You are on page 1of 569

Jest to cyfrowa wersja książki, która pr zez pokolenia pr zechowywan a byl a na bibliotecznych pólkach, zanim zostala troskliwie zeska- nowan a pr zez Google w ramach projektu światowej biblioteki sieciowej .

Pr awa autorskie do niej zdąży ly już wygasnąć i książka stala się częścią pows zechnego d zied zictw a. Książka n ależąca do pows zechnego dzied zictwa to książka nigdy nie objęta prawami autorskimi lub do której prawa te wygasly. Zaliczenie książki do powszechnego dziedzictwa zależy od kraju . K siążki należące do powszechnego dziedzictwa to na sze wrota do przeszlości. Stanowią nieoceniony dorobek historyczny i kulturowy oraz źródlo cennej wiedzy.

Uwagi

dlugą

, not atki

i

podróż t ej

inne za

pisy n a margine sach, obecne w oryginalnym wolumenie,

znajdują się również w tym pliku - przypomin ając

książki od wydawcy do biblioteki , a wreszcie do Ciebie.

Zasady użytkowania

Goo gle s zczyci się wspólpr acą z bibliotekami w r amach projektu digit alizacji materi alów będ ących pows ze chnym d zied zictwem or az ich

upublic zniania .

Ksi ą żki będące takim d ziedzi ctwem st anowią wlasność publiczn ą , a my po prostu staramy się je zach ow a ć dla pr zys zlych

Ni emni ej j ednak , pra ce taki e ko sztown e. "V związku z t ym , aby nadal mó

c

do st ar czać t e

mat erial y,

pokoleń .

podj ęliśm y śro d k i,

taki e jak np . ogranicz enia t e chniczn e zapobiegające automat yza cji zapytań po to , aby zapobiegać nadużyciom z e s trony podmiotów komercyj nych.

Pro simy równi eż o :

• Wykorzyst ywanie tych plików jedynie w celach niekomercyjnych Google Book Search to usluga pr zeznaczona dla osób prywatnych, prosimy o korzystanie z tych plików jedynie w niekomercyjnych celach prywatnych.

• N ieaut omatyzowanie zapytań Prosimy o niewysylanie zautomatyzowanych zapytań jakiegokolwiek rodzaju do syste mu Googl e.

badań n ad

tlumaczeni ami m as zynowymi, optycznym ro zpo znaw aniem zn aków lub

W prz ypadku prowadzenia

innymi d ziedzinami, w których pr zyd atny je st

dostęp do du żych ilości tekstu , prosimy o kontakt z nami . Zachęcamy do kor zyst ani a z m ateri alów będących pows zechnym dziedzictwem do takich celów. Możemy być w tym pomocni.

• Zachowywanie przypisań Źnak wodny"Googl e w każdym pliku j est niezb ędny do informowania o t ym proj ekcie i ulatwiania znajdowania doda tkowych mat erialów za po średnictw em Googl e Book S ear ch. Pro simy go ni e u suwa ć .

• Przestrzeganie prawa

W każdym pr zyp adku u żytkownik ponosi odpowiedzialność za zgo d ność swoich d zialań z pr awem . Nie wolno przyjmować , że

skoro dana książka zostala uznana za część pows zechnego dziedzictwa w Stanach Zjednoczonych , to dzielo to jest w ten sam

sposób traktow ane w innych kr aj ach . O chrona pr aw a utorskich do d anej k si ą żki z a leż y od pr zepisów pos zc zególnych krajów, a

my

ni e moż emy ręcz y ć , c zy dany s posób użytkowania któr ejkolwiek k siążki j est dozwolony . Pro simy ni e przyjmować , że do st ępno ść

jaki

ejkolwiek k siążki w Googl e Book S ear ch ozna cza , ż e można j ej

używać w dowolny s posób, w każdym mi ejscu św ia t a. Kary z a

naruszenie praw autorskich mogą być bardzo dotkliwe.

Informacje o usłudze Google Book Search

Mi sją Googl e j est uporządkowani e św ia to w y ch za sobów informacji , ab y s taly s ię pow sz echni e do st ępn e i użyt e czn e .

Search ulatwia czytelnikom zna jdowanie książek z calego świata, a autorom i wyd awcom dotarcie do nowych czytelników. Caly tekst

Googl e Book

tej k siążki mo żn a przeszukiwać w interne cie pod adresem

I

~--

WSTEP' KRYTYCZNY

DO

DZI EJ ÓW P &LS KI

PRZBZ

AUGUSTA BIELOWSIIEGO.

NAKUDEM

WlODZIMIRZA BR. DZIBDUSZIClIBGO

WE LWOWIE.

V'f DRUKARNI ZAKUDU NARODOWEGO OSSOLIŃSKICH.

r.

-17

( II~

~U

/'

I) 'I

-l'

tJ

r

---'

ł

8

S O.

.

!'

/

/

~ I I I I I I
~
I
I
I
I
I
I

I

I

I

I

-'1

I I I I I I I I I I I I I I I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
~
1
1
1
1
1
I
I
I
I
I
I
I
I
I
~
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I

.,

I

I

TRE Ś Ć DZ łEt A.

. Przedmowa

XIĘGA PIERWSZA.

Rzut oka na dotychczasową historyę polską

PRZEGL4D ŻRÓDEL.

Sir•

I.

3.

I. Kronika lęchicka.

.

.

.

.

.

.

.

n.

II. Roczniki polskie

u.

III. Miorsza kronika Lęchitów i Polaków

 
 

.

.

.

.

.

.

i9.

Wydania .

.

.

.

.

.

.

.

.

IV. Kronika GawIa mnicha i Michala kanclerza

3i.

Dwie jej redakcye.

.

.

.

.

44.

Czas w którym b)'la pisana

.

.

.

48.

 

49.

50.

Wydania

.

.

54.

V. Latopis Nestora .

55.

77.

Wydania

.

.

77.

VI. Kronika Kozmy pragakiego . .

Ręltopisma

.

.

.

.

78.

9ł.

Wydania .

.

.

.

.

.

93.

VII. Mateusza kronika Lęchitów i Polaków .

 

93.

Matthrei epistoła ad s. Bernardum

.

.

94.

VlIl. Kronika Wincentego Boguslawica , zwanego Kadlubkiem .

Ślady o

Rękopisma:

aj dzisiejsze petersburskie

HO.

U5.

n7. r:

SIr.

b) komicki

 

e) dzikowski

d) warszawskie

ej krakowskie: A) publiczne .

 

138.

BJ prywatne .

,

,

144.

f) wroelawski

 

U6.

gj

wiedeński .

147.

hj pulawsko-paryskie

 

U8.

i) nie wiadomo sdzie k) lwowski

,

,

ł50. '. ' ł52. ł56. ł57. 162. 163. . ł69. . 173.
ł50.
'.
'
ł52.
ł56.
ł57.
162.
163.
.
ł69.
.
173.

.

.

.

.

.

łU.

180.

Wydania

IX.

Kronika Bogufala

,

X

Godyslawa Paska kronika Lęchitów i Polaków .

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Wydania

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

XI. Gwidona z Kolumny historya o siedmiu xiążętach węgierskich

XlI. MRsud'ego Łąka zlota i kopalnie klejnotów

Colo za dzieje

XIĘGA DRUGA.

DZIEJE LĘCIIITÓW.

zowią nasi kronikarze lęchickiemi?

ł89.

Miersure Chronieon Lechitarum et Polonorum.

Rozd z ial

I.

Imię autora i jego zamiar

 

ł9t.

Rozdzial II.

Rodowód od Jafeta .

.

.

Rozdzial III.

Pierwsze

imiona

pod któremi

poznano

naszych

 

przodków i pierwsze ich siedliska.

Autaryoci, Lęchici

 

20t.

Rozd zial IV.

Czas WlIndala oznaczony wedlug biblii ,

206.

R O

zd zial

V. Slowiańszczyzna przed rokiem ł035

 

Ro z d z ia l

VI.

Opis Polski spółczesnej autorowi

 

2.

Ro zd zial VII.

Zwrot

nich

.

.

.

.

w czasy dawniejsze i wskazanie źródla o .

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

"

2t4.

I.

Vineentii Cadlubonis Chronieon.

