nr 1/2007 (648) Cena 20 ZŁ (0% VAT

)
W koncepcji bezpieczeństwa
na początku XXI wieku
istnieje potrzeba ustosunkowania
się do nowych, światowych
wyzwań.
M
y
ś
l

W
o
j
s
k
o
w
a
M
I
N
I
S
T
E
R
S
T
W
O


O
B
R
O
N
Y


N
A
R
O
D
O
W
E
J
2007
1
648
2007
M. KOZUB
I
S
S
N

0
2
0
9
-
3
1
1
1

1918–1950BELLONA
Kwartalnik
wydawanyprzez
MinisterstwoObronyNarodowej
RocznikLXXXIX(LXIII)
MYŚLWOJSKOWA
Od Redakcji
Naukowy periodyk Ministerstwa Obrony
Narodowej – „Myśl Wojskowa”, który
kontynuuje tradycje przedwojennej „Bellony”,
wkrótce będzie miał 90 lat; okrągłą rocznicę
jego wydawania będziemy obchodzić
w przyszłym roku. W tym czasie kilkakrotnie
zmieniała się szata graficzna i był modyfikowany
kształt czasopisma, by lepiej odpowiadało potrzebom czytelników,
nauki i resortu obrony narodowej. Dziś przedstawiamy taką
właśnie – odnowioną – „Myśl Wojskową”.
W pierwszym numerze polecam w szczególności publikacje
poświęcone zagadnieniom bezpieczeństwa, operacji w Afganistanie
i działalności w ramach CIMIC. Wśród wymienionych warto
przeczytać m.in. artykuł płk. rez. prof. nadzw. dr. hab. Mariana
Kozuba z AON na temat koncepcji bezpieczeństwa na początku
XXI wieku. Z kolei doświadczenia z działań przeciwpartyzanckich
prowadzonych przez wojska lądowe amerykańskie w Wietnamie
i radzieckie w Afganistanie przedstawia płk dr hab. Jerzy
Kajetanowicz. Współpracy cywilno-wojskowej (CIMIC) są
poświęcone dwa artykuły: płk. dr. hab. Mariusza Wiatra „Nowa
jakość współpracy cywilno-wojskowej” oraz ppłk. dr. Andrzeja
Dyląga i mjr. rez. Jacka Jędryczko „Centrum CIMIC na szczeblu
operacyjnym”.
W numerze znalazło się też kilka interesujących publikacji,
prezentujących najnowsze trendy rozwojowe armii, które są
odpowiedzią na zmieniający się charakter zagrożeń we
współczesnym świecie. Polecam tekst gen. bryg. dr. Krzysztofa
Załęskiego pt. „Rozwój sił zbrojnych – kryterium obronności”,
a także poświęcone bardziej szczegółowym zagadnieniom
publikacje Łukasza Chwaścińskiego i Michała Oleksyna
„Wykorzystanie przestrzeni powietrznej” oraz kmdr. por. dr.
Marka Jankiewicza i kmdr. por. Krzysztofa Nausa „Elektroniczne
mapy nawigacyjne w Marynarce Wojennej RP”.
Tym numerem „Myśli Wojskowej” chcemy zapoczątkować zmiany,
które mają zapewnić szerszy i szybszy przepływ wiedzy naukowej,
a także będą stanowić podstawę do polemik i konstruktywnych
opinii krytycznych. W przyszłości będziemy również częściej
prezentować zagraniczną myśl wojskową. Czekamy też na uwagi
i propozycje, które sprawią, że wspólnie wypracujemy jeszcze
lepszą formułę pisma.
.
Andrzej Cudak
redaktor naczelny
Myśl Wojskowa 1/2007
BEZPIECZEŃSTWO RP
Gen. bryg. dr Andrzej Szymonik — Strategia bezpieczeństwa państwa ........................................................... 4
Płk rez. prof. nadzw. dr hab. Marian Kozub — Koncepcja bezpieczeństwa na początku XXI wieku ............................ 12
Prof. dr hab. Julian Kaczmarek — Droga do stabilizacji i pokoju ............................................................... 22
Płk rez. Tadeusz Chiniewicz — Potencjał obronny państwa .................................................................... 30
Ppłk Michał Gałkowski
Ppłk dr inż. Roman Szymaniuk — Informacje w zarządzaniu kryzysowym ............................................... 37
SZTUKA WOJENNA
Gen. bryg. dr Krzysztof Załęski — Rozwój sił zbrojnych kryterium obronności............................................40
Ppłk dr Andrzej Polak — Współczesna operacja i jej przyszły wymiar ........................................ 50
Gen. bryg. Andrzej Kaczyński — Prowadzenie operacji na zasadzie oczekiwanych rezultatów ................ 61
Płk dypl. Mirosław Banasik
Ppłk dypl. Zbigniew Galuch — Zadania w ramach ochrony wojsk ......................................................... 66
Płk dr hab. Mariusz Wiatr — Nowa jakość współpracy cywilno-wojskowej ....................................... 71
Kmdr por. dypl. pil. inż. Zenon Chojnacki — Połączone informacyjne przygotowanie przestrzeni operacji ............... 80
Mjr mgr inż. Karol Dymanowski

Kpt. mgr inż. Paweł Ponczyński
Mgr Łukasz Chwaściński — Wykorzystanie przestrzeni powietrznej .................................................. 88
Mgr inż. Michał Oleksyn
DOŚWIADCZENIA
Ppłk dr inż. Andrzej Dylong — Centrum CIMIC na szczeblu operacyjnym ........................................... 94
Mjr rez. mgr inż. Jacek Jędryczko
Płk dr hab. Jerzy Kajetanowicz — Działania przeciwpartyzanckie wojsk lądowych ................................ 100
Ppor. rez. mgr Szymon Niedziela — Konflikt rosyjsko-czeczeński ............................................................... 107
Mgr Andrzej Kołkowicz — Generalny inspektor sił zbrojnych w latach 1926–1936 ..................... 118
Ppłk dr Stanisław Maksimiec — Przygotowania wojenne Lubelszczyzny .............................................. 124
WOJSKO I WYCHOWANIE
Mjr dypl. Jarosław Muszyński — Szkolenie wojskowe studentów ............................................................ 134
Mgr Anna Janicka — Stereotypy etniczne żołnierzy misji pokojowej ................................... 142
S P I S T RE Ś CI
Myśl Wojskowa 1/2007
Dr Andrzej Mielczarek — Wychowanie ku wartościom w dobie globalizmu i integracji ............ 149
St. sierż. mgr Łukasz Mielczarek
Ks. dr hab. Marian Zdzisław Stepulak — Poczucie bezpieczeństwa żołnierzy ..................................................... 154
TECHNIKA I LOGISTYKA
Kmdr por. dr inż. Marek Jankiewicz — Elektroniczne mapy nawigacyjne w Marynarce Wojennej RP ........... 158
Kmdr por. dr inż. Krzysztof Naus
Ppłk mgr inż. Leszek Derlukiewicz — System unikalnej identyfikacji w armii USA ...................................... 162
Mjr dr inż. Wiesław Barnat — Duże i taktyczne bezzałogowe platformy lądowe ............................... 168
Kpt. dr inż. Przymysław Simiński
Mgr inż. Jerzy Grzegorzewski — Salon przemysłu obronnego w Kielcach ............................................. 172
RECENZJE I OMÓWIENIA
Płk dr Józef Zieliński — Pogranicze w ogniu ............................................................................ 183
Dr inż. Tadeusz Leszczyński — Dokąd zmierza świat? ......................................................................... 185
Ppłk dr inż. Marek Mróz — Współczesny wymiar terroryzmu ........................................................ 187
Płk dr Ryszard Woźniak — Waplewo 2006 ...................................................................................... 190
* * * — Summary .............................................................................................. 192
S P I S T RE Ś CI
tel: +48 22 684 53 65
tel: +48 22 684 56 85
tel: +48 22 684 51 84
redaktor naczelny:
Andrzej Cudak
z-ca redaktora naczelnego:
płk dr Józef Zieliński
zespół redakcyjny: Maria
Janowska, Ryszard Sachaj,
Barbara Szymańska, Teresa
Wieszczeczyńska;
opracowanie stylistyczne:
Renata Gromska, Katarzyna
Pietraszek;
skład, łamanie i grafika:
Marcin Dmowski, Jolanta
Muszyńska, Katarzyna Usiądek
Egzemplarze czasopisma
dostępne w wewnętrznym
kolportażu wojskowym
są bezłatne.


projekt graficzny:
Łukasz Kaugan/caStudio
Skład komputerowy w Redakcji
Wojskowej. Oddano do druku
w marcu 2007 r. Druk ukończono
w marcu 2007 r. Papier
kredowany 115 g. Zam. 276.

Drukarnia Wydawnictw
Specjalnych Sztabu
Generalnego WP,
Warszawa 2007.
adres: Redakcja Wojskowa
z siedzibą w Warszawie,
al. Jerozolimskie 97,
00-909 Warszawa 60,
www.redakcjawojskowa.pl
e-mail: sekretariat@
redakcjawojskowa.pl
4 Myśl Wojskowa 1/2007
Strategia bezpieczeństwa
państwa
gen. bryg. dr
ANDRZEJ SZYMONIK
pełnomocnik ministra obrony
narodowej ds. wyższego
szkolnictwa wojskowego.
Ukończył studia
podyplomowe na Wydziale
Fizyki Technicznej
i Matematyki Stosowanej
Instytutu Informatyki
Politechniki Łódzkiej oraz
w zakresie bezpieczeństwa
ekonomicznego państwa
w Akademii Obrony
Narodowej. W 2001 r. obronił
pracę doktorską na
Politechnice Częstochowskiej.
Ostatnio opublikował książkę
,,Informatyka, jako
podstawowy instrument
zarządzania
logistyką zaopatrzenia’’.
T
ermin strategia ma rodowód grecki, na
co wskazuje znaczenie takich słów, jak:
stratos – wojsko i ägô – prowadzę,
z czego powstał termin strateg, oznaczający
naczelnego dowódcę. Z kolei z połączenia wy-
razu strateg ze słowem gia – wiedza, sztuka,
powstał termin strategia, oznaczający dosłow-
nie sztukę wodza albo dowodzenie (przez wo-
dza). Strategia ma więc militarny rodowód,
chociaż współcześnie termin ten jest powszech-
nie używany także w działalności cywilnej,
a wielokrotnie nadużywany. Jest on syno-
nimem każdego długofalowego planowania
działania.
Istotą strategii jest wytyczenie priorytetów,
natomiast jej zadaniem osiągnięcie celów,
ustalonych przez politykę, przy jak najlepszym
wykorzystaniu posiadanych środków.
1
Zasady i sposoby osiągania celów strategicz-
nych w danych warunkach (z uwzględnieniem
konkretnych szans, wyzwań, ryzyka i zagro-
żeń) są określane w koncepcjach strategicz-
nych, a celów politycznych (operacyjnych) –
w koncepcjach politycznych (operacyjnych).
Koncepcja strategiczna zawiera ogólne zasa-
dy i myśl przewodnią (zamiar) postępowania
podmiotu w dziedzinie bezpieczeństwa oraz
strategiczne zadania etapowe lub w określo-
nych dziedzinach, czyli cele polityczne (ope-
racyjne) podmiotu w różnych okresach i sfe-
rach jego funkcjonowania.
2
Zagrożenia stanowią podstawową i pierwot-
ną kategorię bezpieczeństwa narodowego. Stąd
też określenie charakteru współczesnych za-
grożeń jest głównym przedsięwzięciem w pro-
cesie tworzenia bezpieczeństwa narodowego.
Zagrożenie bezpieczeństwa narodowego
można określić jako potencjalne lub istnieją-
ce zjawiska, sytuacje bądź działania, godzące
w wartości i interesy narodowe, stwarzające
niebezpieczeństwa dla: życia i zdrowia, wa-
runków bytu, mienia i środowiska oraz powo-
dujące destrukcję (destabilizację) organizacji
życia społecznego i państwowego, a także zni-
weczenie (osłabienie) możliwości rozwoju.
3
Obrona narodowa jest decydującym środ-
kiem strategii bezpieczeństwa narodowego (1).
Współcześnie nie jest ona postrzegana tylko
w aspekcie militarnym. Jest rozumiana jako
organizacja i funkcjonowanie narodu w obro-
nie wartości i interesów przed zagrożeniem
bezpieczeństwa narodowego, zarówno militar-
nym, jak i niemilitarnym, wewnętrznym
i zewnętrznym – w powiązaniu z obroną wspól-
ną NATO.
4
Strategia obrony narodowej jest częścią stra-
tegii bezpieczeństwa narodowego, obejmują-
cą wybór, przygotowanie, wykorzystanie oraz
zespolenie cywilnych i wojskowych środków
oraz metod w celu skutecznego zapobiegania
(odstraszania), ochrony, obrony interesów na-
rodowych przed istniejącymi i potencjalnymi
zagrożeniami – militarnymi, niemilitarnymi,
zewnętrznymi i wewnętrznymi – bezpieczeń-
stwa narodowego Polski, członka wspólnoty
obronnej NATO. Istotą takiej strategii jest wy-
bór właściwych i koniecznych, cywilnych
i wojskowych środków oraz metod ochrony
i obrony, które ma Polska, odpowiednich do
współczesnych uwarunkowań, zagrożeń oraz
bezpieczeństwa wspólnoty obronnej. Przed
strategią obrony narodowej stoi zadanie współ-
udziału Polski w osiągnięciu głównego celu
wspólnoty obronnej NATO, ujętego w trakta-
cie waszyngtońskim: zdecydowanie ochraniać
wolność, wspólne dziedzictwo i cywilizację
swych narodów, opartą na zasadach
demokracji, wolności jednostki i praworząd-
ności. Uczestnictwo w sojuszu zasadniczo
wzmacnia nasze narodowe zdolności obron-
ne, a zarazem włącza Polskę w proces tworze-
nia i utrzymania bezpieczeństwa w strefie
euroatlantyckiej, a także poza nią.
Bazę materialną i główny filar systemu
obronnego stanowi potencjał gospodarczy i na-
ukowo-techniczny, który z kolei wpływa na
1
A. Beaufre: Wstęp do strategii. Odstraszanie i strategia, Warszawa 1968, s. 30.
2
S. Koziej: Podstawy bezpieczeństwa międzynarodowego i narodowego, „Myśl Wojskowa” 2005 nr 4, s. 8.
3
R. Jakubczak: Egzegeza ,,Strategii bezpieczeństwa narodowego Rzeczypospolitej Polskiej", Strategium, Warszawa, luty 2006, s. 59.
4
Ibidem, s. 18.
o Myśl Wojskowa 1/2007
Bezpieczeństwo RP
kondycję gospodarczą państwa. Od niej bo-
wiem zależy, jakie nakłady na obronność mo-
że państwo wydzielić, jak dużą część poten-
cjału produkcyjnego można na ten cel
zaplanować, jakie mogą być utrzymane zapa-
sy strategiczne, na ile można przystosować do
potrzeb obronnych infrastrukturę. Wielkość
i jakość materialnej bazy systemu obronnego
państwa będzie wypadkową potrzeb obron-
nych, odzwierciedlających stan zagrożenia wo-
jennego w bliższej i dalszej perspektywie, oraz
możliwości ekonomicznych.
Dokonując oceny znaczenia struktury go-
spodarki narodowej z punktu widzenia udzia-
łu w tworzeniu i utrzymaniu potencjału, nie-
zbędnego do zaspokojenia potrzeb obronnych,
trzeba zaznaczyć, że nie wszystkie elementy
tej struktury mają takie samo znaczenie w po-
szczególnych okresach, to jest: pokojowym,
kryzysu i wojny.
Decydującą rolę z ekonomiczno-obronnego
punktu widzenia odgrywają następujące dzia-
ły i branże gospodarki narodowej: przemysł,
w tym przemysł zbrojeniowy; rolnictwo i go-
spodarka żywnościowa; budownictwo; trans-
port i łączność. Pozostałe mają mniejsze zna-
czenie dla potencjału obronnego państwa,
w którego tworzeniu podstawową rolę odgry-
wa przemysł, w tym przemysł zbrojeniowy.
Ścisłe powiązanie z gospodarką obronną ma-
ją następujące gałęzie przemysłu: przemysł
elektromaszynowy, paliwowo-energetyczny,
lekki, chemiczny oraz spożywczy.
Skuteczność polityki i strategii bezpieczeń-
stwa wymaga dbałości o solidność zaplecza
społeczno-gospodarczego. Rola państwa
w tym zakresie polega w szczególności na:
— zapewnianiu materialnych podstaw wy-
konywania zadań obronnych;
— tworzeniu i utrzymywaniu rezerw pań-
stwowych, gospodarczych i mobilizacyjnych;
— zagwarantowaniu zaopatrzenia w żywność,
dostaw energii i surowców energetycznych;
— utrzymywaniu infrastruktury obronnej,
zwłaszcza odpowiedniej bazy przemysłowo-
-obronnej;
— uwzględnianiu zadań obronnych w reali-
zacji polityki przestrzennego zagospodarowa-
nia kraju;
— prowadzeniu odpowiednich prac badaw-
czo-rozwojowych.
Siły Zbrojne RP służą zapewnieniu bezpie-
czeństwa Polski oraz działań sojuszniczych zgod-
nie z art. 5 traktatu waszyngtońskiego. Ich celem
jest także ochrona polskich interesów oraz budo-
wa pozycji Polski w NATO i Unii Europejskiej.
Dla zapewnienia trwałej i skutecznej obro-
ny Polski, jednocześnie do realizacji zadań
obrony wspólnej NATO, a także niezwłocz-
nego wsparcia władz i społeczeństwa w sy-
tuacjach szczególnych zagrożeń i potrzeb,
funkcjonuje obronny system wojskowy, skła-
dający się z dwóch, ściśle współdziałających
ze sobą komponentów:
— wojsk operacyjnych – mobilnych (zdol-
nych działać na dowolnym obszarze Polski
i poza granicami);
— obrony terytorialnej, której głównymi ele-
mentami są terytorialne organy dowodzenia
i wojska obrony terytorialnej.
5
Siły Zbrojne RP uczestniczą też w realiza-
cji zobowiązań sojuszniczych oraz w zapew-
nianiu bezpieczeństwa zbiorowego w Europie,
zgodnie z umowami międzynarodowymi
i w ramach organizacji, których Polska jest
członkiem. Współdziałają w zapewnieniu bez-
pieczeństwa w sytuacji zagrożenia atakami ter-
rorystycznymi na terytorium Polski oraz bio-
rą udział w działaniach koalicji antyterrory-
stycznej na obszarze NATO i poza nim.
6
Podstawą zapewnienia wiarygodności
wzmocnienia przez inne państwa NATO obro-
ny Polski w sytuacji zagrożeń oraz naszego
uczestnictwa w operacjach wojskowych NATO
poza terytorium kraju, jest osiągnięcie intero-
peracyjności (zdolności do wspólnego działa-
nia) przez nasze wojska operacyjne, a także
przygotowanie infrastruktury i całego państwa
do zadań państwa gospodarza (Host Nation
Support – HNS).
Zasadniczy wpływ na kształt bezpieczeństwa
narodowego ma wielkość budżetu obronnego
5
Ibidem, s. 32, 33.
6
Strategia bezpieczeństwa narodowego Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 22 lipca 2003 r.
Bezpieczeństwo RP
Strategia bezpieczeństwa
narodowego – wybór, doko-
nany na podstawie wiedzy
i analizy strategicznej, środków
właściwych i koniecznych,
a będących w dyspozycji
państwa, dla zapewnienia re-
alizacji celów i zadań,
określanych przez politykę
bezpieczeństwa.
(R. Jakubczak: Egzegeza ...,
op. cit.)
WYJAŚNIENIE NR1
Fundamentem
bezpieczeństwa narodowego
są siły zbrojne, stanowiące
decydujące narzędzie
państwa w walce
o przetrwanie, o ochronę
przed zagrożeniami
militarnymi
i niemilitarnymi oraz
w tworzeniu warunków
do swobodnego rozwoju.
Bezpieczeństwo RP
o Myśl Wojskowa 1/2007
i jego przeznaczenie. Od niego zależy liczeb-
ność, wyposażenie i wyszkolenie sił zbrojnych,
a tym samym fakt, czy państwo ma znaczenie
na arenie międzynarodowej. Budżet obronny ma
także niebagatelny wpływ na postęp technolo-
giczny i zapewnienie konkurencyjności w zaku-
pach wojskowego sprzętu technicznego.
Budżet
Ministerstwa Obrony Narodowej
na rok 2007
W literaturze przedmiotu istnieje duża licz-
ba definicji budżetu, przeznaczonego na cele
obronne. Spotyka się takie określenia, jak: bu-
dżet obronny, budżet wojskowy, budżet
wojenny, wydatki obronne, wydatki
wojskowe,wydatki militarne, koszty
zbrojeń, nakłady militarne czy obron-
ne.
7
W ostatnich latach jest prefero-
wany termin budżet obronny, który
jest zgodny z nomenklaturą między-
narodową. W polskim systemie praw-
nym budżet obronny stanowi część
budżetu państwa i jest nazwany
budżetem Ministerstwa Obrony
Narodowej.
Budżet obronny stanowi, z jednej
strony, mechanizm łączący dzia-
łalność organów bezpieczeństwa,
a z drugiej, ogólną strategię gospo-
darczą.
Wielkość środków na obronę zale-
ży od: sytuacji politycznej i finanso-
wej państwa oraz tendencji rozwojo-
wych w tym zakresie, uwarunkowań geogra-
ficznych, dochodu narodowego, a także finan-
sowej pomocy zagranicznej.
8
Jest pochodną,
z jednej strony, potrzeb obronnych państwa,
z drugiej – możliwości państwa ich zaspoko-
jenia. Można ją określić za pomocą wskaźni-
ków odniesionych do liczby mieszkańców lub
liczby żołnierzy (tab. 1).
Wyróżnia się dwie główne kategorie wydat-
ków publicznych na obronę narodową: wydat-
ki osobowe i wydatki na zakupy (wydatki
rzeczowe). Ponadto istnieje inny podział bu-
dżetu obronnego, przede wszystkim na budżet
(wydatki) na potrzeby bieżące i kapitałowe
(majątkowe).
9
Bieżące wydatki budżetowe są
przeznaczone na konsumpcję, zaś wydatki ma-
jątkowe są odpowiednikiem części przezna-
czonych na akumulację. Innymi słowy, do
7
M. Daniluk: Wydatki wojskowe we współczesnym świecie, Wyd. MON, Warszawa 1980, s. 13–24.
8
A. Fałkowski: Pecunia nervus belli. Kształtowanie budżetu obronnego Polski, Bellona 1998, s. 30.
9
A. Premchand: Government Budgeting and Expenditure Controls. Theory and Practice, International Monetary Fund, Washington 1983, s. 292–294.
10
C. Kosikowski, E. Ruśkowski: Finanse i prawo finansowe, K. Konieczny i K. Kruszewski s.c., Warszawa 1995, s. 119.
11
A. Fałkowski, Pecunia..., op. cit., s. 56.
pierwszej grupy zalicza się wydatki na prowa-
dzenie, utrzymanie i eksploatację istniejących
narzędzi oraz wszelkie inne, związane z bie-
żącym funkcjonowaniem. Do drugiej grupy
zalicza się wydatki na zakup i montaż środ-
ków trwałych, ich odtworzenie, roboty budow-
lane itp.
10
Wydatki budżetu obronnego można także po-
dzielić na: wydatki bieżące, zwane wegetacyj-
nymi, oraz wydatki typu inwestycyjnego.
11
Wydatki bieżące są przeznaczone na:
— utrzymanie sił zbrojnych (wynagrodze-
nie, umundurowanie, wyżywienie, zakwate-
rowanie, ochronę zdrowia itp.);
— szkolenie (amunicję, materiały wy-
buchowe, środki zużywane w procesie
szkolenia, eksploatację uzbrojenia i sprzę-
tu wojskowego oraz materiały szkole-
niowe);
— inne wydatki bieżące (telekomunikacyj-
ne, komunalne itp.).
Wydatki typu inwestycyjnego obejmują:
— zakup uzbrojenia i sprzętu wojskowego
oraz wyposażenia;
— zakup wyposażenia i sprzętu cywilnego;
— prace naukowo-badawcze o przeznacze-
niu wojskowym;
— inwestycje budowlane.
Szczególne znaczenie dla obronności kraju
mają wydatki typu inwestycyjnego, ponieważ
wpływają bezpośrednio na wzrost siły i zdol-
ności bojowej wojsk.
Budżet sił
zbrojnych
jest wartościowym wyrazem
zamierzeń strategiczno-ope-
racyjnych, organizacyjnych,
zaopatrzeniowych i innych.
Ich odzwierciedleniem są
plany materiałowo-techni-
cznego zaopatrzenia, plany
wydatków osobowych i bez-
osobowych oraz usług itp.
(Ekonomika wojskowa, red. nauk.
M. Koch, Wyd. MON, Warszawa
1979, s. 128).
Tabela 1. Wydatki obronne
na tle innych państw NATO
W przeliczeniu na:
Wyszczególnienie
mieszkaġca
w USD
Ńoğnierza
w tys. USD
Polska (2006 r.)* 154 40,6
Polska (2007 r.)* 188 49,6
USA i Kanada 1464 338,2
Kraje UE w NATO 414 95,4
Europejskie kraje NATO 469 130,8
Razem NATO 848 190,8
* Dane dla Polski w latach 2006–2007, oszacowanie własne.
Źródło: na podstawie Tablic statystycznych NATO – edycja 2005.
7 Myśl Wojskowa 1/2007
Bezpieczeństwo RP
Spotkać można wiele elementów struktury
budżetu, generalnie jednak wyróżnia się :
— wydatki osobowe (obejmujące uposaże-
nie żołnierzy i pracowników wojska wraz
z pochodnymi);
–– świadczenia rzeczowe, dotyczące utrzy-
mania stanów osobowych sił zbrojnych
(zwłaszcza na wyżywienie, umundurowanie,
zakwaterowanie, leczenie itp.);
— zakupy uzbrojenia i sprzętu woj-
skowego;
— zakupy sprzętu, wyposażenia i materia-
łów powszechnego użytku;
— prace naukowo-badawcze;
— wydatki na eksploatację, konserwację
uzbrojenia i sprzętu wojskowego (zakup pa-
liw, remonty, usługi itp.);
— budownictwo wojskowe (budowa koszar,
mieszkań dla żołnierzy zawodowych, lotnisk,
portów wojennych, stanowisk dowodze-
nia itp.);
— inne wydatki wojskowe (emerytury, od-
szkodowania).
12
Często przyjmuje się uproszczony podział
wydatków budżetowych, zgodnie z którym ich
struktura obejmuje takie pozycje, jak: płace
i pochodne, wydatki majątkowe, eksploatacja
i szkolenie oraz emerytury.
13
W świetle przedstawionych podziałów
można stwierdzić, że strukturę budżetu
obronnego determinuje wiele czynników. Te
z kolei zależą od zakresu, znaczenia oraz
charakteru funkcji i zadań państwa w dzie-
dzinie obrony narodowej. Wymienione po-
działy mają charakter względny. Każde pre-
zentowane ujęcie strukturalne budżetu obron-
nego dostarcza nieco innych informacji.
Rozpatrywanie budżetu obronnego z wielu
punktów widzenia pozwala na wszechstron-
ne zbadanie zależności strukturalnych.
Limit wydatków obronnych Polski na kolej-
ny rok jest określany stosownie do postano-
wień ustawy z 25 maja 2001 r. o przebudowie
i modernizacji technicznej oraz finansowaniu
Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w la-
tach 2001–2006 (DzU z 2001 nr 76, poz. 804),
zgodnie z formułą parametryczną 1,95% prze-
widywanego wykonania produktu krajowego
brutto (PKB) w roku poprzednim. Składają
się na niego wydatki w części 29 budżetu pań-
stwa Obrona narodowa oraz wydatki obronne,
zapisane w pozostałych częściach budżetu pań-
stwa. Ponadto MON realizuje wydatki w ra-
mach programu wieloletniego Wyposażenie Sił
12
Ibidem, s. 61.
13
Informacja o projekcie budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej na 2007 rok, Departament Budżetowy MON, Warszawa, wrzesień 2006.
14
Ibidem, s. 8.
Zbrojnych RP w samoloty wielozadaniowe
(zwanego programem samolotowym).
Niezależnie od wymienionych środków budże-
towych zadania związane z obronnością są
wsparte dodatkowymi środkami krajowymi z:
— funduszu modernizacji sił zbrojnych,
którego źródłem są środki pochodzące przede
wszystkim z wpłat Agencji Mienia Wojskowego,
a ponadto z redystrybucji wpływów usług,
świadczonych przez rodzaje sił zbrojnych;
— wpływów pochodzących z prywatyzacji
spółek przemysłu obronnego;
— budżetu ministra nauki i szkolnictwa
wyższego z przeznaczeniem na finansowanie
prac naukowych i naukowo-badawczych w za-
kresie obronności państwa.
14

Wydatki obron-
ne są finansowane również w ramach udziału
Polski w Programie inwestycji NATO w dzie-
dzinie bezpieczeństwa oraz bezzwrotnymi
środkami pomocowymi, pochodzącymi z róż-
nych źródeł zagranicznych.
W ciągu ostatnich lat w strukturze wydat-
ków obronnych występują korzystne tenden-
cje, polegające na zmniejszaniu wydatków bie-
żących i zwiększaniu w ogólnej wielkości
budżetu udziału wydatków majątkowych, któ-
re decydują o rozwoju sił zbrojnych. Struktura
budżetu MON w latach 2001–2007 została
przedstawiona na rysunku 1.
Źródło: Informacja o projekcie budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej na 2007 r., MON,
Warszawa 2006.
Rys. 1. Struktura budżetu MON
w latach 2001–2007
Bezpieczeństwo RP
B Myśl Wojskowa 1/2007
Kluczowe zadania resortu obrony narodo-
wej w zakresie planowania obronnego wyni-
kają z przyjętych zobowiązań sojuszniczych,
związanych z członkostwem w Sojuszu
Północnoatlantyckim i Unii Europejskiej. Ich
celem jest stopniowe osiąganie przez siły
zbrojne pełnej interoperacyjności w ramach
NATO oraz standardów pozostałych państw
członkowskich w zakresie uzbrojenia, wypo-
sażenia, mobilności i możliwości prowadze-
nia działań wojskowych w każdych wa-
runkach.
Modernizacja techniczna jest zasadniczym
sposobem podniesienia zdolności operacyjnych
Sił Zbrojnych RP. Wydatki na nią dzielą się na
wydatki majątkowe oraz wydatki bieżące.
15

Wydatki majątkowe przeznacza się na:
— zakupy uzbrojenia i sprzętu wojskowego
oraz części zamiennych do tego sprzętu;
— modernizację uzbrojenia oraz sprzętu
wojskowego i techniki specjalnej;
— finansowanie prac rozwojowych i wdro-
żeniowych;
— zakupy sprzętu medycznego oraz części
zamiennych do niego;
— finansowanie lub dofinansowanie – w ra-
mach dotacji celowych z budżetu MON – za-
kupów inwestycyjnych (zakupy sprzętu) resor-
towych zakładów budżetowych oraz resorto-
wych samodzielnych publicznych zakładów
opieki zdrowotnej.
Natomiast wydatki bieżące są przezna-
czone na:
— remonty uzbrojenia, sprzętu wojskowego
i techniki specjalnej oraz pozostałego sprzętu;
— zakupy amunicji i materiałów wybuchowych..
Program i budżet MON
na lata 2007–2012
Program rozwoju Sił Zbrojnych RP określa
główne kierunki zmian, planowane w celu
zwiększenia zdolności bojowych sił zbrojnych
i zapewnienia im właściwego miejsca w struk-
turze NATO.
Zasadniczym sposobem podniesienia zdol-
ności bojowych Sił Zbrojnych RP jest moder-
nizacja techniczna. Obejmuje ona zakupy no-
wego uzbrojenia i sprzętu wojskowego (UiSW)
– dokonywane przez Departament Zaopa-
trywania Sił Zbrojnych (DZSZ), prowadzenie
prac rozwojowych i wdrażanie ich rezultatów
– zadanie Departamentu Polityki Zbrojeniowej
(DPZ), a także modernizację perspektywicz-
nego UiSW przez podnoszenie ich parame-
trów taktyczno-technicznych i możliwości
w drodze usług remontowo-modernizujących
(realizowane przez DZSZ). W ramach mo-
dernizacji technicznej Agencja Mienia
Wojskowego kupuje ponadto niezbędny dla sił
zbrojnych sprzęt, niebędący UiSW.
W latach 2007–2012 głównym kierunkiem
finansowania modernizacji technicznej Sił
Zbrojnych RP będą zadania wynikające
z Programu rozwoju Sił Zbrojnych RP w la-
tach 2007–2012. Podstawowym celem tych
działań będzie stopniowe osiąganie standar-
dów obowiązujących w armiach państw
NATO, budowanie zdolności wojsk do prowa-
dzenia wspólnych z sojuszem operacji obron-
nych w konflikcie zbrojnym oraz operacji
wsparcia i wymuszania pokoju. Priorytetowo
będą traktowane:
— jednostki wydzielone do Sił Odpowiedzi
NATO oraz grup bojowych UE;
— pozostałe jednostki bojowe i dowództwa,
zdolne do przerzutu z grupy sił wysokiej i niskiej
gotowości, wraz z niezbędnymi jednostkami wspar-
cia i zabezpieczenia bojowego, w kolejności wyni-
kającej z terminów ich wydzielania do dyspozycji
NATO i UE;
— środki zwiększające możliwości trans-
portowe i mobilizacyjne wojsk;
— dziedziny polskiej specjalizacji w ramach
NATO.
Główny wysiłek będzie skupiony na wykony-
waniu zadań, wynikających z Celów Sił Zbrojnych
NATO i Wymagań długoterminowych dla RP oraz
innych zobowiązań sojuszniczych, między innymi
Praskich zobowiązań na rzecz zdolności obronnych
(The Prague Capabilities Commitment – PCC),
w tym:
— interoperacyjności taktycznych i opera-
cyjnych systemów dowodzenia poszczegól-
nych RSZ w ramach wojennego systemu do-
wodzenia;
— możliwości rozpoznania sił, środków
oraz obiektów na głębokości rejonu odpowie-
dzialności korpusu;
— zdolności wykrywania, identyfikacji i moni-
torowania skażeń;
— pełnej możliwości współpracy narodowe-
go systemu obrony powietrznej ze zintegrowa-
nym systemem obrony powietrznej NATO;
— pełnego zabezpieczenia logistycznego
komponentów Sił Zbrojnych RP, działających
poza granicami kraju.
Zadania te będą wykonywane w ramach
takich podprogramów modernizacji technicz-
nej, jak:
— systemy dowodzenia, łączności i infor-
matyki, sprzęt elektroniczny, systemy sateli-
tarne oraz radiolinie i aparatownie cyfrowe;
15
Ibidem, s. 23–24.
Modernizacja
techniczna
ma istotne znaczenie
w realizacji zobowiązań
sojuszniczych,
szczególnie biorąc
pod uwagę systemy
rozpoznania i dowo-
dzenia, pozwalające
siłom zbrojnym działać
w przyszłym
skomplikowanym
środowisku
sieciocentrycznym.
3 Myśl Wojskowa 1/2007
Bezpieczeństwo RP
— system rozpoznania wojskowego oraz so-
juszniczy system obserwacji sytuacji naziem-
nej z powietrza (Alliance Ground Surveillance
– AGS);
— sprzęt i środki ochrony przed bronią ma-
sowego rażenia, w tym indywidualne i zbio-
rowe środki ochrony przed skażeniami oraz
rozpoznawania i likwidacji skażeń;
— kołowe transportery opancerzone;
— zestawy przeciwpancernych pocisków
kierowanych;
— samoloty i śmigłowce transportowe;
— bezzałogowe środki rozpoznania;
— geografia wojskowa, kartografia i hydro-
grafia morska;
— sprzęt i wyposażenie systemu obrony
powietrznej;
— wyposażenie indywidualne żołnierza;
— okręty i sprzęt morski, w tym system ra-
kietowy „woda–woda”, sprzęt dowodzenia
i łączności, system walki minowej.
Dzięki wykonaniu zadań, wskazanych
w programach modernizacji technicznej Sił
Zbrojnych RP, zwiększy się potencjał bojowy
sił lądowych, lotnictwa i sił morskich, popra-
wi manewrowość i zdolność do przerzutu pod-
oddziału wojsk lądowych oraz wzrosną moż-
liwości systemów dowodzenia i rozpoznania
wojskowego.
Po opracowaniu szczegółowych planów za-
mierzeń Sił Zbrojnych RP w latach 2007–2012
priorytetowo będą traktowane zadania moder-
nizacyjne związane z:
— poprawą sprawności systemu dowodzenia
Sił Zbrojnych RP w czasie kryzysu i wojny;
— integracją zautomatyzowanych systemów
dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP i kierowa-
nia środkami walki;
— wyposażeniem jednostek sił wysokiej go-
towości w nowoczesne systemy dowodzenia,
łączności i informatyki;
— kontynuacją doposażenia UiSW w syste-
my identyfikacji „swój–obcy” (Indentify
Friend or Foe – IFF);
— wdrażaniem systemu łączności sateli-
tarnej;
— zwiększeniem stopnia integracji systemu
rozpoznawania i walki elektronicznej (WE)
z systemami NATO;
— uczestnictwem w sojuszniczym progra-
mie, dotyczącym systemu rozpoznawania
obiektów naziemnych z powietrza (AGS
NATO-Core) oraz rozpoczęciem budowy na-
rodowych elementów systemu;
— poprawą możliwości rozpoznania elek-
tronicznego i zakłóceń systemów radioelek-
16
Wypracowanie kierunków rozwoju techniki wojskowej w świetle wymogów systemu obronnego pk. „Kierunki”. Sprawozdanie z pracy naukowo-badawczej, Biuro Uruchomień
Sprzętu Specjalnego „Arsenał”, Warszawa 1997, s. 142–143.
tronicznych przeciwnika niezależnie od pogo-
dy i pory roku;
— wzrostem zdolności realizacji przedsię-
wzięć dotyczących ochrony przed bronią ma-
sowego rażenia (OPBMR), w tym przede
wszystkim wykrywania, monitorowania i li-
kwidacji skażeń oraz indywidualnej i zbioro-
wej ochrony przed skażeniami;
— zwiększeniem możliwości ogniowych
i manewrowych jednostek sił wysokiej goto-
wości poprzez kontynuację ich wyposażenia
w nowoczesne uzbrojenie i sprzęt wojskowy;
— wzrostem potencjału bojowego systemu
obrony przeciwpancernej i przeciwlotniczej;
— poprawą możliwości transportowych, za-
równo w skali taktycznej, jak i strategicznej;
— usprawnieniem transportu zapasów przez
jednostki wysokiej gotowości bojowej;
— zwiększeniem potencjału bojowego sił
uderzeniowych i zwalczania okrętów podwod-
nych marynarki wojennej, poprzez moderni-
zację uzbrojenia i wyposażenia okrętów oraz
ich częściową wymianę;
— zwiększeniem zdolności do działania
w wielonarodowych zespołach poza akwenem
Morza Bałtyckiego.
Zakłada się przy tym, że nowe UiSW dla Sił
Zbrojnych RP będą dostarczane przede wszystkim
na podstawie wieloletnich umów, zawartych w la-
tach poprzednich, oraz postępowań przetargowych,
rozstrzyganych w kolejnych latach.
Finansowanie wyrobów obronnych
Określenie ekonomicznych możliwości za-
spokajania potrzeb obronnych zależy od:
— ogólnej wielkości zasobów gospodar-
czych państwa;
— wielkości zasobów wydzielanych na po-
trzeby obronne;
— efektywności wykorzystania wydzielo-
nych zasobów;
— zdolności państwa do mobilizacji pozo-
stałych zasobów w czasie zwiększonego za-
potrzebowania;
— potencjału wytwórczego przemysłu zbro-
jeniowego wynikającego z bieżących i przy-
szłych potrzeb sił zbrojnych;
— żywotności bazy ekonomicznej potencja-
łu obronnego;
— możliwości uzyskania z zewnątrz pomo-
cy gospodarczej i technicznej.
16
Budowa programu modernizacji tech-
nicznej sił zbrojnych wymaga analizy wielu
uwarunkowań bezpieczeństwa narodowego,
do których należą:
— zagrożenie bezpieczeństwa narodowego;
Wyrób obronny
to produkt nabywany
przez zamawiającego
na potrzeby obronności
i bezpieczeństwa
państwa, wytwarzany
na podstawie
dokumentacji
technicznej,
zatwierdzonej według
ustaleń, określonych
w decyzji nr 58/MON
z 9 marca 2005 r. (DzU
MON nr 5, poz. 38).
Głównymi
kierunkami
finansowania
modernizacji technicz-
nej Sił Zbrojnych RP
będą zamierzenia, zwią-
zane z wyposażeniem
wojsk w nowoczesne
uzbrojenie i sprzęt woj-
skowy, oraz przedsię-
wzięcia, przyczyniające
się do wzrostu potencja-
łu bojowego, czyli zaku-
py i modernizacja.
Bezpieczeństwo RP
10 Myśl Wojskowa 1/2007
— integracja z politycznymi i militarnymi
strukturami międzynarodowymi;
— kierunki przekształceń w armiach
świata;
— zmiany w światowym przemyśle zbroje-
niowym;
— charakter i właściwości działań z uży-
ciem sił zbrojnych;
— światowe kierunki rozwoju w technice
wojskowej;
— stan techniki wojskowej i perspektywy
jej użytkowania;
— koszty funkcjonowania sił zbrojnych i ich
kształtowanie w przyszłości;
— prognozy finansowania sił zbroj-
nych.
Zgodnie z informacjami Departamentu
Budżetowego MON zakłada się, że budżet
resortu obrony narodowej w latach 2007–2012
będzie wzrastał w średnim rocznym tempie
przekraczającym 5% (tab. 2).
Tabela 2. Prognoza kształtowania się wydatków obronnych Polski
oraz wydatków budżetowych MON w latach 2007–2012
Razem 2007–2012
Wyszczególnienie 2007 2008 2009 2010 2011 2012
kwota
średnie
tempo
wzrostu
Produkt krajowy brutto – mld zł –
w cenach bieżących
1091,7 1168,8 1248,0 1332,8 1423,4 1512,5 7777,3 6,7%
wskaźnik realnego wzrostu PKB 1,046 1,050 1,045 1,045 1,045 1,040 x x
deflator 1,014 1,020 1,022 1,022 1,022 1,022 x x
wskaźnik cen tow. i usług
konsumpcyjnych
1,019 1,025 1,025 1,025 1,025 1,025 x x
Wydatki obronne kształtowane stosownie do ustawy o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu SZ RP
udział wyd. obronnych w PKB roku
poprzedniego
1,95% 1,95% 1,95% 1,95% 1,95% 1,95% x x
Wydatki obronne Polski – mln zł –
ceny 2006 r.
20 067,5 21 288,2 22 791,1 24 336,2 25 990,6 27 756,9 142 230,4 7,8%
Wydatki obronne Polski – mln zł –
ceny 2007 r.
20 067,5 20 768,9 21 692,9 22 598,6 23 546,2 24 533,1 133 207,1 5,4%
1,090 1,035 1,044 1,042 1,042 1,042
1. Wydatki innych resortów w dziale
Obrona narodowa
44,7 45,4 46,1 46,8 47,5 48,20 278,7 4,8%
2. Wydatki budżetowe MON 20 022,7 20 723,5 21 646,8 22 551,8 23 498,7 24 484,9 132 928,4 5,4%
Wydatki obronne kształtowane stosownie do ustawy o ustanowieniu programu wieloletniego „Wyposażenie SZ RP w samoloty
wielozadaniowe” i zapewnieniu warunków jego realizacji oraz stosownie do wytycznych Rady Ministrów
Wydatki na realizację „programu
samolotowego” w mln zł – ceny
2006 r., w tym:
535,7 559,5 582,9 607,3 632,8 656,0 3574,1 7,0%
1. Wydatki Ministerstwa Finansów 479,4 555,2 581,2 606,2 632,8 657,3 3512,2 24,4%
2. Wydatki budżetowe MON 53,7 2,2 1,6 1,1 -0,1 -1,4 57,2 x
Ogółem wydatki budżetowe MON
Ogółem wydatki budżetowe MON 20 076,4 20 725,7 21 648,5 22 552,9 23 498,6 24 483,5 132 985,6 5,0%
dynamika 108,0% 103,2% 104,5% 104,2% 104,2% 104,2% x x
Źródło: Warunki finansowania SZ RP na lata 2007–2012, DB MON.
Ze względu na stosunkowo wczesny etap
planowania oraz przewidywane zmiany w re-
sorcie obrony narodowej, które będą miały
znaczący wpływ na układ budżetu, nie było
możliwe w chwili pisania artykułu uszcze-
gółowienie przedstawionych w tabeli infor-
macji, dotyczących finansowania moderniza-
cji technicznej. Wobec tego dalsze dane będą
się odnosiły do poziomu finansowania
określonego na podstawie Planu moderni-
zacji technicznej Sił Zbrojnych RP w latach
2005–2010.
Zakłada się, że w latach 2011–2012 wiel-
kość środków przeznaczonych na moderniza-
cję techniczną zwiększy się o 10–11% rocz-
nie. Przewidywaną wysokość budżetu moder-
nizacji technicznej w latach 2007–2012 przed-
stawiono w tabeli 3. Na lata 2011 i 2012
przyjęto w niej, wynikający z lat poprzednich,
typowy procentowy udział dostaw i usług
w budżecie. Biorąc po uwagę tendencję
11 Myśl Wojskowa 1/2007
Bezpieczeństwo RP
w latach 2007–2010 (wahania podziału budże-
tu rzędu 1%), uproszczenie to jest zasadne.
Zaplanowane środki będą przeznaczone za-
równo na dostawy (w tym uzbrojenia i sprzę-
tu wojskowego, sprzętu powszechnego użyt-
ku, części zamiennych i środków bojowych),
jak i usługi (remont UiSW, sprzętu powszech-
nego użytku, modernizacja sprzętu).
Zdecydowana większość zleceń, dotyczą-
cych modernizacji technicznej sił zbrojnych,
jest wykonywana przez podmioty cywilne.
Szacowany udział zamówień w tym wypadku
oscyluje wokół 79% całkowitej wartości pla-
nu. Zlecenia przyjmowane przez przedsiębior-
stwa cywilne obejmują zarówno dostawy, ser-
wis i remonty sprzętu powszechnego użytku,
uzbrojenia i sprzętu wojskowego, jak i moder-
nizację sprzętu, dostawy środków bojowych
i amunicji oraz części zamiennych. Udział zle-
ceń, przypadających na przedsiębiorstwa cy-
wilne, w wartości planu modernizacji technicz-
nej w latach 2007–2012 zaplanowano na wy-
równanym poziomie(tab. 4).
Zakres zleceń realizowanych przez przed-
siębiorstwa wojskowe jest zdecydowanie
mniejszy niż w wypadku przedsiębiorstw cy-
wilnych. Wykonują one przede wszystkim za-
Tabela 3. Prognoza wielkości budżetu modernizacji technicznej
na lata 2007–2012 (w mln zł)
Źródło: Warunki finansowania SZ RP na lata 2007–2012, DB MON, Warszawa, lipiec 2006 r.
dania związane z usługami remontowymi
uzbrojenia i sprzętu wojskowego oraz jego mo-
dernizacją. W sporadycznych wypadkach do-
starczają sprzęt lub części.
Zadania wchodzące w zakres modernizacji
technicznej będą wykonywane przez cywilne
przedsiębiorstwa przemysłu obronnego i przez
podległe ministrowi obrony narodowej przed-
siębiorstwa remontowo-produkcyjne, handlu
zgranicznego oraz jednostki badawczo-rozwo-
jowe.Wynika to z podziału na: uzbrojenie
i sprzęt, produkowane w kraju według włas-
nych opracowań; produkowane w kraju na za-
sadzie transferu technologii (licencje, koope-
racja, montaż końcowy); kupowane za grani-
cą, których produkcja jest niemożliwa w kra-
ju lub którego nie opłaca się produkować.
Postęp naukowo-techniczny odgrywa zasad-
niczą, rolę w całej gospodarce, szczególnie
w obronnej. Ze względu na wymagania wo-
bec produkcji na potrzeby obronności, prze-
mysł obronny powinien być preferowany, jeśli
chodzi o nakłady na prace naukowo-badaw-
cze, postęp techniczno-technologiczny i orga-
nizacyjny. Celem jest eliminacja luki technicz-
no-technologicznej między naszym państwem
a przodującymi w tym zakresie.
g
Tabela 4. Planowany udział przedsiębiorstw cywilnych
w modernizacji technicznej SZ RP w latach 2007–2012 (w mln zł)
Źródło: Warunki finansowania SZ RP na lata 2007–2012, DB MON, Warszawa, lipiec 2006 r.
Rok 2007 2008 2009 2010 2011 2012 Razem
WartoıĄ
planu
4333 4848 5354 5959 6614 7342 34 450
Dostawy 3768 87% 4215 87% 4733 88% 5250 88% 5820 88% 6461 88% 30 247 88%
Usğugi 565 13% 633 13% 621 12% 709 12% 794 12% 881 12% 4203 12%

Rok 2007 2008 2009 2010 2011 2012 Razem
WartoıĄ
planu
4333 4848 5 354 5959 6614 7342 34 450
ĞĂcznie 3082 71% 3852 79% 4272 80% 4896 82% 5225 79% 5800 79% 27 127 79%
Dostawy 2724 63% 3394 70% 3804 71% 4309 72% 4762 72% 5286 72% 24 279 70%
Usğugi 359 8% 458 9% 468 9% 587 9% 661 10% 734 10% 3 267 9%
12 Myśl Wojskowa 1/2007
Koncepcja bezpieczeństwa
na początku XXI wieku
płk rez. prof. nadzw. dr hab.
MARIAN KOZUB
były żołnierz zawodowy
sił powietrznych.
Pracownik naukowo-
-dydaktyczny Katedry
Strategii Wydziału
Strategiczno-Obronnego
AON. Specjalista
w dziedzinie bezpieczeń-
stwa narodowego,
strategii bezpieczeństwa
oraz działań połączonych.
Autor wielu publikacji na
ten temat.
B
ezpieczeństwo w dziejach ludzkości
zawsze było postrzegane jako naj-
większe dobro człowieka. W różnych
poglądach filozoficznych i społeczno-poli-
tycznych podkreślano jego zalety, krytykując
jednocześnie wojny lub traktując je jako środek
do pokoju. Należy jednak zwrócić uwagę na
fakt, iż pomimo etycznie wysokiej oceny po-
koju, we wszystkich epokach wojny uważano
za coś normalnego, nierozłącznie związanego
z ludzką kondycją i naturą polityki. Podkreślenia
wymaga również to, iż zarówno doświadczenia
z historii, jak i wyniki najnowszych badań
wskazują, że pojęcie bezpieczeństwo jest nie-
rozerwalnie związane z dziejami ludzkości,
zarówno z losami jednostek, narodów, państw,
jak również szeroko rozumianej społeczności
międzynarodowej. Zawiera ono dwa zasadnic-
ze komponenty: gwarancje przetrwania da-
nego podmiotu oraz swobodę jego rozwoju.
1

Z uwagi na rosnący zakres podmiotowo-
-przedmiotowy bezpieczeństwa oraz coraz
większą współzależność państw w stosunkach
międzynarodowych, za konieczne uważa się
nieco szersze rozumienie tego terminu niż
utożsamianie go wyłącznie z fizycznym
przetrwaniem. Pojęcie to powinno obejmować
też zagadnienia zapewnienia wielu swobód
rozwojowych, tak mocno podkreślane w naj-
nowszych publikacjach naukowych. Wskazuje
się w nich między innymi na to, że w wyniku
zmian polityczno-militarnych został za-
kończony okres konfrontacji dwóch wielkich
obozów – Wschodu i Zachodu, czego wyrazem
jest podjęcie decyzji o przyjęciu do Unii
Europejskiej nowych państw, w większości
z Europy Środkowej i Wschodniej. Wiele
społeczeństw osiągnęło wysoki poziom
bezpieczeństwa ekonomicznego, podniósł się
standard bytu materialnego, zostały stworzone
niespotykane dotąd możliwości komunikacji
między ludźmi i narodami. Za celowe tym
samym uważa się pojmowanie pojęcia
bezpieczeństwo jako subiektywnego stanu
świadomości, w którym istniejący, prognozo-
wany lub możliwy poziom zagrożeń nie
wywołuje lęku, obawy, strachu o zachowanie
(osiągnięcie) uznawanych wartości, realizację
fundamentalnych interesów i celów, dzięki
wierze w skuteczność realizowanych i plano-
wanych działań własnych oraz innych podmio-
tów na rzecz kreowania oraz wykorzystywania
szans bezpiecznego bytu i bezpiecznego roz-
woju, a także – posiadanym zdolnościom
ochronno-obronnym.
2

Nie oznacza to jednak, że problemy i aspekty
związane dotąd z bezpieczeństwem straciły na
aktualności. Groźba konfliktu światowego zda-
je się być dzisiaj wprawdzie odległa, w czym
duży udział mają organizacje międzynarodowe,
podejmujące wiele inicjatyw pokojowych, ale
nie można jej całkowicie wykluczyć. Analiza
najnowszych wydarzeń dostarcza jednak do-
wodów na to, że również w czasach względnego
pokoju istnieje wiele zagrożeń bezpieczeństwa,
zarówno personalnego, jak i strukturalnego,
czego najbardziej symbolicznym dowodem są
ataki terrorystyczne, w tym atak na wieże
World Trade Center, tokijskie i paryskie
metro czy też madrycką kolej oraz trwające
nadal lokalne konflikty zbrojne.
W pracach poświęconych problemom
bezpieczeństwa na świecie, a w tym i w
Europie, wskazuje się, że refleksję tę trudno
jest oderwać od wielu innych, nie mniej
groźnych niż terroryzm, współczesnych
wyzwań cywilizacyjnych i kulturowych,
wspólnych dla całej ludzkości. Zwraca się na
przykład uwagę, że jednocześnie z wieloma
pozytywnymi zmianami, następuje globaliza-
cja owych wyzwań. Pojawiły się nowe nieko-
rzystne zjawiska, jak chociażby postępu-
jąca degradacja środowiska naturalnego,
pogorszenie warunków zdrowotnych, nasile-
nie się chorób cywilizacyjnych itp. W sferze
ekonomicznej pogłębia się dychotomiczny
podział na biednych i bogatych. W sferze mo-
ralnej nadal nierozwiązany wydaje się być
dylemat: być czy mieć. W sferze militarnej
odsunięta została wprawdzie groźba nowej
1
J. Stańczyk: Bezpieczeństwo i pokój – wzajemne relacje [w:] Edukacja do bezpieczeństwa i pokoju w jednoczącej się Europie. Teoria i jej zastosowanie, red. R. Rosa,
Siedlce 1999.
2
M. Kozub: Charakter zagrożeń oraz konfliktów zbrojnych w pierwszych dekadach XXI wieku, „Myśl Wojskowa” 2006 nr 1, s. 72.
Bezpieczeństwo RP
13 Myśl Wojskowa 1/2007
wojny światowej, ale nie oznacza to, że została
ona w pełni wyeliminowana.
3
Kwestia ta,
w wyniku zastosowania najnowszych osiągnięć
nauki i techniki, w środowisku nie tylko cy-
wilnym, ale i wojskowym skutkująca wpro-
wadzaniem na rynek sprzętu podwójnego
przeznaczenia, zarówno w dziedzinie
wojskowości, jak i cywilnej, przybiera dziś
charakter wręcz egzystencjalnego dylematu:
życie albo śmierć – i to nie tylko w skali
globu ziemskiego, ale także w wymiarze kos-
micznym. Za niezbędne uważa się ponadto
zwrócenie uwagi na konieczność samoobro-
ny człowieka przed zagubieniem się w świecie
własnej cywilizacji, a także przeciwstawienia
się degradacji środowiska naturalnego, objęcia
zakresem ochrony moralnej i prawnej zarówno
ludzi, jak i całej przyrody.
Z powyższego wynika, iż rozważania nad
bezpieczeństwem w pierwszych dekadach
XXI wieku, nad bezpieczeństwem przyszłości,
należałoby jednak rozpocząć od ogólnie znanej
konstatacji, iż przyszłość ta będzie inna, zde-
cydowanie odbiegająca od naszych wyobra-
żeń.
4
Jaka ona jednak będzie naprawdę, jak
będzie się rozwijało bezpieczeństwo, jak
i przez co będzie ono kreowane, czy ewen-
tualne konflikty polityczno-militarne będą
porównywalne nie tylko do tych, które miały
miejsce jeszcze pod koniec ubiegłego wieku,
ale i tych współczesnych, tego niestety nikt
z nas nie wie, chociaż już niejeden z teore-
tyków starał się znaleźć odpowiedź na te
i jeszcze inne pytania, identyfikując się
z cykliczną lub też linearną teorią historii cy-
wilizacji i narodów. Nie ulega zatem
wątpliwości, że jest to konsekwencją tego, iż
nawet we współczesnym, dynamicznie
rozwijającym się i nieprzewidywalnym,
świecie mamy też do czynienia z teoretykami,
którzy albo w ogóle nie dają się zamknąć
w takie ramy, albo mocno je nadwerężają.
Szanse to elementy zbioru wy-
zwań, których wpływ na pod-
stawy, przebieg i (lub) rezultaty
naszych działań oceniamy jako
pozytywny, ułatwiający, przy-
spieszający.
WYJAŚNIENIE NR2
Zauważyć wypada jednak, że te dociekania,
wizje i teorie, są oparte wprawdzie na grun-
townej wiedzy i umiejętności prognozowania,
to wymagają jednak zdolności do odrzucenia
„gorsetu” stabilizacji i niechęci do zmian –
wyrażających się m.in. w przyjęciu specyfi-
cznego sposobu myślenia, że jutro nie będzie
trochę inne dzisiaj.
Tym samym można stwierdzić, iż problem
bezpieczeństwa dotyczy nie tylko wojny
i pokoju, ale również zagrożeń (1) i szans (2).
Stał się jednym z zasadniczych problemów
obecnego stulecia, m.in. w związku z rewolu-
cyjnymi przemianami w nauce i technice
oraz zastosowaniem najnowszych odkryć
w dziedzinie militarnej.
Zagrożenia bezpieczeństwa
Wydarzenia na przełomie XX i XXI wieku
zmieniły oblicze nie tylko Europy, ale i całego
świata. Epoka ukształtowana w minionych cza-
sach, a szczególnie po drugiej wojnie światowej,
dobiegła końca. Dwubiegunowy system, opar-
ty na wzajemnym zastraszaniu przez dwa
światowe mocarstwa, należy już, na szczęście,
do przeszłości, a nowy porządek na naszym
globie dopiero się kształtuje. Po zakończeniu
zimnej wojny wiele zagrożeń tamtej epoki
zdezaktualizowało się, ale zarazem pojawiły
się nowe, mające wymiar zarówno regionalny,
jak i globalny. Do najważniejszych należałoby
zaliczyć:
5

— zmniejszenie niebezpieczeństwa
wybuchu globalnej wojny jądrowej
w związku z polityczną marginalizacją
broni atomowej, przy jednoczesnym
zwiększeniu dostępności wielu krajów do
broni atomowej i innych rodzajów broni
masowej zagłady;
— wzrost prawdopodobieństwa wybuchu
wojen domowych i konfliktów regionalnych,
powiązany z niebezpieczeństwem utraty
W systemie dwubiegunowym wielkie mocarstwa uważały się
za „stróżów bezpieczeństwa międzynarodowego”, wybory
były ograniczone i państwa średniej wielkości musiały godzić
się z istniejącym stanem rzeczy. W świecie wielobiegunowym
państwa małe i średniej wielkości zyskują na znaczeniu.
3
R. Rosa: Bezpieczeństwo i pokój jako wyzwanie filozoficzne i edukacyjne [w:] Edukacja do bezpieczeństwa i pokoju w jednoczącej się Europie. Teoria i jej zastosowa-
nie, Siedlce 1999.
4
P. F. Drucker: Społeczeństwo pokapitalistyczne, Warszawa 1999.
5
Zob. m.in.: S. Dworecki: Zagrożenia bezpieczeństwa państwa, AON, Warszawa 1994; R. Zięba: Instytucjonalizacja bezpieczeństwa europejskiego, Warszawa 1999;
Z. Sabak, J. Królikowski: Ocena zagrożeń bezpieczeństwa RP, AON, Warszawa 2000.
Zagrożenia to elementy zbioru
wyzwań, których wpływ na
podstawy, przebieg i (lub)
rezultaty naszych działań
oceniamy jako negatywny,
utrudniający, opóźniający.
WYJAŚNIENIE NR1
Bezpieczeństwo RP
14 Myśl Wojskowa 1/2007
kontroli nad rozwojem wypadków przez
wielkie mocarstwa na tych terytoriach;
— problemy ekologiczne, często przekracza-
jące granice państw – pustynnienie, zmiany kli-
matyczne, zmniejszanie się warstwy ozonowej,
zanieczyszczenie wody i powietrza, zagrażają-
ce istnieniu rodzaju ludzkiego;
— przekraczanie granic narodowych i naro-
dowej suwerenności przez ludzką działalność,
taką jak: handel, komunikacja, kultura, a także
przez patologie społeczne – przestępczość, cho-
roby cywilizacyjne, terroryzm itp.;
— globalizację i jej ambiwalentny charakter.
Tezę o konieczności nowego spojrzenia na
bezpieczeństwo, obejmującego zarówno środo-
wisko wewnętrzne, jak i zewnętrzne jakiejś or-
ganizacji (np. państwa, sojuszu), można uza-
sadnić choćby odmiennością paradygmatu, do
którego jesteśmy najbardziej przyzwyczajeni –
paradygmatu zagrożeń. Coraz częściej można
spotkać się z poglądami, iż nowe zagrożenia,
w przeciwieństwie do starych, nie powinny być
powiązane bezpośrednio z żadnym państwem.
Będzie je natomiast charakteryzował niekon-
wencjonalny sposób występowania, a także dy-
namika i nieregularna przypadkowość. Brak bę-
dzie tym samym określonych reguł ich pojawie-
nia się. Z tych to właśnie względów nie będzie
można stosować do nich żadnych znanych dok-
tryn. Wspieranie ich natomiast przez nie-
ograniczone rzesze kryminalistów, terrorystów,
handlarzy narkotyków, narkomanów i skorum-
powanych osób sprawi, że staną się coraz bar-
dziej asymetryczne. (3)
Biorąc zatem pod uwagę fakt, iż współcze-
sne zagrożenia są inne, a odpowiedź na nie jest
nieadekwatna do ich natury i skali, można przy-
jąć, że również reakcja na nowe wyzwania
będzie wymagała nowego strategicznego
myślenia. W dalszym ciągu przecież zamiast
działać prewencyjnie i wyprzedzająco na
złożone i kompleksowe wyzwania robimy to
jednostkowo i oddzielnie. Także horyzont cza-
sowy i zakres naszego myślenia o przyszłości
i jej bezpieczeństwie, jest stanowczo za krótki
i ograniczony.
Aby poprawić taki stan rzeczy oraz zapobiec
zjawiskom zagrażającym bezpieczeństwu,
a przede wszystkim uprzedzić ewentualne za-
grożenia, należałoby m.in. przywrócić spraw-
ność międzynarodowego systemu bezpieczeń-
stwa, w którym wszelkie działania powinny być
zorientowane globalnie i długoterminowo.
Koniecznością stanie się więc zintegrowane po-
dejście, łączące czynniki dyplomatyczne, eko-
nomiczne i militarne. Niezbędna będzie rów-
nież jawna, wszechstronna, ponadnarodowa
strategia, wychodząca poza interesy lokalne,
grupowe, a globalny ogląd, wszechstronny
kontekst, prawo decyzji oraz zdolność okre-
ślania priorytetów i efektywnego działania –
staną się cechami globalnej, wspólnej insty-
tucji zarządzania bezpieczeństwem. Należy
podkreślić, iż potrzeba bezpieczeństwa wyni-
ka zarówno z wewnętrznej struktury społe-
czeństwa, jak i z funkcjonowania oraz ewolu-
cji środowiska międzynarodowego, w którym
rodzą się zagrożenia, ale i są generowane
szanse dla danego społeczeństwa i organiza-
cji (państwo, sojusz).
Bezpieczeństwo staje się więc dziedziną
coraz bardziej różnorodną, znacznie trudniej-
szą do przewidzenia, z takiego chociażby po-
wodu, że coraz większa liczba podmiotów
może brać w nim udział. Klasyczny między-
narodowy wariant konfliktu staje się coraz
mniej prawdopodobny, a nowe uwarunkowa-
nia zmieniają krajobraz ewentualnych przy-
szłych działań. Ponieważ granice między
pokojem i wojną stają się coraz bardziej płyn-
ne, tym samym w coraz większym zakresie
rozmywają się również granice pomiędzy
bezpieczeństwem zewnętrznym i wewnętrz-
nym. Sprawia to, że zapewnienie bezpieczeń-
stwa przestaje być sprawą jednej organizacji
(państwa).
Nowa rola
struktur bezpieczeństwa
Kreowanie bezpieczeństwa w pierwszych
dekadach XXI wieku, między innymi
w związku ze wzrostem liczby ludności, zmia-
nami środowiskowymi, globalizacją, funda-
mentalizmem i związanym z nim terroryzmem
oraz gwałtownym rozwojem techniki, zmusza
do tworzenia coraz liczniejszych, mniej lub
bardziej prawdopodobnych i niebezpiecznych
scenariuszy, form i sposobów przemocy.
Konflikty etniczne i religijne, przemyt narko-
tyków, masowe migracje ludności, regionalna
niestabilność, pranie brudnych pieniędzy,
działania różnych bojówek nie znają pojęcia
granic terytorialnych, a ponadto zbyt często
nie można zidentyfikować organizacji, na
których można by skoncentrować uwagę lub
im przeciwdziałać.
Analizując wymienione i wiele innych
współczesnych zjawisk, wpływających na
bezpieczeństwo, wyraźnie widać zmniejsza-
nie się roli jego militarnego aspektu na rzecz
aspektów ekonomicznych, społecznych i kul-
turalnych. W tym kontekście zyskuje na
popularności pogląd, że natura bezpieczeństwa,
zarówno w wymiarze regionalnym, jak
i międzynarodowym, nie tylko powinna,
ale musi być zdefiniowana na nowo.
Wszechstronne bezpieczeństwo oznacza dziś
W sferze
bezpieczeństwa
narodowego i działań
militarnych asymetria
jest działaniem,
organizowaniem,
myśleniem odmiennym
od przeciwnika w celu
maksymalizacji własnej
przewagi, wykorzystania
słabości przeciwnika
przejęcia inicjatywy
czy też zdobycia większej
swobody działania.
S. Metz and D. V. Johnson II:
Asymmetry and U.S. Military
Strategy: definition,
Background and Strategic
Concepts.
WYJAŚNIENIE NR3
Bezpieczeństwo RP
15 Myśl Wojskowa 1/2007
bowiem szeroki, kompleksowy zakres jego
treści i działań zmierzających do eliminow-
ania zagrożeń i kształtowania pewności ist-
nienia, funkcjonowania i rozwoju wszyst-
kich uczestników stosunków między-
narodowych. Takiemu pojmowaniu bezpie-
czeństwa odpowiadają idee bezpieczeństwa
wszechstronnego oraz kooperatywnego.
System bezpieczeństwa powinien tym
samym odzwierciedlać trzy podstawowe
cele pokoju: bezpieczeństwo, dobrobyt
społeczny i ekonomiczny oraz posza-
nowanie praw człowieka, sprawiedliwości
i organizacji bezpieczeństwa, opartej na za-
sadach demokracji i rządów prawa.
6
Na nowo należy jednak również wyznaczyć
role i kompetencje strukturom bezpieczeństwa,
co wynika z faktu, iż stworzone w czasie zim-
nej wojny, nie są już niestety przystosowane
do radzenia sobie z wyzwaniami nowego
rodzaju. Jest to konieczne również z tego
względu, iż program stabilizacji bezpieczeństwa
został zdominowany przez obawy przed
istniejącymi konfliktami wewnętrznymi.
Natomiast liczni autorzy i nowe ugrupowania
subregionalne koncentrują się na pozamili-
tarnych aspektach bezpieczeństwa, wiążąc
jego umacnianie z problematyką zdrowego
środowiska naturalnego, rozwoju ekono-
micznego i budowania instytucji demokraty-
cznych. Podejmując nowe wyzwania cywiliza-
cyjne, rozwijają współpracę m.in. w zakresie
tzw. cywilnych aspektów bezpieczeństwa,
jak na przykład: zwalczania zorganizowa-
nej przestępczości, ochrony środowiska,
przeciwdziałania nielegalnym migracjom.
Nowy system bezpieczeństwa powinien
więc raczej wyrażać filozofię polityczną plu-
ralistycznej społeczności niż jakiś określony
model czy zestaw abstrakcyjnych założeń.
Poszukując tego nowego systemu bezpieczeń-
stwa, państwa w coraz większym stopniu będą
angażować się w procesy integracyjne,
polegające na wyrzekaniu się przemocy, na
tolerancji, wzajemnym zrozumieniu,
solidarności i zdobywaniu umiejętności
rozwiązywania sporów i konfliktów polity-
czno-militarnych na drodze pokojowej. Tym
samym usunięcie w znacznym stopniu groźby
światowej wojny nuklearnej oraz zmniej-
szenie znaczenia czynnika wojskowego (siły
militarnej) w stosunkach międzynarodowych
stwarza całej społeczności międzynarodowej
nowe możliwości kierowania się w stronę
kultury pokoju, co w konsekwencji toruje
drogę do rozbrojenia i demilitaryzacji,
zarówno międzynarodowej, jak i wewnętrznej,
oraz do eliminacji stereotypu wroga,
podejrzliwości i nieufności. Doświadczenia
historyczne udowadniają, że państwa
demokratyczne nie tylko nie wojują ze sobą
i między sobą, ale dzięki swojemu syste-
mowi rządów prawa, przejrzystości
i odpowiedzialności w znacznym stopniu
eliminują odwoływanie się do przemocy.
Zwrócić jednak należy uwagę na fakt, iż
kształtowanie bądź kreowanie nowego sys-
temu bezpieczeństwa, zarówno na poziomie
globalnym, jak i regionalnym, jest, co
dowodzą wyniki badań, częścią szerszego
procesu historycznego, na który nie mają
wyłączności ani wielkie mocarstwa, ani
organizacje bezpieczeństwa. Nowy porządek
bezpieczeństwa powinien być oparty na
rządach prawa, demokracji pluralistycznej,
poszanowaniu praw człowieka i gospodarce
rynkowej. Globalna równowaga sił, której
podstawą jest nuklearne odstraszanie, jest
zastępowana w coraz większym stopniu
przez lokalną równowagę sił w różnych re-
gionach świata, opartą w głównej mierze na
wewnątrzregionalnych relacjach polityczno-
-wojskowych, co nie wyklucza roli zewnętrz-
nych czynników w jej kształtowaniu.
7
(4)
Regionalizacja staje się więc próbą prze-
zwyciężenia strukturalnych ograniczeń sys-
temu globalnego z takim ukierunkowaniem,
że realizacja ładu globalnego i zapewnienie
6
A. D. Rotfeld, J. Simonides: Zapobieganie konfliktom, tłum. T. Prohenko, SIPRI UNESCO, Warszawa 2000.
7
E. Haliżak: Globalizacja i regionalizacja stosunków międzynarodowych w kontekście członkostwa Polski w zachodnich instytucjach integracji i bezpieczeństwa [w:] Polska
w procesie integracji i bezpieczeństwa europejskiego, red.K. Jaźwiński, Warszawa 1999.
Obecnie w Europie możemy
zaobserwować dwa
stanowiska odnoszące się
do roli USA w zapewnieniu
bezpieczeństwa europe-
jskiego. Jedno z nich
zakłada zmniejszenie roli
Stanów Zjednoczonych na
rzecz umacniania struktur
europejskich, drugie zaś
uznaje, że skuteczne
zapewnienie
bezpieczeństwa w Europie
może opierać się tylko
na silnych związkach
euroatlantyckich.
WYJAŚNIENIE NR4
Granice między pokojem i wojną stają się coraz bardziej płynne.
Tym samym rozmywają się również granice pomiędzy
bezpieczeństwem zewnętrznym a wewnętrznym, co sprawia,
że zapewnienie bezpieczeństwa przestaje być sprawą jednej
organizacji (państwa).
Bezpieczeństwo RP
16 Myśl Wojskowa 1/2007
minimum jego stabilności stają się niemożliwe
bez współpracy i współdziałania poszczegól-
nych regionalnych ugrupowań i mocarstw.
8
Obecnie w świecie ma miejsce rzeczywista
regionalizacja bezpieczeństwa, która polega
m.in. na uwzględnianiu lokalnego charakteru
zagrożeń oraz poszukiwaniu metod i środków
przeciwdziałania im. Prowadzi to do wyłaniania
regionalnych kompleksów bezpieczeństwa,
tj. takiej grupy państw, których percepcja
bezpieczeństwa staje się wzajemnie tak dalece
powiązana, że ich bezpieczeństwo narodowe
nie może być analizowane oddzielnie, bez
uwzględniania punktu widzenia pozostałych
państw. Regionalne kompleksy bezpieczeństwa,
charakteryzując się wysokim poziomem
współzależności, prowadzą do wyłonienia
przyjaznych stosunków opartych na więziach
sojuszniczych, a także identyfikacji na tle in-
nych państw postrzeganych jako obce lub
nieprzyjacielskie.
Niektórzy przedstawiciele neoliberalizmu
twierdzą nawet, że po rozpadzie imperium
radzieckiego istnieją szanse na to, że przyszłe
generacje będą żyć w Europie jak w strefie poko-
ju. Wynika to m.in. z tego, że zarówno kraje za-
chodnioeuropejskie, jak i przekształcające się
państwa środkowo- i wschodnioeuropejskie, mają
wspólny interes w rozwijaniu współpracy i utrzy-
maniu trwałego pokoju. Jednak, na co zwraca
uwagę T. Jemioło, nie można (...) zapomnieć,
że stabilizacja polityczna i ekonomiczna ma
charakter nader kruchy. Świat bowiem nie wyzbył
się zagrożeń w postaci kryzysów, które mogą
objawić się konfliktem zbrojnym oraz wojnami
między państwami lub wewnątrz nich
9
.
Przedstawione zjawiska oraz analiza trendów,
przenikających współczesną rzeczywistość, będą
jedną z podstaw, na której można oprzeć, z pewną
dozą prawdopodobieństwa, scenariusze
bezpieczeństwa międzynarodowego czy też
tworzyć długofalowe strategie. O trendach tych
można mówić jednak tylko wówczas, gdy dane
zjawiska wykazują cechy względnej trwałości,
są dostatecznie antycypowane oraz nabierają
charakteru uniwersalnego. Zauważyć zatem
należy, iż obejmują one wszystkie płaszczyzny
życia społecznego, tzn.: polityczną, ekonomiczną,
naukową, ekologiczną, kulturową, religijną
i wiele innych.
W tym kontekście zyskuje na popularności
pogląd, że natura bezpieczeństwa, zarówno
w wymiarze regionalnym, jak i globalnym,
powinna być już postrzegana nie tylko w as-
pektach prognozowania zagrożeń, ale przede
wszystkim poszukiwania sposobów ich zapo-
biegania (wyprzedzania). Troska o bezpie-
czeństwo bytu, rozwoju i interesów państwa, ich
obrona, nie może być dłużej postrzegana jako
zwykła obrona przed przewidywanymi
zagrożeniami, lecz powinna być poszukiwaniem
i analizą własnych słabości, w celu ogranicze-
nia wyzwań dla własnego bezpieczeństwa.
10

Tym samym można przyjąć, że pojawia się
zespół pewnych uwarunkowań zewnętrznych
względem identyfikujących je podmiotów,
zwanych wyzwaniami. One to będą się składały
na główny nurt dynamiki rozwojowej, narzu-
cając zmiany narodom i państwom, chcącym
się znaleźć bądź utrzymać w tym nurcie.
11

Wyzwania zatem będą to zjawiska i procesy
nowe, wymagające reakcji, sformułowania
odpowiedzi i podjęcia stosownych działań,
ze względu na potrzebę ich diagnozy oraz
wykorzystania jako szans lub podjęcia
przeciwdziałania, gdy przyjmą one charakter
zagrożenia. Będą więc upodmiotowione i up-
rzedmiotowione, nie będą ani dobre, ani złe.
Język wyzwań powinien być natomiast
językiem prognozowania. Wyzwaniem byłoby
tym samym to wszystko, co może się zdarzyć,
a z czym podmiot będzie musiał się liczyć,
wziąć pod rozwagę przy projektowaniu
własnych postaw, działań.
12
8
B. Balcerowicz: Obrona państwa średniego, Warszawa 1997.
9
T. Jemioło: Globalizacja. Szanse i zagrożenia, AON, Warszawa 2000.
10
J-P. Charney: La Strategie, Paris 1995.
11
K. Krzysztofek: Wyzwanie cywilizacyjne a zewnętrzna funkcja państwa polskiego [w:] Między polityką a strategią. Polska w środowisku międzynarodowym, red. R. Kuźniar,
Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 1994.
12
C. Rutkowski: Przegląd strategiczny jako narzędzie polityki, AON, Warszawa 2003.
Regionalne kompleksy bezpieczeństwa, charakteryzując się wysokim poziomem
współzależności, prowadzą do wyłonienia przyjaznych stosunków opartych
na więziach sojuszniczych, a także identyfikacji na tle innych państw
postrzeganych jako obce lub nieprzyjacielskie.
Bezpieczeństwo RP
17 Myśl Wojskowa 1/2007
13
J. Stecewicz: Megatrendy a strategia i polityka rozwoju, Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 1996.
14
Global Trends 2015: A Dialogue About the Future With Nongovernment Experts, NIC 2000–02, December 2000, http://cia.gov.
15
S. Huntington: Zderzenia cywilizacji i nowy kształt ładu światowego, Wydawnictwo Literackie Muza, Warszawa 2000.
Myślenie prospektywne, uwzględniające ist-
nienie owych wyzwań, będzie miało tym
samym dla podmiotu znaczenie podstawowe.
Pozwoli bowiem przygotować się do sprawne-
go, efektywnego działania w prognozowa-
nym zmiennym, turbulentnym środowisku
międzynarodowym. Owa zdolność powinna
tym samym stanowić punkt ciężkości
w myśleniu i mówieniu o aspektach
bezpieczeństwa w pierwszych dekadach XXI
wieku. Podkreślić jednak należy, że owe
wyzwania będą miały w znacznej części
charakter globalny. Oznacza to, że w równym
stopniu dotyczą wszystkich uczestników sys-
temu międzynarodowego. Mogą się jednak
przejawiać, w swoisty sposób, na poziomach
regionalnych i subregionalnych. Zatem
umiejętność dostosowania rozwiązań syste-
mowych do pojawiających się wyzwań będzie
miała, z punktu widzenia np. formułowania
przez państwo własnej polityki i strategii
bezpieczeństwa, znaczenie podstawowe,
zarówno w sensie uświadomienia sobie, że
procesy te rzeczywiście zachodzą, jak też
zajęcia w stosunku do nich racjonalnego
stanowiska.
13

Kształtowanie się nowego ładu między-
narodowego jest konsekwencją przełomu,
w którego wyniku do historii przeszedł dwubie-
gunowy system bezpieczeństwa. Wydarzenia,
które miały miejsce, były jednak zaledwie
początkiem procesu wyłaniania się nowej kon-
strukcji w światowym układzie geopolitycznym
i geostrategicznym. Rozpatrując aspekty
bezpieczeństwa, chociażby tylko te na najbliższe
dekady, można by spytać, kto i komu miałby
stawiać czoła w tym nowym, kształtującym się
dopiero (a może na nowo?) porządku
międzynarodowym oraz jakie czynniki będą
to bezpieczeństwo kształtować? Obecnie
można stwierdzić, że nie istnieje jedna, spój-
na teoria opisująca przewidywany kształt
bezpieczeństwa nawet w tych pierwszych
dekadach XXI wieku. Raport opracowany
przez zespół ekspertów amerykańskich
14
wska-
zuje, iż system bezpieczeństwa między-
narodowego w pierwszych dekadach XXI
wieku będzie kształtowany przez siedem
globalnych tendencji kierunkowych i od-
powiadających im trendów. Należą do nich:
demografia, zasoby naturalne i środowisko,
nauka i technika, globalna ekonomia i glo-
balizacja, narodowe i międzynarodowe
rządzenie, natura konfliktów oraz rola USA
w świecie.
Zderzenie cywilizacji
Lansowane z kolei przez współczesnych te-
oretyków, zajmujących się problematyką sto-
sunków międzynarodowych, teorie, często
znacznie odbiegające od siebie, utrudniają,
a nawet uniemożliwiają konstruowanie wspól-
nych scenariuszy, dotyczących przyszłości,
nawet tej najbliższej. Spośród najbardziej
spójnych na uwagę zasługuje teoria Samuela
Huntingtona, dotycząca zderzenia cywiliza-
cji, której podstawę stanowi teza zakładająca
zaostrzanie się konfliktów między głównymi
cywilizacjami, rozwiniętymi na obszarach
rozdzielanych tzw. liniami tektonicznymi.
Linie te rozgraniczają jednak nie pojedyn-
cze narody lub państwa, lecz całe cywiliza-
cje, które mają własną kulturę i tożsamość
kulturową, będącą w szerokim znaczeniu
tożsamością cywilizacji, kształtujące
wzorce spójności, dezintegracji i konfliktu
w przyszłym świecie.
15
Teoria ta zakłada więc
wielobiegunowość oraz wielocywilizacyjność
globalnej polityki i postępującą zmianę układu
sił między cywilizacjami. Ameryce wyrastać
mają coraz bardziej zagrażający rywale.
Na podstawie analizy różnych zjawisk
społeczno-politycznych i gospodarczych oraz
wskaźników makroekonomicznych, Huntington
konstatuje, że wpływy Zachodu systematycznie
słabną, a jego kultura i cywilizacja, ogarnięta
System bezpieczeństwa międzynarodowego w pierwszych dekadach XXI wieku
będzie kształtowany przez siedem globalnych tendencji. Należą do nich:
demografia, zasoby naturalne i środowisko, nauka i technika,
globalna ekonomia i globalizacja, narodowe
i międzynarodowe rządzenie, natura konfliktów oraz rola USA w świecie.
Bezpieczeństwo RP
18 Myśl Wojskowa 1/2007
zaspokajaniem własnych potrzeb, ciągle traci
na znaczeniu, ustępując cywilizacjom azjaty-
ckim, rosnącym wciąż w siłę ekonomicz-
ną i polityczno-militarną. Świat islamu,
podlegający natomiast demograficznej eks-
plozji, destabilizuje sytuację w krajach
muzułmańskich oraz sąsiadujących z nimi, zaś
niezachodnie cywilizacje na nowo potwierdzają
wartość swoich własnych kultur. Będące
w opozycji do cywilizacji Zachodu i współ-
pracujące ze sobą cywilizacje azjatyckie – o po-
dobnych cechach kulturowych – rozwijają się,
grupując wokół państw, stanowiących główne
ich ośrodki. Nasilać się mają konflikty pomiędzy
cywilizacjami (głównie zachodnią a światem
islamu i Chinami), których główną przyczynę
stanowiłaby ekspansywna cywilizacja zachod-
nia, starająca się narzucić swoją uniwer-
salistyczną kulturę polityczną oraz zasady
sprawowania władzy innym centrom kul-
turowym. Choć nie stanowi to podstawy do
prognozowania zbliżających się ewentualnie
wojen światowych między ośrodkami głównych
cywilizacji, to jednak, biorąc pod uwagę
możliwość eskalacji konfliktów pomiędzy
skrajnie nastawionymi ekstremistycznymi
grupami, należącymi do różnych cywilizacji,
podobnych wojen nie można w zupełności
wykluczyć. W niedalekiej przyszłości – według
Huntingtona około 2010 r. – może się
ukształtować nawet tak niekorzystny układ, że
wyobrażać sobie należy czarny scenariusz kon-
fliktu zbrojnego w postaci wojny powszechnej,
który mógłby zostać zapoczątkowany starciem
zbrojnym Stanów Zjednoczonych z Chinami.
W wizji przyszłego świata Huntington
zakłada również możliwość zmiany układu sił
między poszczególnymi cywilizacjami i ich
głównymi ośrodkami, których walka o prymat
może stanowić jeszcze groźniejszą przyczynę
przyszłych konfliktów.
16
Prawdopodobieństwo
zmniejszania się znaczenia globalnej potęgi
Stanów Zjednoczonych może powodować
16
Przykładem takiej eskalacji, jednak w kręgu jednej cywilizacji islamskiej, mogą być nasilające się napięcia pomiędzy szyitami i sunnitami w Iraku oraz możliwość ich rozprze-
strzenienia na inne kraje islamskie.
17
S. Huntington: Zderzenia cywilizacji, „Rzeczpospolita” z 15.09.2001.
18
R. Wildstein: Rozmowy na koniec wieku, wyd. Bertelsmann i S-ka, Warszawa 2000.
przesuwanie się ośrodka sprawowania kontro-
li nad światem z Zachodu na Wschód.
Umacnianie się cywilizacji niezachodnich,
mających świadomość swojej potęgi –
szczególnie chińskiej i islamskiej – oraz nie-
akceptowanie tych zmian i odmiennej kultury
politycznej przez przedstawicieli Zachodu,
może stać się czynnikiem pogłębiania
sprzeczności i powstawania konfliktów zbroj-
nych, głównie na kontynencie eurazjatyckim.
Niebezpieczne starcia, do jakich dojdzie
w przyszłości, wynikają najprawdopodobniej
z wzajemnego oddziaływania arogancji
Zachodu, nietolerancji islamu i chińskiej
pewności siebie.
17
Trafność tej teorii
potwierdzają pojawiające się już obecnie
wojny i konflikty islamu, obejmującego ob-
szar od Maghrebu – na zachodzie, po Pakistan
i Malezję – na wschodzie, oraz walka
wyznawców tej religii o coraz większe wpływy
i przejęcie dominacji na świecie. Świadczyć
może o tym również fakt, że spośród 28 kon-
fliktów na przełomie XX i XXI wieku,
19 rozgrywało się między muzułmanami
a chrześcijanami.
Teoria „pola gry”
Ideę nasilających się konfliktów
i niestabilności o różnej skali przedstawia
również Zbigniew Brzeziński, który jednak
zdecydowanie polemizuje ze stanowiskiem
Huntingtona. Jako przykład podaje konflikt
bałkański, w jakiejś mierze potwierdzający,
teorię Huntingtona, ale za chwilę przywołuje-
inny rodzaj konfliktu, który toczył się jeszcze
nie tak dawno między Polakami a Ukraińcami,
którego podłożem była przynależność kultu-
rowo-cywilizacyjna. Oczywiście, należy
uwzględnić jeszcze podział kulturowo-religij-
ny pomiędzy samymi Ukraińcami, ale czy
rzeczywiście był to spór między przedstawi-
cielami dwóch odrębnych cywilizacji?
18

Brzeziński stanowisku temu zaprzecza.
Brzeziński dzieli świat na trzy kategorie. Do pierwszej zaliczani są ,,gracze
geostrategiczni”, do drugiej ,,sworznie geopolityczne”, trzecią tworzą natomiast
państwa, które nie są graczami geostrategicznymi, nie posiadają niczego takiego, co
umożliwiłoby im zajmowanie szczególnego miejsca
na mapie świata.
Bezpieczeństwo RP
19 Myśl Wojskowa 1/2007
19
Z. Brzeziński: Wielka szachownica. Bertelsmann Media, Warszawa 1998.
20
A. Toffler: Trzecia fala, PIW, Warszawa 1986.
Przedstawia w zamian teorię „pola gry”, trak-
tując Eurazję jako gigantyczną szachownicę,
na której będzie się rozgrywała rywalizacja
o światową hegemonię. Wybór tego kontynen-
tu jako miejsca walki głównych graczy geo-
strategicznych
19
nie jest, jak się ocenia, jed-
nak przypadkowy. Jest konsekwencją tego, iż
Eurazja jest kontynentem, na którym znajdu-
je się większość najbardziej ekspansywnych
i dynamicznych politycznie państw świata. To
kontynent sześciu najsilniejszych (poza USA)
gospodarczo państw globu i jednocześnie sześ-
ciu państw przeznaczających największe na-
kłady na zbrojenia. Także w Eurazji znajdują
się wszystkie (oprócz USA), państwa pracują-
ce nad budową broni jądrowej. To tutaj leżą
dwa najliczniejsze ludnościowo kraje świata,
pretendujące do hegemonii regionalnej i wpły-
wów ogólnoświatowych, a także wszystkie
państwa mogące ewentualnie zagrażać gospo-
darczemu i politycznemu prymatowi Ameryki,
szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę fakt,
iż potęga wszystkich państw eurazjatyckich ra-
zem wziętych znacznie przekracza potęgę
Stanów Zjednoczonych.
Wszystko to sprawia, iż uważa się, że
najistotniejszym elementem rozważań
Z. Brzezińskiego o przyszłości i bezpieczeń-
stwie świata XXI wieku jest wygenerowanie
oraz identyfikacja regionu środkowej Eurazji,
jako geostrategicznie płynnego i stale
grożącego wybuchem obszaru, otoczonego
przez potężne rywalizujące ze sobą państwa,
który może stać się wielkim polem walk
między państwami narodowymi oraz – co
jest również wielce prawdopodobne –
areną przyszłych długotrwałych konfliktów
o podłożu etniczno-religijnym. Obszar ten,
rozciągający się od Krymu nad Morzem
Czarnym wzdłuż południowej granicy Rosji,
aż do chińskiej prowincji Sin-ciang, na
południu obejmujący północną część Oceanu
Indyjskiego i Morze Czerwone oraz na
zachodzie bliskowschodnią część Morza
Śródziemnego, tworzy potężną strefę ciągłej
niestabilności, rozdzieranej przez gwałtowne
nienawiści. Dziewięć państw tego obszaru, o
mało stabilnych lub formowanych dopiero
organizmach politycznych – kuszących do
ingerencji swoich potężnych sąsiadów, tworzy
swoiste eurazjatyckie Bałkany, będące
jedynym z najbardziej konfliktogennych
regionów świata. Głównych źródeł konfliktów
regionalnych w tak wygenerowanym obszarze
Brzeziński upatruje jednak w możliwym
rozwoju wydarzeń i wzroście wewnętrznych
napięć między różnymi państwami (zwracając
szczególną uwagę na zagrożenia ze strony
islamskiego fundamentalizmu), które dopóki
nie będą opierać się na autentycznie potężnym
regionalnym mocarstwie, powinny mieć
ograniczony geopolityczny charakter, skutku-
jący jedynie rozproszonymi, ograniczonymi
atakami.
Fale cywilizacyjne
Spośród wielu innych teorii na uwagę zasłu-
guje też teoria fal cywilizacyjnych Alvina
Tofflera, której istotę stanowi trójpodział cy-
wilizacyjny, oparty na sposobach pozys-
kiwania dóbr.
20
Cywilizacje pierwszego
typu mają stanowić państwa wiążące swoją
koncepcję rozwojową z funkcjonowaniem
w rzeczywistości ery informacyjnej. Produkowane
przez nią dobra, to w przeważającej większości
informacja, stanowiąca w równym stopniu na-
rzędzie pozyskiwania dóbr, jak i kształtowania
przewagi. Cywilizacje drugiego typu charak-
teryzuje sposób pozyskiwania dóbr oparty na tra-
dycyjnej produkcji przemysłowej. Cywilizacje
te, zwane industrialnymi, będą w wyraźnej opo-
zycji do cywilizacji pierwszego typu, głównie ze
względu na znacznie ograniczone możliwości
kształtowania przewagi w otoczeniu. Trzeci zaś
typ cywilizacji będą tworzyć państwa zwane
agrarnymi, tj. takie, w których podstawowym
źródłem pozyskiwania dóbr materialnych
w dalszym ciągu byłaby produkcja rolnicza. Nie
można jednak założyć, nawet najbardziej opty-
mistycznie, że w łonie tego typu państw nie
będzie dochodziło do niestabilności, konflik-
tów i wojen. Generalna jednak myśl teorii
Tofflera osadza się na twierdzeniu, iż spory po-
między cywilizacjami wskazanych trzech ty-
pów będą, w perspektywie najbliższych dekad,
osią konfliktów.
Przedstawione kierunki ewolucji środo-
wiska międzynarodowego, pozwalają na doko-
nanie uogólnienia, iż wbrew pozorom otocze-
nie to nie będzie w przyszłości, nawet w per-
spektywie tych najbliższych dwóch-trzech de-
kad, ani bardziej bezpieczne, ani też bardziej
stabilne. Zwłaszcza wydarzenia obserwowane
w ciągu ostatnich dziesięciu lat pozwalają
twierdzić, iż bezpieczeństwo świata chyli się
raczej ku niestabilności. Konflikty pomiędzy
państwami, a nawet całymi cywilizacjami
będą w dalszym ciągu bardzo prawdopo-
dobne, a ich jakby przedsmak stanowią
niewygasłe spory etniczne, terytorialne, kultu-
Wobec
charakeru
zagrożeń
bezpieczeństwa świata
w XXI wieku, każde
z państw powinno
budować takie systemy
obronne i ochronne,
które będą przygotowane
do skutecznego
reagowania, zarówno
na tradycyjne, jak
i nowe zagrożenia.
Bezpieczeństwo RP
20 Myśl Wojskowa 1/2007
rowe i religijne na terytoriach państw byłej
Jugosławii, byłego ZSRR czy też na Bliskim
i Dalekim Wschodzie. Jednak poza zmianami
o charakterze czysto politycznym, ekonomicz-
nym czy kulturowym, istotnymi z punktu
widzenia stabilności środowiska międzynaro-
dowego, ważna i względnie nowa pozostanie
kwestia pojawienia się zupełnie nowych wy-
miarów bezpieczeństwa. Okazuje się bowiem,
że bezpieczeństwo państw staje się w dużym
stopniu narażone na destrukcyjną działalność
różnych podmiotów niepaństwowych, ponad-
narodowych, religijnych. Obecnie, na począt-
ku XXI wieku, niektóre korporacje handlowe,
a nawet organizacje przestępcze, mają zdolno-
ści ekonomiczne, przekraczające możliwości
niektórych państw narodowych. Gwałtowny
rozwój technologii pozwala tym organizacjom
nie tylko na destabilizowanie, ale nawet na pa-
raliżowanie funkcjonowania całych państw. Dla
celów analizy potencjalnych wyzwań stwier-
dzenie to ma niebagatelne znaczenie. Przesuwa
ono bowiem percepcję postrzegania możliwych
zagrożeń z sytuacji związanych z istnieniem
klasycznego konfliktu zbrojnego w stronę za-
grożeń, których można spodziewać się niemal
na co dzień, w każdej prawie sytuacji codzien-
nego życia.
Zauważyć należy, iż przedstawione reflek-
sje, dotyczące prognozowanych kierunków
ewolucji środowiska bezpieczeństwa między-
narodowego, w istocie wiążą się z kategorią
zmiany, wobec której stanęła ludzkość XXI
wieku. To przecież właśnie zmiany zawsze wy-
wierały zasadniczy wpływ na losy ludzkości.
Wielokrotnie byliśmy świadkami gwałtownych
zmian technologicznych, rewolucjonizujących
funkcjonowanie społeczeństw w skali konty-
nentalnej, a nawet globalnej. Rewolucja indu-
strialna na przełomie XIX i XX wieku spowo-
dowała załamanie się systemu feudalnego
w większości ukształtowanych państw narodo-
wych, umożliwiła narodziny nowego systemu
społeczno-politycznego w większej części
Europy i w Stanach Zjednoczonych. Z kolei
gwałtowne zmiany w świadomości niektórych
społeczeństw trzeciej dekady XX wieku do-
prowadziły ludzkość do globalnej wojny,
której skutki część krajów odczuwa jeszcze
do dzisiaj.
Dążenia uniwersalistyczne rządów wielu
państw zachodnich wobec „bardziej zacofa-
nych” państw świata – zwłaszcza tych,
z którymi były związane lub nadal są ich
interesy zaowocowały falą niechęci, a często
wrogości wobec wywodzącego się z tradycji
i kultury „oświeconych” systemu wartości. Ta
głęboka zmiana to ostra polaryzacja ludzko-
ści w skali światowej, a jej podłożem są w rów-
nym stopniu religia i kultura, sprawy społecz-
ne, podziały rasowe, deprecjacja polityczna
czy też i ekonomiczna. Natomiast postęp,
który dokonał się w dziedzinie nauk podsta-
wowych, spowodował np. wydłużenie średnie-
go czasu życia ludzi o kilkanaście lat. Udało
się polecieć w kosmos, dokonać klonowania
zwierząt, a także odkryć tajemnice genomu.
Ale także udało się doprowadzić do sytuacji,
w której zgładzenie życia setek, tysięcy czy
nawet dziesiątków tysięcy ludzi nie wymaga
już wojny pomiędzy walczącymi państwami,
w ogóle nie potrzeba żadnej wojny, w tym
zwłaszcza tej prowadzonej między narodami
w imię ich własnych interesów. Najważniejsza
jednak uwaga, dotycząca zmiany, to fakt, iż
owe przeobrażenia dokonywały się zawsze do-
syć wolno i stosunkowo długo.
Z przedstawionymi argumentami korespon-
duje prognoza zmian, opracowana w USA
przez powołaną specjalnie w tym celu komi-
sję Harta – Rudmana
21
. Jej celem było wyty-
powanie najważniejszych nurtów, które mogą
kształtować otoczenie międzynarodowe
w perspektywie najbliższych dekad. W rapor-
cie tym wykazuje się m.in., iż USA dalej za-
chowają prymat polityczny, wojskowy i kultu-
rowy, odgrywając główną rolę w kształtowa-
niu środowiska międzynarodowego. Zwiększać
się będzie jednak ilość i zróżnicowanie zagro-
żeń, co sprawi, iż będą one coraz słabiej prze-
widywalne i trudniejsze do neutralizacji,
a w wyniku szybkiego rozwoju informatyki
i biotechnologii zwiększy się również wrażli-
wość i podatność na zakłócenia bezpie-
czeństwa. Rozwinięte technologie wywiadu
i rozpoznania nie zapobiegną wprawdzie nie-
21
C. Rutkowski: Przegląd strategiczny…, dz. cyt.
Środowisko bezpieczeństwa, wyłaniające się w pierwszych dwóch-trzech
dekadach XXI wieku, wymagać będzie posiadania bardzo zróżnicowanych
zdolności militarnych i niemilitarnych.
Bezpieczeństwo RP
21 Myśl Wojskowa 1/2007
spodziewanym zagrożeniom, wywołującym
strategiczne wstrząsy, ale zostanie zachowana
ranga odstraszania jądrowego i trwać będzie
proliferacja broni masowej zagłady. Będzie
wzrastać rola nauki i technologii, jednak ko-
rzyści z tego nie będą rozkładać się równomier-
nie, a rozwojowi znacznej części świata towa-
rzyszyć będzie istnienie rozległych stref
ubóstwa. Nowe technologie będą zarówno
łączyć, jak i dzielić świat, zrodzą się nowe dy-
lematy moralne, a nowego typu problemy eko-
nomiczne i kulturowe będą wpływać na bez-
pieczeństwo. Tym samym można przyjąć, iż
środowisko bezpieczeństwa, wyłaniające się
w pierwszych dwóch-trzech dekadach XXI
wieku, będzie wymagać posiadania bardzo
zróżnicowanych zdolności militarnych i nie-
militarnych. Wynika to z tego, iż ewentualne
konflikty będą mogły być rozwiązywane
w warunkach niepewnych przymierzy, alian-
tów mało skłonnych do wspólnego działania,
pomimo wymuszania globalnymi procesami
(głównie ekonomicznymi) międzynarodowej
współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa.
Z dużą dozą prawdopodobieństwa należy też
założyć, iż konflikty międzypaństwowe nie
tylko nie znikną, ale będą pełne okrucień-
stwa, a z premedytacją będzie terroryzowa-
na społeczność cywilna.
Analiza powyższych aspektów bezpieczeń-
stwa, przeprowadzona jednak pod kątem bez-
pieczeństwa najbliższych dwóch-trzech de-
kad, wskazuje, że świat stoi na progu epoki
całkiem nowych konfliktów, w których głów-
ną rolę będzie odgrywać broń nowej genera-
cji. Konflikty będą wyzwaniem zarówno dla
polityków, jak i wojskowych. Już obecnie
przebiegają one według niegodnych współ-
czesnej cywilizacji europejskiej, niehumani-
tarnych scenariuszy. Zawsze podważają sens
istnienia ociężałych, złożonych, obarczonych
dużą inercją operacyjną struktur wojskowych,
niezdolnych do reagowania kryzysowego
w różnych zakątkach kuli ziemskiej. Te jakoś-
ciowo „nowe konflikty”, w przeciwieństwie
do wielkoskalowych i długotrwałych poprzed-
nich wojen, najprawdopodobniej nie będą
długotrwałe – chociaż nie można tego wyklu-
czyć, a cały proces działań bojowych będzie
się odbywał według reguł narzuconych przez
silniejszego, tzn. tego, kto lepiej się do nich
przygotował. Można zatem postawić tezę, iż
swoistą cechą konfliktów polityczno-militar-
nych w pierwszych dekadach XXI wieku
będzie ich „ucywilizowanie”. Cele politycz-
ne będą osiągane w wyniku bezpośredniego
użycia nie tylko siły militarnej, ale również
siły politycznej, ekonomicznej czy też infor-
macyjnej. Determinantą stanie się nie użycie
siły militarnej, ale sama groźba jej użycia.
Najważniejsze jednak może okazać się to, że
strony uczestniczące w konflikcie, w celu
osiągnięcia celów strategicznych, nie będą
musiały zajmować terytorium przeciwnika.
*
* *
Przedstawione teorie nie ukazują wszystkich
ewentualnych scenariuszy bezpieczeństwa mię-
dzynarodowego w pierwszych dekadach XXI
wieku. Ten poniekąd okrojony, ale ukierunko-
wany na wybrane aspekty bezpieczeństwa prze-
gląd pozwala postawić tezę, iż niezależnie od
kształtu rodzącego się świata zasady jego funk-
cjonowania w pierwszych dekadach XXI wie-
ku pozostaną w znacznej mierze niezmienne,
tzn. będą się opierały na rozkładzie siły, zacho-
wując charakter anarchiczny. Owa charaktery-
styczna dla szkoły realistów stosunków mię-
dzynarodowych właściwość nie będzie jednak
miała charakteru czysto etatystycznego, ale
głównymi podmiotami nadal będą państwa na-
rodowe, których jednak zdolność do ewentu-
alnego działania w otoczeniu ulegnie wyraź-
nemu ograniczeniu.
Zaprezentowany materiał pozwala wskazać
na istotną ewolucję w stosunkach międzynaro-
dowych, w której następuje przejście od zagro-
żeń wojskowych wysokiej intensywności do
zagrożeń militarnych niskiej intensywności
w warunkach małej stabilizacji środowiska. Nie
można jednak całkowicie wykluczyć możliwo-
ści pojawienia się tradycyjnego zagrożenia in-
tegralności terytorialnej jakiegoś państwa, cho-
ciażby prawdopodobieństwo takie było mini-
malne. Należy jednak pamiętać, iż realia współ-
czesnego świata mają to do siebie, że się bar-
dzo szybko zmieniają. Współczesne koncep-
cje bezpieczeństwa powinny więc odwoływać
się zarówno do badań dotyczących natury i psy-
chiki człowieka, jego religijności, jak i uwzględ-
niać społeczno-polityczne wątki omawianej
problematyki.
g
Komisja
Harta –
Rudmana
Jej zadaniem było
dokonanie ocen
o charakterze
strategicznym oraz
objęcie nią perspektywy
roku 2025, nadanie
impulsu dyskusji nad tzw.
nietradycyjnymi
składnikami
bezpieczeństwa
narodowego, odejście
od klasycznego
pojmowania
bezpieczeństwa
w kategoriach zdolności
wojskowych i wysiłków
politycznych oraz
skupienie się na
aspektach korzyści
technologicznych,
właściwej edukacji
młodego pokolenia
i związkach gospodarczo-
-handlowych.
22 Myśl Wojskowa 1/2007
Droga do stabilizacji
i pokoju
prof. dr hab.
JULIAN KACZMAREK
były pracownik Akademii
Sztabu Generalnego WP,
Akademii Obrony Narodowej.
Autor ponad 120 publikacji
książkowych oraz licznych
artykułów. Swoje zaintereso-
wania koncentruje wokół
problematyki
bezpieczeństwa.
D
la nikogo nie jest już nowością, że tem-
po zmian – w zasadzie we wszystkich
dziedzinach naszego życia – staje się
coraz szybsze. Odnosi się to również do szcze-
gólnie interesującego nas problemu – bezpie-
czeństwa. W obszarze tym mamy do czynie-
nia ze swego rodzaju absurdem. Czyni się
w nim bowiem wszystko co można, a nie za-
wsze to, co trzeba.
Coraz więcej państw dąży do osiągnięcia
statusu potęgi politycznej, ekonomicznej i mi-
litarnej, a geograficzny kierunek tych zmian
coraz częściej zmierza do regionów wschod-
nich, choć nie zawsze są one stabilne oraz opar-
te na trwałych instytucjach. Jest ich natomiast
coraz więcej. Już nie tylko Chiny, Rosja,
Japonia, Indie i Pakistan rozwijają swe siły,
także tzw. państwa średnie, na przykład Egipt,
Iran, Korea Płn. i wiele innych.
Jak podaje ,,The Times”
1
, na Bliskim
Wschodzie pojawia się nawet widmo wyścigu
nuklearnego. Zainteresowane tą technologią
są takie państwa, jak: Algieria, Egipt, Maroko,
Arabia Saudyjska, Tunezja i Zjednoczone
Emiraty Arabskie. Wynika, że i one dążą do
wyprodukowania broni atomowej. Zaczynają
także pojawiać się różnego rodzaju organiza-
cje, dążące do zdobycia najnowszych osiągnięć
techniki, które można wykorzystać nie tylko
na potrzeby pokojowe, ale i wojenne.
Już tylko te sygnały świadczą o coraz więk-
szym tempie rozwoju w dziedzinie bezpieczeń-
stwa, a ponadto – jak podaje J. Lindley-French
autor opublikowanego w „NATO Przegląd”
2

artykułu pt. Wielki świat, wielka przyszłość,
wielkie NATO – zaczyna kształtować się
nowe środowisko, które można określić słowa-
mi: szeroka panorama bezpieczeństwa, poja-
wiająca się nie zawsze tam, gdzie to jest nie-
zbędne.
System westfalski sprzed ponad 350 laty
wprowadził na arenę światową państwa, które
zaczęto uważać nieomal za jedyne podmioty
prawa i stosunków międzynarodowych.
Dopiero w XX wieku powstały inne organiza-
cje, które również zaczęły odgrywać coraz
większą rolę w światowym systemie bezpie-
czeństwa. Na przykład Kofi Annan w swoim
raporcie stwierdził, iż jedna z korporacji IT, po
przejęciu kilku innych firm z tego sektora, cho-
ciaż była dopiero czwarta na światowej liście
największych korporacji, miała w 2000 roku
obroty większe niż łączne budżety ponad po-
łowy wszystkich państw członkowskich ONZ.
Oznacza to, że obroty tej firmy są większe niż
łączne budżety około stu państw. Twierdzenie,
że taka korporacja nie ma wpływu na między-
narodowe bezpieczeństwo, byłoby nieporozu-
mieniem. A przecież są korporacje jeszcze od
niej większe.
3
Funkcjonują także instytucje międzynaro-
dowe, takie jak Bank Światowy, czy
Międzynarodowy Fundusz Walutowy, które
mają istotny wpływ na rozwiązania w prezen-
towanym obszarze. Nie wolno również zapo-
mnieć o Międzynarodowej Organizacji Energii
Atomowej w Wiedniu, odgrywającej niepo-
miernie większą rolę w bezpieczeństwie świa-
ta aniżeli się nam wydaje.
Oprócz organizacji państwowych istnie-
ją również organizacje o wielkich wpły-
wach, na przykład Amnesty International,
a ponadto inne byty, na przykład NATO czy
Unia Europejska, będące równocześnie
organizacjami międzynarodowymi i związ-
kami państw.
Można jednak wskazać negatywną stronę
prezentowanego obszaru; mamy bowiem do
czynienia z siecią globalnych organizacji prze-
stępczych i kryminalnych, których nie można
wiązać z żadnym konkretnym państwem, a na-
wet z określonym terytorium. To, co miało
miejsce w Nowym Jorku i Waszyngtonie
11 września 2001 roku, to przecież działanie
całkowicie nowej organizacji, która rozwiąza-
ła swoje problemy w sposób innowacyjny, do-
tychczas niestosowany, a nawet w ogóle nie-
znany. Początkowo nie wiedziano nawet, kto
i w jakim celu przeprowadził tę akcję.
Pierwsza definicja agresji w prawie między-
narodowym, sformowana przez Ligę Narodów,
pojawiła się w lipcu 1933 roku. Stwierdzono
1
„The Times” z 1.11.2006 r.
2
J. Lindley-French: Wielki świat, wielka przyszłość, wielkie NATO, „NATO Przegląd”, zima 2005.
3
A. D. Rotfeld: Dyplomaci przed generałami, http://www.msz.gov.pl/files/file_library/29/ambasador-11360doc., s. 1.
Bezpieczeństwo RP
23 Myśl Wojskowa 1/2007
w niej, iż agresją jest także poparcie użyczo-
ne bandom, które zorganizowane na teryto-
rium jednego państwa, dokonują napady nie
tylko na terenie swego, lecz i innych państw.
Agresją jest ponadto poparcie użyczone ban-
dom, które są zorganizowane na terytorium
jednego państwa, a dokonują napadu na tery-
torium innego państwa. Nie wyobrażano
sobie wówczas, że można dokonać zbrodni-
czej napaści nie z obcego terytorium.
W ataku na Nowy Jork i Waszyngton w 2001
roku początkowo nie było wiadome ani kto go
dokonał, ani dlaczego to zrobił. Trudno było
zrozumieć, że dokonano tego z terytorium
Stanów Zjednoczonych i bez użycia broni, mi-
mo iż efekty tego działania można porównać
do skutków użycia co najmniej broni jądrowej
małego kalibru. Dopiero po tym ataku zrozu-
mieliśmy, że żyjemy w świecie ogromnie zło-
żonym i niebezpiecznym, w którym należy się
poruszać w myśl zupełnie nowych reguł.
Należałoby zadać sobie pytanie: co trzeba
zmienić, by zapewnić światu bezpieczeństwo
we współczesnych warunkach?
Na to pytanie wielu ludzi próbuje znaleźć
racjonalną odpowiedź. Jedną z nich przedsta-
wił prof. dr hab. A.D. Rotfeld w rozmowie
z R. Bańkowiczem.
4
Oto jej duży skrót.
Obowiązująca od czasów pokoju westfal-
skiego definicja państwa obejmuje trzy obsza-
ry: terytorium, ludność i władzę. W myśl jej
intencji nikt bez zgody danego państwa nie ma
prawa wtrącać się w jego interesy. Gdyby do
owej definicji dodać demokratyczną legitymi-
zację sprawowania władzy, to zgodnie z prof.
A. D. Rotfeldem dzisiejszy świat można by po-
dzielić na pięć kategorii.
Do pierwszej z nich zalicza państwa de-
mokratyczne w stosunku, do których nikt nie
kwestionuje ich demokratycznego charakteru,
czyli: władze są wybieralne, istnieją organy
przedstawicielskie, a władza jest kontrolowa-
na i rozliczana ze sposobu jej sprawowania.
Do drugiej zalicza te demokratyczne pań-
stwa, których system nie jest do końca spraw-
ny i przejrzysty, ale rządy deklarują, iż chcą by
taki właśnie był oraz by ich kraje zaliczano
jeszcze do państw demokratycznych.
Z konferencji państw demokratycznych,
która odbyła się w Warszawie (2000 r.) wyni-
ka, że państw pierwszej i drugiej grupy jest
108 (ok. 60% wszystkich państw świata).
Trzecia grupa to państwa, które otwarcie
głoszą, że nie uważają demokracji za wartość
pożądaną, czy też pożądany lub godny naśla-
dowania sposób sprawowania władzy. Do nich
należą przede wszystkim kraje muzułmańskie,
które nie dopuszczają się jednak masowego
naruszania praw człowieka i zbrodni oraz nie
łamią zobowiązań międzynarodowych, jak
czyni to na przykład Korea Północna.
Czwarta grupa to państwa, o których moż-
na powiedzieć, że są słabe lub upadłe. Chciałyby
skutecznie sprawować swoją władzę, ale nie
są w stanie tego dokonać; do nich można za-
liczyć Albanię. Inaczej natomiast przedstawia
się ten problem w Somalii i Ruandzie, gdzie
dochodzi do masowych zbrodni. Natomiast
w innych państwach, na przykład w Jemenie,
w którym rząd nie kontroluje tego, co dzieje
się na jego terytorium, wielkie organizacje ter-
rorystyczne, jak chociażby al Kaida, tworzą
swoje centra szkoleniowe i kwatery główne.
Rozwijają się tam także różne związki prze-
stępcze, które dokonują zbrodni w innych pań-
stwach. Al Kaida, co powszechnie wiadomo,
na terenie Afganistanu była silniejsza aniżeli
rodzimi talibowie. Przygotowywane tam na-
paści wykonywano w poczuciu pełnej bezkar-
ności. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że
tego rodzaju organizacje stwarzają ogromne
wyzwania dla bezpieczeństwa, a jest ich
w świecie około 60 (ponad 30 %). Dzisiaj sta-
nowią one największe zagrożenie, gdyż nie
są w stanie kontrolować wydarzeń dziejących
się na ich terytorium.
Piąta kategoria podmiotów międzynarodo-
wych to wielkie korporacje, które nie muszą
się liczyć z rządami. Realizują swoją politykę
zysków, sięgającą często miliardów dolarów,
4
Tamże, s. 3–5.
Znajdujemy się nie w normalnym świecie, tylko w globalnej wiosce, w której
dystans przestał odgrywać ważną rolę. Nowoczesne technologie informatyczne
w rozwiniętym świecie sprawiają, że wszystkie znaczące
dla społeczności międzynarodowej decyzje są podejmowane równocześnie,
w czasie rzeczywistym.
Bezpieczeństwo RP
24 Myśl Wojskowa 1/2007
a ich działalność bardzo często wymyka spod
jakiejkolwiek kontroli. Niekiedy destabilizują
światowe rynki i doprowadzają do działań
agresywnych.
Przedstawiony obraz wskazuje, że znajduje-
my się nie w normalnym świecie, tylko
w globalnej wiosce, w której dystans przestał
odgrywać ważną rolę. Wiele koncepcji geopo-
litycznych i rozwiązań zachowuje jeszcze
względną wartość, ale tylko w odniesieniu do
świata zacofanego w rozwoju, a więc społe-
czeństw funkcjonujących w układzie plemien-
nym i klanowym, podczas gdy nowoczesne
technologie informatyczne w świecie rozwi-
niętym sprawiają, że wszystkie znaczące dla
społeczności międzynarodowej decyzje są po-
dejmowane niejako równocześnie, w czasie
rzeczywistym. Jeżeli na przykład następuje
krach finansowy w jednym lub kilku pań-
stwach (np. w Nowym Jorku i Tokio), to
nie sposób zapobiec wzbierającej fali, gdyż
zalewa ona cały świat jednocześnie.
Z dotychczasowych rozważań wynika, że
najgroźniejszych wydarzeń należy obecnie
poszukiwać, nie tak, jak to było w uprzednim
wspaniałym świecie, a więc w centrum
wydarzeń międzynarodowych, lecz z dala
od niego.
Do czasu rozpadu Układu Warszawskiego,
a więc do końca lat osiemdziesiątych, najwięk-
sze zagrożenie bezpieczeństwa istniało na
linii podziału między państwami NATO
i Układu Warszawskiego. W tym rejonie na-
gromadzono bowiem nie tylko największą
ilość sił zbrojnych, ale przede wszystkim naj-
groźniejsze bronie, które były skierowane
(chodzi zwłaszcza o broń masowego rażenia)
do działania na obszarach poza ową linią roz-
graniczenia, czyli na kierunku wschód – za-
chód. Głoszono, co prawda, że żyliśmy bez-
piecznie, lecz był to spokój podbudowany stra-
chem. W chwili, gdy ów system się załamał,
zmienił się również obszar największego za-
grożenia – przeniosło się ono z obszarów naj-
bardziej rozwiniętych na peryferie.
Rzeczywistość coraz bardziej wymaga, aby
bezpieczeństwo było oparte na różnorodnych
wspólnotach, na przykład narodowych, pań-
stwowych, grup militarnych czy finansowych.
Przykładem może być nie tylko NATO
i Unia Europejska, ale także wiele innych
wspólnot. Dziś bowiem takie czynniki, jak
dysponowanie olbrzymim terytorium, na
którym znajduje się wiele bogactw natural-
nych oraz żyje bardzo dużo ludzi, nie stano-
wią już jedynych i najważniejszych czynni-
ków gwarantujących bezpieczeństwo, co nie
oznacza, że można je bagatelizować.
Obecnie nauka rozwija sie przede wszyst-
kim w zakresie techniki i technologii, orga-
nizacji i zarządzania, a także nowoczesnej
ekonomiki i bezpieczeństwa.
Dlatego przyjęła się zasada, że większość
organizacji (państw) nie chce być uznana „za
peryferyjne” i dąży do tego, by znajdować się
„w centrum”, a nie na „obrzeżach”. Przykładem
mogą być dwa państwa – Bułgaria i Rumunia,
które od 1 stycznia 2007 roku są już członka-
mi Unii Europejskiej. Coraz więcej organiza-
cji (państw) chce zapewnić sobie rozwój
i bezpieczeństwo, a jedną z dróg wiodących
do tego celu jest dążenie do wejścia w skład
takich organizacji, jak NATO czy Unia
Europejska.
Natomiast organizacje (państwa) przestęp-
cze wolą znajdować się w „obszarach peryfe-
ryjnych”, w których też najczęściej zaczyna-
ją się lokować różnorakie grupy terrorystycz-
ne, w coraz większym stopniu dążące do zdo-
bycia coraz nowszej techniki i technologii.
Można więc stwierdzić, że z tego chociażby
względu muszą się nimi również – jako orga-
nizacjami wrogimi – interesować organizacje
(państwa) demokratyczne.
Konstrukcja bezpieczeństwa światowego
w związku z tym będzie się coraz bardziej
komplikować. Jednym z takich przykładów
jest problem Korei Północnej, która – jak wia-
domo – dąży do posiadania broni jądrowej.
Amerykanie, aby rozwiązać ten problem dro-
gą pokojową, zorganizowali grupę państw
(USA, Chiny, Japonia, Rosja, Korea
Południowa), która wymusza na Korei
Północnej odpowiednie postępowanie. Innymi
słowy dąży się, by wszelkie sprzeczności roz-
wiązywać bez użycia środków przemocy, co
naturalnie nie oznacza, że w razie potrzeby
ich się nie użyje.
Współczesny świat jest obecnie bardziej
skomplikowany niż w okresie zimnej woj-
ny, a należy przypuszczać, że w miarę upły-
wu czasu stanie się jeszcze bardziej złożo-
ny. Jak stwierdził R. Bańkowicz: niektórzy
powiadają, że stary porządek został zastą-
NAsZA świADOmOść O sTANie beZPiecZeńsTwA NADAL JesT OPARTA NA PAńsTwAch
NARODOwych. PRZywiąZANi JesTeśmy DO TRADycJi NARODOwych, kuLTuRy i JęZykA. uwAżAmy,
że sTwARZAJą ONe NAJLePsZe wARuNki DO ZAPewNieNiA beZPiecZeńsTwA.
Bezpieczeństwo RP
25 Myśl Wojskowa 1/2007
piony przez nowy nieporządek.
5
Należy jed-
nak przypomnieć, że od ponad sześćdzie-
sięciu lat nie było w Europie wielkiej woj-
ny, jest to sytuacja zupełnie wyjątkowa dla
naszego kontynentu. Współczesny świat bo-
wiem jest bardziej otwarty aniżeli uprzed-
ni. Należy sądzić, że do zderzenia cywiliza-
cji może nie dojść, ale nie unikniemy kon-
fliktów i kolizji wielu różnorakich intere-
sów i systemów wartości. Istota problemu
tkwi przede wszystkim w tym, aby owe
sprzeczności były przede wszystkim rozstrzy-
gane przez dyplomatów, a dopiero wówczas,
kiedy ich wysiłki nie zapewnią sukcesu,
z udziałem wojskowych.
Aby właściwie postępować przy rozwiązy-
waniu różnorakich współczesnych zagrożeń,
organizacje państw demokratycznych, szcze-
gólnie – patrząc z punktu widzenia niniejsze-
go materiału – NATO i Unia Europejska,
muszą być do tego odpowiednio przygotowa-
ne. Istotne jest bowiem to, by wszelkiego ro-
dzaju kolizje próbować rozwiązać drogą nie
orężną, lecz przede wszystkim dyplomatyczną,
natomiast by dowódcy wzięli je w swoje ręce
dopiero wówczas, gdy wszystkie inne środki
zawiodą, a mimo tego założony cel trzeba
osiągnąć. Nie oznacza to jednak, że siły zbroj-
ne nie powinny być przygotowane do działa-
nia, nawet jeśli się ich nie wykorzystuje.
Jedną z takich propozycji zgłosiła kanclerz
Niemiec Angela Merkel w czasie ostatniego
jej spotkania z prezydentem Georgem Bushem
w Waszyngtonie, które odbyło się 6 stycznia
2007 roku. Chodzi o tzw. kwartet madrycki,
tzn. by USA, Unia Europejska, Rosja i ONZ
przyjęły główną dyplomatyczną inicjatywę
w próbach reanimowania procesu pokojowe-
go w konflikcie izraelsko-palestyńskim.
6

