NR 30 (548) 22 LIPCA 2007

TYGODNIK

CENA 4,70 ZŁ (W TYM 7% VAT)

DYSCYPLINA W WOJSKU: Baczność! str. 9

INDEKS 337 374

ISSN 0867-4523

www.zolnierz-polski.pl

SIŁY POWIETRZNE: Spokój wśród Jastrzębi str. 36 MARYNARKA WOJENNA: Urodził się marynarzem str. 38

WYPOSAŻENIE: LETNIE BUTY NA ZIMĘ str. 14

AAAAAAA AAAAAAAA W NUMERZE
NASZYM OKIEM

DEFILADA JEDNOŚCI
W tym roku w defiladzie z okazji święta narodowego Francji w Paryżu brali udział żołnierze Batalionu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego S T R . 3 2

TEMAT NUMERU

TO JESZCZE NIE KONIEC?
Pomimo braku decyzji politycznej, czy pozostaniemy w Iraku w 2008 r., przygotowywana jest kolejna zmiana dla tej misji. To konieczne, by jej potencjalni uczestnicy byli dobrze wyszkoleni do czekających ich zadań STR. 4

WOJSKO INTERWENCJE FORUM DYSCYPLINA

BACZNOŚĆ!
Na komendę „Baczność!” żołnierze karnie nieruchomieją w wyrównanym szeregu. Wyciągnięte sylwetki, ręce wzdłuż boków, kamienne twarze – oto popularny obraz żołnierskiej dyscypliny. Prawdziwy? Poniekąd tak – bo dyscyplina to nadzwyczaj pojemne pojęcie S T R . 9

Na celowniku wiceadmirał Tomasz Mathea

WOJSKO WYPOSAŻENIE

WOJSKO PROBLEMY

Żołnierzu: według Rozmowa z zastępcą szefa Sztabu tabeli należności Generalnego WP, przewodniczącym centralnej mundurowych od 1 komisji egzaminacyjnej MON prowadzącej maja należą ci się sprawdzian sprawności fizycznej kadry nowe letnie trzewiki zawodowej jednostek organizacyjnych typu 926/MON. Jednak podporządkowanych ministrowi tego lata nie założysz ich obrony narodowej na nogi STR. 14
STR. 12

SPOKOJNIE, TO TYLKO EGZAMIN

LETNIE BUTY NA ZIMĘ

NA LEWO... DO WYRKA
Nie od dziś wiadomo, że i w wojsku są osoby traktujące zwolnienia lekarskie jako ucieczkę od ciężkiej pracy. Bowiem choremu żołnierzowi zawodowemu przysługuje 100 proc. uposażenia STR. 18

TYGODNIK

Redaktorzy prowadzący: mjr Artur Goławski , tel.: (0-22) 684 52 30, CA MON 845 230; Aneta Wiśniewska, (0-22) 684 52 13, CA MON 845213; polska-zbrojna@redakcjawojskowa.pl Publicyści: Warszawa: Norbert Bączyk, Piotr Bernabiuk, tel.: (0-22) 684 52 29, CA MON 845 229; Anna Dąbrowska, tel.: (0-22) 684 52 44, CA MON 845 244; Paulina Glińska, tel.: (0-22) 684 52 29, CA MON 845 229; Sylwia Guzowska, tel.: (0-22) 684 02 32, CA MON 840 232; kpt. Grzegorz Predel, tel.: (0-22) 684 08 68, CA MON 840 868; Roman Przeciszewski, tel.: (0-22) 684 52 44, CA MON 845 244; Tadeusz Wróbel, tel.: (0-22) 684 52 44, CA MON 845 244; Bydgoszcz: Krzysztof

www.polska-zbrojna.pl

Dyrektor Redakcji Wojskowej Redaktor naczelny Artur Bartkiewicz, tel.: (0-22) 684 53 65, 684 56 85, faks: 684 55 03; CA MON 845 365, 845 685, faks: 845 503; sekretariat@redakcjawojskowa.pl Al. Jerozolimskie 97, 00-909 Warszawa Zastępca dyrektora Redakcji Wojskowej sekretarz redakcji „Polski Zbrojnej”: Wojciech Kiss-Orski, tel.: (0-22) 684 02 22, CA MON 840 222; wko@redakcjawojskowa.pl

Wilewski, tel.: (0-52) 378 25 90, CA MON 415 200; Gdynia: kmdr ppor. Mariusz Konarski, tel.: (0-58) 626 62 07, CA MON 266 207; Krzysztof Wygnał, tel.: (0-58) 626 24 13, CA MON 262 413; Kraków: Magdalena Kowalska-Sendek, Jacek Szustakowski, tel.: (0-12) 613 17 80,CA MON 131 780; Poznań: Piotr Laskowski, tel.: (0-61) 857 24 46, CA MON 572 446; Wrocław: Bogusław Politowski, tel.: (0-71) 765 38 53, CA MON 653 853; Fotoreporter: Jarosław Wiśniewski, tel.: (0-22) 684 52 29, CA MON 845 229; Współpracownicy: Andrzej Jonas, Krzysztof Głowacki, Marcin Kaczmarski, Włodzimierz Kaleta, Stanisław

Koziej, Tadeusz Mitek, Wojciech Piekarski, Aleksander Rawski, Henryk Suchar Dział graficzny: tel.: (0-22) 684 51 70, CA MON 845 170; Marcin Dmowski (kierownik), Monika Klekociuk, Paweł Kępka, Andrzej Witkowski Korekta: tel.: (0-22) 684 03 55, CA MON 840 355; Renata Gromska (kierownik), Katarzyna Kocoń, Małgorzata Mielcarz, Katarzyna Pietraszek, Joanna Rochowicz Biuro Reklamy i Marketingu: Adam Niemczak (kierownik) , tel. (0-22) 684 53 87, 684 51 80, 684 55 03, faks: (0-22), CA MON 845 387; Joanna Brodowska, tel.: (0-22 ) 684 51 80; reklama@redakcjawojskowa.pl

Egzemplarze czasopism dostępne w wewnętrznym kolportażu wojskowym są bezpłatne

2 Polska Zbrojna

nr 30/2007

WOJSKA LĄDOWE

WIĘCEJ STRAŻAKÓW
Reorganizacja wojskowej straży dwukrotnie powiększy szeregi strażaków w WP. To efekt jej uzawodowienia oraz wymogu pełnienia służby na zmiany S T R . 3 4
REDAKTOR NACZELNY

Artur Bartkiewicz

MARYNARKA WOJENNA

D

Sprawni bez kija

URODZIŁ SIĘ MARYNARZEM
Kmdr por. Piotr Nieć, nowy dowódca „Pułaskiego”, ma 36 lat i jest absolwentem Akademii Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych Ameryki w Annapolis oraz gdyńskiej AMW. Uczelnię za Atlantykiem skończył jako pierwszy przedstawiciel naszej floty STR. 38

Prenumerata: RUCH SA, KOLPORTER SA, Garmond PRESS, GLM. Informacja: (0-22) 684 04 00 Kolportaż i reklamacje: PP DW Bellona – (0-22) 457 04 37, 6879 041, CA MON 879 041 Druk: Drukarnia Perfekt, ul. Połczyńska 99, Warszawa Numer zamknięto: 17 .07.2007 r. Zdjęcie na okładce: Archiwum „PZ” Projekt graficzny: Łukasz Kaugan , CaStudio Treść zamieszczanych materiałów nie zawsze odzwierciedla stanowisko redakcji. Tekstów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie prawo do skrótów.

la większości Polaków operacja pod kryptonimem „WF” kończy się wraz z zakończeniem edukacji. Żołnierze zawodowi są pod tym względem „uprzywilejowani” na tle reszty społeczeństwa. Dla nich operacja „WF” wcale nie kończy się wraz ze szkołą – przeciwnie, wraz z założeniem munduru zyskuje zupełnie nowy wymiar. Obowiązkowy, zdawany rokrocznie egzamin z WF ma nie tylko zweryfikować, czy żołnierz nie zatracił predyspozycji fizycznych do pełnienia służby, ale również w jakiś sposób przypomnieć każdemu, że godziny spędzane za biurkiem nie zwalniają żołnierza od zachowania tężyzny fizycznej. Rok temu wokół żołnierskiego testu sprawności fizycznej rozpętała się medialna burza. Ówczesny minister obrony narodowej Radosław Sikorski postanowił zrewolucjonizować podejście do tematu, wprowadzając system kija i marchewki. Marchewką stało się 1000 zł nagrody przyznawanej tym, którzy biegają, podciągają się i „pompują” na piątkę. Kijem zaś – odebranie możliwości otrzymywania nagród wszystkim tym, którzy wymienione ćwiczenia wykonują zaledwie dostatecznie, oraz żegnanie się z tymi, którzy nie są w stanie zdać egzaminu. Minister Aleksander Szczygło postanowił zmniejszyć liczbę tych żołnierzy, którzy poczują na sobie działanie „kija”. Dziś ci, którzy egzamin z WF zaliczyli na trójkę, wciąż będą mogli liczyć na nagrody (m.in. o tym opowiada „Polsce Zbrojnej” wiceadmirał Tomasz Mathea w rozmowie z Piotrem Bernabiukiem). Oczywiście nie będą to nagrody za sprawność fizyczną, ale np. za pomysły racjonalizatorskie, umiejętność dobrego planowania czy sprawną organizację. Zarówno decyzja ministra Sikorskiego, jak i korygująca ją decyzja ministra Szczygło wywołały głosy sprzeciwu. W tym pierwszym przypadku protestowali „trójkowicze”, którzy zwracali uwagę, że ocena dostateczna jest, jakkolwiek patrzeć, oceną zaliczającą, a oni wykazują się przecież również na innych polach. W tym drugim przypadku protestują „piątkowicze”, z przekąsem opowiadający o brzuchatych sztabowcach, którym znów się upiekło. Jak to zwykle bywa w takim przypadku – i tak źle, i tak niedobrze. Czy jednak mamy o co kruszyć kopie? Kiedy rok temu na fali dyskusji o wuefie moja koleżanka z istniejącego wówczas dwutygodnika „Wojska Lądowe” spytała amerykańskiego oficera, jak wygląda sytuacja w ich armii – odpowiedział jej, że tam nikt na ten temat nie dyskutuje, bo wszyscy wiedzą, że żołnierz ma być sprawny, i basta. Przecież utrzymywanie sprawności fizycznej jest dla każdego żołnierza swego rodzaju „inwestycją w siebie”. Jeśli bowiem padnie rozkaz wyjazdu na misję, albo trzeba będzie bronić granic kraju – od tego, czy żołnierz będzie sprawny, czy nie, może zależeć jego zdrowie i życie. Wojsko jest instytucją tyleż specyficzną, co olbrzymią. Jego trzonem są żołnierze pełniący służbę w linii – ale akurat na ich sprawność nikt się nie skarży. Sojusznicy podkreślają, że polscy żołnierze służący z nimi w misjach zaskakują ich swoim profesjonalizmem i wyszkoleniem. Ale oprócz „liniowców” jest również ogromna grupa osób, którzy ich pracę muszą zorganizować. I choć ideałem byłoby, aby zarówno jedni, jak i drudzy zdawali egzamin z WF na piątkę, to jednak w tym drugim przypadku ważne są również inne zalety. Czy usprawiedliwiam „trójkowiczów”? Nie. Moim zdaniem żołnierze, z racji wykonywanej profesji, powinni charakteryzować się sprawnością wyższą niż przeciętna. Ideałem byłaby sytuacja taka, jaka zdarza się w niektórych jednostkach – codziennie dowódca wraz z całym sztabem prowadzi poranną zaprawę. Bez równych i równiejszych. Ale uważam, że nie potrzeba do tego ministerialnej interwencji, tylko rozsądku. Przeciwnik nie spyta, jaką ocenę miałeś z WF-u. A wtedy nie będzie już czasu na poprawkę. PS Chciałbym serdecznie przeprosić żołnierzy z 1 Brzeskiej Brygady Saperów za pomyłkę, która wkradła się do poprzedniego felietonu. Brygada stacjonuje oczywiście w Brzegu, a nie w Brzesku. Jeszcze raz pragnę pozdrowić wszystkich tamtejszych saperów, w szczególności żołnierzy rannych w Afganistanie.

Nakład: 20 000 egz.

nr 30/2007

Polska Zbrojna 3

TEMAT NUMERU
Dowódca Operacyjnych Sił Zbrojnych gen. broni Bronisław Kwiatkowski trzykrotnie był na misji w Iraku.
US DOD (2)

Naszym obowiązkiem jako żołnierzy jest być przygotowanym na każdą ewentualność – wyjaśnia dowódca operacyjny Sił Zbrojnych gen. broni Bronisław Kwiatkowski powód rozpoczęcia przygotowań X zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego do wyjazdu do Iraku, choć nie ma decyzji politycznej, czy pozostaniemy tam w 2008 r.

PO PIERWSZE, STABILIZACJA
Doświadczenia z poprzednich zmian, szczególnie od połowy szóstej i siódmej, wykazały, że nie sprawdza się charakter doradczo-szkoleniowy misji. Wcześniej, gdy poziom bezpieczeństwa w rejonie odpowiedzialności Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe był wyższy, rozwiązanie to przynosiło efekty. Jednak później nastąpił wzrost zagrożenia atakami. – Każda akcja wywołuje reakcję. Operacje amerykańskie w Bagdadzie i jego okolicach spowodowały, że część z rebeliantów przeniosła się w inne regiony kraju. Niestety, również do naszego rejonu odpowiedzialności – wskazuje powód tej niekorzystnej zmiany gen. Kwiatkowski. Ten rozwój wypadków spowodował, że konieczne są działania stabilizacyjne, związane ze zwalczaniem terroryzmu i zapewnieniem bezpieczeństwa naszym żołnierzom. Oznacza to, że potrzeba więcej pododdziałów bojowych. Zresztą tego typu komponent kontyn-

gentu zaczęto wzmacniać już od ósmej teoretycznie podjęta zostałaby decyzja zmiany. – Dziewiąta ma o jedną trzecią o zwiększeniu naszego kontyngentu w więcej pododdziałów bojowych niż po- Iraku, można byłoby wykorzystać w tym przednia – podkreśla gen. Kwiatkowski. celu siły przygotowywane jako odwód. – Robimy to kosztem jednostek zabez- Zaś w ich miejsce zacząć szkolić nowe pieczających, logistycznych, by zmie- pododdziały. ścić się w obowiązującym limicie 900 Szef dowództwa zachowuje ostrożosób – dodaje. Etaty bojowe wygospo- ność w kwestii hipotetycznego wysładarowano m.in. poprzez likwidację jed- nia do Iraku ciężkiego uzbrojenia: – Conego z ogniw dowodzenia – sztabu bry- raz doskonalsze środki, jakimi dyspogady. nują terroryści, powodują, że nie ma Pytany o skład dziesprzętu zapewniająceJeszcze nie można siątej zmiany PKW go żołnierzom stuprogen. Kwiatkowski dokładnie stwierdzić, jaki centowe bezpieczeństwierdza, że w chwistwo. Podkreśla, że li obecnej nie można będzie skład PKW Irak. ogromny wpływ na autorytatywnie stwiersukces misji mają Wszystko zależy dzić, jaki będzie on działania niebojowe, dokładnie. Zależy to szczególnie te z zakreod rozwoju sytuacji od rozwoju sytuacji su poprawy warunków w tym kraju w Iraku. A ta może życia Irakijczyków np. wymusić wzmocw ramach współpracy nienie jego części bojowej. Na dziś cywilno-wojskowej, pomocy humanioparty byłby na jednostkach aeromo- tarnej i medycznej. To właśnie one przybilnych. Harmonogram przygotowań czyniają się do poprawy warunków żyjest rozpisany na pół roku. Zapytany, cia Irakijczyków. Tak więc żołnierzy kiedy można zrobić ostatnie zmiany X zmiany czekałaby walka o „serca w kontyngencie, dowódca DO odpo- i umysły” miejscowej ludności. wiada: – Zawsze, ale trzeba liczyć się Innym ważnym aspektem misji z negatywnymi skutkami. X zmiany, jeśli wyjedzie do Iraku, bęNajłatwiej dokonać zmian w pierw- dą działania na rzecz dalszej poprawy szym lub drugim miesiącu przygotowań. jakości irackich sił bezpieczeńObecnie łatwiej to uczynić, gdyż jest już stwa, z którą bywa różnie. Gen. wielu doświadczonych żołnierzy, któ- Kwiatkowski, podobnie jak rzy uczestniczyli w misji irackiej. Jeśli amerykańscy wojskowi, uwaTA D E U S Z W RÓ B E L

TO JESZCZE
4 Polska Zbrojna
nr 30/2007

Pomimo braku decyzji politycznej, czy pozostaniemy w Iraku w 2008 r., przygotowywana jest kolejna zmiana dla tej misji. To konieczne, by jej potencjalni uczestnicy byli dobrze wyszkoleni do czekających ich zadań.

ALEKSANDER RAWSKI

ża, iż szczególnym problemem jest problem irackiej policji. Być może nawet połowa jej funkcjonariuszy działa „na dwie strony”. Markują współpracę z koalicją, faktycznie współdziałając z grupami przestępczymi bądź zbrojnymi milicjami. Do tego dochodzi zwykła korupcja. To przyczynia się do niepowodzenia wielu działań. Gen. Kwiatkowski mówi, że zadaniem wojska jest oczyszczenie terenu z rebeliantów, ale pilnowanie, by oni nie powrócili, to już sprawa policji. – W Diwanii jest około siedmiu tysięcy policjantów. Gdyby chociaż połowa z nich należycie wypełniała swe obowiązki, żaden podejrzany osobnik nie powinien przeniknąć do miasta, a gdyby tak się zdarzyło, byłby natychmiast zidentyfikowany.

JEDNA PROWINCJA
Podobnie jak obecnie służący w Iraku żołnierze, ich następcy stacjonowaliby w Diwanii, ponieważ Wielonarodowa Dywizja Centrum-Południe przekazała odpowiedzialność za prowincję

Wasit Dywizji Centrum. Tym samym jej siły skupione zostały w Diwanii, w bazie Echo. W sumie jest to około 1300 żołnierzy. – Nadal jednak korzystamy z lotniska w al Kut – zaznacza generał. Takie rozwiązanie jest jednym z elementów amerykańskich działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa. Zagęszczenie obecności wojskowej pomaga skuteczniej zwalczać terrorystów. Przed rokiem pojawiały się opinie, iż być może należy postąpić odwrotnie, opuścić ostrzeliwaną z terenu miasta Diwanija bazę Echo i przenieść się do relatywnie wówczas spokojniejszego al Kut. – Rzeczywiście, tamtejsza baza uchodziła za bezpieczniejszą, ze względu na jej wielkość mniejsze było prawdopodobieństwo celnego ostrzału. Jednak w ostatnim czasie była częściej atakowana niż Echo – mówi dowódca operacyjny SZ. Więcej argumentów przemawiało na rzecz pozostania w Diwanii. Przede wszystkim ułatwia to dalszą współpracę ze sztabem irackiej 8 Dywizji, który ma swą kwaterę w tym

mieście. Z tego też m.in. powodu zachowano szczebel dowództwa dywizji, choć faktycznie dowodzone, a także przez nas zgrupowanie to brygada. Poza tym baza Echo ma lepszą infrastrukturę niezbędną do dowodzenia, a także zaplecze socjalne. Zaś w al Kut potrzebne byłyby nowe inwestycje. Przez Diwaniję przebiega też strategiczna droga Tampa. Należy także mieć na uwadze, że Wasit to prowincja granicząca z Iranem, podejrzewanym o wspieranie irackich rebeliantów. Pozostając tam, musielibyśmy wykonywać zadania osłony granicy, a do tego niezbędne są duże siły, w tym śmigłowce, których nie mamy zbyt dużo. Operując z al Kut w kierunku granicy mają one ograniczony czas, rzędu kilkunastu minut, pobytu nad „celem”. Tak więc o wyborze bazy Echo i prowincji Diwanija zdecydowały różne względy, w tym również czysto wojskowe. 

NIE KONIEC?
nr 30/2007

Polska Zbrojna 5

WYDARZENIA ZAPIS AAAAAAA AAAAAAAA „Nie” dla pozwów
– Nie przyjmuję do wiadomości żadnych prywatnych roszczeń związanych z działalnością bazy w Krzesinach – powiedział 11 bm. szef MON Aleksander Szczygło w Królewie Malborskim. – Wojsko nie będzie płacić nikomu za to, że wykonuje swoje zadania, ani przepraszać, że broni przestrzeni powietrznej Polski – dodał minister pytany, czy nie lepiej przenieść samoloty F-16 do bazy pod Malborkiem. Powód? Groźba wypłaty odszkodowań ludziom mieszkającym w okolicach podpoznańskiego lotniska. Zdaniem ministra,

Czas na zmianę
T
rwa wymiana polskiego kontyngentu w Iraku. 160 żołnierzy – II tura IX zmiany PKW – odleciało 16 bm. z lotniska w podkrakowskich Balicach. Pożegnali ich m.in.: Marek Zająkała, sekretarz stanu w MON, dowódca operacyjny SZ gen. broni Bronisław Kwiatkowski i szef Sztabu, zastępca dowódcy Wojsk Lądowych gen. dyw. Jerzy Michałowski. Kolejni żołnierze wylecieli do Iraku dwa dni później, też z Krakowa. Natomiast 17 bm. na wrocławskim lotnisku Strachowice wylądował samolot z pierwszą, 123-osobową grupą wojskowych VIII zmiany PKW w Iraku. – Czas spędzony na misji był nie tylko sprawdzianem wyszkolenia, ale i próbą charakteru. Zdaliście ten najtrudniejszy egzamin celująco – mówił, witając żołnierzy, Jacek Kotas, podsekretarz stanu w MON. (ann)

PIOTR LASKOWSKI

Generał w rezerwie
– Gen. broni Mieczysław Bieniek jest w rezerwie kadrowej w związku z zakończeniem kadencji dowódcy 2 Korpusu Zmechanizowanego i objęciem funkcji doradcy ministra obrony narodowej Afganistanu – poinformował 11 bm. minister Aleksander Szczygło. – Po jego powrocie do kraju będziemy się zastanawiać, co dalej – mówił szef MON w związku z publikacją „Dziennika” z 11 bm. Gazeta napisała, że gen. Bieniek na początku sierpnia odejdzie do rezerwy, a później na emeryturę z powodu wątpliwości prokuratury co do jego ewentualnego udziału w tzw. aferze bakszyszowej. Gen. Bieniek dowodził w 2004 r. wielonarodową dywizją w Iraku i m.in. za jego kadencji doszło do nieprawidłowości w gospodarowaniu pieniędzmi na odbudowę tego kraju przez sekcję współpracy cywilno-wojskowej. W listopadzie 2005 r. Wojskowy Sąd Okręgowy skazał siedmiu oskarżonych, którzy dobrowolnie poddali się karze, a pół roku później wydał kolejne wyroki w tej sprawie. W maju br. Sąd Najwyższy uchylił jednak wyroki WSO z 2006 r. i zwrócił sprawę do ponownego osądzenia z powodu licznych błędów sądu wojskowego. Jak napisał ostatni „Newsweek”, Żandarmeria Wojskowa występowała do prokuratury o postawienie zarzutów w sprawie afery bakszyszowej także byłym dowódcom wielonarodowej dywizji w Iraku – gen. Bieńkowi i gen. broni Andrzejowi Ekiertowi. Jarosław Hołda, p.o. wojskowego prokuratora okręgowego, zastrzegł, że ze względu na dobro śledztwa nie może ujawnić odpowiedzi prokuratury na pisma żandarmerii. Przypomniał tylko, że śledztwo dotyczące wątków wyłączonych do odrębnych postępowań trwa i nie zakończy się przed jesienią br. (ann)

część pozwów jest absurdalna, bo dotyczy nieruchomości zbudowanych w czasie, kiedy stacjonowały w Krzesinach MiG-21 – o wiele bardziej uciążliwe dla mieszkańców. – Pan minister chyba nie zapoznał się dokładnie z przepisami – odpowiadają członkowie Stowarzyszenia Ekologicznego Marlewo. W 2003 r. wojewoda wielkopolski wprowadził strefy ograniczonego użytkowania, w których, ze względu na hałas, nie wolno inwestować. – Na tej podstawie mamy prawo do ubiegania się o odszkodowania – mówią sąsiedzi lotniska. Do Sądu Okręgowego w Poznaniu wpłynęło kilkaset pozwów o wypłatę odszkodowania za obniżenie wartości nieruchomości ze względu na oddziaływanie lotniska. Kilka spraw zakończyło się wyrokami korzystnymi dla mieszkańców. Sąsiedzi bazy domagają się nie tylko odszkodowań, ale też likwidacji lotniska i przeniesienia go tam, gdzie nikomu nie będzie zagrażać. (ATD)

Niechciani poborowi
N
ie wszystkich młodych Polaków w wieku poborowym polska armia chce widzieć w swoich szeregach. 21 lipca wchodzą w życie przepisy rozporządzenia MON w sprawie przeniesienia części poborowych do rezerwy. Zgodnie z tymi uregulowaniami, rezerwistami zostaną absolwenci szkół wyższych, którzy ukończyli studia w 2007 r. lub wcześniej, o ile rozpoczęli je przed rokiem akademickim 2002/2003, niezależnie od upływu okresu 12 miesięcznej dyspozycyjności do powołania na przeszkolenie. Wojsku nie zależy również na mężczyznach, którzy nie ukończyli szkoły podstawowej lub gimnazjum oraz tych, którzy mają wykształcenie gimnazjalne, ale uzyskali je z co najmniej dwuletnim opóźnieniem. Rezerwa czeka też absolwentów szkół specjalnych. Pieczątka rezerwisty pojawi się wkrótce w książeczkach wojskowych absolwentów szkół oficerskich i szkół aspiranckich Policji, Straży Granicznej i Państwowej Straży Pożarnej, o ile bezpośrednio po zakończeniu studiów podjęli służbę w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, Służbie Wywiadu Wojskowego, Policji, Straży Granicznej, Biurze Ochrony Rządu, Służbie Więziennej lub Państwowej Straży Pożarnej. Osoby zainteresowane poświadczającym przeniesienie do rezerwy wpisem do książeczki wojskowej powinny zgłosić się do właściwych wojskowych komend uzupełnień od dnia wejścia w życie rozporządzenia do końca tego roku. (ATU)

6 Polska Zbrojna

nr 30/2007

EDWARD JAROSZUK

C

Rośnie, choć powoli
mi Gromada i PKO Inwestycje zakończyły się fiaskiem. Brak własnej bazy noclegowej nie powinien jednak zakłócić początkowego działania centrum. – Na szkolenia do Bydgoszczy będzie przyjeżdżało jednorazowo od kilkudziesięciu do czterystu oficerów z natowskich armii. Zakwaterujemy ich w cywilnych hotelach – uspokajają w JFTC. Pierwsze poważne szkolenie w bazie jest planowane w drugiej połowie przyszłego roku. Budowa centrum, która pochłonie 30 mln euro, ciągle się opóźnia. Gdy na początku 2004 r. zapadła decyzja o ulokowaniu JFTC na terenie opuszczonej jednostki wojskowej przy ul. Szubińskiej, przedstawiciele inwestorów zapewniali, że centrum będzie w pełni gotowe w połowie 2006 r. (ad)

entrum Szkolenia Sił Połączonych (Joint Force Training Center) – jeden z największych ośrodków szkoleniowych NATO w Europie – zostanie otwarte w lutym przyszłego roku – poinformował 10 bm. jego dowódca, duński generał Agner Rokos. Przekonywał, że prace postępują zgodnie z harmonogramem. Na razie jednak tylko niektóre budynki wyremontowano, inne – jak nowoczesna sala szkoleniowa z aulą i dwustoma stanowiskami komputerowymi – dopiero powstają. Natomiast w miejscu, gdzie miał stanąć hotel dla prawie pięciuset uczestników szkoleń, rośnie trawa. Jak na razie Agencji Mienia Wojskowego nie udało się znaleźć inwestora, który doprowadziłby przedsięwzięcie do końca. Próby z firma-

Awans generała Buka

D

Bez dyskusji o sprzęcie

Z

daniem ministra Aleksandra Szczygło, rany, jakich ostatnio doznali w Afganistanie w wyniku eksplozji miny pułapki czterej polscy żołnierze jadący hummerem, świadczą o tym, że samochód, którym się poruszali, zabezpieczył ich przed odłamkami. Minister odniósł się w ten sposób do pytań o stopień opancerzenia używanych przez Polaków w Afganistanie pojazdów HMMWV. – Są one opancerzone w takim samym stopniu jak 80 proc. samochodów, których używają Amerykanie – dodał szef MON. Krytycznie wypowiedział się natomiast o podejmowanych – ostatnio również w kręgach wojskowych – dyskusjach o sprzęcie. – Wojsko to nie związek zawodowy, nie pozwolę, by tak się rozdyskutowało – zaznaczył. Minister wspomniał też o podejmowanych w Polsce pracach nad pojazdem patrolowym, który niedługo zostanie poddany testom. Dodał również, że przed kilkoma miesiącami zapadła decyzja o zakupie mundurów z trudno palnych tkanin dla załóg wozów patrolowych, uczestniczących w misjach. (ATU)

owódca IX zmiany PKW Irak gen. bryg. Tadeusz Buk został awansowany 10 bm. na kolejny stopień generalski. Nominację na stopień generała dywizji wręczył mu prezydent RP, zwierzchnik sił zbrojnych Lech Kaczyński. W uroczystości wzięli udział m.in. minister Aleksander Szczygło, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Władysław Stasiak, gen. Franciszek Gągor, szef SGWP oraz dowódca Wojsk Lądowych gen. broni Waldemar Skrzyp-

czak. Gen. Buk, absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Pancernych w Poznaniu, służył m.in. w 18 Batalionie Desantowo-Szturmowym i 6 Brygadzie Desantowo-Szturmowej. Pełnił też funkcję zastępcy dowódcy Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe w Iraku. Ostatnio był zastępcą dowódcy Combined Security Transition Command w Afganistanie, a 15 czerwca br. stanął na czele 1 Dywizji Zmechanizowanej. (ATU)

Z głębokim żalem żegnamy zmarłego płk. rez. Stanisława SYGNIEWICZA naszego wspaniałego kolegę, oddanego pracy, sumiennego i cenionego człowieka, który do końca swoich dni był z nami dyrektor, kadra i pracownicy Departamentu Polityki Zbrojeniowej MON Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci płk. (s.) Jana Kazimierza ZEGARTA wieloletniego pracownika Szefostwa Służby Zdrowia Wojska Polskiego, uczestnika Powstania Warszawskiego, żołnierza 1 Armii Wojska Polskiego

Świętoszów górą

SYLWIA GUZOWSKA

Rodzinie i Bliskim Zmarłego składamy wyrazy szczerego współczucia szef, kadra i pracownicy Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia Rodzinie i Bliskim zmarłego ppłk. w st. spocz. Stanisława ZAGÓRSKIEGO wyrazy głębokiego współczucia i szczerego żalu składają szef i kadra Dyżurnej Służby Operacyjnej Sił Zbrojnych RP

CZOŁGIŚCI Z 10 BRYGADY KAWALERII PANCERNEJ w rozegranych w Szwajcarii 5–7 bm. zawodach dla załóg Leopardów Swiss Tank Challenge 2007 potwierdzili swoją mistrzowską klasę. W finale załoga w składzie: plut. Tomasz Potęga, st. plut. Ryszard Woźniak i st. szer. Daniel Delost pokonała ze znaczną przewagą niemieckich rywali. To kolejny sukces czołgistów ze Świętoszowa – przed dwoma latami wrócili do kraju z takich samych zawodów ze złotym i srebrnym medalem. (ann)

nr 30/2007

Polska Zbrojna 7

JAROSŁAW WIŚNIEWSKI

WYDARZENIA ZAPIS AAAAAAA AAAAAAAA
J.WIŚNIEWSKI

Pustynna współpraca

W

spólna grupa robocza ustali możliwości współpracy wojskowej między Polską i Arabią Saudyjską – zapowiedział minister Aleksander Szczygło 12 bm. po spotkaniu z księciem Khaledem bin Sultanem bin Abdulazizem al Saudem, wiceministrem obrony i lotnictwa, zastępcą inspektora generalnego ds. wojskowych Królestwa Arabii Saudyjskiej. Wizyta księcia w Polsce była kontynuacją odwiedzin króla Arabii Saudyjskiej Abdullaha bin Abdulaziza al Sauda w naszym kraju pod koniec czerw-

ca. – Król rozmawiał o stosunkach politycznych, gospodarczych i wojskowych. Dziś omawialiśmy szczegóły współpracy – mówił książę. Może ona dotyczyć m.in. wymiany doświadczeń w zakresie sprzętu i uzbrojenia, szkoleń żołnierzy w warunkach pustynnych oraz wojskowej medycyny. – Zaproponowałem również Jego Wysokości, żebyśmy zastanowili się nad możliwością otwarcia ataszatów wojskowych: polskiego w Rijadzie i saudyjskiego w Warszawie – dodał minister Szczygło. (ad)

PIOTR BERNABIUK

Porządek w chaosie
P
orządek wojskowy jest szczególną formą ładu, występującą jedynie w formacjach militarnych, od drużyny począwszy, na wielotysięcznych armiach i frontach skończywszy. Zdaniem żołnierzy starej szkoły, na powyższym zjawisku opiera się funkcjonowanie sił zbrojnych. Stąd charakterystyczne zapiski w dokumentach: W trakcie kontroli nie stwierdzono uchybień w porządku wojskowym, batalion oceniono na ocenę bardzo dobrą. Tradycyjny nurt jednakże wypierany jest coraz częściej przez zupełnie nowe podejście do zagadnienia. Zaprzyjaźniony generał, w ogniu ćwiczeń, gdy przeciwnik napierał na jego formacje z pięciu kierunków, rzucił dwa spontaniczne, acz wiele znaczące słowa: – Ładny burdel! Jeszcze nigdy nie udało się nam tak zaplanować wojny, żeby życie jej nie zweryfikowało. Otóż, pierwszy element powyższej wypowiedzi jest jedynie trywialnym odniesieniem się do stanu faktycznego, czyli braku porządku wojskowego w przedsięwzięciu zwanym ćwiczeniami. Drugi zawiera znacznie głębszą myśl, i jak sądzę, jeśli Pan Generał nie zaczerpnął jej z klasyki strategii, to powinna się tam natychmiast znaleźć. Zdaniem naukowców z Instytutu Teorii Chaosu, nie ma nic bardziej szkodliwego dla osiągania militarnych sukcesów, niż przywiązanie właśnie do porządku wojskowego – ładu, systematyczności i planowania. Wojna, według nich, jest działaniem destrukcyjnym, opiera się więc na chaosie. W dodatku przez każdą ze stron konfliktu tworzonym odrębnie. Nałożenie się zaś na siebie dwóch miar chaosu z pewnością nie zbuduje porządku, szczególnie porządku wojskowego. Idąc tym tokiem rozumowania, o sukcesie militarnym nie decyduje, jak sądzono dotąd, przypadek. Ważne jest to, kto zrobi większe zamieszanie, będzie bardziej nieprzewidywalny, a tym samym zaskoczy i pokona przeciwnika. Wywód powyższy, przyznaję – pokrętny, ale jakże nowatorski, dedykuję oficerom sztabowym formacji, w trakcie poligonowych zajęć najechanej przez zespół speców medycyny ratowniczej, taktyki specjalnej i kilku innych, równie nieprzydatnych dziedzin. Wprawdzie w pododdziałach dodatkowe zajęcia przyjęto z ogromnym zainteresowaniem, jednakże kilku „urzędnikom polowym” nasłani przez przełożonych posłańcy chaosu napsuli krwi co niemiara. Tylko cywila zamierzającego dokonać pokazu najnowszej generacji sprzętu ratownictwa pola walki udało się zręcznie spacyfikować, pozostali najeźdźcy dokonali spustoszenia wplanach, harmonogramach, konspektach i duszach strażników wojskowego porządku.

Pomoc dla małej Jannat
Jannat Ahmed Salah al Najafi, 10-miesięczna Irakijka chora na siniczą wadę serca, przyleciała 12 bm. do Polski. Zdaniem lekarzy ze szpitala w Bagdadzie, powinno się ją natychmiast operować – najpóźniej do 12. miesiąca życia. W Iraku jednak nie było takiej możliwości. O ratunek zwrócił się do polskich żołnierzy CIMIC jej dziadek, tłumacz polsko-arabski. Chora dziewczynka dzięki pomocy żołnierzy PKW w Iraku, Dowództwa Operacyjnego SZ i dowódcy 11 Dywizji Kawalerii Pancernej gen. bryg. Mirosława Rozmusa, w najbliższym czasie zostanie zoperowana w Dolnośląskim Centrum Chorób Serca we Wrocławiu. Burmistrz Żagania zapewnił dziecku i jej opiekunom miejsce w hotelu, gdzie po pobycie w szpitalu zostanie przewieziona na rehabilitację. Nadal jednak brakuje pieniędzy na jej leczenie. Według szacunków polskich lekarzy koszt operacji wraz z badaniami to ok. 30 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć utrzymanie dziewczynki wraz z rodziną – co najmniej 10–15 tys. zł. W Urzędzie Miasta Żagań otworzono konto, na które można wpłacać darowizny na operację, rehabilitację dziewczynki i jej pobyt wraz z rodzicami w Polsce. (AD)

Nr konta: Bank Zachodni WBK S.A. I Oddział w Żaganiu 52 1090 2558 0000 0001 0720 6900 Gmina Żagań o statusie miejskim Pl. Słowiański 17 68-100 Żagań z dopiskiem „Dla małej Jannat”

8 Polska Zbrojna

JAROSŁAW WIŚNIEWSKI

nr 30/2007

DYSCYPLINA FORUM

Na komendę „Baczność!” żołnierze karnie nieruchomieją w wyrównanym szeregu. Wyciągnięte sylwetki, ręce wzdłuż boków, kamienne twarze – oto popularny obraz żołnierskiej dyscypliny. Prawdziwy? Poniekąd tak, bo dyscyplina to nadzwyczaj pojemne pojęcie. Określa jednak tylko niewielki fragment całego zjawiska – jego zewnętrzny przejaw.
S TA N I S Ł AW P I WOWA R
JAROSŁAW WIŚNIEWSKI

Z
nr 30/2007

agadką jest, w jakim stopniu „zdyscyplinowane” zachowanie wynika z wewnętrznego przekonania każdego żołnierza. Jak dalece jest prawdziwą dyscypliną, a jak dalece pozorem? Prawdziwa dyscyplina to przecież nie prężenie się w pozycji „na baczność”, ale świadomość, dlaczego tak należy robić. To oczywiście znaczne uproszczenie, ale pokazuje istotę zjawiska. Prawdziwą dyscypliną jest wiedza każdego żołnierza o obowiązujących regułach, przepisach i normach oraz gotowość podporządkowania się im. Zdyscyplinowanie, karność (owa postawa „na baczność”) to ostatnie ogniwo tego łańcucha. A jeżeli nie wynika z wiedzy i przekonania – jest tylko pozorem, iluzją, bańką mydlaną, która pryśnie w zetknięciu z pierwszą napotkaną przeszkodą.

Baczność!
Statystyki dowodzą, że poziom żołnierskiej dyscypliny, mierzony liczbą sprawców naruszeń prawa i liczbą ukaranych za nie żołnierzy, nie zmienia się od czterech lat. W 2006 r. poprawił się nieco poziom karności żołnierzy z poboru, zaś pogorszyła dyscyplina kadry – głównie za sprawą korpusu szeregowych zawodowych.

Problemowi szeregowi
Szeregowi zawodowi są grupą o kardynalnym znaczeniu dla profesjonalnej armii. Nie mieliśmy doświadczeń z takim korpusem, więc założenia co do jego funkcjonowania tylko w pewnym stopniu pokryły się z rzeczywistością. Ujawniły się zaś problemy, których skala była sporym zaskoczeniem. Dość powiedzieć, że w ubiegłym roku liczba szeregowych zawodowych wzrosła o prawie 30 proc. w porównaniu z 2005

r., zaś liczba sprawców przestępstw wśród żołnierzy tego korpusu zwiększyła się w tym czasie dwuipółkrotnie. Nie ma jednej, łatwej do ustalenia przyczyny takiego stanu rzeczy – można tu wymienić zarówno niedopracowany system selekcji do służby, jak też sam charakter i warunki jej odbywania. Szeregowi zawodowi najczęściej są zakwaterowani w koszarach, co wiąże się z zagrożeniem „falą” i nadużywaniem alkoholu. Brakuje też dla nich perspektyw rozwoju zawodowego. To sprawia, że w korpusie kumulują się przejawy braku dyscypliny, charakterystyczne zarówno dla służby zasadniczej, jak i zawodowej. Sprzyja to kształtowaniu – niejako na wyrost – negatywnej opinii o wszystkich szeregowych zawodowych, co jest krzywdzące głównie dlatego, że w grupie tej jest wielu wartościowych żołnierzy, których zatrzymanie w służ-  Polska Zbrojna 9

FORUM DYSCYPLINA
bie i ich rozwój zawodowy leżą w najlepiej pojętym interesie wojska. Przez ostatnie lata w siłach zbrojnych ustalił się swoisty „ranking” najczęściej popełnianych przestępstw. Na jego czele znajdują się przestępstwa z kategorii „przeciwko mieniu” i „przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji” oraz samowolne oddalenia, naruszenia stosunków międzyludzkich, przestępstwa mające związek z alkoholem i narkotykami. Kategoria przestępstw „przeciwko mieniu” jest bardzo pojemna. Mieści zarówno drobne, pospolite kradzieże (dokonywane głównie przez żołnierzy służby zasadniczej), jak i nadużycia finansowe oraz oszustwa. Wśród tych ostatnich najbardziej niepokojące nie są bynajmniej – rzadkie przecież – przypadki malwersacji na dużą skalę, lecz pojawiające się jak epidemia wyłudzenia drobnych sum, kiedy najpierw jedna lub kilka osób nagina przepisy dla uzyskania niewielkiej kwoty, a potem z otwartej w ten sposób „furtki” korzystają inni. Banalne z pozoru nadużycia sygnalizują głęboko zakorzenione problemy, do których należą niedostateczna motywacja do służby, brak zasad moralnych i poszanowania praworządności, niewystarczająca wiedza prawna czy wreszcie brak umiejętności przewidywania konsekwencji własnych czynów. Samowolne oddalenia dotyczą przede wszystkim żołnierzy z poboru. Jest to wciąż poważny problem – już w tym roku zanotowaliśmy dwieście takich przypadków. Aby ograniczyć ich liczbę, należy reagować dyscyplinarnie, bez zbędnej zwłoki, zamiast wyręczania się organami ścigania, które w drobniejszych przypadkach odsyłają sprawy do rozpatrzenia dyscyplinarnego, a na co może zabraknąć czasu przed zwolnieniem żołnierza do rezerwy. Niestety, często obok kary dyscyplinarnej nie stosuje się wszystkich przewidzianych prawem sankcji, a więc także kary finansowej i przedłużenia służby o czas równy nieusprawiedliwionej nieobecności w jednostce. Te konsekwencje – zbyt często dziś pomijane – są nie tylko dolegliwością dla samego ukaranego, lecz także pełnią funkcję prewencyjną wobec innych żołnierzy.

Statystyki dowodzą

P

„Fala” mniej drastyczna
Jako naruszenie stosunków międzyludzkich kwalifikowane są sprawy związane z nieprawidłowym postępowaniem z podwładnymi, młodszymi stopniem lub stażem służby. Wiele przestępstw tej kategorii wiąże się z „falą”, która nie osłabła mimo skrócenia czasu trwania zasad10 Polska Zbrojna
KAROLINA PRYMLEWICZ (2)

oziom żołnierskiej dyscypliny, mierzony liczbą sprawców naruszeń prawa i liczbą ukaranych za nie żołnierzy, pozostaje stabilny od czterech lat. W 2006 r. poprawił się nieco poziom karności żołnierzy z poboru, zaś pogorszyła dyscyplina kadry – głównie za sprawą korpusu szeregowych zawodowych.

nr 30/2007

niczej służby wojskowej (w ubiegłym roku liczba przestępstw na tym tle wzrosła o ponad 40 proc.). Na szczęście znacznie mniej niż niegdyś jest przypadków brutalnych i drastycznych, tragicznych w skutkach. Utrzymywanie się nieformalnej obyczajowości żołnierskiej zawsze będzie zagrożeniem dla dyscypliny wojskowej, ale jej eliminacja jest nadzwyczaj trudna ze względu na silnie zakorzenioną tradycję. Poza tym pojawiają się nowe zjawiska, z którymi wcześniej nie mieliśmy do czynienia. Od początku tego roku dwukrotnie opinię publiczną zbulwersowały zarejestrowane przez żołnierzy, w postaci filmów i zdjęć, improwizowane sceny egzekucji, które opublikowały media. To świadectwo nie tylko naruszenia stosunków międzyludzkich, ale także Problemy dowód braku wrażliwości, poz alkoholem dotyczą czucia powszechnie uznawanych wartości. Zawężenie ponie tylko żołnierzy, ale cala poszukiwania przyczyn łego społeczeństwa. Jednak tylko do armii oraz zbył łamundur wyróżnia z tłumu twe wskazywanie winnych – dlatego przypadki nadużymoże takim sprawom tylko cia alkoholu przez żołniezaszkodzić. Tego rodzaju rzy są bardziej przypadki naruszania stosunków międzyludzkich są zwykle widoczne. hasłem do medialnej i społecznej nagonki na wojsko, a zbyt rzadko powodem do refleksji nad morale żołnierzy, jak również kondycją społeczeństwa w ogóle, a młodzieży w szczególności. Przy okazji, media coraz częściej określają „falą” wszelkie wynaturzenia w relacjach między żołnierzami, w tym między kadrą a żołnierzami niezawodowymi, mobbing, nepotyzm, drobną korupcję i wysługiwanie się podwładnymi.

spożyciu. Te problemy nie dotyczą wyłącznie środowiska wojskowego, lecz są bolączką całego społeczeństwa. Jednak mundur wyróżnia z tłumu – dlatego przypadki nadużycia alkoholu przez żołnierzy są bardziej widoczne. Zagrożeniem dla dyscypliny wojskowej jest też przestępczość narkotykowa. Na szczęście coraz lepsze umiejętności rozpoznawania substancji odurzających oraz skutków ich użycia, a także surowe reagowanie przynoszą w tym względzie dobre rezultaty – statystyki przestępczości wykazują tu tendencję spadkową.

Będą zmiany
Dyscyplina wojskowa przejawia się na wiele sposobów. Na jej poziom wpływają działania i zaniechania osób oraz instytucji, by wymienić tylko – obok przełożonych różnych szczebli – oficerów wychowawczych, konsultantów ds. profilaktyki psychologicznej, przedstawicieli żandarmerii, prokuratury i sądownictwa wojskowego, ordynariatów polowych, wojskowej służby zdrowia. Ich zadaniem jest nie tylko adekwatne do sytuacji reagowanie na każde naruszenie prawa, ale także ciągłe wychowywanie i edukacja, które powinny kształtować właściwe postawy, wpajać normy moralne i etyczne oraz szacunek dla prawa. Ważnym wsparciem muszą być nowoczesne, jasne i przejrzyste, łatwe do stosowania przepisy dyscyplinarne. W tym kierunku zmierzają trwające obecnie prace nad ich reformą. Błędem byłoby bowiem nie dostrzegać, że notowany w ciągu czterech lat spadek liczby ukaranych dyscyplinarnie to wynik nie tyle poprawy poziomu dyscypliny, ile raczej odstępowania dowódców od orzekania dyscyplinarnego ze względu na zbyt skomplikowane procedury i zastępowania przewidzianych prawem sankcji nieformalnymi dolegliwościami, takimi jak pozbawienie przepustki czy wyznaczenie dodatkowych zadań. Nowe przepisy muszą więc spełniać oczekiwania i postulaty stosujących je w praktyce przełożonych, godząc uproszczenie postępowania i jego skuteczność z respektowaniem pełni obywatelskich praw żołnierza. W takim kształcie ich projekt został przez Departament Wychowania i Promocji Obronności MON złożony do dalszych prac Komisji Kodyfikacyjnej do spaw Prawa Wojskowego. To jednak temat na inny artykuł... 
Płk Stanisław Piwowar jest szefem Oddziału Dyscypliny Wojskowej Departamentu Wychowania i Promocji Obronności MON

Plaga alkoholowa
Kolejna kategoria częstych w naszym środowisku naruszeń prawa wiąże się z bezpieczeństwem na drogach. Przytłaczająca większość tych zdarzeń (ponad 80 proc.) dotyczy prowadzenia pojazdów – głównie prywatnych, a nawet rowerów – pod wpływem alkoholu. Często prowadzi to do kolizji i wypadków, tragicznych w skutkach. Alkohol w ogóle pozostaje poważnym problemem wśród żołnierzy, choć na szczęście spada tolerancja dla jego nadużywania. Ale i tak w ubiegłym roku ponad 1400 żołnierzy zostało pociągniętych do odpowiedzialności za naruszenie ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Z tego prawie co trzeci za wykroczenia na tym tle popełnione na terenie koszar, pozostali – za picie alkoholu w innych niedozwolonych miejscach lub niewłaściwe zachowanie po jego
nr 30/2007

Polska Zbrojna 11

NA CELOWNIKU
ARCHIWUM SGWP

Spokojnie, to tylko
Panie Admirale, czy tegoroczny sprawdzian sprawności fizycznej przyniósł jakieś rewelacje? – Nie przyniósł rewelacji, ale dobre wyniki świadczące o coraz wyższym poziomie sprawności fizycznej wśród żołnierzy zawodowych. Wprawdzie w ubiegłym roku w pierwszym terminie zdawało nieco więcej osób, jednakże średnia ocen po pierwszym etapie wynosiła 3,86, a obecnie uzyskaliśmy 4,20.

Rozmowa z wiceadmirałem TOMASZEM MATHEĄ, zastępcą MATHEĄ szefa Sztabu Generalnego WP, przewodniczącym centralnej komisji egzaminacyjnej MON prowadzącej sprawdzian sprawności fizycznej kadry zawodowej jednostek organizacyjnych podporządkowanych ministrowi obrony narodowej

egzamin
wszystkie szarże. Ten egzamin nie pomija najwyższych stopniem i stanowiskiem. Czyli nie można się wymigać? – Przed sprawdzianem nie można uciec nawet za granicę. Byliśmy bowiem wszędzie tam, gdzie służbę pełnią większe grupy polskich żołnierzy, między innymi sprawdziliśmy ponad trzystu żołnierzy zawodowych służących w dowództwach sojuszniczych w Belgii, Holandii i Niemczech. A w Iraku i Afganistanie? – Organizowanie tam sprawdzianu byłoby z pewnością lekką przesadą. Po powrocie żołnierze mogą jednak poddać się sprawdzianowi, chociażby po to, by dostać gratyfikację za komplet piątek. No tak, w ubiegłym roku wystarczyła średnia 4,75. Niełatwo dziś zapracować

Na jaką ocenę Pan zdał sprawdzian? – Na 4,75. Chcę podkreślić, że czwórka to ocena stanowiąca minimum ambicji w najwyższym kierownictwie Sił Zbrojnych RP. Kadra kierownicza jest bardzo zainteresowana swoją sprawnością. Nikogo nie satysfakcjonuje ocena poniżej dobrej, bo przecież wynik idzie w świat, a to właśnie generałowie powinni świecić przykładem. Pytam, ponieważ spotykam się z opiniami, że na samej „górze” można wymigać się od sprawdzianu. – Muszę z całą stanowczością zdementować takie pogłoski. Nadzorowałem wiele sprawdzianów pierwszego etapu egzaminu i gwarantuję, że uczestniczyły w nim 12 Polska Zbrojna

na tysiączłotową nagrodę. Czy pieniądze są rzeczywiście dostrzegalnym bodźcem? – Z pewnością, bowiem ci, których stać na premiowany komplet czterech ocen bardzo dobrych, walczą o nie. Z drugiej strony, ulżono w tym roku trójkowiczom. – Zmienił się przepis blokujący przyznawanie wszelkich nagród i wyróżnień trójkowiczom. Doszliśmy do wniosku, a minister obrony narodowej naszą opinię zaaprobował, że sprawność fizyczna nie może być zasadniczym kryterium oceny żołnierza zawodowego. Trójka nie powinna dyskwalifikować kogoś, kto wykazuje się najwyższymi osiągnięciami w wielu innych dziedzinach. To była podobno próba wywarcia presji, zastosowania terapii szokowej, by
nr 30/2007

wyprowadzić żołnierzy z wydolnościowego dołka. – Zależy nam na jak najwyższym poziomie sprawności, ale nie chcemy, by był to dominujący wyznacznik oceny żołnierza. Na poziomie sztabów i dowództw mamy wielu niezwykle wartościowych ludzi, którzy pod względem fizycznym, z różnych względów, pozostaną już na poziomie dostatecznym. Z jakich względów? – Na przykład zdrowotnych, które nie mają wpływu na ich funkcjonowanie służbowe, ale nie pozwalają już zostać wyczynowymi sportowcami. To jest często kwestia dolegliwości i urazów nabytych we wcześniejszych latach służby. A gdy problemy się pogłębią? – Minimum dla najstarszej grupy wiekowej zostało dostosowane do poziomu przeciętnego człowieka, prowadzącego w miarę aktywny, higieniczny tryb życia. Wystarczy, jeśli dwa razy w tygodniu zdecyduje się na grę w jakąkolwiek piłkę, będzie rekreacyjnie pływał lub jeździł na rowerze. Jak więc wyglądał sprawdzian pod względem statystycznym? – Podsumowaliśmy wstępnie pierwszy etap sprawdzianu żołnierzy zawodowych ze struktur podlegających bezpośrednio ministrowi obrony narodowej. Z tej grupy około sześciu tysięcy żołnierzy zawodowych w pierwszym terminie do egzaminu przystąpiło 3248, czyli około 64 proc. W Sztabie Generalnym WP zdawało 79 proc. żołnierzy zawodowych, uzyskując średnią 4,27. W Dowództwie Wojsk Specjalnych – 64 proc., zaś średnia wyniosła 4,19. W Dowództwie Marynarki Wojennej 60 proc., a średnia ocena to 4,17. W Dowództwie Sił Powietrznych 60 proc. na równą czwórkę, wreszcie w Dowództwie Wojsk Lądowych 66 proc., ze średnią 3,83. Zatem pozytywna ocena dotyczy mniej więcej połowy kadry zawodowej. Na co czekają pozostali? – Opóźnienia wynikają często z przyczyn służbowych. Bywa bowiem, że pilnych zadań nie da się pogodzić z terminem sprawdzianu, zdarzają się także problemy zdrowotne. Najsprawniejsi, stale utrzymujący dobrą formę, zazwyczaj nie zwlekają. Pozostali czekają z różnych powodów – należy przypuszczać, że część po prostu nie czuje się jeszcze na siłach przystąpić do egzaminu. Nie można do niego wystartować z marszu, po całorocznej bezczynności.
nr 30/2007

Szczerze mówiąc, nie wszyscy mają odpowiednie warunki do treningu. Wielu żołnierzom najzwyczajniej też brakuje czasu. – Bardzo często szukamy usprawiedliwienia dla swojego lenistwa. Każdy, kto ma świadomość, że egzamin sprawnościowy jest jego obowiązkiem, znajdzie czas, aby się do niego przygotować w takich warunkach, jakie są dostępne. Na terenie SGWP zaplecze sportowe jest rzeczywiście bardzo skromne, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby korzystać z infrastruktury garnizonu. Zawsze można użyć argumentu, że nie mam obowiązku urządzać sobie sali gimnastycznej w domu, bo to jednostka wojskowa powinna zapewnić warunki do uprawiania sportu. Test został jednak tak zaplanowany, żeby każdy, niezależnie od tych uwarunkowań, mógł się do niego przygotować. Bieg wymaga pewnej przestrzeni, ale kto chce ją znaleźć, ten znajdzie. Drążek można zamontować w futrynie drzwi, a uginanie ramion wykonywać na dywanie. Czy garnizon warszawski ma odpowiednie obiekty do uprawiania sportu? – Najlepszymi obiektami dysponują Akademia Obrony Narodowej oraz Wojskowa Akademia Techniczna. Są hale sportowe do gier zespołowych, siłownie, baseny, korty tenisowe, boiska. W Dowództwie Wojsk Lądowych kadra ma do dyspozycji wyremontowaną, bogato wyposażoną halę oraz kort tenisowy. Dowództwo Sił Powietrznych, oprócz hali sportowej, ma basen oraz korty tenisowe. Dużą popularnością ze względu na usytuowanie cieszy się obiekt sportowy ministerstwa obrony przy ul. Klonowej. Także Dowództwo Garnizonu Warszawa ma w swoich jednostkach pełnowymiarowe hale sportowe: jedną w pułku ochrony, drugą w pułku samochodowym. Czy zasady sprawdzianu ustalono raz na zawsze? – Nie. Jesteśmy otwarci na sugestie zdających. Na przykład Marynarka Wo-

jenna proponuje, by jedną z konkurencji było pływanie. Bieg dziesięć razy dziesięć metrów jest dość urazowy, pływanie zaś nie obciąża tak drastycznie układu ruchowego. W wielu garnizonach jednakże brakuje basenów.

Zależy nam na jak najwyższym poziomie sprawności, ale nie chcemy, by był to dominujący wyznacznik oceny żołnierza
Są jednostki usportowione, gdzie podczas biegów na czele staje dowódca, za nim sztab, a kolumnę zamykają szeregowi żołnierze. – Nie jestem przekonany, czy SG ze względu na swoją specyfikę podpisze się pod pomysłem biegu za liderem. W jednostkach liniowych, gdzie sprawność fizyczna ma wpływ na walory bojowe, dobrze jest, gdy dowódca zachęca żołnierzy, dając przykład. W wojsku rozwija się moda na bieganie, szczególnie w wodzie i w błocie. Czy Sztab Generalny odpowie pozytywnie na takie wyzwanie? – Dostaliśmy ofertę wystawienia reprezentacji w lublinieckim Biegu Katorżnika i oczywiście zgłosiliśmy zespół. Myślę, że pokonanie trasy prowadzącej przez wodę i błoto nie będzie dla nas ujmą, a pokaże wojskowemu światu, że w instytucjach centralnych również pełnią służbę żołnierze z prawdziwego zdarzenia. Czy Pana zdaniem nie robimy dziś zbyt wiele szumu wokół sprawdzianów z wychowania fizycznego? – Rzeczywiście, w ostatnim czasie widoczne było zwiększone zainteresowanie mediów kwestią testów sprawnościowych kadry zawodowej. Tymczasem utrzymywanie określonego poziomu sprawności fizycznej nie jest niczym nadzwyczajnym, to standardowy element indywidualnego wyszkolenia żołnierza zawodowego. Wyniki przeprowadzonych egzaminów wskazują , iż kadra jest tego świadoma. Nie ma potrzeby tworzenia atmosfery sensacji wokół tego tematu. 
Rozmawiał Piotr Bernabiuk Wyniki egzaminu ze sprawności fizycznej na portalu www.zolnierz-polski.pl

Przed sprawdzianem nie można uciec nawet za granicę. Byliśmy bowiem wszędzie tam, gdzie pełnią służbę większe grupy polskich żołnierzy

Polska Zbrojna 13

WOJSKO WYPOSAŻENIE

Letnie but
Żołnierzu: według tabeli należności mundurowych od 1 maja należą ci się nowe letnie trzewiki typu 926/MON. Jednak tego lata nie założysz ich na nogi.

P

ARTUR GOŁAWSKI

ierwsza partia obuwia miała dotrzeć do magazynów u progu wakacji. Agencja Mienia Wojskowego rozpisała przetarg 5 kwietnia, zamawiając 19 tys. par – z czego część miała zostać dostarczona już po 45 dniach od podpisania umowy – i wyznaczając termin finalizacji całości zlecenia na listopad. 89 903 pary butów, z trzyletnią gwarancją, wystarczyłyby dla całej kadry. Niebagatelnym zleceniem, wartym ok. 27 mln zł, zainteresowały się cztery firmy: Demar, Wojas, Protektor oraz czeski Prabos. Ostatecznie ofertę złożyły Demar i Prabos. Pozostałe spółki oprotestowały warunki postępowania. Agencja odrzuciła protesty. Firmy odwołały się do Urzędu Zamówień Publicznych. Zespół arbitrów przyznał im rację, unieważniając przetarg jako obarczony wadą prawną. Demar złożył w Sądzie Okręgowym w Warszawie skargę na wyrok. Niezależnie od tego, co postanowi sąd, generałowie i starsi szeregowi przechodzą to lato w całorocznych tzw. trzewikach desantowca, wz. 919/MON.

Nowa technologia
Zdaniem protestujących polskich firm, powiązanych kapitałowo (Protektor zamierza też wykupić czeskiego Prabosa), Demar od początku był faworyzowany, a uczciwa konkurencja była niemożliwa. W skargach przedstawiciele Wojasa i Protektora argumentowali, iż agencja ogłosiła przetarg na buty wykonane w bezszwowej technologii nanoszenia membrany na cholewkę – na opatentowanej maszynie i w opatentowany sposób. Właścicielem patentów jest włoska spółka Nextec, która nie udostęp14 Polska Zbrojna

niła licencji żadnemu polskiemu zakładowi poza Demarem. W ten sposób stał się on krajowym monopolistą w tej technologii. Włoskie urządzenie bezpośrednio wprasowuje termicznie paroprzepuszczalną i wodoszczelną membranę poliuretanową na wewnętrzną powierzchnię gotowej skórzanej cholewki, połączonej z materiałem typu cordura, bez użycia szwów i taśm zabezpieczających. Powstaje w ten sposób jeden element, podczas gdy powszechnie stosuje się łączenie cholewy z membraną wykonaną z kilku wykrojonych kawałków, a szwy osłania wodoszczelnymi taśmami. – W branży obuwniczej to supertechnologia. Robi wrażenie – przyznaje Marek Stryjewski, wiceprezes Protektora. Żądając w proteście wykluczenia z postępowania Demaru, oburzał się jednak, iż AMW dopuściła do konkursu firmę, która wykonała czynności związane z przygotowaniem przetargu, tj. przygotowała według swojej technologii wzór obuwia 926/MON, sporządzając dokumentację techniczną w sposób utrudniający działanie konkurencji. – Wzór tego obuwia może produkować wyłącznie autor dokumentacji. Wyklucza to innych z wykonania zlecenia. Jeśli agencja chciała kupić te buty, to nie przez przetarg nieograniczony, ale zamówienie z wolnej ręki – konkludował wiceprezes Stryjewski. – Żaden patent nie zabrania komukolwiek produkowania trzewików 926/MON według dokumentacji technologicznotechnicznej. Wybór technologii łączenia cholewki z membraną należy wyłącznie do wykonawcy. Na rynku, także naszym, dostępne są różne maszyny i membrany. Stosuje je wielu producentów – ripostu-

Superbuty na patencie

W

edług firm Protektor i Wojas maszyna i technologia do wykonania jednej z części butów wz. 926/MON – jednoelementowej bezszwowej membrany wodoszczelnej i paroprzepuszczalnej outdry – jest chroniona patentem włoskiej firmy Nextec SRL, a jego właściciele odmówili zgody na udostępnienie go innym podmiotom w Polsce. M. Dewódzki, właściciel firmy Demar, dezawuuje ten zarzut: – Opatentowana została tylko jedna z wielu technologii. Można ją zastosować w tych trzewikach, ale nie ma takiego wymogu.

nr 30/2007

ty na zime
je Marek Dewódzki, właściciel Demara. Ocenia, iż protesty konkurentów to przejaw nieudolności we wdrażaniu i stosowaniu nowych rozwiązań. – Wieloletni dostawcy obuwia do armii szermują argumentem o patencie, by jak najdłużej odwlec zamówienie przez wojsko nowego modelu. A żołnierze niech się męczą w starych trepach.

Nie ma czasu
Firma Wojas uznała, że niezgodne z prawem było samo wszczęcie postępowania, jak i treść ogłoszenia oraz specyfikacji istotnych warunków zamówienia. Skarżyła się też na wygórowane tempo dostawy pierwszej partii. – W takim terminie nie sposób wykonać kompletu form do wtrysku wsuwki poliuretanowej oraz wulkanizacji podeszwy. Na to potrzeba siedmiu–dziesięciu tygodni. Termin 45 dni dyskryminuje nas, bo nawet gdyby udało się zrobić formy, to nie zdążylibyśmy już wyprodukować butów – protestował wiceprezes Kazimierz Ostatek, wnioskując o unieważnienie postępowania lub modyfikację SIWZ. M. Dewódzki uważa, że firma Wojas od początku nie mogła być zainteresowana złożeniem oferty. – Nie miała maszyn do produkcji systemem bezpośredniego wtrysku poliuretanu ani doświadczenia w wytwarzaniu tego rodzaju obuwia. Nie spełniała wymagań zawartych w specyfikacji, tj. nie dostarczała butów wykonanych tym systemem w ostatnich trzech latach. Nawet gdyby kupiła formy i maszyny, to i tak nie spełniałaby ostatniego warunku. Nie mogła więc startować w przetargu. Także argument o zbyt krótkim terminie wykonania pierwszej partii jest – jego zdaniem – bezzasadny. – W dotychczasowych przetargach żądano dostaw już po 30 dniach. 19 tys. par jest do wykonania w dwa tygodnie w zakładzie produkującym 2 tys. par dziennie, takim jak np. Wojas. Mamy ofertę firmy Saform, producenta form wtryskowych. Oni w 14 dni wykonaliby im komplet form. Argumenty o zbyt krótkich terminach to  pretekst, by przetarg unieważnić.
nr 30/2007

Polska Zbrojna 15

WOJSKO WYPOSAŻENIE
OPINIA

Luca Morlacchi,
firma Nextec: – Zostaliśmy uwikłani w sprawę, nic o niej nie wiedząc. W kwietniu polskie firmy zwróciły się do nas z pytaniami o maszynę laminującą. Zaintrygowani, sprawdziliśmy, co jest grane. Po analizie warunków przetargu oceniliśmy, że doszło do nieporozumienia. Według treści SIWZ i naszej wiedzy technicznej, trzewiki wz. 926/MON można produkować bez korzystania z patentów, także naszych. Bez sensu są więc oskarżenia o monopol i nieuczciwą konkurencję. Warunki przetargu wskazują, że membrana ma być klejona do skórzanej cholewki w sposób gwarantujący uzyskanie żądanych parametrów wodoszczelności i paroprzepuszczalności. Wojsko nie wymagało opatentowanej membrany, więc w tym bucie można użyć każdej dostępnej na rynku. I można ją mocować do cholewki na kilka sposobów znanych w branży obuwniczej. Na rynku jest wiele maszyn laminujących. Wybór konkretnej, a także techniki klejenia, należy do producenta i jest efektem – jak w każdym przedsięwzięciu biznesowym – kalkulacji kosztów inwestycji, czasu produkcji, pożądanej jakości. Niedostępność naszego automatu laminującego nie mogła przeszkodzić żadnemu z oferentów w udziale w przetargu. Wiemy to, bo sami często posługujemy się standardowymi „żelazkami” do laminowania cholewek. Nie mamy praw patentowych do procesu laminowania ani do ostatecznego produktu (butów). Naszych maszyn nikomu nie sprzedajemy. Wypożyczamy je do konkretnych projektów. Firma Wojas interesowała się zdobyciem automatu, ale nie do produkcji obuwia militarnego. Z powodu niejasności ich intencji nie doszło do współpracy między nami.

ALEKSANDER RAWSKI

Niezależnie od tego, co postanowi sąd, generałowie i starsi szeregowi przechodzą to lato w całorocznych tzw. trzewikach desantowca, wz. 919/MON

O

Należy się!

d 1 maja br. trzewiki letnie są należnością mundurową. Nowe przepisy wprowadziły zasadę, że są one wydawane na własność. Za niewydane w naturze mienie żołnierzom przysługuje równoważnik na jego zakup – za okres, kiedy tych butów nie nosili. Inkasując pieniądze, mogą oni nadal chodzić w starych. Nowe trzewiki powinny kosztować ok. 300 zł za parę. Tzw. kupczaki, wz. 928/MON, agencja kupiła ostatnio po prawie 560 zł za parę.

Krzysztof Grodzicki, zastępca prezesa AMW do spraw zaopatrywania sił zbrojnych, twierdzi, że 45-dniowy termin wynika z potrzeb wojska, dotyczył wszystkich i nie oznaczał, że firmy nie mogły wcześniej (od daty ogłoszenia przetargu) tworzyć zaplecza do wykonania zamówienia. Odnosząc się do zarzutu preferowania włoskiej maszyny i technologii, potwierdził, iż dokumentacja butów 926/MON nie określa ani nie narzuca technologii produkcji obuwia. – Nas interesuje efekt końcowy: jakość butów i wykonanie zgodnie z dokumentacją. Mimo to zespół arbitrów UZP uznał, że żądany termin wykonania pierwszej partii był zbyt krótki i że wykonawcy przed uzyskaniem zamówienia nie mogą ponosić kosztów przygotowania produkcji. Arbitrzy doszli też do wniosku, że warunki przetargu naruszały zasady uczciwej konkurencji i równego traktowania wykonawców. Odwołali się do bezsprzecznego faktu, iż wzór trzewików oraz dokumentacja techniczno-technologiczna nr 926/MON została opracowana przez Departament Polityki Zbrojeniowej MON po przeprowadzeniu prac badawczo-wdrożeniowych na podstawie wzoru butów z Demara, zatwierdzonego przez komisję powołaną przez dyrektora DPZ.

Ryzyko nieznanego
Wojas podał w wątpliwość sens zamówienia przez agencję od razu 89 803 par butów. Nikt wcześniej nowego wzoru nie produkował na skalę masową, a w wojsku masowo tych butów nie testowano. Wojskowy Ośrodek Badawczo-Wdrożeniowy Służby Mundurowej w Łodzi dysponował tylko dziesięcioma parami partii próbnej wykonanymi przez Demar do testów. – Po partii testowej wojsko powinno zamówić

partię próbną i sprawdzać ją rok, a najlepiej dwa lata. Wtedy, uwzględniając uwagi użytkowników, mogłoby orzec, czy nowe trzewiki się sprawdzają. Dziś nie wiemy, czy 926/MON mają na pewno odpowiednią jakość i czy wyprodukowano je z materiałów, które zdadzą egzamin w koszarach i na poligonach. M. Dewódzki prostuje: – Podpisane z WOBWSM umowy traktowały wszystkich oferentów równo. Wzór 926 wybrany został spośród kilkunastu modeli przez dwudziestoosobową komisję. Wojsko wzięło do testów dwa modele nasze i jeden Wojasa. Do prób przekazaliśmy po 130 par, a nie dziesięć. To potwierdzają umowy. Były one testowane przez kilka miesięcy w paru jednostkach. Żołnierze wypełnili ankiety, po których analizie komisja wybrała nasz produkt. Do jego produkcji użyliśmy materiałów najwyższej jakości, przewyższających wymagania norm europejskich. Sądzę, że gdyby żołnierze wybrali równolegle testowany wzór Wojasa, konkurent nie miałby wątpliwości co do sensu tak dużego zamówienia... Jeśli sąd uzna racje Demara i przetarg jednak wypali, buty letnie nowego wzoru żołnierze dostaną najwcześniej jesienią lub w zimie. A jeśli trzeba go będzie ponowić, włożą je na nogi dopiero latem 2008 r. Na razie zamiast letnich trzewików mamy gorącą walkę o kontrakt za 27 mln zł. I galimatias. – Właśnie przygotowujemy kolejne postępowanie na zakup trzewików. Przetarg rozpiszemy jeszcze w lipcu br. – wyjaśnia Jolanta Plieth-Cholewińska, rzeczniczka AMW. 12 lipca Sąd Okręgowy w Warszawie z powodów formalnoprawnych odrzucił skargę Demara na orzeczenie Zespołu Arbitrów UZP. Agencja Mienia Wojskowego musi rozpisać nowy przetarg. 
nr 30/2007

16 Polska Zbrojna

SAMOLOTY VIP WOJSKO

24

października 2007 r. w Centralnej Bibliotece Wojskowej odbędzie się już po raz drugi gala finałowa ogólnopolskiego konkursu dla jednostek wojskowych „Lex et Patria”. Organizatorami imprezy są: Stowarzyszenie Żandarmerii Wojskowej „Żandarm”, Komenda Główna Żandarmerii Wojskowej oraz Departament Wychowania i Promocji Obronności MON. Patronat honorowy nad uroczystością objął minister obrony narodowej. Wojsko Polskie od lat cieszy się niesłabnącym zaufaniem społecznym, dlatego warto, aby pamiętano o tych, którzy przyczyniają się do utrzymania tak dużego kapitału zaufania Polaków do munduru. Stąd też pomysł, aby pokazać osoby, które dzięki rzetelnemu przestrzeganiu prawa są wzorcem dla innych. Ich przykład spowoduje z pewnością odrodzenie mody na zapomniane niekiedy cnoty, takie jak przyzwoitość, uczciwość, bezinteresowność. Natomiast pozytywna rywalizacja w konkursie przyczyni się do wzmacniania poszanowania prawa w naszej armii. Zgłoszenia kandydatów indywidualnych z jednostek wojskowych przyjmuje Komenda Główna Żandarmerii Wojskowej. Regulamin konkursu i kwestionariusz zgłoszeniowy można znaleźć na stronie internetowej: http://www.zolnierz-polski.pl.

nr 30/2007

Polska Zbrojna 17

WOJSKO PROBLEMY

Na lewo... do wyrka
PAULINA GLIŃSKA

Żołnierzowi zawodowemu na zwolnieniu lekarskim przysługuje 100 procent wynagrodzenia. Nic więc dziwnego, że w każdej jednostce znajdzie się symulant z dziwną „skłonnością do nagłych i częstych zachorowań".
Kapitan Kwiatkowski od trzech miesięcy przebywa na zwolnieniu. Po tym czasie dowódca jednostki kieruje go do właściwej komisji lekarskiej. Ta orzeka, że Kwiatkowski jest zdolny do zawodowej służby wojskowej i już od następnego dnia może wrócić do pracy. A co robi kapitan? Idzie do lekarza i załatwia sobie kolejne zwolnienie, bo po orzeczeniu komisji ponownie nagle „zachorował”. I co dalej? Właściwie nic. Luka prawna blokuje dalsze, bardziej konsekwentne postępowanie wobec Kwiatkowskiego i wielu mu podobnych. O sprawie pisano kilka lat temu i choć dziś nie mówi się o niej zbyt wiele, to – jak wynika z naszych informacji – problem nadal istnieje i nie jest mały. W jednym przypadku sprawa jest oczywista. Żołnierz po trzymiesięcznym zwolnieniu kierowany jest do komisji lekarskiej. Jeśli odmówi przyjęcia skierowania lub bez usprawiedliwienia nie stawi się przed nią w określonym terminie i miejscu, albo nie podda się badaniom, jest to podstawa do zwolnienia go z zawodowej służby wojskowej. Co jednak, gdy żołnierz stawia się na komisję, robi badania, a następnie całkiem zdrowy przedstawia kolejne zwolnienie? nia ponosi ZUS. Jest on też władny, by wydawać uprawnienia do wydawania orzeczeń o niezdolności do pracy i następnie, w razie potrzeby, kontrolować zasadność ich wydawania. Dzieje się tak jednak tylko w stosunku do osób, które nie są żołnierzami zawodowymi. Ustawa o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa mówi, że kontrolę przeprowadzają lekarze orzecznicy z ZUS-u. W ramach takiego nadzoru Zakład Ubezpieczeń może dokonać analizy dokumentacji medycznej i jeśli po przeprowadzeniu badania ubezpieczonego określi wcześniejszą datę „wyzdrowienia” i zdolności do pracy niż orzeczona w zaświadczeniu lekarskim, wówczas na okres od tej daty zaświadwypłacane są zasadnie. ZUS nie jest w stanie, nie może i nie chce zapewne kontrolować zwolnień żołnierzy zawodowych, bo, mówiąc najprościej, nie ma w tym żadnego interesu – mówi płk Wiesław Ruszkowski, szef służby zdrowia DWLąd. Cały problem tkwi w braku organu, który by się tym zajął. Dziś każde rozwiązanie tej patowej sytuacji wiązałoby się z koniecznością zmiany wielu dokumentów, aktów prawnych, decyzji. – Jedynym organem, który ewentualnie mógłby się podjąć takich czynności kontrolujących, mogłyby być wojskowe komisje lekarskie. Wtedy należałoby chyba wprowadzić taką możliwość, by przełożony żołnierza przebywającego na zwolnieniach lekarskich mógł zwracać się z wnioskiem do właściwej WKL celem weryfikacji tych zwolnień – dodaje szef służby zdrowia.

Ustawa z 11 września 2003 r. o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych
Art. 45 Żołnierza zawodowego zwalania się z zajmowanego stanowiska służbowego: – jeżeli wojskowa komisja lekarska orzekła jego niezdolność do pełnienia zawodowej służby wojskowej w określonych jednostkach wojskowych albo na zajmowanym stanowisku służbowym.

PYTANIA, PYTANIA...
W każdym zaświadczeniu o zwolnieniu w rubryce „ubezpieczony w...” żołnierz jest wpisywany jako „inny”. Powoduje to, że tego typu zaświadczenia nie są weryfikowane przez lekarzy orzeczników ZUS-u, jako że nie dotyczą ich firmy jako płatnika świadczeń. Jak ma zatem postąpić dowódca, któremu przedstawiane jest zwolnienie o czasowej niezdolności do pracy wystawione przez lekarza upoważnionego przez ZUS do wystawiania zaświadczeń, a działającego kilkaset kilometrów od jednostki wojskowej? Jak ma sprawdzić poprawność wykorzystania zwolnienia i prawidłowość procesu orzeczniczego przy badaniu i orzeczeniu czasowej niezdolności? Takich pytań jest dziś bardzo wiele. Kiedyś sytuacja była o tyle prosta, że zwolnienia lekarskie dla żołnierzy wystawiano w następujący sposób: lekarz jednostki wojskowej – 7–9 dni, kierownik Garnizonowej Izby Chorych – 14 dni, lekarz specjalista w Szpitalu Wojskowym – 30 dni, przy czym każde 30-dniowe zwolnienie zatwierdzał komendant szpitala. Dawało to możliwość weryfikacji i kontroli prawidłowości ich
nr 30/2007

W CZYM TKWI PROBLEM?
Nie od dziś wiadomo, że i w wojsku są osoby traktujące zwolnienia lekarskie jako ucieczkę od ciężkiej pracy. Bez względu na numer statystyczny choroby żołnierzowi zawodowemu przysługuje 100 proc. uposażenia (art. 89 ustawy z 11 września 2003 r.). Czy więc chorujesz, czy pracujesz – zapłata będzie taka sama. Nic zatem dziwnego, że w prawie każdej jednostce znajdą się tacy, którzy przed kontrolą, inspekcją lub kolejnym poligonem nagle zaczynają chorować. Choć nie można pakować wszystkich do jednego worka, to jednak tych symulujących choroby jest naprawdę sporo. W przypadku zwolnienia lekarskiego pracownika wojska sprawa jest o tyle prosta, że po 30 dniach zwolnienia pracodawca przestaje płacić, a koszty zwolnie18 Polska Zbrojna

czenie lekarskie traci ważność. Wprowadzenie podobnego zapisu do ustawy z 11 września 2003 r. o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych można by uznać za zasadne, ponieważ choć w pewnym stopniu pozwoliłby on ograniczyć nadużycia w kwestii zwolnień lekarskich. – W przypadku żołnierzy zawodowych sprawa wygląda zupełnie inaczej, niż gdy chodzi o pozostałych pracowników. Nie odprowadzają oni składek do ZUS-u, więc ten nie ponosi kosztów zwolnienia lekarskiego żołnierza. Idąc dalej, nie jest więc zainteresowany tym, by sprawdzać, czy pieniądze płacone żołnierzowi podczas zwolnienia

Ustawa z 11 września 2003 r. o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych
wystawiania. Każde zwolnienie od lekarza cywilnego było zaś zatwierdzane przez wojskową służbę zdrowia. W ten sposób próby nadużywania zwolnień zduszano w zarodku. Dziś jest zupełnie inaczej. Dwa lata temu mjr lek. med. Janusz Jasiński, przewodniczący Terenowej Wojskowej Komisji Lekarskiej w Żarach, podkreślał: – Aby nie było zarzutów, że skala problemu jest mała, podam, że w marcu tylko w rejonie orzeczniczym TWKL w Żarach nadeszły sygnały o przebywających obecnie na zwolnieniach powyżej 180 dni ponad 40 osobach. Zdarzyły się też rekordy: 400, 373 i 283 dni zwolnienia. Można przypuszczać, że i dziś liczby te kształtują się podobnie. Tymczasem jedyną możliwością dowódcy jest to, że jeśli podejrzewa, iż dany lekarz wystawia fałszywe zwolnienia, to może to zgłosić do ZUS-u, a ten z kolei może skontrolować uprawnienia tego lekarza do wydawania orzecznictwa o niezdolności do pracy. – Owszem, istnieje taka możliwość, ale i tu sprawa nie jest prosta. Jak bowiem ZUS może skontrolować lekarza, nie badając samego pacjenta,
Art. 111 Żołnierza zawodowego zwalnia się z zawodowej służby wojskowej wskutek: – ustalenia przez wojskową komisję lekarską niezdolności do służby; – odmowy przyjęcia skierowania do wojskowej komisji lekarskiej lub nieusprawiedliwionego niezgłoszenia się do tej komisji w określonym terminie i miejscu, albo niepoddania się badaniom, do których został zobowiązany przez komisję lekarską.

w tym przypadku żołnierza zawodowego? Takich uprawnień przecież nie ma – tłumaczy płk Ruszkowski.

WYJŚCIE Z SYTUACJI?
Cóż można zrobić? Sytuacja w przypadku pracowników niemundurowych znów jest bardziej klarowna. Zgodnie z kodeksem pracy, pracodawca nie ma prawa rozwiązać umowy o pracę z pracownikiem, który przebywa na zwolnieniu lekarskim. Ustawodawca przewidział jednak możliwość zwolnienia bez wypowiedzenia osoby, której nieobecność w pracy spowodowana jest długim zwolnieniem lekarskim, przy zachowaniu określonych warunków zależnych od okresu zatrudnienia. Wprowadzenie podobnego rozwiązania do przepisów dotyczących żołnierzy zawodowych nie byłoby jednak słuszne ze względu na specyfikę służby wojskowej. Na razie dowódcy pozostają więc bezradni wobec symulantów i leni. Wbrew pozorom, niełatwo ich zwolnić przed zakończeniem kontraktu, a i po-

tem dowódcy muszą mieć w ręku konkretne argumenty. – Myślę, że należy się zastanowić, czy nie nadszedł czas, aby wyposażyć wojskowy aparat orzeczniczy w podobne instrumenty, jakie mają lekarze orzecznicy ZUS, z tym że musi to być ujęte w ramy prawa i ściśle respektowane przez organy kadrowe jednostek wojskowych. A do tego czasu możemy jedynie skarżyć się do oddziałów ZUS-u, żejakiś lekarz wydaje zbyt dużo zwolnień – wyjaśnia mjr Jasiński. Mówiąc zresztą o zwolnieniach, od razu wracamy do samej istoty ustawy pragmatycznej. Jaki bowiem powinien być żołnierz? Czy to ktoś, kto notorycznie nie przychodzi do pracy, ktoś wątłego zdrowia, ktoś, kto jedno zwolnienie przedłuża kolejnym? Nie tak z pewnością powinien wyglądać zawód żołnierza i nie na tym polega służba wojskowa. 

DOWÓDCY POZOSTAJĄ BEZRADNI WOBEC SYMULANTÓW I LENI. WBREW POZOROM, NIEŁATWO ICH ZWOLNIĆ PRZED ZAKOŃCZENIEM KONTRAKTU

Ustawa z 11 września 2003 r. o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych
Art. 5 Do wojskowej komisji lekarskiej kieruje się z urzędu żołnierzy zawodowych: – gdy nie wykonują zadań służbowych z powodu choroby trwającej nieprzerwanie przez trzy miesiące; – jeżeli w ich stanie zdrowia nastąpiło pogorszenie uniemożliwiające lub utrudniające wykonywanie zadań służbowych; – jeżeli orzeczenie wojskowe komisji lekarskiej jest niezbędne w postępowaniu karnym lub w sprawie o wykroczenie. Do wojskowej komisji lekarskiej mogą kierować: wojskowy komendant uzupełnień, dowódca jednostki wojskowej, sąd, prokurator, komendant jednostki organizacyjnej Żandarmerii Wojskowej.

nr 30/2007

Polska Zbrojna 19

WOJSKO MISJE

Gorąca noc
WOJCIECH MAJERAN

Afganistan ma około dwudziestu siedmiu milionów mieszkańców. Statystycznie na każdego z nich przypada jedna mina. Posługiwali się nimi zarówno Rosjanie, jak i mudżahedini. Według fachowców, żeby oczyścić Afganistan, potrzeba ponad stu lat.

Poważnym zagrożeniem w Afganistanie są wszelkiego rodzaju miny – zarówno przeciwpiechotne, jak również przeciwpancerne. Do niedawna walka za pomocą tego typu ładunków był nieznana mieszkańcom okolic Hindukuszu. Improwizowane ładunki wybuchowe (ang. IED) przybyły tu wraz z terrorystami z Iraku. Jak podkreślają eksperci,

każdego roku w Afganistanie pojawia się coraz więcej śmiercionośnych pułapek. Różnią się one jednak konstrukcją od tych używanych w Iraku. Afgańskie eksplodują po najechaniu na nie lub zerwaniu odciągu, który przytrzymuje zawleczkę. Nad Eufratem używano głównie ładunków odpalanych za pomocą fal radiowych. Tu uniemożliwia to system zakłóSAPERZY Z POLSKIEJ GRUPY BOJOWEJ zdążyli już poznać niebezpieczne oblicze Afganistanu. Większość z nich uczestniczyła w misji „Enduring freedom”. Ale tym razem po raz pierwszy unieszkodliwiali minę pułapkę w nocy.

WOJCIECH MAJERAN

ceniowy „Duke” montowany na każdym pojeździe opuszczającym bazę. Każdego dnia policjanci w Sharanie otrzymują kilkanaście zawiadomień o znalezionych minach pułapkach. Stąd przez Prowincjonalne Centrum Kierowania docierają one do Polskiej Grupy Bojowej. Tam w centrum operacyjnym podejmuje się decyzje, dokąd patrol saperski uda się w pierwszej kolejności. Saperzy z PGB zdążyli już poznać niebezpieczne oblicze Afganistanu. Większość z nich uczestniczyła w misji „Enduring freedom”. Ale tym razem po raz pierwszy unieszkodliwiali minę pułapkę w nocy. Ładunek wybuchowy został umieszczony przy drodze wiodącej do jedynego w okolicy szpitala, którędy codziennie przechodzi kilkaset osób oraz przejeżdżają setki samochodów. Zagrożenie było duże, więc saperzy nie czekali do rana. Pięcioosobowy zespół dowodzony przez st. sierż. Damiana Sierpińskiego potrzebował tylko kilkunastu minut, żeby dotrzeć na miejsce razem z grupą szybkiego reagowania, która ich ochraniała.

NA MIEJSCU
Policjanci, którzy zabezpieczyli teren, czekając na przybycie żołnierzy,
nr 30/2007

20 Polska Zbrojna

obłożyli minę kamieniami. – Trzeba przygotować koszyczek – powiedział st. sierż. Damian Sierpiński do st. szer. Krzysztofa Ubowskiego. Krzysiek wyciągnął małą kratownicę. – Zrób płaską – dodał Damian. Mina była lekko wkopana w ziemię. Ze względów bezpieczeństwa pracowali tylko we dwóch. Krzysiek wyjął dwie kostki trotylu, każda po czterysta gramów. – Powinno wystarczyć – stwierdzili zgodnie. Potem uzbroili zapalnik, rozwinęli przewód i wszyscy wycofali się na bezpieczną odległość.

Spojrzenie Specjalistów, Poglądy Praktyków
gia rate St
Obronnoś
ć

ROBERT SIEMASZKO

IMPROWIZOWANE ŁADUNKI WYBUCHOWE (ANG. IED) PRZYBYŁY WRAZ Z TERRORYSTAMI Z IRAKU. KAŻDEGO ROKU W AFGANISTANIE POJAWIA SIĘ CORAZ WIĘCEJ TYCH ŚMIERCIONOŚNYCH PUŁAPEK
Trzeba uważać, żeby w ciemnościach nie najechać hummerem na przewód. – Jeszcze nigdy nie pracowaliśmy po ciemku – mówi Damian. Wszystko to dość wolno trwało, ale o pomyłkę w takich warunkach nie jest trudno. Dokręcili zapalnik. Z głośników usłyszeli: trzydzieści sekund do wybuchu. Chwilę potem ciemność rozproszył błysk, a ciszę przerwał grzmot. Osiemset gramów trotylu zrobiło swoje.

Arm ia
hn T Te Te Tec

ik a ik a

Be z

a yk

p

PO WSZYSTKIM
Saperzy ostrożnie podeszli do miejsca, w którym leżała mina. Damian przykląkł, sprawdzając nożem. – Cofnąć się wszyscy! – krzyknął, pokazując wystający przewód elektryczny. Pod spodem była prawdopodobnie jeszcze jedna mina. – Potrzebuję wykrywacza. Ostrożnie sprawdził każdy centymetr. Wykrywacz metali zaczyna piszczeć. Damian delikatnie wyciągnął około 10 cm przewodu elektrycznego. Na szczęście to tylko przewód. Teren był już bezpieczny. Po paru chwilach pojawili się policjanci, żeby podziękować za usunięcie miny. Patrol sierżanta Damiana Sierpińskiego szczęśliwie powrócił do bazy. Ich koledzy w tym samym czasie najechali na minę pułapkę. – To mógł być nasz samochód – powiedział Damian. – Czasami, niosąc pomoc, możemy sami jej potrzebować – dodaje. 
Chor. Wojciech Majeran służy w sekcji prasowej PKW Afganistan

nr 30/2007

Dostępny Zbrojna 21 Polska w kolportażu wojskowym i prenumeracie Polska Zbrojna 21 nr 26/2007

iec

stwo T T T a ak zeń t

AAAAAAA

AAAAAAAA

22 Polska Zbrojna

nr 30/2007

MEDYCYNA WOJSKO
Wojskowi lekarze boją się nawet przyjmować od pacjentów w dowód wdzięczności symboliczną wiązankę kwiatów, by nie zostać posądzonym o łapówkarstwo. – Zarzuty o charakterze korupcyjnym dla generała w stanie spoczynku i pułkownika rezerwy to kolejne efekty śledztwa prowadzonego w sprawie nieprawidłowości w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie – informuje „PZ” Piotr Kaczorek z Wydziału Komunikacji Społecznej Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Warszawie. – Oficerom grozi do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

Centralne Biuro Antykorupcyjne oczyszcza środowisko medyczne w armii. Działania śledczych CBA skupione są m.in. na wyjaśnieniu wielu nieprawidłowości w Wojskowym Instytucie Medycznym. Nerwowość wkradła się także do Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej. Niektórzy wysocy rangą oficerowie MON już zaczynają obawiać się Temidy.

Korupcyjne zarzuty
PIOTR GOZDEK

SZPITAL „WIELOFUNKCYJNY”
O nieprawidłowościach w wojskowej służbie zdrowia głośno mówiło się już od około 2000 r. W mediach pojawiały się nazwiska polityków i powiązanych z nimi oficerów z tzw. górnej półki. I tak np. szpitalną placówkę przy ul. Szaserów 128 w Warszawie zaczęto kojarzyć już nie tylko z leczeniem rannych żołnierzy z Iraku, ale także z osobami powiązanymi ze światem przestępczym. Z kolei doskonałą infrastrukturę WIM-u niektórzy zaczęli traktować jak zalążek dalszych inwestycji medycznych – jednak nie dla armii, tylko dla powiększania prywatnego kapitału. Nieprawidłowościami w wojskowych instytutach medycznych zainteresowali się parlamentarzyści obecnej kadencji. Posłowie Henryk Młynarczyk i Mirosław Pawlak w interpelacji skierowanej do ministra obrony narodowej już w pierwszym kwartale br. zadali pytanie: „...jak mogło stać się możliwe przekazanie pacjentów podejrzanych o popełnienie przestępstw z Wojskowego Instytutu Medycznego w 2006 r. do Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej – o czym komendant WIML rzekomo nie wiedział, a proceder ten wykryła Żandarmeria Wojskowa?”. Aleksander Szczygło, minister obrony narodowej, pod koniec marca br. w odpowiedzi na poselską interpelację zapewnił, iż „...w sprawie podejrzeń o popełnienie przestępstw,

Szpitale zaczęto kojarzyć już nie tylko z leczeniem żołnierzy, ale także z osobami powiązanymi ze światem przestępczym i różnego rodzaju przekrętami

na podstawie materiałów przesłanych z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Komenda Główna Żandarmerii Wojskowej wszczęła śledztwo w sprawie przyjmowania korzyści majątkowych i fałszowania dokumentacji przez lekarzy oraz personel medyczny w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. Postępowaniem tym objęto również osoby z Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej”. Minister dodał też, że „...w toku prowadzonego śledztwa ustalono szereg nieprawidłowości, w tym: przyjmowanie korzyści majątkowych, poświadczenie nieprawdy w dokumentacji medycznej oraz wykorzystanie pomieszczeń i sprzętu do celów prywatnych. Zebrano dowody procesowe pozwalające na przedstawienie zarzutów siedmiu osobom, w tym pięciu oficerom (czterem z WIM i jednemu z WIML). Na podstawie dokumentacji medycznej stwierdzono, że

te same osoby były leczone w obu instytucjach (np. były na leczeniu szpitalnym w WIM, a na rehabilitacji w WIML). W wymienionych placówkach wśród leczonych były również osoby skazane prawomocnymi wyrokami sądu za przestępstwa”.

TERAZ CBA
Żandarmeria Wojskowa nie prowadzi już tego śledztwa. 8 grudnia ub.r. Radosław Sikorski, ówczesny szef resortu obrony, wydał polecenie, by sprawę przekazać do dalszego prowadzenia Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu. Komplet dokumentów pod koniec 2006 r. znalazł się w CBA. – W śledztwie prowadzonym przez Centralne Biuro Antykorupcyjne dotyczącym nieprawidłowości w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie przedstawiono zarzuty dwóm osobom: gen. bryg. w st. spocz. Romanowi

K. oraz płk. rez. Sławomirowi Ch. Grozi im do dziesięciu lat pozbawienia wolności. Materiał dowodowy zgromadzony w śledztwie warszawskiej Wojskowej Prokuratury Okręgowej, powierzony CBA, pozwolił na przedstawienie tym oficerom zarzutów przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez inne osoby w trakcie procesu przekazywania Agencji Mienia Wojskowego w Warszawie części nieruchomości należącej do WIM – dodaje Piotr Kaczorek. – W tej sprawie przedstawiono już ponad 30 zarzutów o charakterze korupcyjnym dziewięciu osobom. Cała sprawa jest wielowątkowa i rozwojowa. Centralne Biuro Antykorupcyjne prawdopodobnie nieprędko zakończy sprawę dotyczącą Wojskowego Instytutu Medycznego. Zwłaszcza że stale poszerza się krąg osób powiązanych wspólnymi niejasnymi interesami. 

nr 30/2007

Polska Zbrojna 23

WOJSKO AAAAAAAA AAAAAAA PROBLEMY
Jaka jest wojskowa służba zdrowia? Opinie na jej temat pozostają wciąż negatywne. – Czy taka prowizorka może trwać w nieskończoność? Czy nic się nie zmieni? – pytają w Czarnem. W Bydgoszczy, gdzie są wyżsi rangą przełożeni, odpowiedzi nie padną. Słychać jedynie, że np. w wydziale służby zdrowia okręgu są cztery etaty: dla szefa, lekarza, farmaceuty i referenta. – Niestety, zostałem tylko ja i pani referent. Kolega lekarz właśnie się rozlicza – na własną prośbę odchodzi do cywila, a na stanowisku farmaceuty od dłuższei wkrótce odnalazł się na zupełnie innym i znacznie lepiej opłacanym etacie w armii duńskiej. Albo że do Czarnego raz po raz trzeba było „oddelegowywać” lekarzy z innych garnizonów, bo w przeciwnym razie wojsko nie miałoby opieki medycznej. Lub też, że akurat teraz 2 Inowrocławski Pułk Komunikacyjny wybiera się na poligon i ma potężny dylemat: gdy weźmie ze sobą na ćwiczenia jedynego wojskowego lekarza, to garnizon będzie zdany jedynie na medyków spoza armii, którzy właśnie strajkują. I co w tej sytuacji robić? bojowymi. Dziewięć lat temu – zaledwie po trzech latach od sformowania, w trakcie kolejnej restrukturyzacji – zlikwidowano tu 13 Brygadę Zmechanizowaną. Nie znaczy to, że z Czarnego wyszło wojsko. Dziś – po kolejnych przemianach restrukturyzacyjnych – w miejscowych koszarach stacjonuje Garnizonowy Ośrodek Mobilizacyjny, Ośrodek Szkolenia Kierowców podległy 2 Brygadzie Zmechanizowanej oraz 52 Batalion Remontowy i 11 Batalion Ewakuacji Sprzętu, które wchodzą w skład 1 Brygady Logistycznej.

Czarno w Cz
CO TRZY MIESIĄCE do Ośrodka Szkolenia Kierowców w Czarnem przychodzi 600–700 żołnierzy. Tymczasem w garnizonie nie było na etacie ani jednego wojskowego lekarza. PPŁK ANDRZEJ USIK I MJR ROMAN BISKUP: – Garnizon jest spory i powinien mieć zupełnie inne zabezpieczenie medyczne.

W zasadzie temat jest tabu. Bo i czym się chwalić? Tym, że np. młody i niby perspektywiczny polski oficer lekarz z Centrum Medycznego Korpusu Północ–Wschód nagle wypowiedział stosunek służbowy i wkrótce „odnalazł się” na zupełnie innym i znacznie wyżej opłacanym etacie w armii duńskiej? Albo że do Czarnego raz po raz trzeba było „oddelegowywać” lekarzy wojskowych z innych garnizonów, bo wojsko nie miałoby opieki medycznej?
ROMAN PRZECISZEWSKI

go czasu jest wakat – rozkłada ręce ppłk Piotr Piechocki, szef wydziału służby zdrowia Pomorskiego Okręgu Wojskowego. Z nieoficjalnych rozmów można dowiedzieć się więcej. Na przykład, że lekarze cywilni strajkują, a wojskowi po cichu zdejmują mundury. Dlaczego? Raczej wstydliwy jest przecież fakt, że np. młody i niby perspektywiczny polski oficer lekarz z Centrum Medycznego Korpusu Północ–Wschód w Szczecinie nagle wypowiedział stosunek służbowy 24 Polska Zbrojna

– Często słyszę to pytanie. Nie może jednak być inaczej, gdy jest tyle wakatów. W jednostkach podległych POW co czwarty etat lekarza wojskowego jest nieobsadzony. Dlatego do niektórych garnizonów co rusz – w trybie alarmowym – musimy delegować lekarzy z innych jednostek. To łatanie dziur, jednak dziś tylko na to nas stać – relacjonuje ppłk Piechocki.

Resztki świetności
Wróćmy do Czarnego. Kiedyś był to potężny garnizon z kilkoma jednostkami

– GOM jest oddziałem gospodarczym i powinien wszechstronnie zabezpieczać pozostałe jednostki garnizonu. Wszechstronnie, czyli także od strony medycznej, ale to nie jest już realne – przyznaje mjr Roman Biskup, zastępca komendanta ośrodka. Tuż przy sztabie widać wojskowe ambulatorium. Odświeżone, czyste, niemal na pokaz. Są w nim dwie pielęgniarki i... wakat dla lekarza w stopniu kapitana. Ambulatorium oficjalnie miało swego szefa do lipca ub.r., ale już nieoficjalnie mówi
nr 30/2007

Czarnem
ROMAN PRZECISZEWSKI (3)

się wprost, że kapitan lekarz X od dłuższego czasu przebywał na zwolnieniach lekarskich, a potem bardzo szybko rozstał się z mundurem. Oczywiście – z własnej inicjatywy. – Praktycznie zostaliśmy bez lekarza wojskowego. Aby zabezpieczyć jakiekolwiek zajęcia w polu, pisaliśmy kolejne prośby do przełożonych. Zaraz po nich do Czarnego przysyłano na dwa–trzy tygodnie kolejnego lekarza w mundurze – mówi mjr Biskup. Mimo że o problemie garnizonu mówiono na wielu odprawach, nic się nie

mamy przeszkolić dla potrzeb pododdziałów bojowych Wojsk Lądowych. Tylko jak to robić, gdy na miejscu nie ma lekarza zabezpieczającego szkolenie? Ładne ambulatorium z dwiema pielęgniarkami to stanowczo za mało jak na tak duży garnizon... Z rozkazów wyjazdów wynika, że do Czarnego „oddelegowywano” lekarzy z różnych garnizonów. Najczęściej ze Szczecina (z 12 Dywizji Zmechanizowanej) oraz Bydgoszczy (Pomorski OW i 1 Brygada Logistyczna). I nic by się nie zmieniło, gdyby nie wsparcie dowódz-

koledzy z promocji, którzy trafili do linii – przyznaje ppor. Kobak. Z jego promocji dwóch oficerów lekarzy jest już w cywilu. Odeszli zaraz po stażu. Mimo że 2600 zł pensji, jaką na dzień dobry dostaje na rękę podporucznik, dla wielu młodych lekarzy cywilnych jest tylko marzeniem. Problem w tym, że chociaż start w wojsku jest nawet dobry, to już wkrótce zaczynają się przeszkody: bo jak i kiedy lekarz może zrobić specjalizację? Który dowódca zwolni go z obowiązków? Kiedy pozwoli mu na zawodowy rozwój? – Chciałbym być ortopedą i zrobię wszystko, aby ten cel osiągnąć – kreśli swoje plany ppor. Kobak. Na szczęście nie ma jeszcze rodziny, mieszka w internacie garnizonowym i nigdy nie patrzy na zegarek. Co będzie, gdy okrzepnie w wojsku i zawodowym życiu, czas pokaże. 

Trzy pytania do por. lek. Y.:
Dlaczego wypowiedział Pan stosunek służbowy? – Wiem, że kilku moich kolegów z Pomorskiego OW zrobi to zaraz po 1 sierpnia, po nabyciu podstawowych praw emerytalnych. Zdecydowałem się na ten krok wcześniej z prostej przyczyny: w określonym czasie potrzebują mnie gdzie indziej. Mam zapewnioną pracę, zapewniony rozwój. Wojsko tego Panu nie gwarantowało? – Wojsko mi wiele obiecywało. Rok temu słyszałem, że gdy tylko powstanie Inspektorat Wojskowej Służby Zdrowia, to wszystko się zmieni. I nic z tego. Nie ma obiecanych dodatków dla lekarzy wojskowych, nie ma jakichkolwiek ułatwień w robieniu specjalizacji, nie ma środków na nic. Z poligonu gnałem na poligon i wciąż słyszałem, że trzeba łatać dziury kadrowe. W nowym miejscu pracy będzie inaczej? – Powiem szczerze: zostałem trochę „zwichnięty” przez kontakty z lekarzami innych armii. Właśnie oni uświadomili mi, że lekarz wojskowy może zupełnie inaczej pracować i że przełożonym może zależeć, aby się rozwijał, doskonalił. Nie kryję, że właśnie tym kupiono mnie gdzieś tam za granicą.

Lekarze cywilni strajkują, a wojskowi po cichu zdejmują mundury

W bardzo przyjemnym ambulatorium są dwie pielęgniarki i wakat dla lekarza w stopniu kapitana. Tylko skąd go wziąć?

zmieniało. Skąd bowiem wziąć lekarza w stopniu kapitana na etat w jakimś tam ambulatorium? – Z moich ostatnich informacji wynika, że w wojsku brakuje już około 600 lekarzy. Przez pewien czas wierzyłem, że tę sytuację zmieni nabór medyków z cywila. Jednakże niedawno i te nadzieje się rozwiały. Rozmawiałem z absolwentką akademii medycznej, która chciała przejść do wojskowej służby zdrowia. Gdy dowiedziała się, jakie czekają na nią obowiązki i jakie ma perspektywy rozwoju, natychmiast podziękowała za ofertę – dorzuca ppłk Piechocki.

Etat tu, praca tam
Ppłk Andrzej Usik dowodzący Ośrodkiem Szkolenia Kierowców w Czarnem niczego nie owija w bawełnę. – Było fatalnie. Co trzy miesiące przychodzi do nas 600–700 żołnierzy, których
nr 30/2007

twa 2 Brygady Zmechanizowanej, które – chcąc na dłuższy czas zabezpieczyć normalny proces szkolenia – skierowało do OSK jednego lekarza wojskowego na stałe, a drugiego w ramach „czasowej delegacji”. – Jestem w ambulatorium tylko nieformalnie. Ono należy przecież do GOM, a ja jestem na etacie gdzie indziej – wyjaśnia ppor. Błażej Kobak. Naukę zaczynał w Wojskowej Akademii Medycznej, dyplom uzyskał zaś dwa lata temu na łódzkim Uniwersytecie Medycznym. Potem miał rok stażu i 4 stycznia br. zameldował się w Czarnem. Bez większych perspektyw rozwoju. W etacie OSK lekarz ma bowiem tylko stopień podporucznika. – Szczerze mówiąc, awanse nie interesują mnie tak bardzo jak zrobienie specjalizacji. Bez niej nie będę prawdziwym lekarzem. Tę filozofię wyznają wszyscy moi

Polska Zbrojna 25

WOJSKO AIR SHOW 2007
Choć do Międzynarodowych Pokazów Lotniczych „Air Show 2007” zostało jeszcze półtora miesiąca, w światku lotniczym są już one gorąco komentowane. Liczne dyskusje wywołują bowiem informacje, iż na tegoroczną imprezę nie przylecą wojskowe zespoły akrobacyjne z innych państw. A przecież udział takich formacji jak brytyjskie Red Arrows, amerykańscy Blue Angels czy włoskie Frecce TriColori to zawsze wielka atrakcja masowej imprezy lotniczej. Nie przez przypadek wojskowe zespoły latające na szkolnych odrzutowcach nazywane są gwiazdami każdego Air Show. Można się było o tym przekonać choćby dwa lata temu właśnie w Radomiu, gdzie Anglicy, Hiszpanie czy Francuzi dali wspaniałe pokazy. Dziś wiadomo, iż hiszpańskiego Patrulla Aguila czy brytyjskich Czerwonych Strzał tym razem nie
NORBERT BĄCZYK

zobaczymy. Podobnie zresztą jak włoskich Frecce TriColori i szwajcarskich Patrouille de Suisse, o kanadyjskich Snowbirds czy wspomnianych amerykańskich Niebieskich Aniołach nawet nie wspominając. Honoru imprezy mają zatem bronić przede wszystkim gospodarze. Biało-Czerwone Iskry – ponoć siłami aż sześciu samolotów – oraz reaktywowane Orliki z siedmioma maszynami.

Czas imprez
Absencja na radomskiej imprezie słynnych zespołów zza granicy ma kilka przyczyn. Przede wszystkim dopiero jesienią zeszłego roku ruszyły konkretne przygotowania do „Air Show 2007”. Był to dość burzliwy okres w życiu Sił Powietrznych i kwestii pokazów lotniczych przez kilka miesięcy nie traktowano w warszawskiej

centrali priorytetowo. Tymczasem zaproszenia dla sławnych zespołów akrobacyjnych, z powodu dużej liczby występów, należy wysyłać z dużym wyprzedzeniem. W przypadku włoskich Frecce TriColori czas ten sięga nawet dwóch lat! Zmieniono też kalendarium imprezy. Aby wyraźniej powiązać je z XV Międzynarodowym Salonem Przemysłu Obronnego (Kielce 3–6 września 2007), ich termin z końca sierpnia przesunięto na pierwsze dwa dni września. W efekcie nasze pokazy kolidują z podobną imprezą organizowaną w Szwajcarii (mityng lotniczy w Bex 1–2 września), gdzie już znacznie wcześniej zaanonsowały się takie grupy akrobacyjne jak Red Arrows czy Patrouille de France. Zresztą początek tegorocznego września, inaczej niż końcówka sierpnia, zgod-

Radom czeka na pokazy
Trwają przygotowania do największej tegorocznej imprezy lotniczej w Polsce. „Air Show 2007” odbędzie się ponownie w Radomiu. Inaczej jednak niż dwa lata temu – nie wezmą w nim udziału najsłynniejsze wojskowe zespoły akrobacyjne z zachodniej Europy.

Ukraina
An-26

Belgia
Sea King

Grecja
CL-415

Litwa
An-2, Mi-8
nr 30/2007

26 Polska Zbrojna

nie z zapowiedziami będzie bardzo obfity w imprezy lotnicze. Dość powiedzieć, iż między pierwszym a trzecim dniem miesiąca ma się odbyć ponad dziesięć większych widowisk, z czego trzy w USA, jedno w Kanadzie, do tego po kilka w Azji i oczywiście w Europie. Jak widać, polski „Air Show 2007” będzie miał wyjątkowo silną konkurencję, a termin imprezy wydaje się wyjątkowo niefortunny. Trzeba jednak pamiętać, iż dwa lata temu nasze pokazy odbywały się pod hasłem „Samolot treningowy”, co również miało wpływ na szeroką reprezentację zespołów akrobacyjnych używających właśnie tego typu maszyn. W tym roku natomiast hasłem imprezy będzie „Samolot bojowy wczoraj, dziś i jutro”. Głównymi bohaterami mają być więc maszyny uzbrojone.

W tym roku hasło imprezy to „Samolot bojowy wczoraj, dziś i jutro”. Głównymi bohaterami mają więc być maszyny uzbrojone

„Air Show 2007” będzie kolejną okazją do promocji najnowszego dziecka Sił Powietrznych – samolotu F-16 Jastrząb. Nasza armia wystawi zresztą niemal wszystkie typy statków latających używanych w poszczególnych rodzajach wojsk. Planowane są nawet walki manewrowe, jednak tylko między MiG-ami. Mocną drużynę mają też przyprowadzić Czesi. Nie tylko JAS-39 Gripen i L-159A, ale też śmigłowce, z bardzo ciekawym Mi-35 na czele. Tydzień później w rewanżu nasz Jastrząb poleci do Czech. W Radomiu zjawią się również słowackie MiG-29, duńskie i holenderskie F-16, amerykański F-15, niemieckie i brytyjskie Tornado, a nawet fiński F/A-18. Niestety, mimo starań, nie udało się zorganizować przylotu najnowszych samolotów z zachodniej Europy, np. Eurofighterów, nie wiadomo też, czy przyleci Rafale. Trochę szkoda zatem, że hasło „samolot bojowy jutro” będzie miało nieco słabszą wymowę. Trudno też ocenić, czy na charakter imprezy wpłynie głośno zapowiadany „Narodowy Przetarg Śmigłowcowy”. Na razie bowiem ani Eurocopter, ani AgustaWestland nie zapowiadają silnej reprezentacji. Wiadomo tylko o obecności UH-60 ze stajni firmy Sikorsky.

Co zobaczymy w Radomiu

S

zczegółowe informacje o „Air Show 2007” można znaleźć na stronie www.airshow.sp.mil.pl. Ma tam pojawić się także dokładna lista statków powietrznych, które zobaczymy na imprezie. Będzie ona uaktualniana do ostatniej chwili. W połowie lipca potwierdzony był udział następujących typów wojskowych maszyn:

Polska
F-16, Su-22, MiG-29, PZL-130, TS-11, C-295, M-28, Jak-40, An-26, An-28E, An-28TD, Mi-24 (w tym zespół Skorpion), SW-4, SH-2G, Mi-14PŁ, W-3, Mi-17, Mi-17AE

Czechy
JAS-39, L-159A, Mi-35, Mi-171Sh

Niespodzianki
Nie zawiodą się za to miłośnicy lekkiego lotnictwa cywilnego, gdyż podobno ten segment ma być licznie reprezentowany. Organizatorzy przygotowują zresztą kilka ciekawostek oraz… niespodzianek. Na przykład gaszenie lotniska z greckiego samolotu-amfibii CL-415 czy akrobacje na An-2. Co do niespodzianek, czyli obecności na pokazach innych ciekawych maszyn, mają być one ujawnione w ostatniej chwili. Wiadomo jedynie, że wciąż toczą się rozmowy, w tym z lotnikami zza wschodniej granicy (pytanie tylko, czy nie za późno). Występy pilotów rosyjskich czy ukraińskich z pewnością dodałyby imprezie rumieńców i przyciągnęły więcej widzów. Czy tegoroczny „Air Show” będzie równie dobry jak ten dwa lata temu, okaże się dopiero po jego zakończeniu. Organizatorzy mają jeszcze trochę czasu na dopięcie szczegółów, ale nauka na przyszłość jest taka, iż już w chwili, gdy ostatni goście będą opuszczać radomskie lotnisko drugiego września, trzeba zacząć myśleć o organizacji następnego „Air Show”. 

Węgry
L-39, An-26

USA
F-15C, UH-60

Hiszpania
F-1

Słowacja
MiG-29, L-39, Mi-24, Mi-17, An-26

JAROSŁAW WIŚNIEWSKI

Wielka Brytania
Tornado

Finlandia
F/A-18C
nr 30/2007

Niemcy
Tornado

Holandia
F-16

Dania
F-16, T-17

Polska Zbrojna 27

KULISY TRANSPORT
ANDRZEJ PINDOR

Po raz pierwszy operację przemieszczenia personelu oraz sprzętu dla odległego kontyngentu zorganizowaliśmy własnymi siłami. Amerykanie podstawili tylko środki transportu.

KIERUNEK AFGANISTAN
28 Polska Zbrojna
nr 30/2007

G
Szpica kontyngentu
TMCC (Theatre Movement Co-Ordination Centre), czyli Centrum Koordynacji Ruchu Wojsk na Teatrze, powstało w kraju do wykonania zadań na czas „W”. Na teatrze działań zajmuje się ono organizacją transportu do czasu przybycia pełnej obsady etatowej narodowego elementu wsparcia, NSE. Kiedy kończy się przegrupowanie strategiczne, kończy się praca centrum. Do grupy skierowano fachowców – transportowców, którzy mają ugruntowaną wiedzę merytoryczną i praktyczną. Ich doświadczenie, nabyte w kraju, bardzo pomogło w rozwiązaniu problemów, jakie wyniknęły w Afganistanie. Centrum dla PKW ISAF tworzyli oficerowie z Szefostwa Transportu i Ruchu Wojsk – Centrum Koordynacji i Ruchu Wojsk (jeden oficer), 3 Bazy Lotniczej z Wrocławia (czterech oficerów) oraz Wojskowej Komendy Transportu w Szczecinie (jeden oficer).

romadzenie kontenerów przez oficerów z WKT z Gdańska mieszkalnych i sanitar- i Poznania. Pierwotnie sprzęt dla PKW ISAF nych przeznaczonych dla powiększanego w Afga- podzielono na dwie części, bo miał nistanie kontyngentu za- być wyładowany w dwóch portach. częto w szczecińskim Dlatego należało przygotować osobne porcie już 7 lutego. Statek z transpor- miejsca wyczekiwania oraz ustalić tatem wypłynął w rejs 10 marca. W cią- ki sposób załadunku, by nie było probgu tego miesiąca zmieniał się termin lemów podczas wyładunku w porcie załadunku oraz sam statek. Niemal przeznaczenia. W ostatniej chwili podo końca niewiadomą pozostawała stanowiono jednak, że będzie tylko jeilość sprzętu, jaki miał znaleźć się na den port wyładunku – al Fujaira pokładzie. Dopiero w porcie ustalo- w Zjednoczonych Emiratach Arabno priorytety ładowania i właściwe skich. Powód zmiany planu: ze współoznakowanie zgromadzonego sprzę- pracy z NATO wycofała się Republika tu. Problemy były też, po raz kolej- Katarska. Dlatego właśnie wstrzymany, z dokumentacją celno-przewozo- no ładowanie na statek Rosomaków. wą, którą trzeba było uaktualniać Pojazdy i kontenery przeznaczone i zmieniać. Udało się jednak. Z przy- poprzednio do wyładunku w porcie godami, ale nasze Operacja przerzutu PKW Um Said w Katarze transporty dotarły do przetransportowano do ISAF zaczęła się żołnierzy. jednostki w Glewicach Wyekspediować 7 lutego, a zakończyła pod Goleniowem. Tam ciężki sprzęt do odleczekały wyczarterowane głego o ponad 5 tys. samoloty An-124-100 18 maja. Może się km miejsca nie jest łaRusłan, które z golewydawać, że trwała two. Najpierw pociągi niowskiego lotniska zwoziły pojazdy i konprzewiozły je do Kandługo, ale przy tak tenery z wytypowadaharu. skomplikowanym nych jednostek do reZasadnicza część jonu ześrodkowania przemieszczeniu oraz sprzętu naszego konw 12 Batalionie Zatyngentu popłynęła do opatrzenia w podal Fujairy. Statek dowielu problemach szczecińskiej Kobylantarł tam nocą 31 marce. Stamtąd, na ko- w Afganistanie tempa ca. Czekali już na niemendę szefa portowej tego nie można uznać go specjaliści ze sforgrupy kontroli ruchu, mowanego w tym celu za wolne przemieszczano je na TMCC (Theatre Movekołach do rejonu wyczekiwania w por- ment Co-Ordination Centre), czyli cie. Kolumny jechały nocą, w asyście polskiego Centrum Koordynacji Rużandarmów i policjantów, by nie chu Wojsk na Teatrze. Polscy oficeroutrudniać ruchu na drogach oraz dla wie po raz pierwszy w historii odpobezpieczeństwa operacji. Ogółem wiadali od początku do końca za or– siedmioma transportami kolejowy- ganizację strategicznego przerzutu mi i sześcioma kolumnami samocho- majątku i ludzi kontyngentu na tak oddowymi – dostarczono do portu mor- ległą misję. skiego 164 pojazdy i 395 kontenerów Znikające apteczki (150 mieszkalnych). Załadować należało statek „Tor FuDla sprawnego przemieszczenia tura”, którym przypłynął z Kuwejtu kontyngentu zorganizowano cztery sprzęt kontyngentu słowackiego z Ira- punkty przeładunkowe. Pierwszy ku. „Pakowanie” trwało 15 godzin. w Zjednoczonych Emiratach ArabRównolegle ładowano pojazdy i kon- skich, drugi w Pakistanie, trzeci tenery. Trasy przejazdów z rejonów i czwarty w Afganistanie. Grupa emiwyczekiwania do nabrzeża nadzoro- racka zaczęła działać wcześniej, przed wali żołnierze z 1 kompanii regulacji przybyciem statku ze Szczecina. Przyruchu z Bydgoszczy. Kontenery skła- gotowywała do dalszego transportu dowano stosunkowo blisko nabrzeża, morzem samochody HMMWV przea stamtąd przewożono je na lorach na kazane kontyngentowi przez rząd samo nabrzeże, skąd były ładowane amerykański. Zasadniczym zadaniem na statek. Całość przeładunku w por- grupy było wyładowanie pojazdów cie organizowała portowa grupa kon- oraz nadzorowanie rozładunku putroli ruchu z Wojskowej Komendy stych kontenerów. Następnie sprzęt był Transportu w Szczecinie, wspierana ładowany przez Polaków na tzw. fla-  Polska Zbrojna 29

nr 30/2007

ANDRZEJ PINDOR

KULISY TRANSPORT
bazy w Sharanie. Tam również czekali już specjaliści z TMCC, którzy zajęli się przyjęciem ludzi i sprzętu przybywających drogą lotniczą oraz sprzętu i kontenerów dostarczanych z Pakistanu transportem kołowym. Transportowcy w Sharanie kończyli operację strategicznego przegrupowania. Przyczynili się również do rozpoczęcia przemieszczania żołnierzy i sprzętu do poszczególnych baz, gdzie stacjonują Polacy. Wspólnie z sekcją transportową NSE PKW Afganistan uzgadniali ze stroną amerykańską potrzebne środki transportu. Znający skalę trudności pracy transportowców dowódca kontyngentu gen. bryg. Marek Tomaszycki chwalił rodaków, mówiąc, iż przegrupowanie do Afganistanu wykonali na piątkę. 
Autor jest oficerem w Centrum Koordynacji Ruchu Wojsk na Teatrze

GROMADZENIE sprzętu PKW ISAF w porcie Szczecin

traki i dalej z kontenerami z Tor Futury był przeładowywany na dwa statki płynące do Karaczi. Przeładunek w Zjednoczonych Emiratach Arabskich trwał 14 dni. W pakistańskim porcie znów trzeba było przeładować majątek kontyngentu. Tam oczekiwał na statki specjalista z TMCC, ale za całość przewozu sprzętu z Pakistanu do Afganistanu odpowiadał przewoźnik wybrany przez Amerykanów. Jak już wiadomo, od momentu opuszczenia portu w Karaczi do przybycia do bazy w Sharanie nie mieliśmy wpływu na los naszego sprzętu. Po drodze znaczna część ekwipunku została ograbiona. Zniknęły klucze, gaśnice, apteczki, niekiedy również olej napędowy ze zbiorników paliwowych.

cach pod Wrocławiem. Lądowali w Kuwejcie, przesiadali się na amerykański, wojskowy C-17 i na jego pokładzie docierali do Kandaharu. Stamtąd, także amerykańskimi, C-130 Hercules przemieszczali się do „polskiej”

Lot z przesiadkami
Sprzęt i kontenery wycofane ze statku „Tor Futura”, które pierwotnie miały trafić do katarskiego portu Um Said, zostały przerzucone do Afganistanu wyczarterowanymi przez spółkę Wołga–Dniepr 12 Rusłanami. Załadunkiem na ich pokłady w międzynarodowym porcie lotniczym Szczecin-Goleniów zajmowała się lotniskowa grupa kontroli ruchu z WKT w Szczecinie, wspierana przez oficera transportu z WKT Kraków oraz specjalistów 3 Bazy Lotniczej z Wrocławia. Na przesyłkę z Polski już czekali w Kandaharze kolejni specjaliści z Centrum Koordynacji Ruchu Wojsk na Teatrze, którzy pomagali przy przemieszczaniu się personelu PKW ISAF, do garnizonów w Ghazni i Paktice oraz zajmowali się przeładunkiem amunicji. Żołnierze wyruszali na misję wyczarterowanymi ośmioma samolotami Boeing 757 z lotniska w Starachowi30 Polska Zbrojna
nr 30/2007

ANDRZEJ PINDOR

WOJSKO MIGAWKI Z AFGANISTANU

MARIUSZ KONARSKI

RYSIE
S
nr 30/2007

łużbę medyczną w polskiej grupie bojowej w Sharanie od kwietnia wspomagają kupione niedawno przez MON dwa opancerzone wozy ewakuacji medycznej Ryś. Kolejne dwa pojazdy są w Ghazni. W ubiegłym roku jeden z nich wykorzystywano w Iraku. – Wozy te kilkakrotnie uczestniczyły w zabezpieczeniu medycznym różnych akcji – mówi mjr Marek Piekarski, st. lekarz PGB w Sharanie. – Wspomagaliśmy saperów, a także dowoziliśmy żywność i wodę do zalanych przez ulewę wiosek w ramach akcji humanitarnej CIMIC. Zorganizowaliśmy wówczas w Rysiu punkt pomocy lekarskiej dla mieszkańców. Dowódcą jednego z Rysiów w Sharanie jest st. kpr. Krzysztof Gross z Warszawy. Wcześniej pełnił służbę jako kie-

w Sharanie
MARIUSZ KONARSKI

rowca na misjach w Libanie oraz Iraku. – Po kilku wyjazdach poza bazę mogę powiedzieć, że pojazd spełnia swą funkcję, choć mógłby być lepiej opancerzony od spodu. Zbędnym balastem w Afganistanie są pędniki do pływania, natomiast przydałaby się automatyczna skrzynia biegów. Bardzo dobrym pomysłem jest napęd na wszystkie osie, przez co pojazd nie grzęźnie – mówi kapral. W celu obserwacji i serwisowania Rysiów do Afganistanu przybyło dwóch przedstawicieli producenta – Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych z Poznania. Mają zadbać o to, aby dzięki zebranym uwagom i opiniom użytkowników nasze siły zbrojne dysponowały dobrym wozem ewakuacji medycznej. 
Mariusz Konarski jest naszym korespondentem w Afganistanie

EKSPERT

Mjr Marek Piekarski,

st. lekarz PGB w Sharanie: – Plusem Rysia jest dużo miejsca dla pacjentów i zespołu medycznego oraz klimatyzacja. Należałoby natomiast wyeliminować wysoki poziom hałasu w trakcie jazdy, jak również ostre krawędzie przy peryskopach. W Rysiu można udzielać podstawowej pomocy medycznej, gdyż wyposażono go w instalację tlenową, jest miejsce na defibrylator, opatrunki i leki dla dużej grupy poszkodowanych. W porównaniu z amerykańską karetką na bazie HMMWV nasz pojazd oferuje większy komfort.

Polska Zbrojna 31

NASZYM OKIEM

Defiladę obserwowali m.in. minister obrony narodowej Aleksander Szczygło i szef Sztabu Generalnego WP gen. Franciszek Gągor (na zdjęciu).

TA D E U S Z W RÓ B E L

Tegoroczną defiladę w Paryżu z okazji obchodzonego 14 lipca święta narodowego Francji otworzyli wojskowi z państw Unii Europejskiej. Przez Pola Elizejskie maszerowali m.in. żołnierze Batalionu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego.

32 Polska Zbrojna

nr 30/2007

nr 30/2007

Polska Zbrojna 33

TADEUSZ WRÓBEL

Z

WOJSKA LĄDOWE
Zaczęła się reorganizacja wojskowych straży pożarnych. Od połowy czerwca funkcjonują one po nowemu. Decyzja ministra obrony określa zasady przeformowania zgodnie z nową strukturą tych placówek, które istnieją, a także reguły rozformowania tych, które po uzgodnieniu z dowództwami rodzajów sił zbrojnych będą likwidowane. Pojawią się też nowe pododdziały straży. – Dążymy do tego, by wojskowi strażacy, których będzie więcej, dysponowali nowoczesnym i niezawodnym sprzętem ratowniczo-gaśniczym, a służbę pełnili w typowych strażnicach pożarnych Zgodnie z postanowieniami decyzji ministra obrony w sprawie funkcjonowania wojskowych straży pożarnych, zostały one podzielone na trzy kategorie. W zależności od lokalizacji straży – lotnisko, inny rodzaj jednostki – w kategorii I służyć będzie 15 (18), w II – 27 (30), a w III – 40 (43) strażaków. Inny dokument, „Plan rozwoju systemu zabezpieczenia przeciwpożarowego Sił Zbrojnych RP na lata 2007–2012” zawiera m.in. harmonogram przeformowania (rozformowania) wojskowych straży pożarnych w latach 2007–2011. Zakłada on funkcjonowanie w Siłach Zbrojnych RP 84 pododdziałów wojskowych straży pożarnych. Powiększenie etatów wojskowych straży pożarnych skutkuje koniecznością pozyskania nowych strażaków. Kryteria doboru są jasno określone. Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji określa zarówno ich wykształcenie ogólne na poziomie średnim, jak i kwalifikacje zawodowe. Każdy strażak, w zależności od zajmowanego sta-

Więcej
JAC E K S Z U S TA KOW S K I

Reorganizacja wojskowej straży dwukrotnie powiększy szeregi strażaków w WP. To efekt ich uzawodowienia oraz wymogu pełnienia służby na zmiany.

– mówi ppłk Marek Szymański, zastępca szefa Wojskowej Ochrony Przeciwpożarowej. Ostatnio nową strażnicę otwarto w 1 Pułku Specjalnym Komandosów w Lublińcu. Siły Powietrzne rozpoczęły budowę dwóch nowoczesnych obiektów w Powidzu i Łasku. Wiele strażnic to jednak budynki zaadaptowane do potrzeb strażaków. – Nie wszystkie wyglądają tak jak ta nowo otwarta w Lublińcu. Mam nadzieję, że w trakcie reorganizacji uda nam się stworzyć wszystkim strażakom odpowiednie warunki do służby – komentuje pułkownik.

ZAWODOWCY NA ZMIANY
Reorganizacja wojskowej straży dwukrotnie powiększy szeregi strażaków w WP. To efekt uzawodowienia straży oraz wymogu pełnienia służby na zmiany. Obecnie w Wojskowej Straży Pożarnej w 1 Pułku Specjalnym Komandosów wraz z komendantem jest dziewięciu strażaków. Wkrótce będzie ich dwukrotnie więcej. – Obowiązuje nas system ZAWODOWCY czterozmianowy. Czyli Według nowej koncepcji rozw przypadku Lublińca, woju wojskowych straży pożargdzie powstanie straż nych wszystkie pododdziały tych I kategorii w sile straży będą uzawodowione, a służyć 18 osób, będzie na w nich mają żołnierze zawodowi, zmianie czworo ludzi strażacy Państwowej Straży – jeden zastęp – wyjaPożarnej oddelegowani do pełśnia ppłk Szymański. nienia służby w WOP oraz – Ponadto w pododdziapracownicy wojska. le są komendant, który pracuje w systemie codziennym, oraz dodatkowy kierowca. 34 Polska Zbrojna
nr 30/2007

nowiska, musi ukończyć: kurs szeregowych pożarnictwa lub szeregowych i podoficerów pożarnictwa albo legitymować się tytułem technika pożarnictwa. Według nowej koncepcji rozwoju, wszystkie pododdziały wojskowych straży pożarnych będą uzawodowione, a służbę w nich pełnić będą żołnierze zawodowi, strażacy Państwowej Straży Pożarnej oddelegowani do pełnienia służby w WOP oraz pracownicy wojska. Każdy strażak z PSP może wystąpić do kompetentnego organu Państwowej Straży Pożarnej z wnioskiem, że chciałby pełnić służbę w strukturach WOP. Jeśli uzyska zgodę, a w wojskowej straży będą wolne etaty, zostanie wyznaczony do pełnienia w niej służby, zachowując jednocześnie status strażaka PSP.

INWESTYCJE W SPRZĘT
Zmiany etatowe w wojskowych strażach pożarnych muszą iść w parze z inwestycjami w sprzęt i wyposażenie. – Mamy dużo nowego sprzętu, który wciąż unowocześniamy – mówi zastęp-

ca szefa WOP. – Nie ukrywam, że dysponujemy jeszcze pewną liczbą samochodów starszego typu. Sukcesywnie jednak będą one wymieniane. Te, które będą spełniać jeszcze określone parametry techniczne, przekażemy ochotniczym strażom pożarnym. W tym roku planujemy zakup siedmiu lotniskowych samochodów ratowniczo-gaśniczych, które poprawią stan zabezpieczenia lotnisk Sił Powietrznych. W ramach reorganizacji wojskowych straży nie zmieni się zasadniczo struktura WOP. Obecnie tworzą ją: Inspektorat, dziesięć delegatur WOP rozmieszczonych na terenie kraju oraz wojskowe straże pożarne. Do struktury organizacyjnej włączona zostanie również Szkoła Specjalistów Pożarnictwa. Zdaniem ppłk. Marka Szymańskiego, pozwoli to na skuteczną realizację zadań związanych ze sprawowaniem nadzoru nad przestrzeganiem przepisów ochrony przeciwpożarowej oraz organizowaniem i prowadzeniem akcji ratowniczych.  EKSPERT

FLESZ
KRAŚNIK. Jak co roku w Kraśniku obchodził swoje święto 24 Pułk Ułanów. Podczas uroczystości, która odbyła się 7–8 lipca, zgodnie z rozkazem ministra obrony narodowej 2 Batalion Czołgów z 10 Brygady Kawalerii Pancernej przejął tradycje i barwy 24 Pułku Ułanów, zmieniając nazwę na 24 Batalion Ułanów. Odczytano także Apel Poległych, zwiedzono Muzeum 24 Pułku Ułanów, odbyła się okolicznościowa msza św. Aby wyrazić szacunek dla osób najbardziej zaangażowanych w kontynuowanie i pielęgnację tradycji, uchwałą Zarządu Koła Koleżeńskiego 24 Pułku Ułanów wręczono odznaki honorowe, m.in. gen. bryg. Bogusławowi Samolowi oraz płk. Arturowi Łagodzie – obecnemu dowódcy batalionu. Uroczystość uświetniła asysta Kompanii Honorowej 10 BKPanc, orkiestry wojskowej garnizonu lubelskiego i Orkiestry Reprezentacyjnej Wojsk Lądowych.

Ppłk Marek Szymański,
zastępca szefa Wojskowej Ochrony Przeciwpożarowej: – Wojskowych strażaków szkolimy w 1 Ośrodku Szkolenia Kierowców w Grupie k. Grudziądza. Jednak powinno się to odbywać w jednostce organizacyjnej Wojskowej Ochrony Przeciwpożarowej. Dlatego też w planie rozwoju systemu zabezpieczenia przeciwpożarowego SZRP na lata 2007– –2012 przewidzieliśmy etat Szkoły Specjalistów Pożarnictwa zlokalizowanej właśnie w Grupie. Już podjęliśmy odpowiednie kroki w kierunku jej utworzenia i mam nadzieję, że szkoła niedługo powstanie. Mamy do przeszkolenia wielu ludzi, których w sumie w wojskowych strażach pożarnych będzie blisko 2 tysiące. Musimy się spieszyć, gdyż zgodnie z zapisami ustawy o zmianie ustawy o ochronie przeciwpożarowej, wszyscy strażacy muszą spełniać określone wymagania (wykształcenie ogólne i kwalifikacje zawodowe) do czerwca 2010 r. Jeśli nie zdążą ich uzupełnić, to z mocy ustawy stracą prawo do wykonywania zawodu strażaka i zostaną zwolnieni. Problem ten dotyczy wielu naszych strażaków. Przed nami więc olbrzymie zadanie przeszkolenia tych ludzi.

JACEK SZUSTAKOWSKI

SŁUPSK. Jak zachować się, gdy wybuchnie pożar, jak nie stracić zimnej krwi i odpowiednio zareagować w sytuacji zagrożenia – to temat praktycznego szkolenia przeciwpożarowego zorganizowanego 12 lipca w 7 Brygadzie Obrony Wybrzeża. Kadra, żołnierze zsw i pracownicy wojska zatrudnieni w instytucjach garnizonowych wzięli udział w szkoleniu przeciwpożarowym połączonym z ćwiczeniem sprawdzającym system ratunkowo-gaśniczy. Wykorzystanie w czasie pokazu sprzętu Wojskowej Straży Pożarnej oraz sił i środków Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku koordynował kierownik ćwiczeń kpt. Stanisław Stereńczak. Celem szkolenia było sprawdzenie umiejętności osób funkcyjnych odpowiedzialnych za organizację akcji gaśniczo-ewakuacyjnej w razie pożaru, doskonalenie działania służb dyżurnych i pododdziałów w wykonywaniu zadań przewidzianych dla nich w planie ochrony przeciwpożarowej oraz sprawdzenie gotowości bojowej sił i środków straży pożarnej przewidzianych do udziału lub użycia w akcji gaszenia pożaru w jednostce.

Oprac. G.P.

nr 30/2007

Polska Zbrojna 35

SIŁY POWIETRZNE

wśród Spokój
PIOTR LASKOWSKI

Opadły pierwsze emocje związane z przejmowaniem samolotów F-16 w Krzesinach. W 31 Bazie Lotniczej trwa intensywne szkolenie polskich pilotów, którzy muszą być za dwa lata gotowi do pełnienia misji w ramach Air Policing.
Szkolenie polskich pilotów F-16 jest priorytetem nie tylko dla Sił Powietrznych, ale i narodowym. Samoloty te bowiem są przeznaczone do misji poza granicami kraju, podczas gdy MiG-29 będą wykonywały zadania w ramach polskiej obrony powietrznej, a Su-22 przewidziano do wsparcia Wojsk Lądowych i Marynarki Wojennej.

Powrót do normalności

Trzy pytania do dowódcy 2 Brygady Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu gen. bryg. pil. WŁODZIMIERZA USARKA
Na czym obecnie brygada skupia największą uwagę, jeśli chodzi o szkolenie pilotów F-16? – Zgodnie z naszymi zobowiązaniami wobec NATO musimy przygotować odpowiednią liczbę załóg wyszkolonych we wszystkich warunkach atmosferycznych i do poziomu Combat Ready. Czy współpraca polskich pilotów z amerykańskimi układa się dobrze? – Bardzo dobrze, ale oni mają u siebie trochę inny program szkolenia i inne przepisy. Zdarza się więc, że występują rozbieżności i różnice zdań. W przyszłym roku rozpoczną się loty 10 Eskadry w Łasku. Czy nie obawia się Pan wystąpień okolicznych mieszkańców, podobnie jak to się dzieje w przypadku Marlewa niedaleko Krzesin? – Władze Łasku są do wojska pozytywnie nastawione. Tam nie ma problemu hałasu, jest za to duża życzliwość miejscowych.
Rozmawiał Piotr Laskowski

Czas przed przybyciem polskich pilotów z USA był najtrudniejszym momentem wdrażania samolotów F-16 do armii. Ludzie byli nerwowi, bo cały czas uczyli się nowego sprzętu i innego myślenia związanego z nieznaną techniką. Już w trakcie obsługi należało zmienić wiele przepisów. A czas naglił. Sami piloci mieli podobne odczucia podczas szkolenia lotniczego w USA, gdzie już na samym początku przekonali się, że język angielski na trzecim poziomie w Polsce znacznie różni się od tego w USA. Teraz jednak szkolenie w kraju idzie zgodnie z planem. – W połowie roku osiągnęliśmy połowę nalotu i oby tak było dalej. Poślizgów nie ma – mówi rzecznik Sił Powietrznych mjr Wiesław Grzegorzewski. Dla pilotów pierwszej grupy, która powróciła z USA, indywidualny nalot wynosi 180 godzin w roku, a najlepsi już teraz wylatali prawie sto.

nowski. Siły Powietrzne dążą do tego, żeby piloci z pierwszej grupy przybyłej z USA docelowo byli instruktorami i przeszkalali kolejnych pilotów. Do tej pory wróciło ich 12. Część z nich kończy szkolenie instruktorskie, a pozostali, czyli ci, którzy wrócili ostatnio, szkolą się w dowodzeniu ugrupowaniami. Wszyscy pracują w Krzesinach w ramach jednej grupy szkoleniowej, której dowódcą jest ppłk pil. Rościsław Stepaniuk. Zresztą jego 3 Eskadra ma w przyszłości wykonywać zadania eskadry szkolnej. Rolę instruktorów powoli przejmują Polacy. – Można ocenić, że już 90 proc. lotów z tzw. treningu ciągłego odbywa się bez instruktorów amerykańskich

z 48
W 31 Bazie Lotniczej znajduje się już 19 samolotów F-16 spośród 48 zakupionych przez Polskę. Wszystkie samoloty, które do tej pory pojawiły się w Krzesinach, są przeznaczone dla 3 i 6 eskadr. 10 Eskadra z Łasku otrzyma je w ostatniej kolejności. Zadania w powietrzu wykonuje stale ok. 8–10 maszyn. W samolotach przyjętych ostatnio zdarzają się tylko drobne usterki, ale są usuwane na bieżąco. Jak mówi rzecznik Sił Powietrznych mjr Wiesław Grzegorzewski, cztery najnowsze „efy”, które trafiły do Krzesin, nie miały żadnych usterek. Pierwsze dostawy uzbrojenia do F-16 spodziewane są jesienią. Być może jeszcze tym roku na poligonie zostaną użyte ćwiczebne środki bojowe (bomby BDU-33).

Polscy instruktorzy
Uprawnienia instruktorskie jako pierwszy zdobył dowódca 3 elt ppłk pil. Rościsław Stepaniuk, który był na szkoleniu w USA w grupie sześciu pilotów. Później otrzymał je zastępca dowódcy 6 elt mjr pil. Cezary Wiśniewski. Teraz ma je już czterech pilotów. Pozostali dwaj to dowódca 6 elt ppłk pil. Zbigniew Zawada i dowódca 10 elt ppłk pil. Dariusz Mali-

36 Polska Zbrojna

nr 30/2007

ód Jastrzębi
– mówi dowódca 2 BLT gen. bryg. pil. Włodzimierz Usarek. To ważny narodowy element szkolenia. A kiedy Polacy przejmą całkowicie loty szkolne? Wygląda na to, że Amerykanie zostaną u nas jeszcze ponad rok. – Ich pobyt jest obwarowany umową MTT (Mobile Training Team) o mobilnym zespole szkoleniowym, która przewiduje dwuletni pobyt instruktorów w Polsce – mówi szef szkolenia 2 BLT ppłk pil. Michał Erdmański. Liczba Amerykanów bywa różna w zależności od etapu szkolenia i intensywności wykonywania lotów przez polskich pilotów.

FLESZ
KOSZALIN. Szef wojsk radiotechnicznych Sił Powietrznych gen. bryg. Michał Jackiewicz 7 lipca promował na pierwszy stopień podoficerski 89 elewów (w tym osiem kobiet) Szkoły Podoficerskiej Sił Powietrznych. Prymusem promocji 2007 został kpr. Błażej Kwieciński, ze średnią ocen 4,84. Wszyscy podoficerowie po urlopie wypoczynkowym udadzą się do przydzielonych jednostek wojskowych, gdzie podpiszą kontrakty na dalsze pełnienie służby wojskowej.

ŻADEN POLSKI PILOT NA F-16 NIE JEST PRZESZKOLONY DO POZIOMU COMBAT READY, KTÓRY JEST SWOISTĄ PRZEPUSTKĄ DO WYKONYWANIA MISJI BOJOWYCH

Wszyscy piloci, którzy powrócili z USA, latają samodzielne. Ale na razie, zgodnie z harmonogramem, żaden polski pilot na F-16 nie jest przeszkolony do poziomu Combat Ready, który jest swoistą przepustką do wykonywania misji bojowych. To sprawa kilku najbliższych lat. – Eskadry będą osiągać gotowość stopniowo. Pierwsza rozpocznie ten proces pawdopodobnie pod koniec przyszłego roku – mówi dowódca 6 Eskadry ppłk pil. Dariusz Malinowski. Polska zadeklarowała dwa samoloty z pilotami wyszkolonymi do poziomu Combat Ready powietrze–ziemia i cztery do poziomu powietrze–powietrze. Sami Amerykanie w Krzesinach nie są wyszkoleni do pełnego poziomu Combat Ready. Wielozadaniowość F-16 sprawia, że pilot „może być Combat Ready” w zadaniach powietrze–ziemia, ale niekoniecznie w zadaniach powietrze–powietrze. – Pilotów, którzy są w pełni Combat Ready, czyli przygotowani do wszystkich rodzajów zadań, jest mało nawet w lotnictwie amerykańskim – dodaje ppłk Erdmański. Na razie nie wiadomo jeszcze, w którym kierunku pójdzie to szkolenie i który z poziomów będzie realizowany jako pierwszy.

MALBORK. Minister obrony narodowej Aleksander Szczygło 11 lipca przebywał z wizytą w 22 Bazie Lotniczej i 41 Eskadrze Lotnictwa Taktycznego w Malborku. Towarzyszył mu dowódca sił powietrznych gen. dyw. pil. Andrzej Błasik. Podczas wizyty minister zapoznał się z zadaniami wykonywanymi przez jednostki, w tym ze stanem realizacji szkolenia lotniczego oraz warunkami pracy i służby. Obejrzał także wystawę statyczną sprzętu zabezpieczenia lotów oraz samolot MiG-29 wraz z uzbrojeniem.

POWIDZ. Dowodzenie 33 Bazą Lotniczą w Powidzu objął płk dypl. pil. Lesław Dubaj. W uroczystości, która odbyła się 3 lipca, uczestniczyli m.in.: dowódca 2 Brygady Lotnictwa Taktycznego gen. bryg. pil. Włodzimierz Usarek oraz dowódca 3 Brygady Lotnictwa Transportowego gen. bryg. pil. Sławomir Kałuziński.

W kolejce do „efa”
Część pilotów, którzy są obecnie w USA, nie będzie tam latała na F-16. Mogą oni bowiem to robić od podstaw dopiero u nas. Z kolei inna kilkunastoosobowa grupa odbędzie całe szkolenie wyłącznie w Polsce. – Piloci wchodzący w jej skład zostaną dołączeni do szkolenia bezpośrednio z eskadr lotnictwa taktycznego, w których na co dzień latają na samolotach Su-22 i MiG-29 – mówi ppłk Erdmański. Piloci przeszli pozytywnie weryfikację zdrowotną i ich szkolenie ukierunkowane już jest na elementy taktyczne charakterystyczne dla zadań, które czekają ich w przyszłości. Swoje szkolenie rozpoczną prawdopodobnie w przyszłym roku. Niestety, odbędzie się to kosztem eskadr, w których do tej pory służą. Jednak to rozwiązanie kadrowe jest jedyną drogą do osiągnięcia współczynnika 1,5 pilota na samolot F-16. 
nr 30/2007

POZNAŃ. Od 8 do 14 lipca w 31 Bazie Lotniczej w Krzesinach trwały Spadochronowe Mistrzostwa Wojska Polskiego i Regionalne Mistrzostwa CISM (Międzynarodowej Rady Sportu Wojskowego). Polscy skoczkowie w klasyfikacji generalnej okazali się najlepsi. Zawodnicy konkurowali w celności lądowania indywidualnej i drużynowej oraz w akrobacji zespołowej. – Takie skoki odbywają się z wysokości 3200 m w pięcioosobowym składzie – wyjaśnia Maciej Antkowiak, sędzia główny zawodów. Wylosowane układy figur wykonywało czterech skoczków – piąty filmował ewolucje. Dostarczony przez niego zapis akrobacji stanowił dla 12 sędziów podstawę do oceny. – Najlepsze drużyny na świecie, do których zaliczana jest także reprezentacja Polski, potrafią w nakazanym czasie 35 s czynnego spadania wykonać aż 32 figury – mówi dyrektor sportowy mistrzostw i komendant Ośrodka Szkolenia Służby Wysokościowo-Ratowniczej w Bydgoszczy ppłk Krzysztof Szopiński. Sędziowie oceniają liczbę wykonanych ewolucji i ich jakość.

Oprac. G.P.

Polska Zbrojna 37

MARYNARKA WOJENNA
Nowy dowódca „Pułaskiego” ma 36 lat. Jest absolwentem Akademii Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych Ameryki w Annapolis oraz gdyńskiej AMW. Uczelnię za Atlantykiem skończył jako pierwszy przedstawiciel naszej floty.

Urodził się marynarzem
MARIAN KLUCZYŃSKI

ie, że czeka go trudne zadanie, by dorównać poprzednikowi, lubianemu i szanowanemu przez załogę oraz przełożonych kmdr. por. Krzysztofowi Mazurkiewiczowi. – Mam nadzieję, że uda mi się godnie go zastąpić – tymi słowami kmdr por. Piotr Nieć ob-

W

jął 6 bm. dowództwo fregaty rakietowej ORP „Gen. Kazimierz Pułaski”.

Skazany na morze
Urodził się w Pucku. Dorastał w typowo morskim garnizonie w Helu, gdzie niemal każdy mieszkaniec był związany z siłami zbrojnymi – albo jako żołnierz zawodowy, albo pracownik wojska. Nic więc dziwnego, że już we wczesnym dzieciństwie zrodziło się marzenie o służbie w MW. W marynarskich garnizonach niemal każdy maluch od przedszkola chciał być marynarzem, ba – kapitanem. Piotr był skazany na morze. Ojciec, oficer Marynarki Wojennej, często zabierał go na okręt, którym dowodził. Takie wizyty to dla chłopca frajda – mógł wszystkiego dotknąć, pokręcić kołem sterowym, założyć hełm. Był coraz bardziej pewien, kim chce zostać. Po przeprowadzce z rodzicami do Gdyni-Oksywia niewiele się zmieniło. Osiedle typowo wojskowe, na podwórku królowały zabawy militarne, głównie związane z morzem. W podstawówce, do której trafił, większość uczniów stanowiły dzieci wojskowych. Ponadto na Oksywiu Piotr bywał częstym gościem w porcie wojennym i na okrętach. Jak podkreśla, nigdy nawet przez chwilę nie pomyślał
nr 30/2007

MARIAN KLUCZYŃSKI (2)

Przełożeni uważają, że kmdr por. Piotr Nieć da sobie radę. Ma u nich wysokie notowania – w skali dziesięciopunktowej dają mu „dziesiątkę”

38 Polska Zbrojna

FORUM

| SŁUŻBA | WYDARZENIA | LUDZIE | MILITARIA | W GARNIZONIE | PORADY | ŚWIAT | TO I OWO | SPORT | HISTORIA

o innym zawodzie. Konsekwentnie dążył do realizacji marzeń – zdobycia oficerskich szlifów, służby na okręcie podwodnym i dowodzenia nim. Dziwne, bo ojciec służył na ścigaczach okrętów podwodnych, a więc szkolił się w ich zwalczaniu, a on chciał zostać podwodniakiem.

dzenia „pomoże” mu czapka okrętowa, którą zostawił mu przekazujący ster kmdr por. Krzysztof Mazurkiewicz. Darczyńca zapewnił, że przynosi ona szczęście, a załoga, przez wzgląd na poprzednika, będzie czuła większy respekt dla osoby ją noszącej. Komandor Nieć jest skromny, niechętnie mówi osobie. Jeżeli coś postanowi, Staż na krążowniku konsekwentnie to realizuje. Mamy naPo maturze, tak jak postanowił, rozpo- dzieję, że tak będzie nadal. Przejmując czął studia w gdyńskiej AMW na Wy- dowodzenie fregatą, postawił sobie za dziale Nawigacji i Uzbrojenia Okrętowe- cel utrzymanie jej wysokiej pozycji go. Na drugim roku nauki znalazł się w morskim rodzaju sił i NATO. w gronie kandydatów na studia w ame– Chciałbym pomyślnie przejść cały rykańskiej uczelni. Pomyślnie przeszedł cykl szkolenia dopuszczającego do stagęste sito selekcji, pokonując pozosta- łego zespołu Sił Odpowiedzi NATO łych kandydatów. W Annapolis też nie (Standing NATO Maritime Group 1 miał problemów z nauką. – SNMG 1) – deklarował po objęciu doStarał się również jak najlepiej wyko- wództwa. – Wiem dobrze, że załogę rzystać praktyki na jednostkach amery- ORP „Gen. K. Pułaski” stać na to. kańskiej marynarki wojennej, jakie miał W przeszłości już to udowadniała. Mupo każdym roku studiów. Najbardziej ce- simy wziąć udział w kilku międzynani sobie staż po drugim roku, na nowo- rodowych ćwiczeniach, aby się rozruczesnym krążowniku rakietowym szać i zgrać. Myślę, że szkolenie w reUSS „Gettysburg”, nomowanym ośrodKmdr por. Piotr Nieć którym w 1994 r. ku NATO FOST przypłynął do Europy w Wielkiej Brytanii nigdy nie myślał na ćwiczenia „Balpozwoliłoby nam o dowodzeniu jednostką tops”, odwiedzając osiągnąć najwyższy przy okazji Gdynię. poziom, zważywszy takiej klasy Po powrocie ze Staże mamy nowych nów Zjednoczonych członków załogi jak „Pułaski”. Ale liczy, dokończył studia – podkreślił kmdr że „pomoże” mu w gdyńskiej uczelni, Nieć. uzyskując tytuł magiPrzełożeni uwaw tym czapka okrętowa, stra. Z dyplomem trażają, że da sobie raktórą zostawił mu fił na okręt podwoddę. Ma u nich wysony ORP „Wilk”, na kie notowania, będą przekazujący ster stanowisko oficera go wspierać. Mókmdr por. Krzysztof torpedowego. wią, że jest człowieGdyby nie transfer kiem ułożonym Mazurkiewicz podarowanej przez i ambitnym. Cenią rząd Stanów Zjednoczonych fregaty rakie- go zwłaszcza za wiedzę, upór i niezwytowej, byłby nadal podwodniakiem. A tak, kłe opanowanie. Podkreślają, że jego ze znajomością języka, trafił do nowo two- ważnymi atutami są znajomość angielrzonej załogi fregaty. Zamustrował na ORP skiego i francuskiego oraz doświadcze„Gen. K. Pułaski”, z którym jest związany nie, jakie zdobył podczas służby na od siedmiu lat, z krótką przerwą na służbę okręcie podwodnym. na stanowisku starszego oficera operacyjWykonując zadania zwalczania okręnego w dowództwie Dywizjonu Zwalcza- tów podwodnych, które są podstawowe nia Okrętów Podwodnych oraz zastępcy do- dla „Pułaskiego”, będzie myślał kategowódcy okrętu na bliźniaczej jednostce ORP riami podwodniaka, a więc potencjalne„Gen. T. Kościuszko”. Był przy jego przyj- go przeciwnika. Los sprawił więc, że mimowaniu od Amerykanów, uczestniczył mo woli poszedł w ślady ojca – nie tylw najważniejszych wydarzeniach – pierw- ko zakładając marynarski mundur, ale szym podniesieniu, jeszcze w Norfolk także szkoląc się do poszukiwania i zwal(15 marca 2000 r.), biało-czerwonej bande- czania okrętów podwodnych. Szkoda, że ry, a trzy miesiące później w chrzcie okrę- ojciec nie doczekał tej chwili – tragicztu i wcieleniu go do linii. Potem były inne na śmierć wyrwała go z szeregów maryważne epizody, aż ziściło się marzenie o do- narki. Wszyscy znajomi Piotra wyrażawodzeniu okrętem. ją przekonanie, że będzie dobrym doNigdy nie myślał o jednostce takiej kla- wódcą i są zgodni, że zasłużenie dostąsy. Liczy, że w trudnym zadaniu dowo- pił tego zaszczytu. 
nr 30/2007

FLESZ
GDYNIA. Morską praktykę na ORP „Wodnik” rozpoczęli 7 lipca słuchacze Akademii Marynarki Wojennej. 43 podchorążych II roku Wydziału Nawigacji i Uzbrojenia Okrętowego oraz Wydziału Mechaniczno-Elektrycznego, a także 23 cywilnych słuchaczy Wydziału Nawigacji AMW pod dowództwem kmdr. por. Roberta Żywca zawinie do trzech portów: Dublin w Irlandii, Pireaus w Grecji i Brest we Francji. Trasa rejsu liczy ponad 8 tys. mil morskich. Słuchaczy AMW, kadrę dydaktyczną oraz członków załogi „Wodnika” żegnali przedstawiciele komendy marynarskiej uczelni z jej komendantem-rektorem kontradm. Czesławem Dyrczem na czele oraz dowództwa 3 Flotylli Okrętów z dowódcą kmdr. Markiem Kurzykiem, a także rodziny, bliscy i znajomi.

ŚWINOUJŚCIE. Uroczyste przekazanie obowiązków komendanta Portu Wojennego Świnoujście odbyło się 9 lipca. Na stanowisko to został wyznaczony kmdr Jarosław Grochowina. W uroczystości uczestniczyli: dowódca 8 Flotylli Obrony Wybrzeża kontradmirał Jerzy Lenda, dowódcy jednostek wojskowych flotylli, lokalne władze samorządowe, goście oraz kadra i żołnierze jednostki wojskowej. W Komendzie Portu Wojennego Świnoujście kmdr Grochowina służbę pełni od 1995 r. – wcześniej zajmował stanowiska służbowe od starszego oficera po szefa sztabu – zastępcę komendanta.

USTKA. Uroczystość przekazania obowiązków komendanta Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej i dowódcy Garnizonu Ustka odbyła się 11 lipca. Kmdr dypl. Zenon Juchniewicz, który był wcześniej dowódcą 1 Morskiego Pułku Strzelców, zastąpił kmdr. dypl. Ryszarda Filińskiego. W uroczystości wzięli udział: szef szkolenia Marynarki Wojennej wiceadmirał Maciej Węglewski, kontradmirał Andrzej Rosiński – szef Szkolenia Morskiego, dowódcy jednostek wojskowych garnizonów Ustka, Słupsk i Wicko Morskie, przedstawiciele służb mundurowych, władz samorządowych i administracyjnych regionu słupskiego, byli komendanci CSzMW, kadra i pracownicy centrum.

Oprac. G. P.

Polska Zbrojna 39

ŻANDARMERIA WOJSKOWA

Powiedz, ile masz...
PAULINA GLIŃSKA

P
40 Polska Zbrojna

Od 2008 r. wszyscy oficerowie Wojska Polskiego oraz podoficerowie służący w logistyce i finansach, będący funkcjonariuszami publicznymi, prawdopodobnie będą składać coroczne oświadczenia finansowe. Po co? Ano po to, by ich działalność i zachowania – zgodnie z postulatami – były jawne i przejrzyste.
OŚWIADCZENIA MAJĄTKOWE mają m.in. motywować żołnierzy, aby dbali o przejrzystość swojego majątku, oraz zniechęcać ich do angażowania się w niepewne interesy.

Przepisy o składaniu oświadczeń powstały po to, by przeciwdziałać korupcji w wojsku oraz zapobiegać innym niepożądanym zjawiskom. Jak mówi Żandarmeria Wojskowa, mają także na celu motywowanie żołnierzy, aby dbali o przejrzystość swojego majątku oraz zniechęcanie ich do angażowania się w niepewne interesy. Oświadczenie o swoim stanie majątkowym powinni złożyć ministrowi obrony narodowej żołnierze zawodowi, którzy zajmują stanowisko służbowe dowódcy jednostki wojskowej, jego zastępcy lub głównego księgowego (art. 58 ust. ustawy z 11 września 2003 r.). Zmiany w ustawie (od 1 stycznia 2008 r.) przewidują, że oświadczenia takie będą składać wszyscy oficerowie oraz podoficerowie pełniący służbę w organach finansowych i logistycznych. Poszerzy się zatem liczba osób, które corocznie, do 31 marca będą musiały „wyspowiadać” się ze swego majątku według stanu na 31 grudnia roku ubiegłego.

Analiza oświadczeń
Analizy danych zawartych w oświadczeniach majątkowych, w których powinny się znaleźć m.in. informacje dotyczące majątku odrębnego oraz objętego małżeńską wspólnością majątkową, dokonuje, w imieniu ministra obrony narodowej, komendant główny Żandarmerii Wojskowej. Oświadczenie sprawdzane jest pod względem formalnym, czyli kompletności (wymagane załączniki, własnoręcznie złożony podpis) oraz czytelności (brak skreśleń i poprawek). Przede wszystkim jednak porównuje się stan majątkowy żołnierza i posiadane przez niego możliwości uzyskania dochodów. Porównanie takie jednak nie do końca może być wiarygodne, bowiem, jak to w każdym środowisku bywa, są tacy, co oszczędzali, i tacy, którzy na bieżąco wydawali zarobiony grosz. Dlatego treść oświadczenia jest dodatSYLWIA GUZOWSKA

Kto złożył
W PIERWSZYM ROKU OBOWIĄZYWANIA PRZEPISÓW O SKŁADANIU OŚWIADCZEŃ w terminie złożyła je mniej niż połowa z 2 tys. żołnierzy. Dwa lata później, w 2006 r., według danych Żandarmerii Wojskowej obowiązku dopełniło już ponad 95 proc. żołnierzy. Na ogólną liczbę 1905 żołnierzy oświadczenia nie złożyło lub złożyło je po terminie 56 zobowiązanych. Ponadto część oświadczeń była niekompletna, gdyż nie zawierała informacji dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej przez małżonka, co jest wymagane ustawowo.

kowo porównywana z treścią oświadczeń złożonych wcześniej, a także innymi dokumentami. By potwierdzić informacje zawarte w oświadczeniu, Oddział Oświadczeń Majątkowych występuje m.in. do starostw powiatowych, urzędów gminy, urzędów skarbowych oraz rejestrów państwowych z wnioskami o udostępnienie danych. Ponadto w ramach wykonywanych czynności prowadzona jest współpraca z Biurem ds. Procedur Antykorupcyjnych MON i Centralnym Biurem Antykorupcyjnym. Po zakończonej analizie komendant główny Żandarmerii Wojskowej przedstawia wnioski

nr 30/2007

do zatwierdzenia ministrowi obrony narodowej. Każde oświadczenie stanowi tajemnicę służbową, chyba że żołnierz, który je złożył, wyrazi pisemną zgodę na ujawnienie zawartych w nim informacji. Bez zgody składającego jego dane może ujawnić jedynie minister obrony narodowej w szczególnie uzasadnionych przypadkach. Dotychczas okoliczności takie nie zaistniały i minister nie korzystał ze swojego uprawnienia.

oznacza to jednak, iż zachowanie takie jest zupełnie bezkarne, bowiem przepis obligujący do składania oświadczeń został zamieszczony w rozdziale mówiącym o uprawnieniach i obowiązkach służbowych żołnierzy zawodowych. Zgodnie z tym, niezastosowanie się do tego przepisu oznacza nieprzestrzeganie prawa, czyli krótko mówiąc – popełnienie przewinienia dyscyplinarnego, za które przełożony żołnierza może np. wymierzyć karę dyscyplinarną. Aby jednak jednoznacznie określić konsekwencje w przypadku niezłożenia oświadczenia, zmiany do ustawy przewidują, że żołnierza, który w nakazanym terminie nie złoży oświadczenia o stanie majątkowym, będzie można zwolnić z zawodowej służby wojskowej po jednorazowym pisemnym upomnieniu.

FLESZ
CIECHANÓW. 5 lipca trzej żołnierze zasadniczej służby wojskowej z 1 Pułku Artylerii leżeli na jezdni, utrudniając ruch pojazdów na jednej z ulic w Ciechanowie. Wszyscy szeregowi byli nietrzeźwi (rekordzista miał 2,33 promila alkoholu we krwi).

MIŃSK MAZOWIECKI. 3 lipca patrol z PŻW w Mińsku Mazowieckim zatrzymał szer. Michała Ł. i szer. Konrada K. z 23 Bazy Lotniczej w Mińsku Mazowieckim. Obaj żołnierze, od dwóch godzin samowolnie przebywający poza jednostką wojskową, pili piwo, ubrani w mundury polowe. Badanie wykazało, że szer. Michał Ł. miał 2,05 promila, a szer. Konrad K. – 2,75 promila alkoholu we krwi.

Autokontrola i kontrola
Wielu żołnierzy twierdzi, że wymóg składania oświadczeń to bat nad głową i rodzaj autokontroli mającej uświadomić, że ktoś czuwa nad przestrzeganiem prawa. W zasadzie, oddając wypełnione oświadczenie, powinniśmy liczyć się z tym, że akurat nas zechcą skontrolować. Mimo to dla niektórych sytuacja wygląda tak jak w przypadku PIT-ów: większość kombinuje, coś NA STRAŻY tam zaniży, czegoś „niePRAWA chcący” nie wpisze i liczy, Wielu żołnierzy twierdzi, że że właśnie jemu się upiewymóg składania oświadczeń cze. Jednak, jak mówią to bat nad głową i rodzaj autow żandarmerii, ten swokontroli mającej uświadoisty mechanizm przeciwmić, że ktoś czuwa nad działania korupcji to wysłaprzestrzeganiem nie do potencjalnych sprawprawa ców sygnału, iż zachowania korupcyjne nie będą tolerowane, a wszelkie tego przejawy, chociażby w postaci nieujawniania źródeł dochodu, spotkają się ze zdecydowaną Obowiązujące przepisy nie przewi- reakcją. Można się więc bać. Bo zedują w zasadzie żadnych konsekwen- znania podatkowe składają wszyscy cji w przypadku niezłożenia lub spóź- Polacy, a oświadczenia majątkowe nienia się ze złożeniem oświadcze- w wojsku niecałe 2 tys. Sprawdzić tę nia majątkowego przez żołnierza. Nie „garstkę” jest znacznie prościej. 

WARSZAWA. Na terenie Mazowieckiego Oddziału Żandarmerii Wojskowej 11 lipca odbyło się szkolenie profilaktyczne z zakresu bezpieczeństwa w ruchu drogowym dla kadry, żołnierzy służby zasadniczej i pracowników wojska KGŻW, MOŻW i OSŻW Warszawa. Szkolenie prowadzili przedstawiciele Ministerstwa Transportu, Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Zarządu Głównego Polskiego Czerwonego Krzyża oraz Komendy Stołecznej Policji. Podczas szkolenia przeprowadzono m.in. instruktaż pomocy przedmedycznej. Ciekawostką była prezentacja symulatora zderzenia drogowego, której dokonał przedstawiciel Instytutu Transportu Samochodowego. Urządzenie jest wyposażone w siedzisko oraz pasy bezpieczeństwa. Podstawa symulatora, przechylona pod kątem 40 st., po zwolnieniu dźwigni pozwala na pozorowanie jadącego pojazdu z prędkością ok. 9 km/godz. Uczestnicy doświadczenia mogli się osobiście przekonać, jakie przeciążenia działają na organizm (nawet przy niewielkiej prędkości) w czasie gwałtownego zatrzymania się pojazdu i jakie mogą być konsekwencje niezapięcia pasów bezpieczeństwa.

OŚWIADCZENIA MAJĄTKOWE

O

świadczenie powinno w szczególności zawierać informacje o posiadanych zasobach pieniężnych, nieruchomościach oraz udziałach i akcjach w spółkach handlowych, jak również o majątku nabytym

przez żołnierza zawodowego albo jego małżonka w drodze przetargu od państwowych osób prawnych oraz jednostek samorządu terytorialnego. Ponadto powinny się w nim również znaleźć dane dotyczące pro-

wadzenia działalności gospodarczej oraz pełnienia przez małżonka żołnierza zawodowego funkcji w spółkach handlowych lub spółdzielniach, z wyjątkiem rady nadzorczej spółdzielni mieszkaniowej.

WARSZAWA. 5-osobowa drużyna Żandarmerii Wojskowej wzięła udział w programie „Familiada”. Nagranie odbyło się 10 lipca. Przeciwko żandarmom wystartowała rodzina Łabęckich z Warszawy. Zawodnicy musieli zmierzyć się z pytaniami typu: „Czego najbardziej boją się ludzie?”, „Co to jest garderoba?” oraz „Co pływa po wodzie?”.

Oprac. G.P.

nr 30/2007

Polska Zbrojna 41

WOJSKO OPINIE
Decyzje podtrzymujące funkcjonowanie jednostek w niektórych garnizonach budzą wątpliwości. Wpływ na to mają różne czynniki, czasami całkowicie niepozwalające na racjonalne dysponowanie publicznymi środkami przeznaczanymi na armię, które – nie dość, że jest ich mało – to jeszcze są w ten sposób marnowane.

C

zęsto słyszeliśmy, jak to jednostki wojskowe są uciążliwe dla lokalnych społeczności i środowiska naturalnego oraz jakie to armia powinna płacić wysokie podatki lokalne. Ale niech tylko pojawi się informacja o likwidacji garnizonu, od razu dają się słyszeć głosy społecznego protestu – dlaczego u nas? Dlaczego likwiduje się największego pracodawcę? Nagle jednostka okazuje się nienaruszalnym dobrem. Do boju ruszają wójtowie, burmistrzowie i inni działacze samorządowi, a w Warszawie są „uruchamiani” posłowie z danego terenu. I okazuje się, że jednostka zostaje. Nie przeszkadza, że w wyniku protestów przeciwko wojskowemu zagrożeniu zli-

kwidowano w promieniu wielu kilometrów strzelnice, place ćwiczeń zostały przez gminy i miasta odebrane, bo znajdowały się na atrakcyjnych i ważnych dla rozwoju lokalnego terenach, nie zawsze tylko z publicznego punktu widzenia. Efekty mamy takie jak decyzje: są jednostki, w których szkolenie w warunkach garnizonowych jest „szkieletowe” i nieefektywne. Aby odbyć strzelanie, trzeba przejechać nawet sto kilometrów w jedną stronę, np. z Zegrza do Ciechanowa albo z Krakowa do Bielska-Białej. Gdzie tu racjonalność ekonomiczna? To wyrzucanie w błoto pieniędzy podatników.

Zamówienie na orkiestrę
Owszem, tzw. koszty społeczne to też czynnik, z którym należy się liczyć. Jed-

42 Polska Zbrojna

źle ulokowane

GARNIZONY
JAN KOENIG

nr 30/2007

KOSOWO POLEMIKI
nak o obniżenie poziomu bezrobocia po- znowu podatki lokalne są za małe i trzewinny dbać inne resorty i samorządy lo- ba je podnieść. Powracają narzekania, że kalne, a o dyslokacji jednostki mają de- jednostka śmieci i niszczy środowisko. cydować przede wszystkim takie czyn- Fajnie jest tylko wtedy, gdy można sobie niki, jak przewidziany rejon działań „zamówić” poczet sztandarowy, najlew razie konfliktu zbrojnego, zapewnie- piej z kompanią honorową (z tym jest nie efektywnego szkolenia (obecność lub ciężko przy obecnych stanach osobobliskość dobrze zorganizowanych placów wych i z reguły są to szczątkowe składy) ćwiczeń i strzelnic), czy względy czysto na jakąś lokalną uroczystość, nie zawsze ekonomiczne, tj. koszty utrzymania ko- związaną ze świętami państwowymi. szar i pozostałej infrastruktury oraz moż- Gdy dowódcy mają jeszcze pod ręką orliwość stworzenia warunków socjalnych kiestrę, wręcz nie mogą się opędzić od dla żołnierzy. zamówień. Tylko płacić za przejazdy na Tymczasem, gdy tylko się te uroczystości oraz fundować okaże, że jednostka unikjakąś skromną rekompensaGdy tylnie likwidacji, władze tę za utracony czas wolko się okaże, że lokalne wracają do ny dla żołnierzy nie ma jednostka uniknie likwiwyciągania ręki po komu, bo wojsko ma dacji, władze lokalne wrapieniądze MON, pieniądze, a „trepy” cają do wyciągania ręki po są od tego, by mapieniądze MON, znowu podatki szerować, kiedy im lokalne są za małe się każe. i trzeba je podnieść. Powracają Podobnie rzecz się narzekania, że jednostka ma z utrzymywaniem śmieci i niszczy garnizonów w dużych środowisko miastach. Po co jednostki stacjonują w aglomeracjach takich jak Szczecin, Bydgoszcz, Wrocław, Poznań, Kraków czy Warszawa? Przecież nie dość, że koszty utrzymania w takich miastach zespołów koszarowych, nie mówiąc o placach ćwiczeń, są dużo wyższe niż w małych miasteczkach i terenach wiejskich, to jeszcze obiekty wojskowe szpecą architekturę. W dużych ośrodkach już dawno zaczęto dbać o wygląd budynków będących w gestii instytucji publicznych, szczególnie samorządów. Firmy prywatne również troszczą się o wizerunek i ich biurowce lśnią nowością. W wojsku tymczasem, przy notorycznym braku pieniędzy, ładnie wyglądające elewacje to ostatni cel, na który wyda się środki. I łatwo to zrozumieć. Najlepszym przykładem jest targowy Poznań. Przy obiektach Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych na ul. Wojska Polskiego znajdujące się naprzeciw, wcale nie nowe, akademiki akademii rolniczej wyglądają jak luksusowe apartamentowce. Oczywiście można uzasadnić funkcjonowanie w takich miastach instytucji typu akademickiego (WAT, AMW, WSO, AON), dowództw wyższego szczebla czy terenowych organów administracji wojskowej, ale dyslokowanie w nich jednostek operacyjnych czy ośrodków szkolenia, wymagających wielkoobszarowej infrastruktury szkoleniowej, wydaje się całkowicie bezzasadne. Likwidacja jednostek w takich miastach lub ich przeniesienie do mniejszych ośrodków wiązałyby się też z mniejszymi, wcześniej już wspomnianymi kosztami społecznymi. Zupełnie inaczej wyglądają przecież perspektywy znalezienia pracy przez zwolnionego pracownika wojska w Poznaniu, Wrocławiu czy innym dużym mieście niż w Przasnyszu, Złocieńcu czy Wałczu. Pracownicy wojska w dużych miastach z reguły pracują dodatkowo na własną rękę lub u prywatnych przedsiębiorców, narzekając, że z pensji z wojska by nie przeżyli. Tymczasem dla mieszkańców małych miast i wsi praca w jednostce wojskowej to najczęściej jedyne źródło utrzymania. 
Jan Koenig jest kapitanem rezerwy

POLICEALNA SZKOŁA BODYGUARDÓW i DETEKTYWÓW w Warszawie ogłasza nabór
Absolwentom gwarantujemy pracę w kraju i za granicą, m.in. w Anglii i Irlandii tel. (0-22) 683 82 33 www.sulima.info, e-mail: sulimasecurity@wp.pl
ROMAN PRZECISZEWSKI

nr 30/2007

Polska Zbrojna 43

WOJSKO AAAAAAAA AAAAAAA TARCZA ANTYRAKIETOWA

NEGOCJOWANIE TARCZY

Stoimy teraz przed wielkim wyzwaniem, aby rozmowy te poprowadzić skutecznie, tzn. z pożytkiem dla naszego bezpieczeństwa. Tarcza to złożony problem strategicznych szans i ryzyka o wymiarze międzynarodowym i narodowym. Myśl przewodnią polskiej strategii negocjacyjnej można sprowadzić do generalnej dyrektywy: dążyć do maksymalizacji szans oraz minimalizacji ryzyka i zmierzać tą drogą do optymalizacji ostatecznego rezultatu negocjacji. „Wyzerowanie ryzyka” – to niepodlegające dyskusji minimum naszych oczekiwań, od którego dopiero można rozpoczynać realne negocjacje. Wyzerowanie ryzyka powinno być naszym stanowiskiem prenegocjacyjnym. Po wspólnym stworzeniu realnych szans – a tam, gdzie to możliwe, gwarancji – neutralizacji ujemnych konsekwencji budowy tarczy w Polsce powinniśmy zabiegać o wartość dodaną.

Dotychczasowe relacje polsko-amerykańskie były raczej bezwarunkowym świadczeniem wsparcia Stanom Zjednoczonym niż robieniem obopólnie dobrych interesów strategicznych (przykład Iraku). Należy to zmienić. W tym sensie tarcza nie może być Irakiem-bis.

Zalążek systemu
Warto tu zwłaszcza wskazać na dążenie do potraktowania amerykańskiego projektu jako zalążka przyszłego systemu strategicznej obrony przeciwrakietowej sojuszu. Może to istotnie przyspieszyć budowę podobnego systemu NATO. Dawałoby to Polsce dobrą pozycję strategiczną wewnątrz sojuszu. Jest na to szansa, jako że NATO prawie zawsze w historii wdrażało do swojej praktyki strategicznej różne rozwiązania i doktryny wcześniej już wprowadzane w USA. Tak samo może – a z naszego punktu widzenia powinno – być także ze strategiczną obroną przeciwrakietową. Inne obszary nie tylko neutralizacji ryzyka, ale także poszukiwania dodatkowych korzyści, to wzmocniona współpraca wojskowa i naukowo-techniczna. W obszarze wzmocnionej współpracy wojskowej powinniśmy zwłaszcza uzyskać świadczenia na rzecz polepszenia potencjału naszego wywiadu i kontrwywiadu państwowego i wojskowego, sił obrony antyterrorystycznej oraz lokalnych służb ochronnych jako instytucji, które będą musiały mieć

zwiększone zadania w związku z istnieniem bazy amerykańskiej na naszym terytorium. Z podobnych powodów należało będzie uwzględnić dodatkowe środki potrzebne na zwiększone z powodu instalacji „tarczy” wymagania i zadania wojsk obrony powietrznej (w tym bezpośredniej obrony przeciwrakietowej, m.in. za pomocą nowoczesnych systemów Patriot lub bardziej perspektywicznych THAAD), lotnictwa wojskowego i cywilnego, infrastruktury komunikacyjnej itp., a także środki na rekompensatę wszelkich negatywnych społecznie i środowiskowo skutków funkcjonowania bazy.

Negocjacje strategiczne
Pełna obrona przeciwrakietowa przed jednoznacznie zapowiadanym wzmożonym zagrożeniem rakietowym ze strony Rosji musi tu być zagwarantowana. To jest warunek, od którego odstąpić nie wolno i bez którego spełnienia nie powinno być zgody na instalację bazy antyrakietowej w Polsce. W obszarze pozawojskowym ważne jest zabieganie o ustanowienie współpracy naukowo-technicznej w dziedzinach związanych z przyszłym rozwojem systemów obrony przeciwrakietowej. Musimy prowadzić trudne i złożone negocjacje strategiczne. Mamy partnera bardzo doświadczonego i wymagającego. Dla Amerykanów rozstrzyganie kwestii pobytu swoich wojsk w innych krajach to chleb powszedni. My nie mamy praktycznie żadnego doświadczenia w negocjowaniu warunków takiego pobytu. 

S TA N I S Ł AW KOZ I E J

Polsko-amerykańskie negocjacje w sprawie instalacji tzw. tarczy antyrakietowej w Polsce wchodzą w decydującą fazę. Przełomowym punktem stanie się zapewne najbliższe spotkanie prezydentów. Stawia to nasz kraj w obliczu najtrudniejszego wyzwania negocjacyjnego w najnowszej historii.
Warto zauważyć, że strategiczna obrona przeciwrakietowa jest w swej istocie odpowiedzią na zupełnie nową jakość w pozimnowojennym środowisku bezpieczeństwa globalnego. Tą nową jakością jest pojawienie się i dynamiczne narastanie asymetrycznych zagrożeń nuklearno-rakietowych. Są one następstwem wzmożonej proliferacji broni masowego rażenia i technologii rakietowych, prowadzącej do pojawiania się nowych dysponentów tej broni, często o małym potencjale w stosunku do mocarstw nuklearnych, ale trudno przewidywalnych i mało podatnych na klasyczne odstraszanie nuklearne. Szczególne niebezpieczeństwa wiążą się z możliwością uzyskania dostępu do takiej broni przez podmioty niepaństwowe, w tym zwłaszcza organizacje terrorystyczne.

Wielkie wyzwanie
Rozwój obrony przeciwrakietowej to zatem nie jakiś ideologiczny wymysł, ale proces ewolucji sił i środków bezpieczeństwa stosownie do zmian w środowisku tego bezpieczeństwa. Nie można więc odwracać się plecami do tego problemu. Dobrze, że Polska pozytywnie odpowiedziała na amerykańską ofertę przystąpienia do rozmów na ten temat.

Gen. bryg. w st. spocz. prof. Stanisław Koziej, były wiceminister obrony narodowej

44 Polska Zbrojna

nr 30/2007

W kabinach z powodzeniem można prowadzić tajne rozmowy, szyfrować rozkazy, kodować informacje. Są odporne na kurz, piasek oraz zjawiska atmosferyczne

W naszych siłach zbrojnych można korzystać z powszechnie sprzedawanych komputerów i zamieszczać w nich informacje niejawne stanowiące tajemnicę państwową. Jedynym warunkiem jest to, by komputer stał w bezpiecznym miejscu i dostęp do niego miały tylko osoby uprawnione. Zapewnia to tzw. kabina szczelna elektromagnetycznie z szyfrowym zamkiem.
PIOTR GOZDEK

abina musi mieć odpowiednie certyfikaty, wydane np. przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego. – powiedział „PZ” płk Andrzej Dańczak, dyrektor Wojskowego Biura Bezpieczeństwa Łączności i Informatyki. – Wtedy może być wykorzystana do nawiązania łączności chronionej kryptograficznie oraz elektronicznego przetwarzania informacji. W jednostkach wojskowych każdego dnia powstają dziesiątki dokumentów niejawnych. Jedne są zastrzeżone, inne poufne lub tajne. Mogą z nich korzystać jedynie osoby z upoważnieniami dostępu do informacji niejawnych zawierających tajemnice państwowe. – W naszej jednostce mamy dwie kabiny szczelne elektromagnetycznie – mówi st. chor. Janusz Wójcik, kierownik kancelarii kryptograficznej 25 Brygady Kawalerii Powietrznej w Tomaszowie Mazowieckim. – Jedna przeznaczona jest na czas „W”, druga na czas „P”. Urządzenia są stosunkowo nowe. Mają parametry zgodnie z normami obronnymi i certyfikat odpowiednich służb. Praktycznie niemożlinr 30/2007

wy jest przeciek informacji niejawnych – czy to ze stanowiska komputerowego, czy z telefonu. Prace naukowców m.in. z Wojskowego Instytutu Łączności czy Wojskowej Akademii Technicznej w dziedzinie ochrony przed elektromagnetycznym przenikaniem informacji szybko wykorzystał przemysł obronny. – Rzeczywiście podjęliśmy wyzwanie i dość szybko wprowadziliśmy na rynek wojskowy kontener szczelny elektromagnetycznie – wyjaśnia inż. Adam Sanocki, inspektor bezpieczeństwa łączności COMSEC z WZR RAWAR w Warszawie. – Pojawiło się sporo zamówień. Nasze kontenery chętnie kupują jednostki mobilne, m.in. z Wojsk Lądowych. Kabiny szczelne elektromagnetycznie trafiły również do polskich kontyngentów na Bałkanach, Bliskim Wschodzie oraz w Iraku. Z powodzeniem można w nich prowadzić tajne rozmowy, szyfrować rozkazy, kodować informacje. Są odporne na kurz, piasek oraz zjawiska atmosferyczne. Wewnątrz – dzięki wykorzystaniu odpowiednich urządzeń klimatyzacyjnych oraz

wentylacyjnych – panują niemal idealne warunki mikroklimatyczne służące żołnierzom i elektronicznemu sprzętowi. Wyprodukowanie kabiny szczelnie elektromagnetycznej nie jest czymś szczególnym. Problemem jest natomiast uzyskanie certyfikatu przez służby specjalne, ponieważ przepisy są surowe. Poziom tłumienia natężenia pola elektrycznego w zakresie częstotliwości od 10 kHz do 1 GHz powinien wynosić 60 decybeli. Takim wymaganiom sprostali pracownicy z wojskowego zakładu w Czernicy koło Wrocławia. – Od wiosny tego roku mamy Certyfikat Akredytacji Bezpieczeństwa Teleinformatycznego dla Elementu Systemu Teleinformatycznego – mówi Zbigniew Szatkowski, zastępca dyrektora do spraw technicznych Wojskowych Zakładów Łączności nr 2 w Czernicy. – Dokument ma bezterminową ważność i wystawiony został na podstawie raportu z badań wykonanych przez Laboratorium Bezpieczeństwa Emisji Służby Kontrwywiadu Wojskowego w Warszawie. W kabinie można opracowywać dokumenty do klauzuli „tajne”.  Polska Zbrojna 45

PIOTR GOZDEK (2)

TAJNE I MOBILNE

PRAWO PORADY AAAAAAA AAAAAAAA

Masz problem?
46 Polska Zbrojna

Czy dostanę dodatek

§

Od dziewięciu miesięcy jestem starszym szeregowym zawodowym, wcześniej przepracowałem w cywilu osiem lat. Wiem, że po pięciu latach służby dostaje się dodatek do uposażenia podstawowego w wysokości 5 proc. za wysługę. Czy należy mi się taki dodatek? Jeśli tak, proszę o podanie mi jakichś przepisów dotyczących tej sprawy.

Z

godnie z przepisem art. 80 ust. 1 pkt 3 ustawy z 11 września 2003 r. o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych (DzU z 2003 r. nr 179, poz. 1750; z 2004 r. nr 116, poz. 1203 i nr 210, poz. 2135; z 2005 r. nr 122, poz. 1025; z 2006 r. nr 104, poz. 711, nr 191, poz. 1414 i nr 220, poz. 1600 i 1602 oraz z 2007 r. nr 107, poz. 732) jednym z dodatków do uposażenia zasadniczego, jaki dostają żołnierze zawodowi, jest dodatek za długoletnią służbę wojskową.

Szczegółowe warunki otrzymywania przez żołnierzy zawodowych dodatków do uposażenia zasadniczego oraz ich wysokość określone zostały w przepisach rozporządzenia ministra obrony narodowej z 8 czerwca 2004 r. w sprawie dodatków do uposażenia zasadniczego żołnierzy zawodowych (DzU z 2004 r. nr 141, poz. 1497; z 2005 r. nr 20, poz. 171, nr 205, poz. 1700 i nr 245, poz. 2087 oraz z 2006 r. nr 149, poz. 1080, nr 182, poz. 1350 i nr 195, poz. 1444).

KAROLINA PRYMLEWICZ (2)

W myśl par. 24 tego aktu prawnego żołnierzowi zawodowemu przyznaje się dodatek za długoletnią służbę wojskową w wysokości: 1) po pięciu latach służby wojskowej – 5 proc., 2) po dziesięciu latach służby wojskowej – 10 proc., 3) po piętnastu latach służby wojskowej – 15 proc., 4) po dwudziestu latach służby wojskowej – 20 proc., 5) po dwudziestu pięciu latach służby wojskowej – 25 proc. – kwoty należnego uposażenia zasadniczego. Do okresu wspomnianej wyżej służby wojskowej uwzględnia się okresy (par. 25): 1) pełnienia zawodowej służby wojskowej; 2) służby pełnionej w charakterze kandydata na żołnierza zawodowego; 3) odbywania zasadniczej służby wojskowej, nadterminowej zasadniczej służby wojskowej, przeszkolenia wojskowego, ćwiczeń wojskowych i okresowej służby wojskowej; 4) pełnienia służby wojskowej w razie ogłoszenia mobilizacji i w czasie wojny. Dodatek za wysługę należy się zatem tylko za okres czynnej służby wojskowej.

Opiniowanie

§

Spotkałem się ostatnio z taką oto interpretacją ustawy pragmatycznej w części dotyczącej opiniowania: w opinii okresowej żołnierza zawodowego w służbie terminowej nie określa się prognozy. Czy jest tak rzeczywiście?

Z

godnie z postanowieniem art. 26 ust. 5 ustawy z 11 września 2003 r. o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych (DzU z 2003 r. nr 179, poz. 1750; z 2004 r. nr 116, poz. 1203 i nr 210, poz. 2135; z 2005 r. nr 122, poz. 1025; z 2006 r. nr 104, poz. 711, nr 191, poz. 1414 i nr 220, poz. 1600 i 1602 oraz z 2007 r. nr 107, poz. 732) w okresowej opinii służbowej określa się m.in. prognozę przebiegu zawodowej służby wojskowej żołnierza zawodowego – bliższą, dalszą i perspektywiczną. Przepisy wspomnianej ustawy nie różnicują w tym

zakresie żołnierzy zawodowych w zależności od tego, czy pełnią oni zawodową służbę wojskową na podstawie kontraktu na pełnienie służby stałej, czy też na podstawie kontraktu na pełnienie służby terminowej. Z powyższego powodu również przepisy rozporządzenia ministra obrony narodowej z 1 marca 2004 r. w sprawie opiniowania żołnierzy zawodowych (DzU z 2004 r. nr 43, poz. 397), a w szczególności jego par. 8 nie zawierają odmienności w zależności od kontraktu, na którego podstawie żołnierz zawodowy pełni zawodową służbę wojskową.

nr 30/2007

Błąd czy nie błąd

§

PRZENIESIENIE DO REZERWY
21 lipca 2007 r. wejdzie w życie rozporządzenie ministra obrony narodowej z 21 czerwca 2007 r. w sprawie przeniesienia części poborowych do rezerwy (DzU z 2007 r. nr 121, poz. 834).

Jestem żołnierzem zawodowym. Złożyłem wypowiedzenie i określiłem w nim termin zwolnienia na 31 stycznia 2007 r. Kadencja na stanowisku kończyła mi się 31 grudnia 2006 r., po której to dacie nie zostałem wyznaczony na kolejną kadencję oraz nie byłem w dyspozycji. Czy był to błąd, a jeśli tak, to jak go naprawić? Biuro emerytalne upomina się o decyzję, na podstawie której wypłacono mi uposażenie za styczeń.

W

Odwołanie od opinii służbowej

§

Czy można odwołać się od prognozy określonej w opinii okresowej?

Z

godnie z art. 26 ust. 8 ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych, żołnierzowi zawodowemu przysługuje prawo wniesienia odwołania od opinii służbowej do wyższego przełożonego w terminie czternastu dni od dnia jej otrzymania. Powyższy przepis nie zawiera żadnego ograniczenia zakresu tematycznego, którego potencjalne odwołanie mogłoby dotyczyć. Podobnie do tej kwestii odnosi się par. 11 ust. 1 rozporządzenia w sprawie opiniowania żołnierzy zawodowych.

ARTUR GOŁAWSKI

myśl art. 19 ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych, żołnierz zawodowy pełni zawodową służbę wojskową na stanowisku służbowym, w rezerwie kadrowej lub w dyspozycji. Stosownie natomiast do przepisu art. 76 ust. 4 tej ustawy, prawo do uposażenia wygasa z ostatnim dniem miesiąca, w którym żołnierz zawodowy został zwolniony z zawodowej służby wojskowej. Mając powyższe na względzie, sam fakt pełnienia zawodowej służby wojskowej skutkuje nabyciem prawa do uposażenia.

§

Zgodnie z postanowieniami szefa MON, wojskowi komendanci uzupełnień przeniosą do rezerwy: 1) do 31 stycznia 2008 r. poborowych przeznaczonych do odbycia zasadniczej służby wojskowej, służby w obronie cywilnej lub przeszkolenia wojskowego: a) którzy ukończyli szkołę wyższą w 2007 r. lub wcześniej, o ile studia rozpoczęli przed rokiem akademickim 2002/2003; b) którzy nie ukończyli szkoły podstawowej lub mają tylko wykształcenie podstawowe i nie ukończyli szkoły gimnazjalnej albo mają tylko wykształcenie gimnazjalne, które uzyskali z dwuletnim lub większym opóźnieniem łącznie na etapie edukacji w szkole podstawowej i gimnazjalnej, bądź ukończyli szkołę specjalną; c) których ojciec, matka, ojczym, macocha, przysposabiający brat lub siostra w czasie odbywania niezawodowej służby wojskowej zmarli lub zostali uznani za inwalidów wojskowych; 2) z dniem ukończenia szkół oficerskich lub szkół aspiranckich (chorążych) Policji, Straży Granicznej i Państwowej Straży Pożarnej absolwentów tych szkół, którzy bezpośrednio po ich ukończeniu podjęli służbę w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, Służbie Wywiadu Wojskowego, Policji, Straży Granicznej, Biurze Ochrony Rządu, Służbie Więziennej lub Państwowej Straży Pożarnej, po złożeniu przez nich udokumentowanego wniosku w tej sprawie; 3) z dniem ukończenia szkół wyższych absolwentów tych szkół, którzy bezpośrednio po ich ukończeniu podjęli służbę w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Poborowi, o których mowa w pkt. 1: 1) korzystający z odroczenia zasadniczej służby wojskowej lub przeszkolenia wojskowego – zostaną przeniesieni do rezerwy po złożeniu przez nich, nie późnej niż do 31 grudnia 2007 r., wniosku w sprawie przeniesienia do rezerwy; 2) niekorzystający z odroczenia zasadniczej służby wojskowej lub przeszkolenia wojskowego – zostaną przeniesieni do rezerwy z urzędu, o ile w ciągu trzydziestu dni od dnia wejścia w życie rozporządzenia nie złożą pisemnego wniosku o nieprzenoszenie ich do rezerwy; 3) zostaną przeniesieni do rezerwy również w przypadku, gdy orzeczeniem właściwej komisji lekarskiej zostali uznani za czasowo niezdolnych do służby wojskowej; 4) ci, o których mowa w lit. c, zostaną przeniesieni do rezerwy po złożeniu przez nich, nie późnej niż do 31 grudnia 2007 r., udokumentowanego wniosku w tej sprawie. Powyższa zasada nie ma jednak zastosowania do poborowych, którzy złożyli wnioski o przeznaczenie do służby zastępczej albo przeznaczono ich do odbycia tej służby.

Masz problem, nie możesz liczyć na fachową pomoc, trudno Ci znaleźć kompetentne osoby, które mogłyby udzielić rzeczowych odpowiedzi? Skontaktuj się z nami, a my postaramy się Ci pomóc. Prosimy nadsyłać pytania na adres: porady@redakcjawojskowa.pl lub kontaktować się pod nr. tel. CA MON 845 213, 845 229, (0-22) 684 52 13, 684 52 29.

nr 30/2007

Polska Zbrojna 47

PO SŁUŻBIE

Wilcze szańce
FÜHRERHAUPTQUARTIER, czyli kwatera główna wodza, była w czasie II wojny światowej centrum dowodzenia, z którego Hitler osobiście kierował działaniami sił zbrojnych III Rzeszy. Opracowanie „Kwatery wojenne Hitlera” przedstawia pokrótce miejsca, w których rezydował Adolf Hitler, dowodząc operacjami swoich wojsk. Z książką, w której wykorzystano materiały i zdjęcia z brytyjskiego magazynu „After the Battle”, zwiedzimy najpierw pociąg specjalny i dowiemy się, jak w miarę upływu czasu był on modyfikowany i udoskonalany. Obejrzymy też kwatery stałe, do których przenosił się Hitler po kampanii wrześniowej, m.in. Wolfsschlucht we Francji, Tannenberg w Schwarzwaldzie, Wolfschanze (Wilczy Szaniec) w Gierłoży, aż do ostatniego schronu w Berlinie. Poznamy również m.in. samochody, którymi jeździł Hitler, zasady organizacji ochrony jego i ludzi z najbliższego otoczenia. Wszystko to okraszone dużą ilością archiwalnych zdjęć

SŁOWO KAPELANA

Nasza troska…
„Człowieku, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego...” Chorujemy od trosk, zajęć, biegania i zapracowania. Zbyt wiele w nas troski o „chleb”, a za mało „o Boga”, o Jego Słowo, modlitwę, przestrzeganie Jego przykazań. Człowiek współczesny jest zbyt pewny siebie, pyszny i zarozumiały. Sądzi, że życie i los spoczywają w jego rękach, w układach, znajomościach. Chciałby wszystko robić według własnych zamierzeń, zamiast złożyć od czasu do czasu ręce w ufnej modlitwie, aby móc planować i tworzyć razem z Bogiem. Ja i ty wciąż wznosimy Wieżę Babel, bo pracujemy i budujemy bez Boga. Później zaś obwiniamy Go, że świat, w którym żyjemy, nie jest taki, jak być powinien. Troszczymy się i zabiegamy o wiele, zapominając o tym, co jest naprawdę ważne. Niejednokrotnie jesteśmy tak zajęci układaniem sobie życia, że zapominamy o jego rzeczywistym celu. Często jesteśmy tak zaganiani i zapracowani, że zapominamy, dla kogo i po co żyjemy. Po prostu nie umiemy usiąść u stóp Jezusa i posłuchać, co ma nam do powiedzenia. A Ty – o co się troszczysz i niepokoisz!? Zapamiętaj słowa św. Augustyna: „jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, wtedy wszystko inne jest na właściwym”. AMEN ks. por. Tomasz Koczy

z bardzo dokładnymi opisami, szczegółowymi planami i mapami. (ad) „Kwatery wojenne Hitlera”, praca zbiorowa, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2007

Spacer po miedziorytowej Warszawie

J

ak kiedyś wyglądała Warszawa? Wielu miłośników tego miasta (i nie tylko) znajdzie odpowiedź w książce Artura Międzyrzeckiego „Warszawa Prusa i Gierymskiego”. Jest to zbiór szkiców z dawnej Warszawy, dla których podstawą były pamiętniki pisane przez znanych i nieco mniej znanych ludzi tamtej epoki, zawierające wnikliwe obserwacje życia codziennego warszawiaków. Jest to więc spacer po Warszawie „lat miedziorytowych”, czyli drugiej połowy XIX w., z jej już wtedy zabytkowymi, choć zaniedbanymi kamienicami na Starym

– Euzapią Paladino – przy ulicy Czapskiego 6. Ciekawym dodatkiem do szkiców Międzyrzeckiego są ilustracje starej Warszawy widzianej okiem Aleksandra Gierymskiego, Ksawerego Pillati czy Józefa Pankiewicza. Książka jest reprintem wydania z 1957 r. (ani) Artur Międzyrzecki, „Warszawa Prusa i Gierymskiego”, Wydawnictwo „Arkady”, Warszawa 1957 r. (reprint wydania z 1957 r. przygotowany z okazji jubileuszu 50-lecia Arkad; wydanie I, 2007).

Mieście, operą w Teatrze Letnim, ogródkami-bawariami na Podwalu czy Żelaznej, elegantkami w Ogrodzie Saskim czy seansami spirytystycznymi ze słynnym medium

CZERWONY KONIEC WOJNY

N

iezwykle plastyczny opis ostatniej fazy radzieckich operacji na froncie wschodnim. Opowiada o wydarzeniach, jakie rozegrały się od rozpoczęcia przez Armię Czerwoną ofensywy nad Wisłą w połowie stycznia 1945 r. aż do operacji berlińskiej. Jest to jedno z pierwszych opracowań, w którym zestawiono przekazy radzieckie z niemieckimi i przedstawiono powiązania działań na różnych fron-

tach środkowowschodniej Europy. Uzupełniono je danymi dotyczącymi uzbrojenia obu stron, sposobu prowadzenia walk i wojskowej taktyki. Natomiast relacje uczestników tamtych wydarzeń pokazują skalę zmagań dwóch totalitaryzmów i związanych z nimi okrucieństw wojny. „To książka wstrząsająca – w dosłownym rozumieniu tego słowa. Opisy zniszczeń ograniczyłem jak tylko mogłem do

krajobrazów i maszyn, jednak nie mogę ukryć faktu, że pisanie wielu fragmentów przychodziło mi z trudem i że trudno jest mi żyć z nimi już po tym, jak przelane zostały na papier” – napisał o swojej książce autor, profesor historii i wieloletni wykładowca w brytyjskiej Royal Military Academy. (an) Christofer Duffy, „Czerwony szturm na Rzeszę”, Książka i Wiedza, Warszawa 2007

48 Polska Zbrojna

nr 30/2007

TRADYCJE

nr 30/2007

Polska Zbrojna 49

HISTORIA TRADYCJE
Znakomity, legendarny dowódca 1 Dywizji Pancernej Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Człowiek prawy i honorowy, kochany przez podwładnych, zwolennik nowatorskich rozwiązań wojny manewrowej jednostek pancernych, żołnierz walczący o wolną Polskę od pierwszego do ostatniego dnia II wojny światowej.

DOWÓDCA Czarnych Diabłów
DAMIAN MARKOWSKI

Rok 1892 obfitował w wydarzenia o dużym znaczeniu dla historii Europy i świata. Jednak dla Wojska Polskiego (wówczas jeszcze nieistniejącego) był to rok szczególny. W małej miejscowości pod Lwowem urodził się Stanisław Maczek, najwybitniejszy polski dowódca i praktyk w zakresie broni pancernej. Wzrastał w patriotycznej atmosferze rodzinnego domu i już jako student polonistyki i filozofii Uniwersytetu Lwowskiego mocno angażował się w działalność Związku Strzeleckiego. Nieprędko dane mu było wdziać polski mundur – w 1914 r. został wcielony do armii austriackiej i wysłany na front włoski, skąd wrócił po czterech latach.

Pojedynek pod Tatrami
Była parna sierpniowa noc. Jedna z ostatnich takich nocy gorącego lata 1939 r. Kilku oficerów Sztabu Głównego WP z niepokojem spoglądało na mapę operacyjną. Z jednej strony granicy widniały na niej kwadraciki czerwone, z drugiej niebieskie. Pierwsze oznaczały wielkie jednostki polskie, drugie – niemieckie. Mijały kwadranse, a oficerowie powoli przechodzili do dołu mapy, dyskutując nad poszczegól50 Polska Zbrojna

nymi odcinkami. Ich wzrok padł na fragment przedstawiający obszar na południowy zachód od Krakowa. Zamilkli, spojrzawszy po sobie wymownie. Na mapie, naprzeciw siebie, przedzielone cienką linią granicy, widniały cztery kwadraciki niebieskie i jeden mały czerwony: niemiecki XXII Korpus Pancerny i 10 Brygada Kawalerii Zmotoryzowanej płk. dypl. Stanisława Maczka. Przygniatająca, kilkunastokrotna przewaga Niemców nie wystarczyła, by zniszczyć Czarną Brygadę, jak nazywano jednostkę Maczka. On sam wzniósł się ponad ówczesną polską sztukę wojenną. W trudnym, górskim terenie prowadził obronę aktywną, przeprowadzając kontrataki, podczas których skupiał w wąskim pasie uderzenia większą liczbę czołgów osłanianych ogniem licznych kaemów. Kontrnatarcia dodatkowo wspierała artyleria. Taktyka Maczka odnosiła sukcesy tak długo, jak tylko to było możliwe. Na górskich drogach między Chabówką a Jordanowem XXII KPanc zostawił kilkadziesiąt zniszczonych i uszkodzonych maszyn. Straty brygady również były spore, lecz błyskotliwe, nowatorskie dowodzenie Maczka pozwoliło na osłonięcie odwrotu całej Armii „Kraków”.

Później, wskutek pogarszającej się z godziny na godzinę sytuacji na froncie, było już tylko gorzej. Po ciężkich bojach pod Mielcem, Jarosławiem i w Małopolsce Wschodniej płk Maczek postanowił rozwiązać jednostkę i, wobec braku perspektyw dalszej walki, przekroczyć granicę polsko-węgierską. Opuszczając Polskę, nie wiedział, że już nigdy jej nie zobaczy.

Na obczyźnie
Klęska wrześniowa nie złamała go. Po przedostaniu się do Francji z wielu podkomendnych i z nowych ochotników utworzył 10 Brygadę Kawalerii Pancernej, spadkobierczynię 10 BKZmot. Mimo szybkiego załamania obrony francuskiej w czerwcu 1940 r., Maczek i Czarna Brygada po raz kolejny stanęli na wysokości zadania, rozbijając siły niemieckie m.in. w bitwie pod Montbard. Wkrótce ponownie był zmuszony rozwiązać brygadę. Po długiej drodze przez Tunis, Maroko i Gibraltar dotarł do Wielkiej Brytanii. Od razu po przybyciu podjął starania o odtworzenie brygady. Początkowo spotkał się z trudnościami, więc na własną odpowiedzialność zbierał żołnierzy, szkolił instruktorów
nr 30/2007

Zdobycze 1 DPanc w Wilhelmshaven:
• 2 admirałów • 1 generał • 1,9 tys. oficerów • 32 tys. żołnierzy • 3 krążowniki • 18 okrętów podwodnych • 205 mniejszych okrętów bojowych i pomocniczych • 94 działa forteczne • 159 dział polowych

Kariera wojskowa

Stanisława Maczka w armii II RP

ARCHIWUM PZ

1918–1920 – walki z Ukraińcami i bolszewikami w Małopolsce Wschodniej pod Lwowem 1921–1923 – dowódca batalionu 2 pp 1923–1924 – słuchacz Wyższej Szkoły Wojennej 1927–1935 – dowódca pułku 1935–1938 – dowódca piechoty dywizyjnej 7 DP 1939 – dowódca 10 BKZmot

i kadrę. W 1942 r. odtworzoną brygadę zaczęto przeformowywać w 1 Dywizję Pancerną. W przeddzień lądowania na kontynencie liczyła ona przeszło 15 tys. żołnierzy, 381 czołgów i 473 działa, stanowiąc prawdziwą pięść uderzeniową Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. „[...] Po czterech latach jesteśmy znów we Francji. Wyładowaliśmy się na wolnej ziemi francuskiej, aby u boku Anglii i Ameryki bić się dla sprawy polskiej [...]”– napisał gen. Maczek do żołnierzy dywizji w sierpniu 1944 r. Wkrótce dał się poznać jako świetny dowódca w bitwie pod FalaiseChambois. 1 DPanc spełniła rolę „korka od butelki” zamykającego w okrążeniu ponad 19 niemieckich dywizji. Zająwszy kluczową pozycję na wzgórzu Mont Ormel (wzg. 262 – tzw. Maczuga), maczkowcy odpierali wściekłe ataki wojsk hitlerowskich próbujących wyrwać się z pułapki od zachodu i przedrzeć się przez blokadę od strony wschodniej. Dywizja walczyła w osamotnieniu i w chwili nadejścia pomocy jej sytuacja była ciężka: dawał się już we znaki brak amunicji, straty rosły, brakowało ludzi do pilnowania ok. 20 tys. (!) jeńców. Dużym
nr 30/2007

problemem było również lotnictwo sojuszników, notorycznie bombardujące pozycje Polaków. Gen. Maczek brał udział w bitwie, chociaż jego czołg dowodzenia był pozbawiony armaty (w środku zamontowano większą radiostację), zamiast działa miał tylko atrapę, a jedynym uzbrojeniem były dwa karabiny maszynowe. Bitwa zakończyła się starciem z powierzchni ziemi większości okrążonych dywizji nieprzyjaciela. Straty polskie sięgały 30 proc. personelu.

jaciela błyskawicznymi, chirurgicznymi uderzeniami, starając się nie dopuścić do głosu niemieckiej artylerii przeciwpancernej. Koniec wojny wyobrażał sobie w wolnej Polsce, po pokonaniu hitlerowskich Niemiec. Los chciał inaczej. Walkę zakończył z podwładnymi w niemieckiej twierdzy-porcie Wilhelmshaven, zdobywając niewiarygodne łupy wojenne.

Powojenne losy
Generał Stanisław Maczek był dowódcą 1 DPanc do 20 maja 1945 r. Potem objął dowództwo I Korpusu Polskich Sił Zbrojnych, a kilka miesięcy później – wszystkich polskich jednostek znajdujących się w Wielkiej Brytanii. W tym czasie władze komunistyczne w Polsce odebrały mu obywatelstwo. Nie mając innego wyjścia, osiadł na Zachodzie. Po 1989 r. chciał wrócić do kraju, ale nie pozwolił mu na to zły stan zdrowia. Zmarł w grudniu 1994 r., w wieku 102 lat. Pochowano go w Bredzie. W pamięci podkomendnych i ludzi, który go znali, pozostał człowiekiem honoru, świetnym dowódcą i prawym Polakiem. Został odznaczony m.in. Krzyżem Złotym Orderu Wojennego Virtuti Militari i orderem Oranje Nassau z Mieczami.  Polska Zbrojna 51

GENERAŁ MACZEK TO JEDEN Z TYCH ŻOŁNIERZY, KTÓRZY, CHOCIAŻ CAŁE ŻYCIE POŚWIĘCILI POLSCE, NIE ZNALEŹLI W NIEJ MIEJSCA PO WOJNIE
Wypoczynek po bitwie pod Falaise nie trwał długo. 1 DPanc wzięła udział w wyzwalaniu Belgii i Holandii, owacyjnie witana przez miejscową ludność. Zaciekłe starcia z Wehrmachtem wykorzystującym do obrony sieć kanałów i zapór przysporzyły kolejnych strat. Maczek rozbijał obronę nieprzy-

MILITARIA AAAAAAA AAAAAAAA
CAESAR waży tylko 18 ton, co umożliwia jego transport samolotami C-130. Może także przemieszczać się drogami publicznymi (zasięg 600 km).

Przedstawiciele państwowego koncernu zbrojeniowego Nexter (do niedawna GIAT) próbują zainteresować polskie Wojska Lądowe swymi wyrobami. Chodzi głównie o systemy artyleryjskie i amunicję do nich, co ma związek z ogłoszonymi niedawno planami rozwoju oraz modernizacji naszej artylerii.
połowie lipca Francuzi gościli w warszawskiej Cytadeli, prezentując swą ofertę m.in. dowódcy Wojsk Lądowych, gen. broni Waldemarowi Skrzypczakowi. Nexter ma w swej ofercie trzy systemy artyleryjskie: samobieżną haubicę 155 AUF1 TA, w której wykorzystano konstrukcję podwozia czołgu AMX-30, lekką holowaną haubicę 105 LG 1 i samobieżną, zamontowaną na samochodzie ciężarowym haubicę CAESAR. Obecnie są promowane dwa ostatnie z wymienionych. CAESAR to broń mająca spełniać współczesne wymagania szybkiej mobilności na poziomie strategicznym i taktycznym. Dlatego haubica kal. 155 mm, z lufą o długości 52 kal., została osadzona na samochodzie ciężarowym w układzie 6x6 (prototypy na Mercedesie Unimogu, docelowo francuskie działa będą korzystać z podwozi Renault Sherpa 5). W kabinie ciężarówki znalazło się miejsce dla całej obsługi działa, a w tylnej części pojazdu uloko52 Polska Zbrojna wano dodatkowo magazyn dla jednostki ognia wynoszącej 18 pocisków. Dzięki temu kompletny CAESAR waży tylko 18 ton, co umożliwia jego transport samolotami C-130, jednocześnie może też przemieszczać się drogami publicznymi (zasięg 600 km). Załoga liczy od czterech do sześciu żołnierzy. Haubica może prowadzić ogień nawet na dystansach do 42 km, przy czym do 20 km promień rozrzutu klasycznych pocisków wynosi ok. 50 m, zaś przy 40 km wzrasta dwukrotnie. Artylerzyści mają także możliwość prowadzenia ognia na wprost do 4 km. Szybkostrzelność wynosi sześć strzałów na minutę, zaś zajęcie pozycji bojowej, wystrzelenie sześciu–ośmiu pocisków oraz jej opuszczenie zajmuje wyszkolonej załodze tylko dwie minuty. CAESAR był opracowywany w GIAT od drugiej połowy lat 90., a obecnie zaczęto go wdrażać do uzbrojenia armii francuskiej – Paryż zamówił 77 systemów (pięć prototypów i 72 seryjne). Nexter zdobył też zamówienia z Tajlandii (sześć sztuk) oraz Arabii Saudyjskiej (76 sztuk). Przedstawiciele firmy promowali również swą lekką haubicę 105 LG 1 kal. 105 mm o długości lufy 30 kal. LG 1 to klasyczna, holowana haubica (może ją ciągnąć samochód terenowy), ważąca tylko 1520 kg. Obsługuje ją pięciu artylerzystów, zasięg broni to nawet 19 km. Haubica znalazła się m.in. w armii Singapuru, Tajlandii czy Kanady. Jej promocja w Polsce jest o tyle ciekawa, iż od pewnego czasu nasza armia rozważa nabycie podobnych systemów artyleryjskich. 
nr 30/2007

na Cytadeli

Francuzi
NORBERT BĄCZYK

Lekka holowana haubica 105 LG

NOWY SPRZĘT AAAAAAA AAAAAAAA WOJSKO
Wojska Lądowe mają otrzymać dużo artyleryjskiego sprzętu dalmierczo-rozpoznawczego. Zgodnie z umową zawartą pomiędzy MON a spółką IMS-Griffin pierwsze urządzenia dostarczono już wojsku pod koniec czerwca br. Teraz rozpoczną się testy. Gen. bryg. Stanisław Butlak, szef wojsk rakietowych i artylerii Wojsk Lądowych nie ma wątpliwości co do wyników. – Jest to bardzo nowoczesny sprzęt stosowany w armii szwajcarskiej i amerykańskiej. Gwarantuje podniesienie jakości rozpoznania, pozwalając na racjonalne i skuteczniejsze wykorzystanie środków ogniowych – zapewnia generał. wacji dzienno-nocnej, wykrywanie i określanie położenia celów znajdujących się na głębokości do 24 km. Rozwiązuje on zadania geodezyjne występujące w WRiA, dowiązuje ugrupowania bojowe tych wojsk oraz koryguje ogień i transmituje dane poprzez interfejs do systemów kierowania ogniem (np: Topaz, Azalia) w trybie automatycznym i nieautomatycznym. – Dzięki temu, że przyrządy te będą mogły współpracować bezpośrednio z systemami kierowania ogniem, zniknie konieczność zapisywania ich czy przekazywania głosem – mówi ppłk Jarosław Gołębski, starszy specjalista w Szefostwie WRiA. Urządzenia obserwacyjno-rozpoznawcze używane przez artylerzystów są przestarzałe. Żołnierze mają wprawdzie lornetki dalmierczo-rozpoznawcze, także dalmierze przenośne, w tym laserowe, ale rozpoznanie optyczne już dziś nie wystarcza. To sprzęt minionej generacji. Wymaga m.in. ręcznego wprowadzania i obliczania danych, co wydłuża czas od zaobserwowania celu do otwarcia ognia. Z nowoczesnymi urządzeniami dalmierczo-rozpoznawczymi nie ma tych problemów. APDR składa się z czterech łatwo wymienialnych modułów: dalmierza, goniometru – urządzenia przekazującego m.in. dane, girokompasu oraz kamery termowizyjnej. Dalmierz laserowy Vector 23 w normalnych warunkach ma zasięg do 24 km (powiększenie 10 razy). Niedokładność pomiarów na takim dystansie waha się w granicach plus minus 5 m. Według artylerzystów osiągi te całkowicie zaspokajają wymagania rozpoznania artyleryjskiego.

Różnica generacji
Artyleryjski przyrząd dalmierczo–rozpoznawczy (APDR) ze Szwajcarii to „kombajn”, zapewniający prowadzenie obser-

Skuteczniejsza termowizja
Znacznie krótszy jest zasięg ręcznej kamery termowizyjnej Matis. Może ona wykrywać cele i obiekty w zasięgu 9 km oraz rozpoznawać je i identyfikować z odległości 3,5 km. Kamera przekazuje rzeczywisty obraz celu w zintegrowanym systemie identyfikacji. W porównaniu z noktowizją to również nowa jakość. Prowadzenie bowiem obserwacji noktowizyjnej na tak dużą odległość wciąż jest niemożliwe. Goniometr „GonioLight” zapewnia automatyczną transmisję danych i współpracę z systemami kierowania ogniem. Urządzenie zapamiętuje też położenie od 80 do 100 pojedynczych obiektów. Ma wewnętrzny GPS. Artylerzyści chcieliby, aby nowy sprzęt trafił do jednostek jak najszybciej. Będą jednak musieli uzbroić się w cierpliwość. – W pierwszej kolejności chcemy wyposażyć w ten sprzęt kontyngenty w Iraku i Afganistanie – planuje gen. Butlak. 

4

w jednym
W ŁO D Z I M I E R Z K A L E TA

Artylerzyści zaczną testowanie nowoczesnego przyrządu dalmierczo-rozpoznawczego produkcji szwajcarskiej. Służy on do obserwacji, wykrywania celów oraz określania ich położenia. Żołnierze czekają na nowy sprzęt z niecierpliwością. Dzięki niemu będą strzelać szybciej i celniej.

Artyleryjski przyrząd dalmierczo–rozpoznawczy (APDR):
NORBERT BĄCZYK

– zapewnia prowadzenie obserwacji dzienno-nocnej, wykrywając i określając położenie celów na głębokość do 24 km, – pozwala korygować ogień

oraz przekazuje dane poprzez interfejs do systemu kierowania ogniem (np: Topaz, Azalia), – ma konstrukcję modułową łatwo wymienialną (2 min.),

– całkowity ciężar zestawu to 17,9 kg. Jest wyposażony w: – bezpieczny dla oka dalmierz laserowy, – wewnętrznie wbudowany system GPS, – statyw z regulacją wysokości, – zespół zasilania zewnętrznego.

nr 30/2007

Polska Zbrojna 53

MILITARIA OKRĘTY
W czerwcu wodowano nową jednostkę Royal Navy – HMS „Astute”. To największy myśliwski okręt podwodny w historii brytyjskiej marynarki. Anglicy są z niego dumni, choć ślamazarna budowa „Astute” przypominała chwilami polskie problemy z „Gawronem”.
HMS „Astute” Wyporność: 7800–8157 t (podwodna) Długość: 97 m Szerokość: 11,2 m Szybkość: podwodna ok. 30 węzłów Załoga: 98 marynarzy Napęd: reaktor Rolls-Royce PWR-2, silniki pomocnicze Diesla Zasięg: ograniczony wyłącznie potrzebami załogi Uzbrojenie: sześć wyrzutni torpedowych kal. 533 mm na dziobie – torpedy Spearfish o zasięgu 65 km i pociski Tomahawk Block III/IV o zasięgu do 1700 km, ewentualnie rakiety Harpoon i miny

MYŚLIWIEC
8 czerwca był w angielskim Barrow-inFurness ciepły i pogodny. Tego dnia żona następcy tronu księżna Kornwalii Kamilla ochrzciła imieniem „Astute” (Przebiegły) najnowszy brytyjski okręt podwodny. Dla dowództwa Royal Navy to bardzo ważna data, gdyż po latach oczekiwań i problemów otrzymała wreszcie pierwszą jednostkę z nowej serii „podwodnych myśliwców”. Trzeba jednak poczekać jeszcze półtora roku, zanim HMS „Astute” będzie mógł udowodnić swą przebiegłość w akcji. Brytyjska Royal Navy to jedna z najsilniejszych marynarek wojennych świata. Choć dziś jest jedynie cieniem swej dawnej potęgi, a palmę światowego hegemona mórz dzierży US Navy, Brytyjczycy wciąż mogą pochwalić się flotą zdolną do działań w skali globalnej.

PODWODNY

NORBERT BĄCZYK

Mniejsza, ale nowoczesna
Wielka Brytania dysponuje lotniskowcami oraz atomowymi okrętami podwodnymi, zarówno nosicielami balistycznych pocisków z głowicami nuklearnymi (Ship

Submersible Ballistic Nuclear – SSBN), jak też okrętami myśliwskimi (Ship Submersible Nuclear – SSN). Napędzane reaktorami „myśliwce” budowano w czasach zimnej wojny przede wszystkim do walki z flotą przeciwnika na oceanach. Miały one zwalczać wrogie okręty podwodne, eskortować własne podwodne nosiciele rakiet balistycznych oraz nękać flotę nawodną. Ich specyficzny napęd gwarantował długą autonomiczność jednostek, niezwykle ważną w warunkach ryzyka nuklearnej wojny światowej. Oczynr 30/2007

54 Polska Zbrojna

AAAAAAAA

AAAAAAA

Latem tego roku Przebiegły został wodowany. Marynarka przejmie go od producenta w sierpniu przyszłego roku, zaś do służby operacyjnej wejdzie na początku 2009

go typu – USS „North Carolina”), rosyjskiego „Geparda” projektu 971 (Akula II), wreszcie angielskiego HMS „Astute”. I właśnie okręty typu tego ostatniego, do którego należą także co najmniej trzy inne jednostki, mają stać się podstawowymi SSN Royal Navy na lata 2020–2040. Obecnie Brytyjczycy dysponują 13 okrętami podwodnymi, z czego czterema SSBN typu Vanguard, siedmioma SSN typu Trafalgar oraz dwoma SSN typu Swiftsure. W ciągu najbliższych trzech lat wycofają po dwie jednostki z obu ostatnich typów. W tym czasie do służby wejdą tylko dwa nowe okręty. Zdaniem dowództwa Royal Navy, ilość zostanie jednak zastąpiona jakością. Nowe okręty są o 30 proc. większe i cięższe od poprzedników. Wyposażone w najnowsze urządzenia elektroniczne zostaną przygotowane do walki w systemie sieciocentrycznym.

Leniwy rekin
Historia budowy HMS „Astute” pokazuje, iż skonstruowanie nowoczesnego okrętu w warunkach szybkiego rozwoju technologicznego nie jest łatwe. Kontrakt na trzy nowe SSN warte 2 mld funtów Londyn zawarł jeszcze w marcu 1997 r. z firmą GEC-Marconi, wchłoniętą później przez koncern BAE. Stępkę pod pierwszy okręt położono w stoczni w Barrow-in-Furness w styczniu 2001 r. (choć pierwsze cięcie blach dla „Przebiegłego” zaczęło się jeszcze w 1999 r.). Pod kolejny – HMS „Ambush” – w październiku 2003 r., natomiast pod trzeci HMS – „Artful” – w marcu 2005. W tym roku Royal Navy zdecydowała się na zamówienie czwartego okrętu. Stępka pod HMS „Audacious” ma być położona jeszcze w 2007 r. Tymczasem budowa prototypowej jednostki, która miała zostać zwodowana w 2004 r., się wydłużała. Problemy przy projektowaniu oraz wzrost kosztów sprawiły, iż termin oddania okrętu przyszłemu użytkownikowi przesunął się ostatecznie o trzy lata! Liczne nowe technologie – pierwszy raz użyte przy budowie brytyjskiego okrętu podwodnego – były dużym wyzwaniem. Lawinowo rosły koszty, co wymagało renegocjacji umowy (angielscy podatnicy za trzy okręty muszą zapłacić 3,5 mld funtów). Wsparcia udzielali nawet amerykańscy specjaliści okrętowi. Wreszcie latem tego roku Przebiegły został wodowany. Marynarka przejmie go od producenta w sierpniu przyszłego roku, zaś do służby operacyjnej wejdzie na początku 2009. W 2010 r. ma być gotowa druga jednostka – HMS „Ambush”. Być może w drugiej dekadzie XXI w. Royal Navy zamówi kolejne cztery takie okręty.  Polska Zbrojna 55

wiście na takie okręty mogły pozwolić sobie tylko mocarstwa. Wraz z upadkiem ZSRR zachodnie jednostki klasy SSN straciły swego głównego przeciwnika. Amerykanie, a w ślad za nimi Brytyjczycy, znaleźli dla nich nowe zadanie – wyposażone w manewrujące pociski skrzydlate dalekiego zasięgu (Tomahawk) odpalane z wyrzutni torpedowych mogą z zaskoczenia precyzyjnie atakować cele lądowe, często same będąc oddalone od rejonu uderzenia nawet o ponad tysiąc kilometrów. Jednocześnie takie jednostki
nr 30/2007

wciąż zachowują pełną zdolność do uczestnictwa w klasycznej wojnie morskiej, a ich arsenał, obok torped i pocisków skrzydlatych, obejmuje wymiennie przeciwokrętowe pociski rakietowe lub miny. Chociaż jest coraz mniejsze ryzyko, że dojdzie do globalnego konfliktu, okręty klasy SSN, nazywane też szturmowymi/ uderzeniowymi okrętami podwodnymi o napędzie atomowym, wciąż są budowane. Należy wymienić tu przede wszystkim amerykańskie jednostki typu Virginia (21 kwietnia wodowano czwarty okręt te-

BAE SYSTEMS (3)

ARMIE ŚWIATA TURCJA JAPONIA
1 lipca minęło pół wieku od utworzenia dowództwa sił zbrojnych USA w Japonii. Mimo że zamknięto niektóre bazy i wycofano część oddziałów, wciąż przebywa tam ponad 30 tys. żołnierzy.
Siły amerykańskie znacząco wzmacniają zdolności obronne Japonii. Dotyczy to szczególnie obrony powietrznej archipelagu. I nie chodzi tylko o blisko 150 myśliwców. W ostatnim czasie Amerykanie dostarczyli swemu zgrupowaniu najnowsze zestawy antyrakietowe PAC-3. Mimo tego znaczącego wkładu w obronność Japonii wielu jej mieszkańców traktuje amerykańskie bazy wojskowe jako zło konieczne i uciążliwych sąsiadów. Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni podejrzewają, iż na ich terenie może być składowana broń nuklearna. Narzekają także na zanieczyszczanie środowiska przez wojska USA oraz hałas wywoływany przez ich samoloty. Sympatii nie przysparza też zachowanie amerykańskich wojskowych ani tym bardziej – szczególnie nagłaśniane przez media – popełnione przez nich przestępstwa. Pomimo różnych wątpliwości wyrażanych przez opinię publiczną, władze Japonii doceniają znaczenie dla bezpieczeństwa kraju obecności wojskowej Amerykanów i zacieśniają z współpracę militarną z USA.

Małżeństwo
TA D E U S Z W RÓ B E L

US DOD

„KITTY HAWK” w porcie Jokosuka

Azjatycki przyczółek
Dowództwo Sił Zbrojnych USA w Japonii (USFJ) zastąpiło 1 lipca 1957 r. istniejące wcześniej Dowództwo Dalekowschodnie. Jednak żołnierze amerykańscy są obecni na japońskich wyspach od 1945 r. Dowództwo USFJ ulokowane jest w bazie lotniczej Yokota. Według oficjalnych danych z października 2006 r., podlegało mu 37 tys. żołnierzy. Jako że trwa redukcja, obecnie jest ich prawdopodobnie mniej. Zapadła bowiem decyzja o przeniesieniu w najbliższych latach 8 tys. marines z Okinawy na należącą do USA wyspę Guam.

Siła skrzydeł
Niebawem najliczniejsi w strukturach USFJ będą lotnicy z 5 Sił Powietrznych (Air Force), których obecnie jest nieco mniej niż marines. Największa amery56 Polska Zbrojna

kańska baza lotnicza, Kadena, w której służy na stałe 7,2 tys. żołnierzy lotnictwa, znajduje się na Okinawie. Najważniejszą stacjonującą w niej jednostką jest 18 Skrzydło Lotnictwa z 81 samolotami i śmigłowcami. Jego trzon stanowią dwie eskadry myśliwców (44. i 67.) z 54 F-15C/D Eagle. Poza tym są: 909 Eskadra Latających Cystern z 15 KC-135R Stratotanker, 33 Eskadra Ratownicza z dziesięcioma śmigłowcami HH-60G Pave Hawk, 961 Eskadra Kontroli Przestrzeni Powietrznej z dwoma E-3B/C Sentry. Drugą ważną jednostką w Kadenie poza „osiemnastym” jest 353 Grupa Operacji Specjalnych z dwiema eskadrami (1. i 17.) samolotów MC-130H Combat Talon II i MC-130P Combat Shadow. Bazują tam również maszyny RC-135

i WC-135 należące do 82 Eskadry Rozpoznawczej. Tam też znajdują się największe poza terytorium USA składy konwencjonalnego uzbrojenia lotniczego. Współużytkownikami bazy Kadena są siły powietrzne i marynarka wojenna, stąd korzystają z niej samoloty patrolowe P-3 Orion. Poza tym bazy 5 Sił Powietrznych znajdują się w Misawie i Yokocie. W pierwszej, leżącej ponad 600 km na północ od Tokio, funkcjonuje 35 Skrzydło Myśliwskie z dwiema eskadrami myśliwskimi (13. i 14.), wyposażonymi w 36 F-16CJ/ DJ – Wild Weasel. Są to maszyny przeznaczone do niszczenia naziemnej obrony powietrznej przeciwnika. W bazie Misawa służy ponad 4,5 tys. wojskowych z USAF. Tam też stacjonują jednostki należące do marynarki wojennej USA,
nr 30/2007

z rozsądku
Poza wojskami USFJ na terytorium Japonii stacjonuje gros sił amerykańskiej 7 Floty podporządkowanej Dowództwu Pacyfiku

Misawa Yokota Tokio Jokosuka Honsiu Iwakuni

Sikoku

Sasebo

Kiusiu
7 Flota 13 140 – 6920

AMERYKANIE W JAPONII
Personel Wojskowi Pracownicy wojska Członkowie rodzin USMC 15 850 620 9730 US Navy 6380 1380 7960 USAF 13 090 790 15 230 US Army 1670 810 3250
Źródło: United States Forces, Japan

N

a Okinawie poza lotnikami stacjonują też inne jednostki III Sił Ekspedycyjnych Piechoty Morskiej, w tym 3 Dywizja z trzema batalionami piechoty 4 Pułku i dwoma batalionami artylerii 12 Pułku, a także 3 Batalionem Rozpoznawczym oraz 3 Batalionem Szturmowym. W sumie kilkanaście tysięcy marines.

Okinawa

Futenma Kadena

a także Japońskich Lotniczych Sił Samoobrony. Natomiast Yokota jest bazą 374 Skrzydła Transportu Lotniczego (36 Eskadra z dziesięcioma C-130E/H Hercules i 459 Eskadra z czterema samolotami C-21A oraz śmigłowcami UH-1). W sumie personel wojskowy USAF bazy liczy około 3,4 tys. osób. Natomiast w Iwakuni znajduje się baza lotnictwa Korpusu Piechoty Morskiej. Ulokowano tam 12 Grupę 1 Skrzydła Lotnictwa Piechoty Morskiej (MAW) z eskadrą (212.) myśliwców F/A-18C Hornet. W sumie w Iwakuni stacjonuje 3,5 tys. amerykańskich wojskowych. W planach jest przeniesienie tam 5 Skrzydła Lotnictwa Lotniskowcowego z Atsugi z dwiema eskadrami (192. i 195.) myśliwców F/A-18C Hornet i tyluż samo (27. i 102.) F/A-18E/F Super
nr 30/2007

Hornet. W sumie 50 maszyn. Jak dotąd leżące na Honsiu Atsugi jest największą bazą amerykańskiego lotnictwa morskiego na zachodnim Pacyfiku. Poza 5 Skrzydłem stacjonuje tam 51 Eskadra lekkich śmigłowców okrętowych, z SH-60B/F Seahawk. Drugą bazą lotnictwa marines obok Iwakuni jest Futenma na Okinawie, gdzie stacjonują cztery eskadry śmigłowców (dwie CH-46E, jedna CH-53E oraz jedna UH-1N i AH-1W), a także eskadra latających cystern (KC-130) 36 Grupy 1 MAW. Według zapowiedzi, jednostka zostanie przeniesiona do obozu Schwab koło miasta Henoko.

Na morzu
Dla Amerykanów ogromne znaczenie mają nie tylko lotniska, ale również ja-

pońskie porty wojenne. W Jokosuce, u wejścia do Zatoki Tokijskiej, bazuje największe poza granicami USA stałe zgrupowanie okrętów wojennych US Navy należących do 7 Floty. Jej okrętem flagowym jest ostatni w służbie konwencjonalny lotniskowiec „Kitty Hawk”, który w 2008 r. zostanie zastąpiony przez atomowy „George Washington”. W Jokosuce cumują jeszcze dwa krążowniki rakietowe, sześć niszczycieli, fregata oraz okręt dowodzenia. Natomiast w Sasebo są cztery okręty desantowe, dwa przeciwminowe i jeden ratowniczy. Jednostki podwodne 7 Floty bazują na Guam. Najmniejszym komponentem USFJ są wojska lądowe. Jedyną jednostką bojową jest 1 Batalion 1 Grupy Sił Specjalnych w Torii na Okinawie.  Polska Zbrojna 57

GRAFIKA:PAWEŁ KĘPKA

ŚWIAT PAKISTAN
Od czasu zamachów z 11 września 2001 r. Stany Zjednoczone uznają Pakistan za partnera w wojnie przeciwko terroryzmowi. Tymczasem stał się on główną bazą wypadową al Kaidy, talibów i uzbrojonych rebeliantów prowadzących działania zbrojne przeciwko siłom koalicji „Trwała wolność” i wojskom stabilizacyjnym ISAF w Afganistanie.
N ATA L I A Z A L E W S K A

Spacer po cien
J
US DOD (2)

jego planom reelekcyjnym w zaplanowanych na jesień br. wyborach prezydenckich. Oliwy do ognia dolały kolejne, w maju br. – za zabicie komendanta sił talibskich w Afganistanie mułły Dadullaha – odwetowe zamachy terrorystyczne talibów w Peszawarze, w których zginęły 24 osoby, oraz potyczki

ak do tej pory nie udało się Zachodowi nakłonić gen. Perweza Musharrafa, prezydenta Pakistanu, do skutecznego rozprawienia się na swoim terytorium z wojownikami dżihadu. Nic też nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości miało się coś zmienić. Sporadyczne rajdy na obozy szkoleniowe czy pokazowe likwidacje kilku czołowych przywódców talibów i al Kaidy nie zmieniają tego stanu. Taka sytuacja wynika z niezwykle delikatnej pozycji Perweza Musharrafa wewnątrz kraju oraz tego, że talibowie nie są uznawani w Islamabadzie za terrorystów. Autorytarne rządy generała – marginalizacja struktur cywilnych oraz centralizacja władzy w rękach prezydenta – budzą sprzeciw nie tylko muzułmańskich partii i ugrupowań politycznych (MMA, Ligi Muzułmańskiej 58 Polska Zbrojna

– Nawaz i Pakistańskiej Partii Ludowej), ale wzbudzają kontrowersje nawet wśród jego politycznego zaplecza – Pakistańskiej Ligi Muzułmańskiej.

sił amerykańskich i pakistańskich na granicy pakistańsko-afgańskiej. Nie mniej kontrowersji wywołało wprowadzenie 4 czerwca br. dalszych ograniczeń w mediach (Urzędowi Regulacji Permanentny kryzys ds. Mediów Elektronicznych nadano Już ponad trzy miesiące trwa jeden prawo do blokowania transmisji, zawiez najpoważniejszych od 1999 r. (doszło szania licencji czy konfiskowania wtedy do przewrotu, Musharrafowi niełatwo sprzętu podmiotów mektóry wyniósł Musdialnych), z których rząd będzie odebrać władzę, ostatecznie się wycofał. harrafa do władzy) kryzysów na pakiFaktem jest, że Musgwarantuje ją bowiem stańskiej scenie poharrafowi niełatwo bęlitycznej. Masowe dzie odebrać władzę. zastęp generałów, protesty społeczne Gwarantuje ją bowiem wybuchły po tym, komendantów korpusów zastęp generałów, kojak prezydent od- oraz szefów wojskowych mendantów korpusów wołał w marcu br. oraz szefów wojskowych agencji ze stanowiska sęagencji, którzy są świadziego głównego sądu najwyższego If- domi, że zmiana na stanowisku prezytikhara Chaudhry’ego za jego krytycz- denta doprowadzi do odebrania im przyne wobec władzy wypowiedzi, które wilejów oraz przejęcia przez cywilów – zdaniem generała – mogły zagrozić kontroli nad systemem politycznym
nr 30/2007

nkiej linie
PERVEZ MUSHARRAF (z lewej) postrzegany jest na Zachodzie jako laicki przywódca trzymający z dala od fundamentalistów islamskich pakistański potencjał rakietowy i jądrowy. Na zdjęciu: prezydent Pakistanu z sekretarzem obrony USA Robertem M. Gatesem.
Żadne zmiany na najwyższych szczeblach władzy w Islamabadzie nie sprawią, że Pakistan przestanie uważać Afganistan za swoją strefę wpływów

i gospodarczym państwa. Równocześnie ogromne rozdrobnienie i polaryzacja partii oraz ruchów religijnych (w Pakistanie działa ok. 60 partii politycznych, przy czym ok. 25 z nich to organizacje terrorystyczne) sprawia, że brak jest wyraźnego opozycyjnego lidera, który mógłby zastąpić Musharrafa na

Reelekcja?
Trudno dziś przewidywać, czy Musharrafowi uda się reelekcja lub, czy wybrany zostanie wskazany przez niego kandydat. Jedno jest pewne – nie będą to wybory demokratyczne. Prawdopodobnie generał zgodzi się na ustąpienie ze stanowiska szefa sztabu i obejmie

Paki-stany

W

ładze w Islamabadzie nie sprawują efektywnej kontroli nad większą częścią terytorium Pakistanu. Federalnie Administrowany Obszar Etniczny (FAOE) i Północno-Zachodnia Prowincja Pograniczna (PZPP), zamieszkane głównie przez ludność pusztuńską, to nieomal państwa w państwie, rządzone przez islamskich radykałów przychylnych al Kaidzie i talibom (talibowie wywodzą się głównie z ludności pusztuńskiej, stanowiącej ok. 15–17 proc. społeczeństwa pakistańskiego i mającej silnie związki kulturowe i klanowe z Pusztunami zamieszkującymi

stanowisku przywódcy państwa i zbudować wokół siebie zwarte zaplecze polityczne, zdolne do utrzymania jedności w kraju.

Związane ręce
Musharraf postrzegany jest na Zachodzie jako laicki przywódca trzymający pakistański potencjał rakietowy i jądrowy z dala od fundamentalistów islamskich. Zmiana na stanowisku prezydenta wydaje się więc możliwa tylko pod warunkiem, że zastąpi go wiarygodny, zwłaszcza dla Stanów Zjednoczonych i Indii, partner. Z tych też względów Waszyngton ma związane ręce, jeśli chodzi o wywieranie presji na Musharrafa w kwestii aktywnego zwalczania terrorystów na pakistańskim terytorium. Przyciskanie do ściany generała niesie skutki odwrotne do zamierzonych, gdyż obniża jego pozycję w państwie.
nr 30/2007

funkcję prezydenta w garniturze. Konieczne będzie również dogadanie się z opozycją, a więc oddanie cywilom, kosztem wojskowych, części resortów oraz przywrócenie swobód demokratycznych w państwie. Niezależnie od tego, co wydarzy się w najbliższym czasie na pakistańskiej scenie politycznej, Kabul nie usłyszy dobrych wieści. Żadne zmiany na najwyższych szczeblach władzy w Islamabadzie nie sprawią, że Pakistan przestanie uważać Afganistan za swoją strefę wpływów. A to oznacza, że Musharraf czy ktokolwiek, kto go zastąpi, będzie jeszcze długo przymykał oko na działalność talibów, al Kaidy i ISI po obu  stronach Linii Duranda.

południowy i wschodni Afganistan). Islamabad, po niekończących się potyczkach zbrojnych z islamistami w FAOE, podpisał we wrześniu 2006 r. porozumienie, na którego mocy wycofał swoje wojska na wcześniej zajmowane, ufortyfikowane pozycje (istniejące tam od czasów brytyjskiego imperium) i przerzucił odpowiedzialność za pokój w zbuntowanej prowincji na lokalną starszyznę. W konsekwencji talibowie ogłosili powstanie – z połączenia Północnego i Południowego Waziristanu (dwóch z tzw. agencji – okręgów administracyjnych FAOE) – Islamskiego Emiratu Waziristan. Fundamentaliści islamscy wprowadzili nakaz restrykcyjnego przestrzegania prawa koranicznego oraz utworzyli nową – analogiczną do federalnej – administrację. Jakakolwiek współpraca z rządem centralnym jest karana ścięciem głowy. Al Kaida uznała Waziristan za nowy ośrodek koordynacji działalności terrorystycznej oraz zaplecze niezbędne do prowadzenia świętej wojny przeciwko Zachodowi.

Polska Zbrojna 59

TADEUSZ WRÓBEL

WYDARZENIA

kule

MON ROSJI

„Nieświeże”
ONZ. Agencja Associated Press podała, że Organizacja Narodów Zjednoczonych wstrzymała do odwołania stosowanie gumowych kul w misjach pokojowych na całym świecie. Anonimowy przedstawiciel departamentu ONZ ds. misji pokojowych stwierdził, że zakaz używania gumowych kul jest tymczasowy. Decyzja, czy zostanie on zniesiony, zależy od wyników kontroli zasad stosowania tej amunicji. Ograniczenie jest pokłosiem tragicznych wydarzeń, do których doszło w lutym w południowej prowincji Serbii, Kosowie. W czasie albańskiej demonstracji przeciwko planowi ONZ dotyczącemu przyszłości prowincji oddziały policji kosowskiej i międzynarodowej użyły gumowych kul i gazu łzawiącego. W wyniku tej interwencji zmarło dwóch Albańczyków, a kilku zostało rannych. Przeprowadzone śledztwo wykazało, że w Kosowie użyto przeterminowanych kul. Ich termin przydatności wygasł 13 lat wcześniej, zaś kule tego typu z upływem lat twardnieją i stają się niebezpieczne w użyciu. (w)

Gest Putina
ROSJA. Agencja Interfax poinformowała 16 bm., powołując się na źródła w rosyjskim resorcie obrony, że nie ma planów rozmieszczania większych sił wojskowych u zachodnich granic kraju. – Co się tyczy przyszłości, zobaczymy, jak zachowa się kierowane przez USA NATO, którego polityka staje się coraz bardziej nieprzewidywalna – powiedział jej informator. Dwa dni wcześniej prezydent Władimir Putin podpisał dekret zawieszający od 12 grudnia uczestnictwo Rosji w Traktacie o Ograniczeniu Sił Konwencjonalnych w Europie (CFE). Podpisano go w 1990 r., a w 1999 r. zmodyfikowano, by uwzględnić zmiany, jakie zaszły po rozpadzie ZSRR w 1991 r. USA i inne państwa NATO wstrzymały się z ratyfikacją zmodyfikowanej wersji CFE, żądając, by najpierw Moskwa wycofała wojska z Gruzji i Mołdawii (Naddniestrze). Natomiast Rosjanie domagają się, by do traktatu przystąpiły należące do sojuszu Estonia, Litwa i Łotwa. Twierdzą, iż rakiet krótkiego i średniego zasięgu oraz samolotów. Aleksander Lemański, szef projektantów z firmy Ałamaz, która produkuje Triumf, powiedział, że jego zasięg skutecznego ognia jest dwa razy większy niż S-300. Najczęściej podaje się, iż wynosi 400 km. Przy okazji ujawnił, że uzbrojone w S-400 pułki będą miały więcej baterii rakiet niż te wyposażone w „trzysetki”.

LIBAN. Armia libańska kon-

Oczyszczanie obozu

Rosjanie grożą zawieszeniem uczestnictwa w Traktacie o Ograniczeniu Sił Konwencjonalnych w Europie
w tej chwili stanowią one szarą strefę, w której NATO może bez ograniczeń rozmieścić siły. Panuje też przekonanie, że moratorium jest reakcją Moskwy na plany Waszyngtonu rozmieszczenia elementów systemu obrony antyrakietowej w Polsce i Czechach. Sojusz atlantycki wydał oświadczenie, w którym wyraził „głębokie rozczarowanie” postawą Moskwy. – To jest decyzja wrzucająca Rosję w otchłań braku odpowiedzialności i przewidywalności – powiedział polski minister obrony narodowej Aleksander Szczygło. – Zawsze jest źle, gdy duże państwo o istotnym znaczeniu dla bezpieczeństwa europejskiego i światowego podejmuje taką decyzję – dodał. Szef MON uważa, że wpływ na nią miały też czynniki związane z polityką wewnętrzną Rosji, a szczególnie zbliżające się wybory parlamentarne i prezydenckie. Zaś były wiceminister obrony gen. Stanisław Koziej stwierdził, że Kreml dąży też do poróżnienia Europy i Stanów Zjednoczonych.(ted) uczestnictwa w nim odmówiła Unia Trybunałów Islamskich (UIC), do stycznia kontrolująca stolicę i południe kraju. Stąd wynik konferencji wydaje się wątpliwy. Na kilka dni przed jej rozpoczęciem doszło do nowych starć, w których zginęło ponad dziesięć osób. Z moździerzy ostrzelano pałac prezydencki. O ataki te podejrzewani są zwolennicy UIC.

tynuuje operację w obozie uchodźców palestyńskich Nahr el Barid pod Trypolisem, w którym od maja broni się grupa islamskich radykałów. – Przejęliśmy nowe budynki i kryjówki Fatah al Islam – powiedział anonimowo przedstawiciel wojska. W niedzielnych (15 bm.) walkach zginęło kolejnych dwóch żołnierzy. Według libańskiej agencji prasowej, wojsko zabiło wielu radykałów. Ich zwłoki leżały na ulicach obozu. W niedzielę islamiści wystrzelili co najmniej pięć rakiet typu Katiusza, które spadły na gaje pomarańczowe i grejpfrutowe, na północ od obozu. Podobne ataki przeprowadzili też w piątek i sobotę. W odpowiedzi wojsko ostrzeliwuje z broni ciężkiej kryjówki ekstremistów. Władze palestyńskie podają, że w Nahr el Barid jest „nie więcej niż 70 bojowników” Fatah al Islam. Tymczasem sułtan Abulejnejn, przywódca odłamu organizacji al Fatah prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa w Libanie, wezwał, by ich wyeliminować. (ted) adm. Julio Soares de Moura ujawnił, że koncepcja zakłada skorzystanie z francuskiego lub niemieckiego projektu okrętu, na którym zamontowano by krajowej konstrukcji reaktor. Wyjaśniał, że dzięki temu będzie możliwe skuteczniejsze patrolowanie wybrzeży Brazylii, która obecnie ma pięć konwencjonalnych jednostek podwodnych Jak powiedział prezydent, przez osiem lat planuje się wydać na ten program 1,04 mld reali, czyli równowartość około 540 mln dolarów. Koncepcja budowy jednostki podwodnej o napędzie atomowym nie jest nowa, pojawiła się już w 1979 r. Poza budową okrętu wznowione zostaną też prace nad trzecim reaktorem nuklearnym Angra III ulokowanym na wybrzeżu w pobliżu Rio de Janeiro. (w)

w skrócie
Triumf pod Moskwą
ROSJA. Pod koniec lipca
w okolicach Moskwy rozmieszczony zostanie najnowocześniejszy rakietowy system obrony powietrznej S-400 Triumf – poinformował 16 bm. agencję Interfax płk Aleksandr Drobyczewski z dowództwa rosyjskich wojsk lotniczych. Podał też, że niedawno na poligonie Kapustin Jar w rejonie Astrachania przetestowano jego działanie. S-400 Triumf, który ma oznaczenie natowskie SA-21 Growler, jest zmodernizowaną wersją systemu S-300 i wcześniej nosił oznaczenie S-300PMU-3. Jego pociski mogą być użyte do niszczenia

Nowe starcia
SOMALIA. W niedzielę
(15 bm.) w Mogadiszu rozpoczęła się konferencja dotycząca pojednania narodowego, której celem jest przywrócenie pokoju w Somalii. Od 1991 r. nie ma tam skutecznie działających władz państwowych. Organizatorem spotkania jest tymczasowy somalijski rząd. Jednak

Pierwszy atomowy

BRAZYLIA. Podczas wizyty

w ośrodku nuklearnym (Centro Experimental Aramar da Marinha), w Iperó w stanie Sao Paulo prezydent Luiz Inacio Lula da Silva ogłosił, że Brazylia rozpocznie budowę własnego okrętu podwodnego o napędzie atomowym. Dowódca marynarki wojennej

60 Polska Zbrojna

nr 30/2007

Blisko

zgody
POLSKA-USA. – Tarcza będzie, bo dla Polski jest rzeczą bardzo dobrą – oświadczył prezydent Lech Kaczyński na konferencji prasowej w Waszyngtonie po poniedziałkowym (16 bm.) spotkaniu z prezydentem USA George’em Bushem. Zaś główny polski negocjator, wiceminister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski, stwierdził, że nasz kraj wyraża „wolę polityczną”, by tarczę umieszczono na jego

Andrzej Jonas

2,5
KANCELARIA PREZYDENTA RP

Emocje i interesy

REDAKTOR NACZELNY „THE WARSAW VOICE”

terytorium, ale nadal będzie się domagać gwarancji bezpieczeństwa. Administracja Busha zgodziła się wstępnie na powołanie stałej instytucji mającej wzmocnić bezpieczeństwo Polski – byłaby to polsko-amerykańska rada konsultacyjna, zwoływana w sytuacjach zagrożeń. Negocjacje trwają dalej. Dotyczą one też m.in. kwestii rozmiarów planowanej bazy amerykańskiej, statusu jej personelu i jego stosunków z polską armią. Niedawno wiceminister Waszczykowski powiedział, że przewiduje zakończenie negocjacji z USA we wrześniu. Prezydent Kaczyński poinformował, że niezależnie od sprawy systemu antyrakietowego będą się toczyły rozmowy z rządem Stanów Zjednoczonych „związane z modernizacją naszych sił zbrojnych”. Poza tym prezydenci rozmawiali o udziale wojsk polskich w operacjach w Iraku, konflikcie z Iranem, sytuacji na Bałkanach, a także o stosunkach z Rosją. Poruszono też kwestie bezpieczeństwa energetycznego. (wr)

tysiąca kilometrów granicy z Indiami, 2,5 tysiąca z Afganistanem. Sięgające nieba góry, roztopione słońcem doliny, gigantyczny teren, niezliczona ludność. Morze analfabetyzmu i nędzy. Najnowocześniejsza technika, kwitnący biznes, rozległe kontakty z całym światem. Taki jest współczesny Pakistan. Czy funkcjonujące w takim kotle państwo może cokolwiek kontrolować i nad czymkolwiek zapanować? Armia pakistańska zawsze uważała, że tak, ale generałowie w Islamabadzie mówili mi, że

jest to specyficzna metoda kontroli. Zwłaszcza na terenach pogranicznych. Jeśli inni członkowie antyterrorystycznej koalicji mówią, że prezydent Musharaff powinien uszczelnić granicę z Afganistanem, to muszą spotkać się w Islamabadzie z kpiącymi minami. Jeśli Amerykanie nie są w stanie uszczelnić absolutnie pokojowej granicy z Meksykiem, to co mówić o pograniczu afgańsko-pakistańskim, zamieszkiwanym przez tych samych Pasztunów. Nawet gdyby postawić żołnierza obok żołnierza, to i tak granica pozostanie otwarta – powiedziano mi w Islamabadzie. Nawet najnowocześniejszy na świecie elektroniczny system kontroli ludności, który jest dziełem pakistańskich uczonych i techników, nic nie daje, jeśli lokalni szejkowie mają odmienne interesy niż armia. Armia też nie jest jednolita. Pakistański wywiad zawsze próbował grać własną rolę, szukając dla siebie i państwa rozwiązań nie zawsze takich jak formalnie rządzący. Jego kontakty z talibami, a nawet z al Kaidą, bez wątpienia istniały, a zapewne istnieją nadal. Podobnie zresztą jak ścisłe kontakty z Amerykanami. szłoroczną wypowiedź jej szefa Michaela Haydena, który podczas spotkania z Iracką Grupą Studyjną stwierdził, że niezdolność irackiego rządu do sprawowania władzy wydaje się nie do przełamania. Hayden przyznał, że nie widzi żadnego „kamienia milowego czy punktu, w którym można by to wszystko od-

Na tym tle trzeba widzieć ostatnie zamachy samobójcze i próby rozniecenia dużej wojny na pograniczu pakistańsko-afgańskim. Generał Musharaff broni kraju przed nadmiernymi wpływami islamistów i znajduje w tym poparcie zarówno zagranicy, ale także miejscowego biznesu. Poparcie innych kręgów społecznych, zwłaszcza tych najbiedniejszych, nie jest już tak jednoznaczne. Tu emocje grają rolę wiodącą. Czy jednak najważniejszym problemem Pakistanu jest pogranicze z Afganistanem? Z pewnością jeszcze niedawno na pierwszym miejscu trzeba było wymieniać problem Kaszmiru, czyli stosunki z Indiami. Tam również trzeba by ustawić żołnierza obok żołnierza, aby emocje i polityka w zabójczy sposób nie przeciskały się na przeciwną stronę. Rządy generała Musharaffa są silne, choć chwiejne. Wsparcie Zachodu wzmacnia je, ale i osłabia. Pakistan jest dziś sojusznikiem koalicji antyterrorystycznej, ale też rejonem wybuchowym i rezerwuarem terrorystów.

Spacer po cienkiej linie  56

Bez odwrotu
IRAK. Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) uważa, że zachwianie równowagi w Iraku jest nieodwracalne – napisał znany z rozwikłania afery Watergate dziennikarz Bob Woodward w dzienniku „Washington Post”. Przypomniał on ze-

wrócić”. Jego opinię gazeta zestawiła z wystąpieniem prezydenta George’a W. Busha, który spotkał się z grupą w tym samym dniu. Członkowie grupy określili jego wystąpienie jako „churchillowską wizję zwycięstwa w Iraku”, w której nawoływał do wsparcia rządu premiera Nuriego al Malikiego. (w)

TURCJA. Według nieoficjalnych informacji, jakie uzyskała agencja Reutersa, liczba tureckich żołnierzy stacjonujących na południowym wschodzie kraju wzrosła do ponad 200 tys. Większość oddziałów rozmieszczono w pobliżu granicy z Irakiem. Tureckie siły zbrojne regularnie zwiększają wiosną swą obecność w tym regionie. Wtedy bowiem kurdyjscy rebelianci zaczynają

przedostawać się do Turcji z Iraku. Jednak tegoroczna operacja zakrojona jest na większą skalę niż zazwyczaj. Chociażby w prowincji Sirnak rozmieszczono 50 tys. żołnierzy, a zwykle jest ich 10–20

tys. Dowództwo armii tureckiej nie skomentowało dotąd doniesień o zwiększeniu liczby wojsk. Amerykański sekretarz obrony Robert Gates ocenił zaś, że powyższe liczby są przeszacowane. (wrt)

nr 30/2007

Polska Zbrojna 61

NATO

mobilizacja

Wielka

TO I OWO
UCY WILIZOWANY SZPIEG

Ranny pod

Grunwaldem B

„G

uns for toys” – broń za zabawki – taką akcję przeprowadziła niedawno w Peru agencja Amnesty International. Peruwiańscy milusińscy mieli okazję wymienić plastikowe repliki broni palnej na bardziej „pacyfistyczne” umilacze wolnego czasu – gry, misie, lalki. Pomysł trafiony, ale sprawa jest dość poważna. O ile np. w Polsce bieganie po podwórku z plastikowym AK-47 i bawienie się w wojnę wielkiej szkody raczej nie przyniesie, o tyle np. w Izraelu palestyński nastolatek mierzący do żołnierzy z plastikowej repliki broni skończył tragicznie. Uśmiechając się do pomysłu wymiany broni na misia-przytulankę, zastanawiam się, czy takiej akcji nie dałoby się rozszerzyć. Warto przyjrzeć się mechanizmowi całej „transakcji”. Dzieci oddają plastikowego colta czy kałasznikowa, ponieważ w zamian otrzymują coś atrakcyjniejszego. Dla jednego będzie to miś, dla innego wymarzona gra. Może warto prowadzić tego typu akcje również z dorosłymi dysponującymi prawdziwym uzbrojeniem – zwłaszcza w krajach, w których chomikowanej w piwnicach i na strychach broni wciąż jest sporo. No dobrze – wyrażam się zbyt eufemistycznie. Chodzi o Irak i Afganistan. Oczywiście zaprzysięgły terrorysta broni nie odda – ale zaprzysięgłych terrorystów jest tam stosunkowo niewielu. Broni jest znacznie więcej. Może więc warto zbadać, co byłoby dla jej posiadaczy równie atrakcyjne jak pluszowy miś dla peruwiańskich dzieci. I nie zawsze chodzi o pieniądze. Może byłby to zapas zboża pozwalający obsiać pole? Albo obietnica zbudowania szpitala, posterunku policji, zwiększenia liczby policjantów w danym regionie? Może kamizelki kuloodporne dla tych, którzy muszą przemieszczać się po niebezpiecznym regionie? W Peru w akcji wzięło udział kilka tysięcy dzieci. Fakt, są one zazwyczaj rozsądniejsze od dorosłych, ale może i tym drugim warto dać szansę?

Broń za...?

yło jak 597 lat temu – siły polsko-litewskie rozgromiły zakon krzyżacki. Tym razem jednak bitwa trwała nie jedenaście godzin, ale pięćdziesiąt minut, a w potyczce brało udział tysiąc rycerzy, a nie ponad 60 tysięcy. Bitwa miała też sporą widownię – w tym roku inscenizację na grunwaldzkich polach obejrzało sto tysięcy osób. Znak do rozpoczęcia bitwy dali wystrzałami z armat podsekretarz stanu w MON Jacek Kotas i marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Jacek Protas. Krzyżacy, mimo zaciętej obrony, przegrali. Wielki mistrz Urlich von Jungingen, którego zagrał Jarosław Struczyński, poległ na polu bitwy. Godzinne widowisko wyreżyserował Krzyszof Górecki, w roli króla Władysława Jagiełły wystąpił Jacek Szymański. Nie obyło się też bez wypadków. – Mojemu koledze odcięto kawałek palca berdyszem – opowiadał jeden z rekonstruktorów z Drużyny Komturii Ostródzkiej. Organizatorzy bitwy już myślą o przyszłym lecie, a także o widowisku, które ma się rozegrać za trzy lata – w 600. rocznicę bitwy pod Grunwaldem. (ATD)

1,51

funta dziennie przeznacza brytyjska armia na posiłki dla służących w niej żołnierzy. Nie byłoby
w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że psy zatrudnione w siłach zbrojnych Jej Królewskiej Mości dostają codziennie karmę za 2,63 funta. „Dziennik” nr 142 (PG)

Wojsko zostaje
– Nie ma żadnych przymiarek ani powodów do rozwiązania pułku – uspokajał podwładnych gen. dyw. Ryszard Sorokosz, dowódca 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej, w trakcie pobytu w 14 pułku artylerii przeciwpancernej – donosi „Gazeta Współczesna”. Wcześniej pojawiły się bowiem pogłoski o likwidacji jednostki, przyjęte z niepokojem, ponieważ pułk jest liczącym się pracodawcą w Suwałkach. Według zapewnień dowódcy, pułkowi nie grozi też rozparcelowanie na dwa dywizjony. Gen. Sorokosz pojawił się w Suwałkach w związku z przejęciem dowództwa pułku przez płk. Mieczysława Bartmana. Zastąpił on na tym stanowisku płk. Ryszarda Bańkowskiego, który z końcem czerwca przeszedł do cywila. 14 pułk artylerii przeciwpancernej sprowadzono do Suwałk przed kilkunastoma laty z Kwidzyna. Pogłoski o jego likwidacji pojawiały się już parokrotnie. Za każdym razem okazywały się jednak nieprawdziwe. (ATU)

Nonsens tygodnia: Szeregowy marszałkiem?
TVN24 postanowił zająć się letnimi kursami dla studentów chcących w trakcie zdobywania magistra uregulować stosunek do służby wojskowej. W tym celu dziennikarze udali się do Torunia, gdzie podchorążowie-studenci przechodzą przyspieszony kurs z bycia żołnierzami. Materiał jest dość interesujący. Studenci opowiadają o tym, że wojsko to ciekawa przygoda. I wszystko jest pięknie – do momentu, kiedy dziennikarz zaczyna pytać o opinię kadrę Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia. I wcale nie chodzi o to, co żołnierze zawodowi mówią, ale o to, jak zostają podpisani. O ile w przypadku wygłaszającego opinię chorążego reporterzy mniej więcej stanęli na wysokości zadania (pomylenie mł. chorążego z mł. chorążym sztabowym to w perspektywie dalszych „występów” kolegów z TVN prawdziwy drobiazg), o tyle kiedy doszło do kapitanów – polegli na całej linii. Otóż najpierw jednego z oficerów podpisali tajemniczym skrótem „kap” (nie śmiemy nawet podejrzewać, że może reporter miał wątpliwości, czy rozmawia z kapitanem czy z kapralem i stąd asekurował się stworzonym ad hoc skrótem), natomiast w przypadku drugiego postanowili popuścić wodze fantazji i podpisali go jako... st. sierżanta (sic!). Drodzy koledzy z TVN-u! To miłe, że zajmujecie się wojskiem, to miłe, że znajdujecie w nim jakieś pozytywne strony, ale apelujemy – przyglądajcie się temu, co żołnierze noszą na naramiennikach. Skoro nie mylicie podsekretarza stanu z premierem – mimo że żaden z nich nie nosi wyraźnych dystynkcji wskazujących na pełnioną przez niego funkcję, to o ileż łatwiej powinno być wam rozpoznawać stopnie żołnierzy. Jeśli jednak nie ma to dla was żadnego znaczenia – podpisujcie każdego jako marszałka. Będzie jeszcze śmieszniej. (ap)

62 Polska Zbrojna

nr 30/2007