NR 17 (535) 22 KWIETNIA 2007

CENA 4,70 ZŁ (W TYM 7% VAT)

TYGODNIK

REKONWERSJA: SZANSA BEZ MUNDURU str. 40

Patrol z niespodzianką
ISSN 0867-4523

GRIPENY NAD BAŁTYKIEM

INDEKS 337 374

www.zolnierz-polski.pl

W Sharanie będzie stacjonowało dowództwo polskiej grupy bojowej

POLACY W AFGANISTANIE

Kąpiel

w przeręblu

WYPOCZYNEK

na lato
W NUMERZE:

Atrakcje

SIŁY POWIETRZNE: Zmiany w lotnictwie wojskowym MARYNARKA WOJENNA: Pożar na okręcie str. 38

Europejscy marines

str. 30

TERRORYZM: NARODZINY NOWEGO MOCARSTWA str. 20

AAAAAAA AAAAAAAA W NUMERZE
TEMAT NUMERU

PIECHOTA MORSKA
Marines najczęściej kojarzą się z operacjami desantowymi, ale w rzeczywistości wykonują znacznie więcej zadań, z reguły mniej spektakularnych niż zdobywanie przyczółków na wrogich wybrzeżach
STR. 8

WOJSKO

MISJE SIŁY POWIETRZNE

WALKA Z BIEDĄ I NARKOBIZNESEM
Zdaniem ekspertów, zapewnienie podstawowych warunków bezpieczeństwa w Afganistanie to kwestia najbliższych trzech lat, ale o pełnej stabilizacji będzie można mówić dopiero za lat kilkanaście
STR. 15

KTO IM DA SKRZYDŁA?
Obecne struktury baz i eskadr nie przystają do potrzeb wynikających z wprowadzania do lotnictwa nowoczesnych samolotów. Dlatego szykują się duże zmiany w strukturach Sił Powietrznych STR. 30

KULISY

REKONWERSJA

SZANSA BEZ MUNDURU
Czy rekonwersja w obecnym wydaniu nie przypomina gry pozorów? I czy nie warto podpatrzeć, jak ją robią inni? STR. 40

WOJSKO MARYNARKA WOJENNA

MISJE

SPRAGNIENI SPOKOJU
Polscy żołnierze nieraz słyszą opinię niektórych mieszkańców Iraku, z rozrzewnieniem wspominających czasy sprzed interwencji wojsk koalicji – wtedy przynajmniej było wiadomo, kto zginie STR. 12

POŻAR NA OKRĘCIE
Marynarze od wieków boją się pożarów, bo choć wody dookoła pod dostatkiem, niejeden okręt poszedł na dno spalony do cna
STR. 38

PO PROSTU ELITA
Do elitarnych pododdziałów naszej armii dołączyli niedawno żołnierze taktycznych zespołów koordynacji obszaru powietrznego
STR. 28

2 Polska Zbrojna

nr 17/2007

RODZINA Z BLISKA

Babskie Centrum Dowodzenia
BOGUSŁAW POLITOWSKI

P
nr 17/2007

Z Garnizonu Brzeg na misję każdy żołnierz wyjeżdża z małym porcelanowym słonikiem. I można się śmiać, nie wierzyć w czary, zabobony i amulety, ale jak dotąd każdy z kilkuset saperów powrócił do domu.
wego słonia. Zazwyczaj wszyscy mają wtedy łzy w oczach.

amiętajcie! Nie robicie nam żadnej łaski! Każdy z was ma rozkaz powrócić cały i zdrowy do domu. Te słoniki z trąbą do góry są na szczęście. Mają was strzec i przypominać, że czekamy...”. Takimi słowami w Brzegu żegnany jest każdy saper wyjeżdżający na misję. Oczywiście nie podczas oficjalnych uroczystości, ale tych mniej formalnych, rodzinnych, które zawsze odbywają się w Klubie Garnizonowym. To już taka tradycja. Jadwiga Sioma, przewodnicząca Stowarzyszenia Rodzina Wojskowa, najpierw pół żartem, pół serio wydaje żołnierzom taki rozkaz, a później, ściskając każdego, wręcza figurkę porcelano-

Łzy radości, łzy smutku
Zaczęło się w połowie marca 2002 r. Wtedy właśnie z Brzegu na misję w Afganistanie wyjeżdżał pierwszy polski kontyngent. Wtedy też pani Jadwiga uznała, że oficjalne uroczystości na placu apelowym jednostki to za mało. Zależało jej na pożegnaniu ciepłym, rodzinnym i serdecznym. Takim, które się pamięta długo. Pożegnaniu, które jednocześnie stanie się zobowiązaniem wobec wyjeżdżających, że w kraju ich rodziny nie będą zdane na siebie. Że klub staje się miejscem, gdzie zawsze znajdą pomoc, pocieszenie i wsparcie.

Podczas tamtego spotkania było wiele łez, bo pożegnania zawsze są smutne. Żołnierze dostali słoniki, ich najbliżsi wizytówki z numerami telefonów. I telefony faktycznie się rozdzwoniły. Dzwoniły matki, żony, narzeczone. Później zaczęły przychodzić. Ot tak, na chwilę, zapytać, co słychać. Czasami poradzić się, albo, tak po prostu przed kimś wypłakać. – Wtedy były inne czasy – wspomina pani Jadwiga. – Internet nie był tak powszechny, połączenia z kraju prawie niemożliwe, a z Afganistanu minuta rozmowy kosztowała cztery dolary. Tutaj w klubie staliśmy się swoistym przekaźnikiem informacji. Organizowaliśmy spotkania rodzin i bezpośrednie połączenia z bazą  Polska Zbrojna 3

Z BLISKA RODZINA

P

Jadwiga Sioma

ani Jadwiga jest wrażliwa i wylała wiele łez radości i smutku. Wraz z rodzinami żegnała żołnierzy wyjeżdżających na kolejne misje i witała ich wiele razy na różnych lotniskach. Często przekazywała najważniejsze życiowe informacje. Oto gdzieś w Wałbrzychu na porodówce żona żołnierza urodziła syna. Telefon zadzwonił w nocy. Pani Jadwiga natychmiast skontaktowała się z bazą Bagram, aby obwieścić szczęśliwemu tacie najważniejszą wiadomość. Bywało jednak, że musiała przekazywać także złe wieści. Tak było, gdy jeden z żołnierzy stracił nogę, wchodząc na minę, gdy nowo narodzone dziecko zmarło po kilkunastu dniach życia. Niektórych informacji nie przekazywała w ogóle. No bo jak zadzwonić do żołnierza narażającego życie z dala od domu i powiedzieć mu, że jego żona właśnie znalazła sobie innego? Wtedy nie zadzwoniła. Wzięła jednak kobietę na pogawędkę, która skończyła się ostrą rozmową. Listy szczere i serdeczne, pełne podziękowań i wdzięczności przechowuje pieczołowicie jako potwierdzenie, że warto oddać się ludziom, służyć im i pomagać. Kierowniczka klubu Janina Koronkiewicz, wspierająca od dawna stowarzyszenie, żartuje, że gdyby Jadwiga Sioma wysłała na misję numer swojego konta, to żołnierze bez wahania wpłacaliby na nie swoje pobory, bo tak jej ufają. I jest w tym prawda, bo pani Jadwiga wielokrotnie pośredniczyła w przesyłaniu na misję i w drugą stronę różnych ważnych dokumentów rodzinnych, w tym i finansowych.

Żołnierze słoniki traktują jak talizmany. Wierzą, że są one wyrazem życzliwości, ciepła i gorących życzeń szczęścia.
Biały Orzeł. Dostawaliśmy stamtąd kasety wideo o służbie naszych żołnierzy i razem je oglądaliśmy. Powstało tutaj Babskie Centrum Dowodzenia. Były to czasy, kiedy żadna jednostka, żadna instytucja nie miała gotowych wzorców, jak pomagać rodzinom tych, którzy wyjechali. Nie normowały tego żadne przepisy ani rozporządzenia. Jadwiga Sioma – wywodząca się z wojskowej rodziny, żona wojskowego, dzięki własnym doświadczeniom budowała system, który miał łagodzić tęsknotę za bliskimi. Jako pracownik klubu zawsze mogła liczyć na pomoc kierownictwa i innych pracowników placówki. Brzeski klub szybko zresztą zyskał w całym wojsku miano wzorcowej instytucji zajmującej się pomocą rodzinie. Na wspomnienie zaczarowanych słoników dowódca brygady tylko się uśmiecha. Nie bardzo chce rozmawiać o amuletach, ale wiele dobrego mówi o działalności stowarzyszenia i pani Jadwigi. Sam był na misji i wie, jak wiele znaczy podczas wykonywania zadań świadomość, że ktoś zadba o dom i rodzinę. Płk Zbigniew Wójt zdaje sobie sprawę z tego, że pani Jadwidze wiele kobiet śmielej powie o swoich problemach niż jemu. Matki, żony czy narzeczone mają często problemy, które kobieta zrozumie znacznie lepiej niż najwrażliwszy nawet dowódca. Żołnierze słoniki traktują jednak jak talizmany. Wierzą, że są one wyrazem życzliwości, ciepła i gorących życzeń szczęścia. Por. RadosławTeleżyński – dowódca plutonu na misję jedzie po raz pierwszy. Na spotkanie przyszedł z narzeczoną. Oboje nie wiedzą jeszcze, czym jest rozłąka i bolesne oczekiwanie. Zdecydowana większość jego ludzi to jednak doświadczeni saperzy, którzy zaliczyli po kilka pobytów na misjach. St. plut. Rafał Skóratowicz jedzie na trzecią misję. Podczas spotkania w klubie towarzyszy mu półtoraroczna córka Agatka i żona Anna. Świadomość, że w klubie jest ktoś, kto zawsze zechce pomóc, jest dla niej dużym wsparciem. Podobne zdanie ma Zuzanna Barańska,
nr 17/2007

Zaczarowane słoniki
10 kwietnia w Klubie Garnizonowym w Brzegu po raz dziewiąty odbyło się rodzinne pożegnanie kolejnej grupy saperów udających się na misję do Afganistanu. Zebranym o polskich kwiatach zaśpiewał klubowy zespół „Inwencja”. Była lampka wina, owoce, ciastka... Były życzenia od dowódcy i burmistrza. Było błogosławieństwo kapelana, były pamiątkowe zdjęcia. Było wreszcie jak zwykle polecenie pani Jadwigi, że to żadna łaska, że mają wracać szczęśliwie... Były słynne słoniki i łzy...

4 Polska Zbrojna

Spojrzenie Specjalistów, Poglądy Praktyków
gia rate St
Obronnoś
ć

Arm ia
hn T Te Tec

nr 17/2007

Dostępna w kolportażu wojskowym i prenumeracie Polska Zbrojna 5

iec

stwo T T T a ak zeń t

która zna panią Jadwigę i wie, że zawsze może liczyć na jej pomoc. Jej mąż, sierż. Bogusław Barański, wyjeżdżał na pierwszą afgańską misję w marcu 2002 roku. Był tam aż rok. Wtedy spotkania w klubie, połączenia z bazą Bagram, wsparcie stowarzyszenia dodawały otuchy. Państwu Barańskim podczas tych „spotkań” towarzyszyła córka Alicja. Plutonowy Bartosz Kadłubowski jedzie na misję trzeci raz. Podczas pierwszej był kawalerem. Gdy jechał na drugą misję, tęsknił za narzeczoną Jadwigą. Teraz wyjeżdża, zostawiając Jadwigę – już żonę, w ciąży. W ostatnich dniach lipca nastąpi rozwiązanie. On daleko będzie niecierpliwie czekał na wiadomość, czy urodzi się syn czy córka. Jego żona wie, że w razie potrzeby trzeba zadzwonić do pani Jadzi ze stowarzyszenia. Słonik ma tym razem przynieść szczęście obojgu małżonkom. W chwili opublikowania tego materiału żegnani żołnierze są już w Afganistanie. Jednak w maju z brzeskiej brygady na misję poleci kolejna grupa dwudziestu kilku saperów. Oczywiście, jak każe tradycja, spotkają się w klubie. Przyprowadzą swoich najbliższych, wysłuchają rozkazu, że mają szczęśliwie wracać. Dostaną też porcelanowe słoniki. Oby nigdy nie  utraciły swojej mocy.

ik a

Be z

a yk

p

WYDARZENIA ZAPIS

Żandarmi i logistyka

Spór o lustrację

N

Saperskie święto B

yłem dowódcą czwartej zmiany polskiego kontyngentu w Iraku i wiem, ile wysiłku i poświęcenia kosztuje to, co realizują saperzy w tych misjach. Za to chylę przed nimi czoło – mówił 13 bm. w czasie obchodów Dnia Sapera w 16 Batalionie Saperów w Tczewie gen. broni Waldemar Skrzypczak, dowódca WL. Święto było okazją do uhonorowania wyróżniających się żołnierzy. Natomiast w samo święto saperów, 16 bm., delegacje wojskowe złożyły kwiaty pod warszawskim pomnikiem Chwała Saperom i na płycie czerniakowskiej. (KW)

a półroczną misję do Libanu w ramach Polskiego Kontyngentu Wojskowego UNIFIL wyjechali żołnierze ŻW i Pomorskiego Okręgu Wojskowego. 134 żandarmów i 38 żołnierzy Wojsk Lądowych żegnał w Warszawie 13 bm. minister obrony Aleksander Szczygło. – Nasza obecność w zapalnych rejonach świata to kwestia polskiej racji stanu – powiedział minister. Jadąca do Libanu w ramach wzmocnienia PKW kompania manewrowa złożona z żandarmów oddziału specjalnego ŻW z Gliwic ma odpowiadać m.in. za patrolowanie i ob-

serwację rejonu odpowiedzialności. Żandarmów będą wspierać pododdziały zabezpieczające z Wojsk Lądowych – m.in. patrol rozminowania, grupa ewakuacji medycznej, sekcja łączności i pluton logistyczny. Natomiast w Centrum Szkolenia na potrzeby Sił Pokojowych w Kielcach-Bukówce 10 bm. pożegnano 500 wojskowych POW jadących do Libanu w ramach XXVII zmiany PKW. Do głównych zadań kontyngentu należą: transport materiałów i produktów do rejonu operacyjnego, remont pojazdów oraz pomoc humanitarna. (AB,AD) uczestnictwa jednostek wojskowych w misjach humanitarnych ONZ, NATO i UE. Autorzy nowelizacji podkreślają konieczność posiadania jednolitych, dobrze przygotowanych wojsk specjalnych. Stanowisko dowódcy DWS będzie równorzędne ze stanowiskami dowódców rodzajów sił zbrojnych. Dowództwo Wojsk Specjalnych, mieszczące się w Bydgoszczy, powstało na początku br. Kieruje nim gen. dyw. Edward Gruszka. (ATU)

S

Czwarty element

D

A propos

o ustawy o powszechnym obowiązku obrony sejm, nowelizując jednogłośnie ten akt prawny, wprowadził 13 bm. poprawkę dotyczącą utworzenia nowego rodzaju sił zbrojnych – Wojsk Specjalnych. Nowelizacja trafi teraz do senatu. Według rządu zmiana, którą proponuje, jest konieczna w związku z nowymi warunkami użycia armii w czasie pokoju. Dotyczy to głównie

ejmowa Komisja Obrony Narodowej 12 bm. wstrzymała na dwa tygodnie prace nad rządową nowelizacją ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych – do czasu otrzymania ekspertyzy w sprawie lustracji wyższych rangą oficerów. Powołana przez KON podkomisja zaproponowała objęcie wymogiem składania oświadczeń lustracyjnych wszystkich żołnierzy zajmujących stanowiska generalskie, pułkownikowskie oraz komendantów WKU i ich zastępców. – Nie wiem, po co mamy zajmować się lustracją – protestował Zbyszek Zaborowski, poseł SLD. Tym bardziej że szef SGWP i dowódcy mają prawo zasięgnięcia informacji o przeszłości podwładnych, np. w ramach dostępu do informacji niejawnych – dodał. Biuro Legislacyjne Sejmu zwróciło uwagę, że taki przepis wykracza poza zakres ustawy pragmatycznej i mógłby być uchylony przez Trybunał Konstytucyjny. W tej sytuacji posłowie postanowili zasięgnąć opinii prawników, z czym zgodził się Bogusław Winid, wiceminister obrony. (R)

Aleksander Szczygło, minister obrony narodowej:
w tym ustawy pragmatycznej. Pracuje już nad nimi pięcioosobowy zespół prawników. Mają oni uporać się z tym zadaniem do połowy września. Ale te trzy ustawy nie będą dotyczyły uprawnień emerytalnych. Ustawę o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych zamierzamy pozostawić w dotychczasowym brzmieniu. Być może przyczyną tych plotek są ostatnie ruchy kadrowe wśród generałów, które nastąpiły po Pana powrocie do resortu. Pewnie zdaje Pan sobie sprawę z tego, że pomysł zwalniania oficerów do cywila dlatego, że przed wielu laty skończyli szkoły w ZSRR i NRD, wywołuje kontrowersje. – Dymisji, które nastąpiły lub które zapowiedziałem, proszę nie wiązać z faktem ukończenia przez konkretnych oficerów tej czy innej uczelni. W decyzjach kadrowych kierowałem się wyłącznie tym, czy byli oni skuteczni w działalności służbowej i czy mieliśmy wspólne poglądy na to, jak powinny funkcjonować siły zbrojne. Wojsku potrzebna jest nowa jakość w dowodzeniu. Dlatego chcę newralgiczne stanowiska powierzyć młodszym osobom, potrafiącym wnieść zastrzyk młodych sił, nowe pomysły w połączeniu z odpowiedzialnością. Mamy w wojsku odpowiednich kandydatów na takie stanowiska i warto dać im szansę, by pokazali, co potrafią.

Panie Ministrze, wśród żołnierzy znów pojawiły się pogłoski, że zmienią się zasady zaopatrzenia emerytalnego. Czy to nastąpi? Jeśli tak, to kiedy i w jaki sposób? – Nie prowadzimy w resorcie żadnych prac legislacyjnych w tym kierunku, ani nie spodziewam się inicjatywy innych ministerstw w tym zakresie – a musiałaby ona być z nami konsultowana. Przyznam, że zaskakuje mnie zjawisko regularnego powstawania takich plotek. Pojawiają się one rokrocznie, na początku roku lub pod jego koniec. Mimo iż w ostatnich latach nie miały one pokrycia w faktach. Jednak jest pomysł napisania od nowa zasadniczych ustaw regulujących sprawy obronności kraju, w tym służby zawo-

dowej żołnierzy. Może właśnie one wprowadzą nowe zasady przechodzenia na emeryturę, np. podniosą wysługę uprawniającą do świadczenia emeryckiego, zmniejszą wysokość wypłacanych odpraw lub wprowadzą emerytury pomostowe? – Faktycznie, jeszcze w tym roku chcemy przedłożyć parlamentowi projekty trzech dużych, kompleksowych ustaw dotyczących całokształtu spraw obronnych,

JAROSAW WIŚNIEWSKI (2)

Notował Artur Goławski
Pełna wersja rozmowy z ministrem obrony narodowej w Gazecie Internetowej: www.zolnierz-polski.pl i w „Polsce Zbrojnej” nr 18/19

6 Polska Zbrojna

nr 17/2007

Spóźnione pytania D
JAROSŁAW WIŚNIEWSKI

— WARUNKI W IRAKU I AFGANISTANIE dynamicznie się zmieniają i dlatego potrzeba tam większej liczby żołnierzy do działań ofensywnych – mówił minister Aleksander Szczygło 11 bm., żegnając na wrocławskim lotnisku Strachowice blisko 150 żołnierzy wyjeżdżających na misje. Do Afganistanu odleciało ok. 90 wojskowych, przede wszystkim łącznościowcy i logistycy. Ich zadaniem będzie zorganizowanie pobytu dla głównych sił PKW. Pozostali żołnierze zastąpili w Iraku kolegów – blisko 60 żołnierzy ósmej zmiany, głównie logistyków i pracowników lotniska, którzy wrócili do kraju wcześniej niż planowano. Na tym samym wrocławskim lotnisku witał ich 16 bm. minister Szczygło, dziękując za sprawne wykonanie zadań na misji. (Poli)

Szczecińska zmiana warty

G

en. bryg. Andrzej Malinowski został nowym dowódcą 12 Dywizji Zmechanizowanej. Obowiązki przejął od gen. bryg. Jerzego Michałowskiego, 10 bm. w Szczecinie. Uczestniczący w uroczystości gen. broni Waldemar Skrzypczak, dowódca Wojsk Lądowych, podkreślał, że nowy szef 12 DZ to dobry kandydat, który podoła zadaniom. Za najważniejsze z nich gen. Skrzypczak uznał zapewnienie bezpieczeństwa w operacjach wojskowych prowadzonych poza granicami kraju. Generał służył już w Szczecinie jako dowódca 12 BZ. W Iraku pełnił funkcję zastępcy dowódcy Wielonarodowej Dywizji Centrum–Południe VI zmiany PKW, a ostatnio był zastępcą szefa sztabu Wojsk Lądowych. Gen. Michałowski przechodzi do Dowództwa WL. Zastąpi tam gen. dyw. Zbigniewa Cieślika na stanowisku szefa sztabu Wojsk Lądowych. (da)

Grupa stabilizacji P
rojekt utworzenia przez państwa Grupy Wyszehradzkiej wspólnej Grupy Bojowej UE poparli na spotkaniu w Bratysławie 12 bm. ministrowie obrony narodowej Polski, Czech, Słowacji i Węgier. Stwierdzili też, że siły reagowania NATO i Grupa Bojowa powinny się uzupełniać. Ministrowie we wspólnym komunikacie wsparli polityczną i militarną transformację NATO oraz politykę otwartych drzwi sojuszu. „Proces rozszerzania NATO powinien być

prowadzony tak, aby zapewnić stabilizację i bezpieczeństwo całego regionu euroatlantyckiego” – napisali ministrowie. Zapewnili też, że współpraca pomiędzy członkami NATO i Unii jest nadal strategicznym celem czterech państw GW. Zdaniem szefów resortów obrony, także demokracja w regionie zachodnich Bałkanów i Afganistanu to priorytet polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Grupy Wyszehradzkiej. (ann)

Redakcja od nowa

D I

ecyzją ministra Aleksandra Szczygło od 16 bm. czasowo pełniącą obowiązki dyrektora Redakcji Wojskowej została Aneta Wiśniewska. Zastąpiła na tym sta-

nowisku Andrzeja Cudaka. Aneta Wiśniewska od lat jest związana z prasą wojskową. Ostatnio była redaktorem prowadzącym „Polski Zbrojnej”. (an)

WIĘCEJ „POLSKI ZBROJNEJ”
nformujemy naszych Czytelników, że nakład „Polski Zbrojnej” (od nr. 17) został zwiększony do 22 720 egzemplarzy. Tygodnik dostępny jest również w sieci sprzedaży Ruch, EMPiK, Kolporter i Garmond Press oraz – od obecnego numeru – w salonikach Inmedio i Relay. Ponadto „PZ” można zaprenumerować w oddziałach Ruch, z dostawą od II półrocza, oraz – dla firm i instytucji – u następujących dystrybutorów prasy: Kolporter, Garmond Press i GLM. Jednocześnie informujemy, że numer 18/19 „PZ” ukaże się z datą 29.04, z utrzymaną ceną detaliczną 4,70 zł, w tym 7 proc. VAT. Kolejne wydanie tygodnika (nr 20) będzie dostępne w resorcie obrony narodowej oraz w sieci dystrybutorów 10 maja br.

omaganie się publicznych deklaracji dotyczących przygotowania misji w Afganistanie jest spóźnione co najmniej o kilka miesięcy – napisał szef MON Aleksander Szczygło 13 bm., odpowiadając na pytania posłów Platformy Obywatelskiej. Minister stwierdził, iż już w marcu br. zapewnił o dobrym przygotowaniu misji. – Podobnie spóźnione są oczekiwania związane z deklaracjami dotyczącymi zabezpieczenia wywiadowczego i kontrwywiadowczego misji w Afganistanie – uważa minister. Nawiązując do wypowiedzi Bronisława Komorowskiego z 12 bm., który „fiaskiem” nazwał zapowiedzi zwiększenia aktywności naszych żołnierzy w Iraku, Szczygło podkreślił, że nie jest winą polskiego rządu, iż w Iraku zaogniła się sytuacja wewnętrzna. – Nigdy nie zgodzę się na to, żeby nasi żołnierze zostali zamknięci w bazach i nie mieli możliwości aktywnej obrony przed atakami rebeliantów – stwierdził szef MON. Podkreślił także, że zarzuty dotyczące przestrzeliwania pancerza Rosomaka pociskami kal. 7,62 mm są „bzdurą”. – Nie ma na świecie pojazdu wojskowego z pancerzem całkowicie odpornym na pociski granatników najnowszej generacji, którymi również posługują się, aczkolwiek sporadycznie, talibowie – stwierdził minister. Zaznaczył, że klasa opancerzenia Rosomaka jest na tym samym poziomie co innych transporterów oferowanych polskiemu wojsku podczas przetargu na KTO oraz będących na wyposażeniu jednostek sojuszniczych operujących w ramach ISAF w Afganistanie. (ad)

nr 17/2007

Polska Zbrojna 7

FORUM PIECHOTA MORSKA AAAAAAA AAAAAAAA

EUROPEJSCY
Marines najczęściej kojarzą się z operacjami desantowymi. W rzeczywistości wykonują znacznie więcej zadań, z reguły mniej spektakularnych niż zdobywanie przyczółków na wrogich wybrzeżach.
TA D E U S Z W RÓ B E L
ĆWICZENIA „Destined Glory” 2004. Hiszpańska piechota morska ląduje na wybrzeżu południowej Sardynii. GRECY mają brygadę marines w wojskach lądowych.

Piechotę morską ma kilku europejskich członków NATO. W jej strukturach znajdują się nie tylko jednostki desantowe, ale też specjalne i ochrony. Na Starym Kontynencie nie są to formacje szczególnie liczne. W piechocie morskiej poszczególnych państw europejskich służy od kilkuset do kilku tysięcy żołnierzy. Najliczniejsza jest ona w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Trzon komponentu bojowego stanowią jednostki lekkiej piechoty. Podstawową strukturą jest batalion, któ8 Polska Zbrojna

rego liczebność i organizacja w każdym z państw są różne. Poza pododdziałami strzelców nieodmiennie w jego skład wchodzą pododdziały wsparcia bojowego wyposażone w moździerze, granatniki automatyczne, ciężkie karabiny maszynowe i wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych. Jako że piechota morska jest formacją lekką, jej oddziały nie mają lub mają stosunkowo mało ciężkiego uzbrojenia, w tym pojazdów pancernych. Jednak to się zmienia. W ostat-

NATO (3)

nich latach zakupiono dla portugalskich marines kołowe transportery opancerzone. Wcześniej podobne pojazdy trafiły do Hiszpanów, a ich brytyjscy koledzy dostali gąsienicowe pojazdy BvS-10 Viking. Sprzęt pancerny ma również piechota morska w Holandii i we Włoszech. Co ciekawe, tylko hiszpańska dysponuje czołgami. Poza batalionami bojowymi europejscy marines mają również jednostki wsparcia ogniowego. Najbardziej rozbudowane są one u Brytyjczyków
nr 17/2007

MARINES

Europejskie korzenie

C

MARINHA DE GUERRA

hoć najbardziej znana jest obecnie amerykańska piechota morska, ma ona europejskie korzenie. Za jej protoplastów można uznać żołnierzy, którzy już w starożytności wykorzystywani byli podczas bitew morskich do abordażu wrogich okrętów. Jednak pierwsza piechota morska powstała w Hiszpanii. Było to w 1537 r. Następnymi, którzy ją utworzyli (w 1621 r.), byli Portugalczycy. Niebawem, w 1622 r., uczynili to Francuzi. Natomiast w Holandii i Wielkiej Brytanii piechota morska powstała w latach 1664–1965, gdy oba kraje były ze sobą w stanie wojny. Na początku XVIII w. podobna formacja pojawiła się we Włoszech. Historia amerykańskich marines rozpoczęła się zaś dopiero w 1775 r. W XIX w. podobne formacje powstały w Ameryce Południowej – w 1808 r. w Brazylii i dziesięć lat później w Chile.

nr 17/2007

Polska Zbrojna 9

FORUM PIECHOTA MORSKA

Natowscy marines
FRANCJA – strzelcy marynarki (trzy zgrupowania i siedem kompanii) – komandosi marynarki (pięć komand) GRECJA – 32 Brygada Piechoty Morskiej HISZPANIA – brygada piechoty morskiej (na zdjęciu) – pięć jednostek ochrony HOLANDIA – 1 i 2 bataliony piechoty morskiej – batalion wsparcia bojowego – batalion wsparcia desantowego – batalion logistyczny PORTUGALIA – 1 i 2 bataliony strzelców – kompania wsparcia ogniowego – kompania wsparcia transportu taktycznego – jednostka żandarmerii – jednostka działań specjalnych NORWEGIA – Dowództwo Rangersów Przybrzeżnych RUMUNIA – batalion piechoty morskiej TURCJA – brygada piechoty morskiej WIELKA BRYTANIA – 3 Brygada Komandosów Piechoty Morskiej – grupa ochrony floty – 1 grupa szturmowa WŁOCHY – pułk San Marco – pułk Carlotto – grupa jednostek desantowych – pułk Serenissima
NATO

i Hiszpanów. U pierwszych w strukturze brygady komandosów piechoty morskiej istnieje pułk artylerii uzbrojony w lekkie armaty kal. 105 mm. Jednak jego żołnierze nie są marines, bowiem ich jednostka należy do wojsk lądowych. Pułk artylerii jest tylko przydzielony do piechoty morskiej. Natomiast będąca jego hiszpańskim odpowiednikiem grupa artylerii jest integralną częścią „Tercio de Armada”. Obok holowanych haubic 105 mm ma również samobieżne M-109 kal. 155 mm. Dywizjon artylerii znajduje się też w tureckiej piechocie morskiej. Niekiedy elementem wsparcia ogniowego są pododdziały przenośnych rakiet przeciwlotniczych. Jednak w niektórych z krajów najcięższym uzbrojeniem, jakim dysponują marines, są 120 mm moździerze. Poza artylerią elementem wsparcia są saperzy. Różnie jest też rozwiązana sprawa przerzutu żołnierzy z okrętów desantowych na brzeg. Tu coraz większe znaczenie mają śmigłowce, ale nadal korzysta się również z innych środków transportowych, jak łodzie z usztywnionym kadłubem, barki, poduszkowce, pontony oraz opancerzone amfibie desantowe. W tym ostatnim przypadku niektóre z państw europejskich zakupiły niewielkie, rzędu kilkunastu

sztuk, partie amerykańskich AAV-7. Pływające jednostki desantowe są podporządkowane zarówno piechocie morskiej, jak i marynarce wojennej. Od wielkości sił bojowych i wsparcia zależą rozwiązania przyjęte na wyższych szczeblach organizacyjnych. I tak w Hiszpanii, Turcji i Wielkiej Brytanii istnieją brygady, a każda z nich ma trzy bataliony bojowe, przy czym w hiszpańskiej brygadzie jeden z nich jest zmechanizowany (dwie kompanie zmechanizowane i jedna czołgów). W innych krajach siły piechoty morskiej są zbyt małe, by sformować zgrupowania brygadowe. Sposobem na rozwiązanie tego problemu są ponadnarodowe siły desantowe. W 1973 r. powstało brytyjsko-holenderskie takie zgrupowanie. Tradycja współpracy piechoty morskiej obu krajów jest jeszcze dłuższa. W 1704 r. w szturmie na Gibraltar uczestniczyła 1800-osobowa brytyjsko-holenderska brygada marines. Natomiast od 1998 r. w basenie Morza Śródziemnego działają hiszpańsko-włoskie siły desantowe.

Ochroniarze
Obok komponentu bojowego w niektórych piechotach morskich istnieją rozbudowane jednostki ochrony. Chociażnr 17/2007

10 Polska Zbrojna

by w Hiszpanii jest aż pięć takich zgrupowań. Chronią one instalacje należące do marynarki wojennej, jak również jej dowództwo w Madrycie. Podobna jednostka, licząca około 500 żołnierzy, znajduje się w brytyjskim Królewskim Korpusie Piechoty Morskiej. Grupa ochrony floty składa się ze szwadronu dowodzenia i trzech strzeleckich (O, R i S). Jednym z jej zadań jest dbanie o bezpieczeństwo brytyjskiej broni nuklearnej (ochrona miejsc składowania i konwojowanie transportów). Na tle innych wyjątkowa jest francuska piechota morska, ponieważ można, przynajmniej z nazwy, uznać za nią aż dwie różne formacje. Piechotą morską nazywane są liczne pułki i bataliony wojsk lądowych. Wynika to jednak bardziej z tradycji niż charakteru jednostek. Na piechotę morską przemianowano bowiem na początku lat 60. wcześniejsze pułki i bataliony „kolonialne”. We Francji za prawdziwych marines należy uznać jednostki strzelców morskich. Ich zadaniem jest zapewnienie ochrony instalacjom lądowym należącym do marynarki wojennej. Drugim elementem tej formacji są komandosi, jednostki szturmowe i płetwonurków bojowych. Siły specjalne są również w piechocie morskiej Hiszpanii, Holandii, Portugalii, Wielkiej Brytanii i Włoch.

Polscy marines
K. WYGNAŁ

Rozmowa z kmdr. por. rez. dr. hab. KRZYSZTOFEM KUBIAKIEM, pracownikiem naukowym Akademii MW, profesorem Dolnośląskiej Szkoły Wyższej Edukacji
Z jakich zagranicznych wzorców moglibyśmy skorzystać? – Należałoby podpatrzeć funkcjonowanie piechoty morskiej w siłach zbrojnych o podobnej wielkości jak Wojsko Polskie, czyli raczej brytyjskiej, a nie amerykańskiej. Poza tym warto przyjrzeć się rozwiązaniom istniejącym w Hiszpanii, Holandii czy we Włoszech. We flotach każdego z tych państw jest zgrupowanie odpowiadające brygadzie albo minimum batalionowi piechoty morskiej. W co powinno wyposażyć się piechurów morskich?

Czy potrzebna nam jest piechota morska? – Siły zbrojne muszą zadać sobie pytanie, czy potrzebują komponentu zdolnego do „projekcji” siły z morza na ląd? Takie samo pytanie musi sobie zadać Marynarka Wojenna. Moim zdaniem, i w jednym, i drugim przypadku odpowiedź powinna brzmieć „tak” i należałoby rozważyć powołanie takiej wyspecjalizowanej formacji. Jak licznej? – Jeśli „tak” powiedzą siły zbrojne jako całość, należałoby pójść w kierunku

Wzorzec
Z zagranicznych rozwiązań można wysnuć wniosek, że piechota morska powinna być częścią marynarki wojennej. Wyjątek stanowią Grecy, którzy mają brygadę marines w wojskach lądowych. Natomiast we Włoszech jednostki mające zdolności desantowe są zarówno w marynarce wojennej, jak i wojskach lądowych. Można założyć, że w składzie zgrupowania piechoty morskiej muszą być przynajmniej dwa bataliony bojowe obudowane jednostkami wsparcia. Korzystne jest posiadanie w ramach zgrupowania sił specjalnych. Inną sprawą jest natomiast wyposażenie marines. Tu panuje duże zróżnicowanie, ale jest tendencja, by dysponowali pojazdami pancernymi. Jeśli piechota morska ma być zdolna do prowadzenia operacji desantowych, musi mieć zapewnione środki transportowe, w tym nowoczesne okręty. Niezbędne wydaje się też własne centrum szkolenia przygotowujące jej żołnierzy do specyfiki oczekujących ich zadań. 
nr 17/2007

POWINNIŚMY podpatrywać funkcjonowanie piechoty morskiej w siłach zbrojnych o podobnej wielkości jak Wojsko Polskie, np. brytyjskiej.

sformowania brygadowej grupy bojowej. Jeżeli „tak” powie marynarka – sensownym rozwiązaniem jest szczebel batalionu. Jakie pododdziały poza piechotą powinny znaleźć się w składzie tego zgrupowania? – W przypadku modułu batalionowego możemy wstępnie przyjąć, że poza dwoma kompaniami piechoty morskiej powinny powstać sztab batalionu oraz kompanie dowodzenia – specjalna i wsparcia. Ta ostatnia z co najmniej trzema plutonami – moździerzy, przeciwpancernym i granatników automatycznych.

– Uzbrojenie zależy od tego, czy stworzymy brygadę czy batalion. W drugim przypadku można przyjąć koncepcję batalionu lekkiej piechoty, nawet bez amfibii, które w wersji opancerzonej są bardzo drogie. Takie rozwiązanie jest często stosowane w świecie. Czy w ramach piechoty morskiej powinny powstać poza desantem jednostki ochrony baz Marynarki Wojennej? – Piechota morska jest formacją ofensywną, dlatego nie wydaje mi się dobrym pomysłem łączenie jej z funkcjami ochronnymi.

Polska Zbrojna 11

UK MOD

WOJSKO

MISJE

Polscy żołnierze opowiadają, że niektórzy mieszkańcy Iraku z rozrzewnieniem wspominają czasy sprzed interwencji wojsk koalicji. I nie chodzi wcale o to, że idealizują ten okres – są świadomi, że wtedy w Iraku również ginęli ludzie. Ale – jak mówią – wiadomo było przynajmniej, kto zginie.
ARTUR BARTKIEWICZ

Spragn
Kilka tysięcy lat temu w dorzeczach Eufratu i Tygrysu Sumerowie zbudowali imperium, które pod względem rozwoju cywilizacyjnego znacznie wyprzedzało wszystkich sąsiadów. To tu Hammurabi stworzył jeden z najstarszych kodeksów prawnych w czasie, gdy Europa była wielką puszczą, a zamieszkujące ją plemiona prowadziły koczowniczy tryb życia. Od tego czasu zmieniło się jednak wszystko. Dziś kolebka cywilizacji stała się co najwyżej jej przedsionkiem, podczas gdy wojska koalicji pełnią po części rolę emisariuszy nowoczesności. Miarą ubóstwa kraju są drogi, na których... brak samochodów, jeśli nie liczyć zdezelowanych pikapów i pojazdów wojskowych. Obecnie jednak problemem Iraku i jego mieszkańców nie jest wcale bieda ani nadrabianie dystansu cywilizacyjnego. Kraj spragniony jest normalności i spokoju – do tego stopnia że, jak przyznają polscy żołnierze, niektórzy mieszkańcy z rozrzewnieniem wspominają czasy sprzed interwencji wojsk koalicji. I nie chodzi wcale o to, że idealizują ten okres
nr 17/2007

12 Polska Zbrojna

US DOD

D

Obrazek z Al Kut
albo przez jakiś czas pozostają nieaktywni. Oczywiście nie oznacza to, że Diwanija na stałe stanie się bastionem spokoju, ale na pewno jest to krok we właściwym kierunku. Koalicja ma bezwzględną przewagę, jeśli chodzi o wyposażenie żołnierzy, ich wyszkolenie, siłę ognia. Dlatego dopóki Irak nie „dorobi” się własnej, silnej armii, dopóty to właśnie woj-

gnieni spokoju
– są świadomi, że wtedy w Iraku również ginęli ludzie. Ale, jak mówią, przynajmniej wiadomo było, kto zginie. Dziś brakuje im nawet takiej pewności.

zień po wyjeździe ministra z Iraku w Diwanii rozpoczęła się antyterrorystyczna operacja „Czarny orzeł”, w której biorą udział również Polacy. Dla żołnierzy z bazy Echo oznacza ona zapowiedź lepszych czasów – prawdopodobnie skończą się ostrzały bazy, ponieważ w obliczu tego typu akcji terroryści rozpraszają się i przenoszą w inną część kraju

ska koalicyjne muszą odpowiadać siłą na aktywność terrorystów. Świadomi są tego nasi żołnierze, którzy mówią wprost, że przeciwnik rozumie tylko ten język. Muzułmańscy fundamentaliści nie docenią gestów dobrej woli w postaci wstrzymywania się od działania, działalności humanitarnej. Dla nich brak aktywności ze strony koalicji oznacza jej słabość. A słabego przeciwnika można bezkarnie atakować. To naprawdę zabójczo prosta logika. Po ostatnich doniesieniach z Iraku w Polsce na pewno znów podniosą się głosy, żeby wycofać polski kontyngent z tego kraju. Wszystkim zwolennikom tego prostego rozwiązania można zadedykować pewien obrazek. W bazie Delta w Al Kut jest szpital, w którym pracują polscy lekarze. Ich głównym zadaniem jest udzie-

lanie pierwszej pomocy naszym żołnierzom. Ale lekarze z własnej inicjatywy postanowili pomagać również Irakijczykom. Dziś mieszkańcy okolicznych wiosek mogą dzięki temu skorzystać z dobrodziejstw współczesnej medycyny i skutecznie walczyć z chorobami, które wcześniej oznaczały dla nich śmierć albo kalectwo. Pacjenci szpitala to ludzie biedni – pasterze, rolnicy, ojcowie i matki wielodzietnych rodzin. Ktoś powie, że takich ludzi można znaleźć w każdym kraju. To prawda. Tylko czy to oznacza, że nie należy pomagać tym w Iraku? Żołnierze narażają życie – taki wybrali zawód. Pacjenci szpitala w bazie Delta nie wybrali zawodu ofiary. Wycofując się z Iraku dziś, skazalibyśmy ich na dalszą wegetację. Czy ich życie nie jest zbyt wysoką ceną za nasze dobre samopoczucie?

ARTUR BARTKIEWICZ

IRACKIE PROBLEMY
Od trzech lat porządek w kraju starają się wprowadzić siły wielonarodowej koalicji, a wśród nich również polscy żołnierze. Obecnie Polacy są odpowiedzialni za dwie prowincje – Kadisiję i Wasit. To w nich znajdują się bazy Echo i Delta, w których stacjonuje 900-osobowy kontyngent z Polski. Tylko 900-osobowy, bo począwszy od certyfikacji 8 Dywizji armii irackiej w grudniu 2005 r., główny akcent, jeśli chodzi o polską obecność w Iraku, miał być położony na kwestie szkoleniowe. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo „polskich” prowincji teoretycznie spoczywa na irackich siłach bezpieczeństwa. Kluczowe jest jednak słowo: „teoretycznie”. Problemów, jeśli chodzi o Irakijczyków, jest kilka. Po pierwsze – na co zwracał uwagę minister obrony narodowej Aleksander Szczygło – licząca kilkanaście tysięcy żołnierzy
nr 17/2007

8 Dywizja ma odpowiadać nie tylko za bezpieczeństwo Diwanii i Al Kut, ale również za trzy inne prowincje, przez co jej dowódca musi rozsądnie dysponować siłami i nie może np. skoncentrować się wyłącznie na „punktach zapalnych” (jakim obecnie jest np. Diwanija). Po drugie – pojawiają się zastrzeżenia co do lojalności niektórych Irakijczyków noszących mundury. Chodzi tu głównie o przedstawicieli policji, którzy często podejrzewani są o współpracę z poszczególnymi grupami terrorystycznymi. I wreszcie problem trzeci – pieniądze. Jeden z polskich żołnierzy biorący udział w misji szkoleniowej NATO zdradził nam, że w niektórych batalionach irackiej armii żołnierze nie dostają żołdu od... siedmiu miesięcy. Dlatego z ich jednostek zaczyna znikać broń, która potem trafia na czarny rynek i zasila radykalne ugrupowania. Doprowadza to do paranoicznej sytuacji – iraccy żołnierze pośredniczą w dostarczaniu broni terrorystom, od której potem mogą sami zginąć. Ale oni po prostu muszą za coś żyć. Jeśli dodać do tego fakt, że w armii irackiej to-

czą się podobno ostre walki między poszczególnymi grupami wpływów, łatwo zrozumieć, dlaczego za operacje antyterrorystyczne, takie jak np. prowadzona właśnie w Diwanii akcja „Czarny orzeł”, odpowiadają wojska koalicji. I trudno się dziwić, że polscy dowódcy domagają się większej liczby pododdziałów bojowych. Moment, w którym będzie można powiedzieć, że w Iraku panuje porządek, jest jeszcze daleki.

JESTEŚMY JEDNĄ DRUŻYNĄ
O tym, że szkolenie irackiej armii nie jest obecnie największym zmartwieniem koalicji, mogliby coś powiedzieć żołnierze stacjonujący w bazie Echo w Diwanii. Stosunkowo niewielki obóz znajduje się tuż obok 400-tysięcznego miasta, a jedna z bram wychodzi wprost na nie. Widok z tejże bramy jest bardzo malowniczy – na horyzoncie wyłania się zza palm kontur dużej metropolii. Problem w tym, że nikt, kto ma tu służbę, nie myśli o podziwianiu widoków. Miasto jest obecnie poważną bolączką polskich żołnierzy, ponieważ z jego obszaru prowadzony jest dość regularny ostrzał bazy. O ile w bazie Delta w Al Kut, której promień wynosi kilkanaście kilometrów, ostrzały nie stanowią poważnego problemu – to tu, gdzie wszystkie obiekty są skoncentrowane na małej powierzchni, budzą pewien niepokój.  Polska Zbrojna 13

WOJSKO

MISJE

ARTUR BARTKIEWICZ (2)

POLSCY ŻOŁNIERZE znali się dobrze na długo przed wyjazdem do Iraku. Większość z nich przyjechała tu z Międzyrzecza, z 17 Brygady Zmechanizowanej. To duży plus – w misjach takich jak iracka żołnierze muszą sobie nawzajem ufać, wiedzieć, czego mogą się spodziewać po kolegach.

Smak Polski
urek z kiełbasą, śledzie, polskie wędliny, a także... jajka sprowadzone specjalnie z Polski znalazły się w Wielki Czwartek na stołach żołnierzy PKW. Podczas uroczystego śniadania żołnierze przez chwilę mogli poczuć dosłownie i w przenośni smak Polski. – Polskie jedze-

Ż

– Po raz drugi pełnię służbę w Ira- w dużej mierze zasługa tego, że żołku. Byłem tu na IV zmianie. Muszę nierze znali się dobrze na długo przed powiedzieć, że od tego czasu zadania wyjazdem do Iraku. Większość z nich się nie zmieniły, ale teraz jest bardziej przyjechała tu z Międzyrzecza, niebezpiecznie – mówi sierż. Paweł z 17 Brygady Zmechanizowanej. To Konik z grupy szybkiego reagowania. duży plus – w misjach takich jak iracOn i jego koledzy odpowiadają za bez- ka żołnierze muszą sobie nawzajem pieczeństwo bazy. ufać, wiedzieć, cze– Prowadzimy regu- Po raz kolejny potwierdza go mogą się spodzielarne patrole na tesię, że na misję powinny wać po kolegach: renie bazy, szukamy – To naprawdę barniewybuchów, wspo- jeździć zwarte pododdziały, dzo profesjonalna magamy kolegów na zmiana. Przyjechalia nie tworzone ad hoc bramach – wylicza śmy do Iraku z jedkpr. Tomasz Koranej jednostki, dlatekontyngenty, których lik. Żołnierze nie go wszystkie eleżołnierze muszą ukrywają, że nie menty ćwiczone jest łatwo – cały przechodzić szybki „kurs” w kraju możemy tu czas muszą być gorealizować bez żadtowi do działania, poznawania się nawzajem nych problemów. chwila odpoczynku Znamy się nie od jest już luksusem. Ale taka sytuacja dziś, wiemy, na co możemy liczyć ma również swoje dobre strony: – podkreśla dowódca 17 BZ gen. – Dzięki temu czas płynie nam tak bryg. Mirosław Różański, w Iraku doszybko, że nie mamy nawet chwili, wódca 1 BCT (Brygadowej Grupy aby tęsknić za domem – uśmiecha się Bojowej). Po raz kolejny potwierdza kpr. Koralik. się, że na misję powinny jeździć Żołnierze nie kryją, że częste zwarte pododdziały, a nie tworzone ostrzały bazy wywołują stres. Wiado- ad hoc kontyngenty, których żołniemo, że strachu nie czują tylko głup- rze muszą przechodzić szybki „kurs” cy albo szaleńcy. A jak radzą sobie poznawania się wzajemnie. z lękiem polscy żołnierze? – Dużo ze Żołnierze rozmawiają więc ze sosobą rozmawiamy, wspieramy się. bą o wszystkim z wyjątkiem tego... W mojej drużynie nikt nie próbuje na czego najbardziej się obawiają: – Stasiłę być bohaterem. Nie ukrywamy ramy się nie rozmawiać o ostrzałach. swoich obaw. Nikt się nie boi, że zo- Po co wprowadzać dodatkowo atmosstanie wyśmiany dlatego, że ma gor- ferę nerwowości? Niebezpieczeństwo szy dzień. Jesteśmy po prostu jedną jest na misji codziennością i trzeba drużyną – mówi sierż. Konik. To z nim po prostu żyć – mówi sierż. 14 Polska Zbrojna

nie jest dla naszych żołnierzy zawsze miłą odmianą. Dlatego raz na tydzień–dwa tygodnie staramy się przygotować dla naszych żołnierzy coś typowego dla naszej kuchni – np. krupnik albo kapuśniak. Wypiekamy tu również chleb – mówi sierż. Jacek Skiba odpowiedzialny za przygotowanie wielkanocnego śniadania. Zmianę w jadłospisie docenili również nasi żołnierze. – To miłe zjeść wreszcie coś polskiego. Zdecydowanie wolelibyśmy, żeby na misji dominowała nasza kuchnia, ale do amerykańskiej też można się przyzwyczaić – mówi sierż. Marceli Kaproń.

Pawłowski. Trzeba jednak przyznać, że nawet w takich warunkach żołnierze nie tracą dobrego humoru. Po ostrzale bazy, który miał miejsce podczas wizyty ministra Szczygło, udający się na spoczynek żegnali ze śmiechem pełniących wartę kolegów słowami: „Do zobaczenia podczas nocnego alarmu”. Takie żarty, podobnie jak wzajemne wsparcie, rozładowują napięcie. 
nr 17/2007

S
nr 17/2007

Zdaniem ekspertów, zapewnienie podstawowych warunków bezpieczeństwa w Afganistanie to kwestia najbliższych trzech lat, ale o pełnej stabilizacji będzie można mówić dopiero za lat kilkanaście. Kluczem do powodzenia misji powinna być ekonomia. Afganistan jest dziś jednym z najbiedniejszych krajów świata, a ponad 50 proc. jego PKB pochodzi z… handlu narkotykami. go. Wszyscy byli zgodni co do jednego: misja afgańska to operacja długotrwała, a pełny jej sukces będzie niemożliwy bez większego zaangażowania międzynarodowej koalicji w działania zmierzające do podniesienia poziomu życia mieszkańców Afganistanu. z reżimem talibów była reakcją na zamachy terrorystyczne z 11 września 2001 r., kiedy to terytorium jednego z członków NATO zostało zaatakowane przez terrorystów. W wyniku ataków na wieże World Trade Center oraz Pentagon zginęło ok. 3 tys. osób. – Kiedy okazało się, że siedzący za sterami użytych do ataku samolotów terroryści przeszli szkolenie w obozach al Kaidy w Afganistanie, Zachód postanowił odpowiedzieć – wspomina red. Andrzej Jonas. Warto przypomnieć, że wtedy nikt nie zgłaszał obiekcji co do interwencji militarnej w Afganistanie, a operacja cieszyła się błogosławieństwem zarówno polityków, jak i międzynarodowej opinii publicznej. Obecna sytuacja jest kon- Polska Zbrojna 15

Walka z biedą i narkobiznesem
Lekcja historii współczesnej
Podstawowe pytanie, jakie nurtuje polską opinię publiczną, nie brzmi jednak: jak zakończyć misję powodzeniem? Polacy pytają, czy polscy żołnierze w ogóle powinni jechać do Afganistanu. Ok. 70 proc. udziela natychmiastowej odpowiedzi: nie. Dlatego warto przypomnieć genezę konfliktu w Afganistanie. Wojna Zachodu

ARTUR BARTKIEWICZ

ytuacji w Afganistanie i perspektywie rychłego powiększenia polskiego kontyngentu pełniącego misję w tym kraju poświęcona była zorganizowana 12 kwietnia przez Akademię Obrony Narodowej konferencja „Afganistan: militarny i pozamilitarny wymiar stabilizacji”. W kilkugodzinnej debacie o misji w centralnej Azji wzięli udział redaktor „The Warsaw Voice” Andrzej Jonas, dr hab. Jarosław Gryz oraz prof. dr hab. Jacek Pawłowski z AON, a także płk dypl. Marek Mecherzyński – szef G-3 Dowództwa Wojsk Lądowych, płk dypl. Mieczysław Gocuł ze Sztabu Generalnego WP i płk dr Zdzisław Śliwa z Dowództwa Operacyjne-

LAMPEN/REUTERS/FORUM

WOJSKO MISJE

P

odczas misji w Bośni i Hercegowinie, która dziś uważana jest za sukces NATO, bezpieczeństwa tysiąca mieszkańców strzegło średnio 18 żołnierzy. Gdyby chcieć osiągnąć taki współczynnik w Afganistanie, należałoby wysłać do tego kraju ok. 560 tys. żołnierzy, a więc dziesięć razy więcej niż stacjonuje ich tam obecnie.

Cztery powody, dla których Afganistan jest zagrożeniem dla międzynarodowego bezpieczeństwa wg red. Andrzeja Jonasa 1. Afganistan jest bazą dla terrorystów (w tym al Kaidy). 2. Toczące się tu walki utrzymują napięcie w regionie, oddziałują na Iran, Pakistan, zagrażają także państwom proradzieckim, dla których wojujący islam jest poważnym problemem. 3. Zaangażowanie w operację afgańską wywołuje duże napięcie społeczne w krajach uczestniczących w misji. 4. Niska skuteczność działań w Afganistanie obniża autorytet i wiarygodność Zachodu. Stwarza to przestrzeń polityczną oraz korzystną sytuację psychologiczną dla wrogów wolnego świata.

sekwencją tamtych wydarzeń – w Kabulu istnieje legalny rząd, który nie ma jednak wystarczających środków, by przejąć kontrolę nad opanowanym przez talibów południem kraju. Gdyby dziś wojska koalicji wycofały się z Afganistanu, w kraju tym doszłoby do otwartej wojny domowej, która prawdopodobnie zakończyłaby się ponownym przejęciem rządów przez fundamentalistów. Dlatego mówienie dziś o bezzasadności afgańskiej misji to godzenie się z faktem, że w przyszłości dojdzie do kolejnej tragedii sprokurowanej przez ludzi, dla których walka z wolnym światem jest sensem życia. Może więc warto doprowadzić operację do końca? Redaktor Jonas nie ma co do tego wątpliwości: – Można bez większego ryzyka powiedzieć, że dzisiejsza sytuacja w Afganistanie zagraża międzynarodowemu bezpieczeństwu. I przytacza za jednym z międzynarodowych raportów najważniejsze zadania koalicji: – W Afganistanie trzeba walczyć z biedą, z narkobiznesem oraz z… biedą 16 Polska Zbrojna

i narkobiznesem. Już bowiem iracka lekcja pokazała, że bezdyskusyjny sukces militarny wojsk koalicyjnych to dopiero początek trudnej drogi do normalności.

Afganistan – konflikt XXI w.
Może zatem nie należało w ogóle rozpoczynać operacji wojskowej w Afganistanie? Zwłaszcza że z punktu widzenia prawa międzynarodowego była ona równie kontrowersyjna jak ta w Iraku. Obie misje są bowiem odpowiedzią na zmieniające się wyzwania w środowisku bezpieczeństwa

międzynarodowego i realizują doktrynę zakładającą konieczność przeprowadzania uderzeń prewencyjnych. Zgodnie z zapisami przyjętej przez NATO strategii bezpieczeństwa przytoczonymi przez prof. Pawłowskiego, działania prewencyjne obejmują operacje wojskowe służące przeciwdziałaniu prawdopodobnym, ale przyszłym zagrożeniom, takim jak zachwianie równowagi sił, proliferacja broni masowego rażenia czy możliwość przekazania jej w ręce terrorystów. Podobne zapisy znalazły się w dokumentach dotyczących bezpieczeń-

AFGANISTAN W LICZBACH:
 PKB w przeliczeniu na mieszkańca – ok. 270 dolarów  średnia długość życia – 45 lat  dostęp do wody pitnej – 25 proc. populacji  analfabetyzm – 76 proc. populacji  śmiertelność wśród dzieci poniżej 5. roku życia – 25 proc.

nr 17/2007

Red. Andrzej Jonas:

– Poważnym problemem w Afganistanie jest kontrola granicy z Pakistanem. Przedstawiciel tego drugiego kraju, odpowiedzialny za bezpieczeństwo granicy, przyznał, że zapanowanie nad nią jest praktycznie niemożliwe, ponieważ dziennie oficjalne przejścia graniczne przekracza ok. 30 tys. Pasztunów. Jedyny sposób jakiejkolwiek kontroli nad ruchem granicznym to „dogadanie się” z przywódcami tutejszych klanów. Wymaga to jednak pieniędzy.

żenie ich do sfery militarnej i brak właściwego docenienia działań pozamilitarnych – stwierdza prof. Pawłowski.

Walczyć dolarem
Tu dochodzimy do sedna problemu, z jakim dziś musi radzić sobie w Afganistanie międzynarodowa koalicja. Dramatycznie niski poziom życia (na jednego mieszkańca przypada rocznie zaledwie ok. 270 dolarów, czyli ok. 800 zł) połączony z likwidowaniem przez koalicję pól maku, będących jedynym źródłem dochodu dla wielu mieszkańców tego górzystego kraju, sprawił, że wielu Afgańczyków kontestuje demokratyczne zmiany właśnie ze względów ekonomicznych. Nie wszyscy rebelianci to muzułmańscy fanatycy. Część z nich przyłącza się do talibów z powodu frustracji spowodowanej biedą. Trudna sytuacja mieszkańców Afganistanu podważa autorytet tutejszych władz. Prowadzi też do upowszechniania się korupcji. Nie może być jednak inaczej, skoro miesięczne zarobki tak ważnego urzędnika państwowego jak sędzia nie wystarczają nawet na wynajęcie mieszkania w Kabulu. Dlatego m.in. z przyczyn ekonomicznych brakuje również chętnych do służby w tutejszej policji. – NATO koncentruje się bardziej na życiu politycznym w Kabulu niż na jakości rządzenia i sytuacji ekonomicznej ludności – zwraca uwagę red. Jonas. Odpowiedzią na problemy ekonomiczne mają być prowincjonalne zespoły odbudowy (PRT). Celem tych jednostek o strukturze cywilno-wojskowej jest odbudowa infrastruktury, tworzenie warunków do działania administracji państwowej i pozyskiwanie przychylności miejscowej ludności. – Te liczące od 50 do 800 osób jednostki są, zdaniem sojuszu, kluczem do powodzenia operacji – mówi płk Gocuł. Po pięciu latach operacji rozwój gospodarczy jest tu dwa razy niższy od rozwoju Kosowa i aż siedmiokrotnie niższy niż rozwój Bośni po analogicznym czasie aktywności wojsk międzynarodowych. Ale trudno się dziwić – pomoc międzynarodowa w przeliczeniu na mieszkańca wynosiła w tych krajach ponad 600 dolarów rocznie, podczas gdy w Afganistanie kwota ta wynosi… 50 dolarów. Trudno się dziwić, że ci z mieszkańców Afganistanu, którzy nie walczą po którejś ze stron, zajmują się dochodową produkcją narkotyków. Szacuje się, że wartość opuszczających Afganistan w ciągu roku narkotyków jest dziesięć razy wyższa niż PKB Polski! Walka o serca i kieszenie Afgańczyków jest więc w tym kraju równie ważna jak prowadzona przeciwko talibom ofensywa. A może nawet ważniejsza.  Polska Zbrojna 17

Dr hab. Jarosław Gryz:

– Afganistan jest zwornikiem regionu Azji Środkowej. Od tego, czy będzie bezpieczny, zależy dostęp do surowców energetycznych i ich swobodny transport, a także stabilizacja w regionie nazywanym eurazjatyckimi Bałkanami.

Płk dypl. Mieczysław Gocuł:

– W latach 2007–2008 celem znajdującej się w fazie stabilizacyjnej misji będzie stworzenie warunków do działania władz na terenie całego Afganistanu. Efektem działań w wymiarze militarnym powinna być sytuacja, w której siły afgańskie będą mogły samodzielnie zapewnić bezpieczeństwo krajowi. Celem przeciwników będzie natomiast destabilizacja, ataki na członków rządu i koalicji międzynarodowej oraz podważanie autorytetu legalnych władz. Celem strategicznym talibów jest doprowadzenie do wycofania się wojsk koalicji z Afganistanu.

Płk dr Zdzisław Śliwa

stwa stworzonych przez UE oraz USA. Uzupełnieniem tej strategii jest rozszerzenie działalności NATO poza euroatlantycki obszar wyznaczony przez art. 5 traktatu waszyngtońskiego. Kiedy pod koniec XX w. przyjmowano tego typu rozwiązanie, wywołało to w wielu krajach członkowskich sojuszu niezadowolenie spowodowane odejściem od obronnego charakteru NATO. Wydarzenia z 11 września 2001 r. pokazały jednak, że wiek XXI niesie zupełnie nowe zagrożenia związane z dominacją w świecie konfliktów o charakterze asymetrycznym oraz rozpowszechnieniem się terroryzmu jako metody walki z Zachodem. Wobec transnarodowych grup terrorystycznych zimnowojenna strategia odstraszania potencjałem nuklearnym jest nieskuteczna. Terroryści nie reprezentują zazwyczaj konkretnego kraju, w związku z czym nie boją się potencjalnego odwetu. Dlatego metodą przeciwdziałania atakom mają być uderzenia prewencyjne zmierzające do zniszczenia
nr 17/2007

mateczników terroryzmu, zanim wyszkolą one bojowników zdolnych zaatakować kraje naszej cywilizacji. Prof. Pawłowski zwraca uwagę, że państwa decydujące się na operacje prewencyjne stąpają po cienkim lodzie, o czym przekonał wszystkich przykład Iraku: – Sami Amerykanie przyznali, że ich wywiad nie spisał się najlepiej. Po operacji okazało się, iż Saddam Husajn faktycznie nie posiadał w swoim arsenale broni masowego rażenia, a to właśnie groźba jej rozprzestrzeniania lub użycia przez Irak była główną przyczyną wojny w tym kraju – mówi wykładowca AON-u. Z drugiej strony prof. Pawłowski podkreśla jednak, że koncepcja uderzeń prewencyjnych wynika z charakteru zagrożeń: – W przypadku groźby użycia broni masowego rażenia atak stanowiący odpowiedź na agresję będzie spóźniony. Nie oznacza to jednak, że obecnie przyjęta koncepcja nie ma wad: – Zarówno Irak, jak i Afganistan pokazały słabości działań prewencyjnych – przede wszystkim zawę-

US DOD (2), US ARMY (2)

– Eksperci mówią jednoznacznie – sytuacja ekonomiczna to klucz do rozwiązania problemu Afganistanu. O pełnej stabilizacji będzie można mówić dopiero za kilkanaście lat, może nawet dopiero w 2020 r. – nikt do końca nie jest w stanie tego przewidzieć.

WOJSKO PROBLEMY
Złożone pod koniec ubiegłego roku stanowcze oświadczenie ministra obrony narodowej – był nim wówczas Radosław Sikorski – że nie przewiduje się w wojsku w 2007 r. wzrostu uposażeń i wynagrodzeń, wyraźnie popsuło nastroje wśród kadry. Atmosfera się poprawiła, gdy prezydent RP, przyjmując argumentację ze strony MON, zdecydował jednak o podwyższeniu wskaźnika wielokrotności kwoty bazowej do 2,26 punktu. – Wykorzystano wielką okazję, jaką jest skokowy wzrost wojskowego budżetu. Zaproponowany poziom podwyżek nie spowodował zakłóceń w priorytetowym dla resortu obrony obszarze, czyli modernizacji sił zbrojnych. Działania zmierzające do poprawienia uposażeń kadry będą kontynuowane również w przyszłym roku – zapewniają w Departamencie Spraw Socjalnych MON.

W wojsku zarabia się przeciętnie nieco lepiej niż w innych grupach zawodowych. Kadra podkreśla jednak, że nie pracuje, lecz służy. Tymczasem w poprzednich latach pozbawiono ją wielu uprawnień wynikających ze specyfiki służby.

Wojskowe długi
Mimo to niektóre dane, zawarte choćby w opracowaniu powstałym w departamencie socjalnym w listopadzie ubiegłego roku, mogą niepokoić. Nie straciły bowiem na aktualności. Chodzi np. o utrzymującą się wciąż wysoką liczbę zapomóg przydzielanych żołnierzom zawodowym znajdującym się w najtrudniejszej sytuacji materialnej, a także o zadłużenie rodzin wojskowych. Tylko z opłatami za czynsz zalegało w wojsku 11 935 osób. Ich łączne zadłużenie to prawie 13 mln zł. Czy zatem rodzinom wojskowym zagląda w oczy bieda, czy jednak radzą sobie z utrzymaniem przyzwoitego standardu życiowego? Ich sytuacja socjalno-bytowa zmienia się na lepsze, czy na gorsze? A jak jest z innymi służbami mundurowymi? Stosuje się tam analogiczne zasady kształtowania uposażeń. Z tym zastrzeżeniem, że wielokrotność kwoty bazowej ustalana jest dla tych służb w rozporządzeniu Rady Ministrów, a nie jak w przypadku żołnierzy, w rozporządzeniu prezydenta RP. – I tu kadra ma pretensje o to, że w okresie 1996–2006 wielokrotność kwoty bazowej w wojsku wzrosła tylko dwukrotnie: w 2001 i 2005 r. Konkretnie z 1,88 do – obowiązującej do końca 2006 r. – 2,11. Czyli tylko o 12,2 proc. Tymczasem wielokrotność kwoty bazowej funkcjonariuszy służb mundurowych przez ten czas sukcesywnie wzrastała. W Straży Granicznej łącznie o 18,5 proc., w Policji o 26,1 proc., a strażakom o 40,9 proc. – wylicza płk Adam Spychalski z Konwentu Dziekanów Korpusu Oficerów WP.

kwoty bazowej
TA D E U S Z M I T E K

Siła

i tak zarabiają więcej. Ogniwa przedstawicielskie kadry wojska ripostują, że szczegółowe porównywanie uposażeń nie ma sensu. Na przykład w policji jest zupełnie inna niż w wojsku struktura zatrudnienia. Jest tam duża liczba stanowisk niższego szczebla, a niewielu oficerów na wysokich stanowiskach. A co zatem idzie, jest też inna struktura etatów i poziomu wykształcenia.

Standard życia żołnierzy
Z badań WBBS wynika, że aż 56,8 proc. żołnierzy zawodowych nie zmienił się standard życia, ale aż 33 proc. badanych obawia się biedy

Porównywać z policją należałoby natomiast uposażenia korpusu szeregowych zawodowych – brutto na poziomie 1820 zł. Uposażenia wojskowych lepiej wypadają z kolei w porównaniu z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej. Np. w 2005 r. (za który dysponujemy pełnymi danymi statystycznymi) wynagrodzenie w gospodarce wzrosło w stosunku do roku ubiegłego nominalnie o 4 proc., zaś uposażenie wojskowych o 9 proc. – Co przyczyniło się do odwrócenia niekorzystnych trendów i nieznacznego podwyższenia przeciętnego uposażenia żołnierzy w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce naro-

DOBRE WIEŚCI

D

Co mówią porównania
Funkcjonariusze mundurowi z kolei wyliczają, że realnie w złotych wojskowi 18 Polska Zbrojna

la sytuacji bytowej kadry decydująca będzie kontynuacja podwyższania wielokrotności kwoty bazowej. I tu początek roku przyniósł dobre informacje. Prezydent RP rozporządzeniem z 3 stycznia 2007 r. podniósł wskaźnik wielokrotności kwoty bazowej z 1 stycznia w pierwszym etapie do poziomu 2,26 punktu. – Oznacza to, że w latach 1996–2007 wielokrotność kwoty bazowej wzrasta o 20,2 proc. – wyliczają w Departamencie Spraw Socjalnych MON.

nr 17/2007

W badaniach WBBS dochody, które wystarczają na wszystko, bez specjalnego oszczędzania, wykazywało 8,2 proc. rodzin wojskowych. Na przeciwnym biegunie znajduje się 12,9 proc. rodzin, w których starcza jedynie na najtańsze jedzenie i ubranie. W ok. 3 proc. rodzin dowej – wyjaśniał gen. równawczego. W wielu wystarcza tylko na najtańbryg. Andrzej Fałkowski, przypadkach oznaczał on sze jedzenie.

dyrektor Departamentu Budżetowego MON. Ogólnie w 2005 r. odnotowano w wojsku nieznaczną poprawę sytuacji materialnej. Średnie podwyżki uposażeń przekroczyły zakładany poziom wskaźnika inflacji. Trudno to jednak poczytywać za sukces socjalny całego środowiska wojskowego. Nie wszyscy bowiem żołnierze zawodowi skorzystali z podwyżek w pełnej wysokości. Część w ogóle ich nie dostała, co wiązało się z wejściem w życie nowej ustawy pragmatycznej. Aby utrzymać się w armii, część kadry zmuszona była przyjąć etaty niższe od posiadanych stopni wojskowych. Po kieszeni uderzyła wojskowych także likwidacja dodatków wynikających z warunków pełnienia służby oraz wprowadzenie tzw. dodatku wynr 17/2007

czasowe zamrożenie uposażeń, a tym samym obniżenie ich realnej wartości. Zrozumiałe, że odczuły to szczególnie rodziny, w których uposażenie żołnierza jest jedynym źródłem dochodu.

Ile MON może
MON wobec sytuacji socjalnej kadry i rodzin nie pozostaje bierny. W ostatnich latach stworzono w resorcie celowy fundusz zapomóg. W 2005 r. udzielono ich niemal 35 tys. na ogólną kwotę 15,6 mln zł. Niestety, wiele rodzin wojskowych korzysta także z różnych form opieki społecznej. Przede wszystkim z dodatków mieszkaniowych przyznawanych przez gminy. Przypomnijmy, że aby dostać ten dodatek, trzeba mieć dochód niższy niż 747 zł

na członka rodziny. Nie wszyscy jednak, którzy spełniają to kryterium, ubiegają się o jego przyznanie. Jedni ze względów ambicjonalnych i poczucia honoru, a inni dlatego, że z uwagi na zaległości wobec WAM nie mają prawa do gminnego dodatku. Czy można się spodziewać się, że sytuacja zmieni się na lepsze? Finansiści wojskowi wyjaśniają, że w niewielkim stopniu zależy to od samego MON. Wojsko może bowiem gospodarować tylko tym, co przyznane zostanie resortowi, w sposób zgodny z ustawą o kształtowaniu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej i z rozporządzeniem prezydenta. Pozostaje więc bardzo niewielkie pole manewru. Trzeba zatem mieć nadzieję, że pozycja resortu obrony będzie w decydenckich kręgach finansowych na tyle silna, by wojsko miało czym gospodarować.  Polska Zbrojna 19

ARTUR GOŁAWSKI

OPINIE TERRORYZM
zęsto spotyka się tezę, że źródłem i nośnikiem światowej ofensywy terrorystycznej jest religia muzułmańska. Nie jest to jednak teza w pełni prawdziwa. Bardziej zasadne wydaje się stwierdzenie, że na glebie radykalnie interpretowanych fundamentalistycznych odłamów islamu wyrasta – w wyniku konfrontacji, tarcia z ideologią cywilizacji zachodniej – zupełnie nowa ideologia. ją już w praktyce: jej wyznawców i tragiczne skutki jej stosowania. Pierwszym szeroko znanym nosicielem tej ideologii stała się al Kaida. Dlatego myślę, że roboczo można ją nazwać alkaidyzmem, choć dzisiaj kierują się nią także zupełnie inne organizacje, niemające z al Kaidą nic wspólnego, poza być może tylko inspiracją. Spotyka się także inne określenia: ruch globalnego dżihadu, islamizm, binladenizm, islamofaszyzm. Jest to ideologia niebezpiecznie radykalna, oparta na fundamentalizmie islamskim, skierowana przeciwko całej cywilizacji zachodniej. Ideologia agresywna, destrukcyjna, zakładająca fizyczne wyniszczenie wszystkiego, co inne, obce.

Precyzyjna broń terroryzmu
Podmiotem alkaidyzmu nie jest społeczność muzułmańska jako wspólnota religijna. Jest nim nowa zupełnie transnarodowa narośl społeczna. Składa się z wielu różnorodnych organizacji, które niezbyt precyzyjnie nazywa-

S TA N I S Ł AW KOZ I E J

Erupcja terroryzmu jest najbardziej znaczącym zjawiskiem w dziedzinie bezpieczeństwa na początku XXI w. Mówiąc precyzyjniej – jego jakościowo nowej odmiany w postaci terroryzmu transnarodowego, globalnego. Ale można i trzeba przypuszczać, że to jest tylko zewnętrzny przejaw głębszego procesu. Terroryzm nie jest bowiem celem samym w sobie.
Zauważmy, że jest to proces, który ma swoje analogie w historii, zwłaszcza w pojawieniu się dwóch radykalnych, fundamentalistycznych ideologii XX w.: komunizmu i faszyzmu. Podstawą komunizmu była idea tzw. walki klas (sprzeczność interesów i starcie grup społeczno-ekonomicznych), a faszyzmu skrajny nacjonalizm i rasizm. „Zła energia” zderzenia klas i zderzenia nacji dała początek komunizmowi i faszyzmowi. Czego początkiem stanie się na wyższym, globalnym poziomie obecne tarcie cywilizacji? Nie ma jeszcze nazwy ta nowa ideologia, choć obserwujemy 20 Polska Zbrojna

TSERETELI.RU

nr 17/2007

nowego mocarstwa

WSZYSTKO, CO CZŁOWIEK WYMYŚLIŁ I WYPRODUKOWAŁ, MOŻE BYĆ BRONIĄ TERRORYSTÓW, WŚRÓD KTÓREJ NAJPOWSZECHNIEJSZĄ SĄ JEDNAK SAMOBÓJCY. KTOŚ ICH NAWET NAZWAŁ TERRORYSTYCZNĄ BRONIĄ PRECYZYJNĄ

my terrorystycznymi – od metody walki, jaką się posługują. Od ideologii, jaką się kierują, można byłoby je zwać alkaidystycznymi. Strukturalnie – niezależne od siebie, bez władzy centralnej – tworzą sieć globalną, o wielkich możliwościach działania i odporną na klasyczne metody zwalczania. Same stosują niemal wyłącznie terroryzm jako metodę walki z przeciwnikiem. Wykorzystują praktycznie nieograniczony zasób środków technicznych. W zasadzie wszystko,

co człowiek wymyślił i wyprodukował, może być ich bronią, najpowszechniejszą są jednak terroryści samobójcy. Ktoś nazwał ich terrorystyczną bronią precyzyjną. Mogą spektakularnie atakować każdy wybrany obiekt w dowolnym miejscu kuli ziemskiej. Najbardziej niebezpieczną tendencją jest jednak zmierzanie organizacji terrorystycznych do uzyskania dostępu do broni masowego rażenia. Atak przy użyciu tzw. brudnej bomby (ładunku konwencjonalnego obłożonego materiałem radioaktywnym) jest już dzisiaj możliwy praktycznie w każdej chwili. Obserwując gwałtowną erupcję sieci terrorystycznej i dynamikę jej ekspansji, można przewidywać, że terroryści uzyskają dostęp także do innych rodzajów broni masowego rażenia. W związku z tym dzisiaj problemem nie jest, czy dojdzie do ataku terrorystycznego z użyciem takiej broni, ale kiedy to się stanie? Terroryzm masowego rażenia to niestety nieunikniona kolejna faza rozwoju tej metody walki międzycywilizacyjnej.

Bardzo niebezpieczna wizja
Myślę, że wszystko to prowadzi do niestety mało optymistycznego wniosku ogólnego. Można go ująć w postaci hipotezy o kształtowaniu się dzisiaj jakościowo zupełnie nowego mocarstwa światowego. Mocarstwa w postaci globalnej sieci różnych grup i organizacji, stosujących terrorystyczne metody walki z cywilizacją zachodnią, w tym terroryzm masowego rażenia. Potęga tej sieci i możliwości jej wpływu na stan bezpieczeństwa światowego mogą być porównywalne z potęgą i możliwościami mocarstw nuklearnych w okresie zimnej wojny. Tylko że może to być tym razem wpływ wyłącznie destrukcyjny. Czy świat dzisiejszy jest w stanie zapobiec ziszczeniu się takiej niebezpiecznej wizji? Czy jest w stanie wypracować i skutecznie zastosować strategię bezpieczeństwa globalnego, która by do tego nie dopuściła? Czy jednak – podobnie jak w przypadku komunizmu i faszyzmu w XX w. – będzie likwidował to niebezpieczeństwo dopiero po fakcie jego destrukcyjnego zaistnienia w pełnym wymiarze? To pytanie ważne i mimo upływu już ponad pięciu lat od pierwszego praktycznego sygnału o takim zagrożeniu – niestety wciąż otwarte. 
Prof. Stanisław Koziej, generał w stanie spoczynku, jest byłym wiceministrem obrony narodowej.

W piątą rocznicę wydarzeń 11 września 2001 r. w Bayonne w New Jersey odsłonięto monument „To the Struggle Against World Terrorism”

nr 17/2007

Polska Zbrojna 21

WOJSKA LĄDOWE

Kapiel
w prz
szkolenia, stawiając sobie za punkt honoru utworzenie właśnie w Arvidsjaur europejskiego centrum szkolenia zimowego.

KRZYSZTOF PLAŻUK

Na zaśnieżonym poligonie w Centrum Szkolenia Zimowego Armii Szwedzkiej, w niezwykle malowniczej leśnej scenerii, wśród setek jezior, nasi żołnierze przy temperaturze spadającej w nocy nawet do minus 36 st. C zmagali się z siłami natury i własnymi słabościami.
rupa polskich żołnierzy uczestniczyła w dwóch kursach, które przeprowadzono w ekstremalnych warunkach atmosferycznych w Centrum Szkolenia Zimowego Armii Szwedzkiej nieopodal miejscowości Arvidsjaur na północy Szwecji. Wśród dziesięciu żołnierzy w szkoleniu wzięło udział dwóch oficerów 22 Polska Zbrojna z Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Kpt. Tomasz Malimon i por. Daniel Bobrowski spędzili w Szwecji niemal miesiąc. Oprócz Polaków w Szwecji zameldowali się Niemcy, Francuzi, Portugalczycy, Austriacy, Estończycy, Belgowie i Szwajcarzy. Na kursie nie zabrakło również przedstawicieli gospodarzy, którzy co roku organizują podobne

NIE DAĆ SIĘ ZIMNU
W czasie podstawowego kursu działania w ekstremalnych zimowych warunkach (Basic Winter Course) żołnierzy zapoznano najpierw ze sprzętem
nr 17/2007

W czasie podstawowego kursu działania w ekstremalnych zimowych warunkach (Basic Winter Course) żołnierzy zapoznano najpierw ze sprzętem i pokazano im techniki poruszania się w ośnieżonym terenie.

ereblu
i pokazano im techniki poruszania się w ośnieżonym terenie, potem odbyły się wykłady poświęcone hipotermii, tj. reakcjom organizmu ludzkiego, kiedy temperatura ciała spada poniżej 35 st. C. Po dawce teorii przyszła kolej na praktyczne zweryfikowanie wiedzy. W trakcie wielokilometrowych marszów w dzień i w nocy sprawdzano umiejętność orientowania się w terenie, zdobynr 17/2007

wano naturalne pożywienie, doskonalono zachowanie się podczas krótkich i długich przerw, a wszystko po to, by… nie przemarznąć i być gotowym do działania. – Gdy mieliśmy około 40 minut odpoczynku, kopaliśmy tzw. lisie jamy (fox hole), które dawały dobrą osłonę przed wiatrem. Dzięki temu można było rozpalić ognisko, przyrządzić posi-

łek i – co najważniejsze – uzupełnić termosy ciepłą herbatą – mówi por. Bobrowski. Okazało się, że zimą w takich warunkach człowiek powinien wypijać dziennie aż pięć–sześć litrów płynów, najlepiej oczywiście ciepłych. – To dosyć zaskakujące, bo okazało się, że latem możemy dostarczać naszemu organizmowi mniej wody, by prawidłowo funkcjonował – dodaje por. Bobrowski.  Polska Zbrojna 23
ARCHIWUM CSZAS (2)

WOJSKA LĄDOWE

KURSANCI uczyli się jazdy skuterem śnieżnym.

Gdy żołnierze mieli około 40 minut odpoczynku, kopali tzw. lisie jamy (fox hole), które dawały dobrą osłonę przed wiatrem. Dzięki temu można było rozpalić ognisko, przyrządzić posiłek i – co najważniejsze – uzupełnić termosy ciepłą herbatą .

Jednym z elementów szkolenia były zajęcia na poligonowej strzelnicy, gdzie również odbył się pokaz broni wykorzystywanej przez Szwedów

To nie ostatnie interesujące spostrzeżenie – jeśli chodzi o ubieranie się, trzeba pamiętać, że co za dużo, to niezdrowo. Żołnierze, owszem, wkładali na siebie kilka warstw ubrań, ale zbyt ciepły zestaw powodował nadmierne pocenie się, co w konsekwencji – w tak niskich temperaturach – mogło skończyć się przemarznięciem. Najbardziej ekstremalnym przeżyciem była kąpiel w lodowej przerębli. – Nie da się ukryć, że to niecodzienne doznanie. Brałem udział w wielu nietuzinkowych sytuacjach, ale takiej kąpieli w Polsce nie zażywałem – żartuje, wspominając tamte chwile, kpt. Malimon. – Każdy z nas po kolei wskakiwał do lodowatej wody, zanurzając się po czubek głowy. Po wypłynięciu na skraj przerębli instruktor komunikował się ze szkolonym, a kiedy się upewnił, że wszystko jest OK, pozwalał wyjść z wody. Następnie biegliśmy kilkadziesiąt metrów, żeby rozpalić ognisko. W momencie, gdy pojawiały się płomienie, mogliśmy się przebrać – relacjonuje wykładowca z WSOWLąd. Niemal tydzień żołnierze spędzili w polu, nocując pod gołym niebem w 24 Polska Zbrojna

różnych warunkach: na śniegowym łożu (tzw. lonely wolf) czy pod koronami świerków. Po zakończeniu kursu nasi żołnierze mieli trzy dni wolne od zajęć szkoleniowych, w czasie których szlifowali technikę poruszania się na nartach biegowych.

ŚNIEG JAKO OCHRONA
– Na własne oczy przekonaliśmy się, jak skutecznie chronieni są żołnierze na stanowisku ogniowym wykonanym w odpowiednio przygotowanym śniegu.

Kpt. Malimon: – Byłoby dobrze, gdyby nasi dowódcy drużyn i plutonów mieli wiedzę taką, jaką my zdobyliśmy w Szwecji. Z pewnością pomogłoby to uniknąć ewentualnych odmrożeń na zajęciach w polu prowadzonych w niskich temperaturach

Pociski wystrzeliwane z 7,62 mm karabinu maszynowego nie były w stanie przebić dobrze ubitej 1,5 metrowej jego warstwy – mówi por. Bobrowski. Żołnierze uczyli się jazdy skuterem śnieżnym i zdobywania pożywienia, m.in. łowili ryby w przerębli i oprawiali renifera. W końcu 24 żołnierzy plutonu szkoleniowego podzielonych na zespoły wyruszyło na kilkudniowe ćwiczenia w dziewiczym terenie i tak naprawdę rozpoczął się kurs zimowych działań taktycznych (Tactical Winter Course). Nocami ćwiczono pełnienie służby wartowniczej i patrolowej, co w tak ciężkich warunkach było naprawdę trudne. – Stojąc na posterunku, układaliśmy warstwę gałązek świerkowych pod buty, żeby nie mieć bezpośredniego kontaktu ze śniegiem – przy minus 30 st. C stopy niesamowicie szybko przemarzają. Ważne było również natychmiastowe strzepywanie śniegu z umundurowania, szczególnie z okolic szyi, zanim pod wpływem ciepłoty ciała zacznie się on topić, a potem po prostu zamarzać – relacjonuje kpt. Malimon. Kursanci spali w namiotach, w otulinie z gałęzi świerków pod konanr 17/2007

FLESZ
SIERADZ. Żołnierze z 15 Sieradzkiej Brygady Wsparcia Dowodzenia przygotowują się do międzynarodowych ćwiczeń „Combined Endeavour 2007”, uważanych za największe i najbardziej kompleksowe manewry wojsk łączności i informatyki na świecie. Ćwiczenia rozpoczną się 27 kwietnia w niemieckim Baumholder. Corocznie w tych ćwiczeniach bierze udział około 40 państw. Żołnierze z sieradzkiej brygady uczestniczą w nich od roku 2000.

ARCHIWUM CSZAS (2)

Żołnierze musieli zdobywać pożywienie, dlatego sami oprawiali renifera lub łowili ryby w przeręblu.

KAZUŃ. Tonącego w Wiśle mężczyznę uratowali w wielkopiątkowy wieczór żołnierze z Wojskowej Straży Pożarnej 2 Mazowieckiej Brygady Saperów. Oficer dyżurny 2 MBSap kpt. Wojciech Ginalski zarządził akcję ratowniczą, powiadamiając jednocześnie policję, straż pożarną i pogotowie ratunkowe. Do udzielenia pomocy natychmiast ruszyli żołnierze z Wojskowej Straży Pożarnej 2 MBSap – szer. Dariusz Mosór, szer. Dariusz Małecki, szer. Karol Krokowski, szer. Mateusz Drwal i szer. Sylwester Frańczyk, którym udało się rzucić koło ratunkowe, którego chwycił się mężczyzna. Po chwili tonącego wyciągnęła z wody załoga łodzi ratunkowej wysłanej przez Państwową Straż Pożarną.

rami drzew, czy wybudowanych przez siebie „quincy”, czyli schronieniach w śniegu przypominających igloo. – Pamiętam, że jednej nocy temperatura spadła do minus 36 st. C, a my w naszym „quincy” mieliśmy zaledwie cztery kreski poniżej zera. Było to najcieplejsze miejsce, w jakim spędziliśmy noc – wspomina kpt. Malimon. Podczas zajęć sprawdzano zgranie zespołów, technikę poruszania się na nartach, wykonywano kolejne strzelania. Co ważne, w trakcie ćwiczeń używano ostrej amunicji, tak więc szkolenionr 17/2007

we działanie odzwierciedlało realną sytuację bojową. – Byłoby dobrze, gdyby nasi dowódcy drużyn i plutonów mieli wiedzę i umiejętności, jakie my zdobyliśmy w Szwecji. Z pewnością pomogłoby to uniknąć ewentualnych odmrożeń na zajęciach w polu prowadzonych w niskich temperaturach – podsumowuje kpt. Malimon, który zanim przyszedł do WSOWLąd na stanowisko wykładowcy Zakładu Rozpoznania i Walki Elektronicznej, przez parę lat dowodził kompanią rozpoznawczą. 

GŁOGÓW. Ostatnim etapem szkolenia, a zarazem sprawdzianem umiejętności zdobytych w wojsku dla żołnierzy zasadniczej służby są w 4 Batalionie Ratownictwa Inżynieryjnego praktyczne ćwiczenia kompanijne. Tym razem działania kompanii ewakuacyjnej stały się jednocześnie bazą dla przeprowadzenia zajęć instruktażowometodycznych. 11—12 kwietnia wzięli w nich udział dowódcy batalionów ratownictwa oraz pododdziałów inżynieryjno-saperskich ze Śląskiego Okręgu Wojskowego. Ćwiczenia mogli także obejrzeć przedstawiciele władz administracyjnych, policji, Państwowej Straży Pożarnej oraz dziennikarze. Zajęcia odbywały się na terenie ośrodka szkoleniowego saperów w Widziszowie.

G.P.

Polska Zbrojna 25

AAAAAAA DODATEK AAAAAAAAAAAAAAAAAAA WOJSKA LĄDOWE
ROBERT SIEMASZKO, JAC E K M AT U S Z A K

W Sharanie będzie stacjonowało dowództwo polskiej grupy bojowej. Teraz jest tam kilkudziesięciu polskich żołnierzy, m.in. z plutonu saperów misji „Enduring Freedom”, 18 Batalionu Desantowo-Szturmowego oraz NSE, którzy mają jej przygotować bazę.
asi pełnią służbę wspólnie z Amerykanami. – Traktują nas po partnersku. Zwłaszcza gdy zauważyli, że znamy się na swojej robocie, i oni też mogą się od nas czegoś nauczyć – podkreśla st. plut. Dariusz Tycner. Chociaż do Sharany przyjechali jako pluton inżynieryjny, pełnią także służbę wartowniczą, do której przygotowywali się z Amerykanami. Mieli także szkolenia z wywiadem i specsłużbami amerykańskimi. Mimo że do końca misji zostało im tylko kilka dni, podchodzą do niej bardzo poważnie i nie stosują wobec siebie żadnej taryfy ulgowej. – Pełnimy tu służbę na zmianę z logistykami. Co jakiś czas w ramach naszego zespołu wymieniamy się na stanowiskach. Jedną służbę pełni się np. na wieży, a kolejną w biurze przepustek. Wszystko po to, by uniknąć rutyny i zachować czujność – tłumaczy st. plut. Tycner. A jest co robić. Rano do pracy przychodzi ponad 160 osób. Każdą z nich trzeba sprawdzić, czy nie ma przy sobie czegoś, co mogłoby stworzyć zagrożenie w bazie. Mimo wielu zajęć żołnierze starają się znaleźć czas na relaks. Dbają o kondycję, regularnie biegając i ćwicząc na siłowni. Natomiast problemem jest, przynajmniej na razie, łączność z krajem, ponieważ nie ma dostępu do łączy umożliwiających telefonowanie do domu. Na razie pozostaje korzystanie ze służbowej komórki i internetu. Za kilka tygodni baza będzie naprawdę funkcjonalna i stanie się dobrym miejscem służby. Co do tego nikt nie ma wątpliwości. – Najważniejsze, by wreszcie wszyscy byli już na swoich miejscach i by zaczęła się normalna służba. Reszta niedogodności jakoś sama się rozwiąże – puentuje rozważania por. Bakuła.

NA PLACU BUDOWY

N

a razie baza przypomina wielki plac budowy, na którym pracują miejscowi robotnicy. Polska część to głównie wytyczony i wyrównany plac, na którym za kilkadziesiąt dni mają stanąć pierwsze kontenery. Dopóki one nie dotrą z kraju, nasi żołnierze będą mieszkali w namiotach. – Nie narzekamy na zakwaterowanie. Mamy gdzie spać, jest co zjeść, więc nie mamy powodów, by się żalić – krótko podsumowuje jeden z oficerów z 18 bdsz.

Polacy w Sharanie
Ich służba trwa od 7 do 19. Cały czas muszą być czujni, bo co chwilę coś się dzieje

26 Polska Zbrojna

nr 17/2007

FORUM

| SŁUŻBA | WYDARZENIA | LUDZIE | MILITARIA | W GARNIZONIE | PORADY | ŚWIAT | TO I OWO | SPORT | HISTORIA

Dokładne kontrole
PIERWSZA BRAMA w żargonie tych, którzy pełnią służbę, nazywa się posterunkiem dla samobójców, ponieważ jest to najbardziej newralgiczny punkt. W pierwszej kolejności zawsze żołnierz sprawdza kartę tożsamości kierowcy, a następnie samochód. Zabiera do depozytu wszelkiego rodzaju środki łączności, wyrywa także luźno zwisające w pojeździe przewody elektryczne. W BIURZE PRZEPUSTEK przeprowadza się kontrole osobiste. Sprawdzani są zarówno kierowcy, jak i zatrudnieni tutaj pracownicy. Nie wolno im wnosić alkoholu, ale każdy z nich ma przy sobie haszysz. Tego nasi żołnierze im nie zabierają. A wszystko dlatego, że Amerykanie zezwalają Afgańczykom na posiadanie tego narkotyku. – Oni żują haszysz tak jak Amerykanie tytoń. Dlatego nie rekwirujemy im go przy bramie – tłumaczy st. kpr. Maciej Kowalski.

nr 17/2007

Polska Zbrojna 27

ROBERT SIEMASZKO , JACEK MATUSZAK (6)

WOJSKA LĄDOWE

Po prostu
W ŁO D Z I M I E R Z K A L E TA

Do elitarnych pododdziałów naszej armii dołączyli niedawno żołnierze taktycznych zespołów koordynacji obszaru powietrznego. Ich szkolenie kosztuje dziesiątki tysięcy dolarów. Podobnie jak sprzęt. Za to wsparcie udzielane przez nich żołnierzom w akcjach bojowych jest bezcenne.

S

Scena niczym z filmu o amerykańskich komandosach. W trudnym, górzystym terenie partyzanci przygotowują zasadzkę na maszerującą doliną grupę bojową. Ukryte wysoko między skałami ręczne wyrzutnie rakietowe oraz moździerze szykują się do otwarcia ognia. Wtedy jednak stanowiskami bojowników wstrząsają eksplozje. Maszerujący doliną żołnierze przez moment nie orientują się nawet, co się stało. Mało kto dostrzegł rakiety wystrzelone z samolotu lecącego wiele kilometrów od miejsca akcji. Wszystkie trafiają prosto w cel. Taki jest efekt działania Taktycznego Zespołu Koordynacji Obszaru Powietrznego (TZKOP), który – zgodnie z sojuszniczymi założeniami – powinien towarzyszyć każdej grupie bojowej wyruszającej na akcję. Dotychczas były to zespoły wojsk sojuszniczych. W misji afgańskiej z żołnierzami amerykańskimi współpracować będą dwa takie zespoły złożone z polskich żołnierzy.

Tropiciele celów
W skład TZKOP, które najogólniej można nazwać specyficznymi grupami wsparcia wojsk lądowych, wchodzi po

Kosztowni specjaliści
aktyczne zespoły koordynacji obszaru powietrznego weszły do elity naszego wojska bez specjalnego rozgłosu. O ich istnieniu mówiono raczej niewiele, mimo że żołnierze tych elitarnych grup szkolą się intensywnie już od trzech lat. – To efekt wypełniania wymogów naszych sojuszników zawartych w celach sił zbrojnych – podkreśla płk Tomasz Berezowski, szef wojsk aeromobilnych WL. Przez ten czas członkowie zespołów ukończyli kursy w Wyższej Szkole Oficerskiej SP, zdobywali też praktykę w na-

T

28 Polska Zbrojna

JAROSŁAW WIŚNIEWSKI

prowadzaniu na cele samolotów Su-22. Niektórzy mają nawet po trzydzieści takich naprowadzeń. – Są w tym gronie oficerowie, którzy naprowadzali belgijskie i holenderskie F-16, współpracowali z Amerykanami w III i IV zmianie polskiego kontyngentu wojskowego w Iraku – dodaje pułkownik. To trudne, długotrwałe, systematyczne i kosztowne szkolenie. Jest jednak konieczne, jeśli chce się sprawnie obsługiwać sprzęt wart fortunę.

nr 17/2007

US DOD

elita

molotu lub śmigłowca nawet z odległości kilkunastu kilometrów. Mogą być także niszczone precyzyjnym ogniem artylerii, strzelającej celnie dzięki współrzędnym wskazanym przez zespół. To ważne w surowych, górskich warunkach terenowych Afganistanu, ogra-

bojowe i transportowe śmigłowców są często ograniczone. Nie zawsze też możliwe jest użycie lotnictwa, którego uderzenia – nawet przy wykorzystaniu środków precyzyjnego rażenia – mogą być mało skuteczne. W takich sytuacjach korzysta się z pomocy zespołów naprowadzania, które określają współrzędne celów, co ułatwia artylerii wsparcie żołnierzy. To najlepsza i najskuteczniejsza ochrona przed niespodziewanymi atakami ogniowymi przeciwnika, zwłaszcza zimą, w czasie opadów śniegu i gołoledzi, kiedy i tak niewielka liczba wąskich górskich dróg i przejść jest trudna do pokonania lub wręcz nieprzejezdna. Takie warunki sprzyjają działaniom partyzantów organizujących zamachy i zasadzki, wykonujących szybkie ataki z użyciem lekkiego uzbrojenia.

Certyfikat sprawności
Misja afgańska przyspieszyła niewątpliwie przygotowanie naszych narodowych taktycznych zespołów koordynacji obszaru powietrznego. Obecnie w bazach amerykańskich na kursach naprowadzania szkolą się kolejne dwa takie zespoły. Poznają procedury naprowadzania amerykańskich samolotów, z których załogami Polacy będą współpracować w Afganistanie. Jeden z zespołów jest już do takich działań przygotowany. Żołnierze zdobyli sojuszniczy certyfikat będący dla amerykańskich pilotów oraz dowódców innych zgrupowań ogniowych swego rodzaju gwarantem tego, że wzywający wsparcie jest rzeczywiście do tego upoważniony i – co równie ważne – wie, co robi. Obecnie mamy osiem takich zespołów. Jeśli rzeczywiście, jak zapowiadają politycy, miałaby się zwiększyć nasza aktywność w misjach stabilizacyjnych i pokojowych, może się okazać, że to zbyt mało. Przygotowanie kolejnych nie będzie jednak wcale proste. Przede wszystkim wyznaczeni do takich działań żołnierze muszą znać język angielski co najmniej na poziomie III, a także slang, którym posługują się na co dzień w akcjach piloci i żołnierze tych zespołów. Z tym zaś mogą być kłopoty. Inny problem to koszty szkolenia – w przypadku jednego żołnierza wynoszą kilkadziesiąt tysięcy dolarów. To się jednak może zmienić. Jeśliby zainwestować w przedłużone szkolenie żołnierzy przynajmniej jednego zespołu do poziomu certyfikatów instruktorskich, mogliby oni w przyszłości samodzielnie przygotowywać specjalistów TZKOP. O nabór do tych zespołów armia powinna się zatroszczyć już dziś.  Polska Zbrojna 29

W MISJI AFGAŃSKIEJ z żołnierzami amerykańskimi współpracować będą dwa taktyczne zespoły koordynacji obszaru powietrznego złożone z polskich żołnierzy.

czterech wysokiej klasy specjalistów: oficer naprowadzający, który jest jednocześnie dowódcą zespołu, oraz trzech podoficerów: kontroler ruchu powietrznego, operator laserowego wskaźnika celu oraz kierowca – drugi łącznościowiec. To współcześni tropiciele celów. Używają sprzętu pozwalającego na szybkie ich wykrycie, dokładne określenie położenia oraz przekazanie namiaru drogą radiową w niemal realnym czasie. – W obecnych misjach stabilizacyjnych, zwłaszcza w Afganistanie, grupy bojowe wykonywać będą tzw. zadania asymetryczne odbiegające od linearnych walk z wojen w przeszłości. Coraz częściej będzie się zdarzać, że w czasie tych działań niebezpieczeństwo nie zostanie jasno zdefiniowane. W takich sytuacjach szybka reakcja na spektakularne działania przeciwnika, zwłaszcza niszczenie jego ważnych celów, może zadecydować o powodzeniu akcji – uważa gen. bryg. rez. Włodzimierz Michalski, b. zastępca szefa sztabu WL i szef wojsk aeromobilnych, które tworzył. Grupy te są ważnym elementem mającym zwiększyć bezpieczeństwo działania sojuszników w akcjach bojowych, zwłaszcza w trudnych warunkach terenowych i atmosferycznych. Oświetlone przez żołnierzy zespołu laserem cele stają się łatwym łupem dla lotnictwa. Bez pudła trafi w nie rakieta wystrzelona z sanr 17/2007

niczających działania bojowe większych zgrupowań lądowych czy utrudniających użycie ciężkiego sprzętu. Specjaliści twierdzą, powołując się na doświadczenia z działań afgańskich m.in. żołnierzy b. ZSRR, że w wysokich górach – ze względu na rozrzedzone powietrze – również możliwości EKSPERT

płk Tomasz Berezowski,
szef wojsk aeromobilnych WL: – Szkolenie TZKOP jest żmudne i trwa praktycznie przez cały czas służby. Dobrze przygotowany zespół musi bowiem potrafić działać zarówno w dzień, jak i w nocy, a także umieć naprowadzać samoloty, śmigłowce czy aparaty latające. Każda tego rodzaju umiejętność powinna być potwierdzona certyfikatem. Certyfikaty te nie zwalniają jednak żołnierzy od dalszych, systematycznych treningów. Każdego roku muszą oni potwierdzać swoje umiejętności praktyczne i taktyczne. Sprawdza się wówczas, czy są one na właściwym poziomie (zgodnie z dokumentami doktrynalnymi). (not. WK)

AAAAAAA DODATEK AAAAAAAAAAAAAAAAAAA SIŁY POWIETRZNE

W

prowadzenie do Sił Powietrznych samolotów F-16 u wielu decydentów wywołało zakłopotanie. Niewydolność polskich baz zauważyli nawet Amerykanie, którzy prawie zadomowili się w Krzesinach. Obecne struktury organizacyjne baz i eskadr lotniczych przypominają jednostki państw byłego bloku wschodniego, i to eksploatujących sprzęt lotniczy starszej generacji. Struktury te nie przystają do potrzeb i wy-

KTO IM DA SKRZYDŁA
PIOTR LASKOWSKI

magań wynikających z wprowadzania do lotnictwa nowoczesnych samolotów. Aby sprawdzić możliwości nowych baz lotniczych, Dowództwo Sił Powietrznych planuje przeprowadzenie programu pilotażowego polegającego na przeformowaniu jednostek 3 i 6 eskadr lotnictwa taktycznego oraz 31 Bazy Lotniczej w 31 Bazę Lotnictwa Taktycznego. Pozytywna ocena oraz wnioski z funkcjonowania nowej bazy stanowiłyby podstawę do wprowadzenia zmian w pozostałych eskadrach i bazach lotniczych.

Niefortunną decyzją na fali przemian i dostosowywania struktur polskiego lotnictwa do NATO było rozwiązanie pułków lotniczych.

Amerykańskie wzorce
Amerykanie kiedyś chwalili struktury pułkowe, gdy wytłumaczono im, jak są zorganizowane. Chociaż z drugiej strony nie zlikwidowano na przykład 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który istnieje do tej pory. Reformatorzy zapatrzyli się na amerykański mo-

Szykują się duże zmiany w strukturach Sił Powietrznych. Niefunkcjonalne do tej pory bazy lotnicze zostaną zastąpione superbazami pod osłoną przyjaznych skrzydeł.

30 Polska Zbrojna

nr 17/2007

FORUM

| SŁUŻBA | WYDARZENIA | LUDZIE | MILITARIA | W GARNIZONIE | PORADY | ŚWIAT | TO I OWO | SPORT | HISTORIA
bublem, o który guza nabijają sobie teraz planiści z Sił Powietrznych. Aby jednak mówić o nowych bazach lotniczych, trzeba wyjaśnić, co naprawdę kryje się pod tą nazwą. W Polsce nigdy nie mieliśmy baz z prawdziwego zdarzenia, czyli takich jak w USA i NATO. Największe doświadczenie w organizacji funkcjonowania baz mają Amerykanie. Można mówić wręcz o modelu strukturalnym bazy amerykańskiej. Choć niedawno minister obrony narodowej zwrócił uwagę, że należałoby się przyjrzeć także doświadcze-

del bazy, ale nie potrafili tego przenieść na polskie warunki. Bazy lotnicze miały zapewnić wolną rękę dowódcom eskadr w szkoleniu lotniczym, a ciężar logistyki miały wziąć na swe barki bazy. Ostatecznie doprowadzało to do tak paradoksalnych sytuacji, że eskadra planowała loty po południu, a baza nie mogła ich zabezpieczać, bo jej ludzie wcześniej kończyli pracę i służbę. Podobne problemy zaczęły się piętrzyć. Dzisiaj trudno już spotkać kogoś, kto broniłby istniejących baz. Okazały się organizacyjnym

FLESZ
KRZESINY. – Potrzebne są zmiany w organizacji Sił Powietrznych. W strukturze dowodzenia powinni znaleźć się ludzie z nowego pokolenia, o odpowiednich kwalifikacjach – powiedział 11 kwietnia minister obrony narodowej Aleksander Szczygło podczas wizyty w 31 Bazie Lotniczej. Jak przyznał, głównym celem wizyty było zapoznanie się ze stanem realizacji przedsięwzięć związanych z przyjęciem i eksploatacją samolotów F-16. Szef resortu obrony był świadkiem startu oraz lotu szkoleniowego czterech samolotów F-16. Dowódca 6 Eskadry Lotnictwa Taktycznego ppłk Zdzisław Zawada przyznał, iż spotkanie z ministrem jest doskonałą okazją do wymiany poglądów na temat szkolenia pilotów na samolocie wielozadaniowym. – Musimy wypracować model wykorzystywania przestrzeni powietrznej odpowiednio do możliwości samolotu F-16, a co za tym idzie, przenieść na nasz grunt doświadczenia wynikające ze stosowania amerykańskich procedur – przyznał ppłk Zawada. Aleksander Szczygło zapoznał się ze służbą pilotów wielozadaniowych samolotów bojowych oraz dokonał uroczystego otwarcia nowego Domku Pilota 6 elt. Minister wyjaśnił, iż opóźnienia w planowanym przyjęciu F-16 są związane z infrastrukturą. Dowódca Centrum Operacji Powietrznych, zastępca dowódcy Sił Powietrznych gen. broni pil. Lech Majewski zapewnił, iż nie wpływają one na obecną eksploatację samolotów. Poprawa infrastruktury natomiast umożliwi m.in. szybkie odtworzenie gotowości bojowej F-16. Szef resortu obrony narodowej zapowiedział zmianę na stanowisku dowódcy Sił Powietrznych. – Wymiana pokoleniowa wynikająca z nowych doświadczeń jest konieczna, aby nowe pokolenie było współodpowiedzialne za dowodzenie Wojskiem Polskim – podkreślił podczas wizyty minister.

JAROSŁAW WIŚNIEWSKI

owództwo Sił Powietrznych przewiduje zmiany w dwóch etapach: – I etap (do 31 grudnia 2007 r.) – przeprowadzenie programu pilotażowego dla 31 Bazy Lotniczej (3 i 6 eskadr lot nictwa taktycznego), w tym poddanie ocenie funkcjonowania nowej struktury organizacyjnej. – II etap (w przypadku uzyskania pozytywnej oceny programu pilotażowego do 31 grudnia 2008 r.) – przeformowanie pozostałych eskadr i baz lotniczych w ramach realizacji „Planu zamierzeń organizacyjnych i dyslokacyjnych na 2008 r. oraz głównych kierunków zmian na 2009 r.”.

BYDGOSZCZ. Od 1 kwietnia 2 Brygada Radiotechniczna w Bydgoszczy włączyła w system obiegu informacji posterunek radiolokacyjny dalekiego zasięgu systemu Backbone z radarem polskiej produkcji NUR-12M. Backbone to stały, niemobilny posterunek radiolokacyjny z dużą anteną, którego sercem jest nowoczesny radar trójwspółrzędny.

Oprac. GP

nr 17/2007

Polska Zbrojna 31

PIOTR LASKOWSKI

D

AAAAAAA DODATEK AAAAAAAAAAAAAAAAAAA SIŁY POWIETRZNE
niom izraelskim, ponieważ ten kraj również użytkuje dużą liczbę F-16. W USA baza lotnicza jest tym, czym u nas garnizon. Nie jest jednostką z etatem, lecz stacjonuje w niej i wykonuje zadania skrzydło. I to ono ma etat. W bazie lotniczej jest dowódca skrzydła, i to on – tak jak w jednostkach wojsk lądowych dowódca pułku – jest dowódcą bazy (garnizonu). Natomiast w Polsce panuje błędne przekonanie, czym jest baza. Została ona kiedyś wpisana w etat. Obecnie dowódcy bazy w Polsce podlega bezpośrednio kilkanaście komórek, co bardzo utrudnia dowodzenie. Na przykład personel służby inżynieryjno-lotniczej jest podzielony (część pozostaje w bazie, a część jest w eskadrach) i dowódca bazy nie może wykorzystać personelu tej służby z eskadr. Natomiast szefowie głównych pionów funkcjonalnych, jak szkolenia, logistyki i sztabu, w zasadzie dowodzą tylko sekcjami. Nie mają uprawnień dowódczych. ną strukturę, korzystając z wzorców amerykańskich. W bazach powstaną teraz trzy główne grupy: operacyjna, obsługi i wsparcia. Modułem bojowym będzie grupa operacyjna wraz z eskadrami. W nowej strukturze nie będzie pionu logistyki i szkolenia, a w każdej grupie mają funkcjonować zespoły wsparcia zdolne do opracowywania dokumentów sztabowych. Taka zmiana zdecentralizuje całe planowanie w bazie. Skorzysta na tym również jej dowódca, ponieważ o prawie połowę spadnie liczba komórek, którymi będzie kierował. Natomiast dowódcy poszczególnych grup dostaną uprawnienia dowódcze. Z kolei dowódca eskadry skupi się tylko na szkoleniu lotniczym. Dzięki integracji personelu służby inżynieryjno-lotniczej i zapewnieniu kompatybilności ze strukturami baz lotniczych sił powietrznych innych państw eksploatujących samoloty F-16 poprawi się też poziom wykonywanych obsług samolotów. W drugim etapie zmian w miejsce rozformowywanych brygad lotnictwa taktycznego pojawią się skrzydła. Nasuwa się zatem pytanie, dlaczego baza miałaby mieć znów nadbudowę w postaci dowództwa skrzydła? Stworzenie skrzydeł zamiast brygad i ich dowództw oraz baz lotniczych, do których włączone będą eskadry lotnicze, jest znów polskim wynalazkiem na amerykańskiej licencji. Między dowództwem Sił Powietrznych a bazą nie ma bowiem pośredniego elementu dowodzenia. Jeżeli baza byłaby skrzydłem – jak w Amerykańskich Siłach Powietrznych – to zamiast dowództwa skrzydła lotnictwa taktycznego należałoby stworzyć jakiś pośredni element dowodzenia. Obecnie brygada ma strukturę sekcyjną, natomiast w dowództwie skrzydła nastąpi przeformowanie sekcji na wydziały. Siły Powietrzne są jedynym rodzajem sił zbrojnych, który nie ma pośredniej struktury wydziałowej w jednostkach bojowych (Marynarka Wojenna ma flotylle, a Wojska Lądowe – dywizje). Taka struktura w Siłach Powietrznych powstała w momencie formowania baz oraz eskadr lotniczych i uwzględniała podporządkowanie dowództwu brygad tylko eskadr. Natomiast bazy były podporządkowane dowództwom korpusów. Przeformowanie eskadr i baz lotniczych nie zwiększy zatrudnienia w Siłach Powietrznych. Będzie jedynie więcej etatów w poszczególnych bazach lotniczych w związku z włączeniem w ich struktury eskadr. Ponadto, proponowane przedsięwzięcia nie zwiększą kosztów, ponieważ realizowane byłyby w ramach corocznego budżetu Sił Powietrznych, z uwzględnieniem planowanej rozbudowy infrastruktury, wycofywaniem nieperspektywicznego uzbrojenia i wprowadzaniem w jego miejsce nowoczesnego sprzętu. Przedstawiona struktura bazy lotniczej umożliwia także realizację programu pilotażowego oddzielenia funkcji gospodarczych od dowódczych w ramach tworzenia wojskowych oddziałów gospodarczych przez możliwość wydzielenia sił i środków logistycznych i finansowych z pionu głównego księgowego oraz grupy wsparcia. Propozycja programu pilotażowego nie została jeszcze zaakceptowana, a całego przedsięwzięcia nie ujęto w programie rozwoju sił zbrojnych i w planie rozwoju Sił Powietrznych w latach 2007– –2012. Gdyby miało dojść do skutku, trzeba będzie zrobić korekty tych planów. Ponadto zgodę muszą wyrazić minister obrony narodowej oraz szef SGWP. Na razie trwają prace nad przygotowaniem projektu etatu, zakresu działania całej koncepcji przeformowania. Do 15 maja dokumenty mają trafić do Sztabu Generalnego, i dopiero wtedy zapadną decyzje. 
nr 17/2007

Baza i nadbudowa
Obecnie bazy mają etat i nadbudowę w postaci dowództwa brygady. Tymczasem zamierza się stworzyć dowództwo nowej formacji: bazy nowego typu i skrzydła. W Dowództwie SP opracowano już wstęp-

Co to da?

Gdy nie będzie zgody

C

Integracja sił służby inżynieryjno-lotniczej bazy i eskadr przyniesie lepszy efekt w postaci sprawniejszej obsługi samolotów

o się stanie, jeśli minister nie włączy planu pilotażowego do planu długoterminowego rozwoju Sił Powietrznych? – Wtedy dowództwo Sił Powietrznych będzie mogło uwzględnić to przedsięwzięcie w ramach kolejnego wieloletniego planu w latach 2009–2018, czyli najbliższy termin jego realizacji wypadnie na rok 2009 – mówi płk Waldemar Kamiński, szef Oddziału Organizacyjnego Dowództwa Sił Powietrznych.

32 Polska Zbrojna

PIOTR LASKOWSKI (2)

MARYNARKA WOJENNA
FLESZ


nr 17/2007

Polska Zbrojna 33

SIŁY POWIETRZNE

G Fabryka żołnierzy
dy pytamy komendanta CSSP w Koszalinie ppłk. Andrzeja Witka, czy nie czuje się trochę jak kierownik ogromnej fabryki, ten uśmiecha się tajemniczo. – To ciekawe porównanie, bo coś w tym jest, że można nas porównać do fabryki – mówi. – Produkujemy tutaj, jeżeli przyjmiemy 200 osób. Jak wyjaśnia kpt. Piotr Pera, kierownik ZZ 1 w Dąbkach, w ośrodku nie ma przestojów. – Cały czas szkolimy żołnierzy zarówno z Centrum Szkolenia Sił Powietrznych, jak i ze szkoły podoficerskiej, która znajduje się na terenie centrum – mówi. Kpt. Pera wyjaśnia, że to niesamowite tempo pracy. Liczba szkolonych
KRZYSZTOF WILEWSKI

specjalistyczne pracownie artyleryjskie i rakietowe zestawów obrony przeciwlotniczej oraz sprzętu radiotechnicznego, laboratoria językowe, ośrodki szkolenia specjalistycznego na przykoszarowym placu ćwiczeń, tor taktyczny do szkolenia ogólnowojskowego, plac manewrowy do nauki jazdy. Jednostka ma również ośrodek szkolenia w Dąbkach

W Centrum Szkolenia Sił Powietrznych w Koszalinie rocznie szkoli się ponad 4 tys. żołnierzy, a już pod koniec tego roku liczba ta zbliży się prawie do 5 tys. Czy ilość daje się pogodzić z jakością?
terminologię przemysłową, naprawdę wielu specjalistów, i to nie tylko z zasadniczej służby wojskowej. Szkolimy bowiem również kadrę zawodową na różnych kursach, bez których nie będzie ona mogła na przykład awansować na kolejne stanowisko służbowe – wyjaśnia. W podlegającym koszalińskiemu Centrum Szkolenia Sił Powietrznych Zespole Zabezpieczenia nr 1 w Dąbkach wiosenne szkolenie trwa w najlepsze. Na przełomie marca i kwietnia szkolili się tam zarówno elewi Szkoły Podoficerskiej Sił Powietrznych, jak i żołnierze zasadniczej służby wojskowej przygotowywani do służby w jednostkach obrony przeciwlotniczej. Razem około w Dąbkach jest znaczna, gdyż centrum, którego częścią jest ZZ nr 1 w Dąbkach, przygotowuje żołnierzy dla wszystkich rodzajów wojsk. – Szkolimy dla Wojsk Lądowych, Marynarki Wojennej i oczywiście dla Sił Powietrznych – wyjaśnia ppłk Andrzej Witek. – Są to przeciwlotnicy i radiotechnicy we wszystkich specjalnościach tych rodzajów wojsk. Komendant koszalińskiego centrum nie ukrywa, że mocną stroną kierowanej przez niego jednostki jest jej zaplecze dydaktyczne. Wiadomo, że każda pliszka swój ogon chwali, jednak w tym wypadku trudno nie przyznać ppłk. Andrzejowi Witkowi racji. Centrum ma

Centrum Szkolenia Sił Powietrznych w Koszalinie
Centrum kształci i szkoli: • oficerów z jednostek wojskowych w ramach kursów specjalistycznych; • kadrę zawodową w ramach przeszkolenia, przekwalifikowania i doskonalenia specjalistycznego: – dowódców pododdziałów przeciwlotniczych, – dowódców pododdziałów radiotechnicznych, – dowódców samobieżnych stacji wykrywania i naprowadzania (SSWN), – dowódców przeciwlotniczych rakietowych wozów bojowych (PRWB), – dowódców i obsług stacji radiolokacyjnych, – operatorów systemów, – obsług bojowych zestawu Newa SC, – szefów pododdziałów, – rezerw osobowych, • kadrę z języka angielskiego na trzech poziomach; • podchorążych wyższych szkół oficerskich (w zakresie przygotowania specjalistycznego); • studentów i absolwentów uczelni cywilnych w ramach przeszkolenia wojskowego; • absolwentów uczelni cywilnych (szkolenia specjalistyczne w ramach kursów oficerskich); • w 28 specjalnościach żołnierzy zasadniczej służby wojskowej – elewów Szkoły Młodszych Specjalistów; • kierowców kat. C w Ośrodku Szkolenia Kierowców (OSzK).

KRZYSZTOF WILEWSKI (2)

34 Polska Zbrojna

nr 14/2007 17/2007

pod Koszalinem, gdzie żołnierze w warunkach poligonowych uczą się obsługi sprzętu przeciwlotniczego i radiotechnicznego. Zespół Zabezpieczenia 1 w Dąbkach to obecnie miejsce największej inwestycji CSSP. – Jeżeli chcemy dobrze szkolić żołnierzy, nie możemy zostać z tyłu – komentuje komendant CSSP. – Dlatego rozbudowujemy ośrodek w Dąbkach, gdzie na nowych stanowiskach radiolokacyjnych będziemy szkolić nie tylko specjalistów radiolokacji, ale również specjalistów z wojsk radiotechnicznych – wyjaśniał.

– Tylko poprzez rozbudowę bazy, szkolenie na sprzęcie używanym w jednostkach bojowych, będziemy w stanie przygotować jednostkom takich żołnierzy, jakich one potrzebują. Do tej pory przez koszalińskie centrum przewija się rocznie około 4 tys. żołnierzy. Jednak już wkrótce liczba ta znacząco się zwiększy. Wszystko za sprawą likwidacji Ośrodka Szkolenia Kierowców Sił Powietrznych w Bydgoszczy, który zostanie przeniesiony właśnie do Koszalina, gdzie wejdzie w skład CSSP. Dla jednostki

dowodzonej przez ppłk. Witka oznacza to o jakieś 500 żołnierzy rocznie więcej do przeszkolenia. Jak wyjaśnia ppłk Witek, CSSP musi w związku z tym przygotować odpowiednią infrastrukturę logistyczną, a nie będzie to łatwe. – Naszą główną bolączką jest to, że gdy utworzono RZI, bardzo wydłużyły się wszystkie procedury związane np. z remontami – mówi. – Wkrótce mamy przyjąć dodatkowych żołnierzy, a niestety część niezbędnych remontów przeprowadzimy dopiero w przyszłym roku. 

DYSKUSJA O SZKOLENIU
Ppłk Andrzej Witek,
komendant CSSP w Koszalinie: – Dużo uwagi poświęcamy kontaktom z dowódcami jednostek. Staramy się m.in. pozyskiwać od nich na bieżąco oceny wyszkolenia żołnierzy.

Ppłk Tadeusz Bajek,
szef logistyki 78 Pułku Rakietowego OP z Mrzeżyna: – Moja jednostka w przypadku S-200 musi sama sobie szkolić żołnierzy, ale ci przeciwlotnicy, którzy trafiają do pułku z Koszalina na zestawy Newa, są dobrze wyszkoleni i przygotowani do pracy.

Płk Ryszard Kretkowski,
dowódca 69 Leszczyńskiego Pułku Przeciwlotniczego: – Chciałbym sam szkolić żołnierzy na swoje potrzeby. Dlatego uważam, że trzeba z tym skończyć, że ktoś szkoli ludzi dla mnie, a ja w jednostce przygotowuję żołnierzy dla kogoś innego.

Płk Piotr Kołacz,
dowódca 3 Pułku Przeciwlotniczego ze Szczecina: – Zestawy OSA czy stacje radiolokacyjne to sprzęt skomplikowany, wymagający odpowiedniej praktyki. Młodym żołnierzom najczęściej jej brakuje, by na nim samodzielnie pracować. Dlatego taki sprzęt powinni obsługiwać głównie żołnierze służby kontraktowej i zawodowej.

nr 14/2007 17/2007

Polska Zbrojna 35

MARYNARKA WOJENNA

GRIPEN

MARIUSZ KONARSKI

Byliśmy niedaleko platform wiertniczych Petrobalticu, gdy z zaskoczeniem stwierdziliśmy, że poniżej leci para szwedzkich Gripenów. Bryza była na wysokości około 700 metrów, podczas gdy one znajdowały się sto metrów nad poziomem morza. Szwedzi mieli nas dokładnie pod słońce i zachowywali się tak, jakby nas nie widzieli – mówią piloci Bryzy, którzy odbywali patrolowy lot nad Bałtykiem.

Z NIESPODZIANKĄ
36 Polska Zbrojna
nr 17/2007

FLESZ
GDYNIA. Podczas Mistrzostw Polski Seniorów w Podnoszeniu Ciężarów, które odbyły się w Ciechanowie 30.03.—01.04., duży sukces odnieśli młodzi marynarze sportowcy. Mar. Michał Jurczyk z KPW Gdynia w kategorii wagowej 56 kg zdobył trzy srebrne medale, a st. mar. nadt. Dominik Dyderski z KPW Gdynia w kategorii wagowej 77 kg wywalczył dwa złote medale i jeden srebrny.

MARIUSZ KONARSKI

N

DYŻUR PEŁNILI
od lewej: por. mar. pil. Sebastian Rak, por. mar. nawig. Arkadiusz Goliszek, chor. mar. Mirosław Korcipa (operator systemu transmisji danych) oraz chor. mar. Jacek Jączyński (technik pokładowy)

Na lotnisku 30 Eskadry Lotniczej MW w Siemirowicach dyżurowała załoga kpt. mar. pil. Józef Chodara. Nic nie zapowiadało, że coś może się wydarzyć. – Około godziny dziewiątej dostaliśmy telefoniczny sygnał z Centrum Operacji Morskich (COM) – mówi kapitan J. Chodara. Mieliśmy lecieć po wyznaczonej trasie i sprawdzić ćwiczące okręty rosyjskie w rejonie Zatoki Gdańskiej oraz rozpoznać grupę okrętów płynących z Głębi Gotlandzkiej w kierunku Zatoki Gdańskiej. Wystartowali o godz. 10. Pilot skierował samolot w stronę Zatoki Gdańskiej, aż do 55. równoleżnika. Trasa wiodła za platformami wiertniczymi, w kierunku wyspy Bornholm, potem w pobliże Świnoujścia, wzdłuż granicy morskiej do Łeby i na lotnisko. Pogoda była ładna, widzialność dobra, choć miejscami unosiła się mgiełka. – Rzeczywiście, w rejonie Zatoki Gdańskiej zauważyliśmy ćwiczące dwa rosyjskie trałowce – komentuje dowódca załogi. Sprawdziliśmy ich parametry ruchu oraz wykonaliśmy zdjęcia. Wszystkie te informacje na bieżąco były przekazywane do COM. Po zrobieniu zdjęć lecieliśmy dalej na północ. Cieszyliśmy się, że coś się dzieje. Nawigator cały czas obserwował wskazania radaru. Od niego zależał wybór obiektów do sprawdzenia. Kilkakrotnie były to statki handlowe. Bryza przelatywała blisko
nr 17/2007

nich po to, byśmy mogli się im dokładniej przyjrzeć. W przypadku natrafienia na okręt wojenny, szczególnie obcej bandery, robi się dokładniejsze rozpoznanie. Kurs i prędkość okrętu nawigator odczytuje z radaru. Następnie należy określić jego klasę oraz wykonać zdjęcia do dokumentacji. – Gdy przelatywaliśmy nieopodal platform wiertniczych, zauważyliśmy Gripeny. Samoloty leciały wprost na platformy wiertnicze, co nas nieco zdziwiło, gdyż w ich pobliżu obowiązuje zakaz lotów – mówi kapitan Chodara. – Jednak po chwili wykonały zwrot w lewo, co znaczyło, że nas zobaczyli i za chwilę wejdą nam na ogon. Czekaliśmy, aż do nas podlecą. Takie spotkania czasem się zdarzały. Zwiększyłem prędkość do 330 km/h, aby im ułatwić zbliżenie. Kazałem obserwować tylną półsferę i przygotować sprzęt fotograficzny. Po kilku minutach szwedzkie myśliwce pojawiły się przy nas. Jeden leciał z naszej prawej strony, drugi poniżej, z lewej. Zrobiliśmy sobie zdjęcia, po czym Gripeny ustawiły się w parę i odleciały. Czytelnikom „PZ” wyjaśniam, że do spotkania z Gripenami doszło na wodach międzynarodowych nad południowym Bałtykiem. Nie było więc mowy o naruszeniu naszych wód terytorialnych. Dalsza część lotu przebiegała spokojnie. 

GDYNIA. O dwie jednostki pływające wzbogaca się gdyńska Akademia Marynarki Wojennej. Z wycofanych ze służby po latach eksploatacji w Marynarce Wojennej kutrów hydrograficznych stoczniowcy Stoczni MW uczynili znakomite jednostki szkolne. Po przebudowie i odpowiednim wyposażeniu będą służyć studentom Wydziału Nawigacji tej uczelni do praktycznej nauki zawodu. W tym celu zamontowano na nich najwyższej klasy sprzęt do nawigacji m.in. super nowoczesny radar, znakomity odbiornik GPS i satelitarny kompas. Pierwsza z jednostek jest już gotowa i czeka na chrzest. Będzie nosić nazwę „Puck”. Druga jednostka, która przechodzi jeszcze metamorfozę, przyjmie nazwą „Pomorzanin”.

ŚWINOUJŚCIE. Profilaktyka uzależnień od alkoholu i narkotyków, a także problematyka przemocy oraz mobbingu były tematem warsztatów szkoleniowych przeprowadzonych w 8 Flotylli Obrony Wybrzeża przez Departament Wychowania i Promocji Obronności MON. Uczestniczyli w niej dowódcy okrętów, dowódcy pododdziałów brzegowych oraz oficerowie wychowawczy. W trakcie trzydniowego szkolenia (11.—13.04.) przedstawiono uczestnikom warsztatów m.in. problematykę związaną ze środkami odurzającymi, efektami ich działania, a także sposobami rozpoznawania objawów ich zażycia, działania profilaktyczne.

USTKA. 13 kwietnia na cmentarzu komunalnym w Ustce odbyła się z udziałem asysty honorowej Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej uroczystość upamiętniająca 67. rocznicę zbrodni katyńskiej. Głównym punktem uroczystości było odczytanie apelu poległych, po którym nastąpiła ceremonia złożenia kwiatów pod Krzyżem Katyńskim.

Oprac. G.P.

Polska Zbrojna 37

MAREK DRZEWOWSKI

MARYNARKA WOJENNA
ORP „Gen. T. Kościuszko” Wyporność standardowa – 3045 t Wyporność pełna – 3638 t Długość – 135,64 m Szerokość – 13,7 m Zanurzenie – (bez opływki sonaru/ pełne) – 4,52/7,48 Napęd – 2 turbiny gazowe GE LM-2500 o mocy po 20 500 KM, 1 śruba Prędkość maks. – 29 w. Zasięg (przy prędkości 20 w. ) – 4500 Mm Załoga – 215 oficerów i marynarzy

Pożar na po
KRZYSZTOF W YGNAŁ

Marynarze z fregaty rakietowej ORP „Gen. T. Kościuszko” mają zaufanie do swego okrętu. Nie obawiają się przeciwnych wiatrów i wysokiej sztormowej fali. Od wieków jednak marynarze bali się pożarów na swoich jednostkach. Tak jest do dziś.
Na ORP „Gen. T. Kościuszko” przytulonym do nabrzeża w macierzystym porcie w Gdyni trwa codzienne szkolenie załogi. Okręt przebywał w bieżącym roku cztery razy w morzu prawie przez miesiąc, obsady miały więc czas i okazję, aby odświeżyć swoje umiejętności, zgrać się w działaniu. – Na okręcie służą sami zawodowcy – mówi kmdr ppor. Piotr Nieć, pełniący obowiązki dowódcy. – U nas nie ma nadmiernej rotacji. Wczoraj do załogi dołączyło trzech nowych podoficerów, pozostali służą tu od kilku lat.

W KŁĘBACH DYMU
Okręt przygotowuje się do wyjścia w morze. Wraz z całym dywizjonem ćwiczyć będą elementy współdziałania, tak aby stać się zespołem zdolnym do prowadzenia walki w każdych warunkach pogodowych i bojowych. – Nie zaniedbujemy także szkolenia w porcie – dodaje kmdr ppor. Nieć. Marynarze od wieków boją się pożarów, bo choć wody dookoła pod dostatkiem, niejeden okręt poszedł na dno spalony do cna. Kiedy ORP „Kościuszko” przechodził szkolenie w ośrodku szkolno-treningowym FOST w Wielkiej Brytanii, szczególną uwagę zwracano na umiejętność samodzielnego radzenia sobie w różnych nieprzewidzianych zdarzeniach, na przykład w czasie pożaru. – Alarm bojowy, ćwiczenie pożarowe – ogłasza przez rozgłośnię okrętową dowódca. Marynarze szybko ubierają się w 38 Polska Zbrojna

niepalne kombinezony, rozstawiają sprzęt gaśniczy, rozwijają węże strażackie. Na dolnym pokładzie, poniżej linii wodnej kmdr por. Grzegorz Kołecki, dowódca pionu eksploatacji, odpala granat dymny. Ten niewielki przedmiot wydziela tak wiele dymu, że po chwili całe pomieszczenie spowija gęsta chmura. Jeden z marynarzy zauważa płomienie i wrzeszczy do kolegów, że pali się na dolnym pokładzie. Do akcji ruszają grupy awaryjne bosmanów Piotra Poklękowskiego, Jarosława Ponichtery i Wojciecha Zawiślaka. Poruszają się na mocno zgiętych nogach. Mają aparaty oddechowe, ale dym utrzymuje się pod sufitem i najlepsza widzialność jest blisko pokładu. Marynarze szybko lokalizują źródło ognia i sprawnie gaszą pożar. W akcji mogą uczestniczyć przez pół godziny, bo tyle czasu działają aparaty oddechowe. Później zastępują ich koledzy z takim samym sprzętem. Kiedy rozbierają się po akcji w mesie, widać, że są bardzo zmęczeni. – Alarm jest tylko ćwiczeniem – mówi kmdr por. Kołecki – ale podczas szkolenia w Wielkiej Brytanii takie ćwiczenia traktowano niezwykle serio. My też staramy się, aby nie stracić nabytych tam umiejętności, wrócić do ośrodka treningowego, wypełnić kolejne zadania i znaleźć swoje miejsce w Siłach Odpowiedzi NATO. Okazuje się, że granat wypełnił wszystkie okrętowe pomieszczenia gryzącymi kłębami dymu. Trzeba przewietrzyć jed-

nostkę. Marynarze otwierają wszystkie włazy, włączają wywietrzniki. Ale czasami to nie wystarcza, więc w niektórych miejscach ustawiają przenośne wentylatory. – Będą pracować jeszcze przez pewien czas, przewietrzą okręt, a dowódcy grup awaryjnych zameldują o zakończeniu działań – dodaje kmdr ppor. Nieć. Nie ukrywa zadowolenia. Ocenia, że załoga jest dobrze wyszkolona. – Dużo nam dały ubiegłoroczne wyjścia w morze i miesiąc treningu w tym roku – opowiada. – Zgraliśmy się jako zespół, każdy wie, co ma robić.

W KRÓLESTWIE MECHANICZNYCH KONI
Mechanik kmdr por. Grzegorz Kołecki zapewnia mnie, że mechanizmy główne i pomocnicze działają jak należy. – Agregaty dostarczają tyle prądu, że z pewnością wystarczyłoby go na oświetlenie Sopotu – mówi mechanik. Potem prowadzi do serca okrętu, gdzie umieszczone w kontenerach dwie turbiny za pomocą przekładni napędzają okręt, pozwalając mu pójść z prędkością prawie 30 węzłów. Ludzie obsługują mechanizmy w morzu, korzystając z oprzyrządowania i czujników, które znajdują się w CSS, czyli centrum sterowania siłownią. Komandor Nieć zapytany o przygody na morzu uśmiecha się i zapewnia, że nie przeżył dramatycznych sytuacji. – Kładziemy duży nacisk na bezpieczeństwo, staramy się przestrzegać norm i procedur, podtrzymujemy dobre nawyki załogi. Wielkim niebezpieczeństwem jest, mówi już bez uśmiechu, samo wyjście w morze, które potrafi być dla każdego marynarza surowym egzaminem. 
nr 17/2007

FORUM

| SŁUŻBA | WYDARZENIA | LUDZIE | MILITARIA | W GARNIZONIE | PORADY | ŚWIAT | TO I OWO | SPORT | HISTORIA

okładzie

Ogółem zbudowano 51 fregat rakietowych typu Oliver Hazard Perry, wcielając je do służby w US Navy w latach 1977–1989. Sześć dalszych wcieliła w latach 1980–1993 marynarka wojenna Australii. Obecnie, łącznie z Polską, fregaty tego typu używane są przez osiem marynarek wojennych świata

Samowystarczalni N
KRZYSZTOF WYGNAŁ (3)

a ORP „Kościuszko” nie ma racjonowania wody jak na okrętach podwodnych czy małych jednostkach nawodnych. Fregata zabiera jej 28 ton w zbiornikach, ale zamontowane na niej dwa wyparowniki pozwalają na uzupełnienie wody słodkiej w cyklu dobowym ze słonej, zaburtowej. – Zabieramy też 600 t paliwa – opowiada komandor. – Pozwala to nam na za-

chowanie autonomiczności, ale potrafimy przyjąć w morzu paliwo, wodę, zaopatrzenie. Dostarczaniem zapasów zajmują się jednostki zaopatrzeniowe, prowiant może być też dostarczany drogą powietrzną. Na pokładzie fregaty jest lądowisko umożliwiające przyjmowanie śmigłowców. Okręt ma paliwo lotnicze, piloci mogą więc tu zatankować, a także odpocząć.

MARIAN KLUCZYŃSKI (2)

nr 17/2007

Polska Zbrojna 39

KULISY REKONWERSJA

Czy rekonwersja w obecnym wydaniu nie przypomina gry pozorów? I czy nie warto podpatrzeć, jak ją robią inni?

SZA SZANSA
ROMAN PRZECISZEWSKI

PAULINA ADUŁŁO-MUCHA I LUCYNA DRUCHLIŃSKA: – Większość byłych wojskowych nie ma recepty na odnalezienie się poza koszarami.

– Wojskowi po zdjęciu mundurów tworzą trudne, zamknięte w sobie środowiska. Większość z nich nie jest przystosowana do życia w cywilu. Nie potrafi wykorzystać swych doświadczeń i kwalifikacji, nie ma recepty na odnalezienie się poza koszarami – w Krośnie Odrzańskim niezbyt optymistyczną opinię wystawia Paulina Adułło-Mucha, koordynator projektu „Szansa bez munduru” realizowanego przy udziale Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL. – W zasadzie ten projekt powinien być wprowadzany przed rozformowaniem jednostek wojskowych. Wtedy miałby 40 Polska Zbrojna

znacznie większe szanse na powodzenie – dopowiada Lucyna Druchlińska, administratorka. Prywatnie – córka byłego żołnierza zawodowego, więc dobrze wie, co mówi.

Krajobraz po restrukturyzacji
Jesteśmy w Krośnie Odrzańskim, gdzie pięć lat temu rozformowano 4 Dywizję Zmechanizowaną. Restrukturyzacją zostało objętych kilka jednostek i wiele wojskowych oraz cywilnych etatów. Od tamtego czasu bezrobocie w powiecie utrzymuje się na stałym poziomie – około 33 proc.! – Jak więc w tej sytuacji może odnaleźć się były żołnierz zawodowy? Prze-

de wszystkim musi wykazać się inicjatywą, mieć pomysł. Lecz tego ciągle brakuje – mówi płk rez. Tadeusz Małecki, pełnomocnik dowódcy garnizonu ds. rekonwersji. Płk Małecki był ostatnim szefem S-1 dywizji. Problematykę kadrową zna bardzo dobrze. Żołnierzy zawodowych, którzy w wyniku restrukturyzacji musieli zdjąć mundur, tak samo. Dlatego niczego nie owija w bawełnę: – Byłych oficerów, którzy potrafili tylko dowodzić, w cywilu spotka rozczarowanie. Nikt na nich nie czeka, nikt nie składa im propozycji dalszej pracy. Choć często są tylko czterdziesto- lub pięćdziesięciolatkami, kończą karierę
nr 17/2007

ANSA bez munduru
OPINIE

St. sierż. sztab. rez. Kazimierz Przybysławski:
– Z zasadniczej służby wojskowej przeszedłem do zawodowej i cały czas uciekałem przed restrukturyzacją. Najpierw zlikwidowano mój etat w 11 Pułku Zmechanizowanym, następnie w batalionie dowodzenia, a w końcu w batalionie ratownictwa inżynieryjnego, gdzie byłem dowódcą aparatowni. Jeszcze przed odejściem z wojska uzyskałem zgodę dowódcy na pracę poza godzinami służby. Zostałem ajentem Zeptera. Koledzy najpierw się z tego śmiali, a potem – widząc, że nie piszę o zapomogi – chcieli pójść w moje ślady. Niektórym to się udało. Podczas służby nie narzekałem i teraz, w cywilu, też tego nie robię. Do niepełnej wojskowej emerytury dorabiam tyle, że śpię spokojnie.

zawodową i schodzą na margines społecznego życia. Natomiast oficerowie, którzy w czasie służby zawodowej nie dowodzili, ale np. mieli do czynienia z szeroko rozumianą logistyką, w garniturach odnajdują się znacznie szybciej. Jeszcze lepiej wychodzi to podoficerom, którzy nie zrażają się drobnymi niepowodzeniami i jeżeli jeden pomysł na funkcjonowanie w cywilu im nie wypali, to natychmiast sięgają po drugi.

Unia idzie z pomocą
Niestety, w Krośnie Odrzańskim znacznie więcej jest tych, którzy biorą tylko niepełną lub pełną wojskową
nr 17/2007

emeryturę i nie mają żadnego zajęcia. 61 osób. 30 z nich nosiło mundur, Chociaż do 65. roku życia jeszcze im 15 było członkami rodzin wojskowych, daleko. a 16 to byli pracownicy wojska. Do – Wielu myślało, iż wystarczy zapu- pierwszej tury szkolenia zakwalifikokać do mojego pokoju, i że w ramach waliśmy 25 osób, wśród nich 15 byłych rekonwersji otrzymają ode mnie ofer- żołnierzy zawodowych. Teraz rozpoty konkretnej pracy. Ale co ja mogę? czynamy kolejne kursy – mówi TadeNieraz faktycznie gdzieś komuś znaj- usz Małecki. Na chętnych czekają przedę etat, ale przede wszystkim podpo- szkolenia m.in. na operatora wózków wiadam przekwalifikowanie, bo np. widłowych, agenta ochrony, wykwaliakurat jest zapotrzebowanie na jakąś fikowanego pracownika administracyjspecjalność. Od razu no-biurowego, w księgoalarmuję: idź na od- – U nas wciąż pokutuje wości komputerowej powiedni kurs – opoteż na opiekuna stare myślenie: jeżeli bądź starszych (z języwiada Małecki. osób I w tym miejscu włożyłem już mundur, kiem niemieckim) pojawia się kolejna lub zarządzającego w lowątpliwość: czy to do końca życia będę gistyce (z językiem 2800 zł zarezerwoangielskim). żołnierzem wane w ramach re– Takie kursy są dykkonwersji na przekwalifikowanie zwal- towane bieżącymi potrzebami naszego nianego ze służby żołnierza wystarczy? rynku pracy – dodaje Paulina AdułłoDość często – jak przekonuje codzien- -Mucha. ność – jest sumą symboliczną. Ten Afganistan, Irak i co dalej? problem uwidocznił się także w innych krajach Unii Europejskiej, a to niewątOczywiście – kursy nie wyczerpują pliwie spowodowało zainicjowanie po- oferty programu „Szansa bez munduwstania specjalnego programu „Szan- ru”. Są w nim także różnego rodzaju fosa bez munduru” mającego zaktywizo- ra, grupy wsparcia, poradnictwo zawować mieszkańców terenów powojsko- dowe, a także spotkania z psychologiem wych. W jego wyniku opracowano bądź byłymi żołnierzami, którzy całofertę dla osób, które odczuły negatyw- kiem dobrze czują się w cywilu i nie ne skutki likwidacji i restrukturyzacji mają pretensji do wojska o niespodziejednostek wojskowych. Skierowano ją wanie przerwaną mundurową karierę. do byłych żołnierzy zawodowych (bez – Uczestniczyłem w kilku takich spotwzględu na to, czy zostali zwolnieni ze kaniach i wiem jedno: wojsko źle nas służby, czy też sami wypowiedzieli sto- zaprogramowało. W czasie służby najsunek służbowy!), członków ich ro- ważniejsze było wyłącznie wykonanie dzin, byłych pracowników wojska oraz zadań służbowych. Nic więcej się nie libyłych pracowników przedsiębiorstw czyło. Dlatego tak wielu rezerwistów świadczących usługi na rzecz armii. żyje od jednej emerytury do drugiej, zaI co istotne – Unia na realizację tego myka się w domach i ma żal do armii programu dała spore pieniądze. – analizuje chor. rez. Jan Muńko, które– W Krośnie Odrzańskim zaintere- mu udało się odnaleźć w prywatnym sowanie projektem wyraziło najpierw biznesie.  Polska Zbrojna 41

ROMAN PRZECISZEWSKI (2)

KULISY REKONWERSJA

OPINIE

Po rozformowaniu 4 Dywizji Zmechanizowanej bezrobocie w powiecie natychmiast wzrosło. Dziś wynosi około 33 proc.!

Chor. rez. Jan Muńko:
– Moje ostatnie stanowisko w wojsku to kierownik kancelarii tajnej 4 DZ. Po rozformowaniu dywizji i przejściu do rezerwy pomyślałem sobie: a może by tak postawić na turystykę? Może w budynku po batalionie medycznym zrobić hotel? Niestety, nie dogadałem się z Agencją Mienia Wojskowego i sprawa upadła. Syn podpowiedział mi wtedy: – Tato, zrób coś konkretnego! Z żoną Anielą zaczęliśmy więc robić... nadruki na koszulkach, a następnie na opakowaniach. Wreszcie – także opakowania z nadrukami na życzenie. Dziś współpracujemy z zagraniczną firmą i nie narzekamy. Klientów pozyskujemy ceną, jakością i odpowiednim podejściem. Szukając obniżki kosztów produkcji, kolejny raz zwróciłem się do AMW o dzierżawę jednego z obiektów. Chodziło mi o byłe biuro przepustek, idealnie nadające się na naszą produkcję. Niestety, agencja chciała podpisać umowę dzierżawy jedynie na dwa lata i zażądała 7 zł czynszu za metr powierzchni. Bez wody i ogrzewania! Za mniejsze pieniądze – mając przy tym dostęp do wszystkich mediów – wynajęliśmy pomieszczenie w miejscowej Fabryce Urządzeń Gastronomicznych.

Kpt. rez. Zbigniew Woźniczka:
– Mając 21 lat wysługi i doświadczenie w logistyce 4 Dywizji, zdjąłem mundur. Co prawda tuż przed końcem okresu wypowiedzenia zaproponowano mi etat kierownika sekcji technicznej w Lublińcu, jednak nie skorzystałem z tej oferty. Zacząłem właśnie znajdować swoje miejsce w cywilu. Skorzystałem z doświadczeń wojskowych, m.in. miałem nadzór nad szkoleniem kierowców. Zarejestrowałem działalność go-

spodarczą, kupiłem fiata punto, komputer i niezbędne oprogramowanie, następnie wynająłem plac manewrowy. Prowadzę szkołę nauki jazdy. W Krośnie mam sporą konkurencję, jednak nie narzekam na brak chętnych. Boli tylko to, że – jako były żołnierz zawodowy – nie mam żadnych ulg przy ewentualnej dzierżawie byłych obiektów wojskowych. Stoją puste, a ja korzystam z propozycji cywilnych. Znacznie tańszych i pewniejszych.

– Myśli pan, że te odczucia nie spotęgują się już wkrótce, gdy mundur zdejmować będą kolejne pokolenia żołnierzy zawodowych? Gwarantuję, że tak! Dzisiaj każdy wychodzi z założenia, że najważniejszy jest Afganistan czy Irak, a temat życia w cywilu kolejny raz puszczono w niepamięć. Mimo że teraz nie 42 Polska Zbrojna

każdy utrzyma się w służbie do czasu uzyskania podstawowych uprawnień emerytalnych – przyznaje jeden z wyższych oficerów w Warszawie. Inny, reprezentujący centralną instytucję MON, wcale nie kryje, że: – Rekonwersja w obecnym wydaniu przypomina grę pozorów. Bo jak można pomóc byłemu już dowódcy za 2800 zł? Kolejne kursy niczego nie załatwią. W innych krajach robią to zupełnie inaczej...

Inaczej, czyli jak?
– Nasz projekt powinien być wprowadzany przed rozformowaniem jednostek wojskowych – podpowiadają w Krośnie

Odrzańskim i sięgają po przykład z Holandii. Tam w programie „Szansa bez munduru” uczestniczą nie byli, lecz obecnie pełniący służbę żołnierze zawodowi. Wiedzą, że wkrótce zdejmą mundury i już zawczasu są przygotowywani, by miękko wylądować w cywilu. – U nas natomiast wciąż pokutuje stare myślenie: jeżeli założyłem już mundur, to do końca życia będę żołnierzem. Mało kto bierze pod uwagę, że przyjdzie mu też być cywilem, który wszystko zaczyna od początku – reasumuje st. sierż. sztab. rez. Kazimierz Przybysławski. W garniturze, pod krawatem i raz po raz spoglądający na zegarek. – W biznesie czas goni – tłumaczy. 
nr 17/2007

ROMAN PRZECISZEWSKI (3)

KOSOWO POLEMIKI

TADEUSZ WRÓBEL

UKRAIŃSKI posterunek w Kosowie

„Dobijanie Jugotworu” – cd.
i Chorwacji, ostatecznie zakończyło się, wraz z referendum w Czarnogórze, rozpadem federacji Serbii i Czarnogóry. Ponadto autor w pierwszej części artykułu nawiązuje do rozmów, jakie toczyły się w Wiedniu i miały doprowadzić do rozwiązania problemu kosowskiego. Ich fiasko spowodowało swoisty impas w kwestii przyszłości Kosowa. Chciałbym w tym miejscu zwrócić uwagę, iż rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ z 1999 r. nie dopuszcza żadnych zmian terytorialnych oraz suwerennościowych w statusie Kosowa. A sugerowanie czytelnikowi, że mogłoby być inaczej, stanowi już tylko nadinterpretację. minę sprawę ataku NATO w 1999 r., bo jest to problem wielowątkowy i należałoby mu poświęcić więcej miejsca. Zajmę się natomiast rzekomymi czystkami. Czyżby Pan Redaktor miał na myśli sfingowaną przez Albańczyków „masakrę Raczaku”, po której nastąpiło zintensyfikowanie operacji wojskowych i propagandowych przeciwko Serbom? Dzisiaj już wiadomo, że ową „masakrę” stworzyli sami Kosowarzy. Zresztą żadna z dotychczasowych komisji ONZ, UE czy Amnesty International nie potwierdziła, aby na obszarze Kosowa doszło do czystek etnicznych oraz ludobójstwa, w których wyniku życie straciłoby więcej niż sto tysięcy ludności albańskiej. Nie uzyskano również dowodów, jakoby serbscy siepacze mieli zgwałcić dziesiątki tysięcy Albanek. Natomiast doszło niewątpliwie do „tragedii humani-  Polska Zbrojna 43

W „Polsce Zbrojnej” ukazał się artykuł kmdr. por. Artura Bilskiego „Dobijanie Jugotworu” (14/2007). Wywołał on oburzenie jednego z czytelników, dr. płk. Andrzeja Krzaka. Dlatego publikujemy zarówno jego opinię, jak i odpowiedź autora.

A
nr 17/2007

rtykuł „Dobijanie Jugotworu” Artura Bilskiego, który ukazał się w nr. 14 „Polski Zbrojnej”, wywołał u mnie oburzenie ze względu na liczne błędy faktograficzne, powielanie sterotypów i co najgorsze, wprowadzanie w błąd czytelników. Zacznę od tytułu, który brzmi: „Dobijanie Jugotworu”. Rozumiem, że autor ma prawo do zastosowania takich chwytów, które sprawią, że jego artykuł zainteresuje czytelników. Ma również prawo do swojej interpretacji zdarzeń. Jednak kmdr por. A. Bilski, dając taki tytuł, przeszedł samego siebie. Cóż to bowiem znaczy „Jugotwór”? Czyżby państwo jugosłowiańskie było jakimś dziwnym tworem? Uważam to określenie za obraźliwe. Rozbicie Jugosławii, które zostało zapoczątkowane w 1991 r. secesją Słowenii

Tragedia humanitarna
Red. A. Bilski przypomina o exodusie Albańczyków i czystkach etnicznych w Kosowie oraz ataku na Jugosławię. Po-

POLEMIKI KOSOWO
tarnej”: setki tysięcy wypędzonych, zniszczona infrastruktura w serbskiej enklawie (i to nie w wyniku działań władz jugosłowiańskich), niszczenie dóbr kultury znajdujących się na listach UNESCO. To jest prawdziwy bilans konfliktu, nieprzemyślanych i partykularnych decyzji polityków Zachodu. Oczywiście nie twierdzę, że podczas operacji policji serbskiej nie doszło do naruszeń prawa. Najprawdopodobniej tak było. Przypomnę przy tym, że słynna operacja „Podkowa”, która była przedstawiana przez polityków i dziennikarzy jako koronny dowód na planową eksterminację Kosowarów, jest tylko cynicznym elementem wojny psychologicznej i „czarnego” PR skierowanego przeciw Serbom. Nie zaprzeczam, na obszarze prowincji toczyły się walki mające charakter wojny partyzanckiej, prowadzone z jednej strony przez siły rządowe, a z drugiej przez organizację terrorystyczną (bo za taką uchodziło UÇK do 1998 r. w dokumentacji Departamentu Stanu USA). Kosowarzy od samego początku zmierzali do oderwania prowincji od reszty państwa serbskiego. Głoszenie haseł o autonomii – to sprawa gry politycznej. Zresztą ten kierunek polityki Kosowarów jest widoczny również obecnie. niepodległego bytu ze względu na to, że stanowią większość w prowincji, to dlaczego kmdr por. A. Bilski nie domaga się niepodległości dla Basków (żyje ich w prowincji, oczywiście nie w Kosowie – około 2,2 mln, co stanowi mniej więcej 94 proc. ogółu populacji) lub Kurdów. UE i ONZ nie wypełniły żadnych obietnic po zakończeniu nalotów. Ma rację, w Kosowie panuje bezrobocie, nie ma natomiast prawnych unormowań, aby spróbować uporządkować sytuację ekonomiczną. Kosowem tak naprawdę nie rządzą wysocy przedstawiciele, tylko mafia, tj. kilka rodów kosowarskich przypominających grupy bandyckie działające na tym obszarze w XIX w. i na początku XX w. Proszę przeczytać o tym choćby w biuletynach Interpolu i Civpolu ONZ. Dlaczego tak naprawdę nie rozbrojono UÇK, choć tak zalecono? Jest i więcej pytań. Jednak jedno z nich wydaje mi się najistotniejsze: Czy po ewentualnym sukcesie Kosowarów nie zapragną oni połączyć się z „braćmi z Macedonii i Grecji”? Co wówczas zrobi Unia: odda im część Macedonii albo Grecji, a następnie pozwoli na połączenie się z Albanią i stworzenie „Wielkiej Albanii”, czyli drugiego państwa muzułmańskiego po Bośni w Europie? To są prawdziwe dylematy Europy. Ale przecież dzisiaj nikt nie pamięta, że „nacjonaliści serbscy” prze-

SARAJEWO – na wzgórzu koszary Jajce

Kto rządzi Kosowem?
Wróćmy jeszcze do końca lat 90. XX w. Jeśli Kosowarzy mieli i mają prawo do

Odpowiedź autora

W

opinii ppłk. dr. Andrzeja Krzaka pada wiele niestety emocjonalnych i bezpodstawnych stwierdzeń i zarzutów pod adresem mojego tekstu „Dobijanie Jugotworu” (PZ nr 14), z których wynika, że nie doczytał uważnie tego krótkiego materiału. Tytuł artykułu odnosi się do sztucznego bytu, jakim była Jugosławia, ale też do pewnej mentalnej choroby, która niczym nowotwór drąży ludzkie umysły, potęgując nienawiść. Nienawiść – jak pisał laureat Nagrody Nobla Ivo Andrić w „Moście na Drinie” – ustawia na Bałkanach człowieka przeciw człowiekowi, obu obdzielając nieszczęściem i cierpieniem, prowadząc przeciwników do grobu. Dyskutując o statusie Kosowa (jakikolwiek on będzie),

powinniśmy skupić się na faktach, a nie na tym, co nam się wydaje. Szkoda, że Pan Pułkownik takiej próby nie podjął, decydując się na emocjonalne jątrzenie i zarzucając tekstowi to, czego w nim nie ma, czyli brak obiektywizmu. Ppłk dr Andrzej Krzak zarzuca mi, że używam terminu „niepodległość Kosowa”, który nie pada w oficjalnej rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ z 1999 r., a który on sam uważa za „nadinterpretację”. Już w pierwszym akapicie przedstawiam stanowisko Serbii wobec możliwości uzyskania niepodległości przez Kosowo. Cytuję ministra spraw zagranicznych Vuka Draszkovicia, który publicznie rozważa taką ewentualność i mówi wprost o jej konsekwencjach politycznych. Wobec tego nie można zakoń-

czyć dyskusji na temat „niepodległości Kosowa” tylko dlatego, że ppłk Krzak uznaje to za „nadinterpretację”. Jątrzy Pan, pisząc, że „żadne z dotychczasowych komisji nie potwierdziły, aby na obszarze Kosowa doszło do czystek etnicznych oraz ludobójstwa, w którego wyniku życie straciłoby więcej niż sto tysięcy ludności albańskiej”. Czyli jeśli życie straciło mniej, to wszystko w porządku? Sypie Pan liczbami jak z rękawa, chociaż ja w tym względzie jestem bardzo powściągliwy. „Rozwija” Pan twórczo definicję czystek etnicznych i zbrodni wojennej w Kosowie, uznając wiele dokładnie udokumentowanych raportów, w tym na przykład Human Rights Watch, za „rzekome”. Uznaje Pan również, że obserwa-

torzy OBWE, ONZ, Unii Europejskiej i NATO z całą machiną rozpoznania i wywiadu dali się wprowadzić w błąd garstce partyzantów z UÇK, którzy w dodatku, zamiast walczyć z Serbami, mordowali samych siebie dla propagandowego efektu. Szkoda, że eksperci sojuszu nie zasięgnęli wcześniej opinii pana dr. Krzaka, żeby dowiedzieć się, kto jest naprawdę winny oraz kogo powinni bombardować. Zaoszczędziłoby to nam wszystkim i czasu, i pieniędzy. Nikt jednocześnie nie twierdzi, że Albańczycy w Kosowie byli bez grzechu. Wielu z nich, w tym premier kosowskiego rządu Ramush Haradinaj, były członek UÇK, trafiło w 2005 r. do Hagi przed Trybunał ds. zbrodni w b. Jugosławii i miało tam pro-

44 Polska Zbrojna

nr 17/2007

strzegali przed tworzeniem w Europie muzułmańskich enklaw państwowych.

Jaka była Jugosławia?
I na koniec parę uwag do informacji zawartych w ramce. Jest to przykład karygodnego braku elementarnej wiedzy z zakresu historii i stosunków międzynarodowych. Po pierwsze: po zakończeniu I wojny światowej nie powstała Jugosławia, tylko Królestwo SHS (czyli Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców). Państwo, które w założeniu oparte było na ideach jugosłowiańskich. Dopiero w 1929 r. zostało przemianowane

TADEUSZ WRÓBEL (4)

na Królestwo Jugosławii. W czasie II wojny światowej faktycznie doszło do wojny domowej na terytorium Jugosławii. I tutaj kolejny błąd – w wyniku działań wojennych i zbrodni wojennych zginęło około 1,7 miliona obywateli K. Jugosławii. Prym w eksterminacji wiedli jednak Chorwaci, nie Serbowie. Swój udział zaznaczyli również Kosowarzy oraz muzułmanie z Bośni. Prawdą jest jedynie to, że po zakończeniu II wojny jednostki Tity rozprawiły się z wydanymi im zbrodniarzami i żołnierzami wojsk chorwackich i słoweńskich – „masakra w Blombergu”. Nieprawdą jest natomiast, że tzw. II Jugosławia była państwem totalitarnym oraz że konsolidację państwową zapewniał jej terror. Jugosławia zapewniła sobie jedność w związku ze specyficznym położeniem geopolitycznym pomiędzy Wschodem i Zachodem oraz rolą, jaką odgrywała w ruchu państw niezaangażowanych. Kiedy skończyła się „zimna wojna”, nadszedł też kres federacji. A że odbyło się to w tak tragiczny sposób, to nie tylko „zasługa” samych Serbów i innych nacji Jugosławii, lecz przede wszystkim tych, którzy dla swoich partykularnych celów poparli działania separatystyczne, a później dostarczali broń walczącym. 
dr ppłk Andrzej Krzak Odpowiedzi i śródtytuły w tekście pochodzą od redakcji

cesy. Trzeba jednak zachować obiektywizm, Panie Pułkowniku, a nie stosować czarny bałkański PR.

Ile było ofiar
Pisze Pan dalej, że „nacjonaliści serbscy przestrzegali przed tworzeniem muzułmańskich enklaw państwowych w Europie”. Oni nie tylko przestrzegali, ale je czynnie likwidowali. Wymordowanie 7 tys. muzułmanów (rzekome, Panie Pułkowniku?) w Srebrenicy przez wojska gen. Ratko Mladicia w 1995 r. można uzna ć zatem – zgodnie z pańską logiką – za powstrzymywanie „przed tworzeniem muzułmańskich enklaw w Europie”. Rozumiem, że takie działania wzbudzają Pański entuzjazm, i tym właśnie Serbowie zaskarbili sobie Pański szacu-

nek? Jeśli chodzi o historię, to rzeczywiście w 1918 r. powstało królewstwo SHS (Serbów, Chorwatów i Słoweńców), które zostało przemianowane na Królestwo Jugosławii jedenaście lat później. W literaturze jednak często lata 1918–1941 uznawane są za okres istnienia tzw. Pierwszej Jugosławii. Użycie terminu Jugosławia jest więc jak najbardziej zasadne. Co zaś do liczby ofiar wojny domowej w Jugosławii w czasie trwania II wojny światowej, to Pan znowu ze 100 proc. pewnością podaje liczbę 1,7 mln. Źródła podają różne liczby, ale jedno jest pewne: skoro tak trudno dzisiaj ustalić, ilu Albańczykow zginęło w Kosowie dziewięć lat temu, to skąd ma Pan taką pewność co do ilości ofiar sprzed ponad 60 lat? Nie piszę również nigdzie

w tekście, że prym w mordowaniu wiedli akurat Serbowie. Wręcz przeciwnie – to właśnie oni byli ofiarami.

Potrzebny jest obiektywizm
Żeby nie było wątpliwości, uważam naród serbski za niezwykle ważny dla Europy, naród, z którym Polskę łączą podobne doświadczenia, w tym także i to, że często był wykorzystywany do rozgrywek politycznych przez Rosję i manipulowany mentalnie, podobnie jak i Polacy, przez pożal się Boże pseudohistoryków. Prawda was wyzwoli – to ewangeliczne stwierdzenie dotyczy też losów bałkańskich narodów, nie tylko Polski, Niemiec i Rosji. Prawdziwe pojednanie między nimi może nastąpić tylko w historycznej prawdzie. Mówił o tym

Jan Paweł II w Sarajewie 12 kwietnia 1997 r. Czas więc rzeczywiście pisać obiektywnie o Bałkanach – tu się z Panem zgadzam – i wierzę, że w końcu zacznie Pan nie tylko o tym pisać, ale i tak myśleć. Bowiem kolejna teza, że istnienie Jugosławii zapewniało jej położenie geopolityczne, jak i rola, jaką odgrywała w ruchu państw niezaangażowanych, „powala” intelektualną głębią analizy. Niech Pan ogłosi ją na uczelniach w Dubrowniku, Zagrzebiu albo Sarajewie, a może właśnie w Prisztinie w Kosowie. Może uda się Panu zdobyć kolejny tytuł naukowy. Związek Radziecki też pewnie trwałby do dziś, gdyby o Pana tezie dowiedzieli się na czas wszyscy opozycjoniści w byłych „demoludach”.

kmdr por. Artur Bilski

nr 17/2007

Polska Zbrojna 45

PORADY PRAWO
Wbrew obiegowej opinii pobór nie oznacza powołania do wojska. Jego celem jest bowiem ujęcie poborowych w ewidencji i ustalenie, czy ich stan zdrowia pozwala na powołanie do czynnej służby wojskowej.

Kto podlega
O

poborowi?
BOGDAN ROSA ANDRZEJ ZALEWSKI wej komendy uzupełnień właściwej ze względu na miejsce jego pobytu stałego – zamieszkania – lub pobytu czasowego trwającego ponad dwa miesiące w celu uregulowania stosunku do powszechnego obowiązku obrony. Obowiązuje to do ukończenia przez zainteresowanego sześćdziesięciu lat życia.
PODSTAWA PRAWNA: POSTANOWIENIA PRZEPISÓW ART. 32 UST. 1, 3 I 7 ORAZ ART. 34 USTAWY Z 21 LISTOPADA 1967 R. O POWSZECHNYM OBOWIĄZKU OBRONY RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ (JEDNOLITY TEKST OPUBLIKOWANY W DZURP NR 241 Z 9 LISTOPADA 2004 R. POD POZ. 2416 – Z PÓŹN. ZM.). (R.Z.)

bowiązek stawienia się do poboru obejmuje mężczyzn, którzy w danym roku kalendarzowym kończą dziewiętnaście lat. Do poboru mogą stawić się również ochotnicy, którzy ukończyli lat osiemnaście. Obowiązek ten trwa do końca roku kalendarzowego, w którym poborowy kończy dwadzieścia cztery lata. W przypadku, gdy poborowy z jakichkolwiek powodów nie stawił się w tym czasie do poboru, jest zobowiązany stawić się do wojsko-

Pytania i odpowiedzi
SKUTKI NIEUSPRAWIEDLIWIONEJ NIEOBECNOŚCI W SŁUŻBIE
Jakie konsekwencje finansowe ponosi żołnierz zawodowy za nieusprawiedliwioną nieobecność w służbie? Żołnierzowi zawodowemu, który samowolnie opuścił miejsce pełnienia zawodowej służby wojskowej lub poza nim pozostaje albo odmawia pełnienia służby bądź wykonania obowiązku wynikającego z tej służby, zawiesza się od najbliższego terminu płatności wypłatę uposażenia oraz innych należności pieniężnych. W razie uznania nieobecności za usprawiedliwioną wypłaca się żołnierzowi zawieszone uposażenie i inne należności pieniężne. Za każdy dzień nieusprawiedliwionej nieobecności żołnierz zawodowy traci prawo do 1/30 części miesięcznego uposażenia. Jeżeli pobrał już uposażenie za ten czas, odpowiednią kwotę 46 Polska Zbrojna

KOSZTY LEKÓW W 2006 R. A PODATEK
Jestem inwalidą, byłym żołnierzem zawodowym. W jaki sposób mogę rozliczyć wydatki na leki (niestety, są one dość wysokie), aby zmniejszyć należny podatek od osób fizycznych? Jak wykazuje praktyka, koszty leczenia stanowią znaczącą pozycję w domowych budżetach. Szczególnie dotkliwie odczuwają to osoby starsze i niepełnosprawne. Koszty niezbędnych leków niejednokrotnie pochłaniają znaczną część ich emerytur lub rent. Ale przynajmniej część tych osób może uwzględnić koszty zakupionych leków w ramach rozliczeń podatkowych z fiskusem. Dotyczy to jednak wyłącznie osób niepełnosprawnych lub tych, na których utrzymaniu pozostają osoby niepełnosprawne. Należy przy tym pamiętać, że za wydatki poniesione na cele rehabilitacyjne i uprawniające do skorzystania z odliczenia od dochodu przed opodatkowaniem uważa się m.in. wydatki na leki – w wysokości stanowiącej nadwyżkę pomiędzy faktycznie poniesionymi wydatkami w danym miesiąnr 17/2007

uposażenia potrąca się przy najbliższej jego wypłacie. Powyższą zasadę stosuje się odpowiednio w razie stwierdzenia zawinionej przez żołnierza zawodowego niemożności wykonywania zadań służbowych. Dodatkowo informujemy, że w razie nieobecności żołnierza zawodowego w służbie dłużej niż dwa dni robocze w ciągu roku, która nie została usprawiedliwiona, nie przysługuje dodatkowe uposażenie roczne. Natomiast w razie nieusprawiedliwionej nieobecności jednorazowo przez okres trzech dni roboczych żołnierza zwalnia się (obligatoryjnie) z zawodowej służby wojskowej.
POWYŻSZE USTALENIA W TYM ZAKRESIE FORMUŁUJĄ POSTANOWIENIA PRZEPISÓW ART. 83 UST. 4 PKT 1, ART. 93 UST. 1–3 ORAZ ART. 111 PKT 16 USTAWY Z 11 WRZEŚNIA 2003 R. O SŁUŻBIE WOJSKOWEJ ŻOŁNIERZY ZAWODOWYCH (DZURP NR 179 Z 20 PAŹDZIERNIKA 2003 R., POZ. 1750 – Z PÓŹN. ZM.). (R.Z.)

NIESTAWIENIE SIĘ W TERMINIE W JEDNOSTCE WOJSKOWEJ
Co grozi poborowemu za niestawienie się w terminie w jednostce wojskowej do odbycia czynnej służby wojskowej?  Obrona ojczyzny jest konstytucyjnym obowiązkiem każdego obywatela. Podstawową formą powszechnego obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej jest odbycie służby wojskowej.  Osoby powołane do czynnej służby wojskowej są obowiązane stawić się do tej służby w terminie i miejscu określonych w karcie powołania.  W razie niestawienia się powołanego do czynnej służby wojskowej bez uzasadnionej przyczyny starosta (prezydent miasta na prawach powiatu) właściwy ze względu na miejsce pobytu stałego (zamieszkania) lub pobytu czasowego trwającego ponad dwa miesiące, na wniosek wojskowego komendanta uzupełnień, zarządza przymusowe doprowadzenie go przez policję do wskazanej jednostki wojskowej, w trybie przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (tzn. ustawy z 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji – jednolity tekst ogłoszony w DzURP nr 172 z 5 września 2005 r. pod poz. 1438 z późn. zm.).
PRZEDSTAWIONE INFORMACJE WYNIKAJĄ Z POSTANOWIEŃ NASTĘPUJĄCYCH PRZEPISÓW PRAWNYCH: 1) ART. 85 UST. 1 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Z 2 KWIETNIA 1997 R. (DZURP NR 78 Z 16 LIPCA 1997 R., POZ. 483 – Z PÓŹN. ZM.), 2) ART. 61 UST. 1 I 2 USTAWY Z 21 LISTOPADA 1967 R. O POWSZECHNYM OBOWIĄZKU OBRONY RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ (JEDNOLITY TEKST OPUBLIKOWANY W DZURP NR 241 Z 9 LISTOPADA 2004 R. POD POZ. 2416 – Z PÓŹN. ZM.). (R.Z.)

cu, a kwotą 100 zł, jeżeli lekarz specjalista stwierdzi, że osoba niepełnosprawna powinna stosować określone leki (stale lub czasowo). Podstawą do odliczenia wydatków na cele rehabilitacyjne jest dowód poniesienia tych wydatków. Warunkiem dokonania powyższego odliczenia jest posiadanie przez osobę, której wydatek dotyczy, orzeczenia o zakwalifikowaniu przez organy orzekające do jednego z trzech stopni niepełnosprawności (np. może to być orzeczenie wojskowej komisji lekarskiej ustalające pierwszą, drugą lub trzecią grupę inwalidzką) albo decyzji przyznającej rentę z tytułu całkowitej lub częściowej niezdolności do pracy, rentę szkoleniową lub rentę socjalną albo orzeczenia o rodzaju i stopniu niepełnosprawności osoby, która nie ukończyła szesnastego roku życia. Należy zaznaczyć, że wydatki na cele rehabilitacyjne, w tym również na zakup leków, podlegają odliczeniu od dochodu tylko wówczas, jeżeli nie były finansowane (dofinansowane) ze środków zakładowego
nr 17/2007

funduszu rehabilitacji osób niepełnosprawnych, Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych lub ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia, zakładowego funduszu świadczeń socjalnych albo nie zostały zwrócone podatnikowi w jakiejkolwiek innej formie. W przypadku, gdy wydatki były częściowo finansowane (dofinansowane) z tych funduszy (środków), można odliczyć tylko różnicę pomiędzy poniesionymi wydatkami a kwotą sfinansowaną (dofinansowaną) z wyżej określonych funduszy lub zwróconą w jakiejkolwiek formie. Przedstawione wyżej zasady postępowania stosuje się odpowiednio do podatników, na których utrzymaniu pozostają następujące osoby niepełnosprawne: współmałżonek, dzieci własne i przysposobione, dzieci obce przyjęte na wychowanie, pasierbowie, rodzice, teściowie, rodzeństwo, ojczym, macocha, zięciowie i synowe – jeżeli w roku podatkowym dochody tych osób niepełnosprawnych nie przekraczają 9120 zł.

GRAFIKA: MARCIN DMOWSKI

TĘ PROBLEMATYKĘ SZCZEGÓŁOWO REGULUJĄ POSTANOWIENIA PRZEPISÓW ART. 26 UST. 1 PKT 6, UST. 7A PKT 12, UST. 7B, 7C, 7D I 7E USTAWY Z 26 LIPCA 1991 R. O PODATKU DOCHODOWYM OD OSÓB FIZYCZNYCH (JEDNOLITY TEKST OPUBLIKOWANY W DZURP NR 14 Z 3 MARCA 2000 R. POD POZ. 176 – Z PÓŹN. ZM.). (R.Z.)

ODWOŁANIE OD DECYZJI BIURA EMERYTALNEGO
Czy można się odwołać od decyzji biura emerytalnego? Od decyzji wydanej przez wojskowe biuro emerytalne zainteresowany może wnieść odwołanie do właściwego sądu, według zasad określonych w przepisach ustawy z 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (DzU nr 43 z 1 grudnia 1964 r., poz. 296 – z późn. zm.). Właściwy sąd i jego adres powinny być wskazane w decyzji emerytalnej. Odwołanie można złożyć także w przypadku niewydania decyzji przez wojskowe biuro emerytalne w ustalonym sześćdziesięciodniowym terminie.
PODSTAWA PRAWNA: POSTANOWIENIA PRZEPISÓW ART. 31 UST. 4–5 USTAWY Z 10 GRUDNIA 1993 R. O ZAOPATRZENIU EMERYTALNYM ŻOŁNIERZY ZAWODOWYCH ORAZ ICH RODZIN (JEDNOLITY TEKST OPUBLIKOWANY W DZURP NR 8 Z 20 STYCZNIA 2004 R. POD POZ. 66 – Z PÓŹN. ZM.). (R.Z.)

Polska Zbrojna 47

TRADYCJE

HISTORIA

Ostatnia droga

U

roczystości pogrzebowe ppor. Mieczysława Bujaka zorganizowało Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej IPN we Wrocławiu. W ostatniej drodze „Gryfa” uczestniczyli m.in.: jego siostra Teresa Błaszczak z rodziną, prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr hab. Janusz Kurtyka, naczelnik wrocławskiego oddziału IPN dr Krzysztof Szwagrzyk, wicedyrektor Departamentu Wojskowego w Urzędzie Kombatanckim płk Mirosław Sulej oraz poczty sztandarowe organizacji kombatanckich. Uroczystego charakteru pogrzebowi nadała obecność Orkiestry Reprezentacyjnej Wojska Polskiego i 1 kompanii reprezentacyjnej. Podczas ceremonii płk Sulej wręczył pani Teresie Błaszczak Krzyż Walecznych, przyznany strzelcowi Mieczysławowi Bujakowi rozkazem nr 38 przez gen. Antoniego Chruściela „Montera” 3 października 1943 r. za udział w powstaniu warszawskim.

Ocalony
SY LW I A G U ZOW S K A

od zapomnienia

Kto, walcząc za Ojczyznę, spodziewałby się, że ta odpłaci mu się kulą w tył głowy? Kto, kochając swój kraj, chciałby usłyszeć, że jest zdrajcą? Kto po śmierci chciałby spocząć w bezimiennej mogile? Kto uwierzyłby, że po tym wszystkim jest możliwe ocalenie od zapomnienia? Taki los spotkał ppor. Mieczysława Bujaka, ps. „Gryf”, który 56 lat po rozstrzelaniu został 3 kwietnia 2007 r. pochowany z honorami na cmentarzu wojskowym na warszawskich Powązkach.

Trzy pytania do dr. KRZYSZTOFA SZWAGRZYKA, naczelnika Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN we Wrocławiu
Był Pan odpowiedzialny za organizację uroczystości pogrzebowych ppor. Bujaka. Domyślam się, że poprzedzało je wiele wydarzeń… – Zgłosiła się do nas rodzina ppor. Bujaka. Prosiła o pomoc. Okazało się, że matka, siostra i ciotka, dowiedziawszy się o śmierci Bujaka w 1951 r., pojechały kilka tygodni po tym fakcie do Wrocławia. Przekupiły pracownika cmentarza Osobowickiego. Ten wskazał im miejsce pochówku straconego i otworzył wieko trumny. Z relacji kobiet wynikało, że zwłoki były bez głowy, co jednak wykluczyła późniejsza ekshumacja. Myślę, że odniosły takie wrażenie, ponieważ więźnia pozbawiono życia „w sposób katyński”, czyli strzałem w tył głowy, który powoduje obszerne spustoszenie w czaszce. W miejscu złożenia ciała Bujaka matka zakopała butelkę z identyfikującym go listem. Do ekshumacji doszło w zeszłym roku. Przy organizacji pogrzebu ppor. Bujaka pomocy udzielili nam: Ministerstwo Obrony Narodowej, Departament Wychowania i Promocji Obronności MON, Fundacja Żołnierzy Polski Walczącej, Światowy Związek Żołnierzy AK, Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Urząd m.st. Warszawy. Jest Pan inicjatorem odnajdywania miejsc pochówku ofiar systemu komunistycznego w Polsce. Jakie są efekty tej inicjatywy? – Kierowane przeze mnie wrocławskie Biuro Edukacji Publicznej jako pierwsze zajęło się tą działalnością. Wynik naszych prac to odnalezienie, zidentyfikowanie i pochowanie z honorami, oprócz ppor. Mieczysława Bujaka, jeszcze dwóch osób – kpt. Władysława Pawłowskiego i żołnierza AK Edwarda Cieśli. Na pochówek oczekuje Hieronim Bednarski. Z chwilą powstania Instytutu Pamięci Narodowej pojawiły się nowe możliwości. Obecnie możemy przeprowadzać ekshumacje, wykorzystywać georadar i zlecać wykonywanie badań genetycznych. Po pogrzebie Teresa Błaszczak, dziękując za pośmiertne oddanie jej bratu honorów i sprawiedliwości, wręczyła Panu jego rogatywkę. To niezwykły i symboliczny gest. Co Pan z nią zrobi? – Bardzo mnie to wzruszyło… Rogatywka ppor. Bujaka dołączy do innych pamiątek: jego walizki, szczątków odzieży, fotografii, dokumentów, fotokopii z okresu represjonowania, które znajdują się w sali ekspozycyjnej naszego oddziału.

48 Polska Zbrojna

nr 17/2007

SŁOWO KAPELANA

P

Mieczysław Bujak, ps. „Gryf”
Urodził się 2 kwietnia 1926 r. w Krakowie. Od 1942 r. żołnierz AK; łącznik i kolporter podziemnej prasy. Od 26 czerwca do 1 sierpnia 1944 r. był dowódcą drużyny w zgrupowaniu partyzanckim AK Kampinos. Walczył w szeregach Powstańczych Oddziałów Specjalnych „Jerzyki”. Do kwietnia 1945 r. był jeńcem w stalagach XI A Altengrabow i XI B Fallingbostel; został uwolniony przez wojska amerykańskie. Od 12 kwietnia do 10 września 1945 r. był żołnierzem jednostki pancernej 3 Armii USA. Uczestniczył w walkach na terenie Czech. 14 października 1945 r. powrócił do Polski. W 1946 r. był żołnierzem oddziału partyzanckiego WiN dowodzonego przez kpt. Mariana Bernaciaka „Orlika” na terenie powiatu puławskiego. Po rozwiązaniu oddziału zgłosił się na ochotnika do Ludowego Wojska Polskiego. Od 19 października 1946 r. był strzelcem w 29 pp 10 DP. Został skierowany do Oficerskiej Szkoły Piechoty nr 1 w Krakowie. W latach 1948–1949 pełnił funkcję dowódcy plutonu w Oficerskiej Szkole Piechoty nr 2 w Jeleniej Górze, a następnie kompanii 1 DP im. Tadeusza Kościuszki w Warszawie. Od 1949 r. był inwigilowany przez Informację Wojskową. Został aresztowany 19 sierpnia 1950 r. pod fałszywymi zarzutami udziału w nielegalnej organizacji WiN, gromadzenia broni i prowadzenia wśród podchorążych „agitacji antypaństwowej”. Zastosowano wobec niego i jego podkomendnych brutalne metody śledcze. W jednym z zachowanych protokołów przesłuchań odnotowano słowa ppor. Bujaka: „Walczyłem o nową Polskę, Polskę dla wszystkich”. 25 kwietnia 1951 r. Wojskowy Sąd Okręgowy nr IV skazał go na karę śmierci – wyrok wykonano 30 sierpnia 1951 r. o godz. 20.00. w Więzieniu nr I przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu. Ciało ppor. Bujaka pochowano w kwaterze 81A na cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu obok kilkuset innych ofiar systemu stalinowskiego. Szczątki ppor. Bujaka ekshumowano w 2006 r. w wyniku prac prowadzonych przez Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej IPN we Wrocławiu. Podczas ekshumacji odnaleziono zakopaną jesienią 1951 r. przez matkę i siostrę zamordowanego zalakowaną butelkę z dwiema kartkami. Na jednej z nich było napisane: „Rozstrzelany 30 sierpnia 1951 r. za to, że był Polakiem”. W grobie odnaleziono także fragmenty butów, kilka guzików wojskowych i część naramiennika munduru.

SYLWIA GUZOWSKA (3)

SIOSTRA PPOR. BUJAKA podziękowała przedstawicielom IPN i wręczyła dr. Krzysztofowi Szwagrzykowi rogatywkę brata.

ierwsze czytanie zaczerpnięte z Dziejów Apostolskich zawiera wypowiedź Piotra, który, stając przed trybunałem, przypomina, że „bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi”. To trudne złożyć takie wyznanie, kiedy stoi się w obliczu więzienia, chłosty a może nawet i śmierci. Pełen mocy Zmartwychwstałego Pana nie odczuwa lęku. Być może wtedy przypomina sobie Jezusowe słowa: „to nie wy będziecie mówić, lecz Duch Ojca waszego”. Na pewno jego odwaga zdumiała wszystkich, ale nie śmieli oponować, gdyż sami wewnętrznie byli przekonani o prawdzie tychże słów. Piotrowe słowa w żaden sposób się nie zdezaktualizowały, a nawet nabrały szczególnego znaczenia. Wszak kiedy słyszymy to wyznanie, nie śmiemy podjąć polemiki. Ale wystarczy spojrzeć na niektóre aspekty życia, aby przekonać się, że ta prawda nierzadko stoi w opozycji do wielu z nas. Od dziecka znamy dekalog, uczyliśmy się go przed I Komunią Świętą. A dziś wystarczy włączyć telewizor, otworzyć stronę internetową i widzimy, że człowiek, katolik, próbuje dyskutować z Bogiem, stara się podważyć prawie każde z dziesięciu przykazań. Są tacy, którzy stworzyli sobie bożków i usiłują ich wynieść na piedestał. Dzień święty uważają za czas relaksu, wolny nawet od Pana Boga i niedzielnej Eucharystii. Długo można by wyliczać sytuacje, kiedy człowiek odwraca słowa św. Piotra i oznajmia światu, że bardziej trzeba słuchać człowieka niż Boga. Niech te słowa zmuszą nas do refleksji i przewartościowania priorytetów życiowych. Niech spotka nas Zmartwychwstały Chrystus i swą miłością przypomni, że „bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi”. Ks. Władysław Jasica

nr 17/2007

Polska Zbrojna 49

PRZEGLĄD PRASY GRY WOJENNE KOMPUTER

Z Legią w Afryce
W tej grze trup ściele się gęsto, a jedyną skuteczną taktyką działania jest otwieranie ognia o sekundę wcześniej niż zrobi to przeciwnik. Szare komórki mogą udać się na spoczynek. Liczą się tylko bystre oko i szybkie palce.

S

ARTUR BARTKIEWICZ

tarszy kapral Claude Boulet zapalił papierosa. Za chwilę miał wylądować na opanowanej przez przeciwnika sawannie i pomścić kolegów z 2 Korpusu Interwencyjnego Legii Cudzoziemskiej, którzy zostali rozbici w pył przez rebeliantów. Jego 13 Półbrygada Legii Cudzoziemskiej za-

wsze trafiała tam, gdzie było najbardziej gorąco, a on został na podstawie testów psychologicznych wytypowany do działania jako forpoczta jednostki. Instynktownie sprawdził, czy wszystko jest na swoim miejscu – hełm, kamizelka kuloodporna, zapas amunicji. Starał się nie myśleć o niczym. Wiedział, że za chwilę rozpocznie się piekło…

13 PÓŁBRYGADA Legii Cudzoziemskiej powstała 20 stycznia 1940 r. Szlak bitewny rozpoczęła udziałem w bitwie o Narwik, a następnie walczyła pod El Alamein, w kampanii prowadzonej przez aliantów w Tunezji, we Włoszech i Francji. Po zakończeniu II wojny światowej wzięła udział we francuskiej wojnie w Indochinach. Następnie żołnierze „13” brali udział w walkach w Algierii, Somalii, Rwandzie i ostatnio, w 2002 r., w Wybrzeżu Kości Słoniowej.

Konkurs
D
rodzy czytelnicy! Jeżeli i wy chcielibyście wcielić się w rolę Claude’a Bouleta – teraz macie szansę. Wystarczy, że odpowiecie poprawnie na trzy poniższe pytania i wyślecie odpowiedź na adres redakcji (Redakcja Wojskowa, Warszawa, Al. Jerozolimskie 97, 00-909 Warszawa, z dopiskiem „Konkurs”) albo na adres e-mailowy: artur.bartkiewicz@redakcjawojskowa.pl do 6 maja, a weźmiecie udział w losowaniu pięciu egzemplarzy gry „Code of Honor: Legia Cudzoziemska”. Zachęcamy do udziału w konkursie. Pytania: 1. Jak nazywał się pierwszy dowódca 13 Półbrygady Legii Cudzoziemskiej, który zginął pod El Alamein? 2. Wymień przynajmniej dwa kryptonimy operacji (innych niż „Licorno”), w której brała udział 13 Półbrygada. 3. Jaki gatunek gier dominuje w ofercie firmy City Interactive.

50 Polska Zbrojna

nr 17/2007

Tak rozpoczyna się akcja najnowszej gry City Interactive – „Code of Honor: Francuska Legia Cudzoziemska”. Będąca klasycznym FPS-em gra pozwala nam się wcielić w podoficera Legii Cudzoziemskiej, Claude’a Bouleta, żołnierza 13 Półbrygady LC, który wraz z kolegami rozpoczyna właśnie działania w ramach operacji „Licorne”. Na wszystkich, którzy zdecydują się podjąć to wyzwanie, czeka kilkanaście misji o rosnącym poziomie trudności. Smaczku grze dodaje to, iż rozgrywające się w niej wydarzenia są wzorowane na rzeczywistej operacji Legii Cudzoziemskiej przeprowadzonej w Wybrzeżu Kości Słoniowej

w 2002 r. Autorzy gry podkreślają, że misje toczą się na autentycznych polach bitew, odtworzonych na podstawie zdjęć satelitarnych, przy czym uwzględniono tu występującą w regionie faunę i florę, co potwierdzić mogłyby tylko te osoby, które Wybrzeże Kości Słoniowej odwiedziły (niekoniecznie z Legią Cudzoziemską).

Strzelać, strzelać, strzelać
Wszystko zaczyna się na spokojnej sawannie. Na początek trzeba rozpoznać teren i zniszczyć zapasy paliwa zgromadzone przez rebeliantów. Przeładowujemy więc karabin szturmowy Famas i ruszamy do boju. Na przeciwnika nie trzeba długo czekać – już po kilku krokach słychać charakterystyczne okrzyki wydawane w ojczystym języku rebeliantów i padają pierwsze strzały. Od tego momentu aż do końca gry terkot karabinów maszynowych będzie nam towarzyszył nieustannie. Misje są różne – od klasycznego rozpoznania terenu walką, poprzez zdobywanie lotnisk i wykradanie planów rebeliantom, aż po przejęcie radioaktywnych odpadów, które mogłyby posłużyć siłom zła do stworzenia brudnej bomby. Generalnie jednak niezależnie od tego, jaki jest cel misji, aktywność gracza i tak musi ograniczać się przede wszystkim do wystrzeliwania ton ołowiu w kierunku nieprzeliczonych rzesz czarnoskórych bojowników. Jeśli ktoś spodziewa się subtelnej rozrywki albo jest miłośnikiem cichych operacji, w których ważniejsze od palca na spuście są spryt i intelekt, powinien grę omijać z daleka.

Setki przeciwników
W niemal każdej misji stosunek sił my– –oni ma się mniej więcej tak jak 1:100. Rebelianci muszą mieć bardzo dobry wywiad, bo są zazwyczaj przygotowani na przyjęcie Claude’a. Ich zdecydowanym atutem, oprócz liczebności, jest to, że niezbyt troszczą się o zużycie amunicji i wystrzeliwują ją w naszą stronę w ogromnych ilościach. Amunicji nie brakuje im nigdy, w związku z czym są gotowi uparcie ostrzeliwać ścianę, za którą jest Claude, mimo że nie są w stanie go zranić. Taka strategia działania wynika z nie najwyższej inteligencji naszych przeciwników. Niestety, pod tym względem gra trochę rozczarowuje. Strategia działania rebeliantów brzmi: „wyskocz z krzykiem prosto pod lufę Claude’a i strzelaj do niego zawsze, niezależnie od tego, jak duża jest szansa, że go trafisz”. To pierwsze w większości przypadków zwalnia nas z obowiązku celowania, ponieważ z odległości trzech metrów nie jest trudno trafić. To drugie zdradza często pozycje przeciwnika i umożliwia nam skuteczne wyeli-

Kodeks honorowy żołnierza Legii Cudzoziemskiej 1. Żołnierzu: jesteś ochotnikiem, który wiernie i honorowo służy Francji. 2. Respektując tradycje Legii, okazuj posłuszeństwo i szacunek swoim przełożonym. Dyscyplina i braterstwo stanowią twoją siłę, zaś odwaga i lojalność to twoje cnoty. 3. W bitwie nie będziesz znajdował upodobania ani nienawiści. Będziesz szanował pokonanego wroga i nigdy nie opuścisz swoich zabitych ani rannych, ani też w żadnym wypadku nie złożysz broni. 4. Misja, która zostaje ci powierzona, stanowi dla ciebie świętość. Wypełnisz ją do samego końca, niezależnie od ceny, jaką może przyjść ci za nią zapłacić.

minowanie go bronią o większym zasięgu (np. karabinem snajperskim). Nie oznacza to jednak, że rozgrywka jest łatwa – przeciwnik nadrabia jakość wyszkolenia liczbą rzucanych do boju żołnierzy, którzy często mają wsparcie w postaci wozów opancerzonych. Jeśli nie mamy akurat RGPPanc 7 albo wyrzutni rakiet LRAC, wyeliminowanie takiego wozu jest pewnym problemem. Na szczęście nasz Claude nie jest bezbronny. Wraz z upływem gry zaczyna dźwigać potężny arsenał, poczynając od broni krótkiej aż po wspomniane wyrzutnie rakiet. Najwięcej pożytku jest jednak z karabinu snajperskiego, znanego wszystkim dobrze AK-47 i wspomnianego wyżej RGPPanc, który jest nieodzowny w przypadku walki z dysponującym pancernymi pojazdami wrogiem. Gra umożliwia zmienianie trybu strzelania broni oraz składanie się do strzału, co jest bardzo przydatne w momencie, kiedy wróg jest od nas nieco dalej niż trzy metry. Claude jest na tyle wysportowany, że może nosić na raz kilkanaście rodzajów broni i amunicji do niej. Trochę więcej zarzutów można mieć do jego kondycji. Bieganie (z wciśniętym klawiszem Shift) kończy się po jakichś dziesięciu sekundach zadyszką i nasz bohater musi odbudować siły. Rekompensuje to jednak dużą odpornością na ogień przeciwnika. O ile w przypadku rebeliantów wystarczy jeden celny strzał, o tyle trzeba bardzo dużo ołowiu, żeby pozbyć się Claude’a – który w dodatku, będąc sanitariuszem amatorem, jest w stanie poradzić sobie z każdą raną, pod warunkiem, że znajdzie jedną z rozrzuconych po całym terenie walki apteczek. Cóż można powiedzieć jeszcze? Grafika w dobie gier takich jak „Call of Duty” czy „Brotherhood of Arms” nie szokuje wysoką jakością, ale dzięki temu gra się dynamicznie nawet na komputerach o nieco słabszej konfiguracji sprzętowej. Nie brakuje takich efektów jak np. oślepienie przez promienie słońca czy ograniczające widoczność kłęby dymu po eksplozji granatu. Misje układają się w fabułę znaczoną awansami Claude’a na kolejne stopnie wojskowe. Często mamy okazję podziwiać śmigłowce Legii Cudzoziemskiej rozbijające fortyfikację przeciwnika i ułatwiające nam nieco zadanie. Jednym słowem – mamy do czynienia z solidnym, chociaż nie rewelacyjnym shooterem, który jednak do historii gier tego typu niewątpliwie nie przejdzie. Gra ma jeszcze jeden atut – cenę. Jeśli ktoś lubi ten gatunek gier, to na pewno warto odżałować 20 zł. To naprawdę niewiele za kilkanaście godzin dobrej zabawy. Maszeruj albo giń!  Polska Zbrojna 51

nr 17/2007

WYPOCZYNEK KONDYCJA AAAAAAA AAAAAAAA
W wojskowych domach i zespołach wypoczynkowych trwają ostatnie przygotowania do sezonu. Ośrodki dzięki systematycznej modernizacji oferują coraz wyższy standard usług. WDW i WZW zapraszają na wczasy rodzinne oraz kolonie i obozy dla dzieci i młodzieży.
WIDOK na góry z WDW Kościelisko

Atrakcje na lato
JAC E K S Z U S TA KOW S K I

P

rzed nowym sezonem zapytaliśmy kilku dyrektorów wojskowych ośrodków, jakie nowości będzie można znaleźć w przygotowywanej przez WDW i WZW ofercie na lato, czy będą przyjmowali gości z zagranicznych armii w ramach wymiany z racji członkostwa Wojska Polskiego w Międzynarodowym Komitecie Koordynacyjnym Wojskowych Służb Socjalnych (CLIMS) i jaką mają dla nich ofertę spędzenia wolnego czasu. Czym zamierzają przyciągnąć kadrę zawodową i jej rodziny, pracowników wojska oraz emerytów i rencistów wojskowych?

WDW w Międzyzdrojach
W Międzyzdrojach dyrekcja WDW nie zamierza w znaczący sposób zmieniać swojej oferty. – Wychodzimy z założenia, że nie ma potrzeby zmieniania czegoś, co 52 Polska Zbrojna

jest dobre i cieszy się niesłabnącym powodzeniem – twierdzi dyr. Zenon Tatur. – Gościom proponujemy bezpłatny udział we wszystkich imprezach rekreacyjno-turystyczny ch organizowanych przez WDW, takich jak: spacer po Międzyzdrojach i Wolińskim Parku Narodowym z wstępem do pokazowego Rezerwatu Żubrów, wycieczkę autokarową do Szczecina, Kamienia Pomorskiego i po wyspie Wolin, ognisko z pieczonym prosiakiem i kiełbaskami przy muzyce na żywo. Oferujemy także inne imprezy organizowane odpłatnie przez biuro podróży: wycieczki autokarowe regionalne oraz zagraniczne. Dobra renoma, marka, wysoki poziom świadczonych przez nas usług, miła, profesjonalna obsługa, ciepła, rodzinna atmosfera i niezmieniające się od kilku lat ceny to atuty, którymi co roku przyciągamy wielu gości ze środowiska wojskowego. Zaufanie, jakim nas obdarzyli, zobowiązuje,

dlatego staramy się, by standard świadczonych przez nas usług był na najwyższym poziomie. W WDW w Międzyzdrojach od kilku lat w ramach CLIMS odpoczywają zorganizowane grupy z Bundeswehr Sozialwerk oraz wielu indywidualnych gości z armii niemieckiej i czeskiej.

WDW w Rogowie
Wojskowy Dom Wypoczynkowy w Rogowie w tym sezonie proponuje gościom ciekawe wycieczki zagraniczne i krajowe, m.in. do Berlina, Poczdamu, katamaranem na duńską wyspę Bornholm, do Świnoujścia, Trzęsacza, Niechorza i Kołobrzegu. – Specjalnie dla naszych gości organizowane są ciekawe imprezy rekreacyjne i kulturalne, tj. ogniska i wieczory przy muzyce na żywo, koncerty różnych wykonawców, a dla najmłodszych występy teatralne i pokazy akrobatyki cyrkowej – zachęca dr Ryszard Plewa, dyrektor WDW w Ronr 17/2007

Tanie wczasy

Z

JACEK SZUSTAKOWSKI (2)

W

JEDEN z obiektów WDW Kościelisko

ramach tego programu gości przyjmują wszystkie wojskowe domy i zespoły wypoczynkowe poza następującymi terminami: WZW Jantar w Juracie – 17.07.–14.08., WDW w Międzyzdrojach – 1.07.– 23.08., WDW w Rogowie – 19.07.–16.08., WDW w Ryni – 1.07.–3.08., WZW w Solinie – 9.07.–12.08., WDW w Sopocie – 1.07.–31.08., WDW w Unieściu – 15.07.–15.08., WDW w Waplewie – 1.07.–28.08., WZW w Zakopanem – 19.12.–31.12.

gowie. – Ze wszystkich atrakcji mogą korzystać goście krajowi, a także przyjeżdżający do ośrodka w ramach CLIMS – dodaje. W pobliżu ośrodka można jeździć konno oraz korzystać ze sprzętu wodnego na jeziorze Resko Przymorskie. Natomiast entuzjaści morskiego wędkowania mogą wybrać się na połów dorszy byłą jednostką ratowniczą Marynarki Wojennej m/y „Nurek”.

WDW w Ryni
Ośrodek położony najbliżej Warszawy – WDW Rynia – oprócz bogatej oferty zwiedzania stolicy i jej okolic (np. Beniaminów, Modlin i Pułtusk) proponuje gościom aktywny wypoczynek nad Zalewem Zegrzyńskim (ośrodek jest usytuowany na jego wschodnim brzegu), dobrą bazę sportowo-rekreacyjną (odkryty basen, kąpielisko strzeżone przez WOPR, sauna, solarium, sala gimnastyczna, boiska do siatkówki, siatkówki plażowej, koszykówki, piłki nożnej, kort tenisowy, strzelnica i ścieżka zdrowia). Można również wybrać się na grzyby. Ośrodek ma wypożyczalnię sprzętu sportowo-wodnego. Są w niej m.in. żaglówki, kajaki i rowery wodne. Goście WDW mogą również popływać po Zalewie Zegrzyńskim statkiem i tramwajem wodnym. Urlopowiczom przyjeżdżającym od kilku lat w ramach wymiany CLIMS do Ryni dyrekcja ośrodka proponuje bogaty program zwiedzania Warszawy. Organizuje wycieczki do muzeów, m.in. Powstania Warszawskiego, Wojska Polskiego i Narodowego, Zamku Królewskiego, a także pałacu i parku w Wilanowie, Łazienek i Belwederu. Goście mogą również wyjechać na koncert do Żelazowej Woli, Pułtuska, Olsztyna, Waplewa, Częstochowy i Krakowa. Dla grup zagranicznych WDW organizowane są też wieczory kuchni polskiej wraz z pokazami sztuki barmańskiej.

w ramach wymiany CLIMS WZW Zakopane. Grupy mogą wyjeżdżać do Krakowa, Oświęcimia, Warszawy czy np. na Słowację, a wieczorami przy ognisku poznawać przysmaki i zwyczaje górali. Dyrektor WZW Zakopane płk rez. Władysław Lenart uważa, że Małopolska jest najpiękniejsza, i chciałby przekonać o tym gości z zagranicy. Z myślą o nich w WDW Kościelisko remontuje się 20 pokoi. Dyr. Lenart uważa, że polskie ośrodki współpracujące z CLIMS w porównaniu z innymi nie mają się czego wstydzić.

WDW w Sopocie
W WDW w Sopocie tylko o złotówkę podniesiona została w stosunku do ubiegłego roku cena za jedną dobę pobytu latem osoby z resortu obrony narodowej. Dla wygody gości zrezygnowano z tzw. turnusów 14-dniowych na rzecz rezerwacji w dowolnych terminach, z możliwością pobytu już od trzech dni. – Cena wczasów dla osób z resortu od lat utrzymuje się u nas na tym samym poziomie, a opłaty za jeden dzień pobytu oscylują na granicy kosztów utrzymania – wyjaśnia kierownik samodzielnej jednostki organizacyjnej Jacek Iskierski. – Aby zebrać środki finansowe na niezbędne remonty i konserwację obiektów, mamy wyższe o 30–35 proc. ceny usług dla osób spoza resortu. Chcąc przyciągnąć do nas kadrę zawodową z rodzinami, pracowników wojska oraz emerytów i rencistów wojskowych, organizujemy tzw. tanie wczasy. Oferta ta polega na opłaceniu 90 proc. ceny pobytu w ośrodku ze środków socjalnych jednostek wojskowych i wojskowych biur emerytalnych. W tym roku sopocki WDW gościć będzie zarówno grupy, jak i gości indywidualnych w ramach wymiany CLIMS. Grupom zorganizowanym przyjeżdżającym przeważnie na tydzień WDW proponuje wycieczki do Trójmiasta, Malborka i do miejscowości leżących na Kaszubach.  Polska Zbrojna 53

A

trakcyjne położenie WDW w Międzyzdrojach przy promenadzie nadmorskiej, szeroka piaszczysta plaża z wybrzeżem klifowym, piękne molo wychodzące w głąb morza, bezpośrednie sąsiedztwo Wolińskiego Parku Narodowego, liczne rezerwaty przyrody wraz z punktami widokowymi na szlakach turystycznych oraz malowniczo położonym jeziorem Turkusowym, zachęcają do wypoczynku o każdej porze roku. Są tu warunki do wypoczynku oraz rekreacji, sportu czy turystyki kwalifikowanej, takiej jak: wędrówki piesze i bieganie, wycieczki rowerowe, sporty wodne i jeździectwo.

WZW Zakopane
Ciekawą ofertę wycieczkową proponuje gościom zagranicznym przybywającym

nr 17/2007

JAROSŁAW WIŚNIEWSKI

programu osłonowego „Tanie wczasy” może korzystać kadra zawodowa z rodzinami (jeśli dochód na jedną osobę z ostatnich trzech miesięcy nie przekracza 910 zł brutto) oraz emeryci i renciści wojskowi (w przypadku, gdy dochód na jedną osobę nie przekracza netto 1254,67 zł).

PCK

WSPÓŁPRACA

Kontrowersyjny arsenał
ANNA DĄBROWSKA

M

Gałęzie uginają się pod ciężarem pomarańczy, których nikt nie zbiera. Przedtem trzeba bowiem oczyścić sad z niewybuchów, które leżą nie tylko na ziemi, ale utkwiły też w koronach drzew.

– Możliwe, że nawet jedna czwarta ziemi uprawnej w południowym Libanie stała się terenem niebezpiecznym z powodu niewybuchów – uważają przedstawiciele organizacji humanitarnych. To skutek konfliktu z zeszłego roku, w którym Izrael użył amunicji kasetowej. PCK na swojej stronie internetowej podaje, że do tej pory usunięto prawie 100 tys. sztuk niesprawnych pocisków. Jest to jednak, jak się szacuje, dopiero 10 proc. niewybuchów. Dlatego właśnie w Libanie spotkali się w lutym tego roku reprezentanci kilkunastu stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, aby omówić problemy związane z użyciem amunicji kasetowej. – Odwiedzaliśmy miejsca oczyszczane z niewybuchów i rozmawialiśmy z ofiarami tej amunicji – mówi Bartłomiej Kokoszka z Ośrodka Upowszechniania Międzynarodowego Prawa Humanitarnego PCK. Tłumaczy też, że dla ludzi żyjących z rolnictwa większym problemem jest brak możliwości bezpiecz-

Kasetowe niewybuchy

A

municja kasetowa zawiera zasobniki, które po zrzuceniu lub wystrzeleniu rozpadają się i uwalniają niewielkie bomby wybuchające przy uderzeniu o ziemię. Pozwala to razić cele na dużym terenie.

Organizacje humanitarne oceniają, że 30–40 proc. wchodzących w skład pocisku ładunków nie eksploduje, zamieniając zaatakowany obszar w pole minowe i stanowiąc zagrożenie dla cywilów długo po zakończeniu konfliktu. Amunicji kasetowej użyto m.in. w walkach w Afganistanie, Serbii i Czarnogórze, Iraku czy Libanie.

nego wejścia na swoje pola, niż zniszczenie ich domów. – Wielu podejmuje więc ryzyko i stara się oczyszczać teren na własną rękę, często z opłakanymi skutkami – wyjaśnia Kokoszka. Amunicji kasetowej dotyczyła także lutowa konferencja międzynarodowa w Oslo. Przyjęto na niej uchwałę wzywającą do zakazu stosowania takich pocisków. Spośród przedstawicieli 49 obecnych na obradach państw tylko Polska, Rumunia i Japonia nie poparły uchwały. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyjaśniało, że najpierw musi poddać porozumienie dokładnej analizie. Istotne jest także, że na konferencji nie było przedstawicieli Rosji, Stanów Zjednoczonych i Izraela, które należą do głównych producentów amunicji kasetowej. Tak naprawdę tylko ich obecność może zapewnić sukces inicjatywy ograniczającej skutki użycia takich pocisków. Do rozwiązania problemu amunicji kasetowej jest więc nadal daleko. 

Trzy pytania do BARTŁOMIEJA KOKOSZKI z Ośrodka Upowszechniania Międzynarodowego Prawa Humanitarnego przy Zarządzie Głównym Polskiego Czerwonego Krzyża
W jakich dziedzinach PCK współpracuje z resortem obrony? – Zajmujemy się kwestiami upowszechniania międzynarodowego prawa humanitarnego (mph), szkolenia z pierwszej pomocy przedmedycznej, współpracą w dziedzinie pozyskiwania honorowych dawców krwi, pracami nad stworzeniem Krajowego Biura Informacji na wypadek Konfliktu Zbrojnego. Współpracujemy od wielu lat, a od 8 lutego 2005 r. – w ramach podpisanego między MON i PCK porozumienia. Na czym polegają wspólne działania w zakresie upowszechniania prawa humanitarnego? – Dzisiaj znajomość mph jest konieczna, aby brać udział w misjach zagranicznych. Staramy się więc pomagać żołnierzom w poznawaniu tego prawa poprzez organizowanie z resortem obrony Polskiej Szkoły MPH w Radziejowicach, delegowanie naszych pracowników do prowadzenia zajęć na zaproszenie MON i armii oraz działalność wydawniczą. Mamy również grupę ekspertów w sprawach dotyczących mph. Z racji naszej roli i panujących zasad, nie oceniamy poziomu wiedzy i stosowania reguł mph przez polskie wojsko, przypominamy natomiast o zobowiązaniach wynikających z ratyfikowanych przez Polskę umów międzynarodowych oraz jesteśmy gotowi pomagać MON przy wdrażaniu i wypełnianiu tych zobowiązań. Czy któraś ze sfer Państwa współpracy wymaga zmian? – Chcielibyśmy położyć większy nacisk na ochronę znaku czerwonego krzyża. Zależałoby nam też na uczestnictwie w wydarzeniach takich jak manewry Strong Resolve w 2002 r. Zdobyliśmy wtedy doświadczenie, które chcemy poszerzać i wzbogacać. Uważamy również, że obopólne korzyści przyniosłaby praktyczna współpraca w postaci ćwiczeń terenowych. Pozwoliłyby one żołnierzom zapoznać się z działaniami organizacji humanitarnych, a pracownikom PCK zaznajomić się z procedurami wojskowymi.
(ann) PCK jest organizacją pożytku publicznego, na którą można przekazać 1 proc. podatku. Nr konta: 13 1160 2202 0000 0000 2987 3563

54 Polska Zbrojna

PCK

nr 17/2007

MILITARIA

Kontrakt na wyrzutnie

Czwarta linia
SZWECJA. Pierwszy śmigłowiec NH90 z podwyższoną kabiną dla szwedzkich sił zbrojnych zmontowany przez fińską Patrię odbył 5 kwietnia pierwsze loty testowe. Jest to trzecia z 18 zamówionych przez Szwedów maszyn. Pierwsze dwie zmontowane zostały w Marignane we Francji. W sumie powstaną tam jeszcze dwa szwedzkie NH90, a pozostałe w Finlandii. Patria montuje też tego typu śmigłowce dla rodzimych sił zbrojnych. Fińska linia montażowa „90” jest czwartą na świecie. Wcześniej powstały one we Francji, Niemczech i Włoszech. W końcu tego roku ruszy montownia NH90 w Australii. (w)

DWA W JEDNYM
USA. Do Stacji Lotnictwa Morskiego Whidbey Island przyleciał 9 bm. pierwszy samolot walki radioelektronicznej EA-18G Growler. Połączono w nim możliwości dwóch maszyn, myśliwca F/A-18F Super Hornet i walki radioelektronicznej EA-6B Prowler. W odróżnieniu od tego ostatniego Growler ma o połowę mniejszą załogę (dwie osoby). Rozwijający prędkość 1,8 maha EA-18 jest wyposażony w urządzenia pozwalające wykrywać emisje elektroniczne, klasyfikować je i monitorować. US Navy zamówiła 57 EA-18G, które wstępną gotowość operacyjną powinny osiągnąć w 2009 r. (ww)

DEFENCE INDUSTRY

USA. Firma Lockheed Martin zawarła warte 16 mln dolarów kontrakty na dostawę pionowych wyrzutni rakiet Mk 41 Baseline VII dla okrętów wojennych Australii i Hiszpanii. Australijczycy zamówili trzy dla

swych niszczycieli obrony powietrznej klasy Hobart. W sumie Mk 41 znajdą się na pokładach 15 australijskich jednostek należących do trzech klas. Natomiast Hiszpanie kupili jedną wyrzutnię dla piątej już fregaty rakietowej

klasy Alvaro de Bazan. Podstawowym jej elementem jest moduł na osiem pocisków. Na okrętach może być on umieszczany w 13 różnych zestawieniach, od jednego do 16 modułów (128 pocisków). (wrt)

NH90 jest dwusilnikowym śmigłowcem o masie startowej 10,6 tony, który może zabrać 20 żołnierzy z wyposażeniem. Zasięg maszyny w wersji transportowej wynosi 800 km, a morskiej jest o 110 km dłuższy. przetargu włoski wyrób rywalizował z południowoafrykańskim AH-2A Rooivalk. Wcześniej z gry wypadły francusko-niemiecki Tiger i rosyjski Ka-50-2 Erdogan. A129 International jest wersją rozwojową dwusilnikowego wielozadaniowego śmigłowca bojowego A129 Mangusta, który wszedł do służby we włoskich wojskach lądowych w 1989 r. W sumie dostarczono 60 maszyn, w tym 15 w wersji International. W śmigłowcach tych zmodernizowano silniki, zastąpiono czterołopatowy wirnik pięciołopatowym. Otrzymały one nowe uzbrojenie i systemy obronne. W tej chwili trwa modernizacja do tego standardu 45 wyprodukowanych wcześniej maszyn. „129” wspierały wojska włoskie podczas misji w Iraku, Kosowie i Somalii. (tw)

Artyleria dla fregat
NIEMCY. Nowe fregaty niemieckiej marynarki wojennej klasy F125 będą uzbrojone w systemy artyleryjskie produkcji włoskiej OTO Melara. Ostateczne kontrakty zostaną podpisane w trzecim kwartale, po zaakceptowaniu przez parlament budowy tych jednostek. Za 70 mln euro Niemcy planują nabyć pięć armat kal. 127/64 LW, cztery dla okrętów plus jedną szkolną. Drugie zamówienie opiewa na 25 zdalnie sterowanych wież Hitrole kal. 12,7 mm za 10 mln euro. Na każdą z fregat trafi ich pięć. Pozostałe Hitrole będą wykorzystywane do szkolenia. (wr)
OTO MELARA

Włosi z tarczą
Agusta Westland poinformowała, że Turcy zapowiedzieli rozmowy z nią w sprawie programu śmigłowca bojowego i rozpoznawczego (ATAK Project) dla swych sił zbrojnych.
TURCJA–WŁOCHY. Firma ujawniła, że w grę wchodzi budowa 51 śmigłowców bojowych A129 International za 1,2 mld euro. Pierwotnie, w połowie lat 90., Turcy planowali nabyć aż 91 takich maszyn. W ostatniej fazie

US NAVY

nr 17/2007

Polska Zbrojna 55

JARI ALANKO

ARMIE ŚWIATA BUŁGARIA AAAAAAA AAAAAAAA
Bułgaria uznała, że modernizacja i profesjonalizacja sił zbrojnych jest ważniejsza niż ich liczebność.

Dwa oblicza no
TA D E U S Z W RÓ B E L
ZEEMACHT MARINE

O

statnie 2,5 tys. bułgarskich poborowych przekroczyło 26 marca bramy koszar. Trafili do ośrodka szkoleniowego w Plewenie. Ich służba zakończy się po dziewięciu miesiącach. Wojskowi liczą, że 30 proc. z nich zdecyduje się pozostać w armii, bo-

wiem od 1 stycznia 2008 r. siły zbrojne Bułgarii będą w pełni zawodowe.

Dostosowanie do realiów
Zdecydował o tym parlament, który 29 czerwca 2006 r. znowelizował ustawę o siłach zbrojnych. W tym momencie poziom profesjonalizacji bułgarskiej armii

BUŁGARZY odkupili od Belgii fregatę „Wandelaar” klasy Wiellingen

Bułgarski arsenał

56 Polska Zbrojna

US DOD

NATO

– 732 czołgi – 194 bojowe wozy piechoty – 1518 transporterów opancerzonych – 1710 systemów artyleryjskich – 42 samoloty bojowe – 18 śmigłowców bojowych – 2 fregaty – 6 korwet

nr 17/2007

nowoczesności
EUROCOPTER przekazał bułgarskim siłom zbrojnym pierwszy śmigłowiec AS 532 AL Cougar

wynosił poniżej 70 proc. Obecnie w pełni uzawodowione są już siły powietrzne i marynarka wojenna. Ministerstwo obrony, które w momencie nowelizacji ustawy miało kłopoty z ochotnikami do służby zawodowej, przewidywało podwyższenie żołdu. Obecnie zawodowi żołnierze otrzymują w Bułgarii około 350 lewów, czyli równo-

zie lotniczej Krumowo Eurocopter przekazał bułgarskim siłom zbrojnym pierwszy śmigłowiec AS 532 AL Cougar. W tej chwili w Bułgarii są trzy takie maszyny. Jest to efekt zawartego w styczniu 2005 r. kontraktu wartości 360 mln euro. Zgodnie z nim Eurocopter dostarczy Bułgarii tuzin Cougarów i sześć AS565 MB Panther. Ostatnie

Systems. Jednak bułgarscy eksperci jeszcze przed podpisaniem kontraktu zgłaszali wątpliwości, czy strona izraelska zdoła wykonać modernizację helikopterów, gdyż nie miała licencji na ich przebudowę od rosyjskiego producenta maszyn. Nie było natomiast problemów z podpisanym również w lutym 2006 r. kontrak-

wartość 175 euro zasadniczej płacy z dodatkami. Od połowy bieżącego roku zostanie ona podniesiona do 380 lewów. Jest to około stu lewów (50 euro) więcej od przeciętnej krajowej. Dodatkowo służący w misjach w Iraku i Afganistanie bułgarscy wojskowi dostają po 82–90 dolarów dziennie. A dzieci uczestników zagranicznych misji otrzymują stypendia. Pozostałe koszty związane z uzawodowieniem są szacowane na 40 mln lewów. Problem z małą liczbą chętnych do włożenia munduru spowodował, że granicę wieku dla kandydatów do służby zawodowej przesunięto z 30 do 32 lat, a granicę jej zakończenia z 48 do 49 lat. Ustawa przyjęta w ubiegłym roku przewiduje, że w przyszłości bułgarskie siły zbrojne będą liczyć 34–35 tys. żołnierzy służby czynnej. Chociaż pojawiały się sugestie, by zmniejszyć je do około 20 tys. Plany te są i tak znacznie skromniejsze niż te sprzed kilku lat. Wtedy mówiono nawet o 65 tys.

Zakupy i remonty
Bułgarzy kontynuują również modernizację techniczną armii, a w szczególności lotnictwa. W sierpniu ubiegłego roku w banr 17/2007

z Cougarów trafią do odbiorcy w 2009 r., a dostawy Panter zaplanowano na lata 2010–2011. Nowe śmigłowce zastąpią maszyny produkcji rosyjskiej. Bułgarskie siły powietrzne będą wykorzystywać osiem Cougarów w celach transportowych, a pozostałe cztery do misji Combat SAR. Natomiast Pantery trafią do lotnictwa morskiego, gdzie będą używane w misjach poszukiwawczo-ratowniczych, rozpoznawczych oraz do zwalczania okrętów nawodnych i podwodnych. Nie udało się zmodernizowanie posiadanych maszyn posowieckich. Izraelska firma Elbit nie dotrzymała terminów i na początku marca resort obrony zerwał zawartą w lutym ubiegłego roku umowę dotyczącą modernizacji 18 śmigłowców – 12 bojowych Mi-24 i sześciu transportowych Mi-17. Decyzję tę zaaprobował rząd. Resort obrony podał, że osiągnięto porozumienie w sprawie zwrotu do końca 2008 r. części sumy 8 mln euro, którą otrzymała już strona izraelska (Elbit miał za 57,8 mln euro przeprowadzić modernizację). Firma ta wygrała przetarg, oferując cenę znacznie niższą niż dwaj rywale – francuski koncern Sagem i brytyjski BAE

tem wartości 91 mln euro na dostawę pięciu samolotów transportowych C-27J Spartan. Uwzględnia on opcję rozszerzenia zamówienia o jeszcze trzy maszyny. Pierwszy transportowiec trafi do sił zbrojnych w tym roku, pozostałe do 2011 r. Bułgarzy nabyli też za 33 mln euro sześć szkolnych maszyn PC-9M. Jednak państwo stoi jeszcze przed najkosztowniejszym zakupem – samolotów wielozadaniowych. Przed laty pojawiały się zapowiedzi, iż zostanie zamówionych nawet 30 maszyn. Obecne plany są mniej ambitne i przewidują nabycie eskadry kilkunastu samolotów, które kosztować będą około miliarda dolarów. W przeszłości dziennik „Dnewnik” informował, że Sofia jest zainteresowana samolotami wielozadaniowymi Boeing F/A-18E/F Super Hornet. Powołując się na amerykańskie źródła, gazeta podała, że ówczesny minister obrony Nikołaj Swinarow zwrócił się do ambasady USA z pytaniem o możliwość dostawy tuzina F/A-18E i czterech F/A-18F. Poza „osiemnastkami” o bułgarski kontrakt ubiegają się producenci F-16 i Gripenów. Zanim do tego dojdzie, podstawę bułgarskiego lotnictwa będą stanowić myśliwce MiG-29 i szturmowce Su-25. Poza lotnictwem modernizowana jest także marynarka wojenna. Bułgarzy odkupili od Belgii fregatę „Wandelaar” klasy Wiellingen, która w ubiegłym roku weszła w skład komponentu sił morskich misji ONZ w Libanie. Chcą odkupić od Belgów także drugą fregatę i we współpracy z francuskim konsorcjum Armaris zbudować co najmniej cztery korwety klasy Gowind 200. Są to jednostki o wyporności 1950 ton, uzbrojone w armatę kal. 76 mm, rakiety Aster 15 i Aster 30 oraz lekkie torpedy. Jedną z nich bułgarska marynarka wojenna chciałaby mieć już do 2010 r. Bułgarzy potrzebują również nowego sprzętu dla wojsk lądowych. Z firmą Daimler-Chrysler podpisano kontrakt na dostawę 12,9 tys. samochodów terenowo-oso bowych, ciężarówek i autobusów. Polska Zbrojna 57

EVGENIY NIKOLOV

WYDARZENIA ZAPIS
się wpuścić do Darfuru ograniczoną liczbę wojsk ONZ po wielomiesięcznych naciskach ze strony społeczności międzynarodowej. Poinformował o tym szef sudańskiej dyplomacji Lam Akol. Jednak władze Sudanu nadal nie godzą się na proponowaną przez Narody Zjednoczone 20-tysięczną misję pokojową. Przebywający z wizytą w Chartumie zastępca sekretarza stanu USA John Negroponte ostrzegł władze Sudanu, iż brak współpracy ze społecznością międzynarodową w sprawie zakończenia wojny w Darfurze i pomocy humanitarnej dla ofiar tego konfliktu spowoduje ich izolację. Zarzucił im też wspieranie bojówek odpowiedzialnych za większość popełnianych tam zbrodni. – Rząd Sudanu musi rozbroić dżandżawidów, arabskie milicje, które nie mogłyby – co wszyscy wiedzą – funkcjonować bez jego wsparcia – oświadczył amerykański dyplomata. (w)

Polska pamięta
W ostatnich latach w Uzbekistanie i Kazachstanie odbudowano wiele polskich cmentarzy wojennych
UZBEKISTAN. – Dziś w sposób
symboliczny, otwierając i poświęcając Polski Cmentarz Wojenny w Guzar, oddajemy też hołd wszystkim tu spoczywającym – żołnierzom generała Władysława Andersa, którym nie dane było wrócić do ojczystego kraju – powiedział 14 bm. sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa minister Andrzej Przewoźnik, który dokonał otwarcia tej nekropolii. – Polska o nich pamiętała, pamięta i pamiętać będzie – dodał. W uroczystościach w Guzar uczestniczyła polska delegacja państwowa pod przewodnictwem sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP Władysława Stasiaka, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Przybyła również delegacja Ministerstwa Obrony Narodowej. Uroczystości rozpoczęła msza święta koncelebrowana przez biskupa Jerzego Maculewicza, administratora apostolskiego w Uzbekistanie, oraz biskupa polowego WP gen. dyw.Tadeusza Płoskiego. Odbyły się apel poległych i modlitwa ekumeniczna duchownych innych wyznań za poległych żołnierzy Armii Polskiej gen. Andersa. Złożono też wieńce, w tym od prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Polski Cmentarz Wojenny w Guzar to jeden z trzynastu odbudowanych w ostatnich latach na terenie Uzbekistanu i Kazachstanu. Jest największym i najbardziej symbolicznym cmentarzem polskim na terenie Uzbekistanu. Spoczywa na nim około 700 osób, w większości żołnierzy Armii Polskiej na Wschodzie. W przeddzień uroczystości w kościele Najświętszego Serca Jezusowego w Taszkiencie odbyło się nabożeństwo ekumeniczne w intencji Polaków spoczywających w tym kraju. (w)

Pozytywny

sygnał

SUDAN. Sekretarz generalny

ONZ Ban Ki-moon z zadowoleniem przyjął zgodę władz sudańskich na rozmieszczenie w ogarniętym wojną domową Darfurze trzech tysięcy „błękitnych hełmów”. Żołnierze ONZ wyposażeni w śmigłowce bojowe i transportery opancerzone wesprą obecne już w tym regionie siedmiotysięczne siły pokojowe Unii Afrykańskiej. Chartum zgodził

USA. Departament Obrony

15 miesięcy na misji

BLOGSPOT.COM

w skrócie
Potępienie
NIEMCY. Trwające półtorej
minuty amatorskie nagranie wideo, znalezione w internecie przez dziennikarzy tygodnika „Stern” i pokazane w telewizji, wywołało kolejny skandal w Bundeswehrze. Można zobaczyć na nim, jak instruktor każe poborowemu wyobrazić sobie, że strzela do Afroamerykanów w nowojorskiej dzielnicy Bronx, obrażających jego matkę. Incydent miał miejsce w lipcu 2006 r. w Rendsburgu. Niemieckie ministerstwo obrony potępiło instruktora. Rzecznik resortu Thomas Raabe podkreślił, że jego zachowa-

nie podczas nauki strzelania było „absolutnie niedopuszczalne i sprzeczne ze standardami szkolenia w niemieckim wojsku”. Potwierdził, że prowadzone jest w tej sprawie śledztwo. Podano również, że ów wojskowy został przeniesiony na inne stanowisko.

skiej bazie wojskowej na atolu Kwajalein na Pacyfiku, gdzie prowadzone są testy tarczy antyrakietowej. Jak poinformowała rzeczniczka ambasady USA w Pradze Victoria Silverman, to właśnie ten radar „zostanie zdemontowany i przetransportowany do Republiki Czeskiej”.

Zainteresowani radarem
CZECHY. Delegacja czeskich
parlamentarzystów udała się na Wyspy Marshalla, gdzie ma obejrzeć radar, który w ramach amerykańskiego projektu systemu obrony przeciwrakietowej zostałby zainstalowany w ich kraju. Od dziesięciu lat jest on używany w amerykań-

Długa misja
ESTONIA. – Szefowie obrony
krajów bałtyckich postanowili prosić NATO o kontynuowanie obecnej misji ochrony naszego nieba przez innych członków NATO co najmniej do 2018 r. – oświadczył 13 bm. rzecznik estońskiego ministerstwa obrony Andres Sang. W tym dniu w Tallinie spotkali się dowódcy sił zbrojnych Estonii, Litwy

i Łotwy. Kraje te zwrócą się z formalną prośbą o przedłużenie misji powietrznej najpóźniej w ciągu roku. Muszą one korzystać z pomocy sojuszników w ochronie swej przestrzeni powietrznej, ponieważ nie mają własnych samolotów bojowych. Rotacyjnie kolejne państwa NATO wydzielają na potrzeby bałtyckiej misji klucz samolotów bojowych.

Wojsko na ulicach
BRAZYLIA. Prezydent Luiz
Inacio Lula da Silva upoważnił w ubiegłym tygodniu siły zbrojne, aby włączyły się do walki z gangami, które od czterech miesięcy terroryzują

58 Polska Zbrojna

nr 17/2007

GRZEGORZ ROGIŃSKI

przedłużył o trzy miesiące służbę w Iraku i Afganistanie żołnierzom wojsk lądowych. Teraz trwać ona będzie 15 miesięcy – ogłosili 11 bm. szef Pentagonu Robert Gates i przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów gen. Peter Pace. Uczyniono to, by zapewnić odpowiednią liczebność sił amerykańskich w tych krajach. Zapytany o wpływ tej decyzji na

morale wojsk w Iraku gen. Pace odpowiedział, że żołnierze mogli się spodziewać przedłużenia służby. Na początku ubiegłego tygodnia ogłoszono, że 13 tys. członków Gwardii Narodowej postawiono w stan gotowości do ewentualnego wysłania do Iraku. Obecnie przebywa w tym kraju około 145 tys. żołnierzy USA. Po dotarciu zapowiadanego wzmocnienia będzie ich ponad 160 tys. (ted)

as Sadra, radykalnego szyickiego duchownego i przywódcy milicji zwanej Armią Mahdiego, nakazał 16 bm. swym sześciu ministrom opuszczenie irackiego rządu. To forma presji wywieranej na gabinet premiera Nuriego al Malikiego, by przedstawił terminarz wycofania wojsk amerykańskich z Iraku. Premier uważa zaś, że nie trzeba określać terminów wycofania Amerykanów, ponieważ jego rząd pracuje nad jak najszybszym stworzeniem irackich sił bezpieczeństwa, aby obce wojska mogły opuścić kraj. Zdaniem obserwatorów, zachowanie zwolenników as Sadra raczej nie spowoduje upadku gabinetu al Malikiego, ale może spotęgować napięcie. Niestety, iracką normalnością wciąż są krwawe zamachy, których ofiarami padają zwykli ludzie. Atakowani są również przedstawiciele władz i służb bezpieczeństwa, a także wojska koalicji. Do tego napięcie pojawiło się na granicy iracko-tureckiej. W ubiegłym tygodniu szef tureckiego sztabu generalnego gen. Yasar Buyukanit zasugerował konieczność przeprowadzenia akcji zbrojnej przeciwko separatystom z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) w północnym Iraku, gdzie się chronią. Przy czym zaznaczył, że na taką operację potrzebna jest zgoda tureckiego parlamentu, a wojsko na razie o nią nie wystąpiło. (w) 15-milionowe Rio de Janeiro. Od początku 2007 r. w dawnej stolicy Brazylii doszło już do około tysiąca zabójstw. Prawie o jedną czwartą wzrosła liczba napadów ulicznych, a napadów na pasażerów autobusów o 10 proc. Z rosnącą falą przestępczości nie radzi sobie policja, choć na terenie stanu Rio de Janeiro, obejmującego miasto i okolice, służy 38 tys. funkcjonariuszy policji zmilitaryzowanej i 10,5 tys. policjantów cywilnych.

Strata Tornado
SZWAJCARIA. Niemiecki samolot bojowy Tornado rozbił się po południu 12 bm. w Alpach, na terenie gminy Lauterbrunnen w południowej części kantonu berneńskiego. Maszyna, która uczestniczyła w ćwiczeniach na Korsyce, leciała po wyznaczonej trasie z Nimes w południowej Francji do macierzystej bazy Lechfeld koło Augsburga w Bawarii. Przed wypadkiem samolot uzupełnił paliwo na szwajcarskim lotnisku wojskowym Emmen w kantonie Lucerny. Jak poinformowała szwajcarska policja, załoga się katapultowała. Obydwu pilotów odnaleziono na lodowcu, niestety jeden z nich nie przeżył.

Zbrojenia rakietowe Iranu są potencjalnym zagrożeniem dla Europy
NATO. Sekretarz generalny
NATO Jaap de Hoop Scheffer powiedział w wywiadzie opublikowanym w ubiegłym tygodniu przez niemiecki dziennik „Bild”, że martwi go zagrożenie, jakie dla Europy mogą stanowić irańskie rakiety. – Wysiłki Iranu dążącego do rozwijania technologii jądrowej są przyczyną dużego zmartwienia całej społeczności międzynarodowej. Nie możemy ignorować również tego, że Iran przeprowadził testy rakiet o zasięgu 1800 km, które mogłyby dotrzeć do Europy – oświadczył Scheffer. Dodał, że „stwierdzenia te zostaną włączone do dyskusji w sprawie obrony antyrakietowej”. wiedział, iż al Kaida planuje zamachy z wykorzystaniem porwanych samolotów amerykańskich linii. Tym samym potwierdził informacje opublikowane przez dziennik „Le Monde”. Wśród ściśle tajnych dokumentów dotyczących rozpracowywania siatki Osamy ben Ladena, do których dotarli dziennikarze, była pięciostronicowa notatka zatytułowana „Plan porwania samolotu przez radykałów islamskich”. Co ważne, Francuzi przekazali zdobyte informacje przedstawicielowi CIA w Paryżu osiem miesięcy przed zamachami na World Trade Center. Lorenzi podkreślił też, iż nie wiedziano, gdzie i kiedy uderzą terroryści. (w) Niemiecki minister obrony Franz Josef Jung wezwał 12 bm. Europę i Stany Zjednoczone do współpracy z Rosją w celu osiągnięcia kompromisu w tej sprawie. – Uważam, że byłoby dobrze, gdybyśmy w ramach sojuszu i Rady NATO–Rosja pracowali jednomyślnie na rzecz rozwiania wszelkich wątpliwości – stwierdził Jung. Tymczasem szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow w komentarzu opublikowanym dzień wcześniej na łamach „Financial Times” napisał, że Moskwa chce, aby rozmowy na temat umieszczenia elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach były prowadzone trójstronnie: z udziałem Rosji, Unii Europejskiej i USA. (t)

Rozważania o tarczy

ZOSTAŃ ŻOŁNIERZEM ZAWODOWYM NABÓR DO SŁUŻBY W KORPUSIE SZEREGOWYCH ZAWODOWYCH
2 Mazowiecka Brygada Saperów w Kazuniu prowadzi nabór do służby wojskowej w korpusie szeregowych zawodowych oraz do nadterminowej zasadniczej służby wojskowej.
WYMAGANIA  Odbyta zasadnicza służba wojskowa  Niekaralność  Wykształcenie – min. gimnazjum  Bardzo dobry stan zdrowia  Wysoka sprawność fizyczna  Posiadanie uprawnień specjalistycznych będzie mile widziane ZAPEWNIAMY  Wynagrodzenie brutto w wysokości 1800 zł (1200 zł dla żołnierzy nadterminowych)  Możliwość awansu i rozwoju zawodowego  Szkolenia specjalistyczne  Możliwość wyjazdu na misje zagraniczne  Zakwaterowanie

Tajny raport
FRANCJA. Były wysoki rangą
przedstawiciel francuskich tajnych służb (DGSE) Pierre-Antoine Lorenzi potwierdził 16 bm., że już w styczniu 2001 r.

SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE MOŻNA UZYSKAĆ POD NUMEREM TELEFONU 022 686 10 25 LUB 022 686 10 27

DIRK VOORTMANS

IRAK. Ruch polityczny Muktady

Podziały i zamachy

Mnóstwo szpiegów
WIELKA BRYTANIA. Dziennik „Guardian”, powołując się na brytyjskie źródła wywiadowcze, napisał 13 bm., że liczba rosyjskich szpiegów w Londynie osiągnęła poziom z czasów zimnej wojny. Według szacunków w rosyjskiej ambasadzie oraz misji handlowej w Londynie działa obecnie 30 szpiegów, a nie można wykluczyć, że jest ich „dużo więcej”. Według brytyjskich tajnych służb rosyjska agentura wykazuje zainteresowanie nowinkami technologicznymi oraz najważniejszymi postaciami rosyjskiej imigracji w Zjednoczonym Królestwie, bowiem jest w tym środowisku wielu oligarchów, którzy dorobili się fortuny podczas rządów byłego prezydenta Rosji Borysa Jelcyna. Niektórzy z nich, jak Borys Bierezowski, nie kryją swej wrogości wobec obecnej władzy na Kremlu. – Musimy użyć siły, by obalić ten reżim. Nie da się go zmienić demokratycznymi sposobami – oświadczył w ubiegłym tygodniu Bierezowski. Zapytany przez dziennikarza „Guardiana”, czy oznacza to, że usiłuje wzniecić rewolucję, odparł: – Ma pan absolutną rację. Rosyjski wywiad jest zainteresowany Londynem także z powodu swych byłych agentów, którzy tam mieszkają. W tej sytuacji jeden z emigrantów powiedział, że wróciły czasy sowieckie i dlatego unika, o ile nie jest to niezbędne, wszelkich kontaktów z rosyjską ambasadą w Londynie. (w)

nr 17/2007

Polska Zbrojna 59

´ AAAAAAA AAAAAAAA SWIAT AUSTRALIA, JAPONIA

TA D E U S Z W RÓ B E L

Układ o współpracy militarnej pomiędzy Australią a Japonią wywołał zaniepokojenie w niektórych azjatyckich państwach, choć jego sygnatariusze zapewniają, że nie jest on wymierzony przeciw komukolwiek.
Australia i Japonia zacieśniają współpracę. Trwają negocjacje mające doprowadzić do podpisania umowy o wolnym handlu. Wymiana handlowa między tymi krajami przekroczyła w 2005 r. 34 mld dolarów. Już w marcu tego roku w Tokio szefowie rządów obu krajów, John Howard i Shinzo Abe, złożyli podpisy pod układem obronnym. Kluczowe obszary współpracy w tej dziedzinie to: działania antyterrorystyczne, przeciwdziałanie proliferacji broni masowego rażenia, bezpieczeństwo na morzu, ochrona granic i klęski żywiołowe. Poza tym planuje się ćwiczenia japońskich żołnierzy na australijskich poligonach i bliską współpracę wywiadowczą. Jednak zarówno Tokio, jak i Canberra podkreślają, że ta umowa wojskowa nie jest układem o wzajemnej obronie, jaki Japonia zawarła ze Stanami Zjednoczonymi. Premier Howard przyznał natomiast, że teraz jego kraj będzie miał z Japonią tak bliskie związki w sferze bezpieczeństwa, jak z żadnym innym państwem, „z wyjątkiem USA”.

TRZECIE RAMIĘ
li też premierzy Abe i Howard. Rzecz- noważenia wpływów chińskich rosnąnik chińskiego resortu spraw zagranicz- cych w regionie. Co prawda układ nych Qin Gang tak je skomentował: w Tokio podpisały dwa kraje, jednak – Mamy nadzieję, że to, co powiedzie- ułatwi on współpracę w ramach „trójli, jest prawdą. kąta”: Australia, JaLakoniczność ponia i USA, boWEDŁUG PROF. ALANA jego wypowiedzi wiem Waszyngton DUPONTA Z UNIWERSYTETU nie była przypadma już dwustronne kowa. W Pekinie układy obronne W SYDNEY UKŁAD bowiem odnoto- O WSPÓŁPRACY AUSTRALIJSKO- z Tokio i Canberrą. wano, że we Pojawiają się opinie, -JAPOŃSKIEJ OZNACZA, IŻ wspólnej deklaże „trójkąt” chętnie racji australijskoby przekształcono „ZAAKCEPTOWANO, japońskiej wśród w czworokąt, włąŻE REGION AUSTRALII JEST regionalnych zaczając do niego najgrożeń, obok półwiększą demokrację CZĘŚCIĄ AZJI” nocnokoreańświata – Indie. skich testów atomowych i rakietowych, Wspomniał o tym minister Alexander wymieniono rosnącą potęgę militarną Downer. Jednak Delhi, choć jest gotoChin. Qin Gang odniósł się do tego nastę- we na bliską współpracę z USA, Aupująco: – Chiny kontynuują pokojową dro- stralią czy Japonią, nie zamierza przegę rozwoju. Modernizacja naszych sił kształcać jej w sojusz. zbrojnych ma charakter defensywny. Eksperci nie wykluczają, że Pekin, Wśród ekspertów wojskowych nie w odpowiedzi na ostatnie posunięcia brakuje opinii, iż pomimo politycznych aliantów USA, jeszcze bardziej przyzapewnień, zacieśnianie więzi militar- spieszy modernizację i rozbudowę nych pomiędzy krajami, które są bliski- swych sił zbrojnych. Pojawiło się pytami sojusznikami USA, jest próbą zrów- nie, czy Azji nie grozi zimna wojna.
nr 17/2007

PODEJRZLIWOŚĆ
Zacieśnianie australijsko-japońskich więzi wojskowych odbiło się szerokim echem w Azji, bowiem choć od zakończenia II wojny światowej minęło ponad 60 lat, w regionie ciągle żyje pamięć o tym, co się wówczas zdarzyło. Niektóre z krajów azjatyckich obawiają się japońskiego militaryzmu. Dlatego sygnatariusze układu zapewniają, iż nie jest on wymierzony przeciwko żadnemu krajowi. – Nie jest skierowany przeciwko Chinom – oświadczył szef australijskiej dyplomacji Alexander Downer. Z podobnymi zapewnieniami pospieszy60 Polska Zbrojna

FORUM

Razem PORADY | ŚWIAT | TO I OWO | SPORT | HISTORIA | SŁUŻBA | WYDARZENIA | LUDZIE | MILITARIA | W GARNIZONIE |naprzód

Japoński niszczyciel Haruna

Australijskie samoloty bojowe F/A -18 Hornet

DWIE POTĘGI
AUSTRALIA I JAPONIA nie ma- nej. Flota japońska ma 53, ją największych sił zbrojnych a australijska 13 dużych naw regionie. W sumie jest to oko- wodnych okrętów wojennych. ło 300 tys. żołnierzy. Jednak ar- Siły podwodne sojuszników limie te uchodzą za jedne z najczą 22 jednostki. nowocześniejszych. Razem Jednak o potędze i znaczeniu Australia i Japonia mają ponad obu krajów przesądza ekonopół tysiąca samolotów bojomia. Produkt krajowy brutto wych, w tym myśliwce F-15 Japonii przekracza 4,5 bln dolai F/A-18. Jako państwa rów, w Australii jest w granicach morskie przykładają 750 mld dolarów. Dlatego kraje Żołnierze wagę do rozwoju te mogą przeznaczyć na obronę australijscy marynarki wojenponad 55 mld dolarów. zapewniali ochronę kontyngentowi japońszego programu, którego celem jest poskiemu, który zajmowiększenie grona zaprzyjaźnionych wał się odbudową z Canberrą państw azjatyckich. Według Iraku

TRÓJKĄTA
Porozumienie wojskowe australijsko-japońskie nie wzbudziło również entuzjazmu w Korei Południowej. Zwrócono tam uwagę, że przy okazji lutowej wizyty w regionie wiceprezydent USA Dick Cheney odwiedził Tokio i Canberrę, a pominął Seul.

HISTORYCZNA ZMIANA
Również w samej Australii współpraca militarna z Tokio budzi pewne wątpliwości i obawy. Nie zapomniano bowiem o barbarzyńskim traktowaniu australijskich jeńców czy wykorzystywa-

niu seksualnym kobiet z pobitych terenów, wśród których były Australijki. – To był zatrważający epizod w historii świata – powiedział w odniesieniu do tej ostatniej kwestii John Howard. Pomijając resentymenty historyczne, niektórzy z australijskich polityków boją się wciągnięcia kraju w problemy północno-wschodniej Azji. Dlatego lider opozycyjnej Partii Pracy Kevin Rudd, choć opowiada się za bliską współpracą z Japonią, przestrzegał przed zawieraniem „pełnego paktu obronnego”. Zbliżenie z Tokio stanowi element szer-

cytowanego przez BBC prof. Alana Duponta z uniwersytetu w Sydney oznacza ono, iż „zaakceptowano, że region Australii jest częścią Azji”. To historyczna zmiana, bowiem w przeszłości zasiedlony przez europejskich emigrantów kraj utrzymywał duży dystans wobec azjatyckich sąsiadów, a prowadzona w owych czasach przez Canberrę polityka uważana jest za rasistowską. Nie stało się to z dnia na dzień. Australijska polityka zagraniczna ewoluowała od lat 70. Uznano bowiem, że azjatyckich przyjaciół potrzeba nie tylko po to, by zwiększyć swe bezpieczeństwo, ale również z powodów ekonomicznych. 

Historia kontaktów
1897 – powstał japoński konsulat w Sydney 1952 – Australia podpisała układ pokojowy z San Francisco; otworzono australijską ambasadę w Tokio. 1953 – rozpoczęła działalność ambasada Japonii w Canberze 1957 – pierwsze wizyty szefów rządów 1972 – dwustronna umowa o współpracy przy pokojowym wykorzystaniu energii nuklearnej 1976 – podpisano Traktat o Przyjaźni i Współpracy 1995 – ogłoszono wspólną deklarację o partnerstwie między Australią a Japonią 1997 – przyjęto plan partnerstwa australijsko-japońskiego 2002 – zapoczątkowano dwustronne doroczne konsultacje ws. bezpieczeństwa, w formule „dwa plus dwa”, z udziałem ministrów spraw zagranicznych i obrony 2004 – rozpoczyna się współpraca wojsk australijskich i japońskich w Iraku

AUSTRALIAN DOD (3)

nr 17/2007

Polska Zbrojna 61

JMSDF, MORRIS BIONDI

TO I OWO

Operacja „Winda” W

przedświątecznym tygodniu irlandzkie siły zbrojne przeprowadziły niezwykłą operację uwolnienia sześciu irlandzkich ministrów. Nie musiano walczyć z terrorystami. Niemal połowa liczącego 14 członków rządu Irlandii utknęła w windzie. Wysłani przez ministra obrony żołnierze uwolnili polityków, którzy spędzili w windzie około pół godziny. Później okazało się, że nie był to pierwszy taki przypadek w liczącej sto lat siedzibie rządu Irlandii. (tw)

56,8%

Czy
25,5%

podoba Ci się nowy kształt tygodnika „Polska Zbrojna”?

GRAFIKA: M. KLEKOCIUK

11,4%
tak nie

6,3%

tak, choć bardziej podobała nie mam zdania mi się stara „PZ”

GAZETA INTERNETOWA REDAKCJI WOJSKOWEJ „ŻOŁNIERZ POLSKI”: www.zolnierz-polski.pl tel. CA MON 840 232, 840 868, tel. (0-22) 684 02 32, (0-22) 684 08 68, e-mail: zolnierz-polski@redakcjawojskowa.pl Z portalu można pobrać artykuły „Polski Zbrojnej” w formacie PDF.
Jacek Szustakowski, tel.: (0-12) 613 17 80,CA MON 131 780; Poznań: Natalia Konopka, tel.: (0-61) 857 23 59, CA MON 572 359; Piotr Laskowski, tel.: (0-61) 857 24 46, CA MON 572 446; Wrocław: Bogusław Politowski, tel.: (0-71) 765 38 53, CA MON 653 853; Współpracownicy: Piotr Bernabiuk, Andrzej Jonas, Marcin Kaczmarski, Włodzimierz Kaleta, Tadeusz Mitek, Wojciech Piekarski, Aleksander Rawski, Henryk Suchar Dział graficzny: tel.: (0-22) 684 51 70, CA MON 845 170; Marcin Dmowski (kierownik), Monika Klekociuk, Paweł Kępka, Andrzej Witkowski (fotoedytor) Korekta: tel.: (0-22) 684 03 55, CA MON 840 355; Renata Gromska (kierownik), Katarzyna Kocoń, Małgorzata Mielcarz, Katarzyna Pietraszek, Joanna Rochowicz Szef pionu wydawniczego: płk Ryszard Choroszy, tel.: (0-22) 684 03 52, CA MON 840 352; ryszard.choroszy@redakcjawojskowa.pl Biuro Reklamy i Marketingu: Adam Niemczak (kierownik) , tel. (0-22) 684 53 87, CA MON 845 387; Joanna Brodowska, Dominika Chodorowska, tel.: (0-22 ) 684 51 80, 684 55 03, faks: (0-22) 684 55 03; reklama@redakcjawojskowa.pl Prenumerata: RUCH SA, KOLPORTER SA, GARMOND PRESS, GLM. Informacja: (0-22) 684 04 00 Kolportaż i reklamacje: PP DW Bellona – (0-22) 457 04 37, 6879 041, CA MON 879 041 Druk: Drukarnia Perfekt, ul. Połczyńska 99, Warszawa Numer zamknięto: 17.04.2007 r. Zdjęcie na okładce: NATO Projekt graficzny: Łukasz Kaugan , CaStudio Treść zamieszczanych materiałów nie zawsze odzwierciedla stanowisko redakcji. Tekstów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie prawo do skrótów. Nakład: 19 500 egz.

Dyrektor Redakcji Wojskowej TYGODNIK cz.p.o. redaktora naczelnego Aneta Wiśniewska, tel.: (0-22) 684 53 65, 684 56 85, faks: 684 55 03; CA MON 845 365, 845 685, faks: 845 503; sekretariat@redakcjawojskowa.pl Al. Jerozolimskie 97, 00-909 Warszawa Zastępca dyrektora Redakcji Wojskowej sekretarz redakcji „Polski Zbrojnej”: Wojciech Kiss-Orski, tel.: (0-22) 684 02 22, CA MON 840 222; wko@redakcjawojskowa.pl Redaktorzy prowadzący: ppłk Lech Mleczko, tel.: (0-22) 684 52 30, CA MON 845 230; (0-22) 684 52 13, CA MON 845213; polska-zbrojna@redakcjawojskowa.pl Publicyści Warszawa: Artur Bartkiewicz, tel.: (0-22) 684 52 29, CA MON 845 229; Anna Dąbrowska, tel.: (0-22) 684 52 44, CA MON 845 244; mjr Artur Goławski, tel.: (0-22) 684 52 44, CA MON 845 244; Sylwia Guzowska, tel.: (0-22) 684 02 32, CA MON 840 232; kpt. Grzegorz Predel, tel.: (0-22) 684 08 68, CA MON 840 868; Roman Przeciszewski, tel.: (0-22) 684 52 44, CA MON 845 244; Tadeusz Wróbel, tel.: (0-22) 684 52 44, CA MON 845 244; Fotoreporter: Jarosław Wiśniewski, tel.: (0-22) 684 52 29, CA MON 845 229; Korespondenci: Bydgoszcz: Krzysztof Wilewski, tel.: (0-52) 378 25 90, CA MON 412 590; Gdynia: kmdr ppor. Mariusz Konarski, tel.: (0-58) 626 62 07, CA MON 266 207; Krzysztof Wygnał, tel.: (0-58) 626 24 13, CA MON 262 413; Kraków: Magda Kowalska-Sendek,
www.polska-zbrojna.pl

Egzemplarze czasopism dostępne w wewnętrznym kolportażu wojskowym są bezpłatne

62 Polska Zbrojna

nr 17/2007

@
GAZETA INTERNETOWA REDAKCJI WOJSKOWEJ
Pierwszy w Polsce elektroniczny dziennik o wojsku i dla wojska

PRESS ENTER

WWW.ZOLNIERZ-POLSKI.PL