Należy zaznaczyć, że prezydent G. Bush pro-
pozycję tę zaaprobował.
Może to bowiem sprawić, że cel działań dy-
plomatycznych zostanie szybciej osiągnięty.
Natomiast, gdy zajdzie taka potrzeba, siły
zbrojne będą w stanie natychmiast rozpocząć
działania.
Zapewnienie stabilizacji i pokoju we włas-
nym rejonie zmusza również, i to nawet dość
często, do użycia sił zbrojnych poza nim.
Oznacza to, że siły zbrojne NATO i Unii
Europejskiej nawet w takich sytuacjach mu-
szą być przygotowane do działalności poza
swymi granicami, i to niekiedy w dość odleg-
łych rejonach.
W minionym wieku NATO było z zasady
przygotowywane do działania na obszarze eu-
roatlantyckim. Obecnie musi stać się sojuszem
wyrastającym z tego obszaru i nastawionym
na szerzenie stabilności politycznej również
poza jego granicami. Dla dobra wszystkich
swych członków nie ma innego wyboru.
Troska o bezpieczeństwo jest bowiem w tym
świecie niemożliwa bez legitymizacji i poten-
cjału, które muszą występować razem.
Posłannictwem NATO jest więc odgrywanie
roli stabilizacyjnej w skali makro, gdyż musi
odzwierciedlać środowisko, któremu służy.
Oznacza to również, iż niezbędne jest, by
było gotowe do wielokrotnego dokonywania
własnej transformacji oraz zdolne do każdo-
razowego dostosowania się do środowiska,
w którym ma działać, by zapewnić bez-
pieczeństwo.
Ze względu na charakter i tempo przemian
w świecie zmienia się także w alarmującym
tempie kontekst koncepcji strategicznej. Punkt
ciężkości, biorąc przede wszystkim pod uwa-
gę moc, przesuwa się nieubłaganie w kierun-
ku wschodnim. Rejon Azji i Pacyfiku wnosi
w świat wiele dynamizmu i pozytywnej
energii, ale mimo tych przemian, szczególnie
wewnętrznych, nie są one ani stabilne, ani op-
arte na trwałych instytucjach. Dlatego,
dopóki nie uda się tego zmienić, na Europie
i Ameryce Północnej oraz wypracowanych
przez nie instytucjach będzie spoczywała od-
powiedzialność za przewodzenie wysiłkom
zmierzającym do zapewnienia stabilności
strategicznej również w tym rejonie.
Dotychczasowe wyzwania, przede wszystkim
ze względu na środki rażenia oraz terrory-
styczne formy walki (m.in. Iran, Korea Płn.,
5
Tamże, s. 7.
6
Aktualności TVP z 6.01. 2007 r.
Kwartet
madrycki
skupia uczestników blisko-
wschodniego procesu poko-
jowego: Organizację Naro-
dów Zjednoczonych, unię eu-
ropejską, Rosję i stany Zjed-
noczone.
Zapewnienie stabilizacji i utrzymanie pokoju we współczesnym świecie zmusza
jednak nie tylko do działań dyplomatycznych, ale także do posiadania
uzbrojonych i wyszkolonych sił zbrojnych oraz utrzymania ich
w czasie dyplomatycznych pertraktacji w stanie gotowości bojowej.
Bezpieczeństwo RP
26 Myśl Wojskowa 1/2007
Afganistan, Irak, Palestyna oraz Liban), mimo
iż są istotne, należy uznać za elementy więk-
szej całości. Dlatego Amerykanie i Euro-
pejczycy, chcąc odegrać istotną rolę w strate-
gicznej stabilizacji XXI wieku muszą nie
tylko dalej, ale także coraz szerzej rozwijać
ambitne plany w tym zakresie. Posłannictwem
NATO i UE jest bowiem odzwierciedlanie
środowiska w skali makro i odpowiednie do
niego dokonywanie transformacji.
W idealnym świecie przemianom w Azji to-
warzyszyłoby wyłanianie się nowych wielkich
potęg, równorzędnych i partnerskich wobec
siebie, które mimo to nie stałyby się konku-
rentami. Jednak znaczne obszary Azji są nę-
kane niestabilnymi obciążeniami, nie tylko go-
spodarczymi, lecz i innymi (na przykład fun-
damentalizm islamski), które czynią ten rejon
niepodatnym na rozwiązania wypracowane na
Zachodzie. Nie wystarcza nawet istnienie
takich organizacji jak Stowarzyszenie Narodów
Południowo-Wschodniej Azji oraz różnych
innych ugrupowań.
Dopóki potęga w rejonie Azji i Pacyfiku nie
zostanie skrystalizowana w ramach funkcjo-
nalnych instytucji zbliżonych do Unii
Europejskiej i NATO, będzie potrzebny odpo-
wiedni wzorzec sprawowania władzy, służący
utrzymaniu stabilności.
Z upływem czasu partnerem sojuszu mogą
stać się Chiny. Jednak, jak pisze „NATO
Review”, trzy cechy chińskiej modernizacji
wojskowej są powodem zaniepokojenia plani-
stów na Zachodzie:
— po pierwsze – Chiny inwestują w poten-
cjał umożliwiający prowadzenie ofensywnej
wojny elektronicznej oraz w elektroniczne
środki obrony;
— po drugie – Chiny rozbudowują mary-
narkę wojenną, wspieraną przez siły powietrz-
ne i lądowe, która w założeniu ma zagradzać
flocie USA dostęp do Morza Japońskiego;
— po trzecie – wydatki Chin na obronę są
prawdopodobnie dwa lub trzy razy większe
niż deklarowane.
7
Potwierdzeniem są niektóre dane zaczerp-
nięte z chińskich źródeł.
8
Na przykład nowo-
czesny samolot bojowy Jan-10 zadebiutował
na chińskim niebie, o czym z dumą poinfor-
mowała agencja Xinhua: Tym samym staliśmy
się czwartym na świecie krajem produkują-
cym własne, nowoczesne samoloty myśliwskie
– powiedział wiceszef chińskiej Korporacji
Przemysłu Lotniczego Geng Ruguanga.
Jednocześnie powściągliwie poinformowano
o uruchomieniu produkcji nowoczesnych sil-
ników lotniczych oraz rakiet „powietrze-po-
wietrze”. Podano także, że Chiny, które zre-
dukowały liczebność swojej armii z 4,2 mln
do niewiele ponad 2 mln żołnierzy, zwiększa-
ją swój budżet obronny (w ubiegłym roku
o 14,7% w porównaniu do 2005 roku).
Polityka Chin w dziedzinie obrony coraz
wyraźniej jest wymierzona przeciwko poten-
cjałowi obronnemu Stanów Zjednoczonych.
Dodatkowo destabilizuje ona i tak już niesta-
bilny region. Nie może bowiem być systemo-
wego bezpieczeństwa bez bezpieczeństwa
w Azji, a nie będzie bezpieczeństwa w Azji
bez silnej roli Zachodu w tym regionie.
Dlatego NATO – jak kontynuuje „NATO
Review” – powinno podjąć realizację projek-
tu o nazwie „Horyzonty bezpieczeństwa stra-
tegicznego” tak, aby transformacji sił towa-
rzyszyła odpowiadająca jej transformacja pla-
nowania strategicznego. W istocie, z punktu
widzenia Europejczyków, jedyny sposób, by
wypełnić Koncepcję Strategiczną praktyczną
siłą działania – a to właśnie trzeba będzie
uczynić – niezbędna jest regeneracyjna trans-
formacja sił zbrojnych poprzez lepszą organi-
zację i związane z tym wydatki. Jednym sło-
wem, potrzebne jest nie tylko ciągłe rewido-
wanie strategii i zdolności w świetle zacho-
dzących przemian, ale także odtworzenie
związku pomiędzy strategią i potencjałem.
Takie praktyczne podejście jest bliskie istocie
sojuszu. Co więcej, bez takiej rewizji, jakikol-
wiek sojusz – nawet najbardziej szacowny
i szanowany – jest skazany na utratę znacze-
nia. Równolegle do rewidowania strategii,
transformacja sił zbrojnych sojuszu jest więc
najpilniejszą jego misją, szczególnie europej-
skiej jego części.
9
7
J. Lindey-French, op. cyt., s. 2.
8
Tamże, s. 7.
9
Tamże, s. 7.
Transformacja sił sojuszu w celu dostosowania ich do wymogów XXi wieku
musi uwzględniać indywidualne dopasowanie każdego z państw, na podstawie
tego, co jest politycznie, ekonomicznie i militarnie wykonalne.
27 Myśl Wojskowa 1/2007
Bezpieczeństwo RP
Po dziesięciu latach od rozmieszczenia sił
NATO w Bośni i Hercegowinie, sojusz prze-
chodził reorganizację od stabilizacji regional-
nej do strategicznej – najpierw przez partner-
stwo, potem członkostwo, a jeśli trzeba, także
metodą wymuszonego wprowadzania sił oraz
tymczasowego angażowania środków przy-
musu. Jak do tej pory nikomu jednak nie uda-
ło się jeszcze rozwiązać dylematu wiążącego
się z taką stabilizacją, która wyważy stosunek
pomiędzy zdolnością do wkroczenia w nie-
przyjazne środowisko a wydolnością niezbęd-
ną, by na trwałe przekształcić to środowisko
w przyjazne.
Oceniając zdolności działania NATO, autor
publikowanego w „NATO Review” artykułu,
pisze: NATO potrzebuje zarówno ekskluzyw-
nych jednostek, jak i sił zdolnych do stabilizo-
wania i odbudowy. Czy nam się to podoba, czy
też nie, niektóre państwa są lepiej przygoto-
wane do siłowego wprowadzania wojsk,
a inne lepiej potrafią prowadzić zarówno po-
kojowe działania stabilizacyjne, jak i czyn-
ności związane z odbudową. Istnieje więc po-
dział pracy pomiędzy tymi państwami, które
są zdolne do stosowania zmasowanej siły,
a tymi, które nie mogą sobie na to pozwolić.
Państwa, które rezygnują z takich zdolności,
czy to z powodu niskiego poziomu wydatków
obronnych, czy w wyniku świadomej decyzji
politycznej, muszą zdawać sobie sprawę
z tego, że członkostwo w czasach po zakończe-
niu rozszerzania NATO obliguje je do podej-
mowania wszelkich zadań. Jednocześnie po-
tencjał niezbędny do prowadzenia stabilizacji
i odbudowy musi uzyskać większą estymę
w strukturze politycznej sojuszu.
Podobnym zmianom musi również ulec
problem partnerstwa. Obecnie przestało ono
być etapem przygotowującym innych do człon-
kostwa w NATO. Aktywne partnerstwo ozna-
cza kultywowanie powiązań z demokratycz-
nymi państwami na całym świecie, między in-
nymi z Australią, Brazylią, Indiami, Japonią
i RPA, zapoznając je ze standardami i doktry-
nami NATO tak, aby możliwe było wspólne
podejmowanie operacji, bez konieczności wy-
myślania za każdym razem mechanizmów
działania.
W myśl Stambulskiej Inicjatywy Współpracy
należy wspierać wysiłki przyjaciół i sąsiadów,
zmierzające do wprowadzania wzorcowych
praktyk w takich dziedzinach, jak nadzorowa-
nie bezpieczeństwa oraz reforma sektora zwią-
zanego z bezpieczeństwem. W tym celu stan-
dardy NATO powinny być rozszerzone tak,
aby objąć zarówno dziedziny partnerstwa, jak
i członkostwa. Właśnie partnerstwo w nowym
NATO jest obecnie weryfikowane zarówno na
Bliskim Wschodzie, jak i w Azji Środkowej.
Okaże się, czy zda ono swój egzamin.
W Bośni i Hercegowinie do grudnia 2004
roku funkcję przywódcy spełniało NATO,
a teraz przyjęła ją Unia Europejska, która kie-
ruje działalnością 6700 żołnierzy, zastępując
siły NATO w tym rejonie.
10
Unia Europejska nadal będzie rozwijać swe
umiejętności w zakresie bezpieczeństwa, prze-
de wszystkim dlatego, że konieczne jest, aby
Europejczycy przejęli odpowiedzialność za ich
własne bezpieczeństwo. Obie te instytucje są
ze wszech miar potrzebne i dla obu wystarczy
miejsca, gdyby tylko ci, którzy generują te kon-
kurencje zdali sobie sprawę ze szkód, jakie wy-
rządzają w stosunku do swojego własnego bez-
pieczeństwa oraz bezpieczeństwa zewnętrzne-
go świata.
Można sobie zadać pytanie, jaka jest droga
prowadząca do wzajemnej współpracy?
Po pierwsze – należy położyć kres bezce-
lowym wzniosłym deklaracjom EU – NATO.
Pragmatyczne stosunki między nimi muszą
być kształtowane tak, aby uwzględniały
praktyczną współpracę w terenie. Zespoły
reagowania kryzysowego UE – NATO byłyby
takim pierwszym krokiem.
Po drugie – istnieją tylko jedni
Europejczycy i jeden zbiór zdolności.
Dlatego niezbędne jest większe powiązanie
praskich zobowiązań w dziedzinie zdol-
ności i europejskiego planu działania.
Wyznaczenie podczas szczytu NATO
Stambulska
Inicjatywa
Współpracy
(ici) ogłoszona na szczycie
NATO w stambule w 2004
roku. Zakłada poszerzenie
współpracy w obszarze
bliskiego wschodu, zwłasz-
cza z członkami Rady współ-
pracy Państw Zatoki (Gcc).
koncentruje się na walce
z terroryzmem, reformie
obronności oraz prowadze-
niu wspólnych szkoleń.
10
Ostatnio (styczeń 2007) wyjechało tam (jako zastępcy) 300 żołnierzy i żandarmów z mińska mazowieckiego.
Obecnie Zachód ma dwa
centra przywództwa
w zakresie bezpieczeństwa –
NATO i Unię Europejską.
W zależności od pożądanego
celu politycznego,
umiejscowienia i charakteru
kryzysu, którym trzeba
zarządzać, przywództwo
będzie obejmować jedna
z tych struktur.
Bezpieczeństwo RP
28 Myśl Wojskowa 1/2007
w 2006 roku roli dla Europejskiej Agencji
Obrony to dobry punkt wyjścia.
Po trzecie – relacje między Siłami Odpowiedzi
NATO a grupami bojowymi Unii Europejskiej
muszą być lepiej określone i należy je budować
wokół takich koncepcji planowania sił, które
pozwolą na prowadzenie działań wojskowych
we wszystkich trzech wymiarach.
Przykładem współpracy są strategiczne dzia-
łania antyterrorystyczne, które ewoluują obec-
nie od serii obław na przestępców do rangi
nowej strategicznej doktryny globalnego zaan-
gażowania, która nieuchronnie prowadzi Zachód
z powrotem do problemów bezpieczeństwa
w wielkim świecie. Europejczycy i mieszkańcy
Ameryki Północnej muszą zdać sobie sprawę
z tego, że serie jednorazowych interwencji,
które przez ostatnie 15 lat charakteryzowały za-
angażowanie poza Europą, są powracającym
motywem. Historia się powtarza i czyni to po-
sługując się strategiczną metaforą globalnej
wojny z terrorem. Afganistan i Irak mieszczą
się gdzieś pomiędzy zwalczaniem terroryzmu,
strategiczną stabilizacją i strategiczną inwazją
i nadwerężają cywilne oraz wojskowe aktywa
wszystkich członków sojuszu.
Wygląda na to, że kontrofensywa podjęta
w reakcji na te operacje przekształci się w no-
wą 30-letnią wojnę, w której ekstremalne sys-
temy przekonań, stare, ale potężne destrukcyj-
ne technologie, niestabilne i nietolerancyjne
państwa, strategiczne zbrodnie oraz globaliza-
cja dóbr i zdolności komunikowania połączą
się w jedno wielowymiarowe zagrożenie, prze-
kraczające granice geograficzne, funkcje
i zdolności. Reakcja ze strony Zachodu
i jego partnerów będzie wymagała nowej
wielkiej strategii, koncentrującej się wokół
wielkiego NATO.
Istnieje jednak pewna ciągłość pomiędzy
strategicznym antyterroryzmem a nowym
wielkim światem państw, ponieważ obserwu-
jemy obecnie powrót polityki rozgrywania sił
w jej różnorakich postaciach. Antyterroryzm
nie może zatem w planowaniu sojuszu stać się
grą o sumie zero-jedynkowej, ani też wymów-
ką, aby skoncentrować się na taktycznym ter-
roryzmie, tym samym uchylając się przed ko-
niecznością tworzenia wielkich planów odno-
szących się do przyszłości tych regionów.
Rekonstrukcja myślenia strategicznego
Sojuszu, z NATO i Unią Europejską, które
przejmą na siebie gros odpowiedzialności, bę-
dzie wymagać stworzenia sił zbrojnych dys-
ponujących strategicznym potencjałem cywil-
no-wojskowym, zdolnym do pokonywania ca-
łego szeregu zagrożeń i realizacji docelowych
założeń politycznych.
Aby to osiągnąć, Europejczycy i mieszkań-
cy Ameryki Północnej będą musieli myśleć
w kategoriach znacznie większego świata, niż
ten, do którego przygotował się sojusz.
Europejczycy będą musieli zrehabilitować
środki przymusu, jeżeli ich środki i narzędzia
unikające przymusu mają okazać się skutecz-
ne. Sojusz będzie z kolei zmuszony lepiej wy-
korzystać dostępne środki.
Jeżeli Zachód zacznie obecnie tworzyć pla-
ny dotyczące wielkiej przyszłości, z jaką mu-
si się zmierzyć społeczność europejska, ma
pełne szanse, by je skutecznie realizować oraz
zapewnić stabilizację i pokój.
Z rozważań tych wynika, że wiek XXI
znacznie bardziej – nawet wręcz rewolucyjnie
– zmienia współczesne bezpieczeństwo w po-
równaniu ze stanem, który istniał w wieku
ubiegłym. Staje się ono coraz bardziej różno-
rodne, kompleksowe i znacznie trudniejsze do
przewidzenia. Zwiększa się liczba podmio-
tów, które mogą w nim brać udział. Klasyczne
międzypaństwowe warianty wojny stają się
coraz mniej prawdopodobne.
Jednym z przykładów potwierdzającym ową
teorię jest Irak, a szczególnie działania, które
rozpoczęto w 2003 roku. Świadczy o tym
wypowiedź prezydenta USA G. Busha, który
11 stycznia 2007 roku, a więc po czterech la-
tach wojny z tym krajem, zapowiedział zmia-
nę strategii w Iraku.
11
Bush po raz pierwszy
przyznał, że jego administracja popełniła błę-
dy w Iraku, za które – jak stwierdził: odpo-
wiedzialność spoczywa na mnie.
Zmiana strategii polega przede wszystkim
na wysłaniu dodatkowej liczby żołnierzy ame-
rykańskich (21,5 tys. ludzi, z tego większość
do Bagdadu) oraz zwiększeniu wydatków wo-
jennych (5,5 mld USD na dodatkowe oddzia-
ły i 1,1 mld USD na tworzenie miejsc pracy
Porażka wizji strategicznej skaże na zagładę system zinstytucjonalizowanej
równowagi, legitymizacji i stabilności oraz przyczyni się do powstania świata,
który będzie nieporównywalnie bardziej niebezpieczny.
11
Aktualności TVP z 11.01.2007.
29 Myśl Wojskowa 1/2007
Bezpieczeństwo RP
dla młodych Irakijczyków). Zamiast negocja-
cji z rządami Iranu i Syrii (które wspierają opo-
zycję iracką) prezydent G. Bush zapowiedział
konfrontację z tymi, którzy wspomagają, szko-
lą bojówki i terrorystów atakujących wojska
USA. I wcale nie zastrzegł, że akcje te będą
prowadzone jedynie na terenie Iraku.
12
Bush wezwał również Irakijczyków do pod-
jęcia kroków, mogących przybliżyć politycz-
ne zakończenie wojny, która ostatnio przyjęła
formy wojny domowej. Chodzi o uchwalenie
ustawy o sprawiedliwym podziale dochodów
z ropy naftowej, o stworzenie nowych miejsc
pracy i szybką odbudowę kraju. Ponadto wy-
syła na Bliski Wschód sekretarza stanu
Condoleezzę Rice, aby zdobyła poparcie kra-
jów arabskich dla polityki USA w Iraku
i Iranie, co niewątpliwie należy uznać za
bardzo trudne, wręcz niemożliwe do wykona-
nia zadanie.
Zwolennikiem planu G. Busha jest senator
Jack Jacobs, który stwierdził: Nie ma gwaran-
cji, że ten plan zadziała. Ale alternatywą jest,
że jeżeli teraz zaczniemy wycofywać się
z Iraku, to katastrofa dla Ameryki i dla całe-
go Bliskiego Wschodu jest pewna.
13
Inne stanowisko w sprawie nowej strategii
w stosunku do Iraku zajął brytyjski ,,The
Guardian”: Sytuacja w Iraku nie da się roz-
wiązać za pomocą wojska, ale tylko na dro-
dze politycznej... Nawet w tak późnej fazie
przywódcy polityczni i duchowi szyitów i sun-
nitów poprzez dialog mogą osiągnąć narodo-
wy kompromis. Jedynie oni mają monopol
sprawowania kontroli nad swymi milicjami
i położeniem kresu przemocy. Przekupywanie,
czy straszenie przez Waszyngton nie pomoże.
Obcy nie mogą rozstrzygać wojen domowych
innych krajów.
14
Nowe wymagania zmieniają krajobraz dzia-
łań. Ich uczestnicy stają się – w skali dotych-
czas nieznanej – nie tylko zajemnie powiąza-
ni, ale także w różnorodny sposób uwikłani
w wydarzenia międzynarodowe. Coraz bar-
dziej komplikują się także związki między
uczestnikami konfliktów. Jednocześnie coraz
niezbędniejsze między nimi są stosunki part-
nerstwa.
Czynniki te mają decydujący wpływ na po-
litykę bezpieczeństwa. Wymagają, by rozu-
mieć ją jako zjawisko obejmujące wszystkie,
a przynajmniej prawie wszystkie dziedziny
życia. Wymagają również uznania:
— wielowymiarowego pojmowania kryzy-
sów i konfliktów oraz udzielania odpowiedzi
na wszystkie współczesne wyzwania poli-
tyki bezpieczeństwa (a przynajmniej ich
większość);
— prewencji jako zjawiska niepodziel-
nego.
Na przykład w walce z terroryzmem nie-
zbędna okazuje się współpraca z sojusznika-
mi, umożliwiająca skuteczne, a zarazem
wspólnie uzgodnione rozwiązania pojawia-
jących się wyzwań.
Natomiast, aby zapewnić bezpieczeństwo
ekonomiczne, należy wykorzystywać wszyst-
kie dodatnie cechy globalizacji oraz prowadzić
walkę z ujemnymi jej skutkami. Za najważ-
niejsze przedsięwzięcia zmierzające do zapew-
nienia bezpieczeństwa, oprócz wkładu mili-
tarnego, należy więc uznać współpracę w za-
kresie politycznego rozwiązywania konflik-
tów w różnych ich obszarach. Dlatego za
szczególnie ważne w współczesnej polityce
bezpieczeństwa uznaje się dalsze umacnia-
nie Organizacji Narodów Zjednoczonych,
zintensyfikowanie współpracy transatlan-
tyckiej, zwiększenie roli NATO i Unii
Europejskiej oraz dalsze umacnianie powią-
zań z wszystkimi państwami, szczególnie
demokratycznymi. Kierunki tych działań
sprzyjają bowiem zapewnieniu stabilizacji
i pokoju.
g
12
m. Gadziński: G. Bush: Zdobyć Bagdad, „Gazeta wyborcza”, 12.01. 2007, s.10.
13
Tamże.
14
Aktualności TVP z 12.01.2007.
Za najważniejsze na drodze do zapewnienia światu bezpieczeństwa należy uznać
współpracę w politycznym rozwiązywaniu wszelkich konfliktów.
30 Myśl Wojskowa 1/2007
W
prawdzie sytuacja odprężenia zadomowiła się na
dobre w polityce państw europejskich, jednak nie
należy być pewnym, czy to się nie zmieni. Dlatego
też mimo stabilizacji wewnętrznej i zewnętrznej, należy wciąż
poszukiwać możliwości wzmocnienia własnego potencjału
obronnego, chociażby w celu odstraszenia potencjalnego prze-
ciwnika. Obecnie ustalona wielkość SZRP czasu „P”– 150 000
żołnierzy wskazuje na potrzebę szukania dodatkowych rozwią-
zań, mających na celu zwiększenie naszego potencjału obron-
nego w momencie zagrożenia konfliktem na większą skalę.
Tak strategicznie pojmowane potrzeby wynikają z następują-
cej zależności:
MAŁA WIELKOŚĆ SIŁ ZBROJNYCH
CZASU „P”
DUŻA BAZA MOBILIZACYJNA I ZDOLNOŚCI
DO NOWYCH FORMOWAŃ
DAJĄCYCH REZERWY STRATEGICZNE
W większości krajów obowiązuje zasada, że stan osobo-
wy sił zbrojnych czasu „P” stanowi 1/3 liczebności armii
czasu „W”. W Polsce funkcjonuje podobne rozwiązanie.
Biorąc pod uwagę ogólną liczbę mieszkańców Polski, jest
to ilość niewielka (ok. 10%). Widać więc, że państwo po
zmobilizowaniu swoich sił zbrojnych do pełnego etatu
czasu „W” będzie jeszcze dysponowało znacznym poten-
cjałem ludzkim, który można wykorzystać do tworzenia
nowych jednostek wojskowych, często o nietypowym skła-
dzie i zadaniach.
Powstanie nowych jednostek i przejęcie przez nie części
zadań, wykonywanych do tej pory przez wojska operacyjne
(np. realizacja zadań ochronno-obronnych), wpłynęłoby ko-
rzystnie na zdolność bojową tych ostatnich.
Zasadniczym celem artykułu jest pokazanie możliwości
zwiększenia potencjału obronnego państwa (a właściwie funk-
cjonalności wojsk operacyjnych) poprzez zmobilizowanie
w chwili narastania kryzysu nowych jednostek, które nie ist-
nieją w czasie pokoju i nie są ujęte w planach mobilizacyjnych
lub reorganizację jednostek już istniejących. Rysunek 1 przed-
stawia potrzeby z zakresu obronności państwa, które mogłyby
być uzupełnione przez nowe jednostki wojskowe.
Przyjęto, że jednostki wojskowe nowo formowane, to jednost-
ki nieistniejące w czasie pokoju i nieujęte w etatach czasu wo-
jennego SZRP lub jednostki obecnie funkcjonujące w SZRP,
które w momencie narastania zagrożenia zewnętrznego lub
wewnętrznego Polski zmienią swój charakter (skład, przezna-
czenie, uzbrojenie itp.). Nie utrzymuje się dla nich uzbrojenia
i sprzętu wojskowego oraz zapasów środków zaopatrzenia
w czasie pokoju, natomiast w okresie narastania kryzysu i groź-
by wybuchu konfliktu zbrojnego do ich utworzenia zostanie
wykorzystana wcześniej zgromadzona rezerwa budżetowa.
Koncepcja nasza przedstawia dwa warianty dotyczące no-
wych jednostek.
Wariant I – sformowanie nowych jednostek. Czas formo-
wania tych jednostek byłby zależny od terminu ich użycia oraz
zadań, do jakich będą przeznaczone. Najbardziej prawdopo-
dobna jest sytuacja, kiedy jednostki te będą tworzone według
procedur dla sił o 11 kategorii gotowości bojowej.
1
Tak więc
jednostki nieistniejące według etatów czasu „W” byłyby zali-
czane do sił o długim czasie osiągania gotowości (Long Term
Build-Up Forces – LTBF) i pełną gotowość bojową osiągnę-
łyby po 365 dniach.
Rozpoczęcie mobilizacji będzie zależało od zgromadzenia
dostatecznej ilości uzbrojenia, wyposażenia oraz zapasów środ-
ków bojowych i materiałowych, niezbędnych do wyszkolenia
i podjęcia działań przez jednostki.
Głównym zadaniem tych jednostek byłoby prowadzenie
działań spoza art. 5 traktatu waszyngtońskiego, w tym m.in.
prowadzenie akcji humanitarnych oraz przeciwdziałanie
aktom terroryzmu.
Wariant II – zwiększenie potencjału niektórych jedno-
stek z obecnego składu SZRP. Chodzi o tworzenie lekkich jed-
Potencjał obronny państwa
p ł k r e z . T A D E U S Z C H I N I E WI C Z , p p ł k MI C H A Ł G A Ł KOWS K I
Tadeusz Chiniewicz – b. zastępca szefa Zarządu Planowania Rozwoju Sił Zbrojnych w Generalnym Zarządzie Planowania Strategicznego P5,
Michał Gałkowski – starszy specjalista Generalnego Zarządu Planowania Strategicznego P5 Sztabu Generalnego WP
1
Opis 11 kategorii gotowości bojowej znajduje się w Dyrektywie szefa Sztabu Generalnego WP o gotowości bojowej i mobilizacyjnej Sił Zbrojnych RP wprowadzonej z dniem
1 stycznia 2006 r. decyzją nr 12/Oper.Mob./P5 ministra obrony narodowej z 21 lutego 2005 r.
Początek lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku to okres,
kiedy na świecie zaczyna panować tendencja
do polityki odprężenia i wzajemnego zaufania. Spowodowało to redukcję
sił zbrojnych i arsenałów militarnych wielu państw, w tym również Polski.
Bezpieczeństwo RP
31 Myśl Wojskowa 1/2007
nostek zmotoryzowanych (na środkach transportowych, np. sa-
mochodach osobowo-terenowych) na bazie części (całości) sił
brygad obrony terytorialnej (OT), głównie w kontekście zwięk-
szenia potencjału bojowego (funkcjonalności) sił operacyj-
nych.
Zagrożenia bezpieczeństwa państwa
Uzasadniając potrzebę mobilizowania nowych jednostek
wojskowych na wypadek powstania zagrożenia zewnętrznego
kraju, celowe jest przedstawienie, z jakimi zagrożeniami mo-
że się spotkać w przyszłości nasze państwo i jakie podjąć środ-
ki, aby im przeciwdziałać. Do różnego rodzaju zagrożeń do-
stosowano warianty mobilizowania nowo formowanych jedno-
stek wojskowych lub zmiany charakteru formacji istniejących
w czasie „P”.
Głównym niebezpieczeństwem dla stabilności międzynaro-
dowej, w tym także bezpieczeństwa Polski, stały się zagroże-
nia kryzysowe, które mogą przybrać charakter polityczno-
-militarny lub niemilitarny – obecnie najbardziej prawdopo-
dobny. Źródła tych zjawisk mogą mieć podłoże polityczne,
społeczne, ekonomiczne, etniczne lub religijne. Ich oddziały-
wanie na bezpieczeństwo Polski może się przejawiać bezpo-
średnio lub pośrednio.
Zagrożenia bezpośrednie mogą wynikać z sytuacji spowo-
dowanych przez ukrytą lub jawną groźbę zastosowania prze-
mocy przeciwko Polsce lub jej sojusznikom, nie tylko w po-
staci agresji zbrojnej, ale również uderzeń międzynarodowych
organizacji terrorystycznych. Celem takiej groźby może być
np. dążenie do wymuszenia pożądanych zachowań politycz-
nych i ustępstw (zmiana rządu lub nawet charakteru państwa,
np. ze świeckiego na religijne).
Zagrożenia pośrednie. Ewentualne zaangażowanie Polski
w międzynarodowe wysiłki na rzecz rozwiązywania sytuacji
kryzysowych może rodzić również wzrost zagrożenia obywa-
teli RP przebywających w rejonie konfliktu lub w jego po-
bliżu, a także wzrost ryzyka zagrożenia terytorium Polski
akcjami odwetowymi (uderzenia powietrzno-rakietowe,
terroryzm międzynarodowy, zorganizowana prze-
stępczość).
Potrzeba zwiększenia potencjału obronnego pań-
stwa, w szczególności sił zbrojnych, wynika z za-
grożeń, jakie mogą w przyszłości stanąć przed
naszym krajem. Od ich rodzaju i charakteru oraz
zasięgu będzie zależało przyjęcie rozwiązań (wa-
riant I czy II), zaangażowanie sił i środków, a tak-
że uruchomienie mechanizmów mobilizacji
nowych lub zmiany charakteru już istniejących
jednostek wojskowych.
Obecnie wyodrębnia się dwa rodzaje zagrożeń po-
lityczno-militarnych. Są to: wojna na dużą skalę oraz
lokalny konflikt zbrojny (o ograniczonej skali).
W wypadku wojny na dużą skalę Polska może
się stać obiektem agresji, wynikającej z długotrwa-
łego narastania konfliktu w Europie Środkowo-
-Wschodniej, lub zostać wciągnięta w konflikt poza
własnym terytorium.
Czas na przygotowanie kraju i jego sił zbrojnych do podjęcia
działań militarnych będzie wynosił od kilku miesięcy
do kilku lat. W tej sytuacji będzie możliwe zastosowanie
rozwiązania proponowanego w wariantach I i II. Przewidywalny
(w dużym przybliżeniu) czas rozpoczęcia działań zbrojnych
umożliwi podjęcie procesu przeformowania niektórych brygad
OT na jednostki bojowe o charakterze operacyjnym, a także mo-
bilizowanie nowych, wcześniej nieistniejących jednostek o prze-
znaczeniu zarówno operacyjnym, jak i pozaoperacyjnym
(jednostki pomocnicze, np. o charakterze logistycznym, ochron-
nym lub policyjnym).
Rozpatrując różne formy zaangażowania SZRP, w tym
wynikające z zobowiązań sojuszniczych (dotyczy to zwłasz-
cza obrony kolektywnej w ramach art. 5), konieczne może być
wysłanie zadeklarowanych jednostek poza granice kraju. Przez
pewien czas może to spowodować znaczne zmniejszenie po-
tencjału obronnego państwa. Dlatego też mobilizowane nowe
jednostki (szczególnie proponowane w wariancie II) stanowi-
łyby istotne wzmocnienie dla SZRP i wypełniałyby lukę po
jednostkach będących poza terytorium Polski.
W wypadku lokalnego konfliktu zbrojnego działania mili-
tarne mogą przybrać charakter:
— niespodziewanego uderzenia w celu opanowania części te-
rytorium RP i w konsekwencji rozpoczęcia negocjacji pokojo-
wych „po fakcie”;
Rys. 1. Udział nowo formowanych
jednostek wojskowych w zwiększeniu
możliwości obronnych państwa
SPEKTRUM ZAGROŻEŃ
I WYWIERANIA PRESJI NA NASZ KRAJ JEST
DUŻE, DLATEGO W WYPADKU BUDOWANIA
POTENCJAŁU OBRONNEGO PAŃSTWA NALEŻY
BRAĆ POD UWAGĘ JAK NAJWIĘCEJ SYTUACJI,
WSKAZUJĄCYCH NA ZASADNOŚĆ TWORZENIA
NA CZAS „W” JEDNOSTEK WCZEŚNIEJ
NIEISTNIEJĄCYCH.
Bezpieczeństwo RP
32 Myśl Wojskowa 1/2007
— przygranicznego konfliktu lokalnego;
— ograniczonej agresji na Polskę, co może być skutkiem jej
zaangażowania w inny konflikt poza własnym terytorium;
— agresji rakietowo-lotniczej na terytorium Polski.
Zgodnie z przyjętym założeniem nowe jednostki byłyby
przyporządkowane do 11 kategorii gotowości bojowej, dlate-
go też bezcelowe są próby tworzenia nowych formacji w tych
warunkach (zbyt mało czasu). W momencie, gdy pewne symp-
tomy będą wskazywały, że konflikt lokalny przeciągnie się
i może nastąpić jego eskalacja, można rozpocząć proces zwięk-
szania potencjału obronnego kraju poprzez mobilizację no-
wych jednostek o strukturze, wyposażeniu i zadaniach jedno-
stek operacyjnych obecnie występujących w SZRP. Stanowiłyby
one wówczas rezerwy strategiczne SZRP, które sukcesywnie
mogłyby przejmować zadania jednostek operacyjnych
już wcześniej użytych w walce, a także uzupełniać je lub
luzować.
Jak widać, spektrum zagrożeń i możliwości wywierania pre-
sji (nie tylko militarnej) na nasz kraj jest dość obszerne, dlate-
go też należy rozpatrzyć możliwie najwięcej sytuacji wskazu-
jących na zasadność tworzenia jednostek wcześniej nieist-
niejących.
Zagrożenia niemilitarne, ich znaczenie i zasięg oraz rozmach
wykazują tendencję wzrostową, przybierając niekiedy rozmiar
kontynentalny. Ataki terrorystyczne w Stanach Zjednoczonych,
Afganistanie, Hiszpanii i Anglii są przesłanką, że współczesne
pojmowanie zagrożeń musi przejść pewne przeobrażenia.
Wyraźnie zaktywizowały swoją działalność różnego rodzaju or-
ganizacje fundamentalistów islamskich, których celem jest nie
tylko walka zbrojna z konkretnym przeciwnikiem (przedstawi-
cielem świata demokratycznego – świeckiego), ale przede wszyst-
kim próba szerzenia i wprowadzania idei „państwa Boga”. Jak
groźne mogą być skutki rewolucji islamskiej (dżihad) przekonał
się już cały świat, głównie 11 września 2001 roku.
Obecnie można wyodrębnić kilka grup zagrożeń, które
mogą być potencjalnym źródłem konfliktów, nie tylko
zbrojnych. Chodzi przede wszystkim o:
— terroryzm międzynarodowy,
— konflikty etniczne i religijne,
— zorganizowaną przestępczość,
— niedobór zasobów naturalnych, szczególnie wody,
— klęski żywiołowe,
— migracje ludności z terenów objętych działaniami zbroj-
nymi lub dotkniętych klęskami żywiołowymi,
— proliferację broni masowego rażenia, szczególnie w kra-
jach z silnie rozwiniętym radykalnym fundamentalizmem is-
lamskim i niestabilną sytuacją wewnętrzną.
Są to tylko niektóre zjawiska, sprzyjające powstawaniu
ognisk zapalnych we współczesnym świecie. W ocenie
większości analityków istnieje jeszcze wiele płaszczyzn,
które potęgowane wzrostem potencjału militarnego państw
o niestabilnej sytuacji politycznej, mogą spowodować
zagrożenia dla światowego pokoju.
Chcąc przeciwstawić się wymienionym zagrożeniom, nale-
żałoby przewidzieć potrzebę mobilizowania nowych jednostek
(wariant I), zdolnych do udziału w operacjach przeciwkryzy-
sowych spoza art. 5 (Non-Article 5 Crisis Response Operations
– NA5CRO), w tym m.in. w operacjach humanitarnych
i antyterrorystycznych. Mogłyby to być małe jednostki (kom-
pania, batalion) o charakterze ratowniczym lub policyjnym
(w zależności od charakteru zagrożeń), jak i typowe jednost-
ki operacyjne (samodzielne kompanie, bataliony lub brygady),
które mogłyby być użyte w operacjach przywracania (lub wy-
muszania) pokoju w rejonach nadgranicznych RP. Nowe jed-
nostki o strukturze samodzielnych batalionów nie powinny być
większe niż brygada, gdyż tworzenie większych formacji jest
procesem czasochłonnym, skomplikowanym organizacyjnie,
a przede wszystkim kosztownym.
Podsumowując dotychczasowe rozważania warto zazna-
czyć, że:
1. Podczas planowania mobilizowania nowych jednostek
lub reorganizacji części (całości) sił brygad OT, należałoby
przyjąć zasadę, że jednostki te powinny mieć strukturę zbliżo-
ną do obecnie funkcjonujących jednostek WP. Pozwoli to na
wyposażenie ich w standardowe uzbrojenie i sprzęt wojskowy
oraz ujednolicenie procesu dowodzenia i zabezpieczenia logi-
stycznego.
2. W razie konieczności użycia części SZRP poza granica-
mi kraju może dojść do osłabienia potencjału obronnego na
terenie RP. W takiej sytuacji część zadań bojowych na potrze-
by obronności państwa mogłyby realizować jednostki wojsko-
we nowo formowane o przeznaczeniu operacyjnym.
3. Należałoby przewidzieć użycie nowych jednostek w ope-
racjach spoza art. 5, w szczególności w zakresie niesienia po-
mocy humanitarnej oraz przeciwdziałania aktom terroryzmu.
Umożliwi to odciążenie jednostek operacyjnych.
Formowanie nowych jednostek
Opracowując koncepcję formowania nowych jednostek woj-
skowych w celu zwiększenia potencjału obronnego państwa,
należy rozważyć następujące uwarunkowania:
— przeznaczenie i zadania nowych jednostek wojsko-
wych;
— możliwości państwa w zakresie zmobilizowania i wypo-
sażania nowych sił oraz reorganizacji już istniejących;
— obsadę etatową, wyposażenie w uzbrojenie i sprzęt woj-
skowy oraz środki zaopatrzenia;
— ilość jednostek zmobilizowanych, zreorganizowanych;
— dowodzenie i wsparcie.
Poniżej przedstawiono możliwe rozwiązania dla dwóch
wcześniej wskazanych wariantów formowania nowych jedno-
stek wojskowych.
Wariant I
1. Przeznaczenie i zadania nowych jednostek wojskowych.
Zgodnie z planowanymi zadaniami dla Sił Zbrojnych RP na
czas „W”, jednostki nowo formowane powinny wykonywać
DZIAŁALNOŚĆ JEDNOSTEK NOWO FORMOWANYCH NA CZAS „W” OGRANICZAŁABY SIĘ
TYLKO DO TERYTORIUM POLSKI LUB JEJ SĄSIEDZTWA
Bezpieczeństwo RP
33 Myśl Wojskowa 1/2007
2
Po uzyskaniu odpowiedniego stopnia wyposażenia i wyszkolenia możliwe byłoby również wysyłanie tych jednostek poza granice RP.
Jednostki nowo formowane w trakcie prowadzenia wymie-
nionych zadań nabierałyby doświadczenia bojowego, co
w przyszłości mogłoby być wykorzystane do prowadzenia przez
nie operacji wojskowych (np. luzowanie jednostek operacyj-
nych lub działanie na kierunkach pomocniczych).
Nowe formacje mogłyby stanowić pomost pomiędzy admi-
nistracją wojskową a cywilną, częściowo wykazując w ten
sposób zadania leżące w kompetencjach CIMIC.
2. Możliwości państwa w zakresie zmobilizowania i wy-
posażania nowych sił oraz reorganizacji już istniejących.
Zwiększenie liczebności armii w czasach pokoju wiąże się
z dużymi kosztami i jest trudno akceptowalne przez społeczeń-
stwo. Obecnie w polskich warunkach nie jest możliwe prze-
znaczenie dodatkowego budżetu na ten cel. Środki corocznie
przeznaczane na obronność i tak są stanowczo za małe (w nie-
których krajach Europy Zachodniej kilka razy większe) w sto-
sunku do potrzeb, nie mówiąc już o wydatkach nieprzewidzia-
nych w ustawie budżetowej. Dlatego też należy szukać rozwią-
zań systemowych i długoplanowych, nieobciążających budże-
tu państwa. Istotą takich rozwiązań byłoby stałe gromadzenie
środków finansowych i materiałowych, rozumianych jako rezer-
wy państwa na obronność, które w przyszłości mogłyby być
przeznaczone na zmobilizowanie dodatkowych jednostek,
a w celach rotacji – być użytkowane na potrzeby gospodarki
narodowej.
3. Obsada etatowa, wyposażenie w uzbrojenie i sprzęt
wojskowy oraz środki zaopatrzenia. Jednostki nowo formo-
wane 11 kategorii gotowości bojowej byłyby obsadzane żołnie-
rzami rezerwy, których należałoby uwzględnić w planach mobi-
lizacyjnych już w czasie „P”. Oprócz ogólnej liczby rezerwistów
przewidzianych do powołania na czas „W”, należałoby w pla-
nach uwzględnić pewien procent rezerw osobowych do obsadze-
nia nowych, nieistniejących w czasie „P” jednostek. Wiąże się
z tym również konieczność przygotowania zawczasu kart mobi-
lizacyjnych bez przydziału do jednostek (jednostki byłyby wpi-
sywane w momencie podjęcia decyzji o potrzebie ich formowa-
nia) oraz uwzględnienie ich doręczania w akcji kurierskiej
WKU.
Elementem koniecznym do sprawnego funkcjonowania nowych
jednostek jest również zapewnienie obsady kadry dowódczej.
Analizując postanowienia ustawy z 11 września 2003 roku o służbie
wojskowej żołnierzy zawodowych ocenia się, że do rezerwy będzie
przenoszona znaczna liczba kadry zawodowej, podlegającej mobili-
zacji. Można zatem nadać tym rezerwistom przydziały mobilizacyj-
ne do jednostek nowo formowanych.
W zakresie mobilizacji proponujemy, aby powierzyć ją wy-
typowanym garnizonowym ośrodkom mobilizacyjnym (GOM)
lub jednostkom stacjonarnej logistyki, w tym rejonowym
bazom materiałowym (RBM). Przewidując mobilizację no-
wych jednostek, należy zaplanować wykorzystanie obiektów
koszarowych do realizacji tego przedsięwzięcia. Już w czasie
zadania przewidziane dla obecnie funkcjonujących wojsk ope-
racyjnych w ramach reagowania kryzysowego poza art. 5.
Należy przy tym założyć, że działalność tych jednostek była-
by ograniczona tylko do terytorium Polski lub jej bezpośred-
niego sąsiedztwa, mieszcząc się w formule sił w miejscu
(In-Place Force – IPF). Wiąże się to z faktem, że nowe jed-
nostki nie osiągną w krótkim czasie stopnia wyszkolenia wy-
maganego do uczestnictwa w sojuszniczych operacjach połą-
czonych, przede wszystkim w zakresie łączności i procedur
dowodzenia.
2
Zasadnicze zadania czasu „W” dla jednostek nowo formo-
wanych to m.in.:
— ochrona obiektów wojskowych i wytypowanych z gospo-
darki narodowej o znaczeniu strategicznym;
— wzmocnienie, wsparcie lub przejęcie ochrony obiektów
o szczególnym znaczeniu dla obronności państwa;
— udział w operacjach antyterrorystycznych na obszarze
kraju;
— utrzymywanie określonych sił i środków do udziału w li-
kwidacji skutków awarii, katastrof i klęsk żywiołowych oraz
odbudowie i utrzymaniu infrastruktury obszaru państwa w stre-
fie nieobjętej działaniami bojowymi (przyfrontowej) do czasu
przejęcia tych zadań przez resorty cywilne;
— uczestnictwo w operacjach wspierania pokoju (Peace
Support Operations), na podstawie Doktryny MC 327, i dzia-
łaniach prewencyjnych oraz reagowanie na konflikty w pobli-
żu granicy Polski;
— udział w akcjach instytucji i organizacji międzynarodo-
wych, a także w likwidacji skutków kryzysów pozamilitarnych
na obszarze i w bezpośrednim sąsiedztwie Polski, a w tym:
a) rozdzielanie zwaśnionych stron;
b) wydzielanie elementów do międzynarodowych sił roz-
jemczych;
c) monitorowanie przestrzegania porozumienia o zaprzesta-
niu działań wojennych;
d) rozminowanie lub nadzorowanie rozminowania terenu po
obu stronach konfliktu;
e) udział w odbudowie zniszczonej infrastruktury;
f) organizowanie obozów dla uchodźców wojennych;
g) zabezpieczenie powrotu uchodźców i osób wypędzonych;
h) ochrona, konwojowanie i dystrybucja pomocy humanitarnej.
— przejęcie części zadań wykonywanych przez wojska ope-
racyjne, niezwiązanych bezpośrednio z zadaniami bojowymi,
do których można zaliczyć:
a) pomoc wojskom operacyjnym w skróceniu czasu odtwa-
rzania zdolności bojowej (np. wykonywanie części zadań z za-
kresu remontów i zaopatrywania);
b) rozminowanie terenu po opuszczeniu go przez wojska
operacyjne;
c) pomoc środowisku cywilnemu w przywróceniu sytuacji
przedkryzysowej.
KONIECZNE JEST STWORZENIE AKTóW PRAWNYCH, NORMUJĄCYCH ZASADY ŚWIADCZEŃ
RZECZOWYCH NA KORZYŚĆ JEDNOSTEK NOWO FORMOWANYCH.
Bezpieczeństwo RP
34 Myśl Wojskowa 1/2007
„P” należałoby wykorzystać istniejącą infrastrukturę wojsko-
wą (wiele jednostek jest rozmieszczonych w obiektach kosza-
rowych znacznie przekraczających ich potrzeby). Przed ogło-
szeniem mobilizacji lub po jej rozpoczęciu część obiektów zo-
stanie zwolniona przez stacjonujące w nich jednostki (zmiana
miejsca dyslokacji do rejonów alarmowych, wyjściowych itp.).
Można zatem wykorzystać pozostawioną infrastrukturę i w niej
rozpocząć proces mobilizacji nowych jednostek.
Powyższe warunki zapewniają dodatkowo wykorzystanie
istniejącej już bazy logistycznej (magazyny broni, stołówki
itp.) do przyjmowania zaopatrzenia dla nowych jednostek.
Sytuacja taka pozwoli na zorganizowane przyjmowanie żoł-
nierzy rezerwy, przewidzianych do obsadzenia tworzonych jed-
nostek oraz ich wyposażenie w warunkach garnizonowych.
Ze względu na charakter zadań, szczególnie w zakresie lo-
gistyki, jednym z możliwych do realizacji wariantów mogło-
by być powierzenie zadań formowania i wyposażania nowych
jednostek rejonowym bazom materiałowym lub jednostkom
logistycznym bezpośrednio im podległym.
Innym rozwiązaniem byłoby mobilizowanie i zaopatrzenie
nowo formowanych jednostek wojskowych przez planowane
do utworzenia Dowództwo Wsparcia. Zajęłyby się tym podle-
głe temu dowództwu jednostki logistyczne rozmieszczone
głównie na danym obszarze oraz rejonowe bazy materiałowe.
Nowo sformowane jednostki wojskowe po osiągnięciu goto-
wości do podjęcia działań do czasu przemieszczenia w rejony
wykonywania zadań nadal mogłyby przebywać w miejscach
formowania jako odwody strategiczne.
W procesie zaopatrywania powinien również brać udział
sektor cywilny – wytypowane w czasie „P” zakłady przemy-
słowe, produkujące na rzecz wojska.
4. Liczba jednostek nowo formowanych. Celem tego opra-
cowania nie jest szczegółowe przedstawienie ilości, struktury
i wyposażenia jednostek nowo formowanych, ale przede wszyst-
kim zasygnalizowanie możliwych dróg dojścia do zwiększe-
nia potencjału obronnego państwa, sposobu zapoczątkowania
tego procesu oraz zadań, do jakich mogą być użyte nowe jed-
nostki. Trudno jest obecnie podać nawet w przybliżeniu po-
trzebną liczbę nowych jednostek, gdyż będzie to zależne od
rodzaju i rozmiaru zagrożenia, potrzeb sił i środków, a także
od zadań określonych w procesie planowania operacyjnego,
jakie będą przewidziane dla tych jednostek.
Ponadto, dopiero po zgromadzeniu niezbędnych funduszy
można będzie określić dodatkowe możliwości mobilizacyjne,
a co się z tym łączy, niezbędną ilość nowych jednostek woj-
skowych.
5. Dowodzenie i wsparcie. W zakresie dowodzenia i wspar-
cia można zastosować poniższe rozwiązania.
Jednostki wojskowe nowo formowane po uzyskaniu zdol-
ności do prowadzenia działań zostałyby – w pierwszym mo-
delu – podporządkowane dowództwom korpusów (zgrupowań
zadaniowych), jednocześnie przeszłyby na ich zaopatrzenie
logistyczne oraz wsparcie bojowe.
W drugim rozwiązaniu zakładamy, że po zmobilizowaniu
i osiągnięciu pełnej gotowości bojowej, nowe jednostki pozo-
stałyby w podporządkowaniu Dowództwa Wsparcia. W razie
konieczności byłyby one czasowo przekazywane na zasadzie
wsparcia dla dowódców jednostek operacyjnych lub bezpo-
średnio im podporządkowywane na zasadzie wzmocnienia.
Również w tym wypadku oddelegowane jednostki przeszłyby
na zaopatrzenie logistyczne jednostek, do których zostałyby
skierowane. Rodzi to konieczność wcześniejszego zwiększe-
nia zapasów środków bojowych i zaopatrzenia w jednostkach
operacyjnych, do których skierowano by nowe jednostki (wa-
runek ten dotyczy obu propozycji.
Możliwy jest również wariant, w którym jednostki wojsko-
we nowo formowane prowadziłyby działanie samodzielnie.
Dowodzenie nimi i planowanie ich działań należałoby utrzy-
mać w gestii Dowództwa Wsparcia lub właściwego operacyj-
nie (terytorialnie) szefa wojewódzkiego sztabu wojskowego.
Wówczas zasady zaopatrywania na przykład w środki bojowe
zachowano by na zasadach przedstawionych w pkt 3.
Oceniając przedstawiony wariant I, trzeba stwierdzić, że jest
on kosztowny i złożony organizacyjnie. Warunkiem rozpo-
częcia mobilizowania nowych jednostek jest w tym wypadku
nagromadzenie odpowiedniej ilości środków finansowych
i materiałowych. Konieczne jest stworzenie aktów prawnych,
normujących zasady świadczeń rzeczowych na korzyść jedno-
stek nowo formowanych. Niezbędne staje się wytypowanie
z ogólnego składu rezerw osobowych na czas „W” rezerwistów
przewidzianych do obsadzenia nowych jednostek wojskowych.
Wariant II
1. Przeznaczenie i zadania jednostek nowo formowa-
nych. Jednostki sformowane z części (całości) sił brygad
OT posiadałyby takie same zadania, jak jednostki operacyj-
ne, ujęte w planach mobilizacyjnych czasu „W”. Jednak ze
względu na wyposażenie (byłyby to jednostki lekkie wy-
posażone w opancerzone transportery kołowe), zakres ich
zadań powinien być ograniczony do działań wspierających
lub do samodzielnego operowania na kierunkach pomocni-
czych. Zasadne byłoby również przyjęcie modelu samo-
dzielności operacyjnej poszczególnych batalionów, wcho-
dzących w skład jednostek nowo formowanych, gdyż jak
pokazują konflikty z ostatnich lat (obszary byłej Jugosławii,
Afganistan), przyszłość stoi przed małymi, lekkimi i mo-
bilnymi jednostkami, które obecnie często są nazywane mo-
dułowymi. W przypadku powstania zagrożenia (ataki ter-
rorystyczne lub masowa migracja ludności z rejonów ob-
jętych walkami) o wiele szybszy byłby przerzut jednostek
małych i lekkich niż całej brygady lub pułku.
Zasadnicze zadania czasu „W” jednostek sformowanych na
bazie części (całości) brygad OT, to m.in.:
— udział w obronie lądowej i morskiej granicy państwowej
(na kierunkach pomocniczych), wspólnie z jednostkami ope-
racyjnymi i niedopuszczenie do wtargnięcia przeciwnika
w głąb kraju;
Jak pokazują konflikty
w Afganistanie czy byłej Jugosławii,
przyszłość należy do małych, lekkich
i mobilnych jednostek,
nazywanych modułowymi.
Bezpieczeństwo RP
35 Myśl Wojskowa 1/2007
— wzmocnienie lądowego zgrupowania obronnego i utrzy-
manie ważnych rejonów obrony;
— udział w obronie przeciwdesantowej wybrzeża morskiego;
— prowadzenie działań w terenach zurbanizowanych i lesi-
sto-jeziornych;
— ochrona obiektów wojskowych i wytypowanych z gospo-
darki narodowej o znaczeniu strategicznym oraz prowadzenie
działań nieregularnych na obszarach opanowanych przez prze-
ciwnika;
— wzmocnienie, wsparcie lub przejęcie ochrony obiektów
o szczególnym znaczeniu dla obronności państwa oraz udział
w likwidacji grup dywersyjnych i terrorystycznych na zasadzie
izolacji obszaru;
— systematyczne obniżanie potencjału zgrupowań bojowych
przeciwnika (na kierunkach pomocniczych), dezorganizowa-
nie i opóźnianie, a w sprzyjających warunkach załamanie
jego natarcia;
— udział w wykonaniu przeciwuderzenia we współdzia-
łaniu z siłami operacyjnymi, w tym sojuszniczymi;
— odtworzenie systemu osłony i obrony lądowej na odzy-
skanych terenach;
— wzmocnienie lub przejęcie ochrony odcinków lądowej
granicy państwowej.
2. Możliwości państwa w zakresie sformowania nowych
jednostek. W tym wariancie koszty byłyby znacznie niższe
niż w wariancie I, gdyż zmiana charakteru części (całości) sił
brygad OT na jednostki operacyjne, a co się z tym łączy, wy-
miana sprzętu na uzbrojenie bojowe, jest procesem mniej kosz-
townym, niż powołanie jednostki od początku.
3. Obsada etatowa, wyposażenie w uzbrojenie i sprzęt
wojskowy oraz środki zaopatrzenia. W tym wariancie nie
istnieje potrzeba szukania dodatkowych rozwiązań, gdyż
w modelu mobilizacyjnym obowiązującym w Siłach
Zbrojnych RP, brygady obrony terytorialnej mają przydzia-
ły mobilizacyjne rezerw osobowych na czas „W” do pełne-
go etatu. W zakresie mobilizacji proponuje się następujące
rozwiązanie:
— brygady obrony terytorialnej osiągałyby wyższe stany
gotowości bojowej według obecnie przewidzianych dla nich
procedur, uwzględniając formowanie nowej jednostki (kilku
jednostek);
— uzupełnienie stanem osobowym do etatu czasu „W” prze-
biegałoby na dotychczasowych zasadach. Jedyną różnicę sta-
nowiłoby obsadzenie stanowisk kierowców transporterów
opancerzonych i strzelców pokładowych, gdyż takie specjal-
ności nie figurują w etatach wojsk OT.
Zasady wyposażania i zaopatrywania nowych jednostek na-
leżałoby pozostawić w stanie niezmienionym.
4. Liczba jednostek zmobilizowanych (zreorganizowanych).
Podobnie jak w wariancie I, trudno jest określić ilość potrzeb-
nych jednostek. Przewidując jednakże możliwość wystąpienia
zagrożeń w przyszłości (chodzi zwłaszcza o ekspansję funda-
mentalizmu islamskiego), należałoby już w czasie pokoju wyty-
pować brygady, które w razie konieczności zostałyby przeformo-
wane na jednostki zmotoryzowane lub piechoty zmechanizowa-
nej. Pozwoliłoby to na skrócenie czasu mobilizacji, wyposaża-
nia i przeszkolenia, stosownie do nowych zadań.
5. Dowodzenie i wsparcie. Podobnie jak w wariancie pierw-
szym, zasady dowodzenia i wsparcia dla jednostek nowo for-
mowanych lub przeformowanych brygad OT można rozpatry-
wać na kilka sposobów, takich jak:
— zachowanie obowiązującego rozwiązania;
— utrzymywanie gotowych jednostek (samodzielnych kom-
panii, batalionów lub całych brygad) w dyspozycji Dowództwa
Wsparcia i stosownie do potrzeb, sukcesywne przekazywanie
ich pod rozkazy dowódców korpusów lub zgrupowań zadanio-
wych, na zasadach przyjętych w wariancie I – pkt 5;
— przekazanie jednostek pod zwierzchnictwo komendan-
tów WSzW właściwych dla rejonu działania danej jednostki.
W tym wypadku konieczne byłoby nawiązanie współpracy
z wojskami operacyjnymi działającymi w pobliżu, jak i usta-
lenie zasad zaopatrywania przez rejonowe bazy materiałowe
lub resort (sektor) cywilny.
Wariant II jest z pewnością mniej kosztowny niż I i prostszy
z organizacyjnego punktu widzenia. Przeformowanie części
(całości) sił brygady OT w nową jednostkę o znaczącym poten-
cjale bojowym i dużych zdolnościach manewrowych byłoby istot-
nym wzmocnieniem dla jednostek operacyjnych, szczególnie
w zakresie osłony kierunków pomocniczych i wykonywania za-
dań pozaoperacyjnych (osłona ważnych obiektów, linii komuni-
kacyjnych itp.), które obecnie pozostają w gestii sił operacyjnych.
Lekki charakter nowo sformowanych jednostek zmotoryzowa-
nych pozwala na szybkie przerzucenie ich w rejon zagrożenia
konfliktem zbrojnym lub atakiem terrorystycznym. Będą one tak-
że szczególnie przydatne w prowadzeniu działań w rejonach zur-
banizowanych i terenach lesisto-jeziornych.
*
* *
Powstanie nowych jednostek nieistniejących według etatu cza-
su „W” w sposób istotny wzmocniłoby potencjał obronny pań-
stwa w wypadku, gdyby SZRP czasu „W” wraz z sojuszniczy-
mi siłami wzmocnienia, nie były w stanie w całości pokryć po-
trzeb obronnych. W polskich warunkach wariant II wydaje się
być bardziej prawdopodobny do realizacji, gdyż koszty związa-
ne z reorganizacją części brygad OT byłyby niewspółmiernie niż-
sze, niż w wypadku mobilizowania jednostek wojskowych
od podstaw. Dodatkowym utrudnieniem w zrealizowaniu wa-
riantu I jest fakt, że warunkiem rozpoczęcia mobilizowania no-
wych jednostek jest nagromadzenie odpowiedniej ilości środków
finansowych i materiałowych już w czasie pokoju. W obecnych
warunkach gospodarczych jest to zadanie bardzo trudne. Lekki
charakter nowo sformowanych jednostek zmotoryzowanych po-
zwala na szybkie ich przerzucenie w rejon zagrożenia konflik-
tem zbrojnym lub atakiem terrorystycznym.
Lekki charakter nowo sformowanych
jednostek zmotoryzowantych pozwala
na szybkie przerzucenie ich w rejon
zagrożenia konfliktem zbrojnym lub
atakiem terrorystycznym.
Bezpieczeństwo RP
36 Myśl Wojskowa 1/2007
Zaznaczyć trzeba, że konieczne jest stworzenie aktów praw-
nych, normujących zasady świadczeń rzeczowych na korzyść
jednostek nowo formowanych.
W celu uniknięcia zbyt wielu czasochłonnych przedsięwzięć
organizacyjnych, związanych z mobilizacją jednostek wcześ-
niej nieistniejących, należałoby przyjąć zasadę tworzenia
jednostek o strukturze obecnie występującej w Siłach Zbrojnych
RP. Pozwoli to na wyposażenie ich w typowy sprzęt będący
w uzbrojeniu armii, bez konieczności kupowania lub produk-
cji techniki bojowej, często nietypowej.
Strefę działania omawianych jednostek wojskowych należa-
łoby ograniczyć tylko do terytorium Polski i jej bezpośrednie-
go sąsiedztwa, gdyż niewielki potencjał bojowy tych formacji
nie predysponuje ich do udziału w operacjach sojuszniczych
poza granicami kraju.
Ze względu na trudności związane z nagromadzeniem wy-
starczających środków finansowych i materiałowych, umożli-
wiających szybsze rozpoczęcie procesu mobilizowania nowych
sił, jednostki nowo formowane powinny posiadać 11 katego-
rię gotowości bojowej. Zapewni to sukcesywne uruchamianie
rezerw budżetowych w miarę ich gromadzenia.
Długi czas osiągania pełnej zdolności bojowej pozwala
w trakcie mobilizacji i zgrywania bojowego na korektę wcześ-
niej przyjętych zadań dla nowych jednostek.
Zgodnie z przedstawionymi rozwiązaniami proponujemy,
aby podjąć konkretne kroki, mające na celu umożliwienie zmo-
bilizowania i wyposażenia nowych jednostek. Chodzi o:
— stałe gromadzenie w banku państwowym środków finan-
sowych, niezbędnych do zmobilizowania i wyposażenia no-
wych jednostek;
— ustawowe zagwarantowanie nienaruszalności tych środ-
ków finansowych (przeznaczenie na inne cele, chociażby
„łatania dziury budżetowej”);
— wytypowanie w czasie „P” obiektów koszarowych,
które mogłyby być wykorzystane do mobilizacji nowych jed-
nostek (z wariantu I) w czasie „W”;
— ostateczne uregulowanie zasad świadczeń rzeczowych
dla Sił Zbrojnych RP, szczególnie przez sektor prywatny;
— wytypowanie zakładów produkcyjnych, które w momen-
cie powstania kryzysu wokół granic RP podejmą dodatkową
produkcję zbrojeniową w celu wyposażenia jednostek nowo
formowanych;
— doplanowanie dodatkowej ilości rezerw osobowych do
ogólnej liczby rezerwistów przewidzianych do powołania na
czas „W”;
— zapewnienie jednostkom kadry dowódczej, przydziela-
jąc zadania mobilizacyjne kadrze zawodowej, która w wyniku
obecnie prowadzonej restrukturyzacji SZRP została lub
zostanie zwolniona do rezerwy;
— opracowanie planu uzupełniającego do zasadniczego pla-
nu mobilizacji, z uwzględnieniem warunków mobilizowania
i osiągania pełnej gotowości bojowej do wykonywania
zadań;
— sprecyzowanie zadań i kierunków działań w kolejnej
edycji Programu rozwoju SZRP na lata... w celu zagwaran-
towania realizacji przedsięwzięć, umożliwiających formowa-
nie jednostek wojskowych nieistniejących według etatów
wojennych.
g
37 Myśl Wojskowa 1/2007
Informacje
w zarządzaniu kryzysowym
p p ł k d r i n ż . R O MA N S Z Y MA N I U K
Starszy specjalista w Departamencie Administracyjnym Ministerstwa Obrony Narodowej.
G
lobalizacja, jak każdy proces wielowymiarowy, mo-
że wywoływać skutki pozytywne, ale także nega-
tywne, na przykład tworzyć podziały. Zagraża wów-
czas bezpiecznemu funkcjonowaniu organizacji.
1
Zarządzanie organizacją w stałym otoczeniu, w niezmien-
nych warunkach jej funkcjonowania, nie jest dla kierownictwa
problemem i na ogół sprowadza się do podejmowania rutyno-
wych decyzji. Obecnie organizacje działają jednak w otocze-
niu dynamicznym, fluktuującym, często kryzysogennym.
Wymaga to podejmowania przemyślanych i trafnych decyzji,
od tego bowiem zależy rozwój organizacji i jej bezpieczeń-
stwo. Kierownictwo musi w sposób świadomy wybierać wa-
rianty, środki i sposoby działania, a podjęcie decyzji poprze-
dzać dogłębną analizą sytuacji, rozpoznaniem zbioru czynni-
ków, nierzadko bardzo złożonych i trudnych do identyfikacji.
Trafność podejmowanych decyzji i operatywność kierow-
nictwa w wysokim stopniu zależą od informacji. Praktyka
wskazuje, że wartościowa informacja pozwala podjąć właści-
wą decyzję i determinuje wybór celów, niedocenianie infor-
macji lub jej brak skutkują zaś podjęciem błęd-
nych decyzji.
2
Prawidłowe funkcjonowanie organizacji i jej
rozwój – również w zmiennych warunkach – wy-
magają odpowiednio wczesnego i ciągłego roz-
poznawania otoczenia oraz właściwego reago-
wania na zachodzące w nim zmiany (rys. 1).
Szczególnie cennych informacji o zmianach
w otoczeniu, wpływających na bezpieczne
funkcjonowanie organizacji, mają dostarczać
systemy wczesnego ostrzegania (rozpoznania).
Niekorzystne informacje – będące symptoma-
mi kryzysu – mogą pojawić się w rozpowszech-
nianych nowych ideach, sposobach myślenia,
w poglądach i stanowiskach osób lub organi-
zacji, w zmianach systemu prawa czy kierun-
kach badań naukowych.
3
Odpowiednio wczes-
ny odbiór niekorzystnych informacji i właści-
wa ich interpretacja powinny zapewnić kierow-
nictwu organizacji czas niezbędny do podjęcia
stosownych działań wyprzedzających.
W przypadku organizacji, które działają w warunkach nie-
stabilności otoczenia, racjonalne decyzje będzie można wpro-
wadzać w życie zgodnie z potrzebami oraz wymaganiami roz-
woju i bezpiecznego funkcjonowania organizacji tylko wtedy,
kiedy przekaz informacji stanie się jednym z podstawowych
procesów w tej organizacji.
4
Informacja w zarządzaniu organizacją
w okresie kryzysu
Przez określenie sytuacja kryzysowa należy rozumieć zespół
okoliczności (zewnętrznych i wewnętrznych), wpływających
na organizację w taki sposób, że rozpoczyna się w niej i trwa
proces zmienny, w którego rezultacie dochodzi do zachwiania
równowagi, czyli do potencjalnego zagrożenia rozwoju i bez-
piecznego funkcjonowania organizacji. Przywrócenie równo-
wagi wymaga nadzwyczajnych zabiegów, od wykrywania
i rozpoznawania symptomów sytuacji kryzysowej, poprzez
przewidywanie skutków jej wystąpienia, wdrożenie procesu
naprawczego, aż po analizę zaistniałej sytuacji, wyciągnięcie
1
Organizacja to wyodrębniona względnie z otoczenia całość ludzkiego działania, mająca określoną strukturę, skierowaną na osiąganie jakiegoś celu lub celów. Encyklopedia
organizacji i zarządzania, PWE, Warszawa 1982, s. 320.
2
J. Penc: Decyzje w zarządzaniu, Wydawnictwo Profesjonalnej Szkoły Biznesu, Kraków 1997, s. 183.
3
Tamże, s. 198.
4
P. Sienkiewicz: Analiza systemowa. Podstawy i zastosowanie, Bellona, Warszawa 1994, s. 143.
Rys. 1. Diagram podejmowania decyzji
Bezpieczeństwo RP
38 Myśl Wojskowa 1/2007
wniosków i uwzględnianie ich w dalszej działalności organi-
zacji. Kryzys jest następstwem niekorzystnego zdarzenia,
które wymaga zastosowania sił i środków znajdujących się
w gestii kierownika organizacji.
Kryzys w ujęciu przedmiotowym to „zjawisko zerwania” ist-
niejącego układu, wyrażające się zmianą jego struktury lub
funkcji, a nawet obu tych czynników jednocześnie. Zjawisko
to zachodzi w niekorzystnych dla organizacji warunkach, jest
rozciągnięte w czasie i powoduje przejście stabilnie funkcjo-
nującej organizacji przez okres niestabilności do stabilności
o jakościowo innych właściwościach.
Pojęcie kryzysu jeszcze do niedawna odnoszono do kryzy-
sów polityczno-militarnych. Zmiany uwarunkowań funkcjo-
nowania organizacji spowodowały, że kryzys zaczęto utożsa-
miać z niekorzystną sytuacją w różnych obszarach działalno-
ści organizacji, w szczególności w obszarze systemu politycz-
nego, integralności państwa, społeczno-gospodarczym, eko-
nomicznym, środowiska naturalnego i jego zasobów, a także
z niekorzystną sytuacją wkraczającą w sferę życia obywateli.
Obszary te są złożone, dlatego wyselekcjonowanie tego, co
istotne w kierowaniu organizacją, stanowi warunek prawidło-
wego funkcjonowania systemu decyzyjnego w organizacji.
Sytuację kryzysową należy ujmować bardzo szeroko.
Zwykle jest ona wywołana przez inne sytuacje, jest skut-
kiem niedostrzeżenia w odpowiednim czasie symptomów
zmian nadchodzących w sposób nieuchronny. Kryzysy nie-
mal nigdy nie zachodzą w izolacji, na ogół powodują
współbieżne lub sekwencyjne załamanie struktur organi-
zacji, systemów finansowych, informatycznych, osobo-
wych. Charakterystyczne dla kryzysu są: koncentracja nie-
korzystnych zdarzeń w czasie, stres, deficyt czasu, brak
informacji. Czynniki te powodują, że zmniejsza się zdol-
ność organu kierowniczego do formułowania precyzyjnych
sądów o zachowaniu się organizacji w okresie kryzysu,
tym samym proces podejmowania właściwych decyzji jest
znacznie ograniczony.
Trzeba pamiętać o tym, że sytuacja kryzysowa powinna być
rozpatrywana jako proces, który ma swoje źródło (wytwarza
określone informacje) i przyczyny. W związku z tym powin-
na być ona rozpoznawana, identyfikowana, analizowana, pro-
gnozowana i oceniana
5
, a uzyskane informacje powinny sta-
nowić podstawę do podjęcia działań w celu uniknięcia nieko-
rzystnej sytuacji lub jej wyeliminowania.
Mimo że sytuacje kryzysowe się różnią, na podstawie ana-
lizy dotychczasowych kryzysów można jednak wyróżnić
takie charakterystyczne dla nich cechy, jak: zaskoczenie, nie-
wystarczająca ilość informacji, zbyt późna reakcja na czynnik
kryzysogenny, utrata kontroli nad funkcjonowaniem organiza-
cji, przerwanie dotychczasowych procesów decyzyjnych, za-
grożenie istotnych interesów organizacji.
Każda z wymienionych cech oznacza potencjalne zagro-
żenie bezpiecznego funkcjonowania i rozwoju organizacji.
W czasie sytuacji kryzysowej wiele relacji w organizacji
i poza nią ma charakter losowy, a ich wartości zmieniają się
w sposób dynamiczny. Wszystkie cechy sytuacji kryzyso-
wej charakteryzuje stan rzeczywistej bądź tylko odczuwal-
nej utraty kontroli nad przebiegającymi procesami lub funk-
cjonowaniem organizacji i jednocześnie nieprzewidywal-
ności dalszego rozwoju sytuacji oraz braku koncepcji jej
opanowania. Nieodpowiednie kierowanie organizacją w ta-
kich okolicznościach może mieć negatywne skutki, z wy-
eliminowaniem organizacji z rynku włącznie.
Rola informacji
w organizacji działań antykryzysowych
Rozwiązywanie problemów i podejmowanie decyzji to nie-
rozerwalne elementy każdego procesu zarządzania organiza-
cją. Kierownik organizacji powinien szybko reagować na pro-
blemy – wskazywać ich przyczyny oraz podejmować działa-
nia wyprzedzające. Istotną rolę powinna w tym odgrywać
informacja. Informacja o niekorzystnych sytuacjach – poten-
cjalnych przyczynach kryzysu – pochodzi na ogół z otoczenia
organizacji, dlatego ten obszar powinien być szczególnie
obserwowany i kontrolowany.
Monitorowanie otoczenia organizacji jest bardzo ważne pod-
czas prewencyjnych działań antykryzysowych. Uzyskane
informacje powinny umożliwić odwzorowanie i badanie zja-
wiska, a tym samym zidentyfikowanie sytuacji mogących
wskazywać na to, że rozpoczyna się kryzys. Narzędzia moni-
torowania zjawisk w otoczeniu lub w samej organizacji powin-
ny pozwalać na konstruowanie empirycznych i normatywnych
modeli informacji, procesów oraz systemów informacyjnych,
dostosowanych do indywidualnych potrzeb organizacji.
Zjawiska powinien oceniać kierownik, przyjmując skalę, któ-
rej najniższy punkt wyznaczają sytuacje dające się w pełni
przewidzieć, a najwyższy – sytuacje niemożliwe lub bardzo
trudne do przewidzenia. Kierownik organizacji musi umieć
rozpoznać symptomy sytuacji kryzysowych, powinien trakto-
wać je wybiórczo, definiować we wszystkich etapach wystę-
powania oraz określać ich rzeczywiste przyczyny. Innymi sło-
wy, powinien analizować problemy, żeby poznać i zrozumieć
ich istotę oraz określić przyczyny.
Skuteczne prowadzenie działań antykryzysowych wymaga
sprawnej wymiany informacji, szybkiego dostępu do jej no-
śników, a także prostych mechanizmów zastępowania jednych
informacji drugimi. Zbieranie informacji, ich analiza i synte-
Kierownicy organizacji, żeby sprostać wymaganiom współczesności i skutecznie
zarządzać, muszą umieć odczytywać zmieniające się sytuacje, podejmować
trafne decyzje i ciągle korygować działania organizacji.
5
K. Kozłowska: Etymologia, pojęcia i typologia kryzysów, „Myśl Wojskowa” 2001 nr 2, s. 43.
39 Myśl Wojskowa 1/2007
Bezpieczeństwo RP
za oraz szybka dystrybucja wymagają z kolei dostępu do me-
diów i sprawnej komunikacji.
W obliczu kryzysu należy zadbać o dopływ informacji,
tj. ustalić ich źródła i metody pozyskiwania. Do źródeł informa-
cji należą: literatura fachowa, różne oficjalne i nieoficjalne opra-
cowania, dokumenty urzędowe, raporty, dane statystyczne.
Informacje można też czerpać z konferencji naukowych, sym-
pozjów, wystaw, biuletynów informacyjnych, programów
radiowych i telewizyjnych, z prasy, badań naukowych i analiz,
badań opinii publicznej, z prywatnych kontaktów. Przydatność
informacji ocenia się na podstawie ich jakości, aktualności,
ilości i znaczenia dla procesu kierowania organizacją. Muszą
być pozyskiwane w sposób ciągły i zorganizowany.
Zdobywanie odpowiednich informacji nie jest łatwe, ale ko-
nieczne, zwłaszcza gdy celem ma być zapewnienie bezpie-
czeństwa funkcjonowania organizacji w okresie zagrożeń.
Organizacja, dążąc do zapewnienia sobie stałego dopływu
informacji, powinna stworzyć system obserwacji otoczenia,
umożliwiający rozpoznawanie i określanie zarówno szans, jak
i zagrożeń stwarzanych przez to otoczenie.
Każdy system informacji, który obejmuje zbieranie, przesy-
łanie, przechowywanie, przetwarzanie i udostępnianie infor-
macji, powinien być systemem strategicznym, ukierunkowa-
nym na przyszłość organizacji, umożliwiającym poznanie
prawdopodobnych tendencji rozwoju otoczenia, mającego
wpływ na funkcjonowanie organizacji i osiąganie przez nią
w przyszłości optymalnych efektów działania. Brak takiego
systemu może spowodować powstanie tzw. luki komunikacyj-
nej i opóźniać reakcję organizacji na zachodzące zmiany.
6
Oprócz informacji, umożliwiających rozpoznanie sytu-
acji kryzysowej i dysponowanie siłami i środkami, kierow-
nictwu organizacji są potrzebne informacje do podejmowa-
nia zasadniczych decyzji. Działania przedsiębiorcze to
umiejętność wykorzystywania informacji. Odpowiednia in-
formacja jest dobrem bardzo rzadkim, a jej pozyskiwanie
procesem pracochłonnym, żmudnym oraz obciążającym pod
względem finansowym i inwestycyjnym. Zasób informa-
cyjny organizacji ma duże znaczenie podczas przewidywa-
nia jej przyszłości i powinien być postrzegany przez pry-
zmat dalszego rozwoju niekorzystnej sytuacji i nowych wy-
zwań. Informacja o przyszłości organizacji nie jest podawa-
na kierownictwu w bezpośredniej, jawnej formie. Zazwyczaj
są przekazywane dane cząstkowe, wymagające głębokiej
analizy zaistniałej sytuacji i syntetycznego wnioskowania.
W każdej organizacji informacja staje się zasobem równie
ważnym, jak pieniądz, surowce, produkt, kontrahenci czy
załoga. Informacje dostarczane przez system informacyjny
muszą trafić do właściwej osoby we właściwym czasie, że-
by mogła ona podjąć odpowiednie działania. Kierownicy
nie zdołają podjąć trafnych decyzji, jeśli nie będą mieli wy-
czerpujących informacji. Należy przekazywać im tyle in-
formacji, ile mogą efektywnie wykorzystać. Ważny jest sto-
pień istotności informacji. Muszą być najnowsze, obszerne,
powinny dotyczyć zadań organizacji i zakresu odpowiedzial-
ności kierownika oraz być dostarczane systematycznie.
Podczas określania problemów, a następnie ich rozwiązy-
wania, należy precyzyjnie ustalić priorytety oraz wskazać te
elementy organizacji, które są odpowiedzialne za zbieranie in-
formacji, ich analizę i przedstawianie propozycji dalszych dzia-
łań. W praktyce zarządzania jest to bardzo trudne, gdyż kie-
rownictwo organizacji często musi wybierać między tym, co
ważne i pilne, a tym, co kosztowne. O tym, co naprawdę jest
ważne powinny decydować jedynie oczekiwane rezultaty.
7

Problemy należy więc rozwiązywać, podejmując czynności
rozsądne, wynikające z przewidywań i długofalowej kalkula-
cji oraz określonej koncentracji działania.
Wnioski
 Właściwe rozpoznanie otoczenia i przeprowadzenie rze-
czowej informacji ma zasadnicze znaczenie dla podjęcia traf-
nych decyzji. Pozyskiwać należy informacje o charakterze pro-
gnostycznym, ponieważ tylko takie umożliwiają identyfikację
niekorzystnego czynnika w otoczeniu i analizę jego rozwoju.
 Informacje w procesie zarządzania antykryzysowego
organizacją powinny pozwalać przede wszystkim na redukcję
niepewności, realne oszacowanie wielkości ryzyka oraz szans
i zagrożeń związanych z funkcjonowaniem organizacji.
 System informacji niezbędny do zarządzania kryzysowe-
go nie powinien być ograniczony do sztywnej struktury orga-
nizacji, procesy informacyjne wykraczają bowiem poza jej gra-
nice, a w zdobywanie informacji zaangażowanych jest wiele
osób z różnych obszarów organizacji i spoza niej.
 Wiarygodne informacje o organizacji, jej trudnościach,
działaniach podjętych w obliczu kryzysu, o sukcesach i per-
spektywach budzą zaufanie do kierownictwa, tworzą dobry
klimat psychospołeczny, kształtują postawy zaangażowania,
zwiększają autorytet kierownictwa oraz eliminują poczucie
zagrożenia i niepewności.
g
Skuteczne prowadzenie działań antykryzysowych wymaga sprawnej wymiany
informacji, szybkiego dostępu do jej nośników, a także prostych mechanizmów
zastępowania jednych informacji drugimi.
6
J. Penc, Decyzje…, op. cit., s. 187
7
Tamże, s. 94..
40 Myśl Wojskowa 1/2007
Rozwój sił zbrojnych
kryterium obronności
gen. bryg. dr
KRZYSZTOF ZAŁĘSKI
zastępca szefa szkolenia
Sztabu Generalnego WP.
Absolwent uczelni
krajowych i zagranicznych,
ukończył też kursy języka
angielskiego w USA
i Kanadzie. Doktor nauk
wojskowych. Specjalista
z zakresu szkolenia
operacyjnego. Organizator
i uczestnik wielu ćwiczeń
dowódczo-sztabowych
i z wojskami (główny autor
scenariusza ćwiczenia
,,Anakonda 2006”). Autor
i współautor wielu
opracowań i publikacji
na łamach czasopism
fachowowojskowych
o tematyce szkoleniowej
i operacyjno-strategicznej
Ł
atwo jest mówić o wyzwaniach XXI
wieku, trudniej jednak je zdefiniować.
1

Czym one są? Jakim charakterystycz-
nym czynnikom podlegają? Czy tylko ekono-
micznym, których bazą są coraz większe
różnice między stanem posiadania obywateli
poszczególnych państw, czy również czyn-
nikom wyznaniowym, z których – jak sądzą
niektórzy – bierze początek na przykład islam-
ski terroryzm? Czy może mają znaczenie
również warunki industrialne, obracające się
początkowo przeciwko jednostce, by na drodze
dalszego postępu, w XXI wieku, osiągnąć
poziom globalizacji, który stanie się nowym
źródłem zagrożeń dla systemów społeczno-
-ekonomicznych i państw?
Odpowiedź na tak postawione pytania
wymaga zastanowienia się, jakie zagrożenia
stoją obecnie przed siłami zbrojnymi, stwo-
rzonymi do obrony własnego terytorium, fi-
nansowanymi ze środków obywateli, aby w ra-
zie potrzeby były zdolne do przeciwstawienia
się innemu państwu. No właśnie, czy tylko in-
nemu państwu? A co z terroryzmem, z natu-
ry bezpaństwowym, często bezimiennym?
Co z proliferacją broni masowego rażenia,
czynnikami migracyjnymi i ich wpływem na
niepokoje społeczne? Przykładem takich
zagrożeń są kłopoty Francji i Wielkiej Brytanii
z asymilacją grup przybyłych z zewnętrz.
Zjawiskom globalizacji towarzyszy patolo-
gia oraz degradacja nieprzystosowanej części
społeczeństwa. Skutkuje to rozwojem między-
narodowej przestępczości zorganizowanej,
która z kolei stanowi źródło finansowania or-
ganizacji terrorystycznych, często także pos-
politych grup kryminogennych, parających się
zwykłym bandytyzmem – bez jakichkolwiek
podstaw ideologicznych.
Konieczna jest zatem zmiana tradycyjnego
myślenia o warunkach i kryteriach obronności,
sposobach użycia sił zbrojnych i metodach
prowadzenia wojen. Obecnie coraz trudniej
wskazać i umiejscowić konkretnego przeciw-
nika. Zamachy w Londynie przeprowadzili
potomkowie rodzin imigranckich, wychowani
w duchu demokratycznego państwa, które ich
przyjęło i któremu powinni okazywać sza-
cunek i wdzięczność. Czyżby asymilacja
społeczna była tylko fikcją?
Nietradycyjne zagrożenia wymagają nie-
tradycyjnych sił zbrojnych. We współczesnym
świecie wzrasta zagrożenie asymetryczne ja-
ko metoda działań terrorystów, którzy stosują
niekonwencjonalną taktykę zamachów, tak
aby osiągnąć maksymalny efekt medialny.
Dobór obiektów ataku niewiele ma wspól-
nego z realizacją celów politycznych.
Przykładem są ataki samobójcze, skierowane
z reguły przeciwko przypadkowym przechod-
niom, stosowane przez różne uzbrojone
grupy.
Operacja w Iraku (Iraqi Freedom), która
miała przynieść wolność obywatelom tego
państwa i jego niepodległość, jest bliska total-
nego fiaska. Sytuacja wewnętrzna Iraku sys-
tematycznie się pogarsza. Państwu grozi roz-
pad. Wzrasta liczba ofiar po obu stronach:
koalicyjnej i irackiej, z tą różnicą, że po stro-
nie irackiej straty są wielokrotnie większe.
Operacja w Afganistanie (Enduring Freedom)
także ani nie osiągnęła założonych celów, ani
też nie przybliżyła Afganistanu do demokracji.
Społeczeństwo się demoralizuje, rozwija
przestępczość i korupcja.
Coraz częściej słychać głosy światowej
opinii o bezsensowności zaistniałej sytuacji.
Czyżby cywilizowany świat przegrywał?
Wydaje się, że politycy są świadomi bliskiego
już upadku przyjętej metody naprawiania
świata. Nie ma jednak, przynajmniej na razie,
innego sensownego wyjścia z trudnej sytuacji.
Nie jest też rozwiązaniem natychmiastowe
wycofanie wojsk, bo to pogorszyłoby i tak już
niebezpieczną sytuację. Nasiliłoby również
walkę o wpływy liderów różnych grup, co
w rezultacie w każdym wypadku zakończyłoby
się wojną domową.
Nie sprawdza się orężne ustanawianie
demokracji. Czy zatem wojsko jest dobrym
narzędziem rozwiązywania problemów poli-
tycznych? Pozostawione samo sobie, bez od-
powiedniej bazy społeczno-ekonomicznej,
zawsze przegra, niezależnie od tego, jak jest
wyposażone i przygotowane. Czy zatem
clausewitzowskie stwierdzenie, że wojna jest
1
Prezentowane w artykule poglądy stanowią przemyślenia autora i nie są związane z oficjalnym stanowiskiem instytucji, którą autor reprezentuje.
Sztuka wojenna
41 Myśl Wojskowa 1/2007
kontynuacją polityki innymi środkami, nie
nadaje się do naszych czasów? A może tyl-
ko współczesna interpretacja jest błędna?
Wygodniej jest likwidować skutki zła środ-
kami militarnymi, bo pozwala to nie tylko
rozwiązać problem, lecz także czasem nakrę-
ca koniunkturę gospodarczą i o to również
chodzi dopóty, dopóki sytuacja nie zaczyna
wymykać się spod kontroli.
Współczesne konflikty zbrojne są kompilacją
różnych sposobów walki, prowadzonej przez
siły zbrojne nie tylko z innymi siłami zbrojny-
mi, lecz także z transnarodowymi organiza-
cjami terrorystycznymi. W przyszłości może
to skutkować pojawieniem się wojennych
operacji pozamilitarnych
2
, ukierunkowanych
na niszczenie podłoża ekonomiczno-ideolo-
gicznego różnych grup i ugrupowań zbrojnych.
Nie zmieni to prawdopodobnie samej istoty
prowadzenia walki (wojny). Może przybrać
ona jednak łagodniejszą formę, zwłaszcza jeśli
chodzi o oddziaływanie na ludność cywilną,
która ponosi wielokrotnie większe ofiary niż
siły zbrojne. Zmiany będą polegać na
przeniesieniu walki w inne, dotychczas
nieużywane, nienaturalne dla wojska (nowe),
przestrzenie, na przykład w przestrzeń
elektromagnetyczną, cybernetyczną, finan-
sową, energetyczną, informacyjną, kosmicz-
ną i wiele, wiele innych, typowych dla współ-
czesnego świata. Nie można wykluczyć, że
w planowaniu przyszłych operacji nie będą
uwzględniane działania masowe, ukierunko-
wane na zgromadzenie i użycie przeważają-
cej ilości sił i środków na rzecz precyzyj-
nych, zrobotyzowanych środków rażenia,
wspartych nieznaną dotychczas przewagą in-
formacyjną, równolegle z tradycyjnymi spo-
sobami działań i że nie będą się wzajemnie
uzupełniać.
W przyszłych operacjach chcemy wyko-
rzystywać wnioski wyciągnięte z minionych
wojen. Zakłada się, że operacje te będą pro-
wadzone na podstawie następującego sce-
nariusza:
— zidentyfikowanie źródeł zagrożenia,
wykrycie i rozpoznanie słabych stron prze-
ciwnika;
— określenie zamiaru jego działania dzięki
zgromadzeniu jak największej ilości danych;
— sparaliżowanie jego działania przewagą
systemu informacji własnych;
— wykonanie precyzyjnych, uprzedzających
uderzeń z wykorzystaniem zrobotyzowanych
systemów i środków walki;
— stabilizowanie sytuacji po neutralizacji
sił zbrojnych.
Wymaga to sił zbrojnych mających
bezwzględną przewagę informacyjną, zinte-
growane systemy dowodzenia i rozpoznania,
które pozwalają na jednolitą interpretację
obrazu pola walki, zdolności do precyzyjnego
wykonywania uderzeń ogniowych oraz efek-
tywnego przeprowadzenia manewrów. Nie
wystarczy to jednak do osiągnięcia sukcesu,
niezbędne są także siły i czynniki, które
stabilizują naruszone w wyniku wojny (klęski)
środowisko.
3
Na przyszłym polu walki o sukcesie już nie
będą decydować wojska masowe – będzie
o nim decydować precyzyjne planowanie,
oparte na wnikliwej znajomości potencjalne-
go przeciwnika. Wymaga to zastosowania pre-
cyzyjnego uzbrojenia (w dalszym ciągu limi-
towanego – nie tylko dla naszych sił zbroj-
nych), szczególnego doboru obiektów rażenia,
co z kolei pociąga za sobą konieczność stoso-
wania skomplikowanych procedur planistycz-
no-koordynacyjnych, przede wszystkim targe-
tingu. W tym celu praktycznie w każdej nowo-
czesnej armii są rozwijane między innymi
siły specjalne.
Można przyjąć, że przyszłe działania zbroj-
ne będą wypadkową aktywnej obrony, prowa-
dzonej często głęboko poza własnym teryto-
rium, dużej liczby rozproszonych walk i poty-
czek (bitew) powietrzno-lądowych – nieko-
niecznie powiązanych jednolitym zamiarem
dowódcy – różnorodnych operacji, prowadzo-
nych symultanicznie we wszystkich możliwych
Nietradycyjne zagrożenia wymagają nietradycyjnych sił zbrojnych.
We współczesnym świecie wzrasta zagrożenie asymetryczne jako metoda działań
terrorystów stosujących niekonwencjonalną taktykę zamachów, tak aby cele
zamachów pozwalały osiągnąć maksymalny efekt medialny.
2
Inne znaczenie i rozumienie Military Operation Other Than War (MOOTW).
3
Do takich czynników należą środki finansowe, propagandowe oraz siły niezbędne do zadośćuczynienia krzywd podbitemu społeczeństwu, które z natury będzie wrogo nastawione.
Sztuka wojenna
42 Myśl Wojskowa 1/2007
wymiarach przestrzennych i warunkach geofi-
zycznych. Niezbędne będzie precyzyjne kiero-
wanie i stosowanie dynamicznych „barier ognio-
wych”, uprzedzające obsadzanie kierunków do-
godnych do obrony, manewru lub wycofania się
przeciwnika.
Każda wojna jest i będzie inna
Przyszłe działania wojenne będą inne od do-
tychczas znanych wojen i konfliktów zbrojnych.
Mogą charakteryzować one się następującymi
cechami:
— wielowymiarowością przestrzeni działań
bojowych, w tym przeniesieniem działań do
nienaturalnych dla sił zbrojnych przestrzeni;
— rosnącą dominacją myśli (koncepcji)
i informacji nad materialnymi środkami (narzę-
dziami) walki;
— coraz większą precyzją uderzeń przy
rosnącej niejednoznaczności i ruchliwości
celów;
— elektronizacją działań (komputeryzacją,
digitalizacją, działaniami i oddziaływaniami
elektromagnetycznymi i cybernetycznymi);
— rosnącą dynamiką i pulsacyjnością
działań;
— wzrostem znaczenia elastyczności, wielo-
funkcyjności i manewrowości w stosunku do
pozycji i wielkości sił;
—- ograniczaniem liczebności sił biorących
bezpośredni udział w walkach;
— brakiem stałej linii styczności wojsk oraz
ogniskowością działań bojowych;
— szerokim wykorzystaniem bezzałogowych
i zrobotyzowanych platform operujących w każ-
dym środowisku.
Takim wymaganiom może sprostać tylko
efektywny system obronności, bazujący głów-
nie na skutecznych siłach zbrojnych, wspartych
stabilnym, demokratycznym systemem poli-
tycznym i odpowiednimi warunkami ekono-
micznymi państwa. Czym powinien się charak-
teryzować efektywny system obronności? To
przede wszystkim: efektywny, na szczeblu pań-
stwa, system pozyskiwania informacji o poten-
cjalnych zagrożeniach militarnych i niemilitar-
nych, jej gromadzenie i analizowanie, wypra-
cowywanie wniosków oraz wskazywanie kie-
runków powstrzymywania zagrożeń i możli-
wości ich neutralizacji; spójny, elastyczny
i efektywny system dowodzenia oparty na trans-
parentnych mechanizmach podejmowania
decyzji; siły zbrojne uniwersalne, przysto-
sowane do wykonywania precyzyjnych uderzeń
prewencyjno-odstraszających oraz masowania
wysiłku w określonym miejscu i czasie;
zdolność do natychmiastowej projekcji sił, ich
wsparcia i zabezpieczenia w dowolnej ope-
racji; zaplecze polityczno-społeczne przy-
gotowane do legitymizowania użycia sił zbroj-
nych stosownie do sytuacji geopolitycznej
i decyzji strategicznych. Wszystko to stanowi
wykładnię do kształtowania przyszłości sił
zbrojnych.
Rozwój sił zbrojnych nie może być
utożsamiany z ich bieżącym dostosowywa-
niem (poprawianiem) do doraźnych – często
politycznych – potrzeb. Wymaga to zmiany
myślenia polityków i dowódców o wojnie ja-
ko zjawisku, możliwościach i opłacalności
osiągania celów politycznych, także o oczeki-
wanych efektach końcowych.
Analizy ostatnich konfliktów zbrojnych
wskazują, że aby sprostać wyzwaniom XXI
wieku, niezbędny jest rozwój zdolności ope-
racyjnych w następujących obszarach:
— rozpoznanie i dowodzenie w celu inte-
gracji obrazu pola walki ze wszystkich
dostępnych źródeł, cywilnych i wojskowych,
dokonania jego jednolitej i terminowej ana-
lizy oraz podjęcia trafnych decyzji, przygoto-
wanych przez zespoły eksperckie nie tylko
wojskowe;
— kierowanie wojskami w rozproszonym śro-
dowisku walki, w którym siły zadaniowe często
będą oddalone tysiące kilometrów od narodo-
wych centrów polityczno-decyzyjnych;
— wykonanie precyzyjnych uderzeń na
przeciwnika, celem sparaliżowania możli-
wości jego działań, z wykorzystaniem prze-
wagi informacyjnej i zrobotyzowanych syste-
mów oraz środków walki;
— zapewnienie swobody manewru na
wszystkich poziomach walki, utrzymanie
wsparcia i zaspokojenie wszystkich potrzeb
żołnierzy na polu walki;
— kontynuowanie walki o byt i świadomość
podbitego, zagniewanego i zagubionego spo-
łeczeństwa.
Dobre rozpoznanie umożliwia efektywne
przeciwdziałanie. Rozpoznanie w Siłach
Zbrojnych RP wymaga zdecydowanych działań
Na przyszłym polu walki o sukcesie już nie będą decydować wojska masowe,
lecz precyzyjne planowanie, oparte na wnikliwej znajomości
potencjalnego przeciwnika.
Sztuka wojenna
43 Myśl Wojskowa 1/2007
i inwestycji. Wydaje się, że nie są jasno sprecy-
zowane potrzeby sił zbrojnych w tym zakresie,
zwłaszcza w kontekście wdrażania nowego
sprzętu i uzbrojenia. Wstępem do dyskusji o za-
kupie nowoczesnych platform ogniowych po-
winna być ocena możliwości operacyjnego ich
wykorzystania i ograniczeń wynikających
z tego tytułu. Konieczne jest więc wdrożenie
sieciocentryczności, choćby w najbardziej
uproszczonej formie, sprowadzonej do zauto-
matyzowanej wymiany informacji między po-
szczególnymi systemami dowodzenia RSZ. Czy
można mówić o racjonalnym wykorzystaniu
efektów użycia nowoczesnych zasobników roz-
poznawczych zakupionych do F-16 oraz bez-
załogowych statków powietrznych (BSP),
jeżeli brakuje scentralizowanej sieci przesyłu
danych, narzędzi analitycznych i wyszkolo-
nych zespołów analitycznych? Trudno mówić
o terminowości przekazania tych danych i ra-
cjonalnym ich wykorzystaniu przez określone
centra decyzyjne. Wydaje się, że najpierw
powinno się ocenić, na ile jest przygotowane
środowisko i czy będzie możliwe pełne wyko-
rzystanie potencjału bojowego nowoczesnych
środków. Może warto zacząć od prostych
pytań, po co i w jaki sposób.
Stany Zjednoczone od dawna pracują nad
sieciocentrycznym system wymiany danych.
Nowym osiągnięciem będzie Global
Information Grid (GIG).
4
Siły zbrojne Niemiec, zwiększając
zaangażowanie w misjach i operacjach poza
granicami kraju, również dostrzegają prio-
rytetowe znaczenie systemów dowodzenia i roz-
poznania. Siły reagowania będą sukcesywnie
wyposażane w sprzęt i urządzenia (węzły
łączności i terminale) przystosowane do
szerokopasmowej transmisji danych w śro-
dowiskach sieciocentrycznych.
5
Podstawą sys-
temu na niższych szczebla dowodzenia ma być
taktyczny wojskowy Internet (Tactical Military
Internet – TMI), pozwalający dowódcy plu-
tonu kierować działaniami żołnierzy
w środowisku sieciocentrycznym (na początek
jego namiastce) z wykorzystaniem komer-
cyjnych (przystosowanych) laptopów.
Docelowo zakłada się włączenie w środowisko
sieciocentryczne wszystkich sensorów opty-
cznych, optoelektronicznych oraz mobilnych
naziemnych stacji odbioru danych. Przewiduje
się także wyposażenie wszystkich wozów bo-
jowych w system śledzenia położenia (trac-
king).
6
Prace nad uzyskaniem możliwości
prowadzania działań w środowiskach siecio-
centrycznych odbywają się równolegle na
kilku poziomach. W 2009 roku planuje się dos-
tarczenie pierwszego egzemplarza Joint
Airborne Reconnaissance and Combat Network
System, opracowywanego przez konsorcjum
Rheinmetall
7
i przeznaczonego dla szczebla
operacyjnego.
W siłach zbrojnych Izraela w ciągu ostatnich
trzech lat priorytet przyznano rozpoznaniu
i dowodzeniu. Nakłady w tej dziedzinie
osiągnęły poziom 5 miliardów dolarów. Środki
te przeznacza się głównie na wdrażanie: kie-
rowanych i niekierowanych platform po-
wietrznych oraz ich specjalistyczne
wyposażanie, przede wszystkim w systemy roz-
poznawcze, rozwijanie naziemnych elementów
i modułów systemów rozpoznania, śledzenia
obiektów naziemnych i planowania ich
obezwładniania ogniowego. Końcowym efek-
tem programu ma być spięcie systemów ro-
zpoznania i dowodzenia wszystkich rodzajów
sił zbrojnych w jeden system. Ogólnie roz-
poznanie i dowodzenie jest rozwijane pod
wspólnym hasłem doktrynalnym know first,
decide first, act first.
W Siłach Zbrojnych RP też pojawiły się
pewne elementy nowoczesności. Niedawno
wdrożono do jednostki GROM pierwszy po-
wietrzny bezzałogowy ministatek Orbiter.
8

Dzięki temu przynajmniej jedna polska jed-
nostka znalazła się w centrum ogólnego tren-
du w zakresie rozpoznania. Podobnie pozyty-
wnie trzeba oceniać wdrożenie stacjonarnego
systemu obserwacji terenu (SSOT)
9
i jego
powietrznego odpowiednika, montowanego na
śmigłowcu W-3 (PSOT). Obydwa systemy
są przeznaczone do wzmacniania ochrony
obiektów, poprzez odpowiednio wczesne –
w zależności od rodzaju systemu – wykrycie
osób zbliżających się do chronionego obiektu.
Sercem systemu jest głowica elektrooptyczna
typu FLIR. SSOT i PSOT mogą współpraco-
wać ze skonstruowanym dodatkowo stano-
wiskiem naziemnym, nie mogą jednak ze
sobą, pomimo podobnej konfiguracji wyposa-
4
,,Jane’s Defence Weekly”, 23.10.2006, p. 25.
5
,,Jane’s International Defence Review”, July 2005, p. 10. Dla sił zbrojnych Niemiec przygotowuje się produkt, który zapewni dalsze rozszerzenie możliwości sieciocentrycznych,
znacznie wykraczające poza możliwości istniejącego systemu German Any’s Infanterist der Zukuft (IDZ).
6
Szeroko stosowane w operacjach, m.in. w Iraku, Afganistanie, Kosowie; oczywiście stosują ci, którzy mają takie możliwości.
7
,,Jane’s International Defence Review”, July 2005, p. 14.
8
,,Raport” 2006 nr 7, s. 54.
9
Tamże, s. 34.
GIG
najbardziej
zaawansowany
technologicznie system,
wykorzystujący
technologię laserową
i systemy satelitarne
nowej generacji i. Będzie
on przeznaczony
do przekazywania
w czasie rzeczywistym
danych planistyczno-
-operacyjnych
dowódcom, żołnierzom
oraz do systemów
uzbrojenia
i zrobotyzowanych
platform ogniowych.
Podstawą działania
systemu operacyjnego
GIG będą założenia
typowe dla wojskowego
Internetu, w którym
każdy użytkownik
(człowiek i urządzenie)
będzie miał indywidualny
adres (Internet Protocol
address – IP),
pozwalający w czasie
rzeczywistym śledzić
jego położenie
i wymieniać dane
w dowolnym miejscu
na teatrze działań.
Ocenia się, że koszt
całego przedsięwzięcia
wyniesie około
34 mld dolarów,
a pierwsze efekty
wdrożeniowe
są oczekiwane pod
koniec 2011 roku.
Sztuka wojenna
44 Myśl Wojskowa 1/2007
żenia. Istotną ich wadą jest mała przydatność
do transportu, w wersji stacjonarnej, ze wzglę-
du na ciężar i gabaryty, oraz mała odporność
wersji powietrznej na warunki atmosferyczne.
Nowoczesność przede wszystkim
Zwalczanie terroryzmu wymaga wyposażenia
dowództw i sztabów oraz każdego żołnierza
w informację pozwalającą elastycznie reagować
w różnych sytuacjach taktycznych, niezależnie od
szczebla dowodzenia. Dzięki temu powstała
rodzina bezzałogowych statków powietrznych
(BSP), poczynając od małych, tzw. kieszon-
kowych, do bezzałogowych samolotów wieloza-
daniowych.
Amerykański program Joint Unmanned
Combat Air System (J-UCAS)
10
koncentruje
się na rozszerzeniu możliwości operacyjnych
BSP poza zakres zadań rozpoznawczych
(Intelligence, Surveillance and Reconnaissance
– ISR), w kierunku zadań ogniowych, w tym
między innymi: niszczenia środków obrony
powietrznej i przeciwlotniczej przeciwnika,
zwalczania okrętów podwodnych i nawodnych,
działań przeciwminowych, łączności oraz prze-
ciwdziałania elektronicznego. Bezzałogowe stat-
ki powietrzne stosuje się też do zwalczania siły
żywej przeciwnika, na razie jednak w ograniczo-
nym zakresie. Duży postęp w tej dziedzinie po-
czyniły wszystkie liczące się armie świata.
Przedstawione możliwości pokazują, że BSP
powoli, chociaż coraz śmielej, zajmują miejsce
przeznaczone dotychczas dla samolotów zało-
gowych. Siły zbrojne USA w działalności ope-
racyjnej wykorzystują przede wszystkim dwa
podstawowe typy BSP – Predator i Shadow.
Predator dotychczas był używany głównie do
zapewnienia wsparcia lotniczego w działaniach
sił specjalnych. O jednej z takich akcji prze-
ciwko talibom było głośno w 2002 roku
11
,
kiedy Predator wspierał ogniowo działania sił
specjalnych we wschodnim Afganistanie.
Predator ma również swoje zasługi w innych
spektakularnych operacjach, między innymi
w zatrzymaniu Saddama Husajna i uratowaniu
szeregowca Jessicy Lynch w kwietniu 2003
roku.
Jeżeli chodzi o bezzałogowy statek po-
wietrzny Shadow, głównie jest używany jako
środek rozpoznawczy. Jest to środek tak-
tyczny, przede wszystkim do szczebla bry-
gady. Sprawdził się w patrolowaniu szlaków
komunikacyjnych w Iraku.
12
Stany Zjedno-
czone w dalszym ciągu preferują wykorzysty-
wanie BSP do wykonywania zadań roz-
poznawczych.
Potrzebę posiadania BSP dostrzega wiele
innych państw, jak choćby Holandia, której
udział w operacji w Afganistanie spowodował,
że powstało pilne zapotrzebowanie na zakup
10 mini BSP typu Aladyn
13
i pięciu stacji na-
ziemnych.
Wydaje się, że Izrael ma największe i na-
jbardziej dojrzałe doświadczenia z operacyjne-
go użycia BSP. Zakończona wojna z Hezbollahem
potwierdziła użyteczność bezzałogowych statków
powietrznych przede wszystkim jako środka
walki. Po raz pierwszy wykorzystano go
masowo, a nie tylko w celach rozpoz-
nawczych. Ocenia się, że operacja powietrzna
przeciwko Hezbollahowi będzie punktem
zwrotnym w koncepcjach wykorzystania BSP.
Ogółem bezzałogowe statki powietrzne –
różnego typu – wykonały w ciągu 31-dniowej
operacji 16 000 godzin nalotu
14
, z tego w ce-
lach rozpoznawczych – 13 000, pozostałe 3000
godzin – w misjach ofensywnych. Według
przedstawicieli sił powietrznych
15
, w trwającej
miesiąc operacji wykonano z użyciem BSP
był większy nalot i więcej wyniesiono
Zwalczanie terroryzmu wymaga przekazania dowództwom i sztabom oraz
każdemu żołnierzowi informacji pozwalającej elastycznie reagować w różnych
sytuacjach taktycznych, niezależnie od szczebla dowodzenia. I dlatego powstała
cała rodzina bezzałogowych statków powietrznych, poczynając od małych, tzw.
kieszonkowych, do bezzałogowych samolotów wielozadaniowych.
10
,,Jane’s International Defence Review”, July 2005, p. 35.
11
Walka o Robert’s Ridge, częśc operacji ,,Anakonda” przeciwko talibom i al Kaidzie w marcu 2002 r.
12
Znanych jest kilka przypadków wykrycia przez operatorów BSP Shadow domowej roboty ładunków wybuchowych zwanych IED (Improvised Explosive Devices), podkładanych
przy trasach przejazdu amerykańskich patroli i konwojów, i przekazanie danych do patroli rozminowania celem potwierdzenia i unieszkodliwienia tych ładunków.
13
,,Jane’s International Defence Review”, Nov. 2006, p. 6.
14
,,Defence News” 2006, Ost. 2, p. 6.
15
Tamże.
Sztuka wojenna
45 Myśl Wojskowa 1/2007
doświadczeń niż w wypadku eksploatacji
tradycyjnych statków powietrznych.
Izrael, wykorzystując załogowe i bezzałogowe
statki powietrzne, dyżurujące dwadzieścia cz-
tery godziny bez przerwy w wyznaczonych stre-
fach, uzyskał rewelacyjny czas od wykrycia do
strzelania (sensor to shooter) – jedną minutę.
W ciągu całej operacji Hezbollah odpalił pon-
ad 4000 pocisków wysoce mobilnych z dobrze
maskowanych wyrzutni. Według danych izrael-
skichponad 100 tych wyrzutni było zniszczo-
nych, z czego blisko 90% bezpośrednio po od-
daniu pierwszego strzału.
Duża użyteczność BSP spowodowała, że
siły powietrzne Izraela zamierzają przyspieszyć
dostawę kolejnej partii tego środka walki
w różnych wersjach, przede wszystkim bo-
jowych. Kontrakt jest objęty tajemnicą.
16

Ocenia się, że dostawa może dotyczyć BSP
dużego zasięgu, produkowanych w zakładach
Izrael Aircraft Industry i znanych pod nazwą
Mahatz-1 lub Crusher-1.
Doświadczenia izraelskie potwierdzają
również konieczność dalszego rozwijania sił
ofensywnych i defensywnych.
17
Wojna
pokazała, że zwalczanie środków napadu
powietrznego musi być prowadzone w sposób
ciągły, wspierane poszukiwaniem i zwalcza-
niem tych środków bezpośrednio w bazach na
terytorium przeciwnika. Izrael zamierza w dal-
szym ciągu rozwijać Short Range Balistic
Missile Defense Programme (SRBMD),
angażując w 2007 roku większe własne środki
finansowe oraz amerykańskie środki po-
mocowe.
Zdecydowanie mniej od sił powietrznych
doświadczeń z wykorzystywaniem zroboty-
zowanych platform ogniowych mają wojska
lądowe większości armii. Użycie bez-
załogowych pojazdów lądowych (Unmanned
Ground Vehicles – UGVs) w zasadzie ogra-
nicza się do funkcji pomocniczych, wysoce
specjalistycznych, realizowanych w szczegól-
nie niebezpiecznym dla człowieka środowisku.
Sprowadza się generalnie do rozpoznania
zagrożeń chemicznych, radiologicznych, nuk-
learnych i, rzadziej, biologicznych ze względu
na wysoce specjalistyczną aparaturę nie-
zbędną do analizy i oceny zagrożenia. Bez-
załogowe pojazdy lądowe znalazły zastoso-
wanie w służbach inżynieryjno-saperskich oraz
w rozpoznaniu, zwłaszcza terenów zurbanizo-
wanych. Podejmowano również próby zas-
tosowań bojowych, jednak bez większych re-
zultatów. Niewielkie wykorzystanie bojowe ta-
kich środków bierze się przypuszczalnie
z obawy o zagrożenie dla tradycyjnie rozu-
mianych możliwości żołnierskich. Marynarka
wojenna wielu państw także wykorzystuje na-
wodne i podwodne bezzałogowe aparaty
pływające przede wszystkim do zadań pomoc-
niczych.
W związku z dużymi osiągnięciami w ope-
racyjnym wykorzystaniu BSP jako środka walki
i zapowiedziami punktu zwrotnego w sztuce
operacyjnej sił powietrznych oczywiste wyda-
je się pytanie, czy kończy się zatem era samo-
lotów załogowych. Czy poczynione zakupy
samolotów F-16 są chybione, nieperspekty-
wiczne? Na pewno nie. Te pytania już były.
Dynamiczny rozwój środków rakietowych
różnego typu i przeznaczenia w latach 60. i 70.
nie wyeliminował samolotów, ale wręcz prze-
ciwnie – doprowadził do ich dalszego roz-
woju. Podobnie będzie z BSP, które uzupełnią
wymagania operacyjne, nie zastąpią jednak
samolotów.
Rynek ten jest dosyć duży i wciąż się roz-
wija. Oprócz drogich samolotów, tj. F-22, F-35
czy Eurofighter, w dalszym ciągu dużym powo-
dzeniem – zwłaszcza w krajach o mniejszym
potencjale ekonomicznym – cieszy się nie-
zmiennie F-16.
18
Jako potencjalnych klientów
wymienia się Grecję – zainteresowaną bliżej
nieokreśloną liczbą samolotów, Szwajcarię –
zainteresowaną około 20 samolotami, Turcję,
która chciałaby wymienić całość przestarzałego
parku przed 2010 rokiem, Bułgarię, która po-
trzebuje ich około 20, Rumunię – około 50,
a także takie kraje, jak: Malezja, Filipiny,
Chile, Columbia, Argentyna, Ekwador, Peru
i Brazylia.
Trzeba być tam, gdzie wymaga tego nasza wiarygodność. Strategia
bezpieczeństwa narodowego Rzeczypospolitej Polskiej uznaje udział
w militarnych działaniach stabilizacyjnych za jeden z istotniejszych czynników
utrwalania porządku międzynarodowego.
16
,,Defense News” 2006, July 17.
17
,,Defence News” 2006, Oct. 2, p. 12.
18
,,Defense News” 2006, July 17, p. 12.
Sztuka wojenna
46 Myśl Wojskowa 1/2007
Szwecja, pomimo że oficjalnie jest krajem
neutralnym, zmienia swoją doktrynę wojskową.
Długofalowa polityka zbrojeniowa tego kraju,
realizowana pod hasłem jakość, a nie ilość, już
przynosi oczekiwane efekty. Począwszy od
2007 roku, wszystkie gripeny osiągną całkowitą
kompatybilność z NATO w zakresie dowodze-
nia, uzbrojenia i tankowania w powietrzu, tym
samym będą zdolne do uczestniczenia w mis-
jach i operacjach w dowolnym obszarze geo-
graficznym i klimatycznym wspólnie
z NATO.
19
Potwierdził to ostatni udział eskad-
ry samolotów w ćwiczeniach „Red Flag”,
w których z powodzeniem wykonywano zada-
nia zwalczania celów powietrznych i naziem-
nych z wykorzystaniem środków bojowych
kompatybilnych z NATO.
Na VI Międzynarodowej Wystawie Lotniczej
i Kosmicznej Chińczycy zaprezentowali aż
dziesięć różnego rodzaju środków bezza-
łogowych, w tym z wykorzystaniem nowych
koncepcji w technologii „niewidzialnych”,
a także platformy bojowe oraz rozpoz-
nawcze z dużych wysokości.
20
Wszystkie
przedstawione produkty były wytworem ich
rodzimego przemysłu. Daje się zauważyć
coraz wyraźniejsza chęć uniezależniania się
Chin od przemysłu zbrojeniowego Rosji,
przynajmniej w niektórych technologiach
obronnych.
Po analizie systemów rozpoznania, dowodze-
nia oraz precyzyjnego rażenia, kolejnym
warunkiem nowoczesności sił zbrojnych jest
transport strategiczny, nierozerwalnie związany
z realizacją ambicji Sił Zbrojnych RP,
dotyczących udziału w misjach i operacjach po-
za granicami kraju.
Trzeba być tam, gdzie jest to konieczne,
żebyśmy byli wiarygodni. Strategia bez-
pieczeństwa narodowego Rzeczypospolitej
Polskiej uznaje udział w militarnych działaniach
stabilizacyjnych za jeden z istotniejszych czyn-
ników utrwalania porządku międzynarodowego.
Polska wywiązuje się z tego dość dobrze.
W różnego rodzaju misjach i operacjach bierze
udział blisko 3000 polskich żołnierzy, a po
rozpoczęciu misji w Afganistanie w 2007 roku
nasz kontyngent będzie liczył 4000 żołnierzy.
Dochodzi do tego systematycznie rosnące
zaangażowanie w Siłach Odpowiedzi NATO
(SON) i udział w unijnych grupach bojowych.
Dotychczasowy wkład Polski do SON jest
niewielki, wynosi poniżej 2%. Można przyjąć,
że do końca 2008 roku utrzyma się na dotych-
czasowym poziomie. Będą to niewielkie
pododdziały wojsk lądowych, do szczebla
kompanii włącznie, okręty marynarki wojen-
nej oraz oficerowie, którzy mają deficytowe
w sztabach NATO specjalności.
Można przyjąć, że w najbliższych latach
SON w dalszym ciągu będą liczyły ogółem
około 25 000 żołnierzy i dlatego, jak się wyda-
je, w ciągu 3–4 lat trzeba będzie zwiększyć
jednorazową kontrybucję do 1000 żołnierzy,
co stanowiłoby około 4% całości SON.
Uwzględniając jednak, że sojusz przywiązuje
ogromną wagę do udziału w operacjach NATO
(SON) i grupach bojowych Unii Europejskiej
(GB UE), można się spodziewać nacisków na
nasz kraj w celu dalszego zwiększania
zaangażowania, zwłaszcza że w samej UE
chodzi też o rosnące aspiracje w zakresie
własnej polityki bezpieczeństwa, niezależnej
od NATO.
Prowadzić politykę pod hasłem
,,znaczyć więcej’’
Angażowanie się w rozwój europejskiej po-
lityki bezpieczeństwa i obrony wymaga udziału
naszego kraju w rozwijaniu grup bojowych.
21

Jest to obecnie jeden z najważniejszych
elementów polityki bezpieczeństwa UE,
stanowiący warunek realizacji planów Unii
Europejskiej w sferze szeroko rozumianego
bezpieczeństwa. W dalszej perspektywie nasze
aspiracje w tym względzie nie powinny
ograniczać się wyłącznie do grup bojowych,
powinniśmy deklarować dowództwa na potrze-
by UE, być narodowością wiodącą we wszyst-
kich dziedzinach, w których jest to możliwe.
Uwzględniając własne oczekiwania, a także
założenia strategii bezpieczeństwa, rozważa
się możliwość udziału w operacjach poza
granicami kraju, w zależności od skali kon-
fliktu, w następujących zgrupowaniach sił
zadaniowych:
— batalionowej grupie bojowej (konflikt
o małej intensywności);
— brygadowym zgrupowaniu zadaniowym
(konflikt o średniej intensywności);
— dywizyjnym zgrupowaniu zadaniowym
(konflikt o dużej intensywności).
Oczywiście zgrupowania te powinny być
wzmocnione adekwatnym komponentem
lotniczym, a jeżeli sytuacja będzie tego
wymagać – również morskim, oraz kompo-
nentem sił wsparcia i zabezpieczenia. Dzięki
temu zgrupowania te przypuszczalnie będą
19
,,Raport” 2006 nr 7, s. 50.
20
,,Defence News” 2006, Nov. 6, p. 4.
21
Battlegroups Concept (BG Concept).
„Strategia
bezpieczeń-
stwa narodowego
Rzeczypospolitej
Polskiej”:
Polska będzie
kontynuować politykę
zaangażowania
w sprawy utrzymania
międzynarodo-
wego pokoju
i bezpieczeństwa.
Wyrazem gotowości
do odgrywania
odpowiedzialnej roli
międzynarodowej jest
nasze zaangażowanie
w proces stabilizacyjny
w Iraku. Podjęcie się
stabilizacyjnej funkcji
w Iraku podnosi pozycję
międzynarodową Polski,
a należyte wykonanie
powierzonych nam zadań
będzie źródłem
dodatkowego prestiżu,
utrwali obraz Polski jako
odpowiedzialnego
i solidarnego partnera
na arenie
międzynarodowej.
Sztuka wojenna
47 Myśl Wojskowa 1/2007
dwukrotnie większe. Wydaje się, że granicą
naszych możliwości jest wydzielenie
zgrupowania brygadowego, wspartego dy-
wizyjnym elementem dowodzenia, jak
w operacji w Iraku.
Wzrost zaangażowania NATO w misje
i operacje poza obszarem zainteresowania
sojuszu spowodował, że absolutnie kluczo-
wym celem pozostaje pozyskanie sojuszni
czego wspólnego dostępu do środków strate-
gicznego transportu powietrznego. Sposobem
do osiągnięcia celu miałby być zakup kilku
(3–4) samolotów C-17 bazujących w Ramstein.
22

Udział w tym programie jest istotny również
dla Polski, ze względu na planowane
zwiększanie polskiego zaangażowania w mis-
jach i operacjach poza granicami kraju.
Problemu nie rozwiązał całkowicie udział
w programie SALIS (Strategic Airlift Interim
Solution), choć wiele ułatwił, między innymi
dostęp do środków transportu. Nie rozwiązują
też problemu samoloty C-295 oraz planowane
do zakupu C-130 Herkules.
Do utrzymania wymaganego poziomu
zdolności do przemieszczania są potrzebne
odpowiednie możliwości transportu (lotni-
czego i morskiego). Na przykład przerzut
drogą lotniczą batalionu zmechanizowanego
wymaga około 50 samolotolotów samolotu
C-130 Herkules lub 8 samolotolotów samo-
lotu C-295 CASA i dodatkowo 45 samoloto-
lotów samolotu C-130 Herkules. Nie zmieni
się zasadniczo sytuacja w odniesieniu do
mobilności, jeśli Polska docelowo będzie
miała 10 samolotów typu C-295 CASA, a także
pozyska 5 samolotów typu C-130 Herkules.
Transport batalionu zmechanizowanego na
odległość do 3000 km za pomocą 4–5
herkulesów (po dwie załogi na każdy samo-
lot) oraz 8–10 samolotów C-295 zajmie około
10 dni. Podobnie długotrwały jest przerzut
drogą morską, zakładając, że przerzut sprzętu
nastąpi okrętem typu RoRo, a stanu osobowe-
go batalionu – docelowo dostępnymi samol-
otami C-130 i C-295. Pozyskanie samolotu
C-130 poprawi jednak znacząco warunki za-
opatrywania wojsk w misjach i operacjach.
Jak z tego wynika, transport strategiczny dla
Sił Zbrojnych RP ma i będzie miał kluczowe
znaczenie. Pytanie tylko, czy musimy myśleć
wyłącznie o transporcie powietrznym. A co
z transportem morskim?
Przeciwieństwem sojuszu w dziedzinie
zapewnienia mobilności jest Rosja, należąca
do nielicznych krajów, które nie mają prob-
lemów z zabezpieczeniem strategicznego
transportu powietrznego. Po rozpadzie
Związku Radzieckiego odziedziczyła pra-
wie cały strategiczny transport lotniczy, co
dziś daje jej zdecydowaną przewagę, jeśli
chodzi o mobilność. Przykładowo, w cza-
sie gry wojennej pk. ,,Southern Shield
2006” jednorazowo wysadzono desant po-
wietrzny w sile 2000 spadochroniarzy wraz
ze sprzętem, w tym 20 czołgów i 30 wozów
bojowych.
23
Innym przykładem możliwości
rosyjskiego transportu strategicznego było
dostarczenie w jednym wylocie batalionu
saperów wraz ze sprzętem do Libanu
w październiku 2006 roku.
Rosja zapowiedziała wycofanie się
z prowadzonego od 1990 roku wspólnie
z Ukrainą projektu An-70, rzekomo z po-
wodu zbyt dużych kosztów. Zakładano,
że cena jednego egzemplarza wyniesie
50–55 mln dolarów. Utrzymano jednak
– mimo ograniczeń – wspólny projekt
modernizacji popularnych rusłanów
(An-124-100), którego ogólny koszt sięgnie
2 mld dolarów.
Racjonalizm
czy samowystarczalność
Dyskusja prowadzona w Polsce w czasie, kiedy
odbywał się przegląd obronny, dość wyraźnie
wskazywała na potrzebę wyraźnego wy-
dzielenia ze składu SZRP trzech komponen-
tów: sił ciężkich (zmechanizowano-pancernych),
Rozwój sił zbrojnych nie może być utożsamiany z ich bieżącym
dostosowywaniem do doraźnych – często politycznych – potrzeb.
Wymaga zmiany myślenia polityków i dowódców
o wojnie jako zjawisku, możliwościach i opłacalności osiągania celów
politycznych, także o oczekiwanych efektach.
22
12 września list intencyjny w tej sprawie podpisało 13 państw: Bułgaria, Czechy, Dania, Estonia, Włochy, Litwa, Łotwa, Holandia, Polska, Rumunia, Słowacja, Słowenia i USA.
23
,,Defence News”, 2006, Nov. 6, p. 12.
Sztuka wojenna
48 Myśl Wojskowa 1/2007
przygotowanych do obrony lub wsparcia naro-
dowych interesów; sił lekkich, przygotowanych
do działań antyterrorystycznych oraz udziału
w misjach i operacjach poza granicami kraju; sił
ratowniczych, wyspecjalizowanych do udziału
w różnego rodzaju zgrupowaniach ratowni-
czych i jednocześnie sprecyzowanie kompetencji
organów dowodzenia oraz zmniejszenie stanów
osobowych.
24
Przedstawiony podział sił jest
zgodny z przyjmowanym w większości armii
na świecie. Pomimo że przegląd obronny
zakończono, jego wyniki w zasadzie nie ujrzały
światła dziennego, nie mówiąc już o podjęciu nad
nimi rzeczowej, jakże potrzebnej w SZRP
merytorycznej dyskusji.
Ze względu na to, że stacjonarny system
logistyczny jest oparty na zasadzie samo-
dzielności każdego RSZ, w jednych dziedzinach
jest on nadmiernie rozbudowany, dublując się,
w innych zaś jest niewydolny. Należy liczyć się
z poprawą jego funkcjonowania, kiedy rozwinie
działalność Inspektorat Wsparcia i będzie
zbudowany zrejonizowany system zaopatry-
wania i obsługi jednostek wojskowych bez
względu na przynależność do RSZ.
Zmiany w logistyce Sił Zbrojnych RP powin-
ny też być ukierunkowane na rozwinięcie
autonomicznych zdolności, pozwalających na
samodzielne wsparcie logistyczne sił deklaro-
wanych do SON oraz grup bojowych Unii
Europejskiej z dala od macierzystych baz.
Zagrożeniem jest brak modułowych struktur,
są nim też obniżone możliwości jednostek lo-
gistycznych, ze względu na ich niepełne
rozwinięcie oraz ukompletowanie sprzętu,
a także niewielkie możliwości przewozowe
i przeładunkowe jednostek.
Dążenie do uzyskania wymaganych
w sojuszu zdolności operacyjnych i logis-
tycznych można warunkować ilością środków
budżetowych. Uśredniona wartość wydatków
na uzbrojenie w europejskich krajach człon-
kowskich NATO wynosi zaledwie 1,86 PKB.
Odnoszenie się jednak wyłącznie do ilości tych
środków nie oddaje wiernie rzeczywistości.
Dochodzenie bowiem do wymaganych
możliwości operacyjnych sojuszu pozwala
państwom o niższym wskaźniku budżetowym
na rozwijanie wąskich specjalności, jak:
logistyka, transport, służba medyczna (w tym
ewakuacja medyczna), zabezpieczenie tech-
niczne i inżynieryjne, systemy obrony
radiologicznej, biologicznej i chemicznej, siły
współpracy cywilno-wojskowej (CIMIC).
Koszty przygotowania takich sił są niewspół-
miernie mniejsze, a właśnie takie specjalności są
bardzo poszukiwane, co wynika z zobowiązań
praskich, są one bowiem decydujące w walce
o stabilizację sytuacji po ustaniu konfliktu.
Na przykład Czesi specjalizują się w jednost-
kach chemicznych i żandarmerii wojskowej,
co pozwala im istnieć na forum między-
narodowym. Mała, ale jakże nowoczesna armia
Kanady jest widoczna w większości operacji.
Dzieje się tak za jedynie 1,18 PKB (oczywiście
liczy się wielkość PKB).
Nie jest tajemnicą, że w dziedzinie
obronności sojusz nie nadąża technologicz-
nie za Stanami Zjednoczonymi.
27
Głównie
dzieje się tak za sprawą budżetu, który
w USA kształtuje się na poziomie 3,89 PKB,
ale nie tylko. Sektor bezpieczeństwa USA
dość trafnie rozpoznał potrzeby i wyzwania
XXI wieku i od połowy lat 90. przechodzi
głęboką transformację. Poprzednio – zgodnie
z obowiązującą wówczas strategią – doktryny,
siły i środki, a także wyposażenie i proces
szkolenia były skupione na przygotowaniu
do prowadzenia wojny przeciwko jednemu,
wyraźnie wskazanemu, wrogiemu państwu
(systemowi). Po tym okresie siły zbrojne
skupiły główny wysiłek na przygotowaniu
się do walki w nieznanym i turbulentnym
środowisku, w którym znajduje podstawy
egzystencji międzynarodowy terroryzm.
Wyzwaniem dla sił zbrojnych USA pozostają
wciąż geopolityczne niepokoje, potrzeba
wspierania i wymuszania pokoju, utrzy-
mywanie gotowości do odtwarzania porządku
i demokracji w państwach „upadłych”,
konieczność osiągnięcia zdolności do walki
w terenach zurbanizowanych.
Potrzeba podstawą rozwoju
Nowe wymagania operacyjne wymusiły
transformację nie tylko w wojsku, lecz przede
wszystkim w przemyśle obronnym, który szyb-
ciej niż jakakolwiek inna dziedzina zareagował
na zmiany w środowisku obronnym. Najlepszym
przykładem jest operacja w Iraku – pojawiło się
wiele nowego sprzętu, wyprodukowanego pod
kątem konkretnego zagrożenia, np. różnego
rodzaju zagłuszarki ładnuków IED.
Podobnie głęboką transformację przeszedł
system szkolenia wojsk. Jego podstawą stała
się interoperacyjność, nie tylko pomiędzy
24
Szerzej na ten temat w artykule K. Załęskiego, M. Prudzienicy: Kilka uwag i dylematów do wybranych kierunków rozwoju sił zbrojnych, „Myśl Wojskowa” 2005 nr 6.
25
,,Jane’s International Defence Review” 2005, July, p. 8.
26
Tamże. Na przełomie lat 2005/2006 w misjach i operacjach wzięło udział ponad 7000 żołnierzy sił zbrojnych Niemiec, z tego w EUFOR było ich 950,
w KFOR – 3100, ISAF – 2700, OEF – około 300 (Djibouti).
Siły zbrojne
Niemiec
docelowo będą
składały się z trzech
zasadniczych
komponentów,
tworzonych przez: siły
odpowiedzi – do 35
000 żołnierzy,
przygotowane do misji
i operacji wysokiej
intensywności,
w środowiskach
sieciocentrycznych,
wyposażone w sprzęt
zmechanizowany
(lekki), przede
wszystkim poza
granicami kraju; siły
stabilizacyjne –
do 70 000 żołnierzy,
przygotowane
do operacji
zarządzania
kryzysowego
i przeciwdziałania
konfliktom,
wyposażone w sprzęt
pancerny, mające
wszystkie niezbędne
do samodzielnego
prowadzenia walki
możliwości operacyjne;
siły wsparcia
i zabezpieczenia –
ogółem 106 000
żołnierzy
przygotowanych
do zabezpieczania
operacji, zarówno
na terenie kraju, jak
i poza jego granicami.
Sztuka wojenna
49 Myśl Wojskowa 1/2007
wojskami lądowymi, siłami powietrznymi
i marynarką wojenną, ale również cywilnymi
agendami rządowymi i pozarządowymi.
Do zadań w systemie szkolenia sił zbrojnych
po ich transformacji należy szkolenie do-
wództw i sztabów w zakresie utrzymywania
gotowości do przemieszczenia i szybkiej pro-
jekcji sił w określonym rejonie, zdolność utrzy-
mania i zabezpieczenia sił we wszystkich eta-
pach operacji z dala od macierzystych źródeł
zaopatrywania, gotowość do przystosowania
się i prowadzenia operacji we wszystkich
warunkach terenowych i klimatycznych.
Przyszłe pole walki wymaga nowego podej-
ścia do systemu szkolenia, wyposażenia i bo-
jowego przygotowania sił zbrojnych. Kilka lat
temu w artykule zamieszczonym w „Polsce
Zbrojnej” profesor Koziej, odnosząc się do jed-
nego z pierwszych programów rozwoju sił
zbrojnych, wskazał na zachowawczość przyj-
mowanych tam rozwiązań i brak pomysłów na
wyzwania i zagrożenia XXI wieku. Wywołało
to wówczas falę oburzenia w kręgach wojsko-
wych, traktujących raczkującą robotyzację po-
la walki w kategoriach niewiele znaczących
pomysłów. Od tego czasu minęło zaledwie kil-
ka lat. Mimo to, dzisiaj nie ma już wątpliwo-
ści, że skuteczności obrony nie mierzy się licz-
bą czołgów i bojowych wozów piechoty.
Przyjęte kryteria nie kończą się na systemie
szkolenia, podnoszą również bardzo wysoko
poprzeczkę dla infrastruktury informatycznej,
transportowej i logistycznej. Zakłada się, że ce-
lem systemu szkolenia w armii amery-
kańskiej jest przygotowanie stanów osobowych
do zabezpieczenia (prowadzenia) operacji,
a także wyciągnięcie wniosków na przyszłość.
Temu celowi służą między innymi dość wyso-
ko usytuowane centra doktryn i szkolenia przy
każdym rodzaju sił zbrojnych.
Wnioski
Modernizacja i rozwój, a także oczekiwana
wielkość Sił Zbrojnych RP powinny odzwier-
ciedlać założenia przyjętej strategii bezpie-
czeństwa, która przede wszystkim powinna jas-
no określać, co stanowi fundament polskiej po-
lityki bezpieczeństwa, partnerstwo, siły reago-
wania sojuszu czy własne możliwości opera-
cyjne, wsparte w razie potrzeby jego siłami re-
agowania. Każde podejście wymaga innego
kształtu sił zbrojnych, a do tego jest potrzebna
wieloletnia i stabilna polityka obronna.
Unowocześnianie sił zbrojnych to polityka dłu-
gofalowa, co najmniej 20-letnia.
Polityka bezpieczeństwa Polski jako funda-
ment tworzenia Sił Zbrojnych RP powinna być
wynikiem głębokiej analizy aspiracji i ambicji
narodowych oraz potrzeb i możliwości poli-
tyczno-ekonomicznych państwa. Mogłoby to
być czynnikiem motywującym do tworzenia
docelowych funkcji i stawiania zadań dla sił
zbrojnych w systemie obronnym państwa.
Proces planistyczno-koncepcyjny dotyczący
tworzenia sił Unii Europejskiej wymaga naszej
większej aktywności i nie powinniśmy się ogra-
niczać do jednej grupy bojowej czy dwóch
grup. Powinniśmy mieć większe ambicje, na-
wet kosztem redukcji tradycyjnych sił zbroj-
nych i unowocześnienia komponentów decy-
dujących o wspólnym bezpieczeństwie.
Znaczące na arenie międzynarodowej siły
zbrojne – jak wskazują przykłady wielu państw
– są z reguły mniejsze liczebnie, ale doskonale
wyposażone i przygotowane do udziału
w różnego rodzaju misjach i operacjach. Coś
kosztem czegoś. Na świecie panuje tendencja,
mocno podkreślana w tym artykule,
zmniejszania wielkości sił na korzyść ich
nowoczesności i zdolności do precyzyj-
nych uderzeń w newralgiczne, najbardziej
odczuwalne miejsca w systemie obronnym
przeciwnika. Jeżeli nie będziemy jej dos-
trzegali teraz, to za 10–20 lat nadal będziemy
w tyle.
System szkolenia powinien wybiegać
w przyszłość, tak aby umożliwić prowadzenie
przewidywanych operacji oraz dać podstawy do
prognozowania kierunków rozwoju i wymogów
przyszłych wojen i operacji. Konieczne są
wyspecjalizowane centra i ośrodki analityczne
oraz większa aktywność wojskowej bazy
dydaktycznej, na przykład w przygotowaniu
i prowadzeniu ćwiczeń wojskowych z dowódz-
twami i sztabami szczebla operacyjnego.
Pozwoliłoby to na wzajemne przenikanie się
teorii i praktyki szkoleniowej.
g
27
„Defense News” 2005, September 12.
Dzisiaj nikt nie ma już wątpliwości, że trwałości i skuteczności obrony nie mierzy
się tylko liczbą czołgów i bojowych wozów piechoty.
50 Myśl Wojskowa 1/2007
Współczesna operacja
i jej przyszły wymiar
ppłk dr
ANDRZEJ POLAK
adiunkt w Katedrze Sztuki
Operacyjnej i Taktyki
Wydziału Wojsk Lądowych
Akademii Obrony Narodowej.
Zajmuje się zagadnieniami
szeroko rozumianej teorii
sztuki wojennej, w tym
historią sztuki wojennej oraz
teorią sztuki operacyjnej
i taktyki. Jest autorem
(współautorem) wielu prac
(artykułów) z tej dziedziny,
m.in.: ,,Wybrane zagadnienia
obrony wybrzeża w Polsce
1920–2002’’; ,,Teoria grup
operacyjnych w polskiej
sztuce wojennej okresu
międzywojennego’’;
,,Koordynacja działań wojsk
lądowych i sił powietrznych
w operacji’’; ,,Decyzja w wy-
miarze operacyjnym’’.
A
nalizując zjawisko ewolucji operacji
w teorii sztuki wojennej, M. Wiatr do-
strzegł w niej trzy charakterystyczne
etapy rozwoju. Początkowo chodziło o skupie-
nie sił w czasie i przestrzeni w celu wykona-
nia zdecydowanego uderzenia na przeciwni-
ka. Operacje te nazwał klasycznymi. Były one
charakterystyczne dla obu wojen światowych,
aż po lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte XX
wieku, kiedy pojawiła się koncepcja operacji
(bitwy) powietrzno-lądowej jako wyraz od-
chodzenia od tradycyjnego grupowania wojsk
w określonym miejscu i czasie. Nie chodziło
tylko o wykonanie zdecydowanego uderzenia
na przeciwnika, ale o połączenie efektów od-
działywania różnych rodzajów sił zbrojnych
i wojsk.
1
Podstawą do rozwoju teorii
bitwy powietrzno-lądowej była (ogłoszona
w 1984 r.) strategiczno-operacyjna koncepcja
prowadzenia działań bojowych na europejskim
teatrze działań wojennych (TDW), nazywana
FOFA (Follow-on-Forces Attack). Koncepcja
zwalczania drugich rzutów i odwodów zosta-
ła opracowana na wypadek agresji Układu
Warszawskiego, aby utrudnić rozwinięcie je-
go sił i wejście drugich rzutów strategicznych
do walki. Odnosiła się do całego TDW i dla-
tego traktowano ją jako koncepcję strategicz-
no-operacyjną, natomiast koncepcja bitwy po-
wietrzno-lądowej była typową koncepcją ope-
racyjną. Ujęto w niej zagadnienia użycia kor-
pusów i niższych związków w operacji.
W koncepcji operacyjnej szczególny nacisk
położono na ścisłe połączenie działań lądo-
wych i powietrznych pod jednolitym dowódz-
twem, stanowiło to istotny wyróżnik rozwija-
nej później teorii operacji połączonej. Rozwój
idei operacji połączonej prowadził do pojawie-
nia się koncepcji operacji rozstrzygającej,
w której dąży się nie tyle do fizycznego
unicestwienia przeciwnika, ile do wyłączenia
elementów decydujących o możliwości prowa-
dzenia działań.
2
Operacje powietrzno-lądowe
i rozstrzygające nazywano również operacja-
mi wielowymiarowymi.
Potrzeba rozważenia problemów współcze-
snych operacji wynika z przewartościowania
dotychczasowej teorii. Wnioski z analizy obec-
nych konfliktów wskazują, że cele operacji
oraz ich założenia, w odniesieniu chociażby
do wojen i konfliktów zbrojnych XX wieku,
znacznie się zmieniły. Dostrzegli to uczestni-
cy konferencji naukowej w Akademii Obrony
Narodowej (20 października 2004 r.) na temat:
Charakter współczesnych operacji.
Założeniem organizatorów było określenie
nowego modelu operacji, odpowiadającego
współczesnym zagrożeniom i wynikającym
z nich zadaniom sił zbrojnych. Modelu,
uwzględniającego: wymagania politycznej ak-
tywności kraju na arenie międzynarodowej;
możliwości użycia sił zbrojnych do różnych
celów i działań różnymi metodami, odpowied-
nio do zagrożeń i możliwości nowoczesnych
środków walki oraz zróżnicowanego środowi-
ska prowadzenia walki; minimalizację strat po
obu stronach konfliktu i przewartościowanie
klasycznego celu działań, czyli zamiast znisz-
czenia przeciwnika, pozbawienie go zdolno-
ści do kontynuowania walki.
3
Analiza przebiegu konfliktów z przełomu
XX i XXI wieku pozwala postawić tezę, iż
zmienia się ich cel militarny. W globalnym
osiąganiu celu wojny clausewitzowskie warun-
ki osiągnięcia zwycięstwa ulegają ewolucji.
Coraz mniejsze znaczenie w rozwiązywaniu
sytuacji kryzysowych we współczesnym świe-
cie mają tak zwane ciężkie operacje wojenne.
Operacje obronne i zaczepne z okresu konfron-
tacji Wschód–Zachód nie są adekwatne do po-
tencjalnych i hipotetycznych współczesnych
zagrożeń. Częściej bezpośrednie bezpieczeń-
stwo kraju będzie osiągane poprzez przeciw-
działanie zagrożeniom pośrednim. Przy takim
postrzeganiu kształtowania bezpieczeństwa nie
w pełni jest zasadne rozwijanie teorii operacji
obronnych i zaczepnych, ponieważ ich idea
wynika głównie z coraz mniej prawdopodob-
nych klasycznych zagrożeń terytorialnych.
Współczesny konflikt raczej nie będzie wy-
1
M. Wiatr: Między strategią a taktyką, Toruń 1999, s. 71–73.
2
Ibidem, s. 101.
3
A. Czupryński: Wstęp i tezy do konferencji [w:] Charakter przyszłych operacji, materiały z konferencji naukowej, AON, Warszawa 2004, s. 5–6.
Sztuka wojenna
51 Myśl Wojskowa 1/2007
magał zajmowania i utrzymywania terytorium
przeciwnika. Nie będzie też konieczne rozbi-
cie przeciwnika w bitwie, którą coraz trudniej
zdefiniować. Z clausewitzowskich warunków
zwycięstwa coraz częściej wystarcza jeden –
pozbawienie go woli walki. Odwróciła się ko-
lejność osiągania celów militarnych. Pierwotnie
przedmiotem oddziaływania militarnego
w pierwszej kolejności były siły zbrojne stro-
ny przeciwnej. Obecnie mogą one stanowić
środek ciężkości strony przeciwnej, ale coraz
częściej nabieramy przekonania, że w więk-
szym stopniu niż dotychczas są nim czynniki
społeczne (przywódcy, istotne elementy orga-
nizacji, społeczeństwo) i ekonomiczne (infra-
struktura), które w pierwszej kolejności staną
się obiektami walki zbrojnej.
4
Nie ulega również wątpliwości, że coraz
trudniej mówić o operacji prowadzonej wy-
łącznie przez jeden rodzaj sił zbrojnych.
Postępująca integracja, nawet jeśli nie rodza-
jów sił zbrojnych, to ich wysiłków, nadaje wła-
ściwie każdej operacji wymiar połączony i dla-
tego przymiotnik połączone staje się zbytecz-
ny. Kryterium połączoności operacji, oparte
na pochodzeniu poszczególnych komponen-
tów sił zgrupowania operacyjnego, ma dzisiaj
coraz bardziej administracyjny charakter. Tym
bardziej że poszczególne rodzaje sił zbrojnych
mają możliwości prowadzenia samodzielnych
działań w kilku środowiskach walki jedno-
cześnie.
5
Biorąc pod uwagę przedstawione
kryterium, można stwierdzić, że operacja
powietrzno-morska, w której są zaangażo-
wane jedynie siły wchodzące w skład ma-
rynarki wojennej, nie jest operacją połą-
czoną, mimo że jest prowadzona w dwóch
środowiskach walki.
Z drugiej strony, zmniejsza się również wiel-
kość sił w niej zaangażowanych, a to z kolei
powoduje, że o zjawisku operacyjności mówi-
my z punktu widzenia celu prowadzonych dzia-
łań, nie zaś wielkości zaangażowanych sił. Nie
jest to zjawisko nowe. Od kilkunastu lat tak
właśnie postrzegamy operację, ale kryterium
to nie jest zbyt przejrzyste, absurdem zaś jest
sytuacja, w której angażując niewielkie siły
(pluton czy kompanię) w jakiejś misji poza
granicami kraju – biorąc pod uwagę, z jednej
strony, cel ich wysłania (jak najbardziej stra-
tegiczny), z drugiej zaś, tak rozumianą defini-
cję operacji – musielibyśmy ich działania na-
zywać operacyjnymi. Słusznie zauważył płk
J. Osmulski podczas wspomnianej konferen-
cji
6
, że wyróżnianie poziomu operacyjnego
wynika z kompetencji dowodzenia. Skala za-
angażowanych sił nie powinna stanowić kry-
terium wyróżniania poziomu operacyjnego.
Podstawowym kryterium powinny być zada-
nia i ich wpływ na cel główny. Komponenty
rodzajów sił zbrojnych wykonują zadania ope-
racyjne, ale nie prowadzą operacji.
Rys. 1. Ewolucja koncepcji prowadzenia operacji
4
Ibidem, s. 6.
5
E. Cieślak: Uwarunkowania tworzenia perspektywicznych typologii operacji wojskowych [w:] Charakter przyszłych…, op. cit., s. 59.
6
Charakter przyszłych…, op. cit., s. 173.
Źródło: M. Wiatr: Między strategią a taktyką, Toruń 1999, s. 100.
Rozwój idei
operacji połączonej prowadził
do pojawienia się koncepcji
operacji rozstrzygającej,
w której dąży się nie tyle
do fizycznego unicestwienia
przeciwnika, ile do
wyłączenia elementów,
decydujących o możliwości
prowadzenia działań.
Sztuka wojenna
52 Myśl Wojskowa 1/2007
Nie tak dawno wielkość sił implikowała każ-
dą definicję operacji i dlatego przeważnie
określano ją jako czasowo skoordynowane
działania wojenne dużych związków, prowa-
dzone z zamiarem osiągnięcia wspólnego ce-
lu. W ramach operacji toczyło się bitwy i wal-
ki, prowadziło działania szczególne i wykony-
wało zadania o charakterze ogólnym. I jesz-
cze jedna istotna kwestia związana z definicją
operacji. Przez dziesiątki lat postrzegano ją
przede wszystkim wśród kategorii działań wo-
jennych jako zjawisko współzależne z walką
zbrojną. Operację stanowił: zespół różnorod-
nych działań (obronnych, zaczepnych, opóź-
niających) związków operacyjnych lub spe-
cjalnie wydzielonych zgrupowań ukierunko-
wanych na osiągnięcie celu strategicznego
(operacyjnego).
7
Obejmowała swym zasię-
giem skoordynowane czasowo i przestrzennie
działania, podejmowane przed starciem zbroj-
nym, w trakcie (bitwy, walki) oraz po bitwie.
Ze względu na ograniczoną obecnie skalę
konfliktów zbrojnych, postępującą asymetrię
możliwości stron zaangażowanych w konflikt,
coraz większe zaangażowanie różnych orga-
nizacji i niemilitarnych form wywierania wpły-
wu na osiągnięcie celu strategicznego oraz na
czas ich prowadzenia nie możemy już postrze-
gać operacji jedynie w wojennym wymiarze.
Bez wątpienia musimy ją uwzględniać we
wszystkich stanach funkcjonowania państwa.
Pozwala to wysnuć wniosek, że operacja sta-
je się bezpośrednio formą działań, wspierają-
cą zamierzenia polityki (strategii) państwa
w okresie pokoju, kryzysu i wojny. Cel poli-
tyczny będzie wywierał coraz znaczniejszy
wpływ na cel militarny.
Bliska współczesnemu rozumieniu operacji
jest jej definicja (1) w proponowanej wersji no-
wego Regulaminu działań taktycznych wojsk
lądowych
8
.
Rozważając zagadnienie operacji we współ-
czesnym wymiarze, nie można zapominać
o kampanii, będącej do tej pory najwyższą for-
mą prowadzenia działań wojennych. Nie ma
potrzeby przytaczania w tym miejscu różnych
jej definicji, oto jedna z nich, opracowana przez
gen. F. Skibińskiego, który stwierdził, że kam-
pania to: cykl działań wojennych, zmierzający
do osiągnięcia określonego celu strategiczne-
go, przeprowadzanych bądź w ograniczonym
okresie czasu, bądź na określonym, samodziel-
nym teatrze działań wojennych. Na kampanię
składa się zwykle kilka operacji i, niekiedy,
jedna lub więcej bitew.
9
Nie oznacza to, że
termin ten należy odłożyć do lamusa.
Niektórzy autorzy kampanią nazywają dzia-
łania wojenne w rejonie Zatoki Perskiej (1991),
wyróżniając w niej dwie główne operacje:
„Pustynna tarcza” i „Pustynna burza”.
A. Czupryński, analizując zjawisko kampanii,
wysnuł wiele wniosków. Według niego kam-
pania dotyczy geograficznie i politycznie wy-
odrębnionych obszarów, na których jest osią-
gany cel wojny. Postrzega ją jako złożone
etapy, sumę celów poszczególnych operacji,
które powinny doprowadzić do osiągnięcia ce-
lu strategicznego. Uważa, że trudno dostrzec
różnicę pomiędzy celem wojny a celem kam-
panii (koniec kampanii jest utożsamiany z koń-
cem wojny). Kampanię postrzega jako formę
organizacyjną osiągania celu wojny.
Takie rozumienie kampanii narusza zasadę
supremacji strategii nad taktyką. Oznacza to
przypisywanie celów militarnych do potrzeb
kampanii, a nie do celów politycznych kon-
fliktu.
Uzasadniona wydaje się konieczność zwe-
ryfikowania kampanii jako kategorii sztuki
wojennej, oczywiście w narodowym wymia-
rze.
10
Niezbyt przekonujące są propozycje
definiowania kampanii jako formy politycz-
no-militarnego rozwiązywania konfliktów
z aktywnym użyciem sił zbrojnych.
Syntetyczne rozważania nad kampanią
w aspekcie współczesnych konfliktów
skłoniły płk. Czupryńskiego do postawie-
nia kilku tez.
— Po pierwsze: we współczesnych i przy-
szłych konfliktach, których rzeczywistym ce-
lem politycznym będzie pokój, formy i meto-
dy używania sił zbrojnych powinny sprowa-
dzać się do działania na przyczyny sytuacji
konfliktowych, a nie na ich skutki. Pierwotną
czynnością do użycia niezbrojnych i zbrojnych
narzędzi w rozwiązywaniu sytuacji spornych
powinno być zdefiniowanie sytuacji wymaga-
jącej takich rozwiązań. W analizie stanu za-
grożeń współuczestniczy organ wojskowy, ale
nie decyduje o podejmowaniu środków zarad-
czych, dlatego kampania powinna przybierać
charakter polityczno-militarny ze względu na
różnorodność współcześnie stosowanych nie-
zbrojnych metod rozwiązywania konfliktów.
— Po drugie: działania sił zbrojnych w roz-
wiązywaniu sytuacji konfliktowych służą
7
J. Zieliński: Podstawowe założenia dydaktyki sztuki operacyjnej, AON, Warszawa 2002, s. 50.
8
Regulamin działań taktycznych wojsk lądowych (projekt), Warszawa 2005, s. 7.
9
F. Skibiński: Rozważania o sztuce wojennej, Warszawa 1990, s. 145.
10
A. Czupryński: Kampania i operacja – próba systematyki pojęć [w:] Charakter przyszłych…, op. cit., s. 94.
Operacja to: skoordynowane
użycie różnych rodzajów sił
zbrojnych do osiągnięcia
określonego
celu. Operacja jest
częścią składową kampanii,
a współcześnie
coraz częściej samodzielną
formą użycia sił zbrojnych.
Operacja obejmuje:
stworzenie zgrupowania
operacyjnego;
przegrupowanie sił na teatr
działań operacyjnych; działa-
nia, w których wyniku jest
osiągany jej cel militarny;
wyjście sił z konfliktu
i przegrupowanie do miejsc
stałej dyslokacji; rozformowa-
nie zgrupowania operacyjne-
go i odtworzenie
zdolności bojowej.
WYJAŚNIENIE NR1
Sztuka wojenna
53 Myśl Wojskowa 1/2007
wspieraniu zamierzeń politycznych kraju i dla-
tego wcześniej musi być określony charakter
zagrożeń oraz stwierdzona konieczność prze-
ciwdziałania im w sposób militarny. Dopiero
wtórnym do decyzji politycznych działaniem
będzie zdefiniowanie celów możliwych do
osiągania drogą militarną.
— Po trzecie: we współczesnych konflik-
tach organizatorem kampanii nie jest organ
wojskowy, lecz polityczny. Organ wojskowy
wypełnia tylko fragment „wnętrza” kampanii
działaniami niezbędnymi do wspierania
zamierzeń politycznych do osiągnięcia celu
konfliktu.
— Po czwarte: „wnętrzem” kampanii
są niezbrojne i zbrojne działania. Decyzje
o organizowaniu wyszczególnionych operacji
podejmuje organ polityczny, zaś cel militarny
oraz zadania i działanie w formie operacji
określa organ wojskowy.
11
Od wieków kampanią kierowali wodzo-
wie i to ich rozliczano za jej prowadzenie,
kreując na opatrznościowych mężów
w przypadku zwycięstwa i obnażając bez-
litośnie, kiedy ponosili klęski. Sprowadzanie
kampanii do wymiaru polityczno-militar-
nego deprecjonuje ów termin, przede
wszystkim trudno sobie wyobrazić, kto
będzie ponosił odpowiedzialność (polityk
czy wojskowy?) za prowadzenie tak rozu-
mianej kampanii. Z drugiej strony, kiedy
siły są coraz mniejsze, kiedy strategię co-
raz częściej utożsamia się z polityką, nato-
miast samą kampanię jako kategorię sztu-
ki wojennej sprowadza się do poziomu ope-
racyjnego, współistnienie obu pojęć na po-
ziomie operacyjnym wydaje się bezcelo-
we. Bo jak w takiej sytuacji je określać?
W dotychczasowych definicjach, w oby-
dwu wypadkach (kampania i operacja),
chodziło o osiąganie celu strategicznego.
Jeśli niezauważone w kategorii sztuki wo-
jennej zniknęły takie terminy, jak: front,
grupa armii (czy nawet armia), to rozsąd-
nym rozwiązaniem wydaje się pozostawić
kampanię jako kategorię już tylko histo-
ryczną (w wymiarze narodowym), zaś naj-
wyższą formą działań prowadzonych przez
siły zbrojne uczynić operację.
Obecnie problemem jest nie tylko definicja
operacji. Nie rozwiązano również zagadnienia
ich klasyfikacji. Wyraźna kontestacja dotych-
czasowej systematyki nie przyniosła, jak do tej
pory, spójnej wizji perspektywicznej mniej lub
bardziej uniwersalnej typologii. Punktem wyj-
ścia pozostają jak zwykle kryteria. Znaleźć tu
możemy wiele propozycji. Oprócz klasyczne-
go już dzisiaj kryterium celu proponuje się też
inne kryteria: zakres prowadzenia operacji,
środowisko, organizację sił wydzielonych do
jej prowadzenia oraz długotrwałość i rozmach
operacji.
Postrzeganie operacji według kryterium ce-
lu sugeruje płk prof. dr hab. Cz. Jarecki
12.
Odróżnienie poziomu operacyjnego od tak-
tycznego wynika z osiągniętego skutku i jego
wpływu na cel globalny. I dlatego do klasyfi-
kacji pojęć nie należy podchodzić struktural-
nie, poprzez porównanie poziomu zaangażo-
wanych sił. Cel i jego wpływ na zamierzenia
polityki państwa powinien być głównym wy-
znacznikiem klasyfikacji. Semantycznie sło-
wo operacja jest wieloznaczne, ale operacja
wojskowa to pojęcie, a nie słowo. Można więc
wnioskować, że operacja jest formą organiza-
cyjną osiągania celów globalnych głównego
podmiotu działania. Według prof. Jareckiego,
zadaniem poziomu taktycznego jest wygranie
walki, natomiast zadaniem poziomu operacyj-
nego jest wykorzystanie nawet przegranej bi-
twy do osiągnięcia celu wojny.
Można przyjąć, że zgodnie z współczes-
nymi poglądami, charakterystyczną cechą
przyszłych operacji będzie znaczna elastycz-
ność w definiowaniu ich celów. Jednym z pod-
stawowych przewartościowań w celach i za-
kresie operacji wojskowych, w stosunku do
wcześniejszych założeń, jest pojawienie się po
zakończeniu zimnej wojny ograniczoności
celów operacji, co zbiegło się w czasie z szer-
szym i bardziej kompleksowym definiowa-
niem kryteriów osiągania sukcesu militarne-
go. Tradycyjnie rozumiane zwycięstwo, po-
strzegane przez pryzmat rozbicia sił wojsko-
wych przeciwnika, i okupowanie jego teryto-
rium nie jest już celem przeważającej części
operacji. W wielu wypadkach cele są definio-
wane przedmiotowo, a nie podmiotowo.
13

11
Ibidem, s. 96–98.
12
Charakter przyszłych…, op. cit., s. 172–173.
13
E. Cieślak, Uwarunkowania tworzenia…,op. cit., s. 58–59.
Miarą współczesnej i przyszłej operacji nie będzie zniszczenie sił przeciwnika,
ale pozbawienie go możliwości kontynuowania działań.
Sztuka wojenna
54 Myśl Wojskowa 1/2007
Oznacza to, między innymi, że w operacjach
coraz częściej nie ma jednoznacznie zdefinio-
wanego przeciwnika, a najważniejsze jest two-
rzenie warunków usuwających przyczyny po-
wstawania sytuacji kryzysowych lub konflik-
tów. W konsekwencji można dostrzec ewolu-
cję zakresu operacji stricte wojskowych
w kompleksowe działania cywilno-wojskowe,
w których będą integrowane w spójną całość
mechanizmy oddziaływania dyplomatyczne-
go, ekonomicznego i informacyjnego, z trady-
cyjnie rozumianym użyciem siły zbrojnej.
Dlatego w przyszłych operacjach należy liczyć
się z szerszym definiowaniem ich celów oraz
stosowaniem rozszerzonych interdyscyplinar-
nych kryteriów oceny stopnia ich osiągania.
Przedmiotowe i strukturalne postrzeganie
operacji pozwoliło płk. Czupryńskiemu na
sklasyfikowanie operacji według kryteriów:
celu prowadzonych działań, środowiska, ro-
dzaju sił zbrojnych zaangażowanych w opera-
cji oraz okresów funkcjonowania państwa
14


(rys. 2).
Takie postrzeganie operacji powoduje, że są
im przypisane pewne zadania, a nie cele.
Dowódca, który otrzyma dyrektywę, może tyl-
ko starać się jak najlepiej wykonać określone
zadania. W zadaniu zdefiniowanym co do ce-
lu, środowiska czy głównego wykonawcy bra-
kuje miejsca na myśl operacyjną. To stawia do-
wódcę operacyjnego w roli taktycznego wy-
konawcy zadania bojowego większymi siłami.
Czy w istocie miał się dokonać tylko podział
zadań? Ideą operacji było wyzwolenie inwen-
cji samodzielnych dowódców na odrębnych
kierunkach. Jednym z czynników przyczynia-
jących się do rozpoczęcia operacji był rozmach
rzeczowy wojny, a w niej walki zbrojnej.
Jednak dzisiaj czynnik rzeczowy zaczyna od-
grywać coraz mniejszą rolę. Głównie chodzi
o to, by wyzwolić takie myślenie i działanie,
które przyniosą wyniki niewspółmiernie wy-
sokie w stosunku do poniesionych nakładów.
Obecnie wyniki w operacji są mierzone po-
ziomem strat wobec osiąganego celu.
15
Nie jest to wyczerpujące zestawienie syste-
matyki rodzajów operacji. Na seminarium do-
tyczącym uporządkowania terminologii sztu-
ki wojennej mjr dypl. J. Joniak zasugerował
rezygnację z dotychczasowych kryteriów po-
działu operacji, takich jak środowisko czy
wielkość użytych rodzajów sił zbrojnych, pro-
ponując uwzględnienie przede wszystkim
kryterium podmiotu kierującego operacją.
Jeśli podmiotem byłoby państwo, byłyby to
operacje wojenne i inne niż wojna; jeśli siły
NATO – operacje prowadzone w ramach obro-
ny kolektywnej oraz operacje reagowania kry-
zysowego; ONZ prowadziłaby operacje po-
kojowe. J. Joniak zaproponował również po-
zostawienie kryterium celu prowadzonej
operacji, wyróżniając operacje zaczepne
i obronne.
16
Biorąc pod uwagę dotychczasową typolo-
gię operacji i przyjmowane kryteria, wydaje
się, że jak najbardziej aktualne pozostaje kry-
terium stanu funkcjonowania
państwa, według którego mo-
żemy wyróżnić operacje: wo-
jenne, reagowania kryzyso-
wego i pokojowe. Z tym że do-
tychczasowe definicje opera-
cji pokojowych i reagowania
kryzysowego nie są zbytnio
przejrzyste.
17
Zatem podział
ten mógłby pozostać, ale wy-
raźnie musimy rozgraniczyć
sytuacje, kiedy będziemy
mówić o operacji reagowania
kryzysowego, a kiedy o ope-
racji pokojowej. Wydaje się, że
najwłaściwsze byłoby dokona-
nie tego podziału według sta-
nu funkcjonowania państwa,
tak więc operacje prowadzone
14
A. Czupryński, Kampania i operacja…, op. cit., s. 110–111.
15
Ibidem, s. 111–112.
16
J. Joniak: Klasyfikacja operacji (materiał w zbiorach autora).
17
Przykładem niech tu będą dokumenty NATO (MC 327 NATO Military Planning for Peace Support Operations [w:] NATO for Peace Support Operations, Bruksela 1995),
gdzie operacje pokojowe są jednym z rodzajów operacji reagowania kryzysowego.
Źródło: Charakter przyszłych operacji. Materiały z konferencji naukowej, Warszawa 2004, s. 110.
Rys. 2. Klasyfikacja operacji (jedna z propozycji)
Skala
zaangażowanych sił
nie powinna być kryterium
wyróżniania poziomu
operacyjnego. Powinny
nim być zadania i ich wpływ
na cel główny.
Sztuka wojenna
55 Myśl Wojskowa 1/2007
w okresie pokoju byłyby operacjami pokojo-
wymi, w okresie kryzysu – operacjami reago-
wania kryzysowego. Podział taki istotnie
zmieniłby podejście do systematyki obu tych
rodzajów operacji, na przykład: operacje utrzy-
mania pokoju pozostałyby jako rodzaj opera-
cji pokojowych, natomiast wszelkie działania
zmierzające do wymuszania pokoju byłyby
już operacjami reagowania kryzysowego. Jest
to oczywiście jedna z wielu propozycji.
Ze względu na odmienne warunki fizyczne
panujące w przestrzeni powietrznej, na lądzie
oraz na morzu konieczne będzie także utrzy-
manie dotychczasowego podziału operacji
(kryterium środowiska) na operacje: po-
wietrzne, lądowe i morskie. Przy takim po-
dziale mało zasadne wydaje się kolejne kry-
terium – rodzaju zaangażowanych sił zbroj-
nych. W tym wypadku środowisko walki
wyraźnie implikuje rodzaj zaangażowanych
w tej walce sił zbrojnych. Trudno wyobrazić
sobie sytuację, w której wojska lądowe prowa-
dziłyby operację powietrzną, a marynarka wo-
jenna – operację lądową. Nie znaczy to, że
w każdym z tych rodzajów operacji, bez wzglę-
du na to, który rodzaj sił zbrojnych będzie
organizował i prowadził operację, nie będą bra-
ły udziału komponenty pozostałych rodzajów
sił zbrojnych. I tu wracamy do zagadnienia po-
łączoności operacji. Można z dużym prawdo-
podobieństwem założyć, że w przyszłym kon-
flikcie zbrojnym (wojnie) niezbędne będzie
synergiczne wykorzystanie sił i środków
wszystkich rodzajów sił zbrojnych, jednak
wiele zadań siły każdego z rodzajów wojsk
będą wykonywały samodzielnie. Wynikać to
może z odmiennych celów prowadzonych
działań, a także z przewartościowania możli-
wości operacyjnych każdego z rodzajów sił
zbrojnych, spowodowanych wprowadzaniem
do uzbrojenia coraz nowocześniejszych środ-
ków walki.
18
Na przykład, zgrupowania ope-
racyjne sił lądowych, dysponując lotnictwem
śmigłowcowym, są w stanie samodzielnie
wykonywać część zadań wsparcia lotniczego,
które wcześniej były niepodzielnie domeną sił
powietrznych. Podobnie, zgrupowania sił mor-
skich, dzięki lotnictwu pokładowemu oraz
artyleryjskim i rakietowym systemom wspar-
cia ogniowego, są w stanie samodzielnie wy-
konywać zadania w strefie litoralnej. W świe-
tle doświadczeń operacji prowadzonych po za-
kończeniu zimnej wojny, biorąc pod uwagę
charakter i podporządkowanie sił wykorzysty-
wanych w operacjach powietrznych, bardziej
zasadne może być stosowanie terminu opera-
cja powietrzna (lądowa czy morska) sił połą-
czonych, który jako wykonawcę zadań okre-
ślałby nie pojedynczy rodzaj sił zbrojnych, ale
siły połączone. W tym kontekście trudno zgo-
dzić się ze stosowanym terminem komponent
sił powietrznych, sugerującym, iż to siły po-
wietrzne są jedynym rodzajem sił zbrojnych,
który ów komponent tworzy. W bezpośredni
sposób przeczy temu praktyka operacji
ostatnich dwudziestu lat. W zasadzie od ope-
racji „Pustynna burza” większość operacji po-
łączonych była prowadzona przez siły wojsko-
we zgrupowane w komponenty o składzie
i organizacji zoptymalizowanej do użycia
w jednym typie operacji (powietrznej, mor-
skiej, lądowej).
19
Kolejna z operacji, uwzględniona przy kry-
terium zaangażowanych rodzajów sił zbroj-
nych, operacja specjalna, w wymiarze narodo-
wym jest nieporozumieniem. Mało przekonu-
jące wydaje się również uwzględnianie przy
tym kryterium operacji mieszanej. Co to zna-
czy? Czy chodzi tutaj o nie tak dawno jeszcze
wyróżniane operacje desantowe (morskie, po-
wietrzne)? Zatem, w tym wypadku, kryterium
środowiska może jedynie stanowić klamrę łą-
czącą (ze względu na specyficzne środowisko:
brzeg morski, desant powietrzny) dwa (opera-
cja powietrznodesantowa) lub trzy (morska
operacja desantowa) rodzaje sił zbrojnych.
Logicznym założeniem wydaje się, że każdy
z rodzajów sił zbrojnych dalej będzie prowa-
dził operacje (działania) charakterystyczne
(specyficzne) dla określonego środowiska wal-
ki, stąd propozycja rezygnacji z podziału na
lądowe operacje zaczepne i operacje obron-
ne jest nieuzasadniona (rys. 3).
Warto się również zastanowić nad tym, na
ile możemy sobie wyobrazić przyszłość ope-
racji? Rozważania na ten temat, bez względu,
na jakiej budowane podstawie, będą zawiera-
ły w sobie autorskie wizje, mniej lub bardziej
futurystyczne. Wizja przyszłych operacji przy-
sparza trudności, zarówno praktykom, jak
i teoretykom, nie tylko wojskowym. M. Fryc
zauważył, że wybiegając w przyszłość opera-
cji musimy znaleźć odpowiedzi na wiele py-
tań.
20
Jaki będzie ich charakter? Jakie
cechy i właściwości będą się składać na ich
obraz? Jakie główne czynniki mogą deter-
minować ich kształt? Czy zasadniczo będzie
się różnił od stanu, który dziś możemy
Cechy przyszłych
operacji, opracowane przez
Amerykanów jeszcze
u schyłku XX wieku, to:
wielowymiarowość,
integracja działań,
precyzyjność,
nieliniowość,
równoczesność
i ogniskowość.
18
E. Cieślak, Uwarukowania tworzenia…, op. cit., s. 59–60.
19
Ibidem.
20
M. Fryc: Prognozowany charakter świata a charakter przyszłych operacji wojskowych [w:] Charakter przyszłych…, op. cit., s. 124.
Sztuka wojenna
56 Myśl Wojskowa 1/2007
obserwować? Które kierunki rozwoju świata
wydają się na tyle trwałe, by na ich podstawie
można było wypowiadać się na ten temat? Czy
nagle nie wystąpi jakieś szczególne zdarzenie,
diametralnie zmieniające nasz dotychcza-
sowy pogląd, zakłócające zakładany kierunek
rozwoju i tym samym niweczące nasze
prognozy?
Niech wiodące, w tym zakresie, pozostaną
cechy przyszłych operacji, opracowane przez
Amerykanów jeszcze u schyłku XX wieku:
wielowymiarowość, integracja działań, precy-
zyjność, nieliniowość, równoczesność i ogni-
skowość.
21
Wielowymiarowość obszaru operacji (prze-
strzeni działań) wynika przede wszystkim
z nieustannego rozwoju środków walki, powo-
dującego przeniesienie działań z dotychczaso-
wych trzech wymiarów (powietrznego, lądowe-
go i morskiego), do nowych przestrzeni, takich
jak: cybernetyczna, elektromagnetyczna czy na-
noprzestrzeń. Cyberprzestrzeń
22
jest rezul-
tatem rozwoju technologii informacyjnych,
sprzętu elektronicznego, sieci oraz systemów
operacyjnych. To w niej (w przyszłości) nale-
ży się spodziewać różnego rodzaju działań,
które bezpośrednio mogą oddziaływać na wy-
nik walki. Oprócz ataków, zmierzających do
zakłócenia lub zniszczenia systemów informa-
cyjnych czy ataków elektronicznych, bezpo-
średnio oddziałujących na podzespoły elektro-
niczne, przede wszystkim należy się spodzie-
wać ataków cyfrowych, polegających na wtar-
gnięciu do systemów informacyjnych
i sieci. Efektem takich uderzeń może
być całkowity paraliż systemów in-
formacyjnych i sieci, okresowe ich
wyłączanie, powodowanie błędów
w danych, wykradanie informacji
i usług, nielegalne monitorowanie sy-
stemów i przejmowanie sterowania
nimi, dostęp do danych oraz wprowa-
dzanie fałszywych informacji. Od
wielu lat trwają również intensywne
prace nad opracowaniem systemu,
w którym przetwarzanie energii pola
elektromagnetycznego
23
w energię
kinetyczną, może zwiększyć kilka-
krotnie prędkość lotu pocisków róż-
nego przeznaczenia. Zakłada się in-
stalowanie tzw. elektromagnetycz-
nych (szybkostrzelnych) działek na specjal-
nych wozach bojowych czy budowanie swoi-
stego rodzaju zapór elektromagnetycznych,
których przekroczenie powodowałoby różne-
go rodzaju urazy u ludzi oraz uszkodzenia
sprzętu bojowego. Chociaż nanoprzestrzeń
24

dzisiaj jest jeszcze bardziej zjawiskiem futu-
rystycznym, to postępująca robotyzacja i mi-
niaturyzacja w niedalekiej przyszłości niewąt-
pliwie zwiększy szybkość i precyzję w dzia-
łaniach. Digitalizacja, która swym zasięgiem
ogarnia bez mała cały świat, następuje wręcz
błyskawicznie. Jej rozmiary i dynamika spra-
wiają, iż proces ten jest już zjawiskiem nieod-
wracalnym, coraz wyraźniej wskazującym, że
informacja i swobodny do niej dostęp staje się
podstawą wszelkich działań.
Każdy z wymiarów będzie wywierał
określone skutki na wykonywanie zadań.
Zakładając, że miarą współczesnej i przyszłej
operacji nie będzie zniszczenie sił przeciwni-
ka, ale pozbawienie go możliwości kontynu-
owania działań, istotną rolę będzie odgrywać
walka informacyjna. Nie ulega wątpliwości,
że sukces w tym wymiarze będzie warunkiem
koniecznym w osiągnięciu zwycięstwa. Walka
informacyjna może być zjawiskiem autono-
micznym, ale może również stanowić kompo-
nent wspierający działania militarne lub mo-
głaby być sama wspierana działaniami mili-
tarnymi. Przewartościowania w postrzeganiu
zagadnień czasu i informacji wskazują, że suk-
ces operacji może być wypadkową obu tych
wymiarów wojny. J. Barnett, analizując zjawi-
sko wojny (walki) informacyjnej, sformułował

21
Force XXI Meeting the 21
st
Century Challenge, The Vision; Joint Vision 2010, „Joint Forces Quaterly”, 1996, s. 34–39.
22
G. Rattray: Wojna strategiczna w cyberprzestrzeni, Warszawa 2004, s. 31–32.
23
W. Kaczmarek, Z. Ścibiorek: Przyszła wojna – jaka?, Warszawa 1995, s. 34–35.
24
M. Fryc, Prognozowany charakter…, op. cit., s. 126.
Rys. 3. Klasyfikacja operacji (propozycja)
KLASYFIKACJA OPERACJI
ZACZEPNE
OBRONNE
REAGOWANIA
KRYZYSOWEGO
POKOJOWE
KRYTERIUM ŒRODOWISKA
I ZAANGA¯ OWANYCH RODZAJÓW SI£ ZBROJNYCH
MORSKA POWIETRZNA L¥ DOWA
MORSKA OPERACJA DESANTOWA
OPERACJA POWIETRZNODESANTOWA
WOJENNE
Sztuka wojenna
57 Myśl Wojskowa 1/2007
kilka właściwości charakterystycznych dla
współczesnych wojen (konfliktów zbroj-
nych):
— nie wystarczy już osiągnąć przewagi
w dotychczasowych wymiarach, na lądzie,
morzu i w powietrzu – niezwykle istotne sta-
je się osiągnięcie przewagi informacyjnej;
— walka informacyjna przyjmuje dwa ob-
licza (ofensywne i defensywne), tzn. obydwie
strony w walce zbrojnej będą jednocześnie
używać informacji jako broni zaczepnej i bro-
nić się przed użyciem jej przez przeciwnika;
— walka informacyjna będzie wszechobec-
na na wszystkich poziomach dowodzenia (stra-
tegicznym, operacyjnym i taktycznym);
— siły zbrojne muszą być zdolne do dzia-
łań w warunkach skutecznych uderzeń infor-
macyjnych przeciwnika, pełna osłona przed
oddziaływaniem informacyjnym nigdy nie
będzie możliwa.
25
Właściwe wykorzystanie możliwości tech-
nologii informatycznej pozwoli na zyskanie
czasu w uprzedzeniu przeciwnika, a przez to
na osiągnięcie przewagi w operacji. Walka
o przewagę informacyjną i jej utrzymanie
może być decydującym warunkiem uzyskania
rozstrzygnięcia w przyszłej operacji.
Parametrami wielowymiarowości operacji
przyszłości będzie również przestrzeń ko-
smiczna. Amerykanie, jeszcze u schyłku po-
przedniego stulecia, posługiwali się terminem
operacji kosmicznych. Zdobycie przewagi
w kosmosie planowali osiągnąć prowadząc
wiele specjalnych przedsięwzięć, określonych
jako obronne i zaczepne operacje przeciwkos-
miczne.
26
Celem zaczepnych operacji prze-
ciwkosmicznych było zniszczenie lub obez-
władnienie systemów i środków kosmicznych
przeciwnika, a także uniemożliwienie mu do-
stępu do przekazywanej informacji. Najczęściej
stosowaną formą zaczepnej operacji przeciw-
kosmicznej powinno być wykonywanie lotni-
czych, rakietowych i artyleryjskich uderzeń
na naziemne elementy kosmicznej infrastruk-
tury przeciwnika. Za realną formę działań bo-
jowych sił kosmicznych uznawano również
wykonywanie uderzeń z przestrzeni kosmicz-
nej. W obronnych operacjach przeciwkosmicz-
nych zakładano prowadzenie aktywnych i pa-
sywnych przedsięwzięć, realizowanych
w obronie własnych systemów kosmicznych
przed uderzeniami przeciwnika lub przed
próbami naruszenia ich funkcjonowania.
27
Integracja działań oznacza nie tylko połą-
czone działania rodzajów sił zbrojnych, ale też
wspólne przedsięwzięcia sojuszników, koali-
cji oraz instytucji (organizacji) niemilitarnych.
Przemiany instytucjonalne są (oprócz techno-
logicznych) drugą siłą napędową czekających
nas zmian. Konieczność integracji wydaje się
być też pochodną wielowymiarowości pola
walki.
28
Procesom tym sprzyja globali-
zacja
29
spajająca w sobie prawie wszystkie
płaszczyzny życia społecznego i państwowe-
go. To przede wszystkim obserwowany od lat
wzrost różnego rodzaju połączeń, od sfery go-
spodarczej, finansowej, aż do powiązań ideo-
logicznych czy kulturowych. Istniejące współ-
cześnie struktury (w tym i wojskowe), ulega-
jące nieustannej ewolucji, będą rozwiązywa-
ne po to, aby po jakimś czasie odrodzić się pod
zupełnie inną postacią.
30
Globalizacja jest
ciągle jeszcze procesem żywiołowym, którym
rządzą właściwe jej obiektywne prawa.
Rozprzestrzenianie się tego zjawiska pociąga
za sobą niezwykle szybkie zmiany, obejmują-
ce zarówno standardy życia ludzi, jak i sposo-
by uprawiania polityki. W generalnym jej skut-
ku, czyli kurczącym się czasie i przestrzeni,
mieszczą się zachodzące współcześnie wielo-
wymiarowe przekształcenia, którym podlega-
ją wszelkie aspekty ludzkiej, społecznej kon-
dycji.
31
Natura dostrzeganych dzisiaj proble-
mów globalnych sprawia, iż państwa narodo-
we, w wielu wypadkach, okazują się organi-
zmami zbyt małymi i słabymi, by móc sku-
tecznie je rozwiązywać. Zjawisku temu
sprzyja również wzrost roli i oddziaływania
w wymiarze światowym podmiotów o niepań-
stwowym charakterze. Do rangi strategicznie
silnych aktorów urastają jednostki gospodar-
cze, polityczne, finansowe, ugrupowania
o podłożu religijnym czy też ideologicznym.
W wymiarze gospodarczym państwa narodo-
we przestały być już stosownym przedmiotem
analizy i dotychczasowe insygnia swej władzy
coraz częściej przekazują międzynarodowym
koncernom. W przyszłości może dochodzić
do sytuacji, w których decyzje związane z pro-
wadzeniem działań militarnych, będą podej-
25
J. Barnett: Future War, Maxwell Air Force Base, Alabama 1996, s. 2–13.
26
W. Krzeszowski: Nowy wymiar przyszłych operacji [w:] Charakter przyszłych…, op. cit., s.160–166.
27
Ibidem, s.161–162.
28
M. Wiatr, Między strategią…, op. cit., s. 156.
29
Z. Baumann: Globalizacja, Warszawa 2000, s. 5–6.
30
M. Fryc, Prognozowany charakter…, op. cit., s. 129–130.
31
Z. Baumann, Globalizacja, op. cit., s. 6.
Można
przypuszczać,
że w przyszłości może
dochodzić do sytuacji,
w których decyzje,
związane z prowadzeniem
działań militarnych,
będą podejmowane
głównie przez struktury
ponadnarodowe z jedno-
czesnym szerokim udziałem
podmiotów o charakterze
niepaństwowym.
Sztuka wojenna
58 Myśl Wojskowa 1/2007
32
M. Fryc, Prognozowany charakter…,op. cit., s. 130.
33
B. Balcerowicz: Pokój i „nie-pokój”. Na progu XXI wieku, Warszawa 2002, s. 90–98.
34
W. Kaczmarek i Z. Ścibiorek, Przyszła wojna…, op. cit., s. 31-32.
35
B. Balcerowicz, Pokój…, op. cit., s. 172.
mowane głównie przez struktury ponadnaro-
dowe, przy jednoczesnym szerokim udziale
podmiotów o charakterze niepaństwowym.
32
Coraz częściej decyzje, dotyczące szczegól-
nie ważnych problemów, są podejmowane
(i będą) przez struktury ponadpaństwowe.
Trend ten, wzmacniany procesami globaliza-
cji i internalizacji, przez wielu obserwatorów
jest postrzegany jako postępująca degradacja
państwa na arenie międzynarodowej.
33
Na
szczególną uwagę wśród skutków globaliza-
cji zasługuje zmieniająca się (i zmniejszająca)
rola państw narodowych. W erze globalizacji
struktura władzy w narodowym wymiarze jest
bardziej złożona. Zatem, bardziej złożony wy-
daje się być ład międzynarodowy i stosunki
międzynarodowe. Państwa narodowe tracą
wiele swoistych atrybutów, takich jak kontro-
la nad wieloma dziedzinami życia społeczne-
go. Z drugiej jednak strony, mogą również za-
niknąć cechy, będące dotąd przyczynami kon-
fliktów, a tym samym, w jakiejś mierze natu-
ralnej eliminacji może ulec wiele powodów do
wojen. Skutkiem spadku znaczenia roli państw
narodowych może być zmniejszenie prawdo-
podobieństwa wystąpienia wojen międzypań-
stwowych. Może być jednak inaczej. W wyni-
ku wzrostu roli podmiotów niepaństwowych,
może nastąpić jednocześnie zwiększenie kon-
fliktów i kryzysów (być może i wojen), spo-
wodowanych przez te właśnie niepaństwa.
Precyzyjność odnosi się przede wszystkim
do coraz bardziej dokładnego oddziaływania
na przeciwnika. Wsparcie informacyjne, od-
powiednio zintegrowane z systemami rażenia,
pozwala na wykonywanie cięć chirurgicznych.
Systemy precyzyjnego rażenia wpłyną niewąt-
pliwie na selektywne rażenie pojedynczych,
wybranych celów. Będzie to szczególnie istot-
ne podczas prowadzenia działań w obszarze,
gdzie nie powinniśmy dopuścić do nadmier-
nych zniszczeń. Rozpatrując kierunki roz-
woju systemów rażenia, należy przewidywać,
że połączą one w sobie zalety, zarówno precy-
zyjnego, jak i powierzchniowego rażenia.
Brzmi to trochę niejednoznacznie, pisali o tym
W. Kaczmarek i Z. Ścibiorek.
34
Systemy pre-
cyzyjne będą miały możliwość selektywnego
rażenia pojedynczych celów. W wielu wypad-
kach będą to pociski rakietowe dalekiego za-
sięgu, przenoszące do kilkuset podpocisków
o cechach inteligentnych. Umożliwią one pre-
cyzyjne rażenie wybranych obiektów (zgru-
powań wojsk). Pojedyncze podpociski porażą
pojedyncze, niewielkie obiekty (opancerzony
wóz bojowy, samolot, śmigłowiec). Ponieważ
jednak rażenie obejmuje znaczną przestrzeń
(dywizja zmechanizowana może zajmować
obszar do 1000 km
2
), trudno nie dostrzegać tu
aspektu powierzchniowego. Systemy po-
wierzchniowego rażenia (np. pociski paliwo-
wo-powietrzne) będą mieć określone cechy, po-
zwalające zaliczyć je do broni precyzyjnej. Po
pierwsze, wyposażenie ich w głowice samona-
prowadzające umożliwi dokładne uderzenie po-
cisku w wybrany obiekt powierzchniowy. Po
drugie, automatycznie dobrany typ pocisku za-
pewni ograniczenie rażenia tylko do niezbęd-
nych, zakładanych wcześniej granic.
Gwałtowny postęp technologiczny (techno-
logiczna eksplozja) przyniesie zmiany w sy-
stemach wojskowych i prowadzeniu wojen.
Nowe technologie już dzisiaj powodują zmia-
nę obrazu pola bitwy. Najnowsze osiągnięcia
techniki stworzyły możliwości obserwacji
(rozpoznania) o walorach niewyobrażalnych.
Ogromne znaczenie dla systemów dowodze-
nia mają nowe możliwości komunikowania
się, zmieniające naturę dowodzenia. Realne
wydają się sytuacje, w których: wszystko, co
może być widziane, może być trafione i wszyst-
ko, co może być trafione, może zostać znisz-
czone.
35
Nieliniowość oznacza zacieranie się różnic
pomiędzy wyszczególnianymi dotąd obszara-
mi operacji (obszar tyłowy i bezpośredni ob-
szar działań). Należy przypuszczać, że będą
one mogły być prowadzone na wszystkich kie-
runkach, na całej szerokości i głębokości ob-
szaru, jednocześnie we wszystkich wymiarach
(ląd, morze, przestrzeń powietrzna). Z nieli-
niowością integralnie jest powiązana kolejna
z cech przyszłej operacji, równoczesność, ro-
zumiana jako jednoczesne uderzenie na prze-
Spadek znaczenia roli państw narodowych może zmniejszyć
prawdopodobieństwo wystąpienia wojen międzypaństwowych.
Sztuka wojenna
59 Myśl Wojskowa 1/2007
36
M. Wiatr, op. cit., s. 157.
37
B. Balcerowicz, Pokój…, op. cit., s. 172. Autor opierał się na pracy: R.S. Gill, The Changing Face of Warfare, New Delhi 2001, s.12.
38
Ibidem, s.173. Nie wystarczy już, tak jak w przeszłości, policzyć żołnierzy, konie, szable czy działa, każdej ze stron, aby móc wnioskować o ich szansach.
39
M. Fryc, Prognozowany charakter…, op. cit., s. 132.
40
Ibidem.
41
A. Toffler: Szok przyszłości, Poznań 1998, s. 140.
ciwnika, na całym obszarze operacji.
36
O ile
dotychczas zadaniem dowodzenia operacyj-
nego było skoordynowanie uderzenia sił głów-
nych z działaniami w głębi, to przyszłość
będzie wymagała jednoczesnego uderzenia na
obiekty, znajdujące się na całym obszarze
przyszłej operacji. W starciu takim będą do-
minować siły, dysponujące właściwymi infor-
macjami, mogące się szybko i sprawnie prze-
grupować i skoncentrować swój wysiłek na
określonym kierunku, a jednocześnie będą
w stanie skutecznie oddziaływać na siły prze-
ciwnika na całym obszarze.
Nieliniowość i równoczesność operacji mu-
simy postrzegać w odniesieniu do dotychcza-
sowych wymiarów operacji (siła, przestrzeń
i czas). Kategorie siły, przestrzeni i czasu na-
bierają nowych jakościowo wymiarów. Czas
ulega coraz większej kompresji. Miarą przy-
szłych działań będzie człowiek, coraz częściej
wyłączony z określonych automatycznych pro-
cesów decyzyjnych. W operacjach, gdzie
coraz powszechniejszym symptomem będzie
zastosowanie nowoczesnych środków, czas
potrzebny na orientację, podjęcie decyzji,
a w konsekwencji na samo prowadzenie dzia-
łań, ulegać musi coraz większej redukcji. Jeśli
jeszcze podczas pierwszej wojny światowej-
czas potrzebny na orientację mógł wynosić
kilka dni, to w przyszłości będzie to musiał
być (już jest) czas realny. Podobnie z czasem
potrzebnym na podjęcie decyzji (od kilku
tygodni, podczas pierwszej wojny światowej,
do natychmiastowego – w przyszłości).
B. Balcerowicz
37
, analizując zjawisko czasu
w walce zbrojnej, zaprezentował ewolucję
czynnika czasu w operacjach wojennych
(tabela).
Chociaż przestrzeń walki na pewno się zwie-
lokrotni, zwiększony zasięg środków rozpo-
znania i środków walki spowoduje jej większą
niż dotychczas dostępność. Inaczej również
musimy postrzegać wielkość zaangażowanych
sił.
38
Należy przypuszczać, że w przyszłych
operacjach coraz częściej będziemy mieli do
czynienia z wydzielonymi zespołami zadanio-
wymi, formowanymi tymczasowo do wyko-
nania konkretnego zadania. Związki operacyj-
ne czy taktyczne będą przybierać postać małych,
aktywnych, mobilnych, elastycznych sił, szybko ad-
aptujących się do zmiennych warunków otocze-
nia.
39
Z badań wynika, że to właśnie małe gru-
py robocze sprzyjają wzrostowi jakości pracy,
dbają o płynny przebieg procesów, usprawnia-
ją komunikację, szybciej rozwiązują konflikty
i tym samym umożliwiają skrócenie czasu trwa-
nia procesu. Struktura sił zbrojnych przypusz-
czalnie nie będzie ani stała, ani jednolita.
Będzie się zmieniać w miarę, jak będą zmie-
niać się środowisko i wymagania prowadzenia
działań. Prawdopodobnie stanie się to cechą
ogólnoświatowych przemian, przejawiającą się
w ciągłym tworzeniu płynnych i tymczaso-
wych struktur, które bezustannie będą ulegać
dekonstrukcji i ponownej konstrukcji.
40

Zjawisku temu sprzyjać będzie rozwój modu-
łowości, czyli tworzenia okresowych zgrupo-
wań, do określonych zadań, na zasadzie zużyj
i wyrzuć
41
.
Ostatnią z przewidywanych cech przyszłej
operacji jest ogniskowość, wynikająca z po-
wstawania licznych, niezależnych często od
siebie ognisk walki. Rozdzielenie działań
w operacji będzie pochodną jej wielowymia-
rowości, nieliniowego charakteru i równocze-
sności. Operacje, jak dotąd, będą planowane
Wymaganiom
wielowymiarowości,
precyzyjności,
nieliniowości,
równoczesności
i ogniskowości przyszłej
operacji, sprostać powinno
coraz powszechniejsze
zjawisko wojny
sieciocentrycznej.
Tabela. Ewolucja czynnika czasu w walce zbrojnej
Sztuka wojenna
60 Myśl Wojskowa 1/2007
42
M. Wiatr, Między strategią…, op. cit., s. 158.
43
R. Szpakowicz, R. Hoffmann: Koncepcja wojny sieciocentrycznej jako odpowiedź na zapotrzebowanie sił powietrznych XXI wieku na informacyjne wsparcie działań bojowych,
„Przegląd Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej” 2003 nr 8, s. 3–16.
44
Ponad 20 właściwości przyszłych operacji, w prognozowanym charakterze przyszłej operacji, wyróżnił M. Fryc (Prognozowany charakter…, op. cit., s. 138).
45
A. i H. Toffler: Wojna i antywojna, Warszawa 1997, s. 96–97.
46
P. Faber: Rewolucja w dziedzinie wojskowości (Prognozowany zarys programu szkolenia), ZN AON 2003 nr 4, s. 97–113. W teoretycznych rozważaniach próbuje się raczej
„zdemontować przeciwnika”, pozbawić go zdolności do działania, a nie zetrzeć go z powierzchni ziemi.
47
P. Faber, Rewolucja w dziedzinie ..., s. 97–113.
centralnie, dla osiągnięcia wspólnego celu, ale
już jej prowadzenie ulegnie wyraźnie decen-
tralizacji. Można, z dużym prawdopodobień-
stwem przypuszczać, że w operacjach przy-
szłości koncentracja wysiłków zastąpi dotych-
czasową koncentrację sił w określonym miej-
scu i czasie. Prowadzić to będzie do rezygna-
cji z dotychczasowych ścisłych ustaleń na rzecz
twórczego korzystania ze znajomości zasad
sztuki wojennej, wskazania ogólnych wytycz-
nych, dostosowanych do wymogów konkret-
nej sytuacji (odejście od ustalonych wcześniej
schematów). Powinno to sprzyjać dynamice
operacji, rozstrzyganiu jej w krótszym czasie,
przy jednoczesnym obniżeniu poziomu strat
własnych i przeciwnika.
42
Wymaganiom wielowymiarowości, precy-
zyjności, nieliniowości, równoczesności i og-
niskowości przyszłej operacji powinno spro-
stać coraz powszechniejsze zjawisko wojny
sieciocentrycznej
43
. Nie ulega wątpliwości,
że współużytkowanie informacji będzie w nie-
dalekiej przyszłości podstawą współdziałania
pomiędzy wszystkimi rodzajami sił zbrojnych.
Każde starcie należy postrzegać w trzech wy-
miarach. To w zasadniczy sposób wpłynie na
zwiększenie zdolności bojowych, co poszerzy
możliwości dowódców, pozwoli im przekazy-
wać swoje intencje szybciej, wierniej i dokład-
niej. Zdolność do ciągłego monitorowania wy-
konywanych zadań wpłynie na zmianę decy-
zji, stosownie do rozwoju sytuacji. Istotną za-
letą wspólnego użytkowania informacji będzie
możliwość nowego podejścia do dowodzenia
i kierowania – wykorzystywania wspólnej
świadomości pola walki, do osiągnięcia w wy-
sokim stopniu synchronizacji działań i jedno-
cześnie zachowania zdolności do natychmia-
stowego dostosowania się do zmian sytuacji
operacyjnej.
Niezależnie od tego, jak wiele właściwości
przyszłych operacji będziemy dostrzegać
(np.: złożoność operacji, wielokulturowość,
coraz większe zaangażowanie ogniw ponad-
narodowych i niepaństwowych, prewencyjny
i interwencyjny charakter działań, odmaso-
wienie, wzrost oddziaływania psychologicz-
nego, kosztem fizycznego, powszechne wy-
korzystanie zaawansowanych technologii)
44
,
ich charakter może, ale wcale nie musi, przy-
brać prognozowanego kształtu. Pojawienie się
nowych sposobów prowadzenia operacji nie
musi oznaczać zaniku dotychczasowych.
Raczej przez długie lata będą się one wzajem-
nie uzupełniać. Pierwsza wojna w Iraku jest
przykładem właśnie takiej podwójnej wojny
45
.
Z jednej strony, siły powietrzne prowadziły
dywanowe naloty (znane z okresu II wojny
światowej), z drugiej zaś inteligentne rakiety
trafiały precyzyjnie w namierzone cele. Z jed-
nej strony stosowano powszechnie znane me-
tody wojny na wyczerpanie i wyniszczenie,
z drugiej zaś, równolegle toczono wojnę przy
użyciu rakiet, bomb kierowanych laserem, któ-
re z niezwykłą dokładnością wyszukiwały wy-
brane cele i w nie trafiały. Ta druga wojna,
którą pokazywano światu, była już wojną
nowej ery. Podobne przykłady znajdziemy
w Zatoce, Afganistanie czy Czeczenii.
Dwie kwestie jednak wydają się być prze-
sądzone. W pełni przewidywalną właściwo-
ścią przyszłych operacji będzie ich odmaso-
wienie. Strategia masowego zniszczenia już
obecnie jawi się jedynie zmorą przeszłości.
Wszystko na to wskazuje, że o przyszłej ope-
racji decydować będzie siła rozstrzygająca,
a nie miażdżąca.
46
Przyszłe operacje będą od
samego początku walką o informację
(i środki informacji). Niektórzy systemy
informatyczne (komputerowe) nazywają
bombą atomową XXI wieku.
47
Prze-
strzegałbym jednak przed nadmiernym fety-
szyzowaniem walki informacyjnej. Postrzegać
ją musimy w całym spektrum sposobów od-
działywania na przeciwnika.
g

Trójwymiaro-
wość
pola walki to przede
wszystkim – nowa taktyka,
techniki i procedury,
których stosowanie
jest możliwe
poprzez radykalne
zwiększanie zdolności
do współużytkowania
informacji.
61 Myśl Wojskowa 1/2007
Prowadzenie operacji
na zasadzie
oczekiwanych rezultatów
g e n . b r y g . A N D R Z E J K A C Z Y Ń S K I , p ł k d y p l . MI R O S Ł AW B A N A S I K
Andrzej Kaczyński – polski narodowy przedstawiciel wojskowy przy Kwaterze Głównej Sojuszniczych Sił NATO w Europie (SHAPE).
Mirosław Banasik – zastępca polskiego narodowego przedstawiciela wojskowego przy SHAPE
Ś
rodowisko strategiczne, w którym NATO prowadziło
operacje po zakończeniu zimnej wojny, zmieniło się
w sposób zasadniczy. W ciągu ostatniej dekady NATO
wykonywało operacje wojskowe poza obszarem swojej odpo-
wiedzialności w Bośni, Kosowie, Afganistanie, Iraku, Darfurze
i Pakistanie. Mimo że interwencje te odbywały się w różnych
cyklach kryzysu oraz różna była ich skala, mają one wiele cech
wspólnych. Po pierwsze, miały miejsce działania bojowe o wy-
sokiej intensywności, ale żadna kampania nie była klasyczna,
nawet kampania powietrzna w Kosowie. I chociaż ze wzglę-
du na czas była prowadzona z dużą intensywnością, to biorąc
z kolei pod uwagę zakres i skalę, była ograniczona. Po drugie,
ze względu na ograniczony zakres działań wojskowych rola
działań militarnych była jedynie wspierająca. Po trzecie, dzia-
łania militarne były prowadzone w środowisku,
w którym występowało wiele podmiotów: wewnętrznych i ze-
wnętrznych, państwowych i pozapaństwowych, przyjaznych
i czasami nieprzyjaznych.
W przedstawionej scenerii nie można znaleźć elementów,
które wskazywałyby, że środowisko operacyjne w niedalekiej
przyszłości miałoby się zmienić. Obecne środowisko strate-
giczne, w porównaniu do poprzednich wojen, kiedy przeciw-
nika usuwano z danego terytorium czy prowadzono okupację,
stanowi fundament walki o stabilizację. Granice pomiędzy róż-
nymi fazami spektrum operacyjnego są mniej rozróżnialne niż
kiedykolwiek w przeszłości.
W prowadzeniu operacji o charakterze wojennym, operacji
reagowania kryzysowego, stabilizacyjnych czy rekonstrukcji
coraz większą rolę zaczynają odgrywać inne instrumenty od-
działywania. Można powiedzieć, że obecnie siły zbrojne nie
są w stanie rozwiązać konfliktu samodzielnie i nie wolno igno-
rować ani odrzucać obecności elementów cywilnych w dzia-
łaniach operacyjnych. Jest niezbędne, aby wszystkie instru-
menty oddziaływania pracowały wspólnie nad rozwiązaniem
kryzysu.
Istotą prowadzenia operacji na zasadzie oczekiwanych re-
zultatów jest posiadanie sprawnego i spójnego systemu, zdol-
nego do synchronizowania działań wszelkich instrumentów
oddziaływania.
Doświadczenia wyniesione z operacji prowadzonych przez
Międzynarodowe Siły Wsparcia Bezpieczeństwa (International
Security Assistance Force – ISAF) wyraźnie pokazują, że bli-
skie relacje w obszarze politycznym, dyplomatycznym, eko-
nomicznym i cywilnym są niezwykle istotne i muszą być ze
sobą synchronizowane, jeśli chcemy osiągnąć sukces w no-
wym środowisku strategicznym. Zgranie działań jest decydu-
jące dla osiągnięcia oczekiwanych rezultatów, zarówno przez
stronę wojskową, jak i cywilną. Do tej pory wzajemne relacje
były budowane ad hoc, ale w przyszłości nie powinny one po-
legać na improwizowaniu. Istnieje potrzeba ukształtowania ta-
kich struktur organizacyjnych NATO, które będą sprzyjać in-
tegracji działań wojskowych z innymi instrumentami oddzia-
ływania, tak aby osiągnąć zamierzony stan końcowy operacji.
W przeszłości dowódcy osiągali go na zasadzie podejścia do
problemu od dołu do góry, tzw. the bottom – up approach.
Obecnie uważa się, że na strategicznym szczeblu polityczno-
-wojskowym powinno wprowadzić się kompleksowy proces
osiągania stanu końcowego na zasadzie podejścia do rozwią-
zania problemu od góry do dołu, czyli tzw. the top – down
approach.
Sekretarz generalny NATO w dokumencie Enhanced poli-
tical dialogue z 21 marca 2005 r. stwierdza, że ostatnie inter-
wencje koalicyjne w Afganistanie i Iraku jasno pokazują, że
efekty prowadzonych kampanii muszą być zdefiniowane
Istnieje potrzeba podjęcia działań na szczeblu politycznym, aby koncepcja
oczekiwanych rezultatów stanowiła podstawę do prowadzenia przyszłych
operacji NATO.
62 Myśl Wojskowa 1/2007
Sztuka wojenna
i zaplanowane przed rozpoczęciem działań, a cele or-
ganizacji wojskowych, pozawojskowych i pozarządo-
wych muszą być spójne i wzajemnie zintegrowane.
Podstawę utworzenia tak funkcjonującego systemu
stanowią Kompleksowe wytyczne polityczne
1
. Pkt 17
tego dokumentu wraz z pkt. 7e wyraźnie dają wska-
zówki polityczne do integracji wszystkich instrumen-
tów oddziaływania, mających na celu wykreowanie
stanu końcowego operacji i jednocześnie do rozpoczę-
cia prac w tym obszarze.
Doświadczenia zdobyte w Bośni, Kosowie
i Afganistanie wskazują na to, że nie można osiągnąć
wymaganego poziomu bezpieczeństwa bez związku
z innymi efektami. Dlatego też działania wojskowe to
jedynie część, mająca wpływ na zapewnienie bezpie-
czeństwa, szczególnie w początkowej fazie, po zakoń-
czeniu działań zbrojnych (interwencji), kiedy ryzyko
jest wysokie i nie ma jeszcze wystarczającej liczby lud-
ności cywilnej na terenie operacji. Do osiągnięcia suk-
cesu jest niezbędne, aby różne instrumenty oddziały-
wania – bez względu na to, do której organizacji się
odnoszą – współpracowały ze sobą na szczeblu strate-
gicznym, operacyjnym i taktycznym. Ważne jest, aby
wcześniej ustaliły, jakie efekty powinny być osiągnię-
te oraz skoordynowały w tym celu własne działania.
Synchronizacja jest niezbędna, zarówno na etapie pla-
nowania, jak i prowadzenia operacji, tak aby zapewnić spój-
ność działań. Można dodać, że jest to wzajemna współ-
zależność i nie ma takiego instrumentu oddziaływania czy
takiej organizacji, która kierowałaby pozostałymi podmio-
tami lub odgrywała decydującą rolę. Należy podkreślić, że
działania jednych wpływają na funkcjonowanie drugich i dla-
tego są podejmowane świadomie, ze zrozumieniem tego, co
robią inni i jakie to może wywołać efekty.
Na rysunku 1 przedstawiono sytuację, którą zastało
NATO po przybyciu do Kosowa czy Afganistanu. Wiele
organizacji, zarówno rządowych, jak i pozarządowych,
próbowało aktywnie pomagać. Niektóre z nich były na-
wet w stanie osiągnąć znaczne sukcesy, ale każda, wraz
ze swoimi elementami oddziaływania, miała zdefinio-
wane własne cele, własny tzw. stan końcowy (end-
-state)
2
lub co najmniej własną strategię działania, po-
mimo że funkcjonowały na podstawie tej samej rezolu-
cji ONZ. Z perspektywy prowadzenia operacji na zasa-
dzie oczekiwanych rezultatów sytuacja taka niesie ze sobą
nieskoordynowane działanie, wywołujące niezaplanowane
efekty, które widziane przez wspólną perspektywę były cza-
sami pozytywne, a czasami negatywne. Skutek jest taki, że
rozwiązanie sytuacji kryzysowej jest niemożliwe do przewi-
dzenia. Sukces może być zagwarantowany jedynie w wyni-
ku długotrwałej obecności międzynarodowych wojsk, na za-
sadzie ad hoc, a koszty są duże, zazwyczaj o wiele wieksze
niż początkowo przewidywano. Konsekwencją dla sił zbroj-
1
Comprehensive Political Guidance SG(2005)0918 z 7.12.2005 .
2
Stan końcowy operacji jest prostym, jednoznacznym celem głównym, osiągniętym przez realizację jednego lub więcej celów szczegółowych, określonych najczęściej
przez Radę Północnoatlantycką NATO. Jest on ostateczną sytuacją, będącą skutkiem prowadzonych działań, zarówno militarnych, jak i niemilitarnych.
Rys. 1. Sytuacja w Afganistanie
w początkowym stadium operacji
Rys. 2. Sytuacja po zastosowaniu koncepcji
oczekiwanych rezultatów
UN – United Nations (Organizacja Narodów Zjednoczonych),
NATO – North Atlantic Treaty Organisation (Organizacja Traktatu
Północnoatlantyckiego), EU – European Union (Unia Europejska),
OSCE – Organization for Security and Cooperation in Europe (Organizacja
Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie), NGOs – Non-Governmental
Organizations (organizacje pozarządowe), GOs – Governmental
Organizations (organizacje rządowe).
63 Myśl Wojskowa 1/2007
Sztuka wojenna
nych poszczególnych państw soju-
szu jest to, że wojska dłużej są zaan-
gażowane w operację i z budżetu
obronnego trzeba wyasygnować do-
datkowe środki, pierwotnie przezna-
czone na zupełnie inny cel.
Operacje prowadzone na zasadzie
oczekiwanych rezultatów zmienią te
trendy. Dzięki zidentyfikowaniu
i ustaleniu wspólnego stanu końco-
wego operacji oraz uzgodnieniu
wzajemnych zależności pomiędzy
działaniami różnych instrumentów
będą ustanowione warunki do szyb-
szych rozstrzygnięć, co obrazuje ry-
sunek 2.
Z perspektywy dowódców strate-
gicznych koncepcja prowadzenia
operacji na zasadzie oczekiwanych
rezultatów jest sposobem myślenia o środowisku. Pozwala zro-
zumieć, w jaki sposób będą użyte różne instrumenty oddziały-
wania. Jest najlepszym z możliwych sposobów oddziaływania
na środowisko w celu kreowania pożądanych efektów.
Z chwilą podjęcia działań, mających na celu wywołanie okre-
ślonych efektów na szczeblu strategicznym, operacyjnym czy
taktycznym, koncepcja oczekiwanych rezultatów, obejmująca
wszystkie szczeble dowodzenia, podjęcie działań i ustalenie
niezbędnych wzajemnych relacji pomiędzy wszystkimi pod-
miotami, biorącymi udział w operacji. Nie chodzi
o zmuszenie podmiotów pozamilitarnych do dostosowania się
do sztywnego planu wojskowego, ale o osiągnięcie konsensu-
su w granicach wspólnie ustalonego stanu końcowego opera-
cji, a także oczekiwanych efektów oraz ustalenie odpowiedzial-
ności, zarówno za podejmowane działania, jaki ich koordyna-
cję. Rysunek 3 przedstawia tę koncepcję oraz naturę wzajem-
nych zależności.
W koncepcji prowadzenia operacji na zasadzie oczekiwa-
nych rezultatów obowiązują reguły, które dają się zastosować
na każdym szczeblu dowodzenia. Kluczową kwestią jest
zidentyfikowanie stanu końcowego operacji i uświadomienie
sobie, że środowisko operacyjne jest systemem, w którym du-
żą rolę odgrywają poszczególne podmioty. Będą one wzajem-
nie na siebie wpływać. Należy zrozumieć relacje pomiędzy
oddziaływaniem a efektami, które będą nim powodowane, na-
stępnie zsynchronizować wszystkie instrumenty oddziaływa-
nia. W końcu niezbędna jest ciągła ocena efektywności dzia-
łań oraz korygowanie ich w taki sposób, aby zawsze można
było z sukcesem osiągnąć stan końcowy operacji.
Opierając się na obowiązującej koncepcji strategicznej i po-
rozumieniach z Istambułu, można wyodrębnić cztery główne
elementy oddziaływania, które muszą być w sposób spójny ze
sobą synchronizowane. Należą do nich czynniki: polityczny,
ekonomiczny, społeczny, obejmujące takie elementy, jak: pra-
wo, policja, edukacja, infrastruktura oraz czynnik militarny.
Trzeba wyraźnie powiedzieć, że NATO nie ma do dyspozycji
wszystkich instrumentów oddziaływania, mają je natomiast
poszczególne kraje sojusznicze i mogą się nimi posługiwać.
Kluczem do zrozumienia natury prowadzenia operacji na
zasadzie oczekiwanych rezultatów jest zrozumienie relacji po-
między stanem końcowym a podejmowanymi działaniami, co
przedstawiono na rysunku 4.
Praca nad koncepcją oczekiwanych rezultatów rozpoczęła
się od zdefiniowania czterech podstawowych funkcji, do któ-
rych należy zaliczyć: wiedzę na temat ope-
racji, jej planowanie, prowadzenie i ocenę
działań. Rozwinięcie tej problematyki moż-
na znaleźć w „Myśli Wojskowej” nr 4 i 5
z 2006 r. w artykule Prowadzenie przyszłych
operacji NATO na zasadzie oczekiwanych
rezultatów.
Obecnie w NATO, na szczeblu strategicz-
nym i operacyjnym, trwają prace nad rozwo-
jem koncepcji oczekiwanych rezultatów, po-
legające na rozwinięciu opracowań nauko-
wych, prowadzeniu badań i eksperymentów
(rys. 5). Prace te są zgodne z Kompleksowymi
wytycznymi politycznymi, ale jest wymaga-
na formalna aprobata tej koncepcji na szczeb-
lu polityczno-wojskowym, tak aby dowódcy
mieli do dyspozycji wszystkie instrumenty
oddziaływania.
Rys. 3. Wzajemne relacje pomiędzy poszczególnymi
instrumentami oddziaływania i konsekwencje działania
Rys. 4. Relacje pomiędzy stanem końcowym
a podejmowanymi działaniami
64 Myśl Wojskowa 1/2007
Sztuka wojenna
Oczekuje się, że po formalnej akceptacji i wprowadzeniu
koncepcji oczekiwanych rezultatów, dzięki synchronizacji dzia-
łań wojskowych NATO z innymi instrumentami oddziaływa-
nia, będzie możliwy sukces (rys. 6). Obecnie widzi się potrze-
bę nie tylko akceptacji politycznej i wsparcia powyższej kon-
cepcji, lecz także dokonania przeglądu struktur organizacyj-
nych NATO. Nie chodzi o budowanie całkowicie nowych, ale
o dostosowanie istniejących do sytuacji, w której będzie moż-
na efektywnie zastosować koncepcję oczekiwanych rezulta-
tów. Obecnie Dowództwo do spraw Transformacji (Allied
Command Transformation

– ACT)
3
w Norfolk skupia się na
prowadzeniu wielonarodowych eksperymentów, seminariów
i ćwiczeń, a na różnego rodzaju forach promuje nową koncep-
cję oczekiwanych rezultatów. Jednak działania podejmowane
tylko na płaszczyźnie wojskowej są niewystarczające, dlatego
też zachęca się do prowadzenia wszechstronnych prac na grun-
cie polityczno-wojskowym.
Dalszy rozwój przedstawionej koncepcji jest daleko poza
czynnikiem wojskowym. Dowódcy strategiczni sugerują, że
powinno się prowadzić prace w dwóch obszarach. Na szczeb-
lu Kwatery Głównej NATO do prac nad rozwinięciem kon-
cepcji należy zaangażować polityków i decydentów wojsko-
wych NATO. Na szczeblu strategicz-
nym musi być kontynuowana praca
przez ACT, wspierana przez wszyst-
kie szczeble dowodzenia sojusznicze-
go Dowództwa do spraw Operacji
(Allied Command Operation –
ACO)
4
.
Sprawą kluczową jest prowadzenie
operacji w dwóch aspektach: zgodnie
z art. 5 traktatu waszyngtońskiego
5

i poza art. 5. Z perspektywy koncep-
cji oczekiwanych rezultatów daje się
zauważyć różnice, które przedstawio-
no na rysunku 7.
Biorąc pod uwagę art. 5, NATO jest
głównym aktorem w prowadzeniu
operacji, natomiast gdy chodzi o za-
angażowanie się sojuszu poza art. 5,
w szczególności w operacje reagowa-
nia kryzysowego, jest on jednym
z wielu aktorów i często odgrywa je-
dynie rolę wspierającą. Powyższy
obraz skomplikował się po 11 wrześ-
nia 2001 r., w odniesieniu do operacji
antyterrorystycznych, wobec których
przywołuje się art. 5. Sytuacje takie
można uznać za niejednoznaczne.
Należy więc niezwłocznie podjąć działania, zmierzające do
wyjaśnienia tego typu interwencji, aby mieć jasność co do pod-
staw prawnych angażowania się sojuszu.
Należałoby wyjaśnić także, kto definiuje end-state. Wspomniano
już, że zdefiniowanie stanu końcowego operacji jest kluczowym
aspektem koncepcji oczekiwanych rezultatów. Tym bardziej że
Rada Północnoatlantycka daje formalną zgodę na prowadze-
nie operacji z art. 5. Ale co w razie prowadzenia operacji po-
za art. 5, w które jest zaangażowanych wiele organizacji
międzynarodowych? Kto formułuje wobec tego stan końcowy
i w jaki sposób osiąga się konsensus? Odpowiedź na te pyta-
nia jest największym politycznym wyzwaniem.
Pomimo trudności i braku zarówno politycznej debaty, jak
i decyzji o pełnym wdrożeniu w NATO koncepcji oczekiwanych
rezultatów, dowództwo ACT opracowało już wiele idei określa-
jących, w jaki sposób wnieść wojskowy wkład do rozwoju ogól-
nej koncepcji.
Proces ten rozpoczęły Kompleksowe wytyczne polityczne.
ACT będzie w dalszym ciągu wykorzystywać każdą nadarza-
jącą się okazję do rozwijania koncepcji oczekiwanych rezul-
tatów. W trakcie ćwiczeń „Allied Reach’06” na ten temat
dyskutowano z przedstawicielami Komitetu Wojskowego
3
Głównym zadaniem Dowództwa do spraw Transformacji jest kierowanie transformacją struktur wojskowych NATO w celu pozyskania i rozwijania przez siły sojusznicze zdolności,
które zapewnią efektywność działań, podejmowanych w odpowiedzi na aktualne i prognozowane zagrożenia bezpieczeństwa międzynarodowego.
4
Zadaniem Sojuszniczego Dowództwa ds. Operacji jest planowanie oraz prowadzenie operacji wojskowych. W skład struktury ACO wchodzą: dowództwo szczebla strategic-
znego – Naczelne Dowództwo Sił Sojuszniczych w Europie (Supreme Headquarters Allied Powers Europe – SHAPE), dowództwa szczebla operacyjnego (2 dowództwa sił
połączonych – w Brunssum i Neapolu oraz Dowództwo Połączone w Lizbonie) oraz dowództwa komponentów (lądowego w Heidelbergu i Madrycie, powietrznego w Ramstein i
Izmirze oraz morskiego w Northwood i Neapolu).
5
Art. 5 traktatu waszyngtońskiego mówi o obronie kolektywnej, czyli że każdy atak na któregoś z członków NATO powinien być interpretowany przez pozostałe państwa członkowskie
jako atak na nie same.
Rys. 5. Koncepcja operacji prowadzonych na zasadzie
oczekiwanych rezultatów – dzisiaj
65 Myśl Wojskowa 1/2007
Sztuka wojenna
NATO, dowódcami wojskowymi, członkami Kwatery Głównej
NATO i Unii Europejskiej oraz z przedstawicielami organiza-
cji, zarówno międzynarodowych, jak i pozarządowych.
Rezultaty tej dyskusji były bardzo pozytywne i przewodniczą-
cy Komitetu Wojskowego w rozmowie z sekretarzem general-
nym przedstawił kluczowe problemy,
wskazując między innymi na potrze-
bę politycznej dyskusji podczas szczy-
tu w Rydze.
Obecnie jest aktualizowany doku-
ment Concepts for Alliance Future
Joint Operation (CAFJO), który
opisuje zarówno koncepcję prowadze-
nia przyszłych operacji na zasadzie
oczekiwanych rezultatów, jak i zdol-
ności wymagane do osiągnięcia
sukcesu. Został już skierowany do
Międzynarodowego Sztabu Wojsko-
wego. Oczekuje się, że wkrótce będzie
zaaprobowany przez Komitet Woj-
skowy i zatwierdzony przez Radę
Północnoatlantycką.
Pozostaje jeszcze odpowiedź na py-
tanie, czym właściwie jest koncepcja
oczekiwanych rezultatów, a czym nie
jest i czego nie zamierza się robić.
Koncepcja oczekiwanych rezultatów
nie wspiera i nie promuje wojskowego przewodzenia w zasto-
sowaniu wszystkich instrumentów oddziaływania w czasie
trwania kryzysu. Nie promuje również i nie kreuje cywilnych
zdolności w NATO. Nie chodzi również o to, aby dowódcy
strategiczni kierowali elementami pozawojskowymi. Będą oni
dążyć do synchronizowania działań militarnych z różnymi
organizacjami pozamilitarnymi, tak aby wywołać efekt syner-
giczny współzależnych działań i osiągnąć pożądany politycz-
ny stan końcowy operacji. Celem koncepcji oczekiwanych re-
zultatów jest spójność i jedność wysiłków.
Koncepcja wskazuje na współzależność
wszystkich instrumentów oddziaływania: po-
litycznego, militarnego, cywilnego i ekono-
micznego. Uwzględnia wymienione współ-
zależności i promuje wszechstronne oraz spój-
ne zastosowanie wszystkich instrumentów od-
działywania, zarówno militarnych, jak i nie-
militarnych, aby rozwiązać kryzys i osiągnąć
pożądany strategiczny stan końcowy.
Reasumując, należy stwierdzić, że na obec-
nym etapie istnieje pilna potrzeba podjęcia
działań na szczeblu politycznym, żeby kon-
cepcja oczekiwanych rezultatów nadal mogła
być rozwijana i stanowiła podstawę do pro-
wadzenia przyszłych operacji NATO. Siły
zbrojne sojuszu tylko wtedy będą mogły
sprawnie operować, zgodnie ze wskazówka-
mi zawartymi w Kompleksowych wytycznych
politycznych, gdy będą wybrani strategiczni
partnerzy sojuszu, gdy będzie polityczna
aprobata dla podejmowanych działań oraz gdy
będą zapewnione stosowne struktury organi-
zacyjne.
g
Rys. 6. Koncepcja operacji prowadzonych
na zasadzie oczekiwanych rezultatów – jutro
Rodzaje operacji prowadzonych przez NATO
„Szara strefa” artykułu 5: operacje będące konsekwencją
ataku terrorystycznego
NATO art. 5 Obrona kolektywna
NATO jest głównym aktorem
Operacje spoza art. 5 (CRO)
NATO jest jednym z wielu aktorów
(niekoniecznie wiodącym)
Koncepcja operacji prowadzonych na zasadzie oczekiwanych rezultatów
powinna mieć zastosowanie we wszystkich operacjach NATO
Rys. 7. Operacje NATO a koncepcja operacji
prowadzonych na zasadzie oczekiwanych rezultatów
66 Myśl Wojskowa 1/2007
Zadania w ramach
ochrony wojsk
ppłk dypl.
ZBIGNIEW GALUCH
szef Wydziału Operacyjnego
Centrum Operacji Powietrznej
W
łaściwe przygotowanie wojsk do za-
chowania ciągłego, skutecznego
i sprawnego działania oraz należy-
tego wykonywania stawianych zadań i prowa-
dzenia działań bojowych w czasie pokoju, kry-
zysu i wojny wymaga spełnienia warunków,
mających na celu podtrzymywanie zdolno-
ści operacyjnych (Force Protection – FP).
W zależności od rodzaju wojsk, ich przezna-
czenia, wykonywanych zadań, stanu gotowo-
ści bojowej oraz wielu innych czynników za-
kres tych wymagań (zadań) w stosunku do po-
szczególnych jednostek wojskowych będzie
różny. Dla większości jednostek głównych sił
obronnych (Main Defence Force – MDF) i sił
wzmocnienia (Augmentation Force – AF) są
określone inne kryteria zachowania i odtwa-
rzania zdolności bojowej niż dla jednostek sił
reagowania (Reaction Forces – RF), w tym po-
wietrznych sił reagowania (Reaction Forces
Air – RFA). Część specjalistycznych oddzia-
łów, w których strukturach znajdują się głów-
nie elementy wsparcia logistycznego oraz
podtrzymania zdolności operacyjnej, jest –
w razie potrzeby – utrzymywana w stanach
wyższej gotowości bojowej. Są one tak wy-
szkolone i wyposażone, aby mogły sprostać
specyficznym wymaganiom podczas działań
w rejonie (obszarze) kryzysowym, w czasie
zabezpieczania wyznaczonych sił. Oddziały te
mogą być też użyte do wzmocnienia zdolno-
ści operacyjnej sił miejscowych.
Force Protection wraz z działaniami opera-
cyjnymi i wspierającymi stanowią ważny ele-
ment działań bojowych (walki). Nie powinny
być one traktowane oddzielnie, w oderwaniu od
pozostałych rodzajów zabezpieczenia. Schemat
ukazujący umiejscowienie Force Protection
przedstawiono na rysunku 1.
Force Protection obejmuje zdolność wojsk
do samoobrony i ochrony w razie użycia bro-
ni konwencjonalnej (BK) i broni masowego ra-
żenia (NBC). Aby to osiągnąć, w jednostce po-
winny być odpowiednie komórki organizacyj-
ne i osoby fizyczne wykonujące zadania w ra-
mach FP (rys. 2).
Gotowość poszczególnych elementów Force
Protection jest uzależniona od dominującego
zagrożenia, a ich reagowanie na zagrożenie
musi wynikać z analizy ryzyka regionalnego.
Wszystkie jednostki wojskowe (stanowiska do-
wodzenia) muszą mieć odpowiednie plany,
procedury obrony, ochrony i likwidacji skut-
ków ataku, obejmujące przygotowanie i roz-
wijanie niezbędnych w danym czasie elemen-
tów podtrzymywania zdolności operacyjnych
podnoszących ich zdolności do przetrwania
przez czas nieokreślony. Plany te muszą szcze-
gółowo określać organizację Force Protection,
obowiązki z zakresu kierowania i dowodzenia,
muszą być dostosowane do prowadzenia dzia-
łań zabezpieczających w środowisku konwen-
cjonalnym, wliczając w to walkę elektronicz-
ną oraz użycie NBC. Powinny zawierać także
diagramy całościowego szkolenia, konieczne-
go do osiągnięcia określonych wymagań do-
tyczących podtrzymywania zdolności opera-
cyjnych.
Jednostki wojskowe (stanowiska dowodze-
nia) muszą mieć odpowiedni system, zapew-
niający skuteczne dowodzenie, kierowanie
i koordynowanie funkcji FP w niezbędnym
(nieokreślonym) czasie. Należy im też zapew-
nić skuteczne kierowanie w sytuacji wyjątko-
wej. W tym celu konieczne jest oddelegowa-
nie (przydzielenie) odpowiednich dowódców,
którymi mogą być szefowie zespołów, specja-
liści od zaistniałej sytuacji lub najstarsi stop-
niem i najbardziej doświadczeni oficerowie.
Jednostki wojskowe muszą być wyposażone
w odpowiednie systemy alarmowe, które na
obszarze odpowiedzialności bojowej jednost-
ki będą na czas i skutecznie ostrzegały perso-
nel oraz wskazywały na charakter zagrożenia.
Stan osobowy FP, odpowiednio przygotowa-
Rys. 1. Miejsce Force Protection w czasie
prowadzenia działań bojowych
Sztuka wojenna
67 Myśl Wojskowa 1/2007
ny specjalistycznie, zapewni jednostce ciągłą
ochronę oraz umożliwi jej odtworzenie, powo-
dując ciągłość wykonywania zadań bojowych
po ataku przeciwnika (grup terrorystycznych,
dywersyjno-sabotażowych).
Wszystkie osoby wchodzące w skład ele-
mentów FP muszą być wyszkolone zgodnie
z wymogami określonymi przez operacyjne
normy sprawnościowe (Operational
Performance Standards – OPS), w zależności
od regionalnego ryzyka (zagrożenia) i zade-
klarowanej kategorii stanu gotowości bojo-
wej (Readiness Status Category – RSC).
W jednostce wojskowej już w etacie czasu
„P” powinny znajdować się odpowiednie
osoby funkcyjne, które prowadziłyby szko-
lenie doskonalące pozostałego stanu osobo-
wego jednostki w zakresie podtrzymywania
zdolności operacyjnych. Celem tego szkole-
nia byłoby podtrzymywanie kondycji specja-
listycznej i indywidualnego wyszkolenia
podstawowego (Individual Common Core
Skills – ICCS) oraz osiągnięcie OPS FP
przez stan osobowy jednostki, który musi
regularnie uczestniczyć w ćwiczeniach,
aby zdobyć odpowiednią wiedzę oraz osią-
gnąć wymagany indywidualny i zbiorowy
poziom wyszkolenia.
Podczas ćwiczeń powinno się uwzględniać
następujące zadania FP:
— fizyczne zabezpieczenie jednostki,
— obronę naziemną,
Rys. 2. Przykładowa struktura Force Protection
Fundamentalną
zasadą jest, aby
oddziały (jednostki
wojskowe), a także
sztaby dowództw
(stanowiska dowodze-
nia) były zdolne do sku-
tecznej samoobrony
i ochrony przed zagro-
żeniem w czasie
pokoju, kryzysu i wojny
Sztuka wojenna
68 Myśl Wojskowa 1/2007
— indywidualną ochronę NBC,
— gaszenie pożarów,
— postępowanie z rannymi i poległymi,
— ogólną obronę powietrzną.
Force Protection obejmuje takie elementy
działań bojowych (dziedziny), jak:
— obrona aktywna, czyli czynna (Active
Defence – AD),
— obrona pasywna, czyli bierna (Passive
Defence – PD),
— rekuperacja, czyli likwidacja skutków
ataku (Recuperation),
— zabezpieczenie obronne (Protective
Security – PS).
Do obrony aktywnej (czynnej) zalicza się
przedsięwzięcia, które są konieczne, aby nie
dopuścić przeciwnika do udanego ataku na
jednostkę wojskową z lądu lub powietrza z ma-
łych i bardzo małych wysokości oraz ataku
terrorystycznego (dywersyjno-sabotażowego)
z użyciem broni konwencjonalnej i broni
NBC.
Ob r o n a p o wi e t r z n a jest wymaga-
na, jeżeli ocena zagrożenia opracowana przez
regionalnego dowódcę sił powietrznych
(Regional Air Defence Commander – RADC)
wskazuje na możliwość ataku z powietrza.
Obronę prowadzi naziemna obrona powietrz-
na (Ground-Based Air Defence – GBAD)
i ogólna obrona powietrzna (All-Arms Air
Defence – AAAD), niszcząc cele powietrzne,
które atakują z małych i bardzo małych
wysokości.
Środki OPL małego zasięgu (Low Level Air
Defence – LLAD) są rozmieszczane w odda-
lonych punktach (gniazdach), tak aby niszczyć
cele odległe, które były poza ich skutecznym
zasięgiem. Tymi celami mogą być pociski
kierowane, pojazdy (UAV) i rakiety.
Ob r o n a n a z i e mn a (Ground Defence
– GD) to między innymi ochrona: stanu oso-
bowego, rejonu działania, obiektów, ważnych
(specjalnych) pomieszczeń i sprzętu, a także
współdziałanie i łączność z sąsiednimi siłami
oraz pomieszczenia i wyposażenie. Aktywna
obrona naziemna (Active Ground Defence –
AGD) obejmuje przeciwdziałanie zagroże-
niom terrorystycznym i atakom konwencjonal-
nym przez warstwową obronę, do której nale-
ży kontrola wejścia w strefę istotnych rejonów
rozwinięcia wojsk lub obiektów ataku. W jej
skład wchodzą: punkty obrony, patrolowanie
wewnętrzne i zewnętrzne z zasadniczym za-
daniem dominacji na ziemi, wypierające po-
tencjalnych przeciwników oraz ograniczające
ich swobodne przemieszczanie się. Aktywna
obrona naziemna uwzględnia bliższą i dalszą
ochronę, a zatem wykracza poza granice re-
jonów, z których ataki mogłyby być spodzie-
wane. Teren ten jest uważany za naziemny te-
ren obronny. Pomiędzy dowódcą lokalnej jed-
nostki a dowództwem obrony naziemnej mu-
si być bardzo dobra współpraca i koordynacja
działań, gdyż jednostki lokalne zazwyczaj roz-
wijają tylko podstawową obronę całego tere-
nu, na którym jednostka stacjonuje.
Jednostki wojskowe muszą tak zorganizo-
wać system, aby zapewnić skuteczne dowo-
dzenie, kierowanie i koordynowanie działa-
niami obrony naziemnej z innymi komórkami
FP, wliczając w to ogólną obronę powietrzną
oraz naziemną obronę powietrzną, a także
z innymi jednostkami wojskowymi, rozwinię-
tymi i prowadzącymi działania bojowe w tak-
tycznym obszarze odpowiedzialności (Tactical
Area of Responsibility – TAOR). Muszą też
zapewnić skuteczną fizyczną obronę przed
skrytym lub jawnym wtargnięciem przeciw-
nika (grup terrorystycznych, dywersyjno-sa-
botażowych) w obszar odpowiedzialności, ob-
szary żywotne (Vital Areas – VAs) oraz punk-
ty kluczowe (Key Points – KPs), za których
obronę są odpowiedzialne. Obszary żywotne
i punkty kluczowe muszą być wyraźnie ozna-
czone w planach obronnych jednostek i odpo-
wiednio uzbrojone, aby skutecznie przeciw-
działać zagrożeniu.
Obrona pasywna (bierna) obejmuje przed-
sięwzięcia konieczne do minimalizowania
skutków ataku przeciwnika (grup terrorystycz-
nych, dywersyjno-sabotażowych), prowadzo-
nego z ziemi lub z powietrza, z małych i bar-
dzo małych wysokości. Jej celem jest obrona
i ochrona stanu osobowego, zasadniczego wy-
posażenia, maskowanie oraz ochrona przed
skutkami uderzeń oraz psychologicznymi i po-
litycznymi skutkami użycia BK i NBC.
Jednostki wojskowe (dobrze wyszkolone oraz
właściwie wyposażone) powinny być zdolne
do wytrzymania skutków użycia takiej broni,
co więcej, dobrze przygotowane jednostki mo-
gą zmniejszyć motywację przeciwnika (grup
terrorystycznych, dywersyjno-sabotażowych
itp.) do użycia tych środków.
Ważnym elementem obrony biernej jest ma-
skowanie (ukrywanie) i rozśrodkowywanie
Jednostki
wojskowe
muszą być wyposażone
w odpowiednie systemy
alarmowe, które na ob-
szarze odpowiedzialno-
ści bojowej jednostki bę-
dą na czas i skutecznie
ostrzegały stan osobowy
(personel) oraz wskazy-
wały na charakter zagro-
żenia. Minimalne wyma-
gania dotyczące syste-
mu alarmowego określa
STANAG 2047.
Osoby obsługujące uzbrojenie oraz środki dowodzenia, rozpoznania i łączności
muszą być chronione na równi z uzbrojeniem (wyposażeniem).
Sztuka wojenna
69 Myśl Wojskowa 1/2007
(rozpraszanie). Środki pozorujące (kamuflu-
jące), dostosowane do otaczającego terenu,
muszą być właściwie utrzymywane, w prze-
ciwnym wypadku będą rozpoznane. Jeśli jest
to konieczne i możliwe, należy stosować za-
ciemnianie i wyciszanie. W czasie kryzysu
i wojny należy unikać koncentrowania w jed-
nym miejscu sprzętu dowodzenia, rozpozna-
nia, łączności, uzbrojenia i innego wyposaże-
nia, które mogłoby stanowić cel grupowy
(w razie uderzenia przeciwnika może dojść do
dużych strat na skutek niszczącej reakcji łań-
cuchowej). Rozproszenie specjalistycznych
elementów (zespołów) nie powinno wpływać
ujemnie na wykonywane zadania bojowe.
Urządzenia imitujące ugrupowanie bojowe
muszą być rozmieszczone i utrzymywane
zgodnie z zasadami taktyki, kamuflażu oraz
rozwijania ugrupowania bojowego.
Wyposażenie medyczne i sprzęt pierwszej
pomocy powinny być oznakowane zgodnie
z konwencją genewską z 1949 roku.
Obrona pasywna podejmuje kroki koniecz-
ne do zminimalizowania skuteczności ataku
przeciwnika z powietrza lub ziemi. Obejmuje
fizyczną obronę i ochronę personelu oraz nie-
zbędne wyposażenie do obrony przed bronią
NBC. Do obrony pasywnej należy przygoto-
wanie pomieszczeń (urządzeń) fizycznej
ochrony (jak worki z piaskiem), schronów,
kamuflażu, ukrywania i podstępu oraz wszyst-
kich składników obrony NBC.
Środki obrony i ochrony pasywnej (biernej),
którymi dysponują jednostki wojskowe, muszą
być odpowiednie do charakteru ich użycia oraz
do regionalnej oceny zagrożenia i ryzyka.
Jednostki manewrujące, pomimo że w cza-
sie przemieszczania i ponownego rozwijania
są pozbawione istotnych środków obronnych,
zaraz po zajęciu nowego stanowiska bojowe-
go muszą rozpocząć przygotowania obronne
i udoskonalać je do momentu ponownego
przegrupowania. Planowane manewry takich
jednostek nie powinny hamować przygotowa-
nia obronnego przed otrzymaniem rozkazu
o ponownym przemieszczeniu i rozwinięciu
w nowym rejonie. Głównie należy zabezpie-
czyć ważne elementy (KPs i VAs) przed
odłamkami i ogniem z broni ręcznej. Pozostałe
wyposażenie należy ukryć, stosując kamuflaż
lub rozproszenie (rozśrodkowanie). Jednostka
musi posiadać zabezpieczenie typu schron
naziemny (Overhead Protection – OHP),
w którym personel odpowiedzialny za ochro-
nę i obronę może się schronić przed odłam-
kami oraz ogniem broni ręcznej (w miejscu
wykonywania obowiązków lub w jego są-
siedztwie).
Środki ochrony przed NBC – w miarę
możliwości w jednostkach wojskowych powin-
no się stosować zarówno indywidualne środ-
ki ochrony (IPE), jak i ochronę zbiorową
(Collective Protection – COLPRO). Dlatego
bardzo ważne jest indywidualne wyszkolenie
z zakresu ochrony przed NBC w prowadzeniu
skutecznej kontroli skażeń oraz unikaniu za-
grożeń. Środki ochrony muszą także obejmo-
wać odkażanie stanów osobowych i sprzętu
oraz zapewniać pomieszczenia wolne (czyste)
od związków toksycznych (Toxic Free
Environment – TFE) – do odpoczynku.
Rekuperacja ma na celu zlikwidowanie
skutków ataku przeciwnika. Proces rekupera-
cji obejmuje:
— rozpoznanie po ataku (Post-Attack
Reconnaissance – PAR);
— unieszkodliwienie materiałów wybucho-
wych (Explosive Ordnance Disposal –
EOD);
— naprawę uszkodzeń infrastruktury i sprzętu;
— gaszenie pożarów;
— opatrywanie rannych i pochówek zabi-
tych (zmarłych).
Jednostki wojskowe muszą być zdolne
do szybkiego i dokładnego rozpoznania po ata-
ku (PAR) oraz identyfikowania i rejestrowania
zniszczeń uniemożliwiających wykonanie
zadań bojowych, a także do szybkiego i sku-
tecznego działania (reagowania) zespołów
likwidacji uszkodzeń w TAOR, VAs oraz KPs.
Natychmiast, jak to tylko możliwe, po zakoń-
czeniu ataku cały stan osobowy (z wyjątkiem
tych, którzy biorą udział w pracy bojowej
ASACS), powinien dokładnie rozpoznać znisz-
czenia i przedstawić meldunek o zniszcze-
niach i zagrożeniach (Damage Control –
DAMCON).
W jednostkach wojskowych muszą być wła-
ściwie wyszkoleni i wyposażeni specjaliści
do unieszkodliwienia materiałów wybucho-
wych (EOD). Wyposażenie zgodnie z wyma-
ganiami krajowymi powinno składać się z: od-
Jednostki wojskowe muszą mieć możliwość ukrywania swoich instalacji
(elementów), aby ich wykrycie, obserwacja, wizualne namierzanie zarówno
z lądu, jak i z powietrza było maksymalnie utrudnione lub niemożliwe.
Sztuka wojenna
70 Myśl Wojskowa 1/2007
powiednich pojazdów, specjalnego indywidu-
alnego wyposażenia ochronnego, materiałów
do oznakowania, środków komunikacji, doku-
mentacji uzbrojenia i środków bojowych
NATO i spoza NATO, poradników oraz
spisów kontrolnych. Tam, gdzie jest to możli-
we, jednostki wojskowe mogą naprawiać
uszkodzoną infrastrukturę i sprzęt, obliczać
spodziewane poziomy zniszczeń, wymagane
wyposażenie i zgromadzone materiały.
Jednostki powinny też mieć plany zabezpie-
czenia materiałowo-technicznego na 24 godzi-
ny oraz plany regularnego uzupełniania tego
zabezpieczenia. Personel stacjonarnych jedno-
stek wojskowych powinien być wyszkolony
i wyposażony w odpowiednie pojazdy oraz
sprzęt do gaszenia pożarów. Gaszenie poża-
rów powinno być zintensyfikowane w ramach
współpracy cywilno-wojskowej (Civil Military
Cooperation – CIMIC). W jednostkach
manewrowych ze względu na nieliczne stany
osobowe powinna być grupa specjalistów dru-
giej funkcji, zdolna do gaszenia pożarów
w pierwszym okresie. Generalnie jednak jed-
nostka ta powinna działać zgodnie z uzgod-
nieniami CIMIC.
Wszystkie osoby funkcyjne muszą być prze-
szkolone w udzielaniu pierwszej pomocy
medycznej (buddy care – koleżeńska pomoc),
w sprawowaniu opieki medycznej oraz w prze-
noszeniu lub ewakuowaniu rannych do miejsc
specjalistycznej opieki medycznej, np. na ope-
racje chirurgiczne ratujące życie.
Procedura postępowania z rannymi:
— kategoryzacja rannych i składanie raportów;
— pierwsza pomoc FP ICCS – wiąże się
z obowiązkiem ewakuowania rannych z obsza-
ru zagrożenia do miejsc specjalistycznej opie-
ki medycznej;
— specjalistyczna opieka medyczna – pole-
ga na bardziej rozwiniętych metodach
leczenia rannych, uwzględniających ich stan
zdrowia (triage).
Skuteczne wsparcie medyczne powinno być
zintensyfikowane poprzez CIMIC. Zgodnie
z dokumentem NATO nr 1100.3 SHOPA/ 97
– Normy dla sił ACE, wsparcie medyczne obej-
muje środki i metody ustalone przez dowódcę
sił sprzymierzonych, wzajemne komunikowa-
nie się z organizacjami cywilnymi, z krajowy-
mi władzami administracyjnymi, ludnością,
organizacjami społeczno-politycznymi, orga-
nizacjami pozarządowymi i wyznaniowymi na
obszarze (w rejonie) działań bojowych.
Dla jednostek wojskowych istotne jest wy-
korzystywanie systemów łączności i informa-
tyki (Communication and Information System
– CIS) w celu osiągnięcia elastyczności
(dynamiczności) działań w czasie wykonywa-
nia zadania (operacji). Systemy CIS muszą
być sprawne, aby umożliwiały planowanie
i koordynowanie działań pomiędzy jego użyt-
kownikami w czasie rzeczywistym. Jednostki
muszą też mieć utajnione oraz przenośne środ-
ki łączności.
Zabezpieczenia ochronne – jednostki
muszą być zdolne do ochrony ważnych (kry-
tycznych) urządzeń, pomieszczeń, obiektów
i rejonów, mających wpływ na wykonanie
zadań, misji lub operacji pod względem ich
wrażliwości oraz poufności.
Zabezpieczenia ochronne obejmują:
a) chronę fizyczną (physical security),
mającą na celu utrzymanie właściwego stop-
nia ochrony fizycznej jednostki wojskowej po-
przez zastosowanie:
— kontroli dostępu (entries access),
— systemu przepustkowego (pass system),
— wart (guards);
b) ochronę personelu (personnel security),
mającą na celu utrzymanie właściwego stop-
nia ochrony podczas prowadzenia misji (ope-
racji) oraz utrzymanie poziomu umiejętności
postępowania stanu osobowego jednostki
i ogólnej świadomości personelu na temat
wprowadzonych stopni ochrony poprzez:
— ewidencjonowanie wypadków (samo-
bójstw, aktów terrorystyczno-sabotażowych);
— ciągłe uaktualnianie zagrożeń w ochro-
nie.
Reasumując, trzeba stwierdzić, że Force
Protection nie jest nowością w naszych
siłach zbrojnych, większość elementów pod-
trzymania i odtwarzania zdolności wojsk do
działania funkcjonowała i funkcjonuje
w naszej armii. Jednak najczęściej działa-
nia były podejmowane oddzielnie, każde
pod innym kierownictwem, a co się z tym
wiąże była słaba synchronizacja i różna ska-
la działań. Problematyka ta wymaga nowe-
go spojrzenia i lepszego współdziałania
w ramach Force Protection poszczególnych
jednostek wojskowych z różnych rodzajów
wojsk z uwzględnieniem autonomiczności
działań. Skupienie wszystkich elementów,
mających na celu podtrzymanie zdolności
operacyjnych w ramach Force Protection,
uwzględnienie i zapewnienie odpowiednich
sił i środków oraz jednakowe traktowanie
wszystkich elementów, pozwala osiągnąć
dużo lepsze efekty i zapewnia większą sku-
teczność działania.
g

Zapewnienie
skutecznego
wsparcia
medycznego
zagwarantuje podtrzy-
mywanie gotowości
bojowej stanów osobo-
wych. Zgodnie
z konwencją haską
(z 1907 r.) i genewską
(z 1949 r.), w jednost-
kach wojskowych musi
być dobrze wyszkolony
personel oraz
odpowiednie
pomieszczenia,
wyposażenie i środki
materiałowe.
71 Myśl Wojskowa 1/2007
Nowa jakość
współpracy cywilno-wojskowej
płk dr hab.
MARIUSZ WIATR
zastępca komendanta
Wydziału Wojsk Lądowych
Akademii Obrony Narodowej.
W
ieloletnia przynależność Polski do
Sojuszu Północnoatlantyckiego nie
zaowocowała jeszcze wypracowa-
niem spójnej koncepcji współpracy cywilno-
-wojskowej w Siłach Zbrojnych RP. Brakuje
nawet wystarczających podstaw prawnych
i zinstytucjonalizowanej współpracy terytorial-
nych struktur wojskowych z administracją rzą-
dową i samorządową w tym zakresie. Potrzebna
jest przy tym świadomość, że problem współ-
pracy cywilno-wojskowej nie pojawił się do-
piero w związku z przystąpieniem Polski do
NATO. Fakt, że w poprzednich strukturach
polskich sił zbrojnych nie występowały insty-
tucjonalne formy współpracy cywilno-wojsko-
wej, nie oznacza, że problemy te nie były do-
strzegane i rozwiązywane. Elementy współ-
pracy między wojskiem a sferą cywilną są
obecne – w różnych formach organizacyjnych
– od czasu pojawienia się wojen.
Założenia współpracy
cywilno-wojskowej
Współpraca cywilno-wojskowa, a właściwie
CIMIC (Civil-Military Cooperation), to poję-
cie, które w ostatnich latach często było
używane zarówno w języku wojskowym, jak
i polityki bezpieczeństwa. CIMIC nie stanowi
nowej, dotychczas nieznanej formy interakcji
cywilno-wojskowej, to tylko nowa jakość.
Z historycznego punktu widzenia ta interakcja
była ukierunkowana na konkretne potrzeby
i determinowana postrzeganiem zagrożeń. Od
kiedy w różnych obszarach istnieją zagroże-
nia, zarówno jednostki, jak i społeczności, naj-
ważniejsze jest zapewnienie warunków do
przeżycia. To zobowiązuje elitę przywódczą
do podjęcia działań zapobiegających tym za-
grożeniom. Stąd wynika dla narodu koniecz-
ność podejmowania przygotowań do przezwy-
ciężania kryzysów zewnętrznych i wewnętrz-
nych. Do wykonania tego zadania państwa
mogły wykorzystywać zasoby wojskowe lub
cywilne. Można przy tym zidentyfikować
dwie podstawowe formy tych stosunków:
— wojsko wspiera sferę cywilną, a więc po-
maga w utrzymaniu porządku wewnętrznego
– wykonuje zadania policyjne itp.;
— strona cywilna wspiera sferę wojskową.
Charakterystyczną cechą takiej interakcji
była dominacja jednej ze stron i niejako usłu-
gowa, pomocnicza rola drugiej. Obecnie moż-
na już wyodrębnić trzecią formę interakcji,
w której obie strony uczestniczą w wykony-
waniu wspólnego zadania jako równorzędni
partnerzy.
1
Można przyjąć, że podział zadań
między sferę wojskową i cywilną był uzależ-
niony od rozwoju postrzegania bezpieczeń-
stwa, co obrazuje rysunek 1.
Dla jasności dalszych rozważań warto pod-
kreślić, że o współpracy cywilno-wojskowej
w ujęciu sojuszniczym mówiono zarówno
w węższym, jak i szerszym znaczeniu.
Współpraca cywilno-wojskowa w węższym
ujęciu była postrzegana jako proces uzgodnień
między cywilnymi i wojskowymi uczestnika-
mi szeroko rozumianej sfery obronności na-
rodowej. W szerszym ujęciu CIMIC traktowa-
no jako przedsięwzięcia dotyczące stosunków
między państwem gospodarzem a siłami zbroj-
nymi innych państw NATO. CIMIC to także
współpraca z organizacjami międzynarodo-
wymi i pozarządowymi.
2
Można więc przy-
jąć, że współpraca cywilno-wojskowa w węż-
1
P. Vorhofer: Civil-Military Cooperation. Zur Evolution einer neuen Aafgabe in der Krisenbewältigung, „Österreichische Militärische Zeitschrift" 2003 nr 6, s. 754.
2
A. Maase: Militärischer Führungsprozess und zivil-militärische Zusammenarbeit bei Friedensmissionen, „Österreichische Militärische Zeitschrift" 2005, s. 155.
Regionalne zespoły odbudowy w Afganistanie były
początkowo wysuniętymi bazami w walce z terroryzmem.
Obecnie ich działania służą zwiększeniu poziomu
bezpieczeństwa i wspomaganiu rozwoju regionalnego.
Sztuka wojenna
72 Myśl Wojskowa 1/2007
szym ujęciu dotyczyła narodowych zadań te-
rytorialnych, natomiast to, co określamy skró-
tem CIMIC – działań poza granicami w ramach
sojuszu. CIMIC rozwijano w sytuacji, kiedy
konieczne było użycie własnych sił poza gra-
nicami narodowymi na obszarze zaprzyjaźnio-
nych państw.
3
Formy tej działalności były bar-
dzo zróżnicowane, od rozmieszczenia sił i ich
współpracy z siłami zbrojnymi państwa gospo-
darza poczynając, a na współpracy z policją
podczas wypadków drogowych spowodowa-
nych przez żołnierzy kończąc.
Przedsięwzięcia CIMIC w okresie zimnej
wojny były postrzegane przede wszystkim
w kontekście obrony militarnej. Trzeba bowiem
pamiętać, że państwa NATO również podczas
wojny zachowały pełną suwerenność, stąd też
zadaniem dowódców sojuszniczych było utrzy-
manie możliwie poprawnych stosunków cywil-
no-wojskowych z siłami zbrojnymi oraz insty-
tucjami cywilnymi państwa gospodarza. Miało
to służyć zapewnieniu siłom sojuszniczym swo-
body działania w trakcie działań zbrojnych,
a jednocześnie umożliwić udzielanie wsparcia
ludności państwa gospodarza. Taki stan rze-
czy upoważnia do następującej konkluzji:
CIMIC w tym rozumieniu należy umiejscowić
na płaszczyźnie międzypaństwowej, dwu-
lub wielostronnej. Z tego punktu widzenia
CIMIC oznaczałby wszystkie przedsięwzię-
cia związane ze stacjonowaniem sojuszni-
czych sił zbrojnych, włącznie z przedsięwzię-
ciami społecznymi, politycznymi i kultural-
nymi. CIMIC nie ogranicza się do czasu
pokoju, przedsięwzięcia tego typu byłyby
realizowane także w okresie ewentualnej
wojny.
Współpraca cywilno-wojskowa nie powin-
na być przy tym postrzegana jako planowa-
nie i realizowanie cywilnego wsparcia dzia-
łań militarnych. Jej istotą jest bowiem two-
rzenie wszelkiego rodzaju relacji z cywilny-
mi elementami środowiska w rejonie zainte-
resowania dowódcy wojskowego i zarządza-
nie nimi.
4
Tak więc współpraca cywilno-woj-
skowa jest swego rodzaju sprzężeniem –
z jednej strony władze cywilne coraz częś-
ciej potrzebują środków wojskowych, z dru-
giej zaś dla operacji militarnych istotne zna-
czenie ma wsparcie środowiska cywilnego.
Podstawę efektywnej współpracy stanowi
przy tym wspólnota interesów oraz uzgod-
niony podział obowiązków między siłami
zbrojnymi i stroną cywilną.
5
3
P. Vorhofer, dz. cyt., s. 755.
4
B. Panek: Operacyjne uwarunkowania współpracy cywilno-wojskowej, AON Warszawa 2005, s. 28.
5
Tamże, s. 53.
Rys. 1. Czynniki interakcji cywilno-wojskowej
Sztuka wojenna
73 Myśl Wojskowa 1/2007
Do najważniejszych zadań CIMIC podczas
operacji pokojowych należy pomoc w odbu-
dowie stosunków społecznych i infrastruktu-
ry kraju już w początkowej fazie operacji oraz
po zakończeniu działań militarnych. Jest to
istotne z trzech powodów. Po pierwsze, bez
zapewnienia bezpiecznego środowiska dzia-
łania, co mogą gwarantować siły zbrojne,
wprowadzenie w życie cywilnych aspektów
porozumienia pokojowego mogłoby być trud-
ne lub nawet niemożliwe. Po drugie, umiejęt-
ności sił wielonarodowych mogą być istotne
podczas wspomagania stron konfliktu w od-
budowie infrastruktury i demokratycznych in-
stytucji społecznych oraz pomocy organiza-
cjom międzynarodowym w implementacji po-
rozumienia. Po trzecie, CIMIC stwarza znacz-
ne możliwości udzielania pomocy humanitar-
nej ludności znajdującej się na obszarze odpo-
wiedzialności sił wielonarodowych.
6
CIMIC a ONZ i NATO
Na współczesne postrzeganie i rozwój
CIMIC istotny wpływ wywierają dwie orga-
nizacje międzynarodowe – ONZ i NATO (ta-
bela). Odmienne przyczyny ich powstania po-
wodują, że CIMIC dla obu tych organizacji to
nie całkiem to samo. Porównanie przedstawio-
ne w tabeli nie ma na celu ustalenia procesów,
struktur organizacyjnych, odpowiedzialności
ani też odmiennych doświadczeń, które dopro-
wadziły do tego zróżnicowania. Tabela przed-
stawia wyłącznie różnice w postrzeganiu te-
go problemu, co może być przydatne z uwagi
na uczestnictwo polskich kontyngentów woj-
skowych zarówno w operacjach pokojowych
ONZ, jak i NATO.
Na podstawie tego porównania można
stwierdzić, że im bardziej militarny charakter
ma operacja pokojowa, tym bardziej skonkre-
tyzowane jest postrzeganie CIMIC, bowiem
jej struktury muszą zostać umiejscowione
w zhierarchizowanym systemie, priorytetem
jest zadanie typowo wojskowe, a ponadto obo-
wiązuje zasada jednoosobowego dowodzenia.
Natomiast im bardziej operacja ma charakter
cywilny, tym bardziej niejednoznaczne jest po-
strzeganie CIMIC, gdyż jej struktury nie mu-
szą być umiejscawiane w systemie hierarchicz-
nym, zadania o charakterze cywilno-humani-
tarnym są realizowane raczej oddolnie, nie
określane z góry (button up, a nie top down),
a ponadto nie obowiązuje rozkazodawstwo,
lecz zasada konsensusu.
7
Warto podkreślić, że istnieje przy tym pro-
sta zależność. Jeżeli operacja pokojowa ma
bardziej wojskowy charakter, to odpowiedzial-
ność za jej prowadzenie będzie ponosić typo-
wo wojskowa organizacja. Oznacza to, że je-
żeli za operację wstępną będzie odpowiadać
na przykład NATO, to przedsięwzięcia CIMIC
będą miały bardziej wojskowy charakter, jak
było to np. w Kosowie. Jeżeli natomiast głów-
ną rolę w operacji pokojowej będą odgrywać
organizacje cywilne – jak chociażby w Somalii
– to wówczas CIMIC będzie mieć bardziej
charakter cywilny.
Sytuacja taka jest poważnym wyzwaniem
dla żołnierzy przyzwyczajonych przecież do
działania w wyraźnie i jednoznacznie zdefi-
niowanych strukturach. Tymczasem, jak za-
uważają Amerykanie, rzeczywistymi budow-
niczymi pokoju są organizacje pomocy huma-
nitarnej, które nie tylko pomagają ludności
dotkniętej skutkami konfliktu, lecz także da-
ją nadzieję na przyszłość.
8
Przykładowo
w Somalii nie było centralnego rządu, ale za
to aż 49 różnych agencji międzynarodowych,
z instytucjami ONZ, organizacjami pozarzą-
dowymi i organizacjami pomocy humanitar-
nej włącznie. Efektywna współpraca z tymi
uczestnikami operacji stanowiła priorytetowe
wyzwanie CIMIC. Tym ważniejsze, że orga-
nizacje pomocy humanitarnej nie tylko dostar-
czały większość pożywienia dla ludności
Somalii, ale znalazły się na obszarze operacji
na długo przed pojawieniem się tam sił zbroj-
nych i pozostały także po ich wycofaniu.
9
ONZ NATO
– rola wyprowadzona
z kolektywnego systemu
bezpieczeństwa;
– zadania cywilno-humanitarne
najważniejsze;
– spójne pojęcie jest dopiero
poszukiwane;
– akceptacja szerokiego
pojmowania bezpieczeństwa;
– struktury sztabowe w trakcie
tworzenia;
– brak obaw przed
organizacjami pozarządowymi;
– raczej długoterminowa.
– rola wyprowadzona
z kolektywnego systemu
obronnego;
– zadania wojskowe
najważniejsze;
– pojęcie jednoznacznie
zdefiniowane;
– akceptacja szerokiego
pojmowania bezpieczeństwa,
ale zdominowana militarnie;
– istnieją struktury sztabowe;
– obawy przed organizacjami
pozarządowymi;
– raczej krótko- i średnioterminowa.
6
Cz. Marcinkowski, H. Królikowski: Nowe problemy operacji pokojowych, „Myśl Wojskowa” 2005 nr 1, s. 61.
7
P. Vorhofer, dz. cyt., s. 759.
8
K. Allard: Somalia Operations: Lessons Learned, National Defense University Press, Washington 1995, s. 6.
9
Tamże, s. 67.
Sztuka wojenna
74 Myśl Wojskowa 1/2007
bezpiecznego funkcjonowania społeczeństwa
jest konieczne w wypadku powrotu do nor-
malności. Obecność wojskowych sił pokojo-
wych wydaje się niezbędna do czasu, gdy
strony konfliktu lub nowo tworzone struktu-
ry państwa same będą mogły zapewnić bez-
pieczeństwo. To jeden z głównych powodów
kontynuowania współpracy cywilno-wojsko-
wej także po zakończeniu typowo militarnej
fazy operacji. Należy także pamiętać o orga-
nizatorskich i planistycznych możliwościach
sił zbrojnych oraz ich środkach łączności,
transportu czy inżynieryjnych, które mogą,
czy też raczej powinny, być wykorzystywa-
ne chociażby do odbudowy infrastruktury
niezbędnej do normalizacji życia społecz-
ności lokalnych.
Wprawdzie przedsięwzięcia CIMIC od-
grywają istotną rolę w implementacji cywil-
nej części porozumień pokojowych, poczy-
nając od zabezpieczenia powrotu wysiedlo-
nych i uchodźców, poprzez rekonstrukcję in-
frastruktury i gospodarki, a na organizacji
wyborów oraz ustanowieniu nowych demo-
kratycznych instytucji państwa kończąc, nie
mogą jednak zastępować działań podmiotów
cywilnych. Mogą je jedynie wspierać, cho-
ciaż wsparcie to nie jest podstawowym zada-
niem sił pokojowych, a jedynie stanowi istot-
ny element operacji. Tak więc obecność sił
pokojowych i pomoc strukturom cywilnym
w okresie przechodzenia podzielonego
w wyniku konfliktu społeczeństwa od stanu
wojny do stanu trwałego pokoju jest decydu-
jąca, ale powinna się kończyć wraz
z gotowością struktur cywilnych do skutecz-
nego kontynuowania tego procesu.
Od stanu wojny do trwałego pokoju
Dotychczasowe doświadczenia wskazują,
że trwały pokój w rejonach kryzysowych
można osiągnąć w wyniku kompleksowych
działań obejmujących: trwałe przerwanie
działań zbrojnych, wypracowanie rozwiąza-
nia politycznego możliwego do zaakcepto-
wania przez wszystkie strony konfliktu,
10
Cz. Marcinkowski, H. Królikowski, dz. cyt., s. 61.
11
K. Allard, dz. cyt., s. 69.
12
Tamże, s. 70.
Trzeba także pamiętać, że organizacje pomo-
cy humanitarnej są raczej podejrzliwe wobec
sił zbrojnych, nawet jeżeli są to siły pokojowe.
Stąd też dla powodzenia operacji wskazane jest
wzmocnienie współpracy między Komitetem
Wykonawczym do spraw Humanitarnych ONZ
oraz odpowiednimi komórkami dowództwa sił
na obszarze działań, a przede wszystkim two-
rzenie doraźnych grup roboczych (Task Forces
Group), których zadaniem byłoby koordyno-
wanie wysiłku różnych organizacji.
10
Przykładem takiego podejścia może być
utworzenie cywilno-wojskowego centrum ope-
racyjnego (Civil-Military Operations Center
– CMOC) w grudniu 1992 roku podczas ope-
racji pokojowej w Somalii.
11
Stało się ono or-
ganem koordynującym przedsięwzięcia wie-
lonarodowych sił pokojowych i organizacji hu-
manitarnych. Oficerowie łącznikowi z kontyn-
gentów narodowych, wspólnie z dowództwem
amerykańskim, używając CMOC jako narzę-
dzia, koordynowali takie przedsięwzięcia, jak
zapewnienie wojskowej ochrony dla konwojów
pomocy humanitarnej, czy też dostępu orga-
nizacji humanitarnych do portu w Mogadiszu.
Działania te przyczyniały się do rozszerzania
kontaktów między cywilnymi i wojskowymi
komponentami operacji „Provide Relief”
(„Dostarczyć pomoc”) i „Restore Hope”
(„Przywrócić nadzieję”). Doświadczenia funk-
cjonowania cywilno-wojskowego centrum ope-
racyjnego, którego zaletą była także możliwość
bezpośredniej ścisłej współpracyz Centrum
Operacji Humanitarnych (Humanitarian
Operations Center) działającym przy ONZ,
doprowadziły do utworzenia podobnych orga-
nów w każdym z dziewięciu sektorów obsza-
ru operacji w Somalii.
12
Podsumowując, można stwierdzić, że przed-
sięwzięcia CIMIC przyczyniają się do podnie-
sienia efektywności operacji pokojowej.
Scalenie społeczności podzielonych w wyni-
ku konfliktu wymaga ścisłej współpracy mię-
dzy siłami zbrojnymi oraz organizacjami cy-
wilnymi, zarówno rządowymi, jak i pozarzą-
dowymi. Stworzenie i utrzymanie warunków
Przedsięwzięcia CIMIC odgrywają istotną rolę w implementacji porozumień
pokojowych, nie mogą jednak zastępować działań podejmowanych
przez władze cywilne.
Sztuka wojenna
75 Myśl Wojskowa 1/2007
pozbawienie zgrupowań zbrojnych ich zaple-
cza politycznego i gospodarczego, odbudowę
struktur administracyjnych państwa oraz od-
tworzenie jego infrastruktury społecznej i go-
spodarczej, a także wdrożenie długofalowych
programów odbudowy. Stąd też istotnym ele-
mentem misji sił wielonarodowych jest pomoc
w stabilizacji życia wewnętrznego.
Amerykanie przyznają, że podczas plano-
wania i prowadzenia operacji „Iracka wol-
ność” popełnili podstawowy błąd, nie
uwzględniając w dyrektywach i rozkazach
do pierwszej fazy operacji przedsięwzięć od-
budowy po konflikcie (Post-conflict recon-
struction).
13
Do negatywnych skutków tego
niedopatrzenia zaliczyć można zarówno do-
puszczenie do przypadków grabieży, zanie-
chanie skutecznej ochrony irackich dóbr kul-
tury przed wandalizmem i kradzieżą, jak
i brak koncepcji co do przyszłości irackich
sił zbrojnych i policji w trakcie działań i po
opanowaniu kraju. W Iraku, podobnie jak
w Kosowie, zabrakło „ofensywy pojedna-
nia”, mającej na celu pozyskanie przychyl-
ności mieszkańców.
Obecnie liczne instytucje amerykańskie,
z Uniwersytetem Obrony w Waszyngtonie
na czele, pracują nad tym pomijanym do-
tychczas problemem. Proponowane rozwią-
zania będą miały wpływ na strukturę sił wie-
lonarodowych w trakcie przyszłych opera-
cji. Obok sił prowadzących działania, już we
wstępnej fazie operacji mają się pojawić jed-
nostki, które będą realizować zadania rekon-
strukcji życia społecznego.
14

Włączenie za-
dań odbudowy do procesów decyzyjnych oraz
działań militarnych to swoiste novum dla więk-
szości żołnierzy. W wytycznych dla generała
Schwarzkopfa do operacji „Pustynna burza”
w 1991 roku nie znajdziemy elementów re-
konstrukcji po konflikcie: W ramach rozkazów
jest pan upoważniony do przeprowadzenia
operacji (…) wyzwolenia i zapewnienia nie-
podległości Kuwejtu (…) zniszczenia sił ira-
ckich, które zagrażają terytorium Kuwejtu i in-
nych państw koalicji.
15
Dowódcy wielonarodowych brygad,
a więc poziomu taktycznego, podczas zaj-
mowania i bezpośrednio po zajęciu Kosowa
spontanicznie podjęli działania pomocy hu-
manitarnej i rozpoczęli dzieło odbudowy.
Dopiero w 2002 roku dowództwo sił
w Kosowie zajęło się koordynowaniem tych
przedsięwzięć. Jak stwierdza Ch. Millotat,
niezdecydowane i ostrożne działania są naj-
częściej bardziej szkodliwe niż zły wybór
środków. Stąd też niemieccy dowódcy bry-
gad podejmowali akcje, w których ramach
odbudowywano domy, zbierano zabawki,
a nawet urządzano więzienie i udzielano
wsparcia tam, gdzie dowódcom wydawało
się to konieczne. Takie nieskoordynowane
działania podejmowali także dowódcy
innych brygad.
16
Wydaje się, że wytyczne dotyczące odbu-
dowy są konieczne na wszystkich poziomach
dowodzenia. Kierownictwo polityczne opra-
cowuje wytyczne i dyrektywy z pomocą do-
wództwa strategicznego. Wytyczne te wypro-
wadza się z politycznego stanu końcowego.
Dowódca sił na obszarze operacji otrzymuje
dzięki temu dyrektywę, która oprócz klasycz-
nych zadań militarnych, zawiera także zada-
nia w zakresie odbudowy. Dotyczą one rów-
nież przedstawicieli administracji cywilnej
tworzonej po zakończeniu działań militarnych
i określają ich usytuowanie w dowództwie sił
na obszarze działań. Kierownictwo politycz-
ne powinno także ustalić, kto będzie kierował
pracami po zakończeniu działań militarnych,
czy będzie to najwyższy dowódca wojskowy,
szef administracji, czy też obaj jako równo-
rzędni partnerzy.
13
Ch. Millotat: Neue Wege bei Planung und Durchführung von militärischen Einsätzen bei Fredensmissionen, „Europäische Sicherheit" 2004 nr 10, s. 9.
14
Tamże, s. 9.
15
H. N. Schwarzkopf, P. Petre: Nie trzeba bohatera, Warszawa 1993, s. 415.
16
Ch. Millotat, dz. cyt., s. 9.
Kosowo. Żołnierze KFOR stwarzali warunki umożliwiające poruszanie po prowincji ludności
miejscowej (fot. A. Rawski)
Sztuka wojenna
76 Myśl Wojskowa 1/2007
Na poziomie strategicznym – oprócz pla-
nu działań sił zbrojnych – opracowuje się tak-
że plan odbudowy, który ma być realizowa-
ny w trakcie działań bojowych i bezpośred-
nio po ich zakończeniu. Plan ten powinien
być tak skonstruowany, aby cywilna admini-
stracja tworzona przez ONZ, UE, OBWE czy
koalicję państw już w trakcie operacji, lub
bezpośrednio po niej, mogła bez przeszkód
kontynuować zapoczątkowane przez siły
zbrojne przedsięwzięcia. W planie tym na-
leżałoby także ustalić sposób włączenia do
planowania i kierowania ekspertów cywil-
nych, mających później zająć kluczowe po-
zycje w administracji.
Dopóki cywilna administracja nie będzie
gotowa do przejęcia odpowiedzialności, bio-
rąc pod uwagę konieczność zapewnienia jed-
ności dowodzenia i jednoznacznego zdefi-
niowania struktur dowodzenia, podczas dzia-
łań wymuszania pokoju eksperci cywilni po-
winni być podporządkowani dowódcy sił na
obszarze działań. Należy jednak ustalić, kie-
dy zostaną wyłączeni z tego stosunku pod-
ległości i podporządkowani szefowi admini-
stracji.
Dowódca strategiczny odpowiedzialny za
operację w przypadku działań wielonarodo-
wych proponuje kierownictwu politycznemu
dowódcę sił na obszarze działań. To on jest do-
wódcą szczebla operacyjnego, na którym za-
miary polityczne i dyrektywy strategiczne
zostaną przekształcone w plan operacji oraz
w dyrektywy i rozkazy dla poziomu taktycz-
nego. Dowódca sił na obszarze działań roz-
wija zarówno koncepcję działań bojowych,
jak również konkretny plan przedsięwzięć
odbudowy. Ustala w nim, jakie obszary za-
dań oraz jakie stosunki z wpływowymi
przedstawicielami społeczeństwa będzie
realizował osobiście i przez oficerów swe-
go sztabu, a jakie deleguje na dowódców
poziomu taktycznego. Wraz z cywilnymi
ekspertami, włączonymi w początkowym
okresie operacji do jego sztabu, ustala kon-
kretne obszary zadań i koncepcję współ-
pracy z mediami na poziomie taktycz-
nym.
Dowódcy szczebla taktycznego wykonują
zadania odbudowy zgodnie z dyrektywami
i rozkazami dowódcy sił na obszarze działań
(zasada dowodzenia przez cele). Oznacza to,
że polecenia nie są szczegółowe i pozostawia-
ją znaczną swobodę wykonawcy. Nie jest to
łatwe, wymaga bowiem dyscypliny oraz zdol-
ności zrozumienia zamysłu przełożonego.
W praktyce powyższe założenia mogą
być różnie realizowane. Najważniejszy do-
kument polityczny dotyczący Kosowa –
rezolucja 1244 Rady Bezpieczeństwa ONZ
z 1999 roku – nie zawiera wytycznych ani
precyzyjnych dyrektyw odnoszących się
do przedsięwzięć odbudowy w trakcie
działań i po opanowaniu prowincji. Stąd
nie znalazły się one także w dyrektywie
strategicznej NATO. Rezolucja ta ustala
jednak, że w Kosowie powinny działać dwa
równorzędne filary – Kosovo Force
(KFOR) pod dowództwem generała z kra-
ju NATO i administracja kierowana przez
pełnomocnika sekretarza generalnego
NATO. Obaj partnerzy mają ściśle ze so-
bą współdziałać. W tej rezolucji KFOR
otrzymuje misję zapewnienia bezpieczeń-
stwa poprzez doprowadzenie do rozbroje-
nia wyzwoleńczej armii Kosowa, stworze-
nie warunków umożliwiających powrót do
prowincji uchodźców i wypędzonych oraz
działanie cywilnej administracji.
17
Rezolucja 1244 nie ustala jednak jak ma to
zostać osiągnięte. Brak uregulowań odnoszą-
cych się do włączenia ekspertów przewidywa-
nych na kierownicze stanowiska w oenzetow-
skiej administracji prowincji do sztabu pierw-
szego dowódcy KFOR spowodował, że admi-
nistracja była tworzona przez osoby, które nie
uczestniczyły od początku w działaniach i nie
17
Tamże, s. 11.
Kosowo. Miejscowa ludność chętniej kontaktuje się z żołnierzami kontyngentów niż z cywilny-
mi pracownikami organizacji międzynarodowych (fot. A. Rawski)
Sztuka wojenna
77 Myśl Wojskowa 1/2007
nawiązały do przedsięwzięć odbudowy zapo-
czątkowanych przez siły wojskowe. Pewna bez-
planowość podejmowanych przedsięwzięć spo-
wodowała, że administracja ta w świadomości
wielu mieszkańców pozostała obcym ciałem,
w którym w charakterze sprzątaczki czy tłuma-
cza można było zarobić więcej pieniędzy niż
gdziekolwiek indziej w prowincji.
18
Przedsięwzięcia odbudowy, a więc pomoc
w stabilizacji życia wewnętrznego, to po-
średni czy też przejściowy etap operacji.
Wykonywanie tego typu zadań powinno roz-
poczynać się wraz z działaniami wojskowy-
mi, podejmowanymi w celu wypełnienia przez
strony treści porozumień lub ustaleń między-
narodowych gremiów politycznych. Działania
typowo militarne poprzedzają i torują drogę
cywilnym przedsięwzięciom odbudowywania
pokoju. Pośredni charakter operacji wyraża się
poprzez realizację złożonych działań politycz-
nych, militarnych i negocjacyjno-mediacyj-
nych, wypełniających przestrzeń między kon-
fliktem a czasem pokoju. W przedsięwzię-
ciach tych biorą udział politycy, cywile, nego-
cjatorzy, autorytety moralne i specjaliści od
stosunków międzynarodowych. Wojsko po-
winno zapewnić im bezpieczeństwo, a więc
warunki do wykonywania zadań.
Nowe formy współpracy
cywilno-wojskowej
Formy i zasady współpracy cywilno-woj-
skowej są stale doskonalone. Jedną z najbar-
dziej interesujących, a zarazem obiecujących
prób w tym zakresie stanowią działające
w Afganistanie zespoły, składające się ze spe-
cjalistów wojskowych i cywilnych, określane
w literaturze przedmiotu jako regionalne lub
tymczasowe zespoły odbudowy (Provincial
Reconstruction Teams bądź Provisional
Reconstruction Teams). Utworzenie tych ze-
społów uznaje się za istotny krok w odbudo-
wie Afganistanu, a ich podstawowe zadanie
polega na wspieraniu afgańskiego rządu cen-
tralnego w jego wysiłkach zmierzających do
uzyskania i utrzymania wpływów w poszcze-
gólnych prowincjach.
19

Pierwotnie zespoły te były wysuniętymi ba-
zami w walce z terroryzmem, a także instru-
mentami oddziaływania sił koalicyjnych
(Coalition Forces – CF) dowodzonych przez
USA i ISAF (International Security Assistance
Force) przed wyborami prezydenckimi
w 2004 roku oraz wyborami parlamentarny-
mi w roku następnym. Obecnie działania
zespołów odbudowy służą zarówno zwiększe-
niu poziomu bezpieczeństwa, jak i wspoma-
ganiu rozwoju regionalnego. Mają one prze-
ciwdziałać intensyfikacji działań zbrojnych,
skierowanych przeciwko rządowi centralnemu
poprzez pozytywny wpływ na znaczną część
wiejskiej ludności Afganistanu i tym samym
przyczyniać się do zwiększania stabilności
w prowincjach. Zakres zadań regionalnych
zespołów odbudowy (RZO) jest dość szero-
ki i oprócz ogólnego wspierania odbudowy
(tworzenia) demokratycznych struktur pań-
stwa, poprzez zapewnienie bezpieczeństwa
i stabilności w prowincjach, obejmuje tak-
że realizację przedsięwzięć odbudowy in-
frastruktury, udzielanie pomocy humanitar-
nej ludności prowincji oraz ochronę i logi-
styczne wsparcie różnorodnych uczestników
wielonarodowego procesu odbudowy.
20
Dzięki odpowiednim zdolnościom i środ-
kom zespoły takie zapewniają ludności cy-
wilnej usługi, które bezpośrednio oddziały-
wają na dochody i jakość życia, a których
najczęściej nie jest w stanie zrealizować rząd
centralny. Przykładem może tu być pomoc
medyczna. W większości obszarów wiej-
skich Afganistanu brakuje nawet podstawo-
wej opieki medycznej. Stąd też medyczne
wspieranie lokalnych społeczności może być
ważnym czynnikiem zapewnienia przychyl-
nej atmosfery dla działań zespołów odbudo-
wy. Godne uwagi są także potrzeby eduka-
cyjne, ponieważ to edukacja może się przy-
18
Tamże, s. 11.
19
A. M. Roe: To Create a Stable Afghanistan: Provisional Reconstruction Teams, Good Governance, and a Splash of History, ,,Military Review”, November-December 2005, s. 23.
20
W. Feichtinger, M. Gauster: Provincial Reconstruction Teams (PRTs) als innovatives Instrument des internationalen Krisenmanagements, ,,Österreichische Militärische Zeitschrift“
2005 nr 5, s. 693.
Doświadczenia z roku 2003 i 2004 wskazują, że dyrektywy i rozkazy
powinny także dotyczyć przedsięwzięć odbudowy stosunków społecznych
i infrastruktury, jeżeli zamierza się pozyskać ludność cywilną i odtworzyć
struktury administracyjne.
Sztuka wojenna
78 Myśl Wojskowa 1/2007
czyniać do osłabienia oporu, fanatyzmu
i nadmiernej podatności na wpływy lokal-
nych przywódców.
21
Sieć RZO w Afganistanie stale się rozwija.
Pierwsze zespoły powstały w grudniu 2002 roku.
W połowie 2003 roku funkcjonowały tylko cztery,
a w czerwcu 2005 już dwadzieścia (siedem ISAF
i trzynaście sił koalicyjnych).
22
Kolejne rządy zapo-
wiadają utworzenie regionalnych zespołów odbu-
dowy lub przejęcie za nie odpowiedzialności. Proces
ten dowodzi, że zespoły są skutecznym instrumen-
tem międzynarodowego systemu przezwyciężania
kryzysów.
Modele RZO w Afganistanie są zróżnicowa-
ne, bazują bowiem na doktrynach i uwarunko-
waniach instytucjonalnych państwa wiodące-
go w danym zespole. Decydujący wpływ na
skład zespołu mają: intensywność konfliktu
oraz uwarunkowania rejonu działania. Stosunki
społeczne w Afganistanie charakteryzują się
regionalnym zróżnicowaniem i rozdrobnieniem
narodowościowym. Ta specyfika strukturalna
powoduje, że RZO w coraz większym stopniu
stają się ogniwem pośredniczącym między cen-
tralnym rządem w Kabulu a lokalnymi ugru-
powaniami zainteresowanymi stabilizacją.
W ten sposób zespoły odbudowy są z jednej
strony instrumentem międzynarodowego prze-
zwyciężania kryzysów, z drugiej zaś – rządu
centralnego.
Utworzenie RZO sprzyja realizacji projektów,
mogących szybko przynieść pozytywne rezul-
taty (Quick Impact Projects), co pozwala na
pozyskanie zaufania lokalnych społeczności.
Działania takie torują drogę dla poczynań mi-
sji ONZ (United Nations Assistance Mission
in Afghanistan – UNAMA), organizacji po-
zarządowych i prywatnych firm. W kolejnym
etapie kierownictwo RZO opracowuje rocz-
ny plan i mechanizm koordynacyjny wdraża-
nia programów oraz plany wieloletnie (od pię-
ciu do dziesięciu lat). Nadrzędnym celem jest
doprowadzenie do unormowania stosunków
między rządem w Kabulu, plemionami, mi-
sją ONZ, organizacjami pozarządowymi
oraz firmami i inwestorami zagranicznymi.
Przyjmuje się, że po sześciu-ośmiu miesią-
cach rozruchu, zespoły odbudowy powinny
skutecznie wspierać gubernatorów prowincji
i innych przedstawicieli administracji w inte-
resie rządu centralnego.
23
Można nawet po-
wiedzieć, że w ich działalności nie tyle cho-
dzi o skuteczne realizowanie przydatnych
społecznie projektów, ile o kontynuowanie
długotrwałych procesów przechodzenia od
przemocy lokalnych przywódców do pań-
stwowego monopolu władzy.
Jak już wspomniano, zadania i struktury
RZO w znacznej mierze zależą od potrzeb
prowincji. W pewnym uproszczeniu można
przyjąć, że na południu Afganistanu wspie-
rają one, czy nawet realizują, przede wszyst-
kim program odbudowy infrastruktury, na
północy zaś włączają się także w proces
szkolenia pracowników administracji i poli-
cji, a przede wszystkim uczestniczą w odbu-
dowie oficjalnych instytucji oraz akcjach
rozbrajania nielegalnych ugrupowań zbroj-
nych.
Poszczególne zespoły mają zróżnicowany
stan osobowy, ich liczebność sięga od 50
(specjalne RZO sił koalicyjnych) do 280
osób (niemiecki RZO w Kunduz). Do skła-
du niektórych zespołów, oprócz personelu
wojskowego i cywilnego państwa lub państw
wystawiających, włącza się także żołnierzy
afgańskich, co pozytywnie wpływa na po-
ziom bezpieczeństwa i pozwala personelo-
wi zespołu na koncentrowanie wysiłków na
jego podstawowych zadaniach.
W Afganistanie mamy do czynienia z dwo-
ma podstawowymi modelami regionalnych
zespołów odbudowy – koalicyjnym i ISAF.
W czerwcu 2005 roku siły koalicyjne utrzy-
mywały trzynaście zespołów: Asadabad,
Gardez, Ghazni, Mehtarlam, Dżalalabad,
21
A. M. Roe, dz. cyt., s. 693.
22
W Feichtinger, M. Gauster, dz. cyt., s. 693.
23
Tamże, s. 693.
Afganistan. Pomoc humanitarna dla ludności (fot. A. Rawski)
Sztuka wojenna
79 Myśl Wojskowa 1/2007
Przyszłość
pokaże.
Dotychczasowe
doświadczenia
wskazują na pozytywną
rolę regionalnych
zespołów odbudowy
w procesie stabilizacji
w Afganistanie. Otwarte
pozostaje pytanie,
czy i na ile model RZO
może być zastosowany
również w innych
zapalnych regionach
świata.
Kandahar, Khost, Laszkar Gah, Kalat, Szaran,
Tavin Kowt (wszystkie kierowane przez USA),
Parwan (USA z udziałem Korei Południowej)
i Bamian (Nowa Zelandia jako państwo wio-
dące). Koalicyjne RZO czynnie uczestniczą
w działaniach antyrebelianckich, stąd ich kom-
ponenty cywilne są podporządkowane potrze-
bom wojskowym, a same zespoły stanowią wy-
sunięte bazy wsparcia (Forward Support Bases)
dla działań antyterrorystycznych. Dlatego
w ocenach ich działania zwraca się uwagę na
trudności jednoczesnego prowadzenia przez te
same elementy działań bojowych i stabiliza-
cyjnych, nawet jeżeli w swym lokalnym od-
działywaniu przyczyniają się do zwiększenia
bezpieczeństwa i odbudowy. Mamy tu do czy-
nienia z podstawowym problemem tego mo-
delu RZO. Nadrzędny cel USA w Afganista-
nie, jakim zdaje się być zwycięstwo w walce
z terroryzmem, w aspekcie wysiłków społecz-
ności międzynarodowej wspierającej afgański
proces transformacji, może prowadzić do nie-
pożądanych wyników, chociażby do wzmoc-
nienia lokalnych dowódców polowych. Siły ko-
alicyjne współdziałają z lokalnymi milicjami.
Takie sojusze zadaniowe raczej nie służą
wzmacnianiu pozycji rządu w Kabulu, mogą
też być sprzeczne z długofalowymi celami
ISAF ukierunkowanymi na rozbrojenie, demo-
bilizację i reintegrację.
24
Amerykanie, dostrze-
gając ten problem, zalecają od niedawna, aby
działania koalicyjnych zespołów odbudowy
obejmowały także szkolenie i wyposażanie lo-
kalnej policji, która stopniowo powinna zastę-
pować siły bezpieczeństwa koalicji. To właś-
nie lokalna policja powinna zajmować się wy-
krywaniem i zwalczaniem przestępstw prze-
ciwko cywilom, co zapobiegnie zarzutom
o brak mandatu i przygotowania RZO do
wykrywania przestępstw i naruszeń praw
człowieka.
25
Regionalne zespoły odbudowy w obszarze
odpowiedzialności ISAF są traktowane jako
ekonomiczna alternatywa dla zaangażowania
sił na całym obszarze. Od czerwca 2005 roku
siły ISAF dysponują siedmioma zespołami od-
budowy. Niemcy kierują RZO w Kunduz
i Fajzabad, Wielka Brytania w Mazar-i Szarif,
Norwegowie w Majmana, Holandia w Pol-
i Khomri. Włosi przejęli od sił koalicyjnych
odpowiedzialność za RZO w Herat, a RZO sił
koalicyjnych w Farah został podporządkowa-
ny ISAF, przy czym USA w dalszym ciągu
pozostają w nim państwem wiodącym.
26

Od niedawna działają dwa kolejne RZO:
w Qaleh-ye-Now kierowany przez Hiszpanów
i w Chaghcharan z Litwą jako państwem wio-
dącym.
27
Zgodnie z planem ministrów spraw
zagranicznych NATO przyjętym 8 grudnia
2005 roku, dotyczącym rozszerzenia roli
Sojuszu Północnoatlantyckiego, w Afganistanie
w 2006 roku w prowincjach Helmand,
Kandahar, Uruzgan i Zabul zamierzano utwo-
rzyć cztery kolejne zespoły odbudowy.
28
Idea tworzenia zespołów odbudowy ISAF
nie opierała się przede wszystkim na uzyska-
niu zdolności do przeciwdziałania rebelii
i zwalczania powstańców, jak miało to miej-
sce w przypadku zespołów koalicyjnych, lecz
na stworzeniu możliwości szerokiego, spój-
nego zaangażowania w proces odbudowy,
a właściwie tworzenia struktur administra-
cyjnych i infrastruktury. Stąd też zespoły
ISAF są kierowane przez cywilno-wojskowe
kierownictwo, i często to osoba cywilna jest
szefem takiego zespołu. Główny wysiłek tych
zespołów jest ukierunkowany na wzmocnie-
nie społeczności lokalnych we współpracy
z misją ONZ, wspieranie reformy bezpie-
czeństwa poprzez uczestnictwo w procesie
tworzenia policji afgańskiej i programie roz-
brojenia, demobilizacji i reintegracji, a także
na realizację programów rozwojowych we
współpracy z innymi międzynarodowymi
i narodowymi partnerami państwowymi oraz
organizacjami pozarządowymi.
29
Z ich punktu widzenia zespoły odbudowy
powinny być regionalnymi zespołami stabili-
zacyjnymi i służyć celom humanitarnym,
a więc przede wszystkim wspierać organiza-
cje pozarządowe.
Inne podejście do RZO reprezentują przed-
stawiciele misji ONZ w Afganistanie. Traktują
oni je jako polityczne instrumenty oddziały-
wania. Za główny cel zespołów odbudowy
uznają działania na rzecz bezpieczeństwa.
Przyszłość pokaże, w jakim kierunku będą
ewoluować regionalne zespoły odbudowy.
g

24
Tamże, s. 693.
25
A. M. Roe, dz. cyt., s. 24.
26
W. Feichtinger, M. Gauster, dz. cyt., s. 693.
27
ISAF Provincial Reconstruction Teams, http://www.afnorth.nato.int/ISAF/Backgrounders/bg005_prt.html
28
Revised operational plan for NATO’s expanding mission in Afghanistan, http://www.nato.int/issues/afghanistan_stage3/index.html
29
W. Feichtinger, M. Gauster, dz. cyt., s. 694.
80 Myśl Wojskowa 1/2007
Połączone informacyjne
przygotowanie przestrzeni operacji
I
dea prowadzenia współczesnej operacji
militarnej, niezależnie czy będzie to ope-
racja pokojowa, kryzysowa czy też stric-
te wojenna, jest oparta na teorii prowadzenia
działań połączonych, które pozwalają zniwe-
lować słabe i uwypuklić silne strony poszcze-
gólnych komponentów w celu uzyskania efek-
tu synergii (1). Nie inaczej powinno postępo-
wać się w dziedzinie wywiadu i rozpoznania.
Obecnie praca komórek rozpoznawczych szta-
bu jest zgodna z zasadami informacyjnego
przygotowania pola walki – IPPW (Intelligence
Preparation of the Battlefield – IPB); stanowi
ono wsparcie dla dowódcy w podejmowaniu
decyzji i jest ściśle związane z planowaniem
operacyjnym, cyklem rozpoznawczym i tar-
getingiem (2). Jeśli uwzględni się te elementy,
to można już mówić o połączonym infor-
macyjnym przygotowaniu pola walki jako
o wspólnym wysiłku komórek rozpoznaw-
czych poszczególnych komponentów w celu
stworzenia kompleksowego obrazu pola wal-
ki, a w efekcie oszacowaniu wpływu, jaki mo-
że ono wywierać na prowadzenie operacji na
lądzie, morzu, w powietrzu oraz w dziedzinie
informacyjnej.
Wielowymiarowość oceny sprawia, że do-
tyczy ona już nie pola walki, lecz przestrze-
ni operacji i połączonego informacyjnego
przygotowania przestrzeni operacji – PIPPO
(Joint Intelligence Preparation of the
Battlespace – JIPB). Należy ono do ko-
mórek rozpoznawczych sił połączonych i ma
na celu sporządzenie opracowań, ocen, ra-
portów i innych dokumentów rozpoznaw-
czych, potrzebnych do wsparcia procesu de-
cyzyjnego dowódcy sił połączonych.
1

Pozwala dowódcy i sztabowi zrozumieć ca-
łe spektrum możliwości oraz potencjalne wa-
rianty działania przeciwnika we wszystkich
wymiarach obszaru operacji tworzących
przestrzeń operacji. Przestrzeń operacji
możemy zdefiniować następująco: środowi-
sko morskie, lądowe i powietrzne, przestrzeń
kosmiczna, cyberprzestrzeń, wojska własne
i przeciwnika, budynki i urządzenia, warun-
ki meteorologiczne, teren oraz widmo elek-
tromagnetyczne. Powinna być jednoznacz-
nie określona, co zapewnia efektywne wyko-
rzystanie możliwości bojowych wojsk, ich
ochronę i pomyślne zakończenie działań.
2

Taka kompleksowa i wielowymiarowa
wiedza o przeciwniku i środowisku walki
ukierunkowuje i przyspiesza planowanie
oraz opracowanie wariantów działania wojsk
własnych.
Podstawowe różnice pomiędzy informa-
cyjnym przygotowaniem pola walki a połą-
czonym informacyjnym przygotowaniem
przestrzeni operacji sprowadzają się do
obszaru oddziaływania. PIPPO służy do
wsparcia procesu decyzyjnego dowódcy sił
połączonych (Joint Force Commander
– JFC) i pozwala określić wariant działania
tych sił, zawierający analizę słabych i sil-
nych stron wszystkich komponentów,
w wszystkich wymiarach przestrzeni ope-
racji. IPPW z kolei powstaje tylko na po-
trzeby dowódcy danego komponentu i sku-
pia się głównie na analizie podobnego kom-
ponentu przeciwnika.W PIPPO dużą wagę
przywiązuje się do opisu niegeograficznych
cech obszaru operacji, na przykład widma
elektromagnetycznego, cyberprzestrzeni,
morale wojska. Dokonuje się więc swoistej
makroanalizy, podczas gdy IPPW jest
w gruncie rzeczy mikroanalizą, skupiającą
się na szczegółach mających znaczenie dla
dowódcy danego komponentu. Ponadto
PIPPO nie jest tylko złożeniem analiz po-
szczególnych komponentów, ale wynikiem
ich ciągłej, systematycznej i cyklicznej ana-
lizy, co pozwala uzyskać efekt synergii oraz
przedstawia przeciwnika i obszar operacji
w szerszym spektrum. Dzięki temu możli-
we jest dokładniejsze określenie środków
ciężkości przeciwnika, najbardziej prawdo-
podobnego wariantu jego działania, jak
również przygotowanie wariantów działa-
nia wojsk własnych i wskazanie komponen-
tu wspieranego i wspierającego w poszcze-
gólnych fazach operacji.
1
JP 2.01-3 – Joint Tactics, Techniques and Procedures for Joint Intelligence Preparation of the Battlespace, Joint Staff 2000, s. I-1.
2
DD/3 – Doktryna prowadzenia operacji połączonych, Sztab Generalny Wojska Polskiego, Warszawa 2004, s. 65–66.
kmdr por. dypl. pil. inż.
ZENON CHOJNACKI
starszy wykładowca Wydziału
Lotnictwa i Obrony
Powietrznej AON.
kpt. mgr inż.
PAWEŁ PONCZYŃSKI
oficer Grupy Analizy Danych
w 1. Ośrodku Radio-
elektronicznym w Grójcu.
mjr mgr inż.
KAROL DYMANOWSKI
szef Sekcji Grupy Analizy
Danych w 1. Ośrodku
Radioelektronicznym
w Grójcu.
Sztuka wojenna
81 Myśl Wojskowa 1/2007
Działalność komórek
rozpoznawczych w planowaniu
operacji militarnych
Połączone informacyjne przygotowanie
przestrzeni operacji składa się z czterech
faz
3
:
— zdefiniowania obszaru operacji,
— opisania wpływu przestrzeni operacji na
prowadzenie działań,
— oceny przeciwnika i zagrożeń,
— opracowania wariantów działania prze-
ciwnika.
W pierwszej fazie, zdefiniowanie obszaru
operacji, należy przede wszystkim:
— dokonać analizy misji i zadania otrzyma-
nego od przełożonego;
— zidentyfikować granice obszaru opera-
cji
4
dla danego szczebla;
— określić obszar zainteresowania
5
dowód-
cy, stosownie do obszaru operacji i wytycz-
nych dowódcy (po analizie misji i zadania);
— kompleksowo opisać cechy geograficz-
ne i niegeograficzne obszaru operacji;
— zidentyfikować te cechy przestrzeni ope-
racji, które będą miały kluczowe znaczenie
w danym okresie (z reguły narzuconym przez
dowódcę, np. następna faza operacji);
— dokonać przeglądu istniejących baz da-
nych rozpoznawczych na temat danego obsza-
ru operacji, wskazać ewentualne braki (niewia-
dome, które należy uzupełnić, aby zapewnić
pełny opis przestrzeni operacji) i ustalić prio-
rytety rozpoznawcze;
— zebrać materiały i dane rozpoznawcze,
które będą podstawą do dalszych prac.
Innym sposobem przedstawienia zadań wy-
konywanych przez komórki rozpoznawcze pod-
czas kolejnych faz jest znalezienie odpowiedzi
na odpowiednio postawione pytania (rys. 1).
3
W niektórych opracowaniach wyszczególnia się trzy fazy (ocena przestrzeni operacji, ocena przeciwnika, integracja ocen), jednak sama idea pozostaje niezmienna. AJP-2.1(A)
– Intelligence Procedures, Study Draft 1, 2001, s. 3–8–3–10; M. Łokociejewski i inni: Rozpoznanie wojskowe, część II – Działalność informacyjna, AON, Warszawa 2003, s. 61–91.
4
Obszar operacji (Area of Operations – AO ) – obszar zdefiniowany przez dowódcę sił połączonych dla sił lądowych lub morskich. Zazwyczaj nie obejmuje całego obszaru, na którym
będą prowadzone działania sił połączonych, ale powinien mieć takie rozmiary, aby dowódca komponentu mógł wykonać wyznaczone zadanie oraz zapewnić ochronę własnych
wojsk. JP 1-02 – Department of Defense Dictionary of Military and Associated Terms, Joint Staff 2001, s. 44; AAP-6 – NATO Glossary Terms and Definitions, NSA 2004. W wypad-
ku PIPPO obszar operacji będzie obejmował cały obszar, na którym będą prowadzone działania sił połączonych (Joint Area of Operations – JOA), i powinien zostać wyznaczony dla
dowódcy sił połączonych przez dowódcę szczebla strategicznego.
5
Obszar zainteresowania (Area Of Interest – AOI) – obejmuje obszar operacji, obszary przyległe oraz wszystkie inne, które mogą mieć wpływ na wykonanie zadania przez
dowódcę.
Rys. 1. Przebieg połączonego informacyjnego przygotowania przestrzeni operacji
Sztuka wojenna
82 Myśl Wojskowa 1/2007
Pierwszą fazę połączonego informacyjnego
przygotowania przestrzeni operacji można spro-
wadzić do czterech zasadniczych punktów:
— zdefiniowania obszaru operacji,
— zdefiniowania obszaru zainteresowania,
— zdefiniowania przestrzeni operacji,
— zgromadzenia danych i określenia po-
trzeb rozpoznawczych.
Po przeanalizowaniu otrzymanego zadania
oraz zdefiniowaniu wymiarów przestrzeni ope-
racji należy przystąpić do drugiej fazy, która
obejmuje dokładną analizę środowiska prze-
strzeni operacji. W jej ramach ocenia się każ-
dy wymiar przestrzeni operacji pod kątem pro-
wadzenia działań militarnych oraz opisuje
wpływ przestrzeni operacji – każdego jej wy-
miaru – na prowadzenie operacji przez prze-
ciwnika i wojska własne, a także przedstawia
zarys wstępnych wariantów działania.
W tej fazie uwzględnia się również czynni-
ki polityczno-prawne, które mogą być narzu-
cone przez szczebel strategiczno-militarny
danego państwa lub organizację międzynaro-
dową (np. ONZ), pod której egidą jest prowa-
dzona operacja. Z reguły wytyczne politycz-
no-prawne, dotyczące działalności sił zbroj-
nych w danej operacji, są zawarte w zasadach
użycia sił (Rules Of Engagemen – ROE).
Powstają one jako wynik analizy charaktery-
stycznej dla danej operacji sytuacji politycz-
nej, działań dyplomatycznych, prawa między-
narodowego i wreszcie planowanych działań
militarnych. Dodatkowo, planując daną ope-
rację, przełożony może narzucić pewne ogra-
niczenia, które nie mogą być uwzględnione
w planach użycia sił tzw. restraints oraz zobo-
wiązania, które muszą być spełnione, tzw.
constraints
6
.
W drugiej fazie należy także opisać nastę-
pujące wymiary przestrzeni operacji: lądowy,
morski, powietrzny, elektromagnetyczny (EM)
i cyberprzestrzeń.
Opis wpływu obszaru operacji na prowadze-
nie działań w wymiarze lądowym koncentru-
je się na uwzględnieniu oddziaływania warun-
ków klimatycznych i terenowych, takich jak:
system komunikacyjny (drogi, przeprawy),
rodzaj gleb, zbiorniki wodne, pasma górskie,
szata roślinna i system irygacyjny pod kątem
oceny możliwości przemieszczenia wojsk.
W wymiarze morskim opis obszaru opera-
cji polega głównie na analizie warunków pa-
nujących w środowisku morskim wraz z wy-
brzeżem i wodami przybrzeżnymi. Pod uwa-
gę powinny być brane warunki hydrograficz-
ne i topograficzne: głębokość i otwartość
akwenu, pływy, prądy, występowanie sztor-
mów, charakterystyka linii brzegowej, a tak-
że infrastruktura portowa, lotniska oraz mor-
skie szlaki komunikacyjne. Otwarty ocean
tworzy przestrzeń dogodną do prowadzenia
działań w trzech wymiarach: w powietrzu, na
powierzchni i pod powierzchnią.
Wymiar powietrzny ma wyjątkowe charak-
terystyki, związane z wielokierunkowością,
różnorodnością pułapów, niskimi możliwo-
ściami wykrywania, a także możliwością ra-
żenia celów w głębi ugrupowania przeciwni-
ka. Niekiedy w operacjach powietrznych moż-
na wykorzystywać właściwości maskujące te-
renu. Druga faza PIPPO w wymiarze po-
wietrznym jest prowadzona dwustopniowo.
Najpierw są analizowane czynniki związane
z działalnością militarną, charakterystyczne
dla przestrzeni powietrznej, a potem ich wpływ
na prowadzenie operacji. Następnie identyfi-
kuje się, lokalizuje oraz analizuje potencjalne
cele zarówno przeciwnika, jak i własne.
W operacjach powietrznych bardzo ważne
znaczenie mają warunki atmosferyczne (opa-
dy, zachmurzenie, kierunek i siła wiatru, tem-
peratura).
W drugiej fazie równie istotne jak środowi-
sko naturalne jest określenie obszaru operacji
w przestrzeni elektromagnetycznej.
Wykorzystanie środków elektromagnetycz-
nych do celów cywilnych i wojskowych jest
ograniczane umowami międzynarodowymi,
określającymi użycie częstotliwości, oraz wy-
nika z fizycznych właściwości fal elektroma-
gnetycznych. Analiza przestrzeni operacji
w tym środowisku skupia się na określeniu
zakresów wykorzystania widma przez syste-
my: telekomunikacyjne, elektrooptyczne, ra-
darowe, podczerwieni, pracujące m.in. na po-
trzeby rozpoznania elektronicznego (Signals
Intelligence – SIGINT), rozpoznania pomia-
rowego i sygnaturowego (Measurement and
Signature Intelligence – MASINT), walki
elektronicznej prowadzonej przez przeciwni-
ka oraz wojska własne. Należy ponadto usta-
lić dane taktyczno-techniczne sprzętu prze-
ciwnika użytkowanego w tej przestrzeni.
Kolejnym wymiarem, którego rola we
współczesnych konfliktach zbrojnych ciągle
rośnie i w którym jest prowadzone połączone
informacyjne przygotowanie przestrzeni ope-
racji, to cyberprzestrzeń. Jej analiza obejmu-
je identyfikację sprzętu informatycznego,
oprogramowania i sieci informatycznych,
dostępu do baz danych oraz stosowanych pro-
cedur, a także możliwe oddziaływanie
6
R. Kuriata, J. Nowak, W. Marud: Dowodzenie siłami powietrznymi, część III – Planowanie użycia sił powietrznych, AON, Warszawa 2003, s. 26.
Efekt synergii –uzyskiwanie
zwielokrotnionych korzyści
dzięki umiejętnemu połącze-
niu części składowych całości.
WYJAŚNIENIE NR1
Targeting –selekcja obiek-
tów uderzeń i przyporządko-
wania im stosownych oddzia-
ływań, z uwzględnieniem
wymagasń operacyjnych
i własnych możliwości.
WYJAŚNIENIE NR2
Sztuka wojenna
83 Myśl Wojskowa 1/2007
przeciwnika oraz środowiska na operatorów.
Można ją wykonywać na potrzeby prowadze-
nia walki w obszarze sieci komputerowych
(Computer Network Warfare – CNW).
Opis każdego wymiaru powinien być za-
kończony stworzeniem oleatów, przedstawia-
jących poszczególne wymiary przestrzeni ope-
racji oraz ich wpływ na prowadzenie działań.
Na przykład na oleacie oceny wymiaru lądo-
wego należy umieścić prawdopodobne drogi
podejścia i korytarze manewru, podobnie
zresztą będą wyznaczane powietrzne i mor-
skie drogi podejścia podejścia na oleatach dla
wymiaru powietrznego i morskiego. Oleat wy-
miaru EM powinien obejmować analizę kom-
patybilności na obszarze operacji, ewentual-
ne miejsca zakłóceń (od neutralnych lub wro-
gich systemów łączności), strefy martwe i in-
ne. Na koniec należy „nałożyć” poszczególne
oleaty (najważniejsze wnioski), aby stworzyć
jeden zmodyfikowany oleat, obrazujący wpływ
wszystkich wymiarów przestrzeni operacji,
a tym samym przedstawić wskazówki do
ewentualnych ograniczeń i potencjalnego za-
miaru przeciwnika.
Efektem końcowym drugiej fazy powinno
być wskazanie ograniczeń w prowadzeniu ope-
racji przez przeciwnika i wojska własne, wy-
nikających z cech przestrzeni operacji.
Oficerowie rozpoznawczy ukierunkowują więc
sztab na pewien określony sposób działania,
który pozwoli optymalnie wykorzystać cechy
występujące na danym obszarze operacji.
7

Trzecia faza połączonego informacyjnego
przygotowania przestrzeni operacji sprowadza
się do określenia możliwości i zamiaru prze-
ciwnika. Jest ona ostatecznym elementem
analizy możliwości przeciwnika w powiąza-
niu z obszarem operacji i stanowi preludium
do opracowania wariantów działania przeciw-
nika. Składa się z następujących elementów:
— określenia środków ciężkości prze-
ciwnika;
— uaktualnienia lub stworzenia wzorców
doktrynalnych prowadzenia działań przez
przeciwnika;
— określenia sytuacji wojsk przeciwnika
i ich możliwości bojowych;
— określenia możliwości przeciwnika w za-
kresie prowadzenia działań w danej przestrze-
ni operacji, zdefiniowanej w drugiej fazie.
Dobrze przeprowadzona analiza przeciwni-
ka – w połączeniu z wnioskami z drugiej fa-
zy – pozwala uzyskać kompleksowe i realne
dane niezbędne do opracowania właściwych
wariantów jego działania.
Ostatnia, czwarta, faza będzie prowadzona
z reguły jako integralna część procesu plano-
wania operacji, gdyż wiąże się z opracowa-
niem wariantów działania przeciwnika,
które stanowią podstawę do opracowania
wariantów działania wojsk własnych. Wyko-
nywane w jej ramach zadania sprowadzają
się do:
— określenia prawdopodobnych celów i po-
żądanego stanu końcowego dla przeciwnika;
— opracowania możliwych wariantów dzia-
łania przeciwnika;
— oceny poszczególnych wariantów, a na-
stępnie ich hierarchizacji zgodnie z kryterium
osiągnięcia przez przeciwnika założonych
priorytetów;
— opracowania szczegółowych wariantów
działania;
— określenia dla najbardziej prawdopodob-
nych wariantów działania wstępnych wyma-
gań dotyczących gromadzenia danych rozpo-
znawczych.
Zasadniczą częścią czwartej fazy jest iden-
tyfikacja celów kluczowych (High Pay-off
Targets – HPT) i celów wysokiej wartości
(High Value Targets – HVT) (3). Wraz z iden-
tyfikacją należy wyznaczyć spodziewany
obszar lokalizacji celów (Target Area of
Interest –TAI) i jednocześnie obszar, w któ-
rym powinno nastąpić ich rażenie przez sy-
stemy własne. Należy ponadto określić obsza-
ry zainteresowania (Named Area of Interest –
NAI), których monitorowanie pozwoli rozpo-
znać spodziewaną aktywność przeciwnika,
związaną z danym wariantem działania, a tym
samym potwierdzić lub zanegować dany wa-
riant działania.
Komórki rozpoznawcze sztabu, mając wy-
znaczone cele i obszary, wytwarzają doku-
menty graficzne obrazujące: aktualną sytu-
ację (oleat sytuacyjny), prawdopodobny
przebieg wydarzeń (oleat wydarzeń) i w koń-
cu integrujący wszystkie oceny dokonane
w ramach PIPPO oleat wsparcia decyzji.
Następnie – stosownie do posiadanych środ-
ków rozpoznania oraz wyznaczonych obsza-
rów zainteresowania – przygotowuje się listę
wymagań rozpoznawczych (Intelligence
Requirements – IR), które obrazują, jakie da-
ne rozpoznawcze będą potrzebne dowódcy
w poszczególnych fazach operacji do ich
efektywnego przeprowadzenia. Część ze zde-
finiowanych wymagań rozpoznawczych bę-
dzie miała kluczowe znaczenie dla powodze-
nia całej operacji; są one nazywane priory-
tetowymi wymaganiami rozpoznawczymi
7
FM 34-130 – Intelligence Preparation of the Battlefield, Headquarters, Department of the Army, Waszyngton 1994, s. 2–8.
HVT – to środki, które zapew-
niają przeciwnikowi pomyślne
osiągnięcie założonego celu,
natomiast HPT mogą być pod-
zbiorem HVT i będą to środki,
których zniszczenie
gwarantuje przegraną
przeciwnika, a tym samym
sukces wojsk własnych.
WYJAŚNIENIE NR3
Sztuka wojenna
84 Myśl Wojskowa 1/2007
(Prioritised Intelligence Requirements – PIR).
Po zdefiniowaniu wymagań rozpoznawczych
i priorytetowych wymagań rozpoznawczych
należy opracować procedury koordynacji gro-
madzenia i sposób zarządzania danymi rozpo-
znawczymi (Collection Coordination and
Intelligence Requirements Management –
CCIRM). Zgodnie z nimi powinien zostać
opracowany plan prowadzenia rozpoznania
oraz schemat synchronizacji prowadzenia roz-
poznania przez poszczególne siły i środki roz-
poznania, będące w dyspozycji dowódcy sił
połączonych.
Na zakończenie połączonego informacyj-
nego przygotowania przestrzeni operacji po-
winny więc powstać dokumenty graficzne,
które kompleksowo, ale i przejrzyście, przed-
stawią analizę prawdopodobnych wariantów
działania w przestrzeni operacji w rozpatry-
wanym przedziale czasu. Będą to głównie
oleaty, wraz z legendami, opisujące wszyst-
kie zdefiniowane w drugiej fazie wymiary
przestrzeni operacji, aktualną sytuację, prze-
widywane działania przeciwnika, a w koń-
cu zintegrowany oleat wsparcia decyzji,
który powstaje przy udziale komórek roz-
poznawczych oraz komórek operacyjnych
i planowania. Na tym oleacie należy zamieś-
cić wyznaczone cele kluczowe oraz cele wy-
sokiej wartości wraz z obszarem zaintere-
sowania i spodziewanym obszarem lokali-
zacji celów. Po przeprowadzonej kalkulacji
czasu dla wariantu działania przeciw-
nika należy uwzględnić również punkty,
w których dowódca powinien podjąć sto-
sowne decyzje w celu udaremnienia prze-
ciwnikowi uzyskania sukcesu – punkty de-
cyzyjne i linie faz czasowych.
8

8
M. Łokociejewski i inni, op. cit., s. 89–91.
Rys. 2. PIPPO jako element wsparcia procesu decyzyjnego – powiązania z planowaniem
operacyjnym, cyklem rozpoznawczym i targetingiem
Sztuka wojenna
85 Myśl Wojskowa 1/2007
PIPPO wsparciem dla dowódcy
Omawiany proces wspiera dowódcę i sztab
sił połączonych w czasie planowania operacyj-
nego (Operational Planning Process – OPP)
9
.
Dokładna analiza przestrzeni operacji i prze-
ciwnika oraz związanych z tym zagrożeń ukie-
runkowuje siły i środki rozpoznania na kon-
kretne działania, w konkretnym przedziale cza-
sowym, zapewniając dowódcy sił połączonych
świadomość sytuacyjną w czasie niemal rze-
czywistym. Na rysunku 2 pokazano powiąza-
nia pomiędzy PIPPO, OPP oraz cyklem roz-
poznawczym i targetingiem. Już po otrzyma-
niu zadnia w ramach PIPPO jest przeprowa-
dzona analiza przestrzenna (określenie AO, AI
i PO), następnie są ustalane wstępne potrzeby
rozpoznawcze. W trakcie opracowywania i po-
równywania wariantów działania przeciwnika
i wojsk własnych oleaty opisujące przestrzeń
operacji oraz obrazujące aktualną sytuację
i przewidywane działania przeciwnika stano-
wią podstawę porównania i wyboru najbar-
dziej prawdopodobnego wariantu. Natomiast
oleat wsparcia decyzji obrazuje przyjęty do
realizacji wariant wojsk własnych i przeciwni-
ka. Jest to kompleksowe opracowanie graficz-
ne, pomagające dowódcy podejmować odpo-
wiednie decyzje w odpowiednim czasie (zgod-
nie z przeprowadzoną analizą czasową dla wy-
branego wariantu działania przeciwnika), sto-
sownie do zmieniającej się sytuacji. Oleat
wsparcia decyzji nie narzuca dowódcy konkret-
nych decyzji, ale wskazuje, w jakim czasie i na
jakim obszarze decyzje powinny zostać pod-
jęte. W połączonym informacyjnym przygoto-
waniu przestrzeni operacji opracowuje się ce-
le kluczowe oraz cele wysokiej wartości i zwią-
zane z nimi spodziewane obszary ich lokaliza-
cji. Dane te są wykorzystywane do dalszej pra-
cy komórek targetingu do opracowywania po-
łączonej priorytetowej listy celów (Joint
Prioritised Target List – JPTL). Wypracowane
decyzje stanowią również podstawę do przy-
gotowania procedur koordynacji gromadzenia
i zarządzania danymi rozpoznawczymi, następ-
nie planu prowadzenia rozpoznania oraz sche-
matu synchronizacji (tab. 1), który przejrzy-
ście przedstawia dowódcy, jakie siły i środki,
w jakim przedziale czasu będą ukierunkowa-
9
W armiach niektórych państw, np. USA, używane jest pojęcie procesu podejmowania decyzji DMP (Decision-Making Process).
Źródło: na podstawie JP 2-01.3, Joint Tactics, Techniques and Procedures for Joint Intelligence Preparation of the Battlespace,
Joint Staff 2000.
Tabela 1.
Przykład schematu synchronizacji prowadzenia rozpoznania
Sztuka wojenna
86 Myśl Wojskowa 1/2007
ne na rozpoznanie spodziewanej działalności
przeciwnika stosownie do przyjętego warian-
tu działania.
Połączone informacyjne przygotowanie
przestrzeni operacji jest związane z pracą do-
wódcy i sztabu podczas jej planowania i pro-
wadzenia, dostarcza innym komórkom sztabu
niezbędne informacje i stanowi fundament do
podjęcia przez dowódcę decyzji, która będzie
optymalna w danej sytuacji operacyjnej
i w danym stanie przestrzeni operacji.
Współczesne operacje
Działalność komórek rozpoznawczych,
uwzględniając charakter współczesnych ope-
racji militarnych, należy ukierunkować na pro-
wadzenie PIPPO w nowych uwarunkowaniach
operacyjnych, stwarzanych przez konflikty
asymetryczne, operacje pokojowe czy też an-
tyterrorystyczne, prowadzone w środowiskach
trudnych do oceny i wykonywania skutecznych
działań, na przykład w środowisku zurbanizo-
wanym czy cyberprzestrzeni. W takich środo-
wiskach nie jest łatwo jednoznacznie zdefinio-
wać obszar i przestrzeń operacji, jak również
zidentyfikować przeciwnika i zagrożenia.
Analizując zapisy w doktrynie sił zbroj-
nych USA, dotyczącej prowadzenia PIPPO
JP 2.01-3 Joint Tactics, Techniques and
Procedures for Joint Intelligence Preparation
of the Battlespace
10
ze względu na złożony
i trudny do oszacowania rozwój wydarzeń
w konflikcie asymetrycznym, należy dokonać
dekompozycji całej operacji na poszczególne
działania wykonywane przez siły połączone.
W ich ramach połączone przygotowanie prze-
strzeni operacyjnej prowadzi się oddzielnie dla
poszczególnych typów działań w ramach da-
nej operacji, to znaczy: operacji informacyj-
nych (w tym szczególnie działań psychologicz-
nych i działań w cyberprzestrzeni), operacji
specjalnych, targetingu, wsparcia logistyczne-
go, ochrony wojsk, współpracy cywilno-woj-
skowej czy działalności rozpoznawczej
(Intelligence Surveillance Target Acquisition
and Reconnaissance – ISTAR).(4) Oprócz te-
go należy pamiętać o specyfice planowania
i prowadzenia operacji pokojowych (operacji
militarnych innych niż wojna), związanej
z faktem, iż na szczeblu strategicznym są po-
dejmowane decyzje dotyczące działań na
szczeblu taktycznym. W związku z tym PIPPO
powinno być prowadzone równolegle na
szczeblu strategicznym, operacyjnym i tak-
tycznym lub wnioski wypracowane na szczeb-
lu strategicznym powinny być natychmiast
przekazywane na niższe szczeble decyzyjne.
W operacjach pokojowych, inaczej niż w kon-
wencjonalnych konfliktach zbrojnych, już na
szczeblu strategicznym PIPPO należy prze-
prowadzać bardzo szczegółowo.
W operacjach pokojowych proces ten powi-
nien przebiegać zgodnie z podstawowymi za-
sadami, to znaczy: celowości, jedności wysił-
ku, bezpieczeństwa operacyjnego, narzuco-
nymi ograniczeniami prawno-politycz-
nymi i w zgodzie z mandatem międzynarodo-
wym.
Ostatnie konflikty zbrojne wskazują na
potrzebę informacyjnego przygotowania
przestrzeni operacji w działaniach antyter-
rorystycznych prowadzonych w terenie zur-
banizowanym (Irak), górzystym (Afganistan,
Czeczenia) czy też w dziedzinie informa-
cyjnej (zapobiegło to atakom terrorystycz-
nym na samoloty angielskich linii lotniczych
w sierpniu 2006 r.). Na przykład, oceniając
obszar operacji, należy skupić się na cha-
rakterystyce etnicznej i socjalnej społeczno-
ści lokalnej. Pozwoli to określić potencjal-
ne bazy terrorystów oraz prawdopodobne
obiekty uderzeń. W wypadku grup terrory-
stycznych podczas oceny zagrożenia trud-
no mówić o stworzeniu jakichkolwiek wzor-
ców doktrynalnych. Można opierać się tyl-
ko na doświadczeniu i dokładnej analizie
danych rozpoznawczych ze wszelkich moż-
liwych źródeł i na tej podstawie wypraco-
wać pewien modus operandi danego ugru-
powania terrorystycznego.
Zarówno przed, jak i w trakcie trwania ope-
racji, kluczowym zagadnieniem jest ocena za-
grożeń, jakie może napotkać dowódca w cza-
sie swojej misji. Połączone informacyjne przy-
10
JP 2.01-3 – Joint Tactics ..., wyd. cyt., s. IV-1 – IV-18.
ISTAR – całokształt czynności
organizacyjno-technicznych,
obejmujących prowadzenie
działalności wywiadowczo-
-informacyjnej (intelligence),
rozpoznania (reconnaissance),
monitorowania (surveillance)
oraz wykrywania i wskazywania
celów (target acqusition). Termin
odnosi się do zintegrowanego
systemu wyposażonego w środki
do wykonywania wszystkich
przedstawionych rodzajów
działalności oraz do planowania,
organizowania i prowadzenia
tych działań w skoordynowany
sposób na potrzeby operacji.
WYJAŚNIENIE NR4
POŁącZONe INFORMAcyJNe PRZyGOtOWANIe PRZeStRZeNI OPeRAcJI
tO WSPólNy WySIŁeK KOMóReK ROZPOZNAWcZych WSZyStKIch
KOMPONeNtóW bIORących UDZIAŁ W DANeJ OPeRAcJI, MAJący NA celU
POMóc DOWóDcy PODJąć KlUcZOWe DecyZJe.
Sztuka wojenna
87 Myśl Wojskowa 1/2007
11
y. ya’ri, h. Assa, Molecular Forces and Virtual Mass, c
4
ISR – the Journal of Net-centric Warfare, Vol. 5, No. 4, Maj 2006, s. 48-49.
12
M. Łokociejewski i inni, op. cit., s. 61 – 91; M. Jagiełło: Rozpoznawcze przygotowanie pola walki a organizacja zadań obrony przeciwlotniczej w oddziale, „Przegląd Wojsk
lądowych”, 2005 nr 8.
gotowanie przestrzeni operacji to wspólny wy-
siłek komórek rozpoznawczych wszystkich
komponentów biorących udział w danej ope-
racji, mający na celu pomóc dowódcy podjąć
kluczowe decyzje. Stanowi ono kompleksową
ocenę przeciwnika i przestrzeni operacji oraz
wynikających z niej zagrożeń i szans dla wojsk
własnych. Zasadniczy wpływ na tę ocenę bę-
dzie miał charakter operacji (wojenna, kryzy-
sowa, pokojowa) i czynniki kształtujące jej
przestrzeń w każdym wymiarze. Ciągły wzrost
znaczenia informacji na polu walki powoduje,
że coraz więcej wysiłku komórek sztabowych
kieruje się na odpowiednie gromadzenie, za-
rządzanie i wykorzystanie tejże informacji, sto-
sownie do potrzeb danej operacji. Bardzo po-
pularne stają się koncepcje wojny sieciocen-
trycznej (Network-Centric Warfare – NCW)
czy też wojny rozproszonej (Diffused Warfare
– DW)
11
, które w ogromnej mierze są oparte
na informacji i jej przesyłaniu w możliwie
szybki i bezpieczny sposób. Z drugiej strony
powoduje to ogromny wzrost liczby uzyskiwa-
nych danych, które należy odpowiednio wyse-
lekcjonować, aby pozostawić te, które są na-
prawdę istotne. PIPPO pozwala ukierunkować
rozpoznanie i zapewnia dowódcy sił połączo-
nych świadomość sytuacyjną, niezbędną do
podjęcia właściwych decyzji – stosownie do
zaistniej sytuacji operacyjnej (zagrożenia ze
strony przeciwnika i stanu przestrzeni opera-
cyjnej).
W SZRP przedstawiony temat jest traktowa-
ny marginalnie, a dostępne publikacje dotyczą
informacyjnego przygotowania pola walki na
potrzeby jednego komponentu.
12
W artykule
podjęto próbę ukazania wpływu wielowymia-
rowej przestrzeni operacji na prowadzenie dzia-
łań militarnych, wynikających zagrożeń, ale
również i szans, które odpowiednio wykorzy-
stane mogą się przyczynić do ostatecznego po-
wodzenia operacji. Intencją autorów nie było
pokazanie jedynego i ostatecznego schematu
prowadzenia w ramach działań połączonych.
Przedstawiono tylko metodykę postępowania,
która odpowiada wyzwaniom współczesnego
pola walki, czyli wielowymiarowej i złożonej
przestrzeni operacji. Może ona zyskać szcze-
gólne znaczenie w konfliktach asymetrycz-
nych, a doświadczenia z walki z grupami ter-
rorystycznymi wskazują na konieczność zwró-
cenia szczególnej uwagi na prowadzenie PIPPO
na potrzeby działań informacyjnych, w tym
głównie w cyberprzestrzeni.
g
88 Myśl Wojskowa 1/2007
Wykorzystanie
przestrzeni powietrznej
mg r Ł U K A S Z C H WA Ś C I Ń S K I , mg r i n ż . MI C H A Ł O L E K S Y N
Łukasz Chwaściński – specjalista w dziedzinie zarządzania przestrzenią powietrzną w Szefostwie Służby Ruchu Lotniczego SZRP.
Michał Oleksyn – specjalista w dziedzinie zarządzania przestrzenią powietrzną w Agencji Ruchu Lotniczego.
L
otnictwo wojskowe, żeby zapewnić bezpieczeństwo na-
rodowe, powinno mieć możliwość realizacji swoich za-
dań. I dlatego istnieje potrzeba wydzielenia odpowied-
niej przestrzeni powietrznej do celów operacyjnych i szkole-
niowych. W ostatnich latach potrzeby lotnictwa wojskowego się
zwiększyły. Ze względu na rozwój techniki niezbędne są nowe
obszary do zadań treningowych. Także stale postępujący rozwój
ruchu pasażerskiego oraz cywilnego lotnictwa w aeroklubach re-
gionalnych przekłada się na konieczność optymalizacji wyko-
rzystania przestrzeni powietrznej, tak aby zaspokoić rosnące po-
trzeby. Wymaga to elastycznego podejścia do planowania i za-
rządzania przestrzenią powietrzną z uwzględnieniem specyficz-
nych potrzeb i priorytetów cywilnych oraz wojskowych użytkow-
ników. W celu zaspokojenia zróżnicowanych oczekiwań w kra-
jach należących do Europejskiej Konferencji Lotnictwa Cywilnego
(European Civil Aviation Conference – ECAC) wdrożono kon-
cepcję elastycznego użytkowania przestrzeni powietrznej (Flexible
Use of Airspace – FUA).
Ze względu na różnorodność zadań wykonywanych przez si-
ły powietrzne oraz wykorzystanie rozmaitego wyposażenia tech-
nicznego trwają prace nad przygotowaniem zunifikowanych wy-
magań dla całego obszaru ECAC. Wymogi wojskowe są zazwy-
czaj bardziej złożone i trudniejsze do określenia od cywilnych.
Z punktu widzenia obronności kraju musi być przygotowana
odpowiednia przestrzeń powietrzna na potrzeby użytkowania
wojskowego. Wiążą się z tym szczegółowe wymagania.
— Lotnictwo wojskowe musi mieć możliwość operowania
bez żadnych ograniczeń we wszystkich klasach przestrzeni
i w każdym czasie.
— Działania wojskowe muszą być prowadzone z dala od po-
zostałego ruchu lotniczego – w wydzielonej przestrzeni
powietrznej.
— Poza parametrami przestrzeni powietrznej do użytku
wojskowego, dystans między bazą lotniczą a strefą czasowo
wydzielaną (Temporary Segregated Area – TSA) i strefą cza-
sowo rezerwowaną (Temporary Reserved Area – TRA) mu-
si być wystarczająco krótki, aby zapewnić właściwe,
z ekonomicznego punktu widzenia, proporcje między cza-
sem przelotu i treningu.
— Wyznaczone struktury TSA i TRA, użytkowane przez
lotnictwo wojskowe, powinny znajdować się na obszarach
pokrytych radarami jednostek obrony powietrznej.
— Projektowanie TSA i TRA musi odzwierciedlać warun-
ki regionalne, zadania sił zbrojnych oraz uwzględniać dosto-
sowywanie struktur przestrzeni powietrznej, gdy do użytko-
wania są wprowadzane nowe typy samolotów lub uzbrojenia.
— Niektóre spośród TSA i TRA lub ich segmenty muszą
być zaprojektowane tak, aby zapewniały pełną, autonomiczną
separację od cywilnego kontrolowanego ruchu lotniczego, pod-
czas gdy inne segmenty pozwalałyby na współistnienie ope-
racyjnego ruchu lotniczego (Operational Air Traffic – OAT)
oraz ogólnego ruchu lotniczego (General Air Traffic – GAT)
na tym samym obszarze i w tym samym czasie. Dzięki temu
można zachować względną kontynuację przepływu cywilne-
go ruchu lotniczego.
1
Spełnienie wymienionych wymagań nie może kolidować
z zapewnieniem odpowiedniej przestrzeni dla innych użytkow-
ników, zwłaszcza dla ogólnego ruchu lotniczego, którego płyn-
ność w połączeniu z przepustowością dróg lotniczych jest jed-
nym z głównych priorytetów planowania przestrzeni powietrz-
nej. Poprawa użytkowania przestrzeni powietrznej jest ściśle
powiązana z implementacją koncepcji FUA.
Intensywny wzrost natężenia ruchu lotniczego sprawił, że
w 1990 r. ECAC rozpoczęła realizację strategii tworzenia no-
wej sieci dróg lotniczych. Ministrowie transportu państw zrze-
szonych w ECAC zwrócili wówczas uwagę na potrzebę stałej
współpracy między partnerami wojskowymi i cywilnymi.
Działania, które podjęto, okazały się jednak niewystarczające,
więc postanowiono zmienić koncepcję zarządzania przestrze-
nią w skali całego regionu. Tak powstał Europejski plan har-
monizacji i integracji kontroli ruchu lotniczego (European Air
Traffic Control Harmonisation and Integration Programme –
EATCHIP). Jednym z ważniejszych jego elementów była kon-
cepcja elastycznego użytkowania przestrzeni powietrznej,
której wdrażanie państwa zachodnioeuropejskie rozpoczęły
w 1996 r.
2
Koncepcja FUA została opisana i jest rozwijana przez
Europejską Organizację Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej
1
Ch. Hill: Addressing Future Military Airspace Requirements, ,,The EUROCONTROL Magazine’’ 2002 no  26.
2
T. M. Markiewicz: Wojskowe aspekty elastycznego zarządzania przestrzenią powietrzną, „Przegląd WLOP” 2003 nr 6.
Sztuka wojenna
89 Myśl Wojskowa 1/2007
(European Organisation for the Safety of Air Navigation –
EUROCONTROL). Zgodnie z jej założeniami przestrzeń po-
wietrzna nie powinna być uznawana za wyłącznie cywilną lub
wyłącznie wojskową, lecz raczej postrzegana jako kontinuum,
w którym potrzeby wszystkich użytkowników powinny być za-
spokajane w najwyższym stopniu.
3
Oznacza to, że wszystkich
użytkowników statków powietrznych należy traktować jedna-
kowo, a wszelkie konieczne wydzielanie przestrzeni powietrz-
nej powinno mieć charakter jedynie tymczasowy, z uwzględ-
nieniem rzeczywistego jej wykorzystania. Spójne procedury
koordynacji cywilno-wojskowej w zarządzaniu przestrzenią
powietrzną są głównym elementem, zapewniającym efektyw-
ne korzystanie z przestrzeni powietrznej przez wszystkich użyt-
kowników.
Koncepcja FUA zakłada, że wszelkie stałe wydzielanie prze-
strzeni powietrznej dla jednego tylko użytkownika, np. ruchu
komunikacyjnego lub wojskowego, jest niedopuszczalne.
4

W pewnych wypadkach jednak stosowanie zasady uprzywile-
jowanego dostępu do przestrzeni powietrznej jest uzasadnio-
ne, np. gdy statek powietrzny uczestniczy w akcji poszukiwaw-
czo-ratowniczej (ma status SAR) lub wykonuje lot w misjach
oficjalnych i na jego pokładzie znajdują się: prezydent
Rzeczypospolitej Polskiej, prezes Rady Ministrów, marszałek
sejmu, marszałek senatu lub ich odpowiednicy zagraniczni –
ze statusem HEAD. Uprzywilejowany dostęp do przestrzeni
powietrznej mają także statki powietrzne biorące udział w ak-
cji humanitarnej (status HUM) oraz wykonujące lot w celu nie-
sienia pomocy medycznej (status HOSP).
5
Wprowadzenie koncepcji FUA gwarantuje, dzięki codzien-
nej alokacji elastycznych struktur przestrzeni powietrznej, że
każde wydzielenie przestrzeni powietrznej będzie oparte na za-
sadzie rzeczywistego jej użytkowania w określonym czasie.
Zastosowanie koncepcji FUA prowadzi do:
— wzrostu wydajności systemu kontroli ruchu lotniczego
oraz istotnego zmniejszenia opóźnień w ogólnym ruchu lotni-
czym;
— poprawienia ekonomiki lotu poprzez redukcję dystansu
między bazą lotniczą a strefą czasowo wydzielaną i strefą cza-
sowo rezerwowaną oraz oszczędność czasu i paliwa;
— wdrożenia efektywniejszych sposobów separacji GAT
i OAT;
— poprawy cywilno-wojskowej koordynacji w czasie rze-
czywistym i znacznego zmniejszenia potrzeb związanych
z wydzielaniem przestrzeni powietrznej;
— lepszego dostosowania rejonów czasowo wydzielonych
do wojskowych wymogów operacyjnych.
6
Realizacja koncepcji FUA zależy bezpośrednio od koordy-
nacji cywilno-wojskowej i efektywności działania na trzech
poziomach zarządzania przestrzenią powietrzną. Skutkiem
tego jest utworzenie narodowych organów wykonawczych
(rys. 1).
Na pierwszym poziomie zarządzania przestrzenią powietrz-
ną – strategicznym (Airspace Management 1 – ASM 1) –
funkcjonuje cywilno-wojskowy organ wysokiego szczebla,
określający podstawy polityki narodowej i formułujący za-
dania z zakresu planowania zagospodarowania przestrzeni
powietrznej. Wymaga to uwzględnienia oczekiwań zarówno
krajowych, jak i międzynarodowych użytkowników przestrze-
ni powietrznej oraz organów zarządzających ruchem lotni-
czym. W tym celu 9 lipca 2003 r. powołano Komitet
Zarządzania Przestrzenią Powietrzną
7
, do którego zadań na-
leży opiniowanie:
— aktów prawnych z zakresu lotnictwa;
— procedur użytkowania i alokacji przestrzeni powietrznej;
— propozycji zmian w strukturze przestrzeni powietrznej
i jej klasyfikacja.
Ponadto komitet dokonuje corocznych ocen struktury prze-
strzeni powietrznej oraz efektywności zarządzania przestrze-
nią powietrzną z uwzględnieniem stosowanych procedur.
Bieżące zadania z zakresu strategicznego zarządzania prze-
strzenią powietrzną, w myśl założeń przyjętych przez komitet,
są realizowane są przez Ośrodek Planowania Strategicznego
Agencji Ruchu Lotniczego (państwowy organ zarządzania ru-
chem lotniczym), do którego należy:
3
Commission Regulation (EC) 2005 No 2150 of 23 December 2005.
4
T. Compa: Zarządzanie przestrzenią powietrzną, AON, Warszawa 2003, s. 54.
5
Rozporządzenie ministra transportu i budownictwa dotyczące podziału i szczegółowych zasad korzystania z polskiej przestrzeni powietrznej z 15 grudnia
2005 r., DzU 2005 nr 255, poz. 2142.
6
FUA Brochure. The Eurocontrol Concept of the Flexible Use of Airspace, October 2006.
7
Rozporządzenie ministra infrastruktury w sprawie powołania Komitetu Zarządzania Przestrzenią Powietrzną

z 9 lipca 2003 r., DzU 2003 nr 139, poz. 1330.
Rys. 1. Struktura organizacji zarządzania
przestrzenią powietrzną w Polsce
Sztuka wojenna
90 Myśl Wojskowa 1/2007
— poprawianie funkcjonalności struktur przestrzeni po-
wietrznej i sieci dróg lotniczych poprzez odpowiednie plano-
wanie, uwzględniające elastyczne użytkowanie przestrzeni;
— ustanawianie procedur negocjacyjnych i wyznaczanie
priorytetów przy przyznawaniu przestrzeni powietrznej na po-
ziomie przedtaktycznym;
— ocenianie procedur i ich efektywności na przedtaktycz-
nym i taktycznym poziomie operacyjnym;
— zapewnianie przejrzystości operacyjnej z perspektywy
międzynarodowej dzięki współpracy w planowaniu przestrze-
ni powietrznej i zarządzaniu, zharmonizowanym z krajami
ościennymi;
— okresowe weryfikowanie krajowego zapotrzebowania
na zagospodarowanie przestrzeni powietrznej i aktualizowa-
nie jej podziału tak, aby lepiej odpowiadała oczekiwaniom
użytkowników.
Praca tego ośrodka wpływa bezpośrednio na układ i strukturę
przestrzeni powietrznej zarządzanej przez cywilno-wojskowy
Ośrodek Zarządzania Przestrzenią Powietrzną (Airspace
Management Cell – AMC Polska), zlokalizowany w Agencji
Ruchu Lotniczego. Tworzą go dwa odrębne zespoły: na poziomie
przedtaktycznym zarządzania przestrzenią powietrzną (Airspace
Management – ASM 2) i na poziomie taktycznym zarządzania
przestrzenią powietrzną (Airspace Management – ASM 3).
Zespół przedtaktyczny stosuje procedury ustalone na pozio-
mie strategicznym, związane ze zbieraniem, analizą oraz póź-
niejszą koordynacją zamówień na przestrzeń powietrzną.
Efektem jest publikowany na każdy dzień w roku plan użytko-
wania przestrzeni powietrznej (Airspace Use Plan – AUP)
8
,
obowiązujący w Rejonie Informacji Powietrznej Warszawa.
Do zadań tej komórki organizacyjnej należy:
— przydzielanie użytkownikom oczekiwanej przestrzeni po-
wietrznej z zastosowaniem procedur separacji i z uwzględnie-
niem w sposób optymalny priorytetów;
— publikowanie planu użytkowania przestrzeni powietrznej
na każdy dzień roku;
— reagowanie na kolidujące zapotrzebowanie użytkowni-
ków oraz na prośby organów służb ruchu lotniczego.
9
Efektem opublikowania AUP jest przyznanie użytkownikom
elastycznych elementów przestrzeni powietrznej
10
, określenie
aktywności stref niebezpiecznych, wydzielenie dróg warunko-
wych kategorii drugiej (Conditional Route Category Two
8
Plan ten może zostać zaktualizowany zarówno przez ASM 2, jak i ASM 3; zaktualizowany plan użytkowania przestrzeni to UUP.
9
FUA Brochure. The Eurocontrol Concept of the Flexible Use of Airspace, October 2002.
10
Są to: TSA (strefa czasowo wydzielona), TRA (strefa czasowo zarezerwowana), TFR (korytarze dolotowe do TSA), MRT (trasy lotnictwa wojskowego), ATZ
i MATZ (cywilna i wojskowa strefa ruchu lotniskowego), EA (obszar ćwiczeń).
Centrum Zarządzania Ruchem Lotniczym. Nowoczesny budynek zaprojektowany tak, aby sprostać wymaganiom narzuconym przez standardy i systemy
zabezpieczenia ruchu lotniczego (fot. Agencja Ruchu Lotniczego, www.pata.pl)
Sztuka wojenna
91 Myśl Wojskowa 1/2007
– CDR 2)
11
oraz obszarów o zredukowanej koordynacji
(Reduced Co-ordination Airspace – RCA). Zarówno wydzie-
lone przez ASM 2 drogi warunkowe, jak i obszar o zreduko-
wanej koordynacji, mają bezpośrednie przełożenie na funk-
cjonowanie służb operacyjnych ruchu lotniczego oraz GAT.
Podobnie wygląda sytuacja w wypadku zawartej w AUP in-
formacji o zamkniętych stałych drogach lotniczych. Część in-
formacji w AUP, dotycząca aktywności dróg warunkowych
drugiej kategorii, jest przetwarzana przez stanowiska scentra-
lizowanych danych o przestrzeni powietrznej (Centralised
Airspace Data Function – CADF), funkcjonujące przy
Centralnym Biurze Zarządzania Przepływem Ruchu Lotniczego
(Central Flow Management Unit – CFMU)

i publikowana
w depeszy o dostępności warunkowej drogi lotniczej (Conditional
Route Availability Message – CRAM). Zawiera ona informacje
zbiorcze dla krajów ECAC, dotyczące dostępności dróg warun-
kowych dla ruchu GAT. Stanowią one istotne − z operacyjnego
punktu widzenia − rozszerzenie sieci stałych dróg lotniczych
i zwiększają możliwości planowania lotów.
Zespołem zarządzającym przestrzenią powietrzną w czasie
rzeczywistym jest ASM 3. Działa on w systemie ciągłym, po-
przez współdziałanie cywilno-wojskowej zmiany dyżurnej skła-
dającej się z pracowników Agencji Ruchu Lotniczego i Sił
Zbrojnych RP. Do zadań tej komórki należy:
— aktywacja, dezaktywacja lub zmiana przydziału prze-
strzeni powietrznej zaplanowanej na poziomie przedtaktycz-
nym;
— rozwiązywanie problemów i reagowanie
w nietypowych sytuacjach operacyjnych pomię-
dzy cywilnymi i wojskowymi służbami ruchu lot-
niczego;
— zapewnianie dostępu do bieżących informa-
cji operacyjnych, mieszczących się w zakresie
działalności ASM 3;
— realizacja wcześniejszych założeń z pozio-
mu strategicznego i przedtaktycznego.
12
Ośrodek Zarządzania Przestrzenią Powietrzną
działa na potrzeby krajowych i międzynarodo-
wych użytkowników przestrzeni powietrznej.
Krajowymi użytkownikami są: jednostki lotni-
cze rodzajów sił zbrojnych, służby operacyjne Sił
Zbrojnych RP, lotnictwo komunikacyjne, lotni-
ctwo niekomunikacyjne, służby kontroli ruchu
lotniczego, Ośrodek Kontroli Obszaru (Area
Control Centre – ACC), Ośrodek Kontroli
Zbliżania (Approach Controle Office – APP),
Wieża Kontroli Zbliżania (Aerodrome Control
Tower – TWR), stanowiska zarządzania przepły-
wem ruchu lotniczego (Flow Mangement Position
– FMP) oraz służba informacji powietrznej w ra-
mach rejonu informacji powietrznej (Flight
Information Region – FIS).
Kooperacja z Ośrodkiem Kontroli Obszaru,
Ośrodkiem Kontroli Zbliżania, wieżami kontroli
lotnisk i służbą informacji powietrznej polega na
przekazywaniu informacji, które mają lub mogą mieć wpływ
na służby ruchu lotniczego albo na elastyczne zarządzanie prze-
strzenią powietrzną. Współpraca ze służbami operacyjnymi
Sił Zbrojnych RP polega na planowaniu i zabezpieczaniu ćwi-
czeń oraz pokazów. Dyżurna służba operacyjna Sił Zbrojnych
RP zamawia strefy niebezpieczne (Danger Area – D), wyzna-
czane nad poligonami. AMC Polska współpracuje z Ośrodkiem
Koordynacji Ratownictwa (Rescue Co-ordination Centre –
RCC) w zakresie wymiany informacji o statkach powietrznych,
wymagających pomocy oraz o statkach powietrznych wyko-
nujących loty poszukiwawczo-ratunkowe. Wewnętrzne otocze-
nie AMC Polska pokazano na rysunku 2.
Współpraca z lotniskami wojskowymi i cywilnymi polega
na zamawianiu przez te lotniska w AMC Polska elastycznych
elementów przestrzeni powietrznej. Zamówienie takie organi-
zator lotów składa w formie zapotrzebowania na przestrzeń
powietrzną (Request Airspace – RQA).
Komórki AMC Polska współdziałają z podobnymi ko-
mórkami zarządzania przestrzenią powietrzną państw są-
siednich (rys. 3). Porozumienia międzynarodowe, podpisa-
ne pomiędzy zainteresowanymi stronami, obejmują wymia-
nę informacji o wykorzystaniu dróg warunkowych, aktyw-
ności elastycznych elementów przestrzeni powietrznej, lo-
tach w pobliżu granic państwowych i planach użytkowania
przestrzeni powietrznej.
13
Współpraca AMC Polska ze stanowiskiem zarządzania prze-
pływem ruchu lotniczego dotyczy:
11
CDR 1,2,3 (Conditional Route Category One, Two or Three) – droga warunkowa kategorii pierwszej, drugiej lub trzeciej.
12
The Eurocontrol Concept of the Flexible Use of Airspace, October 2006.
13
T. Compa: Zarządzanie przestrzenią..., s. 55.
Rys. 2. Wewnętrzne otoczenie AMC Polska
Sztuka wojenna
92 Myśl Wojskowa 1/2007
— sporządzania prognoz ruchu lotniczego na następny
dzień;
— wskazywania rejonów, w których kontrola ruchu lotni-
czego (Air Traffic Control – ATC) ma niewystarczającą wy-
dajność;
— określania zapotrzebowania na CDR 2 oraz RCA w FIR
Warszawa w celu zwiększenia pojemności polskiego systemu
ATC;
— określania zapotrzebowania na CDR 2 w FIR Warszawa
do celów utrzymania ciągłości przepływu ruchu lotniczego
w europejskiej przestrzeni powietrznej.
W wypadku niewystarczającej wydajności sektorów ATC,
FMP może zgłosić do AMC Polska zapotrzebowanie na
CDR 2 oraz RCA w FIR Warszawa. Realizacja takiego za-
mówienia zwiększa pojemność polskiego systemu ATC oraz
pozwala utrzymać ciągłość przepływu ruchu lotniczego
w europejskiej przestrzeni powietrznej.
Elastyczne elementy przestrzeni opracowuje Ośrodek
Planowania Strategicznego Agencji Ruchu Lotniczego w po-
rozumieniu z Dowództwem Sił Powietrznych w zakresie go
dotyczącym i podlega zatwierdzeniu przez prezesa Urzędu
Lotnictwa Cywilnego (ULC). Po opublikowaniu (z odpowied-
nim wyprzedzeniem) nowych struktur w Zbiorze informacji
lotniczej – Polska (Aeronautical Information Publikation –
AIP – Polska) lotniska wojskowe dzień przed lotami składają
zamówienia na przestrzeń powietrzną na przedtaktycznym po-
ziomie zarządzania. W wypadku gdy pozwalają na to priory-
tety i procedury, zamawiane struktury są umieszczane w pla-
nie użytkowania przestrzeni powietrznej. W dniu wykonywa-
nia lotów na poziomie taktycznego zarządzania użytkownik
aktywuje zamawianą przestrzeń. Na
rysunku 4 przedstawiono organizację
współpracy pomiędzy poszczególny-
mi poziomami zarządzania przestrze-
nią powietrzną (ASM), kontrolą ruchu
lotniczego (ATC) i podmiotami zarzą-
dzającymi przepływem ruchu lotni-
czego (Air Traffic Flow Management
– ATFM).
Kluczowym problemem operacyj-
nym jest opracowanie i realizacja
szczegółowych priorytetów przy
przyznawaniu przestrzeni powietrz-
nej. Zagadnienie to nie jest dosta-
tecznie sprecyzowane w koncepcji
FUA i każdy kraj ECAC inaczej to
rozwiązuje. W Polsce przyjęto na-
stępujące zasady postępowania:
— użytkowanie struktur polskiej
przestrzeni powietrznej wydzielonych
na poziomie strategicznym (ASM 1)
ma pierwszeństwo w stosunku do po-
zostałych lotów;
— użytkowanie strefy kontrolowa-
nej (Control Zone – CTR), cywilnej
i wojskowej strefy ruchu lotniczego
(ATZ, MATZ) nie może być ograni-
czone, z wyjątkiem zastosowania pro-
cedur określonych przez ASM 1;
— w sieci stałych dróg lotniczych i warunkowych kategorii
pierwszej (CDR 1), w opublikowanych okresach ich dostęp-
ności, oraz w CDR 2, udostępnionych w AUP, pierwszeństwo
lotów ma lotnictwo cywilne;
— w TSA, TRA wyznaczonych w formie stref niebezpiecz-
nych oraz przydzielonych korytarzach dolotowych (TFR) i tra-
sach lotnictwa wojskowego (MRT) pierwszeństwo wykonywa-
nia lotów ma operacyjny ruch lotniczy (OAT);
— użytkownicy statków powietrznych, dla których wydzie-
lono przestrzeń powietrzną w AUP, mają pierwszeństwo
w tych strukturach przestrzeni powietrznej;
— loty GAT mają pierwszeństwo w przestrzeni powietrz-
nej, w której zastosowano procedury RCA.
Wymienione tu priorytety, w połączeniu z zastosowaniem
szczegółowych procedur operacyjnych AMC Polska, regulują
zasady postępowania personelu przy koordynowaniu kolidu-
jących ze sobą zamówień na przestrzeń powietrzną.
Ustanowienie właściwych struktur przestrzeni powietrznej,
z przestrzenią kontrolowaną i siecią dróg lotniczych, pozwala
pogodzić często sprzeczne interesy lotnictwa wojskowego i cy-
wilnego. Zadaniem organów zarządzania przestrzenią po-
wietrzną jest najbardziej wydajne, w stosunku do potrzeb, jej
użytkowanie. Powinna być ona przy tym wykorzystywana
zgodnie z potrzebami poszczególnych użytkowników.
Warunkiem zaspokojenia tych potrzeb jest właściwa organi-
zacja i zarządzanie przestrzenią powietrzną z zachowaniem za-
sady bezpieczeństwa, w tym bezpieczeństwa państwa.I dlate-
go zharmonizowanie współpracy cywilno-wojskowej oraz po-
lepszenie jej bieżącej koordynacji jest tak ważne. Ma to ogrom-
ne znaczenie również dlatego, że większość szczegółowych
Rys. 3. Zewnętrzne otoczenie AMC Polska
Sztuka wojenna
93 Myśl Wojskowa 1/2007
14
R. Marczewski: Konferencja Naukowa „Bezpieczne niebo” – Struktura Przestrzeni Powietrznej, AON, Warszawa 2002, s. 31.
Rys. 4. Organizacja współpracy pomiędzy ASM, ATC i ATFM
Źródło: The Eurocontrol Concept of the Flexible Use of Airspace, October 2006.
rozwiązań i regulacji koncepcji FUA jest opracowywana i wdra-
żana na poziomie krajowym. Należy tu nadmienić, że Polska
jest jednym z wiodących w tej dziedzinie krajów
w Europie.
14
Postępująca modernizacja polskich sił powietrznych, obej-
mująca zmiany typów wykorzystywanych samolotów
i uzbrojenia, wymusza ciągłe dostosowywanie procedur zarzą-
dzania oraz struktur przestrzeni powietrznej. Proces ten, jak
również wzrost aktywności cywilnego ruchu lotniczego, de-
terminuje potrzebę realizacji nowych koncepcji zarządzania
z uwzględnieniem uwarunkowań krajowych. Niezbędne jest
prowadzenie dalszych prac nad wyznaczeniem jednoznacz-
nych operacyjnie priorytetów dla wybranych rodzajów użyt-
kowników, aby w możliwie najmniejszym stopniu ograniczać
pojemność przestrzeni. Potrzeby operacyjne wskazują na ko-
nieczność wdrożenia nowych rodzajów struktur oraz podejmo-
wania dalszej współpracy międzynarodowej, zwłaszcza przy
wymianie informacji i planowaniu ponadnarodowych struktur
przestrzeni powietrznej.
Istotne jest również poprawienie komunikacji pomiędzy róż-
nymi jednostkami polskich sił zbrojnych, co jest uwarunkowa-
ne faktem, że zapotrzebowanie na rezerwację przestrzeni skła-
dają nie tylko siły powietrzne, lecz także wojska lądowe i ma-
rynarka wojenna. Potrzebna jest więc koordynacja potrzeb róż-
nych jednostek wojskowych przez cywilno-wojskowe służby
operacyjne, tak aby, w pierwszej kolejności, separować je od sie-
bie, a w następnej – od pozostałych użytkowników. Doskonalenie
procedur i dostosowywanie przestrzeni powietrznej wymaga
współpracy i długookresowej koncepcji korzystania z tej prze-
strzeni przez wszystkich użytkowników. ■
94 Myśl Wojskowa 1/2007
Centrum CIMIC
na szczeblu operacyjnym
Zaangażowanie Polski w działania koalicji antyterrorystycznej znalazło wyraz
w skierowaniu do Islamskiej Republiki Afganistanu kontyngentu wojskowego
w ramach sił koalicyjnych. Rozszerzenie naszej działalności wojskowej w Afganistanie
spowoduje z pewnością weryfikację dotychczasowych doświadczeń odnoszących się
do współpracy cywilno-wojskowej, zdobytych zarówno podczas działań
na Półwyspie Bałkańskim, jak również w czasie misji stabilizacyjnej w Iraku.
D
oświadczenia praktyczne z współ-
pracy cywilno-wojskowej muszą być
zweryfikowane, gdyż dotychczaso-
we wymogi doktrynalne w ramach koalicji
różnią się od wymogów NATO.
W celu ułatwienia pełnienia funkcji łączni-
kowych pomiędzy siłami wojskowymi prowa-
dzącymi operację a środowiskiem cywilnym
w założeniach Sojuszu Północnoatlanty-
ckiego w końcu lat dziewięćdziesiątych wy-
pracowano koncepcję tworzenia centrów
CIMIC. Nie było to rozwiązanie nowator-
skie, jego pierwowzór stanowił Civil Military
Operations Center (CMOC), prowadzony
przez personel amerykańskich jednostek
Civil Affairs (US CA). Według ich doktryny
centrum takie nie jest żadną jednostką czy
organizacją, jest elementem zwiększającym
możliwości dowódcy w zakresie prowadze-
nia operacji. Centrum CIMIC, według
NATO, mimo że wciąż zachowuje podsta-
wowe założenia zawarte w doktrynach ame-
rykańskich, cechuje się pewną odmiennoś-
cią
1
, wynikającą

z różnic pomiędzy charak-
terem działań jednostek US CA a założenia-
mi CIMIC według doktryn NATO.
Założenia doktrynalne dotyczące
centrum CIMIC
Sojusz definiuje centrum CIMIC jako
miejsce (lokalizację), w którym następuje
wymiana informacji między personelem
wojskowym, organizacjami międzynarodo-
wymi, władzami oraz organizacjami lokal-
nymi i ludnością cywilną. Centrum może
zostać ustanowione na wszystkich szczeb-
lach dowodzenia, a najczęściej będzie zlo-
kalizowane obok ośrodków decyzyjnych. Za
taką lokalizacją przemawia fakt, że zwykle
w tych miejscach będą również funkcjono-
wały różnego rodzaju przedstawicielstwa or-
ganizacji oraz agencji cywilnych. Jeżeli si-
ły militarne będą w rejonie operacji pierw-
sze, organizacje lub agencje cywilne zwy-
kle powinny lokować się obok i dążyć do
nawiązania współpracy. Może się zdarzyć,
że wspomniane czynniki cywilne będą już
funkcjonować w rejonie działań. W takim
wypadku dowódcy, w zależności od sytua-
cji, powinni dostosować się do środowiska
cywilnego.
2
Do głównych funkcji centrum
CIMIC należy:
1. Nawiązanie i utrzymanie kontaktów ze
środowiskiem cywilnym przez:
— koordynację działań wszystkich czyn-
ników obecnych w rejonie prowadzonej
operacji;
— ułatwienie personelowi CIMIC skon-
centrowania się na wsparciu operacji, a jed-
nocześnie odciążenie dowództwa od utrzy-
mywania funkcji łącznikowych;
— organizację spotkań ze środowiskiem
cywilnym.
2. Ułatwienie wymiany informacji dzięki
stworzeniu i zapewnieniu funkcjonowania
systemu wymiany informacji pomiędzy
siłami militarnymi a czynnikami cywilnymi.
3. Doradztwo związane z określeniem
możliwości oraz sposobu udzielenia wspar-
cia sił militarnych dla organizacji cywilnych
przez:
— monitorowanie i ocenę sytuacji panują-
cej w środowisku cywilnym;
— koordynację projektów CIMIC.
1
Szczegółowe zasady funkcjonowania CMOC są opisane w „CMOC Handbook”, luty 2002.
2
AJP-9, NATO Civil-Military Cooperation (CIMIC) Doctrine, June 2003, s. 5–3.
ppłk dr inż.
ANDRZEJ DYLONG
dowódca Grupy Wsparcia
CIMIC w Centralnej Grupie
Wsparcia Współpracy
Cywilno-Wojskowej
w Kielcach. W 1999 r.
był szefem Sekcji CIMIC
w Kosowie, następnie
w 2005 r. pełnił funkcję
szefa Centrum CIMIC
w Kabulu w Afganistanie.
Obecnie dowódca Grupy
CIMIC Irak VII w Ad Diwaniji.
mjr rez. mgr inż.
JACEK JĘDRYCZKO
były dowódca Zespołu
Wsparcia CIMIC w CGWWC-W
Kielce. W strukturach CIMIC
od 1998 r. Brał udział
w misjach w Bośni
i Hercegowinie oraz w Iraku.
Doświadczenia
95 Myśl Wojskowa 1/2007
CMOC jest
miejscem
koordynacyjnym, które
można ustanowić
na każdym szczeblu
dowodzenia w celu
ułatwienia kontaktów
sił militarnych
z ludnością, władzami
lokalnymi oraz różnego
rodzaju organizacjami
cywilnymi prowadzą-
cymi swoją działalność
w rejonie operacji.
Centrum CIMIC musi być postrzegane
przez środowisko cywilne jako atrakcyjne oraz
funkcjonalne miejsce rozwiązywania proble-
mów na styku z siłami zbrojnymi. Z jednej
strony powinno ograniczać bezpośrednie kon-
takty tego środowiska z siłami militarnymi, co
mogłoby utrudniać osiąganie założonych
celów. Z drugiej jednak powinno zachęcać
czynniki cywilne do utrzymywania łączności,
oferując rzetelne informacje (jawne) na temat
celów oraz priorytetów prowadzonej operacji,
bezpieczeństwa środowiska lokalnego, warun-
ków pogodowych, przejezdności dróg itp.
Jednym ze znaczących czynników, wpły-
wających na funkcjonalność centrum CIMIC,
jest jego lokalizacja. Zgodnie z doktrynami
powinno być umiejscowione poza obszarem
bazy wojskowej, aby ułatwić dostęp czynni-
kom cywilnym. Jednocześnie musi być tak
zlokalizowane, aby zapewniło ochronę
fizyczną samego obiektu, a przede wszyst-
kim jego personelu oraz interesantów.
Im większy będzie stopień zagrożenia, od-
zwierciedlany w kolejnych stanach goto-
wości bojowej sił, tym większe będą ograni-
czenia dostępu do centrum CIMIC.
Innym równie ważnym czynnikiem jest
personel centrum. W doktrynie amerykań-
skiej i sojuszniczej zgodnie podkreśla się, że
na obsadę CMOC lub centrum CIMIC może
składać się zarówno personel wojskowy, jak
i cywilny. Jego liczba będzie zależna prze-
de wszystkim od sytuacji oraz wykonywa-
nych zadań. Zawsze jednak personel musi
mieć umiejętność łatwego nawiązywania
kontaktów oraz możliwość komunikowania
się z miejscową ludnością.
Znaczenie mają też wyposażenie i możli-
wości funkcjonalnych centrum. Powinny znaj-
dować się w nim pomieszczenia do pracy
dla personelu oraz przynajmniej jedno więk-
sze, pełniące funkcję sali briefingowej.
Niezbędna jest również instalacja elektrycz-
na oraz wodno-kanalizacyjna wraz ze
sprawnymi sanitariatami. Wymagania te
na pozór wydają się oczywiste, ale należy
brać pod uwagę warunki, w jakich może
znajdować się środowisko lokalne w trak-
cie trwania konfliktu lub zaraz po jego
zakończeniu. Z tych samych względów wy-
posażenie centrum nie powinno być zbyt
bogate; może to budzić niechęć do współ-
pracy nie tylko organizacji cywilnych, ale
przede wszystkim ludności, która w wyni-
ku konfliktu niejednokrotnie może być po-
zbawiona wszelkich dóbr materialnych.
Uwagi odnoszą się raczej do umeblo-
wania oraz wystroju wnętrz, gdyż nie
można zrezygnować z urządzeń multime-
dialnych, takich jak: komputery, rzutniki,
skanery czy urządzenia telekomunikacyjne.
Ich brak poważnie ograniczy lub nawet
uniemożliwi łączność ze środowiskiem cy-
wilnym. Centrum musi mieć łączność tele-
foniczną – zarówno kablową, jak i komórko-
wą – być wyposażone w faks oraz mieć do-
stęp do Internetu.
Charakter centrum sprawia, że mogą być
w nim zatrudnieni przedstawiciele społecz-
ności lokalnej. Zależne to będzie od wielko-
ści ośrodka oraz od konieczności posiadania
wykwalifikowanego personelu (tłumacze
języka lokalnego, różnego rodzaju doradcy,
prawnicy, specjaliści medyczni, techniczni
itp.), jak również personelu pomocniczego
(kierowcy, sprzątaczki itp.). Ich obecność wy-
musza wprowadzenie dodatkowych środków
ochrony informacji niejawnych. Z reguły
w centrum CIMIC nie powinny znajdować
się informacje o klauzuli wyższej niż NATO
Unclassifed
3
. W praktyce bardzo trudno jest
je wyeliminować, co jest związane z pisaniem
meldunków czy opracowywaniem różnego
rodzaju informacji. Niezastąpiona pozostaje
więc świadomość użytkownika, dotycząca
przestrzegania zasad niszczenia nośników in-
formacji (papierów, dyskietek). W centrum
CIMIC powinna znajdować się niszczarka do
papieru,w której będą niszczone dokumenty
oznaczone klauzulą NATO Unclassifed –
jawne.
Centrum CIMIC w Kabulu
Od kiedy w sierpniu 2003 roku NATO
przejęło odpowiedzialność za dowodzenie
siłami ISAF na terenie Afganistanu, do
Centrum CIMIC musi być postrzegane przez środowisko cywilne jako
atrakcyjne oraz funkcjonalne miejsce rozwiązywania problemów
na styku z siłami militarnymi.
3
W CIMIC Center zlokalizowanym poza obiektami wojskowymi nie może być i nie będzie dostępu do niejawnej sieci internetowej.
Doświadczenia
96 Myśl Wojskowa 1/2007
czasu otwarcia centrum CIMIC na szczeblu
operacyjnym minęło dwanaście miesięcy. Idea
utworzenia centrum była promowana jeszcze
podczas zmiany ISAF V, ale mimo precyzyj-
nego określenia potrzeby jego istnienia, cen-
trum CIMIC w Kabulu (Kabul CIMIC Center
– KCC) zostało otwarte dopiero 1 sierpnia
2004 roku.
4
Celem powstania centrum było utrzymanie
łączności pomiędzy dowódcą ISAF a wszyst-
kimi podmiotami cywilnymi. Drugim powo-
dem była konieczność stworzenia możliwo-
ści wymiany informacji pomiędzy środowi-
skiem militarnym a cywilnym. Biorąc pod
uwagę fakt, iż KCC miało funkcjonować na
szczeblu operacyjnym, z założenia nie prze-
widywano indywidualnych kontaktów z lud-
nością. Centrum było przeznaczone przede
wszystkim do utrzymania komunikacji
z przedstawicielami organizacji cywilnych
(międzynarodowych, rządowych oraz poza-
rządowych), jak również instytucji rzą-
dowych Afganistanu (Government of
Afghanistan – GoA). Głównie z tego powo-
du, w początkowym okresie funkcjonowania
KCC, w tym samym budynku oprócz etato-
wego personelu centrum CIMIC była
zlokalizowana cała komórka łącznikowa
podległa szefowi CIMIC w Dowództwie
ISAF (CJ9).
5
W założeniach pierwotnie rozpatrywano
możliwość zlokalizowania KCC obok lub
nawet w tym samym budynku, w którym
mieściło się przedstawicielstwo United Nation
Mission in Afghanistan – UNAMA. Na prze-
szkodzie stały jednak względy zapewnienia
bezpieczeństwa personelowi CIMIC.
Problemy dotyczyły stałego zakwaterowa-
nia i wyżywienia personelu w centrum
CIMIC lub codziennego jego transportu z i do
Dowództwa ISAF. Ostatecznie centrum zosta-
ło ustanowione w systemie out of wire,
czyli zlokalizowane poza terenem dowódz-
twa NATO, ale wewnątrz strefy chronionej
przez żołnierzy afgańskich (Afghan National
Army – ANA). Takie rozwiązanie pozwo-
liło na to, aby zapewnić łatwiejszy dostęp do
niego wszelkim podmiotom cywilnym, jak
również bezpieczeństwo personelu. Z jednej
strony potencjalni interesanci nie musieli
być poddawani długim procedurom umoż-
liwiającym im wstęp na teren Dowództwa
ISAF, z drugiej – żołnierze afgańscy kontro-
lowali interesantów przy bramie zewnętrznej.
Dodatkowo dystans pomiędzy KCC a bramą
Dowództwa ISAF umożliwiał ewentualne
4
W Dowództwie ISAF V (II - VIII 2004 r.) państwem wiodącym była Kanada, a za ISAF VI było odpowiedzialne Dowództwo Eurokorpusu.
5
Pod koniec rotacji ISAF VI komórkę łącznikową CJ9 przemieszczono do Dowództwa ISAF.
Centrum CIMIC
w Kabulu w 2005 r.
Centrum CIMIC powinno być
umiejscowione poza obszarem bazy
wojskowej, aby ułatwić dostęp
osobom cywilnym. Jego lokalizacja
musi zapewniać ochronę fizyczną
obiektu oraz jego personelu
i interesantów (fot. A. Dylong).
Doświadczenia
97 Myśl Wojskowa 1/2007
skuteczne wsparcie ogniowe oraz szybką
ewakuację personelu CIMIC.
W czasie ISAF VI obsadę etatową KCC
stanowiło czterech żołnierzy i jeden pracow-
nik cywilny zatrudniony na rynku lokalnym.
Podczas ISAF VII obsadę zredukowano do
dwóch żołnierzy, a pracownik cywilny,
który wcześniej funkcjonował głównie ja-
ko tłumacz języka lokalnego, dodatkowo
pełnił funkcję doradcy jako country advi-
sor. Większa liczba personelu pozwalała
szefowi KCC lub jego zastępcy na uczestni-
czenie w różnych spotkaniach organizowa-
nych przez struktury cywilne na terenie
Kabulu. Wspomniana redukcja personelu
zmieniła charakter służby i pracy, w rzeczy-
wistości ograniczając działalność personelu
do organizowania spotkań w KCC.
System pracy i porządek dnia. KCC dla
podmiotów cywilnych było otwarte od so-
boty do czwartku w godzinach od 9.00 do
16.00. W piątki, ze względu na uwarunkowa-
nia kulturowe, a przede wszystkim religijne,
było zamknięte. Należy zaznaczyć, iż poda-
ny czas był obowiązujący tylko dla podmio-
tów cywilnych, gdyż personel wojskowy
przebywał w centrum zwykle od godziny
8.00 do zmierzchu, a także w zależności od
zadań – do późnych godzin nocnych. Aby
zobrazować istotę jego działalności, zasad-
ne jest jednak przedstawienie przykładowe-
go rozkładu dnia.
O godzinie 8.00 zastępca szefa KCC otwie-
rał obiekt, gdyż zatrudniony pracownik cywil-
ny zgodnie z umową o pracę wykonywał
swoje obowiązki od godziny 8.15. W tym
czasie szef KCC brał udział w różnego
rodzaju odprawach organizowanych przez
szefa CJ9 lub w innych spotkaniach koordy-
nacyjnych w ramach działalności sztabu
ISAF. Bardzo często zdarzało się, że szef
KCC uczestniczył w spotkaniach (głównie
mających charakter reprezentacyjny) na te-
renie Kabulu.
Wyeksponowanie godzin otwarcia KCC na
bramie obiektu było konieczne, aby zapewnić
możliwość komunikowania się z przedstawi-
cielami afgańskich organizacji pozarządowych
(Non-Governmental Organization – NGO),
z którymi trudno było porozumiewać się w ję-
zyku angielskim. We wspomnianych godzi-
nach w centrum przebywał natomiast tłumacz
języka lokalnego.
W miarę możliwości personel centrum dą-
żył do tego, aby wszelkiego rodzaju spot-
kania były zaplanowane. Do godziny 16.00
odbywały się wizyty petentów, a po 17.00
personel CIMIC zwykle opuszczał obiekt.
Opuszczenie centrum przed zmierzchem by-
ło podyktowane głównie warunkami bezpie-
czeństwa, czyli koniecznością przejścia kil-
kuset metrów w warunkach ograniczonej wi-
doczności. Po zamknięciu obiektu, który od
tej chwili był chroniony przez żołnierzy afgań-
skich, wojskowy personel CIMIC wykonywał
zadania w Dowództwie ISAF.
Szef KCC miał również swoje stanowisko
pracy w wydziale CIMIC wewnątrz dowódz-
twa. Czas po zamknięciu centrum przeznaczał
na podsumowanie działalności dziennej, pla-
nowanie oraz koordynację działań wewnątrz
wydziału. Istnienie dodatkowego stanowiska
Afganistan 2005 r.
Centrum CIMIC w Kabulu było
przede wszystkim miejscem
wymiany informacji między
personelem wojskowym
a przedstawicielami organizacji
cywilnych (międzynarodowych,
rządowych oraz pozarządowych)
oraz instytucji rządowych
(fot. A. Dylong).
Doświadczenia
98 Myśl Wojskowa 1/2007
pracy było spowodowane również względami
operacyjnymi. Centrum CIMIC – w zależno-
ści od występujących zagrożeń – mogło być
zamknięte (sytuacja taka nie wystąpiła pod-
czas ISAF VII, ale była realna). Z drugiej stro-
ny szef KCC musiał znać sytuację operacyjną,
a ta była przedstawiona głównie w formie mel-
dunków elektronicznych w wewnętrznej sieci
komputerowej, do której nie było dostępu
w KCC.
Działalność KCC można podzielić na
cztery obszary.
1. Cykliczne spotkania z przedstawicie-
lami organizacji międzynarodowych. Były
one organizowane przez szefa KCC. Ich ce-
lem było informowanie strony cywilnej
o ewentualnych zagrożeniach oraz wymia-
na informacji. Na kilka dni przed planowa-
nym spotkaniem przedstawiciel CIMIC
w ISAF wysyłał zaproszenia z planem spot-
kania, zawierającym określone tematy wraz
z prośbą o ewentualne zgłoszenie zapotrze-
bowania na informację. Takie rozwiązanie
pozwalało na udział w spotkaniach osób
kompetentnych ze strony wojskowej.
Spotkania w większości kończyły się wspól-
nym obiadem, co sprzyjało utrzymaniu właś-
ciwych kontaktów interpersonalnych.
2. Kontakty z przedstawicielami afgań-
skich organizacji pozarządowych w spra-
wie realizacji tak zwanych projektów
CIMIC. Spotkania takie mogły się odby-
wać przede wszystkim w obecności tłuma-
cza. Jak wspomniano, pełnił on również
funkcję doradcy w sprawach środowiska cy-
wilnego. Jako członek społeczności lokal-
nej, był doskonałym elementem łączącym
zrozumienie potrzeb ludności z możliwoś-
ciami ich zaspokojenia przez środowisko
militarne ISAF. Zadaniem personelu cen-
trum było sprawdzenie ukompletowania
wymaganej dokumentacji i jej przesłanie
do właściwych struktur wojskowych lub
cywilnych.
6
3. Przekazywanie szefowi centrum
CIMIC informacji o sytuacji cywilnej na
terenie Kabulu, przede wszystkim przez
elementy CIMIC działające na terenie mia-
sta, ale również przez wszelkie inne forma-
cje wojskowe. Ze względu na ich narodo-
wą podległość działania te miały tylko cha-
rakter koordynacyjny, ale dzięki tej wymia-
nie szef CIMIC mógł szybciej przedstawić
sytuację do Połączonego Centrum
Operacyjnego (Joint Operation Center –
JOC).
6
Personel KCC nie miał żadnego wpływu na realizację przedstawionego projektu. Jego zadaniem było tylko przesłanie projektu, a zainteresowane struktury kontaktowały się
bezpośrednio z projektodawcą. Ten system obowiązujący w NATO jest odmienny od systemu funkcjonującego w US CA.
Zadaniem
przedstawicieli
centrum CIMIC
są kontakty z przedstawi-
cielami afgańskich
organizacji pozarządowych
oraz monitorowanie
różnych dziedzin życia, np.
związanych z rolnictwem
i zasobami naturalnymi
(fot. A. Dylong)
Doświadczenia
99 Myśl Wojskowa 1/2007
4. Obszar ten właściwie nie był związa-
ny z lokalizacją KCC, ale należy o nim
wspomnieć, gdyż stanowił jedno z głów-
nych zadań szefa KCC. Obejmował moni-
torowanie kilku dziedzin życia cywilnego
Afganistanu, czyli problemy związane
z migracją ludności, funkcjonowaniem pla-
cówek edukacji oraz ochrony zdrowia, osło-
ną socjalną ludności, kulturą, sportem, rol-
nictwem i zasobami naturalnymi. Szef KCC
był również zobowiązany do przedstawie-
nia oceny sytuacji, dotyczącej poszczegól-
nych prowincji Afganistanu, nakreślenia
ewentualnej dalszej prognozy lub możliwych
rozwiązań, mających wpływ na polepszenie
trudnej sytuacji ludności.
*
* *
Wymagania dotyczące sił i środków
CIMIC w rejonie działania są zależne od śro-
dowiska cywilnego, a warunkiem ich efek-
tywnego oraz ekonomicznego wykorzysta-
nia jest ciągłe dostosowywanie do zmienia-
jącej się sytuacji operacyjnej. W założe-
niach doktrynalnych, dotyczących centrum
CIMIC, wyraźnie akcentuje się określenie
potrzeby istnienia takiej lokalizacji.
Dowódca prowadzący operację może zdecy-
dować o potrzebie ustanowienia jednego lub
nawet kilku centrum CIMIC na szczeblu
operacyjnym. Jednocześnie może uznać, że
takie umiejscowienie w strukturze nie bę-
dzie wymagane oraz wystarczy stworzyć ta-
kie podmioty na szczeblach taktycznych.
Zupełnie naturalne może być, że zmieniające
się warunki spowodują decyzje o zamknię-
ciu centrum CIMIC.
Autorzy artykułu, prowadząc analizę po-
trzeb w zakresie funkcjonowania centrum
CIMIC na szczeblu operacyjnym na przykła-
dzie Centrum CIMIC w Kabulu, zadali sobie
pytanie o sens istnienia takiej struktury po-
wyżej szczebla taktycznego. KCC zostało
utworzone w sierpniu 2004 roku, a więc
w czasie, kiedy organizacje reprezentujące
środowisko międzynarodowe funkcjonowa-
ły na teatrze działań. W rzeczywistości już
w okresie jego powstawania organizacje mię-
dzynarodowe miały o wiele lepsze warun-
ki do prowadzenia spotkań i to nie tylko
w sensie samej technicznej wymiany infor-
macji, ale dysponowały również zapleczem
logistycznym. Z drugiej strony prowadzenie
działalności łącznikowej na tym szczeblu –
bez zorganizowanego centrum CIMIC – mo-
że powodować problemy w komunikowaniu
się między dowództwem korpusu a odpo-
wiadającym mu poziomem środowiskiem
cywilnym. Istnienie centrum CIMIC sprzyja
redukcji liczby punktów kontaktowych mię-
dzy środowiskiem militarnym oraz cywilnym
i pozwala na ich prawidłowe funkcjonowanie
dzięki wyszkolonemu w tym celu kompeten-
tnemu personelowi. Z tego powodu jest waż-
ne, aby zorganizowanie tego rodzaju struk-
tur, zarówno na szczeblu taktycznym, jak
i operacyjnym, przewidzieć wcześniej – już
podczas tworzenia etatu kontyngentu udają-
cego się w rejon operacji.
g

