Tomasz Sobieraj ZA BRAMAMI ZIEMI OBIECANEJ BEHIND THE GATES OF THE PROMISED LAND

Editions Sur Ner

MITOLOGIA PRZEKL TYCH REWIRÓW

Witold Egerth

Cykl fotograficzny „Za bramami Ziemi Obiecanej” Tomasza Sobieraja cechuje klarowno þ prozy i poetycka metafora; to podró przez czy ciec poã czona z nauk pokory wobec historii i kaprysów fortuny, które w sposób wyj tkowy obeszãy si z âodzi , a szczególnie z jej ródmiejsk tkank . Autor komunikuje si z odbiorc na wielu poziomach: historycznym, spoãecznym, filozoficznym i oczywi cie artystycznym. Przedstawiony przez Sobieraja wiat podlega bezwzgl dnym, niszczycielskim siãom czasu i czãowieka, a tak e dziaãaniu natury, która wdziera si ka d szczelin , skrz tnie zagospodarowuj c to, co zdegradowane i zb dne. Niemymi wiadkami tego nieuchronnego procesu s wsz dobylskie goã bie i jakby zakl ci w kamie , znieruchomiali, przycupni ci na schodach, ãawkach czy na parapetach okien ludzie. Owa pos gowo þ nadaje tym postaciom wymiar alegoryczny, by nie rzec sakralny – matka siedz ca na podwórku w zniszczonym fotelu i przygl daj ca si zabawie dzieci, para kloszardów wpatrzonych gdzie przed siebie, ebraczka z wózkiem, jakby zawstydzona swoj sytuacj . Fotograf wydaje si byþ dla nich niezauwa alny, przezroczysty, czasem jednak dochodzi do bliskiego kontaktu pomi dzy nimi i wtedy mo na dostrzec w spojrzeniu ludzi zadum nad wãasnym losem, poczucie beznadziejno ci i smutek. Te zdj cia nie milcz , trzeba je uwa nie „czytaþ” i „wsãuchiwaþ si ” w nie – s zapisem ulotnych, je li patrzeþ ze strony pojedynczego czãowieka, a przecie uniwersalnych opowie ci o sprawach, dziej cych si w humanosferze. Na zdj ciu z dwoma mãodymi zadowolonymi m czyznami, jednym siedz cym na schodach, a drugim na masce starego BMW, gãównym, mo e niezauwa alnym od razu elementem jest dziura w przedniej szybie samochodu: „Tak si najebaã na imprezie, e postanowiã lataþ, no i kurwa nie wyszão” – opowiadaã jeden z nich o nie yj cym wãa cicielu auta. Inni mówili o sobie, jedni ch tnie, drudzy mniej, a byli te tacy, którzy sãowami: „Czym si pan tu zajmuje, bo my dawaniem w mord ” od razu ustalali hierarchi wa no ci, przyzwalaj c jednak wspaniaãomy lnie na fotografowanie swoich przekl tych rewirów. Du y ãadunek witalno ci i energii wprowadzaj do nich portretowane dzieci. Ten gin cy – z punktu widzenia dorosãych – wiat dla dzieci to czas „beztroski” i przede wszystkim prawdziwa akademia ycia. Z ich perspektywy wszystkie napisy na murach, wulgarne i niejasne dla przybysza ze wiata tzw. inteligencji, zaczynaj nabieraþ znaczenia, o ywaj – skãadaj si na swoisty „dekalog”, kodeks ulicy, który na trwaãe zapisze si i w ich pami ci, i w kreowaniu mitologii tego miejsca i czasu. Tak wi c ka de zdj cie, skãadaj ce si na t epick opowie þ

3

o przemijaniu, wymaga uwa nego, wielokrotnego „czytania” i „sãuchania”, zdejmowania kolejnych warstw, i tak – to, co ulotne, tymczasowe, lokalne, przenosi nas w uniwersalny wymiar archetypów i symboli. Fotografowane miejsca nierzadko sprawiaj wra enie pustych scenografii teatralnych, w których za chwil pojawi si aktorzy i rozpocznie si kolejne przedstawienie. S jeszcze lady (porzucone meble, rowery, wózki) po tych, którzy dopiero co zeszli ze sceny – ich czas si ko czy, pozostali jeszcze nieliczni maruderzy. Ale widaþ ju i sãychaþ kroki „nowego wspaniaãego wiata”, który bezpardonowo wdziera si w te rejony wielkimi, przytãaczaj cymi bilbordami i plakatami reklamowymi z wizerunkami nowych bo yszcz i nowymi zakl ciami, jako zapowied „zagãady”, z jednej, i powszechnej „szcz liwo ci”, z drugiej strony. Niektóre plakatowe postaci nabieraj groteskowego „mistycznego” charakteru, jak choþby u miechni ta kobieta w biaãym fartuchu w oknie apteki, u stóp której siedzi ze spuszczon gãow bezdomny ebrak. Zderzenie starego z nowym cz sto potr ca o drwin , i tu widaþ, e Sobieraj nie prowadzi swojej fotograficznej narracji beznami tnie, e jego wra liwo þ jest po stronie tych, którzy „schodz ze sceny”, a ich „egzotyczny” wiat zamienia si w ruin . Ale podró przez ten wiat pozwala na bezpo rednie do wiadczanie ywioãu, jakim jest ycie, nie to plastikowe, upozowane, sztuczne z bilbordów, tylko to rzeczywiste, z najni szych, najciemniejszych rejonów ãódzkiego – i ludzkiego – czy þca, i przez to bardzo prawdziwe. Tomasz Sobieraj tu i ówdzie skutecznie próbuje nawet „zachwyciþ” jakim detalem, urokliwym zak tkiem, ale na kolejnych zdj ciach, kiedy poszerza pole obserwacji albo zmienia perspektyw , nie pozostawia zãudze co do katastroficznej sytuacji tych miejsc, z których przecie tak niedaleko do parków… – trzykrotnie przywoãanych w tym cyklu jak dalekie echo „normalnego” wiata. Cykl „Za bramami Ziemi Obiecanej” ustawia wysoko artystyczn poprzeczk , bo autor, posãuguj c si wãasnym, oryginalnym stylem obrazowania opartym na szerokim kadrowaniu, cz sto uko nej i niskiej perspektywie, kontrastach, spãaszczeniu walorów, jednocze nie nawi zuje do twórczo ci takich artystów i dokumentalistów, jak Brassaï, André Kertész, Robert Frank czy Eugene Smith i tworzy z jednej strony dokument historyczny – zapis niewidocznych dla zwykãego przechodnia fragmentów czasoprzestrzeni wolny od pocztówkowato ci, krytyczn i realistyczn interpretacj przydatn z pewno ci dla przyszãych badaczy, np. historyków, antropologów kultury, socjologów, a z drugiej dokonuje realizacji czysto artystycznej, mitologizuj c rzeczywisto þ, nadaj c jej poetycki, kontemplacyjny i zwi zãy charakter.

4

THE MYTHOLOGY OF ACCURSED NEIGHBOURHOOD

Witold Egerth

Tomasz Sobieraj’s photographic series called Behind the Gates of the Promised Land is characterized by prose-like clarity and a poetic metaphor; it is a journey through a purgatory coupled with a lesson of humility, taught in the context of history and the whims of Fortune which treated âód , especially its centre, in an extraordinary way. The author communicates with the public on many levels: historical, social, philosophical and, of course, artistic. The world presented by Sobieraj is subject to merciless, destructive forces of time and man, and to the influence of Nature which creeps into every crack and eagerly grows over everything that is degraded and obsolete. Mute witnesses of this inevitable process are ubiquitous pigeons and motionless people, as if turned to stone, crouching on the stairs, benches or window-sills. Such statuesqueness gives these characters an allegorical, not to say sacred dimension - a mother sitting in the yard in a dilapidated armchair and watching the children play, a pair of tramps looking somewhere into the distance, a female beggar with a pram, looking as if ashamed of her living conditions. The photographer seems to pass unnoticed by these people, he is transparent, but sometimes comes in direct contact with them - and then in the eyes of these people we can see that they reflect on their fate, we notice the feeling of hopelessness and sadness. These photographs are not silent, we have to “read” them and “listen” to them carefully; they record transitory - looking from the point of view of an individual - although universal stories of what is going on in the “humanosphere”. In the photograph with two content young men, one of whom is sitting on the stairs and the other on the hood of an old BMW, the most important element, though perhaps not evident at once, is a hole in the windshield: “The guy got so fucking stoned at a party that he decided to fly, and what do you know, he didn’t fuckin’ make it” - said one of these fellows about the dead owner of the car. Others talked about themselves, some willingly, some less so, but there were also those who said: “What are you doing? ‘Cause we beat the hell out of strangers here…”, thus immediately setting up a certain hierarchy - although they generously allowed the artist to photograph their accursed neighbourhoods. A considerable amount of vitality and energy is introduced into those pictures thanks to the portrayed children. This world - which from the point of view of adults is dying - means a “carefree” time for children, for whom it is most of all a true academy of real life. From their perspective all these writings on the walls, vulgar and unclear for the stranger from the world of the so-called intelligentsia, begin to gain meaning, they come alive and make up a specific “street decalogue”, a street code that will remain in their memory for good and will be used in the creation of the mythology of this place and time. Therefore, each photograph contained in this epic story about the passing of time requires careful “reading”, “rereading”

5

and “listening”, as well as the removal of its successive layers – and hence the transitory, the fleeting and the local carries us away into the universal dimension of archetypes and symbols. The places photographed here often look like empty theatre stage-sets where actors will appear any minute and a new performance will begin. There are still traces (abandoned furniture, bicycles, prams) of those who have just left the stage - their time nears the end, only a few dawdlers are still there. But we can already see and hear the steps of “the brave new world” which ruthlessly breaks into these territories with enormous, overwhelming billboards and advertising posters presenting new gods and new magic formulas as the harbingers of “destruction” on the one hand and universal “happiness” on the other. Some of these poster figures become grotesque and “mystic” characters like, for example, a woman in a white apron smiling from a drugstore window under which a homeless beggar is sitting with his head down. The juxtaposition of the old and the new often borders on mockery, and here we can see that Sobieraj does not conduct his photographic narrative without emotion, that he is sensitive and on the side of those who “are leaving the stage” and whose “exotic” world is coming to ruin. But the journey through this world allows us to experience directly the natural element of life; real life, that is - not the plastic, posed and artificial life of billboards, but the life of the lowest, darkest corners of this city’s and whole mankind’s purgatory. That is why life here is so real. From time to time Tomasz Sobieraj tries to “delight” us with some detail, one charming corner or other, but in the rest of the pictures, when he broadens the range of observation or changes his perspective, he does not leave us with any illusions as to the tragic situation of these places, which happen to lie, after all, so close to the parks… - parks that have been recalled three times in the series as a faraway echo of the “normal” world. Behind the Gates of the Promised Land is also a project demanding artistically because the author - who uses his own original style of imagery, based on wide framing, on angled and low perspective, on contrasts and flattened shades at the same time refers to the works of such artists and documentarists as Brassaï, André Kertész, Robert Frank or Eugene Smith and produces a historical document; a record of fragments of space-time continuum, invisible for an ordinary pedestrian and free from any postcard qualities; his is a critical and realistic interpretation, undoubtedly useful for future scholars like historians, cultural anthropologists or sociologists. Yet on the other hand Sobieraj produces a pure work of art and mythologizes reality, giving it a poetic, contemplative and laconic charm.

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

32

33

34

35

36

37

38

39

40

41

42

43

44

45

46

47

48

49

50

51

52

53

54

55

56

57

58

59

60

61

62

63

64

65

66

67

68

69

70

71

72

73

74

75

76

77

78

79

80

81

82

83

84

85

86

87

88

89

90

91

92

93

94

95

96

97

98

99

100

101

102

103

104

105

106

PRZED CZY PO APOKALIPSIE?

Krzysztof Jurecki

W ka dym czasie i w ka dej przestrzeni spoãecznej pytamy i szukamy obrazów ukazuj cych prawdziwy stan wszechrzeczy – w znaczeniu „obiektywny” czy raczej „prawdomówny”. Szczególnie interesuj nas historie dotycz ce miejsca, w którym mieszkamy, a w tym przypadku takim miastem wybranym i ziemi obiecan jest âód . Jak rejestruje i w jakim kontek cie postrzega to miasto Tomasz Sobieraj? Na pewno takich „prawdomównych” zdj þ jak jego nie znajdziemy na konkursie zorganizowanym przez miasto âód pod tytuãem, który brzmi tyle pompatycznie, co miesznie – Pot ga âodzi. Za jaki czas na pewno oka e si , kto z fotografuj cych wykonaã wnikliw i „prawdomówn ” dokumentacj âodzi, dotycz c czasu po transformacji politycznej 1989 roku. Sãowo „prawdomówno þ” pomimo swego ró norodnego, tak e religijnego i politycznego wyd wi ku, ma jednak dla mnie wa ne znaczenie. Jest jednym z kluczowych dla interpretacji problemów miasta, które w ostatnich latach ulegão w du ym stopniu degradacji spoãecznej i architektonicznej, co staão si przedmiotem pracy twórczej Tomasza Sobieraja. Na jego fotografie z nowego cyklu Za bramami Ziemi Obiecanej, wykonanego w 2012 roku i skãadaj cego si z ponad stu czterdziestu zdj þ, spogl dam ze szczególnym zainteresowaniem, gdy autor po raz kolejny wnikn ã w struktur wizualn , a przede wszystkim w struktur duchow miasta, która pomimo deprecjacji wci istnieje; byþ mo e dzi ki odpowiedniemu nastawieniu fotografuj cego dopiero teraz jest ona szczególnie widoczna. Monumentalny cykl Tomasza Sobieraja, wykonany na czarno-biaãym materiale negatywowym, kontynuuje wãasne istnienie, jako formy artystycznej, ale i rozwija problemy podj te w bardzo udanym cyklu Kolosalna morda miasta, wpisuje si równie w histori antropologii obrazu i „prawdy bycia”, jak sãynne ze swej fantastycznej wizji Carcieri Giovanniego Battisty Piranesiego czy preromantyczne malarstwo Francuza Huberta Roberta. Grafiki Piranesiego i prace Roberta s optymistyczne, ale tak e heroiczne w swym przesãaniu, natomiast zdj cia Sobieraja s najcz ciej przygn biaj ce i werystyczne w swej interpretacji; dla niektórych, gãównie reprezentuj cych wãadz w âodzi, b d przejaskrawione i skrajnie subiektywnie. W moim przekonaniu cykl Za bramami Ziemi Obiecanej, porównywalny pod wzgl dem artystycznym i estetycznym z pracami Bogdana Dziworskiego z lat 60., nie ma sobie równych w znanych mi fotografiach na temat âodzi z ostatnich 30 lat. Oczywi cie trzeba zaão yþ, e kto inny wychodz c z zupeãnie odmiennej postawy twórczej

107

wykona „co ” zaskakuj cego, co nie musi pasowaþ chocia by do problemu dokumentalno ci, a b dzie np. widzeniem parakonceptualnym czy przewrotn inscenizacj , jak zaskakuj ce inwencj , w tym ukazaniem widma mierci, wykonane na pocz tku XXI wieku kamer otworkow prace Artura Chrzanowskiego. Nawiasem mówi c, nale one do najbardziej udanych, jakie powstaãy w tej technice w Polsce. Przed czy po Apokalipsie…? Akurat to pytanie w tym konkretnym cyklu nie ma wi kszego znaczenia, poniewa Apokalips dla mieszka ców âodzi byãa przede wszystkim II wojna wiatowa, która unicestwiãa tysi ce istnie ludzkich i dokonaãa zasadniczych zmian w strukturze spoãecznej. Bardziej zasadna jest spekulacja, kto zadaã ten degraduj cy cios, trwaj cy ju latami i niszcz cy ywotn tkank âodzi? Historia, komunistyczna wãadza, a mo e obecni wãodarze po roku 1989? A mo e „ lepy los” – wa ny czynnik ka dej tragedii, doceniany w staro ytno ci, zapomniany w czasach nowoczesnych. Z pewno ci do upadku wielu fragmentów dziewi tnastowiecznej struktury âodzi doprowadzili tak e sami mieszka cy, po których zostaãa niesamowicie zdewastowana przestrze yciowa, przypominaj ca skutki wojny czy nieokre lony kataklizm. Takie s – w niemal surrealistycznym klimacie – zdj cia przedstawiaj ce sprz ty domowe czy elewacje budynków z napisami sympatyków Widzewa, skierowanymi w swym przesãaniu przeciw kibicom âKS-u. Ale âód nie ró ni si w tym aspekcie od Warszawy czy Krakowa a nawet mniejszych miast. Styl dokumentu Wa ne jest okre lenie stylu, w jakim pracuje Tomasz Sobieraj, który w swym zbiorze do wiadcze artystycznych posiada jeszcze ciekawe dokonania prozatorskie i w zakresie poezji, co tak e ma znaczenie dla jego fotografii. Ta, któr staram si zrozumieþ w jej bycie autentycznego istnienia, zdecydowanie bli sza jest prozie, choþ czasami pojawiaj si kompozycje, które mo e intuicyjnie odbieram jako form mówi c j zykiem poezji, bliskim haiku, operuj cym detalem, gdzie czasami widoczna jest ro linno þ lub drobny sztafa ; prace Sobieraja niekiedy przypominaj te tradycj abstrakcji malarskiej. A mo e to tylko moja iluzja w patrzeniu na te zdj cia powoduje podziaã na gatunki artystyczne? Trudno jednoznacznie odpowiedzieþ, jaki styl dokumentu ogl damy? Daleko w tle znaþ jego dziewi tnastowieczn proweniencj , przefiltrowan poprzez odnowion wiadomo þ prac Andrzeja J. Lecha. Ale prace Tomasza Sobieraja s wykonywane aparatem o innej optyce, na odmiennych materiaãach wiatãoczuãych, i wykorzystuj du e zbli enie „chwytanej” chwili, która w kadrowaniu, zatrzymaniu „decyduj cego momentu”

108

przypomina te o fotografii z lat 50. i 60., a odró nia go od nostalgiczno-melacholijnego stylu Lecha, który pragnie byþ, co jest niemo liwe, zdecydowanie bli ej fotografii z XIX wieku. W koncepcji Tomasza Sobieraja dostrzegam tak e polsk odmian „fotografii ulicznej”, w której pojawiaj si zwykle dzieci i starcy oraz kloszardzi, cz sto wygl daj cy jak zdegradowane ludzkie fantomy. I to s dominuj ce postaci tej przestrzeni miejskiej. Nawiasem mówi c, jest to prawdziwa przestrze przedstawicieli tzw. „sztuki krytycznej” w Polsce, zupeãnie nieodkryta i niezrewitalizowna. I z pewno ci jej ukazanie jest rol sztuki, która w ramach dziaãa edukacyjnych musi wej þ w wiat ruin i tam rozpocz þ prac z dzieþmi, ucz c podstaw wra liwo ci. W przypadku cyklu Za bramami Ziemi Obiecanej zwracaj uwag bardzo ciekawe portrety, które w przypadku dzieci nios ze sob nawet powiew optymizmu, czy choþby mo liwo ci wyboru drogi yciowej, a w przypadku ludzi starych poczucie nostalgii i wiecznego przemijania. Nie s to ãatwe zdj cia do wykonania z powodu bliskiego planu, kiedy fotograf wchodzi w bezpo redni kontakt z portretowanymi. Trzeba ich przekonaþ lub w jaki sposób uzyskaþ ich zgod na akt fotografowania. Granice w obrazowaniu miasta. Wobec aran acji Ka dy wybór jest specyficzn form aran acji. Ale w zdj ciach Tomasz Sobieraja widz nie tylko „odpowiednie”, ale i specyficzne kadrowanie, wyczekiwanie na konkretne sytuacje, w tym przechodz ce osoby, oraz przyj cie odpowiedniego widzenia z „ abiej perspektywy”, która dynamizuje rzeczywisto þ. Wi c nie jest to dla mnie forma inscenizacji, tylko poszukiwanie „realno ci ni szego bytu” w rzeczywisto ci zdegradowanej przez wiele czynników, co mo e byþ przedmiotem analiz socjologicznych czy ekonomicznych. Interesuje mnie oczywi cie tak e wizualna strona tych zdj þ, która jest zaskakuj ca i absurdalna poprzez kontrastowanie realnego ycia z szyldami, co wykorzystywali ju surreali ci w latach 20. i 30., pi knymi, choþ kãamliwymi reklamami czy z gãupimi i wulgarnymi napisami anty ydowskimi. Obserwacja dokonana przez fotografa jest bardzo wszechstronna. Dotyczy przede wszystkim kilku kwartaãów âodzi, a mimo to wydaje mi si , e Tomasz Sobieraj jako jeden z nielicznych przenikn ã do bardzo wielu nieznanych przestrzeni miasta i w odró nieniu od innych fotografów nadaã swojej wypowiedzi okre lon form , nad któr zapanowaã, co ró ni go od setek fotografów podejmuj cych ten temat. Komórki, bruk, fragmenty niezbyt efektownego budownictwa, gdzie mieszkali robotnicy, zdaj si byþ zasadniczym podmiotem analizy. Tylko ro linno þ wydaje si nie poddawaþ tej wszechobecnej degradacji – jest w stanie symbiozy lub prowadzi walk , w której mo e okazaþ si zwyci zc .

109

Efekt wizualny i psychologiczny Artysta pokazaã nam skrywany i nieznany stan ródmie cia âodzi oraz miejsc bezpo rednio z nim s siaduj cych, choþ oczywi cie tylko ich fragmenty, czasem zauãki, które nie chc znikn þ z kart historii, trwaj c w swej beznadziejno ci siã inercji. Gdybym miaã podsumowaþ ten stan rzeczy okre leniami bardziej dosadnymi, to u yãbym takich, jak: „smutek/n dza”, „zanikanie bez ladu ludzkiej egzystencji”, „beznadziejna pustka ycia”, które musz trwaþ w swym zatrzymanym czasie. Jestem przekonany, e te „obrazy bez pami ci” wygl daãy bardzo podobnie kilkadziesi t lat temu. Ale styl i koncepcja fotografa daãy im nowe historyczno-artystyczne istnienie i byþ mo e ocaliãy z niepami ci bytu. Ogl damy wi c „obiekty banalne”, atrakcyjne dzi ki swej anachroniczno ci, wyrwaniu z realiów czasu historycznego. Ta enklawa âodzi nie napawa optymizmem, wr cz przeciwnie. Dla tych miejsc nie ma ocalenia. Moje obecne rozwa ania nale y traktowaþ jako dalsz cz þ tekstu Dwa cykle, które zmieni fotografi w âodzi?, zawartego w katalogu z wystawy pt. Tomasz Sobieraj. Theatrum prefunebris (Galeria FF, âód 2012). Które zdj cia z tego cyklu pozostan w mojej pami ci, a mam tak e nadziej , e w wiadomo ci odbiorców? Tym razem mam w swej wyobra ni prace optymistyczne, ilustruj ce witalno þ i spontaniczn rado þ dzieci, nieska onych jeszcze tradycj i okolic „zãego miasta” oraz fotografie pokazuj ce podobny stan przyrody, która istnieje sama dla siebie, albo tak nam si tylko wydaje, gdy wszystko mo e mieþ ukryty sens, niewidoczny dla nas.

110

BEFORE OR AFTER THE APOCALYPSE?

Krzysztof Jurecki

In every historical period and in all social circumstances we ask questions and look for images that could demonstrate the real state of things; and by real I mean here “objective” or rather “truthful”. We are especially interested in the stories about the place we live in, which in this case is âód , our chosen city, the Promised Land. How does Tomasz Sobieraj photograph âód and in what context does he place it? Certainly we shall not find such “truthful” photographs as his at the competition organized by the municipal authorities under the title which sounds as pompous as it is funny - The Power of âód . Soon enough we shall surely see which photographer produced a probing and “truthful” documentation of âód that shows what happened here after the political transformation of 1989. The term “truthfulness” in spite of its many shades of meaning, including religious and political ones, is quite significant as far as I am concerned. It is one of the key terms for the understanding of the problems of the city which in recent years to a large extent fell victim to social and architectural degradation and as such became the subject matter of Tomasz Sobieraj’s art. His photographs from the new series called Behind the Gates of the Promised Land, completed in 2012 and consisting of over 140 photographs, seem especially interesting to me because the author once more investigated the visual, but above all the spiritual structure of the city which is still standing in spite of its decline – which has perhaps become so evident by now precisely thanks to the attitude of this photographer. Tomasz Sobieraj’s monumental series, consisting of black-and-white photographs, exists in and for itself as a work of art but at the same time it is also a continuation of his study of the problems tackled earlier in a very successful series called The Colossal Mug of the City; it becomes a part of the history of the anthropology of image and “the truth of being”, like the renowned Carcieri by Giovanni Battista Piranesi, famous for its fantastic vision, or the preromantic paintings of Hubert Robert, a Frenchman. Piranesi’s graphics and Robert’s works are optimistic but also heroic in their message, while Sobieraj’s photographs are usually depressing and veristic in their interpretation; for some people, especially for the representatives of city authorities, they will certainly be exaggerated and extremely subjective. In my opinion the series Behind the Gates of the Promised Land - that might be compared artistically and aesthetically with the works by Bogdan Dziworski from the 1960s - has, as far as I can tell, no equal among the photographs of âód taken during the last 30 years. Naturally we have to assume that somebody else with
111

a completely different artistic attitude could produce something surprising that would not have anything to do with, for example, the problem of a documentary and could become, let us say, a quasi-conceptual vision or a perverse staging, like the astoundingly imaginative works by Artur Chrzanowski, produced at the beginning of the 21st century using a pinhole camera and containing even the spectre of death. Indeed, they belong to the best works produced by means of this technique in Poland. Before or after the Apocalypse…? Actually this question is not too important for this particular series because as far as the inhabitants of âód are concerned, their Apocalypse was most of all World War II which brought about the death of thousands of residents of the city and fundamental changes in its social structure. A more reasonable question would be: who administered this degrading blow whose effects have been with us for years, and who destroyed the organic tissue of âód ? History, the communist government or perhaps the representatives of the new political system, established after 1989? Or maybe it was “blind fate”, an important element of tragedy, respected in ancient times and forgotten today? Undoubtedly the deterioration of many parts of 19th century âód was also caused by some of its inhabitants themselves who terribly demolished their own living space, bringing to mind the results of a war or some kind of natural disaster. It is enough to look at the almost surrealistic pictures of household appliances or walls covered with slogans written by Widzew fans and directed against the fans of our second football club, âKS. In this respect, though, âód is no different from Warsaw or Cracow, or even smaller cities. Documentary style It is important to determine the style adopted by Tomasz Sobieraj, not only a photographer, but also a successful writer and poet - which is of consequence for his photography, too. Those of his works that I am trying to grasp in their authenticity definitely come closer to prose although the author sometimes produces such compositions which I perceive, perhaps intuitively, as works that speak the language of poetry, resemble haiku and are full of details, sometimes including floral motifs or minor figures of people or animals; moreover, Sobieraj’s works occasionally also remind us of the tradition of abstract painting. But maybe I am only labouring under a delusion when looking at those photographs I assign them to this or that artistic genre? It is difficult to give an unambiguous answer to the question about the style of Sobieraj’s document. We can

112

certainly hear distant echoes of its 19th century provenance, filtered through the new awareness of photographic works by Andrzej J. Lech. But Sobieraj’s pictures are taken with a camera of different optical characteristics, using different lightsensitive materials and taking advantage of large close-ups of the “instant seized”, whose framing as well as the freezing of the “decisive moment” resembles also the photography of the 1950s and 1960s and differs from the nostalgic and melancholy style of Lech who definitely wants to come closer to 19th century photography - which is impossible. In Sobieraj’s art I can also detect a kind of Polish “street photography” which usually portrays children, old people and tramps who often look like degraded human phantoms. These are the dominating figures in this city space. In fact, this is the reality depicted by the representatives of the so-called “critical art” in Poland, as yet undiscovered and unrevived. Presentation of this reality is surely the responsibility of art whose educational obligations must include the world of ruins, working among them with children and teaching them the foundations of artistic sensitivity. Among the photographs of Behind the Gates of the Promised Land our attention is drawn especially by extremely interesting portraits which even carry an air of optimism in the case of children, or at least the possibility they have of choosing their own way of life - though in the case of old people we rather feel nostalgia and eternal transitoriness. Such pictures are not easy to take due to the fact that they demand close-ups, so the photographer comes in direct contact with the people he portrays. He either must convince them to allow him to photograph them or make them consent in some other way. Limits in the presentation of the city. The problem of staging. Selecting an object to be photographed is always a specific form of staging but in Sobieraj’s pictures I see not only “proper” but specific framing - he is waiting for concrete situations, like people passing by, and adopts an appropriate vantage point, the worm’s eye view which gives reality a dynamic quality. Therefore for me it is not a kind of staging but rather the search for “the reality of lower forms of existence” in a world corrupted by a number of factors which may be the subject of sociological or economical analyses. Of course, I am also interested in the visual aspect of these pictures which is surprising and absurd as it juxtaposes real life with shop-signs - a technique used even by the surrealists in the 1920s and 30s - with beautiful but phony advertisements or with stupid and vulgar antisemitic slogans. Sobieraj’s observations are extremely thorough. He has concentrated mostly on just several blocks but I nonetheless believe that he is one of the few artists who penetrated many unknown nooks and crannies of the city and contrary to other photographers gave his works a definite, specific form and managed to control it - which hundreds of his colleagues who undertook this topic failed to do. Sheds, cobblestones, fragments of rather unattractive tenements in which workers used

113

to live - this is the basic subject of Sobieraj’s analysis. Only vegetation seems not to succumb to omnipresent deterioration - it remains in symbiosis with its surroundings or fights a battle with them which it eventually might win. Visual and psychological effect The artist showed us the concealed and unknown image of the centre of âód and its immediate neighbourhood, although, of course, he only pictured fragments, like those alleyways that refuse to disappear from the pages of history and live on in their hopelessness by the force of inertia. If I were to sum up this state of things in somewhat blunter terms I would speak of “sadness/poverty”, of the “disappearance of human existence without a trace” or of “a hopeless emptiness of life” that must persist in its moment immobilized in time. I am sure that such “images without memory” looked very much alike even a few decades ago. But the style and the concept of the photographer provided them with a new historical and artistic existence, perhaps saving them from the oblivion of being. Thus we are looking at “trivial objects”, attractive due to their anachronism, to their disconnection from the reality of historical time. This enclave of âód does not suggest any optimism; on the contrary, these places cannot be saved. The above reflections should be treated as a continuation of my text called Two Series Which Will Change Photography in âód , published in the catalogue of the exhibition entitled Tomasz Sobieraj. Theatrum prefunebris (The FF Gallery, âód 2012). Which works from this series will remain in my memory - and, I hope, in the memory of the public? This time I remember works that are optimistic, that illustrate the vitality and the spontaneous joy of children as yet untainted by the tradition and ways of these neighbourhoods of our “evil city”, as well as those photographs that present vigorous and spontaneous Nature that exists but for itself - or perhaps we only think it does, because everything can have a hidden meaning, inaccessible to man.

114

Tomasz Marek Sobieraj, ur. 1 lipca 1964 r. w âodzi. Poeta, autor opowiada i powie ci, krytyk literacki, eseista, fotograf, uprawia tak e krytyk spoãeczn i polityczn . Uko czyã geografi na Uniwersytecie âódzkim (magisterium z hydrologii i klimatologii) oraz program GIS na Uniwersytecie w Lizbonie. Do roku 1999 uczyã geografii i pracowaã jako specjalista w Urz dzie Statystycznym. Publikowaã w pismach kulturalnych, m.in.: Exit, Format, Lamus, Odra, Krytyka Literacka, Migotania, Akant, Fraza, My l Polska, Szafa, Cegãa, Polis – Miasto pana Cogito. Ksi ki Gra (poezja) Wojna Kwiatów (poezja) Dom Nadzoru (opowiadania, fotografie) Ogólna teoria jesieni (mikropowie þ) Obiekty banalne (fotografie, monodram) Krawiec (poemat dygresyjny) Cykle fotograficzne Kolosalna morda miasta Po dam tylko twojego ciaãa Krzyki Enklawa – cztery fotoliryki Masy kompozycyjne Ulica Krokodyli Obiekty banalne

Tomasz Marek Sobieraj born in âód , Poland, on 1st July 1964. Poet, short story writer, novelist, literary, social and political critic, essayist, photographer. Sobieraj studied geography at âód University (MA in hydrology and climatology) and information systems at the University of Lisbon. Until 1999 he lectured geography and was a specialist in Statistical Office. His works have been published in cultural magazines, i.a.: Exit, Format, Lamus, Odra, Krytyka Literacka, Migotania, Akant, Fraza, My l Polska, Szafa, Cegãa, Polis – Miasto pana Cogito. Books The Game (poetry) The War of the Flowers (poetry) Panopticon (short stories, photographs) General Theory of Autumn (micronovel) Banal Objects (photographs, monodrama) Tailor (ironical poem) Photographic series Colossal Mug of the City I'm Only Lusting After Your Body Cries Enclave – Four Photo-Poems Compositional Masses Street of Crocodiles Banal Objects

115

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful