Globalna symbolika rytualna.

Inscenizacja „katastrofy smoleńskiej”
Pod ochroną morderców z Sewastopola. 1. O inscenizacji katastrofy smoleńskiej Jak wiadomo, 10 kwietnia [2010] pod Smoleńskiem, według wersji
oficjalnej, rozbił się w wyniku uderzenia w ziemię, w warunkach silnego zamglenia, samolot ТУ-154 polskich wojsk lotniczych z prezydentem, w wyniku czego zginęli wszyscy pasażerowie na jego pokładzie – 88 osób, wraz z prezydentem Polski L. Kaczyńskim oraz 8 członków załogi. Aby nie szukać daleko, proszę odswieżyć sobie w wikipedii. Tamże znajdą państwo fotografię rzekomo z pierwszych minut po tragedii.

Uwaga! Osobom o słabych nerwach nie zaleca się oglądania dalszych zdjęć. W sieci jest mnóstwo podobnych zdjęć, gdzie strażacy gaszą, bądź właśnie ugasili ogień. Na przykład takie

i takie

i nawet takie

A oto wideo http://video.mail.ru/mail/8121976kansk/2302/2372.html z ogniem, dymem i strzałami, rzekomo „pierwszych minut katastrofy”, nagrane na komórkę z najmniejszą możliwą rozdzielcznością. Poza ogniem, dymem i zarysami wraku, niesposób dostrzec czegokolwiek. Mamy jeszcze nagranie, też filmik dezinformacyjny, z ogniem i dymem http://www.youtube.com/watch?v=tATNUI637IA , tyle że i ze strzałami – należy przypuszczać, że autorzy mieli na myśli, iż na miejscu „katastrofy” pośród gorącego wrakowiska biegały specsłużby i ocalałych Polaków rozstrzeliwały. Dalszy ciąg – analiza sytuacji upadku i oczywiście analizy polityczne, rozważania i dywagacje. Dalej wpis http://www.liveinternet.ru/users/3880498/post238387851/ Z Krymu, prawdopodobnie z wysokich kręgów, anonim w odpowiedzi na moje twierdzenia o sewastopolskim mordzie rytualnym, przysłał dziś artykuł z upiornymi zdjęciami. Napisał, że my o tym wszystkim wiemy i do Sewastopola także to dotarło. Dziewczyny – to nie był ostatni rytuał. Niebawem była jeszcze młoda kobieta, którą także zabili. Śmiertelność na Krymie jest ukrywana. Za dziewczynami ruszyło całe miasto. Szukali ich ludzie, pogrzeby zrobili ludzie, władze trzymały się na uboczu.

To straszny widok. Okaleczone ludzkie ciała. Znowu rytuały. Ledwie napisałam o dziewczynach z Sewastopola, dostaję pocztą okropne rzeczy. Ludzie, gdzie zakończy się wasze bestialstwo. Zwierzęta zabijają dla jedzenia. A wy po co? Przestańcie. Jak widać, było lądowanie, wszystkich wymordowali (dokładniej wyładowali tu zabitych) i zrzucili, razem z gruzem z wysypiska, przypominającym „samolot”. Nie było żadnego upadku i pożaru, jak w przypadku „katastrofy” Superjet-100 w Indonezji http://www.liveinternet.ru/users/4084478/post223033152/, Мi-8 w Ałtaju http://www.liveinternet.ru/users/4084478/post164753166/ i wielu innych miejscach. Ciała były rozbierane i patroszone przed rozrzuceniem. Cel – rytualny. Na tym samym równoleżniku była „katastrofa Bułgarii”. Pośrodku, jeśli pociągnąć linię, na tym samym południku - Krymsk http://www.liveinternet.ru/users/4084478/post229122826/ i miejsce zatonięcia „Kurska”. Na przecięciu – ten sam ziggurat, który jest nazywany magicznym instrumentem syrian-plejadian-reptylian i „mędrców egipskich”. Zajmują się tym nie jacyś mityczni syrianie, ale konkretni ludzie w konkretnych podmiotach.

