You are on page 1of 42

Oceny i omo wienia

Oceny i omo wienia Nacjonalizm czy nacjonalizmy? Funkcja wartos ci chrzes cijan skich, s wieckich i neopogan skich w ksztatowaniu idei nacjonalistycznych, pod red. Bogumia Grotta, Zakad Wydawniczy Nomos, Krako w 2006, 424 ss. Summary.
pem redaktora, Bogumia Grotta 18 teksto Omawiany tom zawiera poza wste w, kszos cona jest nacjonalizmowi napisanych przez 15 autoro w. Znakomita ich wie c pos wie to teksty naste puja ce: Mieczysawa Ryby, Zasady chrzes polskiemu. Sa cijan skie w koncepcji tochy, Koncepcje Jana Mosdorfa jako wychowania Narodowej Demokracji; Rafaa e przykad nacjonalizmu katolickiego; Andrzeja Dwojnycha, Romantyczne, mesjanistyczne i pozytywistyczne watki w mys li prowincjonalnych s rodowisk endeckich na przykadzie po nocnego Mazowsza, Bogumia Grotta, Ojciec Jo zef Maria Bochen ski i jego model nacjonalizmu chrzes cijan skiego; Olgierda Grotta, Narodowi socjalis ci w II Rzeczypospolitej stosunek do religii; Inny Kawiernikowej, Czowiek, spoeczen stwo, naro d i pan stwo w ideologii s rodowiska Naszego Dziennika; Anety Dawidowicz, Zygmunt Balicki jako nacjonalista laicki; Jana Skoczyn skiego, Neopoganizm Jana Stachniuka i Leonarda Peki, Czowiek, naro d i pan stwo. Wizje polskiego rodzimowierstwa sowian skiego. Pozostae teksty fenomenu nacjonalizmu w innych krajach, mianowicie w Hiszpanii i Portugalii, dotycza o czym pisze Jacek Bartyzel w obszernym i niezwykle szczego owym teks cie Nacjonalizm cone sa temu trzy teksty a religia w krajach iberyjskich w XX wieku; we Francji pos wie Adama Wielomskiego, Katolicyzm jako filozofia w mys li modego Charlesa Maurrasa, Religijnos c Mauricea Barrsa oraz Pote pienie Action Franaise w 1926 roku. Przeglad dwa stanowisk osiemdziesiat lat po zdarzeniach. O nacjonalizmie ukrain skim traktuja artykuy, mianowicie Wiktora Poliszczuka, O etycznych podstawach integralnego nacjonalizmu ukrain skiego (Komentarz do doktryny Dmytra Doncowa) oraz Krzysztofa ady, Tres c nacjonalizmu i znaczenie Dekalogu nacjonalistycznego OUN. Dwa teksty dotycza niemieckiego: Bogumia Grotta, Duchowe korzenie nacjonalizmu niemieckiego i Kazimiery Mikos , Ideologiczne podstawy niemieckiego neopoganizmu. Casus armanizmu Guido Lista. cony jest Nowej Prawicy, a zatytuoJeden z teksto w, pio ra Jarosawa Tomasiewicza, pos wie wany Neopoganizm jako instrument metapolitycznej legitymizacji skrajnej prawicy. przedmiotem zainteresowania autoro Spis zawartos ci tomu pokazuje, z e tak naprawde w zwia zki uzasadnien sa religijnych z nacjonalizmem, co nie dziwi, poniewaz redaktor tomu, profesor Bogumi Grott, jest kierownikiem Zakadu Stosunko w Pan stwo-Kos cio w Instytucie cimiu. Z drugiej Religioznawstwa UJ oraz dyrektorem Instytutu Politologii PWSZ w Os wie strony zaprzecza nieco tezie, iz celem tomu byo pokazanie zwaszcza nacjonalizmo w Europy rodkowo-Wschodniej. S

240

Oceny i omo wienia

wraz Odnosze enie, z e caos c tomu ma zmierzac do pokazania, iz termin nacjonalizm byc niesusznie ma zabarwienie pejoratywne, bo moga nacjonalizmy pozytywne i dobre. Nota dzy patriotyzmem a nacjonalizmem narzuci Stalin (twierbene podobno rozro z nienie mie rehabilitacji terminu nacjonalizm, dzenie Bromkego, cytowane na s. 8). Autorzy dokonuja c, z niewas kojarzenie nacjonalizmu z darwinizmem spoecznym twierdza e jest rzecza ciwa i rasizmem, podczas gdy nacjonalizm chrzes cijan ski nalez aoby kojarzyc ze s w. Tomaszem z Akwinu (s. 7). Nacjonalizm jest po prostu doktrynalnym uzasadnieniem patriotyzmu, gdyz albo nacjak czytamy na s. 10: patriotyzm jest uczuciem, nacjonalizm zas doktryna cych sie na patriotyzm i jako taki nie jonalizm jest doktrynalnym uzasadnieniem cno t skadaja przeciwstawiac definicji, a jez moz e mu sie . Oczywis cie, wszystko jest kwestia eli ca specyfike i koniecznos stwierdzimy, z e nacjonalizmem jest doktryna uzasadniaja c trwania ca, z danego narodu albo, z e nacjonalizmem jest doktryna twierdza e kaz dy naro d ma prawo i byy obecne, to przeciez dzy do wasnego pan stwa, a i takie definicje sa jest ro z nica mie c rozmaitymi nacjonalizmami. I co pocza z faktem, z e mimo wszystko nacjonalizm ma pejoratywny odcien znaczeniowy w potocznej opinii publicznej? W teks cie bardzo wyraz nie odro powtarza sie z nienie nacjonalizmu od szowinizmu, a Jacek Bartyzel proponuje nawet wprowadzenie terminu za Rene Johannetem czy Jacquesem Ploncardem dAssac, okres lenie nacjonalitaryzm, dla tych nacjonalizmo w, w wersji XX-wiecznej, kto re wchodziy kontaminacje z socjalizmem, syndykalizmem i (na ogo c w ideologiczna ) z rasizmem, tworza hybryde faszyzmu i narodowego socjalizmu. Obie te postaci quasi-nacjonalizmu totalitarna cznie, ida c za takimi autorami, jak Rene Johannet czy Jacques Ploncard obejmujemy a dAssac, mianem nacjonalitaryzmu (s. 128). cia nacjonalizmu, co redakcja wypomina autorom Nie ma zatem jednego poje czniko wszystkich podre w do historii doktryn polityczno-prawnych. Zgoda istnieje co do tak samo uzasadniane, z gac jednego: z e nie wszystkie nacjonalizmy sa e moz na tu sie do rasizmu, do darwinizmu spoecznego, do historii, do genetyki etc. To prawda. Prawdziwe takz e jest twierdzenie, z e nacjonalizm wymaga analizy w konteks cie historycznym, znamy rozro cych o wasne przeciez i posugujemy sie z nieniem nacjonalizmu narodo w walcza z do panowania nad innymi. Wydaje sie jednak, z pan stwo i takich, kto re da a e to, co czy, i to bez wzgle du na to, jakimi sie uzasadnieniami posuguja , to jest nacjonalizmy a przekonanie, z e naro d jest bytem obiektywnym, nie zas wytworem historycznym, i z e jako , warunkuje jej byt. I to jest 1. Naro d stwarza jednostke taki ma pierwszen stwo przed jednostka tego chce czy nie chce, nawet jes ostateczna konsekwencja nacjonalizmu, czy sie li jest to ma raczej nacjonalizm integralny, oparty na religii chrzes cijan skiej. Nie ma czowieka, dusze naro d, a nie jednostka. Moim zdaniem jest bardzo trudno pogodzic tak zdefiniowany tac nacjonalizm z chrzes cijan skim przesaniem mios ci bliz niego, i jednak warto pamie pogodzic o encyklice Mit brenennder Sorge, w kto rej Pius XI pisa, z e nie da sie nacjonalizmu popas d, by mo z przesaniem chrzes cijan stwa: 15. Tylko pytkie umysy moga c w ten ba wic podja c pro , by o Bogu narodowym, o religii narodowej, tylko oni moga daremna be c w granicach jednego tylko narodu, w ciasnocie krwi jednej rasy zamkna Boga, Stwo rce narody wszechs wiata, Kro la i Prawodawcy wszystkich narodo w, wobec kto rego wielkos ci sa . Tymczasem aja jakoby krople u wiadra (IZ 50, 15) 2. Tego jednak autorzy tomu nie zauwaz
Ro z ne definicje nacjonalizmu przytaczam w moim artykule Nacjonalizm jako przedmiot badan historyka idei politycznych i prawnych, w: Doktryny polityczne i prawne u progu XXI wieku. Wybrane problemy badawcze, pod red. M. Maciejewskiego i M. Marszaa, Limited, Kolonia 2002, s. 71-83. 2 Spoeczne nauczanie Kos cioa, Znak R.XXXIV, 1982, s. 738-739.
1

Oceny i omo wienia

241

konsekwencje i to, z idee maja e niekto rzy two rcy nacjonalizmo w nie zdoali ich urzeczywistnic czy zrealizowac , nie s wiadczy wcale o tym, z e nigdy nie byyby one moz liwe, iz e sama obecnos c chrzes cijan stwa czy raczej idei Boga cos takiego by wykluczaa. byc puja ce: skoro skutek nie wysta pi, to dany Rozumowanie autoro w wydaje sie naste nacjonalizm by dobry. Tego zas nie byabym taka pewna: wprawdzie Maurras nie by politykiem, ale jego dzic aktywnos c w pan stwie Vichy nie bya taka niewinna, jak moz na by sa z teksto w Adama wya cznie do przemys Wielomskiego, i nie ograniczaa sie len teoretycznych. Zeev Sternell faszyzmu jest Francja, was mia nieco racji, gdy pisa, z e kolebka nie w sensie teoretycznym. I nie jest przypadkiem, z e Mussolini w Doktrynie faszyzmu napisa, iz Renan miewa objawienia prefaszystowskie. Zao z my jednak, z e rozro z nienie ma sens. Zarazem jest faktem, z e termin nacjonalizm ma pejoratywne zabarwienie w opinii publicznej. Czy trzeba to koniecznie zmieniac ? Czy sowo nacjonalizm musi wro cic do ask? Czy w istocie jest to potrzebny zabieg dydaktyczny czy raczej potrzeba chwili? W kaz dym razie jest to problem do namysu. conym nacjonalizmowi ukrain Kilka uwag szczego owych: w teks cie pos wie skiemu pada puja ce: W tym zakresie Doncow poszed o wiele dalej niz zdanie naste Adolf Hitler w Mein Kampf, gdzie ten ostatni traktuje cay ro d ludzki jako gatunek (Hitler 2005:108 rodzaj dzie mia do czynienia, 126 rza dzia ludzka rasa ) ac. species, ang. mankind ludzki be ty wniosek. Z faktu, z (s. 248). Nie wiem, czy to nie za daleko posunie e Hitler uz y wyraz enia nic nie wynikao dla toku jego mys dze , z ludzka rasa naprawde li. Sa e Hitler mys la i dziaa dokadnie tak, jak to czyni Doncow, przekonany, z e nacja jest gatunkiem w przyrodzie. Moz na tutaj przytoczyc taki oto fragment z przemo wienia Hitlera: Mo j drogi przyjacielu! to, co mo d czowieka, jest czowiekiem; ale musisz Cakowicie uznaje wisz, z e co ma wygla ze mna , z wygla d czowieka, nie sa takimi samymi ludz tez zgodzic sie e wszyscy, co maja mi. tpienia: co ma psie uszy i pysk, jest psem. Pies jest Jeden nie jest ro wny drugiemu. Bez wa polowac ce psem. Ale dla okres lonych celo w nie znaczy to: pies jest psem. Nie moge na zaja charta posac tnos z jamnikiem, a z drugiej strony nie moge do jamy borsuczej, a poje c mopsa dzy kaz okres dzy pojedynczymi jest inna niz pudla. Mie dym psem sa lone ro z nice. (...) Mie jakies w takiej samej sytuacji, to ludz mi zawsze sa ro z nice (...) Jes li dwo ch ludzi postawie w ten sam sposo wie c ro dzy danej im moz liwos ci nie wykorzystaja b (...) Nie sa wni. Jest mie widzimy juz nimi ro z nica. Ta caa subtelna ro z nica, kto ra u dwo ch ludzi tej samej krwi, jest krwi 3. I tyle na temat poje cia ludzkos olbrzymia, kiedy przekraczamy granice c u Hitlera, ludzki wygla d. oznacza dlan to sowo zaledwie tych, co maja dzy poganizmem a chrzes Po drugie: relacja mie cijan stwem w nazizmie bya bardzo y na skomplikowana i nie jest tak, z e tylko rozmaite nurty okultyzmu czy volkizmu wpyne ruchu, jak zdaja sie sugerowac ideologie Bogumi Grott i Kazimiera Mikos . Lektura mo w ciem wadzy (a wie cej ludzi syszao Fhrera niz Hitlera przed obje czytao Mein Kampf, zkowym tomem, niz kto ra bardziej pozostawaa prestiz owym i obowia bya autentycznie czytana i studiowana) sugeruje, z e was nie wypacza, ale jednak chrzes cijan stwo. Faktem bie nazizmu sie gnie to do rozmaitych kulto tac jest, z e w obre w etc., ale warto pamie , z e Hitler sto odwoywa sie do boga monoteistycznego, do opatrznos w swoich mowach cze ci etc. To wydaje, o czym moz byo bardziej skomplikowane niz sie e s wiadczyc cytat z przemo wienia
3 A. Hitler, Reden, Schriften, Anordnungen. Februar 1925 bis Januar 1933, Bd.I, Dok. 57, s. 127, przemo wienie z 15 lipca na zebraniu NSDAP w Zwickau (tum. M. Z.).

d Zachodni 2007, nr 3 16 Przegla

242

Oceny i omo wienia

Hitlera do esesmano w: I powinnis my dzis byc moz e susznie wyznac , z e my bardziej niz cy sudzy religii suz , ale w naszym politykuja ymy religii, gdyz nie mieszamy jej z polityka dziaaniu politycznym walczymy o zasady, dla kto rych Chrystus niegdys przyszed na s wiat ydo i za kto re by [on] przes ladowany i przez Z w na krzyz u zabity 4. Okultysta Ludendorff nie szans w Bawarii, wie c nie jest dobrym przykadem. Nazis miaby zreszta ci starali sie Chrystusa jako podkres lic zafaszowanie chrystianizmu przez s w. Pawa, przedstawiac religie ydo uczyni juz , zafaszowana naste pnie przez Z w; to zreszta Houston Stewart aryjska Chamberlain w Grundlagen des XIX. Jahrhunderts. cone z zreszta klasycznych Teksty pos wie ro dom ideologii niemieckiej nie wspominaja juz dzis teksto w, takich jak Georga L. Mossea Kryzys ideologii niemieckiej czy Fritza Sterna The Politics of Cultural Despair. tez cony Nowej Prawicy? Nasuwa sie pytanie, czy do tomu pasuje tekst pos wie O jaki nacjonalizm tu chodzi? Nowa Prawica jest buntem przeciw demokracji i zasadzie ro wnos ci, jest kultem elity, propaguje tez rasizm kulturowy, ale zarazem trudno ja rase , tak wie c moz odnies c do jakiegos narodu, raczej chodzi tu o biaa e jej argumentacja byc wykorzystana przez nacjonalisto w w biaych populacjach, ale nie jest nacjonalizmem , z sensu stricto. Wydaje sie e trudno byoby mo wic o jakimkolwiek nacjonalizmie bez okres lenia, o jaki naro d chodzi. cych z Tom jest napisany przez znawco w problematyki, znakomicie znaja ro da. Nie nacjonalizmu polskiego, zwaszcza w aspekcie tylko Bogumi Grott jest wybitnym znawca zku z uzasadnieniami religijnymi. Jacek Bartyzel jest najwybitniejszym w tej chwili jego zwia prawicy krajo w Polsce znawca w roman skich, podobnie jak Adam Wielomski jest specjalista w zakresie francuskiej mys li politycznej. Warstwa dokumentacji nie moz e budzic zastrzez en . ta, autorzy nie posuguja sie taka Jednakz e warstwa refleksji metodologicznej tomu jest wa terminologia . Wyrzucaja c innym, z niejasna terminologie , sami ro sama e stosuja wniez do tac trzny, niej nie doszli. Warto pamie jednak, z e nacjonalizm ma nie tylko aspekt tzw. zewne cy sie w stosunku do innych narodo z wyraz aja w czy da eniu do dominacji. Nacjonalizm ma trzny, na ogo cy sie w da z takz e aspekt wewne wyraz aja eniu do wytworzenia doskonaej cych go jednostek, i chca c nie chca c do narzucenia im jednej homogenicznos ci tworza wiary, jednej idei, a to na ogo moz e zagwarantowac tylko silna wadza. Nacjonalizm jako zanie i sentyment do narodu, nawet uznanie go za jedyny i wyja tkowy, nabiera przywia charakteru dopiero w konkretnych propozycjach ustrojowych i prawnych. I jakos jeszcze sie ce jednostke tam, nie zdarzyo, z eby to byy propozycje inne niz autorytarne i ograniczaja sie Amerykanie, tak gdzie naro d jest definiowany inaczej niz ogo obywateli. Tak definiuja sie Francuzi, uz c terminu people lub le Peuple. W momencie, kiedy naro definiuja ywaja d jest , obyczaje etc. na ogo definiowany inaczej przez religie musi powstac problem cych do narodu. Dyskusja nad Konstytucja RP z 1997 r., w preambule kto nienalez a rej trzeba du na ich przekonania, byo zamies cic wyjas nienie, z e naro d to ogo obywateli, bez wzgle s wiadczy o tym, z e nie ma dobrych nacjonalizmo w w sensie ich konsekwencji polityczno-ustrojowych. c: tom poszerza nasza wiedze , skania do refleksji, a przede wszystkim do Podsumowuja pytania, czy sam termin nacjonalizm warto rehabilitowac .
Maria Zmierczak
4 Op. cit., Bd.IV, T.1, Dok.38, s.1498-149, Przemo wienie na zgromadzeniu SS w Monachium, 5 grudnia 1930 (tum. M. Z.).

Oceny i omo wienia LECH M. NIJAKOWSKI: Domeny

243

symboliczne. Konflikty narodowe i etniczne w wymiarze symbolicznym, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2006, 379 ss.

Socjologiczne analizy konflikto w etnicznych i narodowos ciowych w duz ej mierze sie na motywach, przebiegu, sposobach rozwia zywania i konsekwencjach koncentruja cych z uz konflikto w obiektywnych, przebiegaja yciem jakiejs formy przemocy; od protesto w s po ro z norodne formy walki zbrojnej. Przedmiotem konfliktu jest tu najcze ciej prawo do kszenie autonomii grupowej czy wreszcie samostanowienia, ochrona do br i wartos ci, zwie dz sie na ochrona, ba odzyskanie terytorium etnicznego. Zazwyczaj analizy te opieraja cego rozdzielnie traktowanych trzech paradygmato wykorzystaniu jako modelu wyjas niaja w. cego konflikt w kategoriach dziaan Kulturalistycznego, traktuja na rzecz ochrony toz samos ci etnicznej, kto rej zagroz enie niesie asymetria w relacjach grupa mniejszos ciowa grupa kszos puja ca w roli grupy dominuja cej, stwarzaja cej podstawy poczucia wie ciowa, wyste przy wykorzystaniu teorii racjonalnego wyboru, zagroz enia. Poza nim konflikty wyjas nia sie dz one sprowadzane do wymiaru, w kto ba modelu politycznego. W tych przypadkach sa rym walki o doste p do do danych, go konflikt jest forma br spoecznie wartos ciowych i poz a wnie p do wadzy). Podoz o charakterze materialnym i politycznym (jako walka o doste e etniczne jest wo wczas traktowane instrumentalnie jako s rodek mobilizacji spoeczen stwa, a sam konflikt jest dziaaniem celowym i racjonalnym. Lech M. Nijakowski proponuje nieco odmienne od dotychczasowych sposobo w widzenie motywo w i czynniko w odpowiedzialnych za powstawanie konflikto w etnicznych, ciu sa nade wszystko walka o dobra niematerialne, przebiegaja ca kto re w jego uje ce bezpos w warunkach pokojowych i wbrew teoriom ekonomicznym nie przynosza rednio , w jakiej rozgrywaja sie analizowane w tej z adnych wymiernych materialnych korzys ci. Sfera z cznie sfera symboliczna. ksia ce konflikty jest wya Praca w zaoz eniu ma konsekwentnie realizowany w caej analizie charakter interdyscznie zwia zanej z probcyplinarny czerpie zaro wno z historii, jako dyscypliny nieoda narodowos , dostarczaja cej wiedzy o przeszos lematyka ciowa ci i uzasadnien w perspektywie cej dugiego trwania z ro de wspo czesnych konflikto w etnicznych, politologii rejestruja cej sie do konflikty na scenie politycznej, antropologii i etnologii oraz psychologii odnosza roli emocji w konflikcie. u jego podstaw? Odpowiedzi na Czym jest zatem konflikt etniczny i jakie czynniki lez a s te pytania dostarcza pierwsza z trzech cze ci pracy, w kto rej autor szczego owo przedstawia konfliktu etnicznego i wasny model wyjas cy jego powstanie. Konflikt koncepcje niaja etniczny jest wyraz nie przeciwstawiony konfliktowi spoecznemu. Jako zjawisko kulturowe, ce wasna specyfike jest w prosty sposo b niesprowadzalne do wymiaru spoecznego, posiadaja cej w sferze symbolicznej. Autor odro on wynikiem opozycji powstaej i przebiegaja z nia forma ba dz konflikty od animozji narodowos ciowych. Te ostatnie sa konfliktu o niskim z dz zana z mie dzygrupowymi nate eniu ba podtrzymywania opozycji swo j obcy, zwia gaja cymi da z rozbiez nos ciami ocen przeszos ci, wydarzen , miejsc symbolicznych, pocia enie ze stron. do uznania czy narzucenia optyki interpretacyjnej przez jedna dobra niepodzielne, Podstawowym przedmiotem konflikto w i animozji w tej pracy sa tniania: pomniki, wrota, tablice i epitafia. Wykorzystanie koncepcji miejsca i obiekty upamie kapitau P. Bourdieu owocuje ujmowaniem ich w kategoriach do br i zasobo w etnicznych.
16*

244

Oceny i omo wienia

dzy nimi tkwi w funkcji, jakie penia . Dobra stanowia wyro Ro z nica mie z niki grupy, i pozwalaja zachowac grupy. Zasoby to jedynie ta cze s wspo ksztatuja toz samos c etniczna c wykorzystywane w dziaaniu wykraczaja cym poza paszelemento w kulturowych, kto re sa toz . Zgodnie z przyje ta koncepcja konflikty symboliczne nie tylko czyzne samos ciowa poza pole symbolizacji, wkraczaja c na inne, ale takz wiele podmioto wykraczaja e angaz uja w, pojawienie sie konflikto kto rych motywacje do dziaania w tym zakresie wyjas niaja w. cego poprzedza analiza funkcji, wymiaro Przedstawienie modelu wyjas niaja w i typologii cym metaforyczny tytu: Socjologia pomnika. pomniko w, zawarta w podrozdziale nosza Mianem pomnika okres lone zostay wszelkie wytwory materialne w formie naturalnej ce na celu upamie tnienie, istotnych z punktu widzenia danej grupy etnicznej i sztucznej, maja zanych. Tym samym pomniki staja wydarzen historycznych, miejsc czy postaci z nimi zwia przedmiotem symbolizacji i jednoczes dz sie nie dobrem (ba zasobem) etnicznym. W tym zdaniem autora nie tylko funkcje integruja ca spoeczen sensie penia stwa, ale takz e sa powstawania konflikto podstawa w etnicznych i animozji narodowos ciowych, przebiegaja dzy odre bnymi wspo ci. Wspo woko cych mie lnotami pamie lnoty te tworzone sa odmiensto nieprzystaja cych do siebie zasobo ci o wspo nych i cze w pamie lnej przeszos ci, sposobo w zatem dotyczyc widzenia i interpretowania minionych wydarzen . Spory moga kilku podstawowych elemento w: statusu pomnika, jego przesania, estetyki, kwestii utrzymania, prawa do sprawowania ceremonii i zasad jej prowadzenia, granic pomnika czy wreszcie jego wasnos ci. s zwraca autorska typologia pomniko W tej cze ci pracy uwage w, opatrzona przykadami ca sie na czterech podstawowych kryteriach wyro i opieraja z niania: lokalizacji pomnika (wraz tniania (kryterium uwzgle dz jego kulturowymi konsekwencjami), przedmiocie upamie ce podmiot upamie tniaja cy), charakterze upamie tnienia (odnosza cym sie do spoecznej niaja sie tzw. pomniki niestandardowe. percepcji tych obiekto w), w ostatnim typie mieszcza Analiza kto regokolwiek z tych typo w pomniko w w opinii L.M. Nijakowskiego wymaga powania, kto przeprowadzenia wielowymiarowego poste rego celem i efektem kon cowym jest uchwycenie nie tyle zoz onego charaktery tych zjawisk kulturowych, co znaczenia i roli pomniko w w ro z nych wymiarach z ycia spoecznego. Postuluje zatem, jednoczes nie wyczerco uzasadniaja c ich uz czenie naste puja cych perspektyw analitycznych: espuja ycie, poa cej na ewolucje form artystycznych warunkowanych zmianami kulturotetycznej (wskazuja dzy innymi wo-religijnymi), komunikacyjnej (w ramach kto rej pomnik moz e byc mie dziem gry politycznej prowadzonej przez wadze na ro dz narze z nym szczeblu ba s rodkiem cej sie do praktyki edukacji spoecznej), mikrosocjologicznej i antropologicznej (odwouja dnia codziennego i znaczenia nadawanego im przez spoecznos ci lokalne) oraz makrostrukcej sie w go turalnej i politycznej, koncentruja wnej mierze na dyskursie publicznym cej na uchwycenie rzeczywistych funkcji pomniko odtworzenia i pozwalaja w. Podstawa owych funkcji jest w tym przypadku odwoanie do wielowymiarowos ci tego zjawiska pomniki. Zdaniem autora woko spoeczno-kulturowego, jakim sa trzech podstawowych cych sie na siebie): lokalnego, narodowego i elit wymiaro w (niejednokrotnie nakadaja sie trzy odmienne kre gi spoeczne: spoecznos intelektualnych koncentruja c lokalna, funkca na zasadach wyobraz ce wspo wyobcjonuja onego klanu; elity wadzy, stanowia lnote i elity intelektualne funkcjonuja ce jako wyobraz raz ona ona ludzkos c . Wszystkim im odmienne motywy tworzenia i zachowywania pomniko ce ich przys wiecaja w, okres laja odmiennie definiowane funkcje: od miejsca modlitwy dla rodzin polegych, po rozpowszechnianie idei pokojowego wspo z ycia i wspo pracy. Sposoby legitymizacji ich istnienia

Oceny i omo wienia

245

sie na okres dem pomniko (gdzie pomnik jest przekadaja lone postawy wzgle w: religijna (wia z ca sie z postawami nacjonalistyczrodzajem fetysza, ulega sakralizacji), patriotyczna a (traktowana jako efekt nakadania sie wpywo nymi), postreligijna w kultury masowej (akcentuja ca moc znaczenia i oddziaywania postaw nacjonalistycznych) oraz intelektualna przypisywanego, nadawanego pomnikom). ta warstwa teoretyczna pracy bazuja ca na poa czeniu (zasadnym zdaniem Rozwinie autora pracy w kaz dym podejs ciu badawczym) trzech paradygmato w: ekonomicznego, pnie moz kulturalistycznego i politycznego wste e sugerowac , iz podstawowym przedmiotem bezpos zane jedynie z odmienna symbolizacja pomniko konfliktu sa rednio kwestie zwia w. uzasadniaja ca zastosowany model W rzeczywistos ci ich analiza jest jedynie podstawa cy i jednoczes cy motywy, podstawy podstawowego teoretyczny, ujawniaja nie wyjas niaja tytuowe domeny symboliczne. Poje cie to odnoszone jest do przedmiotu konfliktu, jakim sa cym sie pod panowaniem (rozumianym jako panowanie symboliczne terytorium znajduja zane z tworzeniem i rozszerzaniem oznak obecnos zwia ci grupowej) danej grupy, uatcym doste p do znajduja cych sie na nim zasobo wiaja w kapitau symbolicznego. Domeny symboliczne to takz e w tej perspektywie rodzaj kapitau symbolicznego, kto ry zgodnie w tej pracy koncepcja kapitau P. Bourdieu moz z przywoywana e ulegac konwersji w inne typy kapitau wykorzystywane na ro z nych polach. Relacja symbolizowania, na kto rych domena pozwala autorowi wykroczyc opiera sie poza tradycyjne analizy etniczno-narodowoce terytorium z poje ciem ojczyzny czy rozpatruja cej jego znaczenie s ciowe, utoz samiaja zki krwi. Domenami sa , bowiem takz jednolite i nie poprzez zwia e takie obszary, kto re nie sa byc grupe . Istnienie w ich granicach okres koniecznie musza zamieszkiwane przez dana da cych niezbywalna podstawa ludzkich dziaan lonych zasobo w be i interakcji pozwala na residua interakokres lenie go mianem residuum ontologicznego, w kto rym ksztatowane sa cyjne, zawarte w koncepcji A. Koskowskiej. Wpisana w jego charakter niezbywalnos c terytorium w z i naturalnos c ma podkres lac znaczenie i range yciu spoeczno-kulturowym. konflikto cych sie zdaniem Uzasadnia takz e podstawe w etniczno-narodowos ciowych tocza dz cymi L.M. Nijakowskiego o panowanie ba jego osabienie nad elementami kontroluja zykiem, tablicami, pomnikami etc.), prowadza ce do rozszerzenia domeny terytorium (je zasymbolicznej danej grupy. W zalez nos ci od aktoro w zaangaz owanych w konflikt (zwia byc nych z ro z nymi wymiarami spoecznymi), kto rym moga zaro wno grupy jako caos ci, jak i ich poszczego lni czonkowie a takz e elity kulturalne religijne, polityczne ekonomiczne, kszenia prestiz wyro z nione zostay odmienne motywy i cele walki: od zwie u grupy poprzez uzyskanie okres lonych form kapitau, po uzyskanie bezpieczen stwa ontologicznego. W ro z cym sie z celami i motywami, staja sie oni jednoczes nym zakresie, pokrywaja nie beneficjentami wygranej walki. cej Weryfikacji zasadnos ci wprowadzonego modelu, sprawdzenia jego mocy wyjas niaja cych autor dokonuje na podstawie szczego owej analizy konflikto w i animozji przebiegaja w go wnej mierze ws ro d ludnos ci rodzimej o uksztatowanej, silnej toz samos ci narodowej lazako laska Opolskiego. w, z ograniczeniem do S czy etnicznej, w tym przypadku S ty schemat analityczny i jest pro Ostatnia czes c pracy wykracza jednakz e poza przyje ba laska Opolskiego modelu wyjas cego tego i sprawdzonego w warunkach S niaja aplikacji przyje cych w Polsce konflikty do przypadko w innych grup etnicznych. W tym takz e nie posiadaja cych potrzebe upamie tnienia waz wasnego terytorium etnicznego, ale zgaszaja nych ele ydo mento w przeszos ci grupowej, np. Ormian, Romo w czy Z w (w przypadku kto rych symboliczna autor definiuje jako martyrologiczna , wyznaczana kapitaem krzywd domene jakich dozna naro d z ydowski w czasie II wojny s wiatowej). Szeroko w poro wnaniu

246

Oceny i omo wienia

podstawy i przedmiot konflikz przytoczonymi przykadami grup etnicznych omawiane sa cych sie mie dzy strona polska a mniejszos i biaoruska , to w, animozji tocza ciami ukrain ska osadzonych w konteks cie uwarunkowan i zaszos ci historycznych. na bogatym materiale, zgromadzonym w trakcie Caos c analizy empirycznej opiera sie cych m.in. technike wywiadu swobodnego, ale takz badan terenowych, wykorzystuja e ca analize dyskursu publicznego toczonego przede wszystkim na amach prasy czy zawieraja pien kwestii spornych przy okazji ro z nego rodzaju wysta o charakterze publicznym. Analize skiego zro dniaja ca poprzedza charakterystyka specyfiki s la z nicowania etnicznego, uwzgle ca sie przynalez tych tereno kontekst historyczny, zmieniaja nos c pan stwowa w wraz z ich mitologizacja w ramach nadanego statusu Ziem Odzyskanych oraz stanowisko powojenna skiej, zawieraja ce argumenty autora wobec aktualnej kwestii uznania narodowos ci s la ce brak podstaw do jego legitymizacji. uzasadniaja : mniejszos Stronami przedstawianych sporo w sa c niemiecka w Polsce (w przypadku laska Opolskiego stanowiaca grupe o etnicznos ci wyobraz onej), centralne i lokalne S ska wadze Polski, wadze federalne i na poziomie kraju federacji w RFN oraz diaspora s la sie , zgodnie z przyje tym schematem analitycznym, na trzech w Niemczech. Konflikty tocza etniczna reprezentuje partia poziomach: lokalnym, regionalnym i centralnym (gdzie grupe one przede wszystkim wspomnianej mitologizacji etniczna), w latach 1989-2005. Dotycza cej obecnos na tych terenach, walki o krajobraz semanprzestrzeni uzasadniaja c grupowa zanej z dyskusyjna dwuje zycznos nazw oraz pomniko tyczny, zwia cia w. Szczego owo cych sie woko cych omo wione zostay w tym miejscu przypadki sporo w tocza istnieja i planowanych pomniko w polegych z onierzy niemieckich (szczego lnie z okresu II wojny cych sie na terenach gmin zamieszkiwanych s wiatowej), takz e pomniko w polskich znajduja . Osobne miejsce zostao pos cone obozom koncentgo wnie przez mniejszos c niemiecka wie kwestie stanowi fakt racyjnym i obozom pracy, w przypadku kto rych szczego lnie draz liwa cemu powojennego ich wykorzystywania dla ludnos ci niemieckiej, a takz e miejscu posiadaja lazako w. Anny i zlokalizowanych na niej w Go rze S szczego lne znaczenie sakralne dla S pomniko w. laska, jak i tego, kto nia ry sie Dla czytelnika niezorientowanego w problematyce S z interesuje ksia ka stanowi ciekawe studium zro z nicowania etnicznego na tym terenie, dniaja cego skomplikowane i niejednorodne formy identyfikacji etnicznej oraz relacje uwzgle ce mie dzy ro zachodza z nymi grupami, s rodowiskami etnicznymi. Ukazuje ona ponadto spory ce sie na tych terenach od lat w nowej perspektywie, wykraczaja ce poza i animozje tocza klasyczne, szablonowe czy jednowymiarowe sposoby widzenia podstaw, motywo w i celo w ich istnienia.
Elz bieta Smolarkiewicz

laska. Oberschlesischer Sagenspiegel, tum. Krystian Legendy Go rnego S Cipcer, przekad Wprowadzenia (s. 9-11) Julian Brydzewski, grafiki R. i J. Szczepanek, red. J. Brydzewski, Wydawnictwo KOS, Katowice 2006, 307 ss.
, jak wiadomo, masowe elementy s Z bahych fakto w narastaja wiadomos ci spoecznej sto niezalez ) cze nie od przemys lanych naukowych dociekan i zasadnych (mamy nadzieje deklaracji politycznych. Dlatego i ten przedruk i (w jednym tomie) polskie tumaczenie starej,

Oceny i omo wienia

247

niemieckiej publikacji folklorystycznej wart jest uwagi, jako z e zbiory takie, mimo dos konkurencji powies ci i filmo w z gatunku fantasy nadal sa c poczytne, a ten rozpowszechniono nawet w caej Polsce. skich Po jakz e bogatych i popularnych opracowaniach podan , legend i bas ni go rnos la zy, (wymien my choc by tylko nazwiska J. Lompy, S. Ligonia, L. Malinowskiego, J. Lige D. Simonides, a z niemieckich przede wszystkim gruntowne, czterotomowe opracowanie laska, Richarda Khnaua Schlesische Sagen 1) kaz ce caego S dotycza da nowa publikacja z tego zakresu moz e budzic zainteresowanie. (W tym miejscu moz na tylko wyrazic z al, z e stych obecnie deklaracji sympatii dla wielokulturowos mimo tak cze ci i dla ro z nych, nie tylko polskich, ale i niemieckich, z ydowskich, walon skich, czy nawet czeskich elemento w laska w kaz skich wojewo tradycji kulturowej S dym z trzech s la dztw z osobna alfabetycznie c dolnos skim, opolskim i s skim tak sabo rysuje sie , takz wyliczaja la la e w opracowaniach folklorystycznych, porozumienie i wspo praca, choc by tylko dla stworzenia polskiego odpowiednika dziea R. Khnaua. Ale to juz chyba inna, choc bardzo warta uwagi sprawa). Omawiane opracowanie nie moz e sobie jednak ros cic prawa ani do nowos ci, ani do nie odwouje sie (w tej postaci) do z dokadnos ci, zreszta adnych z ro de, ani pisanych, ani z tradycji ustnej. Moz na je jednak przeciez poro wnac z niemieckim oryginaem 2. Dopiero to poro wnanie orientuje, z e opuszczono w tym przedruku instruktywny wykaz literatury, moz e tku niemieckie. Spis obejmowa 23 ksia z dlatego, z e byy to pozycje bez wyja ki i 18 czasopism, z kto rych te teksty wybrano. 51 podan pochodzio jak poda autor ze zbioro w c jednak takz wasnych, nie podaja e jak, kiedy i od kogo je zebra. Juz pobiez ne poro wnanie ostatnim, IV wydaniem z 1942 r.) przekonuje, z tekstu z niemieckim oryginaem (dysponuje e zostao ono znacznie skro cone. Z 234 teksto w niemieckiego pierwodruku nowe wydanie i tak obejmuje tylko zestawienie pogrupowanych tematycznie 103 opowies ci (w tym 26 z owych cych ze zbioro zykiem literackim, a zgrupowano 51 pochodza w autora). Opracowano je je s w dwo ch cze ciach, z kto rych pierwsza, zatytuowana Legenda jako towarzyszka historii tekstami dotycza cymi czaso zaczyna sie w niemieckiego osadnictwa. Juz w owym pierwszym teks cie niemiecki tytu oryginau Die Zeit der deutschen Rckwanderung zmieniono was nie na Czas niemieckiego osadnictwa (s. 15). Juz we wprowadzeniu tumacz zamieni pierwotne sformuowanie, z e od czasu niemieckiego osadnictwa Go rny lask przybra niemieckie oblicze na kompromisowe polsko-niemieckie oblicze. Niemniej S dopiero w 1915 r. nazwe Zabrze w niemieckim teks cie nadal okres lone przez nadana rzadkie. W tej cze s z Hindenburg (s. 187)... Dalsze takie wypadki tez nie sa ci ksia ki zawarto tez podania o najazdach tatarskich, husyckich, szwedzkich, i o Fryderyku II, podczas gdy dopiero w cze s np. legenda o s w. Wojciechu pojawia sie ci drugiej widocznie nie uznano go
Leipzig-Berlin 1910-1913, t. 1-4. z Pene dane powoanej jako z ro do ksia ki to: K.-E. Schellham mer, Oberschlesischer Sagenspiegel: Ein Bild von der Geschichte und dem Volkstum der Heimat, Verlag E. CieslikFritz Kitzler, Peiskretscham [Pyskowice] 1938, 1939, 1941, 1942 (255 ss., 8 ilustracji A. Mirau), zas drukowana bya w Buch- und Offsetdruckerei K. Miarka, Nikolai [Mikoo w], Poststr. 1, Komm. Verwalter M. Wirthgen. Nie wiadomo, dlaczego w tym nowym, polsko-niemieckim wydaniu tego nie podano. Moz e dlatego, z e przedmowa do II wydania datowana jest przez autora (s. 6): Gleiwitz, am 50. Geburtstag des Fhrers? albo dlatego, z e w posowiu do II wydania juz z 20 wrzes nia 1939 r. (s. 247) redaktor i wydawca wyraz ali rados c , z e ber Rybnik und Pless, Kattowitz, Knigshtte und Myslowitz weht das Hakenkreutzbanner?
2 1

248

Oceny i omo wienia

lasku tylko najez . Zreszta i husyci nie byli na S za postac historyczna dz cami, wyznanie to lazako miao dos c licznych zwolenniko w i obron co w ws ro d S w, jak starosta Niemczy skich Piotr Polak, uje ty w 1434 r., po przegranej przez husyto i przywo dca husyto w s la w laska dopiero od . Zreszta i tak dobrze, z c historie S bitwie pod Trzebnica e zaczynaja to rozwaz , osadnictwa niemieckiego uniknie an , kto re juz stosunkowo niedawno pojawiy sie i to nawet w niemieckich opracowaniach po raz pierwszy, a mianowicie wywodzenia niemieckiej nazwy Wrocawia (Breslau) od imienia wodza Ligo w Bidurixa 3. laska w legendzie (jak gdyby legendy nie byy s z Druga cze c ksia ki to Folklor Go rnego S takz e folklorem jest to jeden z licznych niestety przykado w na nietrafnos c tumaczenia, bo dnie przetumaczono jako folklor was nowos niemiecki termin Volkstum be nie). Jedyna cia z ksia ki jest owo przedstawienie tekstu ro wnoczes nie w wersji polskiej (tumaczonej) cznie i niemieckiej (oryginalnej). W przeszos ci podawano zwykle teksty polskie wya s w wersji niemieckiej i najcze ciej nawet bez zaznaczenia, z e jest to tumaczenie z polskiego. Tak np. takz e wspomniany R. Khnau korzysta z zebranych po polsku teksto w Jo zefa Lompy cia Olgierda z leszczyn skiego Przyjaciela Ludu w niemieckim tumaczeniu samego ksie K. W. Wo Czartoryskiego z Sielca koo Jutrosina, a prace jcickiego 4 zna tylko w niemieckim, wydanym niezwykle szybko, bo juz w 1839 r. tumaczeniu F. H. Lewenstama. Nie wiadomo, z czy i niemiecki orygina omawianej ksia ki nie powstawa w podobny sposo b, czyli nie by sku oz niemieckim tumaczeniem polskich teksto w, bo na przykad pijak (s. 128), (po s la yrok), s to po niemiecku chyba cze ciej der Sufer, niz der Trinker (s. 279). Dotyczyc to moz e ce ze zbioro zwaszcza tych teksto w, kto re autor okres li jako pochodza w wasnych. cz ukrywane. Nie tylko nie ma o tym Ale autorstwo opracowania jest w tej publikacji wre mowy ani na okadce, ani na karcie lub kontrkarcie tytuowej, ale w ogo le nie jest ono podane s w polskim teks cie. Dopiero na tytuowej kontrkarcie cze ci niemieckiej (s. 156) podano (bez dokadnych danych bibliograficznych), z e jest to przedruk wyboru z opracowania wydanego w 1938 r., autorem kto rego by Karl-Ernst Schellhammer. By to urodzony w Oles nie t czyli dyrektor (jak gosi dosowne tumaczenie) wyz szej szkoy dla chopco w i dziewcza niemieckiej szkoy s redniej 5. Kryterio w owego wyboru ro wniez nie ujawniono. Przy tak duz ej liczbie ro z nych opracowan z tego zakresu i polskich, i niemieckich, nie wydaje sie trafne wybranie do reedycji i tumaczenia was nie jednego z tych opracowan niemieckich, kto re wydano az w czterech wydaniach w latach 1933-1945, latach kto re i dzis , i w Niem z dystansem jako odznaczaja ce sie brakiem obiektywizmu i szowinizczech traktowane sa gnie do osa do mem. Kto ciekaw kompetentnej oceny obiektywizmu tego autora niech sie w i przykado w jeszcze z 1961 r. 6 zyk polski odnosza sie go Zastrzez enia pod adresem tumaczenia na je wnie do budowy zdan i do stylu. Wskazany przypadek niezgodnos ci tumaczenia tez nie jest jedyny (mimo zapewnienia, z e Den Text haben wir unverndert gelassen), ale dostrzec moz na w tym nawet s c z dz dz jaka che zachowania poprawnos ci politycznej w ksia ce wydanej dzis ba co ba
D. L. Dring, Alt-Breslau in Sage und Bild, Verlag G. Rautenberg, Leer 1982. Klechdy, staroz ytne podania ludu polskiego i na Rusi, 1837. 5 K. Kischnick, Felix Rendschmidts Geburtshaus in Rosenberg. Rodzinny dom Feliksa Rencznik spoeczno-kulturalny nr dschmidta w Oles nie (tum. B. Kus), Oleska Gazeta Powiatowa. Miesie 56-57, 2003. 6 lask, Biblioteczka Wiedzy D. Badura-Simonides, Bas n i podanie go rnos laskie, Wyd. S lasku, S laski Instytut Naukowy, Seria monograficzna, nr 2, Katowice 1961, s. 43, 48-49. oS
4 3

Oceny i omo wienia

249

w Polsce i w zupenie innym konteks cie stosunko w polsko-niemieckich, niz to miao miejsce pnych, niemieckich wydan w wypadku niemieckiego pierwodruku i jego naste . Ale w takim z wymagaja ca takich zabiego razie po co byo wybierac do reedycji ksia ke w? A legenda to do sto element potocznej wiedzy i s dzis jakz e cze wiadomos ci historycznej niezalez nie od uwagi, zdanej i zapomnianej historii, uczonej w szkoach. Dlatego zbiory legend warte sa przedmiotem drobnych, a niepotrzebnych uszczypliwos bo niejednokrotnie bywaja ci, a nawet jaka s w tak zwanej wojnie o pamie c speniac chca role . Innym przykadem uz ycia legendy (czy tez nawet pseudolegendy) was nie w tym celu laska, opublikowany moz e byc juz zupenie wspo czesny cykl komikso w z historii S w internecie, i to jako link powaz nej strony o genealogiach s redniowiecznych monarcho w 7. W 22 seriach obrazko w mamy i zwyke anegdoty, i legendy, ale w wielu choc jedna e np. ratusz w Brzegu projektowali znani architekci uszczypliwos c pod polskim adresem. Z prace woscy J. Paar (tu wymieniony pod nazwiskiem Bahr) i B. Niuron, kto rzy wybrali te e Gogo c ja nad przebudowe Zamku Kro przedkadaja lewskiego w Warszawie. Z wek by jakis Polski, gdy kro czas stolica l Jan Kazimierz musia uciec tu na dwo r Oppersdorfo w w czasie e obraz Matki Boskiej w Szwedzkiej Go salwom rce opar sie potopu szwedzkiego. Z cego go na spalenie i wro szwedzkich z onierzy, a potem zatrzyma konie u wozu, wioza ci e w Maujowicach zniszczono ... Z cudownie do wsi a teraz nie wiadomo gdzie zagina pomnik Fryderyka II zwanego Wielkim 8, ale potem niszczono ro wniez (tez przeciez inaczej, e przed bitwa pod tnienia polegych radzieckich z niz w Niemczech) upamie onierzy. Z , podczas bezkro Kro Byczyna lewia po s mierci Stefana Batorego na gabinecie z wizyto wka l e 100 kg kos wywieszono napis chwilowo nieczynne. Z ci dinozauro w z okresu triasu (ok. 230 miliono w lat temu), wykopanych w Krasiejowie w 1986 r. zostao ukradkiem roz e zamek joannito przedanych i nie trafio do muzeum. Z w w Chrzelicach zosta przekazany polskim wadzom przez radziecki sztab w bardzo dobrym stanie, a obecnie jest ruina e tnos (z komentarzem oboje c , gupota, czy moz e nawet celowe dziaanie wadz...?) Z sie w 1972 r., gdy powstaa opolska diecezja katolicka jednak jej granice nie pokrywaja sto nawet nie mijaja ce sie z prawda . Ale z granicami wojewo dztwa. Takie z arciki... Cze dobrze, z e u nas nikomu nie wpado do gowy popularyzowanie innych zniszczen i grabiez y wojennych przy pomocy dowcipnych rysuneczko w. lasku mamy do czynienia nie dzis W Polsce wiele sie robi, by nie zapominac , z e na S od zapatrzenia we wasny tylko tylko z polskim dorobkiem cywilizacyjnym, by wyzwolic sie pek. Robi sie tak wiele, z nawet obawiac pe e czasami moz na sie , czy dla mniej obeznanych gnowanego w okresie dominacji z zagadnieniami, nawet Polako w, nie stwarza to tak piele pan stwa niemieckiego przekonania, z e polskiego dorobku na tych ziemiach (nawet w folk o pamie c lorze!) po prostu nie byo i nie ma. Kaz demu narodowi wolno upominac sie z zarzuty cie z o wasnym dorobku, i to nie tylko we wasnym kraju. Ale ci, na kto rych cia a kich i dugotrwaych przewinien wobec cudzego dorobku winni jednak zachowywac pewien umiar w eksponowaniu wasnego, zwaszcza jes li moz e to byc odczytane jako prosta kontynuacja im tradycji zacierania i przemilczania cudzego dorobku, nawet jes li niekto rzy Polacy chca
7 A. Kl ose, Comics zur Geschichte Schlesiens, http:www.mittelalter-genealogie.de comicsjpegs. 8 li te tytulature z aprobata . Por np. B. Eberan, Luther? Zwany, bo i nie wszyscy Niemcy przyje Friedrich der Grosse? Wagner? Nietzsche? Wer war an Hitler schuld? Die Debatte um der Schuldfrage 1945-1949, Minerva Publikation Saur GmbH, Mnchen 1983.

250

Oceny i omo wienia

lasku w tym pomagac . Chyba, z e chodzio o zestawienie tylko niemieckiego folkloru na S a w takim razie nalez ao to wyraz nie zaznaczyc juz w tytule, tak samo jak w wypadku, gdy cone jest nie caos opracowanie pos wie ciowemu zestawieniu, ale rewindykacji i wydobyciu z przemilczania jednego tylko dorobku jak to miao miejsce we wspaniaej serii Ziemie Staropolski, wydawanej juz w latach 1946-1960 przez Instytut Zachodni w Poznaniu, albo laska 9, co jednak i w moich opracowaniach polskich elemento w w folklorze Dolnego S ro wniez byo zaznaczane, a oczywis cie o przemilczaniu moga byc mowa, przynajmniej do kon ca II wojny s wiatowej, tylko jez eli chodzio o dorobek polski. , z Miejmy nadzieje e wybo r do wydania w polsko-niemieckiej wersji takiego was nie skich jest tylko wynikiem przypadku i niepenej kompetencji opracowania legend go rnos la c sie wiernos inicjatoro w w temacie. Poczyniono nawet, sprzeniewierzaja ci tumaczenia, wysiki w kierunku ocenzurowania i przerobienia oryginau w duchu bardziej pojednawgle jeszcze nieatwemu budowaniu lepszej atmosfery czym. Ale i tak nie suz y to cia laska, zaro stosunko w polsko-niemieckich, zwaszcza ws ro d ludnos ci Go rnego S wno tej lazako cej sie za Polako w. I to nie jest jakas uwaz aja w, jak i Niemco w, czy tylko S z wa tpliwos nadwraz liwos c , lecz wskazanie, z e wybo r tej was nie ksia ki, ponad wszelka c cej rzeczywistos zycznego wydania szowinistycznej i faszuja c do tumaczenia i dwuje garniach caej Polski nie w 2006 roku, w Unii Europejskiej oraz rozpowszechnianie w ksie jest krokiem w we was ciwym kierunku i znamieniem dobrej woli w budowaniu takich nie da. A przytostosunko w polsko-niemieckich, jakich inaczej jak obustronnie zbudowac sie czony przykad internetowego komiksu wskazuje, z e nie jest to zjawisko odosobnione. Dlatego ta dos c baha publikacja warta jest jednak uwagi.
Krzysztof Kwas niewski

JANUSZ MUCHA:

Stosunki etniczne we wspo czesnej mys li socjologicznej, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006, 281 ss.

z na temat etnicznos Ksia ka ta stanowi tylez refleksje ci, co stosunko w spoecznych. Przy o tyle szczego c osnowe pracy i jej czym ten drugi element wydaje sie lny, z e stanowia w peni socjologiczna . Socjologicznos teoretyczny beckground czyni z niej refleksje c ta cych podbudowe teoretyczna pracy. Sa nimi: (nieco wynika takz e z doboru autoro w, tworza rzadziej przywoywana) refleksja Georga Simmla oraz systematycznie wykadane stanowiska czy Maxa Webera i Floriana Znanieckiego, socjologo w, kto rych ro z ni wiekowo pokolenie, a zas , przynajmniej w przypadku ostatnich dwo ch, dostrzez enie kultury jako istotnej osnowy ro . Wynika to dziaan podmiotu. Dos c oczywistym jest, z e ich teoretyzowania istotnie sie z nia s bnych intelektualnie rodowodo po cze ci z odre w (ekonomiczno-prawniczego i filozoficzbnych tradycjach nego, w przypadku Webera i Zanieckiego), ale takz e zakorzenienia w odre dzy socjologia kontynensocjologicznych. Dos c jasno dostrzegalny jest tutaj kontrast pomie
kszone wydanie: K. Kwas Por. ostatnio zbiorowe, powie ni ewski, Legendy i podania wrocawskie tez i dolnos laskie, Wyd. Poznan skie, Poznan 2006, 456 ss., z kto rego pochodza niekto re, przytoczone tu informacje.
9

Oceny i omo wienia

251

a nurtami teoretycznymi rozwijanymi za oceanem. Te drugie zdecydowanie modsze, talna cechowac wydaje sie pragmatyzm wpisany w zaoz enia tzw. Szkoy Chicagowskiej. c np. uwage na nieco odmienne pojmowanie Ro z nice te moz na jeszcze mnoz yc , zwracaja roli i pozycji socjologa w spoecznym podziale pracy i wadzy, oddala nas to jednak od meritum rozwaz an , kto re precyzyjne umieszczone zostao w pewnym specyficznym zakresie stosunko w spoecznych. pie wydaje sie wskazywac rozwoju socjologii systematycznej, Autor we wste na potrzebe cznik do socjologii Piotra Sztompki. kto rej dobrym przykadem jest wydany ostatnio podre Warta szczego lnej refleksji jest dla niego nie tylko obecnos c stosunko w spoecznych i interakcji we wspo czesnych wykadach z socjologii, ale tez ich symptomatyczna cznikowych i encyklopedycznych. W konseknieobecnos c wielu waz nych opracowan podre jego ksia z wencji Janusz Mucha zadaje pytanie, kto re jest osnowa ki, a mianowicie jaka jest cych go relacji, zakadaja c istota stosunko w spoecznych oraz jaki jest charakter obejmuja one nie tylko poszczego dzy jako punkty wyjs cia, z e dotycza lnych jednostek (relacji pomie jednostkami), ale caych grup, zbiorowos ci i instytucji. cia problematyki J. Mucha podkres la: chciabym odejs c od takiego socjologicznego uje etnicznos ci, kto re nazywa stosunkami etnicznymi (czy rasowymi) po prostu wszystkie przede wszystkim ro zjawiska etniczne, a zajmuje sie z nymi typami ustrukturalizowanego adu etnicznego. Do czego zatem autor zmierza: oto z chce on uzyskac obraz relacyjnej dynamiki, kto rej z ro de poszukuje we wspomnianych stosunkach i relacjach spoecznych. cie zakres ce obszar badan Etnicznos c w tym rozumieniu jest traktowana jak poje laja , a nie jego tres c . Innymi sowy nie jest celem autora odpowiedziec na pytanie, czym jest owa badac etnicznos c . Problem, kto ry stawia, dotyczy tego jak ja przy pomocy mniej lub bardziej na kontradycyjnych stanowisk relacyjnych oraz jak owa etnicznos c przekada sie struowanie spoeczen stwa (tworzenie struktury spoecznej). Problem owej struktury jest szczego autora jest budowanie swoistego mostu pomie dzy zreszta lnie istotny, intencja indywiduo spoeczna , zapos c we wnioskowaniu poje cia interakcja w a struktura redniczaja c w penym tego sowa znaczeniu dzis juz rzadziej stosowane przez socjologo w. Jest to wie ca refleksji teoretycznej szczego socjologia wytwarzania spoeczen stwa, poddaja owy obszar dynamiki spoecznej, tym razem za przedmiot analiz posuz y proces powstawania zro z nicowan etniczno-kulturowych. J. Mucha dokonuje rekonstrukcji antycypowanej historii stosunku spoecznego. cia ujawnia pierwotne dla socjologii Przedstawiane przez niego z ro do teoretyczne poje relacjonalnej (zwolennikiem kto rej, od razu powiedzmy, jest autor) stanowisko teorii Georga tek tej socjologii autor recenzowanej ksia z Simmla. Najwaz niejszy wa ki interpretuje na podstawie koncepcji Wechselwirkung tumaczonej jako interakcja, czy pewnego rodzaju stosunek spoeczny. Simmlowskie teoretyzowanie na temat stosunku spoecznego zmierza dzy podmiotami, kto wraz do opisu specyficznych relacji pomie rej charakter zmienia sie formuowanych tutaj z poszerzaniem spoecznego kontekstu, w jakim dziaa podmiot. Tres cia da cego naste pstwem swoiskonstatacji jest powoanie do z ycia podmiotu spoecznego, be tego zoz enia stosunko w spoecznych: diad, triad etc. Rozumowanie J. Muchy zmierza jednak biej i dalej: chodzi (...) go koncepcje obcego i problem dualizmu ge wnie o simmlowska pu do swojskos ci obcos ci. Kolejne elementy wywodu zgodnie z przywoanymi ze wste z koncepcje M. Webera i F. Znanieckiego zgodnie z przekonaniem, z ksia ki tezami zajmuja e ce obydwaj czerpali ze wspomnianej koncepcji simmlowskiego Wechselwirkung. Interesuja jest oczywis cie, jaki charakter miay te zapoz yczenia, jez eli byy to zapoz yczenia. Inny

252

Oceny i omo wienia

problem dotyczy nakres lonego powyz ej przejs cia od interakcji do analizy makrospoecz sprowadzic nej. Moz na go zreszta do przywoanej juz kwestii typowych stosunko w spoecznych (simmlowskich diad, triad etc.) podziau na swoich i obcych, a zatem, okres lania sie relacje bezpos kontekstu wspo lnotowego i grupowego, gdzie kon cza rednie, a za zapos piona zostaje przez relacje swo czynaja redniczone. Relacja ja i my zasta j cza cym obydwa koncepty wydaje sie dla J. Muchy problem konfliktu obcy. Elementem a dzygrupowego w jego ro mie z nych wariantach traktowanych jako stosunek spoeczny, cy (ba dz cy), koniecznos a zatem zakadaja niezakadaja ci relacji wzajemnej. J. Mucha [on] w odniesieniu do stanowiska Znanieckiego dowodzi: zasadniczo (...) interesuje sie dzy indywidualnymi ludz jednostkowymi dziaaniami spoecznymi i stosunkami pomie mi. tu jednak bardzo waz Pojawia sie na koncepcji dziaan grupowych i faktycznie dos c wyraz na dzy grupami. Te stosunki sa cia gami powia zanych ze soba wizja stosunko w spoecznych mie c maja charakter dynamiczny i interakcyjny. Zasadniczo F. Znaniecki nie chce dziaan , a wie skonceptualizowac uznac konfliktu za stosunek spoeczny, ale bez trudu da sie ro z ne typy dzygrupowych (s. 71). Ten wa tek, waz konflikto w w tej wizji stosunko w mie ny wedle takz autora, pojawia sie e w podsumowaniu. ce jest takie przedstawienie problemu Moz na zadac pytanie, w jakim stopniu wystarczaja tak jednoznaczna przejs cia od interakcji do konfliktu etnicznego? Odpowiedz nie wydaje sie formuuje autor. jak ja wydaje sie istotny takz Problem zreszta e z innego powodu. Moz na zadac pytanie, sie do socjologicznej perspektywy w jakim stopniu w ogo le stosunki etniczne odnosza konfliktu (w opozycji do np. stanowiska funkcjonalnego). Stanowisko J. Muchy wydaje sie zmierzac was nie w tym kierunku. Przypomnijmy, z e np. Krzysztof Kwas niewski, poznan ski cy sie problematyka stosunko socjolog zajmuja w narodowych, artyku w pierwszym numerze Spraw Narodowos ciowych z 1992 r. zatytuowa: Socjologia mniejszos ci a definicja c sie na tradycje simmlowska dowodzi: mniejmniejszos ci narodowej, ro wniez powouja kszos ce zaproponowany tu dyskurs] stanowia rezultat szos c i wie c [kategorie organizuja uzgodnienia stanowisk po to, by jednos c caos ci zostaa utrzymana, by przeciwdziaac zanie sprzecznos dzy wie kszos a mniejszos [jak powiada rozamowi. Rozwia ci pomie cia cia ciu zasady siowej przewagi wie kszos K. Kwas niewski] G. Simmel widzi nie w przyje ci, lecz ciu zasady moralnej powinnos kszos w przyje ci zaakceptowania woli wie ci przez mniejszos c . tek: mniejszos o ile nie K. Kwas niewski podsumowuje ten wa c o tyle jest mniejszos cia cze s caos przestaje byc organiczna cia ci, do kto rej nalez y. Ten punkt widzenia wydaje sie w istotnym stopniu ro z ny od stanowiska J. Muchy, choc by poprzez przeciwstawny kierunek mys lenia, a zatem, wskazanie na kulturowo-spoeczne, a nie interakcyjne z ro da zro z nicowan . A w rezultacie kontekst stosunko w makrospoecznych traktowany jest jako z ro do, pstwo indywidualnych dziaan a nie naste . Dodajmy takz e, z e K. Kwas niewski wydaje sie z tutaj poda ac za F. Znanieckim w kierunku stanowiska holistycznego i kulturowego c np. na aksjologiczny sens przestrzeni, w kto (wskazuja rej z yje zbiorowos c narodowa). tek. Dotyczy on kwestii zupenie Moz na tu takz e dostrzec pewien istotny, pozateoretyczny wa podstawowej: jakie spoeczen stwo jest analizowane? Gdy mo wimy o ustalonej przez wieki strukturze etnicznej, podstawowego znaczenia nabiera okres lenie odgo rnych i historyczdzy obywatelami w kategorii praw i obowia zko nych relacji pomie w (w tym praw do wedug kryterio zowa kwestia jest takie uksztatowanie zrzeszania sie w etnicznych). We dzy obywatelami, by w procesie samoorganizacji i oddolnego procesu stosunko w pomie skutecznego wyraz grupotwo rczego mieli szanse ania opinii w najwaz niejszych dla siebie c uksztatowanego historycznie status quo. W tym uje ciu perspeksprawach, nie podwaz aja

Oceny i omo wienia

253

tracic tywa mikrospoeczna wydaje sie na znaczeniu, a w kaz dym razie modele stosunko w sie ustalone i charakteryzuja sie wzgle dna trwaos . spoecznych i etnicznych wydaja cia da cego celem emigracji, kto Inna jest sytuacja pan stwa (spoeczen stwa) be ry te relacje c buduje na podstawie oddolnych mechanizmo w stanowienia wadzy, jednoczes nie poszukuja pewnego typu toz samos ci formalnej (np. opartej na konstytucji jak w USA, czy jak w przypadku zjednoczonej Europy na wielostronnych umowach). Pozycja interakcji spoecz two nej i wytwarzania wzoro w stosunko w spoecznych jest tu waz niejsza, daje sie rczo badac dzona. i nie jest w istocie do kon ca przesa sie modelowo ro zku z tym sa ksztaty Obydwie perspektywy wydaja z ne, ro z ne w zwia cych je socjologii. W tym sensie socjologia amerykan nieprzyopisuja ska charakteryzuje sie do kontynentalnej socjologii europejskiej, ta zas stawalnos cia podlega intensywnym zmia stosunko ciu ostatnich lat. To nom wraz z ewolucja w etnicznych na przestrzeni kilkudziesie z z pewnego rodzaju krytyka stanowisk Blalocka i Blaua, s spostrzez enie wia e sie cis lej zas ich uz krytyka ytecznos ci do opisu wspo czesnych problemo w, do kto rych suz yc ma, jak moz na wnioskowac refleksja teoretyczna J. Muchy. tku dziaania spoecznego u F. Znanieckiego, w recenCo ciekawe, podsumowaniem wa z na interpretacje Pawa Rybickiego, z zowanej ksia ce, jest powoanie sie e stanowi ono , tego co spoeczne czynne odniesienie czowieka do drugich ludzi (s. 82). kwintesencje ku analizom dorobku socjologii polskiej. Poszukiwania jego ida Cytat ten prowadzi J. Muche z sie z coraz bardziej konsekwentnym opuszczaniem humanistycznej jednak dalej i wia a zuja cych do kontekstu zachowania i perspektywy socjologii na korzys c nurto w jasno nawia naturalistycznej. Pierwszy krok, jaki stawia skierowany jest ku stanowiskom postsimmlowkim. Precyzyjniej ku punktowi widzenia socjologii Leopolda von Wiesego. Moz na stwierpstwo ewolucji samej socjologii. Tendencja ta staje sie widoczna, gdy dzic , z e jest to naste autor dokonuje wyboru wspo czesnych stanowisk socjologicznych Herberta Blumera, Petera M. Blaua i Huberta M. Blalocka oraz Johna Rexa i Michaela Bontona. Takie postawienie sprawy pozostawia jednak pewien niedosyt. cy jest takz Interesuja e sam sposo b rekonstrukcji teorii, czy innymi sowy stosowanej c rekonstrukcji generalnego stanowiska metody. Co warto podkres lic autor dokonuja opisu najwaz socjologicznego (jez eli w ogo le o takim moz e byc mowa) podejmuje sie niejc refleksje od klasyko szych stanowisk rozpoczynaja w. Zabieg ten pozwala zorientowac sie przywoane interpretacje, ma takz z nich jest swoista jakie z ro da maja e pewne wady. Jedna powanie w wypowiedzi autora stanowisk ro ahistorycznos c , a zatem wspo wyste z nie naznaczonych uwarunkowaniami w jakich powstay, traktowanych ro wnoczes nie jako elementy c do czynienie ze stanowiskiem caos ci raczej antycypowanej niz dowiedzionej. Mamy wie cia w jakims sensie paradygmatycznym w odro z nienia od narracji was ciwej dla uje idei. Uwaga ta, wydaje sie istotna poniewaz formuowanego przez historie J. Mucha swej narracji nie buduje na zaoz eniu historycznos ci poznania, a raczej skonny jest przypisywac dnie caos tu jej was ciwos ci wzgle ciowego kompleksu tez, czy twierdzen . Problem jaki da sie dostrzec dotyczy tego, na ile o w obraz jest paradygmatem, a na ile usiuje nim byc . Mam tu na paradygmatem w sensie gnoseologicznym, mys li problem tego, co teoretycy nauki nazywaja cy, uznany i obowia zuja cy, a wydaje sie czyli na ile prezentowany tu obraz wiedzy jest istnieja to warunek konieczny, tego by mo g on byc tak nazwany. Moz na by powiedziec , z e J. Mucha tworzy paradygmat, oczywis cie jez eli taka czynnos c w ogo le dzisiaj jest moz liwa.
Marek Nowak

254

Oceny i omo wienia ZBIGNIEW KURCZ: Mniejszos c polska na Wilen szczyz nie. Studium socjologiczne, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocawskiego, Wrocaw 2005, 467 ss.

pooz Przedmiotem analiz Zbigniewa Kurcza stao sie enie i przemiany mniejszos ci polskiej we wspo czesnej Litwie. W jaki sposo b Z. Kurcz prezentuje ludnos c polska ca wspo ? Czy ws zamieszkuja czes nie Wilen szczyzne ro d mniejszos ci polskiej odnajdujemy ce do zachowania polskiej kultury? Jaki jest obraz elity zaangaz owane w dziaania zmierzaja Polako w uwikanych w przemiany transformacyjne na Litwie? Jakie znaczenie dla funktku przyjrzyjmy cjonowania mniejszos ci polskiej na Litwie ma wspo lna przeszos c ? Na pocza go sie wnym zaoz eniom recenzowanej pracy. Go wny problem badawczy koncentruje sie na etnicznos ci i jej przemianach, w konteks cie konfliktu, kto ry przebiega na historycznym pograniczu (s. 12). Autor stawia sobie przede wszystkim pytania o pooz enie i strukture dzy polskiej mniejszos ci, o znaczenie wspo lnej przeszos ci dla ksztatu stosunko w pomie cymi na Litwie a Litwinami, w tym o znaczenie Wilen Polakami mieszkaja szczyzny jako historycznego pogranicza, o formy i przebieg konfliktu etnicznego oraz oczekiwania i kierunek przemian mniejszos ci polskiej. c stosunki spoeczne pomie dzy mniejszos polska a wie kszos litewska Opisuja cia cia ga przede wszystkim do teorii wewne trznej kolonizacji, ale ro autor sie wniez asymilacji, pluralizmu, konfliktu spoecznego i integracji. Wedug autora, wielos c i zro z nicowanie skupia, wykracza poza moz proceso w spoecznych, na kto rych sie liwos ci eksplanacyjne jednej tylko teorii. przede wszystkim efektem jakos Materiay empiryczne poddane analizie sa ciowych powania badawczego: wywiado sposobo w poste w swobodnych. W obu przypadkach respondentami byli liderzy mniejszos ci polskiej na Litwie. Uczestnikami wywiado w byli przedstawiciele instytucji narodowos ciowych. O odpowiedzi poproszono ro wniez przedstawicieli dowych, naukowych, kombatanckich, ekonomiinstytucji os wiatowych, religijnych, samorza cznych i innych. Wywiady ukierunkowane, do kto rych respondenci dobierani byli metoda kuli s niegowej, prowadzone byy w latach 2000-2004. Nie poznajemy liczby przedkowane. prowadzonych wywiado w oraz dyspozycji, kto rym byy podporza dowe, pochodza ce z lat 1945-2001, stanowia nie tylko odre bne z Dokumenty urze ro do jednoczes cych z czasopism, w tym wiedzy. Suz a nie sprawdzeniu informacji pochodza wywiado w prasowych (ro wniez grupowych) ze znawcami stosunko w polsko-litewskich, przedstawicielami oraz autorytetami obu stron. Autor docenia znaczenie przeszos ci dla przebiegu wspo czesnych proceso w na Litwie. Stosunki polsko-litewskie na Wilen szczyz nie osadza juz w czasach, gdy Polacy i Litwini J. Tusella, Polacy wczes gne li forme stanowili protonarody. Zgodnie z koncepcja niej osia protonarodu i narodu niz Litwini. Wedug Z. Kurcza fakt ten oddziauje na dalsze stosunki ro polsko-litewskie. Autor odwouje sie wniez do koncepcji etni, kto ra pozwala tez ce kontrowersje wzajemne postrzeganie sie Litwino w pewnym stopniu wyjas nic wzbudzaja w litewska (s. 24). i Polako w, z ywioowe przejmowanie polskich wpywo w przez strone byc Poszczego lne etnie nie moga analizowane w oderwaniu od innych, bowiem ich elementy przenikaja (s. 24). kulturowe wzajemnie sie

Oceny i omo wienia

255

przede wszystkim prezentacji historycznego ta wspo Rozdziay drugi i trzeci suz a czesnych stosunko w polsko-litewskich na Wilen szczyz nie. Autor opisuje ro wniez etapy i okoliczc polskie czyny nos ci litewskiego odrodzenia narodowego i nacjonalizmu. Prezentuja dzy innymi powstanie i funkcjonowanie negatywnych polskie winy wyjas nia mie z przyczyn niekorzystnego postrzegania mniejszos stereotypo w o Polakach. Za jedna ci polskiej na Litwie uznaje niedostatek elit. Mniejszos c polska na Litwie w znacznym stopniu zostaa pozbawiona elit. Inteligencja licznie uczestniczya w exodusie Polako w na Zacho d. Wspo czesny przedstawiciel mniejszos ci polskiej na Litwie jest ubogi, pozbawiony praw wasnos ci, bierny (s. 194). Byli w naogi (s. 188). Ludnos niskim pracownicy kochozo w nierzadko uciekaja c odznacza sie ca sie z najniz poziomem aspiracji z yciowych, modziez wywodza szych warstw zazwyczaj dziedziczy pozycje spoeczne rodzico w. Zbigniew Kurcz dostrzega wyraz ny podzia regionu na centrum (Wilno) zamieszkane przez Litwino w oraz peryferia (rejony powiatu wilen skiego) w znacznym stopniu zamieszkane przez Polako w (s. 51). Zwrot ziemi na Litwie najwolniej przebiega na kszos (s. 256), a decyzje terenach w wie ci zamieszkanych przez mniejszos c polska opo przypadki sprzedaz dz o zwrocie sa z niane (s. 265). Nierzadkie sa y ba przekazania cych do Polako ciem ich prawowitych was tereno w nalez a w z pominie cicieli (s. 266-273). Pozbawienie wasnos ci nie sprzyja zajmowaniu wyz szych pozycji spoecznych (s. 239), kszos co moz e byc jednym z przejawo w dominacji gospodarczej litewskiej wie ci. Polacy gorzej traktowani przez Litwino najwyz sa w (s. 182), kto rzy przejmuja sze stanowiska w administracji i gospodarce (s. 187). Zajmowanie wyz szych pozycji zawodowych wymaga zyka litewskiego. znajomos ci je du na stosunek do kwestii Autor wyro z nia trzy typy Polako w (s. 177) ze wzgle ce do pierwszego typu sa oboje tne na sprawy narodowe. narodowos ciowych. Osoby nalez a dzy mniejszos polska a wie kszos litewska przybieraja wedug Z. Relacje pomie cia cia Kurcza postac konfliktu spoecznego na tle etnicznym (s. 414). Drugi typ Polako w jest osoby s uwikany w was nie narodowos ciowe. Do trzeciego typu nalez a wiadome narodowo, ce jednoczes zmierzaja nie do integracji w ramach pan stwa litewskiego. z narodem litewskim (s. 185). Niemal jedna czwarta Polako w deklaruje identyfikacje s szczaja do litewskich szko Dzieci coraz cze ciej ucze . Trudnos ci, jakie napotyka nauczanie zyka polskiego w szkoach, a takz nazwisk i imion polskiej mniejszos je e spo r o pisownie ci zyku ojczystym uznac w je moz na za przejaw dominacji kulturowej Litwino w (s. 305). Autor puje dowartos dostrzega powstawanie w obecnych warunkach nowej toz samos ci. Naste ciowanie polskos ci wilen skiej (s. 209). Spostrzez enie to zdaje sie potwierdzac wypowiedz jednego z lidero w mniejszos ci polskiej, kto ry docenia wspo czesny dorobek kulturowy (malarstwo, poezja) szczego lnie modego pokolenia, w odro z nieniu od trwania w sukmanach romantycznej two rczos ci (s. 406). Autor poszukuje odpowiedzi na pytanie, co decyduje o tym, z e litewskim wadzom ograniczenie stanu posiadania polskiej mniejszos udaje sie ci? (s. 201). Na podstawie opinii wpyw zaoz lidero w stwierdza, z e na taki stan rzeczy maja enia polskiej polityki zagranicznej nazywane przez niego mitem giedroyciowskim i paradygmatem europejskim (s. 201). byc Kwestia narodowos ciowa i stosunki polsko-litewskie na Wilen szczyz nie moga poz strzegane z perspektywy ideologicznej (s. 399), kto ra sprzyja realizacji dalekosie nych

256

Oceny i omo wienia

zuje problemy biez ce. Przedstawiciele mniejszos celo w i nie zawsze rozwia a ci polskiej rozdz k pomie dzy deklaracjami elit zaangaz owani w sprawy narodowos ciowe dostrzegaja wie dem mniejszos politycznych Polski i Litwy a dziaaniami wzgle ci podejmowanymi przez obie strony (s. 400). konfrontacja wniosko cych z analizy Ciekawa wydaje sie w Zbigniewa Kurcza, pochodza wypowiedzi prasowych, na temat istnienia zro z nicowanych ideowo s rodowisk ws ro d dami respondento o identyfikowaniu sie polskiej mniejszos ci z pogla w. Liderzy przekonuja kszos cych na Litwie z kierunkiem ideowym dominuja cych partii wie ci Polako w mieszkaja (s. 415, 421, 423). w analizach do teorii kolonializmu wewne trznego. Autor konsekwentnie odwouje sie cych na Litwie obrazuja niekto Przywoane przykady proceso w zachodza re cechy teorii do nich mie dzy innymi wyraz (s. 50-59). Nalez a ny podzia na centrum i peryferie, dominacja kszos w sferze gospodarczej, politycznej i kulturowej oraz zabo wie ci nad mniejszos cia r dniko ziemi, gorsze traktowanie przedstawicieli mniejszos ci przez urze w, niz szy poziom na to, z z ycia autochtono w i inne. Zwro cic jednak nalez y uwage e autor wykorzystuje cych od siebie (teoria asymilacji i pluralizw swych analizach wiele teorii, czasem odbiegaja mu, konfliktu spoecznego i integracji), co niekiedy skutkuje brakiem przejrzystos ci, nieporo tko obecnos cia wnywalnych wa w. , z jaka autor a czy ro Nalez y docenic swobode z ne sposoby gromadzenia materiau ro empirycznego. Posugiwanie sie z nymi procedurami gromadzenia danych suz y zapewnieniu obiektywizmu prowadzonych analiz. Uwaz na lektura rozprawy sprzyja wraz eniu, iz informacji przekazanych przez polskich uczestniko jednak mamy do czynienia z przewaga w prowadzonych przez autora badan . Autor nie wspomina o wywiadach swobodnych prowakszos ste dzonych z przedstawicielami wie ci litewskiej. Zachowaniu obiektywizmu suz y cze do badan odwoywanie sie i opracowan , zaro wno polskich, jak i litewskich autoro w, przedstawicieli ro z nych nauk spoecznych. zasuguje wysiek, jaki autor woz Na uwage y w zgromadzenie materiau empirycznego zaprezentowanego w pracy. Szeroki kontekst historyczny, w kto rym zostay osadzone procesy narodowos ciowe na Litwie, pozbawia je przypadkowos ci i sprzyja ich zrozumieniu. z Omawiana ksia ka jest efektem badan , kto re autor prowadzi w latach 1989-2004, a jez eli dnic dokumenty urze dowe, zgromadzone dane sie gaja nawet uwzgle okres, kto rego dotycza ca ogromna wiedze socjologi1945 r. Czytelnikowi zostaa zaproponowana praca zawieraja na temat przemian mniejszos czno-historyczna ci polskiej, w tym przemian stosunko w dzy mniejszos polska i wie kszos litewska na Wilen pomie cia cia szczyz nie. do ciekawych spostrzez Badania Z. Kurcza zrealizowane na Litwie prowadza en . Obraz sie na mniejszos ci polskiej nie jest jednolity. Z jednej strony Polacy na Litwie nie zgadzaja cych zachowanie polskiej kultury i je zyka. Z drugiej zabo r mienia i przywilejo w umoz liwiaja tnieja na polskie wartos sie jednak do Wilen oboje ci. W swoich identyfikacjach odnosza sz czyzny. W warunkach przemian narodowos ciowych i transformacyjnych na Litwie tworzy sie cych Wilen . Znaczenie polskos nowa toz samos c Polako w zamieszkuja szczyzne ci wilen skiej znajduje wyraz w wypowiedzi jednego z respondento w, kto ry mo wi: My na wasnej tajcie (s. 210). ziemi chcemy byc , pamie

ejmo Anna Mielczarek-Z

Oceny i omo wienia : HELENA ZDRAVKOVIC

257

Politika rtve na Kosovu. Identitet rtve kao primarni diskurzivni cilj Srba i Albanaca u upornom sukobu na Kosovu, Srpski genealoki centar, Etnoloka biblioteka, knjiga 17, urednik Miroslav Nikanovic , Beograd 2005, 284 ss.
zane z Kosowem, a szczego koegzystencja w tej Problemy zwia lnie alban sko-serbska gaja uwage licznych badaczy, zwaszcza historyko krainie, przycia w, etnologo w, politologo w od nich takz dzynarodowego. W bogatym i socjologo w. Nie stronia e specjalis ci od prawa mie conym ro pis miennictwie, pos wie z nym aspektom relacji kosowskich Alban czyko w (Kosowa prace autoro ro w) z Serbami, dominuja w bakan skich (przede wszystkim, co w peni s zrozumiae, Alban czyko w i Serbo w) oraz z Europy Zachodniej. Coraz cze ciej jednak rodkowej i Wschodniej, w tym gaja uwage badaczy z Europy S zagadnienia kosowskie przycia Polako w 1. prace Heleny Zdravkovic cej z Belgradu badaczki, reprezenRecenzowana pochodza cej mode pokolenie ksztaca cych sie i czynnych naukowo w Stanach Zjednoczonych tuja tniej wykadanej i studiowanej takz specjalisto w w zakresie, coraz che e u nas, komunikacji pod wieloma wzgle dami wyja tkowa w imponuja cym spoecznej 2 uznac moz na za pozycje cych zwia zko cych pomie dzy kosowskimi Alban katalogu publikacji, dotycza w zachodza z odpowiedzenia na czykami i Serbami. Prezentowana charakterystyka ksia ki stanowi pro be jej wyja tkowos pytanie o istote ci, a takz e ukazania pozanaukowej wartos ci badan autorki. z da cej praca z dziedziny komunikacji spoecznej, wykorzysW ksia ce H. Zdravkovic , be tpienia jej tane zostay elementy warsztato w kilku dyscyplin naukowych. Stanowi to bez wa wartos do dostrzez istotna c , moz liwa enia juz na pierwszy rzut oka. Najsilniej do gosu cie etnosocjologiczne, nie brak jednak w niej wywodo w recenzowanej pracy doszo uje w i ustalen stricte historycznych i politologicznych, czy tez was ciwych badaniom z zakresu psychologii spoecznej oraz psycho- i socjolingwistyki 3. ciami wyste puja cymi w teks cymi, co nalez Kluczowymi poje cie, moga y uczciwie : konflikt, toz przyznac , sprawic pewne trudnos ci mniej wyrobionemu czytelnikowi, sa samos c
1 wiat po Kosowie, pod red. A. Magdziak-Miszewskiej, Warszawa 2000; S Por. m.in. publikacje a takz e naukowe i publicystyczne wypowiedzi takich polskich autoro w, jak m.in.: A. Balcer, R. Bilski, drysik, T. Czekalski, W. Gadowski, A. Gogolewska, F. Goembski, J. Haszczyn ski, J. Hauzin ski, M. Je J. Kiwerska, A. Koseski, M. Kuczyn ski, J. Mindak-Zawadzka, I. Rycerska, I. Sawicka, I. Stawowy-Kawka, M. Waldenberg, J. Wis niewski, S. Wojciechowski, B. Zielin ski oraz niz ej podpisany. Por. ro wniez : T. Czekalski, Bibliografia druko w wydanych w Polsce pos wie conych historii Albanii i Alban czyko w, w: Albanistyka polska, pod red. I. Sawickiej, Torun 2007, s. 19-70. 2 w Belgradzie, Miami, Paryz H. Zdravkovic (ur. 1 XII 1977 w Belgradzie), ksztacia sie u University of Utah w Salt Lake City, gdzie przygotowuje i Hartfordzie (USA). Aktualnie jest doktorantka z dziedziny komunikacji spoecznej i rozwia zywania konflikto c dysertacje w etnicznych, akcentuja cia was w swoich badaniach uje ciwe dla poststrukturalizmu, postmodernizmu oraz tzw. memory studies. z cona toz dny cel dyskursywny Recenzowana ksia ka, pos wie samos ci ofiary pojmowanej jako pierwszorze Alban czyko w i Serbo w z Kosowa zaangaz owanych w permanentny konflikt etniczny, oparta zostaa na pracy magisterskiej H. Zdravkovic . 3 cza ca w swej tres Sama autorka ocenia, iz jej praca, a ci wiele teorii i idei z ro z nych dyscyplin humanistycznych, zasadniczo napisana zostaa ze stanowiska critical cultural studies, skompilowanego etnografii i analizy dyskursywnej H. Zdravkovic z synteza , Politika rtve..., s. 6.

d Zachodni 2007, nr 3 17 Przegla

258

Oceny i omo wienia

(etnicznanarodowa, toz samos c ofiary versus toz samos c krzywdziciela), nacjonalizm i pac mie spoeczna. Autorka jasno okres la swoje konstruktywistyczne podejs cie definicyjne i analityczne c omo (nie zaniedbuja wienia innych, tj. prymordialistycznego i instrumentalnego), konsek wentnie i jednoznacznie uznaje bowiem i do takiego punktu widzenia przekonuje odbiorce ca swoje refleksje, nie sa : odwieczne, skon iz toz samos ci grup, kto rym pos wie czenie uksztatowane, spo jne, stabilne i niejako przydzielone im jako takie, lecz: relatywnie mode i ustawicznie ksztatowane, czyli sukcesywnie rozwijane i czynione coraz bardziej koherent stawiaja c wre cz wcia z da ce w istocie rzeczy, nymi, zas radykalniej sprawe przez te grupy be tak jak u B. Andersona, wspo lnotami wyobraz onymi wybierane 4. dane i analizowane w takiej optyce permanentne zadraz Ogla nienia alban sko-serbskie sie bardziej zrozumiae. Moz odnies w Kosowie staja e uwagi tej nie da sie c az tak bardzo do z najistotniejszych konkluzji autorki jest przekaz o znacza ich zoz onej genezy, choc jedna powanie kosowskich Alban cym wpywie dos wiadczen historycznych na aktualne poste przez nich nawzajem. czyko w i Serbo w, w tym przede wszystkim na sposo b traktowania sie Wyraz ona w pierwszym zdaniu niniejszego akapitu uwaga jest jednak trafna w odniesieniu do kwestii rozumienia poszczego lnych aspekto w i przestrzeni oraz konteksto w kulturoc oczywis wo-spoecznych, kto re, od dawien dawna (ulegaja cie wraz z upywem czasu do ustawicznego konfliktu (serb. upornog sukoba) rozmaitym modyfikacjom) przypisane sa cego sie w samym sercu bakan dwo ch narodo w, rozgrywaja skiego kota. cych wzajemna percepcje Metodyczne odsanianie mito w i stereotypo w, warunkuja siado Kosowaro w i ich serbskich sa w z Kosowa i Metochii, a takz e rozpatrywanie w odpowiednio ukazanych historycznych i kulturowo-spoecznych kontekstach dychotomii my drudzy : ofiary krzywdziciele pozwala choc do pewnego stopnia zrozumiec jakiego cia juz rodzaju napie na poziomie dyskursywnym towarzyszyy w przeszos ci i towarzysza nadal relacjom alban sko-serbskim w dos wiadczonej tragicznym losem bakan skiej prowincji. s Mimo specyficznos ci przypadko w alban skiego i serbskiego cze c spostrzez en autorki moz inspiruja ca dla badaczy interesuja cych sie wzajemnymi z pewnos cia e okazac sie zkami innych nacji, wchodza cych ze soba w konflikty. zwia sposobom konstruowania przez Serbo Przyjrzenie sie w i Alban czyko w z Kosowa narracji o sobie samych i o tych drugich jest niezwykle waz ne. Obraz wasnej wspo lnoty identyfikacji) oraz obraz przeciwstawianej jej drugiej spoecznos (przy silnej z nia ci dzysa siedzkich, determinowac moz e bowiem i rzeczywistos c codziennych stosunko w mie cych naste pnie, i charakter kontakto w politycznych reprezentanto w obu nacji, wywieraja sto dugookresowo, wpyw na pooz cze enie mas. cy sposo z H. Zdravkovic ukazuje w interesuja b da enie kosowskich Alban czyko w trznemu, wasnej i Serbo w (jednakowo silne u jednych i drugich) do ukazania s wiatu zewne wspo lnoty etnicznej jako ofiary (serb. rtva) drugiej ze wspo lnot. Taka autokreacja boko zakorzenionym w kolektywnej pozostaje w cakowitej zgodzie z autentycznym, ge ci przes cym, tak u jednej, jak i u drugiej nacji, autocharakpamie wiadczeniem, determinuja . Na uzasadnienie swojego przekonania wie kszos terystyke c reprezentanto w obu grup, o ile
pne), 87-100 (krytyka H. Zdravkovic , Politika rtve..., m.in. s. 22-27 (rozwaz ania wste prymordializmu i instrumentalizmu) i 101-104 (konstruktywizm). Por.: B. Anderson, Wspo lnoty wyobraz one. Rozwaz ania o z ro dach i rozprzestrzenianiu sie nacjonalizmu, Krako w, Warszawa 1997, s. 75.
4

Oceny i omo wienia

259

oni nie mniejsza niz tna wie z grupa i jej kultura (w tym tylko odczuwaja przecie z wasna cymi istotne role atrybutami symbolicznymi), be dzie w stanie przywoac z penia liczne c od mniej lub bardziej wiarygodnych s dowody, poczynaja wiadectw historycznych, przekazanych im w najbliz szym otoczeniu, a skon czywszy na danych z wasnych dzie im uzasadnic obserwacji, tudziez wytworach wasnych mys li. Podobnie atwo be zmagania sie z drugimi w celu doprowadzenia do realnie odczuwanej, przewagi potrzebe swoich nad obcymi. c ro Analizuja z ne strategie dyskursywne oraz konteksty i sytuacje, w kto rych znajduja a ro one zastosowanie, H. Zdravkovic obszernie uje wniez w swoim studium zagadnienie zanych stosowanych przez Alban czyko w i Serbo w s rodko wkonwencji retorycznych (i zwia z nimi chwyto w perswazyjnych), wykorzystywanych w informowaniu o pooz eniu wasnej cych mie dzy nimi interakcjach, a takz i drugiej wspo lnoty oraz zachodza e poszczego lne tki tematyczne, kto wa re okres lic moz na mianem szczego lnie eksploatowanych w narracjach Serbo w i Alban czyko w o realiach ich koegzystencji w Kosowie w przeszos ci i obecnie 5 z (tj. na progu XXI w. badania, w kto rych rezultacie powstaa recenzowana ksia ka w latach 2002-2004). Dla przykadu warto wskazac prowadzone byy przez autorke tnie wykorzystywane przez Alban po dwa tematy, nadzwyczaj che czyko w i Serbo w przy okazji charakteryzowania przez nich pooz enia swojej i drugiej spoecznos ci: ofiarami historii, A2) Alban A1) Alban czycy sa czycy byli pokojowo nastawieni ich bez dania przez nich do tego powodu (Alban i uciska sie czycy); B1) Serbowie niewolnikami obecnej sytuacji, B2) Alban sa czycy mieli [w Kosowie, i w byej te socjalistycznej Jugosawii W. S.] wszystko (Serbowie) 6. W tym zestawieniu uje ro Mladena Prelic sa z ne przesania, ale ilez jak zwro cia na to uwage jest w alban skich cych sie uzgodnic i serbskich, na pozo r paralelnych i nie daja , prawdach o Kosowie oraz o wasnym i tych drugich losie na kosowskiej ziemi, tres ci jak gdyby przekalkowanych bnie od siebie wspo z jednej opowies ci do drugiej, doge zalez nych! 7. Kompetentnie przeprowadzona analiza sposobu konstruowania przez zwykych Alban cych w Kosowie dyskursu o tym regionie i o stosunkach czyko w i Serbo w mieszkaja cych mie dzy wspo , wykorzystuja ca relacje panuja lnotami, kto re ludzie ci reprezentuja uzyskane przez H. Zdravkovic w terenie oraz ustalenia historiograficzne i liczne, przemys ge boko, uniwersalne konstrukcje teoretyczne, zawarte w wykorzystanej lane przez autorke przy pisaniu pracy rozlegej literaturze przedmiotu 8, upowaz nia do sformuowania na temat z recenzowanej ksia ki pozytywnej opinii. Praca H. Zdravkovic stanowi istotny przyczynek do lepszego zrozumienia istoty sie mieszkan dzynarodowej problemo w, z jakimi borykaja cy Kosowa oraz kreatorzy mie cy poddac wspo dzynarodowej. Zgodnie polityki, usiuja te problemy pod kontrole lnoty mie , przyczynek ten stanowic z ambitnym celem postawionym sobie przez autorke moz e ro wniez cy ukierunkowac dzypewien drogowskaz, pomagaja dziaania: polityko w, negocjatoro w mie narodowych, uczonych i two rco w kultury, a takz e tzw. zwykych ludzi, kto rym lez y na sercu zywanie nabrzmiaych serbsko-alban cych sukcesywne rozwia skich problemo w, eskaluja w Kosowie oraz zaprowadzenie w kon cu w tej bakan skiej prowincji trwaego pokoju.
5 6 7 8

H. Zdravkovic , Politika rtve..., s. 149-232. Tamz e, s. 166-172, 183-186, 205-213. z Tamz e fragm. rec. M. Prelic z ksia ki H. Zdravkovic (zamieszczony na obwolucie). Bibliografia: tamz e, s. 257-281.

17*

260

Oceny i omo wienia

dniac z pewnos znajomos Dziaania takie uwzgle musza cia c alban skiego i serbskiego, rzeczywistego a nie postulowanego, obrazu wasnych dziejo w i relacji z obcymi etnicznie siadami. Podejmuja ce je osoby wyro sa z niac musi szeroka wiedza o kulturze obu skonfliktowanych spoecznos ci, o zakorzenionych w mys leniu ich czonko w mitach, autostereotypach cych zaostrzyc i stereotypach drugiego oraz o czynnikach moga i stonowac wzajemna . agresje ce wage rzeczywistos Takie podejs cie do problemu choc akcentuja ci minionej tania o niej) realio i determinowanie przez jej obraz (sposo b pamie w teraz niejszos ci dzy uwikanymi w konflikt stronami w rzeczywistos ci przekierunkowuje dialog mie tywanie fakto z wymiaru stricte historycznego (rozpamie w i narosych woko nich mito w), ku ki temu jak zauwaz kontekstowi z yciowego realizmu. Dzie y Bojan ikic otwiera sie moz liwos c przenoszenia problematyki inicjowanej tak okres lonym dyskursem na mikopieniu -niwy, na kto rych dychotomicznos c ofiarawinowajca moz e stopniowo ulec zasta w sferze praktycznych intereso interakcja w zwykych ludzi 9. Praca H. Zdravkovic , jedno z waz niejszych zachodnich studio w na temat toz samos ci mieszkan co w Kosowa 10, ma zatem ksze szanse na odegranie roli stymulatora poz danego procesu zbliz wie a enia serbsko-alban skiego w Kosowie niz wczes niejsze wartos ciowe, napisane z pozycji dialogowych z cone Kosowu 11. i wydane w Belgradzie, ksia ki pos wie Przyszos c pokaz e czy wiara autorki i niz ej podpisanego w to, z e z ycie Alban czyko w ce sie bardziej jako z i Serbo w w Kosowie, jawia ycie jednych obok drugich, nie zas jednych da oni jednak nawzajem sie potrzebowac z drugimi, w warunkach, w kto rych be i nawzajem od siebie zalez ec (politycznie, ekonomicznie), wniesie do koegzystencji zwas nionych wspo lnot wartos ci takie, jak dobrowolna, elementarna choc by, wspo praca i poko j. Wojciech Szczepan ski

SKA-KIRCHMANN: ANNA D. JAROSZYN

The Exile Mission. The Polish Political Diaspora and Polish Americans, 1939-1956, Ohio University Press, Athens, Ohio 2004.
z Ksia ka Anny D. Jaroszyn skiej-Kirchmann jest czwartym tomem serii wydawanej przez cej najwie kszych grup etnicznych Polish-American Studies i Ohio University Press, a dotycza w Stanach Zjednoczonych. Omawia ona dzieje polskiej emigracji, ale zarazem zachowanie toz c ich w sferze przez nia samos ci. Autorka podaje przyczyny emigracji, nie tylko szukaja politycznej czy materialnej, lecz takz e duchowej. Jednoczes nie przypomina w Epilogu sowa Jana Lechonia Jest jedna Polska jak jeden Bo g w niebie. Ta prawda oczywista, wyraz ona bya zawsze sensem z przez poete ycia wielu pokolen Polako w.
z Tamz e fragm. rec. B. ikicia z ksia ki H. Zdravkovic (zamieszczony na obwolucie). cenna prace ujmuja ca te kwestie uznac Za inna nalez y w pierwszej kolejnos ci: G. Dujzings, Religion and the Politics of Identity in Kosovo, London 2000. 11 Zob. Kosovo nekad i danas Kosova dikur e sot, urednik M. Maletic , Beograd 1973; B. Cani, C. Milivoj evic , Kosmet ili Kosova, Beograd 1996; Dijalog na buretu baruta. Srpsko-albanski dijalog 1994-2000, priredio O. Karabeg, Beograd 2000.
10 9

Oceny i omo wienia

261

c ja misja Autorka w tytule pracy okres lia dziaanie polskiej grupy etnicznej, nazywaja ca na rzecz Polski, choc dziaaja na terytorium Stano w Zjednoczonych. Zarazem przeciw grupe politycznych wychodz stawia te co w tym, kto rzy byli juz zadomowieni w USA Polish Americans. Zakres lia ramy chronologiczne pracy na lata 1939-1956. Ograniczenie to nie pozwolioby autorce na nakres lenie rzeczywistej misji polskiego wychodz stwa, kto re ga do XIX w., i jest swoistym continuum w XX stuleciu. w przypadku narodu polskiego sie cym, po 123 latach niewoli (1775-1918), z powto Continuum wynikaja rnego (1939-1945) misji polskiego przerwania istnienia Polski. Z tego powodu autorka wskazaa na geneze wychodz stwa w XIX stuleciu, poro wnaa koncepcje wychodz stwa po 1831 r., tworzone na emigracje po w ramach tzw. Wielkiej Emigracji z propozycjami tych, kto rzy udali sie sce Polski w 1939 r. Wychodz gu dwu wieko w kwestii kle stwo polskie w cia w nie ro z nio sie gnie cia nadrze dnego celu jakim byo odzyskanie niepodlegos osia ci Polski, co autorka jeszcze raz potwierdzia, przez odtworzenie struktur politycznych i zachowania toz samos ci ce suz narodowej przez ro z nego rodzaju organizacje, moga yc narodowi polskiemu po zyczprzeniesieniu do niepodlegej ojczyzny. Autorka przypomniaa czytelnikowi angloje nemu, jaka jest specyfika wychodz stwa polskiego, nieznana u innych narodo w emigracyjnych (moz e opro cz Irlandczyko w), kto re wychodziy z niezalez nych, wasnych pan stw. a, po Polska nie zgine ki my z yjemy nie bya to czcza fraza z pies ni legiono w we Woszech, ale z ywe, az do naszych czaso w przesanie dla polskich wychodz co w i nas role s samych. Niejednokrotnie jednak, co czyni takz e autorka, wyolbrzymia sie rodowisk poeto w (Juliusz Sowacki, Adam Mickiewicz, Zygmunt Krasin ski, Cyprian Kamil Norwid), historyko w i pisarzy politycznych (Joachim Lelewel, Maurycy Mochnacki) z Wielkiej nawet Emigracji i ich wpyw na ksztatowanie modelu polskiego wychodz stwa. Zaryzykuje kszos twierdzenie, z e wie c wychodz stwa nie znaa dzie naszych emigracyjnych wieszczo w. du nie traktowabym wizji A. Byli oni symbolami, wymieniano ich nazwiska. Z tego wzgle Mickiewicza i innych politycznych pisarzy Wielkiej Emigracji jako two rco w koncepcji misji , przenosza c z kraju nurtuja ce problemy poza jego granice. wychodz stwa. Ona tworzya sie d wielos do Sta c pogla w na ro z ne kwestie w XIX i XX w. i wspo lne dla obu stuleci, ale ce Polako zarazem najbardziej ro z nia w spory o ustro j i granice przyszej Polski. Z pewnos autorka ma racje , podkres c cia gos cia laja c koncepcji polskich wychodz co w zaro wno oni w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych i to, z e w czasie istnienia zaboro w nazwali sie cze s Polski, choc du na liczbe emigranto w Ameryce czwarta cia by ze wzgle w (ok. 3 mln), co sugerowao przywaszczenie sobie prerogatyw reprezentowania narodu polskiego ciem wychodz z pominie stwa w innych krajach. Do tego przywaszczenia jednakz e to w okresie spoecznos c polska w Ameryce nie byo przygotowana politycznie. Okazao sie przywo I wojny s wiatowej. W Europie bowiem stworzyo sie dztwo polityczne, choc (ok. 120 mln dolaro wychodz stwo ze Stano w Zjednoczonych zebrao olbrzymia w) jak na pienie dzy, dostarczyo patriotycznie nastawionych z o wczesne czasy sume onierzy (zaro wno rzecz poparcie w armii amerykan skiej, jak i w armii Jo zefa Hallera), no i uzyskao waz na du Stano rza w Zjednoczonych. Susznie autorka podkres lia, z e przeniesiono na grunt kulture chopska bazuja ca na religii (w wie kszos zi amerykan ski tradycyjna ci katolickiej), wie rodzinne i poczucie wspo lnoty. Powstaway zatem polskie parafie, organizacje braterskie lokalne i ponadlokalne (Zjednoczenie Polskie Rzymsko-Katolickie, 1873 r. i Zjednoczenie w 1918 r. Narodowe Polskie, 1880 r.). Odzyskanie niepodlegos ci przez Rzeczpospolita zmusio pozostae wychodz stwo w USA do pro by redefinicji swojej postawy wobec Polski, jak i pan stwa amerykan skiego, wyraz anego w sloganie wychodz stwo dla wychodz stwa.

262

Oceny i omo wienia

c go finansowo i ciesza c sie Nie zapominano jednakz e o kraju pochodzenia, wspomagaja gnie c z jego osia . Czasy II wojny s wiatowej to jakby powro t do okresu sprzed 20 lat. Zabiegi sowiecka o odzyskanie niepodlegos ci. Niespenione marzenia, oddanie Polski pod okupacje takz e przez Stany Zjednoczone, napyw w latach 1948-1952 ok. 140 tys. (w l. 1940-1953 ok. wojenna , emigracja walcza ca albo 179 tys.) wychodz stwa wojennego zw. emigracja niezomna (Displaced Persons, DP), trwanie polskiego rza du na uchodz emigracja stwie w Londynie musiao spowodowac zmiany w mys leniu polskiego wychodz stwa w USA c wszystkich wychodz i stworzenie organizacji, kto re obejmuja co w mogyby efektywnie dziaac . Autorka opisaa skro towo powstanie Kongresu Polonii Amerykan skiej, ro z ne dzy Polakami osiadymi juz zane konflikty mie dawno a nowo przybyymi, problemy zwia z ro z nymi koncepcjami odzyskania niepodlegos ci. A. D. Jaroszyn ska-Kirchmann (rozdzia Smoke over America blood over Europa) c o sytuacji na ziemiach II Rzeczypospolitej od 1939 r., co rozszerzya swo j wykad, pisza przybliz dziejo z pewnos cia yo problematyke w Polski i wychodz stwa czytelnikowi amerydzywojennej z zarysem kan skiemu. Szkoda tylko, z e nie zamies cia choc by mapy Polski mie zycznemu, a coraz mniej modszemu granic, kto ry nie jest znany czytelnikowi angloje pokoleniu w Polsce. Okupacja hitlerowska wywoaa fale emigracji, w kto rej wyniku tkowo we Francji, Szwajcarii, powstaa powojenna diaspora z onierska i polityczna, pocza pnie w Wielkiej Brytanii. Polacy nie tylko suz naste yli w armii, lecz takz e odtwarzali wszystkie struktury organizacyjne pan stwa na Zachodzie, m.in. szkolnictwo. Autorka ukazaa los dorosych Polako w deportowanych do obozo w koncentracyjnych w Niemczech i Austrii oraz polskich dzieci przeznaczonych do germanizacji. Pokazaa z ycie wywiezionych na ce prawo, ograniczaja ce oz przymusowe roboty do Niemiec oraz istnieja enek, moz liwos c edukacji, podroz y i praktykowania wyznawanej religii. Przekroczenie tego prawa to egzekucja wa cznie (s. 23). Omo moz liwos c zastosowania represyjnych kar z publiczna wia polskich jen ksza sytuacje co w wojennych przetrzymywanych w oflagach, gdzie panowaa wie swoboda. Autorka przypomniaa, iz mimo upodlenia w obozach, Polacy nie zapominali z o swojej toz samos ci. Wie niowie tworzyli ro z ne organizacje i tzw. szkoy chodzone, gdy profesorowie uniwersyteccy i inni nauczyciele edukowali ucznio w w czasie spacero w. taka sama brutalnos jak niemiecka. WymorOkupacja rosyjska charakteryzowaa sie cia dowano polskich wojskowych w Katyniu, wywoz ono Polako w do pracy przymusowej na podstawie zaocznie ogaszanych wyroko w, cae rodziny z maymi dziec mi na Daleki Po nocny Wscho d, gdzie s miertelnos c dochodzia do 90%. Wybuch wojny niemiec Polako ko-radzieckiej (czerwiec 1941 r.), wedug Jaroszyn skiej, zmieni sytuacje w w ZSRR. . Zatem Polacy, gdy W wyniku porozumienia Sikorki-Majski ogoszono tzw. amnestie o tym fakcie, caymi rodzinami we drowali do skupisk polskiej armii dowiedzieli sie organizowanej przez gen. Wadysawa Andersa. (s. 26). Nieco spycia autorka problem wyjs cia polskiej armii i ludnos ci cywilnej skupionej woko gen. W. Andersa z ZSRR, c go do dezorganizacji, warunko sprowadzaja w bytowania i strategii uz ycia armii polskiej z w wojnie, kwestii przyszych granic (s. 26). Ukazaa droge onierza polskiego przez Bliski cych w Iranie, Wscho d do Wielkiej Brytanii, ale takz e cywilo w (w tym dzieci) przebywaja na Indiach, Afryce, Nowej Zelandii, Kanadzie i Australii. Nieco duz ej zatrzymaa sie problemie wychodz co w w Stanach Zjednoczonych po wydaniu Displaced Persons Act przybyych polskich uchodz dzy 1939-1946 do USA, (s. 29-30). Omo wia sytuacje co w mie przede wszystkim prywatnymi kanaami. Sponsorowani oni byli przez przyjacio lub biorco a sie okres mieli spenic krewnych i amerykan skich przedsie w. Zaje leniem misji, jaka

Oceny i omo wienia

263

polscy emigranci w USA. Wskazaa na burzliwy rozwo j polskiej prasy, literatury, organizacji kulturalnych i instytucji naukowych (m.in. Polskiego Instytutu Naukowego), udzia polskich Polonii amerykan naukowco w w ich tworzeniu oraz reakcje skiej na wybuch II wojny pienie Stano s wiatowej i relacje polskich uchodz co w. Przysta w Zjednoczonych do wojny wzmogo dziaanie Amerykano w polskiego pochodzenia (w wojskach amerykan skich suz yo ich ok. 900 tys.). Autorka przypomniaa o pomocy dla okupowanej Polski wietlik), przez Sokoo Polonii Amerykan m.in. przez Rade skiej (prezes Franciszek X. S w (Teofil A. Starzyn ski), przez Amerykan ski Czerwony Krzyz , o zbio rce na Fundusz Obrony Narodowej. Wspomniaa o utworzeniu Zrzeszenia Uchodz co w Wojennych z Polski cym w Stanach Zjednoczonych (s. 44), o Kongresie Amerykan sko-Sowian skim, skupiaja osoby nastawione prosowiecko, a kierowanym przez Leona Krzyckiego, o Komitecie Narodowym Amerykano w Polskiego Pochodzenia. Ukazaa konflikty, kto re nabrzmieway dzy organizacjami lewicuja cymi i prawicowymi. Wspomniaa o utworzeniu w 1944 r. mie Kongresu Polonii Amerykan skiej, kto ry od razu liczy ok. 6 mln czonko w, i by popierany prawie przez wszystkie polskie organizacje (s. 49) i o niedotrzymaniu obietnicy przez prezydenta Franklina D. Roosevelta, kto ry w rozmowie z Karolem Rozmarkiem (paz dziernik na prezydenta obieca poprzec kwestie . Amerykanie 1944 r.) dzien przed elekcja polska kszos polskiego pochodzenia w wie ci oddali gosy na F. D. Roosevelta, a ten zawar pnie w Jacie, z J. Stalinem i W. Churchillem porozumienie najpierw w Teheranie, a naste ce odbudowania Polski, okrojonej o ziemie wschodnie wraz z miastami Wilnem dotycza du Jednos i Lwowem w zamian za ziemie zachodnie, o utworzeniu Tymczasowego Rza ci ciu uznania rza dowi polskiemu w Londynie. Pogodzenie sie z tymi Narodowej i o cofnie decyzjami przez Polako w byo niemoz liwe. Wo wczas powstaa koncepcja utworzenia Polska ze wszystkimi instytucjami rza dowymi, pan stwa na wychodz stwie (s. 51) zw. Maa zek postawiono wywalczenie politycznymi, militarnymi i socjalnymi strukturami. Za obowia dzy wychodz metody osia gnie cia niepodlegos ci, ale przedmiotem sporu mie cami stay sie celu (s. 53). Tak szeroko zarysowana paszczyzna dziejo w narodu polskiego pozwolia (rozdzia All I have left is my free song. The Polish Community in the Displaced Persons Camps) autorce ukazac moment tzw. wyswobodzenia Polako w w Niemczech i Austrii, kto ry nie by ro wnoznaczny z powrotem do Polski. Brak zgody, mimo namo w sowiecka , skazywa ich zachodnich alianto w, do powrotu, tym razem pod okupacje na dugotrway pobyt w obozach przesiedlen co w w Niemczech, Austrii i Woszech. zao sie to ze wzmoz aktywnos polityczna i kulturalna . Ich losem zajmoway Wia ona cia instytucje SHAEF (Supreme Headquarters Allied Expeditionary Force), UNRRA (United sie Nations Relief and Rehabilation Administration, 1945-1947), IRO (International Refugee Organization, 1947-1951) i UNHCR (United Nations High Commissioner for Refugees, od 1947). Autorka wskazaa zarazem na skomplikowane problemy polityczne w Europie, rozmieszczenie polskich jednostek wojskowych, niemoz liwos c powrotu do kraju przez dzy listopadem niekto re grupy polskie, ale takz e na rozmiary repatriacji do Polski pomie cej 1945 a czerwcem 1947 r. ponad 600 tys. Polako w z Niemiec i Austrii z licza ok. 1,9 mln Polako w w strefach okupacyjnych brytyjskiej, amerykan skiej i francuskiej, c ok. 700 tys. spoecznos nie licza ci w ZSRR. Przeanalizowaa dane statystyczne zamieszczane w oficjalnych statystykach. Zabrako natomiast konfrontacji z innymi danymi, da cymi w posiadaniu Kos choc by be cioa katolickiego (zob. K. Kosicki, Duszpasterstwo ws ro d Polako w w Niemczech w latach 1945-1950, Lublin 1993). Oczywis cie dane sta obrazu, jak i warunko tystyczne nie zmienia w bytowania tej emigracji. Autorka wskazaa

264

Oceny i omo wienia

i struktury oraz pro na rozmieszczenie obozo w, omo wia organizacje by odtworzenia z ycia kulturalnego. Niekto rym z obozo w nadano polskie nazwy np. Durzyn (Wildflecken, nazwa od plemienia sowian skiego, kto re z yo w Bawarii w V i VI stuleciu), Maczko w (Haren nad Ems), kto stolica Maej Polski. W strefie amerykan rzeka ry sta sie skiej powstay Kampanie Wartownicze nazwane Kos ciuszko z centrum w Mannheim-Kafertal (s. 67), gdzie wydawano pismo Ostatnie Wiadomos ci. Autorka wspomniaa o uwolnionych z obozo w (m.in. z li posuge duszpasterska , organizacyjna i kulturalna z Dachau) polskich ksie ach, kto rzy podje c w Niemczech organizacje takie jak ws ro d Polako w na Zachodzie (s. 75-77). Wymieniaja rodowisk Pol Komisje Porozumiewawcza S Zjednoczenie Polskie w Niemczech, Go wna ce skich, Zjednoczenie Polskie w Amerykan skiej Strefie Okupacji Niemiec i inne powstaja w ro z nych strefach okupacyjnych omo wia formy ich aktywnos ci (s. 82). Przedstawia ca z cych organizacje i scharakteryzowaa zdumiewaja ywotnos c polskiej spoecznos ci, tworza o charakterze nie tylko politycznym, ale takz e profesjonalnym. Pokazaa blaski i cienie c ro organizacji UNRRA, kto ra wspomagaja z ne narodowos ci, m.in. Polako w wymagaa cakowitej lojalnos ci, i chciaa kontrolowac wszystkie poczynania polskie. I tak w czerwcu 1946 r. zakazaa drukowania czasopisma Polska wydawanego przez Klaudiusza Hrabyka, stanowisko antyrepatriacyjne i negatywne wobec rez kto ry przyja imu w Warszawie i ZSRR oraz zastosowaa sankcje wobec dziennikarzy z tego czasopisma sentencing them to a diet of onierza a Pismo Z potatoes and herring (s. 91). Wkro tce potem UNRRA zamkne i Biuletyn Informacyjny, a takz e inne dzienniki. Susznie autorka uwaz a, z e ciosem dla polskiej prasy bya w czerwcu 1948 r. reforma walutowa w Niemczech. W jej wyniku wiele czasopism zaniko, choc stanowiy waz ne z ro do informacji o s wiecie i Polsce historycznej t narodowych, wystawy np. i o wczesnej. Spenianiem polskiej misji byy obchody s wia z ksia ek drukowanych na obczyz nie w Wiesbaden (czerwiec 1946) czy malarstwa i rzez by w Monachium (paz dziernik 1947). Autorka przedstawia go wne problemy z ycia w ro z nych c na odmienna sytuacje kobiet. Stwierdzia, z obozach przesiedlen co w, wskazuja e obozy DP i ro spoecznos w Niemczech stworzyy silna z norodna c , kto ra potrafia wytworzyc liczne socjalne, kulturalne, polityczne i religijne organizacje, system edukacyjny i prawny, prase i publikacje ksia z stowarzyszenia zawodowe i weterano w, ro z norodna ek, co pozwolio jej funkcjonowac jako samowystarczalna spoecznos c na wychodz stwie, mimo braku poparcia ze strony jakiegokolwiek pan stwa (s. 101). Autorka podkres lia budowanie przez spoecznos trznych czynniko polska c DP (s. 102) Maej Polski, mimo przeciwnych zewne w cych do repatriacji (m.in. UNRRA), chaosu administracyjnego i biurokratycznego. nakaniaja liderzy, kto Z obozo w wywodzili sie rzy w nich zdobywali dos wiadczenie. Charakterystyczne, du na uchodz du na z e pozostali oni lojalni wobec polskiego rza stwie w Londynie i bez wzgle , wyraz miejsce osiedlenia politycznie pozostali jednos cia ali gotowos c suz enia Polsce. od podstaw Jednoczes nie przejmowali z historycznego dos wiadczenia tzw. prace (s. 101-103). Do analizy rozmieszczenia polskich DP w Stanach Zjednoczonych (rozdzia Live a happy and peaceful life here) posuz yo autorce zarysowanie dziaalnos ci IRO (International Refugee Organization, kto ra przesiedlia ok. 360 tys. polskich DP do 47 du polskiego na uchodz krajo w) oraz dziejo w rza stwie i sytuacji w Polsce po II wojnie wydaje sie uwaga autorki, z ciem tzw. zimnej s wiatowej. Bardzo istotna e wraz z rozpocze sytuacja polityczna wychodz wojny zmienia sie stwa. Polscy uchodz cy uznawani byli przez innych za symbol antykomunistycznej opozycji i jako przywo dcy walki o wolnos c . Takim d polski na uchodz samym pozosta rza stwie z wadzami wybieralnymi (prezydentem) na

Oceny i omo wienia

265

du amerykan podstawie konstytucji z 1935 r. Wyraz nie to jest widoczne w polityce rza skiego, kto ry inicjowa utworzenie wasnej Displaced Persons Commission (Komisji do Spraw na uznawanie polonijnych komisji do spraw DP, m.in. Przesiedlen co w) i zgodzi sie American Relief for Poland, Polish Immigration Committee (PIC), kto re zostay afiliowane przy National Welfare Conference (NCWC) oraz American Committee for the Resettlement of Polish DPs (ACRPDP), organu Kongresu Polonii Amerykan skiej. Autorka omawia w prasie polonijnej na temat pomocy dla polskich przesiedlen dyskusje co w. Wskazaa, c liczne przykady, aktywnos podaja ci DP przede wszystkim w s rodowiskach polonijnych Polonia . Najbardziej jaskrawym przykadem w miastach, gdzie doszo do zatargo w ze Stara dzy Stowarzyszeniem Weterano cym by konflikt mie w Armii Polskiej (SWAP), jednocza z onierzy z I wojny s wiatowej a nowo przybyymi z II wojny s wiatowej. Nowo przybyli nie byli przyjmowani do SWAP, zatem utworzyli w ramach Stowarzyszenia Polskich Kombatanto w ro z ne organizacje i wydawali wasne pisma (m.in. Kombatant w Ameryce). DP kszym stopniu zaspokojenie swoich potrzeb, kto znajdowali w mniejszym lub w wie re takz e zalez ay od warunko w ekonomicznych w USA. Inny status, zdaniem autorki, mieli ci, kto rzy li prace w rolnictwie. Cze sto brak umieje tnos cia podje ci w tym kierunku powodowa napie dzy pracodawcami (sponsorami) a DP. Skrajnym przykadem takiego osadnictwa by stan mie k w skali Luizjana, gdzie DP byli traktowani jak niewolnicy (s. 125), co znalazo oddz wie cy sie z pnia polskiego nie stanowili jednos caego kraju. Autorka wskazaa, z e wywodza ci, co znalazo odzwierciedlenie w terminologii Nowa Emigracja i Stara Polonia. Nie wspomniaa Stara Polonia i Nowa Polonia. Oczywis jednak, z e stosowano takz e inna cie na styku tych dwo ch spoecznos ci dochodzio do konflikto w, co powodowao, z e tworzono nowe organizacje takie jak np. Stowarzyszenie Nowych Amerykano w (s. 135), Samopomoc Nowej c s ta, uroczystos Emigracji. Pro bowano z yc tak jak w dawnym kraju, organizuja wie ci, py aktoro dzy organizacwyste w w ramach tworzonej duz ej liczby teatro w. Wspo praca mie Emigracja wzrastaa wolno, ale cia gle, poniewaz jami Starej Polonii a Nowa oni dzielili przestrzen to we wspo t wspo lna i z ro do (s. 145). Wyraz ao sie lnym obchodzeniu s wia narodowych (paradzie Puaskiego i 3-majowych obchodach). To dzielenie wspo lnej przestrzeni po II wojnie s wiatowej na terenie Stano w Zjeddzy nowo przybyymi a wrosymi juz noczonych mie w spoeczen stwo amerykan skie co omo (rozdzia So they are among Polakami zostao bardzo interesuja wione przez autorke trz tej samej etnicznej spoecznos brethren). Nauka z ycia wewna ci przy ro z norodnos ci do pogla w i rywalizacja powodowaa debaty, kto re dotyczyy polskos ci i amerykanizacji, kszos historii, misji wychodz stwa i odpowiedzialnos ci wychodz co w wobec ojczyzny. Wie c na amach polskiej prasy, kto caa do tego rodzaju polemik, co dyskusji toczyo sie ra zache cia przez sprzyjao wypracowywaniu nowego podejs cia do problemu polskos ci i przyje kszos cej atmosferze zimnej wojny wie c wychodz stwa elemento w misji odpowiadaja cano Stara Polonie i spoeczen cia przesiedlen w USA. Zache stwo amerykan skie do przyje co w (DP). Przedstawienie ich tragicznej sytuacji w obozach w Europie budzio wspo czucie propagandzie, ukazuja u Polish-Americans (Starej Polonii), ale zarazem przeciwstawiano sie cej obozy jako pene zodziei i bandyto w albo reakcjonisto w i faszysto w (s. 154). Mimo ustawodawstwa konflikto w z nowo przybyymi organizacje Starej Polonii zabiegay o zmiane emigracyjnego i protestoway przeciwko zmuszaniu DP do powrotu do Polski pod okupacje . sowiecka c dzy DP przybyymi do USA Autorka omo wia przyczyny i objawy napie mie znajomos a Polish-Americans. Do nich zaliczya: saba c obu stron, rozczarowanie DP po

266

Oceny i omo wienia

dne przybyciu do obiecanego raju, brak wiedzy o Amerykanach polskiego pochodzenia, be wyobraz enia o z yciu w USA. Z drugiej strony takz e sponsorzy (pracodawcy) nie mieli du na DP, oczekiwali od nich pracy przez duz ugruntowanego pogla szy czas, niekiedy bez zapaty. Nowo przybyli byli rozczarowani brakiem takich samych zarobko w, warunko w Amerykanie. Zatem niekiedy moz z ycia i ubezpieczenia jak maja na byo syszec Od choro b, godu i wojny i od takich DP, wybaw nas Panie (s. 163). Autorka twierdzi, z e atwiej do sytuacji w Ameryce osoby mniej wyksztacone. Te z wyz dostosowywali sie szym ce w swoich zawodach pracy, czuy sie zdeklasowane. (s. 166). wyksztaceniem, nie znajduja dzy tymi dwoma grupami (choc Zatem mie ta druga takz e wykonywaa prace fizyczne) powao oddalenie. Inteligencja domagaa sie szacunku i pro naste bowaa uzyskac pozycje cia znalazy wyraz przywo dcze, jes li nie w amerykan skich organizacjach to w polskich. Napie cych do USA (Jan w prasie. Powstay nawet przewodniki i instrukcje dla Polako w przybywaja tku 1947 r. do lat 50. trwaa debata na temat Langiewicz, Peter P. Yolles). Od pocza zay sie z tym dyskusje na temat uz zyka asymilacji amerykanizacji (s. 172). Wia ywania je powania go przez je zyk angielski w s polskiego, jego znajomos ci, zaste rodowiskach polskich, zmiany polskich nazwisk i zagadnien prezentowania polskiej kultury. Jedni chcieli jej zachowania w polonijnym s rodowisku, inni (Aleksander Janta, Aleksander Hertz) ekspansji do spoeczen stwa amerykan skiego. Przewodnictwo kulturalne byo waz nym elementem misji prace na rzecz Polski. Kwestia wychodz stwa (s. 177). Misja ta kada nacisk na polityczna bya zasadniczym z dzy obu grupami. politycznego wymieszania sie ro dem ro z nicy mie za politycznych wychodz misje Uciekinierzy uwaz ali sie co w i wielokrotnie podkres lali swoja na rzecz niepodlegos ci Polski i zachowania polskiego narodu na wychodz stwie. Polish ekonomiczna chopi, Americans (Stara Polonia) byli w oczach przybyszo w tylko emigracja z amerykan kultura i odcie li sie od o a nie z onierze kto rzy zasymilowani sie ska wczesnych (s. 179). Protest przeciwko Jacie by wydarzen politycznych i prowadzenia walki o Polske . Ro dzy Stara Polonia wyznacznikiem przeciwko wspo pracy z Polska wnoczes nie pomie i londyn amerykan ska skim os rodkiem przywo dczym nie byo jednos ci. Kongres Polonii Amerykan skiej, zachowa niezalez nos c , a rozgrywki polityczne w polskim Londynie . Duz spowodoway dezorientacje o miejsca autorka pos wiecia tzw. sprawie Tadeusza pienia do wojska Wyrwy, kto ry w czasie wojny korean skiej (1950 r.) odmo wi wsta to okazja do zaprezentowania kwestii polskiej spoeczen amerykan skiego. Stao sie stwu amerykan skiemu i krytyki polityki amerykan skiej (wobec ustalen w Teheranie i Jacie), wiadczyo to, jak stwierdzia autorka, o podejcej Polske wadzom sowieckim. S zaprzedaja mowaniu na nowo przez wychodz stwo misji, kto ra musiaa byc rozwaz ana i na nowo nowa fale emigranto tworzona (odbudowywana, rekonstruowana) przez kaz da w i nowe ona w pragmatycznej i kompromisowej pokolenia Polonii (s. 192). W USA wyrazia sie musi walczy po stronie USA. Kto wersji misji wychodz stwa Kto chce walczyc o Polske (s. 190). To s pogla do walczy w szeregach USA walczy takz e o Polske cieranie sie w toz spowodowao, z e obie grupy Starych i Nowych musiay redefiniowac swoja samos c . li wiele punkto Polish Americans bardziej zabiegali o lobbowanie na rzecz Polski i przyje w czaja c sie w powojenna diaspore . z misji wychodz stwa, m.in. wa ce od utworzenia (rozdzia 5 Ambassadors of our cause) jednej Inicjatywy zmierzaja od razu po wojnie, a che tnych do reprezentacji narodu polskiego poza granicami ujawniy sie przywo dztwa byo wielu. Zatem autorka omo wia go wne centra z ycia politycznego w Wielkiej Brytanii (prezydent August Zaleski, Rada Polityczna, Rada Trzech, Polski z Narodowy Komitet Demokratyczny Stanisawa Mikoajczyka), pro by przezwycie enia

Oceny i omo wienia

267

dzy politykami, tzw. afera rozbicia (gen. Kazimierz Sosnkowski, rozmowy i spory mie Bergu), wspo lne cele (uznanie granicy zachodniej Polski, w czasie wojny korean skiej stworzenia polskiej armii na wychodz stwie). Wskazaa na lansowanie misji wychodz stwa Kulture , a takz przez Radio Wolna Europa, paryska e na wzmoz enie antykomunistycznej propagandy. Szczego lnie zbrodnia katyn ska znalaza priorytetowe miejsce dla Polonii amerykan skiej, co takz e suz yo propagandzie amerykan skiej w czasie zimnej wojny. , z Autorka ma racje e obie strony zaro wno polonijna, jak i strona amerykan ska (demokraci i republikanie, w czasie kampanii prezydenckiej) wykorzystyway ten fakt do swoich celo w. z metod dziaania rza du USA byo tworzenie prywatnych organizacji, kto Jedna re popieray dziaania np. Komitetu Amerykan skiego dla Zbadania Zbrodnii Katyn skiej, kierowanego przez Artura Bliss Lane. Autorka przypomina, z e s mierc Stalina w 1953 r. bya cezura powoli Wschodu na Zacho otwierania sie d, tworzenia organizacji (np. w 1955 r. powstao cznos Towarzystwo a ci z Wychodz stwem Polskim Polonia i radiostacja Kraj), kto re miay za zadanie tworzenie innego, pozytywnego wizerunku Polski, a takz e nakanianie do s reemigracji szczego lnie inteligencji. Cze c inteligencji, powodowana ro z nymi czynnikami, przyjechaa do Polski. Stara i Nowa Polonia powtarzaa ostrzez enia przed wyjazdami do , publikacji w polskich czasopismach. Polonia Polski, zabraniano kontakto w w Polska c pewne zmiany w Polsce, traktowaa je jako nowa taktyke amerykan ska, dostrzegaja Polonii amerykan komunisto w. Autorka omo wia reakcje skiej na wypadki poznan skie pretekstem nie tylko do wyraz z czerwca 1956 r., kto re stay sie enia solidarnos ci z narodem polskim, ale takz e przypomnieniem kwestii polskiej na forum amerykan skim. Czynnikiem cym jej pozycje ws wzmacniaja ro d spoeczen stwa amerykan skiego by jej antykomunizm. Polonia amerykan ska wezwaa Stany Zjednoczone do wstawiennictwa na forum ONZ zaufania, gdyby ta kwestia nie zostaa poruszona. Stara i zarazem ostrzega je przed utrata , czemu dano wyraz w paz i Nowa Polonia byy w tym przypadku jednos cia dzierniku 1956 r. czenie sie na Paradzie Puaskiego w Nowym Jorku. Dla przywo dco w nowo przybyych poa Polonia mogo doprowadzic Polonii ze Stara do spenienia misji wychodz stwa. Reakcja amerykan skiej bya pomoc ekonomiczna dla Polski. Wykorzystywano napis na transparendu USA, ale takz tach Chcemy Chleba, dla uzyskiwania pomocy prywatnej i rza e do cych sie wolnos ogo lniejszej akcji wielu narodo w domagaja ci od komunisto w. Polski grzech, spowodowao, z czya sie paz dziernik, powstanie na We e Polonia amerykan ska przya gro grzech stay sie bardziej do pomocy dla We w. Ale polski paz dziernik i wydarzenia na We trudne (s. 217) do interpretacji dla diaspory niz powstanie poznan skie. Zaburzenia w bloku mys sowieckim spowodoway nieco modyfikacje lenia. Uznano, co podkres lia autorka, z e gu aktualne, lecz sano do kraju pomoc cele wytyczone uprzednio byy w dalszym cia i rozpocze to wymiane kulturalna z Polakami w Polsce. To wszystko budzio ekonomiczna zek Pisarzy Polskich na Obczyz kontrowersje, np. Zwia nie po licznych dyskusjach podja w grudniu 1957 o moz decyzje liwos ci drukowania takz e w Polsce. Rok 1956 to rok odwilz y. gle powtarzane, moz Polonia wysuwaa ro z ne postulaty niekto re byy cia liwe do zrealizowacej granicy na zachodzie i zwrot ziem zabranych przez nia, inne nierealne obrona istnieja ZSRR, uwolnienie kard. S. Wyszyn skiego, s ledztwa w sprawie zbrodni katyn skiej. Zarazem od polityki rza du polskiego na uchodz jednak Polonia amerykan ska odz egnywaa sie stwie. dzy Polonia brytyjska a amerykan , dochodza c Zatem autorka przeanalizowaa ro z nice mie ska do wniosku, z e amerykan ska Polonia, mimo z e bardziej liczna, bya mniej jednorodna ze Stara Polonia , zakwestionowaa przywo i polityczna. Rozrzucona, zmieszaa sie dztwo du polskiego na uchodz polityczne rza stwie. Wypywao to z przekonania o mocarstwowej

268

Oceny i omo wienia

dze USA i moz USA oraz pote liwos ci wpywania Polonii amerykan skiej na polityke lobbingu w ONZ. Wyrazem tego stanowiska by zjazd Kongresu Polonii Amerykan skiej (30 V-1 VI 1956), kto ry wyda dwie rezolucje. Pierwsza wzywaa do wyzwolenia wszystkich ujarzmionych narodo w, gwarancji dla polskiej granicy zachodniej, powrotu tereno w wschodnich do Polski, reperacji dla robotniko w przymusowych w III Rzeszy i uwolnienia z wie nio w politycznych (s. 208). Kongres apelowa do polityko w amerykan skich, by katyn , wie z wnies li pod obrady Narodo w Zjednoczonych kwestie ska nio w politycznych, niewolniczej pracy, wolnych wyboro w i przes ladowania Kos cioa katolickiego w Polsce, do jednos ale zarazem wzywa Polonie ci i wspo pracy. Druga rezolucja bya skierowana caa go do oporu, ale przestrzegaa przed nieprzemys do narodu polskiego. Zache lanymi pieniami, moga cymi spowodowac wysta wielkie straty i ofiary. Odrzucaa zarazem mod emigracyjny na uchodz do z liwos c , co lansowa rza stwie, powrotu do rza w przedwojennych partii politycznych w wolnym od komunisto w kraju. Zaniechanie odbycia Kongresu Wolnej Kultury Polskiej, s wiadczyo o rozdwojeniu polskich intelektualisto w w 1956 r. z W epilogu, autorka wysza poza ramy chronologiczne zakres lone w tytule ksia ki. zwana posolidarnos , pro Ukazaa emigracje ciowa by doprowadzenia do jednos ci na emigracji, i przekazania prezydentowi Lechowi az do uzyskania niepodlegos ci przez Rzeczpospolita sie insygnio Wae w wadzy przez prezydenta RP na uchodz stwie Ryszarda Kaczorowskiego, niepodlegos , wyraz ca sie kto ry zapewni o wypenieniu misji przez emigracje ciowa aja w przechowaniu idei niepodlegej Polski. c sie na zagadnieniach zwia zanych Anna D. Jaroszyn ska-Kirchmann, koncentruja Desplaced Persons zaro z sytuacja wno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych, poruszya priorytetowe dla narodu polskiego i wychodz stwa kwestie, kto re byy waz ne w XIX i XX c z tej perspektywy na prezentowana ksia z ma sie wraz stuleciu. Patrza ke enie, z e jest ona cznikiem omawiaja cym dzieje emigracji Polskiej w Stanach Zjednoczonych, jakby podre cznikiem waz zycznego. podre nym bo przeznaczonym dla czytelnika angloje
Kazimierz Dopieraa

HENRYK LISIAK:

Narodowa Demokracja w Wielkopolsce w latach 1918-1939, Wydawnictwo Poznan skie, Poznan 2006, 336 ss.

cy prace dotycza ca dziejo Kaz dy autor pisza w Narodowej Demokracji staje przed wieloma dylematami. Przede wszystkim kwestia z ro de. Choc wiele z nich ulego zniszczeniu trzna dokumentacja partyjna) to ogrom pozostay moz (m. in. archiwa prasowe, wewne e c i rozproszone archiwalia, i pamie tniki przytaczac . Trzeba tu bowiem wzia pod uwage stokroc spus z zakresu poszczego lnych dziaaczy (cze juz publikowane) oraz caa cizne publicystyki politycznej nie tylko tzw. ojco w ideologii endeckiej. Sama tylko pozostawiona przez Romana Dmowskiego dostarcza od lat temato w badawczych. Ponadto prasa endecka, dzynajsilniej rozbudowana spos ro d innych nurto w politycznych w dwudziestoleciu mie bne tematy badan cy, wojennym, stanowic moz e odre , jak i suz yc jako materia uzupeniaja pomocniczy. Jednoczes nie w sposo b cakowity wszystkich tych z ro de wyzyskac nie sposo b.

Oceny i omo wienia

269

cona zge bianiu historii Narodowej Demokracji Dlatego tez literatura naukowa pos wie R. Wapin stanowi zbio r dzie (poza praca skiego, Historia Narodowej Demokracji. cych ten temat. Sa wie c opracowania 1893-1939, Wrocaw 1980) fragmentarycznie traktuja ce dziejo dniaja ce podzia dotycza w endecji w poszczego lnych zaborach, dalej uwzgle terytorialny Drugiej Rzeczypospolitej, a co za tym idzie i organizacyjny ugrupowania, jego ce o stosunku obozu narodowego do konflikty na tle pokoleniowym (modzi starzy), traktuja cych pan wielu kwestii nurtuja stwo polskie, biografie poszczego lnych dziaaczy, wybory ich cone publicystyce endeckiej pocza wszy pism z bogatym komentarzem, a takz e prace pos wie du Wszechpolskiego czy Polaka poprzez prase mie dzywojod analiz zawartos ci Przegla nia i to w ro z nych aspektach, np. publicystyka narodowo-demokratyczna a kwestia na badania, kto z ydowska. Nawet jes li zdecydowac sie regos wycinka dziejo w Narodowej Demokracji, trudne to zadanie z pokro tce tutaj wspomnianych powodo w. sie opracowania dziejo Henryk Lisiak podja w endecji w Wielkopolsce, jako pierwszy c caos dzywojennym 1. Nie byo to ogarniaja c tego zagadnienia w dwudziestoleciu mie du, z zadanie atwe takz e z tego wzgle e dzielnica ta stanowia wo wczas swoistego rodzaju Narodowej Demokracji. Silnie rozbudowany by aparat prasowy, a wpywy twierdze narodowych demokrato w wykraczay daleko poza ramy struktur partyjnych. przejrzysta , ukad chronologiczny dokadnie harmonizuje z probPraca ma konstrukcje gna do pocza tko c lemowym. Autor susznie sie w rozwoju tego nurtu politycznego, opisuja pote ga endecji na terenie zaboru warunki spoeczno-polityczne w jakich rodzia sie ce wydarzenia polityczne, tak z zakresu polityki wewne trznej pan pruskiego. Biez a stwa (np. zamach majowy, wybory brzeskie), jak i zagranicznej (cay kontekst stosunko w poltnie wplecione w nierozerwalsko-niemieckich, tak istotny dla Wielkopolski) zostay umieje zane dzieje obozu narodowego. nie przeciez z nimi zwia pozycje pos Jak wiadomo zajmowa on silna ro d ugrupowan Drugiej Rzeczypospolitej. zek Ludowo Narodowy, a od 1928 r. Stronnictwo Narodowe, stanowiy tylko szkielet Zwia gay one bardzo szeroko i ge boko poprzez organizacje spoeczne jego wpywo w. Sie o charakterze m.in. kulturalnym, gospodarczym, sportowym. Moz na tu choc by wymienic Towarzystwo Gimnastyczne Soko , Towarzystwo Czytelni Ludowych, organizacje komce w skad Akcji Katolickiej. Zachowanie i rozwo batanckie, czy wchodza j tego potencjau wspomagaa prasa endecka w Wielkopolsce, a jej silnej pozycji nie moz na kwestionowac . same za siebie. Podstawy tej Dane na temat liczby sprzedaz y poszczego lnych tytuo w mo wia gi endecja rozpocze a budowac do tnie wykorzyspote w opozycji do rza w zaborczych, umieje c antagonizm polsko-niemiecki. W ramach caego obozu endecja wielkopolska zatuja naczelna pozycje . Dlatego tez jmowaa niekwestionowana wielu jej dziaaczy piastowao stanowiska nie tylko we wadzach naczelnych partii, ale takz e w parlamencie. Warto tu , Czesawa Meissnera (tzw. starzy), Stanisawa Czapiewswymienic choc by Mariana Seyde kiego i Tadeusza Wro bla (tzw. modzi).
jedynie bardzo cenne, lecz fragmentaryczne opracowania. Tu warto Do tej pory ukazay sie wymienic przede wszystkim artykuy Z. Kaczmarka m.in.: Obo z Wielkiej Polski w latach 1926-1932 w Poznan skiem, Dzieje Najnowsze nr 3, 1974; Secesje modych w obozie narodowym 1933-1934, Kwartalnik Historyczny nr 3, 1977; Z historii endeckiej prasy politycznej Poznania (1922-1939), Rocznik Historii Czasopis miennictwa Polskiego z. 1, 1976; niepublikowany doktorat Obo z Wielkiej K. Pawlaka, kto drukiem Obo Polski 1926-1933, Poznan 1980 oraz prace ra ro wniez nie ukazaa sie z Narodowy w Wielkopolsce w latach 1934-1939, Poznan 1976.
1

270

Oceny i omo wienia

z jednej strony range badawcza tematu, z drugiej zas Wspomniane kwestie podkres laja o jego trudnos niewa tpliwie uja c tki dziejo stanowia ci. H. Lisiak stara sie wszystkie wa w Narodowej Demokracji w Wielkopolsce, co przy wielos ci materiao w, ich rozmaitos ci oraz dniaja c wielotorowos uwzgle c dziaan endecji, rozamy w jej onie, a wszystko to na tle stosunko w spoeczno-politycznych Rzeczypospolitej jeszcze raz nalez y podkres lic nie atwa . Nie unikna wie c autor drobnych be do byo rzecza w i nies cisos ci. I tak na s. 25 Towarzystwo Demokratyczno-Narodowe jako w tytule rozdziau autor podaje nazwe ugrupowania endeckiego, kto re powstao na terenie Wielkopolski, jeszcze w okresie niewoli. . Z dalszych wywodo jedynie domys Jest to fakt zgodny z rzeczywistos cia w moz na sie lic , z e pierwotnie, tj. od 1909 r. funkcjonowao jako Polskie Towarzystwo Demokratyczne. pnie stosuje skro tej nazwie oraz nagle TDN Naste ty: TDP, kto ry nie odpowiada rozwinie d ten (czyli Towarzystwo Demokratyczno-Narodowe jak w tytule), ale nie wyjas nia ska tkowo narodowi demokraci powoali termin pochodzi. Tymczasem sprawa jest prosta. Pocza na Towarzystwo Polskie Towarzystwo Demokratyczne, a w 1910 r. zmienili jego nazwe c w tym miejscu problem Demokratyczno-Narodowe 2. Dalej (s. 50) H. Lisiak pisze, poruszaja pio konsolidacji wielkopolskiego s rodowiska konserwatysto w, z e 25 maja 1925 r. nasta zjednoczenie Chrzes cijan sko Narodowego Stronnictwa Rolniczego ze Stronnictwem Chrzes to 29 czerwca tegoz czyy sie CHNSR cijan sko Narodowym, tymczasem stao sie roku, a poa i Narodowo Chrzes cijan skie Stronnictwo Ludowe. Efektem tej fuzji byo powstanie SCHN 3. d w dacie pojawi sie ro Ba wniez przy omawianiu przebiegu Zjazdu Modych Dzielnicy 5 czerwca 1927 r., a nie 5 maja (s. 124) 4. Zachodniej odby sie conym dziaalnos zku Pewnego skro tu dokona autor we fragmencie pos wie ci Zwia Modych Narodowco w secesji ze Stronnictwa Narodowego (s. 181 i n.). Pisze bowiem na zek w 1934 r. zaoz temat ogoszenia przez Zwia en programowych tak jakby od tego momentu datowa jego istnienie. Tymczasem ZMN powsta juz z kon cem 1932 r., w lutym 1934 r. pio jednie ponowne jego zarejestrowanie pod ta sama nazwa , ale ze zmienionym, nasta Awangardy ZMN (od miesie cznika nowym statutem. Bywa ro wniez zwany Grupa c o ZMN w pewnym momencie zaczyna zamiennie poAwangarda). H. Lisiak pisza tym drugim, potocznym okres sugiwac sie leniem, nie wyjas nia jednak, z e byy one toz same 5. kwestie ujmuje S. Rudnicki pisza c, ze to wadze Dzielnicy Zachodniej Jeszcze inaczej te OWP przygotoway statut ZMN i byy inicjatorem jego utworzenia, by zapobiec przechodzeniu modych do SN 6. Kolejna secesja w postaci Stronnictwa Wielkiej Polski, nasta pia wedug Z. Kaczmarka w marcu 1934 r. Tej daty kierowanego przez S. Howorke

R. Wapin ski, Narodowa Demokracja 1893-1939. Ze studio w nad dziejami mys li tu na re kopis S. Kozickiego, Po nacjonalistycznej, Wrocaw 1980, s. 120-121. Autor powouje sie wieku polityki demokratyczno-narodowej 1887-1939. 3 K. Wrzesin ska, Obraz mniejszos ci narodowych w poznan skiej prasie konserwatywnej w latach 1918-1939, Poznan 2002, s. 27; S. Rudnicki, Dziaalnos c polityczna polskich konserwatysto w 1918-1926, Wrocaw 1981, s. 236-237. 4 Z. Kaczmarek, Obo z Wielkiej Polski w latach 1926-1932, Dzieje Najnowsze, nr 3, s. 27: Kurier Poznan ski, 7 VI 1927, nr 254. 5 Tenz e, Secesje modych w obozie narodowym w Wielkopolsce w latach 1933-1934, Kwartalnik Historyczny nr 3, 1977, s. 608. 6 Rozbicie ruchu modziez owego obozu narodowego, Dzieje Najnowsze nr 1, 1977, s. 23, 32 i n.

Oceny i omo wienia

271

autor nie podaje. Grupa ta w toku narracji zostaje przywoana nagle poprzez przyro wnanie do ZMN przy okazji omawiania sposobo w pozyskiwania zwolenniko w (s. 188). Nieco po z niej ca sie grupa rozamowa 7. dopiero H. Lisiak wyjas nia, z e SWP to kolejna, licza potraktowanie kwestii organizacji Wydziao Nie dos c s cise wydaje mi sie w Modych. Wedug mojego rozeznania powstay one juz w grudniu 1933 r. jako secesja z ZMN c tak, z w protes cie przeciw jego prosanacyjnej polityce. Nie byo wie e to Stronnictwo pio z inicjatywa ich tworzenia (a tak u autora s. 190), ono jedynie Narodowe wysta z cia nad nimi kontroli, co w Wielkopolsce rzeczywis to da yo do przeje cie rozpocze czynic od lutego 1934 r. 8 c sie na rozliczne Wiele fakto w i ich interpretacji autor susznie przytacza powouja artykuy, a takz e niepublikowany doktorat Zygmunta Kaczmarka. Jednakz e moim zdaniem nie zawsze wybo r ten bywa trafny. Osobis cie zrezygnowaabym z drobiazgowych zestawien cych placo danych liczbowych dotycza wek partyjnych w terenie na rzecz fragmento w cych atmosfere ws wspomnien dziaaczy (np. R. Kon czala), doskonale ilustruja rodowisku cych stosowania przemocy podczas manifestacji wobec modych czy instruktaz y dotycza jednak wybo sanacyjnych przeciwniko w. Szanuje r autora. Nie dos c wyzyskanym z ro dem byc wydaje sie prasa, szczego lnie Kurier Poznan ski. Miaa ona w caym obozie nie do przecenienia i jes narodowo-demokratycznym role li nawet zarzucic jej tendencyjnos c oddaje doskonale atmosfere walki politycznej, dostarczaja c przy tym relacji czy demagogie cych wydarzeniach z z o biez a ycia organizacyjnego. tpliwos Praca Henryka Lisiaka nie budzi jednakz e wa ci w zakresie najwaz niejszym, czyli gi Narodowej wniosko w oraz interpretacji fakto w. Autor doskonale wykaza z ro da pote dzy innymi byo celem pracy, sposoby jakimi sia ta bya Demokracji w Wielkopolsce, co mie . Dzie ki umieje tnos budowana. Odsoni kulisy i mechanizmy walki o wadze ciom polityczcym swo nym, znajduja j wyraz w propagandzie prasowej podczas wieco w i zebran , we wpywach w organizacjach spoecznych, w Kos ciele, endecja nie stracia nigdy poparcia cz przeciwnie w latach 30. doszo do w spoeczen stwie wojewo dztwa poznan skiego, a wre tpliwie ro ki przemianie rozrostu organizacyjnego caego ruchu narodowego. Niewa wniez dzie partia masowa . pokoleniowej i dojs ciu do wadzy modych Stronnictwo Narodowe stao sie H. Lisiak przes ledzi ro wniez proces ewolucji ideologii endeckiej w dwudziestoleciu dzywojennym, kto mie ra w rezultacie przyswoia wiele elemento w z faszyzmu i hitleryzmu. , z Trzeba zdac sobie jednak sprawe e zarysowany obraz dziejo w endecji w Wielkopolsce ce z brako moz e zawierac luki wynikaja w w materiaach z ro dowych, kto rych nie da sie po dziaaczach endeckich, ale takz uzupenic informacjami prasowymi czy spus cizna e cej skrupulatnos z niewystarczaja ci autora. Po lekturze bowiem odniosam wraz enie, z e zbyt na doste pnej literaturze przedmiotu ida c po s mocno opar sie ladach poprzedniko w (Kaczmarek, Marczewski, Pawlak) zamiast poszukac materiao w archiwalnych jeszcze nie w Wielkopolsce. Mogy to byc w peni wykorzystanych do badan nad endecja m.in. akta zku Sokoo Zwia w Polskich (Archiwum Pan stwowe w Poznaniu 9), zespo Zygmunta Wojciechowskiego w nim notatki M. Seydy (Archiwum PAN w Poznaniu), kolekcja dr. Jo zefa Zielin skiego (Biblioteka PAN w Krakowie).
Z. Kaczmarek, Secesje..., s. 617. Ibidem, s. 626. 9 Tu jeszcze drobna uwaga: wspomniane Archiwum od dawna nie nosi nazwy Wojewo dzkie pojawia sie kaz Archiwum Pan stwowe w Poznaniu (WAPP), a pod taka dorazowo w omawianej pracy.
8 7

272

Oceny i omo wienia

Synteza dziejo w Narodowej Demokracji w Wielkopolsce autorstwa Henryka Lisiaka dkuje ja jednak po raz pierwszy, obejmuja c niestety nie wzbogaca naszej wiedzy, porza w caos ci okres 1918-1939.
Katarzyna Wrzesin ska

y Polskiej i jego czonkowie. Studium MAREK WIERZBICKI: Zwiazek Modziez z dziejo w funkcjonowania stalinowskiej organizacji modziez owej, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2006, 489 ss.

W wydawanej przez Instytut Studio w Politycznych Polskiej Akademii Nauk serii W krainie PRL. Ludzie, sprawy, problemy. Rzeczywistos c PRL odczytana z akt, dokumen pierwsza wydana w warunkach wolnych od ingerencji to w, zapiso w, two rczos ci ukazaa sie cona dziaalnos zkowi Modziez cenzury monografia pos wie ci Zwia y Polskiej. Po 1989 r. powanego pisania o problemach najnowszej historii historycy uzyskali moz liwos c nieskre s Polski, kto re wczes niej byy zakamywane albo w ogo le przemilczane. Istotna cze c z nich zaa sie was ZMP organizacji dziaaja cej w najbardziej ponurym wia nie z dziaalnos cia okresie Polski Ludowej. Szansa ta jest wykorzystywana go wnie przez historyko w modego sto jednak popadaja oni w maniere was dzieom i s redniego pokolenia. Zbyt cze ciwa historycznym pisanym pod z go ry zaoz one tezy ideologiczne. Tym razem wszakz e nie jest to c zkiem Radzieckim to prawdziwe che udowodnienia, z e socjalizm i przyjaz n ze Zwia Polsce, lecz wre cz przeciwnie. Nie zawsze dobrodziejstwo, jakie mogo przydarzyc sie jednak suz y temu dbaos c o fakty, rzetelna, wszechstronna analiza opisywanych zjawisk, nie c o odkrywaniu wybiegaja cych ponad wa skie historyczne odniesienia mechanizmo mo wia w sto nowe pokolenie z ycia politycznego i spoecznego w ich ro z nych przejawach. Nazbyt cze przy tym terminologia zaczerpnie ta z je zyka ocieraja cej sie historyko w posuguje sie od podejo pamflet publicystyki historycznej. Trudno w takich przypadkach uwolnic sie cymi sie okres zyk rzenia, z e nasycony ro z nego rodzaju pejoratywnie kojarza leniami je z rusycyzmem sowiecki w roli go wnej ma w zamys le autoro w uwiarygodniac automatycznie niejako ich dziea. Przeciez powinny one w ich mniemaniu juz na pierwszy od historiografii z czaso rzut oka odro z niac sie w PRL-u, czy jak chce recenzent omawianej pracy Dariusz Stola historiografii Polski komunistycznej. , z Wypada w tym miejscu zwro cic uwage e nazwa PRL (Polska Rzeczpospolita Ludowa) zywaa na okres obowia lenie pan stwa polskiego dopiero od paz dziernika 1952 r. Posugiwanie tym terminem w nazwie serii, kto kszos takz sie rej prace w znakomitej wie ci obejmuja e okres dem merytorycznym. Czyz znacznie wczes niejszy, jest elementarnym be by termin Polska Ludowa bardziej tu adekwatny brzmia zbyt ciepo? Wspomnianego recenzenta wypadaoby cic dokadniej z materia spraw, natomiast zache , by w przyszos ci by askaw zapoznawac sie wypowiada. Wystarczyo przeczytac p recenzowanej na temat kto rych sie choc by tylko wste przez siebie pracy, by w umieszczonej na okadce rekomendacji nie pisac , z e dotychczas brakowao monografii jednej z najwaz niejszych instytucji Polski stalinowskiej. M. Wierzpie tytuy wydanych przed 1989 r. prac na ten temat, kto bicki wymienia we wste rym mimo

Oceny i omo wienia

273

bardzo zgoszonych zastrzez en nie odmawia bynajmniej miana monografii 1. Sam zreszta sto i to wcale nie polemicznie je cytuje. Poza tym ZMP nie by, jak chce D. Stola, cze , tylko masowa organizacja spoeczna . Odro c instytucja z nianie tego rodzaju poje nie , z powinno sprawiac jakichkolwiek trudnos ci. Okazuje sie e jest inaczej. Na tym tle nie dziwi, z e recenzentowi nie przeszkadzaa tez niespo jna konstrukcja pracy M. Wierzbickiego, jak puja ce na jej amach niejasne odniesienia terminologiczne. Juz i wyste sam tautologiczny tytu tnos zykowej precyzji monografii zwiastuje, z e umieje c sprostania przez autora wymogom je bya dziaalnos przy omawianiu tak zoz onej i wieloaspektowej problematyki, jaka c masowej organizacji modziez owej w warunkach systemu totalitarnego, moz e byc wystawiona na z pro . Jej lektura niestety potwierdza te obawy. cie ka be Podstawowym wymogiem jakiejkolwiek pracy naukowej powinna byc przejrzysta konstrukcja, oparta na jednolitych kryteriach klasyfikacyjnych prezentowanego materiau na niejednofaktograficznego. Tymczasem konstrukcja pracy M. Wierzbickiego opiera sie dzy poszczego litych pozbawionych jakiejkolwiek hierarchii kryteriach, co sprawia, iz mie lcznos nymi rozdziaami, a takz e podrozdziaami zachodzi brak roza ci merytorycznej. c poszczego Buduja lne rozdziay, autor zastosowa ro wnoczes nie kryterium chronologiczdnie rzeczowe (pozostae rozdziay). Z kolei w tej no-rzeczowe (rozdzia 1, 2 i 9), wzgle drugiej grupie raz omawia dziaalnos c ZMP w poszczego lnych s rodowiskach (modziez robotnicza, modziez wiejska, modziez szkolna i akademicka), gdzie indziej dziaalnos c ZMP, postawy polityczne aktywu i szeregowych czonko polityczna w organizacji w skali ogo lnej, tak jakby byy one wyizolowane ze s rodowiskowych konteksto w. Nie zawsze precyzyjny dobo r materiau do poszczego lnych rozdziao w zwielokrotnia przenikanie sie miare . Negatywna konsekwencja zastosowanego okres lonych kwestii ponad nieunikniona gos przez M. Wierzbickiego ukadu pracy jest brak cia ci wykadu na temat okres lonych sfer dziaalnos ci organizacji. cy sposo do takich fundamentalnych dla tego rodzaju W szczego lnie raz a b odnosi sie organizacji masowej problemo w, jak ewolucja zaoz en ideowo-programowych, rozwo j
wade , z Wbrew jego stwierdzeniu, iz wszystkie one miay te zasadnicza e interpretoway dzieje ZMP z oczekiwaniami wadz komunistycznych i s rodowiska byych aktywisto w zetempowskich bywao tez inaczej. Najlepszym tego dowodem jest zerwanie umowy wydawniczej z niz ej podpisanym przez dotycza ca dziaalnos Wydawnictwo Poznan skie na monografie ci ZMP w Wielkopolsce. Decyzja ta ta w naste pstwie konstatacji zawartych w recenzji wydawniczej napisanej przez o zostaa podje wczesnego pce kierownika Wydziau Organizacyjnego Komitetu Centralnego PZPR, byego wiceprzewodzaste cego Zarza du Wojewo nicza dzkiego ZMP w Poznaniu Jana Pawlaka. Uzna on, z e wydanie tej monografii w zaprezentowanym ksztacie byoby politycznie wysoce szkodliwe. Asekuracyjne powoywanie na z cych wpywowe stanowiska na tzw. recenzento w ksia ek z zakresu nauk spoecznych oso b, zajmuja froncie ideologicznym byo, po skandalu politycznym, jaki wywoao wydanie przez Wydawnictwo praktyka dyrektora tego wydawnictwa Poznan skie Wojny polskiej L. Moczulskiego w 1972 r., staa Jerzego Zioka. Odrzucony maszynopis zosta bez z adnych zmian skierowany do wydawnictwa ISKRY przez M. Wierzbickiego wielokrotnie i bynajmniej nie w Warszawie, kto re wydao cytowana . Losy monografii ZMP w Wielkopolsce byy mie dzy innymi obok prac polemicznie monografie tko Przemysawa Bystrzyckiego i Egona Naganowskiego jednym z wa w wystawy Na indeksie w Wydawnictwie Poznan skim, jaka miaa miejsce w Os rodku Dokumentacji Wielkopolskiego rodowiska Literackiego Biblioteki Raczyn ca takz skich w Poznaniu w 1996 r. Instytucja ta, uz ywaja e S nazwy Dom Literatury Biblioteki Raczyn skich, przechowuje peen zaso b archiwum Wydawnictwa Poznan skiego.
d Zachodni 2007, nr 3 18 Przegla
1

274

Oceny i omo wienia

liczbowy i jej struktura organizacyjna. Informacje na ten temat zostay skutecznie rozconego proszone w rozdziaach 2, 4, 5, 6 i 9. Na przykad niezalez nie od rozdziau 2, pos wie s w znacznej cze ci rozwojowi organizacyjnemu i strukturze ZMP, w rozdziale 4 zamieszczony zosta podrozdzia Reorganizacja struktury ZMP w przedsie biorstwach, a w rozdziale 6 podrozdzia Struktura organizacyjna ZMP w szkoach wyz szych. Podobnie w pracy nie znajdujemy zwartej analizy ewolucji zaoz en ideowo-programowych ZMP ani sposobu ich cy formy realizacji w sferze ideowo-politycznej. Miay one wspo lny mianownik determinuja i tres ci pracy we wszystkich s rodowiskach. W zastosowanym przez autora ukadzie pracy jest cony omo to sabo widoczne. Rozdzia 1 zosta pos wie wieniu ideologii, programu i zadan ce niezwykle istne znaczenie dla ksztatowania was ZMP w latach 1949-1953, lecz maja nie na zadan programowych organizacji efekty plenum Rady Naczelnej ZMP, jakie odbyo sie przeomie lipca i sierpnia 1950 r., znalazy swe miejsce dopiero w rozdziale 2, kto rego dina d, jak wynika z tytuu, przede wszystkim rozwo przedmiotem miay byc ska j organizacyjny i struktura ZMP. W ro z nych miejscach pracy rozproszone zostay informacje na temat tak zasadniczej dla byy relacje ZMP z Polska Zjednoczona Partia Robotnicza . dziaalnos ci ZMP kwestii, jaka Choc relacje te niezalez nie od tego zostay przedstawione w postaci osobnego podrozdziau, to jednak miejsce i kontekst w jakim zosta on umiejscowiony deprecjonuje znaczenie, jakie dla pierwszego pomocnika Partii miay one zaro wno w teoretycznej, jak i praktycznej cej w systemie totalitarnym organizacji modziez sferze. Dla dziaaja owej relacje te, polegaja dnym podporza dkowaniu na wszystkich szczeblach ogniw ZMP instancjom ce na bezwzgle w najwie kszym stopniu PZPR miay znaczenie pierwszoplanowe. I was nie one uzasadniaja stalinowska . Tymczasem autor na ich omo nazywanie ZMP organizacja wienie w roztej formie zdecydowa sie dopiero w rozdziale 3 ZMP w stalinowskim systemie wadzy winie i to razem z podrozdziaem zatytuowanym ZMP w organizacjach spoecznych i przedc fakt, z stawicielskich organach wadzy. Pomijaja e czym innym nawet w systemie totalitarnym byy organizacje spoeczne, a czym innym przedstawicielskie organy wadzy, czyli rady narodowe i inne zadania oraz funkcje jakie mieli speniac w tych strukturach aktywis ci ZMP, mamy tu do czynienia z nieuprawnionym dowartos ciowaniem tych ostatnich. Nazywanie czysto administracyjnych, fasadowych cia, jakimi byy szczego lnie w pierwszej poowie lat 50. rady narodowe i ich prezydia organami wadzy jest terminologicznym naduz yciem. Jak nalez aoby w takiej sytuacji definiowac instancje PZPR? Organami super czy hiper wadzy? Te ostatnie terminy moz na by jedynie zaakceptowac w konwencji pnym podrozdziale pos conym dziaalnos wypowiedzi publicystycznej. W naste wie ci ZMP cy te problematyke w stosunku do ws rodowisku modziez y robotniczej znajdujemy, dubluja poprzedniego rozdziau, podrozdzia Pozycja ZMP w przedsie biorstwach, a w kolejnym cym dziaalnos rozdziale dotycza ci ZMP na wsi odpowiednio podrozdzia zatytuowany ZMP w lokalnym aparacie wadzy. W tym ostatnim wszakz e wcale nie chodzi o lokalne instancje zek Samopomocy Chopskiej i Ochotnicza Straz PZPR, lecz organizacje spoeczne Zwia (!). Czy nalez te w rozdziale 3 nie byy Poz arna y przez to rozumiec , z e organizacje te pominie cymi stalinowskimi organami wadzy, lecz jakimis oazami demokracji nie podlegaja cych go o wczesnym reguom z ycia politycznego. Takich niekonsekwencji wynikaja wnie cej. z niekoherentnej konstrukcji pracy moz na w niej znalez c wie cych przypadko problematyki omawianej nie Spos ro d najbardziej raz a w nakadania sie s c dzy rozdziaami wiedziec czemu w ro z nych cze ciach pracy, nie sposo b pomina relacji mie ycie codzienne szeregowych czonko 7 i 8. Pierwszy zawiera podrozdziay Z w ZMP oraz

Oceny i omo wienia

275

Postawy pracowniko w aparatu etatowego, drugi zatytuowany jako caos c Postawy polityczne szeregowych czonko w i aktywisto w ZMP mies ci w sobie podrozdzia Zachowania w tym miejscu zetempowco w poza macierzysta organizacja. Wszelki komentarz wydaje sie dny. Kaz sie z funkcjonowaniem zbe dy badacz, kto ry choc by najbardziej pobiez nie zetkna zetatyzowanych ponad wszelkie normy struktur politycznych w pierwszej poowie lat 50. dzy tzw. aktywem a ich pracownikami etatowymi bya czysta fikcja . wie, z e ro z nica mie dzy tymi grupami odbywa sie bowiem nieustanny przepyw nalez cych don Mie a oso b. cym roza czne potraktowaDuz ym stopniem merytorycznej zbiez nos ci, nieuzasadniaja sie podrozdziay Geografia wpywo nie, charakteryzuja w ZMP z rozdziau 2 i obszerne fragmenty podrozdziau 8 Czonkowie i aktywis ci ZMP a opo r wobec wadzy komunistycznej oraz podrozdzia ZMP na dole w rozdziale 4 oraz obszerne fragmenty podrozdziau Kadra autora pozostaje dlaczego cudzysowem opatrzy sowo etatowa w rozdziale 7. Tajemnica te z politycznego z geografia. Co innego wyraz enie na dole zaczerpnie argonu nie tylko tamtych lat. Sposo b formuowania tytuo w poszczego lnych rozdziao w i podrozdziao w dodatkowo negatywnie wpywa na poziom komunikatywnos ci i przejrzystos ci pracy. W tytule rozdziau 2 znajdujemy nad wyraz pojemny termin funkcjonowanie. Czy ZMP funkcjonowa tylko c masowe akcje i kampanie, bo do tej cze s ten termin, organizuja ci rozdziau odnosi sie c dziaalnos c o z trzorganizacyjnym, nie a prowadza c w innych sferach, nie mo wia yciu wewna funkcjonowa tylko ewentualnie: walczy, dryfowa, trwa, kooperowa itp. Niestety tego nie wiemy, gdyz autor tego rodzaju rzeczowniko w odczasownikowych w tytuach pozostaych pi. Nie znaczy to, z w kaz rozdziao w poska e tytuy te sa dym przypadku jasne i precyzyjne. W tytule rozdziau 7 Czonkowie ZMP charakterystyka statystyczno-spoeczna znajdujemy czne. Cay tytu jest sformuowanie statystyczno-spoeczna, kto re jest co najmniej niezre w dodatku niezbyt adekwatny w stosunku do zawartos ci, gdyz owa charakterystyka ca sie (w postaci ro statystyczno-spoeczna odnosza z nego rodzaju tabel statystycznych) do kadry etatowej organizacji, oraz do szeregowych czonko w ZMP (go wnie w postaci podanych w mniej przejrzysty sposo b danych liczbowych cytowanych w teks cie), nie ca wyczerpuje do kon ca tres ci rozdziau. Znajdujemy w nim bowiem bardzo interesuja dina d charakterystyke postaw kadry etatowej ZMP, ale dokonana bynajmniej nie ska w kategoriach statystycznych. Poniewaz pracownicy etatowi stanowili uamek procenta z jego tres . ogo lnej liczby czonko w organizacji, tym bardziej tytu rozdziau 7 mija sie cia podrozdziay Podobnie wyraz nie poza zakres wyznaczony tytuem wybiegaja Spoeczno-ekonomiczne inicjatywy ZMP oraz Rozwo j sportu wiejskiego. W tym ostatnim figuruja cej w oryginale znaku zostaa zacytowana tabela, kto rej tres c przez zamiane kreske zostaa w istotny sposo statystycznego w postaci kropki na pozioma b wypaczona (s. 228). s c Niezbyt szcze liwe jest tez stosowanie w tytuach podrozdziao w poje literacko efektownych jak Ekspansja, Zasto j, Skostnienie, Odwro t, Pro by naprawy, Zetempowski karnawa, ale wraz z innymi w rodzaju: ZMP po czterech latach dziaalnos ci, Przystosowanie, Ofensywa ideologiczna, zbyt szerokich, by je stosowac tylko w odniesieniu do s cis le okres lonych aspekto w dziaalnos ci organizacji. Poza tym jez eli juz autor zdecydo definiowac wa sie poszczego lne kolejne lata dziaalnos ci ZMP (Rok drugi. Ekspansja. Rok te urwa na roku 1953. Czyz trzeci. Zasto j itp.) to dlaczego praktyke by zbyt po z no , z ca nowa jakos zorientowa sie e koniec roku, jest mao przydatny jako cezura wyznaczaja c w procesach spoecznych.
18*

276

Oceny i omo wienia

wymowe w stosunku do zawartos tez Zbyt ogo lnikowa ci maja tytuy podrozdziao w cym je podrozdziaem Czynny opo r moralny, Opo r bierny w rozdziale 8. Wraz z poprzedzaja wien Odwro t ich przedmiotem sa czone na ogo niepowodzeniem wysiki ZMP na rzecz cy zawartos czona w caos s laicyzacji modziez y. I taki tez odpowiadaja ci tytu ta poa c cze c w tymz pracy winna nosic . A juz zupenym curiosum sa e rozdziale tytuy Opozycja w zawartos nielegalna (1) i Opozycja nielegalna (2). Czy tak trudno byo ro z nice ci tych podrozdziao w zasygnalizowac w ich tytuach? A jes li autor ich nie dostrzeg, to trzeba byo czyc je poa . Trudny do zrozumienia pozostaje niekonsekwentny sposo b w jaki autor kon czy poszczego lne rozdziay pracy. Jedne opatrzy wnioskami (rozdziay 2, 5 i 7), w pozostaych wycia gania takowych pozostawi czytelnikowi. Czyz swobode by w przypadku tych pierw, z naduz szych obawia sie e czytelnicy tej swobody moga ywac wbrew intencjom autora. c przy kwestiach je zykowych trzeba autorowi oddac Pozostaja , z e nie uleg atwej przy tego rodzaju pracy pokusie szermowania publicystyczno-literackimi epitetami deprecjonuja ce cymi z go ry bez z adnego materiau dowodowego rzeczywistos c Polski Ludowej. Pojawiaja na jej amach okres sie lenia w rodzaju sowiecki, stalinowski czy politbiuro to juz we wzbudzac wspo czesnej historiografii taki standard, z e silniejsze negatywne emocje moga cych wcia z zek Radziecki niekto one tylko u miuja Zwia rych byych aktywisto w PZPR. konstrukcje pracy tylko cze s Nieprzejrzysta ciowo usprawiedliwia niezwykle ambitna dne, by pro ba przedstawienia dziaalnos ci ZMP w sposo b interdyscyplinarny. Byo to niezbe rozgraniczyc formy i stopien aktywnos ci ogniw ZMP na poszczego lnych szczeblach organizacyjnych. Autor dokona pionierskich analiz i ocen dokonan ZMP przez pryzmat spenia w niej aktywnos ci ko i postaw poszczego lnych czonko w organizacji oraz roli jaka scharakteryzowany wszechstronnie aparat etatowy. Rozlegos c czysto socjologicznej warstca rozdziay 7 i 8, nie znajduje precedensu w literaturze naukowej wy pracy, wypeniaja cej nie tylko ZMP, ale historii najnowszej Polski w ogo dotycza lnos ci. Zasuga M. ksza, z Wierzbickiego jest tym wie e ortodoksyjni przedstawiciele poszczego lnych dyscyplin gle nieche tnie podejmuja badania interdyscyplinarne. nauk humanistycznych cia budzic W aspekcie materiaowym walory pracy musza szacunek. Nie znaczy to jednak, pcom. Autor nie pos ci z e autor nie pozostawi po l badawczych swoim ewentualnym naste wie trznym determinuja cym przemiany ideowo-programowe nalez ytej uwagi czynnikom zewne ce w ZMP, a zwaszcza roli stalinowskiej tezy o zaostrzaniu sie walki klasowej zachodza poste po w miare w w budowaniu nowego adu. Wzorco w sowieckich jak sugeruje autor cznie do w tytule jednego z podrozdziao w rozdziau 1 pracy nie moz na sprowadzac wya nas ladowania przez ZMP poczynan Komsomou. Samo zjednoczenie ruchu modziez owego byo na gruncie ruchu modziez owego w Polsce przeszczepianiem wzorco w sowieckich. cych rozwo Duz ym mankamentem jest brak zwartych tabel statystycznych ilustruja j liczbowy, skad socjalny ZMP i stan zorganizowania modziez y w poszczego lnych s rodowiskach dnieniem danych odnosza cych sie do poszczego z uwzgle lnych wojewo dztw. Wnioski ce z analizy takich tabel mogyby byc ce. Juz wypywaja niezwykle interesuja nawet te ce wpywo fragmentaryczne dane dotycza w ZMP w poszczego lnych regionach kraju na pewien rodzaj korelacji z wynikami wyboro wskazuja w parlamentarnych na tych terenach cej miejsca zasugiwaaby charakterystyka tres ponad 50 lat po z niej. Na wie ci szkolenia politycznego, a zwaszcza prezentacja upowszechnianych w ZMP wzorco w osobowych. Na tnie dowiedzieliby sie tez pewno czytelnicy che w jaki sposo b zosta ukarany go wny sprawca cych wzmianek doczekaa sie sprawa metamorfozy sprawy gryfickiej. Niewiele znacza ZMP przechodzi w 1956 r. w relacjach z administracja pan , politycznej jaka stwowa

Oceny i omo wienia

277

, a przede wszystkim aparatem partyjnym. Z potulnego i w dodatku nie dos zakadowa c w egzekutoro daja cych sprawnego wykonawcy wiele instancji ZMP zamieniao sie w z a zdecydowanych dziaan na rzecz poprawy warunko w pracy i z ycia modziez y, odwoywania cych te sprawy dyrektoro lekcewaz a w zakado w pracy. W dodatku w atmosferze wytworzonej po VIII plenum KC PZPR w paz dzierniku 1956 r. instancje wojewo dzkie ZMP nie ukryway ambicji wpywania na decyzje i skady osobowe wadz PZPR. Okolicznos ci te wzorem wczes niejszych publikacji na temat ZMP nie zostay przez M. Wierzbickiego docenione. one rzucic Tymczasem pozwalaja dodatkowe s wiato na przyczyny tak atwego pogodzenia kierownictwa PZPR z rozwia zaniem ZMP. Podobnie jak wszyscy inni autorzy pisza cy nie sie cych w Polsce Ludowej organizacji spoecznych, tylko na temat ZMP, ale i innych dziaaja problem jego finansowania. zupenie poza zainteresowaniem M. Wierzbickiego znalaz sie ca rzecza dowiedziec ile mieszkan A byoby niezwykle interesuja sie ca Polski nawet dz w ograniczonej mierze peni funkcje do jakich by przeznaczony, w czasach, gdy pienia kosztowa ten gigantyczny eksperyment polityczno-wychowawczy jakim bya dziaalnos c na ZMP. Ws ro d problemo w nie dos c docenionych przez autora nalez y zwro cic uwage bardzo wskaz niki opacania skadek czonkowskich. Tymczasem byy one z pewnos cia ce istotnym miernikiem rzeczywistego stanu organizacyjnego ZMP. Niezwykle interesuja dami bezpieczen byaby tez analiza relacji instancji ZMP z urze stwa publicznego. Nie zmienia to faktu, z e i bez tych brako w ogrom materiau przygnio t autora i zabrako dkowanie i zdefiniowanie. Dowodem niepanowania mu pomysu na jego przejrzyste uporza sprzecznos nad materiaem sa ci w ocenach tych samych zjawisk. Na s. 167 autor stwierdza, z e cego znaczenia ZMP w s rok 1956 by okresem wzrastaja rodowisku robotniczym, tym czasem wedug tytuu rozdziau 9 lata 1954-1957 to okres, w kto rym organizacja znalaza sie w stanie upadku. W podobnej sprzecznos ci z tytuem rozdziau 9 pozostaje podrozdzia tpliworozdziau 8 Ofensywa ideologiczna, aczkolwiek lektura tego podrozdziau nasuwa wa ideologiczna ZMP. Znacznie wie cej tu s ci, czy aby na pewno autor mia na mys li ofensywe kontrofensywe ideologiczna Kos bowiem przykado w raczej na udana cioa katolickiego. na niewielka wiarygodnos W jednym miejscu (s. 89) autor susznie zwraca uwage c danych cych stanu liczbowego organizacji, lecz w wielu innych przytacza statystycznych dotycza takiez dane bez jakiegokolwiek komentarza. A juz zupenym nieporozumieniem jest du Go cej dane dotycza cych zakwestionowanie susznos ci decyzji Zarza wnego weryfikuja du stanu liczbowego organizacji, kto re utworzyy ZMP (s. 62). Rzadko kto ra decyzja Zarza Go wnego tej organizacji przystawaa do rzeczywistos ci jak ta was nie 2. Do polemicznych uwag skania kilka innych konstatacji autora. Nie do kon ca prawdziwe cie do organizacji nie mogli liczyc jest stwierdzenie, z e na przyje byli czonkowie Armii c organizacji niepodlegos Krajowej i ogo lnie rzecz biora ciowych (s. 304). Jes li ktos nie kry od pocza tku z faktem przynalez sie nos ci do tego rodzaju organizacji to wprawdzie nie mo g liczyc na przejawy szczego lnego uwielbienia, ale by w szeregach ZMP tolerowany. Zbyt cym uproszczeniem jest konstatacja, z daleko ida e ZMP organizowa swym czonkom czas cznie po to, by miec (s. 306). W podobnym stylu autor zawe zi wolny wya nad nimi kontrole tego rodzaju wielkich kampanii politycznych jak Zlot Modych Przodowniko geneze w Pracy cznie po to, by i Wyszkolenia Bojowego w 1952 r. Nie zosta on zorganizowany wya ZMP. Jego go podnies c sprawnos c organizacyjna wnym celem w roku wyboro w do Sejmu
2 Por. S. Si erpowski, Zjednoczenie ruchu modziez owego w Wielkopolsce, Pokolenia nr 1, 1972, s. 133-135.

278

Oceny i omo wienia

Ustawodawczego bya swoista legitymizacja systemu stalinowskiego, unaocznienie spoec udzia w licznych imprezach organizowanych czen stwu, z e szerokie rzesze modziez y biora sie z polityka PZPR i moga stanowic z okazji Zlotu, identyfikuja trway filar systemu stalinowskiego takz e w jego dalszej perspektywie. Taki by polityczny podtekst banalnego narodu towarzysza cego wielkim kampaniom z pozoru hasa Modziez przyszos cia politycznym tego okresu. dnym Szkoda, z e autor nie rozwaz y oparcia konstrukcji pracy na jednolitym nadrze kryterium jakim mogyby byc kierunki aktywnos ci organizacji w poszczego lnych paszczyznach z ycia spoecznego (dziaalnos c ideowo-polityczna, ekonomiczno-produkcyjna, udzia w procesie dydaktycznym w szkolnictwie, z yciu kulturalnym i sportowym). W zalez nos ci od stymulatoro materii przedstawianych spraw funkcje w wykadu peniyby w dalszej kolejnos ci dz kryteria chronologiczne, chronologiczno-s rodowiskowe ba s rodowiskowo-chronologiczne. Zaprezentowany przez M. Wierzbickiego bogaty materia o charakterze socjologicznym bez kszych trudnos wkomponowac cze s ca wie ci daby sie w odpowiednio rozbudowana c dotycza dziaalnos ci ideowo-politycznej organizacji czy w pewnym sensie tez jej rozwoju organizacyjnego. Boc przeciez owe postawy kadry etatowej, aktywu i czonko w ZMP, ich cej rzeczywistos stosunek do otaczaja ci, a zwaszcza wyraz ana w ro z nych formach dezap do przecenienia cze s robata dla systemu ustrojowego stanowiy z jednej strony trudna c warunko skadowa w rozwoju organizacyjnego i dziaalnos ci ideowo-politycznej ZMP, skutecznos poczynan z drugiej byy miara ci podejmowanych przez organizacje na rzecz cych z zaoz cej do ksztatowania wynikaja en programowych organizacji postaw nalez a organizacji modziez y. Moz na by tez z go ry zrezygnowac z usystematyzowanej prezentacji kierunko w i form cego weryfikacje mniej lub bardziej dziaalnos ci ZMP na rzecz doboru materiau umoz liwiaja rozbudowanego kwestionariusza pytan badawczych. Przy takiej konstrukcji pracy atwiej jaka ZMP odegra w stalinowskiej pro byoby nie tylko okres lic role bie modernizacji opornej rzeczywistos ci 3, ale takz e dlaczego bya ona taka, a nie inna. Na amach omawianej cego odpowiedz monografii autor nie tylko dostarcza materiau umoz liwiaja na pytanie z w jakiej mierze dziaalnos c ZMP prowadzia do powstawania dodatnich sprze en zwrotnych w ogo lnym procesie ksztatowania postaw i s wiadomos ci modego pokolenia, a w jakiej usytuowana bya ewentualnie obok oddziaywania rodziny, szkoy czy ro wies niczych grup nieformalnych, ale tez w wielu miejscach pracy odpowiedzi na to pytanie sam udziela. Ale ta da ca najmocniejszym atutem pracy warstwa teoretycznej refleksji zostaa nadmiernie be rozproszona (strony: 100-111, 158, 243, 264, 310, 344, 362, 377, 389). Dodatkowo cych uniwersalny wymiar konstatacji w konteks usytuowanie tych nosza cie informacji cych niejednokrotnie bardzo wa skich wycinko dotycza w dziaalnos ci ZMP osabia zdecydo. Szczego wanie ich wymowe lnie negatywnym przykadem jest umiejscowienie rozwaz an na conym bikiniarstwu (s. 377). temat tzw. zetempowskiego pokolenia w podrozdziale pos wie s Wprawdzie cze c z teoretycznych refleksji autora znalaza swe odbicie w zakon czeniu pracy, ale w tak uogo lnionej formie, z e utraciy tu one wiele ze swych waloro w. A was nie w tej cia badan cych do warstwie pracy nalez y upatrywac przesanek do rozwinie zmierzaja odpowiedzi nie tylko na pytanie czy ZMP wypeni zadania jakie wadza ludowa postawia mu w procesie stalinowskiej modernizacji, ale z jakich powodo w tego nie uczyni i czy
3 Cyt. za tytuem pracy J. Kochanowicz, ZMP w terenie. Stalinowska pro ba modernizacji opornej rzeczywistos ci, Warszawa 2000.

Oceny i omo wienia

279

w ogo le realizacja tych zadan bya moz liwa. Praca M. Wierzbickiego daje najpeniejsza odpowiedz go wnie na pierwsze z tych pytan . Tyle tylko, z e w podobnym duchu ocen ZMP cy po jego rozwia zaniu 4. dokonano bez drobiazgowych badan juz w kilka miesie czy istnienie masowych organizacji Dzis nalez aoby po js c dalej i zastanowic sie dny atrybut systemo modziez owych to niezbe w totalitarnych w ogo le, czy tez tylko jego ) one w systemach totalitarnych komunistycznej odmiany. Jakie funkcje speniay (speniaja cych sie akceptacja spoeczna (faszyzm niemiecki), a jakie rodzimego pochodzenia, ciesza trz przy duz w systemach narzuconych z zewna ym stopniu spoecznej dezaprobaty (komu rodkowo-Wschodniej). Dodatkowe czynniki mogace determinowac nizm pan stw Europy S dziaalnos c podobnych struktur jak ZMP, to rola rynku i struktura wasnos ciowa gospodarki pan stw totalitarnych czy tradycje kulturowe, kto rym hodowao dane spoeczen stwo. Poza trzorganizacyjne ZMP, jak i funkcjonowanie w ramach struktur tym zaro wno relacje wewna pan stwa nalez aoby poddac analizie w kategoriach psychologii spoecznej i politologii w taki sposo b, by abstrahowaa ona od konkretnego kontekstu historycznego i pozwolia na wskazanie ponadustrojowych prawidowos ci. Nawet bez z adnych szerzej zakrojonych badan dza cy postawami ludzkimi konformizm i jego moz na skonstatowac , iz na przykad rza bynajmniej zjawiskiem typowym dla postaw spoecznych ani w stalinowspochodne nie sa kim okresie historii Polski, ani tez tylko w Polsce. Podobnie badan poro wnawczych wymagaaby odpowiedz na pytanie czy niska sprawnos c organizacyjna ZMP bya swego rodzaju fenomenem, czy tez jest zjawiskiem typowym dla tego rodzaju masowych organizacji modziez owych. Dopiero wyniki takich szeroko zakrojonych badan pozwoliyby orzec na ile cznie lokalnymi polskim uwarunkowaniami, niepowodzenia ZMP byy zdeterminowane wya z cych a na ile wynikay ewentualnie z uniwersalnych dysfunkcjonalnych obcia en tkwia z zaoz enia w tego rodzaju strukturach. c takie badania mo Trudno sobie wyobrazic , by ktokolwiek podejmuja g zignorowac M. Wierzbickiego. A moz na ich podje cie? Juz prace e on sam zdecydowaby sie bowiem dzyw tej pracy udowodni, z e potrafi okres lone zjawiska rozpatrywac w szerokim mie narodowym konteks cie (s. 373). Andrzej Choniawko
4 Chodzi o konstatacje zawarte w przemo wieniu I sekretarza Tymczasowego Komitetu Centralnego zku Modziez Zwia y Socjalistycznej Mariana Renkego wygoszone na Zjez dzie Konstytucyjnym tej zku Modziez organizacji. Zjazd Konstytucyjny Zwia y Socjalistycznej, Warszawa 15-17 kwietnia 1957 r. ty w bibliografii recenzowanej Materiay i dokumenty, s. 14-16. Takz e wydany w 1971 r., a pominie pracy, zbio r zbeletryzowanych reportaz y Roberta Jarockiego Uczulenie dowodzi, z e krytycznie i to wcale nie w zdawkowy sposo b na dziaalnos c ZMP potrafili spojrzec nie tylko przedstawiciele wspo czesnego pokolenia historyko w.

WeltTrends. Zeitschrift fr internationale Politik und vergleichende Studien jest kwartalnikiem z zakresu politologicznych studio w poro wnawczych, wydawanym od 1993 r. wspo lnie przez WeltTrends Verein i Instytut Zachodni w Poznaniu, przy wsparciu Uniwersytetu w Poczdamie. z bloku artykuo zanym z hasem przewodnim Kaz dy numer pisma skada sie w zwia cego artykuy dotycza ce innych zagadnien danego numeru, polemik oraz dziau zawieraja . recenzje i sprawozdania z konferencji naukowych. Integralnym elementem pisma sa 54 tematyczne numery. Spis tres Dotychczas ukazay sie ci kaz dego numeru jest pny w je zyku polskim i angielskim na stronie internetowej: www.welttrends.de, wersja doste zyku polskim na stronie: www.uni-potsdam.de w je puja ce teksty: Numer 55, 2007 zatytuowany G8 alternativ zawiera naste Katharina Gnath, Sieglinde Gsthl, Martin Kahl, Quo vadis, G8? Armin Kuhn, Juliane Schumacher, G8 und Gipfelproteste Symbolpolitik im Kampf um Hegemonie Patrick Bond, Anti-G8-Bewegungen. Ein internationaler Vergleich Jayshree Sengupta, Indien und die G8 Shiguenoli Miyamoto, Brasilien, die G8 und die internationalen Verhandlungen Deng Chao, Die G8 und Chinas Interessen Macht und Ohnmacht in Zahlen: Statistische Angaben zu G8 und mehr Streitplatz: Deutsche Militrpolitik Hans J. Giemann, Die Bundeswehr ein Instrument der Auenpolitik? Thomas Behm, Sicherheitspolitik aus einem Guss Wilfried Schreiber, Deutsche Sicherheitspolitik und nationale Interessen Weitere Beitrge Cristo bal Rovira Kaltwasser, Eliten und Gegeneliten in Lateinamerika Fabian Fehrle, Die Osterweiterung der EU ein konomischer Fehler? Juan J. Linz, ber die Freiheit der Intellektuellen