You are on page 1of 507

UMBERTO ECO

Imi Ry
(Przeoy Adam Szymanowski

MA!US"R#PT$ TO OC%#&ISTE

16 sierpnia 1968 roku wpada mi w rce ksika pira niejakiego ksidza Valleta, Le manuscript de Dom Adson de Melk, traduit en franais daprs ldition de Dom J. Mabillon !u" #resses de l$!%%a&e de la 'ource, #aris 18()*+ ,sika, dos&- skpo zaopatrzona w o%ja.nienia /istor&czne, przedstawiaa, pono- wiernie, czternastowieczn& manuskr&pt odnalezion& w klasztorze w 0elku przez wielkiego siedemnastowiecznego erud&t, ktremu tak wiele zawdziczam&, je.li c/odzi o dzieje zakonu %ened&kt&1skiego+ 2o odkr&cie naukowe moje, a wic trzecie w kolejno.ci* dodawao mi otuc/& podczas po%&tu w #radze, gdzie czekaem na pewn drog mi oso%+ 'ze.- dni p3niej oddzia& radzieckie wkrocz&& do nieszczsnego miasta+ 4dao mi si przekrocz&- granic austriack w 5inzu, skd udaem si do 6iednia, %& tam spotka- si z ow oso%, na ktr czekaem, i razem ju rusz&li.m& w gr 7unaju+ 6 nastroju wielkiego podniecenia cz&taem, urzeczon&, straszliw opowie.!dsa z 0elku i do tego stopnia mnie poc/ona, e prawie za jedn&m zamac/em dokonaem tumaczenia, zapeniajc kilka wielkic/ zesz&tw z #apeterie 8osep/ 9i%ert, w ktr&c/ tak prz&jemnie pisze si mikkim pirem+ : w ten spos% docieram& w okolic 0elku, gdzie po dzi. dzie1 nad zakolem rzeki strzela pionowo w nie%o przepikn& 'ti;t kilkakro- poddawan& w cigu minion&c/ wiekw restauracji+ 8ak moesz dom&.la- si, cz&telniku, w %i%liotece klasztornej nie znalazem ani .ladu manuskr&ptu !dsa+ 8eszcze przed dotarciem do 'alz%urga, pewnej dramat&cznej noc& spdzonej w ma&m /oteliku nad %rzegiem 0ondsee, utraciem nagle towarz&stwo i oso%a, z ktr podrowaem, znikna za%ierajc ze so% ksik ksidza Valleta, c/o- ucz&nia to nie przez zo.liwo.-, lecz wskutek po.piec/u i zamtu, jaki panowa prz& zr&waniu czc&c/ nas dotd wizw+ : oto zostaem sam z plikiem zapisan&c/ wasnorcznie zesz&tw i z wielk pustk w sercu+ ,ilka miesic& p3niej, %dc w #ar&u, postanowiem wzi- si do gruntown&c/ poszukiwa1+ < paru in;ormacji, ktre w&pisaem z ;rancuskiej ksiki, pozostaa mi notatka %i%liogra;iczna, niezw&kle dro%iazgowa i .cisa= Vetera analecta, sive collectio veterum ali uot operum ! opusculorum omnis "eneris, carminum, epistolarum, diplomaton, epitap#iorum, !, cum itinere "ermanico, adaptationibus ali uot dis uisitionibus $.%.D. Joannis Mabillon, %resbiteri ac Monac#i &rd. 'ancti (enedicti e )on"re"atione '. Mauri. > *ova

+ditio cui accessere Mabilonii vita ! ali uot opuscula, scilicet Dissertatio de %ane +uc#aristico, A,-mo et .ermentato, ad +minentiss. )ardinalem (ona. 'ub/un"itur opusculum +ldefonsi 0ispaniensis +piscopi de eodem ar"umento et +usebii $omani ad 1#eop#ilum 2allum epistola, De cultu sanctorum i"notorum, %arisiis, apud Leves ue, ad %ontem '. Mic#aelis, MD))334, cum privile"io $e"is.i <araz odnalazem w %i%liotece 'ainte 9ene?i@?e Vetera analecta, ale ku mojemu zdumieniu okazao si, e w&danie to niezgodne jest w dwc/ szczegac/= po pierwsze w&dawc %& 0ontalant, ad Aipam #+ #+ !ugustinianorum prope #ontem '+ 0ic/aelis*, a po drugie nosio dat o dwa lata p3niejsz+ Bie musz mwi-, e owe analecta nie zawiera& adnego manuskr&ptu pira !dsa cz& te !dsona z 0elku i e c/odzio tu, jak kad& moe stwierdzi-, o z%ir tekstw niewielkiej lu% .redniej o%jto.ci, podczas gd& opowie.- przedstawiona przez Valleta cignie si na kilkaset stronic+ 'konsultowaem si wted& ze znakomit&mi mediewistami, jak drogi mi i niezapomnian& Ctienne 9ilson, ale %&o rzecz ocz&wist, e jed&n&mi Vetera analecta %&& te, ktre widziaem w 'ainte 9ene?i@?e+ 6&pad do !%%a&e de la 'ource, klasztoru, ktr& wznosi si w okolic& #ass&, i rozmowa z prz&jacielem, 7om !rne 5a/nestedtem, przekona& mnie, e rwnie aden ksidz Vallet nie drukowa ksiek na prasie zreszt nie istniejcej* opactwa+ <nana jest nied%ao.-, z jak ;rancusc& uczeni podaj in;ormacje %i%liogra;iczne, ale ten prz&padek przekracza wszelkie rozsdne granice pes&mizmu+ <aczem prz&D puszcza-, e mam w rkac/ ;als&;ikat+ Bawet ksika Valleta %&a stracona a w kad&m razie nie .miaem zwrci- si z daniem zwrotu do oso%&, ktra mi j za%raa*+ <osta& wic jed&nie moje notatki, ale i w nie jem w ko1cu powtpiewa-+ E&waj takie magiczne moment& wielkiego znuenia i intens&wnego po%udzenia motor&cznego, kied& pojawiaj si wizje os% znan&c/ w przeszo.ci 56en me retraant ces dtails, /en suis 7 me demander sils sont rels, ou bien si /e les ai r8vs9:. 8ak dowiedziaem si p3niej z piknej ksieczki ksidza EucFuo&, zdarzaj si rwnie wizje ksiek, ktre nie zosta& jeszcze napisane+ 9d&%& nie pewne nowe w&darzenie, po dzi. dzie1 zadawa%&m so%ie p&tanie, skd wzia si opowie.- !dsa z 0elkuG ot w roku 19HI, w Euenos !ires, szperajc po pkac/ maego ant&kwariatu prz& Jorrientes, nieopodal %ardziej znanego #atio del 2ango prz& tej samej wielkiej ulic&, natra;iem na kast&lijsk wersj ksieczki 0ilo 2emes?ara, & ;-kor,-staniu pr,-k<ad=; pr,- "r,e ; s,ac#-, ktr miaem ju okazj c&towa- z drugiej rki* w mojej ksice Apocalittici e inte"rati prz& okazji

omawiania jego p3niejszej prac&, 'pr,eda;c- Apokalips. J/odzio o przekad nieosigalnego o%ecnie or&ginau w jz&ku gruzi1skim 2%ilisi 19K(*, i tam wa.nie, ku wielkiemu zdumieniu, znalazem o%szerne c&tat& z manuskr&ptu !dsa, aczkolwiek 3rdem nie %& tu ani Vallet, ani 0a%illon, lecz ojciec !t/anasius ,irc/er ale jakie dzieoL*+ #ewien uczon& > ktrego nazwiska nie ma potrze%& tutaj prz&tacza- > zapewni mnie p3niej c&tujc dane z pamici*, e wielki jezuita nigd& nie w&mieni adnego !dsa z 0elku+ !le miaem przed ocz&ma stronice 2emes?ara, a epizod&, na ktre powo&wa si, %&& zupenie podo%ne do t&c/ z manuskr&ptu przetumaczonego przez Valleta w szczeglno.ci opis la%ir&ntu nie pozostawia miejsca na adne wtpliwo.ci*+ Eez wzgldu na to, co napisa- mia p3niej na ten temat Eeniamino #lacido1, ksidz Vallet istnia naprawd i tak samo niewtpliwie istnia !dso z 0elku+ 6&cignem std wniosek, e wspomnienia !dsa najpewniej tra;nie przedstawiaj w&darzenia= przesonite wieloma niejasno.ciami i tajemnicami, poczwsz& od postaci samego autora, a ko1czc na lokalizacji opactwa, ktr !dso starannie przemilcza, tak e prz&puszczenia pozwalaj wskaza- jed&nie z gru%sza zakre.lon& o%szar midz& opactwami #omposa a JonFues, prz& cz&m mona z rozsdn&m prawdopodo%ie1stwem prz&j-, e miejsce to znajduje si gdzie. wzdu grz%ietu !peninw, midz& #iemontem, 5iguri a Mrancj to jak%& powiedziemidz& 5erici a 5a 2ur%ie*+ 8e.li za. c/odzi o okres, w ktr&m rozgr&waj si w&darzenia, jest to koniec listopada 1K)HG nie wiadomo natomiast, kied& autor pisa swoje dzieo+ 6ziwsz& pod uwag ;akt, e jak sam powiada, w roku )H %& nowicjuszem, a kied& spisuje wspomnienia, jest ju %liski .mierci, moem& prz&pu.ci-, i manuskr&pt powsta w ostatnim dziesicioleciu lu% dwudziestoleciu czternastego wieku+ 6a.ciwie niewiele powodw przemawia za pu%likowaniem woskiego przekadu z neogot&ckiej wersji ;rancuskiej, sporzdzonej na podstawie siedemnastowiecznego aci1skiego w&dania > dziea, ktre napisane zostao po acinie przez niemieckiego mnic/a pod koniec czternastego wieku+ #rzede wsz&stkim, jaki st&l o%ra-L #okus signicia do wczesn&c/ wzorw woskic/ odepc/nem jako cakowicie nieuzasadnionG nie t&lko dlatego, e !dso pisa po acinie, ale i dlatego, e z caego toku tekstu wida- jasno, i jego kultura lu% kultura opactwa, ktra w tak niewtpliw& spos% na1 wp&wa* nosi znacznie w&ra3niejsze pitno minion&c/ czaswG c/odzi tu z pewno.ci o wielowiekow sum
1

La Repubblica 22 wrzenia 1977

wiedz& i naw&kw st&list&czn&c/ zwizan&c/ z trad&cj wczesno.redniowiecznej acin&+ !dso m&.li i pisze jak mnic/ nieczu& na awans jz&ka ludowego, prz&wizan& do stronic zadomowion&c/ w %i%liotece, o ktrej opowiada, uksztatowan& na tekstac/ patr&st&czn&c/ i sc/olast&czn&c/, a jego opowie.gd&%& pominpowo&wanie si na w&darzenia z N:V wieku, zapisane jednak z t&siczn&mi zastrzeeniami i zawsze jako rzecz& zas&szane* moga%& %&- napisana, je.li c/odzi o jz&k i naukowe c&tat&, w N:: lu% N::: wieku+

<

drugiej

stron&

nie

ulega

wtpliwo.ci,

przekadajc

na

swj

dziewitnastowieczn& ;rancuski acin !dsa, Vallet pozwoli so%ie na liczne licencje, i to nie zawsze t&lko st&list&czne+ Ba prz&kad, %o/aterowie opowie.ci, wspominajc co jaki. czas o zaletac/ tego cz& innego zioa, powouj si w&ra3nie na ow prz&pis&wan !l%ertowi 6ielkiemu ksig tajemnic, ktra w cigu wiekw podlegaa niezliczon&m przer%kom+ !dso z ca pewno.ci to dzieo zna, ale pozostaje ;aktem, e c&tuje z niego ustp&, ktre z%&t dosownie po%rzmiewaj %d3 przepisami #aracelsusa, %d3 wstawkami poc/odzc&mi %ezsprzecznie z epoki 2udorw)+ < drugiej stron&, sprawdziem p3niej, e w czasac/, kied& Vallet przepis&wa L* manuskr&pt !dsa, w #ar&u kr&o osiemnastowieczne w&danie 2rand i %etit Albert>, wwczas ju nieodwracalnie skaone+ 'kd jednake wzi- pewno.-, e tekst& prz&taczane przez !dsa lu% przez mnic/w, ktr&c/ sowa !dso notuje, nie zawiera& w.rd rozmait&c/ glos, prz&pisw i uzupenie1 rwnie adnotacji w&korz&stan&c/ w p3niejsz&m okresie jako po&wka dla rozwoju kultur&L 6reszcie, zac/owaem w %rzmieniu aci1skim te ustp&, ktr&c/ ksidz Vallet nie uzna za stosowne tumacz&-, moe c/cc zac/owa- duc/a czasw+ Bie mam na to adnego .cisego uzasadnienia, poza poczuciem, %&- moe niewa.ciw&m, wierno.ci dla mojego 3rda+++ 4sunem nadmiar, co. nieco. jednak zostawiajc+ : %oj si+ e postpiem jak marni powie.ciopisarze, ktrz& wprowadzajc na scen %o/atera Mrancuza, ka mu mwi-= 6%arbleu?9, i= 6la femme, a#? la femme@9 : oto w rezultacie jestem peen wtpliwo.ci+ 6a.ciwie nie wiem czemu, postanowiem ze%ra- si na odwag i przedstawi- tekst tak, jak%& to %& autent&czn& manuskr&pt !dsa z 0elku+ #owiedzm&= gest czowieka zakoc/anego+ !l%o, je.li kto. woli, spos% uwolnienia si od liczn&c/ i star&c/ o%sesji+ #rzepisuj nie troszczc si o aktualno.-+ 6 ow&c/ latac/, kied& odkr&em tekst ksidza Valleta, panowao o%iegowe przekonanie, e pisa- nale& jed&nie majc na uwadze tera3niejszo.- i z zam&sem odmienienia .wiata+ 2eraz, po dziesiciu lu% wicej latac/, jest rzecz pocieszajc dla czowieka pira a wic kogo., komu prz&wrcono jego w&sok godno.-*, e mona pisa- z cz&stej mio.ci do pisania+ 2ak wic wiem, e mam prawo opowiedzie- dla prostej prz&jemno.ci opowiadania /istori !dsa z 0elku, a otuc/ i pociec/ czerpi z tego, i jest ona tak %ardzo odlega w
2

Liber aggregationis seu liber secretorum Aiberti Magni, Londinium. juxta pontem qui vulgariter dicitur Flete brigge, MCCCCLXXXV. 3 Les admirables secrets dAlbert le Grand, A Lyon, Chez les Hritiers, Beringos. Fratres, 1Enseigne dAgrippa, MDCCLXXV; Secrets merveilleux de la Magie Naturelle et Cabalistique du Petit Albert, A Lyon,

czasie teraz, kied& roz%udzon& rozum przegna wsz&stkie potwor& zrodzone podczas jego snu*, tak c/wale%nie poz%awiona wszelkic/ zwizkw ze wspczesno.ci, tak ponadczasowo o%ca nasz&m nadziejom i nasz&m pewnikom+ #oniewa jest to /istoria ksig, nie za. codzienn&c/ strapie1, jej lektura moe skoni- nas do powtrzenia za wielkim na.ladowc z ,empis= 64n omnibus re uiem uaesivi, et nus uam inveni nisi in an"ulo cum libro.9ii O st&cznia 198I

ibidem. MDCCXXIX.

!o'a
0anuskr&pt !dsa podzielon& jest na siedem dni, za. kad& dzie1 na okres& odpowiadajce godzinom liturgiczn&m+ #odt&tu& w trzeciej oso%ie dodane zosta& prawdopodo%nie przez Valleta+ #oniewa jednak uatwiaj cz&telnikowi orientacj, a zw&czaj ten nie jest o%c& wczesnej literaturze pisanej w jz&ku ludow&m, uznaem, e lepiej ic/ nie usuwa-+ 6 niejakie zakopotanie wprawio mnie to, e !dso powouje si na godzin& kanoniczne > ic/ podzia nie t&lko zmienia si zalenie od miejsca i por& roku, ale wedug wszelkiego prawdopodo%ie1stwa w N:V wieku nie przestrzegano z cakowit .ciso.ci wskaza1 ustalon&c/ w regule przez .w+ Eened&kta+ 8ednake w&daje mi si, e a%& zorientowa- z gru%sza cz&telnika, mona, cz.ciowo wnioskujc na podstawie tekstu, a cz.ciowo dokonujc kon;rontacji pierwotnej regu& z opisem &cia zakonnego podan&m przez Pduarda 'c/neidera w Les 0eures bndictines #ar&, 9rasset 19)O*, trz&ma- si nastpujcej ocen&= 8utrznia 5auda #r&ma 2ercja 'eksta Bona ktr czasem !dso okre.la dawn&m terminem Vigiliae* Qd )+KI do K w noc&+ ktra w starszej trad&cji zwie si 0atutina* Qd O do 6 rano, tak %& ko1cz&a si, kied& zacz&na dnie-+ ,oo H+KI, tu przed zorz porann+ ,oo 9+ #oudnie w klasztorze, w ktr&m mnisi nie pracowali w polu, oraz zim %&a to take pora posiku*+ 0idz& ) a K po poudniu+ regua nakazuje zjadawieczerz przed zapadniciem ciemno.ci*+ ,omplet ,oo 6 mniej wicej o H mnisi kad si spa-*+ a Aac/unek opiera si na ;akcie, e w pnocn&c/ 6oszec/ pod koniec listopada so1ce wstaje koo H+KI, a zac/odzi koo (+(I po poudniu+ Bieszpr Qd mniej wicej (+KI do zmierzc/u

Pro(o)
Ba pocztku %&o 'owo, a 'owo %&o u Eoga, i Eogiem %&o 'owo+ E&o ono na pocztku u Eoga i powinno.ci %ogo%ojnego mnic/a jest powtarza- dzie1 po dniu, jednostajnie i z pokor, w jed&n& i niezmienn& ;akt, z ktrego do%&- mona niez%it prawd+ !le videmus nunc per speculum et in aeni"mateiii, a prawda, nim staniem& z ni twarz w twarz, wprzd pokazuje si nam po kawaeczku jake niecz&teln&m* w %dac/ tego .wiata, winni.m& zatem odcz&t&wa- z mozoem jej wierne znaki rwnie tam, gdzie jawi si nam jako niejasne i prawie podsunite przez wol %ez reszt& oddan zu+ <%liajc si do kresu grzesznego &wota, posiwia& ze staro.ci, w&patrujc ju c/wili, kied& zagu%i si w niezmierzonej Eoskiej otc/ani, milczcej i pustej, %&m mia udzia w %lasku anielskiej mdro.ci, prz&kut& ocia&m i c/or&m ciaem do celi klasztoru w 0elku, tak drogiego memu sercu, %ior do rki piro, %& na t&m welinie pozostawi- .wiadectwo cudown&c/ i straszliw&c/ w&darze1, w ktr&c/ w mej modo.ci uczestnicz&em, powtarzajc verbatim wsz&stko, co widziaem i s&szaem, nie wac si na to, e%& do%&- na .wiato dnia jaki. zam&s, lecz pozostawiajc t&m, co nadejd je.li nie uprzedzi ic/ !nt&c/r&st*, znaki znakw, ae%& ic/ odcz&t&wanie stao si modlitw+ < aski #ana naszego %&em, przezrocz&st& jak sz&%a, .wiadkiem w&darze1, jakie mia& miejsce w opactwie, ktrego nazw nawet stosownie i po%onie jest zamilcze-, pod koniec Aoku #a1skiego 1K)H, kied& to cesarz 5udwik rusz& do :talii, %& prz&wrci- godno.- .witemu cesarstwu rz&mskiemu, cz&nic podug zamiarw Bajw&szego i ku zawst&dzeniu niesawnego prz&wa.ciciela, .witokupc& i /eret&ka, co w !winionie /a1%i .wite imi apostoa mwi o grzesznej dusz& 8aku%a z Ja/ors, ktrego ludzie %ez%oni czcz jako 8ana NN::*+ 0oe %&o%& rzecz suszn, %&m dla lepszego przedstawienia w&darze1, w ktre zostaem wpltan&, prz&pomnia %ieg spraw w cigu tego skrawka wieku, tak jak pojmowaem je wwczas, prze&wajc, i tak jak prz&pominam so%ie teraz, wz%ogacon& o inne p3niej zas&szane opowie.ci > je.li t&lko zdoam z powrotem naniza- na sznur pamici tak wiele niejasn&c/ w&darze1+ 8u w pierwsz&c/ latac/ naszego wieku papie ,lemens V przenis siedzi% apostolsk do !winionu, pozostawiajc Az&m na pastw am%icji tamtejsz&c/ panw= i oto powoli .wite miasto c/rze.cija1stwa, szarpane walkami midz& mon&mi,

przemienio si w c&rk lu% lupanarG nazwao sie%ie repu%lik, lecz ni nie %&o, pod%i& j %owiem z%rojne gromad&, ulegao przemoc& i gra%ie&+ ,sia, wolni od jur&sd&kcji .wieckiej, dowodzili grupami %untownikw i z mieczem w doni dokon&wali ra%unkw, nadu&-, prowadzili nikczemne /andle+ 8ak sprawi-, %& )aput Mundiiv stao si na nowo, i susznie, celem kadego, kto c/ce wo&- na skronie koron .witego cesarstwa rz&mskiego, i jak prz&wrci- godno.- temu doczesnemu dominium, ktre %&o ju niegd&. dominium cesarz&L <darz&o si oto, e w roku 1K1( picioro niemieckic/ ksit w&%rao we Mrank;urcie 5udwika Eawarskiego na najw&szego rzdc cesarstwa+ 5ecz tego samego dnia na przeciwleg&m %rzegu 0enu ksi palat&n Aenu i arc&%iskup ,olonii podnie.li do tej samej godno.ci Mr&der&ka !ustriackiego+ 7waj cesarze na jedn&m tronie i jeden papie na dwc/ tronac/= oto s&tuacja, ktra staa si 3rdem nie lada zamieszania+++ 7wa lata p3niej w&%ran& zosta w !winionie now& papie, 8aku% z Ja/ors, siedemdziesiciodwuletni starzec, ktr& prz&j imi wa.nie 8ana NN::, i o%& nie%o sprawio, %& aden ju najw&sz& kapan nie prz&j imienia tak odtd znienawidzonego przez ludzi poczciw&c/+ Mrancuz i oddan& krlowi Mrancji ludzie z tego padou zepsucia zawsze maj skonno.- do sprz&jania interesom ziomkw i niezdolni s patrze- na ca& .wiat jako na sw duc/ow ojcz&zn*, popiera Milipa #iknego przeciwko templariuszom, ktr&c/ krl oskar& jak sdz, niesusznie* o /anie%ne w&stpki, %& zagarn- ic/ do%ra, za wsplnika majc tego kapana zaprza1ca, 6 t&m sam&m czasie w tok w&darze1 wmiesza si Ao%ert z Beapolu, ktr& pragnc utrz&ma- kontrol na italijskim pw&spie, przekona papiea, %& ten nie uzna adnego z dwc/ cesarz& niemieckic/, i t&m sposo%em zosta kondotierem caego #a1stwa ,o.cielnego+ 6 1K)) roku 5udwik Eawarski pokona swojego r&wala, Mr&der&ka+ Eardziej jeszcze lkajc si jednego cesarza ni3li uprzednio dwc/, 8an ekskomunikowa zw&cizc, a ten w odwecie oznajmi, e papie jest /eret&kiem+ 2rze%a tu wspomnie-, e wa.nie w ow&m roku od%&a si w #erugii kapitua %raci ;ranciszka1skic/, a ic/ genera, 0ic/a z Jesen&, ulegajc naciskom Rduc/ownikwS %d mia jeszcze sposo%no.- opowiedzie- o nic/*, ogosi jako prawd wiar& u%stwo J/r&stusa, ktr& je.li nawet posiada rzecz jak wesp z apostoami, to t&lko w ;ormie usus factiv. 2en szlac/etn& aksjomat mia ocali- cnot i cz&sto.- zakonu, ale nie prz&pad zanadto do smaku papieowi, al%owiem %&- moe dostrzeg w nim zasad nie%ezpieczn dla t&c/

roszcze1, ktre on sam jako gowa ,o.cioa w&suwa, zmierzajc do ode%rania cesarstwu prz&wileju w&%ierania %iskupw, natomiast .witemu tronowi prz&pisujc prawo do koronacji cesarza+ < t&c/ cz& inn&c/ jeszcze powodw 8an NN:: dekretaem )um inter nonnullos potpi w 1K)K roku twierdzenia ;ranciszkanw+ 6 t&m wa.nie momencie, jak sdz, 5udwik dostrzeg w ;ranciszkanac/, teraz przeciwnikac/ papiea, potn&c/ sprz&mierze1cw+ 2rwajc prz& tezie o u%stwie J/r&stusa, w pewien spos% wspierali idee teologw cesarskic/, to jest 0ars&liusza z #adw& i 8ana z 8andun+ ! wreszcie, na niewiele miesic& przed opowiedzian&mi przeze mnie dalej w&darzeniami, 5udwik, osignwsz& ugod z pokonan&m Mr&der&kiem, rusz& do :talii, zosta ukoronowan& w 0ediolanie, porni si z Viscontimi, ktrz& prz&jli go wszak prz&c/&lnie, zacz o%lega- #iz, mianowa swoim namiestnikiem Jastruccia, ksicia 5ukki i #istoi i, w&daje mi si, 3le ucz&ni, gd& nie spotkaem nigd& czowieka okrutniejszego, c/&%a e 4guccione della Maggiola*, a nastpnie gotowa si do w&ruszenia na Az&m, wezwa go %owiem 'ciarra Jolonna wadajc& t&m miastem+ Qto jak przedstawia& si spraw&, kied& ja > nowicjusz %ened&kt&1ski w klasztorze w 0elku > oderwan& zostaem od pen&c/ spokoju krugankw klasztorn&c/ przez mego ojca, ktr& walcz& w .wicie 5udwika jako nie najpo.ledniejsz& z jego %aronw i ktr& uzna za rzecz mdr za%ra- mnie ze so%, %&m zo%acz& cudowno.ci :talii i %& w Az&mie prz& koronacji cesarza+ 5ecz o%lenie #iz& spowodowao, e zaprztnit& %& troskami wojskow&mi+ 'korz&staem z tego, %& troc/ z lenistwa, a troc/ z pragnienia zdo%&cia wiedz&, podj- wdrwk po miastac/ 2oskanii, lecz moi rodzice uznali, e to &cie swo%odne i nie ograniczone adn&mi reguami nie prz&stoi modzie1cowi, ktrego przeznaczeniem jest kontemplacja+ :dc wic za rad &czliwego mi 0ars&liusza, postanowiem zajmiejsce u %oku uczonego ;ranciszkanina, %rata 6il/elma z Easker?ille, ktr& wa.nie mia podj- posowanie i dotrze- do sawn&c/ miast i star&c/ opactw+ : tak oto staem si jego sekretarzem i d&sc&puem, a nie auj tego, gd& %&em prz& nim .wiadkiem w&darze1 godn&c/ powierzenia, jak to w tej c/wili cz&ni, pamici t&c/, ktrz& prz&jd po mojej .mierci+ Bie wiedziaem wted&, czego %rat 6il/elm szuka, i prawd mwic, nie wiem tego po dzi. dzie1, a prz&puszczam te, e i on tego nie wiedzia, jed&n&m %owiem pragnieniem, jakie nim kierowao, %&o pragnienie prawd& i podejrzenie > ktre

zawsze w moim przekonaniu &wi > i prawd nie jest to, co ukazuje nam si w c/wili tera3niejszej+ : %&- moe w ow&c/ latac/ powinno.ci doczesne oderwa& go od umiowan&c/ studiw+ 8ego misja pozostaa mi nie znana przez ca& czas podr&, a on te+ o niej nie mwi+ 8u raczej dziki ur&wkom rozmw, jakie prowadzi z opatami klasztorw, w ktr&c/ zatrz&m&wali.m& si po drodze, w&ro%iem so%ie niejasn& pogld na natur jego zadania+ 5ecz zrozumiaem je w peni dopiero, kied& osignli.m& nasz cel, jak to opowiem dalej+ ,ierowali.m& si na pnoc, lecz nasza podr nie prze%iegaa po linii prostej i zatrz&m&wali.m& si w rozmait&c/ opactwac/+ E&wao wiec, e z%aczali.m& ku zac/odowi, c/ocia nasz ostateczn& cel %& na wsc/odzie, wdrujc mniej wicej wzdu linii grskiej prowadzcej z #iz& w stron drg do Twitego 8aku%a, a zatrz&m&wali.m& si na krtko to tu, to tam w okolicac/, ktr&c/ nie c/c dokadniej okre.la-, al%owiem odradzaj mi to straszliwe w&padki, jakie p3niej si tam rozegra&, ale wadc& t&c/ ziem %&li wierni cesarstwu, tamtejsi za. opaci naszego zakonu jak jeden m stanli przeciwko /eret&ckiemu i przekupnemu papieowi+ 4rozmaicona podr trwaa trz& t&godnie i w t&m czasie miaem sposo%no.- pozna- nigd& nie do.-, jak cigle si przekonuj* mojego nowego mistrza+ Ba dalsz&c/ stronicac/ nie %d ;olgowa c/ci opis&wania os% > c/&%a e w&raz cz&jej. twarz& al%o jaki. gest o%jawi si jako znaki jz&ka niemego, lecz w&mownego > al%owiem, jak powiada Eoecjusz, nie ma rzecz& ulotniejszej ni ksztat zewntrzn&, ktr& widnie i zmienia si ni%& kwiat poln&, kied& prz&c/odzi jesie1, i po c mwi- dzisiaj o t&m, e opat !%%on mia oko surowe, a policzki %lade, skoro i on, i ci, co go otaczali, o%rcili si w proc/ i od proc/u ic/ ciaa przej& .mierteln szaro.t&lko dusza, o%& Eg tak zec/cia, ja.nieje .wiatem, ktre ju nigd& nie zga.nie*L !le o 6il/elmie c/c opowiedzie-, i to t&lko w t&m miejscu, gd& uderz&& mnie jego oso%liwe r&s&, i jest rzecz wa.ciw, e modzie1c& prz&wizuj si do jakiego. mcz&zn& starszego i mdrszego nie t&lko wskutek oczarowania sowami, jakie w w&powiada, i %&stro.ci um&su, ale rwnie powierzc/own&m ksztatem cielesn&m, %owiem staje si on im drogi nicz&m posta- ojca, ktrego ruc/& i w&%uc/& gniewu studiuje si, na ktrego u.miec/ cz&/a si > c/o- aden cie1 podliwo.ci nie %ruka tej odmian& moe jed&nej cz&stej* cielesnego miowania+ 7awniejsi ludzie %&li w&soc& i pikni teraz s t&lko dzie-mi i karami*, ale ten ;akt jest jedn&m z wielu .wiadczc&c/ o nieszcz.ciu .wiata, ktr& si starzeje+ 0odo.- nie pragnie ju wiedz&, nauka upada, ca& .wiat staje na gowie, .lepc&

prowadz .lepcw i rzucaj ic/ w przepa.ci, ptaki podr&waj si z gniazd, zanim zaczn ;ruwa-, osio gra na lirze, wo& ta1cuj, 0aria nie miuje ju &cia kontemplac&jnego, a 0arta &cia cz&nnego, 5ea jest %ezpodna, Aac/el ma spojrzenie podliwe, ,aton uczszcza do lupanarw, 5ukrecjusz staje si ko%iet+ 6sz&stko zeszo ze swojej drogi+ 7ziki niec/ %d Eogu, e w ow&m czasie z&skaem od mojego mistrza pragnienie uczenia si i to poczucie prostej drogi, ktrego nie traci si nawet, kied& .cieka staje si krta+ 2ak wic w&gld zewntrzn& %rata 6il/elma prz&ciga uwag nawet naj%ardziej roztargnionego o%serwatora+ #ostaw growa nad zw&k&mi lud3mi, a %& tak c/ud&, e zdawa si jeszcze w&sz&+ 'pojrzenie mia %&stre i przenikliweG ostr& i odro%in zadart& nos dawa jego o%liczu w&raz cec/ujc& czowieka czujnego, poza c/wilami odrtwienia, o ktr&c/ jeszcze powiem+ #od%rdek .wiadcz& o niewzruszonej woli, c/ocia jednocze.nie twarz w&duona i pokr&ta piegami > jakie czsto widziaem u ludzi urodzon&c/ midz& Ui%erni a Bort/um%ri > moga czasem w&raa- niepewno.- i zakopotanie+ < czasem zdaem so%ie spraw, e to, co %raem za %rak pewno.ci, %&o t&lko zaciekawieniem, ale na pocztku niewiele wiedziaem o tej cnocie, ktr miaem raczej za namitno.- dusz& podliwej, al%owiem dusza roztropna winna, sdziem, j odrzuca-, a karmi- si jed&nie prawd tak m&.laem* znan z gr&+ #ac/olciu, ktr&m wwczas %&em, od razu rzuci& si w ocz& kp& taw&c/ wosw w&rastajc&c/ mu z uszu, a te krzaczaste i jasne %rwi+ 0ia ju z pi-dziesit wiosen, %& wic %ardzo star&, ale jego nie znajce znuenia ciao poruszao si z &wo.ci, jakiej czsto %rakowao mnie+ 6 c/wilac/ cz&nn&c/ w&dawao si, e ma niew&czerpane zaso%& si+ !le od czasu do czasu jego duc/ &cia zasz&wa si gdzie. ni%& rak, mojego mistrza opanow&waa apatia i widziaem, jak godzinami tkwi w celi nie wstajc z posania, ledwie w&powiadajc jakie. monos&la%&, z nieruc/om twarz+ 6 takic/ c/wilac/ jego ocz& w&raa& pustk i nieo%ecno.- i mg%&m podejrzewa-, e jest pod dziaaniem jakiej. ro.linnej su%stancji sprowadzajcej wizje, gd&%& ocz&wist& umiar, ktr& rzdzi jego &ciem, nie skoni mnie do odrzucenia tej m&.li+ Bie kr&j jednak, e w czasie podr& zatrz&m&wa si czasem na skraju ki lu% lasu, %& zerwa- jakie. ziele mniemam, zawsze to samo*, i zacz&na je u- w skupieniu+ 2roc/ ziela mia zawsze prz& so%ie i spo&wa w momentac/ najwikszego napicia a nie %rakowao takic/ podczas naszego po%&tu w opactwieV*+ ,ied& razu pewnego

zap&taem, co to jest, odpar z u.miec/em, e do%r& c/rze.cijanin moe czasem naD ucz&- si czego. od niewiern&c/G a kied& prosiem, %& da mi spr%owa-, odrzek, i podo%nie jak to jest z mowami, ktre s paidikoi, ep#ebikoi, "-naikeioivi i tak dalej, tak i z zioami, %&waj %owiem takie, co s do%re dla starego ;ranciszkanina, ale nieodpowiednie dla modego %ened&kt&na+ 6 t&m czasie, kied& prze%&wali.m& razem, nie mogli.m& prowadzi- z%&t uporzdkowanego &ciaG rwnie w opactwie czuwali.m& nocami i padali.m& na oe w dzie1, tak e nie zawsze uczestnicz&li.m& w .wit&c/ o%rzdkac/+ 8ednak w czasie podr& rzadko kied& czuwa po komplecie, a o%&czaje mia nader wstrzemi3liwe+ ,ilka raz&, jak zdarz&o si to w opactwie, ca& dzie1 spdza na kreniu po warz&wniku, prz&gldajc si ro.linom, jak%& %&& to c/r&zopaz& lu% szmaragd&, a znowu widziaem, jak spacerowa po kr&pcie skar%ca, tak patrzc na ku;er w&sadzan& szmaragdami i c/r&zopazami, jak%& to %& krzak %ielunia+ ,ied& indziej przez ca& dzie1 nie rusza si z wielkiej sali %i%lioteki, przegldajc manuskr&pt&, jak%& szuka w t&m zajciu jed&nie swojej prz&jemno.ci podczas gd& dokoa nas %&o coraz wicej trupw za%it&c/ w straszn& spos% mnic/w*+ #ewnego dnia zastaem go w ogrodzie, kied& przec/adza si %ez adnego widocznego celu, jak%& nie musia zdawa- przed Eogiem rac/unku ze swoic/ pocz&na1+ 6 klasztorze nauczono mnie zupenie innego rozkadu czasu i powiedziaem mu to+ ! on odpar, e pikno kosmiczne dane jest nie t&lko przez jedno.- w rozmaito.ci, ale take przez rozmaito.w jedno.ci+ 2e sowa moga podszepn-, jak mi si zdawao, t&lko prostacka empiria, ale potem dowiedziaem si, e ludzie z jego kraju czsto okre.laj rzecz& w spos%, w ktr&m o.wiecajca sia rozumu ma niewielki jeno udzia+ 6 opactwie zawsze widziaem go z do1mi pokr&t&mi p&em ksig, zotem nie w&sc/nit&c/ jeszcze miniatur, taw&mi su%stancjami, ktr&c/ dot&ka w szpitalu 'ewer&na+ 0iao si wraenie, e m&.le- potra;i w&cznie rkami, co wwczas w&dawao mi si rzecz %ardziej godn kogo., kto zajmuje si mac/inami a nauczono mnie, e taki kto. to moec#usvii, e popenia cz&n wiaroomn& wo%ec &cia um&sowego, z ktr&m winien %&- zczon& przez cz&ste za.lu%in&*G ale rwnie kied& jego donie ujmowa& rzecz& niezmiernie delikatne, jak niektre kodeks& ze .wie&mi jeszcze miniaturami lu% stronice z%utwiae ze staro.ci i kruc/e ni%& maca, ic/ dotknicie %&o nadzw&czaj su%telne, zupenie jak wted&, gd& dot&ka sw&c/ mac/in+ 0usz %owiem powiedzie-, e ten czek oso%liw& mia w tor%ie podrnej instrument&, ktr&c/ nigd& przedtem nie widziaem i o ktr&c/ on sam mwi jako

o cudown&c/ masz&nac/+ 0ac/in&, powiada, s dzieem sztuk, ktre mapuj natur na.ladujc nie jej ;orm, lecz cz&nno.ci+ 6&ja.nia mi w ten spos% cud zegara, astrola%ium i magnesu+ !le na pocztku %aem si czarw i udawaem, e .pi, kied& on w pewne pogodne noce za%iera si z dziwaczn&m trjktem w doni* do o%serwowania gwiazd+ Mranciszkanie, ktr&c/ poznaem w :talii i w moim kraju, %&li lud3mi prost&mi, czsto nie umiejc&mi cz&ta- ni pisa-, i dziwowaem si jego wiedz&+ !le odpar, Ae ;ranciszkanie z jego w&sp s z innej glin& ulepieni= RAoger Eacon, ktrego czcz jako mistrza, naucza nas, e Eoski plan wskae pewnego dnia wiedz o mac/inac/, ktre s magi naturaln i .wit+ : %dzie tak, e si& prz&rod& pozwol zro%i- mac/in& do p&wania, %& okrt& porusza& si t&lko #omine re"enteviii i znacznie sz&%ciej ni te pc/ane wiatrem lu% wiosamiG i %d woz& But sine animali moveantur cum impetu inaestimabili, et instrumenta volandi et #omo sedens in medio instrumentis revolvens ali uod in"enium per uod alae artificialiter composita aerem verberent, ad modum avis volantisCiD. : male1kie narzdzia, ktre podnosi- %d niesko1czenie wielkie ciar&, i woz&, ktr&mi je3dzi- %dzie mona po dnie morza+S ,ied& sp&taem, gdzie s te mac/in&, odpar, e %&& ju zro%ione w staro&tno.ci, a niektre nawet w nasz&c/ czasac/= R#oza instrumentem do latania, takowego nie widziaem %owiem ani nie wiem o nikim, kto %& widzia, ale znam uczonego, ktr& go o%m&.li+ : mona ro%i- most&, ktre przekraczaj rzeki %ez adn&c/ ;ilarw i podpr, i inne nadzw&czajne mac/in&+ 5ecz nie powiniene. martwisi, je.li dot&c/czas ic/ nie ma, %o to nie znacz&, e ic/ nie %dzie+ ! ja ci mwi, e Eg c/ce, %& %&&, i z pewno.ci, nawet je.li mj prz&jaciel Qck/am zaprzecza temu, %& idee istnia& w ten spos%, s one ju w 8ego um&.le, i nie dlatego, e moem& dec&dowa- o Eoskiej naturze, lecz wa.nie dlatego, e nie moem& w&t&cza- jej adn&c/ granic+S Bie %&o to jed&ne zdanie sprzeczne, jakie us&szaem z jego ustG ale nawet teraz, kied& jestem star& i mdrsz& ni wwczas, nie rozumiem do ko1ca, w jaki spos% mg takim zau;aniem darz&- swojego prz&jaciela Qck/ama i prz&sigajednocze.nie na sowa Eacona, jak to zazw&czaj cz&ni+ 2o jednak prawda, e &jem& w mroczn&c/ czasac/, skoro czek mdr& musi snu- m&.li, ktre s midz& so% sprzeczne+ 2ak oto powiedziaem o %racie 6il/elmie rzecz&, %&- moe, nie do ko1ca dorzeczne, prawie jak%&m raz jeszcze ulega t&m nieuporzdkowan&m wraeniom, jakic/ wwczas, prze%&wajc u jego %oku, doznawaem+ ,im %& i czego dokona,

moe lepiej zdoasz, mj do%r& cz&telniku, w&wnioskowa- z tego, co cz&ni w cigu dni spdzon&c/ w opactwie+ Bie o%iecaem, e przedstawi ci sko1czon& o%raz, mog jed&nie przedstawi- spis ;aktw to, owszem* cudown&c/ i straszn&c/+ ! wic poznajc dzie1 po dniu mojego mistrza i spdzajc godzin& podr& na dugic/ pogawdkac/, o ktr&c/ opowiada %d stopniowo w miar potrze%&, dotarli.m& do podna gr& d3wigajcej na sw&m wierzc/oku opactwo+ : nadesza pora, %& moja opowie.- z%li&a si do1, podo%nie jak wted& z%liali.m& si m& dwaj, i o%& rka nie zadraa mi, kied& prz&stpi do spis&wania tego, co si potem w&darz&o+

*%IE+ PIER&S%#

*%IE+ PIER&S%# PR#MA


Eied- to docieram- do st=p opact;a i Fil#elm da/e do;=d ;ielkie/ pr,enikli;oGci. E& pikn& poranek pod koniec listopada+ 6 noc& napadao troc/ .niegu, ale .wie& welon okr&wajc& ziemi %& nie gru%sz& ni na trz& palce+ 2u po laudzie w&suc/ali.m& po ciemku msz& w wiosce lecej w dolinie+ #otem, o wsc/odzie so1ca, rusz&li.m& w stron gr+ ,ied& pili.m& si urwist .ciek, ktra wia si wok gr&, zo%acz&em opactwo+ Bie zadziwi& mnie mur&, ktre opas&wa& je ze wsz&stkic/ stron, gd& podo%ne widziaem w ca&m c/rze.cija1skim .wiecie, ale zdumienie wz%udzia %r&a tego, co jak si p3niej dowiedziaem, naz&wano 9mac/em+ E&a to o.mioktna, w&gldajca z oddalenia jak czworokt ;igura doskonaa, w&raajca trwao.i niedostpno.- pa1stwa Eoga* %udowla, ktrej .cian& poudniowe wznosi& si na klasztorn&m paskow&u, podczas gd& pnocne zdawa& si w&rasta- pionowo z samego podna gr&+ #atrzc z dou miao si wraenie, e w niektr&c/ miejscac/ skaa siga w kierunku nie%a %ez rozdziau %arw i materii i dopiero stopniowo ukazuje si jako donon i %aszta dzieo gigantw, ktrz& &li za pan %rat i z ziemi, i z nie%em*+ 2rz& rzd& okien w&raa& potrjn& r&tm grnej partii %udowli, a w ten spos% to, co %&o w pojciu ;iz&czn&m kwadratem na ziemi, duc/owo stawao si trjktne w nie%ie+ #rz& dalsz&m z%lianiu si wida- %&o, e czworoktna ;orma w&tworz&a na kad&m rogu siedmioktn %aszt o piciu .cianac/ w&c/odzc&c/ na zewntrz > tak wic czterem z o.miu %okw wielkiego o.miokta odpowiada& czter& mae siedmiokt&, ktre na zewntrz prezentowa& si jako piciokt&+ : nie ma czowieka, ktr& nie dostrzeg%& zadziwiajcej zgodno.ci t&lu .wit&c/ licz% ujawniajc&c/ su%teln& sens duc/ow&+ Qsiem to licz%a doskonao.ci kadego czworokta, czter& to licz%a Pwangelii, pi- licz%a stre; .wiata, siedem licz%a darw 7uc/a Twitego+ Er&a i ksztat 9mac/u jawi& mi si tak samo, jak p3niej na poudniu italijskiego pw&spu Jastel 4rsino i Jastel del 0onte, ale niedostpne pooenie sprawiao, e 9mac/ %& straszliwsz& i mg wz%udza- lk u podrnego, ktr& z%lia si do1 stopniowo+ Ba szcz.cie wskutek tego, e ten zimow& poranek %& niezw&kle przejrz&st&, na %udowl patrz&em inn&mi oczami, ni patrz&%&m w czasie %urz&+

Bie mog jednak powiedzie-, %& %udzia uczucia prz&jemne+ Qdczuem lk i su%teln& niepokj+ Eg wie, e nie %&& to zjaw& mojej niedojrzaej dusz& i e wa.ciwie o%ja.niaem so%ie niewtpliwe zapowiedzi wpisane w kamie1 w dniu, kied& giganci poo&li na1 swoje donie i zanim jeszcze wola mnic/w, ulegajc zudzeniu, o.mielia si przeznacz&- to miejsce na sc/ronienie dla sowa Eoego+ ,ied& nasze mu& pokon&wa& mozolnie ostatni zakrt z%ocza, w miejscu, gdzie gwna droga rozgaziaa si dajc pocztek dwm jeszcze, %iegnc&m rwnolegle .ciekom, mj mistrz zatrz&ma si na c/wil, spojrza na o%ie stron& drogi, na sam drog oraz w gr na rzd sosen tworzc&c/ na krtkim odcinku naturaln& okap posiwia& od .niegu+ > Eogate opactwo > rzek+ > Qpat lu%i pokaza- si w urocz&st&c/ c/wilac/+ #rz&w&kem ju do jego najoso%liwsz&c/ stwierdze1, wic nie zadaem adnego p&tania+ Awnie dlatego, e po prze%&ciu dalszego kawaka drogi us&szeli.m& jaki. zgiek i zza zakrtu ukaza si oddziaek podniecon&c/ mnic/w i sug+ 8eden z nic/, kied& nas zo%acz&, rusz& naprzeciwko i rzek wielce uprzejmie= > 6itaj, panie, i nie dziw si, e dom&.lam si, kim jeste., al%owiem uprzedzono nas o twoim prz&%&ciu+ 8estem Aemigiusz z Varagine, klucznik klasztoru+ ! je.li t& jeste., jak prz&puszczam, %ratem 6il/elmem z Easca?illi, trze%a nam zawiadomi- opata+ 2& > rozkaza odwracajc si do jednego z orszaku > ruszaj do gr& z nowin, e nasz go.- wkrocz& nie%awem w mur& opactwaV > 7zikuj ci, panie kluczniku > odpar &czliwie mj mistrz > i t&m drosza mi twoja uprzejmo.-, e dla powitania nas przerwali.cie pogo1+ 5ecz nie martw si, ko1 przegalopowa td& i rusz& .ciek po prawej stronie+ Bie oddali si z%&tnio, gd& %dzie musia zatrz&ma- si, kied& dotrze do miejsca, gdzie w&rzucacie zu&t .cik+ 8est z%&t mdr&m zwierzciem, e%& zapuszcza- si w strom& teren+++ > ,ied& go widziae.L > zap&ta klucznik+ > #rawd rzeksz&, nie widzieli.m& go, cz& nie tak, !dsoL > powiedzia 6il/elm, zwracajc w moj stron roz%awione lico+ > !le je.li szukacie Erunellusa, zwierz powinno %&- w miejscu, ktre wskazaem+ ,lucznik zawa/a si+ 'pojrza na 6il/elma, p3niej na .ciek, a w ko1cu sp&ta= > ErunellusaL 'kd wieszL > 8ake to > rzek 6il/elm > jest przecie rzecz ocz&wist, e szukacie