Co można powiedzieć? Wszystko jest oczywiste. Na fotografii 1 oraz 2 nie ma nawet najmniejszych śladów pożaru, który gaszono na wszystkich „oficjalnych” zdjęciach „podczas pierwszych minut po katastrofie”, nie liźnięta ogniem sucha trawa, gałązki i wielka ilość paliwa. Z czego jasno wynika, że na polanie rozpalono ogień do fotografii – i nagrania wideo „pierwszych minut”. Jedyny przedmiot, który naprawdę się palił, to rozpadła część korpusu samolotu na zdjęciu 1, leżąca w bryle zaschniętego materiału, która paliła się najwidoczniej nie w tym miejscu, z czego wynika, że dowieziono ją tu wraz z innymi „rekwizytami”. Ciała są rozebrane, w pantoflach i bez, co wyklucza ich znalezienie w takim stanie w samolocie, a świadczy to o tym, że je przywieziono i zrzucono. Na zdjęciach 3 oraz 7 doskonale widać, że ciała wysmarowano ziemią, gdy były już rozebrane. Jest oczywiste, że w takim stanie nie lata się samolotami, a rozebrano je tam, gdzie zamordowano. Na zdjęciu 4 ciało wprost na miejscu katastrofy wkłada się do trumien, bez żadnych tam kostnic, od razu do pochówku, to znaczy z pominięciem wszelkich nakazanych [prawem] procedur i ekspertyz medycyny sądowej. Na zdjęciu 3 oraz 6 widać na skórze charakterystyczne obrażenia, otarcia, które mogą powstać tylko przy manipulacjach na martwych ciałach i które nie mogą wystąpić za życia, bądź u dopiero co umarłych, co ponownie świadczy o tym, że ciała przywieziono i zrzucono. Ciała można tak wymazać ziemią oczywiście tylko wlokąc je po ziemi, a nie podczas przenoszenia na rękach. Szczególnie bliższa połowa ciała na zdjęciu 7. Na przegubach ciał widać przywieszki, przyklejone taśmą klejącą wprost na gołą skórę. Na tymże zdjęciu 7 widać, że od wleczenia podwinął się brzeg przywieszki, a na kilku ciałach wymazały się ogonki taśmy, na zjęciu 3 przywieszka wymazała się z wierzchu, przy wleczeniu. Na zdjęciu 2 widać zwał, który nie mógł powstać za pomocą niczego, co leży – ciał, poduszek, łachmanów, papierów; podobnie jak nie mógł powstać od korpusu, który przeorał ziemię, albo przeleciał tuż nad nią – w tym przypadku ciała i śmieci nie leżałyby w ten sposób. Można tak kontynuować, ciągle dowody inscenizacji katastrofy. Ale skoro jest możliwość porównania dwóch zdjęć z jednego kierunku, to porównamy. I zobaczymy, że „ekspozycję miejsca katastrofy” dopracowywano śmieciami, taśma [ostrzegawcza] naciągała się powtórnie na inne gałęzie, a drzewo w żaden sposób nie zostało złamane, jak należałoby przy katastrofie, a zostało spiłowane. Do tego na zdjęciu dla mediów retuszer postanowił pieniek tego drzewa usunąć całkiem.

Jeszcze jedna sprawa. Sucha trawa i inne rzeczy na zdjęciach, dwa wiadra paliwa w ogniskach, płonących na wideo, nijak się nie mają do pożarów podczas katastrof. Baki wszystkich modeli Ту-154 mieszczą 39,75 ton paliwa. Nie tankuje się do połowy, ani jedną czwartą. Trasa do Smoleńska trwa godzinę. Paliwo, pozostałe przy jednej czwartej pojemności, przy prawdziwej katastrofie zapłonęłoby tak, że płomień byłoby widać w sąsiednich powiatach. Te dwa ogniska na wideo znaczą tylko tyle, że samolot tankujący w Warszawie, w żadnej postaci, ani ciętej, ani rozbitej nie może tu występować. Dla czytelników niespecjalistów, a takich jest większość, niewielki wybór prawdziwych katasstrof. Aby się przekonać: nie tylko tony, ale i setki litrów resztki paliwa wybuchają od najmniejszej iskry, od razu na dużej powierzchni, przy uderzeniu z niewielka siłą o wodę i lód, nie mówiąc o trawie i lesie. Wideo jest przeznaczone dla tych specjalnych sceptyków, którzy przedkładają wiarę nad fakty. http://www.youtube.com/watch? feature=player_embedded&v=Y33N0raKZBo Spojrzymy także na zdjęcie „katastrofy” z satelity. Przecinka na zdjęciu dużo węższa w porównaniu z rozpiętością skrzydeł „tuszki”. Oczywisty brak części (to co widać na wideo i zdjęciach z „miejsca katastrofy” można przewieźć dwoma nawrotami MI-8, a złożyć to można nawet i miesiąc przed „katastrofą”). „Blogerzy” i „pisarze” w rodzaju autora artykułu „Dziewięć sekund przed katastrofą” zainicjowali „śledztwa blogerskie”, wyliczyli „trajektorie upadku” z dokładnością do centymetra, na podstawie „ścięcia korpusów brzóz”, już to „tnąc” gałęzie fotoszopem (próbowaliście złamać młode gałęzie brzozy, nie mówiąc o „ścięciu korpusem”?), już to naprawdę je łamiąc. Prawdziwe pytanie w tym, kto w ogóle pozwoli „pisarzowi” czy „blogerowi” godzinami się wałęsać po zastrzeżonym terenie lotniska wojskowego, łamać tam krzaki i drzewa, a wszystko skrupulatnie fotografować...

Trudno powiedzieć, na ile wiarygodne są metadane, przede wszystkim na zdjęciu - 09:49 ("оficjalny" czas "katastrofy”, przypomnijmy, 10:56), ale nawet jeśli nieznane źródło je zmieniło (technicznie jest to możliwe), pozostałych danych jest więcej niż dosyć do tego, aby wykonać dowód: katastrofa – inscenizacja. Jakie by tam wzajemne występy polityczne nie wyczyniały dziś VIPy z obu krajów dla publiki i mediów, bez wspólnego, zgodnego udziału inscenizantów z obu stron, inscenizacja nie byłaby możliwa. Wyobrażenie o rytualnej roli centrum, które określa się według długości i szerokości wystąpienia masowej śmierci, z bardzo dużym odzewem można znaleźć w publikacji blogera selenadia http://selenadia.livejournal.com/323584.html . Kolejny materiał http://www.liveinternet.ru/users/3880498/post238410139/ , dotyczący znanego nam „bojca” rządowego pododdziału „komando śmierci” i patronujących mu wysokich funkcjonariuszy rządowych.

2. Milicja nakrywa morderców dziewczyn z Sewastopola 16 sierpnia 2012 organa MSW Ukrainy po raz kolejny ujawniły morderstwo dwóch dziewcząt ze stycznia 2011 w Sewastopolu i zatrzymały sprawców. Tym razem mordercami było dwóch pedofilów, którzy pokroili ciała ofiar nożem. Po półtora roku. Oczywiste, że i tym razem sprawa zakończy się niczym, jak bywało już wielokrotnie. Przypomnijmy, że 10-letnia Nastia Baliabina i 11-letnia Tania Mizina wyszły z domu 4 stycznia 2011, aby już nie wrócić. Rodzice zwrócili się do milicji, ale poszukiwania były bezowocne. 29 stycznia ciała martwych dziewczynek, noszące ślady zabójstwa rytualnego, znaleziono w okolicy porzuconych garaży. Na pierwszy rzut oka śledztwo wygląda dziwnie i nieprofesjonalnie. Nieadekwatność charakteryzuje praktycznie wszystkie działania organów ochrony prawa. Po pierwsze 1. 29.01.2011 mieszkanka Natalia Rastworowa znalazła dżinsy i pół korpusu dziewczynki o godz. 14, a rzekomo powiadomiła o znalezisku o 21. Co zrobiła milicja? Prawdopodobnie dzwonili „na górę”, radzili się, co robić. Dopiero rankiem rozpoczęły się działania po odkryciu ciała. Nielogiczne i nieadekwatne. Stracono czas, konieczny dla odnalezienia tych, kto dostarczył ciała ofiar. Ponadto tak długo szukano zaginione dziewczynki, całe miasto było wstrząśnięte, wszyscy wyszli na poszukiwania i nagle, kiedy otrzymali realną wiadomość, to milicja zarządziła przerwę! Po drugie. Naczelnik milicji leninowskiego Regionalnego Zarządu SW miasta Sewastopol pułk. Wiktor Gawryluk, jak mówią media, „podziękował dziennikarzom za pomoc i oświadczył, że dziewczynki już wracają do domu”. Co to za dezinformacja? Dlaczego naczelnik milicji nagle dziękuje dziennikarzom – tym samym dając do zrozumienia, że proces poszukiwań dwóch zaginionych dziewczynek się zakończył? Wprost odganiał dziennikarzy od tego tematu.

Tekst i zdjęcia: http://gorojanin-iz-b.livejournal.com/55983.html Stan: 16.10.2012

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful