ZANIM POWIESZ

TAK

www.vocatio.com.pl
jako odbiorca naszego newslettera, a będziesz otrzymywał informacje o nowościach, zniżkach i specjalnych promocjach przygotowanych dla naszych Klientów. Możesz oczekiwać zniżek o wysokości nawet do 20–50% oryginalnej ceny detalicznej.

Zarejestruj się na stronie

3

DEBI PEARL

ZANIM POWIESZ

TAK

Tytuł oryginału: Preparing To Be a Help Meet Przekład: Monika Wilk-Dziuba Redakcja: Barbara Nowak Korekta: Zespół VOCATIO Skład i łamanie: Studio KARANDASZ Projekt okładki i środka: Clint Cearley Przygotowanie okładki: Studio KARANDASZ Copyright © 2010 by Michael and Debi Pearl Copyright © 2013 by Oficyna Wydawnicza VOCATIO All rights to the Polish edition reserved Wszelkie prawa do wydania polskiego zastrzeżone. Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy. W sprawie zezwoleń należy zwracać się do: Oficyna Wydawnicza „Vocatio” 02-798 Warszawa 78, ul. Polnej Róży 1 e-mail: vocatio@vocatio.com.pl Redakcja: tel. (22) 648 54 50, Dział handlowy: tel. (22) 648 03 78, fax (22) 648 03 79, e-mail: handlowy@vocatio.com.pl Ksiegarnia Wysyłkowa „Vocatio” 02-798 Warszawa 78, skr. poczt. 54, tel. (603) 861 952 e-mail: ksiegarnia@vocatio.com.pl www.vocatio.com.pl ISBN: 978-83-7829-042-1

Chociaż to moje nazwisko widnieje na okładce tej książki, do jej powstania przyczyniło się wielu ludzi, którzy podzielili się ze mną swoimi mądrymi uwagami. Poznasz ich, odwiedzając stronę PreparingtobeaHelpMeet.com. Jest to miejsce, gdzie możesz zadawać pytania, umieszczać zdjęcia swoje lub swojej rodziny i dalej się uczyć.

Poprosiłam kilku mężczyzn, by opatrzyli tę książkę swoimi komentarzami. Napotkasz je co jakiś czas na jej stronach (w formie przedstawionej poniżej). Komentarze zawsze odnoszą się do podkreślonego fragmentu tekstu. Poniższe zestawienie wyjaśnia, kim są ci mężczyźni, byś mogła lepiej zrozumieć ich wypowiedzi. Król (Pan Dowódca) to profil dwóch mężczyzn, żonatego i kawalera, natomiast Kapłan (Pan Solidny) i Prorok (Pan Wizjoner) są stanu wolnego.

IKONA
TYP ZAWÓD Prorok (Pan Wizjoner) artysta, 27 lat Kapłan (Pan Solidny) projektant stron internetowych, 26 lat Król (Pan Dowódca) redaktorzy, 29 lat

Przykład oznaczenia w książce komentarzy mężczyzn. Ikona po lewej stronie wskazuje, którego z mężczyzn jest to komentarz. Spójrz na tabelkę powyżej, by zorientować się, kogo reprezentuje ikona.

Dniami i nocami tęsknisz za odnalezieniem prawdziwej miłości i nagle… jesteś mężatką, a małżeństwo okazało się czymś innym, niż się spodziewałaś. Teraz więc, nim jeszcze stanęłaś na ślubnym kobiercu, jest czas na przygotowanie się do roli żony, aby – zgodnie z Bożą wolą – stać się pomocą dla swojego męża. Bóg chce uczynić cię wspaniałą żoną, przydatną mężowi, jednak, aby się taką stać, musisz w to włożyć wysiłek… wiele wysiłku.

Wskazówki do wspólnej pracy
Pełny zestaw wskazówek autorstwa Shalom Brand (z domu Pearl) zaczyna się na stronie 253.

jasna nić wijąca się meandrami, wiążąca węzły, biegnąca
ście żkami naszego życia… Czasem ta nić jest cienka, le d wie zauważaln a; innym razem

Jest nić…

z każdego zakamarka naszego życia spadająca kaskadami w fantazyjnych wstęgach, malując

przepysznie bogata,

żywymi kolorami
naszą szarą

co dzienną egz y st e n c j ę .

I tak zaczyna się snuć Twoja nić…

10

Bóg potrzebuje naszych modlitw
Morał Tej Historii: Bóg pragnie, nie... Bóg wręcz potrzebuje naszych modlitw. Przestroga: Módl się o właściwe rzeczy. Bóg napisał niezwykły scenariusz historii mojej miłości. Gdy byłam jeszcze dzieckiem, powiedział mi, kogo poślubię. Nie objawił tego mojemu przyszłemu mężowi. Powiedział to mnie – nieopierzonemu podlotkowi. Dlaczego? Bóg ma swoje powody. Wierzę, że postąpił tak, ponieważ mój przyszły mąż bardzo potrzebował, by ktoś się za niego modlił. I ja się modliłam. Czy jest w twoim życiu jakiś młody mężczyzna (być może spotkałaś go tylko przelotnie), który twoim zdaniem byłby dobrym mężem? Czy modliłaś się konkretnie za niego? Być może niebo czeka na twój ruch.

H

11 ROZDZIAŁ 1

H

istoria mil ´osna
G

h i s t or i a p i e r w s za

PEWNEGO PODLOTKA

dy zobaczyłam go po raz pierwszy, miałam zaledwie trzynaście lat. Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że został mi przeznaczony. Gdyby potrafił czytać moje myśli, z pewnością wybuchłby gromkim śmiechem. Sama prawie się uśmiałam. To było niedorzeczne. Ja, chuda małolata, która nawet nie wkroczyła jeszcze w okres dojrzewania, miałam być jego wybranką. Wszyscy w naszej okolicy o nim mówili – o młodym, szeroko znanym pastorze, który

12
miał nauczać na pierwszych baptystycznych rekolekcjach dla młodzieży. Był prawdziwym facetem, prostym i naturalnym. Miał prawie dwa metry i cień ciemnego zarostu na brodzie. Mój młody umysł szybko go ocenił. To imponujący, wspaniały człowiek. Typ przywódcy. Postawny mężczyzna. I stary, bardzo stary… Na moje oko miał co najmniej dwadzieścia jeden lat. Jeśli o mnie chodziło, mógł mieć nawet sto. Każdy, kto skończył piętnaście lat, był według mnie starcem. Bóg nigdy wcześniej do mnie nie przemówił. Dlaczego miałby uczynić to teraz i to w takiej sprawie? Byłam jeszcze dzieckiem. Czy Bóg przemawia do dzieci? Poza tym nie odznaczałam się szczególnym uduchowieniem, nie pragnęłam doznawać objawień i nadprzyrodzonych wizji. Co więcej, należałam do Kościoła Chrześcijan Baptystów, a baptyści nie wierzą w takie objawione dary, słowa poznania itp. Nie zrozum mnie źle – bardzo interesowały mnie sprawy Boże. Lubiłam opowiadać maluchom historie biblijne, z wielkim zaciekawieniem słuchałam kazań o czasach ostatecznych, ale nigdy nie wykazywałam głębokiej, duchowej wrażliwości. Tego dnia Bóg sprawił mi ogromną niespodziankę. Odkryłam, że ma właściwe sobie, niepowtarzalne poczucie humoru. Zawsze zaskakuje i jest nieprzewidywalny. I choć to wydarzyło się prawie pięćdziesiąt lat temu, nadal pozostaje największym zaskoczeniem w całym moim życiu. Oto jak do owego wydarzenia doszło. Tego dnia zapowiadano wielką burzę. Może nawet tornado. Liderzy naszego kościoła z pewnością odwołaliby to młodzieżowe spotkanie, gdyby nie osoba pastora, tak ważnego i sławnego. Dlatego też postanowili zaryzykować. Siedziałam w leśniczówce wraz z grupą trzydziestu nastolatków, z których wszyscy wydawali się starsi ode mnie i o wiele bardziej wyluzowani. Dziewczyny udawały, że boją się burzy. Najwyraźniej sądziły, że piskliwy szczebiot doda im nieco kobiecego wdzięku. Chłopcy zgrywali twardzieli, wykrzykując: „A niech przyjdzie to głupie tornado! Co to dla nas!”. Rozglądając się wokoło, wzdychałam z rozpaczy, zdegustowana żenującymi popisami nastolatków. Całym moim światem były konie, rowery, forty, wiatrówki i walki w błocie. Nie chciałam brać udziału w tym durnym spektaklu napędzanym burzą hormonów. Wściekałam się, że mama kazała mi przyjść na to spotkanie. W imię czego musiałam tam siedzieć z bandą starych snobów? Spotkanie organizował

13
jakiś inny kościół, nie mój, więc nie znałam prawie nikogo. Tamci mieli mnie za smarkulę, na którą nie warto zwracać uwagi. I wtedy pastor i jego młodszy brat wstali, by zagrać i zaśpiewać. Nieźle im szło. Pomyślałam nawet, że młodszy brat jest całkiem fajny, choć on też był stary. Miał jakieś siedemnaście lat. Potem Michael, ten pastor, zaczął nauczać. Nie pamiętam dokładnie, kiedy to się stało – na początku, w środku czy może gdzieś na końcu kazania – ale w którymś momencie Bóg powiedział mi: „To jest twój przyszły mąż”. „O rany!  —  pomyślałam.  —  Jestem jeszcze płaska jak deska, a Bóg mi mówi, za kogo wyjdę za mąż?”. Dobrze pamiętam swoje myśli. „To bardzo dziwne… on jest taki stary, a ja jestem jeszcze dzieckiem”. Jednak Boże drogi nie są naszymi drogami. Dziś bardzo się z tego cieszę. Nigdy nie sądziłam, że Bóg prowadzi mnie w jakiś wyjątkowy sposób. Teraz, gdy mam już swoje lata, patrzę wstecz i na palcach jednej ręki mogłabym policzyć przypadki, w których zdawało mi się, że Bóg do mnie przemówił. Tak czy inaczej, wtedy byłam jeszcze dzieckiem i po prostu uwierzyłam Bogu. Byłam zbyt młoda, by zrozumieć doniosłość tej chwili. Pomyślałam, że skoro mam wyjść za mąż za owego pastora, powinnam się z tym pogodzić i nie robić z tego afery. Poza tym, perspektywa zamążpójścia wydawała się bardzo odległa, więc miałam czas, żeby się z tą myślą oswoić. Po powrocie do domu opowiedziałam mamie o głupich popisach innych dziewczyn i chłopaków. Na odchodne dorzuciłam, że Bóg do mnie przemówił i poinformował mnie, iż ten sławny pastor będzie moim mężem. Pokazałam jej ulotkę z rekolekcji. —  Tu jest jego imię i nazwisko  —  wyjaśniłam. Moja mama przyjęła moje słowa zupełnie normalnie. Myślę, że naprawdę mi uwierzyła. Dopiero od niedawna Chrystus zagościł w jej sercu i sprawy duchowe były dla niej tak samo nowe jak dla mnie. Powiedziała: —  W takim razie musisz się za niego modlić. Jest pastorem, a to znaczy, że potrzebuje dużo modlitwy. Nie widziałam go ani nie słyszałam o nim przez następne trzy lata. Modliłam się za niego sporadycznie, gdy tylko spojrzałam na ulotkę, przypiętą nad telefonem, by nie zapomnieć jego nazwiska. Na wiosnę skończyłam

14
szesnaście lat i weszłam w okres dojrzewania. Nareszcie! Tego lata zgłosiłam się jako opiekun i ratownik na obóz biblijny Społeczności Ewangelizacji Dzieci. Zgadnij, kogo tam spotkałam? Tak! Właśnie mojego przyszłego męża, pana urodzonego Przywódcę, sławnego Pastora we własnej osobie. Przez cały tydzień prowadził tam nauczanie, więc miałam masę czasu, by dobrze mu się przyjrzeć. Ja przyglądałam się jemu, a on innej dziewczynie. Nie przeszkadzało mi to, ponieważ nic do niego nie czułam. Któregoś dnia podeszła do mnie kierowniczka obozu i powiedziała mi, że Bóg przemówił do niej w pewnej sprawie. Była osobą trzeźwo myślącą i do tego baptystką, a przecież baptyści uznają tylko Słowo Boże zawarte w Biblii. Mimo to oznajmiła mi: —  Sądzę, że Bóg chce, byś wiedziała, iż pewnego dnia Michael Pearl zostanie twoim mężem. Ta kobieta była znajomą mojej mamy. Zawstydziłam się, słysząc coś takiego z jej ust. Po powrocie do domu jak zwykle opowiedziałam o wszystkim mamie, ale okazało się, że owa znajoma już do niej dzwoniła, oznajmiając to samo, co mnie. Bez zbędnych emocji mama przypomniała mi o modlitwie za tego pastora. Powtarzała, że pełniąc służbę w Kościele, będzie potrzebował dużo modlitwy: —  Musisz modlić się za niego nieustannie  —  upomniała mnie. Jeszcze tego lata pastor naszego kościoła opuścił nas i udał się na „żyźniejsze pastwisko”. Mój tato był w komitecie odpowiedzialnym za znalezienie nowego pastora. Zadzwonili do kilku osób. Niektórzy w swoim nauczaniu nie używali Biblii Króla Jakuba1, więc od razu odpadli. Innym nie podobała się wiejska okolica, w jakiej mieszkaliśmy, i dlatego odmówili. Pozostali byli po prostu strasznie nudni. I tym sposobem w naszym kościele co niedzielę gościł inny pastor. Cała ta procedura okazała się bardzo męcząca i czasochłonna. Najpierw trzeba było wyselekcjonować odpowiedniego kandydata, potem umówić go na konkretny termin, znaleźć mu miejsce na nocleg itd. W końcu powiedziałam ojcu:
Biblia Króla Jakuba (ang. King James Version, w skrócie KJV) jest protestanckim, angielskim tłumaczeniem Biblii wykonanym na zamówienie króla Jakuba I. Pierwsze wydanie ukazało się w 1611 r. Niektóre grupy chrześcijan posługują się tylko i wyłącznie tym przekładem, odrzucając inne tłumaczenia (przyp. tłum.).
1

15
—  Słuchaj, ten pastor, który był na obozie, jest całkiem niezły. Jeszcze studiuje w seminarium, więc pewnie znalazłby czas, żeby wygłosić kazanie, w razie gdybyście nikogo nie znaleźli. Jako że członkowie rady mieli już serdecznie dosyć dalszych poszukiwań, posłuchali rozsądnej rady szesnastolatki. Czy nie mówiłam, że Bóg jest nieprzewidywalny? Tak czy inaczej, mój tata zadzwonił do college’u biblijnego i poprosił Michaela, by w następną niedzielę wygłosił u nas kazanie. Przez cały następny rok Michael wielokrotnie nauczał w naszym kościele na niedzielnych nabożeństwach. W końcu Rada Kościoła zdecydowała się zaproponować mu stanowisko pastora. Od tamtej pory zwracałam się do przyszłego męża „bracie Pearl”. Zostaliśmy dobrymi przyjaciółmi, ale on ciągle traktował mnie jak dziecko.
Okoliczności, w jakich poznasz swoją „drugą połowę”, i sposób, w jaki się o nią starasz, nie są tak ważne jak charakter tej osoby. Charakter zaś można ulepszyć dzięki Pismu Świętemu. „Wszelkie Pismo od Boga natchnione [jest] i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości” (2 Tm 3,16). Zachęcam, by zajrzeć do Pisma Świętego i przekonać się, czy to, co czytasz w tej książce, jest zgodne ze Słowem Bożym. Poglądy, własne lub nabyte, są tylko poglądami. Jedynie Pismo głosi absolutne prawdy i ma moc zbawienia „jako słowo Boga, który działa w was wierzących” (1 Tes 2,13).

W tych latach w naszym mieście znajdowała się największa w Stanach Zjednoczonych baza szkoleniowa marynarki wojennej, przy której działał szpital dla żołnierzy powracających z Wietnamu. Mike zaczął wychodzić ze Słowem Bożym do żołnierzy i potrzebował kogoś, kto by mu w tym pomógł. Zaczęliśmy wspólnie organizować spotkania ewangelizacyjne. Pracowaliśmy ramię w ramię, rozdając broszury, głosząc Ewangelię, przygotowując miejsca spotkań i sprzątając je po zakończeniu. A ja się modliłam… gorąco modliłam o to, by Bóg posłużył się Michaelem w zdobywaniu zbłąkanych ludzi. Michael zazwyczaj zabierał ze sobą na te spotkania swoją sympatię. Bywało, że i ja miałam jakiegoś chłopaka i też go zabierałam. Nieraz dochodziło do bardzo dziwnych sytuacji. Dziewczyna Michaela siedziała między nami i Mike musiał wychylać się do przodu, by porozmawiać ze mną o spotkaniu, omówić strategię czy cokolwiek innego. A między nami tkwiła bezczynnie jego dziewczyna, nie wnosząc do rozmowy zupełnie nic. Czasem modliliśmy się razem, a ona siedziała nieruchomo, jak nieobecna. Byłam jego pomocnicą.

16
Potrzebował mnie. Angażowałam się we wszystko, co robił, nie dlatego, że się za nim uganiałam. Po prostu interesowały nas te same sprawy. Kierowało nami to samo pragnienie – zdobywania ludzi dla Chrystusa. Przez cały ten czas nie miał bladego pojęcia, że widzę w nim przyszłego męża. Ze śmiechem opowiadał mi o dziewczynach, które święcie przekonane wyznawały mu, że są mu przeznaczone. Gdy mi o tym mówił, cieszyłam się, że trzymałam język za zębami. Muszę przyznać, że na moje oko wiele z tych dziewcząt wydawało się lepszymi ode mnie kandydatkami. Za każdym razem, gdy słyszałam, że jakaś kolejna młoda kobieta uważa się za przeznaczoną mu żonę, traciłam nieco pewności siebie. Zadawałam sobie pytanie: „Dlaczego Bóg wybrał mnie zamiast niej?”. Każda z tych dziewczyn ładnie śpiewała, grała na pianinie i wyglądała – moim zdaniem – bardzo szykownie. Wszystkie wysławiały się jak prawdziwe damy. Michael podświadomie zwracał uwagę na takie właśnie dziewczyny – dystyngowane. Pewnego razu jedna z dziewczyn podeszła do mnie – jako do bliskiej znajomej Michaela – i zapytała, czy nie mogłabym mu podszepnąć, że to ona z całą pewnością jest ową wybranką. Pamiętam, że spojrzałam jej prosto w oczy i palnęłam: —  Najpierw musisz zapuścić włosy. On nigdy nie poślubiłby kobiety z krótko obciętymi włosami. Nie wymyśliłam tej odpowiedzi tylko po to, żeby ją spławić. Wiedziałam, że bardzo podobały mu się u kobiet długie włosy. Większości młodych mężczyzn się podobają. Skończyłam szkołę średnią i podjęłam naukę w pobliskim college’u biblijnym, ale wkrótce zorientowałam się, że poza nauką zostaje mi dużo wolnego czasu, który postanowiłam czymś wypełnić, żeby się nie nudzić. Zaczęłam pracować jako sekretarka jednego z moich profesorów. Lata mijały. Dnie spędzałam w szkole lub w pracy, a wieczory na spotkaniach modlitewnych lub biblijnych, spotkaniach ewangelizacyjnych lub na planowaniu nowych działań. Michael i ja mieliśmy szansę dobrze się poznać, choć nasze kontakty nigdy nie przekroczyły granic zwykłej znajomości. Nie zwierzaliśmy się sobie, ale on kilka razy widział mnie w ataku dzikiej furii, a ja przekonałam się, że potrafi być arogancki i wymagający. Wiedziałam również, że jest największym bałaganiarzem na świecie. Jego biuro zawsze wyglądało tak, jakby ktoś się do niego

17
włamał i wszystko wywrócił do góry nogami. Jednak zawsze był autentyczny. Widziałam jego pragnienie zdobywania zagubionych ludzi, a on widział moją gotowość do podejmowania się najcięższych i najgorszych prac w imię głoszenia Ewangelii, i radość, jaką mi to daje. Gdy skończyłam dwadzieścia lat, wiedziałam, że mój czas nadchodzi. Wydawało się, że Mike nadal nie zauważa, iż jestem kobietą. Po siedmiu latach zaczynało mnie to irytować. Postanowiłam zrobić mu psikusa. Po każdym niedzielnym nabożeństwie zamawialiśmy wielki szkolny autobus i wybieraliśmy się z zaprzyjaźnionymi żołnierzami do domku w lesie. Zbiegiem okoliczności, była to ta sama leśniczówka, w której po raz pierwszy zobaczyłam Michaela, gdy miałam zaledwie trzynaście lat. Pewnej niedzieli poprosiłam młodego żołnierza, który był dobrym kolegą Michaela, by pomógł mi w spłataniu figla mojemu pastorowi. Trzymając się pod ramię i szczebiocząc do siebie radośnie, podeszliśmy do Michaela, który rozmawiał o czymś z innymi mężczyznami. Spojrzałam rozmarzonym wzrokiem na mojego wspólnika, po czym oznajmiłam: —  Bracie Pearl, wychodzę za mąż! Sama nie wiem, jakiej reakcji się spodziewałam, ale widząc jego twarz, natychmiast otrzeźwiałam i zaczęłam żałować, że to powiedziałam. Był oszołomiony… i przerażony. Oczywiście, zaśmiałam się, wyjaśniając, że to tylko żart, ale wiedziałam, że coś się zmieniło. Według niego mój żart wcale nie był śmieszny. Gdy się pobraliśmy, Michael wyznał mi, że w tym momencie zobaczył mnie w całkiem innym świetle. Do tej pory sądził, że zawsze będę przy nim jako jego kumpelka, przyjaciółka, pomocnica. Nagle zrozumiał, że dorosłam i wkrótce odejdę, by zostać żoną innego mężczyzny – przyjaciółką innego, pomocnicą innego. Stwierdził, że mu się to nie podoba. Czy możesz sobie wyobrazić równie gapowatego faceta? Przez wszystkie te lata byłam jego prawą ręką, a on nawet tego nie zauważył. Oczywiście, nadal mnie ignorował, to znaczy traktował jak zwykłą koleżankę, ale wiedziałam, że mimo to się zmienił. Często mnie obserwował, a kiedy go na tym przyłapywałam, nie odwracał oczu, ale nadal wpatrywał się we mnie, jakby chciał sięgnąć wzrokiem w głąb mojej duszy. Kilka tygodni

18
po owym zdarzeniu zadzwonił do mnie do pracy i zapytał, czy nie chciałabym pojechać z nim na wieczorne spotkanie, na którym miał głosić Ewangelię grupie hipisów (to był początek lat siedemdziesiątych). Już wcześniej często prosił mnie, bym mu towarzyszyła jako pomoc w udzielaniu porad dziewczętom. Zawsze chciał mieć przy sobie kobietę-asystentkę, ponieważ bardzo zważał na to, by nie znaleźć się w dwuznacznej sytuacji z przedstawicielką płci przeciwnej. Unikał spotkań z kobietami w cztery oczy, nawet jeśli ich celem było głoszenie Słowa Bożego. Pozostał wierny tej zasadzie po dzień dzisiejszy. Powiedział mi, gdzie mamy się spotkać. Nigdy się nie zdarzyło, by był tak miły i by po mnie przyjechał, jak chłopak po dziewczynę, z którą się umówił. W ten sposób podkreślał „służbowy” charakter naszych spotkań. Gdy wjeżdżałam moim volkswagenem garbusem na wyznaczony parking przy kościele, byłam przekonana, że ten wieczór będzie taki jak wszystkie poprzednie. Przecież nie pierwszy raz wybieraliśmy się wspólnie na takie spotkanie… Tak przynajmniej myślałam. Tego wieczoru tłoczyliśmy się w ciasnym mieszkaniu na górnym piętrze budynku, z czterdziestoma hipisami, którzy uważnie słuchali słów Michaela. Wtedy, w latach siedemdziesiątych, było zupełnie inaczej, niż jest dzisiaj. Duch Boży z całą mocą działał w ludzkich sercach. Bóg posługiwał się każdym, kto był gotów głosić Ewangelię. W dzisiejszych czasach przeciętny chrześcijanin daje świadectwo wiary raz czy dwa razy do roku. Wtedy chrześcijanie odważnie świadczyli każdego dnia, ponieważ zbłąkani ludzie chcieli słuchać Słowa Bożego. Modlitwy wiernych szturmem otwierały bramy nieba. Przez tych kilka lat byliśmy świadkami prawdziwych cudów. Na spotkaniach całe tłumy, szlochając, prosiły Boga o zmiłowanie. Takie sceny rozgrywały się na naszych oczach powszechnie. Och, jakże gorąco ci ludzie umieli się modlić! Ale wróćmy do historii mojej miłości. Wszyscy obecni tego wieczoru na spotkaniu (łącznie z nami) mieli niewiele ponad dwadzieścia lat. Michael wygłosił proste, ale gorące przesłanie przebaczenia i nadziei. Na zakończenie zaśpiewaliśmy Bogu hymn. Wielu, śpiewając, kołysało się, obejmując się ramionami, jak ludzie dręczeni bólem. Niektórzy płakali. Michael wezwał do

19
modlitwy i wszyscy padli na kolana. Rozmawiałam szeptem z klęczącymi obok mnie dziewczętami, odpowiadając na ich pytania i modląc się z nimi. Kilka osób modliło się na głos, prosząc Boga o zmiłowanie. Po pewnym czasie słychać było już tylko ciche szepty. Klęczałam z rękami opartymi o krzesło stojące przede mną. Nagle poczułam, że ktoś przy mnie uklęknął i czyjaś dłoń ujęła moją. Otworzyłam oczy i zamarłam z wrażenia. To był Michael. Spojrzał mi głęboko w oczy, po czym opuścił głowę, pogrążając się w modlitwie. Przyznaję – nie byłam w stanie dalej się modlić. Wszyscy wiedzieli, że Michael unikał dotykania kobiet, nawet starszych pań, które chciały uścisnąć mu dłoń po nabożeństwie. A teraz, modląc się, trzymał mnie za rękę! W drodze powrotnej nie odezwał się ani słowem. Milczał nawet wtedy, gdy zatrzymaliśmy się, by coś zjeść. Natomiast ja ani na chwilę nie zamilkłam. Zawsze jestem bardzo rozmowna, ale kiedy się zdenerwuję, gadam jak najęta. W końcu zajechaliśmy na przykościelny parking i chciałam wysiąść z samochodu. Wtedy ponownie chwycił mnie za rękę, ale nadal nic nie mówił. Było późno. Ja nie spałam od dwudziestu czterech godzin i padałam z nóg. Nic już nie czułam, byłam tak zmęczona. Teraz i ja, milcząc, siedziałam bez ruchu, w ciszy. Czekałam. Wreszcie się odezwałam: —  Pamiętasz tego chłopczyka, którego ochrzciłeś w niedzielę wieczorem, jak podskakiwał, żeby zobaczyć rodziców spoza chrzcielnicy? Pewnego dnia chciałabym dać ci syna. Sama nie wiem, co mnie naszło. Z tego, co pamiętam, podobna myśl nigdy wcześniej nie przyszła mi do głowy, ale cóż… stało się. Michael wyskoczył z samochodu jak oparzony i zaczął biegiem okrążać budynek kościoła. Roześmiałam się. Byłam zbyt zmęczona, by się tym przejąć. Ja też wysiadłam, zabrałam swoje rzeczy i poszłam w stronę mojego garbusa. Byłam już przy aucie, gdy znów go zobaczyłam. Tym razem sunął przez oświetlony parking prosto na mnie, niczym pająk o bardzo długich nogach. Odwróciłam się, by na niego popatrzeć. Podbiegł do mnie, chwycił i podrzucił do góry, krzycząc: —  Pobierzmy się! Tak też zrobiliśmy osiem dni później, w niedzielny wieczór. Jak się można domyślić, ślub był bardzo skromny. Sama uszyłam prostą ślubną sukienkę

20
z białej satyny. Nie było czasu na kwiaty i inne dodatki, ani nawet na rozesłanie zaproszeń. Mimo to budynek kościoła pękał w szwach. Każdy chciał zobaczyć, jak znany pastor żeni się z dziewczyną ze wsi. Domyślam się, że gdyby nie widzieli tego na własne oczy, nie uwierzyliby. To wszystko przypomina piękną baśń. Jestem jego bosonogą, dość nieokrzesaną księżniczką od czterdziestu lat. Jak smakuje życie we dwoje? Zapewniam cię, że naprawdę cudownie. Pewnie myślisz sobie: „Coś takiego nigdy mi się nie przydarzy. To zbyt… nietypowe”. Każda historia miłosna jest jedyna w swoim rodzaju, romantyczna i zadziwiająca. Twoja też taka będzie. Moim celem nie jest opowiadanie romantycznych bajek. Chcę jedynie pokazać ci, że Boże plany są o wiele większe i piękniejsze niż nasze najśmielsze marzenia i oczekiwania. Teraz zastanówmy się nad tym, jak zdobyć mężczyznę wartego zachodu.

Do

Dla innych jest to kwestia dokonania mądrego wyboru. Jeszcze innych poraża gwałtowna miłość od pierwszego wejrzenia. W moim przypadku był to cichy, ale niezachwianie pewny głos.
niektórych miłość przychodzi

powoli.

Dlaczego Bóg powiedział mi dużo wcześniej, kto zostanie moim mężem? Wiem jedno: Michael był człowiekiem całym sobą oddanym Bogu, żarliwym pastorem, który potrzebował, by ktoś się za niego systematycznie modlił. Zdobywał dla Pana tysiące ludzi, w tym żołnierzy, którzy z pobliskiej bazy tłumnie wyruszali na wojnę. Był wysoki, smagły i zabójczo przystojny. Piękne kobiety stanowiłyby ciągłe zagrożenie dla jego służby w Kościele. A uganiały się za nim całe ich tabuny, niewątpliwie wodząc go na pokuszenie. Pomyśl: niejedna dziewczyna sądziła, że było wolą Boga, by Michael został jej mężem. Jak to możliwe, że te wspaniałe dziewczyny, dobre chrześcijanki naprawdę uwierzyły w to, że jest im przeznaczony, a jednak się myliły?

21
A jeśli się nie myliły? Może aniołowie zachęcali je do modlitwy za tego człowieka? Każda z tych dziewczyn mogła być dla Michaela wspaniałą żoną. Bóg jednak szukał dziewczyny, która będzie się modlić, ale nie za siebie – nie o to, by znaleźć księcia z bajki. Szukał dla niego „pomocy”, która będzie wspierać tego Bożego wojownika, toczącego bój o ludzkie dusze, by dobrze wypełnił zadanie, do którego Bóg go przeznaczył. Wokół niego toczyła się walka duchowa o wiele ważniejsza niż tylko o chwile słodkiego zakochania. Bóg potrzebował wojownika, który głosiłby Ewangelię dosłownie dziesiątkom tysięcy zbłąkanych ludzi. Michael potrzebował pomocy ludzkiej istoty, która modliłaby się za niego, jeszcze zanim potrzebna mu była żona. I ja się modliłam. Moja mama nieustannie mi o tym przypominała. Kobiety, na nas spoczywa obowiązek modlenia się za naszych mężów – robotników na Pańskich żniwach. Czy siedzisz bezczynnie, czekając, aż Bóg obdaruje cię szczęściem i nie modlisz się o siłę i odwagę dla jakiegoś Jego robotnika? Czy jest jakiś młody wojownik, który potrzebuje twojej wiernej modlitwy? O co konkretnie się modlić? Naszym obowiązkiem jest modlenie się za tych, którzy głoszą Ewangelię. Modlitwą możemy nadawać kształt wieczności – i czynimy to! Gdyby tak nie było, nasze modlitwy nie miałyby sensu. „Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Mt 9,38). „Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo»” (Łk 10,2). W Drugim Liście św. Pawła do Tesaloniczan czytamy: „Poza tym, bracia, módlcie się za nas, aby słowo Pańskie rozszerzało się i rozsławiało, podobnie jak jest pośród was” (2 Tes 3,1). Dlaczego Bóg chce, byśmy się modlili? Bóg nakazuje nam modlić się o to, by Słowo, które głoszą Jego słudzy, nie napotykało na przeszkody. Dzięki naszej modlitwie demony, które mogłyby ich

22
służbę zakłócić chorobą, sporami czy pokusami doczesnymi, nie będą w stanie im zaszkodzić i powstrzymać w głoszeniu Ewangelii. Kolejny werset cytowanego wcześniej fragmentu poucza nas, jak mamy się modlić za głosicieli Słowa: „abyśmy byli wybawieni od ludzi przewrotnych i złych, albowiem nie wszyscy mają wiarę” (2 Tes 3,2). Wezwani do modlitwy Bóg posługuje się modlitwami świętych w takim samym stopniu, co głoszoną nauką. „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 18,18). Podsumowanie:
Y Bóg nakazał nam się modlić. Y Mamy obowiązek się modlić. Y Czy modlisz się za Bożych wojowników, by skutecznie głosili

Ewangelię? Bóg postanowił, by Jego wola wypełniała się przez MODLITWĘ Czy modlisz się za tych, którzy są za ciebie odpowiedzialni? Twojemu ojcu będzie potrzebne wykazanie się mądrością, by odpowiednio potraktować młodego człowieka, którzy przyjdzie do niego poprosić o twoją rękę. Być może twój duszpasterz, pastor lub ksiądz, zna młodego człowieka, który byłby dla ciebie odpowiedni? Ale czy wpadnie na pomysł, by wspomnieć o nim twojemu ojcu? Czy modlisz się o mądrość i pokój dla swojego duszpasterza? Czy wypraszasz dla niego Boże błogosławieństwo? Być może dla któregoś z członków twojego kościoła pracuje młody mężczyzna godny uwagi. Czy modlisz się za współwyznawców, żeby byli dobrymi chrześcijanami? Być może twojemu przyszłemu umiłowanemu brakuje sił, ponieważ nie modlisz się za niego i za jego pracodawców. Jeśli chcesz, by Nić snuła się przez twoje życie i twoje małżeństwo, jeśli pragniesz, by pokładający wiarę w Boga mężczyzna, twój książę, wziął cię

23
w ramiona i kochał całym sercem, wiedz, że wszystko zaczyna się od modlitwy. Zacznij już dziś modlić się za swojego księcia, żeby był wojownikiem, jakiego pragnie i potrzebuje Bóg. Czy twoja modlitwa dokona zmian w wieczności? Czy zmieni bieg wydarzeń? Czy wpłynie na Boże plany? Co dzieje się teraz w niebiosach? Co mogłoby się zmienić, gdybyś nauczyła się modlić? Oto historia człowieka, który odkrył, jak Bóg odpowiada na modlitwę. Walka toczona w niebiosach Jedna z ksiąg Biblii nosi imię młodego człowieka, Daniela, którego historię opowiada. Jej bohater to chłopiec, który wraz z trzema innymi młodzieńcami izraelskimi szlachetnej krwi został pojmany w niewolę i uprowadzony do obcego kraju, Babilonu. Wszyscy czterej byli poważani na babilońskim dworze królewskim jako niezwykle utalentowani, wykształceni i zdyscyplinowani młodzi ludzie pełniący służbę u boku króla, gdyż znali się na sprawach państwowych. Daniel często popadał w tarapaty z powodu swojej niezłomnej wierności woli Bożej. Wiele osób zazdrościło mu wysokiego stanowiska na dworze, starali się więc go oskarżyć przed królem, jednak nic nie zachwiało jego wiary i pozostał wierny Bogu. Pewnie pamiętasz z dzieciństwa opowieści o Danielu. Jedna z nich mówi o tym, jak wrzucono go do jaskini pełnej lwów, które dzięki Boskiej opiece nad Danielem nie wyrządziły mu żadnej krzywdy. Dziesiąty rozdział Księgi Daniela opowiada o tym, że Daniel prosił Boga o objawienie mu, co spotka jego naród przy końcu czasów. Przez dwadzieścia jeden dni Daniel modlił się i pościł, a mimo to nie otrzymywał odpowiedzi. W końcu jednak odkrył, dlaczego tak długo to trwało. Biblia opisuje walkę sił dobra i zła na miarę Gwiezdnych wojen. Mówi, że siły ciemności, które sprzeciwiały się modlitwie Daniela, były demonami, duchami opiekuńczymi Persów – narodu, który zdobył władzę nad Babilonem, gdzie Daniel żył i gdzie się modlił do swojego Boga. Książę królestwa Persów i jego słudzy – duchowi poplecznicy Persów – zdołali zatrzymać anioła Bożego niosącego Danielowi odpowiedź na jego modlitwę. Duchowa bitwa w niebiosach toczyła się przez dwadzieścia jeden dni – tak długo siły ciemności sprzeciwiały się siłom światła. Bóg jednak posłał na pomoc

24
Archanioła Michała i jego zastęp, by przedarli się przez pozycje wroga i przynieśli Danielowi odpowiedź. Gdy anioł Boży zjawił się z odpowiedzią, Daniel znajdował się nad brzegiem rzeki. Zaledwie ujrzał tę nieziemską istotę, padł, oszołomiony, twarzą ku ziemi. Boży wojownik dotknął Daniela i nakazał mu wstać, po czym wyjawił odpowiedź Boga. Anioł wyznał również, że nie może zostać dłużej, ponieważ musi ruszać na pomoc swoim towarzyszom walczącym w niebiańskiej bitwie. Dziwna opowieść, nieprawdaż? A więc jak Bóg odpowiada na modlitwę? Posługuje się naszymi MODLITWAMI (prośbami), by wysyłać zastępy aniołów, mających przekazać ludziom zlecenia Boże. Niekiedy oznacza to bitwę między aniołami Bożymi a siłami zła. Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się nad tym, do czego przyczyniają się twoje modlitwy? Co by się stało, gdyby Daniel zbuntował się przeciwko tym, którzy przez lata gnębili go, i zaczął się modlić o ich zgubę? Czy wówczas modliłby się tak, jak oczekuje Bóg? Bóg ostrzega nas, by nie modlić się o rzeczy niewłaściwe. Skutki takiej modlitwy mogą być zatrważające. Biblia kilkakrotnie podkreśla, że Daniel był szczerze kochany przez tych, którzy zamieszkują niebiosa. Wspomina też o ludziach, których kocha Bóg, ale Daniel był kochany przez mieszkańców nieba – przez aniołów, którzy są Bożymi posłańcami, mającymi służyć tym, którzy dostępują zbawienia. Dlaczego mieszkańcy nieba tak umiłowali Daniela? Domyślam się powodów. Daniel gorąco się modlił i kierował do Boga wiele próśb, a Bóg je spełniał, wysyłając zastępy niebieskie, by w imię Boga gromiły siły ciemności. Aniołowie uwielbiają to czynić na chwałę Boga. Księga Daniela przekonuje nas, że spośród wszystkich ludzi, o których opowiada Stary Testament, Daniel modlił się najgoręcej i najczęściej zwracał się do Boga o pomoc. Niewidzialne istoty Gdy modlimy się o podjęcie mądrej decyzji w jakiejś sprawie, większość z nas zakłada, że Bóg w jakiś sposób podpowie nam, co robić. To nie takie proste. Wokół nas roztacza się świat niewidzialnych istot wpływających na nasze życie – wiele dziwnych i wspaniałych bytów, których nie znamy i nie widzimy. A mimo to są tak samo realne jak my.

25
Bóg nie narzuca się ze swoimi łaskami. Ufa nam, że dostrzeżemy potrzebę i skierujemy do Niego właściwą prośbę. Innymi słowy, nasze modlitwy kierują biegiem wydarzeń. Bóg chce nam pomóc, ale nie uczyni tego, jeśli nie poprosimy. „Nie otrzymujecie, ponieważ nie prosicie”. Jak dowódca wojskowy, który musi przewidzieć, co będzie potrzebne na polu walki, i zarządzić uzbrojenie się lub wezwać posiłki, tak Bóg ustanowił łańcuch dowodzenia, zostawiając nas na polu bitwy, którą mamy rozegrać. Mówi: „obserwuj, módl się, proś… a będzie ci dane”. Aniołowie czekają na rozkazy. Bóg czeka na nasze prośby. Pomyśl tylko, ile razy niebo czekało na ciebie, a ty nie poprosiłaś. Rozczarowani aniołowie nie lubią patrzeć, jak ponosimy klęskę, gdy byli gotowi ruszyć na odsiecz. Daniel nie ustawał w modlitwie, aż otrzymał odpowiedź. A gdyby się zniechęcił i po tygodniu zaprzestał modlitw? „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” (Mt 7,7). Modlitwa przychodząca z pomocą Pamiętasz moją historię? Wierzę, że kiedyś w młodości Michael poprosił Boga, by ktoś się za niego modlił. Na jego prośbę z nieba posłano zastęp aniołów. Możliwe, że ci aniołowie wybrali kilka dziewczyn, próbując skłonić je do modlitwy za niego. Być może te dziewczyny modliły się nie tak, jak powinny się modlić – nie za człowieka wojującego w imię Boga o zbłąkane dusze, ale za siebie, by mieć wspaniałego męża. Jednemu z aniołów przyszło na myśl, że należałoby znaleźć dziewczynę na tyle młodą, by nie kierowało nią wyłącznie pragnienie zdobycia dobrego męża. Stoczył w niebiosach bitwę, by skłonić mnie do modlitwy. Czterdzieści sześć lat temu szatan rozpętał potężną burzę, by mu przeszkodzić, a mimo to siły światłości zdołały przekonać liderów mojego kościoła, by nie odwoływali spotkania. Gdy młody sługa Boży wstał, by nauczać, anioł dostrzegł mnie, trzynastoletnią dziewczynkę. Wspomniał na moich rodziców, którzy niedawno się nawrócili i szczerze wierzyli w moc modlitwy. Szepnął do mojego dziecięcego serca: „To ten jedyny!”. Gdy wychodziłam ze spotkania, anioł zadbał o to, by w mojej ręce znalazła się ulotka. Gdy wróciłam do domu, wyciągnął ulotkę z mojej torby, żebym, zobaczywszy ją, opowiedziała mamie o tym niezwykłym zdarzeniu.

26
Moja mama roztropnie zawiesiła ulotkę na ścianie. Modlitwy młodego pastora zostały wysłuchane. Mama miała się modlić, ja również, i dzięki temu Boży wojownicy, aniołowie, stali u boku tego mężczyzny przez następnych siedem lat, a nawet dłużej. Dzięki jego posłudze tysiące osób zyskały szansę poznania Pana. Ludzie się zdumiewali, że Bóg powołał do swojej służby tak zdolnego, prawego człowieka. Bóg mógłby powołać tysiące takich ludzi, gdyby ktoś zechciał się modlić za każdego z nich.

27

To jest pierwszy skarb, jaki do niej włożysz. To jest początek Nici, która będzie się snuła przez całe twoje życie.

Twoja szkatułka

Y Módl się za przyszłego męża. Módl się, żeby był silny i wierny Bogu. Y Wykształć w sobie dobre nawyki. Gdy obudzisz się w nocy,
MÓDL SIĘ. Gdy przeglądasz się w lustrze, POMÓDL SIĘ w duchu. Gdy prowadząc samochód, zatrzymujesz się na czerwonym świetle, spożytkuj ten czas na MODLITWĘ.

Y Sporządź listę osób, za które postanawiasz się modlić. _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________

28

Odkrywanie woli Bo¿ej
Morał Tej Historii: Bóg często prowadzi nas, posługując się innymi, którzy są od nas mądrzejsi. Przestroga: Upór może zniszczyć twoje życie. Przez zarozumialstwo możesz zostać na lodzie.

Skąd będę wiedzieć, kogo przeznaczył mi Bóg? To jest jedno z najczęściej zadawanych pytań. Odnalezienie i poślubienie tej jednej jedynej osoby, którą wybrał dla ciebie Bóg, jest najważniejszą życiową decyzją. Jako że sprawa jest aż tak ważna, Bóg z pewnością ma dla nas konkretne wytyczne, którymi się kierując, bezbłędnie dotrzemy do celu. Niezupełnie. (Zobacz komentarz mężczyzny na stronie 39). Boże drogi nie są naszymi drogami. Droga serca – droga romantycznej miłości – jest pełna tajemnic i niespodzianek, namiętności i fascynacji, niemającej logicznego wytłumaczenia. Każda historia miłosna jest jedyna w swoim rodzaju. Oto historia Lidii.

O

29 ROZDZIAŁ 2

O
M

SIĘ STARAĆ?

kogo

h i s t or i a d r u g a

am na imię Lidia. Gdy skończyłam dwadzieścia trzy lata, zaczęłam się zastanawiać, czy kiedykolwiek wyjdę za mąż. Jednak nie mam zwyczaju siedzieć i się zamartwiać. Tego lata zgłosiłam się do pomocy na kilku obozach dla młodzieży. W przerwie między turnusami wróciłam do domu, by trochę odpocząć. Nie podejrzewałam, że wkrótce moje życie na zawsze się odmieni. Tego wieczoru zauważyłam, że tata położył do łóżek moje młodsze rodzeństwo wcześniej niż zwykle. Kiedy wszedł do mojego pokoju, by ze mną porozmawiać, wiedziałam, że sprawa jest poważna. Usiadł na brzegu mojego łóżka i powiedział cicho:

30
— Lidio, pewien młody człowiek poprosił mnie o pozwolenie, by się o ciebie starać. Z początku poczułam wielką ekscytację. Jednak już po chwili ogarnęło mnie dziwne, nieznane mi uczucie. Dziś mogę powiedzieć, że byłam w szoku. Z utęsknieniem wyczekiwałam chwili, gdy dowiem się, że jakiś wspaniały mężczyzna chce mnie kochać i pojąć za żonę. Jednak gdy marzenia stały się rzeczywistością, miałam dziwne poczucie oderwania. Jak z oddali dochodził do mnie głos mojego taty, który pytał, czy domyślam się, kto to jest. Próbowałam zgadnąć i mogłabym zgadywać całą noc, a i tak bym się nie domyśliła, że chodzi o Billy’ego Hilla. Spotykałam go przelotnie przy różnych okazjach, ale właściwie nigdy z nim nie rozmawiałam. Ostatni raz widziałam go tego właśnie lata, ale nie zamieniłam z nim ani słowa. On w ogóle nie rozmawiał prywatnie z dziewczętami. Wydawał się sztywny i powściągliwy. Szczerze mówiąc, trochę się go bałam. Poza tym zawsze sądziłam, że będę znała mężczyznę, którego poślubię. Trudno mi było sobie wyobrazić, że ten nieznajomy mógłby być moim mężem. MOIM mężem. Przez całą godzinę tata łagodnie przekonywał mnie, bym dała temu mężczyźnie szansę i przynajmniej zechciała go poznać. Potem zobaczymy. Żadnych obietnic. Przez kilka dni wymienialiśmy się e-mailami – głównie odpowiadał na moje pytania o to, kim jest, co chce w życiu osiągnąć i dlaczego wybrał właśnie mnie (zobacz „Historię Billy’ego” w dalszej części rozdziału). Czy się denerwowałam? I to jak! Nie mogłam się pozbierać. Możesz sobie wyobrazić, że coś takiego przydarza się tobie? Dowiadujesz się, że człowiek, którego prawie nie znasz, chce się z tobą ożenić… Jak byś się czuła? Cierpliwość jest aktem woli, jest nim również nacechowane cierpliwością postępowanie. Postanowiłam, że nie będę inicjować żadnej formy kontaktu. Jeśli wysłał do mnie e-maila, odpowiadałam. Za kilka dni miałam wyjechać na kolejny turnus i dla własnego dobra, ze względu na moje zdrowie psychiczne nie chciałam zostawiać tej sprawy w zawieszeniu. Chciałam spotkać się z nim jeszcze przed wyjazdem, ale postanowiłam ani słowem nie wspomnieć o spotkaniu, jeśli on pierwszy tego nie zaproponuje. Czekanie nie było łatwe, ale ćwiczyłam się w cierpliwości przez dwadzieścia trzy lata. Nie chciałam tego czasu zmarnować. Powiedziałam mu, że za kilka dni wyjeżdżam. Na szczęście

31
Billy ma zwyczaj iść za ciosem, więc nie musiałam długo czekać. Następnego dnia było święto – Dzień Niepodległości. Jeszcze tego wieczoru, za namową Billy’ego, ustaliliśmy, że nasze rodziny spędzą to święto razem. Mój tata zachowywał się tego dnia wspaniale. Robił co tylko mógł, by rozluźnić atmosferę, ale mimo to byłam kłębkiem nerwów. Przyszli małżonkowie spotkali się pierwszy raz. Staliśmy jak dwa kamienne posągi, podając sobie ręce na powitanie. Bezskutecznie starałam się pokonać nieśmiałość. Wtedy Billy poprosił, bym oprowadziła go po gospodarstwie. Znalazłam się na dobrze znanym mi gruncie i od razu się odprężyłam. Pokazując mu zwierzęta, opowiadałam o tym, jak bardzo lubię ich doglądać. On też opowiedział kilka historii, ale nasze myśli zaprzątały ważniejsze sprawy. W końcu nie wytrzymałam i prosto z mostu zapytałam go, czego się spodziewa po tych zalotach. Odpowiadając, nawet się nie zająknął: —  Chcę bliżej cię poznać, bo zamierzam się z tobą ożenić. Pod koniec dnia wiedziałam przynajmniej tyle, że jestem w stanie z nim wytrzymać. Cały dzień. Postęp. Rodzice zapewniali mnie, że nie muszę się spieszyć, ale ja nie miałam wątpliwości, że taka sytuacja nie może trwać długo. To było okropnie męczące. Musiałam wiedzieć. Skąd dziewczyna może mieć pewność, że zakocha się w człowieku, którego nie zna, i będzie z nim szczęśliwa? Zadzwoniłam do Billy’ego i powiedziałam mu, że przez cały następny dzień zamierzam modlić się i pościć w tej intencji. Poprosiłam, by nie dzwonił i nie wysyłał e-maili, bym mogła się skoncentrować. Modliłam się i rozmawiałam z tatą, a potem odwiedziłam pewną starszą kobietę, która już wcześniej mądrze doradziła mi w wielu sprawach. Po rozmowie i wspólnej z nią modlitwie wróciłam do domu i spytałam mamę, co sądzi o tym wszystkim. Rozważałam sugestie każdej z tych osób. Wiedziałam, że mnie kochają i życzą mi szczęścia. Radzili mi bardzo mądrze, zostawiając wolną przestrzeń na moją własną refleksję. Z braku rządów naród upada, wybawienie, gdzie wielki doradca (Prz 11,14). Brak rady unicestwia zamiary, udają się one, gdzie wielu doradców (Prz 15,22).

32
Zanim zapadł zmierzch, w moim sercu zapanował pokój. Usiadłam i napisałam starannie przemyślaną odpowiedź. Potem zadzwoniłam do Billy’ego i przeczytałam mu ją przez telefon. Na zakończenie dodałam: —  Nie kocham cię, prawie cię nie znam, ale czuję w tym rękę Boga. Jestem gotowa nauczyć się kochać cię, jeśli mi w tym pomożesz. Następnego ranka przystałam na „zaloty” i wybrałam się na jogging. Biegnąc, przez łzy prosiłam Boga, by pozwolił mi pokochać tego człowieka, zanim weźmiemy ślub. Zaręczyliśmy się miesiąc później. Wiem, że to dość szybko, ale miałam pewność, że taka jest wola Boża. Czułam pokój i bezpieczeństwo, wiedząc, że rodzice darzą go sympatią i szacunkiem. Ja też od początku darzyłam go szacunkiem, ponieważ widziałam jego prawość i oddanie Bogu. Byłam głęboko poruszona, widząc w jego oczach ogromną wdzięczność, radość i miłość. Czułam, że jestem dla niego kimś naprawdę wyjątkowym, ponieważ wybrał mnie spośród tylu innych. Nie było mi trudno otworzyć przed nim serce. Tak, Bóg wysłuchał mojej prośby. Zakochałam się bez pamięci w tym wspaniałym mężczyźnie. Pobraliśmy się trzy miesiące później. Nagroda za zaufanie Bogu okazała się większa, niż mogliśmy przypuszczać. Ogromnie się cieszę, że mogę opowiedzieć naszą historię. Mam nadzieję, że równie piękna przydarzy się także tobie.

Historia Billy’ego
Czym Lidia zwróciła na siebie twoją uwagę? Prawdę mówiąc, z początku nie zwracałem na nią żadnej uwagi. Nie byłem też gotów na małżeństwo. Tak się złożyło, że oboje pracowaliśmy w ośrodku rodzinnym, prowadzonym przez nasz kościół. Po raz pierwszy zobaczyłem ją w całkiem zwyczajnych okolicznościach. Znała mojego brata i zatrzymała się, by porozmawiać z nim o pracy z młodzieżą. Była bystra i żywo zainteresowana swoją pracą. Ja również interesowałem się posługą w kościele. Zauważyłem, że Lidia ma w sobie mnóstwo energii. Z jej twarzy nie znikał uśmiech. Takie cechy są u kobiety bardzo pociągające.

33
Zgadzam się. Faceci zwracają uwagę na dziewczyny pogodne, rozmowne i znajdujące radość we wszystkim, co robią i o czym mówią.

Choć nie byłem tego świadom, te właśnie cechy zapadły mi w pamięć. Nieco później zauważyłem, że odnosi się do swojego ojca z wielkim szacunkiem.
Przekonałem się, że taką postawę wykazuje większość młodych chrześcijanek. W oczach mężczyzn jest to godne pochwały. Jeśli dziewczyna ma dobrego ojca, powinna go szanować.

Spodobało mi się to. Wiedziałem również, że z własnej woli nadal mieszka z rodzicami i jednocześnie bierze udział w wielu wartościowych akcjach kościoła.
Młoda kobieta postępuje właściwie, jeśli po skończeniu szkoły angażuje się w działalność kościoła. Powinna poświęcać wolny czas wartościowym zajęciom (korzyści długofalowe), zamiast trwonić go na spotkania z koleżankami (korzyści krótkofalowe).

To było dla mnie bardzo ważne, ponieważ szukałem żony, która zechce zostać w domu i mieć satysfakcję z prowadzenia go, a jednocześnie pragnąłem mieć za żonę kobietę aktywną i energiczną. Choć wtedy nie myślałem o Lidii jako o przyszłej żonie, to, co o niej wiedziałem, w końcu zaowocowało żywym zainteresowaniem. Zauważyłem również, że nie jest kokietką. Nie ceniłem dziewczyn, które flirtowały z mężczyznami lub wisiały uczepione męskiego ramienia niczym rzepy  psiej sierści (to są kobiety-Rzepy… strzeż się ich!).
Zgadzam się. Flirtowanie nie przystoi dziewczynie.

Jak doszedłeś do wniosku, że Bóg wskazuje ci Lidię? Znalazłem się w tym punkcie mojego życia, w którym uznałem, że nadszedł czas na małżeństwo. Uprzednio przez cały rok skupiłem się na

34
zdobywaniu dodatkowych kwalifikacji i uzupełnianiu edukacji, i już wiedziałem, że jestem gotów wziąć na siebie odpowiedzialność za przyszłą żonę.
Ważne, by mężczyzna był pewien, że jest gotów na ten krok.

Zacząłem się rozglądać. W ciągu ostatnich kilku lat moją uwagę przyciągały inne dziewczęta, ale z rozmaitych powodów przestawałem się nimi interesować. Tego roku pracowałem z Lidią na tym samym obozie. Obserwowałem ją. Zauważyłem, że jest zawsze uśmiechnięta. Przypominała mi moją mamę. Przyłapałem się na tym, że ożywiam się za każdym razem, gdy usłyszę jej imię wywołane przez głośnik. Zrozumiałem, że muszę się upewnić, zanim sprawy zajdą za daleko. Chciałem wiedzieć, czy Bóg prowadzi mnie w tym kierunku. Właściwie jej nie znałem. O co w tym wszystkim chodzi? Pewnego popołudnia poproszono mnie, bym siadł za kierownicą jednego z trzech autobusów, które pozostawały do dyspozycji dziewcząt. To była dla mnie idealna okazja, by, odwołując się do słów Biblii, „położyć runo” przed Bogiem. Chciałem mieć dowód, że to Bóg skłania ku Lidii moje serce.
By lepiej zrozumieć biblijne znaczenie tego zwrotu, przeczytaj historię Gedeona w Księdze Sędziów 6,36-40. Lektura tych fragmentów jest zarówno interesująca, jak i pouczająca. Może zaskoczę cię, ale moim zdaniem „położenie runa” przed Bogiem nie jest niczym dobrym. Jest jawnym dowodem niewiary w Boże Słowo. Policz, ile razy Gedeon wątpi w dane mu znaki.

Poprosiłem Boga, by dał mi znak, umieszczając Lidię w moim autobusie. Po chwili do środka wbiegła gromadka dziewcząt, a za nimi spokojnie weszła ich opiekunka. Szczerze mówiąc, odetchnąłem z ulgą… Nie było wśród nich Lidii. Jednak po chwili zjawiła się kierowniczka obozu i kazała wszystkim dziewczętom wyjść. Mój autobus znów był pusty. Siedziałem bez ruchu i jak zahipnotyzowany wpatrywałem się w drzwi, które nagle otworzyły się, ukazując uśmiechniętą twarz Lidii, która wprowadziła do środka swoją grupę.

35
Czy miałeś obawy dotyczące starania się o rękę kobiety, której prawie nie znasz? Tak. Gdy zobaczyłem w autobusie Lidię, wpadłem w panikę. To był oczywisty znak. Teraz musiałem przystąpić do działania w sprawie, która dotąd wydawała się nierealna. Znalezienie żony było dla mnie czymś zupełnie nowym. Czułem się onieśmielony i trochę się bałem. Jaki był twój następny krok? Przeglądałem internet w poszukiwaniu czegoś, co mogła zamieścić. Znalazłem jej blog i przeczytałem wszystkie wpisy. Gdybym natknął się na jakieś głupoty, lub zauważył cokolwiek, co mogłoby budzić podejrzenia, lub zobaczył jakieś niewłaściwe zdjęcia, od razu bym z niej zrezygnował. Napisałem e-mail do mojej siostry, która przyjaźniła się z Lidią, i zarzuciłem ją gradem pytań: Czy Lidia jest pracowita? Czy umie dostosować się do sytuacji? Czy ma głowę na karku? Pytałem o poglądy Lidii dotyczące muzyki, ubioru, filmów… o wszystko, co w przyszłości miało wywierać wpływ na wychowanie moich dzieci.
Tematy rozmów prowadzonych przez daną osobę zdradzają, kim ona jest. Mowa osoby, która kieruje swoim życiem (aktywnej, mądrej) wyraźnie różni się od mowy osoby, która pozwala, by to życie kierowało nią (biernej, niemądrej). Osoba bierna mówi o nadziejach i marzeniach, podczas gdy osoba aktywna mówi o konkretnych planach. Osobę bierną zajmują ludzie, plotki i wieści z kolorowych gazet, podczas gdy osoba aktywna skupia się na koncepcjach, możliwościach i ważnych wydarzeniach. Mowa głupca składa się z próżnego gadania, pochlebstw i oszczerstw. Człowiek prawy mówi o sprawiedliwości, chwale i mądrości. Apostoł Jakub przyrównuje ludzki język do steru wielkiego statku lub wędzidła w pysku konia, które pozwala nim kierować (Jk 3,1-12). Nie możesz tracić czasu na czczą gadaninę, bo prowadząc takie bezrozumne rozmowy, nie spodziewaj się życia pełnego błogosławieństw. Jakie tematy poruszasz w rozmowach?

Przez pewien czas rozmyślałem o tym, czego dowiedziałem się od siostry. To były dobre wiadomości. Lidia okazała się kobietą, o jakiej zawsze marzyłem. Poza tym bardzo mi się podobała. Pojechałem na weekend do domu i porozmawiałem z tatą. Zaproponował, że zadzwoni do ojca Lidii. Co było dalej, już wiecie.

36
Synu mój, nie zapomnij mych nauk, twoje serce niech strzeże nakazów, bo wiele dni i lat życia i pełnię ci szczęścia przyniosą: Niech miłość i wierność cię strzeże; przymocuj je sobie do szyi, na tablicy serca je zapisz, a znajdziesz życzliwość i łaskę w oczach Boga i ludzi. Z całego serca Bogu zaufaj, nie polegaj na swoim rozsądku, myśl o Nim na każdej drodze, a On twe ścieżki wyrówna (Prz 3,1-6). Bóg naprawdę obdarzył mnie wspaniałym klejnotem.

Co pomogło Lidii rozpoznać wolę Bożą?
Y Przez całą młodość trwała przy Bogu i modliła się o mądrość. Y Nie uganiała się za Billym. Y Nie powiedziała NIE, gdy ojciec zaskoczył ją propozycją zostania żoną

kogoś, kogo prawie nie znała.
Y Prosiła rodziców oraz inną zaufaną osobę o modlitwę i poradę. Y Modliła się i pościła, prosząc Boga o mądrość w podjęciu właściwej

decyzji.
Y Zgodziła się wziąć Billy’ego pod uwagę, ponieważ był człowiekiem do-

brym i prawym.

37
Co pomogło Billy’emu zrozumieć wolę Bożą w sprawie wyboru żony?
Y Przez całą młodość zastanawiał się, jakich cech szuka w kobiecie. Y Nie spotykał się z innymi dziewczynami, ale czekał do momentu, aż

miał pewność, że jest w stanie wziąć na siebie odpowiedzialność za żonę. Dopiero wtedy zaczął się rozglądać za odpowiednią dziewczyną.
Y Miał oczy szeroko otwarte, obserwując przyzwoite dziewczyny, które

pewnego dnia mógłby wziąć pod uwagę. Od razu odrzucał te, u których nie dostrzegał cech, jakie chciałby widzieć u matki jego dzieci.
Y Nie lekceważył swojego naturalnego zainteresowania Lidią jako atrak-

cyjną kobietą.
Y Prosił Boga o jasny, czytelny znak. Y Gdy już uzyskał Bożą odpowiedź, kierował się rozumem, zbierając in-

formacje, które miały wykazać, czy Lidia jest odpowiednią kandydatką.
Y Gdy już nabrał przekonania, że chce starać się o Lidię, nie działał na

własną rękę, ale zwrócił się o poradę do ojca.
Y Gdy wszystko było już ustalone, wytrwale zabiegał o swoją wybrankę,

aż zdobył jej serce.
Nie każda historia jest tak optymistyczna. To wspaniałe, że są ze sobą szczęśliwi, ale nie każda relacja między dwojgiem musi rozwijać się w takim tempie.

Bóg działa w mężczyźnie i kobiecie, ale to mężczyzna ma decydujący głos Zapewne pamiętasz z poprzedniego rozdziału, że kilka dziewcząt było przekonanych, iż z woli Boga są przeznaczone Michaelowi. Nie robiło to na nim wrażenia. Wiedział, że w sprawie tak wielkiej wagi Bóg przemówi przede wszystkim do niego. Michael chciał związać się małżeńskim węzłem już jako przywódca duchowy, taki, jakiego pragnął Bóg. Choć czułam, że Bóg przemówił do mnie w tej sprawie, nie zdradziłam się z tym przed wybranym mi przez Boga mężczyzną. Jednak ciągle byłam w pobliżu Michaela, pomagając mu w pracy i służbie w Kościele. Mimo to przez siedem lat on mnie nie zauważał.

38
Co pomaga dziewczynie odkryć wolę Bożą dotyczącą jej przyszłego męża?
Y W młodości czci Boga. Y Nie polega tylko na sobie. Posiłkuje się mądrością innych, prosząc ich

o poradę. Wie, że upór do niczego dobrego nie prowadzi.
Y Daje się poznać jako osoba pracowita, która chce w przyszłości być do-

brą żoną.
Y Modli się za tych, którzy są za nią odpowiedzialni, by potrafili rozpo-

znać odpowiedniego dla niej mężczyznę.
Y Czeka cierpliwie i z radością. Y Szuka możliwości służenia innym. Y Gdy prawy mężczyzna zdobędzie sympatię jej opiekunów i poprosi ją

o rękę, ona zwróci się do Pana o wskazówki. Odwaga i lojalność Dwie księgi biblijne: Księga Estery i Księga Rut, opisują historię kobiet, których małżeństwa zostały zaaranżowane przez osoby trzecie. Estera, młodziutka żydowska dziewczyna, osierocona mieszkała u swojego stryja, jej opiekuna, i na swoje nieszczęście była bardzo piękna. Pewnego dnia urzędnicy królewscy przyszli po nią i zaprowadzili do pałacu króla. Powiedziano jej, że wraz z wieloma innymi kobietami jest kandydatką na nową żonę pogańskiego króla Persów. Król oddalił poprzednią żonę, ponieważ okazała się nieposłuszna. Po spędzeniu nocy z Esterą król wybrał ją na nową małżonkę i królową. Czy możesz sobie wyobrazić, jak traumatyczne musiało być to przeżycie dla młodej dziewicy? To był dopiero początek jej udręk. W rezultacie intrygi politycznej wszystkim Żydom na terenie Persji groziła zagłada. Nikt nie wiedział, że Estera jest Żydówką. Mogła zachować milczenie i ocalić swoją skórę, ale Estera wiedziała, że Bóg nie bez powodu uczynił ją królową. Musiała znaleźć sposób, by udaremnić plany potężnego, niegodziwego wroga Izraelitów. Wymagało to od niej wykazania się odwagą, mądrością i dużą dozą sprytu.

39
W końcu Estera uzyskała od króla wyrok śmierci na owego niegodziwca i nie dopuściła do zagłady swoich rodaków. Ponieważ jedna dziewczyna wykazała się mądrością i rozsądkiem, a zarazem była gotowa zaryzykować własne życie, cały naród został ocalony.
Przejrzyj Pismo Święte, a przekonasz się, że nigdzie nie ma mowy o tym, iż Bóg wskaże ci, kogo masz poślubić, lub potwierdzi twój wybór. Bóg podał nam charakterystykę człowieka pobożnego i obiecał mądrość tym, którzy będą o nią prosić, ale to twoje życie i twoje wybory. Tak, to prawda, Bóg wiele razy kierował ludźmi w sprawach dotyczących małżeństwa, ale nie robił tego ze względu na konkretne osoby, ale by wypełniła się Jego wola. W Starym Testamencie Bóg zaaranżował wiele małżeństw, ponieważ wyznaczył konkretnych ludzi na przodków Jezusa Chrystusa. Nie wybierał ich dla nich samych. Jeśli chcesz poznać wolę Bożą, czytaj Biblię, ponieważ mówi ona o woli Bożej względem człowieka. Zatem jeśli osoba, którą się interesujesz, spełnia biblijne kryteria pobożności, twój wybór jest zgodny z wolą Boga (jeśli nie ma innych przeciwwskazań). Bóg docenia człowieka, który jest rozważny i przewidujący. Przeczytaj List Jakuba Apostoła (4,13-15), a przekonasz się, że snucie planów na przyszłość nie jest niczym złym, jeśli pozostawia się miejsce na Bożą interwencję. Bóg ma własne plany, które niekiedy kłócą się z naszymi. Wówczas należy być gotowym zrezygnować ze swoich planów.

Pomyśl o życiu Estery. Jej małżeństwo zostało zaaranżowane. Nie miała na to żadnego wpływu. Jej małżonek był rozwiedzionym poganinem. Mimo to Estera nie budziła się w nocy z pytaniem: „Boże, dlaczego tak ze mną postąpiłeś?”. Jej historia jest opowieścią o niezwykłej odwadze. Druga księga mówi o kobiecie imieniem Rut, młodej wdowie opiekującej się starą teściową, Noemi. Rut miała możliwość pójścia własną drogą, ale postanowiła zostać i pomóc starej kobiecie. Taki wybór poważnie ograniczał jej szanse na ponowne zamążpójście i założenie rodziny. By wyżywić je obie, Rut dzień w dzień pracowała na polu jednego z krewnych Noemi. Bogaty właściciel pola, Booz, w końcu zauważył tę dzielną dziewczynę, niestrudzenie zbierającą kłosy porzucone przez jego pracowników. Był pod wrażeniem jej pracowitości i troski o teściową, ale przez myśl mu nie przeszło, by wziąć ją za żonę. Dopiero za sprawą Noemi Booz zainteresował się Rut. Gdy przeczytasz jej historię, przekonasz się, że Rut ufała Noemi i słuchała jej rad. Pierworodny syn Rut i Booza jest w prostej linii jednym z ludzkich

40
przodków Jezusa Chrystusa. Historia Rut jest opowieścią o lojalności i wierności. Wierność jest w Biblii wysoko cenioną wartością. To ciekawe, że spośród wszystkich kobiet świata Estera i Rut doczekały się „własnych” ksiąg w Biblii, które opowiadają o ich odwadze i lojalności. Pomyśl o tym: odwaga i lojalność. W Biblii Bóg wiele razy napomina, byśmy byli silni i mocni, i byśmy się nie lękali. Przeczytaj w Biblii historie tych dwóch młodych kobiet. Zostały napisane dla ciebie. Poznaj te dziewczyny. Pomyśl o ich trudach, zmartwieniach, ich bólu i strachu, a także o nagrodzie, jaką otrzymały. Postaw się na ich miejscu i zapytaj samą siebie, jak ty zachowałabyś się w podobnych sytuacjach.

41

Twoja szkatułka
Y Czy jesteś gotowa poprosić o mądrą radę?

Nasze wyobrażenie o romantycznej miłości może przesłonić nam wolę Boga.

_______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ Y Czy będziesz na tyle otwarta, by ją poważnie przemyśleć? _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ Y Zapisz tu swoje postanowienie. _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________ _______________________________________________________________

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful