You are on page 1of 77

Alessandro Baricco

jedwab
przeoya Halina Kralowa

2007

Wydanie oryginalne
Tytu oryginau: Seta Data wydania: 1996

Wydanie polskie
Data wydania: 2007 Numer wydania: IV Opracowanie graficzne: Agnieszka Stando Przeoya: Halina Kralowa Wydawca: Spdzielnia Wydawnicza Czytelnik ul. Wiejska 12a 00-490 Warszawa http://www.czytelnik.pl ISBN 978-83-07-03097-5

Wydanie elektroniczne
Trident eBooks

To nie jest powie. Ani nawet opowiadanie. To pewna historia. Zaczyna si od mczyzny, ktry przemierza wiat, a koczy jeziorem w wietrzny dzie. Mczyzna nazywa si Herv Joncour. Jak si nazywa jezioro, nie wiadomo. Mona by powiedzie, e jest to historia miosna. Ale gdyby tylko o to chodzio, nie warto byoby opowiada. S tu pragnienia i cierpienia, ktre znasz dobrze, ale nie znajdujesz sowa zdolnego je wyrazi. W kadym razie nie jest to sowo mio. (To znana sprawa. Kiedy nie potrafisz wyrazi czego jednym sowem, posugujesz si ca histori. Tak si to robi. Od wiekw). Kada historia ma swoj muzyk. Ta ma muzyk bia. Trzeba to koniecznie powiedzie, bo biaa muzyka jest muzyk dziwn, czasami ci zaskakuje: gra si j cicho i taczy powoli. Jeli jest dobrze grana, masz wraenie, e syszysz muzyk ciszy, a znakomici tancerze wydaj ci si nieruchomi. Biaa muzyka jest czym diabelnie trudnym. To waciwie wszystko. Naleaoby moe wyjani, e jest to historia dziewitnastowieczna: aby nikt nic spodziewa si samolotw, pralek i psychoanalitykw. Nie ma ich tutaj. Moe innym razem. Alessandro Baricco

Chocia ojciec wymarzy sobie dla niego byskotliw karier wojskow, Herv Joncour zarabia na ycie, uprawiajc zawd niezwyky, ktremu nieobcy by, jak na ironi, pewien rys tak wdziczny, e okreli by go mona w pewnym sensie jako wrcz k o b i e c y . By zarobi na ycie, Herv Joncour kupowa i sprzedawa jedwabniki. By rok 1861. Flaubert pisa Salammb, wiato elektryczne byo dopiero hipotez, a Abraham Lincoln, po drugiej stronie oceanu, prowadzi wojn, ktrej koca nie mia nigdy zobaczy. Herv Joncour mia 32 lata. Kupowa i sprzedawa. Jedwabniki.

cile mwic, Herv Joncour kupowa i sprzedawa jedwabniki, gdy byy one jeszcze malekimi jajeczkami w kolorze tym i szarym, nieruchomymi i pozornie martwymi. Na jednej doni miecio si ich tysice. To wanie znaczy mie w rku fortun. W pierwszych dniach maja jajeczka pkay i wychodziy z nich larwy, ktre po trzydziestu dniach szaleczego erowania na liciach morwy zamykay si znowu w kokonie, a w dwa tygodnie pniej opuszczay go ostatecznie, zostawiajc majtek rwny tysicu metrom surowej nici jedwabnej i adnej sumce frankw francuskich: zakadajc, e wszystko odbyo si naleycie i, jak w przypadku Herv Joncoura, gdzie na poudniu Francji. Miasteczko, w ktrym mieszka Herv Joncour, nazywao si Lavilledieu. Jego ona Hlne. Nie mieli dzieci.

Dla uniknicia szkd zwizanych z epidemiami, jakie coraz czciej nawiedzay hodowle europejskie, Herv Joncour wyprawia si po jajeczka na drugi brzeg Morza rdziemnego, do Syrii i Egiptu. W tym tkwi czcy si z jego prac element czystej przygody. Wyrusza co roku, na pocztku stycznia. Przemierza tysic szeset mil morza i osiemset kilometrw ldu. Wybiera jajeczka, uzgadnia cen, kupowa. Po czym odwraca si, przemierza osiemset kilometrw ldu i tysic szeset mil morza i wraca do Lavilledieu, na og w pierwsz niedziel kwietnia, na og w sam por, by zdy na sum. Pracowa jeszcze przez dwa tygodnie, by popakowa i sprzeda jajeczka. Przez reszt roku odpoczywa.

Jaka jest Afryka? pytano go. Mczca. Mia duy dom tu za miastem i mae laboratorium w centrum, dokadnie naprzeciwko opuszczonego domu Jeana Berbecka. Jean Berbeck postanowi ktrego dnia, e przestanie mwi. I dotrzyma obietnicy. ona i dwie crki opuciy go. A on umar. Jego domu nikt nie chcia, pozosta wic pusty. Kupujc i sprzedajc jedwabniki, Herv Joncour zarabia co rok wystarczajco duo, by zapewni sobie i onie te wygody, ktre na prowincji uwaane s za luksusy. Korzysta z umiarem ze swego majtku i niepozbawiona podstaw perspektywa, e stanie si kiedy czowiekiem naprawd bogatym, bya mu najzupeniej obojtna. Nalea zreszt do tych ludzi, ktrzy, uznajc za niewaciw wszelk ch p r z e y w a n i a wasnego ycia, lubi mu po prostu a s y s t o w a . Wida patrz oni na swj los w taki sposb, w jaki wikszo ludzi patrzy na deszczowy dzie.

Gdyby kto go o to zapyta, Herv Joncour odpowiedziaby, e jego ycie zawsze toczy si bdzie w taki sposb. Na pocztku lat szedziesitych jednak epidemia pebryny, ktra uczynia niezdatnymi do uytku jajeczka z hodowli europejskich, przeniosa si rwnie za morze, do Afryki, a zdaniem niektrych nawet do Indii. W 1861 roku Herv Joncour wrci ze swojej zwykej podry z zapasem jajeczek, ktre po dwch miesicach okazay si prawie w caoci zaraone. Dla Lavilledieu, jak i dla wielu innych miast, cigncych wielkie zyski z produkcji jedwabiu, rok ten zdawa si oznacza pocztek koca. Nauka nie bya w stanie zrozumie przyczyn epidemii. I cay wiat, po najdalsze regiony, zdawa si winiem tego niepojtego zego czaru. P r a w i e cay wiat powiedzia cicho Baldabiou. P r a w i e dolewajc na dwa palce wody do swojego pernoda.

Baldabiou to czowiek, ktry przed dwudziestu laty wszed do miasteczka, skierowa si prosto do biura burmistrza, niezapowiedziany wkroczy do gabinetu, pooy na biurku szal z jedwabiu w kolorach nieba o zachodzie i zapyta Wie pan, co to jest? Co dla kobiet. Myli si pan. Co dla mczyzn: pienidze. Burmistrz kaza go wyrzuci. Baldabiou w dole rzeki wybudowa przdzalni, pod oson lasu wielk szop do hodowania jedwabnikw, a przy skrzyowaniu z drog do Vivier kociek pod wezwaniem witej Agnieszki. Zatrudni prawie trzydziestu robotnikw, sprowadzi z Woch tajemnicz drewnian maszyn, skadajc si z samych k i trybw i przez siedem miesicy nie odezwa si wicej. Potem wrci do burmistrza i pooy na biurku trzydzieci tysicy frankw w starannie posegregowanych banknotach o duych nominaach. Wie pan, co to jest? Pienidze. Myli si pan. To dowd, e jest pan gupcem. Po czym zebra je, wsun do torby i ruszy ku wyjciu. Burmistrz zatrzyma go. Co, u diaba, powinienem zrobi? Nic: bdzie pan burmistrzem bogatego miasta. W pi lat pniej Lavilledieu miao siedem przdzalni i stao si jednym z gwnych orodkw europejskich hodowli jedwabnikw i produkcji jedwabiu. Nie wszystko to naleao do Baldabiou. Inni znaczcy obywatele i waciciele ziemscy rzucili si jego ladem w t ciekaw przygod przemysow. Baldabiou bez adnych ceregieli odkrywa przed kadym tajniki zawodu. Bawio go to o wiele bardziej ni robienie pienidzy. Uczy. Zna sekrety, ktre mona przekaza innym. Taki to ju by czowiek.

Baldabiou by take czowiekiem, ktry przed omiu laty odmieni ycie Herv Joncoura. Byy to czasy, gdy pierwsze epidemie zaczy niszczy produkowane w Europie jajeczka jedwabnikw. Nie tracc zimnej krwi, Baldabiou przemyla sytuacj i doszed do wniosku, e problemu nie trzeba rozwizywa: trzeba go obej. Mia pomys, brakowao mu tylko odpowiedniego czowieka. Zda sobie spraw, e go znalaz, gdy ujrza Herv Joncoura przechodzcego przed kawiarni Verduna, w eleganckim mundurze podporucznika piechoty, dumnym krokiem wojskowego na urlopie. Mia wwczas 24 lata. Baldabiou zaprosi go do domu, rozoy przed nim atlas peen egzotycznych nazw i powiedzia Gratuluj. Nareszcie, chopcze, znalaze powane zajcie. Herv Joncour wysucha caej historii o jedwabnikach, jajeczkach, piramidach i podrach statkiem. Po czym rzek Nie mog. Dlaczego? Za dwa dni koczy mi si urlop, musz wraca do Parya. Kariera wojskowa? Wanie. Tak chcia mj ojciec. To nie problem. Zabra Herv Joncoura i poszed z nim do ojca. Czy wie pan, kto to jest? zapyta, wszedszy do gabinetu niezapowiedziany. Mj syn. Prosz mu si przypatrze. Burmistrz opad na oparcie swego skrzanego fotela i zacz si poci. Mj syn Herv, ktry za dwa dni wrci do Parya, gdzie czeka go wspaniaa kariera w naszej armii, jeli Pan Bg i wita Agnieszka pozwol. Wanie. Tylko e Pan Bg zajty jest czym innym, a wita Agnieszka nienawidzi wojskowych. Miesic pniej Herv Joncour wyruszy do Egiptu. Pyn statkiem, ktry nazywa si Adel. Do kabiny docieray kuchenne zapachy, pewien Anglik opowiada, jak walczy pod

Waterloo, trzeciego dnia wieczorem ujrzeli delfiny poyskujce na horyzoncie jak pijane fale, w ruletce wychodzia stale szesnastka. Wrci po dwch miesicach w pierwsz niedziel kwietnia, w sam por, by zdy na sum z tysicem jajeczek uoonych ostronie w dwch wielkich drewnianych pudach. Mia mnstwo rzeczy do opowiedzenia. Ale kiedy zostali sami, Baldabiou poprosi Opowiedz mi o delfinach. O delfinach? O tym, jak je zobaczye. Taki by Baldabiou. Nikt nie wiedzia, ile ma lat.

P r a w i e cay wiat powiedzia cicho Baldabiou. P r a w i e dolewajc na dwa palce wody do swojego pernoda. Sierpniowa noc, po pnocy. O tej porze zazwyczaj Verdun zdy ju dawno zamkn. Krzesa, nogami do gry, tkwiy porzdnie na stoach. Bufet i caa reszta byy umyte. Tylko zgasi wiato i zamkn. Ale Verdun czeka: Baldabiou mwi. Siedzcy naprzeciw niego Herv Joncour, ze zgaszonym papierosem w ustach, sucha nieruchomo. Tak samo jak osiem lat temu czeka, aby ten czowiek wytyczy mu szczegowo przysze koleje losu. Jego gos dociera do niego cichy i wyrany, przerywany od czasu do czasu ykami pernoda. Minuty pyny, a on nie przestawa mwi. Na zakoczenie powiedzia Nie ma wyboru. Jeli chcemy przey, musimy tam dotrze. Milczenie. Verdun, oparty o lad, podnis na nich wzrok. Baldabiou prbowa znale ostatni yk pernoda na dnie kieliszka. Herv Joncour pooy papierosa na brzegu stou i zapyta A gdzie jest waciwie ta Japonia? Baldabiou unis lask i skierowa j w stron dachw Saint-Auguste. Prosto przed siebie. W tamt stron. Powiedzia. Na samym kocu wiata.

Japonia w owych czasach bya istotnie na drugim kocu wiata. Bya wysp zoon z wysp i przez dwiecie lat ya w cakowitym odosobnieniu, z dala od reszty ludzkoci, odmawiajc jakiegokolwiek kontaktu z kontynentem i zakazujc wstpu wszelkim cudzoziemcom. Wybrzee chiskie oddalone byo o prawie dwiecie mil, ale dekret cesarski, zabraniajcy na caej wyspie budowy odzi, ktre miayby wicej ni jeden maszt, sprawi, e stao si ono jeszcze bardziej odlege. Zgodnie z logik, na swj sposb rozsdn, prawo nie zabraniao zreszt opuszcza ojczyzny: tyle e ci, ktrzy prbowali do niej wrci, skazywani byli na mier. Kupcy chiscy, holenderscy i angielscy starali si wielokrotnie przerwa t absurdaln izolacj, ale udao im si jedynie doprowadzi do powstania wtej i niebezpiecznej sieci kontrabandy. Przynioso im to niewiele pienidzy, duo kopotw i par legend, takich, jakie opowiada si wieczorami w portach. Tam, gdzie oni ponieli klsk, sukces, dziki sile swojej broni, odnieli Amerykanie. W lipcu 1853 roku komandor Matthew C. Perry wpyn do zatoki Jokohamy z flotyll nowoczesnych parowcw i przekaza Japoczykom ultimatum, w ktrym wyraa nadziej, e wyspa otwarta zostanie dla cudzoziemcw. Japoczycy nigdy jeszcze nie widzieli statku, ktry zdolny byby pyn morzem pod wiatr. Siedem miesicy pniej, kiedy Perry wrci po odpowied na swoje ultimatum, wojskowe wadze wyspy zgodziy si podpisa ukad zatwierdzajcy otwarcie dla cudzoziemcw dwch portw na pnocy kraju i nawizanie pierwszych, ostronych kontaktw handlowych. Morze wok tej wyspy owiadczy komandor uroczystym nieco tonem jest od dzisiaj o wiele mniej gbokie.

10

Baldabiou zna wszystkie te historie. A zwaszcza jedn legend, powtarzajc si czsto w opowieciach ludzi, ktrzy tam byli. Gosia ona, e na wyspie produkowany jest najpikniejszy na wiecie jedwab. Robi si go od ponad tysica lat, wedug starych rytuaw i sekretw, osigajc mistyczn niemal precyzj. Baldabiou sdzi jednak, e nie jest to adna legenda, lecz szczera i czysta prawda. Zdarzyo mu si raz trzyma w palcach szal utkany z japoskiego jedwabiu. I mia wraenie, e nie ma nic w rku. Tote, gdy wydawao si ju, e z powodu pebryny i chorych jajeczek wszystko diabli wezm, pomyla sobie tak: Ta wyspa jest pena jedwabnikw. A wyspa, na ktr przez dwiecie lat nie dotar aden chiski kupiec ani angielski agent ubezpieczeniowy, jest wysp, na ktr nigdy nie dotrze adna choroba. I nie tylko pomyla: powiedzia o tym wszystkim producentom jedwabiu z Lavilledieu, zwoawszy ich do kawiarni Verduna. Nikt z nich nie sysza nigdy o Japonii. Mielibymy przemierzy cay wiat, eby kupi jajeczka jak Pan Bg przykaza, w miejscu, gdzie jak ujrz cudzoziemca, to go wieszaj? Wieszali wyjani Baldabiou. Nie wiedzieli, co myle. Kto wysun obiekcj: Musi by jaki powd, e nikt na wiecie nie pomyla, aby kupowa jajeczka wanie tam. Baldabiou mg blefowa, twierdzc, e na wiecie nie ma drugiego Baldabiou. Ale wola powiedzie, jak si rzeczy maj. Japoczycy zgodzili si w kocu sprzedawa swj jedwab. Ale nie jajeczka. Tych pilnie strzeg. I jeli prbujesz wywie je z tej wyspy, popeniasz przestpstwo. Producenci jedwabiu z Lavilledieu byli, w mniejszym lub wikszym stopniu, ludmi honoru i nigdy nie pomyleliby o zamaniu jakiegokolwiek prawa we wasnym kraju. Moliwo uczynienia tego w innej czci wiata wydaa im si jednak zupenie sensowna.

11

By rok 1861. Flaubert koczy Salammb, wiato elektryczne byo dopiero hipotez, a Abraham Lincoln, po drugiej stronie oceanu, prowadzi wojn, ktrej koca nie mia nigdy zobaczy. Hodowcy jedwabnikw z Lavilledieu zaoyli spk i zebrali, potrzebn na zorganizowanie wyprawy, do znaczn sum. Wszystkim wydawao si rzecz logiczn, e wypraw powierzy trzeba Herv Joncourowi. Kiedy Baldabiou zapyta go, czy si zgadza, tamten odpowiedzia pytaniem. A gdzie jest waciwie ta Japonia? Prosto przed siebie, w tamt stron. Na samym kocu wiata. Wyruszy 6 padziernika. Samotnie. U bram Lavilledieu przycign do siebie on Hlne i powiedzia tylko Nie musisz si niczego obawia. Hlne bya wysok kobiet o powolnych ruchach, z dugimi czarnymi wosami, ktrych nigdy nie upinaa. Miaa przepikny gos.

12

Herv Joncour wyruszy, majc przy sobie osiemdziesit tysicy frankw w zocie i nazwiska trzech mczyzn, ktre poda mu Baldabiou: Chiczyka, Holendra i Japoczyka. Przekroczy granic koo Metzu, min Wirtembergi i Bawari, znalaz si w Austrii, pocigiem dojecha do Wiednia i Budapesztu, a potem dalej, a do Kijowa. Przejecha konno dwa tysice kilometrw rosyjskiego stepu, min Ural, znalaz si na Syberii, po czterdziestu dniach drogi przyby nad jezioro Bajka, ktre miejscowa ludno nazywaa morzem. Z biegiem rzeki Amur, wzdu chiskiej granicy dotar do oceanu i zatrzyma si w porcie Sabirk, gdzie spdzi jedenacie dni w oczekiwaniu na statek holenderskich przemytnikw, ktry nastpnie dowiz go do przyldka Teraya na zachodnim wybrzeu Japonii. Pieszo, bocznymi drogami, przemierzy prowincje Ishikawa, Toyama, Niigata, znalaz si w prowincji Fukushima i dotar do miasta Shirakawa, okry je od wschodu, przez dwa dni czeka na czarno ubranego czowieka, ktry zawiza mu oczy i zawiz do miasteczka na wzgrzach, gdzie spdzi noc, a rano dobi targu w sprawie zakupu towaru z mczyzn, ktry nic nie mwi, a twarz mia zakryt jedwabnym welonem. Czarnym. O zachodzie soca ukry jajeczka wrd bagay, odwrci si plecami do Japonii i ruszy w drog powrotn. Min wanie ostatnie domy miasteczka, gdy jaki czowiek dogoni go i zatrzyma. Powiedzia co wzburzonym i kategorycznym tonem, po czym, grzecznie, lecz stanowczo, poprowadzi go z powrotem. Herv Joncour nie mwi ani nie rozumia po japosku. Poj jednak, e Hara Kei chce si z nim zobaczy.

13

Rozsunito cian z ryowego papieru i Herv Joncour wszed. Hara Kei siedzia ze skrzyowanymi nogami na ziemi, w najbardziej oddalonym rogu pokoju. Ubrany by w ciemn tunik, nie nosi klejnotw. Jedynym widocznym znakiem jego wadzy bya kobieta leca obok niego, z gow wspart na jego kolanach, zamknitymi oczami i rkami schowanymi w fadach obszernej czerwonej sukni, rozpostartej jak pomie na popielatej macie. On przesuwa wolno rk po jej wosach: jakby gadzi futro cennego, picego zwierzcia. Herv Joncour przeszed przez pokj, poczeka, a gospodarz da mu znak, i usiad naprzeciw niego. Milczeli, patrzc sobie w oczy. Niedostrzegalnie nadszed sucy i postawi przed nimi dwie filianki herbaty. Potem znikn. Wtedy Hara Kei zacz mwi w swoim jzyku, gosem monotonnym, przechodzcym w rodzaj dranico sztucznego falsetu. Herv Joncour sucha. Oczy mia utkwione w oczy Hara Keia i tylko na chwil, prawie bezwiednie, opuci je na twarz kobiety. To bya twarz maej dziewczynki. Znw unis wzrok. Hara Kei przerwa, podnis jedn z filianek, zbliy j do ust, chwil odczeka i odezwa si Niech pan sprbuje opowiedzie mi o sobie. Powiedzia to po francusku, przecigajc nieco samogoski, gosem ochrypym, naturalnym.

14

Czowiekowi najbardziej niedostpnemu w Japonii, panu i wadcy wszystkiego, co wiatu udawao si wywie z tej wyspy, Herv Joncour prbowa opowiedzie o sobie. Czyni to we wasnym jzyku, mwic powoli i nie bdc pewnym, czy Hara Kei zdoa go zrozumie. Instynktownie zrezygnowa z wszelkiej ostronoci, relacjonujc bez zmyle i bez opuszcze wszystko, co po prostu byo prawd. Przedstawia drobne szczegy i wydarzenia wielkiej wagi takim samym gosem, podkrelanym powcigliwymi gestami, naladujc hipnotyczny rytm, smutny i obojtny, spisu przedmiotw ocalaych z poaru. Hara Kei sucha z kamienn twarz bez wyrazu. Oczy mia utkwione w wargi Herv Joncoura, jakby to byy ostatnie linijki poegnalnego listu. W pokoju panowaa taka cisza i bezruch, e czym monstrualnym wydao si to, co zdarzyo si nagle i co waciwie byo drobnostk bez znaczenia. W pewnej chwili, nie poruszywszy si nawet, dziewczynka otworzya oczy. Herv Joncour nie przesta mwi, ale instynktownie opuci wzrok ku niej i, nie przestajc mwi, zobaczy, e te oczy n i e m a j w y k r o j u o r i e n t a l n e g o i e utkwione s z n i e p o k o j c y m n a t e n i e m w jego twarz: jak gdyby od pocztku ledziy go spod pprzymknitych powiek. Herv Joncour odwrci wzrok z ca naturalnoci, na jak byo go sta, i prbowa cign dalej swoj opowie niezmienionym gosem. Przerwa dopiero wtedy, gdy jego wzrok pad na stojc przed nim na ziemi filiank herbaty. Uj j jedn rk, podnis do warg i powoli upi yk. Odstawiajc j na dawne miejsce, znowu zacz mwi.

15

Francja, podre morskie, zapach morw w Lavilledieu, pocigi parowe, gos Hlne. Herv Joncour opowiada nadal o swoim yciu, jak nigdy jeszcze tego w swoim yciu nie robi. Dziewczynka patrzya na niego nadal, a intensywno tego spojrzenia nakazywaa kademu z jego sw brzmie w sposb niezapomniany. Zdawao si, e pokj znieruchomia bezpowrotnie, gdy oto nagle, zupenie bezszelestnie, ona wysuna rk spod sukni i opucia j na mat przed sob. Herv Joncour ujrza t blad plam pojawiajc si na skraju jego pola widzenia, ujrza, jak muska filiank Hara Keia, po czym, pozornie bez sensu, posuwa si dalej, chwyta bez wahania drug filiank, t, z ktrej o n pi, unosi j lekko i zabiera. Hara Kei nie przesta ani na chwil wpatrywa si z kamiennym wyrazem twarzy w wargi Herv Joncoura. Dziewczynka uniosa lekko gow. Po raz pierwszy oderwaa oczy od Herv Joncoura i przeniosa wzrok na filiank. Okrcia j powoli, a przy jej wargach znalazo si dokadnie to miejsce, ktrego on dotkn, pijc. Przymknwszy oczy, wypia yk herbaty. Odsuna filiank od ust. Opucia j w to samo miejsce, z ktrego j wzia. Wsuna rk pod sukni. Znw opara gow na kolanach Hara Keia. Z otwartymi oczami, utkwionymi w oczy Herv Joncoura.

16

Herv Joncour mwi jeszcze dugo. Przerwa dopiero wtedy, gdy Hara Kei oderwa od niego wzrok i ledwo dostrzegalnie skoni gow. Milczenie. Po francusku, przecigajc nieco samogoski, naturalnym, ochrypym gosem Hara Kei powiedzia Jeli pan zechce, z przyjemnoci zobacz pana znowu. Po raz pierwszy si umiechn. Jajeczka, ktre ma pan ze sob, to ikra, niewarte s prawie nic. Herv Joncour spuci oczy. Przed nim staa jego filianka herbaty. Wzi j w rk i zacz obraca, przypatrujc si jej uwanie, jak gdyby szuka czego na kolorowym szlaczku przy brzegu. Kiedy znalaz to, czego szuka, przyoy tam wargi i wypi do dna. Nastpnie postawi filiank przed sob i powiedzia Wiem o tym. Hara Kei rozemia si, ubawiony. To dlatego zapaci pan faszywym zotem? Zapaciem za to, co kupiem. Hara Kei spowania. Kiedy bdzie pan std wyjeda, dostanie pan to, czego chce. Kiedy ywy opuszcz t wysp, dostanie pan nalene mu zoto. Ma pan moje sowo. Herv Joncour nie zaczeka nawet na odpowied. Wsta, zrobi kilka krokw do tyu i ukoni si. Ostatni rzecz, jak ujrza przed wyjciem, byy jej oczy utkwione w jego oczy, zupenie nieme.

17

Sze dni pniej, w Takaoka, Herv Joncour wsiad na statek holenderskich przemytnikw, ktry dowiz go do Sabirka. Std, posuwajc si wzdu chiskiej granicy, dotar nad jezioro Bajka, przeby cztery tysice kilometrw ziemi syberyjskiej, min Ural, przyby do Kijowa i przejecha pocigiem ca Europ, ze wschodu na zachd, by wreszcie, po trzech miesicach podry, znale si we Francji. W pierwsz niedziel kwietnia w sam por, by zdy na sum stan u bram Lavilledieu. Zatrzyma si, podzikowa Bogu i wszed do miasteczka pieszo, liczc kroki, aby kady mia swoj nazw i aby nigdy ich nie zapomnie. Jaki jest koniec wiata? zapyta go Baldabiou. Niewidoczny. onie Hlne przywiz w prezencie jedwabn tunik, ktrej ona, przez wstydliwo, nigdy nie woya. Trzymajc j w palcach, miao si wraenie, e nie ma si nic w rku.

18

Jajeczka, ktre Herv Joncour przywiz z Japonii przylepione setkami do maych patkw morwowej kory okazay si zupenie zdrowe. Produkcja jedwabiu w okrgu Lavilledieu, pod wzgldem iloci i jakoci, bya w owym roku nadzwyczajna. Zdecydowano si otworzy dwie nowe przdzalnie, a Baldabiou kaza zbudowa wirydarz przy kociku witej Agnieszki. Nie wiadomo dlaczego, ale wyobrazi sobie, e musi on by okrgy, i dlatego zleci przygotowanie projektu architektowi hiszpaskiemu, ktry nazywa si Juan Benitez i cieszy pewn saw w dziedzinie Plazas de Toros. Porodku oczywicie adnego piasku, tylko ogrd. I, jeli aska, nad wejciem, zamiast gw bykw gowy delfinw. Delfinw, seor? Widziae kiedy ryb, Benitez? Herv Joncour zrobi kilka oblicze i odkry, e jest bogaty. Kupi trzydzieci akrw ziemi na poudnie od swojego domu i spdzi letnie miesice na sporzdzaniu rysunkw ogrodu, gdzie byoby przyjemnie spacerowa w ciszy. Wyobrazi sobie, e bdzie on niewidoczny jak koniec wiata. Co rano wyprawia si do Verduna, gdzie sucha miejscowych historyjek i przeglda nadesane z Parya gazety. Wieczorem przesiadywa dugo obok ony Hlne na werandzie swojego domu. Ona czytaa na gos jak ksik, a on czu si szczliwy, bo myla, e na caym wiecie nie ma pikniejszego gosu. 4 wrzenia 1862 roku skoczy 33 lata. ycie jak deszcz spywao przed jego oczami: widok peen spokoju.

19

Nie musisz si niczego obawia. Poniewa Baldabiou tak postanowi, 1 padziernika Herv Joncour wyjecha znowu do Japonii. Przekroczy granic francusk koo Metzu, min Wirtembergi i Bawari, znalaz si w Austrii, pocigiem dojecha do Wiednia i Budapesztu, a potem dalej, a do Kijowa. Przejecha konno dwa tysice kilometrw rosyjskiego stepu, min Ural, znalaz si na Syberii, po czterdziestu dniach drogi przyby nad jezioro Bajka, ktre miejscowa ludno nazywaa demonem. Z biegiem rzeki Amur, wzdu chiskiej granicy dotar do oceanu i zatrzyma si w porcie Sabirk, gdzie spdzi jedenacie dni, oczekujc na statek holenderskich przemytnikw, ktry nastpnie dowiz go do przyldka Teraya na zachodnim wybrzeu Japonii. Pieszo, bocznymi drogami, przemierzy prowincje Ishikawa, Toyama, Niigata, znalaz si w prowincji Fukushima i dotar do miasta Shirakawa, okry je od wschodu i przez dwa dni czeka na czarno ubranego czowieka, ktry zawiza mu oczy i zawiz do miasteczka Hara Keia. Gdy ju mg otworzy oczy, ujrza przed sob dwch sucych, ktrzy wzili jego baga, poprowadzili na skraj lasu, wskazali mu ciek i zostawili samego. Herv Joncour zacz i w cieniu, jaki drzewa wok niego i nad nim wycinay z blasku dnia. Zatrzyma si dopiero wtedy, gdy nagle ziele otwara si na chwil jak okno z boku cieki. Jakie trzydzieci metrw poniej wida byo jezioro. A na brzegu jeziora, tyem do niego, przysiedli na ziemi Hara Kei i kobieta w pomaraczowej sukni, z wosami rozpuszczonymi na ramiona. W chwili gdy Herv Joncour j dostrzeg, ona odwrcia si powoli, na jedn chwil, tyle tylko, by napotka oczami jego wzrok. Jej oczy nie miay wykroju orientalnego, a twarz bya twarz maej dziewczynki. Herv Joncour ruszy dalej przez gszcz lasu, a gdy z niego wyszed, znalaz si na brzegu jeziora. Kilka krokw przed nim Hara Kei, odwrcony tyem, siedzia sam, nieruchomo, ubrany na czarno. Obok niego leaa rzucona na ziemi pomaraczowa suknia i para somianych sandaw. Herv Joncour podszed bliej. Malekie koliste fale, jakby przysane gdzie z daleka, kady wod na brzegu jeziora. Mj francuski przyjaciel szepn, nie odwracajc si, Hara Kei. Spdzili par godzin, siedzc obok siebie, na rozmowie i milczeniu. Potem Hara Kei podnis si, a Herv Joncour poszed jego ladem. Zanim ruszy w stron cieki,

niedostrzegalnym ruchem upuci jedn ze swoich rkawiczek obok porzuconej na brzegu pomaraczowej sukni. Kiedy doszli do miasteczka, by ju wieczr.

20

Herv Joncour by gociem Hara Keia przez cztery dni. Byo to tak, jakby mieszka na krlewskim dworze. Caa okolica istniaa dla tego czowieka, jeli kto na tych wzgrzach wykona jaki ruch, suy on prawie zawsze jego obronie lub przyjemnoci. ycie mrowio si niegonie, poruszao z przebieg powolnoci, jak tropione zwierz w swojej norze. wiat wydawa si odlegy o cae wieki. Herv Joncour mia dom dla siebie i piciu sucych, ktrzy wszdzie mu towarzyszyli. Jada samotnie, w cieniu ubarwionego kwiatami drzewa, jakiego nigdy dotd nie widzia. Dwa razy na dzie podawano mu, w sposb nieco ceremonialny, herbat. Wieczorem prowadzony by do najwikszego w domu pomieszczenia z kamienn podog, gdzie poddawa si rytuaowi kpieli. Trzy kobiety, stare, z twarzami pokrytymi czym w rodzaju biaej szminki, poleway wod jego ciao i wycieray je ciep, jedwabn tkanin. Ich skate donie byy zadziwiajco lekkie. Rankiem drugiego dnia Herv Joncour ujrza wjedajcego do miasteczka biaego czowieka: towarzyszyy mu dwa wozy pene duych drewnianych skrzy. By to Anglik. Nie przyjecha tu kupowa. Przyjecha sprzedawa. Bro, monsieur. A pan? Ja kupuj. Jedwabniki. Zjedli razem kolacj. Anglik mia duo do opowiadania: od omiu ju lat kry tam i z powrotem midzy Europ a Japoni. Herv Joncour sucha i dopiero na kocu zapyta Czy zna pan kobiet, mod, Europejk, jak sdz, bia, ktra tu mieszka? Anglik, nieporuszony, jad dalej. W Japonii nie ma biaych kobiet. W Japonii nie ma ani jednej biaej kobiety. Odjecha nastpnego dnia obadowany zotem.

21

Herv Joncour zobaczy znw Hara Keia dopiero trzeciego dnia rano. Zda sobie nagle spraw, e jego piciu sucych znikno gdzie, jakby za spraw czarw, i w par chwil pniej zobaczy jego. Ten czowiek, dla ktrego wszyscy w tych stronach istnieli, porusza si zawsze w otoczce pustki. Jak gdyby jaka niepisana regua nakazywaa wiatu, by pozwoli mu y samotnie. Poszli razem w gr zbocza i dotarli do polany, gdzie niebo przecinay dziesitki przelatujcych ptakw z wielkimi bkitnymi skrzydami. Tutejsza ludno patrzy, jak lataj, i z ich lotu odczytuje przyszo. Powiedzia Hara Kei. Kiedy byem chopcem, ojciec zaprowadzi mnie w miejsce podobne do tego, woy mi w rce swj uk i kaza strzeli do jednego z nich. Zrobiem to i wielki ptak z bkitnymi skrzydami spad na ziemi jak martwy kamie. Jeli chcesz pozna przyszo, czytaj lot swojej strzay, powiedzia mi ojciec. Ptaki latay powoli, unoszc si i opadajc na niebie, jakby je chciay starannie zetrze skrzydami. Wrcili do wsi, idc w dziwnym wietle popoudnia, ktre przypominao wieczr. Przed domem Herv Joncoura poegnali si. Hara Kei zawrci i ruszy powoli przed siebie drog biegnc wzdu rzeki. Herv Joncour patrzy za nim, stojc w progu: zaczeka, a tamten oddali si o jakie dwadziecia krokw, i zapyta Kiedy powie mi pan, kim jest ta dziewczynka? Hara Kei szed dalej, krokiem powolnym, w ktrym nie byo ani ladu zmczenia. Wok bya kompletna cisza i pustka. Jakby pod wpywem dziwnego nakazu czowiek w, dokdkolwiek szed, porusza si w cakowitej i doskonaej samotnoci.

22

Rankiem ostatniego dnia Herv Joncour wyszed ze swego domu i zacz bdzi bez celu po miasteczku. Napotyka mczyzn, ktrzy na jego widok kaniali si, i kobiety, ktre umiechay si, spuszczajc oczy. Kiedy zobaczy ogromn wolier z niewiarygodn iloci ptakw wszelkiego rodzaju, prawdziwy spektakl, zrozumia, e jest blisko siedziby Hara Keia. Hara Kei opowiada mu, e kaza je sprowadza ze wszystkich stron wiata. Niektre z nich warte byy wicej ni cay jedwab, jaki w Lavilledieu produkowano w cigu roku. Herv Joncour przystan, by popatrze na to wspaniae szalestwo. Przypomnia sobie przeczytane w jakiej ksice zdanie, e ludzie Wschodu, aby uczci wierno swoich kochanek, ofiarowywali im nie klejnoty, lecz niezwyke, przepikne ptaki. Siedziba Hara Keia zdawaa si ton w jeziorze ciszy. Herv Joncour podszed bliej i przystan kilka metrw od wejcia. Nie byo drzwi, a na papierowych cianach pojawiay si i znikay bezgone cienie. Nie sprawiao to wraenia ycia; jedynym sowem na okrelenie tego wszystkiego byo sowo teatr. Herv Joncour zatrzyma si i sam nie wiedzc na co czeka: nieruchomo, kilka metrw od domu. Przez cay ten czas, w ktrym zda si na zrzdzenie losu, na dziwnej scenie nie byo nic poza cieniami i cisz. Tote w kocu Herv Joncour odwrci si i ruszy szybko ku domowi. Spuciwszy gow, patrzy na stawiane przez siebie kroki, to bowiem pomagao mu nie myle.

23

Wieczorem Herv Joncour spakowa bagae. Potem pozwoli zaprowadzi si do duego pokoju z kamienn posadzk, gdzie odbywa si rytua kpieli. Wycign si, zamkn oczy i zacz myle o wielkiej wolierze, szalonym dowodzie mioci. Kto pooy mu na oczach wilgotn ciereczk. Dotychczas nigdy tego nie robiono. Instynktownie chcia j zsun, ale czyja do uja jego rk i zatrzymaa j. To nie bya stara do starej kobiety. Herv Joncour poczu wod spywajc na jego ciao, najpierw na nogi, potem wzdu ramion i na pier. Woda jak oliwa. A wok dziwna cisza. Poczu lekko jedwabnego welonu, ktry na niego opad. I donie kobiety kobiety ktre wycieray go, gadzc po caej skrze: te rce i ta utkana z powietrza tkanina. Nie poruszy si nawet wtedy, gdy poczu, e rce wdruj od ramion ku szyi, a palce jedwab i palce unosz si do jego warg, muskaj je raz jeden, powoli, i nikn. Herv Joncour poczu jeszcze, jak jedwabny welon odrywa si od niego i unosi. I poczu rk, ktra rozchylaa jego do i co na niej kada. Czeka dugo, w ciszy, nie poruszajc si. Potem zdj powoli wilgotn ciereczk z oczu. W pokoju nie byo ju prawie wiata. Wok nie byo nikogo. Podnis si, wzi tunik, ktra leaa zoona na ziemi, narzuci j na ramiona, wyszed z pokoju, przeszed przez dom, znalaz swoj mat i wycign si na niej. Zapatrzy si w wty pomyk, ktry migota w latarni. I z rozmysem zatrzyma Czas na tyle czasu, ile byo mu trzeba. Potem drobnostk ju byo otworzy rk i ujrze t kartk. Ma. Kilka ideogramw nakrelonych jeden pod drugim. Czarnym atramentem.

24

Nastpnego dnia wczenie rano Herv Joncour odjecha. Wiz ze sob, ukryte wrd bagay, tysice jajeczek jedwabnikw, czyli przyszo Lavilledieu, prac dla setek osb i bogactwo dla dziesiciu z nich. Tam, gdzie droga skrcaa w lewo, kryjc na zawsze za lini wzgrza widok miasteczka, zatrzyma si, nie baczc na dwch ludzi, ktrzy mu towarzyszyli. Zsiad z konia i sta przez chwil na skraju drogi, ze wzrokiem utkwionym we wspinajce si zboczem domy. Sze dni pniej, w Takaoka, Herv Joncour wsiad na statek holenderskich przemytnikw, ktry dowiz go do Sabirka. Std, posuwajc si wzdu chiskiej granicy, dotar nad jezioro Bajka, przeby cztery tysice kilometrw ziemi syberyjskiej, min Ural, przyby do Kijowa i przejecha pocigiem przez ca Europ, ze wschodu na zachd, by wreszcie, po trzech miesicach podry, znale si we Francji. W pierwsz niedziel kwietnia w sam por, by zdy na sum stan u bram Lavilledieu. Ujrza on Hlne, ktra wybiega mu naprzeciw, przyciskajc j do siebie poczu zapach jej skry i usysza aksamit gosu, gdy powiedziaa Wrcie. Ze sodycz. Wrcie.

25

W Lavilledieu ycie pyno zwyczajnie, pod znakiem metodycznej normalnoci. Herv Joncour pozwoli mu si nie przez czterdzieci jeden dni. Czterdziestego drugiego podda si, otworzy szufladk swojego podrnego kufra, wydoby map Japonii, rozoy j i wycign karteczk, ktr ukry tam par miesicy wczeniej. Kilka ideogramw nakrelonych jeden pod drugim. Czarnym atramentem. Usiad przy biurku i dugo im si przyglda. Znalaz Baldabiou u Verduna, przy bilardzie. Baldabiou gra zawsze samotnie, sam przeciw sobie. Dziwne partie. Zdrowy przeciw jednorkiemu, jak je okrela. Jeden ruch wykonywa normalnie, a nastpny jedn rk. Tego dnia, gdy wygra jednorki mawia opuszcz to miasto. Od lat jednorki przegrywa. Baldabiou, musz tu znale kogo, kto umie czyta po japosku. Jednorki uderzy o dwie bandy z rotacj wsteczn. Popro Herv Joncoura, on wszystko umie. Ja tego nie rozumiem. Tutaj ty jeste Japoczykiem. Ale i tak nic nie rozumiem. Zdrowy pochyli si nad kijem i posa wiec za sze punktw. W takim razie zostaje tylko Madame Blanche. Ma sklep bawatny w Nmes. Nad sklepem jest burdel. Te naley do niej. Jest bogata. I jest Japonk. Japonk? A jak si tu znalaza? Nie pytaj jej o to, jeli chcesz od niej co uzyska. Cholera. Jednorkiemu nie wyszo uderzenie o trzy bandy za czternacie punktw.

26

Swojej onie Hlne Herv Joncour powiedzia, e musi jecha do Nmes w sprawach handlowych. I e wrci tego samego dnia. Wszed na pierwsze pitro nad sklepem bawatnym przy ulicy Moscat 12 i zapyta o Madame Blanche. Kazano mu dugo czeka. Salon urzdzony by jak na zabaw, ktra zacza si przed laty i trwa nadal. Wszystkie dziewczta byy mode i byy Francuzkami. By te pianista, ktry gra niegono motywy w stylu rosyjskim. Na zakoczenie kadego kawaka przeczesywa praw rk wosy i szepta cicho Voil.

27

Herv Joncour czeka przez dwie godziny. Potem zaprowadzono go korytarzem do ostatnich drzwi. Otworzy i wszed. Madame Blanche siedziaa w wielkim fotelu pod oknem. Ubrana bya w kimono z lekkiej tkaniny: zupenie biae. Na palcach, zamiast piercionkw, miaa mae kwiatki w kolorze jaskrawoniebieskim. Wosy czarne, lnice, twarz orientalna, bez skazy. Co pozwala panu sdzi, e jest pan do bogaty na to, by i do ka ze mn? Herv Joncour sta nadal przed ni, z kapeluszem w rku. Chciabym, by wywiadczya mi pani pewn przysug. Cena nie gra roli. Po czym wyj z wewntrznej kieszeni marynarki zoon na cztery ma kartk i poda jej. Musz wiedzie, co tam jest napisane. Madame Blanche nie poruszya si ani o milimetr. Jej wargi byy lekko rozchylone, przywodziy na myl prehistori umiechu. Bardzo pani prosz, madame. Nie miaa najmniejszego powodu, by to uczyni. A jednak wzia kartk, rozoya j i spojrzaa. Podniosa oczy na Herv Joncoura, opucia je znowu. Powoli zoya kartk. Gdy pochylia si do przodu, aby mu j zwrci, kimono rozchylio si nieznacznie na piersi. Herv Joncour zobaczy, e nie ma nic pod spodem i e jej skra jest moda i jasna. Prosz wrci, bo umr. Powiedziaa to zimnym gosem, patrzc Herv Joncourowi w oczy, jej twarz ani na jot nie zmienia wyrazu. Prosz wrci, bo umr. Herv Joncour woy karteczk z powrotem do wewntrznej kieszeni marynarki. Dzikuj. Skoni si lekko, po czym odwrci si, skierowa ku drzwiom i chcia pooy na stole kilka banknotw. Niech pan da spokj. Herv Joncour zawaha si na chwil. Nie mwi o pienidzach. Mwi o tej kobiecie. Niech pan da spokj. Nie umrze i pan o tym wie.

Nie odwracajc si, Herv Joncour pooy banknoty na stole, otworzy drzwi i wyszed.

28

Baldabiou mwi, e czasem przyjedali a z Parya, aby kocha si z Madame Blanche. Po powrocie do stolicy kady demonstracyjnie obnosi w klapie wieczorowej marynarki kilka maych niebieskich kwiatkw, takich samych jak te, ktre ona nosia zawsze midzy palcami zamiast piercionkw.

29

Po raz pierwszy w yciu Herv Joncour zabra tego roku on na Riwier. Zatrzymali si na dwa tygodnie w jednym z hoteli w Nicei, odwiedzanym najczciej przez Anglikw i znanym z wieczorw muzycznych, jakie urzdzano tam dla goci. Hlne nabraa przekonania, e w miejscu tak piknym uda si im pocz dziecko, na ktre daremnie czekali od lat. Postanowili wsplnie, e bdzie to chopczyk. I e bdzie mia na imi Philippe. Korzystali z umiarem ze wiatowego ycia kpieliska, a potem, zamknici w swoim pokoju, zabawiali si przypominaniem sobie rnych dziwnych, miesznych typw, ktre zdarzyo im si spotka. Pewnego wieczoru, na koncercie, poznali jakiego Polaka, ktry handlowa futrami: mwi, e by w Japonii. W noc przed wyjazdem Herv Joncour obudzi si nagle, gdy byo jeszcze ciemno, wsta i podszed do ka Hlne. Gdy otworzya oczy, usysza wasny gos, mwicy cicho: Zawsze bd ci kocha.

30

Na pocztku wrzenia hodowcy jedwabnikw z Lavilledieu zebrali si, by podj decyzj, co robi. Rzd przysa do Nmes modego biologa, ktry mia zbada chorob niszczc produkowane we Francji jajeczka. Nazywa si Louis Pasteur i pracowa, uywajc mikroskopw zdolnych zobaczy to, co niewidzialne: mwiono, e uzyska ju zaskakujce rezultaty. Z Japonii napyway wieci o zbliajcej si wojnie domowej, do ktrej pary siy przeciwne wpuszczaniu do kraju cudzoziemcw. Konsulat francuski, od niedawna dziaajcy w Jokohamie, sa pisma, w ktrych odradza chwilowo nawizywania stosunkw handlowych z wysp i radzi czeka na popraw sytuacji. Wielu notabli z Lavilledieu, skonnych do ostronoci i nieobojtnych na ogromne koszty, z jakimi wizaa si kada potajemna wyprawa do Japonii, proponowao, by wstrzyma na ten rok podre Herv Joncoura i zaryzykowa kupno partii jajeczek, w miar wiarygodnych, sprowadzanych przez wielkich importerw z Bliskiego Wschodu. Baldabiou wysucha wszystkich bez sowa. Kiedy w kocu przysza jego kolej, pooy swoj trzcinow lask na stole i podnis wzrok na czowieka, ktry siedzia naprzeciw niego. I czeka. Herv Joncour sysza o badaniach Pasteura i czyta wiadomoci nadchodzce z Japonii: ale nigdy nie chcia ich komentowa. Wola spdza czas na wprowadzaniu ostatnich poprawek do projektu ogrodu, ktry chcia zaoy wok domu. W ciemnym zakamarku swego gabinetu trzyma zoon we czworo kartk z kilkoma ideogramami nakrelonymi jeden pod drugim czarnym atramentem. Mia pokane konto w banku, prowadzi spokojne ycie i ywi niepozbawion podstaw nadziej, e wkrtce zostanie ojcem. Kiedy Baldabiou podnis na niego wzrok, powiedzia tylko To ty decydujesz, Baldabiou.

31

Herv Joncour wyjecha do Japonii w pierwszych dniach padziernika. Przekroczy granic francusk koo Metzu, min Wirtembergi i Bawari, znalaz si w Austrii, pocigiem dojecha do Wiednia i Budapesztu, a potem dalej, a do Kijowa. Przejecha konno dwa tysice kilometrw rosyjskiego stepu, min Ural, znalaz si na Syberii, po czterdziestu dniach drogi przyby nad jezioro Bajka, ktre miejscowa ludno nazywaa ostatnim. Z biegiem rzeki Amur, wzdu chiskiej granicy dotar do oceanu i zatrzyma si w porcie Sabirk, gdzie spdzi dziesi dni, czekajc na statek holenderskich przemytnikw, ktry dowiz go do przyldka Teraya, na zachodnim wybrzeu Japonii. Znalaz kraj w chaosie oczekiwania na wojn, ktra wci nie moga wybuchn. Podrowa cae dnie, nie uciekajc si do zwykej ostronoci, bo mapa ukadu si i sie kontroli wok niego zdaway si traci racj bytu wobec bliskoci wybuchu, ktry bdzie je musia wytyczy na nowo. W Shirakawie spotka czowieka, ktry mia go zaprowadzi do Hara Keia. W dwa dni, konno, dojechali do miasteczka. Herv Joncour wkroczy tam pieszo, tak, by wiadomo o jego przyjedzie zdya dotrze przed nim.

32

Zaprowadzono go do jednego z ostatnich domw miasteczka, wysoko, pod lasem. Czekao na niego piciu sucych. Odda im bagae i wyszed na werand. Na przeciwlegym skraju miasteczka rysowa si paac Hara Keia, niewiele wikszy od innych domw, lecz otoczony ogromnymi cedrami, ktre strzegy jego samotnoci. Herv Joncour przyglda mu si dugo, jak gdyby za nim, a po horyzont, nie byo ju nic wicej. A w kocu, niespodziewanie, zobaczy, e niebo nad paacem pokrywa si plamami setek leccych ptakw, jakby si wybuchu wyrzuconych z ziemi, ptakw wszelkiego rodzaju, ktre, oszoomione i oszalae, pierzchay na wszystkie strony, piewajc i krzyczc, pirotechniczna eksplozja skrzyde, chmura kolorw wystrzelonych w wiato i trwonych dwikw, muzyczna fuga lecca do nieba. Herv Joncour umiechn si.

33

Miasteczko zaczo si roi jak oszalae mrowisko: wszyscy biegali i krzyczeli, patrzyli w gr i gonili te zbiege ptaki, ktre przez cae lata byy chlub ich pana, a teraz skrzydlat drwin na niebie. Herv Joncour wyszed z domu i zszed do miasteczka, idc wolno i patrzc przed siebie z bezgranicznym spokojem. Nikt zdawa si go nie widzie i on zdawa si nie widzie niczego. Szed prosto za zot nici w osnowie dywanu utkanego przez szaleca. Przeszed most na rzece, dotar do wielkich cedrw, wszed w ich cie i wyszed z cienia. Na wprost siebie zobaczy olbrzymi wolier z otwartymi drzwiami, zupenie pust. A przed ni kobiet. Herv Joncour nie rozejrza si wok, szed po prostu dalej, powoli, i przystan dopiero wtedy, gdy znalaz si przed ni. Jej oczy nie miay wykroju orientalnego, a jej twarz bya twarz maej dziewczynki. Herv Joncour postpi krok ku niej, wycign rk i otworzy do. Leaa na niej zoona we czworo karteczka. Ona j spostrzega i kady zaomek jej twarzy opromieni umiech. Opara rk na doni Herv Joncoura, ucisna j delikatnie, chwil zwlekaa, po czym cofna rk, ciskajc w palcach t kartk, ktra objechaa cay wiat. Zaledwie zdya j ukry w fadach sukni, gdy rozleg si gos Hara Keia Witam pana, mj francuski przyjacielu. By o kilka krokw od nich. Ciemne kimono, czarne wosy zebrane starannie na karku. Podszed bliej. Zacz przyglda si wolierze, zatrzymujc kolejno wzrok na wszystkich szeroko otwartych drzwiach. Wrc. Trudno jest oprze si pokusie powrotu, prawda? Herv Joncour nie odpowiedzia. Hara Kei popatrzy mu w oczy i powiedzia agodnie Prosz ze mn. Herv Joncour ruszy za nim. Po kilku krokach odwrci si w stron dziewczyny i lekko skoni. Mam nadziej, e wkrtce pani zobacz. Hara Kei szed dalej. Nie zna paskiego jzyka. Powiedzia. Prosz ze mn.

34

Tego wieczoru Hara Kei zaprosi Herv Joncoura do swego domu. Byo kilku mczyzn z miasteczka i bardzo elegancko ubrane kobiety o twarzach pomalowanych biel i jaskrawymi kolorami. Pito sake, palono w dugich fajkach tyto o ostrym, odurzajcym zapachu. Zjawili si kuglarze i czowiek, ktry rozbawia goci naladowaniem ludzi i zwierzt. Trzy stare kobiety gray na instrumentach strunowych, ani na chwil nie przestajc si umiecha. Hara Kei siedzia na honorowym miejscu, ubrany na ciemno, z bosymi stopami. Kobieta o twarzy maej dziewczynki, w jedwabnej wspaniaej sukni, siedziaa obok niego. Herv Joncour by po drugiej stronie pokoju: osaczony sodkawym zapachem otaczajcych go kobiet, umiecha si z zakopotaniem do mczyzn zabawiajcych go historyjkami, ktrych nie mg zrozumie. Po tysic razy szuka jej oczu i po tysic razy ona znajdowaa jego oczy. By to rodzaj smutnego taca, tajemnego i bezsilnego. Herv Joncour taczy go a do pnej nocy, po czym wsta, powiedzia po francusku par sw przeprosin, uwolni si jako od kobiety, ktra upara si, by mu towarzyszy, i, przepchnwszy si w obokach dymu wrd mczyzn, mwicych co do niego w tym swoim niezrozumiaym jzyku, wyszed. Zanim opuci pokj, 1 I spojrza po raz ostatni w jej stron. Patrzya na niego oczami, ktre byy cakowicie nieme, odlege o wieki. Herv Joncour wasa si po miasteczku, wdychajc wiee powietrze i bdzc wrd zaukw na zboczu wzgrza. Kiedy dotar do domu, zobaczy, e za papierow cian chwieje si zapalona latarnia. Wszed i ujrza przed sob dwie stojce kobiety. Mod dziewczyn o rysach orientalnych, ubran w proste biae kimono. I j. Miaa w oczach jak gorczkow rado. Nie zostawia mu na nic czasu. Podesza, uja jego do, podniosa j sobie do twarzy, musna wargami, po czym, ciskajc mocno, pooya na doniach stojcej obok dziewczyny i chwil przytrzymaa, by nie mg jej cofn. W kocu oderwaa swoj rk, zrobia dwa kroki do tyu, wzia latarni, spojrzaa na chwil w oczy Herv Joncoura i wybiega. Latarnia bya pomaraczowa. Uciekajce wiateko, ktre znikno w nocy.

35

Herv Joncour nie widzia nigdy tej dziewczyny ani te, prawd mwic, nie mia jej zobaczy tej nocy. W ciemnym pokoju czu pikno jej ciaa, pozna jej donie i usta. Kocha si z ni przez dugie godziny, wykonujc gesty, ktrych nigdy nie czyni, uczc si powolnoci, ktrej nie zna. W ciemnoci drobnostk byo kocha si z ni, ale nie j kocha. Tu przed witem dziewczyna wstaa, woya biae kimono i wysza.

36

Rano Herv Joncour zobaczy, e przed domem czeka na niego jeden z ludzi Hara Keia. Mia przy sobie pitnacie patkw kory morwy pokrytych cakowicie malekimi jajeczkami w kolorze koci soniowej. Herv Joncour obejrza kady patek po kolei, uwanie, potem dogada si co do ceny i zapaci zotymi krkami. Zanim czowiek odszed, da mu do zrozumienia, e chciaby si widzie z Hara Keiem. Mczyzna potrzsn gow. Z jego gestw Herv Joncour zrozumia, e Hara Kei odjecha wczenie rano ze swoim dworem i e nikt nie wie, kiedy wrci. Herv Joncour pobieg przez miasteczko do domu Hara Keia. Znalaz tylko sucych, ktrzy na kade pytanie odpowiadali potrzsaniem gowy. Dom wydawa si pusty. I chocia szuka wszdzie, w najdrobniejszych nawet przedmiotach, czego, co przypominaoby zostawion mu wiadomo, nie znalaz nic. Opuci dom i, wracajc do miasteczka, przeszed przed ogromn wolier. Drzwi znowu byy pozamykane. Wewntrz setki ptakw latay z dala od nieba.

37

Herv Joncour przez dwa dni jeszcze czeka na jaki znak. Potem odjecha. Nagle, o p godziny drogi od miasteczka, gdy jecha skrajem lasu, dobieg go dziwny, srebrzysty zgiek. Ukryte wrd lici majaczyy tysice ciemnych plam stada ptakw, ktre przysiady, by wypocz. Nie tumaczc nic dwm towarzyszcym mu mczyznom, Herv Joncour zatrzyma konia, wycign zza pasa rewolwer i odda sze strzaw w powietrze. Przeraone stado poderwao si do gry, niby chmura dymu znad poncego domu. Bya tak wielka, e mgby j dostrzec o wiele dni drogi stamtd. Ciemna na tle nieba, krya bez celu, kierowana jedynie wasnym strachem.

38

Sze dni pniej, w Takaoka, Herv Joncour wsiad na statek holenderskich przemytnikw, ktry dowiz go do Sabirka. Std, posuwajc si wzdu chiskiej granicy, dotar nad jezioro Bajka, przeby cztery tysice kilometrw ziemi syberyjskiej, min Ural, przyby do Kijowa i przejecha pocigiem przez ca Europ, ze wschodu na zachd, by wreszcie, po trzech miesicach podry, znale si we Francji. W pierwsz niedziel kwietnia w sam por, by zdy na sum stan u bram Lavilledieu. Kaza zatrzyma karet i przez par minut siedzia nieruchomo za zacignitymi firankami. Po czym wysiad i dalej szed pieszo, krok za krokiem, czujc bezkresne zmczenie. Baldabiou zapyta go, czy widzia wojn. Nie t, ktrej si spodziewaem odpar. W nocy wszed do ka Hlne i kocha j tak zachannie, e a si przestraszya i nie moga powstrzyma ez. Gdy to spostrzeg, prbowaa si umiechn. To dlatego, e jestem taka szczliwa powiedziaa cicho.

39

Herv Joncour przekaza jajeczka hodowcom jedwabnikw z Lavilledieu. Potem przez cae dni nie pokazywa si w miecie, zaniedbujc nawet tradycyjn, codzienn wypraw do Verduna. W pierwszych dniach maja, ku oglnemu zdumieniu, kupi opuszczony dom Jeana Berbecka, tego, ktry pewnego dnia przesta mwi i nie odezwa si ju a do mierci. Wszyscy sdzili, e zamyla urzdzi tam sobie nowe laboratorium. Ale on nie zacz nawet usuwa sprztw. Chodzi tam od czasu do czasu i siedzia samotnie, nie wiadomo po co. Pewnego dnia zabra ze sob Baldabiou. Czy ty moe wiesz, dlaczego Jean Berbeck przesta mwi? zapyta. To jedna z tych rzeczy, ktrych ju nie powiedzia. Miny lata, ale na cianach wisiay jeszcze obrazy, a w kuchni przy zlewie stay garnki. To nie byo wesoe i Baldabiou chtnie by stamtd wyszed. Ale Herv Joncour patrzy nadal jak urzeczony na te martwe, pokryte pleni ciany. Byo oczywiste, e czego tu wewntrz szuka. Moe po prostu czasami ycie przybiera taki obrt, e czowiek nie ma ju waciwie nic do powiedzenia. Powiedzia. Ju nic, a do koca. Baldabiou nie mia zbytniego zacicia do powanych rozmw. Patrzy na ko Jeana Berbecka. Moe kady by zaniemwi w takim szkaradnym domu. Herv Joncour przez dugie dni prowadzi ycie odludka, mao si pokazujc w miecie i spdzajc czas na pracy nad projektem ogrodu, ktry wczeniej czy pniej mia zaoy. Pokrywa kartk za kartk dziwnymi rysunkami, ktre przypominay maszyny. Pewnego wieczoru Hlne zapytaa Co to jest? To woliera. Woliera? Tak. A do czego to suy?

Herv Joncour patrzy na rysunki. Napeniasz j ptakami, jak najwiksz iloci ptakw, a potem ktrego dnia, gdy przytrafi ci si co szczliwego, otwierasz j szeroko i patrzysz, jak ulatuj.

40

W kocu lipca Herv Joncour pojecha z on do cei. Zamieszkali w maej willi na brzegu morza. Tak chciaa Hlne, w przekonaniu, e pogodny spokj odludnej samotni zdoa zagodzi ten melancholijny nastrj, ktry, jak si zdawao, owadn jej mem. Przezornie postaraa si jednak, eby wygldao to na jej wasny kaprys, by sprawi mczynie, ktrego kochaa, przyjemno wybaczenia go jej. Spdzili razem trzy tygodnie maego, idealnego szczcia. W dni, gdy upa mniej dawa si we znaki, wynajmowali powz i zabawiali si odkrywaniem wiosek ukrytych na wzgrzach, skd morze wydawao si dekoracj z kolorowego papieru. Od czasu do czasu wypuszczali si do miasta na koncert czy spotkanie towarzyskie. Pewnego wieczoru przyjli zaproszenie woskiego barona, ktry witowa swoje szedziesite urodziny uroczyst kolacj w Htel Suisse. Byli przy deserze, gdy Herv Joncour podnis przypadkiem wzrok na Hlne. Siedziaa po drugiej stronie stou, obok czarujcego angielskiego dentelmena, ktry, dziwnym zbiegiem okolicznoci, do klapy akietu mia ostentacyjnie przypity wianuszek z maych niebieskich kwiatkw. Herv Joncour zobaczy, e pochyla si on ku Hlne i szepce jej co do ucha. Hlne zacza si mia na swj przepikny sposb, a miejc si, skonia lekko gow w stron angielskiego dentelmena, muskajc wosami jego rami, i ruch ten nie mia w sobie nic z niezrcznoci, tylko bulwersujc precyzj. Herv Joncour opuci wzrok na talerz. Zda sobie spraw, e jego rka, zacinita na srebrnej yeczce, bez adnej wtpliwoci dry. Pniej, w palarni, chwiejc si od nadmiaru wypitego alkoholu, Herv Joncour podszed do mczyzny, ktry siedzia samotnie przy stole, patrzc przed siebie z lekko ogupiaym wyrazem twarzy. Pochyli si nad nim i powiedzia wolno Musz zakomunikowa panu, monsieur, co bardzo wanego. Wszyscy jestemy obrzydliwi. Jestemy wszyscy wspaniali i wszyscy jestemy obrzydliwi. Mczyzna pochodzi z Drezna. Handlowa cieltami i sabo zna francuski. Wybuchn rozgonym miechem, kiwajc potakujco gow, raz za razem: wydawao si, e nigdy nie przestanie. Herv Joncour z on zostali na Riwierze a do pocztku wrzenia. Z alem opucili ma will, bo w jej murach mio wydaa im si dobrym losem.

41

Baldabiou przyszed do domu Herv Joncoura wczesnym rankiem. Usiedli na werandzie. Nie taki znw pikny ten ogrd. Jeszcze nie rozpoczem prac, Baldabiou. Aha. Baldabiou nie pali nigdy rano. Wycign fajk, nabi j i zapali. Poznaem tego Pasteura. To czowiek do rzeczy. Wykaza mi to. Jest w stanie odrni jajeczka zdrowe od chorych. Nie umie ich leczy, to si rozumie. Ale moe wyodrbni zdrowe. I mwi, e z tego, co my hodujemy, zdrowych jest prawdopodobnie trzydzieci procent. Pauza. Mwi, e w Japonii wybucha wojna, tym razem naprawd. Anglicy daj bro rzdowi, Holendrzy rebeliantom. Wyglda na to, e dziaaj za wsplnym porozumieniem. Pozwol im si solidnie wyszumie, a potem zabior wszystko i podziel midzy siebie. Konsulat francuski przyglda si temu z boku, oni zawsze si przygldaj. Potrafi tylko wysya depesze, w ktrych pisz o masakrach i cudzoziemcach zarzynanych jak owce. Pauza. Jest jeszcze troch kawy? Herv Joncour nala mu kawy. Pauza. Ci dwaj Wosi, Ferreri i ten drugi, ci, ktrzy byli w Chinach w zeszym roku... maj pitnacie tysicy uncji jajeczek, dobry towar, ci z Bollet te go kupili, mwi, e to pierwszorzdny gatunek. Za miesic znowu jad... zaproponowali nam dobry interes, uczciwa cena, jedenacie frankw za uncj, wszystko z gwarancj. To powani ludzie, maj ca organizacj, p Europy u nich kupuje. Powani ludzie, mwi ci. Pauza. Ja nie wiem. Ale moe dalibymy rad. Z naszymi jajeczkami, przy tym, co robi Pasteur, no i z tym, co moemy kupi od tych dwch Wochw... dalibymy rad. Ludzie w okolicy mwi, e to szalestwo wysya ci znowu tam... przy tych wszystkich kosztach...

mwi, e to zbyt ryzykowne i tu maj racj, przedtem to byo co innego, ale teraz... teraz trudno wrci stamtd ywym. Pauza. Chodzi o to, e oni nie chc straci jajeczek. A ja nie chc straci ciebie. Herv Joncour siedzia przez jaki czas ze wzrokiem utkwionym w nieistniejcy ogrd. Potem zrobi co, czego nie zrobi jeszcze nigdy. Pojad do Japonii, Baldabiou. Powiedzia. Kupi te jajeczka i, jeli bdzie trzeba, zrobi to za wasne pienidze. Ty musisz tylko zdecydowa, czy mam je sprzeda wam, czy komu innemu. Tego si Baldabiou nie spodziewa. Zupenie jakby ostatni kolejk wygra jednorki: uderzenie o cztery bandy, nieosigalna geometria.

42

Baldabiou powiedzia hodowcom z Lavilledieu, e Pasteur jest mao wiarygodny, e tamci dwaj Wosi oszukali ju p Europy, e wojna w Japonii skoczy si przed zim i e wita Agnieszka zapytaa go we nie, czy aby nie s wszyscy razem stadem mierdzcych tchrzy. Tylko przed Hlne nie potrafi kama. Czy naprawd musi pojecha, Baldabiou? Nie. No to dlaczego? Ja nie mog go powstrzyma. I jeli chce jecha, mog mu tylko dostarczy jeszcze jaki powd, by chcia wrci. Wszyscy hodowcy z Lavilledieu wpacili, acz niechtnie, przypadajc na nich kwot na pokrycie kosztw wyprawy. Herv Joncour rozpocz przygotowania i w pierwszych dniach padziernika by gotowy do drogi. Hlne, jak kadego roku, pomagaa mu, nie pytajc o nic i ukrywajc niepokj. Dopiero ostatniego wieczoru, po zgaszeniu lampy, znalaza w sobie do siy, by powiedzie Obiecaj mi, e wrcisz. Stanowczym, surowym gosem. Obiecaj mi, e wrcisz. W ciemnoci Herv Joncour odpowiedzia Obiecuj ci to.

43

10 padziernika 1864 roku Herv Joncour wyruszy w swoj czwart podr do Japonii. Przekroczy granic francusk koo Metzu, min Wirtembergi i Bawari, znalaz si w Austrii, pocigiem dojecha do Wiednia i Budapesztu, a potem dalej, a do Kijowa. Przejecha konno dwa tysice kilometrw rosyjskiego stepu, min Ural, znalaz si na Syberii, po czterdziestu dniach drogi przyby nad jezioro Bajka, ktre miejscowa ludno nazywaa witym. Z biegiem rzeki Amur, wzdu chiskiej granicy dotar do oceanu i zatrzyma si w porcie Sabirk, gdzie spdzi osiem dni w oczekiwaniu na statek holenderskich przemytnikw, ktry dowiz go do przyldka Teraya na zachodnim wybrzeu Japonii. Konno, bocznymi drogami, przemierzy prowincje Ishikawa, Toyama, Niigata i znalaz si w prowincji Fukushima. Gdy dotar do Shirakawy, ujrza miasto na wp zburzone i garnizon wojsk rzdowych rozoony obozem wrd gruzw. Okry miasto od wschodu i na prno czeka przez pi dni na wysannika Hara Keia. Szstego dnia o wicie ruszy na pnoc, ku wzgrzom. Mia kilka bardzo niedokadnych map i to, co mu zostao ze wspomnie. Bdzi przez wiele dni, a do chwili, gdy rozpozna rzek, potem las, a potem drog. Na kocu drogi znalaz miasteczko Hara Keia, kompletnie spalone: domy, drzewa, wszystko. Nic nie zostao. Nie byo ywej duszy. Herv Joncour sta nieruchomo, patrzc na to ogromne wygase pogorzelisko. Mia za sob osiem tysicy kilometrw drogi. A przed sob pustk. Nagle ujrza to, co wydawao mu si niewidzialne. Koniec wiata.

44

Herv Joncour pozosta przez wiele godzin wrd ruin miasteczka. Nie by w stanie odej, cho wiedzia, e kada godzina, ktr tu traci, moe oznacza katastrof dla niego i dla caego Lavilledieu: nie mia jajeczek jedwabnikw, a gdyby nawet je znalaz, mia ju tylko dwa miesice, by przejecha przez cay wiat, zanim otworz si w drodze i zamieni w kb bezuytecznych larw. Nawet jeden dzie opnienia mg oznacza koniec. Wiedzia o tym, ale nie mg odej. I zosta tam, pki nie zdarzyo si co zaskakujcego i niedorzecznego: nagle z pustki wyoni si may chopiec. Okryty achmanami, szed powoli, patrzc na cudzoziemca ze strachem. Herv Joncour nie poruszy si. Chopiec postpi jeszcze kilka krokw i stan. Patrzyli na siebie z odlegoci kilku metrw. Potem chopiec wydoby co spod achmanw, trzsc si ze strachu podszed do Herv Joncoura i poda mu to. Rkawiczka. Herv Joncour przypomnia sobie brzeg jeziora i rzucon na ziemi pomaraczow sukni, i mae, jakby przysane skd z daleka fale, ktre na brzeg jeziora kady wod. Wzi rkawiczk i umiechn si do chopca. To ja, Francuz... czowiek od jedwabiu, Francuz, rozumiesz?... to ja. Chopiec przesta si trz. Francuz... Oczy mia mokre, ale mia si. Zacz mwi, szybko, prawie krzyczc, i pobieg, dajc Herv Joncourowi znaki, by szed za nim. Znikn na ciece prowadzcej w las, w kierunku gr. Herv Joncour nie poruszy si. Obraca w doniach rkawiczk, jakby to bya jedyna rzecz pozostaa po wiecie, ktry znikn. Wiedzia, e teraz jest ju za pno. I e nie ma wyboru. Podnis si. Wolno podszed do konia. Wskoczy na siodo. A potem zrobi co dziwnego. cisn pitami brzuch zwierzcia. I ruszy. W stron lasu, za chopcem, poza koniec wiata.

45

Jechali kilka dni na pnoc, grami. Herv Joncour nie wiedzia, dokd zmierzaj: ale pozwoli si prowadzi chopcu, nie prbujc pyta go o nic. Napotkali dwie wioski. Ludno chowaa si do domw. Kobiety uciekay. Chopiec wykrzykiwa za nimi niezrozumiae sowa i szalenie go to bawio. Nie mia wicej jak czternacie lat. Dmucha cigle w may trzcinowy instrument, z ktrego dobywa gosy wszystkich ptakw wiata. Wyglda jak kto, kto robi najpikniejsz rzecz w swoim yciu. Pitego dnia dotarli na szczyt kolejnego wzgrza. Chopiec wskaza jaki punkt przed nimi, na drodze schodzcej w dolin. Herv Joncour wzi lunet i zobaczy co na ksztat orszaku: zbrojni mczyni, kobiety i dzieci, wozy, zwierzta. Cae miasteczko w marszu. Herv Joncour pozna Hara Keia: jecha konno, w ciemnym stroju. Za nim koysaa si lektyka zamknita z czterech stron tkaninami w jaskrawych kolorach.

46

Chopiec zsun si z konia, powiedzia co i uciek. Zanim znikn midzy drzewami, odwrci si i przez chwil prbowa powiedzie na migi, e bya to pikna podr. To bya pikna podr krzykn za nim Herv Joncour. Przez cay dzie Herv Joncour poda w pewnej odlegoci za karawan. Gdy zobaczy, e zatrzymuje si na noc, jecha dalej, a do chwili, gdy dwch uzbrojonych mczyzn wyszo mu naprzeciw, zabrao konia i bagae i zaprowadzio do jakiego namiotu. Czeka dugo. Potem pojawi si Hara Kei. Nie przywita go. Nawet nie usiad. Jak pan si tutaj znalaz, Francuzie? Herv Joncour nie odpowiedzia. Zapytaem, kto pana tu przyprowadzi. Milczenie. Tutaj nie ma nic dla pana. Jest tylko wojna. I to nie paska wojna. Prosz std odej. Herv Joncour wycign ma skrzan sakiewk, otworzy j i wysypa na ziemi zawarto. Zote krki. Wojna to kosztowna gra. Pan mnie potrzebuje. A ja potrzebuj pana. Hara Kei nie spojrza nawet na rozsypane po ziemi zoto. Odwrci si i wyszed.

47

Herv Joncour spdzi noc na skraju obozu. Nikt si do niego nie odezwa, udawali, e go nie widz. Wszyscy spali na ziemi, przy ogniskach. Byy tylko dwa namioty. Obok jednego z nich Herv Joncour ujrza pust lektyk: na czterech rogach zawieszone byy mae klatki: ptaki. Z prtw klatek zwisay malekie zote dzwoneczki. Dwiczay cichutko w podmuchach nocnej bryzy.

48

Kiedy si obudzi, zobaczy wok siebie miasteczko szykujce si do odmarszu. Nie byo ju namiotw. Lektyka staa jeszcze na swoim miejscu, otwarta. Ludzie milczco wsiadali na wozy. Wsta i dugo si rozglda, ale oczy, ktre napotykay jego wzrok i zaraz si odwracay, miay wszystkie wykrj orientalny. Zobaczy uzbrojonych mczyzn i dzieci, ktre nie pakay. Zobaczy nieme twarze ludzi zmuszonych do ucieczki. I zobaczy drzewo na skraju drogi. I wiszcego na gazi chopca, ktry go tu przyprowadzi. Herv Joncour podszed i przez dug chwil patrzy jak zahipnotyzowany. Potem odwiza sznur przymocowany do drzewa, chwyci ciao chopca, pooy je na ziemi i klkn obok niego. Nie mg oderwa oczu od tej twarzy. I dlatego nie zobaczy, jak miasteczko rusza w drog, sysza tylko, jakby z daleka, odgosy tej procesji, wychodzcej tu obok niego na trakt. Nie podnis oczu nawet wtedy, gdy o krok od siebie usysza gos Hara Keia, ktry mwi Japonia to stary kraj, wie pan o tym? Jej prawo jest stare: gosi, e istnieje dwanacie przestpstw, za ktre wolno skaza czowieka na mier. Jednym z nich jest dostarczenie miosnego przesania od swojej pani. Herv Joncour nie oderwa oczu od zamordowanego chopca. Nie mia przy sobie adnego miosnego przesania. On by miosnym przesaniem. Herv Joncour poczu, e co naciska mu na kark i przygina gow ku ziemi. To strzelba, Francuzie. Niech pan nie patrzy, bardzo prosz. Zrazu Herv Joncour nie zrozumia. Potem, w szmerze uciekajcej procesji, usysza zocisty dwik tysica malekich dzwoneczkw, ktry zblia si powoli, krok po kroku zmierza w jego stron i cho w oczach mia tylko ciemn ziemi, mg sobie wyobrazi t lektyk, koyszc si jak wahado, i niemal widzie, jak nadciga drog, metr po metrze, coraz blisza, powoli, lecz nieubaganie, niesiona tym dwikiem, ktry staje si coraz goniejszy, nieznonie gony, coraz bliszy, tak bliski, e a namacalny, zocisty huk, tu przed nim, teraz, dokadnie przed nim w tej wanie chwili ta kobieta przed nim. Herv Joncour podnis gow.

Cudowne tkaniny, jedwab wok caej lektyki, tysice kolorw, pomaraczowy, biay, ochra, srebrny, ani jednej szpary w tym cudownym gniedzie, tylko szelest barw falujcych w powietrzu, nieprzeniknionych, lejszych ni sama nico. Herv Joncour nie usysza eksplozji, ktra by zdruzgotaa jego ycie. Sysza, jak dwik si oddala, poczu, e lufa strzelby odrywa si od niego, i dobieg go gos Hara Keia, mwicy cicho Prosz std odej, Francuzie. I nigdy ju nie wraca.

49

Wzdu drogi tylko cisza. Ciao chopca na ziemi. Klczcy mczyzna. A po ostatnie blaski dnia.

50

Droga do Jokohamy zaja Herv Joncourowi jedenacie dni. Przekupi japoskiego funkcjonariusza i zdoby szesnacie kartonw jajeczek jedwabnikw, pochodzcych z poudniowej czci wyspy. Owin je w kawaki jedwabiu i zamkn w czterech okrgych drewnianych pudach, ktre opatrzy pieczciami. Znalaz statek pyncy na kontynent i na pocztku marca wyldowa na wybrzeu rosyjskim. Wybra drog przez tereny pnocne, szukajc chodu, ktry by zablokowa ycie jajeczek i opni termin wyklucia si larw. Przeby w popiechu cztery tysice kilometrw Syberii, min Ural i dotar do Petersburga. Kupi par kwintali lodu na wag zota i zaadowa go, razem z jajeczkami, na statek handlowy pyncy do Hamburga. Pyn sze dni. Wyadowa cztery okrge puda i wsiad do pocigu jadcego na poudnie. Po jedenastu godzinach podry, tu po odjedzie ze stacji, ktra nazywaa si Eberfeld, pocig zatrzyma si, by nabra wody. Herv Joncour rozejrza si wkoo. any zboa, i cay wiat, tony w letnim socu. Naprzeciw niego siedzia rosyjski kupiec: zdj buty i wachlowa si ostatni stron jakiej niemieckiej gazety. Herv Joncour zacz mu si przyglda. Zobaczy plamy potu na koszuli i krople perlce si na czole i szyi. Rosjanin powiedzia co ze miechem. Herv Joncour umiechn si do niego, wsta, wzi swoje bagae i wysiad z pocigu. Przeszed wzdu wagonw, a do ostatniego, bagaowego, ktry wiz ryby i miso zamroone w lodzie. Cieka z niego woda, jak z miski podziurawionej tysicem kul. Otworzy drzwi, wsiad do wagonu, wynis jedno po drugim swoje okrge drewniane puda i zoy je na ziemi przy torach. Po czym zamkn drzwi z powrotem i czeka. Kiedy pocig by ju gotw do odjazdu, zaczto na niego woa, eby szybko wsiada. W odpowiedzi pokrci przeczco gow i unis rk w gecie poegnania. Widzia, jak pocig oddala si i znika. Zaczeka, a ucichnie stukot k. Potem schyli si nad jednym z drewnianych pude, zdj pieczcie i otworzy. To samo zrobi z innymi. Powoli, starannie. Tysice larw. Nieywych. By 6 maja 1865 roku.

51

Dziewi dni pniej Herv Joncour wjecha do Lavilledieu. Jego ona Hlne ujrzaa z daleka karet jadc zadrzewion alej ku willi. Powiedziaa sobie, e nie wolno jej paka i nie wolno uciec. Zesza a do drzwi wejciowych, otworzya je i zatrzymaa si w progu. Kiedy Herv Joncour stan przed ni, umiechna si. A on, obejmujc j, powiedzia cicho Prosz ci, zosta ze mn. Noc dugo nie kadli si spa, siedzieli na trawniku przed domem obok siebie. Hlne opowiadaa o Lavilledieu i o wszystkich tych miesicach oczekiwania, i o ostatnich strasznych dniach. Ty nie ye. Powiedziaa. I wiat nie mia ju w sobie nic piknego.

52

Na farmach w Lavilledieu ludzie patrzyli na morwy pokryte gstym listowiem i widzieli wasn ruin. Baldabiou zdoby kilka partii jajeczek, ale larwy giny natychmiast po przyjciu na wiat. Jedwabny surowiec, jaki udao si uzyska z tych nielicznych, ktre wyyy, wystarczy zaledwie dla dwu z siedmiu okolicznych przdzalni. Masz jaki pomys? zapyta Baldabiou. Jeden odpar Herv Joncour. Nastpnego dnia owiadczy, e w cigu tych letnich miesicy bdzie zakada przy willi ogrd. Wynaj dziesitki kobiet i mczyzn z caej okolicy. Wycito las na wzgrzu, agodzc zarys zbocza, ktre teraz mikk lini opadao ku dolinie. Drzewa i ywopoty wytyczyy na ziemi lekkie, aurowe labirynty. Kwiaty najrniejszych gatunkw napeniy klomby otwierajce si niespodzianie, jak polany, porodku brzozowych zagajnikw. Doprowadzono od rzeki wod, ktra popyna kaskadami w d, na zachodni kraniec ogrodu, gdzie utworzya niewielkie, otoczone kami jezioro. Od strony poudniowej, pord oliwek i drzew cytrynowych, wzniesiono wielk wolier z drewna i elaza; przypominaa zawieszony w powietrzu haft. Prace trway cztery miesice. W kocu wrzenia ogrd by gotowy. Nikt w Lavilledieu nie widzia nigdy nic podobnego. Mwiono, e Herv Joncour wyda na to cay swj kapita. Mwiono rwnie, e wrci z Japonii jaki inny, moe chory. Mwiono, e sprzeda jajeczka Wochom i teraz posiada ogromny majtek w zocie, ktry czeka na niego w paryskich bankach. Mwiono, e gdyby nie jego ogrd, ludzie pomarliby tego roku z godu. Mwiono, e jest oszustem. Mwiono, e jest witym. Niektrzy mwili: co mu jest, wyglda, jakby by nieszczliwy.

53

O swojej podry Herv Joncour powiedzia jedynie, e jajeczka otworzyy si w pewnej miejscowoci pod Koloni i e miejscowo ta nazywa si Eberfeld. W cztery miesice i trzynacie dni po jego powrocie Baldabiou usiad przed nim na brzegu jeziora, na zachodnim kracu ogrodu, i powiedzia Wczeniej czy pniej komu przecie bdziesz musia wyzna prawd. Powiedzia to cicho, z wysikiem, bo nigdy nie wierzy, e prawda moe si na co przyda. Herv Joncour podnis wzrok na ogrd. Bya jesie i wszystko wok tono w zwodniczym wietle. Kiedy po raz pierwszy ujrzaem Hara Keia, ubrany by w ciemn tunik, siedzia ze skrzyowanymi nogami, nieruchomo, w rogu pokoju. Przy nim, z gow opart na jego kolanach, leaa kobieta. Jej oczy nie miay wykroju orientalnego, a jej twarz bya twarz maej dziewczynki. Baldabiou sucha w milczeniu, a do koca, a do pocigu w Eberfeld. Nie myla o niczym. Sucha. Byo mu dziwnie przykro, gdy Herv Joncour powiedzia w kocu cicho Nawet nigdy nie syszaem jej gosu. A po chwili: To dziwne cierpienie. Cicho. Umiera z tsknoty za czym, czego nigdy nie przeyjesz. Wrcili przez ogrd, idc obok siebie. Jedyne, co Baldabiou powiedzia, to Ale dlaczego, u diaba, jest tak cholernie zimno? Powiedzia to po duszej chwili.

54

Na pocztku nowego roku 1866 Japonia wyrazia zgod na legalny eksport jajeczek jedwabnikw. W nastpnym dziesicioleciu sama Francja miaa dokona importu japoskich jajeczek za dziesi milionw frankw. W 1869 roku, po otwarciu Kanau Sueskiego, dotarcie do Japonii miao zreszt zajmowa nie wicej jak dwadziecia dni. A powrt niecae dwadziecia. W 1884 roku pewien Francuz nazwiskiem Chardonnet uzyska patent na sztuczny jedwab.

55

Sze miesicy po powrocie do Lavilledieu Herv Joncour otrzyma poczt kopert w kolorze musztardy. Po otwarciu znalaz w niej siedem kartek pokrytych gstym geometrycznym pismem: czarny atrament: japoskie ideogramy. Poza nazwiskiem i adresem na kopercie nie byo ani jednego sowa pisanego alfabetem zachodnim. Sdzc ze znaczkw, list musia by nadany w Ostendzie. Herv Joncour przerzuci kartki, a potem dugo si im przypatrywa. Wyglday jak zestawiony z pedantycznym szalestwem katalog ladw ptasich nek. Zdumiewajca bya myl, e to jednak znaki sowne: popi spalonego gosu.

56

Przez wiele dni Herv Joncour nosi zoony we czworo list przy sobie, w kieszeni. Jeli zmienia ubranie, przekada go do nowej marynarki. Nigdy go nie rozoy, by na niego popatrze. Czasami, rozmawiajc z dzierawc czy siedzc na werandzie w oczekiwaniu na kolacj, obraca go w palcach. Pewnego wieczoru obejrza go pod wiato przy lampie w swoim gabinecie. Przewitujce przez papier lady malekich ptaszkw przemawiay niewyranym gosem. Czy mwiy co zupenie nieistotnego, czy te co, co mogo wstrzsn caym yciem: nie sposb byo odgadn i to si Herv Joncourowi podobao. Usysza kroki Hlne. Pooy list na stole. Ona zbliya si i jak co wieczr, przed odejciem do swego pokoju, chciaa go pocaowa. Kiedy pochylia si nad nim, koszula nocna rozchylia si nieznacznie z przodu. Herv Joncour zobaczy, e nie ma nic pod spodem i e jej piersi s drobne i biae jak piersi dziewczynki. Przez cztery dni prowadzi ycie jak zawsze i nic w regularnym rytmie jego dni nie ulego zmianie. Pitego dnia rano woy elegancki szary garnitur i pojecha do Nmes. Powiedzia, e wrci przed wieczorem.

57

Na ulicy Moscat pod numerem 12 wszystko byo jak przed trzema laty. Zabawa jeszcze si nie skoczya. Wszystkie dziewczta byy mode i byy Francuzkami. Pianista gra niegono motywy w stylu rosyjskim. Moe bya to kwestia staroci, a moe jakiej skrytej udrki, ale na zakoczenie kadego kawaka nie przeczesywa ju praw rk wosw i nie szepta cicho Voil. Siedzia w milczeniu, przypatrujc si z zakopotaniem swoim doniom.

58

Madame Blanche przyja go bez sowa. Wosy czarne, lnice, twarz orientalna, bez skazy. Na palcach, jak piercionki, mae niebieskie kwiatki. Suknia duga, biaa. Prawie przezroczysta. Bose stopy. Herv Joncour usiad naprzeciw niej. Wycign z kieszeni list. Czy pani mnie pamita? Madame Blanche skonia o milimetr gow. Znowu potrzebuj pani pomocy. Poda jej list. Nie miaa najmniejszego powodu, by to uczyni, ale wzia go i otworzya. Obejrzaa siedem kartek, jedn po drugiej, po czym podniosa wzrok na Herv Joncoura. Ja nie lubi tego jzyka, monsieur. Chc o nim zapomnie i chc zapomnie o tamtej ziemi i o moim tamtejszym yciu, i o wszystkim. Herv Joncour siedzia nieruchomo, z rkami zacinitymi na porczach fotela. Ja przeczytam panu ten list. Zrobi to. I nie chc pienidzy. Ale chc, eby pan mi co obieca: e nigdy wicej pan mnie o to nie poprosi. Obiecuj to pani, madame. Spojrzaa mu w oczy. Potem opucia wzrok na pierwsz stron listu: ryowy papier, czarny atrament. Ukochany mj panie, Powiedziaa nie bj si, nie poruszaj, nic nie mw, nikt nas nie zobaczy.

59

Zosta tak, chc na ciebie patrze, tyle razy na ciebie patrzyam, ale nie bye dla mnie, teraz jeste dla mnie, nie zbliaj si, prosz, zosta, gdzie jeste, mamy dla siebie ca noc i chc na ciebie patrze, nigdy ci takim nie widziaam, twoje ciao dla mnie, twoja skra, zamknij oczy i pie si, prosz, powiedziaa Madame Blanche, Herv Joncour sucha, nie otwieraj oczu, jeli moesz, i pie si, twoje rce s takie pikne, tyle razy o nich niam, a teraz chc je widzie, lubi je widzie na twojej skrze, o tak, prosz ci, nie przerywaj, nie otwieraj oczu, ja jestem tutaj, nikt nas nie moe zobaczy, a ja jestem przy tobie, pie si, panie mj ukochany, pie swj czonek, prosz ci, powoli, przerwaa, a on powiedzia Niech pani czyta dalej, prosz, pikna jest twoja do na twoim czonku, nie przerywaj, lubi na ni patrze i patrze na ciebie, panie mj ukochany, nie otwieraj oczu, jeszcze nie, nie powiniene si ba, jestem przy tobie, syszysz mnie? jestem tutaj, mog ci dotkn, to jest jedwab, czujesz go? to jedwab mojej sukni, nie otwieraj oczu, a bdziesz mia moj skr, powiedziaa, czytaa cicho, gosem kobiety-dziecka, bdziesz mia moje wargi, najpierw dotkn ci wargami, nie bdziesz wiedzia gdzie, w pewnej chwili poczujesz ciepo moich warg na sobie, nie dowiesz si gdzie, jeli nie otworzysz oczu, nie otwieraj ich, nie wiesz gdzie, ale nagle poczujesz moje usta, on sucha nieruchomo, z kieszonki szarego garnituru wystawaa biaa, niepokalanie czysta chusteczka, moe to bd twoje oczy, poo usta na powiekach i rzsach, poczujesz ciepo wnikajce w twoj gow, a moje usta w twoje oczy, do rodka, a moe bdzie to twj czonek, poo na nim moje wargi i rozchyl je, przesuwajc powoli w d, powiedziaa, gow miaa schylon nad kartkami, jedn rk muskaa powoli szyj, pozwol, by twj czonek uchyli moje usta, wchodzc midzy wargi i naciskajc na jzyk, moja lina spynie po twojej skrze a do doni, mj pocaunek i twoja do, jedno w drugim, na twoim czonku, on sucha, wzrok mia utkwiony w pust srebrn ramk wiszc na cianie,

i wreszcie, na kocu, pocauj ci w serce, bo ci kocham, bd gry skr drgajc na twoim sercu, bo ci kocham, a kiedy twoje serce bdzie midzy moimi wargami, bdziesz mj, naprawd, kiedy moje usta znajd si na twoim sercu, bdziesz mj, na zawsze, jeli nie wierzysz, otwrz oczy, ukochany mj panie, i spjrz na mnie, to ja, czy kto kiedykolwiek bdzie mg wymaza t chwil, ktra wanie trwa, i to moje ciao ju bez jedwabiu, twoje rce, ktre je dotykaj, twoje oczy, ktre na nie patrz, powiedziaa, pochylia si ku lampie, wiato padao na kartki i przenikao na wylot jej przezroczyst sukni, twoje palce we mnie, twj jzyk na moich wargach, wlizgujesz si pode mnie, chwytasz moje biodra, unosisz mnie, opuszczasz na swj czonek, powoli, czy kto kiedykolwiek bdzie to mg wymaza, poruszasz si we mnie powoli, twoje rce na mojej twarzy, twoje palce w moich ustach, rozkosz w twoich oczach, twj gos, poruszasz si powoli, ale a do blu, moja rozkosz, mj gos, on sucha, w pewnej chwili odwrci si, by na ni spojrze, zobaczy j, chcia spuci oczy, ale nie zdoa, moje ciao na twoim, twoje plecy, ktre mnie unosz, twoje ramiona, ktre mnie trzymaj, te pchnicia wewntrz mnie, to sodka przemoc, widz twoje oczy szukajce czego w moich, chc wiedzie, dokd moesz si posun w zadawaniu mi blu, dokd chcesz, ukochany mj panie, czy nie widzisz, e nie ma koca, e nigdy si nie skoczy? nikt nie bdzie mg wymaza tej chwili, ktra wanie si dzieje, na zawsze odrzucisz gow do tyu, krzyczc, na zawsze zamkn oczy, strcajc zy z rzs, mj gos w twoim, twoja przemoc trzyma mnie mocno, nie ma ju czasu na ucieczk ani siy na opr, ta chwila musiaa przyj i ta chwila nadesza, wierz mi, ukochany mj panie, ta chwila trwa bdzie, odtd ju bdzie trwa a do koca, powiedziaa ledwo dosyszalnym gosem i urwaa. Nie byo innych znakw na kartce, ktr trzymaa w rku: ostatniej. Ale kiedy j odwrcia, by odoy, ujrzaa jeszcze kilka linijek, skrelonych czarnym atramentem na rodku biaej strony. Podniosa wzrok na Herv Joncoura. Jego oczy patrzyy na ni i zdaa sobie spraw, e s to oczy przepikne. Opucia wzrok na kartk. Nie zobaczymy si ju, panie. Powiedziaa. To, co mielimy zrobi, zrobilimy, i ty wiesz o tym. Wierz mi: zrobilimy to na zawsze. yj, jak dotd ye, z dala ode mnie. I jeli twoje szczcie bdzie tego wymaga, nie wahaj si ani przez chwil zapomnie o tej kobiecie, ktra teraz, bez alu, mwi ci: egnaj. Przez jaki czas przygldaa si kartce, po czym pooya j na innych, obok siebie, na stoliku z jasnego drewna. Herv Joncour nie poruszy si. Odwrci tylko gow i spuci oczy. Wpatrywa si nieporuszenie w kant spodni na prawej nodze, ledwo widoczny, lecz nienaganny, biegncy od pachwiny do kolana.

Madame Blanche wstaa, pochylia si nad lamp i zgasia j. W pokoju pozostao tylko troch wiata, ktre z salonu, przez okno, docierao a tutaj. Podesza do Herv Joncoura, zsuna z palcw piercionek z malekich niebieskich kwiatkw i pooya przy nim. Potem przesza przez pokj, otworzya ukryte w cianie mae pomalowane drzwi i znikna, nie domykajc ich za sob. Herv Joncour dugo siedzia w tym dziwnym wietle, obracajc w palcach piercionek z malekich niebieskich kwiatkw. Z salonu dopyway dwiki znuonego fortepianu: rozpraszay czas tak, e stawa si prawie nie do rozpoznania. W kocu wsta, zbliy si do stolika z jasnego drewna i zebra siedem kartek ryowego papieru. Przeszed przez pokj, nie odwracajc si, min mae niedomknite drzwiczki i wyszed.

60

Herv Joncour spdzi nastpne lata, prowadzc wiadomie pogodne ycie czowieka, ktry nie ma ju potrzeb. Jego dni mijay pod oson umiarkowanych emocji. Ludzie z Lavilledieu znw zaczli go podziwia, bo wydawao im si, e widz w nim i d e a l n y wzorzec ycia na tym wiecie. Mwili, e taki by ju w modoci, zanim pojecha do Japonii. Nabra zwyczaju wyjedania co roku z on Hlne w ma podr. Zwiedzili Neapol, Rzym, Madryt, Monachium, Londyn. Ktrego roku zapucili si a do Pragi, gdzie wszystko przypominao teatr. Podrowali bez dat i bez planw. Wszystko ich zdumiewao: po kryjomu nawet ich wasne szczcie. Kiedy zaczynali tskni za cisz, wracali do Lavilledieu. Gdyby kto go o to zapyta, Herv Joncour odpowiedziaby, e zawsze prowadzi bd takie ycie. Mia w sobie niewzruszony spokj ludzi, ktrzy czuj si na swoim miejscu. Co jaki czas, w wietrzne dni, szed przez ogrd do jeziora: caymi godzinami tkwi na brzegu i patrzy, jak powierzchnia wody marszczy si, tworzc zaskakujce poyskliwe figury, ktre pojawiay si nagle, niespodzianie, ze wszystkich stron. Wiatr by jeden: ale na tym wodnym lustrze byo tak, jakby wiao ich tysic. Ze wszystkich stron. Prawdziwy spektakl. Ulotny i niewytumaczalny. Co jaki czas, w wietrzne dni, Herv Joncour schodzi nad jezioro i wpatrywa si w nie caymi godzinami, mia bowiem wraenie, e na wodzie rysuje si ulotny i niewytumaczalny spektakl, jakim byo jego ycie.

61

16 czerwca 1871 roku na zapleczu kawiarni Verduna, gdy zbliao si poudnie, jednorkiemu udao si niewiarygodne uderzenie o cztery bandy z rotacj wsteczn. Baldabiou sta nadal pochylony nad stoem, z jedn rk zaoon na plecy, drug zacinit na kiju, nie wierzc wasnym oczom. Co podobnego. Wyprostowa si, odoy kij i wyszed bez poegnania. Trzy dni pniej wyjecha. Swoje dwie przdzalnie podarowa Herv Joncourowi. Nie chc ju sysze o jedwabiu, Baldabiou. To je sprzedaj, idioto. Nikomu nie udao si z niego wycign, dokd, u diaba, zamierza pojecha. No i co tam robi. Powiedzia tylko co o witej Agnieszce, ale nikt tego dobrze nie zrozumia. Tego rana, gdy mia wyjecha, Herv Joncour, razem z Hlne, odwiz go na stacj w Awinionie. Mia ze sob tylko jedn walizk i to take byo do trudne do wytumaczenia. Gdy zobaczy stojcy na peronie pocig, postawi walizk na ziemi. Poznaem kiedy czowieka, ktry kaza sobie wybudowa swoj wasn kolej. Powiedzia. A najpikniejsze byo to, e kaza j zrobi zupenie prost, setki kilometrw bez jednego zakrtu. To miao nawet jakie uzasadnienie, ale nie pamitam jakie. Nigdy nie pamita si uzasadnie. W kadym razie: egnajcie. Nie by stworzony do powanych przemwie. A poegnanie to sprawa powana. Widzieli, jak oddala si, on i jego walizka, na zawsze. Wwczas Hlne zrobia co dziwnego. Oderwaa si od Herv Joncoura i pobiega za nim, dogonia go i mocno obja, a objwszy, wybuchna paczem. Hlne nigdy nie pakaa. Herv Joncour odsprzeda za mieszn cen obie przdzalnie Michelowi Lariot, poczciwcowi, ktry przez dwadziecia lat w kady sobotni wieczr gra w domino z Baldabiou, przegrywajc zawsze, z elazn konsekwencj. Mia trzy crki. Dwie pierwsze nazyway si Florence i Sylvie. Ale trzecia: Agnieszka.

62

Trzy lata pniej, zim 1874 roku, Hlne dostaa zapalenia mzgu, ktrego aden lekarz nie umia wytumaczy ani leczy. Umara na pocztku marca, w deszczowy dzie. Za trumn alej cmentarza szo w milczeniu cae Lavilledieu: bo bya to kobieta radosna, ktra nigdy nie zasiaa cierpienia. Herv Joncour kaza wyry na jej grobie tylko jedno sowo. Hlas. Podzikowa wszystkim, powtarzajc po tysic razy, e niczego mu nie potrzeba, i wrci do domu. Nigdy nie wyda mu si on tak wielki: i nigdy tak nielogiczny jego wasny los. Poniewa rozpacz bya zbytkiem, nielecym w jego naturze, skupi si nad tym, co mu z ycia zostao, i znw zacz si o to troszczy, z niezachwianym uporem ogrodnika, ktry podejmuje prac rankiem po burzy.

63

Dwa miesice i jedenacie dni po mierci Hlne zdarzyo si, e Herv Joncour poszed na cmentarz i obok r, ktre co tydzie skada na grobie ony, znalaz wianuszek z malekich niebieskich kwiatkw. Schyli si, by je obejrze z bliska, i dugo pozosta w tej pozycji: z daleka, w oczach ewentualnych wiadkw, musiao to wyglda bardzo dziwnie, jeli nie wrcz miesznie. Po powrocie do domu nie wyszed popracowa do ogrodu, jak to mia w zwyczaju, ale zosta w swoim gabinecie, by zebra myli. Przez wiele dni nie robi nic innego. Myla.

64

Na ulicy Moscat, pod dwunastym, znalaz pracowni krawieck. Powiedziano mu, e Madame Blanche nie mieszka tu ju od lat. Udao mu si dowiedzie, e przeniosa si do Parya, gdzie zostaa utrzymank jakiego bardzo wanego czowieka, by moe polityka. Herv Joncour pojecha do Parya. Sze dni zajo mu odszukanie jej adresu. Posa jej bilecik z prob, by zechciaa go przyj. Odpowiedziaa, e oczekuje go nastpnego dnia o czwartej. O wyznaczonej godzinie wszed na drugie pitro eleganckiej kamienicy przy bulwarze des Capucines. Drzwi otworzya mu pokojwka. Wprowadzia go do salonu i poprosia, by usiad. Madame Blanche zjawia si ubrana w bardzo eleganck i bardzo francusk sukni. Wosy, parysk mod, opaday jej na ramiona. Nie miaa na palcach piercionkw z niebieskich kwiatkw. Bez sowa usiada naprzeciw Herv Joncoura. I czekaa. On spojrza jej w oczy. Ale tak, jak by to mogo zrobi dziecko. To pani napisaa ten list, prawda? Powiedzia. Hlne poprosia pani o napisanie go i pani to zrobia. Madame Blanche siedziaa nadal nieruchomo, nie opuszczajc wzroku, nie okazujc najmniejszego zdumienia. Potem powiedziaa To nie ja go napisaam. Milczenie. Ten list napisaa Hlne. Milczenie. Miaa go ju, kiedy do mnie przysza. Poprosia, ebym go przepisaa po japosku. I ja to zrobiam. Taka jest prawda. Herv Joncour zrozumia wwczas, e ju przez cae ycie bdzie sysza te sowa. Podnis si, ale sta nieruchomo, jakby nagle zapomnia, dokd ma i. Jakby gdzie z daleka dobieg go gos Madame Blanche. Postanowia mi nawet ten list przeczyta. Miaa przepikny gos. I czytaa te sowa ze wzruszeniem, ktrego nigdy nie mogam zapomnie. Jakby to byy naprawd jej sowa. Herv Joncour szed przez pokj bardzo wolnym krokiem.

Wie pan, monsieur, ja sdz, e ona niczego nie pragna tak bardzo, jak b y t k o b i e t . Pan nie moe tego zrozumie. Ale ja syszaam, jak czytaa ten list. Ja wiem, e tak byo. Herv Joncour znalaz si przed drzwiami. Pooy do na klamce. Nie odwracajc si, powiedzia cicho Adieu, madame. Nie zobaczyli si nigdy wicej.

65

Herv Joncour y jeszcze dwadziecia trzy lata, wikszo z nich w pogodzie ducha i dobrym zdrowiu. Nigdy ju nie wyjecha z Lavilledieu i nigdy nie opuci swego domu. Zarzdza rozwanie swoim majtkiem, dziki czemu nie musia ju nigdy podejmowa adnej pracy, poza staraniem o wasny ogrd. Z czasem zacz pozwala sobie na przyjemno, ktrej dawniej zawsze sobie odmawia: tym, ktrzy przychodzili go odwiedzi, opowiada o swoich podrach. Suchajc go, ludzie z Lavilledieu uczyli si o wiecie, a dzieci odkryway, co to jest zachwyt. Opowiada powoli, widzc w powietrzu rzeczy, ktrych inni nie widzieli. W niedziel schodzi do miasteczka na sum. Raz w roku obchodzi przdzalnie, by dotyka wieo narodzonego jedwabiu. Kiedy samotno zaczynaa mu ciy na sercu, szed na cmentarz, by porozmawia z Hlne. Reszt czasu pochaniaa mu liturgia nawykw, ktre nie pozwalay, by czu si nieszczliwy. Co jaki czas, w wietrzne dni, schodzi nad jezioro i wpatrywa si w nie caymi godzinami, mia bowiem wraenie, e na wodzie rysuje si ulotny, niewytumaczalny spektakl, jakim byo jego ycie.