You are on page 1of 177

Stefan Ossowiecki wiat mego ducha i wizje przyszoci.

d 1991, wydanie drugie powojenne (niniejsza edycja oparta jest na wydaniu drugim uzupenionym, Chicago 1976) Oprawa graficzna: Hanna Staska Redaktor: Ewa Bekier Redaktor techniczny: Jerzy Mrz Korekta: zesp.

SPIS TRECI Sowo wstpne do drugiego wydania 2 Cz I I Wstp. Rzut oka na powstanie Ziemi i czowieka. Cztery fazy rozwoju ludzkoci8 II Twrcy i wielcy wtajemniczeni religii: Orfeusz, Kriszna, Budda, Mojesz, Mahomet. Ich wsplna idea, uznajca Boga Jedynego. Chrystus - Bg i Czowiek. Ewolucja Ducha ludzkiego ...11 III Geniusze. Idea jednolitoci Wszechwiata. Podstawa jasnowidztwa i telepatii .17 IV Aparat psychiczny czowieka. Podwiadomo, wiadomo i nadwiadomo .19 V Wielki Duch Jedyny. Rola Wschodu i Zachodu w dziejach ludzkoci. Triumf Dobra nad Zem ... 23 VI Zwycistwo Ducha nad czasem i przestrzeni ..... 27 VII Materia i aura ... 28 VIII Kilka sw o istocie metapsychiki ... 31 IX Wspczesny ruch okultystyczny . 32 Cz 2 I Autobiografia. Amulety i ich znaczenie. Psychony ..... 34 II Dowiadczenia z dziedziny jasnowidztwa, potwierdzone protokoami ... 39 III Pogldy wiata uczonych o moich dowiadczeniach ..... 112 IV Mj pogld na koniec wiata ..... 154 V Do Czytelnikw ..... 156 Uzupenienia do drugiego wydania Dowiadczenia nie objte pierwszym wydaniem 157 Wypowied prof. dr. Michaa Kamieskiego o Stefanie Ossowieckim .. 175 Jak zgin Stefan Ossowiecki ... 176

SOWO WSTPNE DO DRUGIEGO WYDANIA Wydawca daje czytelnikom dziwn ksik. Dziwn, bo napisan przez bardzo dziwnego czowieka: jasnowidza z prawdziwego zdarzenia czy te duchowidza, jak go nazwa jeden z wybitnych profesorw i ktre to okrelenie on sam uwaa za bardziej waciwe. Autor, Stefan Ossowiecki, by obdarzony niezwyk zdolnoci widzenia rzeczy niewidzialnych dla innych ludzi. Potrafi on odtwarza przebieg wydarze, jakie odbyway si czy to zupenie niedawno, czy w dalszej przeszoci, nieraz bardzo odlegej, a w dowolnej terenowo odlegoci, czasem na bardzo dalekich punktach kuli ziemskiej. W pewnym zakresie by on rwnie zdolny widzie nawet zdarzenia przysze. O Stefanie Ossowieckim jako jasnowidzu napisano ju wiele w Polsce i za granic, zwaszcza we Francji i Anglii, bd w rozprawach naukowych, bd artykuach prasowych. Nie by on jedynym czowiekiem obdarzonym podobnymi zdolnociami, ale w Europie wspczenie z nim yo zaledwie kilka osb, ktre w rwnej mierze budziy zdumienie kompetentnych parapsychologw na caym wiecie. Niektrzy uczeni (Charles Richet i inni) twierdz, i dar naszego jasnowidza daje mu rang pierwszego wrd nich. Zanim przystpi do omwienia samej ksiki, uwaam za wskazane zapozna czytelnika z osob autora. Stefan Ossowiecki urodzi si 22 sierpnia 1877 r. w Moskwie jako syn inyniera chemika Jana Ossowieckiego i Bony z Newlin-Nowohoskich. Matka jego bya bardzo pikn kobiet, jak to jest widoczne z portretw, malowanych przez Jana Matejk w r. 1890 i pniej przez Franciszka murk. Rodzina Ossowieckich pochodzi z Mohylewszczyzny, a Newlin-Nowohoskich z Kowieszczyzny. Jan Ossowiecki by asystentem prof. Dymitra Mendelejewa, odkrywcy okresowego ukadu pierwiastkw, a sam rwnie by wynalazc nowych metod w zakresie farb i lakierw. Stefan mia picioro rodzestwa; siostry: Wiktori - on gen. Jana Jacyny, i Wand on sdziego Ottona Missuny, oraz braci: Stanisawa prawnika z wyksztacenia, Henryka in. chemika, dyr. fabryki farb Nobiles we Wocawku, i Eugeniusza -inspektora Najw. Izby Kontroli Pastwa. Stefan ukoczy 3. Korpus Kadetw w Moskwie majc lat 17, a nastpnie w 1899 r. Instytut Technologiczny w Petersburgu, z tytuem inyniera technologa. Nastpnie wyjecha do Frankfurtu n. Menem, gdzie przez ptora roku by na praktyce w fabrykach Cassela. Po powrocie do Rosji pracowa w przemyle chemicznym, a po mierci ojca w 1915 r. obj jego fabryk jako dyrektor. Po wybuchu rewolucji padziernikowej zosta aresztowany i przebywa w wizieniu kilka miesicy, a po zwolnieniu w r. 1918 wyjecha do Warszawy. Pracowa w przemyle i by czonkiem rad nadzorczych w powanych przedsibiorstwach. Oeni si w r. 1922 z Rosjank, Aliett de la Carriere, lecz w 1930 rozwiedli si. Po raz drugi oeni si w lipcu 1939 r. z Zofi ze Skibiskich, I voto Gustawow widow. Pocztkowo mieszkali przy ul. Polnej 32, a po zniszczeniu domu we wrzeniu 1939 r. przenieli si na ul. Marszakowsk 17, gdzie mieszkali a do powstania. Z powyszych obiektywnych danych rzeczowych widzimy przed sob niczym szczeglnie nie odznaczajcy si, prawie e banalny przebieg ycia czowieka z zamonej klasy przemysowej z przeomu XIX i XX wieku z wyjtkiem moe

jedynego epizodu: uwizienia przez bolszewikw, podobno bardzo dramatycznego, ktrego jednak bliszych szczegw nie zna nikt nawet z bliskich przyjaci. Jako czowiek przedstawia si Stefan Ossowiecki niezwykle sympatycznie: postawny, przystojny, czarujcy w obejciu, o prostym spojrzeniu jasnych, bkitnych oczu, serdeczny, wylewny, dla wszystkich yczliwy i uczynny. Podstawow cech jego charakteru by optymizm, wiara w ludzi i potrzeba sympatyzowania z ludmi. Mimo utraty caego majtku w Rosji by czowiekiem dobrze sytuowanym, gdy pozostajc w bliskich stosunkach z zasobnymi przedsibiorstwami, zarabia dobrze. Nigdy jednak nie mg sobie pozwoli na jak drosz przyjemno, bo niemal wszystko, co mia, wycigano od niego. Nie umia si ani rusz domyli, e mona komu czego odmwi. By powszechnie bardzo lubiany, a szczeglnie adorowany przez kobiety, od ktrych te wcale nie stroni. Nie gardzi i innymi materialnymi przyjemnociami ycia, jak smaczne cedzenie i dobre wino. Lubi si cieszy i lubi si mia. By zawsze bajecznie roztargniony i to byo powodem wielu humorystycznych sytuacji i zdarze. Bardzo zabawny bywa, gdy szuka po miecie pozostawionego u kogo - ale u kogo? - kapelusza czy paszcza lub z rozpacz w oczach dowiadywa si, e przyj dwa zaproszenia na obiad na t sam por, a do tego jeszcze i do siebie goci zaprosi. I jest to chyba zadziwiajce, i wanie w ten raczej banalny ywot czowieka poczciwego wplt si dominujce wtek z czwartego wymiaru. W dziecistwie Stefan Ossowiecki by zwykym chopcem i nie przejawia adnych szczeglnych, odrbnych cech psychicznych. Dopiero gdzie okoo czternastego roku ycia, a wic zapewne w okresie dojrzewania, ujawniy si u niego zdolnoci telepatyczne, ktre z czasem przeksztaciy si w bardzo rnie przejawiajce si zdolnoci medialne, a wic: dostrzeganie aury, tj. barwnej wietlanej otoczki dookoa pewnych ludzi, odczytywanie zakrytych pisanych tekstw, poruszanie przedmiotw na odlego (telekinezja, ktra to sia pniej go opucia) i wreszcie rozdwajanie jani. Decydujcy wpyw na rozwj jego metapsychicznych zdolnoci i si wywar pewien stary yd w Homlu, sam rwnie niezwykymi waciwociami obdarzony czowiek, ktry wikszo ycia spdzi w Indiach, w tej legendarnej ojczynie wiedzy tajemnej. W toku duszego obcowania i czstych spotka Wrbel - jak podaje sam Ossowiecki - przekaza mu sposoby i metod kultywowania tych nadprzyrodzonych zdolnoci i si. Ossowiecki mwi, i przez cae ycie stosowa si do tych jego poucze i wskazwek, na czym jednak one w praktyce polegay, tego dokadnie nie sprecyzowa. Stefan Ossowiecki by czowiekiem gboko religijnym, szczerze wierzcym, bez zastrzee i zwtpie. Rwnie (...) niemale religijny by jego stosunek do tych tajemniczych wadz, ktrymi by obdarowany" jak to okreli zaprzyjaniony z nim znany pisarz Adam Grzymala - Siedlecki (...) znamienne bywao przyciszanie gosu, gdy o nich zaczyna mwi ten huczny, gromki zazwyczaj siacz jakby wstpi w tym momencie w progi wityni. Z tego zaprawd naboestwa rodzia si w nim pokora i ona moderowaa pokusy pychy (...)" i megalomanii, tak powszechnej u ludzi admirowanych przez otoczenie. Dowiadczenia przeprowadza z wykluczeniem wszelkiej inscenizacji jak to czyniy inne media spirytystyczne. Nie zastyga w trans, nie stwarza warunkw zewntrznych ani specjalnego nastroju, nie wymaga ciszy, a nawet bra udzia w toczcej si zwykej rozmowie. Te jednak procesy psychonerwowe, ktre w nim zachodziy, wywoyway pewien stopie zmczenia, czego stara si nie okazywa. Niezwykle mczce, a nawet niebezpieczne dla ycia byy eksperymenty z rozdwajaniem

jani i ukazywaniem si jego astralnej istoty na innym odlegym miejscu. Tote w kilka lat po przybyciu do Polski musia ich zaniecha. Gentleman w kadym calu, nigdy nie przyjmowa wynagrodze za pomoc udzielan ludziom nawet tak, ktra im przynosia materialne znaczne korzyci. Znamienny pod tym wzgldem by fakt odmowy przyjcia zapaty od barona Eugeniusza Rothschilda, ktry specjalnie przyjecha z Wiednia w bardzo istotnej dla niego sprawie odnalezienia zaginionego testamentu. Nie bd sprzedawa tego, co mi jest dane w najwyszym darze" odpowiada Ossowiecki ludziom, ktrzy kwestionowali t jego niezomn zasad. Tote ten najwyszy dar sta si gwnym nurtem jego ycia. Dociekanie rde i istoty tych zdolnoci i si, ktrymi zosta obdarzony, interpretowanie ich i budowanie idei religijno-filozoficznych byo gwn treci jego ycia duchowego. Absorbowao to stale jego umys i ca dusz w takim stopniu, i ycie codzienne tego zacnego, przemiego zjadacza chleba byo tylko ciek obok drogi" - e uyj tu tytuu poetki Iakowiczwny - obok dominujcego nad jego ca osobowoci prdu metapsychicznego. Std te jego fenomenalne roztargnienie w sprawach ycia codziennego. Zadziwiajce jest, i te nadprzyrodzone zdolnoci zupenie zawodziy, gdy chodzio o jego sprawy osobiste. Nigdy nie mg zobaczy" swoich rzeczy zagubionych lub gdzie zapomnianych, co mu si czsto zdarzao. Nie mg te zobaczy, gdzie jest skradziony mu cenny zegarek, droga po ojcu pamitka, ktry zawsze nosi przy sobie, i to zupenie bezuytecznie, gdy nigdy go nawet nie nakrca. W pocztkach jego pobytu w Polsce nie chciano z nim gra w bryda, bo nie mogli sobie ludzie wyobrazi, aby taki cudowny jasnowidz nie widzia kart przeciwnikw. Dopiero gdy si przekonano, e jasnowidz systematycznie przegrywa, przesta mie trudnoci w znalezieniu partnerw do gry, ktr bardzo lubi. Posta moralna Ossowieckiego wyrosa wysoko w czasie wojny, ktra dotkna okrutnie tysice rodzin, zabierajc im ojcw, braci, mw, crki. Straszny by stan duchowy tych ludzi skazanych na niewiedz, co si z ich najbliszymi, zaginionymi lub porwanymi dzieje. W tych latach potwornego dramatu Ossowiecki pogbi sw dusz. Czyni ludziom tyle dobrego jak moe nikt z yjcych wwczas w Polsce. Codziennie powica ranne godziny tym, ktrzy przychodzili do niego tumnie, chcc si dowiedzie o losie bliskich. Wielu przyjedao z prowincji, nieraz wprost z pocigu z walizkami. Wielu ludzi ostrzega przed grocym im niebezpieczestwem, uprzedza przed zabraniem do getta. Przestrzegano go, e si przemcza i e go ledz, lecz nie zwraca na to uwagi. To dzieo peni przez ca wojn a do wybuchu Powstania w 1944 roku, bez wzgldu na swe wyczerpanie fizyczne, jak i duchowe. Mimo takiego zaabsorbowania pana Stefana jego akcj charytatywn. a pani Zofii prowadzeniem kawiarenki, dajcej im utrzymanie - pp. Ossowieccy jeszcze organizowali w swoim mieszkaniu tajne koncerty, na ktrych wykonywano wycznie utwory Chopina, zabronionego przez Niemcw. Celem tych koncertw byo przyjcie z pomoc pianistom, nie mogcym wwczas wystpowa publicznie, ktrzy te otrzymywali cakowity wpyw za bilety. Wykonawcami m.in. byli: dzi ju nieyjcy prof. Zbigniew Drzewicki oraz mody pianista, a obecnie wybitny pedagog Jan Ekier. Na pocztku tego wstpnego sowa nazwaem t ksik dziwn, bo napisan przez bardzo dziwnego czowieka. Jest ona dziwna take i dlatego, e obejmuje w sobie dwa wtki zupenie rne co do treci, formy i nawet autorstwa. Jeden wtek, pisany przez

samego Ossowieckiego. to opis i rozwaania jego niezwykych zdolnoci i si nadprzyrodzonych, jego historiozofia i wizje przyszoci. Tre druga to opisy dowiadcze, i jej autorstwo jest raczej zbiorowe, bo waciwymi autorami s ludzie podpisani pod protokoami, a Ossowieckiemu przypada raczej rola wydawcy. Ta druga tre nie wymaga wyjanie ani uwag, bo opisywane tam fakty mwi wszystko same za siebie. Natomiast wtek oryginalny, napisany przez Ossowieckiego, moe budzi rne wtpliwoci i nieporozumienia i dlatego chciabym poda czytelnikowi, jak ja na to patrz i rozumiem. Stefan Ossowiecki mia wysze wyksztacenie techniczne i praco wa w zawodach technicznych przez cae ycie. Mia jednak widoczne zainteresowania i w innych dziedzinach myli ludzkiej i studiowa pewne dziay wiedzy humanistycznej jako samouk. Jego wyksztacenie jednak w dziedzinie historii i filozofii byo raczej powierzchowne i std jego interpretacje zjawisk historycznych oraz oparte na nich oceny i pogldy mog budzi zastrzeenia czytelnika. W tytule ksiki zapowiedziane s wizje przyszoci i istotnie w treci autor przepowiada, jak potocz si przysze losy ludzkoci. Czytelnik moe si spodziewa, i te przepowiednie oparte s i wynikaj z metapsychicznej zdolnoci Ossowieckiego widzenia przyszoci. Nic podobnego! Ossowiecki widywa zdarzenia przysze, ale zawsze tylko w odniesieniu do jakiej konkretnej osoby lub przedmiotu fizycznego. Nie mia nigdy moliwoci widzenia zjawisk oglnych, obejmujcych cae grupy spoeczne, wyraajcych si w pojciach abstrakcyjnych. Tote jego przepowiednie przyszych procesw historycznych nie s wcale produktem jego wizjonerskich waciwoci, lecz tylko jego spekulacji rozumowych, i s owocem amatorskiego filozofowania i historiozofowania. Na jeszcze jedn usterk tej ksiki chc zwrci uwag czytelnika. Stefan Ossowiecki urodzi si w Moskwie. Wyksztacenie otrzyma w jzyku rosyjskim i przebywa w otoczeniu rosyjskim, posugujc si gwnie tym jzykiem a do czterdziestego drugiego roku ycia. Tote nie opanowa on zbyt dobrze polskiego i jego jzyk w tej ksice jest do ubogi, nie wystarczajcy na waciwe wyraanie subtelniejszych poj czy wrae uczuciowych. Trafiaj si nawet czasem bdy semantyczne, jak np. dziwne uycie okrelenia ,,czerstwy. Mimo powyszych zastrzee uwaam, e p. Marian wida, pasierb Ossowieckiego, bardzo dobrze zrobi, wznawiajc wydanie tej ksiki i uzupeniajc j opisami dowiadcze, nie objtych pierwszym wydaniem. Bo ksika jest wartociowa. Nie tylko dlatego, e daje prawdziwy i rzetelny obraz tak niezwykego zjawiska, jakim by Stefan Ossowiecki: wspaniay jako czowiek codziennego ycia i tajemniczy jako przybysz z czwartego wymiaru" (okrelenie Grzymay-Siedleckiego), jako uczestnik w pewnej mierze tego bytu wyszego stopnia, tej nadwiadomoci, o ktrej my, zwykli ludzie, nie moemy mie adnego pojcia ani nawet stwierdzi jej istnienia. Warto tej ksiki, moe nawet wiksza, polega - jak sdz - na tym, e jest ona dokumentem ponad wtpliwo autentycznym, mogcym suy do naukowego badania zjawisk metapsychicznych. Moe przyczyni si do tego, e kiedy ludzka wiadomo przybliy si nieco do tej nadwiadomoci, oczywicie o ile ten wyszy od naszego byt zechce uchyli nam rbka swej tajemnicy. Dr Witold Borysewicz

RDA Grzymaa-Siedlecki Adam: Niepospolici ludzie w dniu swoim powszednim. Wydawnictwo Literackie, Krakw 1961. Ossowiecka Zofia: Wspomnienie o moim mu (rkopis). Wygoszone przez radio w Warszawie. Roszkowski Jerzy: Wspomnienie o Stefanie Ossowieckim. Artyku z pisma Jednodniwka Sylwestrowa". Wyd. Dziennik Polski", Pary 1945. Zawadzka M.: Polski jasnowidz in. Stefan Ossowiecki. Dziennik Goniec Warszawski", 1937. Dane biograficzne dostarczy Marian wida.

CZ l
Ale to jest, co rzeczone przez proroka Joela: I bdzie w ostateczne dni (mwi Pan), wylej z ducha mego na wszelkie ciao; a prorokowa bd synowie wasi i crki wasze; a modziecy wasi widzenia bd widzie; a starcom waszym sny si ni bd [...] I bdzie wszelki, ktrybykolwiek wzywa Imienia Paskiego, zbawion bdzie. Dzieje Apostolskie R. II. 17.

I
Tyle legend krcych dokoa mego nazwiska, tysice dowiadcze, ktre zrobiem, i te najrniejsze plotki, jakie snuj si na powierzchni wiata okultystycznego, a take wrd szerokich mas spoeczestwa zmusiy mnie do napisania kilku sw prawdy o sobie. Chc wprowadzi wszystkich w mj wiat, pokaza film moich myli i zostawi po sobie zebrany materia z moich eksperymentw, wycznie tych, ktre s zaprotokoowane przez ludzi godnych zaufania. Te pierwsze moje sowa powicam nowej nauce metapsychiki. Bd szczliwy, jeeli stan na wysokoci zadania, jeeli uda mi si doda cokolwiek nowego do skarbnicy od dawna zbieranych i zebranych materiaw, jakie powinny ju rzuci troch wiata na ten wielki, potny wiat i na te jego dziedziny, ktrych nie widzimy i nie odczuwamy z powodu naszych zbyt ograniczonych zmysw - na wiat o wiele ciekawszy, ktry egzystuje, w ktrym yjemy i z ktrym jestemy cile zwizani. Rozpoczynam, starajc si, o ile tylko bd mg, wprowadzi czytelnika na paszczyzn moich odczu i pogldw. Pisa bd dostpnie, prosto, by kady zrozumia. Powiem o tym, co osobicie odczuwam, tak jak si Wszechwiat w mojej wiadomoci odbija i jak si przez moj odrbn intuicj objawia. Uprzedzam, e unikaem studiowania specjalnych filozofw i psychologw, rozwijajcych te dziedziny i powicajcych si zagadnieniom tajni Ducha. Staram si i przez ycie wasn drog. Wierz, e stoj na gruncie rzetelnym i pewnym, a pisz to, w co sam mocno wierz. Lecz zanim rozpoczn ksig wasnych przey, nie mog nie wspomnie o kilku bliskich mi ludziach, przyjacioach, ktrzy w moim duchowym yciu odegrali powan rol i wywarli na mnie wielki wpyw. Wyraam im z caego serca Bg zapa! Podaj ich nazwiska. S to: prof. Charles Richet, prof. Gustave Geley i poeta Jzef Jankowski. Pisaem t ksik rzutami, ktre z gbin mego Ducha wyryway si pod brzemieniem wielkiego cierpienia tego cierpienia, ktre i na Was, Przyjaciele Czytelnicy, spada nieraz jak zmora duszca, ilekro stajecie wobec ludzi peni entuzjazmu, szczeroci i yczliwoci, ponad miar szablonu, szarzyzny i nudy ycia. Bl stworzy t ksik, powinna by ona tedy ukaza ludziom drog do opanowania blu wiata.

Chciabym za pomoc niej nakreli wytyczne w budowie wielkiego gmachu, ktry jest dwigany przez Jedynego Ducha, poprzez nieustann ewolucj form. Chciabym, aby staa si ona bodcem do twrczoci duchowej tych wszystkich, ktrzy dotarli ju do wiadomoci wyszej. Jest to ksika-motor, iskra zapalajca i rozpomieniajca nadchodzce tsknoty i nadzieje ludzkoci. Umys ludzki nie ma granic. Nurtuje go cigy niepokj i twarda walka o jutro, jednake wszystko, cokolwiek si dzieje w przyrodzie, ma swoje przyczyny w Wielkim Duchu. On jest alf i omeg wszystkiego. Pocztek Jego dziaa moemy ju obserwowa na plemniku, pierwszym zarodzie czowieka. Leci on w formie pocisku z dugim ogonem w przestrze, niosc w sobie pierwiastek niemiertelnoci. Rzutuje go mczyzna, na pozr bezmylnie, a jednak kierowany wiadomoci Ducha Jedynego. Mczyzna w chwili tej, czy dziaa pod wpywem mioci, zmysowoci czy innego impulsu, zawsze w zasadzie jest tylko narzdziem, podlegym utajonemu nakazowi natury, jakkolwiek nie myli wtedy o niczym prcz o wasnym zadowoleniu. Staje si jednak w tym momencie rzecz wielka. Pocisk uderza w mur a jeeli zdoa przezwyciy przeszkody i trafi do wntrza - niemiertelno zdobyta! Zupenie analogicznie dzieje si z nami, z caym naszym yciem, z yciem Wszechwiata, z jego pocztkiem i kocem. Wszystkim rzdzi wola wysza, wola Ducha Jedynego. Wiem o tym z dowiadczenia wewntrznego. Wzrok mj moe siga daleko, daleko wstecz i przy wikszym wysiku woli potrafi patrze na wiat oczami Ducha. Ale eby wej w taki stan widzenia, musz przede wszystkim pokona wiadomo, zmalowa powszedni wiadomo swego ja. Ten wielki, przeogromny Duch ma we wszystkim, co tylko yje na wiecie, w ludziach, zwierztach, rolinach, kamieniach swoj czstk i ona to nazywa si dusz. Ten wielki Duch jest wiekuisty, samostworzony, niemiertelny, wszechmocny, nie podlegajcy ograniczeniom czasu i przestrzeni. Ludzko tylko przez sumienie odczuwa Go w sobie. Jest On jak gdyby przesycony energi soneczn. Wierz, e niegdy, miliony lat temu, z powodu najrniejszych przyczyn kosmicznych Wszechwiatem targn potny kataklizm, tak straszliwie silny, e my naszymi ograniczonymi zmysami nie jestemy w stanie zgbi jego rozcigoci. Wskutek tego kataklizmu oderway si od soca czsteczki, a od nich znowu inne. To wanie stworzyo pocztek ruchu, ktry w swoich stopniowych odmianach da nastpnie ksztaty ziemi, ksiyca, planet i gwiazd na rnych paszczyznach przestrzeni. Wszystkie gwiazdy s jak gdyby zawieszone w prni i przebiegaj cile okrelone orbity. S one niby samotne ogniste okrty, prawie nigdy nie spotykajce si ze sob na bezmiernym oceanie. Przebywajc w nieustannym ruchu, nabieray formy elipsoidalnej. Z czasem powierzchnia ziemi zacza stygn. Woda atmosferyczna, opadajc na jej powierzchni, utworzya oceany i rzeki, a jednoczenie ten sam kataklizm odbi si analogicznym wstrzsem w najgbszym jestestwie Wielkiego Ducha, oywiajcego oderwane czstki ziemi, ksiyca, planet i gwiazd. W tych paszczyznach atmosferycznych, gdzie tylko mogo istnie ycie, powstaa przyroda. Bd tu mwi tylko o ziemi, chocia mocno wierz w istnienie ycia rwnie na innych planetach. Robiem nawet ciekawe dowiadczenia co do istnienia tamtejszego

ycia, lecz o tym pisa nie mam zamiaru, gdy chc by jak najcilejszy w dziedzinie moich przey, nawet mistycznych, i trzyma si tu pozytywnych form. Wracajc do moich widze o powstaniu wiata, twierdz, e ziemia przy zetkniciu si ze sfer Ducha oya. Duch za ten nie straci ani na chwil najcilejszego wadania samym sob. Ujawni si on w najrniejszych przejawach ycia, przyjmujc rozmaite formy, okry si powok materii, a od tej chwili poczyna si ewolucja i najbezwzgldniejsza walka duszy z ciaem. Bd mwi tylko o ludzkoci, powstaje walka wyzwalajcej si duszy, pragncej powrotu do Ducha. Stary Testament wspomina, e caa ziemia pierwotnie pokryta bya wod. Przez dugie okresy lat nastpoway przemiany glebowe i czciowo ziemia wysychaa, jednak wtedy gleba jeszcze zachowywaa wilgo i rodzia rolinno o niebywaych rozmiarach i ksztatach. Ogrom tych tworw ziemi w wiecie flory i fauny dostosowywa si rozmiarami do pierwotnych ludzi. Pierwsza ksiga Mojesza w rozdziale IV, wierszu 4. mwi: a bd olbrzymowie na ziemi w one dni". A w II rozdziale tej samej ksigi wtajemniczony kapan egipski i odnowiciel narodu ydowskiego, Mojesz, w wierszu 6. powiada: ale z ziemi wychodzia para, ktra odwilaa wszystek wierzch ziemi". Najciekawszy jednak jest fakt, e Mojesz wspomina o czterech rzekach, ktre wypyway z legendarnego raju. z pierwotnego olbrzymiego rda. W II bowiem rozdziale Genesis, w 10. wierszu czytamy: A rzeka wychodzia z Eden dla odwilenia sadu i stamtd dzielia si na cztery rzeki". Dziwne to powiedzenie mona rozumie dosownie, ale wydaje mi si, e symbol czterech rzek zawiera raczej odwieczn tajemnic wiata. Gdy mwi o czterech epokach ludzkoci, to zawsze stoi mi przed oczyma ten tajemniczy symbol rzek w Genesis, gdzie ludzko w cigych odmianach swoich form kroczy do ostatecznego przeistoczenia si w wysz niezniszczaln form. I na tej drodze przedziwnej przechodzi cztery etapy rozwoju, odpowiadajce czterem ywioom natury. A wic ludzko o pierwotnych ksztatach, z wody biorca swe ycie, jak wszystko na ziemi. Dalej ludzko ywiou materii ziemskiej, ktrej kulminacyjny punkt w dziejach wiata przejawia si obecnie. Ludzie tych dwch pierwszych epok to jeszcze istoty, ktrych ciaa podlegaj rozkadowi - ludzie ywiow: wody i ziemi. Ale stoi przed nami jeszcze potna przemiana, gdy wkroczymy w epok ywiou ognia, gdy ludzko zacznie zdobywa nowe wadze, tym razem ju w odmiennych formach. Nadchodz tysiclecia, w cigu ktrych ywio ognia przerobi formy ycia organicznego, a wic i form ciaa ludzkiego w promienist posta czowieka. A w ostatnim wreszcie okresie ewolucji materii ziemskiej, w epoce ywiou powietrza, poprzez epoki wody, ziemi i ognia - ludzko zharmonizowana w swoich wadzach, podniesie si na najwyszy szczebel istnienia - czowieka uskrzydlonego. Czterem tym fazom rozwoju odpowiadaj prastare symbole czterech ewangelii: Mateusza (czowiek ywio wody), ukasza (byk - ywio ziemi). Marka (lew - ywio ognia), Jana (orze ywio powietrza). I wtedy to sprawdz si pene tajemnicy sowa przewodnie natchnionego w. Jana, autora Apokalipsy: ,,Potemem widzia niebo nowe, albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przemina, a morza ju wicej nie byo". I otrze Bg wszelk z z oczw ich, a mierci wicej nie bdzie, ani smutku, ani krzyku, ani boleci nie bdzie, albowiem pierwsze rzeczy pominy". (Apok. XXI - I, IV). A wic ludzko przebywa w czterech epokach, po przyjciu ktrych - wierz w to dusza nasza powrci do Ducha Jedynego, Najwikszego z najwikszych.

10

Przez cztery owe epoki trwa zacita walka wyzwalajcego si Ducha. Jest ona straszna i tak potna, e przez miliony lat forma nasza powanie si zmienia. Pierwsza epoka - to ycie nasze w formach potworw wodnych. Do dzi jeszcze przecie nie zaniky pozostaoci fizyczne, ktre z wiekami gin. A wic mamy lady skrzeli na twarzy, lady petw midzy palcami rk i ng, niektre zby stanowi pozostao epoki rybiej. W wyniku bada o filogenetycznym rozwoju zbw uzbienie ludzkie uwaane jest za pozostao uzbienia krgowych - ryb, drog powolnej ewolucji. Druga epoka - epoka czworonogich ludzi-zwierzt. Pozostaoci tej epoki to coraz bardziej zanikajcy ogon, zmiany w koci pacierzowej i ebrach. Trzecia epoka - epoka czowieka promienistego, i ostatnia - czowiek osigajcy rozwj psychiczny i duchowy. Myl, e w tej epoce ludzko y bdzie w nadwiadomoci, czyli w wiadomoci Ducha Jedynego, o czym obszernie si tu wypowiem. A wic przez cige denie wzwy czowiek-zwierz przeksztaca si stopniowo w czowieka, oywionego niemiertelnym tchnieniem. Czowiek pierwotny, ktrego Mojesz w II rozdziale, 7 wierszu Genesis nazywa dusz ywic", czyli czowiek wegetatywny, zwizany organicznie ze wiatem rolin i zwierzt, w stopniowej ewolucji dochodzi do momentu, gdy organizm jego staje si o tyle doskonay, e moe wchon w siebie niemiertelny pierwiastek boski. I wtedy czowiek z duszy ywicej zamienia si w Ducha oywiajcego" - jak mwi wtajemniczony prorok - i czowiek-Duch w ustawicznej walce, przez mki cierpienia, zamienia si w istot wyzwolon z wizw przestrzeni oraz czasu. w. Pawe w swoim drugim licie do Koryntian, w rozdziale XV, wierszu 45, tak podaje rewelacj: Sta si pierwszy czowiek dusz oywiajc, a poledni Duchem orzewiajcym". I dalej mwi; pierwszy czowiek ziemski, drugi czowiek z nieba".

II
Pisaem o powstaniu ziemi, o czowieku, czterech epokach. Chc teraz powiedzie o wyrniajcych si postaciach potnego Ducha - piciu olbrzymach i Chrystusie, BoguCzowieku. Czyni to w kilku najoglniejszych rzutach. S to postacie najwyszego napicia psychicznego, postacie ultrahistoryczne. Pi pierwszych dao nam pojcie o istnieniu bogw, ktra to idea przesza powoli w pojcie jedynego Ducha-Boga Wszechmogcego. S to: Orfeusz, wielki wtajemniczony i twrca religii greckiej, o ktrym Pitagoras i Platon mwili jako o czowieku boskim. W chwili mierci zawoa on: Umieram, ale bogowie yj". Nastpnie Kriszna, twrca narodowej religii hinduskiej, ktrego geniusz da wiatu ide wielkiej doniosoci, e Bg jest wcielony w czowieku. Wiedza ludzka jest prnoci, wszelkie dobre jej uczynki uud s tylko, jeli czowiek nie umie wiza ich z Bogiem. Bg miuje pokornych sercem i duchem, nie potrzeba Mu niczego innego. Tylko nieskoczono i bezkres zdolne s zrozumie nieskoczono. Tylko Bg moe zrozumie Boga", Wreszcie Budda, twrca religii wyrzeczenia i miosierdzia, dotychczas majcy najwiksz ilo wyznawcw wrd religii caego wiata. Po nim zjawia si Mojesz, ktry pierwszy utorowa drog do jednoci religijnej narodw przez stworzenie jedynego Ducha-Boga. Jestem - ktry jestem" (Ehejej aszer Ehejej). W ostatnich swoich chwilach Mojesz, wielki prorok, zwrci si do wszystkich otaczajcych go i rzek: Izraelici, zdradzilicie swego Boga, bdcie rozproszeni na cztery strony wiata". Przed samym za zgonem wygosi te 11

ostatnie sowa: Wracajcie do Izraela, a kiedy nadejdzie czas, zbudzi dla was Wiekuisty proroka takiego, jakim ja jestem, spord braci waszych i woy sowa Swoje w usta jego, i prorok ten gosi wam bdzie wszystko, co Przedwieczny mu rozkae". Na tym miejscu podkreli musz, e nie wystpuj bynajmniej w roli antysemity lub wroga religii ydowskiej, bo "wedug mego gbokiego przewiadczenia, kada witynia jest tylko bram, przez ktr ludzko powinna przej Poprzez t bram wiedzie droga do najwyszej, w moim pojciu, wityni Ducha Jedynego wityni Chrystusowej. Jestem gboko przekonany, e bardzo wielu spord synw Izraela odczuwa ju konieczno zjednania si duchowego z ludzkoci caego wiata. Nie bd si zagbia w wiat tych myli, w dziedzin religii Izraela, ale nie mog milcze, gdy odczuwam przybliajcy si moment, kiedy w wiadomoci Izraelitw powstanie gos wewntrzny, kierowany Wol Wysz, idcy z gry, i wskae im drog, jak powinni obra dla zwycistwa oglnoludzkiego pokoju na ziemi, dla denia w yciu do wsplnych ideaw. Bo tylko oglna wsppraca oraz szacunek jednych dla drugich w atmosferze najgbszej wiary mog da konieczny pokj i szczcie na ziemi. 1900 lat mino od chwili, kiedy Chrystus odszed. Czy nie jest to powany okres? Dlaczego dotychczas nie zebra si najwyszy trybuna Izraelitw, zoony z najmdrzejszych ludzi: rabinw, cadykw i innych mdrcw Izraela? Dlaczego nie obudzio si jeszcze poczucie wiadomoci tego wielkiego narodu, e nadesza ju pora zastanowienia si, zbadania sprawy i wyroku nad Chrystusem? Czy sowa Mojesza si nie sprawdziy? ,,Izrael zdradzi swego Boga, niech rozproszony bdzie na cztery strony". Czy tak si nie stao? Czy ydzi nie s narodem tuajcym si po caej kuli ziemskiej? Czy dugo tak trwa moe i czy to jest normalne? A przecie powiedzia Mojesz: wracajcie do Izraela", i widzimy, e ju ydzi zaczynaj po trochu wraca do Palestyny, tej odwiecznej swojej ojczyzny. Czy wreszcie Mojesz nie przepowiedzia wyranie przyjcia na wiat Mesjasza i czy Mesjaszem tym nie jest Chrystus, ktry wszystkich w tej samej wityni duchowo poczy? Wszak w Ksidze Zohar (uoonej na dwa tysice lat przed narodzeniem Chrystusa) czytamy: Nadejdzie Mesjasz syn Jzefa, ktry bdzie walczy dla dobra ludzkoci, lecz zostanie zwalczony, jednake on utoruje drog dla Mesjasza syna Dawidowego, ktry zbawi ludzko". Zapowied przybycia tego nastpnego Mesjasza bya przyczyn nieuznania Chrystusa przez ydw, a przecie On jest synem Jzefa i pochodzi wanie z domu Dawidowego. Z powodu krtkiego pobytu na ziemi Chrystus nie doczeka owocw Swej przepiknej idei, widzimy jednak, e w cigu dziewitnastu wiekw ona coraz to wicej opanowuje wiat cay. Stanowi to jeszcze jeden wymowny dowd, e tylko Chrystus jest owym zapowiadanym przez prorokw Mesjaszem i e Jego potna idea mioci krlowa bdzie na caym globie ziemskim. A tylko w tych warunkach powstanie pokj na ziemi i apoteoza mioci bliniego. Moment ten musi nadej, a im prdzej to nastpi, tym rychlej zapanuje nadnacjonalizm Chrystusowy, a nie ten amoralny, bolszewicki, ktry jest wielkim nieszczciem dla caego wiata i jego kultury. Bolszewizm, jako ruch wybitnie pogaski, przejawia si w formach charakterystycznie destrukcyjnych. Wodzem jego by Lenin, wkraczajcy na aren dziejw nie z krzyem w rku, lecz z pentagramem. Ongi Krzy wid setki tysicy wojakw na wschd, a byy to, jak wiemy, wojska krzyowe walczce ,,pro Christo". Dzi Leniny pragn prowadzi wojska na zachd. Lenin jest wysacem antychrysta, przed ktrym przestrzega nas Chrystus. On stanowi narzdzie strasznych,

12

potajemnych si, ktre prbuj zburzy Krzy, jako symbol wiary chrzecijaskiej. Ale to im si nie uda. W proroctwach swoich w Nie-Boskiej Komedii" Krasiski przepowiedzia ten cay ruch oraz koniec jego jako zwycistwo Krzya. Wierz, e tak si ta walka zakoczy musi: a wtedy znw na caym wiecie zapanuje i zabynie Krzy jako jedyny symbol wiary i oglnego zbratania. Chrystus przecie rzek:,,Zbuduj Koci mj, a bramy piekielne nie przemog go". Czy nie stanowi to wyranego nakazu Przedwiecznego - Ducha Jedynego - Boga dla was, Izraelici, o czym Mojesz w ostatnich chwilach swego ycia powiedzia: I gosi wam bdzie wszystko, co Przedwieczny mu rozkae". Jeszcze kilka sw chc wspomnie o Mahomecie, twrcy islamu - wiary goszcej jedno Boga i dcej do ustalenia powszechnego pokoju. Islam znaczy pokj. Lailaha illallach" Nie ma boga, oprcz Boga". Oddanie si woli boskiej i poczenie z Bogiem jest najwyszym celem religii islamu i w tym tkwi jej gwna zasada. Pierwszy rozdzia Koranu, zwany otwierajcym, brzmi: ,,Chwaa Bogu miociwemu i miosiernemu. Wadcy wiatw". Wedug Islamu ycie przysze jest tylko dalszym cigiem ziemskiego ywota. Zgodnie z Koranem, ludzko stanowi jedn rodzin. ,,0 ludzie, stworzylimy was wszystkich od jednego mczyzny i jednej kobiety i uczynilimy z was plemiona i rodziny, bycie si mogli zna midzy sob". Wreszcie ostatnia posta: Owieciciel Chrystus-Bg, ktry umierajc, podczas blu konania i patrzc na swych katw, woa: Ojcze, odpu im, albowiem nie wiedz, co czyni!" Jest to jedyny, najwyszy przykad mioci bliniego. Chrystus to najwikszy wtajemniczony, idealnej czystoci i bez-granicznej dobroci, to wicej: Bg-Czowiek. Podwiadomo prorokw, poprzedzajcych Chrystusa, mocno i czerpaa ca mdro i potg myli ze rda Ducha, przebywajc zawsze w wiadomoci Jego. Tajemnica ludzkoci i caej przyrody we Wszechwiecie gwnie dziki nim zostaa odsonita, zrozumiano, e musi by jedno we Wszechwiecie i uznano Krzy za symbol mioci. Chrystus umiera na Krzyu z mioci dla caej ludzkoci, a z Jego ukrzyowaniem ukrzyowana jest ludzko, na tym samym Krzyu zawis cay wiat. Std pochodz te mczarnie, cika dola czowieka i przejcia, ktre znosi on przez cae swoje ycie. Chrystus wskaza i umocni w wiadomoci ludzkiej, e tylko cierpienia daj wstrzs psychiczny, wysubtelniajcy prac podwiadomoci, a tym samym czcy nas w takich chwilach z absolutem - przez nadwiadomo. Na tym polega, wedug mego przekonania, dramat naszego ycia i tragedia czowieka, ale tylko w ograniczonym pojciu ludzkim. Czowiek w przeyciach i cierpieniach swoich duchowo si wznosi, nabiera ochoty do pracy, ktra jest wwczas lepsza, owocniejsza, wzmacniajca go psychicznie i fizycznie. Ona jedynie podnosi ludzko na wyyny. Wszechwiat jest tylko tchnieniem jednej Idei Wiecznego Boga w nieskoczonych jej przejawach. Caa ewolucja czowieka i mdro ycia naszego polega na zrozumieniu Trjcy Przenajwitszej. W Imi Ojca to owa praprzyczyna Wszechwiata, owa jedno Ducha, od ktrej rozpoczo si istnienie ludzkoci. W Imi Syna to Chrystus Czowiek-Bg, ktry y w peni wiadomoci Ducha Jedynego i ktry przykadem swoim, mioci najwysz, wskaza nam drog prawdziwego szczcia na ziemi. W Imi Ducha witego - to trzecia paszczyzna, na ktrej drobna cz ludzkoci ju stoi. ta mianowicie, ktra ju to rozumie; reszta, wiksza, znajduje si dopiero w stanie

13

potencjalnym, a wic oczekuje przyjcia Mistrza, by wwczas dopiero otrzsn si z psychozy ospaoci dziejowej. Ci, co stoj na tej paszczynie, widz ju zwycistwo idei nadnacjonalistycznej, lecz nie tej brutalnej, komunistycznej, ktra jest sztucznie wywoana, jakby szczepionka z chorego organizmu ludzkoci, ale nieco innej, opartej na fundamentach Chrystusowych idei powszechnoci duchowej w rodzcym si nowym organizmie ludzkoci. Wreszcie Amen: to powrt do tego samego Ducha, od ktrego wiat si rozpocz. Dzi wiat przeywa wielki moment pewnej dezorientacji: przeywa mianowicie chwil zwycistwa nacjonalizmu. Kady nard wyzwala si w form niezalen jeden od drugiego, ale to tylko na krtki czas, to ju ostatnie wybuchy tej siy. Agonia starego adu trwa bdzie setki lat, lecz c znacz te setki w dziejach historii ewolucji ludzkoci? Jestemy w przededniu nowych form ycia. ycie uprzedzio, jak gdyby przeroso te formy, zachwiay si ju one. Stary wiat pada, rodzi si nowy czowiek, inny, czerstwy egoista. Jego wiat duchowy jest ju inny, coraz mniej czy si on z przeszoci. Ju go ani literatura, ani poezja, ani te wszystkie przecudne dziea sztuki tak nie porywaj, oddala si on od nich coraz bardziej. Apostoowie literatury polskiej i zachodnioeuropejskiej s mu ju obojtni, dy on do innych ideaw, odmiennych. Interesuje go tylko to, co zwalcza poczucie czasu i przestrzeni, na tej drodze szuka on zetknicia si ze wszystkimi narodami wiata. Pochania go najbardziej sport i jego wyczyny, pamita on imiona i nazwiska rekordzistw wiatowych, wie, jakie zwycistwa, gdzie i kiedy odnieli. W tym dzi zawarta jest tre ycia modszego pokolenia. Nie pomija ono oczywicie obowizku nauki, jak sobie wybiera dla zdobycia w przyszoci kawaka chleba, uczy si jednak bez wielkiego entuzjazmu, a raczej wycznie z koniecznoci. Dzi modzie duo czyta i nawet sporo umie. Mwi o jej yciu poza szko, poza studiami, kiedy jest wolna od obowizkw i kiedy powica czas swj wasnej przyjemnoci, a t przyjemnoci jest wycznie sport we wszystkich kierunkach, czcy wszystkie narody w walce o pierwszestwo, w zaciekej rywalizacji o laur zwycistwa jednych narodw nad drugimi. Ruch w tym kierunku jest wielce znamienny: odpowiada on najzupeniej duchowi czasu, w ktrym yjemy, zbliajc nas do epoki czwartej - epoki Ducha. Do tej ostatniej ewolucji duszy ludzkiej intuicyjnie potrzeba uprzedniej przemiany materii fizycznej, w najszerszym pojciu tego sowa, w najszerszym znaczeniu tej mojej myli, aby przygotowa si ju do nowych form ycia, tym bardziej e od tych zmian uzalenione s zmiany fizycznej formy czowieka. I wszystko to wiadomie dy do penej realizacji ideau, do ktrego, niewiadomie dla nas, dy dusza ludzka do realizacji na ziemi prawdziwego krlestwa pokoju. W obecnej chwili zo opanowao wiat, ono bowiem gniedzi si na najniszych paszczyznach astralu, a dziaanie jego na czowieka jest bardzo potne. Nie ma ju dzi prawie wcale skupienia duchowego i siy odpornej. Czowiek podlega wpywom, osab na duchu, ywioowe siy porywaj go, a larwy i nisze istoty, yjce naokoo nas, wnosz w nasze ycie tyle skce, nienawici i za, e czowiek od tego wstrzsu czuje si w wielkiej rozterce z otoczeniem i samym sob, ycie staje si dla niego coraz to wikszym ciarem i dlatego wanie nigdy nie byo tyle samobjstw, co obecnie. Odchodz ze wiata dobrowolnie ludzie starsi, powani, porzdni, a ilu porzuca rodzin i dom, aby ju nie powrci? Ile dowodw tego i fatalnego stanu miaem przez ostatnie lata! Licz setki wypadkw, w ktrych ludzie stracili rwnowag psychiczn. Odchodz od swoich on, dzieci, obojtni wzgldem najbliszych. Kiedy ich mam obok siebie,

14

jestem wprost zdumiony ich czerstwoci i egoizmem najstraszniejszym, staraj si oni o wszystkim zapomnie i myl wycznie o sobie. To bardzo znamienny rys doby wspczesnej, a niekiedy inaczej by nie moe. Mwiem tu o ludziach dotknitych tym kataklizmem, o jednostkach sabych, bezwolnych, niezrwnowaonych, o ludziach bez charakteru, chorych i zmczonych straszn walk o byt, o poddajcych si wpywom i pozbawionych rwnowagi psychicznej. Zaznaczam, e duo te silnych i zdrowych psychicznie osobnikw, nie moe wytrzyma tego ycia, tej atmosfery nieszczcia i zmartwie, yjc midzy tymi, ktrych los powali. Ta kategoria ludzi skazana jest na wymarcie. Dzi mamy inny ruch, w zupenie odmiennym kierunku. Jest to mianowicie kierunek zdrowy, rodzcy si w wiadomoci caej ludzkoci. Duch przyszego czowieka, nowo narodzonego, tego, ktry pragnie opanowa wiat, a teraz wanie otrzsa si z tradycji wiekw przeszoci. Ten czowiek da innych form ycia, opanuje on cay wiat i do niego nalee bdzie przyszo ludzkoci. wiat powinien si ju teraz intuicyjnie przygotowa do nowego ycia i do utworzenia innego systemu oglnoludzkiego, z Jednym kodeksem, z jedn Izb Trybunau. Ju zblia si chwila zwoania najpotniejszych si prawniczych, przede wszystkim prawnikw - architektw form prawnych ludzkoci. Dla opracowania wsplnych form powinien ju by stopniowo wprowadzany autorytet arbitrau i oglnoludzka proklamacja jego nienaruszalnoci. Musi przede wszystkim zwyciy niezawiso sdziw, albowiem tylko w tych warunkach moliwy jest szacunek dla prawa i dla tych ludzi, ktrzy sdzi bd bezstronnie. Jedynie wwczas moe by na wiecie pokj i ad zupeny. To samo musi si sta w stosunku do innych form ycia i innych przejaww wspycia narodw. Ustrj musi by oparty na oglnym dobrobycie i winien stanowi ochron wasnoci obywatela. Jeeli nard jest bogaty, to i rzd ma silny, i skarb peen zota. Etatyzm rujnuje narody. To ju nie ycie, lecz wegetacja. Gdy ycie si pod tym wzgldem ugruntuje, wtedy dopiero moemy przystpi do innych wanych spraw i do tej, ktra jest na porzdku dziennym w wiadomoci ju dojrzaej, do sprawy najwaniejszej i najdraliwszej rozbrojenia narodw. Polowa budetw pastw idzie na organizacj wojska, rozbrojenie bdzie zatem najwikszym dobrodziejstwem i ulg dla ludzkoci. Do tego ca si d wszystkie narody. Dla zwycistwa idei rozbrojeniowej przede wszystkim zapanowa musi na caym wiecie bezpieczestwo wewntrznego ycia narodw. Dzi ju widzimy, w jakim kierunku te siy myli i ich zmiany znajduj zrozumienie, skd to wszystko w wiat pjdzie, tylko Liga Narodw lub inna jaka instytucja w tym rodzaju bdzie w przyszoci rzdzia wiatem. Musi by tylko dobra wola, a geniusz ludzkoci bezwzgldnie zwyciy. Powstanie Ligi Narodw to pierwsze stadium w ewolucji energii narodw ku triumfowi pokoju i szczcia na ziemi, ku zwycistwu mioci bliniego. Nie myl, eby mona byo i przeciwko naturze i jej prawom. Dlatego te pki ludzko nie uprzytomni sobie i nie zrozumie, e to jest jedyna, wskazana przez Ducha droga, chaos bdzie panowa. To ju nie kryzys, lecz co niepomiernie wikszego to kataklizm! On opanowuje narody i narzuca ich wiadomoci nowe hasa rwnoci, sprawiedliwoci oraz mioci. Ta ostatnia zwyciy, musi przej ona przez ewolucj Kocioa i zwycistwo wiary w Jedynego Boga.

15

Pierwsze powane podstawy tego byy opracowane w Wersalu: uznanie ograniczenia zbroje i utrwalenie pokoju. Dla idei pokoju najwaniejsz podstaw stanowi praca, i to w najrozmaitszych kierunkach wiedzy fachowej oraz duchowej. A wic twrcza, konstrukcyjna, jak rwnie praca nad odbudow wspycia wszystkich narodw. Echo myli Ligi Narodw i jej posannictwa przez fale kosmiczne powoli, powoli, coraz silniej jednak szerzy te nastroje, ktre ludzko podwiadomie ju wchania i z niej one ju zwycisko wejd do wiadomoci narodw, ku wieczystej sawie i chwale Ducha Jedynego. Ludzko jest bardziej poddana instynktom ni inteligencji, w deniach swoich bardziej jest kierowana uczuciami ni rozumem. Wysze Ja przez uczucia i instynkt lepo prowadzi czowieka do doskonaoci. wiat miota si dzi w chaotycznych prbach naprawy ycia spoecznego. Jednake wszelkie sposoby uzdrowienia, podawane przez rnych doktrynerw, nie wystarczaj. Choroba jest powszechna i droga naprawy tylko wtedy doprowadzi do celu, jeeli spotkaj si przedstawiciele wszystkich zasadniczych, nawet najbardziej sprzecznych dzi wiatopogldw. | Socjalizm, nacjonalizm, faszyzm, bolszewizm, dyktatura jednostek, dyktatura proletariatu, parlamentaryzm s to fragmenty oderwane i chwilowe byski, rozwietlajce ciemny horyzont przyszoci spoeczestw. Aby naprawa moga by trwaa, przedstawiciele polityki, nauki, religii musz wydoby na wiato dzienne wspln dla caej ludzkoci podstaw - to znaczy aby uratowa zwikan w nowoczesnym kryzysie cywilizacj, trzeba jasno i wyranie okreli cel powszechny, do ktrego wszystkie narody musz, chc czy nie chc, zmierza. Istnieje sia uniwersalna, ktra z gry nakrelia wyszy plan, wedug jakiego odbywa si historia ycia spoeczestw. Ten plan jest niezaleny od przemijajcych doktryn, mniej lub wicej udanych, ktre si narodziy w gowach rnych naprawiaczy wiata. Plan powszechny, z gry wytknity ludzkoci, jest zwizany z prawem natury, wedug ktrego cay glob ziemski i Wszechwiat ulegaj. stopniowej ewolucji. Zawarty on zosta w tajemnicy odczuwanego prawa przejawu si kosmicznych, czyli w tajemnicy Krzya. Tylko w Krzyu, jako symbolu oczyszczenia ywiow w naturze, oczyszczenia wadz czowieka, znajduje si ratunek dla chwiejcej si dzisiejszej cywilizacji. Dlatego Krzy Chrystusa musi by wyniesiony na czoo w nadchodzcym programie oglnej naprawy. Gdy wspomniaem tu we fragmentach myli i rzutach ideowych o wszechogarniajcej roli Chrystusa, to zdawaem sobie spraw, e w Bg-Czowiek stanowi zjawisko nie tylko religijne, ale kosmiczne i spoeczne. Chrystus dzi musi by wprowadzony na forum rozpraw politycznych wiata. To, e dotychczas nie jest On oficjalnie uznany jako najwyszy reformator ustroju spoecznego, jest bdem zasadniczym, ktrego skutki widzimy we wszystkich niepowodzeniach, katastrofach ekonomicznych oraz bankructwie duchowym, jakie teraz przeywamy. Niech si zjad najwiksi uczeni naszych czasw: wychowawcy, filozofowie, przyrodnicy, kapani rnych wyzna, technicy, twrcy rnych systemw socjalnych i niech postaraj si szczerze odpowiedzie na to pytanie: czy bez prawa Chrystusowego mona dzi uratowa wiat? A wtedy na pewno posta najwikszego geniusza, Owieciciela, jak ludzko wydaa, posta Syna Boego, bdzie przez cay wiat uznana. Program Jego stanie si pomostem, na ktrym podadz sobie rce i yd, i katolik, i protestant, i Francuz, i

16

Amerykanin, i Niemiec, i Anglik, i Sowianin wszystkie wyznania i wszystkie rasy, dla szczliwego wspycia, dla wsplnego ratowania siebie.

III
Teraz przejd do mojej analizy czowieka, jego duszy, psychiki i do osobistych swoich przey. Postaram si wytumaczy te nadprzyrodzone zjawiska, poda do wiadomoci metod, ktrej si przez dwadziecia pi lat trzymaem, a wskazan mi przez znakomitego joga jasnowidza z Homla, z Mohylewszczyzny, nazwiskiem Wrbel. Temu czowiekowi wiele zawdziczam i bd jeszcze o nim pisa pniej, gdy zetknicie si z Wrblem, ktry by bardzo znany w Rosji, wspominam jako jedno z najciekawszych i najbardziej wyrniajcych si wydarze w mym yciu. Spotkaem te wielu ludzi w Polsce, ktrzy go znali i wspominali zawsze z wielk czci. Po caym wiecie rozrzuceni s nieliczni ludzie, ktrzy na pozr nie wyrniaj si wrd otoczenia, zamieszani w tumie. A jednak s to jednostki nieporwnanie wysze, czsto, a nawet przewanie, niewiele o nich wiemy. Jedni z nich s osamotnieni, skromni i pogreni w yciu wewntrznym. Inni bior udzia w burzach i wichrach ycia, obcuj z ludmi, nie zatracajc wszake wewntrznej cechy swojej boskoci: tych wybracw jest stosunkowo mao, nazywamy ich mistrzami. S oni niby anteny, czce tum z nadwiadomoci. Mistrzowie ci s kierownikami wiata i szafarzami niezmierzonych skarbw Ducha, ludmi przewanie gbokiej wiary, higienistami dusz ludzkich s mdrcami. Mdro ich jest wysza, podwiadomo za stanowi potg, ktra czerpie t mdro ze wiadomoci Ducha. Jedynego. Bywaj oni wodzami narodw lub rzdz niewidzialni, nie szukajc rozgosu, ale wpywy ich s olbrzymie. Czowiek przecitny ma umys wywiczony przez szko. Uniwersytety, politechniki i inne uczelnie wkadaj mu nauk do gowy i z nich czerpie on swoj kultur i wiedz. Midzy nim a mistrzem jest wielka rnica. Mdro mistrza pynie z wyszej ksigi: ze wiadomoci Ducha Jedynego. Jest ona pochodzenia boskiego. A ju jako istota wysza bdzie on y yciem wyszego Ducha, nie zatracajc jednak indywidualnoci, jakie mu byy na ziemi waciwe. Pomidzy mistrzami trafiaj si ludzie najrniejszych wyzna, a s oni rozsiani po caej ziemi. Opanowali kierunek Wszechwiata i opracowuj syntezy ycia, niezalenie od wynalazkw i adeptw techniki, posugujcych si mikroskopami i innymi przyrzdami, jakie maj do dyspozycji w swych specjalnociach. Mistrzowie do swojej wiedzy docieraj inn drog, a mianowicie przez czste skupienie, ktre pozwala im czerpa ze rda najwyszej mdroci - wiadomoci Ducha Jedynego. Uzyskan mdro przekazuj ludzkoci w najrnorodniejszych kierunkach, do ktrych nieraz pozornie, w sensie naszej techniki, nie mieli adnego przygotowania. Tym si tumaczy midzy innymi zastanawiajcy fakt, e wikszo genialnych wynalazkw zostaa dokonana dziki natchnieniu ludzi, naukowo jak gdyby do tego nie przygotowanych. Cay ich przecudowny materia twrczy dostawa si w rce ludzi nauki, ludzi wiedzy praktycznej, teoretycznej do rnych laboratoriw chemicznych, elektrotechnicznych, mechanicznych, do badaczy odpowiednich dziedzin naukowych. Albowiem astronom, ktry wskae nam planety, potrafi studiowa ich bieg, robi 17

wyliczenia matematyczne, nie umie jednak powiedzie, co tymi gwiazdami kieruje. I tak jest we wszystkich kierunkach wiedzy. Nauka powoli posuwa si ku wielkiej Idei Jednolitoci. Ostatnie odkrycia wskazuj, e jedno si jest podstawow zasad i rdem harmonii Wszechwiata. Ta energia, stanowica przyczyn ycia Wszechwiata, stanowi jedyn jego substancj i jest niezniszczalna. Przybierajc szaty materii w rnych postaciach, bywa pynna, gazowa, staa, lub przejawia si w postaci elektrycznoci, ciepa, magnetyzmu lub wiata, a kady jej objaw przedstawia wyraz myli i woli Jedynego Ducha. Energia ta ciy ku socu, gdy stanowi jego czstk i tylko ona waciwie jest yciem na ziemi. Materia to ta sama energia. Ona i tylko ona jest wieczna, a podlega wyszej sile woli wiadomoci Jedynego, ktry ni wada i rzdzi. Gdy tylko nadejdzie ten dzie, w moment, w ktrym nauka eksperymentalna zbliy si drog elektro-chemiczno-fizyczn do znalezienia sposobw rozbicia atomu, to moja idea, jak wysnuwam przez ca tre niniejszej ksiki, idea powrotu do Ducha Jedynego bdzie pojta. Pocztek jej to zrozumienie sw: w Imi Ojca, a koniec - wyraz Amen. Wszechwiat niezmierzony, ktrego myl ludzka nie potrafi ogarn, jest naadowany atomami eteru w stanie dynamicznym, przenikajcymi go, jak molekuy powietrza przenikaj atmosfer ziemsk. Eter stanowi jak gdyby ciao Ducha Jedynego. Jest on wszdzie, przenika wszystko, a caa przyroda, poczynajc od czowieka, jest nim nasycona. W nim i przeze przechodz najrniejsze fale: dwikowe, termiczne (fale przechodzce tylko przez powietrze), elektryczne. Roentgena, wietlne, wieo odkryte kosmiczne i wiele, wiele innych, o ktrych jeszcze ludzko pojcia nie ma, gdy geniusz czowieczy dotychczas ich nie zdy odkry. Atomy eteru poruszaj si z zawrotn szybkoci, okoo 300 000 km lub wicej na sekund, Dugo fal i ich falowanie bywaj najrnorodniejsze. Istniej rwnie fale, ktre na powierzchni swej nios myl ludzk. Wraliwy aparat odbiorczy czowieka je przejmuje i wtedy to powstaj zjawiska telepatii, sugestii, narzucania woli genialnych czy przecitnych jednostek. Jestem jednak gboko przewiadczony, e z jasnowidztwem ma si rzecz nieco inaczej. W momencie przejcia granicy wiadomoci, przebywajc ju i w wiadomoci Ducha Jedynego i majc przedmiot z miejsca, dokd chciabym si przenie, posuguj si tym przedmiotem jak nici Ariadny. Nasycony atomami eteru, w ktry ju wkroczyem (gdy wszystko jest tym eterem przesiknite), mam w przedmiot za przewodnika w bezczasowo przestrzennej sferze. Ukazuje mi on rycho wszystkie okolicznoci, jakie mu towarzyszyy, a ktre, mniemam, cho niedostpne dla wzroku normalnego, s w tym eterze na zawsze odbite w postaci miejscowoci, osb, przedmiotw, czynnoci i ruchw. Jest to sprawa trudna w ogle do wyjanienia. Nie sposb bowiem narzdziami zmysw, przestrzeni i czasu i wyraa rzeczy pozazmysowe, bezprzestrzenne i bezczasowe, jasnowidzenia, jawice si w wiecznej teraniejszoci. Mowa nasza jest przestrzenna: dla zrozumienia za tego zjawiska i dla przekonania si o nim trzeba by sign w gb jasnowidzenia by samemu jasnowidzem. Jestem gboko przekonany, e wielcy pisarze w chwilach wysokiego napicia ekstazy twrczej odrywali si jak gdyby od ziemi, zatracali wasn wiadomo i wkraczali w dziedzin wiadomoci Ducha Jedynego. Wwczas przed ich wyobrani snuy si cale szeregi filmw minionej przeszoci i te wizje utalentowane piro przenosio na papier, by je przekaza jako dzieo niemiertelne.

18

Dla mnie osobicie nie ulega wtpliwoci, e Henryk Sienkiewicz w chwilach natchnienia widzia te wszystkie cudowne sceny z Quo vadis oraz pene animuszu lub odwagi dzieje bohaterw Trylogii gwnie dziki tym wizjom powstay utwory literackie wielkiej wartoci. Oczywicie taki dar przenikania do wiadomoci Ducha Jedynego przypada w udziale tylko jednostkom wybranym, talentom arcypotnym, ktrych twrczo wykracza ponad zwyk miar ludzk. Ludzie, ktrzy si topili i zostali uratowani, owiadczaj, e w chwili tonicia, w jednym jedynym momencie (zmatowienia si ich wiadomoci) ujrzeli w najdrobniejszych szczegach obraz caego swojego ycia na jednej paszczynie teraniejszoci. Jest to wynik najwyszego napicia ich si psychofizycznych, stan, ktry jasnowidz sam w sobie wytwarza. Mniemano, e tak samo ma si rzecz w chwili mierci (o ile istnieje przy tym bysk wiadomoci ogarniajcej). Czowiek wkracza wwczas w wiat pozazmysowy, w wiat jednoczesnoci wiecznej. a pozostay bysk wiadomoci mocen jest to zjawisko pochwyci. Jasnowidz stwarza w sobie w stan napicia wasnomocnie. Spotykaem ludzi, ktrzy syszeli dwiki w przestworzu, znaem ich osobicie. Og patrzy na nich lekcewaco, jako na nienormalnych, na obkacw niemal. A oto w wiele lat potem geniusz ludzki daje nam radio, zdolne odtworzy nie tylko dwiki, melodie i sowa wibrujce w chwili obecnej, ale jak mniemaj niektrzy, i te, ktre przebrzmiay przed setkami lat, pochodzce nie wiadomo z jakich czasw. To samo da si powiedzie o jasnowidztwie. Ogarniajc Wszechwiat widzeniem, mona zatrzyma si i skupi na jakimkolwiek miejscu, posiadajc pochodzcy stamtd przedmiot, ktry z atwoci przeniesie wewntrzny wzrok czowieka w owe strony. Ju dzi geniusz ludzki pracuje nad stworzeniem takich przyrzdw, by za ich pomoc mona byo widzie na odlego. Jestem przekonany, e niebawem nadejdzie ta epokowa chwila, kiedy geniusz ludzki pocznie odtwarza moc najwikszego natchnienia, zaczerpnite z gbi Ducha przez jak wraliw klisz, astralne przeycia czowieka. Jeeli ja takie klisze widuj i one bezwzgldnie istniej, to zjawi si kiedy taka czua klisza - przedmiotowa czy jaki odpowiedni aparat odbiorczy, za pomoc ktrego wszyscy bd mogli oglda ca histori narodw, ycie Chrystusa i wiele innych momentw przeszego ycia ludzkoci, ponad czasem i przestrzeni. Dwik jest ju opanowany, a dwik z przeszoci jest w drodze do opanowania. Fale myli bd przez odbiornik przyjmowane, tajemnica czowieka zostanie odkryta, a zasona, ktra dzi jeszcze nas oddziela od tamtego wiata, czciowo spadnie. Nastpi wtedy zwycistwo nad czasem i przestrzeni, a bdzie ono zwycistwem Idei Jedynego Ducha.

IV
Wracajc do rozwaania nad psychicznym aparatem czowieka, musz podkreli, e jest on bardzo skomplikowany. Dziel go na trzy fazy duchowe: podwiadomo, wiadomo i nadwiadomo. Podwiadomo to ten stan psychiki ludzkiej, w aparat psychiczny jednostki, ktry bezwiednie czerpie ze wiadomoci Ducha Jedynego potrzebny materia i bierze go w iloci zalenej od paszczyzny rozwoju duchowego, na jakiej si w czowiek znajduje. Podwiadomo to jakby, w porwnaniu z gleb, ziarno, 19

ktre ona przyjmuje, a to, co wyronie, podwiadomo potem wyrzuca jako ju dojrzae do wiadomoci czowieka. Bardzo czsto miewaem chwile, zwaszcza za czasw studenckich podczas nauki chemii lub matematyki, e nie mogem czego zrozumie. Mczyo mnie to, mordowaem si na prno, potem szo wszystko w zapomnienie, a tu nagle niezalenie ode mnie, nie wiadomo czemu, byska jasna myl i rozwizanie zadania matematycznego lub wyjanienie formuy chemicznej otrzymywaem gotowe w swojej wiadomoci. Czas nie odgrywa tu roli, praca niewiadoma sza przez kilka dni, przez duszy lub krtszy czas, i rozwizanie byo gotowe. Podwiadomo moe si czy bezporednio z nadwiadomoci. Na przeszkodzie stoi tu wiadomo, gdy ona przeszkadza i zagusza wszelk prac podwiadomoci. Bardzo czsto podwiadomo bywa potna i do tego stopnia silna, e wiadomo zaledwie moe nady w odtwarzaniu dojrzaych myli. Wtedy czowiek bywa leniwy, nie dlatego, e od urodzenia ma t przywar, ale poniewa subtelna praca podwiadomoci zamcza go i czyni czsto niezdolnym do ycia. W takich wypadkach czuje on niewiadomie, e praca podwiadomoci trwa i jest na drodze do ukoczenia. Przy naruszeniu rwnowagi pomidzy wiadomoci i podwiadomoci nastpuje pewna nienormalno psychiki, ktra moe doprowadzi czowieka nawet do obdu. Std tyle nieszcz w poyciu ludzi midzy sob, a w dzisiejszych czasach szczeglniej daje si to odczuwa. wiadomo jest to forma psychiki ludzkiej, w ktrej si mieci pojcie epoki, w jakiej czowiek yje, zalenie oczywicie od miary jego rozwoju duchowego. wiadomo ma wasne ja". To ja" ma swoje imi, nazwisko, poczucie tradycji, pokrewiestwa, poczucie istnienia indywidualnego. Jest ono jak gdyby sternikiem w oceanie kosmicznym: prowadzi czowieka przez ycie, napenia si wiedz, suy mu do ycia, daje rodki materialne do egzystencji. wiadomo nie jest doskonaoci psychiczn jednostki, przeciwnie, zakrywa ona czowiekowi drog do Ducha Jedynego, przeszkadza poczeniu si podwiadomoci z nadwiadomoci, o ktrej dalej pisa bd. Podwiadomo jest w ogle gwnym czynnikiem, decydujcym o losie czowieka oraz jego powodzeniach lub zawodach w yciu. Geniusze mieli najmniej tej wiadomoci swego ,,ja", posiadajc za to potna podwiadomo, a wic zastosowywali si do Ja" wiadomoci Ducha Jedynego. Teraz par sw o nadwiadomoci, przynajmniej w moim osobistym rozumieniu. Pisaem ju, e dusza jest poczona z nadwiadomoci Ducha Jedynego, a wic ze rdem wszelkiej mdroci idcej od Boga. Chrystus by zawsze dla mnie najpotniejszym Czowiekiem-Bogiem, Najdoskonalszym z najdoskonalszych, ktrego wiadomo bya wiadomoci Ducha Jedynego. Jedynie On wskaza nam prawdziw drog ycia w deniu do najwyszej doskonaoci, do jakiej tylko czowiek doj moe do rda najwyszej mioci, jaka w ogle istnie moe, mioci, ktra nic bdzie w dzisiejszych upiornych czasach przez wszystkich zrozumiana i odczuta. Do nadwiadomoci prowadzi pewna droga. Zrozumiaem metod, przy zastosowaniu ktrej kady czowiek jest w stanie rozwin w sobie moliwoci przejcia tej granicy, a mianowicie przez autosugesti wiadomoci swojej. Przez dwadziecia pi lat pracowaem nad t metod, a pierwszy wskaza mi j jog Wrbel, o ktrym pisaem i o ktrym jeszcze wspomn. Na czym ta metoda polega i w jaki sposb udaje si doj do moliwoci przejcia tej granicy, sw kilka powiem. Pomidzy ludmi istniej trzy kategorie takich, ktrzy z atwoci przekroczy mog ow granic, a mianowicie; ludzie genialni, ludzie opatrznociowi i ci, ktrzy od urodzenia maj szsty zmys, czyli dar jasnowidzenia. W pewnym stopniu zaliczam

20

siebie do tej ostatniej kategorii. Ludzie genialni chwilami przekraczaj granic. Przerzuca ich jaka energia wewntrzna, czy to kosmiczna, czy te inna, poza granic wiadomoci, a w takiej chwili wszystko boskie, ktre si stamtd zdobywa, czy z zakresu malarstwa, rzeby, architektury, literatury, poezji, czy z jakiej innej dziedziny, wszystko to cudowne, wielkie osiga si drog podwiadomoci. Dopiero wiadomo takiego czowieka z tego zaczerpnitego materiau odtwarza formy, wyej opisane, ktre ju tu pozostaj na ziemi jako dziea wielkiej wagi i przechodz do niemiertelnoci. Kady, kto si ich dotyka, czuje ow nadziemsk si, jaka si w nich mocno odbija i pozostawia niezatarte wraenie. Nieraz si wyraamy o czowieku majcym dar krasomwstwa, e mwi z Boej aski". I rzeczywicie przy jego przemwieniu moe powsta chwila, kiedy go ta energia przerzuca poza granic wiadomoci, a wwczas ma on piorunujcy wpyw na suchaczy. Opanowuje wtedy bardzo atwo sytuacj i moe prowadzi tumy dokd zechce, a wola jego staje si wol mistrza. Ludzie opatrznociowi s to jednostki, ktre swoim yciem zwrciy na siebie uwag tumw. To ludzie forujcy usilnie jak ide, w ktr uwierzyli z najwiksz energi i pietyzmem, ktra poruszya myli narodw i wytwarza dla tych ludzi podziw. Energia zwrotna mas przez fale kosmiczne pynie ku takiemu czowiekowi i jego aparat psychiczny przyjmuje te siy, a one s wanie czynnikiem przerzucajcym go poza granic wiadomoci. W takiej chwili czowiek w ulega Ja" nadwiadomoci i wola jego, czciowo ju nie wasna, wypenia wysze, boskie rozporzdzenia, ktre maj wpyw na losy narodu i caej ludzkoci. Taki czowiek jest niewiadomie wykonawc wyszej woli Ducha Jedynego. Niech si tylko taka fala energii odwrci, powraca on do roli przecitnego czowieka. Narody wyaniaj swych apostow, intuicja ich prowadzi, a uczucie entuzjazmu dopomaga. Przytocz tu kilka przykadw z ycia ludzi genialnych, wielkich. Skoro tylko osign te wyyny, ju nie maj innych de jak opanowanie ludzkoci, chc sta na czele narodw itd. Niewiadomie przesuwaj si te postacie historyczne przez ycie, ale zawsze byo ich gwnym, wyszym zadaniem czy ludzko i prowadzi narody do jedynej drogi Ducha Jedynego. Juliusz Cezar dy do tego, aby zosta imperatorem narodw, kaza si nawet uznawa za arcykapana. On pierwszy na zgromadzeniu wobec senatu wygosi zdanie o niemiertelnoci duszy i o istnieniu Ducha Jedynego Boga. Gwnym celem wity Memfisu, Delf i Eleuzisu bya nauka o jednoci Ducha-Boga. Gdy Aleksander Wielki szed przeciwko Izraelitom, oburzony, e nie chc uzna go za pana, dopki yje Dariusz, ktremu byli posuszestwo przysigli wtedy wielki kapan Jaddus, wwczas rzdzcy, nakaza publiczne modlitwy i ofiary w celu ubagania boskiej opieki. Bg ukaza mu si we nie, nakaza posypa kwiatami ulice, otworzy bramy miasta i wyj wszystkim kapanom, w biel przybranym, na spotkanie bohatera, ktrego obawia si naleao. Wykonano rozkaz i cay orszak wyruszy z miasta na miejsce, ktre nazywano safa, aby oczekiwa zblienia si Aleksandra Wielkiego. Syryjczycy i Fenicjanie znajdujcy si przy nim, znajc jego gniew, nie wtpili, e arcykapana czeka straszna kara, e Jerozolima, jak Tyr, zostanie zburzona, a cieszyli si w duszy z cudzego nieszczcia. Krok ten zrobi na umyle wodza wraenie, bo skoro tylko ujrza arcykapana, na ktrego zotej tiarze byo wypisane imi Boga, postpi ku niemu i pochyli si ku ziemi, oddajc pokon wielkiemu Imieniu. Potem z najwikszym uszanowaniem pozdrowi Jaddusa, a kapani otoczyli monarch, yczc mu szczcia. Podziwom nie byo granic. Dopiero Parmenion omieli si zapyta, jak to by moe, aeby ten, ktremu cay wiat oddaje pokony, sam si chyli przed arcykapanem Izraela.

21

Aleksander odrzek: Skoniem czoo, ale przed Bogiem, ktrego sam jestem kapanem. Aleksander ju wic zaczyna odczuwa, e wola Boga ma by jego wol. Kiedy ten wielki wdz zamierza wypraw do Azji, ujrza we nie czowieka, ktry mu si ukaza i rzek, aby niczego si nie obawia i miao przechodzi i Hellespont, bo Bg prowadzi go bdzie i da mu zwycistwo. Aleksander w arcykapanie pozna wanie owego czowieka. Mia on tak postaw, ten sam wyraz twarzy, to samo ubranie, by tu wic widoczny dowd woli Boga. Niepodobna pomyle, aeby wychowaniec Arystotelesa mg na lepo wierzy przepowiedniom greckiej mitologii i nie mia poza nimi przeczucia Jedynego-Ducha-Boga, i eby zabierajc si do wyprawy azjatyckiej, nie uwaa si za Jego narzdzie na ziemi. A wiadomo, e Aleksander Wielki marzy o poczeniu wszystkich narodw, o przesiedleniu ich do Azji, a z Azji do Europy. Drugi przykad historyczny z ycia rwnie genialnego czowieka, Napoleona: XIX wiek powinien stworzy ide nacjonalistyczn, a XX wiek zrealizowanie tej idei. [...] Wszyscy rozumiej, e znajdujemy si w przededniu nowej ery, e jestemy wiadkami powstania nowej cywilizacji, ktrej narodzenie zdaje si by bolesne. Powane wydarzenia, ktre zaszy od lat kilku, chaos i anarchia, jakie z tego wyniky na rnych kontynentach, oznaczaj przejcie ze wiata, ktry si zapada, do drugiego, nowego, jaki powstaje w naszych oczach". W ostatnich chwilach ycia Napoleon rzuci do wszystkich narodw wezwanie z hasem czenia si ogu w jedno narodow, w poczuciu wolnoci, kultury i rozkwitu. Napoleon marzy o federacji narodw. W ostatnich prawie dniach pobytu na wyspie witej Heleny odtworzy swj wiat wewntrzny w nastpujcych sowach: Europa w ten sposb tworzyaby waciwie tylko jeden nard i kady czowiek, podrujc wszdzie, znajdowaby si stale we wsplnej ojczynie. To scalenie nastpi wczeniej czy pniej, si rzeczy. Impuls jest ju dany, a nie myl, aby po moim upadku i znikniciu mojego systemu moliwa bya w Europie inna rwnowaga jak zczenie i konfederacja wszystkich wielkich narodw". Napoleon wierzy w Ducha Jedynego-Boga, ufajc w ide federacji narodw, nie mg nie wierzy w Boga. Szed on wyynami Ducha, a wola wysza go prowadzia. W odpowiedzi Laplace'owi, ktry by niedowiarkiem, rzek: Bardziej ni ktokolwiek powinien pan wierzy w istnienie Boga, gdy wicej ni inni zgbi pan wiadomoci o stworzeniu. Jeeli nie moemy realnie widzie Boga naszymi oczami, to jedynie dlatego, ze naoy on granice naszej inteligencji". Bdc przykutym do oa, by ju z niego wicej nie powsta, Napoleon w chwilach najciszych swego ycia powiedzia: Nigdy nie wtpiem w istnienie Boga, bo chocia mj rozum nie jest zdolny Go poj, intuicja moja przekonywa mnie o Jego istnieniu, moje ustalenia harmonizoway zawsze z tym odczuciem", Napoleon mwi o intuicji; a co to znaczy intuicja u ludzi genialnych? Jest to ich wzrok wyszy. Napoleon czu wol Ducha Jedynego, pojmowa dobrze, e tylko ta wola wioda go w kierunku Ducha. By on jedynie narzdziem jego woli. Jeszcze jeden bardzo wymowny przykad: Alty la wyparty z Galii zblia si do Woch (452 r.). Popoch wwczas zapanowa powszechny. Mediolan, Werona, "Mantua, Placencja, zburzone, wskazyway jakby triumfalny pochd najedcy. Zrozpaczone ludy zdaway si na ask Boga. Wtedy papie Leon I wyszed naprzeciw Attyli ze sowami prawdy i groby na ustach. Attyla cofn si. A wic ocalenie Rzymu przypisa naley jedynie duchowej wadzy papiea i jego sile wyszej. Jako przykad opatrznociowego narzdzia moe suy rwnie krl Ludwik IX, wity patron Francji, czczony w swej ojczynie, obdarzony niezwykymi przymiotami

22

serca i umysu, znany ze swoich wypraw krzyowych na Egipt do Ziemi witej. Stao i wito krla imponowaa wrogom. By on przez cae ycie narzdziem woli Ducha Jedynego i umar z nastpujcymi sowami na ustach: Podam, Panie, do Twego domu, uwielbia Ci bd w Twojej wityni i poznam Twe Imi". Po ostatniej wojnie wiatowej na czoowe miejsce wysuna si potna, niemiertelna posta prezydenta Wilsona. Podwiadomo jego czerpaa z wyyn wiadomoci Ducha jedynego poczucie koniecznoci unii narodw. By on wyrazicielem de chwili obecnej pokoju, wprowadza do wiadomoci caej ludzkoci hasa nadnacjonalizmu i wolnoci narodw. Wygasza te same zasady nie tylko wobec demokracji, ale gwnie w stosunkach pastw i narodw. Ordownikiem tych podniosych hase w Lidze Narodw by rwnie Arystydes Briand. Z tego wszystkiego widzimy, powracajc do nadwiadomoci psychicznej czowieka, e w momentach historycznych zjawia si jedna wola wysza, ktra wszystkich i kadego prowadzi w jednym kierunku pojednania caej ludzkoci, porywajc dusze ludzkie i wiodc je ku sobie. Z tysica historycznych przykadw wymieniem kilka, na ktre szczeglnie zwrciem uwag. Do trzeciej kategorii ludzi przekraczajcych granic wiadomoci zaliczam poniekd tych, ktrzy maj w pewnym stopniu te same zdolnoci Jakimi i ja jestem obdarzony, a mianowicie dar jasnowidztwa, jak to nazywaj ludzie, chocia osobicie bardzo nie lubi tego okrelenia. Zawsze, kiedy czytam o sobie i nazywaj mnie jasnowidzem, mam jaki przykry niesmak. Doszedem do przekonania, e im janiej czowiek poznaje natur i sens ycia dookoa siebie, tym silniej powstaje w jego wyobrani majestat Wielkiego Ducha, tym bardziej zblia si on do pojcia swego wasnego przeznaczenia na ziemi i tym wicej razi go to banalne ludzkie ycie, podo naokoo, zawi, pycha, ktre s niestety cechami charakteru dzisiejszego czowieka. A to wszystko dzieje si w chwili, kiedy ju si obudzio uczucie braterstwa midzy czowiekiem a czowiekiem. Pojcie Wszechwiata i pojcie nadnacjonalizmu ju si w wiadomoci ludzkiej mocno ugruntoway.

V
Pragn raz jeszcze zobrazowa ewolucj ludzkoci w bardzo streszczonych formach moich myli i na tym chc zakoczy podr w dziedziny osobistych odczuwa oraz pogldw w tym zakresie, Lux ex Oriente! Bezwarunkowo ta wielka droga ewolucyjna idzie ze wschodu na zachd, bo tam si odczuwa potny ruch Ducha, obejmujcy kady nard, nard jako oddzielny organizm ze swoj podwiadomoci i wiadomoci. Powiedzmy od razu, e wielowiekowy ruch wiata ze Wschodu skoczy si przed niespena dwoma tysicami lat w Palestynie, jako ostatnie i ostateczne wiato wiate religii Chrystusa i e dotd poczyna si jej wpyw na uksztatowanie si Zachodu. Wraz z rozwojem cywilizacji europejskiej nakrela ona ostateczny cel i przeznaczenie ludzkoci, cel odrodzenia i powtrnego stworzenia si czowieka. (Oportet vos denuo nosci", w. Jan, XI).

23

Ta religia jest alf i omeg ycia, jedynym rozwizaniem jego rzeczywistoci, jako sowa w Bogu i czowieku. Okaemy teraz w kilku zdaniach par ogniw postpowych ruchu tego Wielkiego Jedynego Ducha. Pocznijmy na przykad od szlachetnej Grecji. Geniusz tego narodu i cudowna jego przeszo do dzi jeszcze promieniuje na cay wiat. Grecja Sokratesa, Platona, Pitagorasa, Orfeusza i Homera zrodzia wieczne ideay Dobra, Prawdy i Pikna. Kierunek wyszej woli tego narodu jest mocno okrelony. Podwiadomo jego czerpaa duo energii mylowej ze wiadomoci Ducha Jedynego, zapeniajc sw wiadomo najrnorodniejszy mi mylami we wszystkich kierunkach. Przychodzi wreszcie moment krytyczny: ta przeadowana energia szuka wyjcia. wiadomo narodu wybiera sobie jakiego bohatera, ktrego wynosi poza granice wiadomoci tumw, staje si on narzdziem woli Jedynego Ducha. Takim wybracem w Grecji zosta Aleksander Macedoski. Pierwsze wysze uderzenie psychiczne prowadzi tego czowieka w kierunku zwycistwa nad caym wiatem. Myl ta ju w nim tkwi, opanowuje jego Ducha. Musi on ju dy drog wskazan, dopki Duch jego nie osabnie. Idzie wic zalenie od wiadomoci Ducha Jedynego, a wiadomy roli historycznej, gdy czuje, e j musi wypeni, prowadzc wojska zwyciskie w rozmaite strony i w rnych kierunkach wiata. Ta wola wysza postpuje na zachd, przenika do Egiptu, Persji, Azji Mniejszej, wreszcie nastaje rozkwit rzymskiej historii. W epoce twrczoci zjawia si Juliusz Cezar, August - eksplozja, wybuch psychiczny; dalej Hiszpania, Francja - epoka twrczoci: Henryk IV, Ludwik XIV, wybuch - Napoleona dalej id Niemcy - epoka twrczoci: Fryderyk Wielki, Bismarck, wybuch - Wilhelm II. Obecnie zbliaj si kataklizmy w Anglii i Ameryce, potem Chiny, Japonia, wreszcie zwycistwo narodw sowiaskich, na czele z Polsk i Czechami. Wszystkie nastroje i przewidywania w wiadomoci Europejczykw przeksztacaj si w straszliwe wizje zagady Europy, a przodujce umysy naszej cywilizacji dzwoni ju dzi na alarm, w trwodze przed dniem jutrzejszym. Jednak to wielki bd, straszne nieporozumienie, i ta psychoza, ktra nas ogarnia, musi by wyrwana ze wiadomoci ogu. Europa zblia si nie do zagady, lecz do niebywaego w dziejach historii rozkwitu. Europa XX wieku, zroszona krwi narodw cywilizowanych, z ostatnich zmaga wzajemnych, po chwilowym marazmie i odrtwieniu, wyjdzie na widowni wiata jeszcze raz zwyciska i panujca. Wtedy dopiero zabynie, realizujc odwieczne pragnienie narodw wiata, jako Pastwo Uniwersalne, w kocu obecnego wieku, w obliczu coraz to groniejszej burzy zbliajcej si od Wschodu. Energia Europejczykw rozpali si w wielk potg, ogarniajc cay wiat pomieniami nowej, zwyciskiej cywilizacji. Geniusz techniki oraz instynkt zbawczego nadnacjonalizmu zwyci w owej chwili na arenie spoecznych europejskich przemian, a wtedy dopiero zjawi si od dawna oczekiwany i upragniony Duch, wcielony w czowieka niezwykego. Bdzie to Wdz-Krl-Duch soneczny zjednoczonej Europy! Dni triumfu odwieonej cywilizacji europejskiej nie potrwaj dugo, bo oto grzmoty od Wschodu i guche pomruki zbliajcej si burzy obijaj si o such starego wiata jako zapowied nowej ery, Europa po ostatnich byskach zacznie gasn, a setki milionw Azjatw run na Zachd, rozdrapujc dziedzictwo minionych wiekw. Zacznie si epoka Wschodu, ognia, nowego ywiou rozpalajcego i burzcego dawn ludzko Pnocy i

24

Zachodu, a w tysicletniej pltaninie dziejw, w straszliwych zmaganiach si dwu ywiow, wiata Wschodu i Zachodu, pojawi si nowe wartoci nowej cywilizacji, o jakich dzi wyobrania nasza nie moe mie pojcia... Kolebk wyszych si duchowych i pierwszym ich rdem jest Wschd. Zachd przetworzy si w inne formy, bardziej materialne. Mniej on ma fantazji, polotu, bo zastosowywa si do cile okrelonych form ycia, idc wci w kierunku zota, elaza i stali. Wschd rozwija si inaczej ni Zachd, pozostajcy w ogniu cigych rewolucji. Ale czy sprawcami rewolucji s ludzie? Nie! Rewolucja posuguje si siami ludzkimi dla swych planw. Aleksander Macedoski, Napoleon i wielu innych byo tylko wykonawcami przeznaczenia wyszego. Zachd powoli zatruwa Wschd swymi doktrynami, szerzc ducha rewolucyjnego. Do duchowo religijnej cywilizacji Wschodu wkracza z Zachodu cywilizacja polityczna. Dlatego te w tak fanatyczny sposb przeciwstawia si jej Gandhi. Wielki ten patriota, czczony dzi przez cay nard, nie liczc si z formami europejskimi, nie porzuca swego stroju narodowego ani obyczajw nawet na dworze angielskim, chcc jak gdyby przez to da dowd, e czuwa na stray tradycji Wschodu. Czy susznie? Czy Wschd nie winien przyj formy i zasad Krzya, porzucajc wielobstwo wrd wielusetmilionowej rzeszy? Przemiany Ducha zachwiay si. Zadray stare formy wiata i ustrojw politycznych. Zachwia si parlamentaryzm powsta leninizm, faszyzm, hitleryzm i przerne formy dyktatury. Jak ju pisaem, rodzi si nowy czowiek, a nowa generacja zaczyna szuka wysze) prawdy - pragnie Ducha, tskni do Niego! ycie zawrotnym pdem gna naprzd. Zmienia si psychika ludzka, w potnym ruchu fermentuje wiadomo czowieka: dni lec z szybkoci lokomotywy, aparatu lotniczego, fal radiowych... W tym szalonym ruchu psychicznym skracamy swj pobyt na ziemi. Nie mamy chwilki czasu, aby si opamita, nios nas te fale kosmiczne ku przepaci. Szukamy ratunku w sporcie, odurzamy si, ale intuicyjnie czowiek ju mocno to sobie dzi uwiadamia, e trzeba si na chwil zatrzyma. Ludzko musi si opamita! Tylko przez medytacj religijn, przez wiar w Ducha Jedynego ludzko zdoa si jeszcze uratowa. Musimy dy wszystkimi siami do doskonaoci moralnej i religijnej. adna sia ziemska, adna tyrania, armaty, gazy trujce nie s w mocy zwyciy Ducha! Trzeba dy do oglnego pokoju, gdy on stanowi warunek zasadniczy dla wszelkiego ycia wewntrznego. Nowoczesna cywilizacja wszystkich narodw obecnie tego wy- maga. Pokj w jednak nie nastpi wczeniej, a si ludzko opamita. ycie wtedy dopiero pjdzie drog normaln, psychika czowieka zacznie si zmienia, a czas stanie si znw duszy. Tylko w tych warunkach czowiek znajdzie chwil, eby si mc zastanowi nad prawdziw treci i celem swojego przeznaczenia. Wwczas te przypomni sobie, e jedyne zasadnicze rozwizanie wszystkie konfliktw spoecznych poda ju przed dwudziestu wiekami najwikszy socjolog wiata Chrystus w Ewangelii powszechnego braterstwa w Ojcu Jedynym! Kolebk tsknot ludzkich do Boga, jak to ju pisaem, jest Wschd, jako kolebka wielkich religii wiata. W sile jego Ducha tkwi ukryta potga, ktra powinna znale wyraz swego uzewntrznienia w nowych formach powszechnych. Niech tylko zjawi si tam Krl-Duch, a najwysza wola Jego zele ten kataklizm i odmian powszechn. Zemsta Wschodu bdzie bezwzgldna, straszna. Kataklizm wstrznie wszystkimi

25

narodami i tylko wtedy nadnacjonalizm opanuje ludzko. Bdzie to ostateczny etap zwycistwa Chrystusowego. Takie s losy caej cywilizacji... Na jednym obszarze globu ziemskiego urasta energia duszy zbiorowej, powstaj kultury i po pewnym czasie gin, aeby ustpi miejsca nowym cywilizacjom, ktre przerabiaj znowu odmienne przejawy wiecznie trwaego i wiecznie tsknicego Ducha Ludzkoci, Po wiekach nadejdzie czas, gdy caa ziemia nasza, przepojona krwi gincych i rodzcych si cywilizacji, przygotuje w kocu wielk rodzin, obejmujc cay glob ziemski. Wtedy to jako zwycizca zejdzie posannik Ducha Jedynego na ziemi, do odrodzonej ludzkoci. Przelana krew czowieka zostanie oczyszczona przez krew Zbawcy wiata i wwczas formy naszego istnienia bd ju inne - wyzwolone z druzgoccych wizw kaprynej i wiecznie zmiennej materii. O ile w dawnych czasach krew laa si dla zdobywania jaki najwikszej iloci ziemi i podbijania narodw, o tyle dzi gwne; zwycistwa id w odwrotnym kierunku, w drodze oddzielania si jednych narodw od drugich i nacjonalizowania si. Niestety, zanim spokj nadejdzie, jeszcze duo krwi si poleje. Jestemy w przededniu caego szeregu wojen. Musi si Egipt, Indie, Irlandia, Sowacy, Ukraina i wiele innych narodw wyzwoli i to wszystko bdzie trwao, dopki nie zapanuje na wiecie sprawiedliwo i kompletna niezaleno narodw. Dawni ludzie, jak podaje Biblia, zaczli budowa miasto, na- zwane potem Babel, i wie wysok, ktra miaa dotyka nieba. Wszyscy ludzie mwili wwczas jednym jzykiem i wsplna bya ich wiara. Wtedy zeszed Bg, obejrza miasto i wie, pomiesza jzyk narodw, ktre je budoway, i rozproszy lud po wszystkich zaktkach ziemi. Dzi mona miao gosi, e potna wiea ludzkoci od dawna ju si buduje: wiea Chrystusowa. Pokolenia nacjonalistyczne suy jej bd jako fundament. Tylko w warunkach oglnego zadowolenia i pokoju moe zwyciy mio wysza. Na tym fundamencie zbudowany bdzie nadnacjonalizm z jedn wiar i wsplnym jzykiem, ze swoj wiadomoci i podwiadomoci. A ta podwiadomo bdzie si czya ze wiadomoci Ducha Jedynego. Atomy si rozpadn, energia si wyzwoli i wiat wypeni sob ten Wielki Duch. Na tym polega sens ycia i denie do ostatecznej przemiany globu ziemskiego. Caa ziemia, a z ni wszystkie formy istnienia zmierzaj do przeksztacenia si w subtelniejsze bytowanie, a czowiek nie zblia si do zagady, chocia pozornie ciao jego ginie. Wewntrzny organizm, ktry metapsychika nazywa dzi ciaem astralnym, w czasie przedziwnej i gwatownej przemiany - czyli powszechnej dematerializacji przejawi si w nowych warunkach ycia i czowiek w taki sposb zmartwychwstanie. Na tym polega najwiksza tajemnica religii chrzecijaskiej ciaa zmartwychwstanie. W tym momencie, gdy atomy si rozpadn, przejawi si istotna tre czowieka i yjcego, i tak zwanego umarego. Zniknie ciao fizyczne, okae si za eteryczne. Do tego dy wysza wola wiadomoci Ducha Jedynego, do tego krocz niewiadomie wszystkie narody wiata. Na tym polega wyszy plan Ducha i powrt dusz do Ducha Wiekuistego. Nie wiem, czy potrafiem odtworzy wiat mego Ducha tak, jak go odczuem. Nie wiem, czy mnie zrozumiano. Kady bowiem szuka wiekuistej prawdy na ziemi i kady ma swj wasny pogld na wiat. Pogldu mego nie chc nikomu narzuca. Ludzko powoli kroczy nad brzegami swego duchowego ycia. Jeeli mimo to udao mi si cho garstk niewielk ludzi spord tych, co bdz, co ju utracili wiar w siebie, we wasne

26

siy, naprowadzi na prawdziw drog jedyn - do Ducha Jedynego, bd si czu szczliwy i powiem sobie, e misj swoj na ziemi speniem.

VI
Tak daleko odbiegem od wytycznej linii mojej ksiki, e musz powrci do tych myli, ktre s zasadniczymi. Miaem bowiem wskaza metod, ktr stosowaem przez dwadziecia pi lat i przez ktr doszedem do sposobw zwalczania trudnoci przekroczenia granicy wiadomoci, aby i dalej i dalej do wiadomoci Ducha Jedynego. Przede wszystkim wic usiuj odtworzy w mojej wyobrani jaki przedmiot, a gdy go ju mam przed sob takim, jakim jest on w naturze, to przez to wiadomo moja podlega autosugestii, znieczula si. Przez cay czas staram si przedmiot w mie przed oczami i kiedy ju widz przedmiot lub krajobraz, albo czowieka, na ktrym mi zaley, wwczas zaczynaj znika formy przedmiotu, jaki miaem przed oczami, i wtedy odczuwam wielkie zadowolenie psychiczne, posuwajc si coraz dalej w kosmos Wszechwiata. Olbrzymie horyzonty i wizje powstaj przed oczami. Wystarczy wzi jaki przedmiot, a w tej samej chwili przenosi mnie on do tych miejsc, do ktrych skierowaem ca uwag, a ktrych on wanie dotyka. Podczas takich momentw trac poczucie czasu i przestrzeni, temperatura si podwysza, serce szybciej bije i, patrzc, mam wraenie, e jestem ju tam na miejscu. Im wicej wkadam si, aby dojrze, tym sabiej widz rzeczywisto, ktra mnie otacza. Miaem chwile bardzo przykre przy przeniesieniu si kilkakrotnie do Ameryki, trema, a take obawa o nieudanie si eksperymentu dziaaj ujemnie na moj psychik. Chwilami miaem uczucie, e z tej Ameryki nie bd mg od razu powrci. Przeywaem przez kilka chwil obaw, czy powrc. Zdarzyo mi si to rwnie w sali Technikw, kiedy robiem eksperyment publiczny. Przeniosem si do Hiszpanii, a po opanowaniu tremy i po zrobieniu eksperymentu godzina upyna, nim powrciem do stanu normalnego. Cige wizje, obrazy, wraenia pltay si i splatay z otoczeniem realnym i rzeczywistoci. Po kadym seansie na pewien okres zatracam poczucie czasu, trwa to nieraz kilka dni. Jeeli sobie czego nie zanotuj, to z pewnoci zapomn, gdy pami moja chwilowo sabnie. W yciu naszym, szczeglniej podczas ostatnich dziesitkw lat, czujemy, e ju za ycia prowadzimy walk z poczuciem czasu i przestrzeni. Zreszt geniusz ludzki cigle w tym kierunku postpuje, coraz potniej zwalczajc czas i przestrze. Pocigi, okrty, samochody, aeroplany, telegraf, telefon, kinematograf, ktry w cigu kilku godzin daje nam obraz wiata caego, i w kocu radio, najbardziej zbliajce ludzi - dokonywaj tego dziea. Czas i - przestrze si zwalcza; czy nie jest to zwycistwem Ducha Jedynego? W przeywaniach, w walce o w czas, psychika ludzka przechodzi rodzaj ewolucji, ktra wpywa na form czowieka. Caa te psychika jego bdzie inna. A ciao nasze czy nie jest ywym laboratorium? Chemia pjdzie w kierunku odywiania, nie bdziemy ju potrzebowali tej nadmiernej iloci pokarmw jak dotychczas. Organa ludzkie - odek, wtroba, kiszki - musz si zmieni - Mzg, serce i nerwy bd dominoway. ycie si przeduy. Obecnie przejadamy swoje zdrowie, aby uzyska to, czego organizm potrzebuje. W poszukiwaniu tych elementw naogowo za wicie spoywamy tego, co jest

27

szkodliwe: zatruwamy powoli swj organizm, a w rezultacie powstaj rozmaite choroby i oczywicie przedwczesna mier. Staro i choroby s wyzwoleniem Ducha. Czowiek najczciej sam jest przyczyn skrcenia swego ycia. A nigdy nie powinien, jeeli chce duej przebywa na ziemi, wiza si z przeszoci i bolenie wspomina ludzi bliskich, ktrzy ju odeszli w zawiaty. Dusza ludzka o wiele przekracza form, w ktrej przebywa, a kada myl jej jest ruchem i z nadzwyczajn szybkoci, najkrtszymi falami idzie w przestrze. Jeeli ta myl jest skierowana do kogo, to ona go dosignie Jak dosignie rwnie i tego, co odszed i niewidzialny przebywa jeszcze przez pewien czas w kontakcie z naszym wiatem. ycie jest w cigej walce ze mierci. Dusza, od chwili kiedy si dostaa do niewoli, jest w nieustannej walce z materi. Zapobiec temu w pewnym stopniu jest rzecz moliw, za zrozumienie tej walki jest zadaniem doktorw psychiatrw, hypnotyzerw, ktrzy w tym kierunku pracuj, aby sugesti lub innymi sposobami pobudzi energi do podtrzymania organizmu. Forma ludzka przypomina sob aparat radiowy. Jak w radio odgrywaj rol druty i energia elektromagnetyczna, tak samo dzieje si z czowiekiem i mzg jego nie jest niczym innym jak tylko narzdziem Ducha. Kada maszyna parowa jest narzdziem pary, ale jak para sama przez si ani wagonw nie pocignie, ani okrtw nie poruszy, tak i Duch nie wykona bez mzgu umysowej funkcji. Wiadomo te, e mzg jako gwny przyrzd Ducha musi by w cisym zwizku z narzdziami zmysw, ktre su mu do odbierania zewntrznych wrae. Te nitki nerwowe, podobnie jak druty telegraficzne, przesyaj nieustannie depesze od mzgu do caego organizmu i odwrotnie. Tym aparatem bardzo skomplikowanym rzdzi Wielki Duch. On go ulepsza i ksztatuje wedug swego uznania i wedug uznania duszy ktra ku Niemu ciy. On wla niemiertelnego Ducha, on utworzy ciao, jego formy i potrzebne organa.

VII
Pisaem ju duo o czowieku, teraz przejd do jego formy oraz materii, z ktrej si on skada, i wska, czym jest ona w moimi przekonaniu. Twierdz, e materia tworzy si z niezliczonej iloci atomw, te za powstaj z energii i s jak gdyby cegiekami komrek, O nich mwi nie bd, lecz postaram si jak najprzystpniej wprowadzi czytelnikw w ten wielki wiat atomw, a zatem sprbuj wytumaczy, co to jest aura i skd ona powstaa. Kady atom skada si z adunkw elektrycznych dodatnich i ujemnych. Budowa atomu przypomina w miniaturze ukad planetarny: wewntrz jest on zapeniony jak gdyby malekim socem, a dokoa niego kr elektrony podobne do planet. Jdro ma adunek elektryczny dodatni, elektrony ujemny i przycigaj si one wzajemnie. Elektrony kr po orbitach dookoa jdra jak planety dookoa soca, a ilo adunkw dodatnich rwna si iloci adunkw ujemnych, to znaczy, e cay atom jest elektrycznie obojtny. O ile udaje mi si wcieli do odczuwania ich, to miao mog powiedzie, e atomy nie maj adnych ustalonych ksztatw Elektrony znajduj si w szalonym ruchu. Naokoo atomw towarzysz elektronom jeszcze inne ciaa fotony. Jak tylko elektrony przeskocz z jednej orbity na drug, natychmiast wydzielaj si fotony i wedug mego zdania fotony s t aur, ktr mog spostrzega. Powstaje ona przy kadym zaburzeniu 28

w ruchu elektronw, a zaburzenia te s wywoywane przez najrniejsze nastroje psychiki ludzkiej, zwaszcza przy najwikszym i najsilniejszym duchowym napiciu, w chwilach przekroczenia granicy wiadomoci i wkraczania do nadwiadomoci, czyli wiadomoci Ducha Jedynego. Kade usposobienie ma swj kolor aury i jawi si jako zaburzenie elektronw, z ktrych wtedy wydzielaj si fotony w kolorach, jakie s uzalenione od danego usposobienia. Przy koncentracjach myli aura zielona. I rzeczywicie spostrzegamy w yciu codziennym, e najbardziej uspokajajco na system nerwowy, czyli na psychik czowieka, dziaa kolor zielony, a mianowicie ki, pola, ogrody w zieleni. Do gry, wymagajcej skupienia lub koncentracji myli sukna zielone na stoach, bilardach itp., w chwilach zmczenia czowiek intuicyjnie pragnie przebywa wrd zieleni. Przy usposobieniu twrczym aura bkitna (np. niebo bkitne), gdy bkit usposabia czowieka do twrczych nastrojw, do poezji, sztuki itp. Przy usposobieniu mistycznym, okultystycznym aura fioletowa; fiolety nosi kler, i wszystko, co wie si z mistyk, dziwnie harmonizuje z kolorem fioletowym. Przy usposobieniu erotycznym, mioci gorcej, namitnej aura czerwona: malowanie ust kobiecych owkiem czerwonym dla budzenia niewiadomie dz w mczynie, latarnie czerwone w portowych miastach itp. Tam, gdzie burz si zmysy ywioowe: czerwone sztandary socjalistyczne i komunistyczne, czerwone pachty w rkach matadorw podczas walk bykw w Hiszpanii. Aura ta - choroby, i wreszcie biaa - mier. Istniej cae teorie prof. Charcot i dr Mendelsona, ktrzy kolorami lecz nerwowo i psychicznie chorych. Nie bez przyczyny widzimy na obrazach i malowidach z ycia Chrystusa, Mojesza i wielu witych promienie w ksztacie otoczki. Ta forma okrga jest projekcj promieniowania aury, idcej od plecw ku gowie. Jest ona biaa, gdy Chrystus, Mojesz i Apostoowie Ducha Jedynego znajdowali si czsto w psychice nadwiadomoci boskiej. Byli oni ju za ycia niemiertelni, tak jak ludzie, ktrzy odchodz z tego wiata i ktrzy te maj aur bia, poniewa niemiertelno ich okazuje si w chwili odejcia, w momencie wyzwalania si duszy. Bardzo czsto si zdarza, e czowiek, odchodzc z tego wiata pomyli w takiej chwili o kim, komu mia co do powiedzenia lub z kim koniecznie chcia, a nie zdy si zobaczy. Wwczas w momencie wyzwalania si Ducha, w chwili odejcia, kiedy ju straci poczucie czasu i przestrzeni i znajduje si poza granicami swej wiadomoci, zjawia si on przed obliczem tego, o kim myla i kogo chcia widzie, zjawienie si to trwa zaledwie kilka sekund. Tu musz przytoczy autentyczne wydarzenie, ktrego byem porednim wiadkiem. W grudniu 1925 r. udaem si wczesnym rankiem do znakomitego pisarza, Stanisawa Przybyszewskiego, mieszkajcego wwczas na Zamku w skrzydle Pod Blach". Przybyszewski by jeszcze w ku i na wstpie owiadczy mi, co nastpuje: Dziwn miaem dzi noc. Spaem smacznie, a tu nagle co mnie zbudzio i doprowadzio do przytomnoci. Gdy rozejrzaem si po pokoju, widz przy moim ku nachylonego Reymonta. Zerwaem si i zapytuj: jakim sposobem on tu si mg dosta? Ten mi jednak nic nie odpowiada, lecz zawraca ku drzwiom. Pobiegem za nim, lecz po drodze mi znikn. Sprawdziem drzwi i okazao si, e byy zamknite. Na zegarze zauwayem godzin. Pod wraeniem tej zjawy dugo nie mogem zasn".

29

Gdymy zaczli obaj rozwaa ten fakt, doszlimy do wniosku, e Reymont, ktry by wwczas ciko chory, tej nocy z pewnoci ycie zakoczy i w ostatniej chwili pragn si zapewne pojedna z Przybyszewskim. Winienem bowiem zaznaczy, i wwczas stosunki midzy tymi dwoma znakomitymi pisarzami byy dla jakich powodw ozibe. Jak si okazao, Reymont zmar tej samej nocy i wanie o tej samej porze, w chwili gdy zjawi si u Przy by szewskiego. Jestem gboko przekonany, e ludzie wspczeni widywali aur nad gowami Apostow Ducha Jedynego. Ja widuj j, wic wierz, e i oni mogli te j oglda. Aura ta idzie jak gdyby z plecw do gry, kolor jej jest mienicy. Ciao ludzkie nie skada si z pierwiastkw promieniotwrczych, nie ma w nim radu ani polonu. Fotonowe promieniowanie ma charakter wietlny, ktry jest zwizany z falami wietlnymi. Kolory s zalene od rozmiaru fal, kada dugo fali odpowiada pewnej barwie, oko nasze reaguje normalnie na fale okrelonej dugoci. Moja mono reagowania na fale siga poza granice normalnego widzenia, dlatego te widuj aur. Rwnowaga form materialnych jest uzaleniona od dziaania si przycigania elektrycznego: jdro w atomach ciy do soca, elektrony do atomw itd., ten ruch i cienie s zasad materii. Daem, o ile mogem, czytelnikowi obraz mego sposobu mylenia i w miar swego zrozumienia daem obraz pochodzenia aury. Dodam jeszcze, e obecno aury to zjawisko bardzo rzadkie, gdy bywa ona widzialna tylko w zupenie wyjtkowych warunkach, w chwilach najwikszego psychicznego napicia. Nigdy nie mona jej widzie przy wietle soca lub elektrycznoci. Zanim przejd dalej, chciabym powiedzie kilka sw o biaej aurze, zjawisku, ktre czsto widuj. Bdc studentem Instytutu Technologicznego, ju j spostrzegaem i na razie nie mogem zrozumie istoty rzeczy, a nawet sdziem, e to nic innego jak defekt wzroku. Zwracaem si nawet do kilku okulistw w Moskwie. Jeden z bardzo znanych lekarzy, prof. Gilius, orzek, e mam chorob Daltona. Zaczem si nawet leczy. Byem przeraony, miaem jednak przeczucie, e oni wszyscy si myl, i zaniechaem kuracji. Zupenie przypadkowo zauwayem, e kiedy zobacz wyaniajc si z kogo bia aur, to w ten sam dzie, najpniej nazajutrz czowiek w umiera, sprawdzaem to czsto i zawsze rezultat by taki sam. Zrozumiaem wtedy, e aura biaa jest wyjciem ciaa eterycznego, ktre przykrywa wyjcie ciaa astralnego. Odczuwam to i twierdz, e wszystkie jdra jak gdyby zleway si wwczas w jedno i od tej chwili zatraca si rwnowaga psychiczna czowieka umiera on. Przykadw sprawdzonych miaem setki w swym yciu. Z chwil, gdy zrywa si cienie jder do soca, czowiek pada, nie ma go ju dusza odchodzi w zawiaty. Promie soneczny jest biay. Sposobami optycznymi i za pomoc rnych przyrzdw mona wywoa widmo (spectrum) wszystkich kolorw, z tego powodu widzimy na niebie tcz. Wiadomo, e kolor biay nie istnieje, tak samo aura biaa jest tylko wyjciem ciaa eterycznego, ktre si skada z rnych fal rozmaitej dugoci. Kada dugo fali ma swj kolor, za ruch wszystkich barw daje kolor biay, odpowiadajcy zmieszaniu si wszystkich usposobie psychicznych w jedno, ktra si przejawia jako Ja wysze, ale ju po tamtej stronie ycia czowieka.

30

Nie bd wymienia wszystkich znanych i nie znanych mi ludzi, ktrych uprzedzaem o bliskim kocu ich na ziemi. Jeden z wielu takich wypadkw by gony w Warszawie. Pewnego dnia jechaem wind w hotelu Bristol z hr. Zygmuntem Wielopolskim. Hrabia wita si ze mn i z radoci oznajmia, e w tych dniach wyjeda do Londynu jako minister penomocny. By on w penym rozkwicie lat i dobrym humorze. Ku wielkiemu memu przeraeniu zobaczyem nad jego gow bia aur. Rozstaem si z Wielopolskim, ale bdc pod wraeniem widzianego zjawiska, przynajmniej dziesiciu osobom opowiedziaem o bliskim kocu ycia tego czowieka. Rzeczywicie tego samego dnia midzy godz. 9 a 10 hr. Wielopolski zmar. To samo byo z hr. A. Potulickim, z Woowiczem, z mecenasem Ejsmondem i wielu, wielu innymi.

VIII
Zanim przejd do dziau eksperymentalnego, powiem kilka sw o metapsychice i o nowoczesnym okultyzmie. Jak ju pisaem, granic wiadomoci mona przekroczy wiadomie. Niewiadomie robi mniej wicej to samo rne kabalarki, wrbici itp. Ludzie posugujcy si kul krysztaow, kartami, czarn kaw itp. Dlaczego np. nard cygaski posiada dar wgldania w przyszo i przeszo? Dlatego, e nie ma swojej historii, std i wiadomo tego narodu nie ma ogranicze. Mwi, co w danej chwili myl i czuj. To samo da si powiedzie o derwiszach. Tacz, dopki si nie zmcz tak, e padaj bezsilni, a w takich chwilach wiadomo ich jest zmatowiona i zaczynaj przepowiada. Niestety sporo ludzi powica si praktyce zawodowej, ale bardzo mao jest jednostek do tego duchowo przygotowanych. Dlatego te chyba w adnej innej dziedzinie nie ma tak wielkiej iloci sza platanw i dyletantw, zniechcajcych do wiary ezoterycznej ludzi nauki, ktrzy by chcieli te zagadnienia studiowa. W kierunku zgbienia tej gazi wiedzy jednak ju duo zrobiono. Powstay w wielu miastach instytuty bada psychicznych, a w Paryu od dwunastu lat istnieje Midzynarodowy Instytut Metapsychiczny, ktrego zaoycielami byli Jean Mayer i uczeni: prof. dr Gustave Geley oraz wiatowej sawy prof. Charles Richet. Tym ludziom zawdziczam bardzo wiele, z nimi czy mnie serdeczna przyja. Niestety Gustave'a Geley ju nie ma. Zgin tragiczn mierci, odlatujc z Warszawy do Anglii samolotem. Przyjecha do mnie, by moim gociem, wiele dowiadcze dokonalimy wsplnie, bada moje uzdolnienia metapsychiczne szczegowo i zarwno w jego dzieach, jak i profesorw: Richeta, Osty, Schrenck-Notzinga i innych mona znale relacje z tych dowiadcze. mier Gustave'a Geley dotkliwie odczuem, a nauka stracia w nim powanego eksperymentatora i uczonego. Jego miejsce w Instytucie Metapsychicznym w Paryu zaj prof. dr E. Osty. Trzy zjazdy midzynarodowe zostay powicone metapsychice, a mianowicie w ostatnich latach w Kopenhadze, w Warszawie i w Paryu. Zjazd warszawski odby si w murach uniwersytetu, a paryski w Sorbonie. Sam wybr wymienionych uczelni wskazuje na to, w jakiej atmosferze zjazdy si odbyway i jak wag przywizuj uczeni wiedzy pozytywnej do tej modej nauki. Skd powsta sam wyraz metapsychika? W 1905 r. prof. Charles Richet da t nazw na zebraniu SPR w Londynie, a wczeniej jeszcze prof. W. Lutosawski na Uniwersytecie Jagielloskim badanie nadnormalnej psychiki ludzkiej take okreli

Society for Psychical Research. (Przyp. wyd. 1976).

31

mianem metapsychiki. Ch. Richet nie mg o tym wiedzie, stao si to zupenie niezalenie jedno od drugiego. Objawy metapsychiczne mog by obiektywne i subiektywne. Pierwsze obejmuj zjawiska zewntrzne, dostrzegalne za pomoc zmysw, drugie przedstawiaj zjawiska, dla ktrych nie mamy jeszcze odbiornika zmysowego. Do nich nale midzy innymi i moje waciwoci. Z nazwisk uczonych, powicajcych si studium metapsychiki, wymieni gone w wiecie nazwiska: William Crookes, Charles Richet, sir Oliver Lodge, prof. E. Osty, Gustave Geley, prof. Sudre, Reichenbach, Schrenck-Notzing, sen. Santoliquido, Lombroso, William James, Fr. Mayers, J. Ochorowicz, Hans Driesch i Flammarion. Jeszcze do niedawna, jak kada nowa wiedza, metapsychika musiaa i musi wci zdobywa, kosztem zreszt wielu ofiar, nalene stanowisko w szeregu nauk pozytywnych. Ale czy Galileusz nie by uwiziony za to tylko, e chcia dowie obrotu ziemi dokoa soca? Czy Lavoisier nie owiadczy, wbrew ogowi uczonych, e kamienie nie spadaj z nieba, gdy w niebie nie ma kamieni? Czy Charles Richet nie robi dowiadcze w dziedzinie awiacji i czy za te wyliczenia nie uwaano go za wariata? Niestety dzi jeszcze, ale ju w duo mniejszym stopniu, panuje sceptycyzm w stosunku do zjawisk jasnowidzenia, sugestii, magnetyzmu. Wymieniem nie bez przyczyny nazwiska ludzi, ktrzy si po- wicili metapsychice. Nie wolno by sceptykiem, trzeba bada i niczemu si nie dziwi. Czy mamy dokadne pojcie, co to Jest energia, elektryczno, ciepo? A co to jest sia cienia? Co dzie, w kadej chwili mamy z tym do czynienia, a czy to nas dziwi? Z powag si obecnie do tych zjawisk odnosimy i czekamy cierpliwie chwili, kiedy nauka nam to wszystko wytumaczy: tak samo wic bdmy cierpliwi w stosunku do metapsychiki, do tej nowo narodzonej nauki. Musimy z ostronym sdem i pietyzmem odnosi si do niej i czeka na rezultaty bada naukowych. Ju si przed nami otworzyo malekie okienko na wiat niewidzialny, wiat wielki i cudowny. Nie mog nie zaznaczy, piszc o wiecie niewidzialnym, pewnego zdarzenia z niedawnych czasw. Miaem u siebie bardzo miego gocia, a byo to w czasie, kiedy mieszkaem przy ul. Piknej 5. W dniu 4 maja 1925 r. zaszczyci mnie odwiedzinami Marszaek Pisudski, z ktrym ju uprzednio zrobiem kilka ciekawych dowiadcze, ktre opisz w odpowiednim rozdziale. W dniu tym otrzymaem od Marszaka na pamitk fotografi z dedykacj: Panu Stefanowi Ossowieckiemu na pamitk naszych rozmw, w zrozumieniu tego, czego nie ma, a co jest". Trzeba zaznaczy, e Marszaek Pisudski ma wielki dar intuicji, wierzy w wiat niewidzialny, wierzy w przeczucia i bardzo si interesuje dziedzin psychiki ludzkiej. Coraz wicej wiata przybywa w dziedzinie nauki metapsychicznej. Jeszcze jeden i drugi krok, a rozjani si dla nas potny wiat niewidzialny. Metapsychika za jest wanie tym pomostem, ktry go udostpni czowiekowi. Bo wiat jest tylko jeden, tak samo jak jest tylko Jeden Duch.

IX
W dzisiejszym ruchu, tzw. okultystycznym, zwizek z dawn wiedz wtajemniczonych zosta waciwie przerwany. To, co dzi okultyci nazywaj wiedz tajemn, jest sztucznym zlepkiem najrozmaitszych wynikw z dziedziny parapsychologii, 32

spltanych w bezadnym chaosie ze szcztkami dawnych tradycji prawdziwej wiedzy ezoterycznej. Teozofia, metapsychika, jogizm amerykaski i hinduski, mazdaznan europejski wszystko to wymaga uporzdkowania i systematycznych powiza w jedn wielk syntez, W tym bowiem stanie, w jakim si znajduje ezoteryzm nowoczesny, przynosi on wicej szkody ni poytku. Tylko czowiek prawdziwie wtajemniczony, czyli posiadajcy zrozumienie najwyszego prawa tworzenia, moe bezkarnie przerywa zasony wiata astralnego, ale do wtajemniczenia nie moe on nigdy doj przez ksikow gimnastyk umysu. Prawdziwa inicjacja to przede wszystkim wewntrzna przemiana przemiana duchowa, ktra stwarza wysz wiadomo i sprawia, e czowiek zaczyna rozumie celowo ycia, siebie samego i ca przyrod. Bezkarnie niepodobna jest wedrze si do sanktuarium i do misterium ycia. W dawnej alchemii zawarte byo prawo niezomne, ktre nakazywao najpierw sprawi oczyszczenie wasnego ja", a potem dopiero pozwalao wkracza w najtajniejsze arkana przyrody, Dzisiejszy okultysta jest najczciej ksikowym erudyt, ktry nic wsplnego z prawdziwym twrczym wtajemniczeniem nie ma i mie nie moe. Szuka on bowiem przewanie tylko dreszczykw i ciekawostek, ktre obiecuj mu rzekomo przewag nad blinim. Takim jest nowoczesny mag, nadty sw uczonoci, a w gruncie pusty dzwon bez treci i serca. Najwiksz jednak szkod okultyzm mwi dzisiejszemu przynosz rni praktycy tzw. wiedzy tajemnej: hypnotyzerzy, chiromanci i tym podobni magicy nowoytni, ktrzy spaczyli dawne tradycje poznawania charakteru czowieka. Zasza jaka tragiczna zmiana w psychice ludzkoci. Technika i nadmiar intelektualizmu wypdziy dawn syntetyczn mdro i postpowanie w witych arkanach najwyszej wiedzy ycia. Dzisiejsza wiedza, oparta na intelektualizmie i eksperymencie, wysza na ulic sprofanowana, bo staa si dostpna zarwno dla bohatera, jak i dla zbrodniarza. Nie wszystko wolno podawa kademu. Dzisiejszy czowiek zapomnia o tym nakazie najwyszego Mdrca: Nie rzucajcie pere midzy wieprze, aby snad nie obrciwszy si przeciwko wam, nie rzuciy si na was i nie poary was". I kto wie, czy ta profanacja tajemnic przyrody, to brutalne wdzieranie si przez nowoczesn technik do najsubtelniejszych wibracji materii, czy ten pozorny triumf nowoczesnego intelektu nie stanie si czasem pocztkiem niesychanej w dziejach nowoytnego wiata katastrofy, Dawni Atlanci rozptali siy ywiow i nie bdc w stanie ich opanowa, zginli. My dzi jestemy do nich podobni. Grozi nam zaamanie, bo i nasza cywilizacja wdara si brutalnie do tajemnic przyrody, nie kultywujc przy tym dostatecznie moralnoci serca i ducha. Dzi, latajc w powietrzu i prujc podwodne gbiny, ludzie XX wieku uwaaj si za zwycizcw przyrody, w gruncie rzeczy s oni bankrutami duchowymi, egoistami w krwawej walce o byt, zalepieni w sobie, zimni, z pustk w sercach. Ich aeroplany, statki podwodne, radio i telegrafy bez drutu, ktre, kierowane szlachetn wol, mogyby sta si chwa ycia, bd moe w niedugiej przyszoci przeklestwem, gdy nienawi i chciwo rozptaj now wojn, w ktrej caa ta technika stanie si narzdziem mierci - nie ycia.

33

CZ 2
Opinia prof. Charlesa Richet o dowiadczeniach ze Stefanem Ossowieckim, wyraona w Revue Metapsychique" i na Uniwersytecie Paryskim: Pour moi comme aussi pour Geley, ta certitude qu'il n'y a pas eu de fraude est aussi forte que celle qu'il nous faudrait pour condamner un homme a mort".

I
Przystpujc do waciwego dziau dowiadcze i rozwoju moich wadz, bd teraz pisa o sobie, o moim yciu i przeyciach, o rozwoju mojej psychiki w kierunku jasnowidzenia i jak si we mnie te zdolnoci rozwijay. Urodziem si w Moskwie, rodzina moja pochodzi z Mohylewszczyzny. Ojciec mj, inynier technolog chemik, przez kilka lat by asystentem prof. Mendelejewa, twrcy okresowego ukadu pierwiastkw. W wiele lat pniej ojciec stworzy w Moskwie wielk fabryk chemiczn; po jego mierci w r. 1915 stanem na czele tych zakadw. Ukoczyem 3. Korpus Kadetw w Moskwie, majc siedemnacie lat, i zaraz potem stanem do egzaminu konkursowego w Petersburskim Instytucie Technologicznym. Ukoczyem tam studia w r. 1899 jako inynier technolog. Po zdobyciu dyplomu wyjechaem do Frankfurtu n. M., gdzie przez ptora roku byem na praktyce w fabrykach Cassela. Po powrocie do Rosji zaczem pracowa w fabrykach, a potem w zarzdach fabryk: swojej i innych chemicznych benzolo-anilinowych. Matka moja odznaczaa si nadzwyczajn intuicj, a siostra, Wiktoria Jacynowa, ona p. Generaa Jacyny, po mierci jedynego syna, pod wpywem wstrzsu nerwowego wyonia z siebie niepospolity talent rzebiarski. Krytyka uznaa go za tym ciekawszy, e nie mia on za podoe adnej szkoy, a tylko wytrysn nagle dziki intuicji i wrodzonemu u siostry mojej poczuciu rytmu linii i form. Pisz o tym jedynie dlatego, e jest to ciekawy przykad psychologiczny dla wszystkich: drzemi w nas talenty, trzeba tylko znale sposb wydobycia ich na powierzchni. Ju jako czternastoletni chopiec miaem zdolnoci telepatyczne. A gdy byem studentem Instytutu Technologicznego, waciwo ta przeksztacia si w zdolnoci medialne i wwczas najrnorodniejsze zjawiska z tej dziedziny dziay si w mojej obecnoci. Wielu moich kolegw, jak np. in. Ryszard Kaszuba, in. Arlitewicz, byo wiadkami tych zjawisk (przytaczam ich, gdy mieszkaj w Warszawie). Na tych seansach, przy penym owietleniu, jak rwnie i w ciemnoci, ruszay si przedmioty. Na przykad owek w obecnoci in. Arlitewicza, w chwili kiedy siedziaem przy stole,

Zarwno dla m nie jak i dla Geleya pewno, e nie mielimy tu do czynienia z oszustwem, jest tak zdecydowana jak pewno, ktr winni bylimy mie, eby skaza czowieka na mier". (Tum. wyd 1976).

34

pisa po grecku, w jzyku, ktry by mi nie znany. Takich dowiadcze byo bardzo wiele. Gdy byem na ostatnim kursie Instytutu Technologicznego, zdolnoci te zaczy si przejawia w zupenie innych formach - telekinezyjnych (samym wysikiem woli mogem przenosi odlege przedmioty). Okres ten w moim yciu by najciekawszy, zdolnoci tego rodzaju coraz mocniej si rozwijay. Zwizywano mnie sznurem i nakadano dug koszul z dugimi rkawami, ktre byy wizane z tyu. Leaem na ziemi, nie mogc si ruszy, gdy nogi w kostkach byy take zwizane mocno, i w takim stanie, skrpowany, mogem porusza najcisze przedmioty. Zrywaem ubrania, przesuwaem figury marmurowe lub inne cikie przedmioty, zdejmowaem obrazy ze cian. Wszystkie te przedmioty mogem porusza bardzo szybko, bo w cigu p lub jednej minuty od chwili natenia woli ju przycigaem je ku sobie. Ten okres trwa jeszcze w 1919 r. Ze wiadkw tych dowiadcze w Warszawie pozostao jeszcze sporo osb, a mianowicie: Karol Zdziechowski, Konstanty Biskupski, pk Tadeusz kiewski, hr. Emeryk Czapski, pose na Sejm p. Chludziski i wielu, wielu innych. Ostatnie dowiadczenia z przyciganiem ku sobie przedmiotw robiem w mieszkaniu pani Olesza wobec caego szeregu osb. Bdca zwizany, przesunem z miejsca bardzo cik palm, a w obecnoci take kilku osb, midzy ktrymi byli Konstanty Biskupski, Dominik empicki i pk kiewski, bdc mocno zwizany i lec na pododze, cignem z kominka w przecigu 1,5 minuty ogromny zegar, zoony z rnych czci. Przycignem go wtedy do siebie z odlegoci trzech, a moe wicej metrw, stal za on na wysokoci l metra i stamtd bardzo zrcznie i sprawnie wraz ze wszystkimi swymi czciami spyn jak gdyby do mego boku. Takich dowiadcze robiem setki w Rosji, byem oglnie znany i podziwiany z tego powodu. W czasie podobnych seansw bywao duo wypadkw histerii tak wrd kobiet, jak i mczyzn. Postaram si wytumaczy technik tych dowiadcze, o ile tylko moliwe. Siedzc lub stojc, byem bezsilny. Musiaem dla dokonywania tych dowiadcze lee, majc oparcie caego ciaa na pododze, kanapie lub ku. Robiem w tych chwilach olbrzymi wysiek woli, nadzwyczajnego skupienia. Rwnowanikiem energii, ktr wkadaem, wprowadzajc siebie w ten stan prawie kataleptyczny, bya energia kosmiczna, ktra wypeniaa mnie wwczas i przez ni wanie przesuwaem lub podnosiem przedmioty. Ten wysiek mg trwa tylko jedn chwil, o ile za przeciga si duej, traciem si i przedmiot upada. Warunkiem koniecznym, by dowiadczenie mogo si uda, musiaa by kompletna cisza, nikt w chwili eksperymentu nie powinien by si porusza. Zadaniem moim wwczas byo jednym potnym wysikiem unie lub przesun ku sobie dany przedmiot. Kosztowao to duo wysiku, byem po nim tak wyczerpany, e kilka chwil leaem prawie nieprzytomny. Dzi dla mnie zrozumiaa jest potga wiary i cuda, ktrych mona dokona. Modlitwa i ekstatyczne zapatrzenie si w tajemnice wiary wyzwalaj z czowieka ogromn ilo energii, w zamian za jako rwnowanik wypenia istot jego nie znana nam bliej, ale potna energia kosmiczna, ktrej sia potrafi czyni cuda. Moe ona uzdrawia chore ciaa i cakowicie przeksztaca psychik danego czowieka. To take tumaczy wpyw wywierany przez talizmany i amulety. Lotnik niechtnie wznosi si w przestworza, o ile nie posiada amuletu darowanego mu przez kogo z bliskich na szczcie. Niepokj go ogarnia, jeli swojej maskoty zapomnia, a czuje si pewniej, gdy ma j ze sob. Kilka lat temu, bdc w Bydgoszczy, spotkaem pk. Borejsz, dowdc puku lotniczego. Byem przez niego zaproszony na obiad do kasyna oficerskiego, o ile si nie

35

myl do 4. puku lotniczego. Podczas obiadu poruszyem w rozmowie, w obecnoci okoo pitnastu oficerw, znaczenie amuletw. Okazao si, e kady z nich, nie wyczajc pk. Borejszy, czy to w kieszeni, czy na rce, mia ze sob jaki amulet. Jeszcze jeden ciekawy przykad ze wspomnie osobistych. Znakomity podrnik polski genera Grbczewski, byy ataman astrachaskich wojsk kozackich, przyjaciel mj, opowiada mi o ciekawym wypadku, jaki mia w Indiach w okresie swojej podry po Kaszmirze. Gdy sta on na czele rosyjskiej ekspedycji Cesarskiego T-wa Geograficznego, zosta przez wadze angielskie zatrzymany wraz z ca ekspedycj na duszy czas w Kaszmirze, poniewa nie wszystkie dokumenty mia w porzdku. Podczas tego przymusowego pobytu gen. Grbczewski zaprzyjani si z maharad Nepalu i prawie co dzie go odwiedza. Obaj si tak ze sob zyli, e gdy gen. Grbczewski musia maharad poegna, ten mu zaproponowa, aby zada od niego w cigu trzech minut, czego tylko zechce, a on jego yczenie speni. Grbczewski przypomnia sobie, e podczas zwiedzania podziemi paacu maharady zobaczy klczcego starego Hindusa, przykutego do ciany. Zrobio to na nim straszne wraenie, tym silniejsze, gdy dowiedzia si o przyczynach mki tego starca. Okazao si, e przykuty Hindus nalea do sekty kapanw i w chwili nadmiernej szczeroci przepowiedzia swemu wadcy majc wkrtce nastpi chorob i mier. Za te wrby zosta skazany na doywotnie wizienie. Gen. Grbczewski skorzysta wanie teraz ze swego prawa wobec uprzejmoci maharady i poprosi o uaskawienie winia. Maharada, zdziwiony skromnoci proby, od razu si zgodzi, ale postawi warunek, aby genera zabra Hindusa ze sob. Wieczorem przed odjazdem ekspedycji gromady Hindusw otoczyy dom, a kilku kapanw wyszo z tumu, by dzikowa generaowi za bezprzykadnie dobry uczynek, proszc, aby na pamitk przyj naszyjnik z trzema wiszcymi amuletami. Wrczajc naszyjnik, w przemwieniu swoim zaznaczyli, e daj mu go na zapewnienie szczliwego losu: w kamieniach bowiem amuletw zamknli powodzenie dla Grbczewskiego we wszystkich kierunkach jego ycia. Genera z amuletem nigdy si nie rozstawa. Dozna on duo szczcia i powodzenia, ale od chwili gdy amulet zosta skradziony, wszystko si zaamao, a niepowodzenia spotykay go jedne po drugich. Staruszek jeszcze w r. 1919, kiedy powrci do Polski, opowiada mi z wielkim wzruszeniem o tym fakcie, jako o najsilniejszym wraeniu doznanym w yciu. Napoleon w ostatnich dniach swego ycia, lec ju w ku i gono wypowiadajc swe myli, przypomnia sobie, od jakiej chwili jego ycia pasmo powodze zaczo si rwa. Wic uprzytomni sobie moment, gdy na wielkim balu dworskim onie ambasadora hr. Szwarcenberga podarowa amulet, z ktrym przez cae ycie si nie rozstawa. W chwili kiedy przypomnia sobie ten fakt, wykrzykn ku zdumieniu obecnych: scarabe, scarabe!" Na pocztku bowiem swojej olniewajcej kariery, podczas pobytu w Egipcie, dosta na szczcie kamie koloru zielonego w ksztacie skarabeusza. Zrobi z niego szpilk, a z chwil kiedy si z ni rozsta, szczcie przestao mu sprzyja. Jeeli jaki przedmiot jest nasycony silnymi wibracjami tych wypadkw, ktre miay zwizek z danym przedmiotem, wtedy czowiek otrzymujcy amulet wchodzi w kontakt z aur tego przedmiotu i dlatego s przedmioty przynoszce szczcie lub nieszczcie. Nie trac one jak gdyby kontaktu z czowiekiem, ktry mia w przedmiot w swoich rkach. Miaem ciekawy wypadek kilka lat temu w Krakowie. Przyjechaem do tego miasta po raz pierwszy i byem gociem p. Szczerbiskiego, redaktora Kuriera Ilustrowanego". Tego wieczora robiem dwa dowiadczenia, jedno z nich ze znanym dramaturgiem

36

Karolem H. Rostworowskim. Zdj on z palca obrczk i da mi do rki. Najwidoczniej istnieje kontakt midzy czowiekiem a przedmiotem, ktry by jego wasnoci, gdy trzymajc w rce obrczk, zaczem mwi jednoczenie o yciu ojca i matki Rostworowskiego. Powiedziaem, e oboje ju nie yj, oraz podaem przyczyny ich mierci. Okazao si zaraz, e z dwch piercionkw, ktre rodzice jego nosili, Rostworowski zrobi jeden i nosi go jako pamitk. Drugi wypadek rwnie niezmiernie ciekawy. Spotkaem p. Ryszarda Ordyskiego, czowieka bardzo znanego w sferach artystycznych. Zdj on z palca bardzo szeroki pikny piercionek i da mi go do rk. Przeniosem si od razu i zobaczyem, e otrzyma go od pewnego synnego piewaka. Opisaem jego wygld, dodajc, e piercionek kupiono u antykwariusza. piewak by z on za kulisami wielkiego teatru i egnajc si z Ordyskim, da mu ten upominek na pamitk wsplnej pracy artystycznej. Owiadczyem przy tym, e artysta ten jest w tej chwili miertelnie chory. Ordyski by w swoim czasie reyserem Metropolitan Opera w New Yorku i piercionek otrzyma od Carusa, ktry go kupi w antykwarni. W kilka dni po naszej rozmowie nadesza wiadomo o mierci znakomitego piewaka. Szczliwy byem, e zdyem w tak niezwyczajny sposb ujrze jeszcze ywego Carusa. Marzeniem moim byo usysze jego cudowny gos, niestety inaczej si stao. Wracajc do amuletw, musz zaznaczy, e najwiksz rol odgrywa tu wiara, i dany przedmiot powinien przynie szczcie. To zdanie powinien przynie szczcie" jest sugesti, a z sugestii rodzi si energia, ktra jest zbawienna, nawet czynica cuda. T sam sugesti lecz ludzi drog wydobywania tej subtelnej a wszechmocnej energii. Znakomity dr Coue stworzy cay system leczenia, dzi synny na cay wiat. Powstao olbrzymie sanatorium jego imienia. Jeeli mona poruszy za pomoc energii, czy to kosmicznej, czy jakiej innej, przedmioty, to musi by w niej ukryta potna sia, naturalnie niewidzialna, ale bezwarunkowo istniejca, ktrej jeszcze nauka nie moe zbada i okreli. Energia ta ma charakter dynamiczny. Dla mnie jest rzecz zrozumia, e wpyw jej na psychik czowieka moe by wielki i e kady z nas w pewnym stopniu moe j posiada. Energia owych si chwilowo paraliuje wiadomo danej jednostki, narzucajc jej myl obc. Taki czowiek nieszczsny, pozbawiony wasnej woli przez pewien czas, zalenie od siy rzutu energii skierowanej na przez obc wol, moe si nawet posun do samobjstwa lub morderstwa. Pod wpywem sugestii dziej si w yciu codziennym najokropniejsze fakty, ona to sprowadza nieraz nieszczcia w poyciu maeskim, ona jtrzy ludzi midzy sob. Mona te zasugestionowa przedmioty, zamykajc w nich na krtki lub duszy czas pewn ilo energii dodatniej lub ujemnej, Czsto taki przedmiot pod wpywem sugestii zawiera w sobie przeklestwo, myl zrobienia za, chorob lub nawet mier, a bywa rwnie, e sprowadza szczcie i wwczas jest nieocenionym amuletem. Amulety zawieraj w sobie zamknit energi sugestii, skadajc si z pewnej iloci atomw (ktre ja nazywam psychonami), mogcych oddziaywa na czowieka dodatnio lub ujemnie, a to zgodnie z intencj wywoujcego sugesti. Ta fala sugestii przenika przez podwiadomo do wiadomoci danego osobnika i dziaa destrukcyjnie lub te daje mu duo cudzych si, podnoszcych jego intelekt, dajcych mu wiar w siy wasne, pomagajc nieraz do zwycistwa w yciu.

37

Mio erotyczna jest rwnie pewnym rodzajem sugestii. Silniejsza wola, czy to mczyzny, czy kobiety, opanowuje podwiadomo sabsz, a wreszcie si sugestii zabiera swoj ofiar do niewoli. A wszystko to dzieje si na gruncie prawa cienia pci odmiennych ku sobie. Na tym tle powstaje odwieczna gra uczuciowa kobiet do mczyzn i odwrotnie. Tu tkwi geneza Romea, Julietty, Carmeny, a take rdo treci najrniejszych utworw powieciowych, romansw, melodii, rzeb, obrazw wyobrania ludzka wyidealizowaa w najpikniejszych formach stosunek i wspycie dwojga pci ze sob. Podstaw oddziaywania amuletw na los danej jednostki jest nie tylko sugestia, ale i skupienie pewnych wibracji kosmicznych. Zachodzi to wwczas, jeeli amulet stanowi oczyszczon substancj skrystalizowan, jak to zwaszcza ma miejsce w drogich kamieniach. Tym si tumaczy niezwyka, pena tajemnic tradycja, e najwyszy kapan Egiptu i Izraela nosi na piersiach tablic, zoon z dwunastu drogocennych kamieni (Sardiusz, Topaz, Szmaragd, Karbunkul, Szafir, Diament, Opal, Agat, Chryzolit, Onyx, Jaspis). Na czym polegaa tajemnica zawarta w tych dwunastu kamieniach? Potne umysy zajmoway si tym problemem, midzy nimi wielki uczony i doktor Kocioa katolickiego z XIII wieku, Albert Wielki, w swoich komentarzach do Apokalipsy tumaczy znaczenie tych kamieni drogocennych. Ot wedug jego opinii te kamienie zawieray dwanacie zasadniczych przejaww psychiki ludzkiej, okrelay one dwanacie rnych cech, dcych do doskonaoci. Kamienie te zawsze byy symbolem cnt, a nigdy wad ludzkich. I tak na przykad: szmaragd oznacza czysto, jaspis potg woli, trwao charakteru, karbunku - mio, szafir - polot, natchnienie w modlitwie itd. Te klejnoty wyobraay realnie dwanacie zasadniczych wibracji kosmicznych. Pisz o tej tajemnicy lak wielkie autorytety, jak Klemens Aleksandryjski w swej pracy wydanej po grecku pod tytuem Stromates oraz Atanazy Kircher w dziele pt. Aedypus Aegyptiacus, wydanym w XVII wieku. Ci uczeni twierdz, e najwysi kapani kultw pierwotnych, zawierajcych tradycyjn wiedz ezoteryczn i tajemnic budowy materii, znali zwizek, jaki zachodzi midzy wibracjami indywidualnymi danego czowieka a specjalnymi, odpowiadajcymi tej jednostce wibracjami kosmicznymi. Ot w tych dwunastu drogich kamieniach zawarte byy wibracje odpowiadajce dwunastu zasadniczym typom ludzkim. Std powstay tradycje astrologiczne, ktre zalecaj czowiekowi, by nosi przy sobie ten czy inny kamie w zalenoci od czasu, w ktrym czowiek w cyklu zodiaku przyszed na wiat. Widzimy wic, e staroytna mdro wtajemniczonych uznawaa istnienie rzeczywistych wibracji fizykalnych, zawartych w amuletach pod postaci drogich kamieni. W yciu codziennym spotykamy si ustawicznie z oddziaywaniem na nasz organizm i na nasz psychik rnych wibracji, zawartych w aurze ludzi, ktrzy nas otaczaj, w klimacie danej miejscowoci, a nawet w przedmiotach martwych, z ktrymi si stykamy. Wszystko to wibruje, wydziela z siebie pewne emanacje ktre oddziaywaj dodatnio lub ujemnie na nasz organizm i nasz psychik. Ta hipoteza zgadza si w zupenoci z pojciami najnowszej wiedzy o budowie materii, o ustawicznym kreniu elektronw wok jdra, czyli atomw a co za tym idzie, o nieustannym wydzielaniu si pewnej sumy energii, promieniujcej zewszd.

38

Wszystko waciwie yje, nawet przedmioty pozornie martwe wibruj w przestrze, wydzielajc charakterystyczne, im tylko waciwe emanacje. Dlatego tak wanym jest, aeby w yciu codziennym odnosi si yczliwie do wszystkiego, co nas otacza. Kady prd zdenerwowania w traktowaniu nie tylko ju ludzi, ale nawet przedmiotw martwych wywouje zamt i sprzeciw tego, co nas otacza. W ten sposb sami ku sobie cigamy przyczyny niepowodzenia, przyczyny realne, cho zawarte w wiecie niewidzialnych wibracji. Kady odruch dobrej woli i harmonijnej, pogodnej myli skierowanej do wszystkiego, co nas otacza, opaca si stokrotnie: wtedy bowiem otrzymujemy w zamian ten sam rodzaj energii harmonijnych, pyncych zewszd ku nam. Czym promieniujemy tym si nasycamy. Oto zasada mioci bliniego, w najszerszym tego sowa znaczeniu. Zasada najwaniejsza, decydujca o naszym losie. W codziennym obcowaniu z ludmi, w tych szarych codziennych zmaganiach, w tak zwanych drobnostkach ycia, ustawicznie stosujmy t najwysz zasad yczliwego traktowania naszego otoczenia, a bdziemy otrzymywali nowy zasb energii odwieajcej. Wtedy ku naszemu zdumieniu stwierdzimy, e samopoczucie, a nawet dola nasza zacznie si zmienia korzystnie. Odczuwa bdziemy coraz wiksz rado wewntrzn z najdrobniejszych pozornie powodw i ekspansja ycia naszego bdzie si co dnia wzmagaa. Niema innej tajemnicy powodzenia, jak tylko wiadome wysya- nie do wszystkiego, co nas otacza, yczliwych prdw naszej woli skupionej. W ten sposb kady czowiek, nawet zy, moe by najprdzej pokonany, a wszystkie przedmioty, ktre nas otaczaj, stawa si bd jakby talizmanami, pomnaajcymi co dzie nasze szczcie. Jakie jeszcze skarby duchowe czy psychiczne spoczywaj w sanktuarium wiedzy wyszej! Ile to trzeba pracy, wtajemniczenia, aby wydoby powoli te wite materiay, aby zrozumie i wznie wielki pach, ktry nieustannie przez miliony lat si buduje! Moje zdolnoci telekinezyjne zupenie mnie opuciy, przeksztaciwszy si w dar jasnowidzenia. Ten moment przejcia do innych form psychiki wyszej jest bardzo ciekawy. Twierdz, e ta sama energia kosmiczna, ktr rozporzdzaem wedug mojej woli i za pomoc ktrej mogem dwiga przedmioty, te same fale s dzi energi, dziki ktrej rzutuj moje widzenie bez ograniczenia przestrzeni i czasu, daleko ogarniajc wzrokiem Wszechwiat niewidzialny.

II
Wszystkie wytyczne moich myli oraz dowiadczenia, ktre wkadam do tej ksiki, dowodz, e dusza nasza jest poczona ze wiadomoci Ducha Jedynego, e jest to jedyna droga, na jak nas wola Ducha Jedynego prowadzi. A wszystkie cieki s tylko ku tej drodze skierowane ku wiadomoci Ducha Jedynego. Wymieniem ju kilka razy nazwisko Semity, Wrbla, chc kilka wspomnie o nim zestawi. By to starzec wtajemniczony. Prawie cae swe ycie spdzi na Wschodzie, potem powrci do swego kraju ojczystego, aby go ju wicej nie opuszcza. Kiedy go poznaem, mia lat 76. Starzec ten posiada wielki wpyw na moj psychik, by moim 39

szczerym przyjacielem i on wanie wskaza mi sposb wiczenia oraz rozwijania zdolnoci. Byo to wiele at temu, gdy jeszcze jako student 3. kursu pojechaem na praktyk do wielkiej papierni w Dobruszu. Dyrektorem tej fabryki by inynier Antoni Stulgiski. Znajdowaa si ona w odlegoci mniej wicej 7 km od Homla. Kiedy przybyem do Homla i miaem jecha dalej kolej wskotorow w kierunku Dobrusza, pocigu jeszcze nie byo, pozostawao wic dwie godziny czasu, z ktrymi nie wiadomo, co robi. Zwrciem si do naczelnika stacji, a on wskaza mi Wrbla jako miejscow osobliwo i poda mi jego adres. Zainteresowaem si tym czowiekiem i zapragnem go pozna. Wrbel mieszka na przedmieciu w maym drewnianym domku Jako sdziwy starzec, nie wstawa ju z ka, lea ubrany w czarn jak gdyby zakonn szat. Twarz mia pikn, semick, z dug siw brod. Wzrokiem swym przenikn od razu mj wiat wewntrzny i z miejsca powiedzia mi, jak si nazywam oraz w jakim celu przybyem. Przenis si do Moskwy, w najdrobniejszych szczegach opisa cae moje ycie, zastanawiajc si nad jego ciekawszymi etapami. On pierwszy wyjani mi, co znaczy aura, i owiadczy, e i ja nale do tych, ktrzy j widuj. Podkreli przy tym moje nadprzyrodzone zdolnoci i zapowiedzia, e w latach pniejszych nazwisko moje bdzie znane. Mwi o mojej przyszoci i przeszoci, a przyzna trzeba, e wszystko si dotychczas sprawdzio. By to czowiek nadzwyczajny. Podczas dwch miesicy mojej praktyki fabrycznej dwa razy na tydzie przyjedaem do niego. W godzinach tych wizyt Wrbel nikogo wicej nie przyjmowa, powicajc ten czas wycznie mojej osobie. Wielu ludzi u niego poznawaem, przyjedali tu bowiem ciekawi z caej Rosji, on kadego przyjmowa mile i wszyscy go z wielk czci wspominali. Wrbel duo mwi o przyszoci Rosji, o wojnie wiatowej, o wskrzeszeniu Polski. Podstaw jego wiedzy bya kabaa hebrajska. aowaem, e musiaem opuci Homel i nie mogem skorzysta wicej z jego szkoy wtajemniczenia. W owych czasach mia on jeszcze dwch uczniw: p. Jana Jarkowskiego, inyniera, bardzo zdolnego czowieka, autora znakomitej ksiki Wszechwiatowe cienia, ktry do niego przyjeda z Petersburga, oraz profesora Akademii Prawnej w Petersburgu gen. Szendzikowskiego. Pierwszym dowiadczeniem, ktre przekonao mnie, e wizje, jakie miewaem, s rzeczywistoci, a nie fantazj, byo zdarzenie z mod, pikn i nie znan mi kobiet. Bdc w podry za granic, zatrzymaem si na par dni we Frankfurcie n. M., z ktrym czyy mnie wspomnienia dawnych czasw, gdy jako mody inynier chemik byem na praktyce w jednej z najwikszych fabryk chemicznych. Chciaem tu odwiedzi moich dawnych przyjaci i znajomych. Zamieszkaem w hotelu Frankfurter Hoff. Niespodziewanie pobyt mj w tym miecie przeduy si wbrew moim pierwotnym planom. Wieczorem, zaraz po przyjedzie, udaem si do sali restauracyjnej. Obok mego stolika zajmoway miejsca dwie panie. Jedna z nich, starsza, ze ladami minionej urody (jak si potem dowiedziaem, bya to wiatowej sawy piewaczka. p. B.), druga - moda, subtelna, fascynujca pikno. Przez dusz chwil nie mogem oderwa od niej oczu. Lecz dokoa tej piknoci unosi si nimb tragedii tak beznadziejnej i strasznej, e przez ni dopiero, jak przez aobny welon, mogem widzie przeliczne, owiane smutkiem rysy nieznajomej. Ponure skrzyda mierci unosiy si nad t cudown gow. Z tak si wewntrzn zwracaem si myl i spojrzeniem ku piknej damie, e musiao to zwrci uwag tych pa, jakkolwiek zdawao si, e nie widz nikogo i nic ich nie interesuje. Po kolacji wstay i wyszy.

40

Nie wiem i nie zdaj sobie sprawy, czy wskutek wyjtkowej i szczeglnie romantycznej w swoim smutku sylwetki, czy z powodw natury psychicznej uczuem jednak jakie zupenie szczeglne nici cznoci pomidzy ni a sob. Spotykalimy si dwa razy dziennie, w czasie obiadu i kolacji, a jakkolwiek nie znalimy si osobicie, to jednak, w miar tego spotykania, przed oczyma mego wewntrznego widzenia przesuwa si niby film przebieg jej ycia. Czuem ca jej przeszo tak intensywnie, jak gdybym sam z ni przeywa dramat Patrzyem na moj nieznajom, kiedy wchodzia ze sw towarzyszk, jak na kogo bliskiego, zamanego przez straszny los, i dabym nie wiem co, eby jej dopomc. Min ju dawno termin mego wyjazdu, dni przecigay si w tygodnie, a ja siedziaem we Frankfurcie po to jedynie, aby widzie j i oczekiwa chwili, gdy wejdzie na sal krokiem, ktry zdawa si pyn w powietrzu, tak by lekki i powiewny. I nagle pewnego dnia nie przysza. Dowiedziaem si, e ma wyjecha. Wpada mi od razu myl: napisa do niej. By to zapewne najdziwniejszy list, jaki kiedykolwiek dostaa, list ojej yciu, losach i tragedii. Pisaem o tym, co widziaem. Najpierw, jak si kochaa bez nadziei, ale ca dusz, sercem i ciaem, w modym arystokracie i magnacie, jak ojciec narzeczonego stawia przeszkody, jak wiele mki i trudu kosztowao j zwycianie tych przeszkd, jak wreszcie ojciec umar, a ona zostaa on ukochanego czowieka. Cudowny okres na Riwierze francuskiej, czarowny sen mioci... Widz szos wysoko w grach, zawieszon nad bkitn otchani morza, pomidzy Niec a Cannes... Widz auto, ktre on prowadzi i ktre uderza o ska na skrcie, a potem mier, mier. Straszny koniec krtkiej bkitnej bajki i aoba, ktra jak welon przysonia cae to cudowne, mode, rozkwitajce ycie. Pisaem mj list ca noc, a zdawao si, e kto niewidzialny czyni to za mnie, pisaem po francusku. Na kocu prosiem o jedno: jeeli uwaa, e to, co napisaem, jest zgodne z prawd, niech po raz ostatni zejdzie wieczorem do sali restauracyjnej na kolacj. Nie zbli si co niej - nie chciaem nawet, jeeli mam wyzna szczerze, aby poznanie w zwyky, banalny, towarzyski sposb zawarte, sprofanowao niejako gbokie, i niezwyke wewntrzne zblienie, jakie si pomidzy mn a ni niewidzialnie zadzierzgno. O ile by jednak nie zesza, bd mia dowd, em si pomyli, i z gry j w takim razie za to wtargnicie w jej ycie przepraszam, zarazem gorco dzikuj za niezapomniane chwile, jakie dziki niej przey mogem duchowo. Wysaem list przez hotelowego boya i czekaem z biciem serca na godz. 10. O godzinie 9. byem na miejscu i spogldaem co chwila na drzwi. Nagle do restauracji wszed mj przyjaciel hr. Bielowski, ktry tego wieczora przyjecha z Moskwy jego widok po raz pierwszy zmartwi mnie szczerze. Przysiad si do mego stolika, nie byo koca rozmowie, pytaniom, wspomnieniom. Naraz drgnem - w drzwiach sali stana moja nieznajoma ze swoj towarzyszk. Spotkawszy moje spojrzenie, patrzya na mnie, jak gdyby oczu swych nie moga oderwa. - Ale pikna ta twoja znajoma. Znasz j? Moe midzy wami co jest? - zapyta mj przyjaciel. Zaprzeczyem jak najkategoryczniej i zachowaniem swoim po- twierdziem prawd tych sw. Mczya mnie myl, e oto zaraz odejdzie i ju na zawsze. Istotnie szykowaa si do wyjcia. I w pewnej chwili ujrzaem, e na mnie patrzy. Siedziaa z gow nieco pochylon i opart na rce, z niewysowionym wyrazem melancholii i beznadziejnoci. Rka cudowna, blada, wska, jak z portretu mistrza, przytulona do policzka, trzymaa

41

chusteczk, skrawek batystu z aobn obwdk. Do tych rk przywarem oczyma i nie mogem ich oderwa. Bya pikna tym swoim tajemniczym, milczcym piknem. Oczy jej patrzyy z takim smutkiem, e zdawao si, jak gdybym sysza sowa: - Kim jeste, obcy, nieznany? Jakim prawem wkraczasz w najmniejsz wityni mego serca? Co sprowadzio ci na moj smutn drog? Czy moe... przysa ci On? Nie wypowiedziaa z tego ani sowa. W pewnej chwili wstaa i wraz ze swoj towarzyszk wysza z sali. Bez sowa odprowadziem j wzrokiem. Z ni odchodzia jak gdyby czstka mnie samego. U drzwi windy, gdzie czeka ju boy, zatrzymaa si na chwil i raz jeszcze zwrcia ku mnie gow, posyajc mi bardzo dugie i bezgranicznie smutne spojrzenie. Traciem j z oczu na zawsze, bo nazajutrz miaem ju by daleko, Ku swemu wielkiemu zdziwieniu otrzymaem rano kartk. Byo to zaproszenie od nieznajomej, abym przyszed do ich apartamentu. Poszedem z biciem serca, lecz jej ju nie byo, zastaem tylko jej towarzyszk, ktra powiedziaa mi, e list mj wstrzsn jej mod przyjacik niewypowiedzianie, a wytumaczya go sobie swoicie: e to Duch jej ma natchn mnie do napisania. Uznaa to jako wezwanie zmarego, aby na grb jego natychmiast pojecha, co te i zrobia. Rannym pocigiem wyjechaa do Bawarii, gdzie m by pochowany. Nie zapomniaem nigdy mojej nieznajomej, moe dlatego wanie, e ten najdziwniejszy romans rozgrywa si na paszczynie czysto psychicznej. Tylko rzeczy, ktre si dziej w krainie Ducha, mog zachowa niepokalane pikno. Powiciem temu wspomnieniu duo miejsca i daem si ponie sentymentowi. Istotnie owo wydarzenie zawsze mnie jednakowo porusza. Bya to pierwsza moja romantyczna mio, jak i pierwszy wypadek, ktry mnie przekona o istnieniu w mojej psychice dziwnego daru przenikania zason czasu i przestrzeni za pomoc wpyww skoncentrowanej myli. Odtd zaczem t waciwo rozwija gbiej i systematyczniej. Jednake reszt moich eksperymentw bd opisywa tylko ze strony rzeczowej. Dowiadczenia, ktre tu opisz, to tylko niewielka czstka caoci. Przytocz tylko te, ktre byy zaprotokoowane. O innych, a mgbym liczy na tysice, nie mwi, gdy nie zastanawiaem si wwczas, e protokoowanie ich mogoby mi kiedykolwiek by potrzebne. Dzi tego auj, gdy kade z tych dowiadcze w taki lub inny sposb potwierdza moje pogldy na filozofi ycia i umacnia wszystko, cokolwiek tu napisaem. Dowiadcze robionych w Rosji nie przytaczam z braku jakichkolwiek potwierdzajcych dokumentw. Dowiadczenie l. W roku 1928 miaem zaszczyt goci u siebie J.E. Ksidza Arcybiskupa Roppa, ktry mnie prosi o dokonanie ciekawego dowiadczenia. Chtnie zgodziem si speni yczenie Dostojnego Gocia, dla ktrego miaem zawsze gbok cze. Przytaczam tu udzielony mi askawie przez J E, opis dokonanego dowiadczenia. J. E. Ksidz Arcybiskup pisze: Mam znajomych na wsi, ktrych, Jak to obecnie coraz czciej bywa, ju w roku 1928 gnbiy trudnoci finansowe. Opodal ich dworu znajduje si na ce wykopany okrgy staw przy czym ziemia z niego wyrzucona na rodek utworzya jakby wysepk na ktrej ronie wielkie ju dzisiaj drzewo i rne krzaki.

42

Ot pogoska twierdzi, e wykopali to dawni jecy tatarscy i e pod tym drzewem znajduje si skarb. Zaproponowaem wacicielowi, aby mi przysa jaki przedmiot z tej wyspy, a ja go wrcz p. Ossowieckiemu, ktry moe bdzie mg co o tym powiedzie. Po niejakim czasie przysano mi kawaek kory z drzewa rosncego na wyspie. Podszedem z nim do p. Ossowieckiego. Kiedy mu wrczyem t kor, p. Ossowiecki si ucieszy, mwic: To bdzie co zupenie nowego. Wzi kor do rki i po krtkiej chwili najakuratniej opisuje, e drzewo ronie pojedynczo na wyspie, e wida z niego dwr, dom biay, a za nim co w rodzaju parku, a waciwie grup ogromnych drzew. Wychodzc ze dworu idzie si na lewo drog, przy ktrej po prawej stronie znajduje si kaplica, lecz nie koci, potem przechodzi si koo budynkw folwarcznych, a za nimi jest ka, na ktrej ronie to drzewo. Na moje zapytanie: co si znajduje bliej? odpowiada: co czarnego, to nie woda, tylko ziemia i jeszcze krzaki. Pytam dalej: czy jest co pod drzewami? mwi: nic nie widz, nic nie ma. Ot stwierdzam, e p. Ossowiecki nigdy w tej miejscowoci nie By i nie wie zapewne do dzi, jak si ona nazywa. Ja mu wtedy nic nie mwiem, a moje myli w czasie dowiadczenia byy skierowane jedynie na to, czy jest co ukryte pod drzewem. Opis miejscowoci przez pana Ossowieckiego najdokadniej zgadza si z prawd, tak e si miao wraenie, e p. Ossowiecki tani by i z tego drzewa wszystko widzia. () Edward Ropp
Arcybiskup Mohylewski

Warszawa, dnia 15 listopada 1932 r." Dowiadczenie 2. Pierwszym gonym eksperymentem w Warszawie byo dowiadczenie z broszk pani Glass, ony b. sdziego Sdu Najwyszego. Po zrobieniu tego dowiadczenia pani Glass, bdc pod wielkim wraeniem, w najdrobniejszych detalach opisywaa cay fakt w licie do Midzynarodowego Instytutu Metapsychicznego w Paryu, adresujc na imi dyrektora, prof. G. Geleya. List ten przytaczam w tumaczeniu: Szanowny Panie Profesorze! Mam zaszczyt zakomunikowa Panu prawdziwy cud, dokonany przez p. Ossowieckiego w Warszawie. W poniedziaek rano 6 czerwca zgubiam broszk na ulicy. Tego samego dnia po poudniu odwiedziam matk pana Ossowieckiego. Towarzyszy mi brat mj, inynier Bondy, naoczny wiadek tego, co zamierzam opowiada. Nagle wszed pan Ossowiecki, a brat mj, bdcy z nim w przyjani, przedstawi mi go natychmiast. Wyraziam rado z poznania osoby obdarzonej tak potn wadz okultystyczn. P. Ossowiecki opowiada nam zacz niezmiernie ciekawe rzeczy, ktrych oczywicie suchaam z ogromnym zainteresowaniem. Gdy nastaa chwila milczenia, zwrciam si do niego: Wie pan, zgubiam dzi broszk. Czy mgby pan powiedzie cokolwiek o tym? Ale jeeli czuje si pan zmczony lub nieusposobiony, prosz si nie trudzi. - Nie, nie - odrzek - mog powiedzie. Zostawia j pani w domu, w pudeku. Jest to broszk zota, okrga, z kamieniem porodku. Nosia j pani przed trzema dniami, To przedmiot niezmiernie dla pani cenny.

43

Nie zaprzeczyam me o to mi chodzi. (Doda musz, ze pan Ossowiecki z precyzyjn dokadnoci opisa drug moj broszk. Obie, t i zgubion, zwykam bya chowa w tym samym pudeku). Przykro mi odpar i nie odgadem. Czuj si znuony. Wic dobrze, nie mwmy ju o tym. 0, co to, to nie. Sprbuj skupi myli. Chciabym tylko mie pod rk konkretny jaki przedmiot, ktry by w zwizku z broszk zgubion A wic bya ona tu przypita, do tej sukni. Pan Ossowiecki pooy rk w miejscu przeze mnie wskazanym i rzek po kilku sekundach: Tak, widz j dobrze... podunego ksztatu, zota, bardzo lekka, antyk, jest droga dla pani jako pamitka rodzinna. Mgbym j odrysowa, tak wyranie widz. Jest ozdobiona czym W ksztacie uszu, skada si z dwch czci, zachodzcych na siebie, jak palce splecione. - To nadzwyczajne, co pan mwi! Trudno j lepiej opisa! Istotnie, sprawia to wraenie palcw splecionych! Cudownie! - Na to pan Ossowiecki: Widz, ju widz... Zgubia j pani gdzie bardzo daleko std (istotnie, znajdowaam si wwczas w odlegoci czterech kilometrw). Skromnie ubrany, nieduy mczyzna, brunet, o czarnych malekich strzyonych wsach, schyla si by j podnie. Bdzie bardzo trudno j odzyska. Niech pani sprbuje da ogoszenie w gazetach. Olniona byam tym precyzyjnym opisem, nie pozwalajcym wtpi, i p. Ossowiecki mia rzeczywicie broszk przed oczyma. Podzikowawszy mu gorco za niezwyke szczcie poznania takiego czowieka, poegnaam si i wyszam. Nazajutrz wieczorem zjawi si u mnie brat, woajc ju od progu: Cud, cud prawdziwy! Znalaza si twoja broszka! Telefonowa do mnie pan Ossowiecki, prosi, eby bya jutro o godz. 5 ppo. u generaowej Jacynowej (jego siostry). Bdzie tam rwnie on i sam broszk ci zwrci. Nazajutrz, 7 czerwca, udaam si do pani Jacynowej wraz z bratem. Zastalimy liczne zebranie. Zapytaam pana Ossowieckiego: C, ma pan moj broszk? Byam przy tym silnie wzburzona. Niech pani bdzie spokojna, zaraz zobaczymy. I poda mi moj wasn broszk, t sam! Trudno to inaczej nazwa ni cudem. Pobladam i nie byam w stanie przemwi sowa. Jak w jaki sposb pan j znalaz? zapytaam wreszcie, peny wzruszenia. Obecni, suchajcy tej rozmowy, znajdowali si rwnie pod silnym wraeniem. Pan Ossowiecki opowiedzia z prostot, jak si rzecz miau: Nazajutrz spotkaem tego pana. Niski brunet z malekimi strzyonymi wsikami, poznaem go od razu. Rozmwiem si z nim a wieczorem ju otrzymaem od niego broszk, ktr te pani zwracam. Nie umiem wyrazi wzruszenia. Podzikowaam panu Ossowieckiemu gorco, ju nie za znalezienie broszki, lecz za szczcie, jakie mnie spotkao. Z ow pikn, starowieck broszk nie rozstaj si od tej chwili nigdy. Nosz j jako talizman. I w niezwyky a skromny czowiek nie szczdzi cennego swego czasu oraz trudu, by suy ludziom, i to cakiem bezinteresownie. Przez swj dar czyni wiele dobrego, bez adnej osobistej korzyci. Sprawozdanie niniejsze, przyznaj, grzeszy nieco rozwlekoci. ktrej nie mogam unikn, pragnc, by zawierao wszelkie szczegy. Przepraszam za styl, daleki od poprawnoci. Zechce W. Pan przyj wyrazy prawdziwego powaania. () Alice z de Bondy de Gluss.

44

Dowiadczenie 3. Ciekawe dowiadczenie robiem z generaem Sosnkowskim wczesnym ministrem spraw wojskowych. Wspominam je z przyjemnoci, gdy mam zawsze dla Generaa szczegln sympati i powaanie. Byo to wiele lat temu. Zaproszono mnie na obiad do ksit Woronieckich. Obecnych byo kilka osb: adiutant ministra rtm. Humnicki, nr. Plater, ktry odbywa swoj wojskowo pracujc w gabinecie ministra, ksina Woroniecka, jej crka i ja. W czasie obiadu minister Sosnkowski zapyta mnie. o czym on w tej chwili myli. Odpowiedziaem o Platerze". Odczuem od razu e Plater poprzedniego dnia by chory i nie mg przyj na sub, napisa wic list o swojej chorobie, ministrowi za zaleao na tym aby wiedzie, czy Plater rzeczywicie by chory. Nastrj by wesoy, by to raczej art ze strony ministra ni istotna ch sprawdzenia. Stanem w obronie Platera, gdy by on naprawd chory. Po obiedzie minister na skrawku papieru napisa pewne pytania. Trzymajc skrawek papieru w rce, chcia mie na to pytanie odpowied. Pooyem rk na papierze i po kilku minutach skupienia powiedziaem, co nastpuje: Paszcz, ktry ma na sobie rtm. Humnicki, jest skrojony i uszyty przez lichego krawca. yda, zrobienie tego paszcza kosztowao 6000 marek polskich (dziao si to w czasie inflacji)". Dowiadczenie si udao, gdy sowa te odpowiaday cile na pytanie napisane przez ministra. Dowiadczenie 4. Pewnego dnia genera Sosnkowski, bdc u mnie w mieszkaniu przy ul. Trbackiej, powiedzia, e bardzo mu zaley, aebym zrobi dowiadczenie z zapiecztowanym listem, ktry otrzyma od Naczelnika Pastwa Jzefa Pisudskiego z yczeniem Marszaka, abym odczyta, nie otwierajc koperty. Zgodziem si chtnie. Naznaczylimy dzie spotkania wieczorem o godzinie 8. w mieszkaniu siostry mojej, generaowej Jacynowej. Na seansie byli obecni: gen. Sosnkowski, sekretarz osobisty Marszaka por. Czesaw wirski, generaowa Jacynowa. ksina Woroniecka i pani Neumanowa. Wziem do rk list Marszaka. Po krtkiej chwili przeniosem si do Belwederu. Zobaczyem tam Marszaka, oparty by o jaki sprzt. Przy oknie ujrzaem stojcego wojskowego. Jak si potem okazao, by to wanie genera Sosnkowski. Marszaek pisa liczby, pochylony nad blatem biurka. Musiaem z caym napiciem woli skupi swoj energi, aby mc dojrze dokadnie, jakie pisa liczby. Widziaem - 2 - 4 - 5 - 7, a midzy nimi byy litery 1,1. Powiedziaem gono wobec wszystkich, co widz. Genera Sosnkowski odnis si do wyniku tego dowiadczenia dosy sceptycznie, gdy, jak si okazao, Marszaek wwczas nadmienia mu, e lubi poezje Krasiskiego, std genera przypuszcza, e list Marszaka bdzie zawiera raczej poezje ni liczby. Ta uwaga generaa ogromnie mnie zbia z tropu. Blisko godzin si mczyem, a znowu z niezbita pewnoci ujrzaem, e list zawiera tylko liczby i litery. Prosiem wic generaa, aby niezwocznie zatelefonowa do Belwederu celem sprawdzenia mego widzenia. Nie potrzebuj dodawa Jak dalece mi zaleao, aby to wanie dowiadczenie byo udane. Marszaek sam podszed do telefonu i jakieje doznaem radoci, gdy potwierdzi, e istotnie zapiecztowany list zawiera wymienione przeze mnie liczby i litery, Bya to mianowicie formuka wyjcia szachowego, ulubionej gry Marszaka. Naczelnik Pastwa

45

poleci, aby zapiecztowan przez siebie sygnetem kopert dostarczy mu nazajutrz do Belwederu, aby j wasnorcznie mg otworzy. Zrobi to podobno w czasie obiadu. Eksperyment by cile z dziedziny jasnowidztwa. Dowiadczenie powysze potwierdza protok, podpisany przez adiutanta i osobistego sekretarza Naczelnika Pastwa, por. Cz. wirskiego. Przytaczam go: ,,Dziao si to w obecnoci siostry p. Ossowieckiego generaowej Jacynowej, pani Neuman, ksinej Michaowej Woronieckiej, ministra spraw wojsk, gen. Sosnkowskiego, adiutanta generalnego Naczelnika Pastwa generaa Jacyny, adiutanta generaa Jacyny por. aszkicwicza oraz podpisanego. Skoro tylko p. Ossowiecki odczyta tre listu, poczyem si telefonicznie z Belwederem w obecnoci powyej wymienionych osb. Naczelnik Pastwa, ktry bardzo si interesowa tym dowiadczeniem, potwierdzi osobicie, e tre karty zostaa odczytana trafnie i e in. Ossowiecki nie omyli si. Dopiero nazajutrz list zosta odpiecztowany przez Naczelnika Pastwa. Zarazem in. Ossowiecki narysowa plan apartamentu Naczelnika Pastwa w Belwederze, gdzie nigdy nie by, opisa meble i rozkad ich i da opis stou, z ktrego Marszaek Pisudski wzi kartk papieru listowego. Dowiadczenie to odbyo si w mieszkaniu gen. Jacyny przy Alejach Ujazdowskich 39. Warszawa, w grudniu 1920 r. () por. C z. Wirski
adiutant i naczelny sekretarz Naczelnika Pastwa"

Dowiadczenie 5. Od czasu powyej opisanego dowiadczenia nieraz poruszalimy w rozmowach z Marszakiem sprawy metapsychiczne. Nastpny eksperyment zrobilimy znacznie pniej, mia on jednak zupenie inny charakter i by tym ciekawszy, e wykaza, jak dalece Marszaek jest obdarzony tego rodzaju niezwykymi waciwociami. Przyby mianowicie do mnie p. Prystor z zawiadomieniem, e tego dnia o godz. 6. zamierza odwiedzi mnie Marszaek Pisudski. O oznaczonej porze istotnie Marszaek przyby. Zaproponowa mi, abymy zrobili wsplnie nastpujce dowiadczenie: punktualnie o pnocy mielimy obaj moliwie jak najbardziej skupi si i jak najsilniej skoncentrowa, kady u siebie w domu. W tym stanie gbokiego skupienia w cigu pierwszych 8 minut miaem wypowiedzie zdanie, z myl, aby Marszaek je usysza. Po 10-minutowej przerwie znw miaem si skupi przez 8 minut, aby usysze sowa nadane przez Marszaka. Stosownie do umowy, ju przed godzin 12 pooyem si, wziwszy notes i owek. W chwili, kiedy ju zaczem widzie telepatycznie Marszaka, do pokoju wesza niespodzianie moja ona. Nie uprzedzona o niczym, wzruszya ramionami i powiedziaa gono: Znowu nie pisz, znowu jakie dowiadczenia? Czy nie szkoda elektrycznoci?" Wwczas, eby cokolwiek odpowiedzie. rzuciem bez myli nastpujce zdanie: Nie wiem, dlaczego lewa rka tak silnie mnie boli". Przytaczam odpowied ony, gdy i te sowa zostay usyszane przez Marszaka:,, Jeeli bdziemy nadal mieszkali w tej wilgotnej jamie, oboje stracimy zdrowie". Mieszkalimy wwczas na parterze przy ulicy Piknej 5 i rzeczywicie byo tam troch wilgoci.

46

Zmartwiem si serdecznie, gdy powysza rozmowa zaja czas przeznaczony przez Marszaka na dowiadczenie. Przypuszczaem, e eksperyment nas chybi. Nazajutrz z rana odwiedzi mnie pk Wieniawa-Dugoszowski i owiadczy, abym przyby na ul. Kanoni do ministra Patka, gdzie miaem spotka si z Marszakiem. O oznaczonej godzinie udaem si tam. Marszaek przyj mnie uprzejmie i rzek: ,,Syszaem, syszaem, lewa rka silnie, silnie boli, a potem jak odpowied innej osoby i wyraz jama". Dowiadczenie 6. Trzecie dowiadczenie z Marszakiem, podobnie jak poprzednie, te polegao na tym, e kady z nas mia zanotowa sowa nadane przez drugiego. Dao to rwnie jak najlepsze wyniki. Marszaek Pisudski sam wwczas przyszed mi o tym powiedzie. Taka cisoci percepcji uderzya mnie nadzwyczajnie. Niewtpliwie Marszaek obdarzony jest niezwykymi wasnociami. Dowiadczenie 7. Kilka lat temu zrobiem bardzo ciekawe dowiadczenie z prof. Leonem Petrayckim. By to czowiek wiedzy cile pozytywnej, a dowiadczenie, jakie zrobilimy, byo dla niego, jak si wyrazi, czym katastrofalnym. Przyszed do mnie usposobiony nader sceptycznie. Przynis na skrawku papieru jakie sowo i rysunek. Papier ten woy do koperty przez siebie przygotowanej, koperta bya mocno zapiecztowana, nie chcia nawet da mi jej do rk. Trzymaem wic kopert razem z nim, gdy musiaem jej dotkn Petraycki, chcc zbi mnie z tropu, zapyta, czy mona byo pisa o przedmiotach znajdujcych si w pokoju, w ktrym bylimy. Odpowiedziaem, e to, co napisa, dotyczy przedmiotu znajdujcego si na zewntrz. Jest to jakie drzewo, rysunek przypomina brzoz i nawet nad samym rysunkiem napisany jest wyraz ,,Brzoza". Profesor by zadowolony, a jednoczenie zmartwiony, gdy nie mg sobie wytumaczy tajemnicy tego dowiadczenia. Zapytywa, jak ja to widz. Wyjaniem, e w chwili takiego dowiadczenia cz si ze wiadomoci Ducha Jedynego. Zgodziem si z nim, e dowiadczenie to miao charakter raczej telepatyczny, za od telepatii do jasnowidztwa ju tylko jeden krok. Bardzo czsto w czasie eksperymentw prosz otoczenie, aby nie mylao o danej sprawie i nie robio adnych przypuszcze, gdy wtedy atwo mog skierowa si na faszywe szlaki i pj drog czyjej myli. Wwczas zacinam si i nie mog przej granicy mojej wiadomoci. Co jednak jest tu osobliwe, to fakt, e bardzo prdko orientuj si, i bdz i nic jestem na drodze widzenia. Najatwiej jest mi robi dowiadczenia pod nieobecno tych ludzi, ktrzy zwracaj si do mnie i o co prosz, gdy oni najczciej maj wasne mniemania w danej sprawie i przypuszczeniami swymi mog mi przeszkadza. W rok pniej znw zawita do mnie prof. Petraycki. By w wielkiej opresji yciowej. Mwi, e jest zmczony yciem, e te zjawiska, ktrych nie moe zrozumie, mcz go, gdy przecz jego przekonaniom i nie wi si z nimi. Przypomnia mi nasze dowiadczenie i twierdzi, e nigdy by nie uwierzy, gdyby sam si osobicie nie przekona.

47

Dowiadczenia 8, 9. Aby opisa dowiadczenia robione w towarzystwie znanego literata p. Stanisawa Szpotaskiego, przytocz tu cz jego artykuu pt. Jasnowidztwo, drukowanego w miesiczniku wiat" z dnia 16 V 1931 r. ,,Z jasnowidzw znam przede wszystkim Stefana Ossowieckiego, z ktrym mwiem wiele i wiele spdziem z nim czasu. Powiedzia mi wiele rzeczy dla mnie wanych, ktrym daj wiar, o ktrych jednak pisa nie bd, poniewa nie mogem zastosowa do nich powyej wyoonej metody. Mam jednak dwa fakty, uderzajce swoj wyrazistoci i najcilej skontrolowane. Jeden: chc zasign wiadomoci o czowieku, o ktrym nic nie wiem. Bior wykrojony skrawek z jego odziey i przyjedam do Ossowieckiego. Ossowiecki trzyma to w rku dugo. Widz, e si biedzi i mczy i wreszcie mwi: To nie naley do niego. On tego nigdy nie nosi. Ja nic przy tym nie czuj. - Ale zapewniam pana, ze tu nie moe by omyki - owiadczam. - To naleao do jego ubrania. - Nie - odpowiada Ossowiecki - na pewno nie. Wracam do domu, gdzie wszyscy, tak jak i ja, byli przekonani, e nie ma omyki. I co si okazuje? By to istotnie kawaek podszewki, danej mi przez pomyk z mojego starego paltota. Jeeli postawimy hipotez, e jasnowidz telepatycznie wyczu moe uczucie i stan wiadomoci czowieka, z ktrym rozmawia, to w moim uczuciu i w moim stanie wiadomoci byo zupenie co sinego. Sdz, e fakt ten wart jest zanotowania. Drugi: Po raz drugi rozmawiam 7 Ossowieckim, po czym powiada on do mnie: A teraz chciabym siebie skontrolowa. Niech pan mi da jaki rysunek. Wychodz do drugiego pokoju. Na bilecie wizytowym krel trjkt rwnoramienny i porodku stawiam krzy. Bilet ten wkadam do grubej koperty z podszewk. Kopert zaklejam. Nie ma mowy, aby rysunek ten mg by przejrzany. Zreszt Ossowiecki na kopert nie patrzy. Bierze j do rki i rce zakada za siebie. Po chwili mwi: Figura geometryczna. Wwczas ja podpowiadam mu w myli: koo. koo, koo! I z najwiksz si koo sobie wyobraam. Ma pan owek? pyta. Prosz pana. Bierze owek i rysuje na kopercie trjkt rwnoramienny, po czym zastanawiajc si chwil: Jest co porodku, jakby gwiazdka. I rysuje krzyyk. Po tych dwch dowiadczeniach mogem powiedzie sobie, e jasnowidztwo zaobserwowaem i stwierdziem ze cisoci wystarczajc. Poniewa bardzo wana jest osoba samego jasnowidza, powiem kilka stw o p. Stefanie Ossowieckim, najbardziej obiektywnych, to jest nie kierujc si w niczym moj osobist wielk dla niego przyjani i sympati, i powiem je tylko w cznoci z jego darem czy uzdolnieniem. Ossowiecki jest umysem jasnym o myleniu prostolinijnym, inynierem z zawodu, posiadajcym bardzo ywe i szlachetne reakcje uczuciowe, atwo dajcym si podej, ale raczej przez wrodzon dobro ni przez brak moliwoci wyrobienia sobie sdu o czowieku, jest obdarzony fantazj bujn, lecz pozbawion cienia anormalnoci. Czowiek normalny w kadym swoim przejawie psychicznym, najbardziej normalny duchowo i fizycznie. I ot tu, zdaje si, ley zagadka, e wrodzona mu waciwo jasnowidzenia tak czysto i tak potnie w nim si przejawia, stawiajc go na czele dzisiejszych gonych jasnowidzw, wywoujc powane o nim studia uczonych takiego autorytetu, jak dr Geley i prof. Richet".

48

* Najbardziej lubi i najatwiejsze bywa dla mnie przenoszenie si na odlego w chwili, kiedy dany fakt si dzieje. Takich dowiadcze robiem bardzo wiele. Przenoszenie si wstecz, tj. po dokonaniu faktu, jest o wiele trudniejsze. Trzeba wtedy zuy wicej energii, przej granic wiadomoci i trafi na lad klisz psychicznych. Gdy taki lad uchwyc, ju mi lej, widz wtedy bez bdu. miao wwczas mog mwi i mwi to, co byo w przeszoci. Rozpoczn od tych dowiadcze, w ktrych w gr wchodzi widzenie akcji wspczesnej. Dowiadczenie 10. 9 listopada 1931 r. byem w restauracji w towarzystwie pani Zofii widowej, baronowej Marii Lueder i p. Stanisawa Gurzyskiego. Baronowa Lueder zacza mnie prosi, abym si przenis do Rygi, miejsca jej urodzenia, gdy bya niespokojna o stan zdrowia swojej matki. Z prawdziw przyjemnoci zgodziem si na to i bardzo prdko zrobiem zwyky pierwszy wysiek. Odtworzyem sobie mianowicie przedmiot w przestrzeni, zmatowaem swoj wiadomo i z nadzwyczajn szybkoci przeniosem si do mieszkania jej rodzicw. Po 5 minutach ju mogem mwi. Nie bd opisywa, co mwiem i co widziaem, lecz przytocz tu protok, sporzdzony przez obecne przy tym dowiadczeniu osoby i powiadczony ich podpisami: Dnia 9 listopada 1931 r. w Warszawie inynier Stefan Ossowiecki. bdc z nami w restauracji i posugujc si swoim nadprzyrodzonym darem jasnowidztwa, przenis si podczas rozmowy na otw do Rygi, do nie znanego mu mieszkania rodzicw bar. Lueder, pastwa Bluhmenw, przy Muehlenstr. 58, i z ca dokadnoci je opisa, jak gdyby si w nim znajdowa. Nie byo szczegu, ktry by zosta pominity. Pooenie i wygld zewntrzny domu przed laty i teraz, rozkad mieszkania, ilo pokoi, a nawet najdrobniejsze przedmioty w nich si znajdujce. Poza tym. p. Ossowiecki przeprowadzi szczegow charakterystyk zupenie mu nie znanych, a zamieszkujcych tam osb, nie pomin nawet starej sucej, chodzcej zwykle w mikkich pantoflach, oraz wiernego psa. Powiedzia midzy innymi, e pani Bluhmenowa cierpi na nerki i czujc si tego dnia wieczorem niedobrze, wstaa wczeniej od kolacji. udajc si na spoczynek, oraz e u p. Bluhmena by jaki pan, chory na nog. ktry kula. Jedynym szczegem, ktremu pani Lueder zaprzeczya, byo twierdzenie p. Ossowieckiego, jakoby w pokoju jej wisia nad kiem haftowany dywanik. Nie mogc tych trzech faktw od razu potwierdzi, porozumiano si z Ryg listownie i skonstatowano, e l) zgodnie z orzeczeniem p. Ossowieckiego, w dniu 9 listopada pani Bluhmenowa poczua si wieczorem chora i wstaa od kolacji, aby si pooy; 2) e pan, ktry kula, by tego popoudnia u p. Bluhmena i e 3) w pokoju pani Lueder po jej wyjedzie z Rygi zamieszkaa nauczycielka, Francuzka, ktra wspo mniany dywanik zawiesia nad kiem, o czym p. Lueder nie wiedziaa. Prawdziwo niniejszego protoku wasnorcznie stwierdzamy () ze Skibiskich Zofia widowa () z Btuhmenw Maria Leder () dr Stanisaw Gurzyski"

49

Dowiadczenie 11. W dniu 5 lutego 1932 r. zwrcia si do mnie p. Maria Mohaczy ze swoim kuzynem, p. Piotrem Szawernowskim, z prob, abym powiedzia, czy yje brat p, Szawernowskiego, ktry wyjecha do Konga Belgijskiego w Afryce. Od wielu miesicy nie byo od niego adnej wiadomoci, chocia zwracali si kilkakrotnie do konsulatu ktry take nie ma o nim wieci. Zgodziem si na zrobienie dowiadczenia. Wziem jego ostatnie listy do rk i po kilku minutach przeniosem si. Widz go lecego w biaym ubraniu na ou szpitalnym. Wyglda bardzo le: cera ta, usta otwarte, z lewej strony wystaje duy zb. Powiedziaem jego krewnym, e yje. e pochonity jest mylami o powrocie do kraju, gdy tylko choroba minie. Nadmieniem jeszcze, e pisa do nich o przysanie pienidzy na wyjazd i zapacenie dugw. Po kilku dniach, bo ju 10 lutego, otrzymaem od pani Mohaczy list, w ktrym dzikuje mi za wszystko, co dla nich zrobiem. List ten przytaczam dosownie: Kochany Panie Ossowiecki! W lutym zwrciem si do Pana z moim kuzynem, p. Piotrem Szawernowskim, w sprawie jego zaginionego brata Wodzimierza, ktry wyjecha do Konga Belgijskiego w Afryce. Od kilku miesicy nie mielimy o nim adnych wiadomoci, mimo kilkakrotnych interwencji w Konsulacie Belgijskim. Wobec tego rodzina nasza bya bardzo zaniepokojona jego losem, tym bardziej e rzeczywicie, jak pan powiedzia, ostatnimi czasy by on chory na febr. Chodzio nam o stwierdzenie, czy yje, dlatego te zwrcilimy si do Sz. Pana, proszc o jakkolwiek wiadomo o nim. Obecnie rzeczywicie otrzymalimy list. Pan Szawernowski istotnie przeszed cik chorob, lecz yje, jest tylko bardzo wyczerpany. Lea w szpitalu i z polecenia lekarzy wraca teraz do Europy. Szczeg o jednym wystajcym duym zbie z prawej strony najzupeniej odpowiada rzeczywistoci. Bardzo serdecznie Panu dzikujemy za uspokojenie nas i za informacje o bliskiej nam osobie, ktre najzupeniej odpowiadaj rzeczywistoci. cz wyrazy wdzicznoci i szczerego powaania. () M. Mohuczy" Dowiadczenie 12. W styczniu 1932 r. zwrci si do mnie student ostatniego roku politechniki, prezes zarzdu Koa Inynierii Ldowej, p. A. Chmieleski. Zdarzya si w ich Kole wielka przykro. Mianowicie przy zmianie zarzdu przej on ksiki, kas i inne rzeczy, a gdy po kilku dniach przyszed, aby urzdowa, okazao si, e wszystkie ksiki zginy. Prosi wic, abym wskaza, gdzie si one znajduj i kto popeni kradzie. Chtnie zawsze su modziey, wic zgodziem si natychmiast na zrobienie dowiadczenia. Zobaczyem studenta, ktrego mgbym w kadej chwili pozna, opisaem rozkad pokoi, jak wygldaj, gdzie stoj stoy. Zobaczyem nowe ksigi w szufladzie pierwszego duego stou, na lewo z boku, a stare ksigi rozdarte i rzucone w dwch miejscach z tyu za bibliotek. Papiery te mogyby tam lee wiele lat nie zauwaone. Po kilku dniach otrzymaem list od Koa Inynierii Ldowej Studentw Politechniki Warszawskiej, datowany 14 stycznia 1932 r. nr 307/32, treci nastpujcej:

50

Mamy zaszczyt gorco podzikowa Sz. Panu Inynierowi za pomoc, jak by askaw nam okaza w ledztwie w zwizku z zaginiciem dokumentw kasowych skarbu Koa. Cenne wskazwki Sz. Pana umoliwiy nam znalezienie tych dokumentw, ktre bez tego dugo by jeszcze leay nie odkryte. W zaczeniu pozwalamy sobie przesa opis rozmw, ktre prowadzi z Sz. Panem prezes Koa, kolega A. Chmieleski.
Za Zarzd (pod pieczci Kola)

prezes () A. Chmieleski sekretarz () K. Szymaski Opis odnalezienia dokumentw kasowych Skarbu Koa Inynierii Ldowej przez in. Stefana Ossowieckiego: Dnia 13 stycznia 1932 r. w Kole Inynierii Ldowej zginy dokumenty kasowe (ksika kasowa, ksika buchalterii amerykaskiej oraz kwitariusz wpywowy). Poniewa poszukiwania nasze nie day podanego rezultatu, a na odnalezieniu dokumentw ze zrozumiaych powodw wyjtkowo nam zaleao, postanowilimy zwrci si o pomoc do in.Stefana Ossowieckiego. In. Ossowiecki przyj mnie bardzo yczliwie i obieca sw pomoc, prosi jednake o dostarczenie mu listw tych osb, ktre albo miay do czynienia z wyej wspomnianymi dokumentami kasowymi, albo byy przez nas podejrzewane o ich ukradzenie. Zaopatrzyem si zatem w pismo byego skarbnika, byego prezesa oraz buchaltera i z tymi listami udaem si do in. Ossowieckiego. In. Ossowiecki wzi po kolei kade pismo do rki i opisa szczegowo wygld oraz charaktery wymienionych wyej osb, co si z niewielkimi odchyleniami zgadzao z rzeczywistoci. Nastpnie opisa pobienie lokal Koa, jego pooenie oraz te sprzty w nim si znajdujce, ktre byy w bezporednim zwizku z ukradzionymi dokumentami, a mianowicie, e w lokalu stoj trzy szafy z ksikami, ktre z zewntrz s widoczne, gdy przednie ciany szaf s oszklone, e stoj cztery stoy w rzd, ale e stoy te nie s zwyke, lecz maj specjalne klapy, ktre przykrywaj od tyu stoy, rodzaj maej szafki. Ten szczeg, a take i niektre inne w od- niesieniu do biblioteki sprawdziem z wynikiem dodatnim dopiero po niej, gdy na wizycie u p. Ossowieckiego nie byem ich pewny. Nastpnie objani, e w jednym z tych stow, w nie zamknitej lewej szufladzie znajdoway si dokumenty. W tym miejscu zatrzyma si w objanieniach i ze zdziwieniem stwierdzi, e widzi dokumenty w szufladzie. W zwizku z tym objaniem, e s tam ju nowe ksigi kasowe, ktre on widzi. Nastpnie in. Ossowiecki stwierdzi, e ukradzione dokumenty na pewno nie s wyniesione poza gmach gwny Politechniki, natomiast wskaza, abymy poszukali z tyu za bibliotek w naszym lokalu. Na drugi dzie poprosiem kolegw: Sawosza Borowskiego oraz Wiktora Ostrowskiego i wraz z nimi poddaem lokal Koa, a w szczeglnoci szafy biblioteki dokadnym ogldzinom, ktre day rezultat cakowicie dodatni. Znalelimy, jak in. Ossowiecki powiedzia, zarzucone za szafy obie ksigi kasowe, brakowao jednak kwitariusza oraz ostatnich stron w obu ksigach, ktre byy wyszarpane.

51

Jak mnie objani in. Ossowiecki, byy one wyniesione w kieszeniach i wyrzucone w ustpie. In. Ossowiecki, zapytany, jaki by cel niszczenia dokumentw oraz kto tego dokona, nie chcia da konkretnej odpowiedzi, przypuszczajc jednak, e by to akt zemsty, natomiast co do osoby przestpcy zachowa cakowit dyskrecj, nie chcc przyczyni si do zamania mu ycia. Warszawa, 14.I.1932 r. Prezes Koa I. L. () A. Chmieleski wiadkowie: () S. Borowski () W. Ostrowski" Studenta, ktry dopuci si powyej opisanej kradziey, spotkaem dwukrotnie. Chciaem go zatrzyma i zwrci mu uwag, e ten postpek moe zaway na jego dalszym yciu. Dowiadczenie 13. Jeden z najciekawszych eksperymentw, jakie kiedykolwiek zrobiem, by dokonany ze znakomitym profesorem i prezesem wiatowej Organizacji Pracy, Amerykaninem Barringtonem Emersonem, w 1928 r. Zdaje mi si, e byo to w kwietniu. Emerson przyjecha do Warszawy i koniecznie chcia mnie pozna. Poznanie nasze odbyo si w mieszkaniu b. prezydenta m. Warszawy, p. Piotra Drzewieckiego, bardzo dzielnego i znanego inyniera, ktry ukoczy ten sam zakad naukowy, co ja. Ten starszy mj kolega by jednym z najgorliwszych pracownikw w dziedzinie organizacji pracy w Polsce. Poznaem wic p. Emersona u p. Drzewieckiego na herbatce dla niego urzdzonej. Tego wieczora zostaem zaproszony do Hotelu Europejskiego, gdzie zajmowa on dwa pokoje. By tam rwnie profesor Kanegisser i kilku jego kolegw, cudzoziemcw, ktrzy przyjechali na zjazd Organizacji Pracy. Nazwisk ich jednak nie pamitam. Pierwszym dowiadczeniem, jakie zrobiem z p. Emersonem wobec jego goci, byo odtworzenie rysunku geometrycznego, ktry on rysowa w azience, przy czym drzwi byy zamknite.

Rysunek ten zosta kilkakrotnie przez niego zawinity i zapiecztowany w grubej kopercie. Podczas gdy on rysowa, powiedziaem, e nie naley kreli rzeczy zbyt

52

skomplikowanych, gdy widziaem, e chce narysowa gow (co byo zgodne z prawd), wic rysunek zmieni. Kiedy p. Emerson przynis kopert, w cigu piciu minut zaczem rysowa. Byo koo, trjkt i kwadrat. Emerson by zachwycony i zdumiony, a zrobio to na nim takie wraenie, e dugo nie mg si uspokoi. Dobrze usposobiony usiadem obok i, trzymajc go za rk, zaczem mwi o caym jego yciu. Powiedziaem rwnie o jego sprawach intymnych, wic nie chcia, eby wszyscy syszeli. Pozosta tylko in. Drzewiecki, ktry pisa protok, i prof. Kanegisser. Przeniosem si do jego domu w Ameryce, gdzie crka jego miaa rodzi i gdzie zrobiono ku temu przygotowania. By zdumiony i pokaza depesz, ktr tego dnia otrzyma. Wszystko, co powiedziaem, zgadzao si z rzeczywistoci. Mia zy w oczach, kiedy mwiem o jego cikich przeyciach z powodu przyjaciela, ktremu ca dusz ufa i na ktrym si zawid, straciwszy wielk cz swojej fortuny. Mwiem rwnie o jego synu, bardzo rnicym si od ojca i ktrego gwnym zamiowaniem byo lotnictwo. Trwao to wszystko kilka godzin. Emerson, mimo e jako Anglosas by usposobienia trzewego i zimnego, rozczuli si i ucaowa mnie. Ja za miaem po tym dowiadczeniu przykre uczucie i przez dwie godziny nie mogem przyj do siebie. Wci snuy mi si wizje oceanu, Ameryki, wysokich domw i caej rodziny Emersona. To mnie tak wyczerpao, e musiaem wzi samochd i pojecha do Wilanowa, aby troch oprzytomnie. Zapomniaem wtedy, na jakiej ulicy mieszkam i jaki jest numer domu. Powoli wracaem do rwnowagi duchowej - o godzinie 2. w nocy byem w domu. Dnia 20 maja 1928 r. otrzymaem list od p. Emersona z pokadu statku Berengaria", ktrego tre powiadczy moe p. Piotr Drzewiecki. List w tumaczeniu brzmi dosownie: Kochany Panie Ossowiecki! Po porozumieniu si z Panem w mieszkaniu p. Piotra Drzewieckiego, gdzie obieca mi Pan zrobi dowiadczenie z dziedziny szstego zmysu, spotkalimy si w moim pokoju w Hotelu Europejskim. W tej dziedzinie nie byem ani sceptykiem, ani te wierzcym, ale w cigu 40 lat studiowaem i badaem t nauk. Tote gdy zostaem przedstawiony Panu na przyjciu towarzyskim w mieszkaniu in. Piotra Drzewieckiego, b. Prezydenta m. Warszawy, byem bardzo uszczliwiony, zwaszcza e zgodzi si Pan powici mi kilka godzin. Spotkalimy si w moim pokoju o godzinie 8. wieczorem. W pierwszej czci naszego zebrania byo oprcz mnie jeszcze pi osb, a w drugiej zostao nas tylko czterech: pan, in. Drzewiecki, prof. Kanegisser i ja. Na danie Paskie wyszedem do ssiedniego pokoju, aby narysowa na mojej kartce trzy figury geometryczne. Pierwotnie - mia Pan racj - chciaem narysowa gow. Ten bilet zawinem kilka razy w papier i zapiecztowaem w kopercie. Pan wzi kopert ode mnie i trzyma j za sob kilka minut w ten sposb, e bya widziana tylko przez nas. Siedzielimy wszyscy naokoo Pana. Na wstpie zaznaczy Pan, e na pocztku miaem inny zamiar, lecz go zmieniem. Istotnie. Potem powiedzia Pan, e widzi trzy figury geometryczne: koo, trjkt i trzeci figur, ktrej konturw nie moe Pan dokadnie uchwyci, jak gdyby kwadrat, a nawet koo. Potem nagle ujrza Pan kwadrat, cho Pan narysowa koo. Na danie Pana in. Piotr Drzewiecki otworzy kopert: znw wszystko si zgadzao. Drug cz dowiadczenia, w obecnoci tylko p. Kanegissera, in. Drzewieckiego i mojej powici Pan opisowi przebiegu caego mojego ycia od pocztku. Uczyni Pan to z nadzwyczajn dokadnoci. A wic opowiedzia 53

Pan, e oeniem si modo, straciem dwoje maych dzieci, chopca i dziewczynk. I e wkrtce si rozwiodem i kto by przyczyn mojego rozwodu. Mwi Pan, e pierwsz on przywiozem z innego pastwa, mod i adn. Wszystko jest prawd. Jak rozpoczem swoj karier yciow, majc wyksztacenie uniwersyteckie, jako prawnik, lecz pniej radykalnie zmieniem rodzaj zajcia. Prawda! Dom mj zosta opisany przez Pana jako znajdujcy si poza centrum Nowego Jorku, z piknym widokiem na wod, otoczony parkiem. Mieszkaem w trzypitrowym domu. Zupena prawda. e in. Drzewiecki odwiedzi mnie w moim domu 135 Riverside Drive w Nowym Jorku, w wysokim domu apartamentowym, lecz na obiad zosta zaproszony do Columbia Yacht Ciub w Riverside Park, oddalonym o kilka krokw od mieszkania mojego na Riverside Drive. Rwnie jest prawd, e z on najczciej chodzimy na obiad do tego Columbia Yacht Club. Przy opisaniu mojego mieszkania oraz mebli w kilku pokojach, portretw, ksiek stwierdziem dokadno. Powiedzia mi Pan, e miaem syna inyniera awiatora i trzy crki z drugiej ony, z ktrych dwie zamne; usposobienie mojej ony i charakter jej byy dokadnie opisane. Powiedzia Pan, e przywiozem j z bardzo daleka do Nowego Jorku, gdzie jej w chwili obecnej nie ma, lecz e wkrtce znw j zobacz. Opisa Pan dokadnie rozejcie si moje z bratem, z ktrym przez dugi czas byem w bardzo serdecznych stosunkach. Cao zatem, zarwno pod wzgldem kolejnoci i dokadnoci wydarze jak i identycznoci figur, bya najzupeniej zgodna z istotnym stanem rzeczy. Oglne ujcie wyej wspomnianych dowiadcze byo nadzwyczajne i czasem tylko nieokrelone w specyficznych detalach. Widocznym byo, e Pan wszed na drog mego ycia i czyta myli moje tak jasno, jak wikszo ludzi syszy muzyk lub widzi kinematograf. Daleko janiej, ni kiedy czowiek rozrnia smaki lub zapachy. Spotkanie moje z Panem byo wielk przyjemnoci i tylko dziki Panu miaem mono widzie najpikniejszy, najpowaniejszy i najciekawszy eksperyment w moim yciu. Ze szczerym powaaniem i uczuciem () Barrington Emmerson
na pokadzie statku Berengaria"

Gdy potem p. Emerson przyjeda do Warszawy, spotykalimy si zawsze. Zrobiem z nim jeszcze inne dowiadczenia, ale byy one raczej poufne. Wszystkie te eksperymenty byy cile z dziedziny jasnowidzenia. Do s w i a d c z e n i e 14. Ciekawe dowiadczenie zrobiem z innym Amerykaninem, panem Ob-Deyk, przedstawicielem grupy finansowej Morgana. Dziao si to w obecnoci kilku osb; p. A. Jaroszewicza, p. Michaa Lewina i hr. Zornekaua. Ob-Deyk interesowa si bardzo zagadnieniem psychiki ludzkiej. Gdy si dowiedzia o mojej osobie i gdy mnie pozna. prosi usilnie o dowiadczenie z dziedziny metapsychiki. Zgodziem si chtnie. Jedno zrobiem z. odczytaniem listu znaj dujcego si w zamknite) kopercie, drugie, dla mnie ciekawsze, z przeniesieniem si do Ameryki. Pierwsze miao nastpujcy przebieg: pan Ob-Deyk przeszed na drugi koniec sali restauracyjnej, a dziao si to w Oazie midzy godz. 4 a 5, kiedy nie byo tam wiele osb. Narysowa maleki domek, ktrego dach czciowo pokryty by blacha, ogrd i drzewko przed domem. Dowiadczenie zrobiem

54

w cigu jednej minuty. Skoro tylko przynis zapiecztowan kopert, zaraz na drugiej stronie narysowaem to, co byo naszkicowane wewntrz. Pan Ob-Deyk by przeraony i zdziwiony. Pniej zaczem mwi o jego yciu, o onie, ktra go oczekuje w Paryu, o jego ulubionym piesku jamniku z tymi uszami, o caej rodzinie, o chorobie dziecka, synka jego crki, ktry zachorowa w Ameryce. Opisaem cae mieszkanie z najdrobniejszymi szczegami. By cakowicie zbity z tropu. Tego samego dnia wysa depesz do Parya do ony i otrzyma odpowied, e rzeczywicie dziecko crki zapado na jak powan chorob i jest w ich domu pod opiek crki. Opisaem JCJ wygld oraz pielgniarki, osoby wysokiej i korpulentnej. Na drugi dzie otrzymaem od niego kartk z wyrazami podziwu i potwierdzeniem, e wszystko, co powiedziaem, zgadzao si z rzeczywistoci. Nastpujcy wiadkowie potwierdzili to do wiadczenie: Antoni Jaroszewicz, Micha Jaroszewicz, Micha Lewin i hr. Zornekau.

Dowiadczenia 15. 16. Zrobiem dwa dowiadczenia z p. Stefanem Rzewuskim, wiceprezesem T-wa PsychoFizycznego. Byy one rwnie cile z dziedziny jasnowidzenia. Przytaczam je tak, jak byy opisane w jego artykule w dodatku do Kuriera ilustrowanego" nr 290. Dzia Metapsychiczny. Opisanych poniej dowiadcze dokonaem z p. Stefanem Ossowieckim w dniu 18 maja 1932 r. Nie ogaszaem ich dotd, poniewa znakomity jasnowidz obieca zrobi ze mn jeszcze kilka innych, odmiennych od dokonanych, lecz majcych stanowi poniekd ich dalszy cig i uzupenienie, by tak rzec, ich ukoronowanie. Przywizywaem do owego dalszego cigu wielk wag. Dowiadcze bowiem, obmylonych w ten sposb, jak to wanie projektowaem, nie dokonywano ani z p. Ossowieckim, ani te, o ile wiadomo, z nikim w ogle, a o ile by si uday, mogyby moe rzuci pewne wiato na zagadnienie psychometrii, zamierzaem je przy tym przeprowadzi w warunkach nader cisych. Dowiadczenia, ktre tu opisz, miay na celu wyczenie, o ile monoci, hipotezy telepatycznej. Przygotowaem do nich dwie serie kartek, po 30 sztuk, jednakowych w kadej serii co do wymiarw i gatunku papieru. Kartki uyte do dowiadcze miay by wylosowane z obu serii na chybi trafi. Na kadej kartce, przed przybyciem do p. Ossowieckiego, napisaem atramentem rwnanie zawierajce po trzy liczby i ujte w form jednego z czterech dziaa arytmetycznych; np. 38=5, 12-9 = 7, 4x2 = 100:5 = 6 itp. Rezultat dziaa, jak si niej okae, w zasadzie musia by bdny, a wypisaem w rzekomy rezultat, zakrywszy na kartce lewe czony rwnania. Drug seri przygotowaem w ten sam sposb, z t tylko rnic, e zamiast cyfr od 0 do 9 wypisaem kolejne liczby od l do 35. Wszystkie kartki byy podcyfrowane moimi inicjaami. Kad z dwch serii przyniosem do p. Ossowieckiego w osobnej, zaklejonej kopercie. O zamierzonych dowiadczeniach nie wiedzia nikt - nawet sam in. Ossowiecki, do ktrego przybyem w innej zupenie sprawie. Dowiadczenie, poniekd zaimprowizowane, przygotowaem popiesznie, po prostu na wszelki wypadek, nie wiedzc, czy P. Ossowiecki zgodzi si na nie. Po przybyciu na miejsce zakomunikowaem mu tylko, e projektowane dowiadczenie stanowi pewn

55

modyfikacj dotychczas z nim dokonywanych i e chodzi tu jedynie o podanie treci kartki w zamknitej kopercie. Prcz mnie i p. Ossowieckiego nikogo wicej podczas dowiadcze nie byo w pokoju, tylko wchodzia suca. Otworzywszy kopert z pierwsz seri kartek. na chybi trafi wyjmuj - nie patrzc - jedn z nich i trzymajc ukryt w zacinitej rce, wkadam j do osobnej koperty, wyjtej z przyniesionej ze sob paczki. Koperta bya z biaego papieru, odczytanie przez ni pod wiato liczb, wypisanych na zoonej w czworo kartce, byo rzecz kompletnie niemoliwa w dodatku liczby zachodziy jedna na drug. W tych warunkach nie miaem pojcia. co si na kartce znajdowao. a domniemana nadczulo dotyku u p. Ossowieckiego nie na wiele by si zdaa. Inynier Ossowiecki wzi kopert i siedzc trzyma j w lewej rce bd z przodu, bd poza sob, bd te opierajc rk na nodze, wpatrzony gdzie przez cay czas przed siebie. Po chwili zadzwoni na suc i wyda jej polecenie dotyczce przybyej podczas mojej wizyty pani, proszc, aby zechciaa zaczeka. Po upywie 2,5 minut od momentu wrczenia mu koperty, Ossowiecki zacz z przerwami mwi, co nastpuje: Widz jakie cyfry. Widz - sidemka, dwa zera, nie, to semka. I to nie matematyk pisa: jakie dziwne, to nie matematyk. W tym momencie p. Ossowiecki bierze ode mnie papier, na ktrym notowaem, i pisze na nim, a raczej rysuje wielkimi cyframi: sidemk, znak mnoenia przez osiem, rwna si sze. Cae dowiadczenie trwao 4,5 minuty. Odebrawszy nie naruszon kopert z rk p. Ossowieckiego, otworzyem j i, rozwinwszy wyjt wasnorcznie kartk, stwierdziem, e jest na niej napisane moj rk 7x8=6 oraz, e na waciwym miejscu znajduj si umieszczone przeze mnie inicjay. Po tym dowiadczeniu opowiedziaem p. Ossowieckiemu, w jaki sposb i w jakim celu przygotowaem kartk dodajc, e mam jeszcze drug seri nieco odmiennych. Pan Ossowiecki zgodzi si zrobi jeszcze jedno dowiadczenie. Trzymajc kopert, pan Ossowiecki, zapewne w zwizku z poprzednim dowiadczeniem, mwi do mnie: Mam w mylach sidemk... tak trudno mi powiedzie od razu Tak, mam sidemk. Ju widz pitk, widz trjk. Pitka, trjka, jeszcze jest jedynka. Jedynka i osiem. Tu pan Ossowiecki bierze ode mnie papier, mwic: Teraz ja napisz. I pisze: 5x3=18. Dowiadczenie to rwnie trwao 4,5 minuty. Pan Ossowiecki, zaciekawiony wynikiem, sam w moich oczach otworzy kopert i wyj z niej kartk, na ktrej rozwijajc j stopniowo - wsplnie sprawdzilimy liczby jedn po drugiej wraz ze znakiem mnoenia. Na kartce podcyfrowanej moimi inicjaami byo napisane moj rk: 5x3= 18. wietne wyniki obu dowiadcze, bdce tylko jednym z wielu triumfw sawnego czowieka wiadcz, e p. Stefanowi Ossowieckiemu do odcyfrowania treci nie gnanego mu tekstu telepatia nie jest potrzebna. () Stefan Rzewuski
wiceprezes T-wa Psycho-Fizycznego"

Dowiadczenie 17. Bardzo ciekawe i niezwyke dowiadczenie zrobiem 27 maja 1926 r. w Zamku Krlewskim. Zostao ono opisane w czasopimie wydawanym przez prezesa T-wa Psycho-Fizycznego, p. Prospera Szmur.

56

,,Gdy na wiosn br. dowiedziaem si, e podczas robt konserwacyjnych na Zamku Krlewskim w Warszawie odkryto jaki od dawnych lat zamurowany loch, zwrciem si niezwocznie do kierownika robt w gmachach reprezentacyjnych Rzeczypospolitej Polskiej, profesora architekta Kazimierza Skrewicza, i uzyskawszy jego uprzejm zgod, zaproponowaem znanemu ju w caym wiecie naszemu jasnowidzowi, in. Stefanowi Ossowieckiemu, dokonanie tam dowiadczenia. Wspomniany loch nadawa si moim zdaniem do dowiadczenia, gdy przez szereg lat adna istota ludzka do nie wchodzia, a i po odmurowaniu szersza publiczno nie miaa tu wstpu i widziaa go tylko niewielka ilo ludzi. In. Ossowiecki zainteresowa si moim projektem, i jak zwykle gdy chodzi o cele naukowe, pomimo nawau zaj nie odmwi wyprbowania tam swoich niezwykych zdolnoci. W umwionym dniu 27 maja 1926 r. wstpiem razem z sekretarzem T-wa Psycho-Fizycznego, p. Stefanem Rzewuskim, do znakomitego psychometry i udalimy si razem do Zamku, gdzie ju oczekiwali na nas, uprzedzeni o tym, inni czonkowie Zarzdu wspomnianego Towarzystwa: admira W. Kaczkowski i p. J. Bakierowski; poza tym by Jeszcze rwnie W. Reych. Wstpilimy wszyscy do mieszkajcego w Zamku prof. Skrewicza. ktry osobicie zaprowadzi nas przez szereg komnat zamkowych do owego lochu, mieszczcego si pod rozebran posadzk jednej z nich. Po specjalnie przyniesionej drabinie zeszlimy wszyscy kolejno na d, przywiecajc sobie lampk elektryczn. Ujrzelimy nie otynkowane ciany, zbudowane z duych, niespotykanej obecnie gruboci cegie. Jednake ciany byy pokryte warstw gliny z piaskiem. In. Ossowiecki przyklk koo ciany na pooonym na kamieniu paszczu, opierajc si doni na jednej z cegie, i od razu zacz mwi: To wizienie, wizienie, tu na cianach biedni skazacy gwodziami lub ostrym kamieniem rysowali herby, szubienice. Oczyszczono z piasku i gliny stwardnia cz tej ciany i rzeczywicie na wysokoci wzrostu czowieka w niektrych miejscach dostrzeglimy mniej lub wicej wydrapane, prawdopodobnie gwodziem lub uamkiem kamienia, jakie znaki. Przy zblieniu lampki elektrycznej, gdy byo zupenie ciemno, zauwaylimy herby, litery, szubienice, lady pobytu dawnych mieszkacw lochu. Ossowiecki ju by skupiony, patrzymy na zegarek, ktry wskazuje godz. 6.50. In. Ossowiecki zachowuje milczenie, wreszcie po 10 minutach, o godz. 7, zaczyna urywkowo i z pewnymi pauzami mwi. co we dwch notujemy: Widz ju, widz ludzi... byo ich dwch... Jeden ysy, z duga brod, w ubraniu z czerwonym konierzem i takimi wyogami na rkawach, to on wyobi w znak, szubienic (na ktrym opieraa si wtedy do psychometry). Tu byo wejcie, drzwi wysoko, a stamtd (wskazuje rk) spuszczono winiw. Przyprowadzili ich onierze w pancerzach, z dugimi pikami, w jakich dziwnych hemach. Na grze byo okrgo (sklepienie)... jak tam czarno... jakby zakopcone... Widz te podune otwory w murze, umoliwiajce dopyw powietrza... Jakie sztaby elazne... (wskazuje rk), byo co w rodzaju niszy, w ktrej siedzia stranik. Tam (wskazuje) widz duo zbrojnych z pikami. Jakie stopnie, (Rzeczywicie, przy sprawdzaniu stopnie si okazay). Tdy spuszczono jedzenie... stali przy murze... czekali... Byo to bardzo, bardzo dawno. Tyle wrae, obrazw, trudno mi wszystko wypowiedzie. Tu lea jeden, tylko w koszuli i spodniach, bez butw, czasem wielu ich leao, tak sze do omiu osb. Tam dalej (wskazuje rk) jakie dugie, niskie przejcie - loch, trzeba prawie pezn na brzuchu, a tam bya woda (Rzeczywicie, przy cilejszym badaniu okazao si wskie przejcie, wychodzce do

57

muru, Prof. Skrewicz mwi, e w owe czasy. o ktrych p. Ossowiecki mwi, tam bya woda Wisa). Ossowiecki dalej mwi: Widz mnicha, w czarnym paszczu z odkryt szyj. Mam wraenie, e egna i bogosawi skazacw, wyprowadzanych stamtd na mier. (Rzeczywicie we wskazanym miejscu byy jak gdyby zamurowane drzwi i stamtd szed dugi korytarz, idcy na lewo i wychodzcy do pokoju obok lochu). A tu. za cian (przy ktrej siedzi psychometra) jeszcze moe co znajdziecie: widz co z metalu, byszczy, zdaje si hem... jeszcze... Nic mog wicej, jestem zmczony. Koczymy dowiadczenie, zegarek wskazuje 7.15. Idziemy wszyscy do mieszkania prof. Skrewicza (w Zamku) w celu odczytania i podpisania notatek, przechowywanych obecnie w archiwum Warszawskiego T-wa Psycho-Fizycznego. In. Ossowiecki uzupenia jeszcze to, co mwi w lochu, niektrymi drobnymi szczegami oraz rysuje tarcz ze zotym szlakiem czy inkrustacj, jak widzia u onierzy. Prof. Skrewicz stwierdza, e in. Ossowiecki opisa Zamek takim Jakim by w kocu XIV wieku, za czasw ksit Mazowieckich, gdy wikszo obecnych zabudowa wcale jeszcze nie istniaa. Loch, w ktrym miao miejsce dowiadczenie, znajduje si pod dawn Baszt Grodzk. Siedziaa w nim szlachta, skazana na Wie. Wisa, ktra zmienia potem oysko, przepywaa wtedy przy samych murach zamkowych i wanie tam, gdzie wskaza in. Ossowiecki, prawdopodobnie istniao od niej jakie tajne przejcie w murach, opisane przez psychometr. Baszta oddzielona bya wtedy od waciwego Zamku ksit Mazowieckich podwrkiem (obecnie s tam komnaty zamkowe), na ktrym oczywicie zwykle bya uzbrojona stra zamkowa, wspomniana ju przez in. Ossowieckiego. Na mur obronny, czcy ow Baszt z Zamkiem, prowadziy niezawodnie stopnie, o ktrych rwnie mwi in. Ossowiecki. Protok powyszy by przez wszystkie wymienione osoby podpisany". Tego rodzaju dowiadcze robiem kilka odlego epoki przy takich eksperymentach nie gra zupenie roli. Zaczynam widzie z pocztku jakby przez ciemn zason, potem coraz lepiej i wreszcie rzeczywisto si zaciera, a wwczas ju opanowuj sytuacj. Dowiadczenie 18. 19 listopada 1928 r. podprokurator Olgierd Missuna zwrci si do mnie z gorc prob, abym powici troch czasu jego dobrej znajomej. Jest ona bardzo niespokojna o losy swego ojca, o ktrym od bardzo dugiego czasu brak wszelkich wiadomoci, chciaaby zatem wiedzie, czy yje i co si z nim stao. T pani bya panna Irena Szarska. Zgodziem si, oznaczajc miejsce spotkania w Kawiarni Europejskiej w dniu 21 listopada o godz. 12 w p. Przytaczam poniej protok dowiadczenia: Dnia 21 listopada 1928 r. przy stoliku w Kawiarni Europejskiej w obecnoci p. Ireny Szarskiej, in. Steinbricha, p. Leszka Anteckiego oraz p. Olgierda Missuny in. Ossowiecki dokona nastpujcego dowiadczenia. Panna Irena Szarska miaa na palcu duy, rzebiony, zoty piercionek ze stylizowan ab. Pan Ossowiecki zainteresowa si tym piercieniem, wzi go do rk i oglda z zaciekawieniem. Po chwili wskutek nalega obecnych, aeby co o piercieniu powiedzia zacz mwi. Zaznaczy naley, e in. Ossowiecki by tego dnia przedstawiony pannie Szarskiej, nigdy jej przedtem nie widzia i nic o niej nie sysza. 58

Piercie ten (zacz mwi in. Ossowiecki) pochodzi skd z daleka, jak gdyby z Chin czy Japonii. Otrzymaa go Pani od kogo bardzo bliskiego, od mczyzny. Pani ten piercie dostaa ju dawno, od swego ojca. Tak, od ojca... Pani ojciec, widz go, yje. To czowiek o bardzo energicznej, o wyjtkowo energicznej twarzy. Przyzwyczajony do rozkazywania. Widz go w mundurze, jak gdyby mundur marynarza. Ojciec nie ma wosw na gowie. Jest golony. Na twarzy widz blizn, jakby od kuli. In. Ossowiecki wskaza na prawy policzek. Panna Szarska potwierdza wszystko, co mwi in. Ossowiecki. In. Ossowiecki mwi dalej: I jeszcze koo nosa ma jaka mniejsz blizn. Ossowiecki waha si, milczy chwil, obraca piercie w rku. Wrd obecnych zdziwienie. Widz go teraz wyranie. Jest bardzo daleko - na morzu. Gdzie midzy Ameryk i Azj. Myli duo o Pani. W tej chwili jest na okrcie. Je niadanie, co czerwonego, jakby szynk. Rozmawia z kim, taje go. Okrt wiezie adunek herbaty w skrzyniach, owinitych w jak plecionk. Na statku widz z boku napis. To jest nazwa okrtu. Dziwna rzecz, nie rozumiem... Wyranie widz pi liter. Jedna nad drug. Ale to nie po angielsku, to s jakie litery, ktrych nie rozumiem. To napis chiski. Tak! Ojciec myli o Pani. Chce przyjecha do Polski i zabra Pani do Chin. Jest ju w drodze. Na tym zakoczono eksperyment. Prawdziwo powyszego i zgodno z rzeczywistoci stwierdzamy wasnorcznym podpisem. () pprok. O. Missuna () in. Jan Steinbrich () L. Aztecki Dodatkowo stwierdzam, e ojciec p. Ireny Szarskiej jest kapitanem floty chiskiej, e w styczniu 1929 r. przyby istotnie do Warszawy i potwierdzi zgodno podanych przez in. Ossowieckiego okolicznoci. Osobicie widziaem kapitana Szarskiego. Ossowiecki zupenie dokadnie opisa jego powierzchowno do blizn wcznie. Rzeczywicie wiz transport herbaty na chiskim statku handlowym. W lutym 1929 r. kapitan Szarski wyjecha z crk do Szanghaju, gdzie do tej chwili przebywa. () Pprok. O. Missuna" Warszawa, 17 stycznia 1930 r. Dowiadczenie 19. W lutym 1930 r. (nie pamitam, jakiego to byo dnia) zwrci si do mnie p. G. Godejski, mj bardzo dobry znajomy, proszc, abym go przyj wraz z matk, primo voto p. Korwin-Milewsk. Zwrcili si z prob, abym zrobi dowiadczenie i powiedzia, czy yje jej syn, Ryszard Korwin-Milewski. Pani Milewska przypuszczaa, e ju zmar, gdy od kilku lat nie miaa od niego adnych wiadomoci. Nie mogem odmwi zrobienia dowiadczenia i z prawdziw przyjemnoci wziem list Ryszarda Korwin-Milewskiego do rk. Po kilku chwilach byem wzrokiem przy nim, na morzu. Od razu z radoci owiadczam, e syn jej yje, e jest w tej chwili na morzu i spenia jakie obowizki subowe. Jest na pokadzie okrtu francuskiego na oceanie, peen si i zdrowia. Powiedziaem, e w bardzo prdkim czasie bdzie matka miaa o nim wiadomoci. Matka bya uszczliwiona, e

59

syn yje. Po kilku tygodniach otrzymaem list od p. G. Godejskiego z zawiadomieniem, e wszystko, co powiedziaem o Korwinie-Milewskim, sprawdzio si najdokadniej. Tre listu przytaczam: Wielce Szanowny Panie Inynierze! Gdy w pierwszych dniach lutego matka zwrcia si do Sz. Pana Inyniera - znajc niezwyke Jego zdolnoci odczytywania faktw na odlego z prob o poinformowanie o losach Ryszarda Korwin-Milewskiego, starszego jej syna z pierwszego maestwa, ktry od szeregu lat nie dawa o sobie adnych wiadomoci, Sz. Pan powiedzia, e widzi go ywym, jako marynarza, pywajcego na duym okrcie na oceanie, i e wkrtce otrzymamy o tym wiadomo. W par dni pniej otrzymalimy oficjaln odpowied na zapytanie skierowane przy kocu ubiegego roku do konsula Rzeczypospolitej Polskiej w Paryu, dziki uprzejmoci prof. Henryka Mocickiego. List ten, ktrego odpis zaczam, zdumiewajco potwierdzi wszystkie szczegy wypowiedziane przez Sz. Pana Inyniera. Chciabym obecnie przesa wraz z podziwem dla Jego niesychanych nadprzyrodzonych zdolnoci wyrazy najgbszej wdzicznoci i szacunku. Z wysokim powaaniem () G. Godejski" i zacznik Odpis Konsulat Generalny RP w Paryu, 19 rue Alphonse de Neuville, nr 7984 (R.P.) 30. Pary, dnia 12 lutego 1930 r. Do Pana Profesora Henryka Mocickiego Ministerstwo Spraw Zagranicznych Wydzia Historyczno-Naukowy w Warszawie Szanowny Panie Profesorze! Jak wynika z dochodze, przeprowadzonych w sprawie p. Ryszarda KorwinMilewskicgo. obecny jego adres jest: 19 rue de Ooures, Bordeaux. Pan Milewski peni sub na francuskim statku Roussilon T-wa Okrtowego Transatlantyckiego. Przesyajc, stosownie do Pana yczenia, powysze wiadomoci prosz, aby zechcia Pan przyj, Sz. Panie Profesorze, wyrazy mego szacunku i powaania,
za konsula generalnego

(-) Wiesaw Dbrowski" Dowiadczenie 20. Pewnego dnia byem zaproszony przez pukownika wojsk francuskich, profesora artylerii w wyszej szkole wojennej, pana de Mazarat, na obiad do restauracji Hotelu Europejskiego. Drugim Zaproszonym by pan Charpentier, delegat Ligi Narodw w Warszawie, ktry chcia mnie pozna. Nastrj by bardzo serdeczny, rozmowa przewanie dotyczya metapsychiki. Mazarat by bardzo znany w sferach naszych instytucji metapsychicznych. Sam posiada duo siy magnetycznej, a stosunek jego do mnie by bardzo powany. Pk Mazarat chcia

60

koniecznie, abym pozna pana Charpentier. ktry by laikiem i wielkim sceptykiem, Podczas obiadu p, Charpentier powiedzia, e gdyby mg Zobaczy co z dziedziny jasnowidztwa. byby mi wdziczny cae ycie. Dla niego byoby to najwikszym szczciem przekona si i zmieni swj sceptycyzm w stosunku do tych zagadnie. Miaem ochot go przekona, a byem w dobrym usposobieniu. Poprosiem wic, by wyszed z sali restauracyjnej i napisa co lub narysowa. Zostaje ze mn tylko p. Mazarat. Mwi mu z najdrobniejszymi szczegami, co robi Charpentier. e rysuje i co rysuje. Kiedy Charpentier powrci, powtrzyem w obecnoci obu tych panw to. co mwiem poprzednio. Charpentier potwierdza wszystko z wielkim zdumieniem i bardzo mi dzikuje. Tego samego dnia Charpentier wysa list do Instytutu Metapsychicznego w Paryu, ktry w tumaczeniu podajByem zaproszony z p. Ossowicckim (ktrego nie znaem) na niadanie do Hotelu Europejskiego przez pk. de Mazarat. Bylimy we trzech. Rozmowa dotyczya zjawisk jasnowidztwa, realizowanych przez p. Ossowieckiego, ktry w pewnej chwili mi mwi: Pan nie wyglda na wierzcego. Jeeli Pan tego bardzo chce, zrobimy mae dowiadczenie. Niech Pan wyjdzie z sali i uda si dokdkolwiek. Prosz narysowa na kartce jaki rysunek, niech go Pan woy do koperty, zapiecztuje, a ja powiem, co zostao narysowane, co Pan przez ten czas robi i gdzie Pan by. Wyszedem z restauracji i udaem si do szatni hotelu w zaktku bardzo odosobnionym, mniej wicej o 20 metrw odlegym od naszego stolika, od ktrego dzieliy nas dwie grube ciany. Skoro powrciem do sali, pk de Mazarat i p. Ossowiecki rozmawiali ze sob i kontynuowali niadanie. Oddaem zapiecztowan kopert p. Ossowieckiemu, ktry natychmiast mwi mi, trzymajc j pod stoem: Maleki rysunek... dugi krccy si ogon... to mysz. Ja j Panu narysuj. Poprosi pka de Mazarat o kawaek papieru, owek i zrobi niej podany szkic.

Rys. p. Charpentier.

Rys. St. Ossowieckiego

Przed otwarciem koperty dla porwnania rysunkw Ossowiecki doda: Poszed Pan do szatni, przez cay czas ledziem kady Paski ruch. Pan nie usiad, lecz uklk na taborecie, rysujc na malekim stoliku. Z pocztku zamierza Pan narysowa co okrgego (rzeczy wicie, zamierzaem narysowa picego kota, z gow midzy apkami, zwinitego w kbek). Pana zabawio rysowanie ogona myszy, a na apki zwrci Pan szczegln uwag. Koperta zostaa rozpiecztowana, aby pokaza mj rysunek. Podobiestwo jest istotnie bardzo ciekawe w naladowaniu linii gwnych, zwaszcza ogona, jak rwnie w tym, e p. Ossowiecki, podobnie jak ja. stara si wypracowa apki. Musz przyzna, e p. Ossowiecki w najdrobniejszych szczegach opisa wszystko, co robiem i mylaem podczas mojej nieobecnoci w restauracji. Wszystko najzupeniej odpowiadao rzeczywistoci. Przy czym musz doda, e pk de Mazarat potwierdzi, i przez cay ten czas Ossowiecki nie opuszcza miejsca przy stole i by zajty rozmow z pukownikiem. Wszystko si udao znakomicie, byem pod wielkim wraeniem. () G. Charpentier delegat Ligi Narodw w Warszawie"

61

Dowiadczenie 21. Mnstwo dowiadcze robiem w zwizku z poszukiwaniem zaginionych ludzi. Charakter tych dowiadcze jest jak najbardziej poufny. Mam cay szereg protokow i listw dzikczynnych, ale w takich wypadkach zawsze proszono mnie o dyskrecj. Niedawno robiem tego rodzaju dowiadczenie, ktre dao bardzo pomylny wynik i jest specjalnie interesujce dla psychometrii i dla ludzi, ktrzy si tej nauce powicaj. Bya to sprawa zaginionego syna majora X. Przytaczam tre otrzymanego listu, bez wymienienia nazwiska i dokadnej daty: Po powrocie naszym do domu z Suwak w czerwcu 19... r. nie zastalimy syna w domu. Ordynans nasz mwi. e jakoby wyjecha on dk na Bielany. Syn nasz by nieobecny w domu trzy dni, W kocu znalelimy od niego list, w ktrym donis nam, e wyjecha z domu midzy ludzi i prosi, eby go nie szuka. Wobec tego zwrcilimy si do in. Stefana Ossowieckiego, ktry zna dobrze naszego syna. Dalimy p. Ossowieckiemu list naszego syna z prob o jakiekolwiek wyjanienie. Pan Ossowiecki, trzymajc ten list w rce, opowiedzia nam, e widzi obecnie syna w Warszawie, e widzi, jak w poniedziaek i wtorek caymi nocami chodzi on po miecie, nie mogc znale noclegu i bez grosza pienidzy w kieszeni. Mwi nam p. Ossowiecki, e widzi syna naszego, chodzcego to w okolicy Kolonii Staszica, to pod mostem Poniatowskiego, to na Filtrowej, to na Powzkach, widzi, e nogi cae ma poodparzane. gdy przez kilka dni z rzdu nie zdejmowa wcale butw. We wtorek spotka jakiego modzieca w duych okularach, ktry mu poyczy pienidzy, za jaki drugi da mu list i uatwi wyjazd z Warszawy do miejscowoci fabrycznej. By moment w tych kilkudniowych przej- ciach tego modego chopca, e chcia sobie ycie odebra - zastrzeli si, ale teraz jest daleki od tej myli. Chopiec lada dzie musi powrci do domu. Po kilku dniach syn nasz powrci i opowiadaniem swym o tym, co porabia przez te par dni, potwierdzi w najdrobniejszych detalach wszystko, co nam in. Ossowiecki mwi. Zrobio to na nas wielkie wraenie". (podpis majora) Dowiadczenie 22. Drugi wypadek nie mniej ciekawy. Zwrci si do mnie pro f. dr ebrowski z gorc prob w imieniu p. Lewickiej, ktra miaa swoja rodzin w Warszawie oprcz dwch synw, pozostaych w Rosji i od wielu lat nie dajcych znaku ycia. Prosia mnie jako matka, by powiedzie, czyjej synowie yj. Zgodziem si na zrobienie dowiadczenia. Pewnego dnia w towarzystwie dra ebrowskiego pojechaem do p. Lewickiej, mieszkajcej przy ul. Belwederskiej. Dano mi dwie czapki i dwa ubrania chopcw. Przeniosem si bardzo prdko i zobaczyem mier starszego. Umar w szpitalu na tyfus plamisty - drugi za ju by w podry powrotnej do Polski. Opisaem ca podr chopca, ktra odbywaa si przewanie pieszo. Mniej wicej wyliczyem, kiedy mgby ju by w Warszawie, Powiedziaem matce, e przypuszczalnie za dwa do trzech miesicy powinien ju by w domu. Rado matki nie miaa granic. Rzeczywicie po dwch miesicach syn jej powrci do domu. Po kilku tygodniach mody Lewicki by u mnie z siostr sw dr owick i p. Danglow i potwierdzi w szczegach podany przeze mnie opis swojej podry.

62

* Bardzo rzadko braem udzia w sprawach z dziedziny sdownictwa. Unikam i nie chc odgrywa roli detektywa i broni si przed tym jak mog, jednake tak si zoyo, e w kilku podobnych sprawach uczestniczyem.

Dowiadczenie 23. Jedno z tych dowiadcze zrobiem z szefem Prokuratury Okrgowej w Warszawie, prok. Jzefem Krukowskim. w sprawie kryminalnej. Chodzio o zabjstwo piciu bezbronnych osb. Dowiadczenie to byo bardzo ciekawe. Wskazaem, jak drog przestpcy wtargnli do biednej chaty wociaskiej. Weszli mianowicie przez dach somiany (w ktrym potem znaleziono dziur), za wymknli si przez drzwi. Wszyscy mieszkacy chaty - a byo ich picioro - zostali zamordowani kulami rewolwerowymi. Dziewczyna w wieku 18 lat, jej 50-letnia matka, narzeczony dziewczyny, lat 19, i dwoje dzieci. Podczas dowiadczenia trzymaem w rce okrwawiony piercionek dziewczyny i chustk matki. Przed wyjazdem na miejsce zbrodni narysowaem pooenie domu i jego okolicy. Wskazaem, e dom znajduje si na drodze obok szosy, e po drugiej stronie szosy cignie si dosy rzadki las, a za lasem rozrzucona wie. Dodaem, e w tej wsi mieszkaj bandyci dwu modych ludzi, ktrym gwnie zaleao na zabiciu dziewczyny, gdy za adnego z nich nie chciaa wyj. To bya zemsta i na tym tle powsta cay dramat. Na drugi dzie, gdy pojechalimy wszyscy na miejsce zbrodni, opowiedziaem, jaki przebieg miao to straszne przestpstwo. Wskazaem rwnie, e w pewnej odlegoci ley zamek od skradzionej szkatuki. l rzeczywicie, gdy w tym kierunku pobieg detektyw Simon, znalaz tam niewielki zamek. Nadto zaznaczyem e na prawo od domu. na pobliskim pagrku, po dokonaniu mordu; bandyci odpoczywali, pili wdk i jedli oraz e znajduje si tam jeszcze pusta, niewielka butelka od wdki i papier od zawinitej zakski. Rzeczywicie znaleziono niewielk butelk po wdce i za brudzony resztkami jedzenia papier. Schwytano bandytw, ktrych poznaem z powierzchownoci. Dowiadczenie 24. W dniu 27 VIII 1932 r. komandor baron Kruzensztern zwrci si do mnie z proba o zrobienie z nim eksperymentu, ktry opisuje w podanym poniej licie: ,,Szanowny Panie Inynierze! Na moj prob zgodzi si Pan na zrobienie ze mn eksperymentu, ktry mia nastpujcy przebieg: Wziwszy kawaek papieru, wyszedem do ssiedniego pokoju z zamiarem narysowania domu. potem zmieniem zamiar - chciaem narysowa gow, potem po raz drugi zmieniem zamiar i narysowaem wazon. Rysunek zaczem od dwch k. Ktre poczyem bocznymi liniami. Zakleiwszy kopert, wrciem do pokoju, w ktrym si znajdowa Sz. Pan. I wrczyem Mu zaklejon kopert.

63

Pan Inynier wzi kopert zaklejon do rk i. trzymajc j poza plecami, w cigu minuty narysowa na papierze identyczny prawie wazon. Po czym doda Pan. e pierwotnie miaem zamiar narysowa dom, ktry Pan take narysowa, a nastpnie gow, jednake po raz drugi zmieniem zamiar i narysowaem wazon, zaczwszy rysunek od dwch k. Przy dowiadczeniu tym obecna bya p. Wanda Badior, ktra tak jak i ja bya pod wielkim wraeniem tego niezwykego daru. Sercem oddany () bar. N. Kruzensztein Wanda Basior Dowiadczenie 25. Robiem take jedno dowiadczenie z prokuratorem Sim. Zaginy w Sdzie Okrgowym dokumenty sprawy Nowiski-Ginzburg. Podejrzenie mogo pj zupenie faszyw drog, chtnie wic zgodziem si na zrobienie dowiadczenia. Pojechaem DO sdu w godzinach, kiedy zajcia si ju skoczyy, skoncentrowaem si i powiedziaem, e dokumenty s w gmachu sdu, ale na pierwszym pitrze, gdy w czasie przeprowadzki cz dokumentw zostaa na dawnym miejscu. Tak rzeczywicie byo i dokumenty si odnalazy. Dowiadczenie 26. Robiem jeszcze kilka dowiadcze z zakresu sdownictwa, ale pisa o nich nie bd. Przytocz obecnie ciekawy protok z dowiadczenia, ktry jest zatytuowany; ,,Tajemnicze zniknicie znanego adwokata X". O swoich wraeniach pisa nie bd, przytocz tylko dosownie ten dokument, podpisany przez p. Bachracha, jednego z najlepszych detektyww w Polsce. Zim 1931 r. o godz. 7 rano zbudzi mnie ostry dzwonek telefoniczny. Przy telefonie - znajomy mj, zastpca sdziego ledczego, pan S.. ktry prosi, abym w sprawie nie cierpicej zwoki przyjecha natychmiast na ul. witokrzysk. Nie potrzebuj dodawa, e ju po p godzinie byem na miejscu. W mieszkaniu znanego adwokata, p. X.. zastaem zrozpaczon on i crk. Jak si dowiedziaem, adwokat X. w stanie silnego zdenerwowania wyszed poprzedniego dnia rano i wiece] nie powrci. Przede wszystkim zapytaem, czy nie wiadomy jest powd jego nagego zniknicia. Podejrzewaem, e idzie o jak kobiet, lecz zapewniono mnie, e to jest wykluczone. Jednake w toku dalszych pyta ustaliem, e zaginiony adwokat lubi uprawia gry hazardowe i e z tego powodu znajdowa si w trudnociach finansowych. Zaginiony mia rozlege stosunki, by dobrym znajomym obecnego szefa bezpieczestwa, ktry dowiedziawszy si o znikniciu swego znajomego, poleci policji wodnej w sposb dyskretny poszukiwa zwok topielca w Wile. Albowiem szo o to, aby wiadomo o jego znikniciu nie dostaa si do prasy. Ja osobicie nie wierzyem, eby zaginiony popeni samobjstwo, i chocia o godz. 10 rano nadszed poczt list do ony, w ktrym

64

zaginiony pisa, e odbiera sobie ycie, motywujc krok ten lekkomylnoci, mimo to trwaem nada w przekonaniu, e nie dokona jeszcze swego szaleczego czynu. Dowiedziawszy si, e zaginiony jest rwnie znajomym in. Stefana Ossowieckiego, znanego w caej Polsce i za granic, ktry ju kilka razy wywiadczy mi usugi i w ktrego zdolnoci wicie wierz, postanowiem uda si do niego o pomoc. Wziwszy zatem piam zaginionego adwokata, udalimy si wraz z zastpc sdziego ledczego na ul. Poln do mieszkania inyniera. In. Ossowiecki nie pozwoli mi mwi, o co waciwie idzie, i wziwszy piam, po krtkim namyle rozpocz: Zaginiony wyszed z domu wczoraj rano, mia par zotych przy sobie. Poszed do pewnych pastwa w pobliu ul. Marszakowskiej i chcia tam poyczy pienidzy. Wyszed od nich w stanie silnego zdenerwowania. Kilka godzin krci si bez celu po miecie. Po poudniu uda si na jedn z bocznych ulic od Nowego wiata. Jest tam stary dom. Na drugim pitrze w oficynie zamieszkuje kobieta Im okoo 40, wysokiego wzrostu, blondynka. Jest to kobieta z przeszoci. Do niej uda si zaginiony. Od przedpokoju, wprost drzwi wejciowych znajduje si may pokoik, stoi tam kozetka. Zaginiony siedzia w tym pokoiku z wacicielk mieszkania. Otrzyma od niej jakie pienidze i po kilku godzinach opuci jej mieszkanie. Okoo godz. 11 w nocy widz go w barze naprzeciwko Dworca Gwnego, je parwki i stoi przed nim szklanka piwa. Okoo pnocy wyszed na peron - kapelusz nasunity na czoo i konierz od palta podniesiony do gry. Wsiad do pocigu dalekobienego. Siedzi w przedziale 3 klasy. W tym przedziale siedzi jaki ksidz i dwie panie... Widz go w pocigu, ale nie dojecha do kracowej stacji, lecz wysiad w drodze. Wyszed na stacji, gdzie znajduje si dugi most kolejowy Jest ciemno, zaginiony toczy ze sob walk wewntrzn. Chce rozsta si z yciem. Nie ma odwagi. Idzie koo mostu, rzuca si do wody, ley na ziemi, ale jeszcze yje, bdzie y. Zapytaem sawnego czowieka, czy nie mgby mi powiedzie nazwy stacji, gdzie wysiad zaginiony. Lecz mimo wysiku z jego strony nie mg tego powiedzie. Wobec tego. e pocig do Gdaska, w pobliu ktrego znajduje si znany dom gry. odchodzi z Warszawy o godz. 11.55 w nocy. przypuszczaem, e zaginiony, jako gracz. chcia jeszcze raz sprbowa szczcia i ycic swe postawi na ostatni kart. Sprzeczne to byo z owiadczeniem synnego jasnowidza, e zaginiony wysiad w drodze. Przede wszystkim postanowiem za wszelk cen odszuka owo mieszkanie w pobliu Nowego wiatu, gdzie rzekomo zamieszkiwa miaa owa blondynka z przeszoci, gdy stwierdzone zostao, e zaginiony rzeczywicie po wyjciu z domu uda si na ul. Mazowieck do swych krewnych, chcc zacign poyczk. Z powodu choroby krewnego pienidzy nie otrzyma. Byo w zupenoci tak, jak p. Ossowiecki powiedzia. Wobec tego. e zaginiony by radc prawnym jednego z bankw, po wyjciu z mieszkania in. Ossowieckiego pojechaem do owego banku i tam udao mi si ustali, e zaginiony otrzymywa czsto telefony od jakiej kobiety i rwnie bardzo czsto do niej telefonowa. Kolega zaginionego, ktry razem z nim zajmowa gabinet, przypomnia sobie numer telefonu, pod ktry czsto dzwoni zaginiony. Nie byo zatem trudnoci ustali w biurze numerw, kto jest wacicielem owego telefonu. Okazao si, e wacicielk numeru telefonu jest kobieta okoo lat 40. zamieszkaa przy ul. Traugutta, w starym domu na drugim pitrze w oficynie, e na wprost drzwi wejciowych znajdowa si may pokoik, stoi tam kozetka. Badana przeze mnie wacicielka mieszkania

65

przyznaa si, e zaginiony by u niej, poyczy od niej pienidzy i wyjecha, ale nie wie dokd. Wierzc ju zupenie in. Ossowieckiemu. gdy wszystko co do joty si sprawdzio, postanowiem tego samego wieczora wyjecha w kierunku Gdaska, co te uczyniem. Przekonawszy si, e przepowiednia in. Ossowieckiego sprawdzia si w zupenoci, e nic majc pojcia, jak rwnie nic znajc i nie widzc nigdy na oczy wacicielki mieszkania przy ul. Traugutta poda mi najdokadniej jej rysopis ora/ da mi szczegowy rozkad mieszkania i nawet pokj, w ktrym siedzia zaginiony adwokat. postanowiem i dalej w kierunku cile wskazanym przez in. Ossowieckiego. W drodze do Gdaska dopytywaem si suby kolejowej, w pobliu jakiej stacji znajduje si dugi most kolejowy. Odpowiedziano mi, e z wyjtkiem Tczewa, taki sam most znajduje si na stacji kolejowej koo Grudzidza. Postanowiem wysi w Grudzidzu i prbowa szczcia. A moe tu go znajd? Nic nie ryzykowaem, gdy w razie nieodnalezienia mogem nastpnym pocigiem pojecha dalej. Nadzwyczajnie pomylnie i tu przepowiednia in. Ossowieckiego w zupenoci si sprawdzia. Znalazem go w Grudzidzu, ju by przewieziony do Hotelu Polskiego na Rynku. Okazao si, e p. X. rzeczywicie chcia popeni samobjstwo. W tym celu po wyjciu z pocigu uda si pieszo do mostu kolejowego, dugo chodzi koo mostu, wreszcie si rzuci, ale tak szczliwie dla siebie, i padajc zaczepi o ld, przy czym zemdla i dopiero po duszym czasie przyszed do przytomnoci. Przywieziono go do hotelu, pooono do ka, mia odmroone nogi. Tu te i odnalazem go. Szczerze si przyznaj, e cudowne odnalezienie zawdziczam tylko p. Ossowieckiemu, ktrego dar dla mnie, jako dla laika, zupenie jest niezrozumiay. Podziwiam go! Jest to drugi seans, ktry miaem z p. Ossowieckim. Pierwszy by wskazaniem przez niego kobiety, ktr znaleziono pokrajan w walizce, a byo to duo lat temu. Nie mam sw podziwu dla jego nadprzyrodzonych zdolnoci i winienem mu duo wdzicznoci za pomoc, ktr mi po raz drugi okaza". Dowiadczenie 27. Byy wiceminister komunikacji w Rosji za czasw caratu, senator i prof. Inst. Drg i Komunikacji M. Tugan-Baranowski, po zrobieniu ze mn kilku dowiadcze i bdc pod ich wraeniem, napisa list do Midzynarodowego Instytutu Metapsychicznego w Paryu. Tekst tego listu podaj poniej w tumaczeniu z francuskiego: Do Pana Dyrektora Instytutu Metapsychicznego. Mimo e rzadko spotykaem si z p. Ossowieckim, miaem jednak sposobno by przy niektrych objawach jego daru czytania zawartoci koperty zapiecztowanej lub zawartoci jakiego bd innego nieprzezroczystego przedmiotu. 1. Bdc w r. 1921 u p. Ossowieckiego, po rozmowie na rozmaite tematy, poprosiem go, abym mg by obecny przy dowiadczeniu z odczytaniem zapiecztowanego listu. Pan Ossowiecki zaproponowa abym napisa co na mojej karcie wizytowej i odda mu w zapiecztowanej kopercie. Odszedszy na stron, napisaem 102 i woywszy zoon kart wizytow do koperty, wrczyem mu j po uprzednim zapiecztowaniu. Pan Ossowiecki wzi kopert i trzymajc j poza plecami, natychmiast powiedzia, e na karcie znajduje si liczba zoona z trzech cyfr. Nastpnie nazwa drug cyfr 0, potem pierwsz 1 i na koniec trzeci 2, robic jednoczenie uwag, e ta ostatnia jest

66

mao czytelna. Rzeczywicie po otwarciu koperty okazao si, i na tej cyfrze bya plama z atramentu. 2. Pewnego dnia, bdc u przyjaci i siedzc z dala od pana Ossowieckiego, napisaem jego nazwisko na kartce papieru i woyem j do grubej koperty. Pan Ossowiecki pooy j na stole i nakry rk. W dwie minuty pniej powiedzia: Napisany jest wyraz o 10 literach. Pan myla o mnie ... po kilku chwilach doda: To jest moje nazwisko. 3. U tyche znajomych przedstawiciel Szwajcarskiego Czerwonego Krzya, p. Gloor, ktry przynis ze sob kopert, poprosi p. Ossowieckiego, aby odczyta jej zawarto. Po potrzymaniu koperty przez duszy czas p. Ossowiecki powiedzia: Widz co w rodzaju biura... banku... Ale woy pan tam pienidze, jeden funt sterling. I rzeczywicie w dwch grubych kopertach znajdowa si banknot funtowy. 4. W moim mieszkaniu wrczyem p. Ossowieckiemu portfel, ktry wyjem z szuflady. Pan Ossowiecki, trzymajc go w rkach, zapyta, czy rysuj, gdy w portfelu tym znajduje si rysunek zrobiony pirem, przedstawiajcy czowieka z brod. Odpowiedziaem, e nie rysuj i e tam nie ma rysunku. Ale otworzywszy portfel i przejrzawszy papiery, znalazem na odwrotnej strome jednej z kartek narysowany przez siebie szkic czowieka brodatego (bardzo le zreszt wykonany). Pan Ossowiecki omyli si tylko raz: kto z obecnych napisa wyraz non, a on powiedzia: liczba zoona z trzech cyfr z zerem porodku. Musz doda, e gdyby nie to, e osobicie obserwowaem ten dur p. Ossowieckiego z wielk uwag nie wierzybym w niego, do tego stopnia przekracza on moliwoci, ktre dotd byy dla mnie do przyjcia. () M. Tugan-Baranowski byy senator i profesor Instytutu Drg i Komunikacji w Petersburgu Warszawa, 10 lipca 1929 r." Dowiadczenia 28, 29. W padzierniku 1930 r. miaem goci ze Sztokholmu. Przyjecha do mnie specjalnie prof. dr Kallenberg z pewn pani, korespondentk pism szwedzkich. Dla przyjezdnych goci, a szczeglnie dla ludzi nauki, jestem zawsze gotw do usug i nigdy im nie odmawiam. Gocie ci przywieli ze Sztokholmu gotowe materiay do dowiadcze. Byy to dwie koperty zaklejone, jedna z nich dosy gruba. Po duszej rozmowie z profesorem na tematy metapsychiczne przekonaem si, e posiada on wiele wiadomoci z tej dziedziny. Przystpilimy do dowiadczenia. Dziao si to w hotelu Bristol. Z pocztku wziem cisz kopert do rk. Profesor Kallenberg nie wiedzia. co w niej jest, gdy bya przygotowana ju w Sztokholmie przez pewnego docenta. Chodzio o to, eby unikn zjawiska telepatii. Po 5 minutach zaczem mwi. Przeniosem si na jaki balkon i zobaczyem dwie osoby. Profesor zacz notowa moje sowa, ktre brzmiay nastpujco: Znajduje si tu fotografia zdjta z fotografii, moda dziewczyna z dugimi wosami blond stoi przy oknie, ubrana w bia suknie Dzieje si to na werandzie. Za ni stoj kwiaty, obok niej siedzi jaki mody mczyzna z umiechnit twarz, jedna noga zaoona na drug".

67

Po zrobieniu tego dowiadczenia dr Kallenberg otworzy kopert i ku swemu zdziwieniu, a mojej wielkiej satysfakcji, w kopercie znalaz swoj fotografi, ktrej odbitk poniej widzimy. W tym punkcie tylko si omyliem, gdy rzekomym modym mczyzn by. sam doktor, ktry, jak widzimy, jest w starszym wieku. Wszystko inne zgadzao si najzupeniej z rzeczywistoci. Protok pisany po niemiecku brzmi: Die Probe war sehr gelungen mit dieser Karte. Es war wirklich eine Photographie von einer Photographie. Es war sehr interessant und richtig gesagt. () K. Kallenberg
Dr Medizin, Stockholm im Sommer, Wisley

Prba z t fotografi bya bardzo udana. Rzeczywicie bya fotografia fotografii. Byo to bardzo interesujce i dokadnie powiedziane. () K. Kahlenberg
dr medycyny, Sztokholm latem, Wisley

Drugie dowiadczenie byo mniej ciekawe. Zrobiem je dla towarzyszki podry prof. Kallenberga. Daa mi do rki przygotowan kopert. Po kilku minutach zaczem mwi: W kopercie znajduje si firmowy papier z sanatorium dr. Kallenberga, zupenie czysty, jest na nim tylko jaki druk czy reklama". Sowa moje odpowiaday rzeczywistoci. Dowiadczenie 30. Przejedajc w roku 1926 przez Pary, zawiadomiem telefonicznie o swoim przybyciu prof. Osty, dyrektora Instytutu Metapsychicznego. Profesor Osty, ktry mieszka w Instytucie, mia tego wieczora gocia z Rzymu, a mianowicie doktora medycyny, profesora i senatora, a zarazem prezesa Midzynarodowego Instytutu Metapsychicznego, pana R. Santoliquido, ktry od dawna chcia mnie pozna.

68

Prof. Osty prosi, abym koniecznie przyjecha i spdzi wieczr w ich towarzystwie, O godz. 9 byem wic ju w Instytucie Metapsychicznym, w mieszkaniu prof. Osty. Po herbacie przeszlimy do salonu. Zaciekawia mnie niezmiernie osoba pana Santoliquido, czowieka wielkiej kultury. W rozmowie poruszalimy przewanie tematy z dziedziny metapsychiki. Sam zaproponowaem zrobienie dowiadczenia. Ogromnie si tym ucieszy. Wziem go wic za rk i po chwili zaczem mwi. Opisywaem jego mieszkanie, obrazy wiszce na cianie w salonie i wyraziem zdziwienie, e bdc w tym wieku, mieszka tak wysoko i bez windy. Powiedziaem rwnie, e ma jednego syna, z ktrym byo wiele zmartwie, gdy nie chcia dy drog obran przez ojca, a obra sobie karier artystyczn i by obecnie znakomitym artyst dramatycznym. Nastpnie poprosiem p. Santoliquido, aby cokolwiek na papierze napisa lub narysowa. Wyszlimy z prof. Osty do ssiedniego pokoju. Po kilku chwilach Santoliquido prosi nas do salonu. Otrzymaem do rki kopert zaklejon, nieprzejrzyst i, trzymajc j za plecami, zaczem mwi: Napisa pan tylko jeden wyraz po wosku, imi paskiego syna... Fran Francesco. Wziem kawaek papieru i postaraem si napisa tym samym charakterem pisma owo imi.

Rys. prof. Santoliquido

Rys. St. Ossowieckiego

Prof. Osty potwierdzi to dowiadczenie w artykule swoim w ,,Revue Metapsychique". Prof. Santoliquido bardzo dzikowa za zrobienie tych dowiadcze i odwiz mnie do hotelu, gdzie jeszcze dugo rozmawialimy. Dowiadczenie 31. 13 wrzenia 1931 r. przyjecha do mnie Rev. Leslie J. Bekon, zajmujcy wysz godno duchown w Anglii. Na jego karcie wizytowej figurowa napis: Aberdeen Unitarian Church". Bardzo dodatnie zrobi na mnie wraenie, jako czowiek wielkiej kultury, mdry i oczytany. Byem szczliwy, e jego filozofia ycia odpowiada moim pogldom. Przyjecha do mnie za dnia, przesiedzielimy do pnego wieczora. Zrobilimy dowiadczenie, ktrego rysunek poniej podaj. Pierwszy zosta wykonany przez niego, drugi odcyfrowany z zamknitej koperty przeze mnie. Z panem Beltonem by take jego przyjaciel, Anglik mwicy po polsku, ktry rwnie jako wiadek podpisa si pod rysunkiem.

69

Dowiadczenie 32. W kocu listopada 1930 roku bytem zaproszony na kolacj do pp. Gaeckich. Przy stole siedziaem obok p. Alfonsa Kuehna. ministra komunikacji. Zainteresowa si on niezmiernie odczytywaniem zawartoci zapiecztowanych kopert, mwilimy pniej o metapsychice i aurze. Chcc sprawi panu Kuehnowi przyjemno, zgodziem si po kolacji zrobi dowiadczenie. Pan minister narysowa trjkt, a w nim koo. Identycznie w tych samych proporcjach narysowaem trjkt, w nim koo. Dowiadczenie to trwao zaledwie 2 minuty, a zrobiem je trzymajc w rce zapiecztowan kopert w ktrej znajdowa si rysunek. Dowiadczenie 33. Na drugi dzie wieczorem w Towarzystwie Metapsychicznym przy ul. Wsplnej 81, po seansie z Sabin Churamowiczow zblia si do mnie crka in. Piotra Drzewieckiego, b. prezydenta miasta, i prosi, abym zrobi dowiadczenie z wykopaliskiem, ktre z sob przyniosa. Obecne przy tym byy cztery osoby, midzy nimi dr. Czubryski, prowadzcy protok. Otrzymaem do rki wykopalisko. Po piciu minutach skupienia zaczem mwi: Pochodzi ono z grobowca, w ktrym by pochowany jaki wielki czowiek razem z naczyniami do jada. Pochodzi z brzegu greckiego, przywiz je ojciec Pani, nabywszy ten przedmiot u handlarza staroytnoci, gdzie wisiay paciorki. Zapaci za wykopalisko pienidzmi". Okazao si, ze tak wanie odbyo si kupno tego wykopaliska. Dowiadczenie 34. W listopadzie tego samego roku w mieszkaniu pp. Stanisawa i Zofii Meyerw przy Alei R 10 robiem dowiadczenie ze znakomitym pianist Arturem Rubinsteinem. Obecny by rwnie znany skrzypek Pawe Kochaski. Odczytaem rysunek znajdujcy si w zapiecztowanej kopercie, narysowany przez p. Rubinsteina. Rysunek ten wykonaem na odwrotnej stronie koperty. Dowiadczenie 35. Tego samego roku. rwnie w gocinnym domu pp. Mayerw, zrobiem o wiele ciekawsze dowiadczenie cakiem innego rodzaju. Byo kilka osb, a midzy nimi: kompozytor Karol Szymanowski, prorektor Konserwatorium, pianista prof. Zbigniew Drzewiecki. reyser Ryszard Ordyski i Juliusz Osterwa, znany artysta dramatyczny. Miaem bardzo ciekawe zadanie do wykonania. Trzeba byo mianowicie o godz. 8 w cigu 8 minut cign znakomitego pianist Mikoaja Orowa, ktry by tego wieczora zaproszony na Prag, zdaje si do dr. Jastrzbskiego. Zrobiem wielki wysiek woli. Osterwa trzyma przez cay czas zegarek, a ja mwiem, co widz. Widziaem Orowa, jak wychodzi i wsiada do samochodu, a wwczas zczyem si z nim. Orow czu si zmczony i chcia koniecznie Jecha do domu. Nareszcie zwyciyem. Dochodzia ju sma, wszyscy rzucilimy si ku schodom. Ja i Osterwa z zegarkiem w rce stalimy na schodach. Jakie byo nasze

70

zdumienie, gdy pieszc si, prawie biegnc, wpad do mieszkania Orw i powiedzia, jak wychodzc z domu pp. Jastrzbskich, bardzo zmczony, zamierza wrci do domu, ale sam nie wie, co si stao, bo jaka sia gwatowna cigna go do mieszkania pp. Meyerw. W obecnej chwili jest ju spokojny. Dowiadczenie si udao. Dowiadczenie 36. We wrzeniu 1925 r. Koo Spirytualistw urzdzio wykad naszego gocia, Aleksandra Brianczaninowa, wiceprezesa Midzy narodowego Towarzystwa Spirytualistw, na temat: Zrzeszenie wszystkich krajw na Zachodzie dla ideowej walki z materialistycznymi pogldami wieku". Referat by wygoszony po francusku z wielk swad oratorsk, w jednej z wikszych sal Stowarzyszenia Technikw. Wywoa on oywion dyskusj, po ktrej, gdy zebrani mieli si rozchodzi, jeden z uczestnikw zwrci si do obecnych, proszc, aby si wstrzymali, ,,gdy in. Ossowiecki zaofiarowa si zrobi dowiadczenie z odczytaniem listu znajdujcego si w zapiecztowanej kopercie, ktr dorczy mu wiceprezes Instytutu Meta psychicznego, p. Sokoowski. Koperta bya zaadresowana w jzyku hiszpaskim do in. Ossowieckiego przez dr. Cobo Martineza". Wszyscy obecni chtnie skorzystali z nadarzajcej si sposobnoci gdy rzadko zgadzam si na robienie dowiadcze w przepenionej sali, w tym za wypadku znajdowao si tu kilkaset osb. Panowie A. Brianczaninow i H. Karpiski prowadzili protok, ktrego tre brzmi: Pan Ossowiecki siada przy stole w otoczeniu osb, ktre nastpnie podpisay protok seansu. Pan Ossowiecki kadzie rk na kopercie i z gow podniesion, wpatrzony przed siebie, siedzi nieruchomo. Prosi o przymienie wiata. wiato zostao natychmiast przymione, ale wida doskonale skupion i napron twarz p. Ossowieckiego. Po 15 minutach, ktre upyny w absolutnej prawie ciszy oczekiwania, zaczyna mwi nieco zdawionym gosem urywanymi zdaniami. Jest w Hiszpanii, widzi dom wrd zieleni i kwiatw. Jest wewntrz tego domu, w gabinecie, w ktrym duo ksiek. Widzi mczyzn, siedzcego przy biurku. Opisuje dokadnie, jak wyglda i co robi. Widzi dusz jego pogron w rozpaczy po stracie dziecka ... Widzi, jak ten pan kraje kartki zielonego papieru i wkada je do koperty. W tej kopercie - mwi in. Ossowiecki - nie ma listu. Dugo nie moe domyli si, co to jest. da papieru i owka i zaczyna kreli. I kiedy otwarto zagadkow kopert, zdumienie ogarno obecnych, bo znaleziono w niej nie tylko owe zielone kartki, ale i bia kartk ze znakami zupenie odpowiadajcymi tym, jakie narysowa St. Ossowiecki. Podajemy rwnie protok tego dowiadczenia, ktre wywaro na obecnych potne wraenie. Protok ten bdzie przez Instytut Metapsychiczny posany do Hiszpanii celem sprawdzenia, czy opis domu dr Cobo, ktry z Warszawy widzia Ossowiecki, odpowiada rzeczywistoci". Protok dowiadczenia dokonanego przez in. Ossowieckiego w dniu 29 IX 1925 r. w sali Stowarzyszenia Technikw przy ul. Czackiego. Pan in. Ossowiecki siedzi w asystencji: prof. Chojeckiego, redaktora Kuriera Porannego) - Fryzego, J. Kotarbiskiego, dr Wojnowskiego, dr Sokoowskiego, Stanisawa Przyby szewskiego, Kazimierza Stabrowskiego, A. Brianczaninowa, J. Tomaszewskiego, gen. Jacyny, prezesa H. Karpiskiego i Stanisawa Brzostowskiego. Pan Ossowiecki trzyma w rkach, opartych na stole, list przysany z Hiszpanii w kopercie

71

biaej, zapiecztowanej omioma pieczciami kowymi. List pochodzi od doktora medycyny Teodiselo Cobo Murtineza. Wiadomo, e dr Cobo straci niedawno crk i jest tym ha rdzo przygnbiony. Stwierdzono, e koperta i pieczcie nie naruszone. wiato na sali przymiono. Wida jednak wszystko dokadnie. Pocztek eksperymentu o godzinie 10.15. Godzina 10.25, pan Ossowiecki mwi: List z Hiszpanii. Widz ten dom to-biay. dwupitrowy, wejcie przez ogrdek i na prawo duo zieleni, naokoo kamienne schody, wejcie z prawej strony. Mieszkanie czowieka niezamonego. Potem w gabinecie moment, gdy pisze ten list, nie list. Niewielki brunet, otwarte czoo, ywy bardzo, czarno ubrany, godzina 6, obok przedpokj... Przechodzi jego ona, on zmartwiony straszn tragedi, przey strat dziecka, dziewczynki. ona w oczekiwaniu drugiego. Ju si urodzi chopiec, pragnli mie dziewczynk. Masa ksiek naokoo, skrzane siedzenia, nienowe. Kiedy pisa ten list. wszed jaki pan, rozmawiali. Obok gabinetu westibul wski, skd maleka sala, weranda ku ogrodowi, duo kwiatw i zieleni. Przy nich jest jakie obce dziecko. ona ma 32 lata, ciemne wosy, ostry nos, czarno ubrana, na szyi wisi co czarnego - to s kostki. Gospodarz, doktor, ma na stole noyce, wycina z papieru, trzyma papiery. To nie jest list, tylko co napisanego. Czowiek nauki, duo studiuje, ma kilka skoczonych fakultetw, posiada wiedz encyklopedyczn. Pan Ossowiecki prosi o papier, owek i mwi dalej: Masa ksiek naokoo, st czarny dbowy, ad ogromny okoo postaci doktora. Przerne zagadnienia psychiczne, szukanie prawdy oraz drg zmarej, ukochanej dziewczynki. ona take bardzo si mczy. Duo jest w nim energii i si wewntrznych, ale to nie ten czowiek, ktry mgby z siebie da cokolwiek wiatu - encyklopedysta. okoo 40 lat. Ma twarz zmczon. Podszed do stou i zaczyna pisa. jest nachylony. Kraje zielone papierki, piecz przygotowana na stole. Widz, co i jak rysuje. Pan Ossowiecki rysuje na bloku, podanym przez jednego z obecnych. Chcia on w kwadracie narysowa koo, potem twarz i skoczy na punkcie. (Pan Ossowiecki rysuje). Wstaje, zapala papierosa i wraca do stou, bierze owek, czy piro, i pisze pytanie, rysuje wielkie T. Tu co pisze, s to dwa pytania, pytanie z dziedziny metapsychiki. Zapytuje mnie, czy wierz w telepati. U gry napisane po francusku. Kto jeszcze jest w pokoju, jaki mczyzna starszy. Pytanie: Croyez vous a la telepathie?* Drugie czy wierz w ycie pozagrobowe. Mieszkanie 46 pokoi. Protok pisa p. T. Sokoowski. adnych skrtw, przekrele nie robiono. Po rozciciu koperty znaleziono kart biaego papieru zoon we dwoje, oboona trzema kartkami ksztatu prostoktnego, dwie z nich koloru zielonego. Na biaej kartce zdania pisane i rysunek, odpowiadajcy w najdrobniejszych szczegach rysunkowi p. Ossowieckiego".

Czy wierzy Pan w telepatie oraz w istnienie duszy? (Tum. wyd. 1976)

72

Rys. dra Cobo Martineza.

Rys. St. Ossowieckiego.

Po zakoczeniu dowiadczenia zosta napisany list do dra Teodisela Cobo Martineza, do ktrego to listu doczono protok. obejmujcy wszystko, co mwiem o nim i co widziaem. Pieczcie, ktrymi by opiecztowany list doktora, zostay mu zwrcone, na odwrotnej stronie kadej z nich napisaem swoje nazwisko. To samo zrobili A. Brianczaninow i T. Sokoowski. Po dwch miesicach otrzymaem wiadomo z Chiclana de Sbgura Jean Espano, Portillo No 2. Pan T. Cobo Martinez pisze do mnie osobicie i do Instytutu M eta psychicznego w Warszawie, List do mnie w tumaczeniu francuskiego brzmi: Kochany Panie! Otrzymaem Paski uprzejmy list wraz pieczciami z laku, ktry zosta mi przesany przez Prezesa Towarzystwa Metapsychicznego. Pieczcie s te same. Wszystko, co pan widzia, prcz fotela ze skry, jest zupenie zgodne. Niech Pan przyjmie moje szczere yczenia. Brawo, brawo! Pisz do Pana dugi list po hiszpasku. Bardzo pragn pozna Pana i podziwia. Prosz si do mnie odezwa, gdy bdzie Pan w Paryu. Prosz przyj wyrazy szacunku i szczerych uczu. () Cobo Martinem Dowiadczenie 37. 73

Prezes Tow. Psycho-Fizycznego, p. Prosper Szmuro, zaproponowa, abym zrobi ciekawe dowiadczenie, ktre o ile by si udao, zaprzeczaoby istnieniu - w danym wypadku - telepatii. Cztery rne osoby miay zrobi cztery fotografie bez wywoywania ich. Fotografujcy nie powinni byli nikogo informowa, co dane zdjcia przedstawiaj, rwnie tych, ktrzy je do mnie przynios. Zgodziem si na przeprowadzenie dowiadczenia i dn. 15 maja 1926 r. o godz. 6 w. przyszli do mnie: prezes Szmuro, czonek Tow. Psycho-Fizycznego p. Stanisaw Rzewuski oraz chemik przyrodnik p. Jerzy Proniewski, przynoszc oprcz owych czterech klisz wszystkie akcesoria potrzebne do ich wywoania. Obecny by rwnie p. Olgierd Missuna. Klisze zostay uprzednio zapakowane w nastpujcy sposb: kad zawinito w czerwony papier, potem czarny, zwizano mocno i woono do tekturowego pudeka. Nastpnie wszystkie pudeka zostay woone do jednego wikszego, na ktre, po zawizaniu, naoono piecz. Gdy pudo tekturowe zostao otwarte, wziem Pierwsze z brzegu pudeko z klisz i, trzymajc je w rce, usiadem na otomanie. Naprzeciw mnie siedzia p. Szmuro. Zaczem mwi. Przytaczam protok p. Rzewuskiego: Zadanie cikie: nie lubi robi dowiadczenia z przedmiotami o charakterze druku. Ta fotografia bya zrobiona w lokalu. Widz bogato umeblowany salonik, duo dzie sztuki, portrety w ramach, ale nie mog zrozumie, co to moe mie wsplnego z zamkiem na grze. W momencie gdy fotografia bya zdjta, widz trzy osoby, jak pani i dwch panw. Nie ma tam wiata. Widz jak gdyby przez mg. Widz modego czowieka wysokiego wzrostu, mizerny, duga twarz, drugi maego wzrostu z okrg twarz. Jeden robi wraenie solidnego, drugi delikatniejszy, sabszy, w mundurze wojskowym Jakie moe mie znaczenie ten zamek i ta gra? Co ma jedno do drugiego? Ja je cigle widz. liczny pokj - portrety, biurko, widz rzeb, znw ten sam zamek. Gowa mnie boli. Szkoda, e wszystkie szka s razem. Plcz si inne rzeczy przed moimi oczami". Zaczem dowiadczenie o godz. 7.14, skoczyem je o godz. 7.42. Seans trwa wic 28 minut. Bylimy wszyscy ogromnie zainteresowani rezultatem. Zasonilimy okna i zapalilimy czerwon lampk elektryczn. Wyjlimy klisz*, ktr przez cay ten czas miaem w rce. Zaczlimy wywoywanie. Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu bya to fotografia obrazu, ktrego treci bya gra, a na niej sta zamek, ten sam, o ktrym mwiem i ktry przez cay czas widziaem, Obraz by pdzla znanego malarza Laszenki i, jak si okazao, wisia w salonie p. M. Bakierowskiego, czonka Tow. PsychoFizycznego. Fotografia bya robiona przez niego. Na drugi dzie p. Szmuro telefonowa do p. Bakierowskiego. Okazao si, e przy robieniu zdjcia pomaga mu jego modszy brat. wojskowy w mundurze, wysokiego wzrostu, z dug twarz. Sam pan Bakierowski jest niski. Podczas dokonywania zdjcia matka ich par razy wchodzia do pokoju. Masa obrazw i przedmiotw sztuki znajdowaa si w salonie. Wszystko, co widziaem, o czym mwiem, najdokadniej odpowiadao rzeczywistoci. Dowiadczenie to zrobio ogromne wraenie w Instytucie Metapsychicznym w Paryu.. Byo ono cile z dziedziny jasnowidztwa.
*

Klisze fotograficzne byy wwczas szklane. (Przyp. wydawcy 1976).

74

Dowiadczenia 38, 39. Byy to ostatnie dwa dowiadczenia wykonane z prof. Geley, ktry po zrobieniu ich wyjecha na konferencj metapsychiczn do Londynu. Niestety samolot uleg wypadkowi, w ktrym prof. Geley ponis mier na miejscu, byo to w odlegoci trzech kilometrw od Warszawy. Straciem wtedy prawdziwego i serdecznego Od lewej: St. Ossowiecki, prof. G Geley. Teofil Modrzejewski. przyjaciela, a nauka zasuonego uczonego. Dziea De 1'inconscient au conscient i L'ectopkismie et la clairvoyance uczyniy jego nazwisko niemiertelnym. Poniej podaj fotografi prof. Geley w towarzystwie znanego medium, p. Teofila Modrzejewskiego, ktrego pseudonim brzmi Kluski", oraz moim. Profesorowi Geley zawdziczam bardzo wiele. By on inicjatorem wszelkich midzynarodowych zjazdw metapsychicznych i tym, ktry nawiza kontakt pomidzy mn a caym szeregiem uczonych wiatowej sawy, z prof. C. Richet na czele. Zawdziczam mu wielk popularno mego nazwiska za granic. Byt to czowiek wielkich zalet serca i ducha, znakomity doktor medycyny, m gbokiej wiedzy. Dziki niemu powsta w Paryu Midzynarodowy Instytut Metapsychiczny. W wieczr poprzedzajcy wyjazd prof. Geley. kierowany przykrym przeczuciem, prosiem, aby odoy sw podr. Nie zgodzi si jednak na to, twierdzc, i konferencji w Londynie niepodobna odkada. Wobec tego nastpnego dnia rano mimo niesprzyjajcej pogody wraz z p. S. odprowadzilimy profesora na lotnisko. Owa linia lotnicza naleaa wwczas do Towarzystwa Rumusko-Polskiego. Podczas rozmowy z pilotem, ktry mia lecie z profesorem, Geley pokazywa lotnikowi zawarto swojej walizki - istotnie niezwyk: byy to bowiem odlewy gipsowe zjawy z seansu spirytystycznego z p. Modrzejewskim jako medium. Na lotniku zrobio to tak silne wraenie, e mimo grocej kary pieninej, za nic nie chcia lecie. Wwczas jeszcze raz usilnie prosiem profesora, aby koniecznie odoy lot. Niestety - na prno! Nagle na lotnisku wyldowa samolot z Pragi. Jego pilot, Mroczkowski, podj si lecie z powrotem do Pragi z profesorem, samolot jednak znajdowa si w takim stanie, e nie nadawa si do podry. Podczas pertraktacji z Mroczkowskim nadlecia drugi samolot z pilotem francuskim Clement. Do niego wic zwrci si prof. Geley ze sw prob, ktra zostaa w tej chwili wysuchana z radoci, dy Clement zostawi w Pradze swoj sympati, do ktrej chtnie powraca. Kaza wic mechanikowi zaraz oczyci maszyn i po wypiciu szklanki kawy i krtkim wypoczynku stan gotw do drogi. Byem tak wzburzony zymi przeczuciami i przeszkodami, ktre pitrzyy si przed t podr, a take uporem prof. Geley, e zostawiajc p. S., nie doczekawszy si chwili odlotu, wrciem do domu. Okoo godziny 2 ppo. podczas obiadu w Hotelu Europejskim dostaem smutn wiadomo o katastrofie. W tej chwili pojechalimy na lotnisko na miejsce wypadku, gdzie lea strzaskany aparat

75

i dwa trupy: prof. Geley, ktremu migo odcio wierzch czaszki *, i pilota Clement. Ciaa zostay odwiezione do prosektorium, a nastpnie do katedry w. Jana. Zawiadomiem pani Geley o nieszczciu. Przyjechaa po zwoki ma do Warszawy. Pani Geley bya nie tylko towarzyszk ycia swego maonka, ale prawdziwym przyjacielem i podpor w pracy. Dowiadczenia zrobione w towarzystwie prof. Geley byy opisane w Revue Metapsychique" z roku 1924. Podaj je w tumaczeniu: Przyniosem trzy klisze fotograficzne - pisze prof. Geley - wymiaru 13x18, zdjte, ale nie wywoane. Kada z nich znajdowaa si w kopercie czarnej zapiecztowanej i woona w drug du kopert zaklejon. Wszystko to z mojego polecenia byo przygotowane przez p. M. Jaques, fotografa, majcego swj zakad przy Av. Bosquet 62 w Paryu, Nie wiedziaem, co byo na kliszach. Na odwrotnej stronie zewntrznych kopert porobiem znaki niesymetryczne atramentem niewidocznym, aby uniemoliwi ukryte rozpiecztowanie koperty. Waciwie rodki ostronoci byy zbdne, gdy nie naruszona piecz gwarantowaa zawarto. A zreszt, gdyby wiato przenikno do koperty, klisza zostaaby od razu zepsuta. Dziao si to 4 czerwca 1924 r. o godz. L8. Bylimy nad Wis w Wilanowie i siedzc na brzegu owilimy raki. Wziem jedn z klisz i podaem Ossowieckiemu. O. wzi j i skoncentrowa si. Po upywie 10 minut zacz mwi: To jest fotografia zrobiona wewntrz mieszkania, a nie na dworze. Dwie osoby s w pokoju. Moda dziewczyna, wziwszy jaki przedmiot z pokoju, wysza. Jest to blondynka, czy jasna szatynka, niewielkiego wzrostu... Widz - to fotografia modej kobiety, ale nie ywej - raczej fotografia z portretu. Mam wraenie, e pozuje spokojnie. Ma wsk twarz i przedzia porodku gowy. Mczyzna, ktry robi ten portret, by bardzo nerwowy, brunet, ma may ws ostrzyony, do du czupryn. Fotografia bya zrobiona midzy godzin l a 3. Jest duo obrazw i portretw w pokoju. Widz jakby grup rzebion w marmurze, czy brzie, jest to ciemne (dugie bardzo milczenie, banalna rozmowna). Ossowiecki mwi dalej: Widz znowu tych dwch panw, ulica nie jest bardzo ruchliwa, jest to mniej wicej na trzecim pitrze. Jeden z tych panw si pieszy. Wychodzi zaraz po wykonaniu fotografii. Drugi kadzie klisze do czarnej koperty. Mam wraenie, e to ten drugi wszystko zrobi. Pierwszy jest blady i zmczony. Kobieta przewodzi na fotografii. () dr Gustave Geley Okolicznoci tragicznej mierci dr. Geley zmniejszyy moliwo skontrolowania niezwykego dowiadczenia - Pani Geley po bolesnej podry do Warszawy wyja z walizki ma trzy klisze, ktre jednak pozostay w kopertach. Dwie byy rozbite, ale na szczcie jedynie ta, ktr mia w rkach Ossowiecki i na ktrej prof. Geley zrobi znak, pozostaa w caoci.

Byy to 2-osobowe samoloty bez adnej osony dla pilota i pasaem (Przyp. wyd. 1976).

76

W padzierniku 1924 r. pani Geley oddaa j w Instytucie Metapsychicznym fotografowi M. Jaques i dr. Osty, ktry zaj miejsce prof. Geley w Instytucie. M, Jaques pozna, i bya to klisza, ktr da profesorowi w czerwcu 1924 r., i e papier, koperty oraz pieczcie byy nie naruszone. Po przeczytaniu przez pani Geley protokou, pisanego przez jej ma, pan Jaques zauway, i opis ten odpowiada w zupenoci jednej z fotografii, danych przez niego profesorowi. Poniej dane p. Ossowieckiego i uwagi p. Jaques. Ossowiecki poda: Jest to fotografia robiona wewntrz, a nie zewntrz. cile - tak. Dwie osoby znajduj si w pokoju. cile - tak. Moda dziewczyna, wziwszy jaki przedmiot, wysza. cile tak. To moja crka. Jest blondynk albo szatynk redniego wzrostu. cile tak. redniej tuszy. cile tak. Widz, to fotografia kobiety, ale nie z natury, to fotografia z portretu. Mam wraenie, e pozowaa spokojnie. cile fotografowaem fotografi, ktra znajduje si powyej. Pan, ktry to robi, jest bardzo nerwowy, brunet, ma may ws ostrzyony, du czupryn. cile prcz czupryny, ktra jest rednia. Fotografia bya zrobiona midzy godz. l a 3. cile. Jest duo obrazw i portretw w pokoju. Duo fotografii i portretw wisi w pokoju. Widz jakby grup rzebion w marmurze, czy brzie, to jest ciemne. Grupa ta znajduje si na pierwszym pitrze, w moim mieszkaniu, a nie w atelier. Widz tych dwch panw znowu. Tak, mj operator i ja. Ulica nie jest ruchliwa. Tak, av. Bosquet. To jest mniej wicej na III pitrze. Nie, na parterze. Jeden z tych panw si spieszy. Operator. Odchodzi zaraz po zrobieniu fotografii. Moliwe. Drugi kadzie klisz do czarnej koperty. Tak, to ja. Mam wraenie, e ten drugi zrobi wszystko. Tak, to ja miaem wicej pracy ni operator. Drugi pan jest blady i zmczony, Tak, to operator. Jest on blady i wyglda zmczony. () M. Jaques" Drugie dowiadczenie 7 dr. G. Geley, tumaczenie jego protokou: Koperta przygotowana. Na wiartce biaego papieru napisaem niewidocznym atramentem nastpujce zdanie: Nie ma ani filozofii, ani ateizmu, ani materializmu, jest to kwestia faktw ... Pasteur. (Atrament niewidoczny otrzymaem od mego wsppracownika i przyjaciela, p. M. Warcollier inyniera chemika). Zoyem papier w ten sposb, aby napis znajdowa si cakowicie w rodku. Podarem nastpnie szary papier i wsunem napisan kart midzy dwa kawaki szarego papieru. Wszystko to woyem do koperty, noszcej inicjay I.M.I.

77

Zaklejam kopert i kad na niej swoj osobist piecztk lakow. Poza tym zaklejam dziesicioma maymi kawakami papieru kopert po lewej stronie. Kawaki tego papieru byy naklejone asymetrycznie i midzy nimi narysowaem niewidocznym atramentem linie. W ten sposb przygotowany arkusz nie mg by w jaki podstpny sposb odczytany. Po skoczonym dowiadczeniu wystarczy mi sprawdzi, czy asymetryczne linie, narysowane niewidocznym atramentem, bd si ze sob czyy i zgadzay, gdy zechc si przekona, e koperta nie zostaa otwierana. Nie potrzebuj dodawa, e zachowaem sekret, jak rwnie . M. Warcollier, ktry wiedzia, i mam robi dowiadczenie. Pan Ossowiecki nic nie podejrzewa i nic zgoa wiedzie nie moe Przygotowania te robione s przeze mnie w moim gabinecie na par dni przed wyjazdem. Dokument po przygotowaniu zosta zamknity w kasie do dnia mojego wyjazdu. Dowiadczenie odbyo si dnia 22 czerwca o godz. 17.30 u pana Ossowieckiego. Po 10 minutach pan Ossowiecki, trzymajc kopert, zacz mwi: To jest co kolorowego, jest nawet kilka kolorw. Mam wraenie, e to druga koperta kolorowa. Zostaa ona specjalnie przygotowana. Nie ma waciwego ksztatu koperty. Posiada form papieru zwykego, zoonego we dwoje. Brzegi s nierwne. Wewntrz jest biay papier, zoony we dwoje. Druga koperta ma dziwny kolor, ciemnoszary, zielonkawy, khaki. W tym momencie O. zamienia par sw z jednym z obecnych panw, ktry wychodzi. O od prowadza go, pooywszy kopert na stole przede mn, wraca, bierze j ponownie. Jest co, co mi przeszkadza. To nie jest zwyke pismo, to jest co Nie widz nic. Tak, jakby tam nic nie byo... Jest jaki inny jeszcze mczyzna, ktry wsppracowa przy tym dowiadczeniu. Mwie z kim. Widz tego czowieka, ma wsy i wielk czupryn. Przypomina mi z lekka Sudrea. Miae z nim rozmow wieczorem, o godz. 5, 6 czy 7. Jest on troch wyszy od Sudre'a. (Wszystkie te szczegy s cise. W tej chwili musimy wyj z powodu wizyty. Przerywam dowiadczenie, bior list i kad go do kieszeni). Dwa dni potem Ossowiecki podczas obiadu mwi mi znienacka: Nie widziaem nic napisanego na tym papierze, zamknitym w tej nieprzejrzystej kopercie. To jest jakby papier czysty, ale mam wraenie, i byo co na nim napisane niewidzialnym atramentem. Jak ty to nazywasz po francusku?. Odpowiadam: Atrament sympatycznym Tak, tak wykrzykuje O. To jest zdanie napisane atramentem sympatycznym)). Bardzo dobrze mwi. Pozostaje ci przeczyta tre. Z przyczyn niezalenych ode mnie dowiadczenie to zostao podjte dopiero 6 lipca o godz. 16. Kilka osb rozmawiao w salonie, kto gra na fortepianie. Po duszej chwili Ossowiecki mwi: To nie jest rysunek. To s dwie albo trzy linie pisma... To nie zapytanie, lecz jak gdyby wykrzyknik. Jest wykrzyknik na kocu, co powanego, co o ludzkoci... Mczyzna, ktry ci da atrament sympatyczny, jest bardzo mody, a raczej wyglda modo na swj wiek. (cile). Przeszkodzono ci podczas przygotowania dowiadczenia. Widz ci wychodzcego z gabinetu i wracajcego).

78

Ten szczeg jest cisy. Przerwano mi i wezwano do biblioteki. wypominam sobie, i byem niezadowolony z tego, e zostawiam dokument jeszcze nie zapiecztowany. Ale powiedziaem sobie, e nikt przecie nie wejdzie do gabinetu, a jeeli nawet, to i tak nie przeczyta niewidocznego atramentu. O. robi wysiek, podnosi list do czoa. Zapytuj: Czy fortepian Ci nie przeszkadza? O. odpowiada: Wprost przeciwnie ... Widz gest ktry robie piszc i robic wykrzyknik. Ale nie widz, co jest napisane ... Nigdy nie miaem takiej trudnoci. To za trudne. To nie twoja myl. To jest zapoyczone od jakiego pisarza. Jaka cytata wzita z ksiki. To nie byo przygotowane... Przepisae po chwili namysu z ksiki, jaka bya pod rk... Moe dojrz to za pomoc ksiki, ktr widz. Pokazuje rozmiary, szeroko i dugo gestami. (To jest cise). Pgosem: Bg... co o Bogu. Wreszcie mwi: Tojest bardzo chrzecijaskie, bardzo wielkie ... Stworzenie... W tym momencie, widzc, e jest zmczony dugoci seansu (wicej ni godzina) i czujc, e wkracza na ze tory, wprowadzony w bd myl o Bogu, mwi: Nie, kierujesz si nie intuicj, tylko myl, rozumujesz i gubisz si jedynie. Zobacz podpis. O. odpowiada: Masz racj. Ale nie widz, nie mog doj do tego, aby zobaczy. Czuj jednak, e nie chodzi o autora yjcego, To jest krtkie nazwisko, 6 liter. Mwi: Prawie. O. podejmuje: 5nie, 7, tak, 7 literodpowiadam: Tak. O. mwi dalej: 7 liter, tak na pewno, pierwsza jest ,,R". (Nie odpowiadam). Widz, jak piszesz, ale nie mog pochwyci sensu twoich ruchw... Bg nie jest pierwszym sowem. Bg tam jest, ale nie zwizany z ludzkoci i natur. Chodzi tu raczej o uczucie ludzkoci S dwie myli w twym zdaniu.... W tej chwili jestem zmuszony z powodu wyznaczonego spotkania przerwa dowiadczenie. 7 lipca o godz. 16. Mimo duszych wysikw (przeszo godzinnych) O. nie moe przeczyta listu. Powtarza cigle, e widzi mnie piszcego i ksik, z ktrej zostaa wzita cytata. Nie potrafi jednak uchwyci niewidzialnego napisu i jego znaczenia. Ma tylko stanowcze przekonanie, e jest to rzecz o Bogu i e s tu dwie. myli. Nic wicej Ossowiecki powiedzie nie mg. Przechodz do ssiedniego pokoju i pisz na kawaku papieru: Nie chodzi o ideizm czy ateizm, ani spirytualizm, jest to kwestia faktw. Pasteur. Skadam papier we czworo. Kad go do koperty. ktr piecztuj, i wracam oddajc to O. Bardzo szybko, trzymajc ten nowy list w lewej rce za plecami mwi: Jest sowo ateizm... Nie chodzi o ateizm czy Boga... (robi wraenie, e czyta w przestrzeni, trzymajc cigle list za plecami i wywouje kade sowo. Traci lad i chwyta go znowu). Nie chodzi o ateizm czy te o Boga, spirytualizm czy materializm... nie ma tam sowa Bg, lecz jest sowo deizm... Odpowiadam: Bardzo dobrze. Ale Ossowiecki, wyczerpany, nie mg tego dokoczy. () dr G. Geley" Dowiadczenie to zaliczam do najciekawszych, jakie robiem, a to ze wzgldu na to, i mogem dojrze wszystkie okolicznoci, w jakich list zosta przygotowany. A wic

79

widziaem Geleya piszcego, biorcego ksik, widziaem dokadnie t ksik, kolor papieru, w ktry list zosta woony. Nie mogem jednak odczyta napisu. krelonego niewidocznym atramentem. Stanowi to najlepszy dowd, e w dowiadczeniach robionych przeze mnie zachodzi fakt jasnowidztwa bez udziau telepatii. Dowiadczenie 40. Dowiadczenie to, zrobione przy udziale prof Szmury, zostao rzez niego opisane w artykule umieszczonym w Kurierze Ilustrowanym", ktry przytaczam poniej: Latem 1924 r., w par tygodni po tragicznej mierci dr. Gustave'a Geley, dyrektora Midzynarodowego Instytutu Metapsychicznego w Paryu, ktry to uczony, jak wiadomo, wracajc z Warszawy dnia 14 lipca, zgin podczas katastrofy aeroplanowej i ktrego 10 dni przed zgonem fotografowaem dla mego Towarzystwa w mieszkaniu in. Stefana Ossowieckiego ten ostatni, zaprzyjaniony z nieboszczykiem, zwrci si do mnie z prob, abym i jego sfotografowa w tej samej pozie, formacie i warunkach wiata, jak zmarego przyjaciela, pragn bowiem umieci u siebie na biurko obie fotografie. Oczywicie zgodziem si chtnie zrobi t drobnostk dla sympatycznego psychometry, ktremu winienem by wdziczno za szereg dokonanych dla mnie uprzednio dowiadcze. W umwionym dniu i godzinie stawiem si z aparatem w mieszkaniu jasnowidzcego i naturalnie nie zastaem go w domu. In. Ossowiecki bowiem nie odznacza si punktualnoci, wprost przeciwnie, znany jest ze swego roztargnienia. Sdzc, e si spni i wkrtce nadejdzie, ustawiem przy pomocy przybyego ze mn sekretarza Towarzystwa, p. St. Rzewuskiego, aparat, odsoniem, gdzie naleao, firanki, umieciem krzeso itd. Pan Ossowiecki jednak nie wraca. Po godzinie oczekiwania, pieszc si na obiad i za interesami, zoylimy aparat, trjng itd... Wychodzimy i w bramie spotykamy in. Ossowieckiego. A, kogo ja widz? Dzie dobry Panom, co sycha, co to Panowie nios? - wita nas umiechnity gospodarz. Czekalimy tu na Pana ca godzin, eby dokona zdjcia, o ktre Pan prosi odparem nieco zdenerwowany. Mnie fotografowa? A, prawda, ale czy to miao by dzisiaj? Mylaem, e w przysz niedziel. Na mier zapomniaem. Przepraszam najmocniej. Ale to nic, wracajmy, zjemy razem obiad i zrobimy zdjcie. Nie, teraz za pno. Dzi nie mog ju wicej powici czasu, piesz si, do widzenia odrzekem i poegnaem in. Ossowieckiego. Po obiedzie udaem si do swego przyjaciela, hr. W. Komara, mieszkajcego wtedy na pierwszym pitrze przy Al. Ujazdowskich 39. Po pgodzinnej rozmowie udaem si do ssiadujcego z przedpokojem pokoiku, aby zetelefonowa w pewnej sprawie do pk. N. Okoowicza, i zamknem za sob drzwi. Gdy ju prawie koczyem rozmow i miaem powiesi suchawk, drzwi nagle si otworzyy i stan w nich in. Ossowiecki. A Pan co tu robi? - zawoaem zdumiony. A jednak Pana znalazem - odrzek umiechnity St. O. ciskajc mi do. Jak to, wic Pan mnie szuka? A skd Pan mg wiedzie, e wanie tu jestem? pytaem, nie mogc ochon z podziwu. Widzi Pan, tak mi przykro, e wskutek mego zapomnienia Pan tak dugo czeka, e postanowiem dzi jeszcze zobaczy si znowu, po czym umwi si na kiedy indziej i

80

troch pogawdzi. Poprosiem w domu u siebie, aby mi wskazano krzeso, na ktrym Pan siedzia. Usiadem na nim na chwil, no i poszedem potem w lad za Panem. Wyczuem, jak Pan szed ul. Pikn, potem na lewo skrci Pan w Aleje Ujazdowskie i wszed do domu na pierwsze pitro. Dom z atwoci odnalazem, no i jestem tu. Bardzo proste - wyjani in. Ossowiecki. Ale jak Pan wszed nie dzwonic? - Drzwi byy otwarte - odpar jasnowidz. Istotnie, jak si potem dowiedziaem, hr. Komar spodziewajc si wtedy, oprcz mnie, innych jeszcze goci i obawiajc si, e z czwartego czy pitego pokoju (lokal by 12-pokojowy) moe nie usysze dzwonka, suba bowiem z powodu niedzieli bya zwolniona, umylnie zostawi drzwi nie zamknite. Niezmiernie ciekawych faktw tego rodzaju, wiadczcych o niezwykych zdolnociach inyniera St. Ossowieckiego, byo bardzo wiele. Jednake ograniczam si do przytoczenia tu tylko dwch, o ktrych wiem dokadnie, ubolewajc, i wikszo z nich, mogcych by wanymi przyczynkami dla badaczy metapsychiki, zginie pewnie bezpowrotnie, nie s one bowiem najczciej nigdzie protokoowane lub notowane i przechowuj si do czasu zawodnej pamici ludzkiej. P. Szmurlo
prezes T-wa Psycho-Fizycznego"

Dowiadczenie 41. Przytaczam fragment artykuu prof. Szmury, drukowanego w jednej z gazet krakowskich. Dowiadczenie, ktre tu zostao opisane, nosi zupenie odrbny charakter. Takich eksperymentw co prawda robiem wicej. Inynier Stefan Ossowiecki, z ktrym od szeregu lat jestem w stosunkach przyjaznych i nieraz eksperymentowaem, mwi mi kiedy, e gdy chce, moe na odlego zmusi nawet zupenie nieznan i po raz pierwszy widzian osob, by do niego podesza lub cokolwiek wykonaa. Opowiada mi nawet o kilku podobnych wypadkach. Przyznam si szczerze, e wobec wypowiedzianego ju wyej wasnego pogldu, odniosem si do tego do sympatycznie, jednak wkrtce potem, a byo to mniej wicej przed dwoma laty, udao mi si przekona naocznie. Umwilimy si z in. Ossowieckim, e pjdziemy razem na wystp jakiego polskiego fakira. Przedstawienie to, poprzedzone do nudnym koncertem, wystpami piewakw i tancerzy, miao si odby w gmachu cyrku w Warszawie przy ul. Ordynackiej o godz. 8 w., lecz jak zwykle zaczo si z duym opnieniem. Przybylimy punktualnie, mielimy wic do duo czasu na pogawdk. Korzystajc ze sposobnoci, daem in. Ossowieckiemu zaklejon kopert ze znan mi zawartoci, proszc, aby zechcia mi cokolwiek powiedzie o autorze listu. Dobrze, postaram si, cho wtpi, czy mi si uda w tych warunkach. A nie wie pan, kto to taki? doda wskazujc na przechodzc wanie koo nas jak nie znan mi osob, wysok dam, lat okoo 30, ktra wesza potem do odlegej od nas o jakie 20 metrw loy, witajc si z oczekujcym ju tam na ni towarzystwem, Nie mam pojcia odparem widz j po raz pierwszy . Ciekawy typ. Kto to by mg by? rzek in. Ossowiecki. Orkiestra przerwaa dalsz rozmow.

81

In. Ossowiecki obraca w rkach moj kopert, rzucajc od czasu do czasu spojrzenia na lo, w ktrej siedziaa zwrcon bokiem dama, wcale na nas nie spogldajc. W czasie przerwy przed nastpnym numerem in. Ossowiecki, oddajc mi kopert i tumaczc si, i nie jest teraz w nastroju i woli odoy to na potem, powiedzia jednak kilka zgodnych z prawd szczegw o autorze listu, jak wyglda etc,.., po czym znowu zagai rozmow o damie. Intryguje mnie ta pani o tyle, e chciabym z ni zrobi dowiadczenie. Zmusz j, aby si sama z nami zapoznaa. Zobaczy pan dla siebie co nowego. Ale panie inynierze, w takich warunkach, przy tej oguszajcej orkiestrze, kiedy nie mona si skoncentrowa, nie uda si to na pewno. Ja ju w tym kierunku od dawna pracuj odpar Ossowiecki. Podczas przerwy dama przesza koo nas. Widzielimy, e si przedtem poegnaa z towarzystwem i jak gdyby zupenie wychodzia z cyrku. Ha, trudno, dowiadczenie si nie udao! westchn inynier. Nie upyno jednak par minut, gdy do in. Ossowieckiego podszed portier, szepczc mu: Prosz pana, tam w westibulu kto czeka na pana i prosi, aby pan na chwil wyszed. Na mnie? Kt to by moe? rzek in. Ossowiecki i pody za portierem. Po minucie za wrci w towarzystwie owej damy i przedstawi mi j, mwic: A co? Jednak udao si! Namwiem pani, eby wrcia, cho poegnaa si ju ze swymi znajomymi w loy. eby si pan naocznie przekona. Przeprosiem pani i wytumaczyem, e chodzio nam o ciekawe dowiadczenie, o ktrym z panem mwilimy. Dama opowiedziaa nam, e ju w cyrku zacza odczuwa niewytumaczon ch poznania si z in. Ossowieckim, ktrego nie tylko nie znaa nawet z nazwiska, ale nawet nigdy wpierw nie widziaa. Idc w kierunku Nowego wiatu poczua nagle, i nie zazna spokoju, zanim swego zamiaru nie urzeczywistni. Po pewnej walce wewntrznej, wbrew wszelkim konwenansom, polecia wywoa in. Ossowieckiego, wskazujc zza kotary lo, w ktrej siedzielimy. Gdy nadszed, zaenowana nie wiedziaa sama, jak wytumaczy swoje postpowanie. Dopiero in. Ossowiecki uspokoi j, wyjaniajc, i bya to prba telesugestii. Po chwili miej rozmowy, poniewa przedstawienie wanie si skoczyo, poegnalimy now znajom, ktra - jak si okazao - bya osob z towarzystwa. Podalimy z in. Ossowieckim ku domowi, ywo rozprawiajc o jego nie znanej mi dotychczas zdolnoci. Przyznam si, e byem zdumiony. Oddziaywanie na kogo, zwaszcza po raz pierwszy widzianego, bez hipnozy, usypianie, nawet bez sugestii sownej, naley do zdolnoci niezmiernie rzadkich, przypisywanych fakirom i jogom w Indiach i niemal wcale nie spotykanych w Europie. Widziaem co podobnego po raz pierwszy i dotychczas jedyny w yciu".

Dowiadczenie 42. W dniu 3 czerwca 1932 r. otrzymaem list od radcy poselstwa republiki Chile w jzyku francuskim. List ten przytaczam w dosownym przekadzie: 82

,,Drogi przyjacielu! Bd szczliwy, jeeli moje dowiadczenia z niezwykymi Paskimi zdolnociami z dziedziny jasnowidzenia przydadz si kiedykolwiek. Wiedza metapsychiczna nie moe mie ju wikszego poytku, skoro przytocz tu dane o kadym szczegle, jakie si skadaj na moment, kiedy Pan przekracza granic wiadomoci, aby uda si nie wiadomo gdzie i widzie na odlego niemoliw, w ciemnociach, strzeonych przez tysice kluczy, jak w czarodziejskiej bajce, i dlatego kada rzecz, ktr Pan widzi, choby najmniejsza, jest interesujca, a to, co Pan bierze z nadwiadomoci, bywa zawsze prawdziwe. Mwi Pan najnaturalniej w wiecie o tym, co Pan widzi. a te oczy tajemnicze biegaj i zrywaj zawsze wraenia realne, co zostao dowiedzione tyle razy przez dowiadczenie, dokonywane wobec ludzi wiedzy, a nawet najzacitszych niedowiarkw w stosunku do jasnowidztwa. Postaram si tu. z wielk zreszt przyjemnoci, odtworzy moliwie dokadnie chwile popoudnia, niezwykle interesujce, ktre zechcia Pan spdzi u mnie w maju zeszego roku z moimi przyjacimi i ze mn. Przywizuj specjaln wag do tego dnia. Chocia byem wiadkiem dowiadcze rwnie interesujcych jak to, o ktrym mam zamiar mwi, jednak tym razem widzia Pan jeszcze janiej ni zwykle, jeeli mona si tak wyrazi. Po spoyciu niadania w towarzystwie pewnej damy narodowoci norweskiej, Unni Langaard, ktra zwiedzaa Warszaw i ktrej zainteresowanie si jasnowidztwem Pan zaspokaja, odpowiadajc na niezliczone pytania, by Pan w dobrym usposobieniu, aby widzie swym tajemniczym wzrokiem. Prosi Pan, aby pani ta zechciaa da jaki list, moe od ma, ktry w tej chwili powinien by si znajdowa w Oslo. Pani Langaard bez sowa odpowiedzi przyniosa list, ktry Pan wzi do rk. Dotyka go Pan tak, jak to si czyni, aby rozpozna gatunek materiau. Twarz Pana wnet zajaniaa i widzia Pan tyle rzeczy, i opowiadanie nieprzerwanie trwao przeszo godzin i byoby niemoliwe do powtrzenia, szczeglnie e mwi Pan szybko, tak i nie mielimy nawet chwili czasu, aby potwierdzi kade zdanie, gboko zdziwieni, e mwi Pan o Oslo, udzie mieszkaem przez 6 lat do koca 1930 r. Ach tak, widz ma pani, wysoki, szczupy etc., etc. I naszkicowa Pan jego portret w sposb zdumiewajcy, okrelajc takie szczegy, e p. L. zdziwiona nerwowo potwierdzaa, mwic: tak... tak... to prawda, jak to? Mj Boe' Szczegy o zbach, uczesaniu, a rysujc palcem, naszkicowa Pan lini nosa p. Langaarda. Potem powiedzia Pan: Widz go w chwili pisania tego listu. Jest w biurze. Ale co to za dom... taki duy? Widz szerokie schody kamienne, szerokie halle, duo obrazw. To Jest muzeum... S to mniej wicej Paskie sowa. Nie myli si Pan. Pan Langaard, ktry jest w Norwegii krytykiem artystycznym, zajmuje wysokie stanowisko w Galerii Narodowej w Oslo, gdzie ma swoje biuro. Po przytoczeniu duej iloci szczegw co do chwili, w ktrej zosta list napisany, mwi Pan dalej: Teraz wchodz do Pani. Widz dom koloru jasnego. Pani mieszka na drugim pitrze... na trzecim. Jest korytarz, w ktrym widz szafy z ksikami, wchodz w gb tego korytarza... To jest salon, na lewo jest fortepian... Widz tu take duo obrazw... W tej chwili wsta Pan, eby pokaza rk poz kobiety znajdujcej si na obrazie, ktry tam wisia i ktry znany mi by jako obraz ze zbiorw p. Langaard. Wszystko to byo nadzwyczaj dokadne. Mwi Pan nawet o zamiowaniach artystycznych mojego

83

przyjaciela i powrci nawet do tych czasw, kiedy chcia on powici si karierze artystycznej, majc ku temu specjalne zamiowanie. Nie przypuszczam, abym zdradza tajemnice rodzinne pastwa Langaard. By Pan nadzwyczajny, przenis si Pan zupenie do Oslo. W tym samym domu cign Pan dalej mieszka pani teciowa... Widz j, jest wysoka, tga i nosi peruk. Znaem pani Langaard i przyznaj, e nie wiedziaem o tym szczegle, ale kolor jej wosw nieraz zwraca moj uwag. Nasza przyjacika Unni wysza, miejc si, z pokoju po chusteczk do nosa. Ani razu Pan si nie pomyli, mwic o otoczeniu Norweki, ktr widzia Pan po raz pierwszy. Odda Pan list pani Langaard. Wida byo wtedy, e by Pan podniecony, pomimo spokoju i naturalnoci, jaka Go cechowaa przez cay czas. Mwilimy jeszcze o czym innym, gdy Pan nagle zwrci si do pani L., proszc aby jeszcze na chwil daa list, gdy nigdy nie by Pan w Norwegii i chciaby zobaczy Oslo. Ach tak, widz plac, na ktrym jest koci z zielonym dachem. Naprzeciwko jest figura, mczyzna w dziwnym kostiumie, co historycznego... (Chodzio mianowicie o Christiana IV z dynastii duskiej). Potem poda nam Pan szczegy o teatrze narodowym, miejscu, na ktrym by wybudowany, o pomnikach Ibsena i Bjornsona. Zauway Pan nawet sabo Norwegw, e chepi si otoczeniem swego miasta, i powiedzia: Jakie to pikne... morze... fiordy wyspy... drzewa.... Podczas dalej toczcej si rozmowy powiedzia Pan, widzc ju teraz i moj ojczyzn: Wasz prezydent padnie niedugo wraz ze swym systemem. (Rzeczywicie w miesic pniej upad rzd Ibaneza). Ci wszyscy, ktrzy wierz i nie wierz w jasnowidztwo, dzie ten uwaaliby za niezwykle interesujcy. Mgbym niejedno takie dowiadczenie, robione przez Pana powiadczy. Mam nadziej, i widzi Pan rwnie jasno, e podaem cile fakty, bez akcentowania niezwykego podziwu dla Jego daru i prawdziwej przyjani, ktr mam dla Pana. () Francisco Madrid Dowiadczenie 43. W roku 1928 na wita Boego Narodzenia wyjechaem do Krakowa. Chciaem po prostu wypocz w cigu kilku dni, ale zostaem tam tak otoczony ludmi i tyle miaem zaprosze, e na trzeci dzie ju chciao mi si ucieka. U pp. Raczyskich, moich dobrych przyjaci, poznaem redaktora Szczerbiskiego. ktry zaprosi mnie do siebie na wieczr. Miaem przyjemno pozna ca rodzin. Po kolacji, w obecnoci wielu zaproszonych goci zdecydowaem si na robienie dowiadczenia. Z obecnych wybraem poet dramaturga Karola Huberta Rostworowskiego i artyst malarza Wodzinowskiego. Poprosiem p. Wodzinowskiego, aby cokolwiek narysowa ub napisa na kartce papieru, nastpnie woy do koperty i zapiecztowa. Pan Wodzinowski wyszed do drugiego pokoju, zamkn drzwi, wydoby z portfelu kart wizytow i gdy zamierza narysowa na niej jak karykatur, czy te twarz kobiec, ju byem mylami z nim i czuem, e trudno mi bdzie narysowa t kobiet pikn i mod. Nie jestem bowiem artyst i nie potrafibym skopiowa takiego rysunku,

84

jaki Wodzinowski ju mia przed swoj wyobrani. Zawoaem gono: Tylko nie gwka, o ktrej Pan myli! Niech si Pan spieszy". Pan Wodzinowski zaniecha pierwotnego zamiaru i tak przeze mnie przynaglony, skreli rysunek ora, ktry widzimy tu w reprodukcji, po czym woy bilet do koperty kolorowej. Wziem kopert i podaem, nie pamitam komu, z prob, aby j przeszyto nitk, celem uniemoliwienia otwarcia i wydobycia rysunku. Przeszyt w ten sposb kopert wziem do rk, po czym trzymajc j poza plecami, zadaem kawaka papieru i owka. Po kilku sekundach zawoaem: Widz skrzyda!" i szybkimi ruchami nakreliem rysunek tutaj umieszczony.

Rys. prof. Wodzianowskiego

Rys. St. Ossowieckiego

Jak gdyby anio? rzekem. - Ale nie widz wyranie gowa?" Nie, nie ma gowy" odpar pan Wodzinowski. Nie widz wyranie" powiedziaem i oddaem kopert. Pan Wodzinowski, bdc w ssiednim pokoju, wyj fotografi modej kobiety, myla o niej, narysowa za ora. Wic ja narysowaem co w rodzaju ora z konturem kobiecej gowy. Niestety dowiadczenie to byo raczej z dziedziny telepatii ni jasnowidztwa. Redaktor Szczerbiski w artykule swoim w Kurierze Ilustrowanym", ktrego tematem byo powysze dowiadczenie, objani je w nastpujcy sposb: W tym wypadku mona przyj, e nastpio mentalne, telepatyczne przeniesienie wyobraenia istniejcego w umyle p. W. do umysu in. O." Jak si potem okazao ze sw pana W., rzeczywicie zamierza on narysowa gow swojej dobrej znajomej. Drugie dowiadczenie, o ktrym ju wspomniaem, zrobiem ze znakomitym poet Karolem H. Rostworowskim. Redaktor Szczerbiski pisze o nim: O psychometrycznych zdolnociach wiadczyo jednak dowiadczenie dokonane z rodzinnymi piercieniami, ktre zdj z palca i wrczy Ossowieckicmu znakomity poeta Karol Hubert Rostworowski. Ossowiecki powiedzia o kadym piercieniu trafnie kilka szczegw, odnoszcych si do poprzednich wacicieli, przy czym jednak charakterystyczne byo, e pomiesza histori, i szczegy odnoszce si do jednego czy z drugim piercieniem". Moim zdaniem, nie byo w tym nic dziwnego, gdy ojciec i matka Rostworowskiego jednoczenie nosili te piercionki. Pan Rostworowski zrobi z nich jeden, ktry stale

85

nosi. Wszystkie wspomnienia o jednym i drugim zmieszay si w jedno o obojgu jednoczenie, co te i ja odczuem. Dowiadczenie 44. W listopadzie 1931 r. zaznajomiem si dziki hr. J. Wielopolskiemu z p. Konradem Straussem, przyjezdnym z Berlina, interesujcym si naukami metapsychicznymi. Do naszego towarzystwa przyczy si pan Grzyski siedzielimy razem w kawiarni Adria. Zainteresowaem si nowym znajomym i zaczem si przenosi w jego przeszo. Coraz mi to atwiej przychodzio i wreszcie opanowaem cakiem histori jego ycia. Zaczem mwi. Nie bd powtarza treci tego, co wwczas powiedziaem, przytocz jedynie jego list w tumaczeniu: Berlin 63, Nettelseckstr. 20. Wielce Szanowny Panie Ossowiecki! Otrzymaem wiadomo, e pragnie Pan umieci w swojej ksice opis dowiadczenia przeprowadzonego w listopadzie 1931 r. w Warszawie. Najchtniej czyni zado temu yczeniu i zgodnie z prawd podaj do publicznej wiadomoci, co nastpuje: Byo to pnym wieczorem w barze Adria, gdzie zostaem Panu przedstawiony przez hr. Wielopolskiego. (Pan Ossowiecki nie zna mnie dotd ani osobicie, ani ze syszenia). Przy naszym stole oprcz hr. Wielopolskiego znajdowa si jeszcze p. Grzyski, ktry przysuchiwa si rozmowie. Poniewa interesowaem si zawsze zagadnieniami metapsychicznymi, od razu zadaem p. Ossowieckiemu kilka pyta, po czym p. Ossowiecki uj mnie za rk, ja za pooyem przed nim fotografie moich rodzicw, ale odwrcone do stolika. I wtedy p. Ossowiecki zacz mwi: Mieszka Pan w Berlinie. lecz nie od dawna. Urodzony by Pan w miecie pooonym niedaleko od Berlina, a znajdujcym si pomidzy Berlinem a Warszaw. (Prawda, urodziem si bowiem we Frankfurcie nad Odr). Rodzice Pana, ktrzy dotd yj, mieszkaj jeszcze w tym miecie (prawda). Miasto ley nad rzek i posiada pikny koci z wysok wie, przy kociele znajduje si may zielony skwer. Koci jest bardzo stary, dawniej mieci si przy nim klasztor (prawda). W pobliu tego kocioa znajduje si dom, w ktrym Pan si urodzi (tak jest, przy Scharnstr.). Ma Pan okoo lat 33, wiele Pan w yciu Podrowa i interesuje si wielce sztukami piknymi (prawda). Obecnie jest Pan jedynym synem, ale mia Pan brata, ktry umar dosy dawno (p. Ossowiecki poprawi si potem), zgin na wojnie od strzau otrzymanego w gow (prawda). Paska matka pragna zawsze mie trzecie dziecko, mianowicie crk. Ze strony matki ma Pan w yach krew francusk. Ojciec Pana jest bardzo rzeki i czynny. Od pewnego czasu choruje jednak na cukrzyce, zawarto cukru w organizmie waha si midzy 2 - 4% (prawda, doktor zaleca przeprowadzenie kuracji w miejscowoci kpielowej Preschdorf), cierpi troch na wtrob i na serce (prawda). Mieszkanie Pana w Berlinie widz zupenie wyranie. Mieszka Pan z wejciem przez tzw. kuchenne schody (tak jestpierwsze pitro, ale pod nim wysoki parter). W pokoju Pana jest wiele pek z ksikami. Nad sof widz ciemny pejza olejny (prawda, jest to krajobraz holenderski). Tego wieczora p. Ossowiecki przytoczy znacznie wicej ciekawych szczegw z mojej przeszoci, cho oczywicie w lokalu przy muzyce i gwarze trudno byo mu si skupi. Pomimo to p. Ossowiecki by widocznie bardzo dobrze usposobiony, gdy mogem stwierdzi i na 100 faktw 95 byo zupenie zgodnych z prawd. Korzystam przy kocu mego sprawozdania z okazji, by p, Ossowieckicmu raz jeszcze najserdeczniej podzikowa za jego uprzejmo i ciekawe dowiadczenia.

86

Zaczam wyrazy przyjani. () Konrad Strauss historyk sztuki" Dowiadczenie 45. Pewnego wieczora byem zaproszony do prof. K. Stoychwy, znanego antropologa. Miaem si tam spotka z profesorem psychologii na Uniwersytecie Warszawskim, p. Wadysawem Witwickim. Prcz niego i gospodarzy domu by tam docent Uniwersytetu Warszawskiego dr Artur Chojecki. Chciaem z nimi powtrzy dowiadczenie, jakie robiem w Instytucie Metapsychicznym w Paryu i ktre mi si wwczas bardzo udao. Rozrzucono na stole 60 kartek formatu 7x6 cm. Na dwch takich kartkach prof. Witwicki i dr Chojecki mieli si podpisa i nakreli jakkolwiek liczb. Wyszedem do ssiedniego pokoju i byem przez cay czas obserwowany przez pp. Stoychww. Po zmieszaniu kartek niemoliwe byo dla nikogo w zwyky sposb znalezienie swojej kartki. Zostaem poproszony do pokoju, dotkncm tylko rki i ubrania prof. Witwickiego, a byo to dla mnie ju wystarczajce do znalezienia kartki, na ktrej z drugiej strony bya napisana cyfra i jego nazwisko, tzn. tej kartki, ktr on najduej mia w rkach. Kartki byy tak zmieszane, i nawet ci, ktrzy na nich pisali, nie mogli ich ju odnale. Przez 58 minut szukaem w powietrzu najsubtelniejszego prdu, jaki moe tylko istnie w przestworzu. Cisza bya w pokoju. Odczuem wreszcie lekki prd w tym kierunku wycignem rce. ,,Tu jest ta kartka, na pewno ona. Pierwsza liczba 2, druga 7 - kartka Paska, Panie profesorze. Prosz j wzi". Profesor wzi kartk. Bya to ta sama, bo na drugiej stronie figurowao nazwisko prof. Witwickiego i liczba 27. Podczas tego, kiedy mam ju kierunek w rce, atwo mi przenie si troch wstecz i schwyci moment, kiedy profesor pisa liczb 27. To samo zrobiem z prof. Chojeckim. Wskazaem jego kartk i liczb na niej napisan, ktrej w tej chwili nie pamitam. Bya to jednak ta sama kartka, ktr on trzyma w rce, no i ta sama liczba, jak wymieniem. Dowiadczenie 46. Dowiadczenie to zrobiem tego samego wieczoru, co poprzednie, z prof. Stoychw. Profesor w drugim pokoju napisa na kawaku papieru jakie zdanie. Papier rozmiaru 10x15 cm kilka razy zoy i umieci w szarej kopercie, ktr zaklei. Nikt nie zna treci kartki. Byem przez wszystkich obecnych obserwowany i czuem myli kadego z nich. Trzymaem w rce kopert par minut i zaczem mwi: Pierwsze sowo Pan napisa kto... jak rzecz wzito... Dziwna rzecz ten przedmiot, o ktrym Pan pisze. Moe on by pynny lub w formie gazu, pyn bardzo lekki. Co to jest? Nic wicej powiedzie nic mog, jestem wyczerpany". Na kartce byo napisane: Kto skrad spirytus?" Profesor Witwicki opisa dokadnie dwa powysze dowiadczenia w pimie niemieckim Zentralblatt fuer Okkultismus" z dnia 6.10.1929 r. Przytoczyem je zreszt wedug brzmienia tego artykuu. Dowiadczenie 47

87

Dowiadczenie, ktre obecnie opisz, byo nie mniej ciekawe. Odbyo si ono w Hotelu Europejskim, Obecni byli: b. pose RP w Konstantynopolu p. Jodko, pose otewski minister Nuksza, i prezes T-wa Psycho-Fizycznego, p. P. Szmuro. Pan Szmuro, zawsze pomysowy w swoich dowiadczeniach, wyszed z pokoju, ja zostaem, cile obserwowany przez dwch pozostaych panw. Pan Jodko prowadzi protok. Pan Szmuro zabra ze sob ksik, ktra miaa mu suy jako podkad do pisania, wzi rwnie ciemn grub kopert i kawaek papieru. Drzwi pokoju byy zamknite. Mwi obecnym: Pan Szmuro chwil si zatrzyma przy drzwiach. Obmyla rysunek, ju go ma, idzie na prawo do samego koca korytarza, tam jest taboret. Siad na nim, wzi ksik, kadzie na niej papier i zaczyna rysowa. Ju narysowa, woy do koperty, zapiecztowa, powraca". Rzeczywicie, pan Szmuro wraca i daje mi zapiecztowan kopert. Mwi mu: ,,Narysowa Pan co ostrego, jak gdyby dwa paasze skrzyowane. porodku strzaa, kocem skierowana ku grze". Zaczem rysowa. Rysunek rozpoczem od tych samych linii, od ktrych zaczyna prezes Szmuro. Od chwili, kiedy p. Szmuro wyszed z pokoju, Rysunek p. Szmury kade moje sowo byo notowane w protokole. Nie omyliem si w niczym, widziaem p. Szmur tak, jakbym szed za nim. Dowiadczenie to byo bardzo udane. Wszyscy obecni jednogonie orzekli, e polegao ono nie na telepatii, lecz byo cile psychometryczne. Protok z tego eksperymentu znajduje si w archiwum Towarzystwa Psycho-Fizycznego w Warszawie.
Rysunek p. S. Ossowieckiego

Dowiadczenie 48. Pewnego dnia, par lat temu, przyszed do mnie in. Andrzej Wierzbicki. By bardzo zafrasowany, gdy zgin mu wany dokument pieniny z portfelu, ktry zawsze mia przy sobie. Wziemportfel do rk i powiedziaem, e tu w portfelu dokumentu nie byo: zgin on bowiem z bocznej kieszeni ubrania. Proponuj, abymy w tej chwili jechali sprawdzi, a dokument si znajdzie. Udalimy si do banku, w ktrym p. Wierzbicki by do godziny 4 w dniu poprzedzajcym zaginicie dokumentu, potem za poszlimy pieszo do Zarzdu T-wa Braci Borkowskich, gdy wiedziaem, i tam wanie przy zdejmowaniu palta wypada koperta z tym dokumentem. Na zasadzie moich sw pan Wierzbicki zwrci si ostro do wonego, twierdzc, e w tym miejscu wypada mu koperta przy zdejmowaniu palta i e dotd mu jej nie zwrcono. Okazao si, i poprzedniego dnia by tam inny wony, ktry mieszka na Pradze i w tej chwili nie byo go w biurze. Otworzono jednak jego szuflad, i co si okazao? Na samym wierzchu leaa koperta z. zaginionym dokumentem. Musz doda, i cise opisaem powierzchowno wonego, ktry podnis kopert.

88

Dowiadczenie 49. Odbyo si ono dnia l listopada 1925 roku z dr. Antonim Czubryskim. Otrzymaem do rk kawa bota wysuszonego, owinitego w szmat. Po skoczonym dowiadczeniu pan Czubryski zakomunikowa mi, e ten kawaek bota przywieziony zosta z podziemi wityni Mitry spod kocioa w. Praksedy w Rzymie. Oto moje o tym sowa: Miejsce zburzone gwatownie. Pod tym budynkiem s piwnice, gdzie schowano wciel rzeczy. By tam zoony or. Niej jest co ukryte z prawej strony, nie wiadomo co. Nie jest to dom wielopitrowy, lecz jednopitrowy, biay, znajduje si w dzielnicy oddzielonej. Odbyway si tam zebrania, w ktrych uczestniczyli mczyni i kobiety. To co w rodzaju kocioa, wszyscy jakby piewaj. Dowiadczenie 50. Nastpne dowiadczenie z dr. A. Czubryskim odbyo si 27 listopada 1925 r. Otrzymuj do rk kawaek jakiego kamienia, koloru szarego, stosunkowo wielkich rozmiarw. Po kilku chwilach zaczem mwi: Jak ja to dobrze widz! Jakie to ciekawe! Olbrzymie skay i wielkie przepacie. Wielkie, nadzwyczajne ki, jakby rosa na nich jaka niezwyka ta trawa. Co to takiego? Paszczyzny, paszczyzny, na ktrych nic ma kamieni, o fioletowym odcieniu, skay i znw paszczyzny. Jakie dziwne drzewa, dugie, jakby cyprysy, czarne twarde, o gaziach spltanych u gry. Caa puszcza dziwnych drzew. Jest tu jak gdyby jaki ruch. Co si rusza, co przezroczystego, postacie podobne do form ludzkich, ale zupenie przezroczyste. Nie mog przenikn w ich wiat. Olbrzymie przestrzenie... Jakie to wszystko cudowne. Teraz powracam do tych wielkich olbrzymw. Zetknli si jakby giganci o barwach rdzawo-elazistych. W przestrzeni leci odam ze straszn szybkoci. Jakby kawa jakiego globu si oderwa, leci i rozprasza si na drobne kawaki. Pada na rozmaite strony. Otwory robi si w ziemi, lecce kawaki zarywaj si w ziemi". Po skoczonym dowiadczeniu oznajmi mi dr Czubryski, e trzymany przeze mnie kamie jest meteorytem. aden seans tak mnie duchowo i fizycznie nie wyczerpa jak z tym meteorytem. Straciem podczas tego dowiadczenia duo energii, co wyrazio si ogromnym spadkiem temperatury. Przeyem wspaniae chwile, ktrych nie da si z niczym porwna. Dowiadczenie 51. Dnia 3 stycznia 1926 r. o godz. 10.35 rano. Otrzymaem do rki kawaek kamienia w rodzaju marmuru, owinity w szmat. By to, jak si potem dowiedziaem od dr. Czubryskiego kawaek kamienia z ruin wityni Kastora i Polluksa. Wszystko, co powiedziaem na ten temat, zgadzao si z istot samego kamienia i histori tego okresu czasw staroytnych, kiedy witynia egzystowaa. Po chwili trzymania tego kawaka marmuru zaczem mwi: Olbrzymi gmach, kolumny... od szeciu do omiu... u gry trjkt. Koniec kolumn ozdobnie zakoczony. Platforma przed wyjciem wysoka, paskorzeby. Kawaki, ktre trzymam, pochodz z kolumny, nie z fundamentw. Rzeba na cokole, stojce figury na kracach. Alegoryczne zwierzta, nie widz wyranie, ale zdaje si, Jak gdyby byk,

89

wielkie nozdrza rozwarte. Grupa pod nim, czowiek lecy, o silnej muskulaturze, trzyma tego byka. We wntrzach jakby kolumny wpuszczone w ciany. W rodku budynku wzniesienie z wiodcymi ku niemu schodami. Nad otarzem kopua, od tej kopuy inne. Naczynia kamienne tak wielkie, e pomieciyby kilku ludzi. Nic z tego nie zostao. Cok otarza ma rzeb przedstawiajc kobiet z dzbanem na gowie. Okna olbrzymie, dajce duo wiata. ciany w wityni pokryte paskorzebami. Ze dwadziecia schodw prowadzi do gwnego otarza. Z lewej strony stoj mczyni ubrani w szare szaty czy te biae. Cigle si kaniaj. Rce maj na piersiach zoone, ale nie skrzyowane. Wszyscy patrz w stron modlcego si. Gowy maj wzniesione do gry. Nios do urny jakby baranka owinitego w biae szaty". Mgbym przepisa tu cay protok, ale nie chc nudzi czytelnika, gdy nie jest to wykad z dziedziny archeologii. Dowiadczenie jako takie byo bardzo ciekawe. Nie wiem, czy to bya wizja, w kadym razie zostaa wywoana za pomoc kawaka marmuru trzymanego w rce. Dowiadczenie 52. Obecni: dr Antoni Czubryski i dr Feliks Galzowski. Otrzymaem do rki paczk, w ktrej byo kilka kawakw jakiej skorupy. Po skoczonym dowiadczeniu dowiedziaem si od dr. Czubryskiego, i jest to kawaek lawy wulkanicznej z Wezuwiusza, wzitej stamtd dnia 6.8.1924 r. Po 10 minutach wielkiego skupienia owiadczyem: Zaczynam widzie jakie roliny. Widz wod, duo wody, brzeg jasny, daleko w poudniowych krajach. To nie rzeka, lecz woda bez koca. Masa biaych kamieni, biae budynki z kolumnami na brzegu. Widz nadzwyczajne ruiny, jak gdyby zasypane glin czy ziemi. Jakie miasto, ktrego ju nie ma. Jakie to ciekawe... Miasto, jak przez straszne kataklizmy zasypane, duo ziemi, fontanny, kwadratowe domy. Duo rolin... To te jest rolina, zasypana jak piaszczyst mas. To jest to, czym zostao zasypane miasto. Cigle to samo widz, wszystko szare, szare i biae". W protokole p. Czubryskiego midzy innymi napisano: ,, Mylaem, e p. Ossowiecki opisze tu zjawisko natury geologicznej i powie, e to jest wybuch wulkanu, wzgldnie wntrza ziemi, skd dana masa bya, uwaga jego jednak posza po linii zjawiska wywoanego skutkami wybuchu. Pan inynier by bardzo zmczony, rce mia zimne. Przed seansem, podczas jego trwania i po ukoczeniu oczy p. Ossowieckiego zbada okulista, dr Feliks Gazowski, nie znalaz w nich jednak adnych zmian, z czego pynie nasz wniosek, i p. Ossowiecki widzi w jasnowidztwie nie oczami, lecz za pomoc jakiej innej energii, falujcej z nerww. () A. Czubryski"

Dowiadczenie 53. Pierwsze moje spotkanie z Charles'em Richet nastpio w Moskwie w czasie wojny, po raz drugi za za bytnoci jego w Polsce. Byem mu powtrnie przedstawiony przez ksicia Stefana Lubomirskiego, ktry na cze gocia urzdzi przyjcie w Klubie

90

Myliwskim w Warszawie. Na tej kolacji poznaem prof. dr. Geley, ktry odegra wielk rol w moim yciu metapsychicznym. Obecni wwczas byli prcz prof. Geley: prof. Richet, Zygmunt Plater, prof. dr Watraszewski. ksi St. Lubomirski, hr. Raczyski, prof. Gravier, Geo-Lange i ja. Na pamitk tego wieczoru Charles T. Richet pozostawi list, podpisany przez niego oraz przez wszystkich obecnych Francuzw i Polakw, treci nastpujcej: ,,A mes chers compatriotes polonais, souvenir de cette gracieuse soiree du 25 avril 192 P. (Moim drogim polskim rodakom na pamitk tego uroczystego wieczoru 25 kwietnia 1921 r."). Dowiadczenie to byo opisane przez prof. Geley w majowym numerze Revue Metapsychique" z roku 1921 w formie protokou, ktry poniej w tumaczeniu przytaczam: Pan M. Geo-Lange siedzia naprzeciwko mnie, daleko od St. Ossowieckiego. Pan Geo-Lange napisa po angielsku: I consider you are wonderful, woy do koperty, zapiecztowa j i odda w rce p. Ossowieckiego, na ktrego wszystkie oczy byy zwrcone. Po kilku chwilach p. Ossowiecki powiedzia: To jest napisane po angielsku. Niestety, nie znam tego jzyka. Pan Lange zakrzykn: To nadzwyczajne! - Pan Ossowiccki mwi dalej: Widz brak jednej litery, a potem sowo z omiu liter, ktre si zaczyna od c. o. n. s., potem jedno sowo w rodzaju vendret (a to byo wonderful) i jeszcze your a..." Podczas tego dowiadczenia byem bardzo zemocjonowany, gdy robiem je pierwszy raz w tym otoczeniu, poza tym miaem trem, co mi przeszkadzao. Dowiadczenie to byo na wp udane, nie sprawio mi zadowolenia. Dowiadczenie 54. Dziao si to w Hotelu Europejskim. Prof. Richet napisa co na papierze i zapiecztowa. Da mi to do rk. Po szeciu minutach skupienia zaczem mwi: ,,To nie jest pytanie. Widz duo, duo wody z morza. (Richet mwi: bardzo dobrze!) To co bardzo trudnego. Jaka paska idea. (Profesor odpowiada znowu: dobrze!) La mer n'etait jamais tellement grande que morze nigdy nie byo tak wielkie... nie mog tego poczy razem (Richet mwi: wietnie, wietnie, to nadzwyczajne!), morze tak wielkie, kiedy ono zupenie spokojne". W rzeczywistoci zdanie brzmiao: Jamais la mer ne parait plus grande que quand elle est calme. Ses coleres la rapetissent". (Nigdy morze nie wydaje si tak wielkie, jak wwczas gdy jest spokojne. Jego gniewy je zmniejszaj). Dowiadczenie to byo trudne, a przeszkadzao mi bardzo, e prof. Richet jako badacz nie spuszcza ze mnie ani na chwil swego spojrzenia, co nie pozwalao mi by cakiem sob. Dowiadczenie 55. ,,W mieszkaniu St. Ossowieckiego, dnia l maja 1924 r. Prof. Geley pisze:

91

Daem St. Ossowieckiemu list zapiecztowany, ktry mi wrczy prof. Charles Richet. Ossowiecki owiadcza: Tu mowa o jakiej pani Berger. List pisa mczyzna, lat 50. Jest to odpowied na list p. Richet. List nie przyszed z Parya, lecz z miejscowoci nadmorskiej, a tre stanowi jakie interesy. Jest w nim zaproszenie od pani Berger, ktra ma 33 lata i jest zamna. List pisa czowiek bardzo muzykalny. Jest tu zaproszenie dla was obojga". Jedynym bdem, jaki popeniem w tym, co wypowiedziaem, byo to, e list nadszed z Berlina, a nie z miejscowoci nadmorskiej. Reszta bya zgodna z prawd. Byo to zaproszenie na kilka odczytw oraz byo te powiedziane, e zaproszeni bd gomi pani Berger. Lata i charakterystyka pani Berger byy zupenie dokadne. Dowiadczenie 56. Towarzystwo Psycho-Fizyczne w Warszawie chciao zrobi dowiadczenie psychometryczne w warunkach zupenego usunicia moliwoci telepatii. Prowadzenie protokou powierzono prof. Szmurle. Dla dokonania tego rodzaju dowiadczenia Komitet Towarzystwa postanowi prosi jedn tylko osob, aby przygotowaa materia do dowiadczenia, jednake i ona nie powinna bya wiedzie, jaki materia dostanie si do rk in. Ossowicckiego. Z tego powodu zwrcilimy si do kogo, kto nie jest nawet czonkiem T-wa PsychoFizycznego, a mianowicie do p. Mariana Wawrzenieckiego, znanego artysty malarza, zajmujcego si take archeologi i antropologi, a ktry nie zna p. Ossowieckiego. Pan Wawrzeniecki powinien by umieci kilka przedmiotw w rnych pudeeczkach tego samego ksztatu, z tym samym rysunkiem na powierzchni pudeka. Do kadego pudeeczka mia by woony bilecik z numerem. W kopertach zapiecztowanych odnotowano numery, odpowiadajce przedmiotom z opisaniem przedmiotw. W paczce p. W. ma cztery pudeka identycznych rozmiarw i paczk waty, dostarczone przez nas. Dnia l lutego 1923 roku p. M. Wawrzeniecki odesa te cztery pudeka, zwizane na krzy sznurkiem zapiecztowanym jego sygnetem, i cztery koperty take zapiecztowane i numerowane: l. 2, 3, 4. Wszystkie te przedmioty zostay zamknite pod klucz. Zwrcilimy si do in. Ossowieckiego dnia 28 lutego, proszc, aby oznaczy wieczr dla zrobienia dowiadczenia. 10 marca otrzymalimy odpowied, w ktrej zawiadamia nas in. Ossowiecki, i bdzie czeka u siebie w mieszkaniu 12 marca o godz. 8 wieczorem. Wawrzcnieckiego nie uprzedzono. W dniu oznaczonym poszlimy do in, Ossowieckiego w towarzystwie naszego wiceprezesa, szefa Departamentu Sanitarnego MSW dr. gen. J. Trzemeskiego. Prcz p. Ossowieckiego obecni byli: pose otwy p. M Nuksza z maonk i p. Szmuro. Pan inynier wzi do rki jedno z pudeeczek, byle ktre, zawinite w kilka kawakw papieru, zwizane, zalakowane, i usiad na kanapie obok mnie Wszystko, co mwi p. Ossowiecki, byo wci notowane przeze mnie. To jest czarne pudeko. W nim ze dwanacie klisz fotograficznych, jedna z nich jest rozbita, wszystkie zostay wyjte przez szczup pani, ktra lubi muzyk. Pudeko wzite z okolic Chmielnej w Warszawie, a zrobione za granic, w Niemczech. Na okadce pudeka znajduje si etykieta w stylu egipskim. Widz fabryk, lokal, pracuje duo dziewczt. Obecnie nie ma klisz w pudeku. Zawiera ono przedmiot szary z gliny palonej, to czstka jakiego przedmiotu, fragment. Jakie to staroytne, setki ma lat. To

92

fragment urny prehistorycznej, rozbitej. Ja j te widz, narysuj jej form. Pan Ossowiecki opisa jej form. Znaleli j w ziemi gboko. Jeszcze widz co w pudeku. Nie rozumiem, co ma wsplnego to pudeko z aptek. Widz, gdzie bya kupiona ta wata, w aptece na ul. Marszakowskiej ta pani kupia. Dowiadczenie trwao 50 minut, a przed otwarciem pudeka p. Ossowiecki nakreli pirem kontury tego przedmiotu i nawet rysunek, jaki by na nim. Rozwinlimy papier, lak, sznurki i jakie byo nasze zdziwienie czarne pudeko, z ktrego kilka miesicy Temu zdjem kilka klisz z firmy Szalay, znajdujcej si na ul. Chmielnej w Warszawie, Pudeko to daa mi szczupa kobieta, urzdniczka w magazynie. Jak si potem dowiedziaem, gra ona na fortepianie. W pudeku byo 13 klisz diapozytyw 8 x 8 . Klisze pochodziy z niemieckiej fabryki Ernemanna w Drenie. Na etykiecie gowa kobieca - Isis - w stylu egipskim. W pudeku znalelimy fragment urny z rysunkiem identycznym, jaki wykona p. Ossowiecki. rozmiary i ksztat ten sam. Pudeko nosio numer 2, wzilimy wic kopert oznaczon tym samym numerem i przeczytalimy jej zawarto: Fragment urny przedhistorycznej, znalezionej przez p. Wawrzenieckiego w 1904 r. w okolicach Warszawy. Wata, w ktr zawinito fragment urny, bya kupiona przez pani w aptece na Marszakowskiej. Zaliczamy to dowiadczenie do najciekawszych i naukowo powanych, gdy jest ono czysto psychometryczne i pozwala najzupeniej negowa czynnik telepatii. P. Ossowiecki mwi wszystko od pocztku, a wic od chwili gdy powstao pudeko, gdzie kupiono klisze, skd i przez kogo zostaa przyniesiona wata i wreszcie w najdrobniejszych szczegach opisa i narysowa fragment wykopaliska, okrelajc je jako cz urny. Ani ja, ani gen. Trzemeski nie moglimy nawet wyobrazi sobie, e p. Ossowiecki wykona dowiadczenie tak drobiazgowo. Przypuszczalimy, e opisze raczej przedmiot, ktry znajdowa si w zamknitym pudeku. Bya to dla nas wielka niespodzianka. O sugestii w danym wypadku nie moe by mowy. Zdolnoci p. Ossowieckiego s istotnie uniwersalne. () P. Szmuro
prezes T-wa Psycho-Fizycznego

() gen. Trzemeski"
wiceprezes T-wa P.-F.

Dowiadczenie 5 7. 2 czerwca 1929 r. bylimy gomi prezesa ,,The Humanistic Club", Hindusa z Nepalu nazwiskiem Rada Jai Prithvi Bahadur Singh. Dziao si to w Hotelu Europejskim w Warszawie. Pisz obylimy gomi", gdy prosiem kilku moich przyjaci, aby udali si wraz ze mn. Obecni byli: dr B. Biiski, S. Sokulski, J. Miernowski, E. Wiche i St. Ziejewski, ktry prowadzi protok. Znajdowa si tam rwnie brat ony maharady Nepalu, mody Hindus. Ktry niedawno skoczy studia w Oxfordzie, Rama Taj Shum Shere Jung Bahadur Rama. Po duszej rozmowie z Hindusami zaczem wkracza w przeszo Bahadur Ramy. Mwiem o jego yciu i przeyciach. By tymi niezmiernie zdumiony, gdy wszystko zgadzao si z rzeczywistoci. Bahadur chcia jeszcze, abym powiedzia, kim by jego ojciec i jakiej jest jego imi. Prosiem, aby si skoncentrowa, uda si na drugi koniec pokoju i napisa imi ojca. Jakie byo jego zdziwienie, gdy pooywszy rk na papierze

93

z wypisanym na nim imieniem, po trzech minutach skupienia powiedziaem: Daragwa". Zdziwienie to si spotgowao, gdy powiedziaem, i ojciec jego by gubernatorem i dowdc wojsk. Nastpnego dnia obaj Hindusi byli u mnie z wizyta. Urzdziem na ich cze przyjcie i od tego czasu jestem z nimi w cisym kontakcie. Poniej podaj pismo p. Stanisawa Ziejewskiego, dotyczce powyszego dowiadczenia: Stwierdzam, e wszystko to, co in. Stefan Ossowiecki napisa w zwizku z eksperymentem w Hotelu Europejskim w dniu 2 czerwca 1929 r., odpowiada cile treci protokou. Dodam jeszcze, i w zamknitej kopercie narysowany by przez jednego z Hindusw inicja, ktry p. Ossowiecki, po chwilowym zastanowieniu si, narysowa. Po otworzeniu kopert okazao si, i by to taki sam rysunek, jaki zosta zapiecztowany. () St. Ziejewski Dowiadczenie 58. W grudniu 1927 r. robiem ciekawe dowiadczenie z b. prezesem Sdu Apelacyjnego w Poznaniu, p. Zakrzewskim. Miao to miejsce w restauracji warszawskiej Pod Bachusem. Pan Zakrzewski bardzo si interesowa wadzami mego Ducha i prosi, abym zrobi z nim dowiadczenie. Zgodziem si, gdy miaem dla niego wiele sympatii. Odszed wic na chwil od stolika, doby z kieszeni pugilares, z ktrego wyj jaki zoony papier, po czym wrci i poprosi mnie, abym powiedzia, co to jest. Po kilku minutach skupienia, trzymajc papier w w rce i bdc obserwowany bacznie przez kilka obecnych osb, co musz przyzna, niezbyt byo przyjemne, odpowiedziaem: Jest to jaki druk. Podpisa go jaki pan lat 4547, brunet z malek czarn brdk. Zajmuje on powane stanowisko". Po kilku chwilach, wziwszy piro do rki, napisaem jego nazwisko tym samym charakterem pisma, jaki by na dokumencie. Byo to nazwisko b. ministra sprawiedliwoci, p. Makowskiego. Dowiadczenie 59. Podaj poniej dowiadczenie, opisane przez wiceprezesa T-wa Metapsychicznego w Warszawie, dr. med. T. E. Sokoowskiego. Dnia 2 lutego 1923 r. w Warszawie przy ulicy Prnej 5/3. Obecni: in. Ossowiecki, gen. Jzef Rybak, p. W. Sokoowska, dr T. E. Sokoowski. Genera Rybak (nigdy nie uczestniczy w eksperymentach metapsychicznych, usposobiony w tym zakresie negatywnie) podaje in. Ossowieckiemu napisany przez siebie bilet, umieszczony w kopercie nieprzezroczystej, zalepionej. Ossowiecki, nie patrzc na list, mwi po chwili: Zarysowuje mi si posta Marszaka. Pan, piszc, myla o nim. Wie Pan o tym, ale si pyta. Marszaek mia wyjecha wczoraj wieczorem, albo dzisiaj rano, wyjecha niedaleko. Po otwarciu koperty przeczytano pytanie, napisane rk gen. Rybaka: Czy Marszaek jest w Warszawie? () Jzef Rybak, gen. () W. Sokolowska () Dr T. E. Sokoowski Dowiadczenie 60. Zostao ono rwnie zaprotokoowane przez dr. T. E. Sokoowskiego w sposb nastpujcy:

94

Dnia 25 maja 1923 r. w Warszawie przy ulicy Prnej 5/3. Obecni: in. Ossowiecki, p. Chamski, p. Szajkiewicz, dr T. E. Sokoowski. Panowie Chamski i Szajkiewicz widz in. Ossowieckiego po raz pierwszy w yciu. Pan Chamski podaje in. Ossowieckiemu swj zegarek niklowy o jednej kopercie i pyta, co si znajduje pod kopert zegarka. Ossowiecki rozmawia o kwestiach obojtnych mniej wicej 15 minut, spoglda na zegarek, ktry trzyma cigle w rce, w kocu owiadcza, e nic nie widzi. Dr Sokoowski wypowiada przypuszczenie, e moe O. jest zmczony poprzednimi dowiadczeniami, proponuje wic przerwanie eksperymentu. W ostatniej jednak chwili Ossowiecki cofa rk, zwracajc zegarek Chamskiemu, trzyma j chwil nad stoem i mwi: Nie, tam stanowczo nic nie ma. Na kopercie wewntrznej jest wyryty rodzaj kka i numer, poza tym nie ma nic!. Chamski owiadcza, e niedawno odda zegarek, aby wstawi szkieko, i zabroni zegarmistrzowi otwiera kopert, pod ktr by umieszczony pamitkowy zwitek wosw. Zwitek ten musi wic by pod kopert. P. Ch. z trudem otwiera niklow kopert, lecz wosw tam nie ma, natomiast na wewntrznej kopercie jest kko i numer*. O fakcie, e w zwitek znajdowa si w zegarku, wiedzia 7 obecnych tylko p. Chamski i by w zupenoci pewny, e wosy s na miejscu. () Adam Chamski () M, Szakiewicz () Dr T. E. (E.T. ) Sokoowski Jeeli w tym wypadku przypucimy proces telepatyczny midzy Ossowieckim, to przeniesienie myli wywoa by mogo myln odpowied Ossowieckiego, bo Chamski by przekonany o bytnoci zwitka w zegarku i tylko tak tre mylow mg przesya Ossowieckiemu. Chwil wahania jasnowidza naley przypisa wanie rozterce, spowodowanej rozbienoci midzy tym, co Ossowiecki widzia, a sugesti myli Chamskiego. By to typowy zatem przypadek widzenia poprzez nieprzezroczyst zapor, bo tumaczenie dowiadczenia za pomoc tzw. teiepathie a trois** jest tu wysoce nieprawdopodobne. Wypadki podobne mona tumaczy take hipotez ektoplazmiczn, ktr postawiem i staraem si uzasadni w odczycie, wygoszonym w Paryu na III Kongresie Midzynarodowym bada psychicznych w roku 1927, pt. Essai d'explication des phenomenes de Telepathie et de Psychoscopie. () dr med. T. E. Sokoowski

Dowiadczenie 61.

**

Prawdopodobnie zegarmistrz otworzy wbrew zakazowi tyln kopert i wosy niepostrzeenie wypady. ,,Telepatia poprzez trzeci osob". (Tum. wyd. 1976).

95

Dnia 11 maja 1924 roku odby si seans w Warszawie przy Alejach Ujazdowskich w lokalu prof. Antoniego Ponikowskiego. Obecni byli rwnie inynierostwo Przy by szewscy. Protokoowa in. Z. Przy by szewski. Seans obejmowa kilka punktw uprzednio zebranych, a dotyczcych rnych spraw majtkowych, upewnienia si co do mierci bliskiej osoby, zaginicia osoby lub przedmiotu. Materiay te byy dawniej zebrane przez in. Przyby szewskiego. Jednake pp. Ponikowscy, gospodarze domu, byli pierwszy raz obecni na takim eksperymencie jasnowidztwa p. O., im wic pozostawiono inicjatyw rozpoczcia seansu, bez wszelkiego podpowiadania, jakiego rodzaju ma by dowiadczenie. Pan Ponikowski przeszed do jednego z dalszych pokojw, gdzie napisa na bilecie wizytowym kilka sw owkiem. Poza p. Ponikowskim nie byo tam nikogo i nikt treci kartki nie znal. Pan Ponikowski powrci do pokoju, gdzie wszyscy byli zebrani, i wrczy zaklejon kopert p. O., ktry jeszcze poprosi p. Ponikowsk, aby kopert zaszya. Nie poprzestajc na tym, sam p. O. przeszy kopert jeszcze w 12 miejscach, dziurawic tekst. Seans si zacz. Poniej podaj sowa p. O. To nie jest rysunek, bo tak mi atwiej. Nie wiem dlaczego, jestem w Poznaniu. Nie, w Warszawie. Aleja R - ... Jestem, jestem, poczekajcie, kobieta, nie ksidz. Kobieta w sukni czarnej z przepask fioletowo-czerwon. Zatrzymuje si przed domem nr 6. Tam mieszkaj Potuliccy, Grzybowscy, Zascy, II pitro z prawej strony... Chwila milczenia. To biskup, sympatyczna twarz. Jego imi Adolf. On by tu niedawno. Wy (zwraca si do pp. Ponikowskich) widzielicie si z nim. Dlaczego Panu (do p. Ponikowskiego) przysza myl, aby napisa jego nazwisko? Czy on nie jest w Poznaniu? Niewielkiego wzrostu. Lat 4243. Jest przedstawicielem jakiej organizacji Dalbor... nie, 6 czy 7 liter. Jasno widz nie znam go. Czapeczka (piuska) fioletowa, fioletowy pas, lat 43 44. Pan napisa jego imi: Adolf. On nie jest biskupem wojskowym. Nie, Pan napisa wicej, imi, nazwisko, numer domu. Pauza. 0n ma co do czynienia z organizacjami naukowymi, przy bibliotekach, w archiwach. Nazwisko chyba mudzkie... litewskie niewyranie. Co jakby Dokurek (doku-rek). Nie, niewyranie. Widz go, on tam mieszka, ma jeden pokj w tym mieszkaniu. Koperta zostaa odoona przez p. Ossowieckiego, ktry jeszcze tumaczy, e nazwisko na pewno napisane niewyranie. Zebrani otwieraj kopert. W kopercie karta wizytowa prof. Ponikowskiego, a na jej odwrocie napisane owkiem: Ks. biskup Adolf Szelek, Aleja R 6. Nazwisko biskupa rzeczywicie napisane niewyranie. W czasie eksperymentowania p. Ossowiecki niecierpliwie mi kopert. Aeby list otworzy po zakoczeniu dowiadczenia, trzeba byo przecina nitk, jak zostaa przeszyta koperta. Faktyczna strona przedstawia si, jak nastpuje: biskup Szelek bywa naprzeciwko lokalu pp. Ponikowskich, w biurze Dep. Wyzna Min. Owiecenia. Ks. biskup mieszka wwczas przy Al. R 6 i mia w swoim mieszkaniu du bibliotek". Dowiadczenie 62.

96

W tyme dniu, to jest 11 maja 1924 r., odby si drugi eksperyment, ktry dotyczy dwch listw: jeden by w otwartej kopercie z rosyjskim znaczkiem pocztowym, drugi zapiecztowany, dorczony przez p. Michaa lsarskiego. Pan Ossowiecki o 10 w. zacz mwi. To przenosi mnie na ul. Szkoln 68, w okres lat 1915 1916. Czy on by w wojsku rosyjskim? Duga pauza. Plcze mi si ten drugi list (bierze drugi list do rk). Mam do ciebie pretensj. Pauza dwuminutowa. List drugi, zapiecztowany, zosta odoony. Nie biorc go do rki, Ossowiecki mwi: Pisz: Witold duga pauza lsarski... w latach, na pocztku wojny, rok i 91415. chory rezerwy puku orenburskiego ... Widz koszary w okolicy Wileszczyzny... Jakie przy nim plcze si nazwisko: Gunrach. Gundelach, Witold... Stanisaw... nie, Stanisawowicz (syn Stanisawa), pisa do lsarskiego. do brata swego przed mierci ostatni list na ul. Szkolna 8. Wkrtce potem poszed w bj. Widz miasteczko, domki, przed nimi drzewka, przy nim kobiety w bieli... siostry miosierdzia. Umar po chorobie. Dusza pauza. lsarski, inynier technolog, ma biuro techniczne, czy kantor, Brat pisa do niego, eby uspokoi matk. List by krtki. Zgin ranny podczas ataku. Widz, jak wyglda: szatyn, ma matk i siostr. Zgin w roku 1915, pisa list ze szpitala. Umar w strasznych mczarniach koo Orszy. List by rzeczywicie od brata in. lsarskiego, zawiera tre uspokajajc. In. lsarski faktycznie pracowa jako wspwaciciel firmy prywatnej i mieszka przy ul. Szkolnej 8 w Warszawie. Moe potwierdzi fakty swym podpisem, cho nie by obecny przy dowiadczeniu, e brat jego rzeczywicie zosta ranny i umar w szpitalu. Natychmiast prawie, nie przestajc mwi z p. lsarskim, p. Ossowiecki pooy rk na drugim licie, wrczonym przez in. Przybyszewskiego. a dotyczcym in. Albrechta. Teraz powiem o tym. Jest to. czowiek genialny, mdry i mgby zaj daleko, gdyby nie mier przedwczesna. czy go co bliskiego z siostr pani zwraca si do p. Przybyszewskiej. Trzeba doda, p. O. nie by uprzedzony przez in. Przybyszewskiego, e list dotyczy jego szwagra. Jest po nim jedno dziecko, ale nie tutaj. Umar majc lat 40. Nikogo z bliskich nic byo przy jego mierci. Powysze wiadomoci o mierci in. Albrechta zgadzaj si z danymi otrzymanymi pniej z Rosji od kolegw i podwadnych zmarego, jak rwnie z bliszymi szczegami dotyczcymi mierci p. A., a podanymi rodzinie przez wiarygodn osob, prezesa Prokuratorii Pastwowej w Wilnie, p. Adolfa Kopcia, wg ktrych Albrecht by rozstrzelany w czasie podejcia do Petersburga gen. Judenicza.

Dowiadczenie 63.

97

,,Wreszcie ostatni eksperyment tego wieczora. O godz. 11.10 podano zawinity nieduy przedmiot, przewizany sznureczkiem i opiecztowany. Przedmiot ten zosta dostarczony przez nieobecnego in. Oxiriskiego. O tym, co dawniej zawiera, poinformowany by jedynie in. Przy by szewski, co za w nim byo wewntrz w danej chwili, nikt z obecnych nie wiedzia. Pan O. od razu po wziciu przedmiotu do rk powiedzia: Skradzione, wezm ze sob do domu... Po chwili: To skradziony mski zegarek zoty! Czy Pani co wie? Ja widz jedn rzecz. Skupienie w cigu kilku minut. Pan Ossowiecki jak gdyby patrzy ponad gowami obecnych. O godz. 11.13 znowu zaczyna mwi: Pudeko jest puste, ale z lewej strony widz kartk... Opowiem ci histori bardzo przykr, smutn... Zmuszony jestem ci o tym powiedzie. W tym pudeku by zoty zegarek, a na nim inicjay. Z lewej strony kartki zadrukowanej jest caa historia tego zegarka, napisana atramentem. Dzi mamy rok 1924, l maja, a zegarek zosta skradziony latem w mieszkaniu, i to niestety przez czowieka bardzo bliskiego. Jest on jego krewnym. Znajdowa si wtedy w mieszkaniu. Jego sytuacja materialna bya bardzo cika, tak e musia sprzeda zegarek . Powysze potwierdzio si najzupeniej, jak zreszt pniej wyjanio przypuszczenie in. Oxiskiego. Po otwarciu paczki okazao si, e nie byo w niej zegarka, ale w skryteczce znalaza si kartka zadrukowana, a na czystej stronie zapisana atramentem. Dowiadczenie 64. Dowiadczenie to podaj w opisie b. docenta UW, prof. Chojeckiegogo: Mimo do dugiej znajomoci z p. Stefanem Ossowieckim i yczliwoci, jak mi okazywa, miaem mono wykona z nim zaledwie kilka dowiadcze, ale za to w warunkach zupenej cisoci. Podaj tu opis jednego z takich eksperymentw. Chcc wyczy moliwo telepatii, postanowiem da p. Ossowieckiemu do przeczytania tekst, ktrego bym sam nie zna, ani nie wiedzia, od kogo pochodzi. W tym celu w biurze, w ktrym niegdy pracowaem, a mianowicie w M. Spr. Zagr., zwrciem si do szeciu osb z prob o napisanie krtkiego zdania i woenia nastpnie zapisanej kartki do koperty. Otrzymane w ten sposb sze kopert woyem do drugich kopert, zapiecztowaem i zaniosem p. Ossowieckiemu. Zaznaczam, e koperty byy identyczne P. Ossowiecki wybra jedn z nich i ciska w rce, to znw przykada do czoa. a wreszcie po upywie mniej wicej kwadransa powiada: Tu jest mowa o srebrze i zocie, jest to takie przysowie. Otworzylimy wwczas kopert i znalelimy napisane zdanie: Mowa jest srebrem, milczenie zotem. P. O. doda: To zdanie pisaa moda pena ycia panna, pisaa stojc, oparta o biurkom. (Dokadno tej informacji sprawdziem nazajutrz. Omyli si tylko p. O., nazywajc pann dan osob, gdy bya to rozwdka)".

Dowiadczenie 65.

98

Bezporednio po wyej opisanym dowiadczeniu p. O. za proponowa: Niech Pan teraz sam cokolwiek napisze. Czuj, e pjdzie jeszcze lepiej. Napisaem wwczas pierwszy wiersz Boskiej Komedii Dantego: Nel mezzo del cammin di nostra vita. Pan Ossowiecki wzi karteluszek wraz z moj doni i ciska przez pewien czas, potem rzek.: To jest napisane po wosku. Bardzo lubi ten jzyk. Najprzd mowa jest o jakiej Nelli, a koczy si sowami nostra vita. - To mi wystarczy odrzekem. Na tym zako oylimy dowiadczenie". Dowiadczenie 66. Dn. 15 wrzenia 1932 r. zostaem zaproszony do pani Charlotte Bohomolec. ktra chciaa mnie zaznajomi z modym przemy sowem holenderskim, p. C. Vorstelmanem, interesujcym si metapsychik. Pocztkowo spotkanie to miao si odby dwa tygodnie wczeniej i wobec tego p. Vorstelman ju wtedy - jak si potem okazao przygotowa zapiecztowan kopert do dowiadczenia. Gdy da mi j do rki, powiedziaem: Ten rysunek by wykonany dwa

tygodnie temu. Wziwszy owek, narysowaem krzy, a w kadym z jego ramion rysunek. Ku zdziwieniu modego Holendra powiedziaem mu, e przed zrobieniem tego krzya mia zamiar narysowa koo, co cakowicie potwierdzi. Nazajutrz otrzymaem od. p. C. Vorstelmana uprzejmy list, w ktrym wyraa wielk wdziczno za zrobione dowiadczenie. Dowiadczenie 67. Protok dowiadczenia, wykonanego przez p. Ossowieckiego w dniu 19 padziernika 1932 r. w mieszkaniu gen. Ktkowskiego, prezesa Warszawskiego T-wa Metapsychicznego, przy ul. Nowowiejskiej 16. Obecni: pp. I. i A. Burkaccy, panna H. Bohuszwna, dr Dackiewicz i gen. E. Ktkowski. Podczas oglnej towarzyskiej rozmowy pan Ossowiecki za- proponowa zrobienie dowiadczenia. Gospodarz radzi uy do dowiadczenia kart Tarota, zupenie nie znanych panu Ossowieckiemu. Ten si zgadza i zaraz przystpiono do eksperymentu. P. Ossowiecki prosi pann B.. aby wzia jedn z rozoonych na stole 56 kart Tarota i nie

Rysunek p Vorstelmana.

Rys. St. Ossowieckiego

99

pokazujc jej nikomu, uwanie obejrzaa. Sam zasiada do stou i gboko si zamyla, starajc si przenie w myli panny B. Po chwili prosi o kawaek papieru i owek, a wwczas z przymknitymi oczami zaczyna co kreli na papierze. Po ukoczeniu rysunku prosi, aby mu pokazano ow kart, i okazuje si, e zrobiony przez niego rysunek prawie zupenie przypomina rysunek karty. Tylko trzy kolka w dolnej czci karty nie zostay poczone i byy ulokowane odwrotnie. Nastpnie, po zmieszaniu kart i rzuceniu ich na st. p. O. z owkiem w rce stara si natrafi na wybran kart, ale wykonywa to dopiero po jednej omyce, co moe by przypisane niedostatecznej koncentracji myli p. B. Pan Ossoweiecki pragnie powtrzy dowiadczenie z p. Burkackim, ktry jako matematyk jest wicej przyzwyczajony do gbokie) koncentracji myli, a to powinno uatwi eksperyment. W tym celu rozwija karty wachlarzowo przed panem B., proszc, by jak najprdzej zanotowa sobie w pamici jedn z 56 kart. Sam za zasiada z ca tali przy stole, starajc si przenikn myl pana B. Po kilku mczcych chwilach, uskarajc si na trudno zadania, przystpuje jednak do rysunku, ale po pewnym czasie rzuca wykonany szkic i zaczyna rysowa nowy. Na doczonej fotografii widoczne s wybrana karta i dwa jej szkice, wykonane przez p. O. Jak widzimy, pierwszy szkic jest bardzo podobny do karty, ale drugi ju znacznie dokadniejszy co do rozmieszczenia kubkw. Powtrzone dowiadczenie z wskazaniem karty owkiem udaje si od razu. Na tym zakoczono to nadzwyczajnie ciekawe i udane dowiadczenie od- czytywania cudzej myli. Wiarogodno stwierdzamy podpisami. Pan Ossowiecki zwrci si jeszcze do p. Burkackiego, aby on, zwizany psychicznie z rysunkiem karty, bezmylnie, nie szukajc tej karty, wskaza miejsce, gdzie si ona znajduje. P. Burkacki od razu wskaza kart i rzeczywicie bya to ta sama, ktr p. Ossowiecki narysowa".

Dowiadczenie 68.

100

Bardzo czsto miewaem i miewam widzenia. Opisz tu wic jedno z nich, bardzo ciekawe, dziki ktremu miaem szczliw sposobno uratowania ycia kilku ludziom. Byo to w r. 1923, w kocu czerwca. Pracujc u siebie w gabinecie i bdc troch zmczony, oparem si wygodnie w fotelu i przeniosem si oczami Ducha, rzucajc swj wzrok widzenia w przestrze. Patrzc na Wis, zauwayem w pewnej chwili w pobliu mostu Poniatowskiego, od strony Pragi, kilku toncych mczyzn. Zdawaem sobie jasno spraw, e widz fakt, ktry ma tu dopiero nastpi Wraenie, jak gdyby prdy zmienne Wisy porway kilku ludzi zaciekle bronicych si przed wirem. Chcc za wszelk cen uprzedzi ten straszny wypadek, natychmiast wybiegem z domu, wziem dorok (a mieszkaem wwczas przy ul. Trbackiej 11) i pojechaem na brzeg Wisy. Tutaj, nie tracc ani chwili czasu, wskoczyem do odzi i kazaem si wie w kierunku kpicych si ludzi, od ktrych dzielia mnie znaczna odlego Kiedy si ju do nich zbliyem, kazaem przewonikowi wjecha midzy kpicych si, ale ju toncych ludzi. Byy to ju ich ostatnie wysiki, twarze mieli wykrzywione. Przewonik nie chcia si do nich przybliy, bojc si, aby nie przewrcili odzi i nie wcignli nas w odmty rzeki. Dopiero suty napiwek skoni go do skierowania odzi ku toncym. Przy pewnym wysiku udao mi si wyratowa trzech, jak si okazao, onierzy 30. puku. Wcignlimy ich si do dki, gdy byli ju bardzo sabi. Chciaem uratowa czwartego, ale niestety by on od nas za daleko. Podczas gdy ratowaem tych trzech znikn on pod wod. Dugo nie mogem zapomnie strasznych jego oczu, w ktrych ju si odbijaa nadchodzca mier. Przytaczam protok trzech osb, ktre byy wiadkami tej cudownej a tragicznej chwili. ,,W roku 1923, w gorcy dzie przy kocu czerwca, okoo godziny 56 po poudniu siedzielimy na brzegu Wisy z prawej strony mostu Poniatowskiego. Po stronie Pragi kpaa si grupa mczyzn, jak si pniej okazao, onierzy. Wesoe ich okrzyki dochodziy przez rzek do nas. W pewnym momencie ujrzelimy podchodzcego nerwowo szybkim krokiem do brzegu do tgiego mczyzn, ktrym by znany nam z widzenia p. Stefan Ossowiecki, cilimy wraenie, e pan Ossowiecki bardzo si pieszy, bo tylko co przyjecha na brzeg rzeki dorok i wskoczy do jednej z najbliej znajdujcych si dek (most nie by wtedy odbudowany), po czym natychmiast odpyn, kierujc si ku drugiemu brzegowi, gdzie kpali si onierze. W tym samym momencie zauwaylimy wrd kpicych si jakie zamieszanie i najwyraniej wida byo, e kilku z nich natrafio na gbi i zaczyna ton. Wanie na t chwil podpyn pan Ossowiecki i z pomoc przewonika uratowa ycie trzem toncym, czwarty niestety poszed na dno. wiadkami tego szczliwego uratowania byli: moja ona, hr. Antoni Jundzi i ja. Kiedy w jaki czas potem poznalimy pana Ossowieckiego i przypomniaem mu o jego roli w ratowaniu toncych, opowiedzia nam, e mia wizj, e znalaz si wtedy na brzegu Wisy i wsiad do dki pod jakim wewntrznym nakazem, ktry go zmusi do porzucenia pracy, jak by zajty u siebie, i udania si natychmiast na brzeg Wisy, by nie pomoc toncym. () Zenon Koziele sdzia Warszawskiego Sdu Okrgowego Dowiadczenie 69.

101

W czci eksperymentalnego dziau mojej ksiki musz jeszcze wspomnie o dowiadczeniach niezmiernie ciekawych i doniosych, a bardzo niebezpiecznych dla zdrowia i ycia. Jest to mianowicie ukazywanie si w astralu, przy nietraceniu kontaktu z ciaem fizycznym. Takich eksperymentw w Polsce dokonaem siedem, z ktrych dwa przytocz. Pierwszy zrobiem w obecnoci prof. Geley, ktry namwi mnie do tego rodzaju dowiadcze. Dla zrobienia tego eksperymentu wybraem p. Jerzow Leszczysk, artystk Teatru Polskiego, obecnie pani Jackowsk. Zaprosiem si do p. Leszczyskiej na wieczr i przez cay czas wpatrywaem si w szczegy mieszkania, wchaniajc, o ile tylko mogem, otaczajc mnie atmosfer. Zaznaczy musz, e nie uprzedzaem wcale p. L., e zamierzam zrobi z ni dowiadczenie. Midzy godz. 10 a 11 w. powrciem do domu, gdzie mnie ju czeka prof. Geley i pani W. Na stole zauwayem przygotowan szpryck z kamfor, co musz przyzna, nie zrobio na mnie przyjemnego wraenia. Mieszkaem wtedy przy ul. Trbackiej 11, pani Leszczyska przy ul. Smolnej 34. Usiadem wygodnie w gbokim fotelu i zaczem sugestionowa swoj wiadomo, trzymajc przed oczami krysztaow kul. W tej chwili z caej mocy staraem si odtworzy wntrze mieszkania p. L. oraz jego wacicielk. Zrobiem to z takim wysikiem, e zupenie straciem wiadomo swego ja" i w tej samej chwili ju byem w pokoju p. L. Pani L. zacza krzycze: ,,0ssowiecki! Ossowiecki! Ossowiecki! Krzykna, o ile pamitam, trzy razy, zerwaa si ze snu, oprzytomniaa i zapalia elektryczno. Trwao to kilka dobrych chwil. Caa moja posta jak gdyby pyna w powietrzu, nie czuem rk ani ng. Ani sowa nie mogem przemwi, a strach mierci mnie ogarn na myl, jak ja powrc i czy w ogle powrc. Zupenie wyranie, wyraniej niby to byo w rzeczywistoci, widziaem p. L. i cay jej pokj. Po chwili z wolna zaczem si budzi. Geley mia ju szpryc z kamfor w rce, gdy serce moje przestawao bi. Ocknem si nareszcie i zaczem mu opowiada wszystko, co widziaem i od czuwaem. Zatelefonowalimy nazajutrz z rana do pani L. Pan Geley zaprosi j i mnie na godz. 12 do restauracji. Pani L. bya pod wielkim wraeniem nieoczekiwanego zjawiska. Opowiedziaa w szczegach wszystko, jak byo, a co zgadzao si najzupeniej z moj relacj, Jak zdaem prof. Geley bezporednio po eksperymencie. Pojechalimy zaraz do mieszkania pani L., gdzie wskazaem najdokadniej, przez jak cian tu wchodziem, gdzie staem, co rwnie odpowiadao rzeczywistoci. Dowiadczenie to przypaciem dwutygodniow chorob, bo wskutek wyjcia w astralu straciem duo fosforu, bolay mnie koci i gowa, cierpiaem rwnie na serce.

Dowiadczenie 70.

102

Drugie dowiadczenie z dematerializowaniem si zrobiem z pastwem Byszewskimi. Tego faktu ju sam nie bd opisywa, jeno przytaczam protok sporzdzony przez in. Stanisawa Byszewskiego: W zimie 1921 r. miaem okazj do czstszego spotykania si w towarzystwie z in. Stefanem Ossowieckim, ktrego zreszt znaem od dziecistwa. Na jednej z zabaw publicznych spdzilimy z panem Ossowiecki wicej czasu, a ona moja miaa sposobno rozmawiania z nim duej na temat jasnowidztwa, ktre j interesowao. Po powrocie do domu zostaem wrd nocy przebudzony nagym krzykiem ony, ktra mi owiadczya, e przed chwil obudzia si, czujc najwyraniej czyj obecno w pokoju i e widziaa p. Ossowieckiego. Nie bylibymy zwrcili uwagi na to senne przywidzenie, gdyby nie fakt, e nazajutrz p. Ossowiecki, spotkawszy si z nami w Hotelu Europejskim, owiadczy: a ja u Was w nocy dzi byem. Przy tym opisa szczegowo cae nasze mieszkanie, pokj sypialny, meble, rodzaj lampy oraz inne drobiazgi, a podkreli musz, e nigdy u nas dotychczas nie by. Autentyczno tego niepojtego dla nas wydarzenia stwierdzam moim podpisem. () Stanisaw By szewski inynier technolog" Dn. 22 X 32 r. Dowiadczenie 71. Zrobiem te bardzo ciekawe dowiadczenie ze znakomitym tenorem D. Smirnowem. Po jednym z jego koncertw p. A. Jaroszewicz wyda kolacj na jego cze. Nastrj by bardzo wesoy. W czasie kolacji zwrci si do mnie z prob, abym powiedzia, co go czeka w najbliszym czasie. Po kilku minutach skupienia, bdc w bardzo dobrym usposobieniu, z atwoci przeniosem si w jego wiat i powiedziaem mu: ,, Rozwiedziesz si ze swoj on. Bdziesz zaproszony na kilka koncertw do Ameryki, tam spotkasz kobiet, Rosjank, w ktrej si zakochasz i wkrtce potem polubisz. Imi jej bdzie Lidia, Smirnow energicznie zaprzeczy, twierdzc, e to niemoliwe, gdy do Ameryki si nie wybiera i nie ma zamiaru powtrnie si eni. Dwa lata pniej, w roku 1929, znowu przyjecha do Warszawy Moja przepowiednia, jak si okazao, spenia si. By on bowiem w Ameryce, gdzie przez kilka miesicy piewa, pozna tam Rosjank imieniem Lidia, zakocha si w niej. wskutek czego rozwid si z pierwsz on i oeni si po raz drugi. A oto krtki protok p. A. Jaroszewicza: ,,Potwierdzam, e wszystko, co napisa p. St. Ossowiecki o Smir nowie i swojej przepowiedni, e piewak rozwiedzie si z on, e powtrnie si oeni z Rosjank, ktra bdzie si nazywaa Lidia i ktr pozna w Ameryce, najdokadniej si sprawdzio.

Dowiadczenie 72.

103

Ciekawe dowiadczenie zrobiem ze znakomitym artyst piewakiem Titta Ruffo. w dniu 20 III 1930. Byo to po jego koncercie w Warszawie. W Czasie kolacji zwrci si do mnie. proszc, abym si przenis w jego przeszo i powiedzia, jaki dzie w jego yciu by najsilniejszy (wg jego wspomnie). Po pewnym wysiku woli powiedziaem mu, e by drugi raz onaty, ale te dwa luby miay co wsplnego ze sob. Kiedy umieraa pierwsza ona, ktr bardzo kocha, a umieraa po dokonanej operacji, przed mierci prosia go. by jej zapiewa ulubiony romans. Musia to uczyni, gdy bya to jej ostatnia wola, Nastpia straszna chwila poegnania, ktrej nigdy zapomnie nie moe. Bardzo prdko po mierci ony oeni si z jej crk. Moje sowa zrobiy na Titta Ruffo ogromne wraenie. Dzikowa mi bardzo, bdc wzruszony tym dowiadczeniem. Nazajutrz przysa mi swoj fotografi z dedykacj: Allilustre scenziato con ammirazione. Titta Ruffo. Dowiadczenie 73. A oto jeszcze jeden dowd, stwierdzajcy mono przenikania wzroku jasnowidzcego na wielk odlego. Dnia 7 stycznia 1927 r. odwiedzi mnie genera Alfredo Toretto, byy inspektor wojsk Krlestwa Italii, interesujcy si niezmiernie zagadnieniami psychometrii. Studiowa on wiele w tym kierunku podczas pobytu w Warszawie i wreszcie pragn mnie pozna, gdy chcia si naocznie przekona o istnieniu jasnowidzenia. Byem tego wieczora bardzo skupiony, gdy genera Toretto zada mi pytanie: ..Moe by Pan inynier opisa moje miejsce zamieszkania we Woszech?" Wwczas po pewnym wysiku duchowym przeniosem si do jego rodzinnych stron i ujrzaem will, w ktrej genera mieszka, rozkad pokojw i znajdujce si w nich meble i przedmioty. Zaczem opisywa szczegy i midzy innymi ujrzaem rzecz charakterystyczn: w jednym z pokojw spostrzegem znajdujce si w niszach ciennych, zamiast na pkach, liczne ksiki. Gdy podaem ten szczeg, genera, zdumiony i przeraony niemal, potwierdzi, e wadzenie moje zgadza si najzupeniej z rzeczywistoci. Nastpnie zaczem opisywa pokj jego zmarej ony, zaznaczajc, e pozosta on nietknity od czasu mierci generaowej, e roboty i pikne serwety wykonane jej rk pozostaj nietknite na miejscu, celem utrzymania pamici zmarej. Dalej opisaem stosunki rodzinne generaa, nadmieniem o nieporozumieniach, a take o szczeglnych sympatiach wicych generaa z jego bliskimi. Wszystko to byo potwierdzone przez generaa, jako zgodne z prawd. Aby jeszcze wicej wzmocni sw wiar w jasnowidzenie, zaproponowa mi gen. Toretto nastpujce dowiadczenie: Niech Pan inynier wyjdzie do ssiedniego pokoju, a ja napisz na bilecie wizytowym pewien wyraz. Woymy przy wiadkach ten bilet do koperty i zakleimy j. Wtedy Pan powrci i nie otwierajc koperty postara si odczyta, co zostao napisane". Zgodziem si na propozycj generaa... Wyszedem do ssiedniego salonu. Drzwi buduaru, w ktrym pozostali zgromadzeni, zostay zamknite.

104

Po pewnym czasie poproszono mnie, abym powrci. Jedna z obecnych pa wrczya mi zaklejon kopert. Wziem j do rki i po chwili skupienia ujrzaem napisany na bilecie wizytowym generaa Torretto wyraz ,,Mussolini". Chwyciem wic owek i zachowujc charakterystyczn pisowni generaa, mianowicie dwa dugie s", napisaem ten wyraz na kartce papieru. Otworzono kopert i ku zdumieniu zgromadzonych stwierdzono cakowit identyczno obu napisw. A wic i tym razem widziaem okiem Ducha to, co byo ukryte dla wzroku fizycznego. wiadkami tego dowiadczenia byy nastpujce osoby: pani O. Lewandowska. pani ministrowa Nuksza. genera Alfredo Toretto i ks. C. Oraczewski, czowiek genialny, posiadajcy wielk intuicj, co niejednokrotnie stwierdziem. Oto protok: Wszystko to. co inynier Ossowiecki powyej referuje o dowiadczeniu swym z generaem Toretto, jako naoczny wiadek stwierdzam. Byem zdumiony, widzc, z jak precyzyjn dokadnoci Ossowiecki opisywa zdarzenia i fakty niedostpne dla oka zwykego czowieka. Genera Toretto rwnie by zdumiony i silnie podkreli, e od tej chwili, w ktrej odbyo si to niezwyke dowiadczenie, sta si on czowiekiem inaczej patrzcym na zjawiska duchowe. () Ks. Oraczewski" Dowiadczenie 74. Pewnego dnia przysano mi egzemplarz miesicznika Wiedzy Duchowej pt. ,, Hejna, wydawanego w Wile na lsku Cieszyskim, z propozycj, abym go zaprenumerowa. Zainteresowaem si tym pismem i jego redaktorem, przeniosem si do Wisy i ujrzaem jego posta. Opisaem go dokadnie w licie, przesanym mu wraz z najlepszymi yczeniami. Przytocz tu mj list do redaktora Hejnau oraz kilka jego sw, ktre zostay zamieszczone wraz z moim listem wnumerze 12 tego pisma z 1929 r. ,,Kochany Redaktorze! Nie wiem, czy Pan otrzyma mj list, ktry wysaem kilka dni temu. Nie otrzymujc odpowiedzi, powtrnie pisz i ponownie prosz wpisa mnie do liczby staych prenumeratorw. Bybym bardzo szczliwy z powodzenia Waszego pisma. Widz Pana z daleka. Co wie Pana z Syri. Caa posta Pana, z dug brod, Asyryjczyka wysokiego wzrostu i czarne oczy, gboko patrzce w dusz ludzk. Duo Pan przecierpia w Swoim yciu i ledwie nie sta si Pan ofiar si zwalczajcych Pana przez kobiet. Wicej odwagi i naprzd w drog! () in. St. Ossowiecki" O historii tych listw, jak te okolicznociach, w jakich je otrzymaem, napisz pniej. Na razie nadmieniam tylko, e byem wprost zdumiony po przeczytaniu, szczeglniej drugiego listu, w ktrym pan O. w kilku sowach okreli w najdrobniejszych szczegach mj wygld zewntrzny i waciwe to mych zmaga yciowych, chocia nigdy mnie poprzednio nie widzia ani o mnie sysza, i te nie byo midzy nami jakiejkolwiek wymiany listw. Wysaem tylko pierwszy zeszyt Hejnau bez jakichkolwiek dopiskw. Rzeczywicie wiele przecierpiaem w swoim yciu i omal nie staem si ofiar si demonicznych, ktre mnie zwalczay przez kobiet. Na szczcie Opatrzno zesaa mi na czas pomoc w osobie jasnowidzcej A.P.. ktrej dzi zawdziczam swoje ocalenie. 105

Listy powysze to historyczne dokumenty, wiadczce o wybitnych zdolnociach jasnowidzenia znanego w kraju i za granic in. St. Ossowieckiego, ktremu t drog lemy serdeczne yczenia dalszej owocnej pracy nad zgbieniem i szerzeniem prawd ducha. () Red. I. Hadyna Dowiadczenie 75. W dniu 23 listopada 1932 r. byem zaproszony wieczorem do pani Zofii widowej, gdzie w maym gronie moich przyjaci na yczenie pana Stanisawa Szpotaskiego, znanego literata, miaem dokona ciekawego dowiadczenia, ktrego protok w dosownym brzmieniu podaj. O godz. 10 wieczr w mieszkaniu pani Zofii widowej przy ul. Brackiej 3 p. Stanisaw Szpotaski wrczy in. Stefanowi Ossowieckiemu zapiecztowan specjalnym klejem kopert, w obecnoci pani domu, pani Ireny Skibiskiej, baronowej Marii Leder i p. Leona Skibiskiego. Koperta ta bya zapiecztowana przed kilkoma tygodniami przez pana Szpotaskiego w obecnoci wiadkw. Pan Ossowiecki, wziwszy kopert do rki. po pewnej chwili owiadczy, e widzi w niej pocztwk, bdc reprodukcj obrazu pdzla malarza nie z Polski. Na pocztwce widzi posta Adama Mickiewicza stojcego. Oprcz Mickiewicza jest jeszcze druga posta mczyzny, wielkiego czowieka na biaym koniu. Z lewej strony u gry znajduje si duy biay krzy, promieniujcy na wszystkie strony. Na drugej stronie pocztwki, wedug sw p. Ossowieckiego, adresu nie ma. Cay obraz jest na tle czarnym, jedynie tylko posta na koniu jest jasna,, wietlana i wskazuje rk na promieniujcy krzy. Pan Ossowiecki owiadczy, e tej drugiej postaci nic zna. Zakomunikowa zebranym, e pocztwka ta zostaa wysana do p. Szpotaskiego przez jakiego mczyzn z innego miasta. Otoczenie wysyajcego pocztwk byo godne uwagi, bardzo ciekawe. Pan Ossowiecki kilkakrotnie podkrela, e z lewej strony u gry jest duy krzy, poza tym niektre szczegy, jak ko biay oraz miejsce, gdzie stoi Mickiewicz. P. Ossowiecki odrysowuje na papierze posta na koniu. Po otworzeniu zapiecztowanej koperty znaleziono w niej owini t i oklejon w kilka kartek papieru pocztwk, cile odpowiadajc opisowi pana Ossowieckiego. P, Szpotaski owiadcza, e bya wysana do niego przed kilku tygodniami z Bydgoszczy przez p. K.

106

Pocztwka ta z jednej strony wyobraa czarno-bia reprodukcj obrazu Fossombrone'a pod nazw A. Towiaski. Obraz przedstawia na biaym koniu Towiaskiego, ktry w wycignitej rce trzyma kielich, z ktrego rozchodz si promienie w ksztacie krzya. Zaraz za koniem z lewej strony stoi Adam Mickiewicz. Na odwrotnej stronie pocztwki jest czterowiersz drobnym drukiem, odnoszcy si do Mickiewicza (o czym p. Ossowiecki nadmienia) i par sw pisanych do p. Szpotaskiego (na co p. Ossowiecki uwagi nie zwrci), jednak adresu rzeczywicie nic ma, gdy pocztwka bya wysana w kopercie. Jeeli chodzi o otoczenie godne uwagi, tyczce si osoby wysyajcego, to stwierdzi naley, e szereg podpisw wasnorcznych byo Reprodukcja obrazu Fossombronea A. Towiaski wykonanych przez grup towiaczykw. Protok spisany na podstawie notowania przez Stanisawa Szpotaskiego. Do protoku docza si notatki p. Ossowieckiego i rozpoznan pocztwk. wiadkami dowiadczenia byli: () Zofia widowa () Irena Skibiska () Maria Leder () Stanisaw Szpotaski (} In. Leon Skibiski Dowiadczenie76. Czynic zado probie pani Ireny Skibiskiej, zdecydowaem si zaraz na drugie dowiadczenie, ktrego protok rwnie przytaczam: Bezporednio po tym dowiadczeniu pani Irena Skibiska wrcza panu Ossowieckiemu kopert zapiecztowan. Pan Ossowiecki po skupieniu si. ktre trwao par chwil, mwi: Widz zdanie napisane w jzyku francuskim. Bierze kartk papieru i pisze: Le Roi de Rome* 18111832.
*

Krl Rzymu. (Tum. wyd. 1976)

107

Pan Ossowiecki napisa cile to samo, i co dziwniejsze, e nie tylko tre bya identyczna, ale nawet charakter pisma graficznie ten sam, drobny, kobiecy. () Irena Skibiska () Zofia widowa () Maria Lueder () Stanisaw Szpotaski () In. Leon Skibiski Warszawa, dnia 23 listopada 1932 r. Dowiadczenie 77. W dniu 12 listopada 1932 r. w mieszkaniu profesora Politechniki Warszawskiej i Wyszej Szkoy Architektonicznej w Warszawie, p. A. Gravier, robiem dowiadczenie w obecnoci kilku osb, opisane przez profesora w nastpujcy sposb: W poniedziaek dnia 12 XI 1932 r. by z wizyt w moim domu w Warszawie p. Stefan Ossowiecki, przy czym zupenie nieoczekiwanie, samorzutnie, przeprowadzono bardzo ciekawe dowiadczenie metapsychiczne. Odbyo si ono w obecnoci mojej ony, pani Marii i pani Zofii Fortini, pani Marii Szymanowskiej i panny Jadwigi Fortini. Pan Ossowiecki przyby do mnie dla omwienia rnych interesw, po czym nadeszy wyej wymienione osoby i rozmowa potoczya si na tematy metapsychiczne. Pan Ossowiecki sam zaproponowa kilka dowiadcze, a mianowicie z kartami do gry: odnajdywanie spomidzy dwch talii kart pomylanej karty, bez manipulacji rcznej. Dowiadczenia w tej dziedzinie uday si dobrze. Potem pan Ossowiecki proponuje odczytanie historii jakiegokolwiek przedmiotu, ktrego dotknie. Wtedy przychodzi mi na myl zapytanie go o histori pewnej monety, ktr trzymam u siebie, jako pamitk innego ciekawego seansu. Pan Ossowiecki bierze monet do rki, patrzy przez chwil przed siebie, jakby w prni, nie przerywajc rozmowy z nami, po czym orzeka: Duo ludzi miao t monet w rkach, trudno mi bdzie o niej mwi. Prosz pana Ossowieckiego, by wymieni ostatnie dzieje tej monety, zanim dostaa si do mnie. Pan Ossowicki mwi dalej: Ta moneta bya dugo w ziemi wraz z innymi a po chwili: Ale to bardzo ciekawe, niesamowite. Widz, e ta moneta bya przyniesiona Panu na seansie metapsychicznym, w drugiej jego czci, po przerwie. Byo to cise z prawd. Mimo e historia tej monety bya znana wszystkim osobom Obecnym, z wyjtkiem pani Szymanowskiej. nik nic nie mwi, nie neguje, nie potakuje, ani sowem, ani gestem, stosujcie si w tym do mojego yczenia. Po chwili pan Ossowiecki dodaje: Ale to bardzo ciekawe, niesychanie ciekawe. T monet przynis fantom. Byo to zgodne z rzeczywistoci wszyscy dalej milcz.

108

W dalszym cigu pan Ossowiecki opisuje dokadnie wygld zjawy i kim ona bya, mianowicie rzekomo ciotk moj. Mwi, e bya bardzo dobr, bardzo mi osob o znanym nazwisku. Rzeczywicie zjawa owa manifestowaa si czsto u mnie za ycia medium Guzika. Moneta bya mi dana na moje yczenie posiadania pamitki i zostaa wzita z mego ogrodu, gdzie bya zakopana w ziemi. Na zakoczenie pan Ossowiecki dodaje: Ta moneta bya talizmanem szczciononym. z ktrym Pan nie powinien si nigdy rozstawa. Dowiadczenie to mona tumaczy telepati, aczkolwiek pani Ossowiecki jest bezsprzecznie jasnowidzem wprost fenomenalny czego dowid w niezliczonej liczbie innych udanych dowiadcze. () A. Gravier prof. in. architekt Dowiadczenie 78 (Odpis listu) Kochany Panie Stefanie! piesz t drog zakomunikowa radosn nowin Kochanemu Panu w potwierdzeniu nadprzyrodzonej mocy jasnowidztwa Pana i z niewysowion przyjemnoci przesa stwierdzenie, e wszystko to, co Pan nam askawie zakomunikowa podczas odbytego seansu u mej matki w Warszawie przy ul. Siennej 30 w dniu 15 IX 26 r. - zostao sprawdzone przeze mnie i zgadza si z rzeczywistoci w najdrobniejszych szczegach, a wic: 1) gocie rzeczywicie byli we wskazanej iloci osb, tego dnia o wskazanej godzinie; 2) sprzeczka i powd jej midzy ma Stefci i star niani na korytarzu te miay miejsce, oraz zgadzaj si kolory strojw, jakie miay na sobie tego dnia; 3) may chopiec, syn sekretarza gminy, te rzeczywicie by z listem i o wskazanej godzinie; 4) co do bransolety to odnaleziono j wrd gstych lici na gazi wskazanego krzaku bzu przed oknem sypialni; 5) co si tyczy wszelkich innych drobnych, niemniej charakterystycznych spostrzee pana, tak dobitnie charakteryzujcych potg nadnaturalnej mocy, ukrytej w Panu, Kochany Panie Stefanie te si one zgadzaj i ani razu nie stwierdzono adnej Pana omyki. Przesyajc ucisk doni, zaczam wyrazy szczeglnego podziwu i najgbszego uznania. () Jan Alfons Kimaczyski" Protok Dnia 15 wrzenia 1926 r. odby si seans z in. Stefanem Ossowieckim w Warszawie przy ul. Siennej 30 o godz. 17. Oprcz in. Ossowieckiego obecni byli: pani domu p. Maria Kimaczyska z crk Klementyn, sdzina Jzefa Moniuszko, genera dywizji Antoni Listowski i jeszcze par osb. Sekretarzowa syn pani domu, p. Jan A.

109

Kimaczyski. Celem seansu byo stwierdzenie, co si stao z zaginion pamitkow bransolet i ewentualne odnalezienie jej. W tym celu zostao dorczone in. Ossowieckiemu mae pudeeczko, w ktrym zwykle przechowywano poszukiwan bransolet. Po kilku minutach skupienia in. Ossowiecki uj rce pani sdziny i w tym samym czasie obecni zauwayli dziwn przemian rysw jego twarzy. Przed chwil wyraz ten by bardzo ywy i wesoy, a naraz przybra odcie bezgranicznego wewntrznego spokoju, a mwic zdanie za zdaniem, pewny tego, co widzi, p. O. sprawi na nas wraenie, e cho jest swoim fizycznym Jestestwem przy nas. to jednak duchem przebywa gdzie daleko - poza murami mieszkania. Fakty owe nie kazay zbyt dugo na siebie czeka, bo oto za chwil p. Ossowiecki zacz wdrowa tam. skd przy jechaa pani sdzina. Najdokadniej opisa cel jej podry do Warszawy, stan zdrowia. Stwierdzi, e mieszka nie w Warszawie, lecz na prowincji, 34 godziny jazdy pocigiem od Warszawy, a sam majtek znajduje si w odlegoci kilkunastu kilometrw od stacji kolejowej. M jej, sdzia, pomimo spnionej godziny odbywa w tej chwili sdy w pobliskiej miejscowoci, dokd przyjeda linijk*. Dalej zwrci uwag, e jadc do majtku, naley z szosy skrci na boczn mikk drog i tu przy samym dworze ley duy gaz, powodujcy niemao kopotw przejedajcym, i e pani sdzina ma zamiar uy go na nagrobek dla nieyjcej matki. Wszystko zgadzao si z rzeczywistoci, a w dalszym cigu seansu ci, co znali ten majtek i ycie, jakie w nim zazwyczaj wre, formalnie przytoczeni byli dalszymi rewelacyjnymi wprost szczegami. Pan Ossowiecki poprosi o arkusz papieru i owek, a za chwil najdokadniej naszkicowa cay budynek i przylegajcy don na prawo i na lewo owocowy ogrd. Po chwili obecni znowu odnieli wraenie, e in. Ossowiecki wstpuje po schodach i wchodzi na werand, rysujc uprzednio ksztat okien i podajc jako szczeg, e po ktach widzi pawie pira, a kroczc do nastpnych pokojw, zatrzyma si przy maej szafce-apteczce, nadmieniajc, e w dzie wyjazdu pani sdzina dawaa bardzo chorowitej kobiecie (onie rzdcy majtku) krople na eterze, co rwnie zgadzao si z rzeczywistoci. Nastpnie zacz opowiada o tych osobach, ktre widzi w tej chwili w majtku, a wic o bawicych si maych dzieciach pastwa domu. Poda ich pe i wiek, co si potwierdzio za chwil na dorczonych mu fotografiach; poza tym widzi maego chopca, ktry przynis list, i e w ogle w tej chwili w domu bardzo gwarno z powodu niespodziewanego zjazdu goci. Najdokadniej opisywa zewntrzn i duchow sylwetk kadej osoby przebywajcej pod dachem tego domu. W dalszej za drodze do zamierzonego celu wszed w korytarz, zaznaczajc, e jest on ciemny, e po bokach pooone s pokoje i do kogo one nale. Jako dalszy szczeg poda, e w tej chwili widzi ma dziewczynk do posug (ktra ma na imi Stefcia), kcc si ze star niani, ubran w popielat bluzk, tak sukni i majc na nogach ciepe pantofle. W kocu korytarzyka widzi drzwi, ktrych szyby s zaklejone kolorowym nieprzezroczystym papierem. Drzwi te prowadz do pokoju, gdzie pani sdzina lubi przebywa wraz z mem, jednak nie jest to pokj sypialny (rzeczywicie by to buduar), bo ten mieci si za nastpnymi drzwiami. W tym momencie zupenie zdecydowanym ruchem, jak gdyby wszed tam. sign rk po pudeko lece obok nas na otomanie (dorczone mu na pocztku seansu) i z rozjaniajc si ju twarz penym gosem powiedzia: Widz t bransoletk; jest to kuty, gruby, zloty acuch starej roboty. Wisi on na krzaku bzu za oknem przed sypialnym pokojem. Bransoletka ta wylizna si z kieszeni, spada niepostrzeenie w czasie strzepywania przez suc. Prosz tylko uwanie poszuka
*

Pojazd konny z jednym siedzeniem wzdu (przyp. wyd. 1476).

110

tam, a bransoletka zostanie odnaleziona. Seans zosta skoczony. Trwa 25 minut, a wszystko, co widzia in. Ossowiecki w tym czasie i co nam w tak dokadnej formie poda, nie wyczajc szczegw, przeszo nasze najmielsze oczekiwania, a nawet przeamao tak zdecydowany sceptycyzm generaa Liskowskiego. () Jan Alfons Kimaczyski Warszawa, 15 wrzenia 1926 r." Dowiadczenie 79. Inynier Stefan Ambroewicz stwierdza, e w dniu 21 listopada 1932 r. da p. Ossowieckiemu do rki piercionek z prob, aby powiedzia mu, skd on pochodzi. P. O., nie spojrzawszy na, zatrzyma go w doni i zacz mwi: Picrcionck ten ma Pan niedawno, jaki rok ptora. Otrzyma go Pan, nie, kupi Pan gdzie daleko na Wschodzie w miejscowoci pooonej nad morzem. Widz duo ludzi w starej czci miasta, jakby jakie targowisko. Kupi go Pan tam, zapaci niedrogo (tu wskaza dokadnie sum). Oprawa tego piercienia jest pniejsza, kamie natomiast jest bardzo stary j stanowi amulet. Jest na nim wyryty napis po sanskrycku, czy turecku, trudno mi przeczyta. Kamie ten jest szczliwy i dobrze, e Pan go kupi. Pan wybiera pomidzy tym a innym kamieniem zielonym. W rzeczywistoci okolicznoci towarzyszce nabyciu piercionka byty nastpujce: Bdc ptora roku temu w Konstantynopolu, widziaem bazar i zainteresowaem si starymi piercionkami. Sprzedawca proponowa kilka i podobay mi si dwa: jeden by ten. ktry kupiem, drugi za by zielony. () Inynier Stefan Amhroewicz
naczelnik wydziau architektury Magistratu m. Warszawy

III
W tym miejscu musz jeszcze przytoczy pogldy na dar jasnowidzenia. wysnute z przeprowadzonych ze mn dowiadcze przez tak wybitnych uczonych, jak prof. dr Geley, prof. Charles Richet, prof. dr Neuman, dr Mackenzie - wybranych spord wielu, nalecych do rnych narodowoci, ktrzy w spraw t wnikali, budujc na podstawie zdobytego materiau dowiadczalnego wasne, teorie, wycigajc rne, niekiedy zwalczajce si wnioski. Pogldy ich mijay si z moimi, nie zgadzaj si czstokro i midzy sob. jednak wszyscy ci uczeni - jak to czytelnik zreszt sam zauway w ostatecznej konkluzji stwierdzili, i dar jasno widzenia, niezalenie od form, w jakich si przejawia, jest zjawiskiem czysto psychicznym, wyodrbnionym, uniezalenionym od normalnych zmysw aparatw odbierajcych dostpne im wraenia e wiata zewntrznego. Jedni, jak prof. Richct, przypuszczaj istnienie szstego zmysu przy pomocy ktrego przejawia si jasnowidzenie. Inni, jak niedoaowanej pamici prof. dr Geley. wysnuwaj jego genez z boskiego rda. Jedno rzec mog: od czas ukazania si prac, z ktrych przytaczam wyjtki, poszedem znacznie dalej: wiadom prac Ducha osignem wyszy szczebel rozwoju owej wadzy. W ksice niniejszej daem opis przeszoci. Obecnie spogldam w przyszo, ufny, i przy pomocy wysikw woli zdoam osign szczebel najwyszy, jakim jest widzenie wiadome w paszczynie wieczystej teraniejszoci. 111

EKTOPLAZMA A JASNOWIDZENIE Podczas Kongresu Metapsychicznego, ktry si odby w miesicach sierpniu i wrzeniu 1923 roku w Warszawie, przeprowadziem szereg dowiadcze, zreferowanych przez znakomitego uczonego dra Gustave'a Geley w jego dziele, jak nastpuje: W celu przeprowadzenia dowiadczenia krzyowego z panem Stefanem Ossowieckim Society for Psychical Research powierzyo pewien dokument przedstawicielowi swemu na kongresie warszawskim, p. Dingwallowi, wybitnemu metapsychikowi, ktry po czci by autorem tego dokumentu By w miar moliwoci wyeliminowa zjawisko odczytywania myli, p. Dingwall odmwi przyjcia czynnego udziau w dowiadczeniu, dokument za po zapiecztowaniu wrczy doktorowi von Schrenck-Notzingowi, ktry uda si z prof. Sudre i ze mn do mieszkania p. Ossowieckiego w dniu 30 sierpnia 1923 r. o godz. 9 w. Na danie gospodarza rozpoczlimy dowiadczenie niezwocznie przy herbacie. Oprcz wspomnianego dokumentu SPR dr von Schrenck-Notzing mia przy sobie otrzymane od uczestnikw kongresu dwa listy, napisane i zapiecztowane tego samego wieczora po obiedzie w Hotelu Europejskim. Pan O. wzi trzy listy, obrci je kilkakrotnie w rce i wreszcie wybra list SPR, jedyny w szarej kopercie. Dwa pozostae znajdoway si w kopertach biaych . (Doniose znaczenie tych drobnych szczegw zrozumie czytelnik w dalszym cigu). Trzymajc dokument w zacinitych mocno doniach, O. skoncentrowa si i zacz chodzi po pokoju. Nie tracilimy go ani na chwil z oczu. Wreszcie przemwi urywanymi zdaniami, wrd dugich przerw, ja za notowaem po kolei jego sowa. Wyczuwam restauracj... Hotel Europejski... To nie Pan pisa (mia na myli dr. von Schrenck-Notzinga). To kto inny... Czowiek, ktrego mgbym okreli... List, ktry trzymam (dokument SPR), jest zamknity w kilku kopertach... To list i nie list zarazem... Widz co zielonkawego... z tektury... A to tamte listy (biae) z Hotelu Europejskiego... Widz cudzoziemca, w wieku lat 34 35... Maomwny, do tgi. Pan z nim rozmawia. List, ktry trzymam, zosta sporzdzony dla mnie... Nie mog zrozumie. Widz czerwie... co czerwonego... barwy. Nie wiem, dlaczego widz buteleczk... gabinet ozdobiony rze bami w drzewie, duy, nieco ciemny... To paski gabinet (zwraca si do dr. von Schrenck-Notzinga, nastpuje szczegowy i dokadny opis gabinetu). W licie znajduje si rysunek, wykonany przez kogo, kto nie jest artyst. Razem z t butelk jest co czerwonego... Przypuszczalnie trzecia koperta czerwona... W rogu arkusza jest wyrysowany kwadrat. Rysunek butelki wykonany bardzo nieumiejtnie. Widz! Widz! W tej chwili chwyta piro i rysuje (kontur sztandaru, z lewej strony kontur butelki. U dou na prawo data). Przed dat 1923 jest co napisane. Rwnie na odwrocie co, czego nie mog przeczyta.

112

Widz dwch mczyzn, ktrzy napisali biae listy. Jeden z nich to wyej wspomniany grubas. Drugi podobny do sekretarza kongresu (p. Vett). Dr von Schrenck-Notzing zabiera wwczas gos, owiadczajc, e to prawda. W istocie autorem jednego z biaych listw jest p. Neumann, wybitny lekarz, praktykujcy w Baden-Baden, drugiego za p. Vett. Obaj mieszkaj w Hotelu Europejskim. Przed rokiem data czy nazwa jakiego miasta... Charakter pisma kobiecy raczej ni mski... Dr von Schrenck zapytuje: W jakim jzyku? O. odpowiada: po francusku i dodaje: Butelka jest nieco pochylona. Bez korka... Narysowana kilkoma cienkimi kreskami. Pakiecik sporzdzony zosta w taki sposb: l) na zewntrz szara koperta... 2) koperta ciemna, zielonkawa... 3) koperta czerwona. Dalej biay arkusik papieru, zoony we dwoje, z rysunkiem wewntrz. Nie baczc na ogarniajc nas niecierpliwo, postanawiamy zwrci p. Dingwallowi dokument nie naruszony i nie rozpiecztowany. Dr von Schrenck uczyni to tego samego wieczora. Trzeciego dnia, zreferowawszy swe dowiadczenie z Willym Sch,, (J i von Schrenck postanowi zakomunikowa dowiadczenie przeprowadzone z p. O. na kongresie i podda je sprawdzeniu. Odczytywaem wwczas powyszy protok i odtworzyem na czarnej tablicy wykonany przez p. Ossowieckiego rysunek. Pan Dingwall pokaza uczestnikom pakiet nienaruszony i zapiecztowany. Wymieni sposoby podjte w celu upewnienia si, i pakiet nie by rozpiecztowany. Owiadczy, i wewntrz znajdowa si arkusik papieru zoony we dwoje i schowany w pierwszej kopercie, ta za woona bya w drug, a druga w trzeci, barwy szarej, zapiecztowan. Ponadto pakiet przedziurawiono w czterech miejscach bardzo cienk ig, tak e w wypadku wyjcia kopert otwory nie nakrywayby si ju i nie przepuszczayby wiata. Doda wreszcie, e omwione rodki ostronoci gwarantoway bezwzgldn pewno, i zarczy, e pakiet nie by otwierany. Oczekiwano z niecierpliwoci chwili otwarciu. W przepenionej auli uniwersytetu panowao gbokie milczenie. Pan Ossowiecki, blady i nieco zdenerwowany, wzruszony by istotnie. Powoli. ostronie, miarowo p. Dingwall przeci scyzorykiem pierwsz kopert. Wyj z niej drug czarno-zielonkaw, z tej za w ten sam sposb trzeci, czerwon. Rozlegy si oklaski. Wwczas przeci t ostatni i wyj z niej zoony we dwoje arkusik papieru. (Rysunek, kontur sztandaru. Na jego tle kontur butelki, nieco pochylonej. Na prawo u dou napis: Aug. 22.1923). Pokaza jego zawarto i przerysowa na czarnej tablicy obok rysunku p. Ossowieckiego. Rysunki okazay si bezwzgldnie identyczne. Na odwrocie rysunku znajdowao si zdanie, napisane w jzyku francuskim, ktrego jasnowidz, jak sani owiadczy, nie mg przeczyta: Les vignobles du Rhin de la Moselle et de la Bourgogne donnent un vin excellent. (Winnice Renu. Mozeli i Burgundii daj wymienite wina).

113

Data przy rysunku p. O. bya niekompletna. Na oryginale figurowa Aug.22.1923. Lecz O. okreli by cise: Przed oznaczeniem roku 1923 jest co czego nie mog przeczyta. Data lub nazwa miasta. Zgromadzeni powstali z miejsc. Wszystkie spojrzenia skieroway si na p. O. Rozlegy si huczne. owacyjne oklaski. Dr von Sehrenck-Notzing zawoa: Dzikuj! W imieniu nauki. dzikuj!

Rys. Dingwalla

Rys. St. Ossowieckiego Owo pikne i decydujce dowiadczenie dopenia licznych naszych obserwacji nad zdumiewajc waciwoci jasnowidzenia polskiego. Sprawozdanie Dingwalla z podjtych rodkw ostronoci Przygotowaem kopert 22 sierpnia 1923 r. Nikogo przy mnie nie byo i nikt nie wiedzia, co napisaem i wyrysowaem na znajdujcym si wewntrz arkusiku, o wymiarach 17,5x11 cm. U gry napisaem przed woeniem arkusika do pierwszej koperty: Winnice Renu, Mozeli i Burgundii daj wymienite wino). U dou arkusika narzuciem szkic zupenie prymitywny, ktry mia nasuwa pojcie butelki, nie dajc jednak dokadnego jej obrazu. Naszkicowaem rodzaj ramki z trzech linii, czwarta za tworzya lewa strona arkusika. W obrbie dolnego prostokta napisaem: Aug.22.1923. Wwczas zoyem arkusik pismem na zewntrz i wsunem go do koperty z czerwonego matowego papieru o wymiarach okoo l 1.5 x 9 cm. Pismo znajdowao si na przedniej stronie, szkic za na odwrocie koperty. T ostatni, nie zaklejon, woyem do koperty matowej, czarnej, ktr rwnie nie zaklejon wsunem z kolei do koperty z papieru szarego, o cile odpowiadajcych wymiarach. T zakleiem i zapiecztowaem u dou (lakow pieczci). Ow paczk kopert przekuem w czterech rogach i odoyem do czasu wyjazdu do Warszawy. Tam dokument w trzymaem zamknity na klucz w mojej walizce lub nosiem w kieszeni ubrania. midzy kartkami paszportu, a do chwili wrczenia go dr von Schrcnck-Notzingowi dla przeprowadzenia eksperymentu". Na par miesicy przed wspomnianym kongresem w Warszawie otrzymaem od Instytutu Metapsychicznego zaproszenie do Parya. Wyjechaem w dniu 6 czerwca 1923. Na dworcu oczekiwa mego przybycia dr G. Geley. Wieczorem zgromadzilimy si wszyscy w gmachu Midzynarodowego Instytutu Metapsychicznego na wspaniaym bankiecie, w ktrym wzio udzia liczne a doborowe grono wybitnych

114

uczonych, literatw z Marcelom Prevost na czele szereg osb. interesujcych si zagadnieniami metapsychicznymi. Niezwocznie przystpilimy do dowiadcze, ktrych opis podaj niej w tumaczeniu sprawozdania dr. St. Chauvet, czonka Instytutu Francuskiego. JASNOWIDZENIE, ODCZYTANIE MYLI Nie zamierzam bynajmniej opisywa wszystkich dowiadcze przeprowadzonych z p. Stefanem Ossowieckim. Niniejsze sprawozdanie nie zasuguje te na nazw szczegowego studium nad t zdumiewajc jednostk, nie jest rwnie syntetyczn prac na temat jasnowidzenia. W ostatnich czasach ogosiem w La Vie* i w Mercure de France** wizk szczegw z ycia owego wybitnego inyniera polskiego oraz moich osobistych, hipotetycznych oczywicie, zapatrywa na zdolno jasnowidztwa. Ponadto pojawio si w kilku zeszytach czasopisma La Revue Metapsychique" obszerne sprawozdanie z dowiadcze przeprowadzonych w Warszawie przez prof. Richet, dr. G. Geley, Naczelnika Pastwa Marszaka Pisudskiego, pani Glass i innych. Wreszcie w ostatnim zeszycie streszczone zostay niezwyke wyniki do wiadcze, przeprowadzonych na odbytym niedawno Midzynarodowym Kongresie Metapsychicznym. Ograniczam si wic do streszczenia bez komentarzy, za zgod p. S. Ossowieckiego i z polecenia dr. G. Geley, dowiadcze prze prowadzonych w Midzynarodowym Instytucie Metapsychicznym w czerwcu, w czasie kilkudniowego pobytu synnego medium polskiego w Paryu. A. Dowiadczenie z 12 czerwca 1923 Tego dnia o godz. 5 ppo. otrzymaem od dr. Geley zawiadomienie o niespodziewanym przyjedzie p, S. Ossowieckiego i prob o przybycie wieczorem do Instytutu, gdzie mia on spdzi par godzin. W tej wanie chwili udzielaem porady lekarskiej onie jednego z kolegw. Sam byem cierpicy, dokuczay mi nastpstwa otrzymanej na wojnie rany. W pierwszej chwili zamierzaem wymwi si, zawiadamiajc telefonicznie, i przyj nie mog. Zastanowiem si jednak. Bya to przecie jedyna dla mnie sposobno poznania owego zdumiewajcego medium. W nadziei, i podwjna dawka aspiryny zapewni mi uspokojenie dokuczajcych blw, postanowiem zaczeka. Nieco pniej przyszo mi na myl, i w cigu tego wieczora moe si nawet zdarzy sposobno przeprowadzenia dowiadczenia, i zapragnem przygotowa odpowiedni dokument. po ukoczeniu konsultacji opowiedziaem o tym pacjentce i prosiem j o napisanie, w mojej obecnoci i bez zawiadomienia mnie pniej, paru wierszy na arkuszu, ktry naleao nastpnie owin w dostarczony przeze mnie kawaek staniolu i wsun do koperty od biletw wizytowych, zaklei lakiem i przyoy na niej piecztk przeze mnie przyniesion. Wyszedem z gabinetu i powrciem, gdy
*

La Vie" l wrzenia 1923. Tajemne moliwoci Ja ludzkiego (Les possibilites mysterieuses de Ietre humain). ** Le Mercure de France" z dn. l padziernika 1923. Pierwiastek cudownoci w czowieku (Le Merveile humain).

115

wszystko ju byo skoczone. Wrczajc mi kopert pacjentka owiadczya, i nie zauwaywszy we waciwym czasie pooonej przeze mnie piecztki, wycisna na laku przedni stron monety jednofrankowej. Podzikowaem. Pacjentka odesza. W jaki czas pniej dowiedziaem si od niej, e zamierzaa napisa jak myl ogln, pozbawion pierwiastkw osobistych, i wreszcie zdecydowaa si na wybr jednej z maksym Epikteta, zawartych w tomie lecym na moim biurku, obok kilku ksiek treci lekarskiej, dwch dzie z dziedziny bada nad epok przedhistoryczn i piciu innych, traktujcych o plemionach Moi, o sztuce elamickiej, o Hitytach, o plemionach Inka i wreszcie o eksploracji jeziora Czad. Gdy spojrzaem na sporzdzony przez pacjentk pakiecik, uderzy nieco mnie pospolity wygld owych piecztek szczcia", wobec czego powlekem je warstewk wieego laku, na ktrym wycisnem neobabilosk piecztk z wyobraeniem witych maczug oraz chaldejskiego kapana, skadajcego hod bstwu ksiycowemu Sin. z naciskiem zaznaczam, i nowy pokad laku pokrywa cakowicie poprzednie piecztki, tak i byo rzecz niemoliw zauway, e przykadany by dwukrotnie. Nastpnie pooyem si na trzy godziny w celu umierzenia dokuczajcych mi blw. Okoo godziny 8 wieczorem udaem si do Instytutu. Cierpiaem jeszcze dotkliwie. Nie dawaem tego pozna po sobie dziki samoopanowaniu zdobytemu od dawna... zreszt niezupenie dobrowolnie. W Instytucie zgromadzonych ju byle okoo 12 osb i stao si tak. e nie przedstawiono mnie panu Ossowieckiemu. W oczekiwaniu przybycia kilku jeszcze goci zgromadzilimy si dokoa duego stou. Pan Ossowiecki znajdowa si u jednego koca, na prawo od niego jaka pani, ktrej nie znaem. Ja znalazem si naprzeciwko. Wkrtce potworzyy si grupki, nawizaa si rozmowa. Moim najbliszym ssiadem by prof. Valle, z ktrym rozpoczem Rozmow do oywion. Nieco pniej, gdy oznajmiono, e zaproszeni zgromadzili si w komplecie, o pitro niej, powstalimy z miejsc i obecni kolejno wyszli drzwiami, znajdujcymi si obok rogu stou, przy ktrym siedzia p. O. Ten, nie zwaajc na wielokrotne proby, by wyszed pierwszy, pozosta przy drzwiach, jak gdyby pragn zamkn pochd. A z miejsc, jakie zajmowalimy, prof. Valle i ja, wynikao, i my dwaj powinnimy byli przej ostatni. Ku mojemu zdumieniu, w chwili gdy zbliaem si do wyjcia, p. O,, silnie podniecony, podszed do mnie szybkim krokiem, uj mnie pod rce i przemwi: ,,Nie znam Pana i nic o Panu nie wiem. Ale od pierwszej chwili zebrania zauwayem Pana i zostaem nieprzeparcie ku Panu pocignity. Nie umiem wyrazi, co odczuem. Kilkakrotnie zapytywaem o Pana moich ssiadw, lecz nikt Pana nie zna. Wwczas zaczem czyta w Paskich mylach i uwiadomiem sobie ca zibi inteligencji, przeniknem ca dusz, ycie cae. (Nastpia ocena umysowych i

116

etycznych wartoci mojego ja, ktr pomijam, jako nie przedstawiajc zainteresowania). W stosunku do Pana odczuwam szczer i gbok sympati intelektualn i moraln. Interesuje si Pan wszystkim i pracuje nadmiernie. Przez dugie lata dy Pan do obranego celu. byby go osign i zaszed bardzo wysoko, lecz utrata zdrowia zamaa Panu ycie. Cierpi Pan silnie, nieustannie i walczy z niebywale uporczyw energi. Przed chwil, w czasie gdy Pan rozmawia, odczuem, i cierpi Pan gwatownie, chocia nie ujawnio si to na zewntrz. Radz nic przepracowywa si jak dotychczas... to Pana wyczerpuje. Mimo cikiego ycia, mimo wywoanego przez brak zdrowia pewnego opnienia tempa rozwojowego, zdoa jednak Pan speni swe przeznaczenie, lecz nie powinien Pan zabija si powoli i systematycznie. Mam wraenie, e zdrowie Paskie moe si jeszcze poprawi i w tym kierunku dopomog. Wyczuwam, co Panu jest. Prosz pozwoli mi dotkn gowy, a powiem, co byo i gdzie jest rdo Paskich cierpie. Zgodziem si. Pan Ossowiecki uj moj gow w obie rce i bada pocz ze szczegln uwag okolice szyi i tylnej czci gowy. Dziao si to wobec kilku osb, ktre zawrciy z drogi i otoczyy nas koem. P. O. by zdenerwowany, rce mu dray, oczy zdaway si bdzi w nieokrelonej przestrzeni. Nagle wykrzykn: Wiem ju. Widz, co Panu jest. Pan by ranny na wojnie odamkiem szrapnela, mier przesza blisko Pana... zaraz... zaraz... Powiem, gdzie Pan by ranny, tu, w szyj, cierpi Pan bardzo... Tu jest ognisko silnych kongestii i zgszczenia... Tu trzeba by byo leczy... wanie tutaj..." Wskaza ca doln cz tyu gowy. Wyznaj, i oniemiaem ze zdumienia. Pomijajc ju wypowiedzian przez p. O. ocen mojej istoty psychicznej i przepowiednie jego na przyszo, stwierdzi musz, i owa diagnoza cierpie fizycznych zgadzaa si najdokadniej z prawd. Powtarzam, i p. O. nie zna mnie wcale, nie sysza o mojej osobie nigdy, nie wiedzia, e spotkamy si tego wieczora, nikt absolutnie (a przeprowadziem w tej sprawie drobiazgowy wywiad) nie udziela mu jakichkolwiek informacji o mojej osobie. Nie moga mu te suy za wskazwk moja blizna na szyi po otrzymanej ranie, niewielka zreszt i ukryta pod konierzykiem. Zaznaczam, e ran zadaa mi tylna cz szrapnela i nie wnikajc gboko w ciao i dziaajc jedynie si wstrznienia (gwatownego uderzenia). W kilka minut pniej zwrciem si z zapytaniem do ssiadki pana O. z prawej strony. Odpowiedziaa, e p. O. zapytywa j, jak rwnie ssiada z lewej strony, kim jestem Nie umiaa mu odpowiedzie. Dodaa, e od tej chwili p. O. nie przestawa wpatrywa si we mnie*, mwi o mnie, powtarzajc kilkakrotnie, i wyczuwa Jak dotkliwie cierpi, i przenikn do gbi mj mzg, e pragnie mnie pozna itp. Oto dlaczego zatrzyma si przy drzwiach, czekajc na mnie. W czasie wyej opisanej rozmowy z p. O. zbliy si do dr Geley, owiadczajc, i wszyscy zgromadzeni na dole oczekiwali go niecierpliwie. Lecz p. O., podniecony do ostatecznych granic, nie chcia sysze o tym. Nie, prosz mnie zostawi w spokoju na chwil. Odczuwam dla tego pana gbok sympati i pierwsze dowiadczenie chc wanie z nim przeprowadzi. Podeszo jeszcze par osb. Nagle p. Ossowiecki zwrci si do mnie: ,,Niech mi Pan da swj bilet wizytowy". Zwrci mi go po odczytaniu. Niech Pan go zgniecie w rkach, tak, dobrze. A teraz prosz przej do ssiedniego pokoju i narysowa co na bilecie, woy do koperty i zapiecztowa, po skoczeniu Pan mnie zawoa. Pozostan tymczasem tutaj.
*

Jak ju wspomniem. uwaga moja bya wwczas cakowicie skierowana na osob prof. Valle i w stron p. O. nie patrzyem Nie mogem wic zauway, i wzrok jego bv nieustannie we mnie utkwiony.

117

Uczyniem, jak rozkaza. W ssiednim pokoju znajdowa si lokaj, ktrego poprosiem o kopert. Zostaem sam i zaczem przygotowywa si do nakrelenia naprdce jakiego szkicu. Wiadomo niestety, i W chwilach gdy wypadnie skreli naprdce dedykacj lub po prostu jakiekolwiek zdanie, chociaby w celu wyprbowania wiecznego pira, najbogatsza pomysowo zawsze zawodzi. Co gorzej, spoza zamknitych przeze mnie drzwi usyszaem gos p. O.: ,,Prdzej. Panie doktorze... Przychodz po mnie, chc, bym zeszed na d... Niech Pan nakreli cokolwiek... Przecie chodzi tu tylko o prywatne dowiadczenie midzy Panem a mn". Po dwch sekundach znowu zawoa: ,,Prdzej, prdzej... A przy rysunku prosz napisa jakie osobiste zdanie". Przyapany tak znienacka, nie majc chwili czasu do namysu, znalazem si w niemaym kopocie, tym wicej e sowa p. O. nieustannie odryway myli od przedmiotu. Namierzaem pocztkowo narysowa d, chodzio mi bowiem o rysunek prosty, charakterystyczny i atwy do skopiowania, na wypadek gdyby p. O. nie wada zbyt biegle owkiem. Z punktu widzenia dowiadczalnego jest rzecz w najwyszym stopniu niewskazan kreli np. twarze, ktrych cechy charakterystyczne mieszcz si cakowicie w nadanych im specyficznych rysach. Zwaywszy na faktyczne trudnoci, z jakimi walczy musz nawet artyci zawodowi, pragnc uchwyci podobiestwo osb, ktre jednak mog z bliska i dowoln ilo razy oglda, nie mona oczywicie wymaga od medium, nawet obdarzonego najbogatsz i najpotniejsz moc jasnowidzenia, by zauwayo drobne szczegy fizjonomii na wizerunku i by je oddao, zwaszcza jeeli nie umie rysowa. Trudno t wzmaga jeszcze okoliczno, i po wikszej czci nie umiej rysowa rwnie osoby, ktre dla celw dowiadczalnych szkicuj rysunki trudne i obieraj niefortunny temat (np. gow lub szkic maszyny, zrozumiay tylko dla inyniera). W chwili gdy zamierzaem rysowa d, p. O. z drugiego pokoju zawoa: Prosz o rysunek osobisty, na temat czego, co Pana dotyczy". Powikszyo to moje zakopotanie. W chwili gdy namylaem si najintensywniej, odczuwane przeze mnie ble wzmogy si nagle. Paroksyzm w sprawi chwilowe osabienie ukrytych we mnie zapasw energii potencjalnej i wywoa poczenie szeregu podwiadomych poj, a w nastpstwie myl naszkicowania krzya. Prawdopodobnie w moim podwiadomym ja zaszed nastpujcy proces rozumowania: To jednak nie do zniesienia by zmuszonym cierpie nieustannie, a zwaszcza nie mc wykona tego, co po - stanowiem lub co mnie interesuje. Cige rozczarowania... bl nieustanny... To nie ycie, to istna Golgota. I oto na powierzchni mojej wiadomoci pojawi si obraz pojcie krzya. Zaczem go rysowa. Lecz zamiast naszkicowa ramiona normalnie obustronnie, przecignem obie linie poziome przez pionow cz krzya. Z punktu widzenia rysunkowego bya to oczywicie herezja, jednak dopuciem si jej z pewn wiadomoci, pragnc wprowadzi do dowiadczenia drobne utrudnienie dodatkowe. Gdy koczyem pospiesznie rysunek, p. O. zawoa jeszcze: Prosz doda zdanie jakiej osobistej treci... Prosz, niech Pan si pospieszy". Asocjacje mylowe, o jakich poprzednio wspomniaem, nasuny mi sowa, mogce suy jako objanienie rysunku: Ma yic (Moje ycie). Bybym wola napisa co innego, ale p. O. nie przestawa nagli, musiaem wic pieszy si nie na arty. Wreszcie powiedziaem sobie, e waciwie nie miao to znaczenia, bo chodzio tu przecie o drobne dowiadczenie czysto osobiste, ktrego przebieg mia pozosta na zawsze w tajemnicy midzy p. O, a mn.

118

Woyem bilet do koperty, stwierdziwszy poprzednio, e bya zupenie nieprzezroczysta. Zapiecztowaem j i wedug umowy owiadczyem p. O., e moe wej. Pan O. zada przede wszystkim nitki i igy. Gdy mu j przyniesiono, zrobi na nitce wzeek i nie mwic mi, co zamierza zrobi, zacz przeszywa kopert ig w rne strony. Zabieg w powtrzy picio- czy szeciokrotnie. Wpatrywaem si bacznie w jego ruchy i w linie, stopniowo wytwarzane przez czarn nitk. Ku niewysowionemu zdumieniu dostrzegem po pewnym czasie, i pocza ona zaznacza na kopercie (dokadnie, jak miao to miejsce na moim rysunku) grny pion krzya, nastpnie rami prawe i grn lini lewego. Zapytywaem sam siebie: czy p. O. widzia ju rysunek i czy pragn go odtworzy przy pomocy czarnej nitki? Po chwili jednak, doszedszy do zakoczenia lewego ramienia krzya, nitka, zamiast poczy si poziomo z pionem, a tym samym wykoczy krzy, osuna si ku stronie dolnej pionu. Przygldaem si w zupenym milczeniu powstawaniu owego ju zdumiewajcego odtworzenia. Uderzajcy by tu przede wszystkim takt, e p. Ossowiecki mimo woli i przed rozpoczciem waciwego odczytywania zdoa odtworzy przy pomocy nitki dany rysunek, jak gdyby rk jego kieroway pierwiastki wydobyte z gbin psychicznych niewiadomego. Wreszcie p. Ossowiecki uj kopert praw rk. rk t zaoy na plecach i przechadza si pocz wzdu i wszerz pokoju, z objawami silnego podniecenia, widocznego rwnie w charakterystycznym skurczu rysw twarzy, ze wzrokiem utkwionym w dal. Rzek popiesznie: Zaczynam widzie... pjdzie dobrze... prdko, prdko... Lecz wanie w tej chwili kto znowu nadszed, bagajc go. by zechcia pj do grona zaproszonych. Odpowiedzia: ..Przeprowadzam dowiadczenie z panem doktorem... Potrwa to jeszcze chwilk, prosz mi nic przeszkadza. W kocu na uporczywe perswazje: ..Niech Pan przyjdzie... Tam wszyscy czekaj... Dowiadczenie z panem doktorem skoczy si pniej... Teraz prosimy chocia na krotka chwil zgodzi si zej na d, zwrciwszy mi uprzednio kopert. W wielkiej sali Instytutu zosta przedstawiony licznemu zgromadzeniu. Kania si. rozmawia uprzejmie. lecz wida byo. ze w istocie by nieprzytomny, cho obecny. Wkrtce dr G. Geley zaprowadzi go do Marcela Prevost. trzymajcego w rku tajemniczy jaki woreczek, i poprosi o przeprowadzenie dowiadczenia z zawartymi w nim dokumentami. P. O. odmwi jednak i wwczas, i pniej, wic tajemnica pozostaa na zawsze zamknita w woreczku. Zauwayem mimochodem ciekaw cech lego niezwykego medium: gdy czuje si znuony lub po prostu nieusposobiony (a pod tym wzgldem ulega silnie wpywowi wraenia, jakie wywieraj na nim niektre osoby), gdy pragnie dokona dowiadczenia z osob obecn, lub wreszcie gdy zaczynaj si pojawia pozytywne wyniki. a p. O. wyczuwa, i nie wyczerpa jeszcze wszystkich moliwoci. jakie da mu moe w obiekt dowiadczalny - wwczas w czowiek. yczliwie zazwyczaj usposobiony do blinich, a przy tym serdecznie uczynny i chtnie sprawiajcy przyjemno otoczeniu, staje si nieubagany. Nie ma wtedy prb i zakl, ktre by zdolne byy skoni go do zmiany stanowiska lub do rozpoczcia dowiadczenia z innym, z gry do tego celu przeznaczonym osobnikiem. Na jednym z pniejszych zebra, ktre zreferuj w dalszym cigu, przyczepi si przez cay wieczr do p. d'Anglars i nie chcia sysze o przeprowadzeniu dowiadczenia z kimkolwiek innym. I teraz na gorce proby dr. Geley p. O. wci odpowiada, i przede wszystkim wykona chce dowiadczenie ze mn. Da mi znak i wymkn si do drugiego pokoju. W

119

obawie- e dowiadczenie to pozostanie jedynym w cigu wieczora, dr. Geley zwrci si do mnie z proba o zezwolenie na obecno paru osb. Uczyniem to niechtnie, poniewa zarwno wykonany przeze mnie rysunek, jak i komentarz sowny suy miay jako temat cile osobistej, nie za urzdowej prby. Z drugiej strony p. O. z niecierpliw oci oczekiwa wyniku i nie pozwoli mi traci czasu na zmian dokumentu, ja za zrozumiaem. i o ile wyniki dowiadczenia okazayby si dodatnie. Nie miabym bezwzgldnie prawa ich ukrywa przed interesujc nas kwestia naukow. pod pretekstem, i wchodziy tu w gr czynniki osobiste, ktrych bybym wola nie wyjawia. Poddaem si wic z rezygnacj losowi i. przyznaj, pozostaa mi jedynie nadzieja, a nawet byem niemal przekonany, e p. O. nie zdoa jednak zobaczy mego rysunku. Pomimo wszystko nie yczy on sobie przeprowadzi dowiadczenie ze mn w obecnoci liczniejszego grona. Na razie przysta jedynie na obecno prof. Valle, nastpnie za dr. Osty. Ju wchodzc do salonu by oniemielony napywem zaproszonych uczestnikw, ktrych bynajmniej me oczekiwa. Bdc pod wraeniem, dziaajcym na jego psychik w sposb raczej ujemny, wola pozosta w towarzystwie mniej licznym. Z trudem go uproszono, by do grona wybranych dopuci Marcelego Prevost; dr. Geley natomiast zaprosi z wasnej inicjatywy. Gdy skoczyy si wreszcie owe niepomiernie dranice medium wdrwki, p. O. poprosi mnie o kopert i trzyma j, niezwocznie zaoywszy rce za plecy. Nastpnie przeszed si wzdu i wszerz pokoju. Twarz, krwi nabiega. wyraa si zdawaa niepewno i trwog, yy nabrzmiay mu silnie na skroniach, oczy przybray dziwny wyraz, rce mu nieco dray. Wrd oglnego milczenia przerwa na chwil wysilona koncentracj mzgowa i rzek nam: Mog Panowie rozmawia, nawet gono, to mi nie przeszkadza. Przeszkadza mi raczej cisza, a najbardziej spogldanie na mnie. To mnie oniemiela i wwczas nie mog oderwa si od otoczenia, by widzie w samym sobie, widzie idealnie". Od tej chwili zamienialimy od czasu do czasu par sw midzy sob. me przestajc jednak bacznie ledzi ruchw medium. Nagle p. O. szybko zawoa: 0to ju widz... Tak. widz... Z pocztku zamierza Pan wykona inny rysunek. Zaniecha go Pan (cile zgodne z prawd) i wykona ten wanie. Dziwny rysunek. Przedstawia krzy, lecz odmienny od widywanych zwykle. Prosz o owek, narysuj go. Otrzymawszy arkusz biaego papieru i owek, p. O. bez wahania nakreli cz pionow, nastpnie za oba poziome ramiona krzya. Po chwili zawaha si i rzeki: ..To nie wszystko, tu jest co innego Zdaje mi si, e to co przechodzi w poprzek... Tak, w poprzek, w ten sposb", l poczy grn lini obu ramion lini przechodzc przez cze pionowa krzya- to samo zacz czyni z lini doln. Nastpnie znowu uj kopert, odwrci j w doniach i owiadczy: Pod krzyem jest napis, zdanie zoone z dwch sw. To nie s sowa, a raczej litery... le napisane... Wyglda, jak gdyby sowo zoone z jednej litery tylko. Nie, nie, to jeszcze nie to... Nie mog dostrzec. To nie do wyrane... Dowiadczenie byo skoczone. Zerwaem nitk i otworzyem kopert. Na moim bilecie wizytowym widnia krzy zupenie podobny do tego, ktry wy rysowa p. O.

120

Wystarczy rzuci okiem na fotografi zdjcie naturalnej wielkoci obu dokumentw (bez retuszu), ktre skleiem razem, by podobiestwo to rzucao si w oczy. atwo rwnie zauway, e p. O. dobrze zaznaczy poprzeczn kresk u dou, nie dokoczy jej za bynajmniej nie z powodu niepewnoci widzenia (wszak lini grn nakreli przed chwil bez wahania), lecz jak gdyby przez lenistwo, ogarniajce niejednokrotnie artystw malarzy, gdy robic pospiesznie szkic, poprzestaj na zaznaczeniu ruchu pomylanego, czyli linii w uproszczonym skrcie. Czynic zreszt aluzj do nakrelonej przez siebie linii grnej, p. O. owiadczy po zaczciu linii dolnej: ,,I tamtdy rwnie", co miao znaczy i tamtdy rwnie w poprzek przechodzi.

Rys. St. Chauvet

Rys. St. Ossowieckiego.

Zdania, ktre napisaem w gwatownym popiechu, w wyej wspomnianych warunkach, kilka obecnych przy dowiadczeniu osb nie mogo odczyta. Nic wic dziwnego, e odcyfrowanie sprawiao rwnie trudno p. O. Zaznaczam, i w przebiegu dalszych dowiadcze odczytywa on doskonale wyraniej i staranniej

napisane teksty. Po zakoczeniu owego pierwszego dowiadczenia, przy ktrym byli obecni dr Geley, Osty, Marcel Prevost, prof. Valle i oczywicie ja, udalimy si do grona oczekujcych, by zda sprawozdanie z przebiegu eksperymentu. Po kilku chwilach p. O. poczu si nieswojo i nie zwracajc niczyjej uwagi wyszed do ssiedniego pokoju. Owiadczy mi, i bya to maa niedyspozycja, wywoana przez zbyt intensywny wysiek mylowy, dokonany w chci, by pierwsze przeprowadzone w Paryu dowiadczenie udao si jak najlepiej. Bardzo szybko przyszed jednak do siebie i wszczlimy rozmow na rne tematy z dziedzin, ktre nas interesoway. Idc drog acucha skojarze, zaznaczyem, i w przewidywaniu dowiadczenia przygotowaem zawczasu odpowiedni dokument. P. O. rzek nagle: ,,Prosz mi go da. Wrczyem mu pakiecik. Wzi go nie ogldajc. Schowa w zacinitej doni, ktr natychmiast pooy sobie na plecach. I rzek niezwocznie: Widz dwie monety... S to monety frankowe, francuskie. Przeszkadzaj mi, nie mog nic zobaczy... A jednak widz arkusik papieru i zdanie, napisane przez kobiet... w wieku 3035 lat, wysok brunetk, wytworn, inteligentn. Bya rozwiedziona, teraz jest on lekarza. Oglda na biurku rne przedmioty, niektre pochodzce z dalekich egzotycznych krajw... stare zabytki. Zastanawia si, co napisa. Wybraa myl, co nieosobistego, wzniosego, idealnego". Przeszkodzono nam w tej chwili. P. O. zwrci mi pakiecik obiecujc, i ,,pniej skoczymy". Lecz tego wieczora pochono go cakowicie inne dowiadczenie, na

121

nastpnym za zebraniu szereg dowiadcze zjedna osob (p. dAnglars). Nie mg wic po prostu z przyczyn niezalenych doprowadzi do koca owego zdumiewajcego dowodu daru jasnowidzenia. Zdecydowaem si zatem otworzy pakiecik i zapozna si z zawartym w nim aforyzmem Epikteta. Wszystko, co wyrzek w lej sprawie p. O.. byo cile zgodne z prawd, z wyjtkiem wieku mej pacjentki (miaa lat 38, nie za 30 - 35). Poza tym jasnowidz wymieni wszystko z precyzyjn dokadnoci: rozwd. ponowne maestwo. wygld zewntrzny. charakterystyczne cechy duchowe, fakt otwierania i pobienego przegldania ksiek naukowej i artystycznej treci (na temat rnych dalekich krajw i epok staroytnych), wybr wzniosej myli i nawet pierwotnie dokonane wycinicie na laku piecztek monety jednofrankowej. Ze szczeglnym naciskiem zaznaczam, i p. O. ani razu nie rzuci okiem na pakiet, ktry mu wrczyem. Ponadto atwo zrozumie, i osoba zamiowana w przedmiotach takich, jak piecztka z wizerunkiem kapana chaldejskiego, skadajcego hod bstwu ksiycowemu Sin. z wszelk pewnoci nie chciaaby posuy si zwyk monet jako drug piecztk. Zreszt p. O. widzia piecztk uyt przez osob, ktra zredagowaa sowa, nie za t drug uyt przeze mnie. Przyzna trzeba, i s to fakty istotnie godne zastanowienia. Jak wspomniaem, wejcie osb trzecich przerwao nam bieg drugiego dowiadczenia. Nieco pniej przedstawiono go margrabinie B.*, z ktr przeprowadzi nowe dowiadczenie z doskonaym wynikiem. Opowiem je w streszczeniu na podstawie tego. co rzekem ju o warunkach, w jakich p. O. zwyk pracowa. Pan O. poprosi pani X o napisanie zdania na arkusiku papieru. Przesza do drugiego pokoju i zastanawiaa si, co napisa. W chwil pniej, po skoczeniu wietnie udanego dowiadczenia, owiadczya mi: Trudno wyobrazi sobie, jak uboga staje si nasza pomysowo. gdy wypadnie skreli jakiekolwiek zdanie w takich warunkach. Przyznaje, zechciaam po prostu napisa: Jakie jest imi ony Pana? P. O. znajdujcy si wwczas po drugiej stronie drzwi zawoa: Nie, nie to... Niech Pani napisze co osobistego. Co. co Pani samej dotyczy. Nie wierzyam dotychczas w jasnowidzenie. Tym wicej zdumiao mnie, i p. O. tak precyzyjnie odgad myl moj. l napisaam: Czy odbd tej zimy dug podr, ktrej tak bardzo pragn?. Lecz powrmy do dowiadczenia: Zaledwie wziwszy kopert do rki. p. O. rzek: - Tak, odbdzie Pani t podr. Spojrzaa na pytajco. On za doda: - Oto, co Pani napisaa: Czy te odbd tej zimy duga podr, ktrej tak bardzo pragn? Pomijajc drobna zmian brzmienia na pocztku zdania** dowiadczenie udao si doskonae. W chwili gdy pani X, rwnie zachwycona jak zdumiona, dzikowaa gorco p. O., ten owiadczy, i mgby powiedzie jej jeszcze niektre ciekawe rzeczy. Rzek wic, i pragnie ona jecha do Egiptu... Przebywaa ju tam przed trzema laty i zachowaa niezatarte wspomnienia. Kilkakrotnie pragna tam powrci, na przeszkodzie
*

Ktr dalszym cigu nazywa bdziemy pani X dla uproszczenia. Zmiana jedynie formalna, waciwa jzykowi francuskiemu. Ferai-je i Est-ce que je ferai. Dwie formy o identycznym znaczeniu.
**

122

jednak stawa stan zdrowia jej syna. Tym razem pragnie wyjecha w grudniu, ale zamiar jej bdzie udaremniony z tej samej przyczyny. Ostatecznie syn powrci do zdrowia a wtedy bdzie moga urzeczywistni swj projekt. Pomijajc ostatni punkt, dotyczcy przyszoci, sowa pana Ossowieckiego byy cile zgodne z prawda. Zaznaczam. i nie zna pani X i mc o niej nie wiedzia. Nie poprzesta na tym. Odosobni si wraz z pani X od reszty towarzystwa i ku jej wzrastajcemu zdumieniu opowiedzia szereg nikomu nie znanych taktw z je] ycia. Dowiedziaem si niebawem od samej pani X. e wyjawi jej nie tylko fakty, o ktrych nikt prcz niej wiedzie nie mg. lecz i jej myli ukryte, nie zrealizowane pozostae na zawsze w dziedzinie pragnie. Niestety tej czci dowiadczenia opowiedzie nie mog ze wzgldu na jej cile poufny charakter. Wszystko, co rzekem poprzednio, wskazuje niezwykle znaczenie trzech udanych dowiadcze, ktre odbyy si w Instytucie w dniu 12 czerwca 1923 r. Podaem szczegowe warunki, w jakich si od byway, sposb postpowania i zachowania si p. Ossowieckiego (ktry osobom obecnym przy pewnej iloci dowiadcze wydawa si moe do ,,stereotypowy"), aby uwydatni szereg odcieni i drobnych na pozr wydarze, podkrelajcych warto badanych przez nas faktw. Owo z koniecznoci przydugie sprawozdanie zmierza do innego jeszcze celu. Chodzi o umoliwienie osobom, ktre nie miay okazji brania udziau w dowiadczeniach i seansach tego rodzaju, dokadnego zdania sobie sprawy z doniosoci i zrozumienia ich zdumiewajcych cech charakterystycznych. Pragnc by cisym, zreferowaem wiadome mi fakty z pominiciem wszelkiej troski o nadanie im formy literackiej, o ich klasyfikacj, z zachowaniem dowolnej chronologii i brakiem zwizku w wypowiadanych zdaniach. Badajc tak niezwyke zjawiska, odczuwa si bezwzgldn konieczno jak najdokadniejszego poznania wszelkich majcych z nimizwizek okolicznoci, sprowadzenia ich pierwiastkw do minimum dla maksymalnego zacienienia krgu tkwicych w nich tajemnic. Nie moe by oczywicie mowy o wniknicie w ich determinizm, ktry prawdopodobnie nie dotrze nigdy do naszej wiadomoci. Pragnoby si jednak wiedzie cokolwiek o ich stronie niedostrzegalnej, tj, przenikn, co dzieje si w umyle p. O. i podlega jego zdolnoci analizowania. Nie mogem zapyta go o to w czasie dowiadcze, gdy by stale zarzucony powinszowaniami i pytaniami. Nadto by znuony, otaczaa nas gorczkowa i, przyzna trzeba, nieokrelenie cika atmosfera, warunki nie sprzyjajce bynajmniej przeprowadzeniu kwestionariusza" psychologicznego. Jednak z drugiej strony p. O, okaza mi askawe zaufanie, jako lekarzowi (bya to niezwyka uprzejmo ze strony czowieka, w mocy ktrego leao przeprowadzenie niedyskretnej analizy mojej psychiki), ktre pozwolio mi po pewnym czasie zada mu w ciszy mego gabinetu szereg metodycznie uoonych pyta z dziedziny tego, co mg wiedzie o sobie samym. Wyniki tej ankiety ukazay si na amach Mercure de France* jednoczenie z szeregiem przeprowadzonych przeze mnie osobicie bada nad psychologi daru jasnowidzenia w ogle. Wobec czego uwaam powracanie do tych spraw za zbyteczne. B. Dowiadczenie z dnia 15 czerwca 1923
*

Dr Chauvet: Le Merveuilleux Humain. (Pierwiastek cudownoci w czowieku). Mercure de France, z dn. 1 padziernika 1923 r.

123

W trzy dni po omwionych dowiadczeniach odby si nowy seans, rwnie w gmachu Instytutu. Pan O. by bardzo znuony, Zgodzi si przyj jedynie pod warunkiem, e nikt da ode nie bdzie przeprowadzenia dowiadcze. Zawarszy jednak znajomo z jednym z asystentw, p. dAnglars. zechcia sprbowa. Pan dAnglars na danie i w nieobecnoci p. O. nakreli par stw na swym bilecie wizytowym, ktry nastpnie wsun do koperty. Po krtkiej chwili p. O. wypowiedzia napisane zdanie: ,,Gdzie znajdowa si bd za rok? Powodzenie to oywio go, podniecio i kazao zapomnieo znueniu. Poprosi p. d'Anglars o napisanie jeszcze innego zdania oraz o rysunek na kawaku papieru, ktry naleao woy do koperty. Pan d'Anglars uda si do osobnego pokoju i wykona polecenie. Wwczas przyby tam p. O. w towarzystwie kilku osb, wrd ktrych znajdowali si: p. G., genera Ferrier. p. de Bourg, dr Geley. p. H, Lazzaro, dr Schneider i ja. Zaledwie dotknwszy wrczonej mu koperty, p. O. zwrci si do p. d'Anglars z okrzykiem: Widz... Ale czy to moliwe?... Widz to samo zdanie, co przed chwil: Gdzie znajdowa si bd za rok? Tak. to samo... Czy to moliwe? Pan dAnglars, ochonwszy z ogarniajcego go zmieszania i zdumienia, odpowiedzia: Istotnie, to zdanie znajduje si tam. Oto. co zaszo: p. d'Anglars nakreli na swym bilecie wizytowymi rysunek, o ktrym bdzie mowa w dalszym cigu (poprzednio za pomyla o innym rysunku), a nastpnie pochonity przede wszystkim t now czci dowiadczenia, napisa ponownie, do pewnego stopnia podwiadomie moe. to samo zdanie, co poprzednio. Fakt ten oczywicie w znacznej mierze utrudni panu O, odczytanie i wzmg warto trafnoci. Po tym drobnym wydarzeniu p. Ossowiecki prowadzi dowiad czenie w dalszym cigu i po paru sekundach owiadczy: Widz pierwszy rysunek, jaki Pan zamierza nakreli, a nastpnie go zaniecha... S to trjkty... sploty trjktw. Wykona Pan inny rysunek dziwaczny. Gow ludzk, dziwna to gowa. Jest tam kapelusz...Nic. to nie kapelusz, a raczej co w rodzaju kaszkietu, lecz kaszkiet nie taki jak wszystkie. Przypomina to nieco kapelusz tyrolski. Zrobione to, ot... w ten sposb.
*

Rys. St. Ossowieckiego.

Rys. dAnglars.
*

Gdzie bd za rok?

124

P. O. wzi do rki owek i bez wahania wyrysowa gow, nastpnie kapelusz (tej samej wielkoci). Otworzono kopert, zawierajc billet wizytowy z wyej przytoczonym napisem oraz rysunek (rwnie tej samej wielkoci). Porwnywajc, mona od razu stwierdzi: l) jakociow i wymiarow identyczno obu rysunkw, 2) trudno dokadnego powtrzenia rysunku, wzmoon jeszcze przez fakt. I wykonanie rysunku oryginalnego pozostawiao wiele do yczenia, 3) wygld kapelusza, przedstawiajcego, jak doskonale okreli p. O., co poredniego midzy kapeluszem tyrolskim a kaszkietem, pomylanego i wyrysowanego niedokadnie, co dla eksperymentatora przedstawiao znaczn trudno. 4) Naley wreszcie zaznaczy, i p. d'Anglars przed wykonaniem tego rysunku zamierza nakreli splot trjktw. Tego wieczora powtrzyo si to, co miao miejsce przed trzema dniami w stosunku do pani X i do mnie. P. O. owiadczy p. d'Anglars, i mgby wyjawi mu jeszcze niejedno, i nie odstpowa go ju ani na chwil. Daremnie dr Geley i inni prosili go o przeprowadzenie dowiadczenia z kim innym. Odmwi uprzejmie, lecz stanowczo. Prawdopodobnie w podobnych wypadkach wyczuwa on tajemniczy zwizek psychiczny czcy go z dan, t wanie, a nie inn osob, z ktr w dowiadczeniu pewien jest powodzenia i nie chce przerywa wzorem autora czujcego przypyw natchnienia, nie pozwalajcego oderwa si od rkopisu. W kadym razie odosobni si wtedy z p. d'Anglars na p godziny i opowiedzia mu szereg faktw z przeszoci, teraniejszoci i przyszoci. Dla tych ostatnich nie przyszed jeszcze czas sprawdzenia. Wydarze minionych i teraniejszoci nie chcia p. d'Anglars opowiada ze wzgldu na ich cile osobisty charakter, owiadczy jednak, e zgadzay si one bezwzgldnie z prawd, co byo tym wicej zdumiewajce, i o niektrych nikt, z wyjtkiem jego samego, wiedzie nie mg. Oto wierny, szczegowy opis niezwykych dowiadcze nad wadz jasnowidzenia, przeprowadzonych przez p. O. w dniu 12 i l5 czerwca 1923 r. w Midzynarodowym Instytucie Metapsychicznym i skontrolowanych przeze mnie osobicie. () Dr Stephen Chauvet
czonek Instytutu

A oto szereg dowiadcze wczeniejszych, zreferowanych przez dr. Gustave'a Geley, jak nastpuje: Seria dowiadcze, przeprowadzonych z p. O. w czasie pobytu mojego w Warszawie we wrzeniu 1921 r., potwierdzia w zupenoci wyniki dowiadcze odbytych w kwietniu, przy wspudziale prof. Richet i moim. Przedoyem p, O. szereg dokumentw, przygotowanych uprzednio podczas jego nieobecnoci. Skaday si one z zapiecztowanych kopert, z ktrych kada zawieraa co do odczytania. Kartka z napisem zawinita bya w kilka arkusikw papieru nieprzezroczystego, wykluczone wic byo wszelkie prawdopodobiestwo jej zwykego odcyfrowania. Jedna z takich kartek nie bya woona w kopert, lecz zamknita w grubej cewce oowianej. Spord dokumentw wrczonych p. O. niektre sporzdzone byy przeze mnie, inne za zostay mi powierzone przez przyjaci jasnowidza, ktrych nie znaem. O treci papierw nie miaem pojcia. W dalszym cigu zaznacza bd, ktre z przeznaczonych do odczytania kartek znaem, a ktre byy mi cakiem obce.

125

Dowiadczenia odbyway si w niezmiernie rnorodnych warunkach. P. O. by bardzo zajty, co uniemoliwiao urzdzanie systematycznych seansw. Korzystaem wic jedynie z przypadkowych spotka u znajomych, w restauracji, na seansach materializacyjnych itp., by wrcza mu zapiecztowane koperty. W czasie trwania dowiadczenia nie traciem jasnowidza z oczu. Bra kopert do rki, skupia myli, przechadza si wzdu i wszerz pokoju i po piciu, dziesiciu, najpniej po pitnastu minutach wypowiada tre jej dokadnie. Wicej czasu zabrao odczytanie arkusika umieszczonego w oowianej rurce. P. O. zdoa to uczyni zaledwie po dwch seansach, i to kosztem olbrzymich wysikw. Na 10 dowiadcze 8 udao si bezwzgldnie; l czciowo; l nie udao si zupenie. Niej podaj ich opis w porzdku chronologicznym, nastpnie za dodam kilka uwag o tajemniczej wadzy, jak posiada p. Ossowiecki. Dowiadczenie I (w dniu 21 wrzenia 1921 r., o godz. 11 w.) Po obiedzie u przyjaci wrczyem p. O. w ich obecnoci listy, przygotowane uprzednio, ktre przyniosem ze sob. Byo tam 8 kopert zapiecztowanych o wiadomej mi zawartoci oraz jedna powierzona mi przez p. Sudre'a l przez p. Magnin i 4 przez moj on. Tre szeciu ostatnich bya dla mnie bezwzgldn tajemnic. Podaem jasnowidzowi wszystkie. On za, zdaje si, nie wybierajc, wycign jedn. Poznaem po tym, e rnia si od innych, i naleaa do pana Sudre'a lub pana Magnin. Poza tym nie wiedziaem nic. Pan O. trzyma j przez chwil w doni. Przechadza si zacz wielkimi krokami po salonie. Usiad, wsta znowu. Skupia myli z widocznym wysikiem. Wreszcie pocz mwi sowa, ktre notowaem w miar ich syszenia. Co bardzo krtkiego... Par sw..." (kilkuminutowe milczenie). ,,To pisa mczyzna (krtkie milczenie). Mowa tu o Polsce (b. krtka chwila milczenia). To wszystko. Nie podpisane. Otworzyem wwczas kopert i przeczytaem, widniejcy w rodku zoonego w czworo biletu, napis: Powodzenia w Warszawie". Doda musz, i mylaem bezwzgldnie o czym innym. Listpochodzi od pana Magnin. Dowiadczenie II (4 wrzenia 1921 r. w mieszkaniu ksicia Lubomirskiego, godz. 6 ppo.) Po seansie materializacyjnym z medium Guzikiem wrczyem p. O. paczk listw. Wybra kopert, o ktrej wiem, e pochodzia od p. Sudre'a, Bezwzgldnie nie wiedziaem, co zawieraa. Niej podaj zestawienie napisu ukrytego w kopercie otworzonej niezwocznie po ukoczeniu dowiadczenia, ze sowami p. O., notowanymi w miar ich wypowiadania. List zapiecztowany. 126

Czowiek jest trzcin tylko, najsabszym w przyrodzie, lecz to trzcina mylca" (pensant). Pascal. Sowa p. O.: Dotyczy to ludzkoci, a raczej czowieka. To najgupsza istota, co z czowieka. Intuicyjnie wyczuwam gupot. To przysowie. Myli jednej z najwybitniejszych jednostek w wiekach minionych. Rzekbym: Pascal. Czowiek jest saby, wta trzcina... ale... sabo i take trzcina najwicej zamylona... (pensif)*. Z owych dwch pierwszych dowiadcze wycign mona podwjn nauk: 1. Jak ju wyej wspomniaem, nie miaem pojcia, co zawieray koperty powierzone mi przez panw Magnin i Sudre'a. Jasnowidz nie mg wic zapozna si z ich treci, drog czytania w moich mylach. Z drugiej strony p. O. nie zna moich wsppracownikw, wobec czego hipoteza duchowo-umysowego wspobcowania komplikuje si niezmiernie. 2. Dwa te dowiadczenia zdaj si ponadto dowodzi, i nie zachodzi tu zjawisko odczuwania poprzez ciaa nieprzezroczyste. Jasnowidz wytwarza sobie bowiem o zawartej w kopertach treci pojcia wyrane, lecz nie zgadzajce si cile z tekstem pisma. Daje interpretacj uderzajco wiern, lecz niekiedy bywa ona tylko w przyblieniu, niekiedy zawiera nawet bdy. Ow dwoisto wadzy jasnowidza potwierdzaj dowiadczenia nastpujce: Dowiadczenie III (w dniu 21 wrzenia, w mieszkaniu ksicia Lubomirskiego. W warunkach jak przy dowiadczeniu II) Poznaem po kopercie, e p. Ossowiecki wybra jeden z dwch listw sporzdzonych przeze mnie. Nie wiedziaem jednak ktry. Odpiecztowaem go, gdy jasnowidz przesta mwi. Arkusik do odczytania: l) Krajobraz wschodni. 2) Rysunek przedstawiajcy ryb. 3) Dwik dzwonw. 4) Zapach mimozy. 5) Niech yje Polska! Sowa p. O.: To co duszego. To pisa mczyzna. Chaos, co tak chaotycznego, e zorientowa si nie mog! Cztery, pi myli... Istny garus** mylowy. Co duego. Co, co pywa. Widz prac nad ryb, przypominajc karasia. To nie pismo, ale tu jest ryba. Co moe by wsplnego midzy t ryb a Polsk? Nie mog tego zrozumie. To okrzyk: Niech yje Polska! Czuj nawet zapach rozkoszny... cudny zapach... (p. Ossowiecki zdaje si upaja odurzajc woni). Jest tu te co z przyrody. Jest co jeszcze, s jakie trzy rzeczy w tym garusie. Widz ryb, narysuj j. (Rysuje j). Po co zapach? Po co Polska? Jest tam numeracja l, 2, 3, 4, 5. Co z natury... Ju nic nie widz... Ostatecznie na pi rzuconych na arkusik myli p. Ossowiecki odczyta te trzy, ktre zaopatrzone byy w numery 2, 4, 5. Myli nr 3 wcale nie zauway. Myl nr l odczyta bardzo niedokadnie.

Rys. prof. Geley


*

**

Rnica znaczenia w jzyku francuskim: pensant - mylcy, pensif - zamylony, zadumany. Zupa z mieszanych owocw. (Przyp. wyd. 1976).

127

Natomiast by nieprzeparcie opanowany myl o rybie, ciekawe jednak, e wykonany przez niego rysunek nie jest do mojego podobny. Przedstawia ryb szerok, pask, zwrcon przodem na lewo. Ja za wyrysowaem ryb o ksztacie podunym, zwrcon w prawo. Myl nr 4 wywoaa w nim skojarzenie wchowe, ktre wyrazi, nie mwic jednak, i czuje zapach mimozy. Myl nr 5 wypowiedzia cakowicie i dokadnie. W cigu caego spdzonego ze mn wieczoru pan Ossowiecki opanowany by rysunkiem ryby.

Rys. St. Ossowieckiego

Dowiadczenia IV, V, VI

Z okazji odbytego w Warszawie midzynarodowego kongresu medycznego kilku uczestnikw zainteresowao si darem jasnowidzenia p. Ossowieckiego. Zapragnli urzdzi prb. Na zaproszenie ksicia Lubomirskiego zgromadzili si w omiu w jego salonie o godz. 5 ppo. (Zapomniaem zanotowa daty). Pan Ossowiecki, jednostka nadczua, a wic w wysokim stopniu wraliwy, doznawa istotnego wzruszenia, stajc przed owym areopagiem powag lekarskich. Najwyraniej mia trem. Tym prawdopodobnie mona wytumaczy, i dowiadczenie IV udao si zaledwie w poowie, dowiadczenie V za wcale. Dr Piery wrczy panu O. arkusik w zapiecztowanej kopercie, ktry sam przygotowa w ssiednim pokoju. Po dowiadczeniu przeczytalimy znajdujcy si na nim napis: Chiny s zachwycajcym krajem". Panu O. trudno byo to odczyta. Upyno 10 minut, zanim owiadczy: To co bardzo krtkiego. Nie zapytanie, lecz zdanie wypowiedziane przez Pana. Mowa tu o Polsce. Polska jest zachwycajcym krajem. Zapytany o przyczyn owego pomieszania poj Polski i Chin, przypisa je wzruszeniu, jakiego dozna w obecnoci jury lekarskiego oraz faktowi, i wyjtkowo, zamiast jak zwykle polega jedynie i wycznie na intuicji, wprowadzi do usiowania odczytania pierwiastek refleksji. Odczu wyranie wraenie sw: Jest zachwycajcym krajem, i drog refleksji doszed do wniosku, i prawdopodobnie stosuje si to do Polski. Naley mie na uwadze, i w czasie rozmowy, ktra poprzedzia dowiadczenie, przybyli z Francji lekarze zachwycali si gocinnym, serdecznym przyjciem, jakiego w Polsce doznali. Nastpnie p. O. przeszed do ssiedniego pokoju w towarzystwie dr. Bergeret. Ten wrczy mu zapiecztowan kopert, nie mwic, co zawieraa. Oglnikowo owiadczy, e p. O. odczyta bdnie.

128

Po tej nieudanej prbie dr Gliksman z Warszawy przygotowa rwnie arkusik w kopercie i poda go panu O. w takich samych warunkach, jak uczyni to dr Bergeret. W chwili gdy mia J wyrczy p. O., ten rzek.: Nie... nie... Niech to zostanie w-' Paskiej rce". Pooy praw do na rce dr. Gliksmana. ktry trzyma dokument, i bardzo szybko owiadczy: Mowa tu o mioci... chodzi o dzieci... Mowa o mioci, idcej przez, wiat... jak cygaskie dzieci... o wszystkim". Napis brzmia w istocie: Mio to cygaskie dzieci". Dowiadczenie VII (23 i 24 wrzenia) Po obiedzie w restauracji wrczyem p. O. jeden z arkusikw przygotowanych przez moj on. Treci ich nie znaem. Od razu powiedzia: To pisaa kobieta... Paska maonka... S tam powinszowania i zaproszenie. Jutro odczytam dokadniej. Niech Pan ten list zachowa". Nazajutrz, gdy znalelimy si u ksicia Lubomirskiego, wrczyem panu O. ten sam dokument. Podaj jego tre i wypowied p. O.: List mojej ony: ,,WPan Ossowiecki Szanowny Panie! Winszuj Panu posiadania tak zdumiewajcego daru i dzikuj serdecznie za umoliwienie mojemu mowi badania go i studiowania. Mam nadziej, e nie odmwi Pan nam przyjemnoci odwiedzenia nas wkrtce w Paryu. Tymczasem prosz przyj wraz z mym szczerym powinszowaniem wyrazy prawdziwego szacunku, Pary, 22 sierpnia 1921 r." Sowa p. O.: List ten pisaa kobieta w wieku lat... (podaje dokadnie wiek mojej ony). To list do mnie... Co serdecznego... Wasne myli autorki, wyraajce podziw i yczenia... Pisaa to w obecnoci jednej z crek na II pitrze. Ma wygld osoby zmczonej... Pisaa w gabinecie, w ktrym znajduj si krzesa, obite ciemn skr... List napisany 22 sierpnia. Ta pani. zachwycona moj osob, cieszy si z poznania mnie i ma nadziej zobaczy mnie wkrtce... List napisany o godz. 45 ppo." Wszystko zgadza si z prawd z wyjtkiem obitych skr krzese, ktre znajduj si jednak w ssiednim pokoju, gdzie, zaznaczam, ona moja spdzia wwczas wiksz cz dnia. List by istotnie napisany midzy godz. 4 a 5 ppo. dnia 22 sierpnia na II pitrze w obecnoci jednej z naszych crek. Tego dnia ona moja bya bardzo znuona.

Dowiadczenie VIII (dnia 25 wrzenia 1921. w mieszkaniu wsplnych znajomych)

129

Pan Sudre przysa mi znowu arkusik w zapiecztowanej kopercie o nie znanej mi treci. Uprzedzi tylko, e chodzio tu o dowiadczenie zupenie nowe. Wrczyem kopert p. O. Ten. po 10 minutach, owiadczy, ciskajc kopert w donie To mnie dotyczy. To kto, co chcia mnie pozna. (Dugie milczenie, atmosfera nerwowego oczekiwania). Pan O. czyni intensywne wysiki. Po 1015 minutach owiadcza: Dzi trudno mi bardzo... Jest tam co... co... Nie mog dostrzec, mam bowiem wraenie, e to co drukowanego... Omyliem si przed chwal, nie chodzio tu o mnie, lecz osoba, ktra ten list wysaa, piszc, mylaa o mnie. Std pomyka... Chciaa przekona si, czy odczytam ten druk. A ja drukw odczytywa nie mog... Miao to miejsce... (przygotowanie arkusika) o godz. 6 w. Przy stole. Obok znajdowaa si kobieta. Druk jest bardzo drobny". W otworzonej przeze mnie kopercie znalazem kartk wyrwan z ksiki, na ktrej znajdowao si kilka wydrukowanych petitem wierszy. Rzekem wwczas panu O.: Niech Pan opisze mczyzn i kobiet, ktrych Pan widzia. Odpowied p. O.: ,,Drugie pitro, na lewo. On nie ma brody, tylko mae wsiki. Wiek 38 40 lat. Posta szczupa, bardzo subtelna. Nie jest ysy (sic), uczesany z przedziaem. Ona tga, lecz niewysoka. Nie blondynka. To ona nasuna mu myl przeprowadzenia tej prby. Maj dwoje dzieci, syna i crk. Odpowiedziaem, i wszystko byo prawd*, ale z dzieci tylko crka bya na wiecie. Kobieta miaa znieksztacon figur, gdy oczekiwaa rozwizania w najbliszych dniach. Pan O. wykrzykn: Bdzie miaa syna, jestem pewny. Moe im Pan to napisa. Po trzech dniach przepowiednia si sprawdzia. Pani Sudre otrzymaa mj list, wrzucony do skrzynki w dniu 26 wrzenia, nazajutrz po rozwizaniu. Dowiadczenie IX (27 wrzenia o godz. 18 w mieszkaniu ksicia Lubomirskiego) Wrczyem p. O. drugi z przygotowanych przeze mnie arkusikw w kopercie. Tre bya mi oczywicie wiadoma i brzmiaa, jak nastpuje: Pewien so, kpic si w Gangesie, zosta napadnity przez krokodyla, ktry odgryz mu trb". Chcc przekona si, czy moja myl wiadoma moe wpyn na jasnowidzenie p. Ossowieckiego i uatwi mu odczytanie napisu, usiowaem wyobrazi sobie intensywnie opisan scen. Rezultat okaza si wrcz przeciwny. Pan Ossowiecki najwidoczniej walczy z trudnociami, pocz chodzi wzdu i wszerz pokoju, okazujc silne zdenerwowanie. Wreszcie po 20 mniej wicej minutach owiadczy: Mam wraenie, jak gdybym znajdowa si w ogrodzie zoologicznym. Jaka walka...
*

Dowiedziaem si: pniej. e pomys i inicjatywa przeprowadzenia tej prby nie pochodziy od pani Sudre.

130

Mam wraenie ogrodu zoologicznego. Widz ogromne jakie zwierz. To so. Czy ten so nie znajduje si w wodzie? Widz, e pywa w wodzie. Co si dzieje z jego trb... Widz krew... W tej chwili p. Ossowiecki, bardzo zdenerwowany i znuony, zapyta: Czy jest tam jeszcze co innego? Moja odpowied: Dobrze, lecz to jeszcze nie wszystko. Na to p. Ossowiecki, podnoszc gos:,.Niech Pan poczeka... Czy nie jest on ranny w trb? Doskonale odpowiadam, dodajc: Wspomnia Pan o walce, doskonale". P. Ossowiecki przerywa mi: Tak, walka z krokodylem. Dowiadczenie X Mowa tu o dowiadczeniu z rurk oowian. Zaprojektowa je i urzeczywistni hr. Guy de Bourg de Bozas. Kaza sporzdzi rurk oowian o ciankach gruboci 3 cm. Poprosi naszego przyjaciela p. Stanisawa Jelskiego i jedn z pa znajomych, ktra tego dnia wyjedaa z Warszawy, aby woyli do rurki kartk z napisem nie znanej nikomu z nas treci. Autor pomysu wrczy mi rurk po uprzednim zalutowaniu jej otworu. Pierwsza prba odbya si w dniu 28 wrzenia w restauracji po obfitym posiku. Wwczas p. Ossowiecki rzek: To pisaa kobieta. Jest co. co dotyczy natury... co w zwizku z czowiekiem i z uczuciem. Co w orodku stworzenia. Napisane w niezwykych warunkach. Zapytaem jasnowidza, czy mona odpiowa rurk. Nie - odpar. - Poczekajmy... to mnie nie zadowala. Chc odby drugi seans. Odby si on zatem u ksicia Lubomirskiego w dniu 30 wrzenia o godz. 18 w obecnoci hrabiego i hrabiny Tarnowskich, mojej, komendanta Stabile, lekarza wojskowego z Misji Francuskiej - mamajora Camus. p. Stanisawa Jelskiego i ksicia Stefana Lubomirskiego. Z trudem i wysikiem z pocztku, nastpnie jak gdyby z wiksz atwoci p. Ossowiecki mwi: Tworzenie... wielka twrczo... przyroda... (duga cisza). Wchodzi tu w gr czowiek-potga. Nard ma poczucie, e to jest jeden z najwikszych ludzi wieku... Nie mog zrozumie... Widz dwie rzeczy... napis... Nakrelony przez kobiet napis. Jest i rysunek. Rysunek wyobraa czowieka o bujnych wsach i krzaczastych brwiach. Brak mu nosa. Ubrany w mundur wojskowy. Podobny do Pisudskiego. Ten oto czowiek nie lka si niczego... w polityce, ni w jakiejkolwiek dziedzinie... jak rycerz Odpiowano niezwocznie rurk w obecnoci uczestnikw. Rozwinem wyjty z niej arkusik. Zawiera schematyczn sylwetk Marszaka

131

Pisudskiego, z bujnymi wsami, krzaczastymi brwiami, bez nosa, w mundurze wojskowym. Pod rysunkiem widnia napis: Rycerz bez trwogi i bez skazy. Jakie wnioski teoretyczne wysnu mona z tych faktw? W tym pobienym sprawozdaniu wemiemy pod uwag nie tylko cykl ostatnich dziesiciu dowiadcze, lecz rwnie dowiadczenia poprzednie, przeprowadzone przez prof. Richet i przeze mnie. Nasuwa si przede wszystkim pytanie: Czy z dowiadcze tych wynika, i inynier Stefan Ossowiecki obdarzony jest istotnym darem jasnowidzenia? Odpowied brzmi: bezwzgldnie tak. Mamy przed sob proste, a jednoczenie gboko przekonywajce dowody. Nie moe by tu mowy o oszustwie ni o zudzeniu. Seanse odbywaj si w wietle dziennym. Podjte zostay wszelkie sposoby, by uniemoliwi poznanie treci dokumentw dowiadczalnych za pomoc normalnych percepcji zmysowych (normalnego postrzegania zmysowego). Przez cay czas trwania dowiadczenia nie tracimy jasnowidzcego z oczu. Stwierdzi moemy z absolutn pewnoci, i nie patrzy on nigdy na zapiecztowan kopert, ktr trzyma w zacinitej doni. Po odczytaniu jej zawartoci uczestnicy dowiadczenia odpiecztowuj j wasnorcznie, sprawdziwszy uprzednio, i bya istotnie nie naruszona. Ponadto dokumenty suce do ostatnich dziesiciu dowiadcze sporzdzone byy wszystkie w nieobecnoci p. Ossowieckiego. Nie wchodzi wic tu w gr mono odczytania przy pomocy nadczuego, wzgldnie przeczulonego wzroku lub analizy wyrazu twarzy piszcej osoby, wykonywanych przez ni ruchw itp. Z drugiej za strony precyzyjno wynikw otrzymanych w czasie licznych poszczeglnych seansw, jak rwnie rnorodno dowiadcze wykluczaj wszelkie prawdopodobiestwo hipotezy ,,odpowiedniego zbiegu okolicznoci. Std wynika, i p. Ossowiecki posiada niewtpliwy, rzetelny dar jasnowidzenia. Zaznaczamy przy tym, i dowiadczenia te powtarzane by mog dowoln ilo razy i udaj si niemal zawsze. Tak wic, pozbawiony wszelkich podstaw, lecz nieustannie i bezmylnie powtarzany zarzut, i zjawiska metapsychiczne, jako nie mogce podlega dowolnemu powtarzaniu, s nienaukowe, upada sam przez si w stosunku do wadzy jasnowidzenia, jak jest obdarzony p. Ossowiecki. Pragnlimy w miar monoci rozpatrzy i wytumaczy ow wadz. Przede wszystkim nasuwa si na myl hipoteza zdolnoci od czytywania poprzez ciaa nieprzezroczyste i bez pomocy wzroku. Wystarczy jednak wnikn w szczegy przeprowadzonych przez nas dowiadcze, by przekona si, e hipoteza ta nie jest zgodna z taktami. Pan Ossowiecki chwyta precyzyjnie napisane myli, nigdy jednaj nie odczytuje tekstu dosownie. Midzy tekstami dokumentw a jego sowami pojawiaj si pewne rozbienoci, dowodzce, i nie moe tu by mowy o zdolnoci odczytywania w jakikolwiek sposb nadnormalny. Rozpatrzymy dla przykadu dowiadczenie III.

132

Pan Ossowiecki wytworzy w swoim umyle pojcie ryby, a raczej rysunku przedstawiajcego ryb. Jest tego pewny. Jednak samego rysunku, uzmysawiajcego dane pojcie, nie widzi. Nie dostrzega tak dalece, i sam rysuje ryb w zupenie odmienny sposb. Zaznaczam jednak, e na jednym z seansw w kwietniu p. Ossowiecki nie mg odczyta" listu napisanego w jzyku angielskim. Zachodzi tu ciekawa sprzeczno: jeli bowiem jasnowidz wytwarza sobie pojcie myli, nie za obraz jej formy graficznej (wyraonej pismem), zdawaoby si, i powinien odczytywa sowa angielskie z tak sam atwoci, z jak czyta teksty francuskie. Tkwi w tym tajemnica, ktr naleaoby wyjani. Moim zdaniem. z kompleksu zauwaonych faktw nietrudno jednak wycign oglny wniosek, e wadza p. Ossowieckiego jest czym innym ni zdolnoci jedynie odczytywania przez ciaa nieprzezroczyste. Czy wchodzi tu w gr odczytywanie myli, czy wspobcowanie duchowoumysowe? Hipoteza ta, jako atwa i pikna, znajdzie oczywicie najwiksz liczb zwolennikw. Po jej dokadnym rozpatrzeniu przekonamy si jednak, i nasuwaj si powane wtpliwoci i trudnoci. Przede wszystkim nie moe by mowy o czytaniu w mylach wiadomych. Pan Ossowiecki z jednakow atwoci odczytywa listy wiado-mej. jak i nieznanej treci. Z najwkszym trudem zdoa odczyta wanie kartk stanowic przedmiot dowiadczenia IX. A zaznaczam raz jeszcze, i myl moja bya intensywnie skupiona na opisanej scenie*. Ten mj wysiek umysowy najwidoczniej mu przeszkadza. O ile wchodziaby tu w gr zdolno odczytywania myli, naley przyj, i przypadkowe momenty wynikajce z czasu, przestrzeni, stosunkw z piszcym nie maj tu znaczenia. P. Ossowiecki wykaza posiadanie tego daru w jednako silnym stopniu, odczytujc kartki, pisane czy to przeze mnie, czy przez bliskie mi osoby (moj on), czy przez dwch moich znajomych, przebywajcych wwczas w Paryu, a ktrych on sam nie zna. Inna jeszcze trudno. Jeeli mamy do czynienia z wadz czytania w mylach, dlaczego pan Ossowiecki nie jest zdolny odczyta kartki pisanej w nie znanym mu jzyku? I dlaczego nie moe odczytywa pisma drukowanego? Przypominam dowiadczenie VIII. Nikt nie zna treci zadrukowanej kartki. Pan Sudre wsun do koperty w ciemnym pokoju wyrwan na chybi trafi z jakiego tomu poezji stronic, nie wiedzc, co zawieraa. Mona by przypuszcza, i pan Ossowiecki nie zdoa jej odczyta dlatego, e tre jej nie odbia si w myli p. Sudre'a. Fakty konkretne zadaj kam owej nadmiernie uproszczonej interpretacji. Jeden z moich znajomych w mojej obecnoci wrczy raz p. Os- sowieckiemu zapiecztowan kopert z kartk, ktr napisa sam na maszynie. Sam pisa wiedzia wic, co zawieraa. Pomimo to jednak dowiadczenie nie udao si zupenie. Pan Ossowiecki owiadczy po prostu: ,,To co napisanego na maszynie, a ja odczytywa mog jedynie pismo ywe**.
*

W czasie seansw p. Ossowiecki powtarza nieustannie: Prosz rozmawia. Prosz nie myle". Dziao si to w roku 1921. Obecnie zaszy zmiany w mojej psychice i z rwn atwoci mog odczytywa pismo drukowane, jak i pisane rcznie. (Przyp. autora).
**

133

A wic hipoteza odczytywania myli nie jest tak prosta i przekonywajca, jak wydawa si moe z powierzchownego punktu widzenia. Jest to wic moe jasnowidzenie bezporednie? Trudno odpowiedzie. Jasnowidzenie jest wadz, ujawniajc si niezalenie od jakichkolwiek okolicznoci zewntrznych, czasu, przestrzeni, przeszkd. Wadz wznoszc si ponad wszystkie fizyczne jak i psychiczne prawa, potg graniczc z wszechwiedz, z boskoci niemal. atwo zrozumie, i wadza jasnowidza, jak obdarzony jest p. Ossowiecki, nie obejmuje tak rozlegego zakresu, nie wznosi si na takie wyyny potgi. Wbrew zdumiewajcym jej cechom, podlega ona wpywowi drobiazgowych po prostu przeszkd, do jakich naley przypadkowy charakter dostarczonego do odczytania pisma, pismo drukowane itp. Jest ona niewtpliwie odmian owego ograniczonego jasnowidzenia, znanego w nauce pod nazw psychometrii. Sam za proces odczytywania pisma daje si rozoy na pierwiastki. Istnieje pewne pojcie obrazowe pisma, lecz bez czynnoci odczytywania we waciwym znaczeniu. Pan Ossowiecki zdaje si umie poznawa oglnikowo tre pisma i posugiwa si t percepcj dla gbszego w ni wniknicia. Otrzymawszy np. dokument w jzyku angielskim, p, Ossowiecki owiadcza: ,,To po angielsku. Nie znam angielskiego, lecz mog powiedzie, e zaczyna si od odosobnionej litery... potem nastpuje dusze sowo o pocztkowych literach C. O. N. S. potem dwa sowa krtkie, ostatnie za znowu dusze, przypominajce z ukadu wyraz ,,vendredi Przypominam, i w napis brzmia: I consider you are wonderful*. Tak wic jasnowidzcy ma pewne punkty oparcia, pewne drogo wskazy, ktrymi si kieruje. Owo pierwsze, bardzo zreszt niedokadne widzenie pozwala mu wej w kontakt z autorem danego pisma. Wwczas pan Ossowiecki moe opisa ow osob, uchwyci jej charakterystyczne cechy, dostrzec otoczenie. Jednoczenie wczuwa si on w czas i miejsce napisania owej kartki, dziki czemu poznaje intuicyjnie, mniej lub wicej dokadnie tre pisma. Z powyszego wynika, e dar jasnowidzenia, w tym wypadku, objty jest kategori zjawisk psychometrycznych. Interpretacja ta jednak nie wystarcza. Pomimo licznych wybitnych prac - mam tu zwaszcza na myli studia E. Bozzano nad psychometri - i ta forma jasnowidzenia nasuwa jeszcze liczne wtpliwoci i nie rozwizane problematy. Na razie powstrzymujemy si od wszelkich komentarzy, mamy jednak pewne przesanki, z ktrych wnioskujc moemy si spodziewa, i zdumiewajca wadza pana Ossowieckiego pozwoli nam w przyszoci uchyli rbka tajemnicy. () Dr G. Geley

TRZECIA SERIA DOWIADCZE kwiecie-maj 1922 r.


Artyku dr. Charles'a Richet, jaki ukaza si w Revue Metapsychique").
*

Uwaam i jest Pan czowiekiem cudownym

134

DECYDUJCE DOWIADCZENIE NAD KRYPTESTEZJ (JASNOWIDZENIEM)


Dowiadczenia, przeprowadzone z p. Stefanem Ossowieckim przez dr. Geley i przeze mnie posiadaj znaczenie tak doniose, bezwzgldnie domagay si powtrzenia*. Ponowilimy je wic w Warszawie. Otrzymane wyniki zadowoliy nas w zupenoci. Uzyskalimy konkretne dowody, i jasnowidzenie p. Ossowieckiego zalicza si do zjawisk staych, zmieniajcych jedynie stopie natenia oraz szybkoci i atwoci przejawiania si, Ponadto metodyczna analiza owej ostatniej serii doprowadza nas do wanych wnioskw na temat mechanizmu owej zdumiewajcej i niezaprzeczonej kryptestezji. Dowiadczenie I. W rod 19 kwietnia w Warszawie, w pokoju ktry zajmowaem w Hotelu Europejskim. Obecni: dr Geley, pan Ossowiecki i ja. Zawizujemy p. Ossowieckiemu oczy. Dr Geley kreli jaki rysunek. P. Ossowiecki czyni daremne wysiki, by go odtworzy, do czego jednak nie zmuszamy go wcale, owiadczajc, i dowiadczenie to (z zawizanymi oczami), ktre wydawao si wskazane, by udowodni fakt jasnowidzenia nawet udane, nie byoby jeszcze miarodajne, nie mona bowiem nigdy by zupenie pewnym, i opaska zasonia oczy cakowicie. Lepiej wic posugiwa si kopertami zapiecztowanymi. Pan Ossowiecki poprosi mnie o wykonanie rysunku w sposb wykluczajcy mono podpatrzenia i o woenie go do zapiecztowanej koperty. Udaj si na przeciwlegy koniec pokoju (mierzcego 6 m dugoci). W rodku pokoju znajduje si dr Geley. Odwracam si do p. Ossowieckiego plecami i wiecznym pirem krel na arkusiku pierwszy rysunek, jaki mi ma myl przychodzi, bez wyboru (prymitywny, niesymetryczny krzy w rodku cztery keczka nierwnej wielkoci, rozoone w taki sposb, i gdyby poczy je kreskami, utworzyyby w przyblieniu kwadrat). adne zjawisko poprzedzajce nie mogo przywoa tego rysunku na myl. P. Ossowiecki z miejsca, w ktrym si znajdowa, mg co najwyej zorientowa si, i nakrelenie zajo mi okoo 25 sekund. Nie odwracajc si, zoyem w arkusik we czworo (a rysunek naszkicowany by na jednym z kwadracikw, nie zosta wic przeamany). W tym samym cigle oddaleniu (pan Ossowiecki i ja na przeciwlegych kocach pokoju, dr Geley midzy nami) woyem w we czworo zoony arkusik do koperty gumowanej, ktr starannie zapiecztowaem i podaem p. Ossowieckiemu. Po upywie okoo minuty, zmiwszy j w doni, owiadczy, i jest tam narysowany krzy. Doskonale" rzekem. On za doda: Krzy o ostrych zakoczeniach z gwiazdami. Odrysuj go. Wykona rysunek niezwocznie. Otworzywszy nie uszkodzon kopert, stwierdziem identyczno obu rysunkw. Pan Ossowiecki bezwzgldnie nic wiedzia. co wyrysowaem. Nawet

Po wyjedzie moim z Warszawy dr Geley przeprowadzi jeszcze szereg innych dowiadcze, i przewyszajc moich pod wzgldem miarodajnoci, nie ustpuj im jednake. Stopie pewnoci osignli jednakowy. Rys. Prof. Ch. Richet Rys. St. Ossowieckiego

135

podejrzenie, i mg mu dopomc dr Geley, nic miaoby znaczenia, bo on rwnie nic wiedzie nie mg. Nasuwaj si wic trzy hipotezy: a) Moliwo, i papier by przezroczysty. Przypuszczenie to upada, jeeli wemiemy pod uwag, i arkusik zoony by we czworo i schowany w kopercie. wiato w pokoju byo sabe; jedyna, do ciemno palca si lampa u sufitu. W czci pokoju, w ktrej si znajdowaem, nie byo zwierciada. I wreszcie p. Ossowiecki nie patrza na kopert; co najwyej rzuci na ni okiem przelotnie, trzyma j, dotyka i mitosi, stale niemal majc rk zaoon za plecy. b) Przypadek. Najatwiejsze z istniejcych przypuszcze, moliwe do przyjcia dla kadego dowiadczenia bez wyjtku, lecz w kocu doprowadzajce do absurdu. c) Pozostaje jedynie hipoteza kryptestezji, jasnowidzenia, prze czulenia, nadczuoci. Z wyej opisanego dowiadczenia nie mona wywnioskowa, czy wchodzi tu w gr pierwiastek telepatyczny. Prawdopodobiestwo jego istnieje. Jednake dalsze dowiadczenia daj niezbite i ostateczne dowody. i dar jasnowidzenia pana Ossowieckiego nie ma z telepati nic wsplnego. Dowiadczenie II. Wybitne pod kadym wzgldem i podatne do komentarzy o doniosym znaczeniu. W dniu mego wyjazdu do Warszawy pani A. de Noailles, zna komita poetka, przysaa mi do mieszkania w Paryu trzy koperty (zaklejone klejem, uywanym do kopert zwyczajnych) nieprzezroczyste, zawierajce po kilka wierszy jej pisma, o nie znanej mi treci i zaopatrzone nr. nr. l, 2 i 3. Pokazaem je p. Ossowieckiemu w dniu 19 kwietnia. Wybra kopert nr 3 i owiadczy, i tego wieczora nie jest usposobiony. Schowaem wic wszystkie trzy do portfelu, a wybran przez pana O. kopert nr 3 wrczyem mu nazajutrz, w dniu 20 kwietnia. Pan Ossowiecki pocz mi j gorczkowo. Trwao to przez pewien czas. Dr Golcy i ja nie spuszczalimy koperty z oczu. Pan Ossowiecki wiedzia, i zawieraa ona pismo pani de Noailles, ktrej osobicie nic zna. Po chwili opisywa pocz rne szczegy dotyczce Jej osoby i okolicznoci, w jakich kartka bya pisana na og dokadnie, lecz nic wykraczajc w znacznym stopniu poza zakres spostrzegawczoci przecitnie inteligentnej jednostki. Dowiadczenie odbyo si w Hotelu Europejskim, w apartamencie p. Ossowieckiego. W cigu trzech kwadransw pan Ossowiecki mi w rce kopert nie odpiecztowan*. Obaj z dr. Geley nie tracilimy go ani na chwil z oczu. A oto dokadnie powtrzone sowa jasnowidzcego: ,,Nie ma tu nic o mnie (tj. nie ma mowy w tej kartce o niczym, co by mnie dotyczyo). Pisa to wielki poeta francuski. Jest w tym co z przyrody. Natchnienie wielkiego poety francuskiego. Powiedziabym Rostand. Co z Chanteclera. Mwic o Chanteclerze, pisze on co o kogucie. Jest to obraz wiata wrd nocy. Widz mocne wiato wrd nocy... i widz Rostanda z piknym wierszem Chanteclera.
*

W miejscach. w ktrych koperta si zakleja, nakreliem poprzednio kilka kresek, ktrych w wypadku odklejenia nie daoby si adn miar poczy tak precyzyjnie, by fakt otwarcia i ponownego zaklejenia nie zosta zauwaony.

136

Pan Ossowiecki wyrzek te sowa do szybko, po czym zapad w dugotrwae milczenie. Znowu pocz mi kopert. Wreszcie owiadczy: Bd dotyczcy mojej osoby std pochodzi, i w jednym z tamtych listw jest mowa o mnie. A pisma te byy razem. Jest jeszcze i co innego. I znowu duga chwila skupionego milczenia. Pan Ossowiecki, mnc kopert coraz silniej, rozdziera j na przestrzeni mniej wicej okoo l mm. To nie ma jednak znaczenia, jeeli zwaymy, i l) nie moe by mowy o dostrzeeniu czegokolwiek wewntrz koperty przez tak ma szpark, 2) wyj z koperty nic nie mona, 3) pan Ossowiecki nie spojrza na kopert ani razu, sprawia wraenie, jak gdyby posugiwa si wycznie dotykiem, 4) zasadnicz tre pisma wyjawi jeszcze przed owym minimalnym, powierzchownym rozdarciem koperty. Po upywie mniej wicej p godziny pan Ossowiecki owiadcza: Obrazy nocy i wiata byy tam pierwsze... przed nazwiskiem Rostanda. Jest tam co jeszcze (na owej karcie)... S tam proz... dwa wiersze sowo jakie i dwa wiersze pod nim. I oddaje nam kopert, poza minimalnym rozdarciem, o ktrym wspominalimy, nietknit. C'est la nuit qu'il est beau de croire a la lumiere. Edmond Rostand Vers qui se trouve dans Chantecler et prononce par le coq. (Noc wanie piknie jest wierzy w wiato). Edmond Rostand (Wiersz znajdujcy si w sztuce Chantecler i wygoszony przez koguta). Tak przedstawia si owo niezwyke dowiadczenie, drobiazgowo opisane we wszystkich szczegach, nieporwnanie precyzyjne*. Od razu rzuca si w oczy, i nie moe tu by mowy o zbiorowej sugestii czy te o zudzeniu. Nikt nie mg wiedzie, co zawieraa koperta, prcz pani de Noailles, znajdujcej si wwczas w Paryu. Kopert ow z nieprzezroczystego papieru, zaklejon, na odwrocie ktrej przeprowadziem lini atramentem, wyjem z kieszeni marynarki po raz pierwszy, by wrczy j p. Ossowieckiemu. Trzymajc j w rce, by on przez cay czas z nami, w penym wietle, a dr Geley i ja nie spuszczalimy go ani na chwil z oczu. Odklejenie koperty, wyjcie i odczytanie arkusika, zaklejenie koperty na nowo wymagaoby dugiej, trudnej i skomplikowanej manipulacji. Gdyby nawet obecni byli z medium w zmowie, nie zdoaliby schowa koperty, podsun innej, cise ozdobnej (skd
Jako ciekawy szczeg podajemy pi zda napisanych przez osoby obecne, ktre wyzway p. Ossowieckiego jak gdyby na turniej: 1) Krytyka jest atwa, sztuka trudna. 2) Pragnabym powrci do Mentony. 3) Nie naley by nadmiernie zadowolonym ni niezadowolonym z siebie. 4) Jak smutno, i przedmioty martwe trwaj duej ni czowiek, 5) Istotnie, wielkie to szczcie by przyjacielem p. Ossowieckiego. Jak mona byo przewidzie i bez tej zbytecznej konstatacji, aden przypadek nie mg przyczyni si do tego, by obecne przy dowiadczeniu osoby, w liczbie piciu, napisay zdania, majce cokolwiek wsplnego z treci dokumentu sporzdzonego przez pani de Noailles. Gdyby w dowiadczeniu wzio udzia 10.000 osb, rezultat pozostaby bez wtpienia bez zmiany.
*

137

by j wzili?) i nastpnie odda panu Ossowieckiemu waciw kopert po odklejeniu, przeczytaniu zawartoci i ponownym zaklejeniu. Wszystkie te przypuszczenia grzesz bezwzgldnym brakiem zdrowego rozsdku. Pomijam szereg innych doskonale udanych dowiadcze, w ktrych pan Ossowiecki okaza niezaprzeczony i niezwyky dar jasnowidzenia przez widzenie tajemne (clairvoyance cryptesthesique). Doda musz, i w czasie dowiadcze zmysy nasze byy wyostrzone, uwaga natona, czujno wzmoona. Tak wic prawdopodobiestwo halucynacji czy zbiorowego zudzenia upada samo przez si. Pozostaj jeszcze dwie hipotezy: moliwo przypadku lub specjalnej, niewytumaczonej formy nadczuoci, znanej w dzisiejszej terminologii naukowej pod nazw kryptestezji (odczuwania utajonego) i wchodzcej w zakres zjawisk metapsychicznych. Hipotez przypadku pragn oddali drog przeprowadzenia metodycznej analizy prawdopodobiestwa. Prawdopodobiestwo, by ukryte w kopercie zdanie byo fragmentem dziea poetyckiego = mw. 1/2. Prawdopodobiestwo, by osoba piszca wybraa wanie wiersz Rostanda = l/100. By wiersz by wyjtkiem z Chanteclera = 1/10. By wybrany zosta wanie wiersz o nocy i wietle 1/2000. By pod cytat znajdowao si nazwisko Rostanda, poniej za dwa wiersze prozy = l/100. By tematem owych dwch wierszy prozy by Chantecler i kogut = 1/100. Ogem otrzymujemy prawdopodobiestwo wyraone 1/10 podniesiona do jedenastej potgi, a wic rwnajce si niezaprzeczonej pewnoci moralnej. Dowiadczenie III. Dowiadczenie to, nie mniej przekonywajce, dostarcza ponadto licznych i niezmiernie cennych wyjanie, dotyczcych warunkw i sposobw przejawiania si kryptestezji. Na moja prob (telegraficzna) Sara Bernhardt przysaa mi do Warszawy list, ktry pan Ossowiecki mia odczyta przez zaklejon kopert. Wrczy mi go listonosz osobicie w hallu Hotelu Europejskiego. Nie otwierajc i nic odpiecztowujc. powiedziaem panu Ossowieckiemu. i autorka listu jest Sara Rernhardt. Odczyta go z wielka trudnoci po upywie okoo dwch i p godzin. O temacie listu i okolicznociach, w ktrych by napisany, jasnowidzcy wypowiedzia kilka szczegw mao charakterystycznych, nie przekraczajcych zakresu tego. co mg zauway czowiek normalny, obdarzony przecitn zdolnoci spostrzegawcz. Natomiast list jako laki okreli istotnie precyzyjnie: ,, ycie ycie... ycie..." (trzykrotnie powtrzy ten wyraz). Cztery czy pi wierszy... u dou za podpis Sary Bernhardt... podpis, wznoszcy si ku grze. Jest to zgodne z prawd, lecz naley mie na uwadze, e pan Ossowieeki mg w ktrym z czasopism widzie facsimile genialnej artystki. ycie wydaje si skromne (humble). (Sowo skromne po wtrzy dwa lub trzy razy). ..Mowa tam o ludzkoci... o yciu i o ludzkoci, lecz wyrazu ludzko nie ma. Jest tam myl, poczona z myl o yciu i o ludzkoci... Jest bowiem wielka moc 138

nienawici Nie... nienawici nie ma. a tylko jest... a tylko jest... och, wyraz bardzo trudny... tak rdzennie francuski, e wymwi go nie zdoam... Skada si z omiu liter. Potem wykrzyknik. Przed otworzeniem szczelnie zaklejonego listu o kopercie bezwzgldnie nieprzezroczystej, co sprawdziem, przyjrzawszy si jej kolejno w wietle odbitym, w wietle bezporednim, w wietle przeprowadzonym (transmise). zanotowaem na znak wierzytelnoci sowa bdce ostatecznym wnioskiem pana Ossowieckiego: ycie wydaje si skromne, gdy istnieje tylko nienawi (nie... nie nienawi, lecz niezrozumiae sowo, zoone z omiu liter). Podpis: Sara Bernhardt. W rzeczywistoci napis brzmia: ,,ycie wydaje si nam pikne, gdy wiemy, e jest przemijajce!" ,,La vie nous semble belle parce que nous la savons ephemere! () Sarah Bernhardt Obliczamy szans prawdopodobiestwa: Prawdopodobiestwo prozy, nie za poezji = 1/2. Iloci 4, 5 wierszy = 1/2. Podpisu S.B. = 1/2. Trudne do dokadnego obliczenia prawdopodobiestwo sowa ycie l/1000. Prawdopodobiestwo sowa wydaje si. = 1/1000, lecz poniewa p. Ossowiecki nic odczyta wyrazu nam, przyjmijmy uamek l/1000. Pozostaje sowo pikne (belle). bdnie odczytane jako skromne (humble), lecz, midzy zespoem liter humble" i belle (w jzyku francuskim) istnieje tak znaczne podobiestwo, i nie mona tego uwaa za bd bezwzgldny. Jasnowidzcy, rzec mona, odczyta je w przyblieniu, me moe wic to by poczytane za bd lub za niedokadno. Nastpuje wyraz gdy (parce que). Jako stosunek jego prawdopodobiestwa mona przyj 1/1000. Wyrazu ephemere (przemijajce) pan Ossowiecki nie zna. Owiadczy nam to po wyjciu arkusika z koperty. Zapytalimy kilku znajcych dobrze zupenie jzyk francuski Polakw, czyje rozumieli. Odpowiedzieli przeczco. Ot prawdopodobiestwo francuskiego, sowa nie znanego panu Ossowieckiemu rwna si zaledwie 1/100; prawdopodobiestwo nastpujcego po nim wykrzyknika = 1/10, prawdopodobiestwa, by owo nieznane sowo skadao si z omiu liter = 1/10. W ostatecznym wyniku moemy dla tej oceny prawdopodobiestwa przyj 1/10 w dziesitej potdze.

139

Istnienie kilku zer mniej lub kilku wicej nie mogoby zmieni w niczym naszego wniosku. Nie moe tu by mowy o przypadku Przekonywa nas o tym zdrowy rozsdek silniej ni owo, z koniecznoci wielce niedokadne, obliczenie. Dowiadczenie IV zostao przeprowadzone w nieco odmiennych warunkach. Uczestnicy w liczbie kilku osb przecigali si w zadawaniu panu Ossowieckiemu cyfr i wyrazw do odgadywania (nie przestrzegajc bynajmniej cisoci naukowej). Na og pan Ossowiecki wywizywa si ze swego zadania doskonale. Po czym w znacznym oddaleniu od niego napisaem na skrawku papieru oczywicie tak, by nikt dostrzec i odczyta nie mg sowo TOI" (ty). Skrawek w zmiem, skrciem w kulk, ktr pan Ossowiecki ukry w zagbieniu swej doni, spoczywajcej w mojej. (str 227) Po upywie czterech minut owiadczy: To cyfra. Ja milczaem. Co bardzo krtkiego". Milczaem w dalszym cigu. To sowo. Nie poruszyem si i nie odezwaem. Jasnowidzcy doda wwczas: Widz liter T. I nawet okreli bliej: Na poprzecznej kresce T znajduj si dwie kreseczki". Byo to cile zgodne z prawd, nakreliem je bowiem, by uatwi odczytanie litery T. Rzekem: Bardzo dobrze. Na to pan Ossowiecki: Jest tam cyfra, zero. Bardzo dobrze. Doda jeszcze: Jest tam jedynka. I szeptem doda: To nie jest MOI (ja). Udaem, i nie sysz. Prosz o arkusik papieru... chciabym to napisa". Napisa TOI". Wwczas dopiero rozprostowaem skrcon w kulk, bardzo pomit kartk, ktr pan Ossowiecki trzyma w zagbieniu doni. Na podstawie przypuszczenia, e p. Ossowiecki mg wypowiedzie sowo skadajce si z 2, 3, 4, 5, 6 liter, obliczy moemy prawdopodobiestwo w stosunku 1/5, zwaywszy za, i nie wiedzia czy to bya litera, czy cyfra w stosunku 251 +10 przyjwszy za, i zero i jedynka mog rwnie dobrze by odczytane jako litery i jako cyfry, zmniejsza si ono do 1 1 1 27 + 6 , tj. do 33 , w zaokrgleniu do 10 wobec istnienia powtarzajcych si mniej czsto 1 liter K, W, Z, a wic prawdopodobiestwo wypowiedzenia litery T = 30 . Dla litery O 1 prawdopodobiestwo rwna si 15 , ze wzgldu i dla wyraenia litery i zera suy ten 1 sam znak graficzny. Prawdopodobiestwo jedynki rwnie 15 . A wic formuka oglnego prawdopodobiestwa przedstawia si jak nastpuje: 1 1 1 1 15 x 30 x 15 = 675.000 czyli bez bezwzgldnej pewnoci. By przypadkiem odczyta TOI", musiaby pan Ossowiecki podda si 675.000 dowiadcze. Stanowczo nie mg odczyta tej kartki w sposb normalny ni znale jakiejkolwiek wskazwki w moich ruchach lub gestach. Absurd, graniczcy z szalestwem. Std wynika, i mamy do czynienia z kryptestezja. O telepatii w powyszym dowiadczeniu nie moe by mowy. Pan Ossowiecki nie odgad sowa TOI (ty), gdy liter O przyj za zero, za liter I za jedynk. Zjawisko nadczuoci, lecz nie wzrokowej (siatkwkowej). Pamitamy, i kartka bya zmita i skrcona w kulk w sposb, wykluczajcy wszelk moliwo odczytania. A wic nadczuo zmysu dotyku. Rozpatrzmy pokrtce opisane dowiadczenia, jako niezmiernie pouczajce.

140

Kwesti przypadku pomijamy jako absurd. Oglne prawdopodobiestwo powodzenia w tych czterech wypadkach rwna si 1/10 do dwudziestej pitej potgi. Nie ma o czym mwi. Nie ma mowy o sugestii ni zudzeniu. Nie ulegaem bynajmniej wpywowi halucynacji lub hypnozy. Nie spuszczaem ani na chwil z oczu pana Ossowieckiego oraz dokumentw, ktre mia odczyta. Pozostaje wic jedynie prawdopodobiestwo hiperestezji, rnicej si zasadniczo od nadczuoci zmysw normalnych, a wic bdcej czym zasadniczo innym, ni hiperestezja zmysowa. Jest to zjawisko nowe, nazwane przeze mnie kryptestezja, czyli wraliwoci na nieznane, ukryte podniety istotnie szsty zmys, utajony. Cztery powysze dowiadczenia daj nam cenne wskazwki do poznania czym jest w zmys waciwie i w jaki sposb si przejawia. l. Naley tu usun wszelkie prawdopodobiestwo telepatii, tj. jednoczesnoci wibracji dwch mzgw; wszak tre dokumentw, ktrymi posugiwalimy si dla dwch dowiadcze, bya nam zupenie nie znana. Okrelajc za telepati jako przesyanie wibracji mzgowych (w danym wypadku wibracji pani de Noailles i Sary Bernhardt) na odlego dwch tysicy kilometrw, rozszerzylibymy ow wadz do nieprawdopodobnie rozlegych granic, a zreszt telepatia jest rwnie trudna do wytumaczenia, jak i jasnowidzenie bez pierwiastka telepatycznego. Powinna by ona dziaa we wszystkich listach, z wyjtkiem listw pochodzcych od umarych, bowiem zawsze istnie musi na kuli ziemskiej kto znajcy tre danego listu i myl telepatyczna, przesanie ktrej wymaga kilku dni czasu. Przy tym w wypadku pana Ossowieckiego telepatia dotyczyaby nie treci listu, lecz jego formy graficznej. Nonsens. 2. Na silniejszych ju podstawach opiera si hipoteza nadczuoci wzrokowej (siatkwkowej). Jednak i tej przyj nie mog, biorc pod uwag, e pan Ossowiecki przez cay czas skupienia myli mi koperty w doniach, obraca je we wszystkich kierunkach i tar gwatownie, jak gdyby przez dotykanie palcami chcia wytworzy obraz napisanych liter. Przy tym nasuwa si pytanie: w jaki sposb mg odczyta sowo TOI, zmite i nieczytelne? Przypuszczalnie nadczuo wzrokowa byaby tu tak niezwykle intensywna i wyostrzona, e wychodziaby ju poza ramy normalnych form psychofizjologicznych. Byoby to ju zjawisko z dziedziny metapsychiki. 3. Wszystko, co zdoalimy zauway i stwierdzi, przemawia za hipotez, wedug ktrej pan Ossowiecki zdobywa wiadomo odczytywanych kartek za pomoc dotyku. Czyni nieustanne wysiki, dotykajc, gniotc, mitoszc koperty. Jego wieszcza wraliwo przejawia si przez palce i skr, nie za przez wzrok, such i powonienie. Mamy tu wic do czynienia z wysoce intensywn, a dotychczas niezrozumia kryptestezja dotyku. Przypumy, i pismo, jako takie, zawiera w sobie pierwiastek odrbny, poza charakterystycznymi cechami zewntrznymi, dostpnymi dla zmysw normalnych. W kadym wierszu ywego" pisma istnieje rzeczywicie co wicej (co bezwzgldnie nieznanego, co innego ni nakrelone na papierze znaki). Moe to by emanacja nazwana przeze mnie emanacja pragmatyczn oddziaywajca na nasz kompleks podniet ukrytych (na nasz kryptestezj) i wywoujca poznanie danego zjawiska. Byoby to co w rodzaju tchnie ukrytej gboko pod ziemi wody, kierujcej ruchami czarodziejskiej rdki rdlarza. Przylawszy t hipotez musimy stwierdzi, i w

141

eksperymencie pana Ossowieckiego koperta nie mogaby by przeszkod do oddziaywania emanacji tego rodzaju (pragmatycznych), zdolnych przenikn nic tylko przez papier, ale i przez rury oowiane, przez zapory najgrubszych cian i murw. I tu wchodzi w gr nadczuo (dotykowa lub wzrokowa), wraliwa nie na wibracje mechaniczne lub wietlne, lecz na wibracje z nieznanej dziedziny. W kadym razie pan Ossowiecki jest wraliwy nie na udzielanie si zawartej w napisie myli, lecz na wyraajce t myl znaki graficzne. Odczytujc, zwraca on uwag na ukad wierszy i podpisu, na wykrzykniki itp. Sowo toi" odczyta, jak gdyby znajdowaa si w nim jedynka i zero. Sowo humble" (skromne) nie ma pod wzgldem znaczenia nic wsplnego ze sowem belle" (pikne), istnieje pomidzy nimi jedynie podobiestwo formy graficznej. Sowa ephemere" (przemijajce) p. Ossowiecki nie zrozumia, nie znajc go we francuskim brzmieniu, spostrzeg jednak, i skadao si ono z omiu liter, uchwyci wic jego form graficzn, nie za znaczenie. Powysze wyjanienie posiada jednak wycznie tymczasow warto. Panu Ossowieckiemu do przekonania nie przemawia. Dalsze dowiadczenia pozwol nam pj dalej na drodze poznawania tych zjawisk. () Ch. Richet Artyku prof. Geley w Revue Metapsychique (Dalsze dowiadczenia i wysnute z nich wnioski). Prof. Richet zakwalifikowa dowiadczenia przeprowadzona przez nas w Warszawie z przyjacielem naszym panem Stefanem Ossowieckim jako decydujce. I s one istotnie decydujce pod kadym wzgldem. Pod wzgldem liczby, dokadnoci i cisoci; pod wzgldem atwoci i pewnoci kontrolowania, wykluczajcego wszelkie prawdopodobiestwo zudzenia czy mistyfikacji. Doniose znaczenie ma ponadto moliwo ich dowolnego powtarzania. (A udaj si niemal zawsze). Po odjedzie prof. Richet w kwietniu 1922 r. odbyem z panem Ossowieckim szereg dalszych seansw. Uday si wszystkie. Niestety czas miaem ograniczony i z drugiej strony nie chciaem nadmiernie wyzyskiwa mego przyjaciela, przecionego prac i obarczonego licznymi troskami. Nie zdoaem wic przeprowadzi wszystkich dowiadcze, jakie miaem w planie. W niniejszym artykule poprzestaj na opisie jednego tylko eksperymentu, podjtego przeze mnie po odjedzie prof. Richet, jest on bowiem logicznym nastpstwem tych, ktre ten uczony zreferowa w ostatnim numerze Revue Metapsychique Mistrz mj wrczy mi jeden z zaklejonych listw, powierzonych mu przez pani de Noailles. Arkusik schowany by w podwjnej kopercie. Koperta zewntrzna rozdara si nieco, w chwili gdy profesor wyjmowa j z kieszeni. Poradzi mi wic wsun kopert wewntrzn, nie naruszon, w ktrej znajdowa si dokument do przeczytania, do nowej koperty, ktr naleao zaklei. Zastosowaem si cile do polecenia. Po raz pierwszy wyjem kopert z wewntrznej kieszeni palta, by wrczy j panu Ossowieckiemu. Odbylimy pierwsz prb dowiadczenia w moim pokoju, w Hotelu Europejskim, w dniu 4 maja 1922 r. o godz. 16. Pan Ossowiecki, trzymajc kopert w rce, skupia pocz myli i po upywie kwadransa rzek: ,.Ju widz, wiem... Dzi wieczorem powiem, co jest w tym licie. 142

Zwrci mi kopert nietknit, ktr woyem z powrotem do kieszeni. Tego dnia o godz. 21 udalimy si na zebranie Polskiego Towarzystwa Bada Psychicznych, na ktrym obecnych byo 80 - 100 osb. Za zgod pana Ossowieckiego zaproponowaem przeprowadzenie zamierzonego dowiadczenia wobec zgromadzonych przed rozpoczciem waciwego zebrania. Projekt mj przyjto z zapaem. Podaem panu Ossowieckiemu list. Pocz mwi po upywie zaledwie 57 minut. Opisa wygld osoby i mieszkanie pani de Noailles (podajc szczegy, ktrych nie sprawdziem), po czym rzek: W tym licie myli ona o genialnej jednostce naszych czasw, mianowicie o Richet. Ma dla niego yw sympati. Owiadcza, i geniusz Richet rwny jest jego wielkiemu sercu. Podpisaa si imieniem i nazwiskiem i podkrelia podpis. Pisaa to okoo godz. 5 6 ppo." Otworzyem kopert w obecnoci zgromadzonych. Oto, co zawieraa: Le professeur Charles Richet est aussi emouvant par les qualities sublimes du coeur que par son genie scientifique". (Profesor Charles Richet porusza nas zarwno wzniosymi zaletami serca, jak i swym geniuszem naukowym). () Anne de Noailles Dar jasnowidzenia pana Ossowieckiego nie ogranicza si jedynie do poznawania treci napisw i dokumentw, zamknitych w zaklejonych kopertach lub w nieprzezroczystych futeraach, lecz okazuje si przede wszystkim w formie wadzy psychometrycznej, znacznie przekraczajcej wszelkie dotychczas znane zjawiska, zanotowane w rocznikach metapsychicznych. Obecny byem przy kilku takich dowiadczeniach, ktrych wyni- ki wprawiy mnie w zdumienie. (Przeprowadzane przeze mnie dowiadczenia nad psychometri s jeszcze niekompletne, wobec czego odkadam ich opis do czasu przeprowadzenia nowej serii bada z tej dziedziny). Pan Ossowiecki zdoa niejednokrotnie odnale zgubione lub ukradzione przedmioty. Wszedszy w kontakt z osob, ktra przedmiot jaki zgubia, mg po chwili intensywnego skupienia wskaza miejsce, gdzie si w przedmiot znajdowa, okolicznoci, w jakich zosta zgubiony, oraz opisa osob ktra go znalaza lub bya sprawc kradziey itp. PUNKTY GWNE, MOGCE SUY DO WYJANIENIA ZJAWISKA Pragnc zrozumie istot wadzy, jak jest obdarzony pan Ossowiecki, naley rozpatrzy wszelkie odmiany form jego jasnowidzenia i liczy si z wszelkimi poszczeglnymi faktami. Z bada, jakie przeprowadzilimy na podstawie trzech serii dowiadcze, wysnu mona nastpujce wnioski: Dane pozytywne*
*

Podaj tu osobiste wraenia jakich doznawaem kolejno podczas dowiadcze.

143

1. Pan Ossowiecki odczytuje z atwoci pismo przez zaklejon kopert w sposb niedostpny dla normalnego postrzegania zmysowego. Rodzaj i stopie trudnoci, stawianych temu postrzeeniu, nie ma wpywu na jego zdolno jasnowidzenia. Nie stanowi tu zapory nawet oowiane pyty 3 cm gruboci ni kilka podwjnie zoonych arkuszy nieprzezroczystego papieru. Jako przeszkody, zdaje si, nie ma tu powanego znaczenia. Trudnoci, jakich doznawa pan Ossowiecki, pragnc odczyta dokument zamknity w rurce oowianej, byy identyczne z tymi, ktre nie pozwoliy mu od razu odczyta zamknitego w zwyczajnej kopercie pisma pani de Noailles. 2. Pan Ossowiecki z rwn atwoci odczytuje dokumenty sporzdzone w jego nieobecnoci, jak i napisane w pokoju, w ktrym si jednoczenie znajdowa. 3. Kwestia, czy obecne przy dowiadczeniu osoby znaj tre odczytanego dokumentu lub te o niej nic nie wiedz, nie ma dla jasnowidza znaczenia. 4. W pewnych wypadkach, jak np. w tych, ktre opisa prof. Richet, jasnowidzenie pana Ossowieckiego pozwala mu uchwyci raczej form graficzn ni sam tre przedstawionych do odczytania dokumentw. W innych, na odwrt, jasnowidz zwraca uwag przede wszystkim na tre, pozostawiajc form graficzn na drugim planie (dowiadczenie z rysunkiem ryby). 5. Dar jasnowidzenia pana Ossowieckiego ujawnia si nie tylko w odczytywaniu napisanych i schowanych dokumentw, lecz za porednictwem innych przedmiotw (psychometri), niekiedy nawet bez pomocy przedmiotw materialnych, konkretnych (zdolno odnajdywania przedmiotw zagubionych). Dane negatywne Przede wszystkim co do ostatecznego wyeliminowania hipotezy telepatii i zdolnoci czytania w mylach, ktra sama przez si upada (jak susznie twierdzi prof. Richet w ostatnim swym artykule i jak dowiodem w numerze S ,,Revue Metapsychique" z 1921 r.). Wszelkie nasuwajce si w tym wzgldzie wtpliwoci po/ostan usunite przy ponownym odczytaniu opisu przeprowadzonych dowiadcze. Czy mamy tu do czynienia ze zjawiskiem poznawania cech graficznych drog istniejcej w niezwykle wysokim stopniu nadczuoci zmysw, prawdopodobnie zmysu dotyku, jak przypuszcza prof. Richet? Osobicie mgbym wysun przeciwko tej hipotezie pewne zarzuty, nie tumaczy ona bowiem dostatecznie np. dowiadczenia z rurk oowian, zjawisk psychometrycznych itp. Daje wyjanienia niektrych dowiadcze, jednak nie wszystkich. A wic wyjania niezupenie. Wol przyzna w pokorze, i w obecnej chwili mechanizm jasnowidzenia nie zosta jeszcze wytumaczony. Pragnlimy jednak pozna zdanie samego pana Ossowieckiego. Na nasz prob przesa nam nastpujce, niezmiernie ciekawe i cenne, dokumenty samoobserwacyjne: Postaram si odpowiedzie na zapytanie Panw: Jakich wrae doznaj w czasie odczytywania pisma przez zaklejon kopert? Moim zdaniem, przypuszczenie prof. Richet nie wyjania dostatecznie tej sprawy. By moe, i znajduj si w takich chwilach niewiadomie pod wpywem pewnego rodzaju nadczuoci. Jestem jednak przekonany, i wchodzi tu w gr jeszcze co innego. Oto zjawiska zachodzce wwczas wewntrz mojego ja: Od pierwszej chwili przestaj rozumowa i moliwie najintensywniej skupiam cay psychiczny wysiek w kierunku odczu duchowych. Zdolno doprowadzenia si do tego 144

stanu zawdziczam niezachwianej wierze w Jedno Ducha wrd ludzkoci. Wpadam wwczas w stan ducha odrbny i widz wszystko oraz sysz poza przestrzeni i czasem. Jak Panom wiadomo, niejednokrotnie udao mi si odnale drog jasnowidzenia przedmioty zgubione. Fakt ten mia miejsce przed dwoma tygodniami (oddzielnie przel Panom jego opis). Odczytujc pismo przez zaklejone koperty, odnajdujc zgubione przedmioty lub te wytwarzajc zjawiska psychometryczne, doznaj zawsze mniej wicej jednakich uczu. Oczywicie trac przy tym pewn czstk energii wewntrznej. Temperatur mam wwczas podwyszon, serce bije nierwno. Zjawiska te potwierdzaj przypuszczenia, i z chwil gdy przestaj rozumowa, zjawiaj si jak gdyby prdy elektryczne, przebiegajce w cigu pewnego czasu w moich koczynach. Trwa to przez chwil, po czym ogarnia mnie prawdziwe jasnowidzenie i tworz si wwczas obrazy, najczciej wizje przeszoci. Widz osob, ktra redagowaa dany dokument, i wiem, co napisaa. Widz dany przedmiot w chwili gdy ginie i wszelkie szczegy towarzyszce temu zdarzeniu. To znw, trzymajc jakikolwiek przedmiot w rce, wyczuwam jego dzieje. Wizja to mglista i trzeba niezmiernie wytonego wysiku, by dostrzec niektre momenty i sceny we wszystkich szczegach. Do wywoania stanu jasnowidzenia wystarczy niekiedy par minut, niekiedy za oczekiwa na musz przez dugie godziny. Zaley to w znacznej mierze od otoczenia, gdy niedowierzanie, sceptycyzm, a nawet zbyt silnie skupiona na mojej osobie uwaga utrudniaj, a nawet uniemoliwiaj mi odczytanie dokumentu lub pojawienie si odczucia. Podczas odbytego wobec Panw seansu w Instytucie Metapsychicznym w Warszawie atwo i szybko, z jak odczytaem dwa przedstawione mi pisma, zawdziczam niewtpliwie sprzyjajcej atmosferze i yczliwemu usposobieniu otoczenia. Oto, Drogi Doktorze, wyniki analizy dowiadcze nad samym sob. Zauway Pan. e myl si niekiedy. Daleki jestem od doskonaoci, ktr jednak mam nadziej osign kiedy... Prosz mi wierzy, e sowa moje oparte s na dojrzaym rozumowaniu. Na poczonej pracy umysu i serca. Oby wic sowa moje mogy uatwi Panu Prac nad Jego dzieem, otwierajcym jasn na przyszo drog. Zechce Pan przyj wyrazy najserdeczniejszej mojej przyjani. () Stefan Ossowiecki Owe dokumenty samoobserwacyjne s tu niezmiernie cenne. Potwierdzaj one nasze przekonanie, i dar jasnowidzenia jest czym bezwzgldnie niezalenym od wadz zmysowych i nie dajcym si uchwyci za pomoc adnej ze znanych nam metod rozumowania. Jak inne wadze metafizyczne, jasnowidzenie nie ma nic wsplnego z fizjologicznymi procesami dziaania myli i inteligencji wiadomej. Powstaje ono poza i ponad wiatem organicznych zjawisk, niezalenie od funkcjonowania neuronw mzgowych. Z drugiej strony, dziki zawartej w nim zdumiewajcej potdze, ktra, jak susznie twierdzi pan Ossowiecki, wyzwala je z granic przestrzeni i czasu, jasnowidzenie wydaje si nam czym graniczcym z boskoci, odczuciem, stygmatem boskiego pierwiastka, tkwicego w kadej istocie yjcej.

145

Przewidujemy zarzut, i owa boska jeeli o boskoci mwi moemy wadza jest niepoyteczna w praktyce, jako wymykajca si pomijajc bardzo rzadkie wypadki spod naszej wiadomej woli, i powinna by zreszt objawi si w wyszej, transcedentalniejszej formie ni drog odczytywania pisma przez zaklejone koperty lub odnajdywania zagubionych przedmiotw. Na to odpowiemy: 1) Fakt. i w dzisiejszym stadium ewolucji jasnowidzenie przejawia si niemal wycznie w gbinach nadwiadomego i w sposb sporadyczny, nie ma dla nas znaczenia. Nie o praktycznej stronie jasnowidzenia mwi tu chcemy, lecz o jego znaczeniu filozoficznym, posiadajcym pierwszorzdn donioso. Jak wszelkie wadze metapsychiczne. jasnowidzenie na odwieczne zapytanie: czym jest istota yjca? daje nam odpowied now, urgajc pojciu. Jakie w nas wytworzya psychofizjologia klasyczna. Dowodzi ono bowiem, i yjca jednostka jest czym innym i czym wicej ni tylko organizmem. Cho w dzisiejszym stadium rozwoju jasnowidzenie przejawia si podwiadomie, mamy jednak przesanki, na podstawie ktrych wolno przypuszcza, i ogarnia ono dziedzin wiadomoci w dalszych fazach rozwoju. 2) Jasnowidzenie, przejawiajce si w normalnych warunkach ycia jedynie u nielicznych, wyjtkowych osobnikw, obdarzonych t wadz prawdopodobnie tkwi potencjalnie w psychice wszystkich istot yjcych. Wielkie odkrycia, wynalazki oraz doniose idee s niewtpliwie nastpstwami przejawiania si jasnowidzcej intuicji. Rozumowanie i dowiadczenie odgrywaj tu wycznie rol czynnikw spoytkowujcych, sprawdzajcych, kontrolujcych, a w niektrych wypadkach pobudzajcych proces jasnowidzenia. Co wicej Jasnowidzenie nie jest wycznym przywilejem czowieka; kto wie, czy nie silniej przejawia si w instynkcie zwierzt, nawet stojcych na najniszym stopniu rozwoju, jak np. owady. Prawdopodobnie naley ono do pierwiastkw twrczych w genezie waniejszych grup zwierzcych i ich gwnych instynktw. U rda tych grup i tych instynktw objawia si zdaje pierwotny, czynny moment jasnowidzenia. Nie bd si zatrzymywa duej nad tymi twierdzeniami, ktre usiowaem udowodni w pracy mojej De l'Inconscient au conscient (Od Niewiadomego do wiadomego). Jeeli s one suszne, jasnowidzenie przestaje by jedynie ciekawym wypadkiem metafizycznym, lecz ukazuje si nam jako jeden z najdoniolejszych czynnikw rozwoju i postpu ludzkoci, jako jedna z zasadniczych si, poruszajcych j w pochodzie ku coraz wyszym szczeblom ewolucji. ODPOWIED PROFESORA RICHET Omawiajc zwalczan przez dr. Geley i przez samego in. Ossowieckiego hipotez nadczuoci dotykowej, byem daleki od przekonania o jej susznoci. Uwaaem j nie za najodpowiedniejsz, lecz po prostu za najmniej nieodpowiedni spord wielu. Zgadzam si w zupenoci z doktorem Geley i z panem Ossowieckim, i owa hipoteza (pracy) nie rzuca dostatecznego wiata na zjawisko. Do badania tego ostatniego musimy jednak zastosowa metod porwnawcz, zestawiajc normaln wraliwo z ow wraliwoci

146

specjaln, dziki ktrej pan Ossowiecki zdolny jest odczytywa znaki graficzne, a niekiedy nawet tre pisma poprzez zaklejon kopert. Wszelkie pobudzenie naszych wadz umysowych, prowadzc do poznania rzeczywistoci, zdaje si by wynikiem oddziaywania idcej od zewntrz siy wibracji. Nic ma wyniku bez przyczyny. Gdyby nie istniay podniety zewntrzne, wraliwo nasza pozostaaby w stanic ukrytym, utajonym; to fakt nie ulegajcy wtpliwoci. Niezaprzeczalny rwnie jest, moim zdaniem, fakt istnienia idcych od zewntrz, a nie znanych nam wibracji, oddziaywujcych na nasze wadze umysowe. W jaki sposb dosigaj one tych wadz? Oto wanie zagadnienie trudne do rozstrzygnicia w dzisiejszym embrionalnym stanie wiedzy melapsychicznej. Na razie pomijam moliwo istnienia nowej formy wraliwoci, o nie znanych nam absolutnie narzdach przyjmowania podniet zewntrznych i reagowania na ich wpyw, by objaw owej niezwykle wyolbrzymionej wraliwoci nawiza do zjawisk wytwarzanych w naszym organizmie animalnym. Psychofizjologia, z ktr bd co bd liczy si musimy, naucza, i wiat zewntrzny poznajemy za pomoc dziaania piciu narzdw: nerwu optycznego (dla wzroku), nerwu suchowego (dla suchu), wchowego (dla powonienia), nerww smakowych (dla zmysu smaku) i wreszcie obwodowych nerww skry, a nawet wntrznoci (dla zmysw dotyku). Zamiast wic wytwarza dowolne pojcie nieznanych, problematycznych form wraliwoci, naley zastanowi si, czy wiadomo normalna nie zdoa dostarczy nam czciowych chociaby wyjanie. Bez trudu stwierdzi mona, i podczas dowiadcze pan Ossowiecki poznaje podawane mu do odcyfrowania dokumenty nie za pomoc wzroku, suchu, powonienia lub smaku. Wiksz zwraca on uwag na znaki graficzne ni na tre odczytywanego pisma, cilej mwic, poznaje kady z tych skadnikw czciowo. W jaki sposb? Nie sucha, nie wcha, mc patrzy, po prostu mnie i gniecie gorczkowo w rce przedmiot dowiadczenia. Wszystko odbywa si tak, jak gdyby pojcie o zawartoci koperty wytwarzao si za pomoc specyficznej wraliwoci dotykowej. Moe to pozr tylko, lecz w kadym razie taki, ktrego zaprzeczy si nie da. Przede wszystkim jednak musimy porozumie si co do znaczenia terminu ,,wraliwo dotykowa". Stwierdzona u p. Ossowieckiego rni si tak dalece od wraliwoci dotykowej normalnej, i bez wahania zaliczy j musimy do szeregu zjawisk nowych. W porwnaniu z normaln wraliwoci dotykow wzmoga si ona w stosunku ju nie l do 100, lecz l do 100000, jeli nie wicej, Powtarzam, e ow hipotez wyolbrzymionej nadczuoci dotykowej wysunem w braku innej, odpowiedniejszej. Opieram j jednak na podstawie nie tylko ruchw, lecz i sw pana Ossowieckiego (Revue Metapsychique z 1922 r., str. 251), ktry pragnc na przykad odnale zgubion broszk, owiadcza: ,,chciabym mie pod rk materialny jaki przedmiot, bdcy w zwizku z broszk. I dotkn palcami miejsca na sukni, gdzie broszk bya przypita. Dowiadczenie dr, Geley, polegajce na zamkniciu w rurce oowianej zapisanej kartki, ktr mimo wszystko pan Ossowiecki zdoa odczyta, daje si doskonale pogodzi z hipotez nadczuoci. Jeli bowiem jasnowidzcy przy pomocy wysubtelnionego dotyku wyczuwa znaki pisma poprzez zaklejon kopert, nie mamy powodu przypuszcza, i nadczuo ta musiaaby ustpi np. w wypadku zastpienia papierowej koperty metalow.

147

Dr Geley twierdzi, do pewnego stopnia nadmiernie miao, i wadza ta nie ma nic wsplnego z funkcjonowaniem neuronw mzgowych. Nie mog si z tym zgodzi. Trudno mi tu dopatrywa si wadzy boskiej zreszt okrelenie boska" jest dla mnie zupenie niezrozumiae wol raczej przyj istnienie specyficznej wadzy ustroju nerwowego. Mniejsza o to, e nie znam jej sposobw przejawiania si. Wystarczy mi stwierdzi, i, jak si zdaje, dochodzi ona do wiadomoci za porednictwem zmysu dotyku. Rozumujc w ten sposb i nie wysuwajc hipotezy nowej funkcji psychicznej, wol poprzesta na przyznaniu funkcjom niewtpliwie istniejcym i znanym zdolnoci zwielokrotnienia si w moliwie najszerszych granicach. Za wczenie dzi jeszcze na tworzenie teorii. Musimy ograniczy si do faktw, ktrych zdumiewajca niezwyko wynagrodzi nam w peni dobrowoln rezygnacj z chci wyprowadzenia z nich niepewnych uoglnie teoretycznych. () Charles Richet Charles Richet NOTRE SIXIEME SENS* Str. 17. yjemy w krgu nieskoczenie licznych wibracji. Lecz tylko niektre z nich oddziaywaj na nasze normalne zmysy, dajc nam zaledwie oglnikowe, jak gdyby z grubsza naszkicowane, pojcie o wiecie zewntrznym. Przez ciasne i wskie okienko patrzymy na bezmiar wszechwiata. Mwi moemy jedynie o wibracjach znanych, a wic o tych, do ktrych zdoa ju wtargn geniusz ludzki. Stanowi one jednak zaledwie wielomilionow czstk wibracji, ktrych istnienie nie zdoao jeszcze dotrze do naszej wiadomoci. Jedno stwierdzi mona bez wtpienia: istniej dokoa nas siy wibracyjne, nieskoczenie wielkie i nieskoczenie mae, ktrych wiadomo nasza nie zna jedynie z braku odpowiednich organw do ich przewodu i wyczuwania. Oczywicie nie dowodzi to w niezbity sposb istnienia szstego zmysu, z drugiej jednak strony daje pewno niezachwian, i istnienie szstego zmysu jest moliwe. Str. 231. Hipoteza nadczuoci wzrokowej lub dotykowej nie wystarcza do wytumaczenia posiadanej przez pana Ossowieckiego zdolnoci odczytywania pisma przez zaklejon kopert. Np. nie rzuca najlejszego nawet wiata na pobudki, jakie mogy skoni jasnowidzcego do zapytania mnie, gdy odczyta napisane przeze mnie zdanie o morzu: Czy to Paska myl wasna? Str. 69. Po przeprowadzeniu szeregu dowiadcze z panem Ossowieckim doszedem do przekonania, i zaliczy go mona do kategorii wielkich sesytyww klasycznych, do jakich nale: pani Piper, pani Briffaut, pani Leonard, Yandam, Reese, Kahn i Pascal Forthuny. Str. 160. Wyniki szeregu dowiadcze przeprowadzonych z panem Ossowieckim usuwaj wszelkie wtpliwoci co do istnienia szstego zmysu. Pan Ossowiecki nie naley do mediw zawodowych. Jest to Polak, pochodzenia szlacheckiego, inynier. Poddaje si dowiadczeniom bezinteresownie. Obserwacje, ktre podaj poniej, s przekonywajce na rwni z innymi i potwierdzaj je w zupenoci. Pana Ossowieckiego spotkaem po raz pierwszy w Warszawie w kwietniu 1921 r. na obiedzie w nielicznym kku dobrych znajomych. Przy kocu obiadu zoy on moim
*

Nasz szsty zmys ksika prof. Charlesa Richet (Tum. i przyp. red. 1976)

148

przyjacioom Geley i Geo Lange oczywiste dowody daru jasnowidzenia. Zaprosiem go do Hotelu Europejskiego, by przeprowadzi z nim dowiadczenie bez wiadkw. Zgodzi si chtnie. Zachowujc wszelkie rodki ostronoci, aby nie mg zobaczy, co pisz, skreliem na arkusiku papieru nastpujce zdanie: Nigdy morze nie wydaje si tak wielkie, jak wwczas, gdy jest spokojne. Jego gniewy je zmniejszaj". Arkusik woyem zaraz do koperty, ktr zakleiem. Pan Ossowiecki, mnc kopert w rce, rzek: ,,Widz mnstwo wody". (Ja na to: ..Doskonale"). ,,To co trudnego, to nie zapytanie. Jaka Paska myl wasna". (Doskonale, wietnie). Morze nie jest nigdy tak wielkie jak... nie mog sklei... (Doskonale, zdumiewajco). Morze jest tak wielkie, e obok jego ruchw..." Dowiadczenie to udao si precyzyjnie, nie tylko dlatego, e pan Ossowiecki wyczu nakrelon przeze mnie myl o wielkoci morza, lecz dlatego rwnie, i doda owe zdumiewajce sowa: ,.To jaka wasna myl Paska". Istotnie owo zdanie o morzu, wrczone przeze mnie panu Ossowieckiemu w zaklejonej kopercie, napisaem poprzednio w nie wydanej dotychczas pracy (w zbiorku luno rzuconych myli). Ponadto pan Ossowiecki odczyta bez bdu, rwnie przez zaklejon kopert, nakrelon przeze mnie liczb czterocyfrow. (Prawdopodobiestwo przypadku = l : 10000). Otrzymaem i przeczytaem dwa listy. Jeden z nich, nie wybierajc, chciaem da panu Ossowieckiemu do odcyfrowania przez kopert. Czu si jednak znuony i wola odoy dowiadczenie do nastpnego dnia. Poniewa nazajutrz wyjedaem, przeprowadzi je dr Geley (l maja). Ani on, ani pan Ossowiecki nie znali treci pisma. Pan Ossowiecki rzek bez wahania: Pani Berger, mowa tu o niejakiej pani Berger. List len pisa mczyzna w wieku lal pidziesiciu. Zaproszenie z miejscowoci nadmorskiej. Pani Berger ma 33 lata Jest matk. List napisany pospiesznie, bezadnie. Autorem jego jest czowiek muzykalny". Tak byo istotnie. Mj przyjaciel, pan Berger z Berlina, przysa mi popiesznie i bezadnie skrelone zaproszenie na szereg odczytw w Berlinie i ofiarowywa mi gocin u swojej ony. Oczywicie interpretacja pana Ossowieckiego nie bya wolna od bdw. Berlin nie jest pooony nad morzem. O odczytach jasnowidzcy nie wspomnia. Wystarczy Jednak to, co powiedzia o pani Berger oraz fakt odcyfrowania nazwiska Berger w ogle, by usun wszelkie prawdopodobiestwo przypadkowego zbiegu okolicznoci. Dr Geley, znalazszy si sam z panem Ossowieckim, nakreli par sw i wsun arkusik do koperty z bardzo grubego papieru. Oto, co rzek jasnowidzcy, mnc j w rce: ,,To nie pytanie... Jest to jak gdyby uczucie modlitwy. Co bardzo gbokiego, woanie rannych, zabitych. Nie... nie to... Nic tak wielu wzrusze nie budzi, jak nawoywanie do modlitwy... Do kogo? Pewnej kacie ludzi... Mazzi... A napisane przez dr. Geley zdanie brzmiao: Rien n'est plus emouvant que 1'appel a la priere par les muezzins". (Nie ma nic bardziej wzruszajcego jak wzywanie do modlitwy przez muezinw). Str. 247. wiat zewntrzny wytwarza dokoa nas wibracje. Niektre z nich dostpne dla naszego postrzegania zmysowego, inne uchwytne s wycznie przy pomocy precyzyjnie zbudowanych w tym celu przyrzdw, inne jeszcze, najsubtelniejsze, oddziaywaj jedynie na psychik niektrych jednostek i objawiaj im czstki rzeczywistoci ukrytej.

149

Istniej niewtpliwie inne jeszcze, niedostpne dla naszego postrzegania zmysowego ani dla rejestracji, dokonywanej przez najczulsze znane aparaty, ani dla szstego zmysu osobnikw nadczuych. Znany nam wiat mechaniczny, zoony z atomw, elektronw, gwiazd, planet, zwierzt, mikrobw, reakcji chemicznych, ciepa, elektrycznoci stanowi, by moe, zaledwie minimaln czstk istniejcej rzeczywistoci. Otaczaj nas niewtpliwie inne, odrbne siy i moce. Kto wic, czy nie owe niematerialne wiaty kieruj naszymi losami? Si tych nie poznamy nigdy my ani nastpne pokolenia. A jednak zaprzeczy nie wolno, i istnie mog. Str. 243. Szsty zmys owo wskie na bezmiar Wszechwiata otwarte okienko" jest o wiele bardziej zoony, ni moglibymy przypuszcza, sdzc z pozoru. Zjawiska, przez ktre si on ujawnia, uderzaj, przeraaj wprost swoj rnorodnoci. Do mi przytoczy trzy spord wielu i zwrci uwag na ich bezwzgldn odrbno. Pani Wheatcroft i jej syn jednoczenie spostrzegaj przesuwajce si przez sal widmo; pani Piper odgaduje, i przed czterdziestu laty grozia jej wujowi mier w nurtach wodnych; pan Ossowiecki odczytuje wiersze Rostanda, o napisaniu ktrych nikt z obecnych nie wiedzia - zamknite w zaklejonej kopercie. Str. 247. W dowiadczeniach z panem Ossowieckim uderza ciekawa mieszanina zdolnoci wzrokowego odczytywania pisma ze zdolnoci doznawania i wypowiadania oglnego wraenia. Odczytujc dane pismo, pan Ossowiecki wytwarza sobie jednoczenie pojcie o jego treci. Np. trzymajc w rce pismo pani de Noailles, zwraca przede wszystkim na to pojcie uwag: ..Wielki poeta francuski, co z przyrody" co nie przeszkadza mu bynajmniej widzie rozkadu liter. Natomiast nie rozumie treci pisma Sary Bernhardt, widzi zdanie napisane, widzi sowo ephemere (przemijajce), zrozumie go nie moe, wie jednak, i skada si ono z omiu liter. Zwraca nawet uwag na obecno wykrzyknika. Str. 229. Funkcjonowanie szstego zmysu nie wymaga pomocy materialnego, uchwytnego przedmiotu, widzialnego i widzianego. Przedmiot taki moe. zwaszcza dla osobnikw nadczuych. sta si czynnikiem uatwiajcy m jasnowidzenie, nie stanowi jednak warunku niezbdnego. Str. 217. Rwnie silna, jak intensywna kryptestezja pana Ossowieckiego posiada niezwyk cech dostpnoci dla dowiadcze, przejawiajc si jedynie u osobnikw obdarzonych nadczuoci wyszego stopnia (pani Piper, Forthuny). jak rwnie cech matematycznej precyzji. Dr Wilhelm Neuman DAR JASNOWIDZENIA A JASNOWIDZCY STEFAN OSSOWIECKI Pierwsze przeprowadzone przeze mnie dowiadczenie z panem Ossowieckim odbyo si w nastpujcy sposb: Obecnych byo okoo omiu osb. Pan Ossowiecki prosi mnie o nakrelenie paru wyrazw na arkusiku papieru. Udaem si do ssiedniego pokoju sam, bez wiadkw. Wyjem z kieszeni bilet wizytowy. Zastanawiaem si przez chwil. Przysza mi myl napisania paru miych sw pod adresem jasnowidzcego. Zauwayem jego niezwyk

150

dobro i pragnem napisa co na ten temat, chciaem jednak unikn powtarzania zdawkowych frazesw, ktre, byem pewny, niejednokrotnie mu ju mwiono. Wyrysowaem wic po prostu serce, jak w kartach as kier, i woyem bilet do koperty, ktr zakleiem i wsunem do drugiej koperty zakleiem j rwnie, a cao zeszyem nitk. O otworzeniu w sposb niedostrzegalny nie mogo by mowy. Papier w obu kopertach byt zupenie nieprzezroczysty. Podaem kopert jasnowidzcemu. Nie spojrza na ni wcale. Trzyma j jaki czas przy boku, nastpnie na plecach. Wszyscy obecni przypatrywali mu si bacznie. Pokj by jasno owietlony. Po 5 minutach rzek: Pisa Pan to z yczliw myl o mnie". Nastpia krtka chwila ciszy. ,,Ma Pan owek?" na zewntrznej kopercie wyrysowa szybko asa kierowego. Dowiadczenie to oraz trzy inne, opisane w dziele dr. Geley *, uwaam za typowe. W kadym z nich ujawnia si zdaje odrbny rodzaj jasnowidzenia, co z czasem prawdopodobnie umoliwi analiz owej niezwykle skomplikowanej wadzy psychicznej. Dzi jeszcze trzeba unika wysnuwania nadmiernie miaych hipotez. W naturze ludzkiej ley jednak zawsze ch tumaczenia zjawisk nieznanych. Pragn wic przynajmniej zreasumowa swj wasny, na podstawie wspomnianych dowiadcze wytworzony, pogld na t kwesti. Zaznaczam przede wszystkim, i nie przypuszczam, aby istniaa zasadnicza rnica midzy telepati a jasnowidzeniem. Telepatia, moim zdaniem, jest jedn z form jasnowidzenia, jako zjawiska oglnego, bezporednio stosunkiem porozumiewania si dwch odrbnych wiadomoci. Jasnowidzenie za obejmuje i zawiera stosunki .jasnowidzcej wiadomoci" do wszelkich okolicznoci, objaww, przedmiotw, wiadomych czy niewiadomych, bliskich czy dalekich, obecnych w teraniejszoci czy minionych. Spotykamy si niejednokrotnie z nieuzasadnionym pogldem, i telepati porw- na mona do telegrafu bez drutu lub promieni Roentgena. Naleaoby to jednak udowodni a tego nikt uczyni nie zdoa. Z drugiej jednak strony nie mona dzi stanowczo twierdzi, i sprawa jasnowidzenia (jak rwnie kompleks zjawisk metapsychicznych, ktrego ono czstk stanowi) nie ma adnego punktu stycznego ze zjawiskami fizycznymi, zwaszcza o ile wchodz tu w gr zagadnienia czasu, przestrzeni i zjawu materii w postaci siy. W kadym razie naley usun teori mimowolnych znakw", tak czsto przytaczan w interpretacjach daru ,,odczytywania myli. Nie ma ona bowiem z jasnowidzeniem nic wsplnego. Owo odczytywanie myli" we waciwym znaczeniu polega na zrcznym podchwytywaniu mimowolnych szeptw, porusze oczu i powiek, zmian pozycji ciaa, oddechu itp. Wspomniane za przeze mnie dowiadczenia z panem Ossowieckim, moe z wyjtkiem pierwszego, dowodz jasno, e wchodzi tu w gr czynnik zupenie odrbny. A nawet owo dowiadczenie z asem kierowym w sposb eliminujcy niemal moliwo istnienia pomocniczego pierwiastka niewiadomych gestw, odruchw itd. Przeprowadzone w Warszawie eksperymenty podwayy w silnym stopniu mj sceptycyzm, dowiody, i jasnowidzenie niezaprzeczenie istnieje, a dla nas lekarzy sta si ono winno przedmiotem precyzyjnych bada, jako klucz do rozstrzygnicia niejednego zawiego zagadnienia z dziedziny psychologii, psychiatrii, biologii i fizjologii. Midzy panem Ossowieckim a innymi znanymi jasnowidzami zauwayem rnic, polegajc na okazywanej przez niego niezwykej precyzji w reagowaniu na ukryte
*

a) butelka, b) rysunek przedstawiajcy Marszaka Pisudskiego c) znaleziona broszka pani Glass.

151

podniety i wypowiadaniu si. W wypadkach, gdy nic moe osign podanego wyniku, owiadcza otwarcie i nie szuka ratunku" w mglistych domysach i przypuszczeniach. Odtwarza rysunki, pisze wyrazy w jasnowidzeniu odczytane w sposb nie pozostawiajcy najmniejszej wtpliwoci. A czyni to ze zdumiewajc dokadnoci. Oto przykad: wspomnianego asa kierowego wyrysowaem niechccy niesymetrycznie: lewa poowa bya nieco wiksza i miaa kontur kanciasty, prawa za bya mniejsza i zaokrglona. Ot w odtworzeniu graficznym pana Ossowieckiego wzite zostay nawet te drobnostki pod uwag. Mona by przypuszcza istnienie przypadku, gdyby precyzyjno ta nie bya zjawiskiem powtarzajcym si stale. Tak samo bowiem pan Ossowiecki odtworzy niedostrzegalne niemal waciwoci rysunku butelki (lekkie pochylenie ku prawej stronie i brak korka) i innych. William Mackenzie II MIDZYNARODOWY KONGRES METAPSYCHICZNY W WARSZAWIE 28.VlI5.IX.1923. Do najciekawszych i do najniezwyklejszych momentw nale dowiadczenia przeprowadzone z panem Stefanem Ossowieckim w warunkach najcilejszej, nie dopuszczajcej adnej wtpliwoci kontroli. Pan Ossowiecki magnat pan w caym znaczeniu sowa - czowiek o wielkim sercu i wielki jasnowidz, obdarzony przykuwajc wprost wadz wnikania w niedostpne innym dziedziny, z niezwyk moc, szybkoci i pewnoci czyta zdaje si jednakowo w mylach i przedmiotach. Pewnego wieczora, przyszedszy do jakiego lokalu w towarzystwie moim i kilku jeszcze osb, ,,wyczyta w moich oczach" i da, trwajcy okoo 10 minut, dokadny opis osoby z mojej rodziny oraz mojego domu i okolicy. Nigdy u mnie nie by, osoby tej nigdy nie widzia. Oto przykad odczytywania myli". Jako za przykad widzenia ukrytych rzeczy" podaj wysoce charakterystyczny fakt nastpujcy: Przygotowaem starannie dwanacie jednakowych arkusikw i wsunem je do dwunastu jednakowych nieprzezroczystych kopert. Na kadym arkusiku napisaem nazwisko jednego z moich korespondentw, ktrych prosiem, aby po umieszczeniu jakich napisw na arkusikach odesali mi je w tych samych kopertach. Napisy miay by wykonane przez nieznajome osoby. Pomieszaem kilkakrotnie owe dwanacie kopert w sposb nie dopuszczajcy moliwoci poznania, od kogo kada z nich pochodzi. Z braku czasu nie mogem niestety sam przeprowadzi owego dowiadczenia w Warszawie. Mam nadziej zakoczy je na wiosn w Italii. Ale zacny in. Ossowiecki zechcia jednak da mi przynajmniej jego przedsmak, jak sam si wyrazi. Ktrego wieczora w obecnoci kilku osb rzek mi nagle: Niech no Pan wyjmie t paczk kopert, ktr Pan nosi cigle przy sobie". Uczyniem to. a Ossowiecki pocz dotyka wszystkich kopert po kolei, wreszcie zwrci mi jedn, nie majc dla mnie specjalnego znaczenia, owiadczajc: To pochodzi od kobiety, dotyczy kogo innego spord nas. Z pewnoci pochodzi od kobiety". Po otworzeniu okazao si, i bya to koperta dr. Neumanna, zawierajca zdanie napisane na jego prob przez jedn z pan, ktrej nie znaem. Zaznaczam, e spord moich korespondentw jedynie dr Neumann (w kto inny spord nas") znajdowa si

152

wwczas w Warszawie. Ossowiecki najdokadniej opisa znajom dr. Neumanna oraz miejsce i okolicznoci, w jakich dokument do dowiadczenia by napisany. William Mackenzie, uczony, na Midzynarodowym Kongresie Metapsychicznym w Warszawie by wybrany prezesem zjazdu. Z jego prac z dziedziny metapsychiki najbardziej znane jest dzieo Metapsychica Moderna, Fenomeni Medianici e Problemi del Subconsciente.

IV
Kocz swoj skromn prac. Skadam w rce Czytelnikw cay zebrany przeze mnie materia moich dowiadcze. Otworzyem przed Wami wntrze wityni mego Ducha, ktry jest fragmentem wielkiej potgi, jak stanowi Duch Wszechwiata. Wskazaem Warn, jak mogem, e wszystkie drogi mistrzw, geniuszw, wodzw wyszej miary ludzi opatrznociowych i tych, ktrzy przez opanowanie swego Ducha doszli do jasnowidztwa, wiod ludzko na wielk drog w kierunku Ducha Jedynego. wiadomo Ducha Jedynego jest nieograniczona. Jego Wola Najwysza rzdzi, w najcilejszym znaczeniu tego sowa. Wola ta przez mistrzw, ludzi genialnych, opatrznociowych i jasnowidzw wiadomych rzuca do wiadomoci ludzkoci przez nadwiadomo, intuicj wysz ide myli zjednoczenia powszechnego wszystkich narodw. W podwiadomoci ludzkoci ju ta idea wysza dojrzewa, bdzie to jednak trwao jeszcze wiele tysicy lat. Ale Duch Jedyny wreszcie zwyciy i wchonie w siebie Ducha caej ludzkoci. Formy ludzkie z ziemi si zmieszaj, ruch oglnoplanetarny si zatrzyma, energia soca pochonie wszelk inn energi. Bd si dziay najstraszniejsze rzeczy: Ziemia, Ksiyc i wszystkie planety utrac sw rwnowag. Moe to nastpi w kadej chwili i musimy by na to zawsze przygotowani. Ale nie bdzie to jeszcze koniec ycia duchowego. Tu w Duchu jeszcze dugo potrwa nasze ycie. Bdziemy si jeszcze raz wyzwalali z astralu, a potem potem czeka nas jeszcze i cay szereg innych wyzwole, dopki si przed nami krlestwo Ducha Jedynego nie otworzy. Wtedy tylko indywidualizm naszego ,,ja, naszej wiadomoci, zniknie na zawsze, i pierwiastek boskoci, ktry jest w kadym z nas, coraz bardziej zespala si bdzie z Duchem Jedynym. Dopki zachowywa bdziemy w swej wiadomoci poczucie czasu i przestrzeni, co wanie stanowi podstaw istnienia matematyki, ktra obja w swych formach wszystkie zjawiska ycia codziennego i caej przyrody, dopty bdziemy tylko zwykymi ludmi. Czas i przestrze powinny by uwaane tylko czysto subiektywne formy ogldu . To poczucie powoli zacznie si w wiadomoci naszej matowa przez lotnictwo, radio, kino itd. Psychika mocno si zmieni. Poczucie Wszechwiata, ten wiat Ducha, do ktrego kady czowiek w miar swego duchowego rozwoju ma w wiadomoci dostp, jest ju poza granicami czasu i przestrzeni; im bardziej czowiek obejmuje w wiadomoci swojej Wszechwiat tym silniej zwalcza poczucie czasu i przestrzeni. Jasnowidz wiadomy, matujc swoj wiadomo przez nadwiadomo, zwyciy poczucie czasu i przestrzeni. Zwyciywszy je widzi wszystko. Rozum ludzki dy do doskonaoci, a doskonao absolutna jest tylko w Duchu Jedynym.

153

Budz Was wszystkich z ospaoci duchowej! Wszystkich bez rnicy klas, pochodzenia, religii, narodowoci. Ciar ycia, materializm, straszna walka o byt, ktra coraz bardziej si wzmaga, ta forma, w ktrej yjemy, ktra nas dawi, ta szata pesymizmu, jaka nas wszystkich coraz bardziej uciska wszystko to musimy w Imi Ducha pokona. Trzeba si opamita! Dwignijmy si! Wicej si odpornych! Nie wolno si poddawa! Wicej wiary w siy wasne, potg Ducha, wicej nadziei na lepsz przyszo, a jak najwicej mioci Chrystusowej tej jedynej prawdziwej dwigni wiata! Szerzcie j wszdzie i na kadym miejscu. Uczycie najwyszy wysiek woli, a wwczas przed Waszymi oczami powstanie inny, cudowny, wikszy, o wiele ciekawszy wiat, ktrego dzi nie widzimy, gdy chwilowo jest przed nami zamknity i niedostpny, lecz ktry jest istotn treci naszego bytowania. Trzeba pamita, e ycie nasze minie jak jedna chwila. Nim zdymy si rozejrze, ju zawiat cignie nas ku sobie. Czowiek w kadej chwili swego ycia powinien by przygotowany do odejcia z tego padou. Nasze przeznaczenie jest zupenie inne, daleko wzniolejsze, a my tracimy tu czas, nie mamy go do, aby si godnie do tej uroczystej chwili przygotowa. Czynimy to dopiero wtedy, gdy ju zegar mierci uderza. Sens ycia naszego to mier. Cae istnienie ziemskie napenione jest mierci; ju od chwili urodzenia czowiek powoli zaczyna umiera. Dla zmartwychwstania naszego trzeba przej przez mier. Krzy jest symbolem mierci, jest rwnie symbolem zmartwychwstania. Gdy wic to ycie jest postojem tylko i przygotowywaniem si do dalszej podry i lepszych widokw ycia, winnimy, jako dobrzy podrni mie cel ten na uwadze i jemu gwnie siy nasze powica. Sens zatem caej Filozofii ycia sprowadzi si do bardzo prostej rzeczy: poddania ycia doczesnego widokom ycia przyszego i poddania automatycznej zasady czowieka, jego rozumu i woli, zasadzie powszechnego Ducha i kierowniczego Ducha Boga, i to wyraa si cakowicie w nakazie codziennym modlitwy Paskiej: Bd Wola Twoja. Musz podkreli wyranie, e pojcie moje zasadnicze o Duchu Jedynym wiata nie jest jednoznaczne z ubstwianiem natury. Duch Jedyny to przejaw dziaania jednej z trzech postaci Boga w Trjcy witej Jedynego. Jest to dziaanie Ducha, przeksztacajce swoim boskim tchnieniem ca natur: jednoczenie Syn Boy i Bg Ojciec dziaaj nieustannie na cay Wszechwiat. Natura nie jest Bogiem, cho do Boga naley. Tak jak ciao ludzkie nie jest czowiekiem, cho naley do czowieka. Ubstwianie natury, utosamianie oczyszczonej, zharmonizowanej cakowicie substancji materialnej z Bogiem bdzie stanowio bd najciszy czasw nadchodzcych. Ludzko, opanowana mani wielkoci z powodu sporadycznych triumfw nad natur za pomoc potnych wynalazkw technicznych, zacznie coraz wicej utosamia fizyczn energi Wszechwiata z istot Boga i Ducha Jedynego. Bdzie to bd, ktry moe doprowadzi ludzko nowoczesn do katastrofy. Zostanie zachwiana rwnowaga ycia zbiorowego w tzw. wiecie cywilizowanym: z jednej strony rzekoma potga coraz wicej triumfujcej techniki z drugiej za brak wewntrznego szczcia, brak woli i silnych charakterw. Ta dysharmonia w przecitnym typie nowoczesnego czowieka zachwieje rwnowag naszej cywilizacji. Moe przez to nastpi okres niebywaego w

154

dziejach chaosu. Ludzie, oszoomieni potg techniki, stan przeraeni wobec wzmagajcej si pustki wasnych serc. Tylko podniesienie walorw ycia duchowego ludzkoci moe rzuci pomost pomidzy rozkadajc si dzi gospodark i polityk wiata a odwiecznym pragnieniem tsknicych, zasklepionych w egoizmie serc dzisiejszych. Wreszcie zaznaczam, e o wiadomoci Ducha Jedynego kady czowiek moe si przekona nie tylko na podstawie dociekali medytacyjnych, ale wskutek wewntrznej ewolucji wasnego Ducha. Kady wysiek ku dobru, kada ofiarna myl, kade istotne pikno z woli naszej przejawione zbliaj nas do tego Ducha Jedynego i daj coraz wiksz sum ukojenia. Zadaniem moim jest rzuci gar myli, ktre mog pobudzi do zdrowego pogldu na wiat. A zdrow nazywam tak wiadomo, ktra widzi racj istnienia i utwierdza w przekonaniu, e warto y, cierpie, pada i wznosi si bo ta droga wiedzie do pokonania chaosu. Chc wzmocni w kadym Czytelniku si woli w szamotaniu si ze zem. Sam wiele cierpiaem, wiele przemylaem, dlatego bliski mi jest kady, kto szuka wyzwolenia.

V
Jestem przekonany, e posypi si zarzuty przy czytaniu tej ksiki tak zawsze bywa. Ale wyjaniam Wam, Czytelnicy, myl i intencj moj. Nie chodzio mi o stworzenie nowego systemu filozoficznego, bo tych wiat ma dosy. Nie miaem take na wzgldzie szerzenia propagandy, schlebiajcej tej lub innej grupie spoecznej. Pragnem w rzutach wolnego Ducha i rozwijajc, przynajmniej w momentach natchnienia, skrzyda czowieka wyzwolonego z wizw, ktre go krpuj, sign do samej gbi tsknot ludzkich. Chciaem podnie tonacj zmczonej woli dzisiejszego wiata. Pragn zapali cho skromny kaganek, owietlajcy drog wszystkim ludziom dobrej woli. Niech wic filozof, systematyk i uczony nie maj do mnie pretensji. Niech przy czytaniu tej ksiki zrzuc z siebie cho na chwil balast gotowej ju doktryny. Ludzie naszych czasw chodz w powszechnym chaosie, obarczeni ciarem tylu nagromadzonych gupstw i sugestii, e z dnia na dzie ten oglny balast daje si coraz wicej odczuwa jako przeklestwo egoistycznej natury czowieka. Ci, ktrzy chc odwiey przygniatajc nowoczesn atmosfer, mog to uczyni tylko za pomoc spontanicznego, z gbi wzruszonego serca pyncego rzutu uczucia i myli. Do takich ludzi, usiujcych odwiey nastrj dzisiejszej ludzkoci, skoatanej i przygniecionej walk o byt, pragn i ja nalee, skromny czowiek i suga tych wszystkich, ktrzy szukaj pojednania oraz wsplnej platformy dla ludzkich serc i umysw. Ksika, ktr napisaem, nie ma wic pretensji, aby moga uchodzi za systematycznie ujt doktryn. Cz pierwsza, teoretyczna moe stanowi jedynie tylko punkt wyjcia do dalszegosystematyzowania problemu jasnowidzenia. Druga eksperymentalna w naszych czasach dokadnoci laboratoryjnej moe dostarczy materiaw do wysnucia oglnych wnioskw. A to ju pozostawiam specjalistom filozofom i psychologom.

155

Ja pragn da natchnienie, czerpane z gbi mego Ducha. Wchodz w okrg przey wiata jako klisza czua, chwytajca w momentach wielkich rozjanie to, co panuje ponad czasem i przestrzeni. ----------------------------------A Was, Czytelnicy, prosz, abycie przy czytaniu myli w tej ksice zawartych zechcieli cho przez chwil, ale co dzie, spoglda na wszystkich bez wyjtku ludzi jako na braci Waszych, zwizanych tym samym wzem narodzin i mierci, co i Wy. Wyobrani obejmijcie wwczas te miliony miliony, drgajce blem serca, a pene ludzkich cierpie, wszystkim nam wsplnych. Tsknota do opanowania przestrzeni i czasu, od najprostszych, pierwotnych umysw a do najbardziej wyrafinowanych jest te nam wszystkim wsplna. Niech to cierpienie i ta tsknota oglnoludzka bdzie dla Was motorem w rozwoju Ducha Waszego. Zachowujcie swoje indywidualne narodowe umiowania, ale jednoczenie wsuchujcie si w coraz goniej brzmicy ton oglnoludzkich de.

UZUPENIENIA DO DRUGIEGO WYDANIA


DOWIADCZENIA NIE OBJTE PIERWSZYM WYDANIEM I Dr Felicjan Pintowski, zamieszkay obecnie w Szczecinie, by przez szereg lat do wybuchu Powstania dyrektorem dziau sprzeday w fabryce E. Wedel w Warszawie. Oto dowiadczenie opisane przez niego: W roku 1930 na jesieni mielimy do czynienia w fabryce Wedla ze zoliwym zanieczyszczaniem mas czekoladowych rozmaitymi przewanie metalowymi przedmiocikami, ktre ze wzgldu na swe malekie wymiary byy nadzwyczaj trudne do wykrycia. Zdarzao si niestety czsto napotka w ju gotowej czekoladzie mae kawaki metalu, spaszczonego przez maszyny walcujce (tj. rozcierajce) masy

156

czekoladowe i dlatego bardzo niemie dla konsumenta, bo ostre i mogce powodowa niebezpieczne urazy. Zdarzay si spaszczone na blaszk gwodzie, sznurki, drewienka, Wszelkie wysiki w kierunku wykrycia zoliwego robotnika, ktry w ten sposb wyadowywa widocznie swoj zo na fabryce zapewne za jakie nie uwzgldnione jego yczenie czy dania, spezy na niczym. Tymczasem reklamacje mnoyy si, a p. Jan Wedel, wczesny waciciel i kierownik fabryki, chodzi zmartwiony i bezradny. A kto podsun mu myl zwrcenia si do inyniera Ossowieckiego. Zdaje si, e nawet to ja byem autorem tego projektu. In. Ossowiecki, ktry panu Wedlowi nie by osobicie znany, przyj nas obydwch bardzo sympatycznie, opowiedzia o sobie duo, wskaza na metod waciwego podejcia do opisanego mu zagadnienia i prosi o przyniesienie mu kawaka metalu znalezionego w czekoladzie. Poniewa p. Wedel by ju na to przygotowany, wrczy mu may, dugi na jakie 5 cm a szeroki na 3 - 4 mm kawaek pasko walcowanego gwodzia, znalezionego w tabliczce czekolady, Inynier Ossowiecki trzyma ten przedmiot w rku i, proszc. ebymy na niego nie zwracali uwagi i zajli si w tym czasie np. rozmowa zatopi si w mylach. Po jakiej minucie rzeki w p do siebie: Widz jak du sal. W niej maszyn z byszczcymi czciami; co jakby waki stalowe czy co podobnego. Obok maszyny s drzwi, za drzwiami schody. Tymi schodami schodzi w pracownik z gry. On nie pracuje przy lej maszynie. On pracuje gdzie indziej. Wyjmuje z kieszeni ten kawaek metalu, gwodzik, wrzuca go do maszyny i odchodzi. Idzie schodami na gr. Nastpnie rozmowa potoczya si na temat, jak wskaza owego osobnika. Inynier Ossowiecki zaproponowa spacer po fabryce, na co p. Wedel chtnie si zgodzi. Ustalono dzie i por, w ktrej in. Ossowiecki przyby i oprowadzany przez p. Wedla chodzi po fabryce tak, jakby w niej bywa codziennie. Nie okazywa adnego wahania, w ktrym kierunku naley si uda, aeby doj do danego oddziau produkcji. W trakcie zwiedzania fabryki in. Ossowiecki wskaza nam schody, ktrymi w pracownik mia schodzi do tajemniczej maszyny, aeby wrzuca gwodzie do czekolady. Sam do nich trafi, gdy p. Wedlowi nie przyszo nawet na myl pokazanie mu tych schodw, jako e byy to schody zapasowe, nigdy normalnie nie uywane i waciwie stale zamknite. Niemniej prowadziy z piter na parter wprost do konszowni, gdzie istotnie zaraz obok drzwi na klatk schodow staa dua czteronaczyniowa konsza paska, to jest mieszado, wzgl. emulgator masy czekoladowej. Schodami zapasowymi nie szlimy, jedynie in. Ossowiecki wskaza nam, skd dany osobnik schodzi do konszowni. Pokazao si, e z oddziau tzw. mikkich cukierkw. Poszlimy tam innymi schodami, umawiajc si, e inynier bdzie prowadzi z poszczeglnymi pracownikami tego oddziau swobodn rozmow, a nam wskae przestpc, pytajc go o czasokres pracy w jego zawodzie. Tak si te stao. Nikt w caej fabryce nie wiedzia, z kim chodzimy i w jakim celu. a wtpliwe, by kto mia zna inyniera Ossowieckiego. ktry wprawdzie reprezentowa bardzo charakterystyczn sylwetk, lecz nie by znany robotnikom. W pewnym momencie in. Ossowiecki w rozmowie z jednym modym subiektem cukierniczym zada mu pytanie umwione. Po chwili odcign nas na bok i prosi p. Wedla, aeby tego czowieka nie zwalnia z pracy, gdy ju on tego wicej czyni nie bdzie. Na pewne zdziwienie p. Wedla inynier wyjani, e czu wyranie owo cofnicie si" tego pracownika w zamiarze szkodzenia fabryce. Wysun

157

przypuszczenie, e pomimo wszystko osobnik w odczu koncentracj uwagi mylowej inyniera na nim i wewntrznie bardzo si zaniepokoi. Pan Wedel obieca temu pracownikowi nie zrobi adnej krzywdy, aczkolwiek wida byo na nim objawy pewnego rozczarowania: wiadomo, obawia si, e taka obietnica moe go kosztowa dalsze ryzyko wypuszczania na rynek czekolady z gwodziami. Tymczasem wszystko sprawdzio si: wypadkw z gwodziami itp. wicej nie notowalimy, () Dr Felicjan Pintowski Szczecin, dn. 3 czerwca 1952. II Protok otrzymany z Society for Psychical Research w Londynie. Proceedings. Vol. XLI, pp. 345351. Theodore Besterman DOWIADCZENIE Z DZIEDZINY JASNOWIDZTWA Z UDZIAEM PANA STEFANA OSSOWIECKIEGO Podczas bytnoci w Warszawie w towarzystwie dr. Osty, wiosn 1933 r., poznaem osobicie p. Ossowieckiego, szeroko znanego jako jasnowidz amator, ktry osign zadziwiajce sukcesy*. Nie mogem w tym czasie zorganizowa dowiadczenia z p. Ossowieckim, poniewa by on zajty dowiadczeniem przygotowywanym przez dr. Osty. Jednake p. Ossowiecki uprzejmie obieca, e sprbuje odczyta zawarto zapiecztowanej koperty, jeeli zechciabym przysa mu takow po moim powrocie do Anglii. Zgodnie z powyszym, niezwocznie po moim powrocie do Londynu, w dniu17 maja wysaem p. Ossowieckiemu zapiecztowan kopert. Nie otrzymujc odpowiedzi, spowodowaem akcj wyjanienia sprawy i ostatecznie w lipcu dowiedziaem si od p. Ossowieckiego, e wysana przez niego koperta zostaa otwarta przez wadze celne dla zbadania zawartoci, P. Ossowiecki zaproponowa wtedy, aebym przygotowa inn kopert i wysa j pod adresem p. Gravier, prezesa Polskiego Towarzystwa Bada Psychicznych, w ktrego obecnoci zamierzone dowiadczenie zostanie przeprowadzone. Postpiem zgodnie z t propozycj, wysyajc w dniu 14 lipca drug zapiecztowan kopert pod adresem pani Wodziskiej celem przekazania jej p. Gravier, ktrego adres nie by mi znany. Tak sprawa przedstawiaa si dla mnie mniej wicej do koca wrzenia, kiedy dowiedziaem si. e lord Charles Hope wybiera si do Warszawy z czonkami Towarzystwa**: pann E. Reutiner i p. Johnem Evelynem. Poprosiem go zatem o podjcie stara celem przeprowadzenia dowiadczenia. Lord Hope speni moj prob z uprzejm pomoc p. Gravier. Jednake ju uprzednio jak si pniej dowiedziaem dwa wstpne i w duym stopniu pomylne seanse miay miejsce.
*

Patrz np. Raport Kongresu w Warszawie z 1923 r., s. 201 i nast.; Dr G. Geley: LEctoplasmie et la Clairvoyance (1924) s. 29 i nast.; Stefan Ossowiecki: wiat mego ducha (1933). ** Society for Psychical Research (Przyp. tum.)

158

Zanim przystpi do sprawozdania z tych wstpnych seansw, chciabym opisa zapiecztowan kopert, ktra wraz z zawartoci zostaa przygotowana przy moim biurku w siedzibie Towarzystwa i stamtd wysana. Ryc. l jest fotografi papieru, ktry przygotowaem. Zoony, mierzy on 93 mm na troch wicej ni 107 mm i zosta umieszczony w czerwonawopomaraczowej kopercie Ensign*** nie przepuszczajcej wiata (tzn. nieprzezroczystej dla wiata biaego), o wymiarach 106 na 130 mm. Powysza czarna koperta bya ostatecznie umieszczona w duej kopercie Manila, zoonej we dwoje i w tym stanic mierzcej 114 na 152 mm. Kada z tych kopert bya zamknita w sposb specjalny i opatrzona prywatnymi, niewidzialnymi znakami. Zewntrzna, podwjnie zoona koperta bya ponadto zapiecztowana przylepcem lekarskim, naklejonym w sposb specjalny i zaopatrzonym moim podpisem. Ten pakiecik zosta nastpnie umieszczony w mocnej kopercie i wysany pod adresem p. Wodziskiej, ktra dorczya przesyk bezporednio p. Gravier. Potwierdzenie tego faktu przez p. Wodzisk zamieszczone jest w Uzupenieniu A l. Pan Gravier zatrzyma przesyk w swoim posiadaniu a do pocztku seansu, opisanego poniej. Potwierdzenie tego przez p. Gravier znajduje si w Uzupenieniu A 2. A teraz podam sprawozdanie z dwch wstpnych seansw, w formie owiadczenia sporzdzonego przez p. Gravier, ktry pisze: Po otrzymaniu Paskiej zapiecztowanej koperty, ktrej zawarto miaa by wykryta przez p. Ossowieckiego, on i ja odbylimy dwa seanse w dniach 8 i 9 sierpnia 1933. W toku tych seansw pady nastpujce wypowiedzi: Dnia 8 sierpnia p. O. widzi p, Bestermana. Widzi, e jest to midzy godz. 6 a 8 w. i e p. Besterman wycina ilustracj z ilustrowanego pisma angielskiego. Ilustracja ta ma rozmiary 6 na 7 cm. Widzi cztery koperty, jedna w drugiej. To spotkanie miao miejsce w moim domu. Nastpnego dnia, 9 sierpnia u p. O., ktry mwi: ,,To nie jest ilustracja wycita z pisma. Jest to rysunek zrobiony na duym kawaku papieru. Rysunek ma wymiary 5 na 6 cm. S trzy koperty: jedna zewntrzna, nastpna czarna, trzecia kolorowa ale ani ta, ani niebieska, ani czerwona: myl, e jest ona rowa, ale nic widz dobrze. Oprcz rysunku jest rwnie co napisane. Rysunek przedstawia co w rodzaju kubka, zamknitego korkiem, i jest co napisane, nie na kubku, lecz dokoa niego. Widz W, widz due I widz rwnie S i co czerwonego, i co niebieskiego. To sprawia, e myl to co z literami". Po tym seansie p. O. by niechtny dalszym, owiadczajc, e przemyla spraw i nie moe wyrazi zgody na kontynuowanie dowiadczenia, jeeli koperta nie zostanie pniej otwarta w jego obecnoci.

***

Prawdopodobnie fabryczna marka koperty (Przyp. tum.)

159

Rys. l. Zmniejszona fotografia rysunku oryginalnego; rzeczywiste wymiary papieru s: 219 x 139 mm. Linia pod SWAN (ABD) jest niebieska, za pod INK (ATRAMENT) czerwona.

Rys. 2. Zmniejszona fotografia pierwszego rysunku p. Ossowieckiego, rzeczywiste wymiary papieru s: 220 x 159 mm. Rys. 3. Zmniejszona fotografia drugiego rysunku p. Ossowieckiego, rzeczywiste wymiary papieru s: 220 x 127 mm.

Rys. 4. Zmniejszona fotografia ostatecznego rysunku p. Ossowieckiego, rzeczywiste wymiary papieru s: 220 x 142 mm.

160

Kiedy panna Reutiner, lord Charles Hope i p. Evelyn przybyli, zdecydowalimy, e oni przyjm odpowiedzialno za otwarcie koperty w imieniu Pana i e winna ona by otwarta natychmiast po zakoczeniu seansu. Reszta jest Panu znana. () A. Gravier W dniu 29 wrzenia 1933 r. p. Ossowiecki zaprosi pewn liczb przyjaci do swego mieszkania, aby byli wiadkami jego prby odczytania zawartoci koperty. Lord Charles Hope pisze: Wkrtce po przybyciu do mieszkania p. Ossowieckiego p. Gravier wrczy mi kopert, ja za trzymaem j w kieszeni. W czasie dowiadczenia obserwowaem cay czas kopert i osobicie otworzyem j, po tym jak p. Ossowiecki zakoczy odczytywanie" jej zawartoci. Pokj w czasie seansu by mroczny, jedyne wiato w samym pokoju pochodzio od dwch duych wiec, umieszczonych w pobliu medium; ponadto padao owietlenie elektryczne z ssiedniego pokoju. W czasie dowiadczenia p. Gravier sporzdzi protok w jzyku francuskim z tego, co powiedzia i uczyni p. Ossowiecki. Poniej podaj dosowne tumaczenie tego protoku, dodajc jedynie cudzysowy, tam gdzie byy potrzebne, oraz odsyacze cyfrowe w nawiasach kwadratowych Warszawa, dnia 29 wrzenia 1933 r. Seans u p. Ossowieckiego Lord Charles Hope wrcza p. Ossowieckiemu list wysany z Londynu do p. Gravier przez p. Bestermana, ktry to list ma by ,,odczytany" przez p. O. Obecnych jest wiele osb zaczynamy o godz. 6 w. Kto gra na fortepianie*. l. O, mwi: .Jestem ju w Anglii, w Londynie. 2. To jest bardzo duy dom 3. w centrum L. Niezupenie w centrum, ale po prawej stronie. 4. Dom jest szary, 5. trzy albo cztery pitra. 6. On mieszka na najniszym. 7. Widz p. Bestermana ubranego na czarno. 8. W ssiednim pokoju jaki pan ubrany czarno on odchodzi. 9. Jaka pani w biaym swetrze wraca do pokoju. 10. W pokoju jest duo ksiek. 11. On zblia si do stou, nie do tego w jego pokoju, ale w pokoju ssiednim. 12. Jest to may salon. 13. Widz czarn kopert. 14. i troch czarnego papieru na stole. 15. Ditto czerwon kopert, nie rowaw. 16. On zamierza wyci rysunek z jednego z pism angielskich co w rodzaju ogoszenia. 17. Byo to pomidzy godz. 4 i 5. 18. Widz go znowu, zmieni zamiar. 19. Bierze kawaek biaego papieru i przecina go. 20. Ma owki w trzech kolorach: niebieski, czerwony, czarny. 21. Bierze czarny owek. 22. To jest rysunek. On rysuje,
*

Kompozytor Ludomir Rycki. (przyp. wyd.).

161

23. a nastpnie pisze 24. po angielsku; niestety nie znam tego jzyka. Widz niektre litery. 25. Jest wanie godzina 4. 26. Jest obecnie sam. 27. W drugim pokoju jest ten pan i ta pani. Co on rysuje? Dajcie mi owek". Ossowiecki bierze owek i rysuje. Rysuje prostokt, nad nim may prostokt. Pan Gravier podaje swj szkic* wg rysunku p. O.; rysunek pana Ossowieckiego jest reprodukowany na ry. 2. W swoim szkicu p. Gravier wskazuje, e pan Ossowiecki powiedzia odnonie do linii po obydwu stronach niszego prostokta: 28. tam jest co napisane", a odnonie do pojedynczej linii niej na lewo: 29, co czerwonego". Narysowa, 30. wkada do toczerwonej (pomaraczowej)** koperty, 31. zaklejaj. 32. Wkada do czarnej koperty, 33. ten pan wchodzi do pokoju. 34. Zakleja czarn kopert ze wszystkich stron. 35. Rysunek przedstawia butelk nie on wyglda tak". Pan Gravier podaje swj szkic wedug drugiego rysunku p. Ossowieckiego (rysunek p. O. ryc. 3), wskazujc, e o niszej linii na lewo p. O. powiedzia: 36. ,,linia rowawa". Widz 37. s dwa wyrazy, 38. kada litera jest dua i kada jest osobno. To jest po angielsku. 39. Na lewo jest SWA (kada litera napisana osobno), jak rwnie czwarta litera, ktrej nie rozumiem jakie N, ale nie jestem pewien. 40. Nastpnie na prawo jest IN. Nie, rysunek jest troch inny". (O. znowu zaczyna rysowa). P. Gravier podaje swj szkic wedug trzeciego (ostatecznego) rysunku p. Ossowieckiego (rysunek p. O. ry. 4), krelc lini AB w lewym dolnym rogu. Tak, to jest dobrze; widz teraz bardzo dobrze: st, biurko, kopert czarn, row". (Jest godz. 6.25). 41. Jest co czerwonego na AB. Nie mog zrozumie. Ju skoczyem". (Godz. 6.26).

Uwagi p. Th. B. 1. Tak, ale p. Ossowiecki wie, e lokal Towarzystwa znajduje si w Londynie. 2. Umiarkowanie duy. 3. W okrgu zachodnio-rodkowym. 4. Nie, dom jest z cegy i stiuku. 5. Ma podziemie i 4 pitra. 6. Nie mieszkam w SPR. 7. Nie. 8. Moliwe, poniewa ssiedni pokj jest otwarty dla czonkw. 9. Moliwe, patrz 8. 10. Tak, jest to cz biblioteki. 11. Tak, ale w moim wasnym pokoju, nie w ssiednim, 12. ktry jest rwnie czci biblioteki. 13. Tak. 14. Nie. 15. Tak, w rzeczywistoci czerwonawopomaraczow. Zewntrzna koperta wysana do p. Ossowieckiego w dniu 17 maja rwnie zawieraa czarn kopert i pomaraczow; trzeba przyj, e ten fakt by znany p. Ossowieckiemu. 16. Nie, ale koperta wspomniana w odsyaczu 15 zawieraa ilustrowane ogoszenie, wycite z gazety. Rwnie i ten fakt by niewtpliwie znany p. Ossowieckiemu. 17. Tak. 18. Nie.
*

Szkice p. Gravier nie byy zaczone do otrzymanego z Londynu powyszego protokou. (Przyp. wyd.). Lord Charles Kope pisze: Kiedy medium prbowao okreli kolor pierwszej z wewntrznych kopert (najbardziej wewntrznej), powiedziao rowawa". Wtedy p. Gravier (medium w sposb widoczny nie byo zadowolone z uytego przez siebie sowa) podsun ,,pomaraczowa". Medium jak si wydawao przyjo to okrelenie, ale nie powtrzyo sowa pomaraczowa".
**

162

19. Nie. 20. Tak, chocia rysunek zrobiony zosta atramentem, a nie owkiem. 21. Patrz 20. 22. Tak. 23. Tak. 24. Tak. 25. Byo to okoo godziny 4.30. 26. Byem sam przez cay czas. 27. Patrz 8 i 9. 28. Tak. 29. Nie, ta linia jest niebieska; jest to przeciwlega linii, ktra jest czerwona. 30. Takale patrz 15. 31. Tak, chocia w rzeczywistoci uyem kleju. 32. Tak. 33. Nie. 34. Nie, tylko z dwch kocw. 35. Tak. 36. Nie, patrz 29. 37. Tak. 38. Tak. 39. Tak; wszystkie 4 litery s poprawne i we waciwym porzdku. 40. Tak; obydwie litery s poprawne i we waciwym porzdku, chocia wyraz jest niepeny. 41. Nie, patrz 29. Wanie po tym zakoczeniu lord Charles Hope otworzy koperty, oczywicie starajc si, aby nie zniszczy zapiecztowanej koperty zewntrznej i wewntrznych. Powysze sprawozdanie zostao podpisane przez p. A. Gravier, pann Alice Reutiner, lorda Charlesa Hope'a, p. Johna Evelyna, ksicia J. Woronieckiego i siedmiu innych. W dniu 3 padziernika 1933 r. lord Charles Hope wrczy mi w Londynie orygina powyszego sprawozdania, rysunki p. Ossowieckiego i otwarte koperty. Po drobiazgowym zbadaniu kopert stwierdziem, e z wyjtkiem znacznego zuycia zewntrznej koperty, byy one wszystkie nie naruszone. Prywatne znaki, ktre zrobiem i ktre niewtpliwie byyby naruszone przy jakiejkolwiek prbie otwarcia kopert, byy wszystkie w porzdku*. Nie waham si powiedzie, e adna z tych trzech kopert nie bya otwierana. Jestem rwnie spokojny, e nie dokonano prby uczynienia zawartoci kopert przejrzyst przez uycie rodkw chemicznych. (Prba taka w adnym wypadku nie moga zakoczy si powodzeniem z powodu m.in. specjalnego zoenia papieru). To samo mog powiedzie o uyciu promieni Roentgena i o innych podobnych metodach. Tak wic staje si oczywiste, e czytanie dokonane przez p. Ossowieckiego przy pomocy jego daru jasnowidzenia (jak to mona dla wygody okreli, chocia nie s wykluczone inne spekulacje co do ponadnormalnoci tego zjawiska) byo sukcesem w stopniu zupenym. Byoby oczywicie bardziej zadowalajce, gdyby ..odczytana" koperta bya t. ktr miaem ze sob w Warszawie albo jeeli ju nie ona, to owa pierwsza przeze mnie wystana. Zawsze jednak co jest oczywiste gwnym punktem sprawy jest, aby koo koperty nie majstrowano, a co do tego jestem spokojny. Serdeczne
*

z oczywistych powodw nie opisuj tych prywatnych znakw, s one znane pp. Salter i lordowi Charlesowi Hopeowi

163

podzikowania nale si nie tylko p. Ossowieckiemu za jego wietne osignicie, ale rwnie p. Gravier i p, Wodziskiej za ich nieocenion pomoc. Z teoretycznego punktu widzenia interesujca jest nastpujca kwestia: przedmiot testu by rozmylnie tego rodzaju (np. SWAN"), e stwarza moliwo percepcji w formie symbolu; rwnie i rysunek by tak rozmieszczony, e zoenie papieru zupenie zniweczyo form butelki i jednego wyrazu, pozostawiajc drugi wyraz nietknity. adna z tych okolicznoci nie miaa wpywu na ..odczytanie" przez p. Ossowieckiego, ktre jest prawic dokadnym, nieco powikszonym odtworzeniem oryginau, z tym wyjtkiem, e w jego drugim rysunku s linie, co do ktrych mona przyj, e wskazuj zoenie papieru. UZUPENIENIE A Owiadczenia l. Zgodnie z yczeniem Pana powiadczam, e otrzymaam Pask zapiecztowan kopert i wrczyam j nietknit p. A. Gravier. () Maria Wodzinska 10 padziernika 1933. 2. Koperta bya przechowana w stanie nietknitym u mnie a do seansu, ktry odby si w obecnoci lorda Charlesa Hope'a, p. Evelyna i panny Reutiner. () A. Gravier 10 padziernika 1933.
Przetumaczy z angielskiego Tadeusz Styczyski.

III
In. Stefana Ossowieckiego poznaem latem 1934 r. w jednym z pensjonatw w Lenej Podkowie, gdzie przy podwieczorkowym stole zebrao si spore i przyjemne towarzystwo. Gdy jeszcze do przyby sawny ju bardzo in. Ossowiecki, rozmowa zelizna si na sprawy jego nadzwyczajnego daru jasnowidzenia i oczywicie wszyscy byli ciekawi dowiedzie si z jego wasnych ust czego nadzwyczajnego. Prbowano wydoby jakie interesujce wiadomoci, oczekiwano czego sensacyjnego, bo spord towarzystwa wiele osb poznao Ossowieckiego dopiero teraz (midzy nimi i ja), ale syszeli o nim wszyscy; to za, co syszeli, owiane byo tak mg tajemniczoci i nadzwyczajnoci, e kady z nas gorco pragn, aby z ust samego Ossowieckiego usysze potwierdzenie. Ossowiecki na par zadanych mu wrcz" pyta nie odpowiedzia. Wyczuem, ze byo to niezrczne i nosio cechy traktowania go jak kuglarza. ktrego si prosi, aby pokaza ktra ze swych magicznych sztuczek. 164

Skorzystaem z tego, e by obecny synny w swoim czasie w Warszawie mwca, kaznodzieja, wykadowca, ks. Czesaw Oraczewski, na ktrego odczytach z dziedziny psychologii i filozofii wypeniay si po brzegi sale publiczne Warszawy, i skierowaem rozmow na oglne zagadnienia psychofizycznych waciwoci czowieka i ukrytych w jego podwiadomoci uzdolnie. Pokazao si, e chwyt by dobry, bo wszcza si niezwykle oywiona dyskusja, w ktrej oczywicie prym wiedli obaj wspomniani ciekawi a wybitni ludzie, za reszta towarzystwa ustawia si w pozycji wtrcajcych od czasu do czasu uwagi, spostrzeenia lub zadajcych pytania, reszta tworzya audytorium. Przypominam sobie dokadnie, dzisiaj jeszcze, po latach tak wielu, e in. Ossowiecki rozwija tez, i kady czowiek ma w sobie ukryte tajemne waciwoci tego. co nazwa mona dalekim spojrzeniem w przyszo, odczytywanie rzeczy ogowi niewidocznych, jednym sowem dar popularnie zwany jasnowidzeniem. Dar ten jest gboko ukryty w tajniach naszej jani, ale trzeba stale nad tym pracowa, aby go z nich wydoby, rozwija, pogbia i poszerza. Innymi sowy: stale wiczy, aby nie pozwoli rdu tych waciwoci zaskorupi si, usztywni i niejako zagasn. Wielcy jasnowidze ludzkoci, ktrzy przeszli do historii jako postacie nadzwyczajne, byli wanie tymi, ktrzy mieli ten dar dostrzegania w tajni ycia ludzkiego i potrafili ze korzysta. Ossowiecki stawia spraw nawet w ten sposb, e nie uwaa swego daru za co nadzwyczajnego, jedynie przypisywa sobie susznie zreszt to, e potrafi ten dar u siebie znajdujcy si a odkryty rozwin do rozmiarw dowodnie stwierdzonych. Jak dar ten moe by wykorzystany w sprawach nawet pozornie drugorzdnych, wiadczy moe opowiada Ossowiecki historia psa radcy Madrida. By wwczas w Warszawie radca poselstwa republiki Chile Francisco Madrid, szeroko znany w koach towarzystwa stoecznego z czuego serca i zamiowania do psa. Pierwsze cechy tego dyplomaty znalazy - po zawiych perypetiach - fina przed otarzem, drugie upodobanie skoczyo si inaczej. Pewnego dnia zgin ulubiony pies Madrida. tote wpad on w rozpacz. Gdy ogoszenia w prasie ani poszukiwania u oprawcy miejskiego nie day wyniku, zwrci si Madrid do in. Ossowieckiego jako do ostatniej deski ratunku. Byem w doskonaych stosunkach z Madridem opowiada Ossowiecki ale naprawd byo mi to nie w smak, bo obniao mj poziom i obawiaem si, e sprawa si rozniesie i pjdzie fama, e 0ssowiecki zeszed ju cakiem na psy. Ryzyko byo tym wiksze, e psy w Warszawie giny i gin bd zawsze, a gdy si wie rozniesie, e ja odnajduj psy mym darem jasnowidzenia, spadn do roli zwykego poszukiwacza psw! Ale Madrid tak prosi, tak baga, taki by zmartwiony, e ulegem. Wziem do rki obro psa, skupiem si w sobie i po chwili ujrzaem psa biegncego ulic. Wielki wysiek, i na tabliczce naronej odczytuj jej nazw: jest to Wielka. Pies biegnie ni, ja ledz go i widz, e wpada on do bramy domu nr 22 albo 24 i niknie mi we wntrzu kamienicy. Siadamy natychmiast w samochd, jedziemy na Wielk i zaczynamy obchodzi wszystkie mieszkania w tych domach, pytajc si, czy nie widzieli psa. Dziwny zbieg okolicznoci: zaraz w pierwszym mieszkaniu, do ktrego zapukalimy, powiedziaa nam wacicielka, e rzeczywicie dwa dni temu jej m znalaz na ulicy piknego psa (rysopis si zgadza) i przyprowadzi do domu. Dwa dni trzymalimy, ale jestemy zbyt biedni, aby mc go utrzyma, wic zdecydowalimy si pozby, Wanie dzisiaj rano mj m wyprowadzi psa na ulic i puci go. Panowie spnili si moe o 2 godziny. I znowu lad urwa si. Ossowiecki ponownie skupi si, wysikiem woli odnalaz psa biegncego rnymi ulicami i wreszcie zdoa go umiejscowi na ul.

165

Kruczej. Pies bieg ni dalej i nagle przy rogu ul. Hoej lad si gwatownie urwa i nic wicej Ossowiecki uczyni nie mg. Jad z Madridem ul. Krucz i okazuje si, e na rogu Hoej jest kiosk z dziennikami. Pytamy kioskarza, czy nie zauway moe dzisiaj psa bkajcego si. A tak odpowiada kioskarz wanie dzisiaj by tu taki przykry wypadek: autobus przejecha psa. Rysopis si zgadza. () Dr Kazimierz Szwarcenberg-Czerny Krakw, dnia 19 lipca 1959 r.

IV
Czytajc obecnie w tygodniku Za i Przeciw wspomnienie o in. Stefanie Ossowieckim, pragn opowiedzie pewne ciekawe wydarzenie z czasu, kiedy pracowaam w tak dobrze znanej przedwojennej firmie fryzjerskiej Ewaryst, w Warszawie przy ul. Marszakowskiej 114. In. Ossowiecki by przez wiele lat staym naszym klientem i przychodzi w kady czwartek. Pewnego razu w zastpstwie moim podesza do inyniera inna manikiurzystka. W chwili kiedy trzymaa jego rk, powiedzia jej z umiechem: a pani ma pod lew opatk myszk (znami). Zdumienie mojej koleanki nie miao granic, gdy o tym drobnym defekcie skry nikomu nigdy nie mwia nawet ja, bdc jej koleank, rwnie o tym nie wiedziaam. Jak wida, przed in. Ossowieckim nic si ukry nie mogo! () Eugenia Klemm" Warszawa, 16 lipca 1959 r.

V
Protok in. Witolda Balcera, zamieszczony w dzienniku ,,Goniec Warszawski" 1937 r. Pan Balcer pisze: Na pierwsze dowiadczenie wybraem stop mumii, przywiezion z Egiptu przed paru laty przez p. W. K. i bdc w posiadaniu jednego z mych przyjaci, p. F. G. Dowiadczenie to traktowaem jako prb., wydawao mi si bowiem, e jest rzecz mao prawdopodobn, aby klisze astralne tak odlegej przeszoci mogy by przez jasnowidza dostrzeone. Dlatego te zdecydowano, e do- wiadczenia te bd si odbyway w cisym i bardzo ograniczonym kku w mieszkaniu p. I. Z. na Saskiej Kpie, ul. Obrocw 21. Pierwsze dowiadczenie odbyo si dn. 14 II 1935 r. In. Ossowiecki byt tego wieczoru niezbyt dysponowany i dopiero okoo godz. 23 zdecydowa si na odbycie prby. Podaem mu do rki pudeko zawinite w papier, owizane sznurkiem. Co ono zawierao, nie wiedzia nikt prcz mnie. Musz przy tym zaznaczy, e i ja rwnie, otrzymujc od mego przyjaciela p. F. G. to pudeko, nie otwieraem go, aby nie uatwia jasnowidzowi zadania drog bezwiednej telepatii. In. Ossowiecki wzi do rki pudeko i po kilku minutach zacz mwi, co nastpuje: ,,Widz blaszane, byszczce pudeko. Wewntrz jest co brunatnego, zawinitego w biay papier i wat. Co jakby drzewo lub kamie. To nie jest drzewo i nie kamie, jest to jaka skamieniao. To jest co bardzo starego i pochodzi sprzed kilku tysicy lat, sprzed narodzenia Chrystusa. To zostao wykopane z ziemi przez jak 166

ekspedycj naukow. Widz ludzi w biaych pciennych hemach, kierujcych tymi robotami. Naokoo piasek i skay. To jest w jakim gorcym kraju. Ten przedmiot by czci jakiego wikszego przedmiotu i suy czy te by zwizany z jakim kultem, czy te obrzdkiem religijnym, weselem, czy pogrzebem. Tak, to byo zwizane z pogrzebem. Ale co to jest waciwie? To jest jakby jaka figura czy bstwo... Nie rozumiem. Widz jakie ognie, jakby pochodnie, jakich dziwnych ludzi, ktrzy si przed tym kaniaj czy modl. Co to jest? Ten przedmiot ma jakie wkna, ski, a w niektrych miejscach jakby by owinity paskami z materii". Po chwili skupienia in. Ossowiecki apie si nagle rk za stop i woa: Ju widz, co to jest, to jest przecie skamieniaa stopa ludzka". Wziem wwczas z rk in. Ossowieckiego pudeko i rozpakowaem. Ukazao si naszym oczom blaszane, byszczce pudeko, a wewntrz opakowana starannie w wat i bia bibuk stopa mumii, niewielkich rozmiarw, najwidoczniej kobieca, koloru brunatnego. W niektrych miejscach wida byo cigna i koci palcw oraz lady bandaa pciennego, ktry j spowija. Na tym zakoczono pierwsze dowiadczenie. Nastpne dowiadczenie z t sam stop mumii odbyo si dn. 18 marca 1935 r. In. Ossowiecki czu si tego wieczora w bardzo dobrym nastroju i wziwszy pudeko ze stop mumii do rki, ju po paru minutach przekroczy granic zwykego widzenia, nie tracc jednak wiadomoci. Twarz jego nabraa wyrazu nadzwyczajnego skupienia i wydawaa si natchniona, jakby rozjaniona jakim wiatem wewntrznym. Nigdy jeszcze nie widziaem go w takim stanie. Wydawao mi si, e z twarzy jego zupenie wyranie promieniuje jakie wiato. Po chwili zacz mwi, a ja staraem si moliwie najdokadniej notowa jego sowa: Ju wkraczam w ten daleki, nieznany wiat. Ach, jak to dawno. Tysice lat oddziela nas od niego. Widz wyranie t kobiet, cae jej ycie. Jest niada, moda, adna. Posiada z lekka garbaty nosek i miy wyraz twarzy. Ubrana jest w bia, przejrzyst, dug szat, na nogach zote bransolety i rwnie na kiciach rk. Na szyi za ozdoby ze zota i srebra, wosy splecione w drobne, czarne warkocze, schowane pod wysok tiar, zakoczon jakby kwadratem. Jest crk wysokiego dygnitarza, jakby ksicia, ale nie faraona. Mieszka w wielkim kamiennym paacu. Podwrze tego paacu jest wysadzone drzewami i krzewami, porodku kamienny basen z fontann. Ksiniczka ma ma. Widz go rwnie. Jest szczupy, chodzi w czarnych sandaach, jakby z drzewa, ubrany w bia tkanin. Widz j teraz lec na jakiej sofie. Na gowie nie ma ju tiary i warkocze spadaj z obu stron twarzy. Waciwie to nie s warkocze, a duo drobnych warkoczykw. Na czole przepaska czy te obrcz zota. Umara przy dziecku w wielkich mczarniach. Dziecko umaro rwnie. Widz, jak j wynosz umar, na noszach. Nosze s pozacane. Nios j do jakiego domu nad rzek. Tam si odbywa balsamowanie. Ach, jakie to ciekawe. Wyjmuj wntrznoci, mzg wydubuj jakimi dugimi przyrzdami przez nos. Ciao smaruj olejkami, wci posypujc jakim proszkiem. Teraz widz jej pogrzeb. Moc ludzi. Jacy ludzie ubrani w dugie szaroczarne szaty id w rzdach po szeciu i podskakuj. Ma i ojca nie ma na pogrzebie, nie id za trumn, zostali w domu i klcz na pododze z gowami pochylonymi do ziemi, przykryci caunem. Trumn wiezie czwrka biaych wow. Woy garbate, z szarymi grzebietami. Na rogi woono im zocone futeray. Grzbiety okryte czerwonymi kapami. Przy kadym z nich idzie mczyzna o dugich, wosach i prowadzi go. Trumna czy te karawan

167

wyglda jak duga, czarna skrzynia okuta zotem. Na niej jakie hieroglify, jakby opisujce ycie zmarej. Widz w oddali piramid. Kondukt przecho- dzi koo niej, idzie dalej, dalej. Spostrzegam otwr w skale i korytarz, ktry prowadzi daleko w gb. Dalej schody, idce w d. Na kocu korytarza do duy pokj, wykuty w skale. Tam skadaj trumn z ciaem zmarej. Obok ustawiaj rne przedmioty codziennego uytku oraz jedzenie na talerzach z terakoty: ry, wino, jagody, rodzynki i co jeszcze. Przedmioty te przynieli w skrzanych workach. Widz czarn urn. Co w niej pal. To s wntrznoci balsamowanej kobiety, ktre spalaj si tu na miejscu, koo niej. Wszyscy grupuj si dookoa urny i modl si. Ma i ojca wci nie ma, zostali w domu. Modl si teraz i pacz. Widz jakie kobiety. To paczki w zasonach dugich, w czarnych szatach. Teraz wszyscy wychodz, skadaj rce na piersiach, na krzy. Widz, jak zamurowuj wejcie do sali, jeszcze raz zamurowuj przejcie na zakrcie korytarza, a potem na kocu przy wyjciu. Zawalaj wejcie wielkim kamieniem i zasypuj ziemi. Dzieje si to do daleko od wielkich piramid i sfinksa, koo jakiej gry, na ktrej dostrzegam wyryte paskorzeby". Na tych sowach przerwalimy dowiadczenie, gdy spostrzeglimy, e widzenie wyczerpao bardzo jasnowidza. Twarz in. Ossowieckiego gasa coraz bardziej. Kilkakrotnie przetar rk czoo, jak gdyby si budzi ze snu. Jeszcze przez kilkanacie minut wydawa si na wp przytomny. Pani Z. podaa mu kielich wina, po wypiciu ktrego powrci zupenie do normy. Na tym dowiadczenie zakoczono. Byo to chyba jedno z najbardziej niezwykych dowiadcze, dokonanych kiedykolwiek przez jasnowidza. Trudno bowiem byo nawet przypuci, e klisze tak bardzo odlegej przeszoci mog by tak wyrane. Przypuszczalnie tego rodzaju widzenia s jednak dostpne niewielu spord najsynniejszych jasnowidzw.

VI
Byo to w roku 1931 w Warszawie. Ojciec mj, p. Jan Rostafiski. od duszego czasu czu si le. Wszystkie badania wskazyway na zajcie woreczka ciowego. Pewnego dnia na jednym z towarzyskich przyj zbliy si do mego Ojca in. Stefan Ossowiecki i powiedzia, e Ojciec cierpi na powane schorzenie jelita i nie powinien zwleka z szukaniem pomocy lekarskiej. W kilka dni pniej Ojciec uda si do Poznania, by by zbadanym przez profesora chirurgii Uniwersytetu Poznaskiego dr. Antoniego Jurasza. Profesor Jurasz rozpozna schorzenie woreczka ciowego i zdecydowa natychmiastow operacj. Ojciec otrzyma cicie chirurgiczne po prawej stronie, wzdu brzegu wtroby, typowe cicie dla wyjcia woreczka ciowego. Woreczek okaza si zdrowy. Prof. Jurasz rozpocz poszukiwania, w jamie brzusznej i znalaz wrzd dwunastnicy, na potwierdzenie zdania in. Ossowieckiego. Wrzd by duy i bliski pknicia. Prof. Jurasz wykona poczenie

168

dna odka z Jelitem cienkim, tworzc now drog dla pokarmu z pominiciem dwunastnicy. Od czasu operacji cierpienia mego Ojca ustpiy. Dane biograficzne: Dr fil. Jan Rostafiski (1882 l 966). profesor zwyczajny Szkoy Gwnej Gospodarstwa Wiejskiego oraz docent Wydziau Weterynarii Uniwersytetu Warszawskiego. Dr. med. Micha Rostafiski. syn Jana. dyrektor lekarski Stanowego Zakadu dla Umysowo Niedorozwinitych w Petersburgu, stanu Virginia, (Southside Virginia Training Center for Mentally Retarded, Petersburg, VA.). W Petersburgu, stanu Virginia, 20 wrzenia 1975. () Dr med. Micha Rostafiski

VII
Siostra dr. Michaa Rostafiskiego pisze: Na przeomie padziernika i listopada 1943 r. udaam si do in. Ossowieckiego w nastpujcej sprawie: Syn mojej nauczycielki francuskiego, Zygmunt Mann, zosta wywieziony do Owicimia i od duszego czasu matka nie miaa o nim adnej wiadomoci. In. Ossowiecki, patrzc na jego fotografi, owiadczy, e widzi go w szpitalu obozowym umierajcego ma tyfus, co potem okazao si prawd. egnajc mnie, in. Ossowiecki powiedzia: Panno Haniu, niech Pani na siebie uwaa, bo wok Pani widz z aur. Wkrtce potem w nocy z 6 na 7 grudnia zostaam wraz z Rodzicami aresztowana przez Gestapo. () Anna Rostafiska-Romiszowska Warszawa, 10.XI.1975 r.

VIII
Byo to 24 wrzenia 1939 r. Przemczeni i do ostatka wyczerpani dugim obleniem Warszawy, wszyscy aknli jakiejkolwiek wiadomoci o swoich ukochanych mach, ojcach i synach, walczcych na froncie. Miaam wwczas mtne wiadomoci, e p. m mj, genera brygady WP Mikoaj Botu, dowdca grupy operacyjnej armii gen. Bortnowskiego, bra udzia w bitwie pod Kutnem; pniej widziano go w Modlinie i stamtd szed przez Palmiry, niosc amunicj do Warszawy. Na tym uryway si wszelkie wiadomoci. Trawiona wielkim niepokojem i zymi przeczuciami udaam si do in. Ossowieckiego, jako do kolegi szkolnego mego ojca. o po- moc i rad. Przyniosam czapk i fotografi mego ma. Inynier zamkn si ze mn w maym pokoiku i pomimo akompaniamentu hukw bomb i strzaw armatnich, nic bojc si niebezpieczestwa (wszyscy uciekali do piwnic), spokojnie wpad w stan koncentracji. Nastpnie rozpocz opowiada, jaki widzi obraz: O brzasku, m mj idzie z duym oddziaem. Koo niego widzi oficerw, ktrych szczegowo i tak charakterystycznie opisywa, e mogam ich pozna z sylwetek, jak na przykad: mjr. Kunca, kpt. Kwiatkowskiego i innych. Widzia, jak mj m, trafiony w szyj, pada do rowu, jak stara si podnie, ale krew upywa z wielk szybkoci. 169

Powiedzia te mi, ebym prdzej sza przez oliborz szos i szukaa mego ma za mostkiem, przed biaymi domami, e bardzo potrzebuje pomocy. Ojcu mojemu za powiedzia, e stan jest bardzo ciki i beznadziejny. Ju nastpnego dnia, chocia kapitulacja jeszcze nie bya podpisana, otrzymaam przepustk od prezydenta Starzyskiego wraz z butelk jakiego nadzwyczajnego koniaku na wzmocnienie i wyruszyam na poszukiwanie, idc za wskazwkami in, Ossowieckiego. Niestety ma ju nie zastaam ywego. Rzeczywicie zosta ranny w szyj i z upywu krwi skona bardzo szybko. Na grobach ssiednich wyczytaam nazwiska oficerw, ktrych widzia in. Ossowiecki w swojej wizji obok mego ma. () Maria Botu Toru, 24 czerwca 947 r.

IX
,,Pan M. wida 2248 W. Farwell Chicago, III.60645 Szanowny Panie, z wielkim opnieniem dowiedziaam si, e zbiera Pan materiay z osobistych przey, jakie miay miejsce w zwizku z kontaktami ze p. in. Stefanem Ossowieckim. Poniewa byam o tyle uprzywilejowana, e z rodzin in. Ossowieckiego czyy nas wizy przyjani dziki siostrze inyniera, generaowej Wiktorii Jacynowej (zmarej w maju 1944 r. w Warszawie) omielam si dorzuci moje osobiste wspomnienia. M mj, p. komandor Eugeniusz Pawski, w okresie studiw w Morskim Korpusie w Petersburgu w latach 19101914 by gociem niedzielnym u generaostwa Jacynw, zaprzyjanionych z jego rodzicami generaostwem Aleksandrem i Elbiet Pawskimi, ktrzy w tym okresie przebywali w Harbinie. Mj m przyjani si te z Alk Jacyn, synem generaostwa, ktry potem tak modo i tragicznie zmar w Polsce. W pierwszych latach niepodlegoci, gdy pp. Jacynowie znaleli si w Warszawie, czsto bywalimy u nich, gdzie zbierao si najlepsze towarzystwo warszawskie ze sfer dyplomatycznych, wojskowych czy te ze wiata literackiego, artystycznego i teatralnego. Pani generaowa Jacynowa bya matk chrzestn naszego starszego syna, Witolda, zamordowanego przez Niemcw w r. 1944 w wieku lat 19. Wanie u pp. Jacynw poznaam in. Ossowieckiego. Pamitam doskonale jego ostatni wizyt u nas w domu: byo to w kocu czerwca czy te w pierwszej poowie lipca 1939 roku. M mj wkrtce po tej wizycie, w dniu 17 lipca 1939 r. odjecha do Francji z misj gen. Kossakowskiego po zakup sprztu wojennego z ramienia Rzdu Polskiego. Nie wiedziaam wwczas, i egnajc go na lotnisku na Okciu nie zobacz go, a po omiu latach rozki w Londynie. Przyszed straszny wrzesie 1939 roku. Dom nasz zosta spalony. Skorzystaam z gociny wuja mego i z matk i dwoma synami, Witoldem i Jerzym, zamieszkaam w Milanwku, przebywszy przedtem tuaczk i borykanie si z trudnociami. Byo to l listopada. W dwanacie dni pniej syn, Witold wwczas czternastolatek z kuzynem swoim, w tym samym wieku, opuci dom pozostawiajc kartk z wiadomoci, e udaje si do Francji, by poczy si z ojcem. atwo mona sobie wyobrazi moje 170

przeraenie i rozpacz, gdy wiedziaam, e Niemcy ju wtedy chwytali nawet w tym wieku chopcw. Poniewa nie miaam adnych moliwoci poszukiwania ani porozumienia si nawet z krewnymi w innych miastach, bo wwczas adna komunikacja nie istniaa jedynym ratunkiem by in. Ossowiecki, o ktrym dowiedziaam si, e jest w Warszawie. Udaam si do pani Jacynowej z prob, by uatwia mi spotkanie, co skwapliwie uczynia, i w dniu nastpnym spotkaam si z in. Ossowieckim, przynoszc ze sob kartk pozostawion przez mego syna. In. Ossowiecki wzi j do rki, obraca ni, przymkn oczy i po chwili powiedzia: widz ich, s zdrowi obydwaj, s daleko, ale za tydzie wrc szczliwie. Te sowa uspokoiy mnie; wrciam do Milanwka i podzieliam si t wiadomoci z rodzin. Czekaam, modlc si do Boga o spenienie przepowiedni. Nadszed wreszcie dzie, kiedy powinni byli wrci. Od rana niespokojnie spogldaam co chwila na furtk wejciow do ogrodu z ulicy. I nareszcie koo poudnia widz syna, a za nim drugiego zbiegaJak powoli zbliaj si ku domowi. Rado bya wielka, ale umwilimy si, e wszyscy bd si wstrzymywali od wylewnoci, by nie okazywa im, jak bardzo bylimy zmartwieni, a znw powrotem uradowani. Wewntrznie byam u szczytu radoci jedynej ju moe podczas caego okresu tej strasznej okupacji. To moje wspomnienie chciaam dorzuci, prawdopodobnie do wielu innych, jakie wzbogac ksik in. Ossowieckiego. cz wyrazy powaania. () Maria Pawska Vancouver, dn. 16 czerwca 1975 r.

X
,,WP. Inynierowa Zofia Ossowiecka w Warszawie, ul. Bracka 5 Wielce Szanowna Pani. Na prob Jej podaj poniej szczegy dowiadczenia, jakie przeprowadzi w r. 1940 Jej m, in. Stefan Ossowiecki. W dniu 22 wrzenia 1939 r. w szary kawalerii na Palmiry pod Warszaw poleg brat mj, podchory Janusz Olewiski. O mierci jego dowiedzielimy si w drodze przypadku w lecie 1940 r., przy czym po ekshumacji z pola walki ciao jego zostao zoone wiosn 1940 r. we wsplnej mogile, w ktrej zoono ok. 700 kawalerzystw, na cmentarzu parafialnym w Kepinie, gm. omianki (koo Bielan warszawskich). Zgodnie z wol brata postanowiem ciao jego przewie do grobu rodzinnego w Radomiu. Majc moliwoci uzyskania pozwolenia na ekshumacj, na wasn rk usiowaem ustali, w ktrym odcinku przeszo 200metrowej mogiy moe spoczywa ciao mego brata. Informacje, jakie otrzymaem od ludzi, ktrzy zajmowali si ekshumacj cia z pola walki, byy tak sprzeczne, e nie byo nadziei, aby obecna daa wynik pozytywny. W tym stanie rzeczy wraz z Matk sw, Hann z Jarzyskich, udaem si do in. Ossowieckiego po pomoc. Po otrzymaniu ode mnie fotografii i listu brata in. Ossowiecki nakreli szczegowy plan cmentarza i mogiy, zaznaczajc, w ktrym miejscu ley ciao brata. Poza tym poda bezporedni przyczyn mierci (wyrwana 171

prawa cz brzucha i pachwina) oraz ostatnie jego chwile, z czego wynikao, e brat kona przeszo godzin bez adnej pomocy. Musz tu nadmieni, i w planie cmentarza nakreli in. Ossowiecki takie szczegy (jak np. dzwonnica), o ktrych istnieniu oboje z Matk nic nie wiedzielimy. Na gorce proby nasze, w ekshumacji, ktra miaa miejsce we wrzeniu 1940 r., wzi osobicie udzia in. Ossowiecki. Przed rozkopaniem mogiy, zgodnie z yczeniem in. Ossowieckiego, pozostawilimy go samego. Po parokrotnym przejciu wzdu mogiy zatrzyma si w jednym miejscu, owiadczajc, e tu ley ciao mego brata, przy czym nadmieni, e ciaa le w kilku warstwach w straszliwym nieporzdku. Miejsce to odpowiadao nakrelonemu na planie przez in. Ossowieckiego. Natychmiast ludzie przystpili do rozkopywania w tym miejscu mogiy, a kierowa ich prac bezporednio in. Ossowiecki. Rzeczywicie ciaa polegych leay w kilku warstwach w wielkim nieadzie. Po odoeniu paru cia in. Ossowiecki owiadczy, e najblisze zwoki bd ciaem mego brata, i kaza je wyj mogiy na wierzch. Po wyjciu i obmyciu zwok wraz z Matk i siostr rozpoznaem zwoki brata, przy czym znakami rozpoznawczymi byy: oglna budowa ciaa, stopie wojskowy, zota korona na zbie oraz jego czci garderoby. Obecny przy ekshumacji lekarz stwierdzi ran brzucha i prawej pachwiny. Powykrzywiane palce wskazyway, i przed mierci p. brat mj mczy si. Po zabezpieczeniu ciaa obecnie, po wojnie, przewiozem je do grobu rodzinnego, gdy na przewz ciaa w okresie okupacji od wadz niemieckich pozwolenia nie otrzymaem. W par tygodni po dowiadczeniu in. Ossowiecki mwi mi, e w momencie spacerowania wzdu mogiy na cmentarzu w Kiepinie widzia doskonale brata mego w formie eterycznej. Poza tym w okresie okupacji, na proby me, in. Ossowiecki przeprowadzi par dowiadcze co do osb, o ktrych brak byo wiadomoci. Dane, ktre in. Ossowiecki poda, potwierdziy si w zupenoci. Podaj gar powyszych szczegw i pozwalam sobie zoy wyrazy gbokiego szacunku i powaania. () mgr Jerzy Olewiski Warszawa, dnia 27 sierpnia 1946 r. In. Jerzy Roszkowski pisze: Stefan Ossowiecki by spowinowacony ze mn przez swoj on, Zofi. ona moja, Magdalena, w czasie okupacji prowadzia z Zofi Ossowiecki i jej bratow, Aleksandr Skibisk, bar kawowy Gryf przy ul. Brackiej 6 w Warszawie. Stefan by czstym gociem w barze i widywalimy si niemal codziennie. Oto opis trzech dowiadcze, ktrych byem porednim wiadkiem. l. Wkrtce po otwarciu naszego baru zacz przychodzi pewien pan, bardzo przystojny, o wietnej figurze i elegancko ubrany, ale... z kalafiorem w klapie. Tak nazywany by w Warszawie znak swastyki ktry nosili Niemcy nalecy do partii hitlerowskiej. Po pewnym czasie w lad za nim przychodzia jaka pani, bardzo przystojna i elegancka, i przysiadaa si do jego stolika. Balimy si tej pary i

172

ostrzegalimy naszych klientw, by byli ostroni w rozmowach. Ale gdzie tam: paplali gono, przynosili ze sob tajne gazetki i nieraz czytali je na gos, a skra na nas cierpa. Mniej wicej po miesicu przesta w osobnik przychodzi i odetchnlimy z ulg. Ale znw zacza przychodzi ta pani, bardzo mile nam si kaniajc, lecz bya jakby zatroskana. Ktrego dnia podesza do mojej ony i poprosia o par sw na osobnoci. Usiady przy stoliku i ona przedstawia si jako Zaska. Powiedziaa onie, e ma wielk prob do niej, a mianowicie, aby jej uatwia spotkanie z Ossowieckim, ktry czsto tu przychodzi. ona obiecaa, e powie o tym Stefanowi. Ten zgodzi si na rozmow i wyznaczy dzie spotkania w barze. Zaska powiedziaa mu, e jest bardzo niespokojna o ma, gdy wyjecha z Warszawy i brak o nim wszelkich wiadomoci. Na to Stefan jej owiadczy, e m jest ydem, ma przybrane nazwisko i faszywe papiery, nieprawnie nosi partyjn odznak i gra bardzo niebezpieczn gr. Poradzi jej, eby m nie wraca do Warszawy i dobrze si gdzie ukry. Rzekoma Zaska ze zami w oczach wysza z baru i ju jej wicej nie widzielimy. Stefan opowiedzia nam tre rozmowy, bdcej rewelacj dla nas, ale tym bardziej dla Zaskiej, ktra sama nie wiedziaa, kim by jej m. 2. W Komorowie pod Warszaw, dokd jedzilimy latem, wynajlimy pokj u pani Bkowskiej, ktra mieszkaa tam ze swoj crk. Pewnego dnia zgadao si o naszym barze i o Stefanie Ossowieckim. Wwczas p. Bkowska poprosia moj on, aeby skontaktowaa j ze Stefanem. Powiedziaa, e z chwil wybuchu wojny syn jej zosta powoany do wojska, wyjecha i siad po nim zagin. Ju blisko dwa lata nie ma ona od niego adnych wiadomoci i nic wie nawet, czy yje. Za porednictwem mojej ony odbyo si spotkanie p. Bkowskiej ze Stefanem. Przysza do baru z crka i przyniosa ze sob krawat syna. Stefan, trzymajc go w rkach, po chwili skupienia powiedzia, aby si nie martwia, gdy syn yje. Jest gdzie daleko, zdrw, i w niedugim czasie otrzyma ona od niego list. Uradowana i pena nadziei pojechaa do domu. Doda jeszcze musz, e Stefan powiedzia jej, i syn przechodzi cikie i niebezpieczne chwile. Bodaje po paru tygodniach przyszed od syna list z Anglii z wiadomoci, e jest w Wojsku Polskim, e nie by w niewoli, tcz przedosta si do Francji, gdzie przeszed przez pieko Dunkierki. Pani Bkowska przyniosa ten list do baru i odczytaa go mojej onie, dzikujc za umoliwienie spotkania ze Stefanem. 3. Wacicielami majtku Prymusowa Wola w Opoczyskiem byli krewni mojej ony. Feliks i Eugenia Domascy. Mieli oni dwoje dzieci: syna Tadeusza i crk Mari, zdrobniale zwan Maja. Dziewczynka bya chorowita, bardzo nerwowa, i od najmodszych lat wystpoway u niej przy zdenerwowaniu czerwone plamy na czole. Podaj ten szczeg, gdy okae si wany. Maja wysza za Juliusza Walickiego, ziemianina, ktrego majtek lea niedaleko granicy niemieckiej. Gdy w 1939 r. Niemcy napadli na Polsk, Waliccy schronili si w Prymusowej Woli, gdzie dwr by ju peen uciekinierw.

173

Pewnego dnia latem 1943 r. przyjechao Gestapo celem aresztowania Walickiego, ktry nalea do ruchu oporu. Poniewa nie zastali go w domu, zabrali Maj jako zakadniczk. Powiedzieli matce, e crce nic nie grozi i e bd j trzyma w Opocznie do chwili, a Walicki si u nich zamelduje". Walicki si nie zameldowa i gdy na drugi dzie p. Domaska pojechaa do wizienia z prowiantami dla crki. JU jej tam nie byo i odmwiono podania, gdzie zostaa wywieziona. Znaleli si od razu chtni do udzielenia pomocy w zwolnieniu Mai oczywicie za grubszym okupem. Zrozpaczona p. Domaska wyzbya si caej gotwki i biuterii na opacanie tych ajdakw, ktrzy j wci zwodzili, e lada dzie Maj wypuszcz. Nieszczliwa matka dosza do takiego stanu nerww, e najblisza rodzina, niespokojna o jej zdrowie, staraa si co zrobi, by jej dopomc. Ktrego dnia zjawia si u nas siostra p. Domaskiej, Zofia Wesoowska, z prob o umoliwienie spotkania ze Stefanem Ossowieckim. ona moja podja si tej misji i Stefan zgodzi si przyj p. Wesoowska, z tym by przyniosa jaki przedmiot osobisty nalecy do Mai. Oto relacja Zofii Wesoowskiej z tej wizyty: Stefan przyj j w swoim gabinecie i usiad w ulubionym gbokim fotelu. Od razu wzi przyniesiony szalik i suchajc jej opowiadania, co chwila przykada go do czoa, przysaniajc oczy. Po jakim czasie rzek: Widzj w wielkim tumie... widz wagony i tory kolejowe. Ona jest ogromnie zdenerwowana i czuje wielki al do swego ma... Widz na jej twarzy jakby krew... jakie czerwone plamy, idce od czoa pod wosy. Nie wiem, co to jest.... Tu przerwa i znw przyoy szalik do twarzy. Potem mwi dalej: Widz j teraz w jakim biaym stroju i ka dookoa z chorymi ludmi. Ona, zdaje si, jest pielgniark, ale sama jest bardzo chora i sania si na nogach... I znw przerwa i popad w zadum. Po duszej koncentracji, widocznej na jego twarzy, rzek: 0na nie wrci ona nie yje. Pani Wesoowska rozpakaa si, ucisna mu rk i wysza. Po jakim czasie nadesza paczka z Owicimia, zawierajca rzeczy osobiste Mai, z notatk, e Maria Walicka zmara na zapalenie puc. Jak si potem okazao z opowiada winiw, ktrzy ocaleli Maja zgosia si jako ochotniczka na pielgniark do szpitala, gdzie leeli chorzy na tyfus. () In. Jerzy Roszkowski Arcadia, California, l grudnia 1975 r." WYPOWIED PROFESORA ASTRONOMII DR. MICHAA KAMIESKIEGO (zmarego w 1970 r.) Pierwsze moje osobiste zetknicie si ze p. in. Stefanem Ossowieckim nastpio na pocztku kwietnia 1935 r., kiedy po dostarczeniu do Obserwatorium Warszawskiego kilku odamkw meteorytu, spadego pod owiczem w dn. 12 marca 1935 r., zaprosiem Go do Obserwatorium w celu zademonstrowania Mu tych odamkw i nie bez ukrytej nadziei, i bdzie On w stanie, majc odamki w rku, przenie si swym duchem do okolicznoci towarzyszcych spotkaniu z Ziemi tego meteorytu. In. Ossowiecki przyszed w tene wieczr i mimo niedyspozycji (grypa), trzymajc meteoryt w rku, rozwin szereg piknych i ciekawych wizji, towarzyszcych spadkowi meteorytu.

174

Wkrtce potem nastpi cay szereg wspaniaych dowiadcze, w ktrych in. Ossowiecki, posugujc si metod psychometryczn, da dowody swych nadzwyczajnych zdolnoci w dziedzinie wykrycia nieznanych faktw i zjawisk. Z inicjatywy mgr. astronomii Jeremiego Wasiutyskiego zainteresowa si in. Ossowiecki yciem i dziaalnoci Mikoaja Kopernika. Trzymajc w rku ksiki, ktre ongi do niego naleay, a ktre w czasach Potopu* zostay przewiezione do Uppsali, lecz byy na prob moj uprzejmie wypoyczone na pewien czas do Obserwatorium Warszawskiego odtworzy in. Ossowiecki cay szereg nieznanych, lecz bardzo ciekawych szczegw z ycia tego znakomitego astronoma. Przy wszystkich takich dowiadczeniach sporzdzano protokoy, zwykle przez dwie osoby; cz ich zostaa nastpnie opublikowana przez Jeremiego Wasiutyskiego w jego znanym dziele o Koperniku. Pomijam tutaj liczne dowiadczenia in. Ossowieckiego, czynione w okresie 1935 1944 r., ktrych byem wielokrotnie wiadkiem. Zainteresowanie nimi byo bardzo wielkie; braa w nich udzia elita wiedzy umysowej Warszawy. Pamitam jedno dowiadczenie, zdaje si w r. 1937, na ktrym byo obecnych a jedenastu profesorw Uniwersytetu i Politechniki Warszawskiej, midzy ktrymi wylicz: profesorw fizyki C. Biaobrzeskiego i p. Mieczysawa Wolfkego, etnologii p. S. Poniatowskiego, matematyki p. S. Mazurkiewicza, filozofii i log. mat. I. ukasiewicza, anatomii E. Lotna, astronomii M. Kamieskiego. p. S. Poniatowski kontynuowa owe dowiadczenia z in. Ossowieckim a do ostatnich lat wojny, a to w celu wykrycia t drog wielu nieznanych szczegw i zapenienia luk w dziejach praprzodkw naszych. Protokoy sporzdzane w czasie dowiadcze, a podpisywane przez kilku obecnych, prawdopodobnie zaginy** w tragicznych dniach Powstania Warszawskiego. W cikich czasach okupacji niemieckiej zainteresowanie in. Ossowieckiego zwrcio si do astronomii. W okresie 19411943 r. na Jego prob udzieli Mu niej podpisany szeregu systematycznych wykadw z kursu astronomii oglnej. Wykady obejmoway cay kurs astronomii a wic: Ziemia, jej pooenie we Wszechwiecie, Ksiyc, planety Soca, gwiazdy, galaktyki a do zagadnie budowy Wszechwiata i teorii kosmologicznych. Mog stwierdzi, i in. Ossowiecki wkada sw dusz i przejmowa si tymi wykadami nadzwyczajnie; przepisywa je starannie w osobnym zeszycie i piknie ilustrowa na podstawie podanych wykresw. Mia bowiem niewtpliwie wielkie zdolnoci artystyczne i w tej dziedzinie. Wiadomoci z dziedziny wiedzy cisej, astronomicznej, ktre otrzymywa w czasie tych wykadw, .czy in. Ossowiecki nastpnie z wizjami wiata swego ducha, przewietlajc je promieniami Boskiej Mdroci i Mioci. W jego koncepcji Wszechwiat stawa si wspania Jednoci, pulsujc yciem i mienic si cudownymi barwami tczy. Pewne fragmenty tych wykadw, w tak piknym owietleniu, umieci in. Ossowiecki w rkopisie swej przygotowanej do druku ksiki pt. Niemiertelno". Niestety rkopis Jej zagin podczas tych tragicznych przej, przez jakie w pocztkach sierpnia 1944 r. musieli przej in. Ossowiecki i Jego ona Zofia.
*

Najazd szwedzki (Przyp. wyd. Wyd. 1976). Protokoy dowiadcze prehistorycznych, przeprowadzonych przez Stefana Ossowieckiego z prof. Stanisawem Poniatowskim w latach 1935-1944, ocalay Gdy prof. Kamieski pisa sw wypowied, ich los by jeszcze niewiadomy. Zostay odnalezione w 1952 r. i s w posiadaniu rodziny in. Ossowieckiego. Obecnie s przedmiotem bada naukowych. (Przyp. wyd.).
**

175

() Prof. M. Kamieski Krakw, 15.VI.1947. JAK ZGIN STEFAN OSSOW1ECKI 3 sierpnia 1944 r., a wic w trzecim dniu Powstania, Niemcy wypdzili z domu przy ul. Marszakowskiej 17 wszystkich mieszkacw. Wrd nich Stefana Ossowieckiego i jego on moj Matk. Dom natychmiast podpalili. Na ulicy odbya si selekcja: modszych zabrali do Gestapo w Alej Szucha, za wikszo starszych, midzy nimi Ossowieckich, zwolnili, pozwalajc uda si, dokd chc. Poniewa zapada zmrok, Ossowieccy postanowili przenocowa u ksidza Pogorzelskiego w plebanii kocioa Zbawiciela, Marszakowska 35. Gdyby od razu przeszli przez plac Zbawiciela do polskich stanowisk Stefan Ossowiecki byby uratowany. Stao si inaczej. Nazajutrz rano wpadli do plebanii Niemcy i aresztowali wszystkich obecnych. Zaprowadzili ich w Alej Szucha, gdzie znajdowao si ju kilka tysicy ludzi, spdzonych z tej dzielnicy. Ossowieckich rozdzielono. Moj Matk po dwch dniach z wikszoci kobiet zwolnili jego zatrzymali. W dniach 36 sierpnia w ruinach przedwojennego GISZ (Gwny Inspektorat Si Zbrojnych), przylegajcych do Alei Szucha, zostao rozstrzelanych blisko dziesi tysicy ludzi. Wrd nich zgina Stefan Ossowiecki. Ciaa zamordowanych Niemcy po oblaniu benzyn spalili. Stefana Ossowieckiego widziaa w grupie mczyzn przeznaczonych na rozstrzelanie pani Kazimiera Reych, aresztowana 5 sierpnia w domu przy ul. Flory 3. Pani Reych mwia o tym w rozmowie z red. Jerzym Jacyn, ktrego cykl wspomnie o Stefanie Ossowieckim zamieci warszawski ,,Tygodnik Demokratyczny w 1970 r. Oto fragmenty jej relacji: Ustawiono nas wszystkich w Alei Szucha midzy ulicami Litewsk i Koszykow, po czym w brutalny sposb oddzielono mczyzn od kobiet i dzieci. W pewnym momencie zauwayam na brzegu kolumny mskiej Stefana Ossowieckiego, ktrego znaam dobrze z terenu towarzyskiego od r. 1930. Trzyma w rku niedu walizeczk*. Daam mu znak wzrokiem, e go poznaam. Ku mojemu najwyszemu zdumieniu Stefan z bardzo spokojnym wyrazem twarzy oddzieli si od grupy mczyzn i przeszedszy przez ulic, podszed do mnie. W oglnym rozgardiaszu i przy odgosach toczcych si wok walk Niemcy nie zauway ruchu Ossowieckiego. Stefan podszed do mnie i, nie pytany, popatrzywszy mi przecigle w oczy, powiedzia: Z Pani bdzie wszystko dobrze. Pani z tego wyjdzie ywa. Zapytaam go wwczas, znajc jego waciwoci parapsychiczne, czy wie, co si stanie z nim samym. Ossowiecki spojrza na mnie smutnie, gestem rezygnacji machn rk i powiedzia: 0 sobie wol nie mwi... Nastpnie chcia mi odda swoj walizk, ale w tej samej chwili Niemcy zauwayli go w kolumnie kobiecej. Jeden z nich wyskoczy z czogu, brutalnie popchn Stefana, tak e si on przewrci, potem podnis si i, trzymajc kurczowo swoj walizeczk, powlk si chwiejnym krokiem z powrotem do kolumny mskiej. Stalimy tak kilka godzin. Bya chyba 6 w. W tym wanie czasie Niemcy sformowali mczyzn czwrkami i popdzili ich na tyy wypalonych budynkw. W 10 minut pniej
*

Byy w niej dwie jego prace literackie: scenariusz filmowy dla wytwrni Paramount pt. Oczy, ktre wszystko widz i rkopis ksiki pt. Niemiertelno przygotowanej do wydania po wojnie. (Przyp. wyd.).

176

usyszelimy strzay z broni maszynowej i przeraliwe krzyki rannych, ktrych dobijano pojedynczymi strzaami. W ruinach GISZ po rozstrzelanych pozostay prawie trzy tony prochw. W sierpniu 1946 r. zsypano je do kilkudziesiciu trumien i przewieziono na Cmentarz Wolski do wsplnej mogiy. * Czy Stefan Ossowiecki przewidzia wczeniej swj los? Mwia mi Matka, e wkrtce po zajciu Warszawy przez Niemcw, gdy wesza ktrego wieczoru do jego gabinetu, siedzia w fotelu, pogrony w gbokiej zadumie. O czym mylisz, Stefanku? zapytaa. Zosiu... ja miaem wizj: Niemcy mnie rozstrzelaj... Marian wida

177