You are on page 1of 6

M¹dro æ niepewno ci Im wiêcej studiuje siê próby rozwi¹zania problemów w polityce i ekonomii, w sztuce, w filo zofii i religii, tym

bardziej ma siê wra¿enie, ¿e niezwykle utalentowani ludzie zu¿ywaj¹ s w¹ pomys³owo æ na niemo¿liwe i daremne zadanie polegaj¹ce na próbach umieszczenia wody ¿ycia nych i sta³ych paczkach.

Idee religijne s¹ jak s³owa - o ma³ej przydatno ci i czêsto myl¹ce, gdy nie zna siê konkretne rzeczywisto ci, do której siê odnosz¹. S³owo "woda" jest u¿ytecznym rodkiem komunikacji dla tych, co znaj¹ wodê. To samo jest z prawd¹ o s³owie i idei zwanej "Bogiem"... Rzeczywist o æ odnosz¹ca siê do "Boga" i "¿ycia wiecznego" jest szczera, jawna, prosta i otwarta dla wszystkich oczu. Lecz samo to widzenie wymaga korekty umys³u, tak jak czyste spojr zenie wymaga czasem korekty oczu. Wierzenie siê chwyta, lecz wiara odpuszcza sobie... Nasze umys³y zosta³y na to przygot owane przez wielki upadek wierzeñ, w których szukali my bezpieczeñstwa. Z pewnego punktu widzenia w cis³ej, je li nie dziwnej, zgodno ci z pewnymi tradycjami religijnymi to zn ikniêcie starych cegie³ek i absolutów nie jest klêsk¹, lecz raczej b³ogos³awieñstwem. Niemal sza nas to do stawienia czo³a rzeczywisto ci z otwartymi umys³ami, a Boga mo¿na poznaæ tyl ko otwartym umys³em, tak jak niebo mo¿na zobaczyæ tylko przez czyste okno.

Aby odkryæ ostateczn¹ Rzeczywisto æ ¿ycia, Absolut, wieczno æ, Boga, musisz przestaæ próbowaæ je w formie idoli. Te idole to nie tylko niedojrza³e obrazy, takie jak mentalny ob raz Boga jako starszego pana na z³otym tronie. One stanowi¹ nasze wierzenia, nasze h o³ubione uprzedzenia o prawdzie, które blokuj¹ bezgraniczne otwarcie umys³u i serca na r zeczywisto æ. Prawid³owe u¿ycie obrazów ma miejsce wtedy, gdy wyra¿aj¹ one prawdê, a nie bior posiadanie. "Je li ziarno, upad³szy na ziemiê, nie obumrze, to zostanie samo. Lecz je li umrze, to p rzyniesie ogrom owoców"... To, co religia nazywa wizj¹ Boga, nastêpuje przy porzuceniu jakiegokolwiek wierzenia w ideê Boga. Na mocy tego samego prawa odwróconego wysi³ku o dnajdujemy "nieskoñczone" i "absolutne" nie przez próby ucieczki od skoñczonego i rela tywnego wiata, lecz poprzez najpe³niejsz¹ akceptacjê jego ograniczeñ. Podobnie pozorny pa radoks ma miejsce, gdy znajdujemy sens ¿ycia dopiero po dostrze¿eniu jego bezcelowo ci i gdy poznajemy "tajemnicê wszech wiata" po nabraniu przekonania, ¿e nie wiemy o nim zupe³nie nic.

Gdy¿ wiadomo æ musi zawieraæ tak przyjemno æ, jak i ból - d¹¿enie do przyjemno ci z wy³¹czen efekcie d¹¿eniem do utraty wiadomo ci... Wiêksza czê æ ludzkiej aktywno ci po wiêcona jest sta³ymi tych do wiadczeñ i rado ci, które s¹ mi³e w³a nie dlatego, ¿e siê zmieniaj¹. Muzyka z¹ z racji swego rytmu i up³ywu. Jednak¿e w chwili gdy zatrzymasz jej przep³yw i przed³u¿ysz nutê b¹d akord poza ich czas, rytm zostaje zniszczony. Gdy¿ ¿ycie jest jak p³yn¹cy proces, zmiana i mieræ s¹ jego koniecznymi czê ciami. Dzia³aæ w celu ich wykluczenia to dzia³aæ prz o ¿yciu.

Zmiana nie jest tylko si³¹ destrukcji. Ka¿da forma jest faktycznie wzorem ruchu, a ka¿da ¿yj¹ca istota jest jak rzeka, która gdyby nie mog³a odp³yn¹æ, nigdy by te¿ nie nadp³ynê³a. Å ie s¹ par¹ przeciwstawnych si³; s¹ po prostu dwoma sposobami patrzenia na tê sam¹ si³ê, gdy¿ zmian jest tak budowniczym, jak i niszczycielem.

My l¹c o sobie jako o podzielonym na "ja" i "mnie", ³atwo zapominamy, ¿e wiadomo æ równie¿ ¿ niewa¿ siê rusza. Jest tak samo czê ci¹ i produktem strumienia zmian jak cia³o i ca³y wiat n ry. Je li przyjrzysz siê uwa¿nie, zobaczysz, ¿e wiadomo æ - rzecz, któr¹ nazywasz "ja" - jes naprawdê strumieniem do wiadczeñ, wra¿eñ, my li i uczuæ w sta³ym ruchu. Lecz poniewa¿ do wia te zawieraj¹ wspomnienia, mamy wra¿enie, ¿e "ja" jest czym sta³ym i nieruchomym, jak not es, w którym ¿ycie dokonuje zapisów.

Korzeniem problemu jest to, ¿e rozwinêli my potêgê my lenia tak gwa³townie i jednostronnie, ¿ apomnieli my o w³a ciwej relacji pomiêdzy my lami i zdarzeniami, s³owami a rzeczami. wiadome my lenie wybieg³o do przodu i stworzy³o swój w³asny wiat, tak ¿e kiedy wchodzi ono w konflik

tym bardziej czujemy siê wyizolowani i samotni. Odpowiada to r natur¹. musi albo wytwarzaæ coraz wiêcej pr yjemno ci. podczas gdy ma³o kto cieszy siê tym.zapewniaj¹c ci¹g³e dra¿nienie uszu. nie s¹ tymi rzeczami. odmierzanym przez czas wiecie. j ak u¿ywamy wymy lonych linii po³udników i równole¿ników. w którym próbujemy ¿yæ tak. bym pokaza³ ci Boga. a natur¹. Oczy bez odpoczynku s¹ wpatrzone w ekran telewizyjny. Mylimy je z realnym wiatem. ¿e cz je siê ca³kowicie oddzielony od wiata i swego w³asnego "ja". dedukcji . który k aleczy nasz¹ ludzk¹ biologiê. jak gdyby by³ wiatem s³ów. To jest ów mistycznie realn y wiat.nadanie pewnej czê ci swego do wiadczenia etykietki "j a". wiadomym my licie Zapomnieli my. Cuda technologii sprawiaj¹. choæ n faktycznie na powierzchni Ziemi. Tak jak z pieniêdzmi i bogact wem. lem. albo zawaliæ siê . klasyfikacja i mechaniczne my lenie odseparowa³y cz³owiek a od wielu cudownych mocy "instynktów". Lecz je li s z: "Masz na my li.. którego s³ucha bez przerwy. który nie wie. oczu i zakoñczeñ nerwowych taj¹cym strumieniem niemal nieuniknionych ha³asów i wizualnych rozrywek. Lecz w praktyce jeste my wszyscy oczarowani s³owam i.. gdy opisywany wszech wiat myl ony jest z wszech wiatem. Je li poprosisz mnie. Gdzie zaczynam i koñczê siê w przestrzeni? Mam zwi¹zek ze s³oñcem i powietrzem.bestii bardziej "besti alskiej" ni¿ jakiekolwiek dzikie stworzenie . bardzo czêsto wcale nie odpowiadaj¹ im. zwi do jego g³owy.nie mog¹ byæ zjedzone. które umyka wszystkim definicjom i opisom. ¿e ¿yjemy w gor¹czkowym. oraz pomyleniu Uroborosa. i ch oæ przedstawiaj¹ je.. s³owa umo¿liwi³y z³owiekowi zdefiniowanie siebie . ten ch. co ma. tym szybciej siê on oddala. St¹d "mózgowa" ekonomia jest fantastycznie b³êdnym ko³em. Zdefiniowanie zaczê³o znaczyæ niemal to samo co zrozumienie. gdy one do niego nie pasuj¹. ¿e Bóg jest s³oñcem. które s¹ tak mi czê ciami mego istnienia jak moje serce. która ci¹gle dra¿ni swe uszy radiem. zobaczon e. Doskona³ym "cel em" takiej ekonomii jest osoba. jak d³ugo traktujemy je jako konwencje i u¿ywamy ich tak. To jest w³a nie obecna rzeczywisto æ. przypuszczeñ. którego s³owa i idee nigdy nie uchwyc¹. To s¹ u¿yteczne s³owa tak d³ugo. to odpowiem. My li. werbalizacja.oszala³ej i rozdra¿nionej ciganiem iluzji . Co wa¿niejsze. g . o co mi chodzi³o. tym bardziej ca³ rado æ i ¿ywotno æ rzeczy jest zamieniona na czcz¹ pewno æ i bezpieczeñstwo. które zarz¹dzaj¹ jego cia³em.z realnym wiatem. ¿e my li i s³owa s¹ konwencjami oraz ¿e zgubne jest branie konwencji zbyt ser io. us³yszane czy inaczej do wiadczone. Im bardziej prób ujemy ¿yæ w wiecie ze s³ów. To. Cel nauki jest niebezpiecznie i opacznie zrozumiany. Goniæ za tym to cigaæ ci¹gle umykaj¹cy fantom. idee i s³owa s¹ "odbiciem" rzeczywistych rzeczy.. robakiem i ca³¹ reszt¹?". najlepiej przeno ny m. w którym cz³owiek ¿yje. poczute. drzewo b¹d robaka. drzewem. co wiemy o przysz³o ci. które znajduj¹ siê na mapach. Specjalizacja. ¿ywe teraz. To dlatego wszystkie sprawy cywiliza cji odbywaj¹ siê w po piechu. Sprawi³y ponadto.idee i s³owa s¹ mniej lub bardziej ustalone. ¿e jego ogon nale¿y cz³owieka mo¿e byæ opisana jako blokada kor¹ mózgow¹) a reszt¹ cia³a.wniosków. ¿e ni le nie poj¹³e . a im s ybciej go gonisz. pow¹chane. mamy wra¿enie gruntownej dysharmonii pomiêdzy "ja". cz³owiekiem a niêtego wê¿a. Ro s¹dne my li nie potrafi¹ kontrolowaæ powstaj¹cej bestii w cz³owieku . stworzone jest z czystych abstrakcji i elementów logicznyc h . ¿e nie robimy nic poza coraz szybszym ciganiem przysz³o ci. W wyn ego jeste my skonsternowani i oszo³omieni. tak te¿ z my lami i rzeczami . W rzeczy samej szczególna choroba cywilizowanego albo schizma pomiêdzy jego mózgiem (szczególnie zczepieniu pomiêdzy "ja" i "mnie". szukaj¹c wiecznie wiêcej i wiêcej. podczas gdy prawdziwe rzeczy siê zmieniaj¹. wska¿ê na s³oñce.

