You are on page 1of 37

BOGOSAWIESTWO AUTORA Jeli trafie na te strony, szukajc miechu, oby go znalaz.

Jeli pragniesz by uraony, niech wzbierze Twj gniew i krew zawrze w yach. Jeli pragniesz przygody, niech ta opowie koysze Ci a po szczliwe zakoczenie. Jeli chcesz prby lub potwierdzenia swej wiary, oby doszed do krzepicych wnioskw. Wszystkie ksiki prezentuj doskonao-przez to, czym s, albo czym nie s. Oby wic znalaz to, czego szukasz, na tych stronicach lub poza nimi. Oby odnalaz doskonao i rozpozna j.

PROLOG Anio sprzta w szafach, kiedy nadeszo wezwanie. Aureole i promienie ksiyca leay w stosach, posortowane wedug jasnoci, sakwy gniewu i pochwy na byskawice wisiay na hakach, czekajc na odkurzenie. Bukak glorii przecieka troch w rogu i anio osuszy go kawakiem tkaniny. Za kadym razem, kiedy go strzepywa, z szafy dobiega stumiony piew chrw, jakby zdejmowa pokrywk ze soja penego chralnego Alleluja. - Razielu, w imi niebios, co ty wyprawiasz? Archanio Szczepan sta nad nim, trzymajc zwj niczym zwinit gazet nad siusiajcym szczeniakiem. - Rozkazy? - zapyta anio. - Zlatujesz do brudu. - Dopiero co tam byem. - Dwa tysiclecia temu. - Naprawd? - Anio sprawdzi zegarek, po czym zastuka w kryszta. - Jeste pewien? - A jak mylisz? Szczepan pokaza mu zwj, tak by Raziel dokadnie zobaczy piecz Krzewu Gorejcego. - Kiedy mam wyruszy? Ju tu prawie skoczyem. - Natychmiast. Zapakuj dar jzykw i par pomniejszych cudw. adnej broni, to nie robota z gniewem. Bdziesz dziaa tajnie. Sprawa bardzo dyskretna, ale wana. Wszystko tu przeczytasz. Szczepan wrczy mu zwj. - Dlaczego ja? - Te o to spytaem. - I...?

- Przypomniano mi, dlaczego anioy zostay strcone. - Oj! To a takie wane? Szczepan zakaszla, wyranie dla efektu, poniewa anioy nie oddychaj. - Nie jestem pewien, czy powinienem o tym wiedzie, ale kr plotki, e chodzi o now ksig.- Chyba artujesz. Kontynuacja? Apokalipsa Dwa, akurat kiedy wszyscy myleli, e mog bezpiecznie grzeszy? - To Ewangelia. - Ewangelia? Po tak dugim czasie? Kto? - Lewi, ktrego nazywali Biffem. Raziel upuci szmatk i wsta. - To na pewno jaka pomyka. - Rozkazy pochodz bezporednio od Syna. - Wiesz przecie, e Biff nie bez powodu nie zosta wspomniany w innych ksigach, prawda? To absolutny... - Nie mw tego. - Ale to taki dupek... - Gadaj tak dalej, tylko si potem nie dziw, e dostajesz robot w brudzie. - Dlaczego teraz, po tylu latach? Cztery Ewangelie jako do tej pory wystarczay, i dlaczego on? - Bo w rachubie czasu mieszkacw brudu jest jaka rocznica narodzin Syna i uzna, e nadesza pora opowiedzie ca histori. Raziel zwiesi gow. - Lepiej zaczn si pakowa. - Dar jzykw - przypomnia mu Szczepan. - Jasne, bym mg sucha przeklestw w tysicu jzykw. - Id, przynie dobr nowin, Razielu. I przywie mi troch czekolady. - Czekolady? - To taka przekska mieszkacw brudu. Szatan j wymyli. - Diabelskie poywienie? - Nie mona stale je opatkw.

Pnoc. Anio sta na nagim zboczu wzgrza na obrzeach witego miasta Jeruzalem. Wznis rce i suchy wiatr szarpn jego bia szat. - Wsta, Lewi, ktry jeste zwany Biffem.

Wir zakrci si przed nim, cigajc kurz ze zbocza i formujc kolumn, ktra przybraa ksztat czowieka. - Wsta, Biffie. Nadszed twj czas. Wiatr dmuchn z furi, anio za przetar twarz rkawem szaty. - Wsta, Biffie, by znowu chodzi pord ywych. Wir zacz si uspokaja, pozostawiajc na zboczu tylko czekoksztatn kolumn pyu. Po chwili wok znw zapanowa spokj. Anio wyj z sakwy zoty puchar i obla kolumn. Kurz spyn odsaniajc uboconego nagiego mczyzn, parskajcego w wietle ksiyca. - Witaj wrd ywych - powiedzia anio. Mczyzna zamruga, po czym unis do do oczu, jakby si spodziewa, e bdzie mg przez ni patrze. - yj - owiadczy w jzyku, ktrego nigdy przedtem nie sysza. - Tak - potwierdzi anio. - Co to za dwiki, za sowa? - Otrzymae dar jzykw. - Zawsze miaem dar jzykw, zapytaj dowolnej dziewczyny, jak znaem. Co to za sowa? - Obca mowa. Zosta ci dany dar rozumienia kadej obcej mowy, jak wszystkim apostoom. - A zatem Krlestwo nastao. - Tak. - Jak dawno? - Dwa tysice lat temu. - Ty ndzna kupo gwna! - rzek Lewi, ktry by nazywany Biffem, wymierzajc anioowi cios w usta. - Spnie si. Anio wsta i delikatnie dotkn wargi. - adnie si odnosisz do posaca Pana. - To dar - wyjani Biff.

CZ PIERWSZA

CHOPIEC
Bg jest komediantem, grajcym dla publicznoci, ktra boi si rozemia. Yoltaire

Wydaje si wam, e wiecie, jak ta historia si skoczy, ale to nieprawda. Moecie mi wierzy. Byem tam. Wiem. Kiedy pierwszy raz zobaczyem czowieka, ktry mia zbawi wiat, siedzia niedaleko gwnej studni w Nazarecie, z jaszczurk wystajc mu spomidzy warg. Tylko ogon i tylne apki byy widoczne na zewntrz; przednie apki i gowa znikny w ustach. Mia sze lat, jak ja, i broda jeszcze mu nie wyrosa, wic nie przypomina tych portretw, jakie znacie. Oczy byy jak ciemny mid i umiechay si do mnie spod strzechy bkitnoczarnych lokw otaczajcych jego twarz. W tych oczach jarzyo si wiato starsze ni Mojesz. - Nieczysty! Nieczysty! - wrzasnem, wskazujc chopca, by moja matka wiedziaa, e znam Prawo. Ale nie zwrcia na mnie uwagi, podobnie jak wszystkie inne matki napeniajce dzbany przy studni. Chopiec wyj jaszczurk z ust i odda modszemu bratu, siedzcemu obok na piasku. Maluch bawi si z ni przez chwil i drani, a uniosa si, jakby chciaa go uksi. Wtedy chwyci kamie i rozbi jej gow. Zaskoczony, popycha jaszczurk palcem, a kiedy doszed do wniosku, e nic ju nie zrobi, podnis j i odda z powrotem starszemu bratu. Ponownie trafia do ust, ale zanim zdyem wykrzycze oskarenie, wysuna si ywa, wijca si, gotowa znowu ksa. Poda j modszemu bratu, a ten uderzy mocno kamieniem, raz jeszcze koczc, czy rozpoczynajc, cay proces. Patrzyem, jak jaszczurka ginie kolejne trzy razy. Wtedy si odezwaem. - Te chc tak robi. Zbawiciel wyj jaszczurk z ust i zapyta: - Ktr cz? Przy okazji, mia na imi Joszua. Jezus to grecka wersja Yeshuy, czyli Joszuy. Chrystus nie jest nazwiskiem. To greckie tumaczenie sowa mesjasz, messiah, co po hebrajsku oznacza

namaszczonego. Nie mam pojcia, od czego pochodzi S w Jezus S. Chrystus. To jedna z tych rzeczy, o ktre powinienem go zapyta. Ja? Ja jestem Lewi, zwany Biffem. Bez drugiego imienia. Joszua by moim najlepszym przyjacielem. Anio mwi, e powinienem tu siedzie, spisywa swoj opowie i zapomnie o wszystkim, co zobaczyem w tym wiecie, ale jak mam tego dokona? Przez ostatnie trzy dni widziaem wicej ludzi, wicej obrazw, wicej cudw ni przez cae trzydzieci trzy lata ycia, a anio twierdzi, e mam je zignorowa... Tak, otrzymaem dar jzykw i nie widz nic, czego nie potrafibym okreli sowem, ale co z tego? Czy pomoga mi w Jeruzalem wiedza, e to mercedes mnie przerazi do tego stopnia, e skoczyem do pojemnika na mieci? A potem, kiedy Raziel wycign mnie, amic mi przy tym paznokcie, gdy walczyem, by pozosta w kryjwce, czy pomoga mi wiadomo, e to Boeing 747 zmusi mnie, bym zwin si w kbek, prbujc pohamowa zy i odci od ognia i huku? Czy jestem malekim dzieckiem, bojcym si wasnego cienia, czy te spdziem dwadziecia siedem lat u boku Syna Boego? Na tym wzgrzu, gdzie wycign mnie z ziemi, anio powiedzia: Zobaczysz wiele dziwnych zjawisk. Nie lkaj si. Masz wit misj i ja bd ci chroni. Bezczelny palant. Gdybym wiedzia, co ze mn zrobi, przyoybym mu jeszcze raz. Ley teraz na ku po drugiej stronie pokoju, patrzy, jak na ekranie poruszaj si obrazy, i je lepki smakoyk zwany snickersem, gdy ja tymczasem spisuj opowie na kartkach mikkiego jak jedwab papieru z wypisanymi u gry sowami Hyatt Regency, St. Louis. Sowa, sowa, sowa... Miliony, miliony sw kr w mojej gowie niczym jastrzbie, czekajc, by zanurkowa na strony i porwa, rozedrze jedyne dwa, ktre chciabym zapisa. Dlaczego ja? Byo nas pitnastu - nie, czternastu po tym, jak powiesiem Judasza - wic czemu akurat ja? Joszua stale powtarza, ebym si nie lka, e zawsze bdzie przy mnie. Gdzie teraz jeste, przyjacielu? Czemu mnie opuci? Ty by tu nie czu strachu. Wiee, maszyny, blichtr i smrd tego wiata by ci nie zniechciy. Za chwil zamwi sobie pizz do pokoju. Smakowaaby ci pizza. Suga, ktry j przynosi, ma na imi Jesus, a nie jest nawet ydem. Zawsze lubie ironi. No dalej, Joszua, anio twierdzi, e cigle jeste z nami, mgby go przytrzyma, kiedy ja mu wlej, a potem obaj zjemy pizz. Raziel obejrza moje zapiski i upiera si, e powinienem przesta jcze i przej do gwnej opowieci. atwo mu mwi, to nie on spdzi ostatnie dwa tysice lat pogrzebany w

ziemi na wzgrzu. Wszystko jedno, nie pozwoli mi zamwi pizzy, dopki nie skocz rozdziau, wic oto on... Urodziem si w Galilei, w miasteczku Nazaret, w czasach Heroda Wielkiego. Mj ojciec, Alfeusz, by kamieniarzem, a matk, Naomi, nkay demony, a przynajmniej tak wszystkim mwiem. Joszua uwaa chyba, e miaa tylko trudny charakter. Moje prawdziwe imi, Lewi, pochodzi od brata Mojesza, przodka klanu kapanw; moje przezwisko, Biff, bierze si ze slangowego okrelenia trzepnicia w gow - czego wedug matki wymagaem przynajmniej raz dziennie ju od wczesnego dziecistwa. Dorastaem pod wadz Rzymu, cho do dziesitego roku ycia nie ogldaem zbyt wielu Rzymian. Rzymianie siedzieli zwykle w ufortyfikowanym miecie Seforis, godzin marszu na pnoc od Nazaretu. To tam zobaczylimy z Joszua zamordowanego rzymskiego onierza. Ale za bardzo wybiegam naprzd. Na razie, zamy, e onierz jest zdrowy, bezpieczny i zadowolony z noszenia mioty na gowie. Wikszo mieszkacw Nazaretu stanowili farmerzy; hodowali winogrona i oliwki na kamienistych wzgrzach za miastem oraz pszenic i jczmie w dolinach. Byli te pasterze kz i owiec, ktrych rodziny yy w miasteczku, gdy mczyni i starsi chopcy pilnowali stad w grach. Nasze domy byy zbudowane z kamienia, a mj mia te kamienn podog, cho wielu wystarczaa mocno ubita ziemia. Byem najstarszym z trzech synw, wic ju w wieku szeciu lat przygotowywano mnie, ebym pozna ojcowskie rzemioso. Matka nauczaa mnie Prawa oraz opowiadaa historie z Tory po hebrajsku, a ojciec zabiera do synagogi, bym sucha, jak starsi czytaj Bibli. Moim jzykiem naturalnym by aramejski, ale zanim skoczyem dziesi lat, umiaem mwi i czyta po hebrajsku nie gorzej od wikszoci mczyzn. Nauce hebrajskiego i Tory pomoga na pewno moja przyja z Joszua. Kiedy inni chopcy bawili si w podranij owc albo w kopnij Kananejczyka, my z Joszua bawilimy si w rabinw, a on si upiera, eby przy ceremoniach uywa autentycznego hebrajskiego. Bya to lepsza zabawa, ni moe si wydawa - a w kadym razie bya do czasu, kiedy matka przyapaa nas, jak prbujemy obrzeza ostrym kamieniem mojego modszego brata Sema. Ale zrobia nam awantur... Moje argumenty, e Sem potrzebowa odnowienia swego przymierza z Panem, jako jej nie przekonay. Pobia mnie do krwi oliwkow rzg i zakazaa bawi si z Joszu przez miesic. Wspominaem ju, e bya optana przez demony?

Oglnie rzecz biorc, uwaam, e may Sem tylko na tym skorzysta. By jedynym znanym mi dzieciakiem, ktry mg sika zza rogu. Z tak umiejtnoci mona si niele urzdzi jako ebrak. Ale nigdy mi nie podzikowa. Bracia. Dzieci widz magi, poniewa jej szukaj. Kiedy pierwszy raz zobaczyem Joszu, nie wiedziaem, e jest Zbawicielem, zreszt on te nie wiedzia. Wiedziaem tylko, e si nie boi. Pord narodu pokonanych wojownikw, ludzi usiujcych zachowa dum, kiedy padaj na twarz przed Rzymem i Bogiem, jania niczym kwiat na pustyni. Ale moe tylko ja to zauwayem, poniewa tylko ja tego szukaem. Wszystkim innym wydawa si cakiem zwyczajnym dzieckiem: te same potrzeby co u innych, ta sama szansa, e umrze, zanim doronie. Kiedy opowiedziaem matce o tej jego sztuczce z jaszczurk, najpierw sprawdzia, czy nie mam gorczki, a potem kazaa mi pj spa, dajc tylko misk rosou na kolacj. - Syszaam rne historie o matce tego chopca - powiedziaa mojemu ojcu. - Twierdzi, e rozmawiaa z anioem Pana. Mwia Esterze, e urodzia Syna Boego. - I co odpowiedziaa Esterze? - e tamta powinna uwaa, by faryzeusze nie dowiedzieli si o jej bredniach, bo niedugo zaczniemy zbiera kamienie, by j ukara. - W takim razie nie powinna wicej o tym wspomina. Znam jej ma, to prawy czowiek. - Przeklty obkan dziewczyn za on. - Biedactwo... - mrukn ojciec, odamujc kawa chleba. Donie mia twarde jak rg, kanciaste jak moty i szare jak u trdowatego - od wapienia, przy ktrym pracowa. Jego ucisk pozostawia mi na plecach szramy, ktre niekiedy pakay krwi, a jednak, kiedy wraca z pracy, bracia i ja walczylimy o to, kto pierwszy znajdzie si w jego ramionach. Gdyby te same rany zada nam w gniewie, pewnie z paczem pobieglibymy chowa si pod mamin spdnic. Co wieczr zasypiaem, czujc na plecach jego do niby tarcz. Ojcowie. - Chcesz poama jakie jaszczurki? - spytaem Joszu, kiedy znw go zobaczyem. Drapa patykiem po ziemi i nie zwraca na mnie uwagi. Postawiem stop na jego rysunku. - Wiedziae, e twoja matka jest obkana?

- Mj ojciec jej to robi - odpar ze smutkiem, nie unoszc gowy. Usiadem obok. - Niekiedy noc moja matka wydaje takie skomlce odgosy, jak dzikie psy - oznajmiem. - Jest obkana? - spyta Joszua. - Rankiem wyglda cakiem zdrowo. piewa, kiedy szykuje niadanie. Joszua kiwn gow. Chyba si ucieszy, e obd czasem mija. - Kiedy mieszkalimy w Egipcie - powiedzia. - Nie, nie mieszkalicie. To za daleko. Dalej nawet ni witynia. witynia w Jeruzalem bya najdalszym miejscem, ktre odwiedziem w dziecistwie. Kadej wiosny moja rodzina wyruszaa na piciodniow piesz wdrwk do Jeruzalem, na wito Paschy. Zdawao si, e trwa to ca wieczno. - Mieszkalimy tutaj, potem mieszkalimy w Egipcie, a teraz znowu tutaj - upiera si Joszua. To bya daleka droga. - Kamiesz! Trzeba czterdziestu lat, eby dotrze do Egiptu! - Ju nie. Teraz jest bliej. - Tak jest napisane w Torze. Mj abba mi przeczyta. Izraelici wdrowali przez pustyni cae czterdzieci lat. - Izraelici si zgubili. - Na czterdzieci lat? - Zamiaem si. - Izraelici musieli by gupi. - My jestemy Izraelitami. -My? - Tak. - Musz znale swoj mam - powiedziaem. - Jak wrcisz, pobawimy si w Mojesza i faraona.

Anio zwierzy mi si, e zapyta Pana, czy nie mgby zosta Spidermanem. Bez przerwy oglda telewizj, nawet kiedy zasypiam, i dosta obsesji na punkcie bohatera, ktry walczy ze zem, skaczc z dachw. Anio twierdzi, e zo jest teraz groniejsze ni za moich czasw, wic wymaga wspanialszych bohaterw. Dzieci potrzebuj bohaterw, jak twierdzi. Osobicie myl, e tylko chciaby buja si w obcisych czerwonych gatkach midzy budynkami. Zreszt jaki bohater potrafiby dotrze do tych dzieci z ich maszynami, lekarstwami, odlegociami, ktre stay si niedostrzegalne? (Taki Raziel: niecay tydzie tutaj, a ju

zamieniby Miecz Boy na pojemnik do wystrzeliwania pajczyny). Za moich czasw bohaterowie byli nieliczni, ale prawdziwi - niektrzy z nas potrafili nawet przeledzi swoje z nimi pokrewiestwo. Joszua zawsze odgrywa bohaterw - Dawida, Joszu, Mojesza - gdy dla mnie pozostaway role tych zych: faraona, Achaba i Nabuchodo-nozora. Gdybym dostawa szekl za kadym razem, kiedy ginem jako Filistyn, no c, powiem wam uczciwie, e nieprdko jechabym na wielbdzie przez ucho igielne. I kiedy wspominam to teraz, mam wraenie, e Joszua wiczy przed tym, czym mia si sta. - Wypu mj lud - rzek Joszua jako Mojesz. - Dobra. - Nie moesz tak sobie powiedzie: dobra. - Nie mog? - Nie. Pan uporem napeni twe serce, eby nie sucha moich prb. - Ale dlaczego tak zrobi? - Nie wiem. Zrobi i ju. A teraz wypu mj lud. - Nie. Skrzyowaem rce na piersi i odwrciem si jak kto o upartym sercu. - Patrz oto, jak przemieni t lask w wa! A teraz wypu mj lud! - Zgoda. - Nie moesz tak si zgadza! - Dlaczego? To cakiem nieza sztuczka z t lask. - Ale to nie tak szo! - Niech ci bdzie. Nic z tego, Mojeszu, twj lud musi tu zosta. Joszua pomacha mi lask przed twarz. - Strze si, zel na ciebie plag ab! Wejd do paacu twego, do oa twego i wcisn si w twoje rzeczy. - I co? - I to le. Wypu mj lud, faraonie. - Ale ja dosy lubi aby. - Martwe aby - zagrozi Mojesz. - Cae stosy parujcych, cuchncych zdechych ab. - Ach, w takim razie lepiej zabierz swj lud i odejd. 1 tak musz zbudowa par sfinksw i rnych takich. - Do licha, Biff, nie moesz tak odpowiada! Mam jeszcze dla ciebie inne plagi!

- Chc by Mojeszem. - Nie moesz. - Czemu? - To ja mam lask. - Hm... I tak to si toczyo. Nie jestem pewien, czy odgrywanie zoczycw przychodzio mi rwnie atwo, jak jemu odgrywanie bohaterw. Czasami zatrudnialimy modszych braci, eby powierzy im co bardziej obrzydliwe role. Mali bracia Joszuy, Juda i Jakub, grali cae populacje, na przykad mieszkacw Sodomy przed drzwiami domu Lota. - Przylij nam tych dwch aniow, ebymy mogli si z nimi zapozna. - Nie uczyni tego - odparem, grajc Lota (porzdnego gocia, ale tylko dlatego, e Joszua chcia gra aniow). - Ale mam dwie crki, ktre nikogo jeszcze nie znaj, z nimi moecie si zapozna. - Zgoda - rzek Juda. Otworzyem szeroko drzwi i wyprowadziem swoje wyimaginowane crki. - Mio mi pani pozna. - Jestem zaszczycona. - Bardzo mi przyjemnie. - TO NIE TAK BYO! - wrzasn Joszua. - Powinnicie prbowa wyama te drzwi, a wtedy ja pora was lepot! - A potem zniszczysz miasto? - upewni si Jakub. - Tak. - To wolimy raczej pozna crki Lota. - Wypu mj lud - odezwa si Juda. Mia tylko cztery lata i historie czsto mu si myliy. Najbardziej lubi Ksig Wyjcia, bo mogli z Jakubem oblewa mnie wod z wiadra, kiedy w pocigu za Mojeszem prowadziem swoje wojska przez Morze Czerwone. - Do tego - zirytowa si Joszua. - Judo, bdziesz on Lota. Id i sta tam. Czasami Juda musia gra on Lota niezalenie od przedstawianej opowieci. - Nie chc by on Lota. - Cicho! Supy soli nie mwi. - Nie chc by dziewczyn.

Nasi bracia zawsze grali eskie role. Ja sam nie miaem sistr do drczenia, a jedyna wwczas siostra Joszuy, Elbieta, wci bya jeszcze noworodkiem. Tak byo, zanim spotkalimy Magdalen. Magdalena zmienia wszystko. Kiedy podsuchaem, jak moi rodzice rozmawiaj o szalestwie matki Joszuy, czsto j obserwowaem, wypatrujc objaww. Ale wydawao si, e zajmuje si swoimi sprawami jak wszystkie inne matki - opiekuje si maluchami, pracuje w ogrodzie, nosi wod albo szykuje jedzenie. Nie zauwayem adnych skonnoci do biegania na czworakach czy piany na ustach, ktrych si spodziewaem. Bya modsza ni wiele innych matek i o wiele modsza od swojego ma, Jzefa - starego czowieka, wedug standardw naszych czasw. Joszua mwi, e Jzef nie jest jego prawdziwym ojcem, ale nie chcia zdradzi, kto nim jest. Kiedy poruszaem ten temat, a Maria bya w zasigu gosu, woaa Josha, a potem przykadaa palec do warg, nakazujc milczenie. - To jeszcze nie czas, Joszua. Biff by nie zrozumia. Wystarczyo, e usyszaem, jak wymawia moje imi, a serce walio mi mocno. Bardzo wczenie pojawio si u mnie uczucie szczenicej mioci do matki Joszuy; snuem fantazje o maestwie, rodzinie i przyszoci. - Twj ojciec jest stary, Josh, prawda? - Nie tak bardzo. - Kiedy umrze, czy twoja matka wyjdzie za jego brata? - Mj ojciec nie ma braci. A czemu pytasz? - Bez powodu. A co by pomyla, gdyby twj ojciec by niszy od ciebie? - Nie jest. - Ale kiedy twj ojciec umrze, matka moe polubi kogo niszego od ciebie i wtedy on bdzie twoim ojcem. Bdziesz musia robi, co ci kae. - Mj ojciec nigdy nie umrze. Jest wieczny. - Ty tak uwaasz. Ale myl sobie, e kiedy bd ju mczyzn, a twj ojciec umrze, wezm sobie twoj matk za on. Joszua skrzywi si, jakby nadgryz niedojrza fig. - Nie mw takich rzeczy, Biff. - Nie przeszkadza mi, e jest obkana. Podoba mi si jej niebieski paszcz. I jej umiech. Bd dobrym ojcem. Naucz ci kamieniarstwa i bd ci bi tylko wtedy, kiedy bdziesz bezczelny.

- Wol bawi si z trdowatymi ni tego sucha - owiadczy Joszua i zacz odchodzi. - Czekaj! Bd miy dla swojego ojca, Joszuo bar Biff. - Mj wasny ojciec uywa mojego penego imienia wtedy, kiedy chcia co podkreli. - Czy nie nakaza Mojesz, e masz mnie czci? May Joszua odwrci si na picie. - Nie mam na imi Joszua bar Biff, zreszt Joszua bar Jzef te nie. Moje imi to Joszua bar Jahwe! Rozejrzaem si w nadziei, e nikt go nie sysza. Nie chciaem, eby mj jedyny syn (planowaem sprzeda Jakuba i Jud w niewol) zosta ukamienowany na mier za wymawianie imienia Boga nadaremno. - Nie mw tak, Josh. Nie oeni si z twoj matk. - Nie, nie oenisz si. - Przepraszam. - Wybaczam ci. - Ale bdzie z niej doskonaa konkubina. Nie pozwlcie sobie wmawia, e Ksi Pokoju nigdy nikogo nie uderzy. W tych dniach pocztkowych, zanim sta si tym, kim mia si sta, nie raz rozbi mi nos. Wtedy po raz pierwszy. Maria miaa pozosta moj jedyn prawdziw mioci, dopki nie zobaczyem Magdaleny. Jeli mieszkacy Nazaretu uwaali matk Joszuy za szalon, niewiele o tym mwili z szacunku dla jej ma, Jzefa. Zna Prawo, Prorokw i Psalmy, a niewiele on w Nazarecie nie podawao kolacji w jednej z jego gadkich mis z oliwkowego drewna. By sprawiedliwy, silny i mdry. Ludzie mwili, e nalea kiedy do esseczykw, tych surowych, ascetycznych ydw, ktrzy trzymali si z dala od innych, nigdy si nie enili i nie cinali wosw. Nie utrzymywa jednak z nimi kontaktw i w przeciwiestwie do nich, wci potrafi si umiecha. W tych wczesnych latach widywaem go rzadko, gdy stale przebywa w Seforis, pracujc dla Rzymian, dla Grekw i dla ydowskich posiadaczy ziemskich z tego miasta. Jednake co roku, kiedy zbliao si wito Pierwszych, Jzef opuszcza ufortyfikowane miasto i zostawa w domu, by rzebi misy i yki przeznaczone dla wityni. Podczas wita Pierwszych tradycja nakazywaa oddawa kapanom ze wityni pierwsze jagnita, pierwsze ziarno i pierwsze owoce. Nawet pierworodni synowie, ktrzy przyszli na wiat w cigu roku, byli

przeznaczani dla wityni - albo poprzez obietnic oddania ich do pracy, kiedy ju podrosn, albo poprzez dar pienidzy. Rzemielnicy, tacy jak mj ojciec i Jzef, mogli oddawa rzeczy, ktre wykonali; w niektrych latach ojciec szykowa modzierze i tuczki albo myskie kamienie na danin, kiedy indziej oddawa dziesicin w monecie. Na to wito niektrzy wyruszali na pielgrzymk do Jeruzalem, ale e wypadao zaledwie siedem tygodni po Passze, wiele rodzin nie mogo sobie na to pozwoli. Dary trafiay wic do naszej skromnej wiejskiej synagogi. W cigu tygodni poprzedzajcych wito Jzef siedzia przed domem, w cieniu daszku, jaki zrobi, i siekier oraz dutem drczy oliwkowe drewno. Joszua i ja bawilimy si u jego stp. Mia na sobie jednoczciow tunik, jakie nosilimy wszyscy - prostokt materiau z dziur na gow porodku, przepasany szarf, tak e rkawy opaday do okci, a skraj siga kolan. - Moe w tym roku powinienem odda wityni mojego pierwszego syna, co, Joszua? Czy nie chciaby czyci otarza po ofiarach? - Jzef umiechn si, nie unoszc gowy znad pracy. - Wiesz przecie, e jestem im winien pierwszego syna. W czasie wita Pierwszych, kiedy si urodzie, bylimy w Egipcie. Myl o bezporednim kontakcie z krwi wyranie przerazia Joszu, jak zreszt przeraziaby kadego ydowskiego chopca. - Oddaj im Jakuba, abba. On jest twoim pierwszym synem. Jzef zerkn w moj stron, by si przekona, czy zareagowaem. Owszem, ale to dlatego, e mylaem o swojej pozycji pierwszego syna; miaem nadziej, e mj ojciec nie wpad na taki pomys. - Jakub jest drugim synem. Kapani nie chc drugich synw. To musisz by ty. Zanim odpowiedzia, Joszua popatrzy na mnie, a potem na ojca. I umiechn si. - Ale, abba, gdyby umar, kto si zajmie mam, jeli ja bd w wityni? - Kto si ni zaopiekuje - wtrciem. - Jestem tego pewien. - Nie umr jeszcze przez dugi czas. - Jzef szarpn siw brod. - Broda ju mi bieleje, ale mam w sobie jeszcze wiele ycia. - Nie bd taki pewny, abba - rzuci Joszua. Jzef upuci mis, nad ktr pracowa, i wpatrzy si w swoje donie. - Biegnijcie si bawi, wy dwaj - powiedzia gosem brzmicym jak szept. Joszua wsta i odszed. Chciaem zarzuci Jzefowi rce na szyj, nigdy bowiem nie

widziaem tak wystraszonego dorosego i mnie rwnie to przerazio. - Mog pomc? - spytaem, wskazujc niedokoczon mis na kolanach Jzefa. - Id z Joszua. Potrzebny mu przyjaciel, ktry nauczy go by czowiekiem. Wtedy ja bd mg go nauczy by mczyzn.

Anio chce, ebym ukaza wicej ask Joszuy. aska? Na rany Chrystusa, pisz przecie o szeciolatku, jakie aski mg wtedy okazywa? To by do niego nie pasowao, gdyby chodzi i codziennie obwieszcza, e jest Synem Boym. By cakiem normalnym dzieciakiem, na og. Owszem, robi t sztuczk z jaszczurk, a raz znalaz martwego skowronka i przywrci go do ycia. No i kiedy, kiedy mielimy ju po osiem lat, uleczy pknit czaszk swojego brata Judy, kiedy zabawa w kamienowanie cudzoonicy wymkna si spod kontroli. (Juda nie mg jako zaapa, o co chodzi w byciu cudzoonic. Sta sztywno jak ona Lota. Tak nie mona. Cudzoonica musi by chytra i chyostopa. Cuda, jakich Joszua dokonywa, byway skromne i dyskretne, jak zwykle cuda, kiedy czowiek ju si do nich przyzwyczai. Kopoty bray si raczej z cudw, ktre dziay si wok niego, bez jego woli. Chleb i we od razu przychodz do gowy. Dziao si to na kilka dni przed witem Paschy i wiele rodzin z Nazaretu nie wybierao si na pielgrzymk do Jeruzalem. W porze zimowej spado mao deszczu, wic zapowiada si ciki rok. Farmerzy nie mogli sobie pozwoli na opuszczenie pl, by powdrowa do witego miasta i z powrotem. Ojcowie, mj i Joszuy, pracowali obaj w Seforis, a Rzymianie dawali im wolne tylko na wita. Moja matka pieka przany chleb, kiedy wrciem z zabawy na placu. Miaa przed sob z tuzin paskich plackw i wygldaa, jakby chciaa lada moment cisn je na ziemi. - Biff, gdzie jest twj przyjaciel Joszua? - zapytaa. Moi mali bracia szczerzyli zby, ukryci za jej spdnic. - W domu, jak sdz. Niedawno go tam zostawiem. - A co razem robilicie? - Nic. Prbowaem sobie przypomnie, czy zrobiem co, co mogoby tak j rozgniewa, ale naprawd nic nie przychodzio mi do gowy. To by wyjtkowy dzie i raczej nie rozrabiaem. O ile wiedziaem, obaj moi modsi bracia pozostawali cali i zdrowi. - Co zrobilicie, by sprawi co takiego? Pokazaa mi placek, a na nim, w chrupkiej brzowej paskorzebie na zocistej skrce,

zobaczyem wizerunek twarzy mojego przyjaciela Joszuy. Chwycia nastpny i na nim znw by mj przyjaciel Josh. Rzebiony wizerunek - wielki grzech. Josh si umiecha. Mama krzywo patrzya na umiechy. - No wic? Czy mam i do domu Joszuy i zapyta jego nieszczsn obkan matk? - Ja to zrobiem - wyznaem. - To ja umieciem twarz Joszuy na chlebie. Miaem tylko nadziej, e nie zapyta, jak tego dokonaem. - Ojciec wymierzy ci kar, kiedy wieczorem wrci do domu. A teraz id, wyno si std. Syszaem chichot modszych braci, kiedy chykiem wysuwaem si za drzwi. Ale na zewntrz sytuacja wygldaa jeszcze gorzej. Kobiety odchodziy od kamieni do pieczenia, kada trzymaa tac z przanym chlebem i kada mruczaa pod nosem jak wersj zdania Hej, na moim chlebie jest jaki dzieciak. Pobiegem do domu Joszuy i bez pukania wpadem do rodka. Jad razem z brami przy stole, Maria karmia Miriam, najnowsz siostrzyczk Josha. - Masz powany kopot - szepnem mu do ucha z takim im petem, e mgby mu pkn bbenek. Joszua pokaza mi placek, ktry wanie jad, i umiechn si, cakiem jak jego oblicze na macy. - To cud. - I cakiem smaczny - doda Jakub, odgryzajc kawaek gowy brata. - To si dzieje w caym miecie, Joszua. Nie tylko u ciebie w domu. Wszystkie bochenki chleba maj twoj twarz. - W istocie jest Synem Boym - owiadczya z anielskim umiechem Maria. - No nie, mamo... - jkn Jakub. - Tak, mamo, no nie... - zgodzi si z nim Juda. - Jego gba jest wszdzie, na caym wicie Paschy. Trzeba co zrobi. Chyba nie rozumieli powagi sytuacji. Ja ju miaem kopoty, a przecie moja matka nie podejrzewaa nawet niczego nadprzyrodzonego. - Musimy obci ci wosy. - Co? - Nie moemy obcina jego wosw - owiadczya Maria. Zawsze pozwalaa Joshowi nosi dugie wosy, na mod esseczykw; mwia, e jest nazarejczykiem, jak Samson. To by kolejny powd, dla ktrego ludzie w wiosce uwaali j za

szalon. My wszyscy cinalimy wosy na krtko, jak Grecy, ktrzy wadali naszym krajem od czasw Aleksandra, a po nich Rzymianie. - Jeli zetniemy mu wosy, bdzie wyglda jak wszyscy. Moe my wtedy powiedzie, e na chlebie jest kto inny. - Mojesz - zaproponowaa Maria. - Mody Mojesz. - Tak! - Przynios n. - Jakub, Juda, pjdziecie ze mn - poleciem. - Musimy po wiedzie caemu miastu, e na czas Paschy przybyo do nas oblicze Mojesza. Maria odsuna Miriam od piersi, schylia si i pocaowaa mnie w czoo. - Jeste dobrym przyjacielem, Biff. Niemal si rozpynem, ale zauwayem, e Joszua marszczy brwi. - To przecie nieprawda - powiedzia. - Ale powstrzyma faryzeuszy przed osdzeniem ci. - Nie boj si ich - zapewni ten dziewiciolatek. - Nic nie zrobiem z chlebem. - Wic czemu chcesz bra na siebie win i kar za to? - Nie wiem, ale wydaje si, e powinienem. Prawda? - Sied tutaj, eby mama moga ci ci wosy. Wybiegem przed drzwi. Juda i Jakub pdzili tu za mn i beczelimy wszyscy jak owce na wiosn: - Zobaczcie! Mojesz zesa swe oblicze w chlebie na Pasch! Zobaczcie! Cuda. Pocaowaa mnie. wity Mojeszu na macy! Pocaowaa mnie. Cud wa? To by w pewnym sensie omen, cho mog tak powiedzie jedynie z powodu tego, co wydarzyo si pniej midzy Joszu i faryzeuszami. Jednake w danej chwili Joszua uwaa to za spenienie proroctwa, a przynajmniej tak prbowa to sprzeda matce i ojcu. Byo pne lato i bawilimy si na polu pszenicy za miastem, kiedy Joszua znalaz gniazdo wy. - Gniazdo wy! - zawoa. Pszenica rosa tak wysoko, e nie widziaem, skd dobiega jego gos. - Zaraza na twoj rodzin - odpowiedziaem. - Nie, tutaj jest gniazdo wy. Naprawd. - Aha... Bo mylaem, e chcesz mnie rozdrani. Przepraszam, zaraza z twojej rodziny. - Chod zobacz.

Przedarem si przez pszenic i znalazem Joszu stojcego przy stosie kamieni, ktre uoy farmer, by zaznaczy granic swego pola. Wrzasnem i zaczem si cofa tak szybko, e straciem rwnowag i upadem. Pltanina wy wia si u stp Joszuy; pezay po jego sandaach i owijay si wok kostek. - Uciekaj stamtd, Joszua! - Nie zrobi mi krzywdy. Tak jest napisane w Izajaszu. - Ale moe one nie czytay Prorokw... Joszua odstpi, rozrzucajc we po ziemi, a za nim ujrzaem najwiksz kobr, jak kiedykolwiek widziaem. Kiedy si uniosa, bya wysza od mojego przyjaciela, i rozoya kaptur niczym paszcz. - Uciekaj! Joszua si umiechn. - Nazw j Sar, od ony Abrahama. To s jej dzieci. - Powanie? Poegnajmy si, Josh. - Chc j pokaza matce. Ona kocha proroctwa. I pomaszerowa do wioski, a ogromny w poda za nim jak cie. Mode zostay w gniedzie, a ja wycofaem si wolno, po czym pobiegem za przyjacielem. Kiedy przyniosem do domu ab, w nadziei e bd mg j zatrzyma. Niedu ab, tak na jedn do, spokojn i dobrze wychowan. Matka kazaa mi j wypuci, potem oczyci si w zbiorniku ablucyjnym (mykwie) w synagodze. Ale i tak nie wpucia mnie do domu a do zachodu soca, poniewa byem nieczysty. Joszua przyprowadzi do domu czternastostopow kobr, a jego matka piszczaa z radoci. Moja matka nigdy nie piszczaa. Maria umocowaa sobie dziecko na biodrze, klkna przed synem i zacytowaa Izajasza: - Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z kolciem razem lee bd, ciel i lew pa si bd spoem i may chopiec bdzie je pogania. Krowa i niedwiedzica przestawa bd przyjanie, mode ich razem legn. Lew te jak w bdzie jada som. Niemowl igra bdzie na norze kobry, dziecko woy rk do kryjwki mii. Jakub, Juda i Elbieta kulili si w kcie, zbyt przeraeni, by paka. Ja staem przed drzwiami i patrzyem. W koysa si przed Joszu, jakby si szykowa do ataku. - Ma na imi Sara.

- Nie wiadomo, czy to odpowiednia odmiana kobry - powiedziaem. - A byo ich tam mnstwo. - Moemy j zatrzyma? - spyta Joszua. - Bd apa dla niej szczury i przygotuj legowisko obok Elbiety. - Stanowczo nie jest to mija. Poznabym mij, gdybym j zobaczy. Stanowczo kobra, ale czy waciwy rodzaj? (Prawd mwic nie odrnibym mii od dziury w ziemi). - Cicho bd, Biff - rzucia Maria. Serce mi pko, gdy usyszaem tak surowo w gosie ukochanej. W tej wanie chwili pojawi si Jzef i przeszed przez drzwi, zanim zdyem go powstrzyma. adna strata, bo natychmiast wyskoczy z powrotem. - Jczcy Jozafacie! Obejrzaem si, by sprawdzi, czy serce Jzefa nie stano. Szybko postanowiem, e kiedy ju oeni si z Mari, w bdzie musia odej, a przynajmniej spa na dworze. Jednak krzepki ciela wydawa si tylko troch wstrznity i nieco zakurzony po swoim skoku do tyu. - Nie mija, prawda? - spytaem. - mije s stworzone jako niedue, by pasowa do piersi egipskich krlowych. Jzef nie zwraca na mnie uwagi. - Cofaj si powoli, synu. Przynios n z warsztatu. - Nie skrzywdzi nas - uspokoi go Joszua. - Ma na imi Sara. Jest z Izajasza. - Wystpuje w proroctwie, Jzefie - wyjania Maria. Widziaem, jak Jzef szuka w pamici odpowiedniego wersetu. By czowiekiem wieckim, ale zna Pismo nie gorzej od innych. - Nie pamitam fragmentu o Sarze. - Nie wydaje mi si, eby o ni chodzio w proroctwie - wtrciem. - Ono mwi o mijach, a to stanowczo nie jest mija. Mwi co prawda o kobrach, ale ta jest jaka dziwna. Myl, e odgryzie Joszui tyek, jeli jej nie zapiesz, Jzefie. (Zawsze warto sprbowa). - Mog j zatrzyma? - poprosi Joszua. Jzef zdy si opanowa. Najwyraniej, kiedy czowiek ju uzna, e jego ona spaa z Bogiem, niezwyke wydarzenia staj si do pospolite. - Zabierz j tam, gdzie j znalaze, Joszua. Proroctwo zostao spenione.

- Ale ja chc j zatrzyma! - Nie, Joszua. - Nie bdziesz mi rozkazywa! Podejrzewam, e Jzef sysza ju ten argument. - Mimo to - powiedzia. - Prosz ci, odprowad Sar tam, gdzie j znalaze. Joszua wybieg z domu, a jego w sun za nim. Jzef i ja zrobilimy im przejcie. - Postaraj si, eby nikt ci nie widzia - ostrzeg Jzef. Nie zrozumiej. Mia racj, oczywicie. Po drodze natrafilimy na band starszych chopakw, prowadzonych przez Akana, syna faryzeusza Ibana. Nie zrozumieli. W Nazarecie byo moe kilkunastu faryzeuszy - ludzi uczonych, nauczycieli klasy pracujcej, ktrzy wikszo czasu spdzali w synagodze, dyskutujc o Prawie. Czsto wynajmowano ich jako sdziw czy skrybw, co dawao im wielkie wpywy. Tak wielkie, e Rzymianie czsto wykorzystywali ich jako swoich rzecznikw wobec naszego ludu. Za wpywami idzie wadza, a za wadz jej naduywanie. Akan by jedynym synem faryzeusza. Ledwie dwa lata starszy ode mnie i Joszuy, posun si cakiem daleko na drodze do opanowania okruciestwa. Jeli cokolwiek moe cieszy w tym, e wszyscy, ktrych znaem, nie yj od dwch tysicy lat, to fakt, e Akan jest midzy nimi. Oby jego tuszcz skwiercza po wieczno na ogniu piekielnym! Joszua naucza nas, e powinnimy wyrzec si nienawici - lekcja, ktrej jako nigdy nie mogem opanowa, tak samo jak geometrii. To pierwsze przez Akana, drugie przez Euklidesa. Joszua bieg za domami i warsztatami wioski, w dziesi krokw za nim, a ja kolejne dziesi krokw z tyu. Kiedy skrci za rg kuni, zderzy si z Akanem i przewrci go na ziemi. - Ty idioto! - krzykn Akan. Wsta i si otrzepa. Jego trzej koledzy wybuchnli miechem, ale odwrci si do nich jak wcieky tygrys. - Ten chopak wymaga, eby wyszorowa mu gb ajnem. Przytrzymajcie go. Chopcy zajli si wic Joszua - dwch chwycio go za ramiona, trzeci wymierzy cios w brzuch. Akan rozejrza si za jakim stosikiem, w ktry mgby wepchn twarz mojego przyjaciela. Sara wysuna si zza rogu i uniosa nad Joszua, rozwijajc swj wspaniay kaptur wysoko nad naszymi gowami. - Hej! - zawoaem, kiedy i ja wyoniem si zza rogu. - Mylicie, chopaki, e to mija? Strach przed wem zmieni si w co w rodzaju ostronej sympatii. Zdawao si, e Sara si

umiecha; ja umiechaem si na pewno. Koysaa si z boku na bok niczym dbo pszenicy na wietrze. Chopcy pucili rce Joszuy i pobiegli do Akana, ktry odwrci si i zacz powoli wycofywa. - Joszua opowiada o mijach - cignem. - Ale musz zaznaczy, e to jest kobra. Joszua sta zgity wp, wci usiujc odzyska oddech, ale zerkn na mnie i wyszczerzy zby. - Oczywicie nie jestem synem faryzeusza, ale... - Dziaa w zmowie z wem! - wrzasn Akan. - Zadaje si z demonami! - Demony! - wykrzyknli pozostali chopcy, prbujc ukry si za swoim tustym przyjacielem. - Powiem o tym mojemu ojcu i bdziesz ukamienowany! Jaki gos rozleg si za plecami Akana: - Co to za krzyki? By to sodki gos. Wysza z domu przy kuni. Jej skra lnia jak mied, oczy za miaa jasnoniebieskie, jak ludzie z pnocnych pustkowi. Kosmyki rudokasztanowych wosw wystaway spod purpurowego szala. Nie moga mie wicej ni dziewi czy dziesi lat, ale w jej oczach byo co bardzo starego. Przestaem oddycha, kiedy j zobaczyem. Akan nad si jak ropucha. - Nie podchod. Ci dwaj zadaj si z demonem. Powiem starszym i bd osdzeni. Spluna mu pod stopy. Nigdy wczeniej nie widziaem, eby dziewczyny pluy. To byo urzekajce. - Jak dla mnie wyglda na kobr. - Widzicie? Mwiem. Zbliya si do Sary, jakby podchodzia do figowego drzewa, szukajc owocw - bez ladu lku, a jedynie z ciekawoci. - Mylisz, e to demon? - rzucia, nie ogldajc si na Akana. - Czy nie bdzie ci wstyd, kiedy starsi odkryj, e pospolitego wa z pl wzie za demona? - To demon! Dziewczyna wycigna rk, a w wznis si, jakby do ataku. Potem jednak opuci gow, a jego rozdwojony jzyk musn palce dziewczyny. - Stanowczo jest to kobra, chopczyku. A ci dwaj prawdopodobnie prowadz j z powrotem na pola, gdzie pomoe farmerom, zjadajc szczury. - Tak, wanie to robilimy - zapewniem. - Absolutnie - zgodzi si Joszua.

Dziewczyna odwrcia si do Akana i jego kolegw. - Demon? Akan tupn nog jak rozzoszczony osio. - Jeste z nimi w zmowie! - Nie bd gupi. Moja rodzina dopiero co przybya tu z Mag-dali, nigdy tych dwch wczeniej nie widziaam, ale to oczywiste, co robi. W Magdali robimy tak cay czas. No ale to w kocu zacofana wioska. - Tutaj te tak robimy - owiadczy Akan. - Ja tylko... no... Ci dwaj sprawiaj kopoty. - Kopoty - potwierdzili jego przyjaciele. - To moe pozwolimy im skoczy, co zaczli. Akan, przeskakujc wzrokiem od dziewczyny do wa i znowu do dziewczyny, zacz si wycofywa. Jego koledzy rwnie. - Z wami dwoma policz si kiedy indziej. Gdy tylko zniknli za rogiem, dziewczyna odskoczya od wa i pobiega do drzwi swego domu. - Czekaj! - zawoa za ni Joszua. - Musz i. - Jak ci na imi? - Jestem Maria z Magdali, crka Izaaka - odpara. - Moesz mnie nazywa Maggie. - Chod z nami, Maggie. - Nie mog. Musz wraca. - Dlaczego? - Bo si posiusiaam. I znikna za drzwiami. Cuda. Kiedy wrcilimy ju na tamto pole pszenicy, Sara skierowaa si do swojego gniazda. Przygldalimy si z daleka, jak si wsuwa do otworu. - Josh... Jak to zrobie? - Nie mam pojcia. - Czy takie rzeczy bd si cigle zdarzay? - Prawdopodobnie. - To wpakujemy si w spore kopoty, prawda?

- A co ja jestem, prorok? - Ja pierwszy zapytaem. Joszua patrzy w niebo, jakby wpad w trans. - Widziae j? Niczego si nie baa. - Jest ogromnym wem. Czego ma si ba? Joszua zmarszczy brwi. - Nie udawaj gupka, Biff. Ocaliy nas kobra i dziewczyna. Sam nie wiem co o tym myle. - A po co w ogle myle? To si po prostu zdarzyo. - Nic si nie zdarza bez woli Pana - odpar Joszua. - Ale nie zgadza si to z testamentem Mojesza. - Moe to nowy testament - mruknem. - Wcale nie udajesz, prawda? - powiedzia Joszua. - Naprawd jeste gupkiem. - Myl, e lubi ciebie bardziej ni mnie - owiadczyem. - Kobra? - No dobrze, jestem gupkiem. Nie wiem, czy teraz - kiedy przeyem ycie mczyzny, kiedy umarem - potrafi pisa o swojej dziecicej mioci. Ale kiedy wspominam j dzisiaj, wydaje si najpikniejszym blem, jakiego doznaem. Mio bez podania, bezwarunkowa, bez granic - czyste, promienne lnienie serca, ktre potrafio wywoa jednoczenie zawrt gowy, smutek i rado. Gdzie ono si podziao? Dlaczego, po wszystkich eksperymentach, Mdrcy nigdy nie prbowali zamkn tej czystoci w butelkach? Moe nie potrafili. Moe jest dla nas stracona od chwili, kiedy stajemy si istotami seksualnymi i adna magia nie potrafi jej przywrci. Moe pamitam to uczucie tylko dlatego, e tak wiele czasu powiciem, by zrozumie mio, jak Joszua czu dla wszystkich ludzi. Na Wschodzie uczyli nas, e wszelkie cierpienie bierze si z dzy, i ta kosmata bestia miaa mnie ciga przez cae ycie. Ale tego popoudnia - i jeszcze przez jaki czas pniej - doznaem aski. Nocami nie spaem, tylko leaem, suchajc oddechw moich braci, a oczyma duszy widziaem jej oczy niby bkitne pomienie w mroku. Cudowna tortura. Zastanawiam si teraz, czy przez Joszu cae jej ycie nie byo wanie takie. Maggie - bya najsilniejsza z nas wszystkich. Po cudzie wa Joszua i ja szukalimy pretekstw, eby przechodzi obok kuni, gdzie moglimy spotka Maggie. Kadego ranka wstawalimy wczenie i szlimy do Jzefa, proponujc, e pobiegniemy do kuni po gwodzie albo eby naprawi jakie narzdzie. Biedny Jzef przyjmowa to za dowd naszego entuzjazmu dla

ciesielstwa. - Moe, chopcy, wybralibycie si ze mn jutro do Seforis? - zaproponowa pewnego dnia, kiedy mczylimy go o przynoszenie gwodzi. - BifF, czy twj ojciec pozwoli ci zacz nauk ciesielstwa? Byem przeraony. W wieku dziesiciu lat chopiec powinien rozpocz nauk fachu swojego ojca, ale zosta mi jeszcze rok - to caa wieczno, kiedy ma si ich dziewi. - Ja... Ja wci si zastanawiam, co bd robi, kiedy dorosn - powiedziaem. Mj wasny ojciec dzie wczeniej zoy podobn ofert Jo-szui. - Wic nie zostaniesz kamieniarzem? - Mylaem, czy nie zosta wiejskim gupkiem, jeli tylko ojciec mi pozwoli. - Ma talent dany od Boga - wtrci Joszua. - Rozmawiaem ju z gupkiem Bartomiejem - dodaem. - Ma mnie nauczy, jak rzuca wasnym ajnem i jak zderza si gow ze cianami. Jzef spojrza na mnie gronie. - Chyba jestecie jeszcze za modzi. W przyszym roku. - Tak - zgodzi si Joszua. - W przyszym roku. Moemy ju i, Jzefie? Biff umwi si na lekcj z Bartomiejem. Jzef skin gow, a my wybieglimy, zanim zdy nam si narzuci z kolejnymi przejawami yczliwoci. Rzeczywicie zaprzyjanilimy si z gupkiem Bartomiejem. By brudny i czsto si lini, ale by te duy i w pewnym stopniu dawa ochron przed Akanem i jego zbirami. Bart spdza czas, ebrzc w pobliu rynku, gdzie kobiety przychodziy po wod ze studni. Niekiedy widywalimy tam Maggie, przechodzc z dzbanem na gowie. - Wiesz, niedugo bdziemy musieli uczy si fachu - stwierdzi Joszua. - I nie bd si z tob spotyka, kiedy zaczn pracowa z ojcem. - Rozejrzyj si, Joszua. Widzisz tu duo drzew? - Nie. - A te, ktre mamy, oliwkowe... S poskrcane, skate, wykrzywione. Zgadza si? - Tak. - Ale zostaniesz ciel, jak twj ojciec? - Jest na to dua szansa. - Jedno sowo, Josh: kamienie. - Kamienie? - Popatrz dookoa: kamienie, jak okiem sign. Galilea to tylko kamienie, ziemia i znowu

kamienie. Zosta kamieniarzem, jak mj ojciec. Moemy budowa miasta dla Rzymian. - Prawd mwic, mylaem raczej o zbawieniu ludzkoci. - Zapomnij o tych bzdurach, Josh. Mwi ci: tylko kamienie.

Anio nie chce mi zdradzi, co si stao z moimi przyjacimi, z dwunastoma, z Maggie... Mwi tylko, e ju nie yj i mam teraz spisa wasn wersj tej historii. Och, powtarza mi bezuyteczne anielskie anegdotki-jak to Gabriel znika kiedy na szedziesit lat i znaleli go na ziemi, ukrywajcego si w ciele czowieka nazwiskiem Miles Davis, albo jak Rafael wymkn si z nieba, by odwiedzi Szatana, i wrci z czym zwanym telefonem komrkowym. (Najwyraniej teraz w piekle wszyscy je maj). Oglda telewizj, a kiedy pokazuj trzsienie ziemi albo tornado, mwi Kiedy takim jednym zniszczyem miasto. Moje byo lepsze. Mam ju po dziurki w nosie tych bezsensownych anielskich plotek. Ale o moich czasach nie wiem nic prcz tego, co sam widziaem. A kiedy w telewizji wspominaj o Joszui, nazywajc go greck wersj imienia, Raziel zmienia kana, zanim zd cokolwiek zobaczy. Nigdy nie pi. Obserwuje mnie tylko, gapi si w telewizor i je. Nie wychodzi z pokoju. Dzisiaj, kiedy szukaem zapasowych rcznikw, otworzyem szuflad. Tam, pod plastikowym workiem na pranie, znalazem ksik. Biblia, gosi napis na okadce. Dziki niech bd Panu, e nie wyjem jej z szuflady, ale zajrzaem do niej, odwrcony do anioa plecami. S tam rozdziay, jakich nie pamitam z adnej znanej mi Biblii. Zobaczyem imiona Mateusza i Jana, zobaczyem Rzymian i Galatw - to ksika o moich czasach. - Co robisz? - zapyta anio. Zakryem Bibli i wsunem szuflad. 40 Szukam rcznikw. Musz si wykpa. Kpae si wczoraj. Czysto jest bardzo wana dla mojego ludu. Wiem o tym. Co, mylisz, e nie wiedziaem? Nie jeste raczej najjaniejsz aureol w zespole. No to si wykp. I trzymaj si z daleka od telewizora. Dlaczego nie przyniesiesz mi rcznikw? Zadzwoni do recepcji.

I tak zrobi. Jeli mam w ogle zajrze do tej ksiki, musz skoni anioa, eby wyszed z pokoju. Zdarzyo si, e w Jafii, bliniaczej wiosce Nazaretu, umara na ze powietrze matka jednego z kapanw w wityni. Kapani lewitw, albo saduceusze, wzbogacili si z danin skadanych wityni, wic wynajto aobnikw ze wszystkich okolicznych wiosek. Rodziny z Nazaretu ruszyy w drog do ssiedniego wzgrza na pogrzeb i po raz pierwszy Joszua i ja moglimy, idc, spdzi troch czasu z Maggie. -1 jak? - spytaa, nie patrzc na nas. - Bawilicie si ostatnio z jakimi wami? Czekalimy, a lew legnie obok baranka - odpar Joszua. - To druga cz proroctwa. Jakiego proroctwa? Mniejsza z tym - wtrciem. - We s dla chopcw. My jestemy ju prawie mczyznami. Zaczniemy pracowa po wicie Namiotw. W Seforis. Staraem si mwi jak wiatowiec. Na Maggie chyba nie robio to wraenia. I bdziesz si uczy na ciel? - zwrcia si do Joszuy. Bd wykonywa prac mojego ojca, w kocu. Tak. A ty? - spytaa mnie. Myl, czy nie zosta zawodowym aobnikiem. Przecie to nie moe by trudne. Szarpa si za wosy, zapiewa jedn 41 czy drug pie pogrzebow, a potem wolne przez reszt tygodnia. Jego ojciec jest kamieniarzem wyjani Joszua. By moe

obaj zaczniemy poznawa to rzemioso. Po moich naleganiach, ojciec zaproponowa, e przyjmie Jo-szu na ucznia, o ile Jzef si zgodzi. atwe. wa ze Albo W jego stadem, pasterzem zeszym stada. eby dodaem szybko. z Pasterstwo Kalielem, dwch jest eby musi Potrafi chyba pilno wyruszy dostrzec

tygodniu Prawo nie mwi, dopuci

poszedem e do

zawsze

obrzydliwoci.

obrzydliwo na pidziesit krokw. Maggie umiechna si. I powstrzymae jakie obrzydliwoci?

O tak. Broniem nas przed obrzydliwociami, kiedy Kaliel bawi si za krzakami ze swoj ulubion owc. Biff - odezwa si z powag Joszua. - To wanie bya ta obrzydliwo, do ktrej miae nie dopuci. -Tak. Oj... Co tam, myl, e bd wietnym aobnikiem. Maggie, znasz sowa jakich pieni pogrzebowych? Bd musia si ich nauczy. Myl, e kiedy dorosn - oznajmia Maggie - wrc do Magdali i zostan rybakiem na Jeziorze Galilejskim. Rozemiaem si. Nie bd guptasem. Jeste przecie dziewczyn. Nie moesz zosta rybakiem. Wanie e mog. Nie, nie moesz. Musisz wyj za m i mie synw. A przy okazji, jeste ju zarczona? Joszua rzek: - Pjd za mn, Maggie, a uczyni ci rybakiem wrd ludzi. Co to ma znaczy, u licha? zdziwia si. Naprawd?

Zapaem Joszu za tyl jego tuniki i zaczem odciga. 42 Pikna Nie zwracaj na ale niego uwagi. Jest szalony. Ma Josh, to po matce.

kobieta,

zwariowana.

Chodmy,

zapiewamy

pie aobn. Zaczem improwizowa co, co uwaaem za cakiem niez pie. ka w la-la. La-la-la, Bardzo nogi. nam Szkoda, wic si smutno, e twoja jeszcze kapanie jeste matka raz drogi, e nie karm co? twoja mat

wycigna ycie A

saduceuszem, bdzie zastanowi,

wierzysz robakw, Fa-la-la-la-

pozagrobowe, moe chciaby

-la-la-uaki-uaka. (Po aramejsku brzmiao to rewelacyjnie. Naprawd). Obaj jestecie wariaci.

Musimy i. aoba czeka. Na razie. Rybak wrd kobiet? - mrukn Joszua. Fa-la-la-la, nie masz czego paka, bya ju stara i po zbach ani znaku, la-la-la. No dalej, ludziska, przecie znacie sowa! - Josh - powiedziaem troch pniej. - Nie moesz mwi takich rzeczy, od ktrych cierpnie skra. Rybak wrd ludzi... Chcesz, eby faryzeusze ci ukamienowali? Na tym ci zaley? Wykonuj tylko prac mojego ojca. Poza tym Maggie jest naszym przyjacielem. Nikomu nie powtrzy. W kocu j odstraszysz. Nie, na pewno nie. Ona bdzie przy nas, Biff. Masz zamiar si z ni oeni? Nie wiem nawet, czy w ogle wolno mi si eni, Biff. Patrz. Dotarlimy na szczyt wzgrza przed Jafi i widzielimy ju tum aobnikw zgromadzonych wok wioski. Joszua wskazywa czerwony piropusz, wystajcy ponad gowami ludzi - piropusz na hemie rzymskiego centuriona. Centurion rozmawia z kapanem lewit, odzianym w biel i zoto, z siw brod sigajc 43 poniej pasa. Kiedy weszlimy do wioski, zauwaylimy jeszcze dwudziestu, moe trzydziestu onierzy obserwujcych tum. Co oni tu robi? Nie lubi, kiedy si gromadzimy - wyjani Joszua. Stan, by przyjrze si rzymskiemu dowdcy. - S tutaj, by dopilnowa, ebymy si nie zbuntowali. A dlaczego kapan z nim rozmawia? Saduceusz chce przekona Rzymianina, e nad nami panuje. Nie chciaby, eby w dzie pogrzebu jego matki doszo do masakry. Czyli troszczy si o nas... Troszczy si o siebie. Tylko o siebie. Nie powiniene opowiada takich rzeczy o kapanie ze wityni, Joszua. Pierwszy raz usyszaem, jak Joszua wystpuje przeciwko saduceuszom, i to mnie przerazio.

- Myl, e dzisiaj kapan si przekona, do kogo naprawd naley witynia. Nie cierpi, kiedy tak mwisz, Josh. Moe lepiej wrcimy do domu? Pamitasz tego martwego skowronka, ktrego znalelimy? Mam naprawd ze przeczucie. Joszua umiechn si do mnie. Widziaem zote plamki skrzce si w jego oczach. Zapiewaj swoj pie, Biff. Wydaje mi si, e twj piew

zrobi wraenie na Maggie. -Nie. Chyba z piset osb zebrao si przed grobem. Z przodu mczyni okryli gowy pasiastymi szalami i koysali si, pogreni w modach. Kobiety stany z tyu i jeli nie liczy zawodzenia wynajtych paczek, byo tak, jakby nie istniay. Usiowaem 44 wypatrzy gdzie Maggie, ale nie widziaem jej przez tum. Kiedy znw si odwrciem, Joszua przecisn si midzy mczyznami, do miejsca gdzie saduceusz sta przy ciele swej zmarej matki i czyta Tor ze zwoju. Kobiety owiny ciao w ptno i namaciy wonnymi olejkami. Kiedy przepchnem si do Joszuy, wyczuem drzewo sandaowe i jamin, zmieszane z odorem potu aobnikw. Josh patrzy na zwoki; w skupieniu mruy oczy. Dra, jakby dmuchn na niego zimny wiatr. Kapan skoczy czyta i zacz piewa. Doczyli do niego wynajci piewacy, ktrzy przybyli tutaj a ze wityni w Jeruzalem. Dobrze jest by bogatym, nie? szepnem do Joszui, sztur Naprawd tak mylisz?

chajc go okciem w ebra. Nie zwraca na mnie uwagi. Zacisn pici. ya wystpia mu na czoo, kiedy pomiennym spojrzeniem wpatrywa si w ciao kobiety. Poruszya si. Z pocztku jedynie drgna. Szarpna rk pod lnianym caunem. Myl, e nikt oprcz mnie tego nie zauway. - Nie, Joszua, przesta - szepnem. Obejrzaem si na Rzymian. Stali w picioosobowych grupkach w rnych punktach wok tumu aobnikw. Miny mieli znudzone, a donie wsparte na rkojeciach krtkich

mieczy. Zwoki znowu zadygotay. Martwa kobieta uniosa rk. W tumie rozlegy si sapnicia, krzykn jaki chopiec. Mczyni zaczli si cofa, a kobiety przesuwa do przodu, by zobaczy, co si dzieje. Joszua osun si na kolana i przycisn pici do skroni. Kapan piewa dalej. Trup usiad. piewacy zamilkli i w kocu kapan take si odwrci, by popatrze na zmar matk, ktra zsuna nogi z katafalku i wygldaa, jakby prbowaa wsta. Kapan zatoczy si do tyu, w tum; rozczapierzonymi palcami odgarnia powietrze sprzed twarzy, jak gdyby to jaki opar wywoywa t przeraajc wizj. Joszua koysa si na kolanach, a zy ciekay mu po policzkach. Trup wsta i - wci owinity caunem - obrci si, jakby si rozglda. Widziaem, e niektrzy Rzymianie dobyli mieczy. Obejrzaem si - centurion sta na wozie i dawa swoim ludziom sygnay, by zachowali spokj. I nagle zorientowaem si, e aobnicy si wycofali, a Joszua i ja pozostalimy sami na odkrytej przestrzeni. - Przesta natychmiast, Josh - szepnem, ale on nadal si koysa, skoncentrowany na trupie, ktry wykona pierwszy krok. Widok chodzcego trupa sparaliowa cay tum. Ale bylimy zbyt odseparowani, zbyt samotni ze zmar, i wiedziaem, e za kilka sekund kto zwrci uwag na klczcego na ziemi Joszu. Objem go rk za szyj i odcignem od trupa, w grup mczyzn, ktrzy wycofywali si, zawodzc gono. - Nic mu nie jest? - usyszaem nagle. Obok mnie staa Maggie. - Pom mi go std zabra. Maggie chwycia Josha pod rami, ja pod drugie, i razem pocignlimy go w ty. By sztywny jak kij i cigle wpatrywa si w trupa. Martwa kobieta sza w stron swego syna, kapana, ktry si cofa, wznoszc zwj niczym miecz. Oczy mia wielkie jak spodki. W kocu upada na ziemi, drgna kilka razy i znieruchomiaa. Josh opad bezwadnie w naszych ramionach. - Zabierzmy go std - powiedziaem do Maggie. Kiwna gow i pomoga mi odcign go za wz, z ktrego centurion wydawa rozkazy swoim ludziom. - Nie yje? - zapyta centurion.

Joszua mruga niepewnie, jakby wanie przebudzi si z gbokiego snu. - Nigdy nie ma pewnoci, prosz pana - odpowiedziaem. Centurion odchyli gow i zamia si gono. uskowa zbroja brzczaa od drenia ramion. By starszy od pozostaych onierzy, siwowosy, ale wyranie szczupy i silny. Zupenie si nie przejmowa przedstawieniem przy grobie. - Dobra odpowied, chopcze. Jak si nazywasz? - Biff, prosz pana. Lewi bar Alfeusz, zwany Biffem. Z Nazaretu. - A ja, Biffie, jestem Gajus Justus Gallicus, zastpca komendanta w Seforis. I sdz, e wy, ydzi, powinnicie rzeczywicie si upewni, czy wasi zmarli naprawd zmarli, zanim ich pochowacie. - Tak, prosz pana. - Ty, dziewczyno. Prawdziwa z ciebie licznotka. Jak ci na imi? Widziaem, e Maggie jest poruszona tym, e zwraca si do niej Rzymianin. - Jestem Maria z Magdali, prosz pana. Skrawkiem chusty otara Joszui czoo. - Pewnego dnia zamiesz komu serce, co, maleka? Maggie nie odpowiedziaa. Ale ja musiaem zdradzi jak reakcj na to pytanie, bo Justus znw si rozemia. - A moe ju zamaa, co, Biffie? - Taki mamy zwyczaj, prosz pana. Dlatego my, ydzi, grzebiemy nasze kobiety, kiedy jeszcze s ywe. To pozwala zaoszczdzi na zamanych sercach. Rzymianin zdj hem, przeczesa palcami krtkie wosy i strzepn z doni pot. - No dalej, przeniecie waszego przyjaciela do cienia. Jest za gorco dla tego chorego dzieciaka. Ju. Maggie i ja pomoglimy Joszui wsta i chcielimy go odprowadzi. Ale po zaledwie kilku krokach zatrzyma si i obejrza przez rami na Rzymianina. - Czy bdziecie zabija mj lud jeli poday za swoim Bogiem?! - zawoa. Trzepnem go w kark. - Josh, czy ty zwariowa?Justus zmruy oczy, z ktrych znikn umiech. - Cokolwiek ci mwi, mj chopcze, Rzym ma tylko dwie reguy: pa podatki i si nie buntuj. Przestrzegaj ich, a zachowasz ycie. Maggie szarpna Joszu do przodu. Umiechna si do Rzymianina. - Dzikujemy panu. Musimy go zabra ze soca. Potem zwrcia si do Josha: Czy jest co, co

powinnicie mi wytumaczy? To nie ja - powiedziaem. - To on. Nastpnego dnia po raz pierwszy spotkalimy anioa. Maria i Jzef powiedzieli, e Joszua wyszed z domu o wicie i od tego czasu si nie pokaza. Wczyem si po wiosce przez cay poranek, szukajc go, ale z nadziej, e spotkam Maggie. Na rynku wszyscy mwili o chodzcej martwej kobiecie, ale moich przyjaci nie zauwayem. W poudnie matka kazaa mi przypilnowa modszych braci, gdy sama z innymi kobietami sza do pracy w winnicy. Wrcia zmierzchu, pachnca potem i sodkim winem, ze stopami fioletowymi od deptania gron w toczni. Wolny, pobiegem na szczyt wzgrza, sprawdzajc nasze ulubione miejsca zabaw, a w kocu znalazem Joszu na kolanach w oliwnym gaju; modli si, koyszc w przd i w ty. By zlany potem i przestraszyem si, e ma gorczk. Dziwne, ale nigdy nie przejmowaem si tak wasnymi brami; Joszua jednak budzi we mnie natchnion przez Boga trosk. Patrzyem i czekaem, a kiedy przesta si buja i usiad, eby odpocz, chrzknem, eby da mu zna o swojej obecnoci. - Moe powiniene jeszcze troch powiczy z jaszczurkami? - Nie udao mi si. Zawiodem mojego ojca. - Powiedzia ci to czy po prostu wiesz? Zastanawia si chwil, zrobi gest, jakby chcia odgarn z czoa wosy, przypomnia sobie, e teraz nosi je krtkie, i opuci donie na kolana.- Prosiem o przewodnictwo, ale nie dostaem odpowiedzi. Czuj, e powinienem co zrobi, ale nie wiem co. I nie wiem jak. - No, nie przejmuj si tak. Kapan by chyba zaskoczony. Ja byem na pewno. I Maggie te. Ludzie bd o tym gada miesicami. - Ale ja chciaem, eby ta kobieta znw ya. Chodzia midzy nami. Zawiadczya o cudzie. - Wiesz, jest napisane, e dwa z trzech to cakiem niele. - Gdzie to jest napisane? - Dalmacjanie, rozdzia dziewity, wiersz sidmy, o ile pamitam. To niewane, przecie nikt nie mgby zrobi tego, co ty. Joszua skin gow. - Co mwi ludzie? - Uwaaj, e to co, czego kobiety uyy do namaszczania zwok. Jeszcze przez dwa dni maj si oczyszcza, wic nie da si ich zapyta.

- Czyli nie wiedz, e to ja? - Mam nadziej, e nie. Joszua, czy nie rozumiesz, e nie moesz przy ludziach robi takich rzeczy? Nie s na to gotowi. - Ale wikszo chce tego. Przez cay czas opowiadaj o Mesjaszu, ktry przyjdzie nas wybawi. Czy nie powinienem im pokaza, e przyszedem? Co mona na to powiedzie? Mia racj; pamitaem, e zawsze si mwio o przybyciu Mesjasza, o nadejciu Krlestwa Boego, o wyzwoleniu naszego ludu spod wadzy Rzymian. W grach roio si od rnych frakcji zelotw, ktrzy walczyli z Rzymianami, w nadziei e doprowadz do zmiany. Zostalimy wybrani przez Boga, bogosawieni i karani jak nikt inny na tej ziemi. Kiedy mwili ydzi, Bg sucha. Teraz nadesza Jego kolej, by przemwi. A mj najlepszy przyjaciel najwyraniej mia by Jego rzecznikiem. Ale w tej chwili zwyczajnie w to nie wierzyem. Mimo tego, co widziaem, Joszua by moim kumplem, nie Mesjaszem. - Jestem prawie pewny, e Mesjasz powinien nosi brod - stwierdziem. - Czyli to jeszcze nie czas? To chciae powiedzie? - Susznie, Josh, przecie bym wiedzia, cho ty nie wiesz... Bg przysa do mnie posaca i powiedzia: A przy okazji, przeka Joszui, eby zaczeka z wyprowadzaniem mojego ludu z niewoli, dopki nie zacznie si goli. - To mogo si zdarzy. - Nie mnie pytaj, ale Boga. - To wanie robiem, ale On nie odpowiada. W oliwnym gaju z kad chwil robio si ciemniej i ledwie ju widziaem bysk oczy Joszuy, kiedy nagle wok nas zapanowaa jasno jak w dzie. Unielimy gowy i zobaczylimy straszliwego Raziela, ktry opuszcza si ku nam znad drzew. Oczywicie wtedy nie wiedziaem, e to straszliwy Raziel - byem zwyczajnie przeraony. Anio gorza nad nami jak gwiazda, a rysy mia tak doskonae, e w porwnaniu z nim blada nawet uroda mojej ukochanej Maggie. Joszua ukry twarz w doniach i skuli si pod oliwkowym drzewem. Myl, e zjawiska nadprzyrodzone zaskakiway go bardziej ni mnie. Ja tylko gapiem si z rozdziawionymi ustami, jak wiejski gupek. - Nie bjcie si! Oto zwiastuj wam rado wielk, ktra bdzie udziaem caego narodu: dzi w miecie Dawida narodzi si wam Zbawiciel, ktrym jest Mesjasz, Pan. Anio zawis na chwil nieruchomo, czekajc, a zrozumiemy wiadomo.

Joszua odsoni twarz i zaryzykowa spojrzenie. - I co? - zapyta anio. Przetrawienie znaczenia tych sw zajo mi sekund. Czekaem, a Joszua co powie, ale on tylko wznis twarz ku niebu i zdawao si, e kpie si w wiatoci, z gupawym umiechem na twarzy. W kocu wskazaem na Josha kciukiem. - On si urodzi w miecie Dawida - oznajmiem. - Naprawd? - zdziwi si anio. - Tak. - Jego matka ma na imi Maria? - Tak. - Jest dziewic? - W tej chwili on ma ju czwrk rodzestwa, ale kiedy tak. Anio rozejrza si niespokojnie, jakby oczekiwa, e lada chwila pojawi si hufce niebieskie. - Ile masz lat, chopczyku? Joszua patrzy tylko z umiechem. - Dziesi - odpowiedziaem. Anio odchrzkn i przez chwil krci si nerwowo, przy okazji opadajc o kilka stp niej. - No to mam powane kopoty. Zatrzymaem si po drodze, eby pogada chwil z Michaem, on mia karty... Wiedziaem, e mino troch czasu, ale... - Zwrci si do Joszuy. Chopczyku, w obie? Joszua nie odpowiada. - Tak twierdzi jego mama - powiedziaem. - Czy on jest opniony w rozwoju? - Myl, e jeste jego pierwszym anioem. Chyba zrobie na nim wraenie. - A co z tob? - Ja bd mia kopoty, bo spni si godzin na kolacj. - Rozumiem, co masz na myli. Lepiej wrc do siebie i wszystko sprawdz. A gdyby spotka jakich pasterzy, trzymajcych stra nocn nad swoj trzod, powiedz im moe... no, powiedz... e w pewnym momencie, prawdopodobnie jakie, no... dziesi lat temu, narodzi si Zbawiciel. Moesz to dla mnie zrobi? - Pewnie. urodzie si w stajence? Owinity w pieluszki leae

- Oki-doki. Chwaa Bogu na wysokociach, a na Ziemi pokj ludziom Jego upodobania. - I tobie wzajemnie. - Dziki. Cze. I rwnie szybko, jak si pojawi, anio odlecia niczym gwiazda spadajca w gr, a w gaju oliwnym znowu zapad mrok. Ledwie rozrniaem twarz Joszuy, kiedy zwrci j ku mnie. - No i sam widzisz - powiedziaem. - Masz jeszcze jakie pytania? Przypuszczam, e kady chopiec si zastanawia, kim zostanie, kiedy doronie. Przypuszczam, e wielu obserwuje, jak ich rwienicy dokonuj wielkich czynw, i myli Czy ja te bybym do tego zdolny?. Dla mnie fakt, e mj najlepszy przyjaciel jest Mesjaszem, a ja bd y i umr jako kamieniarz, by brzemieniem zbyt cikim dla dziesiciolatka. Rankiem po spotkaniu z anioem poszedem na plac i usiadem z Bartomiejem, wioskowym gupkiem. Miaem nadziej, e Maggie przyjdzie do studni. Jeli ju mam zosta kamieniarzem, to mog przynajmniej zyska mio czarujcej kobiety. W owych czasach zaczynalimy si uczy zawodu w wieku dziesiciu lat, w trzynastym roku otrzymywalimy szale modlitewne i filakterie, co oznaczao wejcie w wiek mski. Wkrtce potem powinnimy si zarczy, a w czternastym roku ycia oeni i zaoy rodzin. Widzicie zatem, e nie byem wcale za mody, by myle o polubieniu Maggie (a zawsze mgbym zachowa opcj rezerwow lubu z matk Joszuy, kiedy umrze Jzef). Kobiety przybyway i odchodziy, nabieray wody albo pray ubrania, a kiedy soce wznioso si wyej i rynek opustosza, Bartomiej usiad w cieniu wystrzpionej palmy daktylowej i duba w nosie. Maggie si nie pojawia. Zabawne, jak atwo pka serce... Zawsze miaem do tego talent. - Czemu paczesz? - zapyta Bartomiej. By wikszy od wszystkich mczyzn w wiosce, wosy i brod nosi dugie i spltane, a ty kurz, jaki pokrywa go od stp do gowy, nadawa mu wygld niezwykle gupiego lwa. Tunik mia poszarpan i chodzi boso. Jedynym jego majtkiem bya drewniana misa, z ktrej jada i wylizywa do czysta. y na asce wioski, a take zbierajc ziarno z pl (zawsze na polach pozostawiano troch ziarna dla ubogich - tak nakazuje Prawo). Nie miaem pojcia, ile ma lat. Cae dnie spdza na rynku, bawi si z wiejskimi psami, chichota albo drapa si w kroczu. Kiedy mijay go kobiety, wystawia jzyk i mwi Be. Moja matka twierdzia, e ma umys dziecka. Mylia si jak zwykle. Pooy mi na ramieniu swoj wielk ap i pogadzi, pozostawiajc na koszuli te kko sympatii.

- Czemu paczesz? - zapyta ponownie. - Jestem smutny. Nie zrozumiesz. Bartomiej rozejrza si, a kiedy by pewien, e jestemy na rynku sami - nie liczc jego psich kolegw - powiedzia: - Za duo mylisz. Mylenie nie da ci nic prcz cierpienia. yj w prostocie. - Co? To bya najbardziej spjna wypowied, jak od niego w yciu syszaem. - Widziae kiedy, ebym ja paka? Nie mam niczego, wic nie jestem niewolnikiem niczego. Nie mam nic do roboty, wic nic nie czyni mnie swym niewolnikiem. - Co ty moesz wiedzie? - burknem. - yjesz w brudzie. Jeste nieczysty! Nic nie robisz. Ja musz w przyszym tygodniu rozpocz prac i pracowa do koca ycia, dopki nie umr ze zamanym karkiem. Dziewczyna, ktrej pragn, kocha mojego najlepszego przyjaciela, a on jest Mesjaszem. Ja jestem nikim, a ty... ty... ty jeste gupkiem. - Nie, nie jestem. Jestem Grekiem. Cynikiem. Odwrciem si i po raz pierwszy naprawd na niego spojrzaem. Jego oczy, zwykle mtne jak boto, byszczay teraz niby czarne klejnoty na zapylonej pustyni twarzy. - Co to jest cynik? - Filozof. Jestem studentem Diogenesa. Syszae o Diogenesie? - Nie, ale czego mg ci nauczy? Twoi jedyni przyjaciele to psy. - Diogenes w biay dzie chodzi z lampk po Atenach, owietla przechodniom twarze i mwi, e szuka uczciwego czowieka. - Czyli by takim prorokiem dla gupkw? - Nie, nie, nie. - Bart chwyci maego teriera i gestykulowa nim, akcentujc sowa. - Wszyscy oni byli ogupieni przez wasn kultur. Diogenes naucza, e wszelkie sztucznoci wspczesnego ycia s faszem, e czowiek powinien y w prostocie, pod goym niebem, niczego ze sob nie nosi, nie tworzy adnej sztuki, poezji, nie wyznawa religii... - Jak pies. - Tak! - Bart zatoczy terierem krg w powietrzu. - Dokadnie! Piesek wykrzywi si, jakby chcia zwymiotowa po tej karuzeli. Bart postawi go na ziemi, a on odbieg chwiejnie. ycie bez zmartwie... W owej chwili brzmiao to wspaniale. To znaczy, pewnie, nie chciabym y w brudzie, uwaany przez innych za szaleca, jak Bartomiej,

ale psie ycie naprawd nie wydawao si takie ze. Przez tyle lat gupek ukrywa gbok mdro. - Prbuj si nauczy liza wasne genitalia - oznajmi Bart. Moe jednak nie... - Musz i szuka Joszuy. - Wiesz, e on jest Mesjaszem, prawda? - Czekaj chwil... Przecie nie jeste ydem. Nie wierzysz w adn religi. - Psy mi powiedziay, e jest Mesjaszem. Im wierz. Powiedz Joszui, e im wierz. - Psy ci powiedziay? - To ydowskie psy. - No tak... Daj mi zna, jak ci idzie z tym lizaniem. - Szalom. Kto by pomyla, e Joszua znajdzie swojego pierwszego apostoa w brudzie, midzy psami w Nazarecie? Be. Joszu znalazem w synagodze. Sucha, jak faryzeusz naucza Prawa. Przeszedem midzy siedzcymi na pododze chopcami i szepnem mu do ucha: - Bartomiej mwi, e wie, e jeste Mesjaszem. - Ten gupek? A spytae go, od kiedy wie? - Mwi, e wiejskie psy mu powiedziay. - Nie przyszoby mi do gowy, eby pyta psy. - Mwi, e powinnimy y w prostocie, jak psy, bez niczego i bez sztucznoci, cokolwiek to znaczy. - Bartomiej tak powiedzia? Brzmi jak esseczyk. Jest o wiele mdrzejszy, ni si zdaje. - Prbuje si nauczy liza wasne genitalia. - Jestem pewien, e w Prawie jest co, co tego zakazuje. Zapytam rabbiego. - Nie jestem pewien, czy chciaby rozmawia o tym z faryzeuszem. - Powiedziae swojemu ojcu o aniele? - Nie. - To dobrze. Rozmawiaem z Jzefem, pozwoli mi uczy si razem z tob na kamieniarza. Nie chc, eby twj ojciec zmieni zdanie co do mojej nauki. Anio chybaby go wystraszy. Joszua po raz pierwszy spojrza na mnie, odwracajc wzrok do faryzeusza, ktry mwi monotonnie po hebrajsku. - Pakae? - Ja? Nie. To od smrodu Barta oczy zaczy mi zawi.

- Joszua pooy mi do na czole, a cay smutek i niepokj tak jakby spyny ze mnie w jednej chwili. Umiechn si. - Lepiej? - Jestem zazdrosny o ciebie i Maggie. - To moe zaszkodzi szyi. - Co? - Lizanie w