Erunellusa, umiowanego konia opata, najlepszego %ieguna w waszej stajni, karej ma.ci, w&sokiego na pi- stpG p&szn& ogon, kop&ta krge i mae, ale galop dos&regularn&G e% dro%n&, usz& spiczaste, ale .lepia due+ #omkn w prawo, mwi wam, i tak cz& inaczej musicie si pospiesz&-+ ,lucznik zawa/a si przez c/wil, potem skin na swoic/ ludzi i rusz& praw .ciek, a nasze mu& te podj& wspinaczk+ 8u miaem zada- 6il/elmowi p&tanie, gd& drcz&a mnie ciekawo.-, ale da mi znak, %&m zaczekaG w istocie, po kilku minutac/ us&szeli.m& okrz&ki rado.ci i zza zakrtu .cieki ukazali si mnisi i sudz&, prowadzc konia za wdzido+ 6&przedzili nas %okiem, w dalsz&m cigu prz&gldajc si nam z odro%in osupienia, i rusz&li przodem w kierunku opactwa+ 6&daje mi si take, i 6il/elm .cign nieco cugle swojemu wierzc/owcowi, e%& da- im czas na opowiedzenie o t&m, co si w&darz&o+ Azecz&wi.cie, miaem sposo%no.- przekonasi, e mj mistrz, c/o- pod kad&m wzgldem jak %ardzo jest przenikliw&, ;olgowa prz&warze prno.ci, a poniewa doceniaem ju dar d&plomat&cznej su%telno.ci, zrozumiaem, e c/cia dotrze- do celu podr& poprzedzon& niewzruszon saw mdrca+ > ! teraz powiedz mi, prosz > nie w&trz&maem w ko1cu > skd to wsz&stko wiedziae.L > 0j poczciw& !dso > odpar mistrz+ > 6 cigu caej podr& ucz ci rozpoznawa- znaki, przez ktre .wiat do nas przemawia ni%& wielka ksiga+ !lanus a% :nsulis powiada, e omnis mundi creatura uasi liber et pictura nobis est in speculum" majc na m&.li niew&czerpane zaso%& s&m%oli, ktr&mi Eg mwi nam poprzez swoje dzieo stworzenia o &ciu wieczn&m+ !le .wiat jest jeszcze %ardziej w&mown&, ni m&.la !lanus, i nie t&lko mwi o rzeczac/ ostateczn&c/ w ktr&m to prz&padku w&raa si zawsze w spos% niejasn&*, ale rwnie o t&m wsz&stkim, co nas otacza, i wted& w&raa si cakowicie jasno+ #rawie wst&dz si, e musz powtarza- ci to, o cz&m winiene. wiedzie-+ Ba skrz&owaniu drg, w .wie&m jeszcze .niegu, w&ra3nie r&sowa& si odciski kop&t ko1skic/ %iegnce w kierunku .cieki po naszej lewej rce+ 2e odciski, rozmieszczone w sporej i jednakowej odlego.ci jedne od drugic/, %&&

mae i okrge i wskaz&wa& na %ardzo regularn& galop > std mogem w&wnioskowao c/arakterze konia i o t&m, e nie pdzi %&le gdzie, jak to cz&ni zwierz sposzone+ 6 miejscu, gdzie sosn& tworz jak%& naturaln& okap, niektre gazki %&& .wieo uamane dokadnie na w&soko.ci piciu stp+ Ba jedn&m z t&c/ krzakw morw&, tam gdzie zwierz musiao zawrci-, e%& rusz&- dalej .ciek po swojej prawej stronie, powiewajc prz& t&m p&szn&m ogonem, utkwio midz& igiekami dugie czarne wosie+++ Bie powiesz mi, na koniec, e nie wiesz, i ta .cieka prowadzi do miejsca, gdzie w&rzuca si .cik, pokonujc %owiem doln& zakrt widzieli.m& pian niecz&sto.ci sp&wajc&c/ stromo u stp %aszt& poudniowej i %rukajc&c/ .niegG a prz& takim pooeniu rozstajw .cieka moga prowadzi- jed&nie w tamt&m wa.nie kierunku+ > 2ak > powiedziaem > ale dro%n& e%, spiczaste usz&, wielkie .lepia+++ > Bie wiem, cz& ma to wsz&stko, ale z pewno.ci mnisi .wicie w owe prz&miot& wierz+ :z&dor z 'ewilli powiedzia, e pikno konia w&maga Rut sit eDi"uum caput et siccum prope pelle ossibus ad#aerente, aures breves et ar"utae, oculi ma"ni, nares patulae, erecta cerviD, coma densa et cauda, un"ularum soliditate fiDa rotunditas9Di. 9d&%& ko1, o ktr&m w&dedukowaem, i td& przeD galopowa, nie %& naprawd najlepsz&m koniem w stajni, czemu w pogo1 za nim rusz&- %& mieli nie t&lko stajenni, czemu trudzi si sam klucznik+ ! mnic/, ktr& uwaa konia za doskonao.- przew&szajc ;orm& naturalne, musi widzie- zwierz takim, jakim auctoritates mu je opisa&, szczeglnie je.li > i w t&m miejscu o%darz& mnie k.liw&m u.miec/em > jest uczon&m %ened&kt&nem+ > Bo do%rze > powiedziaem > ale czemu ErunellusL > Q%& 7uc/ Twit& wla ci wicej oleju do gow&, ni masz w tej c/wili, mj s&nuV > w&krz&kn mistrz+ > 8akie inne imi da%&. mu, skoro nawet wielki Euridan, ktr& ma zosta- rektorem w #ar&u, kied& prz&c/odzi mu mwi- o pikn&m koniu, nie znajduje imienia %ardziej stosownegoL 2aki %& mj mistrz+ Bie t&lko potra;i cz&ta- w wielkiej ksidze natur&, lecz rwnie poj-, w jaki spos% mnisi cz&taj zw&ke ksigi i jak za ic/ po.rednictwem m&.l+ 7ar ten, jak zo%acz&m&, mia %&- mu %ardzo u&teczn& w dniac/, ktre nastpi&+ !le na razie jego w&ja.nienie w&dao mi si tak ocz&wiste, e c/o- czuem upokorzenie, gd& sam nie wpadem na nie, gr wzia duma, %o teraz ju uczestnicz&em w nim, i prawie winszowaem so%ie przenikliwo.ci+ !l%owiem sia prawd& jest taka, e, podo%nie jak do%ro, rozprzestrzenia si dokoa+ : niec/

poc/walone %dzie .wite imi #ana Baszego 8ezusa J/r&stusa za to, e zostaem tak piknie o.wiecon&+ 5ecz wr- do swego wtku, o moja opowie.ci, gd& zgrz&%ia& mnic/ z%&tnio zap3nia si prz& marginaliac/+ 0w raczej o t&m, e dotarli.m& do wielkiej %ram& opactwa i e na progu sta opat, ktremu dwaj nowicjusze trz&mali zot mis napenion wod+ ! kied& zsiedli.m& z nasz&c/ wierzc/owcw, opat um& donie 6il/elmowi, potem o%j go, caujc w usta i dajc mu swoje .wite %ogosawie1stwo, w t&m czasie za. klucznik zajmowa si moj oso%+ > 7zikuj, magni;icencjo > rzek 6il/elm+ > 7la mnie to wielka rado.postawi- stop w klasztorze, ktrego sawa przekrocz&a te gr&+ #rz&%&wam jako pielgrz&m w imi Baszego #ana i jako takiemu oddae. mi /onor&+ 5ecz prz&%&wam rwnie w imieniu naszego pana na tej ziemi, jak w&ja.ni to list, ktr& ci wrczam, i w jego imieniu te dzikuj za &czliwe powitanie+ Qpat wzi list z cesarskimi pieczciami i oznajmi, e tak cz& owak prz&%&cie 6il/elma poprzedzone %&o inn&mi listami od kon;ratrw al%owiem > powiedziaem so%ie z pewn dum > trudno jest zaskocz&- %ened&kt&1skiego opata*, potem poprosi klucznika, %& ten zaprowadzi nas do kwater, gd& t&mczasem stajenni zajli si nasz&mi %iegusami+ Qpat o%ieca, e odwiedzi nas p3niej, kied& ju posilim& si, i weszli.m& na wielki dziedziniec, gdzie %ud&nki opactwa rozrzucone %&& po ca&m agodn&m paskow&u zaokrglajc&m w delikatn konc/ > lu% kow /al > szcz&t gr&+ Q rozkadzie opactwa %d mia okazj wspomnie- nieraz i znacznie dokadniej+ <a %ram ktra %&a jed&n&m dostpem w o%r% murw* otwieraa si w&sadzana drzewami aleja prowadzca do ko.cioa klasztornego+ #o lewej stronie, dokoa dwc/ %ud&nkw, a3ni i szpitala oraz /er%oristerium, ktre wzniesiono wzdu zakrz&wienia murw, rozcigaa si rozlega przestrze1 warz&wnikw i, jak si p3niej dowiedziaem, ogrd %otaniczn&+ 6 g%i, po lewej stronie, d3wiga si w gr 9mac/, oddzielon& od ko.cioa placem, na ktr&m znajdowa& si gro%&+ #nocne drzwi ko.cioa w&c/odzi& na poudniow %aszt 9mac/u, ktr& od ;rontu prezentowa oczom zwiedzajcego %aszt zac/odni, po lewej stronie wrastajc w mur i opadajc prosto w przepa.-, a nad przepa.ci sterczaa widoczna z ukosa wiea pnocna+ Ba prawo od ko.cioa kilka %ud&nkw prz&legajc&c/ do1 i rozoon&c/ wok krugankw, pewnie dormitorium, dom opata i dom

pielgrz&mw, w ktrego stron szli.m& przez pikn& ogrd+ #o prawej, za rozleg&m placem, wzdu murw poudniow&c/ i dalej na wsc/d na t&ac/ ko.cioa szereg zagrd nalec&c/ do kolonw, za%udowania gospodarcze, m&n&, w&taczarnie, spic/rze i piwnice oraz %ud&nek, ktr& w&dawa mi si przeznaczon& dla nowicjusz&+ Aegularn&, ledwie troc/ ;alist& teren pozwoli dawn&m %udownicz&m tego .witego miejsca uszanowa- nakaz& orientacji lepiej, ni mogli%& w&maga- Uonoriusz !ugustodunensis lu% 6il/elm 7urand+ < pooenia so1ca o tej porze dnia dom&.liem si, e %rama w&c/odzi dokadnie na zac/d, wic otarz i c/r zwrcone s w kierunku wsc/odnimG so1ce od wczesnego rana %udzio mnic/w w dormitorium i zwierzta w o%orac/+ Bigd& nie widziaem opactwa pikniejszego i cudowniej zgodnego ze stronami .wiata, c/ocia p3niej poznaem 'ankt 9allen, Jlun&, Montena& i inne, wiksze moe, lecz nie tak doskonae w proporcjac/+ 6&rniao si natomiast w&ra3nie ogromn %r& 9mac/u+ Bie miaem wiedz& mistrza %udowniczego, ale od razu zdaem so%ie spraw, e jest o wiele starsz& od otaczajc&c/ go %ud&nkw, e %&- moe su&- mia inn&m celom i e cao.- opactwa do%udowana zostaa w czasac/ p3niejsz&c/, ale w ten spos%, i orientacja wielkiej %udowli pasowaa do orientacji ko.cioa lu% na odwrt+ !l%owiem arc/itektura jest t sztuk, ktra naj.mielej stara si odtworz&- swoim r&tmem porzdek wszec/.wiata, przez staro&tn&c/ nazwanego kosmosem, to jest ozdo%ion&m, je.li prz&rwna- go mona do wielkiego zwierzcia opromienionego doskonao.ci i proporcj wsz&stkic/ swoic/ czonkw+ : niec/aj poc/walon& %dzie Basz 'twrca, ktr& jak powiada !ugust&n, ustanowi wsz&stkie rzecz& wzgldem licz%&, ciaru i miar&+

*%IE+ PIER&S%# TERC,A


Eied- to Fil#elm odb-;a pouc,a/HcH ro,mo;I , opatem. ,lucznik %& mcz&zn ot&&m i o powierzc/owno.ci pospolitej, lecz jowialnej, siw&m, lecz jeszcze krzepkim, niew&sokim, lecz waw&m+ <aprowadzi nas do cel w austerii pielgrz&mw+ 5u% raczej zaprowadzi nas do celi przeznaczonej dla mojego mistrza, o%iecujc mi, e w dniu nastpn&m zwolni si cela take dla mnie, %o c/onowicjusz, jako go.- musz %&- traktowan& ze wsz&stkimi wzgldami+ 7zisiejszej noc& %d mg spa- tutaj, w o%szernej i dugiej nisz&, w ktrej kaza rozo&- do%r .wie som+ Ao%i si to czasem, doda, dla sug t&c/ z panw, ktrz& c/c, %& czuwano nad nimi w cigu noc&+ #otem mnisi prz&nie.li wino, ser, oliwki, c/le% oraz doskonae rodz&nki i zostawili nas sam&c/, %&.m& si posilili+ 8edli.m& i pili.m& z wielkim smakiem+ 0j mistrz nie mia surow&c/ naw&kw %ened&kt&1skic/ i nie lu%i je.- w milczeniu+ <reszt mwi zawsze o rzeczac/ tak do%r&c/ i mdr&c/, e %&o to tak samo, jak%& mnic/ cz&ta nam &wot& .wit&c/ #a1skic/+ 2ego dnia nie mogem utrz&ma- jz&ka na wodz& i raz jeszcze zagadnem go o w&darzenie z koniem+ > 8ednak > rzekem > w c/wili, kied& odcz&t&wae. na .niegu i na gaziac/ .lad&, nie znae. jeszcze Erunellusa+ 6 pewn&m sensie .lad& mwi& ci o wsz&stkic/ koniac/ tego rodzaju+ Jz& nie powinni.m& wic powiedzie-, e ksiga prz&rod& przemawia do nas jed&nie przez esencje, jak nauczaj liczni znamienici teologowieL > Biezupenie, mj drogi !dso > odpowiedzia mistrz+ > <apewne, ten rodzaj odciskw na .niegu okre.la mi, je.li c/cesz, konia jako verbum mentisDii, i to samo okre.la&%&, gdziekolwiek %&m je znalaz+ !le odciski znalezione w tamt&m miejscu i tamtej porze dnia powiedzia& mi, e przec/odzi tamtd& prz&najmniej jeden z koni moliw&c/+ ! zatem znalazem si w poowie drogi midz& prz&swojeniem so%ie pojcia konia a wiedz o koniu poszczegln&m+ ! w kad&m razie to, co wiedziaem o koniu ogln&m, dane mi %&o ze .ladu, ktr& %& szczegln&+ 0g%&m powjedzie-, e w t&m momencie %&em wi3niem midz& szczeglno.ci .ladu a moj niewiedz, ktra prz&ja dos&- przejrz&st ;orm idei powszec/nej+ 8e.li widzisz jak. rzecz z daleka i nie pojmujesz, co to jest, zadowolisz si stwierdzeniem, e c/odzi o ciao

przestrzenne+ ,ied& z%li&sz si, okre.lisz je jako zwierz, c/ocia nie %dziesz jeszcze wiedzia, cz& to ko1, cz& te osio+ ,ied& znajdziesz si ju %lisko, %dziesz mg powiedzie-, e to ko1, c/o- dalej nie %dziesz wiedzia= Erunellus cz& Ma?ellus+ : dopiero kied& znajdziesz si dostatecznie %lisko, zo%acz&sz, e to Erunellus al%o ten ko1, a nie inn&, jakkolwiek %&. go postanowi nazwa-*+ : %dzie to wiedza pena, poznanie rzecz& poszczeglnej+ 2ak samo ja, przed godzin gotw %&em oczekiwawsz&stkic/ koni, ale nie wskutek rozlego.ci mojego um&su, lecz raczej wskutek ograniczono.ci pojmowania+ : gd um&su zaspokojon& zosta dopiero wwczas, gd& zo%acz&em poszczeglnego konia, ktrego mnisi prowadzili za wdzido+ 7opiero wted& wiedziaem naprawd, e moje poprzednie rozumowanie doprowadzio mnie w po%lie prawd&+ 2ak samo pojcia, ktr&c/ u&waem przedtem, e%& przedstawiso%ie konia jeszcze nie widzianego, %&& cz&st&mi znakami, podo%nie jak znakami pojcia konia %&& odciski na .nieguG a znakw oraz znakw znakw u&wa si t&lko wted&, gd& %rak jest samej rzecz&+ ,ied& indziej z wielkim scept&c&zmem w&raa si o uniwersaliac/, za. z wielkim szacunkiem o rzeczac/ poszczegln&c/ i rwnie p3niej w&dawao mi si, e ta skonno.- wzia si u niego %d3 z natur& %r&t&jskiej, %d3 z natur& ;ranciszka1skiej+ !le tego dnia nie miaem do.- si, e%& stawi- czoo d&spucie teologicznej, tak wic skuliem si w w&znaczon&m mi miejscu, owinem w der i zapadem w g%oki sen+ 9d&%& kto. wszed, mg%& uzna- mnie za zawinitko+ : tak si stao z pewno.ci w prz&padku opata, kied& prz&szed odwiedzi- 6il/elma mniej wicej w porze tercji+ 7ziki temu mogem, nie dostrzeon&, w&suc/a- ic/ pierwszej rozmow&+ : nie %&o w t&m zego zamiaru, %o ujawniajc si nagle opatowi, postpi%&m niegrzeczniej, ni kr&jc si, jak to ucz&niem, z pokor w sercu+ <jawi si przeto !%%on+ #rzeprosi za natrctwo, powtrz& sowa powitania i oznajmi, e musi porozmawia- z 6il/elmem sam na sam o pewnej dos&- powanej sprawie+ <acz od powinszowania zrczno.ci w sprawie z koniem i zap&tania, w jaki spos% 6il/elm mg poda- wiadomo.ci tak pewne o %&dlciu, ktrego nigd& nie widzia+ 6il/elm w&ja.ni mu zwi3le i o%ojtn&m tonem, jak drog tocz&o si jego rozumowanie, i opat %ardzo uciesz& si jego przenikliwo.ci+ Azek, i tego wa.nie oczekiwa po czowieku, ktrego poprzedzia sawa wielkiej mdro.ci+ #owiedzia, e

otrz&ma list od opata z Mar;& i e w opat nie t&lko napisa mu o misji powierzonej 6il/elmowi przez cesarza mieli o niej rozmawia- w nastpn&c/ dniac/*, lecz rwnie donosi, e w !nglii i w :talii mj mistrz %& inkwiz&torem w paru procesac/ i w&rni si przenikliwo.ci, ktrej nieo%ce %&& ludzkie uczucia+ > < prz&jemno.ci dowiedziaem si > doda opat > e w wielu w&padkac/ orzeke. niewinno.- oskaronego+ 6ierz, i nigd& tak mocno jak w t&c/ smutn&c/ czasac/, w sta o%ecno.- szatana w sprawac/ czowiecz&c/ > i rozejrza si ukradkiem dokoa, jak%& #rzeciwnik kr& gdzie. w t&c/ murac/ > ale wierz rwnie, e moe on pc/n- swoje o;iar& do cz&nienia za w ten spos%, %& wina spada na sprawiedliwego, radujc si, gd& sprawiedliw& ponie na stosie zamiast tego, ktr& podda si szata1skiej woli+ Jzsto inkwiz&torz&, c/cc da- dowd pilno.ci, za wszelk cen w&do%&waj zeznania od oskaronego, m&.l %owiem, e do%r&m inkwiz&torem jest ten t&lko, kto ko1cz& proces znalezieniem koza o;iarnego+++ > Awnie inkwiz&tor dziaa- moe pod wp&wem dia%a > rzek 6il/elm+ > 2o jest moliwe > zgodzi si opat %ardzo ostronie > al%owiem niez%adane s zamiar& Bajw&szego, lecz nie ja rzuc cie1 podejrzenia na ludzi tak zasuon&c/+ 7ot&cz& to te cie%ie, jako jednego z nic/, ktrego dzisiaj tak potrze%uj+ 6 t&m opactwie zdarz&o si co., co w&maga %aczenia i rad& czowieka przenikliwego i ostronego, takiego jak t&+ #rzenikliwego, %& odkr& prawd, i ostronego, %& je.li odkr&je* zakr& j+ Jzsto prz&c/odzi dowie.- w&stpku ludziom, ktrz& celowapowinni w .wito.ci, lecz trze%a ucz&ni- to w ten spos%, %& usun- prz&cz&n za, a jednocze.nie unikn- rzucenia winowajc& na pastw powszec/nej wzgard&+ 9d& pasterz zawodzi, trze%a oddzieli- go od inn&c/ pasterz&, ale %iada, je.li owce strac zau;anie do pasterz&+ > #ojmuj > rzek 6il/elm+ 0iaem ju sposo%no.- zauwa&-, e kied& co. potwierdza tak skwapliwie i grzecznie, zw&kle ukr&wa w ten prz&zwoit& spos% swoj niezgod lu% zakopotanie+ > 7latego te > cign opat > mniemam, e wszelki prz&padek, dot&czc& w&stpku pasterza, moe %&- powierzon& jed&nie ludziom takim jak t&, ktrz& nie t&lko umiej odrni- do%ro od za, ale te to, co jest dogodne, od tego, co takim nie jest+ < prz&jemno.ci m&.l, e w&rok skazujc& w&powiadae. t&lko, kied&+++ > +++oskareni winni %&li cz&nw z%rodnicz&c/, otrucia, znieprawienia niewinn&c/ dzieci oraz inn&c/ nikczemno.ci, ktr&c/ usta moje nie o.mielaj si

w&powiedzie-+++ > +++e skaz&wae. t&lko, kied& > cign opat, nie zwracajc uwagi na sowa, ktre wtrci 6il/elm > o%ecno.- demona %&a dla wsz&stkic/ tak ocz&wista, e nie mona %&o postpi- inaczej, je.li c/ciao si, %& po%aliwo.- nie %&a wiksz&m zgorszeniem ni samo przestpstwo+ > ,ied& uznaem kogo. winn&m > u.ci.li 6il/elm > popeni on naprawd z%rodnie takiego rodzaju, e mogem z cz&st&m sumieniem odda- go .wieckiemu ramieniu+ Qpat zawa/a si przez c/wil+ > Jzemu > sp&ta > nalegasz na mwienie o cz&nac/ przestpcz&c/, nie w&powiadajc si na temat ic/ dia%elskiej prz&cz&n&L > 9d& rozumowanie na temat prz&cz&n i skutkw jest rzecz dos&- trudn, i sdz, e w takiej sprawie jed&n&m sdzi moe %&- Eg+ 0ozolim& si ju nader nad ustaleniem zwizku midz& skutkiem tak widoczn&m, jak sponicie drzewa, a piorunem, ktr& wznieci ogie1, wic t&m %ardziej odtworzenie dugiego a1cuc/a prz&cz&n i skutkw w&daje mi si rwn&m szale1stwem, jak %udowanie wie& sigajcej do nie%a+ > 7oktor z !kwinu > podsun opat > nie zawa/a si dowie.- si samego t&lko rozumu istnienia Bajw&szego, pnc si od prz&cz&n& do prz&cz&n&, a doszed do prz&cz&n& pierwszej, ktra swojej prz&cz&n& nie ma+ > ,ime jestem ja > rzek z pokor 6il/elm > e%& sprzeciwia- si doktorowi z !kwinuL 2&m %ardziej, e ten dowd istnienia Eoga wspart& jest t&loma inn&mi .wiadectwami, ktre jego tok umacniaj+ Eg przemawia do nas wewntrz nasz&c/ dusz, jak wiedzia ju o t&m !ugust&n, a t&, !%%onie, w&.piewa%&. c/wa #ana i ocz&wisto.- 8ego o%ecno.ci nawet, gd&%& 2omasz nie przeprowadzi+++ > <amilk i po c/wili doda= > 2ak so%ie w&o%raam+ > Qc/, z pewno.ci > pospiesz& zapewni- opat, a mj mistrz w taki oto pikn& spos% przeci naukow d&sput, ktra najwidoczniej niez%&t mu si podo%aa+ #otem cign= > 6r-m& do procesw+ #owiedzm&, e jaki. czowiek za%it& zosta prz& pomoc& trucizn&+ 2o ;akt do.wiadczaln&+ 8est moliwe, %&m w&o%razi so%ie wo%ec niewtpliw&c/ znakw, e cz&n trucicielski popeni jaki. inn& czowiek+ 6 a1cuc/u prz&cz&n tak prost&m mj um&s moe po.rednicz&-, nie tracc u;no.ci w swoj si+ !le jake ten a1cuc/ moe zagmatwa- si, je.li w&o%razi- so%ie, e w w niegodziw&

postpek wda si jaki. inn& cz&nnik, w t&m prz&padku nie ludzki, lecz dia%elskiL Bie mwi, e jest to niemoliwe, dia%e te ujawnia swoj %&tno.- przez w&ra3ne znaki, podo%nie jak twj ko1, Erunellus+ !le czemu mam szuka- dowodw tego rodzajuL Jz& nie w&starcz&, %&m wiedzia, e winn&m jest ten wa.nie czowiek, i %&m w&da go ramieniu .wieckiemuL 2ak cz& inaczej kar, jaka go spotka, %dzie .mier-, o%& Eg mu w&%acz&+ > 5ecz wiadomo mi, e podczas procesu, ktr& tocz& si w ,ilkenn& trz& lata temu i w ktr&m pewne oso%& oskarone zosta& o dokonanie szkaradn&c/ przestpstw, nie zaprzecz&e. interwencji dia%a, kied& wskazano ju winn&c/+ > !le nigd& nie potwierdziem tego w spos% jasn&+ 2o prawda, rwnie nie zaprzecz&em+ ,ime jestem, e%& w&powiada- sd w sprawie knowa1 szatana, a zwaszcza > doda, i w&dawao si, e c/cia poo&- nacisk na ten argument > w prz&padkac/, kied& ci, ktrz& doprowadzili do wszczcia .ledztwa, %iskup, radc& miejsc& i ca& lud, a moe nawet sami oskareni, pragnli naprawd wskaza- na o%ecno.- demonaL E&- moe, jed&n&m prawdziw&m dowodem o%ecno.ci dia%a jest arliwo.- pragnienia, jakie wsz&sc& w takim momencie &wi, %& mie- pewno.-, e prowadzi on swoje dzieo+++ > 2ak zatem > rzek opat stroskan&m gosem > c/cesz mi powiedzie-, e w wielu procesac/ dia%e dziaa nie t&lko w winn&c/, ale %&- moe, i przede wsz&stkim, w sdziac/L > Jz& mg%&m utrz&m&wa- co. takiegoL > zap&ta 6il/elm, a ja spostrzegem, e jego p&tanie %&o s;ormuowane w ten spos%, %& opat nie mg odpowiedzie- twierdzcoG i 6il/elm skorz&sta z jego milczenia, e%& odmieni- tok rozmow&+ > !le w istocie rzecz& c/odzi o spraw& odlege+ #orzuciem to szlac/etne zajcie, a skoro to ucz&niem, wida- Eg tak c/cia+++ > Eez wtpienia > prz&zna opat+ > +++i teraz > cign 6il/elm > zajmuj si inn&mi delikatn&mi kwestiami+ J/cia%&m te zaj- si t, ktra drcz& cie%ie, je.li zec/cesz mi o niej powiedzie-+ 6&dawao mi si, e opat jest zadowolon&, i moe sko1cz&- t rozmow, wracajc do swojej spraw&+ 8 wic opowiada-, z wielk ostrono.ci do%ierajc sw i rozwlek&c/ per&;raz, o pewn&m szczegln&m w&darzeniu, ktre zaszo kilka dni temu i wz%udzio wielkie poruszenie w.rd mnic/w+ 0wi o t&m, oznajmi, gd& wiedzc, jak wielkim znawc i dusz& ludzkiej, i knowa1 szatana jest 6il/elm, ma nadziej, e po.wici on czstk swojego cennego czasu, %& roz.wietli- pewn %olesn

zagadk+ <darz&o si mianowicie, e !delmus z Qtrantu, mnic/ mod& jeszcze, ale sawn& jako znakomit& mistrz iluminator, ozda%iajc& manuskr&pt& %i%lioteczne pikn&mi o%razkami, znalezion& zosta pewnego ranka przez jednego z ko3larz& u stp urwiska, nad ktr&m wznosi si wsc/odnia %aszta 9mac/u+ #oniewa inni mnisi widzieli go w c/rze podczas komplet&, ale nie pokaza si na jutrzni, prawdopodo%nie run w przepa.- podczas najciemniejsz&c/ godzin nocn&c/+ Qwej noc& szalaa gwatowna zad&mka, zacinao .niegiem ni%& noem, prawie jak%& to %& grad niesion& por&wist&m wiatrem poudniow&m+ Jiao, nasiknite wilgoci, gd& .nieg z pocztku topnia, a dopiero p3niej .ci si w lodowe p&t&, %&o cae poszarpane, %o spadajc o%ijao si o ska&+ Eiedne i kruc/e .miertelne szcztki, niec/ Eg zmiuje si nad nimi+ 6skutek tego o%ijania si o ska& podczas upadku, nieatwo %&o powiedzie-, z ktrego dokadnie punktu runG z ca pewno.ci z jednego z okien w&c/odzc&c/ trzema rzdami piter na czter& stron& %aszt& skierowane ku przepa.ci+ > 9dzie pogrze%ali.cie nieszczsne zwokiL > zap&ta 6il/elm+ > Qcz&wi.cie na cmentarzu > odpar opat+ > 0oe zauwa&e.G rozciga si midz& pnocn .cian ko.cioa, 9mac/em i ogrodem+ > Aozumiem > rzek 6il/elm > i rozumiem, e c/odzi o nastpujc kwesti+ 8e.li ten nieszczsn&, o%& Eg sprawi, %& tak nie %&o, targn si na swoje &cie nie do pom&.lenia jest %owiem, e%& spad prz&padkiem*, nastpnego dnia jedno z t&c/ okien zastali%&.cie otwarte, wszelako wsz&stkie %&& zamknite i pod adn&m nie znaleziono .ladw wod&+ Qpat %&, jak si rzeko, czowiekiem wielce dworn&m i ukadn&m, ale t&m razem drgn, zaskoczon&, tracc ca dostojno.-, jaka wedug !r&stotelesa prz&stoi ludziom powan&m i szlac/etn&m+ > ,to ci o t&m powiedziaL > !le t& sam > odpar 6il/elm+ > 9d&%& okno %&o otwarte, od razu pom&.leli%&.cie, e rzuci si z niego+ Q ile mogem osdzi- z zewntrz, s to wielkie okna o matow&c/ sz&%ac/, a w %udowlac/ tak ogromn&c/ tego rodzaju okna nie otwieraj si zazw&czaj na w&soko.ci czowieka+ 9d&%& wic jedno z t&c/ okien %&o otwarte, to poniewa nieszcz.nik nie mg, stanwsz& prz& nim, straci- rwnowagi, nie pozostao%& nic innego, jak pom&.le- o samo%jstwie+ 8ednak w takim w&padku nie pogrze%ali%&.cie go w po.wiconej ziemi+ 'koro jednak pogrze%ali.cie go po c/rze.cija1sku, okna musia& %&- zamknite+ !l%owiem nawet w procesac/ o czar&

nie spotkaem si z prz&padkiem zatwardziaego w grzec/u nie%oszcz&ka, ktremu Eg lu% dia%e pozwoli%& wspi- si z dna przepa.ci, %& usun- .lad& swojego niecnego cz&nuG jest zatem rzecz ocz&wist, i rzekom& samo%jca zosta raczej w&pc/nit&, %d3 rk ludzk, %d3 si dia%elsk+ : zadajesz so%ie p&tanie, kto mg%& go, nie mwi nawet zepc/n- w przepa.-, ale d3wign-, stawiajcego opr, na parapet, i jeste. wz%urzon&, gd& jaka. zowroga sia, naturalna lu% nadnaturalna, kr& w tej c/wili po opactwie+ > Qt to+++ > powiedzia opat, i nie %&o jasne, cz& potwierdza sowa 6il/elma, cz& te samemu so%ie zdaje rac/unek z racji, ktre 6il/elm tak piknie przedstawi+ > !le skd wiesz, e pod adn&m z okien nie %&o wod&L > Eo powiedziae., e d wiatr poudniow&, wic woda nie moga dosta- si przez okna, ktre w&c/odz na wsc/d+ > Bie do.- mi zac/walano twoje cnot& > rzek opat+ > 0asz racj, nie %&o wod&, i wiem teraz dlaczego+ 6sz&stko prze%iego zgodnie z twoimi sowami+ 2eraz rozumiesz moje strapienie+ E&o%& ju wielkie, gd&%& ktr&. z moic/ mnic/w splami si szkaradn&m grzec/em samo%jstwa+ !le s powod&, %&m sdzi, e inn& z nic/ splami si grzec/em rwnie okropn&m+ : gd&%& t&lko o to c/odzio+++ > #rzede wsz&stkim, czemu jeden z mnic/wL 6 opactwie jest wiele inn&c/ ludzi, stajenni, owczarze, su%a klasztorna+ > < pewno.ci, nasze opactwo jest mae, lecz majtne > prz&takn z godno.ci opat+ > 'to pi-dziesicioro .wieckic/ na sze.-dziesiciu mnic/w+ !le wsz&stko w&darz&o si w 9mac/u+ 2am za., jak moe ju wiesz, wprawdzie na parterze s kuc/nie i re;ektarz, ale na dwc/ grn&c/ pitrac/ jest skr&ptorium i %i%lioteka+ #o wieczerz& 9mac/ zam&kaj, a .ci.le przestrzegana regua za%rania komukolwiek do1 wc/odzi-+ > Qdgad p&tanie 6il/elma i doda sz&%ko, ale najw&ra3niej z niec/ci= > Qcz&wi.cie dot&cz& to take mnic/w, ale+++ > !leL > !le w&kluczam cakowicie, pojmujesz, cakowicie, %& jaki. ;amulus wa& si wej.- do1 w noc&+ > #rzez jego ocz& przemkn u.mieszek jak%& w&zwania, lecz sz&%ki ni%& %&skawica lu% spadajca gwiazda+ > #owiedzm&, e %ali%& siG sam wiesz+++ niekied& zakaz& w&dane prostaczkom wspiera si paroma gro3%ami, jak c/ocia%& przepowiedni, e je.li kto. okae nieposusze1stwo, zdarz& si co. straszliwego ze zrzdzenia si nadprz&rodzon&c/+ Batomiast mnic/+++ > Aozumiem+

> Bie t&lko, ale mnic/ mg%& mie- inne powod&, e%& zapu.ci- si w zakazane miejsce, mam na m&.li powod&+++ jak %& powiedzie-L Aozumne, aczkolwiek sprzeczne z regu+++ 6il/elm dostrzeg zakopotanie opata i zada p&tanie, ktre moe miao odwrci- tok rozmow&, lecz w&woao zakopotanie rwnie wielkie+ > 0wic o moliwo.ci za%jstwa, powiedziae. Ri gd&%& t&lko o to c/odzioS+ Jo miae. na m&.liL > 2ak powiedziaemL Bo wic, nie za%ija si %ez powodu, c/o-%& naj%ardziej przewrotnego+ : dr na m&.l o przewrotno.ci powodw, jakie mog& pc/n- mnic/a do za%icia kon;ratra+ 2ak jest+ 2o miaem na m&.li+ > : nic innegoL > : nic innego nie mg%&m powiedzie-+ > J/odzi o to, e o nicz&m inn&m nie masz prawa powiedzie-L > #rosz ci, %racie 6il/elmie, %raciszku 6il/elmie > i opat poo& nacisk i na %racie, i na %raciszku+ 6il/elm zarumieni si gwatownie i skomentowa= > +ris sacerdos in aeternumDiii. > 7zikuj > rzek opat+ Q #anie, jakiej straszliwej tajemnic& dotknli w t&m momencie moi nieostroni przeoeni, pc/ani jeden strapieniem, drugi ciekawo.ci+ Eo c/ocia %&em t&lko nowicjuszem, ktr& zacz dopiero krocz&- drog tajemnic .witego kapa1stwa Eoego, rwnie ja, skromne pac/ol, zrozumiaem, e opat dowiedzia si czego. pod tajemnic spowiedzi+ 0usia us&sze- z cz&ic/. ust o jakim. grzeszn&m szczegle, ktr& mg mie- zwizek z tragiczn&m ko1cem !delmusa+ 0oe dlatego prosi %rata 6il/elma, %& ten odkr& sekret, ktrego on sam dom&.la si, nie mogc jednak w&jawi- nikomu, i mia nadziej, e mj mistrz si swego rozumu roz.wietli to, co on musia okr&- cieniem, %o taki %& wznios& nakaz miosierdzia+ > Bo do%rze > powiedzia wwczas 6il/elm+ > Jz& %d mg zadawap&tania mnic/omL > 2ak+ > Jz& %d mg porusza- si swo%odnie po opactwieL > 7aj ci do tego prawo+ > Jz& powierz&sz mi t misj coram monac#isDiv@ > 2ak wa.nie+

> <aczn dzisiaj, zanim jeszcze mnisi dowiedz si, jakie zadanie mi postawie.+ ! poza t&m pragnem gorco, i nie %& to ostatni z powodw mojego prz&%&cia, zwiedzi- wasz %i%liotek, o ktrej z podziwem mwi si we wsz&stkic/ opactwac/ c/rze.cija1stwa+ Qpat prawie zerwa si ze swego miejsca, za. na jego twarz& odmalowao si wielkie napicie+ > 8ak powiedziaem, %dziesz mg porusza- si po ca&m opactwie+ 8ednak nie po ostatnim pitrze 9mac/u, nie po %i%liotece+ > JzemuL > #owinienem %& w&ja.ni- to najpierw, lecz sdziem, e wiesz+ > 6iem, e jest w niej wicej ksig ni w jakiejkolwiek innej %i%liotece .wiata c/rze.cija1skiego+ 6iem, e w porwnaniu z wasz&m %ogactwem armaria Eo%%io lu% #ompos&, Jlun& lu% Mleur& w&daj si %&- pokoikiem dziecka, ktre wtajemnicza si dopiero w a%ecado+ 6iem, e sze.- t&sic& kodeksw, ktr&mi c/epio si Bo?alaise ponad sto lat temu, to niewiele w porwnaniu z t&m, co w& macie, i moe wiele z tamt&c/ ksig jest teraz tutaj+ 6iem, e wasze opactwo jest jed&n&m .wiatem, jakie c/rze.cija1stwo moe przeciwstawi- trz&dziestu sze.ciu %i%liotekom Eagdadu, dziesiciu t&sicom kodeksw wez&ra :%n alD!lkami, e ilo.- wasz&c/ Ei%lii dorwnuje dwm t&sicom czter&stu ,oranom, ktr&mi szcz&ci si ,air, i e to, co zawieraj wasze armaria, jest ol.niewajc&m dowodem przeciwko dumnej legendzie niewiern&c/ lata temu prz&pisujc&c/ dwustu kopistw+ > 2ak jest, c/waa niec/ %dzie nie%iosom+ > 6iem, e w.rd tutejsz&c/ mnic/w wielu poc/odzi z inn&c/ opactw rozrzucon&c/ po ca&m .wiecie, jedni prz&%&waj na czas jaki., %& przepisamanuskr&pt& nie do znalezienia gdzie indziej i za%ra- je potem do wasnego klasztoru, prz&woc w zamian jaki. inn& rzadki manuskr&pt, ktr& przepisujecie i wczacie do waszego skar%ca, inni na dugo, do samej .mierci, gd& jed&nie tutaj znale3- mog dziea rzucajce .wiato na ic/ studia+ ' w.rd was Biemc&, 7akowie, Uiszpanie, Mrancuzi i 9rec&+ 6iem, e cesarz Mr&der&k %ardzo dawno temu prosi was, %&.cie uo&li mu ksig z przepowiedni 0erlina i przetumacz&li j potem na ara%ski, c/cia %owiem w&sa- j w darze sutanowi Pgiptu+ 6iem w ko1cu, e tak sawne opactwo jak 0ur%ac/ nie ma w t&c/ smutn&c/ czasac/ ani jednego kopist&, e w 'ankt 9allen gd& oswojeni s z zasad kamstwa* %i%liotece w 2r&polisie sze.- t&sic& tomw oraz osiemdziesit t&sic& komentatorw i

pozostao niewielu mnic/w potra;ic&c/ pisa-, e teraz w miastac/ pojawiaj si cec/& i gildie zoone z ludzi .wieckic/, ktrz& pracuj dla uniwers&tetw, i e jed&nie to opactwo odnawia z dnia na dzie1, co mwiL wznosi ku coraz w&sz&m szcz&tom c/wa waszego zakonu+ > Monasterium sine libris > zac&towa opat, pogron& w m&.lac/ > est sicut civitas sine opibus, castrum sine numeris, co uina sine suppellectili. mensa sine cibis, #ortus sine #erbis, pratum sine floribus, arbor sine foliisDv... : nasz zakon, wzrastajc wok dwoistego prz&kazania prac& i modlitw&, %& .wiatem dla caego znanego .wiata, zoem wiedz&, ocaleniem dla staro&tnej nauki, ktrej grozio zniknicie w czasie poarw, gra%ie& i trzsie1 ziemi, ku3ni now&c/ pism i prz&rostem licz%& star&c/+++ Qc/, wiesz do%rze, &jem& w czasac/ mroczn&c/ i rumieni si mwic ci, e niewiele lat temu so%r w Vienne musia prz&pomnie-, e kad& mnic/ ma o%owizek prz&jcia .wice1+++ :le nasz&c/ opactw, ktre dwie.cie lat temu %&& ja.niejc&mi o.rodkami wielko.ci i .wito.ci, daje teraz sc/ronienie ludziom gnu.n&m+ <akon jest jeszcze potn&, ale ;etor miasta osacza coraz %liej nasze sanktuaria, lud Eo& skonn& jest teraz do /andlowania, podejmowania walk midz& stronnictwami, tam za., w wielkic/ miastac/, gdzie nie ma miejsca dla duc/a .wito.ci, nie t&lko mwi si w ko1cu, czeg da- mona od os% .wieckic/*, ale i pisze w jz&ku pospolit&mG i o%& adna z t&c/ ksig nie miaa nigd& wstpu w nasze mur& > oto zarzewie nieuniknionej /erezjiV #rzez grzec/& ludzkie .wiat znalaz si na skraju otc/ani, gd& otc/a1 przenika tego, kto do niej si odwouje+ ! jutro, jak powiedzia Uonoriusz, ciaa ludzkie %d mniejsze ni nasze ciaa, jak nasze mniejsze s ni ciaa staro&tn&c/+ Mundus senescitDvi. 8e.li wic Eg powierz& naszemu zakonowi posannictwo, polega ono na t&m, %&.m& /amowali ten pd ku przepa.ci, zac/owujc, powielajc i c/ronic skar% mdro.ci, ktr& przekazali nam ojcowie+ Qpatrzno.- Eoa nakazaa, %& powszec/ne rzd&, ktre na pocztku .wiata %&& na wsc/odzie, w miar mijania czasu przemieszcza& si na zac/d, i t&m sposo%em ostrzega nas, e nadc/odzi kres .wiata, al%owiem %ieg w&darze1 osign ju granic uni?ersum+ !le dopki nie up&nie cae milenium, dopki nie zatrium;uje, c/o-%& na krtko, niecz&sta %estia, cz&li !nt&c/r&st, nasz rzecz jest c/ronienie skar%u .wiata c/rze.cija1skiego, o%rona 'owa w t&m ksztacie, w jakim Eg powierz& je prorokom i apostoom, w jakim ojcowie ,o.cioa powtarzaj je, nie zmieniajc ani jednego w&razu, w jakim szko& stara& si o%ja.ni-, aczkolwiek dzisiaj nawet w szkoac/ uwi so%ie gniazdo w p&c/&, zawi.ci, szale1stwa+ 6 t&m upadku jeste.m& jeszcze

poc/odni i .wiatem wzniesion&m w&soko nad /or&zontem+ ! dopki te mur& opiera- si %d, trze%a nam %&- powiernikami 'owa Eoego+ > : tak niec/aj %dzie > rzek 6il/elm na%onie+ > !le jak to wie si z zakazem odwiedzania %i%liotekiL > 6idzisz, %racie 6il/elmie > powiedzia opat > e%& dokona- ogromnego i .witego dziea, ktre stanowi %ogactwo t&c/ murw > i wskaza na %r& 9mac/u widoczn z okien celi, grujc nawet nad ko.cioem opackim > po%oni ludzie wieki cae pracowali, przestrzegajc elaznej regu&+ Ei%lioteka powstaa wedug planu, ktr& w cigu wiekw pozosta wsz&stkim nie znan& i do ktrego poznania nie jest powoan& aden z mnic/w+ 8ed&nie %i%liotekarz pozna sekret z ust poprzedniego %i%liotekarza i przekazuje go za swego &cia pomocnikowi %i%liotecznemu, %& .miernie zaskocz&a go, poz%awiajc tej wiedz& wsplnot+ ! wargi o%&dwu s zapiecztowane tajemnic+ 2&lko %i%liotekarz, poza t&m, e wie, ma prawo poruszasi w la%ir&ncie ksig, on t&lko potra;i je znale3- i odo&- na miejsce, on t&lko odpowiedzialn& jest za utrz&manie ic/ w do%r&m stanie+ :nni mnisi pracuj w skr&ptorium i mog zapozna- si ze spisem woluminw, ktre %i%lioteka zawiera+ !le spis t&tuw czsto niewiele mwi i jed&nie %i%liotekarz wie, z pooenia woluminu, ze stopnia jego niedostpno.ci, jakiego rodzaju tajemnice, prawd cz& kamstwo, kr&je w so%ie+ 2&lko %i%liotekarz dec&duje, jak, kied& i cz& dostarcz&- ten wolumin mnic/owi, ktr& on prosi > czasem po konsultacji ze mn+ 9d& nie wsz&stkie prawd& s dla wsz&stkic/ uszu, nie wsz&stkie kamstwa mog %&- rozpoznane jako kamstwa przez dusz po%on, a zreszt mnisi prze%&waj w skr&ptorium po to, e%& prz&o&- si do .ci.le okre.lonego dziea, i w t&m celu musz przecz&ta- te, a nie inne wolumin&, nie za. po to, %& ulega- nieroztropnej ciekawo.ci, ktra ogarnia ic/ %d3 wskutek sa%o.ci um&su, %d3 wskutek p&c/&, %d3 z dia%elskiego podszeptu+ > ' wic w %i%liotece take ksigi zawierajce kamstwaL > #otwor& istniej, gd& s czstk Eoskiego planu, i w odraajc&c/ postaciac/ potworw ujawnia si sia 'twrc&+ 2ak te istniej z Eoskiego zam&su ksigi magw, &dowskie ka%a&, %ajki poga1skic/ poetw, kamstwa niewiern&c/+ Ji, ktrz& zakadali i w cigu wiekw utrz&m&wali to opactwo, &wili stanowcze i .wite przekonanie, e nawet przez ksigi kamliwe moe przeziera-, dostpne dla oczu mdrego cz&telnika, %lade .wiato Eoskiej wiedz&+ 7latego %i%lioteka jest rwnie skar%cem takic/ ksig+ !le wa.nie dlatego, sam to rozumiesz, nie moe do niej wc/odzi- %&le kto+ ! poza t&m > doda opat, prawie przepraszajc za marno.- tej

ostatniej racji > ksiga jest tworem kruc/&m, cierpi wskutek dziaania czasu, o%awia si gr&zoni, odmian pogod&, niezgra%n&c/ doni+ 9d&%& przez setki lat kad& mg dot&ka- swo%odnie nasz&c/ kodeksw, wikszo.ci z nic/ ju %& nie %&o+ Ei%liotekarz %roni ic/ wic nie t&lko przed lud3mi, lecz rwnie przed natur, i cae swoje &cie po.wica tej wojnie prowadzonej przeciwko siom zapomnienia, wrogom prawd&+ > 2ak wic nikt poza dwoma oso%ami nie wc/odzi na najw&sze pitro 9mac/u+++ Qpat u.miec/n si+ > Bikt nie powinien+ Bikt nie moe+ Bikomu nie udao%& si, gd&%& nawet zec/cia+ Ei%lioteka %roni si sama, jest niezg%iona jak prawda, ktra w niej go.ci, zwodnicza jak kamstwa, ktre s jej powierzone+ 5a%ir&nt duc/ow&, ale rwnie la%ir&nt ziemski+ 0g%&. wej.- do niej, a nie w&j.-+ : to powiedziawsz&, c/cia%&m, %&. zastosowa si do regu& o%owizujcej w opactwie+ > !le nie w&kluczasz, e !delmus mg %&- w&rzucon& z okna %i%lioteki+ : jake mog rozumowa- w sprawie jego .mierci, skoro nie widziaem miejsca, w ktr&m moga mie- pocztek /istoria tej .mierciL > Eracie 6il/elmie > powiedzia opat pojednawcz&m tonem > czowiek, ktr& opisa mojego konia Erunellusa, nie widzc go, i .mier- !delmusa, nie wiedzc o niej prawie nic, nie %dzie mia trudno.ci z m&.leniem o t&m miejscu, c/ocia nigd& w nim nie %&+ 6il/elm poc/&li si w ukonie+ > 8este. mdr& take, kied& jeste. surow&+ Edzie, jak c/cesz+ > 8e.li jestem mdr&, to t&lko dlatego, e umiem %&- surow& > odpar opat+ > Qstatnia sprawa > rzek 6il/elm+ > Uu%ert&nL > 8est tutaj+ Qczekuje cie%ie+ <najdziesz go w ko.ciele+ > ,ied&L > <awsze > u.miec/n si opat+ > 6iesz sam, e c/o- to czek %ardzo mdr&, nie ceni %i%lioteki+ 4waa j za zudzenie doczesne+++ 6ikszo.- czasu spdza w ko.ciele na med&tacji, na modlitwie+++ > 8est star&L > sp&ta 6il/elm z wa/aniem+ > 8ak dugo go nie widziae.L > 6iele lat+ > 8est zmczon&+ Eardzo oderwan& od spraw tego .wiata+ 0a sze.-dziesit osiem lat+ !le w&daje mi si, e zac/owa duc/a swojej modo.ci+

> #jd do niego zaraz+ 7zikuj ci+ Qpat zap&ta, cz& nie zec/cia%& docz&- do wsplnot& zakonnej, e%& po sekscie spo&- posiek razem ze wsz&stkimi+ 6il/elm odrzek, e dopiero co jad, i to %ardzo o%;icie, i e wola%& zo%acz&- si nat&c/miast z Uu%ert&nem+ Qpat poegna si+ 8u w&c/odzi z celi, kied& z dziedzi1ca do%ieg rozdzierajc& r&k jak%& kogo. .miertelnie zranionego, po cz&m nastpi& dalsze jki, rwnie okropne+ > Jo toL > zap&ta 6il/elm osupia&+ > 2o nic > odpar opat z u.miec/em+ > Q tej porze roku za%ija si wieprze+ 2o ro%ota dla .winiarza+ Bie t krwi masz si zaj-+ 6&szed i uc/&%i swojej sawie czeka roztropnego+ 9d& nastpnego ranka+++ 5ecz /amuj swoj niecierpliwo.-, mj zarozumia& jz&ku+ Eowiem w t&m dniu, jeszcze przed nadej.ciem noc&, zdarz&o si wiele rzecz&, o ktr&c/ do%rze %dzie opowiedzie-+

*%IE+ PIER&S%# SE"STA


Eied- to Adso pod,i;ia portal koGcio<a, ,aG Fil#elm odna/du/e 0ubert-na , )asale. ,o.ci nie %& tak dostojn& jak owe, ktre miaem zo%acz&- pewnego dnia w 'tras%urgu, J/artres, Eam%ergu i #ar&u+ #rz&pomina raczej te, ktre widziaem ju wwczas w :talii, nie rwce si tak zawrotnie ku nie%u i krzepko wro.nite w ziemi, czstokro- szersze ni3li w&szeG t&le t&lko, e na pierwsz&m poziomie zwie1D czon& %& nicz&m skaa rzdem mocn&c/ czworoktn&c/ %lankw, a pow&ej tego pitra wznosia si nastpna %udowla, nie wiea raczej, lecz prz&sadzist& drugi ko.ci okr&t& spiczast&m dac/em i podziurawion& surow&mi oknami+ 0ocn& ko.ci opacki jakie nasi przodkowie %udowali w #rowansji i 5angwedocji*, ktremu o%ca %&a .miao.- i z%&tek ozd% nowo.wieckiego st&lu i ktr& dopiero ostatnimi czas&, jak mniemam, wz%ogaci si w iglic nad c/rem, zuc/wale godzc w sklepienie nieD %ieskie+ 7wie proste i gadkie kolumn& sta& przed wej.ciem, ktre prz& pierwsz&m wejrzeniu jawio si jako jeden t&lko wielki ukG jednakowo od kolumn od%iega& dwa gli;& zwie1czone inn&mi, a jake liczn&mi ukami i wiod& spojrzenie jak%& na zatracenie ku prawdziwemu i wa.ciwemu portalowi, ktr& ledwie widziao si w mroku i nad ktr&m growa wielki t&mpanon, wspart& po %okac/ wgarami, po.rodku za. rze3%ion&m supem, dzielc&m wej.cie na dwa otwor& zamknite okut&mi odrzwiami z d%u+ Q tej porze dnia %lade so1ce niemal prosto z gr& padao na dac/ i o.wietlao ;asad z ukosa, t&mpanon zostawiajc w mroku, kied& wic minli.m& dwie kolumn&, od razu znale3li.m& si, prawie jak w lesie, pod sklepieniem ukw, ktre w&%iega& z sekwencji mniejsz&c/ kolumn podtrz&m&wan&c/ kada przez stosown prz&por+ ,ied& wreszcie prz&zw&czaili.m& si do pmroku, wnet niem& d&stans kamienn&c/ o%razkw, dostpn& %ez przeszkd oczom i w&o%ra3ni kadego al%owiem pictura est laicorumDvii literatura*, porazi moje spojrzenie i zatonem w wizji, o ktrej dzi. jeszcze jz&kowi trudno prz&c/odzi opowiedzie-+ 4jrzaem tron postawion& w nie%ie i kto. na nim zasiada+ Q%licze <asiadajcego %&o surowe i niewzruszone, otwarte szeroko ocz& miota& promienie na ziemsk ludzko.-, ktra dosza ju do kresu swoic/ spraw, a majestat&czne wos& i %roda sp&wa& na twarz i pier. ni%& rzeki, jednakow&mi i s&metr&cznie na o%ie

stron& rozdzielon&mi nurtami+ Ba gowie mia koron zdo%n szmaragdami i klejnotami, a cesarska tunika purpurowej %arw& kada si sowit&mi ;adami na kolana, przet&kana /a;tami i koronkami ze zot&c/ i sre%rn&c/ nitek+ 7o1 lewa, wsparta na kolanie, dzier&a zapiecztowan ksig, prawa wznosia si w ge.cie, nie wiem, %ogosawic&m cz& groc&m+ Q%licze roz.wietla straszn& w swoim piknie nim% w ksztacie ukwieconego krz&a i ujrzaem, jak l.ni wok tronu i nad gow <asiadajcego szmaragdowa tcza+ #rzed tronem, u stp <asiadajcego, przep&wao kr&sztaowe morze, za. wok Biego, wok tronu i nad tronem czworo straszn&c/ zwierzt > ujrzaem > straszn&c/ dla mnie, ktr& %acz&em na nie w uniesieniu, lecz potuln&c/ i agodniutkic/ dla <asiadajcego, w&.piewujc&c/ %ez w&tc/nienia 8ego c/wa+ 6szelako nie o wsz&stkic/ postaciac/ rzec mona, i%& %&& straszliwe, %o pikn& i mi& zdawa mi si m po mojej lewic& po prawic& za. <asiadajcego*, podajc& ksig+ <nowu groz przejmowa mnie orze po drugiej stronie, z rozwart&m dzio%em, nastroszon&mi pirami ukadajc&mi si ni%& kir&s, z potn&mi szponami, z rozpostart&mi wielkimi skrz&dami+ <a. u stp <asiadajcego, poniej dwc/ pierwsz&c/ postaci, inne dwie, %&k i lew, a kad& z t&c/ monstrw zaciska, jeden w kop&tac/, drugi w szponac/, ksig, i ciaa mieli zwrcone od tronu, lecz %& ku tronowi, jak%& w&krcajc %arki i sz&je w srogim por&wie, %oki za. wznosi& si im i opada&, czonki mia& ni%& %estia w agonii, paszcze rozwarte, ogon& wijce si, skrcone jak u wa i zako1czone jz&kami ognia+ Q%a skrz&dlate, o%a w koronac/ nim%w, a pomimo strasznego w&gldu nie %&& stworzeniami pieka, lecz nie%a, za. je.li straszn& %& ic/ wizerunek, to z tej prz&cz&n&, e r&cza& w uwiel%ieniu dla #rz&szego, ktre osdzi &w&c/ i umar&c/+ < o%u stron tronu, u %oku czterec/ zwierzt i pod stopami <asiadajcego, jak%& widziani przez przezrocz&ste wod& kr&sztaowego morza, prawie w&peniajc ca przestrze1 w zasigu spojrzenia, rozmieszczeni w zgodzie z trjktn %udow t&mpanonu, pocz&najc od siedmiu z kadej stron&, w&ej po trzec/, a wreszcie po dwc/ > siedziao na dwudziestu czterec/ ma&c/ tronac/ dwudziestu czterec/ starcw, odzian&c/ w %iae szat& i w zot&c/ koronac/+ 2en mia w rkac/ skrz&pce, tamten czar z pac/nidami, jeden za. t&lko gra, gd& t&mczasem wsz&sc& inni w uniesieniu zwracali swe o%licza ku <asiadajcemu, ktrego c/wa w&.piew&wali, a czonki mieli podo%nie w&krcone jak owe zwierzta, %& wsz&sc& widzie- 9o mogli, jednakowo nie %&o to na spos% zwierzc&, lecz w zac/w&con&m ta1cu > tak pewnie

ta1cz& 7awid dokoa arki > dokdkolwiek wic zwracali si, ic/ 3renice, na przekr prawu rzdzcemu uoeniem ciaa, z%iega& si w t&m sam&m, ja.niejc&m punkcie+ !c/, jaka /armonia oddania i rozmac/u, postaw nienaturaln&c/, a przecie wdziczn&c/ w t&m mist&czn&m jz&ku czonkw cudownie w&zwolon&c/ od %rzemienia cielesnej materii, wieszcza licz%a wlana w now ;orm su%stancjaln, jak%& .wit& zastp porwan& zosta gwatown&m wic/rem, tc/nieniem &cia, szale1stwem rozkosz&, radosn&m alleluja, ktre stao si nagle z d3wiku > o%razem+ Jiaa i czonki zamieszkae przez 7uc/a, o.wiecone o%jawieniem, o%licza wz%urzone zac/w&tem, spojrzenia rozpalone zapaem, lica rozpomienione mio.ci, 3renice rozszerzone od %ogo.ci, ten poraon& prz&jemn&m osupieniem, tamten przeniknit& osupia prz&jemno.ci, w przeo%raon& oszoomieniem, jeszcze inn& odmodzon& przez uciec/, a wsz&sc& w&razem twarz&, uoeniem szat, ruc/ami i w&teniem ko1cz&n w&.piew&wali pie.1 now > wargami potwart&mi w u.miec/u wiecznej c/wa&+ <a. pod stopami starcw, ponad starcami, ponad tronem i tetramor;iczn grup, rozmieszczone w s&metr&czn&c/ ukadac/, ledwie si jedne od drugic/ rnice, tak %iego.- w sztuce ucz&nia je wsz&stkie wzajemnie proporcjonaln&mi, rwne w odmienno.ci i odmienne w jedno.ci, jed&ne w rozmaito.ci i rozmaite w umiejtn&m zespoleniu, w cudn&m dopasowaniu cz.ci do rozkosznej sod&cz& %arw, cudu wsp%rzmienia i zgodno.ci gosw niepodo%n&c/ jedne do drugic/, zestawienie jak%& strun c&tr&, wsplnictwo i sprz&sienie powinowactwa trwajcego dziki g%okiej i wewntrznej sile, zdolnej osignjedno%rzmic jednoznaczno.- w zmienno.ci nastpujc&c/ po so%ie dwuznaczno.ci, ornament i porzdek stworze1 nie dajc&c/ sprowadzi- si do rzecz&, a przecie do rzecz& sprowadzon&c/, dzieo miosnego zczenia, ktr&m rzdzi regua nie%ia1ska i zarazem ziemska wi3 i mocne ogniwo pokoju, mio.ci, cnot&, rzdw, wadz&, ldu, pocztku, &cia, .wiata, splendoru, rodzaju i ;igur&*, mnoga rwno.- ja.niejca %laskiem, jaki ;orma rzuca na proporcjonalne cz.ci materii > oto splata& si ze so% wsz&stkie kwiat&, li.cie, czepne pd&, kpki traw i ki.cie wszelakiego ziela, ktre zdo%i ogrod& na ziemi i w nie%ie, ;ioki, szczodrzenice, macierzanki, lilie, ligustr&, narc&ze, kolokasje, akant&, miowoje, mirra oraz drzewa %alsamowe+ 5ecz kied& dusza moja, ol.niona t&m koncertem ziemskiego pikna i dostojn&c/ znakw nadprz&rodzon&c/, miaa w&%uc/n- pie.ni rado.ci, oko, %dzce podug r&tmu ukwiecon&c/ rozet u stp starcw, pado na postacie, ktre spltane ze so% stapia& si ze .rodkow&m pilastrem wspierajc&m t&mpanon+ Jz&m

%&& i jakie s&m%oliczne posanie przekaz&wa& te trz& par& lww splecion&c/ w poprzeczn& krz&, w&git&c/ w uk tak, e t&lne ap& wpiera& w ziemi, za. przednie kad& na grz%iecie poprzednikw, z grz&wami w splotac/ woksztatn&c/, z paszczami rozwart&mi w gro3n&m pomruku, wplecione w trzon pilastru ni%& k%owisko lu% gniazdo ro.linn&c/ pdwL #okj memu duc/owi prz&wrci& dwie postacie ludzkie umieszczone po o%u stronac/ pilastra, %& moe wa.nie zapanowa& nad dia%elsk natur lww i przeo%razi& j w s&m%oliczne nawizanie do rzecz& w&sz&c/G postacie nienaturalnie w&duone do w&soko.ci kolumn& i %li3niacze wo%ec inn&c/ dwc/, ktre stojc s&metr&cznie z o%u stron, patrz&& na tamte z ;ilarw zewntrzn&c/, gdzie kade z d%ow&c/ odrzwi miao wasne wgar&G %&& wic czter& postacie starcw > i po para;ernaliac/ poznaem #iotra i #awa, 8eremiasza i :zajasza, rwnie skrcon&c/ jak%& w kroku taneczn&m, wznoszc&c/ dugie ko.ciste rce, z palcami rozczapierzon&mi ni%& skrz&da i tak samo skrz&dlat&mi %rodami i wosami, ktr&mi targa prorocz& wiatr, z ;adami dugic/ szat, a dugie nogi dodawa& im &cia, tworzc za;alowania i spirale > przeciwstawione lwom, lecz z tej samej co one materii+ : kied& odwracaem urzeczon& wzrok od tej zagadkowej poli;onii .wit&c/ czonkw i ramion pieka, ujrzaem z %oku portalu i pod g%okimi ukami, raz w&rze3%ione na prz&porac/ w przestrzeni midz& cienkimi kolumnami, ktre je podtrz&m&wa& i zdo%i&, to znw w gstej ro.linno.ci kapitelw kadej kolumn&, a stamtd rozgaziajce si ku le.nemu sklepieniu mnogic/ ukw, inne wizje straszne dla oczu i na sw&m miejscu tutaj jed&nie dla ic/ si& para%olicznej i alegor&cznej lu% dla pouczenia moralnego, jakie przekaz&wa&G i zo%acz&em rozpustn niewiast, nag i w&z%&t ciaa, ksan przez plugawe ropuc/&, w&s&san przez we, jak parz& si z sat&rem o %rzuc/u wzdt&m i nogac/ gr&;a, pokr&t&c/ szorstk sier.ci, ze spro.n&m gardem, ktre w&o o wasn&m potpieniu, i zo%acz&em skpca, ktr& lea na ou zdo%n&m w okazae kolumn&, ogarnitego ju .mierteln szt&wno.ci, %ez%ronnego, w&danego na up zastpu demonw, a jeden z nic/ w&r&wa mu z ust rzc&c/ dusz w ksztacie dziecka niestet&, nigd& nie narodzonego na &cie wieczne*, i zo%acz&em p&szaka, ktremu demon usadowi si na ramionac/ i w%ija szpon& w ocz&, i dwc/ arokw, ktrz& rozszarp&wali jeden drugiego w szkaradn&m zmaganiu, i inne jeszcze stworzenia, z %em koza, sier.ci lwa, paszcz panter&, wi3niw lasu pomieni, ktr&c/ palce tc/nienie prawie dawao si poczu-+ ! wok, z tamt&mi przemieszane, nad nimi i pod ic/ stopami, inne lica i inne czonki, mcz&zna i ko%ieta, ktrz& targaj si za wos&, dwie mije w&s&sajce ocz& potpionego, jaki. .miejc& si

sz&derczo mcz&zna, ktr& odp&c/a w&git&mi ramionami paszcz /&dr&, i wsz&stkie zwierzta z %estiarium szatana, zgromadzone na kons&storzG stra i korona tronu, ktr& stawia im czoo, %& sw klsk gosi& jego c/wa, ;aun&, istot& dwupciowe, gru%ianie o sze.ciopalczast&c/ doniac/, s&ren&, /ipocentaur&, gorgon&, /arpie, inku%&, smokoap&, minotaur&, r&sie, lampart&, c/imer&, cenoper& o p&skac/ lww rzucajc&c/ z nozdrz& pomienie, odontot&rannos&, stwor& wieloogoniaste, we woc/ate, sz&lkretowe i gadkie, salamandr&, cerast&, dwugow& o grz%ietac/ uz%rojon&c/ w z%&, /ien&, w&dr&, wron&, krokod&le, /&dropeks& o rogac/ ni%& pia, a%&, gr&;on&, map&, pawian&, leocrocut&, mant&kor&, sp&, tarand&, asice, smoki zw&ke i jednookie, dudki, sow&, %az&liszki, /ipnale, specta;ici, skorpion&, jaszczur&, wielor&%&, am;is%en&, iaculi, jaszczurki, remor&, polip&, muren& i wie+ <da si, caa ludno.- piekie w&znacz&a so%ie sejm, %& z przedsionka, mrocznego lasu, ucz&niwraz z ukazaniem si <asiadajcego na tronie z t&mpanonu, 8ego o%iecujcego i grocego o%licza, k rozpacz&, %o odrzucenia, dla nic/, pokonan&c/ z !rmageddonu, co stanli przed 2&m, ktr& ostatecznie oddzieli &w&c/ od umar&c/+ : kied& omdlewaem prawie* od tego widoku, niepewn&, cz& znalazem si w miejscu prz&jazn&m, cz& te w dolinie 'du Qstatecznego, w&dao mi si, e s&sz a moe s&szaem naprawdL* ten gos i mam przed ocz&ma te wizje, ktre towarz&sz&& mojemu pac/olctwu nowicjusza, pierwsz&m lekturom .wit&c/ ksig i nocom rozm&.la1 w c/rze w 0elku, i w mdo.ci moic/ zm&sw sa%&c/ i osa%&c/ do%ieg m&c/ uszu gos potn& ni%& tr%a mwic&= Rto, co widzisz, zapiszesz w ksidzeS to wa.nie cz&ni*, i zo%acz&em siedem .wiecznikw zot&c/ i midz& .wiecznikami ,ogo. podo%nego do '&na Jzowieczego, przepasanego przez pier. pasem zot&m, z gow i wosami jasn&mi jak wena, ocz&ma ni%& pomie1 ognia, nogami jak mosidz rozpalon&, gosem jak gos wielu wd, a mia w prawej rce siedem gwiazd i z ust jego w&c/odzi miecz z o%u stron ostr&+ : ujrzaem drzwi otwarte w nie%ie, a 2en, co siedzia, zda mi si jak%& z kamienia jaspisu i krwawnika i tcza %&a wokoo tronu, i z tronu w&c/odzi& %&skawice i grzmot&+ <asiadajc& uj w do1 sierp ostr& i krz&kn= R<apu.- sierp swj i nij, gd& prz&sza godzina niwa, poniewa dojrzao niwo ziemiSG i 2en, co siedzia, zapu.ci sierp swj na ziemi i zta jest ziemia+ #ojem, e nic innego nie mwia wizja, jeno to, co dzieje si w opactwie i co.m& us&szeli z ust opata > a ile to raz& w nastpn&c/ dniac/ wracaem, %& wpatr&wa- si w portal, i zawsze pewn& %&em, e prze&wam to, o cz&m opowiada+ : pojem, e prz&%&li.m& tutaj, %& %&- .wiadkami wielkiego i nie%ia1skiego rozlewu

krwi+ <adraem, jak%& skpaa mnie lodowata zimowa ulewa+ : us&szaem jeszcze jeden gos, ale t&m razem do%ieg od t&u i %& to gos odmienn&, gd& z ziemi, nie za. z piorunujcego .rodka mojej wizjiG i wted& rozprosz&a si wizja, poniewa 6il/elm w t&m momencie zdaem so%ie spraw z jego o%ecno.ci*, do tej c/wili rwnie zag%ion& w kontemplacji, o%rci si, podo%nie jak ja+ :stota za nasz&mi plecami zdawaa si mnic/em, aczkolwiek plugaw& i o%szarpan& /a%it cz&ni j podo%n raczej do wczgi, za. twarz nie rnia si z%&tnio od p&skw potworw, ktre widziaem przed c/wil na kapitelac/+ Bigd& w &ciu, acz zdarza si przecie to liczn&m moim kon;ratrom, nie nawiedzi mnie dia%e, lecz m&.l, e gd&%& mia mi si kied& ukaza-, niezdoln& z Eoego rozporzdzenia ukr&- cakowicie swojej natur&, c/o-%& i nawet zec/cia ucz&ni- si podo%n&m do czowieka, nie inne mia%& r&s& twarz& ni te, jakie okaz&wa wtenczas nasz rozmwca+ Jzaszka %ezwosa, jednak nie z pokut&, ale przez dawne dziaanie jakiej. lepkiej egzem&, czoo tak niskie, e gd&%& mia jeszcze wos& na gowie, cz&&%& si z %rwiami ktre %&& gste i stargane*, ocz& okrge, 3renice male1kie i roz%iegane, za. spojrzenie, nie wiem, niewinne li cz& zo.liwe, a moe o%ie te rzecz& na raz i w rn&c/ c/wilac/+ Bos mona %&o tak nazwa- dlatego t&lko, e ko.- jaka. sterczaa spomidz& oczu, ale jak oddziela si od twarz&, tak i si z ni cz&, przemieniajc si nie w co innego, jeno w dwie ciemne jam& > zaro.nite gstw wosw dziurki+ 4sta, poczone z nozdrzami %lizn, %&& szerokie i krz&we, dalej siga& po lewej stronie ni po prawej, za. midz& warg grn, ktrej nie %&o, a doln, w&datn i misist, pojawia& si w nierwn&c/ odstpac/ z%& czarne i ostre jak k& psa+ 0 w u.miec/n si a prz&najmniej tak mi si zdao* i unoszc palec, jak%& c/cia nas napomnie-, rzek= > %eniten,ia"ite? Vide uando draco venturus est wgr&za si w anima tua? La morta est super nos? 0dl si, %& prz&%& .wit& ojciec i uwolni nas a malo de todas le peccata? !c/, ac/, ve piase ista nekromancja Domini *ostri 4esu )#risti? +t anco /ois mes dols e pla,er mest dolors... )ave el diabolo@ 'emper ma"uaita w jak. pie.1, %& uksa- mnie w kark+ !le 'alwator non est insipiens? (onum monasterium et tutaj se ma"na et se prie"a dominum nostrum. <asi reszta valet est w&sc/ej ;igi+ +t amen. ),-A nieL

Jignc t opowie.-, prz&jdzie mi jeszcze mwi-, i to nie raz, o t&m stworzeniu i prz&tacza- jego sowa+ 6&znaj, e nie %dzie to atwe, nie umiem %owiem powiedzie- dzisiaj, podo%nie jak nie pojmowaem wtenczas, jakim jz&kiem mwio+ Bie %&a to acina, ktr posugiwali si w&ksztaceni mieszka1c& opactwa, nie %& to jz&k posplstwa z t&c/ al%o inn&c/ ziem, jaki kied&kolwiek s&szaem+ 0&.l, e daem niejakie w&o%raenie o jego sposo%ie mwienia, prz&taczajc tak jak utkwi& mi w pamici* pierwsze sowa, ktre us&szaem z jego ust+ ,ied& p3niej dowiedziaem si o %ogat&m w prz&god& &ciu 'alwatora i o rozmait&c/ miejscac/, w jakic/ %&wa, nigdzie nie zapuszczajc korzeni, zrozumiaem, e mwi wsz&stkimi jz&kami i adn&m+ 5u% te w&m&.li so%ie wasn&, spo&tkowujc strzp& jz&kw, z ktr&mi si zetkn > i pom&.laem raz, e jego jz&k nie %& jz&kiem adamow&m, jakim mwia szcz.liwa ludzko.-, gd& wsz&stkic/ cz&a ta sama mowa, od pocztku .wiata a do 6ie& Ea%el, ani te jedn&m z jz&kw, jakie w&sz& po nieszczsn&m ic/ rozdzieleniu, lecz wa.nie jz&kiem %a%lejskim z pierwszego dnia po Eoskiej karze, jz&kiem pierwotnego pomieszania+ < drugiej stron&, jz&ka 'alwatora nie mogem nazwa- mow, al%owiem w kad&m czowiecz&m jz&ku s regu&, a kade w&raenie oznacza ad placitumDviii jak. rzecz, podug prawa, ktre nie odmienia si, jako e czowiek nie moe nazwa- psa raz psem, a raz kotem, ani do%&wa- z sie%ie d3wikw, je.li powszec/na zgoda ludzi nie nadaa im ostatecznego znaczenia, jak %&o%& z kim., kto w&powiedzia%& sowo R%litiriS+ 6szake lepiej cz& gorzej rozumiaem, co 'alwator c/cia powiedzie-, i rozumieli inni+ 2o znak, e mwi nie jedn&m jz&kiem, ale wsz&stkimi, adn&m w spos% wa.ciw&, %iorc sowa to z jednego, to z drugiego+ 'postrzegem p3niej, e mg nazwa- rzecz jak. raz po acinie, to znw po prowansalsku, i zdaem so%ie spraw, e raczej nie zm&.la wasn&c/ zda1, lecz u&wa oddzieln&c/ czonw inn&c/ zda1 zas&szan&c/ kied&. > zalenie od s&tuacji i tego, co c/cia rzec, jak%& o jadle mg mwi- t&lko sowami ludzi, prz& ktr&c/ to jado spo&wa, i w&raa- rado.- t&lko zdaniami, jakie w&powiadali ludzie rozradowani w dniu, kied& i on do.wiadcz& podo%nej rado.ci+ 2o tak jak%& przemawiaa jego twarz, ale zczona z kawakami inn&c/ twarz&, al%o jak widziaem par raz& w cenn&c/ relikwiarzac/ 5si licet ma"nis componere parvaDiD lu%o do spraw Eoskic/ dia%elskie*, ktre powstaj ze szcztkw rn&c/ .wit&c/ przedmiotw+ ,ied& spotkaem go po raz pierwsz&, pokaza mi si i z twarz&, i ze sposo%u mwienia jako niewiele rn& od skrz&owa1 woc/at&c/ i kop&tn&c/ zwierzt, jakie dopiero co widziaem na portalu+ #3niej spostrzegem, e %& to moe czek zacnego serca i

/umoru arto%liwego+ 8eszcze p3niej+++ !le nie niweczm& porzdku rzecz&+ 0idz& inn&mi dlatego, e jak t&lko przemwi, mj mistrz zap&ta z wielkim zaciekawieniem= > Jzemu rzeke. peniten,ia"ite? > Domine frate ma"nificentisimo > odpar 'alwator skadajc jak%& ukon+ > 8ezus venturus est et li #omini debent cz&ni- pokut+ BieL 6il/elm prz&jrza mu si %acznie+ > #rz&%&e. tutaj z klasztoru minor&twL > *o intendo. > #&tam, cz& &e. po.rd %raci .witego Mranciszka, p&tam, cz& znae. ow&c/, ktr&c/ zwano apostoami+++ 'alwator po%lad, a raczej jego ogorzae i zwierzce o%licze stao si szare+ 6&kona g%oki skon, ledwie poruszajc wargami, oznajmi= 6vade retro9, przeegna si po%onie i umkn, zerkajc co jaki. czas za sie%ie+ > Q co go p&tae.L > zagadnem 6il/elma+ E& przez c/wil jeszcze pogron& w m&.lac/+ > Biewane, powiem ci p3niej+ 6ejd3m&+ J/c znale3- Uu%ert&na+ 7opiero co mina godzina sekst&+ Elade so1ce przenikao do wntrza ko.cioa od zac/odu, a wic przez niewiele okien, i to wskic/+ 7elikatna smuga .wiata muskaa jeszcze gwn& otarz, ktrego antepedium zdawao si ja.nie- zot&m %laskiem+ Baw& %oczne pogrone %&& w pmroku+ ,oo ostatniej kaplic& przed otarzem w lewej nawie wznosia si cienka kolumna, a na niej Baj.witsza #anna z kamienia, w&rze3%iona w st&lu nowo.wieckim, z niew&powiedzian&m u.miec/em, w&stajc&m %rzuc/em, 7ziecitkiem na rku, u%rana we wdziczn sukni z delikatn&m gorsetem+ 4 stp ;igur& modli si, prawie lec krz&em, czek u%ran& w suknie zakonu kluniackiego+ #odeszli.m& %liej+ 2amten, s&szc odgos nasz&c/ krokw, unis gow+ E& to starzec o nader gadkim o%liczu, &sej czaszce, wielkic/ nie%ieskic/ oczac/, ustac/ delikatn&c/ i czerwon&c/, %iaej skrze i ko.cistej gowie, do ktrej skra prz&legaa, jak%& %& zakonserwowan w mleku mumi+ 7onie mia %iae, palce dugie i szczupe+ 6&glda jak dziewcz&nka, ktr .cia przedwczesna .mier-+ Q%rzuci nas spojrzeniem najpierw zagu%ion&m, jak%&.m& przerwali mu ekstat&czn wizj, p3niej jego o%licze rozja.nio si rado.ci+ > 6il/elmL > w&krz&kn+ > Bajdrosz& sercu %racieV > wsta z trudem i rusz& naprzeciw mojemu mistrzowi, %& c/w&ci- go w ramiona i pocaowa- w usta+ >

6il/elmV > powtrz& i ocz& mu zwilgotnia& od ez+ > :le to latV #oznaj ci jeszczeV :le lat, ile w&darze1V 8akimi pr%ami Eg nas do.wiadczaV > <apaka+ 6il/elm odwzajemni mu u.cisk, te w&ra3nie wzruszon&+ 0ieli.m& przed so% Uu%ert&na z Jasale+ '&szaem o nim, i to niejedno, zanim prz&%&em do :talii, a jeszcze wicej st&kajc si z ;ranciszkanami z cesarskiego dworu+ ,to. powiedzia mi nawet, e najwiksz& poeta nasz&c/ czasw, 7ante !lig/ieri z Mlorencji, zmar& przed niewielu lat&, uo& poemat nie mogem go przecz&ta-, %o %& napisan& w pospolit&m jz&ku toska1skim*, do ktrego prz&o&& do1 i nie%o, i ziemia, a ktrego wiele wersw %&o nicz&m inn&m jak para;raz ;ragmentw napisan&c/ przez Uu%ert&na w jego Arbor vitae crucifiDae. Bie %& to %&najmniej jed&n& t&tu do c/wa& tego sawetnego czeka+ J/c wszake, %& mj cz&telnik mia lepsz moliwo.- zrozumienia, jak wane %&o to spotkanie, postaram si wic odtworz&- spraw& tamt&c/ lat, tak jak je zrozumiaem i w czasie mojego krtkiego po%&tu w .rodkowej :talii ze skp&c/ sw mojego mistrza, i suc/ajc liczn&c/ rozmw, jakie 6il/elm prowadzi %& z opatami i mnic/ami w toku naszej podr&+ #ostaram si opowiedzie- to, co pojem, c/ocia nie mam pewno.ci, cz& powiem to do%rze+ 0oi naucz&ciele z 0elku nieraz powtarzali, e jest rzecz wielce trudn dla mieszka1ca #noc& w&ro%i- so%ie jasn& pogld na spraw& religijne i polit&czne w :talii+ #w&sep, gdzie potga duc/owie1stwa %&a w widoczn& spos% wiksza ni w jakimkolwiek inn&m kraju i gdzie %ardziej ni w inn&m kraju duc/owie1stwo popis&wao si sw moc i %ogactwem, spodzi w cigu ponad dwc/ wiekw ruc/& ludzi zam&.lajc&c/ wie.- &wot u%osz& i .cierajc&c/ si ze znieprawion&mi ksimi, od ktr&c/ nie c/cieli ani sakramentw, czc&c/ si w niezalene wsplnot&, %dc&c/ sol w oku i panw, i cesarstwa, i rad miejskic/+ 6reszcie pojawi si .wit& Mranciszek i szerz& umiowanie u%stwa w zgodzie z prz&kazaniami ,o.cioaG za jego spraw ,o.ci uzna po&tek surow&c/ o%&czajw, do czego nawo&wa& stare ruc/&, i ocz&.ci owe ruc/& ze skadnikw nieadu, ktre si w nic/ zagnie3dzi&+ 0ona %&o oczekiwa-, e nadejdzie epoka umiaru i .wito.ci, poniewa jednak zakon ;ranciszka1ski wzrasta i prz&ciga do sie%ie najlepsz&c/, z%&t wielk potg z&ska i z%&t prz&wiza si do spraw doczesn&c/, wielu ;ranD ciszkanw pragno prz&wrci- mu cz&sto.- z dawn&c/ czasw+ 'prawa raczej trudna dla zakonu, ktr& wted&, gd& prze%&waem w opactwie, licz& ju ponad trz&dzie.ci

t&sic& rozsian&c/ po ca&m .wiecie zakonnikw+ 2ak jednak jest, i wielu spo.rd %raci .witego Mranciszka sprzeciwiao si regule, jak zakon so%ie nada, powiadajc, e prz&j teraz sposo%& t&c/ inst&tucji ko.cieln&c/, ktre zamierza re;ormowa-+ 6ielu z nic/ odkr&o wted& na nowo ksig pewnego c&sterskiego mnic/a, zwanego 8oac/imem, ktr& pisa na pocztku dwunastego wieku po J/r&stusie i ktremu prz&znawano duc/a proroczego+ Azecz&wi.cie, przewidzia nadej.cie nowej er&, kied& to duc/ J/r&stusow&, w czasie ow&m znieprawion& przez cz&n& 8ego ;asz&w&c/ apostow, mia%& na nowo urzecz&wistni- si na ziemi+ : zapowiedzia nadej.cie takic/ czasw, e wsz&sc& zo%acz&li jasno, i mwi, sam o t&m nie wiedzc, o zakonie ;ranciszka1skim+ Aozradowao to nader liczn&c/ ;ranciszkanw, moe nawet nadto, tak e w poowie wieku w #ar&u doktorowie 'or%on& potpili twierdzenia opata 8oac/ima, ale zdaje si, ucz&nili to dlatego, i ;ranciszkanie i dominikanie* stawali si coraz potniejsi i mdrsi w uniwers&tecie Mrancji i c/ciano poz%&- si ic/ jako /eret&kw+ 7o czego wszelako nie doszo z wielk korz&.ci dla ,o.cioa, dziki temu %owiem mog& szerz&- si dziea 2omasza z !kwinu i Eonawentur& z Eagnoregio, ktrz& z pewno.ci /eret&kami nie %&li+ 'td wida-, e nawet w #ar&u doszo do zamtu w ideac/ al%o kto. c/cia do tego zamtu doprowadzi-, majc na widoku wasne cele+ 2akie to zo /erezja w&rzdza ludowi c/rze.cija1skiemu, zo, ktre zaciemnia idee i pop&c/a wsz&stkic/, %& stali si inkwiz&torami dla oso%istej korz&.ci+ 2o za., po wsz&stkim, co widziaem w opactwie i o cz&m opowiem p3niej*, skonio mnie do sdu, e czsto sami inkwiz&torz& tworz /eret&kw+ : nie t&lko w t&m znaczeniu, e w&o%raaj ic/ so%ie tam, gdzie nie ma adnego, ale e gwatami tpi /eret&ck c/oro%, a %udz ku so%ie odraz u wielu, ktrz& przez to pocz&naj skania- si ku kacerstwu+ 7oprawd& dia%elski to krg i o%& Eg zec/cia nas ode1 w&%awi-+ !le mwiem o /erezji joac/imickiej je.li takowa %&a*+ : ujrzano w 2oskanii ;ranciszkanina, 9erarda z Eorgo 'an 7onnino, jak ucz&ni si gosem przepowiedni 8oac/ima, i wielkie przejcie %&o w.rd minor&tw+ 6&oni si wted& spo.rd nic/ zastp stronnikw dawnej regu&, a przeciwnikw nowego urzdzenia zakonu, o co pokusi si wielki Eonawentura, p3niejsz& jego genera+ 6 ostatnim trz&dziestoleciu wieku u%iegego, kied& so%r w 5&onie, ratujc zakon ;ranciszka1ski przed t&mi, ktrz& c/cieli go skasowa-, odda im w posiadanie wsz&stkie u&tkowane przeze1 do%ra, jak to %&o ju ustanowione dla zakonw dawniejsz&c/, niektrz& %racia w marc/iac/ z%untowali si, poniewa utrz&m&wali, e duc/ regu& zosta ostatecznie

zdradzon&, aden %owiem z ;ranciszkanw nie powinien mie- niczego ani oso%i.cie, ani przez klasztor, ani przez zakon+ 4wiziono ic/ na reszt &cia+ Bie zdaje mi si, %& gosili rzecz& sprzeczne z Pwangeli, lecz kied& c/odzi o posiadanie d%r doczesn&c/, trudno jest ludziom m&.le- w zgodzie ze sprawiedliwo.ci+ 6iele lat p3niej powiedziano mi, e now& genera zakonu, Aajmund 9au;redi, znalaz t&c/ wi3niw w !nkonie i uwalniajc ic/ rzek= R<ec/cia Eg, i%&.m& m& wsz&sc&, i ca& zakon ;ranciszka1ski, splamili si t przewin+S <nak, e nie jest prawd to, co mwi kacerze, i w ,o.ciele nie %rak jeszcze ludzi wielkiej cnot&+ E& w.rd t&c/ uwolnion&c/ wi3niw !ngelo Jlareno, ktr& spotka si p3niej z pewn&m %ratem w #rowansji, #iotrem di 9io?anni Qli?i, goszc&m proroctwa 8oac/ima, a nastpnie z Uu%ert&nem z Jasale, i z tego narodzi si ruc/ duc/ownikw+ <asiad w t&c/ latac/ na stolic& papieskiej .wit& eremita #iotr z 0orrone, ktr& wada jako Jelest&n V, i ten prz&jt& %& z ulg przez ow&c/ duc/ownikw+ RQkae si .wit&m > powiadano > i dotrz&ma nauki J/r&stusa, jego &wot %dzie anielski, drz&jcie, znieprawieni praaci+S 0oe &wot Jelest&na %& naz%&t anielski, a moe praaci z jego otoczenia %&li z%&t znieprawieni al%o nie w&trz&ma napicia za %ardzo ju przecigajcej si wojn& z cesarzem i inn&mi krlami Purop&G jakkolwiek %&o, Jelest&n zrzek si godno.ci i wrci do swojej pustelni+ !le w krtkim czasie jego panowania, trwajcego mniej ni rok, wsz&stkie oczekiwania duc/ownikw zosta& zaspokojoneG udali si do Jelest&na, ktr& utworz& wraz z nimi wsplnot zwan fratres et pauperes #eremitae domini )elestiniDD. < drugiej stron& papie musia %&- rozjemc midz& mon&mi rz&mskimi kard&naami, a w t&m czasie kilku z nic/, jak Jolonna lu% Qrsini, w sekrecie popierao nowe prd& goszce u%stwoG doprawd& oso%liwego w&%oru dokonali owi ludzie nadzw&czaj potni, ktrz& &li po.rd niemodn&c/ ju dostatkw i %ogactw, i nigd& nie pojem, cz& po prostu w&korz&st&wali duc/ownikw do swoic/ celw zwizan&c/ z rzdzeniem, cz& w pewien spos% uwaali, i wspieranie prdw uduc/owion&c/ rozgrzeszao ic/ z grzesznego &wotaG i %&- moe prawd %&& o%ie rzecz&, je.li wolno mi sdzi- wedug tego, co zdoaem poj- ze spraw italskic/+ !le wa.nie %& .wieciprz&kadem, Uu%ert&n zosta prz&jt& na kapelana przez kard&naa Qrsiniego, kied& z&ska najwiksz& posuc/ spo.rd duc/ownikw i grozio mu oskarenie o /erezj+ : tene sam kard&na %& mu tarcz w !winionie+ 8ak to jednak %&wa w podo%n&c/ prz&padkac/, wprawdzie !ngelo i Uu%ert&n gosili kazania wedug doktr&n&, ale wielkie rzesze prostaczkw %ra& so%ie do serc

sowa kaznodziejw i roz%iega& si po ca&m kraju %ez nijakiego nadzoru+ 6 ten oto spos% w :talii zaroio si od ow&c/ %raciaszkw lu% %raci u%ogiego &wota, w ktr&c/ wielu dopatr&wao si nie%ezpiecze1stwa+ 2rudno ju %&o odrni- mistrzw &cia duc/owego, ktrz& nie tracili st&czno.ci z wadzami ko.cieln&mi, od ic/ u%osz&c/ duc/em stronnikw, ktrz& najzw&czajniej &li poza zakonem, e%rzc o jamun, i utrz&m&wali si z dnia na dzie1 z prac& swoic/ rk, nie zac/owujc adnej wasno.ci+ : t&c/ wa.nie gos ludu nazwa %raciaszkami, i nie rnili si z%&tnio od ;rancuskic/ %egardw, dla ktr&c/ natc/nieniem %& #iotr di 9io?anni Qli?i+ 0iejsce Jelest&na V zaj Eoni;ac& V::: i papie ten nie zwleka z okazaniem, e nie %dzie po%aliwo.ci dla duc/ownikw i %raciaszkw w oglno.ci, kied& za. umiera w ostatnic/ latac/ wieku, podpisa %ull .irma cautela, ; ktrej potpia za jedn&m zamac/em dwuski%owe soc/&, domokrn&c/ wczgw, ktrz& krcili si z%&t %lisko skrajn&c/ odamw zakonu ;ranciszka1skiego, i sam&c/ duc/ownikw, cz&li t&c/, ktrz& odsuwali si od &cia zakonnego, %& osi.- w eremac/+ #otem duc/ownic& pr%owali od inn&c/ papie&, jak ,lemens V, uz&skapozwole1stwo na oderwanie si od zakonu w spos% niegwatown&+ #ewnie powiodo%& si im, lecz z pojawieniem si 8ana NN:: w&z%&li si wszelkiej nadziei+ #o swoim w&%orze w 1K16 roku napisa do krla '&c&lii, %& ten w&goni ow&c/ %raci ze swoic/ ziem, liczni %owiem tam wa.nie szukali sc/ronieniaG i kaza zaku- w a1cuc/& !ngela Jlarena oraz duc/ownikw z #rowansji+ Bie %&o to zapewne przedsiwzicie atwe i wielu w kurii stawio opr+ Maktem jest, e Uu%ert&n i Jlareno uz&skali pozwolenie na w&j.cie z zakonu i zostali prz&jci jeden przez %ened&kt&nw, drugi przez celest&nw+ 5ecz dla t&c/, ktrz& dalej prowadzili &wot woln&, 8an %& %ez lito.ci i kaza ic/ .ciga- inkwiz&cji, i liczni sponli na stosie+ #oj jednak, e a%& w&rwa- z korzeniami c/wast %raciaszkw, niszczc&c/ podwalin wadz& ,o.cioa, nale& potpi- twierdzenia, na ktr&c/ opieraj swoj wiar+ 4trz&m&wali, e J/r&stus i apostoowie nie mieli adnej wasno.ci ani oso%istej, ani we wspln&m wadaniu, i papie potpi t m&.l jako /eret&ck+ Azecz zdumiewajca, %o nie wiadomo, czemu to papie mia%& uzna- za przewrotn m&.l, e J/r&stus %& u%ogiG lecz wa.nie rok wcze.niej od%&a si w #erugii kapitua generalna ;ranciszkanw, ktra podtrz&m&waa ten pogld, i potpiajc %raciaszkw, papie potpi i ow kapitu+ 8ak ju rzekem, kapitua zaszkodzia mu wielce w zmaganiac/ z cesarzem > to pewna+ : od owego dnia wielu %raciaszkw, ktrz& nie

wiedzieli nic ani o cesarstwie, ani o #erugii, spono+ Q t&c/ rzeczac/ rozm&.laem, patrzc na legendarn posta- Uu%ert&na+ 0j mistrz przedstawi mnie, a starzec doni ciep, prawie rozpalon, pogaska moje lico+ #rz& dotkniciu tej doni pojem wiele z tego, co s&szaem o t&m .wit&m czeku, i z tego, co w&cz&taem ze stronic Arbor vitae, zrozumiaem mist&czn& ogie1, ktr& trawi go od czasu modo.ci, kied&, c/o- studiowa w #ar&u, odsun si od spekulacji teologiczn&c/ i przedstawi so%ie, e zosta przemienion& w skruszon 0agdalenG i nader mocne wiz&, jakie zadzierzgn ze .wit !niel z Moligno, ktra wprowadzia go w %ogactwo &cia mist&cznego i w adoracj krz&aG i dlaczego przeoeni, strapieni arliwo.ci jego kaza1, w&sali go do klasztoru 5a Verna+ #rz&patr&waem si twarz& o r&sac/ przesodkic/, ni%& r&s& .witej, z ktr utrz&m&wa %raterskie o%cowanie zm&sw dusz&+ 7om&.laem si, e umia nadat&m r&som znacznie wicej twardo.ci, kied& w roku 1K11 so%r w Vienne dekretaami +Divi de paradiso odsun ;ranciszka1skic/ przeoon&c/ niec/tn&c/ duc/ownikom, ale t&m ostatnim nakaza, %& &li w pokoju w onie zakonu, za. ten r&cerz w&rzecze1 nie zgodzi si na ostron ugod i podj walk o utworzenie zakonu niezalenego i natc/nionego zasad surowo.ci+ 6ielki wojownik przegra wwczas %itw, al%owiem w ow&c/ latac/ 8an NN:: walcz& o krucjat przeciwko zwolennikom #iotra di 9io?anni Qli?i do ktr&c/ sam %& zaliczan&* i potpi %raci z Bar%on& i EWziers+ 5ecz Uu%ert&n nie zawa/a si stan- w o%liczu papiea, %& %roni- pamici prz&jaciela, papie za., ujt& jego .wito%liwo.ci, nie o.mieli si go potpi- c/ocia inn&c/ p3niej potpi*+ 6 owej okoliczno.ci nastrcz& mu nawet drog ratunku, najpierw doradzajc, a potem nakazujc wstpienie do zakonu kluniackiego+ Uu%ert&n, ktr& musia %&- take %ieg& on z pozoru tak %ez%ronn& i wt&* w zdo%&waniu so%ie poparcia i sprz&mierze1cw na dworze papieskim, zgodzi si, owszem, wstpi- do klasztoru w 9em%lac/ we Mlandrii, ale zda mi si, e nigd& tam si nie uda i pozosta w !winionie w .wicie kard&naa Qrsiniego, %& %roni- spraw& ;ranciszkanw+ 7opiero ostatnimi czas& a to, co na ten temat zas&szaem, %&o niejasne* nastpi sc/&ek jego ;ortun& na dworze, musia oddali- si od !winionu, a jednocze.nie papie nakaza .ciga- tego nieposkromionego czeka jako kacerza, ktr& per mundum discurrit va"abundusDDi. #owiadano, e wszelki .lad po nim przepad+ < popoudniowej rozmow& midz& opatem a 6il/elmem dowiedziaem si, e skr& si w t&m opactwie, i oto miaem go teraz przed so%+ > 6il/elmie > mwi wa.nie > mieli mnie za%i-, musiaem uc/odzi- noc+

> ,to c/cia twojej .mierciL 8anL > Bie+ 8an nie miowa mnie nigd&, ale zawsze darz& szacunkiem+ Ba do%r spraw, on to podsun mi przed dziesiciu lat& spos% uniknicia procesu, gd& nakaza mi wstpi- do %ened&kt&nw i t&m sam&m zamkn usta moim przeciwnikom+ 7ugo szemrali, sz&dzili, %o %ojownik u%stwa wstpowa do zakonu tak %ogatego i & na dworze kard&naa Qrsiniego+++ 6il/elmie, wiesz, jak mao stoj o spraw& tej ziemiV 5ecz %& to spos%, %& pozosta- w !winionie i %roni- moic/ kon;ratrw+ #apie lka si Qrsiniego, wos z gow& %& mi nie spad+ 8eszcze trz& lata temu pc/n mnie w poselstwie do krla !ragonii+ > ,t wic 3le ci &cz&L > 6sz&sc&+ ,uria+ 7wakro- pr%owali mnie za%i-+ J/cieli zamkn- mi usta+ 6iesz, co si zdarz&o pi- lat temu+ 7wa lata wcze.niej potpieni zostali %egardzi z Bar%on&, i Eerengar 2alloni, ktr& %& wszak jedn&m z sdziw, odwoa si do papiea+ E&& to c/wile trudne, 8an w&da ju dwie %ulle przeciwko duc/ownikom i sam 0ic/a z Jesen& ulegG ano wa.nie, kied& tu prz&%dzieL > 'tanie tu za dwa dni+ > 0ic/a+++ 2&le ju czasu go nie widziaem+ Qpamita si, rozumie, czego c/cem&, kapitua w #erugii prz&znaa nam racj+ !le wted&, w 1K18, ustpi papieowi i odda w jego rce piciu duc/ownikw z #rowansji, %o nie c/cieli podporzdkowasi+ 'ponli, 6il/elmie+++ Qn, to straszneV > 'kr& twarz w doniac/+ > !le co wa.ciwie zaszo po odwoaniu si 2alloniegoL > zap&ta 6il/elm+ > 8an musia na nowo otworz&- d&skusj, pojmujeszL 0usia, %o rwnie w kurii %&li ludzie ogarnici zwtpieniem, nawet ;ranciszkanie z kurii, ;ar&zeusze, gro%& po%ielane, gotowi sprzeda- si za pre%end, a przecie ogarno ic/ zwtpienie+ 6tenczas to 8an kaza mi prz&gotowa- memoria na temat u%stwa+ E& pikn&, 6il/elmie, o%& Eg w&%acz& mi p&c/+ > Jz&taem, pokaza mi go 0ic/a+ > 2ake w.rd nasz&c/ %&li c/wiejni, prowincja !kwitanii, kard&na 'an Vitale, %iskup ,a;;&+++ > 2o gupiec > rzek 6il/elm+ > Biec/aj spocz&wa w pokoju, odszed do Eoga dwa lata temu+ > Eg nie %& tak miosiern&+ 2o ;asz&wa nowina z ,onstant&nopola+ 8eszcze jest w.rd &w&c/, powiadaj mi, e wejdzie w skad legacji+ Q%& Eg mia nas w swej piecz&V

> !le sprz&ja kapitule w #erugii > rzek Uu%ert&n+ > : w t&m rzecz+ Bale& do tego gatunku ludzi, ktrz& s zawsze najlepsz&mi sprz&mierze1cami wasn&c/ nieprz&jaci+ > #rawd mwic, nawet wted& nie najlepiej prz&su& si sprawie+ <reszt wsz&stko sko1cz&o si w istocie na nicz&m, ale prz&najmniej nie postanowiono, e m&.l sama jest /eret&cka, i to %&o wane+ < tego te powodu inni nie w&%acz&li mi nigd&+ #rz&kadali si, jak mogli, %& szkodzi- mi na wsz&stkie sposo%&, powiedzieli, e %&em trz& lata temu w 'ac/sen/ausen, kied& 5udwik ogosi 8ana za kacerza+ ! wszak wiedzieli wsz&sc&, e w lipcu prze%&waem w !winionie z Qrsinim+++ 4znali, e niektre ustp& deklaracji cesarza s od%iciem moic/ pogldw, c za szale1stwoV > Bie takie znowu wielkie+ #om&s& podsunem im ja, sigajc do twojej deklaracji awinio1skiej i do niektr&c/ stronic Qli?iego+ > 2&L > zakrz&kn Uu%ert&n, jednocze.nie osupia& i rozradowan&+ > #rz&znajesz mi zatem racjV 6il/elm mia min zakopotan+ > 6 ow&m momencie %&& to m&.li odpowiednie dla cesarza > rzek w&mijajco+ Uu%ert&n spojrza na1 podejrzliwie+ > !c/ tak+ !le t& nie wierz&sz w nie naprawd, cz& nie mam racjiL > Qpowiadaj dalej > rzek 6il/elm > opowiedz, jak w&mkne. si t&m psom+ > Q tak, 6il/elmie, to s ps&+ 6.cieke ps&+ <darz&o mi si zmaga- z sam&m Eonagrati, cz& wiedziae.L > !le Eonagratia z Eergamo trz&ma z namiV > 2eraz, kied& jake dugo do1 przemawiaem+ 6ted& dopiero przekona si i zaprotestowa przeciwko Ad conditorem canonum. : papie uwizi go na rok+ > '&szaem, e teraz %liski jest jednemu z moic/ prz&jaci z kurii, 6il/elmowi Qck/amowi+ > Biewiele go znam+ Bie podo%a mi si+ 2o czowiek %ez aru, wsz&stko u niego z gow&, nic z serca+ > !le to nie lada gowa+ > E&- moe, i zaprowadzi go do pieka+ > <atem spotkam go tam i %dziem& d&skutowa- nad logik+ > <amilcz, 6il/elmie > rzek Uu%ert&n u.miec/ajc si z &w&m a;ektem > t& jeste. lepsz& od twoic/ ;ilozo;w+ 9d&%&. jeno zec/cia+++

> J takiegoL > ,ied& widzieli.m& si po raz ostatni w 4m%riiL #amitaszL 6a.nie w&lizaem si z c/or% dziki ordownictwu tej cudownej niewiast&+++ ,lar& z 0onte;alco+++ > szepn z promienn&m licem > ,lara+++ ,ied& natura niewie.cia, z prz&rodzenia jake przewrotna, wznosi si do .wito.ci, wwczas zdolna jest sta- si najwznio.lejsz&m no.nikiem aski+ 6iesz, e &cia mego natc/nieniem %&a najcz&stsza cnotliwo.-+ 6il/elmie > c/w&ci go kurczowo za rami > wiesz, z jakim+++ srogim, tak, to sowo jest wa.ciwe, z jakim srogim pragnieniem pokut& umartwiaem w so%ie drgnienie ciaa, %&m sta si %ez reszt& przezrocz&st& na mio.4krz&owanego 8ezusa+++ 8ednakowo trz& niewiast& w m&m &ciu to trz& nie%ia1skie w&sanniczki+ !niela z Moligno, 0agorzata z JittX di Jastello ktra w&jawiaa mi zako1czenie mojej ksiki, kied& napisaem dopiero trzeci cz.-* i wreszcie ,lara z 0onte;alco+ E&o nagrod nie%ios, e ja, wa.nie ja miaem prowadzi- %adanie w sprawie jej cudw i o%wie.ci- jej .wito.- tumom, nim jeszcze rusz& si ,o.ci, nasza .wita matka+ : t& tam %&e., 6il/elmie, i moge. wesprze- mnie w t&m .wit&m przedsiwziciu, a przecie nie c/ciae.+++ > 5ecz to .wite przedsiwzicie, do ktrego mnie zac/cae., znacz&o posana stos Eentiweng, 8acoma i 9io?annucia > odpar cic/&m gosem 6il/elm+ > 'woj przewrotno.ci %ezcze.cili jej pami-+ 2& za. %&e. inkwiz&toremV > : wtenczas wa.nie poprosiem o uwolnienie od tego ciaru+ 2a /istoria nie podo%aa mi si+ 'zczerze te powiem, e nie podo%a mi si spos%, w jaki nakonie. Eentiweng do w&znania %dw+ 4dae., e wstpujesz do jego sekt&, je.li jaka. sekta %&a, w&udzie. jego sekret& i nakazae. go uwizi-+ > 2ak przecie walcz& si z nieprz&jacimi J/r&stusaV E&li to kacerze, pseudoapostoowie, .mierdzieli siark %rata 7ulc&naV > E&li prz&jacimi ,lar&+ > Bie, 6il/elmie, nie okr&waj ani skrawkiem cienia pamici ,lar&V > !le wid&wano ic/ prz& niej+++ > E&li to minor&ci, utrz&m&wali, e s duc/ownikami, a %&li %ra-mi wsplnot&V 5ecz jak wiesz, w toku .ledztwa stao si jasne, e Eentiwenga z 9u%%io ogosi si apostoem, a potem wraz z 9io?annucciem z Ee?agni uwodzi mniszki, powiadajc im, i pieka nie ma, i mona zaspokaja- dze cielesne nie o%raajc prz& t&m Eoga, prz&jmowa- ciao J/r&stusa w&%acz mi, #anie* po t&m, jak si za%awiao z mniszk, i #anu milsza %&a 0agdalena od dziewic& !gnieszki, i to, co

posplstwo zwie dia%em, jest sam&m Eogiem, al%owiem demon jest mdro.ci, a Eg jest te mdro.ciV : wa.nie %ogosawiona ,lara po w&suc/aniu t&c/ przemwie1 miaa wizj, w ktrej sam Eg powiedzia jej, e tamci s niegodziw&mi stronnikami 'piritus 5i%ertatisV > E&li minor&tami, ktr&c/ um&s& gorza& od t&c/ sam&c/ wizji, co um&s ,lar&, a czsto granica midz& zac/w&ceniem wizji i szale1stwem grzec/u jest prawie niedostrzegalna > odrzek 6il/elm+ Uu%ert&n .cisn mu donie i ocz& znowu zasz& mu zami+ > Bie powiadaj tego, 6il/elmie+ 8ake moesz m&li- moment zac/w&conej mio.ci, ktra pali ci trzewia woni kadzida, z rozpasaniem zm&sw, o ktr&c/ wiesz, e z siarkiL Eentiwenga nakania do dot&kania nagic/ czonkw ciaa, twierdzi, e tak t&lko z&ska- mona w&zwolenie spod wadz& zm&sw, #omo nudus cum nuda iacebatDDii... > +t non commiscebantur ad invicemDDiii... > ,amstwaV 'zukaj rozkosz&, a kied& czuj po%udzenie zm&sowe, nie maj za grzec/, je.li dla u.mierzenia dz& mcz&zna i niewiasta spocz&waj o%ok sie%ie, a on dot&ka i cauje j we wsz&stkie miejsca, i cz& swj nagi %rzuc/ z jej nagim %rzuc/emV 6&znaj, e spos%, w jaki Uu%ert&n pitnowa w&stpek, nie nakania mnie do cnotliw&c/ m&.li+ 0j mistrz musia dostrzec, e ogarn mnie zamt, i przerwa .witemu czekowi= > 8este. duc/em arliw&m, Uu%ert&nie, w mio.ci do Eoga jak i w nienawi.ci do za+ J/ciaem t&lko powiedzie-, e maa jest rnica midz& arem 'era;inw a arem 5uc&;era, rodz si %owiem zawsze z najwikszego rozpomienienia woli+ > Qc/, rnica jest i znam jV > oznajmi natc/nion& Uu%ert&n+ > J/cesz powiedzie-, e wol do%ra od woli za oddziela ma& krok, poniewa c/odzi o kierowanie jedn i t sam wol+ 2o jest prawdziwe+ 5ecz rnica le& w przedmiocie, a przedmiot jest jasno widoczn&+ 2utaj Eg, tam dia%e+ > 8a za. %oj si, e nie umiem ju odrni-, Uu%ert&nie+ Jz& to nie twoja !niela z Moligno opowiadaa o tamt&m dniu, e w uniesieniu duc/a spocz&waa w gro%owcu J/r&stusaL Jz& nie mwia, jak to najpierw caowaa 8ego pier. i widziaa 9o lecego z zamknit&mi ocz&ma, a potem pocaowaa 8ego wargi i poczua, e spomidz& nic/ do%& si zapac/ niew&powiedzianej sod&cz&, i po c/wili poo&a swoje lico na licu J/r&stusa, i J/r&stus z%li& swoj do1 do jej lica, i

prz&garn j do sie%ie, i, tak sama opowiadaa, jej rozradowanie signo wielkic/ w&&n+++ > Jo to ma wsplnego z pdem zm&swL > zap&ta Uu%ert&n+ > E&o to prze&cie mist&czne, za. ciao %&o ciaem naszego #ana+ > E&- moe naz%&t prz&w&kem do Qks;ordu, gdzie nawet prze&cie mist&czne %&o innego rodzaju+++ > Eez reszt& w gowie > u.miec/n si Uu%ert&n+ > : w oczac/+ Eg poznawan& jako .wiato, w promieniac/ so1ca, w o%razac/ od%it&c/ w zwierciadac/, w rozlaniu %arw po cz.ciac/ uadzonej materii, w odD %lasku dziennego .wiata na mokr&c/ li.ciac/+++ Jz& ta mio.- nie jest %lisza mio.ci Mranciszka c/walcego Eoga w 8ego stworzeniac/, kwiatac/, zioac/, wodzie, powietrzuL Bie m&.l, %& w tego rodzaju mio.ci kr&- si moga jaka. puapka+ ! nie podo%a mi si mio.-, ktra do rozmow& z Bajw&sz&m przenosi dreszcze, jakie prze&wa si w dotkniciu cielesn&m+++ > Elu3nisz, 6il/elmieV 2o nie to samo+ Biezg%iona otc/a1 oddziela zac/w&t serca miujcego 8ezusa 4krz&owanego od znieprawionego zac/w&tu pseudoapostow z 0onte;alco+++ > Bie %&li pseudoapostoami, %&li %ra-mi 6olnego 7uc/a, sam to powiedziae.+ > ! c za rnicaL Bie wiedziae. wsz&stkiego o t&m procesie, ja sam nie .miaem wcz&- midz& dokument& niektr&c/ w&zna1, %& ani na c/wil nie rzuciskraju dia%elskiego cienia na atmos;er .wito.ci, jak ,lara w&tworz&a w tamt&m miejscu+ !le o pewn&c/ rzeczac/, 6il/elmie, o pewn&c/ rzeczac/ wiedziaemV 9romadzili si noc w piwnic&, %rali nowo narodzone dziecitko, rzucali nim do sie%ie, a umaro od uderze1+++ al%o od czego innego+++ ,to za. jako ostatni mia je w swoic/ doniac/ i w cz&ic/ rkac/ umaro, zostawa gow sekt&+++ <a. ciao dziecitka rozdzierali i mieszali z mk, %& ucz&ni- ze1 %lu3niercze /ostieV > Uu%ert&nie > rzek stanowczo 6il/elm > to wsz&stko powiedziane %&o wiele wiekw temu przez ormia1skic/ %iskupw o sekcie paulicjan+ : %ogomiw+ > : co z tegoL 7ia%e jest gupcem, trz&ma si pewnego r&tmu, kied& zastawia puapki i uwodzi, powtarza wasne r&tua& w odstpac/ t&sic& lat, sam za. zawsze jest ten sam i wa.nie przez to poznaje si go jako nieprz&jacielaV #rz&sigam ci, w dzie1 6ielkiej Boc& zapalali .wiece w noc i prowadzili dziewcztka do piwnic&+ #otem gasili .wiece i rzucali si na owe dziewcztka, nawet je.li %&li z nimi zczeni wizami krwi+++

i je.li z tego o%jcia rodzio si dziecko, piekieln& r&tua zacz&na si od nowa, a wsz&sc& gromadzili si wok kadzi penej wina, ktr naz&wali %ar&eczk, upijali si i rozr&wali na strzp& dziecko, a krew jego wlewali do kielic/a, i rzucali &we jeszcze dzieci do ognia, i mieszali proc/& dziecka z jego krwi, i piliV > !le o t&m pisa 0ic/a #sellos w ksidze o dziaaniac/ demonw, trz&sta lat temuV ,to ci to wsz&stko opowiedziaL > Qni, Eentiwenga i inni, i na mkac/V > 8edna t&lko rzecz podnieca zwierzta %ardziej ni rozkosz, a jest ni %l+ Ba mkac/ czujesz si jak we wadz& zi, ktre daj wizj+ 6sz&stko, co. zas&sza, co. cz&ta, wraca ci do gow&, jak%& uniesiono ci, lecz nie do nie%a, ale ku pieku+ Ba mkac/ powiadasz nie t&lko to, czego c/ce inkwiz&tor, ale to te, co w twoim mniemaniu moe %&- mu mie, %& ustanowia si wi3 o tak, doprawd& dia%elska* midz& nim a to%+++ Jnam to, Uu%ert&nie, sam naleaem do t&c/ ludzi, ktrz& uwaaj, ze prz& pomoc& rozpalon&c/ cgw do%&waj prawd+ Qt wiedz, ar prawd& z innego %ierze si pomienia+ Ba mkac/ Eentiwenga mg mwi- najmniej dorzeczne kamstwa, gd& nie on ju przemawia, lecz jego lu%ieno.-, demon& jego dusz&+ > 5u%ieno.-L > 2ak, jest %owiem lu%ieno.- %lu, jak jest lu%ieno.- wiel%ienia, a nawet lu%ieno.- pokor&+ 'koro tak niewiele w&starcz&o z%untowan&m anioom, %& zmieniar uwiel%ienia i pokor& w ar p&c/& i %untu, c powiedzie- o istocie ludzkiejL 2a wa.nie m&.l prz&sza mi do gow& w toku inkwiz&torskic/ pocz&na1+ : dlatego w&rzekem si tego dziaania+ Bie mam do.- odwagi, %& %ada- sa%o.ci niegodziwcw, %o odkr&em, e te same sa%o.ci maj .wici+ Uu%ert&n suc/a ostatnic/ sw 6il/elma tak, jak%& nie pojmowa, co te ten mwi+ 6&raz jego twarz&, coraz %ardziej natc/nionej mio.ci i wspczuciem, mwi, i w jego mniemaniu 6il/elm pad o;iar uczu- nader grzeszn&c/, lecz Uu%ert&n w&%acza mu je, %o %ardzo go koc/a+ #rzerwa wiec 6il/elmowi i rzek tonem przepenion&m gor&cz= > Biewane+ 8e.li tak to czue., do%rze. zro%i, e. zaprzesta+ 2rze%a zwalczapokus&+ 8ednakowo %rak mi twojego wsparcia, a mogli.m& rozprosz&- t niegodziw %and+ 6iesz sam, co si stao, mnie samego oskarono, e z%&t jestem wo%ec nic/ sa%&, i podejrzewano o kacerstwo+ 2& take z%&t wiele sa%o.ci okazae. w zwalczaniu za+ <a, 6il/elmieG cz& nigd& nie przepadnie to potpienie, ten cie1, to %oto, ktre

przeszkadza nam dotrze- do 3rdaL > Bac/&li si jeszcze %ardziej do 6il/elma, jak%& %a si, e kto. go us&sz&+ > 2ake tu, take w t&c/ murac/ po.wicon&c/ modlitwie, wiesz o t&mL > 6iem, powiedzia mi opat, prosi mnie take, %&m pomg rozprosz&- mrok+ > ! wic podpatruj, dr, patrz okiem r&sia w dwc/ kierunkac/, lu%ieno.ci i p&c/&+++ > 5u%ieno.ciL > 2ak, lu%ieno.ci+ E&o co.+++ niewie.ciego, a zatem dia%elskiego w t&m modzie1cu, ktr& utraci &cie+ 0ia ocz& dziewcztka, ktre szuka o%cowania z inku%em+ !le, powiedziaem ci, rwnie p&c/a, p&c/a um&su, w t&m klasztorze po.wicon&m dumie sowa, uudzie mdro.ci+++ > 8e.li co. wiesz, pom mi+ > Bie wiem nic+ Bie ma nic, o cz&m mg%&m wiedzie-+ !le pewne rzecz& czuje si sercem+ #ozwl przemwi- twojemu sercu, %adaj twarze, nie suc/aj tego, co mwi usta+++ 5ecz czemu musim& mwi- o t&c/ rzeczac/ smutn&c/ i strasz&naszego modego prz&jacielaL > 'pojrza na mnie swoimi nie%ia1skimi ocz&ma i musn mj policzek dugimi i %ia&mi palcami, i prawie c/ciaem si co;n-G wstrz&maem si jednak i do%rzem ucz&ni, o%razi%&m go %owiem, a intencj mia wszak cz&st+ > #owiedz mi raczej o so%ie > rzek zwracajc si znowu ku 6il/elmowi+ > Jo ro%ie. po t&c/ w&darzeniac/L 0ino+++ > Qsiemna.cie lat+ 6rciem na ziemi ojcz&st+ 'tudiowaem te w Qks;ordzie+ Eadaem natur+ > Batura jest do%ra, %o to cra Eoga > powiedzia Uu%ert&n+ > : Eg musi %&- do%r&, skoro spodzi natur > u.miec/n si 6il/elm+ > 'tudiowaem, spotkaem nader mdr&c/ prz&jaci+ #otem poznaem 0ars&liusza, zniewoli& mnie jego m&.li o cesarstwie, o ludzie, o now&m prawie dla krlestw tej ziemi, i tak to tra;iem do tej gromadki nasz&c/ wsp%raci, ktrz& su rad cesarzowi+ !le o t&m wiesz, pisaem ci+ 4ciesz&em si, kied& powiedzieli mi w Eo%%io, e jeste. tutaj+ 0&.laem, e. stracon&+ !le teraz, kied& jeste. z nami, mg%&. %&nam nie lada wsparciem za kilka dni, kied& prz&%dzie rwnie 0ic/a+ 7ojdzie do trudnego starcia+ > Biewiele mia%&m do powiedzenia ponad to, co powiedziaem pi- lat temu w !winionie+ ,to prz&%dzie z 0ic/aemL > #aru z kapitu& w #erugii, !rnold z !kwitanii, Uugo z Bewcastle+++

> ,toL > zap&ta Uu%ert&n+ > Uugo z Bo?ocastro, w&%acz, u&wam mojego jz&ka, nawet kied& mwi poprawn acin+ ! dalej, 6il/elm z !lnwick+ <a. ze stron& ;ranciszkanw awinio1skic/ moem& licz&- na Uieronima, tego gupca z ,a;;&, a prz&%d moe Eerengar 2alloni i Eonagratia z Eergamo+ > 4;ajm& Eogu > rzek Uu%ert&n > e ci ostatni nie c/c z%&t zrazi- do sie%ie papiea+ ! kto %roni %dzie stanowiska kurii, mam na m&.li t&c/ o zatwardzia&c/ sercac/L > < listw, ktre do mnie dotar&, dom&.lam si, e %dzie w.rd nic/ 6awrz&niec 7ecoalcone+++ > Jzek z&+ > 8an d$!nneau"+++ > 2en jest %ieg& w teologii, strze si go+ > Edziem& strzec si+ ! wreszcie 8an de Eaune+ > Edzie mia spraw z Eerengarem 2allonim+ > 2ak, mniemam, e nie %dziem& si nudzi- > rzek mj mistrz w .wietn&m nastroju+ Uu%ert&n spojrza na1 z niepewn&m u.miec/em+ > Bigd& nie mog poj-, kied& w&, !nglic&, mwicie powanie+ Bie ma nic za%awnego w kwestii o takim znaczeniu+ 9ra tocz& si o przetrwanie zakonu, ktr& jest wszak twoim, a w g%i serca i moim+ Ed zaklina 0ic/aa, %& nie w&rusza do !winionu+ 8an c/ce tego, za%iega o to, z%&t natarcz&wie go zaprasza+ Bie u;ajcie staremu Mrancuzowi+ Q #anie, w jakie rce wpad 2wj ,o.ciV > Q%rci twarz w stron otarza+ > #rzemienion& w nierzdnic, zmikczon& przez przep&c/, wije si w lu%ieno.ci ni%& w w ogniuV Qd nagiej cz&sto.ci stajenki w Eetlejem, z drewna, jakim %&o li"num vitaeDDiv krz&a, do orgii zota i kamienia, spjrz, nawet tutaj, widziae. wszak portal, nie unika si p&c/& wizerunkuV Eliskie s ju dni !nt&c/r&sta, i %oj si, 6il/elmieV > zerkn dokoa, wpatrujc si w&trzeszczon&mi ocz&ma w ciemne naw&, jak%& !nt&c/r&st mia ukaza- si lada moment, i ja naprawd pom&.laem, e wnet go tu ujrz+ > 8ego namiestnic& ju tu s, rozesani po .wiecie, jak J/r&stus rozs&a apostowV Jiemi #a1stwo Eoga, uwodz oszustwem, o%ud i gwatem+ 6wczas to Eg %dzie musia w&sa- swoje sugi, Pliasza i Uenoc/a, ktr&c/ zac/owa jeszcze prz& &ciu w ziemskim raju, %& gd& nadejdzie dzie1, zadali klsk !nt&c/r&stowi, i prz&%d prorokowa- odziani w worki, i gosi- %d pokut prz&kadem i sowem+++

> 8u prz&%&li, Uu%ert&nie > rzek 6il/elm wskazujc swj /a%it ;ranciszkanina+ > 5ecz jeszcze nie zw&ci&li+ Badc/odzi c/wila, kied& !nt&c/r&st, peen w.cieko.ci, rozkae za%i- Uenoc/a i Pliasza i za%i- ic/ ciaa, %& wsz&sc& ujrzeli i zlkli si na.ladowa- ic/+ 2ak jak c/c za%i- mnie+++ 6 t&m momencie pom&.laem z przeraeniem, e Uu%ert&n pad o;iar jakiego. %oskiego szale1stwa, i zlkem si o jego rozum+ 7zi., patrzc wstecz i wiedzc wsz&stko, co wiem, to jest, e rok p3niej zosta za%it& tajemniczo w pewn&m niemieckim mie.cie, i nigd& nie dowiedziano si przez kogo, jestem jeszcze %ardziej przeraon&, poniewa widz, i owego wieczoru Uu%ert&n prorokowa+ > 6iesz, e opat 8oac/im powiedzia prawd+ 7oszli.m& do szstej er& ludzkic/ dziejw, kied& to pojawi si dwc/ ant&c/r&stw, !nt&c/r&st mist&czn& i !nt&c/r&st wa.ciw&, i to dzieje si teraz, po Mranciszku, ktr& odtworz& w swoim ciele pi- ran 4krz&owanego 8ezusa+ Eoni;ac& %& !nt&c/r&stem mist&czn&m, za. ustpienie Jelest&na jest niewane+ Eoni;ac& %& %esti w&c/odzc z morza, ktrej siedem gw przedstawia siedem grzec/w gwn&c/, za. dziesi- rogw amanie prz&kaza1, a otaczaj j kard&naowie, szara1cze, ktr&c/ ciaem jest !poll&onV 5icz% %estii, je.li cz&ta- jej imi w al;a%ecie greckim, jest EenedictiV > #rz&jrza mi si, %& zo%acz&-, cz& pojem, i unis palec napominajc mnie+ > Eened&kt N: %& !nt&c/r&stem wa.ciw&m, %esti w&c/odzc z ziemiV #otwr roz%&sa c/waV > !le, ojcze .wit& > wa&em si zaprzecz&- ledwie s&szaln&m gosem wszak jego nastpc jest 8anV Uu%ert&n prz&o& do1 do czoa, jak%& c/cia w&maza- dokuczliw& sen+ Qdd&c/a z trudem, %& zmczon&+ > 'usznie+ Aac/unek %& %dn&, wci czekam& na papiea anielskiego+++ 5ecz t&mczasem pojawili si Mranciszek i 7ominik+ > 6znis wzrok do nie%a i rzek jak%& w modlitwie lecz %&em pewn&, e rec&towa stronic ze swojej wielkiej ksigi o drzewie &wota*= > Kuorum primus serap#ico calculo pur"atus et ardore celico inflammatus totum incendere videbatur. 'ecundus vero verbo predicationis fecundus super mundi tenebras clarius radiavitDDv... 2ak, je.li takie %&& o%ietnice, papie anielski musi prz&j.-+ > : o%& tak si stao, Uu%ert&nie > powiedzia 6il/elm+ > Ba razie jestem tu, nieprawo.ci i niegodziwo.ci rzdzi z prz&zwolenia Eoga 8ego ,o.cioem, %& cnota nastpc&

%& zapo%iec w&pdzeniu czowieczego cesarza+ Q twoim papieu anielskim mwi take %rat 7ulc&n+++ > Bie w&powiadaj wicej imienia tego waV > r&kn Uu%ert&n, i po raz pierwsz& ujrzaem, jak przeo%razi si z czeka strapionego w zagniewanego+ > <%ruka sowa 8oac/ima z ,ala%rii, ucz&ni z nic/ agiew .mierci i plugastwaV 8e.li !nt&c/r&st mia sw&c/ w&sannikw, on nim %&+ 5ecz t&, 6il/elmie, mwisz tak, %o w istocie nie wierz&sz w nadej.cie !nt&c/r&sta, a twoi mistrzowie z Qks;ordu naucz&li ci %awoc/walczej czci dla rozumu, w&jaawiajc wieszcze wadze twojego sercaV > 0&lisz si, Uu%ert&nie > odpar z wielk powag 6il/elm+ > 6iesz, e naj%ardziej z moic/ mistrzw czcz Aogera Eacona+++ > ,tr& roi o latajc&c/ masz&nac/ > zadrwi %ole.nie Uu%ert&n+ > ,tr& jasno i %ez ogrdek mwi o !nt&c/r&.cie, dostrzega jego znaki w znieprawieniu .wiata i w osa%ieniu mdro.ci+ 5ecz naucza, e jest jeden t&lko spos% prz&gotowania si na jego prz&j.cie= %adanie sekretw natur&, u&wanie wiedz& dla ulepszenia rodzaju ludzkiego+ 0oesz prz&gotowa- si do walki z !nt&c/r&stem %adajc lecznicze prz&miot& zi, natur kamieni, a nawet kre.lc plan& latajc&c/ masz&n, ktre %udz twj u.miec/+ > !nt&c/r&st twojego Eacona %& t&lko w&mwk, %& oddawa- si p&sze rozumu+ > 5ecz w&mwk .wit+ > Bic, co su& za w&mwk, nie jest .wite+ 6il/elmie, wiesz, e &cz ci do%rze+ 6iesz, jak wielk u;no.- pokadam w to%ie+ 'kar- rozum, naucz si opakiwaran& #ana, w&rzu- precz swoje ksigi+ > <ac/owam t&lko twoj > u.miec/n si 6il/elm+ Uu%ert&n te u.miec/n si i pogrozi mu palcem+ > Biemdr& !ngliku+ : nie w&.miewaj z%&tnio swoic/ %li3nic/+ Aaczej lkaj si t&c/, ktr&c/ nie moesz pokoc/a-+ : strze si opactwa+ Bie podo%a mi si to miejsce+ > 6a.nie zamierzam lepiej je pozna- > rzek 6il/elm na poegnanie+ > J/od3m&, !dso+ > 8a ci powiadam, e nie jest do%re, t& za. c/cesz je pozna-+ !c/V > rzek Uu%ert&n potrzsajc gow+ > !no wa.nie > rzek 6il/elm, ktr& dotar ju do poow& naw& > kim jest ten mnic/, podo%n& do zwierzcia i mwic& jz&kiem z wie& Ea%elL > 'alwatorL > Uu%ert&n, ktr& ju klka, odwrci si+ > <daje si, e

wniosem go w wianie temu opactwu+++ 6raz z klucznikiem+ ,ied& zrzuciem /a%it ;ranciszka1ski, wrciem na jaki. czas do mojego dawnego klasztoru w Jasale i zastaem tam inn&c/ %raci pogron&c/ w trwodze, al%owiem wsplnota oskaraa ic/, e s duc/ownikami z mojej sekt&+++ tak si w&raali+ 4jem si za nimi i uz&skaem, e mogli pj.- w moje .lad&+ ! dwc/, 'alwatora i Aemigiusza, zastaem wa.nie tutaj, kied& prz&%&em w minion&m roku+ 'alwator+++ 7oprawd& w&glda jak %estia+ !le jest usun&+ 6il/elm zawa/a si przez c/wil+ > 4s&szaem, jak mwi= peniten,ia"ite. Uu%ert&n milcza+ 0ac/n rk, jak%& c/cia odpdzi- drczc go m&.l+ > Bie, nie sdz+ 6iesz, jac& s ci .wiecc& %racia+ 2o wie.niac&, ktrz& suc/ali moe jakiego. wdrownego kaznodziei i sami nie wiedz, co mwi+ 'alwatorowi mam co innego do zarzuceniaG jest to %estia aroczna i lu%iena+ !le nic, nic a nic przeciwko ortodoksji+ Bie, c/oro%a opactwa tkwi gdzie indziej, szukaj jej u t&c/, co wiedz za duo, nie za. u t&c/, co nie wiedz nic+ Bie %uduj zamku podejrze1 na jedn&m sowie+ > Bie ucz&ni tego nigd& > odpar 6il/elm+ > 6a.nie, %& tego nie cz&ni-, porzuciem o%owizki inkwiz&tora+ !le lu%i suc/a- sw, a p3niej rozm&.la- nad nimi+ > <a duo m&.lisz+ J/opcze > powiedzia zwracajc si ku mnie > nie %ierz z%&t zego prz&kadu ze swojego mistrza+ 8ed&n rzecz, o ktrej winno si m&.le-, i widz to u sc/&ku mego &wota, jest .mier-+ Mors est uies viatoris > finis est omnis la#orisDDvi. Qstawcie mnie z moj modlitw+

*%IE+ PIER&S%# PR%E* !O!Eied- to Fil#elm odb-;a ;ielce uc,onH ro,mo;I , #erbor-stH 'e;er-nem. #rze%&li.m& z powrotem gwn naw i w&szli.m& drzwiami, ktr&mi i weszli.m&+ 73wicza& mi jeszcze w uszac/ sowa Uu%ert&na+ > 2o czek+++ dziwn& > o.mieliem si rzec+ > 8est, lu% %&, pod wieloma wzgldami czowiekiem niezw&k&m+ 5ecz wa.nie z tego %ierze si owa dziwno.-+ 2&lko w ludziac/ ma&c/ nie widzim& niczego nadzw&D czajnego+ Uu%ert&n mg%& %& zosta- jedn&m z ow&c/ kacerz&, do ktr&c/ spalenia prz&o& rki, al%o kard&naem Twitego ,o.cioa Az&mskiego+ <%li& si znacznie do o%u t&c/ spacze1+ ,ied& rozmawiam z Uu%ert&nem, mam uczucie, e pieko jest rajem ogldan&m z drugiej stron&+ Bie pojem, co c/cia powiedzie-+ > < jakiej to stron&L > sp&taem+ > Qt to > potakn 6il/elm > rzecz w t&m, %& wiedzie-, cz& s jakowe. stron& i cz& jest cao.-+ 5ecz nie suc/aj tego, co mwi+ : nie zerkaj wicej na ten portal > powiedzia klepic mnie leciutko w kark, al%owiem mj wzrok prz&cign& rze3%&, ktre widziaem ju wc/odzc+ > 7os&- ci straszono+ Ba wsz&stkie sposo%&+ ,ied& odwracaem si ku w&j.ciu, zo%acz&em przed so% jakiego. mnic/a+ E& mniej wicej w t&m sam&m wieku co 6il/elm+ 4.miec/n si i pozdrowi nas uprzejmie+ Qznajmi, e jest 'ewer&nem z 'ant$Pmmerano, e jest tu ojcem /er%or&st, ktremu powierzono piecz nad a3ni, szpitalem, warz&wnikiem, i e oddaje si na nasze usugi, je.li%&.m& c/cieli lepiej pozna- teren opactwa+ 6il/elm podzikowa mu i oznajmi, e zauwa& ju, prz&%&wajc tutaj, pikn& ogrd, w ktr&m, jak si zdaje, s nie t&lko warz&wa, lecz take ro.lin& lecznicze, je.li mona dostrzec pod .niegiem+ > 5atem lu% wiosn prz& tej rozmaito.ci ziela, a kade ozdo%ione kwieciem, nasz ogrd pikniej w&.piewuje c/wa 'twrc& > powiedzia 'ewer&n, jak%& proszc o w&%aczenie > lecz take o tej porze roku oko zielarza w zesc/&c/ od&gac/ dostrzega ro.lin&, ktre w&rosn i mog rzec ci, e ten ogrd jest %ogatsz& ni jakiekolwiek /er%arium i %ardziej ode1 kolorow&, c/o-%& nie wiem jak pikne %&& w ow&m /er%arium miniatur&+ <reszt rwnie zim rosn po&teczne zioa, za. inne

ze%raem i trz&mam w pracowni umieszczone w nacz&niac/ i gotowe do u&cia+ : tak, korzeniami ko%&lego szczawiu lecz si katar&, w&war z prawo.lazu jest do%r& na okad& prz& c/oro%ac/ skr&, opuc/ goi egzem&, skruszon&mi i roztart&mi kczami wownika mona lecz&- %iegunki i niektre c/oro%& ko%iece, lippia trjlistna jest do%ra na trawienie, pod%ia nadaje si na kaszelG i mam& te do%r gor&czk na trawienie i lukrecj, i jaowiec, z ktrego prz&gotowujem& napar&, czarn& %ez, e%& ro%i- z jego kor& w&war na wtro%, m&dlnic, ktrej korzenie mocz& si w zimnej wodzie i ktra jest na katar, i kozek lekarski, ktrego prz&miot& z pewno.ci nie s ci o%ce+ > 0asz zioa najrozmaitsze i w najrozmaitsz&c/ klimatac/ rosnce+ 8ak to moliweL > < jednej stron& zawdziczam to miosierdziu #ana Baszego, ktr& ten paskow& umie.ci okrakiem na a1cuc/u gr zwrcon&m na poudnie ku morzu, skd wiej wiatr& ciepe, za. na pnoc ku grom jeszcze w&sz&m, skd nap&waj %alsam& le.ne+ ! z drugiej stron& zawdziczam to %iego.ci, ktr z&skaem, niegodn&, z woli moic/ mistrzw+ #ewne ro.lin& rosn nawet w nieprz&jazn&m dla nic/ klimacie, je.li sprz&ja im gle%a, maj stosown& pokarm i za%iega si o to, %& ros&+ > Jz& macie rwnie ro.lin& do%re t&lko do jedzeniaL > sp&taem+ > 0j mod&, w&godnia& 3re%cu, nie ma takic/ ro.lin, ktre nadawa&%& si do spo&cia, za. nie mia&, stosowane w odpowiedniej dawce, wa.ciwo.ci lecznicz&c/+ 7opiero nadu&cie cz&ni z nic/ prz&cz&n c/oro%&+ 6e3m& d&ni+ 0a natur zimn i wilgotn i gasi pragnienie, lecz kied& zjesz j zepsut, spowoduje %iegunk i %dziesz musia zawrze- swe trzewia prz& pomoc& mieszanin& solanki z gorcz&c+ ! ce%ulaL 8est ciepa i wilgotna, w maej ilo.ci daje si msk, t&m naturalnie, ktrz& nie zo&li nasz&c/ .lu%w, lecz u&ta w nadmiarze w&wouje ociao.- gow&, a wted& nie o%ejdzie si %ez mleka z octem+ Qto powd > doda k.liwie > %& mod& mniszek skpi jej so%ie+ 8edz natomiast czosnek+ 8est ciep& i suc/&, do%r& przeciwko truci3nie+ 5ecz nie nale& przesadza-, al%owiem z%&t wiele /umorw usuwa z mzgu+ Masola daje o%;ito.- ur&n& i tucz&, a o%ie te rzecz& s %ardzo wa.ciwe+ 5ecz sprowadza te ze sn&+ 7uo jednak mniej ni niektre inne zioa, %o s nawet takie, co w&wouj niedo%re wizje+ > ,tre toL > sp&taem+ > Q/o, nasz nowicjusz z%&t wiele c/ce wiedzie-+ 2e spraw& zna- moe jed&nie /er%or&sta, w przeciwn&m %owiem w&padku kto. nieroztropn& mg%& powodowa-

wizje u kadego, kto mu si nawinie, al%o kama- w&korz&stujc zioa+ > 5ecz starcz& odro%ina pokrz&w& > rzek w t&m momencie 6il/elm > lu% ro&%ra, lu% olieri%us, %& o%roni- si przed wizjami+ 'podziewam si, e masz te do%re zioa+ 'ewer&n spojrza na mistrza spod oka+ > :nteresujesz si /er%or&zacjL > Bader po%ienie > odpar skromnie 6il/elm+ > 0iaem kied&. w rku 1#eatrum 'anitatis 4%u%kas&ma z Ealdac/+++ > !%ul !san al 0uktar i%n Eotlan+ > 5u% Pllucasim Plimittar, je.li c/cesz+ <astanawiam si, cz& znalaz%&m tutaj kopi tego dziea+ > : pikniejsze jeszcze, z liczn&mi o%razkami kunsztownej ro%ot&+ > J/waa niec/ %dzie nie%iosom+ : znajd De virtutibus #erbarum #lateariuszaL > 2o te, i De plantis, i De ve"etalibus !r&stotelesa w tumaczeniu !l;reda z 'ares/el+ > '&szaem, e w istocie nie jest to dzieo !r&stotelesa > zauwa& 6il/elm > podo%nie jak odkr&to, e nie !r&stoteles napisa De causis. > 2ak cz& owak to w&.mienita ksiga > zauwa& 'ewer&n, a mj mistrz potakn z wielk skwapliwo.ci, nie p&tajc, cz& aptekarz ma na m&.li De ve"etalibus, c,- te De causis, dziea nie znane mi, ale o%a znakomite, czego dom&.liem si z rozmow&+ > 0io %&o%& > rzek na zako1czenie 'ewer&n > mie- z to% raz i drugi zacn pogawdk o zioac/+ > 0nie t&m %ardziej > zapewni 6il/elm > lecz cz& nie pogwacim& regu& milczenia, ktra, jak mi si zdaje, o%owizuje w wasz&m zakonieL > Aegua > w&ja.ni 'ewer&n > dostosowaa si w cigu wiekw do potrze% rozmait&c/ wsplnot+ #rzewid&waa Eoskie lectio, lecz nie studium, wiesz jednak, jak znakomicie nasz zakon rozwin %adania nad rzeczami Eoskimi i ludzkimi+ Aegua przewiduje wsplne dormitorium, lecz czasem suszne jest, jak to dzieje si u nas, %& mnisi mieli sposo%no.- do nam&su take w cigu noc&, wic kad& .pi w swojej celi+ Aegua jest %ardzo surowa w sprawie milczenia i take u nas nie t&lko mnic/, ktr& w&konuje prac rczn, ale i w, ktr& pisze lu% cz&ta, nie moe rozmawia- ze swoimi %ra-mi+ 5ecz opactwo to przede wsz&stkim wsplnota mdrcw i czsto jest rzecz

po&teczn, %& mnisi w&mieniali midz& so% skar%& nauki, ktre gromadz+ 6szelk rozmow majc za przedmiot nasze uczone %adania uznaje si za suszn i korz&stn, %&le%& nie tocz&a si w re;ektarzu lu% podczas .wit&c/ o;icjw+ > Jz& czsto miae. sposo%no.- rozmawia- z !delmusem z QtrantuL > sp&ta nagle 6il/elm+ Bie w&gldao na to, %& 'ewer&na to p&tanie zaskocz&o+ > 6idz, e opat w&jawi ci ju wsz&stko > rzek+ > Bie+ Bieczsto z nim rozmawiaem+ 'pdza czas na iluminowaniu+ Jzasem s&szaem, jak prowadzi d&sput z inn&mi mnic/ami, z 6enancjuszem z 'al?emec lu% 8orgem z Eurgos, o naturze swej prac&+ <reszt nie spdzam dnia w skr&ptorium, lecz w mojej pracowni > i wskaza na %ud&nek szpitala+ > #ojmuj > rzek 6il/elm+ > Bie wiesz zatem, cz& !delmus miewa wizje+ > 6izjeL > 8ak te, na prz&kad, ktre daj twoje zioa+ 'ewer&n zeszt&wnia+ > #owiedziaem ju, e starannie c/roni te zioa, ktre mog %&nie%ezpieczne+ > Bie to mam na m&.li > zapewni skwapliwie 6il/elm+ > 0wiem o wizjac/ w ogle+ > Bie rozumiem > o%stawa prz& swoim 'ewer&n+ > 0&.laem, e mnic/, ktr& kr& noc po 9mac/u, gdzie podug opata mog zdarz&- si rzecz&+++ straszne kademu, kto wtargnie tam o zakazanej godzinie, ot, powiadam, pom&.laem, e mg %& pa.- o;iar jakic/. dia%elskic/ wizji i e to one pc/n& go przez okno+ > 8ak ju rzekem, nie %&wam w skr&ptorium, c/&%a e potrze%uj jakiej. ksigi, ale zw&kle w&starcz mi moje /er%aria, ktre trz&mam w szpitalu+ #owiedziaem ci, e !delmus trz&ma si %lisko z 8orgem, 6enancjuszem i+++ ocz&wi.cie Eerengarem+ Bawet ja dostrzegem leciutkie wa/anie w gosie 'ewer&na+ Bie umkno te uwadze mego mistrza+ > EerengaremL : czemu ocz&wi.cieL > Eerengar z !rundel, pomocnik %i%liotekarza+ E&li rwie.nikami, razem od%&wali nowicjat, nie dziwota, e mieli so%ie niejedno do powiedzenia+ 2o wa.nie miaem na m&.li+

> 2o miae. na m&.li > rzek wwczas 6il/elm+ : zdumiaem si, gd& nie nalega na t spraw+ <mieni nagle przedmiot rozmow&= > !le moe czas ju, %&.m& zajrzeli do 9mac/u+ Edziesz nasz&m przewodnikiemL > < prz&jemno.ci > odpar 'ewer&n z a naz%&t widoczn ulg+ #oprowadzi nas wzdu warz&wnika i w&szli.m& wprost na zac/odni ;asad 9mac/u+ > Qd warz&wnika jest wej.cie, ktre prowadzi do kuc/ni > powiedzia > ale kuc/nia zajmuje t&lko zac/odni poow parteru, w drugiej poowie jest re;ektarz+++ Batomiast w&c/odzc przez t&& ko.cielnego c/ru dociera si od poudnia do dwojga inn&c/ drzwi prowadzc&c/ i do kuc/ni, i do re;ektarza+ !le wejd3m& td&, gd& z kuc/ni %dziem& mogli dosta- si p3niej do re;ektarza+ ,ied& wszedem do o%szernej kuc/ni, zauwa&em, e 9mac/ ma wewntrz, na caej swej w&soko.ci, o.mioktn& dziedziniecG jak spostrzegem p3niej, %& cz&m. w rodzaju ol%rz&miej studni, poz%awionej dostpu, na ktr w&c/odzi& ze wsz&stkic/ piter szerokie okna, takie same jak te od stron& zewntrznej+ ,uc/ni stanowia ogromna sie1 pena d&mu, gdzie liczna su%a w po.piec/u prz&gotow&waa wieczerz+ 7woje su%& prz&rzdzao na wielkim stole pasztet z jarz&n, pcaku, owsa i &ta, szatkujc rzep, rzeuc/, rzodkiew i marc/ew+ Q%ok inn& z kuc/arz& wa.nie ko1cz& gotowa- r&%& w wodzie z winem i pokr&wa je sosem zoon&m z szawi, pietruszki, t&mianku, czosnku, pieprzu i soli+ 6 stron %aszt& zac/odniej siga ol%rz&mi piec c/le%ow&, ktr& %&ska ju czerwonaw&mi pomieniami+ 6 %aszcie poudniowej mie.cio si ogromne palenisko, nad ktr&m kipia& kot& i o%raca& si ron&+ #rzez drzwi prowadzce na klepisko za ko.cioem wc/odzili w t&m momencie .winiarze, d3wigajc miso u%it&c/ wieprz&+ 6&szli.m& t&mi drzwiami i znale3li.m& si na klepisku, we wsc/odnim zaktku paskow&u, o%ok muru, prz& ktr&m wznosi& si liczne za%udowania+ 'ewer&n o%ja.ni mnie, e naj%liej nas s c/lew&, dalej za. stajnie, o%or& dla wow, kurniki i okr&ta dac/em zagroda dla owiec+ #rzed c/lewami .winiarze mieszali w wielkiej kadzi krew u%it&c/ dopiero co .wi1+ e%& nie zakrzepa+ 8e.li %&a do%rze i od razu mieszana, moga sta- potem przez naj%lisze dni, a to dziki surowo.ci klimatu > dopki nie zostan z niej zro%ione kiszki+ 6rcili.m& do 9mac/u i ledwie rzucili.m& okiem na re;ektarz, przez ktr& przeszli.m& do %aszt& wsc/odniej+ < dwc/ %aszt, ktr&c/ wntrze %&o cz.ci re;ektarza, w pnocnej mie.ci si kominek, za. w drugiej krte sc/od& prowadzce do skr&ptorium, to jest na pierwsze pitro+ 'td mnisi udawali si codziennie do prac&

al%o te wc/odzili jedn&mi z dwojga sc/odw, nie tak w&godn&c/, lecz za to do%rze ogrzan&c/, ktre spiralnie pi& si z kuc/ni na t&ac/ paleniska i pieca c/le%owego+ 6il/elm zap&ta, cz& zastaniem& kogo. w skr&ptorium, skoro jest niedziela+ 'ewer&n u.miec/n si i w&ja.ni, e dla %ened&kt&1skiego mnic/a trud jest modlitw+ 6 niedziel o;icja trwaj duej, lecz mnisi prz&dzieleni do ksig rwnie w ten dzie1 spdzaj tam kilka godzin, zw&kle po.wicon&c/ owocn&m w&mianom uczon&c/ spostrzee1, rad, przem&.le1 dot&czc&c/ .wit&c/ pism+

*%IE+ PIER&S%# PO !O!IE


Eied- to ,;ied,am- skr-ptorium i na;iH,u/em- ,na/omoGL , lic,n-mi mIdrcami, kopistami, rubr-katorami, a ,;<as,c,a , pe;n-m Glep-m starcem, kt=r- oc,eku/e pr,-/Gcia Ant-c#r-sta. ,ied& szli.m& do gr&, zo%acz&em, e mj mistrz prz&glda si oknom o.wietlajc&m sc/od&+ #ewnie stawaem si rwnie przenikliw& jak on, gd& spostrzegem r&c/o, e ic/ pooenie nie pozwalao na atw& dostp+ < drugiej stron&, take okna w re;ektarzu jed&ne, ktre w&c/odzi& z parteru na urwisko* w&glda& na trudno dostpne, zwa&wsz&, e nie %&o pod nimi adn&c/ stosown&c/ me%li+ 7otarsz& na szcz&t sc/odw, weszli.m& przez pnocn %aszt do skr&ptorium, a kied& ju si tam znale3li.m&, nie mogem powstrz&ma- okrz&ku podziwu+ #ierwsze pitro nie %&o podzielone, jak parter, na dwie cz.ci i ukazao si moim oczom w caej swej przestronno.ci+ 'klepienie, w&gite i niez%&t w&sokie nisze, ni3li %&waj w ko.cioac/, w&sze jednak ni w jakiejkolwiek ogldanej przeze mnie sali kapitulnej*, podparte mocn&mi ;ilarami, zam&kao przestrze1 nas&con wspania&m .wiatem, al%owiem po trz& wielkie okna w&c/odzi& na kad& z gwn&c/ kierunkw, za. piokien mniejsz&c/ %&o w piciu zewntrzn&c/ .cianac/ kadej z %asztG wreszcie osiem okien w&sokic/, lecz wskic/, przepuszczao .wiato od wewntrznej o.mioktnej studni+ 7ziki tak liczn&m oknom wielk sal rozweselao .wiato wszdzie jednakie i rozproszone, c/ocia mieli.m& zimowe popoudnie+ 'z&%& nie %&& kolorowe jak sz&%& w ko.cieleG spajajc& je ow prz&trz&m&wa kwadr& %ez%arwnego szka, %& .wiato, moliwie najcz&stsze, nie za%arwione ludzk sztuk, su&o swemu przeznaczeniu, to jest o.wietlaniu znoju cz&tania i pisania+ 6ielekro- i w rn&c/ miejscac/ widziaem p3niej skr&ptoria, lecz adnego, gdzie w strumieniac/ ;iz&czneD go .wiata, ktre odsania ca& splendor pomieszczenia, tak w&ra3nie ja.niaa%& sama duc/owa zasada wcielona przez owo .wiato, claritas, 3rdo wszelkiego pikna i wszelkiej wiedz&, niez%&waln& atr&%ut proporcji tej oto sali+ Eowiem trz& rzecz& prz&cz&niaj si do stworzenia pikna= przede wsz&stkim niepodzielno.- lu% doskoD nao.-, i dlatego za %rz&dkie mam& rzecz& nie %dce cao.ciG nastpnie, nale&ta proporcja al%o te /armoniaG a wreszcie, jasno.- i .wiato, i rzecz&wi.cie, naz&wam&

pikn&mi rzecz& %arw& jasnej+ ! poniewa wizja pikna zawiera w so%ie spokj, za. ze swej natur& skonni jeste.m& za to samo %ra- c/ronienie si w pokj, do%ro lu% pikno, poczuem, e ogarnia mnie wielkie ukojenie, i pom&.laem, jak do%rze musi %&- pracowa- w t&m miejscu+ 6 t&m ksztacie, w jakim ukazao si moim oczom o tej popoudniowej godzinie, w&dao mi si radosn ku3nic mdro.ci+ #3niej miaem zo%acz&- w 'ankt 9allen skr&ptorium o podo%n&c/ w&miarac/, oddzielone od %i%lioteki gdzie indziej mnisi pracuj w t&m sam&m miejscu, w ktr&m przec/owuje si ksigi*, lecz nie tak piknie urzdzone+ !nt&kwariusze, introligatorz&, ru%r&katorz& i uczeni siedzieli prz& oso%n&c/ stoac/, z ktr&c/ kad& sta prz& jakim. oknie+ ! poniewa okien %&o czterdzie.ci licz%a doprawd& doskonaa, w&nikajca z pomnoenia przez dziesiczworokta, jak gd&%& dziesicioro prz&kaza1 u.wietnione zostao czterema cnotami kard&naln&mi*, czterdziestu mnic/w mogo%& pracowa- zgodnie, c/o- w t&m momencie %&a ic/ t&lko trz&dziestka+ 'ewer&n w&ja.ni, e mnisi, ktrz& pracuj w skr&ptorium, maj d&spens od o;icjum tercji, sekst& i non&, %& nie przer&wali prac& w porze, kied& jest jasno, i ko1cz swj trud dopiero o zmroku, na nieszpr+ Bajlepiej o.wietlone miejsca przeznaczone %&& dla ant&kwariusz&, naj%ardziej do.wiadczon&c/ iluminatorw, ru%r&katorw i kopistw+ ,ad& st zaopatrzon& %& we wsz&stkie rzecz& niez%dne do iluminowania i do przepis&wania= rki z inkaustem, cieniutkie pira, ktre paru mnic/w ostrz&o wa.nie ostr&mi no&kami, pumeks& do w&gadzania pergaminu, linia& do kre.lenia linii, %& rozmieszcza- potem na nic/ liter&+ Q%ok kadego skr&%&, lu% u gr& nac/&lonego %latu stou, znajdowa si pulpit, %& mnic/ mg poo&- na nim kodeks, ktr& mia przepis&wa- i ktrego karta zakr&ta %&a maskownic okalajc stosown linijk+ ! niektrz& mieli inkaust& zote i inn&c/ kolorw+ :nni znowu cz&tali t&lko ksigi i wpis&wali not& do swoic/ oso%ist&c/ kajetw lu% na ta%liczki+ Bie miaem zreszt czasu, e%& prz&glda- si ic/ prac&, al%owiem w&szed nam na spotkanie %i%liotekarz, o ktr&m wiedzieli.m& ju, e naz&wa si 0alac/iasz z Uildes/eimu+ 8ego twarz prz&%raa w&raz w&muszonej &czliwo.ci, lecz nie mogem powstrz&ma- si od drenia na widok ;izjonomii tak oso%liwej+ #ostaci %& w&sokiej i c/ocia niezw&czajnie szczupej, czonki mia wielkie i niezdarne+ ,ied& szed wielkimi krokami, owinit& w czarne, zakonne szat&, w jego w&gldzie %&o co. niepokojcego+ ,aptur, ktr& mia nasunit& na gow, al%owiem prz&c/odzi z zewntrz, rzuca cie1 na %lado.- twarz& i sprawia, e w wielkic/, smutn&c/ oczac/ widoczne %&o jakie.

nieokre.lone cierpienie+ 2o o%licze nosio .lad& jak%& liczn&c/ namitno.ci, ktre wola poddaa d&sc&plinie, lecz doprowadzajc, zdawao si, do zast&gnicia r&sw, a uleciao z nic/ tc/nienie &cia+ 'mutek i surowo.- dominowa& w tej twarz&, a ocz& %&& tak %adawcze, i od jednego spojrzenia przenika& serce kadego, kto rozmawia z %i%liotekarzem, i cz&ta& sekretne m&.li, tak e z trudem znie.- mona %&o ic/ dociekliwo.- i czowiek unika powtrnego spotkania z t&m uwan&m spojrzeniem+ Ei%liotekarz przedstawi nam wielu mnic/w spo.rd t&c/, ktrz& zajci %&li w t&m momencie prac+ #owiedzia nam rwnie, jakiego rodzaju zadanie kad& z nic/ w&konuje, i u wsz&stkic/ podziwiaem g%okie oddanie wiedz& i %adaniu 'owa Eoego+ #oznaem w ten spos% 6enancjusza z 'al?emec, tumacza z greki i ara%skiego, miujcego owego !r&stotelesa, ktr& z pewno.ci %& najmdrsz&m ze wsz&stkic/ ludzi+ Eencjusza z 4ppsali, modego mnic/a skand&nawskiego, ktr& zajmowa si retor&k+ Eerengara z !rundel, pomocnika %i%liotekarza+ !lmara z !lessandrii przepisujcego dziea, ktre t&lko na niewiele miesic& w&po&czone zosta& %i%liotece, a nastpnie ca grup iluminatorw z rozmait&c/ krajw, #atr&cego z Jlonmacnois, A%ana z 2oledo, 0agnusa z 8en&, 6alda z Uere;ordu+ 2o w&liczenie mona %& cign-, a nie ma nic cudowniejszego ni spis, ten instrument wspania&c/ /ipot&poz+ 5ecz musz opowiedzie- o przedmiocie nasz&c/ rozmw, al%owiem w&nik& z nic/ liczne wskazwki u&teczne dla zrozumienia lekkiego niepokoju, ktr& unosi si nad mnic/ami, i czego. nieokre.lonego, co ci&o %ez ustanku na ic/ sowac/+ 0j mistrz zacz rozmow z 0alac/iaszem od w&c/walania pikna i celowo.ci urzdze1 skr&ptorium i od w&p&t&wania, jak idzie praca, ktra wa.nie trwa, al%owiem > rzek z wielk grzeczno.ci > wszdzie s&sza o tej %i%liotece i c/cia%& rzuci- okiem na niejedn spo.rd jej ksig+ 0alac/iasz powtrz& to, co przedtem ju powiedzia opat, a mianowicie, e mnic/ prosi %i%liotekarza o dzieo, do ktrego pragnie zajrze-, za. ten prz&nosi je wwczas z gr&, z %i%lioteki, je.li t&lko pro.%a %&a suszna i po%ona+ 6il/elm sp&ta, w jaki spos% moe pozna- imiona ksig, ktre kr&j armaria nad ic/ gowami, wic 0alac/iasz pokaza mu, prz&twierdzon& zot&m a1cuszkiem do jego stou, opas& kodeks w&penion& szczegow&mi spisami+ 6il/elm wsun donie pod /a%it w miejscu, gdzie suknia otwieraa si na piersi tworzc jak%& sak, i w&do%& przedmiot, ktr& widziaem ju w jego rkac/, a te na twarz& podczas naszej podr&+ E&& to jak%& wideki zro%ione w ten spos%, e mog& utrz&ma- si na nosie czowieka lu% raczej na nosie 6il/elma, w&datn&m

i orlim*, jak je3dziec trz&ma si na grz%iecie konia lu% jak ptak na erdzi+ : po o%u stronac/ wideek osadzone %&&, tak %& w&pada& tam, gdzie s ocz&, dwa owalne kka z metalu, ktre o%ejmowa& dwa szklane migda&, gru%e ni%& dno kielic/a+ 6il/elm najcz.ciej cz&ta zao&wsz& owe na nos i powiada, e ma dziki nim wzrok lepsz&, ni daa mu natura i ni pozwala mu na1 posunit& wiek, a zwaszcza kied& prz&gaso .wiato dzienne+ Bie su&& mu, %& patrze- daleko, gd& w takiej potrze%ie wzrok mia nader %&str&, ale %& patrze- z %liska+ 7ziki nim mg cz&ta- manuskr&pt& napisane najdro%niejsz&mi literami, ktre nawet ja rozpoznawaem z pewn&m trudem+ 6&ja.ni mi, e kied& czowiek przekrocz&, jak on, poow &wota, to c/o-%& wzrok mia zawsze w&%orn&, oko twardnieje i nie c/ce ju dostosowa- 3renic&, wskutek czego wielu ludzi uczon&c/ jest jak%& martw&c/ dla lektur& i pisania po osigniciu pi-dziesitej wiosn&+ 6ielka %ieda dla t&c/, ktrz& mogli%& dzieli- si jeszcze przez wiele lat najlepsz czstka swojej mdro.ci+ < tego powodu c/walitrze%a Baszego #ana za to, e kto. w&m&.li i zro%i ten instrument+ : mwi mi to, e%& wesprze- teorie Aogera Eacona, ktr& utrz&m&wa, e celem wiedz& jest take przeduenie ludzkiego &cia+ :nni mnisi patrz&li na 6il/elma z wielkim zaciekawieniem, ale nie wa&li si stawia- p&ta1+ 8a za. spostrzegem, e nawet w miejsce tak %ez reszt& i wzniosie po.wicone cz&taniu i pisaniu ten cudown& instrument jeszcze nie tra;i+ : poczuem dum, e jestem oto u %oku czowieka, ktr& ma ow rzecz, zdoln zadziwi- ludzi sawn&c/ na ca&m .wiecie ze swojej mdro.ci+ < t&m przedmiotem na oczac/ 6il/elm poc/&li si nad spisami w&kaligra;owan&mi w kodeksie+ <erknem ja te i odkr&li.m& t&tu& ksig, o ktr&c/ nikt nie wiedzia, i inn&c/, najsawniejsz&c/, a wsz&stkie w posiadaniu %i%lioteki+ > De penta"one 'alomonis, Ars lo uendi et intelli"endi in lin"ua #ebraica, De rebus metallicis Aogera z Uere;ordu, Al"ebra !l ,uwarizmiego, przeoona na acin przez Ao%erta !nglika, %unica 'iliusa :talicusa, 2esta francorum, De laudibus sanctae crucis Aa%ana 0aura, .lavii )laudii 2iordani de aetate mundi et #ominis reservatis sin"ulis litteris per sin"ulos libros ab A us ue ad J > przecz&ta mj mistrz+ > 6spaniae dziea+ !le wedug jakiego porzdku s spisaneL > #rz&tocz& tekst, ktrego ja nie znaem, ale ktr& %& z pewno.ci do%rze znan& 0alac/iaszowi > 60abeat Librarius et re"istrum omnium librorum ordinatum secundum facultates et auctores, reponeat ue eos separatim et ordinate cum si"naluris per scripturam applicatis.9DDvii 6 jaki spos% odcz&tujesz pooenie kadej z ksigL

0alac/iasz wskaza adnotacje umieszczone o%ok kadego t&tuu+ #rzecz&taem= iii, :V gradus, V in prima graecorumG ii, V gradus, V:: in tertia anglorum i tak dalej+ #ojem, e pierwsza licz%a oznacza poz&cj ksiki na pce, t, cz&li gradus, wskazuje druga licz%a, za. sza; okre.la trzecia, zrozumiaem tak samo, e pozostae dane mwi o pokoju lu% kor&tarzu %i%lioteki, i o.mieliem si prosi- o w&ja.nienie t&c/ ostatnic/ wskazwek+ 0alac/iasz spojrza na mnie surowo+ > 0oe nie wiesz lu% zapomniae., e dostp do %i%lioteki ma t&lko %i%liotekarz+ 2ak wic jest suszne i w&starczajce, %& on jeno potra;i te dane odc&;rowa-+ > 5ecz w jakim porzdku umieszczono ksigi w spisieL > sp&ta 6il/elm+ > Bie ze wzgldu na opis&wan& przedmiot, w&daje mi si+ > Bie %&& rwnie wpisane wedug autorw w kolejno.ci liter al;a%etu, ten roztropn& spos% stosowan& jest %owiem dopiero w ostatnic/ latac/, a wted& %& jeszcze u&wan& rzadko+ > #ocztki %i%lioteki gin w otc/ani wiekw > rzek 0alac/iasz > i ksiki wpisuje si w porzdku nap&wania zakupw, darowizn, w miar jak prz&%&waj w nasze mur&+ > 2rudno je odnale3- > zauwa& 6il/elm+ > 6&starcz&, %& %i%liotekarz zna je na pami- i wiedzia co do kadej, kied& pojawia si tutaj+ 8e.li za. c/odzi o inn&c/ mnic/w, mog polega- na jego pamici+ > : miao si wraenie, e mwi o kim. inn&m, nie o so%ie sam&mG pojem wic, e mwi o urzdzie, jaki w t&m momencie, c/o- niegodn& go, peni, lecz sprawowan&m przedtem przez stu inn&c/, ktr&c/ nie masz ju midz& &w&mi i ktrz& kolejno przekaz&wali so%ie sw wiedz+ > <rozumiaem > powiedzia 6il/elm+ > 9d&%&m wic szuka czego., nie wiedzc do%rze czego, na temat piciokta 'alomona, t& mg%&. wskaza- mi ksik, z ktrej ja przecz&taem t&lko t&tu, i mg%&. ustali- jej pooenie na grn&m pitrze+ > 8e.li%&. naprawd musia dowiedzie- si czego. o piciokcie 'alomona > rzek 0alac/iasz+ > 5ecz jest to wa.nie ksiga, co do ktrej wola%&m przed oddaniem jej w twoje rce prosi- o rad opata+ > 7owiedziaem si, e jeden z wasz&c/ najzrczniejsz&c/ iluminatorw > powiedzia wwczas 6il/elm > zgin niedawno+ Qpat wiele mi opowiada o jego sztuce+ Jz& mg%&m zo%acz&- kodeks&, ktre on iluminowaL > !delmus z Qtrantu > rzek 0alac/iasz, patrzc na 6il/elma w&z&wajc&m spojrzeniem > pracowa ze wzgldu na swj mod& wiek jed&nie prz& marginaliac/+

0ia %ardzo &w w&o%ra3ni i z rzecz& znan&c/ potra;i ukada- rzecz& nieznane i zaskakujce, jak kto., kto cz& ciao czowieka z ko1sk sz&j+ !le oto te ksigi+ Bikt jeszcze nie dot&ka jego stou+ <%li&li.m& si do tego, co niegd&. %&o miejscem prac& !delmusa i gdzie lea& nadal kart& %ogato zdo%ionego psaterza+ ,art& w&konano z najdelikatniejszego welinu > krla po.rd pergaminw > i ostatnia z nic/ %&a jeszcze prz&pita do stou+ 5edwie starto j pumeksem i zmikczono kred, a nastpnie w&gadzono prz& pomoc& skro%aka, i od male1kic/ dziurek zro%ion&c/ po %okac/ delikatn&m r&lcem pocignito linie, ktre prowadzi- mia& rk art&st&+ 9rna poowa zapeniona ju %&a pismem i mnic/ zacz nawet szkicowa- postacie na marginesac/+ Jakowicie uko1czone %&& natomiast inne kart& i patrzc na nie ni ja, ni 6il/elm nie potra;ili.m& powstrz&ma- okrz&ku zac/w&cenia+ Ba marginesac/ psaterza r&sowa si .wiat w&wrcon& na opak w stosunku do tego, do ktrego prz&zw&czai& nas nasze zm&s&+ 8ak%& w progu d&skursu %dcego z de;inicji d&skursem prawdziw&m rozwija si, g%oko zwizan& z tamt&m przez cudowne napomknicia in aeni"mate, d&skurs kamliw&, a dot&czc& stojcego na gowie .wiata, w ktr&m ps& um&kaj przed zajcami, a jelenie poluj na lw&+ 0ale1kie gow& na ptasiej nodze, zwierzta z ludzkimi do1mi na grz%iecie, gow& woc/ate, z ktr&c/ w&rastaj stop&, prgowane smoki, czworonogi o sz&i wa, ktra splata si w t&sice wzw nie do rozwikania, map& z jelenimi rogami, s&ren& w ksztacie ptasim, z %oniast&mi skrz&dami na grz%ietac/, ludzie %ez ramion d3wigajc& inne ludzkie ciaa, ktre w&rastaj im z plecw ni%& gar%&, postacie z uz%ion paszcz na %rzuc/u, ludzie z ko1skimi gowami i konie z ludzkimi nogami, r&%& ze skrz&dami ptakw i ptaki z ogonami r&%, potwor& o jedn&m ciele, lecz dwc/ gowac/, lu% o jednej gowie na podwjn&m ciele, krow& z ogonem koguta i skrz&dami mot&la, ko%iet& z gowami w uskac/ jak grz%iet r&%&, dwugowe c/imer& splecione z wakami o jaszczurcz&c/ p&skac/, centaur&, smoki, sonie, mant&kor&, cienionodz& lec& na gazi drzewa, gr&;&, z ktr&c/ ogona w&rasta ucznik w stroju wojenn&m, dia%elskie kreatur& o nie ko1czc&c/ si sz&jac/, sekwencje antropomor;iczn&c/ zwierzt i zoomor;iczn&c/ karw cign& si czasem na jednej i tej samej stronic&, tworzc scen&, na ktr&c/ widziaem cae &cie wiejskie przedstawione tak dziwnie przekonujco, e postacie zda& si &we, oracze, z%ieracze owocw, niwiarze, przdki, siewc& o%ok z%rojn&c/ w kusze lisw i kun, ktre pi& si na %lanki miasta %ronionego przez map&+ 2u jaki. inicja w&gina si w 5 i tworz& w dolnej swej cz.ci smoka, tam due V, ktre daje pocztek sowu 6verba9, tworz&o,

ni%& naturaln odro.l od swego pnia, wa o t&siczn&c/ skrtac/, a z tego w&rasta& inne we, jak%& to %&& pd& ro.lin i %aldac/& kwietne+ Q%ok psaterza leaa, najw&ra3niej dopiero co uko1czona, w&kwintna zota ksieczka o niewiar&godnie ma&c/ w&miarac/, tak ma&c/, e mg%&m zmie.ci- j na doni+ 5iter& dro%ne, miniatur& na marginesac/ prz& pierwsz&m spojrzeniu ledwie widoczne, a oko musiao o%ejrze- je z %liska, %& ukaza& si w caej swej urodzie i czowiek zadawa so%ie p&tanie, jakim nadludzkim prz&rzdem iluminator kre.li je, e%& uz&ska- tak &we e;ekt& na tak niewielkiej przestrzeni*+ 0arginesami ksieczki %ez reszt& zawadn& male1kie ;igurki, ktre w spos% prawie naturaln& w&peni& wolne miejsce, rodzc si z ko1cow&c/ wolut prze.wietnie nakre.lon&c/ liter= morskie s&ren&, um&kajce jelenie, c/imer&, tors& ludzkie %ez ramion ni%& glist& w&pezajce z samej materii wersw+ 6 pewn&m miejscu zo%acz&em, jak%& %& to cig dalsz& sw= 6'anctus, 'anctus, 'anctus9, powtrzon&c/ w trzec/ rn&c/ linijkac/, trz& zwierzce postacie o ludzkic/ gowac/, a dwie odc/&la& si ku doowi, za. trzecia ku grze, %& zcz&- si w pocaunku, ktr& nie zawa/a%&m si okre.li- jako nieskromn&, gd&%&m nie %& przekonan&, e g%oki sens duc/ow&, c/o- nieprzeniknion&, musia z pewno.ci usprawiedliwia- umieszczenie tego o%razu w t&m wa.nie miejscu+ #rzegldaem te stronice, wa/ajc si midz& niem&m podziwem a .miec/em, postacie %owiem skania& w spos% nieuniknion& do wesoo.ci, aczkolwiek ilustrowaD & .wite kart&+ Erat 6il/elm te prz&glda im si z u.miec/em, %& rzec w ko1cu= > Ea%ew&n, jak je naz&waj na moic/ w&spac/+ > Eo%ouins, jak naz&waj je w 9alii > rzek 0alac/iasz+ > : w istocie, !delmus naucz& si swojej sztuki w twoim kraju, c/o- potem studiowa rwnie we Mrancji+ Ea%uin&, cz&li map& z !;r&ki+ #ostacie ze .wiata na opak, gdzie dom& wznosz si na szcz&tac/ wie, za. ziemia jest nad nie%em+ #rz&pomniaem so%ie par wersw, ktre s&szaem w dialekcie moic/ rodzinn&c/ stron, i nie mogem powstrz&ma- si od prz&toczenia ic/= Aller Funder si "es;i"en, das #erde #imel #Mt Nbersti"en, da, sult is vNr ein Funder ;i"en. ! 0alac/iasz doda dalsz& ustp tekstu=

+rd ob und #imel unter das sult ir #Mn besunder VNr aller Funder ein Funder.DDviii > Twietnie, !dso > cign %i%liotekarz > rzecz&wi.cie, te o%raz& mwi nam o krainie, do ktrej dociera si dosiadajc nie%ieskiej gsi, gdzie s krogulce, ktre owi r&%& w potoku, nied3wiedzie, ktre .cigaj soko&, raki, ktre lataj pospou z go%iami, i trjka gigantw zapan&c/ w puapk i dzio%an&c/ przez koguta+ : %lad& u.miec/ rozja.ni jego wargi+ 6wczas inni mnisi, ktrz& z niejak nie.miao.ci prz&suc/iwali si rozmowie, zaczli .mia- si z caego serca, jak%& t&lko czekali na prz&zwolenie %i%liotekarza+ 2en za. nac/murz& si, c/ocia inni .miali si dalej, w&c/walajc zrczno.- nieszczsnego !delmusa i wskazujc so%ie nawzajem nieprawdopodo%ne postacie+ : kied& wsz&sc& jeszcze weselili.m& si, us&szeli.m& zza plecw gos urocz&st& i surow&= > Verba vana aut risui apta non lo ui.DDiD Qdwrcili.m& si+ 2&m, ktr& odezwa si w ten spos%, %& mnic/ prz&git& do ziemi %rzemieniem lat, %ia& jak .nieg, a mam na m&.li nie t&lko wos&, lecz rwnie twarz i 3renice+ #ojem, e jest .lep&+ 9os mia jeszcze majestat&czn& i czonki mocne, c/ocia ciao zeszt&wniao ze staro.ci+ <wrci twarz w nasz stron, jak%& nas widzia, a i p3niej zawsze, kied& spot&kaem go, porusza si i przemawia jak czowiek o%darzon& wzrokiem+ 5ecz ton gosu zdradza kogo., kto posiada jed&nie dar prorokowania+ > Jzek czcigodn& dla swego wieku i wiedz&, ktrego masz przed so% > rzek 0alac/iasz do 6il/elma, wskazujc mu nowo prz&%&ego > to 8orge z Eurgos+ 8est starsz& ni ktokolwiek w klasztorze, poza !linardem z 9rotta;errat&, i jemu to wielu mnic/w powierza pod tajemnic spowiedzi %rzemi swoic/ grzec/w+ > Bastpnie zwracajc si do starca= > 0asz przed so% %rata 6il/elma z Easker?ille, naszego go.cia+ > 0am nadziej, e nie pogniewae. si za moje sowa > rzek starzec szorstkim gosem+ > '&szaem oso%& .miejce si na widok rzecz& .mieszn&c/ i prz&D pomniaem im jedn z zasad naszej regu&+ ! jak powiada psalmista, skoro mnic/ winien wstrz&ma- si od rozmw poczciw&c/, zo& %owiem .lu% milczenia, t&m %ardziej winien unika- rozmw z&c/+ #odo%nie jak s ze rozmow&, tak i s ze o%raz&+ ! to te, ktre kami co do ksztatu dziea stworzenia i pokazuj .wiat na opak

w stosunku do tego, jakim %&- winien, jakim zawsze %& i %dzie na wieki wiekw, a do ko1ca czasw+ !le t& prz&%&wasz z innego zakonu, w ktr&m, jak mi powiedziano, z po%aaniem patrz& si na wesoo.-, c/o-%& naj%ardziej niewczesn+ > 4cz&ni aluzj do tego, co midz& %ened&kt&nami mwiono o dziwactwac/ .witego Mranciszka z !s&u, i moe te do dziwactw prz&pis&wan&c/ %raciaszkom i duc/ownikom wszelkiego gatunku, ktrz& %&li .wieo puszczajc&mi i najwicej sprawiajc&mi kopotw pdami zakonu ;ranciszka1skiego+ !le %rat 6il/elm uda, e nie pojmuje ins&nuacji+ > Q%razki na marginesac/ czsto w&wouj u.miec/, lecz su& to t&lko z%udowaniu > odpar+ > 6 kazaniac/, c/cc porusz&- w&o%ra3ni po%on&c/ tumw, trze%a wtrca- eDemplaDDD, tak i mowa o%razkw musi po%aa- t&m nu"aeDDDi. Ba kad cnot i na kad& grzec/ jest prz&kad wzit& z %estiarium, a zwierzta s ;igur .wiata ludzkiego+ > Qc/, tak > zadrwi starzec, ale %ez u.miec/u > wszelki o%raz jest do%r&, %& skania- do cnot&, al%owiem arc&dzieo stworzenia, je.li pokaza- je do gr& nogami, staje si materi do .miec/u+ : t&m sposo%em 'owo Eoe przejawia si poprzez osa, ktr& gra na lirze, durnia, ktr& orze tarcz, wo&, ktre same zaprzgaj si do puga, rzeki, ktre p&n pod gr, morze, ktre ponie, wilka, ktr& staje si eremitV #oluj na zajce z woem, ka sowie, %& ucz&a gramat&ki, niec/aj ps& ksaj pc/&, .lepi pilnuj niem&c/, niemi prosz o c/le%, niec/aj mrwka rodzi ciel, niec/aj lataj pieczone kurczta, podpom&ki rosn na dac/ac/, papugi prowadz lekcje retor&ki, kur& zapadniaj kogut&, zaprzgaj wz przed woami, ka psu spa- w ku i niec/aj wsz&sc& c/odz gow w dV Jzemu su te nu"ae@ Twiat na opak i przeciwn& do tego, ktr& ustanowi Eg, a wsz&stko pod pretekstem wpajania Eo&c/ prz&kaza1V > 5ecz !eropagita naucza > rzek z pokor 6il/elm > e Eg nazwan& %&moe jed&nie poprzez rzecz& naj%ardziej znieksztacone+ <a. Uugon od Tw+ 6iktora prz&pomnia nam, e im %ardziej podo%ie1stwa staj si niepodo%ne, t&m lepiej prawda jest nam o%jawiona pod oson ;igur szpetn&c/ i pen&c/ sromot&, t&m mniej w&o%ra3nia znajduje upodo%ania w rado.ciac/ cielesn&c/, jest za. zmuszona .ledzitajemnice, ktre kr&j si pod %ezece1stwem o%razw+++ > <nam t racjV : ze wst&dem prz&znaj, e staa si gwn&m argumentem naszego zakonu, kied& opaci kluniacc& zmagali si z c&stersami+ 5ecz suszno.- mia .wit& Eernard= czowiek, ktr& przedstawia wizerunki potworw i dziww natur&, %& przez speculum et in aeni"mate o%jawi- spraw& Eoskie, stopniowo na%iera

upodo%ania do samej istot& tworzonej przez sie%ie potworno.ci, rozkoszuje si ni i t&lko za jej po.rednictwem widzi wsz&stko dokoa sie%ie+ 6&starcz&, %&.cie spojrzeli, w&, ktrz& macie jeszcze wzrok, na kapitele waszego klasztoru > i wskaza rk za okno, w stron ko.cioa+ > Jo oznaczaj te .mieszne potworno.ci, ta znieksztacona ksztatno.-, to ksztatne znieksztacenie podsunite pod ocz& %raciom, ktr&c/ przeD znaczeniem jest med&tacjaL 2e plugawe map&L 2e lw&, te centaur&, te na po& ludzkie istot& z g% na %rzuc/u, z jedn t&lko stop, z uszami jak agielL 2e ctkowane t&gr&s&, ci zmagajc& si wojownic&, ci m&.liwi dmc& w rogi i te mnogie ciaa o jednej gowie i mnogie gow& na jedn&m cieleL Jzworonogi z ogonami ww, r&%& z gowami czworonogwG tu zwierz, ktre z przodu prz&pomina konia, za. z t&u capa, tam rumak z rogami, i jeszcze, i jeszczeG teraz milej jest mnic/owi cz&ta- w marmurac/ ni w manuskr&ptac/ i podziwia- dziea czowieka, miast med&towa- nad prawem Eo&m+ 6st&d, a wsz&stko dla zaspokojenia podliwo.ci wasz&c/ oczu i dla waszego .miec/uV 6ielki starzec zamilk d&szc ciko+ 8a za. podziwiaem &wo.- pamici, al%owiem pozwolia mu, c/o- moe od wielu ju lat %& .lep&, prz&pomnie- so%ie o%raz&, o ktr&c/ %ezece1stwie mwi+ #odejrzewaem nawet, e oczarowa& go niemao, kied& mg na nie patrze-, skoro z tak pasj umia je opisa-+ 5ecz czsto zdarzao mi si, e naj%ardziej uwodzicielskie w&o%raenia grzec/w znajdowaem wa.nie na kartac/ zapisan&c/ przez t&c/ ludzi o niewzruszonej cnocie, ktrz& potpiali ic/ urzekajc si i ic/ skutki+ 8est to znak, e porusza t&mi lud3mi wielka arliwo.- w dawaniu .wiadectwa prawdzie, nie wa/aj si %owiem, z mio.ci do Eoga, o%darz&- zo wsz&stkimi urokami, w jakie potra;i si prz&stroi- > %& t&m lepiej poucz&- ludzi o w&%iegac/, ktr&c/ u&wa szatan c/cc ic/ ol.ni-+ : rzecz&wi.cie, sowa 8orgego przepoi& mnie wielkim pragnieniem ujrzenia t&gr&sw i map, ktr&c/ dotd jeszcze nie podziwiaem+ 5ecz 8orge przerwa %ieg moic/ m&.li, gd& cign, teraz ju tonem spokojniejsz&m= > Basz #an nie potrze%owa t&c/ gupstw, e%& wskaza- nam prost .ciek+ 6 jego prz&powie.ciac/ nic nie o%raca si w .miec/ ni %oja31+ Batomiast !delmus, ktrego .mier- teraz opakujecie, tak radowa si malowan&mi przez sie%ie potworno.ciami, e straci z oczu rzecz& ostateczne, c/o- owe potworno.ci mia& %&wa.nie t&c/ rzecz& ;igur materialn+ #rze%ieg wsz&stkie, ja wam to mwi > tu jego gos sta si urocz&st& i %rzemienn& gro3% > wsz&stkie .cieki potworno.ci+ ! za to Eg potra;i pokara-+

Ba o%ecn&c/ opada prz&taczajca cisza+ Q.mieli si j przerwa- 6enancjusz z 'al?emec+ > Jzcigodn& 8orge > rzek > twoja cnota cz&ni ci niesprawiedliw&m+ 7wa dni przedtem, nim !delmus ponis .mier-, %&e. prz& uczonej d&spucie, ktra miaa miejsce wa.nie tutaj, w skr&ptorium+ !delmus trapi si, cz& jego sztuka, po%aajc wizerunkom dziwaczn&m lu% ;antast&czn&m, su& c/wale Eoga, cz& jest narzdziem wiedz& o sprawac/ nie%ieskic/+ Erat 6il/elm prz&tocz& dopiero co z !eropagit& sowa o wiedz& poprzez znieksztacenie+ <a. !delmus c&towa owego dnia inn& w&soki autor&tet, autor&tet doktora z !kwinu, ktren oznajmi, e %ardziej prz&stoi, %& rzecz& Eoskie przedstawione %&& pod postaci cia o%rz&d&c/ ni pod postaci cia szlac/etn&c/+ #o pierwsze, gd& t&m sposo%em dusza ludzka atwiej w&zwala si od %dwG rzecz&wi.cie jest pewne, e niektre wa.ciwo.ci nie mog %&- prz&pisane rzeczom Eoskim, a to %&o%& wtpliwe, gd&%& owe %&& wskazane poprzez ;igur& szlac/etn&c/ spraw ciaa+ #o drugie, gd& ten spos% przedstawiania %ardziej pasuje do wiedz&, jak mam& na tej ziemi o EoguG al%owiem o%jawia si on nam raczej w t&m, cz&m nie jest, ni w t&m, cz&m jest, i dlatego te podo%izn&, ktre %ardziej oddalaj si od Eoga, prowadz nas do .ci.lejszego w&o%raenia o Bim, %o wiem& oto, e jest Qn ponad wsz&stko, co mwim& i m&.lim&+ ! po trzecie, gd& w ten spos% spraw& Eoskie s lepiej zakr&te przed oczami os% niegodn&c/+ 6 sumie c/odzio owego dnia o zrozumienie, w jaki spos% mona odsoni- prawd, dajc wizerunki zaskakujce, pocigajce i zagadkowe+ ! ja prz&pomniaem mu, e w dziele wielkiego !r&stotelesa znalazem na ten temat sowa dos&- jasne+++ > Bie pamitam > przerwa osc/le 8orge > jestem %ardzo star&+ Bie pamitam+ 0oe przesadziem w surowo.ci+ 2eraz jest ju p3no, musz i.-+ > 2o dziwne, e nie pamitasz > nalega 6enancjusz > %&a to %owiem %ardzo uczona i pikna d&sputa, a za%rali w niej gos rwnie Eencjusz i Eerengar+ J/odzio o to, %& w&ja.ni-, cz& meta;or&, igraszki sowne i zagadki, ktre s wszak w&m&.lone przez poetw dla cz&stej za%aw&, nie skaniaj czasem do spekulowania o rzeczac/ w spos% now& i zaskakujc&, a ja powiedziaem, e take tej cnot& oczekuje si od mdrca+++ i %& te 0alac/iasz+++ > 'koro czcigodn& 8orge nie pamita, mieje szacunek dla jego wieku i dla znuenia jego um&su+++ tak zreszt jeszcze &wego > wtrci si jeden z mnic/w, ktrz& prz&suc/iwali si rozmowie+ <danie zostao w&powiedziane tonem wz%urzon&m, prz&najmniej na pocztku, al%owiem ten, ktr& za%ra gos,

spostrzegsz&, e nawoujc do szacunku dla starca, w istocie o%naa jego uomno.-, osa%i impet swojej mow& i sko1cz& prawie szeptem, w ktr&m %rzmiaa pro.%a o w&%aczenie+ 0wi Eerengar z !rundel, pomocnik %i%liotekarza+ E& to modzieniec o %ladej twarz&, i patrzc na1 prz&pomniaem so%ie podane przez Uu%ert&na okre.lenie !delmusa= jego ocz& prz&pomina& ocz& lu%ienej niewiast&+ Qnie.mielon& spojrzeniami, ktre spocz& teraz na nim, splt pace jak kto., kto pragnie pow.cign- wewntrzne napicie+ Qso%liwa %&a reakcja 6enancjusza+ 'pojrza na Eerengara w taki spos%, e ten opu.ci wzrok+ > Bo do%rze, %raciszku > rzek > skoro pami- jest darem Eo&m, take zdolno.- zapominania moe %&- cz&m. nader do%r&m i zasugujc&m na szacunek+ 5ecz szanuj j w star&m wsp%racie, do ktrego mwiem+ #o to%ie oczekiwaem pamici &wszej co do rzecz&, ktre zdarz&& si, kied& %&li.m& tutaj, razem z twoim umiowan&m prz&jacielem+++ Bie umia%&m powiedzie-, cz& 6enancjusz poo& nacisk na sowie Rumiowan&S+ 2ak cz& siak w.rd o%ecn&c/ zapanowao zakopotanie+ Qdwrcili wzrok w inn stron i nikt nie kierowa go na Eerengara+ ktr& zarumieni si gwatownie+ Bat&c/miast wtrci si wadcz&m tonem 0alac/iasz= > J/od3, %racie 6il/elmie, poka ci inne ciekawe ksigi+ 9rupka rozesza si+ 'postrzegem, e Eerengar o%rzuci 6enancjusza spojrzeniem pen&m uraz&, 6enancjusz za. odwzajemni mu si t&m sam&m, z niem&m w&zwaniem w oczac/+ 8a, widzc, e star& 8orge ma si oddali-, poc/&liem si, pc/an& poczuciem szacunku, %& ucaowa- jego do1+ 'tarzec prz&j pocaunek, poo& mi do1 na gowie i sp&ta, kim jestem+ ,ied& w&jawiem mu swoje imi, twarz mu poja.niaa+ > Bosisz imi wielkie i pikne rzek+ > Jz& wiesz, kim %& !dso z 0ontierDenD 7erL > sp&ta+ 6&znaj, nie wiedziaem+ <atem 8orge cign= > 2o autor ksigi wielkiej i strasznej, Libellus de Antic#risto, w ktrej ujrza rzecz& majce nastpi-, lecz nie zosta dos&- w&suc/an&+ > ,siga napisana %&a jeszcze przed milenium > rzek 6il/elm > i owe rzecz& nie sprawdzi& si+++ > 7la tego, kto ma ocz&, a nie widzi > powiedzia .lepiec+ > 7rogi !nt&c/r&sta s niespieszne i krte+ #rz&%&wa, kied& si go nie spodziewam& i nie dlatego, e rac/unek podsunit& nam przez apostoa %& %dn&, lecz dlatego, e nie posiedli.m&

jego sztuki+ #otem w&krz&kn go.no z twarz zwrcon do sali, tak e odpowiedzia& mu ec/em sklepienia skr&ptorium= > #rz&%&waV Bie tra-cie ostatnic/ dni, trzsc si ze .miec/u nad potworkami o ctkowanej skrze i skrcon&m ogonieV Bie roztrwo1cie siedmiu ostatnic/ dniV

*%IE+ PIER&S%# !IES%P.R


Eied- to ,;ied,a siI res,tI opact;a. Fil#elm ;-ciH"a pe;ne ;nioski co do Gmierci Adelmusa, ro,ma;ia , bracis,kiem s,k<od,ie/em o s,kie<kac# do c,-tania i o upiorac# c,-#a/Hc-c# na t-c#, kt=r,- c#cH c,-taL ,b-t duAo. 6 t&m momencie zadzwoniono na nieszpr i mnisi zaczli wstawa- od stow+ 0alac/iasz da nam do zrozumienia, e winni.m& uda- si take m&+ Qn za. zostanie ze swoim as&stentem, Eerengarem, %& uadzi- rzecz& tak si w&razi* i prz&gotowa%i%liotek na noc+ 6il/elm zap&ta go, cz& zamknie potem drzwi+ > Bie ma nijakic/ drzwi, ktre %roni&%& dostpu do skr&ptorium z kuc/ni lu% re;ektarza ni do %i%lioteki ze skr&ptorium+ 'ilniejsz& od wszelkic/ drzwi winien %&zakaz w&dan& przez opata+ 0nisi za. maj opu.ci- i kuc/ni, i re;ektarz a do komplet&+ 6szelako ludzie o%c& i zwierzta nie licz si przecie z zakazem, wic a%& nie mogli wej.- do 9mac/u, ja sam zam&kam dolne drzwi, ktre prowadz i do kuc/ni, i do re;ektarza, i od tej por& 9mac/ jest odcit&+ <eszli.m&+ ,ied& mnisi kierowali si w stron c/ru, mj mistrz doszed do wniosku, e #an w&%acz& nam, je.li nie %dziem& uczestnicz&li w Eoskim o;icjum #an nieraz musia nam w&%acza- w dniac/ nastpn&c/*, i zaproponowa mi, %&m przeszed si z nim po rwni, a%&.m& oswoili si z miejscem+ 6&szli.m& z kuc/ni i prze%&li.m& cmentarzG %&& tam nowsze kamienie nagro%ne i inne, na ktr&c/ czas odcisn swoje pitno, gd& opowiada& o mnic/ac/ &jc&c/ w minion&c/ wiekac/+ 9ro%& %&& %ezimienne, sta& na nic/ krz&e z kamienia+ #ogoda psua si+ <erwa si zimn& wiatr i nie%o zasnuo si mg+ 5edwie odgad&wao si so1ce zac/odzce za warz&wnikami, za. ku wsc/odowi > w t wa.nie stron skierowali.m& nasze kroki, zostawiajc z %oku c/r ko.cioa i docierajc do skraju rwni > ju si ro%io ciemno+ 6 miejscu, gdzie mur opasujc& opactwo cz& si ze wsc/odni %aszt 9mac/u, prawie do owego muru prz&legajc, znajdowa& si c/lew& i .winiarze napeniali wa.nie kad3 krwi wieprzkw+ <auwa&li.m&, i na t&ac/ zagrd mur %& nisz&, tak e mona %&o w&c/&li- si+ #oniej stromizn& muru opadajc& urwi.cie teren pokr&t& %& skorupami, ktr&c/ .nieg nie zdoa do ko1ca zakr&-+ #ojem, e jest to w&s&pisko gnoju zrzucanego z

tego miejsca, %& osuwa si a do rozgazienia, skd odc/odzi .cieka, na ktr zapu.ci si uciekinier Erunellus+ #owiedziaem gnj, gd& %&a to materia tak cuc/nca, e wo1 docieraa a do %alustrad&, przez ktr si w&c/&liemG ocz&wi.cie wie.niac& prz&%&wali z dou, %& zaopatr&wa- si w nawz i u&3nia- nim pola+ !le z odc/odami zwierzt i ludzi przemieszane %&& odpadki stae, caa martwa materia, jak opactwo w&dalao ze swego ciaa, %& zac/owa- cz&sto.- i przejrz&sto.- w swoim o%cowaniu ze szcz&tem gr& i z nie%em+ 6 mieszczc&c/ si o%ok stajniac/ pastusi prowadzili wa.nie zwierzta do o%w+ #rze%&li.m& drog, wzdu ktrej rozciga& si od stron& muru rozmaite stajnie, a po drugiej stronie dormitorium mnic/w prz&legajce do c/ru, i dalej latr&n&+ 2am gdzie mur wsc/odni odc/&la si ku poudniowi, w rogu murw %& %ud&nek ku3ni+ Qstatni kowale odkadali narzdzia i gasili paleniska, %& uda- si na Eo& o%rzdek+ 6il/elm rusz&, zaciekawion&, w stron tej cz.ci ku3ni, ktra %&a prawie oddzielona od reszt& warsztatuG jaki. mnic/ porzdkowa tam swoje rzecz&+ Ba stole %&a pikna kolekcja wielo%arwn&c/ sz&%ek niewielkic/ w&miarw, wiksze ta;le sta& oparte o .cian+ #rzed so% mia nie doko1czon& jeszcze relikwiarz, na razie sre%rn& szkielet, ale wida- %&o, e trudzi si wa.nie osadzaniem w nim sz&%ek i kamieni, ktre prz& pomoc& swoic/ narzdzi sprowadza do wielko.ci klejnotu+ 6 ten spos% poznali.m& 0ikoaja z 0orimondo, mistrza szklarskiego opactwa+ 6&ja.ni nam, e w t&lnej cz.ci ku3ni w&dmuc/uje si szko, w przedniej za., gdzie pracuj kowale, osadza si sz&%ki w oowiu, ukadajc z nic/ witrae+ !le > doda > wielkie dzieo szklarskie, ktre upiksza ko.ci i 9mac/, zostao w&konane co najmniej dwa wieki wcze.niej+ 2eraz ograniczano si do prac dro%n&c/ al%o do naprawiania szkd, jakie powodowa up&w czasu+ > ! i to z wielkim mozoem > dorzuci > gd& nie da si ju znale3- dawn&c/ kolorw, zwaszcza tak przezrocz&stego %kitu, ktr& moecie jeszcze podziwia- na c/rze, a przez ktr&, gd& so1ce jest w zenicie, wlewa si do naw& .wiato doprawd& rajskie+ 'z&%& w zac/odniej cz.ci naw&, nie tak dawno odnowione, nie maj ju tej jako.ci i wida- to w dni letnie+ 7aremn& trud > doda > utracili.m& mdro.dawn&c/ ludzi, mina epoka ol%rz&mwV > 8este.m& karami > zgodzi si 6il/elm > ale karami, ktre stoj na ramionac/ tamt&c/ ol%rz&mw, i w naszej mao.ci potra;im& czasem w&patrzedalsz& ni oni /or&zont+ > #owiedz mi, c takiego ro%im& lepiej, czego oni nie potra;ili%& zro%i-V >

w&krz&kn 0ikoaj+ > 9d&%&. zszed do kr&pt& ko.cioa, gdzie sc/owan& jest skar% opactwa, o%acz&%&. relikwiarze tak misternej ro%ot&, e ten poronion& pd, ktremu nadaj dopiero jake ndzn& ksztat > i ucz&ni gest w stron wasnego dziea stojcego na stole > w&da ci si marn&m mapowaniemV > Bigdzie nie jest napisane, e mistrzowie szklarsc& winni dalej ro%i- okna, za. zotnic& relikwiarze, skoro dziea dawn&c/ mistrzw s tak pikne, a ic/ przeznaczeniem jest dostarczaj relikwii przetrwa> wieki+ :naczej caa > : ziemia nie napenia%& si te spajarelikwiarzami, i to w czasac/, kied& tak rzadko spot&ka si .wit&c/, ktrz& przecie zaartowa 6il/elm+ trze%a w niesko1czono.- sz&%+ !le widziaem w rozmait&c/ krajac/ nowe dziea ze szka, ktre prz&wodz na m&.l .wiat jutrzejsz&, gdzie szko %dzie nie t&lko na su% Eoskic/ o%rzdkw, ale wesprze te ludzk sa%o.-+ J/cia%&m pokaza- ci dzieo nasz&c/ czasw, ktr&c/ %ardzo po&teczn& okaz mam /onor posiada-+ > 'ign do /a%itu i w&do%& swoje soczewki, ktre wprawi& naszego rozmwc w osupienie+ 0ikoaj uj z wielkim zaciekawieniem wideki, ktre poda mu 6il/elm+ > &culi de vitro cum capsula?DDDii > w&krz&kn+ > '&szaem o nic/ od %rata 8ordana, ktrego poznaem w #izieV #owiedzia, e nie mino jeszcze dwadzie.cia lat od ic/ w&nalezienia+ 5ecz rozmawiaem z nim ponad dwadzie.cia lat temu+ > 0&.l, e %&& w&nalezione znacznie wcze.niej > oznajmi 6il/elm > ale trudno je zro%i- i trze%a do tego nie lada do.wiadczonego szkodzieja+ ,osztuj duo czasu i prac&+ 7ziesi- lat temu para t&c/ szkieek ab oculis ad le"endum zostaa sprzedana w Eolonii za sze.- solidw+ 8a otrz&maem od pewnego wielkiego mistrza, 'al?ina degli !rmati, t par w podarunku ju ponad dziesi- lat temu i pieczoowicie przec/ow&waem je przez ca& ten czas, jak%& %&& > i s ju w istocie > cz.ci mojego ciaa+ > 0am nadziej, e pozwolisz mi je o%ejrze- w naj%lisz&c/ dniac/, c/tnie sporzdzi%&m podo%ne > rzek ze wzruszeniem 0ikoaj+ > Baturalnie > potakn 6il/elm > lecz %acz na to, e gru%o.- szka musi zmienia- si zalenie od oka, do ktrego trze%a je dostosowa-, i nale& pewn ilo.t&c/ szkieek w&pr%owa- na pacjencie, a znajdzie si wa.ciw gru%o.-+ > J to za cudV > cign 0ikoaj+ > ! przecie niejeden mwi%& o czarac/ i dia%elskic/ sztuczkac/+++ > <apewne w t&c/ sprawac/ moesz mwi- o magii > potwierdzi 6il/elm+ > 5ecz s dwie ;orm& magii+ 8est magia %dca dzieem dia%a i zmierzajca do

zniszczenia czowieka poprzez w&%iegi, o ktr&c/ nie wolno nawet mwi-+ !le jest te magia %dca dzieem Eoskim, tam gdzie wiedza Eoga przejawia si przez wiedz czowieka, ta za. su& przeo%raaniu natur& i jeden z jej celw stanowi przeduenie &cia ludzkiego+ 2a jest magia .wita, i mdrc& coraz pilniej %d musieli si do niej prz&kada-, nie t&lko, %& odkr&wa- rzecz& nowe, ale %& odkr&- na nowo sekret& natur&, ktre mdro.- Eoska w&jawia Ue%rajcz&kom, 9rekom i inn&m ludom staro&tn&m, a nawet dzisiejsz&m niewiern&m wiadomo, jakie cuda opt&ki i nauki o widzeniu kr&j ksigi niewiern&c/V*+ 6iedza c/rze.cija1ska %dzie musiaa na nowo o%j- w posiadanie wsz&stkie te %iego.ci, ode%ra- je poganom i niewiern&m tam uam ab iniustis possessoribusDDDiii. > !le czemu ci, ktrz& posiedli t wiedz, nie przekazuj jej caemu ludowi EoemuL > #oniewa nie ca& lud Eo& jest prz&gotowan& do prz&jcia t&lu sekretw, i czsto zdarzao si, e powiernic& tej wiedz& %&wali m&leni z czarownikami, zwizan&mi paktem z demonem, i wasn&m &ciem pacili za swoje pragnienie, %& inni te korz&stali ze skar%u ic/ wiedz&+ 8a sam, kied& przed tr&%unaem stawa kto. podejrzan& o o%cowanie z dia%em, musiaem w&strzega- si u&wania t&c/ soczewek, uciekajc si do pomoc& usun&c/ sekretarz&, ktrz& cz&tali mi potrze%ne pisma, inaczej %owiem, w c/wilac/ o%ecno.ci demona tak natrtnej, e wsz&sc& wd&c/ali, je.li mona tak powiedzie-, jego siarkow& smrd, i na mnie spogldano %& jak na prz&jaciela o%winion&c/+ ! wreszcie, ostrzega wielki Aoger Eacon, nie zawsze sekret& nauki winn& tra;ia- do wsz&stkic/ rk, gd& niektrz& mogli%& w&korz&sta- je do niegodziw&c/ celw+ Jzsto mdrzec musi przedstawia- jako magiczne takie ksigi, ktre magiczn&mi nie s, ale wa.nie kr&j do%r wiedz > %& c/roni- je przed ciekaw&mi spojrzeniami+ > Q%awiasz si zatem, e prostaczkowie mogli%& ucz&ni- z& u&tek z t&c/ tajemnicL > sp&ta 0ikoaj+ > 8e.li c/odzi o prostaczkw, o%awiam si t&lko, e mog si ow&c/ tajemnic przestrasz&-, gd& pom&l je z t&mi dzieami dia%a, o ktr&c/ naz%&t czsto mwi im kaznodzieje+ 6idzisz, miaem sposo%no.- pozna- naj%ieglejsz&c/ med&kw, ktrz& warz&li lekarstwa usuwajce c/oro% jak rk odj+ 5ecz dajc %alsam lu% napar prostaczkom, doczaj do1 tajemne sowa i .piewne zdania, ktre w&daj si modlitw+ Bie dlatego, %& te mod& mia& moc leczenia, lecz je.li prostaczkowie uwierz, i mod& prz&nios uzdrowienie, przekn napar lu% w&smaruj si

%alsamem, nie zwaajc nawet z%&tnio na jego skuteczno.- rzecz&wist+ ! nadto rwnie dlatego, e dusza, do%rze zac/cona u;no.ci, jak pokada w po%onej ;ormule, lepiej si prz&sposo%i do cielesnego dziaania lekarstwa+ !le czsto skar%& nauki c/roni si nie przed prostaczkami, lecz przed inn&mi mdrcami+ Ao%i si dzisiaj cudowne mac/in&, o ktr&c/ kied&. ci opowiem, a ktre naprawd pozwalaj kierowa- %iegiem natur&+ 5ecz %iada, je.li wpadn w rce ludzi, ktrz& w&korz&staj je do pomnoenia swojej wadz& doczesnej i zaspokojenia dz& posiadania+ #owiadaj mi, e u ,itajcz&kw jaki. mdr& czek zro%i mieszanin proc/w, ktra w zetkniciu z ogniem w&twarza wielki /uk i wielki pomie1, niszczc wsz&stkie rzecz& na wiele okci dokoa+ 2o pikna sztuczka, je.li %dzie w&korz&stana do odwracania %iegu rzek lu% druzgotania ska tam, gdzie trze%a uprawia- ziemi+ 5ecz co, je.li kto. u&je jej, %& nie.- szkod swoim nieprz&jacioomL > 0oe %&o%& to godziwe, gd&%& c/odzio o nieprz&jaci ludu Eoego > rzek po%onie 0ikoaj+ > E&- moe > zgodzi si 6il/elm+ > 5ecz kto dzisiaj jest nieprz&jacielem ludu EoegoL Jesarz 5udwik cz& papie 8anL > Q Eoe mjV > w&krz&kn przeraon& 0ikoaj+ > Bie c/cia%&m sam dec&dowa- w sprawie tak %olesnej+ > 6idzisz wic > rzek 6il/elm+ > Biekied& do%rze, %& niektre tajemnice pozostawa& okr&te jz&kiem tajemn&m+ 2ajemnic natur& nie spisuje si na skrze koz& lu% owc&+ !r&stoteles powiada w ksidze tajemnic, e przez podawanie z%&t wielu arkanw natur& i sztuk amie si nie%ia1sk piecz- i e wiele za moe z tego w&nikn-+ Jo nie oznacza, e nie nale& odsania- tajemnic, lecz do mdrcw nale& okre.lenie kied& i w jaki spos%+ > : z tej prz&cz&n& do%re jest, e w takic/ miejscac/, jak to > rzek 0ikoaj > nie wsz&stkie ksigi s dostpne dla kadego+ > 2o ju inna sprawa > odpar 6il/elm+ > 0ona zgrzesz&- przez nadmiar w&mowno.ci i przez nadmiar pow.cigliwo.ci+ Bie c/ciaem %&najmniej rzec, e trze%a ukr&wa- 3rda wiedz&+ 2o take w&daje mi si wielkim zem+ J/ciaem powiedzie-, e o%cujc z arkanami, z ktr&c/ zrodzi- si moe i do%ro, i zo, mdrzec ma prawo i o%owizek u&wa- jz&ka niejasnego, zrozumiaego jed&nie dla jemu podo%n&c/+ 7roga nauki nie jest atwa i trudno na niej odrni- do%ro od za+ ! czsto mdrc& now&c/ czasw s t&lko karami, ktre wspi& si na ramiona inn&c/ karw+

0ia rozmowa z moim mistrzem musiaa nastroi- 0ikoaja do zwierze1+ #rzeto mrugn do 6il/elma jak%& c/cia powiedzie-= t& i ja rozumiem& si, al%owiem o t&m sam&m mwim&* i napomkn= > 8ednakowo tutaj > i wskaza na 9mac/ > tajemnice wiedz& do%rze s c/ronione sztuk czarw+ > 6 istocieL > odrzek 6il/elm udajc o%ojtno.-+ > 7rzwi zatarasowane, surowe zakaz&, gro3%&, tak so%ie to w&o%raam+ > Qc/ nie, co. wicej+++ > Jo, na prz&kadL > Bie wiem dokadnie, moja rzecz to sz&%ki, nie za. ksigi, ale po opactwie kr opowie.ci+++ dziwne+++ > 8akiego rodzajuL > 7ziwne+ #owiedzm& o mnic/u, ktr& pragn zapu.ci- si noc do %i%lioteki, %& znale3- co., czego nie c/cia mu da- 0alac/iasz, i ujrza we, ludzi %ez gw al%o dwugow&c/+ Biewiele %rakowao, w&szed%& z la%ir&ntu szale1cem+++ > Jzemu mwisz o czarac/, nie za. o dia%elskic/ zjawac/L > Eo c/o- jestem t&lko %iedn&m szkodziejem, nie %rak mi roztropno.ci+ 7ia%e niec/aj Eg ma nas w swojej piecz&* nie kusi mnic/a wami i dwugow&mi lud3mi+ 8u prdzej lu%ien&mi wizjami, jak to %&o z ojcami na pust&ni+ ! poza t&m, skoro niegodziwie jest t&ka- niektr&c/ ksig, czemu to dia%e mia%& odwodzimnic/a od popenienia zego cz&nuL > 'dz, e to do%r& ent&memat > zgodzi si mj mistrz+ > ! nadto, kied& oprawiaem sz&%& w szpitalu, przerzucaem dla za%aw& niektre ksigi 'ewer&na+ E&a tam ksiga tajemnic napisana, zdaje si, przez !l%erta 6ielkiegoG mj wzrok prz&ku& oso%liwe miniatur&, i przecz&taem stronice, mwice o t&m, w jaki spos% mona nama.ci- knot kaganka, a%& d&m w&woa wizje+ 'postrzege., a wa.ciwie jeszcze nie zd&e., %o. nie spdzi noc& w opactwie, e kied& ro%i si ciemno, grne pitro 9mac/u jest o.wietlone+ #rzez niektre okna przenika mde .wiato+ Biejeden zastanawia si, co to jest, i mwio si o %dn&c/ ogniac/ al%o o duszac/ zmar&c/ %i%liotekarz&, ktre odwiedzaj swoje wo.ci+ 6ielu w to wierz&+ 8a m&.l, e s to kaganki prz&gotowane, %& w&woa- wizje+ 6iesz, e je.li we3miesz ma3 z uc/a psa i nama.cisz ni knot, kto %dzie odd&c/a d&mem z tego kaganka, pom&.li, i ma gow psa, i je.li kto. %dzie prz& nim, ujrz& go z gow psa+ : jest inna jeszcze ma.-, ktra sprawia, e ten, kto kr& wok kaganka, czuje si

wielki jak so1+ ! z oczu nietoperza i dwc/ r&%, ale ic/ nazw& ju nie pomn, i z ci wilka zro%isz taki knot, e kied& %dzie pon, ujrz&sz zwierzta, od ktr&c/ wzie. tuszcz+ ! ogon jaszczurki sprawi, e wsz&stkie rzecz& dokoa %dzie si widzie- tak, jak%& %&& ze sre%ra, a tuszcz czarnego wa i strzp caunu, e iz%a w&da si pena ww+ 6iem+ ,to. w %i%liotece jest nader prze%ieg&+++ > !le cz& to nie dusze zmar&c/ %i%liotekarz& cz&ni te czar&L 0ikoaj %& zakopotan& i niespokojn&+ > Q t&m nie pom&.laem+ 0oe %&-+ Q%& Eg mia nas w swej piecz&+ #3no, nieszpr ju si zacz+ < Eogiem+ > : rusz& w stron ko.cioa+ 'zli.m& dalej wzdu poudniowego muru+ #o prawej austeria dla pielgrz&mw i sala kapitulna z ogrodem, po lewej w&taczarnie, m&n, spic/rze, piwnice, dom noD wicjusz&+ : wsz&sc& zdali do ko.cioa+ > Jo m&.lisz o t&m, co rzek 0ikoajL > sp&taem+ > Bie wiem+ 6 %i%liotece co. si dzieje, a nie wierz, %& to dusze zmar&c/ %i%liotekarz&+++ > JzemuL > 0&.l %owiem, e %&li tak cnotliwi, i dzisiaj prze%&waj w krlestwie nie%ieskim i kontempluj o%licze Eoskie, je.li ta odpowied3 moe ci zadowoli-+ Jo si t&cz& kagankw, zo%acz&m&, cz& tam s+ 8e.li za. c/odzi o ma.ci, o ktr&c/ opowiada nasz szkodziej, s atwiejsze sposo%& w&wo&wania wizji, i 'ewer&n zna je %ardzo do%rze, miae. dzisiaj sposo%no.- to stwierdzi-+ Ye jednak w opactwie c/ce si, %& nikt noc nie zapuszcza si do %i%lioteki, i e wielu jednak pr%owao i pr%uje nadal, to pewna+ > ! co nasza z%rodnia ma wsplnego z t /istoriL > <%rodniaL :m wicej o t&m m&.l, t&m %ardziej jestem przekonan&, e !delmus sam si za%i+ > !le dlaczegoL > #amitasz, jak rano zauwa&em w&s&pisko niecz&sto.ciL ,ied& pokon&wali.m& zakrt, nad ktr&m panuje %aszta wsc/odnia, dostrzegem w t&m miejscu .lad& osunicia si ziemiG cz.- terenu, mniej wicej stamtd, gdzie gromadz si niecz&sto.ci, osuna si a pod %aszt+ : wa.nie dlatego dzisiejszego wieczoru, kied& patrz&li.m& z gr&, zdawao si mi, e niecz&sto.ci s mao okr&te .niegiem al%o e jest to .nieg ledwie wczorajsz&, a nie z poprzednic/ dni+ 8e.li c/odzi o zwoki !delmusa, opat powiedzia nam, e %&& poszarpane przez ska&, a przecie pod %aszt

wsc/odni, w miejscu gdzie sc/odzi stromo mur, rosn sosn&+ 'ka& s natomiast tam wa.nie, gdzie lico muru ko1cz& si, tworzc co. w rodzaju stopniaG dalej zacz&na si spadzisto.- z niecz&sto.ciami+ > Jo z tegoL > 2o, e sam pom&.l, cz& nie %ardziej+++ jak %& rzec+++ cz& nie mniej kosztuje nasz um&s m&.le-, e !delmus, z prz&cz&n w&magajc&c/ jeszcze w&ja.nienia, rzuci si sponte suaDDDiv z %alustrad& muru, od%i si od ska i, martw& ju lu% rann&, run w niecz&sto.ci+ <reszt lawina strcona /uraganem, ktr& wia tamtego wieczoru, spoD wodowaa przemieszczenie pod %aszt wsc/odni i niecz&sto.ci, i cz.ci gruntu, i ciaa %iednego mniszka+ > Jzemu powiedziae., e to rozwizanie mniej kosztuje nasz um&sL > ,oc/an& !dso, nie nale& mno&- o%ja.nie1 i prz&cz&n, je.li nie ma po temu nieodpartej konieczno.ci+ 9d&%& !delmus w&pad z %aszt& wsc/odniej, musia%& jako. znale3- si w %i%liotece, a przedtem kto. musia%& zada- mu cios, %& nie stawia oporu, jakim. sposo%em wspi- si, d3wigajc ciao %ez &cia a do okna, otworz&- je i w&rzuci- nieszcz.nika+ #rz& mojej /ipotezie natomiast w&starcz& !delmus, jego c/i lawina+ 0ona w&ja.ni- w&darzenie w&korz&stujc mniejsz ilo.- prz&cz&n+ > Jzemu mia%& si za%ija-L > Jzemu mieli%& za%ija- jego+ 2ak cz& inaczej trze%a znale3- powod&+ ! e %&&, w&daje mi si rzecz niewtpliw+ 6 9mac/u odd&c/a si powietrzem niedomwie1, wsz&sc& co. przemilczaj+ Ba razie ze%rali.m& nieco podejrze1, po prawdzie raczej nieokre.lon&c/, dot&czc&c/ jakiego. dziwnego zwizku midz& !delmusem a Eerengarem+ J/c powiedzie-, e %dziem& mieli na oku pomocnika %i%liotekarza+ ,ied& tak gawdzili.m&, o;icjum nieszporw do%iego ko1ca+ 'udz& wracali do swoic/ prac, zanim udadz si na wieczerz, mnisi za. skierowali si do re;ektarza+ Bie%o %&o teraz mroczne i zaczo pada-+ 5eciutki .nieg, male1kie, pusz&ste patki, musia s&pa- przez znaczn cz.- noc&, poniewa nastpnego ranka caa rwnia pokr&ta %&a %ielutkim caunem, o cz&m opowiem dalej+ E&em godn& i z ulg prz&jem m&.l o udaniu si do stou+

*%IE+ PIER&S%# "OMP/ETA


Eied- to Fil#elm i Adso kos,tu/H lube/ "oGcinnoGci opata i "nie;ne/ ro,mo;, Jor"em. Ae;ektarz o.wietlon& %& wielkimi ucz&wami+ 0nisi zasiadali za rzdem stow, nad ktr&mi growa st opata, ustawion& prostopadle do tamt&c/ na o%szern&m podium+ #o przeciwnej stronie zaj ju miejsce za pulpitem mnic/, ktr& %dzie cz&ta podczas wieczerz&+ Qpat czeka na nas prz& ;ontance, z %ia serwet, %& otrze- nam donie po m&ciu, podug starodawn&c/ rad .witego #ac/omiusza+ Qpat zaprosi 6il/elma do swojego stou i oznajmi, e tego wieczoru, zwa&wsz&, i ja te jestem nowo prz&%&&m go.ciem, skorz&stam z takiego samego prz&wileju, aczkolwiek jestem t&lko %ened&kt&1skim nowicjuszem+ 6 nastpne dni > w&ja.ni po ojcowsku > %d mg zasi.- do stou z mnic/ami al%o, je.li mj mistrz powierz& mi jakie. zadanie, wpa.-, przed posikiem lu% po nim, do kuc/ni, gdzie kuc/arze ju si o mnie zatroszcz+ 0nisi stali teraz prz& stoac/, nieruc/omi, z kapturami opuszczon&mi na twarze i do1mi ukr&t&mi pod szkaplerzami+ Qpat podszed do swego stou i w&rec&towa (enedicite. ,antor prz& pulpicie zaintonowa +dent pauperes. Qpat da swoje %ogosawie1stwo i wsz&sc& usiedli+ Aegua naszego ;undatora przewiduje posiek nader skp&, lecz pozostawia opatowi dec&zj co do tego, ile pokarmu naprawd potrze%uj mnisi+ < drugiej stron&, w dzisiejsz&c/ czasac/ w nasz&m zakonie patrz& si po%aliw&m okiem na prz&jemno.ci stou+ Bie mwi ju nawet o t&c/ opactwac/, ktre niestet& zmieni& si w jaskinie arokwG ale rwnie te natc/nione zasadami pokut& i cnot& dostarczaj mnic/om, ktr&c/ przeznaczeniem s prawie zawsze najcisze znoje um&su, straw nie t&le w&kwintn, ile po&wn+ #oza t&m st opata korz&sta zawsze z prz&wilejw, rwnie dlatego e nierzadko zasiadaj za nim szacowni go.cie, za. opactwa dumne s z produktw swojej ziemi i zagrd, a take z %iego.ci kuc/arz&+ #osiek mnic/w prze%iega jak zw&kle w milczeniu, a porozumiewano si midz& so% w&cznie nasz&m zw&k&m al;a%etem palcw+ Bowicjusze i mnisi modsi o%sugiwani s wcze.niej, w miar jak dania przeznaczone dla wsz&stkic/ sc/odz ze stou opata+

#rz& opacie siedzieli oprcz nas 0alac/iasz, klucznik i dwaj najstarsi mnisi, 8orge z Eurgos, .lep& starzec, ktrego poznaem ju w skr&ptorium, oraz %ardzo podesz& w leciec/ !linard z 9rotta;errat&G prawie stuletni, c/romajc&, z w&gldu nader wt& i > jak mi si zdaje > nieo%ecn& duc/em+ #owiedzia nam opat, e ju za czasw jego nowicjatu !linard tu %& i e pamita co najmniej osiemdziesit lat w&darze1+ 6&jawi nam to pgosem, na sam&m pocztku, gd& potem zastosowali.m& si do o%&czaju naszego zakonu i w milczeniu .ledzili.m& tekst, ktr& nam cz&tano+ 5ecz jak rzekem, prz& stole opata dozwolona %&a pewna swo%oda, i zdarzao si nam c/wali- dania, ktre podawano, sam opat za. sawi swoj oliw i wino+ ! raz, nalewajc do kielic/w, prz&pomnia nam te ustp& regu&, w ktr&c/ .wit& ;undator zauwa&, e wprawdzie wino nie prz&stoi mnic/om, ale skoro w nasz&c/ czasac/ nie da si przekona- mnic/w, %& nie pili, niec/aj c/ocia nie pij na umr, poniewa wino skania do apostazji nawet mdrcw, o cz&m prz&pomina Pklezjast&k+ Eened&kt powiedzia= R6 nasz&c/ czasac/S, i mia na m&.li swoje, dzisiaj jake ju odlege= w&stawm& so%ie, jak to musiao %&- w dniac/, kied& wieczerzali.m& w opactwie, po takim upadku o%&czajw i nie mwi ju o czasac/ moic/, kied& pisz te sowa, wspomn t&lko, e tutaj, w 0elku, najwiksz po%aliwo.- znajduje piwoV*G w sumie pio si %ez przesad&, ale nie %ez oc/ot&+ 8edli.m& pieczone na ronie misiwo dopiero co u%it&c/ wieprzkw, i spostrzegem, e do inn&c/ pokarmw nie stosowao si tuszczu zwierzcego ani oleju z rzepaku, ale do%r oliw, w&toczon z oliwek ze%ran&c/ na ziemiac/, ktre opactwo miao u stp gr& na stoku zwrcon&m w stron morza+ Qpat da nam skosztowazastrzeonego dla jego stou* kurczaka, ktrego prz&gotow&wano w kuc/ni na moic/ oczac/+ <auwa&em, a %&a to rzecz nader rzadka, e mia te metalowe wideki, ktre ksztatem prz&pomina& mi okular& mojego mistrzaG szlac/etnego rodu czek, jakim %& nasz gospodarz, nie c/cia z%ruka- so%ie rk pokarmem, a i nam u&cz& swojego narzdzia, prz&najmniej, %&.m& za%ierali nim misiwo z wielkiego pmiska i skadali na nasz&c/ misac/+ 8a odmwiem, ale 6il/elm prz&j wdzicznie i %iegle posugiwa si t&m pa1skim prz&rzdem, %&moe, %& nie pokaza- opatowi, i ;ranciszkanie s oso%ami skpo w&ksztacon&mi i skromnego poc/odzenia+ < takim zapaem za%raem si do wsz&stkic/ t&c/ smakowit&c/ pokarmw po kilku dniac/ podr&, kied& &wili.m& si t&m, co si tra;io*, e straciem wtek na%onego tekstu, ktr& przez ca& czas nam cz&tano+ 7o porzdku prz&woao mnie

energiczne c/rzknicie, ktr&m swoj apro%at w&razi 8orge, i zdaem so%ie spraw, e doszli.m& do momentu, kied& cz&ta si zawsze rozdzia regu&+ 'uc/aem ju 8orgego po poudniu, wic wiedziaem, czemu jest taki ukontentowan&+ 5ektor cz&ta %owiem= RBa.ladujem& prz&kad proroka, ktr& powiada= Azekem= Ed strzeg drg moic/, a%&m nie zgrzesz& jz&kiem moim+ #oo&em stra u ust moic/, zaniemiaem i uni&em si, i zamilczaem o szcz.ciu+ : skoro w t&m ustpie prorok poucza nas, e czasem przez umiowanie cisz& trze%a wstrz&ma- si nawet od rozmw godziw&c/, o ile %ardziej winni.m& wstrz&m&wa- si od sw niegodziw&c/, %& unikn- kar& za ten grzec/VS : cign= R5ecz pospolito.-, mapowanie i %azenad& skazujem& na wieczne w&kluczenie we wszelkim miejscu i nie pozwalam& adeptowi otwiera- ust, %& mwitego rodzaju rzecz&+S > : odnosi si to take do marginaliw, o ktr&c/ %&a mowa dzisiaj > 8orge nie w&trz&ma i doda szeptem wasn& komentarz+ > 8an <otoust& powiedzia, e J/r&stus nie .mia si nigd&+ > Bic w 8ego ludzkiej naturze tego nie wz%raniao > zauwa& 6il/elm > al%owiem .miec/, jak nauczaj teologowie, jest wa.ciwo.ci czowieka+ > .orte potuit sed non le"itur eo usus fuisseDDDv > rzek krtko i wzowato 8orge, c&tujc #iotra ,antora+ > Manduca, /am coctum estDDDvi > %kn 6il/elm+ > JoL > sp&ta 8orge, sdzc, e 6il/elm cz&ni aluzj do jedzenia, ktre wa.nie wnoszono+ > ' to sowa, ktre wedug !m%roego zosta& w&powiedziane przez .witego 6awrz&1ca na ruszcie, kied& zac/ca oprawcw, %& o%rcili go na drug stron, jak prz&pomina rwnie #rudencjusz w %eristep#anon > odpar 6il/elm z min .witego > .wit& 6awrz&niec umia wic .mia- si i mwi- rzecz& .mieszne, c/o-%& dla upokorzenia swoic/ nieprz&jaci+ > Jo pokazuje, e .miec/ jest rzecz dos&- %lisk .mierci i gniciu ciaa > odpar swarliwie 8orge i musz prz&zna-, e w&stpi, jak prz&stao na do%rego logika+ 6 t&m momencie opat napomnia nas do%rotliwie, %&.m& zac/owali milczenie+ <reszt wieczerza do%iega ko1ca+ Qpat podnis si i przedstawi 6il/elma mniD c/om+ J/wali jego mdro.-, ujawni saw i ostrzeg, e proszono go o prowadzenie .ledztwa w sprawie .mierci !delmusa, zac/ci wic mnic/w, %& odpowiadali na p&tania, ktre %dzie im zadawa, i %& zawiadomili swoic/ podwadn&c/ w ca&m opactwie, e maj postpowa- nie inaczej+ : uatwia- mu poszukiwania, %&le > doda

> jego pro.%& nie %&& sprzeczne z regu klasztoru+ 6 takim prz&padku nale& uciec si do jego, opata, upowanienia+ #o wieczerz& mnisi gotowali si, %& uda- si do c/ru na na%oe1stwo komplet&+ < powrotem zarzucili kaptur& na gow&, ustawili si w szereg przed drzwiami i czekali+ #3niej rusz&li dugim rzdem, prze%&wajc cmentarz i wc/odzc do c/ru przez drzwi pnocne+ 6&szli.m& w towarz&stwie opata+ > Q tej porze zawiera si drzwi 9mac/uL > zap&ta 6il/elm+ > 8ak t&lko sudz& sprztn re;ektarz i kuc/nie, sam %i%liotekarz zamknie wsz&stkie drzwi, r&glujc je od .rodka+ > Qd .rodkaL ! on ktrd& w&c/odziL Qpat prz&jrza si 6il/elmowi przez c/wil, z powan&m o%liczem+ > Bie .pi w kuc/ni, to pewna > odpar osc/le+ : prz&spiesz& kroku+ > 7o%rze, do%rze > szepn mi 6il/elm > jest wic inne wej.cie, lecz m& nie mam& prawa o nim wiedzie-+ > 4.miec/nem si dumn& z jego dedukcji, on za. sarkn w moj stron= > ! nie .mia- si+ 6idziae., e w t&c/ murac/ .miec/ nie ciesz& si do%r saw+ 6eszli.m& do c/ru+ #ali si jeden jed&n& kaganek na potn&m trjnogu z %rzu, w&sokim na dwc/ c/opw+ 0nisi stanli w stallac/ w milczeniu, gd& t&mczasem lektor przecz&ta ustp z /omilii .witego 9rzegorza+ #otem opat da znak i kantor zaintonowa= 1u autem Domine miserere nobisDDDvii. Qpat odpowiedzia= Adiutorium nostrum in nomine DominiDDDviii, i wsz&sc& podjli c/rem= Kui fecit coelum et terramDDDiD. 6ted& zaczo si .piewanie psalmw= ,ied&m wz&wa, w&suc/a mi Eg sprawiedliwo.ci mojejG Ed ci w&sawia, #anie, ze wsz&stkiego serca megoG J/walcie imi #a1skie, c/walcie, sudz&, #ana+ 0& nie zajli.m& miejsc w stallac/ i w&co;ali.m& si do gwnej naw&+ 'tamtd wa.nie dostrzegli.m&, jak 0alac/iasz w&ania si nagle z mroku jednej z %oczn&c/ kaplic+ > 0iej na oku to miejsce > rzek mi 6il/elm+ > 0oe jest to przej.cie do 9mac/u+ > #od cmentarzemL > ! czemu %& nieL ! nawet, kied& jeszcze raz o t&m pom&.l, musi %&- tu gdzie. ossuarium, to niemoliwe, %& od wiekw c/owali wsz&stkic/ mnic/w na t&m skrawku ziemi+ > 6ic c/cesz naprawd dosta- si noc do %i%liotekiL > zap&taem

przeraon&+ > 2am, gdzie zmarli mnisi i we, i tajemnicze .wiata, mj poczciw& !dsoL Bie, c/opcze+ 0&.laem dzi. o t&m, i nie przez ciekawo.-, ale poniewa postawiem so%ie p&tanie, w jaki spos% ponis .mier- !delmus+ 2eraz, jak ju ci rzekem, skaniam si ku w&ja.nieniu naj%ardziej logicznemu i, zwa&wsz& wsz&stko, c/cia%&m uszanowa- tutejsze zw&czaje+ > #o co wic c/cesz wiedzie-L > !l%owiem wiedza nie polega na t&m t&lko, %& wiedzie-, co si powinno lu% co da si zro%i-, ale te na t&m, co mona %& zro%i-, a czego nie powinno si ro%i-+ Qto czemu rzekem dzisiaj mistrzowi szklarskiemu, e mdrzec winien w pewien spos% skr&wa- tajemnice, ktre posiad, %& inni nie ucz&nili z nic/ zego u&tku, ale posi.je musi, ta za. %i%lioteka zda mi si raczej miejscem, gdzie tajemnice pozostaj zakr&te+ < t&mi sowami opu.ci ko.ci, poniewa na%oe1stwo do%iego ko1ca+ Q%aj %&li.m& nader znueni i udali.m& si do naszej celi+ 8a zwinem si w k%ek w miejscu, ktre 6il/elm nazwa arto%liwie moj Rwnk gro%owcowS, i nat&c/miast zasnem+

*%IE+ *RU0I

*%IE+ *RU0I ,UTR%!IA


Eied- to kilka "od,in mist-c,ne"o s,c,IGcia pr,er;an-c# ,osta/e pr,e, kr;a;e ;-dar,enie. Yadne zwierz nie jest wiaroomne jak kogut, ten s&m%ol raz demona, raz znw zmartw&c/wstaego J/r&stusa+ Basz zakon zna .rd nic/ ptaki gnu.ne, ktre nie .piewaj o wsc/odzie so1ca+ < drugiej stron&, zwaszcza w dni zimowe, na%oe1stwo jutrzni od%&wa si w momencie, kied& noc jest jeszcze w peni, a caa prz&roda u.piona, mnic/ powinien %owiem wstawa- w ciemno.ciac/ i dugo jeszcze w ciemno.ciac/ si modli-, oczekujc na dzie1 i roz.wietlajc mroki pomieniem swojej po%ono.ci+ #rzeto roztropn& o%&czaj kae w&znacz&- czuwajc&c/, %& nie kadli si spa- razem ze swoimi kon;ratrami, lecz spdzali noc na rec&towaniu tej dokadnie ilo.ci psalmw, ktra daje im miar mijajcego czasu, tak e up&w godzin przeznaczon&c/ na sen jedn&c/, inn&m okre.la czas czuwania+ 7latego te tej noc& o%udzeni zostali.m& przez ow&c/ mnic/w, ktrz& prze%iegali dormitorium i austeri pielgrz&mw, z dzwoneczkiem w doni, podczas gd& jeden szed od celi do celi w&krz&kujc= (enedicamus DominoDl, na co kad& odpowiada= Deo "ratiasDli. 6il/elm i ja trz&mali.m& si o%&czaju %ened&kt&1skiego= w cigu mniej ni p godzin& %&li.m& gotowi stawi- czoo nowemu dniu, wic zeszli.m& do c/ru, gdzie mnisi oczekiwali ju, lec krz&em na posadzce i rec&tujc pierwsz&c/ pitna.cie psalmw, na prz&j.cie nowicjusz& prowadzon&c/ przez swojego przeoonego+ 6ted& wsz&sc& zasiedli w swoic/ stallac/ i c/r zaintonowa Domine labia mea aperies et os meum annuntiabit landem tuamDlii. 9os wz%i si pod sklepienie ko.cioa ni%& korna pro.%a dziecicia+ 7waj mnisi wspili si na am%on i zaczli psalm dziewi-dziesit& czwart&, Venite eDultemusDliii, po ktr&m nastpi& dalsze, dla tego o;icjum prz&pisane+ #oczuem ar odnowionej wiar&+ 0nisi %&li w stallac/, sze.-dziesit postaci jednakic/ dziki /a%itom i kapturom, sze.-dziesit cieni mizernie o.wietlon&c/ pomieniem z wielkiego trjnogu, sze.-dziesit gosw .piewajc&c/ na c/wa Bajw&szego+ : s&szc t rzewn /armoni, t zapowied3 rozkosz& rajskic/, zadawaem so%ie p&tanie, cz& naprawd opactwo jest miejscem mroczn&c/ tajemnic, %ezprawn&c/ pr% ic/

odsonicia, miejscem pen&m pospn&c/ zagroe1+ !l%owiem w t&m momencie jawio mi si jako sc/ronienie .wit&c/, zgromadzenie strzegce cnot&, relikwiarz wiedz&, arka roztropno.ci, wiea mdro.ci, szaniec agodno.ci, %astion moc&, tr&%ularz .wito.ci+ #o psalmac/ prz&stpiono do cz&tania #isma Twitego+ Biektrz& z mnic/w ko&sali si z senno.ci i jeden z t&c/, ktrz& czuwali w cigu noc&, c/odzi pomidz& stallami z male1k lampk, e%& %udzi- pogron&c/ we .nie+ 8e.li kto. zosta prz&apan& na drzemce, za kar %ra lampk i kont&nuowa o%c/d+ #odjto .piew dalsz&c/ sze.ciu psalmw+ #o cz&m opat da swoje %ogosawie1stwo, /e%domadariusz odmwi modlitw&, wsz&sc& pokonili si w stron otarza w minucie skupienia, ktrej sod&cz& nie pojmie nikt, kto nie prze& godzin mist&cznego uniesienia i intens&wnego wewntrznego spokoju+ 6reszcie, nasunwsz& z powrotem kaptur& na twarze, wsz&sc& usiedli i zaintonowali urocz&.cie 1e Deum. Awnie ja c/waliem #ana, al%owiem uwolni mnie od moic/ zwtpie1, %&m w&z%& si poczucia niepewno.ci, w ktre pogr& mnie pierwsz& dzie1 po%&tu w opactwie+ 8este.m& istotami wt&mi, powiedziaem so%ie, i rwnie w.rd mnic/w oddan&c/ Eogu i nauce szatan rozsiewa dro%ne zawi.ci, dro%ne niec/ci, lecz jest to d&m, ktr& rzednie od gwatownego wic/ru wiar&, kied& t&lko wsz&sc& zgromadz si w imi Qjca i zstpuje midz& nic/ J/r&stus+ 0idz& jutrzni a laud mnic/ nie wraca do celi, c/ocia jest jeszcze g%oka noc+ Bowicjusze id ze swoim przeoon&m do kapitularza, %& studiowa- psalm&, niektrz& z mnic/w pozostaj w ko.ciele, %& uporzdkowa- nacz&nia ko.cielne, wikszo.- za. przec/odzi, pogrona w med&tacji, na dziedziniec klasztorn&, i tak wa.nie postpili.m& m&, 6il/elm i ja+ 'udz& nie wstali jeszcze i spali so%ie, kied& prz& ciemn&m nie%ie wracali.m& do c/ru na laud+ <nowu prz&stpiono do .piewania psalmw, a jeden z t&c/ przewidzian&c/ na poniedziaek w szczegln& spos% pogr& mnie w moic/ poprzednic/ trwogac/= RAzek niesprawiedliw& sam w so%ie, e %dzie grzesz& > nie masz %oja3ni Eoej przed ocz&ma jego+ > !l%owiem zdradliwie dziaa przed o%liczem 8ego > tak e si znalaza nieprawo.- jego w nienawi.ci+S 6&dao mi si z przepowiedni, e na ten wa.nie dzie1 regua przepisaa napomnienie tak straszliwe+ : nie ukoiem %icia serca nawet po psalmac/ poc/waln&c/ ani po cz&taniu !pokalips&G stan& mi przed ocz&ma postacie z portalu, ktre tak ujarzmi& moje serce i spojrzenie poprzedniego dnia+ !le po responsorium, /&mnie i ustpie z Ei%lii, kied& zacz&nao si .piewanie

Pwangelii, spostrzegem za oknami c/ru, dokadnie nad otarzem, %lad jasno.-, ktra roz.wietlia rozmait&mi kolorami witrae, dotd o%umare w mroku+ Bie nasta jeszcze %rzask, ktr& zatrium;uje podczas pr&m&, dokadnie kied& za.piewam& Deus ui est sanctorum splendor mirabilisDliv i 4am lucis orto sidereDlv. E&a to zaledwie pierwsza, aosna zapowied3 zimowego .witu, lecz i to w&starcz&o, dla pokrzepienia mojego serca w&starcza zwiewn& pcie1, ktr& w&piera teraz z naw& nocne ciemno.ci+ Tpiewali.m& sowa Eoej ,sigi i kied& .wiadcz&li.m& 'owu, ktre zstpio, %& o.wieci- narod&, w&dao mi si, e dzienna gwiazda w ca&m swoim %lasku %ierze .wit&ni w posiadanie+ Twiato, jeszcze nieo%ecne, w&dawao si ja.nie- w sowac/ /&mnu, ni%& mist&czna lilia, ktra rozc/&la si, wonna, midz& ukami krz&owego sklepienia+ R7ziki ci, #anie, za t c/wil niew&powiedzianej rado.ciS, modliem si w milczeniu= i rzekem w sercu moim= Ra t&, gupcze, czego si lkaszLS Bagle jaka. wrzawa do%iega nasz&c/ uszu od stron& pnocn&c/ drzwi+ <adaem so%ie p&tanie, jake to si dzieje, e sudz&, gotujc si do prac&, zakcaj w ten spos% .wite o%rzd&+ 6 t&m momencie weszli trzej .winiarze z przeraeniem na twarzac/, z%li&li si do opata i szepnli mu co. na uc/o+ Qpat najprzd uspokoi ic/ gestem, jak%& nie c/cia przer&wa- na%oe1stwaG ale wtargnli inni sudz&, okrz&ki sta& si donio.lejsze= R2am jest czowiek, martw& czowiekVS, mwi kto., a inni= R2o mnic/, cz& nie widziae. o%uwiaLS Qranci zamilkli, opat opu.ci pospiesznie ko.ci, dajc klucznikowi znak, %& ten szed za nim+ 6il/elm te rusz&, ale teraz i inni mnisi opuszczali swoje stalle i pdzili na zewntrz+ Bie%o %&o ju jasne, a okr&wajc& ziemi .nieg jeszcze %ardziej roz.wietla rwni+ Ba t&ac/ c/ru, przed c/lewami, gdzie od poprzedniego dnia krlowaa wielka kad3 ze .wi1sk krwi, co. jak%& krz& sterczao nad krawd3 nacz&nia, ni%& dwa w%ite w ziemi koki, ktre do.- okr&- ac/manami, %& strasz&& ptaki+ E&& to jednak dwie ludzkie nogi, nogi czowieka wepc/nitego gow w d do kadzi z krwi+ Qpat poleci w&do%&- z /anie%nego p&nu trupa %owiem aden &w& czek nie mg%& pozostawa- w takiej spro.nej poz&cji*+ Twiniarze podeszli z wa/aniem do kadzi i, %rukajc si posok, w&do%&li nieszczsne krwawe szcztki+ <godnie z t&m, co powiedziano mi przedtem, mieszana nale&cie zaraz po zlaniu do nacz&nia

i pozostawiona na c/odzie krew nie zakrzepa, natomiast teraz warstwa pokr&wajca trupa zacza ju zast&ga-, nasczajc szat&, cz&nic twarz nie do rozpoznania+ #odszed suga ze skopkiem wod& i c/lusn ni na gow mizern&c/ szcztkw doczesn&c/+ :nn& poc/&li si ze szmatk, %& otrze- twarz+ : oto nasz&m oczom ukazao si %lade o%licze 6enancjusza z 'al?emec, mdrca w kwestiac/ greckic/, z ktr&m rozmawiali.m& po poudniu nad kodeksami !delmusa+ > E&- moe !delmus popeni samo%jstwo > rzek 6il/elm wpatrujc si w twarz 6enancjusza > lecz ani nie mona pom&.le-, %& ten tu zdoa d3wign- si prz&padkiem na krawd3 kadzi i niec/cc& wpa.- do niej+ #odszed opat+ > Eracie 6il/elmie, jak widzisz, co. dzieje si w opactwie, co., co w&maga caej twojej roztropno.ci+ 5ecz zaklinam ci, dziaaj sz&%koV > Jz& %& w c/rze podczas na%oe1stwaL > sp&ta 6il/elm wskazujc palcem trupa+ > Bie > odpar opat+ > 7ostrzegem, e jego stalla %&a pusta+ > Bie %rakowao te nikogo innegoL > J/&%a nie+ Biczego nie zauwa&em+ 6il/elm zawa/a si, zanim s;ormuowa kolejne p&tanie, i ucz&ni to szeptem, %aczc, %& inni niczego nie pos&szeli+ > Jz& Eerengar %& na swoim miejscuL Qpat spojrza na1 z trwoliw&m podziwem, prawie jak%& dajc pozna-, e uderz&o go to, i mj mistrz &wi podejrzenie, ktre on sam przez c/wil &wi, lecz z %ardziej zrozumia&c/ wzgldw+ #otem rzek sz&%ko= > E&, zasiada w pierwsz&m rzdzie, %lisko mnie, po prawej stronie+ > Qcz&wi.cie > rzek 6il/elm > to wsz&stko niczego nie oznacza+ Bie sdz, %& kto., c/cc znale3- si w c/rze, przemkn si t&ami a%s&d&, a zatem trup moe tu ju %&- od kilku godzin, nawet od c/wili, kied& wsz&sc& udali si na spocz&nek+ > <apewne, pierwsi sudz& wstaj razem ze .witem i dlatego znale3li go dopiero teraz+ 6il/elm poc/&li si nad zwokami, jak czowiek, ktr& prz&w&k do zajmowania si nimi+ 4mocz& w skopku szmatk, ktra leaa o%ok, i dokadniej o%m& lico 6enancjusza+ 6 t&m czasie inni mnisi cisnli si, przeraeni, tworzc rozkrz&czan& krg, ktremu dopiero opat nakaza milczenie+ #rzepc/n si przeze1 'ewer&n, ktr& z urzdu zajmowa si w opactwie ciaami nie%oszcz&kw, i poc/&li

si o%ok mego mistrza+ 8a, c/cc us&sze- rozmow i pomc 6il/elmowi, ktr& potrze%owa nowej cz&stej szmatki zamoczonej w wodzie, docz&em do nic/, przezw&ciajc przeraenie i odraz+ > Jz& widziae. kied& topielcaL > sp&ta 6il/elm+ > 6ielekro- > odpar 'ewer&n+ > : je.li do%rze odgaduj, co masz na m&.li, c/odzi ci o to, e w&gldaj oni inaczej, e ic/ twarze s o%rzmiae+ > 2ak wic ten czowiek %& ju martw&, kied& kto. wrzuci go do kadzi+ > Jzemu mia%& to ucz&ni-L > Jzemu mia%& go za%i-L 0am& przed so% dzieo um&su w&wic/nitego+ 5ecz teraz trze%a zo%acz&-, cz& na ciele s jakie. ran& al%o stuczenia+ 0oe %& przenie.- ciao do a3ni, roze%ra-, o%m&- i o%ejrze-+ A&c/o docz do cie%ie+ : podczas gd& 'ewer&n, po uz&skaniu pozwolenia opata, kaza .winiarzom przenie.- ciao, mj mistrz poprosi, %& mnic/om nakazano powrci- do c/ru t sam drog, ktr prz&szli, i e%& sudz& odeszli w ten sam spos%, tak %& to miejsce pozostao puste+ Qpat nie sp&ta o powod& tego pragnienia i speni pro.%+ <ostali.m& wic sami o%ok kadzi, z ktrej podczas maka%r&cznej operacji w&do%&wania zwok w&c/lusna krew, %arwic na czerwono .nieg, roztopion& w wielu miejscac/ wskutek rozlania wod&, i o%ok wielkiej ciemnej plam&, tam gdzie lea trup+ > Zadn& pasztet > rzek 6il/elm wskazujc na gmatwanin .ladw pozostawion&c/ przez mnic/w i sugi+ > Tnieg, mj drogi !dso, jest w&%orn&m pergaminem, na ktr&m ludzkie ciaa pozostawiaj pismo doskonale cz&telne+ 5ecz tutaj mam& t&lko marnie zeskro%an& palimpsest i %&- moe nie w&cz&tam& ze1 nic ciekawego+ 0idz& t&m miejscem a ko.cioem %iegao mnstwo mnic/w, midz& t&m miejscem a c/lewem i o%orami wdrowali tumem sudz&+ 8ed&n przestrzeni nie naruszon jest ta midz& c/lewami a 9mac/em+ <o%aczm&, cz& znajdziem& tam co. ciekawego+ > !le co c/cesz znale3-L > sp&taem+ > 'koro nie rzuci si sam do kadzi, kto. go prz&nis, jak sdz, ju martwego+ ! kto niesie ciao, pozostawia g%okie .lad& w .niegu+ 'zukaj wic dokoa .ladw, ktre w&dadz ci si odmienne od .ladw pozostawion&c/ przez t&c/ rozwrzeszczan&c/ mnic/w, co to zniszcz&li nasz pergamin+ 2ak ucz&nili.m&+ : od razu powiem, e to ja, niec/aj Eg uc/roni mnie od prno.ci, znalazem co. miedz& kadzi a 9mac/em+ E&& to odciski ludzkic/ stp,

dos&- g%okie, %iegnce przez o%szar nie tknit& poza t&m ludzk stop i, jak zauwa& od razu mj mistrz, nie tak w&ra3ne jak .lad& pozostawione przez mnic/w i sugi, znak, e jaki. czas temu okr& je .nieg+ 5ecz t&m, co w&dao mi si %ardziej godne zainteresowania, %& ;akt, e midz& ow&mi odciskami stp r&sowa si .lad nieprzerwan&, jak%& jakiej. rzecz& cignitej przez tego, ktr& zostawi odciski ng+ ,rtko mwic, %&a to smuga prowadzca od kadzi do t&c/ drzwi re;ektarza, ktre mie.ci& si midz& poudniow a wsc/odni %aszt 9mac/u+ > Ae;ektarz, skr&ptorium, %i%lioteka > rzek 6il/elm+ > Aaz jeszcze %i%lioteka+ 6enancjusz ponis .mier- w 9mac/u, i to najpewniej w %i%liotece+ > Jzemu wa.nie w %i%lioteceL > 'taram si wej.- w rol morderc&+ 8e.li 6enancjusz ponis .mier-, zosta za%it& w re;ektarzu, kuc/ni al%o skr&ptorium, czemu go tam nie pozostawi-L 5ecz je.li zgin w %i%liotece, naleao przenie.- go w inne miejsce, %d3 dlatego, e w %i%liotece nigd& nie zosta%& odnalezion& a moe morderc& zaleao wa.nie na t&m, %& odnalezion& zosta*, %d3 dlatego, e morderca pewnie nie pragnie, %& uwaga skupia si na %i%liotece+ > ! czemu morderc& miao%& zalee- na t&m, %& trup zosta odkr&t&L > Bie wiem, w&suwam /ipotez&+ ,t ci powiedzia, e morderca zamordowa 6enancjusza dlatego, i 6enancjusza nienawidziL 0g za%i- go zamiast kogoD kolwiek innego, po to t&lko, %& pozostawi- znak, %& co. zaznacz&-+ > &mnis mundi creatura uasi liber et scripturaDlvi... > szepnem+ > 5ecz o jaki znak mogo%& c/odzi-L > 2ego wa.nie nie wiem+ 5ecz nie zapominajm&, e s znaki, ktre na znaki nie w&gldaj, i s takie, ktre nie maj sensu, jak pleDple lu% %laD%laD%la+++ > E&o%& rzecz straszliw > rzekem > zamordowa- czowieka po to, e%& oznajmi- %laD%laD%laV > E&o%& rzecz straszliw > odpar 6il/elm > za%i- czowieka nawet po to, e%& powiedzie- )redo in unum Deum... 6 t&m momencie docz& do nas 'ewer&n+ 2rup zosta o%m&t& i starannie o%ejrzan&+ Yadnej ran&, adnego stuczenia na gowie+ Tmier- jak%& przez czar&+ > 8ak%& z kar& EoskiejL > sp&ta 6il/elm+ > 0oe > odpar 'ewer&n+ > 5u% od trucizn&L 'ewer&n zawa/a si+

> 0oe %&- i tak+ > Jz& masz w swojej pracowni trucizn&L > sp&ta 6il/elm, kied& szli.m& w stron szpitala+ > 2ake trucizn&+ 5ecz zale&, co rozumiesz przez trucizn&+ Biektre su%stancje w ma&c/ dawkac/ s z%awienne, za. w nadmiern&c/ prowadz do zgonu+ 8ak kad& do%r& /er%or&sta, przec/owuj je i stosuj roztropnie+ 6 moim ogrdku uprawiam na prz&kad walerian+ ,ilka kropel w naparze z inn&c/ zi uspokaja serce, ktre %ije nierwno+ #rzedawkowanie prowadzi do odrtwienia i zgonu+ > : nie zauwa&e. na zwokac/ .ladw jakiej. szczeglnej trucizn&L > Yadn&c/+ 5ecz wiele trucizn nie pozostawia .ladw+ 7otarli.m& do szpitala+ Jiao 6enancjusza, o%m&te w a3ni, zostao tu przeniesione i spocz&wao na wielkim stole w pracowni 'ewer&na= alem%iki i inne instrument& ze szka i palonej glin& nasun& mi na m&.l lecz znaem to t&lko z po.rednic/ opowie.ci* la%oratorium alc/emika+ Ba dugic/ pkac/ rozmieszczon&c/ wzdu zewntrznej .cian& sta& dugim szeregiem ;laszki, dz%an&, nacz&nia pene su%stancji o rozmait&c/ %arwac/+ > #ikna kolekcja zi > rzek 6il/elm+ > 2o wsz&stko w&roso w twoim ogrdkuL > Bie > odpar 'ewer&n > liczne su%stancje, rzadkie i nie uprawiane w t&m klimacie, zosta& mi prz&wiezione w cigu lat przez mnic/w prz&%&wajc&c/ tu ze wsz&stkic/ stron .wiata+ Azecz& cenne i nie do znalezienia przemieszane s z su%stancjami, ktre atwo moesz uz&ska- z zi rosnc&c/ na miejscu+ <o%acz+++ a"#alin"#o sproszkowan& poc/odzi od ,itajcz&kw i mam go od pewnego uczonego ara%skiego+ !loes zw&czajn& poc/odzi z :ndii, .wietnie za%li3nia ran&+ #iciornik wskrzesza zmar&c/ lu%, wa.ciwie mwic, %udzi t&c/, ktrz& stracili zm&s&+ !rszenik, nader nie%ezpieczn&, .miertelna trucizna dla kadego, kto go spo&je+ Qgrecznik, ro.lina do%ra na c/ore puca+ Eetonika, do%ra na pknicia czaszki+ 0ast&ks pow.ciga ;lukta pucne i dokuczliwe katar&+ 0irra+++ > 0irra magwL > sp&taem+ > 2a sama, lecz tutaj stosowana dla zapo%ieenia poronieniom, z%ierana z drzewa, ktre zwie si balsamodendron m-rr#a. ! to mumija, niezmiernie rzadka, w&tworzona podczas rozkadu zmumi;ikowan&c/ zwok, su& do sporzdzania wielu prawie cudown&c/ med&kamentw+ Mandra"ola officinalis, do%ra na sen+++ > : na %udzenie cielesnego podania > doda 6il/elm+

> #owiadaj, lecz tutaj nie u&wa si jej w t&m celu, jak moesz si dom&.li- > u.miec/n si 'ewer&n+ > ! spjrzcie tutaj > rzek %iorc do rki jedn z ampuek > to sin& kamie1, cudown& na ocz&+ > ! to, co to jestL > zap&ta &wo 6il/elm dot&kajc kamienia lecego na jednej z pek+ > 2enL 7ostaem go dawno temu+ <daje si, e to %dzie lopris amatiti lu% lapis ematitis. #odo%no ma rozmaite wa.ciwo.ci lecznicze, lecz nie odkr&em jeszcze jakie+ <nasz goL > 2ak > odpowiedzia 6il/elm > ale nie jako lekarstwo+ > 6&do%& z tor%& na piersiac/ no&k i powoli prz&sun go do kamienia+ ,ied& no&k znalaz si od kamienia w niewielkiej odlego.ci, przemieszczan& z najw&sz ostrono.ci doni 6il/elma, ujrzaem, e ostrze skocz&o nagle, jak%& 6il/elm porusz& przegu%em doni, ktr& wszak trz&ma napit&+ : ostrze prz&lgno do kamienia z leciutkim metaliczn&m %rzkiem+ > 'pjrz > rzek 6il/elm > to magnes+ > 7o czego su&L > zap&taem+ > 7o rozmait&c/ rzecz&, o ktr&c/ ci opowiem+ !le teraz c/cia%&m wiedzie-, 'ewer&nie, cz& nie ma tutaj czego., co mogo%& za%i- czowieka+ 'ewer&n zastanowi si przez moment, powiedzia%&m z%&t dugi, zwa&wsz&, jak przejrz&stej udzieli odpowiedzi+ > 6iele rzecz&+ #owiedziaem ci ju, e granica midz& lekarstwem a trucizn jest dos&- niew&ra3na, 9rec& jedno i drugie naz&waj p#armakon. > : nic nie znikno std ostatnioL 'ewer&n znw zastanowi si, a potem wac sowa rzek= > Qstatnio nie+ > ! dawniejL > ,t to wieL Bie pamitam+ 8estem w t&m opactwie od trz&dziestu lat, w szpitalu za. od dwudziestu piciu+ > <%&t dugo jak na ludzk pami- O zgodzi si 6il/elm+ #otem nagle= > 0wili.m& wczoraj o ro.linac/ mogc&c/ w&wo&wa- wizje+ ,tre toL 'ewer&n gestem i w&razem twarz& okaza &we pragnienie uniknicia tego tematu+ > 0usz si zastanowi-, %o sam wiesz, mam tutaj t&le cudown&c/ su%stancji+ 5ecz mwm& raczej o 6enancjuszu+ Jo o t&m powieszL

> 0usz si zastanowi- > odpar 6il/elm+

*%IE+ *RU0I PR#MA


Eied- to (enc/us, P Qppsali ;-,na/e pe;ne r,ec,-, inne /es,c,e ;-,na/e (eren"ar , Arundel, ,aG Adso do;iadu/e siI, c,-m /est pra;d,i;a pokuta. Bieszczsne zdarzenie w&wrcio do gr& nogami tok &cia we wsplnocie+ Biead spowodowan& odnalezieniem zwok przerwa .wite o;icjum+ Qpat nat&c/miast wepc/n mnic/w z powrotem do c/ru, %& modlili si za dusz swojego kon;ratra+ 9os& mnic/w .wiadcz&&, e s zaamani+ <ajli.m& miejsce stosowne, %& studiowa- r&s& ic/ twarz& w momentac/, kied& zgodnie z liturgi kaptur nie zasania lic+ Qd razu zwrcio nasz uwag o%licze Eerengara+ Elade, .cignite, l.nice od potu+ #oprzedniego dnia dwakro- s&szeli.m&, jak szeptano, e oso%liwa wi3 cz&a go z !delmusemG i nie c/odzi o ;akt, e %&li rwie.nikami i przez to prz&jacimi, ale o ton, jakim mwili ci, ktrz& napom&kali o ic/ prz&ja3ni+ 7ostrzegli.m& o%ok niego 0alac/iasza+ 0roczn&, pospn&, nieprzeniknion&+ Q%ok 0alac/iasza na inn& spos% nieprzenikniona twarz .lepca, 8orgego+ Batomiast w&ra3n nerwowo.- przejawia w gestac/ Eencjusz z 4ppsali, uczon& retor&k, ktrego poznali.m& dzie1 wprzd& w skr&ptorium, i podc/w&cili.m& sz&%kie spojrzenie, jakie rzuci w stron 0alac/iasza+ > Eencjusz jest w&trcon& z rwnowagi, Eerengar przeraon& > zauwa& 6il/elm+ > 2rze%a przep&ta- ic/ nat&c/miast+ > JzemuL > sp&taem naiwnie+ > 'urow& jest nasz o%owizek > odrzek 6il/elm+ > 'urow& o%owizek spocz&wa na inkwiz&torze, prz&c/odzi mu %i- w najsa%sz&c/, i to w c/wili najwikszej ic/ sa%o.ci+ 6 istocie, ledwie sko1cz& si o%rzdek, podeszli.m& do Eencjusza, ktr& wa.nie kierowa swoje kroki do %i%lioteki+ 0odzieniec zdawa si niezadowolon&, kied& us&sza, e 6il/elm go wstrz&muje, i powoa si, ale %ez przekonania, na pilne zajcia+ Ao%i wraenie, jak%& spieszno mu %&o do skr&ptorium+ !le mj mistrz prz&D pomnia mu, e prowadzi .ledztwo z upowanienia opata, i zaprowadzi go midz& kruganki+ 4siedli.m& na parapecie wewntrzn&m, midz& dwoma kolumnami+

Eencjusz czeka, e%& 6il/elm przemwi, a przez ten czas zerka ukradkiem w stron 9mac/u+ > ! zatem > zap&ta 6il/elm co si mwio owego dnia, kied&.cie rozprawiali nad marginaliami !delmusa, t&, Eerengar, 6enancjusz, 0alac/iasz i 8orgeL > '&szae. przecie wczoraj+ 8orge zwrci uwag, e nie jest godziwe zdo%ienie .mieszn&mi o%razkami ksig, ktre zawieraj prawd+ <a. 6enancjusz, e sam !r&stoteles mwi o artac/ i grac/ sown&c/ jako narzdziac/ suc&c/ do lepszego odkr&wania prawd& i e z tej prz&cz&n& .miec/ nie moe %&- rzecz z, skoro %&wa, i niesie prawd+ 8orge zwrci uwag, e o ile so%ie prz&pomina, !r&stoteles mwi o t&c/ sprawac/ w ksidze o poet&ce i w zwizku z meta;orami+ Ye mam& tu dwie okoliczno.ci niepokojce, po pierwsze, gd& ksiga o poet&ce, ktra pozostawaa nie znana .wiatu c/rze.cija1skiemu przez tak dugi czas, i %&- moe z dekretu Eoskiego, dotara do nas poprzez niewiern&c/ 0aurw+++ > !le zostaa przeoona na acin przez jednego z prz&jaci doktora anielskiego z !kwinu > zauwa& 6il/elm+ > 2o wa.nie mu powiedziaem > ozwa si Eencjusz, nagle pokrzepion& na duc/u+ > 8a cz&tam grek marnie i mogem o%cowa- z t wielk ksig wa.nie przez tumaczenie 6il/elma z 0oer%ecke+ 2ak i powiedziaem+ !le 8orge oznajmi, e drugi powd zaniepokojenia jest taki, i 'tagir&ta mwi tam o poezji, ta za. stanowi sztuk nisz i jej pokarmem s fi"mentaDlvii. : 6enancjusz powiedzia, e take psalm& s dzieem poet&ckim i u&waj meta;or, i 8orge zagniewa si, gd& powiedzia, e psalm& s dzieem natc/nienia Eoego i u&waj meta;or, %& przekaza- prawd, gd& t&mczasem dziea poetw poga1skic/ u&waj meta;or, %& przekaza- kamstwo, i w celac/ cz&sto rozr&wkow&c/, cz&m poczuem si nader uraon&+++ > 7laczegoL > #oniewa trudz si retor&k i cz&tam wielu poetw poga1skic/, i wiem+++ lu% raczej mniemam, e poprzez ic/ sowa przekazane zosta& rwnie prawd& naturaliter c/rze.cija1skie+++ 6 t&m miejscu, je.li do%rze pamitam, 6enancjusz powiedzia o inn&c/ ksigac/ i 8orge %ardzo si zagniewa+ > Q jakic/ ksigac/L Eencjusz zawa/a si+ > Bie pamitam+ Jo to ma za znaczenie, o jakic/ ksigac/ si mwioL > 0a %ardzo due, poniewa staram& si poj-, co zaszo midz& lud3mi, ktrz& &j w.rd ksig, z ksigami, z ksig, tak wic rwnie to, co powiedzieli

o ksigac/, jest wane+ > 2o prawda > rzek Eencjusz i u.miec/n si po raz pierwsz&, a twarz prawie mu zaja.niaa+ > Y&jem& dla ksig+ 'odkie posannictwo na t&m .wiecie w&dan&m na pastw nieadu i skazan&m na upadek+ 0oe wic pojmiesz, co zdarz&o si owego dnia+ 6enancjusz, ktr& zna+++ zna %ardzo do%rze grek, powiedzia, e !r&stoteles oso%liwie .miec/owi po.wici drug ksig #oet&ki, a skoro tak wielki ;ilozo; ca ksig po.wici .miec/owi, .miec/ musi %&- cz&m. wan&m+ 8orge odpar, e nieD ktrz& ojcowie cae ksigi po.wicili grzec/owi, ktr& jest rzecz wan, ale z, i 6enancjusz powiedzia, e o ile on wie, !r&stoteles mwi o .miec/u jako o rzecz& do%rej i narzdziu prawd&, i wted& 8orge sp&ta go z drwin, cz&%& prz&padkiem cz&ta rzeczon ksig !r&stotelesa, i 6enancjusz rzek, e nikt nie mg jeszcze jej cz&ta-, nie odnaleziono jej %owiem i %&- moe zagina+ 6 istocie, nikt nie mg cz&ta- drugiej ksigi #oet&ki, 6il/elm z 0oer%ecke nigd& nie mia jej w rku+ 6tenczas 8orge powiedzia, e je.li jej nie znalaz, to znacz&, e nigd& nie %&a napisana, gd& Qpatrzno.- nie c/ciaa, %& w&c/walano rzecz& czcze+ J/ciaem u.mierz&- nastroje, gd& 8orge atwo wpada w gniew, za. 6enancjusz %& zaczepn&, i rzekem, e w tej cz.ci #oet&ki, ktr znam&, i w Aetor&ce, znajduj si liczne i roztropne uwagi o zm&.ln&c/ zagadkac/, a 6enancjusz zgodzi si ze mn+ Qt %& z nami #ac&;ik z 2i?oli, ktr& zna nie3le poetw poga1skic/, i rzek, e je.li c/odzi o zm&.lne zagadki, nikt nie przew&sz& poetw a;r&ka1skic/+ #rz&tocz& nawet zagadk o r&%ie, t '&m;ozjusza= +st domus in terris, clara uae voce resultat. 4psa domus resonat, tacitus sed non sonat #ospes. Ambo tamen currunt, #ospes simul et domus una."l?iii 6 t&m miejscu 8orge rzek, e 8ezus zaleci, %& nasza mowa %&a tak lu% nie, a co ponadto, %ierze si od zego, i e w&starcz& powiedzie- r&%a, e%& nazwa- r&%, nie kr&jc pojcia pod kamliw&mi d3wikami+ : doda, e nie w&daje mu si mdre o%iera- za wzr !;r&kanw+++ : wted&+++ > 6ted&L > 6ted& zdarz&o si co., czego nie zrozumiaem+ Eerengar zacz si .mia-+ 8orge napomnia go, tamten za. rzek, i .mieje si, %o prz&szo mu na m&.l, e gd&%& poszuka- do%rze w.rd !;r&kanw, znalazo%& si wiele inn&c/ zagadek, i to nie

takic/ atw&c/, jak ta o r&%ie+ 0alac/iasz, ktr& te %& prz& t&m, wpad we w.cieko.-, prawie zapa Eerengara za kaptur i kaza mu zaj- si swoimi sprawami+++ Eerengar, jak wiesz, jest jego pomocnikiem+++ > ! potemL > #otem 8orge poo& kres d&spucie, %o oddali si+ ,ad& rusz& do swoic/ zaj-, ale kied& pracowaem, ujrzaem, e najpierw 6enancjusz, a p3niej !delmus podeszli do Eerengara, %& o co. go zap&ta-+ <o%acz&em z daleka, e opiera si, ale tamci w cigu dnia wracali+ ! wieczorem zo%acz&em Eerengara i !delmusa, jak gawdzili w krugankac/, zanim udali si do re;ektarza+ 2o wsz&stko, co wiem+ > 6iesz zatem, e dwie oso%&, ktre niedawno ponios& .mier- w tajemnicz&c/ okoliczno.ciac/, p&ta& o co. Eerengara > rzek 6il/elm+ Eencjusz odpowiedzia zakopotan&= > 2ego nie rzekemV Azekem to, co w&darz&o si tamtego dnia, i kied&. mnie o to p&ta+++ > <astanowi si c/wil, po cz&m doda pospiesznie= > !le je.li c/cesz zna- mj pogld, Eerengar mwi im o cz&m., co jest w %i%liotece, i tam te winiene. szuka-+ > Jzemu pom&.lae. o %i%lioteceL Jo c/cia powiedzie- Eerengar, mwic= szukajcie midz& !;r&kanamiL Jz& nie mia na m&.li tego, e nale& pilniej cz&tapoetw a;r&ka1skic/L > E&- moe na to w&glda, ale w takim razie, dlaczego 0alac/iasz mia%& wpada- we w.cieko.-L 6 gruncie rzecz& od niego zale& dec&zja, cz& nale& da- do cz&tania ksig poetw a;r&ka1skic/, cz& te nie+ 6iem jedno= kto przejrz& katalog ksig, w.rd wskaza1, ktre zna t&lko %i%liotekarz, czsto spotka sowo 6Africa9, a znalazem nawet jedno mwice Rfinis Africae9. #ewnego razu poprosiem o ksig tak oznaczon, nie pamitam ju jak, zaciekawi mnie t&tuG a 0alac/iasz odpar, e ksigi z t&m znakiem zagin&+ Qto co wiem+ 7latego mwi ci= susznie, pilnuj Eerengara, miej na niego oko, kied& idzie do %i%lioteki+ Bigd& nie wiadomo+ > Bigd& nie wiadomo > zako1cz& 6il/elm odprawiajc go+ #otem zacz przec/adza- si ze mn po dziedzi1cu i zauwa&, e= przede wsz&stkim raz jeszcze Eerengar spowodowa szept& swoic/ kon;ratrwG po drugie, Eencjusz ro%i wraenie, jak%& pragn pc/n- nas w stron %i%lioteki+ <auwa&em, i pragnie moe, %&.m& odkr&li tam rzecz&, ktre take on c/tnie %& pozna, a 6il/elm odpar, e to podo%ne do prawd&, ale moe %&- i tak, i pc/ajc nas w stron %i%lioteki, c/ce oddali- nas od innego miejsca+ 8akiegoL > sp&taem+ ! 6il/elm odpar, e nie wie, al%o c/odzi

o skr&ptorium, al%o o kuc/ni, al%o o c/r, al%o o dormitorium, al%o o szpital+ <auwa&em, e dzie1 wcze.niej wa.nie on, 6il/elm, %& pod urokiem %i%lioteki, a on odpar, e c/ce %&- pod urokiem rzecz&, ktre podo%aj si jemu, nie za. t&c/, ktre podsuwaj mu inni+ Ye ocz&wi.cie %dzie si miao %i%liotek na oku i e w t&m momencie naszego .ledztwa nie %&o%& 3le dosta- si do niej w jaki. spos%+ Qkoliczno.ci upowaniaj go teraz do tego, %& %& ciekaw& do granic uprzejmo.ci i szacunku dla zw&czajw i praw opactwa+ Qddalali.m& si od krugankw+ 'udz& i nowicjusze w&c/odzili po msz& z ko.cioa+ : kied& mijali.m& zac/odni stron .wit&ni, dostrzegli.m& Eerengara, ktr& opuszcza portal transeptu i szed przez cmentarz w stron 9mac/u+ 6il/elm zawoa za nim, on za. zatrz&ma si, i podeszli.m&+ E& jeszcze %ardziej wz%urzon& ni przedtem w c/rze i 6il/elm postanowi najw&ra3niej w&korz&sta- jego stan duc/a, podo%nie jak w prz&padku Eencjusza+ > <daje si zatem, e t& ostatni widziae. !delmusa &w&m > powiedzia+ Eerengar zac/wia si, jak%& mia popa.- w omdlenie+ > 8aL > sp&ta ledwie s&szaln&m gosem+ 6il/elm rzuci swoje p&tanie jak%& od niec/cenia, pewnie dlatego, e Eencjusz w&zna, i widzia t&c/ dwc/, jak gawdzili na dziedzi1cu po nieszporac/+ !le musia tra;i- w sedno, a Eerengar najw&ra3niej m&.la o inn&m i naprawd ostatnim spotkaniu, poniewa powiedzia amic&m si gosem= > 8ake moesz tak mwi-, widziaem go przed udaniem si na spocz&nek, jak i inniV 6tenczas 6il/elm doszed do przekonania, e lepiej nie da- mu w&tc/nienia+ > Bie, widziae. go jeszcze potem i wiesz wicej, ni c/cesz w&jawi-+ !le teraz w gr wc/odz dwa trup&, i nie moesz duej milcze-+ 6iesz doskonale, e jest wiele sposo%w, %& skoni- kogo. do mwieniaV 6il/elm wielekro- mwi mi, e nawet jako inkwiz&tor zawsze wzdraga si przed stosowaniem mk, lecz Eerengar zrozumia jego sowa opacznie al%o 6il/elm c/cia, %& opacznie je zrozumia*, w kad&m razie ;ortel okaza si skuteczn&+ > 2ak, tak > powiedzia Eerengar i zacz rzewnie paka- > widziaem !delmusa tego wieczoru, ale ju martwegoV > 8akeL > zap&ta 6il/elm+ > 4 stp urwiskaL > Bie, nie, widziaem go tutaj, na cmentarzu, krocz& midz& gro%ami, mara po.rd mar+ Batknem si na1 i od razu pojem, e nie mam przed so% &wego

czeka, mia o%licze trupa, jego ocz& oglda& ju wieczn ka31+ Qcz&wi.cie dopiero nastpnego ranka, kied& dowiedziaem si o jego .mierci, zrozumiaem, i spotkaem widmo, ale ju w ow&m momencie wiedziaem, e mam wizj i e stoi przede mn dusza potpiona, lemur+++ Q #anie, jakim gro%ow&m gosem do mnie zagadnV > : c rzekL > R8estem potpion&V > tak si ozwa+ > Qto masz przed so% czeka, co z pieka prz&%&wa i do pieka musi wrci-+S 2ak rzek+ ! ja krz&knem= R!delmusie, zaprawd prz&%&wasz z piekaLS : zadraem, al%owiem dopiero co w&szedem z na%oe1stwa komplet&, gdzie cz&tano straszliwe stronice o gniewie #ana+ ! on odrzek= R,a31 piekielna przew&sza niesko1czenie wsz&stko, co jz&k moe w&sowi-+ 6idzisz > rzek > t kapic so;izmatw, w ktr odziewaem si do dnia dzisiejszegoL Ji& mi %rzemieniem, jak%&m d3wiga na ramionac/ najwiksz wie #ar&a al%o gr& .wiata i nigd& ju nie mia z%&- si tego ciaru+ : t mk w&znacz&a mi Eoa sprawiedliwo.- za moj czcz c/wa, za to, e ciao swe miaem za miejsce rozkosz& i e mniemaem, i wicej wiem od inn&c/, i e znajdowaem upodo%anie w rzeczac/ potworn&c/, ktre pie.ciem mio.nie w w&o%ra3ni, a w&tworz&& rzecz& jeszcze potworniejsze w dusz& mej, i teraz %d musia &- z t&m przez wieczno.-+ Jz& widziszL #odsz&cie tej kapic& cae jak%& z aru i palcego ognia, a jest to ogie1 spalajc& ciao, i ta mka zadana mi zostaa za /anie%n& grzec/ mojego ciaa, ktre z%rukaem, i teraz nie mam w&tc/nienia, ogie1 ogarnia mnie i gorzejV #odaj do1, mj pikn& %akaarzu > rzek mi jeszcze > a%& nasze spotkanie %&o ci u&teczn&m pouczeniem, ktre daj ci w zamian za liczne pouczenia, jakie dae. mi t&, podaj do1, pikn& %akaarzuVS : pokiwa palcem swojej gorzejcej doni, i spada mi na do1 kropelka jego potu, i zdao si, e przepali mi rk, i przez wiele dni nosiem na niej znak, ale kr&em go przed wsz&stkimi+ #otem znikn midz& gro%ami i nastpnego ranka dowiedziaem si, e to ciao, ktre tak mnie przerazio, le& ju martwe u stp ska&+ Eerengar d&sza i paka+ 6il/elm sp&ta go= > ! dlaczeg to naz&wa ci swoim pikn&m %akaarzemL E&li.cie w t&m sam&m wieku+ 0oe czego. go naucz&e.L Eerengar zakr& gow, nacigajc kaptur na twarz, i pad na kolana, podejmujc 6il/elma za nogi+ > Bie wiem, nie wiem, czemu tak mnie nazwa, ja niczego go nie naucz&emV > : w&%uc/n kaniem+ > Eoj si, ojcze, c/c w&spowiada- si przed to%,

miosierdzia, dia%e poera mi trzewiaV 6il/elm odepc/n go i poda mu do1, e%& go podnie.-+ > Bie, Eerengarze > powiedzia > nie pro., %&m ci w&spowiada+ Bie zam&kaj moic/ ust otwierajc swoje+ 2o, co c/c o to%ie wiedzie-, powiesz mi w inn& spos%+ ! je.li nie powiesz, sam to zmiarkuj+ #ro. mnie o zmiowanie, je.li c/cesz, nie pro. mnie jednak o milczenie+ <%&t wielu milcz& w t&m opactwie+ #owiedz mi raczej, jake. mg widzie- jego %lad twarz, skoro %&a g%oka noc, jak mg sparz&ci do1, skoro noc %&a deszczowa, gradowa i .niena, i co ro%ie. na cmentarzuL Bue > i potrzsn nim %rutalnie za ramiona > to prz&najmniej powiedzV Eerengar dra na ca&m ciele+ > Bie wiem, co ro%iem na cmentarzu, nie pamitam+ Bie wiem, czemu widziaem jego twarz, moe miaem ze so% .wiato, nie+++ to on mia .wiato, trz&ma w rku kaganek, moe widziaem jego twarz w .wietle pom&ka+++ > 8ake mg mie- .wiato, skoro pada deszcz ze .niegiemL > E&o to po komplecie, tu po komplecie, .nieg jeszcze nie pada, zacz padap3niej+++ #amitam, e pierwsz& raz zawiao, kied& uciekaem do dormitorium, w kierunku przeciwn&m ni zjawa+++ ! zreszt nie wiem ju nic, prosz, nie p&taj wicej, skoro nie c/cesz w&suc/a- mojej spowiedzi+ > Bo do%rze > powiedzia 6il/elm > teraz id3, id3 do c/ru, id3 porozmawiaz #anem, je.li nie c/cesz rozmawia- z lud3mi, al%o znajd3 so%ie mnic/a, ktr& zec/ce w&suc/a- twojej spowiedzi, gd& je.li nie w&spowiadasz przedtem swoic/ grzec/w, z%li&sz si w .witokradcz& spos% do sakramentw+ :d3+ 8eszcze si spotkam&+ Eerengar znikn %iegiem+ ! 6il/elm zatar donie, jak cz&ni to prz& mnie w wielu inn&c/ okoliczno.ciac/, kied& %& z czego. rad+ > 7o%rze > rzek > wiele spraw z&skuje jasno.-+ > 8asno.-, mistrzuL > zap&taem+ > 2eraz, kied& pojawio si na dodatek widmo !delmusaL > 0j drogi !dso > rzek 6il/elm > to widmo, jak si zdaje, nie jest tak %ardzo widmem, a w kad&m razie w&rec&towao stronic, ktr przecz&taem w jakiej. ksice na u&tek kaznodziejw+ Ji mnisi za duo c/&%a cz&taj i kied& s wz%urzeni, prze&waj raz jeszcze wizje, jakie mieli prz& lekturze+ Bie wiem, cz& !delmus naprawd to wsz&stko powiedzia, cz& te Eerengar us&sza to, co c/cia us&sze-+ 2ak cz& inaczej ta /istoria potwierdza ca seri moic/ prz&puszcze1+ Ba prz&kad= !delmus popeni samo%jstwo, a /istor&jka Eerengara mwi nam, e przed

.mierci kr& wielce wz%urzon& i udrczon& w&rzutami sumienia z powodu jakic/. cz&nw, ktre popeni+ E& w&trcon& z rwnowagi i przeraon& swoim grzec/em, %o kto. go nastrasz& i, %&- moe, opowiedzia mu wa.nie epizod ze zjaw piekieln, a on w&rec&towa to Eerengarowi z oszaamiajc&m mistrzostwem+ ! przec/odzi przez cmentarz, poniewa szed z c/ru, gdzie zwierz& si lu% w&spowiada* komu., kto wznieci w nim przeraenie i w&rzut& sumienia+ < cmentarza za. rusz&, jak w&nika ze sw Eerengara, w kierunku przeciwn&m ni dormitorium+ 6 stron 9mac/u wic, ale rwnie to moliwe* w stron muru za o%orami, skd, jak w&wnioskowaem, rzuci si w przepa.-+ ! je.li rzuci si, zanim nadcigna %urza, skona u stp muru i dopiero p3niej lawina zaniosa jego zwoki midz& %aszt pnocn a wsc/odni+ > !le rozpalona kropla potuL > 6zita z /istorii, ktr us&sza i powtrz&, al%o te Eerengar w&imaginowa j so%ie w swoim wz%urzeniu i w mce w&rzutw sumienia+ !l%owiem mam& tu, ni%& ant&stro; do w&rzutw sumienia u !delmusa, w&rzut sumienia u Eerengara, s&szae. sam+ ! skoro !delmus szed z c/ru, nis %&- moe .wiec, i kropla na doni prz&jaciela %&a t&lko kropl wosku+ !le Eerengar czu, e pali go znacznie mocniej, poniewa !delmus z pewno.ci nazwa go swoim %akaarzem+ 6&rzuca mu wic, e naucz& go czego., co teraz %&o powodem jego .miertelnej desperacji+ : Eerengar wie o t&m, cierpi, %o jest .wiadom, e pc/n !delmusa w stron .mierci, skaniajc go do cz&nienia czego., czego w cz&ni- nie powinien+ ! po t&m wsz&stkim, co s&szeli.m& o nasz&m pomocniku %i%liotekarza, nietrudno w&o%razi- so%ie, czego mianowicie, mj %iedn& !dso+ > 0niemam, e wiem, co zaszo midz& t&mi dwoma > powiedziaem, wst&dzc si swojej przenikliwo.ci > ale cz& nie wierz&m& wsz&sc& w Eoga miosierdziaL !delmus, rzeke., prawdopodo%nie w&spowiada siG czemu c/cia skara- sam sie%ie za pierwsz& grzec/, popeniajc grzec/ z pewno.ci jeszcze wiksz&, a prz&najmniej rwn& powag tamtemuL > #oniewa kto. podszepn mu sowa rozpacz&+ #owiedziaem ju, e sowa, ktre przerazi& !delmusa i ktr&mi !delmus przerazi Eerengara, musia kto. wzi- z jakiego. dziea nowo.wieckiego kaznodziei+ Bigd& jeszcze kaznodzieje, c/cc wz%udzi- po%ono.- i lk i zapa, i ulego.- wo%ec prawa ludzkiego i Eoskiego*, nie gosili ludowi rzecz& tak okrutn&c/, wstrzsajc&c/ i okropn&c/, jak za nasz&c/ dni+ Bigd& nie s&szao si w czasie procesji %iczownikw .wit&c/ laud, czerpic&c/ natc/nienie z cierpie1 J/r&stusa i Baj.witszej #ann&, nigd& nie kado si takiego

nacisku na po%udzenie wiar& prostaczkw przez w&mienianie udrk piekieln&c/+ > 0oe jest to potrze%a pokut& > rzekem+ > !dso, nigd& nie s&szaem t&lu nawo&wa1 do pokut&, ile dzisiaj, kied& ani kaznodzieje, ani %iskupi, ani nawet moi duc/owi wsp%racia nie potra;i wskazadrogi prawdziwej pokut&+++ > !le trzeci wiek, anielski papie, kapitua w #erugii+++ > rzekem z%it& z panta&ku+ > 2sknota+ 6ielka epoka pokut& do%iega ko1ca i dlatego moe mwio pokucie nawet kapitua generalna zakonu+ 'to, dwie.cie lat temu %& wielki pd do odnow&+ 8e.li wted& kto. o niej mwi, szed na stos, %ez rnic&= .wit& cz& kacerz+ 2eraz mwi o niej wsz&sc&+ 6 pewn&m sensie rozprawia o niej nawet papie+ Bie u;aj odnowie rodzaju ludzkiego, kied& mwi o niej kurie i dwor&+ > !le %rat 7ulc&n > o.mieliem si rzec, %o trawia mnie ciekawo.-, %& dowiedzie- si czego. wicej o imieniu, ktre s&szaem wiele raz& poprzedniego dnia+ > 'kona tak samo 3le, jak 3le &, poniewa on take pojawi si za p3no+ ! zreszt, wa.ciwie co t& o nim wieszL > Bic, dlatego i p&tam+++ > 6ola%&m nigd& o t&m nie mwi-+ 0iaem do cz&nienia z niektr&mi tak zwan&mi apostoami i prz&jrzaem im si z %liska+ 2o smutna /istoria+ <akcia%& ci spokj+ 6 kad&m razie zakcia spokj mnie, a t&m %ardziej %& ci wz%urz&a, e nie czuj si w moc& w&da- sdu+ 8est to /istoria czowieka, ktr& cz&ni rzecz& szalone, gd& wprowadzi w &cie to, co gosili liczni .wici+ 6 pewn&m momencie przestaem pojmowa-, po cz&jej stronie jest wina, jak%&+++ jak%& prz&-mi mi .wiadomo.- swojski powiew, ktr& tc/n w dwc/ przeciwn&c/ o%ozac/, .wit&c/ goszc&c/ pokut i grzesznikw prakt&kujc&c/ j, czsto kosztem inn&c/+++ !le mwi nie o t&m, o cz&m c/ciaem+ ! moe nie, moe przez ca& czas mwiem o t&m, e kied& sko1cz&a si epoka pokut&, dla pokutujc&c/ potrze%a pokut& staa si potrze% .mierci+ ! ci, ktrz& za%ijali oszala&c/ pokutnikw, prz&wracajc t&m sposo%em .mier- .mierci, c/cc pogn%i- prawdziw pokut, %o ta oznaczaa .mier-, zastpili pokut dusz& pokut w&o%ra3ni, odwo&waniem si do nadprz&rodzon&c/ wizji ka3ni i krwi, zwc j RzwierciademS prawdziwej pokut&+ <wierciado, ktre pozwala prze&wa- w cigu &cia, w w&o%ra3ni prostaczkw, a czasem te uczon&c/, mki piekielne+ !%&, powiada si, nikt nie grzesz&+ 0a si %owiem nadziej, e strac/ pozwoli odwie.- dusz od grzec/u, i u;a si, e w strac/ zajmie miejsce %untu+