jest zawsze nowa. interesy i cele racjonalno ci nie dotycz¹ cz³owieka jako ca³ego organi zmu. by byæ "prawdziw¹ osob¹". a jej j nie ma. Czy podczas obserwowania tera niejszego do wiadczenia jeste wiadom kogo obserwuj¹cego je? . jak przestaæ kr¹¿yæ. lecz staæ siê ni¹.cienie. któr¹ zwiemy przysz³o ci¹. Je li problem mo¿e byæ w ogóle rozwi¹zany. wy³ania siê równie nagle z zup e³nej niewiadomej. ¿e nawet nie zd¹¿ymy o niej pomy leæ. Pytanie: "Co powinni my z tym zrobiæ?". które podtrzymuj¹ go w pewnego rodzaju nieprzerwanym orgazmie poprz ez serie dra¿ni¹ce b³yszcz¹cymi samochodami. którzy nie roz umiej¹ problemu. Z pewnego punktu widze nia ka¿da chwila jest tak nieuchwytna i krótka. ¿e g³owa jest oddzielona od ogona. szc zê liwego ma³¿eñstwa. Jest ma³a podstawa. walki bokserskie i p³on¹ce budy nki. by pomagaæ innym. Gdy¿ jak tylko widzi siê ca³y kr nika iluzja. My lenie o tym niemal zapiera dech w piersiach. Ogólnie mówi¹c. to zrozumieæ go i wiedzieæ.. co siê dzieje? Mo¿ecie spytaæ: "Na które do wiadczenia. gdy¿ nie s¹ to faktyczne rzeczy. zniekszta³cone cia³a. Poci¹ga go partnerce powierzchniowy blichtr. by dra¿niæ be satysfakcji. lecz dojdziemy do tego. Mniej mózgowa kultura nauczy³aby siê synchronizowaæ rytmy bardziej swych cia³ ni¿ swych zega rków. zawsze staje siê przesz³o ci¹ szybciej. które macie teraz. zabawy. Ona zawsze umiera. wtedy odpowiem: "A które mo¿ecie dostrzec?". które temu towarzysz¹. bardzi i desperacko zakrêcone. Wydaje siê. którzy widz¹ jasno. a nie ja ko nazwê. Jak w jedzeniu jego "oczy wiêksze s¹ od jego ¿o³¹dka". ¿e jest to dalekie od praw dy. bez wzglêdu na to. gdy¿ wiêkszo æ ludzi uwa¿a siê starczaj¹co wiadomych tera niejszo ci. kobiecymi cia³ami i innymi zmys³owymi powierzch niami przeplatanymi takimi odnowieniami wra¿liwo ci . Nie da siê rozwa¿aæ tego problemu bez wiadomo ci tego. by mieæ nadziejê. Mo¿e to brzmieæ jak nadmierne uproszczenie. który p³ataj¹ samym sobie. ¿e pragnienie bezpieczeñstwa jest sam w sobie bólem i sprzeczno ci¹ oraz ¿e im bardziej za ni¹ gonimy.. ¿e w najbli¿szej przysz³o ci nast¹pi jakiekolwiek odzys ie spo³ecznego zdrowia. Musisz widzieæ i czuæ to.azetê lub magazyn. przedsmaki i atmosfera prawdziwych rzeczy . nie ma innej alternatywy. a uczynieni e ich swoim celem jest najbardziej ra¿¹cym przyk³adem pomylenia miar z rzeczywisto ci¹. Czy mo¿emy zatem podej æ do naszego do wiadczenia aszych wra¿eñ. rozbite samoloty.terapia szokowa . S¹ to pó³produkty.. Widzimy wtedy. lecz to nie s¹ jego iwe pragnienia.zupe³nie prosto. nie masz stawiæ jej czo³a. które nie istniej¹ poza pewn¹ substancj¹. tak w mi³o ci cz³owiek ocenia kobietê standardów g³ównie raczej wizualnych i mózgowych ni¿ seksualnych czy jej wnêtrza. czego do wiadczasz rzeczywi cie. Pracuje dla sukcesu. zanim jaka wiêksza grupa ludzi przebudzi siê i ujrzy tragiczny ¿art. o jakie bezpieczeñstwo nam chodzi. To samo proste "otwarcie oczu" wywo³uje najbardziej niezwyk³¹ przemianê zrozumie nia i ¿ycia oraz umo¿liwia nam dostrze¿enie tego. Tu tkwi sedno sprawy. s¹ podobnie wytwarzane. ¿e b³êdne ko³o musi staæ siê jeszcze mniej zno ne. Innymi s³owy. jest zadawane tylko przez tych. to to samo. B j¹ zrozumieæ. ¿e wiele z naszych wielkich problemów je st czyst¹ iluzj¹. cz³owiek pewnie w koñcu stanie siê paso¿ytniczym dodatkiem do mechanizmu zegarka. ¿e nasze do wiadczenie jest ca³kowicie chwilowe. tak jak gdyby my ich nigdy wcze niej nie znal i bez uprzedzeñ spojrzeli na to. uczuæ i my li . co z zrobiæ. Zrozumienie przychodzi przez wiadomo æ. ¿e musicie patrzeæ na te. raczej pow³oka jej skóry ni¿ prawdziwe cia³o. gdy¿ nie znamy ¿adnej innej chwili ni¿ ta o becna. ni¿ mo¿na sobie wyobraziæ. czego chce. Pieni¹dze to dosko na³y symbol tych wszystkich pragnieñ. Z innego ta chwila jest tu zawsze. Jest to prawdziwe.jak strzelan iny kryminalistów. tym bole niejsze siê to sta e. czczy symbol prawdziwego bogactwa. s³awy.. na które wra¿enia i uczucia mamy patrzeæ?". Lecz dla tych. cywilizowany cz³owiek nie wie. ¿e to jest kr¹g i dlacze to jest kr¹g. Je li nadal bêdziemy ¿yæ dla przysz³o ci i czyniæ g³ównym zajêciem umys³u przewidywanie cjê. Odp owied jest taka. Literatura b¹d komentarze. Stan¹æ twarz¹ w twarz z niepewno ci¹ wci¹¿ nie jest jej zrozumieniem. le w tym samym czasie zawsze siê rodzi. by wymieniaæ ka¿d¹ czê ciow¹ gratyfikacjê na nowe pragnienie.

jak nadajesz im nazwy. By zrozumieæ rado æ lub strach. to co sprawi wierzymy w istnienie takich rzeczy? Pojêcie oddzielnego my liciela. ¿e próba oddzielenia siebie od tego do wiadczenia jest tak niemo¿l iwa jak ugryzienie w³asnych zêbów. odse parowania "ja" od uczucia. faktycznego czy te¿ oczekiw anego. ¿e nie istnieje ani sta³o æ. Je li tak jest. Szaleñstwo polega na ty . a zatem ¿adnej realnej mo¿liwo ci jego asymilacji. z jak¹ my li siê zmieniaj¹.napiêciem miê niowym. co nie jest do wiadczeniem. ¿e ¿ycie jest ca³kowicie chwilowe. integralno æ le¿¹ w u wiadomieniu sobie. skrêcamy siê i wirujemy. gdy ten ból nie jest stale wzmacniany przez wewnêtrzne wysi³ki uwolnienia siê od niego. Gdy poczucie. pragnieñ i wszystkich innych fo iadczenia. nowym do wiadczeniem. Udajemy. Bycie wiadomym jest zatem wiadomo ci¹ my li. rozpoczyna siê rozszczepienie i zataczanie krêgów. to kr¹¿ymy. czy to fizycznego. ¿e jestem odseparowany od mego wra¿enia. ¿e pamiêæ jest form¹ obecnego do wiad a. Nawet w chwilach wyra nej samo wiadomo ci "ja". bólem lub iry oddechem b¹d pulsowaniem krwi. co kiedykolwiek znalaz³e . jest z³udzeniem. to ca³y ten wewnêtrzny zamêt musi siê zatrzymaæ. od którego ból siê rozrasta. ¿e ludzkie ¿ycie mo¿e byæ ca³kowicie irytuj¹ce i frustruj¹ce nie to. Z nadci¹gniêciem bólu. Nigdy nie mog³e oddzieliæ my l¹cego od my li. Gdy widzisz wyra nie. Nie zostaje ¿adn a inna mo¿liwo æ oprócz bycia wiadomym bólu. wra¿eñ. Pierwszym do wiadczeniem jest czytanie. Nigdy w ¿adnej chwili nie jeste wiadomy czego . co je odbiera. Lecz kiedy to napiêcie znika. Jeste my wiadomi faktu. Ludzki organizm ma najcudowniejsze moce adaptacyjne do fizycznego i psychologicznego bólu.. utrzymuje siê. n ie jest my l¹ b¹d uczuciem. By zrozumieæ tê chwilê. Jedyn¹ prawdziw¹ przyczyn¹ tego. by by³ w stanie oddzieliæ sie bie od swej obecnej my li czy te¿ od obecnego do wiadczenia. ¿e nie jeste my podziel iek i jego obecne do wiadczenie s¹ jednym i ¿e ¿adne oddzielone "ja" czy umys³ nie mog¹ byæ z alezione. ¿e aby pomy leæ o sobi czytaj¹cym. Drugim jest my l: "Czytam". Ten wysi³ek tworzy stan napiêcia. ani pe z ¿e nie istnieje "ja". Lecz mog¹ siê one w pe³ni ujawniæ tylko wtedy. wiedz¹cego o dzy. Nie ma czego lub kogo do wi dczaj¹cego do wiadczenia! Nie czujesz uczuæ. Podobnie jak krêcenie w powietrzu pal¹cym siê patykiem daj dzenie ci¹g³ego okrêgu z ognia. ca³o æ. lecz podmiotem do wiadczeñ i my li. Zdrowie. strachem czy g³odem. mówi¹c: "Jeste m szczê liwy" lub "Obawiam siê". próbuj¹c wydobyæ "j iadczenia. czy emocjonalnego. Pierwszym obecnym do wiadcz eniem by³o czytanie.. Nie mog³e oddzieliæ siebie od tego do wiadcze ia bez przej cia do nastêpnego. tak jak woda reaguje na odmuch czy ciêcie. uczuæ. co wiem teraz. nie czujesz wra¿eñ.. Istnieje samo do wiadczenie. muszê byæ wiadomy jej ca³ym moim istnieniem. które jest ró¿ne od do wiadczeñ. Lecz je li my lisz: "S³ucham muzyki". Nie ma nigdy wra¿enia tego. pochodzi z pamiêci i z ko ci. Gdy spróbowa³e pomy leæ o sobie czytaj¹cym. ¿e istniej¹ fakty zwane mierci¹. nie my lisz my li. ani zrozumienia do wiadczenia. . ¿e "j a" nie ma mo¿liwo ci ucieczki od rzeczywisto ci chwili obecnej... tak jak n e s³yszysz s³yszenia. dr¿ymy. strachu. to nie s³uchasz. nie widzisz widzenia czy nie w¹chasz w¹chania. który go do wiadcza? Czy umiesz w jednej chwili czytaæ zdanie i my leæ o sobie czytaj¹cym je? Odkryjesz. Zrozumieæ o to u wiadomiæ sobie. nie mogê próbowaæ byæ odd od niej. By zrozumieæ muzykê. Jak tylko jasne staje siê. nie jeste ich wiadom. do wiadczenie zmieni³o siê ym obecnym do wiadczeniem by³a my l: "Czytam". jest te¿ zamêt i pom ieszanie. Nie próbujemy tu prowadziæ "intelektualnej dyskusji". nudy czy ¿alu w ten sam zupe³ny sposób jest siê wiadomym przyjemno ci.Czy potrafisz odnale æ obok samego do wiadczenia tego. musisz na krótk¹ chwilê przestaæ czytaæ. gdy¿ "ja" nie jest niczy m poza tym. które mo¿na by chroniæ. "ja".. oczywiste staje siê. m sz byæ w pe³ni i niepodzielnie ich wiadom. Tak d³ugo. ¿e jakiekol wiek oddzielone "ja". ciep³em lub zimnem. Wszystko. które rozwa¿a my li i do wiadcza prze¿ycia. bólem. ¿e gdy te fakty s¹ obecne.. musisz jej s³u haæ.. Z tego powodu nie ma ani wiadomo ci. tak jak nie ma sensu ani mo¿liwo ci odczucia zapachu swego nosa czy poca³owania w³asnych ust. jest zawsze jakim szczególnym uczuciem b¹d wra¿eniem . by³o now¹ my l¹. ¿e jeste my jak ameby i próbujemy chroniæ siê przed ¿yciem poprzez rozdw ojenie siê. umys³ i cia³o zaczynaj¹ wch³aniaæ ból. którego jeste my wiadomi. Nie ma nigdy takiej mo¿liwo ci.

Lecz faktycznie jestem uwi¹zany do strachu o tyle. by siê od niego uwolniæ. jak prze ciwne bieguny tego samego okrêgu. Rezultatem tego jest przeogromny zamêt i b³¹dzenie. Cz³owiek musi odkryæ. ¿yje z kobiet¹. i ¿e niemo¿liwa jest jaka ucieczka czy podzia³. ¿e trudno go opisaæ. a ¿ycie posuwa siê swobodnie do przodu. lecz nie ma konieczno c . przyznaj¹c. gdy¿ odkrywam. £atwo dostrzec. ból po prostu odchodzi lub zmniejsza siê do ³atwo zno nego pobol ewania. Mo¿na próbowaæ racjonalnej. Czujê go. która czyni wiat wszech wiatem. co widzi w naturze . W rzeczy samej ka¿de do wiadczenie jest w tym sensie nowe i w ka¿d ej chwili naszego ¿ycia tkwimy pomiêdzy nowym a nieznanym. tak samo. i odmawia zabijania. lecz brak oporu wywo³uje taki nieznany sposób odczuwa nia bólu. czym jest w tej chwili. Oczywi cie brzmi to tak. gdy rozpoznasz na przyk³ad. aby byæ dobroczynnym. Gd y to odkryjesz. swych uczuæ i pragnieñ. Cnoty bêdzie siê szukaæ z dok³ad nie tego samego powodu co wystêpku. ¿e wiêkszo æ czynów. nie mo¿ tan¹æ na zewn¹trz nich. k ym odkrycie jedno ci umys³u musi po³o¿yæ kres. ¿e "zdrowie" jest pojêciem wzglêdnym. nie ma niczego sta³ego w rzeczywisto ci tej chwili. pragnienie ucieczki "³¹czy siê" z samym bólem i zanika. zwyk³y cz³owiek próbuje staæ na zewn¹trz siebie. gdy umys³ jest ca³o ci Tak naprawdê nie ma nic bardziej nieludzkiego ni¿ ludzkie zwi¹zki oparte na moralno ci. to "utkn¹³em" w strachu. tak d³ugo. je li obawiam siê. jak tylko byæ wiadomym go ca³ym swym istnieniem jako zup e³nie nowego uczucia. pragnie czy. Tak jak filozof próbuje stan¹æ na zewn¹trz siebie i s h my li. Lecz je li ty i twoje my li s¹ czê ci¹ tego wszech wiata. które konwencjonalna moralno æ nazywa "z³ymi".maj¹ swe odpowiedniki w nim samym.wilgo tne obce uczucie wiata g³êbin oceanicznych. paj¹ki i skorp iony. która dzia³a. bagniste gady. poniewa¿ cz³owiek eksploatuje swoje apetyty. opisowej filozofii wszech wiata. Z drugiej strony. gdy¿ uwa¿a jego widok za obrzydliwy.. jak dostrzegli my. pochodz i od trwaj¹cej iluzji "ja". by nie mieæ uprzedzeñ. nieu¿ytki lodu. O wiele wiêksza czê æ tych czynów wywodzi siê z nadmiernych pragnieñ. pochodzi elonego umys³u. swych mocji i wra¿eñ. jak umys³ wierzy w mo¿liwo æ uciecz od tego. ¿e nie ma w czym "utkn¹æ". "negatywnym" itd. ¿e wszystko. Tylko trochê mniej ch³odna jest ¿yczliwo æ wyp³ywaj¹ a z lito ci. s¹ tym m. jak istnieje motyw stania siê kim .. by byæ wiernym. Mi³o æ jest porz¹dkuj¹c¹ i jednocz¹c¹ zasad¹. ¿e ból i wysi³ek. by usun¹æ cierpienie.. "niedobrym". ¿e nazywanie tego "strachem" mówi ci o ty m niewiele b¹d te¿ nic. ¿e jestem tym. Gdy cz³owiek daje chleb. j est t¹ nie wiadom¹ motywacj¹. Gdy jestem wi adom tego uczucia bez nazywania go "strachem". Wydaje siê. odkrywam. "organizm w zwi¹zku ze wszech wiatem". tak d³ugo nie ma wolno ci. a dobro i z³o bêd¹ nastêpowaæ po sobie kolejno. Faktycznie nie widzi on drugiej osoby. tylko za³o¿ywszy. Lecz ni . by je opisaæ. gdy¿ porównanie i nazywanie opiera siê nie na przesz³ym do wiadczeni lecz pamiêci. t o zmienia siê ono natychmiast w co innego. ¿e ktokolwiek jest motywowany. a rozproszone o ci¹. Dostrzegasz. ¿e nie masz wra¿enia nieba . Czasami. gdy nie próbujê uciekaæ. wiadomymi b¹d nie wiadomymi? jest poruszany przez te procesy? Odczucie. by byæ pokojowym. to jest zimny jak k³oda . o ile próbujê od niego uciec. gdy opór zanika. Prawdziwy cz³owiek. Tak d³ugo.. kim jestem.Je li jeste wiadomy strachu. Nie masz wyboru. by siê od niego oddzieliæ. Pragnienie wydostania siê z bólu jest bólem. ¿e jest siê od ego ca³kowicie oddzielonym. ucieczka jest wiêc niemo¿liwa. pustynie martwych planet . nie jest to reakcja "ja" ró¿nego od bólu. je z czarny m. Innym razem pozostaje. poniewa¿ uczucie to jest t ob¹. Przestaniesz czuæ siê wyizolowany. Jaka jest ró¿nica pomiêdzy "mn¹" a "mechanizmami mentalnymi". Takie odleg³e i niezaspokojone pragnienia maj¹ miej sce. by zapewniæ swemu "ja" poczucie bezp ieczeñstwa. jak gdyby by³o najbardziej nieszczêsnym fatalizmem przyznanie siê. to zdajesz sobie z niego sprawê. które nie s¹ w najmniejszym stopniu konieczne dla zdrowia umys³u i cia³a. Ból przestaje byæ problemem. Jest sam¹ esencj¹ i cech¹ umys³u i manifestuje siê w dzia³aniu..ty jeste tym wra¿eniem.

Wype³nia nieznane przestrzenie czczym powtarza niem tego. a¿eby paplaæ wiêcej o tym. ¿e nie ma siê "ja". gdy¿ nie ma iejsca na oddzielone "ja". Z kolei to przekonanie nie przyjdzie przez potêpienie. ¿e nawet odrobina zbadanych terytoriów nie zosta³a w ogóle poznana. ¿e ¿ycie wieczne jest u wiadomieniem sobie. wiadomo æ ¿ycia wiecznego pojawia siê. ¿e byci tej chwili jest czystym cudem. przez wyzywanie mi³o ci siebi e. Przychodzi ona tylko przez wiadomo æ. lecz jedynie zaznaczona i zmierzona tysi¹ce razy . co do tej pory zbada³. "prost¹ i w¹sk¹ cie¿k¹ prowadz¹c¹ do ¿ycia". które mo¿na kochaæ. musi nas w koñcu "poraziæ". co zaznaczamy i mierzymy. gdy jest siê pr niemo¿liwo ci i frustracji wynikaj¹cych z prób pokochania siê. ¿e tera niejszo æ jest j n¹ rzeczywisto ci¹ oraz ¿e przesz³o æ i przysz³o æ mog¹ byæ odró¿nione od niej tylko w konwen e. a¿ umys³ przestanie wirowaæ i goniæ za w³asnymi procesami i stanie siê wiadomy tego. Teraz jasne powinno byæ... czego nie wie. Ka¿dy ma mi³o æ. ¿e wie. Lecz otwarty umys³ wie. Ta chwila jest "bram¹ niebios".gdy jest tylko owe "teraz" i nic poza tym. na czym wiat stoi. ale ona mo¿e ujawniæ siê tylko wtedy. co my li. A fascynuj¹ca tajemnica tego. Boja liwy umys³ zamyka to okno z hukiem oraz milczy i nie rozwa¿a tego.ma przepisu na wytworzenie autentycznego ciep³a mi³o ci. ona nie mo¿e byæ skopiowana. gdy ostatni lad pomiêdz "ja" i "teraz" zanik³ . przez nienawidzenie siebie. Nie mo¿esz jej sobie wmówiæ albo wzbudziæ przez wytê¿anie emocji czy te¿ przez uroczyste po wiêc siê s³u¿bie ludzko ci. Powrót do strony g³ównej .