 
 

Zdanie Wincentego o naszem pochodzeniu .

 
 

II.

Wincenty wzmiankuje o Mateuszu

i przyrzeka

W sw~j powieści wiernie za nim igć

 

.

9,

III. Matthrei Chronieon (orma dialogi exaratum.

Uwielbienie Mateusza dla starożytnych pisarzów

IV. Mateusz przytacza ustęp z historyi Troga Pompeja

Sir.

222.

zawierający wysoką pochwalę przodków naszych:

Ilirów

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Ulamki z Troga,

niemane

dotąd uczonemu

światu ,

znajdują się w polskich rękopismach

.

.

.

R ozdziaI VllI.

Gralr I zaklada

państwo potężne w lIiryi .

232.

225.

262.

238

l. Przypisy do textu Miorsza

.

.

.

.

.

245.

n. Przypisy do textu Mateusza

.

.

.

.

.

.

257.

Cicerona zaginione xięgi o Rzeczypospolitej mial, jak

 

się zdaje, pod ręką nasz Wincenty

.

.

.

.

.

266.

Rozdzial IX.

Potomstwo Graka

 

l.

a)

Za czasów Graka l był w skale nadmorskiej smok

275.

b) Grali. I zagrzewa synów aby zgladzili smoka: co tei

 
 

ci uskuteczniają .

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

277.

c) Grak n zabija starszego brata swego ; wstępuje na

tron j

panuje krótko i zostaje wygnany

.

280.

d) Zastanowienie się autora .

281.

e) Na cze~ć Graka wielkiego

.

n Wanda wstępuje na tron po ojcu i panuje w po-

gród znako-

zalożono

mity

bliżu Grakowa

.

.

.

.

.

.

.

.

.

283.

~86.

g) Langar, król Agryanów, pustoszy kraj Wandy j ale

 

gdy przyszlo do bitwy, odstępuje go wlasne wojsko

 

288.

h) Zk.ąd imię Wan~y? i nad jakim ona ludem pano-

 

wala?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

291.

i) Śmierć Wandy

. Powtórne zastanowienie się autora i skazówka na

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

RozdziaI X.

292.

 

czas w którym pisal swoją kronikę

 

.

.

.

.

.

.

.

.

293.

Rozd zial Xl. Klęska Filipa macedońskiego .

.

.

.

.

.

.

299.

R

ozdzia l XII.

Alexander mści się na Getach i miasto ich z zie-

 

mią zrównywa .

. Lestko l. Zapęd Alexandra do Lichnitii wstrzy-

.

.

.

.

.

Rozdzial XIII.

307.

muje Lestko i wciąga wojsko jego w zasadzkę, za co wkrót-

ce obrany zostaje królem ilirskim.

.

.

.

.

.

.

.

.

310.

Uwagi nad opisem Arryanowym

.

.

.

.

.

.

.

319.

Rozdzial XIV.

Zastanowienie się autora w którem wskazuje źró­

dlo powyższej powieści swojej o Lestku I

.

.

.

323.

,

Str.

Rozdzial XV.

Śmierć Lestka l, a po nim dlugie bezkrólewie

328.

Podania czeskie o Graku i jego dzieciach

329.

GOBmIE pragensis Ghronicon Bohemorum.

 

a) Krok

b) Libusa

334.

. c) Przemyslaw

 

337.

 

338.

Ro zdz i al XVI.

ci) Prserwa po Przemyslawie Lestko II z prostego stanu zoslaje królem obrany

Lestko II na tron przyszedlszy jest jednym z naj-

339.

Rozdzial XVII.

większych mocarzów

 

347.

Rozdzi al XVIII.

. Lestko III powinowaci się z Juliusem Cezarem,

.

.

.

.

.

a poźniej wojuje z nim szczęśliwie

 

357.

Komentator Wincentego mial pod ręką zaginioną xięgę Walerego Maxyma: De lJita GreBar;B

360.

Rozdzial XIX. Pompilius czyli Popiel l wstępuje na tron i pa- nuje nietylko nad Gelami, ale i nad obcymi ludami

373.

R ozd zial

XX.

Popiela II Kotyski waśń ze stryjami i śmierć

378.

Owidego list do tego xięcia

wia się jako wódz i zostaje królem. na miejscu niedolężnych

394.

Antipatra, poety greckiego, epigram do niegoż

397.

Rozdział XXI. Zmiana dynastyi: Ziemowit syn rolnika wsla-

Popielów .

 

.

.

.

.

401.

Rozdzial XXII. Ziemowit postrzyżony zostal przez Pawia apo-

stola,

a na uroczystości tej znajdowal się ówczesny xiążę

getycki: Popiel l1l .

 

403.

r.

Gawel legendę o Piaście przerabia

412.

II. Legenda o ś. r.ermanie .

415.

Rozd zi al XXIII. Ziemowit urządziwszy wojsko na sposób rzym- ski, rozpostarl najdalej granice państwa i najwyżej wzniósl slawę swego narodu .

419.

Rozdzial XXIV. Zastanowienie się autora i koniec dziejów lę­

424.

chickich Upadek Decebala i Cetów wychodztwo

 

427.

 

H6CTOpOB4

 

r.

Słowian siedliska dawniejsze

 

433.

li.

Pochód Slowian znad Dunaju na północ

 

437.

Wynik teKO roabioru

 

442.

~

I

~

I

J

Str.

XIĘGA TRZECIA.

DZIE.JE POLSKI.

Stan Słowiańszczyzny pod koniec V wieku po Chr

 

467.

Królestwo

Samona sięsające al w ziemie

poźniejszej Polski

Elbę i poza Wisłę

 

469.

Królestwo

Wielkiej Morawy sięsające po

473.

Mirsure Chronieon.

R ozdzial XXV.

Xiążęta i królowie polscy pochodzą od Świę­

 

topełka morawskiego,

Lestko IV. Ziemisław

.

.

.

.

.

493.

Częg~ dawnych Moraw i Polski nosila nazwę Ruzyi

.

. Pierwsze wojny Mieczysława I i braci jego z Niemcami

w wieku X.

. Mieczyll1aw l syn Ziemisława .

.

.

.

.

.

.

.

.

.

5łł.

Rozdzi:il XXVI.

','

. 5ł6.

5ł8.

Rozdzial XXVU.

Bolesław chrobry

.

.

.

.

522.

Rozdzial XXVIU.

.• Zestawienie gwiadectw z których okazuje się, że po

Mieczysław II

526.

Bolesławie chrobrym

tron najmlodszy

syn jego Lambert czyli Bolesław, któreso z po- wodu jakowychg nieprawości z rzędu królów pol- skich wymazano; za niego bylo w Polsce zaburzenie

wstąpil na

Dodatek.

5~9.

Annales Benedictini

533.

Continuatio l.

538.

łI I I I I I I I I
łI
I
I
I
I
I
I
I
I
I I I I I I I I I I I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I

PRZEDMOWA.

Bardzo często zdarza się słyszeć że początkowe

dzieje Polski przepełnione są bajkami. Historycy nasi utworzyli na to osobną rubrykę, tak zwanych dziejów bajecznych któremi zwykle opowiadanie swoje rozpoczy- nają, a cudzoziemcy i pobratymcy robią nam niekiedy zarzut, z tych bajek nic się nauczyć nie można. Ze zapożyczanie się historyi u świata bajecznego musi raz

tego

istota historyi, i ku temu zmierzają coraz nowe na polu

mieć swój

koniec,

to

rzecz

naturalna:

wymaga

czego dotąd

dzieje polskie rozpoczynano, zaszło istotnie, albo było

dziejów poszukiwania.

Albo

więc to,

od

do

dziejów i raznazawsze z nich wykluczone być powinno;

w tym

ostatnim

razie

nie

należy zgola

zmyślone:

w

pierwszym zaś razie

musi

w nie wpłynąć,

a to o tyle,

o

ile przemawiają za niem dowody lub w wysokim sto-

pniu prawdopodobieństwo.

Zdaje

się jednak

niektórym,

że bajeczność nadaje

pewien urok dziejom naszym pierwotnym; że przez tyle lat powtarzane narodowi przygody, chociażby były zmy-

ślone, stały się poniekąd jego wiarą, i rugować ich więcej

nie należy. Jak dalece mniemanie to ubliża ogółowi narodu

i wyższemu o historyi pojęciu, łatwo obaczyć. Są ludzie

II

którym gdybyś ukazał słońce podnoszące się od zachodu,

okrzyknęliby to za cud; a nie uznają cudu

w tem gdy

z calą spaniałością i w naj ściślejszej z resztą świata har-

monii ukazuje

się codzień u wschodu.

Czyż tak

dzie-

cinne wyobrażenia zasługują na uwzględnienie? Coż jest

godniejsze

uwielbienia:

czy ich

mniemana

cudowność?

czy w największej zgodzie i szyku roztaczająca się przed

naszemi oczyma rzeczywistość? Taki właśnie obraz ma przedstawić historya, podając rzeczywiste czyny narodu i człowieczeństwa: oczyszczać je tedy coraz bardziej od ludz-

kich zmyśleń lub przywidzeń, aby tern łatwiej dostrzedz

w nich lad pewien, i owe rysy jakiemi je sam Bóg wy- piętnował, jest powolaniem historycznej krytyki. Wiadomości na początku kronik polskich zapisane, w ogólności zdarzeniami istotnemi, nie hajkami, a

odnoszą się do czasów nader odległych. Sprawdzając je, znalazłem się mimowolnie u kolebki Słowiańszczyzny, i

rozpoznawałem ją wieloletnią pracą· Kiedy wyniki jej

porównałem z najgłośniejszemi w naszych czasach wywo-

dami początków Słowiańszczyzny, okazała się znaczna między niemi różnica. Wypłynęło to w części już z od-

rębnego kierunku drogi jaką ku temu celowi obralem. W rozstrzyganiu bowiem o pochodzeniu jakiegokolwiek

narodu, zdalo mi się rzeczą nieskończenie ważną, zbadać

najdokładniej: jakie przeświadczenie w tej mierze mial sam

naród w pierwszem swejem na scenę dziejów wystą­ pieniu, a któreto przeświadczenie musiało koniecznie zosta- wić ślad jakiś w pismiennych tego narodu pomnikach. W tej myśli przechodzilem kolejno źródłowe pomniki Słowian i pilnie się nad niemi zastanawialem. Znalazłszy,

"

fi

że wyobrażenie jakie o swojem pochodzeniu mieli od

najdawniejszych czasów Polacy, zgodne jest ('.0 do istoty

z tern jakie się jednocześnie w Czechach i na Rusi obja-

wiało, moglem je wziąć tern śmielej za główne wszys- tkich Słowian przeświadczenie: zostało tylko odnieść je do

dziejów powszechnych, i przekonać się, o ile zgodne ono jest z udowoduionemi reszty Europy dziejami. Skutek tego poszukiwania wypadł nad moje spodziewanie po- myślnie. Co chwila nasuwały się nowe dowody, przeko-

nywające mię najmocniej, że owe wyobrażenie o pocho-

które g16wnie z rozpoznania kronik pol-

dzeniu Słowian

skich wyniosłem, było jedyne, wyjaśniające prawdziwą prze-

szlość tych ludów. Objąłem to wszystko w uiniejszem dziele,

i przedstawiam moim rodakom, wraz z opisem najwcze-

śniejszych dziejów Moraw i Polski do czwartego dzie-

siątka lat, wieku XI. Rodzaj ten pracy, z natury swojej

magal osobnej, dla czytelników dość niewygodnej, formy

\"y-

analityczny,

i

Podzieliłem ją na trzy xięgi:

w

pierwszej z nich znajdzie czytelnik roztrząśnienie źródeł;

w drugiej krytycznie obejrzane dzieje Lęchitów ; w trze- ciej nakoniec Polski dzieje pierwotne. Mniemam że na tej posadzie, jakby na węgle mającej się wznieść budowy,

oparłszy się, można będzie snadniej opowiedzieć całko­

wite

historyi pojęć.

Niemałym trudnościom podpadało samo wydanie tak obszernego dzieła; usunął je znany z zamiłowania swego

w pomnikach

dzieje

narodu

polskiego,

tegoczesnych

o

według

dziejów i literatury ojczystej rodak, niegdyś

mój uczeń, podejmując się ochoczo jego nakładu. Jeśli

f

IV

tedy treść i ozdobniejsza powierzchowność

tej xiązki

sprawi komu jakiekolwiek zadowolnienie lub też pożytek, jemuto przedewszystkiem winien będzie; bez jego bowiem

głównie pomocy, długo jeszcze musiałaby leżeć w ukryciu,

a przy zupełnym braku w naszym kraju literackich przed-

siębierców, Bóg wie kiedyby się w druku pokazała.

W końcu winienem ostrzedz czytelnika, że pilniejsze

przetrząśnienie źródłowych pomników, obudziło we mnie

przekonanie o potrzebie niektórych zmian w ich dotych-

czasowej terminologii.

z powodów

które w swojem miejscu wyłożyć starałem się, naz)"Wam tak zwanego Dzierzwę, Miorszem; Marcina Gala, Gawłem; Kadłubka, Wincentym Boguslawicem ; Godzislawa Baszkę, Godyslawem Paskiem; bezimiennego notaryusza Beli, (;wi- donem z Kolumny j wreszcie piszę imiona Lęchia, Lęchici

torstwa, za którem wcale

Nie z próżnej tedy chętki nowa-

nie jestem,

ale

Waręgowie, Wętycze, przez głoskę nosową, a to przez

wzgląd tak na właściwe brzmienia języka Nestorowego , jak i na dawniejsze jeszcze, obce pomniki.

Pissłem we Lwowie, dnia 18 września 1850.

XIEGł PIDWSZł.

{

I

I I I I I I I I I I I I I I I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I
I

Zkaidym doiem rozszerza silłzakres historyi. Narody maj!ce byt polityczny i świetn!! przed sobą obecność, zajmuj!! się zwykle z wielkiem upodobaniem tt cz~cill dziejów która się przed oczyma terazniejszych pokoleń rozwija i dla tych które bytu politycsnego nie mają, dzieje dawniejsze mają szczeKól.

nicjszy poeiU: ich rozpamiętywanie zastępuje im poniekąd to

czelo im odmówila chwila obecna, a rozpoznając przyczyny wsro- stu lub upadku narodów krzepil} się nadziejami lepszej przyszlości.

I ta część dziejów nie stoi na jednem miejscu ale wcillz nowym

plonem przyrasta, a przyrasta w sposób dwojaki: wykrywaj,! się

nowe źródła które dotąd niepostrzeżone lełalyi i dawne, po·

wszechnic znane źródla podcil}Kują się pod nowe roztrząśnienie

którelo wynik zmienia niekiedy zupelnie istotę tego, co dotąd

za

prawdę uchodzilo, lub pospiesznie zaliczone bylo do bajek.

W

tym ostatnim wz~lędzie pamiętne po wszystkie czasy będl}

przyklady dokonane nie zbyt dawno na dzielach Manetona r Sanchuniata i a i w nowożytnej historyi wskazaćby można nic- jeden pomnik któremu dluKo zaprzeczam} wainość po blibzem rozpatrzeniu przyznano. Może więc historyk jedne i te same dzieje opowiadać zupełnie inaczej od swego poprzednika, cho- ciażby w przeciągu czasu jaki między nim a tamtym zachodzi, żadnych lub tylko maloznaczllce źródla wykryto: wszystko to zależy od dokladniejszego rozpoznania, od przenikania myślI! tych

źródeł, którato czynnoić bardlO wiele stopni dopusscsa. Duch ludzki ma tu podobie6atwo I promieniami aloóoa które oooow si~ nad jedn,! i ~ samI} okoliOl} przesuwa, DlSll'flcza jednak oku dostrzepcza w rozmaitych ohwilaoh nieskoóczone pasmo różnic w jej widoku, począwuy od raneKo brzasku i śród błę­ kitów chmurami przetyklnyoh, do rozpoSOdzon8lO a letnim brem corejl}ceso poludnia.

od czasów najdawniej- lię w niej takie same

zmiany jakim w powszechności hiltorya w Europie uleKala. Byl czai w którym skladala si~ z luźnych zdarzeń IIci,!p1iollfch do xiąg pod swoim rokiem. Poźniej wyrabiano z nich powieść cią­ glą, jak przędzę z wlókien pojedynczych. Od ośmiu przesalo wiek6w występowali w Polsce mężowie którzy dzieje narodowe

Rzuciwszy okiem na historyę polskI} szych do dnia dzisiejazeco, dostrzep

opowiedzieć starali się, każdy z nich mial mniej lub więcej

prawdę na celu: ale pojmowanie jej zmienialo się wcdlug zdol-

ności, wedlug światla i usposobień opowiadacza I a kaMy wiek

nastręczal takiemu opowiadaczowi inne klopoty

i zwracal w inną

stronę g16wne jego usilowania. W wieku XI i na poeeątku XII kiedy historyczny materyal skladal się po większej części z uryw- kowych zapisk6w kt6re w xięgach klasztornych i po ich okla- dzinach trzeba bylo wyszukiwać mozolnie, klopotano się gł6wnie tern jak z tych martwych rejestr6w usnuć powieść jednolitą kt6raby jakowyś obraz łycia narodu przedstawiala : przed tcm

~ównem staraniem ustępowala na stronę chronologiczna do- .kladność i proste nawet następstwo zdarzeń w opowiadaniu zda-

walo się rzeczą podrzędną i mniej potrzebną, zwykle bowiem

przy kronice dopisywano rocznik z którego zainformowaleś się o datach. W wyrabianiu tedy ciągłego opowiadania z dat roz- picrzchnionych i przy coraz więkssem udoskonalaniu powieści, przybywalo niejedno dla krągłości, dla ozdoby lub ozywienia obrazu, a w miarę jak zyskiwala forma, prawda dziejowa bladła i mgl~ się powlekała, Po rocznikarzach i opowiadaczach nastal wiek historyografów I którzy z jednej strony wyśledzone jeszczo

tu owdzie przerwy w dziejach

erudycyą z calego świata nadsta-

wiając, z drugiej strony zaś pelniejszą powieść dziejową ze ści­

slością chronologiczną polączyć usilując, dawali narodowi dziela rozmaitością opowiadania zajmujące, ale w pojaśnieniu dawniej-

szych zdarzeń rzadko szczęśliwe. Ojcem i wzorem takich histo- ryografów jest u nas Długosz, z nim przeszła historya polska

z góry poglądad na roczniki proste

i kroniki, które coraz więcej szły w zaniedbanie. Przyszedl nakoniec czas glębszej rozwagi nad historyą, czas wytrawniejszej krytyki. Pod koniec XVIII wieku postrzeżono, ze

płynne i choćby najzręczniej snowane opowiadanie nie zastąpi

prostej i na dowodach opartej prawdy, która sama jedna jest celem historyi. Nie zapoznawano wprawdzie i tego, ze historya głównie na spólczesnych świadectwach, oraz na kombinacyach opierać się powinna, a wszystko co pochodzi z czasów poźniej­ szych może w niej warunkowe tylko zajmować miejsce j ale niepodobieństwem bylo przyjść naraz do tak pojmowanej histo- ryi; aby się nawet choć cokolwiek do niej zbliżyć, trzeba bylo podejmować trudy olbrzymie. Przez kilka bowiem wieków, w któ- rych kolejno to rocznikarze, to kronikarze, to historyografowie wy- stępowali, zbierano i przepisywano ich dzieła, nie mając innego celu

na względzie, jak tylko wlasną dogodność. Jeżeli rocznik lub kro-

w nową epokę, i zaczęto juz

nika kończyla się na zdarzeniach dawniejszych, nie zaniedbano dodać do nich wypadki nowsze, sklejając dwa, trzy lub więcej dziel z różnych czasów i różnego pióra I w jedno, częstokroć i wlasne postrzeżenia wmieszawszy. Gdy tedy rzadkie autografy i spółczesne odpisy naszych kronik to w domowych nieszczęściach, to w zaburzeniach publicznych ginęly, wyrabiały się z nich tym- czasem, w powyższy sposób, dziwne amalgamata, podobne swoim różnorodnym składem do wykopalisk: co to zdaleka uwalane mają pozór jednorodności, a w których przy troskliwszem roz-

poznaniu okazują się pogmatwane szczątki ze świata roślinnego,

kruszcowego i zwierzęcego.

historycznych polskich pisarzy i twardziej nierównie rozpoznanie

Twardo szlo odszukanie dawnych

oesyszcaenie

ich textu.

6

Wziąleś do ręki dzielo najglośniej­

I:>~/J zpomiędsy kronikarzy, Kadłubka, pIątal ci myśl beżustan­

me je;;o komentator, i trzeba się bylo mieć na baczności, aby nie powiedzieć z Mikolajem Chwalkowskim, że Kadłubek pisał

Ul CU6ÓW Werneńceyka. Otworzyleś xięgi Gawia, uderzały cię

cuda ~więte,o Stanislawa, kanonizowanego w roku ł253, nasu- wal się tedy wniosek najwidoczniejszy , ze Gawel pisał dopiero w drugiej polowie wieku Xlll, Chcialeś się poznać z kroniką Ho,ufala, trafIleś na Godyslawa Paska: który do poważnej jego sutanny róznobarwych lat i świecidei nawieszawszy, rossądnego biskupa na blazna wystrychnąl. W takimto czasie zamętu i powiklania historycznych źró­ del otrzymal Naruszewicz polecenie od króla pisać historyę narodu. Znaczna część pomników historycznych byla jeszcze nie odszukana, a żaden dawniejszy kronikarz nie wydany kl1"- tycznie i braklo nawet prac przygotowawczych ku temu. Nie dość więc bylo naszemu historykowi zająć się porównaniem

świadectw, i z wyższą myślą rozpoczynać budowę narodowej

historyi; sam on musial pierwej przysposabiać materyal, sam gruz niezdatny wydzielać i ociosywać kamienie. Historyę pier-

wiastkową narodu, jako potrzebującą dlugich i wylącznych stu-

dyów, odlozyl na czas poźoiejszy, a ująwszy wątek dziejów u Mieczyslawa I, gdy mu i odszukaniem pomników i oczyszczeniem

i rozświeceniem ich treści zapomocą wyższej krytyki zająć się

przychodzi,

dawala

się zanadto uczuć potrzeba: oprzeć myśl

wątpliwościami ztrudzoną o jakowąś powa,ę. Taką powagą wy-

dal mu się Dlugosz, i Da tle jego sadowi i rozprowadza część największą swojej historyi. Atoli dziś wiadomo że Dlugosz, z bar-

dzo malym może wyjątkiem, nie mial pod ręką

źródel, jak te które nas doszly; a gdy takowe z jego slowami porównywamy, daje się dostrzedz i to, że Dlugosz nie zawsze byl szczęśliwy w zrozumieniu świadectw dawniejszych. Powap więc jeio nie daje nam żadnej r1ikojmii w rzeczach które wiek

[ego wyprzedzily.

żadnych innych

Powap więc jeio nie daje nam żadnej r1ikojmii w rzeczach które wiek [ego wyprzedzily. żadnych innych

fI l

Powap więc jeio nie daje nam żadnej r1ikojmii w rzeczach które wiek [ego wyprzedzily. żadnych innych

7

Mial jednak Naruuewicz niejedno CI~O m6s'by mu slu- unie zazdrościć dzisiejszy polski historyk. Polska za jeio cza- sów miala byt polityczny a 1'Zl)dzil nil} król światły i jeden z oajiQrliwszych wspieraczy nauk. W rozlepych ziemiach Polski IDDÓItwO było bibliotek, a mi~l)' tomi sławna biblioteka Zału­ skich nietknięta jeazcze rękl} zaborcy. Biskupowi na rozkaz kró- lewski historyę narodu piszllcemu WII)'S&O to sWo otworem, i wszf1dy tak po publicznych jak i prywatnych xil}inicach na ski- nienie jego odpisywały się i iromadzily n8jl'lld8Ze pomniki dziejowe kosztem królewskim. przy takiej zewnątrz pomooy, a nadzwyczajnie tl'l8iwym rozsądku któreco opoom erudycyi ztępić nie zdołal, i którym podmdJieó nad l8p8śnikami swymi KÓruje, dokonał slOzl}Śliwie dziela , które jak było wówczas jedyne w swoim rodzaju na calej przestnebi zamieukanej przez Slo- wian , tak lei sprawiedliwe odbierało ze wSIech stron uwiel- Lienio. l Ta wzórto jego uqdali mieć hi.to~ roalei'eiO swo- jego państwa carowie rosyjscy, a KaraDll)'n uczył sifl języka polskiego aby mógl czytać Naruszewicza. Ale obok poklasków i pochwal jakie lak lo dz ieło, jak i powinowate mu dzieło Tade- usza Ceackiego liudxiło i budzi dotychoul, Inalul umallie swoje w narodzie i glos ostrzepjl}CY: ie Naruszewicz i Czacki

naduływają powaineiO słowa świadectwo, stoJUjąc je ~tokroć

do pilOl'lów o dwieloie i wiqcej lat poźniejuych. Upadek Polski zadał oios historycznym p08ZukiwlDiom. Mnóstwo pomników źródłowych zoatalo wywielionych za sra nice lub I8tnoonych. Tl'I8ba bylo tej nadJwyczajnej spl'flłystolci ducha jakI} naród nuz w ciłiU niOlzC~ swoich rozwija, aby mimo tych kll1sk w latach n881f1pnych niotylko rozszerzyć prace któro NaruszewicI rozpocz", ale nadto nucić niektóre zarysy do przyszłej, świetniejszej dziejów budowy. Ucze6si zawipawlly się w towarzystwo przyjaoiol Dauk w&nl8wskie, ratowali to 00 uratowaćbyło mozna. Członek teio towarzystwa Tadeusz Czacki zbadał w uczonem dziele o prawach litewskich i polskich naj- ważniejszą cZI1ŚĆ dziejów i zapowiedział wydanie Gawia kroniki,

Dlglt ized byGoogle

8

przez siebie wrękopiunie nienldwerę!OIlym odazukanej. Przy-

rzeczenie to ziścił w lat dwadzieścil poiniej Jan Wincenty Bandtkie. Wielu innych crlonków dopełniało biJtol')'fl poIaą przez NaruBlewicn Z801ęłtt, panowaniami pojedynosych królów, • Wawl'I)'niec Surowiecki uj!' sifl zbadaniem pierW8Z8io okresu nauych dziejów, pominionqo najpierw przez Naruuewicza I • W J1kopilmach pośmiertnych akrelloneSO dorywczo. Dlup- le&oia ta praca, z rozłe~1) erudycJą i w sposółł naukowy pne- prowadzona, zwrócila na sięuwagę uceonego Czecha P.J.Szafarzyka który teł ją w pl'lerobieniu niemieckim o~olil j i dala mu po-

JM}d do przedsięwzil}Cia rozlełlejuych je81CZ8 badań na tern polu

Iloionych w dziele SlowMd& IIGro»tnoMi. Odmienny charakter nOBIl) w tym okresie prace Lełewełl. Przejęty WY80kiem wyobrałeniem o powolaniJ,J. historyka, czul on najlepiej niedostatki dziela Naronewiczoweeo: nielyle więc wkladał usilowania swoje w dopelnilnie zaczętej przez tamteso historyi, jak raczej w to aby same źtódla dziejów polskich wy-

kryć, wyjaśnić i zrobić dostępnami dla powszechnego uiytku.

Zwracał tedy bezustannie uwagę narodu to na najdawniejsze roczDiki polskie po r6inyoh rękopismach znajdujące się, to Da ruskie latopisy, sasobne w materyal do dziejów Polski, a pł'181 Naruszewicza prawie nietknięte, to na niedrukowane dob}d kro- niki i [egoto przynaglenia spowodowały ostatecmio towarzystwo do wydania kroniki GawIa po dwudziestoletniem ociąpniu się. Gdyby więkBlOŚć crlonków towarzystwa przyjaciol nauk wy- chodzila byla z tej zasady, towarzystwa w którego ręce kody rodak rad powierzał dziejowe pomniki I a jako opieką trzech monarchów zaszczyconemu ledwie jaki rękopism czyto z Peters- burga, czy z Królewca, czy z Wiednia nie mógł być dla nauko- wero uiytku dostawiony i mielibyśmy dziś mniej wprawdzie o panowanie jednego lub drogiego z naszych królów, co wszakże nie byloby stratą nie do wynagrodsenia j aleby byly uratowane dla narodu najcenniejsze źródła polskiej historyi które dziś roz-

pierzchnione i oku Polaka po większej części niedostępne

butwieją. Towarzystwo nictylko le się tem nic zajęło, ale i wlasne niektóre rękopisma jakoto : najstarszy kodex kroniki Wincentego i kodex kroniki Mioma powierzyło do wydania człowiekowi który wyobrażenia nic mial o tern jak takie po- mniki drukować się powinny. Ogłaszał Lelewel od'czasu do czasu postrzeżenia swoje wc względzie narodowych dziejów, roz- świecając w nich rozmaite pytania na podstawie zeznań spól- czesnych; mnóstwo takich rozprawek i rozpraw rozrzucone bylo po pismach peryodycznych; część ich pokazala się nawet w ję­ zyku niemieckim, tlómaczona przez Lindego, a Ryszard Roppel

ukladając w naszych czasach rossądnie i umiejętnie polską hi-

storyę mial już pod ręką niejedną wyśmienitą pracę przysoto-

wawczą, na jakich Naruszewiczowi całkiem zbywalo. Jedną z najwczesniejszych prac Lelewela uwagi nad Mateuszem herbu Cholewa, w których text kroniki Wincentowej roztrząsając, rozróżnil trafnie Mateusza od Wincente,o i cha- rakter obu tych kronikarzy z bystrości!} nakreślii; atoli nie odsadl leio co za dzieje xięga pierwsza tej kroniki zawiera. Wynik poszukiwań autora na tern polu, i wynik poszukiwań jCio na polu dziejów powssechnycb uayskany, stanęły w dziwnem do siebie przeciwieństwie. Jan Krysztof Gatterer, jeden z bystrzej- szych badaczy historycznych, rozpatrując się w dziejach staro- łytnych i nowoiytnych, powie4lial w końou Z8sfleio wieku, ze

Slowianie

o.osil zostawia zapewne w jedDym lub drugim wIIlędzie nie- molo jcszCle do zye&enia, z temwszystkiem dla historyków bez-

pośrednio se źródlami slowiańskiemi obeznanych rzucony zostal

pomysł nader plodny w nastptwa. Mniemanie GaUerera trafilo do przekonania Lelewela: juz w dziejach starożytnych wydanych w Wilnie roku ł8i8 poświęca on szcze,ólniejszq baczaość ludom ietyckim, i oi;ólowy obraz ich czynów śmialemi pocią­ pmi nakreśla.· Badania Surowieckiego i Szafarzyka, któryto ostatni Slowian ze wszystkimi niemal ludami europejskimi bratając, od Getów wyraźnie odcina, nie ucbwialy w niczem

sąto starożytni Getowie. Rozprawa którą w tej mierze

2

łO

przekonania Lelewela i w najnowszych dziełach swoich powiada on ii ma Slowian za jeden i ten sam lud ze starożytnymi Gafami i Dakami I. Myśl któl'l} powziął Gatterer z samego I'OZ- ważania dziejów powszechnych, ma nierównie wyraźniejszą pod-

stawę w źródłach słowiańskich: nasz Mateusz i Wincenty zwany

Kadłubkiem podali w pierwszej xiędse swojej kroniki cały 818- re& królów getyekich , i główniejsze zdarzenia z dziejów tego narodu jako wstęp do dziejów polskich poloiyli. Przed nimi na

lat sto

z górą podal to samo w swojej kronice Mioraz zwany

mylnie Dzirswą, powiadając wyraźnie że pierwszy z tych królów

panować zacząl za czasów perskiego Aswera (Artaxerxesa Me- mnona) na czterysta lat przed Chrystusem, a ostatni z nich pa- nowal w pierwszym po Chrystusie wieku, pamiętając jeszcze czasy Nerona oraz Piotra i Pawia męczeństwo. Te kroniki roz- trząsając Lelewel, zapoznaje zupelnie co to za dzieje które się w pierwszej xiędze zawierają, i stara się wszelkiemi sposo- bami przenieśó wymieniono tam zdarzenia z wieków przed- chrystusowych w poźniejsze pochrystusowe wieki: szuka więc

w Alexandrze macedońskim, Alexandra trybuna, lub tei prefekta

rzymskiego, którzy w VI po Chr. wieku ze Slowianami walcsyli,

a nie znalazlszy podobieństwa wykręca te~oż Alexandra

na cha-

&ana Obrzynów 2. W kochanku Wandy wypatruje królika War- nów 3. W Leszku I każe nam widzieć Samona ., a W Leszku nr Ermanaryka któremu, jak powiada, i Slawacy podlegali 6. Tak dziwaczny wyklad prowadzil prosto do wniosku ie Mateusz pier- wszą swą xięgę ukladal tylko na żart i drwiny , i ten wniosek wyczytujemy istotnie w nowem owej rozprawy wydaniu 6, Tru- dnoby bylo wytlómaezyó sobie taką sprzeczność u autora t ZDR-

') \lisI. de Polognc. Paris

et Lilie 1844.

')

Uwagi nad Mat. rozd. '!8. ~3.

')

Tamie 1'. '!4.

') Tamie

1'.

30.

5) Tamie

r.

.lo.

')

Polska śr. wiek. l.

str.

l ;6.

3M. sos.

I. str.

1'!.

H

neco

I'Ównie

I bJWo'oi "poBIOkiwaniach

jak

i

z rollecłej

nauki, Kdyby Ilie ta okoliOlllOŚó ie

pewne atudY3 jeeo nad

Mateuszem

dziejów

z roku . ł 808, a wynik poazukiwań jego na połu

zdaje

się oalełeó do

czasu nierównie

powszechnyoh

poźniejszego. Jakoż jego dzieje starożytne pokazaly się dopiero

w roku 1818.

Chcącemu dziś pisać dzieje narodu polskiego któreby nie- były powtórzeniem cudzych dziel, ale powieścią własoą na 8U- miennem zbadaniu świadeołw i trafllyth kombinaoyach opartą, a przed.tawiającą życienarodu jako ruchomy obraz ciąsłych przyczyn i następstw, na więłwy rozmiar wypraoowany i zamoiny w wielo- stronne widoki, jest rzeczą niezbędną podciągnąć pod nowe I'OZ- trząśnienie źródła tych dziejów, a przedewszystkiem te które sam wywód czyli początki narodu obejmują. Praca ta sama z siebie mosolna, tern mozolniejsza jest u nas. gdzie tyle jeszcze

pomników źr6dłowych w rękopismach ukrywa się, a ledwie

Wstępna ta praca po-

trzebuje zazwyczaj wielu lat i niemałych natężeń, jeśli choć w części ma odpowiedzieć zamierzonemu celowi: cokolwiek bo-

jeden kronikarz wydany jest krytycznie.

wiem zawierać się ma w samem wyłuszczeniu dziejów, to

wszystko

musi w niej mieć swoją podstawę, a ta skoro

jest

chybiona,

skutki

tego

chybienia

muszą być w całem dziele

widoczne.

Od

wielu

dziejów Polski,

lat

zajmowałem się rozpoznaniem

źródeł do

Z drukowanych kronik szedłem do rękopismów,

baaząc pilnie na zachodzące między niemi różnice. Brak w bli-

skości biblioteki.

lkowych w znaczniejszej

w którejby źródła

przynajmniej

do naszych dziejów począ­ ilości hyly zgromadzone,

mocno mi się czuć dawałJ stawiając nieprzeewycięśone moim

poszukiwaniom przeszkody. Przedsiębrać dalsze w tym celu po-

dróźe nie pozwalaly

Oli środki, a przez bardzo dlugi przeci:!{;

czasu nawet mi ich robić było niewolno. Wypadało ograniczyć

się na samej korespondencyi. nego tej łub owej biblioteki

Luta upływaly nim od przełożo­

lub mającego latwy wstęp do

niej

,JCWO mi

Się wypukać przychylniejsż! odpowiedź, która mi jeden

luh druci 8zczei;ól z,najdującego się tam rękopismu pojaŚDiala. Nakoniee zmieniły Bię okoliczności do tyla, łe mó&łem w tym

eelu nietylko przejeidiać się do miejsc ode Lwowa bliższych,

ale i do Krakow8, do Warszawy i Wilanowa dojechać.

nawianych tedy usilowaniach, szczeK6l ze szczeKólem zestawia- jąc, przyszedlem po latach dwunastu do pownych wyników nad ocólem tych źródeł, i część ich do pierwszego okresu dziejów (lal.ki odnoszącą się tu kladę. Czytelnik obemany z tą plęzi! pismiennictwa u nas, latwo obaczy co w tej xiązce jest owocem wlasnych moich zachodów, a co od poprzedników moich prze-

Przy po-

jąłem.

PRZEGL~D lRÓDEt.

I.

KRONIKA LĘCHICKA.

Na poczqtku wieku XI byla w Polsce jakaś kronika lęchickn,

zawierająca dzieje starożytnych Linchitów,

ilirskiego , mieszkającego później w Dacyi.

ludu pierwiastkowo Mial pod rl}ką

Miorsz i zowie Ducriptio Lecłuticorum annalium. Ponieważ

wyw6d i początek narodu naszego I zkądinnąd nikomu nieznany opisując, powolal się w K'6wnem miejscu na tę xięKę, l!0dzi sil) wnosić ze ona byla źródlem jego najwalniejszem: zawierała tedy dzieje Ilirodak6w poczynając od czasów Arlaxerxesa Me- mnona zwanego w języku biblijnym Aswerem, a ciąi;Dąc je mniej luh więcej ai do czasów Decebala, bo na nich urywają się

wiadomości Miorsza

zaczerpnięte z dziejów lęchickich.

Kto

t~

o tern nie-

wiemy nic pewnego j gdy atoli wiadomo, ze już w wieku IX i

n" pocsątku X zajmowali się Słowianie wywodami swoich pier-

\i~gę pisał? kiedy?

gdzie i według jakich źródeł?

-

.

J

f3

wiaalków I&ozepiajllo takowe a~ o Cl88Y Jafeb I i że do pnod- ków swyoh zaliczali starożytnych Getów i Daków I których mę­ drzec Diken8l8 czyli Keneas slyn!l u Słowian jakol8lo;,eiel

jednej z pierwszej ich świątyń 2 i można się więc domyślać, że

xięga ta w XI wieku przez Polaków czytana i wypisywana, była starych Słowian którzy zapisali w nioj to co o pocho- dzeniu swem bądź od narodów oświeceń8Jl'Ych dowiedzieli się, bądź też z wlasnych podań usłyszeli. W onych wiekach znano jeszcze w calości wielu pisarzów i"eckich i rzymskich których dziela znamy dziś tylko z ułamków, jako to: Teopompa Chiotę, Troga Pompeja i innych. Równie tei nie posinęly byly jeszcze dziela w których dzieje Getów starożytnych wyląClDie trakto- wano. Pobudką do pisania ich było nadzwyczajne wzniesienie si~ a potem upadek tego narodu za czasów Decebala, i wszy-

stkie kończyły si~ mniej lub więcej na tej katastrofie. Zwykle dawano im nadpis Getica, a niekiedy Dacica. Pisał rer;txa Kriton

PUŚcUlDą

z

Pieryi,

i

Dio Chryzostom z Prusei i pisał daxtxa Appian a

podobno

i

8talim. Nakoniec pisali o Gełach Kassiodor i Jor-

nandes Got, starożytnych Getów ilirskich ze skandynawskimi Gotami zmieszawszy. Wiadomości które kronikarze nasi z dzie- jów Uirodackich podają, zachowały się czysto od polJl!OOllia Getów z Gotami, źródłem więc ich niemóił być ani Kassiodor ani Jornandos i ale pisarzów wyżej wymienionych których dzieła

obfitujące we wiadomości źródlowe już zaKinęly, mogli z korzy-

ścią radzić si~ starzy Słowianie w swoich wywodach, a niejedno zapewne wiedzieli oni także z podań swoich ojczystych. Jakoż niektóre szczegóły w których Jornandes z kronikarzami naszymi

zupełnie zsadła się i nic można tedy wątpić, że te same źródła

z których czerpal niegdyś Kassiodor, skrócony przez Joroandesa,

')

')

origiuc,

descendent de .lari (MaMi) fils de Japlll'l, et C'Ci! a !ui qu'ils font e u x - m.' m e" remonk-r leurs 1;1~",:alogicK. ~/".'811fI!l 1/ I),Oll"",ull(/ lics Peuples Ilu CaUCa"I'. I'aris, 18!1I. str. 115.

TOUK

les Sclabes,

au "pport des pcesonnes le mieux

inslruiles de leur

lIassudy tamie sir.

łOi; porów.

Strat

Geogr.

VII: 198

t4

aoane były w swoJeJ OIy.wśei autorowi kroniki lqohiCkiej,

kłórą ostateclOie

wJjmując 8~cal ;e i opowi8dal 8wojemi elowami. Takiobto

wiadomości składem była najstarsza z xiąg w Polsoe manyeb, a odgłos tych wiadomości, odnoszących się do dziejów getye-

kieh, zalatujo nas nietylko z nassyeh po lacinie pisanych kronik.

ale i z kroniki Neełora.

Dl

powalał się Mioraz ,

a

z której

wiadomoici

II.

ROCZNIKI

POLSKIE.

Pierwszą formą pod którą dzieje nowożytno w chrześciań­

skim świecie objawiać się zaczęly, są roczniki, ztąd wainość

ich dla tych dziejów uznana jest zarówno w Niemczech jak we Fr:mcyi lub Anglii. U nas zrobiono już niejedno trafno postrze- żenie nad ojczystemi rocznikami j Vi ogólności jednak krążą o nich zdania częstokroć mylne zupełnie, a i w najenakomitseych dzielach nie przyznano im jeszcze ważności tej jaka im \V rzę­

dzie źródel polskich naleiy. Z tej pl'7.yczyny mając. tu mówić o rocznikach polskich, muszę rzecz moją "'ylej zasięgnąć. Dokladno oznaczenie dni wielkonocnych według których

resztę świąt w roku obliczano,

potrzeb chrześciaństwa. Klopotalo ono przez dlugi czas ducho- wnych, najpierwsi bowiem prałaci nic umieli częstokroć oznaczyć

wlaściwego dnia Paschy l

pomalu gorszyly wiernych i zasmucaly. Dla zapobieżenia temu wynaleziono tak zwane cykle czyli wielkonocne tablice które na lat dziewietnaście obliczone, a po klasztorach i kościolach znacz- niejszych rozesłane , wskazywaly naprzód kiedy wielkanoo przy- padnie. Pierwsze cykle mial ukladać Euzehi cezarejski ; ukl:ldnl je później ś. Teofil, a uwalano że źle układał '. nyly tei cykle ,

bylo jedną znajwcześniejszych

a

spory w tej mierze wytaczane nie-

') Ilcdn

Ile Nnl.

rer,

IL .u

H'!I"

Koto». 1a:li.

t5

ś. Cyryla alexandryjskiego; naostatek układał je innym znowu sposobem Wiktoryn akwitaÓlki. Na początku VI wieku opat rzymski Dyonizy, zwany przez skromność małym, poprawiwszy

Wiktoryna oznaczyl pocątek ery chrześciańskiej, przyjmując rok

753 od zalołenia Rzymu za rok narodzenia pańskiego, i stoso- woie do tego urządził cykle. Mnich anglosaski Beda, żyjąoy

w końcu VII i na początku vm wieku, zastosował pierwszy erę

Dyonizego do kronikarstwa, a przewałnym wpływem swoim sprawii, że oykle na nowy spos6b urządzone, upowszechnily się po klasztorach i kościolach zachodniej Europy. Pisano jo tak,

że text właściwy w dsiewietnastu rubrykach zamknięty I mieścił się

na jednej lub dwu stronicach w wązkiej kolumnie, a szerokie do-

kolo brzegi wyśmienicie mogły być użyte do zacią&Dienia pod

rokiem odpowiednim znaczniejszych przygód kraju i kościola

dla

któreło oykl byl przysłany. Niewątpliwie Łedy już w wieku

VII

lub na poozątku wieku Vln powstały na zachodzie roczniki

według ery chrześciańskiej obliczane, a pisane pierwiastkowo na

cyklach

xięgę zebrane, R w licznych odpisach mylone częstokroć i pod- rabiane, utworz~·'y osobny rodzaj materyalu dla historyi. Rocz- niki więc u wnystkich niemal nowożytnych narodów wyprze-

dziły wlaściwe kronikarstwo i staly się posadą jego i źródłem*.

ozyli tablicach wielkonocnych, z których poźniej w jedną

•J Cllarak&eryatyclny w cywilizacyi IIchodnioeuropejskiej jett chód histo"i. Jak nie- Kdy:l oddzielić sif1 lIIusiala poezya od muzyki, aby zosobnl udoskonalone, tern korzysLniej z sob,! ł,!czyć się mogły, tak lei w Europie zachodniej oddzieliła .ię wcze'nie chronologia od biltorycznej narracyi, i od ellS8 do CZISU pOll'stawali, kronikarze IU6ny 02uj,c wyj.ze powołania historyi, uwalali 'cisie n&8lfpatwo 1st. za rzecz podrzf1dną, a wIJadali główne usiłowania w to, aby zdarzcnia zo względu przyczyn i skutków do siebie nalc!ące zestawić w jednym obnzie w kłórymby się tycie narodu wyraźnicj odbijało. Takim opowiadacaem, le innych daluych pOlllinę, jest u Niemców Luitprand, Widukind, Tietmar; takim opowiadacaem u nls jeat Gaweł mnich, Ma&eusa herbu Cholewa i Wincenty &wany Kadlllbkiem. Nie ma ich w owym ceasie ba Rusi, bo ta wplywom, lIchodniej cywilizacyi wtedy jeszcze nio ulegala, i tak Nestor jak i pierll·si jego dgpełniacze pisali częścią rocz- nik, częścią kronikf1. Dlatego kiedy u nl8 wykrywa się mnóstwo roczników które właściwe kronikarstwo wyprzcdziły; ua Rusi znachodzł ai, one oddzielnie tylko w tych cZl8lleh w których wpływ Polski był na llią widOelny. Wtedyto i kroni-

to

Nie ma wąt.pliwości że cykle przez wielebnego Beclę popra- wione i do ery chrześciańskiej zastosowanc obiesaly i.w Polsee. Mamy tego oczywisty dowód w rękopismię perpminowym kra- kowskim , Gdzic wszelkie obliczenia kalendarzowe Idziela

An~losnsa Bcdy odwzorowane, a prz)'ląClony na początku rocz-

nik bardso dawny, który Sommersbell w innym także ręko­ pismie znachodzil, zaczyna się tak: DeCXXX Reda prubUer obiU. Początek tedy roczników polskich słęp początków chrze-

ściaństwa u DOS. Już Mieczysław I zakladał u nas biskupstwa i

czasów spisywano w Polsce

roczniki na cyklach, a chocias autografy ich pOGinęły, pewna jednak że w odpisach jakich nam wieki poźniejBle dość obficie dostarczyły, znajduje się niejedno zdarzenio hiatoryczne, I8cią­

klasztory,

i ani wątpić że za j~

gnione do xią~ już w wieku X i na początku wieku następn~.

Gdybyśmy mieli dokładniejszą wiadomość o najpierwszych na-

szych klasztorach i ich zmianach poźniejszych, poelużylaby ona zarazem do oznaczenia miejsca i czasu w któryoh roczniki nasze, w poźnych odpisach do nas doszle, byly rozpoczęte, i gdzie się pierwiastkowa osnowa ich urywala j jest bowiem wlaściwości, pism tego rodzaju, że ioh pisarze ustawicznie zmieniają się, i rzadko znlljduje się rocznik obejmujący dlułszy przeci1i lat, kt6ryby b)'l plodem jednego czlowieka j zdanalo się jednak, osobliwie w wiekaoh poźniejszych, że ktoś stary rocznik przez rozmaitych pisany naśladująo, wybieral daty ztąd i zowąd, i no- wym szykiem układał je w całość, nie bez wlasnych dodatków. Wszystkie niemal roesniki polskie jakie dziś ZDamy z malym tylko wyjątkiem odpisami, nie oryginałami j odpisami

brIłwo litewUio w ruskinl języku .pil}'WlJl8, pnyjęlo piętno ucbodu, i odd&ielilo

.i~ od wlńciwych l'lllkich lltopisów, jlk lo pięknio wyklul Ignacy Daoilowie&

w IWojej rozprawie. Nie rozumiał &ego Brlun kiedy powied&ial o nu&ym Wincen-

l,

Nic rozumiej, ci wOJacy, co wlaśnie &lego puuklu robi, c&ęI&e ni kronwnów polakich wyoiee&ki. GIWeł w pie"'uej redueyi swojej kroniki &Itnymywal lu- owdllie rok i wyrażenie rocmikanl; opuśeil je po rozwainiejuym namyśle w re-

Furte lempu ftłIlIam upreuit III (abuli, iIuItIlgerd. De ScripL Pol ,'r. tD1.

:

dakcyj drugiej i &u"pil opowiadlniem. I byl lo w jego pnekODlniu roduj po-

IlępU, eaogo lei. Wlzyslkie okoliczności zwaifł'll)'. uprzee&yć IDU nic molni.

ł7

niekiedy nader poioemi, ale laWSIe prawie wieJłBej wartości

Mówiło tedy o ałaro8ei ich, l'OII'Ó!oiaó tneba pilnie wiek ~ko­ pUmu w którym naa douly od wieku pierwszego ich twórcy, lub teł od wieku ich dopelaiacsa. Wprawdzie autorów ich i

a

OIIaem i niepodobaą, IteIDW8Iyatkiem 81} pewne IDamiona po

których I wieJkiem pnwdopodobieńatwem mob to uskutecznić.

PrócI teF ldaneDie pod rokiem pewnym w jednym lub więcej J'OOIDikaoh aciwlione, cbociałby te roemiki W poźnyob tylko

odpiJaoh Dal doaly, ma Wllfł zttd jest necą wiadom! łe l'OCIIliki apcSlcseloie la zdananiami powatawaly: skoro więc nie sprzeciwia sifł wbrew wypadkom lDIDym "~d, moma na

n_ po&epó śmielej nil

jest W!tpliwy.

4opelniaolów wiek iciIle OID8C1JÓ jest rzeoą nader

trudIll}

seanaoiu kronikarza kt6reco wiek

PieJ'W818

wzory

l'OOIIlików

wzięliśmy od

siadów:

PI'IY-

wie'H je lDDiIi sprowadzeni do Polski; pnywiorlo duchowieó-

atwo z WIoch,

bJWajtIce. Zaalllioaa tedy D881Job roozników II) te same, co J'OCIników innych narodów, co rocmików oalej chnekiańskiej Europy. Zwykle im atarae łJm BIJ ~więzlejue. ZapisywacIów ujmowllo pnedewaystkiem to co Bifłtyczylo wlasnego ich ko- 'ciol. lab kIasItotu, jakoto : _olenie }ero, upoaaienie lub od- nowienie; oatwnie to co w jakimkolwiek Italo I nim związku:

ClJn makomiły ich dobrodlieja, przyroda jego lub rok j~ almierei; a Sdy zbywala wolna rubryka, nie pomiDfłli dziwów Datury i wuełkich nadlwyoajno8ci. Za ob~b prowinoyi swojej

lub pewiatu leniwo wyehodą, i nie majl} częstokroć I panują­

eych nik. PI'ÓCI tera xHzciapod któreio bezpośredniemwierzch- aicłwem zoatljl!, w błiiue nawet stosunki domu jaro nic si~ nie wdaHe. Ztąd pnynieliomyoh la pierwszych xillŻ!t katedrach

a uatawioznem

i kJautoraoh w Polsee,

ayncSw panujlloero, nie IOImy I dlieci Semislawowych nikogo pfÓCl Mies&ka, a I dzieci Mieszka Inowo nikoCO próCl Boleslawl ohrołJreco. Tak upiaywali pierwsi układacze roomików, i tak po-

Franoyi, I CIecb lub Niemiec do Polski przy-

uieleniu kraju między

3

t8

wtanali za nimi oasi krooikarze. Goi mówić o J.iąiętach da- wniejszych? Tielmar dopiero obeł} kronikę piJąo wypcW się,

le tak oasz Mieszko jako i ojciec j~ kilkoro dzieci zostawił. W poszukiwaniu źródeł do oauej historyi ZWl'8cnlem pilol} baOZDOŚć na roczniki i ilość tych które bądź BlUl w.u mia-

odpisy prz. dru-

lem i odpisałem, bądź posiaralem aię o ich

gich, wynosi okolo trzydziestu, a tylko drobu ich cąstka jed

dotąd drukiem 0poszoDa. W wydaniu źródel do daiejów polskich, je'li takowe kiedy u IW Dlstąpi, roczniki powiony zaj,d pier-

wsze miejsce i tam tej naloiy

opisanie; tu napomknę o nich tyle tylko, ile poslułyć mOfl do

dziejów początkowych,

Roczników orYiinaloych z pierwszej epoki zcola nie m.y; dotychczas nie zdarzylo się wykryć ani jednego cyklu daiewielDa- stoletniego, na kt.órymby zdarzenia z dziejów Polski były zapi- sane; nie zdJje się być nim oawet ów kawalek rocznika lubió- skiego zMleziony przez J. H. Pertza, chociai zawsze jestto Ina- lalek nader cenny. Atoli mamy kilka bardzo ciekawych fOCIIłi­

dokladne rozklaayfik0w8nie ich i

ków

I dru~ej epoki, z tej miaBowicie

kiedy

rocmikarskie u

piski

z wielu,

cyklów

ZFOmadzone

w jedno,

I8czł}ly stanowid

osobn, l.iWę którą następnie bieiącemi latami dopełniano. Jest

tedy w takowych xiępch znaczna Cl!Śd zdarzeó zaciyniooych

spółczesoie, i takie orYlinaly, acz nie w wielkiej ilości, posiadamy.

Znajdują się, ile mi dotąd wiadomo, w "}kopismaeh OIIłępui.­

eych: W perpmioowym krakowskim który w macanej części

roku ł253 pisan)', oaleial do Gethena ~li Getki herbu Gryf, a

dziś jest wlasności!! kanonika GladyszewiOlll; od polowy tedy

XIII wieku tu barclso walne i liczne bo al pod koniec XV

wieku cil!iDące się, spółczesoe ·

piski

hiatory~ńe; dawniejsze

zU SIł tylko kopi" najpodobniej I cyklów samych zdejmoWllDtł. 00 t8i0ż samego czasu zdaje się nalełed spomniany wylej ula., mek rooznika lubińskiego spisany oa półarkuszu perproinowym

a obejmujący zdarzenia I lat łł43- łł75. o.obliwośoill w tym

rodzaju jest takie rękopiam miechowski pisay tla perpminie

ł9

kujawskioj.

Zawiera on najpierw kazania pisane roku ł359 i dl3łeło w ce-

pn8I DołHeIlawa IM Petlrinm8 kleryka z dyecezyi

sankiej pełenbwskiej bibłiołeoe, Idzie się obecnie Inąjduje,

umieszczony jest w oddałale teoJopoznym pod znakiem G. 42ł.

Na kINie ł36 l8ozyoaią I~ l'OOIBiki.

GzfJŚÓ ich pielwlla od

roku 947-ł388 jedną ~ pisana, jest oczywileie zbieranin,! jok s~ &daje z oyklów i atoli p0OZl}wuy od telo roku cilllOl)

się naldępltwem lat 1'OOZDiki oryiWalne, IpólOZ8Śnie zapisywaoe,

w któryoh 818lnUcie odmieonyeh charakterów rozróżnić mOZoa,

a urywają się na roku ł434. Nakoaiee w nowoodkrytym I1ko-

piamie perpmiaowym biblioteki ordynackiej Zamojlki4m, w któ- rym pównie kronika Gawia znajduje siq, jelt miqdzy inoemi

odpis <ławo. rocznika, dopelniany w dtupj polowie XlV wieku spóloleSDie 18 zdarzeniami. Przypatrując się tym niewielu orysinalom z druliej epoki

mo1na się przekonać jak latwo było interpolować je i zapełniać