Personel centrum CIMIC musi mieć umiejętność łatwego nawiązywania
kontaktów oraz swobodnego komunikowania się z miejscową ludnością.
100 Myśl Wojskowa 1/2007
Działania przeciwpartyzanckie
wojsk lądowych
płk dr hab.
JERZY KAJETANOWICZ
pracownik naukowo-dydak-
tyczny Akademii Obrony
Narodowej. Jego zaintereso-
wania naukowe obejmują
m.in. zagadnienia związane
ze zmianami organizacyjnymi
polskich wojsk lądowych,
ich udziałem w wojnach
lokalnych po 1945 r.
Jest autorem wielu
publikacji na ten temat,
np. ,,Polskie wojska lądowe’’,
,,Wojska lądowe w wojnach
lokalnych XX w.’’
D
ziałania wojenne w Wietnamie (1964–
–1973) i Afganistanie (1979–1989)
dostarczyły wielu nowych doś-
wiadczeń, jeśli chodzi o prowadzenie walk
przeciwpartyzanckich w konflikcie o zasięgu
lokalnym. Uczestniczące w nich mocarstwa
w krótkim czasie przekonały się, że przewaga
ilościowa i jakościowa nad przeciwnikiem oraz
wykorzystanie nowoczesnych środków walki
nie są gwarancją szybkiego zwycięstwa.
Planowane na krótki okres interwencje zbroj-
ne, na skutek przejścia Wietnamczyków
i Afgańczyków do działań partyzanckich, prze-
rodziły się w długotrwałe konflikty, których
końcowe rezultaty były dalekie od pierwotnych
oczekiwań.
Uwarunkowania działań wojennych
w Wietnamie i Afganistanie
Wojnę wietnamską i wojnę w Afganistanie łą-
czyło wiele cech, wśród których najistotniejszą
był bezpośredni lub pośredni udział w tych kon-
fliktach rywalizujących ze sobą wielkich mo-
carstw. Ich zaangażowanie miało niewątpliwie
wpływ na czas trwania działań wojennych, wy-
noszący w obu wypadkach około dziesięciu lat.
Charakterystyczna była również zbliżona liczba
użytych wojsk interwencyjnych w początkowym
okresie wojny, która w wypadku wojny wiet-
namskiej wyniosła 125 tys. żołnierzy, a wojny
w Afganistanie – 100 tys. żołnierzy.
1
Co praw-
da, skład bojowy obu kontyngentów był w tym
czasie zdecydowanie inny (dywizje piechoty
i aeromobilne armii amerykańskiej oraz dywi-
zje zmechanizowane i powietrznodesantowe
w składzie radzieckiej 40 Armii), co miało bez-
pośredni związek z charakterem teatru działań
wojennych oraz przyjętymi koncepcjami użycia
wojsk lądowych. W późniejszym okresie kon-
fliktów różnice te nie były już tak znaczne ze
względu na podobną taktykę walki z oddziała-
mi partyzanckimi.
W przebiegu wojny w Wietnamie i Afga-
nistanie można wyszczególnić te same zasad-
nicze etapy, do których należały:
— walki wojsk lądowych o opanowanie
i utrzymanie rejonów strategicznych;
— przerzucenie głównego ciężaru walk na
wojska rządowe Wietnamu Południowego
i Afganistanu (wietnamizacja i afganizacja);
— stopniowe wycofanie wojsk interwencyj-
nych z terytoriów tych państw.
Czas trwania poszczególnych etapów był
zróżnicowany ze względu na stopień zaanga-
żowania amerykańskich i radzieckich sił zbroj-
nych oraz charakter i intensywność prowadzo-
nych walk.
Każdy z konfliktów poprzedził stosunkowo
długi okres przygotowawczy, pozwalający na
ocenę sytuacji polityczno-militarnej w regio-
nie, wszechstronne poznanie taktyki walki
przeciwnika i terenu przyszłych działań oraz
określenie możliwości użycia wojsk własnych.
Sprzyjało temu zaangażowanie licznej grupy
doradców wojskowych do spraw organizacji
i szkolenia armii Wietnamu Południowego
i Afganistanu oraz wykorzystanie sił specjal-
nych do zabezpieczenia i wsparcia działań
wojsk rządowych. Mimo to w obu wypadkach
nie uwzględniono w wystarczającym stopniu
ewentualnego zaangażowania w konflikt in-
nych państw. Dla Amerykanów całkowitym
zaskoczeniem był szeroki zakres pomocy ze
strony ZSRR i Chin oraz bezpośredni udział
w walkach w Wietnamie Południowym wojsk
północnowietnamskich. Z kolei Rosjan zasko-
czył olbrzymi napływ ochotników z państw
muzułmańskich, udział USA, Wielkiej Brytanii
i Francji w szkoleniu mudżahedinów oraz
wsparcie ekonomiczne ze strony tych państw
dla sił opozycji w Afganistanie.
Zarówno dowództwo wojsk USA, jak i Armii
Radzieckiej przyjęły podobne założenie, że sa-
ma obecność kontyngentów wojskowych bę-
dzie elementem stabilizującym sytuację, a czas
ich przebywania na terenie Wietnamu
i Afganistanu nie będzie dłuższy niż sześć mie-
sięcy. Stąd też w obu wypadkach było zasko-
czeniem podjęcie przez siły partyzanckie in-
tensywnych ataków na bazy wojsk lądowych
i konieczność ich bezpośredniego zaangażowa-
nia w walki. Włączenie do działań bojowych
było też związane z przekonaniem, że szybkie
rozbicie przeciwnika pozwoli w rezultacie na
1
A. Dmochowski: Wietnam wojna bez tajemnic, Wyd. „Europa”, Kraków 1991, s. 97–98; J. Miranda: The Soviet War in Afghanistan, ,,Strategy Tactics” 1991 nr 147.
Doświadczenia
101 Myśl Wojskowa 1/2007
wycofanie wojsk interwencyjnych i przejęcie
całego ciężaru walk przez wojska rządowe.
Kontyngenty wojskowe wysłane do Wietnamu
i Afganistanu nie były właściwie przygotowane
do prowadzenia działań przeciwpartyzanckich
pod względem organizacyjnym i technicznym,
a także biorąc pod uwagę wyszkolenie bojowe.
W krótkim czasie była konieczna poważna re-
organizacja oddziałów i pododdziałów, w tym
zwłaszcza ich wzmocnienie w środki wsparcia
ogniowego. Wprowadzono programy moderni-
zacji uzbrojenia i wyposażenia bojowego w ce-
lu ich dostosowania do warunków pola walki.
Wypracowano też nowe zasady użycia wojsk
lądowych i związane z tym metody przygotowa-
nia bojowego żołnierzy.
Pisząc o podobieństwach obu wojen, trzeba
koniecznie wspomnieć o wynikających z cha-
rakteru działań wojennych zasadach prowa-
dzenia walki przez wojska lądowe.
Taktyka działań
przeciwpartyzanckich
Zasadniczym celem użycia amerykańskich
wojsk lądowych w Wietnamie Południowym
i radzieckich w Afganistanie było przejęcie
kontroli nad całym terytorium tego kraju,
zniszczenie lub wyparcie znajdujących się tam
sił partyzanckich i niedopuszczenie do ich po-
nownego odtworzenia. Aby zapewnić do tego
warunki, była konieczna całkowita izolacja
Wietnamu Południowego i Afganistanu.
Zamierzano to osiągnąć przez: rozmieszcze-
nie wzdłuż granic jednostek sił specjalnych,
budowę różnorodnych zapór inżynieryjnych
(zwłaszcza minowych), prowadzenie operacji
wojskowych w strefie przygranicznej oraz –
w wypadku Wietnamu – blokowanie granic
morskich siłami floty wojennej. Działania
przeciwpartyzanckie oparto na podstawowych
zasadach, polegających na: opanowaniu rejo-
nów o charakterze strategicznym i ich pełnej
kontroli, rozpoznaniu i likwidacji wykrytych
zgrupowań przeciwnika oraz pozbawieniu par-
tyzantów zaplecza logistycznego poprzez ich
izolację od społeczeństwa, czemu w Wietnamie
służył między innymi program tworzenia tzw.
wiosek strategicznych.
2
W Wietnamie kontrolę nad rejonami strate-
gicznymi miała zapewnić sieć baz i posterun-
ków wojskowych. Budowano je na obrzeżach
większych miast i ośrodków przemysłowych
oraz w pobliżu ważnych węzłów komunika-
cyjnych i wzdłuż dróg, a także przy szlakach
wodnych o znaczeniu strategicznym oraz wo-
kół portów i baz przeładunkowych na wybrze-
żu.
3
Podstawę ugrupowania bojowego amery-
kańskich wojsk lądowych stanowiły bazy ope-
racyjne, będące miejscem dyslokacji brygad
ogólnowojskowych. Dzięki nim prowadzono
na poszczególnych kierunkach działania bojo-
we siłami samodzielnych batalionów, kompa-
nii i plutonów.
4
W Afganistanie do zabezpieczenia ważnych
obiektów (baz wojskowych, składów) i szla-
ków komunikacyjnych Rosjanie zorganizowa-
li sieć punktów oporu. Były one obsadzone
przez wzmocniony batalion lub pułk zmecha-
nizowany. Środki wzmocnienia to pododdzia-
ły czołgów i artylerii oraz eskadry śmigłow-
ców bojowych. Punkty oporu były jednocześ-
nie bazą wypadową do działań przeciwko par-
tyzantom. Między tymi punktami rozmiesz-
czono posterunki obronno-kontrolne (obsadzo-
ne przez 20–25 żołnierzy), które oprócz peł-
nienia funkcji obronnych nadzorowały ruch
pojazdów na powierzonych im odcinkach oraz
monitorowały aktualną sytuację bojową po-
przez obserwację terenu. W razie ataku poste-
runki te mogły liczyć na szybkie wsparcie
z punktów oporu. Oprócz stacjonarnych ele-
mentów ochrony stosowano patrolowanie przez
pododdziały pancerne i zmechanizowane,
osłaniane z powietrza przez śmigłowce sztur-
mowe.
5
Sieć posterunków obronnych rozbu-
dowano również wokół lotnisk wojskowych.
Były one rozlokowane w odległości 20–25 km
od lotniska, co miało zapewnić bezpieczny
start i lądowanie samolotów. Dojścia do tych
posterunków osłaniano za pomocą pól mino-
Duże podobieństwo ogólnych uwarunkowań politycznych i militarnych
konfliktów w Wietnamie i Afganistanie spowodowało, że dla wojny
w Afganistanie przyjęto z czasem nazwę ,,drugi Wietnam”.
2
K. Sobczak: Materiały do studiów doświadczeń wojny w Wietnamie 1945–1968, Warszawa 1972, s. 103–104.
3
M. Sienkiewicz: Polityczno-wojskowe aspekty wojny wietnamskiej (1954–1975), maszynopis pracy doktorskiej, Warszawa 1980, s. 71.
4
Amerykańskie doświadczenia z wojny wietnamskiej, „Wojskowy Przegląd Zagraniczny” 1974 nr 1, s. 118.
5
R. Striedinger: Der Strassenkrieg in Afganistan, ,,Truppendienst” 1989 nr 1.
Doświadczenia
102 Myśl Wojskowa 1/2007
przeciwnika. Drugą część zadania powierza-
no zwykle siłom terytorialnym lub policyjnym.
Działania typu szybkie przeciwdziałanie od-
wodami polegały na utrzymywaniu oddziałów
interwencyjnych gotowych do niesienia pomo-
cy zaatakowanym posterunkom, bazom czy
garnizonom.
9
Jako najbardziej skuteczne oce-
niano operacje typu szukaj i niszcz, gdyż po-
zwalały one na eliminowanie znacznych sił
przeciwnika. Za warunek powodzenia opera-
cji oczyszczaj i utrzymuj uznano znaczne ogra-
niczenie możliwości manewru partyzantów
oraz posiadanie odpowiedniej liczby własnych
oddziałów, zdolnych utrzymać kontrolę opa-
nowanego rejonu. W praktyce koncentrowa-
no się tylko na utrzymaniu ważnych pod
względem gospodarczym rejonów kraju,
zwłaszcza dużych miejscowości oraz pasa
nadmorskiego.
10
Taktyka amerykańskich wojsk lądowych
w operacjach przeciwpartyzanckich polegała
przede wszystkim na szybkim przerzuceniu
pododdziałów piechoty w rejon działań, do
czego wykorzystywano najczęściej śmigłow-
ce transportowe. Po przybyciu na miejsce dą-
żono do okrążenia przeciwnika i jego znisz-
czenia uderzeniami lotnictwa taktycznego
i ogniem artylerii.
11
W Wietnamie oprócz ma-
newru okrążającego stosowano inne formy
manewru, takie jak: podwójny skok (1), młot
i kowadło (2), kleszcze (3) i linia (4).
12
Podczas operacji na dużą skalę, szeroko wy-
korzystywano tam jednostki pancerne i zme-
chanizowane. Ich rola polegała przede wszyst-
kim na bezpośrednim wsparciu piechoty
w wykonywaniu zasadniczych uderzeń na
zgrupowania przeciwnika. Wozów bojowych
używano również do torowania drogi przy po-
konywaniu terenów leśnych, gdzie partyzan-
ci stosowali miny i różne pułapki przeciw pie-
chocie lub organizowali zasadzki. Czołgi
i transportery opancerzone poruszały się zwy-
kle z otwartymi włazami, co miało minimali-
zować skutki wybuchu min przeciwpancer-
nych.
13
Amerykanie często przepro-
wadzali operacje z wykorzystaniem wojsk
aeromobilnych (kawalerii powietrznej i jedno-
stek powietrznodesantowych). Ich celem
6
Karowacz: Afganskaja wojna, http://afgankr. spb.ru, 30.09.2005.
7
M. Sienkiewicz: Polityczno-wojskowe…, s. 71–72.
8
J. G. Gazlay: Rozpoznanie w działaniach przeciwpartyzanckich, „Wojskowy Przegląd Zagraniczny”, 1973 nr 2, s. 74, 76, 78.
9
Taktyka amerykańskich pododdziałów sił lądowych w wojnie wietnamskiej, Wyd. MON Sztab Generalny WP, Warszawa 1969, s. 23–24; A. L. West, D. A. Starry: Armor in Area
War, ,,Armor” 1968 nr 5, s. 34.
10
Rozwój działań wojennych w Wietnamie. Siły lądowe, Warszawa 1968, s. 101–102.
11
Amerykańskie doświadczenia..., s. 119.
12
Taktyka amerykańskich pododdziałów sił lądowych…, s. 24–31; Sztuka wojenna sił zbrojnych uczestniczących w wojnach lokalnych i ważniejszych konfliktach zbrojnych po
II wojnie światowej, Wyd. AON, Warszawa 1997, s. 68.
13
A. L. West, D. A. Starry: Armor…, s. 34–38.
wych z minami przeciwpiechotnymi i sygna-
lizacyjnymi.
6
Zarówno w Wietnamie, jak i Afganistanie
zbudowano niezbędną infrastrukturę wojsko-
wą: drogi, lotniska, rurociągi, systemy łączno-
ści, szpitale itp. Obiekty te miały zabezpieczyć
działania amerykańskich i radzieckich wojsk
lądowych oraz umożliwić prowadzenie opera-
cji przeciwko partyzantom.
7
Rozpoczęcie akcji bojowych w Wietnamie
i Afganistanie poprzedzano dokładnym roz-
poznaniem rejonu ewentualnych działań, ma-
jącym na celu określenie: lokalizacji sił party-
zanckich, stopnia zaangażowania ludności cy-
wilnej w ich wsparcie oraz warunków tereno-
wych. Zasadniczą formą rozpoznania prowa-
dzonego przez wojska lądowe były patrole: pie-
sze, zmotoryzowane, pancerne (na transporte-
rach opancerzonych, bojowych wozach pie-
choty i czołgach), powietrzne (na śmigłow-
cach), wodne (w Wietnamie na kutrach rzecz-
nych), które prowadziły działania w dzień
i w nocy. Były one wyposażone w środki łącz-
ności, zestawy ładunków wybuchowych do
niszczenia urządzeń partyzanckich oraz środ-
ki sygnalizacyjne do oznaczenia rejonów dys-
lokacji przeciwnika. W Wietnamie działania
patroli w dżungli wspomagały dodatkowo
elektroniczne urządzenia wykrywające, po-
zwalające na stwierdzenie obecności partyzan-
tów na danym terenie. Do rozpoznania wyko-
rzystywano także samoloty lotnictwa wojsk lą-
dowych, które oprócz obserwacji rejonów dzia-
łań prowadziły rozpoznanie elektroniczne.
8
Operacje przeciwpartyzanckie w Wietnamie
przybierały zwykle trzy zasadnicze formy,
określane jako działania typu: szukaj i niszcz,
oczyszczaj i utrzymuj oraz szybkie przeciwdzia-
łanie odwodami. Celem operacji szukaj i niszcz
było zlokalizowanie sił przeciwnika, jego baz
i składów, a następnie ich całkowite zniszcze-
nie. Praktycznie było to bojowe rozpoznanie
terenu, połączone z likwidacją przeciwnika
i jego zaplecza logistycznego. Operacja oczysz-
czaj i utrzymuj stanowiła formę działań zaczep-
nych, w których wyniku wypierano partyzan-
tów z zajmowanych terenów i zabezpieczono
je przed ewentualnym opanowaniem przez
WYJAŚNIENIE NR2
Młot i kowadło – to manewr,
który był modyfikacją pod-
wójnego skoku. Jedno ze
zgrupowań, oznaczone jako
,,młot’’, wykonywało uderzenie
na przeciwnika, spychając go
w kierunku pozycji drugiego
zgrupowania, nazwanego
kowadłem. Ugrupowanie
,,kowadło’’ miało najczęściej
kształt ,,worka’’, opartego na
naturalnej przeszkodzie. Po
wejściu partyzantów do ,,wor-
ka’’, w tzw. strefę śmierci, byli
oni niszczczeni przez atakujące
zgrupowania w ścisłym
współdziałaniu z lotnictwem
i artylerią.
Manewr podwójny skok
polegał na przerzuceniu
kolejno dwóch grup
uderzeniowych. Pierwsza
z nich, po nawiązaniu kontaktu
bojowego z partyzantami,
rozpoczynała spychanie ich
w określonym kierunku.
Na drodze odwrotu przeciwni-
ka wysadzano drugą grupę,
która przyjmowała pozycje
blokujące bądź wykonywała
uderzenie na partyzantów.
WYJAŚNIENIE NR1
Doświadczenia
103 Myśl Wojskowa 1/2007
było: opanowanie ważnych obiektów przeciw-
nika, niedopuszczenie do przerwania własnych
pozycji obronnych, odblokowanie i osłona
okrążonych oddziałów, zdobywanie przyczół-
ków przy pokonywaniu przeszkód wodnych
oraz nadzorowanie i kontrolowanie dróg ma-
newru. Działania tych formacji na lądzie by-
ły prowadzone według tych samych zasad, co
w piechocie.
14
W Afganistanie jednostki radzieckie począt-
kowo stosowały typowe metody walki, prze-
widywane do zastosowania na europejskim te-
atrze działań wojennych. Polegały one na wy-
konywaniu silnych uderzeń głęboko urzutowa-
nych oddziałów pancernych i zmechanizowa-
nych, połączonych z wysadzaniem śmigłow-
cowych desantów taktycznych na przeprawach
i przełęczach znajdujących się na kierunku
działań. Wkrótce okazało się, że ten sposób
walki nie przynosi oczekiwanych rezultatów
ze względu na fakt niepodejmowania przez
przeciwnika bitwy w otwartym terenie.
Przejście Afgańczyków do walk partyzanc-
kich zmusiło Rosjan do wprowadzenia nowych
metod walki, które w dużej mierze opierały
się na doświadczeniach z wojny wietnamskiej.
Ich istota sprowadzała się do połączenia dzia-
łań oddziałów pancernych i zmechanizowa-
nych z działaniami aeromobilnymi przy wy-
korzystaniu śmigłowców szturmowych, trans-
portowych i rozpoznawczych. Śmigłowce
szturmowe ubezpieczały oddziały lądowe,
a po nawiązaniu kontaktu bojowego wspiera-
ły je ogniem broni pokładowej. Śmigłowce
rozpoznawcze wyszukiwały przeciwnika w re-
jonie działań i lokalizowały jego pozycje.
Uzbrojone śmigłowce transportowe wysadza-
ły desanty taktyczne w celu zabezpieczenia
skrzydeł i odcięcia dróg odwrotu oddziałów
partyzanckich. Ze względu na specyficzność
terenu najczęściej stosowano manewry typu
młot i kowadło oraz podwójny skok
15
. Do prze-
czesywania miejscowości i terenu oraz bloko-
wania określonych rejonów wykorzystywano
przede wszystkim jednostki pancerne i zme-
chanizowane, które prowadziły działania
w ścisłym współdziałaniu z pododdziałami in-
żynieryjnymi. Wsparcie ogniowe zapewniała
artyleria (zwłaszcza pododdziały moździerzy)
i lotnictwo taktyczne. W wypadku natrafienia
na silny opór organizowano grupy szturmowe.
Były one wzmocnione pododdziałami czoł-
gów (plutonami lub kompaniami), które toro-
wały drogę przez pola minowe, barykady i in-
ne przeszkody inżynieryjne oraz niszczyły wy-
kryte stanowiska ogniowe.
16
Taktyka ta przy-
nosiła pozytywne rezultaty szczególnie
w pierwszym okresie wojny, gdy mudżahedi-
ni dysponowali małą ilością środków przeciw-
lotniczych i przeciwpancernych. W później-
szym okresie jej efektywność znacznie zma-
lała, była jednak stosowana do momentu wy-
cofania Rosjan z Afganistanu.
Ważną rolę w zabezpieczeniu bojowym ope-
racji przeciwpartyzanckich w Wietnamie
i Afganistanie odgrywała artyleria. W Wiet-
namie jej zasadniczymi zadaniami były: wspar-
cie wojsk własnych (przez niszczenie wykry-
tych punktów oporu lub ugrupowań przeciw-
nika), stawianie ogni zaporowych na wyzna-
czonych rubieżach (co miało ograniczyć moż-
liwości manewru sił partyzanckich), ubezpie-
czenie i wspieranie ogniem patroli rozpoznaw-
czych, wykonywanie rajdów artyleryjskich,
osłona baz i innych ważnych obiektów wojsko-
wych, oświetlanie pola walki w nocy, ułatwia-
nie orientacji wojsk własnych działających
w trudnym terenie (przez określenie kierun-
ków działań amunicją sygnalizacyjną). Przy
planowaniu operacji przestrzegano zasady, aby
każdy batalion lub kompania ogólnowojsko-
wa, działająca samodzielnie, były wzmacnia-
ne artylerią poprzez włączanie w ich skład plu-
tonów lub baterii haubic.
W czasie działań wojennych Amerykanie
wypracowali nową taktykę użycia artylerii,
określaną mianem rajdów artyleryjskich.
Polegała ona na prowadzeniu ognia z różnych
kierunków (ze skrzydeł, od tyłu) oraz na szyb-
kim manewrze ogniem. Stosowano również
częstą zmianę stanowisk ogniowych (z wyko-
rzystaniem śmigłowców), co miało zapobiec
ich wykryciu i zniszczeniu przez oddziały par-
tyzanckie.
17
W czasie walki stanowiska ognio-
we rozmieszczano wzdłuż frontu lub central-
nie, dążąc do tego, aby znajdowały się one
w pobliżu przedniego skraju własnych pozy-
cji. Miało to zapewnić możliwość prowadze-
nia ognia bezpośredniego oraz zwiększyć do-
nośność ognia pośredniego. Do wykrywania
i określenia położenia celów wykorzysty-
wano nie tylko obserwatorów, ale także stacje
radiolokacyjne oraz samoloty i śmigłowce.
18

Artyleria zapewniała łączność ogniową po-
14
Amerykańskie doświadczenia z wojny ..., s. 120.
15
J. Miranda: Soviet Organization and Tactics in Afghanistan, ,,Strategy Tactics” 1992 nr 148.
16
Czołgi podczas działań bojowych wojsk radzieckich w Afganistanie (1979–1989), www.btvt.narod.ru 10.10.2005.
17
Rola i zadania amerykańskiej artylerii w działaniach bojowych w Wietnamie, „Wojskowy Przegląd Zagraniczny”1968 nr 3, s. 86, 90, 94–95 i 101.
18
Rozwój działań wojennych w Wietnamie ..., s. 135–136.
WYJAŚNIENIE NR3
Manewr kleszcze prowadzono,
gdy partyzanci działali po jed-
nej lub obu stronach rzeki.
Wysadzano wówczas dwa
zgrupowania uderzeniowe,
których zadaniem było
zepchnięcie przeciwnika
w kierunku rzeki i zniszczenie
go ogniem. Aby uniemożliwić
wycofanie się wzdłuż rzeki,
urządzano pozycje zamykające
drogi odwrotu.
WYJAŚNIENIE NR4
Manewr linia był sto-
sowany w pobliżu rzek.
Po obu stronach przesz-
kody wodnej wysadzano
dwa zgrupowania, które
prowadziły działania
zaczepne wzdłuż brzegu.
Doświadczenia
104 Myśl Wojskowa 1/2007
między poszczególnymi bazami oraz stanowi-
ła ważny środek ogniowy przeznaczony do
obrony baz. Do prowadzenia ognia najczęściej
używano pocisków odłamkowych i burzących
z zapalnikami opóźnionego działania.
19

Pododdziały artylerii w bazach rozmieszcza-
no bateriami lub plutonami, zapewniając moż-
liwość wzajemnego wsparcia. Część dział by-
ła w stanie podwyższonej gotowości, co po-
zwalało na szybkie otwarcie ognia. W pobli-
żu stanowisk ogniowych znajdowała się stacja
radiolokacyjna, przeznaczona do wykrywania
pozycji pododdziałów artylerii przeciwnika.
Czas wykrycia i otwarcia ognia na te pozycje
wynosił 1–3 minuty. W celu zabezpieczenia
stanowisk artylerii przed bezpośrednimi ata-
kami były one rozbudowane pod względem
inżynieryjnym i przystosowane do obrony
okrężnej. Działa do osłony baz były również
wykorzystywane do wsparcia operacji prze-
ciwpartyzanckich w zasięgu ich donośności
oraz do wykonywania innych zadań, na przy-
kład jako ognie zaporowe czy wspierając pa-
trole rozpoznawcze.
20
W Afganistanie ogniowe wsparcie operacji
przeciwpartyzanckich zabezpieczały jednost-
ki artylerii polowej i rakietowej oraz podod-
działy rakiet taktycznych. Do ich głównych za-
dań należało: wsparcie ogniowe wojsk włas-
nych (szczególnie podczas lądowania desan-
tów śmigłowcowych), ostrzał punktów oporu
i umocnień przeciwnika, stawianie narzuto-
wych pól minowych na kierunkach wycofania
oddziałów partyzanckich oraz oświetlanie po-
la walki w nocy. Oprócz tego zadaniem arty-
lerii było: niszczenie rejonów zgrupowania
i składów mudżahedinów (na podstawie da-
nych rozpoznawczych), ogniowe wsparcie baz
wojsk własnych, punktów oporu i posterun-
ków wzdłuż szlaków komunikacyjnych oraz
sił osłonowych kolumn transportowych, a tak-
że wystrzeliwanie na teren zajęty przez prze-
ciwnika pocisków z materiałami agitacyjny-
mi. Ze względu na niewystarczającą ilość od-
działów artylerii, część zadań wykonywano,
podobnie jak w Wietnamie, w formie działań
rajdowych, przerzucając pododdziały artyle-
rii do garnizonów lub punktów oporu, rozlo-
kowanych w pobliżu przewidywanych rejo-
nów działań bojowych.
21
Masowe stosowanie przez partyzantów
wietnamskich i afgańskich bojowego uzbro-
jenia terenu i niszczeń wymusiło wykorzysta-
nie do zabezpieczenia działań amerykańskich
i radzieckich sił interwencyjnych jednostek
wojsk inżynieryjnych. Ich podstawowe zada-
nia polegały na: rozpoznaniu i likwidacji róż-
nego rodzaju zapór inżynieryjnych, odbudo-
wie zniszczonych urządzeń drogowych oraz
wykonywaniu umocnień inżynieryjnych wo-
kół baz i posterunków wojsk własnych. Ze
względu na duży zakres i intensywność mi-
nowań, działania związane z wykrywaniem
i usuwaniem min prowadzono w sposób
ciągły, gdyż nawet po krótkim czasie od spraw-
dzenia danego odcinka terenu nie było
pewności, czy jest on wolny od min. W tym
celu wykorzystywano specjalne pojazdy inży-
nieryjne (czołgi saperskie itp.) oraz opance-
rzone wozy bojowe z trałami przeciwmino-
wymi. Patrole inżynieryjne wyposażono
w najnowsze wykrywacze min oraz w psy,
przeszkolone do ich wyszukiwania (np.
w Afganistanie częstym widokiem były ko-
lumny poruszające się z prędkością psów po-
szukujących min).
Oprócz zapór minowych likwidowano rów-
nież inne rodzaje zapór inżynieryjnych, jak:
rowy przeciwczołgowe, głębokie wykopy, ba-
rykady, zawały (leśne w Wietnamie i skalne
w Afganistanie), zapory z drutu kolczastego,
pułapki itp. Zapory takie wykonywano zwy-
kle na szlakach komunikacyjnych, a także
w celu osłony rejonów rozmieszczenia oddzia-
łów partyzanckich. W połączeniu z niszcze-
niem urządzeń drogowych (mostów, wiaduk-
19
A. Beer: Amerykańskie doświadczenie taktyczne z wojny wietnamskiej, „Wojskowy Przegląd Zagraniczny” 1973 nr 3, s. 96.
20
Rozwój działań wojennych w Wietnamie..., s. 143–144.
21
Karowacz: Afganskaja wojna…, op. cit.
Charakterystycznym elementem taktyki działań wojsk amerykańskich
w Wietnamie i radzieckich w Afganistanie było masowe wykorzystanie
śmigłowców. Były one środkiem transportu i ewakuacji, jak również środkiem
bezpośredniego wsparcia bojowego.
Doświadczenia
105 Myśl Wojskowa 1/2007
tów, tuneli) i zasadzkami powodowały one,
że zabezpieczenie działań wojsk lądowych
wymagało wykonania licznych prac inżynie-
ryjnych, co wobec ciągłego zagrożenia ata-
kami partyzantów było czasochłonne i niebez-
pieczne.
22
Duże znaczenie w zabezpieczaniu dzia-
łań amerykańskich i radzieckich wojsk lą-
dowych miały pododdziały specjalnego
przeznaczenia. Ich podstawowym zadaniem
było zbieranie danych rozpoznawczych
oraz pozyskanie do współpracy etnicznych
mniejszości narodowych. W Wietnamie
Amerykanie na bazie tych mniejszości
organizowali kompanie do działań nieregu-
larnych. Wykorzystywano je do niszczenia
stanowisk dowodzenia, ośrodków szkolenio-
wych i mobilizacyjnych oraz punktów za-
opatrywania i magazynów. Akcje te koordy-
nowano z operacjami przeciwpartyzancki-
mi regularnych oddziałów amerykańskich
i południowowietnamskich, co zwiększało
ich skuteczność.
23
Oprócz dużych operacji przeciwpartyzan-
ckich, zarówno w Wietnamie, jak i Afganistanie,
były prowadzone również działania bojowe na
mniejszą skalę. Należały do nich między in-
nymi: działania rajdowe prowadzone siłami
wzmocnionych batalionów, zasadzki w rejo-
nach dużej aktywności partyzantów, działania
rozpoznawcze oraz dyżury pododdziałów bo-
jowych (batalionów lub wzmocnionych kom-
panii) w poszczególnych strefach odpowie-
dzialności. Te ostatnie odbywały się w ścisłym
współdziałaniu z grupami rozpoznawczymi
(ogólnowojskowymi i specjalnymi), które do-
starczały niezbędnych danych o lokalizacji par-
tyzantów.
24
W Afganistanie istotnym elementem zabez-
pieczenia możliwości prowadzenia operacji
przeciwpartyzanckich była ochrona kolumn
zaopatrzeniowych, dostarczających potrzeb-
22
A. Beer: Amerykańskie doświadczenie taktyczne…, s. 91–92; Vietnam studies. US Army Engineers 1965–1970, Department of The Army, Washington 2000 http://www.ar-
my.mil/cmh/books/Vietnam/Engineers/index.htm; 11.10.2005; R. Striedinger: Der Strassenkrieg…, op. cit.
23
Użycie amerykańskich kompanii specjalnego przeznaczenia w Wietnamie, „Wojskowy Przegląd Zagraniczny” 1976 nr 5, s. 68–69, 74.
24
Karowacz: Afganskaja wojna…, op. cit.
Finał interwencji radzieckiej w Afganistanie (fot. A. Rawski)
Doświadczenia
106 Myśl Wojskowa 1/2007
nych środków materiałowo-technicznych.
Zadanie to realizowały siły osłonowe,
w których skład wchodziły pododdziały wojsk
pancernych, zmechanizowanych, powietrzno-
desantowych i powietrznoszturmowych oraz
jednostek specjalnych. Ogólna liczebność sił
osłonowych była uzależniona od wielkości ko-
lumn transportowych i przewidywanych od-
działywań partyzantów. Z reguły pododdzia-
ły osłonowe rozmieszczano na czole i końcu
kolumny, przy czym pododdziały zamykające
miały największą siłę bojową. Czoło kolum-
ny poprzedzał oddział zabezpieczenia ruchu
wyposażony w 1–2 czołgi z trałami przeciw-
minowymi. Za nim poruszał się pododdział
pancerny lub zmechanizowany (pluton, kom-
pania). W wypadku ataku siły te ogniem wią-
zały przeciwnika, zapewniając wyprowadze-
nie kolumny poza zasięg jego broni, za pomo-
cą wozów technicznych ewakuowały uszko-
dzone pojazdy lub naprawiały drobne usterki
pod osłoną ognia. Ze względu na fakt, że ma-
łe kolumny ze słabym ubezpieczeniem były
częstym obiektem ataków, zaczęto tworzyć ko-
lumny składające się z setek pojazdów, którym
można było zapewnić silniejszą osłonę. W ce-
lu skutecznego zwalczania partyzantów, zaj-
mujących stanowiska na wysokich stokach,
dość często stosowano przeciwlotnicze zesta-
wy artyleryjskie ZU-23x2, ustawione na skrzy-
niach samochodów ciężarowych.
25
Wnioski
Wojska lądowe odegrały decydującą rolę, za-
równo w przebiegu wojny wietnamskiej, jak
i wojny w Afganistanie. Działania wojenne
w obu konfliktach wykazały niewielką efek-
tywność stosowania w walkach przeciwko
partyzantom dużych zgrupowań bojowych.
Podstawowym pododdziałem bojowym stał się
wzmocniony batalion ogólnowojskowy (piecho-
ty, zmechanizowany, powietrznodesantowy),
wyposażony w odpowiednie środki przerzutu
w rejon walki. Pociągnęło to za sobą koniecz-
ność dokonania przeobrażeń organizacyjnych
związków taktycznych i oddziałów, mających
na celu dostosowanie ich do wykonywania za-
dań w całkowicie nowych warunkach.
Charakterystycznym elementem taktyki
działań wojsk amerykańskich w Wietnamie
oraz radzieckich w Afganistanie było masowe
wykorzystanie śmigłowców. Pełniły one róż-
norodne funkcje – od środka transportu i ewa-
kuacji po środek bezpośredniego wsparcia bo-
jowego. W Wietnamie użyto w walkach dywi-
zji kawalerii powietrznej wyposażonej w śmi-
głowce wielozadaniowe i szturmowe. W woj-
nie w Afganistanie wartościowe okazały się
śmigłowce szturmowe Mi-24D, będące swoi-
stymi latającymi bojowymi wozami piechoty,
które wykorzystywano zarówno do bezpośred-
niego wsparcia oddziałów na polu walki, jak
i do ich przerzutu.
Istotną rolę w działaniach bojowych
w Wietnamie i Afganistanie odegrały podod-
działy wojsk pancernych i zmechanizowanych.
W Wietnamie po początkowym okresie ich
ograniczonego zastosowania, ze względu na
niesprzyjające warunki terenowe, później
były one wykorzystywane w większości ope-
racji. Szczególnie przydatne były transporte-
ry opancerzone, które zapewniały wyższy
poziom bezpieczeństwa pododdziałów
w strefach zagrożonych przez siły partyzan-
ckie. Na potrzeby jednostek pancernych
w Wietnamie dokonano wielu modyfikacji
czołgów (M-48A3) i transporterów opance-
rzonych (M-113A1), zwiększając ich możli-
wości ogniowe i trakcyjne. Opracowano też
nowe konstrukcje pojazdów rozpoznawczych
i patrolowych (np. wóz rozpoznawczy M-114,
samochód pancerny V-100 Commando),
które były przydatne do kontroli i ochrony
szlaków komunikacyjnych oraz bezpiecznego
transportu ludzi i sprzętu. W Afganistanie pod-
oddziały pancerne i zmechanizowane wyko-
rzystywano na dużą skalę do wszelkiego typu
operacji. (5)
W działaniach wojennych w Wietnamie
i Afganistanie istotną rolę odegrały środki
wsparcia bezpośredniego wojsk lądowych,
przede wszystkim artylerii klasycznej i rakie-
towej. Trudne warunki terenowe wymusiły wy-
pracowanie nowej taktyki jej użycia. Doś-
wiadczenia te miały duży wpływ na rozwój za-
sad użycia współczesnych wojsk rakietowych
i artylerii.
Ze względu na masowe stosowanie min
i niszczeń ważna rola w obu konfliktach przy-
padła wojskom inżynieryjnym, zabezpiecza-
jącym szlaki komunikacyjne oraz oczyszcza-
jącym teren operacji. Do tego celu były po-
wszechnie wykorzystywane specjalne wozy
zabezpieczenia inżynieryjnego. Umożliwiały
one nie tylko trałowanie zaminowanych dróg,
ale również torowanie przejazdu przez trud-
no dostępny teren i zapory inżynieryjne oraz
wykonywanie umocnień polowych wokół
baz czy w tymczasowych rejonach ześrod-
kowania.
g
25
R. Striedinger: Der Strassenkrieg…, op. cit.; Czołgi podczas działań bojowych…, op. cit.
Specjalnie do działań
w Afganistanie przygotowano
nowe wersje czołgów (T-62M),
bojowych wozów piechoty
(BMP-2D) i transporterów
opancerzonych (BTR-70A),
które miały silniejsze
uzbrojenie i podwyższony
poziom ochrony przed
środkami przeciwpancernymi,
zwłaszcza granatnikami
i minami.
WYJAŚNIENIE NR5
107 Myśl Wojskowa 1/2007
Konfikt rosyjsko-czeczeński
p p o r . r e z . mg r S Z Y MO N N I E D Z I E L A
Absolwent Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW. Pracownik Muzeum Powstania Warszawskiego.
E
kspansja Rosji w kierunku Kaukazu była podyktowana
chęcią zabezpieczenia południowej flanki imperium
w obliczu potęgi Turcji osmańskiej i cesarstwa
Safawidów. Aż do XIX wieku Kaukaz, w tym ziemie zamiesz-
kałe przez Czeczenów, był obszarem silnej rywalizacji tych
trzech mocarstw. Czynnikiem przyspieszającym pęd Rosji ku
międzymorzu czarnomorsko-kaspijskiemu był podbój Chanatu
Kazańskiego w 1552 r., Chanatu Astrachańskiego w 1562 r.,
wasalizacja Baszkirów oraz Ordy Nogajskiej. Uchwycono
w ten sposób strategiczne przyczółki, niezbędne do rozpoczę-
cia bezpośredniego ataku na ziemie kaukaskie.
2
Początkowo
ekspansja rosyjska nie miała oblicza stricte militarnego.
Wpływy zdobywano za pomocą polityki, dyplomacji i zwy-
kłego przekupstwa. Rosjanie zdawali sobie sprawę, że połą-
czenie kilkudziesięciu narodów kaukaskich stanowiłoby
ogromną siłę. Dlatego od XVI wieku aksjomatem carskiej stra-
tegii w tym regionie była zasada: divide et impera – maksy-
malnie skłócić wszystkich ze wszystkimi i za wszelką cenę
zdobyć poparcie lokalnych watażków.
3
W ten sposób udało się
Rosjanom
w 1588 r. uzyskać zgodę na budowę twierdzy Terek u ujścia
rzeki o tej samej nazwie. W 1711 r. fortecę tę obsadzono sta-
łym garnizonem wojskowym, tworząc bazę dla systematycz-
nej agresji. Odtąd zaczęła się trwająca ponad 150 lat ekspan-
sja, która zakończy się dopiero w 1864 r. po zdobyciu ostat-
niego czeczeńskiego aułu (osady, wioski).
Geneza konfliktu
W 1714 r. osobisty doradca cara Piotra I Aleksander
Biekowicz przedstawił raport, w którym sugerował, że pacy-
fikacja i inkorporacja północnego Kaukazu są w interesie Rosji.
Obszary te mogą bowiem być wchłonięte przez Turcję,
a w konsekwencji Osmanowie będą kontrolować basen Morza
Kaspijskiego. Biekowicz podkreślał również znaczenie eko-
nomiczne regionu. Zwracał uwagę, że znajdują się tam duże
złoża rud ołowiu i srebra, istnieją doskonałe warunki do upra-
wy bawełny.
Car zaakceptował plan swego doradcy. W 1763 r. zbudo-
wano twierdzę Mozdok. Oprócz żołnierzy zaczęto tam
osiedlać ludność cywilną. Byli to początkowo Kozacy za-
poroscy, a później chłopi rosyjscy z Powołża. Stanowiło to
początek kolonizacji Kaukazu i masowego przesiedlania
rdzennej ludności.
4

Pionierami antyrosyjskiego ruchu oporu byli Czeczeni i lu-
dy Dagestanu. Powstanie wybuchło w 1785 r. i trwało do
1791 r. Legendą tej wojny był Mansur Uszurma. Udało mu się
połączyć wiele narodów północnego Kaukazu do walki z na-
jeźdźcą. Niszą, która umożliwiła integrację różnych grup et-
nicznych, był islam (doktryna nakszbandija). Wzywano do od-
Prezydent Władimir Putin powtarza: Czeczenia to Rosja. Podobnie mówiono
kiedyś w Paryżu: Algieria to Francja. Generał
Charles de Gaulle zrozumiał, że algierska kolonia może stać się
nierozwiązywalnym problemem, dlatego lepiej z niej zrezygnować.
Bez Algierii Francja zachowała swą wielkość.
1

1
J. A. Fralon: Le silence complice des Occidentaux, ,,Le Monde” z 16 XII 1994.
2
Z. Wójcik: Historia powszechna XVI–XVII wieku, Warszawa 1995, s. 232.
3
W. Nanuaszwili: Rosja a narody kaukaskie, Londyn 1949, s. 4.
4
W. Nanuaszwili, Rosja..., dz. cyt., s. 4-7.
Czeczenia (w jęz. czeczeńskim Iczkeria) leży w północno-wschod-
niej części Kaukazu. Jej terytorium obejmuje żyzną nizinę rzeki Terek
oraz obszary wysokogórskie (najwyższy szczyt: Tebułosmta 4492 m
n.p.m.). Powierzchnia ok. 15 400 km², ludność 1200 tys (przed wy-
buchem wojny w 1994 r.), obecnie 600 tys. Główne miasta to: Grozny,
Gudermes, Małgobek, Argun. Na terenach zamieszkałych przez
Czeczenów nie miały miejsca aż do XIX wieku procesy państwowo-
twórcze. Tamtejsza ludność stanowiła luźny konglomerat rodów
(teip), wyznających ten sam kodeks etyczny (adat), później tę samą
religię – islam oraz mówiących tym samym językiem. Początkowo
nazywano ich plemionami Nochczi. Geograf ormiański z VII wieku
Ananian Szirakaci mówił o nich nachczamateank, co znaczy:
posługujący się językiem Nochczi. Używano też określeń kistamo-
wie i dzurdzukowie. Rosjanie od XVI i XVII wieku nazywają
Czeczenów myczigisz.
108 Myśl Wojskowa 1/2007
Doświadczenia
rodzenia religijnego, walki z niewiernymi oraz zastąpienia ple-
miennego kodeksu etyczno-moralnego – adat muzułmańskim
prawem – szariat.
5

Ludy Kaukazu znalazły się w sytuacji potrójnej ekspansji.
Część z nich, obawiając się przyłączenia do Persji lub Turcji,
godziła się na status rosyjskiego protektoratu.
6
W 1801 r. na
mocy edyktu cara Aleksandra I następuje inkorporacja Gruzji
Wschodniej. Doprowadza to do wojny z Iranem w 1804 r. oraz
z Turcją w 1806 r. które kończą się zwycięstwem Rosji.
Na mocy pokoju podpisanego z Wysoką Portą w 1812 r.
w Bukareszcie, Petersburg otrzymał Abchazję. Traktat z Iranem
zawarty w Gulistanie oddaje pod rosyjską protekcję
Azerbejdżan.
7
Opanowanie Gruzji i Azerbejdżanu przez Rosję
było bardzo niekorzystne z punktu widzenia geopolitycznego
położenia narodów północnokaukaskich. Zostały one w ten
sposób okrążone, a ich włączenie do imperium wydawało się
przesądzone.
Do XIX wieku stosunki rosyjsko-czeczeńskie nie były cią-
głym pasmem walk najeźdźcy z powstańcami. Wielu Czeczenów
zrozumiało, że opór na dłuższą metę nie doprowadzi do poko-
nania wroga, najwyżej przyczyni się do eksterminacji narodu.
Postanowiono zbudować racjonalny modus vivendi. Jest cechą
charakterystyczną, że ludność czeczeńska nie przejawiała nie-
nawiści wobec osiedlających się na przedgórzu kaukaskim
Kozaków ukraińskich i rosyjskich. Wręcz dochodziło do pro-
cesów akulturacji żywiołu ruskiego w stosunku do kultury tu-
bylczej. Zawierano mieszane związki małżeńskie, Kozacy prze-
jęli od Czeczenów styl ubierania się, budowania domów i pro-
wadzenia walki. Górale prędzej czy później zaakceptowaliby
to, że ich ziemie wchodzą w skład Rosji. Jednak warunkiem
było respektowanie wewnętrznych praw i obyczajów czeczeń-
skich przez najeźdźcę. Tymczasem Petersburg nie dążył do po-
zyskania Czeczenii, lecz do jej podbicia i maksymalnej eks-
ploatacji. Dokonano tego za pomocą brutalnego terroru i kul-
turowej rusyfikacji. Działania te doprowadziły do radykaliza-
cji umiarkowanych warstw czeczeńskich, które odrzuciły moż-
liwość współistnienia i przeszły do obozu zwolenników walki
o niepodległość.
Czeczeńska irredenta
Petersburg postanowił zadać powstańcom ostateczny cios.
W 1816 r. car Aleksander I mianował namiestnikiem ziem kau-
kaskich i dowódcą Samodzielnego Korpusu Kaukaskiego gen.
Aleksieja Jermołowa. Pisał on do cara: Chcę, aby zgroza me-
go imienia strzegła nasze granice bardziej skutecznie niż cały
łańcuch twierdz. Chcę, by moje słowa stały się prawem dla tu-
bylców bardziej absolutnym niż śmierć.
8
Odpowiedź Czeczenów
doskonale przedstawił Lew Tołstoj (uczestnik wojny) w powie-
ści Hadżi Murat: O nienawiści do Rosjan nie mówił nikt.
Uczucie to było silniejsze niż nienawiść. Obrzydzenie i zdu-
mienie wobec bezsensownego okrucieństwa tych istot. Chęć
wytępienia ich podobnie jak chęć wytępienia szczurów, jado-
witych pająków i wilków była uczuciem równie naturalnym,
co instynkt samozachowawczy.
9
Jermołow był przekonany, że wchłonięcie Kaukazu będzie
niemożliwe bez wcześniejszej rozprawy z Czeczenami.
Twierdził, że buntownicze ludy kaukaskie dają zły przykład
innym, podbitym narodom w imperium. W celu osiągnięcia
swych ludobójczych planów generał wprowadził w Czeczenii
niesłychany terror. Rugowano ludność z najżyźniejszych ziem
palono całe auły, wyrzynano stada.
Pomimo dużego zaangażowania Jermołow został odwołany.
Car podejrzewał go bowiem o sympatyzowanie z dekabrysta-
mi. Zastąpił go w 1827 r. gen. Iwan Paskiewicz. Już niebawem
Petersburg wydał nakaz O uśmierzeniu na zawsze górskich na-
rodów lub wytępieniu niepokornych. Nie zdawano sobie wte-
dy sprawy, że realizacja carskiej gramoty potrwa kilkadziesiąt
lat. Rosji łatwiej bowiem przyszło pokonanie ukształtowanych
jednostek państwowych (Chanat Kazański, Chanat Astrachański,
Gruzja) niż społeczności, tkwiących w strukturach przedpań-
stwowych.
Pod koniec XVIII i na początku XIX wieku coraz większą
popularność wśród muzułmańskich ludów Kaukazu zdobywał
miurydyzm – ruch wywodzący się z sufizmu. Jego głosiciele
wzywali do czystości religijnej i ustanowienia wspólnego dla
wszystkich kaukaskich narodów państwa muzułmańskiego.
W 1825 r. rzucono hasło świętej wojny (ghazawat, wojny
miurydzkie) z wojskami ,,niewiernej” Rosji. Kierowali nią do
1859 r. kolejno: Ghazi Muhammad – pierwszy imam Dagestanu,
następnie Hamsat Beg i Szamil.
W 1840 r. przedstawiciele Mehk-Kheł (Rada Starszych)
zaproponowali, aby na czele powstania Czeczenów stanął
Szamil. Został on imamem Iczkerii (Czeczenia) i Dagestanu.
Nowe państwo uzyskało nazwę Degista. Stolicę ustano-
Rosja nie dążyła do pozyskania Czeczenii, lecz do jej podbicia i maksymalnej
eksploatacji. Dokonano tego za pomocą terroru i kulturowej rusyfikacji.
Doprowadziło to do radykalizacji postaw Czeczenów.
5
J. Bańbor, J. Berny, D. Kuziel: Konfikty na Kaukazie, Warszawa 1997, s. 93–95.
6
A. Chodubski: Stosunki narodowościowe na Kaukazie w procesie przemian XIX i XX wieku [w:] Przemiany społeczne. Kwestie narodowościowe i polonijne, red. A. Chodubski,
Toruń 1994, s. 167.

7
W. Dobrzycki: Historia stosunków międzynarodowych w czasach nowożytnych 1815–1945, Warszawa 1996, s. 120–121.
8
J. Bańbor, J. Berny, Z. Kuziel, Konfikty…, dz. cyt.., s. 92.
9
Tamże.
Doświadczenia
109 Myśl Wojskowa 1/2007
wiono w aule Dargo, położonym w górach Kaukazu.
Z punktu widzenia ustroju była to monarchia teokra-
tyczna.
Szamil, pełniąc funkcję imama, miał pełnię władzy wyko-
nawczej, ustawodawczej i sądowniczej. Później wprowadzono
elementy demokracji wiecowej w postaci wzorowanego na
Mehk-Kheł quasi-parlamentu. Podejmowano tam decyzje zwy-
kłą większością głosów. Wprowadzono nowy kodeks – nizam.
Był on pod wieloma względami łagodniejszy od tradycyjne-
go adatu. Ograniczał m.in. sytuacje, w których można było
dokonać zemsty rodowej.
Degista posiadała własne siły zbrojne; ok. 30–40 tys. żoł-
nierzy. Każdy dorosły mężczyzna był zobowiązany do służby
wojskowej. Armia czeczeńsko-dagestańska nigdy nie dążyła
do bitwy walnej z użyciem wszystkich oddziałów. Wojsko
było podzielone na formacje 50-, 100-, 500-osobowe, walczą-
ce w systemie podjazdowo-szarpanym. W późniejszym czasie
zorganizowane ad hoc ludwisarnie dostarczały również sprzęt
artyleryjski.
Imam Szamil dbał o pozycję międzynarodową nowego pań-
stwa. W tym celu utworzono służbę dyplomatyczną, która sta-
rała się o przychylność państw mocarstw wobec niepodległoś-
ciowych dążeń ludów północnokaukaskich.
10
Walka między czeczeńskim Dawidem a rosyjskim Goliatem
nie mogła jednak trwać wiecznie. W 1844 r. car Mikołaj I mia-
nował gen. Michała Woroncowa namiestnikiem Kaukazu i do-
wódcą Samodzielnego Korpusu Kaukaskiego. Wojska rosyj-
skie przystąpiły do generalnego ataku na Degistę i w 1845 r.
zdobyły stolicę imamatu. W bitwie tej Woroncow stracił jed-
nak 3600 żołnierzy. Szamil przeniósł siedzibę do Wiedeno.
Niestety koniunktura międzynarodowa nie sprzyjała
Czeczenom. Liczono na pomoc Turcji. Tymczasem Osmanowie
ponieśli klęskę z Rosją w wojnie krymskiej (1853–1856).
W 1859 r. Szamil z oddziałem 400 miuridów schronił się
w twierdzy Gunib. Po uzyskaniu gwarancji wolności dla
siebie i swojej rodziny zdecydował się na kapitulację.
Nie wszyscy podporządkowali się jednak rozkazom imama.
Legendarny dżygit Bajsungur uciekł z niewielką grupą bojow-
ników do swojego rodzinnego aułu Bienoj. W 1860 r.,
jako nowy imam Czeczenów, stanął na czele powstania. Wojska
rosyjskie stłumiły bunt w 1861 r.
Ostatnim rozdziałem czeczeńskiej irredenty był ruch religij-
no-niepodległościowy tarikat-zikr, którego duchowym przy-
wódcą był Kunta Hadżi. W 1864 r. wybucha powstanie, jed-
nak Czeczeni dysponują skromnymi siłami wojskowymi i Rosja
w krótkim czasie topi rebelię we krwi. W 1864 r. zakończył
się podbój północnego Kaukazu. W kontekście walk narodo-
wowyzwoleńczych ludów kaukaskich w XIX wieku warto
wspomnieć o wątku polskim. W szeregach armii rosyjskiej
walczyły tysiące Polaków. Byli to najczęściej powstańcy listo-
padowi, których carat skazał na zesłanie. Udział w wojnie był
z pewnością lepszą karą od petersburskich, tiuremnych kaza-
matów. Waleczny zesłaniec mógł uzyskać stopień podoficer-
ski, a nawet oficerski. Wielu Polaków dezerterowało z armii
rosyjskiej i walczyło po stronie Szamila.
Radziecka autonomia
Ujarzmiony w XIX wieku naród zerwał się ponownie do
walk o wolność w wieku XX. W 1913 r. na czele powstania
stanął Zelimchan Guszmazukajew. Czeczeni nie mieli jednak
szans w obliczu potęgi rosyjskiej. Bunt kończy się całkowitą
klęską.
Wykorzystując osłabienie Rosji w wyniku pierwszej wojny
światowej i rewolucji październikowej, w 1918 r. proklamowa-
no Republikę Północnego Kaukazu. Niepodległość nowego
państwa została uznana przez Niemcy, Austro-Węgry i Turcję.
Już wkrótce jednak republika została zajęta przez gen. Antona
Denikina. W walce przeciwko białogwardzistom Czeczeni,
licząc na wskrzeszenie państwa, chcieli zawrzeć sojusz z bol-
szewikami. Armia Czerwona odrzuciła jednak te żądania.
W 1921 r. Czeczenia i Inguszetia weszły w skład Górskiej
Autonomicznej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.
W 1922 r. utworzono Czeczeński Obwód Autonomiczny oraz
Inguski Obwód Autonomiczny. W 1934 r. połączono je
w Czeczeno-Inguski Obwód Autonomiczny, a w 1936 r. pow-
stała Czeczeno-Inguska Autonomiczna Socjalistyczna
Republika Radziecka.
11
W 1940 r. wybuchło w Czeczenii antyradzieckie powsta-
nie z Mairbekiem Szaripowem i Hasanem Israilowem na
czele. Rosjanie oskarżyli ich później o sojusz z Niemcami,
co stało się przyczyną masowych deportacji Czeczenów
i Inguszy na Syberię oraz do Kazachstanu w latach 1943–
–1944. Wysiedlono kilkaset tysięcy ludzi. Część z nich po-
niosła śmierć w czasie morderczej podróży. Oddziały
NKWD dokonywały też masowych egzekucji w czeczeń-
skich i inguskich aułach. Radziecka bezpieka dopuściła się
okrutnej rzezi w wiosce Chajbach. Zamordowano 700 ko-
biet, starców i dzieci. W okresie chruszczowowskiej odwil-
ży nastąpiła rehabilitacja deportowanych narodów. Moskwa
zgodziła się na ich powrót do ojczyzny. Utworzono wtedy
10
P. Grochmalski: Czeczenia: rys prawdziwy, Wrocław 1999, s. 46–47.
11
Z. Szmyd: Republika Czeczeńska w walce o niepodległość, Warszawa 2000, s. 4.
Wojna kaukaska doprowadziła do eksterminacji jednej trzeciej narodu
czeczeńskiego. Rozpoczęto na dużą skalę przesiedlania ludności cywilnej. Metody
zainicjowane przez Rosję aleksandryjską i mikołajewską będzie w przyszłości
naśladować Rosja jelcynowska i putinowska.
110 Myśl Wojskowa 1/2007
Doświadczenia
ponownie Czeczeno-Inguszetię, która weszła w skład
Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki
Radzieckiej. W okresie sowieckim ludność czeczeńska była
dyskryminowana w życiu politycznym, gospodarczymi i kul-
turalnym.
12
Pierwsza wojna rosyjsko-czeczeńska
W czasie gorbaczowowskiej pierestrojki zaczęły powstawać
pierwsze czeczeńskie organizacje społeczno-polityczne:
Stowarzyszenie Naukowe Kaukaz, Związek Poparcia
Pierestrojki i Front Narodowy. Stojący na czele tego ostatnie-
go Ahmed Bisułtanow był zwolennikiem osiągnięcia maksy-
malnej autonomii w ramach ZSRR. Nurt pasywistyczny po-
kładał ogromne nadzieje w reformach zainicjowanych przez
Michaiła Gorbaczowa. Uważano, że pozostanie w związku na
warunkach równorzędnego, a nie dyskryminowanego podmio-
tu, jest jedyną realną i zdroworozsądkową strategią. Obóz
aktywistyczny był związany z ugrupowaniem ,,Bart” (Jedność)
założonym pod koniec 1989 r. Przewodniczył mu Zelimchan
Jandarbijew. Jego zwolennicy rzucili hasło walki o niepodle-
głość Czeczenii. 27 listopada 1990 r. w czasie obrad Kongresu
Narodu Czeczeńskiego przyjęto Deklarację o proklamowaniu
niepodległości Czeczeńskiej Republiki Nochczi-Czo. W czasie
obrad wyróżnił się nieznany dotąd działacz Dżohar Dudajew.
Już niedługo zostanie on przywódcą ruchu narodowowyzwo-
leńczego.
Wydarzenia te dokonywały się w tle epokowych przeobra-
żeń w Związku Radzieckim. Otwarcie mówiono o rychłej
dezintegracji imperium i ukonstytuowaniu się na jego
gruzach nowych jednostek geopolitycznych. W sierpniu
1991 r. miał miejsce tzw. pucz Janajewa. Radzieccy reak-
cjoniści dążyli do utrzymania jedności mocarstwa i unie-
możliwienia secesji republik związkowych. Bunt został stłu-
miony przez siły wierne prezydentowi Borysowi Jelcynowi.
Wiatru przemian nie dało się jednak poskromić. W grud-
niu prezydenci Rosji, Ukrainy i Białorusi podpisali
w Puszczy Białowieskiej (na terenie Białorusi) układ o roz-
wiązaniu ZSRR.
Należy wspomnieć, że ówczesny komunistyczny przywód-
ca Czeczeno-Inguszetii Doku Zawgajew poparł puczystów,
a gen. Dudajew opowiedział się za Jelcynem. Podobnie było
w sierpniu 1993 r. w czasie konfliktu prezydenta Rosji z par-
lamentem (Aleksander Ruckoj i Rusłan Chazbułatow).
13

27 października 1991 r. odbyły się w Czeczenii wybory pre-
zydenckie. Wygrał je gen. Dżohar Dudajew. Wkrótce ogłoszo-
no niepodległość republiki. Po ogłoszeniu niepodległości przez
Czeczenię, Inguszetia, dotychczasowa część Republiki
Czeczeno-Inguskiej, odłączyła się i podpisała umowę federa-
cyjną z Rosją.
Pomimo jelcynowskiej zachęty bierzcie tyle władzy, ile zdo-
łacie udźwignąć, Moskwa nigdy nie brała pod uwagę możli-
wości rozpadu Rosji na wzór ZSRR. Więcej demokracji,
autonomii i gospodarki rynkowej w poszczególnych podmio-
tach federacji – tak. Niepodległość – nie.
Borysowi Jelcynowi był potrzebny w połowie lat dziewięć-
dziesiątych spektakularny sukces. Terapia wstrząsowa zasto-
sowana przez rząd Jegora Gajdara doprowadziła do wrzenia
społecznego.
14
Zwycięski blitzkrieg na Kaukazie odbudował-
by wizerunek rosyjskiej armii, żyjącej w traumie po klęskach
w Afganistanie. Miał być to również czytelny sygnał dla całe-
go świata: pomimo upadku ZSRR, Rosja jest wystarczająco
potężna, aby bronić swych konstytucyjnych granic.
15

Decyzję interwencji zbrojnej w Czeczenii uzasadniano na
trzech płaszczyznach. Na politycznej zwracano uwagę na ko-
nieczność przywrócenia porządku konstytucyjnego w Federacji
Rosyjskiej (secesja była pogwałceniem ustawy zasadniczej);
zniechęcenie w ten sposób innych republik przed pójściem
w ślady Czeczenii; niedopuszczenie do dezintegracji Rosji;
chęć zbicia krótkoterminowego kapitału politycznego przez
Jelcyna. W interwencji widziano szansę na odbudowanie po-
tęgi resortów siłowych. Miała ona być demonstracją siły przez
Rosję w celu utrzymania statusu mocarstwa.
Na płaszczyźnie ekonomicznej było istotne to, że na ob-
szarze Czeczenii znajdują się złoża ropy naftowej; głównie
w rejonach Starogroznieńska i Chankały. Przez terytorium
republiki przebiegają ważne arterie transportujące strate-
giczne nośniki energii: rurociągi Grozny–Noworosyjsk
i Baku–Grozny oraz gazociągi z Turkmenistanu. 20 wrześ-
nia 1994 r. podpisano w Baku tzw. kontrakt stulecia na za-
gospodarowanie ogromnych złóż naftowych w szelfie Morza
Kaspijskiego. Moskwa obawiała się, że utrata Czeczenii po-
zbawi ją wpływów z tranzytu.
Na płaszczyźnie wojskowej chodziło o to, że armia rosyjska
(zwłaszcza generałowie) potrzebowała spektakularnego zwy-
cięstwa po klęskach w Afganistanie i upadku ZSRR.
Początkowo chciano pozbawić władzy gen. Dudajewa
metodami politycznymi. Kreml zdawał sobie sprawę, że jego
autorytarne rządy nie mają poparcia społecznego. Moskwa
12
J. Modrzejewska-Leśniewska: Konfikt rosyjsko-czeczeński 1994–1996 [w:] Zarys dziejów Afryki i Azji 1869–1996, red. A. Bartnicki, Warszawa 1998, s. 471.
13
A. Kalika: Tchétchénie: le crépuscule de l’indépendance, ,,Politique Étrangère” 2004 nr 2.
14
Wojna głupców i biurokratów. Rozmowa z Jegorem Gajdarem, szefem Wyboru Rosji, ,,Gazeta Wyborcza” z 16 XII 1994.
15
G. Charachidze: Les nouveaux tourments des petits peuples du Caucase, ,,Le Monde” z 17 XII 1994.
Wojna zawsze oznacza wzrost
nakładów na armię i bezpieczeństwo
wewnętrzne. W państwach
autorytarnych – takich jak Rosja –
dodatkowo prowadzi do ograniczenia
swobód obywatelskich
i umocnienia dyktatury. Generałowie
znowu w takich warunkach stają się
majordomusami.
Doświadczenia
111 Myśl Wojskowa 1/2007
postanowiła scementować blok opozycji antydudajewowskiej,
który przechwyciłby władzę w Groznym. W grudniu 1993 r.
w czeczeńskim regionie nadterecznym odbyły się quasi-demo-
kratyczne wybory, które wyłoniły nowe struktury władzy
podporządkowane Rosji. Na ich czele stanęli Umar Awturchanow
i Sałambek Chadżijew. Zaproponowali, aby Czeczenia miała
taki sam status w Federacji Rosyjskiej, jak Baszkiria i Tatarstan.
26 listopada 1994 r. zorganizowano zbrojny marsz na Grozny
celem pozbawienia władzy Dudajewa. Operacja ta zakończy-
ła się jednak całkowitą klęską. Przeciwko prezydentowi
Czeczenii wystąpiło też wielu lokalnych watażków, dążących
do obalenia jego dyktatorskich rządów. Zarzucano Dudajewowi,
że jest homo novus, radzieckim generałem, który większość
życia spędził w Estonii, a teraz został przywódcą wszystkich
Czeczenów. Mówiono o powiązaniach z okrytą ponurą sławą
mafią czeczeńską. Republika zmieniła się w konglomerat
udzielnych książąt, posiadających własne terytoria i oddziały
zbrojne. Byli nimi: Rusłan Chazbułatow, Biesłan Gantemirow,
Rusłan Łabazanow i Rusłan Zachrijew.
Obalenie Dudajewa wydawało się bardzo prawdopodobne,
jednak Moskwa zdecydowała się przyspieszyć bieg wydarzeń.
Atakując Czeczenię i dopuszczając się masowego terroru spo-
wodowano, że niepopierany przez naród prezydent stał się nag-
le bohaterem, broniącym Czeczenów przed najeźdźcą.
Jedna z najpotężniejszych armii na świecie zamierzała sto-
czyć walkę z marnie uzbrojonym czeczeńskim pospolitym ru-
szeniem. Dudajew miał pod bronią około 3 tys. bojowników
(Gwardia Prezydencka, Pułk Specjalny, bataliony ,,Afganistan”
i ,,Abchazja”). Uzbrojenie pancerne stanowiły 42 czołgi (T-62
i T-72) oraz kilkadziesiąt transporterów opancerzonych i bo-
jowych wozów piechoty. Lotnictwo składało się z 254 samo-
lotów szkolno-treningowych L-29 i L-39, pięciu MiG-15
i MiG-17, dwóch śmigłowców Mi-8 i sześciu samolotów trans-
portowych An-2. Piechota i pododdziały pancerne były wspie-
rane przez 153 działa artylerii naziemnej i 2 zestawy taktycz-
nych pocisków rakietowych Łuna.
16
Wojska rosyjskie do interwencji w Czeczenii, podzielono na
trzy zgrupowania:
— północne – przeznaczone do natarcia z kierunku Mozdoku
(Osetia Północna),
— zachodnie – miało atakować z Osetii Północnej
i Inguszetii,
— południowo-wschodnie – przeznaczone do uderzenia
z Dagestanu.
Siły te liczyły 40 tys. żołnierzy. Część z nich stanowiły for-
macje resortów wewnętrznych: Specnaz (jednostki do działań
specjalnych podległe Głównemu Zarządowi Rozpoznania
Sztabu Generalnego), OMON (oddziały milicji specjalnego
przeznaczenia) i SOBR (specjalne oddziały szybkiego użycia).
Jednostki pochodziły głównie z Północnokaukaskiego Okręgu
Wojskowego. Ponadto walczyły oddziały elitarne 76 Pskow-
skiej Dywizji Powietrznodesantowej i 106 Tulskiej Dywizji
Powietrznodesantowej, piechota morska Floty Północnej i Floty
Oceanu Spokojnego. Siły te dysponowały 200 czołgami
i wsparciem samolotów szturmowych Su-24, Su-25, Su-27oraz
śmigłowców bojowych Mi-24 i śmigłowców transportowych
Mi-8.
17

Rosyjski minister obrony gen. Paweł Graczow zapewniał, że
do zdobycia Groznego wystarczy jeden pułk spadochronowy.
Wicepremier Siergiej Szachraj przestrzegał Czeczenów, iż sta-
wianie oporu sprawi, że ich republika zmieni się w Kartaginę.
18

Na posiedzeniach Rady Bezpieczeństwa w Moskwie buńczucz-
nie przypominano, że skoro Amerykanom tak łatwo poszło
w czasie interwencji na Haiti, to Rosjanie z pewnością szyb-
ko uporają się z Czeczenią.
19

30 listopada 1994 r. prezydent Borys Jelcyn podpisał tajny
dekret nr 2137-s, który oznaczał rozpoczęcie przygotowań do
wojny. Autorami planu interwencji byli generałowie Paweł
Graczow (minister obrony) i Aleksander Mituchin (dowódca
Północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego). Od początku
w dowództwie armii rosyjskiej dawały o sobie znać bohater-
skie akty sprzeciwu wobec wojny. Do dymisji podał się do-
wódca Dywizji Kantemirowskiej gen. Borys Poliakow. Dowódca
grupy wojsk, która miała atakować z regionu Inguszetii, gen.
Iwan Babiczew stwierdził, że konflikt w Czeczenii jest sprzecz-
ny z konstytucją, gdyż każe się strzelać z czołgów do cywili.
Były to jednak głosy odosobnione. Zwyciężyła frakcja prą-
cych ku konfrontacji kremlowskich jastrzębi: gen. Paweł
Graczow – minister obrony, gen. Wiktor Jerin – minister spraw
wewnętrznych, gen. Siergiej Stiepaszyn – szef Federalnej
Służby Bezpieczeństwa, gen. Aleksander Korżakow – szef
ochrony prezydenta, Oleg Soskowiec – wicepremier, pełno-
mocnik ds. Czeczenii.
Wojska rosyjskie wkroczyły do akcji 11 grudnia 1994 r. Nie
sprawdziły się przepowiednie Graczowa, że do opanowania
Groznego pułk spadochronowy będzie potrzebował 24 godzi-
ny. Walki o stolicę trwały dwa miesiące i kosztowały Rosjan
wiele strat w ludziach i sprzęcie. Fatalna była taktyka ataku-
jących wojsk. Generałowie, uczeni na wzorach Stalingradu,
Kurska i szturmu Berlina, chcieli zdobyć miasto za pomocą
uderzeń pancernych. Dochodziło do takich sytuacji, że kolum-
ny czołgów, bez niezbędnych w takich warunkach pododdzia-
16
Z. Czarnotta, Z. Moszumański: Czeczenia 94–95, Warszawa 1995, s. 17.
17
Tamże, s. 20–21.
18
J. B. Naudet: M. Eltsine confe aux troupes du Ministère de l’Intérieur la poursuite de l’opération, ,,Le Monde” z 28 XII 1994.
19
A. Łomanowski: Chmury nad Czeczenią, ,,Gazeta Wyborcza” z 10–11 XII 1994.
Moskwa nie zdawała sobie sprawy,
że 11 grudnia 1994 r. rozpoczął się
najtragiczniejszy okres w jej najnowszych
dziejach. Konflikt rosyjsko-czeczeński
dotknie bowiem całe społeczeństwo
poprzez częste i krwawe zamachy
terrorystyczne.
112 Myśl Wojskowa 1/2007
Doświadczenia
łów piechoty zmechanizowanej, wjeżdżały w wąskie
ulice i tam Czeczeni z łatwością niszczyli je ręcznymi wyrzut-
niami przeciwpancernymi lub tzw. koktajlami Mołotowa.
Symbolem ciężkich walk o Grozny była bohaterska obrona pa-
łacu prezydenckiego przez kilkudziesięciu bojowników. Asłan
Maschadow stwierdził, że był to największy ostrzał artyleryj-
ski na metr kwadratowy w dziejach ludzkości.
20
Dowódca sił
specjalnego przeznaczenia gen. Wiktor Worobjow zmienił tak-
tykę wojsk rosyjskich. Zamiast atakować silnymi oddziałami
pancernymi, utworzono mobilne grupy złożone z czołgów
i osłaniającej ich piechoty, które zdobywały poszczególne
obiekty. Po zajęciu Groznego wojska rosyjskie starały się ze-
pchnąć siły czeczeńskie w rejony górskie. Osiągnięto to, gdy
w czerwcu 1995 r. opanowano bastiony Szatoj i Nożaj-jurt.
Dowództwo czeczeńskie przeniosło swą siedzibę do górskie-
go aułu Kiri. Inicjatywa strategiczna przeszła w ręce Rosjan,
jednak nie doszło do zawojowania (debellatio) kraju gdyż ist-
niały władze republiki oraz walczące oddziały zbrojne.
W trakcie działań zbrojnych miały miejsce wstrząsa-
jące akty terroru. W dniach 7–8 kwietnia 1995 r. oddziały
OMON-u i Specnazu dokonały masakry cywilnych miesz-
kańców wioski Samaszki, 35 km na zachód od Groznego.
Zabito ponad 100 kobiet, starców i dzieci. 200 mężczyzn
umieszczono w obozach filtracyjnych (stosowano tam tor-
tury). Miała to być przestroga dla wszystkich Czeczenów,
którzy będą wspierać partyzantów Dudajewa. Na zemstę nie
trzeba było długo czekać. 14 czerwca 1995 r. do Budionowska
w kraju stawropolskim wtargnęła grupa bojowników (terro-
rystów) pod dowództwem Szamila Basajewa. Przybyli cię-
żarówkami z Czeczenii, przekupując po drodze rosyjskie
służby graniczne i milicję. Zabarykadowali się w szpitalu
biorąc 1500 osób (służba medyczna i pacjenci) za zakładni-
ków. W tym czasie prezydent Borys Jelcyn przebywał na
spotkaniu przywódców G-7 w Halifax. Premier Wiktor
Czernomyrdin zdecydował się na negocjacje z zamachow-
cami. Nakazał ustanowienie gorącej linii telefonicznej mię-
dzy Moskwą a Budionowskiem. Premier rosyjski osobiście
rozmawiał z Basajewem. Na miejsce tragedii udała się spe-
cjalna misja z Arkadijem Wolskim na czele. Zamachowcy
zgodzili się na propozycję Czernomyrdina: zwolnienie
wszystkich zakładników w zamian za bezpieczny przejazd
do Czeczenii. 30 lipca 1995 r. udało się podpisać porozu-
mienia. Przewidywały one między innymi: stopniowe wy-
cofanie wojsk rosyjskich z Czeczenii, wymianę jeńców
wojennych oraz demobilizację nielegalnych formacji zbroj-
nych w Czeczenii.
21
Od początku sierpnia zaczęto wprowadzać w życie powyż-
sze postanowienia. Czeczeni rozbroili część oddziałów i zło-
żyli broń. Rozejm trwał jednak krótko. W połowie sierpnia
wojska rosyjskie zaatakowały 200-osobowy oddział czeczeń-
ski w okolicach miejscowości Aczhoj-Martan. 22 sierpnia
1995 r. oddział Czeczenów, dowodzony przez Aławdi
Chamzatowa, wszedł do Argunu i zajął miasto. Moskwa
uznała to za pogwałcenie zawartych 30 lipca porozumień.
Wkrótce prezydent Borys Jelcyn mianował na stanowisko
pełnomocnika ds. Czeczenii Olega Łobowa, zwolennika op-
cji konfrontacyjnej. W grudniu 1995 r. w republice odbyły
się pod patronatem rosyjskich wojsk wybory. Zwyciężył
w nich były komunistyczny przywódca Czeczeno-Inguszetii
Doku Zawgajew.
9 stycznia 1996 r. jeden z doradców czeczeńskich Salman
Radujew (zięć Dudajewa) dokonał zbrojnego rajdu na dagestań-
skie miasto Kizlar. Zajął szpital biorąc 3 tysiące zakładników.
Rosjanie zdecydowali się negocjować. Uzgodniono, że pory-
wacze uwolnią przetrzymywanych ludzi i odjadą do Czeczenii.
Komando Radujewa zabrało ze sobą 160 zakładników jako gwa-
rancję realizacji obietnic. Jednak w okolicy obozu Pierwomajskoje
Rosjanie zaatakowali konwój. W wyniku akcji zginęło wielu za-
kładników. Radujewowi udało się uniknąć obławy.
W kwietniu 1996 r. zginął prezydent Dżohar Dudajew.
Zastąpił go na tym stanowisku Zelimchan Jandarbijew (pro-
moskiewskim prezydentem był Doku Zawgajew). Pomimo
kontrolowania większości obszaru republiki, wojska rosyj-
skie były narażone na ciągłe ataki ze strony bojowników
czeczeńskich, stosujących taktykę wojny podjazdowo-szar-
panej. Społeczeństwo rosyjskie obawiało się kolejnych za-
machów terrorystycznych. Moskwa zrozumiała, że należy
wypracować alternatywny plan wygaszenia konfliktu cze-
czeńskiego. W sierpniu 1996 r. Borys Jelcyn wysyła na
Kaukaz gen. Aleksandra Lebiedzia z misją zawarcia rozej-
mu. 31 sierpnia w miejscowości Chasaw-jurt w Dagestanie,
Lebiedź podpisał z Asłanem Maschadowem porozumienie,
kończące pierwszą wojnę rosyjsko-czeczeńską. Umowa
przewidywała:
— odroczenie wszelkich sporów związanych ze statusem
Czeczenii do 2001 r.,
— uznanie wewnętrznego prawa Czeczenii do tworzenia
własnych struktur władzy,
— wycofanie wojsk rosyjskich.
5 stycznia 1997 r. ostatnia jednostka rosyjska opuściła
terytorium republiki. 27 stycznia odbyły się wybory.
Prezydentem został Asłan Maschadow. Rozwiązano oddzia-
ły partyzanckie i utworzono Gwardię Narodową.
12 maja 1997 r. przywódcy Rosji i Czeczenii podpisali na
Kremlu układ pokojowy, który w sensie prawnym zastąpił
porozumienia z Chasaw-jurt. Oznaczało to w praktyce, że
Rosja tymczasowo godzi się na czeczeńską niepodległość.
Uroczyście proklamowano, że skończył się trwający 400 lat
konflikt. Strony wyrzekły się stosowania przemocy. Wydawało
się, że na Kaukazie zapanuje względny pokój. Jelcyn wyka-
zał się odwagą i dalekowzrocznością de Gaulle’a. Rosja
opuszczała pole walki przyznając rację przeciwnikowi.
Niestety ani Jelcyn, ani Maschadow nie panowali nad swoi-
mi generałami i dowódcami. A wielu spośród nich było za-
interesowanych eskalacją konfliktu. Czeczeni nie cieszyli się
długo z pokoju. Prorocze okazały się słowa jednego z dorad-
ców kremlowskich, Emila Paina, że układy chasawjurckie
były tylko tymczasowym rozejmem.
22

20
P. Grochmalski: Wojna w Czeczenii [w:] Spory i konfikty międzynarodowe. Aspekty prawne i polityczne, red. W. Malendowski, Wrocław 2000, s. 270–294.
21
V. Baranowsky: Conficts in and around Russia, ,,SIPRI Yearbook 1996”, s. 251–260.
22
P. Grochmalski: Czeczenia..., dz. cyt., s. 244.
Doświadczenia
113 Myśl Wojskowa 1/2007
Druga wojna rosyjsko-czeczeńska
Podpisanie układów chasawjurckich nie oznaczało zakoń-
czenia wojny i normalizacji sytuacji politycznej w Czeczenii.
Moskwa i Grozny ciągle oskarżały się o łamanie postanowień.
Zasadnicza sprzeczność polegała na tym, że Asłan Maschadow
uważał, że jest prezydentem niepodległej republiki, natomiast
Kreml traktował Czeczenię jako integralną część Federacji
Rosyjskiej tymczasowo posiadającą większy zakres autono-
mii. Na płaszczyźnie militarnej trudno było mówić o wygasze-
niu konfliktu. Wśród czeczeńskich dowódców polowych wie-
lu nie podporządkowało się Maschadowowi i prowadziło woj-
nę na własną rękę bez względu na zawarte wcześniej porozu-
mienia. W tym czasie daje się zaznaczyć na Północnym
Kaukazie wzrost wpływów zwolenników radykalnej wersji is-
lamu – wahabizmu. Dużą rolę odegrała w tym procesie finan-
sowa protekcja Arabii Saudyjskiej. W 1997 r. powstała orga-
nizacja ,,Dzhammat” i przejęła wkrótce kontrolę nad okolica-
mi miasta Bujnaksk w Dagestanie. W kwietniu 1998 r. znany
czeczeński bojownik Szamil Basajew oraz przybyły z krajów
arabskich Habibullah Chattab utworzyli Kongres Narodów
Czeczenii i Dagestanu. Postulowali powstanie islamskiego emi-
ratu na Północnym Kaukazie (Dagestan, Czeczenia, Inguszetia,
Kabardyno-Bałkaria, Karaczajo-Czerkiesja). W sierpniu
1998 r. fundamentaliści islamscy, kontrolujący obszar wokół
Bujnakska, proklamowali powstanie niepodległego państwa.
Zdaniem ,,Niezawisimej Gaziety” w tym okresie
1500 Dagestańczyków i 2500 przedstawicieli innych narodów
północno-kaukaskich szkoliło się w obozach treningowych
ekstremistycznych ugrupowań islamskich w Pakistanie,
Afganistanie i Arabii Saudyjskiej. W Czeczenii powstały też
niezwiązane z nurtem wahabickim organizacje islamskie.
Największą był ,,Kaukaski Dom” z Nadirszachem
Chaczilajewem, przewodniczącym Związku Muzułmanów
Rosji na czele.
23
W sierpniu 1999 r. setki mudżahedinów cze-
czeńskich najechały Dagestan zakładając warowny obóz
w górskim regionie Botlich. Wkrótce ogłoszono tam powsta-
nie Państwa Islamskiego. Jego emirem został Szamil
Basajew.
Prezydent Czeczenii Asłan Maschadow nie popierał dzia-
łalności fundamentalistów wahabickich. Uważał, że w dużym
stopniu doprowadzi to do infiltracji Kaukazu przez organiza-
cje terrorystyczne w rodzaju al Kaidy oraz przez Arabię
Saudyjską, Pakistan i Iran. Jednak, kiedy w lutym zdecydował
się na wprowadzenie w Czeczenii szariatu, Moskwa zinterpre-
towała to jako sojusz oficjalnych organów rządowych republi-
ki z muzułmańskimi radykałami.
Stosunek Rosji do wzrastającej fali fundamentalizmu islam-
skiego na Kaukazie był ambiwalentny. Z jednej strony obawia-
no się tego zjawiska, gdyż groziło ono rozprzestrzenieniem na
obszar całej federacji, którą zamieszkują przecież miliony wy-
znawców Allacha. Z drugiej jednak strony Kreml nie robił nic,
aby zatrzymać falę ekstremizmu i bronić umiarkowanego
Maschadowa. W pewnym sensie Rosjanom było to na rękę.
Mogli argumentować opinii światowej, że na Północnym
Kaukazie nie ma ugrupowań narodowowyzwoleńczych,
z którymi należy negocjować, tylko organizacje terrorys-
tyczne, które trzeba zwalczać.
Pod koniec lat dziewięćdziesiątych do Moskwy dochodziło
coraz więcej alarmujących sygnałów z Północnego Kaukazu.
Wzrastał antagonizm etniczny w Karaczajo-Czerkiesji, co gro-
ziło dezintegracją republiki. W maju 1999 r. odbyły się tam
wybory. Wygrał je Karaczaj – gen. Władimir Semenow (po-
pierany przez Moskwę). Wyniku głosowania nie uznał kontr-
kandydat Semenowa, Stanisław Derew – z pochodzenia
Czerkies. Zagroził, że Czerkiesi ogłoszą secesję z republiki
(nie oznaczało to secesji z Federacji Rosyjskiej), jeżeli Sąd
Najwyższy Rosji nie unieważni wyborów. Jednak najbardziej
radykalne organizacje czerkieskie głośno mówiły o niepodle-
głości. Byli to głównie działacze Międzynarodowego
Stowarzyszenia Czerkiesów: Borys Akbaszer, Murat
Chatukajew i Muhammad Kilba. Organizację tę założono
w Holandii w 1989 r. Jednym z jej celów była walka o utwo-
rzenie Wielkiej Czerkiesji (Czerkiesi, Adygejczycy, Abazyni
i Kabardyni). W sporze politycznym w Karaczajo-Czerkiesji
Moskwa udzieliła poparcia gen. Semenowowi. Nie doszło do
zapowiadanej przez Stanisława Derewa secesji Czerkiesji
z republiki.
24
Moskwa zdawała sobie sprawę, że kolejna interwencja na
Północnym Kaukazie jest nieunikniona ze względu na desta-
bilizację spowodowaną działalnością fundamentalistów islam-
skich w Czeczenii i w Dagestanie. Bezpośrednią przyczyną
wybuchu drugiej wojny czeczeńsko-rosyjskiej była seria za-
machów terrorystycznych na terenie Rosji na przełomie sierp-
nia i września 1999 r., w których zginęło ponad 300 osób.
25
W przemówieniu telewizyjnym prezydent Borys Jelcyn
stwierdził, że terroryzm wypowiedział wojnę Rosji. Premier
Władimir Putin określił układy chasawjurckie mianem po-
myłki. Wielu komentatorów zwracało jednak uwagę, że zama-
chy mogły być rosyjską prowokacją. Administracji Jelcyna
zależało na odwróceniu uwagi społeczeństwa od ogromnych
problemów życia codziennego. Najlepszym sposobem
23
G. Chufrin: Russia: separatism and conficts in the North Caucasus, ,,SIPRI Yearbook” 2000, s. 166; Yet another Chechen war, ,,Strategic Survey” 1999/2000, s. 125–127.
24
Yet another..., s. 157–162.
25
,,Keesing’s Report of World Events”1999, s. 43166.
Zamachy w Moskwie
na przełomie sierpnia i września 1999 r.
– 31 VIII 1999 – zamach bombowy w podziemnym pasażu han-
dlowym w Moskwie
– 4 IX 1999 – atak na rosyjskie koszary w dagestańskim mieście
Bujnaksk
– 8/9 IX 1999 – podłożenie ładunków wybuchowych w blokach
mieszkalnych w Moskwie
– 13 IX 1999 – kolejny zamach na bloki mieszkalne w Moskwie
– 16 IX 1999 – wybuchy w blokach mieszkalnych w Wołgodońsku
na południu Rosji
114 Myśl Wojskowa 1/2007
Doświadczenia
26
Tamże, s. 43213–43214.
27
,,The Military Balance” 2000/2001, s. 112–115.
28
Military victory without political solution in Chechnya, ,,Strategic Survey” 2000/2001, s. 116–118.
w takiej sytuacji jest rozpalenie gorączki wojennej. W tym wy-
padku była to nienawiść wobec Czeczenów. Jak się później
okazało, druga wojna czeczeńska stanowiła polityczną tram-
polinę, dzięki której premier Putin znalazł się w Pałacu
Kremlowskim.
Już na wiosnę 1999 r. posunięcia władz rosyjskich świad-
czyły, że rozpoczynają się przygotowania do kolejnego ataku.
Zamknięto granice między Czeczenią a krajem stawropolskim,
dokonywano lotów patrolowych, postawiono wojska rosyjskie,
stacjonujące w Dagestanie, w stan podwyższonej gotowości
bojowej. Na przełomie sierpnia i września 1999 r. prowadzo-
no operację wyparcia fundamentalistów islamskich z dagestań-
skiego regionu Botlicz. Po serii krwawych zamachów rozpo-
częcie wojny było już przesądzone. W wywiadzie dla ,,Financial
Times” rzecznik Borysa Jelcyna, Dmitrij Jakuszin stwierdził,
że poprzez tę interwencję Rosja pokazuje wszystkim poten-
cjalnym separatystom, że istnieje władza centralna, która za-
prowadzi porządek konstytucyjny.
26
Na Kremlu zdawano sobie sprawę, że Czeczenia była osła-
biona poprzednią wojną oraz silnymi antagonizmami we-
wnętrznymi. Destabilizację pogłębiały nieustające waśnie ro-
dowe (teip), konflikt między Maschadowem a będącymi poza
jego subordynacją wahabickimi atamanami polowymi oraz od-
wieczne spory między ludnością niziny nadterecznej a kauka-
skimi góralami. Wprowadzono istotne zmiany w taktyce wojsk
przeznaczonych do interwencji. W celu minimalizacji strat
własnych Rosjanie założyli, że każdy atak lądowy będzie po-
przedzony nawałą artyleryjską oraz zmasowanymi uderzenia-
mi z powietrza. W porównaniu z wojną 1994–1996 zaszły po-
ważne zmiany jakościowe w armii rosyjskiej. Lepsza była
współpraca między wojskami pancerno-zmechanizowanymi,
lotnictwem, artylerią, milicją i służbami transportowymi.
Przeprowadzano symulację połączonych działań. Zauważalne
były: doskonałe rozpoznanie i działania wywiadu, użycie no-
woczesnych środków technicznych (samoloty Su-24MR,
MiG-25RB, An-30B, An-50). Panowały lepsze warunki
logistyczne i socjalne dla żołnierzy. Wykorzystywano nowe
uzbrojenie (Su-25T, śmigłowce bojowe Ka-50, bojowe wozy
piechoty BMP-3).
27

W pierwszej fazie wojny wojska rosyjskie starały się zdobyć
główne ośrodki miejskie: Grozny, Gudermes, Argun. Piechota
zmechanizowana atakowała po uprzednim przygotowaniu
artyleryjskim oraz przy wsparciu lotnictwa. Na przełomie ro-
ku 1999 i 2000 siły federalne osiągnęły stan 100 tys. żołnie-
rzy. Grozny zdobyto w lutym 2000 r. Na wiosnę rozpoczęły
się akcje oczyszczające zdobyty obszar z działających tam od-
działów partyzanckich. Brały w nich udział przede wszystkim
jednostki Specnazu. W rosyjskie ręce dostali się główni cze-
czeńscy dowódcy polowi: Arbi Barajew, Szachit Szałamgeriejew
i Salman Radujew.
Asłan Maschadow, stojąc w obliczu całkowitego zniszcze-
nia substancji narodowej i materialnej swojego państwa, wy-
sunął propozycję rozpoczęcia negocjacji. Oferta ta została jed-
nak przez Kreml odrzucona. Sprawujący ówcześnie funkcję
premiera Władimir Putin zażądał wcześniejszego wydania
przez stronę czeczeńską wszystkich terrorystów. Wymóg ten
nie mógł być spełniony przez Maschadowa, ponieważ nad wie-
loma formacjami nie sprawował kontroli. W tej sytuacji pre-
zydent Czeczenii postawił wszystko na jedną szalę. Wezwał
cały naród do dżihadu przeciwko najeźdźcy oraz udzielił po-
parcia Szamilowi Basajewowi, Rusłanowi Giełajewowi
i Habibullachowi Chattabowi. Oznaczało to sojusz umiarko-
wanych sił skupionych wokół Maschadowa oraz radykalnych
ugrupowań islamskich.
31 grudnia 1999 r. Borys Jelcyn zrezygnował z funkcji sze-
fa państwa, wyznaczając Władimira Putina na swego następ-
cę. Nowy prezydent zdecydował się na stopniową ,,czeczeni-
zację” wojny przez tworzenie promoskiewskich struktur władz,
które przejęłyby obowiązek przywrócenia ładu i wewnętrzne-
go bezpieczeństwa w republice. 6 czerwca 2000 r. Kreml usta-
nowił bezpośredni zarząd nad Czeczenią. Na jego czele stanął
Ahmed Kadyrow (w latach 1994–1996 przeciwnik Rosji).
W styczniu 2001 r. premierem republiki został Stanisław
Iljasow. Nie miał on demokratycznej legitymacji, gdyż władzę
otrzymał z rąk Rosji. Nie został zaakceptowany przez więk-
szość społeczeństwa. W lutym 2001 r. prezydent Putin prze-
kazał odpowiedzialność za operację na Północnym Kaukazie
Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB). Oznaczało to za-
kończenie działań stricte militarnych, a intensyfikację akcji
policyjnych, które okazały się o wiele bardziej uciążliwe dla
ludności cywilnej republiki.
28
Latem 2001 r. oficjalne źródła rosyjskie poinformowały,
iż w drugiej wojnie czeczeńskiej zginęło 3400 żołnierzy,
a 10 tys. zostało rannych (pierwsza wojna 1994–1996 r. po-
chłonęła 3800 ofiar śmiertelnych wśród żołnierzy i 18 tys.
rannych). Brutalność i okrucieństwo wojsk okupacyjnych
kumulowały ogromną nienawiść i chęć zemsty wśród
Czeczenów. Nie będąc w stanie walczyć z otwartą przyłbi-
cą, często decydowali się na sabotaż, organizowanie puła-
pek i akty terrorystyczne, wymierzone w cywilną ludność
rosyjską. Doskonale wyszkolone i charakteryzujące się wy-
sokim morale oddziały partyzanckie stosowały taktykę woj-
W pierwszej wojnie czeczeńsko-rosyjskiej zginęło 3800 żołnierzy rosyjskich,
a 18 tys. zostało rannych. Druga, do lata 2001 r., pochłonęła 3400 ofiar
śmiertelnych wśród żołnierzy i 10 tys. rannych.
Doświadczenia
115 Myśl Wojskowa 1/2007
ny szarpanej (small-scale guerilla warfare). Nieuchwytnymi
dla Rosjan dowódcami pozostawali: Szamil Basajew, Rusłan
Giełajew i Magomed Cagarojew. Zmorą ludności czeczeń-
skiej były organizowane przez armię federalną i funkcjona-
riuszy FSB zaczistki, tj. operacje wyszukiwania domniema-
nych terrorystów i ich współpracowników. W praktyce po-
legało to na tym, że wojska otaczały daną wioskę, po czym
podejrzanych zabierano do obozów filtracyjnych, gdzie do-
puszczano się stosowania tortur. Bezpodstawne często oskar-
żenia były intratnym źródłem dochodów dla wielu rosyjskich
oficerów. Za uwolnienie więźniów żądano często 4 tys. do-
larów.
29
O notorycznym łamaniu praw człowieka w Czeczenii
mówił głośny raport Andrieja Babickiego dla Rady Europy.
Główne tezy tego opracowania wskazywały m.in., że:
— w Czeczenii od początku prowadzi się zmasowaną ope-
rację wyniszczenia ludności cywilnej,
— istnieją obozy koncentracyjne, w których morduje się
ludzi,
— konflikt ten jest zwierciadłem prawdziwej Rosji.
30
Druga wojna rosyjsko-czeczeńska wzbudziła oburzenie
(często tylko werbalne) Zachodu. W czasie obrad Rady
Europejskiej w Helsinkach (10–11 XII 1999) stwierdzono,
że Moskwa musi zaprzestać stosowania przemocy wobec
ludności cywilnej. Zagrożono, że Unia Europejska zrewidu-
je swoje stosunki handlowe z Rosją, jeśli akcje wojskowe bę-
dą kontynuowane. Podobne stanowisko zajęli ministrowie
spraw zagranicznych NATO, zebrani w Brukseli w połowie
grudnia 1999 r. Przewodniczący OBWE Knut Vollebaeck
zaproponował plan wygaszenia konfliktu. Chodziło o prze-
rwanie ognia, zwołanie międzynarodowej konferencji ds.
Czeczenii, a następnie powierzenie OBWE kluczowej roli
w procesie normalizacji.
31
Moskwa odrzuciła tę koncepcję stanowczo powtarzając, że
Czeczenia jest wewnętrzną sprawą Rosji, tak jak problem ba-
skijski jest wewnętrzną sprawą Hiszpanii, a konflikt w Irlandii
Północnej – Wielkiej Brytanii. Zdaniem Kremla wojska rosyj-
skie restytuowały porządek konstytucyjny w zbuntowanej re-
publice. Nie ma więc podstaw do stosowania w tym kontek-
ście konwencji haskich. Rosjanie zarzucali państwom zachod-
nim podwójną moralność w ocenianiu wydarzeń międzynaro-
dowych. Krytykuje się Serbów za eksterminacje bośniackich
muzułmanów, a milczy się na temat zbrodni popełnianych przez
Bośniaków i Albańczyków. Oskarża się Rosję o łamanie praw
człowieka w Czeczenii, a nie dostrzega się czeczeńskich
organizacji mafijnych i formacji terrorystycznych.
32
Od 11 września 2001 r. Rosja stara się włączyć operację
w Czeczenii do globalnej kampanii antyterrorystycznej.
Zachód powinien być wdzięczny – zdaniem Kremla – Armii
Czerwonej, gdyż ta broni Europy przed zalewem kaukaskie-
go fundamentalizmu islamskiego. W mediach rosyjskich
nazywano wąwóz Pankisski (obszar na terytorium Gruzji
przy granicy z Czeczenią, nad którym Tbilisi nie sprawuje
kontroli; ukrywa się tam wielu czeczeńskich partyzantów)
małym Tora-Bora. Szef dyplomacji Igor Iwanow stwierdził
nawet, że ukrywa się tam Osama bin Laden. Jednym
słowem: nie ma różnicy między ruchem czeczeńskim
a al Kaidą. Po desygnowaniu Ahmeda Kadyrowa na przy-
wódcę republiki, prezydent Władimir Putin dążył do zaini-
cjowania procesu ,,czeczenizacji” wojny w Czeczenii.
Konstytucyjne władze w Groznym miały, korzystając z po-
mocy szerokich warstw społecznych, zwalczyć fanatyków
i terrorystów. Dość szybko okazało się jednak, że ekipa
Kadyrowa nie ma najmniejszego poparcia narodu. Czeczeni
uważali ją za klikę skorumpowanych kolaborantów.
33
Tymczasem nasilały się akcje pacyfikacyjne wojsk rosyj-
skich (terror państwowy), co powodowało reakcję w postaci
terroru rozpaczy.
34
W październiku 2002 r. komando czeczeń-
skie pod dowództwem Mowsara Barajewa zajęło moskiewski
teatr na Dubrowce biorąc jako zakładników wszystkich wi-
dzów, oglądających spektakl Nord-Ost. Czeczeni zażądali wy-
cofania wojsk rosyjskich z republiki grożąc, iż w przeciwnym
razie dokonają egzekucji uwięzionych cywilów. Po kilku dniach
bezowocnych pertraktacji z zamachowcami, władze rosyjskie
zdecydowały się na szturm. Akcja została jednak przeprowa-
dzona fatalnie. Głównym celem Specnazu było zabicie terro-
rystów, a nie uratowanie zakładników. Gmach teatru opanowa-
no dzięki wpuszczeniu do środka bardzo silnego gazu trujące-
go, w wyniku czego śmierć ponieśli wszyscy Czeczeni oraz
ponad 120 przetrzymywanych widzów. W teatrze na Dubrowce
Rosjanie nie zginęli z rąk terrorystów, ale wskutek obłędnego
rozkazu najwyższego dowództwa o użyciu śmiercionośnego
gazu.
29
„Rocznik Strategiczny” 2001/2002, s. 242–245.
30
„Rocznik Strategiczny” 2000/2001, s. 228–229.
31
G. Chufrin, Russia..., dz. cyt. s. 177.
32
R. Menon, G. E. Fuller: Russia’s ruinous Chechen war, ,,Foreign Affairs”, marzec–kwiecień 2000.
33
„Rocznik Strategiczny” 2002/2003, s. 237–238.
34
G. Ślubowski: Zabójcze znaki zapytania, ,,Wprost” z 20 VII 2003.
Nie ulega wątpliwości, że Szamil Basajew i inni komendanci polowi to nie
harcerze, lecz bojownicy o niepodległość używający metod terrorystycznych.
Nie oni jednak są jednak największym zagrożeniem dla Rosji, lecz tyrania władz,
która akceptuje brutalną pacyfikację Czeczenii.
116 Myśl Wojskowa 1/2007
Doświadczenia
Znana niezależna dziennikarka z pisma ,,Nowaja Gazieta”
Anna Politkowska
35
przedstawiła sensacyjną wiadomość, iż
wspólnikiem czeczeńskiego komanda był powiązany z rosyj-
skimi służbami specjalnymi Chanpasza Terkibajew (rozbroił
ładunki wybuchowe). Zamach był więc po części kontrolowa-
ny przez Kreml. Dlaczego wydano więc rozkaz do zagazowa-
nia wszystkich ludzi znajdujących się w teatrze? Po raz kolej-
ny okazało się, że w Rosji prestiż władzy (nigdy nie rozma-
wiać z terrorystami) jest ważniejszy od życia obywateli.
Po Dubrowce nastąpiła seria kolejnych zamachów terrorystycz-
nych: na moskiewskim lotnisku Tuszyno (5 VII 2003 r.),
w Jessientukach (5 XII 2003 r.) i w centrum Moskwy
(9 XII 2003 r.).
36
Psychoza strachu i ciągłe zagrożenie ze stro-
ny czeczeńskich terrorystów to doskonałe alibi dla prezyden-
ta Putina, aby kontynuować wojnę i utrzymywać rządy silnej
ręki. Czeczenia jest dla Kremla niezbędna.
5 października 2003 r. odbyły się w Czeczenii wybory pre-
zydenckie. Przewidywała to konstytucja, którą naród zbunto-
wanej republiki przyjął w całkowicie niedemokratycznym re-
ferendum w marcu 2003 r. Jest wśród Rosjan powiedzenie
przypisywane Stalinowi: nieważne, kto jak głosuje, ważne, kto
liczy głosy. Parafrazując tę sentencję, można powiedzieć, że
w wyborach prezydenckich w Czeczenii ważne było to, kto
układał listy kandydatów. Otóż skreślono z niej ludzi, którzy
mogliby stanowić zagrożenie dla Ahmeda Kadyrowa. Byli to:
moskiewscy biznesmeni Husejn Dżabraiłow i Malik Sajdułłajew
oraz jedyny czeczeński deputowany do Dumy Asłambek
Asłachanow. Kontrkandydaci Kadyrowa byli zastraszani i osta-
tecznie ulegli presji Kremla. Asłambekowi Asłachanowowi
zaproponowano stanowisko doradcy prezydenta Putina ds.
Rosji Południowej.
37
Wybory wygrał przytłaczającą większoś-
cią głosów kremlowski plenipotent Ahmed Kadyrow.
Niestety, nie cieszył się on długo zdobytą w sposób nieuczci-
wy władzą. 9 maja 2004 r. w czasie obchodów Dnia Zwycięstwa
dokonano zamachu na stadionie w Groznym, w którym Ahmed
Kadyrow poniósł śmierć. Tymczasowym przywódcą republi-
ki z ramienia Moskwy został Siergiej Abramow. 29 sierpnia
2004 r. odbyła się równie urągająca wszelkim demokratycz-
nym standardom elekcja. Prezydentem Czeczenii został popie-
rany przez Kreml Ału Ałchanow. 27 listopada 2005 r. odbyły
się wybory parlamentarne, w których zwycięstwo odniosła
promoskiewska partia Zjednoczona Rosja. Na czele nowego
rządu stanął Ramzan Kadyrow (posiada on autentyczną
władzę w odróżnieniu od fasadowego prezydenta).
Pod koniec sierpnia 2004 r. czeczeńscy terroryści dokonali
dwóch zamachów bombowych na rosyjskie samoloty pasażer-
skie. W wyniku eksplozji maszyny runęły w dół nad Rostowem
i Tułą. W katastrofie śmierć poniosło ponad 100 osób. Było to
jednak dopiero preludium do jednego z najbardziej okrutnych
zamachów terrorystycznych w historii.
1 września 2004 r., w dniu inauguracji roku szkolnego,
w małym miasteczku Biesłan w Osetii Północnej grupa terro-
rystów (zdaniem Rosjan zleceniodawcą był Szamil Basajew,
oddziałem dowodził Magomet Jewłojew ,,Magas”) wzięła
wszystkich uczniów i nauczycieli jako zakładników. Dwa dni
później, 3 września, o godzinie jedenastej czasu polskiego roz-
poczęto szturm, w którego wyniku śmierć poniosło ok. 500
osób (głównie dzieci). Dochodziło do dantejskich scen, kiedy
terroryści strzelali do uciekających z okupowanej szkoły ucz-
niów i uczennic. Gehenna dzieci trwała ponad trzy dni. Przez
ten czas zakładnicy nie otrzymywali jedzenia ani picia. Akcja
ich odbicia była bardzo chaotyczna. Jednostki specjalne w naj-
mniejszym stopniu nie panowały nad sytuacją. Do szturmu
włączyło się wielu cywili: ojców, mężów i braci uwięzionych.
Chcąc pomóc, mając przed oczyma śmierć swoich najbliż-
szych, wprowadzili do akcji całkowity zamęt. Biesłan był
hekatombą osetyjskich dzieci.
Osetyjczycy, jako północnokaukascy chrześcijanie, są uwa-
żani przez tamtejszych muzułmanów za apostatów. Od kilku-
dziesięciu lat tli się konflikt osetyjsko-inguski. Gdy w 1944 r.
Stalin deportował Czeczenów i Inguszy, część ich ziem prze-
kazano Osetyjczykom (region prigorodnyj w pobliżu stolicy
Osetii Północnej Władykaukazu). W 1994 r. doszło do wojny
o te ziemie między dwoma narodami. Po tragedii biesłańskiej
należy się spodziewać odrodzenia antagonizmu osetyjsko-
-inguskiego oraz wzrostu napięcia w relacjach osetyjsko-cze-
czeńskich. Nad Północnym Kaukazem wisi groźba krwawej
zemsty za śmierć niewinnych dzieci. Rodzi się więc pełne gro-
zy pytanie: czy Rosja zamierza walczyć z terroryzmem cze-
czeńskim osetyjskimi rękoma?
Biesłan był bardziej krwawym i okrutnym powtórzeniem
Dubrowki. Po raz kolejny życie zakładników było rzeczą wtór-
ną w stosunku do zlikwidowania porywaczy. Gdy przeprowa-
dzano szturm, telewizja rosyjska wyświetlała filmy. Nie było
ani jednej relacji. Starano się zatuszować wiele niewygodnych
komentarzy. Lekarzom w Biesłanie odebrano telefony komór-
kowe, aby nie mogli informować o liczbie ofiar.
38
Niezależni
dziennikarze lecący do Osetii zostali zatruci w samolotach
35
A. Politkowska zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach w październiku 2006 w Moskwie.
36
S. Niedziela: Świeca Kality wciąż płonie... O Rosji dawnej i współczesnej, ,,Znaki Nowych Czasów”, maj–czerwiec 2004.
37
M. Wojciechowski: Wybory bez wyboru, ,,Gazeta Wyborcza” z 3 X 2003 r.
38
K. Kurczab-Redlich: Precz z terrorem! Niech żyje terror!, ,,Rzeczpospolita” z 6 IX 2004 r..
Czeczenia jest częścią Rosji, ale historia tego narodu jest tak szczególna, że trzeba
jej przyznać szczególny status. Tak, aby miała możliwie dużą autonomię. Tak, jak
w okresie władzy carów istniał Sejm Polski, Parlament Finlandii, Protektoraty
Zakaukazia (Michaił Gorbaczow).
Doświadczenia
117 Myśl Wojskowa 1/2007
39
M. Wojciechowski: Komuś puściły nerwy, „,Rzeczpospolita” z 7 IX 2004.
40
Je voulais, moi, utiliser Maskhadov pour résoudre la crise des otages. Un entretien avec Alexandre Dzassokhov, président de L’Ossétie du Nord, ,,Le Monde” (Séléction
Hebdomadaire), z 18 IX 2004.
41
K. S. Karol: Le Domino tchétchène, „Le Nouvel Observateur” z 16–22 IX 2004.
42
Słynne słowa Katona Starszego Cenzora, który przy każdej okazji domagał się zniszczenia Kartaginy: Carthago delenda est.
43
M. Falkowski: Inicjatywa pokojowa prezydenta Maschadowa: szansa na pokój w Czeczenii? „Tydzień na Wschodzie” z 10 II 2005.
44
J. Rogoża: Koniec ery Maschadowa w konfikcie czeczeńskim, „Tydzień na Wschodzie” z 10 III 2005.
45
„SIPRI Yearbook 2006”, s. 91–92.
46
„Tydzień na Wschodzie” z 22 VI 2006.
47
„Tydzień na Wschodzie” z 22 VI 2006.
48
M. Kramer: The perils of counterinsurgency, „International Security”, jesień 2004/2005.
i trafili do szpitali w Rostowie nad Donem. Gdy ,,Izwiestia”
opublikowała artykuł, krytykujący akcję odbijania zakładni-
ków, zwolniono w trybie natychmiastowym redaktora naczel-
nego Rafa Szakirowa.
39
W wywiadzie, udzielonym francu-
skiemu dziennikowi ,,Le Monde”, prezydent Osetii Północnej
Aleksander Dzasochow powiedział, że gdy tylko dowiedział
się o uwięzieniu dzieci w szkole w Biesłanie postanowił roz-
począć pertraktacje. Otrzymał jednak kategoryczny zakaz ze
strony rosyjskiego MSW: żaden rosyjski urzędnik nie rozma-
wia z terrorystami!
40

Tygodnik ,,The Economist” słusznie prorokuje: Putin chce
z 3 września uczynić rosyjski jedenasty września. Biesłan nie
doprowadzi do przełomu w wojnie czeczeńskiej i do drugiego
Chasaw-jurt. Raczej należy się spodziewać petryfikacji dotych-
czasowej strategii: niszczenia infrastruktury terrorystycznej.
Podobnie jak Piotr Stołypin sto lat temu zwalczał terror rewo-
lucyjny terrorem państwowym, tak dziś Putin, ścigając Szamila
Basajewa, każe brutalnie pacyfikować czeczeńskie auły. Po
wydarzeniach w Biesłanie, w czasie konferencji na daczy
Nowoje Ogariewo Putin powiedział: Jeśli odłączy się Czeczenia,
zrobią to również inne republiki związkowe. Rosja rozpadnie
się tak, jak ZSRR.
41
Racjonalną koncepcję rozwiązania konfliktu zaproponowa-
ła strona czeczeńska na początku lutego 2005 r. Jej główne
postanowienia były następujące: jednostronne zawieszenie bro-
ni, potępienie akcji terrorystycznych oraz działań przeciwko
cywilom, oddanie w ręce trybunału międzynarodowego osób
odpowiedzialnych za zbrodnie przeciwko ludzkości. Inicjatywa
ta nie uzyskała najmniejszej akceptacji na Kremlu, gdzie od
1994 r. niczym mantrę powtarza się: Czeczenia delenda est.
42

Przeciwnikami wszelkich negocjacji z niezależnymi od
Moskwy ośrodkami czeczeńskimi jest prorosyjska administra-
cja w Groznym. Ału Ałchanow oraz bardzo wpływowy do dziś
klan Kadyrowów zdają sobie sprawę, że jakiekolwiek ustęp-
stwa ze strony prezydenta Putina spowodują osłabienie ich
wpływów.
43
8 marca 2005 r. we wsi Tołstoj-jurt został zabity prezydent
Asłan Maschadow. Na Kremlu uznano to za spektakularny
sukces w walce przeciwko czeczeńskim terrorystom.
44
Zastąpił
go Abdul-Chalim Sadulajew, uważany za polityka jeszcze bar-
dziej nieprzejednanego.
45
Dość szybko jednak zszedł z poli-
tycznej sceny. W warunkach permanentnej wojny było to do
przewidzenia. Zginął podczas jednej z potyczek 17 czerwca
2006 r. Jego obowiązki przejął Dokku Umartw, mający opinię
radykała i zwolennika rozszerzenia operacji terrorystycznych
przeciwko Rosji.
46
Ogromnym ciosem dla czeczeńskiej irre-
denty okazało się zabicie najbardziej legendarnego przywód-
cy partyzanckiego tej wojny Szamila Basajewa w lipcu
2006 r. Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji uznała to za
wyjątkowy sukces operacyjny i początek likwidacji kaukaskie-
go terroryzmu.
Co dalej?
Kontynuowanie obecnej polityki Kremla wobec separaty-
zmu czeczeńskiego może doprowadzić do palestynizacji Rosji.
Zamachy terrorystyczne w Moskwie staną się tak powszech-
ne, jak w Jerozolimie czy w Tel-Awiwie. Należało rozpocząć
pertraktacje z Asłanem Maschadowem i przedstawić okupio-
ne obopólnym kompromisem modus vivendi: wycofanie wojsk
rosyjskich, demobilizacja czeczeńskich komendantów polo-
wych oraz szeroka autonomia w ramach Federacji
Rosyjskiej.
Niezwykle groźna w wymiarze regionalnym staje się per-
spektywa internacjonalizacji guerilli czeczeńskiej. Bliska urze-
czywistnienia wydaje się zwłaszcza groźba rozszerzenia dżi-
hadu przeciwko Rosji. Obserwujemy już symptomy tego zja-
wiska. Siły Federalnej Służby Bezpieczeństwa dokonały raj-
du na stolicę Kabardyno-Bałkarii Nalczik w celu ujęcia dzia-
łających tam ugrupowań fundamentalistów islamskich. Podobną
akcję przeprowadzono w Dagestanie. Zadaniem było tym ra-
zem rozbicie i ujęcie członków grupy ,,Jarmuk”. W kraju staw-
ropolskim we wsi Tukuj-Mekteb wojska rosyjskie stoczyły re-
gularną walkę z ,,Batalionem Nogajskim”. Muzułmańscy
Nogajowie od wielu lat są uważani przez Moskwę za sprzy-
mierzeńców Czeczenów i z tego powodu są obiektem licznych
szykan i niesprawiedliwości.
47
Jeżeli nie zmieni się polityka Moskwy wobec Północnego
Kaukazu, rozpędzona od stuleci rosyjska trojka z wizji Gogola
może się roztrzaskać o czeczeńskie auły. Istnieje realne za-
grożenie, iż Rosja jeszcze przez wiele lat nie rozwikła pro-
blemu niepodległej Iczkerii.
48

118 Myśl Wojskowa 1/2007
Generalny inspektor sił zbrojnych
w latach 1926 –1936
mgr
ANDRZEJ KOŁKOWICZ
pracownik administracji pań-
stwowej, absolwent Wydziału
Prawa i Administracji UMCS
i Podyplomowych Studiów
Obronności Państwa AON.
M
arszałek Józef Piłsudski po zamachu
majowym w 1926 r. zmierzał do
wprowadzenia swojej koncepcji kie-
rowania siłami zbrojnymi. Zażądał przede
wszystkim zaakceptowania przez Radę
Ministrów postanowień dekretu z 7 stycznia
1921 r., który przewidywał istnienie pełnej
Rady Wojennej jako organu doradczego pre-
zydenta RP w sprawach wojskowych oraz wy-
łonionej z jej składu Ścisłej Rady Wojennej –
organu kierowniczego przygotowań wojen-
nych, planów operacyjnych i obrony kraju.
Przewodniczącym Ścisłej Rady Wojennej był
generał, który w czasie wojny miał być naczel-
nym wodzem, a w jej skład wchodzili: szef
Sztabu Generalnego, jego zastępcy oraz gene-
rałowie przewidziani na dowódców armii.
Minister spraw wojskowych mógł uczestniczyć
w pracach rady według własnego uznania.
1

11 czerwca Piłsudski, jako minister spraw woj-
skowych, przedstawił wniosek, aby prezydent
Rzeczypospolitej Polskiej mianował go prze-
wodniczącym Ścisłej Rady Wojennej.
2
Na jej
posiedzeniu, które odbyło się 13 czerwca, pod-
czas omawiania kwestii organizacji naczelnych
władz wojskowych, marszałek stwierdził, że
w nowej ustawie tor wojenny powinien domi-
nować nad torem pokojowym. Podczas kolej-
nego spotkania, 15 lipca 1926 r., zajmowano
się projektami dwóch dekretów: o najwyższych
władzach wojskowych oraz o Radzie Obrony
Państwa.
Reorganizacja władz wojskowych
Od 2 do 22 lipca w sejmie odbywała się
debata nad projektami ustaw o zmianie kon-
stytucji i o pełnomocnictwach do wydawania
rozporządzeń z mocą ustaw. 31 lipca senat
większością głosów uchwalił projekty obu
uregulowań, które 2 sierpnia weszły pod ob-
rady sejmu i zostały przegłosowane. Przyjęta
przez sejm nowela sierpniowa zasadniczo
zmieniała charakter polskiego parlamentary-
zmu. Wyraźnie ograniczyła uprawnienia sej-
mu, wzmacniając jednocześnie władzę wy-
konawczą.
Pierwszym rozporządzeniem, wydanym na
podstawie pełnomocnictw ustawy z 2 sierp-
nia 1926 r. o upoważnieniu prezydenta
Rzeczypospolitej do wydawania rozporządzeń
z mocą ustawy (DzU z 1926 r. nr 78, poz. 443),
było rozporządzenie prezydenta RP z 6 sierp-
nia 1926 r. w sprawie wydawania dekretów
w zakresie najwyższego zwierzchnictwa sił
zbrojnych. Art. 1 rozporządzenia stwierdzał,
że akty Prezydenta Rzeczypospolitej regulu-
jące w sposób ogólny sprawy w zakresie naj-
wyższego zwierzchnictwa sił zbrojnych pań-
stwa (art. 46 konstytucji), nie zastrzeżone
w Konstytucji dla władzy ustawodawczej, wy-
dawane będą w postaci dekretów Prezydenta
Rzeczypospolitej, kontrasygnowanych przez
Ministra Spraw Wojskowych.
Na podstawie tego dokumentu 6 sierpnia
1926 r. został wydany również dekret prezy-
denta RP o sprawowaniu dowództwa nad
siłami zbrojnymi w czasie pokoju i o ustano-
wieniu funkcji generalnego inspektora sił
zbrojnych (DzU z 1926 r. nr 79, poz. 445).
3

Nadał on przede wszystkim większe upraw-
nienia prezydentowi RP, wprowadził też po-
jęcie dowodzenia (a nie, jak dotąd, kierowa-
nia) siłami zbrojnymi, wyróżniając w nim
działania pokojowe i wojenne.
4
Na mocy art. 1 prezydent RP jako najwyż-
szy zwierzchnik sił zbrojnych państwa dowo-
dził wojskiem za pośrednictwem ministra
spraw wojskowych. W sprawach dotyczących
sił zbrojnych, niewymagających załatwienia
w drodze ustawy, prezydent otrzymał prawo
wydawania dekretów. Miał również uprawnie-
nia do mianowania i zwalniania, na podstawie
uchwały Rady Ministrów podjętej na wniosek
ministra spraw wojskowych, generalnego
1
T. Bohm: Z dziejów naczelnych władz wojskowych II Rzeczypospolitej. Organizacja i kompetencje Ministerstwa Spraw Wojskowych w latach 1918–1939, Warszawa 1994,
s. 77–78.
2
Zarys dziejów wojskowości polskiej w latach 1864–1939, praca zbiorowa pod red. P. Staweckiego, Warszawa 1990, Wyd. MON, s. 508.
3
II Rzeczpospolita, narodziny, ustrój konstytucyjny, zmierzch, wyb. i oprac. Z. J. Hirsz, Historia Ustroju i Prawa Polskiego, Białystok 1994, s. 27.
4
Zarys dziejów wojskowości..., s. 509.
119 Myśl Wojskowa 1/2007
Doświadczenia
inspektora sił zbrojnych, podsekretarzy stanu
w Ministerstwie Spraw Wojskowych i szefa
sztabu wojewódzkiego. Art. 2 dekretu regulo-
wał kwestie bezpośredniego dowodzenia siła-
mi zbrojnymi, oddając je w ręce ministra spraw
wojskowych. Za swoją działalność ponosił
on odpowiedzialność konstytucyjną i parla-
mentarną.
Generalnego inspektora sił zbrojnych bez-
pośrednio dotyczyły art. 3–6 dekretu. Art. 3
stanowił, że generalny inspektor sił zbrojnych
jest generałem przewidzianym na naczelnego
wodza. Powierzono mu sprawy związane
z przygotowaniem sił zbrojnych na wypadek
konfliktu, a także opracowywanie i kontrolę
wszystkich prac mobilizacyjnych i ope-
racyjnych.
Powołanie generalnego inspektora sił zbroj-
nych zapoczątkowało reorganizację naczel-
nych władz wojskowych według koncepcji
marszałka Piłsudskiego. Polegała ona na od-
dzieleniu kierownictwa nad pracami związa-
nymi z przygotowaniem do działań wojennych
(tzw. tor wojenny) od bieżącego dowodzenia
wojskiem w czasie pokoju. Piłsudski wycho-
dził z założenia, że kierownictwo przygoto-
wań do wojny wymaga stałości i ciągłości pra-
cy. Dlatego decydujący wpływ na nie powi-
nien mieć nie minister spraw wojskowych, któ-
rego stanowisko w ustroju demokratyczno-par-
lamentarnym podlega częstym zmianom po-
litycznym, lecz pozostający poza polityką ge-
nerał, który będzie naczelnym wodzem na wy-
padek wojny.
5
W art. 4 dekretu generalnemu inspektorowi pod-
porządkowano Sztab Generalny (od 1928 r. prze-
mianowany na Sztab Główny) oraz kierowanie pra-
cami inspektorów armii wraz z podległymi im ofi-
cerami. W kolejnym artykule dekret zobowiązy-
wał ministra spraw wojskowych do uzgadniania
z generalnym inspektorem wniosków w sprawie
obsady stanowisk dowódczych w wojsku, poczy-
nając od dowódcy pułku wzwyż.
Na mocy art. 6 dekretu, generalny inspek-
tor sił zbrojnych zasiadał również, oprócz mi-
nistra spraw wojskowych, w Komitecie
Obrony Państwa. Komitet ten został powoła-
ny do życia na mocy rozporządzenia prezy-
denta RP z 25 października 1926 r. Jego za-
daniem miało być koordynowanie działania
naczelnych władz wojskowych. Funkcję prze-
wodniczącego Komitetu Obrony Państwa
sprawował prezydent Rzeczypospolitej. Jego
zastępcą był prezes Rady Ministrów, a człon-
kami, poza generalnym inspektorem i mini-
strem spraw wojskowych, byli ministrowie:
spraw wewnętrznych, spraw zagranicznych
i skarbu. Do zakresu działań komitetu nale-
żało rozpatrywanie zagadnień dotyczących
obrony państwa i opracowywanie wytycznych
do mobilizacyjnego zorganizowania sił pań-
stwa. Komitet miał się także zajmować opra-
cowywaniem wniosków i wydawaniem opi-
nii dla Rady Ministrów. Organ ten nie mógł
jednak podejmować uchwał bez wcześniej-
szego wysłuchania opinii generalnego in-
spektora, który miał obowiązek badania
wszelkich zagadnień, łączących się z przy-
sposobieniem obrony państwa i przedstawia-
nia swoich wniosków.
6
Komitet nie wyróż-
niał się jednak szczególną aktywnością
i w okresie swego istnienia zebrał się tylko
raz.
Dwa ośrodki dowodzenia
Można stwierdzić, że po maju 1926 r. w re-
lacjach pomiędzy generalnym inspektorem sił
zbrojnych a ministrem spraw wojskowych po-
wstała dość dziwna sytuacja. Generalny in-
spektor, który zgodnie z art. 3 dekretu
z 6 sierpnia 1926 roku był zastępcą ministra
spraw wojskowych, z racji swoich uprawnień
i zadań, jakie przed nim stawiano, zaczął wy-
rastać ponad swego przełożonego. Mając przy
tym prawo zgłaszania postulatów, które dla
ministra spraw wojskowych były wiążącymi
poleceniami, stawał się w rzeczywistości jego
zwierzchnikiem. W efekcie konstytucyjnie
nieprzewidziany generalny inspektor sił zbroj-
nych miał faktycznie większe uprawnienia niż
5
T. Bohm: Z dziejów…, s. 156.
6
Zarys dziejów wojskowości…, s. 510.
Piłsudski uważał, że kierownictwo nad pracami, związanymi z przygotowaniem
do działań wojennych (tzw. tor wojenny), powinno być oddzielone od bieżącego
dowodzenia wojskiem w czasie pokoju. Wychodził z założenia, że kierownictwo
przygotowań do wojny wymaga stałości i ciągłości pracy.
120 Myśl Wojskowa 1/2007
Doświadczenia
Zmiany
organizacji
najwyższych władz
wojskowych spowodo-
wały rozbicie jedno-
litego systemu dowo-
dzenia, czego konse-
kwencją był pewien
chaos kompetencyjny.
Z drugiej strony,
sprzyjały wyłączeniu
wojska spod rozgry-
wek politycznych.
minister spraw wojskowych, mimo iż formal-
nie jemu podlegał. W omawianym okresie
1926–1935 stanowisko generalnego inspekto-
ra sił zbrojnych i jednocześnie ministra spraw
wojskowych zajmował Józef Piłsudski.
Zmiany organizacji najwyższych władz woj-
skowych dokonane w 1926 r., polegające na
utworzeniu dwóch ośrodków dyspozycyjnych,
czyli Ministerstwa Spraw Wojskowych
i Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych, mia-
ły dwojakie konsekwencje. Z jednej strony,
spowodowały one rozbicie jednolitego do tej
pory systemu dowodzenia, czego rezultatem
był pewien chaos kompetencyjny, w znaczny
sposób utrudniający funkcjonowanie naczel-
nych władz wojskowych, gdyż większość po-
dejmowanych decyzji wymagała uzgodnień
pomiędzy Ministerstwem Spraw Wojskowych
a Generalnym Inspektoratem Sił Zbrojnych.
Z drugiej strony, wyjęcie spod odpowiedzial-
ności przed sejmem urzędu generalnego in-
spektora sił zbrojnych sprzyjało realizacji kon-
cepcji Marszałka, zmierzających do wyłącze-
nia wojska z rozgrywek politycznych i zmian
gabinetowych. Generalny inspektor miał być
fachowcem, stojącym ponad podziałami par-
tyjnymi. Pełnienie przez jedną osobę funkcji
ministra spraw wojskowych i generalnego in-
spektora sił zbrojnych niwelowało w praktyce
spory kompetencyjne. Równocześnie jednak
oznaczało sprawowanie niemal nieograniczo-
nej władzy nad siłami zbrojnymi i tym samym
zapewniało Piłsudskiemu dominującą pozycję
w państwie.
Utworzenie stanowiska generalnego inspek-
tora sił zbrojnych spotkało się z różną oceną
w ówczesnych publikacjach. Doceniano na
ogół potrzebę istnienia takiego organu w re-
publice, gdyż głową państwa i zarazem naj-
wyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych jest
tam najczęściej cywilny polityk. Jednocześnie
stawiano postulaty, aby generalny inspektor sił
zbrojnych był organem doradczym i zastęp-
czym najwyższego zwierzchnika, od niego tyl-
ko zależnym i przed nim odpowiedzialnym,
a także, aby zakres działania tego organu był
wyraźnie odgraniczony od dziedziny admini-
stracji wojskowej, czyli Ministerstwa Spraw
Wojskowych.
Z krytyką spotkały się również postanowie-
nia art. 1 lit. a dekretu z 6 sierpnia 1926 r.,
które uzależniały mianowanie generalnego
inspektora przez prezydenta Rzeczypospolitej
od uchwały Rady Ministrów, podjętej na
wniosek ministra spraw wojskowych. Taka
regulacja miałaby jedynie krępować działa-
nia najwyższego zwierzchnika w czasie po-
koju i nie zapobiegałaby konieczności prze-
mianowania generalnego inspektora na na-
czelnego wodza w wypadku wojny. Autorzy
publikacji międzywojennych uznawali, że po-
stanowienia dekretu, regulujące sposób po-
woływania generalnego inspektora w czasie
pokoju, a odpowiadające powoływaniu na-
czelnego wodza w trybie art. 46 konstytucji
marcowej, miałyby głębszy sens, gdyby
w wypadku wojny generalny inspektor sił
zbrojnych stawał się naczelnym wodzem
z mocy samego prawa. Postulowano również,
aby najwyższy zwierzchnik miał nieskrępo-
waną możliwość odwoływania generalnego
inspektora.
7

Podsumowując, należy stwierdzić, że
w latach 1926–1935 ostatecznie została ure-
gulowana prawnie organizacja najwyższych
władz wojskowych. Przyjęto koncepcję dwu-
torowego (pokojowego i wojennego) kiero-
wania siłami zbrojnymi. Dwutorowość ta
i fakt istnienia dwóch ośrodków dyspozy-
cyjnych, Ministerstwa Spraw Wojskowych
i Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych,
były sprzeczne z obowiązującą w wojsku
zasadą jednolitości dowodzenia i niekiedy
są oceniane negatywnie.
8
Jednak wówczas
odgrywała ona rolę, jeśli chodzi o materia-
łowe przygotowanie do wojny. Wszystkie
bowiem decyzje w tych sprawach wyni-
kały z przewidywanych potrzeb obrony,
a aparat administracyjno-kierowniczy był
także zmuszony do myślenia kategoriami
wojennymi.
9
Taka organizacja naczelnych władz wojsko-
wych była przez niektórych autorów porów-
nywana do organizacji wymiaru sprawiedli-
wości, gdzie obok całej hierarchii niezawi-
słych sądów z Sądem Najwyższym na czele
mamy również specjalne ministerstwo, które
jednak zajmuje się tylko sprawami administra-
cyjnymi całego sądownictwa nie mieszając się
w dziedzinę orzecznictwa.
10
W myśl tej ana-
logii odpowiednikiem Ministerstwa Spra-
wiedliwości byłoby Ministerstwo Spraw
Wojskowych, a odpowiednikiem sądów nie-
zawisłych – Generalny Inspektorat Sił
Zbrojnych z podległymi mu jednostkami woj-
skowymi.
7
Z. Sitnicki: Najwyższe zwierzchnictwo Sił Zbrojnych w świetle przepisów ustrojowych, „Wojskowy Przegląd Prawniczy” nr 1, s. 15–18.
8
T. Bohm: Z dziejów…, s. 18.
9
J. Wiatr: Przyczynki do historii materiałowego przygotowania obrony Polski w latach 1921–1939, „Bellona”, Londyn 1959, z. 1–4, s. 240.
10
Z. Sitnicki: Najwyższe zwierzchnictwo…, s. 5–6.
121 Myśl Wojskowa 1/2007
Doświadczenia
Władze wojskowe
w konstytucji kwietniowej
Większość uwag, dotyczących kierownictwa
siłami zbrojnymi, jakie formułowali zwolen-
nicy obozu rządzącego, znalazła swoje od-
zwierciedlenie w regulacjach ustawy zasadni-
czej z 23 kwietnia 1935 r. Konstytucja kwiet-
niowa wyodrębniła przepisy dotyczące sił
zbrojnych w osobnym, VIII rozdziale.
Świadczyło to o szczególnej wadze, jaką twór-
cy ustawy zasadniczej przywiązywali do tego
ogniwa aparatu państwowego.
11
Znajduje to
potwierdzenie w samej systematyce ustawy –
rozdział dotyczący sił zbrojnych jest bezpo-
średnio przed rozdziałami odnoszącymi się do
wymiaru sprawiedliwości, administracji pań-
stwowej i kontroli państwowej.
Większość postanowień dotyczących gene-
ralnego inspektora sił zbrojnych znalazła się
jednak w rozdziale II, regulującym kwestie
związane z urzędem prezydenta Rzeczy-
pospolitej. Mianowicie art. 13 ust. 2 lit. d do
prerogatyw prezydenta zaliczał mianowanie
i zwalnianie naczelnego wodza oraz general-
nego inspektora sił zbrojnych. Tak więc akt
mianowania na naczelnego wodza należał wy-
łącznie do prezydenta i nie wymagał kontrasy-
gnaty. Zgodnie z art. 17 ust. 1 w skład
Zgromadzenia Elektorów, do którego należał
wybór prezydenta RP, wchodzili, oprócz mar-
szałków senatu i sejmu: prezes Rady Ministrów,
pierwszy prezes Sądu Najwyższego, 75 elek-
torów wybranych przez sejm i senat, a także
generalny inspektor sił zbrojnych.
Art. 63 ust. 1 brzmiał: Prezydent Rzeczy-
pospolitej wydaje dekrety w zakresie zwierzch-
nictwa sił zbrojnych, a w szczególności okre-
śla dekretem organizację naczelnych władz
wojskowych, oznaczając w nim sposób kontr-
asygnowania aktów, wydawanych przez sie-
bie, jako zwierzchnika sił zbrojnych.
12
Tym
samym konstytucja ograniczyła możliwość
kontroli parlamentarnej nad organizacją
i działaniem armii. W myśl przytoczonego
przepisu niemożliwa stała się legislacja sy-
stemowa w zakresie spraw wojskowych.
Kierowanie sprawami obrony państwa nale-
żało odtąd całkowicie do głowy państwa.
W razie mianowania naczelnego wodza na
niego przechodziło przysługujące prezyden-
towi prawo dysponowania siłami zbrojnymi.
Zgodnie z art. 63 ust. 4 za wszystkie akty
związane z dowodzeniem naczelny wódz po-
nosił odpowiedzialność wyłącznie przed pre-
zydentem.
13
W tym miejscu może nasunąć się pytanie,
czy było możliwe, aby prezydent RP siebie
mianował naczelnym wodzem. W odróżnie-
niu od konstytucji marcowej, ustawa konsty-
tucyjna z kwietnia 1935 r. nie wykluczała
takiej sytuacji. Jednak ze względu na ogrom
obowiązków, jakie spoczywały na głowie pań-
stwa, można było przypuszczać, że w razie
wojny prezydent RP nie skorzysta z takiej
możliwości.
Dekret prezydenta
Zgodnie z treścią art. 63 konstytucji kwiet-
niowej, 9 maja 1936 r. został wydany dekret
prezydenta RP o sprawowaniu zwierzchnictwa
11
Konstytucje Polski, praca zbiorowa pod red. M. Kallasa, PWN, Warszawa 1990, tom 2, s. 12–15.
12
II Rzeczpospolita…, s. 213.
13
Konstytucje Polski…, s. 197–198.
Uprawnienia
generalnego inspekto-
ra sił zbrojnych miały
charakter ściśle
wojskowy i dotyczyły
problemów obronności
państwa.
Józef Piłsudski – generalny inspektor sił zbrojnych w latach 1926–1935
122 Myśl Wojskowa 1/2007
Doświadczenia
nad siłami zbrojnymi i organizacji naczelnych
władz wojskowych w czasie pokoju. Art. 1
ust. 1 stwierdzał, że w czasie pokoju zwierzch-
nictwo nad siłami zbrojnymi prezydent RP
sprawuje przy pomocy generalnego inspekto-
ra sił zbrojnych i ministra spraw wojskowych.
W ust. 2 tegoż artykułu była mowa o tym, że
Siły Zbrojne są podporządkowane Prezydentowi
Rzeczypospolitej przez Ministra Spraw Woj-
skowych. Prezydent RP w zakresie zwierzch-
nictwa nad siłami zbrojnymi miał prawo wy-
dawania dekretów i zarządzeń. Akty te w spra-
wach samego zwierzchnictwa nad siłami zbroj-
nymi były kontrasygnowane przez ministra
spraw wojskowych. W sprawach wiążących się
natomiast z całością obrony państwa i wykra-
czających poza zakres działań Ministerstwa
Spraw Wojskowych wymagały wspólnej kontr-
asygnaty prezesa Rady Ministrów i ministra
spraw wojskowych. W drodze zarządzeń pre-
zydent Rzeczypospolitej miał m.in. prawo mia-
nowania i zwalniania podsekretarzy stanu
w Ministerstwie Spraw Wojskowych, inspek-
torów armii, tzw. generałów do prac, szefa
Sztabu Głównego, tzw. generałów inspektoru-
jących oraz dowódców dywizji i równorzęd-
nych związków taktycznych. Mianowanie lub
zwalnianie z wymienionych stanowisk odby-
wało się, w myśl art. 3 ust. 2 lit. b dekretu, na
wniosek ministra spraw wojskowych w uzgod-
nieniu z generalnym inspektorem sił zbrojnych
(DzU RP z 1936 r. nr 38, poz. 283).
O roli generalnego inspektora sił zbrojnych
stanowił rozdział drugi dekretu. Art. 4 okre-
ślał generalnego inspektora jako generała prze-
widzianego na naczelnego wodza, utrzymując
tym samym wcześniejszą regulację. Organami
pracy generalnego inspektora, jemu bezpo-
średnio podległymi, były: generalny inspektor
sił zbrojnych z inspektorami armii, generała-
mi do prac, Biurem Inspekcji tudzież genera-
łami inspektorującymi oraz Sztab Główny
z jego szefem na czele. Do zakresu działań ge-
neralnego inspektora należało, zgodnie
z art. 5, nadawanie właściwego kierunku pra-
com nad obroną Państwa i przygotowania Sił
Zbrojnych na wypadek konfliktu zbrojnego.
Szczegółowe uprawnienia, jakie zostały przy-
znane generalnemu inspektorowi, można skla-
syfikować w kilku grupach.
Do pierwszej grupy należałoby zaliczyć te
uprawnienia, które odnoszą się bezpośrednio do
sił zbrojnych i dotyczą kontroli wyszkolenia,
sprawności bojowej i przygotowania wojenne-
go oraz przygotowania planów operacyjnych
i mobilizacyjnych. Uprawnienia te zostały unor-
mowane w art. 3 ust. 2 lit. b i c dekretu.
Kwestia stosunku generalnego inspektora
do rządu została uregulowana w art. 3 ust.
2 lit. a. Inspektorowi nadano prawo stawiania
wniosków w sprawach dotyczących obronno-
ści państwa. Powstaje pytanie, czy takie wnio-
ski były w jakiś sposób wiążące dla Rady
Ministrów. Przepis nie mówi o tym wprost,
ale biorąc pod uwagę dalszą część tego arty-
kułu, można domniemywać, że w tym wypad-
ku takie wnioski miały jedynie charakter nie-
wiążących zaleceń.
Kolejna grupa uprawnień dotyczyła stosun-
ku generalnego inspektora sił zbrojnych do
ministra spraw wojskowych. Regulacja zawar-
ta w art. 3 ust. 2 lit. d dawała generalnemu in-
spektorowi wyraźne prawo stawiania ministro-
wi spraw wojskowych wiążących postulatów
co do obsady personalnej wszystkich niemal
wyższych stanowisk w wojsku, a mianowicie:
W zamyśle twórców
konstytucji z 1935 r.
generalny inspektor
miał być organem
dysponującym olbrzymią
władzą nad wojskiem
i odpowiedzialnym za swoją
działalność jedynie przed
prezydentem RP,
a równocześnie organem
ściśle fachowym,
apolitycznym, znajdującym
się poza podziałami
partyjnymi.
Generalni inspektorzy sił zbrojnych:
– Józef Piłsudski (27.08.1926–12.05.1935)
– Edward Rydz-Śmigły (12.05.1935–7.11.1939)
na uchodźstwie
– Władysław Sikorski (7.11.1939–4.07.1943)
– Kazimierz Sosnkowski (8.07.1943–30.09.1944)
– Tadeusz Komorowski (30.09.1944–8.11.1946)
– Władysław Anders (p.o. 2.10.1944–5.05.1945; 8.11.1946–1954)
– Michał Karaszewicz-Tokarzewski (1954–22.05.1964)
– Stefan Dembiński (1964–1972)
– Stanisław Kopański (1972–1976)
– Zygmunt Bohusz-Szyszko (1976–1980)
– Bronisław Duch (1980)
123 Myśl Wojskowa 1/2007
Doświadczenia
inspektorów armii, generałów do prac, szefa
Sztabu Głównego, generałów inspektorują-
cych i wszystkich dowódców od dowódcy puł-
ku wzwyż. W myśl postanowień art. 6 lit. d
dekretu minister spraw wojskowych miał rów-
nież obowiązek referować w rządzie wnioski
generalnego inspektora zgodnie z jego dyrek-
tywami.
Następna grupa uprawnień była związana
z faktem zasiadania w organie kolegialnym,
jakim był Komitet Obrony Rzeczypospolitej.
Do zakresu działań komitetu należało rozpa-
trywanie zagadnień dotyczących obrony pań-
stwa, ustalanie wytycznych dla rządu oraz ko-
ordynowanie pracy przygotowującej obronę
państwa. Przewodniczącym Komitetu Obrony
Rzeczypospolitej był prezydent RP, a jego za-
stępcą – generalny inspektor sił zbrojnych,
a nie premier, jak we wcześniejszym Komitecie
Obrony Państwa. Poza nimi w skład komitetu
wchodzili: prezes Rady Ministrów, ministro-
wie spraw wewnętrznych, spraw zagranicz-
nych, spraw wojskowych, skarbu, przemysłu
i handlu oraz bez prawa głosu: szef Sztabu
Głównego i jego zastępcy, a także szef
Administracji Armii. Przewodniczący mógł
rozszerzyć skład komitetu. Prezydent
Rzeczypospolitej zwoływał posiedzenia ko-
mitetu według własnego uznania lub na wnio-
sek generalnego inspektora. Organem wyko-
nawczym komitetu był Sekretariat Komitetu
Obrony Rzeczypospolitej przy Generalnym
Inspektorze Sił Zbrojnych. Do współpracy
z sekretariatem na mocy art.15 dekretu, na żą-
danie generalnego inspektora skierowane do
poszczególnych ministrów, byli zobowiązani
odpowiedni dyrektorzy departamentów (DzU
RP z 1936, nr 38, poz. 283).
Dekret podtrzymywał istniejącą od 1926 r.
dwutorowość w kierowaniu siłami zbrojnymi.
Jednocześnie przyznawał generalnemu in-
spektorowi sił zbrojnych daleko idące upraw-
nienia, dzięki czemu w czasie pokoju miał on
decydujący wpływ na armię. Generalny
inspektor przestał być formalnym zastępcą
ministra spraw wojskowych, stając się orga-
nem podporządkowanym prezydentowi
Rzeczypospolitej i przed nim jedynie odpo-
wiedzialnym. Co więcej, mając prawo formu-
łowania wiążących postulatów, stawał się
wobec ministra spraw wojskowych organem
nadrzędnym. W ten sposób została prawnie
sformalizowana sytuacja faktycznie istnieją-
ca od 1926 r.
Większość uprawnień, jakie otrzymał w tym
okresie generalny inspektor sił zbrojnych, mia-
ła charakter ściśle wojskowy i dotyczyła prob-
lemów obronności państwa. Za jedyne upraw-
nienie o charakterze czysto politycznym moż-
na uznać postanowienie art. 17 ust. 1 konsty-
tucji kwietniowej, zaliczające generalnego in-
spektora do składu Zgromadzenia Elektorów
i przyznające mu tym samym prawo wyboru
prezydenta RP.
g
124 Myśl Wojskowa 1/2007
Przygotowania wojenne
Lubelszczyzny
ppłk dr
STANISŁAW MAKSIMIEC
starszy wykładowca Katedry
Europeistyki Instytutu
Humanistycznych AON.
Historyk wojskowości. Autor
m.in. monografii „Armia
Lublin we wrześniu 1939 ro-
ku” oraz licznych artykułów,
np. „Prowadzenie działań
przeciwpartyzanckich na
Lubelszczyźnie na przykładzie
niemieckiej operacji
Sturmwind w czerwcu
1944 roku”.
W
ojewództwo lubelskie w 1939 r. zaj-
mowało powierzchnię 26 500 km².
W jego skład wchodziło 16 powia-
tów: bialski, biłgorajski, chełmski, hrubieszow-
ski, janowski, krasnostawski, lubartowski, lu-
belski, łukowski, puławski, radzyński, siedlec-
ki, tomaszowski, włodawski i zamojski oraz
odrębny powiat miejski – Lublin. Ludność
województwa liczyła 2 464 600 osób.
Lubelszczyzna należała do regionów zróż-
nicowanych narodowościowo. Najliczniej-
sze mniejszości narodowe stanowili: Żydzi
(10,5%), Ukraińcy (3,5%), Niemcy (0,6%)
i Białorusini (0,4%).
1

Granice Lubelszczyzny wytyczały: na połu-
dniu – dolina rzeki Tanwi; od zachodu – San
i Wisła; od północy – bagienne doliny Wieprza
i Krzny oraz Wysoczyzna Siedlecka (dział wód
między Świdrem, Liwcem a Krzną); od wscho-
du – dolina Bugu. Dogodne położenie terenu
stwarzało korzystne warunki do działań obron-
nych. Z tego względu Lubelszczyzna, w okre-
sie międzywojennym, zajmowała ważne miej-
sce w systemie obronnym Rzeczypospolitej.
Występowała jako jednolity obszar, mający du-
że znaczenie pod względem operacyjnym,
obejmujący całe międzyrzecze Wisły i Bugu.
W planie „Zachód” na wypadek wojny
z Niemcami dla Lubelszczyzny przewidywa-
no rolę zaplecza gospodarczego i szkolenio-
wego. Miała ona wchodzić w skład tzw.
obszaru krajowego, podległego ministrowi
spraw wojskowych.
2
W latach trzydziestych w Sztabie Głównym
Wojska Polskiego, w wypadku wojny z Niem-
cami, wskazywano na konieczność zoorgani-
zowania tzw. tułowia strategicznego, biegną-
cego wzdłuż Wisły i Sanu. W tym zamyśle
Lubelszczyzna stanowiłaby bezpośrednie za-
plecze frontu.
3
Rozważano również sprawę
rozmieszczenia odwodów Naczelnego Wodza
WP w rejonie Siedlec, Łukowa i Międzyrzeca
Podlaskiego (4 dywizje piechoty i 2–3 bryga-
dy kawalerii) oraz w rejonie Zamościa,
Rzeszowa i Jarosławia (3 dywizje piechoty,
brygada kawalerii zmotoryzowanej i 3 bryga-
dy kawalerii).
4
Brano pod uwagę prze-
niesienie siedziby władz centralnych II Rzeczy-
pospolitej (w tym kancelarii prezydenta i rzą-
du) w rejon Lublina. Do tej sprawy powróco-
no w sierpniu 1939 r., zalecając przeprowa-
dzenie wstępnych wizji lokalnych i przygoto-
wań, ale tym razem w okolicach Zamościa. Ich
realizacją zajął się wojewoda lubelski Jerzy de
Tramecourt.
5
Podział administracyjny państwa na woje-
wództwa nie pokrywał się z podziałem woj-
skowym. Lubelszczyzna wchodziła w skład
trzech dowództw okręgów korpusów (DOK).
Lublin był siedzibą DOK II
6
, które obejmo-
wało powiaty: biłgorajski, chełmski, hrubie-
szowski, janowski, lubartowski, lubelski,
krasnostawski, tomaszowski i zamojski.
W skład DOK IX z siedzibą w Brześciu nad
Bugiem wchodziły powiaty: bialski, łukow-
ski, radzyński, siedlecki i włodawski. Do
DOK I z siedzibą w Warszawie należał po-
wiat puławski. DOK II, oprócz większości
województwa lubelskiego, obejmowało tak-
że województwo wołyńskie.
W czasie pokoju rola DOK sprowadzała się
do działalności administracyjno-gospodarczej,
mobilizacyjnej i porządkowej. Dowódcy okrę-
gu korpusu nie podlegały jednostki wojskowe,
stacjonujące na terenie danego DOK. W struk-
turze organizacyjnej wprowadzonej w lutym
1
Mały rocznik statystyczny, Warszawa 1939, s. 17, tabl. 23; por.: Z. Mańkowski: Między Wisłą a Bugiem 1939–1944, Lublin 1978, s. 22. Podaje on inne dane: Żydzi – 12,9%,
Ukraińcy – 8,6%, Niemcy – 0,8%.
2
Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowej, t. 1, Kampania wrześniowa 1939, cz. 1, Polityczne i wojskowe położenie Polski przed wojną (dalej: PSZ, t. 1, cz.1), Londyn 1951,
szkic nr 4; W. Rezmer: Operacyjna służba sztabów Wojska Polskiego w 1939 roku, Toruń 1993, schemat 1.
3
A. Sikorski: Militarne znaczenie Zamojszczyzny i działania wojenne 1939 roku, [w:] Zamość i Zamojszczyzna w dziejach i kulturze polskiej, pod red. K. Myślińskiego, Lublin 1969,
s. 344–345.
4
L. Głowacki, A. Sikorski: Kampania wrześniowa na Lubelszczyźnie w 1939 roku, cz. 1, Lublin 1966, s. 21.
5
M. S.: Pamiętnik starosty pow. zamojskiego, [w:] Wydawnictwo materiałów do dziejów Zamojszczyzny w latach 1939–1944, red. Z. Klukowski, t. 2, Zamojszczyzna
w walce z Niemcami, Zamość 1946, s. 10.
6
Dowódcą OK II był od 1934 r. gen. bryg. Mieczysław Smorawiński. We wrześniu 1939 r. dostał się do niewoli radzieckiej. Zginął w Katyniu 9 kwietnia 1940 r.
Doświadczenia
125 Myśl Wojskowa 1/2007
1939 r., (1) wzrósł zakres kompetencji DOK.
7

Na wypadek wojny z Niemcami lubelski
DOK, podobnie jak województwo, był prze-
widziany jako zaplecze walczących armii.
Jego zadaniem było: zaopatrzenie, mobili-
zacja, uzupełnienie, rozdział i transport woj-
ska kierowanego na front oraz zapewnienie
porządku i bezpieczeństwa na podległym
obszarze.
8
W województwie lubelskim w 1939 r. roz-
lokowane były 2 dywizje piechoty (5 pułków)
na ogólną liczbę 30 dywizji (90 pułków),
2 pułki artylerii lekkiej na ogólną liczbę
30 pułków, 2 pułki artylerii ciężkiej na ogólną
liczbę 10 pułków, 2 pułki kawalerii na ogólną
liczbę 40 pułków. Pod tym względem Lubel-
szczyzna nie różniła się od innych województw
II Rzeczypospolitej Polskiej.
Na terenie województw wchodzących
w skład DOK II stacjonowała 3 Dywizja Piechoty
Legionów (3 DPLeg.) – dowództwo dywizji,
9 Pułk Piechoty Legionów – 9 ppLeg. (III bata-
lion w Tomaszowie Lubelskim) i 3 Pułk Artylerii
Lekkiej Legionów (3 palLeg.) – w Zamościu;
8 ppLeg. w Lublinie, a 7 ppLeg. w Chełmie.
2 Pułk Artylerii Ciężkiej (2 pac) stacjonował
w Chełmie, 2 Pułk Strzelców
Konnych (2 psk) w Hrubieszowie,
24 Pułk Ułanów (24 puł) w Kraś-
niku. Miały tu też miejsce po-
stoju jednostki eksterytorialne:
9 Batalion Pancerny w Lubli-
nie, 2 Batalion Telegraficzny
w Krasnymstawie i 2 Dywizjon
Taborów w Tomaszowie Lubel-
skim. Były to jednostki skadro-
wane. Ponadto stacjonował szwa-
dron zapasowy 12 pułku w Za-
mościu i posterunek meteorolo-
giczny 6 Pułku Lotniczego
(6 plotn).
9
W części województwa wcho-
dzącej w skład DOK IX stacjo-
nowała 9 Dywizja Piechoty
(9 DP) – dowództwo dywizji,
22 Pułk Piechoty (22 pp) i 9 Pułk
Artylerii Lekkiej (9 pal) w Siedl-
cach (III dywizjon w Białej
Podlaskiej), 34 pp w Białej Pod-
laskiej (wchodzący w skład 9 DP
35 pp – w Brześciu nad Bugiem),
a 9 pac we Włodawie.W Puławach
na terenie DOK I stacjonował
2 Batalion Saperów (2 bsap),
w sierpniu 1939 r. przemianowa-
ny na 2 Pułk Saperów (2 sap).
10
Na Lubelszczyźnie zlokalizo-
wano ponadto 13 ośrodków za-
pasowych (OZ) różnych jedno-
stek wojskowych i rodzajów bro-
ni: OZ 3 DPLeg. w Zamościu,
OZ 9 DP w Siedlcach, OZ
18 DP w Białej Podlaskiej,
OZ Nowogródzkiej Brygady
Kawalerii w Łukowie, OZ
Wołyńskiej Brygady Kawa-
Rys. 1. Rozmieszczenie jednostek Wojska
Polskiego na Lubelszczyźnie w 1939 r.
Źródło: L. Głowacki, A. Sikorski: Kampania wrześniowa na Lubelszczyźnie w 1939 roku,
cz. 1, Lublin 1966; Dzieje Lubelszczyzny, t. 1, pod red. T. Mencla, Lublin 1974.
7
Centralne Archiwum Wojskowe(dalej: CAW), Akta Sztabu Głównego, sygn. I.303.2.42, Nowa organizacja DOKna stopie pokojowej, L.dz. 291/Mob./Org.39, Warszawa 17 II 1939 r.
8
A. Kostrzewski: Smorawiński Mieczysław [w:] Polski słownik biograficzny, t. XXXIX/3, z. 162, Warszawa–Kraków 1999, s. 343.
9
PSZ, t. 1, cz. 1, szkic nr 5–6; L. Głowacki, A. Sikorski, op. cit., s. 30; Z. Mańkowski, op. cit., s. 27; Dzieje Lubelszczyzny, t. 1, pod red. T. Mencla, Lublin 1974, s. 793.
10
J. Pająk: Saperzy Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 1991, s. 92
WYJAŚNIENIE NR1
W nowej strukturze
utworzono stanowiska:
zastępcy dowódcy OK, prze-
widzianego na dowódcę
etapów w razie wojny; kwater-
mistrza, z samodzielnym refer-
atem kwatermistrzowskim
(przyszły kwatermistrz armii);
referat przemysłu wojennego
i szefostwa służby samocho-
dowej, saperskiej i łączności.
DOK składało się ze sztabu,
dzielącego się na wydziały:
mobilizacyjny i ogólny, referat
bezpieczeństwa, samodzielny
referat informacyjny, oraz
z kwatermistrzostwa, utwo-
rzonego ze służb: uzbrojenia,
intendentury, zdrowia, wetery-
narii, saperów, łączności,
taborów, samochodowej,
budownictwa oraz samodziel-
nego referatu kwatermistrzow-
skiego. Dowódcy OK podlegał:
Okręgowy Urząd Wychowania
Fizycznego i Przysposobienia
Wojskowego, sztab dowódcy
obrony przeciwlotniczej
i szefowie duszpasterstwa
poszczególnych wyznań.
Doświadczenia
126 Myśl Wojskowa 1/2007
lerii w Hrubieszowie, OZ Wielkopolskiej
Brygady Kawalerii w Kraśniku, OZ Artylerii
Ciężkiej nr 2 w Chełmie, OZ Artylerii Konnej
nr 2 w Zamościu, OZ Artylerii Konnej nr 3 we
Włodawie, OZ Broni Pancernej nr 2 w Lublinie,
OZ Saperów nr 2 w Puławach, OZ Łączności
nr 7 w Lublinie i OZ Bazy Lotniczej nr 3
w Lublinie.
11
Zadaniem ośrodków zapasowych było uzu-
pełnianie strat jednostek i formacji powstałych
w wyniku działań wojennych. Zamierzano
w nich szkolić poborowych dla jednostek li-
niowych i stopniowo wysyłać na front nowe
bataliony (kompanie) marszowe. W pierwszej
fazie swego istnienia ośrodki te miały wchło-
nąć nadwyżki rezerwistów z formacji linio-
wych i marszowych. Pod względem liczby
ośrodków zapasowych Lubelszczyzna zajmo-
wała po Warszawie (DOK I) i Lwowie (DOK
VI) trzecie miejsce w kraju.
Oprócz żołnierzy służby czynnej jednostek
stacjonujących na Lubelszczyźnie, znaczny
jej potencjał stanowili rezerwiści. Zasoby prze-
szkolonych rezerw na Lubelszczyźnie wyno-
siły około 140 tys. rezerwistów do 40 roku
życia. Z tej liczby około 118 tys. stanowili
rezerwiści narodowości polskiej, 14 tys. –
żydowskiej, 6 tys. – ukraińskiej, a 2 tys. – po-
zostałych narodowości. Około 42 tys. żołnie-
rzy spośród nich nie było objętych planem mo-
bilizacyjnym i nie miało przydziałów.
W marcu 1939 r. w Lublinie utworzono
Dowództwo Wołyńskiej Półbrygady Obrony
Narodowej, a latem ustalono jej skład i dyslo-
kację oraz przystąpiono do jej organizowania.
Miała się składać wyłącznie z młodzieży
przedpoborowej, najstarszych mniej wartościo-
wych rezerwistów i pospolitego ruszenia.
W związku z tym dla batalionów półbrygady
nie przewidywano żadnych zadań bojowych.
Planowano, że będą użyte do pełnienia służby
wartowniczej i ochronnej oraz jako odwód do
zabezpieczenia tyłów i bezpośredniego zaple-
cza armii. Utworzono trzy bataliony obrony
narodowej: „Chełm”, „Kowel” i „Łuck”.
W skład batalionu wchodziły trzy kompanie
i drużyna ckm. Chełmski batalion obrony
narodowej składał się z dwóch kompanii
(chełmskiej i lubomelskiej) i pełnił służbę war-
towniczą. W Chełmie rozlokowano kompanię
wartowniczą i pododdział zwiadowców.
Pozostałe pododdziały Wołyńskiej Półbrygady
obrony narodowej stacjonowały na terenie wo-
jewództwa wołyńskiego.
12
Na terenie województwa lubelskiego znaj-
dowało się kilkanaście lotnisk (2): garnizono-
wych, operacyjnych, polowych i zapaso-
wych.
13
Lotniska garnizonowe znajdowały się
w: Lublinie (dla lotnictwa towarzyszącego,
szkoły obserwatorów i pilotów, składnicy,
warsztatów i wytwórni płatowców), Białej
Podlaskiej (dla lotnictwa towarzyszącego i wy-
tworni płatowców) i Ułężu (lotnisko pomoc-
nicze dla Centrum Wyszkolenia Lotnictwa
nr 1 w Dęblinie).
14
Lotnisko operacyjne
(w trakcie budowy) znajdowało się w Mała-
szewiczach koło Brześcia nad Bugiem (dla
lotnictwa bombowego, myśliwskiego i towa-
rzyszącego). Na Lubelszczyźnie przygotowa-
no także lotniska polowe, które mogły być wy-
korzystane przez lotnictwo w czasie działań
wojennych: Franopol i Nosów koło Białej
Podlaskiej; Hołubie nad Bugiem koło Sokala;
Krzesk koło Siedlec; Jeleniec, Marianów
i Wojcieszków koło Łukowa; Łysów koło
Łosic, Marynin pod Radzyniem Podlaskim;
Podlodów koło Dęblina; Strzelce i Strzyżów
nad Bugiem koło Hrubieszowa, Świerże nad
Bugiem koło Dorohuska; Żyrzyn koło Puław
oraz lubelski węzeł lotnisk polowych –
Bełżyce, Jabłonna, Kierz (największe, najle-
piej przygotowane i wyposażone), Kraczewice,
Łęczna, Łuszczów, Nałęczów, Radawiec Duży
i Wronów.
15
Zapasowe lotnisko znajdowało
się w Gołębiu (ośrodek lotniczy w Dęblinie).
W Mokrem koło Zamościa i Chełmie mieści-
ły się lotniska cywilne. Natomiast w Świdni-
ku koło Lublina funkcjonowało lotnisko woj-
skowo-cywilne, przy którym na potrzeby lot-
niczego przysposobienia wojskowego działa-
ła szkoła lotnicza. Na wypadek wojny wymie-
nione lotniska mogły służyć jako rezerwowe
lotniska operacyjne. W planach była budowa
lotnisk operacyjnych w Siedlcach (rozbudo-
11
CAW, Akta DOK II, sygn. I.371.2.75, Dyslokacja ośrodków zapasowych, załącznik do L.dz. 7320/Org.Tjn./39, b.d.; PSZ, t. 1, cz. 1, szkic nr 4; Materiały do historii Wojska Polskiego,
pod red. T. Kryski-Karskiego, Londyn 1986, z. 19, s. 36–37.
12
CAW, Akta DOK II, sygn. I.371.2.190, Organizacja Wołyńskiej Półbrygady ON, L.dz. 2629/Tjn. O.N. z 12 VII 1938 r.; Szerzej zob. K. Pindel: Obrona terytorialna w II Rzeczypospolitej,
Warszawa 1995, s. 128 i 156. Dowódcą Wołyńskiej Półbrygady ON był ppłk Władysław Ciepielowski, a batalionu „Chełm” – mjr Edward Wunderlich.
13
J. Chojnacki: Polskie lotniska operacyjne i polowe w latach 1937–39, „Wojskowy Przegląd Lotniczy” 1971, z. 5, s. 57; Z historii polskiego lotnictwa wojskowego 1918–1939,
pod red. nauk. I. Kolińskiego, Warszawa 1978, s. 289–290.
14
Z historii polskiego lotnictwa..., s. 295.
15
J. Cynk: Polskie lotnictwo myśliwskie w boju wrześniowym, Gdańsk 2000, s. 304; L. Głowacki: Działania wojenne na Lubelszczyźnie w roku 1939, wyd. 2, Lublin 1986,
s. 6–10; J. Pawlak: Polskie eskadry w wojnie obronnej. Wrzesień 1939, Warszawa 1991, s. 29; A. Rzepniewski: Wojna powietrzna w Polsce – 1939 na tle rozwoju lotnictwa Polski
i Niemiec, Warszawa 1970, zał. 4.
Wyróżniano lotniska: wo-
jskowe, wojskowo-cywilne oraz
cywilne. Lotniska wojskowe
pod względem przeznaczenia
dzieliły się na: garnizonowe,
operacyjne, polowe i pozorow-
ane. Lotniska garnizonowe –
lotniska stałe, jawne o utward-
zonej nawierzchni, mające
zabudowę techniczną, były
miejscem pokojowego stac-
jonowania pułków lotniczych,
szkół i ośrodków szkolenia oraz
wytwórni lotniczych. Lotniska
operacyjne – lotniska tajne
lub jawne o nawierzchni tra-
wiastej, budowane specjalnie
w czasie pokoju na potrzeby
wojenne, głównie dla lotnictwa
dyspozycyjnego Naczelnego
Wodza. Miały zapewniać
warunki eksploatacyjne
dla wszystkich typów samo-
lotów. Tworzono je jako ośrodki
hodowli owiec. Lotniska
polowe (lądowiska) były obiek-
tami tajnymi przygotowywany-
mi na potrzeby lotnictwa
poszczególnych armii. Mogły
być każdorazowo dostosowy-
wane do wymagań samolotów,
które miały działać na danym
obszarze. Powstawały one
mniejszym nakładem sił
i środków (na istniejących
łąkach) oraz nie musiały być
przygotowywane w czasie
pokoju. Lotniska pozorowane
– tereny imitujące lotniska,
np. za pomocą makiet samo-
lotów, hangarów i urządzeń
oświetleniowych, mające na
celu wprowadzenie przeciwni-
ka w błąd.
WYJAŚNIENIE NR2
Doświadczenia
127 Myśl Wojskowa 1/2007
wa lotniska w Krzesku) i Kraśniku z przezna-
czeniem dla lotnictwa bombowego. W Lublinie
był rozlokowany Samodzielny Park Lotniczy,
zajmujący się obsługą lotnisk.
Latem 1939 r. na Lubelszczyznę przenie-
siono Brygadę Bombową, stanowiącą lot-
nictwo dyspozycyjne Naczelnego Wodza
(odwód). Na lotnisku Ułęż stacjonował
X Dywizjon Bombowy 1 plotn. (X/1 plotn)
z Warszawy, w którego skład wchodziła 211
i 212 eskadra (18 samolotów P-37 Łoś). Na
lotnisku Podlodów był rozlokowany XV
Dywizjon Bombowy 1 plotn. (XV/2 plotn.)
z Warszawy, składający się z 216 i 217 eska-
dry (18 samolotów P-37 Łoś). W Nosowie
z kolei stacjonował VI Dywizjon Bombowy
6 plotn. (VI/6. plotn.) ze Lwowa w składzie
64 i 65 eskadra (20 maszyn P-23 Karaś),
a na lotnisku Marynin 55 Eskadra Bom-
bowa 5 plotn. z Lidy (10 samolotów P-23
Karaś).
16
Jednostki wojskowe, rozlokowane na tere-
nie województwa lubelskiego, podlegały mo-
bilizacji alarmowej (kartkowej lub kolorowej)
oraz powszechnej (normalnej). 23 marca
1939 r. w wyniku częściowej mobilizacji alar-
mowej rozwinięto do etatu wojennego 9 DP
w Siedlcach, którą w czerwcu przetransporto-
wano na Pomorze, gdzie weszła w skład Armii
„Pomorze”. 9 Pułk Artylerii Ciężkiej zmobi-
lizował w systemie alarmowym: 9 Dywizjon
Artylerii Ciężkiej (9 dac), który wszedł w skład
9 Dywizji Piechoty; 20 dac dla 20 DP; 30 dac
dla 30 DP. Ponadto w mobilizacji powszech-
nej miał postawić pod bronią I i II dywizjon
artylerii ciężkiej (I/9 pac, II/9 pac) oraz 98 dac
dla Armii „Modlin”.
17
13 sierpnia 1939 r. roz-
winięto 24 Pułk Ułanów, który wszedł w skład
10 Brygady Kawalerii (zmotoryzowanej)
z przeznaczeniem dla Armii „Kraków” oraz
2 Pułk Strzelców Konnych w Hrubieszowie
18
,
który wszedł w skład Wołyńskiej Brygady
Kawalerii. W dniach 13–15 sierpnia 2 Pułk
Artylerii Ciężkiej utworzył: I/2 pac z przezna-
czeniem dla Korpusu Interwencyjnego, a po
jego rozwiązaniu dla Armii „Pomorze”;
13 Dywizjon Artylerii Ciężkiej z przeznacze-
niem dla 13 Dywizji Piechoty oraz 27 dac dla
27 DP. W ramach mobilizacji powszechnej
miał rozwinąć 3 Dywizjon Artylerii Ciężkiej
z przeznaczeniem dla 3 DPLeg. oraz II/2 pac.
19

27 sierpnia 1939 r. w ramach mobilizacji alar-
mowej pod broń postawiono również Wołyńską
Półbrygadę Obrony Narodowej.
3 Dywizja Piechoty Legionów była usytu-
owana w pierwszym rzucie mobilizacji po-
wszechnej, natomiast w drugim rzucie miała
się zmobilizować na terenie Lubelszczyzny
(w Lublinie, Siedlcach, Białej Podlaskiej,
Chełmie i Zamościu) 39 Dywizja Piechoty
Rezerwowej (39 DPRez.). Trzy bataliony pie-
choty, dwa dywizjony artylerii lekkiej i bata-
lion saperów tej dywizji miały być sformowa-
ne eksterytorialnie poza Lubelszczyzną
(w Rembertowie, Radomiu, Sandomierzu,
Dęblinie, Ostrowi Mazowieckiej i Brześciu).
20

2 Pułk Saperów w mobilizacji alarmowej roz-
wijał: 26 bsap dla 26 DP, 28 bsap dla 28 DP,
81 Zmotoryzowany Batalion Saperów dla
Korpusu Interwencyjnego. Natomiast w mobi-
lizacji powszechnej miał sformować: 2 bsap dla
2 DPLeg., 1 Zmotoryzowany Batalion Saperów
dla Warszawskiej Brygady Pancerno-Moto-
rowej oraz 3 bsap dla 3 Dywizji Piechoty
Legionów.
21
Na terenie województwa lubelskiego,
w miejscowości Góry koło Kraśnika, zlokali-
zowano Główną Składnicę Uzbrojenia
i Amunicji nr 3. W sierpniu 1939 r. była ona
jeszcze w trakcie budowy. W Lublinie była
Okręgowa Składnica Uzbrojenia i Amunicji,
tzw. osłonowa. Niedaleko od północnej grani-
cy województwa, w Stawach pod Dęblinem,
znajdowała się Główna Składnica Uzbrojenia
nr 2, będąca podstawowym arsenałem
II Rzeczypospolitej.
22
W województwie lubelskim były rozmieszczo-
ne ponadto inne składnice: Okręgowa Składnica
Sanitarna i Składnica Saperska w Lublinie oraz
składnice materiałów intendenckich w Chełmie,
Lublinie i Zamościu. W 1937 r. podjęto decyzję
o budowie niedaleko Kraśnika Głównej Składnicy
Sanitarnej nr 2. Do wybuchu wojny inwestycja
nie została zakończona.
23
Lubelszczyzna była ważnym regionem
zaopatrzeniowo-magazynowym na wypadek
16
L. Głowacki, op. cit., s. 6–7.
17
CAW, sygn. II/3/27, Relacja Juliana Wiśniewskiego z 9 pac z kampanii wrześniowej 1939 r., k. 41; A. Szczepański: 9 Pułk Artylerii Ciężkiej, Pruszków 1998, s. 20–22; Plan mo-
bilizacyjny „W”. Wykaz oddziałów mobilizowanych na wypadek wojny, wstęp i oprac. P. Zarzycki, Pruszków 1995, s. 88.
18
L. Bujan: 2 Pułk Strzelców Konnych „Ziemi Hrubieszowskiej”, Warszawa 2000, s. 106–107.
19
P. Zarzycki: 2 Pułk Artylerii Ciężkiej Ziemi Chełmskiej im. Hetmana Jana Zamojskiego, Pruszków 1999, s. 30–34 i 37; Plan mobilizacyjny „W”..., s. 85.
20
PSZ, t. 1, cz. 1, szkic nr 7.
21
J. Pająk, op. cit., s. 96–97; Plan mobilizacyjny „W”..., s. 123–124.
22
PSZ, t. 1, cz. 1, s. 224..
23
Ibidem, schemat 2; W. Rezmer, op. cit., s. 180.
Potencjał
militarny
Lubelszczyzny był spory.
Miała ona znaczne siły
rozlokowane na swoim
terytorium. Liczba
ludności i liczne ośrodki
zapasowe pozwalały na
organizację nowych
oddziałów oraz
uzupełnienie strat wojsk
operacyjnych.
Doświadczenia
128 Myśl Wojskowa 1/2007
wojny. Władze cywilne i wojskowe zamierza-
ły wybudować w tym terenie duże magazyny
zbożowe oraz sieć małych elewatorów. Z po-
wodów finansowych realizacja tych zamierzeń
postępowała stosunkowo wolno. Poza lubel-
skim zbiornikiem, który tylko częściowo był
gotowy do przechowywania zboża, na terenie
województwa władze wojskowe dysponowały
magazynami zwykłymi, częściowo zmechani-
zowanymi w składnicach materiałów inten-
denckich w Lublinie i Chełmie. Ze względu
na rosnące zapotrzebowanie w czerwcu
1939 r. Sztab Główny WP wyraził zgodę na
reaktywowanie składnicy w Siedlcach jako
nr 27. Podjęła ona działalność 1 lipca
1939 r.
24
Zapasy zboża do celów konsumpcyjnych,
którymi wojsko dysponowało bezpośrednio,
były znaczne (zwłaszcza żyta i owsa).
Niezależnie od magazynów wojskowych wy-
typowano większe składy firm prywatnych,
w których przechowywano zboże jako rezer-
wę. Na początku 1939 r. rozpoczęto wysyłkę
do Lublina zbóż z magazynów wojskowych,
położonych w północno-zachodnich woje-
wództwach (Poznań, Bydgoszcz). Zbożem za-
pełniono wszystkie możliwe magazyny woj-
skowe i prywatne. W związku z tym w drugiej
połowie sierpnia dowódca okręgu korpusu II
nakazał wydzielić w Składnicy Amunicyjnej
w Lublinie dwa magazyny i przydzielić je sze-
fowi intendentury. Zapełniono je zbożem.
Poważne zapasy w dziale intendenckim
(poza mąką) złożono w składnicach „Społem”
w Lublinie.
Zaopatrzenie w papierosy i tytoń zapew-
niała Fabryka Monopolu Tytoniowego
w Lublinie.
25
Produkcja piekarni wojskowych w Lublinie,
Chełmie i Siedlcach była niewystarczająca na
potrzeby mobilizacyjne. Ze względów finan-
sowych nie wybudowano nowych zakładów,
więc zastosowano inny system zaspokajania
potrzeb wojska. Departament Intendentury
WP w lipcu 1939 r. ustalił ilość chleba do wy-
pieku na 75 tys. porcji dziennie dla Lublina
oraz po 12 tys. dla Chełma i Siedlec. Waga
jednej porcji wynosiła 800 gram. Aby pokryć
zapotrzebowanie na pieczywo, zawarto umo-
wy z prywatnymi piekarniami – nowoczesny-
mi, o dużej wydajności i dysponującymi od-
powiednim sprzętem. Ponadto utworzono tzw.
ośrodki wypieku chleba, oparte na istnieją-
cych piekarniach wojskowych. W razie zwięk-
szonego zapotrzebowania zamierzano w ra-
mach świadczeń zajmować piekarnie cywil-
ne i obsadzać je zmobilizowanymi przez
wojsko drużynami wypieku chleba.
26
Przemiał ziarna na mąkę chlebową i sucha-
rową dla wojska nie pokrywał potrzeb w tym
zakresie, gdyż armia posiadała tylko jeden
młyn w Lublinie – o wydajności około 30 ton
na dobę. Dlatego też planowano mobilizację
wybranych młynów prywatnych. Podlegały jej
najnowocześniejsze zakłady o dużej wydaj-
ności i większych magazynach na zboże.
Wybrano dwa młyny w Lublinie (wydajność
100 ton na dobę) i po jednym w: Chełmie
(45 ton), Zamościu (30 ton), Hrubieszowie
i Krasnymstawie (po 20 ton), Siedlcach
(15 ton) oraz Białej Podlaskiej i Międzyrzecu
Podlaskim (po 10 ton).
27
Dostawy mięsa i jego przetworów zapew-
niono podpisując umowy z większymi rzeź-
niami, które miały stały, nienaruszalny zapas
mięsa w chłodniach i zmagazynowanej solo-
nej słoniny. Konserwy mięsne dla wojska pro-
dukowała cywilna wytwórnia w Lublinie.
28

Podobnie było z jarzynami, które w znacznych
ilościach magazynowano w kopcach i piwni-
cach dużych firm prywatnych. Zawarto umo-
wy z dwiema wytwórniami jarzyn suszonych
i przetworów jarzynowych w Zamościu i Kle-
mensowie.
29
Zaopatrzenie w cukier zapewniały cukrow-
nie w: Garbowie, Klemensowie, Lublinie,
Milejowie i Wożuczynie. Zapotrzebowanie na
spirytus pokrywały zakłady rektyfikacji
spirytusu w Lublinie i Chełmie, a na płatki
i mąkę kartoflaną – krochmalnia w Lublinie.
Zapasy soli z przeznaczeniem dla wojska znaj-
dowały się w magazynach Monopolu Solnego
w Lublinie, Zamościu i Chełmie.
Na terenie województwa lubelskiego nie by-
ło żadnych zapasów oraz magazynów mundu-
rowych. Natomiast jednostki mobilizujące
dysponowały zapasami mundurowymi na peł-
ny stan jednostek mobilizowanych oraz do
użytku bieżącego. DOK II opracowało jedy-
nie plan uruchomienia w czasie wojny dużych
zakładów naprawczych, dla których przygo-
towano personel i sprzęt. Ze względu na szyb-
24
W. Rezmer, op. cit., s. 158.
25
L. Głowacki, A. Sikorski, op. cit., s. 23.
26
A. Nawrocki: Zabezpieczenie logistyczne wojsk lądowych Sił Zbrojnych II RP w latach 1936–1939, Pruszków 2002, s. 174.
27
L. Głowacki, A. Sikorski, op. cit., s. 24.
28
T. Dąbrowski: Przygotowania w dziale żywnościowym oraz stan zapasów w roku 1939, „Bellona” (Londyn) 1953, z. 3, s. 52.
29
L. Głowacki, A. Sikorski, op. cit., s. 25.
Organizacje paramilitarne
i społeczno-polityczne
znajdowały się pod
przemożnym wpływem wojska,
które przygotowywało dla nich
programy działania,
dostarczało instruktorów
i sprzęt, udostępniało własne
lokale i koszary, wreszcie
kontrolowało ich funkcjono-
wanie. Dlatego też charakter
wojska, jego rola w społeczeń-
stwie, organizacja i wyposa-
żenie wywierały wpływ na
kierunki pracy, poziom
i osiągnięcia organizacji
przygotowujących ludność
cywilną do zadań samoobrony
i wsparcia walczących wojsk.
WYJAŚNIENIE NR3
Doświadczenia
129 Myśl Wojskowa 1/2007
kie narastanie zagrożenia wojennego w sierp-
niu 1939 r. szef Sztabu Głównego WP prze-
słał pismo do ministra spraw wojskowych,
w którym postulował rozpoczęcie budowy
w Zamościu, Krasnymstawie lub w Lubartowie
nowego obiektu Państwowych Zakładów
Umundurowania (PZU) oraz przygotowa-
nie w Lublinie budynków do przeniesie-
nia Głównej Składnicy Mundurowej
z Krakowa.
30
Nie było żadnych magazynów taborów kon-
nych. Jedynie jednostki mobilizujące posiada-
ły częściowe zaopatrzenie we własnych skład-
nicach. Konie, wozy i uprząż miały pochodzić
z poboru. Nie było większego problemu z po-
zyskaniem koni i ich przekuciem, naprawą wo-
zów, uprzęży oraz przygotowaniem taborów
do marszu. Znacznie gorzej było z samocho-
dami, których niewiele uzyskano w ramach
świadczeń spoza wojska.
Jednostki mobilizujące miały własne zapa-
sy materiałów pędnych. Były one niewielkie
ze względu na niski stopień motoryzacji jed-
nostek WP. Zapasy benzyny samochodowej
do użytku bieżącego zgromadzono w skład-
nicach materiałów intendenckich w Lublinie
i Chełmie. Mogły one wystarczyć zaledwie na
kilka dni. Według planu, potrzeby w tym
zakresie miały pokrywać dostawy z Borys-
ławskiego Zagłębia Naftowego. Oprócz tego
na terenie województwa znajdowały się duże
zapasy benzyny lotniczej, zmagazynowa-
nej we wkopanych w ziemię zbiornikach
(1200 m³) w Szastarce pod Kraśnikiem.
31
Nie
wolno jej było wydawać do samochodów.
W Dęblinie, przylegającym do województwa
lubelskiego, znajdowała się jedna z najwięk-
szych składnic materiałów pędnych w Polsce
(pojemność 3600 m³). W 1938 r. Sztab Główny
WP planował utworzenie w Lublinie jednej
z głównych składnic materiałów pędnych.
32

Do września 1939 r. nie zrealizowano tej in-
westycji.
Zabezpieczenie sanitarne i medyczne po-
trzeb wojska w czasie wojny było niewystar-
czające. Na terenie województwa w 2 Szpitalu
Okręgowym w Chełmie było 300 łóżek.
W wypadku wojny z Niemcami zamierzano
zmobilizować kilkanaście szpitali polowych
w: Lublinie, Hrubieszowie, Puławach,
Szczebrzeszynie, Tomaszowie Lubelskim,
Zamościu i Zwierzyńcu.
33
Według planów,
głównym ośrodkiem szpitalnictwa miał być te-
ren ograniczony liniami kolejowymi: Warszawa
– Siedlce – Łuków – Brześć – Kowel – Łuck
– Włodzimierz Wołyński – Lwów
i Łuków – Lublin – Zamość – Rawa Ruska.
Najwięcej szpitali miało znajdować się w re-
jonie Lwowa i Zamościa, w których zamierza-
no przygotować około 20 000 miejsc.
34
30
CAW, Akta Sztabu Głównego, sygn. I.303.7.145, Pismo szefa Sztabu Głównego z dnia 2.08.1939 r., L.dz. 2021/K.p./tj./39.
31
L. Głowacki, A. Sikorski, op. cit., s. 26; L. Gruszecki: Benzyna z Szastarki 1939, „Wrocławski Tygodnik Katolików” 1980, nr 9, s. 6; Z historii polskiego lotnictwa..., s. 324.
32
T. Dąbrowski: Przygotowania w dziale kwatermistrzowskim w roku 1939 oraz przygotowania w dziale pieniężnym, „Bellona” (Londyn) 1954, z. 1, s. 49.
33
Plan mobilizacyjny „W”..., s. 232–236.
34
A. Felchner: Służba zdrowia Wojska Polskiego (od jesieni 1918 roku do mobilizacji 1939 roku), cz. 1, Łódź–Warszawa 1990, s. 92..
Rys. 2. Rozmieszczenie składnic
materiałowych i innych zapasów wojennych
na Lubelszczyźnie latem 1939 r.
Źródło: L. Głowacki, A. Sikorski: Kampania wrześniowa na Lubelszczyźnie w 1939 roku, cz. 1,
Lublin 1966; A. Felchner, Służba zdrowia Wojska Polskiego, cz. 1, Łódź–Warszawa 1990.
Doświadczenia
130 Myśl Wojskowa 1/2007
Ponadto przygotowano dla żołnierzy kilka-
set łóżek w szpitalach cywilnych. W 1939 r.
w województwie lubelskim było 39 szpitali
różnej wielkości o łącznej liczbie 2812 łóżek
i 479 lekarzy.
35
Pewne uzupełnienie leczni-
ctwa zamkniętego (szpitali) stanowiły ośrod-
ki zdrowia i przychodnie, których było zale-
dwie kilkadziesiąt. Wszystkie apteki i hurtow-
nie artykułów medycznych zostały zobowią-
zane do utrzymywania w rezerwie odpowied-
niej ilości środków sanitarnych. Po mobiliza-
cji miało je przejmować wojsko. W obliczu
groźby agresji niemieckiej w kwietniu 1939 r.
Ministerstwo Opieki Społecznej poleciło opra-
cowanie planu dwukrotnego powiększenia
liczby łóżek szpitalnych oraz zapasów hurtow-
ni i aptek szpitalnych. W wyniku tego zarzą-
dzenia liczba łóżek szpitalnych na Lubel-
szczyźnie zwiększyła się o około 20%, co
dało wzrost o około 560 łóżek.
36
Od 1937 r. uzupełnieniem istniejącej służ-
by zdrowia była przygotowywana na wypa-
dek wojny ochotnicza służba sanitarna
Polskiego Czerwonego Krzyża. PCK został
zobowiązany do współpracy z władzami
w organizowaniu ratownictwa sanitarnego
i lecznictwa, czyli szkolenia i wyposażenia
drużyn ratowniczo-sanitarnych oraz do par-
tycypowania w kosztach tych przygotowań.
W 1939 r. przygotował do dyspozycji wojska
na obszarze DOK II 33 sekcje ratowniczo-
-sanitarne, w tym kilka kolumn dezynfekcyj-
no-kąpielowych oraz kilkadziesiąt stałych
punktów sanitarnych PCK.
37
Opieka zdro-
wotna i lecznictwo w województwie lubel-
skim były słabo rozwinięte, a liczba lekarzy
i łóżek szpitalnych w stosunku do liczby
mieszkańców nie mogła zaspokoić podstawo-
wych potrzeb ludności nawet w okresie po-
kojowym.
W planach operacyjnych WP ważną rolę
miała odgrywać Policja Państwowa. Została
ona włączona do wojskowych i cywilnych
przygotowań do konfliktu zbrojnego. W wy-
padku wojny, w myśl obowiązujących prze-
pisów prawnych, miała stać się częścią sił
zbrojnych jako wojskowy korpus bezpieczeń-
stwa.
38
Policja Państwowa, poza jej normalnymi
obowiązkami, miała wykonywać zadania
związane z mobilizacją sił zbrojnych, obro-
ną cywilną, walką z dywersją i działalnością
antypaństwową oraz ochroną linii kolejowych
i obiektów drogowych. Mobilizacja policji
oparta była na systemie kartkowym. Karty
powołania były zdeponowane w poszcze-
gólnych komisariatach policji. Rezer-
wiści częściowo wzmacniali poszczególne
posterunki policji, do których byli bezpośred-
nio powoływani, częściowo zaś tworzyli przy
komisariatach dyspozycyjne kompanie ochro-
ny linii kolejowych przed dywersją niemie-
cką, wspartą przez nacjonalistów ukraiń-
skich. Zadanie to realizowały komisariaty.
Do najbliższych danej linii kolejowej poste-
runków policji należała ochrona poszczegól-
nych odcinków. Kompanie dyspozycyjne
miały stanowić odwód, który mógł być prze-
rzucany zależnie od potrzeb.
39
W ten sposób
cała sieć kolejowa województwa mogła zo-
stać obsadzona w ciągu kilku godzin. System
ten pozwalał na częściową mobilizację poli-
cji – kolejno w poszczególnych powiatach.
Na mocy zarządzenia Ministerstwa Spraw
Wewnętrznych (MSW) z 1936 r., latem
1939 r. zaczęto organizować kompanie rezer-
wy policyjnej oraz szwadrony policji konnej.
Zakładano w ograniczonym zakresie wyko-
rzystanie ich do działań wojskowych.
40
Na
Lubelszczyźnie do chwili wybuchu wojny
utworzono kompanię rezerwy policyjnej, na-
tomiast szwadron konny był w trakcie organi-
zacji.
Mobilizacja Policji Państwowej wyprze-
dziła częściowo mobilizację powszechną,
a częściowo nastąpiła wraz z jej ogłoszeniem.
W województwie lubelskim natrafiła na trud-
ności materiałowe z powodu braku ekwipun-
ku dla powoływanych rezerwistów.
Ważną rolę w przygotowaniach obronnych
społeczeństwa polskiego pełniły organi-
zacje paramilitarne i społeczno-polityczne.
Najważniejszymi z nich były: Przysposobienie
Wojskowe (PW), Organizacja Przysposobienia
Wojskowego Kobiet (OPWK), Związek
Strzelecki (ZS), Związek Harcerstwa Polskiego
35
MRS, s. 295, tabl. 2.
36
A. Bernaś-Kostynowicz: Społeczeństwo polskie w wojnie obronnej 1939. Współdziałanie ludności cywilnej z wojskiem w okresie zagrożenia i działań wojennych, Warszawa
1988, s. 145.
37
CAW, Akta Sztabu Głównego, sygn. I.303.7.601, Załącznik do L.dz. 440/mob./39, b.d.; A. Felchner, op. cit., s. 236.
38
A. Hempel: Pogrobowcy klęski. Rzecz o policji „granatowej” w Generalnym Gubernatorstwie 1939–1945, Warszawa 1990, s. 30; A. Misiuk: Policja Państwowa 1919–1939,
Warszawa 1996, s. 331. W rzeczywistości policji nie zmilitaryzowano, pozostawiając ją na czas wojny w zasadzie poza wojskowym systemem obronnym.
39
W. Stachiewicz: Wierności dochować żołnierskiej. Przygotowania wojenne w Polsce 1935–1939 oraz kampania 1939 w relacjach i rozważaniach szefa Sztabu Głównego
i szefa Sztabu Naczelnego Wodza, Warszawa 1998, s. 359.
40
A. Misiuk, op. cit., s. 331.
Członkami Związku
Strzeleckiego mogli zostać
obywatele Rzeczypospolitej
w wieku od 17 do 21 lat,
cieszący się nieposzlakowaną
opinią. Dużą wagę
przywiązywano do realizacji
szkolenia i wychowania
wojskowego. Członkowie ZS
uzyskiwali I i II stopień przy-
sposobienia wojskowego.
Jednostki PW tworzyli
powiatowi komendanci PW
z młodzieży szkół średnich
i szkół niższych (zawodowych
i rzemieślniczych). W skład
kompanii PW wchodziło od
3 do 5 plutonów, a w skład
plutonu od 3 do 5 drużyn.
Dowódcami jednostek PW
byli oficerowie i podoficerowie
służby stałej oraz rezerwy,
po uzyskaniu akceptacji
dowódcy pułku
stacjonującego w danej
miejscowości. W skali kraju,
od połowy lat trzydziestych,
przysposobieniem wojsko-
wym objęto około
250 tys. strzelców. Brak
danych nie pozwala na po-
danie liczby młodzieży
wchodzącej w skład jednostek
PW na terenie Lubelszczyzny.
WYJAŚNIENIE NR4
Doświadczenia
131 Myśl Wojskowa 1/2007
(ZHP), Junackie Hufce Pracy, Liga Obrony
Przeciwlotniczej i Przeciwgazowej (LOPP) oraz
związki kombatanckie i rezerwistów. (3)
Przysposobienie wojskowe młodzieży sta-
nowiło ważny element systemu przygotowa-
nia obronnego społeczeństwa. Szczególną
rolę odgrywał w nim Związek Strzelecki.
41

Na terenie Lubelszczyzny funkcjonowały:
pierwszy, drugi i dziewiąty okręg ZS. Zasięg
ich działania pokrywał się z granicami DOK.
Związek był organizacją na tyle liczną, że
w zasadzie tylko z jego członków powstawa-
ły jednolite jednostki Przysposobienia
Wojskowego, które tworzyły struktury woj-
skowe – kompanie, plutony i drużyny, funk-
cjonujące w miejscowościach będących sie-
dzibami pułków WP różnych rodzajów wojsk
(broni). Na Lubelszczyźnie jednostki PW dzia-
łały w: Lublinie, Chełmie, Hrubieszowie,
Kraśniku, Puławach, Siedlcach, Włodawie
i Zamościu. (4)
Przewidując charakter przyszłej wojny
szczególny nacisk położono na przygotowa-
nia do obrony przeciwlotniczej kraju.
Niezależnie od organizacji pokojowej, opra-
cowano strukturę władz mających kierować
OPL w czasie wojny. Na jej czele stało
Dowództwo Obrony Przeciwlotniczej
MSWojsk., któremu podlegały dowództwa
OPL okręgów korpusów, a tym z kolei do-
wództwa ośrodków i punktów obrony prze-
ciwlotniczej.
42
Dowódcy OPL OK II i OK IX
z ramienia dowódców tych okręgów korpusu
dysponowali środkami biernymi oraz czynny-
mi na terenie województwa lubelskiego.
Kierowali organizacją, administracją, szkole-
niem i zaopatrzeniem służb OPL.
Ludność cywilna miała uczestniczyć
w służbie dozorowania oraz OPL biernej.
Na najniższych szczeblach OPL bierna po-
legała na ochronie poszczególnych domów
i zespołów domów. Na wyższym szczeblu
zostali wyznaczeni komendanci OPL miast,
którymi przeważnie zostali burmistrze.
W Lublinie jako szczeble pośrednie powsta-
ły OPL dzielnic. Na tym szczeblu zorgani-
zowano wyspecjalizowane organa służby
OPL (straż pożarną, drużyny odkażające,
ratowniczo-sanitarne itp.).
Lubelszczyzna miała bardzo słabą obronę
czynną. W miastach brakowało środków og-
niowych do obrony przed nalotami lotnictwa
nieprzyjacielskiego. Jedynie w Lublinie
i Białej Podlaskiej rozlokowano po plutonie
półstałym artylerii przeciwlotniczej (plot)
40 mm „Bofors” wz. 36/38 (2 działa), z obsłu-
gą złożoną z pracowników fabrycznych, do
obrony wytwórni płatowców. W Lublinie roz-
mieszczono ponadto dwie kompanie ciężkich
karabinów maszynowych przeciwlotniczych
(ckm plot) – 21 kompanię ckm plot i 22 kom-
panię ckm plot. (z 9 ppLeg.) do obrony wy-
twórni samolotów i węzła kolejowego. Do
osłony lotniska w Małaszewiczach wydzielo-
no trzy plutony półstałe artylerii plot 40 mm
„Bofors” (6 dział).
43
Do obrony węzła komu-
nikacyjnego i mostów na Bugu w Brześciu
zgrupowano 93 kompanię ckm plot (z 35 pp)
i 95 kompanię ckm plot (z 82 pp). 94 kompa-
nię ckm plot (z 22 pp) przeznaczono do obro-
ny węzłów kolejowych w Siedlcach i Czerem-
sze. Natomiast 17 kompania ckm plot (z 2 psap)
otrzymała zadanie ochrony mostu na Wiśle
w Puławach.
44
Dozorowanie polegało na obserwacji i reje-
strowaniu celów powietrznych oraz powiada-
mianiu tzw. zbiornic. System dozorowania na
Lubelszczyźnie został opracowany przez DOK
II i DOK IX. Przygotowano sieć posterunków,
które miały połączenia telefoniczne ze zbior-
nicami, znajdującymi się w Lublinie i Brześciu
nad Bugiem. Każdą z nich otoczono dwoma
łańcuchami posterunków dozorowania. (5)
Podoficerowie i szeregowcy łączności, pełnią-
cy służbę w zbiornicy, mieli odbierać meldun-
ki, a następnie alarmować miejsca zagrożone
nalotem oraz główną zbiornicę dozorowania
w Warszawie.
45
Służba dozorowania niższe-
go szczebla była oparta na Policji Państwowej,
pocztowcach, rezerwistach oraz członkach
LOPP, ZHP, PW i ZS. Obserwatorzy cywilni
uczestniczyli w specjalnych kursach przygo-
41
P. Rozwadowski: Państwowy Urząd Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego 1927–1939, Warszawa 2000, s. 92–136..
42
PSZ, t. 1, cz. 1, s. 335.
43
Ibidem, szkic nr 24
44
R. Szubański: Przeciwlotnicze kompanie cekaemów w 1939 r., „Wojskowy Przegląd Historyczny” 1994 nr 3, s. 380. Były to kompanie typu „B” niedysponujące żadnymi
środkami transportowymi. Liczyły, w zależności od zadań, od dwóch do sześciu plutonów. Były wyposażone w cekaemy „Maxim” wz. 08, osadzone na specjalnych pod-
stawach do prowadzenia ognia przeciwlotniczego na wysokościach do 1000 m. Ze względu na małą skuteczność miały one niedopuszczać, aby samoloty nieprzyjaciel-
skie zbytnio zniżały lot i osiągały większą celność bombardowania. Za najmniejszą jednostkę, która mogła prowadzić skuteczny ogień, przyjęto pluton wyposażony
w 4 ckm.
45
PSZ, t. 1, cz. 1, s. 335; T. Böhm: Z dziejów naczelnych władz wojskowych II Rzeczypospolitej. Organizacja i kompetencje Ministerstwa Spraw Wojskowych w latach
1918–1939, Warszawa 1994, s. 231.
Komendantem ośrodka OPL
był oficer, a podlegali mu:
cywilny komendant OPL mias-
ta i komendanci OPL
bronionych obiektów (punktów
OPL). Komendant ośrodka OPL
rozporządzał siecią środków
alarmowych i przydzielonymi
środkami OPL czynnej.
Ośrodek OPL utworzono
w Lublinie, a punkty OPL
w Białej Podlaskiej, Siedlcach
i Małaszewiczach.
WYJAŚNIENIE NR5
Doświadczenia
132 Myśl Wojskowa 1/2007
towawczych, korzystali z pomocniczych
broszur.
46
Zasadniczą wadą całego syste-
mu było oparcie go na stałej, napowietrz-
nej sieci telefonicznej, wrażliwej na bom-
bardowania lotnicze oraz działania grup
dywersyjnych.
Celem obrony przeciwlotniczej biernej
była ochrona ludności i obiektów przed nalo-
tami lotniczymi oraz likwidacja skutków na-
lotów. Chodziło o utrudnianie lotnictwu nie-
przyjacielskiemu bombardowania przez ma-
skowanie naturalne i sztuczne, budowanie
obiektów pozornych, zadymianie i zaciemnia-
nie. Na dużą skalę kopano rowy przeciwlotni-
cze. LOPP rozpoczęła budowę kilku publicz-
nych schronów dla ludności w Lublinie,
Chełmie, Siedlcach i Zamościu.
Ochronę ludności przed atakami gazowymi
miały zapewnić maski przeciwgazowe.
Różnego rodzaju kursy przygotowujące do
obrony przeciwgazowej zorganizowały: LOPP,
PWK, PCK, straż pożarna oraz organa admi-
nistracyjne. Objęto nimi także młodzież szkol-
ną. W 1939 r. w miastach i ważnych obiektach
Lubelszczyzny przeprowadzono ćwiczenia
praktyczne z zakresu obrony przeciwlotniczej
i przeciwgazowej.
Istotną rolę w przygotowaniach wojennych
Lubelszczyzny odgrywał przemysł zbroje-
niowy. W ramach Centralnego Okręgu Prze-
mysłowego zdołano do 1939 r. wybudować:
montownię masek przeciwgazowych dla woj-
ska i ludności cywilnej w Lublinie (produkcja
miała się rozpocząć na początku 1940 r.), fa-
brykę prochów i materiałów wybuchowych
(trotyl i pentryl) „Nitrat”w Krasnymstawie,
fabrykę gwoździ i drutu „Karwina-Trzciniec”
w Lublinie. Państwo przejęło i doinwestowa-
ło wytwórnie płatowców w Lublinie i Białej
Podlaskiej.
47
Wiele innych zakładów zostało
zmodernizowanych. Część z nich podjęła pro-
dukcję na potrzeby wojska, jak np. wytwórnia
wyrzutników do bomb i części lotniczych
w Lublinie.
48
W przededniu wybuchu wojny, w sierpniu
1939 r., część zakładów znajdowała się w trak-
cie budowy. Podstawowymi inwestycjami
były budowane przez Państwowe Wytwórnie
Uzbrojenia fabryki amunicji w Kraśniku
i Jawidzu. Fabryka Amunicji nr 2 w miejsco-
wości Dąbrowa-Bór koło Kraśnika

miała pro-
dukować amunicję artyleryjską wszystkich ty-
pów i kalibrów oraz narzędzia i zapalniki.
49

Znajdowała się ona w końcowej fazie budowy
i była częściowo uruchomiona.
50
Jej oficjal-
ne otwarcie miało nastąpić w czwartym kwar-
tale 1939 r.
Fabryka Amunicji nr 5 w Jawidzu koło
Lubartowa miała wytwarzać amunicję ka-
rabinową w ilości 30 mln nabojów mie-
sięcznie, a także amunicję artyleryjską do
37 mm dział przeciwpancernych, 40 mm
dział przeciwlotniczych oraz 20 mm naj-
cięższych karabinów maszynowych.
51

Przewidywano również produkcję broni ma-
szynowej. W sierpniu 1939 r. stopień za-
awansowania tej inwestycji był niewielki –
dopiero uzbrajano teren i stawiano funda-
menty. Ponadto w budowie były fabryki:
sprzętu łączności w Poniatowej (Oddział
Państwowych Zakładów Tele- i Radiotech-
nicznych w Warszawie), silników i części
do samochodów ciężarowych w Lublinie,
aparatów centralnych (6) do dział przeciw-
lotniczych w Siedlcach, gwoździ i drutu
kolczastego w Lublinie oraz nowoczesna
garbarnia i fabryka obuwia firmy „Bata”
pod Puławami.
Lubelski obszar operacyjny obejmował
w 1939 r. 200 km szerokości i 100 km głębo-
kości (28 000 km²). Oparcie jego granic na ru-
bieżach naturalnych wzmacniało walory obron-
ne regionu. Przeszkodą terenową od północy
była linia rzek: Wieprza, Tyśmienicy, Białki
i Krzny; od wschodu – linia Bugu od Złoczowa
do Brześcia; od zachodu – linia Wisły i Sanu.
Rzeka Tanew oraz kompleks leśny: Janów,
Biłgoraj i Puszcza Solska, stanowiły zamknię-
cie obszaru pomiędzy Roztoczem a Wisłą
(frontem w kierunku południowo-zachodnim).
Kolejną rubież, z frontem zwróconym na za-
chód lub wschód (w zależności od kierunku
zagrożenia), stanowiła linia: Lwów – Roztocze
– rzeka Wieprz. Najdogodniejsza pod wzglę-
dem operacyjnym przestrzeń przebiegała
wzdłuż Bugu – od Brześcia po Chełm, a z dru-
giej strony od Tyśmienicy i Wieprza. Ponadto
dogodny kierunek operacyjny prowadził
przez południową Lubelszczyznę Kotliny
Sandomierskiej na Wołyń.
46
A. Bernaś-Kostynowicz, op. cit., s. 74.
47
Lubelska Wytwórnia Płatowców produkowała samoloty konstrukcji drewnianej „Mewa”, natomiast Podlaska Wytwórnia – płatowce PWS-26 i PWS-33 „Wyżeł”.
48
PSZ, t. 1, cz. 1, s. 198–199; J. Gołębiowski, Przemysł zbrojeniowy Drugiej Rzeczypospolitej 1918–1939, Pionki 1993, s. 258; L. Głowacki, A. Sikorski, op. cit., s. 26.
49
PSZ, t.1, cz. 1, s. 198; J. Gołębiowski, op. cit., s. 249–250; T. Grabowski: Inwestycje zbrojeniowe w gospodarce Polski międzywojennej, Warszawa 1963, s. 146–147, A. Nawrocki,
op. cit., s. 364.
50
Wykończono następujące działy: narzędziownię, remontowy, kuźnię, budynki do obróbki skorup pocisków i budynki administracyjne.
51
PSZ, t. 1, cz. 1, s. 198; J. Gołębiowski, op. cit., s. 250; T. Grabowski, op. cit., s. 147, A. Nawrocki, op. cit., s. 364.
Aparat centralny – aparat
balistyczny służący do ustale-
nia kierunku osi lufy działa.
Wchodzi w skład przyrządów
celowniczych pośrednich,
które rozdzielają nadawanie
kierunku (bęben kierunkowy)
od nadawania podniesienia
(bęben podniesień).
WYJAŚNIENIE NR6
Doświadczenia
133 Myśl Wojskowa 1/2007
Lasy regionu sprzyjały raczej działaniom
zaczepnym. Jedynymi kompleksami leśnymi
mającymi większe znaczenie w organizacji
obrony były: Puszcza Solska, lasy bialskie
i włodawskie. Stanowił o tym trudno przejezd-
ny teren. Nie poczyniono jednak żadnych prac
związanych z przygotowaniem lasów do pro-
wadzenia działań obronnych. Słabo rozwinię-
ta sieć dróg kołowych i kolei żelaznych, ze
względu na dobrą dostępność terenu dla od-
działów pancernych i zmotoryzowanych, by-
ła raczej czynnikiem utrudniającym obronę
i manewr siłami po liniach wewnętrznych, niż
przeszkodą w prowadzeniu działań zaczep-
nych.
Centralne położenie województwa lubel-
skiego, przynależność do obszaru krajowego
oraz brak środków finansowych spowodowa-
ły, że w obliczu narastającego zagrożenia ze
strony Niemiec nie przeprowadzono żadnych
prac związanych z inżynieryjną rozbudową
terenu. Nie wzniesiono nowych obiektów for-
tyfikacji polowej. Nie wzmocniono pod wzglę-
dem inżynieryjnym nawet naturalnych rubie-
ży obronnych w regionie. Nie opracowano pla-
nów rozbudowy inżynieryjnej oraz niszczeń
kluczowych obiektów o znaczeniu operacyj-
nym (mosty drogowe i kolejowe) na najbar-
dziej zagrożonych kierunkach obszaru
Lubelszczyzny. Winę za taki stan rzeczy po-
nosił DOK II. Plany niszczeń były opracowa-
ne natomiast w DOK IX. Objęły one część
obszaru wchodzącego w skład województwa
lubelskiego (powiat bialski i włodawski).
52
Przeszkody taktyczne w biegach rzek, bło-
ta, lasy i strome stoki na obszarze Lubelszczyzny
nie był w zasadzie przeszkodą w czasie pro-
wadzenia działań wojennych. W warunkach
upalnego lata 1939 r. i trwającej suszy,
Lubelszczyzna wiele straciła ze swoich natu-
ralnych walorów obronnych. Rzeki miały
niski poziom wód, tereny bagniste i podmokłe
w dużej części powysychały, przez co nie stwa-
rzały większych problemów w ich przekracza-
niu. Największą przeszkodę operacyjną –
Wisłę – można było przekroczyć w bród.
Ponadto obronę regionu znacznie utrudniały:
słaba urbanizacja oraz skromnie rozwinięta
i niefunkcjonalna sieć łączności, która nie za-
pewniała ciągłości dowodzenia wojskami
w trakcie zmagań wojennych.
Potencjał militarny Lubelszczyzny był
spory. Miała ona znaczne siły rozlokowane
na swoim terytorium. Liczba ludności i licz-
ne ośrodki zapasowe pozwalały na organiza-
cję nowych oddziałów oraz uzupełnianie strat
wojsk operacyjnych. Dobrze zaopatrzone
składnice uzbrojenia i amunicji zapewniały
wyposażenie mobilizowanych oddziałów oraz
zaopatrywanie walczących jednostek
w środki walki. Słabą stroną był jednak sy-
stem dowozu materiałów, oparty głównie na
kolei i taborach konnych. Znacznie gorzej wy-
glądało zaopatrzenie w paliwo. Poniżej swo-
ich możliwości rozbudowana była obrona na-
rodowa. W wypadku wojny również bardzo
słaba obrona przeciwlotnicza nie mogła
uchronić ludności cywilnej, zakładów prze-
mysłowych, szlaków komunikacyjnych
i obiektów użyteczności publicznej przed ata-
kami lotnictwa nieprzyjacielskiego. Dobrze
prezentowała się sieć magazynów i składnic,
która zapewniała bieżące zaopatrywanie
wojsk, zwłaszcza w żywność, oraz infrastruk-
tura wojskowa, z wyjątkiem szpitali wojsko-
wych. Dobrym rozwiązaniem było wykorzy-
stanie na szeroką skalę potencjału cywilnego
na potrzeby wojska (magazyny i przetwór-
nie). Jednak wielka ofiarność i zapał społe-
czeństwa w przygotowaniach obronnych nie
mogły wyrównać braków materiałowych
i opóźnienia technicznego Polski.
g
52
CAW, sygn. I.371.9.19, Akta DOK IX. Wykaz obiektów podlegających zniszczeniu na terenie DOK IX, b.d.
134 Myśl Wojskowa 1/2007
Szkolenie wojskowe
studentów
mjr dypl.
JAROSŁAW MUSZYŃSKI
Centrum Szkolenia Wojsk
Lądowych w Poznaniu.
Kierownik Cyklu Taktyki
i Szkolenia
Ogólnowojskowego.
Z
apis Konstytucji 3 maja, iż Naród wi-
nien sobie samemu obronę od napaści
i dla przestrzegania całości swojej.
Wszyscy przeto obywatele są obrońcami ca-
łości i swobód narodowych, to najbardziej la-
koniczna, a jednocześnie najpełniejsza dok-
tryna obronna państwa. Zawarta tu idea sta-
nowi sedno, na którym koncentrowały się
i nadal powinny się opierać wszelkie koncep-
cje obronne Rzeczypospolitej. Ich realizacji
skutecznie służy oddziaływanie na obywate-
li poprzez edukację obronną. Powyższy frag-
ment konstytucji jasno wskazuje również na
fakt, iż problem obrony państwa dotyczy nie
tylko sił zbrojnych, lecz także każdego oby-
watela. Dlatego też jest konieczne systema-
tyczne wypracowywanie i ciągłe doskonale-
nie koncepcji oraz teorii wychowania obron-
nego, a także wojskowego, społeczeństwa pol-
skiego.
Duma z własnego państwa daje poczucie bez-
pieczeństwa oraz sprawia, że obywatele identy-
fikują się z nim, a co się z tym łączy, czują się
za nie współodpowiedzialni. Z tego względu po-
wszechny obowiązek wojskowy obywateli, bę-
dący główną formą wywiązywania się z konsty-
tucyjnego obowiązku obrony, obejmujący szko-
lenie wojskowe młodzieży oraz służbę w rezer-
wie, jest bardzo
ważnym, oprócz
rodziny i szkoły,
ogniwem wycho-
wania patriotycz-
nego i obywatel-
skiego.
Na przestrzeni
dziejów obowią-
zek obronny był
utożsamiany naj-
częściej z obo-
wiązkiem woj-
skowym, rozu-
mianym jako po-
winność nałożona
na obywateli
przez państwo
lub przyjęta przez
nich dobrowol-
nie. Mógł on być
powszechny i dotyczyć wszystkich obywate-
li lub też mieć szczególny charak-
ter i obejmować tylko niektóre grupy lub
kategorie osób. Chodziło zwłaszcza o tych,
którzy mieli wymagane kwalifikacje.
Powstanie armii o charakterze masowym
wiąże się z koniecznością gromadzenia re-
zerw osobowych. W razie kryzysu lub wojny
armia tego typu rozwija się do określonego
wcześniej, zwykle znacznie większego, wy-
miaru. Zasadnicze znaczenie mają tu rezer-
wy, oparte na absolwentach szkół wyższych.
Odgrywają oni szczególną rolę w systemie
obronnym państwa, jako wykształcona i świa-
doma grupa społeczeństwa. Z tego też powo-
du pozostają w kręgu szczególnego zaintere-
sowania sił zbrojnych. Należy stwierdzić, iż
zainteresowanie to systematycznie wzrasta.
Wynika ono przede wszystkim ze zmian ja-
kościowych, zachodzących w wojsku w ostat-
nich latach. Przyczyną tego jest, między in-
nymi, wprowadzanie do wyposażenia coraz
bardziej skomplikowanego technologicznie
sprzętu technicznego oraz systemów uzbro-
jenia. Zmiany w tej dziedzinie pociągają z ko-
lei za sobą przemiany w sposobach prowa-
dzenia działań zbrojnych. Ważnym czynni-
kiem jest też poszerzenie zadań sił zbrojnych,
Rys. 1. Czynniki zewnętrzne wpływające na
system przeszkolenia wojskowego studentów
i absolwentów szkół wyższych
Źródło: Z. Cieślik: Edukacja obronna studentów i absolwentów szkół wyższych, „Wiedza Obronna"
z. 1/2003, s. 43.
Wojsko i wychowanie
135 Myśl Wojskowa 1/2007
które wynikają z udziału Polski w różnych
strukturach bezpieczeństwa międzynarodo-
wego. Z tego też powodu absolwenci szkół
wyższych są najbardziej predysponowani do
sprawowania funkcji dowódczych i logistycz-
nych na stanowiskach przewidzianych dla ofi-
cerów i podoficerów rezerwy. Od chwili
odzyskania niepodległości przez Polskę
w 1918 r. funkcjonowało wiele różnych sy-
stemów szkolenia studentów i absolwentów
szkół wyższych. Każdy z nich, w zależności
od zmieniającej się sytuacji społeczno-
-politycznej, był uwarunkowany czynnikami,
mającymi przede wszystkim charakter ze-
wnętrzny, decydujący o kształcie danego sy-
stemu (rys. 1).
Szkolenie wojskowe studentów
Zasadnicze regulacje obowiązującego sy-
stemu są zawarte w ustawie z 13 września
2002 r. o zmianie ustawy o powszechnym
obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej
oraz o zmianie ustawy o uposażeniu żołnie-
rzy. Uregulowania prawne w niej zawarte
przewidują trzy formy przeszkolenia wojsko-
wego poborowych – studentów i absolwen-
tów szkół wyższych: przysposobienie obron-
ne, przeszkolenie wojskowe studentów, prze-
szkolenie wojskowe absolwentów szkół wyż-
szych (rys. 2).
Nowym elementem strukturalnym eduka-
cji obronnej młodzieży akademickiej stało się
przysposobienie obronne studentów i studen-
tek. Ideą tego typu kształcenia jest wykorzy-
stanie wykształconej części społeczeństwa do
działania w razie zaistnienia zagrożeń. Sposób
realizacji przysposobienia obronnego precy-
zuje rozporządzenie ministra edukacji naro-
dowej i sportu oraz ministra zdrowia z 2 paź-
dziernika 2003 r. w sprawie sposobu przepro-
wadzenia przysposobienia obronnego studen-
tów i studentek.
1
Celem kształcenia w ramach przysposobie-
nia obronnego jest opanowanie przez studen-
tów i studentki podstawowej wiedzy o bez-
pieczeństwie narodowym, w szczególności
na temat organizacji obrony narodowej, oraz
poznanie zadań państwa w tym zakresie.
Ponadto poznają oni zadania sił zbrojnych
oraz system przygotowania do spełnienia
przez nich powinności obronnych.
Do zajęć z przysposobienia obronnego mo-
gą przystąpić mężczyźni i kobiety, którzy za-
liczyli pierwszy rok studiów wyższych zawo-
dowych lub jednolitych studiów magister-
skich. Ta forma szkolenia obronnego jest za-
rezerwowana tylko dla ochotników. Zatem
wszyscy, którzy chcą uczestniczyć w zaję-
ciach są zobowiązani do złożenia w swoich
uczelniach pisemnego wniosku w określo-
nych w rozporządzeniu terminach. Szkolenie
z przysposobienia obronnego jest przewidzia-
ne na drugim roku studiów.
Przedmiot ten jest nieobowiązkowy, ale
objęty planem nauki. Zajęcia są prowadzone
w formie samokształcenia oraz konsultacji,
które uczelnia powinna zapewnić studentom.
W tym celu wyznacza się osobę, mającą wie-
dzę z zakresu objętego programem, w szcze-
gólności nauczyciela akademickiego lub, za
zgodą rektora, osobę spoza uczelni. W reali-
zacji programu mogą uczestniczyć również
organizacje i stowarzyszenia o charakterze
proobronnym. Uczelnia powinna zapewnić
co najmniej dwie godziny konsultacji
w semestrze dla każdej grupy studentów.
Przedmiot ten kończy się egzaminem, a oce-
na zostaje odnotowana w indeksie studenta.
Egzamin w formie testu jest organizowany
w uczelni, w której odbywały się zajęcia. Jego
zakres ściśle określa rozporządzenie MENiS.
2

W wypadku niezdania egzaminu, przewidu-
je się również egzamin poprawkowy i komi-
syjny. W związku z tym, że przysposobienie
obronne nie jest przedmiotem obowiązko-
wym, jego niezdanie lub nieprzystąpienie do
niego nie ma wpływu na zaliczenie przez stu-
dentów semestru czy roku studiów. Odbycie
przysposobienia obronnego i zdanie egzami-
1
DzU z 2003 r. nr 174, poz. 1686 oraz DzU z 2005 r. nr 4, poz. 18.
2
Tamże, załącznik nr 2: Zakres wiedzy objętej egzaminem z przysposobienia obronnego.
Rys. 2. Formy przebiegu przeszkolenia wojskowego
studentów i absolwentów szkół wyższych
Źródło: Obrona narodowa w tworzeniu bezpieczeństwa III RP, red. R. Jakubczak, Bellona, Warszawa 2003.
Wojsko i wychowanie
136 Myśl Wojskowa 1/2007
nu końcowego jest obowiązkowe tylko dla stu-
dentów, ubiegających się o skierowanie na
krótkotrwałe przeszkolenie wojskowe w trak-
cie studiów.
Według obecnych unormowań prawnych,
odbycie krótkotrwałego przeszkolenia woj-
skowego przez studentów jest jedną z form
wypełniania obowiązku obronnego. Studenci,
będący jednocześnie poborowymi, z wszyst-
kich typów szkół wyższych, z wyjątkiem
uczelni morskich, mają właśnie taką możli-
wość. Aby jednak odbyć to przeszkolenie,
muszą oni, oprócz zdania egzaminu z przy-
sposobienia obronnego, złożyć, nie później
niż w ciągu miesiąca od dnia zdania egzami-
nu, udokumentowany wniosek do właściwe-
go komendanta uzupełnień o powołanie na
przeszkolenie.
O przeznaczeniu studenta do przeszkole-
nia wojskowego decyduje wojskowy komen-
dant uzupełnień, a jest to uwarunkowane po-
trzebami sił zbrojnych w czasie pokoju i wy-
nika z planu gromadzenia rezerw. Karty po-
wołania na przeszkolenie wojskowe doręcza
się nie wcześniej niż 90 dni i nie później niż
14 dni przed terminem stawiennictwa do służ-
by wojskowej. Studenci przeznaczeni do od-
bycia przeszkolenia wojskowego są kierowani
na nie zgodnie z predyspozycjami zdrowotny-
mi i psychofizycznymi, kierunkiem studiów
oraz innymi kwalifikacjami i zainteresowania-
mi, które mogą być przydatne w służbie.
Krótkotrwałe przeszkolenie wojskowe jest
realizowane w czasie przerwy wakacyjnej
i trwa nieprzerwanie sześć tygodni. Odbywa
się w jednostkach wojskowych i centrach
szkolenia, podległych dowódcom rodzajów
sił zbrojnych lub Sztabowi Generalnemu
Wojska Polskiego. Zasadniczym celem prze-
szkolenia jest przygotowanie studentów do
pełnienia obowiązków na stanowisku dowód-
cy drużyny lub równorzędnym, a także wy-
łonienie kandydatów do szkolenia, w perspek-
tywie, na kolejne stopnie podoficerskie, a na-
wet oficerskie.
3
Przeszkolenie to składa się
z dwóch etapów: szkolenia podstawowego
(ogólnowojskowego), trwającego około
dwóch tygodni, oraz szkolenia specjalistycz-
nego – czterotygodniowego.
Szkolenie kończy się egzaminem. Wszyst-
kich żołnierzy, którzy go zdali, zwalnia się
do rezerwy, nadając im pierwszy w korpusie
podoficerskim stopień – kaprala. Żołnierzy,
którzy egzaminu nie zdali lub z jakichkol-
wiek powodów do niego nie przystąpili, prze-
nosi się do rezerwy w stopniu szeregowego.
Wszyscy studenci rezerwiści po zakończe-
niu studiów powinni otrzymać przydziały
mobilizacyjne. Dalsze szkolenie jest realizo-
wane już w rezerwie i jest ono ściśle dosto-
sowane do potrzeb, wynikających z nadane-
go przydziału mobilizacyjnego.
Roczne możliwości sił zbrojnych w zakre-
sie przeszkolenia studentów są zdecydowa-
nie mniejsze niż liczba chętnych do jego od-
bycia. W związku z tym studenci, którzy
uczestniczyli w przysposobieniu obronnym
i zdali egzamin, a następnie złożyli wnioski
o powołanie ich na przeszkolenie wojskowe,
ale nie zostali na nie powołani, są przenosze-
ni do rezerwy w dniu, w którym stają się
absolwentami szkoły wyższej. Ich szkolenie
wojskowe oraz nadanie im przydziału mobi-
lizacyjnego jest uzależnione od potrzeb sił
zbrojnych.
Pomysł sześciotygodniowego przeszkole-
nia od chwili jego zalegalizowania budzi wie-
le kontrowersji, szczególnie wśród kadry je
prowadzącej. Sześć tygodni bowiem to aż
42 dni kalendarzowe, ale w przybliżeniu
tylko 29 dni szkoleniowych. W tym czasie
kadra musi przekazać wszystko, co powinni
wiedzieć przyszli podoficerowie, a dla
studentów to cała wieczność i naprawdę cięż-
ka praca.
Studenci o przysposobieniu
wojskowym
Opinie na temat obecnego systemu są
wśród kadry bardzo różne. Postanowiono
więc zapytać, co sądzą na ten temat sami za-
interesowani – studenci, odbywający prze-
szkolenie wojskowe w Centrum Szkolenia
Wojsk Lądowych w Poznaniu. Badanie an-
kietowe przeprowadzono we wrześniu 2006 r.,
po egzaminie kończącym sześciotygodniowe
szkolenie. Grupa respondentów, licząca
240 osób, została wybrana spośród odbywa-
jących przeszkolenie wojskowe studentów
uczelni – podchorążych kursu szkolenia re-
zerw. Tworzyli ją słuchacze z różnych grup
szkolnych, reprezentujący rozmaite specjal-
ności wojskowe: pancerną (10 osób), zme-
chanizowaną (173 osoby) i ogólnologistycz-
ną (57 osób).
Ankieta miała pomóc w znalezieniu odpo-
wiedzi na pytanie: Czy przysposobienie obron-
ne i przeszkolenie wojskowe przygotowuje stu-
dentów szkół wyższych do wypełnienia po-
wszechnego obowiązku obrony RP? Najpierw
jednak trzeba było podjąć próbę odpowiedzi
na bardziej szczegółowe pytania.
Idea
wykorzystania
potencjału
intelektualnego studentów
na potrzeby sił zbrojnych jest
ze wszech miar słuszna.
Czy jednak obecna forma
wypełniania powszechnego
obowiązku obrony przez
słuchaczy szkół wyższych
daje pewność, że armia
może liczyć na wiarygodne
zaplecze?
3
Program przeszkolenia wojskowego studentów i absolwentów szkół wyższych – kierunek zmechanizowany, specjalność ogólnodowódcza, CSWL, Poznań
2004, s. 5.
Wojsko i wychowanie
137 Myśl Wojskowa 1/2007
1. Jak przysposobienie obronne realizowa-
ne w uczelniach wpływa na wiedzę proobron-
ną studentów?
2. Czy przeszkolenie wojskowe przygoto-
wuje studentów do wykonywania zadań
w strukturach sił zbrojnych?
3. Jakie czynniki wpływają na zaintereso-
wanie studentów przysposobieniem wojsko-
wym?
Na wstępie podchorążym zadano cztery
pytania o charakterze socjometrycznym, do-
tyczące wybranego przez nich kierunku stu-
diów, wykształcenia rodziców, sytuacji ma-
terialnej oraz miejsca stałego zamieszkania.
Wśród ankietowanych 67% stanowili stu-
denci kierunków humanistycznych, 19% –
ścisłych. Pozostali reprezentowali inne rodza-
je studiów. Zdecydowana większość, bo aż
128 podchorążych, pochodziło z rodzin,
w których rodzice mieli wykształcenie śred-
nie. 60 studentów wskazało na wyższe wy-
kształcenie rodziców, 42 – zawodowe, a 10 –
podstawowe.
Większość respondentów (30%) wywodzi-
ła się z dużych miast – powyżej 100 tys.
mieszkańców, 28% – z miast o społeczności
liczącej 21–100 tys., 19% jako miejsce za-
mieszkania wskazało mniejsze miasta: 7% –
do 5 tys., 12% – od 5 do 20 tys., 23% ankie-
towanych podchorążych stale zamieszkiwa-
ło na wsi.
Na pytanie dotyczące sytuacji materialnej
48% badanych odpowiedziało, że uznaje ją
za dobrą, 43% – za przeciętną, 6% – za bar-
dzo dobrą, a tylko 3% – za trudną. W pyta-
niu tym nie określono żadnych konkretnych
przedziałów, a odpowiedzi były wyłącznie
subiektywnym odczuciem ankietowanych.
Poszukiwane przez Polskę gwarancje bez-
pieczeństwa są związane z ogólnym bezpie-
czeństwem Europy, przede wszystkim uczest-
nictwem w strukturach NATO i Unii
Europejskiej. Nie zwalnia to jednak od wy-
siłków na rzecz troski o skuteczność własne-
go, narodowego bezpieczeństwa i od patrio-
tyczno-obronnych powinności obywatelskich.
Powszechna świadomość tego faktu jest
szczególnie ważna, ponieważ okres wielolet-
niego pokoju, powstanie państwa obywatel-
skiego i brak bezpośrednich zagrożeń mili-
tarnych mogą rodzić postawy zwątpienia co
do troski o potrzebę edukacji obronnej spo-
łeczeństwa. Tymczasem ma ona i będzie mieć
istotne znaczenie dla bezpieczeństwa narodo-
wego. Stan tegoż bezpieczeństwa pozostaje
w ścisłym związku ze stanem wiedzy obron-
nej i świadomością obywateli.
4
Pomimo coraz większego zainteresowania
problematyką bezpieczeństwa wiedza na ten
temat jest bardzo różna na różnych poziomach
edukacji. Na podstawie codziennych obser-
wacji można wysnuć wniosek, iż nie jest
z tym najlepiej. Dlatego też pierwsze pytanie
dotyczyło określenia przez słuchaczy kursu
szkolenia rezerw poziomu swojej wiedzy
z zakresu obronności przed przystąpieniem
do zajęć z przysposobienia obronnego.
Poziom tej wiedzy ocenili po odbyciu przy-
sposobienia obronnego i przeszkolenia woj-
skowego, gdy mieli już pewną skalę porów-
nawczą i mogli porównać swój zasób wiedzy
przed rozpoczęciem służby wojskowej oraz po
jej zakończeniu. Trzeba zdawać sobie jednak
sprawę z tego, że dokonana przez nich ocena
jest niewymierna i bardzo subiektywna,
a ponadto nie daje się zweryfikować.
Stan swojej wiedzy proobronnej przed roz-
poczęciem przysposobienia obronnego aż 145
słuchaczy – czyli ponad połowa – określiło
jako średni. Wiedza tych osób była bardzo
powierzchowna i nieugruntowana. Grupa 73
podchorążych oceniła poziom swoich wiado-
mości jako niski. Aż 22 badanych było prze-
konanych o wysokim poziomie swej wiedzy
z problematyki obronnej. Były to osoby,
które zdobyły wiadomości na ten temat dzię-
ki zainteresowaniom, przynależności do
organizacji paramilitarnych czy wreszcie wy-
niosły je z domu rodzinnego.
Odpowiedź na drugie pytanie, czy przyspo-
sobienie obronne, a właściwie sposób jego
realizacji w szkołach wyższych, spełnił ocze-
kiwania respondentów, podobnie jak pierw-
szym wypadku była subiektywna i takiej oce-
ny, dokonanej przez studentów nie można
w żaden sposób zweryfikować. Każda uczel-
nia realizuje przysposobienie obronne ina-
czej, a wpływ na to mają różne czynniki, ta-
kie jak: fachowość prowadzących zajęcia,
w tym możliwości zatrudniania osób spoza
uczelni, możliwości lokalowe oraz sprzętowe
4
Zob.: J. Kunikowski: Pozamilitarne uwarunkowania obronne [w:] Przygotowanie obronne społeczeństwa, red. J. Kunikowski, Bellona, Warszawa 2001,
s. 103–121.
12% studentów swoją
wiedzę na temat służby
wojskowej czerpie
z wojskowych czasopism
fachowych.
Celem
przeszkolenia
jest przygotowanie stu-
dentów do pełnienia
obowiązków na stanowisku
drużyny lub równorzędnym,
a także wyłonienie kandy-
datów do szkolenia na
kolejne stopnie pod-
oficerskie lub nawet
oficerskie.
Wojsko i wychowanie
138 Myśl Wojskowa 1/2007
i wreszcie liczba godzin przeznaczonych na
konsultacje. Zdecydowanie najważniejszym
czynnikiem, determinującym poziom zajęć,
są kompetencje osoby je prowadzącej, zarów-
no merytoryczne, jak i metodyczne.
Ponad połowa badanych oceniła, że zaję-
cia te mogłyby być ciekawsze, gdyby były
lepiej zorganizowane, a 32 osoby uznały, że
jest to w ogóle strata czasu. Niezadowolonych
z zajęć z przysposobienia obronnego było
160 słuchaczy (rys. 3). Jest to duża liczba.
Należy zatem postawić pytanie: co spowo-
dowało tak niską ocenę? Można w tym miej-
scu szczegółowo rozpatrywać wymienione
wcześniej czynniki, ale można się również
zastanowić nad podejściem samych studen-
tów do przysposobienia obronnego oraz nad
ich oczekiwaniami, związanymi z tym przed-
miotem. Do grupy niezadowolonych można
zapewne zaliczyć tych, którzy na zajęcia mu-
sieli przemieszczać się z miasta do miasta
i ponosić związane z tym koszty. Znajdują
się w niej również studenci, którzy oczeki-
wali, że w czasie zajęć będzie możliwość
odbycia np. strzelania z broni osobistej, cho-
ciaż program tego nie przewiduje. Wreszcie,
wpływ na tak niską ocenę miał, być może,
sposób prowadzenia zajęć. Konsultacje wy-
muszają przygotowanie się do nich zarów-
no prowadzącego, jak i uczestnika. Jeżeli za-
tem przed zajęciami student nie zapozna się
z określoną partią materiału, nie będzie na-
wet w stanie zadać rzeczowego pytania, do-
tyczącego poruszanej problematyki, ale
jeżeli takie pytanie już zada, to oczekuje fa-
chowej odpowiedzi. Należy tu wziąć rów-
nież pod uwagę negatywne nastawienie nie-
których studentów w ogóle do spraw obron-
ności, w tym do służby wojskowej.
W kontekście powyższych rozważań za-
sadne się wydało zadanie studentom pytania,
czy zajęcia z przysposobienia obronnego
przygotowują do odbycia służby wojskowej.
W tym wypadku twierdzącą odpowiedź da-
ło prawie tyle samo osób, ile zdecydowanie
odpowiedziało nie. Pozytywnie odpowie-
działo 52 słuchaczy, uznając, że przysposo-
bienie obronne przybliża problem odbywa-
nia służby wojskowej i w pewien sposób, choć
tylko teoretycznie, do niej przygotowuje.
Zdecydowanie nie odpowiedziało 51 respon-
dentów. Blisko 60% było zdania, że zdobyli
wiedzę z zakresu obronności państwa, ale nie
o wojsku i służbie wojskowej (rys. 4).
Ocena wpływu zajęć z przysposobienia
obronnego na wiedzę studentów z zakresu bez-
pieczeństwa i obronności państwa nie może
być jednoznaczna. W toku badań źródłem in-
formacji byli tylko uczestnicy zajęć, którzy na
zadane pytania udzielili konkretnych odpowie-
dzi na podstawie swoich subiektywnych ocen.
Zdecydowana większość ocenia ten przedmiot
pozytywnie, choć być może nie zaspokaja on
oczekiwań samych studentów. Można przy-
jąć, że poziom wiedzy ogólnej podniósł się
u tych studentów, którzy świadomie uczestni-
czyli w zajęciach.
W kolejnym pytaniu chodziło o wyrażenie
swojego zdania na temat tego, czy obowiąz-
kowa służba wojskowa dla studentów i absol-
wentów szkół wyższych powinna być zniesio-
na. Nie bez znaczenia jest fakt, że podchorą-
żowie odpowiadali na to pytanie już po jej od-
byciu. Zatem, zaznaczając nie (63% wskazań),
mogli mieć na względzie nie tylko szeroko ro-
zumiane bezpieczeństwo państwa, lecz także
obawę, że młodszych kolegów ta służba omi-
nie. Należy jednak założyć, że osoba, która
z problematyką proobronną została zapozna-
na w teorii i praktyce, kierowała się raczej
względami bezpieczeństwa. 33% badanych
uznało, że obowiązkowa służba wojskowa dla
studentów i absolwentów uczelni powinna być
zniesiona, pozostali nie mieli wyrobionego
zdania na ten temat.
Jak jest postrzegana konstytucyjna ko-
nieczność odbycia służby wojskowej? Na to
pytanie ponad połowa ankietowanych odpo-
wiedziała, że jest to obowiązek każdego męż-
czyzny, a co czwarty, że jest to zaszczytny
obowiązek. Łącznie 190 respondentów wy-
raziło pozytywną opinię na ten temat. Można
zatem przyjąć, że znaczna część młodego po-
kolenia zaczyna zmieniać sposób jej postrze-
gania. Tylko co piąty badany twierdzi, że jest
ona stratą czasu, ciężkim doświadczeniem
czy wreszcie przeszkodą w osiąganiu życio-
wych celów. Jednak te osoby, pomimo nega-
Rys. 3. Ocena realizacji zajęć
z przysposobienia obronnego
Student po
ukończeniu
przeszkolenia wojskowego
może zostać wyznaczony
na stanowisko dowódcy
drużyny (załogi). Jest to
takie samo stanowisko,
na które jest wyznaczany
absolwent szkoły podoficer-
skiej. Powinni oni zatem być
przygotowani na takim
samym poziomie i mieć
te same umiejętności.
Wojsko i wychowanie
139 Myśl Wojskowa 1/2007
tywnego podejścia do służby wojskowej, pod-
jęły trud jej odbycia, bo ktoś lub coś ich do
tego skłoniło. Jest to niewielka liczba w po-
równaniu do tych studentów, którzy z szan-
sy odbycia służby wojskowej postanowili nie
skorzystać.
Kolejne pytanie wiązało się z oceną pozio-
mu wiedzy podchorążych na temat sił zbroj-
nych przed rozpoczęciem przeszkolenia woj-
skowego. W tym wypadku badani ponownie
mieli dokonać oceny stanu swojej wiedzy
w momencie wcielenia w szeregi sił zbroj-
nych. Ponad 60% podchorążych oceniło ją
bardzo krytycznie, przyznając, że jej poziom
był niski. Tylko 6% badanych uznało, że ich
wiedza była na bardzo wysokim poziomie.
Tak duży procent odpowiedzi krytycznie
oceniających poziom własnej wiedzy na te-
mat sił zbrojnych może wskazywać na zależ-
ność od źródeł zdobywania wiadomości.
Pytanie dotyczące tej problematyki uwzględ-
niało kilka odpowiedzi do wyboru (rys. 5).
Warto zaznaczyć, że z wojskowych czaso-
pism fachowych o służbie wojskowej dowie-
działo się 12% respondentów. Coraz częściej
źródłem informacji staje się również Internet.
Można w nim znaleźć wiele stron, na których
znajdują się informacje o formach wypełnie-
nia obowiązku obronnego przez obywateli,
w tym o sposobie przebiegu służby wojsko-
wej. Duże znaczenie w sferze wychowania
i edukacji proobronnej mają różnego typu or-
ganizacje młodzieżowe i stowarzyszenia,
w tym ZHP, ZHR, LOK czy „Strzelec”.
Wspominali o nich również ankietowani,
uznając je za źródła informacji na temat sił
zbrojnych.
Badani mieli też wyrazić swoją ocenę prze-
szkolenia wojskowego. Ankieta była prowa-
dzona w dniu, w którym odbył się egzamin
końcowy, co mogło mieć wpływ na wybór
jednej z czterech odpowiedzi. Około 70% re-
spondentów uznało, że ich wyobrażenie
o przeszkoleniu wojskowym było całkiem in-
ne, ale mimo to spełniły się ich oczekiwania.
W 26% wypadków badani uznali, że szkole-
nie było zgodne z tym, czego się spodziewali.
Można zatem przyjąć, że według zdecydowanej
większości słuchaczy, czyli 224 osób,
w przeszkoleniu wojskowym osiągnięto zakła-
dany cel. Tylko 7% badanych wyraziło się ne-
gatywnie o szkoleniu, uznali, że była to stra-
ta czasu, ponieważ tematy omawiano po-
wierzchownie, za mało było zajęć praktycz-
nych, a za dużo teoretycznych. Oczekiwali
oni większego wysiłku fizycznego, szczegól-
nie podczas zajęć praktycznych w terenie.
Niestety, na negatywną ocenę przeszkolenia
miały wpływ opinie dowódców pododdzia-
łów, którzy sami niejednokrotnie mają bar-
dzo sceptyczne podejście do tej formy służ-
by wojskowej.
Następne pytanie dotyczyło poziomu przy-
gotowania studentów po przeszkoleniu woj-
skowym do wykonywania zadań w struktu-
rach sił zbrojnych na stanowiskach dowód-
ców drużyn (załóg). Tylko 12 osób pozytyw-
nie oceniło swoje przygotowanie, aż 170 wąt-
pi, że zostali do-
brze przygotowani
do tej roli, 58 pod-
chorążych z bada-
nej grupy zdecy-
dowanie uznało, że
nie są odpowied-
nio przygotowani.
Wyniki badań
wskazują, że po-
nad połowa pod-
chorążych – przy-
szłych dowódców
drużyn, nie czuła-
by się na si-
łach, aby po-
dołać zada-
Rys. 4. Ocena zajęć z przysposobienia obronnego
w kontekście przeszkolenia wojskowego
Rys. 5. Źródła wiedzy na temat służby wojskowej
Wojsko i wychowanie
140 Myśl Wojskowa 1/2007
niom, wynikającym z obowiązków dowódcy
drużyny.
Podobnie jak poprzednie, również ta oce-
na jest bardzo subiektywna. Dlatego też, aby
ocenić poziom przygotowania podchorążych
do wykonywania zadań, warto poddać krót-
kiej analizie program szkolenia studentów.
Nie ulega wątpliwości, że jednym z waż-
niejszych przedmiotów dla przyszłego do-
wódcy drużyny zmechanizowanej jest takty-
ka. Uczy się on, oprócz działania na polu wal-
ki, również dowodzenia podległym podod-
działem. Tymczasem w przedmiocie taktyka
ani w żadnym innym problematyka podstaw
dowodzenia nie była poruszana. Z formalne-
go punktu widzenia nie ma zatem czasu na
uczenie słuchaczy procedur, związanych
z kierowaniem ludźmi przed i w toku walki.
Trudno jest też prowadzić zajęcia, na których
przyszły dowódca ma się nauczyć sposobów
działania w różnych sytuacjach, jeśli na ten
przedmiot przeznaczono tylko 26 godzin.
Niewiele więcej czasu obejmuje szkolenie
ogniowe. Trudno zatem dokładnie zapoznać
słuchaczy z uzbrojeniem etatowym drużyny
zmechanizowanej. Nie ma możliwości strze-
lania z tej broni, z wyjątkiem etatowej broni
dowódcy drużyny.
Czym się kierują studenci, podejmując de-
cyzję o odbyciu przysposobienia obronnego
i przeszkolenia wojskowego? Na to pytanie
podchorążowie z kursu szkolenia rezerw mo-
gli wybrać po trzy odpowiedzi z siedmiu moż-
liwych. Takie rozwiązanie umożliwiło indy-
widualną ocenę pobudek każdego z nich.
Najczęściej wymienianym powodem udziału
w nowym systemie odbywania służby wojsko-
wej była chęć uregulowania powinności obron-
nych obywateli (209 wskazań). Na drugim
miejscu podchorążowie wybierali ciekawość
i chęć przeżycia przygody (173). Cieszy fakt,
że na kolejnym miejscu wymieniali chęć zdo-
bycia wiedzy na temat obronności państwa
(101). Niestety, tylko 51 osób jako jeden z po-
wodów wybrało patriotyzm. Niewielka liczba
kierowała się również namowami kolegów (7)
lub chęcią spędzenia w atrakcyjny sposób zbli-
żających się wakacji (6).
Kolejne pytanie zadane respondentom do-
tyczyło ich przyszłości w kontekście ewentu-
alnej przyszłej pracy w wojsku. Aż 55 osób
odpowiedziało, że chciałoby związać swoją
przyszłość z wojskiem, 116 podchorążych nie
ma wyrobionego zdania na ten temat, co mo-
że oznaczać, że nie mają sprecyzowanych
planów, związanych z przyszłym zawodem,
a decyzję o pracy w wojsku mogą podjąć
w określonych okolicznościach. Wśród pod-
chorążych zapewne są potencjalni kandydaci
na oficerów, którzy po ukończeniu studiów
wyższych zdecydują się na szkolenie
w Studium Oficerskim Wyższej Szkoły
Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu.
Podchorążowie, którzy na poprzednie pyta-
nie odpowiedzieli tak, zostali poproszeni
o sprecyzowanie, w jakim charakterze chcieli-
by pracować w wojsku. Zdecydowana więk-
szość (49%) badanych chciałaby zostać ofice-
rami. W korpusie podoficerskim chętnie znala-
złoby swoje miejsce 33% respondentów, a 18%
w gronie pracowników cywilnych wojska.
Wszystkim badanym zadano pytanie, czy
ewentualnie chcieliby znaleźć zatrudnienie
w innych niż siły zbrojne służbach mundu-
rowych. W tym wypadku twierdząco odpo-
wiedziały 93 osoby (38%). Do najczęściej
wymienianych formacji należały: Policja
(41 osób), Państwowa Straż Pożarna
(16 osób) i Straż Graniczna (14 osób).
Rzadziej wymieniano służbę więzienną
i straż miejską (po 5 osób), oddziały antyter-
rorystyczne (4 osoby) oraz Centralne Biuro
Śledcze, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrz-
nego, Biuro Ochrony Rządu i służbę celną
(po 2 osoby).
Czy studenci są przygotowani
do obrony ojczyzny?
Nie ulega wątpliwości, że nowy system
przeszkalania wojskowego studentów szkół
wyższych jest potrzebny. Pozwala na stosun-
kowo szybkie i niezbyt kosztowne przygoto-
wanie studentów, głównie na potrzeby mobi-
lizacji sił zbrojnych. Z analizy stopnia uzupeł-
nienia potrzeb mobilizacyjnych SZ RP wyni-
ka, że w celu ich uzupełnienia oraz odtwarza-
nia zasobów kadrowych rezerwy należałoby
corocznie przeszkolić 6 tys. studentów i ab-
solwentów szkół wyższych. Szacuje się, że bę-
dzie to możliwe dopiero po 2008 roku.
5
W 2004 r. do odbycia przysposobienia
obronnego i przeszkolenia wojskowego było
uprawnionych około 368 tys. studentów i stu-
dentek drugiego roku studiów. Wnioski
w sprawie przysposobienia obronnego zło-
żyło około 20 tys. osób, co stanowi 5,5%
wspomnianej liczby. O odbycie przeszkole-
nia wojskowego zwróciło się zaledwie
5
J. Maryś: Przebieg służby wojskowej absolwenta szkoły wyższej, „Zeszyt Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia – wydanie specjalne”, s. 13.
6
T. Milczarek: Przepisy, procedury i problemy powoływania studentów i absolwentów szkół do odbycia przeszkolenia wojskowego, „Zeszyt Centrum Szkolenia
Artylerii i Uzbrojenia – wydanie specjalne”, s. 22–23.
[...] Pierwszego
dnia, gdy sierżant
odgrażał się, że rozwali
nas na atomy, byłem
bliski załamania. Do
tego mroźna noc pod
namiotem, otarte nogi,
po prostu katastrofa.
Ale teraz, jakbym miał
okazję wybrać się na
takie szkolenie jeszcze
raz i z tymi samymi
ludźmi, zrobiłbym to na
bank. Sierżant też
okazał się człowiekiem.
Fragment wypowiedzi studenta
Uniwersytetu Jagiellońskiego, udzielo-
nej po odbyciu przeszkolenia wojskowe-
go w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych
w Poznaniu. J. R. Gruszczyński: Student
w koszarach, „Wiadomości Uniwersytetu
Jagiellońskiego" nr 10/2004, s. 8.
Wojsko i wychowanie
141 Myśl Wojskowa 1/2007
4070 osób, tzn. tylko 1,05% ogólnej liczby
studentów.
6
Zgodnie z planami Generalnego
Zarządu Zasobów Osobowych Sztabu
Generalnego WP w 2004 roku przeszkolenie
wojskowe w ośrodkach szkolenia rodzajów
sił zbrojnych przeszło 1335 studentów, czyli
tylko 0,36% uprawnionych. To zdecydowa-
nie za mało, ale niestety tylko na tyle pozwo-
liły środki przeznaczone na ten cel.
Problematyka obronności to nie tylko za-
dania czysto militarne, to również wiele za-
dań w różnych resortach, w których znajdu-
ją zatrudnienie absolwenci szkół wyższych.
Badania wykazały, że stan wiedzy z zakresu
obronności wśród studentów nie jest zadowa-
lający. Takie zagadnienia, jak: świadczenia
na rzecz obronności, zarządzanie kryzysowe,
współpraca cywilno-wojskowa, funkcje pań-
stwa gospodarza, ratowanie i ochrona dóbr
kultury i inne, to problematyka, z którą więk-
szość absolwentów zetknie się w działalno-
ści zawodowej. I dlatego celowe byłoby dą-
żenie do rozszerzenia zajęć z przysposobie-
nia obronnego na zajęcia obligatoryjne – mi-
nimum 10 godzin na wszystkich kierunkach
kształcenia. Chodzi o to, żeby były profesjo-
nalnie zorganizowane i przeprowadzone.
Władze niektórych uczelni podejmują kroki
w kierunku uatrakcyjnienia przysposobienia
obronnego i szerszego nim zainteresowania
studentów. Na przykład na Uniwersytecie
im. Adama Mickiewicza w Poznaniu zapro-
ponowano dodatkowe zajęcia z historii woj-
skowości i wychowania fizycznego, strzela-
nie z broni pneumatycznej oraz wycieczki do
jednostek wojskowych. Takie działania wpły-
ną na jeszcze większe zainteresowanie stu-
dentów nie tylko służbą wojskową, lecz tak-
że problematyką obronności państwa.
Być może powoli, ale jednak zaczynamy
rozumieć, czym jest bezpieczeństwo. Może
o tym świadczyć fakt, że zdecydowana więk-
szość podchorążych opowiedziała się za tym,
aby służba wojskowa studentów nadal była
obowiązkowa.
Nie najlepiej przedstawia się przygotowa-
nie studentów do wykonywania zadań
w strukturach sił zbrojnych. Opracowane
w tym celu programy przeszkolenia, obejmu-
jące między innymi problematykę taktyki,
szkolenia ogniowego, metodyki szkolenia
wojskowego, wychowania wojskowego czy
też psychologiczne uwarunkowania służby
wojskowej, to tylko namiastka tego, co powi-
nien znać i umieć dowódca drużyny czy za-
łogi. Może należałoby dokonać kolejnej po-
prawki obowiązujących przepisów. Propozycje
przedstawiane przez kadrę dowódczą i dy-
daktyczną są różne, ale wszystkie wynikają
z opinii o niemożliwości przygotowania pod-
oficera – dowódcy drużyny (załogi) w tak
krótkim czasie. Postulaty zmierzają między
innymi do wydłużenia czasu szkolenia stu-
dentów do co najmniej trzech miesięcy.
Wydaje się to jednak mało realne z dwóch
powodów. Pierwszy jest finansowy, a drugi
to konieczność wydłużenia studentom waka-
cji letnich. Bardziej racjonalnym celem sześ-
ciotygodniowego szkolenia byłoby przygoto-
wanie żołnierza – specjalisty w określonej
specjalności wojskowej. Wybrane osoby, ma-
jące odpowiednie predyspozycje, po kolej-
nych szkoleniach w ramach ćwiczeń rezerwy
mogłyby zostać w przyszłości również pod-
oficerami i dowódcami.
Przedstawione tu wyniki badań własnych
wyraźnie sugerują, że sześć tygodni to zbyt
krótki okres, aby przygotować studentów do
roli żołnierza, specjalisty i dowódcy druży-
ny. Czy jest tworzona zatem kolejna iluzja,
która niestety nie przynosi spodziewanych re-
zultatów? Sama idea wykorzystania poten-
cjału intelektualnego studentów na potrzeby
sił zbrojnych jest ze wszech miar słuszna.
Dysponując jednak doświadczeniami z ubie-
głych lat, należy zastanowić się nad zmiana-
mi w systemie przeszkolenia studentów i to
w takim kierunku, aby absolwenci kursów
mogli stanowić wiarygodne zaplecze armii,
a przede wszystkim, aby potrafili sprostać za-
daniom na stanowiskach, na które zostaną
wyznaczeni w ramach przydziałów mobili-
zacyjnych.
Nowy system kształcenia obronnego stu-
dentów spowodował również zwiększenie za-
interesowania problematyką obronności
wśród studentów i studentek. Nasuwa się
wniosek, że jest to dobre rozwiązanie przede
wszystkim dla środowiska akademickiego.
Umożliwia bardzo szybkie odbycie służby
wojskowej i bezkonfliktowy start po ukończe-
niu studiów. Jest szansą zdobycia określonej
wiedzy i umiejętności, a także przepustką dla
tych studentów, którzy marzą o tym, aby zo-
stać żołnierzami zawodowymi lub znaleźć
pracę w innych służbach mundurowych.
Reasumując należy stwierdzić, że mimo
pełnego zaangażowania, zarówno ze strony
studentów, jak i wydzielonej do szkolenia ka-
dry dowódczej i dydaktycznej, absolwent
krótkotrwałego przeszkolenia wojskowego –
kapral podchorąży rezerwy będzie pseudo-
podoficerem z dużymi lukami wiedzy i umie-
jętności. Przysposobienie obronne i przeszko-
lenie wojskowe studentów w prezentowanej
formie nie przygotowuje ich w pełnym za-
kresie do wypełniania powszechnego obo-
wiązku obrony RP.
g
Służba wojskowa
przestaje być sprawą tylko
tych, którzy nie
są na tyle sprytni lub
bogaci, aby ją ominąć.
Z odpowiedzi udzielonych
przez grupę respondentów
na pytania socjometryczne
wynika, że do wojska mniej
lub bardziej chętnie
trafiają wszyscy, zarówno
studenci, których sytuacja
materialna jest dobra,
jak i gorzej sytuowani. Nie
ma znaczenia również
wykształcenie rodziców
i miejsce zamieszkania.
Przekrój badanej
grupy pod względem
wykształcenia
rodziców jest
zbliżony do przekroju
wykształcenia polskiego
społeczeństwa.
142 Myśl Wojskowa 1/2007
Stereotypy etniczne
żołnierzy misji pokojowej
mgr
ANNA JANICKA
Absolwentka Instytutu
Etnologii i Antropologii
Kulturowej Uniwersytetu
Warszawskiego oraz Instytutu
Nauk Humanistycznych
Wojskowej Akademii
Technicznej.
W
analizach przygotowania i przebie-
gu operacji innych niż wojenne ma-
ło uwagi poświęca się specyficzno-
ści kontaktów żołnierzy z ludnością cywilną
w miejscu pełnienia misji. Problem ten ginie
wśród innych ważnych spraw, związanych
z uczestnictwem w międzynarodowych przed-
sięwzięciach, lub jest sprowadzany do relacji
na temat egzotyki miejsca, w którym mają słu-
żyć żołnierze. Kontakty międzykulturowe są
jednak warte głębszej analizy.
Żołnierze kontaktują się z jednej strony
z ludnością odmienną kulturowo, z drugiej
uczestniczą w konfrontacji kultury wojskowej
z kulturą cywilną. Osiągnięcie celów misji nie-
jednokrotnie zależy od jakości komunikacji,
co docenili wojskowi, tworząc struktury CIMIC
(Civil-Military Cooperation). Z punktu widze-
nia nauk społecznych proces komunikacji
zmienia kontaktujące się ze sobą strony i bez-
pośrednio na nie wpływa. Warto przedstawić
poglądy na temat lokalnej ludności, wyrażane
przez polskich żołnierzy KFOR (Kosovo
Force) i zastanowić się, jaki mogą mieć one
wpływ na sposób wykonywania obowiązków
mandatowych. Do tych celów wykorzystuję
materiał zebrany podczas badań, prowadzo-
nych wśród żołnierzy Polskiego Kontyngentu
Wojskowego KFOR w 2001 i 2002 roku.
W ciągu sześciu tygodni przeprowadziłam roz-
mowy z ponadpięćdziesięcioma osobami.
Istotny kontekst omawianych zagadnień, sta-
nowi Oświadczenie w sprawie Kosowa, przed-
stawione w kwietniu 1999 na szczycie wa-
szyngtońskim NATO, w którym czytamy:
Kryzys w Kosowie jest podstawowym wyzwa-
niem dla wartości, które przyświecały NATO
od czasu jego powstania: dla demokracji, praw
człowieka i rządów prawa (…) Nie pozwoli-
my by powiodła się ta kampania przemocy.
NATO jest zdecydowane odnieść sukces.
1
Dokument ten wyraźnie wskazuje, że
w trakcie tak zwanej kosovokrizy, wielonaro-
dowe siły NATO wystąpiły jako reprezentant
określonego ładu kulturowego. Polscy żołnie-
rze, pełniący służbę w Kosowie jako członko-
wie sojuszu, reprezentują przywołane warto-
ści, których uniwersalność
2
– a więc słusz-
ność i powszechność – jest przez niektóre kra-
je kwestionowana. Żołnierze mają też własny
system wartości, który konfrontują z wartoś-
ciami właściwymi dla miejsca pełnionej misji.
Ten system wartości stanowi rdzeń świata
społecznego, w jakim funkcjonujemy.
Wykonywanie zadań w ramach misji pokojo-
wej zależy od przygotowania do służby i prze-
konań, jakimi kierują się żołnierze wypełnia-
jąc zadania. Wpływa też w pewnym stopniu
na charakter ingerencji w lokalną kulturę. Jak
dotąd, misje pokojowe ONZ, a także te pełnio-
ne pod jej auspicjami, były prowadzone pod
hasłem zasady bezstronności. Choć trwają dys-
kusje na temat konieczności dostosowania spo-
sobu działania ONZ do zmieniających się wa-
runków i charakteru współczesnych konflik-
tów, zasada ta – jak dotąd – jest obowiązująca
i determinowała sposób wypełniania zadań
przez polskich żołnierzy KFOR. Mimo to, pod-
czas pobytu kształtowały się także prywatne
opinie na temat misji i otaczającej rzeczywi-
stości, niejednokrotnie dalekie od dyploma-
tycznej, bezstronnej postawy narzucanej przez
regulamin żołnierza misji pokojowej.
Kształtowanie się wizerunku
lokalnej ludności
W chwili przyjazdu na misję wiedza żołnie-
rzy na temat miejscowej kultury była bardzo
zróżnicowana. Szkolenie, które miało dostar-
czyć, między innymi, podstawowych informa-
cji na ten temat, nie zawsze było skuteczne.
Część uczestników misji bagatelizowała temat,
nie była zainteresowana szkoleniem, „przespa-
ła” wykłady. Wielu rozmówców polegało
głównie na informacjach przekazywanych
przez media i kolegów, którzy wrócili już z mi-
sji. Niektórzy poszukiwali dodatkowych infor-
macji o sytuacji polityczno-ekonomicznej
w regionie, o mieszkańcach Kosowa i ich men-
talności. Dopiero na miejscu wyrabiali sobie
lub weryfikowali poglądy. Głównymi źródła-
mi wiedzy na temat lokalnych mieszkańców
1
http://www.nato.int/docu/pr/1999/p99-062e.htm
2
Wiele informacji na ten temat [ w:] Uniwersalizm praw człowieka. Idea a rzeczywistość w krajach kultur pozaeuropejskich, red. K. Tomala, Warszawa 1998.
Wojsko i wychowanie
143 Myśl Wojskowa 1/2007
obszaru pełnionej misji były więc: media,
wykłady w ramach szkolenia przygotowują-
cego do służby, opinie kolegów (w szczegól-
ności z poprzedniej zmiany), tłumaczy, in-
formacje zdobyte dzięki własnym poszuki-
waniom.
Istotnym czynnikiem, wpływającym na wi-
zerunek lokalnej ludności, był charakter obo-
wiązków wykonywanych przez danego żoł-
nierza. Ci, którzy wypełniali zadania opera-
cyjne w strefie, czyli w rejonie odpowiedzial-
ności mandatowej poza obozem, mieli możli-
wość obserwacji lokalnej społeczności oraz
bezpośredniego z nią kontaktu. Służba w kom-
panii logistycznej wiązała się, w wielu wypad-
kach, z obowiązkami przede wszystkim w ob-
rębie obozu. Sprawiało to, że obraz Kosowa
kształtowały w dużej mierze opowieści kole-
gów, a nie własne spostrzeżenia.
3
Kontakty
z lokalną ludnością miały różnorodny charak-
ter. Dochodziło do nich na przykład w punk-
tach kontrolnych (check point), podczas prze-
szukania domów, długotrwałej służby wśród
lokalnej ludności. Charakteryzowały się bar-
dzo zróżnicowaną intensywnością. Check po-
int jest przykładem krótkotrwałego, powierz-
chownego kontaktu, bez pośrednictwa tłuma-
czy, który jeden z rozmówców określił jako
rozmowę służbową typu: zatrzymaj się, wyłącz
silnik, daj dokumenty do kontroli, otwórz ba-
gażnik, podnieś to, tamto… Inaczej było w wy-
padku przeszukiwania domów, podczas które-
go korzystano z pośrednictwa tłumaczy.
Sytuacja ta wiązała się z demonstracją siły
(żołnierze byli uzbrojeni, dom otoczony), in-
gerencją w prywatność gospodarzy domu i mi-
mo istniejących procedur, mogła mieć bardzo
różny przebieg. Zależało to od stosunku miesz-
kańców przeszukiwanego domu i od sposobu
prowadzenia przeszukania (wypowiedź 1 i 2).
Jak pokazują przytoczone relacje, przeszu-
kania mogły się diametralnie od siebie różnić.
Pierwsza wypowiedź dobrze oddaje paradoks
działań, prowadzonych przez siły zbrojne
w trakcie operacji pokojowych, które niejed-
nokrotnie odbiegają swym charakterem
od tradycyjnie przypisywanej im roli.
Przedstawienie przez drugiego rozmówcę ro-
bienia „boruty”, mówi wiele już poprzez
samą nazwę. Sposób wykonania przeszukania
został określony jako diabelski i potępiony za
nieuzasadnioną, zdaniem rozmówcy, agresję,
niegodną sił pokojowych.
W czasie wywiadów, które przeprowadza-
łam, o przeszukaniach mówiono jednak rzad-
ko i raczej niechętnie. Odnosiłam wrażenie, że
moich rozmówców krępowała nie tylko oba-
wa przed zdradą tajemnicy służbowej, ale tak-
że poczucie, że jest to działalność wstydliwa,
moralnie ambiwalentna.
Wypowiedź 1
Na początku był strach, teraz
już wiedzą, że wojsko może
przyjść. Kwestią jest, kiedy
i po co. Na początku były
obawy, przede wszystkim. No,
nadal są obawy, oczywiście,
wchodzi wojsko do domu,
dziecko się boi. Trzeba się
zająć dzieckiem. I trzeba je
poczęstować cukierkiem.
I pokazać, że żołnierz to nie
jest człowiek, który urwie
uszy, tylko porozmawia,
poda rękę.
3
Nie jest to jednak reguła, czego przykładem mogą być kucharze, którzy spędzili miesiąc na posterunku w samym Kaczaniku i mieli okazję przyglądać się życiu mieszkańców
miasta.
Wypowiedź 2
Jak się wchodzi gdzieś...
ja siedzę przy samochodzie,
ale obserwuję nieraz te prze-
szukania. Wpadają do do-
mów żołnierze zawodowi,
robią po prostu borutę taką,
że aż wstyd za tego żołnie-
rza. Ludzie myślą sobie, że
mogłoby być lepiej, gdyby ich
tu nie było. (...)
Na przykład wpadł pewien
porucznik do domu (...) Posta-
wił pod ścianą wszystkich do-
mowników, ręce kazał trzy-
mać w górze (…).
Kosowo. Do krótkotrwałego kontaktu z ludnością miejscową dochodzi na przykład w punktach kontrolnych
(fot. A. Rawski)
Wojsko i wychowanie
144 Myśl Wojskowa 1/2007
Kolejnym przykładem sytuacji, która dawa-
ła odmienne możliwości poznawcze, była dłu-
gotrwała służba wśród lokalnej ludności. Jej
przykładem mogła być służba polskich żołnie-
rzy na terenie miasta Kaczanik. Jeden z żoł-
nierzy wspomina:
(...) Wychodziliśmy na miasto. Pochodziliśmy
tam sobie między ludźmi. Pewnie żeśmy z ni-
mi nie rozmawiali. No i dzieci! Była tam taka
gromadka dzieci, które się (...) nauczyły mó-
wić po polsku. Tam wcześniej był Świętoszów.
Przez tam dwa czy trzy lata. Centralnie moż-
na było z nimi porozmawiać. To było takie mi-
łe strasznie. (…) Zaśpiewały nam te dzieci
Góralu czy ci nie żal (...) Mnie się aż łza w oku
zakręciła. (…) A na samym początku mnie
drażniło, jak się gość darł z meczetu, z tej wie-
ży. O piątej rano wychodził i podawał: ’Allah’
(imituje muezina – AJ). Coś tam się darł. To
myśmy wstawali na kuchnię, jak się darł. To
był nasz budzik. Na samym początku. Później
się przyzwyczailiśmy. Śmialiśmy się z gościa.
(…) Mógł się drzeć. Cztery czy pięć razy dzien-
nie wychodził. Jak artysta.
Żołnierze mieli okazję obserwować życie
codzienne, zachowania i zwyczaje mieszkań-
ców, a po powrocie do obozu ich relacje były
dla pozostałych źródłem informacji o lokal-
nym świecie.
Albańczycy i Serbowie
Wielu moich rozmówców deklarowało
zmianę stosunku do Serbów i Albańczyków
po przyjeździe do Kosowa. Często byli to ci,
którzy przyjeżdżali z przekonaniem o winie
i brutalności Serbów i większą sympatią da-
rzyli Albańczyków, uznawanych za ofiary
serbskiej agresji. Podczas pobytu w rejonie
misji negatywne nastawienie do Serbów ma-
lało, a w wypadku niektórych szala sympa-
tii wyraźne przechylała się na stronę Serbów,
a jednocześnie rosła niechęć do Albańczyków.
Taką zmianę dobrze ilustruje poniższa wy-
powiedź:
Na początku, jak byłem jeszcze w domu,
przed wyjazdem do Kosowa, jak oglądałem na
przykład telewizję… często dzienniki, bo się
tym interesowałem, chciałem wiedzieć jak naj-
więcej na ten temat, czytałem parę książek na
ten temat, o tej ludności… to cały czas miałem
wrażenie, że ci źli to Serbowie. Tam jest ten
Karadzić cały, zbrodniarz wojenny i tak dalej.
(...) Teraz, po przyjeździe tutaj, Serbowie to są
naprawdę spoko goście. Wierzący i bardzo po-
dobni, jeśli chodzi o mentalność, do Polaków.
W dużym stopniu. A Albańczycy to brudasy,
nie jestem rasistą, ale z tym mogłem się spot-
kać; to są brudasy, złodzieje. (…)
Podobny pogląd wyrażało wielu innych roz-
mówców. Warto przy tym zaznaczyć, że żoł-
nierze dbający o polityczną poprawność, wy-
powiadając się na temat Albańczyków
i Serbów, niejednokrotnie podkreślali, że pre-
zentują wyłącznie prywatne opinie, natomiast
jako reprezentanci sił pokojowych zachowują
neutralność. Nie oznaczało to jednak, że żoł-
nierze nie mieli prywatnych preferencji zwią-
zanych z lokalną społecznością, a zacytowa-
na wypowiedź sugeruje, że sympatie czy też
antypatie nie rozkładały się równomiernie na
obie grupy.
Podczas spotkań z ludnością albańską da-
wała o sobie znać bariera językowa, która
sprawiała, że kontakt był powierzchowny,
a komunikacja werbalna ograniczała się do
minimum, nawet jeśli niektórzy żołnierze ko-
rzystali z dostarczonego im słowniczka i uczy-
li się wydawać polecenia w języku albańskim.
Albańczycy jawili się jako obcy językowo
i religijnie, o czym świadczy określenie ich
mianem wyjców przez jednego z rozmówców,
którego irytowały śpiewy muezina czy lokal-
na muzyka. Tym, co w miejscowym krajobra-
zie rzucało się w oczy, jako odmienne od ro-
dzimej kultury, były nie tylko elementy archi-
tektoniczne, takie jak minarety meczetów,
świadczące o innym wyznaniu Albańczyków.
Moi rozmówcy za charakterystyczne dla stre-
fy albańskiej uznali śmieci przewalające się
przez albańskie podwórka lub zalegające na
obrzeżach wiosek. To podejście do kwestii
czystości definiowano też jako podstawową
różnicę między strefą albańską i serbską (wy-
powiedź 3).
W tym kontekście warto wspomnieć o et-
nonimie Albańczyków, który ulegał wielu
przekształceniom. Mówiono o nich: Albańcy,
Albany, szuszwole, a każdy z tych zwrotów za-
4
http://pl.wiktionary.org/wiki/szuszwol; http://www.mirbink.webpark.pl/s.htm
Przygotowanie żołnierzy
do służby w warunkach
odmienności kulturowej
ma decydujące znaczenie
dla profesjonalnego
wypełniania misji.
Wypowiedź 3
Bo to jest inna kultura, inne
środowisko, inne podejście,
całkiem inny system i pewne
rzeczy są nie do pomyślenia.
Jak człowiek przyjeżdża
pierwszy raz i widzi jak dzie-
ciaki kąpią się w rzece, a póź-
niej, jak inni wiozą śmieci
i wykorzystują to, że jest tylko
górna część barierki i wyrzu-
ca te śmieci do tego samego
strumienia, w którym dziecia-
ki się kąpią, to jest w pewnym
sensie szok.
Wojsko i wychowanie
145 Myśl Wojskowa 1/2007
wierał negatywne konotacje. Nieraz mogłam
słyszeć przestrogi przed szuszwolskim jedze-
niem czy narzekania na szuszwolską kawę.
Według rozmówców, określeniem tym posłu-
giwali się w stosunku do ludności albańskiej
także żołnierze poprzedniej zmiany PKW.
Trudno mi było uzyskać od nich wyjaśnienie
terminu szuszwol. Jak przypuszczali niektó-
rzy, przywędrowało z żołnierzami, którzy słu-
żyli wcześniej na misji w Syrii czy w Libanie.
Właśnie oni wskazywali, że słowo szuszwol
kojarzono tam z brudem i pochodzi ono z ję-
zyka arabskiego. W rzeczywistości jest to re-
gionalizm poznański, oznaczający brudasa,
człowieka niezbadanego bądź też kogoś
nieuczciwego, krętacza, kombinatora.
4
Po-
sługiwano się tym terminem, nie znając właś-
ciwie jego etymologii, a jedynie przejmując
go od innych.
Stosunki między płciami były tym elemen-
tem lokalnej kultury, który szczególnie przy-
kuwał uwagę rozmówców. Była to też sfera,
w której żołnierze dostrzegali przepaść mię-
dzy kulturą rodzimą a albańskich mieszkań-
ców Kosowa, nawet w tak pozornie błahych
zachowaniach, jak opisane przez kaprala:
(...) Nawet jak idzie już takie starsze mał-
żeństwo, no to kobieta to nie idzie razem z nim
tylko za nim i torby niesie. A on idzie z przo-
du, fajkę pali. Dla nas Europejczyków… przy-
zwyczailiśmy się już, że (…) miłość, zakocha-
nie, że chcemy być razem, to okazujemy wszyst-
kim, że my jesteśmy parą. To jest takie dum-
ne: iść z dziewczyną, którą się kocha, za rękę.
A tutaj nie. Tutaj żona służy tylko do tego, że-
by… do prokreacji.
Zdarzyło się, że podejrzewano Albańczyków
o przejawy niemal zezwierzęcenia, złamania
reguł ludzkiego świata w sferze seksualnej.
Rozmówca (R): U nich kobieta… zaraz ci
coś powiem, nie wiem, czy to słyszałaś, czy
nie. Albańcy, jest coś takiego u nich na przy-
kład: jesteśmy razem, ja wyjeżdżam do pra-
cy, do Niemiec czy gdzieś, oni wszędzie jeż-
dżą, dużo ich za granicą robi… Ja, na przy-
kład, pozwalam bratu, żeby się z tobą kochał,
żeby mieć dzieci. Bo robi na moje konto.
U nich dzieci są na sztuki. On musi mieć co
najmniej ósemkę. I to nie musi być brat. To mo-
że być nawet kolega.
A.J.: Ale dzieci należą do tego, który wyje-
chał?
R.: Tak, tak, tak. Na jego konto. Dla mnie
jest to zwykłe zezwierzęcenie.
Był to skrajny przykład, jeśli chodzi o po-
gląd na temat albańskiej obyczajowości.
Większość żołnierzy nie znała wspomniane-
go zwyczaju i wypowiadała się łagodniej.
O tym, że zatrzymywani w punktach kon-
trolnych reprezentowali obcą kulturę, przypo-
minały też niektóre reguły, obowiązujące żoł-
nierzy, jak choćby zakaz przeszukiwania ko-
biet muzułmańskich (jak mi tłumaczyli żoł-
nierze, w świetle kultury islamskiej byłaby to
obraza; jednocześnie prawdopodobieństwo
przemytu, np. broni przez kobiety, było bardzo
małe). Stopniowo, oprócz obowiązkowych in-
strukcji, żołnierze sami narzucali sobie pew-
ne ograniczenia, wypływające z obserwacji
czynionych w toku służby (wypowiedź 4).
Tematem powracającym w rozmowach był
też stosunek do dóbr materialnych. Kolejne
wypowiedzi świadczą, w moim przekonaniu,
o tym, że żołnierze uznawali opisane przez sie-
bie zjawisko za przejaw odmiennego systemu
wartości Albańczyków. Zdziwienie budził
kontrast między nędzą wnętrz mieszkalnych
i bałaganem w albańskich obejściach a dobrą
marką zachodniego samochodu, zaparkowa-
nego na tychże podwórkach. Jak podsumował
jeden z żołnierzy: Na przykład Albańczycy,
co ja zauważyłem, jak się bogacą to jest samo-
chód. Dom – drewniana chałupa ledwo
stoi, wali się, w środku nic nie ma, a przed do-
mem stoi samochód, na polskie pieniądze za
30 000 zł. (...) Wolałbym mieć pięknie w do-
mu, jeździć jakimś tam starym samochodem,
oplem albo nawet autobusem, niż dobrym sa-
mochodem, a w domu nic.
Jego zdaniem, Albańczycy hołdowali złemu
systemowi wartości. Fakt przywiązywania
większej wagi do samochodu niż do wyposa-
żenia domu raził wielu innych rozmówców.
Zgodnie z przytoczoną wypowiedzią, porzą-
dek powinien być odwrotny: najpierw dom,
potem samochód. To, co wydaje się szczegól-
5
R. Bilski: Wielki post w osiemnastym batalionie, Warszawa 2000.
Aktywacja stereotypów społecznych prowadzi do dehumanizacji.
Grozi to wyzwoleniem postaw agresywnych, niewłaściwych w wypadku
operacji innych niż wojenne.
Wypowiedź 4
Bo człowiek przyjechał zielo-
ny, nie wiedział, co tu się
dzieje. Trzeba było wejść,
poznawać wszystko. (...) No
i też trochę się obyć z tą
ludnością, jakie tam ma po-
dejście do nas. (...) Teraz już
człowiek wie. Wie, że do
dziewczyn nie wolno ma-
chać ani się uśmiechać…
Wojsko i wychowanie
146 Myśl Wojskowa 1/2007
nie interesujące w kontekście mieszkaniowo-
-motoryzacyjnej dyskusji, to przełożenie tych
wartości na inny poziom: odniesienie ich do
problemu istoty rodziny.
Sam sposób pozyskiwania przez Albań-
czyków środków utrzymania budził podejrze-
nia o złodziejstwo i inną nielegalną działalność
zarobkową. Wiedza o powszechnym zwycza-
ju wysyłania krewnych za granicę w celach za-
robkowych nie była dla większości rozmów-
ców wystarczającym argumentem. Pokrywa
się z relacjami R. Bilskiego
5,,
który odnotował
podobne refleksje, gdy w Kosowie stacjono-
wał pierwszy polski kontyngent.
Kontakty z Serbami i opinie na temat lud-
ności serbskiej różniły się od tych dotyczących
Albańczyków. Pokrewieństwa językowe nie-
wątpliwie dawały wrażenie łatwiejszej komu-
nikacji i bliskości kulturowej. Żołnierze nie
wyróżniali Serbów żadnym szczególnym okre-
śleniem. Opisywano ich jako tych, z którymi
jest o czym porozmawiać i którzy zachowują
się w podobny sposób – jak stwierdził jeden
z rozmówców – piją alkohol, też chodzą na
dyskoteki, jakieś tam życie prywatne mają, pra-
ca… Idąc tym śladem, znajdziemy fragment
wypowiedzi, w której kapral opisuje swojskość
serbskiej miejscowości tymi słowami:
(...) No nawet jak jeździłem na konwój do
Mitrowicy, to jak tam się już wjeżdża, to jak-
by inny świat. Wokół ci Albańczycy, te wioski,
a ta Mitrowica, gdzie Serbowie mieszkają, to
tak, jak bym u siebie był w większym mieście:
śmieci leżą, ktoś tam pijany łazi… No bo tutaj
jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym zobaczył
pijanego Albańczyka, albo w ogóle, żeby któ-
ryś z nich piwo trzymał czy coś takiego (bo
czasami do późna w wioskach stoją i sobie
rozmawiają).
Wypowiedź ta świadczy o tym, jak pozor-
nie drobna różnica w albańskim sposobie za-
chowania na ulicy zamieniała takie miejsca
w obce rozmówcy. Jednak znacznie częściej
za przejaw pokrewieństwa obyczajowego z ro-
dzimą kulturą uznawano porządek w serbskich
obejściach i dbałość o dom, z czego wycią-
gano wnioski bardziej ogólnej natury (wypo-
wiedź 5).
Powraca kwestia, co ważniejsze: dom czy
samochód, która świadczy o uznawanej hie-
rarchii wartościi. Dbałość o wygląd najbliż-
szego otoczenia (owo tworzenie domu rodzin-
nego) jest utożsamiana z pielęgnacją rodzi-
ny. Wypowiedź 5 zawiera też ciekawą kon-
cepcję interpretacji różnic kulturowych mię-
dzy Serbami i Albańczykami. Dbałość o dom,
w serbskim wydaniu, jako dbałość o całość,
łącznie z ogrodem, wyglądem w środku i na
zewnątrz, miała świadczyć, według rozmów-
cy, o przywiązywaniu większej wagi do życia
rodzinnego niż to ma miejsce w wypadku
Albańczyków, a może raczej o innej, bliższej
żołnierzom, koncepcji rodziny. Po raz kolejny
przymiotnik europejski pojawia się w odnie-
sieniu do Serbów, przede wszystkim w kon-
tekście ich zachowań wobec kobiet i stosun-
ku do życia rodzinnego, interpretowanych
przez żołnierzy jako podobne do ich własnych
i mieszczące się w ramach tradycji chrześci-
jańskiej Europy, do której, jak wynika
Wypowiedź 5
Serbowie są bardziej cywili-
zowani… nie, nie, nie, złe
słowo, bardziej… zachowaw-
czy w sposobie życia, może
jest to związane właśnie z…
przede wszystkim, z religią.
Podobni do Europejczyków.
Przyjmują podobne zasady,
sposób życia (…) może szyb-
ciej zapragnęli jakby
spokoju. I powrotu do
normalności. Do najprost-
szej rabatki pod domem,
którą można sobie spokoj-
nie pohodować i nie trzeba
się nigdzie przenosić,
uciekać, coś robić (…). Są
ludźmi, którzy większą chy-
ba wagę przywiązują do ży-
cia rodzinnego.
Kosowo. W różnych sytuacjach dochodziło do kontaktów z ludnością miejscową (fot. A. Rawski)
Wojsko i wychowanie
147 Myśl Wojskowa 1/2007
z wypowiedzi, Albańczycy nie przynależą.
Żołnierze okazywali też współczucie i zrozu-
mienie dla powojennej sytuacji Serbów, jako
grupy biedniejszej, a jednocześnie mniej uskar-
żającej się na swój los. Niektórzy podkreś-
lali trudną sytuację Serbów, którzy są
u siebie, a są zamknięci, żyją jak w getcie, a
mimo to pomoc humanitarna jest w większym
stopniu udzielana Albańczykom.
Swoi i obcy
W świetle przedstawionego materiału,
Albańczykom nie skąpiono cech obcości kul-
turowej, podczas gdy Serbów opisywano zwy-
kle w kategoriach kulturowego podobieństwa.
Albańczycy to, według cytowanych rozmów-
ców, brudasy, lenie, potencjalni złodzieje. Ich
obcość jest odczuwana przede wszystkim
w sferze religijnej, stosunków między płciami
oraz organizacji domu i rodziny. Część roz-
mówców stawia ich poza nawiasem kultury
europejskiej, a czasem nawet cywilizacji, co
jest jednoznaczne z traktowaniem ich z powo-
du obcości kulturowej jak nieludzi. Serbowie
natomiast są postrzegani jako wspólnota
chrześcijańska i europejska. Określani są jako
raczej przyjaźni Polakom, mający podobne
relacje między kobietami i mężczyznami, po-
dobny sposób zachowania i styl życia. Serbski
system wartości został zinterpretowany w ka-
tegoriach kulturowej bliskości. Co ciekawe,
użycie określenia europejski sugeruje (poprzez
zestawienie z tym, co albańskie – inne, mu-
zułmańskie, nieeuropejskie), że kryją się za
nim jednolitość i spójność wartości, które
same w sobie nie są tak oczywiste. Rozłożenie
kulturowych preferencji i niechęci przekłada
się na możliwości porozumienia językowego:
dystans między Serbami i Polakami wydaje
się nam mniejszy niż w wypadku kontaktów
z Albańczykami, które są utrudnione z racji
nieznajomości ich języka.
Interesująca w tej charakterystyce jest za-
równo jej treść, jak i sposób konstruowania
portretów. Bliskość kulturowa Serbów stawa-
ła się widoczna na tle odmiennych zwyczajów
albańskich. Bez względu na to, którą z grup
opisywano, więcej i bardziej emocjonalnie
mówiono o cechach uważanych za odmienne
w stosunku do własnej kultury niż o podobień-
stwach. Przytoczone próby opisu zachowań
Albańczyków i Serbów są znane etnologii
i antropologii kulturowej oraz innym naukom
społecznym jako charakterystyczne dla opisy-
wania portretów grup swoich i obcych.
Ograniczenia językowe, które miały niewąt-
pliwie wpływ na postrzeganie Albańczyków
jako innych, należą do typowych atrybutów
obcego i wpisują się w tradycję przeciwstawia-
nia swojskiej językowo grupy – niezrozumia-
łym obcym. Podobnie jest z kwestią podejścia
grupy obcej do czystości, która jest przeciw-
stawiana czystości grupy własnej, czy też
z nadmierną żywotnością (tu: utożsamianą
z chaosem w sferze seksualnej w stosunku do
porządku obowiązującego w obrębie własnej
kultury), która również (…) jest zjawiskiem
znanym w antropologii kultury – podkreśla
dzikość, zwierzęcość obcych
6
. Skutkiem przy-
pisywania innym takich cech, jest zwiększa-
nie dystansu między swoimi i obcymi, z jedno-
czesnym ujmowaniem cech ludzkich członkom
tej drugiej grupy. Biorąc pod uwagę poglądy na
temat mieszkańców Kosowa, można dostrzec,
że obcość przybiera dwie podstawowe formy:
1) obcość mieszkańców w ogóle, w stosun-
ku do przyjezdnych żołnierzy;
2) zróżnicowane poczucie obcości w stosun-
ku do Serbów i Albańczyków (mniejsze
w stosunku do Serbów, a znacznie większe
w stosunku do Albańczyków).
Zagadnienie związane z takim konstruowa-
niem portretów swoich i obcych należy
do antropologicznej klasyki i wiąże się ze
szczególnym procesem poznawczym, które-
mu wiele uwagi poświęcają także socjologo-
wie i psychologowie. Z punktu widzenia tych
ostatnich, proces poznawania innych i opisy-
wania ich obrazu może się odbywać na dwa
sposoby. Poznanie może przebiegać podmio-
towo (co przejawia się, między innymi, zain-
teresowaniem indywidualnymi, prywatnymi,
intymnymi aspektami życia innych) bądź
w sposób uprzedmiotawiający (kiedy indywi-
dualne aspekty życia poznawanych ludzi prze-
stają mieć znaczenie). Ten drugi typ poznania,
6
Z. Benedyktowicz: Portrety „obcego”, Kraków 2000, s. 134..
Żołnierze, wypowiadając się na temat Albańczyków i Serbów podkreślali,
że wyrażają prywatne opinie, natomiast jako reprezentanci sił pokojowych
zachowują wyłącznie neutralność.
Wojsko i wychowanie
148 Myśl Wojskowa 1/2007
powy, czyli kategorialny. Definicje stereoty-
pu, proponowane zarówno przez antropolo-
gów, jak i psychologów, zwracają uwagę na
szczególny rodzaj wartościowania, z jakim
wiąże się myślenie stereotypowe. Świat we-
wnętrzny własnej grupy jest wartościowany
pozytywnie, natomiast zewnętrzny, negatyw-
nie. Jednostka jest postrzegana nie indywidu-
alnie, ale przez przynależność do danej grupy.
To powoduje, że stereotyp ma nieempiryczny
i tym samym antypoznawczy charakter. Jak
dowodzi T. Baran, aktywacja stereotypów spo-
łecznych prowadzi do dehumanizacji, polega-
jącej na spadku zainteresowania podmiotowoś-
cią poznawanej osoby, co w konsekwencji mo-
że być przyczyną głębokich zakłóceń w zupeł-
nie innej sferze stosunków międzyludzkich:
może mianowicie sprawiać, ze ludzie stają się
niewrażliwi na cierpienie osób należących do
grupy „obcych”
7
. Niesie to jednak ze sobą
niebezpieczeństwo dehumanizacji reprezentan-
tów obcej grupy, a w odpowiednich warunkach
grozi spadkiem empatii dla obcych i wyzwole-
niem postaw agresywnych, niewłaściwych
w przypadku operacji innych niż wojenne.
W sytuacji odmienności kulturowej, gdy
żołnierza od reszty lokalnego świata oddzie-
la jego mundur oraz stosunkowo mała wie-
dza na temat specyficzności miejsca, myśle-
nie stereotypowe podsuwa wygodne katego-
rie poznawcze. Daje tym samym iluzorycz-
ną wiedzę, pozornie ułatwiając odnalezienie
się w nowym środowisku. Jednak ten rodzaj
wiedzy, jak pisałam wyżej, może okazać się
niebezpieczny. Wiadomo, że w zależności od
kontekstu sytuacyjnego oraz presji wywiera-
nej na jednostkę, stereotypy można zarówno
aktywizować, jak i neutralizować, a groźba
wykorzystania ich jako bodźców do działa-
nia jest tym większa, im bardziej emocjonal-
ny i osobisty jest stosunek do grupy obcej
i im większe jest przyzwolenie społeczne dla
postaw agresywnych. Dopóki polscy żołnie-
rze nie uczestniczą w konflikcie, w który
byliby emocjonalnie zaangażowani, niebez-
pieczeństwo to jest dalekie. W przeciwnym
razie, właściwe przygotowanie żołnierzy do
służby w warunkach odmienności kulturowej,
świadomość procesów stereotypizacji i umie-
jętność międzykulturowej komunikacji, mogą
mieć kluczowe znaczenie dla profesjonalne-
go pełnienia misji z należytym poszanowa-
niem odmienności lokalnej ludności.
g
7
T. Baran: Poszukiwanie informacji o poznawanych osobach: rola stereotypów społecznych i deprywacji kontroli, „Studia psychologiczne”, t. 38, Warszawa 2000,
`s. 67–91.
149 Myśl Wojskowa 1/2007
Wychowanie ku wartościom
w dobie globalizmu i integracji
d r A N D R Z E J MI E L C Z A R E K , s t . s i e r ż . mg r Ł U K A S Z MI E L C Z A R E K
Andrzej Mielczarek – wykładowca na Wydziale Pedagogicznym Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej we Włocławku.
Łukasz Mielczarek – żołnierz zawodowy JW 3411
Z
apoczątkowana w 1989 roku transformacja społeczno-
-ekonomiczna oraz wstąpienie Polski w struktury euro-
pejskie spotęgowały procesy globalizacji i integracji
krajów świata. Nasiliły się przemiany ekonomiczne, politycz-
ne i kulturowe. Liberalizacja przepisów prawnych, swobodny
przepływów środków produkcji, postęp specjalizacji, wzmo-
żenie konkurencji, transfer nowoczesnych technologii, zmia-
ny w sposobach zarządzania i organizacji pracy stworzyły szan-
se rozwoju dla ludzi energicznych, przedsiębiorczych, uzdol-
nionych, mających wysokie kwalifikacje zawodowe i znają-
cych języki obce.
J. Mariański
1
uważa, że współczesne, pluralistyczne społe-
czeństwo to społeczeństwo ,,wyboru”. Charakteryzuje się ono
znacznym zróżnicowaniem poszczególnych dziedzin życia,
tworzeniem odrębnych struktur, oczekiwań i żądań jednostek
oraz grup społecznych, co prowadzi do kolizji wartości.
Poszczególne sektory życia stają się niespójne, czasami sprzecz-
ne pod względem wartości i systemu znaczeń. To konflikt po-
koleń, osłabienie oddziaływania starszego pokolenia na młod-
szych, utrata wiarygodnych, tradycyjnych wzorców myślenia,
wartościowania i działania. Na znaczeniu traci prawda, wystę-
puje równouprawnienie wszystkich poglądów, systemów war-
tości i opcji działania. Tworzą się subkultury, następuje odcho-
dzenie od modelu moralności chrześcijańskiej (religijnej), spo-
tykamy się z indywidualizacją moralności i przemianą warto-
ści: w miejsce starych, rozpadających się wartości tworzą się
nowe, dopasowane do społeczeństwa pluralistycznego. Wreszcie
ma miejsce reorientacja wartości moralnych.
2
Zagrożenie świata wartości wywołało potrzebę kształtowa-
nia procesu wychowania, odpowiadającego współczesności,
a także realizacji nowych wyzwań w sferze aksjologicznej.
Chodzi o wychowanie ku wartościom i wychowanie humani-
styczne.
Podstawową kategorią aksjologii jest wartość. Najczęściej
oznacza ona wszystko to, co cenne i godne pożądania, co sta-
nowi cel ludzkich dążeń. Istota człowieczeństwa zawiera się
w uznaniu wartości człowieka jako osoby, jej godności, wol-
ności, mądrości intelektu, integralności wymiaru fizycznego,
psychicznego, duchowego, odpowiedzialności za podejmowa-
ne działania oraz w kreowaniu siebie w aspekcie transcenden-
cji.
3
Wartości decydują o egzystencji człowieka, o sensie i ja-
kości życia, relacjach interpersonalnych, umiejętności rozwią-
zywania problemów, stosunku do samego siebie, grup, wspól-
not, w których człowiek żyje, i do świata. Uaktywniają one
wyobraźnię, skojarzenia, intuicję, mobilizują i wyzwalają siły
motywacyjne, zobowiązują do poszanowania własnej godno-
ści, a tym samym godności innych ludzi, także do twórczej re-
alizacji swojego powołania i budowania głębi człowieczeń-
stwa. Wartości stanowią kryteria dla samooceny, ewaluacji kie-
runków dążeń, leżą u podstaw stosunku człowieka do świata
i innych ludzi oraz osobistej przeszłości i przyszłości. Dotyczą
one przekonań, zajmujących centralną pozycję w osobowości
1
J. Mariański: Społeczeństwo współczesne. Między tradycją i ponowoczesnością [w:] W służbie wartościom, red. R. Kamiński i inni, Kielce 1999, s. 36.
2
Tamże, s. 37.
3
U. Szrade: Etyka – główne systemy, Warszawa 1992, s. 50.
Celem wychowania jest wywołanie zamierzonych zmian w osobowości
człowieka, obejmujących zarówno stronę poznawczo-instrumentalną, związaną
z poznaniem rzeczywistości i umiejętnością oddziaływania na nią, jak i stronę
aksjologiczną, która ma ukształtować stosunek człowieka do świata i ludzi, jego
przekonania i postawy, system wartości i cele życia.
S. Kunowski: Podstawy współczesnej pedagogiki, Łódź 1981, s. 64.
Wojsko i wychowanie
150 Myśl Wojskowa 1/2007
i odgrywają kluczową rolę w celowych zachowaniach czło-
wieka. W wartościach upatruje się warunku i czynnika
rozwoju człowieka, społeczności mniejszych i większych,
prowadzenia twórczego dialogu, budowania porozumie-
nia, pokoju i dobra wspólnego; czynnika nadającego sens,
identyfikację i kierunek działania społeczeństwom i pań-
stwom.
Wartości decydują o kształcie i jakości naszej egzystencji,
o stylu życia, stanowiącym wskaźnik jakości człowieczeństwa.
W nich tkwi czynnik integralnego rozwoju człowieka, kreo-
wania tożsamości w indywidualnym i społecznym aspekcie,
tworzenia projektu życia, integracji społecznej, rozwiązywa-
nia konfliktów.
4
Procesy globalizacji i integracji w Polsce silnie wpływają na
zanik cech społeczności tradycyjnej – nośnika cnót społecz-
nych i obywatelskich, norm, zasad i wzorów zachowań.
Społeczności, w której znaczące miejsce zajmowała rodzina
wielopokoleniowa, o dużym autorytecie rodziców, a jednost-
ka postępowała według obowiązujących norm i zasad. Nie
musiała zastanawiać się nad wyborem kolejnych sekwencji
swoich działań. Były one określone obyczajami, konwencja-
mi, przyzwyczajeniami i tradycjami. Istotną rolę odgrywał
w niej Kościół i religia, istniała ścisła integracja moralności
i religii.
Najbardziej cenionymi wartościami społeczeństw tradycyj-
nych były: patriotyzm lokalny, poczucie solidarności z włas-
ną wspólnotą, świadomość narodowa, umiłowanie wolności,
przywiązanie do miejsca zamieszkania, a także kult życia ro-
dzinnego, gościnność, wolność i niepodległość, przywiązanie
do języka polskiego, tolerancja, uwrażliwienie na ból, cierpie-
nie, krzywdę człowieka i niesprawiedliwość społeczną, uzna-
nie etyki nad prawem, ekonomią.
5
To wszystko stanowiło jed-
ność aksjologiczną z ogólnie uznawanymi wartościami
i normami.
6
Zmiany społeczne, kulturowe i gospodarcze, charaktery-
styczne dla globalizmu i integracji, rozwijają przestrzeń prze-
ciwieństw i konfliktów. Wzrasta skala dóbr materialnych i ubó-
stwa, potęguje się walka o dominację grupową w sferze po-
trzeb biologicznych, psychokulturowych i geopolitycznych.
Człowiek występuje przeciwko sobie i drugiemu człowieko-
wi, a w konsekwencji przeciwko ludzkości, niszcząc natural-
ne środowisko, wartości tradycyjnej kultury.
Umacnianie się pluralizmu zagraża światu wartości, coraz
bardziej widać brak harmonii pomiędzy szybkimi przemiana-
mi społecznymi i techniczno-ekonomicznymi a przekształce-
niem się układu psychosomatycznego człowieka. Przemiany
te powodują kryzys orientacji, który wyraża się w bezradno-
ści, niepewności, rozluźnieniu więzi rodzinnych. Nasilił się
pęd do gromadzenia dóbr materialnych, umocnił konsumpcyj-
ny styl życia. Poszerzyły się obszary znieczulicy moralnej, pa-
tologii społecznej i przestępczości. Zagrożona zostaje wartość
pracy, gdyż jej brak powoduje degradację nie tylko społeczną,
ale i osobowości, staje się źródłem frustracji, sprzyja rozwojo-
wi patologii społecznej, prowadzi do ubóstwa, poniżenia god-
ności człowieka. W tej sytuacji trudno jest o rozwój duchowy
i kulturalny.
7
Rośnie skala zagrożeń spowodowanych grami komputero-
wymi, Internetem, a zwłaszcza mass mediami, które często
przedstawiają życie w krzywym zwierciadle, wyolbrzymiają
obraz patologii społecznej, nadmiernie eksponują sceny gwał-
tu, grozy, przemocy i seksualizmu, upowszechniają konsump-
cyjny styl życia, przedstawiając błyskotliwe kariery osób naj-
częściej pozbawionych skrupułów moralnych itp.
We współczesnym społeczeństwie pluralistycznym eduka-
cja i nauki o niej znalazły się w sytuacji, w której kategorie do-
tychczas jasne, określone i wystarczające straciły swój pier-
wotny sens i wyczerpały swoje możliwości. Stąd potrzeba,
a nawet konieczność poszukiwania nowych rozwiązań, które
pozwolą jednostce odnaleźć się w różnorodności sytuacji, twór-
czo i odpowiedzialnie żyć, szanując własną godność i godność
drugiego człowieka, czynić świat lepszym, przyjaznym czło-
wiekowi, wyzwalać człowieczeństwo w człowieku.
Harbartowska pedagogika tradycyjna, na której zasadach
opierała się edukacja przed 1989 rokiem, w okresie globali-
zmu, transformacji ustrojowej i integracji europejskiej nie przy-
staje do nowych warunków i potrzeb społeczeństwa demokra-
tycznego, wymagań rynku, postępującej autonomii szkół i na-
uczycieli, rosnącej roli władz lokalnych. Obecnie nie wystar-
cza sama wiedza, nawet ta najbardziej perfekcyjna, połączona
z umiejętnościami i sprawnościami. Uczeń, żyjący w świecie
ustawicznych przeobrażeń i zagrożenia ekologicznego, chao-
su w dziedzinie kryteriów piękna, nasilających się gwał-
townie chorób cywilizacji przełomu drugiego i trzeciego
tysiąclecia, musi wiedzieć ku czemu ma zmierzać, na jakich
Uczeń żyjący w świecie ustawicznych przeobrażeń, wzrastających zagrożeń
musi mieć jasną wizję ku czemu ma zmierzać, na jakich wartościach
ma oprzeć swoją egzystencję, jak ma żyć jako istota wolna, rozumna
i odpowiedzialna.
4
P. Oleś: System kwalifikacji wartości; założenia, zastosowanie, przegląd niektórych technik, „Roczniki Filozoficzne”, t. XXXI, 1983, z. 4, s. 87.
5
J. Mariański: Społeczeństwo współczesne …, dz. cyt., s. 364–365.
6
S. Kowalczyk: Filozofia kultury: próba personalistycznego ujęcia, Lublin 1996, s. 109.
7
J. Damrosz: W obronie humanizmu i humanistyki [w:] O nowy humanizm w edukacji, red. J. Gajda, Kraków 2000, s. 39.
Wojsko i wychowanie
151 Myśl Wojskowa 1/2007
wartościach ma oprzeć swoją egzystencję, jak ma żyć jako isto-
ta wolna, rozumna i odpowiedzialna.
Według M. Bocheńskiego
8
najważniejszymi wartościami
dla krajów Unii Europejskiej są:
— racjonalizm w sprawach doczesnych, odrzucenie wszel-
kiej ideologii, pretendującej do rozstrzygania o faktach za po-
mocą nienaukowych metod;
— wolny i pełny rozwój człowieka jako najwyższe dobro na
ziemi i cel każdej polityki. Oznacza to, że społeczeństwo ist-
nieje dla jednostki, a nie tylko dla systemu;
— równość wszystkich ludzi wobec praw; nie ma ,,lepszych”
ludzi, rodzin, narodów czy klas;
— najbardziej przyjazny dla jednostki ustrój demokratycz-
ny, gwarantujący wolność człowieka;
— pluralizm w gospodarce, czyli konkurencyjność określa-
na zasadami wolnego rynku, uznawanego za najbardziej efek-
tywny, którego podstawę stanowi monopol własności środków
produkcji. Wartości te to wspólne ideały dla wolnych ludzi.
Ważne jest także, by Polska jako członek Unii Europejskiej
zachowała swoje wartości, nie dostosowując się bezkrytycz-
nie i ślepo do zachodnich obyczajów. Zachowując polską
tożsamość zapewnimy sobie godne miejsce w Unii Euro-
pejskiej.
Zdaniem Z. Kwiecińskiego
9
, współczesna edukacja powin-
na respektować współzależność dziesięciu jej procesów: glo-
balizacji, etatyzacji, nacjonalizacji, kolektywizacji, populiza-
cji, socjalizacji, inkulturacji i personalizacji, wychowania i ju-
rydyfikacji, kształcenia i hominizacji oraz humanizacji.
Humanizm to ogólna nazwa koncepcji i doktryny o charak-
terze filozoficzno-antropologicznym, upatrujących w człowie-
ku jeden z głównych (lub jedyny) przedmiot zainteresowania
i przypisujących mu centralne miejsce lub najwyższą wartość
w świecie.
10
Inaczej – humanizm, to wszelka kultura,
w której dominuje wierność człowiekowi jako osobie, które-
go główną zasadą jest chronienie relacji osobowych, polega-
jących na akceptacji, zaufaniu lub otwartości i spodziewaniu
się dobra, główną troską zaś zapewnienie jednostce wszech-
stronnego rozwoju.
W znaczeniu wychowawczym humanizm to przede wszyst-
kim praktyka działania ludzi. Dlatego mówimy o humaniza-
cji pracy, techniki życia codziennego, w tym także humaniza-
cji służby wojskowej, która zakłada liczenie się z człowiekiem,
a także całymi grupami społecznymi, uznawanie i respektowa-
nie praw wolności i potrzeb człowieka.
Ważnym elementem wychowania humanistycznego jest
kształtowanie umiejętności i określanie właściwego systemu
wartości oraz poszukiwanie sensownych i satysfakcjonujących
wzorców życia zgodnie z zasadami poszanowania godności
człowieka, jego wolności, odpowiedzialności, miłości. To
wiara, patriotyzm, demokracja, sprawiedliwość społeczna, za-
bezpieczenie społeczne, równość społeczna, prawa człowieka,
solidarność, prawda nadają sens i kierunek działania społe-
czeństwom, są fundamentem porozumienia narodowego.
Przekazują wartości funkcjonujące w społeczeństwie oraz przy-
gotowują do rozwiązywania problemów w przyszłości. Brak
takowych wartości staje się źródłem konfliktów pomiędzy róż-
nymi grupami interesów.
Humanistyczny wymiar edukacji, do której winny nawiązy-
wać współczesne nurty pedagogiczne, to pomaganie w rozu-
mieniu współczesnej cywilizacji, uczenie wspólnego działa-
nia, prowadzącego ku nowemu ładowi społeczno-ekonomicz-
nemu, sprzyjanie światowemu dialogowi w duchu tolerancji
w celu ochrony i naprawy środowiska i wewnętrznego odro-
dzenia ludzi, zagubionych we współczesnym chaosie. Zatem
chodzi o edukację perspektywiczną i innowacyjną, a nie – jak
dotychczas – adaptacyjną i konformistyczną. Jej zadaniem jest
uczyć żyć godnie i szczęśliwie, w poczuciu tożsamości naro-
dowej i więzi z Europą i światem.
11
Wychowanie humanistyczne stawia ważne zadania eduka-
cji, której przypada istotna rola w gospodarczym, społecznym
i kulturalnym rozwoju społeczeństw oraz w procesie ich inte-
gracji. Kształcenie w wymiarze europejskim wymaga innego
niż dotąd spojrzenia na swój kraj, stary kontynent i los czło-
wieka. Chodzi tu o umiejętność współistnienia, zachowaniei
rozwijanie z jednej strony swoistości i tożsamości edukacji po-
szczególnych krajów, z drugiej natomiast nadawanie jej wy-
miaru uniwersalnego w takim zakresie, by absolwenci byli
przygotowani do rozwiązywania problemów Europy i potrafi-
li współtworzyć harmonijną społeczność globalną.
12
Z. Kwieciński uzupełnia edukację humanistyczną takimi ce-
chami, jak: kultura prawna, kultura techniczna, a także kultu-
ra dyskursu i życia codziennego.
13
Jedną z naczelnych warto-
ści współczesnego wychowania jest godność człowieka. Rzecz
w tym, by tej wartości człowiek był świadomy, czuł ją i czer-
pał z niej siłę do działania i rozwiązywania problemów.
Edukacja wartości winna wyzwalać idee i działanie w za-
kresie wielu nurtów edukacyjnych: pedagogiki humanistycz-
nej i pedagogiki krytycznej, pedagogiki dialogu i antypedago-
8
J. M. Bocheński: Lewica, religia, sowietologia, Warszawa 1997, s. 45.
9
Z. Kwieciński: Socjopatologia edukacji, Olecko 1995, s. 56.
10
Mała encyklopedia PWN, Warszawa 1995, s. 345.
11
K. Denek: O nowy kształt edukacji, Toruń 1998, s. 90.
12
K. Denek: Dydaktyka uczestnicząca w kształtowaniu warunków społeczeństwa demokratycznego [w:] Współczesne kierunki modernizacji dydaktyki, J. Półturzycki, E. A.
Wesołowska (red.), Toruń 1993, s. 87.
13
Z. Kwieciński: Kształcenie zawodowe – dylematy teorii i praktyki, Warszawa 2001, s. 203.
Zniszczenie moralności prowadzi do spłycenia człowieka, jego
człowieczeństwa, aż do zniszczenia samej wartości człowieka, a to oznacza
zniszczenie kultury.
Wojsko i wychowanie
152 Myśl Wojskowa 1/2007
giki. Skłaniają one do przyjęcia modelu edukacji kreatywnej,
pobudzającej do innowacji, twórczości, dokonywania zmian
w otaczającym świecie. Ważnym wymiarem modelu edukacji
kreatywnej jest podmiotowość uczestników edukacji, udział
i współdecydowanie o jej kształcie, zwiększenie zakresu praw
i realnych możliwości jednostki w dokonywaniu wyborów róż-
nych ofert edukacyjnych, a także nadanie innego niż dotych-
czas sensu relacji między nauczycielem a uczniem.
Podmiotowość w kształceniu i wychowaniu to także stwarza-
nie możliwości nieskrępowanego rozwoju i samorealizacji ucz-
nia, wyzwolenie w nim wewnętrznych możliwości, umiejętno-
ści uczenia się, uczenie się trudnej sztuki wyboru wartości
i kierowania własnym życiem.
14
Według B. Nawroczyńskiego
15
podstawą ideału wykształ-
cenia ku wartościom jest zintegrowanie w harmonijną całość
duchową dwu czynników: wysoce wartościowych dóbr kultu-
rowych oraz jednostki ludzkiej, przyswajającej je sobie ze wzra-
stającą aktywnością, samodzielnością, twórczością i nadają-
cej owej całości tożsamość.
16
Zniszczenie moralności prowa-
dzi do zubożenia człowieka, jego człowieczeństwa, aż do znisz-
czenia samej wartości człowieka, a to oznacza zniszczenie kul-
tury. Inną wartością, którą należy wszczepiać w wychowan-
ków jest wolność jednostki, która przejawia się w swobodnym
podejmowaniu decyzji, dotyczących wyboru kierunku dzia-
łań, wartości i światopoglądu, wyboru między dobrem i złem.
Stawanie się człowiekiem wolnym oznacza podmiotowe, twór-
cze działanie, któremu przyświeca prawda, będąca fundamen-
tem wolności, a wolność jest dobrem i zadaniem, a więc wy-
maga odpowiedzialności.
17
Humanizacja edukacji i kształcenie ku wartościom dotyczy
także wychowania wojskowego, które po 1990 r. jest pojmo-
wane jako bardzo złożona działalność pedagogiczna. Przed
współczesnym wychowaniem wojskowym stoją poważne wy-
zwania, ponieważ w wyniku transformacji ustrojowej, polega-
jącej na gruntownych przemianach politycznych i gospodar-
czych, procesy globalizacji i integracji, oprócz pozytywnej
roli, jaką odegrały, spowodowały też zanik cech społeczności
tradycyjnej, w której najważniejszymi wartościami były: pa-
triotyzm, poczucie solidarności z własną wspólnotą, świado-
mość narodowa, umiłowanie wolności.
Wychowanie wojskowe jest specyficznym rodzajem wycho-
wania, gdyż dotyczy w pełni ukształtowanej osobowości mło-
dego człowieka i odbywa się jednocześnie ze szkoleniem woj-
skowym. Jest pojmowane jako kształtowanie osobowości żoł-
nierzy pod kątem ich udziału w ewentualnej walce zbrojnej
oraz aktywnym procesie szkolenia w okresie pokojowym. Jest
procesem planowo organizowanych i odpowiednio ukierunko-
wanych oddziaływań wychowawczych na większe zbiorowo-
ści żołnierskie lub na poszczególnych żołnierzy. Jest integral-
ną częścią wychowania społeczeństwa, zwłaszcza ludzi mło-
dych, powołanych i odbywających służbę wojskową. W ramach
tak pojmowanego wychowania wojskowego mieści się celowe
i zamierzone działanie wychowawcze dowódców i innych prze-
łożonych, zmierzające do kształtowania nowych, stosunkowo
trwałych i pożytecznych, z punktu widzenia obronności i za-
dań wojska, cech osobowości żołnierzy.
L. Urbański
18
podaje, że istotą każdego wychowania jest ce-
lowa pomoc, udzielana człowiekowi w jego rozwoju, który ma
doprowadzić nie tylko do tego, żeby on w pełni żył, ale żeby
był w świecie w pełni swojego osobowego człowieczeństwa.
Celem humanistycznego wychowania wojskowego, wychowa-
nia ku wartościom jest osiągnięcie takiej sytuacji, że normy
społecznie obowiązujące w wojsku, początkowo zewnętrzne,
stają się z czasem normami własnymi żołnierzy. W jednostko-
wym rozwoju moralnym powinno następować stałe wyzwala-
nie się od przymusów, co można określić mianem zdyscypli-
nowania. Jak twierdzi Z. Jasiński
19
, wychowanie humanistycz-
ne oznacza także stworzenie warunków do pozytywnego roz-
woju ucznia i wrażliwego stosunku nauczyciela do niego, opie-
rającego się na podmiotowości, partnerstwie, zaufaniu i zro-
zumieniu. W nim są także zawarte pozytywne stosunki mię-
dzyludzkie, które mają wpływ na ogólną atmosferę w szkole,
także w wojsku.
Według A. Szawera
20
, potrzeba humanizacji życia wojsko-
wego nie wynika z tego, że jest to nowy, dopiero teraz dostrze-
żony i podejmowany problem. Jest on następstwem zupełnie
nowej sytuacji, w jakiej funkcjonują Siły Zbrojne RP, oraz po-
trzeb współczesnego pokolenia żołnierzy. Podejmowane w tym
zakresie działania powinny uwzględniać dzieje oręża polskie-
go, a także być wyrazem dokonujących się przemian politycz-
nych, ustrojowych, prawnych i społecznych.
Wychowanie wojskowe w Polsce po 1990 roku różni się
znacznie od wychowania z lat przeszłych. W latach 1918–1998
poglądy na jego temat zmieniały się w zależności od panują-
cego ustroju oraz kreowanych wartości. I tak, w okresie walki
o granice w II Rzeczypospolitej poprzez działalność wycho-
14
S. Wołoszyn: Nauki o wychowaniu w Polsce w XX wieku, Kielce 1998, s. 4.
15
B. Nawroczyński: Dzieła wybrane, t. 2, Warszawa 1987, s. 90.
16
Pedagogika kultury, red. J. Gajda, Warszawa 1999, s.39.
17
K. Chałas: Wychowanie ku wartościom, Lublin – Kielce 2003, s. 165.
18
L. Urbański: System wychowania w wyższej szkole oficerskiej, Poznań 1994, s. 34.
19
Tradycje i perspektywy edukacji, red. Z. Jasiński, Opole 1994, s. 45.
20
A. Szawera: Dylematy kształcenia humanistycznego, „Wojsko i Wychowanie” 2002 nr 1, s. 15.
Zniszczenie moralności prowadzi do ubożenia człowieka, jego
człowieczeństwa, aż do zniszczenia samej wartości człowieka, a to oznacza
zniszczenie kultury.
Wojsko i wychowanie
153 Myśl Wojskowa 1/2007
wawczą kształtowano model Polaka patrioty i światłego oby-
watela, aktywnie uczestniczącego w życiu kraju. Po 1919 r.
główny nacisk położono na walkę z analfabetyzmem, a w la-
tach 1926–1934 model wychowania obywatelskiego kształto-
wano prowadząc na szeroką skalę pogadanki wychowawcze.
Od 1935 r., aż do upadku niepodległości, w zadaniach wycho-
wawczych na plan pierwszy wysunięto działalność propagan-
dową, związaną z ideą umocnienia obronności kraju. O kształ-
cie wzoru osobowego żołnierza decydowały wówczas zarów-
no doświadczenia wyniesione z okresu powstań narodowowy-
zwoleńczych, armii państw zaborczych, jak i osiągnięcia na-
uki, zwłaszcza psychologii i pedagogiki wojskowej, a także
potrzeby niepodległego państwa polskiego. Zwracano uwagę
na takie osobowe cechy żołnierskie, jak: patriotyzm, męstwo,
godność i poczucie dumy narodowej, honor, wola, dokładność,
poczucie odpowiedzialności, inicjatywa, koleżeństwo, karność,
samodzielność, wytrzymałość, zdolność do poświęceń.
W kształtowaniu tych cech sięgano do tradycji orężnych WP,
zwłaszcza doświadczeń wojny polsko-radzieckiej 1920 r., ilu-
strując każdą z tych cech konkretnymi przykładami, najpełniej
przemawiającymi do wyobraźni i świadomości żołnierzy.
Patriotyzm i wytrwałość w walce o odzyskanie przez Polskę
niepodległości to najważniejsze cechy żołnierza podczas dru-
giej wojny światowej.
Po drugiej wojnie światowej wojsku przypisywano znaczącą
rolę polityczno-wychowawczą: wychowywano żołnierzy
w duchu wierności dla ojczyzny, władzy i demokracji ludowej, w
duchu przyjaźni polsko-radzieckiej. Korzystano z dorobku peda-
gogiki radzieckiej. Był to także okres szkolenia oficerów w za-
kresie pedagogiki, historii i ekonomii na podstawach marksistow-
sko-leninowskich. Dominował system zakazów i nakazów.
Celem wychowania wojskowego po 1990 r. są zmiany
w osobowości człowieka. Zwraca się uwagę na stronę aksjo-
logiczną, wychowanie humanistyczne, przynoszące trwałe
skutki w rozwoju jednostki ludzkiej, zarówno w jej sferze fi-
zycznej, jak i psychicznej, kulturowej i duchowej. Zmiany te
obejmują stronę poznawczo-instrumentalną, związaną z po-
znaniem rzeczywistości i umiejętnością oddziaływania na nią,
a także stronę aksjologiczną, która ma ukształtować stosunek
człowieka do świata i ludzi, jego przekonania i postawy, sy-
stem wartości i cel życia.
21
W wychowaniu jest ważna pomoc
udzielana młodemu człowiekowi w jego rozwoju. Chodzi o to,
żeby człowiek nie tylko w pełni żył, ale żeby funkcjonował
w świecie w pełni swojego osobowego człowieczeństwa. Dziś
oznacza to aktywne bycie w świecie coraz łatwiejszego i szyb-
szego przemieszczania się ludzi i informacji.
Problematyce kształcenia i wychowania humanistycznego
w szkolnictwie wojskowym poświęca się ostatnio wiele uwa-
gi. I słusznie. Ich poziom pozostawia wiele do życzenia, gro-
zi skostnieniem, schematyzmem, prawie mechanicznym wi-
dzeniem człowieka. Potrzebę wychowania ku wartościom, hu-
manizacji służby wojskowej podnoszą różne środowiska woj-
skowe, a także niektóre środowiska cywilne (np. rodziny żoł-
nierzy pełniących zasadniczą służbę wojskową, dziennikarze,
posłowie, studenci). Upatruje się w tym możliwości wyelimi-
nowania wielu jeszcze istniejących w wojsku nieprawidło-
wości, podniesienia efektywności działania jednostek wojsko-
wych, zdecydowanej poprawy stosunków międzyludzkich
(wzajemna życzliwość i zaufanie), jak i bardziej racjonalnego
wykorzystywania przeznaczonych na wojsko środków. ■
21
S. Kunowski: Podstawy współczesnej pedagogiki ogólnej, Łódź 1981, s. 64.
154 Myśl Wojskowa 1/2007
Poczucie bezpieczeństwa
żołnierzy
k s . d r h a b . MA R I A N Z D Z I S Ł AW S T E P U L A K
Pracownik naukowy Instytutu Nauk o Rodzinie KUL Jana Pawła II.
Wykładowca m.in. psychologii ogólnej, rozwojowej i pastoralnej.
P
olscy żołnierze od ponad pięćdziesięciu lat biorą
udział w misjach, mających na celu utrzymanie bez-
pieczeństwa i pokoju w różnych rejonach świata.
Wypełnianie tych zadań stwarza możliwość poznania no-
wych kultur, religii i obyczajów. Jednocześnie służba w trud-
nych warunkach niesie wiele niebezpieczeństw, także na-
tury psychologicznej.
Jest oczywiste, że służba wojskowa jest dla młodego czło-
wieka sytuacją trudną i nietypową. Ale służba w ramach mi-
sji stabilizacyjnych, w ciężkich warunkach geograficznych
i klimatycznych, w nieznanym środowisku, związana przy tym
z częstym poczuciem zagrożenia życia i zdrowia, jest szcze-
gólnie stresogenna. W niniejszej publikacji zastanowimy się
nad poziomem poczucia bezpieczeństwa żołnierzy uczestni-
czących w misjach pokojowych i żołnierzy zasadniczej służ-
by wojskowej. W tym kontekście warto podjąć rozważania
nad psychospołecznymi uwarunkowaniami zachowania żoł-
nierzy podczas misji pokojowych oraz specyfiką odbywania
zasadniczejsłużby wojskowej.
Psychospołeczne uwarunkowania
zachowania żołnierzy
podczas misji pokojowych
Jednym z czynników, mających wpływ na zachowania żoł-
nierzy uczestniczących w misjach stabilizacyjnych, jest adap-
tacja do służby w rejonie konfliktu. Pozytywnie oddziałują na
jej przebieg: bieżący kontakt z rodziną, dobre wiadomości do-
cierające z domu, umiejętność ułożenia sobie spraw osobistych
oraz świadomość właściwej opieki nad rodziną w kraju.
Znaczenie ma także pozytywne nastawienie do wykonywa-
nych zadań, jak również zdrowie, dobra kondycja fizyczna
i psychiczna. Adaptację do warunków misji ułatwia znajomość
własnych kompetencji i możliwości, inteligencja, wykształce-
nie, opanowanie rzemiosła wojskowego, aktywność i motywa-
cja. Istotna jest postawa bezpośrednich przełożonych oraz do-
bra i regulaminowa organizacja służby.
1
Z kolei bierność i skrytość, manifestowanie nieposłuszeń-
stwa i problemy z dyscypliną, zaniżona samoocena, kłopoty
ze snem, stronienie od kolegów, zachowanie nieadekwatne do
sytuacji, nadużywanie alkoholu, agresja i autoagresja to cechy
zachowania utrudniające adaptację do nowych warunków,
związanych z pełnieniem służby wojskowej.
2
Akceptacja warunków służby wpływa na jakość wykonywa-
nych zadań, przyczynia się do minimalizowania albo też cał-
kowitego zredukowania pojawiających się konfliktów. Nie-
aprobowanie tych warunków może natomiast doprowadzić do
wielu zaburzeń zdrowia psychicznego.
Sytuację pełnienia służby w warunkach zagrożenia można
uznać za konfliktową, jeśli przyjmiemy, że konflikt to nieroz-
wiązana lub też rozwiązana w nieadekwatny sposób sprzecz-
ność między grupami lub pojedynczymi żołnierzami. Przypadek
taki ma miejsce, gdy istnieje sprzeczność przekonań bądź in-
teresów. Powstawaniu konfliktów sprzyjają takie czyn-
niki, jak:
— rozłąka z rodziną i najbliższymi,
— brak poczucia bezpieczeństwa,
— obawa o życie i zdrowie własne oraz najbliższych,
— służba w obcych, czasami wrogich dla żołnierzy warun-
kach,
— ciągłe przebywanie w gronie tych samych osób,
— stresy osobiste i indukowane w grupie,
— obciążenie obowiązkami,
— niewłaściwe warunki odpoczynku.
3
W czasie misji wojskowych bardzo często dochodzi do
konfliktów typu interpersonalnego. Ich powodem są sy-
tuacje związane z podziałem dóbr materialnych i niemate-
Rodzaje adaptacji
Biologiczna – regulowanie wzajemnych interakcji żołnierza
ze środowiskiem poprzez dostosowywanie się organizmu
do warunków otoczenia, np. do wysokiej temperatury.
Psychologiczna – zdolność do zaspokajania swoich
potrzeb psychicznych w warunkach trudnych, np.
zagrożenia poczucia bezpieczeństwa.
Socjologiczna – polega na adekwatnym odniesieniu się
do norm, zasad i wymagań społecznych swojej grupy.
1
J. Patoka: Psychologiczne zachowania żołnierzy [w:] Działania psychologiczne z żołnierzami uczestniczącymi w sytuacjach kryzysowych, red. M. Madejski, J. Patyka, E. Różycka,
W. Szlagura, Warszawa 2004, s. 29.
2
Tamże, s. 29.
3
Tamże, s. 30–31.
Wojsko i wychowanie
155 Myśl Wojskowa 1/2007
rialnych, sprawowaniem kontroli nad innymi ludźmi, koor-
dynacją działań. Warunkiem uznania określonej sytuacji za
konfliktową jest postrzeganie jej przez jedną lub obie stro-
ny za niekorzystną dla siebie lub obwinianie za zaistniałą
sytuację drugiej strony, a nie czynników losowych.
Typowo psychologicznym czynnikiem poczucia braku bez-
pieczeństwa w czasie służby jest świadomość realnego zagro-
żenia i potrzeba bezwzględnej neutralności wobec stron kon-
fliktu. Tymczasem każda misja wiąże się z narażaniem się na
niebezpieczeństwo, wynikające na przykład z możliwości zna-
lezienia się na nieoznakowanym czy nieudokumentowanym
polu minowym, napotkania różnego rodzaju pułapek oraz
aktów terrorystycznych.
4
Realne zagrożenie stwarzają także
ataki stron konfliktu zbrojnego, często celowe, aby zastraszyć
siły pokojowe, jednocześnie demonstrując własną siłę. Nie
można zapominać o realnym zagrożeniu brania zakładników
i następnie wykorzystania ich jako żywych tarcz, tak jak to
miało miejsce w konflikcie bałkańskim.
5
Zagrożeniem mogą być także konflikty z ludnością miejsco-
wą. Anonimowość tłumu sprawia, że czuje się on bezkarny.
W takiej sytuacji trudno jest przewidzieć jego intencje oraz kie-
runek i natężenie ewentualnego konfliktu.
6
Poczucie braku bezpieczeństwa może być spowodowane stra-
chem przed użyciem broni biologicznej czy chemicznej.
Specyficzne uwarunkowania geograficzno-klimatyczne spra-
wiają, iż żołnierze obawiają się chorób tropikalnych, takich
jak: czerwonka, malaria, cholera, dur brzuszny.
Przypomnieć trzeba, że sytuacje destabilizacyjne uaktyw-
niają świat przestępczy, zwłaszcza przemytników broni i nar-
kotyków. Pojawia się korupcja i innego rodzaju przestępczość
kryminalna.
7
Zagrożeniem dla żołnierzy staje się nadużywa-
nie alkoholu i środków odurzających.
8
Misji towarzyszy także doznawanie silnych, często przekra-
czających granice wytrzymałości organizmu, bodźców słucho-
wych, wzrokowych, węchowych. Mogą one prowadzić do
wyczerpania organizmu, a nawet uszkodzenia poszczególnych
receptorów.
9
Stan utrzymującej się frustracji pogłębia świadomość, iż żoł-
nierze uczestniczący w misji stanowią trzecią stronę konflik-
tu. Nie mogą jednak reagować w sposób typowy dla armii.
Pozbawieni są zatem możliwości aktywnego wpływu na
sytuację społeczno-militarną.
10
Pomimo dużego natłoku zadań, żołnierz uczestniczący
w misji nie uwolni się od niepokoju, który może mieć różno-
rodne podłoże i odcienie. Może występować w formie obawy
o własne zdrowie i życie, ale także być związany z troską o los
osób najbliższych.
11
Takie obciążenia psychiczne, utrzymują-
ce się przez wiele miesięcy, sprawiają, że żołnierzom w cza-
sie służby w kontyngencie i po powrocie do kraju jest niezbęd-
na profesjonalna pomoc psychologiczna.
Niektórzy młodzi ludzie, decydując się na pełnienie służby
w ramach misji, mają nadzieję na przeżycie męskiej przygody,
zwiedzanie egzotycznych regionów świata. Takie osoby boleś-
nie przeżywają zderzenie z rzeczywistością. Okazuje się bo-
wiem, że niezwykle istotna jest wytrzymałość na gwałtowne
obciążenie psychofizyczne oraz zdolność do szybkiej regenera-
cji sił psychicznych i fizycznych, a tego brakuje żołnierzm.
12
Biorąc pod uwagę przedstawione uwarunkowania można
mówić o stanie permanentnego stresu, jaki przeżywają żołnie-
rze pełniący służbę w polskich kontyngentach wojskowych.
J. F. Telerak i O. Truszczyński
13
wyróżniają sześć faz przeży-
wania stresu.
— Faza I – powstaje już około ośmiu miesięcy przed rozpo-
częciem misji. Podejmowaniu decyzji może towarzyszyć gniew
i protest.
— Faza II – stan przed samym wyjazdem. Pojawia się chłód
emocjonalny i dystans do najbliższych członków rodziny.
— Faza III – to okres dezorganizacji emocjonalnej. Trwa od
około dwóch do sześciu tygodni od momentu wyjazdu. Złość
powoli jest zastępowana przez smutek i przygnębienie.
— Faza IV – stabilizacji. Towarzyszy jej relatywny spokój
po obu stronach.
— Faza V – antycypacji nadziei i zagrożeń. Może pojawić
się sześć tygodni przed zakończeniem misji.
4
Z. Sobański: Wyzwania psychologiczne towarzyszące żołnierzom podczas misji pokojowych [w:] Vademecum dydaktyczno-wychowawcze, red. M. Kaliński, Warszawa 2002,
s. 196.
5
P. Barnabiuk: Agresje, „Żołnierz Polski” 1995 nr 6, s. 5.
6
Z. Sobański, dz. cyt., s. 197
7
R. Przeciszewski: Afganistan na rozkaz, „Polska Zbrojna” 2001 nr 49, s. 45.
8
Tamże.
9
A. Baranowski: Sto dni na NPE – 32, „Polska Zbrojna” 1994 nr 10, s. 18.
10
J. F. Terelak, O. Truszczyński: Problemy psychologiczne funkcjonowania żołnierzy w misjach pokojowych ONZ, „Wojsko i Wychowanie” 1997 nr 5, s. 59.
11
A. Goławski: Gwarancje bezpieczeństwa, „Polska Zbrojna” 2000, nr 9, s. 17.
12
Z. Sobański, dz. cyt., s. 200.
13
Tamże.
Obciążenia psychiczne, na jakie żołnierze są narażeni przez wiele miesięcy,
sprawiają, że zarówno w czasie misji, jak i po powrocie do kraju jest im potrzebna
pomoc psychologiczna.
Wojsko i wychowanie
156 Myśl Wojskowa 1/2007
— Faza VI – readaptacji. Traumatyczny charakter służby
może spowodować brak poczucia sensu bycia w nowych rea-
liach. To z kolei może wywołać wiele konfliktów i przyczynić
się do ochłodzenia, a nawet zerwania relacji interperso-
nalnych.
Stres zatem towarzyszy żołnierzom na długo przed wyjaz-
dem na misję pokojową. Ma przy tym tendencję rosnącą
w chwili wyjazdu. Nie opuszcza ich także w czasie pełnienia
służby w ramach kontyngentów i po powrocie do kraju.
Specyfika odbywania
zasadniczej służby wojskowej
Jak już wspominano, odbywanie zasadniczej służby wojsko-
wej jest sytuacją trudną dla młodego człowieka. Wynika to mię-
dzy innymi z deprywacji występującej w wojsku. Jej szczegól-
nym rodzajem jest deprywacja typu kulturowego i społeczne-
go, której sprzyja oderwanie od rodzinnego domu i własnego
środowiska społecznego, konieczność przebywania na terenie
zamkniętym oraz ograniczenie wolności przemieszczania się.
Znaczenie też ma uboga oferta kulturalna, a także brak możli-
wości i umiejętności zagospodarowania czasu wolnego.
Młody człowiek może w wojsku czuć się zagrożony. Sytuacja
taka powstaje wtedy, gdy istnieje naruszenie wartości cenio-
nych przez żołnierza – życia, zdrowia, uprawnień, pozycji spo-
łecznej, dobrego samopoczucia lub samooceny. Specyficzność
służby wojskowej powoduje, że żołnierze muszą być w ciągłej
gotowości do wykonywania zadań, stykają się z sytuacjami
wymagającymi dużej odporności i wytrwałości, a także okre-
ślonych umiejętności i kompetencji, np. związanych z obsłu-
gą skomplikowanego sprzętu, posługiwaniem się nowoczesną
bronią.
14
To też sprawia, że czują się oni niepewnie.
Sytuacje przeciążenia z kolei powstają wówczas, gdy poko-
nanie napotykanej trudności graniczy z możliwościami fizycz-
nymi, umysłowymi i odpornością nerwową żołnierzy. Młodzi
ludzie, mało doświadczeni życiowo, borykający się jeszcze
z problemami okresu adolescencji, często niemający w pełni
ukształtowanej tożsamości i chwiejni światopoglądowo,
stykają się w armii z wymaganiami, którym chcą sprostać.
Aby im podołać, muszą zdobyć się na ogromny wysiłek.
Zasadnicza służba wojskowa jest sytuacją trudną i obciąża-
jącą psychicznie ze względu na pojawiające się czynniki ze-
wnętrzne i wewnętrzne. Zderzenie się z realiami życia w jed-
nostce nie zawsze jest zaakceptowane przez poborowych. Duży
wpływ ma w tym wypadku obowiązujący w wojsku regula-
min i dyscyplina.
Wojsko, jako instytucja totalna, silnie oddziałuje na młode-
go człowieka. Wymagania, którym musi on sprostać zmusza-
ją go do przyjęcia określonego sposobu działania, radzenia
14
K. C. Karniej: Poczucie bezpieczeństwa u żołnierzy uczestniczących w misjach pokojowych i służby zasadniczej, Lublin 2006, niepublikowana praca magisterska, Archiwum
KUL Jana Pawła II, s. 42.
Psychologicznym czynnikiem poczucia braku bezpieczeństwa w czasie służby jest świadomość realnego zagrożenia (fot. A. Rawski).
Wojsko i wychowanie
157 Myśl Wojskowa 1/2007
sobie z trudnościami. Brak działania, a także brak angażowa-
nia się w sprawy instytucji, czyli obojętność, jest pewnym wyjś-
ciem. Jednakże jest to raczej próba przetrwania niż aktywność
podjęta w celu poradzenia sobie z sytuacją i przystosowania
się do wymagań instytucji.
15
Adaptacja żołnierza służby zasadniczej dotyczy funkcjono-
wania formalnego, społecznego i merytorycznego.
Funkcjonowanie formalne to zaznajomienie się z nowym śro-
dowiskiem, jego zwyczajami oraz nakazami i normami.
Funkcjonowanie społeczne jest związane z koniecznością
życia w grupie i umiejętnością współpracy. Funkcjonowanie
merytoryczne natomiast łączy się z koniecznością obsługiwa-
nia nowoczesnego sprzętu, nabywania wiedzy niezbędnej do
wykonania zadań bojowych i strategicznych.
16
U znacznej grupy żołnierzy źródłem trudności w wojsku są
występujące już wcześniej zaburzenia osobowości lub inne
problemy, z którymi w środowisku rodzinnym sami nie potra-
fili się oni uporać. Piętrzące się trudności, z którymi nie radzą
sobie, mogą przekroczyć ich możliwości, popychając do jedy-
nego zachowania, jakie wydaje im się słuszne, tzw. samowol-
ki. Uciekają z wojska żołnierze mający problemy emocjonal-
ne, wysoki poziom lęku, obawiający się trudności i wysiłku.
17

Mogą pojawiać się przy tym zachowania autoagresywne.
Skrajnym przykładem są samobójstwa. Większość takich ak-
tów jest popełniana w początkowym okresie pobytu w wojsku.
Przyjmuje się, że decyzje samobójcze są zdeterminowane trud-
nościami okresu adaptacyjnego. Są to trudności zarówno oso-
biste, jak też wynikające z warunków służby wojskowej.
18
Młody człowiek powołany do służby podejmuje nową rolę
społeczną – żołnierza. Musi zatem sprostać wymaganiom i re-
spektować przepisy oraz normy związane z nowymi warunka-
mi. Wymusza to radykalną zmianę jego zachowania.
Czy żołnierze czują się bezpieczni?
Badania dotyczące poczucia bezpieczeństwa żołnierzy
uczestniczących w misjach pokojowych i odbywających za-
sadniczą służbę wojskową zostały przeprowadzone przez
K. C. Karniej w 2006 roku. Grupę badaną (136 osób) stano-
wili żołnierze polskiego kontyngentu z jednostki wojskowej
w Międzyrzeczu oraz z Centrum Szkolenia na potrzeby Sił
Pokojowych, a także żołnierze zasadniczej służby wojskowej
z tych samych jednostek oraz 3 Brygady Zmechanizowanej
w Lublinie. Żołnierze zasadniczej służby wojskowej byli
w wieku 20–26 lat, żołnierze misji stabilizacyjnych 23–39 lat.
Jedną z zastosowanych metod był Kwestionariusz poczucia
bezpieczeństwa i prężności osobowej Z. Uchnasta. Za jego po-
mocą mierzy się nasilenie pięciu zmiennych psychometrycz-
nych:Bl – czynnika bliskości, St – czynnika stabilności,
Zs – czynnika zaufania do siebie, PB – uśrednionego wskaź-
nika poczucia bezpieczeństwa, PO – prężność osobową.
19

Wysoki poziom PO wskazuje na poczucie bliskości i zaufania
w stosunku do innych, otwartość na sprawy bieżące i odpowie-
dzialne angażowanie się w nie. Niski poziom PO świadczy
o nadmiernej trosce o zapewnienie sobie poczucia bezpieczeń-
stwa i stabilizacji.
Uzyskane na podstawie przywołanych badań dane pokaza-
ły, iż w skali mierzącej prężność osobową nie było istotnych
statystycznie różnic. Pojawiły się one natomiast w skalach: Bl,
St, Zs oraz PB.
Analizując te wyniki, można stwierdzić, że żołnierze uczest-
niczący w misjach pokojowych mają dobrze zaspokojoną po-
trzebę więzi z najbliższym otoczeniem, są otwarci na bieżące
sprawy (Bl). W codziennym życiu funkcjonują w sposób upo-
rządkowany i zorganizowany. Mają większą możliwość prze-
widywania i wpływu na bieg zdarzeń i spraw, w których uczest-
niczą (St). Żołnierzy sił pokojowych charakteryzuje poczucie
kompetencji i wewnętrznej spójności. Mają oni zaufanie do
swoich umiejętności radzenia sobie w życiu we własny dla
siebie sposób (Zs). Wykazują preferencje do spontanicznej
samoaktualizacji, afirmują siebie i własne możliwości (PB).
Natomiast żołnierze służby zasadniczej mają poczucie bra-
ku akceptacji i wyobcowania ze strony bliskich (Bl).
Charakteryzuje ich chwiejność emocjonalna, działają w spo-
sób mniej zorganizowany i uporządkowany (St). Mają mniej-
sze zaufanie do swoich umiejętności i kompetencji. Towarzyszy
im poczucie niższości, zniechęcenie oraz niepewność (Zs).
Wykazują oni tendencje do zaburzeń w zakresie samopoczu-
cia i trudności przystosowawczych (PB).
Wykonywanie przez żołnierzy zawodowych zadań wyni-
kających z podjęcia służby w ramach kontyngentów poko-
jowych ma swoje specyficzne uwarunkowania psychospo-
łeczne. Przede wszystkim chodzi o trudności adaptacyjne.
Żołnierze ci doświadczają także poczucia ciągłego zagroże-
nia i przeciążenia. Pojawiają się u nich objawy długotrwa-
łych reakcji stresowych. ■
Przyjmuje się, że decyzje samobójcze są zdeterminowane trudnościami okresu
adaptacyjnego. Są to trudności zarówno osobiste, jak też wynikające z warunków
służby wojskowej.
15
E. Hoffman: Charakterystyka instytucji totalnych [w:] Młodzi mężczyźni w armii, red. J. Zielińska, Warszawa 1975, s. 150–177.
16
M. Cenin, S. Chełpa: Problemy społeczne i ich rozwiązanie [w:] Psychologia wojskowa, red. M. Cenin, S. Chełpa, Warszawa 1998, s. 83.
17
M. Bielec: Formy i zakres występowania subkultury żołnierskiej, Warszawa 1997, s. 112.
18
L. Kanarski: Negatywne zjawiska w służbie wojskowej i metody ich ograniczania [w:] Psychologia w wojsku, red. M. Dyrda. Warszawa 1997, s. 110.
19
Z. Uchnast: Prężność osobowa: empiryczna typologia i metoda pomiaru, „Roczniki Filozoficzne”, 1997, XIV, 4.
158 Myśl Wojskowa 1/2007
Elektroniczne mapy nawigacyjne
w Marynarce Wojennej RP
kmdr por. dr inż.
MAREK JANKIEWICZ
doktor nauk technicznych.
Adiunkt w Zakładzie Broni
Podwodnych Instytutu
Broni Morskich Akademii
MW. Jego zainteresowania
koncentrują się wokół broni
podwodnej. Współautor
licznych prac naukowo-
-badawczych i wniosków
racjonalizatorskich.
E
lektroniczna mapa nawigacyjna stano-
wi oryginalną bazę danych standaryzo-
waną co do zawartości, struktury i for-
matu, tworzoną w upoważnionych przez rzą-
dy biurach hydrograficznych w celu wykorzy-
stania w systemie obrazowania elektronicznych
map i informacji nawigacyjnych (Electronic
Chart Display and Information System –
ECDIS). Zawiera ona informacje niezbędne
do prowadzenia bezpiecznej nawigacji, a tak-
że informacje uzupełniające w stosunku do
umieszczonych na papierowej morskiej mapie
nawigacyjnej (np. informacje z locji, spisu
świateł), które mogą być uznane za konieczne
do zapewnienia bezpiecznej nawigacji. Jest to
przede wszystkim baza danych, zarówno
geometrycznych, jak i opisowych, które mu-
szą być sprawnie aktualizowane, zarządzane
i analizowane.
Obecnie elektroniczne mapy nawigacyjne
zgodne ze standardem S-57 pokrywają około
60% powierzchni Ziemi i ta liczba stale wzra-
sta (rys. 1). Biuro Hydrograficzne Marynarki
Wojennej RP opracowało elektroniczne mapy
nawigacyjne pokrywające całkowicie morski
obszar Polski. Równocześnie trwają prace nad
elektronicznymi mapami nawigacyjnymi dla
żeglugi śródlądowej zgodnie z polityką Unii
Europejskiej, zdefiniowaną w koncepcji budo-
wy autostrad wodnych i automatyzacji dróg
wodnych. Jednak do tej pory elektroniczne ma-
py nawigacyjne zgodne ze standardem S-57
nie były wykorzystywane do przygotowywa-
nia dokumentacji planistycznej i sprawozdaw-
czej. Opracowanie takiej dokumentacji odby-
wało się z użyciem tradycyjnych map papiero-
wych lub obrazów graficznych w postaci bit-
mapowej, zrzucanych z programów kompute-
rowych (systemów zobrazowania map elektro-
nicznych). Pierwsze rozwiązanie dawało ogra-
niczoną możliwość kopiowania, co wynikało
ze stosunkowo niedużej liczby map papiero-
wych, którymi autor dysponuje. Rezultatem
drugiego rozwiązania była zła jakość obrazów
bitmapowych, szczególnie przy tworzeniu wy-
druków wielkoskalowych, i duża objętość pli-
ków graficznych.
Opracowane komórki ENC umożliwiają
przygotowanie planszetów nawigacyjnych dla
całego morskiego obszaru naszego kraju oraz
dużej części obszaru morskiego świata.
Uzasadniało to celowość opracowania apli-
kacji, która mogłaby wykorzystywać ENC do
generowania planszetów nawigacyjnych.
Dzięki niej dokumentacja planistyczna i spra-
wozdawcza może być przygotowana szybciej,
czytelniej i w sposób jednolity na podstawie
zawsze aktualnych, autoryzowanych przez
biura hydrograficzne danych o środowisku
hydrograficznym.
Aplikację komputerową „Planszet” można
określić mianem systemu informacji geogra-
ficznej, przeznaczonego do tworzenia doku-
mentacji kartograficznej (planistycznej i spra-
wozdawczej), stanowiącej osłonę kartograficz-
ną dla działalności ludzi na akwenach mor-
skich i śródlądowych, które pokrywają elek-
troniczne mapy nawigacyjne zgodne ze stan-
dardem wymiany cyfrowych danych hydrogra-
ficznych S-57 (rys. 2).
Do generowania planszetów nawigacyj-
nych są wykorzystywane komórki ENC,
opracowywane przez narodowe biura hy-
drograficzne, w tym Biuro Hydrograficzne
Marynarki Wojennej. Planszety są budo-
wane na bazie obiektów typu obszarowe-
go, liniowego i punktowego pierwszej gru-
py, które nie nakładają się wzajemnie na
siebie i tworzą tzw. skorupę Ziemi (grupa
pierwsza obiektów jest stosowana do two-
rzenia zobrazowania bazowego w syste-
mach ECDIS).
kmdr por. dr inż.
KRZYSZTOF NAUS
doktor nauk technicznych.
Adiunkt w Instytucie
Nawigacji i Hydrologii
Morskiej Akademii MW.
Jego zainteresowania
koncentrują się wokół
kartografii numerycznej.
Współautor wielu
prac naukowo-badawczych
Idea wprowadzenia elektronicznej mapy nawigacyjnej (Electronic
Navigational Chart – ENC), czyli zastąpienia konwencjonalnej
mapy morskiej mapą cyfrową, pojawiła się na początku lat
osiemdziesiątych XX wieku.
Technika i logistyka
159 Myśl Wojskowa 1/2007
W skład tej grupy wchodzą następujące
obiekty:
— DEPAREA – obszar głębokości (jest on
definiowany jako obszar wodny, którego
głębokości mieszczą się w określonym zakre-
sie. Zakres głębokości wewnątrz obszaru
głębokości jest zdefiniowany za pomocą atry-
butów DRVAL1 i DRVAL2);
— DRGARE – obszar pogłębiony (jest defi-
niowany jako obszar dna, który zo-
stał pogłębiony w rezultacie prac
czerpalnych);
— FLODOC – dok pływający
(pojęcie to obejmuje konstrukcję
pływającą, składającą się z jed-
nej lub wielu sekcji, które mogą
być częściowo zanurzone po-
przez kontrolowane zatapianie,
do przyjęcia statku, a następnie
wynurzane w wyniku wypom-
powywania wody, tak aby odsło-
nić dno statku);
— LNDARE – obszar lądowy
(definiowany jako stała część po-
wierzchni Ziemi, w przeciwień-
stwie do morza, wody);
— OBSTRN – przeszkoda na-
wigacyjna (w nawigacji morskiej
wszystko to, co przeszkadza lub
powstrzymuje ruch, w szczegól-
ności wszystko, co zagraża lub
uniemożliwia przejście statku.
Pojęcie to jest zwykle stosowane
do określania odosobnionego
niebezpieczeństwa);
— WRECKS – wrak (zniszczone pozosta-
łości wyrzuconego na brzeg lub zatopione-
go statku, które zostały uznane za bezuży-
teczne);
— HULKES – statek zacumowany na stałe;
— PONTON – ponton (struktura pływa-
jąca, zwykle o prostokątnym kształcie,
przeznaczona do cumowania, tworzenia
pirsów lub podpór mostu);
Rys. 1. Pokrycie Ziemi elektronicznymi mapami
nawigacyjnymi (na dzień 1.06.2006 r.)
Rys. 2. Okno główne aplikacji „Planszet”
Technika i logistyka
160 Myśl Wojskowa 1/2007
— SLCONS – konstrukcja brzegowa (zain-
stalowana na stałe, niepływająca, sztuczna
konstrukcja na styku wody i lądu, wykonana
ludzką ręką linia brzegowa);
— UNSARE – niepomierzony obszar mor-
ski (obszar, o którym nie ma informacji baty-
metrycznej uzyskanej metodą pomiarów mor-
skich);
— ICEARE – obszar zlodzenia (obszar lo-
du pokrywającego ląd i/lub morze);
— MORFAC – urządzenia cumownicze –
do przeciągania (sprzęt lub specjalna konstruk-
cja stosowana do zabezpieczenia cumowania
– przeciągania statku);
— PYLONS – kolumna-wspornik mostu
(konstrukcja pionowa obejmująca, przykłado-
wo, stalowy lub betonowy szkielet, przezna-
czona do podpierania kabli, mostów etc.).
Na planszecie mogą być dodatkowo prezen-
towane: sondaże, ramki map, siatka kartogra-
ficzna. Każdy z wymienionych obiektów mo-
że być selektywnie wybierany do prezentacji
oraz mieć ustalony indywidualnie wygląd
(rys. 3). Planszet nawigacyjny jest generowa-
ny z użyciem elipsoidy odniesienia WGS-84,
w odwzorowaniu Merkatora. Wszystkie pre-
zentowane na nim głębokości są odniesione
do średniego poziomu morza.
W trakcie przygotowania aplikacji do wy-
kreślenia planszetu trzeba wprowadzić nastę-
pujące parametry:
— równoleżnika konstrukcyjnego;
— rozdzielczości poziomej i pionowej
planszetu (związanej z rozdzielczością
drukarki);
— wymiarów planszetu.
Ustawienie wymiarów planszetu jest ko-
nieczne ze względu na zachowanie jego ska-
li po wydrukowaniu i tym samym kartome-
tryczności (rys. 4).
Aplikacja
„Planszet”
została nagrodzona
w 2005 r. przez dowódcę
MWRP, zdobywając
II miejsce w konkursie
na najbardziej wartościo-
wy projekt racjonaliza-
torski przydatny dla
Marynarki Wojennej RP.
Rys. 3. Narzędziowe okna dialogowe
Rys. 4. Okno dialogowe do wprowadzania parametrów planszetu
Technika i logistyka
161 Myśl Wojskowa 1/2007
Wygenerowany planszet (rys. 5) oprócz ob-
szaru mapowego zawiera:
— współrzędne narożników mapy,
— siatkę kartograficzną opartą na elipsoi-
dzie WGS-84,
— wymiary obszaru mapowego (bez
ramki),
— wymiary całego planszetu,
— poziomy i pionowy układ odniesienia,
— rodzaj odwzorowania,
— skalę mapy,
— równoleżnik konstrukcyjny,
— skalę słupkową,
— skalę barwną.
Dzięki zastosowaniu rozwiązania obecnie
tworzona dokumentacja kartograficzna cha-
rakteryzuje się:
— wysoką jakością prezentowanych na ma-
pie danych o środowisku hydrograficznym –
dzięki wykorzystaniu do ich wygenerowania
aktualnych i autoryzowanych przez narodowe
biura hydrograficzne elektronicznych map na-
wigacyjnych;
— kartometrycznością map, pozwalającą na
wykonywanie graficznych obliczeń nawiga-
cyjnych;
— małymi wielkościami zniekształceń od-
wzorowawczych (dla odwzorowania Merkatora
będą to zniekształcenia długości i powierzchni)
– dzięki możliwości ustalenia położenia równo-
leżnika konstrukcyjnego na środku mapy;
— wysoką jakością map do drukowania
w dowolnym formacie, z wykorzystaniem dru-
karek i ploterów wielkoformatowych;
— małymi rozmiarami plików „mapowych”,
dzięki zastosowaniu grafiki wektorowej zgod-
nej z formatem metaplików MS Windows
(Windows Enhanced Meta File – EMF).
Aplikację „Planszet” zgłoszono w Marynarce
Wojennej RP jako projekt racjonalizatorski pt.:
Automatyzacja procesu tworzenia dokumentacji
kartograficznej na podstawie elektronicznej mapy
nawigacyjnej zgodnej ze standardem S-57”. Projekt
wdrożono w Biurze Hydrograficznym
Marynarki Wojennej, związkach taktycznych
marynarki wojennej, Akademii Marynarki
Wojennej, Dowództwie Marynarki Wojennej,
Centrum Operacji Morskich i okrętowych
związkach taktycznych.
W roku 2006 pomysł zdobył I miejsce
w konkursie na najlepszy projekt racjonaliza-
torski zastosowany w Marynarce Wojennej RP
w 2005 roku oraz otrzymał wyróżnienie sze-
fa Sztabu Generalnego WP w ogólnopolskim
konkursie na najlepszy projekt racjonalizator-
ski zastosowany w Siłach Zbrojnych RP
w 2005 roku.
g
Rys. 5. Przykładowy planszet nawigacyjny
z komórki BHMW RP
162 Myśl Wojskowa 1/2007
System unikalnej identyfkacji
w armii USA
ppłk mgr inż.
LESZEK DERLUKIEWICZ
jest absolwentem Wojskowej
Akademii Technicznej,
a od 2000 roku wykładowcą
tej uczelni. Obszarem jego
działalności naukowo-badaw-
czej są: kodyfikacja wyrobów
obronnych, systemy identyfi-
kacji i standardy NATO. Jest
autorem i współautorem
licznych publikacji
dotyczących standaryzacji.
W
logistyce armii USA zwraca się bar-
dzo dużą uwagę na odpowiednie
znakowanie wyrobów i przesyłek,
aby właściwa pozycja trafiła we właściwe miej-
sce, we właściwym czasie (3xW – wright item,
wright time, wright place). Pierwszym syste-
mem budowanym w USA w celu jednoznacz-
nej identyfikacji wyrobów, będących tzw. po-
zycjami zaopatrzeniowymi, był Federalny
System Katalogowania (Federal Cataloging
System – FCS). Powstał on przed II wojną świa-
tową i był stale doskonalony w związku z roz-
wojem technik informatycznych, aby dostoso-
wać go do potrzeb wojska oraz innych insty-
tucji federalnych. Po powstaniu NATO przy-
jęto go na mocy porozumień standaryzacyj-
nych jako natowski system kodyfikacji (NATO
Codification System – NCS), gdyż był ideal-
nym narzędziem standaryzującym wyroby ma-
terialne stosowane podczas projektowania no-
wych, wspólnych systemów uzbrojenia.
Fundamentalny element systemu, jakim jest
natowski numer magazynowy (NATO Stock
Number – NSN), nazywany w USA narodo-
wym numerem magazynowym (National
Stock Number – NSN), jest podstawowym in-
deksem materiałowym USA, używanym nie
tylko w wojsku. Nie sposób przecenić rolę sy-
stemu NCS i natowskiego numeru magazyno-
wego w logistycznych systemach zaopatrywa-
nia i eksploatacji. System ten ma szczególne
zastosowanie w misjach i ćwiczeniach wielo-
narodowych, w czasie działań wsparcia pań-
stwa gospodarza (Host Nation Support – HNS),
projektowaniu i budowie wspólnych systemów
uzbrojenia oraz eksploatacji skodyfikowanych
wyrobów gotowych czy systemów wojsko-
wych. W roku 2000 przydzielono natowskie-
mu numerowi magazynowemu specjalny iden-
tyfikator zastosowań – 7001, w systemie UCC/
EAN
1
– obecnie GS1
2
, dzięki czemu może
być przedstawiany w postaci kodu kreskowe-
go i odczytany w systemach automatycznej
identyfikacji.
Jednak w niektórych zastosowaniach iden-
tyfikacja wyrobów materialnych z dokładno-
ścią, jaką ma system NCS jest niewystarcza-
jąca. Od 1 stycznia 2004 roku każdy dostaw-
ca podpisujący kontrakt na dostawę niektórych
wyrobów materialnych musi spełniać wymo-
gi identyfikacji z dokładnością do seryjnego
numeru produktu. Potrzebę ścisłej ewidencji
nieruchomości, instalacji i sprzętu, którego
koszt jednostkowego nabycia wynosi 5000 do-
larów lub więcej, wprowadziła instrukcja
5000.64
3
. Zasady ewidencji z dokładnością do
numeru seryjnego i znakowania w systemie
unikalnej identyfikacji (Unique Identification
– UID) dotyczą również niektórych innych
obiektów bez względu na koszt ich jednostko-
wego nabycia.
Czym jest unikalna identyfikacja
i jakie są jej cele?
Unikalna identyfikacja pozycji
4
(wyrobu) –
(Item Unique Identification – IUID) jest sys-
temem znakowania wyrobów unikalnymi iden-
tyfikatorami pozycji, które zawierają czytelne
maszynowo elementy danych, umożliwiające
Departamentowi Obrony odróżnianie jednego
przedmiotu od innych, podobnych lub niepo-
dobnych. System IUID dotyczy tylko pewnej
grupy mienia o dużej wartości rynkowej (lub
innych mających inne cechy) i wymaga trwa-
łego oznaczania wyrobów kodem Data
Matrix ECC 200 (ISO/IEC 16022), zawiera-
jącym unikalny identyfikator pozycji (wyro-
bu) – (Unique Item Identifier – UII).
Polityka identyfikacji wyrobów material-
nych
5
, wprowadzana w życie przez Departament
Obrony USA, polega więc na ulepszaniu do-
tychczasowego zarządzania zasobami, nakła-
dając na dostawców obowiązek stosowania no-
wego systemu identyfikacji i oznaczeń wyro-
1
Universal Code Council/European Article Numbering.
2
GS oznacza Global System, Global Standards i Global Solution.
3
Department of Defense (DO) Instruction 5000.64
4
Obecna pełna nazwa; w artykule są używane obydwie.
5
Wyrażona 29 lipca 2003 r. w dokumencie: Policy for Unique Identification (UID) of Tangible Items – New Equipment, Major Modifications, and Reprocurements of Equipment
and Spares.
Technika i logistyka
163 Myśl Wojskowa 1/2007
bów materialnych. Unikalny identyfikator po-
zycji, obowiązujący przez cały cykl życia wy-
robu, wprowadza go do systemu zasobów.
Umożliwia śledzenie egzemplarza wyrobu
w systemach komercyjnych Departamentu
Obrony i dostarcza niezawodne, precyzyjne
dane do właściwego zarządzania.
Wdrażany obecnie program był poprzedzo-
ny zastosowaniem systemu do oznakowania
części i podzespołów wielozadaniowego śmi-
głowca CH-47 Chinook oraz samolotu trans-
portowego C-17 Globemaster.
Osiągnięcie celu, jakim jest oznakowanie
wszystkich obiektów przewidzianych
w programie unikalnej identyfikacji pozycji
specjalnym, globalnym unikalnym identyfi-
katorem pozycji, nastąpi do końca 2010 ro-
ku. Nowa polityka w dziedzinie automatycz-
nej identyfikacji i znakowania dostaw speł-
niła wymagania instrukcji 5000.64, umożli-
wiając jednocześnie integrację amerykań-
skich wojskowych i cywilnych systemów lo-
gistycznych, a także biznesowych, dzięki za-
stosowaniu bardziej „inteligentnych” i stan-
dardowych danych. W wypadku nowych
kontraktów wymagania spełnią dostawcy,
natomiast w odniesieniu do zasobów będą-
cych już w użyciu proces identyfikacji bę-
dzie polegał na przypisaniu tzw. wirtualne-
go, unikalnego identyfikatora i późniejszym
fizycznym oznaczeniu. Wymagania tego
programu, dotyczące identyfikacji zasobów,
zmierzają w USA do: zachowania większej
kontroli, przejrzystości procedur nabywania,
ograniczania wydatków finansowych pod-
czas pozyskiwania zasobów, produkcji,
utrzymania, przechowywania i dystrybucji.
Informacje zawarte w rekordach informacji
dostępnych sieciowo pomogą osiągnąć na-
stępujące cele:
— zintegrują różne biznesowe systemy in-
formacyjne z wojskowymi;
— zwiększą podatność systemów na spraw-
ne zarządzanie mieniem;
— poprawią znajomość wartości mienia;
— zwiększą sprawność fizycznych kontroli;
— ograniczą ryzyko niezauważonych kra-
dzieży i strat;
— zmniejszą możliwości niespodziewanych
braków mienia krytycznego dla wykonania
operacji(misji);
— poprawią zarządzanie cyklem życia wy-
robu i dadzą dokładniejszą informację o do-
stępności zasobów;
— zredukują niepotrzebne zakupy.
Obowiązkowi przydzielenia UII i oznako-
wania podlegają:
— wszystkie wyroby, których jednostkowy
koszt nabycia wynosi 5000 USD lub
więcej
6
;
— wyroby mniejszej wartości, ale uznane
przez odpowiednią instytucję Departamentu
Obrony za pozycje zarządzane co do numeru
seryjnego, krytyczne dla wykonania misji
itp.;
— wszystkie seryjnie zarządzane podzespo-
ły, komponenty albo części wbudowane w do-
starczany wyrób – niezależnie od wartości;
— pozycje złożone, które mają wbudowane
podzespoły, komponenty albo części oznaczo-
ne unikalnym identyfikatorem pozycji – nie-
zależnie od wartości.
Budowa i charakterystyka UII
Niektóre wyroby producentów są oznacza-
ne numerem seryjnym, ale tylko u tego produ-
centa można je identyfikować co do egzem-
plarza. W opisywanym tu systemie potrzeba
identyfikacji egzemplarza wyrobu jest speł-
niona w skali globalnej. Uzyskano to grupu-
jąc dwie informacje: identyfikując producen-
ta w określonym systemie oraz identyfikując
egzemplarz wyrobu tego producenta.
Występujący w tym systemie identyfikacji uni-
kalny identyfikator wyrobu ma dwa konteksty:
Kontekst 1. UII to grupa standardowych ele-
mentów danych zapisywanych, odczytywa-
nych i przesyłanych w formatach i składni
technik automatycznej identyfikacji (Auto-
matic Identification Technology – AIT), przed-
stawiona w postaci kodu Data Matrix (po-
wierzchniowego), liniowego, oznaczeń teks-
towo-literowych lub ich kombinacji (minimal-
ne wymaganie systemu to tylko kod Data
Matrix) z informacją o producencie i numerze
seryjnym wyrobu) – rys.1.
Kontekst 2. UII to ciąg znaków o określo-
nej konstrukcji, identyfikujących przedsiębior-
stwo i egzemplarz wyrobu w skali globalnej,
6
Dla kontraktów o ustalonej cenie jednostkowej, o innych kontraktach decyduje szacunek ceny dostawy wyrobu.
Źródło: materiał firmy ID Integration Inc.
Rys.1. Możliwa fizyczna realizacja
unikalnego identyfikatora pozycji
Oznakowanie
wszystkich obiektów specjal-
nym unikalnym identyfikato-
rem pozycji nastąpi w armii
USA do końca 2010 roku.
Technika i logistyka
164 Myśl Wojskowa 1/2007
ogólny klucz do baz danych. Dla danych na ry-
sunku 1 będzie to ciąg znaków:
D3WUH0CH2, w którym D oznacza kod
organizacji identyfikującej przedsiębiorstwo
(tab. 1), 3WUH0 - numer identyfikacyjny
przedsiębiorstwa (kod dostawcy NCAGE),
CH2 – numer seryjny egzemplarza – rys. 2.
W systemie UID podstawowe znaczenie ma
serializacja, czyli ustalanie numeru seryjnego
egzemplarza wyrobu. Należy odróżnić seria-
lizację u dostawcy od serializacji w ramach te-
go systemu.
Łącząc znaki identyfikujące producenta,
klasę wyrobu (numer katalogowy nazywa-
ny też numerem referencyjnym) i numer se-
ryjny (serializacja), tworzy się unikalny
globalnie identyfikator, który pozwala od-
różnić egzemplarz wyrobu od każdego in-
nego egzemplarza tego wyrobu. W niektó-
rych wypadkach numer katalogowy jest
jednocześnie niepowtarzalnym numerem
seryjnym.
Konstrukcje budowy unikalnego
identyfikatora pozycji
W ramach systemu unikalnej identyfikacji
pozycji mogą być tworzone dwie konstruk-
cje struktury identyfikatora.
Konstrukcja 1 jest tworzona z kodu agen-
cji identyfikującej przedsiębiorstwa (Issuing
Agency Code – IAC) i numeru (kodu) przed-
siębiorstwa (razem tworzą unikalny globalnie
identyfikator przedsiębiorstwa) oraz z nume-
ru seryjnego wyrobu w ramach przedsiębior-
stwa. W tym typie konstrukcji numer seryjny
jest przypisywany do unikalnego numeru
przedsiębiorstwa. Wymaga się odpowiedzial-
ności przedsiębiorstwa za niepowtarzalność
numeru seryjnego.
Konstrukcja 2 jest tworzona z kodu IAC
i numeru (kodu) przedsiębiorstwa, numeru ka-
talogowego i numeru seryjnego wyrobu.
W tym wypadku mówi się o przypisywaniu nu-
meru seryjnego do konkretnego egzemplarza
wyrobu o określonym numerze katalogowym.
Oprócz konstrukcji 1 i 2 Departament
Obrony uznaje w ramach tego systemu tzw.
ekwiwalenty UII, tj. powszechnie użytkowa-
ne niepowtarzalne w świecie numery identy-
fikacyjne stosowane w systemach identyfika-
cji i znakowania:
— numery seryjne zasobów – GIAI,
GRAI
7
;
— numery identyfikacyjne pojazdów
(Vehicle Identification Number – VIN);
— numery identyfikacyjne telefonów komór-
kowych (Electronic Serial Number – ESN);
— inne, już w pełni scalone konstrukcje
struktur UII, opisane przez ich unikalne kwa-
lifikatory danych
8
.
Tabela 1. Kody agencji identyfikujących przedsiębiorstwa
(Issuing Agency Codes)

Kod agencji
identyfikujĂcej
przedsiĎbiorstwa
Nazwa agencji
(Issuing Agency)
System identyfikacji
przedsiĎbiorstwa
(Enterprise Identifier)
Struktura kodu
przedsiĎbiorstwa
0 – 9 GS1 Global Office GS1 Company Prefix
Od 6 do 12 cyfr
LB
Telcordia
Technologies, Inc
ANSI T1.220
4 znaki
(litery)
UN Dun & Bradstreet DUNS 9 cyfr
D
Allied Committee
135 (AC/135)
CAGE
5 znaków
(litery i cyfry)
LH
European Health
Industry Business
Communications
Council
EHIBCC
4 znaki
(litery i cyfry)
LD
Department of
Defense
DOAAC
6 znaków
(litery i cyfry)
Zasady
ewidencji z dokładnoscią do
numeru seryjnego i znako-
wania w systemie unikalnej
identyfikacji dotyczą
nieruchomości, instalacji
i sprzętu, których jednost-
kowy koszt nabycia wynosi
powyżej 5000 USD lub też
niektórych innych – bez
względu na koszt ich
jednostkowego nabycia.
7
GIAI – Global Individual Asset Identifier – globalny identyfikator indywidualnych zasobów, GRAI – Global Returnable Asset Identifier (globalny identyfikator zasobów zwrotnych).
8
Kwalifikatory danych to Data Identifiers (DIs) (Format 06), Application Identifiers (AIs) (Format 05), a w przemyśle lotniczym – Text Element Identifiers (TEIs).
Technika i logistyka
165 Myśl Wojskowa 1/2007
W systemie unikalnej identyfikacji stosuje
się struktury, formaty i zasady zapisu oraz
przesyłania i odczytywania danych zgodne ze
standardami międzynarodowymi opisanymi
w normach i specyfikacjach:
1. ISO/IEC 16022 Information technology
– International symbology specification –
Data Matrix – norma dotycząca kodu dwu-
wymiarowego (2D) Data Matrix ECC200.
2. ISO/IEC 15434:2005 Information tech-
nology – Syntax for high-capacity automatic
data capture (ADC) media – norma opisują-
ca składnię (syntax).
3. ISO/IEC 15418:1999 Information tech-
nology – EAN/UCC Application Identifiers
and FACT Data Identifiers and Maintenance
– norma opisująca semantykę.
4. ATA CSDD – AIR TRANSPORT
ASSOCIATION – Automated Identification and
Data Capture Common Support Data
Dictionary – katalog danych tekstowych
Międzynarodowego Towarzystwa Lotniczego.
NATO jest również zainteresowane tym
standardem identyfikacji, o czym świadczy
praca grupy roboczej AST (Asset Tracking –
śledzenie zasobów) nad dokumentem
STANAG 2290, który dotyczy unikalnej
identyfikacji.
Wspomniane już kwalifikatory danych
umożliwiają kodowanie (dekodowanie) wie-
lu elementów danych w dwóch formatach au-
tomatycznego gromadzenia danych
(Automatic Data Capture – ADC) i specjal-
nym formacie tekstowym (tab. 2).
Właściwości unikalnego identyfikatora
pozycji:
— UII jest złączeniem słów lub (w progra-
mowaniu) ciągów znaków – konkatenacją
elementów danych kodowanych w symbo-
lice Data Matrix ECC 200” (ISO/IEC
16022);
— fizyczny symbol może zawierać dodat-
kowe dane – Code 39 - ISO/IEC 16388, Code
128 – ISO/IEC 15417, lub GS1-128 (UCC/
EAN-128) – ISO/IEC 15420;
— jednoznacznie identyfikuje wybrane eg-
zemplarze wyrobów;
— ma zgodność ze składnią ISO/IEC
15434;
— stosuje kwalifikatory danych (tabela 2)
do ich zdefiniowania zgodnie z ISO/IEC
15418 lub ATA CSDD
9

oraz identyfikatory
zastosowań systemu GS1;
— dane o unikalnym identyfikatorze są gro-
madzone w centralnym rejestrze;
— dane są ograniczone do 72 znaków
(A do Z, 0 do 9, “-“ i “/”);
— numer katalogowy może zawierać do
32 znaków, numer seryjny do 30, a numer
przedsiębiorstwa nie więcej jak 13.
Techniczne aspekty systemu
O wyborze kodu 2D Data Matrix w celu
maszynowej interpretacji danych w systemie
Rys. 2. UII jako ciąg znaków o określonej konstrukcji,
identyfikujący egzemplarz wyrobu
9
Tekstowe elementy danych zdefiniowane w rozdziale 9 specyfikacji 2000 organizacji AIR TRANSPORT ASSOCIATION – Automated Identification and Data Capture Common Support
Data Dictionary.
Technika i logistyka
166 Myśl Wojskowa 1/2007
UID zadecydowały następujące cechy: ma-
łe wymiary, czytelność przy małych kon-
trastach, wysoka korekcja błędów, możli-
wość ich wykonania w wielu technolo-
giach, wystarczająca pojemność, możli-
wość bezpośredniego znakowania na po-
wierzchni wyrobu oraz powszechność
w przemyśle.
W systemie UID można stosować około 30
metod do fizycznego znakowania wyrobów.
Oznakowanie powinno być wykonane w tech-
nologii bezpośredniego znakowania (Direct
Part Marking – DPM) na wyrobie lub etykie-
cie przymocowanej na stałe. Najczęściej stoso-
wane metody to: mikroudarowa (dot. peening),
laserowa, elektrochemiczna – rys. 3.
Centralny rejestr systemu
unikalnej identyfikacji pozycji
Centralny rejestr danych z wszystkimi UII
i pozostałe dane znajdują się w Defense
Logistics Information Service (DLIS),
w Battle Creek w stanie Michigan. Od kwiet-
nia 2006 roku działa wersja 3.2. Rejestr po-
wstał na podstawie danych z programów pilo-
tażowych unikalnej identyfikacji oraz z reje-
stru kontraktów (Contract Line Item – CLIN
lub Subline Item – SLIN). Działa w środowi-
Tabela 2. Kwalifikatory danych
Kwalifikatory danych
Elementy danych
Data Identifiers
identyfikatory
danych
(format 06)
ISO/IEC 15434
Application
Identifiers
identyfikatory
(format 05) ISO/IEC
15434
Text Element
Identifiers
identyfikatory
elementów
tekstowych
ATA CSDD
CAGE/NCAGE
(kod dostawcy NATO/DO)
17V
CAG, MFR lub
SPL
DUNS
(system numerów
dostawców/producentów USA –
Dun & Bradstreet’s Data Universal
Numbering System)
12V DUN
GS1 Company Prefix
(numer/prefiks przedsiĎbiorstwa w
systemie GS1)
3V 95 EUC
DOAAC (kody adresowe instytucji
Departamentu Obrony)
7L
Other Agencies (inne agencje)
I
d
e
n
t
y
f
i
k
a
t
o
r

p
r
z
e
d
s
i
Ď
b
i
o
r
s
t
w
a

18V
Serial Number within Enterprise Identifier
(numer seryjny wyrobu
w przedsiĎbiorstwie)
SER lub UCN
Serial Number within Original Part Number
S 21 SEQ
Original Part Number
1P 01 PNO
Lot/Batch Number
(numer partii)
1T 10 LOT, LTN lub BII
25S 8004
I 8003
Concatenated UIIs
22S 8002
UID
UII not including the IAC
(UII bez IAC - CAGE + numer seryjny
w przedsiĎbiorstwie)
18S USN lub UST
zastosowaġ
(juŃ scalone, kompletne UII)
(numer seryjny do numeru katalogowego)
(numer katalogowy)
Technika i logistyka
167 Myśl Wojskowa 1/2007
sku zintegrowanych programów dotyczących
nabywania (The Integrated Acquisition
Environment – IAE) oraz w sieci Business
Partner Network (BPN). Dane mogą być prze-
syłane drogą elektroniczną przez sieć Wide
Area Workflow (WAWF), specjalny serwis –
Global Exchange (GEX) Service lub stronę
http://www.bpn.gov/ibid.
Rekord rejestru dotyczący jednego UII
umożliwia przechowywanie 38 elementów da-
nych pogrupowanych w 4 grupy. Na przykład
w grupie danych opisowych znajdują się na-
stępujące dane:
— UII,
— IAC,
— identyfikator przedsiębiorstwa,
— numer katalogowy wyrobu (Original
Part Number),
— numer seryjny wyrobu,
— kod typu UII (konstrukcja 1, 2 czy inny
ekwiwalent),
— opis wyrobu,
— numer partii.
Na stronie startowej rejestru (https://www.
bpn.gov/iuid/) wybiera się sposób dostępu
– publiczny lub kontrolowany (dla zareje-
strowanych dostawców lub przedstawicieli
rządu USA. W zależności od sposobu do-
stępu i logowania użytkownicy mają różne
uprawnienia.
Dane dostępne publiczne zawierają niewie-
le informacji. Dopiero wykorzystanie wszyst-
kich danych rejestru UII w specjalistycznych
programach komputerowych umożliwi
Departamentowi Obrony osiągnięcie zamie-
rzonych celów.
Departament Obrony po wdrożeniu sys-
temu spodziewa się korzyści takich, jak:
— zmniejszenie kosztów zarządzania w wy-
niku stałego gromadzenia informacji o warto-
ści wyrobu w cyklu życia, jego użyciu, moż-
liwych fałszerstwach;
— zwiększenie dostępności zasobów i ich
dokładniejsze śledzenie;
— poprawa wspomagania procesów audy-
towych oraz podejmowania decyzji finanso-
wych dotyczących: mienia, instalacji, sprzętu,
materiałów, zapasów;
— ulepszenie wspomagania procesów pla-
nowania, zarządzania długoterminowego za-
sobami armii w wyniku dokładniejszych i do-
stępniejszych danych;
— wykorzystanie nowych, „inteligentnych”
danych z jednoczesnym zachowaniem histo-
rycznych informacji;
— zwiększenie zakresu i poziomu siecio-
centryczności w Departamencie
Obrony.
Dla dostawców system oznacza
przede wszystkim zwiększenie kosz-
tów – o ile nie mają do tej pory
sytemu znakowania i weryfikacji,
spełniającego wymagania UID. Do
korzyści można jednak zaliczyć:
zwiększenie możliwości handlu
elektronicznego, wyeliminowanie
części dokumentów papierowych,
na przykład sprawozdania „DD
Form 1662”, zwiększenie przejrzy-
stości i konkurencyjności, skrócenie
czasu otrzymania zapłaty, ograni-
czenie możliwości podrabiania
wyrobów wytwarzanych przez pro-
ducenta.
g
Źródło: strona internetowa firmy Dapra.
Rys. 3. Przykłady fizycznej realizacji UII
Źródło: strona internetowa https://www.bpn.gov/iuid/.
Rys. 4. Przykład danych dostępnych publicznie
dla UII: „UN077991289674A36458”
168 Myśl Wojskowa 1/2007
Duże i taktyczne
bezzałogowe platformy lądowe
mjr dr inż.
WIESŁAW BARNAT
główny specjalista
w Departamencie Spraw
Obronnych Ministerstwa
Transportu. Zajmuje się
problematyką transportu,
bezpieczeństwa i zarządzania
kryzysowego. Publikował
w „Wojskowym Przegądzie
Technicznym i Logistycznym”,
„Myśli Wojskowej”,
„Przeglądzie Wojsk
Lądowych”.
R
ozwój techniki wojskowej pozwala wy-
korzystywać coraz bardziej zaawanso-
wane technologie. Obecne możli-
wości, z których zamierzają skorzystać strate-
dzy wojskowi, to ograniczenie roli żołnierza
przy wykonywaniu szczególnie niebezpiecz-
nych i trudnych zadań. Pojazdy do wykonywa-
nia zadań bez udziału osób są określane jako
bezzałogowe. Bezzałogowe platformy stano-
wią bazę mechaniczną, elektryczną, informa-
tyczną do aplikacji wyposażenia specjalnego,
na której są integrowane systemy: elektronicz-
ne, chemiczne, uzbrojenia itd. Rozwój techno-
logii pozwala myśleć o wdrożeniu w armii bez-
załogowych platform lądowych, które stopnio-
wo będą eliminować wpływ żołnierza opera-
tora na przebieg walki.
Zastosowanie dużych i taktycznych
bezzałogowych platform lądowych
Bezzałogowe platformy lądowe (BPL) mo-
gą się okazać przydatne tam, gdzie obecność
człowieka wiąże się z podwyższonym ryzy-
kiem. Powszechny jest pogląd, że strata
bezzałogowego pojazdu jest mniej dotkliwa
niż utrata życia lub zdrowia przez człowieka.
Bezzałogowe platformy lądowe dzielą się
na duże oraz taktyczne.
— Platformy taktyczne o masie 3–5 t, dużej
mobilności, ładowności ok. 1–2 t, opancerzo-
ne odpowiednio do wersji platformy (mocniej
opancerzone wersje bojowe i lżej opancerzo-
ne wersje transportowe) są przeznaczone do
transportu lekkiego uzbrojenia, rozpoznania,
niszczenia min, wykonywania prac ziemnych,
prowadzenia rozpoznania powierzchniowego,
transportu większych ładunków oraz dowozu
amunicji.
— Platformy duże – bezzałogowe wersje bo-
jowych wozów załogowych są przeznaczone
do działania na terenie o dużym ryzyku i za-
grożeniu dla życia ludzi.
Należy wspomnieć o możliwej funkcji
„muła”, czyli wykonywaniu zadań transporto-
wych (nośnik sprzętu i zaopatrzenia).
Wyróżnia się trzy stopnie autonomiczności
pojazdów bezzałogowych:
— autonomiczny – pojazdy działają samo-
dzielnie na polu bitwy (odległy termin wpro-
wadzenia);
— półautonomiczny – pojazdy zdalnie ste-
rowane, zaprogramowane do osiągnięcia celu
w określony sposób, komunikujące się z tele-
operatorem przy akceptacji celu;
— zdalnie sterowany w sposób ciągły przez
teleoperatora – wyposażone w czujniki i urzą-
dzenia do nawigacji.
Współczesne duże i taktyczne
platformy lądowe
W 1988 roku Departament Obrony w Sta-
nach Zjednoczonych zintegrował środowisko
naukowe wokół idei budowania pojazdów bez-
załogowych. Demonstratory powstawały od po-
czątku lat dziewięćdziesiątych do roku 2000.
Poszczególne etapy prac sygnowano jako
DEMO I, II oraz III. Każdy etap był oceniany
zarówno przez członków konsorcjum, jak
i przedstawicieli strony rządowej. Dopiero wów-
czas przystępowano do następnego etapu.
Obecnie prace są poświęcone przygotowa-
niu pojazdów półautonomicznych oraz auto-
nomicznych i obejmują kilka projektów:
— Man-Portable Robotic Systems (MPRS)
– projekt nastawiony na opracowanie warian-
tu przenośnej, lekkiej BPL, którą będzie mógł
transportować człowiek. Pojazd ma służyć do
misji rozpoznawczych na terenie zurbanizo-
wanym;
— Standardised Robotic System (SRS) –
projekt ukierunkowany na opracowanie wa-
riantu BPL do wykrywania min, wykonywa-
nia wyłomów w przeszkodach;
— Robotic Combat Support System (RCSS)
– projekt zbudowania pojazdu średniej wiel-
kości dla wojsk inżynieryjnych do neutralizo-
wania min, przecinania zasiek, przewożenia
sprzętu;
— Gladiator (BPL), który może być stero-
wana zdalnie lub występować w wersji półau-
tonomicznej. Projekt prowadzony z myślą
o siłach powietrzno-lądowych marynarki
wojennej USA.
Innym programem realizowanym w Stanach
Zjednoczonych jest Future Combat System
(FCS), w którym zidentyfikowano po-
trzeby oraz opracowano wymagania dla trzech
typów BPL:
— małej przenośnej BPL do celów rozpo-
znawczych oraz inwigilacyjnych;
kpt. dr inż.
PRZEMYSŁAW SIMIŃSKI
pracownik Wojskowego
Instytutu Techniki Pancernej
i Samochodowej. Specjalizuje
się w badanich eksperymen-
talnych oraz symulacyjnych
pojazdów kołowych. Jest
autorem kilkudziesięciu arty-
kułów, publikował m.in.
w „Myśli Wojskowej” oraz
„Przeglądzie Wojsk
Lądowych”.
Technika i logistyka
169 Myśl Wojskowa 1/2007
— Multi-function Utility/Logistics
EquipmentVehicle (MULE) – pojazdu o ma-
sie około 1 tony do transportu wyposażenia,
wykonywania zadań przeciwlotniczych oraz
wykrywania min;
– 6-tonowej BPL do zadań bojowych, wy-
posażonej w system wieżowy.
Bliźniaczy do MULE projekt rozpoczął kon-
cern DARPA. W efekcie zbudowano dwie plat-
formy o napędzie hybrydowym:
– Retarius – o masie 680 kg i ładowności
158 kg (fot. 1);
– Spinner – o masie 7 ton i ładowności
2 ton (fot. 2).
W ramach programu Vetronics Techology
Integration, sponsorowanego przez Tank
Automotive Research Development and
Engineering Center (TARDEC), opraco-
wano pojazd, który może odgrywać rolę
centrum dowodzenia oraz łączyć funkcję
konwojowania, ponadto jest przystosowa-
ny do transportu samolotem C-130. Jako
platformę wykorzystano pojazd opancerzo-
ny Stryker. Zbudowany demonstrator naz-
wano Crew Integrations and Automation
Tesbed – CAT (fot. 3). W pojeździe prze-
widziano miejsce dla dwóch członków za-
łogi, których zadaniem jest czuwanie i za-
rządzanie systemami dowodzenia. Pojazd
ma manewrować autonomicznie.
Europa nie pozostaje w tyle. Jest prowadzo-
nych wiele narodowych projektów lub progra-
mów dotyczących BPL. W ramach 7. Euro-
pejskiego programu ramowego koordynuje je
European Robotics Network – EURON.
Tematyką tą zajmuje się także organizacja po-
wołana przez Resarch and Technology Agency
– NATO RTA. Wśród europejskich projektów
znajdują się zarówno takie, które są prowadzo-
ne przez wielkie koncerny, jak i te, którymi
zajmują się niewielkie firmy prywatne lub śro-
dowiska akademickie.
Uniwersytet w Heidelbergu wspólnie
z DaimlerChrysler zbudowały BPL wyko-
rzystując podwozie Mercedesa G. Pojazd jest
zdalnie sterowany za pomocą sieci WLAN
na odległość do 3 km. Wyposażono go w sy-
stem GPS do określenia pozycji pojazdu oraz
czujniki przyspieszenia poprzecznego, słu-
żące orientacji czy uległ on wywróceniu. Do
wykrywania przeszkód wykorzystano dal-
mierz laserowy. W miejscu kierowcy zamon-
towano urządzenia zasilane elektrycznie do
obrotu kierownicy, nacisku na pedały gazu
i hamulca oraz manipulator dźwigni auto-
matycznej przekładni. Koszt budowy pojaz-
du zamknął się w kwocie 250 tys. euro i, jak
uważają autorzy, projekt jest niedoinwes-
towany.
Podobną drogę obrali wykonawcy progra-
mu BPL pod egidą fińskiego ministerstwa
obrony. W skład konsorcjum zajmującego się
nim wchodzą przedstawiciele przemysłu
oraz instytutów badawczych (uniwersytet
w Helsinkach, VTT Technical Research
Centre, Patria). Wykorzystano podwozie
terenowego samochodu Land Rover
Discovery w podobnej konfiguracji jak u nie-
mieckiego poprzednika.
Fot. 1. Retarius (www.globalsecurity.org)
Fot. 2. Spinner (www.globalsecurity.org)
Fot. 3. Crew Integration and Automation Tesbed – CAT (www.globalsecurity.org)
Technika i logistyka
170 Myśl Wojskowa 1/2007
Intensywnie nad BPL pracuje koncern
Rheinmetall, oferując platformy:
— Caracal (fot. 4) – pojazd sterowany dro-
gą radiową, zbudowany na podwoziu wysokiej
mobilności IVECO LMV 4x4;
— Tactical Robot – Trobot (fot. 5) – BPL
zabudowana na podwoziu pojazdu Centaur
(napęd 8x8, hydrauliczno-spalinowy, pręd-
kość maksymalna 30 km/h, ładowność
400 kg). Ma stanowić nośnik uzbrojenia,
systemów rozpoznania oraz służyć do za-
dań transportowych.
Bezzałogowe pojazdy produkcji Rheinmetall
objęto projektem Smart Maoeuvring of Vehicles
by Robotics – Smover, polegającym na kontro-
lowaniu i sterowaniu pojazdami w konwoju
z jednej stacji, umieszczonej na pojeździe
gąsienicowym Wiesel, z wykorzystaniem
sieci wirless.
BASE 10 prowadzi prace nad BPL o nazwie
RoboScout (fot. 6). Celem projektu jest opra-
cowanie opancerzonego pojazdu o wysokiej
mobilności i ładowności 3000 kg, przeznaczo-
nego do zadań transportowych, wspierania og-
niem, rozpoznania terenu, konwojowania.
Pojazd ma być sterowany drogą satelitarną na
odległość do 1000 km.
Koncern Thales pracuje nad projektem
R-Trooper (fot. 7). Efektem ma być zbudowa-
nie autonomicznego pojazdu do zadań obser-
wacyjnych, logistycznych oraz konwojowania.
Pojazd ma masę 600 kg i wymiary:
2,80x2,60x1,35 m. Prędkość maksymalna wy-
nosi około 50 km/h. Napęd hybrydowy po-
zwala na 8-godzinny czas wykonywania mi-
sji; gdy korzysta się wyłącznie z napędu elek-
trycznego zmniejsza się do 2 godzin.
Ładowność pojazdu wynosi 150 kg. Na po-
kład zabiera dwie miniplatformy.
Z innych interesujących prac w tej grupie
należy wymienić projekt Black Max, platfor-
mę kołową o napędzie hybrydowym firmy
QinetoQ oraz Whellbarrow Revolution firmy
Remotec. Podobne funkcje oraz gabaryty, jak
wspomniany gąsienicowy Whellbarrow
Revolution, ma mieć Cobra – budowana
Fot. 4. Caracal (fot. P. Simiński)
Fot. 5. Trobot (fot. P. Simiński)
Fot. 6. RoboScout (fot. P. Simiński)
Fot. 7. R-Trooper (fot. P. Simiński)
Technika i logistyka
171 Myśl Wojskowa 1/2007
w ramach projektu firmy Remotec oraz mini-
sterstwa obrony Wielkiej Brytanii (fot. 8).
Podobne prace prowadzono w Polsce.
Należy podkreślić, że ich poziom nie odbiega
od europejskiej czołówki. Gotowym produk-
tem dysponuje Państwowy Instytut Automatyki
Przemysłowej, który zbudował robota Inspector
(fot. 9). Jest on przeznaczony do:
— inspekcji, przenoszenia i neutralizacji ła-
dunków niebezpiecznych,
— wspomagania operacji antyterrorystycz-
nych,
— pracy w warunkach szkodliwych,
— ochrony obiektów.
Charakterystyczną jego cechą jest duży, wy-
noszący do 60 kg, udźwig manipulatora.
Zasięg działania wynosi 800 m.
Wspólnym wysiłkiem firmy Hydromega
oraz Wojskowego Instytutu Techniki Pancernej
i Samochodowej opracowano pojazd Lewiatan
(fot. 10).
Według przewidywań specjalistów Ministerstwa
Obrony Narodowej lądowe platformy bezzało-
gowe powinny być elementem przyszłościo-
wego systemu walki lądowej. Sformułowanie
programu ich rozwoju powinno być poprze-
dzone zdefiniowaniem misji i określeniem wy-
magań operacyjnych.
W programie rozwoju BPL należy równo-
legle uruchomić rozwój kluczowych techno-
logii oraz wyposażenia specjalistycznego.
Cykl badawczo-rozwojowy platform bezzało-
gowych klasy B, przy optymalnie zdefiniowa-
nym programie, wyniesie około 5 lat, a roz-
wój ich specjalistycznej zabudowy (rozpozna-
nia, wsparcia) będzie trwał około 3 lat.
Uczestnictwo w europejskich programach
rozwoju BPL powinno być poprzedzone
dużym własnym zaangażowaniem prac włas-
nych i wykreowaniem kompetentnych zespo-
łów badawczych.
g
Fot. 8. Cobra (fot. P. Simiński)
Fot. 9. Inspector (fot. PIAP)
Fot. 10. Lewiatan (fot. P. Simiński)
172 Myśl Wojskowa 1/2007
Salon przemysłu obronnego
w Kielcach
mgr inż.
JERZY GRZEGORZEWSKI
były zastępca dyrektora
ds. koordynacji Instytutu
Lotnictwa w Warszawie.
Wielki popularyzator lotni-
ctwa i techniki rakietowej,
autor licznych publikacji.
K
olejny już czternasty Międzynaro-
dowy Salon Przemysłu Obronnego
w Kielcach odbył się we wrześniu
2006 roku. Uczestniczyły w nim 23 kraje:
Austria, Belgia, Chile, Czechy, Dania,
Finlandia, Francja, Hiszpania, Izrael, Kanada,
Korea Płd., Litwa, Luksemburg, Niemcy,
Norwegia, Polska, Rosja, Słowacja, Szwecja,
Turcja, USA, Wielka Brytania i Włochy.
Eksponaty przedstawiło 344 wystawców, naj-
więcej z Polski. Udział państw i wystawców
był większy niż w 2005 roku. Salon odwiedzi-
ło 19 oficjalnych delegacji ministerstw obro-
ny z szefami resortów lub ich zastępcami na
czele. Kielecki salon jest jedną z największych
imprez tego rodzaju w Europie.
Wystawcy zagraniczni
Od trzech lat salon wyróżnia się tym, że jed-
no z państw prezentuje własny przemysł obron-
ny. W poprzednich latach wystawy miały
Francja i Niemcy, a w 2006 roku Izrael.
Przemysł obronny tego państwa reprezentowa-
ło 16 firm, wśród których były Aeronautics
Defense Systems Ltd. (bezzałogowe statki po-
wietrzne, nawodne i lądowe), Azimuth
Technologies Ltd. (systemy wykrywania i wy-
chwytywania celów, kierowania ogniem, czuj-
niki wyznaczania azymutu i pozycji), IAI –
Israel Aircraft Industries Ltd. (m.in. moderni-
zacja samolotów bojowych i cywilnych, BSP,
systemy sieciocentryczne – NCW, systemy
wywiadowcze, obronność IMI – Israel Military
Industries Ltd. (amunicja do czołgów, moź-
dzierzy, artylerii i broni strzeleckiej, pociski
rakietowe ziemia–ziemia oraz powietrze–zie-
mia i inne), Rafael – Armament Development
Autority Ltd. (głównie uzbrojenie dla wszyst-
kich rodzajów sił zbrojnych, systemy ochrony
granic i wybrzeża).
Izraelski przemysł wystawił trzy bezzałogo-
we statki powietrzne (BSP) o różnym przezna-
czeniu i wielkości. Najmniejszy Skylark I ma
masę zaledwie 4–4,5 kg i startuje z ręki. Służy
do rozpoznania terenu ponad przeszkodami te-
renowymi i na obszarach zurbanizowanych
oraz do patrolowania. Jego loty są w pełni au-
tonomiczne w zakresie patrolowania, lotu do
celu lub po wyznaczonej trasie. Po przerwa-
niu łączności ze stacją naziemną Skylark I roz-
poczyna autonomiczne wznoszenie i krążenie
przez 60 s, aby uzyskać nowe połączenie. Jeśli
łączność nie zostanie nawiązana, wraca do wy-
znaczonego punktu lądowania. Jest wyposa-
żony w kamerę dzienną lub nocną i przekazu-
je obrazy wideo wysokiej jakości w czasie rze-
czywistym. Może wykonywać loty autono-
miczne lub sterowane ręcznie. Skylark I jest
napędzany silnikiem elektrycznym, który
zapewnia prędkość przelotową od 44 do
120 km/h i długotrwałość lotu 90 minut na wy-
sokości od 100 do 500 m. Cały system obser-
wacji powietrznej mieści się w samochodzie
terenowym z dwuosobową obsługą i współ-
pracuje z systemami dowodzenia Szafran
i Topaz.
Skylark II średniego zasięgu o masie starto-
wej 35 kg i masie użytecznej 9 kg również ma
napęd elektryczny, zapewnia on prędkość do
130 km/h i maksymalną długotrwałość lotu
wynoszącą 6 godzin oraz promień działania
50–60 km. Wysokość użytkowa lotu wynosi
150–1500 m. Statek jest wyposażony w kame-
rę kolorową CCD i na podczerwień, które wy-
konują zdjęcia wysokiej jakości zarówno
w dzień, jak i w nocy. Startuje i ląduje auto-
matycznie; do startu służy szynowa wyrzut-
nia. Dwuosobowa załoga i stacja obsługi łącz-
nie ze statkiem mieszczą się w małym samo-
chodzie terenowym. Skylark II jest przezna-
czony do zwiadu taktycznego, obserwacji i roz-
poznawania obiektów w czasie rzeczywistym,
obserwacji granic lądowych i morskich oraz
eskortowania konwojów z powietrza ( fot. 1).
Trzecim bezzałogowym statkiem powietrz-
nym był BSL Hermes 450; napędzany
silnikiem spalinowym, rozpiętość skrzydeł –
10,5 m, masa startowa – 450 kg, masa użytecz-
na – 150 kg. W zależności od zadań, które ma
wykonać, jest wyposażony w kamery do zdjęć
dziennych i w podczerwieni, stację radioloka-
cyjną SAR z możliwością wykrywania rucho-
mych obiektów na ziemi, wskaźnik laserowy,
dalmierz laserowy oraz urządzenia do nasłu-
chu elektronicznego (walki elektronicznej).
Urządzenia te umożliwiają zwiad, obserwację,
wykrywanie i lokalizację obiektów, korygowa-
nie ognia, wskazywanie celów, walkę elektro-
niczną, patrolowanie granic oraz odgrywają
rolę przekaźnika telekomunikacyjnego.
Technika i logistyka
173 Myśl Wojskowa 1/2007
Hermes 450 może być użytkowany przez woj-
sko, policję, straż graniczną i pożarną. Lata
z prędkością maksymalną 175 km/h i przelo-
tową 130 km/h na wysokości maksymalnej
5400 m. Długotrwałość lotu wynosi 20 h.
Wymienione BSP produkuje izraelska fir-
ma Elbit. Mają one być wytwarzane w Polsce
przez Grupę Kapitałową Bumar z dużym
udziałem Radwaru (Centrum Naukowo-
-Produkcyjne Elektroniki Profesjonalnej).
Przykładem lekkiego uniwersalnego syste-
mu BSP może być I–Eye View 50 konstrukcji
IAI/MALAT, który pokazano w ekspozycji
IAI. System mieści się na jednym pojeździe
i jest obsługiwany przez kilkuosobową zało-
gę. Statek startuje z lekkiej wyrzutni rozsta-
wianej w miejscu startu, może prowadzić
obserwację do 6 godzin lotu i po wykonaniu
zadania ląduje na spadochronie szybującym
typu „latające skrzydło”.
Izraelska firma Elta Systems Ltd. opraco-
wała specjalnie skonfigurowany zintegrowany
system ochrony granicy (Integratet Border
Protection System). Stosowane w praktyce roz-
wiązanie tej firmy gwarantuje szybkie i do-
kładne wykrycie oraz namierzenie terrorystów,
przemytników i innych niepożądanych osób.
W skład systemu wchodzą: rodzina stacjonar-
nych i ruchomych stacji radiolokacyjnych do
wykrywania ruchu, stacjonarne i mobilne sta-
cje radiolokacyjne kontroli wybrzeża, zespół
dzienno-nocnych czujników elektrooptycznych
do identyfikacji celu, bariery ochronne z czuj-
nikami, stacja radiolokacyjna obrony przeciw-
lotniczej do wykrywania takich celów, jak szy-
bowce i inne nisko latające statki powietrzne,
kontrola powierzchni ziemi i morza z użyciem
BSP i balonów oraz ośrodek dowodzenia, za-
pewniający zarządzanie systemem i gromadze-
nie oraz przetwarzanie otrzymanych danych,
a także współdziałanie z organami odpowie-
dzialnymi za bezpieczeństwo państwa. Wydaje
się, że taki system ochrony granic państwa
i wybrzeża jest skuteczny i niezbyt kosztow-
ny, zwłaszcza dla państw o niedużej powierzch-
ni i odpowiednim ukształtowaniu terenu.
Uczestnicząca w salonie amerykańska
firma śmigłowcowa Sikorsky jest jedną z naj-
większych w tej branży. Opanowała około 35%
światowego rynku i jest głównym dostawcą
wojskowych śmigłowców transportowych.
Według prognoz dostarczy armii amerykań-
skiej do 2013 roku ponad 1200 śmigłowców
UH-60 Black Hawk, głównie transportowych
i bojowych. Zapotrzebowanie na te maszyny
jest tak duże, że firma nie nadąża z ich pro-
dukcją i rozpoczęła starania o znalezienie moż-
liwości do ich wytwarzania w Europie. Od
pewnego czasu toczyły się rozmowy między
kierownictwami Polskich Zakładów Lot-
niczych w Mielcu i firmy Sikorsky w spra-
wie ulokowania w Polsce produkcji kadłubów
nowych śmigłowców Black Howk International
lub w pierwszej kolejności kabin obecnie pro-
dukowanych w USA śmigłowców, które mia-
łyby być wytwarzane w PZL Mielec Spółka
z o.o. (10 stycznia 2007 r. Agencja Rozwoju
Przemysłu podpisała z firmą Sikorsky Aicraft
Corporation umowę sprzedaży 100% udzia-
łów Polskich Zakładów Lotniczych w Mielcu
– red.). Należy podkreślić, że firma Sikorsky
ma już swoich podwykonawców w Dolinie
Lotniczej na Podkarpaciu. Części do wirnika
nośnego śmigłowców UH-60 i S-76, m.in.
koła zębate i skrzynki napędów, już są wytwa-
rzane w PZL Rzeszów, a projektowaniem nie-
których elementów montowanych w silnikach
amerykańskich zajmuje się firma Avio-Polska
z Bielska-Białej. Firmy Sikorsky i Pratt
Whitney wchodzą w skład wielkiego koncer-
nu United Technologies Corporation (UTC),
który w lipcu 2006 roku podjął decyzję o bu-
dowie koło Rzeszowa najnowocześniejszej fa-
bryki gaśnic. Lokalizacja nowej fabryki śmi-
głowców Sikorsky’ego w Polsce zapewne
umożliwi jej większy zbyt swoich wyrobów,
który pomimo dużego udziału w skali świato-
wej, w Europie, jak dotąd, jest niewielki.
Wejście tej firmy do zakładów w Mielcu jest
dla nich korzystne ze względu na dopływ
najnowszych technologii i stworzenie około
1000 nowych miejsc pracy.
Wydzieloną ekspozycję przedstawiła firma
AugustaWestland, w której centralne miejsce
zajmował kadłub śmigłowca A109. W PZL
Świdnik wyprodukowano już ponad 500 kad-
łubów tego śmigłowca. A109 jest przeznaczo-
ny do przewozu 7 pasażerów z prędkością
285 km/h na odległość do 790 km. Obecnie
Fot. 1. Bezzałogowe statki powietrzne Skylark I (wyżej) i Skylark II
Technika i logistyka
174 Myśl Wojskowa 1/2007
w świdnickiej wytwórni produkuje się kadłu-
by śmigłowców: A109, A119 i AW139. Zgodnie
z zamówieniami w ciągu około 4 lat wytwór-
nię opuści 500 następnych kadłubów. Firma ta
jest jednym z największych zleceniodawców
PZL Świdnik.
Amerykański koncern zbrojeniowo-lotni-
czy Raytheon i wojska lotnicze Norwegii
wystawiły na otwartej przestrzeni mobilny
zestaw obrony przeciwlotniczej, wykorzy-
stujący kierowane pociski lotnicze AIM-120
AMRAAM (Advanced Medium – Range Air
– to – Air Missile), przystosowane pod na-
zwą SL (Surface Launched) – AMRAAM do
nowego zadania. W skład zestawu wchodzą:
centrum kierowania ogniem, radiolokacyj-
na stacja obserwacyjna Sentinel oraz wyrzut-
nie montowane na samochodach HUMMVE
lub w zasobnikach NASAMS, mieszczących
6 pocisków. Zestaw jest przeznaczony do
zwalczania samolotów, śmigłowców, bezza-
łogowych statków powietrznych oraz poci-
sków samosterujących typu Cruise. Według
niektórych źródeł, Polska otrzymała ofertę
dostarczenia dwóch systemów NASAMS.
Pierwszy raz pociski w ramach tego syste-
mu odpalono w Norwegii w czerwcu 2006
roku. Podczas próby zestrzelono cel mane-
wrujący w odległości około 20 km. Do od-
palenia pocisków potrzebny jest kontener
kierowania ogniem, stacja radiolokacyjna
firmy Raytheon i sześciopociskowa wyrzut-
nia pocisków AIM-120 AMRAAM, które zo-
stały zakupione przez Polskę do uzbrojenia
samolotów F-16 i mogą być przystosowane
do odpalenia z wyrzutni naziemnych
NASAMS. Firma NASAMS jest wiodącą
w budowie specjalistycznego sprzętu współ-
czesnej obrony powietrznej, w której stosu-
je się działania sieciocentryczne oraz poci-
ski rakietowe z aktywną głowicą samona-
prowadzającą (fot. 2).
W 2006 roku firma Eurocopter wystawiła
w Kielcach na otwartej przestrzeni śmigłowiec
NH-90, najnowocześniejszy w tej klasie na
świecie, przeznaczony do transportu taktycz-
nego i misji morskich. Pierwszym nabywcą
śmigłowca jest Bundeswehra, która zakupiła
go w wersji TTH (śmigłowiec transportu tak-
tycznego. NH-90 (NATO Helicopter) jest naj-
większym europejskim programem śmigłow-
cowym. Śmigłowce te (ok. 400 szt.) zamówi-
ło 14 państw, w tym 11 europejskich.
Całkowicie kompozytowy NH-90 jest trudno
wykrywalnym statkiem powietrznym. Ma on
elektryczny układ sterowania (fly–by–wire)
i wyposażenie pokładowe umożliwiające
loty w dzień i w nocy w każdych warunkach
atmosferycznych; odpowiada wysokim wy-
maganiom operacyjnym. Śmigłowiec w wer-
sji TTH może być używany jako śmigłowiec
taktycznego wsparcia oraz transportu taktycz-
nego ludzi i ładunków (wewnętrznych oraz
podwieszanych) w misjach SAR (ratowni-
ctwo), CSAR (ratownictwo w warunkach bo-
jowych) oraz MEDEVAC (ewakuacja medycz-
na), a także jako powietrzny punkt dowodze-
nia oraz do przewozów VIP-ów. Morska wer-
sja NFH służy do zwalczania okrętów pod-
wodnych i obiektów nawodnych, transportu
żołnierzy, stawiania min i w misjach SAR.
Dostępna jest również wersja NH-90 z wyso-
ką kabiną. Wysokość kabiny zwiększono
o 0,24 m – ze standardowej 1,58 m do 1,82 m.
Jest ona szczególnie przydatna do wykonywa-
nia zadań ratownictwa morskiego, gdyż umoż-
liwia ratownikom pracę w kabinie w pozycji
pionowej. Pierwszym nabywcą śmigłowca
z wysoką kabiną są szwedzkie siły zbrojne.
NH-90 będzie standardowym śmigłowcem
NATO w XXI wieku.
Nowością było stanowisko wystawowe
Instytutu Techniki Obronnej Politechniki
w Kownie (Litwa), na którym zaprezentowa-
no system szkoleniowy do moździerzy kali-
bru 60 i 120 mm. Działa on na zasadzie po-
cisk w pocisku, to znaczy w atrapie pocisku
moździerzowego z wewnętrznym kanałem
mieści się pocisk sygnałowy, który po wystrze-
leniu odwzorowuje na pewnym odcinku tor
lotu amunicji bojowej. System ten jest używa-
ny w dwóch litewskich uczelniach wojsko-
wych. Instytut wystawił także laserowy symu-
lator do szkolenia żołnierzy w strzelaniu do
celów bez użycia amunicji. Strzelec posługu-
je się bronią z zamocowanym na niej wskaź-
nikiem laserowym o zasięgu do 580 m. Cel
ma hełm i szelki laserowe. Gdy czujnik na
Fot. 2. Przeciwlotniczy zestaw rakietowy z pociskami
SL-AMRAAM firmy Raytheon zamontowany
na samochodzie terenowym
Technika i logistyka
175 Myśl Wojskowa 1/2007
celu oświetli się wiązką lasera, trafienie jest
sygnalizowane wizualnie i akustycznie.
Informacja o trafieniu celu jest przekazywana
drogą radiową przez antenę na hełmie do kom-
putera na stanowisku dowodzenia ćwiczeniami.
Jest to swojego rodzaju poligon – strzelnica la-
serowa. Podobne urządzenie opracowano także
w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego
„PZL Warszawa II” S.A.; obecnie przechodzi
próby użytkowe.
Firma Patria zaprezentowała kołowy
transporter opancerzony AMV 8x8
(Rosomak) uzbrojony w podwójny moź-
dzierz kalibru 2x120 mm o zasięgu 10 km,
pod nazwą AMOS (Advanced Mortar
System). Na podwoziu KTO osadzono
obrotową wieżę o masie 3600 kg, która
obraca się w przedziale od 0 do 360°, jej
kąt podnoszenia mieści się w przedziale od
–3 do +85°. Długość luf – 3000 mm. System
ładowania moździerza jest elektryczny, pół-
automatyczny. Zapas amunicji wynosi
50–60 min. Maksymalna szybkostrzelność
wynosi 16 strz./min. Załoga pojazdu skła-
da się z kierowcy – mechanika i dwóch żoł-
nierzy obsługujących moździerz. Wieża
chroni załogę przed pociskami broni strze-
leckiej i odłamkami oraz skutkami działa-
nia broni ABC (fot. 3).
Firma Ericsson Microwave Systems,
wchodząca w skład Grupy SAAB, przed-
stawiła system Arthur, który jest obecnie
jednym z najnowocześniejszych radioloka-
cyjnych środków lokalizowania stanowisk
ogniowych artylerii. Zaprojektowany w la-
tach 90. dla szwedzkiej i norweskiej armii,
jest wykorzystywany także w misjach mię-
dzynarodowych. Zdolność do szybkiego wy-
krywania działań artylerii i przeciwdziała-
nie im to obecnie konieczne elementy,
zapewniające skuteczną ochronę ludności
cywilnej i pododdziałów wojskowych.
Trzonem systemu jest pasywna stacja radio-
lokacyjna. Gotowość do działania system
osiąga w ciągu mniej niż 2 minut. Jego ma-
ła masa i niewielkie wymiary umożliwiają
przewożenie go w postaci autonomicznego
kontenera o masie mniejszej niż 4000 kg na
samochodzie ciężarowym lub integrację
z dowolnym pojazdem wojskowym o odpo-
wiedniej ładowności, na przykład transpor-
terem opancerzonym Mowag Piranha III.
Można również przewozić go na pokładzie
samolotu C-130 Hercules lub śmigłowcem
CH-47. System wyróżnia się dużą mobil-
nością i jest trudny do wykrycia.
Swoje ekspozycje miały także inne znane
firmy zagraniczne, m.in. BAE Systems, Diehl
BGT Defence GmbH, EADS, FN Herstal, Iveco
Motors Deutchland, Lockheed Martin, MOVAG
GmbH, Oto Melara, Rheinnmetal AG Corporate
Sector Defence.
Wystawcy polscy
Bogatą propozycję środków obrony przeciw-
lotniczej wojsk lądowych i systemów automa-
tyzacji dowodzenia przedstawiło Centrum
Naukowo-Produkcyjne Elektroniki Pro-
fesjonalnej Radwar S.A. Wystawiono prze-
ciwlotniczy zestaw rakietowy Poprad krótkie-
go zasięgu – po raz pierwszy na podwoziu sa-
mochodu Dzik. Jego uzbrojenie stanowią czte-
ry kierowane pociski rakietowe Grom, wypo-
sażone w układy kierowania na podczerwień.
Do śledzenia celów powietrznych zastosowa-
no kamerę termalną (FLIR), która pozwala na
skuteczne prowadzenie walki w dzień i w no-
cy. Zestaw jest wyposażony w: urządzenie za-
pytujące „swój-obcy”, komputer kierowania
ogniem, systemy nawigacji i orientacji oraz
łączności i transmisji danych, a także zasila-
nia z agregatem prądotwórczym (fot. 4).
Przeciwlotniczy zestaw artyleryjski LOARA
jest przeznaczony do niszczenia środków ata-
ku powietrznego (samoloty, śmigłowce, rakie-
ty skrzydlate, bezzałogowe statki powietrzne),
operujących na bardzo małych, małych i śred-
nich wysokościach. Może również niszczyć
Fot. 3. System moździeżowy AMOS kalibru 120 mm
zamontowany na podwoziu KTO 8x8
Technika i logistyka
176 Myśl Wojskowa 1/2007
lekko opancerzone cele lądowe i nawodne.
PZA LOARA jest autonomiczną jednostką
ogniową, która wykonuje zadania samodziel-
ne lub w składzie pododdziału przeciwlotni-
czego. Pracująca w czasie ruchu pojazdu trój-
współrzędna radiolokacyjna stacja obserwa-
cyjna odnawia dostarczoną informację co
sekundę, zapewnia dokładną lokalizację ce-
lów powietrznych oraz ich identyfikację.
W połączeniu z dynamicznymi napędami
wieży, armat i głowicy śledzącej pozwala uzy-
skiwać całkowity czas reakcji zestawu poniżej
10 s. Wyposażenie elektroniczne opancerzo-
nej wieży zapewnia wykrywanie, przechwy-
tywanie i śledzenie celów powietrznych poru-
szających się z prędkością do 500 m/s. Dwie
licencyjne szwajcarskie armaty przeciwlotni-
cze KDA kalibru 35 mm zapewniają skutecz-
ne niszczenie celów na odległość do 4000 m,
a z użyciem amunicji FAPDS (podkalibrowej)
– do 6000 m przy pułapie do 3000 m. Różne
sensory zastosowane do kierowania ogniem
(radiolokacyjna stacja śledząca, kamera ter-
malna, kamera TV, dalmierz laserowy) zapew-
niają skuteczne działanie zestawu bez wzglę-
du na pogodę – zarówno w dzień, jak i w no-
cy. Cały zestaw jest osadzony na zmodernizo-
wanym podwoziu czołgu PT-91, co zapewnia
mu poruszanie się w różnych warunkach te-
renowych.
Przeciwlotniczy zestaw artyleryjski
BLENDA jest przeznaczony do zwalczania ce-
lów powietrznych na małej wysokości oraz
lekko opancerzonych celów naziemnych i na-
wodnych o dowolnej porze doby. Jako środek
ogniowy może wykorzystywać przeciwlotni-
cze zestawy artyleryjskie (baterie armat kali-
bru 57 mm typu S-60), rakietowo-artyleryj-
skie i rakietowe (typu Grom lub Strzała-2M).
Zestaw BLENDA składa się z następujących
elementów: wóz dowodzenia, zestaw przeciw-
lotniczy, lorneta obserwacyjna i agregat prą-
dotwórczy o mocy około 20 kW. Do wykry-
wania i śledzenia celów zastosowano zintegro-
waną głowicę śledzącą, na której są zamonto-
wane sensory optoelektryczne: kamera pod-
czerwieni (FLIR), kamera TV i dalmierz la-
serowy oraz urządzenie zapytujące (IFF
„swój-obcy”). Zestaw ten pozwala osiągnąć
lepszą skuteczność ognia przy zmniejszonym
zużyciu amunicji i mniejszej liczbie armat na
stanowisku ogniowym, a także zestawianie
środków ogniowych w różnej konfiguracji. Do
kompleksowej automatyzacji procesu dowo-
dzenia wojskami obrony przeciwlotniczej
w CNPEP Radwar opracowano zestaw urzą-
dzeń REGA, który tworzą wóz dowodzenia
baterią przeciwlotniczą WD-2001 (REGA-1)
oraz zestawy do wyposażania niższych szcze-
bli OPL (REGA-2, REGA-3 i REGA-4). REGA-
2 to system automatyzacji dowodzenia dla sa-
mobieżnych zestawów artyleryjskich (np.
ZSU-23-4 Szyłka) i rakietowych (np. OSA,
Kub), a REGA-3 – do ruchomych zestawów
artyleryjskich (np. ZUR-23-2, ZUR-2-2S) lub
przenośnych zestawów rakietowych (np.
Grom, Strzała-2M).
Zakłady Metalowe Dezamet S.A. wytwa-
rzają różne rodzaje amunicji, m.in. 40 mm na-
boje granatnikowe do jednostrzałowych gra-
natników samodzielnych typu Pallad lub pod-
wieszanych oraz 5,56 lub 7,62 mm do karabi-
nu AKM. Są to naboje odłamkowe, balistycz-
ne, ćwiczebne, dymne, gazowe i zapalające
o masie 0,255 kg. Prędkość wylotowa grana-
tów wynosi 78 m/s, a zasięg – 400 m. Do ka-
rabinów Tantal, Beryl (kaliber 5,56 mm,
wz.1996), AK-47 (kaliber 7,62 mm) produku-
je się nasadkowe granaty przeciwpancerno-
-odłamkowe o średnicy 40 mm i masie
0,410 kg przebijające pancerz o grubości do
80 mm oraz granaty oświetlające (czas świe-
cenia 20 s), dymne (czas dymienia 50 s) i za-
palające (czas palenia 30 s). Zakłady wytwa-
rzają:ręczne granaty obronne, zaczepne, ćwi-
czebne, dymne i łzawiące, amunicję do gra-
natników RPG-7, naboje z głowicą kumula-
Fot. 4. Przeciwlotniczy zestaw rakietowy Poprad
na podwoziu samochodu Dzik
Technika i logistyka
177 Myśl Wojskowa 1/2007
cyjno-tandemową kalibru 40 mm o masie
3,175 kg, przebijającą płyty pancerne o gru-
bości 500 mm, naboje z głowicą kumulacyj-
no-odłamkową (masa 2,975 kg), przebijające
płytę pancerną 200 mm i wytwarzającą 1200
odłamków, oraz naboje z pociskiem dymnym
o masie 3,290 kg i czasie dymienia 3–5 min,
a także naboje kalibru 73 mm do armaty 2A28
(BWP-1) z pociskiem odłamkowym o masie
3,810 kg, prędkości wylotowej 290 m/s i za-
sięgu skutecznym 1600 m oraz z rakietowym
pociskiem przeciwpancernym (masa 3,495 kg,
prędkość wylotowa 400 m/s, zasięg skutecz-
ny 800 m). Do osłony wozów bojowych pro-
dukuje się system osłony dymnej. Umożliwia
on wystrzelenie granatów dymnych na odle-
głość do 300 m i postawienie zasłony dymnej
maskującej działania na polu walki. System
może mieć 4, 6, 8 lub 12 luf o średnicy
wewnętrznej 81 mm. Wyrzutniki granatów
montuje się na zewnątrz pojazdu. Pulpit o ma-
sie 0,7 kg, służący do odpalania granatów
z wyrzutników, znajduje się wewnątrz wozu
i jest zasilany napięciem 27 V. Masa wyrzut-
nika wynosi 3,6 kg
Zakłady Mechaniczne Tarnów S.A. są
producentem uzbrojenia strzeleckiego i prze-
ciwlotniczego. Jednym z nowszych opraco-
wań jest 7,62 mm karabin maszynowy
UKM-2000 na amunicję standardu NATO
(27,62 x 51 mm), przeznaczony do niszczenia
siły żywej, środków ogniowych i sprzętu tech-
nicznego w każdych warunkach. Produkowany
jest w trzech wersjach: dla piechoty
(UKM 2000P), desantowej (UKM 2000 D)
oraz czołgowej (UKM 2000C). UKM 2000
różni się od pozostałych wersji brakiem kol-
by, przyrządów celowniczych, chwytu pisto-
letowego oraz budową lufy, komory zamko-
wej, mechanizmu spustowo-zabezpiecza-
jącego, rury gazowej i pokrywy zamkowej.
Masa broni UKM 2000P wynosi 8,5 kg, UKM
2000 D – 8,9 kg i UKM 2000 C – 10,5 kg,
prędkość początkowa pocisku – 840 m/s, szyb-
kostrzelność praktyczna 250 strz./min. Do
zwalczania oddziałów przeciwnika, lekko
opancerzonych celów naziemnych i nisko la-
tających celów powietrznych służą 12,7 mm
wielkokalibrowe karabiny maszynowe NSW
Utios i WKM-B .
Na podstawie karabinu WKM-B w Z.M.
Tarnów opracowano wielkokalibrowy kara-
bin wyborowy WKW na amunicję standardu
NATO (12,7x99 mm) do niszczenia specjali-
stycznego sprzętu technicznego, wozów bojo-
wych, stanowisk artyleryjsko-rakietowych,
stacji radiolokacyjnych, centrów łączności
i dowodzenia oraz siły żywej w odległości do
2000 m. Ma on następujące parametry: masa
całkowita – 16,1 kg, pojemność magazynka –
7 nabojów, przeładowanie ręczne, celownik –
luneta Schmidt – Bender. Do obrony przeciw-
lotniczej służą produkowane w wymienionych
zakładach podwójne armaty przeciwlotnicze
kalibru 23 mm z napędami elektrycznymi
ZU-23-2E, przeciwlotnicze zestawy artyleryj-
sko-rakietowe ZUR-23 2 KG i ZUR-23
2 KG-1 oraz 23 mm morskie zestawy artyle-
ryjsko-rakietowe.
Zestaw artyleryjsko-rakietowy ZUR-23-2
KG-1 jest zmodyfikowaną wersją zestawu
ZUR-23-2 KG, przystosowaną do pracy
w systemie kierowania ogniem, złożonym
z 2 do 6 zestawów ZUR-23- 2 KG-1, wozu
dowodzenia oraz innych zestawów przeciw-
lotniczych (np. Poprad, Blenda). Zmody-
fikowany zestaw ma takie same parametry
jak ZUR-23-2 KG. Wyposażenie zestawu
w osprzęt komunikacji, czyli modem, 2 te-
lefony (firmy Transbit) oraz zestawy słu-
chawkowo-mikrofonowe firmy Radmor,
umożliwia stały kontakt między wozem
dowodzenia i zestawem (zestawami)
ZUR-23-2 KG-1. Dodatkowo połączenie po-
szczególnych zestawów (podczas pracy
w systemie) z wozem dowodzenia pozwala
na nadzorowanie i sterowanie pracą poszcze-
gólnych zestawów w czasie prowadzenia
działań bojowych. Możliwość wyświetlania
na celowniku dodatkowych informacji (za-
kres pracy, stan uzbrojenia, błąd naprowa-
dzania itp.) z wozu dowodzenia pozwala na
zwiększenie skuteczności zwalczania celów
w dzień i w nocy. Istnieje możliwość pracy
w systemie kierowania ogniem złożonym
z 2 do 6 zestawów przeciwlotniczych.
Fot. 5. Przeciwpancerny pocisk kierowany Spike
Technika i logistyka
178 Myśl Wojskowa 1/2007
Jednym z ciekawszych eksponatów był tre-
nażer TR-23-2 do zestawu ZUR-23-2KG-1,
przeznaczony do szkolenia żołnierzy obsługu-
jących te zestawy. Trenażer jest rzeczywistym
zestawem ZUR-23-2 KG-1 zmodernizowanym
na potrzeby treningowe. Składa się z stanowi-
ska instruktora i stanowiska celowniczego.
Celownik zastąpiono komputerowym układem
naśladującym rzeczywiste pole walki. Na kom-
puterze instruktora jest monitorowany oraz re-
jestrowany przebieg wszystkich przeprowa-
dzonych ćwiczeń, na których podstawie jest
oceniany trening celowniczego. Całość symu-
lacji jest prezentowana w postaci wysokiej ja-
kości trójwymiarowej grafiki, dającej dobre
wrażenie obrazu przestrzennego. Obraz walki
uzupełniono dźwiękiem, dzięki czemu uzy-
skuje się pełniejsze odzwierciedlenie pracy
w warunkach rzeczywistych. Stanowisko in-
struktora zostało przystosowane do prowadze-
nia treningu na kilku stanowiskach celowni-
czych równocześnie.
Zakłady mechaniczne w Tarnowie produku-
ją także granatniki podwieszane i samo-
dzielne oraz 40 mm granatnik automa-
tyczny (GA) o szybkostrzelności praktycznej
30 strz./min i zasięgu od 60 do 2200 m.
Pojemność magazynka granatnika to 30 nabo-
jów. Granatnik służy do zwalczania siły żywej
oraz lekko opancerzonych pojazdów i innych
środków bojowych rozmieszczonych na otwar-
tej przestrzeni bez względu na warunki meteo-
rologiczne.
Zakłady Metalowe Mesko S.A. uruchomi-
ły produkcję nowej amunicji artyleryjskiej
35x228 mm, przeznaczonej do strzelania z ar-
maty KDA kalibru 35 mm przeciwlotniczego
zestawu artyleryjskiego LOARA. Służy on do
zwalczania celów powietrznych, takich jak:
samoloty, śmigłowce i pociski manewrujące,
a także do celów naziemnych m.in. bojowych
wozów piechoty, transporterów opancerzo-
nych, stacji radiolokacyjnych. Zakłady produ-
kują dwa rodzaje amunicji 35 mm:
— TP-T – nabój z pociskiem ćwiczebnym
ze smugaczem,
— FAPDS-T (Frangible Armour –
Piercing, Discording Sabot, Tracer) – nabój
z pociskiem podkalibrowym z rdzeniem
fragmentującym, ze smugaczem. Naboje
35 mm o masie 1,580 kg z pociskiem
FAPDS-T 0,380 kg charakteryzują się opóź-
nioną fragmentacją pocisku po uderzeniu w
cel. W nowej amunicji zrezygnowano z za-
palników, dzięki czemu jest ona bezpiecz-
niejsza w użytkowaniu, podczas transportu
i przechowywania. Duża prędkość wyloto-
wa pocisku, wynosząca 1440 m/s, zwiększa
prawdopodobieństwo rażenia celu. Pociski
z rdzeniami podkalibrowymi z materiałów
o opóźnionej fragmentacji łączą w sobie za-
lety pocisków odłamkowych i przeciwpan-
cernych (fot. 5).
Przeciwlotniczy zestaw rakietowy Grom
produkcji Mesko S.A. jest przeznaczony do
zwalczania samolotów i śmigłowców podczas
występowania zakłóceń termalnych natural-
nych i sztucznych, na kursach spotkaniowych
i pościgowych w strefie rażenia. Pociski Grom
mogą być wystrzeliwane z ziemi, znad po-
wierzchni wody, z pojazdów mechanicznych
i z pokładów okrętów będących w ruchu. Duża
odporność na wstrząsy pozwala przewozić ze-
stawy wszystkimi rodzajami pojazdów oraz
zrzucać je z samolotów. Pocisk zwalcza cele
lecące na wysokości do 5500 m, poruszające
się z prędkością do 400 m/s i śmigłowce w za-
wisie od 10 m wysokości. Masa zestawu wy-
nosi 16,5 kg, pocisku rakietowego – 10,5 kg,
kaliber – 72 mm, średnia prędkość lotu na od-
cinku marszowym – 650 m /s. Zestaw może
być eksploatowany w temperaturze od –35 do
+50°. Znajduje się on w wyposażeniu Sił
Zbrojnych RP (fot. 6).
Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego
„PZL Warszawa II” S.A. z udziałem Instytutu
Optoelektroniki WAT opracowała dwie wersje
laserowych symulatorów strzelań: PLS-1M/AK
i PLS-1M/RPG. Symulator PS-1M/AK jest prze-
znaczony do symulacji ognia z automatycznych
karabinków typu AK-47 i jego wersji oraz
z karabinu Beryl szkoleniu wojsk w dwustron-
nych ćwiczeniach taktycznych. Możliwe jest
również wykorzystanie go w treningu strzele-
ckim pod warunkiem zastosowania optoelek-
Fot. 6. Przeciwlotniczy pocisk kierowany Grom (niżej)
i 70 mm niekierowany pocisk rakietowy produkcji ZM Mesko
Technika i logistyka
179 Myśl Wojskowa 1/2007
tronicznych tarcz do nauki celowania. Strzał
symuluje się przez wytworzenie bezpiecznej
dla otoczenia wiązki laserowej, a sygnalizuje
go sygnał akustyczny. Szybkostrzelność wy-
nosi 200 strz./min, a maksymalny zasięg sku-
teczny – 400 m. Symulator umożliwia prowa-
dzenie ognia pojedynczymi strzałami, ciągłe-
go lub krótkimi seriami. Druga wersja symu-
latora PLS-1M/RPG jest przeznaczona do sy-
mulacji ognia z granatników przeciwpancer-
nych RPG-7 w szkoleniu wojsk podczas dwu-
stronnych ćwiczeń taktycznych z udziałem pie-
choty i pojazdów opancerzonych, wyposażo-
nych w symulatory laserowe kompatybilne
z systemem PLS-1. Strzał symuluje wiązka
laserowa bezpieczna dla otoczenia. Szyb-
kostrzelność symulatora jest zgodna z szyb-
kością granatnika i wynosi 4 strz./min. Strzał
jest sygnalizowany akustycznie. Maksymalny
zasięg skuteczności strzału wynosi 500 m.
Czas montażu nadajnika na granatnik jest ta-
ki sam, jak czas załadowania granatu rzeczy-
wistego.
Zestaw odbiorczy strzałów na tors i hełm
jest taki sam dla wszystkich typów nadajni-
ków. Jego przeznaczeniem jest odbiór i de-
kodowanie wiązki laserowej wysyłanej przez
nadajnik. Trafienie celu jest sygnalizowane
przerywanym sygnałem akustycznym lub
dymem świecy dymnej. Można go anulować
tylko za pomocą modułu rozjemcy, który
wskazuje miejsce trafienia (tors, głowa, pra-
wa ręka, lewa ręka, plecy). W celu umożli-
wienia późniejszej analizy zdarzeń trafienia
są rejestrowane w pamięci. Masa całkowita
odbiornika na tors wynosi 900 g, na hełm –
480 g.
Zakłady Metalowe „Łucznik” z Radomia
(w 2006 r. obchodziły 80-lecie istnienia)
przedstawiły unowocześniony pistolet ma-
szynowy Glauberyt z kolbą o regulowanej
długości i celownikiem optoelektrycznym.
Nowością był karabinek automatyczny Beryl
Comando z lufą skróconą do 375 mm, wy-
wodzący się od karabinu szturmowego Beryl
5.56 wz. 96. o długości lufy 457 mm.
W Berylu Comando wprowadzono tłumik
płomienia, który był nakręcany na wylot lu-
fy. Karabiny i karabinki z „Łucznika” są wy-
posażone w uniwersalne szyny montażowe
Picatinny zgodne z normą MIL-STD 1913,
przeznaczone do mocowania przyrządów
optycznych typu luneta celownicza, nokto-
wizor, laserowy wskaźnik celu. Pokazano
także inne wyroby tej fabryki. Beryl i Mini
Beryl są produkowane w „Łuczniku” do
chwili obecnej i pozostają w uzbrojeniu pol-
skich żołnierzy. Od 1994 roku radomskie
pistolety maszynowe znajdują się w uzbro-
jeniu wojska, a od 1998 roku również poli-
cji i straży granicznej.
W ekspozycji Wojskowych Zakładów
Uzbrojenia nr 2 można było zobaczyć
opancerzone wielozadaniowe samochody
Tumak-4, dla których opracowano systemy pa-
sywnego rozpoznania i aktywnej identyfika-
cji celów „swój–obcy” oraz przeprowadzono
integrację uzbrojenia. W 2005 roku zakłady
otrzymały nagrodę Defender na MSPO za mo-
dernizację przeciwlotniczego zestawu rakieto-
wego OSA. Na stoisku firmowym przedsta-
wiono prospekty omawiające 45-letni dorobek
zakładu (fot. 7).
Wojskowe Zakłady Łączności nr 1 z Zegrza
pokazały mobilny maszt antenowy Ftm-36/9,
wykonany w postaci kratownicowej konstruk-
cji segmentowej z zamkniętych profili ze sto-
pów aluminiowych. Maszt jest wyposażony
w autonomiczne źródło zasilania (bateria aku-
mulatorów i zespół prądotwórczy). Można go
rozwinąć bez uprzedniego przygotowania te-
renu (przy maksymalnym pochyleniu terenu
do 10°) i zakotwiczenia w gruncie. Wysokość
masztu jest regulowana od 12 do 6 m (przez
dodanie kolejnych segmentów). Umożliwia on
zawieszenie czterech anten parabolicznych
o łącznej powierzchni do 1,5 m² i masie
(z osprzętem) do 200 kg. Ustawienie azymu-
tów i elewacji anten odbywa się ze stanowiska
zdalnego sterowania. Maszt może być użytko-
wany przy prędkości wiatru do 40 m/s. Masa
kompletnego masztu z osprzętem i holowanym
podwoziem kołowym wynosi 9000 kg.
Przyczepa, na której montuje się maszt, jest
przystosowana do holowania po szosie i w te-
Fot. 7. Samochód ciężarowo-osobowy Tumak-4 wyposażony
w system pasywnego rozpoznania pola walki i aktywnej identyfikacji celów „swój–obcy”
Technika i logistyka
180 Myśl Wojskowa 1/2007
renie. Czasochłonność montażu i demontażu
wynosi 30 minut przy obsłudze składającej się
z czterech osób. Zakłady produkują także prze-
woźne cyfrowe linie radiowe, anteny reflekto-
rowe logarytmiczne, aratownie zarządzania
systemem łączności itp.
W ekspozycji wojsk lądowych pokazano me-
dyczną wersję śmigłowca Mi-17 AE, w które-
go kabinie zamontowano siedem par noszy
i fotele dla trzech członków personelu medycz-
nego z niezbędnym wyposażeniem do udzie-
lania pomocy rannym. Z prawej strony
Mi-17 AE zabudowano wciągarkę o udźwigu
300 daN. Kabinę pilotów przystosowano do
lotów w okularowych wzmacniaczach obrazu
w nocy (NVG) oraz wyposażono w radiosta-
cję łączności taktycznej, pracującą na często-
tliwościach używanych przez wojska lądowe
i siły powietrzne. Z dwóch śmigłowców
Mi-17 i jednego W-3 W Sokół zostanie utwo-
rzona Powietrzna Jednostka Ratownictwa
Medycznego.
W 2006 roku Zakłady Mechaniczne
Bumar – Łabędy obchodziły 55-lecie istnie-
nia. Zakład zajmuje się głównie produkcją
czołgów. W latach 1951–1956 produkowano
czołg średni T-34, potem T-54 A. Pod koniec
lat 70. rozpoczęto przygotowania do produk-
cji licencyjnej czołgów T-72. Łącznie do 1990
roku wyprodukowano 1610 czołgów średnich
T-72 M i T-72 M1. Pod koniec lat 80. rozpo-
częto (z udziałem PCO, OBRUM, WITU,
WAT) prace nad głęboką modernizacją czoł-
gu T-72. W ich wyniku powstał czołg PT-91
Twardy; w latach 1994–1997 wyprodukowa-
no od podstaw około 100 wozów, następnie
dopracowano do tego standardu czołgi T-72
M1. Do 2002 roku wyprodukowano 233 czoł-
gi PT-91. Obecnie zakłady produkują czołgi
średnie PT-91 oraz PT-91M (kontrakt dla
Malezji ), wozy zabezpieczenia technicznego
WZT-3 (dla Indii) i WZT-4 (dla Malezji),
pomocnicze mosty czołgowe PMC-90
i PMC-Leguan oraz czołgi inżynieryjne
MID-M (fot. 8).
W Zakładach Produkcji Specjalnej (ZPS)
Pionki powstaje zespół bojowy wyrzutni ła-
dunków wydłużonych dużych ZB-WŁWD/Z,
przeznaczony do wykonywania przejść w za-
porach minowych metodą wybuchową za po-
mocą detonacji ładunku wydłużonego wy-
strzelonego z pojemnika–wyrzutni. Może być
także wykorzystywany do wykonywania za-
dań specjalnych: poszerzania przejść w zapo-
rach minowych, wykonywania przejść
w niektórych zaporach inżynieryjnych lub ich
niszczenia (np. zasieki), przerębli w korytach
zamarzniętych rzek i innych prac wymagają-
cych użycia wydłużonych ładunków materia-
łu wybuchowego. Zespół bojowy składa się
z następujących podzespołów: pojemnika–wy-
rzutni, ładunku wydłużonego dużego zawie-
rającego silnik rakietowy, wiązki 5 elastycz-
nych ładunków wydłużonych wykonanych
z materiału wybuchowego o łącznej masie
około 550 kg, urządzenia pobudzającego
i cięgna hamująco-wyrównawczego. Masa
zespołu wynosi 1200±60 kg, długość –
2860 mm, szerokość – 1000 mm, wysokość –
600 mm, donośność strzału – 275±10 m,
długość wykonanego przejścia w zaporze mi-
nowej – 100÷110 m, szerokość – 4 m (z kla-
sycznymi minami) lub 2 m (z minami odpor-
nymi na falę uderzeniową). Zespół bojowy
charakteryzuje się niezawodnością działania,
krótkim czasem przygotowania do odstrzału
oraz bezpieczną obsługą. W skład jednego ze-
stawu pojazdu torującego wchodzą dwa ze-
społy bojowe mocowane na przykład na czoł-
gu, transporterze, okręcie, przyczepie. Do wy-
strzeliwania ładunku wydłużonego służy ste-
rownica elektryczna wyposażona w sygnali-
zator pożaru, a do znakowania przejść w po-
lu minowym są przeznaczone naboje sygnali-
zacyjne wystrzeliwane z użyciem sterownicy
elektrycznej umieszczonej w pojeździe bazo-
wym. Produkuje się również zespoły ćwiczeb-
ne i szkolne wyrzutnie ładunków wydłużo-
nych (fot. 9).
Zakłady w Pionkach wytwarzają naboje
z ćwiczebnym pociskiem podkalibrowym ty-
pu APFSDS-T-TP kalibru 120 mm, które są
przeznaczone do szkolenia załóg czołgów
Leopard 2A4 w zakresie prowadzenia ognia
do celów punktowych na odległość do
Fot. 8. Najnowsza eksportowa wersja czołgu PT-91 Twardy
Technika i logistyka
181 Myśl Wojskowa 1/2007
2500 m. Masa pocisku wynosi 4,8 kg, masa
pocisku w locie – 1,9 kg, masa ładunku mio-
tającego – około 8 kg, prędkość początkowa
pocisku – 1715 m/s, a jego zasięg przy kącie
podniesienia lufy 10° ok. 7000 m. Innym wy-
robem jest ćwiczebny pocisk burzący HE-TP
do czołgów Leopard. Jego masa wynosi
19 kg, długość 980 mm, prędkość początko-
wa 950 m/s, donośność przy podniesieniu lu-
fy o kąt 15° – 7500 m. W produkcji znajdują
się także pociski czołgowe kalibru 125 mm
bojowe i ćwiczebne.
Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne nr 5
z Poznania zaprezentowały samochód cięża-
rowo-osobowy Tumak-4 w konfiguracji napę-
du 4x4 z silnikiem o mocy 120 KW. Załoga
składa się z 4 osób (w tym kierowca). Rozwija
on prędkość maksymalną na drodze do
113 km/h, ma zasięg 443 km, pokonuje wznie-
sienia 60% przy pochyleniach bocznych do
30%. Jego uzbrojenie stanowi zdalnie stero-
wany moduł ZSMU-127 Kobuz z wielkokali-
browym karabinem maszynowym 12,7 mm,
który jest wyposażony w celownik dzienno-
nocny. Kąt podniesienia lufy od –5 do 60°.
Maksymalna szybkość obrotu wieży wynosi
90°/s. Samochód został wyposażony w system
zarządzania polem walki TROP produkcji pol-
skiej firmy WB Electronics.
Ponadto firma wystawiła kołowe transpor-
tery opancerzone w różnych wersjach, wywo-
dzące się z KTO Ryś. Były to m.in. Ryś MED
(załoga – 4 osoby: kierowca, dowódca i 2 sa-
nitariuszy), Ryś WD (wóz dowodzenia), KTO
Irbis ORCWS 30 (wieża firmy Elbit) z kara-
binem maszynowym 7,62 mm o kącie podnie-
sienia lufy –15 do +60° z dzienno-nocnym sy-
stemem celowniczym i dwuosiowym układem
stabilizacji uzbrojenia i systemu celownicze-
go, a także gąsienicowy BW-1P-1 M Puma
z wieżą RCWS 30.
AMZ Kutno Sp. z o.o. przedstawiły proto-
typ samochodu opancerzonego Dzik 3A w wer-
sji medycznej. W środku z obu stron ma za-
montowane dwie pary noszy i niezbędne wy-
posażenie medyczne. W nowym zastosowa-
niu z tyłu znajdują się opancerzone dwu-
skrzydłowe drzwi. Jest to wersja opancerzo-
nego samochodu patrolowego, zamówionego
przez armię iracką.
Wiele polskich firm wystawiło najnowsze
wersje wyrobów prezentowanych już w po-
przednich latach. Na przykład Centrum
Produkcji Wojskowej HSW pokazało zmo-
dernizowaną samobieżną wyrzutnię rakieto-
wą BM-21 M, na której wdrożenie ma podpi-
sany kontrakt. Wcześniej wystawiony jej pro-
totyp był na podwoziu samochodu Star 1466,
a w najnowszej wersji wyrzutnię zamontowa-
no na najnowszym polskim podwoziu trzyosio-
wego samochodu ciężarowego Jelcz o noś-
ności 10 000 kg z sześcioosobową kabiną
z blachy pancernej, odchylaną hydraulicznie.
Na podwoziu zamontowano 40-prowadnico-
wą rurową wyrzutnię rakietowych pocisków
Feniks-Z kalibru 122 mm, produkcji FPS
w Bolechowie, z różnymi głowicami (fot. 10).
Pocisk z głowicą odłamkową ma zasięg 41 km.
Jego masa wynosi 61 kg, masa głowicy –
19 kg, długość 2670 mm. Wyrzutnię wyposa-
żono w system kierowania ogniem produkcji
polskiej firmy WB Electronics. Samochód jest
napędzany silnikiem IVECO Motors
o mocy 352 KM. Firma HSW zaprezentowa-
ła także moździerze: czołgowy kalibru
100 mm i seryjny kalibru 98 mm (w uzbroje-
niu jest ich już około 60 sztuk).
W celu obniżenia kosztów szkolenia bojo-
wego załóg czołgów Ośrodek Badawczo-
-Rozwojowy Sprzętu Mechanicznego
w Tarnowie opracował lufy wkładkowe do ar-
mat czołgów. Do armaty kalibru 125 mm czoł-
gu PT-91 M przystosowano automatyczną
25 mm lufę wkładkową, która zapewnia szko-
lenie ogniowe załóg czołgów w warun-
kach od powiadających warunkom bojowym
Fot. 9. Zespół bojowy wyrzutni ładunków wydłużonych
dużych z zakładów w Pionkach
Technika i logistyka
182 Myśl Wojskowa 1/2007
z użyciem tańszej amunicji 25 mm. We współ-
pracy z WAT opracowano i wykonano model
23 mm półautomatycznej lufy wkładkowej do
armat czołgów Leopard 2A4, znajdujących się
w uzbrojeniu SZ RP.
W OBR SM Tarnów opracowano także ze-
staw treningowy przeznaczony do szkolenia
obsługi moździerzy LM-60 D kalibru 60 mm.
Zapewnia on podstawowe szkolenie i dosko-
Fot. 10. 40-prowadnicowa wyrzutnia niekierowanych pocisków rakietowych zamontowana
na podwoziu najnowszego polskiego samochodu ciężarowego Jelcz
nalenie umiejętności obsługi moździerza na
stanowisku ogniowym oraz umożliwia trening
w kierowaniu ogniem. Składa się z imitatora
granatu moździerzowego i naboju wskaźniko-
wego kalibru 16 mm, wystrzeliwanego na od-
ległość do 400 m. Efektem działania pocisku
wskaźnikowego przy trafieniu w cel jest huk
i dym, które znakują miejsce trafienia. Lekki
moździerz LM-60 D używany do szkolenia
nie wymaga żadnych przeróbek ani specjalne-
go przygotowania. Masa imitatora granatu
moździerzowego z załadowanym nabojem
wskaźnikowym wynosi 2 kg. Podobny zestaw
szkoleniowy jest produkowany do moź-
dzierza kalibru 98 mm. Składa się również
z imitatora 98 mm granatu moździerzowego
i 18 mm pocisku wskaźnikowego. Masa imi-
tatora z załadowanym nabojem wskaźniko-
wym wynosi 11 kg.
W pawilonach i na otwartej przestrzeni wy-
stawiły różne eksponaty i modele także inne
polskie firmy: Bydgoskie Zakłady Elektro-
mechaniczne BELMA S.A., Przemysłowe
Centrum Optyki S.A., PZL Hydral, Radmor
S.A., Stomil Poznań S.A., WSK PZL Rzeszów
S.A., WSK PZL Świdnik S.A., Zakłady Che-
miczne NITRO CHEM S.A., Zakłady Mecha-
niczne PZL Wola S.A., Zakłady Metalowe
Kraśnik Sp. z o.o., Zakłady Sprzętu Precy-
zyjnego NIEWIADÓW S.A. oraz wojskowe
i cywilne instytuty naukowo-badawcze.
g
183 Myśl Wojskowa 1/2007
Pogranicze
w ogniu
D
oktor habilitowany Andrzej Olejko, znany i ceniony
autor licznych publikacji poświęconych lotnictwu
wojskowemu, w swojej najnowszej pracy, zatytułowa-
nej Kurs bojowy Słowacja 1939, podejmuje niezmiernie waż-
kie i jakże aktualne, w dzisiejszych stosunkach polsko-słowa-
ckich zagadnienia udziału lotnictwa Słowacji (Slovenske
Vzdušne Zbraňe) po stronie niemieckiego agresora podczas
wojny obronnej Polski w 1939 r. Problematyka ta była dotych-
czas traktowana marginalnie, dlatego dla pełnego zrozumie-
nia tych wydarzeń cenne jest przybliżenie mało znanych
epizodów udziału lotnictwa polskiego i słowackiego w wal-
kach na pograniczu karpackim jesienią 1939 r.
Bardzo cennym uzupełnieniem książki, wydanej przez
Wydawnictwo Adama Marszałka, jest aneks zawierający wie-
le dotychczas nieznanych zdjęć i reprodukcji oraz bibliogra-
fia archiwaliów i najważniejszych prac poświęconych tej
tematyce.
Rozdział pierwszy, zatytułowany Widmo wojny, czyli po-
wietrzni przeciwnicy, to ogólne spojrzenie na lotnictwo
Słowacji, utworzone wiosną 1939 r. po zajęciu Czech i po-
wstaniu Protektoratu Czech i Moraw oraz, 14 marca 1939 r.,
państwa słowackiego. Jego podstawy stanowił 3 Pułk Lotniczy
im. gen. R. Stefanika, a w wyposażeniu było około 230 sa-
molotów. Wydzielone siły tego lotnictwa już w marcu
1939 r., brały udział w walkach z lotnictwem węgierskim
podczas konfliktu o Ruś Zakarpacką, odnosząc pierwsze
zwycięstwa, ale i ponosząc straty w ludziach i sprzęcie.
W tej części pracy autor omówił reorganizację lotnictwa sło-
wackiego, przeprowadzoną 15 maja 1939 r., oraz jego ugru-
powanie bojowe na dzień 31 sierpnia 1939 r., kiedy to całe
słowackie lotnictwo podporządkowano dowództwu niemie-
ckiej Luftflotte 4. Przedstawił również pozostałych dwóch
uczestników konfliktu budzącego, mimo upływu lat, wiele
kontrowersji i polemik wśród polskich, niemieckich i słowa-
ckich historyków. Jednym z takich duskusyjnych zagadnień
jest – zdaniem Andrzeja Olejko – obecność jednostek nie-
mieckiej Luftwaffe na terenie Słowacji i rola jaką odegrały
one na południowym teatrze działań wojennych. Przedstawione
przez autora wywody są bardzo interesujące, stanowią cen-
ne podsumowanie i uogólnienie treści dotyczących nie tyl-
ko stacjonowania lotnictwa niemieckiego, lecz także wyko-
rzystania przez nie przestrzeni powietrznej Słowacji w ataku
na Polskę 1 września 1939 r. Ciekawym uzupełnieniem jest
pokazanie lotnictwa Armii „Karpaty”, składającego się
z 31 eskadry rozpoznawczej (z 3 Pułku Lotniczego
w Poznaniu) oraz 56 eskadry obserwacyjnej (z 5 Pułku
Lotniczego z Lidy).
W rozdziale Bitwa graniczna – rozkaz – rozpoznać pogra-
nicze!!! Andrzej Olejko prezentuje wykonanie przez lotnictwo
polskie wyjątkowo ważnego rozkazu – czyli rozpoznania po-
wietrznego słowackiego pogranicza, z którego uderzał nie-
miecki XXII korpus. Zwraca uwagę na fakt, że w pierwszych
dniach września 1939 r. lotnictwo polskie wykonywało wy-
łącznie zadania bliższego i dalszego rozpoznania. Wykryte
w tym czasie niemieckie kolumny wojsk na terenie Słowacji
nie były bombardowane, chociaż czyniono takie przygotowa-
nia. Pikanterii dodaje fakt, że od strony dyplomatycznej – na
co zwraca uwagę autor – nie byliśmy w stanie wojny
ze Słowacją, chociaż jej wojska już 1 września 1939 r. zajęły
Zakopane. Dopiero 3 września 1939 r. siedem karasi
z 31 eskadry zbombardowało niemiecką kolumnę pancerną,
już na terenie Polski, na drodze Chabówka – Nowy Targ.
Recenzje i omówienia
184 Myśl Wojskowa 1/2007
W tym samym dniu we wczesnych godzinach rannych pod-
czas lotu w celu rozpoznania terenu Słowacji, przelatujący nad
Zakładami Azotowymi w Mościskach samolot PZL-23 Karaś
z 31 eskadry rozpoznawczej, został zestrzelony przez własną
obronę przeciwlotniczą. Zginęła załoga w składzie: por. obs.
Henryk Szczepan Możdżeń, kpr. pil. Jan Wieńsko i ppor. rez.
obs. strz. samol. Mirosław Pstrokoński – Spytek. Również
w tym samym dniu, po raz pierwszy od wybuchu wojny, zało-
ga 56 eskadry ostrzelała z broni pokładowej wojska niemie-
ckie i słowackie na terenie wrogiej Słowacji. Należy zdecydo-
wanie podkreślić, że jednostki bojowe Luftwaffe od pierw-
szych dni wojny korzystały z zaplecza technicznego i logistycz-
nego na terenie Słowacji, z baz słowackich startowały rów-
nież niemieckie samoloty do lotów bojowych nad Polską.
W rozdziale trzecim Na drogach odwrotu Armii „Karpaty”
autor przedstawia inne zadania rozpoznawcze wykonywane
przez lotnictwo Armii „Karpaty” po przełamaniu przez woj-
ska niemieckie polskiej obrony w Beskidach. Nadal były to
loty w rejonie pogranicza słowackiego oraz nad terytorium te-
go kraju, dostarczające ważnych informacji o zamiarach wojsk
niemieckich. Każdy z takich lotów wymagał od załóg niezwy-
kłych umiejętności i szczęścia, bowiem samoloty były ostrze-
liwane nie tylko przez wojska niemieckie i słowackie, ale tak-
że przez własną obronę przeciwlotniczą. W swoich rozważa-
niach autor wyjaśnia wiele kontrowersji, które budził przebieg
pewnych lotów rozpoznawczych, ich zasięg czy wyniki, co
było spowodowane tym, że opisywano je na podstawie róż-
nych materiałów wspomnieniowych lub relacji po latach.
Bardzo interesujący jest fragment książki, w którym autor
omawia okoliczności śmierci załogi R-XIII D w składzie por.
obs. Edward Porada i kpr. pil. Marian Piasecki, których pod-
czas działań wojennych uznano za zaginionych. Przytacza wie-
le szczegółów tego lotu, nazwiska słowackich pilotów auto-
rów tego zestrzelenia, nie wyeliminował natomiast białej pla-
my w historii polskich skrzydeł, zrobił to wcześniej zespół
autorów pracy Ku Czci Poległych Lotników 1939 – 1945.
W kolejnym rozdziale pt. Drugi agresor, czyli SVZ nad
Polską autor omawia działania słowackiego lotnictwa, skła-
dającego się z pięciu eskadr myśliwskich wspartych trzema
dywizjonami artylerii przeciwlotniczej i całkowicie podpo-
rządkowanego dowództwu niemieckiej Luftflotte 4.
Podstawowym ich zadaniem była ochrona własnych wojsk,
lotnisk oraz zwalczanie polskich samolotów prowadzących
rozpoznanie wojsk niemieckich na terytorium Słowacji. Po
przerzuceniu niemieckiego lotnictwa na lotniska położone na
terenie Słowacji, czemu autor poświęca dużo uwagi, dodatko-
wym zadaniem lotnictwa słowackiego była eskorta niemie-
ckich wypraw bombowych atakujących cele na terenie Polski.
Przedstawione z wielką starannością przykłady współdziała-
nia lotnictwa słowackiego ramię w ramię ze zbrodniczą
Luftfaffe nie przynoszą mu, moim zdaniem, chluby ani splen-
doru, świadczą raczej o przynajmniej częściowej odpowie-
dzialności za zbrodnicze naloty i śmierć wielu niewinnych
ludzi. Czy mogła je rekompensować zdobycz wojenna w po-
staci 10 szybowców typu Wrona-bis, które Słowacy otrzyma-
li od Niemców po zajęciu Wojskowego Obozu Szybowcowego
w Ustianowej?
Rozdział piąty W różnych sojuszach – czyli czechosłowackie
skrzydła podczas II wojny światowej, poświęcony udziałowi
lotnictwa byłej Czechosłowacji w działaniach wojennych, jest
najmniej związany z tytułem książki. Autor nie odniósł się
również do fundamentalnych kwestii, jak chociażby do tego,
ilu lotników byłego lotnictwa czechosłowackiego przedosta-
ło się do Polski od 15 marca do 31 sierpnia 1939 r. Około
1000 czy 190? Ogólnie są znane przykłady udziału Czechów
i Słowaków w organizowanych ad hoc polskich oddziałach lot-
niczych, ale autor przytoczył również przykłady działalności
szkodliwej – współpracy z agresorami i unieszkodliwiania pol-
skich samolotów, którym uniemożliwiano w ten sposób uciecz-
kę. Warto o tym pamiętać.
Po zakończeniu walk we wrześniu 1939 r. lotnicy do nie-
dawna jednego państwa wybrali wskutek zaistniałego układu
politycznego jakże odmienne dwie drogi. Na terenie Francji,
a następnie Wielkiej Brytanii odrodziło się lotnictwo czecho-
słowackie. Łącznie, jak podaje autor, w latach 1940–1945
w czechosłowackich siłach powietrznych na terenie Wielkiej
Brytanii służyło 3256 lotników i członków personelu naziem-
nego (14% stanowili Słowacy). Odmienna była rola słowa-
ckich skrzydeł walczących po drugiej stronie barykady jako
sojusznik Niemiec hitlerowskich przeciwko ZSRR. Z chwilą
rozpoczęcia walk liczyły one siedem eskadr, w tym: trzy
eskadry myśliwskie, trzy eskadry obserwacyjne i eskadrę łącz-
nikową. Chociaż trudno przeceniać zasługi lotnictwa słowa-
ckiego w operacji „Barbarossa”, warto pamiętać, że wprowa-
dziło ono do walki całość swoich sił, chcąc lojalnie wypełnić
sojusznicze zobowiązania. Autor w sposób szczególnie deli-
katny ukazuje ewolucję stosunku samych lotników słowackich
do zadań wykonywanych na froncie wschodnim, a także przy-
kłady dezercji na stronę rosyjską. Podobną ewolucję postaw
przeszli piloci 13 eskadry, włączonej do wspólnego systemu
obrony powietrznej III Rzeszy.
Według Andrzeja Olejko, podczas narodowego powsta-
nia słowackiego doszło do ponownego połączenia we wspól-
nej walce lotnictwa dwóch zwaśnionych państw. Pozwoliło
to następnie na realizację dalszego planu rozbudowy
Czechosłowackiej Grupy Lotniczej z materiałową i perso-
nalną pomocą ZSRR. Wydarzeniem zamykającym koło hi-
storii podzielonego w marcu 1939 r. lotnictwa czechosło-
wackiego był 26 sierpnia 1945 r., kiedy licznie zgroma-
dzonej publiczności zaprezentowano siły powietrzne
Czechosłowacji walczące przy boku dwóch aliantów.
Reasumując, trzeba podkreślić, że dr hab. Andrzej Olejko
w sposób nowatorski prezentuje podejmowaną problematykę,
a jego książka zasługuje na wysoką ocenę merytoryczną.
Czytelnicy, zarówno historycy wojskowości i lotnictwa, jak
i entuzjaści lotnictwa czy stosunków polsko-słowackich, przyj-
mą ją z dużym zainteresowaniem. Z całą pewnością powinna
być powszechnie wykorzystana w procesie edukacji, a także
służyć historykom jako kompendium wiedzy na temat lotni-
czych stosunków polsko-słowackich oraz udziału w nich lot-
nictwa polskiego.
g

Płk dr Józef Zieliński
185 Myśl Wojskowa 1/2007
Dokąd zmierza świat?
4
P. Vorhofer, dz. cyt., s. 755.
C
zęsto słychać tezę, że po 11 września 2001 r. świat jest
zupełnie inny niż w XX wieku. Co więcej, świat sprzed
zamachów na WTC i Pentagon nigdy nie powróci.
Ryszard Olszewski, autor książki Bezpieczeństwo współczes-
nego świata, nie podziela tej opinii. Twierdzi, że wiek XXI
rozpoczął się pod koniec ubiegłego stulecia. Nastąpił bowiem
wówczas dalszy jakościowy rozwój nauki, techniki, technolo-
gii i ekonomiki. To właśnie w głównej mierze spowodowało,
że mamy do czynienia z erą informacyjną, która zaowocowa-
ła liberalną demokracją i umożliwia globalizację świata.
Mając bogate doświadczenie zawodowe na szczeblu opera-
cyjnym, gen. R. Olszewski wysuwa wiele ciekawych, aczkol-
wiek kontrowersyjnych tez. Pierwsza jest związana z podzia-
łem państw, uwzględniającym ich rolę w świecie. Do super-
mocarstw zalicza on, oprócz Stanów Zjednoczonych, Chin,
Rosji i Japonii, dorastające do tej rangi Indie i Pakistan. Pomija
natomiast w tej kwalifikacji m.in. Wielką Brytanię, Francję
czy Niemcy.
Kolejna teza jest związana z przyjętym przez autora założe-
niem, że demokratyczne stosunki oraz globalizm zaczęły sprzy-
jać rozwojowi różnego rodzaju ruchów rewolucyjnych, wśród
których szczególne miejsce zaczął zajmować radykalny fun-
damentalizm islamski. W związku z tym wywodzi on, iż w re-
zultacie tego rodzaju działań mamy do czynienia nie tylko
z zimną wojną, lecz także z dwiema gorącymi wojnami –
w Afganistanie i Iraku. Zwraca uwagę, że znaczenie islamu
wzrasta, a wszelkie „osiągnięcia” państw należących do tego
kręgu kulturowego, niezależnie od odłamu, który się do tego
przyczynił, powodują jego cementowanie się. Na przykład zwy-
cięstwo w Afganistanie wyznawców islamu w wojnie ze
Związkiem Radzieckim w latach 1979–1989 jest traktowane
jako zwycięstwo całego świata islamu, a nie tych jego odła-
mów, które tam walczyły.
Olszewski stwierdza, że Kurdowie są narodem bez państwa.
Wielu z nich, w wyniku prowadzonych działań zmierzających
do uzyskania niepodległości, na skutek stosowanych wobec
nich represji, wyemigrowało. Przedstawiona sygnalnie sytua-
cja powoduje, że od wielu lat w Kurdystanie nieprzerwanie pa-
nuje stan wojenny i trwa wojna, o której niewiele się wie
i pisze w Europie.
W swoich wywodach autor Bezpieczeństwa współczesne-
go świata zgadza się, że jak przewidują futurolodzy, kon-
tynentem najbardziej niespokojnym w XXI wieku będzie
Afryka, gdzie obecnie toczą się trzy wojny domowe, w któ-
re pośrednio lub bezpośrednio jest zaangażowanych wiele
państw.
Pierwszy rozdział omawianej książki jest poświęcony
głównym trendom w dziedzinie bezpieczeństwa w XXI
wieku, w myśl chińskiego przysłowia, przytaczanego
przez autora w aspekcie stosunków NATO–Rosja: Z fak-
tu istnienia klasztoru męskiego naprzeciw klasztoru żeń-
skiego nic złego nie wynika. Ale może wyniknąć. Olszewski
dostrzega m.in. następujące prawidłowości:
— polityka bezpieczeństwa, zarówno Sojuszu Północno-
atlantyckiego, jak i Unii Europejskiej, zmierza do osiągnię-
cia stanu, w którym wojna nie byłaby środkiem do osiąg-
nięcia celów;
— radykalny fundamentalizm, wykorzystujący terroryzm,
staje się podstawowym zagrożeniem współczesnego świata;
— zagrożenie na naszym globie, w tym i na naszym konty-
nencie, się zwiększa;
— zapewnienie bezpieczeństwa państwa wymaga wspólne-
go, ponadresortowego działania.
Należy w tym miejscu zaznaczyć, że nie do obrony wydaje
się twierdzenie autora dotyczące Czeczenii: natrafiwszy na za-
cięty opór, armia rosyjska się wycofała w 1996 r. ze zbunto-
wanej republiki. Tak, ale co było dalej, co jest obecnie i jaką
przyszłość autor przewiduje?
W drugim rozdziale R. Olszewski przybliża problematykę
globalizacji. Dostrzega, że proces ten się rozszerza i pogłębia:
jedni posiadają coraz więcej, inni coraz mniej, (…) spośród
6 miliardów mieszkańców naszej planety, zaledwie 500 milio-
nów żyje w dobrobycie, podczas gdy 5,5 miliarda wciąż nie ma
zaspokojonych podstawowych potrzeb oraz: globalizacja skła-
da się z dwóch różnorodnych zjawisk: zasięgu (albo rozprze-
strzeniania się) i intensywności (albo zgłębiania).
Recenzje i omówienia
186 Myśl Wojskowa 1/2007
Autor oczywiście ma rację, twierdząc, że państwa posiada-
jące złoża bogactw mineralnych są w kręgu zainteresowania
światowego kapitału, który stara się je uzależnić od siebie.
Wywołuje to liczne konsekwencje dla obywateli tych krajów.
Jednak państwa nie są podmiotem, lecz przedmiotem globali-
zacji, gdyż podstawową w niej rolę odgrywają korporacje trans-
narodowe.
Ciekawie autor przedstawia spostrzeżenia uczestników kon-
ferencji Nowoczesne rządzenie w XXI wieku, która odbyła się
w 2004 r. w Berlinie: Była nawet koncepcja powołania rządu
światowego i światowego społeczeństwa obywatelskiego. Ta
ostatnia koncepcja, jako swego rodzaju ewenement, musiała
odpaść, przede wszystkim ze względu na istniejące w poszcze-
gólnych państwach różnice we wszystkich dziedzinach życia.
Oczywiście stwierdzenie takie jest dyskusyjne, gdyż różnice
między państwami będą się stale pogłębiać. Wydaje się więc,
że jedynym sposobem powołania rządu światowego, który na-
stępnie, przez redystrybucję bogactw, może doprowadzić do
zmniejszenia różnic pomiędzy regionami, jest likwidacja
państw narodowych. W związku z migracją ludności oraz prze-
pływem towarów i kapitału znaczenie państw narodowych zda-
je się maleć, co nie oznacza, że kiedykolwiek obywatele będą
mieli te same prawa we wszystkich państwach.
W następnym rozdziale R. Olszewski odniósł się do rosną-
cej siły radykalnego fundamentalizmu islamskiego i wynika-
jących z niej zagrożeń dla świata judeochrześcijańskiego.
Podkreśla, że w 57 państwach większość stanowią wyznawcy
islamu, których obecnie jest około 1,3 miliarda, a co roku przy-
bywa 3–5%. Mimo iż w państwach islamskich znajduje się po-
łowa złóż ropy naftowej, większość ich obywateli żyje w bie-
dzie, a znaczna część nawet w nędzy. Autor zauważa, że kra-
je te cechuje, w odróżnieniu od państw demokratycznych, spój-
ność religii z państwem, prawem i kulturą, co nie oznacza, że
któryś model jest gorszy lub lepszy. Podkreśla jednak, że nie-
zbędna jest walka z radykalnym fundamentalizmem islamskim
w każdym zakresie, w którym się on przejawia lub przejawi.
Kolejne rozdziały zostały poświęcone: zmierzającym do
osiągnięcia pozycji globalnego mocarstwa Chinom, wybra-
nym zagrożeniom militarnym i niemilitarnym, widzianym ja-
ko środki walki, niekonfrontacyjnym metodom zniechęcania
przeciwnika do działań agresywnych, przystosowaniu Sojuszu
Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej do funkcjonowania
w warunkach, jakie ukształtowały się na świecie pod koniec
XX i na początku XXI wieku. Autor z wielkim kunsztem pro-
wadzi czytelnika przez meandry współczesnych problemów
bezpieczeństwa.
W książce Ryszarda Olszewskiego można dostrzec pewne
usterki. Na przykład, mimo 105 przypisów, autor kilkakrotnie
nie podaje źródła cytatów oraz przytacza cudze słowa, powo-
łując się na osoby trzecie. Oto kilka takich fragmentów: Tymi
stwierdzeniami Schrempp – jak podaje M. J. Inacker – wpadł
na właściwy tor (s. 36); jak sygnalizuje z Waszyngtonu B.
Węglarczyk (…) sekretarz obrony Donald Ramsfeld uważa,
że…(s. 120); Cameron nie ma wątpliwości, że w dłuższej per-
spektywie Europa musi przyjąć pogląd Chiraca (s. 140).
Niektóre fragmenty mogą sugerować, że zabrakło korekty
publikacji przed jej drukiem, choćby zdanie ze s. 36: W tych
pierwszych, w których (...), którego (...), którą (...). Spowodowało
to, że niezbędna stała się walka z owym fundamentalizmem.
Przyczyniło się to także do tego, że – jak zwykle dotąd –…
Jednak te drobne usterki nie wpływają na obniżenie warto-
ści publikacji. Książka, mając charakter publicystyczny, daje
się łatwo czytać. Składa się z kilku felietonów kilkunastostro-
nicowych (wyjątek stanowi prawie pięćdziesięciostronicowy
podrozdział o Unii Europejskiej). Bibliografia obejmuje
101 pozycji, z których ponad 80% wydano w XXI wieku. Dużą
część książki stanowią załączniki, dostarczające informacji
o globalizacji i organizacjach terrorystycznych, oraz kalenda-
ria wejścia Polski do NATO i rozwoju struktur Unii
Europejskiej.
Zachęcam do lektury omawianej publikacji. Szczególnie in-
teresujące są jej fragmenty, które zawierają treści wynikające
z bogatego doświadczenia zawodowego i wnikliwych analiz
autora.
g
Dr inż. Tadeusz Leszczyński
Autor z wielkim kunsztem prowadzi czytelnika przez meandry
współczesnych problemów bezpieczeństwa.
187 Myśl Wojskowa 1/2007
Współczesny wymiar
terroryzmu
5
października 2006 roku Zakład Administracji i Mobilizacji
z Instytutu Bezpieczeństwa Narodowego Wydziału
Strategiczno-Obronnego AON zorganizował wraz ze
Stowarzyszeniem Ruch Wspólnot Obronnych w Zielonce ko-
ło Warszawy czwartą w tym roku konferencję naukową na
ważny i aktualny temat: Współczesny wymiar terroryzmu.
Honorowy patronat nad konferencją objął szef Biura
Bezpieczeństwa Narodowego Władysław Stasiak. Patronat me-
dialny sprawował „RAPORT –
wojsko, technika, obronność”.
Podstawowe wsparcie finan-
sowe konferencja otrzymała
z Ministerstwa Obrony Narodo
wej oraz od innych sponsorów
w ramach wspierania edukacji na
rzecz bezpieczeństwa państwa.
W imieniu szefa Biura Bez-
pieczeństwa Narodowego otwar-
cia konferencji dokonał gen. bryg.
Roman Polko. Obrady plenarne
prowadzono w ramach czterech
paneli tematycznych, które doty-
czyły:
— kierunków zmian w global-
nym środowisku bezpieczeństwa,
wywołanych terroryzmem,
— próby oceny stanu przygo-
towania Polski do przeciwdziała-
nia terroryzmowi,
— międzynarodowych i krajo-
wych doświadczeń organizacyj-
nych mających na celu skuteczne
zwalczanie terroryzmu,
— rozwiązań technicznych
wspomagających zwalczanie ter-
roryzmu oraz usuwanie skutków
ataków.
W obradach plenarnych wzięli udział między innymi:
Bogusław Cichoń − dyrektor Departamentu Zarządzania
Kryzysowego i Spraw Obronnych MSWiA, Mirosław Fronc –
dyrektor Biura Ochrony Instytutu Pamięci Narodowej
w Warszawie, gen. dyw. Henryk Dziewiątka − szef Generalnego
Zarządu Rozpoznania − P 2, gen. dyw. Wojciech Kubiak − za-
stępca szefa Sztabu Wojsk Lądowych, insp. Michał Czeszejko-
Sochacki − zastępca dyrektora Biura Sztabu Policji KGP.
Otwierając konferencję, gen. bryg. Roman Polko podkreślił,
że Rzeczpospolita Polska jest aktywnym członkiem Sojuszu
Północnoatlantyckiego, a jej udział w walce z międzynarodo-
wym terroryzmem jest znaczący. Należy zdawać sobie sprawę
z faktu, jakim przemianom podlega świat. Możliwym zagroże-
niom dla bezpieczeństwa państwa należy przeciwdziałać znacz-
nie wcześniej i z dala od własnych granic, nierzadko nawet na
innych kontynentach. Polityka izolacjonizmu doprowadziła już
do zguby wiele państw. Stąd właśnie wynika zaangażowanie
Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w Iraku oraz ostatnia
decyzja o wzmocnieniu naszego kontyngentu w Afganistanie.
Dzięki temu mamy nadzieję, że to
największe zagrożenie XXI wieku
nie dotrze do naszego kraju.
Jednak trzeba być także przygoto-
wanym na konfrontację z tym za-
grożeniem na obszarze naszego
kraju. Dlatego właśnie należy do-
prowadzić do integracji działań
wszystkich formacji odpowiedzial-
nych za zapewnienie bezpieczeń-
stwa obywatelom oraz udzielenie
im pomocy. Nie ulega wątpliwo-
ści, że idea przeprowadzenia kon-
ferencji znacząco wpisuje się w te
działania.
Celem konferencji było zapo-
znanie jak najszerszego grona
osób, zajmujących się bezpie-
czeństwem narodowym, z teorią
i praktyką oraz osiągnięciami na-
uki i techniki, w tym także prze-
mysłu, w dziedzinie przeciw-
działania i zapobiegania terrory-
zmowi. Dlatego też Rada Progra-
mowa Konferencji za najważniej-
szy cel uznała poszukiwanie no-
wych kierunków zmian (bazując
na profesjonalnej ocenie naukow-
ców i ekspertów), dotychczasowego stanu przygotowania
Polski do przeciwdziałania terroryzmowi, uwzględniając
międzynarodowe i krajowe doświadczenia oraz możliwe do
zastosowania praktyczne rozwiązania techniczne, wspoma-
gające zapobieganie i zwalczanie oraz usuwanie skutków
ataków terrorystycznych.
Aby osiągnąć zakładany cel, Komitet Organizacyjny
Konferencji koncentrował uwagę uczestników na najistotniej-
szych zagadnieniach dotyczących zapobiegania, zwalczania i
usuwania skutków działań terrorystycznych, uwzględniając za-
grożenia asymetryczne istniejące obecnie na wszystkich moż-
liwych poziomach konfrontacji, (…) szczególne ryzyko zwią-
Recenzje i omówienia
188 Myśl Wojskowa 1/2007
zane jest z użyciem i rozprzestrzenianiem broni masowego ra-
żenia i środków jej przenoszenia.
Jako pierwszy, inaugurując część merytoryczną konferencji
(panel pierwszy), wystąpił prof. AON dr hab. Marian Kozub.
Swoje wystąpienie na temat: Bezpieczeństwo świata w pierw-
szych dekadach XXI wieku – charakter konfliktów przyszłości
skoncentrował na problematyce użycia i działania sił zbrojnych
w operacjach wojennych i innych niż wojna, a także aspektów
bezpieczeństwa świata XXI wieku. Zakończenie tego niezwy-
kle interesującego wystąpienia poświęcił prognozowanym za-
grożeniom i scenariuszom bezpieczeństwa międzynarodowe-
go, wprowadzając słuchaczy nie tylko w problematykę szero-
ko rozumianego bezpieczeństwa, ale także wskazując zasad-
nicze kierunki zmian w świecie.
Kolejnym prelegentem z Akademii Obrony Narodowej był
płk rez. dr Roman Kwećka, który poruszył temat asymetrycz-
ności zagrożeń i działań terrorystycznych. Wskazał, iż proble-
matyka asymetrii po 11 września 2001 roku zdominowała
współczesne myślenie o zagrożeniach, a ugrupowania terrory-
styczne czynią z niej podstawę działania zapewniającego im
możliwość konfrontacji z państwami, przeciwko którym wy-
stępują.
Zmiany w systemie reagowania kryzysowego Sojuszu
Północnoatlantyckiego uwarunkowane zagrożeniem terrory-
stycznym przedstawił w swym wystąpieniu kierownik Zakładu
Administracji i Mobilizacji Instytutu Bezpieczeństwa
Narodowego Wydziału Strategiczno-Obronnego AON płk dr
inż. Zbigniew Piątek (autor książki poświęconej procedurom
i przedsięwzięciom reagowania kryzysowego NATO). Omówił
on najistotniejsze przedsięwzięcia sojuszu związane z prze-
ciwdziałaniem potencjalnym zagrożeniom i możliwościom re-
agowania na występujące sytuacje kryzysowe, wskazując na
kompatybilność narodowego systemu pogotowia kryzysowe-
go z systemem natowskim.
Terroryzm gospodarczy, jako czynnik osłabiania bezpie-
czeństwa ekonomicznego kraju był tematem referatu wy-
głoszonego w tej części obrad przez prof. WSEiA dr. hab.
Zenona Stachowiaka. Terroryzm gospodarczy ma wpływ
na bezpieczeństwo ekonomiczne kraju i nie ulega wątpli-
wości, że społeczność międzynarodowa powinna zrewido-
wać poglądy na sposoby przeciwdziałania temu zjawisku.
Istotne jest bowiem nie tylko zwalczanie, lecz eliminowa-
nie jego przyczyn.
Panel drugi plenarnych obrad otworzyło wystąpienie podinsp.
Krzysztofa Lidla zatytułowane System przeciwdziałania terrory-
zmowi w Polsce – stan obecny a potrzeby, w którym prelegent
przedstawił rozwiązania systemowe na poziomie narodowym
i międzynarodowym, dotyczące zwalczania terroryzmu oraz prio-
rytety zmian i rozwiązań, jakie należy nakreślić jego zdaniem,
zarówno w przepisach prawa, jak i rozstrzygnięciach związanych
z organizacją i budową systemu bezpieczeństwa.
Referat pod tytułem Przygotowanie polskiej Policji do prze-
ciwdziałania i zwalczania współczesnych zagrożeń terrory-
stycznych wygłosił dr hab. Kuba Jaroszyński. Od ponad 25 lat
zajmuje się on problematyką związaną z walką i przeciwdzia-
łaniem zagrożeniom terrorystycznym oraz przygotowaniem
polskiej policji do przeciwdziałania współczesnym zagroże-
niom i ich zwalczaniem. W swoim wystąpieniu pokreślił, że
w zakresie przeciwdziałania terroryzmowi sprawne funkcjo-
nowanie polskiej policji wymaga nie tyle permanentnej re-
strukturyzacji istniejących pododdziałów antyterrorystycznych,
ile przemyślanych decyzji i umiejętnego wykorzystania spraw-
dzonych w świecie rozwiązań.
Możliwości wykorzystania jednostek wojskowych do zwal-
czania terroryzmu to temat referatu, który wygłosił ppłk rez.
Dariusz Dachowicz. Podzielił się on z zebranymi refleksjami
na temat wykorzystania sił specjalnych do walki z terrory-
zmem. Podkreślił wagę zadań o charakterze szkoleniowym
oraz wykonywanych w ramach wsparcia militarnego, do któ-
rych jednostki sił specjalnych są, jego zdaniem, szczególnie
przydatne. Postawił jednak tezę, że problem ten nie jest
w Polsce właściwie dostrzegany.
Panel drugi obrad plenarnych zakończył praktyczny pokaz
możliwości zagłuszania telefonii komórkowej, przedstawiony
przez pracowników Wojskowego Instytutu Technicznego
Uzbrojenia w Zielonce.
Panel trzeci rozpoczął się od wystąpienia mgr Pauliny
Piaseckiej na temat koordynacji przeciwdziałania terroryzmo-
wi na przykładzie systemu brytyjskiego. Referująca scharak-
teryzowała rozwiązania systemowe funkcjonujące w Wielkiej
Brytanii oraz przedstawiła główne założenia idei strategii
CONTEST oraz zasad, którymi kieruje się brytyjski system
reagowania kryzysowego.
Francuski system przeciwdziałania terroryzmowi –
UCLAT (Jednostka ds. Koordynacji Zwalczania Terroryzmu)
zebrani mogli poznać podczas wystąpienia podinsp. mgr.
Kultura bezpieczeństwa ściśle powinna się łączyć z kulturą praw
człowieka i demokracji. Wynika to z tego, iż współcześnie nie można
gwarantować bezpieczeństwa bez obrony i ochrony podstawowych praw
człowieka, których dyskryminacja i często spychanie na margines mogą
stać się zarzewiem konfliktu.
(Marian Kozub)
Recenzje i omówienia
189 Myśl Wojskowa 1/2007
głoszony przez mgr. Andrzeja Góralskiego. Referujący poru-
szył kwestie dotyczące technicznych metod pozyskiwania in-
formacji, wykrywania nieformalnych urządzeń technicznych
do pozyskiwania informacji oraz zaprezentował system zabez-
pieczenia pomieszczeń przed utratą informacji.
Obrady plenarne ukoronowała wysoce merytoryczna dysku-
sja, w której podkreślano pilną potrzebę prawnego usankcjo-
nowania wielu podejmowanych, niezbędnych zamierzeń i dzia-
łań antyterrorystycznych. Do ich realizacji jest jednak potrzeb-
ny sprawnie działający mechanizm, w dobrze zorganizowanej
i zarządzanej jednostce organizacyjnej, mającej stosowne
uprawnienia i kompetencje.
Na zakończenie konferencji prowadzący – płk dr inż.
Zbigniew Piątek i podinsp. Krzysztof Lidl – podziękowali
wszystkim prelegentom oraz osobom biorącym udział w dys-
kusji, a także zaproszonym gościom. Stwierdzili, że konferen-
cja była okazją do wymiany doświadczeń i prezentacji dorob-
ku naukowego przedstawicieli różnych środowisk, zarówno
cywilnych, jak wojskowych, dla których ważne jest bezpie-
czeństwo narodowe. Doświadczenia zebrane podczas dotych-
czaswych konferencji inspirują do działań i wspierają zadania
wykonywane przez różne instytucje, w zakresie szeroko rozu-
mianego bezpieczeństwa narodowego, a w szczególności prze-
ciwdziałania, zwalczania i usuwania skutków terroryzmu.
Uczestnicy konferencji nadesłali wiele referatów, artykułów
i wystąpień. Materiały najcenniejsze, po zaopiniowaniu ich
przez specjalnie powołaną do tego celu grupę recenzentów
(w składzie: prof. dr hab. inż. Waldemar Kitler – AON, płk
prof. dr hab. Eugeniusz Nowak – AON, płk dr inż. Zbigniew
Piątek – AON, dr Aleksandra Skrabacz – AON, dr inż. Bernard
Wiśniewski – Departament Zarządzania Kryzysowego i Spraw
Obronnych, prof. dr hab. Jan Wojnarowski – AON zostały wy-
dane w książce pod redakcją naukową płk. dr. inż. Zbigniewa
Piątka Współczesny wymiar terroryzmu.
g
Ppłk dr inż. Marek Mróz
Jerzego Mroza. Jedną z metod skutecznego przeciwdziała-
nia terroryzmowi jest wykorzystanie informacji jako narzę-
dzia w walce z terroryzmem, przy zapewnionych do tego
celu: prawnych instrumentach, powołanych jednostkach or-
ganizacyjnych, zajmujących się badaniem i analizowaniem
uzyskiwanych informacji, które będą właściwie koordyno-
wać obieg informacji pomiędzy instytucjami zajmującymi
się zwalczaniem terroryzmu.
Praktyczne elementy współpracy cywilno-wojskowej
w zwalczaniu zagrożeń biologicznych były tematem wystą-
pienia płk. dr. Artura Zdrojewskiego, natomiast zamachy
terrorystyczne z użyciem improwizowanych urządzeń wy-
buchowych (próba oceny zjawiska w kontekście problemu
społecznego) zaprezentował asp. sztab. mgr Andrzej
Mroczek.
Panel czwarty konferencji rozpoczęli dr inż. Lech Szugajew
i mgr inż. Józef Jarzemski referatem pod tytułem Możli-
wości urządzeń zakłócających telefonię komórkową. Zwrócili
w nim uwagę na problem techniczny środków zapobiegania,
walki oraz obrony przed terroryzmem. Zademonstrowali możli-
wości użycia urządzeń zakłócających typu lekkiego, np. zagłu-
szarki telefonów komórkowych. W czasie tego praktycznego po-
kazu nikt z uczestników konferencji nie mógł odebrać telefonu
ani z kimkolwiek się połączyć.
Kolejny temat – Systemy ewakuacji i ochrony przed czynni-
kami NBC w przypadku zdarzeń masowych – omówiła mgr
inż. Wioletta Węglewska. Zaprezentowała systemy ochrony
indywidualnej i grupowej przed działaniem substancji i czyn-
ników chemicznych, także potencjalnych środków broni terro-
rystycznej (WMD) i wojskowych czynników (NBC).
Wystąpienia plenarne w ostatnim panelu konferencji zakoń-
czył referat pod tytułem Ochrona informacji niejawnych przed
utratą – system ochrony akustyczno-elektromagnetycznej, wy-
W Polsce nie docenia się możliwości wykorzystania żołnierzy sił
specjalnych do realizacji zadań o charakterze szkoleniowym
w ramach prowadzenia działań niekonwencjonalnych oraz zadań
realizowanuch w ramach wsparcia militarnego
(Dariusz Dachowicz)
190 Myśl Wojskowa1/2007
W
październiku ubiegłego roku w Wojskowym
Domu Wypoczynkowym w Waplewie odbyła się
VI Międzynarodowa Konferencja Uzbrojeniowa
na temat Naukowe aspekty techniki uzbrojenia. Miała ona
szczególnie uroczysty charakter, przebiegała bowiem w roku
jubileuszu 55-lecia Wojskowej Akademii Technicznej im.
Jarosława Dąbrowskiego. Patronat honorowy nad jej obrada-
mi objął szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego – gen.
Franciszek Gągor, patronat merytoryczny – dyrektor
Departamentu Polityki Zbrojeniowej MON – gen. bryg. dr inż.
Adam Sowa, patronat naukowy – przewodniczący Polskiego
Towarzystwa Mechaniki Teoretycznej i Stosowanej – prof. dr
hab. inż. Józef Kubiak, a patronat medialny – redaktor naczel-
ny „Myśli Wojskowej” – płk dr Józef Zieliński.
Obrady konferencji otworzył prorektor ds. kształcenia
Wojskowej Akademii Technicznej – prof. dr hab. inż. Radosław
Trębiński, który w swoim wystąpieniu powiedział m.in.: Już
po raz szósty Międzynarodowa Konferencja Uzbrojeniowa,
organizowana przez Instytut Elektromechaniki – dawny Instytut
Techniki Uzbrojenia – Wydziału Mechatroniki Wojskowej
Akademii Technicznej, ma zaszczyt i przyjemność gościć wy-
bitnych naukowców, inżynierów i techników z kraju i z zagra-
nicy, reprezentujących różne dyscypliny naukowe, ściśle jed-
nak związane z techniką wojskową. Swój niewątpliwy prestiż
i pozycję konferencja zawdzięcza nie tylko wysokiemu pozio-
mowi merytorycznemu przedstawianych prac, ale także klima-
towi i twórczej atmosferze wymiany poglądów i opinii.
Z dużą satysfakcją witam wszystkich uczestników, reprezentu-
jących: Sztab Generalny WP, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa
Wyższego, instytucje centralne Ministerstwa Obrony Narodowej,
rodzaje sił zbrojnych, cywilne oraz wojskowe uczelnie i ośrod-
ki badawczo-rozwojowe, a także przedstawicieli polskiego prze-
mysłu obronnego, bez którego efekty pracy naukowców nie
miałyby szans wdrożenia. Szczególnie gorąco witam zagra-
nicznych uczestników konferencji z: Bułgarii, Czech, Rumunii,
Słowacji, Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej
i Węgier.
Podczas uroczystej pierwszej sesji plenarnej, której przewod-
niczyli dziekan Wydziału Mechatroniki – prof. dr hab. inż.
Aleksander Olejnik (przewodniczący Rady Naukowo–
Programowej Konferencji) oraz dyrektor Instytutu
Elektromechaniki Wydziału Mechatroniki – prof. dr hab. inż.
Józef Gacek (przewodniczący Komitetu Organizacyjnego
Konferencji), wygłoszono trzy referaty:
— Zespół Badawczy Konstrukcji Specjalnych i Balistyki
w roku jubileuszu 55-lecia Wojskowej Akademii Techniczne;
referujący – płk dr inż. Ryszard Woźniak;
— Grupa BUMAR: dzisiaj, jutro, wyzwania; referujący – dr
inż. Wiesław Jędrzejewski;
— Krajowe możliwości w zakresie zabezpieczenia perspek-
tywicznych potrzeb uzbrojenia i wyposażenia Sił Zbrojnych
RP, referujący – gen. bryg. mgr inż. Jerzy Paszkowski.
Pierwszy referat nawiązywał do jubileuszu 55-lecia
Wojskowej Akademii Technicznej: W roku 2006 Akademia po-
zostaje nadal największą w kraju wojskowo-cywilną uczelnią
politechniczną, kształcącą studentów cywilnych i munduro-
wych w ponad 50 specjalnościach oraz prowadzącą prace na-
ukowo-badawcze ukierunkowane na potrzeby zarówno Sił
Zbrojnych RP, jak i gospodarki narodowej. W ciągu 55 lat ist-
nienia mury Akademii opuściło ponad 40 tysięcy wysoko wy-
kwalifikowanych absolwentów, a jej kadra może poszczycić się
Waplewo 2006
Recenzje i omówienia
191 Myśl Wojskowa 1/2007
wieloma oryginalnymi rozwiązaniami technicznymi, które zna-
lazły zastosowanie praktyczne, zarówno w sektorze wojsko-
wym, jak i cywilnym.
Motorem działalności każdego środowiska naukowo-
-dydaktycznego są jego pracownicy, skupieni często
w zespołach badawczych, tworzonych do rozwiązywania
konkretnych problemów naukowych i wdrażania ich wyni-
ków. Nie inaczej jest w Wojskowej Akademii Technicznej,
na siedmiu jej wydziałach działa wiele takich zespołów, kie-
rowanych przez uznane w kraju i za granicą autorytety.
Bogaty dorobek tych zespołów złożył się na obecny i god-
ny uznania wizerunek Akademii w Polsce i na świecie.
Jednym z takich zespołów, działających od 12 lat w Instytucie
Elektromechaniki – dawnym Instytucie Techniki Uzbrojenia –
Wydziału Mechatroniki, jest Zespół Badawczy Konstrukcji
Specjalnych i Balistyki, będący kontynuatorem bogatych tra-
dycji Wojskowej Akademii Technicznej w dziedzinie techniki
uzbrojenia i to zarówno w obszarze dydaktyki, jak i w obsza-
rze prowadzonych prac naukowo-badawczych.
Tegoroczna konferencja zgromadziła 192 uczestników,
w tym 28 z zagranicy, a podczas trzydniowych obrad wygło-
szono 122 referaty (spośród 129 zgłoszonych) na trzech se-
sjach plenarnych oraz na trzynastu sesjach panelowych i pla-
katowych, zatytułowanych: Materiały wybuchowe i balistyka
końcowa, Eksploatacja: teoria i praktyka, Technologia uzbro-
jenia, Balistyka wewnętrzna, Eksploatacja broni palnej,
Technologia materiałów wybuchowych, Rozwój techniki uzbro-
jenia, Badanie i modelowanie zjawisk dynamicznych,
Aerodynamika obiektów latających, Dynamika i wytrzymałość
konstrukcji, Wykrywanie i śledzenie celów, Eksploatacja tech-
niki uzbrojenia, Balistyka końcowa, Sterowanie i modelowa-
nie zjawisk dynamicznych, Balistyka zewnętrzna i dynamika
lotu. Wszystkie referaty, które uzyskały pozytywne opinie re-
cenzentów, opublikowano w wydawnictwie konferencyjnym,
zawierającym streszczenia prac, oraz na płycie CD, prezentu-
jąc pełne teksty referatów (materiały są dostępne w Bibliotece
Głównej WAT).
Inne interesujące referaty wygłoszone na sesjach plenar-
nych to:
— Technological aspects of the Iraqi Army’s Force gener-
ation; referujący – płk dr inż. László Fecsó;
— Main threats for troops in Iraq and technical counter-
measures against them; referujący – ppłk dr inż. Przemysław
Kupidura;
— Kierunki rozwoju PZR NEWA S.C. dla Sił Powietrznych
RP; referujący – dr inż. Maciej Podciechowski;
— Globalizacja produkcji i dostaw uzbrojenia i sprzętu woj-
skowego jako wyzwanie dla systemu kodyfikacyjnego NATO
(NATO Codification System – NCS; referujący – płk mgr inż.
Marek Dalkowski;
— FOX-7 – nowy materiał wybuchowy o obniżonej wrażli-
wości; referujący – dr inż. Leszek Szymańczyk;
— Mina zdalnego rażenia do niszczenia śmigłowców;
referujący – dr hab. inż. Henryk Madura, prof. WAT;
— Analiza zastosowania i wyników badań opracowywanych
w Polsce strzeleckich naboi wzorcowych w odniesieniu do wy-
magań zawartych w założeniach taktyczno-technicznych;
referujący – ppłk dr inż. Wiesław Stępniak;
— Broń ukryta w warunkach zagrożeń atakami terrorystycz-
nymi; referujący – mgr Ireneusz T. Dziubek;
— Monitoring antyterrorystyczny baz morskich i portów;
referujący – dr inż. Dariusz Grabiec;
— Wirtualny trenażer i system oceny strzelań na potrzeby
zestawów artyleryjsko-rakietowych OPL; referujący – dr inż.
Jarosław Panasiuk;
— Stawianie min z okrętów podwodnych; referujący – dr
inż. Jerzy Głębocki;
— Tendencje rozwojowe przenośnych przeciwlotniczych
zestawów rakietowych; referujący – mgr inż. Sławomir
Tamberg.
Konferencję zamknął prodziekan Wydziału Mechatroniki –
dr hab. inż. Bogdan Zygmunt, który podsumowując jej wyni-
ki stwierdził: Rezultaty prezentowanych prac podczas
VI Konferencji Uzbrojeniowej potwierdziły, że polscy naukow-
cy wraz z krajowym przemysłem obronnym, wspierani przez
specjalistów rodzajów wojsk, są zdolni do spełnienia wysokich
wymagań taktyczno-technicznych na sprzęt i wyposażenie dla
naszych sił zbrojnych. Mamy się czym pochwalić, więc zrób-
my wszystko, aby ten potencjał efektywnie wykorzystać dla
Rzeczypospolitej.
g


Płk dr Ryszard Woźniak


192 Myśl Wojskowa 1/2007
S UMMARY
BrigGen Andrzej Szymonik, PhD:
State Security Strategy
The article deals with the subject of financing of the armed
forces originating from the state security strategy. Various terms
related to the subject are covered, among them: strategy, state
security threat, state defense or defense budget. Szymonik
discusses the MoD budget for 2007 and for 2007–2012 which
derives from the state defense needs as well as state’s capabi-
lities to meet them. The author provides an analysis of Polish
defense expenses, when compared with other NATO states, as
well as of the structure of the MoD budget. It is assumed
that in 2007-2012 the measures assigned for the technical
modernization shall increase by 10-11% per year.
Col (Ret.) Marian Kozub, Prof.:
Security Issue at the Outset of the 21
st

Century
The article starts with a definition of security as well as draws
our attention to the threats to security on the verge of the 20
th

and 21
st
century. Kozub brings forward the opinions of many
politics experts and military theoreticians on the subject of
world security and new international order. He also comments
on the conclusions from the Hart-Rudman Commission
report.
Julian Kaczmarek, Prof.:
The Way to Stabilization and Peace
In the world of today, an increasingly greater attention is
paid to the issue of security. A new term has even been formed
to describe this phenomenon, i.e. “broad panorama of
security”. Ensuring stabilization and maintaining peace
requires complex diplomatic procedures, but well trained and
well armed troops are also essential. At present, efforts
mostly concentrate on conducting a global war on terror, which
requires developing general strategy by democratic states. The
European Union and entire international community must now
join the peace operations that have so far been conducted
mainly by NATO.
Col (Ret) Tadeusz Chiniewicz, LtCol Michał
Gałkowski:
State Defense Potential
Since the 90-ies, in politics there have been certain tenden-
cies of relaxation and mutual trust. In spite of that, however,
there still should be sought ways to enforce the state defense
potential, even if only to deter a prospective adversary. At
present, the established force strength of the Polish Armed
Forces in the peace time generates the need to search for
additional solutions aiming at increasing the defense potential
at the moment of conflict threat on greater scale. Such
strategically considered needs stem from the small force
strength in the peace time and large mobilization base and
capabilities of new formations providing strategic reserves.
The article suggests several example solutions in that matter.
LtCol Roman Szymaniuk, PhD:
Information in Crisis Management
The state of crisis, such disadvantageous state for the
development of organization, seem inevitable in the life of
today. As crisis has a destructive effect on every organization,
it should be identified as soon as possible, and the anti-crisis
procedures initiated in the organization. Their effectiveness to
a great extent depends on the effectiveness of the organization’s
information system. Therefore, the system should be
organized in such a way that the information it provides
should change the scope of ignorance about the disadvanta-
geous phenomena inside organization and around it.
The condition for prevention of a crisis situation or minimi-
zing possible damage is to possess certain data base about
threats and ways of preventing them.
BrigGen Krzysztof Załęski, PhD:
Defense Criteria and Armed Forces
Development
The threats of the 21
st
century are the starting point for
building a defined state defense system. Załęski in his article
puts forward numerous questions that are to facilitate determi-
nation of the conditions of these threats as defining and
locating specific adversary is becoming more difficult. Next,
he draws up probable scenarios of future operations and
discusses the requirements related to the issues of reconnais-
sance (information), armament, air transport (peace missions),
logistics and the troop training system.
LtCol Andrzej Polak, PhD:
Military Operations of Today and of the
Future
The analysis of the conflicts that occurred on the verge of
the 20
th
and 21
st
centuries allows to conclude that the
military objective is changing. The conditions for victory in
the global process of achieving the objective in the Clausevitz
war have undergone evolution. So-called heavy war operations
have decreased on their significance in crisis situation solving.
The state security shall be achieved through counteracting
indirect threats. The order of implementation of military
objectives has been reversed. Originally, the subject of milita-
ry influence were the adversary’s armed forces. Today, they
are social (leaders, essential elements of organization,
society) and economic (infrastructure) factors.
BrigGen Andrzej Kaczyński, Col Mirosław Banasik:
Conducting Operations with the Principle
of Expected Results
The authors sharing their experience from operations in
Kosovo, Bosnia, Iraq and Afghanistan present a number of new
aspects met on the way to arrive at the outcome of an
operation. They point to the fact that at present the armed
forces are not capable of solving the conflict on their own, and
it is necessary to cooperate with the civil structures. As
193 Myśl Wojskowa 1/2007
S UMMARY
Kaczyński and Banasik report, the objective of the expected
results concept is the cohesion and unity of efforts as well as
interdependence of all instruments of political, military, civil
and economic influence.
LtCol Zbigniew Galuch:
Force Protection Tasks
The preparation of troops for keeping up the continuous,
effective and dexterous operating throughout the time of
peace, crisis and war requires meeting the conditions for
maintaining the operational capabilities – force protection. This
demands a new approach within the entire armed forces,
better synchronization within the force protection of individu-
al units of various branches of the armed forces, and with au-
tonomy of operating. Concentrating all the elements aiming at
maintenance of the operational capabilities within force
protection, considering and securing proper forces and
measures as well as treating all these elements as equally
important allows to achieve much better effects and efficiency
of action.
Col Mariusz Wiatr, PhD:
Provincial Reconstruction Team – New
Quality in Civil and Military Cooperation
Civilian and military cooperation is a sort of relationship
that is mutually advantageous: on one hand, civil authorities
need the military means quite frequently now, and on the other
hand, the support of civil environment becomes essential for
the military operations. The main CIMIC actions focus
mostly on reconstruction of social relations and infrastructure
in the initial stage of an operation as well as after its
completion.
The forms and rules of civilian and military cooperation are
being constantly improved. Provincial Reconstruction Teams
operating in Afghanistan conduct interesting and much
promising actions undertaken in that field. Their actions aim
at expanding the influences of central authorities in the
provinces of Afghanistan, and their main task is to take actions
to increase security and rebuilt infrastructure.
Experience gained so far shows that Provincial Reconstruction
Teams play a positive role in the process of stabilization and
reconstruction in Afghanistan. However, the question whether
the model of PRT may be also applicable in other trouble spots
in the world in the process of conflict prevention or post-
-conflict stabilization.
Cmdr Pil Zenon Chojnacki, MSc; Maj Karol Dymanowski,
MSc; Capt Paweł Ponczyński, MS:
Joint Informational Preparation of Operatio