obozowiska, wyodrbniem je pord pustyni. Mj obz by zacinity jak pi. Widziaem te cedr wznoszcy si pord skalnych usypisk, chronicy przed zagad rozoyste konary, bo cedr nie zna snu i walczy noc i dniem w gbi swego ciaa, znajdujc pokarm we wrogim wiecie fermentw grocych zniszczeniem. Cedr w kadej chwili buduje swoje istnienie. Ja w kadej chwili budowaem moje domostwo, aby byo trwae. l z tego zbiorowiska, ktre zwyky powiew

gotw by rozproszy, kadem podwaliny surowe i nie zdobyte jak wiea obronna i odporne jak dzib statku. A z obawy, aby obozowisko nie usno przysypane niepamici, otoczyem je straami, ktre nasuchiway szmerw z pustyni. I podobnie, jak cedr wchania w siebie gruz usypisk, aby go przemieni w drewno cedrowe, tak mj obz ywi si nadchodzcymi z zewntrz zagroeniami. Niech bdzie bogosawiona nocna wymiana pomidzy ludmi; owi milczcy posacy, ktrych nikt nie widzia, ktrzy pojawiaj si dokoa ognisk i przykucnwszy opowiadaj, jak jedne plemiona kieruj si na pnoc, inne, z poudnia, wyruszaj w poszukiwaniu skradzionych wielbdw, inne jeszcze rzuca na drogi pogoska o zabjstwie, a ci, co milcz pod ptnami namiotw, snuj plany i dumaj nad nadchodzc noc. Bogosawieni ci, co pojawiaj si wok naszych ognisk tak niespodziewanie i mwi swoim milczeniem! A ich sowa s tak zowieszcze, e ogniska w jednej chwili gin przysypane piaskiem, a ludzie rzucaj si do strzelb i lec na brzuchach otaczaj obozowisko wiecem prochu. Gdy noc, ledwie zapadnie, ju niesie ze sob cuda! I tak kadego wieczora patrzyem na swj oddzia tkwicy na wielkiej rwninie niczym statek, ale znieruchomiay; i widziaem, e w nowy dzie wejdzie nietknity i jak koguty o wicie peny radosnego gwaru. W tym momencie, kiedy kulbaczy si juczne zwierzta, sycha jasne gosy dzwonice o chd poranku jak mied. A ludzie s wtedy jak pijani likworem rodzcego si dnia, nabieraj w puca nowego powietrza i czuj ostry smak rozlegych horyzontw. Prowadziem ich ku oazie, ktr mielimy zdoby. Ten, kto nie rozumie ludzi, w samej oazie szukaby wyjanienia religii oazy. Ale ci, ktrzy mieszkaj w oazie, nic nie wiedz o swojej siedzibie. Odnale je trzeba wrd bezdomnych nomadw, utrudzonych marszem przez piaski. Ja ich uczyem tej mioci. Mwiem im: - Znajdziecie tam wonn traw, szmer rde i kobiety o dugich barwnych welonach, ktre bd ucieka zalknione jak stado zrcznych saren, ktre bd jednak sodkie w uciskach, bo s stworzone na branki... Mwiem im dalej: - Sdz, e was nienawidz, bd was odpycha i broni si; zbami i paznokciami. Ale eby je poskromi, wystarczy do owin w bkitnawe sploty ich wosw! Wystarczy - mwiem - z agodnoci okazywa si, a przestan si wyrywa. Jeszcze bd zamyka oczy, eby was nie widzie, ale wasze milczenie padnie na nie ciarem jak cie ora. A wreszcie otworz oczy, eby wam spojrze w twarz, a pod waszym spojrzeniem te

oczy napeni si zami. Wy bdziecie ich bezmiarem, jake by wic was mogy zapomnie? A na koniec, i eby ich upoi wizj tego raju, mwiem: - Zobaczycie tam gaje palmowe i rnobarwne ptaki... Oaza podda si wam, bo macie w sercu cze dla niej, a tymczasem ci, ktrych z niej wygnacie, nie s ju jej godni. Nawet ich kobiety piorce bielizn w strumieniu, ktry piewa na krgych i biaych kamykach, traktuj to jak smutn, przez wszystkich wykonywan prac, gdy w rzeczywistoci jest to wicenie wita. Ale wy, stwardniali wrd piaskw i spaleni socem, o skrze sonej od palcej skorupy sonych bagien, polubicie je i trzymajc si pod boki bdziecie patrze, jak pior bielizn u bkitnej wody, i nasyca si bdziecie swoim zwycistwem. Dzisiaj trwacie wrd piaskw niby cedr, dziki nieprzyjacioom, co was otaczaj, i twardniejecie w bojach z nimi, ale zdobywszy oaz, bdziecie trwa w oazie, gdy ona nie jest dla was schronieniem, w ktrym czowiek zamyka si i zapomina o wszystkim, ale ustawicznym zwycistwem nad pustyni. Zwyciylicie tych ludzi, bo oni, zadowoleni z posiadanych bogactw, zasklepili si w swoim egoizmie. W wiecu piaskowych wydm, ktre napieray na nich zewszd, widzieli tylko ozdob oazy i kpili ze miakw, ktrzy chcieliby ich std usun, a w kocu od granic tej ziemi bogatej w rda odwoano senne strae. Oni zastygli w zudzeniu szczcia, jakim napeniay ich posiadane dobra. A przecie szczcie to tylko namitne czyny i ta satysfakcja, ktr daje tworzenie. Ci, co nie przemieniaj swego ycia w nic poza sob i od innych otrzymuj poywienie, choby najdelikatniejsze i najwyborniejsze, ci o wytwornych umysach, ktrzy suchaj obcych poematw nie piszc wasnych, korzystaj z oazy, ale nie daj jej ycia i korzystaj z tworzonych przez innych pieni, ci ludzie sami si przywizuj do koryt stajennych i nie rnic si ju od byda, gotowi s przyj los niewolnikw. Powiedziaem te: - Kiedy, zdobdziecie oaz, nic istotnego nie zmieni si w waszym yciu. To tylko inny sposb obozowania na pustyni. Bo moje krlestwo jest zewszd zagroone. Jego tworzywo to nie zwyke zbiorowisko kz, owiec, domw i gr, lecz jeli zerwie si ta wi, ktra je czy w jedno, nie zostanie nic, tylko czci oddzielne, wydane na up.

VIII Wydao mi si, e ludzie maj mylne zdanie na temat szacunku. Gdy ja zajmowaem si wycznie prawami Boga poprzez czowieka. Oczywicie, nawet ebraka, nie przeceniajc jego znaczenia, traktowaem zawsze jak ambasadora Boga. Ale nie uznawaem praw ebraka i jego wrzodw, i jego szpetoty, czczonych w sobie tylko jak idole. Nie spotkaem czego rwnie odraajcego jak pewna dzielnica miasta zbudowana na stoku wzgrza, ktra jak ciek spywaa a ku morzu. Z wychodzcych na uliczki korytarzy wylewao si w bezksztatnych kbach tchnienie zarazy. A zamieszkujce tu mty wyaniay si z tej gbczastej gbi tylko po to, eby wzajemnie si przeklina, ale gosem zdawionym i pozbawionym prawdziwej zoci, podobnie jak lekkie baki pkaj od czasu do czasu na powierzchni bagna. Widziaem trdowatego, jak mia si grubym miechem i ociera oko brudn szmat. By przede wszystkim wulgarny i nikczemnie drwi sam z siebie. Mj ojciec postanowi podpali t dzielnic. Wtedy to stado, przywizane do swoich zgniych poide, zaczo si; burzy i powoywa si na swoje prawa. Prawa do trdu i zgnilizny. - To naturalne - powiedzia ojciec - bo wedug nich sprawiedliwo jest utrzymywaniem tego, co byo. A oni krzyczeli o swoich prawach do ycia w brudzie. - Jeli pozwolisz, by robactwo si rozmnoyo - cign ojciec - rodz si prawa robactwa. Oczywicie. I rodz si piewcy, ktrzy bd je wysawia. Bd piewa o tym, jak potny patos jest w zagroeniu robactwa jego wyniszczeniem. - Sprawiedliwo... - powiada ojciec - trzeba wybiera: sprawiedliwo dla archanioa czy dla czowieka? Sprawiedliwo dla rany czy dla zdrowego ciaa? Dlaczego miabym sucha tego, kto przemawia do mnie w imieniu trawicej go zarazy? - Natomiast bd go leczy ze wzgldu na Boga. Bo i on jest mieszkaniem Boga. Ale nie wedle jego pragnie , ktre wyraaj tylko jego chorob. - Kiedy go obmyj, oczyszcz i naucz, wwczas jego pragnienie odmieni si, a on sam zaprze si tego, czym by przedtem. I dlaczego miabym by sojusznikiem tego, czego on sam z czasem si wyprze? Dlaczego miabym spenia pragnienie trdowatego o niskim umyle i wzbrania mu, eby si odrodzi i wypiknia? Dlaczego miabym przyznawa racj temu, co jest, przeciw temu, co bdzie? Temu, co

wegetuje, przeciw temu, co ronie w moc? *** - Sprawiedliwo - cign dalej ojciec - wedle mnie jest poszanowaniem czowieka, ktry otrzyma skarb, w imi tego skarbu. Tak samo szanuj samego siebie. Bo on, jak i ja sam, jest odbiciem tego samego wiata. We mnie jest ono rwnie mao widoczne jak w nim. Sprawiedliwe jest traktowa go jako narzdzie i jako drog. A miosierne - pomaga mu, aby zrodzi sam siebie. A pord tych ciekw spywajcych w morze, pord tej zgnilizny, ogarnia mnie smutek. Obraz Boga jest tu tak znieksztacony... Oczekuj od nich jakiego znaku, e s ludmi, i nie otrzymuj go. - A przecie widziaem i takich - odparem ojcu - co dziel si chlebem, pomagaj jeszcze bardziej choremu dwiga jakie worki albo lituj si nad sabujcym dzieckiem. - Wszystko jest u nich wsplne - odpar ojciec - i z tego zmieszania czyni miosierdzie. To, co nazywaj miosierdziem. Dziel si midzy sob. Ale pakt, do ktrego s zdolne take szakale zebrane wok cierwa, wielbi jako wzniose uczucie. Chcieliby nas przekona, e to jest wielki dar! Ale warto daru zaley od tego, komu si go daje. Tu daje si temu, kto najniszy. Jak alkohol pijcemu pijakowi. Tu dar jest chorob. Ja natomiast daj zdrowie, odcinam chore czonki ciaa... i odpowiada mi nienawi. - Zdarza si take - doda ojciec - e peni miosierdzia opowiadaj si za zgnilizn... Ale jeli ja opowiadam si za zdrowiem? - Kiedy kto ci ocali ycie - mwi dalej - nie dzikuj nigdy. Nie wyolbrzymiaj wdzicznoci. Gdy jeli ten, co ci ocali, oczekuje twojej wdzicznoci, musi mie nisk dusz; c on bowiem myli? e tobie suy? Jeli jeste co wart, to on bronic ci suy przecie Bogu. A ty zbyt mocno wyraajc wdziczno, okazujesz zarazem brak skromnoci i brak dumy. Bo wane jest nie to, e tamten ocali twj bahy osobisty los, ale dzieo, z ktrym ty wsppracujesz i ktre si opiera na tobie. A poniewa on jest poddany temu samemu dzieu, nie masz mu co dzikowa. On podzikowanie znajdzie we wasnym trudzie, ktrym ci ocali. Na tym polega jego wspdziaanie z owym wielkim dzieem. Brakuje ci take dumy, jeli ulegasz najniszym uczuciom. Jeli pochlebiasz jego mioci, czynic z siebie niewolnika. Bo gdyby by szlachetny, odrzuciby twoj wdziczno. - Nie obchodzi mnie nic wicej - powiada ojciec - poza tym cudownym wspdziaaniem jednych poprzez drugich. Posuguj si tob tak, jak si posuguj kamieniem. Ale czy kto wyraa wdziczno kamieniowi za to, e sta si fundamentem

wityni? Oni nie wspdziaaj w niczym, zajci tylko sob. Ten wylewajcy si do morza ciek nie ywi pieni ani nie rodzi marmurowych posgw, ani onierzy przyszych podbojw. Im chodzi tylko o to, eby jak najlepsze pakty zawrze dla podziau zapasw. Ale nie daj si oszuka. Te zapasy nios wiksze niebezpieczestwo ni gd. Oni wszystko podzielili na dwie pory: por podboju i por cieszenia si zdobycz. Czy widziae, eby drzewo roso, a wyrsszy pysznio si, e jest drzewem? Drzewo zwyczajnie ronie. Powiadam tobie: ci, co dokonawszy podboju prowadz teraz ycie osiade, s ju martwi... W moim krlestwie miosierdziem jest wspdziaanie. *** Nakazuj wic, eby chirurg w mce przebywa pustyni, jeli komu tam, daleko, moe przywrci sprawno ciaa, ktre jest narzdziem. Nawet jeli chodzi o zwykego kamieniarza, ale ktremu dla tuczenia kamieni potrzebna jest sprawno muskuw. I nawet jeli chirurg jest mistrzem w swoim zawodzie. Bo nie chodzi o to, aby czci przecitno, ale eby naprawi narzdzie. Oni obaj za s w subie jednego mistrza. Podobnie jest z tymi, ktrzy chroni i pomagaj kobietom brzemiennym. Niegdy byo to ze wzgldu na oczekiwanego syna i one jemu suyy swoimi wymiotami i blami. I kobieta nie dzikowaa, chyba e w imieniu syna. Ale dzi domagaj si pomocy ze wzgldu na wasne wymioty i ble. Gdyby tylko o nie chodzio, oddalibym je, bo wymioty s czym szpetnym. Ale naprawd wane jest tylko jedno: to, co si nimi posuguje; i dlatego nie maj za co dzikowa. Bo i ten, co im pomaga, i one same, su tylko sprawie narodzin i podzikowania nie maj tu sensu. *** Podobnie generaowi, gdy ten go przyszed odwiedzi, ojciec mj rzek: - Ciebie samego mam za nic! Jeste wielki tylko ze wzgldu na krlestwo, ktremu suysz. Ka ci oddawa cze, aeby poprzez ciebie ludzie oddawali cze krlestwu. Ale widziaem take dobro ojca. - Nie wolno - powiada - upadla kogo, kto odgrywa znaczn rol i spotyka si z ludzk czci. Nie wolno wyzuwa z panowania kogo, kto panowa, ani zamienia w ebraka kogo, kto ebrakom dawa jamun, bo czynic tak niszczysz jakby szkielet i ksztat twojego statku. Dlatego stosuj kar wedle miary winnego. Tych, ktrym nadaem szlachectwo, skazuj na mier, jeli przewinili, ale nie zamieniam ich w niewolnikw.

Pewnego dnia spotkaem ksiniczk, ktra bya teraz praczk. Towarzyszki wymieway si z niej: Gdzie twoje krlestwo, praczko? Moga kaza nam gowy pocina, a teraz my moemy bezkarnie obrzuca ci brudnymi przeklestwami... To jest sprawiedliwo! Bo sprawiedliwo wedug nich to zrwnanie. Praczka milczaa. Upokorzona we wasnym imieniu, ale przede wszystkim w imieniu czego wikszego ni ona sama. Zmartwiaa i blada pochylaa si nad praniem. A towarzyszki bezkarnie potrcay j i szturchay. Nie byo w niej nic, co by prowokowao do takiej zoci, bo bya adna, spokojna w ruchach i cicha. Zrozumiaem, e towarzyszki nie z tej kobiety drwiy, ale z jej upadku. Bo czowiek gotw rozszarpa tego, komu zazdroci, jeli mu wpadnie w pazury. Wezwaem j przed swoje oblicze: - Nie wiem o tobie nic poza tym, e kiedy panowaa. Poczynajc od dzi bdziesz miaa prawo ycia i mierci nad twoimi towarzyszkami z pralni. Oddaj ci twoje panowanie. Id. A kiedy odzyskaa dawne swe miejsce, wywyszona ponad zwyky tum, nie raczya nawet pamita o doznanych obrazach. A kobiety z pralni, nie mogc ju ywi niskich uczu widokiem jej ponienia, ywiy odtd podziw dla jej szlachetnoci i szanoway j. Urzdziy wielk uroczysto na cze jej powrotu do panowania, a kiedy przechodzia, skaniay si, czujc si szlachetniejsze przez to, e niegdy j dotykay. *** - Dlatego - mwi ojciec - nie bd wydawa ksit na wyzwiska tuszczy ani na brutalno wiziennych stranikw. Ka ich ci w wielkim amfiteatrze, przy dwikach zotych trb. *** - Jeli kto ponia drugiego - powiada mj ojciec - sam ma nisk dusz. * * * Mwi mi take: - Nigdy wadca nie bdzie poddany sdom swoich poddanych.

IX Mwi mi take ojciec: - Ka im budowa razem wie, a uczynisz z nich braci. Ale jeli chcesz, eby si znienawidzili, rzu im ziarna. I tak mwi: - Niech mi przede wszystkim przynosz owoc swojej pracy. Niech rzeka ziarna przez nich zebranego popynie do moich szop. Niech we mnie pobuduj swoje spichrze. Chc, eby to na moj chwa mcili zboe, a tryska bdzie dokoa zota plewa. Bo wtedy praca, ktra bya czynnoci dla zdobycia poywienia, staje si pieni. Bo wtedy mniej si trzeba uala nad tymi, co zgici wp dwigaj cikie worki do myna. Albo odnosz je z powrotem, ubieleni mk. Ciar worka nadaje im wikszy wymiar modlitwy. A jak radonie si miej niosc snop niby kandelabr, najeony kosami, sypicy zotem. Albowiem cywilizacja zbudowana jest na tym, czego od ludzi wymaga, a nie na tym, czego im dostarcza. Tak jest i ze zboem: ludzie wracaj ze niw utrudzeni i ywi si nim. Ale nie to jest istotne dla czowieka. Nie ze zboa si bierze to, co jest poywieniem serc. Ale z tego, co zbou daj z siebie. Bo jeszcze raz powiadam: godne pogardy s ludy, ktre deklamuj wiersze przez innych uoone lub sprowadzaj patnych architektw, aby budowali im miasta. Nazywam je ludami osiadymi. I nie widz nad ich gowami tej aureoli zotego pyu, jaki sypie si z mconego zboa. Bo suszne jest, abym rwnoczenie dostawa i dawa, przede wszystkim po to, ebym dalej mg dawa. Bogosawi wymianie darw, bo ona pozwala i dalej i dawa wicej. I cho ciau pozwala trwa to, co jest nam zwracane, serce ywi si samym dawaniem. Widziaem, jak tancerki komponuj swoje tace. To jasne, e taniec w jakim momencie jest stworzony i zataczony, i e nikt nie moe wzi owocu tej pracy i uczyni z niego zapasu. Taniec mija jak poar. A jednak uwaam za cywilizowany lud, co ukada swoje tace, chocia nie przynosz one zbiorw, ktre mona by zoy w spichrzach. A za prymitywny uwaam lud, ktry ustawia na pkach choby najwytworniejsze przedmioty zrodzone z cudzej pracy, podczas gdy on jest zdolny tylko upaja si ich doskonaoci. - Czowiek - mwi mi ojciec - jest przede wszystkim twrc. A brami s tylko ci, co wsplnie pracuj. I y bd tylko ci, ktrzy nie znajduj pokoju w nagromadzonych zapasach. Pewnego dnia kto wyrazi wtpliwo:

- Co nazywasz tworzeniem? Bo jeli chodzi o znaczce wynalazki, tylko niewielu jest do tego zdolnych. Mwisz wic o nielicznych. A inni? Na co ojciec odpar: - Tworzy, to czasem rwnie pomyli krok w tacu, albo bdnie ci dutem w kamieniu. Przydatno gestu niewielkie ma znaczenie. lepcze, co przytykasz nos do ogldanego dziea: wysiek twrcy wydaje ci si jaowy; ale odstp par krokw do tyu. Spojrzyj z wikszej odlegoci choby na ruch uliczny w pewnej dzielnicy miasta. Widzisz tylko jedno: wielkie oywienie i zoty py pracy. Nie dostrzegasz tych gestw, ktre nic nie day. Gdy ludzie, pochyleni kady nad swoj robot, kady jak potrafi, buduj paace i cysterny, i wiszce ogrody. Dziea rodz si niezawodnie z czarodziejstwa ich palcw. I powiadam ci, e rodz si zarwno z ruchw niezrcznych, jak i ze skutecznych: bo nie mona dzieli czowieka i jeli bdziesz chcia mie tylko wielkich rzebiarzy, nie bdziesz mia wielkich rzebiarzy. Kto byby tak szalony, eby wybiera zawd dajcy rwnie mao szans na zdobycie rodkw do ycia? Wielki rzebiarz rodzi si z tej gleby, ktr tworz poledni rzebiarze. Oni s dla niego jak schody, oni go wynosz w gr. A zapa taca wymaga, aby taczyli wszyscy - nawet ci, co tacz kiepsko - w przeciwnym razie nie ma zapau, tylko skamieniao i sztuczno, i spektakl pozbawiony wikszego znaczenia. Nie potpiaj bdw tak, jak to robi historyk, ktry osdza minion epok. Kto bdzie robi wyrzuty cedrowi, e jest dopiero nasieniem albo odyk, pochylonym pdem? Poczekaj. Spord pomyek i bdw wyronie cedrowy las, z ktrego w wietrzne dni jak dym kadzida bd ulatywa ptaki. Na koniec za ojciec mwi mi jeszcze tak: - Powiedziaem ci przecie: Jeden si myli, drugiemu si udaje - niech ci te rnice nie trapi. Naprawd yzne jest bowiem wielkie wspdziaanie: jedno stajce si dziki drugiemu. Ruch nieudany suy temu, ktry jest bezbdny. A udany - pokazuje cel, do ktrego oba wsplnie dyy. Ten, kto znajduje Boga, znajduje go dla wszystkich. Bo moje krlestwo podobne jest do wityni, do ktrej wszystkich wezwaem. Zaprosiem, aby j budowali. Jest to wic ich witynia. A jej narodziny dobywaj z ludzi ich najgbszy sens. Obmylaj, jak j przyozdobi zotem. A ten, co myla nad tym, ale bez skutku, te jest wynalazc. Bo przede wszystkim z zapau rodzi si nowa wietno wityni. Kiedy indziej mwi mi tak: - Nie obmylaj krlestwa, w ktrym wszystko by byo doskonae. Wytrawny gust to cnota stranika muzeum. Jeli bdziesz lekceway zy gust, nie doczekasz si ani malarstwa, ani taca, ani paacu, ani ogrodw. Bdziesz jak ten, co si brzydzi i boi brudnej pracy na

ziemi. Uwolnisz si od lku, ale za cen doskonaoci i pustki. Obmylaj takie krlestwo, w ktrym wszystko byoby po prostu przeniknite zapaem.

X Moje oddziay byy zmczone, jakby dwigay wielki ciar. I przyszli do mnie kapitanowie: - Kiedy wrcimy do domu? Czar kobiet w zdobytych oazach nie dorwnuje czarowi naszych kobiet. Jeden z nich mwi tak: - ni mi si, panie, ta, ktra jest uczyniona ze wsplnie przeytego czasu i z naszych ktni. Chciabym wrci i w spokoju uprawia ziemi. Taka jest prawda i nic wicej nie umiem powiedzie. Pozwl mi wzrasta w ciszy mojej wioski. Musz przemyle moje ycie. Zrozumiaem wtedy, e potrzebuj ciszy. Bo tylko w ciszy prawda kadego czowieka daje zalek i wypuszcza korzenie. Bo najwaniejszy jest czas, podobnie jak u dziecka karmionego piersi. I sama mio matczyna z tego karmienia gwnie si bierze. Bo kto zobaczy w okrelonym momencie, e dziecko ronie? Nikt. Ci, co przychodz do domu, mwi: Jak uroso! Ale ni matka, ni ojciec nie widzieli, jak ronie. Staje si razem ze stajcym si czasem. A w kadej chwili byo tym, czym miao by. Ot ludzie z mojego oddziau potrzebowali czasu, choby po to, eby zrozumie, czym jest drzewo. eby siada codziennie na progu domu naprzeciw tego samego drzewa, o tych samych gaziach, a wtedy drzewo powoli odsania siebie. I poeta, ktry na pustyni opowiada przy ogniu, opowiada po prostu o swoim drzewie. A suchali go moi ludzie, z ktrych wielu nie widziao w yciu nic poza wielbdzi traw, karowatymi palmami i cierniem. Nie wiecie - opowiada - co to jest drzewo. Widziaem takie, ktre wyroso przypadkiem w opuszczonym domu, zwalonej ruderze pozbawionej okien, i ktre wybiego w gr w poszukiwaniu wiata. Jak czowiek musi oddycha powietrzem, jak ryba oddycha w wodzie, tak drzewo musi oddycha wiatem. Korzeniami wronite w ziemi, konarami wrastajce w gwiazdy, jest drog, ktr dokonuje si wymiana pomidzy nami a niebem. To drzewo urodzio si lepe i w ciemnociach pryo swoje muskularne ciao, omackiem, od muru do muru, i chwiao si, a w jego skrtach wyraa si cay jego dramat. Potem, poprzez lukarn, przebio sobie wylot w kierunku soca i trysno prosto w gr jak kolumna, a ja, znajc jego histori, widziaem, jak chwieje si teraz zwycisko. Jaki cudowny by to kontrast z wygitym wysikiem wlastego ciaa. Roso teraz w spokoju, rozkadajc szeroko jak st swoj koron, gdzie soce byo posikiem - samo niebo karmio go mlekiem, bogowie ywili go hojnie.

I widziaem, jak codziennie budzio si o wicie, od wierzchoka a po podstaw pnia. Bo byo pene ptakw. Wic od witu zaczynao y i piewa, a potem, kiedy soce ju wzeszo, rozpuszczao swoje stadko po niebie jak stary poczciwy pasterz: moje drzewo-dom, drzewo-zamek, puste potem a do wieczora... Tak opowiada poeta, a mymy myleli, e trzeba dugo patrze na drzewo, eby tak narodzio si w czowieku. I kady z nas zazdroci mu, e ma w sercu tak mas listowia i ptakw. - Kiedy - pytali mnie - kiedy si wreszcie skoczy wojna? My take chcielibymy co zrozumie. Ju pora na nas, ebymy zaczli si stawa... A jeli ktry z nich zowi lisa pustynnego, jeszcze modego, ktrego mona byo karmi z rki, chowa go; albo gazele, jeli udao si je utrzyma przy yciu. Lis z kadym dniem stawa si dla czowieka cenniejszy: tak jakby wzbogaca go wasn jedwabist sierci i przemylnoci, a przede wszystkim potrzeb pokarmu, ktra tak bezwzgldnie wymagaa opieki ze strony wojownika. I y on jakim szczeglnym zudzeniem, e co z niego samego przechodzi w to zwierztko, jak gdyby ono ywio si, roso i przybierao ksztat jego mioci. A potem, pewnego dnia, woany instynktem mioci lis znika wrd piaskw pustyni i serce czowieka nagle stawao si puste. Widziaem, jak jeden z takich ludzi umar, bo zbyt opieszale broni si, kiedy wpad we wrog zasadzk. Kiedy dowiedzielimy si o jego mierci, przypomniao mi si zagadkowe zdanie, ktre wypowiedzia po ucieczce obaskawionego lisa, kiedy towarzysze, widzc jego smutek, radzili mu, eby schwyta innego. Za duo potrzeba cierpliwoci - odpar im - nie po to, eby schwyci lisa, ale eby go pokocha. Dlatego te znuyli si lisami i gazelami: zrozumieli bezpodno tych zwizkw, bo lis kochany, ktry im uciek, nie wzbogaca pustyni ich mioci. - Mam synw - powiada inny. - Rosn, a ja ich niczego nie mog nauczy. A zatem nic im z siebie nie daj. A gdzie pjd po mierci? A ja, obejmujc ich w milczeniu mioci, widziaem, jak moje oddziay zaczynaj gin w piasku i wsika we , podobnie jak rzeki zrodzone po burzach, ktrych nie chroni gliniaste podglebie i ktre mr bezpodnie, nie zamieniwszy si w rosnce nad wod drzewa, ani w traw, ani w pokarm dla ludzi. Moje wojsko chciao przemieni si w oaz w imi interesw krlestwa, dla upikszenia mojego paacu i eby ludzie mwic o nich wspominali: Jakiej wartoci dodaj mu jeszcze te palmy, wieo posadzone gaje palmowe, wioski, w ktrych rzebi si ko soniow...

Ale walczylimy ju bez przejcia i kady myla o powrocie. I wizerunek krlestwa gas w nich jak twarz, w ktr ju nie potrafimy patrze i ktra ganie w rnorodnoci wiata. - Jakie ma znaczenie - powtarzali - e bdziemy bogatsi o t nieznan oaz. Czeg nam ona przysporzy? W czym wzbogaci, kiedy wrciwszy do kraju zamkniemy si w naszych wioskach? Tylko temu przyda si ona, kto tu zamieszka i bdzie zbiera daktyle z tych palm i pra bielizn w ywej wodzie tutejszych rzek...

XI Nie mieli racji - ale c mogem na to poradzi? Kiedy wygasa wiara, Bg umiera i staje si czym zbdnym. Kiedy wyczerpuje si ludzki zapa, samo krlestwo si rozpada, bo jest uczynione z ich zapau. To nie znaczy, aby samo w sobie byo oszustwem. I jeli nazywam ojcowizn rzdy oliwek i szop dajc ludziom schronienie, to dlatego, e czowiek patrzcy na nie czuje mio i zbiera je w swoim sercu w jedn cao; jeli za bdzie widzia tylko oliwki, takie same jak tysice innych, a wrd nich jak zagubion szop, ktrej zadaniem jest tylko chroni go przed deszczem - kto obroni ojcowizn przed tym, by nie zostaa sprzedana lub posza na marne? Skoro sprzeda nie zmieni nic w losie drzew oliwnych i szopy? Popatrzcie na pana tej ziemi, jak idzie sam jej drogami, w rosie przed witem, sam i nie majcy przy sobie nic z jej bogactwa. Czy ma z niej jakie korzyci? Ta ziemia mu w danym momencie nie suy: jakby jej nie posiada wcale; jeli padao, idzie po bocie jak kady z robotnikw i lask rozchyla mokre ciernie jak najzwyklejszy wczga. A idc dnem parowu, drog wymyt deszczami, nawet wzrokiem nie moe obj swojej posiadoci - po prostu wie, e jest jej panem. Kiedy go jednak spotkasz, a on spojrzy na ciebie, zobaczysz, e to wanie on, nikt inny. Spokojny i pewny siebie, zdaje si wsparty o swoj odpowiedzialno, z ktrej w danym momencie nie ma adnego poytku. Nie uytkuje niczego, ale niczego mu nie brakuje. Jest mocno wsparty o ten fundament, jaki tworz pastwiska, pola jczmienia i oliwne gaje. Pola odpoczywaj. Stodoy jeszcze pi. Nad mccymi zboe nie ulatuje jeszcze wiato. Ale on ich wszystkich zawar w swoim sercu. To nie byle kto idzie tdy, to pan tych miejsc przechadza si z wolna wrd swoich pl lucerny... lepy ten, kto czowieka dostrzega tylko w jego czynach, kto sdzi, e tylko czyn go ukazuje albo okrelone przeycie, albo wykorzystanie pewnych przywilejw. Liczy si nie to, czym czowiek w danym momencie dysponuje, bo ten, o ktrym mwi, idc wrd pl, moe wzi w rk zaledwie gar kosw, eby je zetrze w palcach, albo zerwany owoc. Inny, towarzyszcy mi w wojennej wyprawie, przepeniony jest pamici o ukochanej, ktrej nie moe zobaczy ani dotkn, ani wzi w ramiona, i ktra nawet o nim nie myli, bo o tej porannej porze, kiedy on oddycha bezmiarem powietrznym i czuje gniotcy go ciar, ona, na swoim dalekim posaniu, jeszcze jest nieobecna. Jest nieobecna i jakby nieywa. Upiona. A przecie ten czowiek peen jest jej bytowania, peen bezuytecznej czuoci, picej w zapomnieniu jak ziarno przechowywane w spichrzu; peen jest tych woni, ktrych nie czuje, szmeru fontanny - serca domostwa - ktrego nie syszy, a take ciaru krlestwa, ktry go

odrnia od innych. Albo spotkany przyjaciel, noszcy w sobie chore dziecko. Chore i oddalone od niego. Nie trzyma jego rozgorczkowanej rczki, nie syszy jego skargi. To dziecko w danym momencie nie zmienia nic w jego yciu. A przecie wydaje si jakby przytoczony niesionym w sercu ciarem. Tak jest z czowiekiem, ktry czuje si zwizany z krlestwem, cho nie mgby ani go ogarn spojrzeniem, ani korzysta z jego skarbw, ani mie adnej korzyci; ale podobnie jak waciciel ziemi, jak ojciec chorego dziecka albo czowiek, ktrego bogactwem jest ukochana, nie tylko oddalona, ale pica - tak on wzrasta w swoim sercu za spraw krlestwa. Dla czowieka wany jest jedynie sens, jaki maj rzeczy. *** Znam, owszem, kowala z mojej wioski, ktry przychodzi do mnie i powiada: - To, co mnie nie dotyczy, to mnie i nie obchodzi. Kiedy mam herbat i cukier, osa, ktremu mam co da je, i kobiet obok siebie, jeli moje dzieci rosn i postpuj w cnocie, to jestem szczliwy i nic mi wicej nie potrzeba. Po co si mczy? Ale czy byby szczliwy, gdyby y samotny? Gdyby zamieszka z rodzin w namiocie zagubionym wrd pustyni? Ka mu si zastanowi: - Przecie wieczorem szukasz przyjaci pod innymi namiotami, moe oni ci co opowiedz i przynios nowiny z pustyni... Bo pamitajcie, e widziaem was! Widziaem was noc dokoa ognisk, jak pieklicie barana czy koz, i syszaem wasze gosy. Zbliaem si do was powoli i w ciszy mioci, ktr was obejmuj. Mwilicie, to prawda, o waszych synach, o tym, co ronie, i o tym, co choruje, mwilicie te o domach, ale nie byo to najwaniejsze. Oywialicie si dopiero wtedy, kiedy siada wrd was podrny, wracajcy z dalekiej wyprawy, ktry ukazywa waszym oczom widziane tam daleko cuda, biae sonie jakiego ksicia i lub, ktry si odby o tysic kilometrw std, lub dziewczyny, ktrej imienia nawet nie znalicie. Albo opowiada o zamieszkach we wrogich oddziaach. Albo o komecie, czyjej obrazie, mioci lub odwadze w obliczu mierci, albo o nienawici, albo o yczliwoci. Bylicie wtedy otwarci na przestrze i powizani z mnstwem rzeczy, a wasz namiot, kochany lub znienawidzony, zagroony lub otoczony opiek, stawa si czym wanym. A wy - pochwyceni w jak czarodziejsk sie, przemieniajc was w co nieporwnanie szerszego... Bo potrzebna jest wam przestrze i tylko jzyk potrafi t potrzeb zaspokoi.

Pamitam, co si stao, kiedy mj ojciec umieci trzy tysice berberyjskich uciekinierw w obozowisku na pnoc od miasta. Nie chcia, aby ci przybysze przemieszali si z naszymi ludmi. Poniewa by dobry, wic ich ywi i zaopatrywa w odzienie, cukier i herbat. Ale w zamian za te wspaniaomylne dary nie wymaga od nich adnej pracy. Nie musieli si zatem troszczy o to, jak bd y, i kady mg sobie powiedzie: To, co mnie nie dotyczy osobicie, niewiele mnie obchodzi. Jeeli mam do herbaty i cukru, i osa, ktremu mam co da je, i kobiet obok siebie, i dzieci, ktre rosn i postpuj w cnotach - to jestem zupenie szczliwy i niczego wicej nie chc... Ale kt by uzna, e s szczliwi? Chodzilimy czasem odwiedzi ich, gdy ojciec chcia, aby mnie to czego nauczyo: - Popatrz - mwi - staj si jak bydo i zaczyna si rozkad... Nie w ich ciaach, ale w sercach. Albowiem nic ju nie miao dla nich znaczenia. Jeli nie grasz w koci o cay majtek, to w kadym razie koci powinny w wyobrani oznacza dla ciebie ziemie i stada, upragnione sztaby zota albo diamenty. Znajdujce si gdzie daleko. Ale nadchodzi pora, kiedy koci ju nic nie wyobraaj. I wtedy gra przestaje by moliwa. Ot ci ludzie pozostajcy pod krlewsk opiek nie mieli ju sobie nic do powiedzenia. Sprzykrzyy si im ju opowieci o rodzinach, wszystkie do siebie podobne. Ju nie opisywali sobie namiotw, bo wszystkie byy takie same. Nie lkali si ju i nie spodziewali niczego, nie obmylali te niczego. Jzyk by im jeszcze potrzebny do najprostszych celw. Poycz mi piecyk - mg powiedzie ktry z nich, a inny spyta: Gdzie jest mj syn? Czego by jeszcze pragnli ci ludzie lecy na posaniu, przed korytem z jadem? W imi czego jeszcze by walczyli? O chleb? Dostawali go. O wolno? Ale w granicach ich wiata byli najzupeniej wolni. Nawet zatopieni niejako t nadmiern wolnoci, podobnie jak niektrzy bogacze - puci od wewntrz. Po to, eby zatryumfowa nad nieprzyjacielem? Ale oni nie mieli nieprzyjaci. A ojciec powiada: - Mgby przyj z batem i chodzi sam po obozowisku, smagajc ich po twarzy: nie obudzioby si w nich nic wicej ni odruch psiej zgrai, ktra warczy cofajc si i chciaaby uksi. Ale aden si nie odway, aden ci nie ugryzie. Stajesz przed nimi ze skrzyowanymi ramionami. I gardzisz nimi... - To s manekiny - cign. - Ale ludzi tu ju nie ma. Mog zamordowa kogo podle, za twoimi plecami, bo takie mty bywaj niebezpieczne. Ale nie wytrzymaj twojego spojrzenia.

Jednake wybuchy wrd nich - niby choroba - niesnaski. Niesnaski nieokrelone, ktre nie dzielc ich na dwa obozy, podburzay kadego przeciw wszystkim; bo zdawao im si, e kady, kto zjada przypadajc sobie cz, ograbia ich z czego. Pilnowali jedni drugich jak psy krcce si dokoa miski i w imi jakiej szczeglnej sprawiedliwoci popeniali przestpstwa, poniewa ta ich sprawiedliwo bya przede wszystkim wymaganiem rwnoci. A ktokolwiek odrnia si czymkolwiek bd, podlega mciwoci tumu. - Masy ludzkie - mwi mi ojciec - nienawidz obrazu czowieka. Masa jest bowiem niespjna, dy rwnoczenie w wielu sprzecznych kierunkach i nie dopuszcza do wysiku twrczego. Z pewnoci to le, kiedy jeden czowiek gnbi stado. Ale nie tu doszukuj si najwikszego zniewolenia: dochodzi do niego, kiedy stado gnbi czowieka. Tak oto, w imi jakich ciemnych praw, sztylety przebijay ludzkie trzewia i kada noc przynosia niwo trupw. I podobnie jak wyrzuca si odpadki, o wicie wywlekano je na granic obozu, a suba miejska wywozia je na taczkach niczym odpadki z rzeni. A ja przypominaem sobie sowa ojca: Jeli chcesz, eby stali si sobie brami, zmu ich, aby budowali razem wie. Ale jeli chcesz, eby si znienawidzili, sypnij im ziarna... Stwierdzilimy take z czasem, e ci ludzie zagubili sens sw, ktrymi si przestali porozumiewa. Ojciec przechadza si pord nich, a oni patrzyli na nas nie poznajc, o otpiaych, jakby pustych twarzach. Z ust wydobywao si tylko jakie nieokrelone warczenie, domagajce si pokarmu. yli yciem rolinnym, bez alu i bez pragnie . A niebawem przestali si nawet my i nie walczyli z robactwem. A ono si mnoyo. Potem zaczy si pojawia wrzody i wyrzuty na ciaach. A wreszcie cae obozowisko zaczo zatruwa powietrze cuchncym wyziewem. Ojciec lka si zarazy. A take rozmyla o ludzkim losie. - Musz zbudzi archanioa, ktry pi przyduszony tym gnojowiskiem. Poniewa nie ich szanuj, ale poprzez nich - Boga...

XII

Oto bowiem - powiada ojciec - wielka tajemnica ludzi. Zaprzepaszczaj to, co

istotne, i nie wiedz, co zaprzepacili. Podobnie nie wiedz tego plemiona osiade, ktre w oazach yj wok swoich zapasw. To, co utracili, nie wyraa si, oczywicie, w dobrach materialnych, ktre nie ulegaj zepsuciu. I ludzie z wiosek i z gr, ale ktrzy nie buduj ju ojcowizny... Jeli krlestwo utraci dla nich swj sens, nie pojmuj tego, e wysychaj wewntrznie i staj si puci, a rzeczy trac w ich oczach znaczenie. Przedmioty na pozr si nie zmieniaj, ale czym jest diament albo pera, jeli nikt ich nie chce: szlifowanym szkiekiem. I dziecko, ktre koyszesz, utraci co z siebie, jeli nie jest zarazem twoim darem dla krlestwa. Ale nie od razu si o tym dowiesz, bo jego umiech bdzie taki sam. Podobnie ludzie nie widz swojego zuboenia, gdy przedmioty, ktre im su, nie zmieniaj si na pozr. Ale do czego suy diament? I czym jest ozdoba stroju, jeli nie ma zwizku z jakim witem? I czym jest dziecko, jeli nie ma adnego zwizku z krlestwem, jeli nie marzysz o tym, eby zostao zdobywc, wadc wydajcym rozkazy albo budowniczym? Jeli nie jest niczym wicej jak okruszyn ciaa? A oni nic nie wiedz o istnieniu niewidzialnej piersi, ktra noc i dniem ywi ich swoim mlekiem; gdy krlestwo dostarcza pokarmu sercom podobnie jak ukochana, ktra pi gdzie daleko od ciebie, i cho ley bez ruchu, jak martwa, karmi ci swoj mioci i odmienia dla ciebie sens otaczajcych rzeczy. Tam daleko tylko jej lekki oddech, ktry nawet nie dobiegnie tutaj, a wiat dla ciebie staje si cudem. Podobnie gospodarz przechadzajcy si o zroszonym wicie po swoich wociach, mieci je cae w swoim sercu, nawet sen picych jeszcze pracownikw. Ale tajemnica czowieka, ktry rozpacza, gdy odejdzie ukochana albo gdy sam przestaje kocha, albo te przestaje szanowa krlestwo: nie podejrzewa on nawet, jak zostaje zuboony... Powiada sobie po prostu: Ona bya nie tak pikna i nie tak pocigajca jak w moich marzeniach... i zadowolony z siebie idzie, gdzie go oczy ponios. Ale wiat przestaje by dla niego cudem. A wit nie jest ju witem powrotu albo witem przebudzenia w jej ramionach. Noc nie jest ju ogromn wityni mioci: Ani te - dziki tej, co cicho oddycha we nie - okrywajcym ich lunym paszczem pasterskim. Wszystko nagle przygaso. Wszystko zakrzepo. A czowiek nie wie nawet, jakie nieszczcie go dotkno, i nie pacze nad utracon peni. Cieszy si z odzyskanej wolnoci, ktra jest wolnoci nieistnienia. Podobnie dzieje si z czowiekiem, dla ktrego krlestwo przestao by czym ywym.

Mj zapa by gupim zalepieniem, powiada sobie. Ma racj, oczywicie. Nie ma teraz dokoa nic wicej - tylko lune zbiorowisko kz, owiec, domostw i gr. Krlestwo byo tworem jego serca. Gdzie jest bowiem pikno kobiety, jeli nie ma mczyzny, ktry by si nim wzruszy? Lub warto diamentu, jeli nikt go nie pragnie posiada? Lub krlestwa, jeli zabraknie tych, co krlestwu su? Albowiem czowiek, ktry umie odczyta obraz i nosi go w swoim sercu, i czerpie z niego ycie, jak niemowl z piersi matczynej, czowiek, dla ktrego w obraz jest zwornikiem, sensem i znaczeniem, drog do wielkoci i peni szerokich horyzontw, gdy utraci to rdo ycia, staje si rozdzielony w swojej istocie, powiartowany, i umiera z niedostatku powietrza jak drzewo, ktremu odcito korzenie. Nie zdoa si ju odnale. A przecie nie cierpi, kiedy w obraz ginie w nim powoli, a wraz ginie i on sam, i niewiadomie przywyka do wasnej przecitnoci. Dlatego wiecznie trzeba budzi w czowieku to, co w nim jest wielkoci, i nawraca go na jego wasn wielko. Bo podstawowym pokarmem nie s dla niego rzeczy, ale zwizek czcy rzeczy pomidzy sob. Nie sam diament bdzie mu poywieniem, ale okrelony zwizek pomidzy diamentem i ludmi. Ani piasek pustyni, ale pewien okrelony zwizek pomidzy piaskiem i wdrujcymi przeze plemionami. Nie sowa ksiki, ale okrelony zwizek pomidzy takimi sowami, jak mio, poezja i mdro Boa. Dlatego, jeli wzywam was, ebycie wsplnie pracowali i tworzyli razem wielk cao, wzbogacajc kadego i obejmujc wszystkich, nawet dziecko ofiarowane krlestwu, jeli ogarniam was i zamykam w granicach mojej mioci, jakebycie mogli nie wzrasta, jakebycie mogli stawia mi opr? Pikno ludzkiej twarzy istnieje tylko dziki temu, e kady jej szczeg znajduje jak gdyby echo we wszystkich pozostaych. I wzrusza was jej widok. Podobnie wiersz, ktry wyciska wam zy. A oto gwiazdy, rdo i wspomnienia. Nie ma tu nic wicej. Ale posuszny mojemu natchnieniu buduj z nich cao i ona posuy jako piedesta bstwu, ktre bdzie panowa nad caoci, a ktre nie mieci si w adnym z tych poszczeglnych elementw. I wtedy ojciec posa w to rozkadajce si ludzkie zbiorowisko piewaka. Wieczorem zasiad on na placu i zacz piewa. piewa o rzeczach, ktre - jak echa - cz si jedne z drugimi. piewa o cud-ksiniczce, do ktrej doj mona tylko wdrujc dwiecie dni w socu przez piaski wysche, bez jednej studni. I w brak wody staje si ofiar i miosnym upojeniem. A woda w bukakach staje si jakby modlitw, bo prowadzi do ukochanej.

Tskniem za gajem palmowym i agodnym deszczem - recytowa - ... ale najmocniej za t, ktr spodziewaem si ujrze czekajc na mnie z umiechem... i nie umiaem ju rozrni mioci i drczcej mnie gorczki... A oni wtedy zapragnli pragnienia i wycigajc pici ku mojemu ojcu, krzyczeli: Zbrodniarzu! Odebrae nam pragnienie, ktre jest upojeniem, jakie daje ofiara skadana mioci! piewa take o szerzcej si w czas wojny niewypowiedzianej grozie, ktra piasek przemienia w kbowisko mij. Kada wydma nabiera wtedy mocy, wyrokuje o yciu i mierci. A oni zapragnli miertelnego niebezpieczestwa, ktre pustyni nadaje ycie. piewa take o potdze nieprzyjaciela, ktrego wyglda si zewszd, jak horyzont dugi i szeroki, podobnego socu, ktrego wschodu nie sposb przewidzie! I zapragnli nieprzyjaciela, ktry by ich obj swoj moc, niby morze. A kiedy zapragnli mioci, ujrzanej na krtk chwil, jak twarz, co migna i znika, sztylety wyskoczyy z pochew. A oni, pieszczc klingi szabel, zaczli paka! Ta bro zapomniana, zardzewiaa, zhabiona, staa si nagle w ich oczach utracon mskoci, bo tylko ona pozwala czowiekowi stwarza wiat. A to stao si sygnaem buntu, ktry by tak pikny jak poar! I wszyscy zginli jak mczyni.

XIII Tak wic prbowalimy piewem poetw oddziaa na armi, ktra zaczynaa si rozpada. Ale zdarza si czasem i taki dziw, e gos poetw nie wywiera adnego wraenia, e onierze wymiewali si z nich. - Niech nam piewaj o tym, co w naszych oczach jest prawd. O fontannie tryskajcej na dziedzicu naszego domu i zapachu zupy gotowanej na wieczerz. Te ich bzdury nic nas nie obchodz. Wtedy otwary mi si oczy na nie znan dotd prawd: e wadzy utraconej odzyska nie sposb. I e obraz krlestwa utraci ju moc ycia. Albowiem obrazy umieraj, podobnie jak roliny, kiedy ich moc wyparuje i kiedy si stan podobne do martwego budulca cian, gotowych rozpa si za chwil, albo do prchnicy, na ktrej wyrosn nowe pdy. Bo nie ma rzeczy prawdziwszych ani mniej prawdziwych. S tylko skuteczniejsze albo mniej skuteczne. A ja nie czuem ju w rku cudownego splotu rnorakich nici. Wszystkie wymykay mi si z doni. I moje krlestwo jakby samo z siebie walio si w gruzy; albowiem kiedy burza amie konary cedru, a wiatr mieccy piasek powleka go tward skorup, a drzewo ustpi przed si pustyni, to nie dlatego, aby wzmogy si siy pustyni, ale dlatego, e cedr si podda i otworzy swoje wrota na przyjcie barbarzycw. *** Kiedy piewak piewa, wyrzucano mu czasem, e wyolbrzymia swoje uczucia. To prawda: patos zda si brzmie faszywie i zdawa si przynalee do jakiej innej epoki. Czy nie on sam si udzi, powiadano, kiedy wyraa gorce uczucia w stosunku do kz i owiec, domw i gr, gdy kade z nich jest oddzieln czstk? Nie powizan z innymi. Czy nie udzi si mioci do rzecznych zakoli, ktrym nie zagraaj przecie niebezpieczestwa wojny i za ktre nie warto przelewa krwi? A piewacy rzeczywicie czuli wyrzuty sumienia, jakby opowiadali bajdy dzieciom, ktre przestay ju we wszystko wierzy... Powani a tpi generaowie przychodzili do mnie z wyrzutami. Ci piewacy piewaj faszywie!, powiadali. A ja rozumiaem, dlaczego faszuj - bo piewali chwa Boga, ktry ju nie y. Wtedy powani a tpi generaowie zapytywali mnie: Dlaczego nasze wojsko nie chce ju si bi? Tak jakby zgorszeni przedstawiciele innego zawodu pytali: Dlaczego ci ludzie nie chc pracowa przy niwie? Ale ja zmieniem brzmienie pytania, bo w takim ksztacie nie prowadzio do niczego. Tu nie chodzio o wykonywanie zawodu. Bezsownie i z mioci zadawaem sobie pytanie: Dlaczego oni nie chc umiera?

I szukaem mdrej odpowiedzi. Bo nie umiera si za owce ani za kozy, ani za domy, ani za gry. Albowiem rzeczy trwaj nawet wtedy, kiedy nic nie jest za nie skadane w ofierze. Umiera si za po to, eby ocali t niewidzialn wie, ktra je wie i przemienia w jedn ojcowizn, w krlestwo, w znajom, rozpoznawaln twarz. Czowiek daje siebie w zamian za t jedno, poniewa buduje j nawet umierajc. mier jest tu opacalna, bo za ni stoi mio. A take ten, co powoli dawa swoje ycie za dobrze wykonan prac, trwalsz od jego ycia, za wityni, ktra wdruje przez stulecia, przyjmuje swoj mier, jeeli jego oczy potrafi odrni paac od bezadnej masy budulca i jeli potrafi go olni wietno i pragnienie, aby si z nim stopi. Gdy obejmuje go co, co jest od niego wiksze, a on oddaje si swojej mioci. Ale jak mog ludzie godzi si oddawa ycie za sprawy niskie? Najwaniejsz spraw jest wola ycia. Niezalenie od wszystkich wysikw moi piewacy ofiarowywali onierzom faszywe monety w zamian za ofiar ycia. Poniewa nie umieli odsoni przed nimi twarzy, ktra by si staa dla nich natchnieniem. Moi onierze nie mieli prawa umiera w mioci. Dlaczeg by zatem mieli umiera? A niektrzy spord nich, ci, co jednak umierali z twardego obowizku przyjmowanego bez zrozumienia, umierali w smutku, sztywni i z pustym wzrokiem, skpic kadego sowa, zakrzepli w zniechceniu. Dlatego te szukaem w sercu jakiej nowej nauki, ktra by ich przeja - a potem, zrozumiawszy, e nie doprowadzi do niej adne rozumowanie i adna mdro, bo trzeba tu stworzy oblicze, tak jak rzebiarz narzuca kamieniowi ciar swojej woli, modliem si do Boga, eby mnie owieci. *** I przez ca noc czuwaem nad moim oddziaem, pord piasku, ktry trzeszczc wzbija si w powietrze i kbi nad wydmami, jakby odmotujc z nich przdz i motajc na nowo, troch dalej. Pord nocy stojcej poza czasem, gdy ksiyc to ukazywa si, to znika w czerwonawych, wlokcych si z wiatrem dymach. I suchaem, jak jeszcze nawouj si strae z trzech kracw trjktnego obozowiska ale ich gosy byy ju tylko przecigym, nie wyraajcym adnej wiary woaniem, patetycznym, bo tak bardzo osamotnionym. I mwiem Bogu: Nie ma nic, co mogoby ich ogarn... Zuy si ich stary jzyk. Winiowie mojego ojca nie wierzyli, ale u ich boku stao silne krlestwo. Ojciec posa do nich piewaka, za ktrego krlestwo brao odpowiedzialno.

I dlatego wszechmoc sw nawrci ich w cigu jednej nocy. Ale ta potga nie do niego naleaa, tylko do krlestwa. A ja nie mam piewaka i nie mam prawdy, i nie mam paszcza, abym sta si pasterzem. Czy musz si wic zabija wzajemnie, a noc zacznie gni od ciosw noa zadawanych w brzuch, od ran niepotrzebnych jak trd? W czyje imi zdoam ich zebra, aby stworzyli jedno? *** Tu i wdzie wystpowali faszywi prorocy, ktrzy gromadzili dokoa siebie garstki ludzi. Ci wierni, cho nieliczni, oywieni swoj wiar byli gotowi za ni umrze. Ale wiara jednych bya niczym dla drugich. Kady z nich przeciwstawia si pozostaym. Powstaway w ten sposb mae wsplnoty, ktre dzielc wci wszystko na prawd i fasz znienawidziy si wzajemnie. I to, co nie jest prawd, zostao uznane za fasz, a to, co nie jest faszem - za prawd. A mnie serce krwawio, kiedy widziaem, e s gotowi umiera za prawdy zudne, poniewa wiem, e bd nie jest bynajmniej przeciwiestwem prawdy, ale innym ukadem, inn wityni zbudowan z tych samych kamieni, ani prawdziwszym, ani bardziej faszywym od tego pierwszego. Zwracaem si wic do Boga: Naucz mnie, prosz, takiej prawdy, ktra stoi ponad ich czstkowymi prawdami i obejmuje je wszystkie w sobie. Albowiem, jeli zamiast wielu poerajcych si wzajemnie rolin, uczyni jedno drzewo oywione jedn dusz, wwczas kada ga wzmocni si pomylnoci pozostaych, a cae drzewo stanie si przykadem cudownej wsppracy i wzrostem ku socu. Czy moje serce nie jest do pojemne, aby obj ich wszystkich w sobie? Nadszed rwnie czas pomiewiska dla cnotliwych i tryumfu dla kupcw. Sprzedawano. Najmowano dziewice. Grabiono zapasy jczmienia, ktre przygotowaem na wypadek godu. Mordowano si. Ale ja nie byem tak naiwny, aby wierzy, e koniec krlestwa jest wynikiem upadku cnoty; wiedziaem, a nadto jasno, e to upadek cnoty wynika z koca krlestwa. Panie, mwiem w sercu, daj mi taki obraz, za ktry ludzie gotowi by byli odda siebie. A wtedy wszyscy wzrosn w si - bo wzronie w si kady. A cnota stanie si znakiem tego, czym s.

XIV Przepeniony milczc mioci skazaem wielu na mier. Ale kada mier podsycaa jeszcze podziemn law buntu. Bo ludzie godz si z oczywistoci. Ale to nie byo wcale oczywiste. Nie bardzo rozumiano, w imi jakiej, pewnej jak soce, prawdy umiera ten lub inny. I wtedy mdro Boa udzielia mi nauki dotyczcej wadzy. Bo wadza nie rygorem si wyraa. A jedynie prostot mowy. *** Rygor jest oczywicie niezbdny, eby now mow narzuci, bo nie przemawiaj za ni adne racje - ani nie jest prawdziwsza, ani bardziej faszywa, a tylko inna. Ale czy rygor zdoaby narzuci jzyk, ktry sam z siebie dzieliby ludzi, pozwalajc im przeczy sobie wzajemnie? Albowiem narzuci taki jzyk to tyle, co narzuca podziay midzy ludmi i narusza rygor. Mog to natychmiast uczyni z wasnej woli i upraszczajc. Wtedy narzucam czowiekowi, aby stawa si inny, swobodniejszy i janiejszy, bardziej wielkoduszny i peen zapau, a take bardziej spoisty w swoich pragnieniach; a kiedy si ju taki stanie, jak atwo mu przyjdzie odrzuci - niby posta larwy - sw dawn posta, jak sam zdumiewa si wasnym dostojestwem, jak si nim zachwyca, stajc si sprzymierzecem mojego rygoru i jego onierzem. Ta tylko rola jest podstaw owego rygoru. Jest on jak ogromna brama: czasem nawet razy bicza ka stadu wej w ni, aby si odmienio i stao czym innym. Ale oni nie s zmuszeni - oni s nawrceni. Rygor nie jest jednak skuteczny wtedy, gdy ludzie przekroczywszy bram, ogooceni z nich samych i odrzuciwszy kokony, nie czuj wyrastajcych skrzyde; wtedy, zamiast chwali cierpienie, ktre ich zrodzio, czuj si smutni i okaleczeni i zwracaj si ku brzegowi, ktry opucili. Wtedy krew ludzka napenia rzeki i jest w tym smutek bezcelowoci. Ci, ktrych karaem mierci, byli wiadectwem, e nie potrafiem ich nawrci - byli dowodem mojej pomyki. Wtedy uoyem tak modlitw: Panie, za skpy jest mj paszcz i jestem zym pasterzem, nie umiejcym osoni mojego ludu. Zaspokajam potrzeby jednych, ale naruszam potrzeby drugich. Panie, wiem, e pikne jest kade pragnienie. Pragnienie wolnoci i pragnienie dyscypliny. Chleba dla dzieci i chleba skadanego w ofierze. Nauki, ktra szuka, i szacunku, ktry godzi si na wiat i kadzie fundamenty. Pragnienie hierarchii, ktre oddaje bosk cze, i pragnienie uczestnictwa, ktre rozdziela. Pragnienie czasu, ktry pozwoliby na medytacj, i

pracy, ktra pochania czas. Mioci duchowej, ktra umartwia ciao, a czowieka porywa wzwy, i mioci litociwej, ktra leczy rany ciaa. Pragnienie budowania przyszoci i ocalenia przeszoci. Wojny - ktra sieje ziarno, i pokoju - ktry zbiera plony. Ale te przeciwiestwa istniej tylko w sferze jzyka, a ilekro czowiek wzniesie si troch, oglda je z wysoka. I przeciwiestwa przestaj istnie. Panie, chciabym szlachetnoci moich wojownikw i pikna wity ; bo ludzie w tym si odnajduj i to nadaje sens ich yciu. Ale dzisiejszego wieczoru przechadzajc si po mojej ukochanej pustyni, spotkaem ma zapakan dziewczynk. Podniosem jej twarzyczk ku sobie, eby jej zajrze w oczy. I jej smutek olepi mnie. Jeeli nie poznam tego smutku, odrzuc jak czstk wiata i moje dzieo nie bdzie dokoczone. To nie znaczy, e odwracam si od moich szczytnych celw - ale chc pocieszenia dla tego dziecka! Bo tylko wtedy wiat bdzie uzdrowiony. Bo i ono take jest znakiem wiata.

XV Wojna jest czym trudnym, kiedy nie jest naturaln skonnoci ani wyrazem silnego pragnienia. Moi generaowie, sumienni a gupi, obmylali zrczne zabiegi taktyczne, dyskutowali i - zamiast dziaa - szukali doskonaoci. I nic im si nie udawao. Zgromadziem ich tedy i tak nauczaem: - Nie moecie zwycia, albowiem szukacie doskonaoci. Ale doskonao jest jak muzealny zabytek. Nie pozwalacie sobie na bdy i, zanim zaczniecie dziaa, chcielibycie wiedzie, czy miay gest ma zapewnion skuteczno. Ale czy mona zapewni sobie przyszo? Nie bdzie na waszej ziemi malarzy, rzebiarzy ani wynalazcw, i nie bdzie take zwycistw. Bo powiadam wam: wiea obronna, miasto czy cesarstwo rosn tak, jak ronie drzewo. S to przejawy ycia, gdy nie mog powsta bez czowieka. A czowiekowi zdaje si, e moe wszystko wyliczy. Wydaje mu si, e wznoszon kamienn budowl rzdzi ludzki rozum, a ona tymczasem rodzi si z pragnienia. Cae miasto zawiera si w czowieku, w jego wyobraeniu o miecie, podobnie jak drzewo jest zawarte w nasieniu. A wyliczenia tylko osaniaj to, czego czowiek pragnie. Tylko wyraaj. Bo nie wyjania si drzewa wod, ktr pij korzenie, sokami mineralnymi czerpanymi z ziemi i socem, ktre uycza mu siy. I nie wyjanimy miasta mwic: Oto dlaczego trzyma si sklepienie... Oto wyliczenia architektw... Jeli miasto ma powsta, zawsze si znajd tacy, ktrzy dokonaj dobrych wylicze . Ale ich rola jest tylko suebna. I jeli takiego czowieka wysun na pierwsze miejsce, w przekonaniu, e jego rce mog stworzy miasto - adne miasto nie powstanie wrd pustyni. On bowiem wie, jak miasta si rodz, ale nie wie, dlaczego. Lecz jeli nieuczony zdobywca znajdzie si nagle wraz ze swoim plemieniem na skalistej, surowej ziemi, szybko ujrzycie, jak lni w socu trzydzieci kopu nowo wzniesionego miasta... I bd to kopuy mocne jak konary cedru. Pragnienie zdobywcy stanie si bowiem miastem o trzydziestu kopuach i znajdzie on w tym celu tylu ludzi, ktrzy mu zrobi wyliczenia, ilu zapragnie. - Tote wy - mwiem generaom - przegracie wojn, bo nie pragniecie niczego. Nie pociga was adna stroma droga ku grze. W waszych decyzjach nie ma spjnoci, wic nie wspdziaacie ze sob, tylko niszczycie si wzajemnie. Popatrzcie na ciki gaz. Toczy si a na dno rozpadliny. Bo wspdziaaj z nim wszystkie ziarna kamienia, drobne jak kurz, z ktrych gaz powsta, i wszystkie one ci w jednym kierunku. Spjrzcie na wod w cysternie. Prze na ciany i czeka sposobnej chwili. Bo ktrego dnia taka chwila nadejdzie. Noc i dniem, niestrudzenie, woda ciy. Na pozr pi, a przecie yje. Wystarczy

najmniejsza szczelina i oto woda rusza, sczy si, napotyka przeszkod, omija j, jeli moe, a gdy droga nie prowadzi do kolejnej szczeliny, otwierajcej nowe przejcie - jakby znowu usypia. Ale nie przepi nowej sposobnej chwili. I tak, w niepojty sposb, ktrego nie wyliczy nikt, sam si cienia zbiegnie z ocembrowanego basenu cay zapas wody. Wasza armia jest jak morze, ktre nie chciaoby napiera na tam. Jak ciasto bez zaczynu. Ziemia nie obsiana. Tum ludzki bez pragnie . Wy tylko zarzdzacie, zamiast prowadzi. Jestecie bezmylnymi wiadkami, niczym wicej. Za nieznane siy, ktre napieraj na granice cesarstwa, poradz sobie bez zarzdzajcych i zatopi was jak przybierajca fala. Po czym wasi historycy, jeszcze gupsi od was, wyjani wam przyczyny klski. Stwierdz, e nieprzyjaciel zawdzicza swoje powodzenie mdroci, wyliczeniom i wiedzy. Ale ja powiadam, e woda, ktra przerywa way i pochania ludzkie miasta, nie potrafi wylicza, nie ma ani mdroci, ani wiedzy. Ja bd rzebi przyszo jak artysta, ktry swoje dzieo wywodzi z marmuru uderzeniami duta. Odpadaj okruchy jak uski, ktre kryy twarz Boga. Znajd si tacy, ktrzy powiedz: w tym marmurze zawarty by Bg. On go odnalaz. Jego trud by narzdziem. Ale ja powiadam, e on nie wylicza, tylko tworzy wyobrani. Umiech na twarzy posgu nie skada si z potu, uderze duta, iskier, ktre ono krzesze, i marmuru. Umiech nie wywodzi si z kamienia, ale z twrcy. Wyzwl czowieka, a stanie si twrc. *** A oto zgromadzenie moich sumiennych a gupich generaw. Trzeba rozumie mwili sobie - dlaczego nasi ludzie s pornieni i dlaczego si nienawidz. Wezwali ich. Suchali tego, co jedni zarzucali drugim, prbujc pogodzi ich zdania, wprowadzi sprawiedliwo, jednemu zwrci, co mu si naley, drugiemu odj, co posiada niesusznie. A jeli nienawidzili si z zazdroci, prbowano doj, kto ma racj. Ale niebawem generaowie stwierdzili, e nie rozumiej ju nic a nic, tak wikao si to wszystko, a kady czyn okazywa si wieloznaczny: szlachetny, jeli spojrze na niego z okrelonego punktu, pody - jeli spojrze inaczej, zarazem okrutny i wzniosy. Narady trway pno w noc. A poniewa przestali sypia, gupota ich rosa. Przyszli na koniec do mnie: Nie ma wyjcia z tego baaganu - powiedzieli - chyba tylko potop jak u ydw! Ja jednak pamitaem sowa ojca: Jeli ziarno zaczyna gni, szukaj przyczyny nie w ziarnie; daj je do innego spichlerza. Kiedy ludzie si nienawidz, nie suchaj gupich opowiada , co jest przyczyn nienawici. Bo nie brakuje przyczyn innych ni te, o ktrych mwi, takich, ktre im samym nie przyszyby do gowy. Podobnie jest z powodami mioci,

albo wzajemnej obojtnoci. Sowa nigdy mnie nie interesuj, gdy wiem, e przynosz tylko trudny do odczytania znak, podobnie jak kamienie uyte do budowy nie daj pojcia o cieniu i ciszy, jak daje budowla, ani wkna drewna nie tumacz, czym jest drzewo. Dlaczego wic miaoby mnie interesowa tworzywo ich nienawici? Budowali j jak wityni, z takich samych kamieni, ktre mogy byy posuy im take do budowania mioci. Byem wic po prostu wiadkiem nienawici, ktr przystrajali w kiepsko wynalezione racje, i wcale nie miaem zamiaru leczy ich starajc si o nieskuteczn sprawiedliwo. Gdy moga ich tylko utwierdzi w wynajdywanych racjach, zaostrzajc winy albo przewagi. Uraz tych, ktrych bym potpia, pych tych, ktrym bym przyzna racj. Wykopabym midzy nimi przepa. Ja jednak pamitaem mdro mojego ojca. Zdarzyo si, e na wieo podbitych i niepewnych jeszcze terytoriach osadza generaw, ktrzy mieli by pomoc dla namiestnikw. Podrni przybywajcy z owych prowincji donosili nieraz ojcu: - Tu a tu - powiadali - genera obrazi namiestnika. Przestali ze sob rozmawia. Przyjezdni z innej prowincji opowiadali: - Panie, namiestnik ywi wrogo do generaa. A trzeci znowu: - Panie, bagaj ci, eby rozsdzi powany spr. Genera i namiestnik oskaraj si wzajemnie. Ojciec pocztkowo wysuchiwa, jakie s powody niesnasek. Za kadym razem byy oczywiste. Ktokolwiek czuje si obraony, dy do zemsty. Byo to pasmo nikczemnych i nierozwizywalnych sporw. Gwatw i krzywd. I zawsze, oczywicie, musia by kto, kto mia racj, i kto, kto jej nie mia. Ale ojca mczyy te plotki. - Mam waniejsze rzeczy - mwi - ni zajmowa si gupimi ktniami. Wybuchaj w moim kraju, jak dugi i szeroki, za kadym razem inne, a w gruncie rzeczy podobne. To niepojte - czybym za kadym razem dobiera takich generaw i namiestnikw, ktrzy si nie mog wzajemnie znie? Kiedy bydo trzymane w oborze zaczyna pada, nie przygldaj si padym sztukom, eby odkry chorob. Przyjrzyj si oborze i spal j. Zawoa zatem posaca. - Nie okreliem jasno ich uprawnie . Nie wiedz, ktremu z nich naley si pierwszestwo na ucztach. Patrz wic na siebie z uraz. Id obok siebie a do chwili, kiedy przychodzi zasi do stou. Wtedy zwycia, to jest zajmuje pierwsze miejsce ten, ktry jest bardziej grubiaski albo mniej gupi. Drugi zaczyna go nienawidzi. Przysiga sobie, e nastpnym razem bdzie mdrzejszy, popieszy si i sam sidzie wczeniej. A potem,

naturalnie, odbieraj sobie nawzajem ony, uprowadzaj stada, obrzucaj si obelgami. Wszystko to s kompletne bzdury, ale oni cierpi naprawd, bo wierz, e to co wanego. Przestan po prostu sucha ich wrzawy. Chcesz, eby si kochali? Nie rzucaj im zatem ziarna, ktrym musieliby si dzieli. Niech jeden suy drugiemu. A ten drugi - cesarstwu. Wtedy si pokochaj, wspierajc si wzajemnie i razem budujc. Za czym ukara ich dotkliwie za niepotrzebny zamt wynikajcy z ktni. Cesarstwu powiada - nie trzeba waszych skandalicznych zatargw. Genera, oczywicie, powinien sucha namiestnika. Ukarz wic namiestnika za to, e nie umia sprawowa wadzy. A generaa - e nie umia sucha. A obu radz milcze. Wtedy w caym kraju, jak dugi i szeroki, zapanowaa zgoda. Zwrcono sobie ukradzione wielbdy. Cudzoone maonki wrciy do prawowitych mw albo zostay odesane ze wstydem. Krzywdy wynagrodzono. Temu, kto sucha, pochlebiay pochway z ust tego, ktry rozkazywa. I odnalaz rado. A rozkazujcy by szczliwy, e okazujc uznanie podwadnemu, okazuje wasn potg. I w czasie uczty sam go prowadzi na pierwsze miejsce. - Oni nawet nie byli gupi - mawia ojciec. - Rzecz w tym, e sowa nie mwi nic, co by zasugiwao na uwag. Naucz si nie sucha sw ulatujcych z wiatrem ani rozumowa , ktrymi ludzie sami si okamuj. Patrz dalej. Ich nienawi nie bya bowiem pozbawiona sensu. Jeeli kady kamie nie zajmie miejsca, ktre mu jest przeznaczone, nie stanie witynia. Gdy natomiast kady kamie jest na swoim miejscu i suy wityni, wana jest tylko cisza, ktra krluje wewntrz, i modlitwa, ktra si tam rodzi. A o kamieniach kt by chcia mwi? Dlatego te nie zwracaem najmniejszej uwagi na generaw, gdy przychodzili proszc, ebym w aktach szuka przyczyn ich wani i ebym je sprawiedliwie rozsdza. Ale w milczeniu i w mioci jechaem przez obozowiska i patrzyem na ich nienawi. A potem odchodziem, eby si modli. Panie, przestali budowa krlestwo, wic s pornieni. Bo nieprawda, e przestali je budowa dlatego, e s pornieni. Owie mnie, jak wie kaza im budowa, tak eby rne pragnienia w ni si przemieniy. eby oddali si bez reszty budowie, a kady, powoany do wielkoci na wasn miar, osiga peni szczcia. Za krtki jest mj paszcz i zy ze mnie pasterz, nie potrafi ich ukry pod jego po. Nienawidz si, bo im zimno. Bo nienawi to zawsze niespenienie. Nienawi ma zawsze jaki gboki sens, ale ten sens j przerasta. Jest nienawi pomidzy rnymi rolinami, ktre si poeraj wzajemnie, ale nie ma jej w pojedynczym drzewie, gdzie kada ga ronie pomylnoci innych. Uycz mi

jednej fady Twojego paszcza, a znajd schronienie i moi wojownicy, i wieniacy, mdrcy i maonkowie, nawet mae paczce dzieci...

XVI Nie inaczej jest z cnot. Moi generaowie, sumienni a gupi, tak mi mwili: - Oto upadek obyczajw. Dlatego krlestwo upada. Trzeba ustanowi surowsze prawa i wynale surowsze kary. I winnym cina gowy. A ja mylaem sobie: Moe istotnie trzeba cina gowy. Ale cnota jest przede wszystkim wynikiem okrelonych przyczyn. Zepsucie moich poddanych to w gruncie rzeczy zepsucie krlestwa, ktre dla poddanych jest jak fundament. Gdyby ono byo ywe i zdrowe, umacniaoby si ich szlachectwo duchowe. Przypominam sobie take sowa ojca: - Cnota jest doskonaoci osigan w ludzkiej kondycji, a nie nieobecnoci przewin. Jeli chc, eby powstawaa spoeczno, bior mty spoeczne i wszelk hoot i swoj wadz podnosz j do poziomu szlachectwa duszy. Otwieram przed tymi ludmi moliwo innych upoje ni te ndzne, ktre znali: rozbj, lichw czy gwat. Ich muskularne ramiona podejmuj trud budowania. Pycha przeksztaca si w wiee, witynie i mury miejskie. Okruciestwo przemienia si w wielkoduszno, a twarde obyczaje - w surowy ad. Zaczynaj suy miastu, ktre z nich samych si zrodzio i z ktrym w gbi serc utosamili siebie. Gotowi bd umrze w obronie jego warownych murw. Spjrz na nich wtedy, zobaczysz same najwietniejsze cnoty. Ty za brzydzisz si potg ziemi, jej ndzn ziemsk miazg, zgnilizn i robactwem; domagasz si od czowieka, eby przesta by sob i eby przesta cuchn czowiekiem. Potpiasz go, jeli daje wyraz swojej siy. I wadz w krlestwie dajesz kastratom. A oni cigaj wystpek, ktry jest tylko nie zatrudnion si. cigaj wic si i samo ycie. Tak e z czasem staj si niby dozorcy wielkiego muzeum i stranicy martwego krlestwa. *** - Bo cedr - mwi ojciec - ywi si ziemskim pyem, ale przemienia go w gste listowie, a ono, z kolei, ywi si socem. - Cedr - powtarza mi nieraz - jest doskonaoci prochu. To proch, ktry sta si cnot. Jeeli chcesz ocali krlestwo, daj wewntrzny ogie . On pocignie ku sobie ludzkie denia. I te same czyny, te same denia, pragnienia i wysiki bd umacnia miasto, zamiast je niszczy.

* * * A powiadam ci jeszcze i to: - Umrze miasto, jeeli budowa jego bdzie zakoczona. Gdy jego mieszkacy yli nie tym, co otrzymywali, ale tym, co dawali. Gdy zaczn wydziera sobie poczynione zapasy, stan si z powrotem jak wilki w legowiskach. A jeli poskromisz ich okrutnie, stan si z kolei jak bydo w oborze. Budowy miasta nie mona zakoczy. Tylko wtedy mwi, e skoczyem dzieo, kiedy zabraknie mi wewntrznego ognia. Ludzie umr wtedy, albowiem ju s umarli. A doskonao nie jest bynajmniej osigniciem celu. To przemiana, utosamienie si z Bogiem. Nigdy nie zakoczyem budowy mego miasta... *** Dlatego te nie sdziem, e wystarczy cina ludziom gowy. Oczywicie - jeli jeden z nich jest skaony, trzeba go odci od reszty, aby nie zakazi innych, podobnie jak ulony owoc wyrzuca si z piwnicy i z obory chor sztuk byda. Lepiej jednak zmieni piwnic lub obor, bo w nich przede wszystkim jest przyczyna za. Dlaczego kara tego, ktrego mona nawrci? Tak wic modliem si do Boga: Panie, uycz mi choby jednej fady Twego paszcza, a osoni nim wszystkich ludzi i cae bogactwo ich wielkich pragnie . Do mam gnbienia, z obawy, e ska moje dzieo, tych, ktrych nie potrafi osoni. Albowiem widz, e zagraaj innym, a take wtpliwym skarbom mojej prawdy, ktra nie jest wieczna, ale widz i to, e s szlachetni i e oni take nios mi prawd.

XVII Dlatego zawsze gardziem sowami, ktre s jak wiatr - puste. I byem podejrzliwy w stosunku do sztuczek jzyka. A kiedy moi sumienni a gupi generaowie powiadali: Lud si buntuje, radzimy ci, bd zrczny... , odsyaem ich precz. Bo zrczno to puste sowo. W dziele tworzenia nie ma miejsca na wybiegi. Buduje si to, czym si jest, i nic wicej. A jeli dc do pewnego celu, bdziesz twierdzi, e zmierzasz do innego, tylko ten ci uzna za zrcznego, kto daje si oszuka sowom. Gdy to, co budujesz, jest w gruncie rzeczy tym, do czego zmierzasz, i niczym wicej. Budujesz to, co ci zaprzta, i nic wicej. Nawet wtedy, gdy ci to zaprzta dlatego, e jest broni w walce. Buduj sobie wroga i wydaj mu walk. Wytapiam go w ogniu i hartuj. A jeeli rzekomo w imi przyszej wolnoci utwierdzam przymus, przymus buduj, nie co innego. yciu trzeba stawa naprzeciw twarz w twarz. Drzewa nie da si oszuka: tak mu kaemy rosn, jak chcemy je uksztatowa. Caa reszta to sowa puste jak wiatr. A jeli twierdz, e powicam swoje pokolenie dla szczcia pokole przyszych, powicam ludzi. Nie tych czy innych, ale wszystkich. Zamykam ich po prostu w ich nieszczciu. Caa reszta to sowa puste jak wiatr. I jeeli prowadz wojn, eby uzyska pokj, buduj wojn. Pokj nie jest stanem, ktry mona osign poprzez wojn. Jeli wierz w pokj wywalczony broni, zgin, rozbroiwszy si. Gdy pokj mona osign tylko budujc pokj. Tylko otrzymujc go i chonc, i gdy kady w moim krlestwie znajdzie wyraz swoich wasnych pragnie . Tylko niewydolno jzyka przeciwstawia sobie ludzi wzajemnie: pragn bowiem wszyscy tego samego. Nie spotkaem nigdy czowieka, ktry by pragn nieadu, podoci czy zniszczenia. Jak wiat dugi i szeroki ludzie nosz w sercach ten sam obraz i to samo chcieliby budowa; jedynie drogi do celu rni si midzy sob. Jeden sdzi, e wolno pozwoli czowiekowi osign peni, drugi - e przymus ustanowi jego wielko, ale obaj tak samo pragn wielkoci. Jeden sdzi, e poczy ich miosierdzie, drugi gardzi dobroci, ktra wydaje mu si czci dla uomnoci, i zmusza czowieka, aby budowa wie, a to dzieo stopi wszystkich w jedno. A obaj pracuj w imi mioci. Jeden sdzi, e podstawowym problemem jest dobrobyt, gdy czowiek, wolny od ciarw, znajdzie czas, aby rozwija swoje serce, dusz i umys. Drugi natomiast uwaa, e jako serc, umysw i dusz nie wie si z dostarczanym pokarmem ani uatwieniami, ale z tym, czego si od ludzi wymaga. I sdzi, e pikne s tylko te witynie, ktrych domaga si Bg i ktre s ciko opacone. Ale obaj pragn pikna dusz, umysw i serc. I obaj maj racj: bo czy mona rosn yjc w niewoli, okruciestwie i otpieniu? A czy mona wzrasta pord rozwizoci, czci oddawanej zgnilinie i bezpodnych zaj - prniaczych rozrywek?

I oto ci ludzie, na skutek sw, ktre nie obejmuj prawdy i w imi tej samej mioci chwytaj za bro . I zaczyna si wojna - szukanie i pd bezadny, ale nieodwoalny, jak w owym poemacie o drzewie, ktre, zrodzone bez wiata, paro na mury wizienia, pki nie przebio sobie wskiego okna i migno wtedy prosto ku socu, nareszcie proste i wspaniae. Pokoju nie mona narzuci. Jeli chc tylko pokona wroga, buduj jego wrogo i uraz. Wielko jest tylko w nawracaniu, a nawraca kogo, to bra od niego. To dawa kademu szat, ktra mu przystoi, aby czu si w niej dobrze. I kademu tak sam szat. Bo kada sprzeczno jest niedostatkiem natchnienia. Dlatego modl si znowu: Owie mnie, Panie. Dozwl mi rosn w mdroci, abym potrafi godzi ludzi miedzy sob, nie wymagajc, eby zaparli si swego wewntrznego ognia. Ale godzi ich, ukazujc nowe a wsplne im oblicze spraw. Tak jest i na statku aglowym! Ci, ktrzy bezmylnie cign liny na prawej burcie, walcz z tymi, co cign je na burcie lewej. Nie wiedzc o sobie, gotowi s siebie znienawidzi. Ale wiedzc, bd pracowa zgodnie, jedni i drudzy suc sile wiatru. Pokj jest jak rosnce powoli drzewo. Podobnie jak cedr, musimy wrosn jeszcze w niejeden gaz, eby ugruntowa jego jedno... Zbudowa pokj to zbudowa szop tak wielk, eby mogo w niej sypia cae stado. Paac tak wielki, eby si w nim spotkali wszyscy ludzie i eby pomiecili w nim cay swj dobytek. Nie w tym rzecz, eby ich okalecza i eby okaleczeni w nim wytrzymali. Budowa pokj to wyprosi od Boga, aby uyczy nam swojego paszcza pasterskiego, i zgromadzi pod Nim ludzi razem z ich nieogarnionymi pragnieniami. Podobnie matka kocha swoich synw. Jeden jest niemiay i czuy. W drugim pali si ch ycia. Trzeci moe garbaty, chorowity i niezrczny. A przecie wszyscy, tak rni midzy sob, maj miejsce w jej sercu. I kady, kochajc j na swj sposb, przysparza jej chway. Ale pokj jest drzewem budowanym powoli. Potrzeba mu wicej wiata, ni ja mog da. I nic tu nie jest pewne. Wybieram, odrzucam. Nazbyt atwo byoby czyni pokj, gdyby wszyscy od pocztku byli do siebie podobni. *** Tak wic na darmo posza zrczno moich generaw, kiedy, sumienni a gupi, przyszli, abym wysucha ich rozumowania. I przypomniaem sobie sowa ojca: Sztuka rozumowania, ktra pozwala myli si czowiekowi...

- Nasi poddani przestaj dba o dobro krlestwa, albowiem zniewiecieli w wygodach. Zahartuj si, kiedy zgotujemy im przeciwnoci, a krlestwo zostanie wtedy ocalone. Tak mwi profesorowie, przechodzcy od przesanki do wniosku i tak dalej. A tymczasem ycie istnieje. Istnieje jak drzewo. odyka nie jest rodkiem, dziki ktremu z kieka wyronie ga. odyka, kieek i ga - wszystko to skada si na wzrastanie drzewa. Przekonywaem ich zatem, e jest inaczej: jeli nasi poddani staj si zniewiecieli, to dlatego, e martwe jest obecne w nich krlestwo, ktrym ywia si ich sia ywotna. Podobnie jest z drzewem cedrowym, kiedy wyczerpie si w nim pd yciowy. Przestaje wwczas przemienia wir i kamienie w cedrowe drewno. Zaczyna gin wrd pustyni. Wic i tych ludzi trzeba natchn si, aby si nawrcili... Generaowie nie potrafili jednak poj mojej agodnoci, a ja zezwalaem, eby robili to, co dotd; wysyali zatem do walki ludzi, ktrzy zabijali si wzajemnie przy studni, ktrej nikt nie chcia zdobywa, gdy bya od dawna wyscha, ale gdzie wanie byo obozowisko nieprzyjacielskie. Jest istotnie co piknego w strzelaninie przy studni, niby w tacu dokoa kwiatu, bo ten, kto j zdobdzie, zalubia ziemi i odnajduje smak zwycistwa. A wrg snuje si gdzie w tyle, jak kruki, ktre zrywajc si sposzone ludzkim krokiem zbijaj si w chmar i siadaj tam, gdzie nic im nie zagraa. Za twoimi plecami piasek, wrd ktrego znik nieprzyjaciel, staje si jak proch. Podejmujesz msk gr: o ycie i o mier. Jakby taczy dokoa punktu oznaczajcego centrum, jakby oddala si i zblia ku czemu. Jeli za w walce chodzi tylko o rdo, ktre ju nie bije, gra jest czym innym. Wiesz, e studnia nie suy niczemu i e walka nie ma adnego sensu, podobnie jak kostki do gry, jeli stawk nie jest twj majtek. Widzc, jak ludzie graj w koci i morduj si za oszustwo w grze, moi generaowie uwierzyli w sens gry w koci. Studnia staa si w tej grze jak kostka, na ktr gracz nic nie postawi. Ale nikt si nie morduje za oszustwo, kiedy koci do gry nie wyobraaj stawek. Moi generaowie nie rozumieli te gbiej mioci. Widzieli, jak zakochany cieszy si o wicie, bo dzie budzc go przynosi mu mio. I jak wojownik cieszy si o wicie, bo dzie budzc go przynosi mu u kresu marszu zwycistwo, ktre on czuje ju w kadym miniu ciaa i ktre wybucha w nim miechem. A oni natomiast wierz w potg samego witu, nie w potg mioci. Ja za powiadam, e bez mioci niepodobna nic zrobi. I koci znudz ci, jeli nie bd napenione sensem twoich pragnie . I wit ci bdzie nudny, jeli bdzie tylko dalszym

cigiem twej ndzy. I nud tylko da mier w obronie studni, jeli studnia niczemu nie suy. Prawda, e im cisza praca, w ktrej si spalasz, tym wicej ci daje radoci. Im wicej dajesz, tym bardziej roniesz. Ale musi by kto, kto bdzie bra. I nie jest dawaniem traci na darmo. Moi generaowie, widzc, jak ludzie potrafi dawa z radoci, nie wycignli prostego wniosku, e musi istnie kto, kto bierze. Nie rozumieli, e zabra co czowiekowi to jeszcze nie do, eby mu da rado. Spotkaem kiedy rannego, ktry mi mwi z gorycz: - Ja umr, Panie. Daem swoj krew i nie dostaem nic w zamian. Patrzyem, jak umiera wrg, ktrego ugodziem kul w brzuch, nim go pomci jeszcze kto inny. Wydao mi si, e w mierci znalaz swoj peni, tak bez reszty oddany by temu, w co wierzy. Jego mier nie posza na marne. Ja natomiast, posuszny rozkazowi rzuconemu przez mojego kaprala, nie przez kogo, kto - sam nim bogatszy - rozkazowi nadaje cen, umieram z godnoci, ale pusty. Pozostali onierze uciekli.

XVIII Dlatego te, pewnego wieczoru, wspiwszy si na czarn ska, patrzyem na moje obozowisko tworzce trjkt na paszczynie rwniny; na jego trzech wierzchokach nie brakowao stray, nie brakowao strzelb ani prochu, a przecie, czujc, e cay obz moe za chwil std znikn, rozwia si i rozproszy jak stos suchych gazi, z gry rozgrzeszaem tych ludzi. Rozumiaem ju. Umiera gsienica, kiedy zamienia si w poczwark. Umiera rolina, kiedy zawizuje si ziarno. Kady, przemieniajc si, odczuwa smutek i niepokj. Wszystko w nim staje si zbdne. Kady, przemieniajc si, jest jak peen alu cmentarz. Podobnie ludzkie rzesze, czekajce na przemian, gdy zuyo si ju stare krlestwo i nikt go odmodzi nie zdoa. Nie ma lekarstwa ani dla gsienicy, ani dla roliny, ani dla dziecka, ktre dojrzewa, a chciaoby odzyska szczcie wracajc do dziecistwa, tak aby zabawy ju nudne teraz znw stary si barwne, a ramiona matczyne i smak mleka - znw sodkie, ale nie ma ju ani kolorowych zabaw, ani ucieczki w matczyne ramiona, ani sodyczy w mleku - i dziecko odchodzi smutne. Gdy zuyo si stare krlestwo, ludzie, nawet nie wiedzc o tym, domagaj si krlestwa nowego. Dziecko, ktre dojrzao i odwyko od matki, znajdzie ucieczk dopiero znalazszy kochan kobiet. Ona jedna da mu znowu wewntrzn jedno. Ale kto ludziom pokae ich nowe krlestwo? Kto z zamtu wiata, sam si swojego natchnienia, wyprowadzi jego now posta, kto zmusi wiat, aby zwrci ku niej oczy i aby j rozpozna? A rozpoznawszy pokocha? To nie dla logika zadanie, ale dla artysty, dla rzebiarza. Bo ten tylko ku zdoa w marmurze, kto nie szuka dla siebie wyjanie , a w marmurze odcinie si wtedy jego moc budzenia mioci.

XIX Wezwaem zatem architektw i rzekem do nich: - Od was zaley, jakie bdzie miasto przyszoci, nie jego sens duchowy, ale oblicze widoczne, wyraz jego istoty. Uwaam oczywicie, tak jak wy, e idzie o to, aby ludzie mieszkali w nim szczliwi. Aby korzystali z miejskich udogodnie i nie tracili si na zbdne utrudnienia i bezpodne prace. Ale od dawna nauczyem si rozrnia to, co wane, od tego, co pilne. Pilne jest, rzecz jasna, eby czowiek jad, gdy bez poywienia nie bdzie czowieka i w ten sposb problem przestanie istnie. Ale mio, sens ycia i smak rzeczy boskich s waniejsze. Gatunek ludzki, ktry obrasta w tuszcz, nie zasuguje na zainteresowanie. Nie stawiam wic sobie pytania, czy czowiek bdzie, czy te nie bdzie szczliwy, czy bdzie y w dostatku i wygodzie. Pytam przede wszystkim o to, jaki czowiek bdzie dostatni, szczliwy i wygodnie yjcy. Gdy od wzbogaconych przekupniw, ktrych rozpiera poczucie bezpieczestwa, wol koczujcy lud, w wiecznej gonitwie, cigajcy wiatr, bo suc panu tak wielkiemu piknieje z kadym dniem. Gdybym musia wybiera, to wiedzc, e Bg pierwszym odmawia swojej wielkoci, a daje j drugim, rzucibym mj lud na pustyni. Bo mie mi wiato, jakie daje z siebie czowiek. Nie trzeba mi opasej wiecy. Tylko pomieniem mierzy si jej warto. Ale nie zauwayem te, aby ksi niej sta od adowacza, ani genera od sieranta, ani majster od czeladnika, cho w wikszej mierze korzystaj z dbr. I nie stwierdziem, aby ci, co wznosz mury z brzu, byli gorsi od tych, co lepi mury z gliny. Nie odrzucam bynajmniej zdobyczy czowieka, ktre pozwalaj mu wstpowa - jak po schodach - coraz wyej. Ale nie chc pomyli celu ze rodkiem, schodw ze wityni. Konieczne jest, aby schody daway dostp do wityni, w przeciwnym razie bdzie to witynia bezludna. Ale wana jest tylko witynia. Konieczne jest, aby rodzaj ludzki trwa i mia do dyspozycji to, co pozwala mu wzrasta. Ale to wszystko tylko schody, prowadzce do czowieka. Dusza, ktr mu zbuduj, bdzie jak bazylika, bo tylko ona jest wana. Potpiam was wic nie za to, e zaley wam na zwykym yciu. Ale za to, e traktujecie je jako cel. Konieczne s - rzecz jasna - paacowe kuchnie, ale koniec kocw wany jest tylko paac, ktremu kuchnie powinny suy. Jeli wic wzywam was i pytam: Co w waszej pracy jest wane? Powiedzcie! A wy stoicie bez sowa. I mwicie mi: Zaspokajamy potrzeby ludzkie. Budujemy domy, ktre ich chroni. No tak. Tak si zaspokaja potrzeby byda, gdy si je stawia w oborze, na podcice. Naturalnie, czowiek potrzebuje murw, w ktrych spoczywa jak ziarno w ziemi. Ale potrzebuje take bezkresnej Mlecznej Drogi i przestrzeni morza, cho ani gwiezdne konstelacje, ani ocean nie su mu w

danej chwili na nic. Bo c to znaczy suy? Znam ludzi, ktrzy dugo i z trudem wspinali si na szczyt grski, ranic sobie donie i kolana, a znueni wspinaczk, przed witem weszli na wierzchoek pojc si gbi jeszcze bkitnej rwniny, tak jak inni szukaj jeziora, eby pi z jego wody. A znalazszy si tam, siadaj i patrz, i oddychaj gboko. I serce bije im radonie, i to jest najpotniejszy lek na niesmak ycia. Znam take takich, ktrych karawany, kroczc powoli, szukaj morza i ktrzy morza potrzebuj. Wstpiwszy na skalny cypel patrz z gry na cich, rwn gbin, kryjc przed ich wzrokiem bogactwo alg i korali, wdychaj ostro soli i zachwycaj si widokiem, ktry nie suy im w danej chwili do niczego, gdy morza nie da si pochwyci. Ale ich serca zostaj obmyte z niewoli drobnych spraw. Moe z obrzydzeniem, jakby zza krat wizienia, patrzyli na czajniki i inne domowe statki i narzekajce kobiety. Na ca codzienno, z ktrej dopiero trzeba wytopi kruszec, ktrej twarz mona odczyta, nadajc sens rzeczom, ale ktra czasem zamyka nas jak nieprzenikniony kamie grobowy. Wtedy zabieraj ze sob t szerok przestrze jak skarb i wracaj do domw z poczuciem szczcia, ktre tu znaleli. I domy ich zmieniaj si przez sam fakt, e gdzie tam jest rwnina o wicie i morze. Bo wszystko otwiera si na wymiar wikszy ni wasny. Kada rzecz staje si ciek, drog i oknem na co, co jest poza ni. Wic nie wolno wam twierdzi, e czowiekowi wystarcz wasze zwyke mury. Gdy jeli czowiek nigdy nie widzia gwiazd, czy wy, mogc zbudowa dla niego Mleczn Drog na ogromnych arkadach, choby wystawienie takiej kopuy miao pochon fortun, mielibycie powiedzie, e byyby to pienidze wyrzucone na darmo? Dlatego powiadam wam: Jeeli witynia zdaje si niepotrzebna, gdy ani w niej gotuj, ani odpoczywaj, i nie suy ani zgromadzeniom starszych, ani przechowywaniu wody, ale tylko poszerzeniu czowieczego serca i uspokojeniu zmysw, i dojrzewaniu czasu, jak piwnica, w ktrej dojrzewa owoc, i gdzie serce kosztuje przez par godzin pokoju i uciszenia, i agodnej sprawiedliwoci; jeli wic budujecie wityni, gdzie bl staje si hymnem i ofiar, a groba mierci - portem dojrzanym na wygadzonych wreszcie wodach, czy bdziecie sdzi, e wasz wysiek poszed na marne? I czy sdziby, e na darmo posza praca, ktra otwiera czasem wstp do portu tym, ktrzy w dni burzy rani sobie donie stawiajc agle, i ktrzy dniem i noc walcz z falami, a staj si jak ciao odarte ze skry pod dranicym dotykiem soli? Tu wody s spokojne i wietliste, tu nie ma pyncego czasu, wysiku ani cikiej walki, tylko cisza wodnej tafli, ledwie zmarszczonej, gdy ogromny statek nadchodzi, aby zaj swoje miejsce w basenie. I woda gadka jak w cysternie zdaje si sodka tym, ktrzy znaj wszystkie zwichrzenia

potnej piersi morza, wszystkie jego rozwiane grzywy. Oto, co jeste zdolny ofiarowa czowiekowi i co zalene jest tylko od twojego natchnienia. Samym ukadem kamieni budujesz smak wody picej w porcie i smak ciszy, i najpikniejszych nadziei. Tak wic twoja witynia wzrusza ich i wrd jej ciszy szukaj siebie samych. I znajduj si. W przeciwnym razie wzruszayby ich tylko kramy. Odzywaby si w nich tylko nabywca odpowiadajcy na woanie przekupnia. I nie narodziliby si do wasnej wielkoci. Nie poznaliby swoich wymiarw. No tak - powiesz mi - tuci przekupnie s zadowoleni i nie domagaj si niczego wicej. Czowieka o ciasnym sercu nietrudno nasyci zadowoleniem. No tak, a wasze dziea gupota nazywa zbdnymi. Ale ludzkie postpowanie niezbicie zaprzeczy takim opiniom. Czy widzicie, jak ludzie ze wszystkich krajw wiata gorczkowo szukaj kamiennych arcydzie, ktrych tworzenia ju zaprzestalicie? Tych spichlerzy dla serc i dusz. Czy widzia kto czowieka wdrujcego po wiecie, aby obejrze skady towarw? Prawda, e czowiek korzysta z towarw, ale po to, eby y, i okamuje sam siebie, jeli sdzi, e ich przede wszystkim pragnie. Podre co innego maj na celu. Widziae, jak ludzie jed tu i tam. A czy zastanawiae si, w jakim celu? Czasem istotnie chc zobaczy cudownie pikn zatok albo gr o zanieonym szczycie, albo jaki wulkan coraz grubiej pokryty warstw swoich wydzielin; ale przede wszystkim chc oglda owe zatopione nawy, ktre wiedziay, gdzie wioz czowieka. Zwiedzaj je zatem i obchodz dokoa, marzc niewiadomie, e weszli na pokad i ruszaj w podr. Albowiem oni nie jad donikd. A te witynie nie wypeniaj si ju ludmi, ktrych uwo i przemieniaj w jaki szlachetniejszy gatunek czowieka, gdy staj si niby kokon, z ktrego wyleci motyl. Emigranci nie maj za tych kamiennych statkw, na ktre mogliby wsi i niemoliwa jest dla nich przemiana, ktra w cigu przeprawy dusze biedne i sabe przeksztaca w bogate i szlachetne. I dlatego wszyscy ci zwiedzajcy obchodz wok tak pogrzeban wityni, szukaj czego, ogldaj i chodz po wielkich nagrobnych pytach, tak wytartych krokami, e ju lnicych; zagubieni w lesie granitowych filarw, suchaj, jak w dostojnej ciszy odzywaj si echem ich samotne gosy, i sdz prostodusznie - podobnie jak historycy - e ucz si tutaj; a przecie przypieszone bicie ich serc mogoby im powiedzie, e krc wrd filarw z sali do sali i z jednej nawy do drugiej szukaj jednego: kapitana; i e wszyscy, nie znajc go, z dygoccym sercem woaj o pomoc, ktra nie przychodzi, czekaj na przemian, ale nadaremno, i z powrotem zapadaj w gb wasnego losu, bo nie ma ju nic poza wityniami

martwymi, na p zasypanymi piaskiem, nic poza statkami, ktre poszy na dno, a zapasy ciszy i cienia, ktre si w nich kryj, nie s zabezpieczone; i woda sczy si do wewntrz ze wszystkich stron, przez zawalone sklepienia ukazujce wielkie arkady bkitnego nieba czy przez szczeliny murw wraz z sypicym si piaskiem. I czuj gd, i jest to gd, ktry nie bdzie zaspokojony... Tak wic, powiadam wam, bdziecie budowa, albowiem dobry jest dla czowieka gboki las i Mleczna Droga, i szafirowa dolina widziana ze szczytu gry. Ale czym jest bezkres Mlecznej Drogi, szafirowych rwnin czy morza przy mrocznym bezkresie kamiennego wntrza, jeli architekt potrafi je wypeni cisz? I wy take, architekci, staniecie si wiksi, jeli odrzucicie upodobanie w tym, co zwyke. Narodzi si mona tylko z dziea prawdziwego, w ktre - tworzc - przelejecie samych siebie, bo nie ono bdzie wam suy, ale was zmusi, abycie mu suyli. I porwie was poza granice was samych. Bo czy mog narodzi si wielcy architekci, kiedy w ich dzieach nie bdzie wielkoci? A wielcy staniecie si tylko wtedy, kiedy kamienie, w ktre przelewacie wasz moc, przestan by przedmiotem waszych rywalizacji, wygodnym schronieniem o codziennym przeznaczeniu, a stan si fundamentem i schodami wiodcymi do Boga, statkami, ktre ku Niemu ludzi wioz.

XX Znuony ju byem rozwaaniami moich sumiennych a gupich generaw. Zebrali si, niby na jaki kongres, i radzili na temat przyszoci. Chcieli okaza w ten sposb swoj zrczno. Bo nauczono ich przede wszystkim historii, tak e znali wszystkie, co do jednej, daty moich zwycistw i przegranych, a poza tym daty narodzin i mierci. Wydawao si im wic oczywiste, e fakty wypywaj jedne z drugich. Histori ludzk widzieli zatem na podobiestwo drugiego a - cucha przyczyn i skutkw, biorcego pocztek w pierwszej linijce podrcznika historii a cigncego si a do tego rozdziau, w ktrym - na uytek przyszych generaw - zapisane byo, e tak oto dzieo tworzenia znalazo swoje szczliwe zakoczenie w aktualnej generalskiej konstelacji. Podniecajc si nadmiernie, przechodzc poprzez kolejne przyczyny i skutki, przewidywali przyszo. Albo te przychodzili do mnie z bagaem swoich rozumowa : Dla szczcia ludzkoci i dla pokoju albo dla pomylnoci krlestwa powiniene dziaa tak a tak. Jestemy mdrcami - powiadali - badaczami dziejw ludzkich... Ja za wiedziaem, e zna mona tylko to, co jest powtarzalne. Czowiek, ktry zasiewa ziarenko cedru, przewiduje wzrost drzewa, podobnie jak ten, kto rzuca kamieniem, przewiduje, e kamie upadnie na ziemi; albowiem kady cedr jest powtrzeniem innego drzewa cedrowego, a kamie upadajcy powtarza wczeniejszy upadek innego kamienia, choby ten wanie nigdy dotd nie by rzucony, ani to ziarnko nigdy dotd nie zasiane w ziemi. Ale kto moe poszczyci si, e przewidzi przeznaczenie cedru jako gatunku, ktry podlega cigym przemianom, z ziarnka w drzewo i z drzewa w ziarnko, z jednej poczwarki w nastpn? To stawanie si: geneza, ktrej z niczym nie mona rwna. To wyksztacanie si nowego gatunku, ktre nie powtarza adnego wczeniejszego procesu. Dokd zda - nie wiem. Podobnie nie wiem, dokd zmierza gatunek ludzki. Moi generaowie, szukajc i znajdujc przyczyny pokazanych im skutkw, zachowuj si logicznie. Powiadaj mi, e kady skutek ma swoj przyczyn i kada przyczyna - skutek. I tak, pord nadmiaru przyczyn i skutkw, id prosto w bd. Bo czym innym jest cofa si od skutkw do przyczyn, ni od przyczyn dochodzi do skutkw. *** I ja take na nietknitym, wygadzonym jak puder piasku odczytywaem dzieje wroga. Wiedziaem, e kroki postpuj zawsze jeden po drugim, a a cuch skada si z ogniw i nie moe w nim zabrakn adnego ogniwa. Gdyby nie zerwa si wiatr i sypic piaskiem nie zatar z pogard jak uczniowskiej tabliczki tej zapisanej stronicy, idc za tropem, mgbym

dotrze do praprzyczyny wszelkiej rzeczy, lub te, zdajc ladem karawany, zaskoczy j w jakiej rozpadlinie, gdzie obraa miejsce postoju. Ale w trakcie lektury nie zyskaem informacji, ktre pozwoliyby mi uprzedzi karawan na jej drodze. Gdy prawda rzdzca jej ruchem naley do innej kategorii ni piasek, ktry mam przed sob. A wiedza odczytywania ladw jest wiedz jaow o odbiciu rzeczywistoci, wiedz, ktra nic mi nie powie ani o nienawici, ani o strachu, ani o mioci, najpotniej rzdzcej czowiekiem. - A zatem - powiedz mi generaowie, sumiennie utwierdzeni w swojej gupocie wszystko da si wywie rozumowo. Jeli poznam nienawi, strach albo mio rzdzc ludmi, bd mg przewidzie ich postpowanie. Przyszo jest wic zawarta w teraniejszoci... A ja odpowiem im na to, e zawsze mog przewidzie nastpny krok posuwajcej si karawany. w kolejny krok bdzie bowiem z pewnoci powtrzeniem poprzedniego, zarwno co do kierunku, jak co do dugoci. Jest to wiedza o tym, co si powtarza. Ale ta sama karawana zejdzie za chwil z drogi wytyczonej moj logik, kiedy oywi j nowe pragnienie... A poniewa nie mogli mnie zrozumie, opowiadaem im o wielkiej wdrwce. *** Byo to w pobliu up solnych. Ludzie, chcc nie chcc, kryli si w krlestwie mineralnym, bo nic tu nie sprzyjao yciu. Soce byo uciliwe i palce. Za wntrznoci ziemi, zamiast czystej wody, wydaway tylko podune kaway soli, ktre by wod zabiy, gdyby rda wczeniej ju nie wyschy. Uwizieni pomidzy gwiazdami i krysztaami soli, ludzie, ktrzy przybywali tu z daleka z penymi bukakami, rzucali si w popiechu do pracy i rydlami wyupywali te przejrzyste gwiazdy - symbole ycia i mierci. Potem wracali spiesznie do swoich ziem szczliwych i wd dajcych yzno, jakby zwizani z nimi sznurem podowym. Soce byo tu wic ostre, twarde i biae jak gd. Tu i wdzie wok kopalni wyrzynay si z piasku skay - warstwice hebanu twardego jak czarny diament, a wiatry, bezsilne, prboway wgryza si w ich wierzchoki. Kady, komu nieobce byy wielowiekowe tradycje tej pustyni, wiedzia, e s i e trwa bd niezmiennie cae stulecia. Gry ciera si bd powoli jakby piowane zbyt sabym pilnikiem, ludzie wci bd wydobywa std sl, a karawany - wci przywozi wod i ywno i podtrzymywa ycie przebywajcych tu skazacw... Ale pewnego dnia, o wicie, ludzie zwrcili twarze w stron gr. I wtedy ukazao si co, czego do tej pory nie widzieli.

Wiatry, od tylu wiekw wgryzajce si w skalne bloki, wyrzebiy w nich ogromn twarz, twarz, ktra wyraaa gniew. Ponad pustyni i podziemnymi zoami soli, i plemionami osiadymi na warstwicy skamieniaej soli bardziej nieludzkiej ni sona woda oceanw, wznosia si ta czarna twarz, wyrzebiona we wrogiej ludziom skale, na tle potnej kopuy czystego nieba i otwieraa usta zdajc si rzuca wcieke przeklestwa. Na ten widok ludzie zdjci przeraeniem uciekli. Wie dotara i w gb podziemnych korytarzy i kiedy robotnicy wychodzili z kopalni na powierzchni, zwracali si ku grom, a potem, ze zmartwiaym sercem, biegli do swych namiotw, pakowali bezadnie narzdzia, zorzeczyli onom, dzieciom i niewolnikom, pchajc swj nieszczsny dobytek, pod nieubaganym socem ruszali na pnoc. A poniewa brakowao wody, w drodze wszyscy ginli. Tak oto na nic si zday przepowiednie rozumujcych logicznie ludzi, ktrzy widzieli, e gry cieraj si z biegiem lat, a rodzaj ludzki trwa. I czy mogli byli przewidzie to, co si stao? Kiedy cofam si pod prd czasu, mog rozebra wityni na kamienie, z ktrych j zbudowano. Jest to operacja prosta i dajca si przewidzie. Podobnie, jeli rozkadam na koci i wntrznoci rozczonkowane ciao, wityni - na bloki kamienia, a ojcowizn na kozy i owce, domy i wzgrza. Jeli jednak wyruszam w przyszo, musz si zawsze liczy z pojawieniem si nowych istot, ktrych si przewidzie nie da, gdy istota ich jest inna ni elementw materii. S to istoty, powiedziabym, pojedyncze i proste, poniewa umr i zgin, jeliby zostay podzielone. Albowiem cisza jest czym dodatkowym wobec kamieni, ale umrze, gdy budowla rozsypie si. Twarz jest czym dodatkowym wobec marmuru i wobec rysw twarzy, ale jeli marmur bdzie skruszony, rozdzielony w kawaki, twarz przestanie istnie. I ojcowizna to co wicej ni kozy, domostwa, owce i wzgrza... Nie potrafi przewidywa, ale potrafi ka podwaliny. Bo przyszo jest czym, co si buduje. Jeli uksztatuj jedn twarz z rozbienoci mojej epoki, jeli moje donie bd miay bosk moc rzebiarza, moje pragnienie stanie si ciaem. Nie bd mia racji mwic, e umiaem przewidywa. Umiaem tworzy. W zamcie fragmentw uka jak jedn twarz, unios j ponad ludzkie gowy i bdzie nad ludmi panowaa. Tak jak ojcowizna, ktra czasem wymaga od ludzi nawet ofiary z ich krwi. W ten sposb ukazaa mi si nowa prawda i zrozumiaem, e prne i zudne jest zajmowa si przyszoci. Ale e jedynym dziaaniem susznym jest dawa wyraz teraniejszemu wiatu. A dawa wyraz to z aktualnych rozbienoci budowa jedn twarz, ktra bdzie growa nad wszystkim, to z pojedynczych kamieni budowa cisz. A pragn czegokolwiek innego to tyle, co rzuca sowa na wiatr...

XXI Wiemy wszyscy, oczywicie, jak mylne bywaj rozumowania. Najzrczniejsze argumenty, najsilniejsze dowody nie budziy przekonania u ludzi, ktrzy mnie otaczali. Owszem - powiadali - masz racj. Ja jednak myl inaczej ni ty... Mwiono, e to ludzie gupi. Ale ja zrozumiaem, e nie byli wcale gupi, przeciwnie - byli mdrzejsi od innych. Uznawali prawd, ktrej sowa nie s zdolne unie. Inni natomiast wyobraaj sobie, e wiat mona zawrze w sowach i e ludzka mowa potrafi wyrazi wszechwiat i gwiazdy, i szczcie, zachodzce soce i mio, pikno budowli, bl i cisz... Ale dla mnie byo to, jak gdyby czowiek mia si zmierzy z gr i przenie j na inne miejsce, opata po opacie. Myl, oczywicie, e geometrzy, ktrzy narysowali mury obronne, maj w rku niejako prawd o nich. I e bdzie mona zbudowa te obwarowania zgodnie z ich rysunkami. Gdy istnieje pewna prawda o murach przeznaczona dla planistw. Ale jaki geometra pojmie znaczenie obwarowa ? Czy z ich szkicw mona wyczyta, e tworz one niejako tam dla fal? Kto zdoa dojrze ich podobiestwo do kory cedru i to, e wewntrz nich ronie ywy organizm miasta? Czy da si zobaczy, e obwarowania s jak kora, a we wntrzu tej wiecznej warowni poryw pokole wiedzie je ku Bogu? To prawda, e mury to kamie , zaprawa mularska i geometryczna dokadno. Ale s one rwnie jak wiba statku i jak schronienie dla jednostkowego losu. A ja w pierwszym rzdzie wierz w los jednostkowy. Ograniczony, a przecie nie bahy przez to. Jest on jak jeden kwiat - okno otwarte, przez ktre patrzc zobaczymy wiosn. W nim wiosna staje si kwiatem. Bo c by to bya za wiosna, gdyby nie wydawaa kwiatw. Moe istotnie nie tak wiele znaczy mio ony czekajcej na powrt ma. Nie tak wiele znaczy poegnalny gest doni. A przecie jest to znak czego wanego. Moe nie tak wiele znaczy jedna lampa byszczca w obrbie murw jak wiato aglowego statku, a przecie to czyje ycie, i nie zdoam okreli, jak ma wag. Mury obronne su wic jak kora drzewu. A miasto jest larw w ich kokonie. Albo okno: kwiat na gazi drzewa. W oknie moe blade dziecko nad kubkiem mleka, nie zna nawet pacierza, bawi si, gaworzy, ale jutro bdzie to zdobywca, zakadajcy nowe miasta, opasujcy je murami. A ziarno tego drzewa? Kto wie - waniejsze od niego czy mniej wane? To pytanie wydaje mi si bezsensowne; mwiem ju, e aby pozna drzewo, nie wolno dzieli go na czstki. Ale jaki geometra wie o tym wszystkim? Wydaje mu si, e rozumie, czym s mury,

poniewa je zbudowa. Sdzi, e rysunek zawiera ca prawd o murach, gdy zgodnie z nim kamie i zaprawa mularska zo si na miejskie fortyfikacje. Ale t prawd rzdzi co innego i gdybym chcia pokaza wam, czym s mury naprawd, zgromadzibym was i caymi latami uczylibycie si ich i byaby to praca nie koczca si, bo nie ma sowa, ktre by zawaro w sobie ich istot. A ja mog wam tylko pokazywa znaki: znakiem jest plan ich budowy, ale i ramiona ma, ktrymi obejmuje i chroni brzemienn kobiet, noszc w sobie cay nowy wiat. Oto czowiek biednymi sowami prbuje przekona drugiego czowieka, e nie powinien si smuci - czycie widzieli, eby to co zmienio? Albo e nie powinien by zazdrosny czy kocha. Czy ten drugi zostanie uleczony z mioci? Sowa prbuj obj natur i unie j ku nam. Wic mwi gra i unosz w sobie gr, a z ni hieny i szakale, i rozpadliny skalne wypenione cisz, i jej pd ku gwiazdom a po szczyty, ktre ksa wiatr... ale jest to tylko sowo, ktre musz napeni treci. Kiedy mwi mury, te musz wypeni to sowo. Dorzucaj co do niego od siebie i planici, i poeci, i zdobywcy, i to blade dziecko, i jego matka, ktra dziki murom moe zaj si rozniecaniem ognia, aby ogrza wieczorne mleko, i nie przeszkodzi jej w tym okruciestwo najedcy. I cho mog rozumowa na temat planw, wedle ktrych wzniesiono mury, jakebym mg rozumowa na temat samych murw, ktrych nie obejmie mj jzyk? Prawda a jednym znaku nie musi mwi prawdy o drugim. *** eby pokaza mi miasto, prowadzono mnie nieraz na szczyt gry. Popatrz na nasze miasto! - mwiono. Podziwiaem wic ukad i zarys obronnych murw. I mwiem sobie: Oto ul, w ktrym pi pszczoy. O wicie rozlec si po rwninie zbiera dla ula zasoby. Ludzie bd sia i zbiera. A potem sznury osiokw powioz owoc caodziennej pracy ku spichlerzom, targowiskom i skadom... Miasto o brzasku dnia wysya ludzi na wszystkie strony, a potem gromadzi ich i kryje w sobie przydwigane zapasy na zim. Czowiek to istota, ktra produkuje i spoywa. Tote dla jego dobra powinienem przede wszystkim rozpatrzy jego problemy yciowe i zarzdza mrowiskiem, w ktrym mieszka. Inni jednake, chcc mi pokaza swoje miasto, przewieli mnie przez rzek i kazali je podziwia z drugiego brzegu. Ujrzaem tedy rysujce si na pysznym zmierzchajcym niebie domy, wysze i nisze, wiksze i mniejsze, a take iglice minaretw niby maszty, a na nich jak proporce lekkie, rozemglone, purpurowe chmury. Miasto jawio mi si podobne do floty, ktra rusza w morze. A prawda o nim nie bya ustalonym adem i prawd planistw, ale

podbojem ziemi przedsiwzitym przez czowieka w wichurach morskiej wyprawy. Oto mwiem sobie - duma nacierajcych zdobywcw. W moich miastach rzdy oddabym kapitanom, gdy czowiek czerpie rado przede wszystkim z tworzenia, z nieodpartego smaku przygody i zwycistwa. Ale by to sd ani mniej, ani bardziej prawdziwy - by tylko inny. Jeszcze inni tymczasem, chcc, ebym podziwia miasto, prowadzili mnie w obrb murw i wiedli najprzd do wityni. Wchodziem; ogarniaa mnie cisza, mrok i chd. Rozmylaem. i to rozmylanie wydawao mi si waniejsze ni poywienie i podboje. Albowiem odywiaem si po to, aby y, yem, aby podbija nowe ldy, a podbijaem je, aby wrci i rozmyla, i czu, jak w pokoju i ciszy ronie we mnie serce. Oto prawda o czowieku mwiem. - Istnieje dlatego, e ma dusz. Wadz w moim miecie oddam poetom i kapanom. Oni bd dba o to, aby wzrastay serca ludzkie. Ale i to by sd ani mniej, ani bardziej prawdziwy - tylko inny... A teraz, uzyskawszy ju pewn mdro, uywam sowa miasto nie w toku rozumowania, ale po prostu jako znak tego wszystkiego, co wypenia moje serce i czego mnie nauczyo dowiadczenie: samotnoci na wiejskich uliczkach, chleba, ktrym si ludzie dziel we wntrzu domw, wietnej sylwetki miasta na tle rwniny, adu miejskiej zabudowy, widocznej z pobliskiej gry. A take na oznaczenie wielu innych rzeczy, ktrych nie umiem wypowiedzie i o ktrych nie myl w danym momencie. A jakebym mg uywa tego sowa w toku rozumowania, skoro to, co jest prawd dla jednego znaku, jest faszem dla innego?

XXII Ale przede wszystkim dostrzegem jak warto absolutn w tym dziedzictwie, ktre z pokolenia na pokolenie ludzie przekazuj sobie wzajemnie; kiedy bowiem wypeniony cisz i mioci id powoli przez miasto i widz to dziewczyn, ktra umiecha si do narzeczonego z trwoliw czuoci, to kobiet oczekujc na powrt wojownika, lub inn, kiedy aje sug, czowieka, ktry wzywa do rezygnacji czy sprawiedliwoci, drugiego, ktry dzieli tum na wrogie obozy, da zemsty albo bierze w obron sabego, czy wreszcie tego, co zwyczajnie rzebi jaki przedmiot w koci soniowej, raz po raz ponawia prby i zblia si stopniowo do zamieszkujcej w nim doskonaoci. Kiedy widz, jak moje miasto usypia i wsuchuj si w jego zamierajcy gos, podobny do gosu trconych cymbaw, ktre dwicz jeszcze cichnc, jakby to soce je trcao, tak jak soce oywia rj pszczeli, a potem przychodzi wieczr, kiedy skrzyda s zmczone i gin zapachy kwiatw, ktre byy jak bruzdy wiodce przez rozlewisko wiatrw. Kiedy widz, jak gasn wiata i ogie usypia w popiele, a mieszkacy kryj swj dobytek: ten - zbiory w spichlerzu, w - dzieci bawice si u progu, ten psa lub osa, tamten - stoek, na ktrym drzema starzec; kiedy wreszcie miasto odpoczywa jak ogie przykryty popioem, kiedy wszystkie zadumy, modlitwy, projekty, wszystkie zapay, lki, odruchy serca, ktre chciayby ogarn co albo odrzuci, wszystkie problemy czekajce rozwizania, nienawici bezsilne, pki nie nastanie dzie , ambicje, ktre si nie ujawni przed witem, modlitwy wice czowieka z Bogiem, odoone na potem, niepotrzebne jak drabiny w skadzie; kiedy wszystko to ulegnie zawieszeniu, niejako martwe, ale nie wyganie, poniewa ta ogromna spucizna, ktra w tej chwili niczemu nie suy, nie przepada, ale przechowywana czeka na przyszo, a soce, skoro obudzi pszczeli rj, da j nam jak dziedzictwo, a kady wrci do swych poszukiwa , radoci, blu, nienawici i ambicji, a pszczele zastpy wrc do kwiatw, ostw i lilii... Wtedy zadaj sobie pytanie: na co to cae bogactwo obrazw? Wydaje mi si te oczywiste, e gdybym mia do czynienia z ludzkoci nie obudzon jeszcze do ycia, gdybym j chcia ksztaci, naucza i przekaza jej tysiczne przerne reakcje, to nie wystarczyaby mi do tego - jako poredniczka - mowa ludzka. To prawda, e komunikujemy si ze sob, ale sowa, jakie s zawarte w naszych ksikach, nie ogarniaj owego dziedzictwa. Jeli dzieci zechc ksztatowa popiesznie popychajc je w obranym przez siebie kierunku, zatrac cz tego dziedzictwa. Podobnie bdzie z moj armi, jeeli nie utrwali si w niej cigo zwizkw, ktra sprawia, e ta armia bdzie jak przeduana dynastia. Owszem, kapral bdzie w niej uczy onierzy.

Owszem, kapitan bdzie sprawowa wadz. Ale sowa, ktrymi dysponuj i kapral, i kapitan, daj tylko moliwoci, zreszt bardzo niewystarczajce, wzajemnego przekazywania sobie wartoci niewymiernych i niewyraalnych adn formu. Ktrych niepodobna przenie sowem czy ksik. Chodzi tu bowiem o pewne wewntrzne postawy, szczegowe perspektywy, opory i porywy, i zwizki pomidzy mylami i rzeczami... Gdybym chcia je wyjani albo wyoy, rozo je na czci i nic z nich nie zostanie. Podobnie i ziemia ojcowizna, ktra domaga si mioci i o ktrej nie powiem nic, jeli bd mwi tylko o kozach, owcach, domostwach i grach: jej wewntrzne bogactwo nie da si bowiem przekaza w sowach, ale w zwizkach uczuciowych. I ludzie, przekazujc jedni drugim uczucie, przekazuj sobie zarazem dziedzictwo. Ale jeli choby raz zerwie si kontakt midzy pokoleniami, umrze i uczucie. Jeli jeden raz zerwie si w wojsku kontakt midzy starszymi i niszymi rang, wojsko stanie si jak fasada pustego domu i runie przy pierwszym wstrzsie. A jeli zerwie si wi pomidzy mynarzem i jego synem, zginie to, co w mynie najcenniejsze: jakie ycie wewntrzne, zapa i niezliczone drobne gesty, niewytumaczalne rozumowo, a przecie istotne: bo wicej mdroci zawiera si w rzeczach ni w sowach. A wy kaecie ludziom odbudowa wiat dajc do czytania jak ksieczk, pen obrazkw i ech - ale lektura okazuje si pusta i bezsilna w zestawieniu z sum dowiadczenia. Traktujecie czowieka jak zwierz pierwotne i nagie w swojej zwierzcoci, zapominajc, e ludzko rozwija si jak drzewo, ktre ronie, i e trwa przekazywana z rk do rk, podobnie jak trwa potne drzewo w skrconych konarach, skach i rozwidleniach gazi. Mamy wic do czynienia z jednym wielkim ciaem i widz, e nie ma sensu mwi o mierci, kiedy z gry spogldam na moje miasto: gdzieniegdzie jakby opadaj licie, gdzieniegdzie puszczaj mode pdy, a mocny pie trwa mimo tych przemian. Jednostkowe nieszczcia nie naruszaj tego, co istotne, wic widzisz, jak witynia rozbudowuje si, jak przez spichlerze przepywa ziarno, jak doskonali si poemat, a drewniana rczka u koowrota studni lni coraz mocniej. Jeli jednak wprowadzisz podzia midzy pokolenia, to tak, jakby kaza czowiekowi zaczyna nagle od rodka ycia i wymazawszy wszystko, co czu, wiedzia, rozumia, czego pragn i lka si, chcia zastpi t wiedz, co si staa nieledwie ciaem, ubogimi formukami zaczerpnitymi z ksiki; to tak jakby zatrzyma wszystkie soki ywotne krce w drzewnym pniu, a ludziom chcia przekaza to tylko, co si daje uj w przepisy. A poniewa sowo po to, aby uj rzecz - wprowadza fasz, po to, eby da wskazwk upraszcza, po to, by zrozumie - zabija, wic i im odetniesz dopyw poywnych pokarmw. A oto, co ja twierdz: trzeba stara si, aby w miecie powstaway okrelone dynastie. I tak, jeli zaklinacze chorb wywodz si z wskiej grupki, ale maj do swojej dyspozycji nie

tylko par sw - zakl, ale ca tradycj uzdrawiania, bd mia zdolniejszych zaklinaczy, ni gdybym ich szuka w caej spoecznoci i dobiera pord synw wojownikw i mynarzy. Nie bdzie to przeszkoda dla nowych powoa , ale pie o rdzeniu do twardym, by szczepi na nim obce odrostki. Dawna dynastia wchonie wic i przetworzy w sobie te nowe soki, ktrych dostarcz nowe jednostki o wyranym powoaniu. Przekonaem si bowiem ponownie, e logika jest zabjcza dla ycia. I e sama z siebie nie jest adn wartoci... Albowiem ukadacze formuek nie chwytaj prawdy o czowieku. Myl formu, ktra jest jak paski cie cedru, z samym cedrem, ktry ma trzy wymiary, posiada ciar, barw, chmary ptakw w gaziach i listowie - a to wszystko nie da si wyrazi, gdy nie unios tego sowa sabe jak powiew wiatru... Albowiem myl oni formu, ktra oznacza, i przedmiot oznaczany. *** Przyszo mi zatem do gowy, e jest prn i niebezpieczn rzecz zabrania tego, co sprzeczne samo w sobie. Tak te odpowiadaem moim generaom, kiedy mwili mi o adzie, mylc jednak ad, ktry jest potg, z porzdkiem panujcym w muzealnych salach. Drzewo to, moim zdaniem, pewien ad. Ale ad jest tutaj jednoci, ktra scala to, co rnorodne. Na jednej gazi ptak uwi gniazdo, ale na drugiej gniazda nie ma. Na jednej s owoce, na innej - nie. Jedna ronie ku niebu, druga chyli si do ziemi. Ale moi generaowie rzdz si wyobraeniem o wojskowej defiladzie i twierdz, e ad panuje tylko wrd przedmiotw, ktre si niczym midzy sob nie rni. Tote, gdybym im da woln rk, postanowiliby ulepszy wite ksigi, ukazujce ad Boej mdroci, i uporzdkowaliby litery, gdy nawet dziecko pozna, e w ksice litery s zupenie wymieszane. Daliby wic razem wszystkie A, wszystkie B, wszystkie C - a otrzymaliby ksik w peni uporzdkowan. Ksik w sam raz dla generaw. A zwaszcza czy zgodziliby si na to, czego si nie da zamkn w formuach, i na to, co nie nabrao ostatecznego ksztatu? Co jest sprzeczne z inn prawd? Czy przyszoby im do gowy, e w jzyku (ktry wprowadza formuy, ale nie chwyta istoty) dwie prawdy mog by sobie przeciwstawne? I e mog mwi nie popadajc w sprzeczno czy to o lesie, czy o posiadoci, cho las cignie si poprzez wiele posiadoci, cho moe z adn nie pokrywa si dokadnie, za moja posiado obejmuje wiele lasw, cho moe aden z nich nie mieci si bez reszty w jej granicach. I jedno nie przeczy drugiemu. Ale moi generaowie, wychwalajc pikno ziemskich woci, kazaliby uci gowy poetom, gdyby opiewali pikno

lasu. Co innego bowiem przeciwiestwo, a co innego sprzeczno; i znam tylko jedn prawd - ycie, i jeden ad - jedno, ktra podporzdkowuje sobie wszelkie tworzywo. Niewane, jeli tworzywo jest rnorodne. Mj ad polega na powszechnej wsppracy wszystkich poprzez jedno i w ad kae mi tworzy nieustannie. Kae mi posugiwa si jzykiem, ktry obejmie w sobie sprzecznoci. A ktry sam jest yciem. Gdybym odrzuci ycie i ludzi z mojego plemienia ustawi w szeregu jak supy przy drodze, osignbym ad doskonay. Podobnie gdybym z moich poddanych uczyni koloni termitw. Ale czy podobaliby si tacy ludzie - termity? Ja kocham czowieka wyzwolonego przez wyznawan religi, czerpicego ycie z wiary w bstwa, ktre mu daem: dom, ojcowizn, cesarstwo, krlestwo niebieskie; dziki nim przeksztaca si nieustannie w co, co go przerasta. Dlaczego wic miabym nie zezwala na to, by si spierali midzy sob; wiem przecie, e na gest skuteczny zoyy si wszystkie wczeniejsze, nieudane, i e czowiek, aby wzrasta, musi tworzy, a nie powtarza. W przeciwnym razie bdzie to niejako przejadanie wczeniejszych zapasw. Wiem wreszcie, e wszystko, nawet ksztat nadawany kilowi aglowej odzi, powinno zmienia si jak rzecz ywa, aby nie sta si tylko martwym przedmiotem, muzealnym eksponatem, wytworem rutyny. Odrniam jednak cigo od rutyny. I trwao - od zakrzepnicia w martwocie. Ani trwao cedru, ani trwao cesarstwa nie opiera si na skostnieniu. Tak jest dobrze - powiadaj moi generaowie - zatem nic nie bdziemy zmienia! Ja natomiast nienawidz plemion osiadych, a miasta ukoczone wydaj mi si martwe.

XXIII Niedobrze, gdy serce ma pierwszestwo przed duchem. I kiedy uczucie ma pierwszestwo przed umysem. Kiedy wydawao mi si, e atwiej w moim krlestwie zjednoczy ludzi uczuciem ni umysem, ktry nad uczuciami panuje. Oznacza to niewtpliwie, e ycie umysu powinno przeksztaci si w uczucia, ale e nie uczucia s najwaniejsze. Przyszo mi te do gowy, e nie naley podporzdkowywa twrcy yczeniom szerszych mas. Albowiem to wanie twrczo powinna sta si yczeniem szerokich mas. Szerokie masy powinny otrzymywa pokarm mylowy i przetwarza go w uczucia. S one jakby narzdami trawiennymi, a otrzymywane poywienie powinno zosta przez nie przetworzone w ask i wiato. Mj ssiad stworzy sobie wasny wiat, poniewa zrodzi go w gbi swojego serca. A ludzi, ktrzy go otaczali, zamieni w hymn. Ale ci ludzie lkali si samotnoci i obcowania z grami, kiedy kad si one pod stop jak dugi paszcz proroka, i rozmw z gwiazdami, pyta , jakie padaj z zimnych przestworzy, tej ciszy, ktra zalega dokoa, i gosu, ktry mwi, ale mwi tylko w ciszy. Czowiek, ktry wraca z takiej wyprawy, jest jak kto nakarmiony boskim yciodajnym pokarmem. Schodzi z gr spokojny i powany, a pod lunym paszczem niesie zasoby nieznanego miodu. I tylko ci przynios w mid, ktrzy bd mieli prawo oddali si od tumu. A w mid bdzie mia zawsze posmak goryczy. I kade sowo nowe i rodzce ycie bdzie si wydawao gorzkie, poniewa adna przemiana nie dokonuje si wrd radoci. Jeli chc was podnie ku grze, to wiem, e bdziecie musieli zrzuci swoj skr, jak si zrzuca usk, po to, eby oblec si jak w w skr now. A wtedy piew stanie si pieni pochwaln, podobnie jak od iskry cay las staje w pomieniach. Ale czowiek, ktry odrzuca ow pie , i spoeczno, ktra zabrania swoim czonkom odej i usun si w samotno pord gr, mog zabi ducha. Bo przestrze , gdzie moe rozwin skrzyda, to cisza.

XXIV Zaczem zatem rozmyla o tych, ktrzy bior wicej, ni daj z siebie. A take o kamstwie wadcw, gdy z wiary w ich sowa pynie skuteczno mowy i jej moc. A kamstwo moe dawa skutki potne. Uywajc miecza, stpiam go zarazem. I jeli dobywam miecza na przeciwnika, przyjdzie czas, kiedy stan przed nim bezbronny. Podobnie jest z czowiekiem, ktry pisze wiersze, a dopuszczajc si oszustwa wobec przyjtych zasad, osiga mocne efekty. Efekt skandalu jest te wynikiem pewnego dziaania. Ale kto go szuka, jest zoczyc, poniewa dla osobistej korzyci niszczy naczynie, ktre jest wsplnym skarbem. Po to, eby wyrazi siebie, odrzuca wsplne wszystkim moliwoci wyrazu; jest jak kto, kto chcc powici siebie, podpala las. Wtedy dla innych zostaje tylko popi. Jeeli za ludzie przywykn do wadliwej skadni, nie zdoam nawet wiadomie wywoa skandalu, zaskoczy tym, co nieoczekiwane. Nie mog take znale dla siebie wyrazu w piknie dawnej stylistyki, bo konwencje odrzuciem jako co zbdnego; wszystko stao si tylko znakiem, znaczcym przymrueniem oka, cae to porozumienie ogu, cay w kod powoli wypracowywany i pozwalajcy mi przekaza najsubtelniejsze odcienie mojego ja. Znalazem wyraz dla siebie, ale niszczc przy tym narzdzie. A byo to te narzdzie innych ludzi. Tak jest take z ironi, ktra nie jest godna czowieka, raczej obuza. Jeeli bowiem dojrzaem komizm w postaci panujcego, ktry si cieszy szacunkiem, i porwnaem go do osa, nikt istotnie nie spodziewa si takiego zuchwalstwa z mojej strony. Nadejdzie jednak dzie , kiedy posta wadcy tak gruntownie stopi si z wyobraeniem osa, e wyraenie tej oczywistoci w nikim ju nie wzbudzi miechu. Zniszczyem jednak zarazem pewn hierarchi, moliwo denia wzwy, podne ambicje i pewien obraz wielkoci. Zmarnotrawiem skarb, ktry by mi dany w rce. Ograbiem spichlerz i rozsypaem ziarno. Wina i zdrada polega tu na tym, e mogem niszczy wadc dziki temu tylko, e inni go wadc uznawali. Dana mi bya okazja wyraenia siebie. Wykorzystaem j po to, aby co zniszczy. A zatem dopuciem si zdrady. Ten natomiast, kto piszc zachowuje rygory i doskonali narzdzie, aby mu suyo, ostrzy niejako bro , ktr si bdzie posugiwa, i uytkujc zapasy ywnoci dba o ich uzupenianie. Ten, kto mimo trudnoci i goryczy panuje nad ludmi prawd swojej mowy i posugujc si ni dba o ni troskliwie, bdzie si cieszy mirem, gdy dojdzie do wojny. Taki czowiek jest gwarantem wielkoci. Przygotowuje sobie narzdzie, ktrym si posuy w przyszoci.

XXV Dlatego te wezwaem wychowawcw i powiedziaem im tak: - Wasz obowizek nie polega na tym, eby w dzieciach ludzkich zabija czowieka, ani eby go zamienia w mrwk, ktrej przyjdzie y w mrowisku. Niewane jest w moich oczach, czy czowiek bdzie mniej czy wicej posiada. Wane jest, czy bdzie mniej czy bardziej czowiekiem. Nie pytam przede wszystkim o to, czy czowiek bdzie szczliwy, ale jaki to czowiek ma by szczliwy. I bogactwo sytych osiadych plemion tyle dla mnie znaczy, co zadowolenie byda stojcego w oborze. Nie zasypujcie ich wic pustymi formuami, ale obfitoci obrazw, z ktrych si rodz struktury. Nie wpajajcie im martwej wiedzy, ale dawajcie pewien styl mylenia, ktry pozwoli uj istot rzeczy. Nie sdcie o ich zdolnociach wycznie na podstawie przejawianych uzdolnie w okrelonym kierunku. Ten bowiem dojdzie najdalej i osignie najwicej, kto trudzi si wbrew swej naturze. Gdy najwaniejsza jest we wszystkim mio. Nie przywizujcie nadmiernego znaczenia do przydatnoci, ale do twrczych zdolnoci czowieka, aby ten, kto hebluje desk, robi to z godnoci, a wtedy bdzie j heblowa jeszcze lepiej. Bdziecie wic naucza szacunku, gdy ironia, ktra jest niepamici twarzy, przystoi obuzom. Bdziecie zwalcza uzalenienie czowieka od dbr materialnych. I w dziecku czowieczym bdziecie si starali obudzi czowieka, uczc je przemienia siebie w co, co je przerasta, gdy nie umiejc tego, zamknie si w twardej skorupie. Bdziecie uczy medytacji i modlitwy, gdy dziki nim dusza si rozszerza. I bdziecie wiczy je w mioci. Bo czy mona j czymkolwiek zastpi? A mio wasna jest przeciwiestwem mioci. Bdziecie kara przede wszystkim za kamstwo i za donosicielstwo, ktre mog by przydatne pojedynczemu czowiekowi, a pozornie - take spoecznoci. Ale tylko wierno gwarantuje si. Wierno nie jest czym, co si praktykuje w jednym obozie, w drugim za nie. Kto jest wiemy, bdzie wierny zawsze. A kto potrafi zdradzi towarzysza pracy, nie moe by wiemy. Potrzebna mi jest spoeczno silna i nie bd tej siy opiera na ludzkim zepsuciu. Bdziecie naucza pragnienia doskonaoci, gdy wszelkie dzieo jest jak stopie ku

Bogu, a zakoczy je moe dopiero mier. Nie nauczajcie w pierwszym rzdzie przebaczenia i miosierdzia. Mogoby to zosta le zrozumiane i sta si tylko czci oddawan krzywdzie i chorobie. Ale nauczajcie owej cudownej wsppracy obejmujcej wszystkich, a realizujcej si poprzez wszystkich i kadego z osobna. Wtedy chirurg bdzie w popiechu przebywa pustyni, eby zatroszczy si o zranione kolano prostego czowieka pracy. Bo chodzi tu o narzdzie pracy; a obaj wiedz, e ich trud jest wsplny.

XXVI I zaprzta moje myli ten wielki cud, jakim jest przemiana i przemiana samego siebie. A by w naszym miecie pewien trdowaty. - Poka ci otcha - powiedzia mi ojciec. I zaprowadzi mnie na przedmiecia, graniczce z polem jaowym i brudnym. Wok pola biego ogrodzenie, a porodku staa niska chata, gdzie mieszka trdowaty, odcity w ten sposb od innych ludzi. - Czy mylisz - spyta ojciec - e on bdzie wy z rozpaczy? Przyjrzyj mu si, kiedy wyjdzie, jak bdzie ziewa. Identycznie jak czowiek, w ktrym umara mio. Identycznie jak ten, ktrego zamao wygnanie. Posuchaj, co ci powiem: wygnanie nie rozdziera czowieka, ono go niszczy powoli. Taki czowiek karmi si snami, podejmuje gr, ale stawki rwne s zeru. Dostatek przestaje mie dla niego jakiekolwiek znaczenie. Jest krlem, ale w krlestwie cieni. - Tylko zetknicie si z koniecznoci - mwi ojciec - niesie ocalenie. Nie ma gry, jeli nie ma stawek. Sny nie wystarcz, choby dlatego, e sny nie stawiaj oporu. Te armie, ktre w pustych snach wysya do walki modo, nios rozczarowanie. Poytek daje to, co stawia opr. Nieszczciem trdowatego nie jest fakt, e jego ciao gnije, ale e nic nie stawia mu oporu. Jest zamknity, osiady wrd swoich zapasw. Mieszkacy miasta przychodzili nieraz przyglda mu si. Gromadzili si dokoa pola jak ludzie, ktrzy wspili si na szczyt gry i pochylaj si nad kraterem wulkanu. Bledn syszc, jak pod ich stopami glob ziemski przygotowuje si do kolejnych wybuchw. Toczyli si wic dokoa terenu, gdzie mieszka trdowaty, jak dokoa tajemnicy. Ale nie byo tu adnej tajemnicy. - Nie wyobraaj sobie tego, czego nie ma - mwi ojciec. - Nie myl o jego rozpaczy, o tym, jak w bezsenne noce zaamuje rce, jaki gniew w nim wzbiera przeciw Bogu, przeciw niemu samemu czy ludziom. Nie ma w nim nic poza nasilajc si pustk. Czy co jeszcze czy go z ludmi? Oczy mu wypyny, rce wisz bezwadnie jak suche gazie. Z miasta dobiega do jego uszu tylko daleki gwar. ycie jest dla niego tylko zamglonym widowiskiem. Ale czym jest widowisko? Niepoywnym pokarmem. y mona tylko tym, co si przetwarza. Nie daje ycia to, co jest zoone w czowieku jak w magazynie. Trdowaty mgby y, gdyby pogania konia, dwiga kamienie i bra udzia w budowaniu wityni. Ale on wszystko dostaje gotowe. Weszo z czasem w zwyczaj, e wzruszeni jego niedol mieszkacy przychodzili

codziennie i poprzez pale, ktre jeyy si na granicy pola, rzucali do rodka dary. Trdowaty by wic odziany i obsuony jak idol. Przynoszono mu najsmaczniejsze jedzenie. A w dni witeczne nie brako mu nawet muzyki. A przecie, cho potrzebowa tych wszystkich ludzi, sam nie by potrzebny nikomu. Wszystko mia do swojej dyspozycji, ale nie mia nic do zaofiarowania. - Jest jak drewniane boki, obwieszone cennymi wotami - mwi ojciec. - Wierni zapalaj przed nimi lampki. Wrd woni skadanych ofiar gowy ich przystraja si w drogie kamienie. Ale powiadam ci, tum, ktry skada przed nimi zote bransolety i klejnoty, co uzyskuje, podczas gdy drewniany boek, jak by, tak i pozostanie drewnem. Niczego nie przetwarza. A drzewo wtedy yje, kiedy bierze w siebie ziemi i przeksztaca j w kwiaty. *** Zobaczyem, jak trdowaty wyszed ze swojej nory i wodzi po nas, zebranych, martwym spojrzeniem. Gwar gosw, ktre miay by mu mie, nie dobiegajc do niego, zdawa mu si dalekim szumem fal. By odcity od nas i nic ju odtd do niego nie docierao. Jeli kto z tumu dawa wyraz swojemu wspczuciu, patrzy na niego z nieokrelon wzgard... Wyzbyty uczucia solidarnoci. Znudzony gr, w ktrej nie byo stawek. Bo czym jest lito, ktra nie bierze w ramiona i nie tuli? Podobnie jego zo; jeli co zwierzcego w nim buntowao si jeszcze na t rol jarmarcznego widowiska, ktremu si ludzie dziwuj, bya to zo raczej pytka, bo my bylimy z innego wiata, tak jak dzieci zebrane wok basenu, w ktrym kry powoli jeden karp. I czy moga si liczy taka zo, skoro nie moga nas dosign, zo, ktra rzuca tylko puste sowa, unoszone przez wiatr. I czowiek ten wyda mi si zuboony obfitoci skadanych mu darw. Przypomniaem sobie te trdowatych widywanych w krajach poudniowych, ktrzy zgodnie z prawem ich dotyczcym nachodzili oazy i z koskiego grzbietu, skd nie wolno im byo zsiada, domagali si datkw. Wycigali kije z uczepion na kocu miseczk ebracz. Patrzyli twardym, niewidzcym wzrokiem, gdy szczliwe twarze innych ludzi byy dla nich tylko terenem owieckim. Dlaczeg by wic mieli odczuwa irytacj na widok szczcia tak obcego ich wiatu jak igraszki modych dzikich zwierzt na polanie. Patrzyli wic chodno, nie widzc. Potem mijajc powoli stragany, spuszczali z koskiego grzbietu uwieszony na sznurze koszyk. I z cierpliwoci pospn i budzc strach czekali, eby handlarz go napeni. Byli w naszych oczach jak nieruchoma, ospaa i chorobliwa rolinno - i niczym wicej. Jak guche, zamknite na sowa naczynia zgnilizny. Byli dla nas jak miejsca, ktre mijamy, jak

ogrodzone pola, domostwa, gdzie zamieszkuje zo. Czy na co czekali? Na nic. Poniewa czowiek nie oczekuje niczego w sobie, ale ze strony innych oczekuje za to tylko siebie. Im bardziej za ograniczony jest jzyk, tym bardziej ograniczone s zwizki z innymi ludmi i tym trudniej wyczuwalne oczekiwanie i melancholia. Czego za mogli oczekiwa od nas ci ludzie, tak zupenie od nas odcici? Nie oczekiwali niczego. - Widzisz - powiedzia wreszcie ojciec - on nawet ziewa ju nie potrafi. Obca mu jest nawet nuda, ktra jest w ludziach form oczekiwania.

XXVII Tak wic uwiadomiem sobie przede wszystkim, e s nieszczliwi. Zapada noc podobna do statku, w ktrym Bg zamyka pasaerw nie dajc im kapitana. Przyszo mi do gowy, aby ludzi podzieli na grupy. Chciaem najpierw zrozumie, co to jest szczcie. Kazaem uderzy w dzwony. Przyjdcie do mnie ci, ktrzy jestecie przepenieni szczciem. Czowiek kosztuje wasne szczcie jak owoc peen smakowitych sokw. Zobaczyem kobiet, ktra ca sob podana do przodu, zaciskaa obie donie na piersiach, jakby dosownie przepeniona szczciem. Ci wszyscy stanli po mojej prawej stronie. Chodcie teraz, nieszczliwi, powiedziaem. I kazaem dla nich bi w dzwony. Stacie po mojej lewej rce. A podzieliwszy ich tak, staraem si zrozumie: skd si bierze zo? Albowiem nie wierz w arytmetyk. Ani rozpacz, ani rado nie podlegaj mnoeniu. Jeeli wrd mojego ludu znajdzie si jeden czowiek cierpicy, jego cierpienie jest nie mniejsze ni cierpienie caego ludu, ale zarazem niedobrze, jeeli ten czowiek nie potrafi powici si, aby suy ludowi. Podobnie z radoci. Kiedy wychodzi za m krlewska crka, taczy cay lud. Zdaje si jak drzewo, ktre wydao kwiat. A drzewo mona sdzi po tym, jaki jest jego wierzchoek.

XXVIII Ogromna wydaa mi si moja samotno. Ciszy i uspokojenia chciaem dla caego mojego ludu. Piem a do dna, a do goryczy z tych gbokich pokadw mojej duszy i z melancholii, ktr odczuwaem tu, w grach. W dole widziaem wieczorne wiata. Byy jak potne woanie wyrywajce si z ust miasta, aby wszyscy si zgromadzili, zamknli w jego obrbie, wszyscy stali si wzajemnie dla siebie dotykalni. I widziaem, jak mieszkacy, jeden po drugim, zamykali si w domach, jak gaso okno po oknie, i wiedziaem, e jest w nich mio. A take melancholia. Czasem za ta mio przemieniaa si w co jeszcze wikszego od mioci. Ostatnie owietlone okna wskazyway mieszkania cierpicych. Dwch czy trzech chorych na raka, jak zapalone wiece. I jeszcze jaka gwiazda w dole, moe kogo, kto zmaga si ze swoim dzieem, bo taki czowiek nie moe zasn, zanim plon nie uoy mu si w dorodny snop. I jeszcze par okien - jakie oczekiwanie bezgraniczne i beznadziejne. Bo Bg, jak zawsze, i tego dnia by niwiarzem i niektrzy nie wrc ju nigdy do swoich domw. Byli wic i tacy, ktrzy - jak stranicy - czuwali na brzegu nocy jak na morzu. Oto wiadkowie ycia, mwiem sobie, stojcy naprzeciw nieprzeniknionego oceanu. Ci, co id w pierwszej linii. Niewielu jest nas czuwajcych nad ludmi, ktrzy od gwiazd czekaj odpowiedzi. Niewielu jest nas i stoimy wyprostowani, bo wybralimy Boga. Na nas spoczywa ciar caego miasta, a jest nas niewielu pord tego osiadego plemienia i biczuje nas lodowaty wiatr, ktry spada z gwiazd, jak zimny paszcz. Towarzysze moi, kapitanowie, cika jest ta noc, ktra nadchodzi. Bo ci, co pi, nie wiedz, e ycie jest przemian i trzaskaniem wewntrz cedrowego pnia, bolesn metamorfoz. Jest nas niewielu, ktrzy za nich niesiemy brzemi, stoimy na granicach, paleni dotykiem za, i wiosujemy powoli w stron wstajcego witu; czekamy jak majtkowie wypatrujcy ze szczytu masztw odpowiedzi na ich pytania, i czekamy wci powrotu oblubieca... I dopiero wtedy dojrzaem granic dzielc niepokj i arliwo. Bo niepokj czsto towarzyszy arliwoci. S to odczucia przestrzeni i bezkresu. A zatem, mwiem sobie, czuwaj ze mn tylko niespokojni i arliwi. Inni niech wypoczywaj. Ci, ktrzy trudzili si za dnia i ktrzy nie maj w sobie powoania, aby by przedni stra... ***

Tej nocy jednak cae miasto trwao w napiciu, poniewa o wicie pewien czowiek mia ponie kar za popenion zbrodni. A mwiono, e jest niewinny. Kryy patrole, ktre miay powstrzyma gromadzcy si tum, bo co kazao ludziom opuszcza domy i zbiera si na ulicach. A ja mwiem sobie: Ten poar zapala cierpienie jednego czowieka. Jest przecie zamknity w karcerze, a pomie ogarnia wszystkich jakby od arzcego si wgla. Pomylaem, e musz go pozna, i ruszyem w stron wizienia - czarne i zwaliste rysowao si na tle gwiazd. Uzbrojeni stranicy otworzyli przede mn wrota, ktre powoli rozchylay si na zawiasach. Wydawao mi si, e mury tutaj s niezwykej gruboci, a gboko wcitych w nie okien broniy kraty. A wewntrz znowu czarne patrole, krce po sieniach i podwrcach albo wstajce, gdy przechodziem; ludzie podobni do nocnych zwierzt... I wszdzie ta wo zamknitych pomieszcze i guche - jak w krypcie - echo, kiedy na ziemi upad klucz albo kiedy czyj krok dobywa gos z kamiennych pyt. Niebezpieczny musi to by czowiek, skoro trzeba istot tak sab, o ciele tak wtym, e jedno ostrze moe go pozbawi ycia, przywala ciarem ogromnej masy kamieni! Kady krok, ktry si tu rozlega, by jak uderzenie buta w jego brzuch. Ciyy nad nim wszystkie mury, podziemne galerie i kamienne skarpy. On jest dusz tego wizienia mylaem. - Jest jego sensem, orodkiem i prawd. A przecie patrzc na niego poprzez kraty, widzimy tylko kupk achmanw; moe nawet usn i ciko oddycha. A jednak to on jest zaczynem, od ktrego cae miasto moe si unie. A obracajc si, wdrujc od ciany do ciany, moe wywoa trzsienie ziemi. Uchylono judasza i spojrzaem na niego. Wiedziaem dobrze, e kryje si tu co, co trzeba zrozumie. I zobaczyem go. Mylaem, e moe nie ma on sobie nic do wyrzucenia poza mioci do ludzi. Ale kto buduje dom, nadaje mu jaki ksztat. Kady ksztat, to jasne, moe si komu podoba. Ale nie wszystkie rwnoczenie. Bo wtedy aden dom nie powstanie. Twarz nadana kamiennej figurze jest kwintesencj wszystkich twarzy, ktre rzebiarz odrzuci. Wszystkie mog by pikne. Ale nie wszystkie rwnoczenie. Marzenie tego czowieka z pewnoci jest pikne. On i ja, stoimy obaj na szczycie gry. Sami. Jestemy tej nocy na szczycie wiata. Odnalelimy si i poczylimy. Na tej wysokoci nic ju nas nie dzieli. On, podobnie jak ja, pragnie sprawiedliwoci. A jednak on umrze... Cierpiaem. Ale po to, aby pragnienie zmienio si w czyn, aby energia drzewa zamienia si w

konar, aby kobieta staa si matk, trzeba dokona wyboru. ycie rodzi si wanie z niesprawiedliwoci, jak jest dokonany wybr. Bo i t pikn kobiet kochay setki. Aby sta si sob, wtrcia ich w rozpacz. To, co jest, jest zawsze niesprawiedliwe. Wtedy pojem, e wszelka istota stworzona jest przede wszystkim okrutna. Zamknem drzwi i odszedem przez dugie korytarze. Peen szacunku i mioci. Czym jest dla niego ycie w niewoli, skoro duma stanowi o jego wielkoci. Mijaem patrole stranikw, dozorcw zamiatajcych o wicie podwrze. Wszyscy ci ludzie bd jego winiami. A grube mury trzymay w swoim wntrzu tego jednego winia, jak wyszczerbione ruiny, ktrych istot stanowi zakopany w nich skarb. Potem jeszcze raz obrciem si w stron fortecy. Z wie jak korona uniesion ku gwiazdom albo jak statek pyncy ze swoim adunkiem bya napeniona arliwoci; Kt jest waniejszy od niego? - mwiem sobie. A z tyu za mn, zamazujce si ju w ciemnoci, wizienie byo jak adunek prochu. Pomylaem wtedy o mieszkacach miasta. Bd go oczywicie opakiwa pomylaem. - Ale to dobrze, jeli bd paka. Rozmylaem o tym, jak moi poddani bd o nim piewa, opowiada, duma. Pogrzebi go. Ale c to znaczy pogrzeba? - mylaem dalej. - To, co pogrzebane, staje si ziarnem. Nie mam adnej wadzy nad yciem i on pewnego dnia zwyciy. Zawinie na sznurze. Ale jego mier bdzie opiewana. I jego gos rozlegnie si dononiej ni gos czowieka, ktry chciaby godzi mimo istniejcych podziaw. Ale c takiego ja miabym godzi? Musz si wczy w pewn okrelon hierarchi, a nie - w tej samej chwili - w jak inn. Nie wolno mi myli bogiego spokoju ze mierci. Zmierzam do pokoju, ale nie wolno mi odrzuca sprzecznoci. Musz je akceptowa. To jest dobre, a to ze; mieszanie jednego z drugim budzi we mnie wstrt; to jakby mdy syrop i przystoi tylko sabym i zniewieciaym; ja mam wykuwa swoj wielko godzc si na istnienie wroga.

XXIX Rozmylaem kiedy dugo, wpatrujc si w mask tancerki. Twarz uparta, zacita i zmczona. W epoce wielkoci krlestwa bya to istotnie maska, dumaem. Dzi tylko pokrywa pustego naczynia. W czowieku nie ma ju dzi patosu. Nie ma i niesprawiedliwoci. Nikt nie cierpi za to, w co wierzy. A c to za wiara, za ktr si nie cierpi? Czowiek chcia posiada. I posiada. Czy jest teraz szczliwy? Szczciem byo dy do posiadania. Spjrzcie na rolin, ktra wydaa kwiat. Czy jest przez to szczliwa? Nie, ale znalaza spenienie. Nie pragnie teraz niczego wicej jak umrze. Wiem, czym jest pragnienie; gd pracy; smak zwycistwa; potem odpoczynek. Ale odpoczynek nikomu nie daje ycia, jeli jest tylko pokarmem. Nie wolno myli pokarmu z celem drogi. Kto bieg szybciej od innych i wygra wycig. Ale to zwycistwo nie da mu ycia. Ani temu, kto pokocha morze podczas jednej burzy, ktrej stawia czoo. Pokonana burza to tylko jeden mocny wyrzut ramion dla pywaka. Po nim musi przyj kolejny. Wic rozkosz walki z burz, kwitnienia i budowania wityni rni si od rozkoszy posiadania kwiatu, burzy ju pokonanej, wityni wzniesionej. Zudna to nadzieja, e bdziemy kosztowa szczcia namitnych poszukiwaczy, jeli poszukiwaniem wzgardzimy i jeli wojownik bdzie szuka szczcia plemion osiadych. A przecie, na pozr, wojownik walczy o zdobycie tego, co stanowi pokarm osiadych; ale niech bdzie przygotowany na to, e sam si wreszcie przemieni w osiadego, gdy faszywa jest rozpacz tego, kto mwi, e zaspokojenie wiecznie wyprzedza dz. To fasz, czego innego poda. To, co cigam, wiecznie, powiadasz, wiecznie si oddala... To tak, jak gdyby rolina si skarya: wydalam kwiat, kwiat przemieni si w nasiono, z nasienia wyrasta rolina i znw z roliny kwiat... Zwyciye burz, wic staa si dla ciebie odpoczynkiem, ale twj odpoczynek jest tylko przygotowaniem do burzy. Dlatego powiadam ci: Bg nie udziela amnestii i nic ci nie oszczdzi trudu stawania si. Chciaby by: ale bdziesz tylko w Bogu. Przyjmie ci do swego spichrza, kiedy si ju staniesz, kiedy urobi ci twoje czyny; czowiek - widzisz - rodzi si powoli. Wic pusty sta si czowiek, gdy wydao mu si, e ju otrzyma i ju posiada, i zatrzyma si w drodze, eby cieszy si, jak powiadaj, zapasem nagromadzonego dobra. Nie ma nagromadzonych zapasw. Wiem o tym, bo sam dugo dawaem si chwyta w sida istot stworzonych, sdzc, e takie, ktre gdzie w obcych krajach znajdujemy i namaszczamy najdoskonalszymi wonnociami, dadz si posi na wasno. I nazywaem mioci to oszoomienie. I zdawao mi si, e umr z pragnienia, jeeli tak posiada nie bd. Zatem po zalubinach nastpoway huczne uroczystoci, a obecno caego ludu i

religia mioci nadaway im blasku. Sypano wic kwiaty koszami, rozlewano wonnoci i palono drogie kamienie, w ktrych by pot ludzki, bl i krew, i ktre rodzi ludzki tum, tak jak jedna kropla wonnego olejku rodzi si z masy zwiezionych kwiatw; i wszyscy, nie rozumiejc dobrze, szukali swego spenienia w mioci. A ja miaem ju na swoim tarasie brank agodn, w lekkich zasonach, up wiatru. Ja - mczyzna, wojownik i zwycizca, otrzymaem nagrod za wygran wojn. Ale widzc j tu przed sob, nie wiedziaem nagle, jak mam si stawa dalej... - Gobko moja, turkawko, dugonoga gazelo... - obmylajc nazwania prbowaem pochwyci j - nieuchwytn! Nikna jak topniejcy nieg. Dar, na ktry czekaem, okaza si niczym. - Gdzie jeste? - woaem. Nie byo spotkania. Wic gdzie jest granica? Sam stawaem si wie obronn i murem. W miecie dalej pony ognie na chwa mioci. A ja w okropnej pustce, samotny, patrzyem na ni nag i pic. Pomyliem si, nie tego upu chciaem, pomyliem si i le pobiegem. Uciekaa tak szybko, zatrzymaem j, eby pochwyci... Ale gdy chwyciem, znika... I zrozumiaem, gdzie by bd. Biegem w pogoni za biegiem, szalony jak kto, kto zamkn pod kluczem dzban wody, bo kocha szmer fontanny... Ale jeli ciebie nawet nie dotkn, zbuduj ci jak wityni. Wystawi ci w wietle. W twojej ciszy bd zamknite szerokie pola. Potrafi ci kocha poza tob sam i poza mn. Ukadam hymny, ktre bd sawiy twoje panowanie. Przymykasz oczy - powieki wiata. Trzymam ci w ramionach znuon, jakbym trzyma miasto. Jeste tylko stopniem mojego wstpowania ku Bogu. Jeste po to, by spon, aby strawi ci ogie , nie po to, abym ci zatrzyma dla siebie... I oto wkrtce w paacu sycha pacze i cae miasto czyni pokut, albowiem zebraem tysic zbrojnych i wyszedem z miasta przez bram, ktra prowadzi w kierunku pustyni, gdy nie znalazem zaspokojenia. *** Powiedziaem ci ju, e bl jednego czowieka wart jest tyle co bl caego wiata. A mio jednej kobiety, choby najgupszej, way nie mniej ni Mleczna Droga i wszystkie gwiazdy. ciskam ci w ramionach i czuj jakby wypuko burty. Oto mj statek, oto wyprawa na pene morze: grone rami mioci... *** Tak poznaem granice mojego krlestwa. A granice te okrelay zarazem obszar krlestwa, poniewa mie mi jest tylko to, co stawia opr. Drzewo lub czowiek wtedy przede wszystkim jest, gdy stawia opr. Dlatego te porwnaem do pokryw pustych naczy owe

paskorzeby przedstawiajce twarze upartych tancerek - byy maskami niegdy, kiedy kry si pod nimi upr, wewntrzny niepokj i poezja, cra sprzeciwu. Miy mi ten, kto okazuje, kim jest, stawiajc opr, kto zamyka si w sobie i milczy, kto trwa nieustpliwie, torturowany nie rozwiera ust, kto opar si i torturom, i mioci. Kto dokonuje wyboru i bywa niesprawiedliwy odmawiajc mioci. I ty, jak wiea budzca lk, nigdy nie zdobyta... Nienawidz tego, co atwe. Nie mona by czowiekiem, jeli nie stawia si oporu. W przeciwnym razie bdziemy mie tyka mrowisko, w ktrym zabraknie boskiego pitna. Zabraknie ludzkiego zaczynu. Ten wanie cud ukaza mi si w wizieniu. Co mocniejszego ode mnie i od ciebie, od nas wszystkich, dozorcw, zwodzonych mostw i obronnych murw. Ta wanie tajemnica drczya mnie, podobnie jak tajemnica mioci, kiedy nag brank poddaem mojej woli. Wielko czowieka jest zarazem jego maoci, bo wiem, e jest wielki w swojej wierze, a nie w pysze buntu.

XXX Pojem wtedy, e czowiek traci warto nie tylko wtedy, gdy jest niezdolny do powicenia, nie potrafi oprze si pokusie i zgodzi na mier - bo wtedy jest istot bezksztatn - ale nawet wtedy, gdy wtopiony w ludzk mas i przez ni zdominowany, ulega jej prawom. Tak bywa take z odycem czy soniem samotnikiem i z czowiekiem, kiedy wejdzie na szczyt; gdy masa ludzka powinna kademu pozwoli na trwanie w ciszy i nie odciga go nienawistnie od tego, co przypomina w nim cedr grujcy nad okolic. Kto prbuje uj w sowa i wyrazi czowieka logicznym wykadem, przypomina mi dziecko, ktre z opatk i wiaderkiem zasiada u podna gr Atlasu i postanawia przenie je na inne miejsce. Czowiek jest tym, kim jest, nie za tym, co potrafi wyrazi. Prawda, e kada wiadomo stawia jako cel wyraenie tego, co jest, ale wyraanie jest dzieem trudnym, powolnym i skomplikowanym - i bdem jest sdzi, e istnieje tylko to, co moe zosta wypowiedziane. Gdy wypowiedzie znaczy tyle, co uj pojciowo. Ale mizerna jest ta cz czowieka, ktr nauczyem si ujmowa w pojcia. A przecie to, czego pojcie zyskaem pewnego dnia, istniao w rwnym stopniu i dnia poprzedniego i udz si, jeli sobie wyobraam, e w czowieku nie zasuguje na uwag cz niewyraalna. Bo i gr nie mog wyrazi, mog tylko znale sowo, ktre je bdzie oznaczao. Czasem myli si dwie rzeczy: znale sowo oznaczajce i uj istot. Sowo oznacza co dla czowieka, ktry ju zna gry, ale jak bym mg przekaza ich istot: upazy, gdzie tocz si kamienie, stoki porose lawend, zbaty grzbiet rysujcy si wrd gwiazd, komu, kto ich nie widzia. Wiem jednak, e grska gra to nie zrujnowana forteca ani d pynca przed siebie, odcumowana z elaznego piercienia i gnana wedle naszej zachcianki - ale cudowny byt o swoich wasnych prawach cienia, ktrego milczcy majestat przewysza milczenie gwiezdnych koowrotw. Ujrzaem zatem tak podstawow opozycj: podziwia czowieka poddanego czy czowieka nieugitego, pokazujcego, kim moe by czowiek. Widziaem, na czym problem polega, ale nie umiaem go sformuowa. Albowiem ludzie rzdzcy si najsurowsz dyscyplin, gotowi na jedno moje skinienie przyj mier i jak magnesem pocignici moj wiar, i tak w tej dyscyplinie stwardniali, e mog ich krzywdzi i poddawa swojej woli jak mae dzieci, ci wanie ludzie, w burzliwych losach i starciach z innymi okazuj twardo stali, nadludzki gniew i odwag wobec mierci. Zrozumiaem, e w jednym czowieku istniej dwie natury. Podziwiam tego, ktry jest jak twarde ziarno, albo t, co si nie poddaje, nieobecna w moich ramionach jak statek na

penym morzu; tego, ktrego nazywam mczyzn, bo nie idzie na ustpstwa, nie ukada si, nie paktuje, nie rezygnuje z czstki siebie przez zrczno, podanie czy zmczenie, tego, ktrego mog zmiady w kamiennej toczni, a nie wyda swej tajemnicy, jak oliwka, co nie wyda oliwy, i zachowa nietknite jdro - tward pestk; tego, ktrego nie zniewoli ani tum, ani tyran, bo ma serce twarde jak diament; i w nim zawsze odkryj drug natur. Ukae mi si poddany prawu i dyscyplinie, peen szacunku, wiary i oddania, roztropny syn okrelonej duchowej rodziny i dziedzic jej cnt... Ci za, ktrych nazwaem wolnymi, sami decydujcy o sobie i nieodwoalnie samotni, pyn na olep i bez steru, bo ich agle nie chwytaj wiatru, a stawiany opr ma w sobie niezborno kaprysu. Nienawidzc zatem ludzkiego stada i czowieka, w ktrym nie ma ju czowieczestwa, wygnaca z duchowej ojczyzny, i nie chcc by panem i wodzem, ktry swojemu ludowi odejmuje msko i zmienia go w lepe i posuszne mrowisko, pojem, e narzucajc mu jarzmo mog i musz natchn go yciem, a nie utraci go. Poniewa jego agodno w mojej wityni, jego posuszestwo i pomoc okazywana innym czyni z niego prawowitego syna i dziedzica, a w budowaniu mojego krlestwa moe si on sta kamieniem wgielnym. I nie od niego samego mona oczekiwa poytku, ale z cudownej wsppracy jednych z drugimi... Takiego zatem czowieka, przytoczonego ciarem grubych murw, poddanego dozorowi stray, mog ukrzyowa, a nie zaprze si siebie, torturowany przez katw odpowie tylko wzgardliwym miechem. Ale mylibym si, widzc w nim buntownika. Jego sia pynie z jakiej innej religii i jest w nim drugie oblicze: czuo. Oto ten drugi - peen ciepa i czuoci, siedzi zasuchany, i zoywszy donie na kolanach umiecha si naiwnie jak dziecko i wydaje si, e karmi go jaka matczyna pier. Podobnie dziewczyna, ktr wziem w niewol i zamknem w wiey, gdzie chodzi wzdu i wszerz jak w klatce horyzontu: nie mog jej ani zgwaci, ani uj, i nie wypowie nigdy sowa mioci, na ktre czekam. Bo ona po prostu przynaley do innego kraju i do innych wiate, bo wywodzi si z dalekiego plemienia, wyznajcego swoj wasn religi. Znajd do niej przystp tylko wtedy, jeli si nawrci. Nienawidz za tych przede wszystkim, ktrzy nie istniej. To psi pomiot - zdaje si im, e wolni, bo wolno im zmienia zdanie, zaprze si (a jakeby byli wiadomi swego zaparcia, jeeli sami s sobie sdziami?). Bo wolno im oszukiwa, przysiga i ama przysigi; bo zmieni zdanie, godni, jeli im pokaza misk. Tak wic jest noc zalubin i noc tego, co czeka na kar mierci. Odczuem wtedy, czym jest ycie. Trwajcie wic w swoim

ksztacie, niezmiennym jak dzib aglowej odzi, a to, co czerpiecie z zewntrz, przemieniajcie w sobie, jak to czyni drzewo cedrowe. Ja jestem ram i kocem, i twrczym impulsem, z ktrego si rodzicie; a teraz trzeba wam rosn i zakorzenia si jak ogromne drzewo, ktre wypuszcza gazie, nie cudze, a swoje wasne, a na nich licie czy igy, nie cudze, a swoje wasne... *** Ci natomiast, ktrzy ywi si cudzym gestem i w zalenoci od niego, jak kameleon, zmieniaj barw, przyjani tym, od ktrych mog co uzyska, asi na poklask oceniaj siebie wedle sdw masy ludzkiej - to w moich oczach mty i wyrzutki. I nie s, nie mog by porwnani do twierdzy, kryjcej w sobie skarb, i nie przekazuj hasa z pokolenia na pokolenie, ale pozwalaj, aby ich dzieci rosy jak dziczki. I sami rosn jak grzyby, pytko, na powierzchni ziemi.

XXXI Tacy wanie ludzie opowiadaj mi o wygodzie, a ja wspominam wtedy moje wojsko. Wiem, ile trudu zadaje sobie czowiek, aby uzyska rwnowag w yciu, a przecie kiedy rwnowag zdoby, okazuje si, e ycia ju nie ma. Tote nieprzypadkowo witowaem zalubiny i wspominaem sowa ojca: Ksztatujesz dla nich krajobrazy i oto ktry z nich staje si pikny; bo jeli chcesz pooy barwn plam, nie pozwolisz, eby jedna barwa zapanowaa na caej przestrzeni; bo w istocie rozkosz ci sprawa nie kolor ty, ziele czy czerwie , ale ich wzajemne stosunki. Dlatego te lubiem wojn, ktrej celem jest pokj. Ciepe, spokojne piaski i piaski nie tknite stop, siedzib mij, krainy niedostpne czowiekowi, pene kryjwek. Mylaem nieraz o dzieciach, ktre w zabawie dokonuj przemiany biaych kamykw: Oto - mwi na przykad - maszerujcy onierze, a to stada byda. Natomiast przechodzie widzi tylko kamyki i nie wie nic o bogactwie, jakie kryje si w dziecicym sercu. Podobnie czowiek, ktry wstaje o wicie, w chodzie wstajcego soca zanurza si i oblewa lodowat wod, a potem grzeje si w blasku pierwszych godzin dnia. Albo po prostu ten, co idzie do studni, sam cignie skrzypicy a cuch, unosi cikie wiadro na brzeg cembrowiny - ten, co zna piew wody, jej haaliwe melodie. Pragnienie nadao sens jego krokom ku studni, jego ramionom i oczom i dlatego droga spragnionego czowieka ku studni jest jak poemat; inni natomiast wzywaj niewolnika, a ten na ich skinienie podaje im wod do ust, a oni nie poznaj nigdy piewu wody. Ich wygoda jest brakiem: nie uwierzyli w cierpienie i rado si od nich odwrcia. Podobnie - mona by zauway - jest z czowiekiem, ktry sucha muzyki, a nie odczuwa potrzeby, aby przenikn j gbiej. Ktry daje si nie, jakby w lektyce, a nie chce i ku niej, ktry wyrzeka si owocu, jeeli jego upina jest gorzka. Ja za twierdz: nie ma owocu bez upiny. I nie mylcie szczcia z nieobecnoci wasnego ja. Albowiem czowiek nie po to jest bogaty, aby korzysta ze swoich bogactw, i takie bogactwa s marnoci. Nie ma te krajobrazw, ujrzanych ze szczytu gry, jeli nie byo wdrowca, ktry si wspi na szczyt, gdy w krajobraz jest nie tyle widokiem, ile poczuciem zwycistwa. Jeli za wniesiono ci na gr w lektyce i widzisz w dole pewne zestawienie przymglonych form, czy zdoasz wzbogaci ich trwanie wasn substancj? Dla tego, kto zadowolony skrzyowa rce na piersi, w krajobraz jest czym, na co skada si i oddech zdyszany, i ulga mini wypoczywajcych po wysiku, i bkitniejcy wieczr, jest take jakby radoci z wprowadzonego adu, bo kady jego krok wprowadza troch adu w bieg strumieni, ustawia

wierzchoki gr, wygadza wiejskie drogi. Ten krajobraz z niego si narodzi i rado w nim obecna jest rwna radoci dziecka, ktre ukadajc kamyczki buduje sobie miasto, zachwyca si nim i napenia je sob. Ale czy daoby dziecku szczcie patrzenie na kamyki ju uoone mona je oglda, ale nie ma w nich wasnego wysiku. Widziaem ludzi, ktrych drczyo pragnienie - a jest ono zazdrosnym podaniem wody, gorszym od choroby, bo tu ciao wie, jakiego mu trzeba lekarstwa, i domaga si tak, jak potrafi si domaga kobiety, i przez sen widzi jak inni pij. Tak jak patrzy si na kobiet, ktra umiecha si do innych. Nic nie ma sensu, jeeli nie angauje naszego ciaa i umysu. Przygoda spotka nas wtedy, kiedy si w ni rzucimy. Astrologowie z mojego dworu spdzali cae noce studiujc i wpatrujc si w Mleczn Drog - widz w niej wic ogromn ksig, ktrej stronice, odwracane, wydaj wzniosy szelest; i wielbi Boga za to, e nasyci wiat takim ywotnym sokiem - pokarmem dla serc. Dlatego powiadam: nie wolno wam unika wysiku, chyba po to, eby podj wysiek jeszcze wikszy; gdy zadaniem waszym jest rosn.

XXXII Tego roku zmar czowiek, ktry panowa nad wschodni czci mojego cesarstwa. Toczyem z nim zacite wojny, a po wszystkich tych walkach pojem, e by dla mnie oparciem i murem. Przypominam sobie nasze spotkania. Stawiano na pustyni purpurowy namiot i udawalimy si tam obaj, a dokoa nas byo pusto; nasi ludzie nie mogli miesza si ze sob, obie armie stay zatem na uboczu. Tum ludzki yje tylko swym brzuchem. I zuszcza si zewntrzna warstwa zota. Patrzono wic na nas zawistnie, bo kady czu si silny, uzbrojony, nie za z powierzchown yczliwoci. Mia racj mj ojciec mwic: Z drugim czowiekiem musisz spotka si nie powierzchownie, ale w najgbszych warstwach jego duszy, serca i umysu. Jeli bdziecie si szuka poprzez najprymitywniejsze odruchy, dojdzie tylko do niepotrzebnego rozlewu krwi! Rozumiejc to, staraem si zostawi wszystko za sob i obwarowa si niby potrjnym waem obronnym samotnoci, i tak szedem na to spotkanie. Siadalimy potem naprzeciw siebie, na piasku. Nie wiem, ktry z nas by wtedy mocniejszy. Ale w tej witej samotnoci moc stawaa si miar. Nasze gesty potrafiyby wstrzsn wiatem, ale mymy nad nimi panowali. Rozmowy dotyczyy pastwisk. Mam dwadziecia pi tysicy sztuk byda, ktre mrze z godu, mwi. U ciebie paday deszcze. Ale ja nie mogem zgodzi si na to, eby jego ludzie przynieli na moje ziemie obce obyczaje i zwtpienie, ktre jest jak zgnilizna. Czy mogem przyj do kraju tych pasterzy, przybyszw z innego wiata? Odpowiedziaem wic: Mam dwadziecia pi tysicy ludzkiej modziey, ktra musi nauczy si naszych modlitw, a nie modlitw innego ludu, gdy w przeciwnym razie zatrac wasn istot... I wojska rozstrzygay o losie naszych ludw. Byo to tak, jakby dwa morza wzbieray przypywem i cofay si z fal odpywu. I adna strona nie posuwaa si do przodu, cho w natarciu parlimy ca si; obie strony byy bowiem u szczytu potgi, a klska jednej stawaa si utwierdzeniem drugiej. Ty mnie zwyciy - ja zatem stawaem si silniejszy. Nie gardziem jego potg. Ani wiszcymi ogrodami w jego stolicy. Ani wonnociami, ktrymi handlowali jego kupcy. Ani cyzelowanymi cackami wyrobu jego zotnikw. Ani ogromnymi zaporami wodnymi. Tylko czowiek, ktry jest sabszy, odczuwa wzgard, gdy jego prawda wyklucza prawd innych. Ale my, wiedzc, e jedna prawda moe istnie obok drugiej, nie zamierzalimy pomniejsza siebie uznawaniem przeciwnej, cho bya ona zarazem dowodem naszego bdu. Jabo , jak sdz, nie wzgardzi winorol, ani palma cedrem. Ale kade z nich twardnieje w sobie i nie pozwala miesza si wasnym korzeniom z

innymi. A w ten sposb chroni waciwy sobie ksztat i swoj istot, kapita nieoceniony, prawe dziedzictwo, ktrego nie naley trwoni. - Prawdziwa wymiana - mwi mi - to szkatuka wonnoci albo ziarno, albo dar wykonany z tego drzewa cedrowego, ktry napenia twj dom zapachem mojego domu. Albo te mj okrzyk wojenny, kiedy dolatuje ciebie z gr. Albo poselstwo przekazane przez mojego ambasadora, jeli to czowiek starannie uformowany, wyksztacony i okrzepy, ktry gotw ci jednoczenie odrzuci i zaakceptowa. Odrzuca ci w niszych warstwach twojego ja. A odnajduje kontakt z tob na tych obszarach, gdzie czowiek jest oceniany ju powyej poziomu nienawici. Jedyny szacunek, ktry jest co wart, to szacunek ze strony nieprzyjaciela. Szacunek przyjaci wart jest tylko wtedy, gdy wznosi si ponad ich wdziczno, podzikowania i wszystkie bardziej prymitywne odruchy... Jeli umierasz za przyjaciela, nie wolno ci si roztkliwia nad sob... Skamabym mwic, e by mi przyjacielem. A przecie nasze spotkania daway mi rado - tu jednak sowa obarczone ludzk pospolitoci zaczynaj by mylce. Rado nie do niego si kierowaa, a do Boga. By drog ku Bogu. Nasze spotkania byy jak zworniki sklepienia. Nie mielimy sobie nic do powiedzenia. Kiedy umar, pakaem i niech mi to Bg wybaczy. Widziaem dobrze moj niedoskonao i ndz. Pacz dlatego, mwiem sobie w duszy, e nie do jestem czysty. Wyobraaem sobie, e gdyby on dowiedzia si o mojej mierci, byoby to wejcie w obszar mroku. I e patrzyby na to nage runicie wiata tak samo, jak patrzyby na zmierzchajcy dzie . Albo jak ten, co tonie, i pod picym lustrem wody wiat nagle ulega dla niego przemianie. Panie, powiedziaby swojemu Bogu, z Twojej woli nadchodzi dzie i noc. Ale nic si nie zatracio z tego snopa ztego, z tego czasu, co przemin. Byem. I tak zamknby mnie wewntrz swojego niewymownego pokoju. Ale ja nie byem jeszcze do czysty, nie do silny by we mnie pd ku wiecznoci. I jak kobieta czuem t pytk melancholi, kiedy pod wieczr widn na wietrze re w moich ogrodach. Bo i ja widn razem z kwiatami. Umieram w nich. Z biegiem lat pogrzebaem dowdcw mojej armii, pozwalniaem ministrw, rozstaem si z kobietami. Zostawiem za sob w tyle sto wasnych wizerunkw, podobnie jak w zostawia swoj skr. Tak samo jednak jak powraca soce, ktre jest miar i zegarem dnia, albo lato, ktre odmierza bieg roku, ponawiay si spotkania z tym czowiekiem, i coraz nowe ukadalimy traktaty, a moi onierze stawiali na pustyni namiot. Wchodzilimy do niego obaj. A z nami uroczysty rytua, umiech na pomarszczonych twarzach i spokj, jaki

goci w pobliu mierci. A take cisza, ktra nie jest ju ludzk, ale bosk spraw. A teraz zostaem sam, sam jeden odpowiedzialny za ca swoj przeszo, pozbawiony wiadka, ktry patrzy na moje ycie. Wszystkie czyny, ktrych nie raczyem wyjani moim poddanym, a ktre on, mj ssiad zza wschodniej granicy, dobrze rozumia; wszystkie porywy wewntrzne, ktrych nie okazywaem nikomu, a ktre on milczc odgadywa. Cay ten przytaczajcy mnie ciar odpowiedzialnoci, o ktrym nikt nie wiedzia, gdy suszniej byo, aby wszyscy ufali mojej woli, ale ktr on, mj ssiad zza wschodniej granicy, way w mylach; nie wspczujc mi nigdy, stojc jakby wyej, stojc gdzie poza i zachowujc odmienne zdanie. Oto zasn teraz wrd purpury piaskw, okryty piaskami jak godnym siebie caunem; zamilk, z umiechem melancholijnym i penym Boga, jakby godzc si na to, e snop bdzie zwizany, a oczy pene bogactw caego ycia zamknite. Ile egoizmu byo w moim wzruszeniu! I saboci przypisujcej wag biegowi mojego ycia, gdy ono tej wagi nie miao; przymierzaem krlestwo do wasnej osoby zamiast roztopi siebie samego w innym krlestwie i widziaem, e mj los jednostkowy koczy si, jak podr, na tym grskim wierzchoku. Po raz pierwszy tej nocy ujrzaem przed sob jak gdyby dzia wd: wspinajc si dotd powoli po stoku, zaczem od tej chwili schodzi zboczem w d; nie poznawaem nikogo dokoa siebie, po raz pierwszy byem starcem, ktremu zabrako dokoa znajomych twarzy; zobojtniaem na wszystko, bo sam sobie staem si obojtny, a na przeciwnym stoku pozostali wszyscy moi dowdcy, wszystkie moje kobiety, wszyscy wrogowie, a moe take jedyny przyjaciel; odtd byem sam na wiecie zamieszkaym przez obc mi ludzko. Ale potrafiem si podnie. Zerwaem z siebie, jak mi si zdawao, ostatni usk i moe teraz stan si czysty. Nie byem tak wielki, skoro sam siebie osdzaem. Bya to prba jakby specjalnie mi zesana w chwili, kiedy sabem. Kiedy przepeniay mnie niskie odruchy serca. Ale bd umia zachowa obraz przyjaciela w jego majestacie i nie bd go opakiwa. Po prostu bdzie trwa. I piaski pustyni bd mi si wydaway bogatsze, poniewa nieraz, na horyzoncie, zobacz jak gdyby jego umiech. I umiech kadego czowieka bdzie dla mnie wzbogacony tym jednym umiechem. Bd odtd widzia w czowieku w ksztat, ktrego jeszcze nigdy adnemu rzebiarzowi nie udao si wydoby z kamiennego bloku, ale poprzez zarysy kamiennego bloku janiej mi si ukae twarz ludzka, poniewa jednego czowieka ujrzaem dobrze, patrzc mu prosto w twarz. Schodz zatem z mojej gry: nie lkajcie si, moi poddani, ni ze wiatem znw jest nawizana. Ze byo to, e potrzebowaem pojedynczego czowieka. Do , ktra mnie

uzdrowia i ktra zablinia ran, ju znika, ale blizna pozostaa. Schodz z gr, mijam po drodze owce i jagnita. Gaszcz je. Jestem sam na wiecie, sam przed Bogiem, ale gaszczc jagnita, czujc, jak bij rda mojego serca, nie pojedyncze jagni odkrywam, ale poprzez nie - ludzk sabo; i was odnajduj. A tamtemu czowiekowi oddaem nalene miejsce i nigdy jego panowanie nie byo tak ugruntowane. Oddaem mu jego miejsce w krlestwie mierci. I co rok stawiany jest na pustyni namiot, a cay mj lud modli si wwczas. Wojska stoj pod broni, strzelby s naadowane, konne odziay trzymaj stra na pustyni, a kto zapuci si w ten rejon, temu ucinaj gow. Ja za id sam. Unosz ptno namiotu, wchodz i siadam. I ziemi zalega cisza.

XXXIII A oto teraz dokucza mi ten tpy bl w krzyu, z ktrego lekarze nie potrafi mnie uleczy, teraz kiedy jestem jak drzewo w lesie pod siekier drwala i Bg powali mnie jak skruszon wie, kiedy budz si ju nie taki, jak majc dwadziecia lat, z radoci w miniach i mylami, ktre lekko szybuj; teraz i w tym znajduj pocieszenie. Potrafi nie cierpie nad zapowiedziami, ktre odczuwam w caym ciele, a ktre s czym tylko osobistym, bahym i zamknitym wewntrz mojego organizmu i ktrym historycy cesarstwa nie powic nawet trzech linijek w swoich kronikach; bo rzecz to naprawd bez znaczenia, e zb mi si chwieje lub e go naley wyrwa, a oczekiwa wspczucia byoby z mojej strony czym niegodnym. Przeciwnie, kiedy myl o tym, wzbiera we mnie zo. S to bowiem pknicia powierzchni, dotyczce naczynia, nie jego zawartoci. Ludzie opowiadaj, e odkd mj ssiad od wschodu zosta dotknity paraliem i towarzyszya mu, niczym brat syjamski, martwa ju i chodna, i nie umiejca si mia poowa ciaa, on nie utraci nic ze swej godnoci. Przeciwnie, umia z takiej sytuacji czerpa nauk. Tym za, co mu winszowali siy ducha, odpowiada, e chyba bior go za kogo innego i e takie sowa uznania nale si raczej sklepikarzowi. Gdy czowiek, ktry panuje, jest tylko miesznym uzurpatorem, jeli nie umie przede wszystkim zapanowa nad wasnym ciaem. A wic to nie tylko powinno, ale i cudowna rado, e troch bardziej bd mg wyzwoli si od siebie! *** Ludzka staro... To pewne, e nie ma tu dla mnie, na drugim stoku gry, ktrym schodz w d, nic znanego. Serce mam pene zmarego przyjaciela. A na mijane wioski patrz suchym okiem i w aobie czekam, e znw uniesie mnie, jak fala przypywu, mio.

XXXIV Znw patrzyem na miasto, ktrego wiata zaczynay wieczorem pon. wiata zapalay si wewntrz domw, jak stadka byszczcych punktw, a miasto wygldao jak blada, czasem z bkitnym cieniem, twarz. Rozmylaem nad rysunkiem ulic. I nad cisz, ktra narastaa, bo wstawaa nad miastem cisza jakby idca od podwodnych ska. Kiedy za podziwiaem zarys ulic i placw, i witynie, tu i wdzie, jak spichlerze dbr duchowych, a dokoa ciemny paszcz wzgrz, przyszed mi na myl - cho tak dotykalne byo to wszystko - obraz suchej roliny, ktr odcito od korzeni. Obraz pustych spichlerzy. Nie by to ju ywy organizm, o powizanych ze sob czonkach, nie byo w nim serca zbierajcego w siebie krew, aby j rozprowadzi po wszystkich czsteczkach, nie byo to ju ciao, ktre w dni wita potrafi zgromadzi si na jednym placu i razem si cieszy. Byy to ju tylko pasoyty gniedce si w cudzych skorupach, a kady bezczynny w swoim wizieniu, i nie byo pomidzy nimi wsppracy. Nie byo to ju miasto, ale upina miasta, wypeniona istotami martwymi, ktrym zdawao si, e yj. Oto drzewo, ktre niebawem uschnie - mwiem sobie. Oto owoc, ktry zgnije. Oto skorupa wia, a w niej zwierz ju martwe. Wydao mi si wtedy, e trzeba by moje miasto oywi nowymi sokami. Wszystkie te gazie wszczepi z powrotem w yciodajny pie . A spichlerze i cysterny napeni zapasem ciszy. I e to ja musz to zrobi: kto inny bowiem tak by ludzi kocha?

XXXV Rozmylaem te o muzyce, ktrej oni nie umieli poj. I przysza mi do gowy taka sprzeczno. Albo dam im pieni zrozumiae - ale wtedy nie bd si rozwijali - albo bd ich uczy wiedzy niezrozumiaej, ale wtedy nie bd mie z tego poytku. Albo zamkn ich w obyczajach, ktre od tysicy lat uwaaj za wasne, i nie bd wtedy podobni do drzewa, ktre rosnc wydaje wci nowe kwiaty i owoce, lecz do drzewa, ktre modli si w spokoju, mdroci i Boym nie; albo przeciwnie, idc ku przyszoci, bd ich popycha, przewraca i zmusza, aby odrzucili to, do czego przywykli, i wtedy bd ju niebawem prowadzi stado wygnacw wyzbytych ojcowizny. Bdzie to armia wci koczujca, ktra nigdy nie osidzie na stae w jednym miejscu. Ale wszelkie wstpowanie w gr jest bolesne. I kada przemiana niesie ze sob cierpienie. Muzyki nie pojm do dna, jeeli wpierw nie zada mi ona blu. Ona jest wanie owocem mojego blu; i nie wierz tym, ktrzy si ciesz skarbami nie przez siebie zebranymi. Nie wierz, e wystarczy da ludzkim dzieciom koncerty, poezj i mdre rozprawy, aby zapewni im szczcie i upojenie, jakie przynosi mio. Bo czowiek to z pewnoci umiejtno kochania, ale i umiejtno cierpienia zarazem. I tsknoty. I nostalgicznych nastrojw podobnych do ddystego nieba. A nawet u tych, ktrzy odczuliby smak poematu, nie o sam rado z poematu chodzi: w przeciwnym razie nigdy by w nich nie zagoci smutek. Zamknliby si w granicach poezji i radowali bez koca. A przecie czowiek cieszy si naprawd tylko z tego, co sam tworzy - taka jest jego natura. I by pozna smak poematu, musi razem z nim wspina si w gr. Ale podobnie jak pejza ujrzany ze szczytu grskiego, blednie szybko, gdy sens mu nadaje zmczenie i stan mini tego, co si wspina. Kiedy ju za odpoczniesz i znowu zapragniesz ruszy w drog, ten sam krajobraz znudzi ci si i nic ju wicej nie odkryje. Tak i poemat, jeeli nie zrodzi si z twojego wysiku. Bo nawet cudzy poemat jest owocem twojego wysiku, twojej wewntrznej wspinaczki, a spichrze stawiaj tylko plemiona osiade, ktre nie zasuguj na miano ludzi. Nie wolno mi korzysta z mioci, jak z przygotowanego zapasu - ona jest przede wszystkim wiczeniem mojego serca. Nie dziwi si wic, e tak wielu nie rozumie, czym jest ziemia-ojcowizna, czym jest witynia, poemat, muzyka, i e powiadaj: c to jest takiego? Tylko mniej lub bardziej bogaty zbir lunych czci. Jakie wic ma prawo, aby nade mn panowa? Mwi tak, rozumni, sceptyczni, z ironi, ktra jest cech nie czowieka, a obuza. Mio bowiem nie jest darem, danym ci przez ukochan twarz, ani agodny spokj nie jest czym, co otrzymujesz za

spraw krajobrazu, ale jedno i drugie jest twoim zwyciskim wstpowaniem na gr. Tryumfem, jaki odniose nad grskim szczytem. Miejscem, jakie znalaze sobie w niebie. I z mioci nie jest inaczej. To nieprawda, e czowiek j spotka, kiedy si jej nauczy. Myli si ten, kto bka si i czeka, aby go wzito szturmem; kto w przelotnych zetkniciach z pomieniem pozna smak serdecznej zawieruchy i marzy o wielkim pomieniu, ktry go rozpali na cae ycie; ale e duch jego jest ciasny i niewielki wzgrek, na ktry potrafi si wspi, wic i zwycistwo serca nie bdzie wielkie. W mioci nie znajdziesz wic odpoczynku, jeeli z dnia na dzie nie bdzie si przemieniaa, tak jak to jest z mioci macierzysk. A ty by chcia zasi w gondoli i na cae ycie przemieni si w piew gondoliera. Mylisz si. Nie ma adnego znaczenia to, co nie jest wstpowaniem na gr albo drog. Jeli si nie zatrzymasz, znajdziesz tylko nud, bo krajobraz nic ci ju nowego nie powie. I odrzucisz kobiet, a to przecie ty sam zasugujesz na odrzucenie. *** Dlatego te nigdy nie robiy na mnie wraenia argumenty niedowiarka i logika: Poka mi t ojcowizn, krlestwo niebieskie czy Boga, bo kamienie i inne rzeczy materialne widz i mog ich dotkn, i wierz w te kamienie i w te przedmioty, ktrych dotykam. Ale nigdy nie prbowaem nawet pokaza mu prawdy, objawiajc tajemnic, tak trudn do wyraenia w sowach. Podobnie nie mogem przecie przenie go na szczyt gry, eby mu tam odsoni prawd krajobrazu, ktry dla niego nie bdzie wtedy odniesionym zwycistwem; ani nie mog sprawi, eby pozna smak melodii, ktrej trudnoci wpierw nie pokona. Taki czowiek zwraca si do mnie, ebym go nauczy pojmowa muzyk - ale chce unikn wysiku, podobnie ten, kto szuka kobiety, eby ona w nim zoya swoj mio. A to nie w mojej mocy. Ja mog go tylko zanikn i skaza na mk pracy, wiedzc, e jaowe jest to, co atwe, a jaowe jest wanie przez to, e atwe. Warto pracy mierz blem zmczonych czonkw i potem. Tote zgromadziem nauczycieli mego krlestwa i powiedziaem im: Musimy si dobrze zrozumie. Powierzyem wam ludzkie dzieci nie po to, eby kiedy oceni, ile wiedzy zdoalicie im przekaza, ale po to, eby radowa si widzc, jak wstpuj wzwy. Nie ten spord waszych uczniw mnie interesuje, ktry - wzniesiony wygodnie w lektyce - pozna tysic grskich szczytw i ujrzy zatem tysic krajobrazw - adnego z nich przecie naprawd nie pozna, a zreszt tysic krajobrazw to ziarnka piasku w ogromie wiata. Interesuje mnie tylko ten, ktry bdzie wiczy minie wspinajc si na szczyt, choby tylko jeden, nie

wicej, a w ten sposb stanie si zdolny zrozumie w przyszoci kady ujrzany krajobraz, i to lepiej ni wasz pseudouczony owe tysic le nauczonych krajobrazw. A jeli zechc, aby narodzi si dla mioci, zasiej w nim mio praktyk modlitwy! Bd za std si rodzi, e czowiek, ktry si wprawi ju w mioci, odsania twarz, ktra w nim wzniecia pomie . A wtedy ludzie wierz w pikno tej twarzy. A tego, kto posiad pikno poematu, rozpomienia poemat - wic ludzie wierz w pikno poematu. *** Ale ja raz jeszcze powtrz: kiedy powiadam gra, oznaczam przez to gr dla tego, kto si krwawi o kolczaste zarola, kto obsuwa si w przepacie, oblewa si potem czepiajc gazw, zrywa kwiaty i na grzbiecie grskim oddycha pen piersi. Oznaczam gr, ale nie mog jej uj. A kiedy opowiadam o grze tustemu handlarzowi, nie potrafi nic mu przekaza. *** I nie dlatego poezja traci si, e brak jej poematw. Ani dlatego, e nie do pikne twarze, brak jest mioci. Ani dlatego, e nie do Boga, brak w ludzkich sercach roli uprawnej, objtej serdecznie, ktr pug przygotuje pod cedry i kwiaty. *** Nie skpiem uwagi stosunkom pomidzy ludmi i jasno dojrzaem niebezpieczestwo rozumienia rozumem: takiego, ktremu si zdaje, e jzyk zdoa uj sedno sprawy. Znam te odpowiedzi padajce w dyskusjach. Albowiem nie mow zdoam przekaza innym to, co jest we mnie. To, co jest we mnie, nie znajdzie sobie sowa, w ktrym zdoaoby si wypowiedzie. Mog tylko znale znak, i to o tyle, o ile na inny sposb, nie przez sowa, ju to pojmujesz. Przez czarodziejstwo mioci, albo dlatego, e zrodzony z tego samego Boga, a zatem mnie podobny. W przeciwnym razie mog tylko na si wyszarpywa z siebie zatopiony we mnie wiat. I przez przypadek lub niezrczno pokazywa tylko jeden jego aspekt, albo jaki inny, podobnie jak w przypadku gry, kiedy - uciekajc si do znakw, mwi susznie, e jest wysoka. A przecie ona jest zupenie czym innym, a ja chciaem mwi nie o wysokoci, ale o tym nocnym majestacie, kiedy - otoczony gwiazdami - czuj chd.

XXXVI Kiedy piszesz do czowieka, to jakby towarami adowa statek. Ale niewiele statkw dobija do celu podry. Ton w morzu. Niewiele jest zda , ktre pync poprzez histori zachowuj dawne brzmienie. Wiele bowiem wyraaem znakami, mao potrafiem uj w caej prawdzie. I tu znw staje problem: o wiele waniejsze jest uczy, jak uj prawd, ni uczy posugiwania si znakami. Wane wic - uczy sposobw ujmowania prawdy. Kiedy widz przed sob czowieka, niewane jest, ile wie. Czowiek to nie encyklopedia. Ale wane, kim jest. Kto na przykad napisa wiersz i napeni go wasnym arem, ale nie uda mu si pow na gbinie. Nie wydoby nic z gbokoci. Jego wiersz oznacza wiosn, ale on nie stworzy wiosny we mnie, cho mg j da jak pokarm dany sercu. Syszaem wic, jak logicy, historycy i krytycy stwierdzaj, e jeli dzieo ma si przekonywania, sia ta wyraa si w planie, albowiem to, co ma tak si, staje si planem. A jeli patrzc na miasto widz przede wszystkim jego plan, znaczy to, e miasto potrafio znale sobie wyraz, e miasto powstao. Ale to nie plan miasta sta u jego narodzin.

XXXVII Czasem przygldaem si w moim miecie tancerkom, piewaczkom i kurtyzanom. Kazay sobie sporzdza srebrne lektyki, a kiedy wybray si czasem na spacer, przodem biegli posacy, ktrych zadaniem byo obwieszcza ich obecno, tak aby na drodze gromadziy si tumy. Kiedy za witay je oklaski, rozbudzone z lekkiej drzemki odchylay z twarzy jedwabne zasony i speniay askawie pragnienie tumu pochylajc biae twarze ku jego uwielbieniu. Umiechay si przy tym skromnie, a tymczasem heroldowie gorliwie wypeniali swoje zadanie, poniewa grozia im wieczorem chosta, jeli tum swoim uwielbieniem nie przezwyciy skromnoci tancerki. Kpay si w wannach z litego zota, a tumom wolno byo przyglda si przygotowaniom do kpieli. Sto olic dojono, aby dostarczy na ni mleka. Potem dodawano wonnoci i ekstrakty kwiatowe, bezcenne, ale tak delikatne, e zupenie bezwonne. Nie gorszyem si tym, poniewa gospodarka mojej krainy bya w gruncie rzeczy do mao zaangaowana w produkcj tych kwietnych ekstraktw, a ich wysoka cena bya fikcj. Dobrze zreszt, e to, co cenne, znajdowao gdzie odwitne zastosowanie. Liczy si bowiem nie sposb zastosowania, ale zapa. Skoro owe ekstrakty istniay, mniejsza z tym w kocu, czy suyy do namaszczania cia kurtyzan, czy nie. Kiedy moi doradcy, rozumujc logicznie, nakaniali mnie, abym rozpatrzy, co budzi zapa w moim kraju, miaem za zasad ingerowa tylko wtedy, gdy ludzie zbytnio zajmowali si zotymi ozdobami, a za mao chlebem; nie wystpowaem natomiast nigdy przeciw zotym ozdobom, jeli zachowywano w nich umiarkowanie i jeli przynosiy zaszczyt rkodzielnikom; i nie zajmowaem si prawie ich przeznaczeniem, kiedy wcale nie suyy w yciu codziennym; lepiej, aby ozdabiay kobiece wosy - mylaem - ni jaki idiotyczny pomnik. Bo pomnik mona oczywicie uzna za wasno tumu, ale kobieta, jeli jest pikna, take przyciga ludzkie spojrzenia; przy tym pomnik, jeli nie jest wityni na chwa Boga, moe tylko sypa w ludzkie oczy blask swojego zota - nic wicej, a od ludzi nic otrzymywa nie moe. Natomiast kobieta, jeli jest pikna, wyzwala potrzeb skadania jej darw i powicenia, a dajc jej ofiary znajdujemy upojenie. Nie za - otrzymujc co od niej w darze. Tak wic kobiety te kpay si w kwietnych ekstraktach, i staway si co najmniej wyobraeniem pikna. ywiy si za wyszukanymi i mdymi potrawami i umieray zadawiwszy si oci rybi. Posiaday naszyjniki z pere i gubiy pery. I nie gorszyem si tymi zagubionymi perami, gdy pery powinny by czym nietrwaym. Suchay opowieci i

omdleway z zachwytu, a omdlewajc nie zapominay o tym, aby opa na t wanie poduszk, ktra kolorem odpowiadaa najlepiej barwie ich szali. Od czasu do czasu pozwalay sobie ponadto na mio. Sprzedaway wtedy swoje pery w zamian za modego wojaka, z ktrym pokazyway si na miecie, i chciay, eby by ze wszystkich najpikniejszy, najbardziej mski, peen wdziku, olniewajcy... A naiwny onierz, wdziczny do nieprzytomnoci, wierzy najczciej w to, e co od nich otrzymuje, kiedy w rzeczywistoci suy przede wszystkim ich prnoci i przyciga ku nim uwag tumw.

XXXVIII Przysza do mnie kiedy kobieta i skarya si namitnie: - To rozbjnik - krzyczaa - czowiek splamiony, zepsuty, skryty hab. Zakaa caej ziemi. Bezwstydny kamca... - Id, obmyj si - powiedziaem jej - bo si zbrukaa. *** I przysza inna, alc si w gos na niesprawiedliwo i na oszczerstwa. - Nie staraj si, aby ludzie zrozumieli intencje twoich czynw. Ludzie ich nigdy nie zrozumiej i nie ma w tym adnej niesprawiedliwoci. Bo sprawiedliwo to pocig za chimer, ktra jest wewntrzn sprzecznoci. Widziaa moich kapitanw yjcych na pustyni, jacy s szlachetni, szlachetni i biedni, i wysuszeni ustawicznym pragnieniem. pi skuleni na piasku, wrd wielkiej nocy mojego krlestwa. Czujni i gotowi na kade wezwanie, gotowi chwyci za bro za najmniejszym szelestem. Oni istotnie speniaj yczenie mojego ojca: Niech powstan ci, ktrzy s gotowi przyj mier, zawinwszy cay dobytek w wzeek niesiony na ramieniu. I niech bd gotowi na wezwanie. Wierni w walce i wielkoduszni w ofierze skadanej z siebie. Powstacie, wam wrcz klucze krlestwa. A oni stoj przed wrotami krlestwa czuwajc jak archanioowie. Inne jest ich dostojestwo ni u paziw moich ministrw, a take u samych ministrw. Ale popatrz na nich, kiedy zostan wezwani do stolicy, jak na ucztach przypadaj im podlejsze miejsca, jak czekajc na posuchanie przestpuj z nogi na nog i jak si skar; oni - prawdziwie wielcy skazani na sualczo i upokorzenie. Gorzki, mwi wtedy, los czowieka, ktry nie zosta sprawiedliwie oceniony... A ja mwi im: Gorzki los tego, kto zosta zrozumiany i niesiony w tryumfie wrd podzikowa , zaszczytw i bogactw. Bo wkrtce jego serce napeni si pospolit pych, a noce pene gwiazd przehandluje za towary. A przecie by bogatszy od innych, szlachetniejszy i bardziej godny podziwu. I dlaczeg to ten, co krlowa na swoim pustkowiu, poddaje si ocenie ludzi osiadych? Stary ciela nagrod swojej pracy znajduje w gadkoci obrobionej deski. A kto inny - w niezwykej ciszy pustynnej. Kiedy wrci wrd ludzi, skazany jest na zapomnienie. A jeli cierpi nad tym, widocznie nie do by czysty. Albowiem powiadam ci: krlestwo opiera si na wartoci ludzi. Ten czowiek by czstk krlestwa. Wszczepiony w nie jak w pie drzewa. Jeli chciaby mu da korzyci ycia, jakimi si cieszy handlarz, i w jego miejsce polesz na pustyni handlarza, poczekaj par lat, a

zobaczysz, jaki owoc wydadz twoje zabiegi. Handlarz stanie si wielkim panem, ktry z wiatrem gada jak rwny z rwnym, a tamten drugi stanie si pospolitym handlarzem. Ja za chroni tych, ktrzy s szlachetni. Ochron wanie jest niesprawiedliwo. Nie gorsz si brzmieniem sw. Bkitne rybki o powiewnych jak welon petwach, pozostawione na brzegu, stan si szpetne - to niesprawiedliwo, prawda? Ale to twoja wina: ich przeznaczeniem byo lni w gbinie. Byy pikne poza granic ldu. I moi pustynni dowdcy tam tylko s pikni, gdzie nie ma miejsca na gwar miast, nawoywania przekupniw i ludzk prno. Na pustym prno nie istnieje. Niechaj wic bd pocieszeni. Jeli zechc, stan si z powrotem krlami, gdy ja im nie odbior ich krlestwa i nie bd im szczdzi cierpienia! * * * I przysza trzecia kobieta: - Jestem maonk wiern, roztropn, jestem pikna. yj tylko dla niego. Szyj mu paszcze i pielgnuj jego rany. Dziel z nim dobre i ze dni. Ale on innej powica swj czas, takiej, ktra natrzsa si z niego i wydziera mu pienidze. A ja odpowiedziaem: - Mylisz si i nie wiesz, czym jest czowiek. Kt bowiem zna samego siebie? Czowiek zmierza do swojej wewntrznej prawdy, ale jego ycie duchowe jest jak wspinanie si na gr. Widzisz przed sob skaln gra , zdaje ci si, e ju na niej, ale oto ukazuj ci si inne granie, leby i inne upazy. Kto wie, czym jest ludzkie pragnienie? S tacy, ktrzy pragn szumu rzek, i aby go usysze, gotowi s na mier. S tacy, ktrzy pragn czu na swym ramieniu przytulony lisi eb, i id go tropi, ryzykujc spotkanie z wrogiem. Ta kobieta, o ktrej mwisz, moe si zrodzia z twego maonka. I dlatego on si czuje za ni odpowiedzialny. Czowiek czuje powinno w stosunku do tego, co stworzy. Bdzie wic jej szuka po to, aby go ograbia. Bdzie jej szuka po to, eby nasycia jego pragnienie. Nie doczeka si zapaty - czuego sowa, ale i nie zrani go obelga. To nie jest przedsibiorstwo, gdzie si prowadzi rachunki, gdzie czue sowo powiksza kapita, a obelga go pomniejsza. Dla niego zapat bdzie poniesiona ofiara. Tak jak temu, ktry powrci z pustyni, nie zapac odznaczeniami z tej przyczyny, dla ktrej nie zrani go ludzka niewdziczno. Tam, gdzie sdzisz, e chodzi o zdobycie i posiadanie, chodzi tylko o to, aby si stawa, aby naprawd by i umrze w peni swojej istoty. Powiedz sobie, e nagrod jest przede wszystkim mier, ktra nareszcie zwalnia statek z cumy i z uwizi. Szczliwy ten, kto jest obciony skarbem. A ty sama na co si skarysz? Nie umiesz pj za nim? I wtedy dopiero zrozumiaem, czym jest zwizek dwojga ludzi i czym si rni od

wsplnoty. Wszyscy nawizuj midzy sob kontakty - mwiem sobie - przy pomocy opornego jzyka i zdaje im si, e on przenosi rzeczy ku nim, podczas gdy on tylko rzeczy oznacza. Wszyscy zatem, uzbrojeni w precyzyjne przyrzdy, wa i mierz. Wszyscy maj racj, ale za duo tych racji. Maj tylko racj, a zatem myl si. Kady tworzy sobie jakie obrazy innych, po czym strzela do nich dla wprawy. Zwizek moe nas wiza nawet wtedy, kiedy zadaj ci cios sztyletem.

XXXIX Nie bj si stawia na jedn kart. Bo jeli ryzykujesz wszystko w tym jednym szczegle, wkrtce mgby zaryzykowa to samo w innym szczegle; w pierwszym wygraby, ale jeszcze nie odnoszc adnych korzyci. Tak samo jest z krlestwem. eby zrozumie, trzeba stawa si. To tumaczy dum tego, kto wierzy. Ma on poczucie, e wtpienie innego czowieka nic nie znaczy, gdy ten inny nie moe zrozumie. *** Naucz si rozrnia przymus od mioci. Ten, kto wierzy mi we wszystkim i czeka z mwieniem, a ja zaczn mwi, jest mi obojtny. Bo ja id szukajc pomidzy ludmi mojego wiata. Co innego piewa w chrze, a co innego podawa ton. I czy jest miejsce na wspprac w akcie tworzenia? I tu powstaje problem. Tworzenie jest wtedy, jeeli wszyscy wsppracuj i wszyscy poszukuj. Nie ma tworzenia wtedy, gdy pie drzewa nie jest spojony mioci. Ale nie chodzi o to, aby kady by poddany wszystkim, ale przeciwnie o to, aby soki pyny w okrelonym kierunku, a korona wznosia si w niebo jak witynia. Tu moe wystpi ten sam bd, ktry logikom kae widzie w stworzonym dziele pewien plan i sdzi, e z niego zrodzio si dzieo, podczas gdy dzieo w planie znajduje wanie swj wyraz. W planie ukazuje swoj twarz. Nie chodzi wic o poddanie kadego wszystkim, ale o poddanie kadego wsplnemu dzieu, przy czym kady zmusza innych, aby wzrastali, czasem nawet przez stawiany opr. Tak wic zmuszam ludzi do tworzenia, bo jeli tylko otrzymuj wszystko ode mnie, staj si ubodzy i puci. Ale to ja otrzymuj od nich wszystkich i oto, jak rosn, znajdujc swj wyraz w moim ja, ktre wpierw dziki nim uroso. Tak samo, jak bior na rce jagnita i kozy, jak bior w do ziarno i obejmuj domostwa, aby wszystko to stao si moje i abym mg to zwrci ludziom jako dar mojej mioci; i tak samo katedry, ktre wznosz... Ale jak wolno nie jest swawol, tak i ad nie jest brakiem wolnoci. (Do wolnoci jeszcze wrc.) Napisz najpierw hymn do ciszy. Ciszo, muzyko owocw. Ty, ktra zamieszkujesz piwnice, spichrze i szopy. Naczynie miodu, pilnoci pszcz. Wytchnienie morza, ktre zna swoj peni. Ciszo, w ktrej zamykam miasto widziane ze szczytu gry. Gdy ustaje stukot k, woanie i dwiki motw bijcych w kowada. Wszystko to ju znieruchomiae w amforze wieczoru. Czuwanie Boga nad nasz gorczk, paszcz Boga rzucony na ludzkie mrowisko.

Ciszo kobiet, ktre s tylko ciaem, w ktrym dojrzewa owoc. Ciszo kobiet ukryta pod cik piersi, gdzie gromadzi si pokarm. Ciszo kobiet, w ktrej milczy caa marno dnia, ciszo ycia, ktre jest snopem dni. Ciszo kobiet - sanktuarium i trwanie na wieki. Gdzie w jutrzejszy dzie zmierza to jedno, co rzeczywicie ku czemu zmierza. Ktra suchasz dziecitka poruszajcego si w onie. Ciszo, szkatuko, w ktrej zamknem cay honor i krew. Ciszo mczyzny, ktry opar gow na rku, duma i przyjmuje w siebie; nie wydatkuje energii, a myli rodz si w nim jak ywe soki. Ciszo, ktra mu pozwalasz poznawa i pozwalasz nie wiedzie, bo dobrze, aby czasem nie wiedzia. Ciszo, ktra odrzucasz toczcego robaka, pasoyta i szkodliwe zielsko. Ciszo, ktra czuwasz nad czowiekiem w nurcie jego myli. Ciszo samych myli. Odpoczynku pszcz, kiedy mid ju jest zebrany i trzeba go tylko ukry gboko, jak skarb. Aby dojrzewa. Ciszo myli, ktre przygotowuj si do lotu, bo niedobrze, gdy niespokojny jest twj umys i twoje serce. Ciszo serca. Ciszo zmysw. Ciszo sw syszanych w gbi duszy, gdy dobrze, jeli odnajdujesz Boga, ktry jest cisz wiecznoci. Kiedy wszystko ju zostao powiedziane, wszystko zostao zrobione. Ciszo Boga, ktra jeste jak sen pasterza, bo nie ma snu bardziej askawego, cho jaka groba zdaje si wisie nad jagnitami; kiedy nie ma ju ni pasterza, ni stada, bo kt zdoaby odrni jedno od drugiego pod gwiazdami, gdy wszystko jest snem, gdy wszystko jest wenistym snem. *** Panie! Otwrz pewnego dnia wielkie wrota przed haaliw ludzk ras, wpu swoje stworzenia do ogromnej szopy i kiedy czas przeminie, znajd kademu miejsce w spichlerzu wiecznoci, i tak jak chorym odejmujesz chorob, odejmij sens naszym pytaniom. Albowiem dane mi byo zrozumie, e wszelki postp ludzki jest kolejnym odkrywaniem, e to pytanie, i to drugie, i to trzecie, nie miay sensu. I patrzyem na mdrcw w moim kraju - nie znaleli odpowiedzi na zeszoroczne pytania, ale - o Panie - dzi umiechaj si w duchu, gdy prawda objawia im si jako odrzucenie jednego pytania. Ja wiem dobrze, Panie, e mdro nie jest posiadaniem odpowiedzi, ale wyleczeniem niedostatkw mowy; wiem to rwnie w imieniu tych, co kochaj, i siedzc ze zwieszonymi nogami na niskim murku na wprost pomaraczowego sadu, rami przy ramieniu, wiedz dobrze, e nie otrzymali odpowiedzi na pytanie stawiane wczoraj. Ale wiem, czym jest mio i e wtedy nie stawia si ju adnych pyta .

Krok po kroku, przezwyciajc kolejne sprzecznoci, wdruj w kierunku ciszy, ktra wymazuje pytania i jest szczliwoci. O gadulstwo pyta ! Ile krzywdy wyrzdziy one ludziom? Gupi tylko czeka odpowiedzi Boga. Jeli On ci przygarnie, jeli ci uzdrowi, to wymazujc swoj rk wszystkie twoje pytania, tak jak si leczy z gorczki. Tak. Kiedy pewnego dnia bdziesz przyjmowa Twoje stworzenie do Twych spichlerzy, otwrz nam szeroko, na dwie strony, wierzeje, i wpu nas tam, gdzie nie bdzie ju odpowiedzi, bo i pyta nie bdzie, tylko sama szczliwo, ktra jest zwornikiem wszystkich pyta i obliczem, ktre daje ukojenie. I oto czowiek ujrzy przed sob tafl sodkiej wody wiksz od tafli morza, przeczuwan niegdy przy wtrze fontanny, kiedy siadywa ze zwieszonymi nogami koo dziewczyny, ktra bya przecie tylko niby cigana, biegnca gazela, i oddychaa gono, tu przy jego sercu. Ciszo, porcie, gdzie zawija statek. Ciszo Boa, porcie wszystkich statkw.

XL Bg mi zesa t, ktra kamaa tak licznie, ze piewnym okruciestwem i z prostot. Pochylaem si ku niej, jak czowiek si wychyla na przyjcie wieego wiatru od morza. - Dlaczego kamiesz? - pytaem. Wtedy pakaa i krya si gruntownie w swoje zy. A ja dumaem nad tymi zami. Ona pacze - powiadaem sobie - e nie wierz jej, kiedy kamie. Albowiem nie ma, moim zdaniem, komedii zaoonej przez czowieka. Nie rozumiem sensu komedii. To jasne, e ta kobieta chciaaby uchodzi za inn, ni jest w istocie. Ale nie w tym jest dramat i nie to mnie gnbi. Dramat przeywa ona, ta, co tak bardzo chce by inn. I czciej widywaem szacunek dla cnoty u tych, ktre cnot udaj, ni u tych, ktre j praktykuj i s rwnie cnotliwe co szpetne. A te inne tak by chciay by cnotliwe, i zarazem kochane, ale nie umiej si opanowa lub raczej daj si opanowa innym. I zawsze zbuntowane przeciw czemu. I kamice po to, eby by pikne. Racje, znajdujce odbicie w sowach, nie s nigdy prawdziwymi racjami. Dlatego te nie bd im nic wyrzuca poza tym, e wyraaj si na opak. Dlatego te, suchajc kamstw tej kobiety, milczaam: nie suchaem dwiku sw, objty cisz mojego uczucia przebijajcego si z wysikiem przez sowa. Byo to jakby zamotanie si lisa, kiedy si znajdzie w potrzasku. Albo ptaka, co si rani bijc skrzydami o klatk. Zwracaem si wic do Boga mwic: Dlaczego nie nauczye jej mwi jakim zrozumiaym jzykiem? Przecie gdybym jej nie kocha, to suchajc gotw bym by j powiesi. A tymczasem jest w niej jaki patos, kiedy do krwi bije skrzydami zamknita w mroku swojego serca i boi si mnie jak mode lisy pustynne, ktrym podawaem kawaki misa, a one drc gryzy i wyryway mi miso, eby je zanie do nory. A ona mwia: - Panie, ludzie nie wiedz, e ja jestem niewinna! Wiedziaa oczywicie, jaki zamt wprowadza w mj dom. A jednak serce mi krwawio na myl o boskim okruciestwie. Pom jej paka. Daj jej ask ez. Niech zmczona sob odpocznie na moim ramieniu: bo jak dotd nie ma w niej znuenia. *** Bo le nauczono j, jak osign doskonao w takim jak jej yciu; i zapragnem wyzwoli j. Tak, Panie, ale nie speniem tego, co do mnie naleao... Bo wana jest kada maa dziewczynka. Ta, ktra pacze, nie jest oczywicie caym wiatem, ale jest znakiem wiata. I ogarnia j trwoga, e nie potrafi stawa si kim. Jest przepalona ogniem i

rozproszona jak dym. Zatopiona w pyncej rzece, tak e nie sposb jej powstrzyma. A ja przychodz i jestem jak wasza ziemia i spichlerz na wasze ziarno, i wasz sens. Jestem mocny kociec jzyka, dom i rama, i szkielet. - Posuchaj mnie... - powiedziaem. J take trzeba przyj. A take ludzkie dzieci, a przede wszystkim tych, ktrzy nawet nie wiedz, e mogliby wiedzie... - Ja was poprowadz za rk, a odnajdziecie siebie samych... Ja jestem ludzkie dojrzewanie.

XLI Widziaem ludzi szczliwych i nieszczliwych. Nie zwykym nieszczciem, jak aoba, czy zwykym szczciem, jak na przykad zarczyny; ani z powodu choroby, ani zdrowia, bo mog sprawi, e pod wpywem jakiej podniecajcej nowiny chory opanuje si, a kiedy na jego umys oddziaa pewna sytuacja, na przykad zwycistwo (to najprostsze), wstanie i bdzie chodzi po miecie. Cae miasto mog tak uzdrowi widokiem poyskujcego o wicie zwyciskiego ora; i patrz, jak si tocz, jak si ciskaj. Spytasz wic: dlaczego nie mona by utrzyma ich cay czas w takim nastroju, ktry jest jak uroczysta muzyka? Odpowiem ci tak: dlatego, e zwycistwo to nie krajobraz widziany ze szczytu gry i wzity na wasno, ale cige przechodzenie z jednego stanu w drugi. Zwycistwo, ktre trwa, nie jest nic warte. Nie daje ycia. Pozbawia hartu, niesie nud. Nie jest wwczas zwycistwem, ale krajobrazem gotowym. Zatem y wiecznie oscylujc pomidzy ndz a bogactwem? Ale niebawem stwierdzisz, e i to nieprawda, bo moesz cae ycie przey w niedostatku, ndzy i zmczeniu, jak czowiek cigany przez wierzycieli, ktry w kocu wiesza si z rozpaczy, a drobne radoci i momenty ulgi nie odpaciy mu za udrk nie przespanych nocy. Nie istnieje zatem trway stan szczliwoci czy zwycistwa, ktry by czowiek mg otrzyma, jak bydo otrzymuje pasz. Ja pragn chopcw namitnych i szlachetnych i kobiet o byszczcych oczach; a czemu to zawdziczaj? Przyczyna jest nie na zewntrz ani wewntrz nich. Posuchaj, co odpowiem. Przyczyn jest jaka wzajemna wi rzeczy ze sob, czy chodzi o karawan, czy o zwycistwo o wicie - wi, ktra nadaje smak yciu. Ale zwycistwo zaspokaja nasz gd tylko na jeden poranek. Bo kiedy zwycistwo jest ju faktem, nie pozostaje nic innego jak korzysta z poczynionych zapasw; ale znasz smak zwycistwa, nawet gdy jego chwila przeminie, tylko wtedy, jeli rado przeye z ca si, a wsplnot z ludmi - z ca namitnoci, bo oto poprzedniego dnia zamkne si smutny w domu albo poszede do przyjaci z aob wasn i twoich dzieci! Ale kto wznosi katedr, choby j sto lat budowa, sto lat przeyje, bogaty w swoim sercu. Bo roniesz tym, co dajesz, i ronie nawet twoja zdolno dawania. I jeli, jak rok dugi, wdrujesz, budujc swoje ycie, szczliwy jeste, bo szykujesz obie wito, a nie zbierasz zapasw. Bo roniesz tym, co dajesz z myl o wicie, ale nim wito nadejdzie, a roniesz bardziej ni tym, co wito ci kiedy da. Tak samo jest z synami, co rosn. I ze statkami, co wdruj po morzach, to zagroone niebezpieczestwem, to zwyciskie i dobijajce o wicie do brzegu ze swoj zaog. Ja chc podsyca zapa, ktry si

karmi tym, co osign, i jest jak zapa czowieka, ktry si brzydzi plagiatem, ale im duej pisze, tym staranniej wykuwa swj styl. Natomiast potpiam zapa, ktry nie ganie, ale wyrodnieje przez to, co osiga. Ktry im wicej wie, tym wicej chce wiedzie, wci zachannie, coraz bardziej poda cudzego dobra, coraz bardziej chce grabi, a karmic si nim, sam tyje. I coraz wiksze spustoszenie ma w sercu. *** Bo kady podbj odsania czowiekowi oszustwo podboju; kiedy uywa tego, co zdoby, gorc rado tworzenia pomyliwszy z przyjemnoci uywania, ktre nic ju czowiekowi nie daje. A przecie trzeba kiedy zgodzi si i na uywanie, ale tylko wtedy jest ono co warte, jeli prowadzi do zwycistwa, tak jak zwycistwo umoliwia uywanie. Wtedy gdy jedno wspiera drugie. Tak samo jest z tacem czy ze piewem, czy z praktykowaniem modlitwy, ktre rodzi gorliwo, a gorliwo z kolei karmi modlitw; i tak samo jest z mioci. Jeli za zmieniam nawet stan mojej duszy, ale nie jestem w ruchu i w drodze ku czemu, wkrtce obumr. I kiedy staniesz na szczycie gry, widziany krajobraz nie bdzie ju zwycistwem twoich mini i zadowoleniem ciaa, nie potrafisz ju si nim cieszy.

XLII Mwiem ludziom i to: Nie wstydcie si waszej nienawici. Bo skazali sto tysicy ludzi na mier. I ci skazani snuli si po wizieniach z habic kart na piersi, odrnieni od innych, jak odrnia si jedne sztuki byda od drugich. Przyszedem i objem swoj wadz wizienia i wezwaem przed siebie tum tych ludzi. I nie wydali mi si inni od pozostaych. Suchaem, co mwi, rozumiaem i patrzyem. Widziaem, e tak jak inni dziel si chlebem i tak jak inni piesz na pomoc chorym dzieciom. Koysz je i czuwaj nad nimi. Widziaem te, e tak jak inni cierpi udrk samotnoci, gdy s sami. I tak jak inni pacz, kiedy wrd grubych murw udrka zaczyna ciy ich sercom. Pamitam, co mi opowiadali katornicy. Poprosiem, eby mi przyprowadzono jednego z nich, ktry poprzedniego dnia porwa za n i by cay jeszcze we krwi popenionej zbrodni. Sam zadawaem mu pytania. I dumaem nie nad tym czowiekiem, ktrego mier bya ju postanowiona, ale nad tym, co w czowieku nieprzeniknione. Bo ycie tam si krzewi, gdzie moe. W wilgotnej szczelinie skalnej wyrasta mech. To prawda, e z gry ju skazany na zagad, gdy powieje suchy wiatr od pustyni. Ale ocalej ukryte nasiona i nie zgin, kt zatem uznaby za zbdn t kpk zieleni... Dowiedziaem si zatem od owego winia, e drwiono z niego. Jego prno, jego duma cierpiay. Prno i duma czowieka ju wczeniej skazanego na mier... *** Widziaem, jak ci ludzie zzibnici cisn si i tul jedni do drugich niby owce, wszdzie na wiecie takie same. Wezwaem wic sdziw i pytaem: - Dlaczego odosobnilicie ich od reszty ludu i dlaczego nosz na piersi napis goszcy, e s skazani na mier? - Tak chce sprawiedliwo - odparli. A ja mylaem: No tak, sprawiedliwo. Gdy sprawiedliwo w ich mniemaniu polega na tym, aby niszczy to, co odbiega od zwyczajnoci. Niesprawiedliwoci jest dla nich fakt, e istniej Murzyni. Albo e istniej ksiniczki, jeli sami s robotnikami. A take obecno malarzy, kiedy sami nie pojmuj malarstwa. Wreszcie odpowiedziaem: - Chc, eby sprawiedliwo kazaa ich uwolni. Sprbujcie mnie zrozumie. W przeciwnym razie, jeli wyami wrota wizienia i dojd do wadzy, uznaj za konieczne was tam z kolei zamkn i was zniszczy, i nie sdz, aby zyskao na tym dobro krlestwa. I wtedy ujrzaem w caej oczywistoci, czym jest krwawe szalestwo idei, i zaczem

si modli: - Czy to nie szalestwo, e im kaza, Boe, wierzy w te nieskadne wyobraenia? Nie sw ich nauczaj, ale jak si maj nimi posugiwa! Bo z tego straszliwego zamtu sw niesionych wichur mowy, oni wycignli wniosek o koniecznoci tortur. Narodziy si sowa - nieporadne, mylce, nieprzydatne, jake natomiast przydatne jako narzdzia tortury. *** I rwnoczenie wydao mi si to naiwnoci i pdem do nowych narodzin.

XLIII Wszystkie wydarzenia, jeli nie s przeyte w swej namacalnoci, s zafaszowane. I faszem jest ich chwaa. Tak jak faszem jest nasz podziw dla zwycizcy. I wiadomoci s faszywe, bo nic si z nich nie ostaje. Gdy nauczanie powinno dotyczy ram i koca. A nie tego, co ramy wypenia, bo to zawsze bdzie faszywe. *** Uka ci jak gdyby rozlegy krajobraz, gdy powoli wyania si z mgy - cay, a nie szczeg po szczegle. Taka jest prawda pracy rzebiarza. Czy widzia kiedy, eby nos si wyoni z kamienia, potem broda, a potem ucho? Twrczo to zawsze obraz, ktry si narodzi od razu, i nie dedukcj twrca do niego doszed, szczeg po szczegle. W ten sposb podchodzi do dziea ciba, ktra si roi dokoa, komentuje, trudzi si i wok niego wznosi swoje konstrukcje.

XLIV Pewnego razu schodziem wieczorem z gry stokiem nowych pokole , ktrych oblicza nie znaem, zmczony ju sowami ludzi i nie odnajdujcy w haasie k i dzwonieniu motw piewu ich serc - pusty i obcy im - jakbym nie zna ich jzyka i obojtny na przyszo, ktra ju mnie nie dotyczya i - jak mi si zdawao - zmierzajcy na spoczynek, w ziemi. Obwarowany cikim murem egoizmu, z rozpacz mwiem do Boga: Panie, opucie mnie i dlatego odchodz od ludzi. I sam siebie pytaem, co w ich zachowaniu tak mnie zniechcio. Nie pragnem ju skania ich do czegokolwiek, po c zatem miabym w moje gaje palmowe wpuszcza nowe stada? Po co dobudowywa nowe wiee do paacu, kiedy i tak snuj si z sali do sali wlokc za sob paszcz niby statek na bezmiarze morskim. Po co ywi jeszcze dodatkowych niewolnikw, skoro i tak przy kadych drzwiach stoi ich siedmiu czy omiu, jak filary mojego domostwa, a na korytarzach, gdy ich mijam, usuwaj si pod ciany ledwo usyszawszy szmer mojej szaty? Po co sprowadza inne branki, skoro zamykam je potem w moim milczeniu, nauczywszy si nie sucha ich, aby je sysze. Widziaem, jak zasypiay, ledwo przymknwszy powieki, a ich oczy zdaway si uwizione w aksamitnej mikkoci... Zostawiaem je wtedy, ogarnity pragnieniem, aby wspi si na najwysz wie zanurzon w morzu gwiazd i poj przekazany mi przez Boga sens ich snu: bo oto wtedy usypia ich haaliwo, myli przecitne, pospolita zrczno i prno, wszystko, co wraz ze wiatem dnia znw wypeni ich serca; kiedy znw chodzi im wycznie o to, aby uzyska przewag nad towarzyszk i rywalk i wyrugowa j z mojego serca. Ale jeli zapomn o ich sowach, zostanie ptasi trzepot i sodycz ez...

XLV Tego wieczora, kiedy schodziem z gry tym stokiem, na ktrym nikogo ju nie znaem, jak czowiek, ktrego na spoczynek w ziemi nios milczce anioy, doznaem pociechy w staroci. W owym stawaniu si drzewem cikim od konarw, stwardniaym od skw i o zmarszczonej korze, jak gdyby czas namaci ju pergamin moich palcw, a stawszy si sob staem si zarazem odpornym na rany. I mwiem sobie, e kogo, kto tak si postarza, aden tyran nie mgby zastraszy odorem tortur, przypominajcym odr skwaniaego mleka, i e nie potrafiby w nim niczego zmieni, albowiem cae ycie wlecze si za nim jak podarty paszcz przewizany tylko jednym sznurkiem. Ja take mam ju swoje miejsce w ludzkiej pamici. I adne zaparcie si moje nie miaoby teraz adnego znaczenia. I przysza mi take pociecha w myli, e opady ju ze mnie pta, jak gdyby moje stwardniae ciao przemienio si w materi niewidzialn i w skrzyda. I jak gdybym nareszcie zrodzony z siebie samego - przechadza si razem z archanioem, ktrego od tak dawna szukaem. Jak gdybym, odrzucajc star powok, objawia si nagle zdumiewajco mody. A w tej modoci nie byo zapau ani podania, ale jaka niezwyka pogoda ducha. Bya to modo otwierajca si na wieczno, nie za taka, ktra u zarania ycia otwiera si na jego zamt. Bogata w przestrze i czas. I wydawao mi si, e teraz, kiedy skoczyem ju si stawa, staem si niemiertelny. Podobny byem take do czowieka, ktry znalaz na drodze zasztyletowan dziewczyn. Niesie j w muskularnych ramionach, bezwadn i osuwajc si ku ziemi, jak narcze r, przeszyt stalowym piorunem i pic sodkim snem, niemal umiechnit, gdy tak opiera biae czoo na uskrzydlonym ramieniu mierci; a on niesie j na rwnin, gdzie znajdzie tych, co j uzdrowi. Przelej w ciebie moje wasne ycie, ty moja pikna upiona; bo nie dbam ju o marno wiata ani o ludzk zo czy ambicje, ani o majtek, ktry mgby mi przypa, ale o to tylko, w co si sam przemieniam; i oto niosc to brzemi ku uzdrowicielom z rwniny, stan si wiatem oczu, pasmem wosw na czystym czole, a jeli uzdrowiwszy j, naucz j si modli, doskonao duszy da jej prostot rolinnej odygi, mocno zakorzenionej i rozkwitej... Nie jestem zamknity w granicach ciaa, ktre trzeszczy jak wyscha kora. Kiedy schodz wolno stokiem owej gry, zdaje mi si, e cign za sob niby obszerny paszcz wszystkie zbocza i rwniny, naszyte tu i tam wiatami domostw niby zotymi gwiazdami. Pochylam si jak drzewo pod ciarem otrzymanych darw.

pi mj lud: pij dalej, bogosawi ci. *** Niech soce niespiesznie wyrwie was agodnej nocy! Niech moje miasto zdoa jeszcze odpocz, zanim o brzasku dnia rozprostuje skrzyda i porwie si do pracy. Niech ci, ktrych wczoraj dotkno nieszczcie, a ktrzy korzystaj z momentu odroczenia, jaki im zsya Bg, czekaj jeszcze, zanim podejm znw brzemi wieej aoby, ndzy, wyroku albo trdu. Niech spoczywaj jeszcze na onie Boga, wszyscy przygarnici do serca, wszyscy uzyskawszy przebaczenie. Ja was ponios, jak brzemi. Ja czuwam nad wami: pijcie jeszcze.

XLVI Ciyo mojemu sercu brzemi wiata, jakbym to ja by za odpowiedzialny. Na pustkowiu, oparty o drzewo i z rkami skrzyowanymi na piersi, stojc w wieczornym wietrze, bior jak zakadnikw tych, ktrzy zagubiwszy wasny sens ycia, musz go odnale we mnie. Tak zagubia sens ycia prosta kobieta, ktrej dziecko umiera. Stoi jakby nad brzegiem otchani - nad brzegiem przeszoci, do niczego ju niepotrzebnej. Jest jak gszcz lian oplatajcych si dokoa kwitncego drzewa, ktre nagle uscho. Na co mi teraz, pyta, te liany? Na co mleko, ktre wzbiera w moich piersiach? A oto czowiek, ktrego trd obejmuje jak powolny pomie i ktry nie wie ju, co robi z porywami rodzcymi si w jego sercu. Albo inny, ktrego znasz i ktry bierze w posiadanie sw nieuleczaln a zoliw chorob: rozpocz by dziesitki prac, dla ktrych powinien y dugo, jak drzewo cierpliwie rozpinajce sie swoich korzeni, a oto nagle widzi, e zatrzymuj si w nim zbiegajce si a niepotrzebne ju wkna, e zawieszony jest nad wiatem w powietrzu i pozbawiony oparcia. Albo ten, ktremu spony spichrze, albo mistrzzotnik, ktry utraci praw do . Albo ci wszyscy, ktrych oczy zgasy. Zaciyo nad moim sercem brzemi wszystkich ludzi, co nie umieli znale pomocnego ramienia. Ktrych bliscy odepchnli albo z nimi zerwali. I tego czowieka, ktry cay zawlony cierpieniem - przerzuca na ndznym legowisku ciao, bardziej nieprzydatne dzi ni poamany wzek, i moe wzywa mierci, ale mier go odtrca. I woa: Po co, Boe mj! Po co! Wszyscy oni s jak onierze rozbitej armii. Ale ja ich zbior z powrotem i poprowadz do zwycistwa. Bo dla wszystkich armii przygotowane jest zwycistwo, tyle e zwycistwa bywaj rne. Bo ci ludzie s, jak i tylu innych, tylko jednym odcinkiem procesu ycia. Z widncego kwiatu sypie si nasienie, nasiona butwiejc wypuszczaj odygi, a z kadej pkajcej poczwarki wysuwaj si skrzyda. Bo prchnic jestecie, pokarmem i stopniem dla cudownego wzwy wstpowania boskiego!

XLVII Czy nie wstyd wam, mwiem im kiedy, nienawici, niesnasek i zoci? Czy nie wygraacie pici z powodu krwi wczoraj przelanej? Ze starcia moecie wyj odnowieni, jak dziecko wychodzi z rozdartego ona, a owad - skrzydlaty i pikniejszy z rozdartej poczwarki. Ale co zrozumiecie, patrzc przez pryzmat wczorajszego dnia i prawd, ktre pozostay ju tylko pust Powok? Zawsze bowiem, opierajc si na dowiadczeniu, porwnywaem ludzi, ktrzy si zwarli, gotowi rozszarpa si wzajemnie, do krwawej prby miosnej. A owoc tego zwizku nie jest ani z jednego, ani z drugiego, ale z obojga. I nad obojgiem zapanuje. I w nim si pogodz a do dnia, kiedy sami stan si dla nastpnego pokolenia krwaw prb mioci. To prawda, e cierpi mki rodzenia. Ale kiedy przejdzie mka, nadchodzi godzina witowania. Odnajduj si w nowo narodzonym. Widzicie? Kiedy noc was ogarnie i upi, jestecie wszyscy do siebie podobni. Nawet, jak mwiem, i winiowie, ktrzy nosz na szyi znak skazanych na mier: i oni si nie rni od innych. Wane jest tylko to, eby si odnaleli w mioci. Przebacz wszystkim zabjcom, bo nie chc poddawa si sztucznym rozrnieniom wprowadzonym przez jzyk. Ten pierwszy zabi z mioci do swoich bliskich, gdy tylko mio kae rzuca ycie na szal. A drugi take zabi z mioci do swoich bliskich. Sprbujcie to zrozumie i zrezygnujcie z nazywania bdem tego, co jest sprzeczne z wasz prawd, prawd za - to, co jest sprzeczne z bdem. Bo w oczywisty nakaz, ktry kae ci wspina si na twoj gr, dosiga take drugiego czowieka i jemu kae wspina si na inn gr - jego wasn. A prowadzi go ta sama oczywisto, ktra tobie kazaa powsta wrd nocy. Moe nie ta sama, ale rwnie potna. Ty jednak potrafisz dojrze w innym czowieku tylko to, co jest zaprzeczeniem czowieka w tobie. I on, tak samo, w tobie odczytuje to tylko, co jemu zaprzecza. I kady z was wie dobrze, e w gbi swojego ja nie jest lodowat, wrog negacj, ale odsoniciem jakiego oblicza, tak oczywistego, prostego i czystego, e gotw jeste dla niego pj na mier. Nienawidzicie si zatem wzajemnie wymylajc sobie przeciwnika kamc i bez twarzy. Ale ja, ktry panuj nad wami oboma, powiadam wam, e kochacie to samo oblicze, tyle e nie do rozpoznane, nie do odsonite. Obmyjcie wic z siebie krew: bo na niewolnictwie nic si nie da zbudowa poza buntem niewolnikw. I rygor nie da adnych korzyci, jeli nie bdzie prowadzi do nawrcenia. Ale po co rygor, jeli wiara, podana i gotowa, nic nie jest warta, a drogi i tak

prowadz do nawrcenia? Dlaczego wic mielibycie pewnego dnia chwyci za bro ? Jaki zysk z mordu, skoro nie wiecie nawet, kogo zabijacie? Gardz tak wiar, prymitywn, ktra zgod wnosi tylko pomidzy winiw. *** Odradzam ci zatem polemik. Gdy ona nigdzie nie prowadzi. Jeli inni s w bdzie, odrzucajc twoj prawd w imi tego, co im si wydaje oczywiste, zrozum, e ty take, w imi tego, co dla ciebie z kolei oczywiste, polemizujc z nimi, odrzucasz ich prawd. Przyjmij ich takimi, jakimi s. We ich za rk i poprowad. Powiedz im tak: Macie racj, ale musimy wej na t gr. A wtedy wprowadzisz ad w wiat, ktry ci otacza, a oni bd oddycha gboko t szerok przestrzeni, ktr zdobyli. *** Nie chodzi bowiem o to, by powiedzie: To miasto ma trzydzieci tysicy mieszkacw, na co kto drugi odpowie: Nie, ma tylko dwadziecia pi tysicy; w gruncie rzeczy obaj by w kocu przystali na jak liczb. Zatem jeden byby w bdzie. Ale jeli jeden powie: to miasto jest czym staym, a zrodzonym z wylicze architekta, jest statkiem, ktry wiezie ludzi. A kto drugi: to miasto jest pieni ludzi, ktrzy wsplnie pracuj... Chodzi o to, aby jeden powiedzia na przykad: yciodajna jest wolno, bo pozwala narodzi si czowiekowi i poywne s sprzecznoci. A drugi: wolno niesie zgnilizn, a yciodajny jest przymus, ktry jest jak wewntrzna konieczno i zasada wzrostu drzewa cedrowego. I oto starszy si ze sob, przelewaj krew. Nie auj tego, bo to jest mka rodzenia i wewntrznego rozdarcia, wahanie i woanie do Boga. Powiedz kademu z tych dwu: masz racj. Bo obaj maj racj. Ale poprowad ich wyej, na ich wspln gr, a wysiek wspinaczki, ktry by sami odrzucili, gdy wymaga ogromnej pracy mini i serca, stanie si wymaganiem stawianym ich cierpieniu, a cierpienie zachci ich do wysiku. Bo na wysokoci uciekasz, jeli cigaj ci jastrzbie. Bo na wysokoci szukasz soca, jeli jeste jak drzewo. A wrogowie bd z tob wspdziaa, poniewa w wiecie nie ma waciwie wrogw. Wrg zakrela ci granice, daje ci ksztat i podstaw. Wic powiesz ludziom: wolno i przymus to dwie strony jednej i tej samej koniecznoci - bycia tym wanie, a nie czym innym. Jestem wolny, aby by tym wanie. Nie wolno mi by innym. Jestem wolny, uywajc pewnego jzyka. Ale nie wolno mi miesza, przyjmowa jzyka innego. Jestem wolny w obrbie regu pewnej gry. Ale nie wolno mi tej gry unicestwi, w dotychczasowe

reguy wprowadzajc zasady gry innej. Jestem wolny, aby budowa, ale nie wolno mi grabi i niszczy zym uytkowaniem zasobw i rezerw; jak ten, co kiepsko pisze, a dla efektu wykorzystuje wasne niedbalstwo, niszczc w ten sposb swoje moliwoci ekspresji, gdy nikt nie odczuje ju efektu pisania jak si mwi, gdy zaniknie odczucie poprawnoci stylu. Na przykad osio porwnywany do krla budzi miech tak dugo, pki krl zasuguje na szacunek i jest szacunkiem otaczany. Potem nadchodzi dzie , kiedy krl utosamia si z osem. To przecie oczywiste. Wszyscy zreszt o tym wiedz, gdy ci, ktrzy opowiadaj si za wolnoci, opowiadaj si za praktykowan w gbi duszy moralnoci, tak aby czowiek by mimo wszystko poddany jakiej wadzy. andarm, jak powiadaj, jest wtedy wewntrz czowieka. Ci natomiast, ktrzy opowiadaj si za przymusem, twierdz, e jest on wolnoci ducha, albowiem wewntrz wasnego domu jeste wolny, mogc chodzi po korytarzach, spacerowa wzdu i wszerz tej czy innej sali, otwiera drzwi, wchodzi na gr lub schodzi schodami w d. Ta wolno ronie wraz z liczb murw, umocnie i zamkw. I tym wicej masz do wyboru moliwoci dziaania, im wicej oporu stawia ci twardy kamie . Natomiast we wsplnej sali, gdzie koczujesz pord nieadu, nie jeste wolny, ale roztapiasz si w tumie. Tote w gruncie rzeczy wszyscy marz o tym samym miecie. Tyle e jedni domagaj si prawa dziaania dla czowieka takiego, jaki jest. Drudzy - domagaj si prawa ksztatowania czowieka, aby stawa si i mg dziaa. Wszyscy natomiast czyni to w poszanowaniu godnoci czowieka. Ale myl si jedni i drudzy. Pierwsi - sdzc, e czowiek jest wieczny i sam przez siebie istnieje. Nie uwzgldniaj tego, e dwadziecia lat nauczania, przymusu i wicze uczyniy go takim wanie, a nie innym. I e umiejtno kochania rodzi si przede wszystkim z praktykowanej modlitwy, a nie z wewntrznej wolnoci. Tak jest i z instrumentem muzycznym, jeli nie nauczono ci gra na nim, i z poezj, jeli nie znasz adnego jzyka. Drudzy natomiast myl si take, poniewa wierz w si murw, a nie w czowieka. Jakby wierzyli w wityni, zamiast wierzy w modlitw. Albowiem w murach wityni jedno jest tylko wane: cisza, ktra w nich panuje. I cisza w ludzkich duszach. I ludzkie dusze cisz w sobie kryjce. Oto witynia, przed ktr pochylam czoo. S jednak tacy, co z kamienia czyni sobie boka i chyl czoo przed kamieniem jako kamieniem... Tak te jest z krlestwem. Dlatego nie zrobiem z niego bstwa, ktre by poddao ludzi pod swoj wadz. Nie chc wcale powica ludzi dla krlestwa. Natomiast buduj krlestwo po to, aby napeni nim czowieka i oywi go, i czowiek liczy si dla mnie wicej ni krlestwo. Poddaem ludzi krlestwu po to, aby ich zbudowa; a nie po to, by zbudowa

krlestwo. Dajmy jednak pokj sowom, ktre nie prowadz do niczego, a rozrniaj przyczyn od skutku i pana od niewolnika. Gdy naprawd istniej tylko zwizki, struktury i zalenoci wewntrzne. Ja, panujcy, bardziej jestem poddany mojemu ludowi, ni ktrykolwiek z moich poddanych - mnie. Stojc noc na tarasie, gdy wsuchuj si w ich skargi, szepty i krzyki blu, i radosn wrzaw po to, eby stworzy z tego hymn przeznaczony Bogu, jestem przecie ich sug. Jestem posacem, ktry ich zbiera i prowadzi. Jestem jak niewolnik, ktremu zlecono dwiga lektyk. Jestem ich tumaczem. *** Jestem jak zwornik sklepienia, jak wze, ktry ich splata i ac nadaje ksztat wityni. Czy mogliby mie mi to za ze? Czy kamienie mogyby czu si pokrzywdzone dlatego, e musz podtrzymywa zwornik sklepienia?... *** Nie daj si wic wcign w spory dotyczce takich kwestii, gdy s to kwestie pozorne. *** Ani te w dyskusje na temat ludzi. Bo wtedy zawsze myli si przyczyny ze skutkami. Jake ludzie mog wiedzie, co przez nich przepywa, kiedy nie istnieje jzyk, ktry by potrafi to uj. Jak kropla wody moe rozpozna w sobie rzek? A to, co pynie, to wanie rzeka. Jak kada komrka drewna rozpoznaaby w sobie drzewo? A to drzewo wanie wzrasta. Jak kady kamie mgby by wiadomy istnienia wityni? A przecie witynia wanie zamyka w sobie jakby w spichlerzu jego cisz. *** I jak czowiek mgby zna swoje czyny, gdyby w cikim trudzie nie wspina si samotnie na gr, starajc si wrd ciszy sta si sob. Z pewnoci tylko Bg jeden zna ksztat drzewa. Ludzie natomiast wiedz, e ten cignie w lewo, a tamten w prawo. A kady chciaby powali drugiego, ktry go powstrzymuje i przeszkadza, przy czym ani jeden, ani drugi nie wie, dokd zda... Tak wanie s wrogie sobie tropikalne drzewa, gdy jedno dusi drugie i kradn sobie wzajemnie promienie soca. A przecie puszcza ronie i okrywa gry czarnym futrem, z ktrego o wicie wysypuj si ptaki. Czy sdzisz, e czyjakolwiek mowa zdolna jest uchwyci, czym jest ycie?

Co roku rodz si pieniarze, ktrzy gosz, e wojna jest niemoliwa, poniewa nikt nie chce cierpie, opuszcza ony i dzieci, i zdobywa ziemi, z ktrej sam nie bdzie korzysta, a potem gin z rki nieprzyjaciela, w bezlitosnym socu, z brzuchem przeszytym pociskiem. To prawda, e przed kadym czowiekiem staje ta decyzja. I kady j odrzuca. A przecie w rok pniej krlestwo znowu staje pod broni i wszyscy, co odrzucali myl o wojnie, ktra w ich ubogim jzyku bya czym nie do przyjcia, zgodnie poddaj si teraz jakiemu niewyraalnemu nakazowi i rzucaj si w przedsiwzicia, dla kadego z nich pozbawione sensu. Wyrasta jakby drzewo, ktre nic o sobie nie wie. A widzi je i pojmuje tylko ten, kto jak prorok stoi na grze. To, co wiksze od ludzi, wyrasta lub umiera za ich spraw, jest ludzk rzecz, cho nie potrafi tego wypowiedzie, tylko ich rozpacz bywa znakiem. Jeli wic umiera krlestwo, dojrzysz mier w tym, e ten czy w utraci w nie wiar. Myliby si, gdyby go czyni odpowiedzialnym za mier krlestwa: przez niego tylko choroba si ujawnia. Ale czy potrafisz rozrnia przyczyny od skutkw? Jeli dochodzi do zepsucia moralnego, odczytasz jego znak w malwersacjach ministrw. Moesz im odci gowy - ale oni byli tylko owocem owego zepsucia. Nie walczysz ze mierci grzebic umarych. Ale trzeba ich grzeba, to jasne, wic grzebiesz ich. Tych, ktrzy s zepsuci, odsuwam od reszty. Ale godno nakazuje mi zabrania polemik dotyczcych ludzi. Albowiem brzydz mnie lepcy, kiedy obrzucaj si wzajem wyzwiskami z powodu wasnego kalectwa. Miabym wic traci czas wysuchujc, jak szykuj obelywe sowa? Kiedy moja armia ustpuje z pola, genera j oskara, ona za z kolei oskara generaa. Wszyscy wsplnie skar si na jako dostarczonej broni. Zatem wojsko oskara kupcw. Kupcy za oskaraj wojsko. I znowu wszyscy razem oskaraj jeszcze innych. A ja powiadam: martwe gazie trzeba odcina, albowiem s znakiem mierci. Ale absurdem byoby oskara je o mier drzewa. Albowiem to drzewo umiera, kiedy umieraj gazie. Martwa ga bya tylko znakiem. Kiedy wic widz zepsutych, odsuwam ich, ale nie zajmuj si nimi wicej i gdzie indziej kieruj wzrok. To nie ludzie ulegaj zepsuciu. To psuje si w nich czowiek. I z trosk patrz na chorego archanioa... *** I dobrze wiem, e lekarstwem bdzie piew, a nie wyjanienia. Czy wyjanienie lekarzy przywrci komu ycie? Oni mwi: Umar, dlatego e... Oczywicie, ten czowiek umar z pewnej poznawalnej przyczyny, z powodu jakich zaburze w jego wntrznociach. Kiedy przygotowae cay wywd logiczny, bywa tak jak z lamp, ktra dobrze wyrobiona i

przygotowana do uytku nie da wiata, jeli jej nie zapalisz. Kochasz dlatego, e kochasz. Kocha si bez przyczyny. Lekarstwem moe by tylko tworzenie, gdy zbudujesz ludzk jedno przez wsplne bicie serc. I najgbsz przyczyn dziaania stanie si piew, ktry im narzucisz. Jutro z pewnoci stanie si on przyczyn, powodem, napdem dziaania i dogmatem. Logicy bd si pochyla nad rzeb, ktr stworzye, eby wyliczy przyczyny, dla ktrych jest pikna. Nie mog si pomyli, gdy istotnie jest pikna. Ale o tym dowiedzieli si inn drog, nie dziki swej logice.

XLVIII Przynosz wam oto wielk pociech, t mianowicie, e niczego nie trzeba aowa. I niczego odrzuca. Tak mwi mj ojciec: - Z przeszoci postpuj jak z krajobrazem, ktry tu zamykaj gry, tam rzeka, a ty umieszczasz w nim swobodnie miasta, ktre powstan, uwzgldniajc to, co widzisz przed sob. Gdyby nie istniao to, co widzisz przed sob, tworzyby w myli miasta-majaki, a takie tworzy atwo, bo to, co si majaczy, nie napotyka adnego oporu; ale zarazem tak planowane miasta gin i rozwiewaj si w dowolnoci. Nie skar si na fundamenty, e s wanie takie, a nie inne, poniewa pierwsz zalet fundamentw jest to, e istniej. Tak jak istnieje mj paac, jego wrota i mury. Czy zdobywca biorc w posiadanie jak ziemi, aowa kiedy, e tu si wznosz gry, a tam pynie rzeka? Potrzebuj kanwy, aby na niej haftowa, regu, wedle ktrych mona piewa lub taczy, i czowieka o mocnych podstawach, aby mg dziaa. *** Jeli aujesz otrzymanej rany, to jakby aowa, e si narodzi albo e si nie narodzi w innej epoce. Gdy caa twoja przeszo to tylko narodziny dnia dzisiejszego. Przeszo jest taka i to wszystko. Przyjmij j tak, jaka jest, i nie prbuj w krajobrazie przestawia gr. One s wanie takie, jakie s.

XLIX Liczy si jedynie droga. To ona trwa, a nie cel, ktry jest zudzeniem wdrownika, kiedy idzie od jednego grzbietu grskiego ku drugiemu, tak jakby osignity cel mia jaki sens. Podobnie nie ma postpu bez zgody na to, co jest. Bo od tego, co jest, nieustannie wyruszasz dalej. Nie wierz w wypoczynek. Gdy ten, kogo rozdzieraj przeciwnoci, nie zgodzi si szuka pokoju nietrwaego i niewiele wartego, przyjmujc na lepo tylko jeden z dwu czonw przeciwiestwa. Czy cedr zyska co na tym, e bdziesz unika wiatru? Wiatr rozdziera go i szarpie, ale jest ywioem. I kto byby tak mdry, aby rozdzieli zo od dobra? Szukasz sensu ycia, a przecie sens to przede wszystkim sta si sob, nie za osign ten ndzny pokj, ktry kae zapomina o przeciwiestwach. Jeli co ci stawia opr i rozdziera ci, nic to - wzrastaj dalej: oto si zakorzeniasz i podlegasz przemianie. Bogosawione twoje rozdarcie, w ktrym rodzisz sam siebie: bo adna prawda nie objawia si i nie daje osign jako oczywista. Jeli ci kto tak prawd proponuje, wiedz, e to tylko wygodne wyjcie, niby nasenny lek. Gardz zatem tymi, ktrzy sami si ogupiaj, aby zapomnie albo - aby y w spokoju i uproci sobie ycie - dawi w sobie pragnienia wasnego serca. Wiedz bowiem, e wszelka sprzeczno, z ktrej nie ma wyjcia, wszelka kontrowersja, ktrej nie da si unikn, zmuszaj ci, aby rs, po to, by je przekroczy. Wtedy w spltane korzenie bierzesz bezimienn ziemi, jej twarde kwarce i prchnic, i wznosisz cedr na Bo chwa. Ta kolumna wityni godna jest chway, ktra opara si zuyciu w cigu dwudziestu ludzkich pokole . Ty take, jeli chcesz osign wielko, cieraj si z przeciwnociami; one prowadz do Boga. To jedyna moliwa w wiecie droga. Dlatego te, jeli przyjmiesz cierpienie, ono da ci wielko. S jednak i miejskie drzewa, ktrych nie hartuje pustynny wiatr. S ludzie sabi, ktrzy nie potrafi si przezwyciy. Dane im jest szczcie przecitne i sami, zdawiwszy cz swojej istoty, tak wanie je ksztatuj. Zatrzymuj si w przydronej obery i spdzaj tam cae ycie. To ycie poronione. I nie obchodzi mnie, co si z nimi stanie ani jak bd y. Siedz skuleni na swoim ndznym dobytku i to nazywaj szczciem. Nie maj wrogw ani dokoa siebie, ani wewntrz siebie. Zamykaj uszy na gos Boga, ktry jest niewyraaln potrzeb, szukaniem i pragnieniem. I nie szukaj soca - tak jak szukaj go drzewa w gstwie lasu, dla ktrych nie bdzie ono nigdy dobrem zdobytym i przechowywanym w zapasie, bo kade drzewo z trudem po nie siga, przebijajc si poprzez cie drzew ssiednich; one goni za socem pnc si wzwy, jak pyszne gadkie kolumny i cigajc swego Boga rosn w

potg. Boga nie mona osign, On si ukazuje wci przed nami, a czowiek buduje si w przestrzeni jak korona drzewa. *** Dlatego oto masz gardzi sdami tumu. One bowiem sprowadzaj ci w twoje wasne granice i nie pozwalaj rosn. Przeciwiestwo prawdy nazywaj bdem i upraszczaj przeciwiestwa, a zaczyn twojego wzrostu, jako owoc tego bdu, wydaje si im nie do przyjcia, zatem go odrzucaj. Tacy ludzie chc, eby zamkn si w tym, co masz, i trwa niezmiennie jak pasoyt, jak rabu wasnego mienia. Jaka potrzeba kazaaby ci wtedy poszukiwa Boga, ukada pie i pi si dalej w gr, tak aby chaos gr uoy si w dole w krajobraz? Albo chroni w sobie soce, ktrego nie mona zdoby raz na zawsze, ale trzeba ciga dzie po dniu? Pozwl im mwi. Ich rady pyn z atwoci serca, ktre ci yczy przede wszystkim szczcia. Chcieliby ci zbyt wczenie da ten pokj, ktry daje dopiero mier, a wtedy, co nagromadzi za ycia, nareszcie bdzie ci suy. Bo to, co nagromadzi, to nie zapasy na ycie, ale mid pszczeli zgromadzony na zim wiecznoci. Pytasz mnie czasem: Czy mam obudzi tego czowieka, czy niech pi raczej, gdy powinien zazna szczcia? Odpowiem ci wtedy, e nie wiem nic o szczciu. Ale jeli jest ono jak zorza polarna, czyby nie przebudzi swego przyjaciela? Nikt nie powinien spa, jeli ma szans j zobaczy. Oczywicie, on lubi spa, uoy si tak wygodnie; wyrwij go jednak z tego szczcia-snu i niech si stanie sob.

L Kobieta chciaaby ci ograbi, gdy jej celem jest dom. Prawda, e godna podania jest ta mio, co swoj woni napenia dom i jest jak piew fontanny i muzyka milczcych dzbanw, i bogosawiestwo wieczoru, kiedy dzieci wracaj, jedno po drugim, do domu, a ich oczy pene s ciszy. Ale nie prbuj wprowadza rozrnie ani ocenia wedug formuek i nie oddzielaj chway wojownika na pustyni od darw mioci. Gdy tylko jzyk wprowadza tu podziay. Mio to tylko mio wojownika, ktry oddycha szerok przestrzeni pustyni, a prawdziwa ofiara ycia, gdy u rde czeka na niego zasadzka, to ofiara kochanka, ktry potrafi kocha; w przeciwnym razie ciao zoone w ofierze nie jest ciaem ofiarnym ani darem mioci. Gdy jeli walczcy nie jest czowiekiem, ale nacierajcym automatem, gdzie byaby wielko wojownika? To tylko potworne dzieo insekta. A jeli ten, co pieci kobiet, byby tylko ndznym bydlciem na legowisku, gdzie byaby wielko mioci? Wielkoci wydaje mi si, gdy wojownik odkada bro i koysze dziecko albo gdy maonek wyrusza na wojn. I nie chodzi tu o przechodzenie od jednej prawdy do drugiej, o wano okresow, ktra ustpuje potem innej rzeczy wanej. Ale o dwie prawdy, ktre maj sens tylko w poczeniu. Jako wojownik kochasz i jako kochanek wojujesz. Ale kobieta, ktra zdobya ci na towarzysza swoich nocy i poznaa sodycz twego oa, zwraca si do ciebie - uwielbianego: Czy nie sodkie s moje pocaunki? Czy nie mia wieo panuje w naszym domu? Czy nie szczliwe s nasze wieczory? A ty jej potakujesz umiechem. Zosta zatem przy mnie - powiada - blisko, rami przy ramieniu. Kiedy zapragniesz mnie, wystarczy ci tylko wycign ramiona, a ja pochyl si do ciebie, czujc twj ciar, jak mode drzewko pomaraczowe obcione owocem. Z dala ode mnie pdzisz ycie skpe w radoci i odwykasz od pieszczot. A bicie twojego serca jest jak rdo przysypane piaskiem, gdy jego wody nie mog rozla si po zielonej ce. To prawda, poznae w samotne noce te rozpaczliwe porywy ku tej lub ku innej, ktrych obrazy staway przed tob, bo w guchej ciszy wszystkie staj si pikniejsze. Wic mylisz, e samotno, na ktr skazaa ci wojna, pozbawia ci jakiej cudownej przygody. A przecie mioci uczysz si wtedy, kiedy mioci ci brak. I bkitnego pejzau twoich gr uczysz si wanie wrd ska, kiedy wdrujesz ku grzbietowi, a Boga uczysz si tylko wiczc si w modlitwach, na ktre nie ma odpowiedzi. Bo tylko to da ci peni i nie rozmieni ci na drobne, co osigniesz poza codziennym biegiem dni, wtedy gdy twj czas zamknie si kolicie i kiedy przestaniesz si stawa, a dozwolone ci

ju bdzie by. *** Z pewnoci moesz ulec zudzeniu i aowa czowieka, ktry nadaremnie rzuca w noc woanie i zdaje mu si, e czas ubiega bezpodnie unoszc jego skarby. Moe ci niepokoi to pragnienie mioci - mioci pozbawione; zapominasz widocznie, e mio ze swej natury jest pragnieniem mioci, o czym wiedz taczce pary, ktre moment zblienia zamieniaj w poemat, podczas gdy mogliby poczy si od razu. Powiadam ci: liczy si naprawd to, co si nie spenio. Czuo za wiziennymi murami to moe najwiksza czuo. Modlitwa jest wtedy owocna, gdy Bg nie odpowiada. Ostrym wirem i cierniem ywi si mio. *** Nie myl wic arliwoci ze zuywaniem zasobw. arliwo, ktra domaga si czego dla siebie, nie jest arliwoci. arliwo drzewa kieruje si ku owocom, ktre w zamian nic drzewu nie dadz. Tak jest i ze mn, i z moim ludem. Gdy moja arliwo kieruje si ku pasterzom, od ktrych niczego nie mog oczekiwa. Nie zamykaj si wic take w kobiecie. Nie szukaj w niej tego, co ju w niej znalaze. Wolno ci tylko wraca do niej od czasu do czasu, jak czowiek, ktry mieszka w grach, a schodzi czasami ku morzu.

LI Nie mia racji ten, co mwi o swoim maym domku: - Buduj go po to, eby pomieci wszystkich moich prawdziwych przyjaci... Jakie mia wyobraenie o ludziach ten stary cynik! Gdybym ja mia zbudowa dom dla moich prawdziwych przyjaci, nie wiedziabym sam, jak wielki miaby by; bo nie ma na wiecie ani jednego czowieka, ktry jak swoj czstk, choby malek, nieuchwytn, nie byby mi przyjacielem; nawet w tym, ktrego skazuj na cicie, odnalazbym przyjaciela, gdybymy umieli dzieli czowieka na czstki. Nawet w tym, ktry mnie na pozr nienawidzi i gdyby mg, skazaby mnie na cicie. Nie sd przy tym, e chodzi tu o tani czuostkowo czy pobaliwo, czy pospolite pobone yczenia, czy pospolite wspczucie, bo jestem taki jak zawsze: nieugity, milczcy i twardy. Ale jak wielu mam rozproszonych przyjaci i jak wypeniliby mj dom, gdybym nauczy ich przychodzi do siebie. A kogo tamten czowiek nazwa prawdziwym przyjacielem: chyba tego, komu by mg zawierzy pienidze bez ryzyka kradziey, ale wtedy przyja jest tylko uczciwoci sucego; albo tego, od kogo mgby zada przysugi i proba taka byaby speniona - ale wtedy przyja jest korzystaniem z ludzi; albo tego, kto w potrzebie wziby go w obron. A wtedy przyja jest odpacon wiernoci. Ale ja gardz wyrachowaniem i przyjacielem nazywam tego, kogo dojrzaem w czowieku, kto moe pi ukryty w nim jak w kokonie, ale kto na mj widok zaczyna si ukazywa, poznajc mnie, umiechajc si, nawet jeli pniej mnie zdradzi. A tamten, widzisz, przyjacimi nazywa ludzi, ktrzy by zamiast niego wypili cykut; i jake by chcia, eby wszyscy byli na to gotowi? Ten czowiek, najlepszego o sobie mniemania, nie rozumia przecie wcale przyjani. Mj ojciec, bezlitosny, mia przyjaci i potrafi ich kocha i nie odczuwa rozczarowania, ktre jest uraonym skpstwem. Rozczarowanie odczuwane w stosunku do bliniego jest czym niskim; jeli bowiem istnieje w nim co, co nie jest ci mie, nie ulega przecie zniszczeniu to, co w nim byo przez ciebie ukochane. Ty jednak czowieka kochanego albo kochajcego ciebie natychmiast zamieniasz w niewolnika, a jeli nie wypenia obowizkw, jakie na niewolnictwo nakada - potpiasz go. Pewien czowiek, ktremu przyjaciel zoy swoj mio w darze, zamieni dar w obowizek. Dar mioci sta si obowizkiem wypicia cykuty i niewol. Przyjaciel nie chcia pi cykuty. w czowiek poczu si zawiedziony i to jest niegodne. Jakie tu bowiem moe by rozczarowanie - chyba w stosunku do niewolnika, ktry le wypenia swoj sub.

LII Opowiem ci teraz o arliwoci. Gdy spotka ci tu niejeden wyrzut. Kobieta na przykad zawsze ci bdzie wyrzucaa, gdy nie jej dajesz, ale komu innemu. Albowiem wedle ludzkiej miary to, co komu daj, ukradem gdzie indziej. Niepami o Bogu i towary, z ktrych korzystamy, tak nas uformoway. W rzeczywistoci jednak to, co dajesz, nie uboy ci, ale przeciwnie - przymnaa bogactw, ktre moesz rozdziela. W ten sposb ten, kto kocha w Bogu wszystkich ludzi, nieskoczenie mocniej kocha kadego czowieka, ni ten, kto kocha jednego i tylko przed owym wsplnikiem otwiera ndzn izb swojej duszy. Podobnie ten, kto z dala od ukochanej, nie znajc jej nawet, stawia czoo miertelnym niebezpieczestwom, dajc siebie - obdarzonego rzeczywistym bytem - daje wicej ni ten, kto dniem i noc j tuli, ale sam waciwie nie istnieje. *** Zbdna tu jest oszczdno. Porywy serca nie s towarem, ktry mona oszczdza. Gdy dawa to rzuca most poprzez przepa samotnoci. A kiedy dajesz, nie martw si, jeli nie wiesz komu. Przyjd ci moe mwi: Ten a ten nie zasuguje wcale na twoje dary. Tak jakby chodzio tu o towar, ktry by zuywa. Nawet ten, z ktrego nie bdziesz mia adnego poytku, jeli oczekujesz od niego darw, moe si okaza poyteczny ze wzgldu na dary, ktrych ty mu udzielasz, bo za jego porednictwem bdziesz suy Bogu. Wiedz o tym dobrze ci, ktrzy nie odczuwajc pospolitej litoci w stosunku do sugi okrytego wrzodami, skwapliwie naraaj ycie i gotowi s natychmiast sto dni wdrowa po skalistych drogach, eby przynie ulg najndzniejszemu sudze, ktrego gnbi choroba. I tylko ci okazuj dusz pod i sualcz, jak najpodlejszy suga, ktrzy oczekuj od niego jakiego odruchu wdzicznoci, gdy chyba wasnym ciaem musiaby zapaci za jedno twoje spojrzenie; ty jednak, za jego porednictwem, zoye dar Bogu, i to ty powiniene si przed nim pokoni, poniewa raczy w dar przyj.

LIII Kiedy, w modoci, czekaem przybycia ukochanej, ktr miaem polubi, a ktr wioza ku mnie karawana wdrujca z tak odlegej rubiey, e ludzie w drodze zdyli si postarze. Czy widzia kiedy karawan, ktra si zestarzaa? Ci, ktrzy stanli przed graniczn stra mojego krlestwa, ju nie znali swojej ojczyzny. Albowiem w czasie podry pomarli ci, ktrzy mogli byli wspomina. Jednego po drugim grzebano ich wzdu szlaku wdrwki. Ci za, co do nas dotarli, nie mieli innego dziedzictwa jak wspomnienie wspomnienia. A pieni, ktrych nauczyli si od starszych towarzyszy, byy legend o legendzie. Czy syszae o dziwniejszym dziwie ni pojawienie si statku, ktry zbudowano i ktremu dano osprzt na morzu? A moda dziewczyna, ktr wyprowadzono ze srebrnozotej lektyki i ktra umiaa mwi, znaa rwnie sowo fontanna i wiedziaa, e o fontannie mwiono kiedy dawno, w szczliwych dniach; i powtarzaa to sowo jak modlitw, na ktr nie moe by odpowiedzi, gdy i do Boga czowiek si modli, pamitajc na sprawy ludzkie. Jeszcze bardziej zdumiewajce byo to, e umiaa taczy, a taca nauczono j wrd kamiennych usypisk i cierni, ona jednak wiedziaa, e taniec jest modlitw, ktra moe spodoba si krlom, na ktr jednak w yciu na pustyni nie moe by odpowiedzi. Tak jest z twoj modlitw, a do mierci - jest to taniec, ktry taczysz, aby dotkn Boga. Ale najbardziej zdumiewajce byo to, e niosa w sobie wszystko, co miao jej dopiero kiedy suy. I piersi ciepe jak gobice, ktrymi miaa karmi. I gadki brzuch, ktry mia nosi w sobie synw dla krlestwa. Zjawia si nagle gotowa, jak uskrzydlone ziarnko, ktre wiatr przenis przez morze, i tak uksztatowana, tak piknie urobiona, tak pena czystego zachwytu nad wasnym bogactwem, ktre dotd nigdy jej nie suyo jak ty: nioscy w sobie kolejne zasugi i czyny, i nabyte dowiadczenia, ktre posu ci dopiero w godzinie mierci, kiedy si nareszcie staniesz; a ona tak rzadko robia uytek nie tylko z brzucha i piersi dotd dziewiczych, ale i z umiejtnoci taca, ktry si mia spodoba krlom, z fontanny, w ktrej mona zwily wargi, i ze sztuki ukadania bukietw, bo nie widziaa dotd kwiatw; i pojawiwszy si przede mn w peni wasnej doskonaoci, moga ju tylko umrze.

LIV Mwiem ci o modlitwie, ktra jest wiczeniem si w mioci za spraw milczenia Boga. Gdyby znalaz Boga, oparby na Nim, jak na fundamencie, gotowy gmach - siebie. Po co by mia jeszcze wzrasta, po co si stawa? Kiedy wic pewien czowiek pochyla si nad kobiet, obwarowan wasn dum jak potrjnym rzdem murw obronnych i ratunek dla niej wydawa si niemoliwy, ludzki los budzi w nim al i rozpacz: Panie - mwi - rozumiem i czekam na jej zy. S jak deszcz, ktry roztopi groz nadcigajcej burzy, ulg dla dumy i moliwoci przebaczenia. Niech ta kobieta odpry si i niech pacze, a ja przebacz. Ale ona jest jak dzikie zwierztko, ktre si broni zbami i pazurami przeciw niesprawiedliwoci stworzonego przez Ciebie wiata i nie potrafi nic innego jak kama. I al mu jej byo, e tak si boi. Mwi wic do Boga mylc o ludziach: Woye na zawsze strach w ich serca - tyle jest kolcw, zbw i szponw, trucizn i ostrych usek, i cierni w stworzonym przez ciebie wiecie. Trzeba niemao czasu, eby nabrali pewnoci i wrcili do siebie. I wiedzia, e ta, ktra kamie, tak daleko odesza i taka jest zagubiona, i e tak dugo musi i, eby powrci! I aowa ludzi, e tak wielkie s w nich odlegoci do pokonania, a inni o tym nie wiedz. Niektrzy dziwili si jego pobaliwoci wobec najwstrtniejszych wystpkw. Ale on wiedzia, e nie jest to pobaliwo. I mwi: Panie, nie jestem tu sdzi. Bywaj epoki, ktre sdz, i ludzie, i ja sam mog pewnego dnia zosta powoany, aby wystpi w tej roli. Ale t kobiet przygarnem, gdy si baa, a nie po to, eby wystpowa przeciwko niej. Czy widzia kto, aby ratownik, ktry wycign z morza ofiar, osdziwszy, e jest niegodna, wrzuca j z powrotem w morze? Trzeba najpierw uratowa j do koca, bo nie j ratujesz, ale Boga za jej porednictwem. Dopiero przeciw uratowanej moesz wystpi z ca surowoci. Tak jest i z czowiekiem skazanym na mier: pielgnujesz go, jeli jest chory, bo wolno ukara czowieka na jego ciele, ale nie wolno ludzkim ciaem pogardza. *** Zapyta ci moe kto: do czego zmierzasz - przecie tak saba jest nadzieja, aby j uratowa. Odpowiem, e cywilizacja to nie tyle korzystanie z wynalazkw, co sama arliwo wynalazcza. A take, e nie pytasz lekarza, czy zalety chorego usprawiedliwiaj okazan mu pomoc. Liczy si przede wszystkim jego dziaanie, gdy cele nie s widoczne ani kolejne, dowolnie obierane etapy, i nie wiesz sam, dokd zmierzasz. I za tym a cuchem grskim

cignie si a cuch nastpny. A poza t ludzk jednostk jest co innego, co ocalasz wtedy, kiedy zdawaoby si, e chodzi tylko o sam arliwo niesionego ocalenia. A jeli dziaasz dla celu popatnego lub jeli chcesz z gry zapaci, jak przy handlowej umowie, jeste kupcem, a nie czowiekiem. I nic nie moesz wiedzie o etapach, bo one s tylko wymysem jzyka. Tylko kierunek dziaania ma znaczenie. Wane jest i ku czemu, a nie doj tam, bo nie dochodzimy nigdzie i nigdy, chyba e do mierci. *** Rozwizo tej kobiety rozumiaem jako niepokj i rozpacz. Jeli bowiem wszystko przecieka ci przez palce, to dlatego, e zrezygnowae z chwycenia czegokolwiek. Rozwizo jest rezygnacj z ycia. Rozpaczasz, mylc o bogactwach, ktre zuywaj si i niszczej. Kwiat bowiem widnie, ale staje si dla ciebie ziarnem; a jeli kwiat by dla ciebie czym wicej ni miejscem, ktre si mija, popadasz w rozpacz. Powiadam ci: nie ten jest z plemienia osiadego, kto kocha najpierw dziewczyn, polubia kobiet, potem koysze niemowl i naucza dziecko, a potem jako starzec, rozdziela pomidzy innych swoj mdro, i wci kroczy naprzd; ale ten, kto chciaby znale w kobiecie postj, znajdowa w niej rozkosz jak w poemacie niezwykej piknoci albo w nagromadzonych bogactwach; ten wkrtce odkryje w niej marno, gdy nic na ziemi nie jest niewyczerpalnym rezerwuarem, a krajobraz ujrzany ze szczytu gry uksztatowao twoje zwycistwo. Taki czowiek porzuca kobiet - albo kobieta zmienia kochanka, gdy czuje si zawiedziona. Ale odpowiedzialna za to jest tylko ich postawa, w niej bowiem jest marno. Bo kocha mona tylko poprzez kobiet, a nie kobiet. Dziki poematowi, nie - sam poemat. Poprzez krajobraz ujrzany ze szczytu gry. Rozwizo za rodzi si z niepokoju, kiedy nie udaje si nam by. Podobnie ten, kogo drczy bezsenno, przewraca si na posaniu szukajc chodnego miejsca w swoim ku. Ale ledwie je znalaz, ju staje si ciepe i odmawia mu wytchnienia. Wic gdzie indziej szuka trwalszego rda chodu. Ale nie ma go nigdzie - bo ledwo go dotkn, ju caa wieo si rozwiaa. Tak jest te z tymi, ktrzy w istotach ludzkich widz tylko pustk: istotnie jest w nich pustka, jeli nie s oknami otwartymi na Boga. Dlatego mio niska i pospolita kocha tylko to, co ucieka, w przeciwnym razie wnet jeste nasycony i zaspokojone pragnienie nudzi i mczy. Wiedz o tym dobrze tancerki, ktre odgrywaj przede mn gr naladujc mio. Chciaem wic, aby odzyskaa wasn jedno ta, co chciaa cay wiat zagrabi, a ywia si ostem, bo kwiat prawdziwy gdzie indziej mona znale. I ktokolwiek dotknie ci

choby jeden raz, odczujesz ar w nim poncy, jeli go o to poprosisz. A dotknie ci w chwili, kiedy ju przestawa w niego wierzy. Chyba e jest tylko obrazem czowieka, zbkan owc, sabym dzieckiem, przeraonym lisem ksajcym twoje palce, gdy go karmisz; czy bdziesz mia wtedy al o to, e zamkn si w sobie, we wasnym przeraeniu i nienawici? Czy wyda ci si zniewag ten gest czy sowo, kiedy wystarczy zapomnie o sowach i miakim znaczeniu, jakie sowa nios, po to, aby gbiej odnale Boga? *** Gotw jestem ukara mierci, kogo winnym uzna moja sprawiedliwo, kiedy mnie zbezczeszczono. Ale zbyt wielka odlego dzieli mnie od owego lisa cierpicego w puapce, nie ebym mu przebaczy (bo nie ma nic do przebaczenia na tej wysokoci, gdzie jestem skazany na samotno), ale bym mg nie sysze w haniebnych krzykach zwykej rozpaczy. *** Dlatego ta, ktra jest pikniejsza, doskonalsza i szlachetniejsza, moe nie tak jasno pokazuje ci Boga. Nie ma w niej tego, co trzeba by zebra razem i zabezpieczy. Kiedy za ci prosi, aby si zaj ni bez reszty i zamkn w swojej mioci, domaga si tylko egoizmu we dwoje, ktry niesusznie bywa nazywany wiatem mioci, jest bowiem tylko jaowym pomieniem i rabunkiem spichlerzy. Nie po to zbieram bogactwa, ebym je zamyka w kobiecie i tak si nimi cieszy. *** Dlatego ta inna, nieuczciwa, pena kamstwa i wybiegw, domagaa si ode mnie wicej, sigaa gbiej serdecznych rde, a zmuszajc mnie do ycia w milczeniu, ktre jest oznak prawdziwej mioci, dawaa mi smak wiecznoci. *** Jest bowiem czas na to, by sdzi. Ale jest take czas na to, by si stawa... Powiem ci teraz o umiejtnoci suchania innych. Jeli otworzysz drzwi twego domu przed wczg, a on zasidzie, nie wyrzucaj mu, e jest sob, nie kim innym. Nie sd go. Bo jego gd to przede wszystkim potrzeba znalezienia gdzie miejsca, przyjcia do kogo z cikim brzemieniem wspomnie , z urywanym oddechem i postawienia w kcie ebraczego kija. Potrzeba znalezienia si w cieple, naprzeciw twojej spokojnej twarzy, wanie z ca jego przeszoci, ktra nie bdzie poddawana ocenie, i z ujawnionymi przywarami. I ju nie bdzie mu ciya jego kula, bo ty mu nie kaesz taczy. Poczuje si bezpieczny, wypije

mleko, ktre mu nalejesz, i bdzie jad amany przez ciebie chleb, a umiech, jakim go obdarzysz, bdzie jak ciepy paszcz i jak soce askawe dla lepca. A ty by przypuszcza, e to pode umiecha si do niego, dlatego, e on rzekomo tego umiechu niegodny? I czy mylisz, e co mu dajesz, jeli nie dasz tego, co najwaniejsze - przyjaznego posuchania, ktre potrafi uszlachetni twoje stosunki nawet ze miertelnym wrogiem? Czy zamierzasz wyudzi jego wdziczno obarczajc go ciarem podarkw? Znienawidzi ci, jeli wyjdzie od ciebie obciony dugiem.

LV Nie wolno ci myli mioci z szalecz dz posiadania, ktre niesie najgorsze cierpienia. Gdy wbrew powszechnemu mniemaniu mio nie przynosi cierpienia. Natomiast przynosi cierpienie instynkt posiadania, ktry jest przeciwiestwem mioci. Bo jeli kocham Boga, to id drog, utykajc, aby Go zanie innym ludziom. I nie sprowadzam tej mioci do niewolnictwa. I karmi si tym, co On daje innym. A tego, kto kocha prawdziwie, rozpoznaj po tym, e nie mona go zrani. Tego, kto umiera za krlestwo, krlestwo nie moe narazi na szwank. Mona mwi o niewdzicznoci ze strony czowieka, ale kto moe mwi o niewdzicznoci krlestwa? Krlestwo budujesz swoimi darami, a jeli rozwaasz, jakie uznanie w zamian otrzymae - ndzne to rachunki. Ten, kto powici ycie dla wityni i przemieni swoje ycie w jej mury, kocha prawdziwie: jake mgby si poczu skrzywdzony przez wityni? Prawdziwa mio zaczyna si tam, gdzie niczego ju w zamian nie oczekuje. A jeli wiczenie w modlitwie okazuje si tak wane, aby nauczy czowieka mioci do ludzi, to przede wszystkim dlatego, e modlitwa pozostaje bez odpowiedzi. *** U podstaw waszej mioci jest nienawi, gdy zatrzymujecie si przy osobie pewnej kobiety czy pewnego mczyzny, traktujc j jak nagromadzone bogactwo i zaczynacie nienawidzi, podobni do psw biegajcych wok miski, wrogich kademu, kto spoziera na ich jado. I t egoistyczn zawi o jado nazywacie mioci. A ledwo kto wam okae mio, ju z tego wolnego daru czynicie niewol, tak jak w przypadku faszywych przyjani, i gdy tylko otrzymacie dowody mioci, ju zaczynacie czu si pokrzywdzeni. I aby tym lepiej podda sobie drugiego czowieka, drczycie go widokiem swojego cierpienia. Cierpicie zreszt naprawd, ale wanie to cierpienie jest mi niemile. Dlaczeg zatem miabym je podziwia? W modoci istotnie zdarzao mi si chodzi tam i z powrotem po tarasie, pod palcymi gwiazdami, tsknic za zbieg niewolnic, w ktrej upatrywaem uzdrowienia. Gotw byem podj wojn, eby j odzyska. eby j posiada, gotw byem podbi niejedn prowincj; ale - Bg mi wiadkiem - nie myliem si w znaczeniu sw i nigdy bym nie nazwa mioci takiej pogoni za zdobycz, nawet gdyby mi przyszo yciem za to zapaci. *** Przyja poznaj po tym, e nie moe dozna zawodu, a prawdziw mio po tym, e

nic jej nie zdoa ugodzi. *** Jeli wic kto ci powie: Oddal j, bo ci krzywdzi... , wysuchaj pobaliwie, ale nie zmieniaj swojego postpowania, gdy kto moe mie wadz, aby ci skrzywdzi? A jeli kto ci powie: Zerwij z ni, bo wszystkie twoje starania id na marne... , wysuchaj pobaliwie, ale nie zmieniaj postpowania, poniewa dokonae ju wyboru. I cho mona ci okra z tego, co otrzymujesz, kto ma moc okra ci z tego, co dajesz? I jeli kto ci mwi: Tutaj masz dugi. A tu nie masz dugw. Tu twoje dary ciesz si uznaniem. Tu si spotykaj ze wzgard, zatkaj sobie uszy i nie suchaj podobnych kalkulacji. *** Wszystkim za moesz odpowiedzie: kocha to przede wszystkim wspdziaa ze mn. *** Tak jest ze wityni: wchodzi do niej tylko przyjaciel, ale liczba przyjaci jest niezliczona.

LVI Tej samej tajemnicy chciabym ciebie nauczy. Caa twoja przeszo to tylko narodziny, podobnie jak po dzi dzie - wydarzenia z dziejw krlestwa. I aowa czegokolwiek to taki sam absurd, jak aowa, e si nie urodzie w innej epoce, albo e nie jeste niski, kiedy jeste wysoki, albo e nie yjesz w innym kraju, i w tych absurdalnych rojeniach znajdowa powd do rozpaczy na kad chwil. Szalony, kto zgrzyta zbami unoszc si gniewem na przeszo, ktra jest jak granitowy blok, i zamknita. Przyjmij ten dzie tak, jak jest ci dany, zamiast bi gow o nieprzekraczalny mur. Nieodwracalno nic nie znaczy, gdy jest cech wszystkiego, co przemino. A poniewa nie ma czego takiego jak cel osignity albo cykl zamknity, albo epoka zakoczona - chyba e dla historykw, ktrzy wymylaj podziay czasu - jakeby mg aowa postpowania, ktre nie zostao jeszcze uwieczone wynikiem i nigdy nie zostanie - gdy sens rzeczy nie ley w bogactwie nagromadzonym, z ktrego potem korzystaj plemiona osiade, ale w pomieniu przemiany, wdrwki i pragnienia. A ten, kto dozna klski i ginie pod butem zwycizcy, bardziej jest moim zdaniem zwyciski ni ten, co cieszy si wczorajszym zwycistwem, jak osiady nagromadzonym bogactwem, a jego kroki ju zmierzaj ku mierci. Do czego zatem mam dy, spytasz. Skoro cel nie ma znaczenia. A ja odpowiadajc wyjawi ci wielk tajemnic kryjc si pod prostymi i zwykymi sowami, ktrej nauczya mnie mdro nabywana po trochu w cigu ycia: a mianowicie, ze przygotowywa przyszo to tylko dawa podstaw teraniejszoci. I e niektrzy trawi siy na utopie i zabiegi, marzenia i mgliste obrazy zrodzone z wynalazczej wyobrani. A tymczasem jedyna prawdziwa wynalazczo to odczytywa teraniejszo, ca jej niespjno i jzyk peen sprzecznoci. Jeeli jednak dasz do siebie dostp tym bredniom - pustym snom o przyszoci, bdziesz podobny do czowieka, ktremu si zdaje, e swobodnym pocigniciem pira potrafi wynale kolumn i postawi now wityni. Ale czy napotkaby wtedy nieprzyjazny opr materii? A nie spotkawszy oporu, na czym by opar fundamenty wityni? Co nadaoby ksztat jego kolumnie? Kolumna formuje si poprzez pokolenia, cierajc si i nabierajc ksztatu poprzez ycie. Nawet jej ksztatnie jest wymylony, ale wygadzony trwaniem. I tak rodz si wielkie dziea i krlestwa. Tylko teraniejszo trzeba wci porzdkowa. Po co dyskutowa o dziedzictwie? Przyszo nie po to jest, aby j przewidywa, ale by j przyj. Trudzisz si oczywicie, kiedy teraniejszo masz w rkach jak tworzywo. Te owce i kozy, pola jczmienia, domy i gry, wszystko to nazywam ojcowizn albo krlestwem i

dobywam z tej caoci co, czego w niej dotd nie byo; i nazywam jednoci najprostsz, gdy kto zechce j ogarn rozumem, zniszczy j, a nie pozna - i tak tworz podstawy teraniejszoci; tak samo, kiedy wspinam si na grzbiet grski, wysiek moich mini organizuje krajobraz i staj si wiadkiem agodnego bkitu, gdzie miasta s jak ptasie jajka w gniazdach polnych przestrzeni, i jest to obraz ani prawdziwy, ani bardziej faszywy ni miasta porwnane do statkw albo do wity - po prostu obraz inny. A ludzkie losy potrafi sta si pokarmem dla pogody mojej duszy. Wiedz zatem, e adna prawdziwa twrczo nie jest dowolnie powzitym wyobraeniem o przyszoci, ciganiem majakw i utopi, ale nowym, wieo odczytanym obliczem teraniejszoci - a ta - tworzywem bezadnie nagromadzonego dziedzictwa; tobie za nie wolno ani rozkoszowa si tym tworzywem, ani si na nie skary, bo ono - tak jak i ty - po prostu jest, skoro si narodzio. Pozwl zatem przyszoci jak drzewo rozkada, jeden po drugim, swoje konary. Od jednej teraniejszoci do drugiej drzewo bdzie wzrasta, a zakoczywszy wzrost, dopenione, wejdzie w mier. Bd spokojny o moje krlestwo. W chwili gdy ludzie w bezadzie rzeczy odkryli to oblicze, gdy jak rzebiarz stworzyem dzieo w kamieniu, w majestacie tworzenia umocniem ich los. Odtd i bd od zwycistwa do zwycistwa, odtd moim piewakom nie zabraknie tematu pieni, bo ju nie martwych bogw bd chwali, ale po prostu ycie. Spjrz na moje ogrody: gdy o wicie ogrodnicy id gotowa panowanie wiosny, nie rozprawiaj o patkach kwiatw ani o ich prcikach: siej ziarna. Wam zatem, zniechceni, nieszczni i pokonani, powiadam: Jestecie zwycisk armi! Gdy ta oto chwila jest waszym pocztkiem i to pikne by tak modym. *** Nie sd jednak, e to proste: obj myl teraniejszo. Bo wtedy stawia ci opr nawet materia, z ktrej masz korzysta, podczas gdy nie stawiaj oporu plany snute na przyszo. Temu, kto pooy si na piasku koo wyschej studni, a soce ju zamienia go w ulotn par, roi si, e dzielnie maszeruje. I ogromnie atwe staj si wielkie kroki, ktre go zbliaj do ocalenia. atwo bowiem pi we nie: kady krok, jak namaszczony oliw niewolnik, przynosi ci wod i nie ma cierniw, ktre by ci zatrzymyway w drodze. Ale ta przyszo, ktra nie ma w sobie nic wrogiego, nie zblia si, a ty konasz, piasek zgrzyta ci midzy zbami, a gaj palmowy, cikie wody rzeki i piew kobiet piorcych bielizn chwiej si i z wolna zapadaj w mier. Ten natomiast, kto rzeczywicie idzie, ociera sobie stopy o kamienie, walczy z

kolczastymi zarolami i rani paznokcie na skalnych usypiskach. Co krok to inny etap wspinaczki, a on nad wszystkimi musi odnie zwycistwo. Wod dla siebie stwarza powoli caym ciaem, miniami, pcherzami na doniach i ranami na nogach. Stapiajc w jedno sprzeczne wkna rzeczywistoci, wysikiem doni dobywa wod ze swej kamiennej pustyni, jak piekarz wyrabiajc ciasto czuje, jak ono twardnieje mu pod palcami, jak coraz silniejszy stawia mu opr, jak powstaj zawlenia, ktre musi zrywa - a to znaczy, e w jego rkach powstaje chleb. Tak jak poeta czy rzebiarz, ktry zrazu swobodnie obrabia wiersz czy kamie , ale zatracajc si w nim, bo mg kaza swoim postaciom, aby miay si albo pakay, mg si skierowa na prawo lub na lewo, i w tej penej swobodzie trudno mu byo stawa si. Ale nadchodzi moment, gdy ryba chwyta przynt i wdka wypra si. Przychodzi chwila, kiedy nie mwisz tego, co chciae powiedzie, ze wzgldu na sowo, Ktre chciae zachowa na inn chwil, bo i je take zamierzae wypowiedzie; i obie prawdy zaczynaj stawia ci opr. A ty zaczynasz kreli, tak jakby wyrabia glin, i pojawia si umiech, ktry zdaje si rzuca ci wyzwanie. Nie dobierasz ju pojedynczych sw na zasadzie sownej logiki, ale szukasz zwornika, ktry by spi sklepienie twoich sprzecznych prawd, bo z niczego nie wolno ci zrezygnowa; i zgadujesz ju, e wanie rodzi si wiersz albo z kamienia powstaje twarz posgu, bo otaczaj ci zewszd drodzy ci nieprzyjaciele. Nie suchaj wic nigdy tych, co chcieliby ci si przysuy i radz, eby si wyrzek ktrego z twoich zamiarw. Znasz swoje powoanie po tym, jak ci ciy. Jeli je zdradzisz, sam siebie wypaczysz; wiedz, e twoja prawda rodzi si powoli, gdy jest jak narodziny drzewa, a nie jak znalezienie formuy, bo czas tu odgrywa najwaniejsz rol, bo ty masz si przemieni i wstpi na trudny szczyt. Nowy byt, ktry jest jednoci wyonion z zamtu rzeczy, nie spada na ciebie jak rozwizanie rebusu, ale jest uspokojeniem sprzecznoci i zablinieniem ran. A moc swoj poznasz dopiero wtedy, kiedy si stanie. Dlatego czciem przede wszystkim owe bstwa zapomniane, ktrymi s dla czowieka cisza i powolno.

LVII Albowiem pikna jest wasza modo, wy nieszczliwi, wydziedziczeni i pokonani, ktrzy w waszym dziedzictwie umielicie wyczyta tylko niedobre posanie wczorajszego dnia. Ale ja zbuduj wityni, a wy przyjdcie wmiesza si w tum wiernych. Jeli rzuciem wam ziarno i zgromadziem was w majestacie ciszy, abycie si stali powolnym, cudownym niwem, to gdzie tu miejsce na rozpacz? Pamitacie, jak wyglda poranek zwycistwa: umarli na oach, trdowaci i dotknici zaraz, chromi na kulach, zadueni cigani przez urzdnikw, dunicy wrd komornikw, winiowie pod stra dozorcw - wszyscy skupieni oto w zwycistwie jak w zworniku sklepienia, wszyscy wczeni w ludzk wsplnot; w takie ranki rozproszony tum staje si bazylik, w ktrej rozbrzmiewa pie zwycistwa. Widziae take, jak mio si gruntuje, jak umacniaj si korzenie, jak dusze odpowiadaj sobie wzajemnym echem, moe pod uderzeniem nieszczcia, ktre znienacka staje si kocem i zwornikiem sklepienia, aby we wszystkich znale ten sam oddwik, t sam gotowo wspdziaania; i rado rodzi si wtedy z dzielonego chleba, z miejsca przy ogniu, gdzie siada zaproszony. Okazywae niezadowolenie jak stary zgorzknialec i wydawao si, e nawet twojego ciasnego domu nie wypeni przyjaciele, a oto nagle otwiera si witynia i wchodzi do niej przyjaciel - jeden, ale niezliczony. Wic gdzie tu miejsce na rozpacz: wszdzie tylko wieczne narodziny. To prawda, e jest take nieodwracalno, ale ani to wesoe, ani smutne: nieodwracalno to istota tego, co mino. Nieodwracalne s moje narodziny, bo oto jestem. Nieodwracalna jest przeszo, ale teraniejszo ley przed tob, jak budulec bezadnie rzucony u stp budowniczego, i to ty masz z niego urobi przyszo.

LVIII Przyjaciel to przede wszystkim czowiek, co nie sdzi. Mwiem ci, e to ten, co otwiera drzwi przed wczg i jego kul, i kosturem postawionym w kcie, i nie kae mu taczy po to, aby taczcego ocenia. A jeli wczga opowiada o wionie widzianej po drodze, przyjaciel to ten, co przyjmuje w siebie wiosn. A jeli opowiada o grozie godu w wiosce, z ktrej przychodzi, przyjaciel razem z nim cierpi gd. Bo mwiem ci ju, e przyjaciel to ta czstka czowieka, ktra jest dla ciebie przeznaczona i otwiera przed tob drzwi, ktrych moe nigdzie indziej nie otwiera. I bdzie to prawdziwy przyjaciel i wszystko, co mwi, jest prawd, i kocha ci, nawet jeli nienawidz ci w innym domu. Za przyjaciel spotkany w wityni, obok ktrego - z aski Boga - stoj rami przy ramieniu, to ten, co zwraca ku mnie tak sam jak moja twarz, owiecon tym samym Boym wiatem, bo wtedy rodzi si jedno, nawet jeli poza wityni on jest sklepikarzem, a ja kapitanem, albo on ogrodnikiem, a ja marynarzem. Spotkaem go na wyszym pitrze ni istniejce midzy nami rnice i jestem jego przyjacielem. I mog przy nim milcze, to znaczy nie obawia si niczego, bo on nie wejdzie w cikich butach do ogrodu mojej duszy i bezpieczne s moje gry i wwozy, i moje pustkowia. A ty przyjmujesz z mioci, mj przyjacielu, to, co wysyam ku tobie z krlestwa mojej duszy, jakby przyjmowa mojego ambasadora. Traktujesz go yczliwie, prosisz siada i suchasz, co mwi. I otomy szczliwi. Ale czy moliwe, abym przyjmujc ambasadorw traktowa ich oschle albo odesa z niczym, dlatego e gdzie w ich cesarstwie, o tysic dni marszu od mojego krlestwa ludzie si ywi jadem, ktre mnie nie smakuje, albo maj inne obyczaje. Przyja to przede wszystkim pokj i potna duchowa wymiana, wznoszca si ponad pospolite szczegy. I temu, kogo ze czci sadzam za moim stoem, nie bd robi adnych wyrzutw. Wiedz bowiem, e gocinno, uprzejmo i przyja to spotkanie z czowiekiem, jakie si dokonuje w czowieku. Nic po mnie w wityni takiego bstwa, ktre by roztrzsao wzrost i tusz swoich wiernych, ani w domu takiego przyjaciela, ktry by nie przyj goci kulawych lub kaza im taczy, aby oceni, czy tacz dobrze. Do spotkasz sdziw na wiecie. Nieprzyjacioom zostaw trud urabiania ciebie, aby si sta innym, aby stwardnia. To ich zadanie, tak jak zadaniem burzy jest rzebi pie cedru. Przyjaciel jest po to, aby ci przyj. A kiedy wchodzisz do wityni, wiedz take, e Bg nie sdzi ci chce, ale przyj.

LIX Jeli chcesz, by tam, gdzie dzieli si bogactwa, a wic i serca s podzielone, krzewia si przyja (jeli chcesz bowiem, aby si znienawidzili, sypnij im ziarna), oprzyj si na poszanowaniu czowieka i wiedz, e ycie plemienne wtedy jest znone, gdy jeden nie krytykuje drugiego. Kiedy mylisz le o przyjacielu i dajesz temu wyraz, to znaczy, e nie doszo midzy wami do spotkania na paszczynie czowieczej, takiej jak w wityni, gdy gromadzi si wsplnota. Nie jest to kwestia ani pobaliwoci, ani saboci, ani braku arliwoci w cnocie. Gdzie indziej jest miejsce na surowo i gdzie indziej masz by sdzi. Jeli zajdzie potrzeba, bez drgnienia powiek bdziesz cina gowy. Bo jeszcze raz powtarzam: moesz skaza na mier, ale jeli skazaniec jest chory, wpierw go ulecz. Nie bj si tych sprzecznoci, ktrych peno w twoim niedoskonaym jzyku, gdy mwisz o ludziach. Bo nie ma tu adnej sprzecznoci, poza jzykiem - rodkiem wyrazu. I w skazacu jest czstka, ktr wydajesz katowi, ale jest i druga, ktr moesz posadzi za twym stoem i ktrej nie masz prawa osdza. Nakazano ci bowiem sdzi czowieka, ale nakazano te go szanowa. I nie chodzi wcale o to, aby sdzi jednego, a drugiego szanowa, ale ma to by ten sam czowiek. Jest to tajemnica mojego krlestwa, niepojta tylko ze wzgldu na jzyk ludzki. Logiczne przedziay nie s dla mnie adn przeszkod. Bo ten, z kim walcz na pustyni i otaczam nienawici, by mi zawsze najlepszym wiczeniem duchowym. Kroczymy ku sobie, groni, ale z mioci.

LX Rozmylaem take nad ludzk prnoci. Gdy zawsze wydawaa mi si nie wad, a chorob. Kiedy widziaem, jak kto wzrusza si opini tumu, jak czynic z siebie widowisko upadla si w zachowaniu i w sowach, jak niezwyke zadowolenie znajduje w pochwaach, jaki ogie bije na jego policzki, gdy na niego patrz, nie gupot widziaem w tym, a chorob. Bo jakie zadowolenie moe da drugi czowiek poza mioci i darem z siebie? A przecie zadowolenie, jakie taka osoba znajduje we wasnej prnoci, wydaje si gortsze ni satysfakcja z bogactwa, bo za t rozkosz zapaciaby szczodrze innymi przyjemnociami. Ndzna to rado i skpa, jak zawsze, gdy pynie z uomnoci. Jak czowieka, ktry czujc swdzenie, drapie si i w tym znajduje rozkosz. Pieszczota - przeciwnie - jest oson i dachem nad gow. Jeli pogaszcz dziecko - to jakbym je broni. Pieszczota jest tu znakiem na dziecinnym mikkim policzku. Ale prno jest wynaturzeniem. Ludzie prni to dla mnie tacy, co przestali y. Czy mona bowiem przemieni si w co wikszego od siebie, jeeli chce si przede wszystkim bra? Taki czowiek nie bdzie rs, zostanie skarlay na wieki. A przecie jeli chwal odwanego wojownika, wzrusza si i dry jak dziecko, gdy je pieszcz. Ale to nie prno. Co wzrusza jednego, a co drugiego? I jaka jest midzy nimi rnica? A kiedy zasypia prna kobieta... Nie zazna tego, co rolina, ktra na wietrze otrzsa nasiona, a adne nie bdzie jej zwrcone. Nie zazna tego, co drzewo, gdy padaj z niego owoce, ale aden nie bdzie mu zwrcony. Nie zazna radoci czowieka, ktry innym oddaje stworzone przez siebie dzieo, a ono mu zwrcone nie bdzie. Nie zazna aru tancerki, ktra z siebie daje taniec, a ten jej zwrcony nie bdzie. I tak samo wojownik, ktry oddaje swoje ycie. I jeli go chwal, to dlatego, e stoi jak wypatrujcy stranik na dziobie statku. Wyrzek si siebie dla wszystkich innych. I jest zadowolony nie z siebie, ale z ludzi. Lecz czowiek prny to karykatura. Nie domagam si skromnoci, bo lubi dum, ktra jest jdrem istnienia i trwania. Jeli jeste skromny, to i posuszny wiatrom, jak blaszana chorgiewka. Kto inny way wtedy wicej ni ty sam. Ja domagam si, aby y nie tym, co otrzymujesz, ale tym, co dajesz, bo tylko tym

wzrastasz. Nie powiniene gardzi dobrem dawanym, musisz wyda owoc. A wanie duma gwarantuje, e jest wci twoim owocem. W przeciwnym razie zmieniaby si z kadym podmuchem wiatru, odmieniaby barw, zapach i smak! Ale czym jest twj owoc dla ciebie? Wart jest tylko wtedy, jeli ci nie bdzie zwrcony. Oto kobieta na paradnym ou, ktra karmi si oklaskami tumu. Rozdaj wasne pikno, wdzik i dostojestwo, a ludzie podziwiaj mnie, kiedy przechodz niby cudowny statek wiedziony przeznaczeniem. Samo moje istnienie ju jest darem. Prno to dar faszywy, zudzenie prawdziwego daru. Bo dawa moesz tylko to, co sam przetwarzasz, tak jak drzewo wydaje owoce, ktre wytworzyo z gleby. Tancerka daje taniec, bo w taniec przetworzya swj krok. A onierz - krew, gdy j przetwarza w wityni albo w krlestwo. Ale nie daje nic gonica si suka, cho otaczaj j psy i zabiegaj o ni. Gdy nie wytworzya tego, co daje. Jej rado to ukradziona czstka radoci tworzenia. Rozprasza si i ginie w pragnieniu psw. Jak czowiek, co budzi zazdro innych i upaja si aromatem zazdroci. Szczliwy, gdy mu zazdroszcz. To karykatura daru. A on podnosi si przy biesiadnym stole i zaczyna przemawia. Pochyla si ku wspbiesiadnikom jak drzewo obcione owocami. Ale wspbiesiadnicy adnego owocu nie znajd. Znajd si tylko tacy, ktrym si bdzie zdawao, e znaleli owoc, gdy s jeszcze gupsi ni ten pierwszy i uwaaj, e przemawiajc zaszczyci ich. A czowiek prny sdzi, e co da, skoro jego wspbiesiadnik otrzyma. I obaj kaniaj si jeden drugiemu jak dwa jaowe drzewa. *** Prno to brak dumy, ulego posplstwu, niska pokora. Szuka jednak posplstwa, bo wtedy moe uwierzy, e rozdaje owoce. S ludzie, ktrzy czuj si uhonorowani krlewskim umiechem. Krl mnie zna, powiadaj. Ale kto by naprawd kocha krla, zarumieniby si tylko z radoci i nic by nie powiedzia. Bo umiech krla oznaczaby dla niego: Krl przyjmie ofiar z mojego ycia... I wtedy nagle cae jego ycie staje si darem i przemienia si w krlewski majestat. Mam swj udzia - mgby taki czowiek powiedzie - w piknie krlewskiej osoby, bo krl przez to jest pikny, e jest chlub swego ludu. Natomiast czowiek prny zazdroci krlowi. A kiedy krl si do niego umiechnie,

on narzuca na siebie ten umiech jak wietny paszcz i przechadza si - karykatura - po to, aby jemu z kolei zazdroszczono. Krl mu uyczy niejako swojej purpury. On sam za jest w gbi duszy tylko naladownictwem i mapowaniem.

LXI Niektrzy wywodz si z moralnoci kupieckiej pragncej przede wszystkim dobrze sprzeda. Zdaje ci si, e rado daje otrzymywanie i nabywanie dbr; skd by mg wiedzie, e jest inaczej, skoro z takim wysikiem nauczono ci trzyma si kurczowo przedmiotw? To prawda, przedmiot moe by wielki, jeli ty mu siebie oddajesz. Kiedy prbujesz swj trud przemieni w blask szlifowanego klejnotu. w blask moe by jak religia. Znaem kurtyzan, ktra swoje miertelne ciao wymieniaa na niezniszczalne pery. Nie gardz takim kultem. Ale przedmiot staje si czym niegodnym, kiedy poddajesz go sobie, kiedy ci ma suy jak kadzielnica. Bo w istocie nie ma w tobie nic, co byoby godne kadzida. Kiedy jednak daj dziecku zabawk, ucieka ze swoim skarbem w obawie, abym mu go nie odebra. Dlatego, e zabawka jest tu jak posek bstwa, ktre, kiedy si pojawi pierwsze ciernie, zada ofiary z krwi.

LXII Rozmylaem take nad absolutn koniecznoci - o ile atwiejsze byoby wszystko, gdyby piramida hierarchii ludzi czya si wprost z Bogiem. Wemy wadc cesarstwa: jeli jest wadc z absolutnej koniecznoci, godzisz si z tym jak z prawem natury; tak samo, gdy w paacu mojego ojca chcesz przej z sali obrad do sali bawialnej, idziesz tymi wanie schodami, otwierasz te wanie drzwi i nie aujesz, e nie wybra innej drogi, poniewa tylko ta bya moliwa. A w decyzji jej obrania i swobodnego przejcia tak samo nie ma ulegoci, sualstwa i niskich uczu, jak w poddaniu si wadzy panujcego, ktra pozostaje poza zasigiem wolnej woli jako co po prostu absolutnego. Natomiast bdziesz mu zazdroci, jeeli zajmujesz w krlestwie nastpne, zaraz po nim miejsce, i jeli jego wadza nad tob nie jest elementem koniecznoci, ale spraw przypadku, biegu polityki, wynikiem pewnych okrelonych i dyskusyjnych ocen lub te sukcesem zawdziczanym zrcznym zabiegom. Albowiem zazdrocimy tylko temu, na ktrego miejscu moglibymy si znale sami. Czy Murzyn zazdroci biaemu? Czy czowiek w stosunku do ptaka czuje naprawd t zazdro, ktra przeradza si w nienawi, gdy chciaby zniszczy kogo, aby zaj jego miejsce? Nie krytykuj bynajmniej, rzecz jasna, ambicji, bo moe ona by oznak twrczych pragnie . Ale krytykuj zazdro. Wtedy bowiem gotw jeste intrygowa przeciwko drugiemu czowiekowi, a pochonity intrygami, gotw bdziesz zapomnie o tworzeniu, ktre jest przede wszystkim cudown wspprac jednego z wszystkimi. Ty za, wydajc o drugim sd, gotw jeste nim gardzi. I cho bez trudu przyjmujesz, e kto drugi moe nad tob wzi gr si wadzy, czy zgodzisz si, e ci przewysza susznoci sdw, prawoci i szlachetnoci serca? Jeli za gardzisz nim, kto ci odpaci za twoj prac wyrazami uznania? Uznanie z ust tego, kim pogardzasz, jest obelg. I wtedy wzajemne stosunki midzy ludmi wydadz ci si nieznone. Przede wszystkim jednak, jeli kto wyda ci rozkaz, poczujesz si upokorzony, i on sam istotnie bdzie chcia ci upokorzy, eby umocni swoje panowanie. Inny jednak bdzie mg zasiada z tob przy jednym stole jak rwny z rwnym, wypytywa ci, podziwia twoj wiedz i cieszy si twoimi cnotami, jeeli jest panem tak po prostu, jak mur jest murem, i niepodobna, aby si pyszni swoj pozycj, gdy ona po prostu jest faktem. Tak te i ja mog zasi u stou najndzniejszego z moich poddanych. A on, janiejc z radoci na mj widok, wyciera st i stawia ruszt na rozarzonych wglach. Ktry bowiem kamie z tych, co tworz mur, wyrzucaby zwornikowi sklepienia, e jest zwornikiem? I czy

zwornik mgby pogardza ktrymkolwiek z kamieni? Siedzimy wic naprzeciw siebie jak rwny z rwnym. Tylko taka rwno ma jaki sens. I jeli go zagadn o pole i zasiewy, to nie z niskiej intencji, aby liczc na jego prno zaskarbi go sobie - bo niepotrzebny mi niczyj gos w wyborach - ale po to, eby si samemu czego nauczy. Jeli bowiem kto pyta, a nie interesuje go naprawd sprawa, ktrej pytanie dotyczy, znaczy, e gardzi. A jeli pytany to zauway, maca n wiszcy u boku. Ja natomiast rzeczywicie chciaem wiedzie, ile oliwek moe wyda drzewo oliwne, i pytaem o to, aby otrzyma odpowied. Wybraem si w odwiedziny i mie mi byo przyjcie ze strony gospodarza. A on te czu si obdarowany i bdzie pokazywa prawnukom miejsce, gdzie siedziaem. Co wicej: poniewa nie chodzi tu o moj wadz i nie potrzebuj hamowa ani nagina mojego postpowania dla jakich niskich celw, mog i ja take odczuwa wdziczno. A kiedy on umiecha si do mnie, oddaje mi cze i na moje przyjcie piecze barana, otrzymuj co, co jest istotnie darem i ma rwn warto jak dar, ktry on otrzymaby ode mnie. Tak i Bg przyjmuje twoje najskromniejsze myli i bahe uczynki, jak poudniow modlitw ebraka wrd pustyni; jeli za przyjdzie ci do gowy uczci jakiego podrzdnego ksicia, musisz obmyle prezent niezmiernej ceny, bo on cen twojego daru bdzie mierzy swoj chwa. Kto inny tymczasem obraca skrzypic rczk i cignie wiadro z gbi studni, a potem opiera je na cembrowinie, miejc si do swojego zwycistwa, a potem, pochylajc si w socu, podaje mi je, gdy siedz pod murem w cieniu, i napenia mj kubek chodnym bogactwem: a ja jestem cay skpany w jego mioci.

LXIII Przyszed mi na myl pewien przykad, jakim jest mio kurtyzany. Mylisz si bowiem wierzc w dobra materialne, w ich warto sam w sobie. Tak samo bowiem jak krajobraz ujrzany ze szczytu gry stworzye sam wysikiem wasnych mini, tak jest i z mioci. Bo nic nie ma sensu samo w sobie, ale prawdziwym sensem wszystkiego jest sie wzajemnych zwizkw. Wykuta w marmurze twarz nie jest sum nosa, ucha, brody i drugiego ucha, ale struktur mini, ktre je cz ze sob. Zamknit doni, ktra co ujmuje i trzyma. I obraz, jaki przynosi wiersz, nie zawiera si w gwiedzie ani w cyfrze siedem, ani w fontannie, ale we wzajemnym splocie, ktry tworz, kiedy ka siedmiu gwiazdom kpa si w fontannie. To prawda, e aby ukaza si zwizek, musz istnie powizane nim przedmioty. Ale moc zwizku nie zawiera si w przedmiotach. Puapka na lisy nie jest ani drutem, ani podstaw, ani adn inn czci, ale pewnym zbiorem czci, czym stworzonym przez czowieka - i oto syszymy szczekanie zowionego lisa. Tak i ja - piewak, rzebiarz czy tancerz - potrafi ci zowi w moj puapk. I tak samo jest z mioci. Czego moesz oczekiwa od kurtyzany? Tylko wypoczynku dla ciaa, kiedy dokonae podboju niejednej oazy. Bo ona niczego od ciebie nie wymaga i nie kae ci by. Ale rozpoznajesz si w mioci, kiedy chciaby jak na skrzydach lecie na pomoc ukochanej, dlatego e ona wzywaa tego archanioa, ktry by w tobie upiony. Rnica nie polega tu na atwoci: bo jeli kocha ci ta, ktr kochasz, wystarczy ci otworzy ramiona, a ju jest w twoich objciach. Rnica polega na darze. Kurtyzanie niepodobna zoy adnego daru, gdy cokolwiek jej przyniesiesz, ona to z gry uzna za nalen zapat. Kiedy ci za narzucaj zapat, bdziesz si spiera o jej wysoko. Taki jest sens taca dla ciebie taczonego. Wojsko, ktre rozpuszczono na jeden wieczr w podejrzanej dzielnicy miasta z ndznym odem w kieszeni, bdzie si targowao kupujc mio, tak jak si kupuje straw, aby pienidzy na duej starczyo. Strawa daje mono nowego marszu przez pustyni i tak samo kupowana mio daje spokj ciau, ktre znw czeka samotno. Ale wszyscy ci ludzie s jak kramarze i obcy im jest ar uczu. Aeby obdarowa kurtyzan, trzeba by by bogatszym od krla, bo za to, co jej przynosisz, ona jest wdziczna przede wszystkim sobie, pyszni si z sukcesu i winszuje sobie, e wasn zrcznoci i urod tyle od ciebie uzyskaa. Moesz w tak studni bez dna wrzuci zoty skarb, ktrego by nie udwigno sto jucznych karawan, a jeszcze nie staby si darem. Bo musi by kto, kto przyjmuje.

Dlatego te moi wojownicy gaszcz doni po grzbiecie piaskowe lisy i czuj jakby mio, udzc si, e daj co schwytanemu dzikiemu zwierztku, a jeli ono przytuli si do ich piersi, s nieprzytomni ze szczcia. Ale czy znajdziesz w dzielnicy taniej mioci kurtyzan, ktra ciebie potrzebuje i dlatego przytuli si do twojego ramienia? Zdarza si jednak, e ktry z moich ludzi, ani bogatszy od innych, ani mniej bogaty, traktuje swoje zoto tak jak drzewo nasiona rzucane na wiatr, gdy bdc onierzem gardzi nagromadzonym bogactwem. Wic spaceruje noc pomidzy ndznymi szopami w blasku swojej hojnoci, jak ten, kto siejc ziarno jczmienne idzie wielkimi krokami po ziemi czerwonej, gotowej na przyjcie ziarna. Trwoni zatem swoje bogactwa i nie pragnie nic z nich zachowa i on jeden wie, co to mio. A moe nawet i w ktrej z tych kobiet zdoa obudzi mio, gdy ich spotkanie bdzie niby taniec, i taczc go, ona istotnie co otrzymuje. Powiadam ci: wielkim bdem jest nie wiedzie, e otrzymywa nie znaczy tyle, co dostawa. Otrzymywanie jest przede wszystkim darem, darem z samego siebie. Skpy jest nie czowiek, ktry nie rujnuje si na prezenty, ale ten, kto nie daje jasnego umiechu w zamian za otrzymany dar. Skpa jest ziemia, ktra nie piknieje, kiedy rzucasz w ni ziarno. Kurtyzany i pijani onierze zdolni s czasem zapali bysk wiata.

LXIV Z czasem w moim krlestwie zagniedzili si rabusie. Gdy nikt tu ju nie tworzy czowieka. A twarz wyraajca patos cierpienia przestaa by wit mask, staa si ju tylko rzebionym wiekiem pustej szkatuki. I krok po kroku postpowao niszczenie Bytu. Niczego ju teraz nie widziaem tu, za co by warto byo umiera. Niech zatem prbuj tak y. Bo y moesz tylko tym, za co zgodzisz si umrze. Burzyli stare budowle i cieszyli si hukiem padajcych wity . Ale na miejscu wity , ktre paday w gruzy, nie zostawao nic. Niszczyli zatem wasn zdolno wyraania siebie. I niszczyli czowieka. Niejeden nie wiedzia ju, co oznacza rado. Bo mwi najpierw: Wioska. A w tym sowie byy i obyczaje, niezbdny rytua, i stawiany opr. Rodzia si wioska arliwa. A potem czowiek przestawa ju rozumie. I chcia znajdywa rado nie w strukturze, ktra powstaje z wolna i staje si sob, ale w budowaniu czego, co jest odoonym na bok bogactwem, jak bywa z wierszem. Ale takie nadzieje s prne. Podobnie ci, ktrzy uznajc wielko czowieka zapragnli dla niego wolnoci. Wiedzieli bowiem, e przymus jest przeszkod dla czowieka silnego. Istotnie nieprzyjaciel, dziki ktremu budujesz siebie, zarazem jest dla ciebie ograniczeniem. Ale usu nieprzyjaciela, a nawet nie potrafisz si narodzi. Niejeden uwierzy, e rado mog da nagromadzone bogactwa. A wic wiosn naley si rozkoszowa. Ale mda jest rozkosz wiosenna, jeli staniesz si jak rolina, aby jej kosztowa. Tak jak mda jest rozkosz miosna, jeli oczekujesz, e twarz ukochanej napeni twoj pustk. I tylko dzieo, ktre przynosi cierpienie, moe ci co da; czy obudziby w tobie echo piew galernikw i woanie tsknoty, gdyby wpierw nie przey tsknoty tylu rozsta i wasnego niewiadomego losu niby losu galernika. Ten, kto dugo i bez nadziei wiosowa ku wschodzcemu socu, odczuje piew galernikw; i ten, co pragn na piaszczystej pustyni, odczuje woanie tsknoty. Ale nic nie mona ci da, jeli nie cierpia, bo nie ma w tobie nikogo. I wioska te nie jest poematem, w ktrym po prostu moesz zamieszka, kiedy cieszy ci ciepa wieczerza, ludzka yczliwo i mia wo wracajcego byda i kiedy radujesz si ogniskiem zapalonym na placu w dniu wita - kt bowiem stworzy w tobie wito, jeli nie ma ono w tobie od czego odbi si echem? Jeli nie bdzie wspomnieniem odzyskanej wolnoci, mioci wypierajc z serca nienawi, cudown odmian w rozpaczliwym losie. Nie bdziesz ani szczliwszy, ani nieszczliwszy ni ktrekolwiek z twoich bydltek.

Wioska budowaa si w tobie powoli i eby staa si tym, czym jest, wspinae si powoli na szczyt grski. A ja urabiaem ciebie poprzez obrzdy i obyczaje, przez wyrzeczenia i obowizki, gniewy nie do uniknicia i przebaczenia, przez te wanie, a nie adne inne tradycje. Wioska nie jest wic mglistym majakiem, o ktrym bezgonie piewasz wieczorami (nazbyt atwo byoby wtedy by czowiekiem), ale melodi, ktrej uczye si powoli i ktrej si pocztkowo opierae. Ty jednak wchodzisz do wioski wraz z jej obyczajem i cieszc si nim, dopuszczasz si rabunku; obyczaje nie s bowiem rozrywk czy zabaw, a jeli bdziesz si nimi bawi, nikt ju nie bdzie w nie wierzy. I nic z nich nie zostanie. Ani dla mieszkacw wioski, ani dla ciebie...

LXV

Ja ustanawiam ad - powiada mj ojciec. - Ale nie w ad, ktry oznacza

oszczdno i szukanie najprostszych wyj. Bo nie o to idzie, aby zyska przewag nad czasem. C mi po tym, e ludzie stan si tuciejsi, gdy zamiast wity bd budowa spichrze, a zamiast instrumentw muzycznych bd konstruowa akwedukty; gardz ludzkoci skp i pyszn, nawet jeli jest zamona, i przede wszystkim chc wiedzie, jaki bdzie czowiek. Myl o takim, ktry pozostaje dugo zatopiony w straconym na pozr czasie wityni, jakby wpatrywa si w Mleczn Drog i bieg razem z ni gdzie daleko, i wprawia swoje serce do mioci wiczc si w modlitwie, na ktr nie ma odpowiedzi (gdy odpowied - zapata za modlitw - uczyniaby czowieka jeszcze bardziej skpym), a poezja bez trudu budzi w nim echo. Albowiem czas, ktry zaoszczdzibym na budowie wityni (a jest ona jak statek eglujcy wraz z nami po morzach) i na upikszaniu wiersza, ktry budzi echa w ludzkim sercu, nie powinien suy do tuczenia, ale do uszlachetniania rodzaju ludzkiego. Bd zatem budowa witynie i tworzy poematy. Wiem, e pogrzeb jest strat czasu, poniewa ludzie kopicy grb w ziemi, aby w niej pochowa martwe ciao, mogliby przeznaczy ten czas na ork albo niwo; a jednak zabroni palenia stosw, na ktrych spala si trupy, bo c mnie obchodzi zyskany czas, jeli zaginie cze oddawana zmarym. Gdy nie znalazem pikniejszej formy usuenia zmaremu ni grb, do ktrego bliscy zbliaj si powoli, wypatrujc wasnego grobowca pord innych i wiedzc, e zmary powrci w ziemi jak obumierajca na zim winorol i sta si miazg ziemi. A zarazem wiedzc, e co z niego zostaje: relikwia pobojowiska, ksztat rki, ktra rozdawaa pieszczoty, czaszka, ta bezcenna szkatuka, pusta teraz oczywicie, lecz ktr tyle cudownych rzeczy wypeniao. I nakazaem - jeli to moliwe - aby dla kadego zmarego budowano (co jest jeszcze bardziej bezuyteczne i kosztowne) dom, aby w dni witeczne mona w nim byo przywoa jego pami i zrozumie, nie samym rozumem, ale kadym poruszeniem duszy i ciaa, e umarli i ywi cz si ze sob i tworz wsplnie wzrastajce drzewo. Gdy wszyscy mieli przed oczyma ten sam wiersz, to samo wygicie drewnianego dziobu statku i t sam kolumn trwajc przez pokolenia, tylko coraz pikniejsz i o czystszym ksztacie: czowiek jest bowiem istot skazan na zagad, jeli patrzymy mu bezporednio w twarz jak krtkowidze, ale inaczej jest, gdy patrzymy na cie , ktry rzuca, i odblask, jaki po nim zostaje. Jeli

bowiem zaoszczdz czas utracony na grzebanie zmarych i budowanie dla nich domw, i jeli pragn, aby posuy on umocnieniu wizi pokole , aby dziki niemu stworzenie wznosio si prosto ku socu jak drzewo, jeli uznam, e to wzwy-wstpowanie jest godniejsze czowieka ni zaokrglanie si brzucha, to w czas zaoszczdzony, ktrym dysponuj, dobrze uyj na grzebanie zmarych. ad, ktry ja ustanawiam - powiada ojciec jest adem ycia. Albowiem powiadam, e jest ad w drzewie, cho skada si z korzeni, pnia, gazi, lici i owocw, i e jest ad w czowieku, cho jest w nim umys i serce; i czowiek nie ma by ograniczony do jednej funkcji jak do uprawy ziemi czy przeduania gatunku, ale ma by tym, ktry zarazem orze i modli si, kocha i opiera si mioci, pracuje i wypoczywa, i sucha wieczornych piosenek. Byli jednake tacy, ktrzy twierdzili, e ad jest obecny w chwale cesarstwa. Za gupota logikw, historykw i krytykw kazaa im wierzy, e z adu cesarstwa rodzi si jego chwaa, gdy ja tymczasem powiadam, e zarwno ad jak chwaa cesarstwa s wycznie owocem arliwoci. eby stworzy ad, stwarzam oblicze, ktre mam ukocha. Oni natomiast pojmuj lad jako cel sam w sobie, i taki ad, kiedy dyskutuje si nad nim i doskonali, staje si przede wszystkim oszczdnoci i uproszczeniem. Usuwa si na bok to, co trudno wyrazi, a przecie nic naprawd wanego nie da si wyrazi; i nie znaem profesora, ktry potrafiby mi po prostu powiedzie, dlaczego kocham wiatr pustynny pod wygwiedonym niebem. Wszyscy si natomiast zgadzaj w zakresie tego, co zwyke, poniewa jzyk wyraajcy rzeczy zwyke jest atwy. Mona zatem powiedzie, nie obawiajc si niczyjego protestu, e trzy worki jczmienia s wicej warte ni jeden worek. Cho mnie si zdaje, e wicej dam ludziom, jeli ka im pi napj sprawiajcy, e noc szeroko rozpociera si przed tym, ktry idzie pustyni pod gwiazdami. ad jest znamieniem bytu, a nie jego przyczyn. Podobnie wewntrzny plan poematu jest znakiem ukoczonego dziea i znamieniem doskonaoci. Nie w myl planu pracujesz, ale pracujesz po to, aby plan si speni. S jednak tacy, ktrzy mwi swoim uczniom: spjrzcie na wielkie dzieo i na ad, ktry ono wyraa. Stwrzcie wic przede wszystkim ad, a wasze dzieo bdzie wielkie; ale dzieo bdzie wwczas bezdusznym szkieletem, muzealnym odpadkiem. Ja buduj na mioci ojcowizny i wszystko wtedy ukada si w ad: hierarchia rolnikw, pasterzy, niwiarzy z ojcem na czele. Tak jak w ad ukadaj si kamienie, kiedy nakaesz im, aby tworzc wityni suyy chwale Boga. ad wtedy narodzi si z gorcej mioci budowniczych. Nie jkaj si wic, kiedy mwisz. Jeli narzucasz ycie, budujesz ad, jeli za

narzucasz ad, narzucasz i mier. ad dla adu to karykatura ycia.

LXVI Zaj mnie kiedy problem smaku waciwego niektrym przedmiotom. W jednym obozowisku ludzie wyrabiali garnki, ktre byy pikne. Za garnki, ktre pochodziy z innego obozowiska, byy brzydkie. Pojem jasno, e nie mona sformuowa prawa regulujcego pikno garnkw. Nie pomog tu wydatki na ksztacenie w rzemiole, konkursy ani przyznawane zaszczyty. Zauwayem nawet, e ci, ktrzy ywili inn ambicj anieli jako pracy, nawet jeli cae noce trawili na robocie, wyrabiali przedmioty pretensjonalne, pospolite, niepotrzebnie skomplikowane. W istocie bowiem nie przespane noce suyy wartoci handlowej, zbytkowi albo prnoci, to znaczy samym ludziom; wyrobnicy nie przemieniali si wtedy w Boga ani w przedmiot, ktry si staje rdem powicenia i obrazem Boga, gdy stapiaj si w nim westchnienia, bruzdy na czole i znuone powieki, i rce drce od trudu wyrabiania gliny, i wieczorne zadowolenie po pracy. Bo wiem, e tylko owocne dziaanie jest modlitw, ale wiem take, e wszelkie dziaanie jest modlitw, jeli jest darem z siebie i stawaniem si. Jeste jak ptak, co buduje gniazdo, a gniazdo jest ciepe, i jak pszczoa zbierajca mid i mid jest sodki, jak czowiek, ktry lepi urn z mioci do urny, a zatem jest to mio, a zatem - modlitwa. Czy wyobraasz sobie poemat napisany na sprzeda? Jeli poemat jest przedmiotem handlu, przestaje by poematem. Jeeli urna jest przedmiotem wykonanym na konkurs, nie jest ju urn - obrazem Boga. Jest tylko obrazem twojej prnoci albo niskich ambicji.

LXVII Przyszli inni, jeszcze gupsi, przedstawili swoje racje i argumenty, dowodzili. Ja jednak wiem, e jeyk tylko oznacza, ale nie chwyta istoty rzeczy, a rozprawy pokazuj bieg myli, ale ani nie dowodz susznoci, ani przecz, tote miaem si z nich. Jeden z nich tak mi tumaczy: - Pewien genera nie sucha moich rad. Ale przedstawiem mu widoki na przyszo... Zdarza si oczywicie, e niewakie jak wiatr sowa czowieka nios ze sob obrazy, do ktrych przyszo raczy si upodobni; przy czym innego dnia te same sowa jak wiatr przynios obrazy przeciwne, gdy czowiek moe mwi wszystko. Jeli jednak genera, ktry sprawi szyki, rozway szans swojej armii, zorientowa si, jaki wiatr wieje, i wie, e wrg pi i e nieatwo ludzi obudzi - jeli wic ten czowiek zmieni plany, zajmie inn pozycj, wyle wojsko w innym kierunku i poprowadzi bitw w sposb nieoczekiwany, dlatego tylko, e pewien prniak przez pi minut zabawia si ukadaniem w sylogizmy sw, ktre s jak wiatr, ja takiego generaa zo z urzdu, zamkn w ciemnicy i nie zadbam nawet o to, aby go karmi. Lubi natomiast, jeli przyjdzie do mnie kto, kto mi przypomina piekarza wyrabiajcego chleb i powie: - Wyczuwam, e ci ludzie ustpi, jeli bdziesz - wymagajcy. Ale rozzuchwal si, jeli poprzestaniesz na gromkich sowach. Maj bowiem wraliwe ucho. Syszaem, jak pi, i nie podoba mi si ich sen. Widziaem take, jak si budz i jak jedz... Lubi czowieka, ktry potrafi taczy i taczy. Gdy tylko w tym jest prawda. Gdy, aby porwa kogo, trzeba go obj. I trzeba obj, aby dokona morderstwa. Opierasz ostrze o ostrze i stal taczy ze stal. Ale czy widzia, eby ten, co walczy, przedstawia swoje racje? Czy ma czas na przedstawienie racji? Albo rzebiarz. Spjrz, jak jego palce tacz w glinie i jak wielki palec koryguje to, co odcisn wskazujcy. Pozornie jeden przeczy drugiemu, ale tylko pozornie, gdy wycznie sowo oznacza rzecz, a poza sowami nie ma sprzecznoci. ycie nie jest ani proste, ani zoone, ani ciemne, ani sprzeczne, ani jednorodne. Ono po prostu jest. Dopiero jzyk porzdkuje albo komplikuje, rozjania lub zaciemnia, rnicuje albo spaja. Jeli wykona ruch w prawo i drugi ruch - w lewo, nie naley z tego wnioskowa o istnieniu dwu przeciwnych prawd, ale jednej prawdy zrodzonej ze spotkania. Gdy tylko taniec obejmuje cao ycia. Ci za, ktrzy wystpuj z konsekwentnym rozumowaniem, a nie z bogactwem serca, i ktrzy, aby dziaa, racjonalnie dyskutuj, przede wszystkim nigdy nie podejm dziaania.

Kto zrczniejszy od nich przeciwstawi ich sylogizmom mocniejsze argumenty, ktrym - po zastanowieniu - przeciwstawi z kolei argumenty jeszcze mocniejsze. W ten sposb zrczny adwokat zawsze znajdzie jeszcze zrczniejszego od siebie, i tak bez koca. Nie istniej bowiem prawdy, ktrych mona by dowie, chyba tylko takie, ktre dotycz przeszoci, oczywiste, skoro zaistniay. Jeli chcesz rozumowo wyjani, dlaczego dane dzieo jest wielkie - uda ci si to. Bo ju z gry wiesz, czego chcesz dowie. Ale nie na tej paszczynie jest miejsce tworzenia. Daj kamienie rachmistrzowi - on wityni nie zbuduje. A oto twoi zdolni inynierowie dyskutuj nad kolejnymi posuniciami, tak jakby to byy szachy. Przyznam, rzecz jasna, e w kocu zrobi posuniecie suszne; cho i tu mam wtpliwoci, gdy w szachach masz do czynienia z prostymi elementami, ale yciowe dylematy nie tak atwo oceni. Jeli czowiek jest skpy i prny, a z jakiego powodu dochodzi do konfliktu pomidzy tymi przywarami, czy da si wyliczy, ktra wemie gr? Moe zatem postpi najsuszniej. Ale zapomni przy tym o yciu. Albowiem grajc w szachy przeciwnik, zanim przestawi swj pionek, czeka, by posun twj. Wszystko si dzieje jak gdyby poza czasem, ktry nie jest w tym przypadku pokarmem wzrastajcego drzewa. Gra w szachy jest jak gdyby wyrzucona poza obrb czasu. W yciu masz bowiem do czynienia z organizmem, ktry podlega przemianom. Z organizmem, a nie z nastpstwem przyczyn i skutkw, choby je nawet pniej, dla zadziwienia twoich uczniw, wyszuka. Bo zarwno przyczyna, jak skutek to tylko odblaski innej wadzy: opanowania twrczoci. W yciu twj przeciwnik nie czeka. Zrobi ju dwadziecia ruchw, zanim ty zrobisz jeden. I wtedy obmylone posunicie okae si absurdalne. Ale dlaczego on miby czeka? Czy widzia, eby tancerz czeka na co, gdy taczy? Jest zwizany ze swoim przeciwnikiem i w ten sposb ma nad nim wadz. Ci, ktrzy posuguj si rozumowaniem, przyjd z pewnoci za pno. Dlatego do rzdw w moim krlestwie powouj tych, ktrych zachowanie w mojej obecnoci przypomina ruchy czowieka wyrabiajcego ciasto, a poczuje pod palcami jego gsto. Tacy ludzie wydaj mi si trwali i niezmienni; innych ycie zmusza, aby co chwila na nowo konstruowali swoje logiczne rozumowania.

LXVIII Olnia mnie take inna prawda o czowieku: a mianowicie, e szczcie nic dla niego nie znaczy - i tak samo korzy. Jedyna korzy, ktra moe by dla niego bodcem, to nie zmienia si i trwa. A wic dla bogatego - bogaci si, dla marynarza - eglowa, a dla wczgi-rabusia - czuwa noc w zasadzce. Widziaem natomiast, jak czsto ludzie gardz szczciem, jeli jest ono tylko nieobecnoci troski i poczuciem bezpieczestwa. W pewnym ponurym miecie, ktre byo jak kana ciekowy wylewajcy si w morze, mj ojciec przej si kiedy dol prostytutek. Bya jaka zgnilizna w ich tustych biaawych ciaach i one same byy zgnilizn dla podrnych. Wysa wic onierzy, aby pochwycili kilka z nich, tak jak apie si insekty, aby obserwowa ich obyczaje. Patrol przechadza si pomidzy wilgotnymi murami dotknitego zgnilizn miasta. Czasem w jakiej obskurnej norze, skd pyn zjeczay i kleisty kuchenny zaduch, onierze widzieli pod lamp, ktra bya jak godo, siedzc na taborecie i czekajc dziewczyn, blad i smutn jak latarnia na deszczu; jej cika twarz bya mask zwierzc, naznaczona umiechem niby ran. Zwyczajem tych kobiet byo nuci jak monotonn melodi, aby przycign uwag przechodniw na podobiestwo bezksztatnych meduz, ktre wydzielajc z siebie kleist ma same staj si puapk. Wzdu uliczki niosy si wic te rozpaczliwe zawodzenia. Gdy mczyzna zosta zowiony, drzwi zamykay si za nim na par chwil i wrd gorzkiej ndzy izdebki spenia si akt miosny; cicho na chwil zawodzenie, a zamiast niego byo sycha teraz urywany oddech biaej monstrualnej istoty i cikie milczenie onierza, ktry kupowa od tej zjawy prawo do tego, aby przesta myle o mioci. Przychodzi tu zdawi swoje okrutne sny, gdy pochodzi moe z ziemi palm i umiechnitych dziewczt. W cigu dalekich wypraw wojennych obraz palmowych gajw rozrs si powoli w jego sercu jak cica nieznonie korona wielkiego drzewa. Gos strumienia sta si z czasem okrutn melodi, a umiechy dziewczt, ich ciepe piersi pod oson odzienia, odgadywane ksztaty ciaa, wdzik ruchw, wszystko to coraz dotkliwiej palio mu serce. Dlatego powica swj ndzny od, aby tu, w dzielnicy taniej mioci, wyzwoli si od marze . A kiedy drzwi otwieray si z powrotem, stawa na ulicy znw zamknity w sobie, twardy i wzgardliwy: oto udao mu si na par godzin przygasi barwy wizji, ktra bya jedynym jego skarbem, a ktrej blasku nie potrafi ju znie. Wreszcie onierze wrcili wiodc ze sob owe omiornice, olepione ostrym wiatem wojskowego posterunku. Ojciec wskaza na nie. - Naucz ci teraz - powiedzia mi - co kieruje naszym postpowaniem. Kaza im da

now odzie i kad umieci w chodnym domu ozdobionym fontann oraz da im zajcie delikatny koronkowy haft. I kaza wypaca sum pienidzy dwukrotnie wiksz, ni zarabiay dawniej. Po czym zaleci, by ich nie strzeono. - Z pewnoci s teraz szczliwe - powiedzia. - Zamiast w cuchncych kauach, jakie zostawia przypyw morza, yj teraz czyste, w spokoju i bezpieczestwie... Tymczasem jedna po drugiej znikay - wracay do kloaki, skd je wyrwano. Tskniy za wasn ndz - tumaczy mi ojciec. - Nie przez gupie upodobanie do ndzy, stawianej wyej od szczcia, ale dlatego, e czowiek przede wszystkim dy do tego, aby by intensywniej sob. Bywa tak, e pozacany dom, koronki i wiee owoce s odmian, rozrywk i zabaw. Ale te kobiety nie potrafiy zbudowa z nich wasnego ycia i nudziy si. Powolna jest bowiem nauka ycia w wietle i czystoci oraz nauka wyrabiania koronek, jeeli ma by nie tylko rozkosznym widowiskiem, a zmienia si w wielorakie wizi, obowizki i wymagania. One tu otrzymyway, ale nic nie daway. aoway wic cikich godzin oczekiwania, nie dlatego e byy gorzkie, ale mimo e byy gorzkie, oczekiwania ze wzrokiem utkwionym w czarny prostokt otwartych drzwi, a pojawi si w nich zacity i peen nienawici mczyzna, ktry by podarkiem nocy. aoway lekkiego zawrotu gowy, ktry je wypenia jak mtna trucizna, kiedy popchnwszy drzwi onierz patrzy na nie tak, jak si patrzy na zwierz wybrane na rze, z oczyma utkwionymi w gardle... Bo zdarzao si, e ktry sztyletem przeszywa jedn z nich jak bukak, by pod ceg czy dachwk odkry kilka monet - ich majtek. Moe aoway jakiej brudnej nory, gdzie si spotykay we wasnym gronie w porze, gdy zgodnie z nakazem wadz dzielnica zostaje zamknita i kiedy, popijajc herbat albo obliczajc zarobek, obrzucay si wyzwiskami albo wryy sobie wzajemnie przyszo odczytujc linie rozpustnych doni. Moe przepowiadano im takie wanie pikne domy oplecione kwitncym pnczem, gdzie mieszkay godniejsze od nich kobiety. Dom zbudowany w marzeniu by cudowny, albowiem mieci w sobie nie je prawdziwe, ale - przemienione. Tak jest i z podr, ktra ma nas odmieni. Ale jeli ci zamkn w paacu, bdziesz nadal sob i bdziesz wlk za sob dawne pragnienia i stare urazy, stare niechci; bdziesz i tutaj kula, jeli kulae przedtem, bo nie istnieje magiczna formua, ktra by ci moga przemieni. Tylko powoli, poprzez przymus i cierpienie, mog zmusza ci, aby si przemienia i stawa kim. Ale nie zostaa przemieniona ta, ktra znalazszy si w prostym i czystym wntrzu ziewa, a cho ju nie gro jej razy, bez powodu chowa gow w ramionach, kiedy kto puka do drzwi, i rwnie bez powodu spodziewa si, gdy dalej sycha pukanie, bo noc nie zsya jej ju adnych darw. Nie zaznajc znuenia cuchncych nocy, nie odczuwaj rozkosznego

wyzwolenia, ktre przynosi wit. Ich los moe by teraz cakiem przyjemny, ale nie maj ju przed sob niewiadomego losu na kady wieczr, co pozwalao im przeywa w przyszoci ycie cudowniejsze od wszelkiego ycia realnego. I nie wiedz ju teraz, co robi z nagymi napadami zoci, owocem ycia odraajcego i niezdrowego, ktre powracaj wbrew ich woli, tak jak wycignite na brzeg morskie stworzenia dugo jeszcze, w porze przypywu, poruszaj si i otwieraj regularnym skurczem. Kiedy napada je taka zo, nie ma ju niesprawiedliwoci, przeciw ktrej mona by j wykrzycze, i te kobiety staj si nagle podobne do matki zmarego dziecka, czujcej w piersiach wzbierajce mleko, ktre nikomu ju nie jest potrzebne. Albowiem powiadam ci, e czowiek nie szczcia szuka, ale siebie takiego, ktry jest najbardziej sob.

LXIX Wracam jeszcze do kwestii czasu zaoszczdzonego i zapytuj: w imi czego ma by oszczdzany? Kto mi odpowie: w imi kultury. Jak gdyby kultura moga by oderwanym od reszty ycia wiczeniem. Oto kobieta, ktra karmi dzieci, sprzta dom, szyje bielizn, zostaje wyzwolona od tych obowizkw i teraz, bez adnego udziau z jej strony, dzieci s nakarmione, dom - wywieony i bielizna uszyta. Czas w ten sposb zyskany trzeba teraz czym wypeni. Ka jej wic sucha koysanki piewanej przy karmieniu i karmienie staje si piosenk i poezj domu, tak e cay dom zbiega si w sercu. Ale ona suchajc tej piosenki ziewa, bo nie miaa w niej swojego udziau. I podobnie jak gry s dla ciebie dowiadczeniem cierni, osypujcych si kamieni i wiatru na grskim grzbiecie - i nic nie mog ci da wypowiadajc sowo gry, jeeli nigdy nie opuszcza ka, tak i jej nie powiem nic, mwic o domu, bo ten dom nie powsta z jej czasu ani z jej arliwoci. Nie cieszya si wirujcym w socu kurzem, kiedy o wicie otwiera si drzwi, aby wymie py, unoszcy si z przedmiotw cieranych przez czas, nie rozcigaa swej wadzy nad nieadem, ktry niesie ycie, kiedy z nadejciem wieczoru wida na pododze lady ukochanych krokw i miseczki na tacy, i wygaszony ar w palenisku, a nawet brudne dziecinne pieluszki, poniewa ycie jest pokorne i cudowne. Nie wstawaa ze socem, eby codziennie odbudowa dla siebie nowy dom, tak jak ptaki, ktre widzisz na drzewie, gdy dzibkiem zrcznie wygadzaj lnice pira; nie ustawiaa na nowo przedmiotw, dc do nietrwaej doskonaoci po to, aby znw caodzienne ycie, posiki, karmienie dzieci i dziecinne zabawy, i powrt mczyzny pozostawiy tu lad jak odcisk na wosku. Nie wie, e dom jest o wicie jak podatna glina, a wieczorem staje si ksik zapisanych wspomnie . Nigdy nie przygotowywaa biaej stronicy. Mwic dom, co jej moesz powiedzie, aby miao to dla niej jaki sens? Jeli chcesz j stworzy yw, zajmiesz j polerowaniem jakiego dzbanka na wod z pociemniaej miedzi, aby co z niej lnio przez cay dzie w pmroku i eby z kobiety stworzy piosenk, wymylisz po trochu dla niej dom, ktry na nowo trzeba zbudowa o wicie... W przeciwnym razie czas zaoszczdzony nie bdzie mia adnego sensu. Szalony, kto chciaby oddzieli kultur od pracy. Gdy czowiekowi obrzydnie najpierw praca, ktra bdzie obumar czci jego ycia, a potem kultura, ktra bdzie ju tylko gr bez stawek, jak gupio rzucane koci, jeli nie wyobraaj ju majtku ani ludzkich nadziei. Bo gra w koci jest w istocie gr o stada i pastwiska albo o zoto. Nie inaczej jest z dzieckiem, gdy stawia babki z piasku. To ju nie usypany wzgrek ziemi, ale forteca, gra

albo statek. Widziaem oczywicie ludzi, ktrzy z przyjemnoci odpoczywaj. Widziaem poet picego pod palmami. Widziaem wojownika, jak pi herbat z kurtyzanami. Ciel, jak siedzc na przyzbie cieszy si sodycz wieczoru. Wida byo oczywicie, jak peni s radoci. Ale powiadam ci: dlatego wanie, e byli zmczeni. Wojownik sucha pieww i patrzy na taczce kobiety. Poeta marzy, wycignity na trawie. Ciela oddycha woni wieczoru. Ale stali si sob gdzie indziej. Istotn cz ycia kadego z nich stanowia cz powicona na prac. Bo to, co jest prawd, gdy myl o architekcie, ktry przeywa uniesienie i osiga wasn peni wtedy, gdy czuwa nad wznoszc si wityni, a nie gdy dla odpoczynku gra w koci, jest prawd rwnie w stosunku do wszystkich ludzi. Czas zaoszczdzony na pracy, jeli nie jest po prostu wytchnieniem, odpreniem muskuw po wysiku lub snem umysu po trudzie wynalazczym, jest czasem martwym. ycie dzieli si wtedy na dwie czci, a obie budz protest: praca, ktra jest tylko odrabian paszczyzn i gdzie nieobecny jest dar z samego siebie, i wypoczynek, ktry jest tylko nieobecnoci. Po trzykro szaleni ci, ktrzy odbieraj zotnikom ich religi - zotnictwo i daj w zamian zawd nie bdcy ju pokarmem serc, mniemajc, e podnieli ich do godnoci czowieka; przy czym dostarczaj im wyrobw zotniczych produkowanych gdzie daleko, tak jakby mona byo odzia si w cudz kultur, niby w cudzy paszcz. Jakby mona byo dzieli ludzi na zotnikw i producentw kultury. Ja sdz, e dla zotnikw jest tylko jedna forma kultury, a mianowicie kultura zotnikw. I e moe ona by tylko doskonaoci ich pracy, wyrazem trosk, cierpie , lkw, wielkoci i ndzy ich pracy. Bo tylko ta cz ycia moe by istotna i potrafi karmi sob prawdziwe poematy, ktra obejmuje ludzki gd i pragnienie, chleb i dzieci, i sprawiedliwo wymierzon albo odmwion. W przeciwnym razie bdzie tylko gr i karykatur ycia, i karykatur kultury. Albowiem czowiek staje si tylko wtedy, gdy napotyka opr. A skoro odpoczynek nie wymaga od ciebie nic i czas wolny mgby rwnie dobrze powici na spanie pod drzewem albo w ou atwej mioci, skoro nie nka ci adna niesprawiedliwo i nie gnbi adne zagroenie, musisz - eby istnie - wymyli now prac. Ale nie daj si zwie: zabawa niewiele jest warta, poniewa nie ma sankcji, zmuszajcej ci, aby istnia jako uczestnik tej wanie zabawy. Nie mam wic zamiaru utosamia czowieka, ktry kadzie si po poudniu w swojej izbie, nawet pustej, tylko osonitej przed wiatem dla odpoczynku oczu, z czowiekiem, ktrego skazaem i

zamurowaem do mierci w celi, cho obie izby maj t sam powierzchni, cho obie s tak samo puste i w obu panuje taki sam pmrok. Pierwszy moe nawet na dodatek udawa, e jest doywotnim skazacem. Id i spytaj ich pierwszego wieczoru. Pierwszy bdzie si mia z tak niecodziennej zabawy, ale drugi zdy przez ten jeden dzie osiwie. I nie bdzie umia opowiedzie, co w cigu tego dnia przey, tak jak czowiek, co wspiwszy si na szczyt i z grskiego grzbietu ujrzawszy nie znany sobie wiat, ktrego klimat odmieni go nieodwracalnie, nie potrafi przekaza swoich przey. Tylko dzieci potrafi zatkn kij w piasku, uzna, e jest krlow i obdarzy go mioci. Ale gdybym ja chcia podobnie podnie ludzi i wzbogaci ich uczucia, musiabym z tego kija uczyni boka, narzuci ludziom jego kult i skoni ich do skadania mu ofiar, co zmusioby ich do wyrzecze . Wtedy zabawa przestaaby by zabaw. Kij zaczby owocowa. Czowiek staby si pieni mioci albo lku. Tak jak ta izba, gdy z pomieszczenia na ciepe popoudnie zmieni si na cel przeznaczon na reszt ycia, zmieni czowieka w nie znane jemu samemu widmo i przepali jego wos u samego korzenia. Praca zmusza czowieka, aby polubia wiat. Oracz napotyka przed sob kamienie, lka si opadw albo ich pragnie, nawizuje w ten sposb rnorakie zwizki, rozszerza si i napenia wiatem. Kady z jego krokw budzi echa. Podobnie modlitwa i przepisy kultu religijnego zmuszaj go, aby obiera okrelon drog, aby by wierny lub oszukiwa, aby kosztowa po oju serca albo wyrzutw sumienia. Tak te paac mojego ojca, ktry zmusza ludzi, aby byli sob, a nie nieskadnym stadem byda, ktrego kroki nie posiadaj adnego sensu.

LXX Tancerka, ktr pochwycia policja mojego cesarstwa, bya przede wszystkim pikna. Byo w niej pikno i jaka tajemnicza obecno. Wydao mi si, e jeli j poznam, poznam zarazem nieznane krainy, ciche rwniny, grskie noce i wdrwki przez pustyni wrd potnego wiatru. Ona naprawd jest, powiadaem sobie. Wiedziaem jednak, e ma nietutejsze obyczaje i e pracuje dla wrogich mi interesw. Kiedy jednak prbowano przeama jej milczenie, moi sudzy nie zdoali wydoby z tej nieprzeniknionej, dziecinnie naiwnej istoty nic poza melancholijnym umiechem. Wielbi w czowieku najmocniej to, co opiera si prbie ogniowej. Tandeto ludzka, upojona prnoci i nie wykraczajca poza prno, patrzysz na siebie mionie, jak gdyby mieszka w tobie kto prawdziwy. Ale wystarczy kat i troch rozarzonych wgli, eby wydaa wszystko ze swoich trzewi, bo nie ma w tobie nic, co by byo hartowne. Pewien bogaty minister, obrzydy mi przez swoj ograniczon pych, a ponadto spiskujcy przeciw mnie, nie potrafi oprze si pogrkom, wyda swoich sprzymierzecw, a oblany potem ze strachu wyzna szczegy spisku, miostki i opinie, wyoy przede mn swoje bebechy; s tacy ludzie, ktrzy za faszywym murem obronnym nie kryj w takich przypadkach ju niczego. Kiedy wic oplu ju swoich poplecznikw i odrzek si ich, spytaem: - Gdzie twoja sia? Co ma znaczy ten brzuch potny, zadarta gowa i dostojnie zacinite usta? Po co ta forteca, jeeli wewntrz niej nie ma nic, czego warto by byo broni? Czowiek to kto, kto nosi w sobie co wikszego ni on sam. Ty za chciaby ocali, jako co najwaniejszego, twoje zwiotczae ciao, chwiejce si zby, ciki brzuch i sprzedajesz mi to, czemu twoje ciao miao suy, to, w co rzekomo wierzye! Jeste jak bukak, pusty, gdzie nie ma nic poza sowami lekkimi jak plewy i wulgarnymi... Kiedy kat ama mu koci, obrzydzenie brao patrze na niego i sucha. Tancerka natomiast, kiedy jej groziem, wykonaa przede mn gboki ukon: - auj, Wasza Wysoko... Patrzyem na ni bez sowa, a si zlka. Poblada, kaniaa si jeszcze niej: - auj, Wasza Wysoko... Gdy mylaa, e bdzie musiaa cierpie. - Uprzytomnij sobie - rzekem - e jestem panem twojego ycia. - Oddaj nalen cze waszej wadzy, Panie... Posiadajc pewne tajemne posanie i wiedzc, e przez wierno przyjdzie jej moe

umrze, bya bardzo powana. A moim oczom wydaa si jak drogocenna szkatuka kryjca diament. Ale cesarstwo narzucao mi okrelone obowizki. - Twoim postpowaniem zasuya na mier. - Ach, Wasza Wysoko... (bya bledsza ni w noc miosn)... Z pewnoci bdzie to sprawiedliwe... Znajc ludzkie myli, zrozumiaem, czego nie potrafia wyrazi: Sprawiedliwe jest nie to moe, ebym umara, ale to, ebym uratowaa raczej tajemnic, ktr znam, ni siebie sam... - Czyby wic byo w tobie - spytaem - co waniejszego od twojego modego ciaa i oczu penych wiata? Wydaje ci si, e bronisz czego obcego w tobie, a przecie, kiedy umrzesz, nie bdzie w tobie nic... Zmieszaa si, poniewa zabrako jej sw, eby mi odpowiedzie, ale to zmieszanie nie signo gbi. - Moe jest tak istotnie, Wasza Wysoko... A ja czuem, e przyznaje mi racj wycznie na paszczynie sw, na ktrej jest bezbronna. - A wic poddajesz si. - Wybaczcie mi, Panie, poddaj si, ale nic wicej nie powiem... Gardz tym, kogo zniewoliy argumenty, poniewa sowa powinny wyraa co, a nie kierowa ludmi. Sowa oznaczaj, ale nie zawieraj w sobie nic. Ale jej duszy nie potrafiby otworzy wiatr prnych sw. - Nic wicej nie powiem, Wasza Wysoko, ale poddaj si... Szanuj natomiast czowieka, ktry niezalenie od sw, a nawet kiedy sowa przecz sobie wzajemnie, trwa niezmienny, jak rufa statku, wbrew szalestwu morza w nieodgadniony sposb powracajca wci pod t sam gwiazd. Wiem wtedy, dokd id. Ale ci, ktrzy si zamykaj w swojej logice, biegn za wasnymi sowami i jak gsienice krc si w kko. Utkwiem w niej oczy na dug chwil: - Kto ci tak uksztatowa? Skd si wzia? - spytaem. Umiechna si bez sowa. - Czy chcesz zataczy? Wtedy zacza taczy. *** By to cudowny taniec, co mnie wcale nie zdziwio, poniewa kto w niej by obecny. Czy wpatrywa si kiedy w rzek widzian ze szczytu gr? Tu napotkaa ska i nie

ruszywszy jej, okrya jej zarys. Zakrcia dalej, aby wykorzysta wygodny stok. Na rwninie zwolnia biegu wijc si w meandrach, jakby osaby jej siy, ktre j pdz ku morzu. Gdzie indziej usna rozlewajc si w jezioro. A potem rzucia si przed siebie, jak prosta ga, kadc na rwninie niby lnicy miecz. Tak samo lubi, kiedy czuj w tancerce linie napi. Kiedy jej gesty to krzepn, to biegn swobodnie. Kiedy umiech, tak atwy przed chwil, z trudem teraz utrzymuje si jak pomie na silnym wietrze, a tancerka raz posuwa si lekko jak po niewidzialnej pochyoci, kiedy indziej zwalnia kroku, ktry staje si tak trudny, jakby si musiaa wspina do gry. Lubi, kiedy nagle napotyka przed sob jakby mur. Albo kiedy pokonuje przeszkod. Albo umiera. Lubi, kiedy jest jak krajobraz, ktry si ukada wok niej i kiedy s w niej myli: jedne dozwolone, a inne wzbronione. Spojrzenia moliwe i niemoliwe. Opr, zgoda i odmowa. Nie chc, eby bya wci taka sama, caa o jednej naturze, jak zakrzepa w ld woda. Ale eby bya struktur ukierunkowan, jak ywe drzewo, ktre nie ma penej swobody wzrostu, ale pnie si ku grze, rnorakie, a posuszne zapisowi zawartemu niegdy w nasieniu. Bo taniec to los czowieczy i droga przez ycie. Ale eby mnie wzruszya twoja droga, chc, aby budowa na czym i ku czemu zda. Bo wtedy taczysz, kiedy chcesz przej na drugi brzeg strumienia, a strumie ci si opiera. Wtedy taczysz, kiedy chcesz biec za twoj mioci, a rywal ci si sprzeciwia. I tacz szable, kiedy chcesz zada mier. I taczy aglowiec pod powiewajcym proporcem, kiedy dc do portu, aby wej do niego, musi manewrowa i chwyta niewidoczne poruszenia wiatru. eby taczy, musisz mie wroga; ale jaki wrg zaszczyci ci tacem swojej szabli, jeeli nikt w tobie nie mieszka? *** Tymczasem tancerka uja twarz w obie donie i odczuem patos w tej twarzy. Zobaczyem tragiczn mask. Istniej bowiem twarze naznaczone faszyw udrk, widywane w pompatycznym przepychu plemion osiadych - ale s to tylko rzebione wieka pustych szkatuek. Gdy nie ma w nich nic i ofiarowa te nie maj czego. W tej tancerce natomiast rozpoznaem depozytariuszk jakiego dziedzictwa. Byo w niej jdro twarde, gotowe stawi opr nawet katowi, gdy nawet ciar myskiego kamienia nie wytoczyby z niego tajemnicy - oliwy. Byo w niej zobowizanie, dla ktrego czowiek gotw jest ponie mier, i ktre sprawia, e czowiek potrafi taczy. Gdy z rasy ludzkiej jest tylko ten, ktrego piew

uczyni piknym, albo poezja, albo modlitwa, i ktry ma w sobie jaki wewntrzny kociec. Jego spojrzenie kadzie si na tobie, jasne, gdy jest czowiekiem, w ktrym kto zamieszkuje. I jeeli odciniesz w wosku jego twarz, stanie si tward mask ludzkiego krlestwa. Wiesz take, e jest on poddany wadzy i podejmie taniec w obliczu nieprzyjaciela. Ale co mona powiedzie o tancerce, jeeli jest tylko pust ziemi? Nie istnieje co takiego jak taniec plemion osiadych. Ale tam, gdzie ziemia jest skpa, gdzie pug zgrzyta o kamienie, a nazbyt upalne lato wypala zbiory, gdzie czowiek musi stawi opr barbarzycom i gdzie barbarzyca wytraci ludzi sabych, tam rodzi si taniec: albowiem kady krok ma tu swj sens. Gdy taniec jest walk z anioem. Taniec jest walk i zauroczeniem, mordem i skruch. Ale czy potrafi taczy syte stado byda?

LXXI Zabroniem kupcom nadto zachwala ich towary. Poniewa niebawem zmieniaj si w nauczycieli i ucz, e jest celem to, co ze swej natury jest tylko rodkiem; pokazujc w ten sposb oszukacz drog, upodlaj czowieka, a chcc mu sprzeda pospolit melodi, czyni wszystko, aby jego dusza staa si pospolita. Dobrze bowiem, kiedy przedmioty wytwarza si, aby suyy ludziom, ale potworne - kiedy ludzi tworzy si, aby byli jak kosze na miecie, gotowe na przyjcie przedmiotw.

LXXII Ojciec tak mi powiada: - Trzeba tworzy. Jeli masz moc tworzenia, nie zajmuj si organizowaniem. Pojawi si wnet sto tysicy sug, ktrzy bd suy twojej pracy twrczej i wgryz si w ni jak robaki w miso. Jeli ustanawiasz religi, nie zajmuj si dogmatami. Pojawi si sto tysicy komentatorw, ktrzy zajm si ich formuowaniem. Tworzy to znaczy tworzy byt, a wszelkie tworzenie jest niewyraalne. Jeli pewnego wieczoru przybd do dzielnicy miasta, ktra jest jak ciekajcy w morze kana nieczystoci, nie do mnie bdzie nalee obmylanie sieci kanalizacji, odpyww dla nieczystoci i miejskich mietnisk. Ja przynosz mio do czystych jak lustro progw i wok mnie pojawiaj si czyciciele trotuarw, zarzdzenia policyjne i suba oczyszczania miasta. Nie prbuj take wyobraa sobie, dziki magicznej sile twoich zarzdze , wiata, gdzie praca zamiast ogupia czowieka, kae mu wzrasta w czowieczestwie, gdzie kultura bdzie si rodzi z pracy, a nie z czasu wolnego. Nie przezwyciysz ciaru materii. Ale ciar materii trzeba wanie przemieni. A takie dziaanie to wanie poezja albo glina w rkach rzebiarza, albo pie . I jeli z moc piewasz pie szlachetnej pracy, ktra jest sensem egzystencji, wbrew pieniom rozrywki, ktre z pracy czyni tylko powinno, a ludzkie ycie dziel na niewolnicz prac i pust rozrywk nie przejmuj si racjami, logik i szczegowymi reguami. Pojawi si komentatorzy wyjaniajcy, dlaczego stworzona przez ciebie twarz jest pikna i jak trzeba budowa dzieo. Wska pewien kierunek i bd umieli dowie argumentacj, e jest to kierunek jedyny. Za obrana droga sprawi, e reguy doprowadz do twego spenienia i sprawdzi si twoja prawda. Poniewa liczy si tylko obrana droga i kierunek, i skonno ku czemu. I tylko to jest potg, rwn potdze przypywu morskiego, co powoli i obywajc si bez logicznych rozumowa kruszy tamy i rozszerza panowanie morza. Powiadam ci: wypenia si kady obraz, ktry ma w sobie moc. Nie zajmuj si wyliczeniami, tekstami praw i przewidywaniami. Nie przewiduj przyszego miasta, albowiem miasto, ktre si narodzi, nie bdzie podobne do twoich przewidywa . Obud mio do wie, ktre si bd wznosi ponad piaskami. A niewolnicy niewolnikw twoich budowniczych znajd bez trudu sposoby przewoenia kamieni. Tak jak woda, poniewa musi spywa w d, znajduje sposb, aby zmyli czujno obmurowanej cysterny. - Dlatego te - tumaczy mi ojciec - dzieo tworzenia jest niewidoczne, podobnie jak mio, ktra rnorodno elementw przemienia w ojcowizn. Jaowy to trud - olni suchaczy albo ich przekona dowodzeniem. Bo w zadziwieniu bronisz si temu, co ci

zadziwia, a wszelkim dowodom przeciwstawiasz dowd jeszcze lepszy. A jak moesz dowie istnienia ojcowizny? Jeli jej dotkniesz, aby o niej mwi, staje si zbiorem elementw. Jeli chcc zrozumie mrok i cisz wityni, rozoysz j na pojedyncze kamienie, na nic si zda twj trud, gdy ledwie jej dotkn, ju si staa bezadn kup kamieni i przestaa by cisz. Ale wezm ci za rk i pjdziemy razem. I wdrujc tak bez okrelonego celu, wejdziemy na grzbiet wzgrza. Tam zaczn opowiada ci swobodnym tonem i bd mwi rzeczy oczywiste, ktre - zdawao ci si - s ci od dawna wiadome. Albowiem bywa tak, e wybrane przeze mnie wzgrze, na ktre weszlimy, buduje okrelony ad. Potny obraz nie jawi si wtedy jako obraz. Po prostu jest. A dokadniej mwic - ty wchodzisz w ten ad. Czy byby zdolny z nim walczy? Jeli osiedl ci w jakim domu, po prostu zamieszkujesz w dom, z jego okien oceniasz inne widoki. Jeli umieszcz ci w takim miejscu, skd kobieta wydaje si najpikniejsza i budzi w tobie mio, bdziesz po prostu mio przeywa. Czy potrafiby odrzuci wtedy mio w imi przypadkowoci, ktra umiecia ci tu wanie, a nie gdzie indziej? Gdzie przecie musisz by! Moje dzieo twrcze jest tylko wyborem dnia i godziny, co nie podlega dyskusji, bo po prostu jest takie, jakie jest. I drwisz tu sobie z przypadkowoci. Czy sysza kiedy, aby czowiek sptany uczuciem ucieka od niego, twierdzc, e spotkanie tej rozpaczliwie kochanej kobiety byo czystym przypadkiem, e ona moga bya umrze, albo si w ogle nie narodzi, albo znajdowa si gdzie daleko? Stworzyem twoj mio wybierajc dzie i godzin, i czy si orientujesz w moim dziaaniu, czy nie - nie obronisz mi si, jeste moim winiem. Jeeli chc, eby sta si jak gral wdrujcy noc ku rozgwiedonym szczytom, stawiam przed tob obraz, ktry ci przekona, e tylko gwiezdne mleko na szczycie napoi twoje pragnienie. Bd dla ciebie tylko niby przypadek, ktry ukaza ci w tobie samym ow potrzeb, poniewa potrzeba jest twoja wasna, podobnie jak wzruszenie, ktrym odpowiadasz na przeczytany wiersz. I czy orientujesz si w moim dziaaniu, czy nie - czy mogoby ci to przeszkodzi w wdrwce? Czy gdyby otworzy drzwi i zobaczy lnicy w mroku diament, mniej by go pragn dlatego, e go ujrza dziki otwartym drzwiom - a te drzwi mogy byy prowadzi gdzie indziej? Jeli uo ci w ou i dam napj nasenny, i napj jest prawd, i twj sen. Tworzy to stawia innych w takim miejscu, skd ujrz wiat tak, jak chce twrca, a nie ofiarowywa im wiat nowy. Jeli wymyl nowy wiat, a ciebie zostawi na dawnym miejscu, nie zobaczysz go, chobym ci go pokazywa. I masz racj. Bo z twojego punktu widzenia jest on faszywy i susznie bronisz twojej wasnej prawdy. Tote nie osign wiele, jeli moje dzieo bdzie

barwne, olniewajce i paradoksalne, gdy barwne, olniewajce i paradoksalne jest tylko to, co ogldane z okrelonego punktu widzenia byo zarazem przewidziane do ogldania z innego punktu. Bdziesz mnie wtedy podziwia, ale nie bdzie to tworzenie, a ja bd onglerem, sztukmistrzem i faszywym poet. Jeli jednak kroczc moj drog, ktra nie jest ani prawdziwa, ani faszywa (nie ma tu nic, czemu mgby przeczy, ta droga po prostu jest), zaprowadz ci tam, skd zobaczysz jak now prawd, nie uznasz mnie za twrc i nie bd dla ciebie ani barwny, ani olniewajcy, ani paradoksalny; moje kroki na tej drodze byy takie zwyke i tak po prostu biegy jeden za drugim, e nie sposb mnie wini za to, i widziana rwnina ronie w twoim sercu, albo e kobieta wydaje si pikniejsza, poniewa istotnie z tego miejsca bardziej wzruszajcy jest obraz kobiety i szersza si wydaje rwnina. To moje dzieo odnioso zwycistwo, a zarazem nie zapisao si ani w ladach widocznych, ani w echach, ani w znakach, a skoro ich nie widzisz, nie moesz ze mn walczy. Wtedy dopiero jestem twrc i prawdziwym poet. Albowiem twrc i poet jest nie ten, kto co wymyla albo czego dowodzi, ale ten, dziki ktremu czowiek si staje. W dziele tworzenia zawsze chodzi o sprzecznoci ogarnite w jedno. Nic bowiem nie jest jasne albo ciemne, ani bezadne albo uadzone, ani proste lub zoone w oderwaniu od czowieka. Wszystko po prostu jest. A kiedy chcesz jako si w tym rozezna przy pomocy twojego nieporadnego jzyka i obmyli, co masz dziaa w przyszoci, cokolwiek ujmujesz w sowa, wyda ci si sprzeczne. Wtedy ja si zjawiam i moja wadza, ktra nie polega na dowodzeniu czegokolwiek przy pomocy jzyka, poniewa sprzecznoci szarpice czowiekiem s nie do pogodzenia. Nie przychodz te, aby wykaza fasz jzyka, poniewa nie jest on faszywy, a po prostu niedogodny. Przychodz natomiast poprowadzi ci na wdrwk, gdzie kroki biegn po prostu jeden za drugim, si z tob na wzgrzu, skd ujrzysz rozwizanie przeciwiestw i gdzie sam dla siebie uksztatujesz prawd.

LXXIII A kiedy poczuem pragnienie mierci. - Daj mi, Panie - mwiem Bogu - pokj peen stod, uadzonych przedmiotw, dokonanego niwa. Pozwl mi by teraz, kiedym si ju sta. Znuyy mnie serdeczne aoby. Za stary jestem, ebym mia rosn w nowe konary. Utraciem wszystkich przyjaci i wszystkich nieprzyjaci, i moj drog smutnego wypoczywania zala blask. Oddaliem si, powrciem i patrzyem: i znw ujrzaem ludzi skupionych wok zotego cielca, ju nie ciekawych, ale ogupiaych. A dzieci, ktre si dzi rodz, s mi bardziej obce ni modzi barbarzycy, co nie znaj adnej religii. Ci mi niepotrzebne nikomu skarby, jakby muzyka, ktrej ju nikt nie zdoa zrozumie. Zaczynaem moje dzieo z siekier drwala, pracujc w lesie i byem pijany pieni drzew. eby by sprawiedliwym, trzeba moe zamkn si w samotnej wiey. Ale ja z nazbyt bliska widziaem ludzi i jestem zmczony. Uka mi si, Panie, bo wszystko staje si okrutne, kiedy utracona jest obecno Boga. * * * Po chwilach uniesienia niem taki oto sen. Wchodziem jako zwycizca do miasta, a tum zalega ulice rozkwite proporcami, krzycza i piewa, gdy si pojawiaem. I kwiaty say mi chwalebne oe. Ale Bg mnie dotkn tylko uczuciem goryczy. Zdawao mi si, e jestem winiem ndznego ludu. Albowiem tum sawicy czowieka pozostawia go wpierw w tak zupenej samotnoci! To, co jest ci dane, jest te od ciebie oddzielone, gdy jedyny most pomidzy tob i blinim biegnie drog Boga. I tylko ci s dla mnie prawdziwymi towarzyszami, ktrzy wraz ze mn pochylaj gowy w modlitwie. Objci t sam miar, ziarna tego samego kosa, z ktrego bdzie chleb. Ludzie natomiast oddawali mi cze i otwieraa si we mnie pustynia, poniewa nie potrafi szanowa idcych bdn drog i nie mog si godzi, aby oddawali cze mojej osobie. Nie potrafi przyjmowa dymu kadzide, gdy nie mog ocenia siebie wedle cudzych sdw, a jestem znuony sob, gdy dwigani ogromny ciar i aby wej w Boga, musz zrzuci z ramion samego siebie, jak si zrzuca strj. Dlatego wrd owych dymw kadzide czuem si smutny i pusty jak wyscha studnia, kiedy pochyla si nad ni spragniony lud. Nie miaem do dania nic, co by miao jak warto, i nie mogem nic otrzyma od tych ludzi, poniewa pochylali si przede mn w uwielbieniu. Albowiem potrzebny mi jest przede wszystkim czowiek, ktry jest oknem otwartym na morze, a nie lustrem, ktre mnie nudzi.

Za w owym tumie godni wydali mi si jedynie zmarli, ktrzy nie gonili ju za adn z marnoci wiata. Znuyy mnie okrzyki wznoszone na moj cze jak pusty gwar, ktry niczego nie mg mnie nauczy, i wtedy zaczem ni w sen. *** Nad samym brzegiem morza wioda droga urwista i liska. Burza wanie ucicha i noc rozlewaa si jak zawarto penego bukaka. Z uporem wspinaem si w gr, ku Bogu, aby Go spyta o zasad wszechrzeczy i aby mi wyjani, jaki jest cel narzuconego mi obowizku. Ale na szczycie gry ujrzaem tylko ciki blok czarnego granitu - i to by Bg. To wanie On, mwiem do siebie, niezmienny i nietknity adn zmaz, albowiem udziem si jeszcze, e bdzie odwrcona ode mnie samotno. - Panie - mwiem - naucz mnie. Oto moi przyjaciele, towarzysze i poddani s dla mnie jak obdarzone gosem marionetki i niczym wicej. Trzymam w rku sznurki i poruszam nimi, jak zechc. I nie to mi jest przykre, e mnie suchaj, albowiem dobrze, e moja mdro na nich spywa. Ale e stali si dla mnie jak odbicie lustrzane i czuj si tak samotny, jakbym by trdowaty. miej si, kiedy ja si miej. Pochmurniej, kiedy milcz. I sowa, ktre znam dobrze, bo s moimi sowami, wypeniaj ich tak, jak wiatr wypenia korony drzew. I nie wypenia ich nic innego. Niemoliwa jest jakakolwiek wymiana z nimi, s bowiem nadmiernie zasuchani i sysz tylko wasny gos wracajcy z ich strony jak zimne echo odbite od murw wityni. Dlaczego mio przepenia mnie lkiem: czego mog oczekiwa od mioci, ktra jest tylko zwielokrotnieniem mnie samego? Ale ociekajcy deszczem lnicy granitowy blok trwa nieprzenikniony. - Panie - powiedziaem (a nie opodal siedzia na gazi czarny kruk) - rozumiem, e milczenie jest cech Twojego majestatu. Ale ja potrzebuj jakiego znaku. Rozka, aby w chwili, gdy skocz si modli, ten kruk odlecia. Bdzie to jak zwrcone ku mnie spojrzenie czyich oczu i poczuj, e nie jestem sam na wiecie. Poczy mnie z Tob choby mglista ufno. Nie dam nic wicej, tylko znaku, e jest tu co, co trzeba zrozumie. I przygldaem si krukowi. Ale ptak siedzia bez ruchu. Wtedy pochyliem si ku skalnej cianie. - Panie - powiedziaem - niewtpliwie masz racj. Stosowa si do moich prb byoby sprzeczne z Twoim majestatem. Gdyby kruk odlecia, mj smutek byby jeszcze wikszy. Gdy taki znak mog otrzyma tylko od kogo rwnego sobie, a zatem tak jakby od siebie samego, byoby to wic znowu odbicie mojego pragnienia. I znowu spotkabym tylko

wasn samotno. I pokoniwszy si do ziemi wrciem t sam drog. *** I wtedy moja rozpacz zacza ustpowa miejsca nieoczekiwanej i szczeglnej pogodzie ducha. Grzzem w botnistej drodze, zdzieraem sobie skr o ciernie, walczyem z ostrymi jak bicz uderzeniami wiatru, a przecie ogarniaa mnie spokojna wiato. Albowiem nie poznaem niczego, ale wszelkie poznanie byoby dla mnie wstrtne. I nie dotknem Boga - ale bg, ktry si daje dotkn, nie jest bogiem. I nie jest bogiem, jeli wysuchuje modlitw. I po raz pierwszy pojem, e wielko modlitwy ley przede wszystkim w tym, e nie ma na ni odpowiedzi, i e ta wymiana nie ma w sobie odraajcego pitna wymiany handlowej. I e nauka modlitwy jest nauk ciszy. I e mio zaczyna si dopiero tam, gdzie nie ma oczekiwania na dar. Mio jest wic przede wszystkim wiczeniem si w modlitwie, a modlitwa - wiczeniem si w ciszy. I wrciem do mojego ludu, po raz pierwszy obejmujc go milczc mioci. I oczekujc bez koca darw z jego strony - a po moment mierci. Poili si milczeniem moich warg. Byem pasterzem, relikwiarzem, przed ktrym piewali pieni i jak skarbiec zawieraem w sobie ich losy, a zarazem byem uboszy od nich wszystkich i pokorniejszy w nieugitej dumie. Wiedzieli, e nic ode mnie nie mog otrzyma. Po prostu stawali si we mnie, a ich piew wzrasta w moim milczeniu. I dziki mnie bylimy razem: oni i ja - tylko modlitw, ktra wyrastaa z milczenia Boga.

LXXIV Widziaem, jak garncarze wyrabiaj glin. ony przychodz i dotykaj ich ramienia oto pora posiku. Ale oni odsyaj je do garnkw i kuchni, bo nie mog si rozsta z wasnym dzieem. Potem nadchodzi noc, a oni w bladym wietle oliwnych lampek szukaj w glinie ksztatu, ktrego nie potrafili wyrazi sowami. A jeli s arliwi, nie oddalaj si od tego ksztatu, poniewa wyrasta z nich jak owoc z gazi drzewa. S penym sokw konarem, ktry go ywi. Nie zostawi dziea, pki samo si od nich nie odczy jak dojrzay owoc. Z chwil kiedy si wyczerpi ich siy, nie liczy si ju zarobek ani zaszczyty, ani przeznaczenie wykonywanego przedmiotu. Nie pracuj dlatego, e jest pora na prac, ani dla nich samych, ale dla tej wanie glinianej czary i dla wygicia jej ucha. Czuwaj po nocach dla jakiej twarzy, ktra powoli wychodzi naprzeciw pragnieniom ich serc, podobnie jak mio macierzyska ogarnia kobiet w miar, jak coraz bardziej uksztatowane dziecitko porusza si w niej. Jeli was jednak zgromadz, aby wszystkich razem podda wadzy ogromnej urny, ktr tworz z waszych miast, aby staa si spichlerzem witynnej ciszy, samym swoim wzrastaniem powinna wykrzesa z was jak iskr yw, tak bycie j mogli pokocha. Zmusz was, abycie budowali statek, ktry pewnego dnia wyjdzie w morze, jego kadub i pokad, i maszty, i bycie pewnego dnia, niby w dzie zalubin, ubrali go w agle i ofiarowali morzu. Wtedy uderzenia waszych motkw stan si pieni, a wasz pot i okrzykami odmierzany wysiek stan si arliwoci. I czarodziejskim gestem bdzie zwolnienie cum, bo bdzie to tak, jakby morze nagle zakwito.

LXXV Dlatego jedno uczucia rozkwita w rnoksztatne kolumny, w kopuy i patos rzeb. Gdy jeli chc wyrazi jedno, rnicuj j w nieskoczono. I nie ma si tu czym gorszy. Wane jest tylko to, co absolutne i co rodzi si z wiary, z arliwoci albo z pragnienia. Jeden jest pd statku, ale wspdziaa z nim i ten, co ostrzy duto, zmywa deski pokadu, wspina si na maszt czy te oliwi szekle. Niepokoi was zamieszanie wrd zaogi, gdy wydaje si wam, e gdyby wszyscy wykonywali te same ruchy i cignli w t sam stron, skuteczniejszy byby ich wysiek. Ale ja wam odpowiem: na paszczynie ludzkiej nie dojrzycie okiem tego, co jest zwornikiem sklepienia. Trzeba wznie si wyej, eby go dojrze. Podobnie nie robisz wyrzutw rzebiarzowi, e chcc uj istot twarzy, uproci j w najwyszym stopniu i posuy si znakami jak wargi, oczy, zmarszczki i wosy, gdy potrzebowa jakby sieci, w ktr chcia zowi swoj zdobycz. Jeli nie jeste krtkowidzem, ktry chce oglda nosem, dziki tej sieci ogarnie ci uczucie jednorodne i porywajce. Nie wyrzucaj mi wic take, e nie trapi si zamieszaniem w moim krlestwie. Musisz bowiem oddali si troch, jeeli chcesz dojrze ludzk wsplnot, wlasty pie , skd wyrastaj rne gazie, jedno, ktra jest dla mnie najwyszym celem i sensem mojego krlestwa, a nie gubi si w obserwacji rnych zag, ktre - kada na swj sposb - cign za liny. Wtedy zobaczysz idcy w morze statek. Przeciwnie: jeli przeka moim ludziom upodobanie do morskiej wdrwki i kady z nich, majc w sercu mio, bdzie i za swoj naturaln skonnoci, zobaczysz niebawem, jak rni stan si w zalenoci od swoich niezliczonych, a szczeglnych uzdolnie . Jeden bdzie tka ptno, inny - w lesie - siekier jak piorunem powali drzewo. Jeszcze inny bdzie wykuwa gwodzie, a bd i tacy, co wpatrzeni w gwiazdy, bd si uczy, jak trzyma w rku ster. A przecie wszyscy bd jak jeden. Stworzy statek aglowy to nie znaczy wcign agle, przygotowa gwodzie i czyta w gwiazdach, ale przekaza smak morza, ktry jest jeden, i smak wiata, w ktrym nie ma nic sprzecznego, ale wsplnota w mioci. Dlatego w tym dziele wsptworzenia otwieram szeroko ramiona moim nieprzyjacioom, abym si sta wikszy dziki nim: bo wiem, e na pewnej, wyszej paszczynie walka bdzie przypomina mio. Zbudowa statek to nie znaczy przewidzie go w szczegach. Jeli bowiem - sam jeden - opracuj plan statku w caej rnorodnoci, nie osign nic wartociowego. W trakcie realizacji wszystko i tak ulegnie zmianie; dlatego obmylaniem takim powinni si zaj inni,

nie ja. Nie do mnie naley pamita o kadym gwodziu w konstrukcji statku. Ja powinienem da ludziom to, co podstawowe: zapa i smak morza. Im bardziej za rosn na podobiestwo drzewa, tym. bardziej umacniaj si w gbi moje korzenie. A zbudowana przeze mnie katedra rodzia si z tego, e jeden czowiek, ktry jest peen skrupuw, rzebi twarz wyraajc wyrzuty sumienia., a inny, ktry umie si cieszy - rzebi twarz umiechnit. Z tego, e jeden - oporny - opiera mi si, a drugi - wierny - dochowuje wiernoci. I niech mi nikt nie zarzuca, e godz si na niead i brak dyscypliny, poniewa uznaj tylko jedn dyscyplin - wadzy serca. A kiedy wejdziecie do mojej wityni, uderzy was jej jedno i dostojestwo ciszy; kiedy za ujrzycie, jak rami przy ramieniu chyl tu swoje czoo wierny i odszczepieniec, rzebiarz i kamieniarz, mdrzec i prostaczek, czowiek wesoy i smutny, nie mwcie, e to brak spjnoci, albowiem oni poprzez korzenie tworz jedno, a witynia znalazszy dziki nim wszystkie potrzebne drogi staa si poprzez nich - sob. I w bdzie jest ten, kto wprowadza ad powierzchowny, nie umiejc si wznie na tyle wysoko, aby odkry, czym jest naprawd witynia, statek czy mio; zamiast prawdziwego adu wprowadza policyjn dyscyplin, gdzie wszyscy cign w tym samym kierunku i maszeruj rwnym krokiem. Jeli bowiem kady z twoich poddanych podobny jest do pozostaych, wcale nie osign jednoci: tysic identycznych kolumn to tylko idiotyczna gra luster, a nie witynia. A najwyszym osigniciem w tym zakresie byoby zgadzi tysic poddanych, pozostawiajc przy yciu tylko jednego. ad prawdziwy jest wanie wityni. Poryw serca budowniczego, ktry jak korze wie rnorodno budulca i ktry, wanie dla trwaej i potnej jednoci, wymaga budulca rnego. Nie trzeba si wic obrusza, e jeden si rni od drugiego i e ich pragnienia s przeciwne i jzyk rny - trzeba si cieszy, gdy jeli jeste twrc, zbudujesz wityni tym wysz i ona bdzie ich wspln miar. Natomiast tylko lepiec wyobraa sobie, e tworzy, gdy rozbiera katedr, a kamienie ukada w szeregu, jeden przy drugim, wedle wielkoci.

LXXVI Nie przejmuj si wic krzykami, jakie podnios si na twoje sowa, poniewa nowa prawda jest now struktur ofiarowan w caoci (nie za oczywist propozycj, ktrej elementy mona konsekwentnie przeledzi); ilekro zwrcisz uwag na jaki szczeg wyrzebionej twarzy, powstan sprzeciwy, e w innej twarzy ten szczeg odgrywa inn rol, i najpierw ci nie zrozumiej, a potem bd przeczy, wszystkiemu przeczy. Ty wtedy powiesz: czy zgodzicie si umrze dla siebie, zapomnie o wszystkim i nie opierajc si by wiadkami mojego tworzenia? Tylko wtedy moe w was zaj przemiana, tymczasem jestecie jeszcze zamknici jak poczwarki motyla. A dopeniwszy tego dowiadczenia powiecie mi dopiero, czy nie wicej w was teraz jasnoci, pokoju, przestrzeni. Bo niewiele daje coraz wiksze zblienie, czy to w przypadku rzebionego posgu, czy przekazywanej prawdy. Jest to jedno i staje si widoczna, gdy jest ju gotowa. A prawd mojej prawdy jest czowiek, ktry si z niej wyania. Tak i klasztor, w ktrym ci zamykam, aby si zmieni. Ale jeli pord prnoci wiata i pospolitych kopotw bdziesz mnie prosi o pokazanie tego klasztoru, nawet nie racz ci odpowiedzie, bo ten, kto mgby odpowied zrozumie, jest kim innym ni ty obecny, i najpierw musiabym ci na nowo stworzy. Mog ci tylko zmusi, aby si sta sob. Nie trap si take, jeli bd protestowa przeciw przymusowi. Ci, ktrzy krzycz, mieliby racj, gdyby narusza to, co w nich istotne, i wystawia na szwank ich wielko. Ale szacunek dla czowieka jest szacunkiem dla szlachectwa jego duszy. Oni natomiast nazywaj sprawiedliwoci trwanie, nawet jeli jest to trwanie w zgnilinie, tylko dlatego, e si w niej urodzili. Zatem uzdrawiajc ich, nie naruszasz praw boskich.

LXXVII Dlatego mog powiedzie, e nie chc paktowa ze zem i zarazem nie chc go odrzuca. Nie jestem ani bezwzgldny, ani mikki czy ugodowy. Akceptuj czowieka razem z jego przywarami, ale jednoczenie stosuj wobec niego dyscypliny. Przeciwnika nie traktuj po prostu jako wiadka, koza ofiarnego dwigajcego nasz wspln niedol, ktrego najlepiej byoby spali bez kwestii na publicznym placu. Akceptuje, w peni przeciwnika, a zarazem odrzucam go. Albowiem wiea i mia w smaku jest woda. Mie w smaku take czyste wino. Ale wino zmieszane z wod daje si jako napj rzezacom. Nie ma na wiecie czowieka, ktry by nie mia w jakim stopniu racji. Z wyjtkiem tych, ktrzy rozumuj, dowodz, przytaczaj argumenty, i poniewa posuguj si jzykiem logiki, wyzbytym treci, nie mog ani mie racji, ani jej nie mie. Ich sowa to po prostu gwar, ale jeli nadymaj si pych, moe z ich winy pola si ludzka krew. Takich zwyczajnie odcinam jak gazie od drzewa. Natomiast kady, kto godzi si na zniszczenie urny swojego ciaa po to, eby ocali zawarty w niej skarb, ma racj. Mwiem ju o tym. Osania sabych czy wspiera silnych oto nkajcy ci wybr. A zdarza si, e twj wrg osania sabych na przekr tobie, gdy ty wspierasz mocnych. Wtedy jestecie zmuszeni walczy: jeden chce ocali kraj od zgnilizny demagogw, ktrzy opiewaj zaraz dla pikna zarazy, drugi chce ocali swoje ziemie od okruciestwa dozorcw, ktrzy batem wymuszajc niewolnicz ulego nie dozwalaj czowiekowi, aby si stawa. Za ycie stawia przed tob natychmiastow konieczno wyboru, co zmusza ci do chwycenia za bro . Albowiem jedna i wyczna myl (jeli si krzewi jak ziele), ktrej nie rwnoway adna myl przeciwna, staje si kamstwem i gotowa pochon wiat. Wynika to z zasigu twojej wiadomoci, ktry jest tak niewielki. I podobnie jak nie potrafisz, kiedy napadnie ci rabu - wczga, obmyla jednoczenie taktyki walki i odczuwa ciosw, i podobnie jak na morzu nie moesz rwnoczenie ba si katastrofy i odczuwa falowanie bawanw, a ten, kto si boi, nie choruje na morsk chorob, a kto choruje na morsk chorob, ten jest obojtny i nie odczuwa lku, tak te i ty - jeli ci nie pomoe jasno nowego jzyka, bdziesz niezdolny rwnoczenie myle i przeywa dwu sprzecznych ze sob prawd.

LXXVIII Przyszli do mnie kiedy podzieli si swoimi uwagami nawet nie geometrzy mojego cesarstwa (a waciwie by tylko jeden, na dobitek ju wtedy nieyjcy), ale delegacja wysana przez komentatorw geometrw, a tych byo dziesi tysicy. Kto chce zbudowa statek, nie troszczy si o gwodzie, maszty ani deski na pokad, tylko zamyka w wojennych warsztatach dziesi tysicy niewolnikw i kilku nadzorcw z batami. Po czym powstaje wietny statek. Nie widziaem natomiast nigdy niewolnika, ktry by si chepi tym, e zwyciy morze. Atoli czowiek, ktry pracuje nad systemem geometrii, nie zajmuje si kolejnym przechodzeniem od wniosku do wniosku, gdy taka praca przekracza i jego czas, i siy, powouje armi dziesiciu tysicy komentatorw, szlifujcych twierdzenia, wykorzystujcych podne szlaki i zbierajcych owoce z tego drzewa. Ale poniewa nie s bynajmniej niewolnikami i nie ma bata, ktry by ich popdza do pracy, kady wyobraa sobie, e dorwnuje prawdziwemu geometrze, przede wszystkim dlatego, e go rozumie, a poza tym dlatego, e wzbogaca jego dzieo. Ale ja, doceniajc warto pracy (poniewa trzeba i niwiarzy w zakresie pracy umysowej), ale wiedzc take, e mieszne byoby myli ich prac z prac twrcz, ktra jest wolnym, nieprzewidywalnym i bezinteresownym dziaaniem, ludzkim, ka im trzyma si w przyzwoitej odlegoci, z obawy, aby nadci pych nie chcieli nachodzi mnie jak rwni rwnego. I syszaem, jak szemrali miedzy sob skarc si na mnie. A ozwali si tak: - Protestujemy w imi rozumu. Jestemy kapanami prawdy. Twoje prawa s prawami Boga, ktry jest mniej bezsporny ni nasz Bg. Masz za sob zbrojnych wojownikw, a sia ich mini moe nas zgnie. Ale za nami jest racja, po naszej stronie jest suszno, nawet jeeli znajdziemy si w twoich lochach. I tak mwili, przekonani, e mnie oburz. I spogldali jeden na drugiego, zadowoleni, e s tak odwani. Ja zadumaem si. Jedynego prawdziwego geometr przyjmowaem kiedy codziennie u mego stou. Czasem, w bezsenne noce, udawaem si do jego namiotu i z nabon czci zdjwszy obuwie piem podan mi herbat i syciem si miodem jego mdroci. - Ty, jako geometra... - zaczynaem. - Nie jestem przede wszystkim geometr, ale czowiekiem. Czowiekiem, ktremu si roj geometryczne ukady, kiedy nie oddaje si zajciom pilniejszym, kiedy nie zaprzta mnie na przykad gd albo mio. Ale teraz postarzaem si i chyba masz racj: jestem ju tylko

geometr. - Jeste tym, ktremu objawia si prawda... - Jestem tylko jak czowiek, ktry szuka po omacku, i jak dziecko, ktre szuka sw. Prawda bynajmniej mi si nie objawia. Ale ludzie sdz, e mj jzyk jest oczywisty jak ta gra przed nimi, i przyjmuj go jako prawd. - Gorycz jest w tobie, geometro... - Chciabym odnale we wszechwiecie jaki lad boskiego paszcza i dotykajc prawdy, ktra jest na zewntrz mnie, tak jak Boga, ktry dugo ukrywa si przed ludmi, chciabym uchwyci Go za po i zerwa Mu z twarzy zason: niech si ukae. Ale nie byo mi dane znale nic poza mn samym... Tak mwi. Ale oni potrzsali mi nad gow swoim bokiem niby piorunem. - Mwcie ciszej - rozkazaem. - Rozumiem was co prawda z trudem, ale sysz cakiem dobrze. A oni szemrali dalej przeciwko mnie, cho ju troch ciszej. Wreszcie jeden z nich przemwi w imieniu wszystkich, wypchnity ostronie do przodu, bo ju aowali troch, e okazali a tyle miaoci. - Czyby widzia wolny akt twrczy jak u rzebiarza czy poety - zapyta - w tej konstrukcji prawd, ktr ci przedstawiamy? Nasze propozycje wypywaj jedna z drugiej, zgodnie ze cis logik i aden czowiek nie kierowa tym dzieem. Tak zatem, z jednej strony domagali si uznania absolutnej prawdy, tak jak plemiona, oddajce cze bawanowi z malowanego drewna, ktry, jak twierdz, ciska pioruny; z drugiej za strony chcieli dorwna jedynemu prawdziwemu geometrze, poniewa wszyscy, z mniejszym lub wikszym powodzeniem, podobnie jak on suyli albo odkrywali co - ale nie tworzyli. - Wyoymy ci wzajemne zwizki linii tworzcych figur geometryczn. O ile bowiem my moemy przekracza twoje prawa, o tyle ty jeste niezdolny wyzwoli si od naszych praw. Nas powiniene przyj na stanowiska ministrw, poniewa my posiadamy mdro. Milczaem, dumajc nad ich gupot. Oni le zrozumieli moje milczenie i dodali z wahaniem: - Albowiem przede wszystkim chcemy ci suy. Na co odpowiedziaem: - Twierdzicie, e nie zajmujecie si twrczoci: cae szczcie. Albowiem zezowaci tworz kolawo. Bukaki nadte powietrzem mog wyda z siebie tylko wiatr. A gdybycie zakadali krlestwa, to poszanowanie logiki, stosowalnej tylko do historii minionej, do figury

ju odlanej i do organizmu ju martwego, sprawioby, e byyby to krlestwa ju z gry wydane na up barbarzyskich szabli. Pewnego razu odnaleziono lady czowieka, ktry o wicie opuci namiot, poszed w kierunku morza a do nadbrzenej urwistej skay i spad z niej. Zjawili si na miejscu logicy, przypatrywali si ladom i poznali prawd. W a cuchu wydarze nie brako bowiem ani jednego ogniwa. Kroki biegy konsekwentnie, jeden za drugim i kady z nich wyznacza nastpny. Postpujc od skutku do przyczyny doprowadzono zmarego do namiotu, skd wyszed. Idc od przyczyny do skutku doprowadzao si go do mierci. - Wszystkomy zrozumieli - wykrzyknli logicy, skadajc sobie wzajemnie gratulacje. Ja natomiast mylaem, e zrozumie byoby to wiedzie (jak ja to wiedziaem przypadkiem) o pewnym umiechu tak kruchym jak lustro wody, gdy wystarczya jedna myl, aby si zmci, i e w umiech moe nawet by w danym momencie nieobecny na picej twarzy, a w kadym razie by nieobecny tutaj, gdy zamieszkiwa namiot pewnego cudzoziemca o sto dni marszu std. Albowiem tworzenie jest inne w swej istocie ni przedmiot stworzony, odchodzi daleko od pozostawionych ladw i nie daje si odczyta w adnym znaku. Wci tylko lady, pitna i znaki - zobaczysz, jak jedne wynikaj z drugich. Gdy czysta logika jest tylko cieniem twrczoci, rzucanym na mur wiata realnego. Ale to oczywiste odkrycie nie zdoa przeciwstawi si ludzkiej gupocie. Poniewa nie zdoaem ich przekona, tumaczyem im z ca yczliwoci dalej: - By pewnego razu alchemik, ktry bada tajemnice ycia. I stao si tak, e ze swoich kolb, retort i mikstur otrzyma malek drobin ywej materii. Nadbiegli logicy. Powtrzyli jego dowiadczenie, mieszali mikstury, podgrzewali retorty i otrzymali nastpn yw komrk ciaa. Ogosili wtedy z tryumfem, e nie ma adnej tajemnicy ycia. ycie jest tylko naturalnym nastpstwem przebiegajcym od przyczyny do skutku i od skutku do przyczyny, dziaania ognia na mikstury i mikstur na siebie wzajemnie, z tym e pocztkowo nie s one bynajmniej ywe. Logicy jak zwykle doskonale rzecz pojli. Gdy tworzenie jest inne ze swojej natury ni przedmiot stworzony, nad ktrym panuje, i nie zostawia po sobie ladw. A twrca znika zawsze ze swego dziea twrczego. Za pozostawiony przez niego lad naley do zakresu czystej logiki. Ja natomiast, z wiksz pokor, zwrciem si o nauk do mojego przyjaciela, geometry. Czy widzisz tu jak nowo, poza tym, e ycie rodzi ycie? ycie nie pojawioby si, gdyby nie wiadomo alchemika, ktry, jak mi si zdaje, by ywym czowiekiem. Zapomniano o tym, jak zwykle, poniewa usun si ze swego dziea. Podobnie kiedy zaprowadzie kogo na szczyt gry, skd wszystko zdaje si ukada w jaki

ad, owa gra staje si prawd niezalenie od twojej osoby, a przyprowadzonego czowieka zostawiasz tam w samotnoci. I nikt nie pyta, jak to si stao, e wybra wanie t gr, poniewa po prostu w czowiek tam si znalaz, a gdzie przecie trzeba si znajdowa. Ale oni dalej szemrali przeciwko mnie, poniewa logicy nie s bynajmniej logiczni. - Zbyt wysokie macie mniemanie o sobie - powiedziaem. - Patrzycie na taniec cieni na murze i wydaje si wam, e co poznajecie; krok po kroku odczytujecie zaoenia geometrii, nie uzmysawiajc sobie, e kto te kroki stawia, aby zaoenia ustali; odczytujecie lady na piasku, a nie przychodzi wam do gowy, e gdzie daleko kto odrzuci mio, i odczytujecie wzrastanie ycia na podstawie elementw, nie uznajc, e kto je kwestionowa i dobiera. Nie stawajcie przed moim obliczem, wy - niewolnicy z motkami i gwodziami, udajcy, ecie to wy obmylili statek i pucili go na morze. Tego, ktry by sam jeden wrd was prawdziwy, a ktry ju nie yje, posadzibym chtnie u mojego boku, gdyby tego zechcia, abymy wsplnie rzdzili. Bo on pochodzi od Boga. I jego jzyk potrafiby mi ukaza t dalek ukochan, ktra inna ze swej natury ni piasek i lady na nim, nie daje si te, tak jak lady, odczyta od razu. Z niezliczonej mnogoci moliwych kombinacji umia on wybra t jedn, ktra si jeszcze nie wyrniaa adnym sukcesem, a ktra przecie - jedyna - dokd prowadzia. Czasem, kiedy w labiryncie gr zabraknie nici przewodniej i dedukcja nigdzie nie potrafi zaprowadzi, skoro wiesz, e droga, napotykajc przepa, koczy si nagle, a o przeciwnym brzegu ludzie nic jeszcze nie wiedz, pojawia si przewodnik, ktry jak gdyby stamtd powraca, i drog ukazuje. A gdy ju raz j przebiege, droga staje si wytyczona i wydaje ci si oczywista. I zapominasz o tym cudownym wydarzeniu, ktre byo niby powrt z przeciwnej strony przepaci.

LXXIX Przyszed raz pewien czowiek spiera si z moim ojcem: - Szczcie ludzi... - powiedzia. Ojciec przerwa mu: - Nie wypowiadaj tego sowa w mojej obecnoci. Doceniam sowa, ktre nosz w sobie ciar swojego wntrza, ale odrzucam to, co jest pust skorup. - A jednak - upiera si tamten - jeli ty, pan tego krlestwa, pierwszy nie zajmiesz si szczciem ludzi... - Nigdy si nie zajmuj - odpar ojciec - ciganiem wiatru, aby gromadzi go jak cenne zapasy, poniewa wiatr nie istnieje, jeli go nie spuszcz z uwizi. - Gdybym ja by wadc krlestwa - cign tamten - chciabym, eby ludzie byli szczliwi... - Aha - powiedzia ojciec. - Teraz ju ci lepiej rozumiem. To sowo nie jest puste. Istotnie znaem ludzi nieszczliwych i ludzi szczliwych. Znaem rwnie ludzi tustych i chudych, chorych i zdrowych, ywych i martwych. I ja take pragn, eby ludzie byli szczliwi, tak samo jak pragn, eby byli raczej ywi ni martwi. Cho, to prawda, pokolenia musz ustpowa jedno drugiemu. - A zatem si zgadzamy - wykrzykn tamten. - Nie - odpar ojciec. Pomyla i doda: - Kiedy bowiem mwisz o szczciu, mwisz albo o stanie bycia szczliwym, podobnie jak czowiek moe by w stanie zdrowia, i wtedy nie mam adnego wpywu na element jego zmysowej natury, albo te mwisz o jakim uchwytnym przedmiocie, ktry mog si stara zdoby. Ale gdzie on si znajduje? Jeden czowiek jest szczliwy w czas pokoju a drugi w czas wojny, jeden pragnie samotnoci i raduje si ni, inny, eby si radowa, potrzebuje witecznej wrzawy, jednego ciesz rozwaania naukowe, szukanie odpowiedzi na postawione pytania, drugi cieszy si tylko Bogiem i adne inne problemy nie maj dla niego sensu. Gdybym chcia wyjani obszerniej, czym jest szczcie, powiedziabym moe, e dla kowala to ku elazo, dla marynarza - pywa po morzu, dla bogatego - bogaci si, i w ten sposb nie powiedziabym nic, co by pogbio twoj wiedz. Zreszt szczciem mogoby by czasem dla bogatego - eglowa, dla kowala - wzbogaci si, a dla marynarza nic nie robi. W ten sposb wymyka ci si widmo, puste wewntrz, ktre na prno prbowae pochwyci. Jeeli chcesz zrozumie to sowo, powiniene je rozumie jako nagrod, a nie jako cel,

gdy w przeciwnym razie ono nic nie oznacza. Podobnie wiem, e co jest pikne, ale odrzucam pikno traktowane jako cel. Czy sysza kiedy, eby rzebiarz powiada: Z tej bryy kamienia wydobd pikno? Byoby to oszustwo pustego liryzmu, produkcja tandety. Prawdziwy artysta powie: Z tego kamienia staram si wydoby co, co by przypominao ciar, jaki czuj w sobie. I jeli jest rzebiarzem wielkiej miary, dzieo bdzie pikne, niezalenie od tego, czy bdzie twarz cik i zniszczon, potworn mask, czy obliczem upionej modoci. Bo rwnie pikno nie jest celem, ale nagrod. I skamaem powiedziawszy przed chwil, e dla bogatego szczciem bdzie si bogaci. Tryumfalna rado z osignicia zdobyczy, to dla niego nagroda za trudy i wysiki. A jeeli w jakim momencie otwierajca si przed nim przyszo wydaje si upojna, to w tym samym sensie, w jakim napenia ci radoci krajobraz ogldany ze szczytu gr, ktry powita jako struktura twojego wysiku. I dla zodzieja - twierdz - szczciem jest czuwa w zasadzce pod gwiadzistym niebem, albowiem jest w nim co, co jest godne ocalenia i jest nagrod za to. Albowiem zgodzi si na chd, niebezpieczestwo i samotno. A zota poda jak przemiany w archanioa, bo - teraz ciki i zagroony - wyobraa sobie, e przyciskajc skradzione zoto do piersi, lekki, na niewidzialnych skrzydach, leci w tumne miasto. Z cich mioci w sercu nie aowaem czasu, aby przyglda si ludziom z mojego plemienia, ktrzy si wydawali szczliwi. I zawsze odnosiem wraenie, e szczcie byo w nich jak pikno w rzebie, dlatego e go nie szukali. I zawsze mi si wydawao, e byo ono znakiem ich doskonaoci i zalet serca. Wic dom swj otwrz na cae ycie tylko tej, ktra ci powie: Taka jestem szczliwa; gdy szczcie widoczne na jej twarzy jest oznak wartoci i mwi o sercu, co dostpio nagrody. Nie daj wic ode mnie, wadcy krlestwa, ebym dla mojego ludu zabiega o szczcie. Nie daj ode mnie, rzebiarza, abym ciga pikno: sid bez ruchu, bo nie wiem, w ktr stron mam biec. Domagaj si ode mnie tylko tego, ebym uksztatowa dusze, w ktrych mgby pon ar.

LXXX Przypomniaem sobie take, co kiedy mwi mi ojciec: eby mie drzewko pomaraczy, musz si posuy nawozem i obornikiem, musz kopa ziemi motyk, a czasem nawet obcina gazie. I tak wyrasta drzewko, ktre potrafi wyda kwiaty. A ja, ogrodnik, przekopuj ziemi nie troszczc si o kwiaty ani o szczcie, gdy aby drzewko zakwito, musi wpierw wyrosn, a eby czowiek by szczliwy, musi wpierw istnie czowiek. Ale tamten dalej wypytywa: - Jeli wic nie za szczciem goni ludzie, to za czym? - Ach - odpar ojciec - kiedy pniej ci to wyjani. Ale przede wszystkim chc dorzuci, e niemdry logik z faktu, e rado czsto wieczy wysiek i zwycistwo, wycignie wniosek, i ludzie walcz, aby osign szczcie. Na co odpowiedziabym, e skoro mier wieczy ycie, ludzie pragn tylko jednego - a mianowicie mierci. W ten sposb posugujemy si sowami, ktre s jak meduzy pozbawione koca. Ja za powiem, e bywaj ludzie szczliwi, ktrzy powicaj wasne szczcie, aby wyruszy na wojn. - Dlatego, e w wypenieniu obowizku znajduj jak wysz form szczcia... - Przestan rozmawia z tob, jeeli nie potrafisz nada sowom takiego znaczenia, ktre mona by albo stwierdzi, albo odrzuci. Z galaretowat bezksztatn mas nie mam zamiaru walczy. Jak moesz oczekiwa, e bd zestawia z yciem twoje stwierdzenia, jeeli szczcie to dla ciebie zarwno zdumienie pierwszej mioci jak przedmiertne wymioty, kiedy kula w brzuchu uniemoliwia ci dojcie do studni? Nie stwierdzie nic ponad to, e ludzie szukaj tego, czego szukaj, i cigaj to, co cigaj. Nikt ci nie moe zaprzeczy, wic si czujesz bezpieczny, ale twoje nienaruszalne prawdy nie maj dla mnie sensu. Mwisz tak, jakby si bawi pieczkami. Jeli za wyrzekniesz si tych bredni, jeli przestaniesz tumaczy, e ludzie id na wojn powodowani pragnieniem szczcia, a bdziesz si upiera, e szczcie w peni wyjania ludzkie postpowanie, ju sysz, jak bdziesz twierdzi, e ludzie id na wojn powodowani napadem szalestwa. Ale tu znw bd oczekiwa, eby potraktowa rzecz na serio i przede wszystkim wyjani znaczenie uywanych sw. Jeli bowiem nazywasz szalonym na przykad tego, kto toczy pian z ust albo chodzi wycznie na gowie, to widzc onierzy idcych na wojn na dwu nogach, nie zgodz si z tob. Ale rzecz w tym, e nie posiadasz znajomoci jzyka, ktrym mgby wyrazi, do

czego d ludzie. Ani ku czemu ja powinienem ich prowadzi. Posugujesz si zbyt mao pojemnymi pojciami, takimi jak szalestwo albo szczcie, w prnej nadziei, e zdoasz w nich pomieci ycie. Tak jak dziecko, ktre siedzc u stp gr Atlasu, zamierzao je przenie na inne miejsce przy pomocy opatki i wiaderka. - Nauczaj mnie zatem - zapragn tamten czowiek.

LXXXI Jeeli si okrelisz nie przez pragnienie umysu czy serca, ale przez racje wyraalne i bez reszty zawierajce si w tym, co wyraone, wtenczas wypr si ciebie. Albowiem sowo nie jest znakiem czego, co jest poza rzeczami, podobnie jak imi twojej ony, ktre oznacza, ale nic nie obejmuje. Nie moesz snu rozwaa na temat sw, gdy ciar rzeczy ley gdzie indziej. I nie przyjdzie ci przecie do gowy powiedzie: Jej imi wskazuje na to, e jest pikna... Jake zatem rozwaania na temat ycia mog by wystarczajce? A jeli gbiej jest jaki ich fundament i gwarancja, moe si zdarzy, i gwarancja bdzie powaniejsza w przypadku mniej efektownych rozwaa . I naprawd nie jest istotne zestawienie mniej lub bardziej szczliwych sformuowa . ycie jest tym, czym jest. Jeeli wic jzyk, ktrym przekazujesz mi powody swego postpowania, nie jest poezj, ktra niesie mi jak gbok nut mwic o tobie, jeeli nie zawiera nic niewyraalnego, co jednak chcesz mi przekaza, nie chc mie z tob nic wsplnego. I jeli twoje postpowanie wyznacza nie ujrzane oblicze, ktre zrodzio w tobie now mio, ale sabe fale powietrzne, niosce ze sob jaow i niewak logik, nie chc mie z tob nic wsplnego. Albowiem nie umiera si za jaki znak, ale za to, co ley w gbi jako gwarancja znaku. A gdyby chcia wyrazi, czym ona jest, lub choby zarysowa znaczenie - byaby jak ciar ksiek ze wszystkich bibliotek wiata. Gdy to, co tu ujem tak prosto, jakbym zagarnia zdobyty up, nie da si wypowiedzie. Gdy sam musisz i, aby poj w peni, czym jest gra, o ktrej mwi w moim poemacie. A ile sw i ile lat trzeba, aby przenie gr w twoje wntrze, jeeli nigdy nie opucie brzegu morskiego? Albo wod tryskajc ze rda, jeeli nigdy nie by spragniony i nigdy nie skadae, w gecie zarazem ofiarnym i przyjmujcym, dwu doni, aby pi. Ja oczywicie mog piewa o rdach: ale gdzie jest przeycie, ktre ma powrci, i wysiek mini, ktry obudz wspomnienia? Wiem, e nie o rdach miaa tu by mowa, lecz o Bogu. Ale eby mj jzyk przemwi do ciebie i mg si sta i dla mnie, i dla ciebie - dziaaniem, musi si w tobie o co zahaczy. I dlatego, jeeli chc ci naucza o Bogu, wyl ci najpierw w gry, aeby pnc si usysza nieodparte woanie gwiadzistego grzbietu. Wyl ci na pustyni, aeby umierajc z pragnienia odczu czarodziejstwo rde. A potem na p roku wyl ci do kamienioomu, eby przepalio ci do unicestwienia poudniowe soce. A potem dopiero

powiem: ten, z kogo ycie wypio soce poudnia, gdy nadejdzie tajemnica i noc, i gdy wstpi na gwiadzisty grzbiet, pi bdzie cisz boskich rde. I wtedy uwierzysz w Boga. I nie bdziesz mg zaprzeczy Jego istnieniu, poniewa On po prostu bdzie, tak jak w wyrzebionej przeze mnie twarzy jest zaduma. Albowiem nie istnieje oddzielnie mowa i czyn, tylko dwie twarze tego samego Boga. Dlatego prac nazywam modlitw, a medytacj - prac.

LXXXII I objawia mi si wielka prawda trwania. Gdy nie ma dla ciebie nadziei, jeeli nic nie trwa duej ni ty sam. Pamitam pewne plemi, ktre czcio zmarych; nagrobne kamienie, jeden po drugim, przyjmoway pod swoj piecz zmarych z kadej rodziny. I to one stanowiy o trwaniu. - Czy jestecie szczliwi? - spytaem. - Oczywicie, przecie wiemy, gdzie bdziemy spoczywa...

LXXXIII Ogarno mnie niezmoone zmczenie. I najprostsze wydawao mi si powiedzie, e to Bg mnie opuci. Czuem si jak sklepienie pozbawione zwornika i nie odzywao si we mnie adne echo. Zamilk gos, ktry mwi w ciszy. Wszedszy na najwysz wie, pytaem: Po co te gwiazdy? A kiedy z upionego miasta wznosi si ku mnie niby jk, rzucaem pytanie: Po co ten jk? Byem zagubiony jak cudzoziemiec w tumie, ktry nie mwi jego jzykiem. Byem jak ubranie, ktrego ju nikt na siebie nie wkada. Rozbity i sam. Byem podobny do nie zamieszkanego domu. I naprawd brakowao mi zwornika sklepienia, poniewa nic we mnie nie mogo ju niczemu suy. A przecie jestem ten sam, co dawniej, mwiem sobie, to samo wiem, te same mam wspomnienia, patrz na te same widoki, tyle e dzi ton w jaowej bezksztatnoci. Tak i bazylika, choby najpikniej strzelaa w gr, jeeli nikt nie obejmuje jej wzrokiem, nie poi si jej cisz ani nie rozumie jej sensu w serdecznych dumaniach, jest niczym wicej jak sum kamieni. Tak i ja: moja wiedza, doznania moich zmysw i moje wspomnienia. Byem pewn liczb kosw, ale nie snopem. I poznaem t czczo, ktr przede wszystkim rodzi brak Boga. Nie byo to okruciestwo losu - bo ono jest rzecz ludzk - ale jakie niespenienie. Bybym zdolny do okruciestwa w pustce mojego ogrodu, gdzie chodziem bezmylnie, zupenie jak czowiek na kogo czekajcy. I zanurzony w wiecie tymczasowoci. Zanosiem modlitwy do Boga, ale nie byy to modlitwy, poniewa nie czowiek je zanosi, a pozr czowieka, wieca przygotowana, ale nie zapalona. O, niech wrci moja dawna arliwo, mwiem. Poniewa wiedziaem, e arliwo jest owocem tylko tej boskiej wizi wicej rzeczy ze sob. wiat jest wtedy jak statek dobrze sterowany. Jak bazylika przez kogo ujrzana. Ale jeli nie umiesz w nim odczyta rki architekta i rzebiarza, jest tylko bezadnie rzuconym tworzywem. Wtedy zrozumiaem, e ten, co dostrzega umiech posgu, pikno krajobrazu albo cisz wityni, znajduje Boga. Poniewa przekracza przedmiot, aby dosign zwornika, przekracza sowa - aby ogarn cao pieni, noc i gwiazdy - aby zakosztowa wiecznoci. Gdy to Bg przede wszystkim nadaje sens twojej mowie i twoja mowa, nabierajc sensu, pokazuje ci Boga. Jeeli wzruszaj ci zy dziecka, to dlatego, e s jak mae okna otwarte na szerokie morze. Nie one same budz w tobie echa, ale wszystkie zy wiata. Dziecko bierze ci tylko za rk, eby co pokaza. Dlaczego zmuszasz mnie, Panie, do przejcia przez pustyni? Mcz si wrd cierni.

Wystarczyby jeden Twj znak, a pustynia przemieniaby si, a powy piasek, horyzont i spokojny, potny wiatr z niespjnych elementw stayby si rozlegym krlestwem, ktre budzi we mnie zachwyt, i w tym wszystkim nauczybym si odczytywa Ciebie. A pojem, e Boga odczytuje si wanie z jego nieobecnoci, kiedy odchodzi. Bo dla marynarza jest sensem morza. A dla maonka sensem mioci. Ale s te godziny, kiedy marynarz pyta: po co morze? A maonek: po co mio? I zajmuj si czym, ale peni czczoci. Nic im nie brakuje, tylko tej boskiej wizi, ktra wie ze sob rzeczy. I wszystkiego im brak. Jeeli Bg odejdzie od mojego ludu - mylaem - tak jak odszed ode mnie, ludzie stan si jak mrwki w mrowisku, bo opuci ich arliwo. Kiedy koci do gry nic ju nie znacz, gra staje si niemoliwa. I odkryem, e rozum na nic si tu nie zda. Moesz oczywicie rozwaa ukad kamieni, skadajcych si na wityni, ale nie uchwycisz tego, co istotne, a co si wymyka kamieniom. Moesz snu rozwaania na temat nosa, ucha czy warg rzeby, a nie uchwycisz tego, co istotne, a co wykracza poza glin. Bo chodzi tu o jakie pojmanie Boga. A Jego mona pojma puapk o innej ni On sam naturze. Kiedy ja, rzebiarz, stworzyem w kamieniu twarz, stworzyem te przymus. Kada gotowa struktura jest przymusem. Kiedy chwytam, zarazem zaciskam pi, abym to, co schwytane, zatrzyma. Nie opowiadaj mi o wolnoci sw w poemacie. Poddaem je jedne drugim zgodnie z pewnym adem, ktry sam ustanowiem. Bywa tak, e wityni zburz, aby z jej kamieni wystawi inn. To zwyka rzecz: mier i narodziny. Ale nie opowiadaj mi o wolnoci kamieni. Gdy wtedy nie ma w ogle wityni. Nie rozumiem, dlaczego oddziela przymus od wolnoci. Im wicej wytycz drg, tym wiksz masz swobod wyboru. A przecie kada droga jest przymusem, gdy ogrodziem j z obu stron potem. Ale co nazwiesz wolnoci, jeeli nie bdzie drg, midzy ktrymi moesz wybiera? Czy wolnoci nazwiesz prawo bkania si po pustkowiu? Ilekro powstaje przymus jakiej drogi, powiksza si wolno. Nie majc instrumentu, nie masz swobody w wykonywaniu melodii. Nie majc obowizku wyrzebienia nosa i uszu, nie masz monoci wyrzebienia umiechnitej twarzy. A umiech, ktry jest delikatnym owocem wytwornych cywilizacji, wzbogaca si o ich supy graniczne, ograniczenia i reguy. Wiksza jest swoboda wewntrznego ycia w moim paacu ni w ndznej norze - mieszkaniu ostatniej hooty. Rnica polega tu przede wszystkim na zobowizaniach, jak na przykad obowizku

ukonu skadanego krlowi. Kto chce wznie si w hierarchii spoecznej i wzbogaci si, i gbiej przeywa, prosi przede wszystkim o to, aby go podda przymusowi. Narzucony rytua rozszerza twoj dusz. I dziecko, smutne, patrzc, jak inni si bawi, domaga si przede wszystkim regu gry, bo tylko dziki nim moe kim si sta. Ale smutny jest czowiek, ktry syszy bijcy dzwon, ale nikt od niego nic nie oczekuje. A kiedy brzmi trbka, smutno ci, jeeli nie musisz zrywa si, i widzisz, jak inni, szczliwi, mwi: usyszaem apel, ktry mnie wzywa, wic wstaj. Ale s tacy, dla ktrych nie ma gosu dzwonw ani dwiku trbki, i ci s smutni. Wolno dla nich to tylko wolno nie-bycia.

LXXXIV W bdzie s ci, ktrzy mieszaj ze sob rne jzyki; gdy moe oczywicie brakowa czasem jakiego okrelenia tak jak jakiego odcienia zieleni - zieleni modego owsa - i moe znalazbym ten epitet w jzyku ssiada; ale tu chodzi o znaki. Tak wic mog oznaczy jako mojego uczucia mwic, e ta kobieta jest pikna. Albo oznaczy zalet przyjaciela, mwic, e cechuje go dyskrecja. Ale w ten sposb nie wnosz nic bliskiego yciu. Tylko rozwaania nad nieoywionym przedmiotem. Istniej ludy, ktre z bogactwa rnych jakoci stworzyy jako nadrzdn. Ktre naday nazw wasnemu rysunkowi rysujc go na tym samym co inni materiale. I ktre maj sowo na jego okrelenie. Jest wic - by moe - sowo, ktre potrafi oznacza melancholi, ogarniajc ci bez powodu, gdy siedzisz wieczorem przed progiem, a soce ju nie pali i nadchodzi noc, i ty udajesz si na spoczynek, melancholi, ktra jest lkiem ycia, gdy oddechy dzieci tak atwo mog si zmieni w chorobliwe dyszenie, jak przy wspinaczce pod gr, kiedy nadchodzi lk, e one ustan w drodze, i chciaby je wzi za rczk, eby dopomc. I takie sowo, gdyby go czsto uywa, staoby si wyrazem twojego dowiadczenia i dziedzictwem caego plemienia. Ale na og sowa nie przynosz nic, czego by wczeniej nie zna. I mowa ze swej istoty nie jest przeznaczona do przynoszenia ju gotowych caoci; nie bdzie wic malowa kwiatu na rowo, ale przy pomocy najprostszych sw bdzie podejmowa dzieo powizania ciebie ze wiatem; i nie bdzie mwi, e kobieta jest pikna, ale e sprowadza do serca tak cisz, jak szmer fontanny w popoudniowy czas. Powiniene wic wspiera prace zrodzone z ducha twojego plemienia, ktre w zgodzie z tym duchem buduj tkank zwizkw, tak jak plecionk wiklinowych koszy albo sieci rybackich. Lecz jeli bdziesz miesza ze sob obce sobie jzyki, nie wzbogacisz czowieka, ale go ograbisz: zamiast wyraa ycie w jego twrczych dziaaniach, proponujesz mu w ten sposb dziaanie niejako gotowe i zuyte: wtedy zamiast rewelacji, ktr moe by pewien odcie zieleni, tak jak widok modego jczmienia po powrocie z pustyni karmi ci i odmienia widzenie wiata, posuysz si sowem ju gotowym, jakby wycignitym ze spichlerza, ktre pozwoli oznaczy rzecz, ale jej nie ujmie. *** Prna bowiem jest ambicja, starajca si nazwa wszystkie kolory przy pomocy nazw, ktre je oznaczaj, i wszystkie uczucia - nadajc im nazwy, gdy przecie uczucia czowiek przeywa, a sowo streszcza dowiadczenia wielu pokole i wiele najgbszych

nastrojw, jak na przykad smak wieczoru. Nie mona ich wic bra przypadkowo z rnych terenw, gdzie byy wypowiadane, w nadziei, e wadanie tym uniwersalnym bekotem wzbogaci czowieka. Albowiem jedyne prawdziwe bogactwo i bosk natur czowieka stanowi nie prawo korzystania ze sownika, ale wyjcia z siebie dla osignicia swojej istoty na co wanie nie ma adnego sowa, gdy po pierwsze sowa nic by tu nie powiedziay, a po drugie trzeba by ich wicej, ni jest ziarnek piasku na wszystkich plaach. W porwnaniu z tym, co chciaby wypowiedzie, czym s sowa skradzione i wnoszce zgnilizn w twj jzyk? *** Albowiem nazywa si daj tylko wierchy samotne, wyrniajce si wrd reszty gr, dziki ktrym wiat wydaje si bardziej przejrzysty. I moe si zdarzy, e tworzc przynios ci par nowych prawd, a wypowiedziawszy je w sowach, sprawi, e stan si w twoim sercu niby imi nowego bstwa. Gdy bstwo wyraa pewien wzajemny stosunek wartoci, ktrych elementy nie s nowe, ale staj si nowe dziki niemu. I tak pojem prawd. I dobrze, jeli elazem wypisz w twoim sercu litery, dziki ktrym staniesz si moe wikszy, gdy lkam si, aby z czasem nie zbdzi. Wiedz jednak, e poza owymi zwornikami sklepienia, ktre kto inny, nie ty, mi odsoni, sowami nie moesz oznaczy nic, co by wyraao twoj istot i ycie. A jeeli odmalujesz czerwone niebo i bkitne morze, nie obiecuj, e si wzrusz zbyt atwe by to byo wzruszenie! eby mnie wzruszy, musisz mnie zniewoli wizami mowy i dlatego styl jest rzecz bosk. Gdy wtedy narzucasz mi wasn struktur duchow i rytm twojego ycia, ktre s niepodobne do niczego na wiecie. Bo cho wszyscy mwi o gwiazdach, rdle i grach, nikt dotd nie kaza ci wspina si na gry, aby pi przeczyste mleko ze rda gwiazd. Lecz jeli znasz przypadkiem jzyk, w ktrym te sowa istniej, to znaczy, e niczego nie wymyliem i nic ywego nie daem. Nie obciaj si wic sowami, jeli nie maj ci suy na co dzie . Bo sowa nieprzydatne w cowieczornej modlitwie s jak faszywi bogowie. Lecz jeli si zdarzy, e jaki obraz otworzy ci oczy na wiato, bdzie jak grska turnia, skd krajobraz wydaje si spoczywa w adzie, i jak podarek z rk Boga - temu obrazowi nadaj imi, aby go zapamita.

LXXXV Ogarno mnie nieprzeparte pragnienie ksztatowania dusz. I nienawi do czcicieli tego, co zwyczajne. Jeeli bowiem powiesz, e suysz rzeczywistoci, c innego moesz da czowiekowi poza straw, ktra jest niemal taka sama w rnych cywilizacjach. (A o wodzie mwiem, e moe si sta pieni!) Satysfakcj z wadania jak ziemi zawdziczasz wycznie strukturom mojej myli, ktre w danym momencie do niczego ci nie s przydatne, ale napeniaj ci zachwytem zgodnie z utrwalonym obrazem tego, czym jest ojcowizna. A zadowolenia, nawet czerpanego we wasnej prnoci, nie znajdujesz w namacalnych przedmiotach, ktre do niczego nie s przydatne i ktrym nawet barw nadaje wiato mojego krlestwa. I czy powiesz mi, e patna prostytutka bdzie dla twoich nocy tym samym napojem, co podobne do jej ciaa ciao tej, ktra przez pitnacie lat bya skpana w woniach i olejkach i ktr nauczono poezji, wdziku i milczenia, zdolnego tyle ogarn, budujcego pod jej gadkim czoem krain piewajcych fontann? I zuboysz sam siebie, jeeli twierdzc, e wzbogaci ci atwa zdobycz (bo mniej trudu kosztuje ksztatowa prostytutk ni dusz ksiniczki), nie bdziesz rozrnia jednej od drugiej. Niewykluczone, e nie bdziesz umia oceni uroku ksiniczki, poniewa take poezja nie jest ani darem, ani zdobytym bogactwem, ale twoim wasnym wstpowaniem w gr; niewykluczone, e nie zniewala ci wdzik ruchw, podobnie jak w przypadku muzyki, ktrej nie zrozumiesz bez wysiku - ale to nie dowd, e ona mao warta, ale e ty po prostu nie istniejesz. Ogarniajc ludzi milczc mioci, suchaem, jak mwi. Widziaem, jak si wzruszaj. Widziaem, jak w ktniach lnia stal noy. Jakkolwiek byli ndzni i ndzne byy ich nory, nigdy nie stwierdziem, aby - poza dz pokarmu - obchodziy ich dobra, ktre by miay sens poza ich jzykiem. Gdy kobieta, dla ktrej jeste gotowy zabija, jest czym wicej ni tylko ciaem, jest jak twoj osobist ojczyzn, poza ktr czujesz si wygnacem pozbawionym wszelkiego znaczenia. Gdy nagle okazuje si, e imbryk, w ktrym parzy si wieczorem herbata, gotw z jej powodu straci take wszelki sens. *** Jeeli jednak, dziaajc gupio, dasz si zmyli pozorom i widzc, jak ludziom jest miy w imbryk wieczornej herbaty, zaczniesz go czci dla niego samego, a czowieka uczynisz niewolnikiem, aby go produkowa, nie bdzie ludzi, ktrzy mogliby go kocha, i

bdzie to katastrofa i dla czowieka, i dla przedmiotw. Podobnie si stanie, jeli rozczonkujesz oblicze czowieka widzc w nim oddzielnie dziecic agodno, cze, z jak przystpujemy do oa chorego, milczenie wiernych skupionych wok otarza i powag macierzystwa. Wtedy - w trosce o liczb - wystawisz szopy i obory, i zamkniesz w nich stada kobiet, aby rodziy. I zgubisz wtedy na zawsze to, o co zamierzae dba; albowiem, jaki sens ma wahanie si pogowia, jeeli jest to bydo na opas. Ja chc ksztatowa dusz ludzk, zakrelam jej granice i stawiam tamy, i rysuj ogrody. A w imi kultu dziecka i jego znaczenia w ludzkim sercu by moe bd na pozr mniej dba o liczb, poniewa nie wierz wcale w ludzk logik, lecz w naturaln skonno uczu ludzkich. Jeli jeste, sam budujesz drzewo twojego ycia, a jeeli ja obmylam i ksztatuj drzewo, to przecie tylko ziarno ci przedstawiam. Kwiaty i owoce pi w nim potencjalnie jak w morzu moliwoci. Jeli si rozwijasz, to wedug linii nie obmylonych wczeniej przeze mnie, bo wcale si tym nie zajmowaem. I bdc, moesz si stawa. A twoja mio stanie si dzieciciem tej mioci.

LXXXVI I potykaem si jakby o prg, poniewa s epoki, kiedy jzyk nic nie potrafi uj i nic przewidzie. Istniej ludzie, ktrzy ukazuj mi wiat niczym rebus i wymagaj, abym go im wyjani. Ale nie ma czego takiego jak wyjanienia i wiat nie ma sensu. Czy trzeba si podda, czy walczy? Trzeba si podda, eby przey, a walczy po to, eby nadal y. Pozwl yciu biec swoim tokiem. Bo taka jest ndza naszych dni, e prawda o yciu, ktra jest jedna, znajdzie sobie wyraz w przeciwnych sobie formach. Ale nie rb sobie zudze : taki, jaki jeste, jeste ju martwy. Sprzecznoci w tobie nale do procesu przemiany, a take rozdarcie, i caa twoja ndza. Trzaska twoja upina i pka. A twoje milczenie jest milczeniem ziarna zoonego w ziemi, gdzie gnije, aby si sta dbem zboa. A twoja jaowo jest jaowoci poczwarki. Odrodzisz si pikniejszy o skrzyda. Stojc na wierzchoku gry, gdy w dole wszystkie problemy zdaj si uadzone, pytasz sam siebie: Jak to moliwe, e nie rozumiaem od pocztku? Tak jak gdyby od pocztku byo co do zrozumienia.

LXXXVII Nie otrzymasz adnego znaku - albowiem waciwoci bstwa, od ktrego znaku pragniesz, jest wanie milczenie. Kamienie nie wiedz nic o wityni, na ktr si wsplnie skadaj, i nie mog wiedzie. Ani kawaek kory - o drzewie, ktre skada si z wielu innych jeszcze kawakw. Ani drzewo, ani domostwo - o ojcowinie, ktra skada si z wielu drzew i domostw. Ani ty - o Bogu. Bo w tym celu witynia musiaaby si objawi kamieniom, i drzewo - korze, co jest pozbawione sensu, poniewa kamie nie posiada jzyka, w ktrym takie objawienie mogoby si dokona. Mowa, ktr mwi drzewo, ma wymiar drzewa. Oto, co odkryem w tej podry ku Bogu. *** Wci sam, zamknity w sobie i stojcy naprzeciw siebie. I adnej nadziei, ebym sam wyszed z samotnoci. Kamie nie ma adnej nadziei bycia czym innym ni kamieniem. Ale wspdziaajc z innymi kamieniami, tworzy cao i staje si wityni. Nie mam te nadziei na ukazanie si archanioa, gdy albo jest on niepodzielny, albo go nie ma wcale. A ci, ktrzy oczekuj znaku od Boga, oczekuj jakby odbicia w lustrze i zobacz w nim tylko siebie samych. Ale kiedy obejmuj mioci mj lud, czuj przemieniajcy mnie ar. I to jest znak zesany od Boga. Bo gdy tylko zapadnie cisza, bdzie prawd dla wszystkich kamieni. Dlatego te ja sam, poza obrbem wszelkiej wsplnoty, nie mam adnej wartoci i nie potrafi znale w sobie zaspokojenia. Dlatego bdcie jak ziarna zboa zoone na zim w spichlerzu, aby tam spay.

LXXXVIII Albo odmowa tego, co nas przekracza: - Ja - mwi - ja... I klepi si po brzuchu. Jakby kto w nich by obecny, jakby kto przez nich istnia. Tak jakby kamienie z murw wityni zechciay mwi: Ja, ja, ja... Tak samo ludzie, ktrych skazaem na prac w kopalniach diamentw. Ich pot, wysiki, otpienie zmieniay si w diament i w blask. Istnieli dziki diamentowi, ktry nadawa ich yciu sens. Ale pewnego dnia zbuntowali si. Zaczli mwi: Ja, ja, ja! Nie chcieli duej poddawa si wadzy diamentu. Nie chcieli si stawa. Chcieli natomiast sami siebie czci. Zamiast diamentu sami siebie postawili na piedestale. Byli teraz szpetni - albowiem pikni byli tylko w diamencie. Jak kamienie s pikne w wityni. A drzewo - pikne, kiedy jest czci ojcowizny. A rzeka pikna, kiedy jest czci krlestwa. I o rzece piewaj: oywicielko naszych stad, powolny krwiobiegu naszych pl, przewodniczko odzi... Ci ludzie za zaczli si uwaa za ostateczny cel. Przestali si odtd interesowa tym, co im suyo, i tym, co wysze od nich i czemu oni sami suyli. I dlatego pomordowali ksit, rozbili w proch diamenty, eby je rozdzieli midzy siebie, i zamknli w lochach tych, ktrzy szukali prawdy i wobec tego mogliby ktrego dnia nad nimi zapanowa. Przysza pora, powiadali, aby witynia suya kamieniom. I zdawao si im, e si wszyscy wzbogacili, bo kady zabra dla siebie kawaek wityni; ale wszyscy stali si ubosi o wasny udzia w tym, co boskie; sami, jak zwyke okruchy muru!

LXXXIX Ty jednak pytasz: - Gdzie zaczyna si i gdzie koczy niewolnictwo? Gdzie zaczyna si to, co powszechne, i gdzie si koczy? I gdzie zaczynaj si prawa czowieka? Znam bowiem prawa wityni, ktra jest sensem kamieni, i prawa krlestwa, ktre jest sensem ludzi, i prawa poezji, ktra jest sensem sw. Ale nie uznaj praw kamieni wymierzonych przeciwko wityni, ani praw sw - przeciwko poezji, ani praw czowieka - przeciwko krlestwu. Nie ma czego takiego jak egoizm - jest tylko okaleczenie. I czowiek, ktry idzie sam, powtarzajc: Ja, ja, ja... , jest jakby nieobecny w krlestwie. Podobnie kamie odrzucony daleko od wityni, sowo pojedyncze poza poematem albo kawaek ciaa. - Ale - powiadaj niektrzy - mona znie krlestwa i poczy ludzi w jedn wityni i wtedy nabior sensu wchodzc w skad jakiej wikszej wityni... - Nic nie rozumiesz - odpowiada wtedy ojciec. Bo najpierw widzisz, jak kamienie skadaj si na rami i uzyskuj swj sens. Inne skadaj si na pier, a jeszcze inne na skrzydo. A wszystkie razem tworz kamiennego anioa. Inne, zebrane razem, tworz uk. Inne - kolumn. A teraz, jeli wemiesz te kamienne anioy, uki i kolumny, wszystko razem zoy si na wityni. Z kolei jeli wemiesz wszystkie witynie, stworz razem miasto wite, ktre ci prowadzi w drodze przez pustyni. A ty sdzisz, e zamiast podda kamienie porzdkowi, aby powstao z nich rami, pier i skrzydo posgu, a potem rami, pier i skrzydo podda porzdkowi, aby powsta z nich posg, a posgi - aby stworzyy wityni, a witynie - aby stworzyy miasto wite, lepiej bdzie podda od razu wszystkie kamienie i z ich wielkiej a jednorodnej pryzmy stworzy wite miasto. Tak jakby wiato i sia witego miasta, ktra jest jednoci, nie rodzia si z rnorodnoci kamieni. Tak jakby wietno kolumny, ktra jest jednoci, nie rodzia si z kapitelu, trzonu i podstawy, ktre s rne. Bo im wysza jest prawda, tym z bardziej wysoka musisz patrze, aby j uj w cao. ycie jest jedno, tak samo jak pochyo ldu ku morzu, a przecie - na innej paszczynie, i potencjalno Bytu wciela si w Byt, inny na kadym szczeblu. Statek aglowy jest caoci skadajc si z rnych czci. Podejd bliej - zobaczysz agle, maszty, ruf i dzib, i bukszpryt. Jeszcze bliej - a w kadej z tych czci - liny, zaczepy, deski i gwodzie. A kada z tych czci moe by jeszcze dalej rozoona. A moje krlestwo, podobnie jak kade zwyke miasto i jak wojskowe parady, wszystko to nie ma w sobie adnego sensu ani prawdziwego ycia, jeeli jest tylko szeregiem rwno uoonych kamieni. Ale najpierw jest twj dom rodzinny.

Z wielu domw - rodzina. Z rodzin - plemi. Z plemion - prowincja. Z prowincji moje krlestwo. I widzisz to krlestwo, pene ycia i aru, ze wschodu na zachd i z pnocy na poudnie, podobne do aglowca na morzu ywicego si wiatrem i zmierzajcego do celu, ktry jest niezmienny, cho zmienne s wiatry i cho aglowiec skada si z tylu czci. A teraz przeduaj to budowanie z czci: bo moesz bra krlestwa, aby si stay razem jak jeden wielki statek, obejmujcy wiele statkw i nioscy je w jednym kierunku, ywicy si wiatrami rnymi i zmiennymi; ale niezmiennie trwa bukszpryt na dziobie, wymierzony w gwiazdy. Jednoczy, to tyle, co mocniej wiza ze sob rnorakie czstki, a nie zaciera rnorodno, aby osign jaowy ad. *** Nie istniej bowiem poszczeglne szczeble, same w sobie. Wymienie niektre. Mgby wymieni inne, ktre by zawieray w sobie te pierwsze.

XC A przecie niepokoisz si czasem, poniewa widziae, jak zy tyran uciska ludzi. I lichwiarz trzyma ich w niewoli. A budowniczy wity , czasami zamiast suy Bogu, sobie suy i dla wasnej korzyci wyciska z ludzi pot. I nie widziae, eby ludzie mieli przez to wzrasta. Albowiem niedobre byo ich dzieo. Nie chodzi wszake o to, aby budowa wzwy i z przypadkowych kamieni tworzy rami czy kamiennego anioa. Z przypadkowych aniow, kolumn i lukw - wityni. Wtedy mgby zatrzyma si, wedle twojej woli, na kadym szczeblu budowy. Wcale nie lepiej jest poddawa ludzi wityni ni jednemu posgowi. Albowiem ani tyran, ani lichwiarz, ani posg, ani witynia nie s czym, co mogoby obj czowieka bez reszty i wzbogaci go w zamian za dobra, ktre on przynosi. To nie pierwiastki zawarte w ziemi i przypadkowo skojarzone, wznoszc si w gr, wydaj drzewo. Po to, eby si narodzio drzewo, rzucie najpierw ziarno, w ktrym drzewo spao. Drzewo zeszo wic z gry, a nie wyroso z dou. Piramida wzajemnych zwizkw nie ma sensu, jeeli u jej szczytu nie znajduje si Bg. To on rozlewa siebie na ludzi, przemieniwszy ich wpierw. Moesz si powici dla ksicia, jeeli on sam korzy si przed Bogiem. Bo wtedy to, co dajesz, wraca do ciebie zmieniajc tylko swoj barw i istot. Lichwiarz natomiast nie bdzie tego umia, ani oddzielne rami posgu, ani sama witynia, ani sam posg. Skd bowiem rami, jeeli nie pochodzi z jakiego ciaa? Ciao nie jest wcale lunym zbiorem czonkw. Tak jak aglowiec nie rodzi si z przypadku zebranych razem rnych elementw, ale - przeciwnie - jest wynikiem rnorodnoci, pozornych sprzecznoci, ale i jednego wsplnego pdu ku morzu, tak samo i ciao rnicuje si w poszczeglne czonki, ale nie jest ich sum, albowiem droga nie prowadzi od tworzywa do caoci, ale - jak ci to powie kady twrca, kady ogrodnik i kady poeta - od caoci do tworzywa. Tote wystarczy zapali w ludziach mio ku wieom grujcym nad piaskami, aby niewolnicy niewolnikw moich architektw obmylili, w jaki sposb transportowa kamienie oraz wiele innych rzeczy.

XCI Nie uznawa, e prawo jest znaczeniem rzeczy, a nie mniej lub bardziej jaowym rytuaem powstaym okazjonalnie w wyniku istnienia tych rzeczy, to powany bd. Z ustawodawstwa dotyczcego mioci wyprowadzam okrelony ksztat mioci. Wanie przymusy, jakie jej narzucam, rysuj sylwetk mojej mioci. Prawo moe wic by rwnie dobrze obyczajem jak andarmem.

XCII Oto noc widziana ze szczytu murw obronnych, kiedy czuj miasto poddane mojej potdze. Kiedy garnizony, ktre obsadziem w miastach mojego krlestwa, utrzymuj midzy sob czno palc na grach ognie, a strae chodzce wzdu obwarowa czasem nawouj si wzajemnie. A kad ogarnia tsknota i nuda. (Pniej jednak zauway, e te kroki nadaway sens jej istnieniu; bo nie ma mowy sprawiajcej, by kroki stray budziy echo w jej sercu, aden patrol nie wie, co robi, kademu zdaje si, e to tylko nuda i tskno, i oczekiwanie na por wieczerzy. Ale ja dobrze wiem, e sowom ludzkim nie ma co przypisywa wikszego znaczenia i e myl si strae, ktre ziewajc marz o wieczornej strawie i uwaaj swj trud za niewdziczny obowizek. Gdy pniej, w porze posiku, stranicy, jedzc, poszturchuj si tylko, a gdybym ich zamkn tu, dokoa koryta z jadem, byliby jedynie stadem byda.) Oto noc, kiedy na murach krlestwa zaczynaj si rysowa szczeliny i ciy ciemno, bo na grach pogasy ognie i noc moe zwyciy, gaszc je, jeden po drugim, a wtedy krlestwo padnie w gruzy, a ten upadek rzuci grob nawet na misk wieczornej strawy i na pocaunek, jaki matka skada na czole dziecka. Bo bdzie to ju inne dziecko, jeli nie bdzie dzieckiem krlestwa i jeli caujc je, nie czci si za jego porednictwem Boga. Kiedy grozi poar, uywa si zapr. Z moich wiernych wojownikw uczyniem elazny krg i wszystko, co w nim zamknem, zostao zmiadone. C z tego, e jedno pokolenie zamieniem w krg poncych stosw. Trzeba ocali wityni - sens rzeczy. ycie mnie nauczyo, e ani okaleczone ciao, ani nawet mier nie s prawdziw tortur. Ale im wiksze rozmiary wityni, nadajcej sens ludzkim czynom, tym straszliwszy jej upadek. I jeli zamkniecie w dalekim wizieniu czowieka, ktry wyrs w wiernoci krlestwu, bdzie sobie rani rce o kraty i odmawia nawet napoju, gdy jego mowa stracia wszelki sens. Bo kto, jeli nie on, tak bolenie raniby sobie rce o kraty? A jeli kto, wychowany w gbokim poczuciu wizi rodzinnej, widzi syna, ktry wpad do spienionej rzeki, a wy go przytrzymujecie na brzegu, jak si wam wyrywa i jak strasznym gosem krzyczy i chce si rzuci w odmty - bo jego mowa traci sens. Ale pierwszy czuje si peen dumy i dostojestwa w dniu wita narodowego, a drugi cay janieje radoci w dniu imienin syna. I najcisze cierpienia przychodz z tej samej strony co najwzniolejsza rado. Albowiem i cierpienia, i radoci to owoc twoich wizi, a wizi s owocem struktur, jakie ci narzuciem. Ja za chc ocali ludzi i zmusi ich, aby istnieli, nawet jeli mam im zada bl: wizieniem, ktre oddala od rodziny, wygnaniem, ktre oddala od krlestwa; a jeeli bdziesz mi wyrzuca ten

zadawany bl, bo kochasz rodzin i krlestwo, odpowiem ci, e postpujesz nierozumnie, poniewa ja wanie ocalam to, co ci pozwala istnie. Przejciowe pokolenie, w twoim rku witynia, ktrej moe nie potrafisz dojrze, gdy brak ci dystansu, ale ona nadaje wymiar twojemu sercu i si - sowom - i jest wielkim pomieniem twoich radoci. Dziki tobie ocal wityni. Czy nie takie znaczenie ma elazny krg wojownikw? Nazwano mnie sprawiedliwym. I jestem sprawiedliwy. Jeeli przelewaem krew, to eby ugruntowa moj askawo, nie surowo. Albowiem mog pobogosawi czowieka, ktry si dzi przede mn chyb w pokonie. I odchodzi w pokoju, wzbogacony bogosawiestwem. Ale co zyskuje ten, co wtpi w moj moc? Jeli podnios nad nim bogosawic do , aby przyj mid mojego umiechu, nie potrafi go przyj. Gdy woanie: Ja, ja, ja... , na ktre nie doczeka si odpowiedzi, nie wzbogaci jego samotnoci. Jeeli strci mnie ze szczytu murw, nie mojej osoby bdzie przede wszystkim pozbawiony, ale sodkiego poczucia synostwa. Pokoju, jakie daje bogosawiestwo. Przeczystej wody, jak dla serca jest przebaczenie. Ucieczki, sensu istnienia, opiekuczego pasterskiego paszcza. Niech klkn, abym mg im si ukaza pikny, niech czcz moj wielko, abym mg ich podnie do wielkoci. Jaki wic sens mwi o mnie? Nie ka ludziom suy mojej chwale, bo korz si przed Bogiem, a Bg, sam doznajc chway, otacza ich w zamian swoim blaskiem. Nie posugiwaem si ludmi, eby suy krlestwu. Ale krlestwem - eby budowa czowieczestwo ludzi. Jeeli przyjmowaem od nich jako sobie naleny owoc ich pracy, to aby go przekaza Bogu i aby zwrci go im jako dobrodziejstwo. I oto z moich spichlerzy pynie strumie ziarna - nagrody. I staje si zarazem pokarmem, wiatem, pieni i pokojem. I tak jest z kad rzecz ludzk, poniewa piercie zawiera w sobie sens maestwa, obozowisko - sens plemienia, witynia - sens Boga, a rzeka - sens krlestwa. W przeciwnym razie czym byoby ludzkie posiadanie? *** Krlestwa nie buduje si z tworzywa, ale tworzywo wbudowuje si w krlestwo.

XCIII S ludzkie istoty i jest wierno. Wiernoci nazywam wi pomidzy ludzkimi istotami, tak jak to jest w przypadku myna, krlestwa albo wityni, albo ogrodu, bo wielki jest ten, kto dochowuje wiernoci ogrodowi. I oto przychodzi czowiek nic nie rozumiejcy z rzeczy naprawd wanych i ulega zudzeniu faszywej wiedzy, ktry pragnie dowodzi, aby poznawa (poznawa, ale nie pojmowa, gdy brakuje owej wiedzy, podobnie jak literom w ksice, jeli zostay pomieszane, rzeczy najistotniejszej - obecnoci. Jeeli pomieszasz litery, zatrzesz obecno poety. A jeli ogrd bdzie tylko pewnym zbiorem elementw, zatrzesz obecno ogrodnika). Wtedy czowiek odwouje si do ironii, a to jest bro waciwa hultajstwu. Albowiem polega na mieszaniu liter w ksice, a nie na jej czytaniu. Czowiek wic pyta: Po co umiera za wityni, ktra jest tylko zbiorem kamieni? I nie wiadomo, co mu odpowiedzie. Po co umiera za ogrd, ktry jest tylko zbiorem drzew i zi? I nie wiadomo, co mu odpowiedzie. Po co umiera za litery alfabetu? I ty sam, czy by si zgodzi tak umiera? W rzeczywistoci jednak ironia niszczy wszystkie twoje bogactwa, jedno po drugim. Nie chcesz wic umiera, a zatem i kocha, i t decyzj nazywasz postpowaniem rozumnym, a tymczasem jeste nieuk i zadajesz sobie niemao trudu, eby zburzy to, co byo zbudowane, i roztrwoni to, co byo najcenniejsze - sens nadany rzeczom. A w czowiek pyszni si, cho jest tylko rabusiem, poniewa swoim postpowaniem nie tworzy nic, w przeciwiestwie do twrcy, co wygadzajc zdanie wykuwa swj wasny styl, ktry mu pozwoli wygadza w przyszoci rwnie inne zdania. Ten pierwszy potrafi ci zaskoczy kruszc posg, aby si zdumia okruchami marmuru; i witynia, ktra ci si wydawaa przybytkiem zadumy i ciszy, okazuje si kup wiru i nie zasuguje ju na to, aby za ni umiera. A kiedy zostae ju nauczony, jak si zabija bogw, nie zostaje ci nic, czym mgby oddycha i czym mgby y. Gdy w przedmiocie wany jest przede wszystkim odcie , jaki mu nadaje okrelona kultura. I tak jest z kamieniami domowego ogniska, ktre wyobraa mio, i z gwiazd, ktra mwi o Krlestwie Boym, i z przekazywanym ci obowizkiem oddawania czci krlowi. I z herbem, ktry jest godem dynastii. Ale po co ci jaki tam kamie , jaki obowizek, jaki znak, jeli nie wyjaniono ci ich znaczenia? I wtedy, idc coraz dalej w dziele zniszczenia, zapadasz wreszcie w nico, bo ona staje si jedynym moliwym odcieniem, kiedy wszystko, co byo zawartoci, przestaje by pokarmem. Wtedy, kiedy zabraknie jakiegokolwiek sensu nadawanego z zewntrz, musisz w

sobie samym znale sens, ktry mgby nada przedmiotom. Odtd sam jeden swoim skpym wiatem bdziesz nadawa odcie rzeczom. Twoje zatem jest nowe ubranie. I stada byda. I twj - dom zasobniejszy ni ten, ktry miae przedtem. Ale wtedy wszelka wasno innych, ich odzie, stada, domostwa, staj ci si wrogie. Staj naprzeciwko ciebie jak krlestwo podobne a przeciwstawne. Musisz odtd sam w sobie, na tym pustkowiu, znajdowa zadowolenie, poniewa za tob nie ma nikogo. I skazany jeste na to, aby krzycze: Ja, ja, ja... w pustce, skd nie przyjdzie adna odpowied. Jeli ogrodnik po prostu kocha swj ogrd, nie bdzie si nim pyszni - nie spotkaem dotd takiego.

XCIV Ukazanie si Boga nadaje barw rzeczom. Jeeli odejdzie, wszystko nagle ulegnie zmianie. Na co dzienny zarobek, jeli nie mona upikszy dziki niemu nastpnego dnia? Zdawao ci si, e dziki niemu co posidziesz, ale oto nie ma nic, co mona by posiada. Na co ten czajniczek z czystego srebra, jeeli nie posuy do ceremonii parzenia herbaty w jej obecnoci, zanim dacie sobie wzajemnie mio? Po co wiszcy na cianie flet z bukszpanowego drewna, jeeli nie bdziesz jej na nim gra? Po co ci donie, jeeli nie moesz w nich ukry usypiajcej ukochanej twarzy? Jeste jak kram, peen towarw przygotowanych na sprzeda, ale wszystkie one na nic jej, a wic i tobie. Kady przedmiot opatrzony etykietk, ale i kady czeka, aby zacz y. A take godziny, ktre s samym oczekiwaniem na lekki krok, a potem na umiech we drzwiach, a jest to umiech podobny do miodowego koacza, ktry mio daleko od ciebie przygotowaa w ciszy, a ktrym ty nasycisz swj gd. Godziny inne od momentw poegnania, kiedy trzeba si rozsta. Inne od godzin snu, w cigu ktrych odywa twoje pragnienie. A tu nie ma ju wityni, tylko bezadnie rzucone kamienie. I nie ma ciebie. A nawet wiedzc, e moe zapomnisz i zbudujesz nastpn wityni - bo takie jest ycie - czy umiaby zrezygnowa z tego, e znw si w nim pojawi imbryk herbaty i dywan z puszystej weny, i godziny poranne, poudniowe, wieczorne, i e ycie znowu nada sens twoim dziennym zarobkom i zmczeniu; i e znowu bdziesz mg by blisko albo daleko, e bdziesz si zblia i oddala, co gubi i co znajdowa. Bo kiedy ona nie jest dla ciebie zwornikiem sklepienia, nie pomoe ci nic: nie moesz ani si zbliy, ani oddali, ani zgubi, ani odnale, ani i dalej, ani si cofa. I cho ci si zdaje, e co ci czy z przedmiotami, e moesz je bra i pragn ich, oczekiwa, niszczy, rozdawa, zdobywa i posiada, mylisz si: nie bierzesz ich, nie trzymasz, nie gubisz, nie znajdujesz, nie oczekujesz i pragniesz tylko tego wiata, ktre nadaje im soce. Gdy nie ma mostu pomidzy rzeczami i tob, a tylko pomidzy tob i niewidzialnym obliczem, ktre za kadym razem jest obliczem Boga, albo mioci, albo krlestwa. A jeli jeste marynarzem eglujcym po morzu, to dlatego, e jakie oblicze z nieobecnoci uczynio skarb, i dlatego e stare pieni galernikw mwi o powrocie, a take opowieci o zaczarowanych wyspach i rafach koralowych, hen, daleko. Powiadam ci: w piewie fal brzmi dla ciebie pieni wiolarzy dawnych galer, cho nie ma ju galer ani

koralowych raf, i cho twoje agle nigdy ci tam nie donios, ich barwa zabarwi zmierzchy, ktre ty przeyjesz na morzu. A opowieci o zatopionych statkach, nawet jeli sam nigdy nie przeyjesz katastrofy, zamieni skarg morza, gdy bije o przybrzene skay, w aobn muzyk, towarzyszc grzebaniu umarych. W przeciwnym razie ziewaby tylko cignc suche liny; a oto krzyujesz rce na piersi i ogromem dorwnujesz morzu. Bo wszystko musi by najpierw obliczem, kultur albo wityni zbudowan dla twojego serca. Dlatego te nie chcesz wyrzec si siebie, kiedy - tak dugo yjc jak mioci czujesz, e tylko ona nadaje ci sens. *** I dlatego mury wizienia nie potrafi uwizi tego, kto kocha, bo on jest z innego krlestwa, ktre nie jest krlestwem rzeczy, ale sensu rzeczy, i ktre drwi sobie z murw. I gdzie istnieje jaka ona, moe nawet pica, a zatem jakby nieywa, ktra w danym momencie nic mu nie moe da; a jeeli pomidzy tym dwojgiem wzniesiesz nawet mury fortecy, ona i tak, w ciszy, w najwikszej gbi swej duszy, bdzie mu pokarmem. I nie zdoasz rozdzieli tych dwojga. Tak wanie jest ze wszystkim, co widzialne, a co si rodzi z boskiej wizi czcej ze sob rzeczy. Nie moesz bowiem niczego otrzyma, jeeli ci brak tej, ktrej wanie pragniesz, i ku ktrej unosi ci rozpacz w bezsenn noc, tak samo jak godny pies, kiedy mu sen odbiera obraz misa; albowiem nie narodzi si jeszcze taki bg, ktry byby wycznie duchem i przechodzi mury na wskro. Ale mwiem ci ju o wacicielu ziemi - ojcowizny, ktry o wicie przechadza si po zroszonej roli. Nic z owej ojcowizny nie zda mu si w danym momencie. Widzi przed sob tylko drog biegnc dnem jaru. A przecie nie jest czowiekiem takim jak wszyscy inni, ale o wielkim sercu. A oto stranik krlestwa - co ma z niego poza ciek biegnc szczytem murw, po ktrej chodz strae, granitem pod gwiazdami? Chodzi po niej tam i z powrotem, a jego ciao jest zagroone. Czy znasz ndzniejszego czowieka ni w wizie trasy nie przekraczajcej stu krokw? Ciy mu bro , grozi loch, jeeli usidzie, a mier - jeeli zanie. Zzibnity na mrozie, zmoczony deszczem, palony niesionym przez wiatr piachem - czego moe oczekiwa - chyba tylko lufy niewidocznej w ciemnociach, wymierzonej w jego serce. Czy moe by rozpaczliwszy los? Kady ebrak jest bogatszy od niego: robi, co chce, zadaje si, z kim mu si spodoba, i wszdzie ma prawo szuka sobie rozrywki. A przecie w stranik jest stranikiem krlestwa. I krlestwo jest mu pokarmem. Krlestwo o tyle wiksze od ebraka. I nawet jego mier nie pjdzie na marne, gdy wtedy

on przemieni si w czstk krlestwa. Wysyam winiw do pracy w kamienioomach. Tuk kamie , ale wewntrz maj nadal pustk. Czy sdzisz, e takie same kamienie tuczesz, budujc sobie dom? Wznosisz cian twojego domu, a kady ruch jest nie kar, ale piewem. Wystarczy bowiem spojrze z innego punktu widzenia i wszystko staje si jasne. Uznasz, to prawda, e mia szczcie kto, kto nagle zosta ocalony od mierci. A jeeli staniesz na innym wierzchoku grskim i dojrzysz jego los ju speniony i ju zwizany jak snop zboa, powiesz moe, e szczliwszy byby umierajc mierci, ktra miaa sens. Podobnie byo z ludmi, ktrych w czasie wojny kazaem pojma pewnej nocy, eby wyjawili mi zamiary moich wrogw. Ja jestem z mojego kraju i twoi oprawcy nic mi nie mog zrobi... Mogem go zmiady myskim kamieniem, a nie uroniby ani jednej kropli sekretu, bo by obywatelem swojego krlestwa. - Biedny jeste - mwiem mu - i wydany na moj ask i nieask. Ale on si mia, syszc, e nazywam go biednym. Bo nie mogem odj mu tego, co posiada. Taki wanie sens ma nauczanie. Bo twoje prawdziwe bogactwo to nie przedmioty, ktre maj warto, gdy ich uywasz, jak osio, kiedy wsiadasz na jego grzbiet, miska, z ktrej jesz, ale ktra traci swj sens, kiedy j odstawisz na bok. Ani nie to, co bieg wydarze potrafi ci odj, jak na przykad kobiet, ktrej tylko podasz, ale nie kochasz. Zwierz istotnie ma dostp wycznie do przedmiotu. Nie do tej barwy, ktr przedmiotowi nadaje ludzka mowa. Ale ty jeste czowiekiem i znajdujesz pokarm w sensie przedmiotu, nie w samym przedmiocie. A ja ci buduj i podnosz wzwy. I w kamieniu ukazuj ci to, co nie jest kamieniem, ale serdeczn intencj rzebiarza i dostojestwem martwego wojownika. I jeste bogaty tym, e gdzie istnieje w kamienny wojownik. A podnisszy ci jeszcze wyej buduj dla ciebie domostwo z gr, z owiec i kz - ojcowizn. I cho nic z jej bogactw nie suy ci w danym momencie, serce masz jej pene. Bior najzwyklejsze sowa i wic je daj ci bogactwo poematu. Bior rzeki i grskie pasma i budujc z nich moje krlestwo daj ci zachwyt i uniesienie. A w dniu zwycistwa duma przepenia chorych na ndznym ou, winiw w lochu, dunikw ciganych przez komornikw, gdy aden mur, ani wizienny, ani szpitalny nie przeszkodz otrzyma im daru, gdy ja z bezksztatnej materii wywiodem boga, ktry drwi sobie z murw i ktry jest silniejszy od katw. Dlatego te, jak ju powiedziaem, buduj czowieka i burz mury, krusz kraty i uwalniam go. Albowiem zbudowaem czowieka, ktry nawizuje czno z innymi i drwi

sobie z murw obronnych. I drwi z dozorcw wizienia. I drwi z katowskich narzdzi, ktre go nie zdoaj zgnie. *** To prawda, e nie nawizujecie cznoci jeden z drugim. Ale jeden z krlestwem i drugi z krlestwem, ktre dla kadego z was ma inne znaczenie. Jeli mnie zatem pytasz: jak dosign ukochanej, kiedy dziel ci od niej mury albo morza, albo mier, odpowiem ci tak: na nic si zda woa do niej dla niej samej; ale wystarczy kocha to, od czego aden mur ci nie oddzieli: oblicze domu, tac z zastaw do herbaty i imbryk, i dywan z puszystej weny, i j, upion maonk, ktra jest zwornikiem wszystkiego; bo j moesz kocha nawet dalek i upion. Dlatego powiadam, e w formowaniu czowieka wane jest przede wszystkim nie naucza go (bo to prny trud, jeli nie ma by tylko chodzc ksig), ale ksztaci go i prowadzi z jednej paszczyzny na drug, coraz wyej, gdzie nie ma ju przedmiotw, ale ich oblicza, zrodzone z boskiej wizi, ktra czy ze sob przedmioty. Albowiem od przedmiotw nie ma czego oczekiwa, jeli ich gosy nie odzywaj si echem w innych przedmiotach i tylko taka muzyka trafia do serc. Tak te i twoja praca, jeeli staje si chlebem dla dzieci, albo jeeli przemienia ci w co wikszego od ciebie. Tak te i twoja mio, jeeli jest czym wicej i czym wyszym ni szukaniem ciaa, ktre daje si obj, bo rado, ktr daje ci ciao, jest zamknita w samej sobie. Dlatego najpierw chc mwi o tym, jaka moe by ludzka istota. Kiedy wracajc z piaskw pustyni, w smutku gorcych nocy udajesz si do dzielnicy atwych kobiet i wybierasz jedn z nich, aby w jej objciach zapomnie o mioci, kiedy j piecisz i suchasz, co mwi, i odpowiadasz, nawet jeeli bya pikna, zaspokoiwszy potrzeb mioci odchodzisz, jak gdyby wyzbyty siebie i nie unoszc nawet wspomnienia. Ale jeeli napotykasz przypadkiem tak, ktra - cho ma t sam powierzchowno, te same ruchy i wdzik, i sowa - okae si ksiniczk przywiezion z dalekiej wyspy przez powolne karawany, ktra w cigu pitnastu lat bya skpana w muzyce, poezji i mdroci, ktra potrafi trwa i pon gniewem, gdy obraona, a w przeciwnociach zachowa wierno ponc; i bogata w to, co w niej niezbywalne, wypeniona witoci, ktrej nie zdradzi, potrafi wyda na mier swj wdzik nieporwnany, a nie zechce wypowiedzie sowa, ktre chc jej wydrze; a tak jest utwierdzona w szlachectwie duszy, e ostatni jej krok przewyszy dostojestwem taniec; jeli wic ona wanie, gdy wejdziesz do ksiycowej sali o lnicej posadzce, otworzy ci - czekajca - ramiona i wypowie te same sowa, ktre tym razem bd wyrazem doskonaoci jej duszy... powiadam ci: wrcisz o wicie w pustynne piaski i ciernie,

ju nie ten sam, ale jak piew pochwalny. Bo w ludzkiej istocie nie ma wagi jej ndzna powoka i myli wystawione na pokaz jak w kramie, ale dusza - jej obszar wewntrzny, jej klimat, gry i ciche pustkowia, nieg spywajcy w strumienie, zbocza porose kwiatami i senne wody, cae to bogactwo niewidoczne a ogromne. Tej duszy wanie zawdziczasz szczcie. Nie moesz si ju od niej oderwa. Co innego bowiem eglowa po wskiej rzeczce, nawet jeli zamknwszy oczy odczuwasz koysanie wd, a co innego podr po penym morzu. I nie t sam rozkosz daje ci diament faszywy, co prawdziwy, cho tak s do siebie podobne. I kobieta, co milczc stoi przed tob, nie jest rwna innej, pogronej w milczeniu. I nic ci tu nie zmyli. I dlatego nie wolno ci uatwia sobie zadania i skoro kobiety daj rozkosz twojemu ciau, zdobywa je z coraz wiksz atwoci, pozbawiajc oporw, rezerwy i szlachectwa duszy; albowiem postpujc tak niszczysz to wanie, co chciaby posi. A jeeli s sprzedajne, znajdziesz w nich tylko mono zapomnienia, czym jest mio; a przecie tylko te czyny maj warto w moich oczach, ktre bogac ci i przygotowuj do czynw kolejnych: tak wic ka ci zdobywa szczyt grski, co ci przysposobi do kolejnej wspinaczki, na jeszcze wysz gra , i aby ugruntowa twoj mio, ka ci zdobywa dusz nieprzystpn.

XCV Diament jest owocem ludzkiego trudu, lecz dziki ludzkiemu trudowi rodzi si diament - rzecz niejadalna i niepodzielna, i nie suca wszystkim pracujcym. Czy mam zatem zrezygnowa z wydobywania diamentw - gwiazd powstajcych z gbi ziemi? Czyby utrzymywa, e godno czowieka zasadza si na tym, aby nie wydobywa diamentw z ziemi i nie wyrabia filigranowych cacek ze zota? Gdybym bowiem wyrwa z dzielnicy, gdzie mieszkaj, ludzi cyzelujcych zote karafki - niepodzielne, bo kada z nich ma w sobie warto ludzkiego ycia - i gdybym wysa do pracy na roli zotnika, ktrego teraz musz ywi pszenic uprawian gdzie daleko, nie byoby zotych karafek, za to wicej pszenicy do podziau. Ale czy byoby to wzbogaceniem czowieka? I c to ma za znaczenie, do czego diament posuy? Aby zadowoli powszechn zazdro, zgodzibym si w ostatecznoci raz do roku pali wszystkie wydobyte diamenty - bo skorzystayby z takiego wita tumy, albo te znale dam, ktr bym przystroi w diamentowy blask i tumy miayby wtedy na wasno okryt diamentami krlow. I wietno krlowej, i pomie witeczny na wszystkich by rzuci swj blask. Ale czy byliby bogatsi, gdyby diamenty leay zamknite w muzeum - tam take nie suyyby nikomu, moe tylko paru gupim prniakom, a swojej godnoci uyczyyby moe jakiemu tpemu i prostackiemu dozorcy. Musisz wic przyj, e warto ma tylko to, co wchono w siebie ludzki czas, jak na przykad witynia. I e chwaa mojego cesarstwa, z ktrej kady otrzyma czstk, rodzi si tylko z diamentw, ktre ka ludziom wydobywa, i z krlowej, ktr diamentami przystroj. Nie znam bowiem innej wolnoci jak wiczenie duszy. Wszelka inna jest miechu warta, bo musisz przecie znale bram, eby wyj poza obrb murw, i adna wolno nie pozwoli ci pozosta modym, ani w nocy cieszy si socem. Jeli zmuszam ci, eby wybra raczej t bram ni inn, skarysz si, e ci nkam, jakby nie wiedzia, e gdyby istniaa tylko jedna brama, tak samo ulegby przymusowi. A jeli odmwi ci prawa polubienia kobiety, ktra ci si wydaje pikna, oskarysz mnie, em tyran, ale nie znajc adnej innej, nie zauwaye nawet, e w twojej wiosce wszystkie byy zezowate. Ale jeli dziewczyn, ktr polubisz, zmusiem, aby si staa, i w tobie take bd wykuwa dusz, dana wam obojgu bdzie jedyna wolno, ktra ma sens - a ktra jest wiczeniem duszy. Gdy rozwizo zaciera granice czowieka i, jak mawia mj ojciec, by wolnym nie oznacza nie by wcale.

XCVI Pewnego dnia opowiem ci o koniecznoci albo o absolucie, tej boskiej wizi czcej wzajemnie rzeczy. Nie sposb bowiem dostrzec wzniosoci w grze, jeeli koci do gry niczego nie wyobraaj. Oto z mojego rozkazu czowiek jest wysany na morze; jeeli, nim wejdzie na pokad, obejmie je szerokim spojrzeniem i ujrzy, jak jest wzburzone, a na cikie chmury spojrzy jak na przeciwnika i zmierzy wysoko bawanw albo wyczuje zamierajcy wiatr, wszystko to powie si dla niego w jedn cao i za spraw koniecznoci, to jest mojego rozkazu, nie bdzie podobne do bezadnego widowiska jarmarcznego, ale do wzniesionej bazyliki, w ktrej ja bd zwornikiem sklepienia i gwarantem trwaoci. I taki czowiek wstpujc na pokad i wydajc rozkazy zgodne z eglarskim rytuaem, bdzie wspaniay. Inny natomiast bdzie chcia oglda morze jak widz, bka si po nim wedle swej woli i wykonywa dowolne zwroty; taki czowiek nie ma dostpu do bazyliki: cikie chmury, ledwie realniejsze od malowanej dekoracji, nie zwiastuj mu momentw prby, wiatr, kiedy chodnieje, nie przemienia wiata, ale jest lekk pieszczot dla ciaa, a otwierajcy si morski odmt - tylko udrk dla wntrznoci. I dlatego to, co bd nazywa obowizkiem, a co jest bosk wizi czc ze sob rzeczy, tylko wtedy stanie si podwalin twojego krlestwa, twojej wityni czy ojcowizny, kiedy przyjmiesz j jako absolutn konieczno a niejako gr, ktrej reguy mog by zmieniane. Po tym przede wszystkim poznasz obowizek, mawia mj ojciec, e nie ty go wybierasz. *** Nie maj wic racji ci, ktrzy si chc podoba. Aby si podoba, daj si bowiem powodowa i prowadzi. I z gry uprzedzaj pragnienia innych. I gotowi s do kadej zdrady, aeby tylko wci odpowiada cudzym yczeniom. Ale na co mi takie meduzy, pozbawione koca i ksztatu? Wyrzuc je z ust moich i odel w mglisty p-byt: przyjdcie, kiedy nabierzecie formy. Nawet kobiety s. znuone czowiekiem kochajcym, ktry na dowd mioci godzi si na rol echa i zwierciada - nikt bowiem nie potrzebuje odbicia wasnego obrazu. Ja za potrzebuj czowieka, ktry jest budowl i fortec, a we wntrzu - twardym jdrem. Zasid tu, koo mnie, albowiem ty jeste rzeczywicie. Tego, kto naley do krlestwa, polubi kobieta i zostanie jego suebnic.

XCVII A oto, co mylaem na temat wolnoci. Kiedy mj ojciec, po mierci, sta si jak gra, ktra zagradza horyzont ludzki, ocknli si logicy, historycy i krytycy, nadci sowami, ktre byy niewakie jak wiatr, a ktre z jego woli musieli zamyka w sobie, i odkryli, e czowiek jest pikny. A by pikny, poniewa zbudowa go mj ojciec. - Skoro czowiek jest pikny - wykrzyknli - naley go wyzwoli. Rozkwitnie wwczas w peni wolnoci i kady jego czyn bdzie cudowny. Albowiem dotd ograniczano jego wietno. Ja take, chodzc czasem wieczorem po plantacji drzew pomaraczowych, gdzie trzeba prostowa pnie i przycina gazie, mgbym powiedzie: moje drzewa pomaraczowe s tak pikne i obcione owocem. Po co zatem przycina gazie, ktre by wyday owoce? Trzeba wyzwoli drzewo, a rozkwitnie w peni wolne. Albowiem jest to moe ograniczanie jego wietnoci. Wyzwolili wic czowieka. Czowiek sta prosto, poniewa tak by prowadzony i przycinany. Kiedy za wystpili andarmi, ktrzy - ju nie przez szacunek dla niepowtarzalnego modelu, ale z pospolitej potrzeby panowania - prbowali narzuci mu znw przymus, ograniczony w swojej wietnoci czowiek zbuntowa si. Smak wolnoci obj ludzko na caej ziemi niby poar. Chodzio o wolno bycia piknym. I kiedy ludzie umierali dla tej wolnoci, umierali dla wasnego pikna i mier bya pikna. I sowo wolno dwiczao tak czysto jak gos radosnej trbki. Ale ja przypomniaem sobie sowa ojca: - Ich wolno to wolno nie-bycia. Bo oto, w nieustpliwym toku przyczyn i skutkw, ludzie stali si haaliw tuszcz, jaka si gromadzi na placach publicznych. Jeeli bowiem decydujesz wedle twej woli, a ssiad - wedle swojej, wasze czyny znosz si wzajemnie. Jeeli kady bdzie malowa pewien przedmiot wedle swego gustu, jeden go posmaruje na czerwono, drugi na niebiesko, trzeci na to i przedmiot nie bdzie mia w ogle adnego koloru. Jeeli organizuje si pochd, a kady wybiera kierunek, nie ma ju pochodu tylko py miecony szaleczym podmuchem. Jeli rozdzielisz wadz pomidzy wszystkich, nie osigniesz wzmocnienia wadzy, ale jej rozprzenie. I jeli kady z osobna bdzie wybiera miejsce, gdzie ma stan witynia, i tam przyniesie swj kamie , nie witynia powstanie, ale rwnina zasana

kamieniami. Dzieo tworzenia jest bowiem jedno i drzewo ronie wtedy, gdy wykiekuje jedno nasienie. Prawda, e to drzewo jest niesprawiedliwe, poniewa inne nasiona nie wykiekoway. Gupi ambicj nazywani wadz, jeeli jest dz panowania. Ale jeeli jest dzieem twrcy i twrczym aktem, jeli przeciwstawia si naturalnej skonnoci rzeczy, za ktrej spraw mieszaj si elementy, lodowce topi si i tworz rozlewiska, krusz si z biegiem czasu witynie, skwar soneczny rozprasza si w leniwe ciepo, myl si i rozpadaj stronice zniszczonej ksiki, mieszaj si ze sob i trac swoj tosamo jzyki, gasn potgi, rwnowa si przeciwstawne wysiki, a wszelkie struktury zrodzone z boskiej wizi, co czy rzeczy, rozpadaj si w bezadne masy... Tak wadz bd wychwala. Bo jest ona tej samej natury co cedr, ktry wchania w siebie pustynne wirowisko, zapuszcza korzenie w gleb, gdzie brak sokw yciodajnych, gami chwyta soce, ktre miao przemiesza si z lodem i zamieni w bezksztatne boto, i w nieruchomym pustkowiu, gdzie wszystko si z wolna rozpadao, wygadzao i rwnao, wznosi si oto drzewo - niesprawiedliwe, bo wystrzela ponad skay i wir, rozpociera w socu kopu listowia, piewa na wietrze jak harfa i w nieruchomo wprowadza z powrotem ruch. Albowiem ycie jest struktur, wyranym podziaem i niesprawiedliwoci. Jeeli dzieci si nudz, narzucisz im przymus - reguy gry, i za chwil zobaczysz, jak zaczn biega i bawi si. *** Nadszed wic czas, kiedy nie byo ju kogo wyzwala i wolno staa si tylko dzieleniem zasobw w duchu nienawistnej rwnoci. Pord takiej wolnoci trcasz ssiada i on ci trca. A jeli znajdziesz odpoczynek, bdzie to stan podobny do stanu kulek, ktre przestay si toczy. Wolno prowadzi wtedy do rwnoci, a rwno do rwnowagi, ktra jest mierci. Czy nie lepiej, aby rzdzio tob ycie i eby napotyka na swojej drodze przeszkody - pd wzrastajcego drzewa? W przeciwnym razie jedynym ograniczajcym ci przymusem, ktry powiniene znienawidzi, bdzie uraza twojego ssiada, zazdro tego, kto ci jest rwny, zrwnanie z wulgarnym. One ci pochon jak zatche trzsawisko, ale tak wielka jest gupota sw niewakich jak wiatr, e widzc wznoszce si drzewo bdziecie mwi o tyranii. Nadszed wic czas, kiedy wolno nie bya ju wolnoci pikna czowieka, ale wyrazem masy ludzkiej, w ktr czowiek musia si wtopi, a owa masa nie moe by wolna, poniewa nie jest ukierunkowana, a tylko podlega cieniu i bezwadowi. Niemniej jednak t

wolno gnicia w brudzie nazywano wolnoci, a gnicie - sprawiedliwoci. Nadszed czas, kiedy sowo wolno, dotd naladujce jako tako woanie trbki, utracio cay swj patos, a ludziom zacz si niejasno marzy dwik nowej trbki, ktry by ich obudzi i zmusi do podjcia budowy. Gdy pikny jest tylko gos trbki, kiedy ci wyrywa ze snu. *** Warto ma jednak wycznie przymus oddajcy ci we wadz wityni, ktrej znaczenie pojmujesz, albowiem nie s wolne kamienie i nie mog ukada si, jak zechc, bo w takim przypadku ani by nie uyczay niczemu znaczenia, ani by same nic nie oznaczay. Przymus ma ci podda gosowi trbki, kiedy ci podrywa z drzemki i budzi w tobie co, co jest od ciebie wiksze. A ci, ktrzy umierali za wolno, kiedy bya ich wasnym, ale wikszym od nich obliczem, i walk o ich wasne pikno, godzili si na przymus, wstawali noc na woanie trbki i odmwiona im bya wolno dalszego spania i kobiecej pieszczoty, gdy byli poddani wadzy, a skoro jest to powinno, nie wydaje mi si istotne, czy andarm by wewntrz nich, czy na zewntrz. Jeeli za jest wewntrz, wiem i tak, e zrazu by zewntrz, podobnie jak poczucie godnoci zrodzio si z surowych zasad ojca, ktry ci wychowa w poczuciu godnoci. Jeeli za przez przymus rozumiem przeciwiestwo niesubordynacji, ktra zezwala na oszustwo, nie chc, eby ono rodzio si w wyniku mojego postpowania, gdy przygldaem si w milczeniu i z mioci dzieciom, ktre podporzdkoway si reguom gry i ktre wstydziy si oszukiwa. Znaj oblicze gry. A obliczem nazywam to, co si rodzi z gry. Zapa, przyjemno z rozwizywania trudnoci, modziecz zuchwao, wszystko, co stanowi, e lubi t gr, a nie inn, tego jakiego boga, ktry im kae stawa si, gdy adna gra nie ksztatuje grajcego tak samo i chcc si zmieni odmieniasz jedn gr na drug. Jeli jednak widzisz, jak w danej grze roniesz i szlachetniejesz, dopuciwszy si przypadkiem oszustwa, zobaczysz, e burzysz to, co byo celem gry. Wielko i szlachectwo duszy. I mio tego oblicza narzuci ci z powrotem przymus. *** andarm bowiem buduje twoje podobiestwo do drugiego czowieka. Nie potrafi patrze dalej i wyej. ad to dla niego ad muzealny, gdzie eksponaty ustawia si rwno. Ja natomiast nie buduj jednoci krlestwa na tym, aby by podobny do ssiada, ale na tym, abycie i twj ssiad, i ty sam, podobnie jak kolumna i posg w wityni, stopili si w

krlestwo, ktre jest jednoci. Mj przymus jest rytuaem mioci.

XCVIII Jeeli nie ma nadziei, eby twoja mio zostaa przyjta, powiniene okry j milczeniem. Moe krzewi si w tobie po cichu, jeli jest cisz. Stanowi bowiem kierunek w wiecie, a wszelki kierunek, ktry pozwala zblia si i oddala, wchodzi i wychodzi, znajdowa i gubi, zapewnia ci wzrastanie. Bo masz by ywy. A nie ma ycia, jeli aden bg nie nakreli dla ciebie drogi, ktr by si do niego zblia. Jeeli twoja mio nie moe zosta przyjta i staje si daremnym baganiem, prob o nagrod za wierno, a nie masz tyle siy ducha, aby milcze, prbuj - jeli znajdziesz lekarza - uleczy si z niej. Nie naley bowiem myli mioci z miosn niewol. Mio, ktra prosi, jest pikna, ale ta, ktra baga, godna jest sugi. Jeeli twoja mio rozbija si o nieustpliwo rzeczy jak o mur nieprzekraczalny klasztoru czy wizienia, dzikuj Bogu, e twoja wybrana, cho na pozr gucha i lepa, kocha ci wzajemnie. Bo jest jak wiecznie palca si lampa, zapalona dla ciebie, gdzie w dalekim wiecie. I niewane, e nie moesz z niej korzysta. Albowiem dla tego, co umiera na pustyni, bogactwem jest daleki dom, choby on sam umar. Kiedy ksztatuj pikne dusze, a najdoskonalsz wybieram, aby j zamkn w ciszy, wydaje si, e nikt na tym nie zyskuje. A tymczasem ta dusza doskonaa uszlachetnia cae krlestwo. Chyli si przed ni kady przechodzcy, choby z daleka. I mno si znaki i cuda. Wic jeli jest mio, ktra biegnie ku tobie, choby na nic nieprzydatna, i mio wzajemna z twojej strony, bdziesz szed w wietle. Gdy tam, gdzie istnieje Bg, wielka jest moc modlitwy, na ktr odpowiada tylko milczenie. Kiedy za twoja mio zostanie przyjta i otworz si gotowe ci przyj ramiona, pro Boga, aby zachowa t mio od ponienia, albowiem lkam si o serca, ktre doczekay si spenienia.

XCIX Kochaem zatem wolno, budzc w moim sercu echa, i byem gotw przelewa krew, aby j zdoby, i widziaem, jak wietliste jest spojrzenie ludzi, ktrzy o ni walczyli (podobnie zreszt widziaem, jak pospni i podobni do stada byda i trywialni w szukaniu dbr s ci, ktrym odmwiono karmy i ktrzy przypominali winie wznoszce ryje wok koryta). Widziaem te, jakim blaskiem pon ludzkie twarze w pomieniu wolnoci, i jak gasi je tyrania. A e nie mam w zwyczaju rezygnowa z czegokolwiek we mnie i gardz mylami na sprzeda, wiem, e jeli sowa nie potrafi wyrazi ycia, trzeba zmieni sowa, a jeli zapltae si w nierozwizywaln sprzeczno - trzeba przerwa zdanie; i e trzeba wspi si na szczyt, aby caa rwnina ukazaa si jak na doni. I zarazem odkryem, e wielko jest tylko w tych duszach, ktre oparem na mocnym fundamencie i zahartowaem jak stal, i wzniosem jak fortece przymusem, czci i ceremoniaem, co oznacza jednoczenie tradycj, modlitw i niepodwaalny obowizek. I e pikne s tylko dusze dumne, ktre nie zechc si ugi; tacy ludzie znios mki bez drgnienia, pozostajc wolni, i nie odrzekn si niczego, wic dalej bd wolni dokonujc wyboru, decydujc lub polubiajc t, ktr kochaj, wbrew szemraniu tumw i nieasce krla. I zrozumiaem, e ani przymus, ani wolno nie maj sensu. Bo adnego z moich czynw nie mog odrzuca, cho sowa je oznaczajce drwi z siebie nawzajem.

C Jeeli zatem zamykasz ludzi w wizieniu zgodnie z wyrobionym sobie z gry pogldem, a zamykasz ich wielu (moe mgby uwizi w ogle wszystkich, bo w kadym jest co, co zasuguje na potpienie; podobnie, gdyby wiziono ludzi za nieprawe podania, nawet wici znaleliby si w wizieniu), widocznie twj wyrobiony pogld nie nadaje si do osdzania ludzi; jest jak gra zakazana i krwawa, niedobry sup graniczny, ktry kae ci dziaa na niekorzy czowieka. Gdy w tym, ktrego potpiasz, jest moe co piknego, co mogoby by wielkie. A ty miadysz t czsteczk dobra. andarmi, oczywicie gupi, s lepymi wykonawcami twoich rozkazw, a zgodnie z ich funkcj nie wymagasz od nich bynajmniej intuicji, ale przeciwnie - odmawiasz im do niej prawa, gdy nie o to chodzi, aby co pojmowali i oceniali, ale aby kierowali si twoimi poleceniami. Ot jeeli ci andarmi otrzymaj rozkaz oznaczenia czarnym, a nie biaym kolorem (gdy istniej dla nich tylko te dwa kolory) na przykad czowieka, ktry nuci, kiedy jest sam, albo czasami wtpi w Boga, albo ziewa, albo w jaki okrelony sposb myli, postpuje, kocha, nienawidzi, podziwia albo gardzi czymkolwiek, otwiera si straszliwa epoka. Otacza ci oto spoeczno zdrajcw, ktr ca waciwie naleaoby wyci w pie . Zarazem bdzie to tum podejrzanych i plemi szpiegw, gdy wybrae lini podziau biegnc nie na zewntrz ludzi, co by ci pozwolio postawi jednych po prawej a drugich po lewej stronie i w ten sposb rzeczy rozjani, ale lini, ktra biegnie przez samego czowieka, dzieli jego wntrze, czyni z niego szpiega w stosunku do siebie samego; podejrzanego wobec siebie i zdrajc, albowiem w gorce noce kademu zdarza si wtpi w istnienie Boga. Kademu zdarza si nuci przy pracy na roli lub o pewnych porach myle, dziaa, kocha, nienawidzi, podziwia lub gardzi czymkolwiek. Gdy czowiek yje. A wity, zbawiony i godny pochway wydaby si tylko czowiek, ktrego pogldy byyby jak jarmarczne wiecideka, a nie wyraayby porusze serca. A kiedy zlecisz andarmom, aby wyledzili w czowieku to, co ludzkie, a nie waciwe danemu czowiekowi, z ca gorliwoci odnajd to w kadym, bo w kadym jest to obecne; i przelkn si postpami za, i przelkn ciebie skadanymi raportami, i przekonaj ciebie, e nie wolno zwleka z represjami, a kiedy bdziesz ju podziela ich przewiadczenie, skoni ci, eby zbudowa wizienia i zamkniesz w nich cay lud. A nadejdzie dzie , kiedy bdziesz musia zamkn tam take andarmw, poniewa i oni s ludmi. Jeeli jednak kiedy zapragniesz, eby wieniacy uprawiali ziemi w askawych

promieniach soca, a rzebiarze rzebili w kamieniu i geometrzy rysowali figury geometryczne, bdziesz musia zmieni obrany punkt widzenia. Obierzesz wtedy inn gr, a kiedy popatrzysz z jej szczytu, twoi katornicy zamieni si w witych, a czowiekowi, ktrego skazae na prac w kamienioomie, bdziesz wznosi posgi.

CI Z czasem wyrobiem sobie pogld na to, czym jest rabunek, o czym mylaem nieraz, ale Bg nie da mi dotd ujrze tego jasno. Wiedziaem oczywicie, e jest rabusiem czowiek, ktry kruszy do fundamentw pewien styl, aby osign w ten sposb podane efekty. Efekty zreszt same w sobie chwalebne, gdy istot stylu jest czasem pozwala sobie na nie, a styl istnieje po to, aby mg unie poruszenia ludzkich serc. Zdarza si jednak, e pod pozorem korzystania z narzdzia kto je niszczy, podobnie jak czowiek, ktry taki ciar nakada na osa, a zwierz - obadowane nadmiernie - zdechnie. Jeli jednak adunek zawsze bdzie umiarkowany, zwierz wcignie si do pracy i bdzie pracowa jeszcze lepiej ni dotd. Odrzekam si wic pisania z pogwaceniem regu. Niech pisarz robi, co chce, ale niech wyraa si w zgodzie z reguami, gdy tylko wtedy reguy trwaj jak fundament. Zdarza si jednake, e praktykowanie wolnoci, kiedy dy ona do pikna czowieka, staje si rabowaniem zgromadzonych wczeniej zasobw. Niewiele s warte oczywicie zasoby, ktre pi bezuytecznie, i pikno, pynce z walorw odlewniczej formy, ktre jednak - nie wyjte z formy - nigdy nie ujrz wiata dziennego. Piknie bowiem budowa spichrze, gdzie skada si zboe. Spichrze jednak wtedy maj sens, kiedy czerpie si z nich zboe, aby suyo w czas zimy. Spichlerz wic jest przeciwiestwem miejsca, ktre przyjmuje w siebie i zamyka ziarno. Spichlerz ma by miejscem, ktre ziarno z siebie wydaje. Tylko nieporadno jzyka jest przyczyn tej sprzecznoci, gdy przyjmowa i wydawa s sowami, ktre drwi z siebie nawzajem, gdy tymczasem wystarczyoby zamiast zdania Ten spichrz na mj rozkaz przyjmuje ziarno powiedzie: Ten spichrz na mj rozkaz wydaje ziarno; wtedy bowiem panujesz nad ludzkim jzykiem, przezwyciasz jego niewako i sprzecznoci oraz ustalasz znaczenie sowa spichrz nazywajc go zboowym portem. Tak te moja wolno jest tylko wykorzystaniem owocw przymusu, gdy tylko przymus moe zbudowa co zasugujcego na wyzwolenie. Nazywam wic wolnym czowieka, ktry jest wolny wrd zadawanych tortur, poniewa nie zgadza si na zaprzastwo i stawia wewntrzny opr rozkazom tyrana i jego katw. Ale wolnym nazywam te tego, kto opiera si niskim namitnociom, gdy nie mog uzna za wolnego czowieka, ktry idzie w niewol wszelkim namowom, nawet kiedy nazywa si to wolnoci - a mianowicie wolnoci pjcia w niewol. *** Albowiem kiedy buduj czowieka, wyzwalam w nim ludzkie czyny, a kiedy ksztatuj

poet, wyzwalam w nim poezj, a jeli czyni z ciebie archanioa, wyzwalam w tobie uskrzydlone sowa i krok niezawodny, jak w tacu.

CII Nie ufam czowiekowi skonnemu wydawa sdy z jednego tylko punktu widzenia. Ani temu, kto bdc ambasadorem wielkiej sprawy, tak si jej podporzdkowuje, a sam si staje lepy. Chciabym, mwic do niego, obudzi w nim czowieka. Nie ufam jednak uwadze, z jak mnie sucha. Bdzie to raczej zrczno, wojenny podstp, gdy on przeknie moj prawd, aby j podporzdkowa swojemu krlestwu. Trudno mu zreszt robi o to wyrzuty, skoro jego wielko pyna tylko z wielkoci sprawy, ktrej suy. Idealnie wiatym natomiast nazywam czowieka, ktry sucha, co mwi, z ktrym nawizuj doskonay kontakt i ktry nie przeyka mojej prawdy po to, eby z niej uczyni prawd wasn, a w potrzebie posuy si ni przeciwko mnie; ten jednak zazwyczaj nie pracuje, nie dziaa, nie walczy i nie ciera si z trudnociami. Trwa gdzie tam, zawieszony jak niepotrzebny lampion, wieccy sobie tylko i dodajcy przepychu, jak najwytworniejszy kwiat mojego krlestwa, ale tak czysty, e jaowy. Powstaje wic problem stosunkw i kontaktw pomidzy mn a ambasadorem innej, nie mojej sprawy. Oraz sensu naszych sw. Gdy kontakt midzy ludmi powstaje tylko za spraw boga, ktry ukazuje swoj twarz. Tak samo jak z onierzem nawizuj kontakt wycznie poprzez oblicze krlestwa, ktre nam obu nadaje znaczenie. Tak samo kochajcy nawizuje poprzez mury kontakt ze swoj mi i moe j kocha, cho jest nieobecna i upiona. Jeli rozgrywka z czowiekiem, ktry jest ambasadorem obcej sprawy, jest czym wicej ni gr w szachy, i jeli chc w nim odnale czowieka na paszczynie wyszej ponad ludzki spryt, i jeli dojdzie do jawnego z nim starcia, zachowuj dla niego szacunek i swobodnie oddycham w jego obecnoci. Tak byo z wadc krainy na wschd od moich granic, ktry by mi ukochanym wrogiem. A taki kontakt moe si nawiza tylko poprzez jaki nowy obraz, jak wspln dla nas miar. Jeli on wierzy w Boga tak jak ja, i jeli swj lud, jak ja, podda Bogu, rozmawiamy ze sob jak rwny z rwnym, w namiocie rozpitym na pustyni w czas Boego pokoju: w oddali klcz nasze wojska, a my, czc si w Bogu, moemy si razem modli. Jeeli jednak nie znajdziesz jakiego boga, ktry by nad wszystkim panowa, nie ma nadziei na kontakt midzy wami, gdy te same elementy maj pewien sens dla ciebie, a inny sens dla niego, tak jak podobne kamienie stan si w rkach innego budowniczego inn wityni; jakebycie wic mogli znale wsplny wyraz dla uczu, kiedy zwycistwo

oznacza dla ciebie jego porak, a dla niego - jego zwycistwo. *** Wiem ju, e niewane jest to wszystko, co si da wypowiedzie, a tylko kryjca si gdzie gbiej gwarancja, na ktr wypowied si powouje i ktrej wag niesie; wiem, e to, co zwyke, nie porusza serca i e zdanie: Poycz mi imbryk na herbat wtedy tylko poruszy czowieka, jeli dotyczy osoby, ktrej si moe sta krzywda, jeli ten imbryk by elementem twojej duchowej krainy i oznacza herbat, ktr pie razem z kobiet dajc ci mio; albo jeli by to imbryk spoza twojej duchowej krainy, ale oznacza bogactwo i przepych. Zrozumiaem zatem, dlaczego berberyjscy uciekinierzy w krlestwie mojego ojca, sprowadzeni do roli lunych elementw, pozbawieni boskiej wizi czcej rzeczy, nie potrafili z obfitych nawet elementw zbudowa niewidzialnej bazyliki, ktrej sami byliby kamieniami. Schodzili wic do poziomu zwierzt, ktre tym si rni od ludzi, e nie maj dostpu do bazyliki i ograniczaj swoje rozkosze do ndznej radoci, jak daj lune elementy. Zrozumiaem take, dlaczego tak bardzo ich wzruszy w poeta sprowadzony przez ojca piewajcy po prostu o rzeczach, ktre cz ze sob wielorakie zwizki. A take zrozumiaem sens trzech biaych kamykw, ktrymi bawi si dziecko: jest to bogactwo - skarb wikszy od masy kamyczkw lecych bezadnie.

CIII Dozorcy moich wizie wicej wiedz o czowieku ni geometrzy. Pozwl im dziaa, a sam si przekonasz. To samo, gdy chodzi o rzdy w moim krlestwie. Mog si oczywicie waha pomidzy generaami a dozorcami wizie . Ale nie zawaham si w wyborze midzy dozorcami a geometrami. Nie chodzi bowiem wcale o to, aby zna miar albo eby myli sztuk mierzenia z mdroci - znajomoci prawdy, jak powiadaj. Prawdy, ktra pozwala ustali miar. Aby rzdzi, moesz si istotnie posugiwa tym niezrcznym i nieprzydatnym jzykiem. Bdziesz wtedy jak najdokadniej stosowa jakie abstrakcyjne i skomplikowane miary, ktrych mgby si po prostu nauczy umiejc taczy lub dozorowa wizienia. Gdy winiowie s jak dzieci. I ludzie take.

CIV Nachodzili mojego ojca mwic: - Nam przystoi rzdzi ludmi. My znamy prawd. Tak mwili komentatorzy geometrw. A ojciec im odpowiada: - Wy znacie prawd geometrw. - Jak to: wic to nie jest prawda? - Nie - odpowiada ojciec. - Oni znaj prawd swoich trjktw - powiada mi. - Inni ludzie znaj prawd chleba. Jeli go le wyrobisz, nie bdzie rs. Jeli piec bdzie za gorcy, chleb si spali. Jeli za zimny - ciasto bdzie zakalcowate. Ale cho z rk piekarzy wychodzi chrupicy bochen rado twoich zbw, piekarze nie przychodz da ode mnie, ebym im odda wadz nad krlestwem. - Moe tak jest istotnie w przypadku komentatorw geometrw. Ale s take historycy i krytycy. Ci opisuj ludzkie czyny. Znaj czowieka. - A ja - ojciec na to - oddam wadz nad krlestwem temu, kto wierzy w diaba. Albowiem od czasu, gdy mu zaczto przypisywa coraz wikszy stopie doskonaoci, wietnie sobie radzi z zagadkowym zachowaniem czowieka. Jasne, e diabe nic nie pomoe przy wyjanianiu stosunkw pomidzy liniami. Dlatego te nie oczekuj, eby geometrzy pokazali mi diaba w wiecie trjktw. I nic, co jest z tego wiata, nie potrafi im pomc w rzdzeniu ludmi. - Niejasno mwisz - oponowaem. - Czyby wierzy w diaba? - Nie - odpar ojciec. Ale doda po chwili: - A c to znaczy wierzy? Jeeli wierz w to, e latem dojrzewa jczmie , wypowiedziane zdanie nic nie wnosi i nie podlega nawet krytyce, poniewa wpierw nazwaem latem por roku, kiedy dojrzewa jczmie . Tak samo w przypadku innych pr roku. Ale jeli zajm si stosunkiem pomidzy rnymi porami roku i stwierdz, e jczmie dojrzewa wczeniej ni owies, bd wierzy w te stosunki, poniewa s one czym istotnym. Niewane, jakie przedmioty wchodz w w ukad relacji: posuyem si nimi, jak sieci, w ktr chc zowi zdobycz. I dalej mwi: - Tak samo jest w przypadku posgu. Czy mgby sobie wyobrazi, e artycie chodzio o ukazanie jakich ust, nosa czy brody? Z pewnoci nie. Tylko o echa, jakie te czci budz w sobie wzajemnie, a tym echem moe by na przykad ludzkie cierpienie. Ktre

zreszt bdziesz mg poj, gdy wchodzisz w zwizki nie z poszczeglnymi przedmiotami, ale z czc je wizi. - Tylko dziki wierzy - cign ojciec - e dwik znajduje si wewntrz bbna. I wielbi bben. Inny wierzy, e dwik jest w paeczkach, i wielbi paeczki. Jeszcze inny wierzy, e dwik jest w sile jego ramienia i widzisz, z jak pych wymachuje tym ramieniem nad gow. Ty za stwierdzasz, e nie jest on ani w bbnie, ani w paeczkach, ani w ramieniu dobosza, i nazywasz prawd bbnienie czowieka, ktry bbni. Dlatego nie zgadzam si, aby na czele mojego krlestwa stali komentatorzy geometrw, oddajcy bosk cze temu, co posuyo jako budulec, a ze wzruszenia, jakie budzi w nich witynia, wywodz cze wobec umiejtnoci ukadania kamieni. Bo oni chcieliby rzdzi ludmi opierajc si na prawdach, ktre rzdz trjktami. * * * Wtedy posmutniaem: - A zatem nie ma prawdy - powiedziaem. - Jeeli uda ci si okreli, na jakie to pragnienie poznania brak odpowiedzi tumaczy z umiechem - moe i ja zapacz nad niedol, co nam ciy. Ale nie pojmuj, o czym chciae mwi. Kto czyta list miosny, jest u szczytu szczcia, niezalenie od jakoci atramentu i papieru. Nie szuka przecie mioci ani w papierze, ani w atramencie.

CV Zrozumiaem wtedy, e ludzie, poddani zudzeniom mowy i zauwaywszy, e dla zdobycia wiedzy o czym warto rozoy przedmiot poznania na czci, oraz stwierdziwszy piorunujc skuteczno tej metody, zburzyli swoje dziedzictwo. Bo to, co jest prawdziwe w dziedzinie materii, i to nie w sposb absolutny, staje si faszywe w dziedzinie ducha. Czowiek jest bowiem istotnie tak uksztatowany, e przedmioty s dla niego martwe i wyzbyte sensu, jeeli nie przynale do pewnego krlestwa duchowego, i nawet jeli sam jest nieokrzesany i tpy, pikno przedmiotw ocenia wycznie ze wzgldu na sens, jaki im nadaje, podobnie jak podasz zota, poniewa zawarta jest w nim mnogo niewidzialnych skarbw; a jeeli kobieta pragnie pewnej ozdoby wosw, to nie dla jej ciaru, ale dlatego, e wymaga tego pewna konwencja jzykowa i hierarchia, e jest w niej jakie tajemnicze przesanie i oznaka wadzy. Tak oto ujrzaem jedyne rdo, gdzie ludzie zaspokoj pragnienie i umysu, i serca. Jedyny pokarm, ktry im przystoi. Jedyne dziedzictwo, ktre trzeba ocali. I pojem, e trzeba odbudowa to, co rozrzuci w gruzy. Bo oto siedzisz pord ruin - rozsypanych bezadnie przedmiotw - i cho zwierz w tobie jest zadowolone, czowiekowi grozi gd; i nie wiesz, co to za gd, gdy jeste rwnie tak uksztatowany, e potrzeba pokarmu jest w tobie wynikiem przyjmowanego pokarmu i e jeli jaka cz ciebie, z niedoywienia i braku wiczenia, jest wta i upiona, nie bdziesz si domaga ani tego wiczenia, ani ywnoci. I dlatego, jeeli kto nie zejdzie ku tobie z gry, skd widzia jasno, i nie wyjani ci, jaka droga da ci ocalenie - nie bdziesz wiedzia. I choby nie wiem jak mdrze ci wywodzono, nie uwierzysz tak samo, jaki czowiek rodzi si w tobie, czy budzi, poniewa ten czowiek jeszcze nie zaistnia. Dlatego przymus z mojej strony jest jak potga drzewa, przez ktr dokona si wyzwolenie wiru. *** I mog otwiera przed tob kolejne skarbce, z pitra na pitro coraz wietniejsze. Pikny jest, to prawda, skarbiec mioci, i domu, i ojcowizny, i krlestwa, i wityni, i bazyliki, w ktr zmienia si rok poprzez nastpstwo wit, ale jeli dasz si poprowadzi, pomog ci wspi si na najwyszy szczyt, a tam chowam dla ciebie skarby tak trudne do zdobycia, e wielu wyrzeknie si wspinaczki, gdy aby budowa nowy obraz, bd musia zbiera kamienie z dawnych wity , ktre s im mie.

Ale niektrzy pjd ze mn, a moja obecno bdzie dla nich tak porywajca, e zaponie w nich dusza. Bo s struktury, z ktrych bije taki ar, e dusze zajmuj si ogniem. I nazw je gorejc mioci. Przyjd wic do mnie, a ja ci zbuduj i odejdziesz w blasku. Ale Bg czasem ginie z oczu. Mwiem to samo o poezji. Nawet najpikniejsz nie moesz si karmi na co dzie . I moje strae spacerujce po murach nie mog noc i dniem okazywa krlestwu tej samej arliwoci. A w duszach ludzkich czsto rozlunia si wi czca ze sob rzeczy. Spjrz na rzebiarza, jaki smutny jest dzisiaj. Stoi przed bry marmuru i potrzsa gow. Po co - mwi do siebie - ten nos, ta broda, ucho... Bo nie widzi w danym momencie caoci. A zwtpienie jest wyzwaniem rzucanym przez Boga, bo czujesz wtedy Jego brak i cierpisz.

CVI Ale wi nawizujesz tylko poprzez rytua. Jeeli w roztargnieniu bdziesz sucha muzyki lub oglda wityni, nie narodzi si w tobie nic i nic ci si nie stanie pokarmem. Dlatego nie mog ci inaczej wytumaczy ycia, do jakiego ci zachcam, jak tylko nakaniajc ci do niego si i ywic ci nim. Jak zdoabym ci wytumaczy melodi, kiedy nie wystarcza sucha jej, jeli nie jeste przygotowany, aby ci daa peni. Jeeli obraz ojcowizny gotw w tobie umrze, pozostawiajc tylko gruzy. Ironiczne sowo (ktre jeli pada, to z ust otra), le przespana noc, jaki haas, ktry ci przeszkadza - i oto ju pozbawiony Boga. Ju odrzucony. Siedzisz na progu, za tob zamknite drzwi, i jeste zupenie oddzielony od wiata, ktry jest tylko sum pustych przedmiotw. Gdy czno nawizujesz nie z rzeczami, ale z ich wzajemnymi zwizkami. Jak zatem otworzy ci do nich dostp, skoro tak atwo od nich odchodzisz? I std znaczenie rytuau, bo trzeba uchroni ci, by nie zniszczy wszystkiego, kiedy zamknwszy drzwi sidziesz u siebie w domu. Dlatego te potpiam przede wszystkim czowieka, ktry grzebie w ksikach po to, aby wszystko pomiesza. A ciebie buduj i pomagam trwa, nie eby ci ustawicznie dawa pokarm, ani z przyczyny saboci twojego serca, ale eby by dobrze wytyczon drog, szeroko otwartymi drzwiami, piknie wybudowan wityni, gotow na przyjcie ludzi. Chc, eby by jak instrument muzyczny, co czeka na muzykanta. Dlatego powiedziaem ci, e przeznaczony dla ciebie poemat to twoje wzwy wstpowanie. A tylko ci dochodz do prawdziwego poznania, ktrzy wracaj drog, niegdy prowadzc na manowce, i odnajduj towarzyszy, ktrych zostawili za sob w gruzach. Chc ci pokaza twoj ojczyzn, jedyn, w ktrej twj duch znajdzie swobod dziaania. I dlatego powtarzam, e przymus, jaki nios, jest wyzwoleniem i daje ci jedyn wolno co wart. Bo ty nazwae wolnoci wadz zburzenia wityni, pomieszania sw poematu, zrwnania ze sob dni, z ktrych rytua wznis bazylik. Wolno pustoszenia. A jak wtedy odnajdziesz siebie? Ja za wolnoci nazywam twoje wyzwolenie. *** Dlaczego kazaem ci niegdy wybiera: wolno niewolnika czy mczyzny, poszanowanie dla wrzodw czy dla zdrowego ciaa? Sprawiedliwo dla czowieka czy dla

kanalii? Ja jestem sprawiedliwy przeciw tobie, przez ciebie i dla ciebie. I z pewnoci jestem niesprawiedliwy dla kanalii, otra albo dla gsienicy, ktra si nie przepoczwarzya w motyla, poniewa takich ludzi zmuszam, aby wyrzekli si siebie i stawali si.

CVII Albowiem przymuszam ci, nauczajc. Ale jeeli przymus bdzie niepodwaalny, stanie si te niedostrzegalny, tak jak musisz skrci w bok, eby znale furtk w murze, i ani nie robisz mi z tego powodu wyrzutw, ani nie narzekasz. Przymusem s reguy dziecicych zabaw. Ale dziecko ich pragnie. Dostojnicy domagaj si gwatownie tych obowizkw i ciarw, ktre s dostojestwu przypisane, a ktre s przymusem. Widzisz, jak posuszne zwyczajowi s kobiety dobierajc klejnoty, ktrych moda zmienia si co roku, poniewa i tu wchodzi w gr pewien jzyk, ktry jest przymusem. Gdy nikt nie yczy sobie wolnoci bycia nie zrozumianym. Jeeli pewien ukad kamieni nazywam domem, nie wolno ci zmienia tego sowa pod kar osamotnienia; inaczej wszyscy przestan ci rozumie. Jeeli okrelony dzie w roku nazw dniem wita i radoci, nie wolno ci tego lekceway pod kar osamotnienia; inaczej utracisz czno z wasnym plemieniem. Jeeli zebrane razem kozy, owce, domostwa i gry uznam za ojcowizn, nie wolno ci wyzwala si od tego przymusu pod kar osamotnienia; inaczej przestaniesz wsppracowa przy upikszaniu owej ojcowizny. Kiedy twoja wolno stopi lodowce w botniste rozlewisko, bdziesz samotny; nie bdziesz ju bowiem drobin lodu, ktra si wspina ku socu pod biaym paszczem lodowca, ale drobin zrwnan z innymi i na tym samym co wszystkie poziomie; rnice stan si odtd powodem do nienawici, a osignwszy stan spoczynku, taki jak zmieszane ze sob kulki, nie poddani niczemu nadrzdnemu, nawet niepodwaalnoci jzyka, bdziecie pozbawieni zdolnoci porozumiewania si; a kiedy kady sam dla siebie wybierze dzie wita, staniecie si rozdzieleni i bardziej samotni ni ciaa niebieskie w nie dajcej si pokona samotnoci. I czego mona oczekiwa od waszego braterstwa, jeeli nie bdzie to braterstwo poczenia w drzewie, ktrego jestecie czsteczkami, ktre nad wami panuje i jest czym spoza was; gdy drzewem cedrowym nazywam przymus zadawany wirowi, lecz nie ze wiru si rodzcy, a z cedrowego ziarna. Jak za zdoacie sta si cedrem, jeli kady z was sam sobie wybiera drzewo, aby nim wzrasta, a nie chce suy drzewu wsplnemu, a nawet opiera si jego wzrostowi, nazywajc je tyrani, cho przecie cedru poda; trzeba was zatem oddzieli od was samych, abycie suyli drzewu, a nie starali si nim posugiwa. Dlatego rzuciem ziarno, a teraz poddam was mojej wadzy. A jeli sprawiedliwo ma by rwnoci, wiem, e jestem niesprawiedliwy.

Albowiem stwarzam linie i pola napi, i struktury. Ale dziki temu, e przemieniem was w konary i gazie, bdziecie si ywi socem.

CVIII O tym, jak odwiedziem pogron we nie stra. Suszne jest, aby ci stranicy zostali ukarani mierci. Ich czujnoci powierzono przecie ogrom oddychajcego spokojnie snu, w ktrym ycie znajduje pokarm, i przeduane tym oddechem trwa, jak w zaciszu zagubionej zatoczki lekko oddycha morze. I tyle zamknitych wity , gdzie sakralne bogactwa gromadzono powoli jak mid, tyle potu i uderze duta oraz motw, i zwoonych kamieni, i zmczenia oczu nad haftem zocistych draperii, co miay si pokry kwiatami, i dyskretnych dekoracji - dziea inwencji i pobonych rk. I spichlerzy penych zapasw, aby znie bez trudu zim. I witych ksig w spichrzach mdroci, gdzie spoczywa gwarancja ludzkiego losu. I tylu chorych, ktrym jestem pomocny w godzin mierci spokojnej i zgodnej z obyczajem, w gronie najbliszych, mierci prawie niedostrzegalnej, gdy staje si tylko dalszym przekazywaniem dziedzictwa. Gdy wy, stranicy, jestecie jdrem murw obronnych - osony na kruchym ciele miasta, ktra nie dozwala mu si rozpyn, bo jeli w murach pojawi si szczelina, wnet z ciaa upynie wszystka krew. Chodzicie tam i z powrotem, tam i z powrotem, otwarci na gosy pustyni, ktra szykuje natarcie i nieznuona jak potna fala bije o mury raz po raz - fala grona, co was hartuje i nadaje ksztat. I nie sposb rozrni, co niesie zniszczenie, a co buduje fundament, gdy ten sam wiatr rzebi diuny i ciera je znw, ten sam przybr rzebi nadmorsk ska i kruszy j, ten sam przymus rzebi twoj dusz i zniewala bezwadem, ta sama praca pozwala ci y i stawia yciu tamy, ta sama mio speniona daje ci peni i wydra pustk. A twj nieprzyjaciel nadaje ci zarazem ksztat, gdy zmusza ci, eby zbudowa siebie wewntrz granic, ktre ci stawia; tak samo mona by powiedzie o morzu, e jest wrogiem statku, poniewa gotowe jest go w kadej chwili pochon, a statek cay jest walk z morzem; ale mona powiedzie take, e jest ono jak gdyby murem, granic i form nadajc statkowi ksztat, albowiem w dugim cigu pokole rozcinane kilem fale rzebiy pomau dzib, ktry stawa si coraz bardziej harmonijny i zgodny z opywajc go fal i w ten sposb morze wyrzebio dzib i upikszyo go. Mona te powiedzie, e to wiatr, szarpicy agle, da im zarys, jak da zarys ptasiego skrzyda, i e ty bez nieprzyjaci nie masz ksztatu ani wasnej miary. Ale c znaczyyby mury, gdyby nie byo stranikw? Dlatego, jeeli stra pi, miasto staje si nagie i bezbronne. I dlatego przychodz wtedy i zabieram picych stranikw, aby ich utopi w owym nie. A stranicy spali z gowami opartymi na paskim kamieniu i z rozchylonymi ustami.

Twarze mieli dziecinne. Przyciskali do siebie mocno karabiny, jak zabawk, z ktr dzieci zasypiaj. Patrzc na nich poczuem lito. Bo w gorce noce lituj si ludzkiej uomnoci. Uomno stranikw - to barbarzyca rzuca na nich sen. Ulegaj pustyni i zostawiaj nie strzeone wrota, rozwierajce si wolno i cicho, bo zawiasy s naoliwione, a wyczerpane miasto potrzebuje nadejcia barbarzycw i niebawem zostanie przez nich zapodnione. picy stranicy. Nieprzyjacielska awangarda. Ju ulega, gdy sen jest wiadectwem, e nie nale ju do miasta, e zrywa si wi, e nie trwaj ju, ale czekaj przemiany, gotowi otworzy miasto na nowe nasienie. *** Pojawi si przede mn obraz miasta ju pokonanego za spraw snu stranikw, bo w nich jest wi, a wi moe zosta przerwana. Jest pikno w stray czuwajcej, bo jest ona okiem i uchem miasta. I tyle w niej szlachetnego rozumienia, gdy prost mioci przewysza umysy logikw, ktrzy nie rozumiej miasta, aleje dziel. Widz je oddzielnie: tu wizienie, tam szpital, tam dom przyjaciela - ale i dom ten rozkadaj w swoim sercu i widz znw oddzielnie: jeden pokj, drugi, trzeci. I nie tylko kady pokj oddzielnie, ale i wszystkie przedmioty widz kady z osobna. A potem przedmioty zacieraj si im w oczach. I po co im te elementy, z ktrych niczego nie chc zbudowa? Ale ty, straniku czuwajcy, jeste zwizany z twoim miastem, ktre jest wydane gwiazdom. Nie z tym domem czy innym, ze szpitalem czy paacem. Ale z miastem. Nie ze skarg konajcego ani z krzykiem rodzcej kobiety, nie z jkiem miosnej nocy, ani gosem noworodka, lecz z wielorakim oddechem jednego ciaa. Z miastem. Nie z czuwaniem jednego czowieka, ze snem drugiego, z poematem trzeciego, badawczym myleniem jeszcze innego, ale z t mieszanin arliwoci i snu, tym ogniem pod popioem Mlecznej Drogi. Z miastem. Straniku mj, straniku, z uchem przy bijcym sercu ukochanego miasta, wsuchany w cisz, w zmieszane oddechy wypoczywajcych, ktrych nie trzeba oddziela od siebie, jeli si chce usysze bicie tego serca. Bo to jest wanie bicie serca, nic innego. Straniku, jeli czuwasz, jeste mi rwny. Bo miasto na tobie si opiera, a na miecie opiera si krlestwo. Zgodz si, e powitasz mnie przyklkajc, bo taki jest bieg rzeczy i bieg sokw ywotnych od korzeni po najdrobniejsze listki. Dobrze, jeli wzniesie si ku mnie twj hod, gdy jest to jak gdyby krenie krwi w ciele krlestwa, jak mio maonka do ony, jak mleko matki pynce dla dziecka, jak szacunek modych dla staroci; ale kto tu moe mwi o dawaniu i otrzymywaniu? Gdy ja przede wszystkim tobie su.

Wiec kiedy widz twj profil, gdy si opierasz na karabinie, straniku, rwny mi w Bogu - kto zdoaby odrni kamie fundamentu i kamie zwornika sklepienia? I czy jeden moe zazdroci drugiemu? Dlatego patrzc na ciebie czuj w sercu mio, ale ona nie przeszkodzi mi, bym kaza pojma ci zbrojnym, gdy zaniesz. pisz. Straniku picy. Straniku martwy. Patrz na ciebie z przeraeniem, bo w tobie pi i umiera krlestwo. W tobie widz jego chorob, bo zy to znak, e wysya stranikw, ktrzy pi... Tak, mwi do siebie, kat speni swoj powinno i utopi winnego w jego wasnym nie... Ale litujc si, odczuem now i nieoczekiwan sprzeczno. Albowiem tylko potne krlestwa ucinaj gowy picych stranikw, za krlestwa, ktre wysyaj stranikw sennych, nie maj do tego prawa. Trzeba dobrze zrozumie, czym jest rygor. Nie zbudzimy krlestwa ucinajc gowy stranikom, ktrzy zasnli, ale tylko wtedy, kiedy krlestwa nie pi, wolno picym stranikom ucina gowy. I tu nie wolno myli przyczyny ze skutkiem. Bo gdy widzc, e potne krlestwa ucinaj gowy, chcesz osign si w ten sposb, jeste tylko krwioerczym baznem. Buduj na mioci, a zbudujesz czujno stranikw; i wtedy wolno ci potpi tych, co zasn, gdy z wasnej woli zerwali wi z krlestwem. *** Opanowa si za moesz tylko przez dyscyplin - zaleno od kaprala, ktry ci pilnuje. A kapral, jeli zwtpi w siebie, ma tylko dyscyplin - zaleno od sieranta, ktry go pilnuje. Za sierant od kapitana. I tak dalej, koczc na mnie samym, ktry mam nad sob tylko Boga, ktry mn wada, i jeli zwtpi, czeka w oknie, wysoko, ponad pustyni. Ale chc ci zdradzi tajemnic - tajemnic trwania. Ot jeli pisz, ycie w tobie ulega zawieszeniu. To samo dzieje si w tych chwilach, kiedy serce w tobie omdlewa, i gdy si rodzi w tobie sabo. Albowiem cho nic si nie zmienio dokoa ciebie, wszystko zmienia si wtedy w tobie. Stoisz wtedy, straniku, naprzeciw miasta, ale nie nadsuchujesz ju w ukochanej piersi bicia serca, kiedy nie wiesz ju sam, czy to serce bije, czy syszysz oddech, czy cisz, bo wszystko jest znakiem ukochanej obecnoci; obecno jest jedna, ale ty ju j gubisz wrd rozsypanych bezadnie elementw, poddanych nocnym melodiom, brzmicym niezgodnie, gdy piewka pijaka zaprzecza skardze chorego, krzykom noworodka zaprzecza agonia i lament, wityni - jarmarczny tum. I mwisz sobie wtedy: co pocz z tym nieadem, z tym niezbornym widowiskiem; bo jeli nie wiesz, e masz przed sob drzewo, nie widzisz wsplnej skali korzeni, pnia, gazi i lici. Czy dochowasz wiernoci,

jeeli nie ma ju nikogo, komu mona by dawa? Wiem, e nie zasnby za nic, gdyby czuwa przy ukochanym a chorym czowieku. Ale znikn ten, ktrego mgby kocha, a zamiast niego masz przed sob rozsypany bezadnie gruz. Albowiem pka boska wi, ktra czya rzeczy. Chc, eby by wierny sobie samemu i wiem, e wrcisz. Nie dam, eby zrozumia, ani odczuwa gboko w kadym momencie: a nadto dobrze wiem, e nawet mio najszalecza musi przeby niejedn wewntrzn pustyni. I w obecnoci kochanej kobiety zadajesz sobie czasem pytanie: Jej czoo to zwyke czoo. Jak mog je kocha? Jej gos to zwyky gos. Powiedziaa przed chwil gupstwo... Postpia le... Jest wtedy zbiorem rozpadajcym si na lune elementy i nie moe ci ju by pokarmem, a niebawem gotw bdziesz j znienawidzi. Ale jake by nienawidzi? Nawet kocha nie potrafisz. Milczysz; bo wiesz niejasno, e to tylko przelotny sen. To, co w takiej chwili jest prawd o kobiecie, moe by take prawd o poemacie, o ojcowinie czy o krlestwie. Zabrako ci umiejtnoci przyjmowania pokarmu, a take dostrzegania boskich wizi czcych rzeczy, bo owa umiejtno to take mio i poznanie. Wszystkie twoje mioci kiedy odnajdziesz nie oddzielnie, ale razem, picy straniku, a kiedy zdarzy ci si nieszczcie i nie dochowasz wiernoci, trzeba uszanowa to, e jeste jak opustoszay dom. Kiedy po murach chodz moi stranicy, nie twierdz, e wszyscy s arliwi. Wielu z nich si nudzi i marzy o misce zupy, gdy kiedy usn w czowieku bogowie, zostaje w nim zwierzce woanie, ktre chce zaspokoi potrzeby brzucha. A kto si nudzi, myli o jedzeniu. Nie sdz bynajmniej, e dusza w nich nigdy nie drzemie. Dusz za nazywam to, co w czowieku nawizuje czno z ow bosk wizi czc rzeczy i co drwi sobie z murw. Myl po prostu, e niekiedy dusza stranika ponie. e niekiedy mocno mu bije serce. e s tacy, ktrzy poznaj ciar mioci, czujc, jak nagle wypenia ich gwar miasta. Kiedy czuj w sobie bezmiar i oddech gwiazd i zamykaj w sobie cay horyzont niby muszle wypenione piewem morza. Wystarczy mi, jeeli dowiadczysz takiego nawiedzenia i peni bycia czowiekiem, i bdziesz gotowy na jego przyjcie, bo jest te tak samo jak ze snem, godem albo podaniem, ktre nawiedza ci od czasu do czasu, a jeli wtpisz, to znaczy, e jeste czysty, i chciabym ci w zwtpieniu pocieszy. Odnajdziesz, jeli jeste rzebiarzem, sens oblicza. Odnajdziesz, jeli jeste kapanem, sens Boga, jeli jeste kochankiem - sens mioci, jeli stranikiem - sens krlestwa; odnajdziesz to wszystko, jeli pozostaniesz wierny sobie i bdziesz utrzymywa w twoim domu czysto, cho zdaje si opuszczony, bo tylko to moe by pokarmem serca. Albowiem

nie znasz godziny nawiedzenia, a wane jest jedynie, aby wiedzia, e tylko ono na wiecie moe ci da peni. Dlatego ksztatuj ci w nucych godzinach nauki, eby poemat, jakim nieoczekiwanym cudem, mg w tobie zapali pomie ; i formuj ci obrzdami i obyczajem krlestwa, eby mogo si ono zakorzeni w twoim sercu. Poniewa do otrzymania kadego daru musisz si przygotowa. I nawiedzenie nie nastpi, jeeli nie bdzie domu otwartego na przyjcie goci. Suchaj straniku: kiedy w zwtpieniu i niepokoju gorcych nocy kroczysz wzdu murw, kiedy suchasz gwaru miasta i nie rozumiesz, co ono mwi, kiedy strzeesz ludzkich domostw, a one s tylko bezduszn mas kamieni, kiedy oddychasz pustyni, a ona jest tylko pustk, kiedy prbujesz kocha, a nie kochasz, wierzy - a nie wierzysz, i by wiernym kiedy nie ma komu dochowa wiernoci - wtedy wanie gotujesz w sobie drog wiatu, ktre pojawia si czasem jako nagroda i dar mioci. Nietrudno by wiernym samemu sobie, kiedy dobrze wiadomo, komu dochowa wiernoci; ale ja chc, aby w kadym momencie pami wzywaa ci i eby mwi sobie: Niech zostanie nawiedzony mj dom. Zbudowaem go i utrzymuj w czystoci... Mj przymus ci pomoe. Zmuszam wic kapanw do skadania ofiar, nawet jeeli ofiary nie maj ju sensu. Zmuszam rzebiarzy, aby rzebili, nawet jeeli wtpi w siebie. Zmuszani stranikw pod kar mierci, eby obchodzili mury, gdy w przeciwnym razie umr odcici z wasnej winy od krlestwa. Moja surowo jest dla nich ocaleniem. *** Podobnie i czowiek gotujcy si do walki wrd trudw ycia na stranicy. Wysyam go jako zwiadowc w szeregi nieprzyjacielskie. On dobrze wie, e zginie. Bo wrg jest czujny. I lka si tortur i tego, e krzyczcemu z blu wrg bdzie si stara wydrze tajemnice twierdzy. I ci, ktrzy s poddani wizom mioci, stroj si w radosnym rozgorczkowaniu, gdy jedyn radoci wydaje im si polubi kobiet; i oto j polubiaj. Nie sd bowiem, e kiedy w noc polubn obejmujesz ukochan, posiadasz tylko jej ciao; gdy takie samo inne ciao mgby znale w owej dzielnicy miasta, gdzie zamieszkuj inne, podobne do twojej dziewczyny; tu jednak nastpuje odmiana - wszystkie rzeczy zyskuj nowy sens i barw. I twj wieczorny powrt do domu, i przebudzenie, ktre zwraca ci bogactwo wiata, i dzieci, na ktre czekasz i ktre nauczasz pacierza. Nawet w imbryk, ktry stanie si ceremoni picia herbaty, kiedy skoczycie si kocha. Ledwie ona przekroczya prg twojego domu, a ju kobierce z puszystej weny staj si k dla jej stp. A jake mao jest

uytkowych wartoci wrd wszystkiego, co otrzymujesz, i co staje si nowym sensem wiata. Peni szczcia nie daje ci ani otrzymany przedmiot, ani pieszczota ciaa, ani taka czy inna korzy, ale sama tylko warto owej boskiej wizi czcej ze sob rzeczy. Za ten, co si stroi w zbroj, aby umrze, nic przecie w danej chwili nie otrzymuje, gdy nawet pieszczota - a to rzecz tak niewiele wana - nie bdzie mu dana, wprost przeciwnie: pragnienie wrd skwaru soca, wiatr, co miecie piaskiem zgrzytajcym w zbach, a potem obecno wrogich ludzi usiujcych wydoby z niego tajemnic; czy mylisz, e ten, co si stroi na mier, aby wej w ni w miertelnym mundurze, krzyczy z rozpaczy jak skazany zbrodniarz, co rozdziera ciao o nieustpliwe kraty? Widzisz, jaki spokojny jest ten, co si stroi na mier, jak patrzy na ciebie niewzruszonym spojrzeniem i odpowiada na arty dozorcw, ktre s wulgarnym przejawem sympatii, nie przez fanfaronad, ani eby pokaza odwag, pogard mierci, cynizm czy co w tym rodzaju; on jest przejrzysty jak spokojna woda i nic przed tob nie skrywa; a jeli troch smutny i nie wstydzi si mwi o smutku, to skrywa przed tob chyba tylko mio. A dlaczego, powiem ci pniej. Ale wiem, jaka bro jest mocniejsza od mierci, gdy zostanie wymierzona przeciw czowiekowi, co nie dry mocujc sprzczki i rzemienne paski zbroi. Jak atwo go zrani! Wszystkie bstwa jego serca maj nad nim wadz. Zwyka zazdro potrafi zburzy pokj, mdro i wyrzeczenia, jeeli zagraa krlestwu, sensowi rzeczy i wizji powrotu do domu. Moesz mu w ten sposb wszystko odebra, gdy on ma odda Bogu nie tylko ukochan, ale i dom, i winnice, i por winobrania, i niwa, gdy trzeszcz suche snopy jczmienia. I nie tylko niwa, winobranie i winnice, ale nawet soce. I nie tylko soce, ale i t, ktra jest jego czstk. Czy widzisz, ilu skarbw si wyrzeka, a jeszcze si nie uwaa za zrujnowanego. Ale wystarczy, e mu ukradniesz jeden umiech ukochanej, a straci panowanie nad sob i podda si szalestwu. Oto tajemnica! Masz zatem nad nim wadz nie przez przedmioty stanowice jego wasno, ale przez ich sens zrodzony z owej boskiej wizi, ktra czy rzeczy. A on woli wasn zagad ni zagad tego, w co sam si przemienia i w czym z kolei znajduje swj pokarm. Ten, kto z powoania jest czowiekiem morza, godzi si na mier w jego falach. I cho w momencie katastrofy na pewno bdzie odczuwa niepokj zwierzcia zapanego w potrzask, teraz z pewnoci niewiele liczy si dla niego ten paniczny lk, ktry przewiduje, na ktry godzi si i ktrym gardzi; przeciwnie - znajduje satysfakcj w pewnoci, e kiedy umrze na morzu. Syszc za, jak skar si nieraz na okruciestwo tej czekajcej ich mierci, nie widziaem w tym przechwaek majcych przypa do gustu kobietom, ale sekretne pragnienie mioci i skrywajc je wstydliwo.

*** Albowiem i tu, podobnie jak wszdzie, aden jzyk nie zdoa wyrazi tego, co by wyrazi pragn. W przypadku kultury miosnej moesz powiedzie ona, w przekonaniu, e istotnie o ni chodzi, gdy w rzeczywistoci chodzi przecie o sens rzeczy, a ona ma tylko oznacza ow bosk wi czc rzeczy ze sob i z Bogiem; a Bg jest sensem ycia i ku Niemu kierujesz poryw mioci, gdy w istocie chodzi tu o pewien okrelony sposb nawizywania kontaktw ze wiatem. A kiedy jakie sowo nagle tak rozszerza swoje granice, w duszy, jak w morskiej muszli, budz si niezliczone echa. Albo mwisz krlestwo instynktownie i w przekonaniu, e zostaniesz zrozumiany i e wypowiedziae sowo zupenie proste, jeeli rozumiej je wszyscy dokoa ciebie; ale gdy trafi si kto, kto je zrozumie jako zwyk sum elementw, bdzie si mia, gdy nie o to samo krlestwo mu chodzi. I bdzie ci przykro, e kto mg pomyle: oddaje swoje ycie za skad akcesoriw. Podobnie jest, kiedy widzenie przedmiotw wzbogaca si o wizj, ktra nad nimi gruje, a cho wymyka si rozumowi, duszy i sercu, wydaje si oczywista. I kieruje tob lepiej, mocniej i pewniej ni jakakolwiek rzecz uchwytna (nie masz co prawda pewnoci, czy inni rwnoczenie i razem z tob j widz), milczysz zatem z obawy, aby nie posdzono ci o szalestwo i aby nie potraktowano z ironi - waciw obuzom - tej twarzy, ktra ci si objawia. Ironia bowiem, prbujc pokaza, z czego twarz si skada, potrafi j zniszczy. Jak przekona, e twarz w tym przypadku nie jest sum elementw, lecz czym cakiem innym, skoro dostpne to jest duchowi, nie oczom? Czsto dumaem nad takimi wizjami, bo tylko ich naley pragn, bo s pikniejsze ni wizje, ktre zwyke przywoywa wrd rozpaczy upalnych nocy. Kiedy opada ci zwtpienie, chciaby najczciej, eby Bg ci si ukaza jak przechodzie , ktry zjawia si, aby ci odwiedzi, lecz wtedy przyjby Go jako rwnego sobie i podobnego, a On nigdzie by ci nie zaprowadzi, ale zamkn w swej samotnoci. Nie pragniesz zatem obrazu boskiego majestatu, ale widowiska jarmarcznego, ktre daoby ci nisk uciech na poziomie jarmarcznego wita i rozczarowanie, ktrego ostrze zwrcioby si przeciw Bogu. I czy tak pospolite przeycie mogoby si sta dowodem? A ty pragniesz tymczasem, eby co zstpio ku tobie, zniyo si do twojego poziomu, naraajc si bez przyczyny na upokorzenie, i nie zostajesz wysuchany. W moim za szukaniu Boga, przeciwnie: otwieraj si przed tob nowe duchowe rejony i ukazuj si olniewajce wizje, nie dla oczu przeznaczone ani dla rozumu, ale dla serca i duszy, jeli tylko zdobdziesz si na wysiek wzwy-wstpowania i wzniesiesz si na t paszczyzn, gdzie nie ma ju rzeczy, ale czce je wzajemnie boskie wizi.

I wtedy nie moesz nawet umrze, bo umrze to znaczy utraci. Zostawi co poza sob. A tu nic nie zostawiasz, a stapiasz si z czym. I cae ycie jest ci zwrcone. Wiesz dobrze, e tak jest z poarem, w ktrym poznae wymiar mierci, aby ocali cudze ycie. I ze statkiem, gdy tonie na morzu. I widzisz, jak ci sami ludzie, ktrzy gotowi byliby wy, kra, oszukiwa, drwi z powodu jednego umiechu, nie dla nich przeznaczonego, umieraj i przyjmuj wasn mier z oczyma otwartymi na prawdziwe wiato. Moesz im mwi, e to nieprawda: tylko si rozemiej. *** Ale na twj widok, picy straniku o twarzy bladego dziecka, ogarnia mnie niepokj; nie dlatego, e odstpie krlestwa, ale e ono ci odstpio i e nie potrafi ju sprawi, aby jego strae czuway. Z pewnoci jednak nie mam racji, kiedy sysz gosy miasta jako jeden piew i widz jako jedno to, co dla ciebie jest podzielone. I wiem, e powiniene by czeka, wyprostowany jak struna, aby w nagrod, kiedy nadejdzie pora, wiato ci olnio, i by poczu nagle upojenie, syszc swj miarowy krok niczym cudowny taniec w wiecie nagle bezcennym pod gwiazdami. Bo oto, w nieprzeniknionej nocy dobijaj do portw statki adowne koci soniow i drogimi kruszcami, a ty take, straniku na murach, moe je chronisz i tak - zotem i srebrem - stroisz krlestwo, ktremu suysz. Bo oto, gdzie tam, kochankowie, ktrzy milcz, nie miejc mwi, patrz na siebie i tyle chcieliby powiedzie... bo kiedy jedno z nich mwi, a drugie przymyka oczy, zmienia si cay wiat. A ty bronisz take tego milczenia. Bo oto gdzie ostatni oddech konajcego. A zebrani pochylaj si nad nim, eby przyj jego serdeczne sowo i bogosawiestwo, ktre ju na zawsze bdzie zachowane w gbi duszy, a ty ratujesz od zapomnienia sowo umierajcego. I nie wiem, gdzie koczy si twoje krlestwo, straniku, kiedy Bg ci zamienia w wiato wewntrzne i spojrzenie ogarniajce rozlegy horyzont, do ktrego masz prawo. Niewane, jeeli kiedy indziej jeste czowiekiem, co marzy o misce zupy i wyrzeka na codzienny trud. To dobrze, e pisz i e zapomnisz. le tylko, kiedy zapominajc pozwalasz, aby zawali si twj dom. Gdy wierno to wierno sobie samemu. A ja chc nie ciebie jednego ocali, ale i twoich towarzyszy. A w tobie doczeka si tej wewntrznej staoci, ktra jest cech mocnych dusz. Gdy oddali si od domu, nie znaczy zburzy go. A odwrci wzrok od r, nie znaczy rzuci je w ogie . One czekaj na nastpne spojrzenie, w ktrym znowu rozkwitn.

Wyl zatem zbrojnych, eby ci pojmali. Zostaniesz skazany na mier, jak si karze stranikw, gdy zasn. Moesz ody w nadziei, e przykad twojej kary zamieni si w czujno innych wartownikw.

CIX Smutne to z pewnoci, kiedy dziewczynie czuej i prostodusznej, penej ufnoci i wstydliwej, zagraa cynizm, egoizm i oszustwo, ktre wykorzystaj jej bezbronny wdzik i ufn wiar; i moe chciaby, eby wicej wiedziaa. Ale nie chodzi wcale o to, by dziewczyny w twoim kraju wszystko wiedziay, byy ostrone i skpe w dawaniu; gdy ksztatujc je w ten sposb niszczyby to wanie, co chcesz ocali. Z pewnoci kada warto ma w sobie i zarodki wasnego zniszczenia. Szczodro niesie ryzyko obrzydliwego pasoytnictwa. Wstydliwo - wulgarnoci, ktra j stumi. Dobro - ryzyko niewdzicznoci i na koniec zgorzknienia. Ale czy chciaby wiata ju martwego, aby unikn ryzyka, ktre z natury rzeczy przynosi ycie? I czy zabroniby wznie pikn wityni ze strachu przed trzsieniem ziemi, ktre mogoby j zburzy? Bd wic wci powoywa do ycia te, ktre s ufne, cho najatwiej wanie je zdradzi. Jeeli rabu dopuci si grabiey na jednej z nich, bdzie cierpia. Ale jeli chc mie wspaniaego wojownika - godz si na ryzyko, e strac go w czas wojny. Odrzu wic pragnienia, ktre nios w sobie sprzeczno. Znw bowiem absurdalna bya twoja postawa. Podziwiajc godne podziwu oblicze, zrodzone przez obyczaj twojego kraju, zaczynasz oto nienawidzi obyczaj, gdy wydawa ci si przymusem, w istocie za dlatego, e nakazywa ludziom stawa si. A zniszczywszy obyczaj, w konsekwencji zniszczye to, co zamierzae ocali. I w rzeczywistoci, ze strachu przed wulgarn brutalnoci i sprytem zagraajcym szlachetnym duszom zmusie te szlachetne dusze, aby si stay wanie wulgarniejsze i sprytniejsze. *** Pamitaj, e nie na darmo kocham to, co zagroone. Nie trzeba ubolewa nad zagroeniem rzeczy cennych. To wanie wydaje mi si warunkiem ich wartoci. Lubi, gdy wierna przyja jest wystawiona na prb. Gdyby nie prby, nie byoby wiernoci i nie miabym przyjaciela. Godz si na to, e niektrzy upadn, aby warto innych bya tym wiksza. Lubi odwanego onierza, ktry si kulom nie kania. Gdy zabraknie odwagi, nie bd mia bowiem onierzy. I godz si na to, e niektrzy zgin, gdy mierci utwierdz godno pozostaych. *** Jeli mi wic przynosisz skarb, niech bdzie tak kruchy, e wiatr mgby mi go

odebra. W modzieczej twarzy lubi to wanie, e zagraa jej staro, a w umiechu - e jedno sowo moe go przemieni w zy.

CX Ujrzaem wtedy rozwizanie sprzecznoci, nad ktr tyle przemyliwaem. Kiedy ja krl pochylaem si nad picym stranikiem, ta sprzeczno bya dla mnie jak rana. Wyrwa ze szczliwych snw to dziecko i przenie je nietknite, zdumione w mier, gdy w krtkim ocknieniu spa ma na nie cierpienie za spraw ludzi... Wartownik obudzi si, kiedy stanem przed nim i przesun doni po czole, a potem, nie rozpoznawszy mnie, podnis twarz ku gwiazdom i cicho westchn, jakby czujc znw ciar odoonej broni. Wtedy zrozumiaem, e tak dusz trzeba zdoby. Obok niego ja - jego krl, zwrcony ku miastu, wdychaem obecno miasta, ktre tylko na pozr, a nie istotnie byo tym samym miastem. I mylaem, e z patosu moich przey nic mu nie mog przekaza. Jedno tylko moe mie sens: nawrci go i zoy na niego nie ciar rzeczy, bo przecie tak samo jak ja patrzy na nie, wchania w siebie, posiada je i ocenia, ale ciar wizji: oblicza rzeczy i boskiej wizi, ktra je czy. Zrozumiaem, e przede wszystkim trzeba rozrni zdobywanie od przymusu. Zdobywa kogo to nawraca. Zmusza - to wizi. Jeeli ci zdobd - wyzwol w tobie czowieka. Jeeli przymusz - zdawi go. Zdoby to zbudowa ciebie w tobie i przez ciebie. Przymus to rwne rzdy kamieni, podobnych do siebie, z ktrych nic nie powstanie. Pomylaem wtedy, e wszystkich naleaoby zdoby. Tych, co czuwaj, i tych, co pi, stranikw obchodzcych mury i mieszkacw miasta, ktrych te mury strzeg. Tych, co si ciesz z narodzin dziecka lub opakuj umierajcego. Tych, ktrzy si modl, i tych, ktrzy wtpi. Zdoby to zbudowa w czowieku kociec i otworzy drzwi duszy na obfito bogactw. Jeeli mu wska drog, bdzie mg si poi w ogromnych jeziorach. I wo mu w dusz moich bogw, aby dawali mu wiato. I wane jest, aby go zdoby w dziecistwie, gdy w przeciwnym razie skrzepnie i stwardnieje, i nie bdzie umia nauczy si mojej mowy.

CXI Pewnego dnia stwierdziem, e nie mog si myli. Nie dlatego, ebym si uwaa za mocniejszego od innych w rozumowaniu, ale dlatego, e przestaem wierzy w racje, ktre wynikaj jedna z drugiej zgodnie z zasadami logiki. Przekonaem si bowiem, e logik rzdzi co wyszego od niej i rysuje ona tylko lad na piasku owej drogi, ktra jest jak taniec, i w zalenoci od uzdolnie tancerza prowadzi lub nie do rda ocalenia; i zrozumiaem z ca pewnoci, e historia ju dokonana jest uzaleniona od rozumu, poniewa w nastpstwie krokw nie zabraknie ani jednego kroku, ale e patrzc w przyszo nie da si odczyta ducha, ktry wyznacza kierunek krokw; i e kultura, jak drzewo, wyrasta tylko z energii zawartej w nasieniu, a nasiono jest tylko jedno, cho drzewo rozrasta si, rnicuje i wydaje rne czci: korzenie, pie , konary, licie, kwiaty i owoce, ktre s ju zrealizowan energi ziarna. Zrozumiaem te dobrze, e dokonana ju kultura istotnie wyznacza nieprzerwan drog wstecz, ku swoim rdom, ukazujc logikom szlak, ktrym mog si cofa, ale e oni nie umiej posuwa si tym szlakiem, poniewa nie umiej nawiza kontaktu z elementem wiodcym. Suchaem, jak ludzie spieraj si, a aden z nich nie zyskuje zupenej przewagi, wysuchiwaem komentatorw geometrw, ktrym si zdawao, e poznali prawd, a w rok potem odrzekli si jej - peni urazy, albo oskarali przeciwnikw o witokradztwo, nie mogc si rozsta ze swoimi chwiejnymi boyszczami; ale siadaem te przy jednym stole z jednym prawdziwym geometr i moim przyjacielem, ktry wiedzia, e trzeba ludziom znale odpowiedni jzyk; jak poeta, ktry chce wypowiedzie swoj mio i chce jzyka obejmujcego zarazem wiaty gwiazd i mineraw, poeta, ktry wie, e kadego roku trzeba odmienia jzyk, gdy to wanie jest znak wzwy-wstpowania. Odkryem, e nic nie jest faszem z tego prostego powodu, e nic nie jest prawdziwe (a prawdziwe jest to wszystko, co si staje, jak prawdziwe jest drzewo); i w serdecznym milczeniu, cierpliwie wysuchiwaem niewyranych sw i krzykw wciekoci, miechw i skarg mojego ludu. Swego czasu, w modoci, kiedy stawiano opr argumentom, ktre byy nie tyle struktur mojej myli, co jej ozdob, zrezygnowaem z walki widzc, e brak mi skutecznego narzdzia sownego w walce ze zrczniejszym ode mnie obroc, ale nie wyrzekem si tego, co byo we mnie trwae; wiedziaem, e z jego wywodw wynika tylko to, e ja wyraam si niezrcznie; i pniej uywaem broni silniejszej, gdy jeli jest w czowieku prawdziwe przekonanie, znajdzie w sobie, jak w niewyczerpanym rdle, nieprzebran obfito rodkw wyrazu. Zrezygnowawszy ze znalezienia sensu w bezadnej gadaninie ludzkiej, uznaem, e wicej da, jeeli oni sprbuj znale mj sens, i wolaem rozwija si jak drzewo z nasienia, gdy

wyksztaca w kadym szczegle korzenie, pie i gazie. I nie ma co ju wtedy wybiera pomidzy tym drzewem a innym, poniewa tylko jego korona jest do szeroka, aby da schronienie. I nabraem pewnoci, e niejasno stylu i sprzecznoci w wypowiedziach nie wynikay bynajmniej z niepewnych, sprzecznych w sobie albo mglistych wartoci, ale z niewaciwego posugiwania si sowami, gdy moja wewntrzna postawa, tendencja i obrany kierunek nie mogy by ani mgliste, ani sprzeczne w sobie, ani niepewne i nie potrzeboway adnego usprawiedliwienia; po prostu byy, tak jak w rzebiarzu wyrabiajcym glin istnieje potrzeba, ktra nie znalaza sobie jeszcze ksztatu, ale niebawem stanie si twarz powsta z wyrobionej gliny.

CXII Kiedy nie ma jakiej narzucajcej porzdek hierarchii, rodzi si prno. (Przykady: genera i namiestnik.) Ale kiedy zaistnieje co, co jednych poddaje drugim - prno ginie. Albowiem powstaje ona w sytuacji, gdy ludzie s jak przemieszane kulki: nie panuje nikt, kto by narzuci ich ruchom okrelony kierunek; i kady jest wtedy zazdrosny o miejsce, ktre zajmuje. A oto wielka wojna wydana przedmiotom - nadszed bowiem czas, kiedy trzeba mwi o tym wielkim zagroeniu. Oceniam bowiem arliwo i uznaj szczcie ludzi, ktrych ycie polega na tym, e ryjc i przeszukujc podziemne yy wrd nagiej spkanej ziemi, ranic sobie rce o kamienie, wciskajc si w gb gliny i wychodzc na powierzchni, gdzie pi pod namiotami nadzy, paleni socem jak przejrzay owoc, raz na rok znajduj przeczysty diament. I widziaem, jak byli nieszczliwi, zgorzkniali i pornieni midzy sob ci, co otrzymywali przepyszne diamenty, a mieli tylko nikomu niepotrzebne szkieka. Albowiem nie przedmiotu czowiekowi potrzeba, ale Boga. Albowiem posiadanie przedmiotu istotnie jest trwae, ale nietrway jest pokarm, ktry w ten sposb zyskujesz. Sensem przedmiotu jest bowiem wzbogaci ciebie, a ty wzbogacasz si zdobywajc go, nie posiadajc. Dlatego szanuj czowieka, ktry zachca do trudnego zwycistwa, do grskiej wspinaczki, do zrozumienia poematu, do zdobycia nieprzystpnej istoty, i zmusza nas do stawania si. Gardz natomiast czowiekiem, ktry jest jak zgromadzone w magazynie zapasy i od ktrego nic ju nie moesz otrzyma. Kiedy zdobdziesz ju diament, co bdziesz z nim robi? Chciabym wam te przekaza zapomniany sens wita. wito jest ukoronowaniem witecznych przygotowa , witem jest zdobyty szczyt, znalezienie diamentu, kiedy byo ci dane wydosta go z ziemi; witem jest zwycistwo, wieczce wojn, a take pierwszy posiek chorego w pierwszym dniu przezwycionej choroby, i obietnica mioci, kiedy ona spuszcza oczy na dwik twoich sw... *** eby ci tego nauczy, poka ci taki oto obraz: Potrafibym, gdybym chcia, stworzy kultur pen arliwoci, radosn w zespoowym trudzie i w dwicznym miechu robotnikw powracajcych z pracy; gdzie mocno kocha si ycie i gorco oczekuje na jutrzejsze cuda i na poezj, w ktrej sycha echo gwiazd; ale ty kopaby tylko ziemi, by wydoby z niej diamenty, ktre w wyniku cichej przemiany we wntrznociach globu ziemskiego staj si wreszcie blaskiem. (Gdy diamenty

to dzieci soca, ktre stay si potem pdami paproci, potem - nieprzebit noc, a z powrotem stay si wiatem.) Zatem, jak ci powiedziaem, zapewniam ci ycie pene patosu skazujc na to wydobywanie kamieni i zapraszajc na uroczyste wito - dzie , w ktrym w obecnoci utrudzonego ludu diamenty bd spalone w ofierze i zwrcone wiatu. Albowiem nieuywanie zdobytych przedmiotw wyznacza twoje ycie wewntrzne, a twoja dusza nie rzeczami si karmi, ale sensem rzeczy. Oczywicie e mgbym, z rwnym poytkiem dla powszechnego poczucia obfitoci, ofiarowa ten diament ksiniczce, zamiast go pali. Albo te zamkn w szkatuce, w tajemniczym skarbcu wityni, aby dawa tym mocniejszy blask, nie dla oczu, ale dla duszy (bo dusze ywi si blaskiem poprzez mury). Ale z pewnoci niewiele by ci to dao, gdybym ci ten klejnot po prostu ofiarowa. Zrozumiaem bowiem gboki sens ofiary, ktra nie powinna niczego odbiera, ale wzbogaca. Mylisz si jak niewiadome jeszcze dziecko, kiedy wycigasz rce do przedmiotu, podczas gdy w rzeczywistoci potrzebny ci jego sens. Gdybym bowiem stworzy krlestwo, gdzie co wieczr dawabym ci przywiezione z innych krajw diamenty, to tak jakbym ci dawa kamyki, gdy nie znajdziesz w nich nic z tego, czego pragne. Bogatszy jest zatem czowiek, ktry przez okrgy rok w trudzie kuje ska i w doroczne wito daje na spalenie owoc swojej pracy, aby zabysn penym blaskiem, ni ten, kto dzie po dniu otrzymuje sprowadzone z daleka dobra, ktre mu przyszy bez trudu. *** (Tak jest z gr w krgle: cieszysz si, kiedy je przewrcisz. Ale krgle przewrcone nie s ci do niczego potrzebne.) *** Dlatego ofiara czy si w jedno ze witem. Ukazuje ci si wtedy sens ludzkiego dziaania. Czy nie jest witem radosny ogie , gdy spalasz zebrane drzewo opaowe, radosny wypoczynek mini, gdy wspie si ju na szczyt, lnienie diamentu, ktry ju zosta wydobyty na soce, winobranie, kiedy winorol ju obsypana owocem? Czy mylisz, e ze wita mona tak korzysta jak z gotowego zapasu? witem jest zakoczenie drogi, uwieczenie marszu, ale nie oczekuj go, jeeli zamienisz wdrowanie na osiady tryb ycia. Dlatego nie moesz znale sobie domu ani w muzyce, ani w poezji, ani w zdobytej kobiecie, ani w krajobrazie zobaczonym ze szczytu gry. Zgubi ci, jeeli ci rozmieni po rwno na wszystkie dni. Jeeli dniom nie nadam kierunku, jak statkowi, co wie, dokd pynie. Nawet poezja jest witem, kiedy potrafisz pokonywa j krok po kroku jak grski szczyt. I witem jest witynia, w ktrej masz pozostawi na progu wszystkie przyziemne troski. Dzie po

dniu mczyo ci swoim rozgardiaszem miasto. Dzie po dniu trawia ci gorczka zrodzona z popiechu, z koniecznoci pracy na chleb, z chorb, ktre trzeba wyleczy, i kopotw, ktrym trzeba sprosta, wic szede to tu, to tam, miejc si i paczc. A przysza pora przeznaczona na cisz i na szczcie. Wtedy wchodzisz po schodach, popychasz drzwi i nie ma nic wicej tylko otwarta przestrze morza i Mleczna Droga, w ktr patrzysz, i bogactwo ciszy, i zwycistwo nad zwykym dniem; a byo ci to potrzebne jak pokarm, gdy przedmioty, ktre nie s dla ciebie, zadaway ci bl. Musiae sta si tutaj, aby z rzeczy narodzio si oblicze i aby powstaa struktura, nadajca im, poprzez rnorodno widzialnego, jeden sens. Ale co bdziesz robi w wityni, jeeli przedtem nie y w miecie, jeeli nie walczye, nie wspinae si w gr i nie cierpiae, jeeli nie przynosisz ze sob kamieni - tworzywa, z ktrego masz w sobie co zbudowa. To samo mwiem o moich wojownikach i o mioci. Jeeli jeste tylko kochankiem, pamitaj, e nie jest w peni osob ten, co tylko kocha, i kobieta bdzie przy tobie ziewa z nudw. Tylko rycerz moe kocha naprawd. Jeeli za nie jeste rycerzem, kto umrze w boju? Owad ubrany w metalowe uski? Tylko mczyzna i to taki, ktry kocha, umiera po msku. Nie ma tu sprzecznoci, chyba tylko na paszczynie sw. Albowiem owoce i korzenie maj wspln miar, a jest ni drzewo.

CXIII Nie moemy si porozumie co do tego, czym jest rzeczywisto. Ja nie to nazywam rzeczywistoci, co jest wymierne i daje si zway (nie jestem wag i drwi z niej, i niewiele obchodzi mnie to, co jest rzeczywistoci wagi). Rzeczywisto jest tym, czego ciar czuj nad sob. Czyja smutna twarz, jaka kantata, arliwo w subie krlestwa, lito dla ludzi albo pikno postpowania, smak ycia, czyja krzywda, al, rozstanie albo wi, jaka si zawizuje w czasie winobrania. (To co o wiele wicej ni cinanie winnych gron, bo jeli nawet wywiezie si je gdzie na sprzeda, to, co istotne, zostaje we mnie. Tak jak czowiek, ktry mia otrzyma order z rk krla, ju przyby na ceremoni, cieszy si jej wietnoci, przyj gratulacje przyjaci, zazna dumy zwycistwa - ale krl spad tymczasem z konia, zmar i nie zdy przypi mu do piersi metalowego przedmiotu. I kto bdzie twierdzi, e w czowiek nic nie otrzyma?) Dla psa rzeczywisto to koci. Dla wagi - ciar odwanika. Ale dla ciebie rzeczywisto ma inny charakter. Dlatego powiadam, e ludzie interesu s niekonsekwentni, a tancerki - rozsdne. Nie, abym lekceway zajcia pierwszych, ale e lekcewa ich zadufao, pewno i zadowolenie z siebie, poniewa uwaaj si za cel ostateczny i istot wszystkiego, a s tylko sugami. Su za przede wszystkim tancerkom. Staraj si dobrze zrozumie sens pracy. S prace pilne. Na przykad w kuchniach mojego paacu. Jeli bowiem zabraknie jedzenia, nie bdzie i ludzi. I ludzie powinni by przede wszystkim nakarmieni, ubrani i powinni mie mieszkanie. Po prostu musz istnie. I takie usugi w pierwszym rzdzie s pilne. Ale nie to jest wane naprawd, ale jaki jest czowiek. Wic tace, poezje i mieszkajcy na poddaszach zotnicy, geometra i astronom wpatrzony w gwiazdy, umoliwiaj prace kuchenne i pracuj na chwa czowieka i nadaj mu sens. Kiedy wic przychodzi kto, kto zna si wycznie na kuchni, gdzie istotnie chodzi o rzeczywisto dajc si zway i o koci dla psw, zabraniam mu mwi o czowieku, poniewa nie dostrzee tego, co najwaniejsze, podobnie jak adiutant generaa widzi w czowieku tylko umiejtno wadania broni. Kto bdzie taczy w jego paacu, jeeli tancerki wyle si do kuchni, eby przygotowyway obfitsze jado? I kto bdzie cyzelowa zote dzbanki, jeeli wyle si zotnikw do wytwrni cynowych imbrykw, aby zwikszy liczb produkowanych naczy ? I kto bdzie szlifowa diamenty, pisa wiersze albo obserwowa gwiazdy, kiedy mona

wszystkich tych ludzi wysa do mocki zboa, aby przybyo ludziom chleba? Ale kiedy zabraknie w twoim kraju czego przeznaczonego dla ducha, a nie dla oczu i nie dla zmysw, bdzie trzeba obmyla dla ludzi faszywe pokarmy, ktre nic nie bd warte. Znajdziesz wtedy fabrykantw, ktrzy bd fabrykowa wiersze, ludzi - automaty wytwarzajcych taniec, szalbierzy, ktrzy ze szlifowanego szka bd fabrykowa diamenty. Bdzie to zudzenie ycia, gdy w istocie obecna w tych ludziach bdzie tylko karykatura ycia. Poniewa prawdziwy sens taca, diamentu i wiersza, ktre s pokarmem czowieka tylko wtedy, gdy zostay osignite z trudem, zostanie pomylony z pasz rzucan bydu do obu. Taniec jest walk i rzucanym czarem, morderstwem i skruch. Wiersz jest wspinaniem si na grski szczyt. Diament jest rokiem pracy przemienionej w gwiazd. Wic zabraknie tego, co najistotniejsze. A poniewa gra w krgle daje ci rado, kiedy przewracaj si krgle przeciwnika, bdziesz teraz szuka przyjemnoci ustawiajc cae setki krgli i budujc maszyn, ktra potrafi powali je wszystkie naraz.

CXIV Nie sd natomiast, e lekcewa twoje potrzeby. Ani te nie wyobraam sobie, e s sprzeczne z prawdziwym sensem twojego ycia. Chciabym si bowiem wytumaczy i pokaza ci moj prawd w sowach, ktre drwi z siebie nawzajem, jak potrzeba i zbytek, przyczyna i skutek, kuchnia i sala balowa. Ale wcale nie wierz w te podziay wynikajce z niezrcznoci mowy i z wyboru nieodpowiedniej gry, z ktrej odczytujemy ludzkie postpowanie. Widzisz: moi stranicy dopiero wtedy pojmuj sens miasta, kiedy Bg da im jasno spojrzenia i wyborny such, jaki przystoi stray; wtedy krzyk noworodka nie sprzeciwia si lamentom przy ou konajcego, targowisko nie sprzeciwia si wityni, ani dzielnica tanich kobiet - wiernoci, stanowicej inne oblicze mioci; i tak samo jak witynia cisz gruje nad rnorodnoci figur, filarw, otarzy i sklepie , tak i czowieka spotkam dopiero na tej paszczynie, gdzie ten, ktry piewa, nie bdzie ju przeciwstawieniem tego, ktry mci zboe, ten, ktry taczy - siewcy na zagonie, astronom - kowala wykuwajcego gwodzie. Tak bowiem nie zrozumiem nigdy czowieka: podziel go i zgubi jego sens. Dlatego te zamknem si w ciszy mojego uczucia i zaczem przyglda si mieszkacom mojego miasta. Zapragnem ich zrozumie. (Notatka do pniejszego wykorzystania: Nie sdz, aby mona byo z gry dokona wyboru zwizkw zachodzcych pomidzy rnymi typami dziaania. Rozum nie ma tu nic do rzeczy. Nie sposb bowiem zbudowa ciaa z sumy elementw. Sadzisz natomiast ziarno i ono okazuje si ow sum. I tylko z tego, ile warta jest mio, zrodzi si rozumna proporcja, nie dajca si wczeniej ujrze, chyba e w gupim jzyku logikw, historykw i krytykw, ktrzy poka ci wszystko w kawakach i wytumacz, jak mgby powikszy jeden z nich kosztem pozostaych, a take dowodzc z atwoci, e naleao raczej powikszy ten wanie, a nie inny, cho rwnie dobrze mogliby dowie czego przeciwnego; jeeli bowiem stworzysz sobie obraz kuchni i sali balowej, nie ma wagi, ktra by wykazaa wiksze znaczenie jednego obrazu ni drugiego. Albowiem jeli uformujesz sobie z gry pewne wyobraenie przyszoci, sowa przestaj cokolwiek znaczy. Ksztatowa przyszo to tyle co ksztatowa teraniejszo. Stwarza pragnienie dotyczce dnia dzisiejszego. Ktre jest dzisiejsze, ale zwrcone ku przyszoci. Nie jest to natomiast rzeczywisto dziaa , ktre maj sens tylko w odniesieniu do przyszoci. Jeeli twj organizm oderwie si od teraniejszoci - umrze. ycie, ktre jest przystosowaniem do teraniejszoci i trwaniem w dniu dzisiejszym, skada si z nieprzeliczonych wizi, ktrych uj jzyk nie jest w stanie. Na

rwnowag skada si tysic czstkowych stanw rwnowagi. I jeli w toku abstrakcyjnych wywodw przetniesz jedn z tych wizi jak jedn y w owej ogromnej budowli, jak jest ciao sonia - nastpi mier. Nie chodzi o to, aby nic nie zmienia. Bo moesz zmieni wszystko. I jaow rwnin moesz zamieni w las cedrowy. Ale nie o to chodzi, aby budowa cedry, ale aby sia nasiona. I w kadym momencie zarwno samo nasienie jak to, co z nasienia si narodzi, bdzie w harmonii z teraniejszoci.) *** Z rnych perspektyw mona widzie rzeczy. Jeli patrz z okrelonej gry, dzielc ludzi pod wzgldem ich prawa do zasobw materialnych, wzburzy mnie poczucie niesprawiedliwoci. Moliwe jednak, e z innej gry, ktra wprowadzi inny podzia wrd ludzi, inaczej bd rozumia sprawiedliwo. A chciabym, aby kada sprawiedliwo bya wymierzona. Dlatego poleciem przypatrywa si zachowaniu ludzi. (Sprawiedliwo bowiem nie jest jedna - ale jest ich nieskoczona mnogo. Aby wynagrodzi moich generaw - obdarzajc ich coraz wyszymi godnociami i coraz wikszymi obowizkami - mog przyj podzia wedle wieku. Ale rwnie dobrze mog w miar lat ujmowa im obowizkw i skada je na barki modych. Mog dziaa wedle dobra krlestwa. Mog te dziaa wedle praw jednostki lub poprzez jednostk, a w sprzecznoci z ni - wedle praw czowieka.) A jeeli uwzgldniajc hierarchi w moim wojsku staram si sdzi wedug zasad rwnoci, natychmiast wpadam w sie nierozwizywalnych sprzecznoci. Gdy mam uwzgldni i oddane zasugi, i uzdolnienia, i dobro krlestwa. I zawsze znajd jak niepodwaaln skal wartoci, ktra wykae bd dziaania wedle innej skali. Tote nie tak bardzo si przejm, gdy mi wyka, e wedle pewnego oczywistego systemu praw moje decyzje s wprost potworne: z gry wiem, e tak bdzie, cokolwiek zrobi, i e trzeba wyway prawd, da jej nieco dojrze, aby wyrazia si nie w sowach, a w caym swoim ciarze. (Tu mona by mwi o liniach napi.)

CXV Uznaem zatem, e bdne byoby odczytywa sens mojego miasta z punktu widzenia ludzi uprzywilejowanych. Kadego bowiem mona skrytykowa. I nie na tym polega problem. Czy te - dokadniej mwic - jest to problem, ale drugorzdny. Gdy oczywicie zaley mi na tym, aby uprzywilejowanych przywileje uszlachetniay, a nie upadlay. Ale w pierwszym rzdzie zaley mi na obliczu caego miasta. Wybraem si wic na przechadzk majc przy boku porucznika, ktry przechodniom zadawa pytania. - Czym si zajmujesz? - pyta przypadkowo spotkanych. - Jestem ciel - odpowiada jeden. - Jestem rolnikiem - odpowiada drugi. - Jestem kowalem - mwi trzeci. - Jestem pasterzem - mwi czwarty. - Kopi studnie. Pielgnuj chorych. Pisz dla tych, co nie umiej pisa. Jestem rzenikiem zaopatrujcym ludzi w miso. Fabrykuj tace do podawania herbaty. Tkam ptno. Szyj odzie... Wydawao mi si, e ci ludzie pracuj dla wszystkich. Albowiem wszyscy potrzebujemy misa, wody, lekw, desek, herbaty i ubra . I nikt nie zuywa wicej, ni mu jest potrzebne, poniewa raz mona co zje, raz zay lekarstwo, raz si ubra, wypi herbat, napisa list i w jednym ku jednego domu si przespa. Ale od czasu do czasu ktry z zapytanych odpowiada: - Buduj paace, szlifuj diamenty, rzebi kamienne posgi... Ci oczywicie nie pracowali dla wszystkich, ale tylko dla niektrych, poniewa wytwr ich pracy nie by podzielny. I rzeczywicie: spjrz na czowieka, ktry przez cay rok maluje jedn waz - czy mgby kademu przyzna tak waz? Zatem jeden czowiek pracuje dla wielu. S kobiety i chorzy, kaleki i dzieci, starcy a i ci, ktrzy akurat dzi odpoczywaj. S take sudzy cesarstwa, ktrzy nie wykonuj przedmiotw: onierze, andarmi, poeci, tancerze i zarzdzajcy. A przecie i oni, podobnie jak pozostali, korzystaj z dbr, potrzebuj ubra i obuwia, jedz, pij i pi w jakim ku. A skoro nie wymieniaj przedmiotw wytwarzanych na przedmioty przez siebie uywane, trzeba gdzie ukra te przedmioty produkujcym, aby zaopatrzy i tych, co nie produkuj. I aden rzemielnik nie twierdzi, e zuytkowuje wszystkie przedmioty wytworzone w jego warsztacie. Istniej zatem przedmioty,

ktrymi nie mona by byo obdzieli wszystkich, gdy w takim przypadku nie byoby komu ich wytwarza. A jednak to istotne, aby takie przedmioty obmylano i produkowano, poniewa stanowi bogactwo, istot i sens danej kultury. Zwaszcza, e produkcja przedmiotw majcych wybitn warto i godnych czowieka pochania wiele czasu. Sens diamentu to wanie rok cikiej pracy dajcej w kocu nie wikszy od paznokcia okruch. Tak samo kropla perfum, na ktr zoyy si narcza kwiatw. Przeznaczenie owej brylantowej zy czy owej wonnej kropli nie jest przy tym istotne, poniewa z gry wiem, e nie mog one stanowi powszechnej wasnoci i wiem take, e o treci kultury stanowi nie przeznaczenie przedmiotu, ale to, jak si narodzi. Wic ja, wadca, okradam z chleba i ubra ludzi pracujcych, aby je da onierzom, kobietom i starcom. Dlaczeg wic miabym mie wiksze wyrzuty okradajc ich z chleba i ubra , aby je da rzebiarzom, szlifierzom diamentw i poetom, ktrzy cho pisz wiersze, musz jednak co je? W przeciwnym razie nie bdzie ani diamentw, ani paacw, ani w ogle niczego, czego by czowiek mg pragn. Przedmioty te tylko w niewielkim stopniu wzbogacaj mj lud: bogaci si on samym przemienianiem w inne formy dziaania swojej aktywnoci na polu kultury zabierajcej wiele czasu tym, ktrzy si ni zajmuj; ale - jak przekonay mnie rozmowy ze spotkanymi ludmi zajmuje si ni w miecie bardzo niewielu ludzi. Rozmylaem jeszcze i nad tym, e skoro nieistotne, komu przypadnie przedmiot, ktry nie moe by przeznaczony dla wszystkich, a zatem nie mog twierdzi, e on go ukrad innym, grono ludzi, ktrym on przypadnie, stanowi w oczywisty sposb tkank ogromnie delikatn i trzeba duej rozwagi, aby jej nie naruszy, gdy jest ona zarazem kanw, na ktrej powstaje kultura. A warto tych ludzi i ich etyczne zalety s tu spraw drugorzdn. Z pewnoci problem jest wanie moralny. Ale zarazem istnieje i problem przeciwny. A jeli rozmylajc nad tym uywam terminw wykluczajcych wspistnienie sprzecznoci, wykluczam i jasne widzenie problemu.

CXVI Notatki na pniej: Uciekinierzy z kraju Berberw nie chc pracowa, kad si na ziemi. Jakiekolwiek dziaanie wydaje si niemoliwe. Narzucam im nie konkretne czyny, ale struktury. Wprowadzam rozrnienie w cigu biegncych po sobie dni. Ustanawiam hierarchi i buduj mieszkania, jedne adniejsze, a drugie brzydsze, aby wprowadzi element zazdroci. Wprowadzam nakazy - mniej lub bardziej niesprawiedliwe, eby obudzi rne reakcje. Nie mog zakada sprawiedliwoci, gdy byaby tu ona rwnoznaczna ze spokojnym gniciem martwej kauy. I zmuszam ich, aby przyjli mj jzyk, poniewa mj jzyk posiada dla nich pewien sens. Wszystko za tworzy pewien system konwencji, przy pomocy ktrych - podobnie jak w przypadku lepca lub guchoniemego - chc dotrze do upionego w nich czowieczestwa. Do rki lepca przysuwasz pomie i mwisz ogie . I za kadym razem, gdy przysuwajc pomie do jego rki, mwisz ogie , jest to niesprawiedliwe w stosunku do jednostki, skoro jej zadajesz bl. Ale jest sprawiedliwe wobec czowieka, poniewa powtarzajc ogie , dajesz mu w kocu wiadomo. I nadejdzie dzie , kiedy nie przysuwajc pomienia powiesz ogie , a on odsunie rk. Bdzie to znak, e zbudzi si w nim czowiek. Tak wic ludzie niezalenie od swojej woli s wpleceni w pewn nieodwoaln sie, ktrej nie mog ocenia, poniewa ona po prostu jest. Domy s rne. Pokarmy s rne. (Wprowadzam take wito, ktrego istot jest ustawienie dni w stosunku do okrelonego dnia, co daje ludziom smak egzystencji, i zmusz ich do napicia mini i do trudnych figur taca; a wszelkie napicie jest niesprawiedliwe, bo gdzie tu sprawiedliwo, jeeli jeden dzie rni si od innych?) I wito sprawia, e zbliaj si ku czemu lub oddalaj w czasie. A domy - adniejsze lub brzydsze - daj poczucie zyskiwania lub tracenia. A take wchodzenia i wychodzenia. I na ziemi ich obozowiska namaluj biae linie, aby zakrelay strefy zakazane i strefy bezpieczne. I wprowadz miejsce, gdzie przebywanie jest absolutnie zabronione i karane mierci, aby znali kierunki przestrzeni. W ten sposb galaretowate ciao meduzy otrzyma kociec. I o dziwo! Zacznie si porusza. Czowiek mia do swojej dyspozycji jzyk, ktry by pusty. A teraz jzyk zostanie naoony jak wdzido. Narodz si sowa okrutne, mogce przyprawi o pacz. I sowa piewne, od ktrych w sercu robi si janiej. Uatwi wam ycie... - wszystko mona w ten sposb straci. Nie same bogactwa s niebezpieczne, ale to, e przestaj by odskoczni, a staj si tylko nagromadzonym zapasem. Bd polega nie na tym, e dawa - ale e mniej wymaga. Jeli wic dajesz, i wymaga

musisz wicej. Sprawiedliwo i rwno. I oto nadchodzi mier. A braterstwo mona znale wycznie w wiecie rolinnym. Nie wolno bowiem myli zwizku i wsplnoty, ktra jest wyzbyt bstwa bezadn mieszanin, pozbawion tych boskich si, ktre rzdz ruchem mini i kreniem krwi; jest zatem gniciem. Albowiem ycie w zupenej rwnoci, sprawiedliwoci i wsplnocie zaciera granice midzy jednostkami. Nastpuje stan spoczynku, jaki jest udziaem wymieszanych kulek. Rzu ludziom ziarno, ktre zakiekuje w drzewo - drzewo niesprawiedliwe.

CXVII Co si wic tyczy mojego ssiada, zauwayem, e niewiele daje obserwowanie wydarze , sytuacji, instytucji i przedmiotw w jego krlestwie, ale obserwowa naley wycznie tendencje. Jeli interesujesz si moim krlestwem, wybierzesz si do kowali, ktrych zastaniesz przy kuciu gwodzi, przejtych tym zajciem i piewajcych o nim piosenki. Potem pjdziesz odwiedzi drwali i zastaniesz ich przy wyrbie lasu, przejtych tym zajciem i weselcych si z caego serca, kiedy nadejdzie moment dla drwala uroczysty: drzewo pierwszy raz zatrzeszczy, a jego majestat zacznie si chyli ku ziemi. A jeeli wybierzesz si do astronomw, zobaczysz, jak pasjonuj ich gwiazdy i jak wsuchuj si w ich cisz. I rzeczywicie kady to sobie tak wyobraa. Jeli ci wic spytam: Co si dzieje w moim krlestwie i czego si spodziewa w dniu jutrzejszym?, odpowiesz: Ludzie bd wykuwa gwodzie, rba drzewa, wpatrywa si w gwiazdy, bdzie zatem wystarczajcy zapas gwodzi, drewna i do obserwacji astronomicznych. Bo krtkowidz i patrzysz z nazbyt bliska, i nie poznae, e buduje si tu statek. Nikt z tych ludzi oczywicie nie mgby ci powiedzie: Jutro wyruszamy w morze. Kady sdzi, e suy tylko swojemu bogu i e jego jzyk jest zbyt nieporadny, by mc nim wypiewa boga nad bogi - to jest budujcy si statek. A jego ywotno jest taka, e w duszy kowala staje si mioci do gwodzi. O wiele lepiej mgby przewidywa przyszo, gdyby wznis si ponad to bezadne zbiorowisko i uwiadomi sobie, czym wzbogaciem dusz mojego ludu - a mianowicie tsknot do morza. Zobaczyby wtedy, jak w aglowy statek, zbir gwodzi i desek, i pni drzewnych, prowadzony przez gwiazdy wzrasta powoli w ciszy i krzepnie jak cedr, ktry wrd wiru zbiera soki yciodajne i mineralne sole, aby unie je w wiato. I po nieuniknionych skutkach rozpoznasz to denie do dnia jutrzejszego. Nie sposb si tu bowiem pomyli: przejawia si wszdzie tam, gdzie jest to moliwe. Tak jak tsknot do ziemi rozpoznaj, kiedy kamie trzymany, a potem wypuszczony z rki choby na okamgnienie, natychmiast spadnie na ziemi. Widzc, jak spacerujcy czowiek kieruje si na przykad ku wschodowi, nie mog absolutnie przewidzie jego przyszoci. Moliwe bowiem, e chce spacerowa tam i z powrotem i e w momencie, gdy zdaje si zmierza wyranie w okrelonym kierunku, zrobi nagle zwrot. Mog natomiast przewidzie przyszo w przypadku psa, ktry za kadym razem gdy go zwolni nieco ze smyczy, pocignie mnie za sob - choby o krok - wanie w

kierunku wschodu. Od wschodu bowiem czuje zapach zwierzyny i std wiem, dokd pobiegnie, kiedy go spuszcz z uwizi. Jeden cal smyczy wicej mi powie w tym przypadku ni sto krokw w przypadku pierwszym. Albo te obserwuj winia, ktry siedzi lub ley, jakby bezwolny, pozbawiony wszelkich pragnie . Ale tskni do wolnoci. I mog odgadn t tsknot, albowiem wystarczy pokaza mu dziur w murze, a zadry, napry minie i stanie si czujny. A jeli wyom w murze otwiera si na daleki krajobraz, nie ma takiego winia, ktry by nie wlepi we wzroku! Jeli zdasz si na rozum i jego wywody, zapomnisz o owej dziurze albo nawet zamylony - patrzc na ni nie bdziesz jej widzia. Albo te widzc j, ale ukadajc sylogizmy, eby odpowiedzie sobie na pytanie - czy warto z niej skorzysta, za pno si zdecydujesz, poniewa mularz zdy tymczasem dziur zamurowa. Natomiast woda zamknita w cysternie na pewno nie zapomni o najmniejszej bodaj szczelinie. Dlatego powiadam ci, e tsknota, nawet niewyraalna, ze wzgldu na niedoskonao jzyka, jest potniejsza od rozumu i e ona jedna rzdzi czowiekiem. Dlatego te powiadam, e rozum jest tylko sug ducha, i e przede wszystkim przeksztaca tsknot i przemienia j w wywody i maksymy, co pozwala uwierzy, e to myl - tanie targowisko myli - kieruje czowiekiem. Ja natomiast twierdz, e kierowali nim tacy bogowie, jak witynia, krlestwo, tsknota do morza albo potrzeba wolnoci. Podobnie nie zdoam poj zachowania mojego ssiada, wadcy, ktry panuje po drugiej stronie gr. Bo kiedy gob leci, nie rozpoznam z jego lotu, czy pieszy do gobnika, czy pozwala si nie wiatrowi, i widzc czowieka idcego do domu, nie rozpoznam, czy pociga go pragnienie czekajcej tam kobiety, czy mczcy obowizek, i ku czemu zmierzaj jego kroki - do rozwodu czy do mioci. Natomiast bez trudu zgaduj, jak czowiek uwiziony, gdy mu si nadarzy okazja, ukrywa - nastpiwszy na stop - zapomniany klucz, maca kraty, eby stwierdzi, czy ktra z nich nie drgnie, taksuje wzrokiem dozorcw, a na koniec - wolny ju - wdruje po polach. O moim ssiedzie musz wiedzie nie, co robi, ale czego nigdy nie zapomni zrobi. Wtedy bd wiedzia, jaki to bg nim kieruje, nawet jeli nie wie tego on sam, i poznam jego przyszo.

CXVIII Przypominam sobie pewnego proroka o twardym wejrzeniu, ktry na dodatek by zezowaty. Kiedy przyszed do mnie, kipiaa w nim wcieko. Ponura wcieko. - Trzeba ich wytraci - powiedzia. Zrozumiaem, e mia pocig do doskonaoci. Albowiem tylko mier jest doskonaa. - Grzesz - dorzuci. Milczaem. Widziaem go na wskro: mia dusz ostr jak miecz. I mylaem sobie: Jego ycie jest sprzeciwem wobec za. Ale yje tylko poprzez zo. Czym byby bez za? - Czego pragniesz - spytaem - aby by szczliwym? - Tryumfu dobra. Zrozumiaem, e kamie. Bo nieszczciem byo dla niego, e jego miecz rdzewia bezuyteczny. Po trochu zaczynaem wic pojmowa prawd - skdind oczywist, e kto kocha dobro, jest pobaliwy dla za. Kto kocha si, pobaa saboci. Albowiem cho sowa przedrzeniaj si nawzajem, przecie dobro i zo wystpuj przemieszane: kiepscy rzebiarze s gleb, na ktrej wyrastaj dobrzy rzebiarze, tyrania sama przeciw sobie wykuwa hartowne dusze, gd skania do dzielenia chleba, co jest sodsze od samego chleba. Ludzie, ktrzy knuli przeciw mnie spisek, tropieni przez andarmw, kryjcy si po ciemnych piwnicach, oswojeni z co dzie oczekiwan mierci, powicajcy si za innych i z mioci swobody i sprawiedliwoci gotowi na niebezpieczestwo, ndz i niesprawiedliwo, zawsze mi si wydawali promieniujcy piknem poncym jak ogie w momencie kani i dlatego te nigdy im nie odmawiaem mierci. Czym jest diament, jeli nie jest dobyty z opornej materii mineralnej, w ktrej si kryje? Czym jest szabla, jeli nie jest szabl nieprzyjacielsk? Czym jest powrt, jeli nie byo wpierw nieobecnoci? Czym jest wierno, jeli nie byo pokusy? Peny tryumf dobra to tryumf posusznego byda stojcego nad korytem. Nie licz na przymierze z plemionami osiadymi i sytymi. - Walczysz ze zem - odparem - a wszelka walka jest jak taniec. Satysfakcj za znajdujesz w tacu, a zatem w obecnoci za. Wolabym, eby do taca skaniaa ci mio. Jeeli bowiem ustanowi krlestwo, gdzie ludzie bd si zachwyca poematami, nadejdzie dzie , kiedy logicy zaczn rozdziela wos na czworo i odkryj niebezpieczestwa groce poezji ze strony przeciwiestwa poezji, tak jakby w ogle mogo istnie przeciwiestwo czegokolwiek. Po czym pojawi si policjanci, ktrzy mylc ze sob mio

poezji i nienawi przeciwiestwa poezji nie bd si interesowa mioci, ale nienawici. Tak jakby niszczenie drzewa oliwnego dowodzio ukochania cedru. I zamkn w ciemnicy czy to muzyka, czy rzebiarza lub astronoma, w zalenoci od wynikw swoich gupich argumentacji - sw czczych jak powiew wiatru, gdy ledwo drgnie zastyge powietrze. Odtd mojemu krlestwu bdzie grozi upadek, poniewa dbao o cedr nie oznacza bynajmniej niszczenia oliwek albo wyrzeczenia si woni r. Natchnij serce twojego ludu mioci do statku aglowego, a cay zapa twojej krainy przemieni si w agle. A ty by chcia doprowadzi do postawienia agli cigajc ludzi, donoszc i gnbic heretykw? Faktycznie wszystko, co nie jest aglowcem, moe by nazwane przeciwiestwem aglowca, gdy logika zaprowadzi ci tam, gdzie zechcesz. I tak, przeprowadzajc jedn po drugiej kolejne czystki, wygubisz wreszcie cay twj lud, poniewa faktycznie kady kocha co innego. Co wicej, doprowadzisz te do zniszczenia samego aglowca, gdy w przypadku kowala pie o aglach stanie si pieni o gwodziach. Wobec tego zamkniesz go w wizieniu. I nie bdzie gwodzi do budowy aglowego statku. Podobnie czowiek, ktry sdzi, e dziaa dla dobra wielkich rzebiarzy niszczc kiepskich i nazywajc ich - w swoim gupim i czczym jzyku - przeciwiestwem tych pierwszych. I powiadam ci: wasnemu synowi zabronisz wtedy wykonywania zawodu, z ktrego tak trudno si utrzyma. - Jeli ci dobrze zrozumiaem - najey si zezowaty - powinienem okazywa pobaliwo wystpkowi! - Bynajmniej - odparem. - Widz, e nic nie zrozumia.

CXIX Jeeli nie chc bi si na wojnie, a dokucza mi w nodze reumatyzm, choroba stanie si by moe dla mnie argumentem przeciw wojnie; gdybym natomiast skania si do wyruszenia na wojn, starabym si wyleczy reumatyzm aktywnym yciem. To po prostu pragnienie pokoju przybrao mask reumatyzmu, jak kiedy indziej - mioci domu rodzinnego, szacunku dla nieprzyjaciela czy czegokolwiek innego. Jeli wic chcesz zrozumie ludzi, nie suchaj nigdy tego, co mwi. Bo kowal bdzie ci mwi o gwodziach. Astronom o gwiazdach. A wszyscy zapomn o morzu.

CXX Jedno jest ogromnie wane: nie wystarczy patrze, aby widzie. Pokazywaem ludziom gry z mojego tarasu, ich ojcowizn i jej granice, a oni kiwali gowami i mwili: Ach tak, rzeczywicie... Albo otwieraem przed nimi klasztor i tumaczyem regu zakonn, a oni dyskretnie ziewali. Albo pokazywaem now wityni czy te dzieo rzebiarza lub malarza, ktry stworzy co wyjtkowego. A oni szybko odwracali wzrok. Pozostawali obojtni na to samo, co innych poruszyoby do gbi serc. Wtedy powiedziaem sobie: Nawet czowiek, ktry poprzez rzeczy potrafi dotrze do czcej je boskiej wizi, nie na stae ma w sobie t wadz. Jego dusza jest senna. A tym bardziej dusza nie do wywiczona. Czy mog oczekiwa, e na ludzi spadnie objawienie nagle niby piorun? Piorunowe olnienie staje si udziaem tych, ktrzy s otwarci na jego przesanie, tak jakby czekali pojawienia si tego wanie oblicza, i tak uformowani, e natychmiast gotowi zapon jego ogniem. I tak przygotowaem na przyjcie mioci czowieka, ktremu kazaem wiczy si w modlitwie. Uksztatowaem go tak, e niekiedy umiech potrafi by dla niego jak miecz. Inni natomiast bd zna tylko podanie. Jeli wykoysaem czowieka legendami Pnocy, penymi przelotw abdzi i siwych cigw dzikich kaczek, i woa rozlegajcych si w powietrznych bezmiarach, bo skrzep w mrozie Pnoc jeden krzyk potrafi wypeni jak wityni z czarnego marmuru, bdzie gotw podda si szarym oczom i umiechowi poncemu w oddali, jak tajemnicza gospoda wrd niegw. Te przeycia dosign gbi jego serca. Ale kto inny, zrodzony z rozpalonej pustyni, nie zadry na widok tego umiechu. Jeeli wic uksztatowaem ci w dziecistwie podobnie do innych, ujrzysz te same twarze, co i reszta twojego plemienia, bdziesz przeywa te same mioci i nawiesz z innymi kontakt. Gdy kontakt miedzy ludmi nie przebiega wprost od jednego do drugiego, ale poprzez rnorodne wizi czce rzeczy midzy sob; i wane jest, aby wszystkie te wizi byy podobne. Kiedy za mwi o podobiestwie, nie myl o tworzeniu porzdku, ktry jest nieobecnoci i mierci, jak to jest w przypadku rwno uoonych kamieni albo onierzy maszerujcych w ordynku. Powtarzam, i chodzi o znajomo tych samych twarzy i o przeywanie tych samych mioci. Bo wiem ju, e kocha to rozpoznawa, rozpoznawa twarz odczytan poprzez rzeczy. Mio jest tylko poznaniem bogw. Mioci nazywam okno, ktre otwiera si w tobie, kiedy na krtki moment dane ci

jest dojrze w jednoci ojcowizn, poemat, krlestwo, kobiet lub poprzez lito ludzk Boga. A mierci twojej mioci jest, gdy staje si dla ciebie tylko zbiorem lunych elementw. A przecie to, co dotaro do ciebie poprzez zmysy, w niczym si nie zmienio. Dlatego te powiadam, e ludzi, ktrzy si wyrzekli bogw, moe czy - niby zwierzta - tylko wzgld na uyteczno - i s wtedy jak stado powracajce do obory. *** I dlatego trzeba koniecznie nawrci tych, ktrzy przychodz do mnie, patrz i nie widz. Bo dopiero wtedy rozszerz si dusze i napeni wiatem. I wtedy stan bez osonek nadzy. Bo dokd pjdziesz, czego bdziesz pragn i z czego narodzi si pomie twojej radoci, jeeli odrzucisz zaspokojenie brzucha? Nawrci ludzi to zwrci ich ku bogom, tak aby ich ujrzeli. Jak kadk przej ku tobie, jak ci wytumaczy? Jeeli patrzysz na pola, a ja wycigajc lask pokazuj ci zarys mojej ojcowizny, adnym gestem nie zdoam przekaza ci mojej mioci do tej ziemi: nazbyt atwo by mi byo tak ci wzruszy. A nudzc si, szedby w gry i podobnie jak ja zakrela krg lask, aby przeywa zachwyt. Mog tylko wyprbowa na tobie moc mojej ojcowizny. Dlatego te wierz w ludzkie czyny. Rozrnianie myli od czynu wydawao mi si zawsze lepot lub dziecinad. Rozrnia naley tylko myli od myli zamienianych w jarmarczne byskotki. Powierz ci wic pug i jarzmo wow albo cepy do mcki ziarna. Albo dozr nad kopicymi studni. Albo zbir oliwek. Albo piecz nad ceremoniaem lubnym. Albo grzebanie zmarych. Albo cokolwiek innego, tak aby wczy si w niewidzialn konstrukcj i podporzdkowa si dziaajcym w niej liniom napi, a owe linie napi wyznacz twoje ruchy tak, e jedne bd ci przychodziy atwo, a inne z trudem. Napotkasz wic obowizki i rzeczy wzbronione. To pole nadaje si pod upraw, a tamto - nie. Ta studnia ocali wiosk przed susz, a tamta - przyniesie choroby. Ta dziewczyna nadaje si na on, a wie, gdzie mieszka, zdaje si caa piosenk. A w innej wsi opakuj czyj mier. A kiedy si zaczniesz przyglda, ujrzysz, jak jedno zazbia si z drugim. Bo oracz pije u studni. A ten, co kopa studni, wydaje crk za m. A ona je chleb powstay z pracy pierwszego i pije wod dziki pracy drugiego, a wszyscy wituj te same dni witeczne, modl si do tych samych bogw i tak samo opakuj czyj mier. A ty stajesz si taki jak wszyscy w twojej wiosce. Powiesz mi pniej, kto si w tobie narodzi. A jeeli taki nie spodobasz si sobie, to po prostu znaczy, e wyrzeke si naszej wsplnej wioski.

Albowiem widzenie nigdy nie jest dane temu, kto si bezczynnie przechadza. Sam z siebie ukazuje si tylko luny zbir przedmiotw, ktry nic nie znaczy. A ty chciaby poj od razu Boga, ktry jest tylko wiczeniem twojego serca? Prawd nazywam tylko to, co ci porywa. Niczego bowiem nie mona dowie argumentujc za lub przeciw. A przecie nie wtpisz w pikno, jeeli jaka twarz budzi w tobie echo? Powiesz mi: to prawda, jest to pikna twarz. Tak samo jest z ojcowizn albo z krlestwem, jeeli odkryjesz je i zgodzisz si za nie umrze. Czy powiesz mi zatem, e prawdziwe s kamienie, a nie witynia? I czy potrafiby w gbi klasztoru, gdzie zapalisz si pomieniem, odrzuci to najwiksze oblicze, jakie uformuj, by ci si ukazao? I czy moesz twierdzi, e prawdziwe jest pikno oblicza, a nie Bg w wiecie? *** Czy sdzisz moe, e wraliwo na pikno twarzy jest ci wrodzona? A ja powiadam ci, e jest ona wycznie wynikiem twoich wicze . Nie mog sobie wyobrazi, aby lepy od urodzenia, wyleczony nagle z kalectwa, wzruszy si od razu czyim umiechem. Nawet umiechu musi si dopiero nauczy. Ale ty od dziecistwa wiesz, e pewien szczeglny umiech zapowiada ci rado, gdy mwi o nie ujawnionej jeszcze niespodziance. Albo e pewne zmarszczenie brwi zapowiada smutek, drenie warg - pacz, a pewien bysk oczu zwiastuje plan, ktry i ciebie porwie, a pewne pochylenie ciaa niesie pokj i schronienie w ufnych ramionach. Ze stu tysicy dowiadcze budujesz sobie pewien obraz, obraz twojej ojczyzny, krainy doskonaej, ktra ci przyjmie caego, da peni i ycie. Rozpoznasz j w najwikszym tumie i wolaby umrze, ni j utraci. Piorun trafia ci w samo serce, ale twoje serce byo gotowe na przyjcie pioruna. *** Tote nie tylko mio, jak powiadam, wolno si rodzi, ale i objawienie chleba, kiedy nauczyem ci godu. W ten sposb przygotowaem w tobie echa, ktre odezw si z czasem w poemacie. I poemat, ktry w kim innym wywoaby tylko ziewanie, ciebie olni. Przygotowaem w tobie gd, ktry nie zna jeszcze sam siebie, i pragnienie, ktremu nie umiesz jeszcze nada imienia. I one s tu struktur budowli i jej planem, i sieci spltanych drg. Bg tej caoci obudzi j nagle, a wszystkie cieki stan si wiatem. Ty jeszcze nic o nim nie wiesz: bo gdyby wiedzia i szuka go, musiaby ju mie imi. A to by znaczyo, e go ju znalaz.

CXXI Notatka na pniej: Gupcy - z powodu faszerstwa zasad algebry - byli przekonani, e istnieje co takiego jak przeciwiestwa. Za przeciwiestwem demagogii jest okruciestwo. Tymczasem w yciu zwizki pomidzy rzeczami s tak spltane, e jeli unicestwisz jedno z przeciwiestw - umrzesz. Albowiem przeciwiestwem czegokolwiek jest moim zdaniem mier i tylko mier. Oto czowiek, ktry ciga to, co przeciwne doskonaoci. Wykrela i wykrela, a zniszczy cay tekst. Bo nic nie jest doskonae. Ale kto kocha doskonao, zawsze bdzie chcia jeszcze upiksza. A oto czowiek, ktry ciga to, co przeciwne szlachetnoci. Gotw zniszczy wszystkich dokoa, poniewa nikt nie jest doskonay. A oto czowiek, ktry unicestwi swojego wroga. A przecie y jego obecnoci. Wic teraz umrze. Przeciwiestwem statku jest morze. Ale to ono wyrysowao i nadao niezawodny ksztat kila i dziobu. Za przeciwiestwem ognia jest popi, ale to popi czuwa nad ogniem. Oto czowiek walczcy z ludzk niewol odwouje si do nienawici, zamiast walczy odwoujc si do mioci. A poniewa w kadej hierarchii mona doszuka si ladw niewoli (mona nawet nazwa niewol rol fundamentu wityni, na ktrym wspieraj si bloki szlachetnego kamienia, gdy one jedne dostpuj zaszczytu wspinania si w niebo), trzeba by - postpujc konsekwentnie - unicestwi wityni. Albowiem cedr nie jest wcale odmow nienawici wszystkiego, co nie jest cedrem, ale skalistym gruntem przeronitym korzeniami i powstajcym z niego drzewem. Jeeli walczysz z czymkolwiek, cay wiat staje si w twoich oczach podejrzany, bo wszystko jest moliwym schronieniem i pokarmem dla wroga. Jeeli walczysz z czymkolwiek, powiniene i siebie unicestwi, poniewa i w tobie samym jest, choby minimalna, czsteczka tego, co zwalczasz. Jedyna dajca si poj niesprawiedliwo to akt twrczy. A przecie nie zniszczye tych sokw ywotnych, ktre mogy zrodzi z ziemi ciernie, tylko wyniose z ziemi cedr, ktry te soki wchon w siebie, i ziemia ju cierni nie zrodzi. Jeeli stae si okrelonym drzewem, ju si nie staniesz innym. Bye dla tych innych niesprawiedliwy. *** Kiedy wygasa arliwo, trwanie cesarstwa musz zapewni andarmi. Ale jeeli tylko andarmi potrafi je ocali, oznacza to, e cesarstwo ju jest martwe. Za mj przymus jest

jak potga drzewa cedrowego, ktre wchania w swoje wkna ywotne soki ziemi, nie za jaowym wykorzenianiem cierni i tych sokw, ktrymi si ciernie ywiy, ale ktre przecie mogy te sta si pokarmem dla cedru. Gdzie widzia wojn toczon przeciw czemu? Cedr bujnie rosncy tumi drobne krzewy i drwi sobie z nich. Nawet nie wie o ich istnieniu. Walczy w imieniu wasnym: cedru, i w cedr przetwarza okoliczne krzewy. Chcesz, aby kto umiera walczc przeciw? Kto zechce tak umiera? Kady bdzie wtedy chcia zabi, ale nie umrze sam. A przecie zgoda na wojn jest zgod na wasn mier. A zgoda na wasn mier jest moliwa tylko wtedy, gdy czowiek w co si przemienia. A zatem gdy czowiek trwa w mioci. S ludzie, ktrzy nienawidz innych. Jeeli maj wizienia, zamykaj w nich winiw. Ale w ten sposb umacniaj nieprzyjaciela, gdy moc wizienia szerzej si rozchodzi ni moc klasztoru. Ten, kto zamyka innych w wizieniu albo skazuje ich na mier, robi to przede wszystkim dlatego, e nie wierzy w siebie. Potem wytraci chce wiadkw i sdziw. Ale eby urosn samemu, nie wystarczy wytraci ludzi, ktrzy widzieli, jak may jeste. Ten, kto zamyka w wizieniu i wysya na mier, robi to take dlatego, e chce na innych zrzuci win. A zatem jest saby. Gdy im silniejszy jeste, tym wicej win bierzesz na swoje barki. Wycigasz z nich nauk, ktra ci prowadzi do zwycistwa. Kiedy jeden z generaw mojego ojca ponis klsk i usprawiedliwia si z niej, ojciec przerwa mu: Czy to nie nazbyt wygrowane pretensje: pochlebiasz sobie, e zrobi bd. Kiedy siadam na grzbiet osa i zwierz schodzi z dobrej drogi, to nie osa wina, tylko moja. Usprawiedliwieniem zdrajcw, powiada kiedy indziej mj ojciec, jest przede wszystkim to, e w ogle mogli zdradzi.

CXXII Kiedy prawdy s oczywiste i absolutnie ze sob sprzeczne, moesz tylko zmieni jzyk, w ktrym je wypowiadasz. Logika nie potrafi ci pomc w przechodzeniu z jednej paszczyzny na drug. Nie umiesz przewidzie siy skupienia, jeli uwzgldnisz tylko obecno kamieni. I jeeli o skupieniu bdziesz mwi jzykiem kamieni, nic z tego nie wyjdzie. Musisz znale nowe sowo, aby odda architektur budowli. Bo narodzia si nowa istota niepodzielna i niewytumaczalna; gdy tumaczy, to tyle co rozkada na elementy. Zatem nadajesz owej istocie nowe imi. Jakie rozumowanie powie ci co o skupieniu? Albo o mioci? Albo o ojcowinie? To nie przedmioty, a bogi. Znaem kiedy onierza, ktry by gotw umrze, dlatego e sysza pie - legend z pnocnego kraju i wiedzia, cho niejasno, e pewnej zimowej nocy pod wygwiedonym niebem ludzie id tam po niegu, a nieg chrzci im pod nogami, do rozjarzonych oknami drewnianych domw. A kiedy wejdziesz, zdroony, w krg wiata i przylgniesz twarz do szyby, zobaczysz, e to wiato bije od drzewka. Mwi te, e ta noc pachnie woskiem i zabawkami z lakierowanego drewna. I e twarze ludzkie maj tej nocy w sobie co niezwykego. Bo wszyscy czekaj na cud. I widzisz, jak doroli wstrzymuj oddechy i wpatruj si w oczy dzieci i serca zaczynaj im bi jak moty. Bo w dziecicych oczach ma si pojawi co nieuchwytnego a bezcennego. Co, co cay rok roso oczekiwaniem, opowieciami i obietnicami, a przede wszystkim zasyszanymi od starszych melodiami, tajemniczymi napomknieniami i twoj niezmierzon mioci. A potem zdejmiesz z drzewka jaki niepozorny przedmiot z lakierowanego drewna i podasz go dziecku zgodnie z tradycj i ceremoniaem. To wanie ten oczekiwany moment. Wszyscy wstrzymuj oddechy. Dziecko mruy oczy, bo niedawno zbudzono je ze snu. Trzymasz je na kolanach i czujesz ten zapach dziecka, dopiero co zbudzonego ze snu, a ono obejmuje ci za szyj i rodzi si w tobie co, co jest jak rdo dla twojego serca i czego pragne. (A wielkim nieszczciem dzieci jest, kiedy kto im zrabuje to obecne w nich rdo, o ktrym same nie mog nic wiedzie, ale do ktrego przychodz wszyscy o sercach postarzaych, eby si w nim odmodzi.) Ale potem dziecko przestaje ci obejmowa za szyj: patrzy na drzewko, a ty patrzysz na dziecko. Bo masz by wiadkiem jakiej czarodziejskiej niespodzianki, ktra rodzi si tylko raz do roku jak rzadki kwiat wrd niegu. I przepenia ci szczciem odcie dziecicych, nagle pociemniaych oczu. Gdy

dziecko dotknwszy otrzymanego podarku zamyka w sobie swj skarb, eby rozwietli si nim od wewntrz, jak stulajcy si morski anemon. A gdyby mu pozwoli uciec, uciekaoby. I nie ma adnej nadziei, eby przenikn w jego wntrze. Nie mw do niego, ono i tak nie syszy. Ta nieznaczna zmiana barwy oczu dziecka, lejsza od cienia chmury na ce, nie jest jednake czym pozbawionym wagi. Choby bya bowiem jedyn nagrod caego roku pracy w pocie czoa albo nogi straconej na wojnie, nocnych rozmyla , doznanych cierpie i afrontw, i tak byby sowicie opacony i porwany zachwytem. W tej wymianie zysk byby po twojej strome. Nie ma bowiem rozumowania, ktrym mona obj mio ziemi rodzinnej, cisz wityni albo tak nieporwnan chwil. Mj onierz zatem gotw by umrze. On, ktrego yciem byy tylko soce i piaski, nie wiedzia nic o rozwietlonym drzewku i ledwo orientowa si, w jakiej stronie le owe pnocne kraje; ale chcia broni przed zagad, groc, jak mu powiedziano, pewnej woni wosku i pewnej barwy oczu, ktrych sabe echo przyniosy mu swego czasu wiersze, jak wiatr przynosi z daleka zapach. I czy moe by waniejszy powd, aby zoy ycie w ofierze? *** Albowiem pokarm znajdujesz tylko w owej boskiej wizi, czcej rzeczy. Wizi, ktra drwi sobie z murw i z mrz. I oto czowiek wrd pustyni znajduje peni dziki czemu, co gdzie istnieje, ale gdzie - nawet tego nie wie, w kraju, z ktrego nic nie moe poj, wrd nie znanych mu cudzoziemcw; jakie oczekiwanie na skromn zabawk z lakierowanego drewna, ktrej obraz zapada w dziecinne oczy jak kamyk w stojc wod. Albowiem pokarm otrzymany w ten sposb wart jest, aby za niego umrze. Wic gdybym zechcia, potrafibym wystawi armie, gotowe broni istniejcej gdzie w dalekim wiecie witecznej woni wosku. *** Nie bd natomiast wystawia armii, aby broni zgromadzonych zapasw. Zapasy le gotowe i czowiek niczego od nich nie moe oczekiwa, moe tylko tego, e potrafi go zmieni w tpe bydl. Dlatego te, jeli przygasa cze oddawana twoim bogom, nie zgodzisz si umiera. Ale i y nie bdziesz umia. Gdy nie ma czego takiego jak przeciwiestwa. Cho sowa mier i ycie drwi z siebie nawzajem, moesz y tylko tym, za co gotw jeste umiera. A kto odmawia mierci, i ycia odmawia.

A jeli nie ma nic ponad tob, nic nie moesz otrzyma. Chyba e od siebie samego. Ale co znajdziesz w pustej gbi lustra?

CXXIII Chc mwi do ciebie - samotnej. Pragn bowiem przela w ciebie odrobin wiata. *** Odkryem, e w milczeniu i samotnoci moesz znale pokarm. Bogowie drwi sobie z murw i z mrz. I ty take jeste wzbogacona tym, e gdzie tam, daleko, istnieje witeczny zapach wosku. Nawet jeeli nie spodziewasz si, aby go kiedy moga sama zakosztowa. Ale dopiero oceniwszy ciebie, mog oceni warto pokarmu, jaki chciabym ci da. Kim si staniesz otrzymawszy go? Chc, eby w ciszy zoya rce i eby oczy pociemniay ci jak dziecku, pochonitemu bez reszty otrzymanym skarbem. To nie by aden przedmiot w podarek, jaki daem dziecku. Dziecko potrafi z trzech kamykw stworzy flot wojenn, ktrej zagraa burza, a kiedy mu dam drewnianego onierzyka, stwarza armi, dowdcw, wierno cesarstwu, bezwzgldn dyscyplin i mier z pragnienia wrd pustyni. I tak samo jest z instrumentem muzycznym, ktry jest zupenie czym innym ni instrumentem - jest tworzywem, z ktrego budujesz puapki, by schwyta zdobycz. A zdobycz jest czym zupenie innym ze swej natury ni puapka. Wiec chc i tobie da wiato, eby rozjani si twj pokj na poddaszu i aby twoje serce byo zamieszkane. Upione miasto, na ktre patrzysz z okna, staje si zupenie inne, odkd opowiedziaem ci o ogniu picym pod popioami. I cieka biegnca szczytem murw, ktr wdruj moje strae, przemieni si, jeli si stanie granicznym bastionem cesarstwa. Kiedy dajesz si sam, dostajesz wicej, ni dajesz. Bo bye niczym, a oto stajesz si czym. I mniejsza z tym, jeeli sowa stoj tu naprzeciw siebie - sprzeczne. *** Bd mwi do ciebie - samotnej, poniewa pragn ci zamieszka. A moe skrzywienie plecw albo upoledzenie wzroku utrudniaj ci przyjcie w twj dom maonka z krwi i koci. Ale bywa obecno mocniejsza od obecnoci fizycznej; widziaem sam, jak w ranek, gdy wicono zwycistwo, chory na raka by jak odmieniony na swoim ndznym posaniu, a cho dwiki trb nie docieray do niego przez grube mury, jego izba bya wypeniona jak obecnoci. Co takiego przenikno z zewntrz do rodka izby? Zwycistwo, owa wi czca rzeczy, mocniejsza od murw i od mrz. A przecie moe istnie bstwo jeszcze bardziej pomienne. Ono ci uksztatuje i bdziesz miaa serce gorce, wierne, zdolne czyni cuda.

Bo mioci prawdziwej nie zubaa hojno. Im wicej dajesz, tym wicej ci zostaje. Jeeli bdziesz czerpa w rdle prawdziwym, im wicej wydobdziesz wody, tym obficiej bdzie pyn. I zapach witecznego wosku jest ten sam dla wszystkich. Jeli kto drugi bdzie si nim cieszy, tym wicej go zostanie dla ciebie. Lecz jeli maonek tylko twoje ciao polubi, poczujesz si ograbiona i znuona mioci, gdy bdzie poza domem rozdawa umiechy. Dlatego ja przyjd do ciebie. Nie musisz mnie wcale zna. Jestem wizi krlestwa i wymyliem dla ciebie modlitw. Jestem zwornikiem sklepienia i sol, ktra nadaje smak wszystkim rzeczom. Zwizaem ciebie. I przestaa by samotna. Czy moesz mi odmwi i nie pj za mn? Nie jestem niczym wicej - tylko tob sam. Tak jak muzyka budujca w tobie jaki wewntrzny, palcy ci kociec. A ta muzyka nie jest ani prawdziwa, ani faszywa. To ty stajesz si sob. Nie chc, aby bya pusta i doskonaa. Pusta i gorzka. Obudz w tobie arliwo, ktra daje i nigdy nie odbiera, bo arliwo nie dopomina si ani o wasno, ani o obecno. Przyczyny, dla ktrych wiersz jest pikny, nie mieszcz si w logice, s z innej paszczyzny. A tym wicej w nim dostojestwa, im mocniej suchacza osadza w przestrzeni. Bo trzeba wydoby z ciebie jeden dwik, a ty nie moesz go wyda - ale nie wszystkie dwiki maj t sam warto. Istnieje te kiepska muzyka, otwierajca w sercu drogi przecitnoci. I bg, ktry si wtedy ukazuje, nie ma w sobie mocy. Ale bywaj te odwiedziny, po ktrych zapadasz w sen z nadmiaru mioci. I dlatego dla ciebie - samotnej obmyliem t modlitw.

CXXIV Modlitwa samotnoci: Zlituj si nade mn, Panie, bo ciy mi samotno. Na nic nie czekam. Oto jestem w tym domu, w ktrym wszystko milczy. A przecie nie ludzkiej obecnoci pragn i jeli zanurz si w tum, jeszcze bardziej jestem zagubiona. Inna podobna do mnie kobieta, te sama w swoim pokoju, czuje si pena i szczliwa, jeli ci, ktrych otacza czuoci, s gdzie w domu. Nie syszy ich ani ich nie widzi. Nie otrzymuje od nich nic w danym momencie. Ale wystarcza jej wiadomo, e dom jest zamieszkany. Ja take nie prosz o nic, Panie, co mona by zobaczy albo usysze. Cuda, jakie zsyasz, nie dla zmysw s przeznaczone. Ale daj mi tylko pozna prawd o moim mieszkaniu, a bd uzdrowiona. Jeli podrnik na pustyni jest z domu zamieszkanego, cieszy si, cho wie, e dom ten znajduje si daleko, hen, na kracu wiata. adna odlego nie przeszkodzi, aby w nim znajdowa swj pokarm, a jeli umrze, umrze w mioci... Nie prosz wic nawet, Panie, aby mj dom by blisko. Przechodzie w tumie, kiedy uderzy go widok jakiej twarzy, jest jak przemieniony, nawet jeli ta twarz nie jest mu przeznaczona. Albo onierz zakochany w krlowej. Staje si onierzem krlowej. Nie prosz wiec nawet, Panie, aby mj dom by mi obiecany. Na morzach szerokich bywaj ludzie, ktrych trawi mio do nie istniejcej wyspy. Na pokadzie statku piewaj o niej pieni i s szczliwi. Nie wyspa daje im peni szczcia, ale pie o niej. Nie prosz wic nawet, Panie, aby mj dom istnia gdzie na wiecie... Samotno, Panie, jest tylko owocem duszy. Gdy dusza zamieszkuje naprawd tylko jedn krain - sensu rzeczy. Ale take wityni, ktra jest sensem kamieni. Ma skrzyda, ale lata moe tylko po tej przestrzeni. Nie przedmioty j ciesz, ale samo oblicze, ktre daje si odczyta poprzez nie i ktre je czy. Spraw po prostu, ebym nauczya si czyta. Wtedy, Panie, skoczy si moja samotno.

CXXV Katedra jest nie tylko pewnym ukadem kamieni - wszystkich podobnych do siebie, ale rozdzielonych zgodnie z liniami napi, ktrych struktura przemawia do umysu; ale zarazem i dokadnie tak samo jest ceremoniaem tych kamieni. On wyznacza pikno katedry. A zatem katedra moe by mniej lub bardziej pikna. Dokadnie tak samo liturgia roku Boego jest pewnym ukadem dni, zrazu wszystkich podobnych do siebie, ale rozdzielonych zgodnie z liniami napi, ktrych struktura przemawia do ducha. S wic dni, w ktrych trzeba poci, inne - w ktrych ludzie powinni si radowa, jeszcze inne - kiedy nie wolno pracowa. Czowiek napotyka co krok owe linie napi i powstaje w ten sposb ceremonia dni. On nadaje ycie caemu rokowi. A rok staje si mniej lub bardziej ywy. Dokadnie tak samo istnieje pewien ceremonia rysw twarzy. I twarz jest mniej lub bardziej pikna. I ceremonia wojska, gdy pewien gest moesz wykona, a inny nie, bo sprzeczny jest z liniami napi. I jeste onierzem okrelonej, sabszej lub silniejszej armii. Istnieje te ceremonia wioski: wito, dzwon pogrzebowy, pora winobrania, wsplnie budowany mur, wsplnota w czasie godu, susza, gdy ludzie dziel si wod i gdy peny bukak nie tobie samemu jest przeznaczony. Naleysz do jakiego kraju. I kraj jest mniej lub bardziej ciepy. Wszystko na wiecie, jak mi si zdaje, jest przede wszystkim ceremoniaem. C jest warta katedra bez zamysu architektonicznego, armia bez przepisw, kraj bez obyczajw. Byyby to bezadnie rzucone, nieprzydatne do niczego elementy. I dlaczego owe bezadne przedmioty miayby by rzeczywistoci, a ceremonia zudzeniem? Przecie sam przedmiot jest ceremoniaem wasnych czstek. Dlaczego wojsko miaoby by czym mniej rzeczywistym ni kamie ? A kamieniem mog nazwa pewien ceremonia drobin pyu, z ktrych kamie powsta. A rok - ceremoniaem dni. I dlaczeg by rok mia by mniej prawdziwy ni kamie ? Niektrzy ludzie widz wycznie jednostki. Oczywicie: dobrze, jeli jednostkom dobrze si powodzi, jeeli si odywiaj, ubieraj jak trzeba i nie cierpi nadmiernie. Jednostki jednak umieraj i staj si bezadnie zebranymi kamieniami, jeli w obrbie krlestwa nie ustalisz czcego ludzi ceremoniau. *** W przeciwnym bowiem razie czowiek jest niczym. I nie bardziej bdziesz opakiwa brata ni pies, kiedy utopi si inny z tego samego miotu. Ale i powrt brata nie sprawi ci radoci. Gdy powrt brata ma by niejako upikszeniem wityni, a mier brata -

zawaleniem si jakiego jej fundamentu. Nie zauwayem, aby wrd uciekinierw berberyjskich kto opakiwa zmarych. *** Jakby ci ukaza, czego szukam? Nie chodzi o aden przedmiot przemawiajcy do zmysw, ale o taki, ktry przemawia do ducha. Nie oczekuj, abym podawa racje, dlaczego narzucam taki, a nie inny ceremonia. Logika naley do paszczyzny przedmiotw, a nie czcej je wizi. Tu jzyk zawodzi. Widziaem, jak lepe gsienice pezn ku wiatu albo wdruj w gr drzewa. Jako czowiek, obserwujc je, okrelisz, ku czemu d. Orzekasz, e to wiato albo wierzchoek drzewa. Ale one tego nie wiedz. Podobnie i ty: kiedy otrzymujesz co z mojej katedry, mojego roku witego, oblicza czy ziemi ojczystej - otrzymujesz prawd; i mao wane s twoje sowa, niewakie jak wiatr i odpowiednie tylko w sferze przedmiotw. Jeste gsienic. Nie pojmujesz, czego szukasz. Jeeli wic za spraw katedry, roku witego i krlestwa staniesz si uwicony, pikniejszy i umocniony niewidzialnym pokarmem, powiem sobie: Oto pikna katedra zbudowana dla ludzi. I pikny rok wity. Pikne krlestwo. Nawet gdybym nie umia znale przyczyny tego pikna. Podobnie jak gsienica znalazem co, co byo mnie przeznaczone. Albo jak lepiec, ktry w zimie szuka bliskoci ognia wraliwymi do mi. I znajduje. Odstawia wtedy kij i skrzyowawszy nogi zasiada. Cho nie wie nic o ogniu w tym sensie, w jakim wiesz ty, widzc ogie . On znalaz prawd swojego ciaa, bo zauwa - bdzie siedzia dalej, tu, przy ogniu. A jeli zarzucasz, e moja prawda wcale prawd nie jest, opowiem ci o mierci jedynego prawdziwego geometry a mojego przyjaciela, ktry gotujc si do odejcia prosi, abym go nie opuszcza.

CXXVI Zbliaem si do niego powoli; byo mi ciko, poniewa go kochaem: - Przyjacielu, bd si modli do Boga za ciebie. Ale on duo ju wycierpia i by zmczony. - Nie troszcz si o moje ciao. Mam bezwadn nog i rk i jestem jak stare drzewo. Pozwl drwalowi, niech przyjdzie... - I niczego nie aujesz? - Czego miabym aowa? Pamitam czas, kiedy miaem i rk, i nog zdrow. Ale ycie to nic innego jak wieczne narodziny. I czowiek godzi si na siebie cigle innego. Czy kiedy aowa najwczeniejszego dziecistwa, lat chopicych albo wieku dojrzaego? Takie ale mog by chyba udziaem kiepskiego poety. Jest to bowiem nie al, ale melancholijna sodycz, nie cierpienie, ale jakby pozostaa w naczyniu wo zwietrzaego likworu. Z pewnoci czowiek rozpacza, gdy traci oko, gdy kada przemiana jest bolesna. Ale ycie z jednym okiem nie ma w sobie nic a tak dramatycznego. Widywaem lepcw, ktrzy si mieli. - Mona przypomina sobie wasne szczcie... - A gdzie w yciu widzisz cierpienia? Widziaem rzeczywicie czowieka cierpicego z powodu wyjazdu ukochanej, ktra bya dla niego sensem dni, godzin i wszystkich rzeczy. Byo to jak zawalenie si wityni. Ale nie widziaem, eby cierpia inny czowiek, ktry zaznawszy uniesie miosnych, przesta nastpnie kocha i utraci rdo radoci. Podobnie ten, kto wpierw wzrusza si poematem, a nastpnie - znudzi nim. Czy on cierpi? Duch w nim pi, a czowiek nie egzystuje. Gdy nuda jest zupenie czym innym ni al. al za utracon mioci to wci jednak mio... A jeli nie ma mioci, nie ma ju alu po niej. Wtedy masz do czynienia ju tylko z nud, ktra pochodzi z paszczyzny rzeczy, a te nie maj ci nic do ofiarowania. Elementy mojego ycia mog take zawali si w momencie, gdy zabraknie zwornika sklepienia, ale wtedy jest to cierpienie zwizane z przemian, i o czym tu mwi? Przecie dopiero wtedy ukazuje mi si prawdziwy zwornik sklepienia i prawdziwe znaczenie rzeczy, i e miay go one tyle, ile mie mogy. I gdzie tu mwi o nudzie, skoro dopiero teraz bazylika jawi mi si jako budowla wykoczona i widz j w wietle. - Co mwisz, geometro? Przecie matka moe rozpacza na wspomnienie zmarego dziecka. - W momencie, kiedy dziecko umiera - oczywicie. Gdy rzeczy trac wtedy swj sens. Mleko wzbiera w jej piersiach, a nie ma dziecicia. Chciaby co wanego zwierzy

ukochanej, a jej nie ma. A jeli sprzedano i podzielono twoj ojcowizn, co zrobisz z mioci do ojcowizny? Moment przemiany jest zawsze bolesny. Ale mylisz si, gdy sowa wprowadzaj ludzi w bd. Nadchodzi moment, kiedy dawno utracone rzeczy odzyskuj swj sens: e oto dziki nim stae si. Nadchodzi chwila, kiedy czujesz si wzbogacony tym, e niegdy kochae. Sodycz melancholii. Nadchodzi czas, kiedy twarz postarzaej matki staje si tym bardziej wzruszajca, a serce - jeszcze wietlistsze, cho nie mie wyzna, lkajc si sw, jak sodkie jej jest wspomnienie zmarego dziecka. Czy sysza kiedy matk mwic, e wolaaby nie mie dziecka wcale, nie karmi go i nie kocha? Geometra zamilk na drug chwil, a potem odezwa si znowu: - Cae moje uporzdkowane ycie, kiedy patrz na nie wstecz - jest ju dla mnie wspomnieniem... - Powiedz mi, przyjacielu, jaka prawda daje ci tak pogod duszy... - Zna prawd, to by moe tylko widzie w ciszy. Zna prawd, to moe tylko mie nareszcie prawo do ciszy wiekuistej. Powtarzam czsto, e drzewo jest wtedy prawd, gdy jest okrelonym stosunkiem poszczeglnych czci. Potem las - ktry jest okrelonym stosunkiem pomidzy drzewami. Potem ojcowizna, ktra jest okrelonym stosunkiem pomidzy drzewami, rwnin i innymi elementami ojcowizny. Potem krlestwo, ktre jest okrelonym stosunkiem pomidzy ziemiami, miastami i innymi elementami krlestwa. I mwi o Bogu, e jest doskonaym stosunkiem pomidzy krlestwami i wszystkim na wiecie. Bg jest rwnie prawdziwy jak drzewo, ale trudniejszy do odczytania. A dalszych pyta nie stawiam. I zaduma si. - Nie znam innej prawdy. Znam tylko struktury, ktre lepiej lub gorzej nadaj si do wypowiedzenia wiata. Ale... Tym razem zamilk na bardzo dugo, a ja nie miaem si odezwa. - Czasem jednak wydawao mi si, e przypominaj one co... - Co masz na myli? - Jeeli szukam, to ju znalazem, gdy umys pragnie tylko tego, co ju posiada. Znajdowa - to wiedzie. A jak bym mg szuka czego, co dla mnie nie ma jeszcze sensu? Jak ci mwiem, al za mioci jeszcze jest mioci. I nikt nie cierpi pragnc czego, czego nie pojmuje. A ja tymczasem czuem jakby al mylc o rzeczach, ktre jeszcze nie miay sensu. W przeciwnym razie jak bym mg zmierza ku prawdom, ktrych jeszcze nie mogem poj? Obieraem prosto biegnce drogi w kierunku nie istniejcych rde i byo to jak gdyby powracanie. Wybieraem instynktownie pewne struktury, jak lepe gsienice pezajce ku

socu. A ty, kiedy budujesz pikn wityni, jaka ona jest? A kiedy prawnie okrelasz ceremonia, budzcy w ludziach zachwyt, podobnie jak ogie ogrzewa siedzcego przy nim lepca, jaki to jest ceremonia? Gdy nie wszystkie witynie s pikne i bywaj ceremoniay, ktre nie budz zachwytu. Natomiast gsienice nic nie wiedz o socu, lepcy nic nie wiedz o ogniu, a ty nie znasz oblicza, do ktrego chciaby upodobni budowan wityni, ktra wzrusza serca ludzkie. Byo pewne oblicze, od ktrego bio wiato, i blask bi wyranie z tej, a nie z innej strony, wic zwracaem ku niemu twarz. Ale nie znam jeszcze tego oblicza... Wtedy geometrze pokaza si Bg.

CXXVII Niskie czyny angauj niskie dusze. Szlachetne czyny angauj dusze szlachetne. Niskie czyny wyznaczaj niskie pobudki. Szlachetne czyny - pobudki szlachetne. Jeli knuj zdrad, uyj do tego zdrajcw. Jeli buduj, budowa bd mularze. Jeli zawieram pokj, podpisz go tchrzliwi. Jeli nios mier, wojn wypowiedz bohaterowie. *** Jeli spord wielu rnych tendencji jedna wemie gr, na jej czele stanie ten, kto najgoniej si za ni opowiada. Jeeli za droga bdzie potrzebna i upokarzajca, przywdc zostanie czowiek, co pragn jej przez zwyk podo, nawet jeli nie bya naprawd potrzebna. *** Trudno doprowadzi do tego, aby o poddaniu decydowali najodwaniejsi, rwnie trudno - aby za powiceniem opowiadali si najtchrzliwsi. *** Jeli za jaki czyn bdzie potrzebny, cho upokarzajcy z pewnego punktu widzenia bo nic w yciu nie jest proste - wybior czowieka, ktry, dlatego e sam najbardziej cuchncy - nie bdzie okazywa obrzydzenia. Na mieciarzy nie naley wybiera ludzi o czuym powonieniu. *** Podobnie w przypadku ukadw prowadzonych ze zwyciskim wrogiem. Do ich przeprowadzenia wybior przyjaciela mojego wroga. Ale niech nikt mi nie zarzuca, e szanuj pierwszego, ani e z dobrej woli poddaj si drugiemu. *** Jeli mieciarzy poprosisz o wypowied, owiadcz oczywicie, e oprniaj mietniki z upodobania do woni odpadkw. A kat powie, e wykonuje swoje rzemioso z zamiowania do krwi. Ale byby w bdzie sdzc mnie - gdy nakazuj im to czyni - wedle ich sw. Przeciwnie: ja powouj mieciarzy, gdy mam wstrt do nieczystoci i lubi nade wszystko lnice progi domostw. A wstrt do niewinnie przelanej krwi zmusi mnie, abym wymyli funkcj kata.

*** Jeeli wic chcesz zrozumie ludzi, nie suchaj, co mwi. Kiedy dla ocalenia spichlerzy mojego krlestwa wypowiadam wojn i decyduj si na ofiar z ludzkiego ycia, najodwaniejsi wysun si na czoo i bd gosi potrzeb mierci, mwic wycznie o honorze i o chwale umierania. Nik bowiem nie umiera za spichlerz. Podobnie jest z mioci do statku, ktry u kowala przeksztaca si w mio do gwodzi. Kiedy natomiast postanawiam zawrze pokj, aby zawarto tych samych spichlerzy ocali przed kompletnym rabunkiem, nim ogie wszystko strawi (a wtedy nie byoby ju mowy ani o wojnie, ani o pokoju, a tylko o wiecznym nie umarych), wysun si na czoo, aby pokj podpisywa, ludzie najmniej uprzedzeni w stosunku do nieprzyjaciela i bd mwi o piknie praw i o susznoci takich decyzji. I oczywicie bd wierzy w to, co mwi. Ale chodzio przecie o co zupenie innego. Jeeli skaniam ludzi, aby co odrzucili, odrzuci ten, ktry odrzuca wszystko. Jeeli skaniam ich, aby si na co zgodzili, zgodzi si ten, ktry si godzi na wszystko. *** Gdy krlestwo jest rzecz potn i cik, ktrej nie mog unie sowa prne jak plewy rzucone na wiatr. Dzisiejszej nocy spogldam z wyyn mojego tarasu na czarn ziemi, gdzie niezliczone tysice pi lub czuwaj, ludzie szczliwi albo nieszczliwi, zadowoleni lub niezadowoleni, ufni lub zrozpaczeni. I najpierw pomylaem sobie, e moje krlestwo jest nieme, gdy jest jak olbrzym-niemowa. I jake bym potrafi przenie w twoje wntrze pragnienia krlestwa i jego arliwo, znuenie i wezwania, jeeli nawet nie potrafi znale sw, ktre by przeniosy w twoj dusz grskie a cuchy, gdy ty zna tylko morze? Wszyscy mwi w imieniu krlestwa, a kady inaczej. I maj racj, gdy prbuj mwi w imieniu krlestwa. Bo trzeba stara si, aby w olbrzym-niemowa wyda z siebie jaki krzyk. Mwiem ci to samo o doskonaoci. Pikna pie rodzi si i pieni nieudanych, gdy jeli nikt nie bdzie wiczy si w piewaniu, nigdy si nie narodz pikne pieni. Ludzie wic przecz jedni drugim, albowiem nie ma jeszcze jzyka zdolnego wypowiedzie, czym jest krlestwo. Pozwl im mwi. Wysuchaj wszystkich. Wszyscy maj racj. Ale nie do wysoko wspili si kady na swj szczyt, aby zrozumie, e inni te maj racj. A kiedy si rozszarpuj wzajemnie, zamykaj w wizieniach i zabijaj, to dlatego, e

pragn mowy, ktrej nie potrafi jeszcze stworzy. Tote przebaczam im, kiedy si jkaj.

CXXVIII Zapytujesz mnie: Dlaczego ten nard godzi si i w niewol i nie walczy do upadego? Ot trzeba rozrnia pomidzy powiceniem z mioci, ktre jest rzecz szlachetn, a samobjstwem z rozpaczy, ktre jest czym niskim albo niegodnym. W przypadku powicenia potrzeba jakiego boga, jak ojcowizny, wsplnoty albo wityni, czego, co przyjmuje przekazan sobie czstk czowieka, w ktr czowiek przemienia siebie. Bywa, e czowiek godzi si umrze za wszystkich, nawet jeeli mier jest zbdna. Ale ona nigdy nie jest zbdna. Inni staj si dziki niej pikniejsi, oko ich si rozjania, a umys rozszerza. Jaki ojciec nie wyrwie si, choby przytrzymywany z caych si i nie skoczy w otcha , gdzie topi si jego syn? Nikt go nie zdoa utrzyma. Ale czy chcesz, aby obaj rzucili si w odmty? Kto zostanie wzbogacony zagad tych dwu ywotw? Honor to promieniujce powicenie, nie - samobjstwo.

CXXIX Kiedy osdzasz moje dzieo, chc, eby mwi o nim nie przenoszc osdu na moj osob. Jeeli bowiem rzebi jak twarz w kamieniu, przemieniam si w ni i jej su. A nie ona mnie suy. I godz si nawet zapaci yciem, aby dziea dokoczy. Nie oszczdzaj wic sw krytyki, lkajc si, e zranisz moj prno, gdy nie ma we mnie prnoci. Uczucie prnoci nie ma dla mnie w ogle sensu, skoro nie chodzi tu o mnie, ale o rzebion przeze mnie twarz. Jeli jednak si zdarzy, e to oblicze co w tobie przemienio, nie szczd mi take sw uznania, aby nie urazi mojej skromnoci. Nie ma bowiem we mnie skromnoci. Tu chodzio o strza z uku: jego kierunek jest czym nadrzdnym wobec nas, ale trzeba, abymy wspdziaali. Ja jestem strza, ty - celem.

CXXX A kiedy umr. Panie, przychodz do Ciebie, gdy w Twoje imi oraem. Ty bdziesz sia. Ja postawiem t wiec. Ty j zapalisz. *** Ja budowaem wityni. Ty zamieszkasz w jej ciszy. *** Nie ja bd owi zwierzyn: ja tylko zastawiaem sida. Gotowaem je, aby bra udzia w owach. I lepiem czowieka zgodnie z twoimi boskimi prawami energii, aby mg chodzi. Ty bdziesz korzysta z tego narzdzia, jeeli znajdziesz w nim swoj chwa. *** Stojc na grze warownych murw westchnem gboko. egnajcie. Oddaem wam ca mio, jaka bya we mnie, i teraz zapadam w sen. Ale jestem niezwyciony, tak jak niezwycione jest ziarno. Nie wypowiedziaem wszystkiego, co jest we mnie. Ale tworzenie nie musi by wypowiadaniem. Jeeli zdobyem si na jedn nut, niczyj, tylko moj wasn, ju si wyraziem bez reszty. I jeli uchwyciem jeden gest, ten wanie, niepowtarzalny. Daem ciastu ten jeden zaczyn. I teraz wszyscy narodzilicie si ze mnie, gdy kiedy zechcecie dokona wyboru, poprowadzi was niewidoczna droga i bdziecie rosn, jak ronie moje drzewo, i stawa si tak jak ja. Bdziecie si czuli wolni, a ja bd ju martwy. Ale tak samo wolna jest rzeka, ktra pynie do morza, i kamie spadajcy ku ziemi. Stacie si jak gazie. Kwitnijcie, okrywajcie si owocem. Przyjdzie winobranie i owoc zostanie zwaony. Z pokolenia na pokolenie zachowaj wierno, mj ludu, jeeli potrafiem wzbogaci twoje dziedzictwo. Modliem si, a stra chodzia po murach twierdzy. I rozmylaem. Krlestwo posya ku mnie niestrudzone strae. Wic zapaliem ogie , ktry w stranikach staje si pomieniem czuwania. Pikny jest ten onierz, ktry patrzy w moj twarz.

CXXXI Gdy ja wam przemieniam wiat, tak jak dziecko - swoje trzy kamyki, nadajc im rne znaczenia i coraz to inn rol w zabawie. I rzeczywisto dla dziecka nie jest ani kamykami, ani reguami gry, bo one s tylko skuteczn puapk, ale wycznie - arliwoci rodzc si z zabawy. I to ona z kolei przemienia kamyki. A tobie na co przedmioty, dom, mio i dwiki przeznaczone dla uszu albo obrazy przeznaczone dla oczu, jeeli nie stan si budulcem dla mojego niewidzialnego paacu, ktry je wszystkie przemieni? Natomiast ludzie, ktrzy nie maj krlestwa dajcego ycie, a zatem nie znajdujcy adnego uroku w przedmiotach, patrz na nie z irytacj. Dlaczego bogactwo mnie nie ubogaca? - skar si i sdz, e trzeba je zatem pomnaa, poniewa nie byo do wielkie. I przywaszczaj sobie jeszcze wicej przedmiotw, i jeszcze bardziej s nimi przytoczeni. A niepokj, nie dajcy si niczym zagodzi, rodzi w nich okruciestwo. Bo nie wiedz, e szukaj czego innego, poniewa dotd tego nie spotkali. Zobaczyli czowieka, ktry czytajc list miosny wyda im si nieopisanie szczliwy. Zagldaj mu przez rami i widzc, e znajduje rado w czarnych literach na biaej karcie, nakazuj niewolnikom wypisywa na biaych stronicach tysiczne kombinacje czarnych znakw. I choszcz ich, gdy talizman przynoszcy szczcie okazuje si nieosigalny. Albowiem nie istnieje w nich nic, co pozwolioby przedmiotom budzi w sobie wzajemne echa. yj wic na pustyni penej porzuconych bezadnie kamieni. Ale ja przychodz i wbrew nim wznosz wityni. I oto te same kamienie napeniaj ich szczciem.

CXXXII Wpajaem w ludzi wraliwo na mier. I nie aowaem tego. Bo dziki temu stawali si rwnie wraliwi na ycie. Jeeli wprowadz midzy ludzi prawo starszestwa, przybdzie powodw do nienawici, ale zarazem - powodw do kochania czy opakiwania brata. Nawet gdyby to on - z mocy mojego prawa - krzywdzi brata modszego. Gdy wtedy mier starszego, ktry jest odpowiedzialnym przewodnikiem i drogowskazem plemienia, nabiera znaczenia. A jeli umrze modszy, starszy opakuje owc ze swego stada - modszego brata, ktrego tak mio byo mu kocha i dawa mu rady w wietle wieczornej lampy. Jeeli jednak uczyni obu rwnych i wolnych wobec siebie, mier jednego nic nie zmieni i aden nie bdzie opakiwa drugiego. Zauwayem to patrzc na moich onierzy w czasie bitwy. Zgin oto towarzysz i nic si waciwie nie zmienio. Inny go zaraz zastpi. A t powcigliwo w obliczu mierci i powstrzymywane zy wy nazywacie oniersk godnoci, podjt ofiar, msk dum. Ale chobym mia was zgorszy, powiem jasno: nie paczesz, bo brak ci powodw do paczu. Bo nie wiesz nawet, e ten, co zgin, jest martwy. Moe umrze pniej, kiedy ju wojna si skoczy. Dzisiaj masz zawsze obok siebie innych onierzy, jednego z prawa i drugiego z lewa, kady z karabinem w rku. Nie masz nawet monoci zapyta tego czowieka, co byby zdolny da z siebie, gdyby by sam. Czy daby tak opiek jak starszy brat? Bo to, co dawa jeden towarzysz broni, da ci take inny. Kulki zamknite w woreczku nie opakuj braku jednej kulki, bo woreczek jest peen identycznych kulek. O towarzyszu, co umiera obok ciebie, powiesz po prostu: Ach, nie mam czasu... On umrze pniej! Ale on i potem nie umrze, bo kiedy wojna si skoczy, ci, co przeyli, rozprosz si po wiecie. I tak rozpadnie si struktura, ktr tworzylicie. Bdziecie sobie podobni i za ycia, i po mierci. Nieobecni stan si jakby martwi, a martwi - jak nieobecni. Jeeli jednak przynaleycie do jednego pnia drzewnego, kady zaley od wszystkich i wszyscy od kadego. I jeli jeden odejdzie, bdziecie paka. A jeeli tworzycie jak struktur, to i poddani jestecie pewnej hierarchii. Wwczas okazuje si, ile kady znaczy dla innych. Tam za, gdzie nie ma hierarchii, nie ma i braterstwa. Ilekro syszaem, jak kto mwi bracie, wiedziaem, e istnieje tu jaka zaleno. I nie chc bynajmniej, ebycie okazywali wobec mierci niewzruszono serca. Gdy czym innym jest odporno na upokarzajc sabo, jak na przykad strach na widok krwi albo obawa przed blem, ktra to odporno kae wam wzrasta, a czym innym - lej przeywa mier, skoro mniej znaczy to, co umiera. Z pewnoci, im lej bdzie way

zmary brat, tym mniej go bdziecie opakiwa. A ja chc was wzbogaci i nawiza wi pomidzy tob i bratem. I sprawi, aby wasza mio, jeli si pokochacie, bya odkrywaniem krlestwa, a nie skokiem dzikiego koza. To prawda, e dziki kozio nie pacze. Ale jeli umrze ukochana, poczujesz si jak wygnaniec. Natomiast kto przyjmuje mier ukochanej po msku, traktowa widocznie mio po bydlcemu. I ona take moe przyj jego mier po bydlcemu, mwic: To normalne, e ludzie gin na wojnie... Naprawd chc tego, ebycie umierali w czas wojny. Kt bowiem poza wojownikiem bdzie umia rzeczywicie kocha? Nie chc natomiast, ebycie przez maoduszno umniejszali wasz skarb, po to by mniej aowa jego utraty. Kto wtedy bdzie umiera? Tpy automat, ktry nie ponosi ofiary dla krlestwa. Ja dam, aby mi dawano cz najlepsz. Bo tylko wtedy wy bdziecie wielcy. A zatem nie wymagam, abycie gardzili yciem, ale, przeciwnie, abycie je kochali. A take abycie pokochali mier, jeeli w zamian za ni macie otrzyma krlestwo. Nie ma bowiem przeciwiestw. Mio Boga powiksza w was mio krlestwa. Mio krlestwa - powiksza mio ojcowizny. Ta z kolei - mio maesk. A mio maeska rodzi mio do zwykej srebrnej tacy, na ktrej pijecie herbat, kiedy skoczycie si kocha. *** Ale skoro sprawiem, e mier jest rozpacz, chc was zarazem pocieszy. Tote dla tych, co pacz, wymyliem modlitw: Modlitw przeciw mierci.

CXXXIII Napisaem wiersz. Mam go jeszcze poprawi. Ojciec rozgniewa si: - Piszesz wiersz, a potem go bdziesz poprawia! Przecie pisa to wanie poprawia! Tak samo jak rzebi to poprawia. Czy widzia, jak si miesi glin? Z kolejnych poprawek rodzi si rzebiona twarz, a pierwsze dotknicie palca jest ju poprawk w stosunku do bryy gliny. Zakadajc miasto wprowadzam poprawk w piaszczysty grunt. Potem wprowadzam poprawki w budowane miasto. I tak, poprzez kolejne poprawki, id ku Bogu.

CXXXIV Czowiek wyraa si poprzez wyraanie stosunkw. Dzwony budz w sobie wzajemne echa. Ale przedmioty budzce echa nie maj wikszego znaczenia. To tylko tworzywo, z ktrego budujesz puapki, chcc schwyta zdobycz, a zdobycz jest zawsze czym innym ze swej natury ni puapka. I powtarzaem ci ju wiele razy, e przedmioty musz by powizane midzy sob. W tacu czy muzyce istnieje pewne nastpstwo czasowe, dziki ktremu odczytuj bezbdnie zawarte przesanie. Tu przeduasz, tam zwalniasz, tu si wznosisz, tam schodzisz. A ty, suchaczu, suchaj w sobie echa. Ale tam, gdzie wszystko tworzy jedn cao, niezbdny jest pewien umowny system. Jeeli bowiem nie ma nosa, ani ust, ucha ani brody, jak mog wiedzie, czy wyduasz jak odlego, czy j skracasz, pogrubiasz czy wysmuklasz, prostujesz czy krzywisz, wgbienie dajesz czy wypuko? Jak poznam twoje intencje i jak dojrz powtrzenia, jak usysz echa? I jak odczytam twoje przesanie? A przesanie stanie si dla mnie kodem, gdy moe by przesanie wspaniae albo banalne. Jeeli wic dasz mi twarz doskonale banaln, nie wyrazisz nic poza tym, co przynosi kod, nic poza punktem odniesienia i akademickim modelem. Nie wywoa on we mnie wzruszenia, co najwyej odczytam, co chcesz mi przekaza. Jeeli za dasz mi wycznie model, z pewnoci nie przekaesz nic. Tote godz si, kiedy oddalasz si od modelu, deformujesz go i wprowadzasz powikania, ale tak dugo, pki zachowuj klucz do zrozumienia, co mianowicie robisz. I nie zrobi ci adnego wyrzutu, jeli ci przyjdzie do gowy umieci oko na rodku czoa. Mog jednak wtedy stwierdzi, e jeste niezrczny, podobnie jak kto, kto chcc, aby jego muzyka bya syszana, gra za gono, albo w wierszu zbyt silnie akcentuje pewien obraz, aby zosta zauwaony. Wydaje mi si bowiem godziwe, aby po ukoczeniu wityni usun rusztowanie. Nie musz wiedzie, jakimi rodkami osigasz swj cel. Dzieo jest wtedy doskonae, jeeli ich nie widz. Albowiem nie nos interesuje mnie w szczeglny sposb; nie naley zatem zbyt natrtnie mi go pokazywa umieszczajc na czole; ani sowo - wic nie trzeba dobiera sw zbyt silnych, gdy mog przesoni obraz. Ani nawet na obraz nie trzeba ka zbytniego nacisku, gdy zaciera si wwczas styl. Oczekuj z twojej strony czego, co jest innej natury ni puapka, w ktr chcesz

schwyta czytelnika. Tak jest z cisz wewntrz kamiennej katedry. Okazuje si wtedy, e ty przeciwnie, pogardzajc rzekomo tworzywem i szukajc istoty, zgodnie ze wznios ambicj dostarczenia przekazw nie do odczytania, zastawiasz potn puapk o jaskrawych kolorach, ktra mnie miady i kryje zowion w puapk martwo urodzon myszk. Kiedy bowiem uwaam ci za pisarza barwnego, byskotliwego albo paradoksalnego, nic mi nie dajesz, gdy po prostu wystpujesz przede mn jak sztukmistrz na jarmarku. Bd dotyczy stwarzanego dziea. Bo nie chodzi o to, by si sam pokaza, ale aby mnie kaza si stawa. Wic jeli bdziesz wymachiwa mi przed oczami twoim dziwactwem, po prostu pjd gdzie indziej. Kto natomiast doprowadzi mnie tam, gdzie zamierza, a potem si wycofa, daje mi przekonanie, e to ja odkryem wiat i - tak jak tego pragn - zaczynam si stawa. *** Nie sdz jednak wcale, aby dyskrecja polegaa na mglistym falowaniu ksztatw: nosa, ust, brody rozlewajcych si jak wosk topiony w ogniu. Jeeli bowiem tak mocno pogardzasz uywanymi rodkami, odrzu w pierwszym rzdzie marmur, glin czy brz, ktre s nieporwnanie bardziej materialne ni zwyky ksztat wargi. Dyskrecja polega na tym, aby nie kad zbytniego nacisku na to, co chcesz mi pokaza. Przecie w cigu kadego dnia widuj wiele twarzy i zauwa od pierwszego wejrzenia, e chcesz zatrze ksztat nosa; nie nazw take dyskrecj tego, jeeli umiecisz swoj marmurow rzeb w ciemnym pokoju. Twarz naprawd niewidoczna i taka, ktra nie da mi nic, to twarz banalna. Ale stalicie si prymitywni i trzeba krzycze, ebycie w ogle co usyszeli. *** Moesz, oczywicie, narysowa kolorowy dywan; ale ma on tylko dwa wymiary i cho przemawia do zmysw, nie przemawia ani do umysu, ani do serca.

CXXXV Chciabym ci przetrze oczy, eby dojrza mira czarodziejskiej wyspy. Wydaje ci si, e wrd swobodnie rosncych drzew i k, i pascych si stad, w uniesieniu, jakie daj wielkie i puste przestrzenie, w pomieniu nieokieznanej mioci, wystrzelisz w gr jak smuke proste drzewo. A tymczasem najprostsze drzewa, jakie widziaem, nie rosy bynajmniej swobodnie. Takie nie piesz si, aby pi si w gr, zwlekaj, rosn skrcone i krzywe. Tylko drzewo w dziewiczej puszczy, zagroone ze strony rywali kradncych mu dopyw sonecznego wiata, wspina si w niebo pionowym pdem, popiesznie, jakby w odpowiedzi na czyje wezwanie. Na twojej wymarzonej wyspie nie znajdziesz ani swobody, ani uniesienia, ani mioci. Jeeli za na dugo odejdziesz na pustkowie (bo czym innym jest szukanie tam odpoczynku po zamcie miejskiego ycia), znam tylko jeden sposb, eby pustkowie dla ciebie oyo: musisz zachowa tam napicie, by stao si podatnym gruntem, by twoje uniesienie miao skd czerpa soki. Zbuduj tam struktur - sie linii napi. Czy to na paszczynie naturalnej, czy te mojego krlestwa. A ja na tym pustkowiu rozmieszcz studnie tak skpo, eby mg doj do kadej z nich, ale nie bez trudu. Bdziesz musia pod koniec sidmego dnia oszczdza wody w bukakach. I pieszy ku studni z caych si. I zdoby j zwycisko. I traci juczne zwierzta po drodze, przemierzajc pustynne przestrzenie, bo studnia godna jest ceny wiadomie podjtych ofiar. A zasypane piaskiem karawany, ktre studni nie odnalazy, powiadczaj jej chwa, byszczc w biaych kociach wydanych socu. Kiedy wic ruszajc w drog sprawdzasz juki, dociskasz sznury, patrzc, czy adunek nie chwieje si na grzbiecie zwierzcia, i kontrolujesz zapasy wody, dajesz to, co w tobie najlepsze. I oto ruszasz do dalekiego kraju, gdzie za horyzontem piaskw czeka bogosawiestwo wd, i pokonujesz odlego etapami, od jednej studni do drugiej, jak stopie po stopniu; a potem okazuje si, e jest tam wrg, ktrego trzeba pokona, i taniec, ktry trzeba odtaczy - wic wchodzisz w ceremonia pustyni. A ja umacniam nie tylko si twoich mini, ale i dusz. *** Jeeli za chc ubogaci ci jeszcze bardziej, jeli chc, eby studnie, niby bieguny magnetyczne, przycigay lub odpychay z ca si, a pustynia stawaa si w ten sposb struktur dla twojego umysu i serca - wtedy wypeni j nieprzyjacimi. Oni bd w posiadaniu studzien i eby mie do nich dostp, bdziesz musia szuka wybiegw, walczy i

zwycia. A twj krok stanie si szybszy lub powolniejszy, cichszy lub goniejszy w zalenoci od tego, jakie tam bd koczoway plemiona: mniej czy bardziej okrutne, pokrewne duchem czy te mwice niezrozumiaym jzykiem, lepiej lub gorzej uzbrojone. Zmienia si te bd etapy przebywane w cigu dnia, cho bdzie to ta sama przestrze , identyczna w kadym calu dla oka. I bezmiar pustyni - wpierw powy i monotonny zrnicuje si, zabarwi rozmaicie i ukierunkuje rnym przyciganiem; i dla twojego umysu i serca nabierze wikszej wyrazistoci ni szczliwe krainy pene wieych dolin, bkitnych gr, sodkich jezior i k. Bo twj krok raz jest krokiem skazanego na mier, a kiedy indziej - oswobodzonego, tu czeka ci zagadka, a tam zagadka si wyjania. Tu cigasz kogo, a tam idziesz cicho i uwanie jak w pokoju, gdzie pi ta, ktrej nie chcesz obudzi. Podczas wikszoci tych podry nic si faktycznie nie stanie, albowiem wystarczy, e rozpoznasz rnice, a ceremonia z nich zrodzony uznasz za naturalny, potrzebny i nieodwoalny, a wtedy stanie si bogatszy twj taneczny krok. Przeyjesz wtedy cud, ktrego nie przeyje nikt z twojej karawany, jeeli nie rozumie twojego jzyka i nie ma udziau w twoich lkach, nadziejach i radociach; jeli powtarza tylko gesty twoich wielbdnikw, nie znajdzie nic poza pustyni i pustk i bdzie ziewa podczas przemarszu przez bezkresne przestrzenie, i nie otrzyma nic poza nud: takiego podrnika moja pustynia w niczym nie zmieni. Studnia bdzie dla niego tylko niewielkim otworem w ziemi, ktry trzeba oczyci z piasku. I bdzie si nudzi, poniewa pustynia ze swej natury jest niewidoczna: bo przecie chodzi tu tylko o gar ziaren porwanych wiatrem, cho i one potrafi wszystko przemieni dla czowieka, ktrego wie z rzeczami wi, podobnie jak cae przyjcie przemieni sl, ktr przyprawi jado. A jeli pojmiesz reguy gry, moja pustynia moe nabra dla ciebie tak nieodpartej mocy, e cho wybior czowieka przecitnego, egoist, sceptyka i krtkowidza i wyrw go z przedmiecia albo sennej oazy, i raz jeden ka mu przej przez pustyni, wykiekuje w nim czowiek, jak ziarno przebijajce upin, i rozkwitnie w nim umys i serce. I stanie przede mn przemieniony, wspaniay, gotowy y yciem ludzi mocnych. A jeli nawet dam ci tylko udzia w jzyku pustyni, ona, jak soce, sprawi, e zakiekujesz i uroniesz - gdy istotne s nie same przedmioty, ale ich sens. Przejdziesz wic pustyni jak cudown uzdrawiajc sadzawk. A kiedy znajdziesz si na drugim brzegu, rozemiany, pikny i peen mskoci, rozpoznaj ci natychmiast kobiety, bo takiego ci szukay, i lekcewac je, kad bdziesz mg zdoby. ***

Szalony, kto sdzi, e ludzkiego szczcia trzeba szuka w zaspokajaniu pragnie , przekonany, e dla idcych liczy si przede wszystkim doj do kresu. A kresu przecie nigdy nie ma. Dlatego powiadam ci, e dla czowieka najwaniejsze s przede wszystkim linie napi, bo on w napiciu si hartuje; a take zrodzona z niego wasna zwarto wewntrzna i echo, jakie budz jego kroki, i to, z jak si przycigaj go studnie wrd pustyni i jak ostry jest stok, po ktrym wspina si wrd gr. Kto umia si po nim wspi i pokona skaln iglic podcigajc si na rkach i cierajc do krwi kolana, tego rozkosze - przyznasz - innej s prby ni paskie rozkosze czowieka osiadego, ktry po caodziennym wypoczynku rzuca si na traw, na mikkiej wyniosoci niewielkiego wzgrza. Ale ty, zerwawszy bosk wi czc rzeczy, zniszczye siy magnetyczne. Widzc ludzi dcych z takim wysikiem ku studniom, sdzie, e to o studnie chodzi, i wywiercie dla nich studni pod dostatkiem. Widzc, jak czowiek dy do odpoczynku sidmego dnia, pomnoye dni wypoczywania. Widzc, e ludzie pragn diamentw, rozdzielie midzy nich diamenty, nie patrzc komu i ile. Widzc, e ludzie lkaj si wroga, wrogw obezwadnie. Widzc, e ludzie tskni do mioci, zbudowae specjalne dzielnice, wielkie jak cae miasta, gdzie wszystkie kobiety s na sprzeda. A w ten sposb okazae si jeszcze gupszy ni w gracz w krgle, o ktrym opowiadaem, a ktry szuka rozkoszy, ale jej nie znalaz, gdy na jego rozkaz niewolnicy przewracali wszystkie krgle naraz. Nie twierdz jednak - bd pewien - e chodzi o niezaspokajanie pragnie . Jeeli bowiem nie ma w czowieku wewntrznej dynamiki, nie ma i linii napi. Jeli studnia jest blisko, pragniesz jej umierajc z pragnienia. Jeli jednak, dla jakiej przyczyny, jest dla niego zupenie niedostpna, i nie moe ani nic od niej otrzyma, ani nic jej da studnia jakby dla niego w ogle nie istniaa. Podobnie jak przechodzca kobieta, ktr mija i ktra nie moe by dla niego. Wbrew realnym odlegociom dalsza jest ni inna, w jakim dalekim miecie i nawet zamna. Ta moe by przemieniona, jeli stanie si elementem struktury i napicia. Moesz wic marzy, na przykad, e jedziesz ku niej noc i e przystawiasz drabin do okna, aby j porwa, rzuci na swego konia i nasyci si ni w bezpiecznej kryjwce. Lub - jeli jeste onierzem - moe si sta krlow i moesz mie nadziej, e umrzesz za ni. Rado, ktr znajdujesz w strukturach faszywych, wymylanych dla zabawy, jest aosna i ndzna. Jeeli podoba ci si diament, wystarczy, e bdziesz szed ku niemu powoli, i coraz wolniej, a przeyjesz ycie pene wzrusze . Ale jeeli to powolne kroczenie w stron diamentu bdzie objte pewnym rytuaem, wicym ci i zabraniajcym przypieszy kroku,

jeeli prc ku niemu ze wszystkich si bdziesz napotyka zakazy, powstrzymujce ci, aby nie szed prdzej; jeeli dostp do diamentu nie jest ci wzbroniony nieodwoalnie (wtedy utraciby znaczenie i zmieni si w nierealne zjawisko), ale te nie jest atwy (co nie wykrzesaoby z ciebie adnego wysiku), ani utrudniony specjalnie jakim gupim wymysem (to byoby karykatur ycia); jeeli, sowem, w dostp jest wczony w jak siln i rozbudowan struktur - wtedy i ycie bdzie bogate. eby da mocne podstawy istnienia, nie ma jak obecno nieprzyjaciela: nic w tym zdumiewajcego - po prostu, eby doszo do starcia, musz istnie dwie strony walczce. A bogactwo polega wanie na wierceniu studni, czekaniu na dzie odpoczynku, wydobywaniu diamentu z wntrza ziemi i zdobywaniu mioci. Nie za na tym, aby studnie, dni wolne od pracy, diamenty i swobod w mioci posiada. Podobnie jak i nie na tym, aby tego wszystkiego pragn, ale nie dy do zdobycia. Jeli za przeciwstawiasz sobie jako sprzeczne sowa: pragnienie i posiadanie, chyba nie rozumiesz ycia. Jedno i drugie poddane jest twojej ludzkiej prawdzie i nie ma tu adnej sprzecznoci. Gdy pragnienie musi si wyrazi bez reszty, a ty musisz napotyka nie absurdalne przeszkody, ale t przeszkod, jak stanowi samo ycie, drugiego tancerza-rywala, i wtedy ycie jest tacem. W przeciwnym razie bdziesz rwnie gupi jak czowiek, ktry sam z sob gra w ora i reszk. Gdyby pustynia nazbyt obfitowaa w studnie, z boskiego rozkazu dostp do niektrych powinien by zamknity. Albowiem narzucone czowiekowi linie napi powinny by narzucone z wysoka, aeby dziki nim odnalaz swoje skonnoci, napicia i swoje wasne szlaki; ale e nie wszystkie s jednej jakoci, powinny przypomina co, czego nie bdzie w stanie zrozumie. Dlatego powiadam, e istnieje ceremonia dotyczcy studni wrd pustyni. *** Nie spodziewaj si wic niczego po szczliwej wyspie: nagromadzonych na wszystkie dni zapasach, podobnych do krgli walcych si pokotem. Staby si tam tpym bydlciem. Jeeli za wyobraasz sobie, e dopynwszy noc do wyspy, zobaczysz na niej skarby, ktre ci przyprawi o zawrt gowy, pamitaj, e ja - aby istotnie przyprawiy ci o zawrt gowy - znajd jak pustyni i rozrzuc je w ogromnej przestrzeni, tak aby uoyy si w zarys oblicza, innego ze swej natury ni przedmioty tego wiata. A gdybym chcia wysp dla ciebie ocali, dabym ci w darze ceremonia obejmujcy jej skarby.

CXXXVI Jeeli chcesz mwi o socu zagroonym mierci, powiedz: Soce

padziernikowe. Ono ju sabnie i niesie ci swoj staro. Ale soce listopada lub grudnia nazwij miertelnym skupieniem. Widz, e zrozumia: ale mnie to obojtne. Bo dasz mi wtedy nie smak samej mierci, ale miertelnego nazwania. A nie o to chodzio. Jeeli porodku zdania jedno sowo podnosi gow - zetnij mu j. Gdy nie chodzi o to, aby pokaza jedno sowo. Zdanie ma by jak sida, w ktre zowisz czytelnika. Sida za maj by niewidoczne. Mylisz si, jeli sdzisz, e to, co chcesz przekaza, da si wypowiedzie. W takim przypadku powiedziaby melancholia, a ja odczubym melancholi: zbyt atwe by to byo. Z pewnoci istnieje pewien do ograniczony mimetyzm, sprawiajcy, e upodabniasz si do tego, co ja mwi. Jeeli powiem: Wcieko fal, odczujesz w pewnym stopniu, jak fale ci rzucaj. Jeeli powiem: onierz, ktremu grozi mier, odczujesz pewien niepokj o ycie onierza. Z przyzwyczajenia. Ale wszystko to dzieje si na powierzchni. Wane za jest wycznie to, czy potrafi ci poprowadzi tam, skd ujrzysz wiat, tak jak ja tego chc. Kady wiersz i kady obraz poetycki w wierszu jest tylko oddziaywaniem na ciebie. Nie chodzi o to, aby ci to czy tamto wytumaczy, ani - jak sdz ludzie bardziej subtelni zasugerowa; nie chodzi w ogle o adne to czy tamto, ale o to, by ty sta si taki lub inny. Tyle, e podobnie jak rzebiarz posuguje si ksztatem nosa, ust i brody, aby je ze sob wzruszajco powiza i w t sie zowi ciebie, tak i ja powiem albo zasugeruj to czy tamto, aby ty si sta kim innym. Jeeli mwi o wietle ksiyca, nie wyobraaj sobie przypadkiem, e chodzi o ciebie w wietle ksiyca. Chodzi tylko o ciebie: rwnie dobrze w socu czy w domu, czy w chwili mioci. Chodzio po prostu o ciebie. Wybraem wiato ksiyca, bo szukaem znaku, ktry by ci pomg zrozumie. Nie mogem wzi wszystkich znakw naraz. I oto cud: to, co mwi, rnicuje si, zupenie jak drzewo, ktre na pocztku byo czym prostym nasieniem, a nasiono nie jest bynajmniej miniaturowym drzewem - a potem rozwijajc si w czasie wyksztaca konary i korzenie. Tak samo jest z czowiekiem. Jeeli dam mu co tak prostego, co moe unie nawet jedno zdanie, moja moc nad nim zrnicuje si i przeksztac jego istot, a on bdzie odtd inny i w wietle ksiyca, i w domu, i w mioci. Dlatego twierdz, e obraz, jeeli jest obrazem prawdziwym, jest pojemny jak kultura i obejmie ci bez reszty. I nie zdoasz nawet okreli, jak daleko siga jego wadza.

A przecie sie upleciona z linii napi moe si okaza dla ciebie za saba. I jej dziaanie wyczerpie si ju na kocu stronicy. S bowiem nasiona, ktrych zdolno kiekowania wygasa bardzo szybko, i s istoty ludzkie, ktrym brak zapau. Od ciebie jednak zaleao, czy zakiekuj, i ty moge zbudowa z nich nowy wiat. *** Jeli wic powiadam: onierz krlowej, nie chodzi mi z pewnoci ani o wojsko, ani o wadz, ale o mio. I o pewn okrelon mio, ktra niczego nie oczekuje dla siebie, ale oddaje si czemu wikszemu od siebie. Ktra uszlachetnia czowieka i rozszerza jego granice. Gdy taki onierz jest silniejszy ni inni. Spjrz na niego, a zobaczysz, jak szanuje samego siebie ze wzgldu na krlow. Wiesz take, e on nie zdradzi, gdy chroni go mio, ktra sercem zamieszkuje w sercu krlowej. Widzisz, jak wraca do rodzinnej wioski - dumny z siebie, ale wstydliwy, i czerwieni si, kiedy go spyta o krlow. A kiedy powouj go na wojn, zostawia on i wyrusza z zupenie innymi uczuciami ni zwyky onierz krlewski: ten jest pijany wciekoci i szuka wroga, eby mu, w imi krla, wpakowa kul w brzuch. Natomiast onierz krlowej bdzie si stara nawrci wroga i cho na pozr wemie udzia w tej samej bitwie, bdzie chcia wroga wprowadzi w mio. Albo nawet... Ale mwic duej osabi i tak wt si obrazu. A patrzc, jak obaj jedz kromk chleba, nie bd umia powiedzie, jak odrni onierza krlowej od innych. Bo obraz jest jak sabe wiato lampy, a cho kada lampa na cay wiat rzuca swoje wiato, twoim oczom niewiele ukae. Natomiast oczywisto bezsporna jest jak ziarno, z ktrego moesz wyprowadzi cay wiat. I dlatego twierdz, e skoro ju raz ziarno zostao zasiane, zbdne, eby sam dodawa komentarze, ustanawia dogmaty i sam wymyla metody dziaania. Ziarno przyjmie si na ludzkim gruncie i przyjd tysice, ktre zechc ci suy. Tak te jeli umiae przekaza czowiekowi, e jest onierzem krlowej, narodzi si z tego cay wiat kultury. A potem bdziesz mg zapomnie o istnieniu krlowej.

CXXXVII Nie zapominaj, e zdanie jest czynem. Jeeli chcesz mnie nakoni do dziaania, nie szukaj argumentw. Czy sdzisz, e jakiekolwiek argumenty skoni mnie do decyzji? Potrafi znale lepsze od twoich. Czy widzia kiedy, aby opuszczona ona uzyskaa co procesem, w ktrym dowodzi, e racja jest po jej stronie? Proces jest czym irytujcym. Biedaczka nie zdoa nawet odzyska ma, stajc si znw tak, jak kocha, bo ju jej nie kocha. Widywaem nieszczsne, polubione wrd lamentw i lamentujce w przeddzie rozwodu. Ale teraz ma doprowadzao to tylko do furii. Moe odzyskaaby go, gdyby potrafia w nim obudzi znw tego czowieka, ktry j niegdy kocha. Ale musiaaby mie w sobie co z twrczego geniuszu, ktry by natchn czowieka, tak jak ja mog kogo natchn umiowaniem morza, a stanie si budowniczym statkw. Wtedy znw wzronie drzewo, ktre rosnc bdzie si rnicowa. A wtedy czowiek nawet lamentu bdzie czeka z upragnieniem. eby zbudowa mio do mnie, powouj w tobie do ycia kogo, kto jest mnie przeznaczony. Nie bd ci mwi o cierpieniach, bo wzbudz tylko wstrt. Nie bd robi wyrzutw: zirytuj ci, i susznie. Nie bd wymienia powodw, dla ktrych masz mnie kocha, bo nie ma po temu adnych powodw. Powodem mioci jest mio. Nie bd si te stara uchodzi za takiego, jak by sobie yczya. Gdy takiego ju sobie przestaa yczy. Gdyby byo inaczej, wci jeszcze by mnie kochaa. Ale podnios ci w gr - dla mnie. A jeli bd mia do siy, poka ci krajobraz, ktry sprawi, e staniesz mi si przyjacielem. Poczuem jakby n w sercu, kiedy kobieta, o ktrej zapomniaem, spytaa: Czy syszysz dzwon, ktry zgubie, a on wci dzwoni dla ciebie? *** I c ja w kocu mam ci do powiedzenia? Szedem czsto w gry i siadaem patrzc na miasto. Albo spacerowaem w milczeniu i z mioci suchaem, co mwi ludzie. Syszaem nieraz sowa, po ktrych nastpoway czyny, jak kiedy ojciec powiada do syna: Id do studni i napenij ten dzban; albo kapral mwi do onierza: O pnocy obejmiesz stra... Ale zawsze te wydawao mi si, e w tych sowach nie ma nic tajemniczego i e podrnikowi nie znajcemu miejscowego jzyka, a widzcemu, jak s zwizane z codziennym yciem, wydayby si czym rwnie normalnym i bez reszty zrozumiaym jak to, co dzieje si w mrowisku. Ja take, obserwujc pojazdy, budowle, opiek nad chorymi, rzemioso i handel w moim miecie, wszystko to oceniaem jako dzieo zwierzcia, moe

tylko mielszego, bardziej pojtnego i wynalazczego od pozostaych; ale jednoczenie i z nie mniejsz oczywistoci widziaem, e obserwujc te zwyke czynnoci czowieka, jeszcze go nie widz caego. Byy bowiem rzeczy niewytumaczalne prawami mrowiska, wymykajce mi si, jeeli nie pojmowaem sensu sw. Oto na przykad na placu targowym ludzie siedzcy w krg suchali bajarza, a on, jeeli by uzdolniony, mgby skoczy mwi, wsta nagle i podpali miasto, a oni poszliby za nim. Widziaem take, jak tum spokojnych ludzi, porwany gosem proroka, pieszy w lad za nim, gotowy na caopalenie w ognistym piecu wojny. Wystarczao, aby sowa, ktre s zazwyczaj jak plewy ulatujce z wiatrem, podziaay z nieodpart moc, a tum odrzuca obyczaje mrowiska i gotw na mier stawa si jak poar. Gdy ludzie wracajcy potem do domw byli przemienieni, i wydawao mi si, e aby uwierzy w magiczne dziaanie, nie trzeba go szuka w bekocie czarownikw, bo do moich uszu dochodziy oto sowa czarodziejskiej mocy, zdolne oderwa mnie od rodzinnego domu, pracy, przyzwyczaje i sprawi, e zapragn mierci. Dlatego te za kadym razem z uwag suchaem przemwie , jake skutecznych, ludzi, ktrzy niczego nie tworzyli, i staraem si poj tre ich przekazu. Gdy nieistotne jest to, co wypowiadane. W takim przypadku kady by by wielkim poet. I kady byby prowodyrem mwic: Idcie za mn do ataku, a zapach prochu... Ale sprbuj tak przemawia, a ludzie si rozemiej. Podobnie, jeli bdziesz gosi potrzeb dobra. Suchajc jednak, jak niektrym udaje si przemieni czowieka, i proszc Boga, aby mnie owieci, nauczyem si po trochu rozpoznawa wrd sw jak plewy rzadki przekaz ciki jak ziarno.

CXXXVIII Tak wic postpiem nieco w poznaniu szczcia i uznaem, e trzeba zaj si tym zagadnieniem. Szczcie wydawao mi si bowiem owocem pewnego wybranego ceremoniau stwarzajcego dusz szczliw, a nie bezpodnym darem przedmiotw, ktre s marnoci. Niepodobna bowiem przekaza ludziom szczcia jak gotowego zapasu. Tote owym uciekinierom berberyjskim mj ojciec nie mg ofiarowa nic, co by ich uszczliwio, gdy tymczasem wrd najokrutniejszej pustyni i najdotkliwszej ndzy zdarzao mi si widywa ludzi promieniejcych szczciem. Nie sd jednak, e choby przez moment mog wierzy w moliwo szczcia zrodzonego przez samotno, pustk i ndz. Rwnie dobrze mog to by przyczyny rozpaczy. Chc da tylko wymowny przykad rozgraniczenia szczcia od dostarczanych ludziom dbr i zwizku ludzkiej szczliwoci z ceremoniaem. Dowiadczenie nauczyo mnie, e proporcja ludzi szczliwych jest bardziej zadowalajca w pustyniach, w klasztorach i pord powicenia ni u osiadych mieszkacw yznych oaz czy wysp zwanych szczliwymi; nie wycignem jednak std wniosku (co byoby wrcz gupie), e jako poywienia jest sprzeczna z jakoci szczcia, a jedynie ten, e tam, gdzie dbr jest wicej, tam i wiksza szansa, e ludzie biednie pojm charakter swojej radoci: moe si wtedy wydawa, e istotnie rodz j przedmioty, a przecie rado jest dana ludziom tylko poprzez sens, jakiego nabieraj przedmioty wczone w krlestwo, dom rodzinny lub ojcowizn. Std te zamono sprzyja powstawaniu zudze i pogoni za czczym bogactwem. Natomiast mieszkacy pustyni albo klasztoru, nie posiadajc; nic, widz naocznie, skd si bierze ich rado, i w ten sposb atwiej chroni rdo swojej arliwoci. Ale znw jest tutaj tak jak w przypadku wroga, ktry moe ci zabi albo da ci wielko. Gdyby bowiem czowiek rozpozna: prawdziwe rdo szczcia i potrafiby zachowa arliwo yjc na wyspie szczliwej albo w oazie, osignby niewtpliwie wielko w sposb jeszcze doskonalszy, podobnie jak z instrumentu wielostrunowego mona wydoby bogatsze dwiki ni z instrumentu o jednej strunie. Podobnie te nie drewna kosztowne, materie, napoje i potrawy nadaway wietno paacowi mojego ojca, gdzie kady krok by peen znaczenia. Ale tak te jest ze zotymi ozdobami, ktre nic nie s warte pki zamknite w skarbcu, ale nabieraj znaczenia, gdy wydobyte ze skrzy zostan rozmieszczone w nowym domu, ktrego oblicze bd upikszay.

CXXXIX Znw mnie odwiedzi w prorok o twardym wejrzeniu, dniem i noc przeuwajcy w sobie wit zo, a ktry na domiar wszystkiego jest zezowaty. - Trzeba ich zmusi do powice - powiedzia. - Istotnie - odparem. - Dobrze by byo odj im cz nagromadzonego bogactwa; staliby si wtedy nieco ubosi, ale i wzbogaceni sensem pozostaego majtku. Bogactwa nie maj bowiem dla nich adnej wartoci, pki nie zostan wczone w ksztat pewnego oblicza. Ale on mnie nie sucha, pochonity bez reszty swoj wciekoci. - Niechby zaczli naprawd pokutowa... - cign. - Istotnie - odparem - gdy pozbawieni pokarmu w dni postu, zaznaj potem radoci nasycenia albo te odczuj solidarno wobec tych, co poszcz z koniecznoci, albo zjednocz si z Bogiem wiczc swoj wol, albo po prostu unikn zbytniej otyoci. Wtedy unis si gniewem. - Przede wszystkim powinni zosta ukarani za grzechy. A ja zrozumiaem, e zadowoli si dopiero, kiedy czowiek przykuty do pryczy, pozbawiony chleba i wiata, zostanie zamknity w lochu. - Trzeba - powiada - wyrwa zo z korzeniami. - Istnieje niebezpieczestwo, e wyrwiesz z korzeniami wszystko. Czy nie lepiej byoby zamiast wyrywa z korzeniami zo, powiksza sum dobra? Wynajdywa wita, ktre by uszlachetniy czowieka? Przyodzia go w strj, dziki ktremu nie bdzie chodzi brudny? Lepiej odywi dzieci, eby pikniay nauczane pacierza, zamiast cierpie z powodu pustego brzucha? Przecie nie chodzi o to, aby zakrela granice dobrom nalenym czowiekowi, ale o to, aby ocali te linie napi, ktre ksztatuj jego jako, i rysy oblicza przemawiajce do umysu i serca. Tym, ktrzy potrafi budowa odzie, ka pywa na odziach i owi ryby. Ale tym, ktrzy potrafi budowa statki, ka eglowa i zdobywa wiat. - Chcesz wic zepsu ich bogactwem! - Nie interesuje mnie nic, co jest zasobem bogactw - odparem - i widz, e mnie nie zrozumia.

CXL Jeeli odwoasz si do andarmw i im zlecisz budowanie wiata, choby najdoskonalszego, ten wiat w ogle nie powstanie, gdy nie mieci si w roli ani w moliwociach andarma oywia twoj religi. W jego naturze nie mieci si ocenianie ludzi, ale wycznie wykonywanie rozkazw wynikajcych z okrelonego kodeksu, jak na przykad nakaz pacenia podatkw czy zakaz okradania blinich, czy poszanowania takiego lub innego przepisu. To natomiast, e czowiek jest taki, a nie inny, e wieczorny posiek w gronie rodzinnym ma taki, a nie inny charakter, wyznaczaj rytuay spoeczne, pola napi i ich linie. andarma nie widzi si w ogle. Jest jak mur, jak rama i szkielet. Nie ma z nim kontaktu i jest on rwnie bezlitosny jak fakt, e noc czowiek pozbawiony jest soca, albo e aby przeby morze, musisz czeka nadejcia statku, albo e jeli nie ma drzwi po lewej stronie, musisz pj na prawo. Wszystko to po prostu jest takie, a nie inne. Moe jednak obdarzysz go doniolejsz rol i zlecisz ocenia ludzi (do czego nikt na wiecie nie jest zdolny) i tropi zo wedle jego wasnej oceny, zamiast obserwowa ludzkie czyny, co ley w jego kompetencjach. Wtedy - poniewa nic na wiecie nie jest proste, a ludzkie myli s zmienne oraz trudne do sformuowania i w istocie nie istniej przeciwiestwa - pozostan na wolnoci i dojd do wadzy wycznie ci, ktrych przemony wstrt nie zniechci do tak karykaturalnego ycia. Byby to bowiem ad, postawiony ponad arliwoci drzewa, ad, ktry zamierzaj wprowadzi logicy, a nie ad drzewa, ktre si rodzi z ziarna. W istocie przecie ad jest wynikiem ycia, a nie jego przyczyn. ad jest znamieniem silnej spoecznoci, ale nie genez jej siy. To ycie, arliwo i denie ku czemu rodz ad. Ale ad nie rodzi ani ycia, ani arliwoci, ani denia ku czemukolwiek. A wtedy tylko ludziom o pospolitych duszach bdzie si wydawao, e wzrastaj; przyjm tandetne idee rodem z andarmskiego formularza i wymieni tre swoich dusz za podrcznik postpowania. Pamitaj: nawet wzniosy obraz czowieka i szlachetny cel stanie si pody i gupi, jeeli andarm bdzie go gosi. Albowiem rol andarma nie jest nie kultur, ale zabrania pewnych okrelonych czynw nie rozumiejc nawet dlaczego. *** Czowiek w peni wolny, postawiony w nieodwoalnym polu napi i wobec nieodwoalnych przymusw, ktre s jak niewidoczni andarmi - oto jak rozumiem sprawiedliwo w moim krlestwie. ***

Dlatego wezwaem andarmw i powiedziaem im tak: - Bdziecie ocenia tylko ludzkie postpki wymienione w podrczniku. I godz si na niesprawiedliwo z waszej strony: jest bowiem czym rozpaczliwym, e nie wolno dzi przekroczy muru, ktry kiedy indziej osania rabusia, nawet jeeli za murem krzyczy napadnita kobieta. Ale mur jest murem, a prawo prawem. Nie wolno wam bdzie jednak ocenia czowieka. Bo milczca mio do ludzi daa mi zrozumie, e aby poj czowieka, wcale nie trzeba go sucha. A i dlatego, e i ja nie potrafi odrni za od dobra i boj si, abym wyrywajc z korzeniami zo nie da i dobra na spalenie. A jak ty by mg si o to pokusi, skoro od ciebie wymagam wanie, eby by lepy jak mur. A ja nauczyem si ju tego, e kiedy skazaca powiod na stos, spal w nim wanie t czstk, ktra jest pikna, a ktra dopiero w pomieniach si ukazuje. Ale godz si na t ofiar, aeby ocali to, co jest kocem. Gdy poprzez jego mier napinam spryny ludzkiego dziaania, ktrych nie wolno mi zwalnia.

CXLI Zaczn wic mwi do ciebie tak: - Czowieku o niezaspokojonych pragnieniach, ujarzmiany si, ktremu inny czowiek zawsze przeszkadza wzrasta... A ty nie zaprotestujesz, poniewa to prawda, e masz niezaspokojone pragnienia, e jeste ujarzmiany si i e inni zawsze przeszkadzaj ci wzrasta. Wobec tego poprowadz ci, eby w imi rwnoci walczy z ksiciem. Albo zaczn inaczej: - Czowieku, ktry masz potrzeb kochania i ktry istniejesz tylko dziki temu ogromnemu drzewu, jakie tworzysz razem z innymi... Wtedy take nie zaprotestujesz, poniewa to prawda, e masz potrzeb kochania, a istniejesz tylko poprzez dzieo, ktremu suysz. A ja poprowadz ci, eby osadzi ksicia z powrotem na jego tronie. Mog ci wic powiedzie cokolwiek - i wszystko bdzie prawdziwe. A jeli spytasz, jak z gry rozpozna, ktra prawda okae si ywa i wykiekuje jak ywe ziarno, odpowiem, e tylko ta, ktra si stanie zwornikiem sklepienia, mow prost i uproci twoje problemy. Nieistotne, ile bd warte moje owiadczenia. Istotne jest przede wszystkim, w jakim punkcie ciebie postawi. Jeli patrzc z tego punktu widzenia dojrzysz niejedn sprzeczno w sobie, a one si z czasem rozwi, sam zaczniesz wypowiada swoje obserwacje; a e ja si tu i wdzie le wyraziem albo wrcz pomyliem - to naprawd niezbyt wane. Bdziesz widzia tak, jak ja tego chciaem, bo nie daem ci gotowego rozumowania, a punkt widzenia, skd rozumowanie moe bra pocztek. Niewykluczone, e w kilku jzykach znajdziesz wytumaczenie wiata czy siebie samego. I e cieraj si ze sob. I kady jest spoisty i mocny. I e nic ich nie przeciwstawia sobie wzajemnie. A ty nie moesz argumentami zbija postawy przeciwnika, poniewa ma on racj w rwnym stopniu co ty sarn . Albowiem walczycie obaj w imi Boga. Czowiek to ten, co produkuje i spoywa... I to prawda, e produkuje i spoywa. Czowiek to ten, co pisze poezje i uczy si czyta w gwiazdach... I to prawda, e pisze poezje i bada tajemnice gwiazd. Czowiek to ten, co tylko w Bogu znajduje szczcie... I to prawda, e w klasztorach czowiek uczy si radoci. Ale trzeba te powiedzie o czowieku co takiego, co by objo wszystkie te

wypowiedzi, ktre rodz wzajemne nienawici. Poniewa obszar ludzkiej wiadomoci jest znikomo may i czowiek, ktry znalaz pewn formu, jest przekonany, e inni kami albo s w bdzie. A tymczasem wszyscy maj racj. *** Codzienne ycie dao mi nieodpart pewno, e produkowanie i konsumowanie jest (jak w przypadku paacowych kuchni) nie tyle najwaniejsze, ile najpilniejsze; chciaem wic, aby to przekonanie odbio si jako w moich zasadach postpowania. Kategoria rzeczy pilnych nie na wiele jest przydatna i mgbym rwnie dobrze owiadczy: Czowiek to ten, co jest co wart tylko wtedy, kiedy jest zdrowy... , po czym wydedukowa z tego cywilizacj, w ktrej - w myl tej zasady - lekarz osdzaby czyny i myli ludzkie. Ale i tu sam si przekonaem, e zdrowie jest tylko rodkiem, a nie celem, i chciabym, aby ta hierarchia rwnie znalaza odbicie w moich zasadach. Jeli nie jest to bowiem zasada absurdalna, trzeba si liczy z tym, e pocignie za sob konieczno faworyzowania produkcji i konsumpcji albo wprowadzi dyscyplin ze wzgldu na zdrowie. Gdy tak samo jak ziarno rnicuje si wyrastajc w rolin, a jedna i wsplna kultura rnie si ksztatuje w zalenoci od rodowiska i sytuacji spoecznej, tak samo i moje zasady postpowania koniec kocw w kadym szczegle znajd swj wyraz. O czowieku powiem wic tak: Czowiek to ten, co ma warto tylko pord pola napi; ten, kto nawizuje kontakt z innymi tylko za porednictwem bogw, ktrych sobie wyobraa i ktrzy rzdz i nim, i innymi; to ten, kto znajduje rado tylko przemieniajc swoje ycie w twrcze dzieo; to ten, co umiera szczliwy tylko wtedy, kiedy przekazuje siebie innym; to ten, ktremu ci zasoby dbr i ktrego wzrusza jedna dojrzana jedno wiata; ten, co szuka poznania, a znajdujc, czuje upojenie; a take ten, ktry... Musz to wszystko tak sformuowa, aby podstawowe pragnienia czowieka nie zostay stumione ani sprowadzone na manowce. Jeli bowiem miabym zniszczy instynkt twrczy za cen wprowadzenia adu - nie chc takiego adu. Jeli miabym zlikwidowa pola napi, aby powikszy obwd brzucha - nie chc tego. A take gdyby mia wzrasta jego instynkt twrczy, ale za cen chaotycznego rozkadu - nie chc takiego instynktu. A take gdybym mia zgubi czowieka, aby nada wiksz wag polu napi, tak e zostanie mi pole napi, ale zginie czowiek - nie chc tego wcale. Zatem ja - kapitan, czuwajcy nad miastem z wysoka, bd dzisiejszego wieczoru mwi o czowieku, a kierunek, ktry wytycz, wyznaczy warto podry.

CXLII Wiem najpierw i przede wszystkim, e nie osign w ten sposb prawdy absolutnej i dajcej si dowie, a take zdolnej przekona moich przeciwnikw, a tylko jaki potencjalny obraz czowieka, uwzgldniajcy w pierwszym rzdzie to, co wydaje mi si w czowieku szlachetne; i tej zasadzie poddam wszystko inne. Nie mam oczywicie zamiaru, traktujc czowieka jako producenta i konsumenta, podporzdkowa rozmiarom jego brzucha wartoci ludzkich uczu, wiedzy, namitnych radoci, cho - nie wpadajc w adn sprzeczno ani wykrty - chciabym mu zarazem da moliwie duo; podobnie zreszt ci, co si interesuj rozmiarami jego brzucha, twierdz, e nie zamierzaj lekceway ducha. Albowiem kapitalny wybr dotyczy oblicza, a ono, jeli bdzie mie potrzebn si, rozwinie si jak rolina z ziarna i uksztatuje ca reszt. Mio morza bowiem nieuchronnie przeksztaci si w budowanie statkw. Wydaje mi si take, e nie suma wiadomoci jest najwaniejsz rzecz, bo nie na tym polega nauczanie i wychowanie, i nie stwierdziem wcale, aby jako czowieka wyznaczaa suma idei, ktrymi si karmi; wyznacza j jako tego narzdzia, ktre pozwala wiadomoci nabywa. Tworzywo bdzie zawsze to samo i aden jego element nie jest do pogardzenia, ale z tego samego tworzywa mona stworzy bardzo rne oblicza. Niektrzy bd zarzuca wybranemu obliczu, e zostao dobrane dowolnie i poddaje czowieka narzuconej mu woli, na przykad kae mu umiera dla zdobycia jakiej niepotrzebnej nikomu oazy pod pretekstem, e sam podbj jest czym piknym; tym ludziom odpowiem, e wszelkie usprawiedliwianie jest bezpodne, poniewa to oblicze moe wspistnie z wszystkimi innymi, rwnie prawdziwymi, i e w gruncie rzeczy walczymy w imieniu bogw, ktrzy s jedn wybran struktur tych samych wci elementw. Dzieli nas bdzie tylko objawianie si i ukazywanie archaniow. S to, moim zdaniem, efekty rodem z podrzdnego teatrzyku, gdy jeli Bg jest do mnie podobny i ukazuje mi si, nie jest ju Bogiem, jeli za jest Bogiem, moe by poznawalny dla mojego ducha, nie zmysw. Jeeli za jest poznawalny dla mojego ducha, rozpoznam Go tylko poprzez odczute wzruszenie, jak to jest w przypadku pikna wityni. Bd szuka i znajd Go podobnie jak lepiec, ktrego w stron ognia prowadzi wyczucie doni, a ogie jest dla niego poznawalny tylko przez odczuwane zadowolenie. (Mog jeszcze powiedzie, e poniewa Bg wywid mnie z siebie, sprowadza mnie do Niego z powrotem jaka sia cienia.) I cedr dlatego si rozwija, e jest zanurzony w socu, cho nie pojmuje znaczenia

soca. Albowiem wedle sw jedynego prawdziwego geometry a mojego przyjaciela wydaje mi si, e nasze struktury co musz przypomina, poniewa nie ma dajcych si wytumaczy czynw, ktre prowadziyby ku tym nieznanym studniom. I jeli nieznane soce, ktre narzuca swoje prawa w wiecie moich czynw, nazywam bogiem, prawda sprawdzi si tu skutecznoci nazwania. Dzisiejszego wieczora spogldam z wysoka na miasto, jak kapitan statku na penym morzu. Wydaje si, e ludmi rzdzi interes, szczcie i rozum. Ale odebraem im interes, rozum i szczcie, poniewa miaem wraenie, i interesem i szczciem nazywaj po prostu to, ku czemu d, i zbdne s takie bezksztatne niby meduzy pojcia; za rozum, ktry dy tam, gdzie si go skieruje, wyda mi si ladem na piasku zostawionym przez co, co jest wysze od niego. Nie rozum prowadzi jedynego prawdziwego geometr, mojego przyjaciela. Rozum pisze komentarze, wywodzi prawa, ukada przepisy, i kroczc od przyczyny do skutku wywodzi drzewo z nasienia, a do dnia, kiedy drzewo umiera, rozum staje si bezradny i szuka innego nasienia. Ale ja, patrzc z gry na miasto, niby kapitan statku na penym morzu, wiem, e tylko duch rzdzi ludmi i e rzdzi nimi nieodwoalnie. Jeli bowiem czowiek dojrza pewn struktur, napisa wiersz i zasia ziarno w ludzkie serca, wtedy interes, szczcie i rozum poddaj mu si jak sudzy: przemiana ziarna w drzewo dziki nim zostawi lady w sercu albo cienie na murze rzeczywistoci. I nie w twojej mocy broni si przeciw duchowi. Jeli ci bowiem postawi na tej wanie grze, a nie na innej, czy moesz zaprzeczy, e miasta i rzeki ukadaj si w taki wanie, a nie inny wzr, skoro jest wanie tak, jak jest. I dlatego ka ci si stawa. I dlatego, cho pi moje miasto, i cho odczytujc ludzkie czyny nie znajdujesz w nich nic poza szukaniem interesu i szczcia albo prac rozumu, jestem odpowiedzialny za to, ku czemu naprawd zmierza ono pod wygwiedonym niebem. *** Bo ludzie w istocie nie wiedz, jaki kierunek obrali, kiedy szukaj, jak im si zdaje, swego interesu lub szczcia, albo kiedy kieruj si rozumem; nie maj pojcia, e rozum, szukanie szczcia lub interesu w zalenoci od krlestwa, ktremu s poddane, zmieniaj i form, i sens. I e w moim krlestwie interes jest jakim uskrzydleniem, takim jak dla dziecka bawi

si w najbardziej podniecajc gr. Szczcie - to przemienia si i trwa w przedmiocie wasnej twrczoci. A rozum - ukada rozsdne prawa. W wojsku rozum to wojskowy regulamin, ktry ustala takie, a nie inne zwizki pomidzy rzeczami, na statku - to regulamin pokadowy, a w moim krlestwie rozum to cao praw, obyczajw, dogmatw i systemw, ktre sprawi, e rzeczy tak wanie, i spoicie, bd ze sob wzajemnie powizane. Ale ta wi, ten dwik, ktry poniesie si w nieskoczone echa, jest mj wasny, jeden i wykraczajcy poza argumentacj. *** Moe mnie jednak zapytasz: A po co przymus? Kiedy ustanowiem okrelone oblicze, trzeba, aby trwao. Kiedy oblicze ulepiem z gliny, wkadam glin do pieca, aby stwardniaa i dziki temu przetrwaa wystarczajco dugi czas. Tak samo moja prawda, aby przyniosa owoce, musi by staa: kto by chcia bowiem co dzie zmienia przedmiot mioci i gdzie wtedy byyby wielkie czyny ludzkie? Tylko cigo pozwoli zaowocowa twojemu wysikowi. Rzadko bowiem pojawia si moc twrcza, a cho czasem musi ci by dana, aby ci zbawi, niedobrze by byo, gdyby ci nawiedzaa co dzie . Trzeba wielu pokole , aby narodzi si czowiek. I pod pretekstem ulepszania drzewa nie cinam go co dzie i nie sadz nowego nasienia. Wszystkie istoty, ktre znam, rodz si, yj i umieraj. A oto czowiek zebra kozy, owce, domostwa i gry, i dzi z tego zbioru narodzi si jaki nowy byt, ktry odmieni ludzkie postpowanie. I bdzie trwa, a potem zacznie sabn i wyczerpawszy otrzymany dar ycia umrze. Narodziny to zawsze twrczo w stanie czystym, oywiajcy ogie , ktry zstpi z nieba. A ycie nie biegnie wedle linii cigej. Oto ley przed tob jajko. Ale nadchodzi moment, w ktrym wychodzi z niego kobra i twoja sytuacja zmienia si gwatownie. W czasie budowy masz robotnikw i zoone kamienie. W uoonych kamieniach jest pewna logika. Ale nadchodzi moment otwarcia wityni i czowiek zostaje przemieniony. Caa jego sytuacja staje si z gruntu inna. A jeli rzuciem w czowieka ziarno kultury, trzeba mi wicej czasu ni jedno ycie ludzkie, eby pucia gazie, licie i daa owoce. I nie mam zamiaru codziennie odmienia oblicza, bo wtedy nic si nie narodzi. To wielki bd wierzy w trwanie rwne jednemu yciu ludzkiemu. Przede wszystkim komu lub czemu przekae siebie umierajcy? Potrzebuje jakiego boga, aby go przyj.

Umieranie ma wtedy prostot wszystkich istniejcych rzeczy. Moje oliwki za rok okryj si znw owocami, ktre zbior moi synowie. Wtedy jestem spokojny w godzinie mierci.

CXLIII I tak oto nabieraem coraz mocniejszego przekonania, e ludzi nie trzeba sucha, ale ich rozumie. Patrz na miasto w dole i widz, jak mao wiadomi s go ludzie. Uwaaj si za budowniczych, murarzy, andarmw, tkaczy, sdz, e szukaj swojego interesu albo szczcia, ale nie czuj w sobie mioci, podobnie jak nie czuje w sobie mioci czowiek krztajcy si po domu, pochonity codziennymi kopotami. Za dnia dochodzi do ktni maeskich. Ale noc ten, co si kci, odnajduje w sobie mio. Bo mio jest silniejsza od sw rzucanych na wiatr. I czowiek zamylony, siada w oknie, pod wygwiedonym niebem, i czuje si znw odpowiedzialny za tych, co pi, za chleb, ktry trzeba zdoby, za sen ony, lecej tu, tak kruchej, delikatnej i nietrwaej. Mio nie wyraa si w mylach. Mio jest. Ale jej gos mwi tylko w ciszy. Tak samo, gdy chodzi o dom rodzinny czy miasto, czy krlestwo. Niech zapadnie prawdziwy spokj, a wtedy czowiek ujrzy swoich bogw. I nikt nie rozpozna dnia, w ktrym mu przyjdzie umrze. A sowa mwice o miecie inaczej ni poprzez pryzmat jego interesw lub szczcia, wydadz mu si pene kiepskiego patosu, bo nie bdzie wiedzia, e jego interesy i szczcie zrodzio wanie miasto. Skromne sowa na oznaczenie wielkich rzeczy. Ale jeli spojrzy na miasto z lotu ptaka i cofnie si w czasie ledzc jego losy, poprzez zamt, egoizm, ludzkie podniecenie dojrzy powoli i spokojnie pyncy statek. Wrciwszy wstecz poprzez kilka stuleci, zobaczy, niby bruzd na wodzie, ludzkie lady pozostawione w poezji, w kamiennych rzebach, teoriach naukowych i wityniach, dotd jeszcze wynurzajcych si z piasku. Codzienno zatrze si i zniknie. I zrozumie, e to, co ludzie nazywali interesami albo gonitw za szczciem, byo tylko ndznym odbiciem wielkich spraw. Czowiek, o ktrym mwiem, bdzie szed naprzd. Podobnie z armi, ktra rozbia obozowisko. Jutro rano, w palcym jak ogie piaszczystym wichrze, rzuc j na wroga. Wrg stanie si dla mojej armii jak tygiel, w ktrym wytapia si kruszec. Popynie krew, a tysiczne jednostkowe, nagle unicestwione szczcia znajd swj kres w jednym bysku szabli, tysice jednostkowych interesw nagle zginie bez ladu. A przecie moje wojsko nie zbuntuje si, gdy wchodzi tu w gr nie los jakiego czowieka, ale los czowieka. Wiem, e ci ludzie godz si jutro umrze: a przecie kiedy wieczorem, ogarnity cich mioci, chodz pomidzy obozowymi ogniskami i sucham ludzkich rozmw, nie usysz gosu czowieka, ktry godzi si na jutrzejsz mier.

Tu ludzie bd artowa z czyjego krzywego nosa. Tam - kci si o wiartk misa. Gdzie indziej garstka siedzcych w kucki onierzy sarka bdzie na wodza ostro, sowami moe obraliwymi. A jeli ktremu z nich powiem, e jest pijany jutro skadan ofiar, rozemieje mi si w twarz i stwierdzi, e przesadzam, a zarazem nie doceniam jego osoby; gdy on nie ma zamiaru - i nie nakazuje mu tego sumienie ani poczucie godnoci i wanoci wasnej osoby - umiera za swojego kaprala, ktry w adnej mierze nie zasuguje na takie powicenie. A przecie jutro ten czowiek umrze za swojego kaprala. Nie ujrz nigdy tego wielkiego oblicza, ktre pozwala stawi czoo mierci i przyjmuje dar ludzkiej mioci. A jeeli przejmowaem si dotd sowami rzucanymi na wiatr, wrc powoli do: swojego namiotu ze smakiem klski na wargach. Gdy ci ludzie artowali, krytykowali wojn i obrzucali wyzwiskami wodzw. No tak: widziae myjcych deski pokadu, zwijajcych agle i kujcych gwodzie, ale nie dostrzege, poniewa wzrok masz kiepski i patrzysz z nazbyt bliska, statku w jego majestacie.

CXLIV Pewnego wieczoru poszedem zlustrowa moje wizienia. I przekonaem si, e andarmi wybrali i zamknli w karcerach ludzi okazujcych stao: tych, ktrzy nie zmylali i nie odrzekali si od tego, co byo oczywist prawd. Ci natomiast, ktrzy odrzekali si swoich czynw i kamali, pozostali na wolnoci. Bo zapamitaj moje sowa: niezalenie od kultury andarma i twojej wasnej, jeli andarm otrzyma prawo wydawania sdw, ostoi si tylko czowiek pody. Gdy w oczach andarma wszelka prawda, jeeli jest prawd czowieka, a nie gupiego logika, stanowi przewin i grzech. Gdy on chciaby, aby wszystko byo objte jedn ksig, jednym modelem czowieka, jedn formu. Gdy andarm budujc statek chciaby zniszczy morze.

CXLV Jestem ju zmczony sowami, ktre si przedrzeniaj wzajemnie i nie wydaje mi si bynajmniej absurdem w przymusie szuka swobody. A take - w walorach wojennej odwagi - waloru mioci. A take - wrd ascezy szuka luksusu. I w zgodzie na mier - radoci ycia. W hierarchii szuka rwnoci, ktr bym nazwa przymierzem. W odrzuceniu dbr najlepsze tych dbr spoytkowanie. W bezgranicznym oddaniu krlestwu - osobistej godnoci. Jeli opowiadasz si za czowiekiem pojedynczym, powiedz mi, jaki on jest? Ja widziaem trdowatego. Jeli opowiadasz si za spoeczestwem dostatnim i wolnym. Powiedz mi, jakie ono jest? Ja widziaem moich Berberw.

CXLVI A tym, ktrzy nie pojmowali mojego przymusu, powiedziaem tak: - Jestecie jak dziecko, ktre widziawszy w swoim yciu tylko jeden ksztat dzbana uwaa ten ksztat za nieodwoalny, a zmieniwszy miejsce zamieszkania nie moe zrozumie, dlaczego tak odmieniono i popsuto ksztat owego znanego mu z domu dzbanka. Podobnie, kiedy w ssiednim krlestwie widzicie formowanie czowieka wedug innego ni wasz modelu, i bdzie to czowiek, ktry inaczej czuje, inaczej myli, kocha, skary si i nienawidzi, zapytujecie, dlaczego odmienia si i psuje czowieka. W tym tkwi twoja sabo. Nie uchronisz wityni przed zniszczeniem, jeeli nie bdziesz wiedzia, e architektura to rzecz krucha i e jest zwycistwem czowieka nad natur. I e ca budowl podtrzymuj belki, przypory, filary i uki. I nie pojmujesz wiszcej nad tob groby, bo w cudzym dziele widzisz tylko skutek chwilowego pobdzenia, i nie rozumiesz, e grozi to, na ca wieczno, znikniciem czowieka, ktry nigdy ju si nie pojawi po raz wtry. Uwaae si za wolnego i oburzae si, kiedy mwiem o przymusie. Jest to za przymus nie ze strony jakiego andarma, a wic widoczny, lecz tym bardziej nieunikniony, e nieodczuwalny, podobnie jak w przypadku drzwi w murze, kiedy przymusu dojcia do nich nie traktujesz jako zamachu na swoj wolno. Jeeli chcesz jednak dojrze pole napi, ktre ci wyznacza i kae ci tak wanie, a nie inaczej porusza si, odczuwa, myle, kocha, skary si i nienawidzi, zaobserwuj, jak zaczynaj dziaa w gorset u ssiada - wtedy stanie si dla ciebie widoczny. W przeciwnym razie nigdy go nie dostrzeesz. Spadajcy kamie nie odczuwa siy cienia. Kamie ciy wtedy, gdy ley nieruchomo. Tylko stawiajc opr czujesz si, ktra ci chce popchn. I li ulatujcy z wiatrem nie czuje go, i kamie wypuszczony z rki - nie czuje cienia. Dlatego te i ty nie widzisz cicego nad tob potnego przymusu, dostrzegalnego i jak mur stawiajcego opr dopiero w przypadku, gdyby ci przyszo do gowy na przykad podpali miasto. Podobnie nie dostrzegasz tego najbardziej podstawowego przymusu, jakim jest jzyk. Wszelki system jest przymusem, ale niewidocznym.

CXLVII W ksigach ksicych studiowaem przepisy sporzdzane w rnych krlestwach. Obrzdy rnych religii, ceremoniay pogrzebw, zalubin i narodzin, mojego ludu oraz innych ludw, i obecne i przesze; w duszach i w prawach, ktre sporzdzono dla zbudowania dusz, kierowania i utrwalania ich w dobrem, szukaem prostych midzyludzkich stosunkw i nie mogem ich znale. A przecie kiedy si stykaem z mieszkacami ssiedniego cesarstwa, w ktrym obowizuje okrelony ceremonia ofiarny, odkrywaem pewien niepowtarzalny smak i jakby aromat, pewien okrelony sposb kochania i nienawidzenia, bo mio i nienawi s w kadym przypadku inne. Miaem zatem prawo pyta o przyczyny: Jak to si dzieje, e rytua, ktry wydaje si pozbawiony zwizku z czymkolwiek, a take skutecznoci i dziaania, poniewa dotyczy spraw obcych mioci, buduje jednak mio, i to mio okrelonej barwy. Jak wic przebiega wi pomidzy czynem a nakazami, ktre nim rzdz, i okrelonym charakterem umiechu, niepodobnego do umiechu innych ludzi? Nie byo to szukanie bezpodne, poniewa w cigu caego mojego ycia przekonaem si, e ludzie rni si midzy sob, cho te rnice pozostaj po pierwsze niewidoczne, a po drugie niewyraalne w sowach; w rozmowie bowiem odwoujemy si do tumacza, ktrego zadaniem jest przekada na nasz uytek cudze sowa, to znaczy szuka w naszym jzyku tego, co by najbliej odpowiadao wypowiedziom w innym jzyku. W ten sposb mio, sprawiedliwo i zazdro zostan przeoone na zazdro, sprawiedliwo i mio i bdziemy si zachwyca podobiestwami, cho tre tych sw bynajmniej nie bdzie ta sama. Jeeli za bdziemy w dalszym cigu analizowa sowo po sowie, w kolejnych przekadach bdziemy i szuka, i znajdywa wycznie podobiestwa, i - jak zawsze w toku analizy - umknie nam to, co chcielimy uj. Kto chce bowiem zrozumie ludzi, nie powinien sucha, co mwi. A tymczasem rnice s podstawowe. Gdy w kadym przypadku inna bdzie i mio, i sprawiedliwo, i zazdro, a take mier, piew, stosunki z dziemi, z wadc, z ukochan kobiet, i to, co czowiek wkada w twrcz prac, szczcie, przybierajce ksztat wasnych interesw, i owe ludzkie interesy za kadym razem inne; znaem ludzi, ktrzy czuli si w peni szczliwi, skromnie przy tym zaciskajc usta i mruc oczy, kiedy dochowali si do dugich paznokci; inni natomiast zachowywali si tak samo pokazujc odciski powstae na ich doniach od pracy. Znaem te ludzi, ktrzy oceniali swoj warto wedle wagi zota nagromadzonego w piwnicy, co mogoby si wydawa obrzydliwym skpstwem, pki nie

poznamy innych przeadowanych dum i niezmiernie zadowolonych z siebie, jeli bez adnego celu wtoczyli kamie na wysok gr. Stwierdziem jednak niezbicie, e te usiowania byy chybione, gdy z jednej paszczyzny na drug nie da si przej przy pomocy dedukcji; byo to wic rwnie absurdalne jak zachowanie gaduy, ktry razem z kim podziwiajc jak rzeb, prbuje poprzez lini nosa albo wymiary ucha wyjani mu przekaz dziea sztuki - na przykad melancholi witecznych wieczorw; a przecie to tylko zachwyt tego, kto patrzy, co zupenie innego ze swojej natury ni uyte tworzywo. Doszedem do wniosku, e mj bd polega na prbach wyjaniania drzewa poprzez soki mineralne, ciszy - poprzez kamienie, melancholii - poprzez linie, a charakteru duszy poprzez ceremonia, co jest odwracaniem naturalnego porzdku stworzenia; tymczasem trzeba byo - przeciwnie - wyjania wstpowanie wzwy tego, co mineralne, poprzez wzrastanie drzewa, ukad kamieni - poprzez pragnienie ciszy, struktur linii - poprzez przemon melancholi i ceremonia - poprzez charakter duszy, ktra jest jedna i niewyraalna w sowach; poniewa wanie po to, aby j poj, zapanowa nad ni i utrwali jej wartoci, powstay swego rodzaju sida - pewien okrelony ceremonia. W modoci polowaem na jaguary. Kopaem w tym celu doy, z jagniciem na dnie, najeone ostrymi palami i pokryte traw. Przychodzc o wicie, znajdowaem wgbi ciao jaguara. Znajc bowiem zwyczaje jaguara, czowiek moe wymyli taki d z jagniciem, ostrymi palami i pokryty traw. Jeeli mu jednak poleci zaprojektowanie dou bez podstawowej znajomoci dotyczcej zwierzcia, nic nie wymyli. Dlatego o prawdziwym geometrze a moim przyjacielu mwiem, e jest to kto, kto czuje jaguara i wymyli puapk na niego. Cho nigdy tego zwierza nie widzia. Natomiast komentatorzy geometry zrozumieli, co maj robi, poniewa pokazano im schwytanego jaguara: ale oni widz wiat w perspektywie pali na dnie puapki, jagnit i trawy oraz innych elementw konstrukcji i maj nadziej, e logicznie rozumujc dojd w ten sposb do prawdy. Ale do prawdy nie dochodz. I brn w swojej jaowej dziaalnoci a do dnia, kiedy pojawi si kto, kto czuje jaguara, jeszcze zanim go zobaczy, i zrozumie, jak go schwyta, i pokazuje to im. A prowadzi ich przy tym w jaki tajemniczy sposb drog, ktra jest jakby drog powrotn. Takim geometr by mj ojciec, ktry ustanowi ceremonia, majcy pojma w swoj sie czowieka. A take ci, ktrzy gdzie indziej lub kiedy indziej ustanawiali inne ceremoniay, majce pojma innych ludzi. Ale potem nadeszy czasy gupich logikw, historykw i krytykw. Oni za patrz na ceremonia i nie mog z niego wydedukowa obrazu

czowieka, poniewa wydedukowa go istotnie nie mona; po czym w imi sw lekkich jak plewy na wietrze, ktre nazywaj rozumem, w przypadkowy sposb rozkadaj elementy stanowice puapk, niszcz ceremonia i czowiek nie moe ju zosta pojmany.

CXLVIII W czasie wiejskich przejadek w pewnym obcym kraju udao mi si odkry charakter owych zapr, ktre buduj czowieka. Jechaem powoli konno poln drog od jednej wioski do drugiej. Droga moga biec prosto przez rwnin, a tymczasem biega obrzeem pola i straciem par dobrych chwil objedajc je bokiem. Poczuem wtedy na sobie ciar owego prostokta obsianego owsem, gdy instynkt kazaby mi jecha prosto przed siebie, a w ciar ugi mnie. Istnienie tego prostokta obsianego owsem naruszyo bieg mojego ycia, bo musiaem mu powici minuty, ktre mogyby posuy na co innego. Pole narzucao mi swoj wadz, poniewa zgodziem si je objecha i cho mgbym puci konia wprost w owies, uszanowaem je jak wityni. Potem droga poprowadzia mnie wzdu posiadoci otoczonej murem. Szanowaa najwidoczniej t posiado, gdy wygia si mikkim ukiem zgodnie z wystpami i wgbieniami muru. A za murem widziaem drzewa rosnce gciej ni drzewa w naszych oazach i jaki staw sodkiej wody migoczcy przez gazie. Syszaem tylko cisz. Potem minem bram wjazdow ocienion listowiem. Tutaj droga si rozwidlaa, bo jedno rozgazienie byo ju wewntrzn drog prywatnej posiadoci. Wtedy wanie, w czasie tej powolnej pielgrzymki, kiedy mj ko potyka si na wybojach albo naciga cugle, chwytajc nisk traw wyros pod murem, przyszo mi do gowy, e delikatne krzywizny drogi, okazywany przez ni szacunek, niepieszno i czas tracony jakby na rozkaz jakiego rytuau lub przepisw krlewskiego apartamentu, tworzyy zarys ksicej twarzy; i e wszyscy, ktrzy drog jechali, na trzscych bryczkach czy koysani na grzbiecie powolnych osiokw, wiczyli si bezwiednie w mioci.

CXLIX Mj ojciec mwi tak: - Ludzie uwaaj, e wzbogaca ich rozszerzanie sownictwa. Mona, oczywicie, uy jeszcze jednego dodatkowego sowa, ktre bdzie oznacza na przykad padziernikowe soce w odrnieniu od innego soca. Ale nie wiem, co mona na tym zyska. Przeciwnie: stwierdzam, e gubi si wtedy wyraz owej zalenoci, czcej padziernik, padziernikowe owoce i chd padziernikowy ze socem, ktre ju nie jest tak mocne, ale ju jakby znuone. Rzadkie s sowa, ktre przynosz mi jaki zysk, wyraajc za jednym razem cay system wspzalenoci, ktrym bd si mg posugiwa i gdzie indziej, jak sowo zazdro. Tak wic powiem na przykad: Pragnienie jest zazdroci wobec wody. Gdy widzc ludzi umierajcych z pragnienia, miaem wraenie, i cierpi mki ju nie jakiej choroby rwnie okropnej jak zaraza, ktra odbiera czowiekowi wiadomo i wydobywa ciche jki z jego piersi. Pragnienie wody kae czowiekowi wy. Zwiduj mu si inni ludzie pijcy. Woda, ktra gdzie daleko pynie obficie, wydaje mu si jak zdrada. Jak kobieta umiechajca si do wroga. Cierpienie czowieka spragnionego nie jest chorob, ma w sobie co religijnego, miosnego, co, co odwouje si do obrazw dziaajcych na czowieka przemonie. Gdy yje on wewntrz krlestwa, ktre nie dotyczy rzeczy, ale sensu rzeczy. Natomiast padziernikowe soce jest czym tak szczeglnym, e niezbyt bdzie mi pomocne. Wzbogac natomiast czowieka, jeeli go wywicz tak, aby posugujc si tymi samymi sowami, budowa rnorodne puapki, nadajce si do rnych celw. Tak na przykad jeli pozna on takie wzy na sznurze, ktre bd przydatne i na sida lisie, i do obsugi statkw aglowych, tak aby dobrze chwytay wiatr. Ale podobnie i z efektami zda wtrconych, odcieniami form czasownika, rytmem zda , ukadem dopenie , tym wszystkim, co jest jak echo i jak zwroty ciaa; jak taniec, ktrym taczc przekazujesz innemu czowiekowi to, co zamierzae mu powiedzie, co pozwala mu poj ze sowa pisanego to, co chciae, eby poj. - Zdoby wiadomo - mwi kiedy indziej mj ojciec - to przede wszystkim zdoby wasny styl. - Zdoby wiadomo - stwierdza take - wcale nie znaczy naby pewnego zasobu przypadkowych poj i kaza im spokojnie czeka. Nie wiadomoci maj istotne znaczenie, gdy one su tylko tak jak przedmioty i narzdzia przydatne w danym zawodzie - w budowaniu mostw, wydobywaniu zota albo nauczaniu - jeli tego zajdzie potrzeba - jak

daleko ley jedna stolica od drugiej. Ale zasb formu nie stanowi czowieka. Zdoby wiadomo, to rwnie nie tyle, co wzbogaci sownictwo. Zwikszenie jego zasobu ma na celu wycznie nada sowu wiksz precyzj dziki zestawieniu na przykad rnych form zazdroci. Ale dopiero jako stylu bdzie gwarancj jakoci dziaania. W przeciwnym razie streszczenia przemyle nie na wiele si zdadz. Wol sucha o padziernikowym socu, bo przemawiajc do oczu i do serca dziaa to silniej na mnie ni jakie nowe sowo. Kamienie s wpierw kamieniami, potem - kiedy ju tworz pewien ukad - kolumnami, a ukad kolumn stanie si katedr. Ale czowiek otrzymuje coraz szersze ukady za spraw geniuszu architekta, ktry je dobiera dla coraz ambitniejszych zamysw wyraajcych jego styl, czyli dla wyraenia linii napi, ktre chcia narzuci kamieniom. Rwnie zdanie jest pewnym zamierzonym dziaaniem. I ono jest w zdaniu najwaniejsze. - Spjrz na dzikusa - mwi ojciec. - Rozszerzysz jego sownictwo, a on si stanie nieznonym gadu. Moesz mu wbi do gowy wszystkie moliwe wiadomoci, a stanie si nie tylko gadu, ale kim pretensjonalnym i gonicym za wiecidekami. I nie powstrzymasz go na tej drodze. Bdzie si upaja pustym wielosowiem. A ty, jak lepy, bdziesz si zapytywa: jak to si stao, e moja cywilizacja zamiast go podnie, doprowadzia dzikusa do degeneracji wyzwalajc w nim nie mdro mdrca, jak oczekiwaem, ale rozkad. Widz teraz, jaki by wielki, szlachetny i czysty w swojej niewiedzy! Naleao mu bowiem ofiarowa tylko jedno, o czym ty coraz bardziej zapominasz i lekcewaysz. A mianowicie uywanie pewnego stylu. Wtedy zamiast przerzuca tre swojej wiedzy jak kolorowe pieczki, bawi si wydawanym przez nie dwikiem i upaja wasn zrcznoci, bdzie umia nagle zwrci si ku tym funkcjom umysu, ktre decyduj o wzrastaniu czowieka. Stanie si wtedy milczcy i skupiony jak dziecko, ktre otrzymawszy zabawk, potrzsa ni zrazu i haasuje. Ale potem kto je nauczy, jakie wzory i konstrukcje mona z niej uoy. Staje si wtedy zamylone i milknie. Siada w swoim kcie, marszczy czoo i zaczyna rodzi si do czowieczestwa. Naucz wic najpierw prostaczka gramatyki i uycia czasownikw oraz dopenienia. Naucz go dziaa, zanim mu zlecisz kierunek dziaania. A wtedy zobaczysz, jak ci, ktrzy nadto haasuj, jak to si mwi, ongluj ideami, a si staj mczcy - odkryj nagle milczenie. Tylko ono jest znakiem wielkich wartoci.

CL
Tak jest i z prawd, kiedy ma suy czowiekowi.

Dziwisz si. Ale nie dziwisz si, o ile wiem, kiedy woda, ktr pijesz, i chleb, ktry jesz, staj si wiatem oczu. Ani kiedy soce staje si koron drzewa, owocem i nasieniem. Rzeczywicie: nie odnajdziesz w owocu nic, co by przypominao soce, w cedrze nic, co by przypominao orzeszek cedrowy. Bo by z czego zrodzonym nie znaczy by do tego podobnym. A raczej nazywam podobiestwem co, co nie jest odbierane wzrokiem ani rozumem, a wycznie duchem. I o tym wanie myl, mwic, e stworzenie podobne jest do Boga, owoc - do soca, wiersz - do tego, co jest przedmiotem wiersza, a czowiek, ktrego w tobie powoaem, do ceremoniau krlestwa. A to jest bardzo wane, gdy nie dostrzegajc wzrokiem pokrewiestwa, ktre ma sens tylko w sferze duchowej, odrzucasz to, co warunkuje twoj wielko. Jeste jak drzewo, ktre nie widzc ladw soca w owocu, odrzucioby dziaanie soca. Czy te moe raczej jak profesor, ktry nie mogc znale w dziele sztuki niewypowiedzianego impulsu, z ktrego dzieo powstao, poddaje je analizie, odkrywa plan - i jeli potrafi - wewntrzne prawa, po czym sam tworzy dzieo, stosujc owe prawa, a suchacz, nie mogc ju duej wytrzyma, zacznie zmyka. Gdy w tym zakresie pasterka, stolarz albo ebrak s bardziej uzdolnieni od wszystkich logikw, historykw i krytykw mojego krlestwa. Tym ludziom nie podoba si, kiedy droga, ktr postpuj, traci wyrany zarys. Ale dlaczego? - zapytasz. Dlatego, e lubi wyrane zarysy. W tym upodobaniu jest tajemnica, ktr si karmi. Skoro maj takie upodobania, widocznie co im to daje. Jeeli nie wiesz, jak to nazwa - trudno. Wycznie logicy, historycy i krytycy akceptuj w wiecie tylko to, co daje si uj w zdania. Wydaje mi si, e may czowieczek zaczynajcy si dopiero uczy jzyka wprawia si po omacku i chwyta tylko cienk bonk wiata. Bo cay wiat jest ogromnym ciarem. Ci ludzie natomiast potrafi wierzy tylko w w may wiatek, ktry ogarniaj ich myli, tanie jak jarmarczne wiecideka. *** Jeeli odrzucisz moj wityni, mj ceremonia i skromn wiejsk drog dlatego, e nie potrafisz wypowiedzie treci ani sensu ich przesania, lepiej nie wychylaj si ze swojego bota. Bo cho brakuje ci sw, ktrych dwikiem mgby mnie zadziwi, lub obrazw, ktre by ci posuyy jako namacalne dowody, godzisz si jednak na odwiedziny, ktrych nie umiesz nazwa. Suchae przecie nieraz muzyki. A dlaczego jej suchasz? Przyznajesz na og, e uroczyste widowisko zachodu soca nad morzem jest pikne.

A moe mi powiesz, dlaczego? A ja ci powiadam, e jeeli przejechae na grzbiecie osa t wiejsk drog, o ktrej mwiem, co si w tobie zmienio. I naprawd niewane, e znw nie bdziesz mi umia powiedzie, dlaczego. I dlatego nie wszystkie rytuay i ofiary s rwnie dobre, nie wszystkie ceremoniay i nie wszystkie drogi. S take i ze, tak jak jest muzyka wulgarna. Ale nie potrafi wprowadzi tu podziaw rozumowo. Poznam to po znaku, ktrym jeste ty sam. Jeeli chc oceni drog, ceremonia albo wiersz, patrz na czowieka, kim si sta zetknwszy z nimi. Albo sucham, jak bije jego serce.

CLI
To tak, jakby kowale wykuwajcy gwodzie i robotnicy piujcy deski, twierdzc, e statek jest zbiorem desek pozbijanych przy pomocy gwodzi, domagali si dla siebie decyzji w budowie statku i eglowania po morzu. Bd jest zawsze ten sam, a polega na bdnym przechodzeniu od przyczyn do skutkw. Statek nie rodzi si bowiem z wykuwania gwodzi i tarcia desek. Przeciwnie: wanie te ludzkie prace rodz si z umiowania morza i postpujcej budowy statku. Statek staje si za ich porednictwem, czerpic z nich niejako soki, tak jak cedr czerpie soki z kamienistego gruntu. Ci, ktrzy tr deski i kuj gwodzie, powinni zwraca oczy ku deskom i gwodziom. Powinni zna si na deskach i gwodziach. Mio do statku powinna sta si w ich jzyku mioci do desek i gwodzi. A pyta na temat statku nie bd im zadawa. Podobnie urzdnicy, ktrym zleciem pobieranie podatkw. Nie bd zadawa im pyta na temat kultury. Niech posusznie i rozsdnie speniaj swoje zadanie. Jeeli obmyl model szybkiego statku aglowego i zmieni wymiary desek oraz dugo gwodzi, technicy zaczn si burzy i buntowa. Uwaaj, e naruszam istot statku, ktra zasadzaa si przede wszystkim na deskach i gwodziach. A ona si zasadzaa na moim pragnieniu. Za poborcy, jeeli zmieni struktur finansw, a wic i zbierania podatkw, te burz si i buntuj, gdy - ich zdaniem - podwaam istnienie krlestwa, ktre opierao si na ich rutynie. Lepiej - by wszyscy oni milczeli. A ja ich w zamian za to bd szanowa. Kiedy ju ich bg zstpi ku nim, nie bd im doradza niczego na temat kucia gwodzi i cicia desek. Nie chc o tym w ogle nic wiedzie.

Gwny budowniczy katedry na kadym kolejnym poziomie przekazuje rzebiarzowi swj entuzjazm, swoje natchnienie. Ale nie miesza si do jego pracy, nie radzi nada twarzy takiego a nie innego umiechu. Byaby to wtedy utopia i budowanie wiata na opak. Zajmowa si wyrobem gwodzi to wymyla wiat przyszoci - co jest absurdalne. Albo te poddawa dyscyplinie to, czego dyscyplina nie dotyczy. Tak si przejawia ad narzucany przez profesorw, nie pokrywajcy si wcale z adem ycia. We waciwym momencie przyjdzie czas i na deski, i na gwodzie. Ale zajmujc si tym wczeniej trudz si nad stworzeniem wiata, ktry si wcale nie narodzi. Albowiem ksztat gwodzi i wymiary desek wyznaczy cieranie si z rzeczywistoci ycia, a ta objawi si dopiero kowalom i cielom. A im silniejszy bdzie mj przymus, ktry jest wpajanym ludziom umiowaniem morza, tym mniej si bdzie przejawiaa tyrania. Bo i w drzewie nie ma adnej tyranii. Tyrania - to jeli przy pomocy sokw ywotnych chcesz zbudowa drzewo. Nie za wtedy, gdy drzewo czerpie soki z ziemi. Mwiem ju wielokro: budowa przyszo to najpierw i wycznie myle o teraniejszoci. Tak samo - budowa statek to wycznie wpaja umiowanie morza. *** Bo nie ma i by nie moe - jzyka logiki, ktry by zapewni tworzywo temu, co dla ciebie najwaniejsze, i ktry by tym tworzywem rzdzi; ani by wyjani krlestwo drzewami i grami, miastami i rzekami, ani marmurow rzeb - liniami i formami nosa, brody i uszu; ani skupienie odczuwane w katedrze - kamieniami, ani ojcowizn - jej czciami skadowymi, ani, najprociej, drzewo - sokami mineralnymi. (A tyrania bierze si std, e usiujc zrealizowa niemoliwo, irytujesz si niepowodzeniem, obrzucasz wyrzutami innych i stajesz si okrutny.) Nie moe tu by mowy o jzyku logiki, poniewa nie ma take logicznych zwizkw. Nie sprawisz, aby drzewo wyroso z soli mineralnych zamiast z nasienia. Jedyne, co ma tu sens, ale sens niewyraalny w sowach, poniewa chodzi o czysty akt twrczy albo przekazywanie wzrusze , to przechodzi od Boga do przedmiotw, ktre od Niego otrzymay sens, barw i energi. Albowiem krlestwo tajemnicz moc napenia drzewa, gry i rzeki, stada, parowy i domostwa. Zapa rzebiarza nadaje tajemn moc glinie i marmurowi, katedra nadaje sens kamieniom i przemienia je w rdo ciszy, a drzewo czerpie sole mineralne z ziemi, aby je unie w wiato. Znam dwie kategorie ludzi, ktrzy mwi, e trzeba stworzy nowe krlestwo. Jedni to logicy, budujcy rozumem. Ich dziaalno nazywam utopi. Nie narodzi si z niej nic, bo

nic w niej nie byo. Tai jak rzeba ulepiona przez profesora akademii. Twrca moe by inteligentny, ale dzieo twrcze nie z inteligencji powstaje. Taki czowiek nieodwoalnie zamieni si w oschego tyrana. Druga kategoria to ludzie oywieni jak prawd oczywist, ktrej nie umiej nada imienia. Moe to wic by pasterz albo ciela nie obdarzony inteligencj, poniewa dzieo nie z inteligencji powstaje. Taki czowiek miesi glin i nie bardzo wie, co z niej ulepi. Nie jest zadowolony, wic uciskaj kciukiem z lewej strony. Potem zgniata w d. A twarz wyaniajca si z gliny coraz bardziej zadowala w nim to pragnienie, ktre nie ma imienia, ale ktre go przepenia. I coraz bardziej przypomina co, co wcale nie jest twarz. I nawet nie wiem, co oznacza w tym przypadku sowo przypomina. Oto ulepiona z gliny twarz, otrzymawszy jakie niewyraalne podobiestwo, zostaje wyposaona w moc przekazania tobie tego, co byo natchnieniem rzebiarza. Dostae si w moc jakiej wizi, ktrej on by poddany. Albowiem ten czowiek nie rozumem tworzy, ale duchem. I dlatego twierdz, e nie rozum wiatem rzdzi, ale duch.

CLII
Powiedziaem ju wczeniej: nie chodzi o to, aby mie lepo posusznych niewolnikw, gdy ludzie maj przerne pogldy. Nie, eby byli w swoich pogldach zmienni, ale ich wewntrzna prawda nie znajduje w sowach zadowalajcego wyrazu. Wic trzeba troch tego i troch tamtego... Moe zanadto uproci spraw wolnoci i przymusu. I wahasz si pomidzy jednym a drugim, poniewa prawda nie jest ani w obu, ani pomidzy nimi, ale na zewntrz. Ale czy moliwe, eby jednym sowem uj twoj wewntrzn prawd? W imi czego miaby to, co ma ci zapewni wzrost, zamyka w ciasnym pudeku? Ale eby by wolny jak piewak improwizujcy przy wtrze instrumentu, musisz mie wpierw wywiczone palce i zna sztuk piewu. A to oznacza walk, przymus i wytrwao. A eby by wolny jak gral, musisz mie wyrobione muskuy, a to oznacza walk, przymus i wytrwao. A eby by wolny jak poeta, musisz mie wywiczony mzg i wyrobiony styl, a to oznacza walk, przymus i wytrwao. Czy pamitasz o tym, e warunkiem szczcia nigdy nie jest szukanie szczcia? Szukajc go sidziesz i nie bdziesz wiedzia, dokd biec. Dopiero kiedy co stworzye,

szczcie ci jest przydane jako nagroda. A warunki szczcia to walka, przymus i wytrwao. Czy pamitasz, e warunkiem pikna nigdy nie jest poszukiwanie pikna? Sidziesz i nie bdziesz wiedzia, dokd biec. Kiedy dzieo jest gotowe, pikno jest mu przydane jako nagroda. A warunki pikna to bojowanie, przymus i wytrwao. Podobnie jest z warunkami wolnoci. To nie s dary wolnoci. Bo sidziesz i nie bdziesz wiedzia, dokd biec. Kiedy wydobyto z ciebie czowieka, wolno jest dla niego nagrod, a on rozporzdza ca potg i wiczy si w niej. A warunki wolnoci to walka, przymus i wytrwao. *** Chobym ci mia zgorszy, powiem ci jeszcze, e warunkiem braterstwa nie jest bynajmniej rwno, gdy braterstwo jest nagrod, a rwno ma by rwnoci w Bogu. Drzewo te jest pewn hierarchi, ale adna cz nie panuje w nim nad pozostaymi. I witynia jest hierarchi. Opiera si na fundamencie, a wieczy j zwornik sklepienia. A czy mona by powiedzie, ktre z tych dwojga jest waniejsze? Czym jest genera bez armii? Czym armia bez generaa? Rwno jest rwnoci w okrelonym krlestwie, a braterstwo jest przydane ludziom jako nagroda. Braterstwo nie jest bowiem prawem do tykania drugiego ani do obrzucania wyzwiskami. Braterstwo jest, jak mi si wydaje, nagrod za uznanie hierarchii i za wityni, ktr budujecie, jedni za spraw drugich. Widziaem to w rodzinach, gdzie ojca otacza szacunek, a starszy syn opiekowa si najmodszym. A najmodszy ufa starszemu. Ile ciepa byo tam we wsplnie spdzanych wieczorach, w dniach witecznych i powrotach do domu. Ale jeli ludzie s tylko bezadnym tworzywem, jeli nikt od nikogo nie jest zaleny, tylko cisn si obok siebie, wymieszani jak kulki, na czym bdzie polegao ich braterstwo? Gdy jeden umrze, inny zastpi go bez trudu, gdy nie by naprawd potrzebny. eby ci kocha, musz wiedzie, gdzie jeste i kim jeste. Jeeli uratowaem ci wycigajc z morza, bd ci tym wicej kocha, bo jestem odpowiedzialny za twoje ycie. Albo jeli czuwaem przy tobie i pielgnowaem w chorobie, albo jeeli jeste moim starym sug, ktry trwa przy mnie jak wierna lampa, albo strem moich stad. Wybior si do niego sprbowa koziego mleka. Ja od niego otrzymam co, on bdzie dajcym. I on otrzyma, gdy ja bd dawa. Natomiast czowiekowi, ktry zawistnie owiadcza, e jest mi rwny, i nie chce ani by ode mnie zaleny, ani ebym ja by zaleny od niego, nie mam nic do powiedzenia. Kocham tylko tego, czyja mier bdzie dla mnie rozdzierajcym blem.

CLIII

Tej nocy chciaem jeszcze raz wspi si na gr i w ciszy mojej mioci patrze na miasto, ktre std, z wysokoci wydawao mi si uadzone cisz i nieruchome; ale przystanem w p drogi, powstrzymany litoci, gdy z okolicznych wiosek wznosiy si skargi i chciaem je zrozumie. Byy to skargi stojcego w oborach byda. A take zwierzt polnych, mieszkacw nieba i stworze wodnych. Gdy w pochodzie przez ycie tylko one daj wiadectwo: wiat rolinny jest pozbawiony mowy, a czowiek posiadajc j, ale yjc ju na poy yciem duchowym, zaczyna rozumie znaczenie ciszy. Tak czowiek chory na raka zagryza wargi i milczeniem kryje bl, a ponad zamtem ciaa przemienia si w duchowe drzewo, wrastajce konarami i korzeniami w krlestwo, ktre nie rzeczy obejmuje, ale ich sens. Dlatego wiksz trwog napenia cierpienie milczce ni cierpienie, ktre wydaje krzyk. To, ktre milczy, wypenia sob ca izb. Cae miasto. Nie ma gdzie przed nim uciec. Jeeli ukochana cierpi z dala od ciebie, gdziekolwiek si znajdujesz, wszdzie ogarnia ci przemonie jej bl. Syszaem zatem skargi istot yjcych. Gdy w oborach, na polach i nad brzegami wd dalej toczyo si ycie. Ryczay cielce si jawki. Z bagien wzbijay si pijane mioci gosy ab. Syszaem take odgosy rzezi, gdy chrypia cietrzew schwytany przez lisa i beczaa koza przeznaczona na ludzki posiek. A czasem jaki drapienik jednym rykiem narzuca caej okolicy milczenie, zamieniajc j w krlestwo ciszy, gdzie wszystko, co ywe, drtwiao ze strachu i oblewao si potem. Drapienik kieruje si bowiem w poszukiwaniu zdobyczy owym kwanym odorem lku niesionym przez wiatr. I ledwo ryknie, natychmiast wszystkie ofiary staj si dla niego widoczne jak konstelacja wiate. Potem ze zwierzt mieszkajcych na ziemi, w powietrzu i nad wodami opadao odrtwienie i znw byo sycha skargi towarzyszce narodzinom, mioci i rzezi. No tak, pomylaem, te dwiki s gosem wielkiego przesania, bo ycie przekazuje si z pokolenia na pokolenie, a w czasie owej wdrwki poprzez wieki, czasem zdaj si skrzypie osie cikiego wozu... W tym momencie dane mi byo nareszcie zrozumie co z dojmujcego niepokoju ludzi, ktrzy przekazuj te troch siebie z pokolenia na pokolenie. Dniem i noc, w miastach i wsiach trwa jakby niepojte rozdzieranie ciaa, jakby sama jego tkanka rwaa si i zabliniaa; i poczuem w sobie, tak jakbym odczu ran, powolny, nieustanny proces przemiany. Ale przecie ludzie, powiadaem sobie, yj nie przedmiotami, ale ich sensem i musz sobie przekazywa jakie haso. I dlatego, ledwo narodzi si dziecko, ju troszcz si, aby si nauczyo uywa mowy,

co jest jakby wtajemniczaniem w tajemny system - klucz do skarbca. Toruj wic drogi przesaniu, ktre mu dostarczy mnstwa cudownych bogactw. Cikie a kruche, i trudne do wyraenia jest bowiem zebrane ziarno, ktre jedno pokolenie podaje drugiemu. Jaka wesoa ta wioska. Jaka wzruszajca chata. Ale co pocznie na pustyni nowe pokolenie, jeeli obejmie te domy, niewiadome niczego wicej, tylko tego, jak je uytkowa? Jeeli chcesz, eby twoi spadkobiercy znajdowali rozkosz w grze na jakim instrumencie, musisz ich nauczy sztuki muzykowania. A jeli chcesz, eby byli ludmi i ywili ludzkie uczucia, musisz ich nauczy, aby pod rnorodnoci przedmiotw odczytywali oblicze domu, ojcowizny i krlestwa. W przeciwnym razie nowe pokolenie bdzie obozowa jak plemi barbarzycw w zajtym miecie. A jak barbarzysk rado dadz im odziedziczone skarby? Nie bd nawet umieli zrobi z nich uytku, nie posiadajc klucza - twojej mowy. Dla tych, co odeszli w mier, wioska, gdzie wszystko miao swoje znaczenie: mury i drzewa, studnie i domy, bya jak harfa. Kade drzewo miao swoj odrbn histori. Kady dom -odrbne obyczaje. I kady mur by inny, bo inne kry tajemnice. Wic przechadzka bya jak kompozycja muzyczna, bo kady krok przynosi taki dwik, jakiego czowiek szuka. Ale obozujcy barbarzyca nie potrafi sprawi, aby wioska piewaa. Nudzi si, a napotykajc zakazy wchodzenia, burzy mury i rozrzuca napotkane przedmioty. Mszczc si na instrumencie, na ktrym nie potrafi gra, podkada ogie , aby poar da mu przynajmniej troch blasku. Potem, zniechcony, zaczyna ziewa. Bo eby blask by czym piknym, trzeba przynajmniej zna to, co si pali. Tak jak pali si wiec na ofiar bogu. Ale nawet pomie ogarniajcy ludzkie domy nie przemwi do barbarzycy, poniewa nie bdzie pomieniem ofiarnym. Drczy mnie obraz pokolenia, ktre zamieszkao jak intruz w cudzej skorupie. I wydawao mi si, e podstawow rzecz w moim krlestwie s rytuay nakazujce czowiekowi, aby przekazywa innym swoje dziedzictwo albo je przyjmowa. Potrzebni mi s mieszkacy, a nie koczownicy, przychodnie znikd. *** I dlatego narzuc wam konieczne a dugie ceremonie, poprzez ktre naprawi to, co byo rozdarciem mojego ludu, tak aby nic z jego dziedzictwa nie zostao uronione. Drzewo, prawda, nie interesuje si nasionami. Dobrze, kiedy wiatr je porywa i unosi. I owad nie interesuje si zoonymi jajeczkami. Zajmie si nimi soce. Gdy wszystko, co te istoty posiadaj, zawiera si w ciele i wraz z ciaem bdzie przekazane.

Ale kim bdzie czowiek, ktrego nikt nie poprowadzi i nie pokaza zasobw owego miodu, ktry jest sensem rzeczy? Litery w ksice s dla kadego widoczne. Ale czowieka trzeba czasem podda mce, eby mu da w darze klucz do poematu. Podobnie chc, aby pogrzeb by uroczysty. Bo nie chodzi o to, aby ciao umieci w ziemi. Ale, aby nie gubic nic, jak z urny strzaskanej zebra wszystko, czego zmary by depozytariuszem. Trudno jest ocali wszystko. Dziedzictwo zmarych zbiera si powoli. Trzeba ich dugo opakiwa, rozwaa ich ycie i obchodzi rocznic. Wiele razy trzeba si obraca w ty, patrzc, czy co nie zostao zapomniane. Tak samo maestwo, ktre przygotowuje narodziny. Dom, ktry was chroni, staje si bogactwem piwnic, stod i spichlerzy. Kto zdoa opisa, co si w nim mieci? Wasza sztuka kochania, umiejtno miechu, smakowania poezji, sztuka kucia w srebrze, umiejtno paczu i zadumy: wszystko to trzeba zebra, aby z kolei przekaza innym. Chc, eby wasza mio bya jak adowny statek, ktry przepynie otcha pomidzy jednym a drugim pokoleniem, a nie wsplnym poyciem dla przyszego dzielenia bezdusznych dbr. I tak samo rytua narodzin, bo i tu trzeba zreperowa rozdarcie. Dlatego wymagam ceremoniau na kad okazj: na dzie zalubin i narodzin, mierci i rozstania, powrotu i rozpoczcia budowy, niwa i zbioru, pocztku winobrania, pocztku wojny albo pokoju. I dlatego wymagam, aby wychowywa dzieci tak, by stay si do ciebie podobne. Nie adiutant przekae im dziedzictwo, ktrego nie znajd w podrczniku. Cho inni zamiast ciebie mog im przekaza zasb twoich wiadomoci i podstawowych wyobrae , to jeli zostan odcite od ciebie, utrac to, co niewyraalne i czego nie ma w podrcznikach. Wic buduj dzieci na twj obraz, aeby nie musiay potem snu si bezradonie po kraju, ktry bdzie dla nich pustym obozowiskiem, a nie znajc klucza do skarbca, zaprzepaszcz jego skarby.

CLIV
Urzdnicy mojego krlestwa przeraali mnie nieraz swoim optymizmem. - Dobrze jest, jak jest - powiadali. - Doskonao jest nieosigalna. To prawda, e doskonao jest nieosigalna. Ma takie samo znaczenie jak gwiazda, ktra prowadzi idcego. Wyznacza drog i kierunek. Ale liczy si tylko zdanie i nie ma gotowych zapasw, ktrymi otoczywszy si mona by spokojnie zasi. Wtedy bowiem przestaje istnie pole napi, ktre nadaje ci ycie, i stajesz si jak trup. A jeeli kto przestaje dba o gwiazd, to znaczy, e chce si i zasn.

A gdzie chciaby si i zasn? Nie znam miejsca odpowiedniego na spoczynek. Jeli jakie miejsce budzi w tobie uniesienie, to dlatego, e jest miejscem twojego zwycistwa. Ale pole bitwy, gdzie oddychasz wieym zwycistwem, to nie wygodne oe, na ktrym chcesz spoczywa. Z jakim dzieem zestawiasz wasne, eby wiedzie, czy masz si nim zadowoli?

CLV
Dziwisz si sile moich rytuaw albo wiejskiej drogi, o ktrej mwiem. Ale dziwic si, chyba jeste lepy. Popatrz na rzebiarza: nosi w sobie co niewyraalnego. Bo to, co jest waciwoci czowieka, a nie szkieletu czowieka przeszoci, zawsze jest niewyraalne. I rzebiarz lepi w glinie, eby to przekaza innym. Idc mine moe jego dzieo, spojrzae na twarz, moe zuchwa, a moe melancholijn, i poszede dalej. Ale nie bye ju ten sam. Byo to nawrcenie, choby nieznaczne nawrcenie, to znaczy jaki zwrot i obranie nowego kierunku na krtki czas prawdopodobnie, a jednak zwrot. Tamten czowiek odczuwa co, co nie dawao si wypowiedzie, i dotkniciem palcw nada ksztat glinie. Potem umieci t bry na twojej drodze. I jeeli poszede t drog, w tobie teraz zagocio jego niewypowiedziane uczucie. Nawet jeeli pomidzy gestem jego doni i twoim przyjciem upyno sto tysicy lat.

CLVI
Zerwa si wiatr od pustyni i przynis ku nam szcztki dalekiej oazy, a w obozowisku pojawio si mnstwo ptakw. Peno ich byo pod kadym namiotem: towarzyszyy nam, wcale nielkliwe, chtnie siaday na ramionach; ale z braku poywienia gino ich tysice, i wysche ptasie szkielety trzeszczay pod stopami jak kora citych drzew. W powietrzu unosi si zaduch; kazaem wic je zbiera. Napeniono wielkie kosze i wrzucono w morze szcztki suche jak py. *** Kiedy po raz pierwszy odczulimy, czym jest pragnienie wody, w porze najwikszej spiekoty, pojawi si naszym oczom mira. W spokojnych wodach przegldao si jakie miasto o geometrycznym, czystym zarysie. Kto oszala i z krzykiem rzuci si biegiem w kierunku ujrzanego obrazu. Zrozumiaem, e ten krzyk wstrzsn reszt, tak jak krzyk odlatujcej dzikiej kaczki porywa do lotu wszystkie pozostae. W lad za nawiedzonym

gotowi byli teraz wszyscy biec ku miraowi, ku nicoci. Celna kula z karabinu pooya go na miejscu. Trup by tylko jeden i jako nas to uspokoio. Ktry z moich onierzy zapaka. - Co ci? - spytaem. Mylaem, e pacze nad zabitym. Ale on zobaczy na ziemi jeden z tych wyschych szkieletw i paka nad niebem, w ktrym zabrako ptakw. - Kiedy niebo traci swj puch - powiedzia - niebezpieczestwo zagraa i ludzkim ciaom. *** Wycignlimy z wntrza studni spuszczonego w ni czowieka: zemdla, ale zdy nam pokaza gestem, e studnia jest sucha. Istniej bowiem pod ziemi jakby sadzawki sodkiej wody, ktra w cigu lat spywa powoli ku studniom w pnocnej czci kraju. Staj si one wtedy, jak krew, rdami ycia. Ale ta studnia trzymaa nas jak gwd, ktrym przybito ptasie skrzydo. Wszyscy mylelimy o wielkich koszach penych suchej kory martwych drzew. Ale nazajutrz wieczorem dotarlimy do studni w El Bahr. Z nastaniem nocy wezwaem przewodnikw. - Oszukalicie nas mwic, e w studniach jest woda. Studnia w El Bahr jest pusta. Co mam z wami zrobi? W gbi nocy gorzkiej, a zarazem olniewajcej byszczay cudowne gwiazdy. Jako pokarm mielimy diamenty. - Co mam z wami zrobi? - spytaem powtrnie przewodnikw. Ale czcza jest ludzka sprawiedliwo. Czy i tak nie zamienilimy si ju wszyscy w ciernie? *** Soce wstao przecite piaszczystym tumanem w ksztacie trjkta. Jakby ostrze ugodzio nasze ciaa. Jakby cios uderzy ludzkie czaszki. Wielu oszalao. Ale nie byo ju miray wabicych obrazem przejrzystego miasta. Nie byo wida ani miray, ani linii horyzontu, ani adnych wyranych zarysw. Otacza nas tuman piaskowy, niespokojne wiato jak w piecu z rozpalonych cegie. Podnisszy gow zobaczyem wrd powietrznych wirw blad agiew podsycajc poar. Rozpalone elazo, pomylaem, ktrym Bg nas znaczy jak sztuki byda ze swojej trzody. - Co ci jest? - spytaem czowieka, ktry chwia si na nogach.

- Olepem. Kazaem zarn dwie trzecie wielbdw i wypilimy wod z ich wntrznoci. Na pozostae zaadowalimy wszystkie puste bukaki i uformowawszy t karawan kazaem ludziom i ku studni w El Ksour, gdzie obecno wody bya wtpliwa. - Jeeli El Ksour wyscha - powiedziaem - umrzecie tam, tak samo jak umarlibycie tu. Po dwch dniach bezczynnego czekania, w cigu ktrych zgina jedna trzecia moich ludzi, powrcili. - Studnie w El Ksour - zaklinali si - to okno na ycie. Wypilimy przywiezion wod i ruszylimy do El Ksour, eby pi jeszcze i nabra zapasw wody. *** Wiatr, ktry nis piasek, ucich i noc dotarlimy do El Ksour. Dokoa studni roso kilka kolczastych drzew. W pierwszej chwili dojrzelimy nie bezlistne szkielety, a jakby czarne kule osadzone na cienkich kijach. Nie moglimy poj, co to; ale drzewa, kiedymy zbliyli si do nich, wybuchay kolejno jakby eksplozj wciekoci. Ogromne, wdrowne stada krukw obray je na swoje siedziska, a teraz ulatyway w okamgnieniu, jak miso, ktre odpada od koci. Powietrze byo od nich tak gste, e mimo jaskrawej peni ksiyca stalimy w gbokim mroku. Gdy kruki nie chciay odlatywa, tylko kbiy si nad naszymi czoami niby czarny popi. Zabilimy ich trzy tysice, poniewa brakowao nam poywienia. *** Byo to istne wito. Ludzie usypali z piasku kuchnie i zapalili ogie z suchego wielbdziego ajna, ktre palio si jasnym pomieniem jak siano. W powietrzu rozniosa si wo ptasiego tuszczu. Druyna penica stra przy studni sznurem dugoci stu dwudziestu metrw bez chwili wytchnienia cigna wod, ktra zwracaa nam wszystkim ycie. Inna druyna roznosia wod po caym obozie, tak jak podlewa si pomaracze w czas suszy. Chodziem powoli wrd ludzi, patrzc, jak wracaj do ycia. Potem odszedem i otoczony samotnoci zaniosem do Boga modlitw: Widziaem, Panie, jak w cigu jednego dnia ciao mojego wojska schnie, a potem odywa. Byo ju podobne do kory citego drzewa, a teraz oto znowu jest chtne i gotowe do dziaania. Minie ng odzyskay sprawno i zaprowadz nas tam, gdzie zechcemy. A przecie wystarczyaby jeszcze tylko jedna godzina skwaru, a lad po nas i po naszych krokach zostaby starty z powierzchni ziemi.

Syszaem, jak ci ludzie miej si i piewaj. Wojsko, ktre prowadz, jest jak adunek wspomnie . Jest kluczem wielu dalekich istnie . Zawiera w sobie nadzieje i cierpienia, rozpacz i rado ludzk. Nie jest bytem samoistnym, ma tysiczne powizania. A przecie wystarczyaby jeszcze tylko jedna godzina skwaru, a lad po nas i po naszych krokach zostaby starty z powierzchni ziemi. Prowadz ich ku oazie, ktr trzeba podbi. Bd nasieniem dla tej barbarzyskiej ziemi. Przynosz swoje obyczaje ludom, ktre tych obyczajw nie znaj. Ci sami ludzie, ktrzy dzisiejszego wieczoru jedz, pij i yj w najbardziej prymitywny sposb, znalazszy si na urodzajnych rwninach zmieni na nich nie tylko obyczaje i jzyk, ale take sposb budowania obwarowa i styl wity . Jest w nich ciar mocy, ktra bdzie ciy przez dugie stulecia. A przecie wystarczyaby jeszcze tylko jedna godzina skwaru, a lad po nas i po naszych krokach zostaby starty z powierzchni ziemi. Oni nie wiedz o tym. Chcieli pi, a teraz brzuchy ich zostay zaspokojone. A jednak woda ze studni w El Ksour ocala poematy, miasta i wielkie wiszce ogrody bo postanowiem, e zostan zbudowane. Woda ze studni w El Ksour zmienia wiat. A przecie jedna godzina sonecznego skwaru potrafiaby j wypi i lady naszych krokw zetrze z powierzchni ziemi. Ci, ktrzy pierwsi stamtd wrcili, powiedzieli: Studnia w El Ksour jest oknem na ycie. Twoi anioowie byli ju gotowi zebra w wielkie kosze resztki mojego wojska jak kor citych drzew i wysypa je w otcha Twojej wiecznoci. Wymknlimy si z tych koszy dziur nie wiksz od epka szpilki. Nie potrafi sobie teraz znale tutaj miejsca. Ile razy od tej chwili spojrz na zwyke pole jczmienia w socu - harmoni botnistej ziemi i wiata, zdoln da pokarm czowiekowi, widz w nim jakby pojazd albo tajemne przejcie, cho nie wiem, co on wiezie i dokd prowadzi. Widziaem, jak ze studni w El Ksour wyrastaj miasta, mury obronne i wielkie wiszce ogrody. Moi onierze pij i myl o swoich brzuchach. Nie ma w nich nic poza zaspokojeniem ciaa. Tocz si dokoa malekiego otworu w ziemi. A na jego dnie jest tylko chlupotanie czarnej wody, kiedy porusza jej powierzchni pysk spuszczonego naczynia. Ale kiedy woda padnie na suche ziarno, ktre nie wie o sobie nic poza tym, e woda przynosi mu rozkosz, budzi nieznan moc stwarzania miast i murw obronnych, i wielkich wiszcych ogrodw. Nie potrafi znale tu swojego miejsca, chyba e Ty staniesz si zwornikiem sklepienia, wspln miar i sensem wszystkiego. Pole jczmienia, studnia w El Ksour i moje wojsko - wszystko to jest jak bezadnie rzucone tworzywo; chyba e Twoja obecno

widoczna w gbi pozwoli mi dojrze w nim jakie miasto warowne wznoszone pod gwiazdami.

CLVII
Niebawem stanlimy naprzeciw miasta. Jedno, co byo w nim dostpne naszym oczom, to czerwone mury niezwykej wysokoci, ktre zwracay si w stron pustyni jakby lew stron, pogardliwe, wyzbyte wszelkich ozdb, wystpw, blankw, i ktre w oczywisty sposb nie byy przeznaczone do ogldania z zewntrz. *** Kiedy patrzysz na miasto, ono te patrzy na ciebie. Przeciwko tobie wznosi wiee. Spoglda na ciebie spoza wycinanych blankw. Zamyka albo otwiera przed tob bramy. Albo chce by kochane, umiecha si do ciebie i zwraca ku tobie klejnoty - ozdoby swojego oblicza. Kiedy zdobywalimy miasta, zawsze nam si zdawao, e nam si oddaj: byy bowiem tak zbudowane, aby wchodzcy dobrzeje mg obj spojrzeniem. Czy jeste wczg, czy zdobywc, monumentalne bramy i krlewskie ozdobne wejcia przyjmuj ci jak ksicia. Ale kiedy mury, rosnc w oczach, kiedymy si zbliali, wydaway si w najoczywistszy sposb odwraca do nas tyem, niewzruszone jak nadmorskie skay i jakby poza miastem nie istniao absolutnie nic - moi ludzie odczuli niepokj. Pierwszy dzie powicilimy na to, aby je obej powoli, w poszukiwaniu jakiej szczerby czy szczeliny, albo przynajmniej jakiego przejcia, choby zamurowanego. Nic. Obchodzilimy tak miasto na odlego strzau ze strzelby, ale cho ze strony moich onierzy przejtych coraz wikszym niepokojem, rozlego si kilka wyzywajcych salw, aden odzew nie naruszy ciszy. Miasto ukryte za murami byo jak aligator okryty grub skr, ktry nie raczy nawet na widok czowieka przerwa swojej drzemki. *** Z jakiej oddalonej wyniosoci terenu, a wic nie z lotu ptaka, ale spojrzeniem poziomym, dojrzelimy gst ziele jak grzd rzeuchy. Tymczasem na zewntrz murw nie wida byo ani dba trawy. Tylko cignce si w nieskoczono piaski i skay kruszejce w socu - tak gruntownie wszystkie rda tej oazy zostay wyczerpane wewntrz miasta. Mury przytrzymyway w swoim obrbie rolinno, jak hem przytrzymuje wosy. Ogupiali przechadzalimy si o par krokw od raju zagszczonej zieleni, wybuchu drzew, ptakw i kwiatw, zduszonego pasem murw niby bazaltowym kraterem.

*** Kiedy onierze przekonali si, e w murze nie ma najmniejszej szczeliny, niektrych zdj strach. Zatem to miasto, jak pami ludzka siga, nie wysao ani nie przyjo w swoje mury adnej karawany. aden podrny nie przywiz tu, razem ze swoimi jukami bakcyla odlegych obyczajw. aden kupiec nie wprowadzi do uycia przedmiotu, gdzie indziej zwykego. adna branka, pojmana w dalekim kraju, nie poczya swojej krwi z miejscow. Moim ludziom wydawao si, e dotykaj skry jakiego przedziwnego potwora, ktry nie ma nic wsplnego z innymi mieszkacami ziemi. Bo nawet na najbardziej zagubionych wyspach pojawiali si czasem rozbitkowie i dochodzio do krzywki ras, i zawsze mona byo znale co, co pozwalao z ich mieszkacami nawiza ni pokrewiestwa i zmusi ich do umiechu. Ale ten potwr, nawet gdyby si ukaza, nie ukazaby swojej twarzy. W innych natomiast, przeciwnie, narodzio si jakie szczeglne i niewypowiedziane uczucie. Wzruszajca jest bowiem tylko ta kobieta, w ktrej jest stao i mocne fundamenty; ktrej ciao nie mwi o mieszaninie krwi, ktrej jzyk, religijno i obyczaje nie zostay dotknite skaz i ktra nie jest produktem owego tygla ludzkiego, gdzie wszystko zostaje przemieszane i ktry jest jak lodowiec roztopiony w kau. Zaiste, mia oczom i sercu jest ta, ktr zazdronie chowano w woni ojczystych ogrodw, w rodzinnym obyczaju. Ale teraz, gdy pustynia bya ju za nami, i jedni, i drudzy, i ja sam, stalimy oko w oko z czym nieprzeniknionym. Bo czowiek, stawiajcy opr otwiera przed tob drog ku wasnemu sercu, a twojej szabli - drog w gb wasnego ciaa i moesz mie nadziej, e go pokonasz, pokochasz albo umrzesz w walce. Ale co mona przeciw temu, kto ci ignoruje? I wanie w chwili, kiedy zawadna mn ta niepokojca myl, odkrylimy, e dokoa lepego i guchego muru wida byo na piasku jakby janiejsz wstg, biaaw, bo pen koci, mwicych jasno o losie wysacw przybywajcych tu z daleka. Bya to jakby frdzla piany, gdzie u stp nadbrzenych ska umieraj fale, kolejne wysanniczki morza. Kiedy nadszed wieczr, stanem przy wejciu do namiotu, patrzyem na nieprzeniknione budowle, stojce niewzruszenie przed nami, i rozmylaem. Wydao mi si, e nie my mamy zdoby to miasto, ale e sami zostalimy tu obleni. Jeli woysz w yzn ziemi twarde nasienie w zamknitej upinie, nie ziemia otaczajca ziarno ze wszystkich stron rozpoczyna oblenie. Bo kiedy upina pknie, ziarno narzuci ziemi swoje panowanie. Jeeli, mwiem sobie, jest za tymi murami jaki nie znany nam instrument muzyczny, dowiadczenie mnie uczy, e gdy zami opr tajemniczej strefy i onierze rozbiegn si po niej, zobacz kiedy pniej, jak na obozowisku prbuj z tych dziwnych dla siebie

instrumentw wydoby melodi, wnoszc nowy ton w ich serca. I serca ich zostan przemienione. Zwycizcy czy zwycieni? - zadawaem sobie pytanie. Jak na to odpowiedzie? Widzisz w tumie milczcego czowieka. Tum go otacza, napiera na niego, wywiera presj. Jeeli jest pusty w rodku - zmiady go. Ale inaczej, jeli jego wntrze jest zamieszkane i zorganizowane, jak u owej tancerki, ktrej kazaem taczy; niech wtedy przemwi, a natychmiast wrasta w tum korzeniami, zastawia swoje wasne sida, narzuca swoj wadz, a tum, ruszajc z miejsca, ruszy w lad za nim i jego sia zostanie pomnoona. Wystarczy, e na jakiej ziemi znajdzie schronienie jeden mdrzec osonity swoim milczeniem, ktry pord gbokich medytacji potrafi si sta, a zrwnoway ca bro , w ktr wyposaone jest twoje wojsko; bo jest podobny do twardego ziarna. Ale czy go rozpoznasz, eby go zgadzi? Widoczna jest tylko jego wadza nad ludmi i tylko w tej mierze, w jakiej jego dzieo ju si dokonao. Bo tak ju jest z ludzkim ywotem, jeeli wobec wiata cechuje go stan rwnowagi. Walczy mona tylko z czowiekiem szalonym, proponujcym jakie utopie, ale nie z takim, ktry myli i buduje teraniejszo, poniewa teraniejszo jest wanie zgodna z podawanym przez niego obrazem. I tak jest ze wszelkim stworzeniem, poniewa stwrca nie jest w nim widoczny. Czy potrafisz si obroni przede mn, jeeli z gry, na ktr ci zaprowadziem, widzisz takie wanie, a nie inne rozwizanie twoich problemw? Gdzie przecie musisz by. Tak i w barbarzyca, ktry sforsowa mury, wdar si do paacu krlewskiego i znalaz si nagle w obliczu krlowej. A przecie krlowa nie dysponowaa adn si, gdy caa jej stra zgina. Jeeli pomylisz si w grze, ktr zacze z czystej chci zabawy, rumienisz si, wstydzisz i chcesz naprawi bd. A przecie nie stoi nad tob sdzia, ktry mgby wyda wyrok, a tylko protestuje w tobie ten, kogo gra w tobie wyzwolia. Starasz si take nie zmyli kroku w tacu, cho nie zrobi ci wymwki ani partner, ani nikt inny. Tote, aby ci pojma, nie bd ci pokazywa mojej siy, tylko dam ci upodobanie w tacu. I pjdziesz tam, gdzie ja zechc. Dlatego wanie krlowa na widok krla barbarzycw, ktry rozrba drzwi i stan przed ni jak odak z siekier w rku, dyszcy potg i peen przemonego pragnienia, by j zadziwi (by bowiem prny i chepliwy), umiechna si smutno, jakby z tajonym rozczarowaniem i nieco znuon pobaliwoci. Bo nie dziwio jej nic poza doskonaoci milczenia. A caej bitewnej wrzawy nie raczya nawet sucha, podobnie jak czowiek nie zwraca uwagi na prace przy czyszczeniu ciekw, cho zgadza si z tym, e s potrzebne. Wytresowa jakie zwierz to tyle, co nauczy je dziaania w jedynym kierunku, w

jakim si moe wykaza. Wychodzc z mieszkania, nie mylc nawet idziesz do drzwi. Kiedy pies chce dosta ko, wykona wszystkie wymagane sztuczki, gdy zdy si przekona, e jest to najkrtsza droga do otrzymania nagrody. Cho pozornie nie maj one adnego zwizku z koci. Wypywa to z instynktu, a nie z rozumowania. Tak i tancerz prowadzi tancerk zgodnie z reguami, ktrych oboje nie znaj; a one s jak potajemny jzyk, ktrym si czowiek porozumiewa z wierzchowcem. I nikt nie zdoa dokadnie okreli, jakie gesty sprawiaj, e ko sucha czowieka. I cho pomyk barbarzycy byo, e chcia pocztkowo zdumie krlow, instynkt podszepn mu szybko, e istnieje jedna tylko droga, bo wszystkie inne sprawi, e krlowa stanie si jeszcze bardziej daleka, pobaliwa i rozczarowana; i wtedy rzuci na szal - milczenie. W ten sposb ona, ktra od omotu siekiery wolaa bezsowne, a pene czci ukony, zacza go ju ksztatowa na swj sposb. Tote wydao mi si, e otaczajc miasto - w magnetyczny biegun - cigajce ku sobie nasze spojrzenia, cho samo uparcie miao oczy zamknite, pozwalamy mu odgrywa niebezpieczn rol; nasza czoobitno dawaa mu wadz, jak miewaj klasztory promieniujce w krg swoim wpywem. Zebraem wic generaw i powiedziaem: - Wezm to miasto zdumieniem. Trzeba, aby jego mieszkacy o co nas pytali. Generaowie, ktrych dowiadczenie wiele ju zdyo nauczy, nic co prawda nie zrozumieli z moich sw, ale przytakiwali mi na rne sposoby. Przypomniaem sobie take odpowied mojego ojca, kiedy niektrzy kwestionowali jego stanowisko, twierdzc, e w wanych sprawach ludzie ustpuj tylko przed wielk si. - To prawda - odpar im wtedy. - I nie ma obawy, e popadniecie w sprzeczno, bo mwicie po prostu: sia jest wtedy wielka, kiedy ustpuj przed ni silni. Posuchajcie: by raz kupiec mocny, zuchway i skpy. Wiz bezcennej wartoci diamenty, zaszyte w pasek. Natomiast pewien garbus, saby, ubogi a roztropny, mwicy innym ni kupiec jzykiem, chcia sobie przywaszczy te drogie kamienie. Jak si mg si w tym celu posuy? - Nie mamy pojcia - odparli. - Ot - cign ojciec - garbus poszed do olbrzyma i poniewa byo gorco, zaprosi go na herbat. Nawet kiedy ma si diamenty zaszyte w pasku, niczym zdaje si nie grozi wypicie herbaty z garbusem. - Oczywicie - powiedzieli. - A jednak kiedy si rozstawali, garbus odchodzi z diamentami, a kupiec szala ze zoci, ale taniec, odtaczony przez kalek, ujarzmi go skutecznie, tak e nawet z pici nie mg zrobi uytku.

- Co to za taniec? - spytali. - Taniec trzech kostek do gry - odpar ojciec. A potem zacz tumaczy: - Bywa tak, e gra jest mocniejsza od tego, co jest przedmiotem gry. Ty, generale, dowodzisz dziesicioma tysicami onierzy. onierze maj bro . czy ich ze sob poczucie solidarnoci. A jednak doprowadzasz do tego, e jeden drugiego posya do wizienia. Bo yjesz nie rzeczami, ale sensem rzeczy. A kiedy sens diamentw kaza im sta si stawk w grze, przeniosy si do kieszeni garbusa. Otaczajcy mnie generaowie zapytali teraz mielej: - Ale jak dotrze do mieszkacw miasta, jeeli nie chc sucha? - Oto znw upodobanie w sowach skaniajce do jaowych stwierdze . Czy z tego, e ludzie czasem nie chc sucha, wynika, e nie chc sysze? - Jeeli chc przekona czowieka o nieugitym sercu, moe by guchy na pokusy zawarte w moich obietnicach! - Owszem, jeeli wystpisz jawnie! Ale jeeli jest wraliwy na muzyk, a ty bdziesz gra piknie, nie ciebie usyszy, ale muzyk. Jeli pochania go jaki problem, a ty mu pokaesz rozwizanie, bdzie zmuszony je przyj. Nie bdzie przecie oszukiwa samego siebie i przez pogard albo nienawi do ciebie, szuka rozwiza w dalszym cigu. Jeeli graczowi pokaesz takie posunicie w grze, ktre go ocali, a ktrego sam szuka bezskutecznie, zdobdziesz nad nim wadz, poniewa - choby udawa, e o tym nie wie posucha ciebie. Jeeli daj ci co, czego szukae, przyjmiesz to. Oto kobieta szukajca zgubionego piercionka albo sowa brakujcego do rebusu. Podaj jej znaleziony przez siebie piercionek albo podsuwam sowo, ktrego szukaa. Oczywicie, moe przez nienawi odmwi przyjcia. Jednake poddaem j swojej wadzy, gdy zmusiem, aby siada spokojnie. Musiaaby by niespena rozumu, eby szuka dalej... Mieszkacy tego miasta musz czego pragn, szuka, yczy sobie, co ochrania czy pielgnowa. Po co w przeciwnym razie budowaliby obwarowania? Jeeli zbudowae je dokoa studni niebogatej w wod, a ja na zewntrz murw uka ci jezioro, mury same padn, bo bd tylko mieszy. Jeeli zbudowae je, aby strzec jakiej tajemnicy, a moi onierze zaczn na cay gos wykrzykiwa j pod murami, mury take padn, bo przestaj mie sens. Jeeli je zbudowae, eby chroni jeden diament, a ja na zewntrz murw rozsypi diamenty jak wir, mury upadn, gdy osaniayby tylko ubstwo. A jeli s zbudowane wok jakiego doskonaego taca, a ja bd taczy ten sam taniec, ale lepiej, mieszkacy sami je zburz, eby ode mnie nauczy si taczy... Ja chc przede wszystkim, eby ludzie z tego miasta po prostu mnie syszeli. Potem

zaczn sucha. Ale, oczywicie, jeeli zaczn gra pod murami pobudk, bd spokojnie odpoczywa i nie usysz nawet mojej trbki. Bo czowiek syszy tylko to, co jest dla niego przeznaczone. Co kae mu wzrasta. Albo rozwizuje jak istniejc w nim sprzeczno. *** Bd zatem prbowa na nich oddziaa, cho udaj, e mnie nie widz. Bo podstawowa prawda jest taka: czowiek nie istnieje sam. Nie moe pozostawa wci niezmienny w wiecie, ktry dokoa niego wci si zmienia. Mog oddziaa na czowieka porednio, czy chce tego, czy nie - zmieniam sens jego czynw, a on nie moe tego znie. Jeli powierzono ci tajemnic, a tajemnica przestaa istnie, zmieni si sens twojego ycia. Jeeli kto taczy i deklamuje sam dla siebie, a ja sprowadz ironicznych suchaczy i unios zason, eby go ujrzeli, sprawi tym samym, e przestanie taczy. Chyba szaleniec taczyby wtedy dalej. Twj sens skada si z sensu innych ludzi - czy chcesz tego, czy nie. Na twoje upodobania skadaj si upodobania innych. Kady twj czyn jest ruchem w jakiej grze. Krokiem w tacu. Jeeli zmieni rodzaj gry albo taniec, zmieni te twj czyn. Zbudowae obronne mury z powodu pewnej gry: zburzysz je sam, kiedy gra bdzie inna. Albowiem yjesz nie rzeczami, ale ich sensem. *** Ukarz mieszkacw miasta za ich pyszakowato, gdy licz na potg swoich murw. *** A tymczasem jedyny mur obronny to potga struktury, ktra czowieka ksztatuje i ktrej on suy. Wic murem obronnym cedru jest energia zawarta w jego nasieniu, ktra pozwaa mu przetrwa pomimo burzy, suszy i kamienistej ziemi. Mona to pniej tumaczy waciwociami kory, ale i kora wzia pocztek z nasienia. Korzenie, kora i licie s nasieniem, ktre znalazo swj wyraz. Natomiast kieek jczmienia ma w sobie niniejsz energi i jczmie sabszy mur przeciwstawi kaprysom pogody. Czowiek obdarzony staoci i o mocnych fundamentach potrafi rozwija si w polu napi i zgodnie z liniami napi, zrazu niewidocznymi. Takiego nazw cudownym murem obronnym, gdy czas go nie zniszczy, ale go umocni. Czas bdzie mu suy. To niewane, jeeli wydaje si nagi i bezbronny. Skra aligatora nie jest obron, jeeli zwierz jest martwe.

*** I tak patrzc na nieprzyjazne miasto, zasklepione w swojej betonowej zbroi, dumaem nad jego saboci i si. Kto z nas prowadzi taniec: ono czy ja? Niebezpiecznie jest rzuci w an zboa choby jedno ziarno kkolu, poniewa natura kkolu jest mocniejsza od natury zboa i nieistotny jest tu wygld zewntrzny i ilo. Ilo jest te zawarta w nasieniu. Da si obliczy w miar upywajcego czasu.

CLVIII
Dugo dumaem te nad tym, czym jest mur obronny. Prawdziwy mur jest wewntrz ciebie. Wiedz o tym onierze, ktrzy wywijaj szablami. A wtedy nie przejdziesz. Lew nie ma obronnej skorupy, ale cios jego apy jest jak piorun. A skoczywszy na wou otwiera jego ciao na dwoje, tak jak si otwiera szaf. Powiesz mi, e mae dziecko zawsze jest kruche i e czowiek, ktry w przyszoci zmieni wiat, w niemowlctwie mg by zgaszony jak wieca. Ale ja widziaem, jak umierao dziecko Ibrahima. Pki byo zdrowe, jego umiech by jak podarunek. Chod tu, woano na dziecko Ibrahima. I dziecko podchodzio do starca, i umiechao si. A starzec cay si rozjania. Gaska dziecko po policzku i nie bardzo wiedzia, co mu mwi, poniewa to dziecko byo jak lustro, w ktre patrzc czowiek czuje zawrt gowy. Albo jak okno. Bo dziecko zawsze oniemiela, jak gdyby bya w nim jaka ogromna mdro. I to prawda, bo zanim doroli skrzywi go i pomniejsz, duch jego jest silny. Z trzech kamykw potrafi stworzy flot wojenn. A starzec z pewnoci nie rozpozna w dziecku przyszego kapitana marynarki wojennej, ale rozpozna jego moc. Za dziecko Ibrahima byo jak pszczoa, ktra z wszystkiego, co znajdzie, potrafi zebra mid. Wszystko dla niego stawao si miodem. I do kadego umiechao si pokazujc biae zbki. I nikt nie domyla si, co nieuchwytnego kryje si za tym umiechem. Bo nie ma sw, ktre mogyby to wypowiedzie. Jakby nieznane skarby, nieoczekiwanie, w cudowny sposb dostpne jak bysk wiosny na morzu, kiedy w rozdarciu chmur ukazuje si soce. Marynarz czuje, e nagle cay staje si modlitw. Na przecig piciu minut statek pynie w sonecznej chwale. A czowiek krzyuje rce na piersi i wie, e otrzymuje jaki dar. Tak i to dziecko Ibrahima, ktrego umiech muska patrzcego jak cudowna szansa, ktr nie wiadomo jak i kiedy chwyta. Jak nazbyt krtkie panowanie nad ziemi pen soca i bogactw, ktrych nie zdy si nawet zliczy. I o ktrych nic waciwie nie mona powiedzie. A to tylko dziecko, co otwiera i przymyka oczy - jak okna prowadzce gdzie dalej i

poza. Ktre mao co mwic, czego uczy. Bo prawdziwe nauczanie nie polega na tym, aby mwi do ciebie, ale aby ci prowadzi. I ciebie, starego, ono prowadzi jak pasterz swoje stado na niewidzialne ki, o ktrych nigdy by nawet nie wiedzia, gdyby przez jedn chwil nie poczu, e nasycony jest twj gd i pragnienie. To wanie dziecko, o ktrym wiedziae, e ma umrze, byo jak znak nieznanego soca. Cae miasto, przemienione, przychodzio czuwa przy nim, osania je. Wszystkie stare kobiety prboway mocy naparw z zi i koysanek. Mczyni stali przed drzwiami pilnujc, eby na ulicy nie byo haasw. Otulano je, kolebano i wachlowano. W ten sposb wznoszono pomidzy nim a mierci obronny mur, ktry mg si wydawa nie do zdobycia, bo cae miasto, niby zastpy onierzy, wspomagao oblonego. Nie mw mi, e choroba dziecka to tylko walka sabej istotki o sabej powoce cielesnej. Moe gdzie daleko znajdzie si na ni lekarstwo? Wic wysano w popiechu jedcw. Ale choroba take przypiesza kroku i galopuje jak jedcy przez pustyni. Czasem postj, eby nabra tchu. I ogromne poida, w ktrych poi si konie. I brzuchy koskie uderzane pit, bo trzeba wygra w wycigu ze mierci. Wida tylko twarzyczk: zamknit i lnic od potu - a przecie walka, ktra tu si toczy, to take spinanie konia ostrogami. Dziecko jest sabe? Czy to prawda? Rwnie sabe jak genera wiodcy armi... Patrzc na nie i na staruszki, starcw i ludzi modszych, zrozumiaem: byli jak pszczeli rj dokoa krlowej, jak grnicy wok yy zota, onierze dokoa kapitana, a tworzyli jedno o tak wielkiej mocy dlatego, e wezwa ich wszystkich na walk cichy, niemiay, a idcy ku ludziom umiech; niby jakie ziarno zbierajce w sobie rnorodno tworzywa, aby powstay z niego drzewa, wiee i mury obronne. Wic w tym delikatnym ciele nie byo kruchoci, bo niewiadomie i w naturalny sposb, samym swoim wezwaniem gromadzio dokoa siebie wszystkie moliwe rezerwy pochodzce z zewntrz. Cae miasto przyszo posugiwa temu dziecku. Tak - na wezwanie i rozkaz ziarna - sole mineralne staj si tward kor: obronnymi murami cedru. Czy kieek rzeczywicie jest kruchy, jeeli potrafi zbiera dokoa siebie przyjaci i poddawa sobie nieprzyjaci? Czy wierzy pozorom, piciom olbrzyma, wrzaskom, jakimi moe wybuchn? To prawda, ale prawda tylko obecnej chwili. Nie wolno zapomina o czasie. To czas tworzy korzenie. A czy widzisz, jak w olbrzym zosta ju sptany niewidzialn struktur, jakby skuty w dyby. A dziecko tymczasem kroczy na czele caej armii. Olbrzym zgniecie je lada chwila. Ale nie. Bo dziecko nikomu nie zagraa. I zobaczysz, jak dziecko pooy stop na gowie olbrzyma i w jednym okamgnieniu go zniszczy.

CLIX
Widziae w kadym razie, jak to, co silne, bywa zmiadone przez to, co sabe. Nie musi tak by w najbliszej chwili, std zudne sformuowania twojego jzyka. Nie zapominaj jednak o czasie. Oczywicie, jeeli sabe dziecko wywoa wcieko olbrzyma, olbrzym je zdepcze. Ale w naturze sabego dziecka nie ley wywoywanie gniewu olbrzyma. Stara si raczej, by olbrzym go nie zauway. Albo eby je pokocha. Za w naturze wieku modzieczego bdzie si mieci pomoc okazana olbrzymowi, tak aby olbrzym zacz potrzebowa jego obecnoci. Potem przychodzi wiek wynalazkw i podrose ju dziecko szykuje dla siebie bro . Albo cakiem po prostu przewysza tamtego wzrostem i wag. Albo jeszcze prociej - dziecko zaczyna mwi, ciga dokoa siebie masy innych ludzi, ktrych poprowadzi na olbrzyma, a oni stan si dla niego jakby zbroj. Sprbuj go wtedy dosign. Jeeli zobacz w polu zboa jedno ziarnko kkolu, wiem ju, czyje bdzie zwycistwo. A jeli wrd ludu jest gdzie takie dziecko, jak dziecko Ibrahima, ktre zaczyna si rozwija i wyksztaca nowy obraz wiata, wkrtce tak nieodparty jak elazny gorset (bo ju widz gotowe linie napi) - i tyran, i jego onierze, i andarmi legn pobici; tak jak witynie, ktre zdoao pokona jedno ziarnko, poniewa byo nasieniem ogromnego drzewa, wypuszczajcego cierpliwie korzenie, jak czowiek, przecigajcy si ze snu powoli napina minie ramion. Jeden korze zwali przypor, drugi - gwny filar. Pie przebi kopu w miejscu, gdzie znajduje si zwornik sklepienia, i zwornik run na ziemi. I oto drzewo panuje nad lecym bezadnie gruzowiskiem, obracajcym si w py, i cignie z niego soki ywotne. Ale i to drzewo ogromne potrafi z kolei zwali. witynia staa si drzewem. Ale drzewo stanie si splotem lian. Wystarczy uskrzydlone ziarnko, ktre przyleci z wiatrem. *** Co pokae bieg czasu? Prawda, e na pozr zamknite w zbroi miasto jest niewidoczne. Ale ja umiem czyta przyszo. I wiem, e poniewa zamkno si w bogactwie nagromadzonych zapasw, ju z gry zgodzio si na mier. Lkam si ludzi, ktrzy id nadzy na pnoc, z pustyni, gdzie zamieszkuj i gdzie nie ma adnych fortec. Prawie bezbronni. Ale s jak ziarno, ktre jeszcze nie wykiekowao i nie zna swojej mocy. Moje wojsko wywodzi si z gbokiej studni w El Ksour. Jestemy nasionami, ktre Bg ocali. Kto stanie na drodze naszym zamiarom? Wystarczy, e znajd jedn szczelin w zbroi, a gmach wityni zostanie rozsadzony przebudzeniem drzewa, ktre byo zawarte w nasieniu. Wystarczy, jeli bd wiedzia, jaki tu taniec trzeba odtaczy, a miasto stanie si jak samica

wobec samca, stanie si miastem oswojonym jak kobieta przebywajca w czterech cianach domu. Bdziesz moje jak miodowy koacz, miasto nazbyt pewne siebie. Twoje strae najprawdopodobniej pi. Bo serce masz zuyte.

CLX Powiadaem zatem sobie, e mury obronne nie istniej. Te, ktre wybudowaem, su umocnieniu mojej potgi, poniewa s wynikiem mojej potgi. Su mojemu trwaniu, poniewa s wynikiem mojego trwania. Ale skry martwego aligatora nie nazwiesz przecie murem obronnym. Jeeli kto ubolewa, e jaka religia nie moe zdoby ludzkich serc, to doprawdy miechu warte. Religia powinna pochon ludzi, a nie poddawa ich sobie. Nikt nie robi przecie wyrzutw ziemi, e nie uksztatowaa cedru. Czy sdzisz, e jeli ludziom goszcym now religi udaje si szerzy j po wiecie i przycign ludzi, to dzieje si tak dziki wrzawie, zrcznej szarlatanerii i wymylnej krzykliwoci? Do si nasuchaem ludzi i rozumiem, co jest sensem mowy. Jest to idcy od jednego czowieka do drugiego przekaz, obdarzony si, stanowicy nowy punkt widzenia i sam sobie wystarczajcy za pokarm. Istniej sowa rzucane jak ziarna, obdarzone moc skupienia ziemi wok siebie, tak aby wyrs cedr. Moesz oczywicie zasia pestk oliwki, aby wyrosa oliwka. Czy cedr, czy oliwka, oba bd rosy i rozkrzewiay si. I w potniejcych konarach cedru bdzie sycha coraz goniejszy szum wiatru. A jeli rozmno si hieny, usyszysz, jak ich wycie coraz bardziej bdzie wypeniao noce. Nikt nie bdzie jednak twierdzi, e to szum wiatru w cedrowych gaziach wyciga z ziemi soki ywotne, ani e niesamowite wycie hien przemieni w hien miso gazeli. Ciao hieny ywi si ciaem gazeli, cedr ywi si ywotnymi sokami, ktre czerpie spord kamieni. Wierni danej religii rekrutuj si spord niewiernych. Ale nikt i nigdy nie jest zniewolony mow, jeli ta mowa nie potrafia go pochon. Pochania za to, co wyraa. Jeeli potrafi da ci wyraz naleysz do mnie. Musisz wtedy stawa si we mnie. Gdy od tej chwili to ja jestem twoj mow. Dlatego te powiadam, e cedr jest mow kamieni, bo one dziki drzewu staj si szmerem wiatru. Ale kto poza mn proponuje ci drzewo, aby si w nim stawa? Patrzc zatem na ludzkie czyny nigdy nie staraem si wyjani ich poprzez gromki dwik obwieszczajcych je fanfar (bo moesz je w ten sposb znienawidzi i odrzuci), ani przez dziaalno andarmw, gdy oni potrafi najwyej przeduy trwanie umierajcego narodu, ale nigdy - zbudowa jego trwanie. Mwiem, e potne krlestwa karz mierci stranikw, ktrzy zasnli, i e faszywy byby std wniosek, i potg krlestwa rodzi dyscyplina. Kiedy bowiem skazuje na

mier krlestwo sabe, gdzie pi wszystkie strae, jest to wycznie krwawa bazenada; natomiast potne krlestwo przekazuje potg swoim obywatelom i dlatego nie toleruje spania na subie. Nie staram si przeto wyjania ludzkich czynw poprzez wypowiadane sowa, motywy albo argumenty rozumowe, ale przez t niewyraaln potg nowych podnych struktur, jak w przypadku owego kamiennego oblicza, na ktre spojrzae i zostae przemieniony.

CLXI Nadesza noc i wspiem si na najwysze w okolicy wzniesienie, eby popatrze na pice miasto i jak w zalegajcej dokoa ciemnoci nikn czarne plamy moich obozowisk na pustyni. Chciaem bowiem zgbi bieg rzeczy; wiedziaem, e moje wojsko jest potg, ktrej nadaem ruch, a zarazem e miasto jest potg zamknit jak wiea pena prochu; i e poprzez w obraz - wojska skupionego dokoa magnetycznego bieguna - ksztatuje si inny obraz, coraz mocniej zakorzeniony, o ktrym nic jeszcze nie wiem, a ktry inaczej powie to samo tworzywo. I prbowaem odczytywa w ciemnoci znaki zwiastujce owe tajemnicze narodziny, nie eby je przewidzie, ale eby nimi pokierowa, gdy poza patrolami stray wszyscy ju spali. I bro odpoczywaa. Bo czowiek jest jak statek w rzece czasu. Przechodzi nad jego gow wiato poranka, poudnia i wieczoru - kiedy lgn si myli i wszystko zdaje si posuwa do przodu. A potem, wyzwolony ostatnim oddechem soca, milczcy poryw nocy. Noc, ktra biegnie bezszelestnie i wydana jest snom, gdy tylko takie prace jeszcze trwaj, ktre si tocz same: ciao si zablinia, pczniej soki ycia, miarowo i niezmiennie dwiczy krok straujcych patroli: noc jest domen sug, poniewa pan wwczas pi. Noc przeznaczona na naprawianie bdw, z ktrego dzie zda spraw. I ja, kiedy jestem zwycizc, do nastpnego dnia odkadam wicenie tryumfu. Noc winnych gron czekajcych winobrania, a chronionych noc, noc niw jeszcze do rana odoonych. Noc otoczonych nieprzyjaci, ktrych wezm szturmem dopiero z nastaniem dnia. Noc wygranej, ale kiedy ten, co wygra, pi. I kupiec poszed spa, ale piecz nad bagaami zleci nocnemu strowi, ktry chodzi tam i z powrotem. I genera poszed spa, ale zleci czuwanie straom. Kapitan statku poszed spa, ale sternikowi zleci piecz nad statkiem i czowiek przy sterze chwyta wdrujc wrd masztw konstelacj, i Orion zajmuje znw to miejsce, jakie zajmowa powinien. Noc dobrze wydanych polece i zawieszonych czynnoci. Ale i noc, kiedy jest moliwe wszelkie oszustwo. Wczga kradnie z sadu owoce. Poar ogarnia stodoy. Zdrajca podstpem bierze cytadel. Noc przeraliwie rozlegajcych si krzykw. Raf grocych statkowi. Noc nawiedze i cudw. Noc, kiedy budzi si Bg - zodziej - bo na t, ktr kochasz, moesz czeka nadaremnie! Noc, w ktrej sycha trzeszczenie krgosupa. Noc, w ktrej zawsze syszaem trzeszczenie jakiego ogromnego krgosupa, jakby to by nieznany anio, uwiziony w ciele mojego ludu, ktrego trzeba kiedy uwolni...

Noc rzuconego ziarna. Noc boskiej cierpliwoci.

CLXII Znowu widz, ile w tobie zudze , kiedy mwisz mi o ludziach yjcych skromnie i nie dajcych niczego, praktykujcych domowe cnoty i z prostot obchodzcych wita, i pobonie wychowujcych dzieci. - Oczywicie - odparem. - Ale powiedz mi, jakie s te ich cnoty? Jakie ich wita? Jacy bogowie? Oni ju yj kady oddzielnie, jak drzewa, ktre kade na swj sposb cignie soki z piasku. Inaczej ich istnienie nie byoby moliwe. Oni nie chc niczego wicej, tylko y w pokoju, powiadasz. No tak... A przecie ju prowadz wojn. Chociaby w imi swojego przetrwania, poniewa chc si osta wbrew wszystkiemu, co podsuwa inne moliwoci i z czym mogliby si stopi. I drzewo jest wojowaniem ju w nasieniu... Jednake ich dusza, raz uksztatowana, moe trwa w tym ksztacie. Moralno raz ustanowiona... - Owszem! Kiedy dzieje jakiego ludu przemin, wtedy mog ju trwa. Znae narzeczon, ktra wczenie zmara. Jaka bya umiechnita. Ona si ju nie zestarzeje, na wieczno zostanie pikna i promienna. Ale ludzie albo podbijaj wiat, aeby pochon nieprzyjaci, albo im samym zagraaj zarazki zniszczenia. S miertelni, dlatego wanie, e ywi. A ty chciae, eby obraz trwa tak jak wspomnienie tej modej zmarej. Ale ty powtrnie zgaszasz sprzeciw: - Jeeli forma, ktr si ludzie rzdz, staa si teraz i tradycj, i religi, i przyjtym rytuaem, moe dalej trwa przenoszc tylko w system z pokolenia na pokolenie. I moe dawa tylko szczcie, tak jak zapala blask w oczach synw... - Jeeli zrobie zapasy - odparem - moesz na pewno ywi si przez pewien czas nagromadzonym miodem. Kto wspi si na szczyt, moe przez pewien czas syci si krajobrazem, ktry jest zwycistwem - pokonaniem szczytu. Przypomina sobie gazy, na ktre si wdrapywa. Ale wspomnienie szybko blednie i krajobraz staje si pusty. Rwnie wita mog odtwarza powstanie wioski albo religii, gdy s wspomnieniami etapw, wysikw i powice . Ale po trochu wygasa ich moc, nabieraj posmaku czego minionego, niepotrzebnego. I ty zaczynasz wierzy, e tak jest istotnie. yjcy w szczciu ludzie, o ktrych mwisz, staj si plemieniem osiadym i przestaj y. Jeli zawierzysz jednemu pejzaowi i zostaniesz w nim na zawsze - wkrtce zaczniesz si nudzi, przestaniesz y.

Istot religii by akt zdobywania. A ty sdzi, e ona jest podarunkiem. Ale z podarkiem niedugo nie bdziesz wiedzia, co zrobi; wyniesiesz go na strych, kiedy zostanie wykorzystana sia, tkwica przecie nie w ofiarowanym ci przedmiocie, ale w radoci otrzymania daru. - A zatem nie ma nadziei na odpoczynek? - Tam, gdzie zapasy okazuj si naprawd przydatne. Tylko w tym pokoju, jaki daje mier - kiedy Bg zwozi niwo do stod.

CLXIII S w yciu okresy, ktre staj si udziaem kadego. Przyjaciele kiedy musz si tob znuy. Chodz wtedy do innych domw i skar si na ciebie. Kiedy znaleli ju ulg, wracaj: przebaczyli ci wszystko i znw ci kochaj, znw s gotowi odda za ciebie ycie. Ale kiedy dowiedziawszy si przez kogo trzeciego, kto tymczasem doniesie ci, co nie byo dla twoich uszu przeznaczone, co byo przesytem twoj osob, a zatem czym zewntrznym w stosunku do niej, moe si zdarzy, e odtrcisz kochajcych i wracajcych, aby ci kocha znowu. Jeeli od pocztku nie kochae ich naprawd, bdziesz nawet zadowolony z takiego korzystnego dla ciebie obrotu spraw - stao si waciwie tak, jak tego pragne, i chwaa Bogu. Ale czy ty nie rozumiesz, e w yciu ludzkim mog by rne pory; przecie i w cigu jednego dnia, w zalenoci od pory, smakuje ci - albo nie - najulubiesze jedzenie w zalenoci od apetytu; raz go pragniesz, kiedy indziej jest ci obojtne albo budzi obrzydzenie. Nie mam takiej wadzy, eby uywa zawsze tego samego.

CLXIV Przyszed wreszcie czas, kiedy musz ci nauczy prawdy o czowieku. Na morzach pnocy s pywajce gry lodowe, ale z caego ich ogromu nad poziom wody wyania si tylko niewielki grzbiet grski lnicy w socu. Reszta pi. Tak i czowiek: tylko mizern jego czstk owietlie magi sowa. Gdy mdro wiekw dobraa klucze, aby t cz poj. I dobraa pojcia, aby j wytumaczy. A od czasu do czasu kto wprowadza w twoj wiadomo inn czstk, dotd jeszcze nie wyraon, przy pomocy nowego klucza; moe by nim sowo, jak na przykad sowo zazdro, o ktrym ju mwiem, a ktre odwoujc si do pewnej sieci zwizkw, potrafi wyrazi wiele za jednym razem; a wic mier z pragnienia kojarzy z podaniem kobiety i z wieloma innymi rzeczami. I suchacz pojmie to natychmiast, cho nie umiaby powiedzie, dlaczego pragnienie zadaje bl dotkliwszy ni zaraza. Ale w ten sposb dziaa sowo wtedy, gdy odwouje si nie do owej niewielkiej czci owietlonej, ale do tej jeszcze ciemnej, ktra nie ma jeszcze swojego jzyka. I dlatego ludy id tam, gdzie ludzki jzyk wzbogaca strefy wyraalnego. Gdy czowiek nie wie, jakiego pokarmu domaga si w nim przemony gd. Ale ja mu przynosz ten pokarm, a on je. Logik mwi wtedy o szalestwie, gdy jego logika logika dnia wczorajszego - nie pozwala mu zrozumie. *** Mj mur obronny to sia, gromadzca gdzie w gbi zasoby energii i przekazujca je do wiadomoci. Potrzeby ludzkie s bowiem niejasne, niespjne, nawet sprzeczne. Chciaby zarazem wojny i pokoju, regu gry, aeby w ni gra, i swobody, eby si cieszy bez ogranicze . Dostatku, ktry daje zaspokojenie, i ofiary, w ktrej czowiek odnajduje siebie. Zdobywania dbr dla zdobywania i cieszenia si dobrami ze wzgldu na same dobra. witoci, co by daa blask duchowi, i sukcesw ciaa, dajcych satysfakcj rozumowi i zmysom. Pomienia wasnego ogniska domowego i pomienia zapaw poza cianami rodzinnego domu. Miosierdzia na widok ran i tej rany, jak jest jednostka zestawiona z modelem czowieka. Mioci mocnej przez narzucon sobie wierno i odkrycia innej mioci, poza narzuconymi granicami. Rwnych praw w sprawiedliwoci i nierwnego prawa do wzwy-wstpowania. Ale jakie to drzewo potrafi wchon te rnorodne potrzeby niczym rozrzucone kamienie i nada im ad, a z ciebie powoa czowieka? Jak bazylik zbudujesz uywajc tych kamieni? Moje mury obronne to bdzie przede wszystkim ziarno, jakie przynosz czowiekowi. Ksztat pnia i konarw. Tym trwalsze drzewo, im lepszy uytek zrobi z sokw ywotnych

zawartych w glebie. Tym trwalsze krlestwo, im peniej przyjmie w siebie wszystko, co jest w tobie. Nieskuteczne s kamienne mury, jeli s ju tylko jak uska na martwym ciele.

CLXV Ludzie znajduj rzeczy, powiada mj ojciec, tak jak winie znajduj trufle. Bo nie brak rzeczy, ktre mona znale. Ale do niczego nie posu czowiekowi, bo on ywi si sensem rzeczy. Natomiast sensu rzeczy ludzie nie znajduj, poniewa nie mona go znale, a trzeba stworzy. Dlatego mwi do ludzi. - Jaki jest sens tych wydarze ? - pytano ojca. - Sens ich to twarz, ktr ulepi z nich jak z gliny. *** Zawsze zapominamy o czasie. A tymczasem czas, kiedy kto uwierzy w faszyw nowin, naznaczy go przemonie, bo ona bdzie jak kiekujce ziarno i rozrastajce si gazie. I kiedy ju go wyprowadz z bdu, okae si, e inaczej si uksztatowa. Jeli stwierdz co z ca si, suchajcy natychmiast wynajdzie wszelkie tego oznaki, zapowiedzi i dowody. Na przykad, jeeli stwierdz, e ona go zdradza. Uprzytomni sobie wtedy, e jest kokietk, co zreszt jest prawd. e cigle wychodzi z domu, co rwnie jest prawd, ale czego do tej pory nigdy nie zauway, jeeli nastpnie wycofam si z tego kamstwa, zostanie w nim mimo wszystko jaka konstrukcja domysw. Z kamstwa zawsze co zostanie, poniewa byo ono punktem widzenia, z ktrego mona patrze na bezsporn prawd. Jeeli owiadcz, e to garbaci roznosz zaraz, ludzie si przera, e tylu jest garbatych. Gdy do tej pory ich nie zauwaali. A im duej bd mi wierzyli, tym bardziej bd si im przyglda. A w kocu dolicz si, ilu ich jest. A o to tylko chodzio.

CLXVI

- I jestem odpowiedzialny za wszystkie czyny wszystkich ludzi - powiada mj ojciec.


- Przecie s wrd nich i tchrze, i zdrajcy - odpowiedziano mu. - I w czym tu twoja wina? - Jeeli kto tchrzy, to ja tchrz. Jeeli kto zdradza, to ja zdradzam samego siebie. - Jak mona zdradza samego siebie? - Godz si na jaki obraz wydarze , a oni mi zgodnie z tym obrazem su - odpar ojciec. - Jestem za niego odpowiedzialny, gdy go narzucam. On staje si prawd. A zatem su prawdzie mojego wroga. - Ale dlaczego? Czyby by tchrzliwy? - Nazywam tchrzem czowieka, ktry nie chce si rusza, natomiast stoi nagi - odpar mj ojciec. - A take czowieka, ktry powiada: Rzeka mnie unosi; w przeciwnym razie zaczby pyn - ma przecie mocne rce. Po czym podsumowa to tak: - Tchrzem i zdrajc nazywam kadego, kto si skary na cudze winy albo na potg nieprzyjaciela. Ale nadal nikt go nie rozumia. - Istniej przecie pewne oczywiste fakty, za ktre nie jestemy odpowiedzialni... - Nie ma takich - odpar ojciec. *** Wtedy wzi jednego ze wspbiesiadnikw i zaprowadzi do okna: - Co ci przypomina ksztat tej chmury? Zapytany dugo si przyglda. - Lecego lwa - powiedzia nareszcie. - Poka go innym. Tu podzieli zebranych na dwie czci i pierwsz przyprowadzi do okna. Wszyscy zobaczyli lecego lwa, ktrego sylwetk zarysowa im palcem pierwszy zagadnity. Potem ojciec odsun ich na bok, a do okna wezwa innego czowieka. - Co ci przypomina ksztat tej chmury? Zapytany dugo si przyglda. - Umiechnit twarz ludzk - powiedzia na koniec. - Poka to innym. I wszyscy pozostali zobaczyli umiechnit twarz ludzk, ktr im zarysowa palcem. Wreszcie ojciec zebra wszystkich zebranych z dala od okien.

- Sprbujcie doj do porozumienia i stwierdzi, co przypomina owa chmura. Ale oni bez adnego poytku obrzucali si tylko obraliwymi sowami, poniewa dla jednych absolutnie oczywiste byo podobiestwo do lwa, a dla innych - do umiechnitej twarzy. - Podobnie i wydarzenia nie maj ksztatu - powiedzia ojciec - poza tym, jaki im nada twrca. I wszystkie ksztaty s w rwnym stopniu prawdziwe. - Rozumiemy to - odpar mu kto - jeli chodzi o chmur, ale nie rozumiemy, jeli chodzi o ycie... Choby o wicie przed bitw wiedzia, e wasna armia w porwnaniu z potg przeciwnika jest nie do silna, nie w twojej mocy wpyn na wynik bitwy. - Oczywicie - odpar ojciec. - Tak jak chmura ukada swj ksztat w przestrzeni, tak wydarzenia ukadaj si w czasie. Jeeli chc wykona w glinie rzeb twarzy, musz mie czas na to. W tym, co ma si sta dzisiejszego wieczoru, nie zmieni nic, ale z mojego ziarna wyronie jutrzejsze drzewo. A ziarno to wanie dzi. Tworzy to nie znaczy odkry jaki dzisiejszy podstp, ktry moe ukrywa przed tob los, aby ci da zwycistwo. Byoby to zwycistwo bez jutra. Nie chodzi te o znalezienie leku, ktry by ukry chorob, gdyby przyczyna choroby nadal trwaa. Tworzy to znaczy sprawi, aby zwycistwo albo ozdrowienie stay si czym tak nieodpartym jak wzrastanie drzewa. Ale oni nadal nie rozumieli: - Logika faktw... - zaczli. Wtedy ojciec unis si gniewem i obrzuci ich obraliwymi sowami. - Gupcy! Tpe woy trzebione! - woa. - Historycy, logicy i krytycy, jestecie jak robactwo ywice si trupem i nigdy nie pojmiecie nic z ycia. * * * Po czym zwrci si do pierwszego ministra: - Krl ssiedniego kraju chce nam wyda wojn. Ale my nie jestemy do niej gotowi. Tworzenie nie polega na tym, eby w dzie stworzy nie istniejc armi. Byaby to dziecinada. Ale sprawi, eby krl, nasz ssiad, potrzebowa z naszej strony przyjaznych uczu. - Ale to nie w mojej mocy tak go uksztatowa... - Znam pewn piewaczk - odpar ojciec - o ktrej pomyl, kiedy znudzi mi si rozmawia z tob. Wczoraj wieczorem piewaa o rozpaczy wiernego i biednego adoratora, ktry nie mie wyzna swojej mioci. Widziaem, jak genera gwnodowodzcy paka. A jest to czowiek bogaty, nadty pych i gwaciciel dziewczt. Ona w dziesi minut przemienia go w anioa czystoci, tak e odczuwa wszystkie skrupuy i wszystkie mki

wiernego modzieca. - Ale ja nie umiem piewa - odpar pierwszy minister.

CLXVII Jeeli polemizujesz, upraszczasz sobie wyobraenie o czowieku. Jaki nard otacza swego krla. Krl go prowadzi do celu, ktry oceniasz jako niegodny czowieka. Polemizujesz zatem z krlem. Ale wielu, bdc tego samego co ty zdania, yje z aski krla. Nie myleli o krlu z tego punktu widzenia, poniewa istniej inne powody po temu, eby krla kocha albo tolerowa. Ty zatem popychasz ich naprzeciw wasnym interesom, przeciw monoci zarobienia na chleb dla dzieci. A zatem jedna trzecia pjdzie za tob z oporami, wyrzekajc si krla, i bdzie miaa wyrzuty sumienia, bo istniay przecie i inne powody, eby krla kocha lub tolerowa, jest bowiem take obowizek wyywienia dzieci, a nie ma takiej wagi, ktra by uspokoia sumienie, kiedy w gr wchodz dwa obowizki. Jeli za chcemy natchn si czowieka, ktry si wplta w wtpliwoci, i nie wie, jak dalej postpowa, trzeba go wyzwoli. Wyzwoli za, to tyle co go wyrazi. A wyrazi, to znaczy odkry przed nim jzyk, ktry jest zwornikiem sklepienia jego sprzecznych pragnie . Czowiek rozdzierany sprzecznociami siada w oczekiwaniu, eby przeminy, i cierpi miertelnie. Ale jeeli jeszcze pogbisz te sprzecznoci, w zniechceniu i z niesmakiem pooy si spa. Inni, moe te trzecia cz, nie pjd za tob wcale. Ale bd zmuszeni szuka usprawiedliwienia we wasnych oczach, poniewa wysunite argumenty byy celne. Bd wic zmuszeni wynale argumenty rwnie mocne, ktre by odpary argumenty usyszane. Zawsze si takie znajd, poniewa rozum pjdzie wszdzie tam, gdzie mu ka. Tylko duch jest nieulegy. A teraz, kiedy ci ludzie okrelili si, wyrazili i uzbroili dowodami, ju ich nie zdobdziesz. Natomiast krl, ktry nieomal nie myla o tym, eby swj lud zmobilizowa przeciwko tobie, poczuje si teraz zmuszony do dziaania. Odwoa si zatem do swoich piewcw, historykw, logikw, profesorw, kazuistw i komentatorw, ktrzy sporzdz twj wizerunek, nadajc ci wygld zezowatego. Dowiod te, e masz dusz pod, co jest zawsze moliwe. I trzecia cz, ktra nie potrafia si dotd okreli, a jest pena dobrej woli, daje wiar temu gmachowi niezachwianej logiki, ktry powsta za twoj przyczyn. Widok zezowatego przepenia ich obrzydzeniem i staj przy swoim krlu jak mur. A krl czuje si nareszcie uspokojony czystym obliczem prawdy. Naleao bowiem nie walczy przeciw czemu, a za co. Bo czowiek nie jest tak prost maszyneri, jak sdzie. I sam krl jest tego co ty zdania.

CLXVIII Ten czowiek jest moim zwolennikiem, powiadasz, wic mog korzysta z jego sub. Ale ten drugi stawia mi opr, wic dla wygody umieszcz go w przeciwnym obozie i nie bd prbowa oddziaywa na niego, chyba e wojujc z nim. Ale postpujc w ten sposb, utwierdzasz go w oporze i robisz z niego naprawd wroga. A ja twierdz, e przyjaciel i wrg to sowa sfabrykowane przez ludzi. Wprowadzaj one rzeczywicie pewne rozrnienie, okrelajc na przykad to, co nastpi, kiedy si spotkacie na polu bitwy; czowieka nie wyznacza jednak nigdy jedno sowo i znam wrogw, ktrzy mi s blisi od przyjaci, albo takich, ktrzy s mi bardziej przydatni, albo ktrzy mnie bardziej szanuj. I moja mono oddziaywania na czowieka nie jest bynajmniej zwizana z jego sownym okreleniem. Powiedziabym nawet, e atwiej mog oddziaa na wroga ni na przyjaciela; z przyjacielem, idcym w tym samym co ja kierunku, mniej mam okazji do spotkania i wymiany, natomiast ten, co idzie przeciw mnie, nie uroni ani jednego z moich gestw (jest wszak od nich uzaleniony) i ani jednego sowa. Inne bdzie oczywicie moje zachowanie w stosunku do jednego i drugiego, poniewa otrzymaem w dziedzictwie wasn przeszo i nic w niej nie mog zmieni. Jeeli podbiem jaki kraj, przecity rzek pync opodal gry, i musz teraz toczy w nim wojn, absurdalne byoby ubolewa nad pooeniem gry i biegiem rzeki. I nikt nigdy nie sysza takich lamentw z ust zdobywcy, jeli jest tylko zdrowy na umyle. W wojnie natomiast wykorzystani i rzek, i gr, tak jak to jest moliwe. Moe byoby korzystniejsze dla mnie jakie inne pooenie, podobnie nie tak askawy jak sprzymierzeniec okae si wobec mnie przeciwnik, zwaszcza silny. Ale ubolewa nad tym byoby to tyle, co aowa, e nie urodzilimy si w innej epoce albo jako wadcy innego krlestwa - wszystko to licha warte rojenia. Biorc jednak pod uwag to, co bra naley, a zatem istniejcy stan rzeczy, okae si w kocu, e mam te same moliwoci dziaania w stosunku do przyjaciela co do wroga. Bdzie to dziaanie w jakim sensie mniej lub bardziej korzystne, w innym sensie - mniej lub bardziej niekorzystne. Ale kiedy trzeba oddziaa na dwigni wagi, to znaczy przejawi pewne dziaanie lub si, czynnoci polegajce na zdjciu ciaru z prawej szali czy te na dooeniu ciaru na lew maj tak sam warto. Czowiek jednak obiera moralny punkt widzenia, zupenie nie na miejscu w tej sytuacji, i potpia tego, kto mu dokuczy, obrazi albo zdradzi, odtrca go i zmusza, eby nazajutrz jeszcze powaniej dokuczy, obrazi lub zdradzi. Ja natomiast sdz, e tym, ktry zdradzi, naley si posuy jako zdrajc, gdy jest on okrelon figur na szachownicy, wic

mog uwaa go za pewn pozycj, aby obmyli i zorganizowa moje zwycistwo. Znajomo nieprzyjaciela ju jest broni w moim rku. A zwyciywszy, skorzystam z tego nastpnie, aby go powiesi.

CLXIX Zwracasz si czasem do ony z wymwk: - Nie byo ci w domu, a ja na ciebie czekaem. Ona za odpowiada: - Jak mogam by w domu, kiedy byam wanie wtedy u ssiadki. I to prawda: istotnie bya wtedy u ssiadki. Albo do lekarza: - Nie byo pana tutaj, kiedymy prbowali uratowa dziecko, ktre si topio. On za odpowiada: - Jak mogem by tutaj, skoro wanie wtedy byem przy ku chorego starca. I to prawda: istotnie by wtedy przy chorym starcu. Jeeli do kogokolwiek w krlestwie powiesz: - Dlaczego nie suye krlestwu tutaj? On odpowie: - Jak mogem tutaj suy krlestwu, skoro dziaaem gdzie indziej... I to prawda: istotnie dziaa gdzie indziej. *** Ale jeeli w ludzkich czynach nie wida wzrastajcego drzewa, nie byo widocznie zasianego ziarna: obecno ziarna nadaaby bowiem potrzebny kierunek i obecnoci kobiety, i gestom lekarza, i subie krlestwu. A poprzez nich narodzioby si to, co chciae, eby si narodzio. Gdy dziaanie jest na pozr takie samo, czy chodzi o kucie gwodzi zgodnie z religi kucia gwodzi, czy o przygotowanie gwodzi byle jakich. Ale moe tu chodzi o gwodzie do budowy statku. I z pewnej odlegoci, ktra pozwala lepiej widzie, okae si moe, e to narodziny czego nowego, a nie zachwianie istniejcego adu. *** Gdy byt nie ma sam w sobie ani siy, ani saboci, i moe pozosta dla wszystkich nie znany, jeli nie znajdzie odpowiedniego rodka wyrazu. Ukazuje si w kadym inaczej w zalenoci od jednostkowego jzyka. Byt nie traci adnej okazji. Zewszd czerpie pokarmy, wznosi swoje struktury, narzuca zmiany. Ludzie mog go nie dostrzega, poniewa uwzgldniaj tylko logik swojej paszczyzny. (Kobieta na przykad - rozkad swoich zaj, nie za pragnienie przebywania w domu.) Nie ma saboci samej w sobie. Gdy kady czyn daje si usprawiedliwi. W zalenoci od punktu widzenia moe by szlachetny albo nie. Moe istnie sabo

w stosunku do bytu albo sabo samego bytu. Kady moe mie szlachetne pobudki, aby nie postpowa w okrelony sposb. Szlachetne i logiczne. Widocznie byt nie pocign go ku sobie z wystarczajc si. Jak czowieka, ktry zamiast ku gwodzie rzebi w kamieniu. Zdradza w ten sposb statek. Nie bd sucha, jakie s pobudki twojego postpowania: nie masz jzyka, ktry by to wyrazi. Albo, mwic dokadniej, istnieje jzyk ksicia, jzyk architektw, majstrw kierujcych robotnikami, a dalej jzyk tych, co kuj gwodzie, i zwykych robotnikw. Pacisz czowiekowi za robot. Opacasz go wystarczajco drogo, eby ci by wdziczny nawet nie za wynagrodzenie, ale za uznanie dla jego zasug, bo adna cena nie wydaje mu si wygrowana jako rwnowarto jego rzeby albo ryzyka ycia, jakie podj. Rzeba jest tyle warta, ile si za ni paci. W ten sposb za pienidze kupujesz nie tylko rzeb, ale i dusz rzebiarza. Susznie Jeeli czowiek uwaa, e to, z czego yje, jest godne uznania. Praca daje chleb jego dzieciom. I nie moe by niegodna, skoro si przemienia w dziecinny miech. Wtedy czowiek suy tyranowi, ale tyran zarazem suy dzieciom. Wtedy w postpowanie ludzkie wkrada si zamt i nie sposb go jasno oceni. Wolno ocenia tylko czowieka zdradzajcego byt; byt, ktry mg ukierunkowa jego czyny i spord wielu podobnych drg kaza mu wybra t jedn idc we waciwym kierunku. Wtedy czowiek w spiekocie sonecznej spaja kamie z kamieniem zapraw mularsk. To jest jego dziaalno. W okrelony sposb opacana. Wymagajca okrelonego trudu. I on sam widzi w niej tylko to, e powica ycie spajaniu kamieni. Nie masz mu co robi wyrzutw, jeeli nie s one kamieniami wityni. Ustanowie mio wityni po to, by ku wityni kierowaa si mio wyraajca si spajaniem kamieni. Albowiem byt stara si zewszd czerpa pokarmy i wzrasta. Trzeba wielu ludzi zobaczy, eby byt pozna. Rnych ludzi. Tak jak statek zobaczy mona dopiero poprzez gwodzie, agle i deski. Byt nie jest dostpny rozumowi. Jego sensem jest to, e jest i e zda ku czemu. Rozumem staje si na paszczynie czynw. Ale nie od razu. W przeciwnym razie adne dziecko nie doyoby wieku dojrzaego, tak sabe jest wobec wiata. I nie przeyby cedr, ktremu zagraa pustynia. Cedr rodzi si wbrew pustyni, gdy wchania j w siebie. Czowiek nie opiera swojego postpowania w pierwszym rzdzie na rozumie. Rozum wprzga w swoj sub. Nie wymagaj, eby twj przeciwnik dawa wiksze od ciebie dowody rozumu. Logiczne jest twoje dzieo dopiero wtedy, kiedy ju zostanie

umieszczone w czasie i w przestrzeni. Ale dlaczego zostao rozmieszczone wanie tak, a nie inaczej? To zawsze kwestia przypadku. Ale jak to si dzieje, e w tym cigu przypadkw drzewo nie rozsypuje si w py, ale wznosi si w gr wbrew prawom cienia? *** Dajesz ycie temu, z czego sobie zdajesz spraw. Albowiem byt rodzi si, kiedy zosta okrelony. Wtedy szuka dokoa siebie pokarmw, stara si trwa i rosn. Pracuje nad tym, eby sta si sob, ale i innym. Podziwiasz bogactwo czowieka. A i on zdaje sobie z tego spraw i cho moe dotd o tym nie myla, bdzie teraz wzrasta w sobie i w swoje bogactwa. Przeksztacaj si one bowiem w jego wasne znaczenie. Nie pragnij zmienia jednostki ludzkiej w inn ni jest. Z pewnoci bowiem przemone przyczyny zmuszaj j, aby bya taka wanie, a nie inna, i ty nic tu nie poradzisz. Moesz j jednak zmieni w tym ksztacie, jaki dzi ma, gdy czowiek skada si z przebogatej substancji: jest w nim wszystko. Moesz wybiera wedle woli. A z wybranych elementw sporzdzi rysunek, eby zobaczyli go inni i on sam. Zobaczywszy za, zaakceptuje go, gdy akceptowa go ju i wczoraj, jeszcze nie zaangaowany we wspdziaanie. A zdawszy sobie z tego spraw i przyjwszy jako swoje, czowiek taki zacznie y na sposb ludzi, ktrzy staraj si trwa i rosn. Czasem niewolnik daje swemu dozorcy tylko cz pracy, a poza ni - pracy odmawia. Takie jest ycie: czowiek moe pracowa mniej albo wicej. Kto chce jednak, eby ta jedna cz pochona pozosta, eby praca zatryumfowaa nad odmow pracy, niech powie czowiekowi: Godzisz si na prac, mimo jej goryczy, bo tylko w pracy odnajdujesz wasn godno i wiczysz si w tworzeniu. I na c si zda aowa, e twj przeoony nie jest inny. Jest taki, jakie s twoje czasy. Albo jak gry w twoim kraju... Nie domagae si, eby pracowa wicej, ani nie wyolbrzymiae istniejcych midzy wami przeciwiestw. Ale ofiarowae mu pewn prawd, ktra pogodzia w nim dwie tendencje. Ta prawda bdzie teraz wzrasta, a czowiek pjdzie do pracy. Jeeli jednak zapragniesz, aby odmowa pracy zatryumfowaa, powiedz tak: Pomimo bicza i groby braku chleba dasz z siebie w pracy tylko t cz znikom, bez ktrej by umar. Ile odwagi jest w twoim postpowaniu. I masz racj oczywicie, gdy jeli chcesz, aby twj zwierzchnik poczu si zagroony, ty musisz wpierw poczu si zwycizc. To, z czego nie ustpisz, bdzie ocalone. Logika nie rzdzi bowiem dzieem tworzenia.

Nie domagae si, eby pracowa mniej, ani nie wyolbrzymiae istniejcych przeciwiestw. Ale ofiarowae mu pewn prawd, ktra pogodzia w nim dwie sprzeczne tendencje. Ta prawda bdzie teraz rosn, a czowiek bdzie zmierza do buntu. *** I dlatego nie ma wrogw. We wrogu - patrzc uwanie - widz przyjaciela. I wrg staje si przyjacielem. *** Bior wszystkie elementy. Nie musz ich zmienia. Wi je tylko inn struktur jzykow. I ta sama istota bdzie odtd inna. Jakiekolwiek tworzywo przyniesiesz mi ze swojego wntrza, wszystko uznam za prawdziwe. Powiem tylko, e wzr z nich uoony nie jest zadowalajcy. Jeeli za mj wzr lepiej ogarnie wszystkie elementy i uoy si zgodnie z moim pragnieniem, i ty poczujesz si lepiej. *** Dlatego powiadam, e susznie robisz wznoszc mur dokoa twoich rde. Ale pozostay jeszcze inne rda, mieszczce si poza jego obrbem. A w twojej naturze jest zwala mury i stawia je na nowo. Ale wznoszc nowe mury, obje i mnie ich obrbem, a ja wtedy stan si ziarnem w ich wntrzu.

CLXX Potpiam pych, ale nie dum; gdy jeeli taczysz lepiej od innych, dlaczego by si miaa upokorzy wobec tej, ktra taczy le? Istnieje forma dumy, ktra jest mioci dobrze taczonego taca. Ale mio taca nie jest tym samym co mio do siebie taczcej. W dziele znajdujesz wasny sens i dzieo nie jest ponad tob. I nigdy go nie zakoczysz, chyba umierajc. Tylko prna tancerka jest ju zadowolona, nie idzie ju naprzd, ale wpatruje si w siebie i wyczerpuje si w tym podziwie. Co moe otrzyma od patrzcych - tylko oklaski. Lekcewaymy takie aspiracje, my, wieczni wdrowcy kroczcy ku Bogu, bo nic w nas nie moe nas zadowoli. Prna tancerka zatrzymuje si na swojej osobie i wydaje jej si, e mona si sta obliczem wczeniej ni w godzin mierci. I dlatego nie bdzie odtd umiaa ani otrzymywa od innych, ani dawa, tak wanie jak umarli. Pokora nie wymaga, aby si upokarza, ale aby si otwiera. Jest kluczem umoliwiajcym wymian. Dopiero wtedy bdziesz potrafi i dawa, i otrzymywa. Waciwie niepodobna odrni jednego od drugiego - s to sowa na oznaczenie tej samej drogi. Pokora nie jest poddaniem si wobec ludzi, ale wobec Boga. Tak jak pojedynczy kamie nie jest poddany innym kamieniom, ale wityni. Suc czemu, suysz dzieu tworzenia. Matka jest pokorna wobec dziecka, a ogrodnik wobec ry. Ja, krl, bez wstydu poddam si naukom rolnika. Bo on o roli wie wicej ni krl. A jeeli bdzie umia mnie nauczy, podzikuj mu, nie widzc w tym adnego dla siebie ponienia. Jest bowiem naturalne, e wiedz o uprawie roli krlowi przekazuje rolnik. Ale te odrzekajc si wszelkiej prnoci nie bd z jego strony oczekiwa podziwu. Albowiem oceny krl przekazuje rolnikowi. *** Spotykamy czasem kobiet, ktra uwaa si za boyszcze. Czy mio moe jej co da? Wszystko, nawet rado na jej widok, przyjmuje jako skadany sobie hod. Ale hod tym wicej jest wart, im jest kosztowniejszy: i dlatego ona wicej satysfakcji znajdzie w czyjej rozpaczy. Taka kobieta pochania wszystko, ale w niczym nie znajduje pokarmu. Zagarnia ci na wasno, eby spon ku jej czci. Podobna jest do pieca krematoryjnego. Sdzi w swojej zachannoci, e j bogac kolejne ofiary i e znajdzie rado w ich gromadzeniu. Ale gromadzi tylko popioy. Gdy twoje dary miay si sta drog od ciebie do niej, a nie wiadectwem podboju.

Poniewa widzi w nich pork i zastaw, bdzie si strzec, eby ci nie odpaci wzajemnoci. Zamiast szczerych poryww, ktre by ci day szczcie, napotykasz udan rezerw, goszc, e wsplnota dusz nie wymaga widomych znakw. Jest to dowd niemonoci kochania, a nie wzniosej mioci. Jeli rzebiarz gardzi glin, bdzie miesi wiatr. Jeli mio gardzi znakami mioci, pod pretekstem, e zmierza ku temu, co istotne, zostan z niej tylko sowa. Ja chc od ciebie i pragnie , i darw, i wiadectwa. Czy mona kocha ojcowizn wyczajc z niej kolejno jako zbdne albo zbyt szczegowe to myn, to stada, to dom? Jak budowa mio, ktra jest obliczem odczytywanym na ptnie, gdy zabraknie ptna, na ktrym mona by pisa? Nie ma katedry bez ceremoniau kamieni. I nie ma mioci bez ceremoniau, ktrego sensem jest mio. Drzewo osiga swoj istot tylko wtedy, gdy zgodnie z ceremoniaem korzeni, pnia i gazi, powoli brao w siebie i przeksztacao ziemi. Wtedy stao si drzewem. Tym, a nie innym. A ta kobieta gardzi wymian, z ktrej by si narodzia. W mioci szuka przedmiotu, ktry daby si pojma. Takiej mioci brak prawdziwego sensu. Sdzi, e mio jest darem, ktry mona w sobie zamkn. Jeeli j kochasz, to znaczy, e ci pozyskaa. Wic zamyka ci w sobie przekonana, e stanie si bogatsza. A przecie mio nie jest skarbem, ktry mona zatrzyma, ale obustronnym zobowizaniem. Owocem przyjtego ceremoniau. Obliczem drg, na ktrych dokonuje si wymiana. Taka kobieta nigdy si nie narodzi. Bo narodzi si mona tylko z sieci rnorodnych wizi. A ona stanie si bezpodnym ziarnem o nie wyzyskanej energii, pozbawiona duszy i serca. Postarzeje si - aobna - wrd czczej marnoci podbojw. Bo nie wolno ci nic przypisywa sobie na wasno. Nie jeste szkatuk. Jeste splotem wasnej rnorodnoci. Tak jak witynia, ktra jest sensem kamieni. *** Odwr si od niej. Nie ma nadziei, eby j upikszy, ani eby j ubogaci. Z diamentu, ktry jej dae, zrobia sobie bero i koron - insygnia wadzy. eby podziwia co, choby klejnot, trzeba pokory serca. A ona nie podziwiaa, tylko zazdrocia. Podziw gotuje drogi mioci, ale zazdro gotuje drogi pogardzie. W imi tego diamentu, ktry wreszcie zdobya, ona bdzie pogardza wszystkimi innymi diamentami. I w ten sposb jeszcze bardziej odczysz j od wiata. I odczysz j od siebie samego, skoro diament nie stanie si dla niej drog ani od

ciebie ku niej, ani od niej ku tobie, a tylko niewolnicz danin. Dlatego kady kolejny hod sprawi, e stanie si jeszcze twardsza i bardziej samotna. * * * Powiedz jej tak: Rzeczywicie pieszyem do ciebie, cieszc si, e do ciebie dojd. Saem do ciebie posacw. Obsypywaem darami. Chciaem, eby sama mnie wybraa i to byoby dla mnie sodycz mioci. Tobie dawaem prawa, eby si samemu poczu sptanym. Potrzebuj korzeni i konarw. Chciaem ci towarzyszy i pomaga jak krzakowi ry, ktry pielgnuj w ogrodzie. Jestem poddanym mojej ry. I nic z mojej godnoci nie wzbrania mi przyjtych zobowiza . I w ten sposb zawdziczam siebie moim zobowizaniom wobec mioci. Nie baem si wystpowa w roli proszcego. Szedem ku tobie swobodnie, bo nikt na wiecie nie moe mi stawia przeszkd. Ale ty mylnie odczytaa moje wezwanie, widzc w nim dowd zalenoci: a ja nie byem zaleny. Byem wielkoduszny. Liczya, ile krokw postpiem w twoim kierunku, i ywia si nie moj mioci, a hodem, jaki ona stanowia. I pomylia si, nie rozumiejc, co oznaczaj moje proby. Odwrc si wic od ciebie, aby czci t, ktra jest pokorna i ktrej moja mio nada blask. Pomog wzrasta tylko tej, ktra wzronie moj mioci. Tak samo, jak chorego pielgnuj po to, eby go wyleczy, a nie, eby pochlebia jego prnoci. Potrzebna mi jest droga, nie mur. A ty nie mioci chciaa, ale kultu. Zagrodzia mi drog. Stana naprzeciw mnie jak idol. Nic mi nie da takie spotkanie. Ja szedem gdzie indziej. .Ja nie jestem idolem, aby mu suono, ani niewolnikiem, ktry miaby suy. Ktokolwiek bdzie chcia mn zawadn, odsun go. Nie jestem przedmiotem danym w zastaw i nikt nie jest moim wierzycielem. Ja take u nikogo nie mam dugw: od kobiety, ktra mnie kocha, dostaj nieustannie dary. Od kogo mnie kupia, e dopominasz si o mnie jak o wasno? Nie jestem twoim osem. Moe Bogu zawdziczam to, e jestem ci nadal wierny. Ale nie tobie. Tak te jest i z krlestwem, kiedy onierz zawdzicza mu ycie. Nie krlestwa jest on dunikiem, ale dunikiem Boga. To on nakazuje, aby istnienie czowieka miao jaki sens. A sensem tego czowieka jest by onierzem krlestwa. Tak i stranicy, ktrzy winni mi oddawa honory. Wymagam ich, ale nie przyjmuj dla siebie. Za moim porednictwem stranicy speniaj swoj powinno. Ja jestem splotem ich powinnoci. I tak samo jest z mioci.

*** Jeeli jednak spotkam tak, ktra si rumieni i jka, tak jest niemiaa, i potrzebne s jej dary, aby si nauczya umiecha, bo oznaczaj dla niej wiey wiatr od morza, a nie wiadectwo podboju, stan si dla niej drog przynoszc wyzwolenie. Ani siebie nie upokorz t mioci, ani jej. Bd dokoa niej jak przestrze , a w niej jak czas. I powiem jej: Nie piesz si, eby mnie pozna: nie ma we mnie nic, co daoby si poj. Jestem przestrzeni i czasem albo stawaniem si. Jeeli potrzebuje mnie tak, jak ziarno potrzebuje ziemi, eby si sta drzewem, nie stumi wzrostu ograniczajc j. Ale i nie bd jej czci dla niej samej. Chwyc j twardo w szpony mioci. Moje uczucie bdzie dla niej jak orze o potnych skrzydach. I wcale nie mnie zobaczy z wysoka, ale poprzez mnie doliny i grskie a cuchy, gwiazdy i bogw. *** Bo nie chodzi tu wcale o mnie. Ja jestem tylko tym, ktry ci niesie. I nie chodzi te o ciebie: ty jeste tylko ciek prowadzc ku kom o wicie. Nie chodzi o nas: jestemy razem przejciem ku Bogu, ktry na krtki czas obiera nasze pokolenie i posuguje si nim.

CLXXI Nienawi - ale nie taka, ktrej przedmiotem jest niesprawiedliwo, gdy ona jest czym przejciowym i staje si sprawiedliwa. Nienawi - ale nie taka, ktrej przedmiotem jest nierwno, gdy ona jest widzialn albo niewidzialn hierarchi. Nienawi - ale nie taka, ktra jest pogard wobec ycia, bo jeeli czowiek podporzdkuje si czemu wikszemu, dar ycia stanie si przemian. Ale nienawi do trwajcej przemocy, bo ona niszczy sam sens ycia: trwanie w tym wanie przedmiocie, w ktry si czowiek przemienia.

CLXXII W teraniejszoci bdziesz odczytywa byt, ktrym si staniesz. Bdziesz go wyraa w sowach. On nada sens ludziom i ludzkim czynom. Nie bdzie od nich tymczasem da nic ponad to, co daj i co dawali wczoraj. Ani wicej odwagi, ani mniej, ani wicej, ani mniej ofiar. Nie chodzi o to, aby im gosi nauki, ani eby nagina w nich cokolwiek. A przede wszystkim - niczego w nich nie zmienia. Chodzi tylko o to, eby ich wypowiedzie. Albowiem z elementw moesz zbudowa dowoln konstrukcj. A oni pragn, aby ich wypowiedzia, bo nie wiedz, co zrobi ze swoich elementw. Stajesz si natomiast panem czowieka, ktrego wypowiedziae. Rzdzisz czowiekiem, ktry szuka celu, nie znajdujc drogi ani wyjcia. Gdy czowiekiem rzdzi duch. Patrzysz na ludzi nie jak sdzia, ale jak rzdzce bstwo. Znajdujesz kademu waciwe miejsce, sprawiasz, e si staj. Reszta potoczy si sama z siebie. Bo ty dae fundamenty bytu. Odtd bdzie on szuka sobie pokarmu i przemieni w siebie reszt wiata.

CLXXIII Na spokojnym morzu bya tylko zagubiona gdzie d. Istnieje na pewno, o Panie, jaka inna paszczyzna, z ktrej ten rybak w odzi wydaby mi si arliwym pomieniem albo kbowiskiem zoci, albo kim, kto z wody wydobywa chleb uczu przeznaczony dla ony i dzieci, zmuszony do tego godowym zarobkiem. Albo moe dojrzabym w nim trawic jak ogie chorob, od ktrej umiera. Mao czowieka? Kto moe tu mwi o maoci? Nie wolno wymierza czowieka tam miernicz. Przeciwnie, kiedy wchodz do odzi, wszystko staje si ogromne. ebym pozna siebie, wystarczy, Panie, jeli rzucisz we mnie kotwic cierpienia. Cigniesz lin kotwiczn, a ja si budz. Moe ten czowiek w odzi cierpi niesprawiedliwo? W niczym to nie zmieni obrazu. Ta sama d. Ten sam spokj na morzu. To samo leniwe wiato. Co mog otrzyma od ludzi, jeeli nie stan si dla nich pokorny? Panie, przywi mnie do drzewa, z ktrego jestem. Moje ycie nie ma sensu, jeli jestem sam. Niech inni si opr o mnie. Niech ja si opr o innych. Niech Twoja hierarchia narzuci mi swj przymus. Jestem niegotowy, prowizoryczny. Czuj potrzeb bycia.

CLXXIV Opowiadaem o piekarzu: jak miesi ciasto i pki ciasto ulega jego doniom, nic si jeszcze nie dzieje. Ale przychodzi moment, kiedy ciasto zaczyna stawia opr. W owej bezksztatnej masie donie odkrywaj teraz jakie linie napi, twardniejce wkna. W chlebowym ciecie rozrastaj si jakby muskuy, jakby korzenie. Ciasto wie si w chleb, tak jak ziemia wie si i staje drzewem. Przetrawiasz swoje problemy i nie widzisz przed sob nic. Przechodzisz od jednego rozwizania do drugiego, a adne ci nie zadowala. Nie mogc dziaa, jeste nieszczliwy, gdy tylko ruch jest upajajcy. A ty si czujesz rozproszony i podzielony, i wstrt ci ogarnia. Zwracasz si wtedy do mnie, ebym jako rozwika te sprzecznoci. Naturalnie, e mog rozwika zestawiajc jedno rozwizanie z drugim. Jeli ci w ten sposb pokonaem i zniewoliem, mog powiedzie: wybrae jedno wyjcie kosztem drugiego, sprawa si uprocia; teraz jeste gotowy do czynw, owszem, ale pokj, jaki uzyskae, to pokj fanatyka albo mieszka ca mrowiska, albo tchrza. Bo odwaga nie polega na tym, eby odej rozdzielajc ciosy pomidzy tych, ktrych prawda jest inna. Cierpienie zmusza ci rzeczywicie do tego, eby wydoby si z warunkw rodzcych cierpienie. Ale cierpienie trzeba przyj, bo ono ci pcha po drodze wstpowania wzwy. Nawet jeli to bdzie zwyke cierpienie atakujcej ci choroby. Ono ci zmusza, eby si leczy i nie godzi si na wasn sabo. Ale kto cierpic woli raczej obci chor rk lub nog, ni postara si o lekarstwo, nie odwany jest, moim zdaniem, ale szalony albo tchrzliwy. Ja nie chc okalecza czowieka, ale go uleczy. I dlatego z gry wznoszcej si nad miastem zaniosem do Boga tak modlitw: *** Przyszli do mnie ludzie, Panie, i dopominaj si, abym powiedzia, jaki sens ma ich ycie. Oczekuj ode mnie prawdy o sobie, ale ta prawda, Panie, nie jest jeszcze gotowa. Owie mnie. Wyrabiam ciasto na chleb, aby stwardniao w spryste wkna. Ale nie czuj ich jeszcze i wiem, co to znaczy nieczyste sumienie w nie przespane noce. Wiem take, co to lenistwo gotowego owocu. Gdy wszelkie stworzenie musi si najpierw zanurzy w czasie, aby w nim si stawa. Przynosz Ci, bezadnie zmieszane, pragnienia, potrzeby, yczenia. Skadaj je jedne na drugich na moim warsztacie, jak budulec, z ktrego mona zoy konstrukcj, aby go z czasem wchona w siebie witynia albo statek. Ale ja nie chc powica potrzeb jednych na rzecz potrzeb innych ani wielkoci

jednych na rzecz wielkoci drugich. Pokoju jednych - pokojowi drugich. Poddam ich wszystkich sobie wzajemnie, aby si stali wspln wityni lub statkiem. Gdy pojem, e poddawa, to tyle co otrzymywa i znajdowa miejsce. Poddaj kamie wityni i ju nie ley, przypadkowy, na placu budowy. Budujc statek zrobi uytek z kadego gwodzia. Nie bd sucha, co mwi wikszo, gdy ludzie nie widz statku, ktry gruje nad nimi. Gdyby wikszo stanowili kowale, poddaliby stolarzy prawdzie kowalskiej i nie powstaby przenigdy statek. Nie zaprowadz te pokoju, jaki panuje w mrowiskach, poprzez lepy wybr oraz instytucje kata i wizienia, cho wtedy istotnie nastaby pokj; ale czowiek uksztatowany przez mrowisko byby stworzony tylko dla mrowiska. A po c mi przedua ludzki gatunek, jeeli zgubi on po drodze to, co nis przez stulecia? Posiadanie naczynia jest rzecz piln, ale dopiero pyn, ktry je wypenia, stanowi o wartoci. Nie bd take godzi. Gdy godzi to poprzestawa na obrzydliwoci, jak tworzy letnia mieszanina - pogodzone ze sob napoje lodowate i gorce. A ja chc ocali smak czowieczestwa. Bo wszystko, czego ludzie szukaj, jest godne pragnienia, i wszystkie ludzkie prawdy s oczywiste. Ja mam stworzy wizerunek, ktry je wchonie wszystkie. Gdy wspln miar prawdy stolarzy i prawdy kowali jest statek. *** Nadejdzie chwila, Panie, kiedy ulitujesz si nad moim rozdarciem - albowiem niczego nie chciaem odrzuca. Bo pragn z caej duszy agodnej pogody, w ktrej blasku staj pokonane przeciwiestwa, a nie pokoju - zawieszenia broni, w ktrym mio miesza si z nienawici. Kiedy si oburzam, Panie, to dlatego, e nie wszystko jeszcze zrozumiaem. Kiedy zamykam w wizieniu albo skazuj na mier, to dlatego, e nie umiaem ochroni przed zem. Gdy czowiek obstajcy przy jakiej kruchej prawdzie, ktry na przykad wyej stawia wolno ni przymus albo przymus ni wolno, a nie panujcy nad jzykiem, w ktrym peno sw nie wicej wartych od plew, pieni si ze zoci, kiedy mu kto zaprzecza. Jeeli krzyczysz, to dlatego, e brak siy twojej mowie i chcesz zaguszy sowa innych. Ale czym miabym si, Panie, oburza, skoro wstpiem na Twoj gr i zobaczyem, jaka, mimo niedoskonaoci sw, dokonuje si praca. Przyjm kadego, kto do mnie przyjdzie. Zrozumiem kadego, kto bdzc bdzie powstawa przeciwko mnie, i bd do niego mwi agodnie, aby przyszed powtrnie. A w tej agodnoci nie bdzie nic z ustpstwa, niskich

pochlebstw ani odwoywania si do pomocy; pyn bdzie ona tylko std, e w czowieku jasno odczytam jego wzruszajce pragnienia. I uczyni je moim wasnym pragnieniem, poniewa wchon w siebie take tego czowieka. Zo nie zalepia - ona si rodzi ze lepoty. Oburzasz si na kobiet pen gniewnej zawici. Ale ona odsania sukni i widzisz, e jest chora na raka, i przebaczasz. Czy bdziesz si irytowa na widok takiej rozpaczy? Pokj, o ktrym myl, zdobywa si przez cierpienia. Godz si na okruciestwo nie przespanych nocy, poniewa zdam ku Tobie, ktry jeste wypowiedzianym sowem, wymazaniem pyta i cisz. Jestem drzewo powoli rosnce, ale przecie drzewo. I dziki Tobie wchon w siebie ywotne soki ziemi. *** Zrozumiaem dobrze, o Panie, e duch gruje nad intelektem. Intelekt rozpatruje budulec, ale tylko duch widzi statek jako cao. I jeeli zamierzam zbudowa statek, znajd si tacy, ktrzy mi uycz intelektu, aby przyozdobi, wyrzebi, utrwali i jasno ukaza stworzone przeze mnie oblicze. Dlaczego by mi mieli odmawia pomocy? Przecie w niczym ich nie ograniczam, a przeciwnie - kadego z nich wyzwalam, aby szed za swoj mioci. Robotnik w tartaku nie przygotowuje mniej desek dlatego, e maj to by deski na statek. Nawet obojtni, ktrzy nie maj przeznaczonych dla siebie miejsc, zwrc si ku morzu. Kada istota bowiem pragnie zwraca si ku temu, co j otacza i wchania to w siebie. Kto nie potrafi pomaga w budowie statku, nie bdzie te umia przewidzie ludzkiej przyszoci. Gdy zgromadzony budulec jeszcze niczego nie mwi o nim samym. Nie narodzi si, jeeli si nie narodzi w bycie. Kamienie dopiero zebrane w jak cao zdolne s oddziaa bezbrzen cisz na ludzkie serca. Kiedy ziemi przerastaj korzenie cedru, mog przewidzie, co dalej stanie si z ziemi. A jeli znam budowniczego i zoone na placu budowy materiay, wiem, w jak stron skieruje zbudowany statek i e dopynie do dalekich wysp.

CLXXV Chc, eby mia mocne fundamenty i eby trwa. Chc, eby by wierny. Gdy by wiernym, to przede wszystkim by wiernym sobie. Nie spodziewaj si niczego dobrego, jeeli zdradzisz; bo musz by mocne te wizi, ktre ci poprowadz, dadz ycie, stan si twoim sensem i wiatem. Tak i z kamieniami wityni. Nie rozsypuj ich bezadnie, aby co dzie stawia pikniejsze witynie. Jeeli sprzedasz ojcowizn, aby kupi inn, moe na pozr cenniejsz, utracisz przecie co, czego ju nie odnajdziesz. Czemu si nudzisz w nowym domu? Wygodniejszy jest od dawnego, ndznego, taki, jak sobie yczye. Mczyy ci si ramiona u studni i chciae mie fontann. Oto j masz. Ale brakuje ci teraz piewu koa u studni i wody wyciganej z wntrznoci ziemi, migoczcej, gdy j wydoby na soce. To nieprawda, e nie chc, eby si wspina na szczyt i wznosi ku grze, eby ksztatowa si i pragn o kadej porze i naprzd. Ale czym innym jest fontanna, ktr upikszasz swj dom, a ktra jest dzieem i zwycistwem twoich rk, a czym innym osiedlenie si w cudzej skorupie. A take czym innym kolejne wysiki zmierzajce w tym samym kierunku, jak dbao o wzrastajce bogactwo wityni (gdy s one jak wzrost drzewa zgodnie z jego natur), a czym innym przeprowadzka dokonana bez mioci. Nie ufam ci, kiedy odcinasz si od przeszoci, bo to niesie zagroenie najcenniejszemu dobru, ktre nie mieci si na paszczynie rzeczy, ale sensu rzeczy. Emigranci zawsze wydawali mi si smutni. Apeluj do ciebie o otwarto umysu, gdy w przeciwnym razie moesz pa ofiar sw. Czasem czowiek sensu swojego ycia upatruje w podry. Wrciwszy z jednej wyprawy wyrusza na drug i nie twierdz bynajmniej, e bdzie tym zuboony. Cigo to dla niego wanie podr. Ale inny czowiek kocha swj dom, i to stanowi o jego cigoci. Jeeli si bdzie co dzie przeprowadza, nigdy nie bdzie szczliwy. Mwic o plemionach osiadych nie mwi bynajmniej o ludziach, ktrzy nade wszystko kochaj swj dom. Mwi o takich, ktrzy ju domu nie kochaj, a nawet go nie widz. Bo i dom moe by wieczn walk i zwycistwem, o czym dobrze wie twoja ona, kiedy go buduje na nowo kadego rana. *** Posuchaj, co ci powiem o zdradzie. Jeste splotem rnorakich zwizkw i niczym innym. Istniejesz dziki twoim wiziom, a one istniej dziki tobie. witynia istnieje dziki kademu z kamieni. Usuniesz jeden, a ona padnie w gruzy. Stanowisz cz wityni, ojcowizny, krlestwa i one istniej dziki tobie. Nie do ciebie naley osdza, jak osdza kto, kto przychodzi z zewntrz i nie jest, tak jak ty, powizany. Ty sdzc osdzasz siebie samego.

To jest twoje brzemi, ale i twoja rado najwysza. Gardz czowiekiem, ktry oczernia wasnego syna, kiedy syn zgrzeszy. Syn jest jego czci. Powinien go napomnie i potpi - a to, jeli go kocha, bdzie dla niego samego okrutn kar - i bezlitonie wbi mu prawd do gowy, ale nie skary si na niego na kadym kroku. Gdy w tym przypadku zrywa wi solidarnoci z synem, przestaje by ojcem, a zyskuje w zamian spokj, ktrego istot jest ubosza egzystencja i ktry przypomina spokj umarych. Ludzie nie wiedzcy ju, z czym s solidarni, wydawali mi si zawsze biedni. Patrzyem, jak szukaj dla siebie jakiej religii, jakiej grupy, sensu, i jak zabiegaj, aby si w co wczy. Ale wszdzie przyjmowano ich nie naprawd. Wczy si naprawd mona tylko poprzez korzenie. A czowiek chce wrasta, chce nie ciar praw i obowizkw, i odpowiedzialnoci. Ale w yciu nikt nie bierze na siebie ciaru drugiego czowieka, tak jak na placu budowy, na rozkaz majstra, bierze ciar kamieni. Jeeli opuszczasz jedne sztandary dla drugich, stajesz si dezerterem i czowiekiem o pustym wntrzu. Pochwalam ojca, ktry sobie przypisuje hab, jeli syn zgrzeszy, przywdziewa aob i czyni pokut. Gdy syn jest jego czci. czy go z synem mocna wi, a wic jest mu jako poddany, ale i syn jest mu poddany. Kada droga prowadzi bowiem w obie strony. Jeeli odmawiasz odpowiedzialnoci za klsk, nie bdziesz te odpowiedzialny za zwycistwo. Jeeli kochasz kobiet twojego domu - on, a ona grzeszy, nie cz si z tumem, ktry j osdza. Ona jest twoj czstk i siebie najpierw osd, bo jeste za ni odpowiedzialny. Moe twj kraj ponis klsk? Musisz si najpierw sam osdzi: jeste przecie jego czstk. Z pewnoci pojawi si cudzoziemcy, wiadkowie klski, i bdziesz si musia przed nimi rumieni ze wstydu. eby si ze wstydu oczyci, odrzekniesz si win twojego kraju. A przecie musisz by z kim solidarny. Czy z tymi, ktrzy pluj na twj dom? Oni mieli racj, powiesz. By moe. Ale ja chc, eby by czstk wasnego domu. Odstp od tych, ktrzy pluj. I nie pluj sam. Wr do siebie i woaj: Dlaczego jestem tak szpetny w was wszystkich? To oni wszyscy swoimi czynami okryli ci wstydem - ale jeli przyjmiesz na siebie ten wstyd, twoje czyny mog ich wszystkich uczyni pikniejszymi. A zarazem sam si staniesz pikniejszy. Nie chcesz plu - to nie znaczy, e chcesz ukry winy; ale chcesz przyj swj udzia w winach, aby si z nich oczyci. Ci, co zrywaj solidarno i sami szczuj obcych, woaj: Patrzcie na to zepsucie, ale to nie ja... Powiedz potem, e s solidarni z ludzkoci, z cnot albo z Bogiem. Ale bd to

puste sowa, jeeli nie bd za nimi stay prawdziwe wizi. Bg znia si, zstpuje z wysokoci a w twj dom i staje si w nim. A dla prostaczka zapalajcego wiece Bg staje si powinnoci zapalania wiec. A dla tego, kto czuje solidarno z ludmi, czowiek nie jest sowem, jakich peno w sowniku, czowiek to ci, za ktrych jeste odpowiedzialny. O ile atwiej odsun si na osobno, goszc, e Bg to wicej ni zapalanie wiec. Ale ja nie wiem, co to czowiek, wiem tylko, co to ludzie. Nie wiem, co to wolno, a tylko, co wolni ludzie. I nie szczcie, ale ludzie szczliwi. Nie pikno, ale pikno rzeczy. Nie Bg, ale arliwo zapalanych wiec. Ci za, ktrzy goni za istot rzeczy nie rodzc si do nich, okazuj tylko wasn prno i pustk swoich serc. Ani y nie potrafi, ani umiera, gdy nie yje si i nie umiera w sowach. A zatem czowiek, ktry osdza, a z nikim nie czuje si solidarny, osdza samego siebie. Natykasz si na jego prno jak na lepy mur, gdy jemu chodzi o wasny obraz, a nie o mio. Nie chodzi o niego powizanego z czym, ale o niego jako przedmiot, na ktry mona patrze. Co nie ma sensu. Bdziesz moe twierdzi, e podajesz si za czystego, aby oczyci tym samym ludzi, z ktrymi jeste zwizany przynalenoci do wsplnego domu, ojcowizny, krlestwa, a ktrzy przynosz ci wstyd. Ale to fasz: nie czujesz si z nimi zwizany; stojc wobec wiadkw - uniewinniasz tylko siebie. I susznie ci kto powie: Jeeli oni s tacy jak ty, dlaczego nie stoicie tu razem, dlaczego wszyscy nie plujecie?... Pograsz ich jeszcze gbiej we wstydzie i karmisz si ich nieszczciem. Bywa, oczywicie, e kto oburzony podoci, wystpkami i hab wasnego domu, ojcowizny czy krlestwa, odchodzi gdzie indziej szuka ycia godnego. Jest wtedy znakiem godnoci swoich bliskich. Co, co z godnoci jeszcze tam pozostao, wysya go w wiat. Jest znakiem tego, e inni take staraj si wyj ku wiatu. Ale niebezpieczne to zadanie, gdy potrzeba mu wtedy jeszcze wicej cnt ni w obliczu mierci. Spotka z pewnoci ludzi, ktrzy powiedz: Ty naleysz do nich, jeste czci tej zgnilizny! A on uniesie si honorem i odpowie: Tak, ale ja od nich odszedem. A sdziowie powiedz: Niechaj ci, co s czyci, odejd. Ci, co zostan, s zgnilizn. I uczcz ci wtedy dymem kadzide, ale - ciebie jednego. A nie w tobie - twoich blinich. I bdziesz sarn, tak jak samotny jest czowiek pyszny, samotnoci mierci. Odchodzc niesiesz w sobie grone przesanie. Bo cierpic bye znakiem ich

godnoci. A teraz oddzielie ich od siebie. *** Tylko wtedy pozostaniesz wierny, kiedy czynic ofiar z wasnej prnoci, Odpowiesz: Ja myl tak jak oni, nie ma midzy nami rnic. A wtedy spadnie na ciebie pogarda. Ale nie przejmiesz si pogard, poniewa jeste czci wikszej caoci - jakby czstk ciaa. Moesz wpywa na to, jakie ono bdzie. Przelejesz w nie swoje upodobania. Jego chwaa stanie si twoj chwa. Nie ma przed tob innej drogi, innej nadziei. Jeeli wstydzisz si i masz racj po temu, nie okazuj tego. Nie mw. Wstyd przetrawiaj w swoim wntrzu. Dobrze ci zrobi taka kuracja - zmusi ci, eby si sam odnowi, na terenie wasnego domu. Bo dom od ciebie zaley. Ale czowiek o chorych rkach i nogach nie odetnie ich sobie. Byby szalecem. Moesz pj na mier, eby tym podnie szacunek wobec twoich bliskich, ale nie wolno ci si ich wyprze, gdy wyparby si zarazem siebie. Twoje drzewo jest i dobre, i ze. Nie wszystkie owoce podobaj ci si. Ale s wrd nich i pikne. Zbyt atwo byoby pyszni si piknymi, a wypiera pozostaych. Bo s rnymi aspektami tego samego drzewa. Zbyt atwo byoby wybiera sobie pewne gazie, a reszty si wyrzeka. Moesz by dumny z tego, co pikne. Jeeli za ze wemie gr, zamilknij. Sta si jednym z caoci pnia i spytaj: Co powinienem zrobi, eby ten pie uleczy? Kto emigruje na paszczynie uczu, lud go si wyprze i on si wyprze ludu. Nie moe by inaczej. Zgodzie si na innych sdziw, wic susznie, e teraz inni ludzie stan ci si bliscy. Ale ta ziemia nie bdzie twoj ziemi i umrzesz od tego. To twoja istota czyni zo. A bdzisz chcc rozrnia i rozdziela. Niczego ci nie wolno odrzuci. le si tu czujesz - ale tu przecie jest twoje miejsce. Wyrzekn si czowieka, ktry si wyrzeknie swojej ony albo miasta, albo kraju. Niezadowolony jeste z nich? Ale jeste ich czstk. Jeste w nich tym, co ciy ku dobru. Masz pocign za sob ca reszt. A nie osdza j z zewntrz. Gdy powinny by zawsze dwa osdy. Jeden, kiedy ty sdzisz, ty jeste sdzi. I drugi osd - dotyczcy ciebie. Nie chodzi o to, aby zbudowa mrowisko. Jeli wyrzekniesz si domu, wyrzekasz si wszystkich domw. Jeeli wyrzekniesz si kobiety, wyrzekasz si mioci. Porzucisz t kobiet, ale ju nie znajdziesz mioci.

CLXXVI Powie mi kto, e powstaj przeciwko przedmiotom - a s przedmioty, ktre czowieka ubogacaj. A take przeciw zaszczytom - a s zaszczyty, od ktrych czowiek wzrasta. Jaka jest w tym tajemnica, skoro inne zaszczyty czowieka pomniejszaj. Rzecz w tym, e nie ma przedmiotw, zaszczytw ani nagrd samych w sobie. Nabieraj wartoci w krgu okrelonej kultury. Przede wszystkim stanowi cz pewnych struktur i nadaj im dodatkowego blasku. A kiedy czowiek tej strukturze suy, jest nimi wzbogacony. Tak jest w zespole ludzkim, jeli jest naprawd zespoem. Kiedy jeden z zespou otrzyma nagrod, wszyscy pozostali czuj si bogatsi. A w, co uzyska nagrod, czuje dum w imieniu caego zespou i przychodzi do towarzyszy zarumieniony ze szczcia, niosc nagrod w rku. Ale jeeli nie jest to zesp ludzi, a suma poszczeglnych jednostek, nagroda bdzie miaa znaczenie tylko dla tego, kto j otrzyma. A on bdzie pogardza pozostaymi, e nic nie otrzymali. Pozostali za bd w stosunku do nagrodzonego odczuwa zawistn nienawi. Wszyscy bd si czuli dotknici. Tak oto te same nagrody dla pierwszych bd motywem uszlachetnienia, a dla drugich - znikczemnienia. Gdy tylko to przynosi czowiekowi korzy, co buduje drogi wymiany pomidzy nim a innymi. Tak i modzi porucznicy w moim wojsku marz, by umrze za krlestwo, a ja nadaj im stopie kapitana. Mianowani chodz w chwale: i czy moe tu by co, co by ich pomniejszao? Stali si jeszcze gorliwsi, jeszcze bardziej skorzy do powice . A nie tylko oni staj si szlachetniejsi, ale i ich zwierzchnik. Podobnie, kiedy tego, kto najlepiej suy statkowi, mianuj kapitanem: bdzie pijany ze szczcia i on, i jego oficerowie. Podobnie kobieta bdzie szczliwa, e jest pikna, bo rozjania serce ukochanego mczyzny. Diament jeszcze jej doda blasku. Doda te blasku mioci. Kto kocha swj skromny dach. Z myl o nim wiele pracowa, wiele mu nocy powici. Wci mu jednak brakuje paru dywanw z puszystej weny albo srebrnego imbryka na herbat, ktr pij z ukochan, zanim nadejdzie godzina mioci. I oto pewnego wieczora, po wielu trudach, cierpieniach i nie przespanych nocach, wchodzi do kupca i kupuje najpikniejszy dywan, najpikniejszy dzbanek na wod - tak jak si wybiera przedmioty kultu. I wraca, zaczerwieniony z dumy, czujc, e tego wieczoru jego dom stanie si prawdziwym domem. Zaprasza wszystkich przyjaci, aby pijc z nim herbat, uczcili nabycie dzbanka. I jest naprawd wzruszajcy, kiedy w czasie tego przyjcia przemawia - on, zazwyczaj tak niemiay. Gdy dokonao si jakie powikszenie czowieka, ktry teraz wicej bdzie

gotw powici dla swojego domu, poniewa ten dom sta si pikniejszy. Jeeli jednak czowiek nie suy adnemu krlestwu, a zaszczyt, przedmiot albo uznanie przeznaczone s tylko dla niego, jest tak, jakby je wrzuci do pustej studni. Zostan pochonite. A czowiek, czujc si coraz bardziej nienasycony i spragniony, bdzie si stawa coraz bardziej chciwy. I niepojta gorycz ogarnie go w puste wieczory na widok przedmiotw, ktrych tak poda. Marno przedmiotw, powie wtedy, wszystko marno... Ale kto tak woa, woa dlatego, e chcia, aby one jemu suyy. I nie odnalaz samego siebie.

CLXXVII Posuchaj, co ci powiem, i patrz, jaki otrzymasz znak. Zwrc ci twoich bogw. Niektrzy wierzyli w anioy, demony i geniusze. Wystarczyo ich sobie tylko wyobrazi, a ju zaczynay dziaa. Podobnie ledwo sformuowano pojcie miosierdzia, ju ogarno ono ludzkie serca. Czowiek mia rdo bijce wod. Nie tylko kamienn cembrowin zniszczon przez wiele pokole , nie tylko piew wody napeniajcej basen, nie tylko jej obfito nagromadzon w zbiorniku niczym owoce w koszu (a woy szy do poida, gdzie czekaa woda ju nagromadzona), nie tylko wod piewajc i cisz wody w basenie i jej ruchliwy chd na doniach, a noc wod drc od gwiazd i sodk dla spragnionych ust. Mia ponadto bstwo rda, w ktrym to wszystko stawao si jednoci. I dziki niemu woda skaczca z kamienia na kamie i obmurowanie, i kamienna rynna, i koryto, i powolna procesja wow nie rozpraszay si w rnorodno tworzywa. Bo to wane: rdami trzeba si cieszy. *** Wic ja wypeni dla ciebie noc obfitoci rde. Wystarczy, e ci obudz jego szmerem, nawet jeli bdzie ono gdzie daleko. Czy to dziwniejsze, ni gdybym ci da czysty diament albo zote cacko, nie majce wartoci uytkowej, a tylko ze wzgldu na zbliajce si wito albo jako przypomnienie wita. Podobnie i pan ziemi - ojcowizny (ktra w danym momencie do niczego mu nie jest przydatna), kiedy przechadza si wiejsk, biegnc parowem drog. To jemu wanie ronie serce na myl o stadach i zagrodach, i picych jeszcze pracownikach, i okrywajcych si kwiatami migdaowcach, i kosach cikich, gdy je wypeni ziarno. Cho wszystkiego tego nie widzi w danym momencie, za wszystko czuje si odpowiedzialny. A dzieje si tak za spraw owej boskiej wizi czcej rzeczy, ktra ca ojcowizn spaja w jedno bstwo, mocniejsze od murw i mrz. Tak i ja chc, eby noc nawiedza ci bg rde, nawet jeeli wanie giniesz z pragnienia na pustyni albo do ostatniego tchu trudzisz si odkopywaniem studni, ktr zasypa piach. Wystarczy, e ci powiem po prostu, e rda s jak piewajce serce sadu: jaboni, migdaowcw i pomaraczowych drzew (bo drzewa yj dziki nim, a kiedy serce to przestaje bi - umieraj), a ju si staniesz bogatszy. Podobnie onierz o wicie, ktrego widz na pustyni, gdzie moje wojsko jest jak ziarno rzucone w ziemi, jest spokojny i pewny siebie - po prostu dlatego, e gdzie daleko jest jego ukochana; jakby martwa, bo nieobecna i moe wanie pica, i na nic mu w danym momencie nieprzydatna, ale jej gos, gdyby go mg usysze, byby dla niego jak pie . Nie mona zabi twoich agodnych bstw; ale mog umrze bezgonie jak gobice,

ktrych martwych cia czowiek nie odnajduje. Nie bdziesz nic wiedzia o ich mierci. Nadal bdzie obmurowany basen i woda w nim, i szmer wody, i cynowe usta rury, i mozaika, a ty, choby wyliczy na palcach to wszystko, nie zorientujesz si, co utracie, bo nie utracie niczego z sumy elementw, a tylko ich ycie. Na dowd przynios ci, jak podarunek, sowo w wierszu. Pocz je z nowymi bstwami, ktre te tak powoli si rodziy. Gdy jednym z nich na przykad jest twoja wioska, kiedy pi w bogactwie somianych strzech, ziarna i rolniczych narzdzi; z adunkiem pragnie , podliwoci i gniewu, i wspczucia; i ze staruszk, ktra umrze niebawem jak dojrzay owoc, opuszczajcy drzewo, ktre go wydao; i z dzieckiem, ktre si narodzi, i ze zbrodni, ktra zostanie popeniona i jak choroba zamci bytowanie wioski; z poarem zeszorocznym, ktry pamitasz, bo pomagae przy gaszeniu; i z budynkiem rady, gdzie zbieraj si starsi, tak dumni z tego, e kieruj wiosk poprzez czas niby statkiem, cho to tylko rybacka d i nie czeka jej pod gwiazdami aden wielki los. Mog wiec powiedzie: ... rdo w twojej wiosce, a serce si w tobie obudzi i po trochu naucz ci wdrowa ku Bogu; tylko wtedy bdziesz zaspokojony, gdy wdrujc od znaku do znaku osigniesz Jego - oblicze odczytywane na ptnie, Jego - sens ksigi, ktrej ja wypowiadam sowa, Jego - Mdro, Jego, ktry jest, Jego, od ktrego wszystko otrzymujesz z powrotem, gdy na kadej paszczynie On spaja elementy, aby wydoby z nich sens, On, ktry jest rwnie Bogiem wiosek i rde. Ludu ukochany, utracie w mid, ktry nie z rzeczy jest, ale z sensu rzeczy, i cho jest w tobie nadal skwapliwa ch ycia, nie widzisz ju przed sob drogi. Znaem czowieka, ktry by ogrodnikiem i umierajc zostawi ogrd lecy odogiem. Kto bdzie przycina moje drzewa... Kto bdzie sia kwiaty?... , skary si. Chcia jeszcze y, eby dba o swj ogrd, gdy mia w zapasie przerne nasiona kwiatw, starannie przygotowane do siewu, a w szopie narzdzia do uprawy ziemi, a u paska - n, ktrego zadaniem byo odmadza drzewka. Ale wszystko to byo ju teraz bezadn zbieranin przedmiotw, ktre nie czyy si w wyraz kultu. Podobnie jest z zapasami, ktre zgromadzie. Somiana strzecha i nasiona przygotowane do siewu, zazdro, wspczucie i ktnia, staruszki, ktre niebawem umr, cembrowina studni, mozaika i piew wody wszystkiego tego jeszcze nie umiae stopi w jedno poprzez cud owej boskiej wizi czcej rzeczy, a tylko ona niesie ulg umysowi i sercu, i spaja je w wiosk i w rdo.

CLXXVIII Poniewa nie suchaem ludzi, wic usyszaem, co mwi. Mdrzy i niemdrzy. I te kobiety, ktre czyniy zo dla samego za. Bo nie znajdoway w nim adnej innej radoci, poza pomieniem, obejmujcym twarz i jakim niejasnym uczuciem, w ktrym jest co z ruchw pantery, kiedy wyciga niebiesk ap, eby uderzy i oguszy. Widziaem w tym jaki odblask ognia, ktry ponie w wulkanie: energi nie zatrudnion i niczemu nie poddan. Ale zarazem ognia, z ktrego powstao soce. A ze soca kwiat. Podobnie kiedy umiechasz si rano albo zwracasz do ukochanej, to poprzez a cuch przyczyn i skutkw staje si to sensem wielkiej rzeczy. Gdy wystarczy obecno magnetycznego bieguna, eby zacz si w tobie proces krystalizacji i narodzin. Ale te kobiety maj tylko energi ognia, ktry pali... Widzisz, jak to jest z drzewem: wydaje si na pozr snem, umiarem i powolnoci, i trwajc dokoa woni, ktra buduje jego krlestwo; a przecie moe si sta pokarmem poaru czy wybuchu, ktry na zawsze roztrwoni t energi. Podobnie i z ciebie, z twojego skrywanego gniewu i z zazdroci, z podstpw i aru zmysw, sprawiajcego, e taka trudna jest dla ciebie noc, chc zbudowa napenione pokojem drzewo. Nie odbierajc ci nic. I podobnie jak ziarno stajce si drzewem kryje w sobie soce i nie pozwala mu odej, topi lody i wraz z nim tworzy boto, tak i ziarno duchowe zbuduje ci w twoim ciele, niczego nie odrzucajc i nie tumic, ale stapiajc twoje tysiczne cechy w jedno. Dlatego zamiast mwi: Przyjd, a ja odrzuc, co zbdne, przytn i nadam ksztat, powiem: Przyjd, a ja sprawi, e si narodzisz dla siebie. Ty mi przyniesiesz nie uporzdkowany budulec, a ja ci zwrc ciebie - ju jednego. To nie ja w tobie id. To idziesz ty sam. Ja jestem dla ciebie tylko wspln miar - niczym wicej. Czasem kobieta, rozgorczkowana, rozmyla nad zem. Gdy do za j skania okruciestwo upalnych nocy, kiedy nie moe sobie znale miejsca, i nie potrafi si stawa, zamana, opuszczona i ogarnita zamtem. Niedobra z niej straniczka wydanego na up miasta. I widz, jak nie wie, co zrobi ze swoim nie uporzdkowanym budulcem. Wic woa piewaka, eby piewa: Nie, niech ju idzie! Woa drugiego i trzeciego. I zamcza ich. Wreszcie podnosi si znuona i budzi przyjacik. Nie ma lekarstwa na moj nud! Pieni nie przynosz mi rozrywki... A wic moe mio: z tym, tamtym, z jeszcze innym... Zbiera ich, jakby gromadzia trofea. Poniewa szuka w nich swojej jednoci i nie moe znale. Nie jest to bowiem przedmiot, ktry mona znale wrd innych przedmiotw.

A ja przyjd w ciszy. Stan si niewidocznym szwem zabliniajcym ran. Nie zmieni nic w elementach budulca ani nawet ich miejsca, tylko zwrc im sens: niewidoczny kochanek, ktry kae si stawa.

CLXXIX Jeste instrumentem muzycznym bez muzyka i zachwycaj ci dwiki, ktre z ciebie pyn. Widziaem dziecko, ktre trcao struny i miao si wesoo z wadzy swoich rczek. Ale mnie dwiki nie wystarczaj, ja chc ci przenie w moje wntrze. Co prawda ty nie masz czego przenosi, skoro ci nie ma: zaniedbae tego, aby si sta. Wic trcasz struny przypadkowo, oczekujc jakiego dwiku dziwniejszego od innych. Dry ci nadzieja, e natkniesz si w ten sposb na dzieo, ktre wanie powstaje (tak jakby to by owoc, ktry mona znale koo siebie, nie w sobie), i e zowisz powstajcy wasny twj poemat. Ale ja chc, eby si sta ziarnem, szukajcym dokoa pokarmu poezji. Chc, eby mia dusz ju uksztatowan, gotow do mioci - a nie szukajc w wieczornym wietrze kogo, kto ci pojmie i podbije; bo nie ma w tobie nic, co by byo godne podboju. Tylko tak moesz czci mio. I tylko tak moesz czci sprawiedliwo - w odrnieniu od czynw sprawiedliwych. Gdy bez trudu staniesz si niesprawiedliwy w konkretnych sytuacjach, eby sprawiedliwoci uczyni zado. Bdziesz take czci miosierdzie, ale atwo staniesz si okrutny w konkretnych sytuacjach, eby miosierdziu uczyni zado. Bdziesz czci wolno, ale w wizieniach zamkniesz cae zastpy tych, ktrzy piewaj inaczej ni ty. Ja znam tylko sprawiedliwych ludzi, a nie sprawiedliwo. Ludzi wolnych, ale nie wolno. Ludzi oywionych mioci, ale nie mio. Podobnie nie znam ani pikna, ani szczcia, a tylko szczliwych ludzi i pikne przedmioty. Ale najpierw trzeba dziaa i budowa, uczy si i tworzy. Nagroda przychodzi potem. Ci jednak, ktrzy wyleguj si w pysznych oach, uwaaj za prostsze osign abstrakcj, nie budujc wpierw rnorodnej rzeczywistoci. Tak jak palacz opium, ktry za par groszy funduje sobie upojenie twrcy. Ci ludzie przypominaj prostytutki, bezwolne jak licie na wietrze. Ale kto i kiedy przyniesie im mio?

CLXXX Gardz opas zamonoci i znosz j tylko wtedy, kiedy jest warunkiem czego, co j przewysza; podobnie jak wulgarny smrd ciekw jest koniecznym warunkiem oczyszczania miasta. Bo wiem ju, e naprawd nie istniej przeciwiestwa i e doskonao rwna si mierci. Znosz wic take zych rzebiarzy, ktrzy s warunkiem pojawienia si rzebiarzy dobrych, i zy gust jako warunek gustu dobrego, wewntrzny przymus jako warunek wolnoci i opas zamono jako warunek wznoszenia si; ono nie rodzi si z niej, ani jej nie suy, ale rodzi si z tych i dla tych, ktrzy w zamonoci znajduj pokarm. Zamono bowiem, pacc rzebiarzowi za rzeb, spenia rol przydatnego magazynu, skd dobry poeta zaczerpnie ziarna na codzienny chleb. Ziarno zostao zrabowane rolnikowi, ktry w zamian moe dosta tylko wiersz, absolutnie mu zbdny, albo rzeb, ktrej mu nawet nie poka. Ale gdyby nie ten rabunek, nie pozostaby przy yciu ani jeden rzebiarz - wic mniejsza z tym, czy w magazyn nosi imi konkretnego czowieka. W gruncie rzeczy jest tylko drog, sposobem przekazywania. Moe mi zarzucisz, e magazyn zboa zamienia si w magazyn poezji, rzeby i paacowej wietnoci, krzywdzc w ten sposb oczy i uszy ludu. Ale ja ci odpowiem, e przede wszystkim prno zamonego brzuchacza skoni go do prezentowania skarbw wszystkim wokoo; tak jest w kadym razie w przypadku paacu, poniewa kultura nie polega na uywaniu stworzonych przedmiotw, ale na twrczej namitnoci; i tak jest, o czym ju mwiem, w niektrych krlestwach syncych ze sztuki taca, cho taca nie mona zmagazynowa ani umieci, czy to w gablotach zamonego brzuchacza, czy w muzeum przeznaczonym dla ludu. Jeeli za mi zarzucisz, e zamony brzuchacz jest - mona niemal przysic czowiekiem o pospolitych gustach i daje pierwszestwo poetom tanich wzrusze oraz twrcom rzeb, ktre s jak ywe, odpowiem: to nie takie wane. Jeeli bowiem chc kwiatu z danego drzewa, musz przyj cae to drzewo, takie jakie jest, i tak samo zgodz si na dziesi tysicy kiepskich rzebiarzy, aby pojawi si jeden, ktry jest co wart. Niech wic powstanie dziesi tysicy magazynw dobieranych ze zym gustem, ale wrd nich i ten jeden, gdzie dobr bdzie mdry. Co prawda, cho nie ma w gruncie rzeczy przeciwiestw i cho morze jest koniecznym warunkiem istnienia statkw, s te statki, ktre morze pochania. Zdarza si te zamony brzuchacz, ktry nie jest porednikiem i narzdziem, a zatem - warunkiem, i poera dobro ludu dla samej przyjemnoci trawienia. Morze nie powinno poera statkw ani

przymus niszczy wolnoci, ani zy rzebiarz - dobrego, ani zamony brzuchacz - krlestwa. Czy logika moe tu podsun jaki system, bronicy przed niebezpieczestwem? Nie ma takiego systemu. Nikt nie pyta, jak zorganizowa kamienie, aby utworzyy razem katedr. Katedra jest czym z innej paszczyzny. Z paszczyzny architekta, ktry by siewc ziarna, a ziarno czerpao swj pokarm z kamieni. Musz istnie i ja, a poprzez moj poezj budowa pd ku Bogu, a On wchonie w siebie i arliwo ludzk, i ziarno przechowywane w magazynach, i dziaalno zamonego brzuchacza, i wszystko poprowadzi ku swojej chwale. Niech nikt nie sdzi, e zaley mi na ocaleniu magazynw, dlatego e nosz czyje imi. Nie dla niego samego chc ocali smrd ciekw. Czyciciel ciekw jest tylko porednikiem, drog i narzdziem. Obca mi jest take nienawi elementw budulca przeciw temu, co jest z innej paszczyzny. Lud jest tylko porednikiem, drog i narzdziem. Jestem obojtny tak na muzyk, jak na pochlebstwa pierwszych w rwnym stopniu co na nienawi lub oklaski drugich; su Bogu niezalenie od nich wszystkich, pozostajc na stoku mojej gry, bardziej samotny ni odyniec yjcy w ostpie i bardziej nieruchomy ni drzewo, ktre z biegiem czasu przemienia kamienisty grunt w kwiaty i nasiona, ulatujce z wiatrem - i w ten sposb lepa ziemia biegnie ku wiatu. Stoj na zewntrz faszywych sprzecznoci, skazany na nieodwoalne wygnanie, nie idc z jednymi przeciwko drugim, ani z drugimi przeciwko pierwszym; stoj powyej klanw, partii i stronnictw, walcz w imieniu drzewa jako caoci, a przeciw odrbnym jego elementom, i w interesie tych wanie elementw, a w imieniu drzewa; i kto przeciw mnie podniesie bunt?

CLXXXI Zobaczyem przed sob nastpujc trudno: jak doprowadzi mj lud do wiata prawdy poprzez czyny, a nie poprzez sowa? Gdy ycie trzeba budowa tak jak wityni, aby ukazao si jego oblicze. A co zrobi z dniami, ktre s wszystkie do siebie podobne, jak kamienie rwno uoone? Postarzawszy si bowiem czowiek mwi: witowaem wita moich ojcw, nauczaem synw, potem dawaem im maonki, a potem niektrych pobonie grzebaem, albowiem kiedy ju byli uksztatowani, Bg ich zabiera widzc w tym swoj chwa. Gdy czowiek jest jak cudowne ziarno, ktre ziemi nadaje rang pieni i ofiarowuje j socu. Potem, objty umiechem i spojrzeniem ukochanej, zbou nadaje rang wiata, a ona go uczy sw modlitwy. Wic kiedy siej ziarno, jest ono ju jak wieczorna modlitwa. A ja id powoli i rzucam ziarno pod spojrzeniem gwiazd, i nie mog poj znaczenia tego gestu, jeeli, jak krtkowidz, patrz z nadto bliska. Z ziarna wyronie kos, kos si przemieni w ludzkie ciao, a z czowieka narodzi si witynia na chwa Boga. Wtedy bd mg powiedzie, e to zboe miao w sobie moc scalania w jedno kamieni. eby ziemia staa si bazylik, wystarczy uskrzydlone ziarenko lecce, gdzie je wiatr poniesie.

CLXXXII Zostawi za sob bruzd na czarnym zagonie, jeszcze wszystkiego nie zrozumiawszy. Bd szed naprzd... Jestem czstk krlestwa, a ono jest we mnie i nie potrafi si od niego odrni. Nie wolno mi oczekiwa niczego, czego sam wpierw nie zbudowaem, ale jestem ojcem synw, ktrym daem ycie. Ani jestem hojny, ani skpy, ani gotowy do powice , ani od innych domagajcy si powicenia, gdy jeli zgin na murach obronnych, nie powicam si dla miasta, ale dla siebie samego, czsteczki miasta. Za to umr, czym yj. Jednake tej mocnej i ywej radoci, ktra jest przede wszystkim nagrod, niech nikt nie traktuje jak przedmiotu na sprzeda. Miasto lece w sercu pustyni stawao si dla ciebie jak purpurowy misisty kwiat, a dotykajc go znajdowae nieustann rado. Wdrujc po szerokich schodach rozkoszowae si zakrzep lawin kolorowych warzyw, piramidami mandarynek, wok ktrych rozcigay si krainy woni, a przede wszystkim przyprawami cennymi jak drogie kamienie: gdy dziki jednej szczypcie sodkiego pieprzu, ktr z dalekich ziem przywioza flotylla aglowcw strojnych w biae ptna, odnajdujesz w sobie i smak morskiej soli, i wo portowej smoy, i rzemiennych cugli - aromat karawan cigncych przez jaowe bezmiary ku czarodziejstwu morza. I dlatego twierdz, e targowi korzennemu nadaj patos szramy, obrzki i stwardnienia twojego wasnego hartowanego przeciwnociami ciaa. Ale co znajdzie czowiek, ktry nie syszy tu znw pieni zwycistwa wiconego oliw ponc w lampach? Tak, wystarczy jeden raz zakosztowa wody ze studni El Ksour! Kiedy wiem, co to ceremonia wita, rdo stanie si dla mnie pieni... Wic bd szed. Wrc do pracy bez zapau; ale jeeli spichrze bd dla mnie tylko jak porty-etapy wdrujcego zboa, nie dojrz ju rnicy midzy skadaniem zboa w spichrze i jego spoywaniem. Kiedy chciaem nareszcie zasi i zakosztowa spokoju. A spokoju nie ma. I widz, e nie mieli racji ci, ktrzy radzili mi trwa przy dawnych zwycistwach, wyobraajc sobie, e zwycistwo mona zamkn i zmagazynowa: a ono jest jak wiatr - sprbuj go zamkn, a przestanie istnie. Szalony, kto kochajc szmer ywego rda zamyka wod w urnie. Stan si, Panie, drog i narzdziem. Id i wracam. Pracuj, jak pracuje osio albo ko , z cierpliwym uporem. Widz przed sob tylko orn ziemi, a w zawizanej pachcie czuj na plecach sypko drobnego ziarna. Ty sprowad wiosn i niwa, zgodnie z Twoj chwa.

Wic id pod prd. Zmuszam si i chodz tam i z powrotem jak smutny patrol morzony snem, ledwo jeszcze rojcy co sobie o ciepej zupie po to, aby bg straujcych patroli powiedzia raz na rok: Jaki to pikny bastion... I jaki wierny... Jakie surowe narzuci sobie czuwanie! Ja ci wynagrodz monotonne kroki. Przyjd zlustrowa strae. Wezm bro w swoje rce. Ale bd one zarazem twoimi rkami. Poczujesz, e osaniasz cae krlestwo. Z gry obronnych murw moje oczy obejm wietno miasta. Ty i ja, i miasto, staniemy si jednym. Poczujesz wtedy mio jak dotknicie ognia. A jeeli blask poaru bdzie tak pikny, e wynagrodzi ci ycie, ktre byo jak drzewo przygotowane pieczoowicie na opa - pozwol ci umrze.

CLXXXIII Patrzc na siebie ziarno mogoby powiedzie: Ile we mnie pikna, energii i siy! Jestem cedrem. Co wicej: jestem istot cedru. Ale ja twierdz, e ono jest jeszcze niczym. Jest tylko drog przekazu i narzdziem. Jest wykonawc dziaania: niech wic dziaa! Niech prowadzi powoli ziemi, ktr drzewo ma wchon i przemieni. Niech wznosi w gr cedr ku chwale Boga. Osdz je wedle tego, jakie wyda konary. Ludzie otaczaj szacunkiem samych siebie. Jestem taki lub inny, powiadaj. Widz w sobie pene cudownoci skarbce. S w nich drzwi otwarte na nagromadzone troskliwie bogactwa. Wystarczy je znale choby po omacku, a wydobd si na zewntrz wiersze, troch jak przypadkowa czkawka. Ale suchajcy czkawki nie przeywaj wielkich wzrusze . Podobnie jak czarownik murzyskiego plemienia. Zbiera przypadkowo, ale z mdr min cae mnstwo zi, ingrediencji i dziwacznych szcztkw zwierzcych. Miesza to wszystko w wielkiej donicy w bezksiycow noc. Wypowiada przy tym jakie sowa, nie koczce si sowa. I oczekuje, e z owej mieszaniny powstanie niewidzialna moc, zdolna pooy pokotem oddziay wojska cignce ku jego lepiance. Ale nic nie wida. Wic zaczyna od nowa. Dobiera inne sowa. Dobiera inne zioa. Istotnie, nie myli si tak bardzo w swoich ambitnych yczeniach. Albowiem i ja widziaem, jak arkusze sprasowanej masy drzewnej w poczeniu z czarnym gstym pynem przewracaj pastwa. By to mianowicie list z wypowiedzeniem wojny. Wiem, z jakiego to naczynia wydobywa si zwycistwo. Miesza si w nim proch strzelniczy. Syszaem, jak saby gos, wydobywajcy si z piersi pojedynczego czowieka, ogarnia potem pomieniem cay lud, niby szerzcy si poar. To jeden czowiek wzywa do buntu. Ale znam take starannie uoone kamienie, tworzce naw ciszy. Nigdy natomiast nie widziaem, eby co powstao z przypadkowo zebranych elementw, jeeli ludzki umys nie nada im wsplnej miary. Potrafi mnie wzruszy wiersz, ale nigdy nie przyprawi o zy aden bezadny zbir liter, jak rozsypana dziecinna ukadanka. Albowiem nic niewarte jest ziarno, ktre nie znalazo sobie wyrazu, a sawi rzekomo drzewo, cho nie brao udziau w jego budowie. Rzeczywicie dysz do Boga. Ale nie wnioskuj, kim jeste, ju dzi z tego, kim si moesz sta. W czkawce nic nie usyszysz. W skwarze poudnia ziarno, choby cedrowe, jeszcze nie da cienia. *** Bezlitosna epoka budzi picego archanioa. Niech pkn powijaki, niech wyjdzie z

nas, niech rozbynie w naszych spojrzeniach! Niech wchonie w siebie delikatne odcienie naszej mowy. A ogarnwszy je, niech wyda ze swego garda prawdziwy krzyk. Woanie nieobecnej. Krzyk nienawici wymierzonej w gonic sfor. Woanie o chleb. Niech napeni sensem niwiarza albo niwo, albo wiatr pochylajcy nisko any zb, albo mio - wszystko, co rodzi si w powolnym dojrzewaniu. Ale ty, rabusiu, idziesz w dzielnic taniej mioci i poprzez wymylne starania szukasz dla siebie miosnych wzrusze - a tymczasem rol mioci jest, aby wzruszya ci po prostu do , ktr ona najzwyczajniej pooy ci na ramieniu. *** Zdarza si istotnie, e magia i ceremonia prowadz czowieka, a zostanie pojmany i przeniesiony ju na inn paszczyzn ni ta, gdzie go schwytano; tak na przykad ludzie Pnocy w zmieszanej woni ywicy, lakierowanego drzewa i ciepego wosku znajduj co, co rozpomienia ich serca. Ale jeeli oczekujc cudu, ktrego wpierw nie przygotowa, bdziesz miesza zawzicie przypadkowe ingrediencje, nazw to faszyw magi, lenistwem i zamceniem umysu. Zapominasz bowiem, e masz si stawa, a udajesz, e idziesz na wasne spotkanie. Ginie wtedy wszelka nadzieja. I zamykaj si przed tob spiowe wrota.

CLXXXIV Peen melancholii smuciem si mylc o ludziach. Kady zwraca si tylko ku sobie i nikt nie wiedzia, czego pragn. Jakich bowiem skarbw pragniesz, jeli je chcesz podda sobie, eby ci samego ubogacay? To prawda, drzewo szuka sokw ywotnych w glebie, eby si nimi ywi i przetwarza. Zwierz szuka trawy albo innego zwierzcego ciaa, aby je w sobie przetworzy. Ty take szukasz pokarmu. Ale czego pragniesz poza pokarmem, czego ci potrzeba? Poniewa pycha poi si dymem kadzida, wynajmujesz ludzi, eby ci oklaskiwali, a oni ci istotnie oklaskuj. Ale oklaski zaczynaj ci si wydawa czcze. Poniewa dywany z mikkiej weny przydaj mieszkaniu przytulnoci, skupujesz je na miecie. Zapeniasz nimi dom. A one okazuj si nieprzydatne. Zazdrocisz ssiadowi posiadoci o krlewskim przepychu. Wyrzucasz go z domu. Sam zajmujesz jego rezydencj. I okazuje si, e nic ci si w niej nie podoba. Jest jakie stanowisko, ktre ci kusi. Intrygujc na prawo i lewo dysz do niego. Osigasz je. I okazuje si, e nie ma w nim nic cennego, zupenie jak w opuszczonym domu. Albowiem, eby by szczliwym, nie wystarczy dom, nawet wygodny, luksusowy, ozdobny i gdzie - uwaajc go za swoj wasno - moesz sam wszystkim rozporzdza. Poniewa nic nie jest twoje: i tak umrzesz; a wane jest nie to, aby dom by twoim domem, a przez to by pikniejszy albo wietniejszy, ale eby ty by zwizany z domem, bo wtedy on ci moe gdzie poprowadzi; albowiem dom moe si sta siedzib twojej dynastii, twojego rodu. Przecie nie cieszysz si przedmiotami, ale drog, ktr ci przedmioty otwieraj. C by to byo, gdyby jaki ponury wczga-egoista wid ycie pene zbytkw i luksusw, chodzc tylko przed krlewskim paacem i wmawiajc sobie, e jest ksiciem. Oto mj paac, powtarzaby sobie. Istotnie: prawdziwemu wacicielowi ten luksusowy paac rwnie do niczego w danym momencie nie jest przydatny. Nie moe przebywa w paru salonach rwnoczenie. Czasem zamyka oczy albo czyta, albo z kim rozmawia i wtedy nawet z tej sali, gdzie wanie przebywa, te nic nie widzi. Albo przechadza si po ogrodzie i jest odwrcony tyem do caej budowli. A przecie jest panem paacu, jest z niego dumny i ta duma moe go uszlachetnia, a on sercem ogarnia wszystko, nawet cich i zapomnian sal obrad, nawet mansardy i piwnice. Tymczasem rwnie ebrak mgby dla rozrywki wyobraa sobie, e jest tu panem, i przechadza si pysznie wzdu jego fasady, narzuciwszy na siebie, niby paszcz z trenem, ksic dusz. Przecie od pana nie rni go nic poza wiadomoci. Jednake niewiele by daa taka zabawa, a skamane uczucia okazayby si jak sen - prchnem. Najwyej doszaby do gosu owa saba zdolno mimetyczna, ktra kae

kuli si suchaczowi, gdy mu opowiadaj o rzezi, albo odczuwa jaki nieokrelony bogostan, gdy mu piewaj o szczciu. Przyswajasz sobie i przemieniasz w siebie to, co naley do paszczyzny ciaa. Ale mylisz si, przypuszczajc, e moesz robi to samo na paszczynie umysu i serca. Istotnie rado czerpana z trawionych pokarmw nie jest szczeglnie bogata. Ale - co wicej - nie moesz wchon i trawi ani paacu, ani srebrnego dzbanka, ani przyjani bliskiego czowieka. Paac zostanie paacem, a dzbanek - dzbankiem. Za przyjaciele bd dalej y, jak yli. Ale oto ja dokonuj przemiany: ebraka, tylko pozornie przypominajcego krla, gdy wpatruje si w paac (albo nie - nie w paac, a w morze, albo nie, nie w morze nawet, a w Mleczn Drog), ale nie potrafi si zdoby na nic wicej ni na to pospne spojrzenie, przemieniam w prawdziwego krla. Cho na pozr nic nie ulego zmianie. Istotnie - w pozorach nie ma tu czego zmienia: przecie taki sam jest pan jak ebrak. Tacy sami s dwaj ludzie: ten, co kocha, i ten, co opakuje utracon mio, kiedy obaj siedz na progu, a wieczr jest spokojny. Ale jeden z nich, moe wanie ten zdrowszy, bogatszy, mdrzejszy i o szlachetniejszym sercu, jeli go nikt nie powstrzyma, pjdzie dzi wieczr i rzuci si w morze. Aeby wic zamieni ciebie, ktry moe jeste jednym z nich, w drugiego, nie potrzeba adnej rzeczy widzialnej czy dotykalnej ani te nie trzeba przemienia twojej istoty. Wystarczy, jeeli ci naucz jzyka, ktry ci pozwoli odczytywa to, co ci otacza i co jest w tobie, i co stanie si dla twojego serca nowym, penym blasku obliczem. Wystarczy na przykad, jeli jeste pospny, kilka prostych kawakw drewna, uoonych przypadkowo na desce, ale ktre - kiedy ci przeka mdro gry w szachy - wypeni bez reszty twoje myli skomplikowanym problemem. Dlatego patrz na ludzi peen cichej mioci i nie wyrzucam im tego, e si nudz, gdy ta nuda nie z nich pynie, ale z ich jzyka; i wiem, e zwyciskiego krla, ktry oddycha pustynnym wiatrem, i ebraka, ktry pije z tej samej lotnej rzeki powietrznej, nie dzieli nic poza jzykiem; ale e byoby niesprawiedliwoci wyrzuca ebrakowi, nie wydobywszy go wpierw z jego pozycji, e nie odczuwa tego, co zwyciski krl. Ja wam daj klucze szerokich przestrzeni.

CLXXXV Widziaem obu: krla i ebraka pord bogactwa wiata, ktre byo jak dostay mid. Ale obaj byli podobni do czowieka, ktry chodzi po umarym miecie (umarym dla niego, ale czarodziejskim poza murami domw), albo do tego, kto sucha poematu w nie znanym sobie jzyku, albo do tego, kto stoi obok kobiety, dla ktrej inny zgodziby si umrze, ale on zapomina nawet j kocha... Naucz was, jaki uytek robi z mioci. Mniejsza o przedmiot kultu. Widziaem wrd ludzi cisncych si do studni czowieka, ktry mgby by y dalej, ale on si pogry w noc, dlatego e uciek od niego na zew instynktu may lisek pustynny. Patrz na moich onierzy, a ich spoczynek przypomina mi innych spoczywajcych i ich niedola - inn niedol. eby was wprawi w radosne uniesienie, starczyoby, aby ta noc bya noc powrotu do domw, to wzgrze - wzgrzem, ktre przynosi nadziej, ten czowiek lecy obok oczekiwanym przyjacielem, ten baran pieczony na wglach - uczt urodzinow, te sowa sowami piosenki. Starczy czasem jaki budynek, jaka melodia, zwycistwo... co, co nada wam sens. Starczy, jeeli naucz was zamienia, jak dziecko, kamyki w wojenn flot, wystarczy moment zabawy, a obejmie was, jak koron drzewa, radosny wiatr. Ale wy jestecie tak niespjni, rozsypani na oddzielne czstki i nie szukacie niczego poza sob, wic znajdujecie pustk; c dziwnego? Jestecie przecie splotem rnorakich wizi, a jeli wizi nie ma, znajdziecie w sobie tylko guche rozstaje. I nie ma adnej nadziei, jeeli jest w tobie tylko mio samego siebie. Mwiem ju wielekro, jak jest ze wityni: kamie nie suy ani sobie, ani innym kamieniom. Ale witynia jest porywem kamieni, ktre wszystkie skadaj si, aby ona powstaa, a ona z kolei im wszystkim suy. Moe moglibycie ywi si porywem mioci do krla, skoro jestecie krlewskimi onierzami? Panie, prosiem, daj mi si mioci! Ona jest jak skata laska, ktra pomaga wej na szczyt. Zrb ze mnie pasterza, abym ich poprowadzi. *** A teraz powiem ci, jaki jest sens skarbu. Przede wszystkim jest on niewidzialny, poniewa nigdy nie jest tej samej natury co elementy tworzywa. Poznae gocia, ktry przychodzi wieczorem. Po prostu odkada kij podrny i umiecha si. Ludzie go otaczaj. Skd przychodzisz? Znasz potg umiechu. Nie odchod; szukajc muzycznych wysp jak gotowego daru morza, ktre dzierga wok nich bia koronk, nie znajdziesz ich, nawet jeli cudownie przeniesiony znajdziesz si na piasku, co je otacza wiecem, jeeli ci wpierw nie poddam ceremoniaowi morza. Bo

zbudziwszy si bez adnego wysiku z twojej strony, nie znajdziesz rozkoszy na dziewczcych piersiach, co najwyej zdoasz zapomnie o mioci. I bdziesz szed od zapomnienia do zapomnienia, obumierajc po trochu... a w kocu powiesz: Czy jest na tych wyspach co, co warto by byo przey? A przecie z mioci do tej samej wyspy caa zaoga statku, jeli j naucz, czym wyspa jest naprawd, gotowa jest naraa swoje ycie. Ocali ci to nie znaczy pomnoy twoje bogactwa ani da ci cokolwiek, co byoby przeznaczone dla ciebie. Ale podda ci, tak jak poddajesz si onie, reguom gry. Ach, dotkliwa jest moja samotno, kiedy w pustyni nie znajduj dla siebie pokarmu. Na co mi piasek, jeeli nie ma gdzie niedostpnej oazy, ktra caej pustyni nadaje wo ? Na co mi linia horyzontu, jeeli nie jest granic barbarzyskich obyczajw? Na co mi wiatr, jeeli nie niesie wieci o toczcych si daleko rokowaniach? Na co lune elementy, jeeli nie zo si w oblicze? Ale sidziemy na piasku. Bd ci mwi o pustyni i poka ci jej prawdziw twarz. A ty zostaniesz przemieniony, gdy jeste zaleny od zewntrznego wiata. Czy nie staniesz si nagle kim innym, siedzc u siebie w domu, jeeli dowiesz si, e dom si pali? Jeeli usyszysz krok kochanej osoby? Nawet jeli nie idzie ku tobie. Nie mw, e zachwalam ci ycie iluzjami. Nie ka ci wierzy, ale czyta. Czym jest cz bez caoci? Czym kamie bez wityni? Czym oaza bez piaskw pustynnych? Jeeli mieszkasz porodku wyspy, a chciaby j pozna, musi ci kto powiedzie o istnieniu morza! A jeeli mieszkasz wrd piaskw, musi ci kto opowiedzie o dalekich przygodach, czyim lubie, uwolnionej brance, nastpujcych wojskach nieprzyjacielskich. I to nieprawda, e w lub pod nieznanymi namiotami nie rozsiewa i tu, na pustyni, wiata ceremoniau - albowiem nikt nie wie, dokd siga jego wadza. Bd mwi tak, aby zadowoli twoje obyczaje i skonnoci twojego serca. Moje dary to sens rzeczy, droga odczytana poprzez znaki i pragnienie, ktre kae ruszy w drog. I ja, krl, podaruj ci jedyny krzak ry, ktry ci ubogaci, gdy ja zadam z niego kwiatu. W ten sposb zbuduj dla ciebie schody, ktre ci zaprowadz do wyzwolenia. Bdziesz najpierw kopa ziemi i spulchnia j motyk, a rano bdziesz si zrywa, eby zagony podlewa. Bdziesz doglda posadzonego krzaku i chroni go od robakw i gsienic. Potem wzruszy ci rozwijajcy si pk i nadejdzie wito: ra si rozwinie, ra dla ciebie przeznaczona, ktr zerwiesz. A zerwawszy dasz mi j. Otrzymam j z twoich rk i bdziesz czeka. Bo nie wiedziae, co zrobi z r. Wymienie j na mj umiech... i wracasz do domu, cay rozpromieniony krlewskim umiechem.

CLXXXVI S ludzie pozbawieni poczucia czasu. Chc zrywa kwiaty, ktre si jeszcze nie stay kwiatami: i wtedy okazuje si, e nie ma kwiatw. Albo znajduj kwiat, ktry si rozwin gdzie indziej i nie jest uwieczeniem ceremoniau ry, a tylko kwiatem kupionym na targu i niczym wicej. Czy moe wic da ci rado? Ja id z wolna w kierunku ogrodu. Zostawia on w powietrzu jakby smug woni, niby statek zaadowany sodkimi cytrynami albo karawana z adunkiem mandarynek, albo wyspa, do ktrej pyniemy, a ona cae morze nasyca zapachem. Nie gotowy skarb otrzymaem, ale obietnic. Ogrd jest jak osada, ktr trzeba zdoby, albo jak oblubienica, ktrej jeszcze nie posiade, ale trzymasz j, ju powoln, w ramionach. Ogrd otwiera si przede mn. To raj drzew cytrynowych i mandarynkowych czekajcy za niskim murkiem, a wejd, eby si po nim przechadza. Nikt tu tymczasem nie mieszka na stae, ani zapach cytryn, ani mandarynek, ani niczyj umiech. Ale ja znam tajemnic, wic wszystko dla mnie ma znaczenie. Czekam, a nadejdzie pora ogrodu albo pora zalubin. S ludzie, ktrzy nie potrafi czeka i nigdy nie zrozumiej poezji, bo wrogi im jest czas, co odnawia pragnienie, stroi kwiat i kae dojrzewa owocom. Prbuj znale przyjemno w przedmiotach, a tymczasem mona j znale tylko w drodze, zobaczonej dziki nim. Ja id, id i id. A kiedy znajd si w ogrodzie, ktry jest dla mnie przygotowanym krajem zapachw, siadam na awce. Patrz. Niektre licie spadaj, niektre kwiaty widn. Wspczuj ze wszystkim, co umiera i rodzi si na nowo. Nie opakuj. Jestem czujny, jak na wzburzonym morzu. Nie jest to cierpliwo, gdy nie chodzi o osignicie celu: rozkosz daje samo wdrowanie. Wdrujemy, ja i mj ogrd, od kwiatu do owocw. A poprzez owoce - ku ziarnom. A poprzez ziarna - ku przyszorocznym kwiatom. Wiem, co mam myle o przedmiotach. S zawsze przedmiotami kultu. Dotykani akcesoriw ceremoniau i w kadym z nich widz odcie modlitwy. Natomiast ci, ktrzy ignoruj istnienie czasu, napotykaj na swojej drodze przedmioty jak mur. Nawet dziecko staje si dla nich przedmiotem, ktrego doskonaoci nie dostrzegaj, a ono jest przecie wdrwk ku jakiemu Bogu, ktrej nie sposb powstrzyma. Chcieliby je zamkn w jego dziecinnym wdziku, tak jak skarb, ktry da si zamkn i przechowa. Ale ja mijajc dziecko, widz jak ono stara si umiechn, rumieni si, chce uciec. Wiem, jakie jest w nim rozdarcie. Kad mu rk na czole, tak jakbym chcia uciszy morze. S ludzie, ktrzy mwi: Jestem tym a tym. Jestem taki a taki. Posiadam to i to.

Zamiast powiedzie: Piuj deski, szykuj drog drzewu, ktre ma by zalubione z morzem. Id witujc, od wita do wita. Jestem ojcem i bd ojcem, gdy ona daje mi dzieci. Jestem ogrodnikiem na subie u wiosny, bo ona kae mi pracowa szpadlem i motyk. Jestem tym, ktry idzie ku czemu. Tacy ludzie nigdzie nie id. I mier nie bdzie portem dla ich statkw. A w czas godu ci ludzie powiedz: Nie jem ju nic. odek mam umczony. A syszc, jak ssiedzi opowiadaj o swoich umczonych odkach, czuj, e i dusze maj umczone. Bo nie wiedz, e cierpienie jest drog do uzdrowienia albo zerwaniem ze zmarymi, albo znakiem niezbdnej przemiany, albo wzruszajcym woaniem o rozwizanie jakiej sprzecznoci. Dla nich za nie jest ju ani przemian, ani rozwizaniem, ani obietnic zdrowia, ani aob. Ale wycznie chwilow niedogodnoci. Podobnie jak chwilow radoci, jedyn radoci, jakiej umiej kosztowa, jest zaspokojenie apetytw i pragnie ; natomiast rado godn czowieka daje nage rozpoznanie w sobie drogi i narzdzia przekazu w subie najwikszego Przewodnika. Sensu karawany nie da si odczyta z monotonii krokw, wszystkich podobnych do siebie wzajemnie. Ale zacigajc wze na obluzowanym sznurze, poganiajc pozostajcych w tyle, przygotowujc na noc obozowisko, pojc juczne zwierzta, czowiek wchodzi ju w rytua i ceremonia mioci; tak samo jak, kiedy pniej, wjedajc w palmowy gaj, kiedy oaza stanie si uwieczeniem caej wyprawy, i przechadzajc si po miecie, ktre najpierw ukazuje tylko niskie murki ubogich dzielnic, ale ju w nich jest wietlisto miasta, w ktrym rzdzi twj bg. *** Albowiem twj bg rzdzi, nieznuony, i niczym s dla niego odlegoci. Najpierw rozpoznajesz go w twardych krzemieniach i cierniach. S one przedmiotami kultu i tworzywem twojego wstpowania w gr. Tak samo jak stopnie schodw prowadzcych do komnaty oblubienicy. Tak samo jak sowa, z ktrych powstanie wiersz. S one skadnikami ludzkiego magicznego dziaania, gdy posuwajc si w mce naprzd i krwawic sobie kolana, czowiek ju przygotowuje pojawienie si miasta. Ju widzi, e jest w nich podobiestwo do miasta, w tym sensie, w jakim owoc jest podobny do soca, albo ksztat ulepiony z gliny - do porusze serca rzebiarza, ktry glin ksztatowa. Wiesz ju, e po miesicu wrd krzemieni ukae si ya marmuru, wrd ostw - ra, wrd jaowej ziemi rdo. Nie znuysz si tworzeniem, bo wiesz, e krok po kroku budujesz twoje miasto. Kiedy wydawao mi si, e moi wielbdnicy s ju zmczeni, mwiem im zawsze, e tak samo jak

kamieniarze i ogrodnicy buduj miasto pene cystern z bkitn wod i e sadz mandarynkowe drzewa. Mwiem im take: To, co robicie, jest jak gest w czasie ceremonii. Zaczynacie budzi do ycia jeszcze nieobecne miasto. Jak rzebiarze nadajecie wdziczne ksztaty agodnym dziewcztom. Dlatego wanie krzemienie i ciernie ju teraz wydaj tak wo jak ciao ukochanej kobiety. *** Inni ludzie jednake odczytuj tylko to, co zwyke. Krtkowidze wodz nosem po stronicy i z caego statku widz tylko jeden gwd w desce. W karawanie na pustyni widz tylko pojedyncze kroki: jeden, drugi, trzeci. A kada kobieta jest dla nich prostytutk, gdy zagarniaj j jak co, co im si w danym momencie naley, kiedy trzeba byo do niej dy drog przez ostre kamienie i ciernie, przez gaje palmowe i delikatne stukanie do drzwi. Kiedy przychodzi si z bardzo daleka, ten jeden gest stanowi cud mogcy zbudzi umarego. Dopiero wtedy rozwinie si i powstanie z czasu sypkiego jak py, wydobywajc si z wolna z samotnych nocy jak wo , ktra coraz szerzej si rozchodzi, modo wiata, raz jeszcze dla ciebie si stajca. To bdzie dla was pocztek mioci. Od gazeli tylko ten moe oczekiwa nagrody, kto j powoli oswaja. *** Nienawidz takiej ludzkiej inteligencji, ktra jest inteligencj rachmistrzw. Ktra zajmuje si wycznie ndznym bilansem rzeczy zamknitych w danej chwili. Idc wzdu murw obronnych mona istotnie widzie jeden kamie , potem drugi i trzeci. Ale s take ludzie rozumiejcy sens czasu. Nie auj mijanego kamienia, nie oczekuj tego, co im si naley, od nastpnego. Id po prostu, obchodzc miasto dokoa.

CLXXXVII Jestem tym, ktry zamieszkuje. Widz was nagich na zimnej ziemi. O, plemi zrozpaczone, zabkane w nocy, podobne do pleni wystpujcej na spkanej korze, gdzie na stoku grskim pochylonym ku pustyni kryje si jeszcze troch wilgoci. Powiedziaem wam: Oto Orion i Wielka Niedwiedzica, i Gwiazda Polarna. Rozpoznalicie te gwiazdy i teraz mwicie jedni do drugich: oto Wielka Niedwiedzica, oto Orion i Gwiazda Polarna. Zamieszkujecie okrelone miejsce dlatego, e potraficie powiedzie: Zrobiem siedem dni drogi w kierunku Wielkiej Niedwiedzicy i mwic tak rozumiecie si wzajemnie. Tak byo te w paacu mojego ojca. Pobiegnij, mwiono mi, kiedy byem dzieckiem, do piwnicy po owoce... I na sam dwik tego sowa czuem ich zapach. I biegem w miejsce, gdzie leay dojrzae figi. A kiedy powiem: Gwiazda Polarna, czujesz, jak co si w tobie obraca w tym kierunku i syszysz szczkanie broni plemion z pnocy. A skoro wapienne paskowzgrze na wschodzie obraem na miejsce uroczystych obrzdw, a kopalnie soli na poudniu - na miejsce kani, a t kp palmowych drzew - na miejsce postoju i odpoczynku dla karawan, oto ju si orientujesz we wasnym domu. Chciae w tej studni widzie tylko jej uyteczno: to, e daje wod. Ale woda nie jest zaprzeczeniem braku wody. Do tego, eby istnie, nie wystarcza nie umiera z pragnienia. Prawdziwiej mieszka czowiek, ktry cierpi na pustyni brak wody i marzc o znanej sobie studni syszy w gorczkowych snach, jak skrzypi jej koo i trzeszczy sznur, ni ten, kto nie czujc pragnienia, po prostu nie wie, e istniej rda czuoci, do ktrych prowadz gwiazdy. Nie wielbi pragnienia dlatego, e nadaje wodzie t cen, jak ma dla ciaa, ale dlatego, e kae czowiekowi odczytywa gwiazdy i wiatr, i lady nieprzyjaciela na piasku. Trzeba to koniecznie zrozumie: odmawia prawa do wody, eby da czowiekowi natchnienie, byoby karykatur ycia, zwykym podniecaniem zwierzcej potrzeby picia. Ale wane jest, aby czowieka, kiedy chce pi, podda ceremoniaowi wdrwki ku gwiazdom, gosu zardzewiaej rczki, ktry jest jak piosenka, i temu, co robi, nadaje znaczenie modlitwy, tak e pokarm dla wntrznoci staje si pokarmem dla serca. Nie jestecie bydem w oborze. Jeli bydo przejdzie z jednej szopy do drugiej, taki sam bdzie b i taka sama podcika ze somy. I w nowej szopie bydo si nie poczuje ani lepiej, ani gorzej. Ale pokarm ludzki jest nie tylko dla odka, ale i dla serca. Jeeli umierasz

z godu, a przyjaciel otwiera przed tob drzwi i prowadzi do stou, i napenia dla ciebie dzbanek mlekiem, i amie chleb, to umiech pijesz przede wszystkim, poniewa taki posiek ma charakter ceremonii. Rzeczywicie nasycie gd, ale czujesz take wdziczno na myl o ludzkiej dobroci. Ja chc, eby chleb by chlebem podanym przez przyjaciela, i eby w mleku czu macierzysk opiek twojego plemienia. Chc, eby jczmienna mka bya witowaniem wita doynek. A woda - piewem koa u studni i kierunkiem drogi pod gwiazdami. Przygldaem si moim onierzom i lubi, kiedy czuj w sobie drgajc ig, ktra biegnie do magnetycznego bieguna jak iga kompasu na pokadzie statku. A jeeli wol, eby byli zwizani maestwem i pewnymi zasadami czystoci, to nie dlatego, aby im odmawia urody wiata; ale dlatego, e ich ciao jest wtedy ukierunkowane i odrniaj pnoc od poudnia i wschd od zachodu, i widz take jak gwiazd ten kierunek wiata, gdzie jest ukochana kobieta. *** Ale jeeli ziemia jest dla nich jak wielka dzielnica taniej mioci, gdzie puka si do przypadkowych drzwi, eby ugasi w sobie pragnienie mioci, i gdzie kada kobieta jest powolna; jeeli nie wida ju drogi ani kierunku w wdrwce przez nag ziemsk skorup wtedy ludzie nigdzie ju nie mieszkaj. Tak owi Berberzy, ktrych mj ojciec nakarmi, napoi i zaspokoi w nich pragnienie kobiety, a oni stali si jak poraone rozpacz bydo. Ale ja jestem tym, ktry zamieszkuje; jestem biegunem magnetycznym. Jestem nasieniem drzewa i polem si, lecym w ciszy, aby sta pie , korzenie, konary i taki, a nie inny kwiat i owoc, takie, a nie inne krlestwo, taka, a nie inna mio; nie przez odrzucenie czy pogard wobec innych, ale dlatego, e mio nie jest czym do znalezienia jak przedmiot pord przedmiotw, ale ukoronowaniem ceremoniau, tak samo jak istota drzewa, panujca nad naturaln dla niego rnorodnoci. Jestem znaczeniem tworzywa. Jestem bazylik i sensem kamieni.

CLXXXVIII Nie oczekuj niczego, jeeli jeste lepy na to wiato, ktre pynie nie z rzeczy samych, ale z sensu rzeczy. Widz ci, jak stoisz przed drzwiami: - Co tu robisz? Ale ty nie wiesz i skarysz si na ycie. ycie nic mi ju nie daje. ona pi, odpoczywa mj osio, dojrzewa zboe. Cay jestem gupim oczekiwaniem i nudz si. Jeste jak dziecko, ktre si nie bawi, a nie umie czyta tego, co w gbi. Siadam koo ciebie i tumacz. Jeste zanurzony w utraconym czasie i zewszd czyha na ciebie niepokj, poniewa nie stajesz si. S ludzie, ktrzy mwi: Trzeba mie jaki cel. Piknie jest pyn, kiedy brzeg wynurza si powoli z morza. I pikne jest skrzypice koo u studni, ktre ci niesie wod do picia. I zote zboe, kiedy jak brzeg wyania si z czarnej pracy. I umiech dziecka, ktry wyania si z domowej mioci. I witeczny strj, delikatnie haftowany zotem. Ale czym si staniesz, jeeli krcisz rczk koa tylko po to, eby usysze jego gos, kiedy szyjesz strj dla samego stroju, kiedy kochasz tylko dla kochania. Wszystko to szybko si wyczerpie, gdy nic ci nie potrafi da. Opowiadaem o przymusowych robotach, na ktre s skazani ludzie pozbawieni ju cech ludzkich. Uderzenie kilofa angauje tu tylko kilof. Wal nim raz po raz, ale nic si nie zmienia z substancji czowieka. Pyn, ale nie do brzegu, raczej wci w kko. Nie ma tu tworzenia, a oni nie s drog i przekazywaniem wiata. Ale choby palio to samo soce i tak samo cika bya praca i czonki oblewa taki sam pot, ale niechby raz na rok dane byo czowiekowi wydoby z ziemi czysty diament, a ju stanie si to dla niego wiatoci i religi. Sensem uderze kilofa stanie si wtedy diament o absolutnie innej naturze. A czowiek wstpuje wtedy w pokj wielkiego drzewa i w sens ycia, ktrym jest wstpowanie z jednej paszczyzny na drug, coraz wyej, dla chway Boga. Uprawiasz ziemi ze wzgldu na zboe, szyjesz strj ze wzgldu na wito i kujesz ska ze wzgldu na diament. Co ponadto posiadaj ludzie, ktrzy ci si wydaj szczliwi? Tylko wiadomo boskiej wizi, ktra czy rzeczy. Nie znajdziesz pokoju, jeeli nie bdziesz przemienia czego zgodnie ze swoj istot. Jeeli nie staniesz si narzdziem, drog i przekazem. A ty chciaby, eby ci szanowano i czczono dla ciebie samego. I chciaby wyrwa wiatu i chwyci co, co byoby wycznie dla ciebie. A nie znajdziesz nic, bo niczym nie jeste i rzucasz bezadnie chwytane przedmioty w d na miecie. ***

Oczekiwae, e co nadejdzie z zewntrz i pojawi ci si jak archanio, ale podobny do ciebie. Czyjego odwiedziny dayby ci jednak wicej ni ktregokolwiek z ssiadw? Zauwayem, e kim innym jest czowiek biegncy do chorego dziecka, ten, co biegnie do ukochanej, i ten, co biegnie do pustego domu, cho w danym momencie wydaj si podobni do siebie; staem si wic spotkaniem i brzegiem wyaniajcym si z gbi istniejcych rzeczy, i wszystko si odmienio. Jestem zboem, ktre wyrasta poza polem, czowiekiem, ktry wyrasta z dziecka, rdem, ktre pojawia si wrd pustyni, diamentem, ktry pojawia si wrd cikiego znoju. Przymuszam ci, eby w sobie zbudowa dom. Kiedy dom bdzie gotowy, przyjdzie zamieszka w nim ten, kto w twoim sercu pooy pomienn piecz.

CLXXXIX Kiedy odpoczywaem na grze, tworzcej jakby kamienny paszcz, stano nagle przede mn pytanie i kryjca si w nim sprzeczno. Jakby powolny poar, skd dolatywa tutaj tylko dym i blask. Dokd oni id? Dokd mam ich, Panie, poprowadzi? Zarzdzajc nimi sprawi, e stan si podobni do siebie nawzajem. Nie znam takiego sposobu zarzdzania, o Panie, ktry by zarzdzanego nie czyni mniej wraliwym. Ale co poczn z ziarnem, ktre nie ronie zgodnie z nakazem drzewa. Z rzek, ktra nie pynie do morza. Z umiechem, jeli nie kieruje si w stron mioci. A co z moim ludem? Od tylu ju pokole kochali si, Panie. Ukadali wiersze. Budowali domy i przystrajali je w dywany z puszystej weny. Przeduali swj gatunek. Wychowywali dzieci, a pokolenia odchodzce skadali jak grona w kosze w czas winobrania. Gromadzili si w dni witeczne. Modlili si. piewali. Biegali. I odpoczywali po biegu. Donie im twardniay od pracy. Oczy oglday tyle cudw, a potem napeniay si mrokiem. Nienawidzili si take. Wprowadzali pomidzy siebie podziay. Rozszarpywali si wzajemnie. Kamienowali ksit zrodzonych z wasnego plemienia. Zajmowali ich miejsce i kamienowali jedni drugich. O Panie, jak bardzo ta ich nienawi, wyroki potpienia i tortury przypominaj jak niem i pospn ceremoni. A cho przypominaa jki i trzeszczenia, ktre statek wydaje w czasie burzy, albo ble rodzcej kobiety, bez przeraenia, o Panie, patrzyem na to z wysokoci. Podobnie drzewa rozpychaj si, dusz nawzajem i cisn w pogoni za socem. A przecie o socu mona powiedzie, e wydobywa z ziemi wiosn, a drzewa oddaj mu cze. A cho s sobie wrogie, przecie razem tworz las, a wiatr gra na nich jak na harfie pie chway. Gdybym patrzy ze zbyt bliska, jak krtkowidz, c bym o nich wiedzia: s przecie tak rni. Ale teraz odpoczywaj. Noc ukrya kamliwe sowa, upia apetyty i rachuby. Uagodzia zazdro. A ja, Panie, wodz wzrokiem po pracach, ktre odoyli chwilowo, i jestem tak zmieszany, jakbym sta u progu prawdy; gdy nie znalazem jeszcze do niej klucza, a musz j pozna, aby si staa. O malujcym malarzu co wiedz, Panie, jego palce, uszy czy wosy? Albo biodro, albo rami? Nic. Rodzce si dzieo wciga w siebie jego poszczeglne gesty i z wielu sprzecznych porusze rodzi si pomienne. Ale patrzc ze zbyt bliska, jak krtkowidz, mona dojrze tylko nieskadne ruchy, manicia pdzla i barwne plamy. C bowiem mog wiedzie kowale albo stolarze o majestacie statku? Podobnie i mj lud, jeeli zostanie

podzielony. Co wie skpiec i zamony brzuchacz, minister, kat, pasterz? Jeeli jest wrd nich kto, kto widzi janiej, to raczej ten, co prowadzi bydo do wodopoju, ta, co rodzi, albo ten, co umiera, a nie uczony, nie gryzipirek, gdy ci nie wiedz, czym jest powolne stawanie si. I nie su niczemu, co naprawd wane, podczas gdy ten, co hebluje desk, widzi, jak deska piknieje i staje si. Kiedy usn ich drobne namitnoci, widz dziedzictwo pozostawione przez skpca. Ten czowiek niegodny rabowa dla siebie cudze mienie, a z kolei inny, minister niedbay, trwoni je opacajc rzemielnikw rzebicych w koci soniowej i cyzelujcych zoto. Wic rzebi si ko soniow i cyzeluje zoto. A dziki temu, kto wydaje niesuszne wyroki, rodzi si trudna mio prawdy i sprawiedliwoci. A ten, kto styka si z budulcem, tym mocniej bdzie pragn wznosi mury wityni. Widziaem, jak witynie powstaway w najdziwniejszy sposb. Widziaem niewolnikw dwigajcych kamienie pod batem wiziennych dozorcw. Widziaem, jak kierujcy budow krad pienidze przeznaczone na wypaty. Patrzyem, Panie, ze zbyt bliska, jak krtkowidz, i wci widziaem podo, gupot i pogo za zyskiem. Ale teraz, z gry, widz, jak witynia wznosi si w wietle.

CXC Uprzytomniem sobie kiedy, e zgoda na ryzyko mierci i zgoda na mier s czym rnym ze swojej istoty. Znaem modych, ktrzy wyniole wyzywali mier. Najczciej byy koo nich admirujce ich kobiety. Wracajcemu z wojny podoba si ta pie pochwalna, ktr piewaj ich oczy. Godzi si na bojow prb i rzuca na szal ca swoj msko: nie ma nic wicej, a to godzi si utraci. Wiedz o tym dobrze gracze w koci, ryzykujcy cay majtek, gdy w danym momencie nie maj z niego adnego poytku; ale kiedy staje si on stawk w grze, jest co wzruszajcego w rce rzucajcej kostki na prosty st; a z nich wysnuwaj si i pyn rwniny, ki i any zboa tworzce ziemi - ojcowizn. Wraca wic mczyzna w wietlistej aureoli zwycistwa, z ciarem broni zdobytej, a moe krwi zakwita na ramieniu. Blask bije od niego, moe na pewien czas tylko, ale bije blask. Zwycistwem nie mona y stale. Zgoda na ryzyko mierci jest wic zgod na ycie. A kto kocha niebezpieczestwo, ten kocha ycie. Podobnie i zwycistwo jest ryzykiem klski, pokonanym przez twrczy akt. Nikt natomiast nie sysza, eby czowiek panujcy nad domowymi zwierztami uwaa si za zwycizc. Ale ja wicej od ciebie dam i chc, eby by onierzem, ktry zapewnia ycie krlestwu. Jest to prg trudny do przebycia, gdy czym innym jest zgodzi si na ryzyko mierci, a czym innym - zgodzi si na mier. Chc, eby nalea do drzewa i eby by drzewu poddany. Chc, eby swoj dum umieci w drzewie. A twoje ycie, eby nabrao sensu. Zgoda na ryzyko to dar dany samemu sobie. Lubisz oddycha pen piersi i olniewa dziewczta. Czujesz take potrzeb opowiadania o podjtym ryzyku: jest to bowiem jakby towar wymienny. Tak si przechwalaj kaprale w moim wojsku, a w gruncie rzeczy jest to cze oddawana samemu sobie. Co innego przegra majtek w koci, kiedy chcesz nagle poczu w rku jego obecno materialn i dotykaln i gdy cay staje przed tob: strzechy i kosy w stodoach, bydo na pastwiskach, wioski oddychajce lekkim dymem - znakiem ludzkiej obecnoci; a co innego wyzby si tych samych stod, byda i wiosek, eby zamieszka gdzie daleko. Co innego w jednym momencie podjtego ryzyka odczu cay swj majtek jak co ywego i palcego, a co innego - zrezygnowa, jak kto, kto si rozbiera, sztuka po sztuce zdejmuje ubranie i zostawia na play sanday, a potem, ju nagi, polubia morze. Trzeba ci umrze, eby zalubi.

Trzeba y, tak jak te staruszki do utraty wzroku haftujce kocielne obrusy - strj dla ich Boga. Staj si same boskim odzieniem. A cudem ich palcw odyga lnu staje si modlitw. Bo jeste tylko drog i przejciem i naprawd moesz y tylko tym, co przemieniasz. Drzewo przemienia ziemi w konary. Pszczoa - kwiaty w mid. A twoja praca - czarn ziemi w zboe jasne jak poar. Chc wic przede wszystkim, eby Bg sta si dla ciebie czym rzeczywistszym ni chleb, w ktrym zatapiasz zby. Wtedy nawet w powiceniu - zalubinach przez mio znajdziesz upojenie. *** Ale ty zatracie sens wita, a przejadajc co dnia dawne zasoby, sdzie, e wci bogaty, a wszystko zniszczye i wszystko roztrwonie. Mylisz si i nie rozumiesz, jaki jest sens przemijajcego czasu. Przyszli historycy, logicy i krytycy popatrzyli na zebrany budulec, a nie mogc nic odczyta z tego, co si kryo w gbi, doradzili, eby z niego po prostu korzysta. Wic odrzucie post, ktry by warunkiem witecznego posiku. Odrzucie te ofiar z tej czstki ziarna, ktra palona w czasie wita dawaa ziarnu blask. I ju nie pojmujesz, e moe by moment godny caego ycia, gdy olepiy ci twoje aosne wyliczenia.

CXCI Rozmylaem wic nad zgod na mier. Gdy logicy, historycy i krytycy wysawiali sam w sobie budulec przygotowany do wystawienia bazyliki. I mona by przypuszcza, e to istotnie o budulec chodzi; a przecie wygita rczka srebrnego dzbanka na wod, jeli tworzy udan lini, moe by wicej warta, ni cay taki dzbanek ze zota i wicej da satysfakcji umysowi i sercu. Jeeli wic nie jest dla ciebie jasne, dokd zmierzaj twoje pragnienia, wyobraasz sobie, e posiadanie da ci szczcie, i do ostatniego tchu bdziesz gromadzi kamienie, ktre gdzie indziej posuyyby do wzniesienia bazyliki, a ty upatrujesz w nich warunku swojego szczcia. A jednoczenie kto inny, wyrzebiwszy w jednym gazie oblicze swojego boga, znajduje w nim rado serca i umysu. Jeste podobny do gracza, ktry nie znajc gry w szachy, szuka przyjemnoci w ukadaniu jednej na drugiej figur ze zota i koci soniowej; komu innemu tymczasem, w kim boskie reguy rozbudziy upodobanie w tej subtelnej grze, zwyke klocki z drewna dadz rado. Chcc wszystko wyliczy, czowiek przywizuje si do tworzywa, zamiast do twarzy, ktra ma z tworzywa powsta i ktr wpierw trzeba umie rozpozna. Z tego te wynika nieuchronnie, e zaley mu przede wszystkim na yciu jako na gromadzeniu dni, a przecie jeli sylwetka wityni odznacza si czystoci linii, gupot byoby aowa, e do jej budowy nie uyto wicej kamieni. Nie wyliczaj mi wic, pragnc olni, wszystkich kamieni w cianach twojego domu, wszystkich pastwisk w twej posiadoci i sztuk byda na nich, wszystkich klejnotw twojej ony, a nawet wspomnie dawnych mioci. Naprawd niewiele mnie to obchodzi. Ja chc wiedzie, jaki jest twj dom, jak religijn arliwoci potrafi ci natchn twoja ojcowizna, i czy wieczorem, po skoczonej pracy, radosny tam jest wieczorny posiek. I jak mio potrafie zbudowa - i w co, trwalszego ni ty sam przemienie swoje ycie. Chc, eby si sta. Chc odczyta, jaki jeste, z tego, co stworzye - a nie z budulca nie wykorzystanego, ktrym si pysznisz. Ale ty zadajesz mi pytanie o sprzeczne siy instynktu. Kae ci on ucieka przed mierci i dobrze zauwaye, e kade zwierz chce y. Nad wszelkim innym powoaniem, twierdzisz, gruje to, ktre kae przetrwa. Teraniejszo ycia jest czym bezcennym i mam obowizek w stosunku do samego siebie ocali je jak wiato. Wic bdziesz na pewno bohatersko walczy, eby ocali ycie. W czasie oblenia, podboju czy rabunku okaesz odwag. Bdziesz si upaja poczuciem siy, ktre kae ci rzuci na szal wszystko, eby pozna jej moliwoci. Ale nie pjdziesz na bezgon mier z potajemnej i ofiarnej

gotowoci. A ja ci wtedy poka ojca, ktry - idc za gosem powoania - rzuca si w otcha , gdzie walczy o ycie jego syn: twarz jeszcze ukazuje si momentami, coraz bledsza, jak ksiyc w rozdarciu chmur. I powiem: - A zatem instynkt ycia nie jest w ojcu a tak silny... - Owszem - odpowiesz. - Ale instynkt patrzy dalej w przyszo. Obejmuje ojca i syna. Tak jak garnizon, ktry wysya w bitw kolejne oddziay onierzy. Ojciec jest zwizany z synem... Jest to odpowied waciwa, bogata w tre i dobierajca sowa. Ale ja dodam jeszcze, eby janiej zrozumia: - Tak, istnieje instynkt ycia. Ale jest to tylko jeden aspekt silniejszego instynktu. Podstawowym instynktem jest instynkt trwania. Kto otrzyma ycie cielesne, szuka trwania w trwaniu cielesnym. Kogo natomiast uksztatowaa mio do dziecka, w ocaleniu dziecka szuka wasnego trwania. A kogo uksztatowaa mio Boga, szuka dla siebie trwania w swoim wzwy-wstpowaniu, w Bogu. Nikt nie szuka tego, czego nie zna, ale chce ocali to, co jest warunkiem jego wielkoci, tak jak j czuje. Jego mioci - tak jak odczuwa mio. Dlatego jeeli przemienisz swoje ycie w co wyszego od ciebie, nic ci nie bdzie odjte.

CXCII Nie rozumiesz bowiem istoty radoci, jeeli sdzisz, e i drzewo yje dla siebie, zamknite w swojej powoce. Ono jest rdem uskrzydlonych nasion i przemienia si, i piknieje z kadym ich pokoleniem. Gdzie kroczy - ale nie tak jak czowiek - raczej jak poar, ktry si szerzy z wiatrem. Posadzie na grze drzewo cedrowe i oto powoli, w cigu wiekw, ju cay las wdruje po zboczach gry. Co mogoby myle drzewo o sobie? e jest korzeniami, pniem i limi. Ze czerpie pokarm, wypuszczajc korzenie - a przecie jest tylko drog i przejciem. Dziki niemu ziemia zalubia miodowe soce, wypuszcza pczki, otwiera kwiaty, zawizuje nasiona, a nasionko - jak ogie przygotowany, ale jeszcze niewidoczny - przenosi dalej ycie. Siejc z wiatrem, zapalam ziemi pomieniem. Ale twoje oczy widz wszystko w zwolnionym rytmie. Widzisz nieruchome licie, konary cikie i mocno wronite w pie , i wydaje ci si, e drzewo to istota osiada, samodzielna, zamknita. Patrzc z nadto bliska, jak krtkowidz, le widzisz. Wystarczy, e cofniesz si na pewn odlego i przypieszysz bieg dni jak ruchy wahada, a zobaczysz, jak z ziarna wystrzela pomie , a z pomienia - nastpne pomyki i jak rozszerza si poar, zostawiajc po drodze resztki zwglonego drewna, gdy las pali si bezgonie. Nie widzisz ju ani tego drzewa, ani adnego innego. I zaczynasz rozumie, e korzenie nie suyy temu czy innemu drzewu, ale temu ogniowi arocznemu a zarazem twrczemu; i e ta masa ciemnego listowia okrywajca gr jest niczym innym jak ziemi zapodnion przez soce. Na polanie pojawiaj si zajce, a w gaziach ptaki. I nie wiesz ju, komu przede wszystkim su korzenie. Widzisz ju tylko przejcia i kolejne etapy. A dlaczeg by miao by prawd drzewa to, czego nie chcesz przyj jako prawdy nasienia? Nie mwisz przecie: Ziarno yje dla siebie. Jest bytem gotowym i zamknitym. Kwiat - w cokolwiek by si przemieni - yje dla siebie, jest gotowy i zamknity. Nasienie, ktre kwiat wyda, yje dla siebie jako byt gotowy i zamknity. I to samo powtrzysz o maym kieku, wypuszczajcym upart odyk pomidzy kamieniami. Jaki etap wybierzesz, aby stanowi zakoczenie cyklu? Ja natomiast widz tu tylko wstpowanie ziemi wzwy, ku socu. Tak te i z czowiekiem i z moim ludem - nie wiem, dokd idzie. Kiedy nadchodzi noc, stodoy s zamknite i zaryglowane drzwi domw. pi dzieci, pi starcy i staruszki, i co mog powiedzie o ich drodze? Taka jest trudna do rozpoznania, tak niedokadnie j krel kolejne pory roku, ktre najwyej jedn zmarszczk dodadz twarzy staruszki, kilka sw dorzuc do dziecinnego jzyka, zaledwie zmieni umiech. I nic nie zmieni w doskonaoci czy niedoskonaoci czowieka. A przecie, jeeli ogarn spojrzeniem wiele pokole , widz,

jak mj lud budzi si i rozpoznaje sam siebie. To prawda, e nikt nie wybiega myl poza swoje granice. I tak jest dobrze. Trzeba, aby zotnik w skupieniu cyzelowa zoto. eby geometra zajmowa si geometri. eby krl panowa. Gdy wszyscy oni s warunkiem drogi. Tak samo jak kowale piewaj kowalskie piosenki, a stolarze - stolarskie, cho jedni i drudzy patronuj narodzinom statku. Dobrze jednak, jeli poezja im powie, czym jest aglowiec. Ci, ktrzy zrozumiej dziki niej, e w wielki skrzydlaty abd, ywicy si morskim wiatrem, jest miejscem ich spotkania i celem, nie bd przez to mniej kochali desek i gwodzi, przeciwnie. A cel, wanie dlatego, e jest tak wielki, nie oszczdzi ci adnego z drobnych zaj; wic jeszcze raz zamieciesz o wicie izb, zasiejesz jeszcze jedn, ktr tam, gar jczmienia, jeszcze raz powtrzysz w pracy ten sam gest, syna nauczysz jeszcze jednego sowa albo pacierza - tak samo, jak widzc, czym jest aglowiec, nie bdziesz pogardza deskami i gwodziami, lecz tym bardziej je pokochasz. Chc bowiem, eby wiedzia z ca pewnoci, e nie chodzi tu ani o posiek, ani o modlitw, o prac, czy o dziecko, czy o wito witowane w rodzinie, ani o sprzt, ktry bdzie ozdob domu, bo to wszystko jest tylko warunkiem, drog i przejciem. Wiem take, e zrozumiawszy, zamiast tym gardzi, bdziesz to wszystko jeszcze bardziej czci: tak jak bardziej bdziesz kocha drog, jej krty bieg, zapach dzikiej ry, koleiny i stoki wzgrz, ktrymi biegnie, widzc, e nie jest bezcelowym i nudnym meandrem, ale drog do morza. Dlatego nie pozwalam ci pyta: po co zamiatanie, ten ciar, ktry trzeba nie, karmienie dziecka, ksika, ktr trzeba przeczyta? Bo cho dobrze, eby zasn czasem i ni o wieczerzy, a nie o krlestwie, jak patrole stray, dobrze jest take, eby by gotowy na odwiedziny niezapowiedziane, ale ktre na chwil rozjani ci wzrok i such, a smutne zamiatanie przemienia w wity obrzd, ktrego treci nie obejm adne sowa. W ten sposb kade uderzenie serca, bl i pragnienie, kady wieczorny smutek i kada wieczerza, kady wysiek w pracy, umiech i znuenie monotoni dni, kade przebudzenie i sodki sen, maj boski sens, ktry w nich mona wyczyta. Nic nie znajdziecie zamieniwszy si w plemi osiade i sdzc, e pord poczynionych zapasw sami jestecie jak gotowy, odoony na stron zapas. Nie istniej bowiem poczynione zapasy, a kto przestaje rosn umiera.

CXCIII Rwno doprowadzi do klski. Mwisz na przykad: trzeba t per podzieli pomidzy nas wszystkich: przecie kady z nurkw mg j znale. I morze natychmiast przestaje by czarodziejstwem, rdem radoci i cudownoci losu. A praca nurka przestaje by cudownym ceremoniaem i czarodziejsk, legendarn przygod, gdzie myli si cigle o jakiej czarnej perle znalezionej ubiegego roku. Podobnie chc, eby cay rok oszczdza, ogranicza si i odmawia sobie niejednego z myl o jedynym wicie, ktrego sensem nie jest samo witowanie (bo wito jest krtkie jak jedna chwila, jak moment wybuchu, nage zwycistwo, przejazd ksicia); jego sensem bdzie, jeeli cay rok nabierze smaku od pragnie i wspomnie nagrody: bo tylko wtedy droga jest pikna, jeeli prowadzi do morza. Ptak przygotowuje gniazdo, eby wylgy si w nim pisklta, a wylg jest czym zupenie innej natury ni gniazdo. Czowiek podejmuje cik walk dc do zwycistwa, a zwycistwo jest zupenie innej natury ni walka. Albo przez cay rok przygotowuje dom na przyjazd ksicia; wic i dlatego nie chc zrwnywa ich w imi fikcyjnej sprawiedliwoci - bo jak zrwna ze sob starego i modego? Taka rwno zawsze bdzie kulawa. Za podzia jednej pery pomidzy wszystkich nic nie da nikomu; chc natomiast, eby zrezygnowa ze swojej ndznej czstki, a ten, co znajdzie per, eby z ca wrci do domu umiechnity, promienny, mwic: Zgadnij! pytajcej onie, i zaciskajc gar, bo chce jeszcze bardziej pobudzi jej ciekawo i nacieszy si szczciem, ktre spynie na wszystkich, ledwo on otworzy do . Wszyscy si wtedy czuj bogatsi. Gdy szczcie jednego dowodzi, e pow pere jest czym wicej ni cik prac ndzarzy. Podobnie miosne opowieci, piewane przez moich bajarzy, ucz smaku mioci. A pikno, ktre sawi, upiksza wszystkie kobiety. A jeli jest taka, dla ktrej sodkiego posiadania warto umrze, to mio przez ni kae umiera; wic suchajc tych pieni z zachwytem, kada kobieta czuje si pikniejsza, bo moe kada kryje w swoim tajemnym wntrzu jaki szczeglny skarb, jak morze - per. A zbliajc si do ktrejkolwiek z nich, poczujesz, e bije ci serce, tak jak nurkom w Koralowej Zatoce, idcym na zalubiny z morzem. Szykujc si do wita moe jeste niesprawiedliwy dla zwykych dni - ale nadchodzce wito daje aromat tym zwykym dniom, a ty stajesz si bogatszy przez to, e ono nadchodzi. To niesprawiedliwe dla ciebie, e nie masz swojej czstki w perle, i ktra przypadnie ssiadowi, ale ona rzuci blask na twoje dalsze nurkowanie; tak jak rdo, o ktrym mwiem, tryskajce w dalekiej oazie, rzuca czar na ca pustyni.

No tak, sprawiedliwo wymaga, eby wszystkie dni byy do siebie podobne i wszyscy ludzie tacy sami. Jeeli ona pacze, moesz j porzuci i wybra sobie inn, ktra nie bdzie pakaa. Bo jeste jak szkatuka czekajca na dar i jeszcze go nie otrzymae. Ale ja chc, eby mio trwaa. Bo mio jest tylko tam, gdzie wybr jest nieodwoalny, gdy konieczne s postawione granice, aby czowiek si stawa. Inne szczcie daje zasadzka, polowanie czy pojmanie, a inne mio. W pierwszym przypadku twoja warto mierzy si sprawnoci myliwego. A kobieta ma warto jako up. Dlatego, pojmana, traci ju wszelk warto - albowiem spenia swoje zadanie. Czym jest dla poety wiersz ju napisany? Jego sensem jest dalsze tworzenie. Ale jeeli zamknem drzwi domu, w ktry weszo dwoje ludzi, musisz zrozumie, e chodzi tu o co wicej. Stae si maonkiem i to jest twj sens. A sensem kobiety - e jest maonk. To sowo nabrao wagi i mwisz teraz moja maonka z powag w sercu. Odkrywasz teraz nowe radoci, z pewnoci i nowe cierpienia, bo one s warunkiem radoci. Moesz umrze za t kobiet, bo ona jest czci ciebie samego, tak jak ty jeste jej czci. Nie umierasz dla tej, ktr pojmae. Twoja wierno jest bowiem wiernoci tego, kto wierzy, a nie wiernoci zmczonego myliwca. Gdy ta wierno jest czym innym i rozsiewa dokoa nud, a nie wiato. Bd oczywicie nurkowie, ktrzy nie odnajd pery. Bd mczyni, ktrzy przy wybranej kobiecie znajd tylko gorycz. Ale los nieszczliwych nurkw ley u rda fascynacji morzem, ktrej ulegaj wszyscy, rwnie ci, co nigdy nic nie znaleli. A los nieszczliwych w maestwie ley u rda fascynacji mioci, ktrej ulegaj wszyscy, rwnie nieszczliwi. Bo pragnienie, al i smutek mioci wicej s warte ni tpy spokj tych, ktrym jak bydu mio jest nie znana. Podobnie na pustyni, gdzie cierpisz pragnienie, wolisz tskni do rda, ni o nim nie pamita. Bo w tym tkwi tajemnica, ktr dane mi byo poj. Czy walczysz za co, czy przeciw czemu, ju przez to samo co budujesz - i dlatego le si bijesz, jeeli walczysz tylko z nienawici do bstwa twoich wrogw; po to, eby walczy na mier i ycie, musisz przede wszystkim bi si z mioci do wasnego boga. Podobnie ju przez to samo, e czego aujesz i pragniesz, co opakujesz, spywa na ciebie wiato i bogactwo, i oywcza sia, tak jakby rzecz upragnion posiada na wasno. Tak wspomnieniem zmarego dziecka yje matka o pobrudonej twarzy, na ktrej aoba, nabierajc najgbszego sensu, staa si umiechem. C by dao czowiekowi zniknicie tego warunku mioci, ktrym jest cierpienie? Czy tym, ktrzy zagubili szlak i umieraj z pragnienia, agodniejsza wydaje si pustynia bez rde? Jeeli pieni przywoaem dla ciebie rdo i jeeli je wbudowaem w twoje serce, to

kiedy polubisz piaski i bdziesz gotw wyzby si ju powoki ciaa, ono ci da jeszcze swoj spokojn wod, nie na paszczynie rzeczy, ale sensu rzeczy - a opowiadajc o cichym piewie rde, obdaruj ci jeszcze jednym umiechem. Musisz za mn pj. Jam jest twj sens. Twoim alem przemieniam pustyni, po ktrej idziesz. Otwieram przed tob mio. Z zapachu buduj krlestwo.

CXCIV Chc ci otworzy oczy na to, czym jest ceremonia, bo nie widzisz jeszcze dobrze. Wydaje ci si, e to bezuyteczny porzdek i dodatkowe upikszenie. Sdzisz, e czowieka, ktry kocha, ptaj reguy ceremoniau pochodzce od jakiego kaprynego bstwa, ktre je wydaje w najlepszym razie po to, by tu czowiekowi uatwi, tam za go powcign; tak jest z yciem wiecznym, ktre wymaga rzekomo pewnej rezygnacji z uczu; a przecie te reguy sprawiaj, e stajesz si wanie taki, a nie inny, i nakadajc ci pta, zarazem ci ksztatuj. Na kadym kroku napotykamy granice, a i sylwetka drzewa jest wyznaczona energi zawart ju w nasieniu. Tak te jest z piknym obrazem: jest on punktem widzenia, a nadaje smak wszystkim rzeczom. Obierajc ten punkt widzenia inaczej bdziesz myla o posiku, odpoczynku, modlitwie, zabawie i mioci. Nie istniej wtedy przegrody, gdy czowiek nie jest sum fragmentw, ale niepodzieln jednoci panujc nad czciami. Jeeli w dziele rzebiarza - kamiennym obliczu - zmieni ksztat nosa, trzeba zmieni take ksztat ucha, a cilej mwic - caa wymowa dziea zostanie odmieniona, a zatem i wymowa ucha. Jeeli zatem nakazuj, aby czowiek raz na rok skada pokon stojc twarz do pustyni i czczc w ten sposb piewn oaz ukryt w piaszczystych fadach, odnajdzie on t tajemnic w kobiecie albo w pracy, albo w domu. Podobnie dajc ci niebo pene gwiazd zmieniem twj stosunek do niewolnika, do krla, do mierci. Jeste korze - macierz lici, a zmieniajc korzenie zmieni i licie. Nie widziaem, eby ludzie przemieniali si pod wpywem logicznych argumentw, ani eby ich do gbi nawrcia wzniosa wymowa zezowatego proroka. Ale kiedy poprzez ceremonia zwrciem si do tego, co w nich najistotniejsze, otwarli si na moje wiato. Domagasz si mioci wbrew reguom, ktre jej zabraniaj. Ale wanie te reguy day podstaw mioci. A smutek pyncy z braku mioci, smutek, ktry zawdziczasz reguom, ju sam jest mioci. Pragnienie mioci to mio. Gdy nie umiaby pragn czego, czego jeszcze nie poje. Tam, gdzie z braku struktury albo obyczaju nadajcego sens roli brata, nie ma braterskich uczu, czy ludzie mog si kocha tylko dlatego, e razem zasiadaj do stou? Nie zauwayem, eby kto aowa, e nie kocha brata mocniej. aujesz tej mioci, ktrej masz ju wyobraenie, aujesz kobiety, ktra od ciebie odchodzi, ale na widok obojtnej ci, przechodzcej, nie powiesz z rozpacz: Bybym szczliwy, gdybym j kocha... Kiedy opakujesz mio, to znaczy, e mio si narodzia. Budujce mio reguy pozwalaj ci ujrze, e j opakujesz, i zdaje ci si, e mio mogaby ci porwa i unie z

ich pominiciem; a tymczasem one, budujc mio, daj ci rado i mk, tak samo jak istnienie rda w palmowym gaju sprawia, e tak okrutny wydaje si jaowy piasek: nieobecno rda jest siostr jego obecnoci. Nie opakujesz tego, czego nie moesz poj. Powoujc do istnienia rda, powouj te ich nieobecno. Dajc diamenty stwarzam moliwo ubstwa - braku diamentw. Czarna pera mrz, ktr kto raz na rok znajdzie, sprawia, e tyle razy nurkujesz bezowocnie. Kiedy j otrzyma jeden czowiek, wydaje si to gwatem, niesprawiedliwoci i rabunkiem innych i dzielc j, gotowy byby j zniszczy. A trzeba byo tylko zrozumie, e ona, nawet jeli przypada innemu, daje ci wiksze bogactwo, ni jednakowa dla wszystkich pustka mrz. *** Domagajc si rwnoci, jak przy korycie w stajni, ludzie dali pocztek ndzy. Wszystko im trzeba dawa. Szukajc chway dla tumu, w kad dusz wprowadzono tum. Ale jeeli w jednostce dasz chwa czowiekowi, zbudujesz czowieka, a ludzie wejd na drog bogw. *** Gnbi mnie myl, e ludzie odwrcili prawd, jak lepi nie widz tej oczywistoci; a mianowicie, e morze, ktre jest warunkiem narodzin statku, zarazem ogranicza statek; a warunki mioci ograniczaj mio, a warunki wzwy wstpienia ograniczaj wstpowanie wzwy. Gdy nie ma wstpowania bez prawa cienia. Ale ludzie woaj: Ogranicza si nasze wstpowanie w gr!... I zrywaj pta, a w przestrzeni przestaj istnie kierunki. A zburzywszy paac mojego ojca, gdzie kady krok mia swj sens, zamieszkuj oto w jarmarcznej wrzawie. *** Dlatego syszysz, jak niektrzy zastanawiaj si, jakie to duchowe pokarmy dawa ludziom, eby oywi ich umysy i uszlachetni serca. Starali si o bezadny rozwj czowieka, ywili go przy obie, zamienili go w osiade zwierz, a e cay czas powodowaa nimi mio do czowieka, ch wyzwolenia jego szlachetnoci, blasku i dumy, wic teraz zdejmuje ich lk, gdy widz, jak umysy i serca staj si nieczue. Ale co mona zrobi z wrzaskliwym tumem? eby go wzruszy, bd piewa dawne pieni galernikw i obudz blade widma, nie pamitajce ju galer, ale jeszcze pochylajce plecy w lku przed batem. Tylko mglicie dotr do nich sowa poezji. Ale jej wadza bdzie coraz mniejsza. Niedugo bd sucha pieni galernikw nie czujc zapomnianych uderze bata i nic ju nie zamci

spokoju obr, bo morze utraci ca swoj moc. Na widok przeuwajcych codzienn straw ogarnia ci niepokj o sens ycia i tajemnic porywajc ducha ludzkiego ku grze, ale sens i tajemnica bd martwe. Bdziesz wtedy szuka zguby, jak gdyby mona j byo znale wrd zgubionych rzeczy. Wymylisz jak piosenk o pokarmach, ktra do utraty tchu bdzie powtarza: Karmi si, karmi... , ale nie poprawi si przez to smak chleba. Nie rozumiesz bowiem, e nie chodzi tu o jaki przedmiot, ktry mona wyrni spord innych przedmiotw, ani nawet uczci go wrd innych, albowiem istota drzewa nie kryje si gdzie tam w drzewie, a kto by chcia namalowa sam istot, nic nie zdoa namalowa. *** Nic dziwnego, e z takim wysikiem poszukujesz cywilizacji plemion osiadych przecie jej nie ma. *** Da ludziom kultur, powiada mj ojciec, to tyle co da im pragnienie. Reszta przyjdzie sama. Ale ty penym brzuchom ofiarowujesz gotowe ju napoje. Mio jest wezwaniem do mioci. Tak i kultura. Zawiera si w samym pragnieniu. Ale jak pielgnowa pragnienie? Domagasz si tylko warunkw trwania. Ten, ktrego uksztatowa alkohol, domaga si alkoholu. Nie dlatego, e alkohol jest dla niego korzystny, bo on przynosi mier. Ten, ktrego uksztatowaa obecna kultura, domaga si tej wanie kultury. Jedyny najmocniejszy instynkt to instynkt trwania. Gruje on nawet nad instynktem ycia. Znaem wielu takich, ktrzy woleli mier od ycia z dala od rodzinnej wsi. A s nawet gazele albo ptaki, ktre, pojmane, powoli umieraj. Kiedy oderw czowieka od ony, dzieci, obyczajw, albo kiedy zganie na wiecie wiato, ktre mu dawao ycie (gdy wiato promieniuje nawet z wntrza klasztoru), wtedy zdarza si, e czowiek umiera. eby go wtedy ocali od mierci, wystarczy znale mu jakie duchowe krlestwo, gdzie czeka ukochana. Bdzie wtedy y dalej, gdy cierpliwo ludzka jest bezgraniczna. I tak na pustyni ratuje go, cho daleki, rodzinny dom. Ratuje go ukochana, cho jest tak daleko i moe wanie w tym momencie pi. Jednego czowiek nie zniesie: zerwania wizi, bo wtedy wszystkie przedmioty rozsypuj si bezadnie. Umierasz, jeeli umieraj twoi bogowie. Bo yjesz dziki nim. A y moesz tylko dziki temu, za co mgby umrze. Jeeli obudz w tobie gbokie przeycie, bdziesz je umia przekaza z pokolenia na

pokolenie. Nauczysz dzieci odczytywa je poprzez rozmaito rzeczy, tak jak si odczytuje sens ojcowizny poprzez jej elementy. Nie potrafiby umrze za lune elementy. To one zawdziczaj swoje istnienie - nie tobie oczywicie, bo ty jeste tylko drog i przejciem - ale ojcowinie. A ty je oddajesz w jej sub. Jeeli za ojcowizna jest ju spoist caoci, umrzesz, eby ocali t jedno. Umrzesz za sens ksiki, nie za atrament ani papier. Gdy ty jeste wzem rnorakich zwizkw, a twoja tosamo nie polega na twarzy, ciele, cechach szczeglnych czy umiechu, ale na pewnej strukturze, ktra powstaa dziki tobie, na pewnym obliczu, ktre si pojawio z ciebie i tobie dao fundament. Jego jedno narodzia si dziki tobie, ale z kolei ty si z niej narodzie. Rzadko moesz o tym mwi: nie istniej sowa zdolne to przekaza innemu czowiekowi. Podobnie kiedy chcesz mwi o ukochanej kobiecie. Choby powiedzia imi, jego sylaby nie s w stanie przenie uczucia w serce drugiego czowieka. Musisz mi j pokaza. A to ju naley do paszczyzny dziaania, nie sw. Znasz drzewo cedrowe. Jeeli powiem cedr, przeka ci majestat tego drzewa. Bo kto ci ju je ukaza: pie , gazie, korzenie i licie. Nie znam innego sposobu, eby obudzi w tobie mio, jak skoni ci do powice w imi mioci. Ale jakich bogw maj ludzie, ktrzy otrzymuj pasz nie ruszajc si z wygodnego posania? Twierdzisz, e stan si szlachetniejsi, jeeli ich nasycisz darami: ale oni od nadmiaru darw umieraj! y mona tylko tym, co czowiek przemienia, i za co kadego dnia po trochu umiera, bo przemienia siebie samego. Wiedz o tym dobrze staruszki, ktre haftuj a do utraty wzroku. Ludzie im mwi, e trzeba szanowa oczy. Ale wtedy przestaj peni sub i zostaje zniweczona przemiana, ktra nadawaa sens ich yciu. W co si bd przemienia wszyscy ci, ktrych zamierzasz nasyci? Mona wyksztaci w ludziach potrzeb posiadania, ale posiadanie jest czym innym ni przemiana. Mona wyksztaci potrzeb gromadzenia haftowanych materii. Ale wtedy narodzi si tylko duch magazynowania. A jak wyksztaci w ludziach potrzeb zuywania oczu na haft? Bo tylko takie pragnienie jest pragnieniem prawdziwego ycia. Peen milczcej mioci dugo przygldaem si ogrodnikom i kobietom, ktre przd wen. I zobaczyem, e niewiele byo im dane, a wiele od nich wymagano. Jak gdyby w rkach tych mczyzn i kobiet spoczywa los wiata. Chc, eby patrol stray czu si odpowiedzialny za cae krlestwo. A take ogrodnik,

ktry u bram ogrodu chroni go przed gsienicami. Za kobieta szyjca zoty ornat w krgu sabego wiata lampy okrywa swojego Boga kwiatami, a staje si Bogiem ukwieconym, w wietle jej czuwania. Podnosi czowieka wzwy moe oznacza tylko jedno: uczy go, aby w rzeczach odczytywa twarze. Przeduam boskie dzieo. Tak jak w grze w szachy ocal rado, jeeli ocal reguy gry. A ty chciaby zleci ten trud niewolnikom, ktrzy zamiast grajcych wygrywaliby parti po partii? Chciaby te moe dawa ludziom w prezencie listy miosne, zauwaywszy, e niektrzy czytajc takie listy pacz ze wzruszenia; i dziwisz si, e aden z listw ofiarowanych nie wyciska ez. Nie wystarczy dawa. Trzeba najpierw uksztatowa tego, co otrzymuje. eby da przyjemno gry w szachy, trzeba wyksztaci gracza. Z myl o mioci trzeba najpierw wyksztaci pragnienie mioci. Zbudowa wpierw otarz, eby przyj nadchodzcego boga. Ja budowaem krlestwo w sercach moich stranikw, zmuszajc ich, aby chodzili tam i z powrotem po obronnych murach.

CXCV Doskonay poemat obejmujcy czyny ludzkie i domagajcy si od czowieka wszystkiego, nawet wysiku mini. Taki ma by mj ceremonia. Poprzez sowa obdarzone si budz w tobie sabe echa, zarysy gestw. Wymylam galery, a na nich wiolarzy. Chcesz wej pomidzy nich, pochyli plecy w znoju. *** Ale reguy, rytua, zobowizania i budowa wityni, ale ceremonia kolejnych dni - to na pewno jeszcze inne dziaanie. *** To, co napisaem, miao ci nawrci, eby zobaczy siebie takim, jakim si staniesz, i eby mia nadziej. *** Podobnie jak moesz mnie czyta z roztargnieniem i nie rozumiejc, tak moesz by poddany ceremoniaowi, a nie wzrasta. Twoje skpstwo pomieci si bez trudu w hojnoci rytuau. *** Nie chc tob kierowa nieustannie, godzina po godzinie, tak samo jak nie oczekuj, eby patrole stray o kadej porze z tak sam arliwoci suyy krlestwu. Wystarczy mi, jeli tak bdzie suy jeden patrol spord wszystkich. A i od tego nie oczekuj, eby okaza arliwo w kadym momencie; ale jeeli zwykle marzy o nadejciu pory wieczerzy, eby czasem, jak byskawica, olnia go wiadomo, czym jest strowanie; bo cho wiadomo, e duch jest saby i senny, a stranik nie moe nieustannie wyta wzroku, gdy poczuby w oczach ogie , trzeba te wiedzie, e morzu nadaje sens znaleziona niegdy czarna pera, a caorocznemu biegowi dni nadaje sens jedynie wito, a yciu - sens i spenienie nadaje mier. *** Jeeli ludzie niegodnych serc odnajd w moim ceremoniale sens take niegodny trudno. W czasie wypraw wojennych widywaem czarne plemiona i czarownika, ktry znajc ich zachanno kaza im skada dary majce sta si pokarmem jakiego drewnianego kloca pomalowanego na zielono. ***

Jeeli czarownik nie dorasta do swojej roli - trudno. Do rzebiarza stwarza ycie.

CXCVI Bywa, e kto domaga si wdzicznoci: zrobi dla ludzi to czy tamto... A przecie nie ma czego takiego jak dar przyjty i bogactwo odoone na zapas. Dar to krenie od jednego czowieka do drugiego. Jeeli przestajesz dawa, nic nie dae. Jeeli mi powiesz: Wczoraj si zasuyem, wic nadal naley mi si nagroda, odpowiem: Nie! Miaby oczywicie t zasug umierajc, gdyby umar wczoraj, ale wczoraj nie umare. Liczy si tylko, kim stae si w godzin mierci. Z czowieka hojnego, ktrym bye wczoraj, zmienie si moe dzi w skpca. Wtedy ten, co umrze, bdzie skpcem. Jeste korzeniem drzewa, ktre tob yje. Jeste zwizany z drzewem. Ono stao si twoim zadaniem. Jeli korze powie: Zbyt duo dostarczaem sokw, drzewo umrze. Nie mona nagromadzi na zapas czujnych krokw stranika. Nie mona nagromadzi na zapas uderze serca. Nawet spichlerz nie jest magazynem zapasw, jest tylko portem przeadunkowym. Uprawiasz rol, a jednoczenie grabisz spichlerz z jego zasobw. Wszdzie ci grozi pomyka. Wyobraasz sobie, e odpoczniesz po twrczej pracy gromadzc stworzone przedmioty w muzeum. Cae twoje plemi moesz tam zgromadzi. Ale przedmioty jako takie nie istniej. Ten sam przedmiot ma inny sens w rnych jzykach. Czym innym jest czarna pera dla nurka, dla kupca i dla kurtyzany. Diament ma pewn warto w momencie wydobycia, potem inn - kiedy go si sprzedaje albo daje, kiedy si go gubi i kiedy znajduje, i kiedy w dniu wita ozdabia czyje czoo. O zwykym diamencie nic nie mona powiedzie. Diament codzienny to pozbawiony treci kamyk. Wiedz o tym dobrze kobiety, ktre go przechowuj. Zamykaj go w najtajniejszej szkatuce, aby tam spa, a wydobywaj tylko w dniu urodzin krla. Staje si wtedy znakiem dumy. Dostay go w dniu lubu - wtedy by znakiem mioci. A kiedy, dla czowieka, ktry go wydoby z gbi ziemi, by cudem. Kwiaty maj warto dla oczu. Ale najpikniejsze s te, ktre rzuciem w morze, eby uczci umarych. Nikt nigdy nie bdzie si nimi zachwyca. Czasem czowiek przemawia w imi swojej przeszoci. Mwi na przykad: Jestem tym, ktry... Zgodz si go uczci pod warunkiem, e bdzie martwy. Ale nigdy nie syszaem, eby jedyny prawdziwy geometra, a mj przyjaciel, pyszni si z powodu swoich trjktw. On by sug trjktw i ogrodnikiem w ogrodzie znakw. Pewnej nocy powiedziaem: Musisz by dumny ze swojej pracy, tyle ludziom dae... Milcza przez chwil, a potem odpar: - Nie chodzi o to, eby dawa. Gardz i tym, co daje, i tym, co otrzymuje. Czy

mgbym podziwia nienasycony apetyt ksicia, ktry si domaga darw? A tych, ktrzy mu si daj poera? Wielko ksicia zaprzecza ich wielkoci. Trzeba wybra jedn lub drug. Gardz jednak ksiciem, ktry mnie ponia. Jestem jego poddanym i on powinien stara si o to, abym wzrasta. Dopiero kiedy jestem wielki, mog pracowa dla wielkoci ksicia. A ja co daem ludziom? Jestem jednym z nich. Jestem czstk ich rozwaa na temat trjktw. Ludzie za moim porednictwem rozmylali o trjktach. Ja dziki nim codziennie jadem chleb i piem mleko kz, ktre hodowali. Chodziem w butach ze skry ich bydlt. Owszem, daj ludziom, ale wszystko od ludzi otrzymuj. Co jest waniejsze? Jeeli wicej daj, wicej otrzymuj. Staj si poddanym wzniolejszego krlestwa. Widzisz to dobrze na przykadzie najbardziej pospolitych finansistw. Nie potrafi y sami, wic stroj kurtyzan w bezcenne szmaragdy. Kobieta janieje w ich blasku, a oni czuj si wczeni w t wiato. I zadowoleni s, e byszcz. A przecie jacy biedni: tylko jedna kobieta stoi za nimi - kurtyzana. Natomiast inny czowiek wszystko ofiarowa krlowi: Czyj jeste? Krlewski. Ten naprawd chodzi w blasku.

CXCVII Znaem czowieka, ktry nalea tylko do siebie, gdy gardzi nawet kurtyzanami. Opowiadaem o pewnym ministrze, o brzuchu opasym i cikich powiekach, ktry zdradziwszy mnie, odrzeka si i zaklina w czasie tortur, i sam siebie w ten sposb zdradzi. Musia zdradzi i mnie, i siebie. Jeeli naleysz do jakiego boga, ojcowizny czy krlestwa, przez ofiar z siebie moesz ocali to, do czego naleysz. Tak na przykad skpiec, ktry naley do skarbu, z rzadkiej piknoci diamentu uczyni sobie boga i umrze walczc z rabusiami. Ale co innego zamony brzuchacz: on sam siebie uwaa za idola. Diamenty nale do niego i jemu przynosz chwa, on natomiast nie naley do nich. Jest supem granicznym i murem - ale nie drog. W imi jakiego bstwa miaby umiera? Nie ma w nim nic poza brzuchem. Mio, ktra chtnie si pokazuje, jest mioci nisk. Kto kocha, ten w ciszy wpatruje si w swoje bstwo i jednoczy si z nim. Ga odnajduje wi z korzeniem. Usta odnajduj karmic pier. Serce oddaje si modlitwie. Ludzkie opinie s wtedy zbdne. Nawet skpiec ukrywa przed wszystkimi swj skarb. Mio milczy. Natomiast dostatek i bogactwo bij w bbny. Czym jest bowiem bogactwo, ktre nie jest na pokaz? Czym jest idol bez pokornych czcicieli? Wizerunek z malowanego drewna lecy gdzie w szopie, pod mieciami jest niczym. Ot mj minister o cikich powiekach i opasym brzuchu mia zwyczaj mawia: Moja ziemia, moje stada, mj paac, moje zote kandelabry, moje kobiety. Istnia wic niewtpliwie. Jego obecno wzbogacaa tych, ktrzy si przed nim z podziwem pochylali. Tak i wiatr, nie majcy ciaru ani woni, wie o swoim istnieniu, kiedy pochyla any zboa. Jestem, myli, poniewa mi si kaniaj. Mj minister, poza ludzkim uwielbieniem, karmi si take nienawici. Czu w nozdrzach jej wo , co byo dowodem jego wasnego istnienia. Jestem, poniewa pacz przeze mnie. Dlatego by jak ciki wz przejedajcy po brzuchach ludu. Poza tym nie byo w nim nic, tylko sowa: wulgarne i niewakie jak plewy, a wzdymajce go niby pusty bukak. Gdy aby czowiek by naprawd, musi wzrasta drzewo, do ktrego naley. A on jest tylko przekazem, drog i przejciem. eby uwierzy w ciebie, musz uwierzy w twojego Boga. Natomiast mj minister by tylko doem na przechowanie budulca. Dlatego zwrciem si do niego tak: - Od tak dawna sysz, jak mwisz , Ja, ja, ja... , e w swojej dobroci odpowiedziaem

wreszcie na zaproszenie twoich bbnw i popatrzyem na ciebie. Zobaczyem tylko magazyn towarw. Co ci daje ich posiadanie? Jeste jak skad albo jak szafa, ale nie bardziej poyteczny, ani bardziej rzeczywisty ni szafa albo skad. Lubisz, kiedy ludzie mwi: Szafa jest pena, ale kim jest ta szafa? Jeeli zbrzydziwszy sobie grymas twojej twarzy, ka ci ci, czy co si zmieni w moim krlestwie? Twoje pene skrzynie zostan nie naruszone. Czy co dodawae do swoich bogactw, czego teraz mogoby zabrakn? Zamony brzuchacz nie zrozumia absolutnie pytania, ale zaczyna si niepokoi, gdy oddycha z trudem. A ja cignem: - Nie sd, e niepokoj si w imieniu bliej nieokrelonej sprawiedliwoci. Skarb, ktry zalega twoje piwnice, jest imponujcy i nie nim si gorsz. To prawda, e grabi krlestwo. Ale i ziarno dokonuje grabiey wobec ziemi, aby zbudowa drzewo. A ty poka mi drzewo, ktre zbudowae. Nie przeszkadza mi, e weniana odzie czy chleb powstay z potu pasterza i rolnika po to, eby rzebiarz mia w co si ubra i co je. Ich pot przemienia si, cho oni nawet o tym nie wiedz, w rzebione kamienne oblicze. I poeta grabi spichrze, poniewa ywi si zboem, a sam nie bierze udziau w jego zbiorze. Ale tworzy wiersz. Synowie krlestwa daj mi swoj krew, a ja z niej tworz zwycistwo moich wojsk. Ale buduj krlestwo, ktrego s synami. Powiedz, czemu ty suysz: rzebie, drzewu, poezji, cesarstwu? Przecie jeste tylko narzdziem, drog i przekazem... Choby przez tysic lat powtarza: Ja... ja... ja... , czy mi to powie cokolwiek o twoim postpowaniu? Czym stay si dziki tobie ziemie uprawne, klejnoty i sztaby zota? Nie sd, e powstaj przeciw lodowcom w imieniu kau. Ani ziarnu nie bd robi wyrzutw za aroczno, z jak rabuje ziemi. Ono jest tylko zaczynem i nie pamita o sobie, a drzewo, ktre z niego wyrasta, z kolei na nim dokonuje grabiey. Ty rabowa; dobrze, ale kto rabuje ciebie i do kogo ty naleysz? *** Pikna bya krlowa pewnego dalekiego kraju. Diamenty zbierane w pocie czoa przez jej lud staway si diamentami krlowej. A wdrowcy i wczdzy z owej ziemi docierajc do obcych krajw drwili z tamtejszych wdrowcw i wczgw: Wasza krlowa, powiadali, nie jest obsypana diamentami! A nasza ma blask ksiyca i barw gwiazd... Ale u ciebie pery, diamenty i uprawne ziemie buduj tylko chwa zamonoci i cikiego brzucha. Z tego lunego budulca stawiasz wityni pospolit, ktra budulca nie uszlachetni. Wiesz jego

rnorodno w jedno i t wi im ofiarowujesz. Pera na twoim palcu nie jest tak pikna jak obietnica morza. Dlatego zerw t gorszc mnie wi i ze wzniesionej przez ciebie budowli uczyni nawz pod inne drzewo. A co mam zrobi z tob? Co zrobi z takim nasieniem, przez ktre ziemia szpetnieje, jak ciao okryte wrzodami? *** Nie chciabym jednak, aby ze wznios sprawiedliwoci, ktrej su, mylono inn blad sprawiedliwo. Bywa, e los - jakie niskie czyny na przykad - zgromadziy w jednym rku skarb, ktry podzielony byby niczym. Nie tylko podnosi on warto posiadajcego, ale, co waniejsze, posiadajcy pomnaa warto skarbu. Mgbym go podzieli, zamieni na chleb i rozda ludziom, ale poniewa liczny jest mj lud, wic niewiele mu da w dodatkowy jednodniowy zasiek. Kiedy drzewo ju ronie, a jest pikne, przemieni je raczej w maszt aglowca, a nie dam porba na szczapy, aeby wszyscy cieszyli si godzin poncym ogniem. Bo niewiele im da przez godzin grza si przy ogniu. Ale wszyscy bd zadowoleni, kiedy ruszy w morze aglowy statek. Chciabym taki skarb przemieni w obraz, ktry ucieszy wszystkie serca. Chciabym zwrci ludziom smak cudownoci, bo dobrze, jeli poawiacze pere yjcy w biedzie (wiadomo jak trudno wydobywa pery z morskiego dna) wierz w jak cudown per. Bd bogatsi, jeeli kady z nich raz w roku znajdzie jedn per, ktra odmieni jego los, ni gdyby rwno podzieli warto wszystkich wydobytych pere i kademu da troch strawy; gdy ta pera jedyna dla wszystkich rozwietla gb morza.

CXCVIII Szukaem wic uytku dla skonfiskowanych bogactw, ktry byby godny prawdziwej sprawiedliwoci - nie chc si bowiem opowiada za poszczeglnymi kamieniami, a przeciw wityni. Nie pragn rozpuszcza lodowca w boto, rozkada wityni w lune elementy i skarbiec oddawa na rabunek. Jedyny rabunek, ktry powaam, to kiedy ziarno rabuje ziemi, ale zarazem i siebie w imieniu drzewa, gdy samo obumiera. Nie zaley mi, aby kademu doda niewiele i zgodnie ze stanem: kurtyzanie - per, rolnikowi - korzec zboa, pasterzowi koz, skpcowi - zoty pienidz. Ndzne to wzbogacenie. Ja chciabym ocali jedno skarbca, tak aby na wszystkich promieniowa jego blask niby blask niepodzielnej pery. Bo moe by i tak, e dasz kademu nowe bstwo, a nie umniejszysz caoci. Ale wtedy oburzaj si ci, co pragn sprawiedliwoci: - Ndzarzami, mwi, s rolnik i pasterz. Jakim prawem pozbawisz ich tego, co im si naley, w imi jakiego zysku, ktrego wcale nie pragn, albo w imi jednego bstwa, ktrego nie znaj. Uwaamy, e kady ma prawo dysponowa owocem swojej pracy. Jeli mi si spodoba, bd utrzymywa piewakw. Jeli zechc, bd oszczdza z myl o wicie. Ale jakim prawem chcesz budowa z mojego potu bazylik, jeeli ja si na to nie zgadzam? A ja odpowiem im tak: - Niedostateczna to sprawiedliwo i tymczasowa, bo obejmuje tylko jedn paszczyzn. A tymczasem trzeba wybiera. Budulec zmienia swj sens przechodzc z jednej paszczyzny na drug. Ziemi przecie nie pytacie, czy chce wyda ziarno, gdy nie rozumie, czym jest ziarno. Jest po prostu ziemi. Nie pragniesz tego, czego pojcia jeszcze sobie nie wytworzye. Jaka kobieta jest ci obojtna: wcale nie pragniesz jej kocha, cho moe ta mio, zapaliwszy si w tobie, przyniosaby ci szczcie. Nikt nie auje, e nie pragnie zosta geometr. Nikt nie auje, e nie auje - byoby to absurdem. To zboe musi nada sens ziemi. Ziemia stanie si wtedy ziemi dajc zboe. Nie nakazujesz take zbou, aby si stao wiadomoci i wiatem oczu. Nie ma w nim tych poj: ani wiadomoci, ani wiata oczu. Jest po prostu zboem. To czowiek ma si nim ywi i przemienia chleb, ktry powsta ze zboa, w arliwo i modlitw wieczorn. Nie pytaj wic rolnika, czy chce, eby jego pot przemieni si w wiersz, geometri czy architektur, gdy rolnik nie zna tych poj. On by wykorzysta efekty swojej pracy na to, eby ulepszy swj pug, gdy jest po prostu rolnikiem. Ale ja nie chc si opowiada za poszczeglnymi kamieniami przeciw wityni, za ziemi - przeciw drzewu, za pugiem rolnika - przeciw jego poznaniu. Szanuj wszelkie dzieo

twrcze, cho pozornie opiera si na niesprawiedliwoci, gdy zaprzeczasz wtedy kamieniowi po to, eby budowa wityni. Ale czy mona powiedzie o wityni, kiedy ju powstanie, e jest sensem kamieni i zrealizowan sprawiedliwoci? Czy nie powiem, e, drzewo jest wznoszeniem si ziemi ku niebu? A o goemetrze - e uszlachetnia rolnika, ktry jest czowiekiem, cho nic o tym nie wie? Nie buduj szacunku dla czowieka na marnym dzieleniu marnych zasobw w duchu nienawistnej rwnoci. W krlestwie rwny jest onierz i kapitan. Twierdz take, e kiepscy rzebiarze s rwni dobremu rzebiarzowi w dziele, ktre stworzy, poniewa posuyli mu jako gleba, na ktrej dzieo wyroso w gr. Oni byli warunkiem jego powoania. Twierdz take, e rolnik i pasterz s rwni dobremu rzebiarzowi, gdy i oni byli warunkiem powstania arcydziea. Ciebie jednak wci gnbi, e rabuj rolnika, ktry nic w zamian za to nie dostaje. I roi ci si krlestwo, w ktrym ci, ktrzy tuk kamienie przy drogach, tragarze portowi i adowacze, bd mogli upaja si poezj, geometri i rzeb i sami, z wasnej woli, bd sobie narzucali dodatkow prac, eby wyywi poetw, geometrw i rzebiarzy. Rojc tak, mylisz drog z celem; gdy oczywicie pragn podniesienia rolnika wzwy. I wspaniay byby rolnik upajajcy si geometri. Ale patrzysz bez dystansu i jak krtkowidz, kiedy chciaby przeprowadzi to dziaanie w obrbie jednego ludzkiego ycia, lub kiedy twierdzisz, e nie planujesz adnych dziaa dotyczcych ju nie jednostek, ale pokole . Okamujesz sam siebie. Opiewasz przecie eglarzy, ktrzy zginli walczc z morzem na pokadach kruchych aglowcw, ale synom dali panowanie nad odkrytymi archipelagami. Opiewasz tych, ktrzy zmarli pracujc nad wynalazkami, z ktrych sami nie mieli poytku, aby inni mogli dalej podj i udoskonali ich osignicia. Opiewasz onierzy, ktrzy padli na murach obronnych i nic nie zyskali w zamian za przelan krew. A take opiewasz czowieka, ktry sadzi drzewo cedrowe, cho sam jest stary i nie oczekuje dla siebie cienia, ktry drzewo da w dalekiej przyszoci. Poezja kiedy pniej odpaci innym ju rolnikom i innym pasterzom. Bo wadza poezji rozszerza si powoli, a cie cedru osoni dzieci czowieka, ktry go posadzi. Dobrze jeli ofiara moliwie szybko znajdzie dla siebie nagrod, ale nie pragn, eby nazbyt szybko staa si zbdna. Bo ona jest warunkiem, znakiem i drog wstpowania - wzwy. Posuchaj: przez trzy lata z rzdu troszcz si o kady gwd i osprzt statku. Nie mam za to w nagrod ani zapachu desek, ani dwiku wbijanych gwodzi: na pniej zostao odoone wito. A przygotowanie osprztu trwa nieraz bardzo dugo. Ale jeeli ju nie potrzeba adnych dalszych ofiar, widocznie jeste zadowolony z wybudowanych statkw, ze zdobytej wiedzy,

posadzonych drzew, wykonanych rzeb i sdzisz, e nadesza ju pora, kiedy moesz wygodnie zasi i korzysta z nagromadzonych zapasw jak czowiek osiady, krab mieszkajcy w cudzej skorupie. Ale wtedy ja wejd na najwysz wie, eby z niej obserwowa horyzont. Gdy bliska bdzie godzina nadejcia barbarzycw. Ju tyle razy powtarzaem, e nie ma czego takiego jak nagromadzone zapasy. Jest tylko kierunek, wstpowanie wzwy i denie ku czemu. Kiedy geometrzy przestan tworzy, docz do nich rolnicy i w zamian za swj trud bd si domagali satysfakcji. Jeeli idziesz w lad za przyjacielem, w tym samym tempie co on, ale o par krokw w tyle, on chcc eby do niego doczy - musi przystan. Wic posuchaj: znajdziesz rwno, kiedy wdrowanie bdzie ju niepotrzebne i tam dopiero, gdzie zapasy bd przydatne - w godzinie mierci, kiedy Bg sprzta zbiory do spichlerza. *** I dlatego wydao mi si suszne, eby skarbu nie dzieli. *** Gdy sprawiedliwo jest tylko jedna: przede wszystkim ocal to, do czego naleysz. Czy ma to by sprawiedliwo dla bogw? Czy dla ludzi? Albowiem bg naley do ciebie i jeli to bdzie moliwe, ocal ciebie pod warunkiem jednak, e twoje ocalenie bdzie jego wzrostem. Ale nie ocal ci wbrew twoim bogom. Bo ty naleysz do nich. Jeli tak bdzie trzeba, ocal dziecko wbrew matce, gdy ono pocztkowo byo jej. Ale teraz ju ona jest jego. Ocal take chwa cesarstwa kosztem rolnika, tak samo jak zboe kosztem ziemi. Ocal czarn per, do ktrej bdziesz nalea, nawet jeli ci ona nie przypadnie, gdy od niej piknieje dla ciebie cae morze, i to kosztem tego miesznego okrucha pery, ktry by nalea do ciebie, nie powikszajc jednak twojego bogactwa. Ocal sens mioci, aby mg nalee do niej, wbrew mioci, ktra by naleaa do ciebie, tak jak rzecz nabyta albo prawo, gdy wtedy wcale by mioci nie osign. Ocal rdo, z ktrego pijesz, kosztem twojego pragnienia, gdy w przeciwnym razie umarby: duchem albo ciaem. Mniejsza z tym, jeli sowa zdaj si przedrzenia wzajemnie i jeli uwaam, e daj mio odmawiajc jej i zachcani do ycia, narzucajc mier. Albowiem przeciwiestwa s wynalazkiem jzyka, ktremu zdaje si, e pojmuje, a w rzeczywistoci - stwarza zamt. I nadchodzi epoka wielkiej niesprawiedliwoci, kiedy od czowieka wymagasz, eby pod kar mierci wypowiedzia si za albo przeciw.

*** Wydao mi si zatem suszne nie dzieli skarbu rozpraszajc go na drobne jak wir czsteczki, tak aby kademu zwrci to, co mu zostao zrabowane: klejnot - kurtyzanie, koz pasterzowi, korzec zboa - rolnikowi i sztuk zota - skpcowi, lecz tak, aby zwrci duchowi to, co odjte ciau. Tak si wanie dzieje, kiedy zaprzgasz minie do kucia w kamieniu; ale kiedy odniose ju nad nim zwycistwo, otrzepujesz z pyu donie, odstpujesz krok w ty, mruysz oczy, eby lepiej widzie, przechylasz lekko gow na bok i wreszcie umiech boga spada na ciebie jak ogie . Mgby oczywicie doda nieco blasku momentowi, w ktrym czowiek co otrzymuje. Gdy czym innym jest posiada jaki klejnot czy koz, korzec zboa czy zot monet, co nie daje adnej szczeglnej przyjemnoci, a czym innym - otrzyma to w dniu wita i w szczytowym momencie ceremonii. Wtedy te skromne dary nabieraj charakteru krlewskich podarkw, darw mioci. Znaem czowieka, ktry by wacicielem caych pl ranych, a ktry by wola raczej wszystkie je utraci, ni rozsta si z jedn zwid r, ktr nosi na sercu, zaszyt w skromny kawaek ptna. Jednak kto spord moich poddanych mgby si pomyli i przypuszcza niemdrze, e rado daje mu zboe, koza, zoto czy zwida ra. Pragnem mu to wyjani. Mgbym oczywicie zmieni skarb na rne nagrody. Uczci zasugi dla krlestwa pooone przez generaa, wynagrodzi tego, kto wyhodowa nowy kwiat, wynalaz lekarstwo albo nowy typ statku. Ale byby to tylko jaki przetarg, sam sobie dajcy usprawiedliwienie, logiczny i godziwy, zadowalajcy rozum, ale pozbawiony jakiejkolwiek wadzy nad sercem ludzkim. Jeelibym z kocem kadego miesica wypaca pobory, uzyskane w ten sposb pienidze niczego nie byyby zdolne opromieni. Dlatego niewiele mona oczekiwa po takich aktach jak zadouczynienie krzywdy, uznanie za wierno, hod zoony geniuszowi. Przygldasz si i powiadasz: Susznie. Wszystko jest jak naley, wic wracasz do domu i zajmujesz si czym innym. I nikt nie otrzymuje czsteczki blasku, gdy krzywda istotnie powinna by naprawiona, wierno naturalnie zasuguje na uznanie, a geniusz - na hod. A jeeli wracajc do domu usyszysz, jak ona pyta: Co tam nowego w miecie?, zapomnisz nawet o tym i odpowiesz, e nic szczeglnego. Tak samo jak nie bdziesz opowiada, e domy stoj w blasku soca, a rzeka pynie do morza. Tote odrzuciem propozycj ministra sprawiedliwoci, ktry z uporem zamierza pochwala i wynagradza cnot; przecie byoby to niszczeniem tego, co chcia popiera; z drugiej za strony podejrzewaem, e minister interesuje si cnot, jakby interesowa si

opakowaniem delikatnych owocw, nie dlatego, aby by szczeglnie niedyskretny, ale e bya to niedyskrecja pena delikatnoci i poszukujca przede wszystkim wysokiej jakoci. - Cnot - powiedziaem - naley kara. A poniewa wyglda na zmieszanego, dodaem: - Mwiem ju kiedy o moich kapitanach. Za powicenie, jakie okazuj pord pustyni, nagradzam ich mioci do niej, ktra rodzi si w ich sercach. Rzucajc ich w przymus trudnego ycia, sprawiam, e staje si ono przepychem. Na czym polega za cnota cnotliwych kobiet, jeeli wiecz je korony ze zotego papieru, pochway wielbicieli i kiedy los si do nich umiecha? Taniej kupisz skarb, i nie tak skpo wymierzany, u dziewczt z dzielnicy taniej mioci. Odrzuciem wreszcie propozycje architektw. Popatrz, mwili, za ten bezuyteczny skarb moesz postawi wityni, ktra stanie si chlub krlestwa i do ktrej przez cae stulecia bd dy uparcie karawany podrnych. Istotnie, nienawidz tego, co uyteczne, a nic nie daje. Szanuj natomiast w dar, ktrym jest dla ludzi przestrze i cisza. Od jeszcze jednego dodatkowego spichlerza wydaje mi si potrzebniejsze posiadanie na wasno nieba penego gwiazd czy morza, cho nikt by nie umia powiedzie, co one daj sercu. Ale czowiek, miertelnie zdawiony yciem w ndznej dzielnicy, pragnie ich. S jak wezwanie do cudownej podry. Mniejsza z tym, jeli podr jest niemoliwa. al za mioci to ju mio. A kiedy prbujesz wyruszy w drog ku mioci, ju jeste ocalony. Nie wierzyem jednake w skuteczno takich darw. Ani radoci, ani zdrowia, ani prawdziwej mioci nie mona kupi. Nie mona te kupi gwiazd. Nie mona kupi wityni. Wierz w tak wityni, ktrej czowiek oddaje wszystko. Wierz w witynie, ktre rosnc w gr domagaj si potu ludzkiego. Wysyaj gdzie daleko apostow, a ci, w imi ich boga, wymuszaj od ludzi okup. Wierz w wityni okrutnego krla, ktry w kamieniu buduje pomnik swojej dumy. Z caej krainy ciga mczyzn na plac budowy. A nadzorcy, z batami w rku, ka im cign kamienie. Wierz w wityni, ktra czowieka wyzyskuje i poera. A w zamian za to - nawraca. Bo tylko taka odpaci mu za wszystko, co da. Ten, co na rozkaz okrutnego krla dwiga kamienie, zyskuje z kolei prawo do dumy. Spjrzcie, jak skrzyowawszy rce stoi przed dziobem tej granitowej nawy, ktra ju zaczyna zagraa piaskom w powolnym przepywie stuleci. To dla niego i dla innych na tej budowie jest majestat krla, gdy Bg raz postawiony na piedestale, daje si wszystkim bez ogranicze .

Wierz w wityni zrodzon ze zwyciskiego zapau. Statkowi, ktry popynie w wieczno, dajesz osprzt: maszty, liny i agle. Wszyscy piewaj budujc wityni: a z kolei witynia zacznie piewa. Wierz w mio, ktra si przemienia w wityni. Wierz w dum, ktra si przemienia w wityni. I wierzybym take, gdyby czowiek umia je zbudowa, w witynie gniewu. Albowiem drzewo moe zapuszcza korzenie w mioci, dumie, zwyciskim upojeniu albo nawet w gniewie. Wciga soki ywotne, eby uczyni z nich swj pokarm. Ale jeeli przed pragnieniem korzeni czowiek otworzy tylko ndzny loch, choby peen zota, nie zdoa nakarmi drzewa - najwyej magazyn towarw. Nie minie nawet sto lat: wiatrw, piaskw i deszczu, a wszystko runie. Skarb nie moe wic by wzbogaceniem, nagrod, nie moe si przemienia w kamienny statek - pogardziem kad z tych moliwoci; nie moe te by poszukiwaniem promiennego oblicza, ktre by przekazao swoje pikno ludzkim sercom; i zaczem przemyliwa w ciszy. Skarb to tylko nawz uyniajcy gleb. Myliem si, prbujc nada mu jaki inny sens.

CXCIX Modliem si wic, eby mnie Bg owieci, a On w swojej dobroci zesa mi wspomnienie karawan zmierzajcych do witego miasta, cho pocztkowo nie rozumiaem, w jaki sposb wizja wielbdnikw w socu mogaby mi dopomc w rozwizaniu problemu. Zobaczyem, jak na mj rozkaz cay lud szykuje si do pielgrzymki. Lubiem zawsze jak niepowtarzalny smak miodu - krztanin ostatniego wieczoru. Bo z szykowaniem ekspedycji jest tak jak ze statkiem ju wybudowanym, ktry trzeba wyposay jeszcze w agle, liny i wszelki osprzt, i ktry obdarzony dotd takim sensem, jaki ma rzeba lub witynia (do czego byy potrzebne moty, pomysy i wyliczenia, i sia rk), nabiera teraz sensu podry, gdy go przystrajasz na spotkanie wiatrw. Albo jak z crk, ktr ywie i nauczae, i ktr karcie za ch strojenia si: przychodzi oto dzie , kiedy oczekuje na ni pan mody i w ten ranek wydaje ci si wci nie do pikna i rujnujesz si dla niej na najciesze ptna i zote bransolety, bo to tak, jakby mia wysa statek na morze. A zatem, zgromadziwszy ju zapasy ywnoci, gdy skrzynie zabite ju gwodziami, a worki zwizane, chodzisz jak krl midzy zwierztami, jedno pogaszczesz, drugiemu podsuniesz jaki przysmak, przytrzymujc kolanem docigasz jeszcze jaki rzemie , a kiedy adunek bdzie ju wcignity na ich grzbiety, z dum patrzysz, e nie zsuwa si ani w lewo, ani w prawo; wiesz bowiem, e wielbdy, cho koysz nim ciko w biegu i potrzsaj wymijajc gazy i przyklkajc na postoju, utrzymuj go jednak w chwiejnej rwnowadze, tak jak drzewo pomaraczowe chwieje si na wietrze bez szkody dla obciajcych je owocw. Miy mi jest zapa tych ludzi, ktrzy jak owad szykuj sobie kokon na czterdzieci dni przejcia przez pustyni, a nie suchajc sw, lekkich jak plewy, wiem, kim s w istocie, i nie myl si nigdy. Kiedy bowiem tak chodz, peen milczcej mioci, w przeddzie wyjazdu syszc dokoa skrzypienie uprzy, chrapanie zwierzt, cierpkie rozmowy na temat jutrzejszej drogi, wybranych przewodnikw albo rozdziau funkcji kademu przeznaczonej, nie dziwi si, e ludzie nie wychwalaj podry; przeciwnie: w czarnych kolorach maluj niedole zeszorocznej ekspedycji - wysche studnie, palce wiatry, ukszenia wy, niewidocznych w piasku jak nerw w ciele, zasadzki rozbjnikw, choroby i zgony; wiem, e jest to dyskrecja, ktr nakazuje mio. Dobrze, jeeli udajesz, e to nie twj bg porywa ci uniesieniem, ale sawisz wpierw zote kopuy witego miasta; albowiem twj bg nie jest gotowym podarkiem ani zapasem gdzie na ciebie czekajcym, ale witem i ukoronowaniem ceremoniau twoich niedoli.

Bybym nieufny, gdyby ludzie przede wszystkim interesowali si wasnym uniesieniem; tak samo, jak lkabym si, e budowniczowie statku, za wczenie rozmawiajc o aglach i wiatrach, nie dopilnuj desek i gwodzi, albo gdyby ojciec zbyt wczenie nakania crk, eby si stroia. Mie mi s za piosenki kowali kujcych gwodzie i traczy piujcych deski, gdy one sawi nie pusty urok gotowych zapasw, ale pd, ktry zbuduje statek. A kiedy statek, ju w penym rynsztunku, ruszy w podr, chc sysze, jak marynarze piewaj nie o cudownych wyspach, ale o tym, jak czyha na nich morze - bo wtedy widz przed nimi zwycistwo. Wtedy w cierpieniach sami odczytuj drog, przejcie i niesiony przekaz. Bdziesz krtkowzroczny i atwowierny, jeeli zaniepokojony skargami i przeklestwami, ktre sercom daj ulg, polesz im piewakw, co przemilczajc niebezpieczestwa i mk pragnienia, w sodkockliwym tonie bd sawi bogie przedwieczerza wrd pustyni. Szczcie, ktre nie ma okrelonego ksztatu, nie wydaje mi si bowiem porywajce. Ja d do olnienia mioci. A potem karawana rusza. I w tym kokonie, jakim jest karawana, co si po kryjomu przepoczwarza, w ciszy, w lepym mroku, zwtpieniu i blu, gdy wszelka przemiana jest bolesna. Wtedy ju nie trzeba uniesie , ale wiernego trwania, ktre ju nawet nie rozumie, i niczego od siebie nie czeka - ten, ktrym bye wczoraj, musi bowiem umrze. Wtedy wyganie wszystko poza porywem alu za chodem domu i srebrnym dzbankiem w porze, kiedy zanim zaczniecie si kocha, razem pijecie herbat. Nawet wspomnienie gazi koyszcej si przed oknem i pianie koguta na podwrzu stanie si okrutne. Powiesz: Byem u siebie, bo teraz nie masz ju miejsca, ktre mgby nazwa swoim. Pomylisz znw o tajemniczym ryczeniu osa, ktre ci budzio o wicie: o koniu i psie wiesz co nieco, one odpowiadaj na twj gos. Ale o ole nie wiesz nic - jest jak gdyby szczelnie zamknity w sobie i nie wiadomo, czy lubi na swj sposb swoj zagrod, szop i ciebie samego. I na tym dalekim wygnaniu czujesz nagle potrzeb, eby go jeszcze kiedy obj za szyj i pogadzi po pysku, moe po to, eby go jakim zaklciem, jak lepca, wydoby z mroku. A kiedy pewnego dnia znajdziesz na dnie wyschej studni tylko strumyczek cuchncego bota, ugodzi ci w samo serce dawno temu suchany poufny szept fontanny. I tak zamyka si wok ciebie pustynia jak powoka motylej poczwarki, bo od trzeciego dnia kroki zaczynaj lgn w lepkim jak smoa bezmiarze. Porywa ci zazwyczaj to, co ci stawia opr, a na natarcie odpowiadasz ciosami. Ale tu kroki zdaj si gin wrd pustyni jak w ogromnej sali posiedze , ktra pochania sowa i narzuca czowiekowi milczenie. Idziesz mozolnie od witu, a kiedy nadejdzie wieczr, widzisz, e paskie kredowe

skay, ktre rysoway si na horyzoncie po lewej rce, zaledwie si przesuny. Nuysz si jak dziecko, ktre dziecinn opatk zamierza przerzuci gr piasku. Ale gra jest niewiadoma zamierzonej pracy. Giniesz w jakiej bezmiernej swobodzie i ar zaczyna w tobie wygasa. W tych podrach karmiem mj lud zawsze krzemieniem i cierniami. Wydawaem go na nocny zib. Na wiatr nioscy piasek tak rozpalony, e trzeba byo kuli si na ziemi, zakrywajc gow paszczem jak kapturem, usta byy pene zgrzytajcego pyu, ciao za, cho bezczynne, pocio si, wystawione na soce. I dowiadczenie nauczyo mnie, e wszelkie sowa pociechy s wtedy bezuyteczne. - Nadejdzie kiedy wieczr - mwiem - ktry bdzie jak morskie dno. Naniesiony piasek uoy si w spokojne, senne awice. Bdziecie i w chodzie po twardym, sprystym gruncie... Ale mwic tak, miaem w ustach smak kamstwa, jak gdybym chcia, przez te zmylenia, odmieni czowieka na innego, ni by w rzeczywistoci. A ogarnity milczc mioci, nie gorszyem si przeklestwami. - Moe masz racj - odpowiadali. - Moe ju jutro tych, co przeyj, Bg zamieni w ludzi szczliwych. Ale dla nas to obojtne! Tymczasem jestemy tylko garstk skorpionw, zamknitych w rozarzonym krgu! I tacy wanie mieli by ci ludzie na Twoj chwa, Panie. Czasem budzi si wiatr pnocny, a jego nocne okruciestwo, nage jak cios szabli, wymiatao niebo do czysta. Z nagiej ziemi upywao cae ciepo i ludzie, przygwodeni do miejsca gwiazdami, dygotali z zimna. Co miaem wtedy mwi? - Nadejdzie znw wit i wiato dzienne. Soneczne ciepo jak krew zacznie kry w ciaach. Nawet przymykajc oczy bdziecie wiedzieli, e w was zamieszkao... Ale oni mi odpowiadali: - Moe jutro na naszym miejscu Bg zasadzi grzdy radosnych zi i bdzie je pielgnowa w swojej dobroci. Ale my, tej nocy, jestemy tylko polem jczmienia, ktre kadzie wiatr. I tacy wanie mieli by, na Twoj chwa, Panie. Wtedy starajc si zapomnie na chwil o ich mce, tak si modliem do Boga: To dobrze, Panie, e odrzucaj napj taniej pociechy. Zreszt nie chodzi o ich skargi: jestem jak chirurg, ktry zaszywa rany, a chory pacze z blu. Znam te zasoby radoci, ktre s w nich zamknite na cztery spusty, chocia nie znam sw, ktre by potrafiy otworzy do nich dostp. Z pewnoci nie s przeznaczone na dzie dzisiejszy. Owoc musi dojrze, zanim nabierze sodkoci miodu. Teraz jest pora goryczy. Nie ma w nas nic poza cierpkoci i kwasem, a pyncy czas ma za zadanie uzdrowi nas i przemieni w rado na Twoj chwa.

I idc z tymi ludmi dalej, nie przestawaem ich karmi krzemieniem i cierniami. A nadszed moment, zrazu podobny, nie do odrnienia od tylu innych, niezliczonych i gincych w bezmiarze, ktry okazywa si przeomowy i przynosi cud. wito ukoronowanie ceremoniau drogi. Moment bogosawiony pord tylu innych chwil, kiedy pka poczwarka, a skarb, ktry krya, uskrzydlony, leci w wiato. *** Tak wanie poprzez wojenne znoje prowadziem moje oddziay do zwycistwa. Do wiata - przez noc, do ciszy wityni - poprzez mozolne znoszenie kamieni, do wzruszajcego wiersza - przez jaowe reguy gramatyki, do widoku roztaczajcego si ze szczytu - przez rozpadliny i usypiska cikich gazw. Mniejsza o beznadziejne utrudzenie drog - nie jestem wraliwy na liryczne wyznania gsienicy, ktrej si zdaje, e kocha lot w socu. Niech si przepoczwarza, niech si przemienia, niech trawi sama siebie - to wystarczy. A ty id dalej przez pustyni. Zapiecztowane zasoby radoci bd ci dozwolone dopiero, gdy nadejdzie pora, ktra zezwoli otworzy do nich dostp. To prawda, kiedy zwycistwo uwieczy twoje kombinacje mylowe, cieszysz si szczerze wygrywajc parti szachw, ale ja nie mog ci da tej przyjemnoci w prezencie i niezalenie od ceremoniau gry. Dlatego te chc, eby ju na paszczynie wyrobu gwodzi i szykowania desek piewa piosenk kowali i stolarzy, a nie pie o statku. Daj ci pokorne zwycistwo rwno zheblowanej deski i wykutego gwodzia, ktre zaspokoi serce, jeeli zmierzae do tego zwycistwa. Bo pikna to rzecz kawaek drewna, jeeli walczysz o dobrze wygadzon desk. I pikna rzecz - wygadzona deska, jeeli walczysz o statek. Znaem czowieka, ktry niby to podporzdkowujc si ceremoniaowi gry, ziewa dyskretnie i z roztargnion pobaliwoci odpowiada pswkami, ale jak czowiek zaskorupiay w niewraliwoci, ktry z aski bawi si z dziemi. - Popatrz na moj wojenn flot - powiada siedmioletni kapitan ukadajc trzy kamyki. - Rzeczywicie, pikna wojenna flota - mwi na to czowiek zaskorupiay w niewraliwoci, patrzc na kamyki tpym spojrzeniem. Kto przez prno nie traktuje ceremoniau gry jako czego istotnego, nie pozna smaku zwycistwa. Kto przez prno nie bdzie jak swoich bstw traktowa desek i gwodzi, nigdy nie zbuduje statku. Plujcy atramentem pismak, ktry nigdy niczego nie zbuduje, ma gusta tak delikatne, e bdzie wola zamiast piosenek kowali i stolarzy pie statku; kiedy za statek pod penymi

aglami ruszy na morze i nabierze wiatru w agle, zamiast mwi o walce, jak kadej chwili moe mu wyda burza, bdzie ju intonowa melodie czarodziejskiej wyspy; to prawda, e wanie ona nadaje sens deskom i gwodziom, i walkom z burzami, ale pod warunkiem, e nie zlekceway adnego wczeniejszego etapu, adnej przemiany, z ktrej si wyspa narodzi. On jednak, na dobitk, pawic si w mglistych i mdych rojeniach, na widok pierwszego gwodzia zacznie piewa o barwnych ptakach i zmierzchu na koralowych rafach, co mnie nawiasem mwic przyprawia o mdoci, bo wol chrupicy chleb od przesodzonej konfitury. Bdzie to ponadto podejrzane, poniewa s take wyspy ddyste, gdzie ptaki s szare, a przybiwszy do takiej wyspy, aeby j pokocha, chciabym usysze przejmujc piosenk o siwym niebie penym szarych ptakw. Ja natomiast nie zamierzam budowa katedry bez kamieni i nie dochodz do istoty rzeczy inaczej jak przez rnorodno; mnie nic nie powie kwiat, jeli nie bdzie to kwiat pojedynczy, o okrelonej liczbie patkw, o okrelonej, takiej a nie innej barwie; ja - ktry wykuwaem gwodzie i piowaem deski, i odpieraem jedno po drugim potne natarcia morza - ja mog opiewa wysp uksztatowan, konkretn, ktr wasnymi rkami z morza wydobyem. Tak i z mioci. Jeeli plujcy atramentem pismak wysawia jej uniwersaln peni, czego si o niej dowiem? Drog do jej poznania otworzy mi ta jedna okrelona mio. Ona mwi wanie tak, a nie inaczej. Jej umiech jest wanie taki, nie inny. Nikt nie jest do niej podobny. A przecie, kiedy wieczorem sid przy oknie i opr gow na rku, nie widz przed sob muru, tylko wydaje mi si, e odkrywam Boga. Czowiekowi potrzeba prawdziwych cieek, wijcych si w pewien szczeglny sposb, o szczeglnej barwie ziemi i wanie takich dzikich rach wzdu cieki. Dopiero wtedy idzie w okrelonym kierunku. Kto umiera z pragnienia, idzie ku rdom. Ale umiera. Tak te i ze wspczuciem. Moesz opowiada szeroko o cierpieniach dzieci i nagle stwierdzisz, e ziewam. Ale to dlatego, e nie zaprowadzie mnie w adne konkretne miejsce. Mwisz na przykad: W tej katastrofie utono dziesicioro dzieci... , ale mnie arytmetyczna ciso niewiele mwi i nie bd paka dwa razy silniej, jeeli liczba utopionych wzronie dwukrotnie. Zreszt, chocia od pocztku istnienia krlestwa zmaro ich setki tysicy, cieszysz si nieraz yciem i jeste szczliwy. Bd za paka nad konkretnym dzieckiem, jeeli mnie doprowadzisz do niego pojedyncz ciek; i tak samo, jak przez jeden kwiat wchodz do krlestwa kwiatw , czasem przez jedno dziecko odnajd wszystkie dzieci, a nawet wszystkich ludzi. Opowiadae mi raz o chopcu piegowatym, kulawym, zaszczutym, ktrego wszyscy

we wsi nienawidzili, poniewa y jak pasoyt, opuszczony przez wszystkich, a zjawi si kiedy nie wiadomo skd. Krzyczano za nim: - Jeste zaka naszej piknej wioski! Jeste jak zaraza, co zera nasze korzenie! A ty, spotkawszy go, pytae: - Powiedz mi, kuternogo, czy ty nie masz ojca? On jednak nie odpowiada. A poniewa przyjani si tylko ze zwierztami i drzewami, pytae: - Dlaczego nie bawisz si z chopcami w twoim wieku? Ale on wzruszy ramionami i nic nie odpowiada. Poniewa chopcy w jego wieku ciskali za nim kamieniami, jako e kula i przyszed skd, z daleka, gdzie wszystko jest nie tak, jak trzeba. Jeeli omieli si przyczy do bawicych, dorodni chopcy, najzrczniejsi ze wszystkich, stawali mu na drodze: - Chodzisz jak ropucha i widocznie wygnali ci z twojej wsi! A teraz nasz chcesz zapaskudzi! Nasza wie jest adna i wszyscy u nas chodz proci! A on wtedy po prostu odwraca si i odchodzi pocigajc nog. Ludzie za spotykajc go pytali: - Czy ty, kuternogo, nie masz matki? Ale on nie odpowiada. Patrzy pytajcemu w twarz przez krtk chwil i czerwieni si. Wszyscy wyobraali sobie, e jest zgorzkniay i smutny, i nie dostrzegali jego spokoju i agodnoci. A on by wanie taki. Taki, a nie inny. A jednego wieczoru ludzie ze wsi chcieli go przegna kijami. - Niech si wynosi std, zaraza, niech idzie gdzie indziej! Wtedy ty go obroni i spyta: - Czy ty, kuternogo, naprawd nie masz brata? Twarz chopca rozjania si i spojrza pytajcemu prosto w oczy: - Owszem, mam brata! I zarumieniony z dumy opowiedzia o starszym bracie, ktry by wanie taki, a nie inny. By kapitanem - gdzie tam, daleko. Mia konia pewnej okrelonej maci i w dzie zwycistwa posadzi za sob na koskim grzbiecie jego, kuternog. Byo to okrelonego dnia. I kiedy znw pojawi si ten starszy brat. Na oczach caej wioski wemie go znw i posadzi za sob, na koskim grzbiecie. Ale, prawio dziecko, ja wtedy poprosz, eby mnie posadzi

z przodu, przed kulbak, a on si zgodzi! Ja bd wtedy wszystko widzia. I bd mwi: teraz w lewo, a teraz w prawo, szybciej!... Przecie brat mi nie odmwi: lubi, jak si miej i jestem zadowolony. I bdziemy tak jecha we dwch! Ten chopiec nie by przedmiotem - kulawym, piegowatym chopcem. Byo w nim co wicej poza nim samym i jego brzydot. Nalea do brata. I w dniu zwycistwa jecha razem z nim na grzbiecie wojennego rumaka! Nadchodzi dzie powrotu wojska. Chopiec siedzi na niskim murku ze zwieszonymi nogami. Inni chopcy ciskaj w niego kamieniami: - Ej, ty, kuternogo, poka, czy umiesz biega! A on tylko patrzy i umiecha si. Ciebie za czy z nim tajny pakt. Jeste wiadkiem tpoty tych, ktrzy widz w nim tylko piegowatego kulawca, a on przecie ma brata, ktry wrci na wojennym rumaku. To wanie dzi w brat obmyje go z bota, ktrym go obrzucano, i ze swojej sawy zbuduje mur obronny przeciw ciskanym kamieniom. Chuderlawe dziecko uronie nagle w wietrze i pdzie puszczonego w galop konia. Nikt ju nie bdzie widzia jego brzydoty, poniewa ma piknego brata. Jego upokorzenie bdzie zatarte radoci i chwa tamtego. On piegowaty, rozgrzeje si w blasku chway, jak w socu. A inni, nareszcie go poznawszy, bd teraz zaprasza do wszystkich zabaw: Masz takiego mocnego brata, chod biega razem z nami... Jeste pikny, bo masz takiego brata. A on poprosi brata, eby i ich, jednego po drugim, wsadza przed kulbak na grzbiet wojennego rumaka, eby i oni take napili si wiatru. Kulawiec nie bdzie mia za ze, e ci malcy nie wiedzieli, kim jest naprawd. Bdzie ich lubi i powie im tak: Ile razy wrci mj starszy brat, zwoam was wszystkich, a on nam bdzie opowiada o wojennych wyprawach... Ale przytula si do ciebie, bo ty wiesz to wszystko. I w twoich oczach on nie jest taki brzydki, gdy poprzez niego widzisz starszego brata. Ale ty moe przyszed po to, eby mu kaza zapomnie o raju, o odkupieniu i o socu. Przyszede moe, eby mu odebra t zbroj przeciw ciskanym kamieniom. I podda go znw ciskanemu botu. Przyszede mu powiedzie: Prbuj, mj may, y inaczej, bo nie masz co oczekiwa przejadki za siodem na wojennym rumaku. Moe mu jeszcze obwiecisz, e jego brat zosta wypdzony z wojska, e we wstydzie wdruje teraz ku wiosce i e tak bardzo utyka na nog, i e ciskaj za nim kamieniami? Albo powiesz mi moe: - Sam go wydostaem martwego z botnistej sadzawki, w ktrej si utopi, bo nie mg ju duej y bez soca... Wtedy zaczn paka nad ludzk niedol. A dziki tej wanie piegowatej twarzy i

temu wanie rumakowi, tej wanie przejadce na koskim grzbiecie w dzie zwycistwa, tej habie wrd wioskowych domw, tej sadzawce (gdzie jak mi opowiadae, pyway kaczki, a na brzegu suszya si ndzna bielizna), tak wielka napenia mnie lito dla ludzi, e nareszcie napotkaem Boga; bo tym razem prowadzie mnie prawdziw ciek mwic mi o pewnym konkretnym dziecku. Nie szukaj wiata, ktre byoby jak jeszcze jeden przedmiot pomidzy przedmiotami; wiato, ktre wypenia wityni, jest koron kamieni. Oliwic strzelb z caym szacunkiem i dla strzelby, i dla oliwy; liczc kroki od jednego posterunku stray do drugiego i salutujc kapralowi, i ze wzgldu na samego kaprala, i na ten gest, ktry prowadzi ci do objawienia, czym jest suba stranika; posuwajc figury szachowe z powag i szacunkiem dla przepisw gry, czerwienic si ze zoci, kiedy przeciwnik oszukuje wbrew reguom, przygotowujesz sobie olnienie, ktre jest udziaem zwycizcy. Dociskajc poprgi, narzekajc na pragnienie, przeklinajc wiatry niosce piach, potykajc si, drc z zimna i dyszc w upale, moesz dostpi olnienia, ktre jest udziaem pielgrzyma, pod warunkiem, e pozostaniesz wierny nie patosowi lotu, ktry na paszczynie gsienicy jest faszyw poetycznoci, ale zadaniom, jakie niesie kada chwila, pielgrzyma, ktry po nagym biciu serca poczuje w pewnym momencie, e postawi krok decydujcy i e dostpi cudu. Chobym nie wiem jak poetycznie mwi o zamknitych w tobie zasobach radoci, zostaa mi odmwiona moc ich wydobycia na wiato. Mogem ci jednak dopomc na paszczynie budulca. Mwiem o tym, jak dba o studnie, jak leczy bble na doniach, a take o geometrycznych figurach, w ktre si ukadaj gwiazdy i o sznurach wizanych w wzy, kiedy ktra ze skrzy zaadowanych na juczne zwierz zaczyna si przekrzywia. Wezwaem pieniarza - czowieka, ktry, nim si sta wielbdnikiem, pitnacie lat eglowa po morzach i ani w kunszcie ukadania bukietw, ani w sztuce eleganckiego stroju tancerek nie znalaz rda tak wzniosej poezji. S bowiem wzy, ktrymi mona przycumowa statek, a ktre dziecko potrafi zwolni jednym lekkim dotkniciem. Inne wydaj si prostsze od falowania abdziej szyi, ale moesz da je do rozwizania towarzyszowi i zaoy si, e tego nie dokae. Jeeli za zakad przyjmie, moesz tylko zasi wygodnie i mia si do woli, bo taki wze potrafi doprowadzi czowieka do szau. Pewien mj profesor by tak uczony (mimo e by lepy na jedno oko, mia krzywy nos i straszliwie utyka), e nie omieszka nam przekaza umiejtnoci wizania delikatnych kokardek na opakowanym prezencie dla ukochanej dziewczyny. Kokarda taka bya wtedy udana, kiedy dziewczyna moga j rozwiza jednym lekkim ruchem, jakby zrywaa kwiatek. Wtedy, powiada

profesor, prezent wprawi j w prawdziwy zachwyt, a krzyknie z radoci! A taki by szpetny, kiedy naladowa okrzyki zakochanej dziewczyny, e trzeba byo zamyka oczy. Dlaczego przesaniam moj myl szczegami, ktre mog si wyda bahe, co prawda niesusznie? Marynarz sawi sztuk, ktra - wiedzia to z dowiadczenia - pozwala zwyky sznur przemieni w lin holownicz lub ratunkow. A poniewa los zdarzy, e staa si dla nas warunkiem wstpowania wzwy, nadawaem tej zabawie warto modlitwy. To prawda, e z biegiem dni, kiedy karawana ju si znuya, trudno do niej przemwi i brakuje nawet umiejtnoci prostej modlitwy, ktra jest jak dociganie poprgw, oczyszczanie zasypanej studni albo czytanie w gwiazdach. Na kadym z uczestnikw karawany zdya ju narosn skorupa milczenia, kady odzywa si cierpko, ucho ma nieczue i twarde serce. Nie bj si. To ju moment, kiedy poczwarka pka i kruszy si. Obszede ju przeszkod, wspie si na pagrek. Jeszcze nie wida adnej rnicy midzy krzemieniami i cierniami tej pustyni, ktr idziesz z trudem, a krzemieniami i cierniami wczorajszej drogi, a jednak czujesz, jak mocno bije ci serce i krzyczysz: To ju tu! Towarzysze cisn si dokoa ciebie, pobladli. Wszystko w was nagle si zmienia tak jak w chwili, gdy wstaje soce. Nagle wszystko jest ci stokrotnie odpacone: pragnienie, odparzone donie i stopy, wyczerpanie, kiedy soce stoi w zenicie, i nocny zib, wszystkie wiatry sypice piaskiem, co zgrzyta w zbach i olepia, wszystkie pade w drodze zwierzta, wszystkie choroby, a nawet zmarli bliscy towarzysze, ktrych trzeba byo pogrzeba. Odpacone za nie uczt z obfitoci napojw, nie chodnym cieniem drzew, nie migotaniem kolorw, kiedy dziewczta pior bielizn w bkitnej wodzie, ani nawet nie wietnoci kopu wieczcych miasto wite; ale niedostrzegalnym znakiem, zwyk gwiazd, ktr soce obdarza najwysz z kopu, jeszcze niewidoczn, tak bardzo dalek; niewykluczone, e jeszcze ci od niej dziel gste rozpadliny, wrd ktrych obsuwajca si cieka zakolami spuszcza si w przepa; a potem pionowe skay, na ktre trzeba si wspi, podczas gdy cae ciao ciy ku doowi: a potem jeszcze piasek i piasek, i pord pustych ju bukakw na wod, towarzyszy chorych i umierajcych - ostatni posiek - soce. Zasoby radoci, do ktrych adne sowa nie otworz dostpu, wci jeszcze s ukryte w czowieku. I oto nagle, pomidzy krzemieniami i cierniem, tam, gdzie w piasku jak wkna nerww przesuwaj si we, jawi si jaka niewidzialna gwiazda, bledsza od Syriusza, wypatrywana w noce palcego wiatru - samumu, tak odlega, e kto nie ma orlego wzroku, nawet jej nie dojrzy w tak niepewnym wietle, e ledwie soce zacznie si gotowa do witu - ju zganie; jedno gwiezdne mrugnicie, nie, nawet nie mrugnicie, ale - dla tych, co nie maj orlego wzroku odblask w wypatrujcych oczach gwiezdnego mrugnicia, odblask odblasku gwiazdy: ale on

was przemienia. Wszystkie obietnice okazuj si spenione, wszystkie nagrody - przyznane, wszystkie niedole - stokrotnie odpacone, poniewa jeden z was, o orlim wzroku, stan nagle jak wryty i wskazujc palcem na co dalekiego, w przestrzeni, zawoa: To tu! Wszystko wypenione. Na pozr nic nie otrzymae. A przecie otrzymae wszystko. Jeste napojony i syty, rany masz opatrzone. I powiadasz: Mog teraz umrze, zobaczyem to miasto, umieram szczliwy! I nie jest to jaka odmiana niewielkiej mocy, jak kiedy spragniony moesz nareszcie ugasi pragnienie. Cierpienia tych ludzi byy wielkie, a pustynia bynajmniej nie zwolnia elaznych kleszczy. I nie jest to take umiech losu: bo takiej radoci nic nie odejmie ani nawet bliska mier, jeeli zabraknie wody: po prostu dawae si ksztatowa ceremoniaowi pustyni, a poddawszy mu si do koca, dostpujesz teraz oto wita, ktre jest dla ciebie jak ukazanie si zotej pszczoy. Nie sd, e w czymkolwiek przesadzam. Pamitam dzie , kiedy zabkawszy si na paskowyach nie tknitych ludzk stop, odnalazem lady czowieka i myl, e umr wrd ludzi, wydaa mi si ask. A przecie by to ten sam krajobraz, co poprzednio, poza tymi ladami na p ju startymi przez wiatr. I wszystko byo jak przemienione. *** A co ja sam zobaczyem, ja ogarnity milczc mioci do ludzi? Patrzyem, jak poprgowalicie wielbdy, jak szlicie wydreni socem, puci wewntrz, plujcy piaskiem, klnc jedni drugich, albo nareszcie, po dugim monotonnym marszu, zapadalicie w milczenie. Nie dawaem wam nic poza skpym poywieniem, staym brakiem wody, parzcym sonecznym skwarem, pcherzami na doniach. Tak, ywiem was krzemieniem i cierniami. A potem, kiedy nadesza ta chwila, pokazaem odblask odblasku zotej pszczoy. A wycie gono woali, e mnie kochacie i e jestecie wdziczni. O tak - lekkie s moje dary. Ale bez znaczenia s i waga, i liczba. Wystarczy tylko, e otworz do , a ruszy naprzd caa armia cedrw, wspinajca si a na szczyt gry. Wystarczy jedno nasionko!

CC
Gdybym ci ofiarowa zgromadzony majtek jak nieoczekiwany spadek, czy mgbym ci dawa jeszcze wicej? Gdybym ci da w darze, a z pominiciem ceremoniau nurkowania, czarn per z gbi morza, co mgbym ci da jeszcze? Otrzymujesz tylko wtedy, kiedy co przetwarzasz, poniewa jeste nasieniem. Nie ma dla ciebie darw. Jeeli rozpaczasz, e utracie tyle okazji, chc ci uspokoi: nie ma straconych okazji. Kto rzebi w koci soniowej i przemienia j we wzruszajc twarz bogini czy krlowej. Kto inny zdobi

naczynia z czystego zota, a produkt tej pracy take przemawia do ludzkich serc. adnemu z nich zoto czy ko soniowa nie zostay dane. Obaj byli tylko drog i przejciem. I dla ciebie jest tylko budulec, z ktrego trzeba budowa bazylik. Kamieni ci nie brakuje. Tak i cedrowi nie brakuje ziemi. Ale ziemi moe zabrakn cedrw i wtedy pozostanie kamienistym pustkowiem. Na co si skarysz? Nie ma straconych okazji, skoro ty jeste nasieniem. Jeeli nie masz zota, moesz rzebi w koci soniowej. Jeeli nie masz koci soniowej, moesz rzebi w drewnie. Jeeli nie masz drewna, podnie z ziemi kamie . w minister o cikich powiekach i opasym brzuchu, ktrego skazaem, aby go odsun od mojego ludu, w caym swoim majtku, gdzie zoto mona byo mierzy na taczki, a piwnice byy pene diamentw, nie znalaz ani razu okazji, ktr by chcia wykorzysta. Kto inny dostaje do rki gadki kamyk i kamyk staje si dla niego cudown okazj. Kto si skary, e wiat nie speni jego oczekiwa , widocznie sam nie speni oczekiwa wiata. Kto si skary, e mio nie daa mu peni, le pojmuje mio: ona nie jest prezentem, ktry mona otrzyma. Nie brak ci okazji, eby kocha. Moesz zosta onierzem krlowej. Krlowa nigdy ci nie pozna, a ty zaznasz peni mioci. Widziaem geometr zakochanego w gwiazdach. Promienie ich wiata przemienia w prawa poznawalne umysem. By przekazem, drog i przejciem. By pszczo krc wok jednej gwiazdy i jak z kwiatu zbiera z niej mid. Widziaem, jak umiera szczliwy, poniewa udao mu si przemieni siebie w par znakw i figur geometrycznych. Podobnie ogrodnik, ktry wyhodowa now odmian ry. Gwiazdom moe zabrakn geometry. Ogrodowi moe zabrakn ogrodnika. Ale tobie nie brakuje ani gwiazd, ani ogrodw, ani okrgych kamykw na wargach morza. Nie mw mi, e jeste biedny. Zrozumiaem te niejedno obserwujc stranikw odpoczywajcych w porze wieczerzy. S to ludzie, ktrzy jedz. artuj przy tym. Poszturchuj si wzajemnie. Wyczuwa si w nich wrogo w stosunku do stranicy i nocnego czuwania. Koniec tej mki, teraz si weselimy. Mka jest czym wrogim. Wszystko to prawda. Ale nie tylko wrogim, bo zarazem jest warunkiem ich istnienia. Podobnie jak wojna i mio. To, e jeste onierzem, dodaje ci blasku w mioci. To, e kochajc poszed na wojn, uczyni z ciebie lepszego onierza. Czowiek umierajcy na pustyni nie jest tpym automatem. Prosi towarzysza: Zaopiekuj si moj ukochan albo moim domem, albo moimi dziemi... A towarzysz potem sawi jego powicenie. Przygldaem si te owym uciekinierom berberyjskim - oni ju nie umieli artowa ani si poszturchiwa wzajemnie. Nie myl, e tu chodzi o zwyk rnic, jak na przykad,

kiedy usuniesz chory zb i bl ustanie. Niewielka to rnica i nie ma w niej mocy. Woda nic ci nie da, jeeli bdziesz pi po trochu, ile razy poczujesz pragnienie, a narzucajc sobie zasad picia tylko raz na dzie , moesz rzeczywicie doda jej oywczego smaku. Znajdziesz wicej zadowolenia. Ale bdzie to nadal zadowolenie twojego brzucha, ktre donikd nie prowadzi. Tak i wieczorny odpoczynek, i posiek stranikw, gdyby by tylko ulg po caodziennej mce. Nie byoby w nim nic poza zaostrzonym apetytem aroka. Zbyt atwo byoby nada sens yciu owych Berberw, zezwalajc im po prostu je tylko w dni witeczne... Ale ja moich stranikw ksztatuj wtedy, kiedy stoj na stray. Kiedy przychodz je, s ju kim. Ich posiek to nie jado dawane bydu na opas. Wieczorny chleb moich stranikw jest jak komunia. aden z nich oczywicie nie wie o tym. A przecie tak samo, jak chleb staje si dziki nim czujnoci i spojrzeniem obejmujcym miasto, tak i owa czujno i spojrzenie obejmujce miasto staj si dziki nim religi chleba. To nie ten sam chleb, ktry jedz wszyscy inni. Jeeli chcesz pozna tajemnic, nie znan im samym, posuchaj z ukrycia, co mwi zalecajc si do kobiet w dzielnicy taniej mioci. Staem na murach, powiadaj, a tu trzy kule gwizdny mi koo ucha. Ale staem dalej, nic si nie baem. I z dum podnosz do ust kawaek chleba. A ty, niemdry, suchasz, co mwi, i nie rozrniasz przechwaki odaka od wstydliwej mioci. Bo kiedy onierz tak opowiada o swojej subie, to nawet nie po to, eby si wynie w cudzych oczach, ale eby przey jeszcze raz uczucie, ktrego nie potrafi wyrazi. On nie potrafi wyzna przed samym sob, e kocha miasto. Umrze dla swojego bstwa, ktrego imienia nie zna. Ju mu si odda, ale chce, eby ty o tym nie wiedzia. I tej niewiedzy wymaga te od siebie. Czuby si upokorzony, gdyby wygldao, e poszed na lep wielkich sw. A poniewa nie umie formuowa tego, co czuje, lka si instynktownie narazi swoje kruche bstwo na ostrze twojej ironii. A tak e - swojej wasnej. Widzisz zatem, jak onierze graj role zuchw i odakw (bawi si jednoczenie, e ty si da wzi na to), aby gdzie w gbi duszy, niejako potajemnie, kosztowa cudownego smaku daru, jakim jest mio. Kiedy dziewczyna im powie: To smutne: niejeden z was zginie na wojnie... , potwierdz haaliwie. Ale potwierdz przeklestwami i narzekaniem. Jej sowa obudz w nich jednak tajemn satysfakcj, e kto ich nareszcie przejrza na wskro. Gdy oni istotnie umr z mioci. Ale sprbuj im mwi o mioci, a rozemiej ci si w nos! C to, masz ich za durniw, co oddadz krew za pikne swka? Odwaga, owszem, do tego si przyznaj, przez

prno. Ale zuchw graj przez wstydliwo uczu. I maj racj, bo zdarza si, e naprawd kto chce z nich durniw zrobi. Odwoujc si do mioci miasta, kto chce ich posa, eby ratowali pene spichlerze. A oni drwi sobie ze zwykych spichlerzy. Pogarda dla oszustwa kae im udawa, e przez prno wystawiaj si na mier. Oszust nie potrafi poj, czym jest naprawd mio do miasta. A oni wiedz, e nie pojmujesz tego ty, w swojej sytoci. Nie mwic nic, ocal miasto swoj mioci, a e twoje spichrze znajduj si w obrbie miasta, wic rzuc ci obelywie, jak psu rzuca si ko, twoje pene, ocalone spichrze.

CCI
Robisz mi przysug oceniajc mnie surowo. Istotnie, pomyliem si opisujc widziany krajobraz. Niedokadnie zarysowaem bieg rzeki, zapomniaem o tej wiosce. Wic przychodzisz i z tryumfem, gono wypominasz moje bdy. Ja za pochwalam to, co robisz. Miaem za mao czasu, eby wszystko wymierzy, wszystko wyliczy. Chciaem przede wszystkim, eby przekona si, jak wyglda wiat ogldany z gry, ktr wybraem. Jeeli ci porwie moja praca, pjdziesz w tym samym kierunku, ale dalej. Pomoge mi tam, gdzie ja si okazaem za saby. To dobrze. Kiedy bowiem wydaje ci si, e mi przeczysz, mylnie oceniasz moje zamiary. Ty jeste z rasy logikw, historykw i krytykw, dyskutujcych o tworzywie, nie wiedzcych jednak, jakie oblicze powstanie z tego tworzywa. Mnie nie obchodz teksty praw i szczegowe przepisy. Ty je wymylaj. Ja chc w tobie obudzi tsknot do morza i dlatego opisuj statek na falach, rozgwiedone noce i t krain, ktr wrd morza zakrelaj zapachy, wypeniajce powietrze wok wyspy. Opowiadam ci o tym, jak rankiem znajdujesz si nagle - cho oczy niczego jeszcze nie widz - w jakim zamieszkanym wiecie. Wyspa jeszcze niewidoczna, ale ju obecna na morzu jak koszyk korzennych przypraw, przyniesiony na plac targowy. Majtkowie obok ciebie nie s ju grubiascy i rozkudani, ale - sami nie wiedzc dlaczego - pon jakim czuym pragnieniem. Nie syszc jeszcze adnego dwiku, ju myl o dzwonach, bo wiadomo domaga si gosw, kiedy uszy ju si wsuchuj. Tak samo, kiedy zbliam si do ogrodu, ledwo si znajd na skraju tego krgu, ktry wypenia aromat r, ju jestem szczliwy... I dlatego na morzu czujesz smak mioci, odpoczynku albo mierci, w zalenoci od tego, skd wanie wieje wiatr. Ale ty masz dalsze uwagi. Statek, ktry opisywaem, nie wytrzyma burzy i trzeba go koniecznie zmieni w tym lub innym szczegle. Zgadzam si. Zmieniaj! Ja naprawd nie znam si na deskach i gwodziach. Potem twierdzisz, e korzenne przyprawy, jakie

obiecywaem, okazay si inne. Twoja znajomo rzeczy przekonaa mnie: rzeczywicie s inne. Zgadzam si. Nie znam si niestety na botanice. Chodzi mi wycznie o to, eby zbudowa statek i na penym morzu napotka dalekie wyspy. Popyniesz tam, eby zaprzeczy temu, co mwiem. I zaprzeczysz mi. A ja uszanuj twoje zwycistwo. Ale potem, ju po twoim powrocie, pjd powoli, peen milczcej mioci, obejrze wskie uliczki portowe. Uksztatowany ceremoniaem stawiania agli, odczytywania drogi z gwiazd i mycia pokadu - wrcisz; a ja ukryty w cieniu usysz, jak - po to, eby i oni zostali eglarzami - piewasz synom piosenk o wyspie, ktra rozpociera na morzu wonie, jak kolorowy targ. I wrc szczliwy. Nie ud si, e przyapiesz mnie na istotnym bdzie albo zaprzeczysz wanym prawdom. Mnie chodzi o rdo, a nie o szczegowe wyniki. Czy moesz wykaza rzebiarzowi, e nie powinien by rzebi popiersia wojownika, ale kobiec twarz. Poddajesz si wraeniu kobiety czy wojownika. Oni po prostu s, widzisz ich przed sob. Jeeli zwrc oczy do gwiazd, nie bd aowa morza. Myl teraz o gwiazdach. Kiedy tworz, nieistotny jest dla mnie twj opon wziem od ciebie tworzywo i uksztatuj z niego twarz. Ty najpierw bdziesz protestowa. Ten kamie , powiesz, jest czci czoa, a nie ramienia. To moliwe, odpowiem. I tak byo. A ten, powiesz, jest czci nosa, a nie ucha. Moliwe, odpowiem. I tak te byo. A te oczy... , powiesz - ale kiedy tak bdziesz wszystko kwestionowa, zblia si i odsuwa, przechodzi z lewa na prawo, eby skrytykowa to, co robi, nadejdzie moment, kiedy ukae ci si w wietle jedno mojego dziea, ta wanie, a nie inna twarz. I wtedy wstpi w ciebie cisza. Nieistotne, jakie mi wykaesz bdy. Prawda mieci si gdzie indziej. Sowa zlej przedstawiaj i kade z nich mona podda krytyce. Nieudolno jzyka nieraz sprawia, e przecz sam sobie. Ale nie pomyliem si w tym, co najwaniejsze: rozrniam, co jest puapk, a co aktem pojmania. On jest wspln miar poszczeglnych elementw puapki. Nie logika bowiem spaja ze sob elementy, ale wsplne bstwo, ktremu one razem su. Moje sowa s niezrczne i na pozr niespjne: ale nie ja sam w ich centrum. Ja po prostu jestem. Jeeli przygotowaem strj dla prawdziwego ciaa, nie mam si co troszczy, czy prawdziwe s jego fady. Kiedy widzisz idc pikn kobiet, fady rozwiewaj si i ukadaj na nowo, ale ich harmonia jest wci nienaganna. Nie wiem, jaka logika rzdzi fadami sukni. Ale te wanie fady, a nie adne inne, budz we mnie bicie serca i podanie.

CCII
Moim darem bdzie na przykad to, e mwic o niej ofiaruj ci Mleczn Drog ponad miastem. Albowiem w moich darach jest przede wszystkim prostota. Powiedziaem ci: Oto, jak rozmieszczone s ludzkie domostwa pod gwiazdami. To prawda. Popatrz: jeeli tam, gdzie mieszkasz, pjdziesz w lewo, napotkasz obrk, a w niej twojego osa. W prawo - twj dom, a w nim on. Przed sob masz gaj oliwny. Z tylu - dom ssiada. Oto kierunki, w jakie prowadzi ci aktywno pokornych i spokojnych dni. Jeeli masz ochot wasne losy wzbogaci o znajomo losw cudzych (gdy wtedy twoje nabieraj sensu), zapukasz do drzwi przyjaciela. Jego dziecko, ktre ozdrowiao, wskae kierunek, gdzie bdziesz szuka uzdrowienia dla dziecka wasnego. Motyka, ktr mu skradziono w nocy, rozszerzy granice nocy na wszystkie noce i wszystkich zodziei, skradajcych si jak koty. Nie bdziesz spa, bdziesz czuwa. Za mier przyjaciela sprawia, e i ty si stajesz miertelny. Kiedy natomiast masz ochot na noc mioci, zwracasz si ku wasnemu domowi i z umiechem przynosisz wyszywan zotem materi, nowy dzbanek na wod albo perfumy, co takiego, co si przemienia w radosny miech; tak jak w zimie podsyca si rado ognia dokadajc dobrze suchych szczap. A jeli o wicie masz i do pracy, idziesz cikim krokiem obudzi osioka, ktry pi stojc w obrce, i pogaskawszy go po szyi wypychasz na drog. Jeeli jednak po prostu trwasz i nie podejmujc niczego, oddychasz spokojnie i nie wybierasz si w adn ze stron, otacza ci przecie krajobraz peen napi magnetycznych, wezwa , zaprosze , odtrce . A kroki, ktre stawiasz idc w okrelonym kierunku, obudz w tobie okrelony stan ducha. W niewidzialnej strefie masz krain pen lasw, pustkowi i choby by w niej nieobecny w danym momencie, naleysz do tego wanie, a nie innego ceremoniau. *** A jeeli teraz dodam twojemu krlestwu jeszcze jeden kierunek - gdy spogldae dotd przed siebie i do tyu, na prawo i na lewo. Jeeli otworz ci nad gow sklepienie katedry, ktre ci pozwoli, w ndznej dzielnicy, gdzie moe dusisz si miertelnie, przeywa to, co przeywa marynarz na penym morzu; jeeli rozwin dla ciebie powoln tam czasu, jeszcze powolniejsz ni rytm dojrzewania zb, i poczujesz si stary, liczcy tysic lat, albo mody - yjcy zaledwie jedn godzin pod gwiazdami... Wtedy dodam nowy kierunek do tych, co ju istniej. Jeeli zapragniesz kocha, oczycisz najpierw swoje serce siadajc przy oknie. Mieszkajc w ndznej dzielnicy, gdzie dusisz si nieznonie, zwrcisz si do ony:

Jestemy sami, ty i ja, pod gwiazdami. I oddychajc u okna zostaniesz oczyszczony. Staniesz si znakiem ycia, jak mody pd rolinny, ktry wyrs w szczelinie skalnej, pomidzy granitem a gwiazdami, obudzony ze snu, kruchy i zewszd zagroony, ale obdarzony energi, ktra bdzie trwa przez wieki. Staniesz si ogniwem a cucha, podejmiesz zadan ci rol. A jeeli pjdziesz do ssiada i przysiadszy przy ogniu bdziesz sucha gosw wiata - ach, jake pokornego wiata, bo ssiad bdzie ci opowiada, co sycha w najbliszym domu i e wrci z wojska jaki onierz, a dziewczyna wysza za m - wtedy dam ci dusz pojemniejsz na wysuchanie tych zwierze . lub, noc i gwiazdy, powrt onierza i cisza - wszystko to stanie si dla ciebie now muzyk.

CCIII
Mwisz, e ta kamienna do , cika i jakby gruzowata, jest brzydka. Nie mog si z tob zgodzi. Musz wiedzie, jakiej to rzeby jest owa do fragmentem. Moe paczcej dziewczyny? Wtedy miaby racj. Moe muskularnego kowala? Wtedy ta rka jest pikna. Tak te jest z czowiekiem, ktrego nie znam. Chcesz mnie przekona, jaki jest pody: Kama, zdradza, rabowa, wyrzuci precz on... Ale to andarm rozstrzyga na podstawie czynw, poniewa w jego podrczniku czyny zostay rozrnione na czarne i biae. A wymaga si od niego utrzymania porzdku, nie osdu. Podobnie i podoficer oceniajcy twoje cnoty wedle umiejtnoci sprawnego w ty zwrot. Oczywicie - musz szuka oparcia rwnie w andarmie, poniewa kult ceremoniau przewysza kult sprawiedliwoci, jako e ceremonia ksztatuje czowieka, a sprawiedliwo dopiero daje mu gwarancje. Jeeli w imi sprawiedliwoci zniszcz ceremonia, zniszcz tym samym czowieka i sprawiedliwo stanie si bezprzedmiotowa. Sprawiedliwy jestem przede wszystkim wobec bogw, do ktrych naleysz. Zdarza si jednak, e mnie prosisz, nie abym postanowi ukara bd okaza ask komu, kogo nie znam (w tym przypadku zlecibym andarmowi fatyg poszukania odpowiedniej strony w podrczniku), ale abym okaza komu wzgard lub szacunek - co jest ju zupenie czym innym. Bywa bowiem, e mam szacunek dla kogo, kogo skazuj, albo skazuj tego, dla kogo ywi szacunek. Niejeden raz prowadziem onierzy do walki z nieprzyjacielem, ktrego szczerze kochaem. I tak samo jak znam szczliwych ludzi, ale nie wiem nic o szczciu, tak jak nie wiem take nic o rabunku, morderstwie, odtrceniu ony czy zdradzie, jeeli nie s to okrelone czyny okrelonych ludzi. Sowa, ktre s jak plewy na wietrze, nie potrafi przekaza samej substancji czowieka, podobnie jak nie przeka, czym jest posg, czowiekowi, ktry tego posgu nie widzia.

Pewien czowiek budzi zatem w tobie wrogo, oburzenie albo wstrt (z przyczyn moe niejasnych, tak jak niektrzy ludzie unikaj pewnego typu muzyki). Jeeli podajesz przykadowo jaki jego czyn, chcesz, aby sta si argumentem twojej dezaprobaty, ktr pragniesz przekaza innym. Tak samo i poeta, ktrego czyj los, jeszcze dotd wietny, ale ju miertelnie zagroony, napenia melancholi, bdzie mwi o padziernikowym socu. Przy czym nie bdzie mu oczywicie chodzio ani o soce, ani o okrelony miesic roku. Jeeli za bd ci chcia opowiedzie o nocnej rzezi, kiedy bezgonie spadajc na wroga obozujcego wrd mikkich piaskw utopiem go w jego wasnym nie, pocz ze sob dwa sowa, mwic na przykad o szablach niegu; po to mianowicie, eby uchwyci t jak niewyraaln mikko, bo przecie nie chodzi mi ani o szable, ani o nieg. Tak rwnie istot czowieka uchwy w jednym czynie, ktry bdzie mie tak warto jak obraz poetycki w wierszu. Uraza musi si sta pretensj. Musi przybra jakie oblicze, gdy nikt nie zniesie w sobie obecnoci widm. Czego chce dzi wieczorem twoja ona? Podzieli si z powiernic swoj uraz. Rozla j wok siebie. Gdy czowiek nie potrafi y sam. Musisz wic podbija innych dokoa siebie - poezj. Ona bdzie wic pynnie i z emfaz wylicza twoje niecne postpki. Jeeli za jej przyjacika wzruszy tylko ramionami - poniewa te wyrzuty, oczywicie, s bez wikszego znaczenia - wcale jej to nie uagodzi. Zarzutw moe by wicej. Jej si po prostu nie udao przekaza tego, co chciaa. Ze dobraa obrazy poetyckie. Jej uczucie natomiast jest czym niewtpliwym - po prostu istnieje. Podobnie jest z lekarzem, kiedy ci co boli. Wysune tak lub inn przyczyn. Masz swoje zdanie na ten temat. Lekarz wykazuje ci, e si mylisz. Moliwe, e w ogle nie jeste chory. Ale ty ju protestujesz. Niedobrze opisae swoj chorob, ale absolutnie nie podajesz jej w wtpliwo. To lekarz jest osem. Przechodzisz od jednego opisu do drugiego, a ca rzecz wywietlisz. A choby lekarz dalej ci przeczy, nie bdzie w stanie zlikwidowa w tobie choroby, skoro ona istnieje. ona bdzie oczernia twoj przeszo, twoje pragnienia i opinie. Na nic si nie zda walczy z pretensj. Ofiaruj jej bransolet ze szmaragdem. Albo j wychostaj. *** al mi ciebie: al mi, kiedy si kcisz i kiedy si godzisz, bo to wszystko jest z innej paszczyzny ni mio. Mio to przede wszystkim milczca uwaga. Kocha to kontemplowa. Nadchodzi moment, kiedy moi stranicy staj si polubieni miastu. Nadchodzi moment najwikszej

bliskoci z kochan kobiet, kiedy nie chodzi ju o taki czy inny gest, czy szczeg twarzy, czy i jakie jej sowo, czy w ogle o sowo, ale o Ni. Nadchodzi moment, kiedy samo jej imi wystarcza: jest jak modlitwa, do ktrej nic nie mona doda. Nadchodzi moment, kiedy niczego nie wymagasz dla siebie. Ani ust, ani umiechu, ani czuego dotknicia doni, ani oddechu jej obecnoci. Poniewa wystarcza ci, e Ona jest. Nadchodzi moment, kiedy nie ma o co pyta czy chcie zrozumie: ani tego kroku, ani sowa, tej decyzji czy tej odmowy, czy tego milczenia. Poniewa po prostu Ona jest. Ale niekiedy kobieta wymaga, eby si tumaczy. Rozpoczyna dochodzenie na temat twoich czynw. Myli mio i dz posiadania. Po co wtedy odpowiada? Co znajdujesz w niej, jeli ci nawet bdzie suchaa z uwag? Chciae przede wszystkim, aby ci kto milczco zaaprobowa, nie dla takiego czy innego gestu, ani dla takiej czy innej zalety, ani dla takiego czy innego sowa, ale aby zaaprobowa ciebie takiego, jaki jeste, w caej twojej ndzy.

CCIV
Czuj skruch, poniewa nie uytkowaem z umiarem otrzymanych darw, ktre zawsze s tylko drog ku czemu: a ja podaem ich dla nich samych i znalazem w nich tylko pustk. Myliem bowiem umiar ze skpstwem dotyczcym czy to ciaa, czy ducha, i wcale nie zamierzaem wprawia si w tej cnocie. Wydaje mi si, e wolno podpali las, eby przez godzin grza si przy ogniu, gdy taki ogie ma w sobie co krlewskiego. A jeli w czasie bitwy sysz, jak dokoa mojego konia wiszcz kule, nie mam zamiaru oszczdza siebie. Jestem tyle wart, jaki jestem w kadym momencie ycia: owoc, ktry gardzi ktrymkolwiek etapem wzrostu, nigdy nie dojrzeje. Dlatego uwaam za mieszne, kiedy jaki plujcy atramentem pismak w czasie oblenia miasta nie pokazuje si nawet na murach, gardzc, jak powiada, fizyczn odwag. Tak jakby chodzio tu o jaki stan czowieka, a nie o przejciowy moment. Jakby to miao by celem samym w sobie, a nie zwykym warunkiem przetrwania miasta. Gdy ja z kolei gardz pospolitym obarstwem i nie po to yj, eby trawi wiartki misa. Ale niejedna wiartka misa dodaje siy ciosom mojej szabli, a moja szabla dodaje siy przetrwania krlestwu. I cho w czasie bitwy nie auj szabli (czy to, by zaoszczdzi wysiku ramienia, czy z mazgajstwa i strachu), nie chciabym, eby historiografowie krlestwa przedstawiali mnie jako rbaj, bo nie mieszcz si cay w wywijaniu szabelk. I cho budz we mnie nieufno ludzie przesadnie delikatni, ktrzy jedz tak, jakby

ykali lekarstwo, nie chciabym take, eby historiografowie zrobili ze mnie aroka, bo nie mieszcz si cay w rozkoszach brzucha. Jestem jak dobrze zakorzenione drzewo i nie pogardzam adnym skadnikiem miazgi, ktr korzenie wchaniaj. Dziki niej rozkadam szeroko konary. *** Przekonaem si wreszcie, e mylne byy moje sdy o kobietach. Pewnej nocy ogarna mnie skrucha i zobaczyem, e nie wiem wcale, jak z nimi postpowa. Byem podobny do czowieka, ktry jak rabu nie pojmujcy ceremoniau przestawia figury na szachownicy z bezcelowym popiechem, a nie znajdujc w ich nieadzie radoci zrzuca je wreszcie na podog jednym ruchem rki. Tej nocy, o Panie, podniosem si z kobiecego ka z gniewem, gdy zrozumiaem, e byem jak bydo w oborze. Nie jestem, Panie, sug kobiet. To nie to samo. Wspinaczka na szczyt grski a poszukiwanie najwyszego pikna krajobrazu, kiedy ci wnosz na gr w lektyce. Bo ledwie ogarn wzrokiem rozcigo bkitnej rwniny, ju ogarnity nud prosisz przewodnikw, eby ci zanieli gdzie indziej. Szukaem w kobiecie daru, ktry moe mi ofiarowa. Pragnem jej czasem jak dwiku dzwonu, za ktrym tskniem. Ale po co ci, noc i dniem, wci ten sam dwik dzwonu? Odoysz niebawem dzwon na strych i nie bdziesz go potrzebowa. Kiedy indziej pragnem kobiety dla owej subtelnej intonacji gosu, kiedy mwia: Ty, mj Pan... Ale sowem czowiek szybko si nuy i marzy ju o innej piosence. Wic chobym ci da dziesi tysicy kobiet, a one jedna po drugiej ofiaruj ci to, co jest ich szczeglnym powabem, bdziesz potrzebowa wci innych, eby osign peni szczcia: bo przecie wci jeste inny, w zalenoci od pr roku, dni i pogody. Zawsze jednak uwaaem, e nikt nie zdoa pozna do koca nawet jednej duszy ludzkiej, ktra gdzie w sekretnej gbi kryje wewntrzny pejza o nie tknitych ludzk stop rwninach, cichych parowach, potnych grach, tajemniczych ogrodach, i e o kimkolwiek waciwie mgbym opowiada, nie nuc suchaczy, przez cae ycie; nie rozumiaem wic tej czy innej spord znanych mi kobiet, przychodzcej z tak mizernymi zasobami w duszy, e ledwie by tego starczyo na jeden wieczr. Nie traktowaem ich, Panie, jak uprawnej roli, gdzie trzeba chodzi dzie w dzie , przez cay rok, jeszcze przed witem, w cikich zaboconych butach, z pugiem, koniem, bron i workiem ziarna, a take znajomoci pogody: zmiennych wiatrw i nadchodzcych deszczw, oraz ze znajomoci chwastw, a przede wszystkim - cho wiernie, aby otrzyma

to, co jest dla mnie przeznaczone; ja natomiast nie widziaem w nich nic wicej, jak te podobne do manekinw dziewczta, ktre w ubogiej wiosce wypychaj do przodu miejscowi notable, kiedy zajedziesz tam objedajc swoje krlestwo, a ktre na powitanie przybyego recytuj jakie czoobitne sowa albo skadaj w darze kosz owocw. Jeste istotnie obdarowany, gdy ich umiech jest czysty w zarysie, harmonijny gest, ktrym ci wrczaj owoce, a przemwienie wzruszajco naiwne; ale ty w jednej chwili wyczerpujesz te dary do dna, jakby jednym haustem wypi mid, gaszczc wiee policzki i chonc oczyma aksamitny puch zakopotania. A przecie i one s take jak zagony ornej ziemi, cignce si po horyzont, gdzie nie znajc dostpu, zgubiby si bezpowrotnie. Ale ja chciaem w kadej kolejnej pasiece podbiera gotowy mid, zamiast przenikn t przestrze , ktra zrazu nic ci nie ma do dania, ale za to bdzie wymagaa, aby szed i szed, bo powiniene dugo i w milczeniu i obok pana woci, jeeli chcesz, aby stay si twoj ojczyzn. Znaem, jak wiecie, jedynego prawdziwego geometr a mojego przyjaciela, ktry potrafi mnie naucza noc i dniem, do ktrego przychodziem z moimi problemami, nie aby je rozwiza, ale eby na nie spojrza swoimi oczami; gdy on bdc sob, takim wanie, a nie innym, inaczej ni ja sysza t sam nut, inaczej ni ty widzia soce, i inny smak miay dla niego te same pokarmy: on z przyniesionych elementw tworzy jakby owoc o niepowtarzalnym smaku, co po prostu niewymiernego, nie do obliczenia, jak energi o wanie takiej, a nie innej wartoci, tak wanie, a nie gdzie indziej ukierunkowan. Ja w nim poznaem, co to jest przestrze , i przychodziem do niego wiedzc, e znajd wiey wiatr od morza albo samotno - ale czy otrzymabym od niego te dary, gdybym szuka nie czowieka, a gotowych zapasw, gdybym szuka owocw, a nie drzewa i gdybym za wystarczajce dla umysu i serca uzna pewne reguy geometrii? Panie, t kobiet, ktr mi dajesz w dom, dajesz mi po to, ebym j uprawia, towarzyszy jej i odkrywa j. Tylko dla tego, kto wzrusza ziemi, mylaem sobie, sadzi drzewa oliwne i sieje jczmie , nadchodzi godzina przemiany, ktrej nie zazna ten, kto kupuje chleb w sklepie. Nadchodzi godzina wita niwnego. Pora zwzki zbiorw, kiedy powoli uchyla skrzypice wrota na pen soca stodo. Bo kiedy nadejdzie czas, zamknita w spichrzu pryzma ziarna, nad ktr si unosi, nie osiada jeszcze, rozpylona jak kurz aureola zotej plewy, potrafi rozpali arem wielkie poacie czarnej roli. Z drog szedem, Panie, mylaem dalej. Szedem otoczony kobietami, w popiechu, jakby to bya podr bez celu.

Byem udrczony jak na bezkresnej pustyni, szukajc oazy, ktra nie jest oaz mioci, ale tego, co jest gdzie dalej. Szukaem skarbu, ktry mia by w niej rzekomo ukryty, tak jak si szuka przedmiotu pomidzy innymi przedmiotami. Jak wiolarz pochylaem si nad urywanym kobiecym oddechem. Ale byem wci w tym samym miejscu. Chonem oczami doskonao ciaa, wdzik cienkich przegubw doni, okie jak ucho dzbana, z ktrego chciaby pi. Drczy mnie niepokj, wiadomo ku czemu zmierzajcy. Czuem pragnienie, na ktre wiadome byo lekarstwo. Ale e obraem z drog, patrzyem w twarz prawdzie i wci nie rozumiaem. Byem jak szaleniec, ktry noc pojawia si wrd ruin, uzbrojony w opat, kilof i duto, i zaczyna kruszy mury. Odwraca kamienie, opukuje cikie pyty posadzki. Miota si, ogarnity jak pospn arliwoci, gdy myli si, Panie, i poszukuje gotowego skarbu bogactwa zoonego tu przed wiekami w jakiej sekretnej szkatuce, jak pera w muszli; rda modoci dla starca, gwarancji bogactwa dla skpego, obietnicy mioci dla zakochanego, nagrodzonej dumy dla dumnego i chway dla tego, kto chway szuka. A przecie w skarb to proch i marno, bo nie ma owocu, ktrego by nie wydao drzewo, i nie ma radoci, ktrej by sam nie zbudowa. Jaowy to trud: szuka pomidzy kamieniami jednego kamienia, ktry by by bardziej od innych porywajcy. Grzebicy w trzewiach ruin szaleniec nie znajdzie ani chway, ani bogactwa, ani mioci. Podobny wic do tego czowieka, ktry noc kuje jaowy grunt, nie znalazem w rozkoszy nic ponad przyjemno, jak si cieszy skpiec - przyjemno absolutnie bezpodn. Znalazem w niej tylko siebie samego. Nie mam co z sob robi, Panie, i nuy mnie echo wasnej rozkoszy. Chc stworzy ceremonia mioci, aby witowanie zaprowadzio mnie w inne krainy. Gdy nic z tego, czego szukam, i czego pragn, i czego pragn ludzie, nie ley na paszczynie dostpnego im tworzywa. A tymczasem czowiek szuka bez sensu pord kamieni czego, co jest zupenie innej natury, zamiast z tych wanie kamieni zbudowa bazylik; radoci nie da mu bowiem jeden spord tych kamieni, ale pewien ceremonia kamieni, kiedy katedra stanie ju gotowa. I kobieta przestaje by jednoci, kiedy nie umiem czyta poprzez ni tego, co jest gdzie gbiej. Kiedy patrz, Panie, jak pi polubiona mi kobieta, cieszy mnie, e taka jest pikna, tak delikatne ma ciao i tak ciepe piersi - i dlaczego nie miabym w niej znale dla siebie nagrody? Ale ju teraz rozumiem Twoj prawd. Ta, ktra pi i ktr za chwil obudz - kiedy

tylko stan blisko i padnie na ni mj cie - nie powinna by dla mnie murem, ktry staje na mojej drodze, ale drzwiami, ktre prowadz gdzie dalej; a mnie nie wolno jej rozproszy na lune czstki, szukajc nieosigalnego skarbu, ale mam j spoi w jedno mocn wizi w ciszy mojego uczucia. Czy mog wtedy dozna rozczarowania? Rozczarowana bywa kobieta, gdy otrzyma w prezencie klejnot. Bo moe od jej opalu adniejszy jest szmaragd. A od szmaragdu pikniejszy jest diament. A z wszystkich diamentw najpikniejszy jest ten, ktry jest wasnoci krla. Nie ma wartoci przedmiot ceniony dla niego samego, jeeli nie posiada sensu doskonaoci. Bo nie rzeczami yj, ale sensem rzeczy. A przecie jaki niezrcznie wykonany piercionek, zwida ra zaszyta w kawaek ptna, jaki dzbanek na wod, moe nawet cynowy, uywany do parzenia herbaty, zanim si bdziecie kocha, te przedmioty s niezastpione, gdy s przedmiotami kultu. Tylko samo bstwo musi by doskonae, natomiast grubo ciosany drewniany przedmiot, zwizany z jego kultem, bierze w siebie cie boskiej doskonaoci. Podobnie i pica ona. Patrzc na ni tylko dla niej samej, znu si niebawem i bd szuka odmiany. Jest moe nie tak pikna jak ta inna, ma przykre usposobienie, a jeeli nawet wydaje si doskonaoci, to przecie nie jest jak ten dwik dzwonu, za ktrym ogarnia mnie tsknota, przecie zupenie inaczej mwi te same sowa: Ty, Panie mj, ktre w ustach innej brzmiay jak muzyka. pij jednak spokojnie w twojej niedoskonaoci, moja niedoskonaa maonko. Patrz na ciebie nie jak na mur, ktry mi stan na drodze. Nie jeste celem i nagrod, i klejnotem cenionym dla wasnej wartoci, ktrym si znudz niebawem. Jeste drog, narzdziem i przekazem. Nie znu si nigdy stawaniem.

CCV
Tak oto pojem, czym jest wito: chwil przejcia z jednego stanu w drugi, kiedy przestrzeganie ceremoniau przygotowao do narodzin czowieka. To samo mwiem o statku. Dugo by zrazu domem, ktry naley zbudowa na paszczynie desek i gwodzi, ale kiedy, ju gotowy, ruszy pod aglami w morze, zosta morzu polubiony. To czowiek doprowadzi do tych zalubin i ten moment jest wanie witem. Ale czowiek nie moe zadomowi si na stae w wicie, jakim jest wychodzenie statku w morze. I o dziecku mwiem to samo. Jego narodziny to wito. Nie wolno ci przez cae ycie, codziennie, zaciera rk z radoci, e si urodzio. Bdziesz czeka nastpnego wita, jakiej odmiany sytuacji, na przykad dnia, kiedy owoc z twojego drzewa stanie si szczepem

drzewa nowego, przeduajc twj rd. I to samo mwiem o ziarnie zbieranym z pl. Nadchodzi pora zwoenia zbiorw - i to jest wito. Potem pora sieww. Potem wito wiosny, ktra przemienia zasiane ziarna w ru tak delikatn jak miska wieej wody. Znw czekasz, a przychodzi wito niw, a potem znowu - zwoenia snopw. I tak dalej, i dalej, od wita do wita, a do mierci: bo nie moesz zrobi zapasw na cae ycie. Nie znam takiego wita, do ktrego czowiek by si nie zblia idc skd i przez ktre nie szedby znowu gdzie dalej. Dugo wdrowae; nagle otwieraj si drzwi - to wanie wito. Ale dopiero co otwarta izba nie da ci wicej ycia ni ta, z ktrej przychodzisz. A zarazem chc, eby przekraczajc prg czu rado. I t rado zachowaj na moment, kiedy z poczwarki wyleci motyl. Gdy jeste ogniem, ktry tli si sabo, i nie w kadej minucie objawia si stranikom twierdzy ich powoanie. Ja - jeli to moliwe - rado zachowuj na te dni, gdy bbny i trby obwieszczaj zwycistwo. Czowiek musi odbudowywa w sobie w stan szczeglny, pokrewny podaniu, ktry czsto domaga si okresw odpoczynku i snu. W gbi mojego paacu id powoli - krok jeden po zotej pycie, drugi - po pycie czarnej. Ich chd pociga mnie w poudnie jak pena wody cysterna. Koysz mnie wasne powolne kroki - jestem niestrudzonym wiolarzem zdajcym gdzie przed siebie. Bo ju nie tu jest moja ojczyzna. Z sieni do sieni wdruj dalej. Oto ciany. Oto na cianach dekoracje. Obchodz dokoa wielki srebrny st, a na nim - kandelabry. Muskam doni marmurow kolumn. Chodna. Ona jest zawsze chodna. Dochodz do komnat mieszkalnych. Dwiki dobiegaj mnie jak we nie, bo ju nie tu jest moja ojczyzna. A przecie mile mi s odgosy domowego ycia. Piosenka, ktra jest jak poufne zwierzenie serca. Sen nigdy nie jest cisz absolutn. Nawet picemu psu zdarza si odzywa przez sen: co sobie przypomina, przeciga si, wydaje ciche urywane szczeknicia. Tak i te mj paac upiony w poudnie. W ciszy sycha gdzie otwieranie i zamykanie drzwi. Mylisz o pracy suebnych, o pracy kobiet. To chyba tu - ich krlestwo. Skaday w koszach wieo wypran bielizn. Przenosiy te kosze, po dwie, sunc powoli jak przez fale. A teraz ukadaj ptna na pkach, zamykaj wysokie szafy. Jest w ich gestach jaka doskonao spenienia. Wypeniona ze czci powinno. Jakie dokonanie. Z pewnoci teraz nastpi odpoczynek, ale kt to wie. Ju nie tu jest moja ojczyzna. Z sieni do sieni, po pytach zotych i czarnych, obchodz pomieszczenia kuchenne. Sysz cichutki piew porcelanowych naczy . Brzkn trcony srebrny dzbanek. Potem

guchy gos drzwi zatrzanitych w grubym murze. Cisza. Odgos spiesznych krokw. O czym zapomniano, trzeba byo szybko przybiec z powrotem, moe to mleko kipiao, krzykno dziecko albo nagle urwa si, zacich, jaki monotonny dwik, do ktrego przywyko ucho. Co si zacio w pompie, w obracajcym si ronie, w mynku mielcym mk. Wic trzeba biec, eby odezwa si znowu ten piew, ta pokorna modlitwa... Kroki ju ucichy: widocznie mleko zostao uratowane, dziecko pocieszone, pompa, roen czy mynek znw odmawiaj swoje litanie. Groba zostaa zaegnana. Rana zaleczona. Naprawione zapomnienie. Jakie? Nie wiem. Ju nie tu jest moja ojczyzna. Wchodz teraz do krlestwa woni. Mj paac przypomina piwnic, w ktrej z wolna dojrzewa miodowa sodycz owocw, winne aromaty. Sun jak statek przez zastyge w nieruchomoci krainy. Tutaj dojrzae pigwy. Zamykam oczy: jeszcze dugo rozchodz si fale zapachu. Tu skrzynie z sandaowego drzewa. Tu, po prostu, wieo zmyta kamienna podoga. Kady zapach od pokole trwa w zakrelonych granicach, w zamknitym rejonie. Z pewnoci ju mj ojciec by panem tych prowincji. Ale id, nie rozmylajc o tym duej. Ju nie tu jest moja ojczyzna. Napotkany niewolnik na mj widok przylgn do muru, jak nakazuj przepisy, eby mi zrobi przejcie. Aby mu okaza askawo i chcc, eby odczu wano swojej roli, rozkazaem: Poka mi swj koszyk. Zdj go ostronie z gowy, gdzie trzymany w lnicych ramionach by jak naczynie o dwu wygitych uszach. Spuszczajc oczy pokaza mi penym czci gestem jego zawarto: daktyle, figi i mandarynki. Wdychaem wo , umiechnem si. Wtedy i on umiechn si ju otwarcie i wbrew przepisom spojrza mi prosto w oczy. Kosz spocz znw na gowie ujty w dwa mikko wygite ramiona, a ja staem objty jego spojrzeniem, mylc: Co jest w tym wzroku jak ponca lampa? Bunt czy mio szerzy si jak poar. Jaki to tajemny ogie ponie w gbi mojego paacu, za tymi murami? I wpatrywaem si w niewolnika, jak gdyby by gbin morza. Niezgbiona tajemnica czowieka, pomylaem. I ruszyem dalej, nie rozwizawszy zagadki, bo ju nie tu bya moja ojczyzna. Minem sal przeznaczon na odpoczynek. Minem sal obrad, gdzie moje kroki zwielokrotnio echo. A potem, bardzo powoli, stopie po stopniu, szedem w d schodami prowadzcymi do ostatniego przedsionka. Ju u samej gry usyszaem jakie guche odgosy i szczk broni. Umiechnem si pobaliwie: z pewnoci budziy si wanie pice dotd strae, bo mj paac w poudnie by jak senny ul, gdzie ycie ledwie pynie: czasem tylko na krtko zbudzi go jaka kaprynica, ktrej odpoczynek niemiy, ta, co zapomniaa, i biegnie naprawi zapomnienie, lub ta, co wiecznie

niezadowolona, wci co poprawia, doskonali i co burzy. Tak wanie w stadzie kz zawsze znajdzie si jedna, ktra zabeczy, z upionego miasta doleci jakie niezrozumiae woanie, wrd najbardziej martwego cmentarzyska odezwie si kto, kto czuwa i wdruje. Szedem wic dalej, wolno i odwracajc gow, eby nie widzie stranikw, ktrzy popiesznie poprawiali bro ; nie dbaem ju o to, bo ju nie tu bya moja ojczyzna. Oprzytomniawszy, ju wyprostowani, salutuj teraz, otwieraj dwuskrzyde wrota, a ja, mruc oczy w ostrym blasku soca, stoj przez chwil na progu. Przede mn pola. Na krgych wzgrzach grzej si w socu winnice. Prostokty uprawnych pl. Kredowy zapach roli. I nagle inna muzyka: pszczoy, wierszcze, cykady. Przekraczam granic dwu kultur. Oddychaem poudniem w moim paacu. A teraz rodz si na nowo.

CCVI
Opowiem jeszcze o odwiedzinach u jedynego prawdziwego geometry, a mojego przyjaciela. Wzruszyem si widzc, jak uwanie przygotowuje herbat i gorce wgle, i czajnik z wrzc wod, jak sucha jego piewu, kosztuje herbaty po raz pierwszy, a potem czeka, gdy herbata nie od razu zaczyna wydawa swj aromat. I spodobao mi si, e w czasie tej krtkiej medytacji bardziej go zaprztaa herbata ni problemy geometrii: - Tyle wiesz, a nie gardzisz zwyk prac... On nie odpowiada. Dopiero kiedy, zadowolony z siebie, napeni szklanki, powiedzia: - Tyle wiem... Jak to rozumiesz? Dlaczego gitarzysta miaby gardzi ceremoni parzenia herbaty wycznie dlatego, e wie co nieco o wzajemnym stosunku nut? Ja wiem co nieco o stosunku pomidzy liniami tworzcymi trjkt. Lubi jednak piew wody wrzcej w czajniku i ceremoni na cze krla, mojego przyjaciela... Zamyli si i doda: - Czy ja wiem... Nie sdz, eby moje trjkty pomogy wiele w zrozumieniu przyjemnoci picia herbaty. Moe jednak ta przyjemno pomoe mi odrobin w zrozumieniu trjktw... - Co mwisz, przyjacielu! - Jeeli czego dowiadczam, ogarnia mnie potrzeba, aby to opisa. Kochajc kobiet, bd ci mwi ojej wosach i rzsach, o ustach i ruchach, ktre s dla serca jak muzyka. Czy mwibym ci o ruchach, ustach, rzsach i wosach, gdyby przez to wszystko nie przegldaa

pewna kobieca twarz? Tumacz, dlaczego jest tyle sodyczy w jej umiechu. Ale ten umiech wpierw musia istnie... Nie bd przerzuca caej pryzmy kamieni, eby znale w nich tajemnic medytacji. Bo medytacja nic nie znaczy na paszczynie kamieni. Musi stan witynia. Co si wtedy zmieni w moim sercu. I wejd do niej zastanawiajc si nad jakoci stosunkw pomidzy kamieniami... Nie bd take w solach mineralnych szuka wyjanienia tego, czym jest drzewko pomaraczowe. Bo ono nic nie znaczy na paszczynie soli mineralnych. Ale patrzc, jak to drzewko ronie w gr, wytumacz poprzez nie wstpowanie ku grze soli mineralnych. Musz najpierw dowiadczy, czym jest mio. Zacz od kontemplowania jednoci. Potem bd rozmyla nad tworzywem i sposobem jego ksztatowania. Ale nie bd zastanawia si nad tworzywem, jeeli nie ma w nim jeszcze adnej struktury, ktra by porwaa moj wyobrani. Dugo najpierw wpatrywaem si w trjkt. Potem zaczem szuka koniecznych zwizkw rzdzcych bokami trjkta. Ty take pokocha wpierw z najgbsz arliwoci pewien obraz czowieka. Z niego wywiode ceremonia, ktry w obraz mia obj, tak jak puapka chwyta up, i mia go utrwali w twoim krlestwie. Jakiego rzebiarza zainteresuj same w sobie: nos, oko czy broda? Jakie wnioski wycign z linii, ktre nie bd bokami trjkta? Najpierw w pokorze kontempluj. Potem, jeli potrafi, opowiem. Nigdy nie odmawiaem mioci: odmawianie mioci jest tylko udaniem. Wielbiem niejedn kobiet, ktra nie miaa pojcia o trjktach. Ale wicej ode mnie wiedziaa o sztuce umiechania si. Czy widzia kiedy umiech? - Oczywicie... - Znam kobiet, ktra z tkanki swojej twarzy, z rzs i ust - ktre s jeszcze tworzywem pozbawionym znaczenia - budowaa niepowtarzalne arcydzieo, a kto patrzy na ten umiech, wchodzi jak w dom - w pokj rzeczy i w wieczne trwanie mioci. A potem z jej woli arcydzieo znikao tak nagle, e nie zdyby nawet wycign rki, i oto znajdowae si ju w krainie takich wzrusze , gdzie ch ci braa, by mg j - ty wielbiciel - ocali z szalejcego poaru. Czy mgbym lekceway to dzieo sztuki tylko dlatego, e nie zostawa po nim aden lad, ktry by mona byo umieci w muzeum? Ja umiabym sformuowa pewne uwagi na temat zbudowanych katedr, ale ona mi te katedry budowaa... - Ale czego potrafia ci nauczy na temat stosunkw pomidzy liniami? - Nie tak wane s powizane ze sob przedmioty. Przede wszystkim trzeba umie

odczytywa istot zwizkw. Jestem stary. Widziaem, jak ci, ktrych kochaem, umierali albo odzyskiwali zdrowie. Nadchodzi kiedy wieczr, kiedy ukochana istota, z gow pochylon na bok odsuwa podawany kubek mleka tak jak noworodek, ju odchodzcy z tego wiata, odsuwa pier, bo mleko stao mu si gorzkie. A ona uniewinnia si umiechem, bo wie, e sprawia ci bl tym, e przestae by dla niej jak pokarm. Ju ci nie potrzebuje. Podchodzisz do okna, eby ukry zy. A za oknem pola. Wtedy czujesz t wi czc ci niby ppowina z rzeczami. Pola jczmienia i yta, kwitnce pomaracze, ktre szykuj pokarmy dla twojego ciaa, i soce, ktre od niezliczonych stuleci ywi monotonne jak myn gadanie rde. Dolatuj ci odgosy zwoenia kamieni na nowy akwedukt, ktry zostanie zbudowany dla wygody miasta w miejsce starego, ju kruszejcego ze staroci, albo po prostu turkot wzka, albo stukanie kopyt osioka wiozcego worki. Czujesz, jak kr w wiecie yciodajne soki, nadajce rzeczom trwanie. Wracasz powoli w stron ka. Ocierasz twarz lnic od potu. Ona jeszcze jest tu, koo ciebie, ale ju caa zajta umieraniem. Ju nie piewaj dla niej pola ani budujcy si akwedukt, turkot wzka, ani biegncy truchtem osioek. Ju nie dla niej jest zapach pomaraczy ani twoja mio. Przypominasz sobie wtedy towarzyszy, ktrzy si kochali wzajemnie. Przychodzili do ciebie w odwiedziny nieraz w rodku nocy, po prostu eby poartowa, poradzi si albo poby razem. Kiedy jeden wyruszy w podr, drugi tskni za nim. Skcio ich jakie bezsensowne nieporozumienie. Teraz spotykajc si, udaj, e si nie widz. Najdziwniejsze, e niczego nie auj. Bo przecie al za mioci ju jest mioci. Tego, co otrzymali od siebie wzajemnie, od nikogo na wiecie nie otrzymaj. Gdy kady artuje, radzi czy po prostu oddycha w pewien niepowtarzalny sposb. Wic jakby im co odjto, jakby ich umniejszono - a oni tego nawet nie rozumiej. Wydaj si nawet dumni i jakby bogatsi majc teraz tyle wolnego czasu. Chodz i ogldaj wystawy sklepowe, ale kady oddzielnie. Nie trac ju czasu na obcowanie z przyjacielem! Odtrcaj kadego, kto by ich prbowa z powrotem wiza z tym spichlerzem, w ktrym znajdowali dla siebie pokarm. Jaka cz ich istoty, ktra si nim ywia, obumara; i jake by ta cz dopominaa si o pokarm, skoro ju jej nie ma? Ale ty przechodzisz przez wiat jak ogrodnik. Widzisz, co brakuje ktremu drzewu. Nie z punktu widzenia drzewa, bo z tego punktu widzenia drzewu nic nie brakuje: jest doskonae. Ale z twojego punktu widzenia - bo jeste jak bstwo drzew, szczepice ga tam, gdzie ga powinna wyrasta. Wic nawizujesz zerwan ni i ppowin. Godzisz. A ludzie odchodz i id dalej, arliwi.

Ja take prbowaem godzi i pamitam poranek, kiedy ukochana zadaa znw koziego mleka i mikkiego chleba. Pochylony nad ni jedn rk podtrzymujesz jej gow, a drug podsuwasz kubek do bladych warg i patrzysz, jak pije. Jeste drog, narzdziem i przekazem. Wydaje ci si, nie e j karmisz, ani nawet, e jej przywracasz zdrowie, ale e wiesz j ponownie z tym, do czego naleaa: z polami i zboem ztym, ze rdami i ze socem. Odtd to troch dla niej piewaj w socu rda monotonn jak szum myna piosenk. Dla niej troch ludzie buduj akwedukt. Dla niej troch turkocze wzek jak cichy dzwoneczek. A poniewa tego ranka ona wydaje ci si jak dziecko i nie pragnie gbokiej mdroci, ale raczej nowin: o domu, o zabawkach i przyjacioach, wic mwisz do niej: Posuchaj... A ona rozpoznaje trucht osioka. Wtedy mieje si i zwraca si do ciebie jak do swojego soca, bo znw pragnie mioci. A ja, stary geometra, uczyem si wtedy jak w szkole, poniewa nie ma innych stosunkw pomidzy rzeczami jak te, o ktrych mylae. Mwisz: Tak samo jest... I zagadnienie upada. Tamtemu czowiekowi przywrciem pragnienie przyjani: pogodziem go z przyjacielem. Tej kobiecie przywrciem pragnienie ciepego mleka i mioci. I powiedziaem: Tak samo jest... Uzdrowiem j. A czy co innego zrobiem formuujc okrelony zwizek pomidzy spadajcym kamieniem i gwiazdami? Powiedziaem rwnie: Tak samo jest... A take formuujc zwizki pomidzy bokami trjkta, powiedziaem: W danym trjkcie to rwna si temu... I tak wanie, w miar jak upada jedno pytanie po drugim, posuwam si wolniuteko ku Bogu, w ktrym nie ma ju adnych pyta . *** Rozstajc si z przyjacielem szedem powoli, uleczony z mojego gniewu, poniewa z gry, na ktr si wspinaem, spywa prawdziwy spokj - taki, ktry nie jest ani pogodzeniem, ani wyrzeczeniem, ani zmieszaniem sprzecznoci, ani podziaem. Gdy tam, gdzie inni widz przeciwiestwa, ja widz warunek istnienia. Tak wanie jak przymus, ktry wydaje mi si warunkiem wolnoci, przepisy ograniczajce mio, ktre mio warunkuj, albo drogi mi przyjaciel, ktry jest warunkiem tego, abym ja by sob, gdy statek nie miaby okrelonego ksztatu, gdyby nie obecno morza. Z coraz to nowym wrogiem dochodz do zgody - ale i coraz to nowy wrg staje znw przede mn - id, ja take, w gr stoku, na szczyt gry, ku boemu pokojowi; i wiem, e nie chodzi wcale o to, eby statek odpowiada pobaliwoci na natarcie fal ani eby morze

okazywao statkowi przychylno, bo fale musz gronie si burzy, a statek nie moe zamieni si w paski pomost do prania bielizny; ale wiem, e nie wolno si ugi, ani przez faszywie pojt mio paktowa w trakcie bezlitosnej wojny, ktra jest warunkiem pokoju, i e trzeba po drodze pozostawia martwych, ktrzy s warunkiem ycia, godzi si na wyrzeczenia, ktre s warunkiem wita, na nieruchomo poczwarki, ktra jest warunkiem motylich skrzyde, gdy czasem Ty, Panie, wedle swej woli wiesz mnie z czym, co mnie przerasta, i wiem, e nie znajd poza Tob pokoju ani mioci, bo tylko w Tobie mog si pogodzi, gdy obaj znajdziemy peni z mym wrogiem, ktry panowa na pnoc od moich granic i ktrego kochaem, bo tylko w Tobie mog si pogodzi, gdy obaj znajdziemy peni z tym, ktrego mimo szacunku, musiaem dosign zbrojn rk; bo tylko w Tobie, Panie, mog si wreszcie stopi w jedno, ju bez adnych przeciwiestw, mio i warunki mioci.

CCVII
Niesprawiedliwa jest, oczywicie, taka hierarchia, ktra dawi czowieka i nie pozwala mu stawa si. Jednake walczc z jej niesprawiedliwoci bdziesz szed od jednej niszczonej struktury do drugiej, a dojdziesz do paskiego rozlewiska, w ktrym si stopi lodowce. Chciaby, eby ludzie byli podobni jedni do drugich, poniewa myli ci si rwno z identycznoci. Ale ja uwaam, e rwni bd wtedy, kiedy w podobny sposb bd suy krlestwu. A nie wtedy, kiedy bd do siebie upodobnieni. Podobnie przy grze w szachy: jest zawsze zwycizca i zwyciony. Zwycizcy zdarza si umiecha drwico, eby upokorzy zwycionego. Tacy s bowiem ludzie. Powiedzmy, e zgodnie z twoim poczuciem sprawiedliwoci zabronisz zwycistw szachowych. Powiesz: Na czym polega zasuga zwycizcy? By inteligentniejszy albo lepiej zna zasady gry. Zwycistwo zatem jest tylko wyrazem pewnego stanu jego umysu. A czy zasugiwaby na uznanie, gdyby by od drugiego bardziej rumiany albo zwinniejszy, albo mniej lub bardziej owosiony?... Ja jednak znaem czowieka, ktry cigle przegrywajc gra w szachy cae lata w nadziei, e przypadnie mu kiedy zwycistwo i e bdzie to dla niego wito. Czowiek czuje si bowiem bogatszy, wiedzc, e ono istnieje, nawet jeli nie jemu przypada. Tak jak pera leca w gbi morza. Zastanw si nad tym, czym jest zazdro: jest wiadectwem obecnoci pl i linii napi. Jeeli ustanowi order, wybracy bd z pych paradowa ustrojeni w ten jaki kamyk na piersi. Czowiek zazdroci temu, kto otrzyma odznaczenie. Jeeli zgodnie z twoim

poczuciem sprawiedliwoci (ktre jest potrzeb wyrwnania) postanowisz, e wszyscy bd odtd nosili na piersiach takie kamyki, kto zechce si w ten sposb omiesza? Ludziom zaleao przecie nie na kamyku, ale na tym, co oznacza. No prosz, powiesz. Zmniejszyem ludzkie cierpienia, poniewa uleczyem pragnienie kamykw, dla wikszoci nie do zaspokojenia. Jest to ocena z perspektywy zazdroci, ktra jest bolesna. Przedmiot zazdroci uznae wic za zo. W ten sposb jednak nie pozostawiasz nic nieosigalnego. Dziecko wyciga rczki i pacze, bo chce gwiazdki. Sprawiedliwo nakazywaaby zatem gwiazd zgasi. Podobnie z posiadaniem klejnotw. Przekazujesz je muzeom i powiadasz, e nale do wszystkich. W ddyste dni ludzie bd rzeczywicie przechodzi wzdu gablot, ziewajc na widok kolekcji szmaragdw. Zabrako bowiem ceremoniau, ktry nadawa im blask i znaczenie. Czy przewyszaj teraz swoim blaskiem rnite szkieka? Nawet diament udao ci si pozbawi jego swoistych cech. Bo on mg by przeznaczony dla ciebie. Odje mu blask pyncy z faktu, e mona go byo pragn. Podobnie z kobietami, jeeli ich zabronisz cakowicie. Nawet najpikniejsze stan si wtedy woskowymi manekinami. Nie syszaem nigdy, eby kto umar za kobiet, ktrej obraz, cho godny najwyszego uwielbienia, uwiecznia paskorzeba sarkofagu. Ona budzi uroki przeszoci albo melancholi, ale nie podanie, ktre bywa okrutne. Tak wic diament, jeeli nie bdzie go mona posiada, stanie si czym innym. Z tym wanie wiza si jego blask; on stanowi o wietnoci czowieka, umacnia jego saw i znaczenie. Teraz, zamieniony w ozdob muzealnej gabloty, bdzie chwa gabloty. Ale czowiek nie pragnie by gablot i nie bdzie pragn diamentw. I jeeli teraz zechcesz jeden z nich spali, aby uwietni t ofiar witeczny dzie i wzmc oddziaywanie wita na ludzkie umysy i serca, okae si, e nie ofiarowae niczego. Diament bdzie nie twoj ofiar, a gabloty. A na co gablocie ofiara? Diament, ktrego do niczego nie moesz uy, wymyka ci si z rk. Zechcesz go odda bogom i zamurujesz w mrocznym wntrzu kolumny? Nie bdzie darem. Kolumna go tylko przechowa, moe ukryje skuteczniej ni gablota, chocia i tu, gdy soce wywabi ludzi z miasta, diament bdzie skutecznie ukryty. Taki diament nie bdzie mia wartoci daru, poniewa nie jest przedmiotem, ktry mona dawa. Jest teraz przedmiotem, ktry si gdzie skada. Utraci boskie linie napi. I co na tym zyskae? Ja natomiast zabraniam, aby si ubierali w czerwie ci, ktrzy si nie wywodz z rodu proroka. Czy krzywdz przez to innych? Nikt si w czerwie nie ubiera: kolor czerwony nie mia adnego znaczenia. Teraz wszyscy marz o tym, eby si ubiera w czerwie .

Zbudowaem potg czerwieni i czowiek sta si bogatszy dziki temu, e czerwie istnieje, cho nie jest mu dostpna. A pragnienie, jakie czerwie budzi teraz w czowieku, jest znakiem narodzin nowych linii napi. Czyby wydawao ci si doskonae takie krlestwo, gdzie czowiek siada w rodku miasta skrzyowawszy nogi i umiera z godu i pragnienia? Gdy nic go nie wyrwie z obojtnoci: nie wie, czy ma pj w lewo, czy w prawo, w przd, czy w ty. Od nikogo nie otrzyma rozkazw i sam adnych rozkazw nie wyda. Nie obudzi w nim zapau ani diament, ktrego nie moe posiada, ani order przypity do piersi, ani czerwony strj. W kramie z barwnymi tkaninami bdzie caymi godzinami ziewa, czekajc, a ja nadam znaczenie kolorom i ukierunkuj jego chci. Ale skoro ja zabroniem czerwieni, ju widz, jak on zerka ku fioletowi... albo te, jako istota wolna a buntownicza, wroga wszelkim zaszczytom, i drwic sobie z sensu, jaki ja arbitralnie nadaem kolorom, przerzuci najpierw wszystkie pki, a potem zacznie szpera w magazynie, eby znale kolor najbardziej przeciwny czerwieni, na przykad jaskraw ziele ; i bdzie grymasi, pki nie znajdzie czego najdoskonalej odpowiadajcego jego potrzebie. Po czym, przepeniony dum z powodu owej jaskrawej zieleni, bdzie si pysznie przechadza po miecie, okazujc w ten sposb wzgard dla mojej hierarchii barw. W kocu jednak cay dzie by niezmiernie oywiony. W przeciwnym razie ubrany w czerwie ziewaby w jakim muzeum, gdy wanie pada deszcz. *** - Ja ustanawiam wito - powiada mj ojciec. - Cho waciwie nie wito ustanawiam, a pewien ukad i zaleno. Ju sysz, jak buntownicze duchy miej si drwico i ustanawiaj wita przeciwne. Ale potwierdzaj i przeduaj t sam zaleno. Trzymam ich troch w szachu, a take daj troch satysfakcji, bo traktuj swj ceremonia bardzo powanie. Ja te.

CCVIII
Wsta dzie . Staem jak marynarz, ktry skrzyowawszy rce na piersi wdycha zapach morza. Tego wanie morza, ktre przeorze jego statek. Staem jak rzebiarz przed kawaem gliny. Tej wanie gliny, ktr ma wyrabia. Staem wic na wzgrzu i tak si modliem do Boga: Panie, nad moim krlestwem wstaje dzie . Dajesz mi je dzi w rce jak harf, na ktrej mam gra. W wietle rodzi si wieniec miast, gaje palmowe, orne grunty i sady pomaraczowych drzew. A tu, na prawo, zatoka - przysta dla statkw. A tu, na lewo, bkitne

a cuchy grskie na pochyych kach hoduj weniste owce i najdalsze skay, jak szpony, wbijaj w piaski pustyni. A poza nimi szkaratny piach, gdzie kwitnie tylko soce. Moje krlestwo ma takie wanie oblicze. Mog oczywicie, nieco odmieni bieg ktrej rzeki, eby nawodni piaski; mog, ale nie w jednej chwili. Mog, ale nie w jednej chwili, zaoy nowe miasto. Mog - rzuciwszy na wiatr jedno nasionko - sprawi, by wyrs tu zwyciski las cedrowy - ale nie w jednej chwili. Bo w kadej chwili otrzymuj dziedzictwo zamknitej przeszoci, takiej wanie a nie innej. Tak wanie harf, gotow piewa. Na c miabym si skary, Panie, czujc w rku ciar tego krlestwa, kiedy jako mdry patriarcha widz, e kada rzecz ma tu swoje miejsce jak rnobarwne owoce w koszu. Dlaczego miabym ywi w sercu gniew, gorycz, nienawi czy dz zemsty? Taki jest wtek, ktry mam dalej tka. Takie jest pole gotowe do orki. Taka harfa czekajca moich palcw. Kiedy przez ziemi ojcowizny idzie o wicie jej pan, to podniesie dojrzany kamie , to wyrwie ciernisty krzak. Nie zoszcz go ani kamienie, ani ciemi. On tylko chce, eby jego ziemia staa si jeszcze pikniejsza, i w sercu nie czuje nic poza mioci. Kobieta o wicie otwiera drzwi domu i wymiata kurz. Nie zoci jej ten kurz. Ona tylko chce, eby dom by pikniejszy, i w sercu nie czuje nic poza mioci. Czy mam si skary na to, e za grami przebiega taka wanie, a nie inna granica? Gry, jak spokojna do , powstrzymuj plemiona nadchodzce z pustyni. I tak jest dobrze. Dalej, tam, gdzie moje krlestwo jest nie osonite, wybuduj twierdze. A dlaczego miabym si skary na ludzi? Przyjmuj ich w ten ranek takimi, jacy s. To prawda, e niejedni szykuj zbrodnie, przemyliwuj nad zdrad, knuj jakie kamstwa, ale inni zbroj si i gotuj do pracy, miosierdzia i sprawiedliwoci. Ja take, aby moja ziemia orna staa si pikniejsza, odrzuc na bok kamienie i wyrw ciernie, ale bez nienawici do cierni i kamieni, i nie czujc nic poza mioci. Albowiem w tej modlitwie znalazem pokj, Panie. Jestem przez Ciebie posany. Jestem jak ogrodnik, ktry powoli idzie w sad. *** To prawda, e i ja w cigu mojego ycia ywiem nieraz gniew, gorycz, nienawi i pragnienie zemsty. W wieczory po przegranych bitwach albo rebeliach, za kadym razem, kiedy widziaem swoj niemoc, kiedy nie mogc dziaa zgodnie ze swoj wol czuem si jakby zamknity w sobie; albo widzc oddziay zmieszane bezadnie, spiskujcych generaw

powoujcych samowolnie cesarzy, szalonych prorokw, ktrzy skupiali dokoa siebie grupki wiernych, zawzitych jak zacinita pi - doznawaem pokusy gniewu. Czowiek chce poprawia przeszo. Znajduje, poniewczasie, suszn decyzj. Widzi teraz, jaki krok by go ocali; ale poniewa przeszo jest ju zamknita, jest to tylko grzskie bagno roje . Oczywicie: pewien genera poradzi, aby zgodnie z jego wyliczeniami zaatakowa wroga od zachodu. Czowiek usiuje cofn bieg zdarze . Odrzuca rady. Atakuje od pnocy. Ale to tyle, co prbowa utorowa sobie drog dmuchajc na granitow ska. Ach, powiada sobie, grzznc w marzeniach, gdyby tamten inaczej postpi, gdyby ten nie mwi, gdyby ten drugi nie zasn, a ten trzeci gdyby nie uwierzy albo nie zwtpi, gdyby ten wanie by obok, gdyby tamtego nie byo - wtedy bym zwyciy! Ale przeszo drwi sobie z nas - nie sposb jej nagi ani usun, jak krwawej plamy, wyrzutu sumienia. Czowiek pragnie pozby si jej, zniszczy bezwzgldnie. Ale choby tamtych ludzi przygnioty najcisze gazy, dosigy najokrutniejsze tortury, oni bd nadal tacy sami. Jeste saby, a nawet tchrzliwy, jeeli przebiegasz przez ycie w poszukiwaniu odpowiedzialnych za twoje poraki, z grzskich roje budujc przeszo, ju przecie zamknit. Szukajc winnych, gotw byby w ten sposb ca ludzko posa do grobu. Moe istotnie ci byli narzdziami klski; ale dlaczego tamci, ktrzy mogli by istotnie narzdziami zwycistwa, nie wzili nad nimi gry? Bo lud ich nie popiera? A dlaczego Twj lud wola zych pasterzy? Dlatego, e kamali? Ale z kamstwem ludzie wci si spotykaj, gdy i prawda, i kamstwo wci s na ludzkich ustach. Dlatego, e dobrze pacili? Ale pienidzy nigdy nie brakuje, bo nigdy nie brakuje ludzi sprzedajnych. Jeeli jednak moje krlestwo zdoa uformowa ludzi, to na kad prb przekupstwa odpowiedz umiechem. Ta choroba im nie grozi. Ludzie wychowani w innym krlestwie i o sercach znuonych bd podatni na ni: kto pierwszy jej ulegnie i choroba si w nim zagniedzi. Bdzie si przenosi z jednych na drugich, a zakazi cae krlestwo. Czy ci, ktrzy zostali ni dotknici, s odpowiedzialni za zepsucie caego cesarstwa? Nie sdzisz chyba, aby nawet w najzdrowszym krlestwie brakowao nosicieli zarazy? Zawsze s, ale niejako w ukryciu, w oczekiwaniu na moment upadku kraju. I wtedy choroba si rozszerzy, gdy ona ich waciwie nie potrzebowaa. Znalazaby sobie zawsze innych. Kiedy choroba atakuje winorol, przenoszc si z korzenia na korze , nie oskaram korzenia, ktry pierwszy zachorowa. Gdybym go by spali ubiegego roku, inny by pierwszy uleg zgnilinie. Jeeli krlestwo ulega zepsuciu, to znaczy, e wszyscy brali udzia w tym procesie. Jeli wikszo to toleruje, ponosi take odpowiedzialno. Nazw ci zbrodniarzem, gdy

dziecko bdzie si topi w twojej sadzawce, a ty przez niedbalstwo mu nie pomoesz. Jaowe to usiowanie, kiedy w mglistych rojeniach prbuj poniewczasie ksztatowa zamknit przeszo; kiedy skazuj na cicie zepsutych jako wsplnikw zepsucia, tchrzy jako wsplnikw tchrzostwa, zdrajcw jako wsplnikw zdrady, gdy wtedy, postpujc konsekwentnie, unicestwi nawet najlepszych za to, e nie dziaali skutecznie, i bd im wyrzuca lenistwo, zbytni pobaliwo albo gupot. W kocu bd gotw zniszczy w czowieku to wszystko, co moe podlega chorobie, aby yzn ziemi odda tylko zdrowemu nasieniu. A przecie wszyscy mog by chorzy i wszyscy s yzn ziemi gotow przyj kade nasienie. Trzeba by zatem wytraci wszystkich, a wiat byby wtedy doskonay, gdy oczyszczony ze za. Ja jednak twierdz, e doskonao jest cnot umarych. Kiepscy rzebiarze i zy gust s nawozem pod stopniowe wznoszenie si poziomu twrczoci. Skazujc tego, kto si myli, nie su bynajmniej prawdzie, gdy prawda buduje si sama, poprzez kolejne bdy. Skazujc kadego, kto tworzy bez powodzenia, nie su bynajmniej twrczoci, gdy twrczo rodzi si sama, poprzez kolejne poraki. Nie narzuc okrelonej prawdy skazujc wierzcych w prawd inn, gdy moja prawda jest jak drzewo: ona ronie. Mam przed sob tylko jedno: orn ziemi, ktra nie daa jeszcze pokarmw mojemu drzewu. Przychodz i jestem. Przeszo mojego krlestwa otrzymuj jako dziedzictwo. Jestem ogrodnikiem idcym w swj ogrd. Nie bd mu robi wyrzutw, e ywi kaktusy i ciernie. C mi kaktusy i ciernie, skoro jestem nasieniem cedru. Obca mi jest nienawi, nie dlatego e jestem pobaliwy, ale dlatego e krlestwo, pochodzc od Ciebie, Panie, w ktrym wszystko jest obecne, jest i dla mnie obecne w kadym momencie. Wic w kadym momencie rozpoczynam. Przypominam sobie nauczanie ojca: mieszne jest ziarno, ktre skary si, e za jego porednictwem ziemia si przemienia w saat, a nie w cedr, byo przecie nasieniem saaty! A on mwi jeszcze tak: kiedy zezowaty umiechn si do dziewczyny, odwrcia si ku tym, ktrzy patrz prosto. A zezowaty chodzi teraz i opowiada, e ludzie patrzcy prosto znieprawiaj dziewczta. Jaka pycha w tych sprawiedliwych, ktrzy sobie wyobraaj, e nic nie s duni bkajcym si po omacku, niesprawiedliwociom, bdom i habie, ktra ich przerasta. Owoc gardzcy drzewem doprawdy zasuguje na miech!

CCIX
Czowiek, ktremu si zdaje, e znajdzie szczcie w bogactwie nagromadzonych

przedmiotw, nie potrafi tej radoci od nich oddzieli, gdy nie ma jej w przedmiotach; mnoy wic bogactwa i skada przedmioty w wielkie stosy i krci si pomidzy nimi w piwnicach, gdzie je zoy, podobny do dzikusa, ktry rozkada bben na czci, aeby pochwyci jego gos. Podobnie niektrzy widzc, e przymus pewnych zwizkw sownych poddaje ich wadzy wiersza, przymus pewnych struktur poddaje rzebie, przymus stosunkw midzy nutami - wzruszeniu gitarzysty, sdz, e sia wzruszenia mieci si w sowach wiersza, tworzywie rzeby, dwikach gitary; niespokojni prbuj wic w ich bezadnym chaosie odnale si oddziaywania, ale na prno, bo ona nie tam si mieci; i podnosz coraz wiksz wrzaw, eby ich syszano, budzc w suchaczu co najwyej wraenie, jakie robi stos tukcej si porcelany - jest to za po pierwsze efekt wtpliwej jakoci, poza tym - wtpliwej mocy; bodaj e skuteczniejsze byoby, mocniejsze i bardziej przejmujce wraenie, gdyby andarm caym ciarem swojego ciaa nadepn komu na palec. Wic jeeli chc opanowa twoj wyobrani mwic padziernikowe soce albo szabla niegu, musz zbudowa jakby puapk i chwyci suchacza jak zdobycz, a w akt pojmania bdzie ju czym zupenie innej natury. Jeeli jednak chc ci wzruszy samymi elementami puapki, nie omielajc si uywa takich sw jak melancholia, zmierzch, ukochana i innych poetycznych zwrotw, gotowych i osigalnych na kadej wyprzeday, a ktre ju przyprawiaj o mdoci, odwoam si do zjawiska pewnego mimetyzmu, na skutek ktrego syszc sowo trup mniej jeste radosny, ni syszc o koszyku r. Co prawda adne z tych sw nie wywrze na tobie gbszego wraenia, a chcc opisa wyrafinowanie tortur, bd musia sign po jaki rzadszy repertuar. Nie obudz zreszt w ten sposb wzruszenia, gdy ono w sowach nie jest zawarte. Saba jest bowiem wadza sw, ktre kiedy posu si mechanizmem pamici - wywouj tylko w ustach jaki kwany smak; trzeba wic istnego szalestwa, trzeba wywoa lk, mnoy opisy tortur i szczegy ich dotyczce, aur i odr mczarni, a i tak w kocu wraenie bdzie sabsze ni to, jakie sprawia andarmski but. Jeli chodzi o to, eby ci zaskoczy niezwykoci, to z pewnoci zaskocz ci wchodzc tyem do sali recepcyjnej, gdzie ci wyznaczyem audiencj, lub - oglnie biorc robic co niespjnego i nieoczekiwanego. Ale postpujc tak zachowuj si jak rabu i osigam efekt poprzez niszczenie ustalonych struktur, przy czym, w czasie drugiej audiencji, ju ci nie zdziwi moje wejcie tyem, a przyzwyczaiwszy si do tej absurdalnej sytuacji, przywykniesz zarazem do tego, co w absurdzie nieoczekiwane, i przestaniesz si czemukolwiek dziwi. Wkrtce za sidziesz ponury i bez sowa, a postarzay wiat stanie ci

si zupenie obojtny. Wtedy jedyn poezj, ktra zmusi ci do reakcji i skargi, bdzie ogromny, dobrze podkuty andarmski but. Nie ma bowiem buntownikw. Nie ma pojedynczych jednostek. aden czowiek nie odcina si naprawd od innych. Ci, co s o tym przekonani, przewyszaj naiwnoci producentw tanich byskotek, mieszajcych w rzekomej poezji mio, wiato ksiyca, jesie , powiewy wietrzyka i westchnienia. Jestem cieniem, powiada cie , i gardz wiatem. Ale - jak wiadomo - cie si wiatem ywi.

CCX Akceptuj ci takim, jaki jeste. Moe masz chorobliw skonno pakowania w kiesze zotych drobiazgw, ktre ci wpadn w oko, a skdind jeste poet. Przyjm ci zatem przez umiowanie poezji. A ze wzgldu na twoje zamiowanie do zotych drobiazgw zamkn je pod klucz. Moe, jak kobieta, traktujesz powierzone sobie sekrety niby majce ci zdobi brylanty. Noszony w dni witeczne rzadki klejnot przyczynia jej blasku i znaczenia. Skdind za jeste tancerzem. Bd ci przyjmowa przez podziw, jaki ywi dla taca, natomiast przez szacunek dla cudzych tajemnic, bd przy tobie milcza. Ale moe zupenie po prostu jeste moim przyjacielem. Bd ci przyjmowa z mioci do ciebie, takiego, jakim jeste. Jeeli kulejesz, nie bd ci zachca do taca. Jeli kogo nienawidzisz, nie bd ci go narzuca jako towarzysza biesiady. Jeeli bdziesz godny, zaprosz ci do stou. eby ci pozna, nie bd ci rozkada na czstki. Nie jeste tosamy ani z takim czynem, ani z innym, ani z sum wszystkich czynw. Ani z tak wypowiedzi, ani z inn - ani z sum wypowiedzi. Nie bd ci ocenia ani wedug sw, ani wedug czynw. Ale zarwno czyny jak sowa oceni wedle tego, kim jeste. W zamian bd domaga si od ciebie uwagi. Niepotrzebny mi przyjaciel, ktry mnie nie zna, a domaga si wyjanie . Nie mam monoci przekaza ci siebie za pomoc sw, ktre s lekkie jak plewy. Ja jestem jak gra. Gra moe by obiektem kontemplacji. Ale na przykad taczka nie moe wystpi w tej roli. Czy mog ci wytumaczy to, czego uprzednio nie pojmiesz poprzez mio? Czsto w ogle nie potrafi mwi. S sowa nieprzyzwoite. Opowiadaem ci o moich onierzach na pustyni. W przeddzie bitwy obserwuj ich milczc. Krlestwo na nich si opiera. Oni umr za krlestwo. A w zamian mier ich zostanie odpacona. Tote znam ich prawdziw arliwo. C mi wicej powiedz sowa lekkie jak plewy? e dokuczaj im ciernie na drodze, e nienawidz kaprala, e jedzenia maj skpo, e gorzka ich ofiara?... Oni tak musz mwi! Podejrzliwie patrz na onierza skonnego do lirycznych wynurze . Jeeli mwi, e pragnie umrze za swojego kaprala, prawdopodobnie wcale nie umrze - bdzie zbyt zajty deklamowaniem poetycznych tekstw. Podejrzliwie patrz na gsienic, ktra odkrywa w sobie ukochanie skrzyde. Ona nie umrze dla siebie zamknita w poczwarce. Jestem guchy na sowa, ktre s jak plewy, i widzc na wskro wiem, kim jest mj onierz, a nie, co mwi. To on wanie w czasie bitwy osoni kaprala wasn piersi. Przyjaciel to punkt, z ktrego si

patrzy na wiat. Musz posucha, jak mwi, eby wiedzie, z jakiego punktu mwi, gdy jest w tym wypadku odrbnym krlestwem i niewyczerpanym bogactwem. Moe milcze, a i tak obdarowuje mnie swoj peni. Patrz wtedy na wiat z jego punktu widzenia i widz wiat inaczej. A rwnie od przyjaciela wymagam, eby dojrza najpierw, z jakiego miejsca ja mwi. Bo sowa zawsze s przedrzenianiem rzeczywistoci.

CCXI Znw przyszed do mnie w prorok o twardym wzroku, ktry w dzie i w nocy pon witym gniewem, a do tego by zezowaty. - Naley - powiedzia - ocali sprawiedliwych. - Istotnie - odparem - nie ma oczywistych przyczyn, ktre by ich nakazyway kara. - Trzeba ich oddzieli od grzesznikw. - Oczywicie - przyznaem. - Najdoskonalszy powinien zosta wyniesiony w gr jako przykad do naladowania. Na piedestale ustawiasz najlepszy posg najlepszego rzebiarza. Dzieciom czytasz najlepsze wiersze. Na krlow chciaby wybra najpikniejsz. Albowiem doskonao jest jak kierunek, ktry naley ludziom ukazywa, cho nie w twojej mocy jest j osign. Prorok jednak rozpala si coraz bardziej: - A kiedy ju oddzieli si sprawiedliwych od reszty, naley ich wycznie ocali, i wtedy raz na zawsze zniszczy zepsucie. - Eje - powiedziaem - czy to nie przesada? Wydaje mi si, e chciaby oddzieli kwiat od drzewa. Uszlachetni cite zboe, odrzucajc uycie nawozu. Popiera wielkich rzebiarzy, posyajc na mier kiepskich. Ja natomiast znam wycznie ludzi, ktrzy s mniej albo wicej niedoskonali, i znam wzrost drzewa: od bagnistej ziemi a po kwiat. I twierdz, e doskonao krlestwa opiera si na bezwstydnych. - Powaasz zatem bezwstyd! - W rwnej mierze powaam twoj gupot, cnota powinna by bowiem moliwoci stanu doskonaoci, w peni dostpn pragnieniom i osigaln. I musi istnie pojcie czowieka cnotliwego, cho taki nie moe istnie, przede wszystkim dlatego, e czowiek jest uomny, a poza tym dlatego, e doskonao zupena, gdziekolwiek wystpuje, pociga za sob mier. Dobrze jest jednak, kiedy kierunek przybiera form celu. W przeciwnym razie czowiek szybko by si znuy zmierzajc do czego, co jest nieosigalne. Na pustyni nieraz zdarzao mi si przeywa cikie chwile. Pocztkowo wydaje si ona czym nie do pokonania. Ale oto jak dalek wydm wyobraziem sobie jako podany etap. Dochodz do niej, a ona w tym momencie traci ju dla mnie znaczenie. Wtedy zaczynam traktowa jako nastpny podany etap ostro rysujcy si na horyzoncie zbaty a cuch gr. Dochodz tam, a on w tym momencie traci dla mnie znaczenie. I wybieram sobie nastpny cel. I tak, od jednego punktu do drugiego, brn przez piaski.

Bezwstyd jest albo oznak prostoty ducha i niewinnoci, jak w przypadku gazeli; wtedy, jeeli uda ci si kogo takiego uwiadomi, przemieni si w cnotliw czysto; albo te znajduje rado w przekraczaniu zasad czystoci. Sowem opiera si na czystoci. Ni si ywi i jej podstaw stanowi. Kiedy przechodz pijani onierze, matki biegn nakazujc crkom, eby si nie pokazyway. Natomiast onierze twojego utopijnego krlestwa, nawykli do cnotliwego spuszczania oczu byliby jakby nieobecni, i nie widziaby nic zdronego w tym, eby dziewczta kpay si nago. W moim krlestwie czysto nie jest tym samym co nieobecno bezwstydu (najbardziej wstydliwi byliby w takim przypadku zmarli). Jest to skrywana arliwo, pena rezerwy, szacunku dla samego siebie i odwagi. Ona chroni przygotowany mid na wito mioci. I jeeli przechodzi drog pijany onierz, moe wanie on w moim krlestwie ugruntuje cnot wstydliwoci. - Ach, wic yczysz sobie, eby pijani onierze wykrzykiwali na gos bezecestwa... - Przeciwnie, myl, e karabym ich za to, aby w nich take wzbudzi wstydliwo. Zarazem tak ju jest, e im mocniejsza wstydliwo, tym bardziej pontne staj si jej przekroczenia. Wicej znajdziesz satysfakcji wspinajc si na stromy wierch, ni na agodne wzgrze. W zwycistwie nad wrogiem stawiajcym opr - ni nad jakim miczakiem, ktry si nawet nie broni. Tylko tam, gdzie kobiety nosz zasony na twarzach, pali ci pragnienie czytania w ich obliczu. Wedle ostroci kar, ktre wprowadzaj pewn rwnowag w ludzkie apetyty, oceniam si linii napi istniejcych w moim krlestwie. Jeli postawi zapor na grskiej rzece, bd musia dobrze wzmocni grub, murowan tam. I ta grubo jest oznak mojej siy. Jeli chodzi za o mizern sadzawk, wystarczy niemal wa z umocnionej tektury. Dlaczego miabym sobie yczy, eby moi onierze byli jak kastraci? Chc, eby ca si napierali na mur, tylko wtedy bowiem bd wielcy zarwno w zbrodni jak w dziele tworzenia, ktre przerasta zbrodni. - Chciaby wic, eby ich rozpieray niecne dze... - Nie. Ale widz, e znw nic nie zrozumiae.

CCXII Otoczyli mnie kiedy andarmi, peni bezgranicznej gupoty. - Odkrylimy przyczyn upadku krlestwa. Jest to sprawa pewnej sekty, ktr naley wytpi. - Ach tak? - powiedziaem. - A po czym poznajecie, e co ich czy ze sob? Opowiadali mi wtedy o pewnych zbienociach w ich postpowaniu, dajcych si zauway oznakach bliskoci, a take o miejscach, gdzie si gromadz. - A po czym poznajecie, e stanowi zagroenie dla krlestwa? Wtedy opisali mi ich zbrodnie, malwersacje niektrych, gwaty popenione przez innych, wystpujce czsto tchrzostwo, a poza tym brzydot. - Ach tak? - odparem. - To ja znam inn sekt jeszcze bardziej niebezpieczn, poniewa nikomu jeszcze do tej pory nie przyszo do gowy jej zwalczanie. - C to za sekta? - zapytali skwapliwie. Poniewa andarm, czowiek stworzony do tego, eby wali innych, schnie w oczach, kiedy nie ma dla siebie odpowiedniej poywki. - Jest to sekta ludzi, ktrzy na lewej skroni maj pieprzyk. andarmi nic oczywicie nie zrozumieli, mruknwszy tylko z zadowoleniem. Gdy andarm moe wali czowieka, nie rozumiejc, o co chodzi. Wali przecie piciami, ktre nie maj nic wsplnego z mzgiem. Jednake jeden z nich, ktry by swego czasu stolarzem, chrzkn znaczco. - Ale waciwie nie wiadomo, co ich czy. I nie spotykaj si w okrelonych miejscach. - To prawda - zgodziem si. - I w tym ley niebezpieczestwo. Bo s niezauwaalni. Ale kiedy tylko wystosuj dekret, ktry ich wyda na up powszechnej nienawici, zobaczycie, jak si zaczn szuka nawzajem, czy ze sob, y wsplnie, a stawiajc opr gniewowi ludu, nabior wiadomoci odrbnej kasty. - wita prawda - przytaknli andarmi. Byy stolarz chrzkn atoli ponownie. - Znam takiego jednego. Jest agodny, szlachetny. Uczciwy. Zosta trzykrotnie ranny, bronic krlestwa... - Pewno - odparem. - Ale czy z tego, e kobiety s gupie, wycigniesz wniosek, i nie ma wrd nich jednej rozsdnej? Jeeli generaowie s na og buczuczni, to czy nie moe trafi si czasem genera niemiay? Nie zajmujmy si wyjtkami. Kiedy ju wytropicie ludzi, noszcych ten znak, przetrznijcie dobrze ich przesze sprawki. To oni s rdem

zbrodni, gwatw, porwa , malwersacji, zdrady, chciwoci i bezwstydu. Czyby by zdania, e s wolni od tych wystpkw? - Jasne, e nie! - krzyknli andarmi, bo ju ich pici zaczynay swdzi. - A kiedy drzewo wydaje zgnie owoce, wini o zgnilizn trzeba owoc czy drzewo? - Drzewo! - wrzasnli andarmi. - A jeli zdarzy si par owocw zdrowych, czy wystarczy to ju jako usprawiedliwienie? - Nie, skde! - krzyknli znw andarmi, ktrzy na szczcie kochali swj zawd, a nie naley do niego kogokolwiek uniewinnia. - A zatem godziwe bdzie oczyci krlestwo z tych ludzi, ktrzy na lewej skroni maj pieprzyk. Znw jednak byy stolarz zacz pochrzkiwa. - Powiedz, o co ci chodzi - zwrciem si do niego, podczas gdy towarzysze, wiedzeni nieomylnym wchem spogldali ju znaczco w stron jego lewej skroni. Jeden wreszcie si omieli i zagadn wprost podejrzanego: - A ten, ktrego znae... Czy to przypadkiem nie twj brat... Albo ojciec... Czy kto z rodziny?... Tu wszyscy wydali pomruk aprobaty. Wtedy zawrzaem gniewem. - Jest jeszcze bardziej niebezpieczna sekta: tych, ktrzy maj pieprzyk na prawej skroni! Niebezpieczniejsza, bomy o nich nawet nie pomyleli! Czyli, e jeszcze skuteczniej si ukrywa. A jeszcze bardziej niebezpieczna jest sekta tych, ktrzy w ogle nie maj pieprzyka - ci si naprawd maskuj, s niewidoczni jak prawdziwi spiskowcy. W rezultacie, rozwaajc wszystko i uwzgldniajc wszystkie moliwe sekty, wydam wyrok na sekt obejmujc wszystkich ludzi, gdy jest ona w najoczywistszy sposb rdem zbrodni, gwatw, porwa , malwersacji, zachannoci i bezwstydu. A poniewa, jak wiadomo, andarmi, poza tym, e s andarmami, s zarazem ludmi, najdogodniej mi bdzie zacz od nich tak niezbdn czystk. Wydaj wobec tego rozkaz: obecny w was andarm niech rzuci obecnego w was czowieka w peen gnoju loch w moich twierdzach. Wtedy andarmi wyszli, pocigajc nosami, gdy byli bardzo zmieszani, i zastanawiajc si gboko, ale bez wikszych skutkw, poniewa jak wiadomo myl oni piciami. *** Stolarzowi kazaem zosta; sta ze spuszczonymi oczami i pokorn min. - Ciebie zwalniam z dotychczasowej funkcji - powiedziaem. - Prawda stolarza,

skomplikowana i nieraz sprzeczna ze wzgldu na to, e drewno stawia mu opr, nie jest tym samym, co prawda andarma. Jeeli odpowiedni podrcznik zalicza do osb podejrzanych ludzi z pieprzykiem na skroni, bardzo dobrze jeeli andarmi, ledwo usyszawszy o nich, ju czuj wierzbienie w piciach. Podoba mi si rwnie to, e podoficer ocenia czowieka wedle jego umiejtnoci wykonania rozkazu w ty zwrot! Jeeli bowiem pozostawi oficerowi prawo oceny, znajdzie wymwk dla niezrcznoci w tym, e kto jest wielkim poet. Usprawiedliwi dalej ssiada, gdy ten jest pobony. Trzeciego z szeregu - gdy jest wzorem powcigliwoci. Bdzie to panowanie sprawiedliwoci. Ale niech w czasie bitwy onierze oka niedostateczn sprawno wykonywania zwrotu w ty, we wrzawie i zamcie zaczn wali na olep i dojdzie do strasznej rzezi. Duo im wtedy pomog wzgldy podoficera! Wracaj wic do stolarki, bo lkam si, eby twoje umiowanie sprawiedliwoci nie doprowadzio kiedy do zbdnego rozlewu krwi.

CCXIII Alici przyszed czowiek, ktry pyta mnie, czym jest sprawiedliwo. - Ach - powiedziaem - wiem, co to suszne postpowanie, ale nie wiem zupenie, czy istnieje co takiego jak suszno. Suszne jest, eby otrzymywa poywienie odpowiednie do wykonywanej pracy. Suszne - eby by pielgnowany w chorobie. eby by wolny, jeeli jeste nie skalany win. Ale na tym wyczerpuje si oczywisto... Jest jeszcze suszne to, co zgodne z ceremoniaem. Od lekarza wymagam, eby ca pustyni przeszed - choby czogajc si lub na klczkach - pieszc do chorego, ktrego ran trzeba opatrzy. Nawet gdyby by to czowiek niewierzcy. W ten sposb utwierdzam szacunek dla czowieka. Ale bywa e moje krlestwo wypowiada wojn krlestwu innej wiary; wtedy wymagam od onierzy, eby szli przez t sam pustyni, a po bitwie wntrznoci niewiernego bd wydane na pastw soca. Gdy tak wanie utwierdzam krlestwo. - Nie pojmuj tego, Panie... - Dobrze, jeeli kowale, piewajcy kowalskie piosenki, usiuj odebra narzdzia stolarzom, po to, eby ku swoje gwodzie. I dobrze, kiedy stolarze odwodz od roboty kowali, eby ich zachci do piowania desek. Dobrze, jeli zarzdzajcy caoci roboty architekt gnbi stolarzy i kowali majc na wzgldzie deski i gwodzie. Albowiem z tej kontrowersji pomidzy liniami napi rodzi si statek; a czego mgbym si spodziewa po stolarzach, ktrzy nie maj pasji do swojej roboty i nadto szanuj gwodzie, albo po kowalach pracujcych beznamitnie i nadto szanujcych deski? - Czyby zatem ceni w ludziach nienawi? - Nienawi musi by przetrawiona i przezwyciona, a ceni tylko mio. Ale bywa, e mio rodzi si dopiero na wyszej paszczynie, nie na paszczynie desek i gwodzi, ale statku. Odszedszy na ubocze, zaniosem do Boga tak modlitw: Przyjmuj, Panie, sprzeczne ze sob prawdy: onierza, ktry chce zadawa rany, i lekarza, ktry chce leczy, jako tymczasowe, cho z mojej paszczyzny nie dostrzegam czcego je zwornika sklepienia. Nie chc godzi ze sob napojw lodowatych i gorcych w jedn letni mieszanin. Nie pragn, eby si bito z umiarem i z umiarem leczono rannych. Bd kara lekarza, ktry odmawia pomocy choremu, a take onierza, ktry nie chce si bi. C z tego, jeli sowa zdaj si drwi z siebie wzajemnie? Albowiem moe wanie ta tylko puapka, zrobiona z rnych elementw, pojmie w caoci zdobycz, ktr jest konkretny czowiek, o takich, a nie

innych szczegowych cechach. Szukam po omacku Twoich boskich linii napi, a skoro na mojej paszczynie nie rysuje si oczywisto, sdz, e mam racj dobierajc rytuay ceremoniau, jeeli mnie wyzwalaj i daj swobodny oddech. Tak jak rzebiarz pracujcy w glinie nie wie, dlaczego wanie tak j ksztatuje, ale wie, e tak trzeba. Tylko pod tym warunkiem ma poczucie, e nadaje glinie moc. Id ku Tobie, Panie, jak drzewo, ktre ronie zgodnie z liniami napi zawartymi w jego nasieniu. lepiec nie wie nic o ogniu. Ale wok ognia istniej linie napi wyczuwalne do mi. Wic idzie przez ciernie - przecie kada przemiana jest bolesna, Ja id ku Tobie, Panie, prowadzony Twoj ask, po tym stoku, ktry pozwala mi si stawa. Ty nie zstpujesz do Twego stworzenia i nie wolno mi spodziewa si innych nauk poza arem ognia i energi zawart w ziarnie. Tak jak gsienica nic nie wie o skrzydach. I nie czekam teatralnego widowiska zstpujcych ku mnie z nauk archaniow, bo niczego wanego nie dowiem si od nich. Gsienicy nie ma co mwi o skrzydach ani kowalom - o statku. Wystarczy, e dziki zapaowi architekta istniej linie napi wyznaczajce statek. Dziki nasieniu - linie napi ptasiego lotu. Dziki ziarnu - linie napi drzewa. I e Ty po prostu jeste, Panie. Lodowata jest czasem moja samotno. Woam o jaki znak na tej pustyni opuszczenia. Ale Ty naucza mnie kiedy we nie. Zrozumiaem, e marnoci jest kady znak; gdyby by z tej samej co ja paszczyzny, nie bybym zmuszony rosn. A co, Panie, poczn ze sob - takim, jakim jestem? Dlatego id naprzd zanoszc modlitwy, na ktre nie ma odpowiedzi, a jestem tak lepy, e wiedzie mnie jedynie ciepo ledwo wyczuwane osabymi do mi; a przecie wysawiam ci, Panie, za to, e mi nie odpowiadasz, bo gdybym znalaz to, czego szukam, Panie, ju bym si przesta stawa. Gdyby sam z siebie uczyni w stron czowieka jeden krok archanielski, czowiek uzyskaby peni. Ju by nie piowa desek, nie ku, nie walczy i nie leczy. Nie zamiataby izby ani nie umiecha si do ukochanej. Czy gdyby Ci, Panie, oglda twarz w twarz, chciaby jeszcze dodatkowo i ubocznie czci Ci przez swoj mio do ludzi? Kiedy witynia ju stoi, widz wityni, a nie kamienie. *** Ju jestem stary, Panie, i saby jak drzewa w zimowych wiatrach. Znuyli mnie wrogowie, i znuyli przyjaciele. Przymus jednoczesnego zabijania i leczenia budzi w moich mylach niepokj, bo Ty wla we mnie potrzeb wchaniania przeciwiestw, wrd ktrych

okrutny wydaje mi si mj los. A przecie jest to take przymus, ktry mi kae i od pyta coraz rzadszych do wyganicia wszelkich pyta , ku Twojej ciszy. Panie, racz na Twoj chwa uczyni jedno z nas dwu: tego, co spoczywa snem wiecznym na pnoc od mojego krlestwa, a ktry by najdroszym mi wrogiem, geometr - jedynym prawdziwym przyjacielem, i mnie, ktry - niestety - przeszedem ju grzbiety gr i zostawiam za sob w tyle wasne pokolenie, jak na stoku pochyym, na ktry nie ma powrotu. I daj mi sen pord piaskw pustyni, gdzie si trudziem.

CCXIV Zdumiewajca jest twoja pogarda w stosunku do yznej prchnicznej ziemi. Szanujesz tylko dziea sztuki. - Dlaczego bywasz u tych ludzi, ktrzy s tak niedoskonali? Jak moesz znie: u tego wad, u tamtego niemi wo ? S przecie inni, godniejsi ciebie... To tak jakby powiedzia drzewu: dlaczego zapuszczasz korzenie w nawz? Ja szanuj tylko owoce i kwiaty. Czowiek yje tylko tym, co przemienia. Jest narzdziem, drog i przekazem. A ty masz w sobie nie wicej ycia ni czowiek martwy.

CCXV Stoicie w bezruchu jak statek, ktry dobiwszy do brzegu, wyadowuje towary, a nabrzee portu mieni si kolorami, bo istotnie s tam i zociste materie, czerwone i zielone korzenne przyprawy, i ko soniowa, a soce, jak rzeka miodu wrd piaskw, zalewa to wszystko brzaskiem wstajcego dnia. Wic trwacie bez drgania, olnieni blaskiem jutrzenki, na pochyoci wzgrza, ktre si wznosi przy studni. Tak wanie trwaj w bezruchu zwierzta w gbokim cieniu. adne z nich nie drgnie: wiedz, e kade, po kolei, bdzie pi. Ale brakuje jednego, eby ruszyy powoln procesj: woda jest jeszcze nie rozlana, nie przyniesiono koryt, nie ma poide. A ty stoisz podparszy si wp i pytasz: C oni tam robi