You are on page 1of 23

Andrzej Radomski Lublin

Czy jest moliwa historyczna interpretacja tekstw rdowych?

I
Czasy nowoytne (szczeglnie wiek XVII ) uwaa si za przeomowe dla praktyki naukowej. Uzyskaa ona wwczas ostatecznie swoist autonomi. Pojawiy si wyspecjalizowane orodki naukowe, zaczy powstawa akademie i towarzystwa naukowe wspierane i sponsorowane przez pastwo. Najwikszy jednak przeom dokona si wrd samych uczonych, ktrzy wanie w tej epoce sformuowali podstawy, wartoci, metody i wzorce, ktre miay nastpnie sta si fundamentem funkcjonowania tej sfery ludzkiej dziaalnoci. Polemizujc z Kocioem i teologi z wizj wiata i sposobami jego poznawania, ktre tam sformuowano, uczeni wypracowali wasne metody i wasn wizj rzeczywistoci, ktr zaczto (i to z dobrym skutkiem) przeciwstawia tej o proweniencji religijnej. Tym co miao charakteryzowa nowoytnego uczonego byy metody oparte na dowiadczeniu rnie zreszt pojmowanego, w zalenoci od dyscypliny. Dziedzina wiedzy chcca uchodzi za naukow winna zatem by oparta na empirii. Tylko bowiem metody empiryczne mogy da kontakt z rzeczywistoci: przyrodnicz, spoeczn czy historyczn istniejc niezalenie od podmiotu poznajcego. Uksztatowaa si zatem swoista triada: przedmiot poznania, podmiot poznajcy i zbir metod naukowych, za pomoc ktrych mona byo pozna wiat, da prawdziw i realistyczn wiedz o nim.

Ponadto, podmiot poznajcy (uczony) winien by krytyczny i obiektywny w poznawaniu wiata. Winien unika dogmatw, przesdw i niezweryfikowanych sdw, ktre to przymioty przypisywano najczciej religijnym spekulacjom, ludowej mdroci i wiedzy potocznej. W XVII stuleciu uksztatowaa si zatem specyficzna ponadpastwowa wsplnota uczonych (republique des lettres), ktrzy mieli wznie si ponad partykularyzmy pastwowe, religijne czy stanowe i dy do formuowania niezalenych, prawdziwych sdw opartych na nowych podstawach i metodach. Podobne procesy zaczy nastpowa (cho z pewnym opnieniem) take na gruncie historiografii. Ta jedna z najstarszych dyscyplin ludzkich, do czasw nowoytnych odznaczaa si swoistym pragmatyzmem (produkowanie wiedzy na uytek wadcw) apologetyzmem (wychwalenie danej dynastii, rodu czy mecenasw), zaangaowanie na rzecz tej czy innej religii (np. w spory protestantw z katolikami) czy suenie szeroko rozumianej rozrywce. Szeroko rozpowszechniony by pogld, e historiografia jest gatunkiem literackim, ktrego n aczelnym zadaniem jest dostarczanie nauk moralnych1. W zmienionej nowoytnej sytuacji take Clio zacza si reformowa. rde tego procesu mona si doszukiwa w polemikach midzy protestantami a katolikami. Uczestnicy owych sporw musieli take odwoywa si do przeszoci, a jednym z argumentw w dyskusjach byo podwaanie autentycznoci dokumentw, ktrymi posugiwaa si strona przeciwna. Tote kwestia autentycznoci rde zacza odgrywa niepoledni rol. Podobne tendencje (jeli chodzi o rda) mona byo zaobserwowa wrd przedstawicieli wieckiej ju szkoy, jak stanowi tzw. nurt erudycyjno-krytyczny.

Krzysztof Pomian: Przeszo jako przedmiot wiedzy, Fundacja Aletheia, W -wa, 1992, s. 197

Jednake dopiero w drugiej poowie XVII wieku fala zmian w caej praktyce naukowej porwaa w swych nurcie take historiografi. Przede wszystkim historia miaa sta si dyscyplina obiektywn. Znaczyo to, e historyk winien: zlaicyzowa cakowicie swoje mylenie by nie angaowa si w sprawy przeciwstawiajce sobie rne wyznania, lecz patrzy na dzieje z punktu widzenia caego spoeczestwa2. Byo to o tyle istotne, e historyk mia przesta pisa! a zacz bada! Badanie miao polega na ustalaniu faktw, ktre kiedy rzeczywicie miay miejsce. Chodzio zatem o dostarczenie wiedzy prawdziwej o faktach. Niezbdnym do tego warunkiem byo zachowanie postawy obiektywnej. Ale nie by to warunek wystarczajcy. Historiografia chcc by nauk musiaa zgodnie z wczesnymi tendencjami opiera si na materiale (danych) empirycznym. Tylko dane zdobyte na drodze dowiadczenia mogy by wiarygodne i wej w skad gmachu wiedzy ludzkiej budowanego przez naukowcw rnych dziedzin (kumulatywizm). Tym co zapewniao empiryczne alibi dla historiografii byy rda (a wrd nich dokumenty zwaszcza), za pomoc ktrych (uwaano) mona byo wejrze w rzeczywisto, ktra bezpowrotnie przemina. Tote zaczto uwanie przyglda si kwestii wiarygodnoci rde (dokumentw). Dlatego gwatownie zacza rozwija si dyplomatyka, a potem: numizmatyka, sfragistyka i inne, ktre cznie skadaj si na tzw. nauki pomocnicze historii. Przeomem w tym wzgldzie okazaa si praca Mabillona: De Re Diplomatica Libri sex (1681), ktrej: kapitalne znaczenie [...] polegao przede wszystkim na tym, e ksika ta dostarczaa skodyfikowanego

Tame, s. 214

systemu dyrektyw postpowania, majcych obowizywa przy badaniu dokumentw okrelonego typu, pochodzcych z okrelonej epoki"3. Zarysowany przed momentem przeom, jaki nastpi w nowoytnej historiografii zosta jeszcze wzmocniony XIX wieczn ide historyzmu nakazujcego min. badanie epok w ich swoistoci, albo (jak mawiano) w ich terminach. Wyrazem tego bya chociaby synna rankowska formua: jak to rzeczywicie byo. Tego typu nowe oblicze historiografii wymagao te odmiennego podejcia do rde. rda miay nie tylko dawa wgld do przeszoci, ale musiay te dostarcza realistycznej i prawdziwej wiedzy o przeszoci. Aby ten program mg si zici niezbdnym warunkiem staa si: historyczna interpretacja wszelakich rde. Z metodologicznego punktu widzenia historyczna interpretacja rde polega min. na ujmowaniu ich z tzw. wspczynnikiem humanistycznym. Jest to zwizane z tym, e: Najistotniejsz, ogln cech przedmiotw i faktw badanych przez humanist, jest wanie to, e s one czyje, czyli e istniej w dziaaniu i dowiadczeniu pewnych ludzi i posiadaj te waciwoci, ktre im owi dziaajcy i dowiadczajcy ludzie nadaj w swych czynnociach i doznaniach. T zasadnicz cech nazywamy wspczynnikiem humanistycznym przedmiotw i faktw, ktre humanista bada. Gdybymy wspczynnik humanistyczny usunli z jakiejkolwiek dziedziny, badanej przez nauk humanistyczn, dziedzina ta przestaa by istnie dla danej nauki"4. Tak wic mamy ide: wiata jako tekstu, ktry musimy zrozumie w jego wasnych terminach i znaczeniach. Historycy w swych codziennych badaniach staraj si ustali czy zrekonstruowa mentalite danej epoki, wizj wiata charakterystyczn dla jakich okresw, pogldy, wierzenia nie mwic ju o rnych faktach politycznych, gospodarczych czy spoecznych.

Tame, s. 266

Nic zatem dziwnego, e aby sprosta owym zadaniom szeroko rozwina si sztuka interpretacji zwana hermeneutyk. Wyrosa ona z bada tekstw religijnych i prawniczych, a w wieku XIX zyskaa uniwersalne znaczenie i zastosowanie jako sztuka interpretacji wszelakich tekstw. Pierwotnie celem hermeneutyki byo wypracowanie procedur interpretacji, za pomoc ktrej mona by (jak mawia Schleiermacher): rozumie lepiej autora ni on sam siebie rozumia. Ponadto ustalenie jak tekst by rozumiany w tym kontekcie historycznym, w ktrym powsta, co znaczy dla wczesnych ludzi: Kiedy my czytamy tekst pierwszy raz odbywa to si w ramach naszego dowiadczenia [...] Krtko, pierwsz i najbardziej naturaln interpretacj jest jakie to ma znaczenie dla nas, tu i teraz, w kontekcie naszego teraniejszego momentu ycia [...] Ona idzie dalej szukajc drugiej interpretacji. Ona pyta historycznego dokumentu (albo innych reliktw z przeszoci) jakie znaczenie ma on dla osoby lub osb, ktre go wyprodukoway i dla jej wspczesnych. My uwaamy te prawdy, e s oczywiste same przez si, napisa Tomasz Jefferson, waciciel niewolnikw, e wszyscy ludzie zostali stworzeni rwnymi... Wyzwoli on zatem swoich wasnych niewolnikw? Czy oni oczekiwali, e Jefferson da im wolno? Byoby zbyt prostym obwoa Jeffersona kamc albo hipokryt. Lepiej jest zapyta co tamte sowa znaczyy dla ludzi w 1776 roku. I co znaczyy dla kobiet5. Dla mediewisty jest spraw oczywist, pisze Henryk Samsonowicz, znane woskie powiedzenie: tradittore tarduttore, gosi, e przekad z jednego jzyka na drugi stanowi zdrad treci przekazywanych. aciskie civitas moe by diecezj, gmin, pastwem, ziemi, wreszcie miastem; iudex sdzi, zarzdc; status stanem prawnym, stanem faktycznym. Nie chodzi w nich o wierne tumaczenie, ale i o trafne ujcie znaczenia

Florian Znaniecki: Narzdzie rozumienia: wspczynnik humanistyczny, w: Wiedza o kulturze ( cz. 1) , pod. red. Andrzeja Mencwela, W-wa, 2000, s. 561 5 Michael Stanford: A Companion to the Study of History, Oxford, Cambridge, 1994, s. 156

terminw6. I dalej: Co oznacza episcopus traditor u Gala, jak tumaczy mamy termin civitas w X wieku, a jak w XIII wieku?7. Tak wic, z jednej strony, mamy tekstualny wiat, a z drugiej, zachowane do dnia dzisiejszego teksty, ktre mamy odnie do owego tekstualnego wiata (i to tak), aby sta si on dla nas zrozumiay, abymy mogli wejrze do jego wntrza. Interpretacja tekstw rdowych musi zatem mie charakter historyczny aby moga odda prawd i realia przeszoci.

II Badacze stojcy na wyuszczonym powyej stanowisku s wic przekonani, e moliwa jest historyczna interpretacja tekstw rdowych. Oto cytat prezentujcy typowe stanowisko w tym wzgldzie: Naley zwrci uwag, e jakkolwiek historyk nie obcuje bezporednio z faktem z przeszoci, to jednak ma do dyspozycji rodki, pozwalajce mu na weryfikacj (sprawdzenie prawdziwoci) faktw dziejowych w sposb dokadny i cisy. Tym samym potwierdza si suszno przyporzdkowania historii do nauk empirycznych, czyli opartych na dowiadczeniu. Dowiadczenie historyczne jest jednak szczeglnego rodzaju. Niemono bezporedniego kontaktu z faktami i zjawiskami stanowicymi waciwy przedmiot jego badania zastpuje historyk kontaktem z pozostaociami po tych faktach i wydarzeniach [...] Wszystkie te i inne lady i pozostaoci dziaalnoci ludzkiej nazywamy rdami historycznymi8. rda historyczne (w opinii wielu tradycyjnych metodologw i duej czci historykw) s wic tym elementem, ktry zapewnia kontakt z minion rzeczywistoci, umoliwiaj zdobywanie wiedzy o niej oraz umoliwiaj
6 7

Henryk Samsonowicz: O historii prawdziwej, Novus Orbis, 1997, s. 15 Tame, s. 21

weryfikacj sdw o faktach i procesach historycznych. Zapewniaj dziki temu rwnie naukowo sdw wydawanych przez historiografii. W tym fragmencie zostan ukazane najczciej spotykane opinie na temat rde i ich moliwoci poznawczych, ktre s uwaane za tradycyjne (przez dzisiejsz myl metodologiczn), a ktre szeroko jeszcze s podzielane przez znaczn cz historykw (cho, jak pokaza ostatni cytat, nie tylko). Wrd tradycyjnych opinii na temat rde da si wyrni dwie zasadnicze grupy stanowisk. W ramach pierwszego (nieco starszego bo o proweniencji jeszcze pozytywistycznej) uwaa si, e rda s wiadectwem, ladem czy reprezentacj, ktry odbija przeszo, mwi samo za siebie, zawiera relacje o wydarzeniach, albo jest po prostu zbiorem faktw. W ramach tego stanowiska sdzono (sdzi si), e rda docieraj, odnosz si czy daj wgld do obiektywnie istniejcych faktw, procesw, praw albo prawidowoci czy tendencji dziejowych. Bardziej krytyczne nastawieni historycy wol jednake mwi, e rda nie odbijaj przeszoci ani te nie s zbiorem faktw, lecz zawieraj raczej informacje, wiedz o tych faktach czy procesach wyraon wprost albo zawieraj oznaki, symptomy czy lady czego co wczeniej zaszo. To dopiero historyk, zadajc odpowiednie pytania, potrafi dotrze do interesujcych go wydarze czy faktw, inaczej: zrekonstruowa, odtworzy je. W szczeglnoci moe te kreowa nowe informacje np. z dokumentu prawnego moe co wnosi o kulturze danej epoki i dziki temu odkrywa nowe nieznane do tej pory fakty. W tym wypadku dokonuje si zazwyczaj rozrnienia na tzw. fakt historyczny albo dziejowy (istniejcy obiektywnie) i historiograficzny czy naukowy bdcy efektem pracy historyka, ktry jest relacj o tyme fakcie historycznym (nie zachodzi wszake tu jaki izomorfizm co najwyej prawdziwo przybliona bd prawda czstkowa). Oto konkretne przykady takiego wanie podejcia do rde historycznych: 1):rdem historycznym nazwiemy wszelkie pozostaoci psychofizyczne i
8

Tame, s. 9

spoeczne, ktre bdc wytworem pracy ludzkiej, a zarazem uczestniczc w rozwoju ycia spoecznego nabieraj przez to zdolnoci odbijania tego rozwoju9, 2)rdo historyczne jest to wszelki lad istnienia, czy dziaania ludzkiego w przeszoci, innymi sowy: wszelki lad po fakcie dziejowym, sucym do poznania, do rekonstrukcji tego faktu10, 3) rdo jest wiadectwem, relacj o fakcie badanym i samodzielnym faktem spoecznym. Za jego pomoc docieramy do faktu historycznego11. XX-wieczna historiografia coraz wiksz wag przywizywaa do badania nie faktw, procesw czy tendencji tylko raczej tego jak owe fakty bd procesy (polityczne, spoeczne czy kulturalne) s pojmowane i postrzegane przez jednostki (zarwno te wybitne i te zwyke, z przysowiowej ulicy) grypy, stany, klasy, a nawet cae spoeczestwa. Jednym sowem chodzio o poznanie: jak wiat i inni ludzie jawi si, przedstawia si w wiadomoci jednostkowej i spoecznej w danej epoce? Nie bada si tutaj rzeczywistoci samej (niezalenie od tego jaka ona jest) tylko jak jest ona wyobraona, postrzegana, interpretowana i tworzona przez ludzi w ich codziennym bytowaniu. Historycy dcy do badania tego typu zagadnie s przekonani, e rda historyczne pozwalaj na dotarcie, odtworzenie, przeniknicie do jednostkowej i/lub spoecznej wiadomoci (czasem kultury rozumianej np.: jako zesp form wiadomoci spoecznej). rda, w ich mniemaniu, pozwalaj dociera do ludzkich myli, intencji, planw, wartoci, psychiki i mentalnoci, wierze, pogldw, odniesie do rnych wydarze i zjawisk czy wizji wiata i czowieka. W tym wypadku rda te mog odbija ludzk wiadomo, reprezentowa j bd by jej wiadectwem. Historyk moe take kreowa informacje o czowieku zadajc rdu odpowiednie pytania.
9

Gerard Labuda: Prba nowej systematyki i nowej interpretacji rde historycznych, w: Studia rdoznawcze, t. 1, W-wa, 1975, 22 10 Stanisaw Kociakowski: Historyka, Londyn, 1954, s. 22 11 Celina Bobiska: Historyk fakt metoda, Ksika i Wiedza, W -wa, 1964, s. 59-60

W tym ostatnim przypadku rdo bdzie pojmowane raczej jako zbir potencjalnych informacji w zalenoci od potrzeb i zainteresowa historykw i ich umiejtnoci wydobycia czy te raczej wykreowania wiedzy. I to jest wanie druga grupa stanowisk w pojmowaniu rde historycznych. A oto jej konkretne przejawy: 1)rdem historycznym nazywa si utrwalony i zachowany lad myli, dziaania lub najoglniej ycia ludzkiego12, 2)rda historyczne to utrwalone i zachowane lady myli, dziaa, ycia czowieka oraz jego rodowiska, ktre umoliwiaj odtworzenie interesujcych przejaww ycia spoecznego w przeszoci13, 3) rda nie mwi same za siebie i nigdy nie mwiy. Mwi za innych, ktrzy odeszli na zawsze [...] By dotrze do odmiennych sposobw mylenia, odmiennych mentalites, naley ostronie postpowa z materiaem rdowym. Moe to wymaga, jak ju wspomniaem, czytania tekstw niezgodnie z zamysami ich autorw, w poszukiwaniu znacze, ktrych oni sami nigdy nie brali pod uwag14. rda historyczne nie tylko su do zdobywania informacji. Peni te i inne funkcje. Reprezentatywn w tym wzgldzie moe by nastpujca wypowied: Wyrniamy kilka zasadniczych etapw pracy historyka. Punktem wyjcia jest zawsze prba refleksji i okrelenia tematu naszych zainteresowa. Temat ten w miar oczytania w opracowaniach i rdach bdzie si stale rozszerza [...] Zadaniem wstpnym jest zebranie wszelkiego typu rde i opracowa odnoszcych si do okrelonego tematu. Zebrane rda poddajemy krytyce [...] Krytyka prowadzi do ustalenia wiarygodnoci i szeroko pojtej aspektowoci faktw zawartych w rdach. Z wielk ostronoci musimy dalej przechodzi od rzeczywistoci rdowej, nawietlonej nam przez same rdo, do waciwej rzeczywistoci historycznej. Rzeczywisto t poddajemy najpierw moliwie wszechstronnej
12 13

Marceli Handelsman: Historyka, W-wa, 1928, s. 44 Tadeusz Buksiski, Zasady i metody interpretacji tekstw rdowych, Pozna, UAM, 1991, s. 12

analizie rozpatrujc jej rnorodne skadniki w oparciu powtrzmy raz jeszcze o moliwie rne typy rde i stosujc rne metody, a dopiero pniej przechodzimy do syntezy [...]15. Jak wic widzimy (z tego cytatu): 1) rda historyczne nie tylko umoliwiaj dostp do dziejw, 2) nie tylko zawieraj fakty, ale take: 3) maj decydujcy wpyw na ustalenie przedmiotu badania rzeczywisto zawarta w rdach okrela co ma by przedmiotem poznania, 4) su weryfikacji wiedzy tworzonej przez historyka mog one potwierdza sdy historyka o przeszoci bd je obala. Zgodnie bowiem z doktryn empiryzmu (a ta zdaje si by powszechnie respektowana wrd historykw) to dowiadczenie: cilej, dane rdowe pochodzce z dowiadczenia maj gos decydujcy w procesie uzasadniania s zwykle nie odwoywalne (w przeciwiestwie np. do tzw. wiedzy teoretycznej). Doda tu te naley (cho ten aspekt nie zosta akurat poruszony w ostatnim cytacie), e 5) informacje rdowe s te podstawowym zwykle elementem budowy tzw. modeli i teorii historycznych oraz generalizacji. Aby mogy one (owe modele i teorie) mie charakter realistyczny musz zawiera tzw. zdania faktualne bdce indukcyjnym uoglnieniem danych empirycznych (w naszym przypadku: rdowych, rzecz jasna).

III W tej czci chciabym zaj si argumentami wysuwanymi przeciwko moliwoci historycznej interpretacji tekstw rdowych. Celuj w nich zwaszcza postmodernici. A poniewa jest to ostatnimi czasy najbardziej wpywowa formacja intelektualna tote skupi si gwnie wanie na

14 15

John H. Arnold: Historia (bardzo krtkie wprowadzenie), wyd. Prszyski i S -ka, W-wa, 2001, s. 117 Jerzy Koczowski: Elementy metody historycznej, w: Metody i rda do bada z historii spoecznej XIX i XX wieku, Lublin, 1975, s. 38-39

argumentach

postmodernistycznych

przekrelajcych

min.

moliwo

historycznej interpretacji rde . Wspczesna teoria i metodologia historii (niekiedy utosamiana z postmodernizmem) uwaa, e generalnie rda historyczne nie daj dostpu do minionej przeszoci. Wykazuje nieufno wobec prb ustanowienia relacji midzy sowami (szerzej narracj) a rzeczywistoci. O tej ostatniej mwi si, e jest to zbir jakich znaczkw, bodcw bd bezksztatnego chaosu, ktry dopiero my (np. badacze) porzdkujemy albo nadajemy konkretny ksztat w akcie naukowej kreacji. Ponadto, rzeczywisto (niezalenie jak j bdziemy pojmowa) jest tak skomplikowana, e narracja, oparta w dodatku na fragmentarycznych danych rdowych, nie jest i nie bdzie w stanie odda jej wszystkich aspektw, ani nawet ich sobie wyobrazi Polski wspczesny historyk i metodolog Jerzy Topolski (zgadzajcy si z niektrymi stwierdzeniami postmodernistw) uwaa, e rda historyczne nie daj dostpu do przeszoci tylko daj pewien kontakt, jak go okrela, punktowy16. Postmodernistyczny ju teoretyk poznania historycznego Franklin Ankersmit tak pisze: Dla modernisty, dziaajcego zgodnie z naukow wizj wiata, z wizj historii, ktr wszyscy pocztkowo akceptujemy, dowd jest w istocie wiadectwem, e co wydarzyo si w przeszoci. Historyk modernistyczny kieruje si drog rozumowania prowadzc od rda i wiadectwa do ukrytej za owym rdem rzeczywistoci historycznej. Natomiast dla postmodernisty wiadectwo nie wiedzie do przeszoci, ale do innej interpretacji przeszoci [...] dla modernisty wiadectwo jest pyt, ktr historyk unosi, by zobaczy, co si pod ni kryje. Dla postmodernisty jest ono pyt, po ktrej stpa, by przej na inn pyt: a zatem horyzontalno zamiast wertykalnoci [...] wiadectwo nie jest szkem powikszajcym, za pomoc ktrego moemy bada przeszo. Jest raczej jak pocignicie pdzlem przez

malarza w celu wywoania okrelonego efektu. wiadectwo nie odsya nas do przeszoci, ale rodzi pytania, co historyk tu i teraz moe lub czego nie moe z nim zrobi17. Inny zwolennik postmodernizmu G. Lardreau wyraa nasz dylemat w sposb jeszcze bardziej metaforyczny i radykalny zarazem. Pisze on: Nie istnieje nic prcz dyskursu o przeszoci, ktry te nie jest niczym innym jak tylko dyskursem. W nim kumuluj si aktualne interesy. W rezultacie mamy do czynienia z precyzyjnie zainscenizowanym baletem masek przedstawiajcych interesy i konflikty teraniejszoci, gdzie zmieniaj si role, ale scena pozostaje ta sama - historia staje si zbiorem wyimaginowanych inskrypcji, a historyk stylist aranujcym wygld kostiumw, kt re nigdy nie byy nowe. Historia jest spowitym przez sen ulotnym wspomnieniem, tekstualnym caunem utkanym z materii naszych marze18. Aby te teoretyczne stwierdzenia ilustrujce podejcie wspczesnej historiografii do rde stay si bardziej czytelne chciabym opatrzy je stosownym komentarzem, a nastpnie rozwin Pomocne w tym przedsiwziciu bd dwa podstawowe ich wtki. konkretne przykady

wykorzystania rde do badania historii autorstwa znakomitych XX wiecznych mediewistw. Zacznijmy wanie od nich. Henryk owmiaski w swej monografii powiconej religii Sowian jednym z podstawowych celw ustanowi odtworzenie panteonu bstw sowiaskich i jego charakterystyk. W tym celu wykorzysta materiay autorstwa Jordanesa i Prokopa. Szczeglnie cenna bya dla owmiaskiego relacja Prokopa. Polski historyk uwaa, e Prokop czerpa wiadomoci z wiarygodnych, bo sowiaskich rde (rozmawia min. z jecami

16

Koncepcje t znajdzie czytelnik w: Jerzy Topolski: Jak si pisze i rozumie histori Tajemnice narracji historycznej, oficyna wyd. Rytm, W-wa, 1996 oraz: Czy historyk ma dostp do przeszej rzeczywistoci? Problem rde historycznych, w: Historia o jeden wiat za daleko? Pozna, 1997, s.56 -69 17 Franklin R. Ankersmit: Historiography and Postmodernism, w: (tego) History and Tropology. The Rise and Fall of Methapor, Berkeley, 1994, s. 162-181

sowiaskimi wzitymi do niewoli przez bizantyczykw) i przekaza obraz etnograficzny nie odbiegajcy od rzeczywistoci. Ponadto, uwaa, informacje Prokopa nie byy przygodne. S one konsekwencj przemylanej ankiety i gbszego zainteresowania wierzeniami tego ludu. Dlatego, proponuje, relacja Prokopa moe by wykorzystana do adekwatnej rekonstrukcji religii Sowian. Dodatkowo, przekonuje, jego wiadectwo potwierdzaj pniejsze rda historyczne, umoliwiajce kontrol relacji bizantyskiego historyka19. Drugi przykad dotyczy sposobu przedstawienia przez wybitnego annalist G. Dubyego znanej redniowiecznej bitwy, a mianowicie: pod Bouvines w roku 1214. Duby tak uzasadnia swoje podejcie:Osobicie chciabym dokona innego ogldu wydarze. Dla historii pozytywistycznej [...] najpierw naleao ustali, co rzeczywicie wydarzyo si w tym miej scu 27 lipca 1214 roku. Trzeba byo w tym celu zebra dokumenty, tak jak uczyniby to sdzia ledczy, wykry w nich fasz, wydoby prawd, skonfrontowa wiadkw, sprowadzi do minimum istniejce rozbienoci, a dla uzupenienia luk przebada wszystkie hipotezy i wybra z nich najpewniejsze. Nastpnie umieci prawdziwe zdarzenie na waciwym miejscu, w pozycji zarazem przyczynowej, jak i skutkowej, biorc pod uwag okolicznoci towarzyszce. Oba te zamierzenia s, prawd mwic, nie osigalne. Wiemy przecie doskonale, e kady, kto przyglda si bitwie [...] odbiera cao wydarze jako bezadny zamt. Cakowita prawda o wirze bya i bdzie niedostpna [...] Z tego wanie powodu chciabym spojrze na bitw i pami, ktra po niej pozostaa, oczyma antropologa, inaczej mwic dokona prby ujrzenia ich obu w kontekcie kulturowym, cakowicie rnym od tego, jaki dzi tworzy nasz stosunek do wiata [...] naley posuy si ca istniejc wiedz o

18

cyt. za: Franklin Ankersmit: Historiografia i Postmodernizm, w: Postmodernizm (pod. red. R. Nycza), Krakw, 1997, s. 162 19 Henryk owmiaski: Religia Sowian i jej upadek, PWN, W -wa, 1986, wyd. II, s. 81-87

wczesnej kulturze, w celu przebadania pochodzcych z tamtych czasw wiadectw20. Duby za podstaw do opisu tej bitwy bierze relacj jej naocznego wiadka: Wilhelma Bretoczyka (jest ona najobszerniejsz). Uzupenia j kilkoma innymi jeszcze opisami i kronikami, ktre reprezentuj rne punkty widzenia. W przedstawionych przykadach mamy dwie rne koncepcje rde historycznych i dwie odmienne relacje na linii: rdo a rzeczywisto historyczna. W przypadku H. owmianskiego rdo traktowane jest jako wiadectwo umoliwiajce dotarcie do obiektywnie istniejcej rzeczywistoci w tym wypadku do religii Sowian. Relacje Prokopa uznaje jako generalnie prawdziw o religii tego ludu zgodn z rzeczywistoci. owmiaski uwaa wic, e jego rekonstrukcja religii sowiaskiej (oparta na rdach bizantyskich) jest realistyczna, e tak mniej wicej byo jak to wanie kreli jego narracja (ponadto zakada, e moliwy jest przekad faktw historycznych na narracj historiograficzn). Obraz historii przedstawiony w dziele polskiego historyka wydaje si by zatem obrazem bez wspczynnika humanistycznego tylko przypomina widzenie rzeczywistoci z punktu widzenia jakiego absolutnego ponadhistorycznego podmiotu (z punktu widzenia Pana Boga jak niektrzy to okrelaj). Mona tedy zada pytanie: skd polski historyk wiedzia, e etnograficzne dane Prokopa byy zgodne z rzeczywistoci? Narzuca si w zwizku z tym konstatacja, e owmiaski zakada moliwo te jakiego ponadhistorycznego ogldu sytuacji, e by moe uwaa, e historyk moe i potrafi by rodzajem absolutnego podmiotu poznajcego (niczym wanie Bg). Duby zgoa inaczej podchodzi do rde historycznych. S one dla niego tylko osobistymi relacjami ich autorw. Nie wierzy aby mona byo odtworzy, w tym wypadku, bitw w jej caoksztacie (czyli tak jak by si
20

Georges Duby, Bitwa pod Bouvines, PIW, W-wa, 1988, s. 10-16

moga przedstawia Panu Bogu) i nawet nie postuluje aby historyk mg do tego zmierza. Nie stara si te okreli, ktra z dostpnych relacji o bitwie pod Bouvines jest najblisza prawdy tylko wszystkie traktuje jako (sic!) rwnoprawne, pokazujce bitw z rnych perspektyw. I czym take nie na miejscu byoby poszukiwanie tej jedynej albo przynajmniej tej najwaniejszej perspektywy. Jeli jako wyrnia relacj Wilhelma to tylko dlatego, e bya ona po prostu najobszerniejsz, dostarczajc duej iloci rnych informacji (Wilhelm, jak sam Duby stwierdzi te patrzy na to wszystko z okrelonego punktu widzenia - z pozycji dworu francuskiego). Historyk francuski stara si ujmowa zatem wydarzenia historyczne ze wspczynnikiem humanistyczym. Co by si stao gdyby tak nie postpi ? Dwie co najmniej byyby tego konsekwencj (odnosi si to take do owmiaskiego i wszystkich innych badaczy przeszoci): 1) to co si okrela jako bitwa pod Bouvines jawioby si pewnie jako zbir duej liczby poruszajcych si obiektw i unicestwiajcych si fizycznie, 2) moglibymy powiedzie, e pod Duby zaszo co co my dzisiaj ujmujemy czy postrzegamy jako dua bitwa o sporych konsekwencjach: politycznych - przede wszystkim dla Francji i Anglii. Duby sugeruje jeszcze trzeci moliwo. Chce mianowicie zastosowa podejcie antropologiczne. Oznacza to natychmiast (zgodnie z dzisiejszymi standardami) potraktowanie faktw historycznych ze wspczynnikiem humanistycznym czyli, jak to okrela ten znakomity annalista, potraktowania ich jako wytworu kulturowego. Dla historyka niesie to obowizek rekonstrukcji wczesnej kultury, mwic inaczej jeszcze (tak jak si mawia w historycznym wiatku): postulat rozumienia epoki w jej wasnych terminach. I w ten sposb znowu wracamy do problemu badania jzyka: jego poj, kategorii, rnych nazw czy zda. S tacy historycy, wspierani przez niektrych metodologw, ktrzy wierz, e mona rozumie dan epok w jej wasnych

terminach. Jerzego Topolskiego koncepcja punktowego kontaktu rde z obiektywn rzeczywistoci historyczn moe co takiego sugerowa. Koncepcja Ankersmita takiej moliwoci nie przewiduje. Ten holenderski metodolog stoi na stanowisku, e rzeczywisto ma charakter jzykowy. rde historycznych nie powinnimy wic odnosi do obiektywnej rzeczywistoci pozajzykowej bo: 1) albo takowej nie ma, 2) albo jest ona t przysowiow bry elaza... albo jak niektrzy dzisiaj mwi bezksztatn mas czy bodcami do nas docierajcymi (odpowiednio: Davidson i Quine), z ktrych tworzymy wyobraenie dziejw konstruujemy je po prostu! Zostaj nam wic rda rozumiane jako teksty, ktre moemy odnosi do innych tekstw w aktach interpretacji a wic horyzontalnie. Teksty nie wyraaj, jak ju wspomniano, myli ich autorw. Tradycja filozoficzna przekazaa nam, e to umys (myl) wytwarza sensy, a jzyk to mowa komunikujca myli. Sowa pisane - znaki (a z takimi spotyka si historyk pracujc ze rdami czy, jak od tej chwili bd ju konsekwentnie mwi: tekstami) miay by symbolem owych sw. Pismo (znaki) zatem przedstawiao czy jak si to dzisiaj okrela: reprezentowao mow, a porednio myl (mona te jeszcze doda, e i fakty obiektywne). W ostatnich kilkudziesiciu latach te pogldy o wzajemnym stosunku myli, mowy i pisma zostay podwaone. Wymowne mog tu by pogldy francuskiego postmodernisty J. Derridy, ktry uwaa, e to pismo poprzedza myl i mow. Ponadto, co niezwykle wane, to pismo, rozumiane po derridiasku, konstytuuje wiat i jego aspekty (std powszechnie dzisiaj jest przyjmowana teza o jzykowym charakterze rzeczywistoci). Tym co umoliwia pojawienie si znakw, co stanowi o ich potencjalnoci jest, zdaniem Derridy, rnia (differance). Nie mona poda jej charakterystyki, co najwyej mona powiedzie: czym ona nie jest. Std wszelkie badania rni s wykluczone! Nieco inaczej widzi to polski metodolog i kulturoznawca Jerzy Kmita, ktry mwi o tzw. zaoeniach semantyki danych poj (znakw).

Historyk, ktry chciaby dowiedzie si co znaczyo dla ludzi redniowiecza sowo pisane (znak): civitas czy iudex musiaby wanie stara si odtworzy charakterystyk pojcia: civitas czy iudex, czyli jego zaoenia (zaoenia semantyki cilej). Problem tkwi w tym, e w przypadku kadego czowieka mog by one inne, a ponadto nigdy nie mona tego doprowadzi do koca gdy, nawet w przypadku konkretnego czowieka, ich ilo ma by nieskoczona. Mwic jeszcze inaczej nie tylko nie moemy powiedzie co dane pojcie obiektywnie znaczy (bo zawsze musi znaczy dla kogo, pojcia s podmiotowe, zrelatywizowane dla konkretnego czowieka), ale te dla konkretnej jednostki nie moemy go w sposb wyczerpujcy scharakteryzowa! rda znakw s te dla nas niedostpne! Problemem zasadniczym jest zatem rekonstrukcja zaoe semantyki poj, kategorii czy nazw. W caoci tego zrobi nie moemy. Czy jednak potrafimy zrekonstruowa zaoenia semantyki danych poj cho w czci, ale tych, ktrymi posugiwali si ludzie w przeszoci (np. iudex bd, powiedzmy, christianus). Jednym sowem (powtrz to raz jeszcze): czy potrafimy zrozumie dan epok w jej wasnych terminach? (tych, ktre znajdujemy w tekcie). Problem jest to niebywaej wagi - skoro moglibymy wwczas rozumie ludzi z przeszoci oraz mie jaki wgld do ich wiata tekstualnego wiata. Rozwaajc kwesti interpretacji tekstw (wszelkich tekstw) musimy uwzgldni par zagadnie: 1) co ma by przedmiotem interpretacji?, 2) jakie czynniki okrelaj interpretacj tekstw?, 3) i czy moliwa jest, zatem, historyczna interpretacja? Jeli chodzi o pierwsz wyrnion kwesti to wystpuje tu wiele teorii. Najczciej jednak spotykanymi s te wskazujce, e przedmiotem interpretacji winno by: obiektywne znaczenie tekstu, ukryte sensy, intencje autora (twrcy tekstu), kontekst, w ktrym dany tekst zosta stworzony, gbokie struktury tekstu odpowiedzialne za jego ksztat (kody, binarne

opozycje, gramatyka opowiadania, lanque, episteme itp.). Wspczenie jednake nie szuka si adnych struktur tkwicych jakoby obiektywnie w tekcie, ani obiektywnych znacze, intencje autorskie te nie wystarczaj. Uwaga interpretatorw skupia si przede wszystkim na wizji wiata niesionej przez tekst, na jakim horyzoncie, ktry roztacza czy moe roztoczy przed nami dany tekst. Majc na uwadze G. Dubyego antropologiczne podejcie do badania przeszoci powiemy, e najwaniejszym zadaniem historyka jest prba rekonstrukcji kultury wczesnej (tj. redniowiecznej) spoecznoci. Podstaw owej rekonstrukcji jest odtworzenie wczesnego jzyka, dziki ktremu bdziemy mogli zrozumie relacj Wilhelma i innych opisujcych bitw pod Bouvines. Zrozumie relacje to nic innego jak zrozumie jzyk tekstu w jego oryginalnym, historycznym znaczeniu (takie jakie respektowa Wilhelm wraz z pewn wsplnot). Szkopu jednake tkwi w tym, e aby to urzeczywistni musimy ju wczeniej zna wczesne kategorie szeroko respektowane przez yjcych tam ludzi konkretnie: zaoenia ich semantyk. Owe kategorie z kolei nie mog zosta odtworzone bez przeanalizowania poszczeglnych relacji jak np. ta Wilhelma. Powstaje tedy swoiste koo okrelane, jak wiadomo, koem (krgiem) hermeneutycznym przy interpretacji tekstw historycznych. Nastpnym problemem jest kwestia czynnikw warunkujcych interpretacj. Zagadnienie to jednake sprowadza si do pytania: czy interpretator moe zawiesi swe wasne przekonania przy pracy z tekstem czy jest to raczej nieosigalne? W dobie wspczesnej (co najmniej od czasw Heideggera) uwaa si, e nie tylko jest to niewykonalne, ale nie mona sobie wyobrazi jakiejkolwiek interpretacji tekstw czy dziaa ludzkich bez okrelonych zaoe wstpnych. Kto chce zrozumie jaki tekst kreli sobie wwczas pewne jego wstpne wyobraenie na gruncie ju posiadanej wiedzy (np., e jest to kronika, e zawiera tylko wane wydarzenia, e moga powsta

w redniowieczu itd., itd.) Stanowi to warunek interpretacji. Bez tych wstpnych zaoe historyk nie wiedziaby co ma w ogle interpretowa (miaby w rku przysowiow bezksztatn mas!). Zatem, owe wstpne zaoenia (przedrozumienie, przed-sdy itp.) okrelaj nam przedmiot interpretacji. Wstpne zaoenia wnosi, rzecz jasna, historyk. S one pochodn epoki, w ktrej yje (nasza kronika nie mwi nam, e jest kronik wanie). Skadaj si na nie: dominujce wartoci, respektowana przez badacza wizja rzeczywistoci historycznej, a przede wszystkim jzyk, za pomoc ktrego stara si interpretowa teksty i znaczenie wystpujcych w nich kategorii i poj. H-G. Gadamer nazywa to efektem dziejw efektywnych. Okrela on nam z gry wiat, a co za tym idzie: jakie zjawiska s godne zbadania i jaki jest ich sens i znaczenie. W ten sposb powstaje pewien horyzont, ktry zakrela nam to co moemy dowiadcza i bada. Poza nim nie istnieje jaki inny horyzont historyczny, do ktrego moemy stara si przenikn. Jednym sowem: nie istniej horyzonty (wspczesne i przesze) same dla siebie i dlatego nie istniej adne obiektywne przedmioty badania i obiektywne znaczenia poj i kategorii tekstualnych. Jeli przyjmiemy tego typu konstatacj to odpowied na punkt (3) bdzie negatywna. Nie moemy zatem zrozumie tekstu w jego wasnych terminach i co za tym idzie epoki w jej wasnych terminach. Epok historyczn bowiem sami stworzylimy z tekstw (Ankersmit np. mwi o tzw. narracyjnych substancjach typu: Renesans i obiektach narracyjnych typu: Ludwik IV), a interpretujemy teksty w swoich wasnych terminach jzykowych. W aktach interpretacji dochodzi jedynie do tzw. fuzji horyzontw: tego naszego i tego (bd tych), ktre stworzyli nasi poprzednicy21 (w tym wypadku na gruncie historiografii). W rezultacie nasz wasny horyzont (tekstualny wiat) moe cigle si zmienia (rekontekstualizowa). Moemy i jeszcze dalej tak jak to czyni neopragmatyci czyli uwaa tekst jako okrelony zbir jakich znaczkw
21

Hans-Georg Gadamer: Prawda i Metoda, wyd. inter esse, Krakw, 1993, s. .257 -290

bd po prostu bodcw, ktre zmuszaj nas do wypowiadania okrelonych sw czy zda. Nie ma tu mowy o jakim odnoszeniu si do historii rozumianej jako dzieje. Historia jest tutaj stwarzana. Tak jak artysta stwarza jaki wiat (chod kiedy te prbowa go naladowa), tak historyk postpuje, ma postpowa podobnie. Aby to jeszcze bardziej uwiarygodni posumy si bardzo sugestywnym przykadem pochodzcym od wspczesnego pragmatysty postmodernistycznego Richarda Rortyego. Wyobramy sobie jak autor jakiego tekstu (niech to bdzie, powiedzmy, Kronika Polska Galla Anonima) odpowiedziaby na pytania o swoj narracj (np. iudex albo civitas nie mwic ju o caych zdaniach) wyraone sowami, ktre mgby zrozumie bez namysu. Ponadto, wyobramy sobie jak ten sam autor odpowiedziaby na nasze pytania o swoj narracj pytania, ktre chcc zrozumie sam musiaby si podda reedukacji, ale ktre atwo s zrozumiae dla wspczesnej wsplnoty interpretacyjnej22. Nietrudno zauway, e postulaty te mona zostawi w sferze czystej fantazji. IV Koczc niniejsz opowie, chciabym zaprezentowa podstawowe wnioski, ktre z niej mog wypywa (przynajmniej dla piszcego te sowa). Problem moliwoci bd negacji historycznej interpretacji tekstw rdowych mona rozpatrywa w szerszym kulturowym wymiarze. Oto rodzca si w czasach nowoytnych nowa kultura (odpowiadajca duchowi kapitalizmu), a wraz z ni nowa filozofia uprawomocnia nauk jako wyrniony rodzaj ludzkiej dziaalnoci (np. wielkie owieceniowe narracje). Cech szczegln tej nowej nauki miao min. by to, e (dziki specjalnym metodom i teoriom) moga wej w kontakt z jako obiektywnie istniejc rzeczywistoci i da prawdziw i realistyczn wiedz o niej. w

22

Richard Rorty,Obiektywno, relatywizm i prawda, Fundacja Aletheia, W -wa, 1999, s. 130

efekt by moliwy dziki wierze (wzmacnianej przez kolejne doktryny epistemologiczne i metodologiczne), e poznanie naukowe moe by bezzaoeniowe i rdowe (chodzio oczywicie o poznanie typu pojciowego, a nie np. intuicyjnego czy irracjonalnego). Znaczyo to tyle, e: 1) jakiekolwiek sdy na temat dziejw powinny by przyjmowane bez przyjmowania sdw innych (np. teoretycznych bd natury religijnej, ideologicznej albo wiatopogldowej) i wynika z jakiej bezporedniej konfrontacji z rzeczywistoci poznawan albo pozostaociami po niej (to ostatnie w przypadku historii czy, powiedzmy, archeologii), 2) wszelkie inne sdy (np. jakie historyka pogldy na wydarzenia, generalizacje historyczne, modele czy teorie w szerokim tego sowa znaczeniu) winny by weryfikowane (uzasadniane) za pomocy wiedzy pochodzcej z dowiadczenia, a wic: empirycznej. Zarwno wic w pierwszym, jak i drugim przypadku decydujca rola przypadaa pewnym tekstom (w szerokim tego sowa znaczeniu), ktre historycy uwaali/j za rdowe czyli, e da si wyselekcjonowa pord ludzkich wytworw, takie, ktre umoliwi bez zaoeniowy i rdowy kontakt z przesz rzeczywistoci (oczywicie za pomoc skomplikowanych i wyrafinowanych procedur interpretacyjnych) i umoliwi weryfikacj sdw o dziejach. Zauwamy te, e tak rozumiana wiedza (pewna, obiektywna czy rdowa bo naukowa) staa si potnym narzdziem wadzy, w tym wypadku buruazyjnej, w narzucaniu okrelonego obrazu wiata. Tak rozumiana wiedza naukowa stawaa si (jak by mg powiedzie Foucault) wadz (przy specyficznym rozumieniu tego terminu, jaki mu nada w francuski historyk i filozof) i jednoczenie moga umoliwia i wzmacnia wadz oraz przemoc nad spoeczestwem nowoytnym i wspczesnym. W XX wieku, a zwaszcza w jego drugiej poowie zacz si chwia gmach kultury wzniesiony na owieceniowych fundamentach, nastpi rozpad wielkich narracji, krytyce zostaa poddana nauka jako wyrniony rodzaj

ludzkiej dziaalnoci wiedzotwrczej i mit naukowca potraficego zgbi natur przyrody, spoeczestwa czy historii. Nasta czas kultury postmodernistycznej (zwaszcza na Zachodzie). We wspczesnych zachodnich spoeczestwach postmodernistycznych nauka jest postrzegana jako jeden tylko z wielu rwnoprawnych dyskursw. Nie jest ona uwaana i nie oczekuje si od niej, e bdzie cudownym remedium na wszystkie ludzkie bolczki. W szczeglnoci nie oczekuje si o d niej, e dostarczy jakiej jednej niepodwaalnej wiedzy akceptowanej przez og. Zachodnie spoecznoci bowiem oparte s na zasadach liberalnych (zarwno w yciu gospodarczym, jak i spoecznych czy politycznym). Preferowan postaw staje si indywidualizm i relatywizm. Od humanistyki, w tym i historiografii, oczekuje si nie jakiej prawdy o dziejach (bo ta nie tylko nie wydaje si moliwa, ale grozi specyficznym totalitaryzmem) tylko: 1) swoistej skutecznoci technologicznej poprzez tworzenie opowieci historycznych i poprzez nie wczanie ludzi do partycypowania w okrelonych kulturach i spoecznociach, 2) emancypacji od narzucanych przez spoeczestwo wzorcw i wartoci (bunt przeciw modernistycznej kulturze masowej, naprzykad). W tym przypadku histori, a raczej teksty (jako jakie lady po przeszoci czy niechby czstki przeszoci, a nie rda) traktuje si jako swego rodzaju: pre-teksty do wykreowania sobie wasnego wizerunku dziejw w nowym tekcie. Nie ma tu wic mowy o jakiej historyc znej interpretacji tekstw bo nie tylko jest uwaana za nieosigaln, ale niepotrzebn, a nawet (!) niebezpieczn (bo groca totalizacj spojrzenia). Zatem, na pocztku wieku XXI, od historyka wymaga si aby by bardziej pisarzem tworzcym (z zachowanych pre-tekstw) opowieci, nowe teksty (ktre mona odnie nie do przeszoci, a tylko do innych tekstw), anieli badaczem odkrywajcym prawd o dziejach w oparciu o historyczn interpretacj tekstw rdowych. Zakada si tu rwnie aktywny udzia czytelnikw, do ktrych naley ostatni gos w wyborze tej czy innej opowieci

w zalenoci od ich takich czy innych celw i wartoci, jakie sobie stawiaj w obcowaniu z dzieami tworzonymi przez historykw. Dlatego te, mwi si, e historycy nie tyle pisz opowieci czy teksty o dziejach tylko pisz dzieje, histori w oparciu (czy za pomoc) innych tekstw, ktre na t okoliczno staj si: pre-tekstami. Czytelnik za, w tym ukadzie, staje si kim w rodzaju wspautora (zreszt, postmodernici usilnie go do tego namawiaj).