„Szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą”

. Jezus z Nazaretu (Ewangelia według św. Mateusza) „Nasi przyjaciele, którzy pragnęliby pozbyć się kary wiecznej, powinni zaprzestać dowodzenia przeciwko Bogu, a  raczej okazać posłuszeństwo Bożym nakazom, póki jeszcze czas”. Augustyn z Hippony (O państwie Bożym) „I  ujrzałem drogę wiodącą do piekła, i  to od samych bram niebieskich”. Bunyan of Bedford (Wędrówka pielgrzyma) „Droga do piekła jest wybrukowana dobrymi chęciami”. Baxter z Kidderminster (cytowany przez Samuela Johnsona i Bernarda Shawa) „Ilekroć ujrzę czy to jednego, czy tysiąc mężów biegnących ku piekłu, czy w Anglii to będzie, czy w Irlandii, we Francji, a nawet w Europie, Azji, Afryce albo i w Ameryce, zatrzymam ich, jeśli zdołam; jako sługa Chrystusowy zaklinać ich będę w Jego imię, aby zawrócili i pojednali się z Bogiem”. John Wesley (list do Johna Smitha)

„Największym zagrożeniem XX wieku będą: religia bez Ducha Świętego, chrześcijanie bez Chrystusa, przebaczenie bez skruchy, zbawienie bez odrodzenia, polityka bez Boga i niebo bez piekła”. William Booth (założyciel Armii Zbawienia) „Proszę pana, gdybym wierzył w to, w co pan i – jak twierdzicie – wierzy Kościół, to nawet gdyby Anglia była pokryta potłuczonym szkłem od krańca do krańca, przeszedłbym przez nią, nawet na czworakach i uważałbym to za rzecz wartą wysiłku, gdybym w  ten sposób mógł wybawić choćby jedną duszę od takiego wiecznego piekła”. Słowa przypisywane „Charliemu” Peace’owi (mordercy skazanemu na powieszenie, który miał je wypowiedzieć w rozmowie z kapelanem więzienia w Leeds niedługo przed egzekucją) „Tradycja religijna daje ludziom komfort w drodze do piekła”. John Gaughan (Przed nawróceniem członek zespołu Herman’s Hermits)

Tytuł oryginału: THE ROAD TO HELL Przekład: Tomasz Pompowski Zespół VOCATIO Redakcja: Anna Kaszubowska Zespół VOCATIO Korekta: Zespół VOCATIO Skład i łamanie: Studio KARANDASZ Projekt okładki: Radosław Krawczyk Copyright © David Pawson, 2013. This edition issued by special arrangement with Terra Nova Publications. The right of David Pawson to be identified as author of this work has been asserted by him in accordance with the Copyright, Design and Patents Act 1988. Copyright © 2014 by Oficyna Wydawnicza VOCATIO All rights to the Polish edition reserved

Jeśli nie wskazano inaczej wszystkie cytaty biblijne użyte w tej książce pochodzą z Biblii Tysiąclecia, wydanie IV. NPD oznacza Nowy Przekład Dynamiczny Pisma św., który jest przygotowywany przez Wydawnictwo NPD we współpracy z VOCATIO. Wszelkie prawa do wydania polskiego zastrzeżone. Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy. W sprawie zezwoleń należy zwracać się do: Oficyna Wydawnicza VOCATIO 02-798 Warszawa, ul. Polnej Róży 1 e-mail: vocatio@vocatio.com.pl Redakcja: tel. (22) 648 54 50, Dział handlowy: tel. (22) 648 03 78, fax (22) 648 03 79, e-mail: handlowy@vocatio.com.pl Księgarnia Wysyłkowa 02-798 Warszawa 78, skr. poczt. 54, tel. (603) 861 952 e-mail: ksiegarnia@vocatio.com.pl www.vocatio.com.pl ISBN: 978-83-7829-128-2

Wstęp do polskiego wydania
Oddaję w Państwa ręce niezwykle ważną i cenną książkę. Porusza ona kwestie, które – szczególnie w ostatnich czasach – są systematycznie pomijane milczeniem przez duchownych i  kaznodziejów. Bardzo rzadko można usłyszeć kazania lub homilie na ten temat. Świat, ze swoimi humanistycznymi tendencjami, pełen rozwydrzonego liberalizmu, który „wie lepiej”, co należy, a czego nie należy mówić, wywarł tak mocny wpływ na Kościół, że nim się obejrzeliśmy, zostaliśmy wprzęgnięci w jego obłędny taniec, a duchowni nazbyt łatwo kupili owe światowe modele myślenia i nauczania. Nic  więc dziwnego, że jako społeczeństwo, a także jako społeczność wierzących ludzi, płacimy teraz cenę odstąpienia od żywego słowa Bożego, od jego nauczania i przesłania. A jeśli nawet już po nie sięgamy, to nazbyt łatwo staramy się dopasować je do koncepcji światowych, które często uważamy już za własne, i które stały się dla nas kanonem oraz punktem odniesienia. Czas z  tym zerwać! Czas powrócić do źródeł Prawdy, zawartej w Jezusie Chrystusie, który jest wcielonym Słowem Bożym! Z  uwagi na pewne uproszczenia pojęciowe, Autor nie wszędzie w tej publikacji wyakcentował rozróżnienia pomiędzy takimi rzeczywistościami jak piekło czy jezioro ognia. Uszanowaliśmy to w  polskim wydaniu, jednak chcemy

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

podkreślić, że wnikliwa analiza Pisma św. wskazuje, że zarówno raj, jak i  piekło są częściami tej samej rzeczywistości zwanej Otchłanią – Krainą Umarłych (po hebrajsku Szeol, a  po grecku Hades) – por. Łk 16,22-27. One, wbrew uproszczeniu przyjętemu przez Pawsona, są systematycznie zasilane kolejnymi ludźmi, którzy trafiają tam po swej cielesnej śmierci. Tym miejscem, które ciągle jest puste i czekające na zasiedlenie, jest apokaliptyczne jezioro ognia. Zarówno raj, jak i piekło są tymczasowymi miejscami, do których ludzie wchodzą systematycznie, i w których (pozbawieni swych ziemskich ciał) oczekują na dzień Sądu Ostatecznego. Po tym sądzie Otchłań (razem z  rajem i  piekłem) oraz Śmierć zostaną wrzucone do jeziora ognia (Ap 20,14), które „zostało przygotowane diabłu i jego aniołom” (Mt 25,41). Wskutek istnienia obiegowych pojęć większość z  nas raj był miejscem, gdzie przyzwyczaiła się do myślenia, że  mieszkali stworzeni przez Boga pierwsi ludzie (choć w rzeczywistości Biblia mówi o Ogrodzie w Edenie), a w przyszłości będzie to także  miejsce wiecznego pobytu zbawionych. Biblia jednak przedstawia to inaczej. Wiecznym miejscem pobytu odkupionych i  zbawionych ludzi będzie nowa ziemia, którą (wraz z  nowym niebem) Bóg uczyni tak samo, jak kiedyś uczynił starą ziemię. Gdy Jezus zapowiedział jednemu z  łotrów, który wisiał obok na krzyżu, że będzie z  Nim w  raju (Łk  23,43), odnosił się do swego zstąpienia do Otchłani (Dz 2,27; Dz 2,31; Rz 10,6; Ap 1,8), gdzie przebywał 3 dni w oczekiwaniu na swoje zmartwychwstanie. Miejscem ostatecznego i wiecznego pobytu wszystkich ludzi wszystkich czasów będzie albo nowa ziemia, na której Bóg umieści nowe miasto święte – Nową Jerozolimę, w  której zamieszka wraz ze swoim ludem (Ap 21, 1-4) albo jezioro ognia (Ap 20,15;
6

Wstęp do polskiego wydania

Ap 21,8). Tak więc nasze obiegowe poglądy o „niebie” i „piekle” – jako o miejscach ostatecznych – należy spokojnie i bez emocji zweryfikować w świetle nauczania biblijnego. Życzę owocnej lektury i głębokiej refleksji nad zagadnieniami uwypuklonymi przez Davida Pawsona. Wydawca

7

Przedmowa
Blisko pięć lat temu zapisałem w  moim notatniku: „Muszę głosić więcej homilii o  piekle”. Przypomniałem sobie, że  w  młodości regularnie słuchałem kaznodziejów, którzy stale wpajali we mnie przekonanie, że „niebo trzeba zdobyć, a od piekła stronić”. Niepokoiłem się także wyraźnie dostrzegalnym brakiem bojaźni Bożej u wielu chrześcijan. Zdawało mi się, że wielu nawróconych chrześcijan w ostatnich latach uczyło się o  miłości Boga Ojca, ale czy uświadomili sobie, iż będzie On także ich sędzią? W następnych latach ów dysonans nie zmalał, ale muszę wyznać, że nie przywiązywałem do tego wagi. Teraz mój przyjaciel David Pawson przypomina o tym bardzo wyraźnie. Wielu czytelników zdaje sobie sprawę, że w ostatnich latach piekło stało się tematem kontrowersyjnym. Autor listu, który został niedawno opublikowany, stwierdził: „Muszę walczyć z tematem piekła. Nie mógłbym kochać Boga, który skazałby ludzi na tortury trwające całą wieczność”. David niezaprzeczalnie doskonale rozumie istotę sporu, pisząc w szóstym rozdziale: „Nawet wierzący, z  oczywistych przyczyn, mogą kwestionować istnienie piekła”. David Pawson jest autorem wielu polemik, ale ta książka nie jest ani próbą zaostrzania sporu, ani też jeszcze jednym

Przedmowa

głosem w tej debacie. Pawson napisał ją z wyraźnym współczuciem, ogromnym szacunkiem do słowa Bożego i zazdrością Pańską o  naturę i  autorytet Boga. Polecam tę książkę bez wahania wszystkim czytelnikom, zarówno tym, którzy doszli do wniosków podobnych do opisanych na jej kartach, jak i tym, którzy nie mają jeszcze swojego zdania na ten temat albo prezentują odmienny światopogląd. Dyrektor ds. Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki w organizacji „Młodzież z Misją”

C. Lynn Green

9

Wprowadzenie
Pewnego razu głosiłem kazanie do zgromadzenia psów, w  którym przeważały psy myśliwskie rasy labrador. Na nabożeństwo z udziałem gości każdy pies przyprowadził przyjaciela – osobę niewidomą! Organizacja „Torch Trust” organizuje je co roku dla tych, którzy stracili wzrok lub urodzili się niewidomi. Przygotowując kazanie, odczuwałem presję, by wygłosić je na temat piekła. Coś się jednak we mnie sprzeciwiało tej myśli. Przecież ci wspaniali ludzie już się wystarczająco wycierpieli. Potrzebowali raczej współczucia, nie wyzwania, przede wszystkim zrozumienia, nie zaś pouczenia. Jednak przyszły mi na myśl słowa Jezusa: „Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła” (Mt 5,2; fragment Kazania na górze). Na kanwie tego słowa wygłosiłem kazanie. Powiedziałem moim niewidomym słuchaczom, że większość pokus odczuwanych przez widzących przychodzi poprzez to, co  Nowy Testament nazywa „pożądliwością oczu” (1 J 2,16). Poprosiłem ich o modlitwę za mnie, ponieważ ja mam wzrok. Wśród zebranych siedziała starsza pani, która była zgorzkniała i oburzona, ponieważ nie widziała od urodzenia.
10

Wprowadzenie

Kiedy w czasie kazania powiedziałem o duchowym upośledzeniu wzroku, ta kobieta zaczęła współczuć tym, którzy widzą. Jej serce stało się miękkie i otwarte na Pana. Jej przyjaciele powiedzieli mi, że w drodze powrotnej do domu śpiewała w taksówce pieśni Bożej chwały – a kilka dni później zmarła, radując się bardzo ze zbawienia. Jezus był pierwszą osobą, którą ujrzała. Po raz kolejny zmagałem się z tym budzącym grozę tematem w lipcu 1955 roku w kościele metodystów w Addlestone w hrabstwie Surrey. Nie przypominam sobie jednak ani jednej wzmianki, ani tym bardziej kazania czy dyskusji na ów temat, choć byłem członkiem tego kościoła od najmłodszych lat. Później studiowałem teologię na Uniwersytecie w Cambridge, lecz wiedzę na temat piekła zdobyłem, studiując samodzielnie słowo Boże. Sądzę, że samo słowo „piekło” wywołuje w naszym umyśle obraz zwykle związany z jakimś przerażającym doświadczeniem z przeszłości. Przychodzą mi na myśl dwa takie zdarzenia z okresu, w którym pracowałem nad niniejszą książką. Jedno z  nich miało miejsce w  Hong Kongu. Odważna i  poświęcająca się Angielka Jackie Pulinger, która sprawia, że Chrystus staje się żywy dla narkomanów mieszkających na tej wyspie, zaprowadziła mnie do „miasta za murami” (mury się nie zachowały – Japończycy zburzyli je w czasie drugiej wojny światowej, zaś z gruzów zbudowali pas startowy biegnący aż do zatoki). Potrafiłbym opisać je jako dzielnicę nędzy, w której mieszkania, ściśnięte jedno na drugim, lokowały się w  wielkich wieżowcach. Wewnątrz panowała przygnębiająca atmosfera. Było ciemno i  brudno. Nie  obowiązywały tam żadne prawa. Ten niewielki teren był niczyj i nie podlegał żadnej jurysdykcji, dlatego to miejsce miało wyjątkowy
11

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

charakter. Mieszkali tam sutenerzy i  prostytutki, handlarze narkotyków i  narkomani, hazardziści i  ciesząca się wątpliwą sławą przestępcza chińska triada – wszyscy uprawiający swoje poniżające rzemiosło i wykorzystujący ludzkie słabości. Kiedy później wydostałem się z wnętrza tego strasznego miejsca, stojąc w świetle przyjaznych promieni słonecznych, czułem się, jakbym właśnie wyszedł z piekła. Nawet tam jednak jaśniało światło Ewangelii – w jedynym oświetlonym pokoju znajdującym się na najniższym poziomie tych slumsów, w pokoju, w którym Jackie i jej koledzy udowodnili, że Chrystus ma moc wyzwolić jeńców. Na szczęście to „miasto” miało zostać zburzone. Drugie zdarzenie zaszło w  Polsce, w  miejscu, którego sama nazwa mrozi krew w  żyłach – Auschwitz. Słowa nie zdołają wyrazić tego, co czułem, kiedy stałem w hermetycznie zamykanej łaźni z prysznicami, w której tysiące Żydów, Polaków, Cyganów i innych „niepożądanych osób” zostało przez hitlerowców otrutych śmiercionośnym cyklonem B. Ich ściętymi włosami wypchano poduszki, złote zęby zostały wyrwane i wysłane do banku, wytatuowana skóra ostrożnie wycięta, by móc nią ozdobić abażury, tłuszcz stopiony do produkcji mydła, zaś chude szczątki spopielone i sprzedane jako nawóz. Musiałem sobie przypominać, że ludzie odpowiedzialni za te niewiarygodne barbarzyństwa szli do domu, by okazać miłość żonom, bawić się z  dziećmi i  śpiewać kolędy! Gdybym tego nie uczynił, podobnie jak oni, ponosiłbym winę za ową pogardę, która sprawia, iż jedni ludzie traktują innych – stworzonych przez Boga na Jego obraz – jak podludzi, którzy nie mają prawa do życia. Kiedy wyszedłem z tego pomieszczenia bez okien i zobaczyłem słońce na bezchmurnym niebie, poczułem, jakbym właśnie wyszedł z piekła.
12

Wprowadzenie

Gdy piszę ten wstęp, przypomina mi się powiedzenie Roberta Browninga: „Niebo być może jest, ale piekło na pewno istnieje”. Moralność jest konieczna we wszechświecie. Jeśli życie doczesne byłoby kresem wszystkiego, niesprawiedliwość odniosłaby zwycięstwo. Jeśli jednak istnieje życie poza tym ziemskim i złoczyńca otrzyma karę, wówczas można znowu uwierzyć, że sprawiedliwość występuje i Bóg jest dobry. W tym sensie dobrze więc, że piekło istnieje. Nawet jeśli nieprawym uda się uniknąć konsekwencji i kary za swoje zbrodnie w tym świecie, to nie znaczy, że pozostaną bezkarni. Otrzymają odpłatę za swoje czyny. Większość z  nas zgodziłaby się, że niektórzy zasługują na nie mniejszą karę niż piekło. Każdy wskazałby własnych kandydatów do ognistej otchłani: zbrodniarzy odpowiedzialnych za zabójstwa masowe, okrutnych dyktatorów, osoby napastujące seksualnie dzieci, stręczycieli żon. Dlaczego nigdy nie bierzemy pod uwagę siebie samych? Piekło jest zawsze dla innych! Z ostatniego sondażu przeprowadzonego przez ośrodek badania opinii Gallupa wynika, iż dwie trzecie Amerykanów wierzy w  niebo. Są pewni, że tam się znajdą. Ta sama część badanych stwierdziła, że zna kogoś, kto na pewno pójdzie do piekła! Pewnie dlatego nauka Jezusa o  piekle jest tak niepopularna. Chrystus wskazywał, że znakomita większość ludzi uda się tam (por. Mt 7,13) za tak trywialne przestępstwa, jak nazwanie kogoś głupcem czy spojrzenie na dziewczynę z pożądaniem (por. Mt 5,22.28). Takie stwierdzenia sprawiają, że czujemy się bezbronni. Czy to aby nie jest nadinterpretacja? Większość z nas, oczywiście, nie jest zepsuta w takim stopniu. Jednak gdzieś głęboko w  nas kryje się nieprzyjemne uczucie, że jeśli Jezus miał
13

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

rację, to może grozić nam poważne niebezpieczeństwo – nam wszystkim. Nic dziwnego zatem, że jest to najbardziej prowokacyjna i najmniej akceptowana prawda spośród wszystkich doktryn chrześcijańskich. Ona nie zniknie, choć próbujemy ją ignorować. Mimo że usiłujemy ją usprawiedliwiać, wciąż powraca. Lepiej jednak zmierzyć się z prawdą, nawet jeśli ona rani, niż udawać, że jej nie ma. Złudzenie nie przynosi otuchy. Napotykałem na niemałe trudności podczas pisania tej książki. Zaczynałem i zatrzymywałem się wiele razy. Świadomość, że „nauczycieli bardziej surowy czeka sąd” (por. Jk 3,1) wiąże się z  ogromną odpowiedzialnością. Zastanawiałem się, czy Pan nie mówi mi czasem, żebym nie wydawał tej książki, szczególnie wówczas, gdy moja walizka z jedynym manuskryptem tej książki zniknęła z parkingu przed lotniskiem w Bolonii. Dzięki Opatrzności, w odpowiedzi na wiele modlitw, kilka dni później – w  zupełnie innym mieście – elegancki mężczyzna, którego nigdy wcześniej nie widziałem, znienacka podszedł do mnie w lobby hotelowym i wręczył mi ten manuskrypt w nienaruszonym stanie. To zdarzenie sprawiło, że nabrałem przekonania, iż publikacja powinna ujrzeć światło dzienne. Jaki jest cel takiej książki? Na pewno nie „zyskanie przyjaciół i wywieranie wpływu na innych”. Duch naszych czasów nie sprzyja podjętemu zagadnieniu. Egzystencjalizm skłania raczej do życia w obecnym świecie, nie w przyszłym. Hedonizm ukierunkowuje na osiągnięcie przyjemności i unikanie bólu. Tu i  teraz doświadczamy wystarczającej liczby kłopotów, po co zatem mnożyć obawy o to, co będzie gdzieś indziej i później? Zapominanie o piekle ani go nie neguje, ani nikogo nie ratuje przed nim. Jeśli istnieje takie miejsce i ryzyko, że ktoś
14

Wprowadzenie

się w  nim znajdzie, to wyrazem współczującej miłości jest przestroga dla tych, którzy najprawdopodobniej tam zdążają. Podobnie jak wyjaśnienie im, jak mogą uniknąć piekła. Jednakże kim są owi „oni”? Główne uderzenie tej książki będzie zaskoczeniem, a nawet wywoła szok wśród wielu chrześcijan, ponieważ to oni są jej podstawowymi adresatami. Najprawdopodobniej przeczytają ją wszyscy „święci”, a  nie „grzesznicy”. Wskazują na to dwa powody. Po pierwsze, duch naszych czasów zaatakował i  zatruł Kościół. Wierzący są w takim stopniu pochłonięci sprawami doczesnymi (zarówno w Kościele, jak i w świecie), że zaniedbują kwestię wieczności. Ponadto, co jest alarmującym sygnałem, dokonuje się zmiana myślenia nawet wśród komentatorów Biblii, którzy odrzucają tradycyjną interpretację piekła jako niekończącego się cierpienia. Modną alternatywą wobec tego poglądu staje się unicestwienie. W  tym kontekście zamiast pytania „Gdzie spędzisz swoją wieczność?” stawia się inne – „Czy będziesz gdzieś żył wiecznie?”. Jednym z celów, jakie sobie wyznaczyłem, pisząc tę książkę, była konfrontacja z tym coraz bardziej popularnym poglądem. Jezus bardzo rzadko ostrzegał grzeszników przed piekłem. Czynił to czasami wobec religijnych hipokrytów (takich jak faryzeusze), jednak najczęściej mówił o nim swoim uczniom, przede wszystkim Dwunastu. Ten fakt, jako zasadniczy kontekst, bywa zwykle pomijany nawet przez tych, którzy nadal wierzą w istnienie piekła, uczą się o nim i piszą na jego temat. Niniejsza publikacja, zwracając uwagę na ten aspekt, wnosi przypuszczalnie wyjątkowy wkład do współczesnej debaty na temat piekła. Konsekwencje są oczywiście dalekosiężne i  bardzo nieprzyjemne dla tych, którzy swoje
15

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

bezpieczeństwo opierają na stereotypie: „Raz zbawiony – na zawsze zbawiony” (sformułowania, którego nie ma w Piśmie świętym) i  są przekonani, że „zbawiony” oznacza „bezpieczny”. Piekło przypomina o konieczności trwania w uświęceniu i przebaczeniu. Kto ośmieli się stwierdzić, że taka nauka jest dziś już niepotrzebna Kościołowi? Jestem przekonany, że odzyskanie tej zagubionej prawdy jest absolutnie niezbędne do uzdrowienia współczesnego Ciała Chrystusa, jakim jest społeczność ufającego Mu ludu. Jest też niezbędne do wypełnienia zadania głoszenia Ewangelii wszystkim narodom (grupom etnicznym, a nie władzom politycznym). Taki był mój cel, kiedy chwyciłem za pióro. Przypuszczalnie, podobnie jak niełatwo pisało mi się tę książkę, tak i jej lektura będzie sprawiać trudność wielu osobom. Pierwsze rozdziały mogą wprawiać w  przygnębienie. Pamiętajmy jednak, że Ewangelia zawsze była najpierw złą nowiną (o gniewie Boga), zanim stawała się dobrą (o Jego miłości) – celnie ilustruje tę zasadę List św. Pawła do Rzymian. Pominięcie mrocznego nastroju pierwszych czterech rozdziałów byłoby takim samym błędem, jak zakończenie lektury przed napływem radości, jaką przepojone są rozdziały piąty i szósty. Ostatni rozdział książki powstał za namową przyjaciół i wydawcy. W ich mniemaniu książka o piekle powinna „dawać wytchnienie” nauką o  niebie. Początkowo niechętnie odnosiłem się do tego pomysłu, ponieważ nie zamierzałem pisać traktatu o  życiu po życiu, dlatego chciałem zamieścić kwestię o niebie w dodatku do publikacji. Niebo jest punktem kulminacyjnym, a nie suplementem, dlatego ten rozdział wkomponowałem w  tekst zasadniczy, przeciwstawiając niebo piekłu. Mam nadzieję, że czytelnik zrozumie, że stosunek
16

Wprowadzenie

sześciu rozdziałów o piekle do jednego na temat nieba w żaden sposób nie odzwierciedla proporcji tego, o  czym piszę i mówię. To jest refleksja na temat piekła, które, z oczywistych przyczyn, jest bardziej spornym tematem niż niebo. Ostatnia część książki zbiera materiały do studium biblijnego (włącznie z wersetami, które stały się przedmiotem gorących debat lub zostały celowo pominięte). Materiał egzegetyczny jest adresowany do kaznodziejów, którzy mogą posłużyć się nim, pisząc swoje homilie. Niech Bóg obdarzy Cię, Szanowny Czytelniku, swoją łaską, żebyś mógł przeczytać moją książkę. Wytrwaj, choć może  wydać się ona intelektualnie trudna, emocjonalnie wyczerpująca i  wstrząsająca z  moralnego punktu widzenia. W lekturze, podobnie jak w przypadku zbawienia, „kto wytrwa do końca”, otrzyma błogosławieństwo. Nie mogę pogodzić się z  myślą, że ktoś nie przeczyta choćby tyle, żeby się dowiedzieć, iż nie musi iść na wieczne potępienie do piekła. Nasz dobry Bóg, okazując swoją ogromną miłość i swoje miłosierdzie, dokonał wszystkiego, co było możliwe, żeby uratować nas przed tym strasznym przeznaczeniem. Modlę się, żebyś po przeczytaniu tej książki, Drogi Czytelniku, wyraził wdzięczność, nie bał się i zechciał poznać doskonałą miłość, która usuwa strach. Szalom!

David Pawson

17

Nota
Kiedy ta książka była już niemal ukończona, ukazała się inna książka na ten sam temat, nosząca tytuł Crucial Questions About Hell, napisana przez dyrektora „Młodzieży z  Misją” na  Sri Lance, Ajith Fernando, opatrzona przedmową Jima Packera. Porusza ten sam problem i prezentuje pogląd zbieżny z pierwszymi trzema rozdziałami mojej książki. Odczuwałem nawet pokusę, by przerwać swoją pracę i ustąpić wobec tej doskonałej publikacji. Jednak, jak każda książka podejmująca ów temat, pomija ona fakt, że Jezus najczęściej ostrzegał swoich oddanych uczniów. Z korespondencji z autorem wynikało, że był to jak zwykle niezamierzony przez niego błąd pominięcia kontekstu tych ostrzeżeń. Odczytałem z  tej odpowiedzi, że jego interpretacja byłaby podobna do mojej: „W moich kazaniach oczywiście przestrzegam przed utratą ich wiecznego zbawienia wskutek braku wytrwałości w wierze”. Jestem mu wdzięczny za to, że zachęcił mnie do kontynuowania pracy nad moją książką („Im częściej głosimy naukę ewangeliczną na temat piekła, tym większy zyskuje ona wpływ na wspólnotę chrześcijańską, która jej potrzebuje”). Nad wyraz polecam moim Czytelnikom jego studium. Sherborne St John
18

David Pawson

Rozdział 1

Reszta
W gazetach i czasopismach na całym świecie ukazał się następujący reportaż: OTWoRZYŁY SIĘ BRAMY PIEKŁA? Naukowcy obawiają się, że otworzyli bramy do piekła. Grupa geologów, która przewierciła się do wnętrza ziemi na głębokość 14,4 km twierdzi, że słyszała krzyki ludzi. Z  najgłębszych czeluści ziemi dochodzą krzyki potępionych dusz. Przerażeni naukowcy boją się, że pozwolili wyjść na powierzchnię ziemi złym mocom piekła. „Zebrane przez nas informacje są tak zaskakujące, że poważnie się obawiamy, na co się tam na dole natknęliśmy” –  stwierdził menedżer projektu szybu o  głębokości 14,4 km na odległych terenach Syberii, dr Azzacov. Geolodzy byli zdumieni. Po przewierceniu otworu do głębokości kilkunastu kilometrów wiertła nagle nabrały ogromnej prędkości. „Można to zjawisko wytłumaczyć tylko w jeden sposób – głęboko w  środku ziemi znajduje się pusta przestrzeń” – wyjaśnił zaskoczony Azzacov. Drugą niespodzianką było odkrycie, że w środku ziemi panuje wysoka temperatura. „Obliczenia wskazują, że temperatura utrzymywała się na poziomie 1100 stopni Celsjusza, czyli ponad 2000 Fahrenheita – zauważył dr Azzacov. – „To jest znacznie wyższa

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

temperatura, niż się spodziewaliśmy. Wydaje się, jakby piekielny ogień szalał we wnętrzu ziemi”. Ostatnie odkrycie było tak szokujące, że naukowcy obawiają się kontynuować prace nad projektem. Próbowaliśmy nasłuchiwać ruchów ziemi w  pewnych okresach czasowych, wychwytując dźwięki przy pomocy superczułych mikrofonów, które zostały umieszczone w  dolnych częściach otworu. Logicznie myślący naukowcy załamali się po tym, co usłyszeli. „Sądziliśmy, że wysokiej częstotliwości dźwięk, czasami bardzo słaby, emitują nasze urządzenia – wyjaśniał dr Azzocov. – Po pewnych korektach stwierdziliśmy jednak, że ten dźwięk rzeczywiście wydobywa się z wnętrza ziemi. Nie mogliśmy uwierzyć własnym uszom. Usłyszeliśmy głos człowieka krzyczącego z bólu. Choć jeden głos udało się nam rozróżnić, to w tle usłyszeliśmy tysiące, a może miliony dusz krzyczących w bólu cierpienia. Niemal połowa przerażonych naukowców zrezygnowała z prac przy tym projekcie wskutek tego straszliwego odkrycia. Miejmy nadzieję, że to, co jest na dole, pozostanie tam”. Udało się ustalić, że reportaż ukazał się najpierw w fińskiej gazecie. Tam ślad ginie. Ten opis jest wielce podejrzany i przypuszczalnie mieści się w kategorii plotek lub mistyfikacji z przyczyn, które staną się bardziej zrozumiałe w tej książce (jedną z nich jest fakt, że piekło jest jeszcze bezludne). Przytoczony artykuł skłania natomiast do dwóch ważnych przemyśleń. Taka opowieść bardziej wzbudzi dziś strach niż jakiekolwiek „gromy piekielne” z  kazalnicy. W  naszych czasach większe wrażenie sprawiają odkrycia naukowe niż prawda biblijna. Nawet chrześcijanin może znaleźć się w pułapce zastępowania prawd biblijnych naukowymi dowodami, mimo
20

Reszta

woli traktując jak autorytet rozum ludzki, a  nie objawienie Boże. Może powinniśmy przypomnieć, jak Jezus realistycznie oceniał niedowiarstwo tych, którzy nie uwierzą słowom proroków, nawet jeśli ktoś wróciłby zza grobu (por. Łk 16,31). Bardzo znaczący i uderzający jest brak wyjaśnienia istoty „piekła”. Reporter słusznie zakłada, że większości czytelnikom znana jest koncepcja męczarni miliardów dusz w nieznośnym upale. W  kulturze ludowej Zachodu głęboko zakorzenił się taki obraz. W  dziejach Kościoła jest to przykład przypuszczalnie najskuteczniejszego przekazu prawdy wiary.

Tradycja średniowieczna
W czasach, kiedy większość wiernych stanowili analfabeci, zaś Biblia była zamkniętą księgą, którą studiowali wyłącznie uczeni, doktryna chrześcijańska była przekazywana raczej w postaci wizualnej niż słowem – zarówno w formie dynamicznej (rytuały), jak i statycznej (witraże, rzeźby, malarstwo). Tylko niewiele średniowiecznych katedr nie miało wyraźnego wizualnego przypomnienia, jaki będzie los niewierzących. Typowym przykładem takiej proklamacji jest kamienny tympanon nad drzwiami wejściowymi od strony zachodniej do katedry we Freiburgu w Szwajcarii. Takie makabryczne sceny wywierały na wiernych niezatarte wrażenie. Kiedy strach przed nimi łączył się z monopolem Kościoła na udzielanie sakramentów, łatwo zrozumieć, jak doszło do tego, że  kapłani trzymali za gardło ówczesne społeczeństwo. Średniowieczna idea piekła przetrwała Reformację. Zmienił się jednak całkowicie sposób mówienia o  piekle. W  następnych stuleciach tę ponurą prawdę przekazywano
21

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

werbalnie, a nie wizualnie. W XIV wieku wystąpił precedens z tym związany: Boska komedia Dantego była podróżą przez piekło i czyściec do raju. Takie poetyckie ujęcie wystąpi także w  Raju utraconym i  Raju odzyskanym Miltona. Tradycja utrwali się jednak poprzez homiletykę, a  nie przez poezję. O  najsłynniejszym kazaniu na ten temat, zatytułowanym Grzesznicy w ręku pełnego gniewu Boga, wygłoszonym przez amerykańskiego purytanina Jonathana Edwardsa, słyszało wielu, ale przeczytała je mniejszość. To kazanie zapoczątkowało przebudzenie za Atlantykiem i stało się wzorem dla wielu kaznodziejów od epoki wiktoriańskiej po współczesnych teleewangelistów. Należy jednak dodać, że często zarówno wizualne, jak i  słowne obrazy przekraczały granice wyznaczone przez Pismo święte. Koszmar piekła skuteczniej wyraża skąpa informacja z  Biblii niż szczegółowe opisy określonych komentatorów. Przypuszczalnie niektóre próby wzmocnienia wpływu opisu biblijnego odniosły odwrotny skutek do zamierzonego, narażając temat nie tylko na dyskredytację, ale  nawet na drwiny. Jednym z  powodów powątpiewania w piekło w świecie współczesnych idei jest sprzeciw wobec takiego prymitywizmu.

Współczesna trywializacja
Piekło jest elementem dość dobrze zakorzenionym w  naszym myśleniu. Jednak nie rodzi ono już w  nas ani strachu, ani przerażenia. Współczesny człowiek pogodził się z  nim poprzez bluźnierstwo, komedię i  egzystencjalną reinterpretację.
22

Reszta

Na ironię zakrawa fakt, że  znacznie częściej to słowo słychać poza Kościołem niż w  nim. Razem z  innymi przekleństwami (jak np. niech cię piekło pochłonie) należy do powszechnie używanych wulgaryzmów w  codziennym języku. U źródła takich bluźnierstw leży nieposłuszeństwo, zuchwalstwo, śmiałość prowokowania bóstwa do ukarania za użycie świętych słów w sposób grzeszny (co wyjaśnia dlaczego większość nieprzyzwoitości zaczerpniętych jest z  dwu najświętszych relacji: człowieka z Bogiem i mężczyzny z kobietą). Słowo „piekło” jest tak często używane w mowie potocznej, że uważa się je tylko za łagodny element wzmacniający przekaz. Klasycznym tego przykładem jest Charlie „Sucha dziura” Woods. Po kilku latach niepowodzeń przy wierceniu szybów Woods odkrył w końcu największe źródło ropy w Kalifornii (dzienne wydobycie na poziomie osiemdziesięciu baryłek ropy). Posługując się niewielkim zasobem słów, tak opowiedział dziennikarzom o  swoim odkryciu: „To jest piekło. Dosłownie piekło. Ryczy tam jak w piekle. Tak jak w piekle spiętrza się, bryzga i gotuje. Nikt tego nie kontroluje, podobnie jak w piekle. Jak w piekle jest czarno i gorąco”. Znacznie mniejsze zagrożenie opisuje słowo oznaczające większą groźbę. Tak niechlujne użycie tylko deprecjonuje znaczenie. Posługując się nim zarówno często, jak i  rzadko, można osłabić komunikat, który wzbudza emocje. Obecnie również prześmiewczość wpływa na bagatelizację piekła. Śmiech jest mechanizmem obronnym, zwłaszcza przy otrząsaniu się ze strachu (iluż to komediantów w  codziennym życiu jest melancholikami). Rzeczywiście dosłownie obśmiewamy piekło. Począwszy od „nieprzyzwoitych” pocztówek wakacyjnych, skończywszy na serialach telewizyjnych (komediach sytuacyjnych).
23

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

Dowcipy wykorzystują powszechną wiedzę na temat prawd chrześcijańskich. Część z nich ukazuje piekło jako przyjemne miejsce, zaś niebo jako przestrzeń ziejącą nudą. Inne opowiadają o odźwiernym świętym Piotrze i „bramach niebieskich”. Także w tych opowiastkach siła piekła jest zdeprecjonowana. Lęk przed takim przeznaczeniem staje się mniejszy, a nawet zupełnie znika. Dowcip radzi się sobie z tym, co jest nie do zniesienia. Cześć i drwina wykluczają się. Doskonały śmiech niweczy strach. Zaabsorbowanie codziennością wiąże  się z  bardziej subtelną formą redukcjonizmu. Przyszły świat stał się nierealny i nieistotny. Liczy się wyłącznie tylko ten dotykalny, materialny. Dlatego wielu redukuje pojęcie „piekła” albo  „nieba” do tego, co sami urządzamy sobie tutaj na ziemi, sugerując, że w życiu pozagrobowym nie będzie ani przyjemności, ani bólu. Tak rozpowszechnione poglądy pociągają za sobą dwie ważne konsekwencje. Jedną z nich jest umiejscowienie zapłaty za życie w sferze ziemskiej, a nie w wieczności. Kłopot w tym, że ta teoria nie jest prawdziwa nawet w świetle doświadczenia życiowego. Codziennie zauważamy bowiem, że na tej ziemi nie ma sprawiedliwości: niewinny cierpi, nieprawy obfituje (zob. Ps 73,3-14), co jest też jasno potwierdzone przez Biblię. Inną konsekwencją niewłaściwej koncepcji piekła jest umiejscowienie sądu w sferze ludzkiej, nie Bożej. To my, a nie Bóg, decydujemy o naszym przeznaczeniu. Autonomia człowieka, która leży u podstaw humanizmu, zastąpiła suwerenność Boga stanowiącą istotę teizmu. Na piekło można się ewentualnie zdecydować samemu, ale nie można zostać na nie skazanym. Stało się ono nawet prawem człowieka („Kto zdoła mnie powstrzymać, jeśli chcę trafić do piekła?”). Nie jest już ono wcale wyrokiem Bożym.
24

Reszta

Jawi się nawet jako wyraz zwycięstwa ludzkiej woli. Popełniając samobójstwo, człowiek może swobodnie uciec z piekła, które „sam tutaj stworzył”. Strywializowane w  ten sposób piekło nie wzbudza już strachu. Natura ludzka nie znosi jednak próżni i  wiele innych obaw zastąpiło lęk przed wiecznym potępieniem: strach przed AIDS, bombardowaniem, rakiem, skażeniem środowiska, zwolnieniem z  pracy itd. Paradoksalnie bardziej boimy się umierania, które może być bolesne i upokarzające, niż samej śmierci. Tę ostatnią rozumie się dzisiaj powszechnie jako odejście w zapomnienie, dla wielu upragnioną ulgę, zwłaszcza dla osób starszych. Jednym z najgłębszych i pierwotnych instynktów jest instynkt samozachowawczy. Nie ma ceny, której nie warto byłoby zapłacić, by uratować życie od przedwczesnej śmierci, zwłaszcza w  wyniku nagłego wypadku. A  jednak nasze pokolenie w coraz większym stopniu aprobuje eutanazję, przyspieszenie umierania nieuleczalnie chorych albo słabych osób starszych1. Wyraźną niekonsekwencję wyjaśnia sposób myślenia o śmierci jako pozbawieniu życia, które zgodnie z tym rozumowaniem ma swoją wartość. Przekonanie o  nieprzerwanym, świadomym istnieniu w życiu pozagrobowym połączone z wiarą, iż ocena moralna i prawna naszego postępowania tutaj na ziemi zdecyduje o jakości tamtego życia, rodzi prawdziwy lęk przed śmiercią. Najboleśniejsze ukąszenie śmierci to właśnie oczekiwanie na zapłatę. Wzdrygamy się, kiedy myślimy o tej odpowiedzialności.
Zawodowi działacze i  lobbyści w  Unii Europejskiej próbują już obecnie wprowadzić nawet nowe prawo zezwalające na „eutanazję” dzieci – przyp. red.
1

25

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

Starsze pokolenie rozumiało śmierć jako przyprowadzenie stworzeń przed oblicze Stwórcy. Dokona się wówczas sąd nad życiem i zostanie wydany werdykt. „A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd...” (Hbr 9,27). W Biblii oba te wydarzenia są równie nieuchronne. Można zrozumieć, że niewierzący na tym świecie będą starali się uchylać przed podjęciem tego wyzwania. Nic zresztą dziwnego. Przecież dla pokolenia, które dąży wyłącznie do przyjemności, takie myśli wydają się przykre. Szokujący jest jednak fakt, że ludzie wierzący, oddani prawdzie objawionej przez Boga, również stronią od tej perspektywy. To jest dramatyczna właściwość naszej epoki.

26

Rozdział 2

Odwrót

W latach 60. [ubiegłego stulecia – dop. red.] pewien angielski dziennikarz stwierdził: „Przestaliśmy wierzyć w piekło czterdzieści lat temu, a od dwudziestu lat nie wierzymy, że istnieje niebo”. Nie napisał jednak wyraźnie, czy miał na myśli całe społeczeństwo, czy w szczególności Kościół, choć obie sfery mają na siebie wzajemny wpływ. Dokonał jednak trafnej oceny, jeśli brał pod uwagę treść kazań. Istnieją jednak wyjątki. Fundamentaliści i  ewangeliści zza oceanu „podsycali ogień”. W  Wielkiej Brytanii kaznodzieje głoszący w  duchu Teologii Reformowanej (kalwińskiej) byli najbardziej konsekwentni w  głoszeniu i  pisaniu na temat piekła. Jednak to prawda, że  o  piekle rzadko, jeśli w  ogóle, wspomina się w  ogromnej większości kościołów, zarówno starszych denominacji, jak i nowszych niezależnych. Jak na ironię świat mówi za dużo o piekle, Kościół natomiast nieczęsto o nim wspomina! Trwa odwrót od tradycyjnej prawdy wiary. To zjawisko wiąże się ze spadkiem liczby członków większości kościołów (podejmiemy ten temat w  następnym rozdziale). Czy to wynik zaniedbania, czy zamierzonego działania? Czy prawda o  piekle została przeoczona, czy świadomie wyciszona?
27

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

Wyraźny unik
Kościół zdaje sobie w większym stopniu sprawę z istoty tradycyjnej nauki chrześcijańskiej niż świat. Większość denominacji archiwizuje swoje wyznania wiary. Na ich przykładzie widać, że na przestrzeni wieków zostały świadomie zmienione. Wyraźnie uwidacznia się to w metodyzmie, który uważa, że „narodził się z pieśni”. Doktryna chrześcijańska od niepamiętnych czasów była wyrażana w muzyce. W XVIII wieku Karol, brat Johna Wesleya, napisał blisko sześć tysięcy utworów, z których wiele trafiło do repertuaru muzyki popularnej i tanecznej. Oto typowy przykład:

To miłość sprawiła, że umarł, I wiemy o tym dlatego, że Ukochał, ukochał nas: nie potrafimy powiedzieć dlaczego. To możemy jednak stwierdzić, Umiłował nas tak bardzo, Iż oddał swoje życie, aby odkupić nas przed piekłem.
Pierwsi metodyści wiedzieli, od czego i przez kogo zostali uratowani. Sięgnijmy po katechizm metodystyczny (dla najmłodszych dzieci!):

Czym jest piekło? Piekło jest ciemną i bezdenną czeluścią pełną ognia i siarki. • W  jaki sposób zostaną w  nim ukarani nieprawi ludzie? Ciała nieprawych będą torturowane w ogniu, ich dusze natomiast – świadomością gniewu Boga.
28

Odwrót

Jak długo będą trwały męczarnie? Udręki piekielne nigdy się nie skończą.

Jeśli takie nauczanie byłoby kontynuowane dzisiaj, prawdopodobnie nastąpiłaby masowa ucieczka z  kościoła metodystycznego! W innych kościołach także niechętnie wygłaszane są regularne kazania na ten temat. Trzeba wyrazić swój komentarz, żeby sprowokować debatę. Wówczas ma miejsce demitologizacja języka biblijnego, czyli „wyjaśnianie” (swoiste kamuflowanie znaczenia) szczegółów opisu poprzez traktowanie ich jako „symboliczne” (choć bardzo rzadko mówi się o rzeczywistości, do której odsyłają). Przyjrzyjmy się w tym kontekście wypowiedziom członków kościoła anglikańskiego. W  czasie wywiadu dla „Reader’s Digest” dziennikarz zapytał arcybiskupa Canterbury George Careya, czy wciąż wierzy w piekło. Duchowny odpowiedział: „Tak! Piekło jest oddzieleniem. Nie płonącą czeluścią albo czymś podobnym, ale miejscem oddzielenia od Boga tych, którzy z własnej woli Go odrzucili”. Dlaczego jednak Jezus użył słowa „ogień”, a nie „oddzielenie”? Arcybiskup John Habgood z Yorku na łamach diecezjalnego czasopisma stwierdził, że jest przekonany, iż piekło stanowi „wewnętrzne doświadczenie”, zaś „ogień” bierze się z błędnego tłumaczenia Pisma świętego. Dodał: „Pozbyliśmy się już na dobre tych straszliwych obrazów torturowanych dusz i  diabłów z trójzębami, które zrujnowały życie tak wielu naszych przodków” (zwróćmy uwagę, jak przy pomocy nieistotnych szczegółów skarykaturował ognisty język Jezusa, nim go odrzucił). Nawet ewangelikalni anglikanie, którzy wierzą w  Boską inspirację Pisma świętego i  traktują je jako autorytet,
29

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

z  niechęcią wyrażają swój pogląd. Dopiero po wielu latach milczenia, kiedy uznany teolog John Stott został sprowokowany wypowiedziami wybitnego liberalnego anglikanina Davida Edwardsa, w opublikowanej debacie przyznał, że podziela pogląd anihilacjonistów (piekło jest odejściem w zapomnienie – zob. niżej). Wielu jego wypowiedź zachęciła do przyznania się do tego poglądu lub przyjęcia go. Rzeczywiście, wielu ewangelikalnych anglikanów było skłonnych przyjąć to spojrzenie (Guillebaud, Atkinson, Wenham, France, Green), chociaż inni (Lucas) zachowali tradycyjny pogląd. Uderzający jest fakt, że ci, którzy przyjęli nowy punkt widzenia, bardzo nieśmiało o nim nauczają. Skąd bierze się taka ostrożność? Być może ci, którzy mają wątpliwości co do tradycyjnej nauki, nie zyskali jeszcze wystarczającej pewności, żeby w  nowej optyce podważyć wiarę, którą chrześcijański Kościół piastował od wieków? A  może ta ostrożność wynika z  tego, że boją się stracić opinię „rozumnych” i „zrównoważonych” obrońców wiary (prawdopodobnie byliby bardziej krytykowani przez chrześcijan ewangelikalnych niż liberałów). Czy nie dzieje się tak dlatego, że zmodyfikowane w  ten sposób zrozumienie piekła sprawia, iż ludzie przestają się go obawiać, a  to z  kolei skutecznie neutralizuje potencjalny wpływ prawdy o nim na ludzkie zachowanie? Inaczej mówiąc, jeśli piekło to nie są tortury, które nigdy się nie kończą, ale nicość, to nie ma sensu o nim w ogóle nauczać. Ten ostatni wniosek jest łatwo udowodnić, pokazując, że duchowni świadomie odrzucają tradycyjne nauczanie o piekle. Z  jakiego powodu? Można to uporządkować w  dwóch grupach: subiektywnych i  osobistych oraz teologicznych i obiektywnych. Przeanalizujemy je w takim właśnie porządku.
30

Odwrót

Osobista niechęć
Samo istnienie koncepcji piekła po prostu wielu ludziom się nie podoba. Uważają, że jego idea jest tak nieprzyjemna, iż nawet trudno ją tolerować. Odrzucają piekło bezrefleksyjnie, intuicyjnie. Czasem dzieje się tak z powodu wydumanej lub wypaczonej interpretacji treści biblijnych – jaką ludzie przyswoili sobie w  procesie religijnej edukacji – która opierała się na sensacyjnych, a nawet skrajnie zmysłowych fantazjach. Nadmierna reakcja może być rezultatem takiej błędnej prezentacji. Jednak nawet przesada, z jaką ktoś mógł się zetknąć w prezentacjach tematu piekła, nie usprawiedliwia pobudzania własnej nietolerancji. Zastanówmy się, dlaczego tak wielu ludziom jest trudno odnieść się do istnienia piekła w sposób obiektywny. Upowszechniło się spojrzenie na człowieka poprzez jego trzy domeny duszy: serce, umysł i wolę. W dalszej części tych rozważań posłużymy się tym oglądem. Niektórzy reagują na piekło emocjonalnie. Myśl, że ktoś, zwłaszcza spośród tych, których znali i kochali, może cierpieć męki, wydaje im się tak nieprzyjemna, że aż trudna do zniesienia. Ci, którzy odznaczają się większą empatią, napotykają na problem. Czasami wyrażają to uczucie w formie protestu: „Jak mógłbym radować się w niebie, kiedy ktoś znajomy byłby w  piekle?”. Takie uczucie nie ma nic wspólnego z  naiwnym hedonizmem, który za wszelką cenę chce uniknąć nieprzyjemności, dlatego trzeba odnieść się do niego z powagą. Jest to współdzielenie smutku, który musiał wypełniać Jezusa z powodu tego, co się stało z  Judaszem. Ostatecznie należy się zdecydować, czy solidaryzuję się z świętym Stwórcą, czy też grzesznym stworzeniem.
31

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

Kolejni wyrażają intelektualny sprzeciw. Współczesny wyrafinowany i  przemądrzały umysł odrzuca ideę piekła, widząc w  niej barbarzyństwo i  prymitywizm. Taką metodę traktowania krnąbrnych przedstawicieli ludzkiej rasy uważa się za tak brutalną i okrutną, że nawet nie powinno się o niej wspominać w  cywilizowanym towarzystwie. Brak potrzeby stosowania takich sankcji, które pochodzą z  „archaicznego etapu ewolucyjnego rozwoju ludzkiej wspólnoty”, wskazuje – według tego poglądu – na dojrzałość jego głosicieli. Jeszcze inni odwołują się do moralności. Tu swoje znamię pozostawiły zarówno psychologia, jak i socjologia. Oni bowiem twierdzą, że sami w  niewielkim stopniu ponosimy odpowiedzialność za nasze postępowanie. Według nich to dziedziczenie i środowisko wywierają decydujący wpływ na nasze życie. Nieprzystosowani do otoczenia nie powinni być traktowani jako buntownicy czy kryminaliści, ale raczej pacjenci i ofiary. Kara rozumiana jako odpłata to już przestarzała idea, można ją tylko usprawiedliwić, jeśli odstrasza lub koryguje. Grzesznicy nie powinni cierpieć. Im potrzebny jest szpital, a nie piekło. W rezultacie „zdrowe, dojrzałe i zintegrowane społeczeństwo” nie może pogodzić się z ideą piekła. Uważa ono, że tę infantylną koncepcję stworzył nie w pełni jeszcze rozwinięty człowiek. Wszystkie trzy typy reakcji są zupełnie naturalne i normalne. Wciąż jednak napotykamy na problem związany z faktem, iż większość wiedzy na temat piekła przekazał nam sam Jezus. Jezus na pewno nie był przeciętnym człowiekiem, a któż odważy się twierdzić, że był nienormalny? Powszechnie uważa się Go za zdrowego umysłowo, zrównoważonego i zintegrowanego człowieka. A jednak to On i tylko On ostrzegał nas przed piekłem.
32

Odwrót

Czy to możliwe, że to my jesteśmy anormalni? I  nasze reakcje, pełne uprzedzeń, biorą się z  naszej upadłej natury? Sprzeciwiamy się, ponieważ instynktownie zdajemy sobie sprawę z własnej winy i bronimy się przed strasznymi konsekwencjami Sądu Ostatecznego? Jeśli to prawda, to może się okazać, że „obiektywne” zastrzeżenia są zamaskowaną racjonalizacją. Zastanówmy się nad nimi.

Najczęstsze argumenty
Nic zgoła nowego nie ma pod słońcem, zwłaszcza jeśli chodzi o  atak skierowany przeciwko wierze chrześcijańskiej. Na  przestrzeni wieków nawet nauczyciele Kościoła uzasadniali niejednokrotnie sprzeciw wobec nauki o piekle. Taka postawa ma zarówno teologiczny, jak i logiczny sens. Opierając się na wiedzy na temat jednego z Boskich atrybutów, wyciąga się wniosek, że koncepcja piekła jest niezgodna z objawieniem przez Boga swojej natury. Debatę zdominowały trzy sylogizmy.

Idea piekła nie jest zgodna z ideą Bożej miłości

Przekonanie o tym, że w miłości zawierają się wszystkie inne atrybuty Boga, sprawia, że miłość staje się jedyną zasadą, według której On postępuje (stąd również ma być naszą zasadą). Nigdy nie wysłalibyśmy nikogo do piekła, dlatego nie możemy sobie wyobrazić, że Bóg, którego miłość nieskończenie przekracza naszą, mógłby nawet o tym pomyśleć. To rozumowanie opiera się oczywiście na niezrozumieniu istoty prawdziwej miłości, ponieważ tylko wtedy możemy przypisać
33

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

takie uczucie Bogu. Niestety, nasza definicja miłości ma charakter bardziej sentymentalny niż biblijny (jak postąpilibyśmy z krewnym lub bliskim przyjacielem, który okazałby się mordercą-psychopatą i  musiałby zostać natychmiast zamknięty w izolacji?). Może musimy zastanowić się raz jeszcze nad tym, na czym polega prawdziwa miłość, zanim zaczniemy oskarżać Boga o brak miłości, jeśli chce wysłać kogoś do piekła.

Idea piekła kłóci się ze sprawiedliwością Boga

Prawda o dobrym Bogu, który musi sprawiedliwie postępować w stosunku do nas, jest istotą naszej wiary. Osoby o tym poglądzie uważają, że Abraham ośmielił się rzucić wyzwanie Wszechmocnemu, pytając: „Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?” (Rdz 18,25). Dlatego kara musi być współmierna wobec czynu albo przynajmniej proporcjonalna. W jaki sposób kilka lat życia grzesznika może usprawiedliwiać wieczne potępienie? Czy taki wymiar kary przypadkiem nie pomijałby rozróżnienia grzechów na „lekkie” i „ciężkie”? Czy sprawiedliwie byłoby, żeby ci, którzy popełnili średnie wykroczenia, byli skazani na ten sam los, co odpowiedzialni za straszliwe zbrodnie? W tym kontekście rodzi się pytanie: „A co stanie się z tymi, którzy nigdy nie słyszeli (o odkupieniu i przebaczeniu Chrystusa)?”. Ludzie powszechnie są uwrażliwieni na niesprawiedliwość od dzieciństwa („To nie jest w porządku”). Z pewnością zatem Bóg musi rozumować w  ten sam sposób, a  może nawet w  tym sensie mieć większe poczucie sprawiedliwości. Ten sposób myślenia zakłada, że zdajemy sobie sprawę z  powagi grzechu. Jednak czy możemy twierdzić, że nasz pogląd jest obiektywny, skoro grzech jest naszym codziennym doświadczeniem, a o świętości nic nie wiemy?
34

Odwrót

Jeśli Bóg jest wszechmocny, to może zrobić wszystko, o czym tylko pomyśli, włącznie ze zbawieniem każdego człowieka. Skoro pewni ludzie w końcu i na zawsze znajdą się w piekle, to będzie to dowód porażki Boga, która Go będzie frustrować. Piekło stałoby się pomnikiem Jego słabości, który świadczyłby o tym, iż Jego stworzenie mogło się zbuntować przeciwko Niemu i w ten oto sposób okazało się silniejsze od Stwórcy. Niektórzy ten dylemat próbują rozwiązać prawdą o „podwójnym przeznaczeniu”. Mówi ono, iż suwerenny Bóg zdecydował już, kto znajdzie się w niebie, a kto w piekle. Wskutek Jego decyzji niektórzy pójdą do piekła (ponieważ wszyscy zasługują na piekło, wybór kogoś do nieba jest aktem miłosierdzia). Jednak ta teoria rodzi więcej problemów, niż rozwiązuje. ,,Broni” ona idei suwerenności Bożych decyzji poprzez podkreślanie arbitralności Jego osądu, nie uwzględniając objawionego charakteru Boga, który pragnie zbawienia wszystkich ludzi (por. 1 Tm 2,4). Wszystkie wymienione argumenty przeciwko piekłu są wadliwe. Uwydatniają jeden atrybut Boski, odrzucając pozostałe, kładą nacisk na jeden element, zadając uszczerbek całości. Osobowość Boga jest pełnią: sprawiedliwy i miłosierny, święty i  współczujący, łagodny i  surowy. Jego atrybuty łączą i określają się wzajemnie. Bóg nie przymusza swoich stworzeń do miłości i służby. Pozostawił im wolny wybór, ponieważ postąpiłby tak wbrew celowi, który sobie wyznaczył – utworzenia poszerzonej rodziny. W gruncie rzeczy człowiek jest wolny w takim stopniu, że może nawet sprzeciwić się Duchowi Świętemu i odrzucić na zawsze zbawienie. Ostateczna odpowiedź na „obiektywną” krytykę jest taka sama jak wobec reakcji „subiektywnych” – sam Jezus przekazał nam wiedzę o piekle. Jezus dysponował nadzwyczajną wiedzą
35

Idea piekła przeczy Bożej mocy

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

o Bogu, która opiera się na zrozumieniu Ojca przez Jego jedynego Syna. Pretendowanie do posiadania przez nas lepszego rozumienia Bożej miłości, sprawiedliwości i mocy niż On zakrawałoby na zuchwalstwo, jeśli nie bezczelność. On nie widział żadnej sprzeczności między atrybutami a działaniem Boga. Jezus pouczył swoich uczniów: „Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10,28)2. Zanim szczegółowo zapoznamy się z nauczaniem Jezusa, zastanówmy się nad jeszcze jednym aspektem współczesnego myślenia. U  czytelnika mogło się już zrodzić to pytanie – co mają do zaproponowania w zamian krytycy, którzy odrzucają tradycyjną koncepcję piekła?

Proponowane alternatywy
Dwie koncepcje mogą wypełnić pustkę: liberalna – opowiadająca się za uniwersalizmem, i ewangelikalna – skłaniająca się do anihilacjonizmu. W myśl poglądu uniwersalistycznego wszyscy znajdą się w  niebie. Zbawieni zostaną wszyscy ludzie – cała ludzkość. Niektóre wersety biblijne mogą skłaniać do takiego optymizmu: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” ( J 12,32). „A  zatem, jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie” (Rz 5,18). „Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie” (Rz 11,32). „(...) Boga,  który pragnie,
2

Zob. Studium biblijne A, s. 144.

36

Odwrót

by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,3n). „Ukazała się bowiem łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom” (Tt 2,11). „On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i  nie tylko nasze, lecz również za grzechy całego świata” (1 J 2,2). Stanowisko uniwersalistów ujawniało się w  Kościele od epoki Orygenesa w III wieku do ery Bartha w XX wieku. Wyrosło ono z wizji człowieka zawartej w filozofii greckiej, zgodnie z którą człowiek jest nieśmiertelną duszą w śmiertelnym ciele. Ten pogląd stanowczo odrzuca śmierć duszy. Trzeba odróżnić jednak dwa odcienie tego poglądu: starożytny i współczesny. Zgodnie ze starszą wersją uniwersalizmu wcześniej czy później wszyscy ludzie będą zbawieni. Ten pogląd zakłada, że po śmierci człowiek otrzyma „drugą szansę” (także trzecią, czwartą, piątą czy też, jeśli to będzie konieczne, kolejną). Dlatego Tennyson określił śmierć „większą nadzieją”. Czasami uniwersalizm uzasadnia się odwołaniem do faktu, iż Jezus głosił Ewangelię zmarłym (1 P 3,18-4,6)3. Inaczej mówiąc, zawsze można złożyć podanie o wizę do nieba. Jakiekolwiek tortury mają charakter tymczasowy, piekło jest rehabilitacją – a nawet bodźcem, ponieważ zawsze można z niego uciec. Bramy piekła mogą być od wewnątrz otwarte. Taki „krótki, ostry szok” powinien wystarczyć, by przekonać mieszkańców piekła do opuszczenia tego miejsca! To stanowisko trzeba odróżnić od dogmatu teologii rzymsko-katolickiej o czyśćcu (przymusowych, różnego typu karach dla zbawionych, którzy nie osiągnęli świętości w odpowiednim stopniu, by pójść prosto do nieba; zgodnie z tą samą teologią grzesznicy idą do piekła).
3

Zob. Studium biblijne H, s. 220.

37

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

Nowsza wersja uniwersalizmu mówi, że wszyscy już są zbawieni. Odkupienie Chrystusa dokonało się w całym kosmosie. Świat nie potrzebuje zbawienia, musi tylko zostać oświecony, że znalazł się w  nowej sytuacji w  tej erze Roku Pańskiego. Odkupienie sprawiło, że sąd stał się przeżytkiem. Ten sposób myślenia prowadzi również do zaakceptowania poglądów o powszechnym ojcostwie Boga i braterstwie ludzi, które wpisują się w humanistyczną „nową erę”. Zwolennikiem tej doktryny był Jan Paweł II: „Człowiek – każdy człowiek bez żadnego wyjątku – został odkupiony przez Chrystusa i (...) Chrystus w pewien sposób jest zjednoczony z człowiekiem, z każdym człowiekiem bez żadnego wyjątku, nawet jeśli człowiek jest tego nieświadomy”4. Akcent w ewangelizacji przesuwa się z prawdy o odkupieniu dokonanym przez Chrystusa na prawdę o Jego wcieleniu. Poszczególne teksty biblijne i  ogólna wymowa narracji wskazują inny kierunek, mimo że  niektóre wersety mogą stanowić uzasadnienie takiego poglądu. W narracji Nowego Testamentu ludzie podzieleni są na dwie kategorie. Na tych, którzy są obdarzeni błogosławieństwem lub przeklęci, zbawieni lub skazani na zagładę, idący drogą do nieba lub piekła. Współczesnemu umysłowi taka polaryzacja może wydawać się głęboko obraźliwa, ale jest logiczna w stosunku do nauki apostolskiej. Chrześcijanie ewangelikalni, ponieważ nie zdołali pogodzić się z  uniwersalizmem, wybrali pogląd alternatywny, którym jest anihilacjonizm. Anihilacjoniści uważają, że jedynie święci przetrwają i  będą żyć wiecznie, a grzesznicy zostaną całkowicie wyniszczeni.

4

J. Stott, Essentials, Hodder and Stoughton, s. 32.

38

Odwrót

Idea zmartwychwstania, wypływająca z myśli hebrajskiej, stoi w  sprzeczności z  przekonaniem Greków o  nieśmiertelności duszy. Człowiek jest śmiertelną duszą, której potrzebne jest nieśmiertelne ciało, jeśli ma żyć wiecznie (1 Kor 15,53). Nieśmiertelność to nadnaturalny dar Boga, a  nie naturalna cecha człowieka. Grzesznicy nie otrzymają tego daru. Staną się gatunkiem wymarłym. Również ten pogląd ma swoje dwa różne odcienie, które musimy od siebie odróżnić. Niektórzy uważają, że wyniszczenie będzie mieć miejsce w  czasie „pierwszej śmierci”. Dla tych, którzy nie otrzymali życia wiecznego przed śmiercią, stanie się ona końcem ich istnienia. Fachowy termin, który określa to przekonanie, brzmi „nieśmiertelność warunkowa”. Jeśli to prawda, to znaczy, że miliony ludzi już zapadło w niepamięć. Jednak takie uzasadnienie nie jest zgodne z  tymi fragmentami Pisma, które dotyczą prawd o  zmartwychwstaniu w przyszłości i sądzie nad wszystkimi ludźmi, zarówno sprawiedliwymi, jak i nieprawymi. W innym razie byłaby to bardzo dobra wiadomość dla grzeszników, którzy nie chcą zbawienia. Jeśli mogliby uniknąć konsekwencji grzechu przed śmiercią, to znaczy, że nigdy już nie odpowiedzieliby za swoje postępowanie. Większa część zwolenników anihilacjonizmu twierdzi, że wyniszczenie nastąpi w chwili drugiej śmierci. Duch przetrwa śmierć ciała, by odejść w zapomnienie po „wskrzeszeniu” w czasie Sądu Ostatecznego. Zdania są podzielone co do tego, w jakim stopniu człowiek doświadczy cierpienia przy odchodzeniu w  zapomnienie albo przed Sądem Ostatecznym (w stanie przejściowym), w czasie tych wydarzeń (wstyd i zniesławienie wskutek uznania winy) lub po nich (w różnych okresach). Niektórzy sądzą,
39

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

że duch będzie pozbawiony świadomości pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem („sen duszy”), ale ten pogląd wyklucza pierwsze trzy możliwości. W  piekle wszyscy winni grzechu będą spopieleni, a  nie  uwięzieni. Końcem tego istnienia jest nicość zarówno w wymiarze ostatecznym, jak i natychmiastowym po śmierci. Trudno nie wyciągnąć z  tego wniosku, że taki koniec byłby dobrą nowiną dla wszystkich grzeszników, którzy nie chcą być zbawieni. W piekle, które ma swój kres, jest nadzieja i dlatego można uciec przed męczarniami. Ten pogląd zwykle uzasadnia się słownictwem Pisma, a  nie konkretnymi stwierdzeniami. Sens rzeczowników „ogień” czy „śmierć”, występujących z czasownikami „ginąć”, „niszczyć” czy „pochłaniać”, oczywiście skłania do założenia, że nastąpi wyniszczenie. Filolodzy języka greckiego zauważają, że słowo „wieczny” (aionions) znaczy „długo-wieczny” raczej niż „wiekuisty”. W następnym rozdziale zastanowimy się nad wieloznacznością jego sensu. Pogląd o anihilacji ma również swoje uzasadnienie teologiczne, które początkowo wydaje się być sensowne. Opiera się na trzech zasadniczych fragmentach tekstu z  Nowego Testamentu (rozważymy je w  odwrotnej kolejności, żeby tok logiczny tego rozumowania stał się bardziej wyrazisty): „Aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i  ziemskich i  podziemnych. I  aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca (Flp 2,10 nn)”. „(…) nam oznajmił tajemnicę swej woli według swego postanowienia, które przedtem w Nim powziął dla dokonania pełni czasów, aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziemi” (Ef 1,9 nn.). „A  gdy już wszystko zostanie Mu
40

Odwrót

poddane, wtedy i  sam Syn zostanie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15,28). Na podstawie tych fragmentów Pisma zwolennicy anihilacji twierdzą, że fakt, iż całe stworzenie w królestwie Chrystusa i Jego Ojca może zostać zbawione, wyklucza możliwość przetrwania tych, którzy stali się ich przeciwnikami. Warto zauważyć, że uniwersaliści posługują się tymi samymi wersetami do wyciągnięcia zupełnie odmiennych wniosków. Jednak to wyzwanie trzeba podjąć, zastanawiając się nad pytaniem, w  jaki sposób wszystko może  być poddane Chrystusowi, a Bóg jest wszystkim we wszystkim, jeśli jednocześnie miałoby istnieć piekło wraz z jego lokatorami? Można dokonać przy tej okazji dwóch spostrzeżeń. Uważna lektura właściwych tekstów odsłania w niektórych z nich pewne braki. Choć stworzenie „pod ziemią” wyzna, że Jezus jest Panem, to jednak nie doświadczy, tak jak „wszystko”, pojednania Chrystusa (Kol 1,20), podobnie też zjednoczenie „wszystkiego” w Chrystusie (Ef 1,10) jest ograniczone do tego „co w  niebiosach” i  „co na ziemi”. Słowo „wszystko” trzeba w każdym przypadku czytać w szerszym kontekście. Po drugie, w  oczywisty sposób przestępcy odizolowani w więzieniu od społeczeństwa nadal znajdują się pod jurysdykcją suwerena (w  Wielkiej Brytanii miejsca odosobnienia nazwane są „więzieniami Jej Królewskiej Mości”). Niektórzy powiedzieliby, że ci ludzie są objęci nawet w większym stopniu jurysdykcją niż wolni obywatele! W ten sam sposób piekło nadal będzie pod rządami Boga – w sferze Jego powszechnej władzy (przekonamy się nawet o tym po założeniu i zasiedleniu Nowej Jerozolimy, kiedy nadal będą ci, którzy znajdą się „za” Miastem; por. Ap 22,15).
41

PIEKŁO mit czy rzeczywistość?

Znowu pozornie logiczna argumentacja po dokładniejszej analizie okazuje się niezgodna z Pismem i nie przekonuje agnostyków. W tej sytuacji trzeba wyjaśnić, jak można sobie poradzić z tym dylematem. Świadomie zdecydowaliśmy się, żeby nie odpowiadać szczegółowo ani dogłębnie na pytania stawiane przez przedstawicieli różnych poglądów we współczesnej debacie na ten temat. Przedstawiliśmy jedynie jej zarys i zwróciliśmy uwagę na niektóre łatwe do podważenia argumenty. Szczegółowa analiza zajęłaby więcej miejsca i  pewnie sprawiłaby, iż czytelnik czułby się zdezorientowany. Nie jest ona zresztą konieczna, ponieważ książka przeznaczona jest dla uczniów Chrystusa. Dla nich nauka Jezusa jest ostatecznym punktem odniesienia. Inne teorie, które różnią się od podstawowych założeń tej nauki, mimo że  mogą sprawiać takie wrażenie z powodu ich pozornie logicznej argumentacji, nie mogą być prawdziwe. Pora przeanalizować naukę Jezusa. Jeśli wyraźnie z  niej wynika, iż ludzie będą cierpieć męki przez całą wieczność w  piekle, to znaczy, że obie propozycje, zarówno uniwersalizm, jak i anihilacjonizm, ipso facto są błędne. Czego nauczał Jezus?

42

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful