You are on page 1of 7

Główne dowody na istnienie Boga w filozofii Tomasza z Akwinu

Tomasz z Akwinu jest, obok św. Augustyna, zaliczany do największych filozofów


chrześcijańskich w historii. Problematyka, jaką się zajmował, a przede wszystkim
sposób, w jaki to robił, robią ogromne wrażenie na kolejnych pokoleniach czytelników
tego, bez wątpienia, wybitnego człowieka. Jednym z najistotniejszych problemów,
jakimi się zajmował, było zagadnienie dotyczące istnienia Boga.
Bóg zajmuje w filozofii Tomasza naczelne miejsce. Świadczy o tym już sam fakt,
że przeobraził on arystotelesowskie pojmowanie filozofii1, podporządkowując ją
rozważaniom teologicznym. W jego przekonaniu filozofia powinna współdziałać z
teologią, celem obu nauk ma być poznanie Boga.
Kluczem do zrozumienia nauki o Bogu św. Tomasza jest zrozumienie jego rozważań
na temat istoty i istnienia. Uważa on, że przy poznawaniu bytu takiego, jaki jest,
zauważamy dwa pierwotne elementy: istotę i istnienie. Istotą (ens) są wszystkie cechy
przysługujące danej rzeczy, to coś, co stanowi treść rzeczy. Istnienie (esse) jest tym, co
decyduje o realności bytu. Nie można poza tym zbyt wiele o nim powiedzieć,
ponieważ nigdy się nim nie zajmujemy. Naszą uwagę przykuwa istota, istnienie jest
„przezroczyste”.
Istotą Boga jest jego istnienie, istnieje on na mocy swej istoty. Jest samoistny,
samowystarczalny. Nie ma w nim różnicy między istotą i istnieniem. Rozróżnienie to
występuje jednak we wszystkich innych bytach.
Tomasz uważa, że Bóg jest tym, z którego wszystkie rzeczy istniejące czerpią
istnienie. Tak więc dowody na istnienie Boga św. Tomasz opierał przede wszystkim na
założeniu realności świata materialnego twierdząc, że „nie wiemy o Bogu, czym jest,
dlatego dla nas zdanie to (że Bóg istnieje- przyp. M.U.) nie jest jasne samo z siebie,
ale domaga się udowodnienia; udowodnienia tego dokonujemy za pomocą rzeczy,
które, choć w swej naturze są nam mniej znane, są jednak dla nas bardziej znane jako
skutki”2.
Tak więc o Bogu możemy dowiedzieć się za pomocą badania skutków jego czynów.
Istnienie skutku domaga się bowiem istnienia przyczyny. Dzięki temu możemy coś
powiedzieć na temat istoty Boga. Nie sposób jej jednak poznać w sposób doskonały,
ponieważ skutki nie są identyczne z przyczyną, są one niedoskonałe i skończone, a
przyczyna jest doskonała i nieskończona.
Uważam, że nie jest to najlepszy sposób udowadniania istnienia Boga, ponieważ
nie znając przyczyny- moim zdaniem- nie powinno się wypowiadać o skutkach.
Wiedzą o tym wszyscy prawnicy i nie stosują tej zasady. Przykładowo żona, która
zabiła męża, u Tomasza poniosłaby najsurowszą karę, ponieważ dopuściła się grzechu
śmiertelnego. A gdzie miejsce na okoliczności, na motyw? Czy nie ma wpływu na
przykład to, że broniła swego dziecka? Przyznaję, że przykład jest może niezbyt
odpowiedni, ale doskonale obrazuje sytuację, w której oparcie się na skutkach, z
pominięciem przyczyny prowadzi do niezrozumienia całości, a przez to do swego
rodzaju wypaczenia. Weźmy inny przykład: x nie zdał egzaminu z filozofii- to skutek.
Przyczyna wydaje się być pewna- nie nauczył się. A przecież mógł nie zaliczyć
ćwiczeń i nie być dopuszczony, mógł powiedzieć profesorowi coś niemiłego na jego
temat, mógł wreszcie po prostu nie mieć szczęścia czy też mieć taką niedyspozycję
zdrowotną, która uniemożliwiałaby mu myślenie. Skutek jest jeden, przyczyn może
być całe mnóstwo, ale nam nasuwa się tylko jedna, ta najprostsza. Takie myślenie
psycholodzy nazywają fiksacją funkcjonalną.
Bardzo trudno jest wypowiadać się na temat Boga, ponieważ nikt nigdy nie
udowodnił w sposób pewny i powszechnie uznawany, ani że on jest, ani że go nie ma.
Z kilkoma tezami św. Tomasza nie zgadzam się w pełni, ale mimo wszystko bliższe mi
są one niż dowody na istnienie Boga przytoczone przez św. Augustyna.
Znamienne dla filozofii Tomasza jest to, przekonanie o istnieniu Boga żywi on na
podstawie czegoś tak niepewnego jak doświadczenie. Nabywamy je wszak przy
pomocy zmysłów, a chyba nikt nie powie, że są one obiektywne i wrażenia dzięki nim
zdobyte mogą być filarem nauki o Bogu. Z drugiej strony poznając byt skończony i
niedoskonały przekonujemy się, że w nim samym nie tkwi przyczyna jego istnienia. I
Tomasz przyjmuje za Arystotelesem tzw. „zasadę racji dostatecznej”. Jest ona oparta
na logicznych przesłankach. Nie można wszak w nieskończoność wyliczać przyczyny
istnienia rzeczy. W końcu dojdzie się do elementu pierwszego, który nie może być
przygodny, musi być konieczny- jego istota utożsamia się z istnieniem. Tylko taki byt
pozwala tłumaczyć istnienie bytów przygodnych. Ten byt Tomasz nazywa Bogiem.
Istnienie Boga nie jest- zdaniem Akwinaty- prawdą opartą na apriorycznym
rozumowaniu i nie wynika z pojęcia prawdy, jak twierdził Augustyn. Może jednak być
nam znane „wysiłkiem naszego przyrodzonego umysłu”. Egzystują bowiem prawdy,
do których człowiek mógłby dojść sam (revelabilia) wysiłkiem swego umysłu i do
nich zaliczyć można istnienie Boga. Na szczęście nie ma takiej potrzeby, ponieważ
dzięki temu, że udziela nam ich Bóg, pozbawione są błędów myślenia. Prawdy,
których rozum nie jest w stanie pojąć (na przykład Trójca Święta, grzech
pierworodny), dane nam przez Boga, Tomasz nazywa revelato.
Zastanawiając się, ja można udowodnić istnienie Boga, skonstruował Tomasz tzw.
drogi, które, jego zdaniem, pozbawiają nas wątpliwości.
Pierwsza droga wywodzi się ze zjawiska ruchu. Nie można wszak zaprzeczyć, że
niektóre rzeczy na świecie poruszają się. Każda rzecz poruszająca się musi być
wprawiona w ruch przez coś innego, to zaś też musi być wprawiane w ruch.
Niemożliwe jest jednak wyliczanie w nieskończoność, bo musi istnieć pierwszy
poruszyciel, który warunkuje powstanie drugiego, trzeciego i następnych. Musi istnieć
coś, co wprawia w ruch inne rzeczy, a co samo nie jest przez nic wprawiane. I tym
czymś, zdaniem Tomasza, jest Bóg.
Druga droga z niesamoistności świata wnosi, że istnieje istota samoistna będąca
przyczyną świata. W świecie zjawisk zmysłowych stwierdzamy istnienie wzajemnie
powiązanych przyczyn sprawczych. Nie spotykamy jednak czegoś, co jest przyczyną
sprawczą samego siebie. Jednak ciąg przyczyn sprawczych nie może iść w
nieskończoność. Musi bowiem istnieć ogniwo, które jest przyczyną sprawczą innych
ogniw, a samo nie ma przyczyny i nie istnieje nic co mogłoby być przyczyną jego
zmiany. To coś, co nie ma początku i końca, bo to oznaczałoby, że się zmienia.
Jest to Bóg.
Trzecia droga nawiązuje do podziału na byty przygodne i konieczne. Wiemy, że
wiele jest na świecie rzeczy, które równie dobrze mogą być i nie być, powstają i
zanikają. Są to byty przygodne, które domagają się istnienia bytu koniecznego. Jeśli
bowiem, jak pisze Tomasz, „co może nie istnieć czasem faktycznie nie istnieje, to
wszystko może nie istnieć, a więc niegdyś nie istniało ze świecie nic; a jeśli to prawda,
to i dziś by nie istniało, co bowiem nie istnieje, nie zacznie istnieć inaczej, jak tylko
dzięki temu co już jest”3. Musimy uznać istnienie czegoś, co jest bytem koniecznym,
bez czego inne byty nie mogłyby istnieć i to właśnie jest Bóg.
Droga czwarta z faktu, że różne są stopnie doskonałości istot wnosi, że istnieje
istota najdoskonalsza, coś „co jest najwięcej prawdziwe, dobre, szlachetne, a tym
samym co jest najwięcej bytem, bo jak mówi Arystoteles, co jest w najwyższym
stopniu prawdziwe, jest zarazem bytem najwyższego stopnia”4.
Piąta droga z powszechnej celowości przyrody wnosi, że istnieje istota najwyższa,
rządząca przyrodą. Bóg kieruje wszystkimi naturalnymi rzeczami, ponieważ każdej
wyznaczył jakiś cel.
Moim zdaniem drogi te nie udowadniają w sposób pewny istnienia Boga. Zgadzam
się z Kantem, który twierdził, że wnoszenie o istnieniu Boga, jako przyczyny istnienia
świata jest błędem ponieważ zasadę przyczynowości, która obowiązuje wewnątrz
doświadczalnego świata, stosuje się poza jego obrębem.
W tak krótkiej pracy nie udało mi się bez wątpienia ująć całości zagadnienia, mam
jednak nadzieję, że dałem chociaż dobry jego zarys. Taki cel mi przyświecał.
Faktem jest, że próby udowodnienia istnienia Boga, dokonywane przez Tomasza nie są
zbyt przekonywujące. Jednak jego krytycy powinni pamiętać, że kilka wieków po
Tomaszu nie jesteśmy o wiele mądrzejsi od niego. Nie zaszkodziłaby nam zatem
odrobina pokory.

Marcin Uścinowicz
Przypisy
1
U Arystotelesa filozofia była wiedzą o pierwszych zasadach i ostatecznych przyczynach
2
Św. Tomasz z Akwinu: Suma teologiczna. T. 1: O Bogu. Londyn 1975, s. 78.
3
Ibidem, s. 83.
4
Ibidem, s. 84.

Bibliografia
1. Św. Tomasz z Akwinu: Suma teologiczna. T. 1: O Bogu. Londyn: Katolicki Ośrodek
Wydawniczy „Veritas” 1975, s. 75-85.
2. Tatarkiewicz W.: Historia filozofii. T. 1. Warszawa: PWN 1999, s. 270- 281.
3. Legowicz J.: Historia filozofii średniowiecznej. Warszawa: PWN 1986, s.522- 534.