> !le cz& naprawd przestali grzesz&-L > sp&taem z niepokojem+ > <ale& od tego, co rozumiesz przez grzeszenie, !dso > rzek mi mistrz+ > Bie c/cia%&m %&- niesprawiedliw& wo%ec ludzi kraju, w ktr&m mieszkam od wielu lat, lecz jak si w&daje, niewiele cnot& ma ludno.- italijska, je.li %owiem odwraca si od grzec/u, to t&lko ze strac/u przed jakim. %okiem, %&le%& nazwali go wprzd imieniem .witego+ Eardziej %oj si .witego 'e%astiana lu% .witego !ntoniego ni J/r&stusa+ ,ied& kto. c/ce utrz&ma- w cz&sto.ci jakie. miejsce, %& nie oddawano tam ur&n&, co :talcz&c& cz&ni na spos% psw, maluje pow&ej wizerunek .witego !ntoniego z drewnian&m szpikulcem i to w&starcza, %& odstrasz&- t&c/, ktrz& zamierzali w t&m miejscu oprni- pc/erz+ 6 ten spos% :talcz&kom, a dzieje si tak z prz&cz&n& ic/ kaznodziejw, grozi, e powrc do staro&tn&c/ za%o%onw i nie %d ju wierz&- w zmartw&c/wstanie ciaG %oj si t&lko straszliwie ran cielesn&c/ oraz urokw i dlatego wiksz& lk w nic/ %udzi .wit& !ntoni ni J/r&stus+ > !le Eerengar nie jest :talcz&kiem > zauwa&em+ > 2o %ez znaczenia, mwi o klimacie, ktr& ,o.ci i zakon& kaznodziejskie tworz na t&m pw&spie, a ktr& std przenika wszdzie+ Bawet do czcigodnego opactwa uczon&c/ mnic/w, jak tutaj+ > !le prz&najmniej nie grzesz > nalegaem, %&em %owiem skonn& zadowoli- si t&m c/o-%&+ > 9d&%& to opactwo %&o speculum mundi, ju mia%&. odpowied3+ > !le cz& nim jestL > E& istniao zwierciado .wiata, .wiat musi mie- jaki. ksztat > zako1cz& 6il/elm, ktr& %& naz%&t ;ilozo;em na mj pac/olc& um&s+

*%IE+ *RU0I TERC,A


Eied- to /esteGm- G;iadkami ,;ad- miId,- osobami , posp=lst;a, Aimar , Alessandrii c,-ni /akieG alu,/e, Adso ,aG med-tu/e nad G;iItoGciH i nad <a/nem diab<a. %otem Fil#elm i Adso ;raca/H do skr-ptorium, coG pr,-ku;a u;a"I Fil#elma, kt=r- odb-;a tr,eciH ro,mo;I na temat dopus,c,alnoGci Gmiec#u, ale ; re,ultacie nie moAe popatr,eL tam, "d,ie c#cia<b-. <anim wspili.m& si do skr&ptorium, wstpili.m& do kuc/ni, poniewa nie mieli.m& nic w ustac/, odkd wstali.m&+ #okrzepiem si r&c/o, w&pijajc garnuszek ciepego mleka+ 6ielki komin poudniow& pon ju ni%& ku3nia, a w piecu piek si c/le% na ca& dzie1+ 7waj owczarze skadali miso dopiero co u%itej owc&+ 6.rd kuc/arz& ujrzaem 'alwatora, ktr& u.miec/n si do mnie swoj wilcz twarz+ : zo%acz&em, e %ierze ze stou resztk kurczaka z poprzedniego wieczoru i podaje ukradkiem owczarzom, ci za. kr&j dar w swoic/ skrzan&c/ ka;tanac/, skaniajc si z ukontentowaniem+ !le gwn& kuc/arz spostrzeg to i zgani 'alwatora= > 'za;arzu, sza;arzu, masz zarzdza- do%rami opactwa, nie za. trwoni- jeV > '&nami Eoga s > odpar 'alwator > 8ezus powiedzia= cokolwiek cz&nita t&m pueri, mnie cz&nitaV > Eraciszek moic/ pludrw, minor&cki w&pierdek > odkrz&kn mu kuc/arz+ > Bie jeste. ju midz& swoimi %ra-mi, co po pro.%ie c/odzV Q zaopatrzenie s&nw Eoga niec/ tur%uje si za nas miosierdzie opataV 'alwator pociemnia na twarz& i o%rci si zagniewan&+ > Bie jestem %raciszkiem minor&tV 8estem mnic/em 'ancti EenedictiV Merdre 7 to-, bo"omilo di merda? > Eogomia to ta twoja wszetecznica, ktr %odziesz co noc swoim /eret&ckim czonkiem, t& wieprzuV > wrzasn kuc/arz+ 'alwator w&pc/n cz&m prdzej owczarz& i przec/odzc spojrza na nas z trosk w oczac/+ > Eracie > rzek do 6il/elma > t& %ro1 zakonu, ktr& nie jest moim, powiedz mu, e filios .rancisci non ereticos esse? > #otem szepn mi do uc/a= > 4lle menteur, pua# > i splun na ziemi+ ,uc/arz w&pc/n go i zatrzasn za nim drzwi+

> Eracie > rzek do 6il/elma z szacunkiem > nie mwiem nic zego o twoim zakonie ni o nader .wit&c/ mac/, ktrz& do1 nale+ 0iaem na m&.li tego ;ar%owanego minor&t i ;ar%owanego %ened&kt&na, ktr& jest ni pies, ni w&dra+ > 6iem, skd si wzi > powiedzia 6il/elm ugodow&m tonem+ > !le teraz jest mnic/em jak i t& i winiene. mu %raterski szacunek+ > !le on wt&ka nos tam, gdzie nie trze%a, jest zausznikiem klucznika, wic sam ma si za klucznika+ Aozporzdza opactwem, jak%& do niego naleao, dniem i nocV > Jzemu nocL > sp&ta 6il/elm+ ,uc/arz zro%i gest, jak%& c/cia powiedzie-, e nie c/ce mwi- o rzeczac/ mao cnotliw&c/+ 6il/elm o nic go ju nie p&ta i dopi swoje mleko+ #alia mnie coraz wiksza ciekawo.-+ 'potkanie z Uu%ert&nem, suc/& o przeszo.ci 'alwatora i klucznika, coraz czstsze napomknienia o %raciaszkac/ i /eret&ckic/ minor&tac/, zas&szane w cigu t&c/ dni, niec/- mistrza do mwienia mi o %racie 7ulc&nie+++ 0j um&s zacz skada- ze so% uamki o%razw+ Ba prz&kad w naszej podr& co najmniej dwakro- spotkali.m& procesj %iczownikw+ <a pierwsz&m razem miejscowi patrz&li na nic/ jak na .wit&c/, za drugim razem zaczli ju szepta-, e to /eret&c&+ ! przecie c/odzio o t&c/ sam&c/ ludzi+ 'zli dwoma szeregami przez ulice miasta, w procesji, okr&wajc jeno ld3wie, gd& cakiem przezw&ci&li w so%ie poczucie wst&dliwo.ci+ ,ad& mia w doni rzemienn& %icz i razi si do krwi po ramionac/, w&lewajc prz& t&m o%;icie z&, jak%& wasn&mi ocz&ma patrz& na mk <%awiciela, i %agajc aosn&m pieniem o miosierdzie #ana i wsparcie 0atki Eoej+ Bie t&lko dniem, ale i noc, z zapalon&mi .wiecami, po.rd srogiej zim& wdrowali wielk ci% od ko.cioa do ko.cioa, w pokorze padali na twarz przed otarzamiG przodem szli kapani niosc& .wiece i c/orgwie, a %&li w ci%ie nie t&lko mcz&3ni i ko%iet& z gminu, ale take szlac/etnie urodzone matron&, kupc&+++ : widzieli.m& wtenczas na wasne ocz& wielkie akt& pokut&, zodzieje oddawali, co skradli, inni w&znawali z%rodnie+++ !le 6il/elm prz&patr&wa si im c/odn&m okiem i powiedzia, e nie jest to prawdziwa pokuta+ 0wi raczej tak samo, jak dopiero co tego ranka= okres wielkiej kpieli pokutnej do%ieg kresu i sami kaznodzieje organizuj teraz po%ono.- tumw, %& nie popad& w jarzmo innego pragnienia pokut&, ktre %&o kacerskie i u wsz&stkic/ %udzio lk, lecz nie zdoaem poj- rnic&, je.li takowa %&a+ 6&dawao mi si, e rnica nie %ierze si z cz&nw tego lu% owego, ale ze spojrzenia, jakim ,o.ci osdza ten lu% w cz&n+

#rz&pomniaem so%ie rozmow z Uu%ert&nem+ 6il/elm %ez wtpienia c/cia go przekona-, wmwi- mu, e niewielka rnica zac/odzi midz& jego wiar mist&czn i prawowiern* a s;aszowan wiar /eret&kw+ Uu%ert&n o%rusz& si jak kto., kto ow rnic do%rze widzi+ 0iaem wraenie, e uznawa si za odmiennego, poniewa %& wa.nie t&m, ktr& odmienno.- widzi+ 6il/elm porzuci o%owizki inkwiz&tora, gd& nie umia ju jej dostrzec+ 7latego te nie mg zdo%&- si na to, %& opowiedzie- mi o tajemnicz&m %racie 7ulc&nie+ !le w takim razie powiadaem so%ie* 6il/elm straci wsparcie #ana, ktr& nie t&lko ucz&, jak postrzega- rnic, ale %& tak rzec, daje swoim w&%ran&m zdolno.- rozrniania+ Uu%ert&n i ,lara z 0onte;alco ktra %&a wszak otoczona grzesznikami* pozostali .wit&mi wa.nie dlatego, e potra;ili rozrnia-+ 2&m, nie za. cz&m inn&m, jest .wito.-+ !le czemu 6il/elm nie potra;i rozrnia-L E& przecie czekiem %&str&m i gd& c/odzio o ;akt& naturalne, umia dostrzec najmniejsz nierwno.- i najdalsze powinowactwo midz& rzeczami+++ E&em pogron& w t&c/ rozm&.laniac/, a 6il/elm ko1cz& pi- mleko, kied& us&szeli.m&, e kto. nas pozdrawia+ E& to !imar z !lessandrii, ktrego poznali.m& ju w skr&ptorium i ktrego w&raz twarz& uderz& mnie, %o stale w&krz&wia j sz&dercz& u.miec/, jak%& w mnic/ nie mg pogodzi- si do ko1ca z nico.ci wsz&stkic/ ludzkic/ istot, a jednocze.nie nie prz&wiz&wa z%&t wielkiej wagi do tej kosmicznej tragedii+ > ! wic, %racie 6il/elmie, cz& prz&w&ke. ju do tej jaskini szale1cwL > 6&daje mi si, e jest to miejsce po%&tu ludzi godn&c/ podziwu dla swojej .wito.ci i uczono.ci > rzek ostronie 6il/elm+ > E&o takim+ ,ied& opaci %&li opatami, %i%liotekarze za. %i%liotekarzami+ 2eraz widziae. tam > i wskaza na w&sze pitro > na p martw& Biemiec z ocz&ma .lepca w&suc/uje z na%oe1stwem %redni .lepego Uiszpana o oczac/ trupa, jak%& kadego ranka naleao oczekiwa- !nt&c/r&sta, skro%iem& po pergaminac/, ale now&c/ ksig prz&c/odzi maluczko+++ 'iedzim& so%ie tutaj, a tam, w miastac/, dziej si rzecz& wane+++ Biegd&. z nasz&c/ opactw rzdzio si .wiatem+ 7zisiaj, sam widzisz, jeste.m& cesarzowi potrze%ni po to t&lko, %& mg prz&s&a- tu swoic/ prz&jaci, ktrz& spotkaj si z jego nieprz&jacimi wiem co nieco o twojej misji, mnisi gadaj, gadaj, nie maj nic innego do ro%ot&*, ale je.li c/ce mie- %aczenie na spraw& tego kraju, nie rusza si z miast+ 0& z%ieram& z%oe i macam& kur&, a tam w&mieniaj okcie jedwa%iu na %ele ptna, %ele ptna na worki korzeni, a wsz&stko

razem za do%r& pienidz+ 0& mam& piecz nad skar%em, tam za. skar%& gromadz+ ,sigi te+ : pikniejsze od nasz&c/+ > < pewno.ci na .wiecie dziej si rozmaite rzecz& nowe+ 5ecz czemu m&.lisz, e zawini opatL > #oniewa odda %i%liotek w rce cudzoziemcw i rzdzi opactwem ni%& c&tadel wzniesion dla jej o%ron&+ Eened&kt&1skie opactwo w italskiej krainie winno %&- miejscem, gdzie :talcz&c& postanawiaj w sprawac/ italskic/+ J cz&ni :talcz&c& teraz, kied& nie maj ju nawet papieaL Uandluj i w&twarzaj, i s %ogatsi ni3li krl Mrancji+ 6ic m& te tak postpujm&, je.li umiem& ro%i- pikne ksigi, sporzdzajm& je dla uniwers&tetw i zajmijm& si t&m, co dzieje si tam, w dolinie, a nie mam na m&.li cesarza, z ca&m szacunkiem dla twojego posannictwa, %racie 6il/elmie, ale to, co ro%i Eolo1cz&c& i Mlorent&1cz&c&+ 0oem& z tego miejsca %acz&- na przep&w pielgrz&mw i kupcw, ktrz& wdruj z :talii do #rowansji i z powrotem+ Qtwrzm& %i%liotek dla tekstw w jz&ku pospolit&m, a prz&jd tutaj take ci, ktrz& nie pisz ju po acinie+ ! t&mczasem pilnuje nas grupa cudzoziemcw, ktrz& %i%liotek prowadz nadal tak, jak%& w Jlun& opatem wci %& do%r& Qd&lon+++ > !le opat jest :talcz&kiem > rzek 6il/elm+ > Qpat nie licz& si ani troc/ > odpar !imar, nie zmieniajc sz&derczego w&razu twarz&+ > 6 miejscu gow& ma sza; %i%lioteczn+ <ro%acz&wia+ J/cc zro%ina zo.- papieowi, pozwala, %& opactwem zawadnli %raciaszkowie+++ mam, %racie, na m&.li /eret&kw, dezerterw z waszego .witego zakonu+++ c/cc za. prz&podo%asi cesarzowi, wz&wa tutaj mnic/w z wsz&stkic/ klasztorw pnoc&, jak%& z%rako w.rd nas w&%orn&c/ kopistw oraz ludzi znajc&c/ grek i ara%ski i jak%& nie %&o we Mlorencji lu% #izie s&nw kupieckic/, %ogat&c/ i /ojn&c/, ktrz& c/tnie wstpili%& do zakonu, gd&%& zakon da im moliwo.- powikszenia potgi i prestiu ojca+ !le tutaj sprawom doczesn&m po%aa si t&lko, kied& c/odzi o to, %& pozwoliBiemcom+++ Qc/ do%r& Eoe, pora3 mj jz&k, %o rzekn rzecz& mao stosowneV > 6 opactwie dziej si rzecz& mao stosowneL > zap&ta z roztargnieniem 6il/elm, nalewajc so%ie jeszcze odro%in mleka+ > 0nic/ to te czowiek > oznajmi sentencjonalnie !imar+ #otem doda= > 5ecz tutaj s mniej lud3mi ni gdzie indziej+ : rozumie si, e tego, co powiedziaem, nie powiedziaem+ > 6ielce ciekawe > rzek 6il/elm+ > ! s to pogld& twoje cz& liczn&c/, ktrz& m&.l jak t&L

> 5iczn&c/, liczn&c/+ 5iczn&c/, ktrz& u%olewaj nad nieszcz.ciem %iednego !delmusa, lecz gd&%& w przepa.- run kto. inn&, kto kr& po %i%liotece wicej, ni powinien, nie %&li%& nieradzi+ > Jo masz na m&.liL > <a duo powiedziaem+ 6sz&sc& tutaj za duo mwim&, niec/&%nie ju to spostrzege.+ Bikt ju nie respektuje milczenia, z jednej stron&+ < drugiej za. respektuje si je a nadto+ 0iast mwi- lu% milcze-, winno si dziaa-+ 6 zot&m wieku naszego zakonu, je.li opat nie %& czekiem na miar opata, pikn& puc/ar zatrutego wina w&starcza, %& otworz&a si sukcesja+ 0a si rozumie-, %racie 6il/elmie, e to wsz&stko powiedziaem ci nie, e%& oczernia- opata lu% inn&c/ kon;ratrw+ Biec/aj Eg mnie przed t&m uc/roni, na szcz.cie o%c& mi jest szkaradn& w&stpek o%mawiania+ !le nie c/cia%&m, %& opat prosi ci o podjcie .ledztwa przeciwko mnie al%o komu. innemu, jak #ac&;ik z 2i?oli lu% #iotr z 'ant$!l%ano+ 0& nie mieszam& si do spraw %i%lioteki+ J/cem& jednak cz.ciej do niej zaglda-+ ! zatem do%d3 na .wiato dnia to k%owisko ww, t&, ktr& t&lu kacerz& spalie.+ > 8a nigd& nikogo nie spaliem > odrzek osc/le 6il/elm+ > #owiedziaem t&lko tak so%ie > prz&zna !imar z szerokim u.miec/em+ > #om&.ln&c/ oww, %racie 6il/elmie, ale uwaaj noc+ > Jzemu nie dniemL > Eo za dnia lecz& si tutaj ciao do%r&mi zioami, noc za. wpdza si um&s w c/oro% zioami z&mi+ Bie wierz, %& !delmus zosta rzucon& w przepa.- cz&imi. rkami al%o %& cz&je. rce wrzuci& 6enancjusza do kadzi+ ,to. tutaj nie c/ce, %& mnisi sami stanowili, dokd maj c/odzi-, co ro%i- i co cz&ta-+ : w&korz&stuje si si& piekielne i nekromantw, prz&jaci pieka, %& pomiesza- um&s& ciekaw&c/+++ > 0asz na m&.li ojca /er%or&stL > 'ewer&n z 'ant$Pmmerano to czek poczciw&+ Baturalnie on jest Biemcem, Biemcem 0alac/iasz+++ > : okazawsz& t&m sposo%em raz jeszcze, e ani mu w gowie o%mawianie %li3nic/, !imar poszed na gr pracowa-+ > Jo c/cia nam powiedzie-L > zap&taem+ > 6sz&stko i nic+ 6e wsz&stkic/ opactwac/ mnisi walcz midz& so% o rzd& nad wsplnot+ 2ake w 0elku, c/o- jako nowicjusz %&- moe nie miae. sposo%no.ci tego dostrzec+ !le w twoim kraju signicie po rzd& w opactwie oznacza zapewnienie so%ie miejsca, z ktrego mona rozmawia- %ezpo.rednio z cesarzem+ 6 t&m kraju

s&tuacja jest odmienna, cesarz daleko, nawet je.li dociera a do Az&mu+ Bie ma tu dworu, teraz nawet papieskiego+ ' natomiast miasta i musiae. zda- so%ie z tego spraw+ > < pewno.ci, i uderz&o mnie to+ 0iasto w :talii jest cz&m. inn&m ni w moim kraju+++ 2o nie t&lko miejsce, gdzie si mieszka, ale take miejsce, gdzie zapadaj dec&zje, wsz&sc& oni s u sie%ie, %ardziej licz si radc& miejsc& ni cesarz lu% papie+ ,ade jest+++ jak%& krlestwem+++ > ! krlami s kupc&+ :c/ orem pienidz+ #ienidz peni w :talii ;unkcj odmienn ni w twoim kraju lu% moim+ ,r& wszdzie, ale tam wielka cz.- &cia jest jeszcze opanowana i rzdzona przez zamienianie d%r, kurczt lu% snopw z%oa, lu% sierpa, lu% wozu, a pienidz su& do kupowania t&c/ rzecz&+ <auwa&e. natomiast, e w mie.cie italskim wa.nie owe do%ra maj zapewni- z&skanie pienidz&+ 2ake ksia i %iskupi, a nawet zakon& musz prowadzi- rac/unki w pienidzac/+ 7latego naturalnie %unt przeciwko wadz& przejawia si jako nawo&wanie do u%stwa, a %untuj si ci, ktrz& w&czeni s od stosunkw pienin&c/, dlatego wszelkie nawo&wanie do u%stwa powoduje takie napicia i t&le d&sput i dlatego te cae miasto, od %iskupa po radc miejskiego, na kadego, kto z%&t go.no nawouje do u%stwa, patrz& jak na oso%istego wroga+ :nkwiz&torz& w&czuwaj smrd dia%a tam, gdzie kto. z%untowa si przeciwko smrodowi dia%elskiego ajna+ #ojmujesz wic, co mia na m&.li !imar+ Qpactwo %ened&kt&1skie w zot&m wieku zakonu %&o miejscem, z ktrego pasterze dawali %aczenie na trzod wiern&c/+ !imar c/ce powrotu do trad&cji+ Azecz jednak w t&m, e odmienio si &cie trzod& i opactwo do trad&cji wrci- moe do c/wa&, do dawnej wadz&* jed&nie, je.li zaakceptuje now& o%&czaj trzdki, a wic samo te si odmieni+ ! poniewa dzisiaj panuje si nad trzod nie za pomoc ora i nie splendorem r&tuau, lecz kontrolujc pienidz, !imar pragnie, %& wsz&stkie w&twor& opactwa, i sama %i%lioteka, sta& si warsztatem i w&twarza& pienidz+ > ! co to ma wsplnego ze z%rodniami lu% z%rodniL > 2ego jeszcze nie wiem+ !le teraz c/cia%&m pj.- na gr+ J/od3+ 0nisi siedzieli ju prz& prac&+ 6 skr&ptorium panowaa cisza, ale nie %&a to ta cisza, ktra %ierze si z podnego pokoju serc+ Eerengar, ktr& prz&szed tu przed nami, prz&j nas zakopotan&+ :nni mnisi podnie.li gow& znad swoic/ zaj-+ 6iedzieli, e jeste.m& tu, %& odkr&- co., co dot&cz& 6enancjusza, i sam kierunek ic/

spojrze1 w&starcz&, %& zwrci- nasz uwag na puste miejsce pod oknem w&c/odzc&m na wewntrzn& o.miokt+ J/ocia dzie1 %& %ardzo c/odn&, temperatura w skr&ptorium %&a umiarkowana+ Bie prz&padkiem znajdowao si nad kuc/niami, z ktr&c/ doc/odzio do.- ciepa, rwnie dlatego, e przewod& kominowe dwc/ piecw poniej przec/odzi& wewntrz ;ilarw podtrz&mujc&c/ dwoje krt&c/ sc/odw umieszczon&c/ w %aszcie zac/odniej i poudniowej+ 8e.li c/odzi o %aszt pnocn, w przeciwlegej cz.ci sali, nie miaa sc/odw, mie.ci si w niej za to wielki kominek, w ktr&m pon ogie1 rozsiewajc mie ciepo+ #oza t&m posadzka pokr&ta %&a som, co sprawiao, e nasze kroki nie roz%rzmiewa& go.no+ 6 sumie najgorzej ogrzan&m ktem %& ten od %aszt& wsc/odniej i rzecz&wi.cie zauwa&em, e wsz&sc& unikali stow ustawion&c/ po tamtej stronie, %&o %owiem wicej miejsc do prac& ni mnic/w+ ,ied& p3niej zdaem so%ie spraw z tego, e krte sc/od& w %aszcie wsc/odniej jako jed&ne prowadz nie t&lko w d do re;ektarza, ale i w gr do %i%lioteki, poczem rozwaa-, cz& jaki. przem&.ln& rac/unek nie okre.li sposo%u ogrzewania sali, %& odwie.- mnic/w od zerkania z ciekawo.ci w tamt stron i %& atwiej %&o %i%liotekarzowi strzec dostpu do %i%lioteki+ 5ecz niec/&%nie posunem si za daleko w moic/ podejrzeniac/, ndznie mapujc w t&m mojego mistrza, al%owiem zaraz pom&.laem, e ten rac/unek nie prz&nis%& wielkiego owocu latem > c/&%a e powiedziaem so%ie* latem %&o to miejsce naj%ardziej nasonecznione, a wic znowu naj%ardziej unikane+ 't %iednego 6enancjusza o%rcon& %& t&em do wielkiego kominka i pewnie nalea do naj%ardziej podan&c/+ 'pdziem wted& ledwie male1k czstk mojego &wota w skr&ptorium, ale znaczn jego cz.- miaem spdzi- tam p3niej, i wiem, ile cierpie1 kosztuje pisarza, ru%r&katora i %adacza trwanie prz& stole przez dugie godzin& zimowe, kied& szt&wniej zaci.nite na pirze palce a przecie nawet prz& temperaturze normalnej po siedmiu godzinac/ pisania palce ogarnia straszliw& skurcz mnisi i kciuk %oli, jak%& %& miadon&*+ 6&ja.nia to, czemu czsto na marginesac/ manuskr&ptw znajdujem& zdania pozostawione przez pisarza, %& da.wiadectwo cierpieniu lu% zniecierpliwieniu*, owe R7ziki Eogu wkrtce %dzie ciemnoS al%o RQc/, gd&%&m mia kielic/ winaVS, al%o R7zisiaj zimno, .wiato marne, welin woc/at&, co. jest nie tak+S 8ak powiada staro&tne prz&sowie, trz& palce trz&maj piro, ale pracuje cae ciao+ : cae %oli+ !le mwiem o stole 6enancjusza+ E& mniejsz& od inn&c/, jak zreszt

wsz&stkie ustawione wok oktogonalnego dziedzi1ca i przeznaczone dla %adacz&, gd& t&mczasem wiksze sta& pod oknami w .cianac/ zewntrzn&c/ i przeznaczone %&& dla iluminatorw i kopistw+ <reszt 6enancjusz te pracowa z pulpitem, gd& zapewne przeglda w&po&czone opactwu manuskr&pt&, z ktr&c/ dokon&wao si kopii+ #od stoem staa niska peczka, na ktr odoono nie zsz&te kartki, a poniewa wsz&stkie %&& po acinie, pojem, e c/odzio o jego najnowsze przekad&+ <apisane %&& pospieszn&m pismem, nie stanowi& stronic ksig i mia& %&dopiero powierzone kopi.cie i iluminatorowi+ 7latego trudno je %&o odcz&ta-+ 6.rd kart jaka. ksiga po grecku+ :nna ksiga grecka leaa otwarta na pulpicie, %&o to dzieo, nad ktr&m 6enancjusz pracowa w u%ieg&c/ dniac/+ Bie znaem wted& jeszcze greki, ale mj mistrz przecz&ta t&tu i powiedzia, e jest to dzieo niejakiego 5ukiana i opowiada o czowieku przemienion&m w osa+ #rz&pomniaem so%ie wwczas podo%n %ajk !pulejusza, ktrej cz&tanie zw&kle jak najsurowiej odradzano nowicjuszom+ > 8ak to si stao, e 6enancjusz zaj si t&m wa.nie tumaczeniemL > zap&ta 6il/elm Eerengara, ktr& %& %lisko+ > #rosi o nie pan 0ediolanu, a opactwo z&ska w zamian prawo pierwokupu wina z paru posiado.ci, ktre znajduj si na wsc/odzie > Eerengar wskaza rk w dal+ !le zaraz doda= > Bie znacz& to, e opactwo zajmuje si doc/odow prac na rzecz os% .wieckic/+ !le komitent postara si, %& ten cenn& manuskr&pt grecki zosta nam w&po&czon& przez do 6enecji, ktr& otrz&ma go od cesarza Eizancjum, a kied& 6enancjusz upora%& si ze swoj prac, sporzdzili%&.m& dwie kopie, jedn dla komitenta, drug dla naszej %i%lioteki+ > ,tra nie gardzi prz&jmowaniem c/o-%& i poga1skic/ %ajek > rzek 6il/elm+ > Ei%lioteka daje .wiadectwo prawdzie i %dowi > rzek wwczas jaki. gos za nasz&mi plecami+ E& to 8orge+ Aaz jeszcze zdumia mnie ale niejedno miao mnie jeszcze zdumie- w nastpn&c/ dniac/* niespodziewan&m sposo%em swego prz&%&cia, jak%&.m& m& jego nie widzieli, t&lko on nas+ <astanowiem si nawet, c .lepiec ro%i w skr&ptorium, ale p3niej zdaem so%ie spraw z tego, e 8orge %& w opactwie wszec/o%ecn&+ : czsto pozostawa w skr&ptorium, siedzc so%ie na aweczce w po%liu kominka i, zda si, .ledzc wsz&stko, co dzieje si w sali+ #ewnego razu us&szaem, jak zap&ta go.no ze swego miejsca= R,to idzieLS, i zwrci si w stron 0alac/iasza, ktr& krokami stumion&mi przez som szed w stron %i%lioteki+

6sz&sc& mnisi mieli go w wielkim powaaniu i zwracali si do1 czsto, %& przecz&tamu jaki. ustp trudno zrozumia&, radzc si, gd& natra;ili na jak. sc/oli, lu% proszc o w&ja.nienia, gd& szo o przedstawienie zwierzcia lu% .witego+ Qn za. patrz& w pustk swoimi zgas&mi ocz&ma, jak%& wpatr&wa si w stronic, ktr mia w pamici, i odpowiada, e ;asz&wi proroc& odziani s jak %iskupi i a%& w&c/odz im z ust, al%o jakimi kamieniami winno si zdo%i- mur& nie%ia1skiego 8eruzalem, al%o e arimaspw trze%a przedstawi- na mapac/ w po%liu ziemi ksidza 8ana > zalecajc prz& t&m, %& nie przesadza- w pokaz&waniu uwodzicielskiej si&, jaka tkwi w ic/ potworno.ci, w&starcz& %owiem nar&sowa- ic/ w spos% s&m%oliczn&, %&le dali si rozpozna-, ale nie tak, e%& %udzili podanie lu% e%& ic/ szkaradno.- zac/caa do .miec/u+ #ewnego razu s&szaem, e doradza pewnemu sc/olia.cie, jak w winien interpretowa- recapitulatio w tekstac/ 2&koniusza w zgodzie z duc/em .witego !ugust&na, %& unikn- /erezji donat&st&cznej+ :nn&m razem s&szaem, e radzi, jak, komentujc, odrnia- /eret&kw od sc/izmat&kw+ !l%o te mwi strapionemu %adaczowi, jakiej ksigi ten winien poszuka- w katalogu %i%lioteki i niemal na ktrej karcie znajdzie o niej dane, i zapewnia tamtego, i %i%liotekarz z pewno.ci mu j dostarcz&, %o c/odzi o dzieo natc/nione przez Eoga+ 6reszcie s&szaem jeszcze inn&m razem, jak mwi, e takiej to a takiej ksigi nie ma co szuka-, istnieje %owiem, co prawda, w katalogu, ale zostaa zniszczona przez m&sz& pi-dziesit lat wcze.niej i rozpada si w p&, kied& kto. jej dotknie+ 8edn&m sowem, %& pamici %i%lioteki i dusz skr&ptorium+ Jzasem napomina mnic/w, ktr&c/ pogawdk dos&sza= R'pieszcie si, %& zostawi- .wiadectwo o prawdzie, al%owiem %liskie s czas&VS, i cz&ni aluzj do prz&j.cia !nt&c/r&sta+ > Ei%lioteka daje .wiadectwo prawdzie i %dowi > rzek wic 8orge+ > Eez wtpienia !pulejusz i 5ukian zawinili wieloma %dami > rzek 6il/elm+ > !le ta %ajka zawiera pod oson zm&.le1 rwnie do%r& mora, poucza %owiem, jak drogo trze%a paci- za swoje %d&, a poza t&m sdz, e /istoria czowieka przemienionego w osa jest aluzj do przemian& dusz&, ktra popada w grzec/+ > 2o %&- moe > rzek 8orge+ > 8ednakowo pojmuj teraz, dlaczego 6enancjusz podczas rozmow&, o ktrej opowiedzia mi wczoraj, tak %ardzo %& zaciekawion& zagadnieniami komediiG w istoD cie, %ajki tego rodzaju te mona prz&rwna- do komedii staro&tn&c/+ Bi jedne, ni

drugie nie opowiadaj o ludziac/ &jc&c/ naprawd, jak tragedie, ale > powiada :z&dor > s zm&.leniami= 6.abulas poetae a fando nominaverunt uia non sunt res facte sed tantum lo uendo fictae9DliD... 6 pierwszej c/wili nie pojem, czemu 6il/elm zapu.ci si w t uczon d&sput, i to wa.nie z kim., kto zdawa si takic/ tematw nie lu%i-, ale odpowied3 8orgego pokazaa mi, jak wielce su%teln& jest mj mistrz+ > 2ego dnia nie rozprawiao si o komediac/, lecz t&lko o dopuszczalno.ci .miec/u > rzek pospnie 8orge+ ! ja pamitaem doskonale, e wa.nie poprzedniego dnia, kied& 6enancjusz zro%i aluzj do tej d&skusji, 8orge utrz&m&wa, i nie prz&pomina jej so%ie+ > !c/ > powiedzia nied%ale 6il/elm > zdawao mi si, e rozmawiali.cie o kamstwac/ poetw i zm&.ln&c/ zagadkac/+++ > 0wio si o .miec/u > rzek osc/le 8orge+ > ,omedie pisali poganie, %& nakoni- widzw do .miec/u, i cz&nili 3le+ Basz #an 8ezus nigd& nie opowiada komedii ani %ajek, lecz t&lko przejrz&ste prz&powie.ci, ktre w spos% alegor&czn& pouczaj nas, jak zasu&- so%ie na raj, i tak niec/aj %dzie+ > <astanawiam si > rzek 6il/elm > czemu tak sprzeciwiasz si m&.li, e 8ezus .mia si+ 8a mniemam, e .miec/ jest rwnie do%r&m lekarstwem, jak kpiele, gd& trze%a lecz&- z /umorw i inn&c/ dolegliwo.ci ciaa, a oso%liwie z melanc/olii+ > ,piele s rzecz do%r > rzek 8orge > i sam !kwinata doradza je dla usunicia smutku, ten moe %&- %owiem namitno.ci z, kied& nie zwraca si w stron takiego za, ktre da si pokona- .miao.ci+ ,piele prz&wracaj rwnowag /umorw+ Tmiec/ za. wstrzsa ciaem, znieksztaca r&s& twarz&, cz&ni czowieka podo%n&m do map&+ > 0ap& nie .miej si, .miec/ jest wa.ciw& czowiekowi, to znak jego rozumno.ci > oznajmi 6il/elm+ > 8est te sowo znakiem ludzkiej rozumno.ci, a przecie sowem mona %lu3ni- przeciw Eogu+ Bie wsz&stko, co wa.ciwe czowiekowi, jest koniecznie do%re+ Tmiec/ to znak gupot&+ ,to .mieje si, nie wierz& w to, co jest powodem .miec/u, ale te nie czuje do tego czego. nienawi.ci+ 2ak zatem, je.li .miejem& si z czego zego, oznacza to, e nie zamierzam& owego za zwalcza-, je.li za. .miejem& si z czego do%rego, oznacza to, e nie cenim& si&, przez ktr do%ro szerz& si samo z sie%ie+ 7latego regua powiada= 6decimus #umilitatis "radus est si non sit facilis ac promptus in risu, uia scriptum estP stultus in risu eDaltat vocem suam9l.

> ,wint&lian > przerwa mj mistrz > powiada, e na .miec/ nie ma miejsca w panegir&ku, %& nie uc/&%i- godno.ci, ale nale& zac/ca- do niego w wielu inn&c/ prz&padkac/+ 2ac&t zac/wala ironi ,alpurniusza #isona, #liniusz modsz& pisze= 6ali uando praeterea rideo, /ocor, ludo, #omo sum9li. > E&li poganami > odpar 8orge+ > Aegua powiada= 6scurrilitates vero vel verba otiosa et risum moventia aeterna clausura in omnibus locis damnamus, et ad talia elo uia discipulum aperire os non permittitur9lii. > 8ednakowo kied& sowo J/r&stusa zatrium;owao ju na ziemi, '&nesios z ,&ren& powiedzia, e %osko.- potra;ia pocz&- /armonijnie to, co konieczne, z t&m, co tragiczne, za. !eliusz 'partanin powiada o cesarzu Uadrianie, czowieku podnios&c/ o%&czajw i dusz& naturaliter c/rze.cija1skiej, e umia przeplatac/wile wesoo.ci c/wilami powagi+ ! wreszcie !uzoniusz zaleca dawkowa- z umiarem powag i uciec/+ > !le #aulin z Boli i ,lemens !leksandr&jski ostrzegali nas przed t&mi gupstwami, a 'ulpicjusz 'ewer powiada, e nikt nie widzia, %& .witego 0arcina opanowa gniew al%o wesoo.-+ > ! jednak prz&pomina niektre powiedzenia .witego spiritualiter salsa > rzek 6il/elm+ > E&& cite i pene mdro.ci, nie za. .mieszne+ Twit& P;rem napisa parenez przeciwko .miec/owi mnic/w, a w De #abitu et conversatione monac#omm zaleca si unikanie spro.no.ci i artw, jak%& %&& jadem miiV > !le Uilde%ert powiada= 6admittendo tibi /oca sunt post seria uaedam, sed tamen et di"nis et ipsa "erenda modis9liii. ! 8an z 'alis%ur& zezwala na skromn wesoo.-+ ! wreszcie Pklezjasta, z ktrego c&towae. ustp i na ktrego powouje si wasza regua, tam gdzie powiada si, e .miec/ jest wa.ciw& gupcom, dopuszcza prz&najmniej .miec/ cic/&, p&nc& ze spokojnej dusz&+ > 7usza jest spokojna wwczas jed&nie, gd& kontempluje prawd i rozkoszuje si dokonan&m do%rem, a ni z prawd&, ni z do%ra nie nale& si .mia-+ Qto czemu J/r&stus nie .mia si+ Tmiec/ jest zarzewiem zwtpienia+ > 5ecz czasem susznie jest wtpi-+ > Bie widz adn&c/ powodw+ ,ied& si wtpi, trze%a zwrci- si do autor&tetu, do sw jednego z ojcw lu% doktorw, i ustaje wszelki powd zwtpienia+ 6&daje mi si, e. przesik wtpliw&mi doktr&nami, jak doktr&n& logikw par&skic/+ !le .wit& Eernard umia z ca&m rozeznaniem podnie.- gos przeciwko kastratowi

!%elardowi, ktr& c/cia wsz&stkie pro%lem& podda- c/odnemu, w&z%&temu &cia osdowi rozumu nie o.wieconego przez #ismo, w&powiadajc swoje Rjest tak i tak nie jestS+ 2en, kto prz&jmie te jake nie%ezpieczne m&.li, moe rwnie ceni- za%aw gupca, ktr& .mieje si z tego, o cz&m winno si zna- jed&n prawd, w&powiedzian raz na zawsze+ 2ak wic, .miejc si, gupiec powiada w dom&.le= 6Deus non est.9 > Jzcigodn& 8orge, zda mi si, e jeste. niesprawiedliw&, gd& mwisz o kastracie !%elardzie, wiesz %owiem, i w owo smutne nieszcz.cie popad przez zo.- innego+++ > #rzez swoje grzec/&+ #rzez zarozumia u;no.- w ludzki rozum+ 6 ten spos% wiara prostaczkw jest w&sz&dzona, tajemnice Eoga zg%ione al%o pr%owao si tego, a gupi, ktrz& to cz&nili*, kwestie, ktre dot&cz spraw najw&sz&c/, rozwaa si zuc/wale, drwi si z ojcw, gd& uwaali, e takie kwestie nale& raczej c/owa- pod korcem ni do%&wa- na .wiato dnia+ > Bie zgadzam si z t&m, czcigodn& 8orge+ Eg pragnie, %&.m& prz&kadali nasz rozum do wielu spraw ciemn&c/, co do ktr&c/ #ismo pozostawio nam wolno.dec&dowania+ ! kied& kto. zac/ca ci, %&. uwierz& w jakie twierdzenie, winiene. najprzd z%ada-, cz& nadaje si ono do prz&jcia, al%owiem rozum nasz stworzon& zosta przez Eoga i to, co podo%a si naszemu rozumowi, nie moe nie podo%a- si rozumowi Eoskiemu, o ktr&m zreszt wiem& to jed&nie, czego przez analogi, a czsto przez negacj, dom&.lam& si o drogac/, jakimi c/adza nasz rozum+ 6idzisz zatem, e czasem, %& podwa&- ;asz&w& autor&tet jakiego. niedorzecznego twierdzenia, ktre %udzi odraz rozumu, take .miec/ moe %&- narzdziem wa.ciw&m+ Jzsto .miec/ su& take do tego, %& upokorz&- niegodziwcw i %& zaja.niaa ic/ gupota+ Qpowiada si o .wit&m 0aurze, e poganie wo&li go do wrzcej wod&, on za. uala si, i kpiel jest z%&t c/odnaG poga1ski gu%ernator z gupot& wo& do1 do wod&, e%& to sprawdzi-, i sparz& si+ #ikn& cz&n tego .witego mczennika, ktr& o.miesz& nieprz&jaci wiar&+ 8orge za.mia si sz&derczo+ > Awnie w epizodac/, ktre opowiadaj kaznodzieje, znale3- mona wiele garstw+ Twit& zanurzon& we wrzcej wodzie cierpi za J/r&stusa i wstrz&muje krz&k, zgoa nie pata dziecinn&c/ ;igli poganomV > 6idziszL > rzek 6il/em+ > 2a /istoria w&daje ci si wstrtna dla rozumu i oskarasz j, e jest .miesznaV 2ak zatem milczco i %aczc na swe wargi .miejesz si przecie z czego. i c/cesz, %&m ja te nie wzi tego powanie+ Tmiejesz si ze

.miec/u, ale .miejesz si+ 8orge zro%i gest w&raajc& znudzenie= > :grajc ze .miec/em wcigasz mnie w daremne d&sput&+ 6iesz jednak, e J/r&stus nie .mia si+ > Bie jestem tego pewn&+ ,ied& zac/ca ;ar&zeusz&, e%& pierwsi rzucili kamieniem, kied& p&ta, cz&j wizerunek jest na monecie, ktr paci si podatek, kied& igra sowami i powiada= 61u es petrus9, mniemam, e c/odzi o cit& prz&t&k, %& zmiesza- grzesznikw, %& podtrz&ma- duc/a u swoic/+ 0wi w spos% dowcipn& take, kied& zwraca si do ,aj;asza= RAzeke.+S ! kied& Uieronim komentuje 8eremiasza, gdzie Eg mwi 8eruzalem= 6nudavi femora contra faciem tuam9liv, w&ja.nia= 6sive nudabo et relevabo femora et posteriora tua9lv. Bawet wic Eg w&sawia si przez dowcip&, %& upokorz&- t&c/, ktr&c/ c/ce ukara-+ : wiesz doskonale, e w momencie najzacieklejszej walki midz& kluniakami a c&stersami ci pierwsi oskar&li drugic/, %& o.miesz&- ic/, e nie nosz spodni+ <a. w 'peculum stultorum opowiada si o o.le Erunellusie, ktr& zastanawia si, co %& si stao, gd&%& noc wiatr unis okr&cia i mnic/ ujrza%& swj srom+++ 0nisi dokoa roze.mieli si, a 8orge wpad we w.cieko.-+ > Jigniesz mi t&c/ kon;ratrw na .wito szale1cw+ 6iem, e w.rd ;ranciszkanw jest we zw&czaju zniewala- so%ie s&mpati ludu przez tego rodzaju gupstwa, ale o t&c/ widowiskac/ powiem ci to, co powiada pewien wiersz, ktr& s&szaem od jednego z wasz&c/ kaznodziejw= 1um podeD carmen eDtulit #orridulumlvi. #rz&t&k %& troc/ za mocn&, 6il/elm %& zuc/wa&, ale teraz 8orge oskara go o to, e puszcza wiatr& ustami+ <astanowiem si, cz& ta surowa odpowied3 nie miaa oznacza- ze stron& starego mnic/a zac/t&, %&.m& w&szli ze skr&ptorium+ !le zo%acz&em, e 6il/elm, tak dopiero co wojownicz&, zro%i si teraz agodn& jak %aranek+ > #rosz ci o w&%aczenie, czcigodn& 8orge > rzek+ > 0oje wargi zdradzi& moje m&.li, nie c/ciaem uc/&%i- ci szacunku+ E&- moe to, co powiedziae., jest suszne, ja za. m&liem si+ 8orge w o%liczu tego aktu w&.mienitej pokor& mrukn co., co w&raa- mogo al%o zadowolenie, al%o w&%aczenie, i nie mg ucz&ni- nic innego, jak powrci- na swoje miejsce, gd& t&mczasem mnisi, ktrz& w trakcie d&sput& podc/odzili stopniowo, rozc/odzili si teraz do swoic/ stow+ 6il/elm prz&klk znowu przed stoem

6enancjusza i wrci do przewracania kart+ 'woj pokorn odpowiedzi zaro%i par sekund spokoju+ ! to, co ujrza w cigu t&c/ kilku sekund, dao natc/nienie do poszukiwa1 w cigu noc&, ktra miaa nastpi-+ E&o to doprawd& niewiele sekund+ Eencjusz z%li& si nagle, udajc, e przez zapomnienie zostawi na stole swj r&lec, kied& podszed, %& posuc/a- rozmow& z 8orgem, i szepn 6il/elmowi, i musi pilnie z nim porozmawia-, w&znaczajc mu spotkanie na t&ac/ a3ni+ #rosi, %& 6il/elm oddali si pierwsz&, a on wkrtce za nim pod&+ 6il/elm wa/a si przez moment, potem zawoa 0alac/iasza, ktr& od swojego stou %i%liotekarza, prz& katalogu, .ledzi wsz&stko, co si zdarz&o, i prosi go, %& na moc& upowanienia udzielonego przez opata poo& nacisk na ten swj prz&wilej* postawi kogo. na stra& stou 6enancjusza, al%owiem uzna za korz&stne dla .ledztwa, e%& nikt si do1 nie z%li& w cigu dnia a do c/wili, kied& on sam %dzie mg tu wrci-+ #owiedzia to go.no, poniewa w ten spos% nie t&lko zo%owiz&wa 0alac/iasza do pilnowania mnic/w, ale i mnic/w do pilnowania 0alac/iasza+ Ei%liotekarz musia prz&j- sowa 6il/elma do wiadomo.ci, ten za. oddali si wraz ze mn+ ,ied& szli.m& przez ogrd i z%liali.m& si do a3ni, ktre prz&lega& do szpitala, 6il/elm zauwa&= > <daje si, e wielu nie c/ciao%&, %&m poo& rk na cz&m., co jest na stole 6enancjusza lu% pod stoem+ > ! co to jestL > 0am wraenie, e tego nie wiedz ci nawet, ktr&m to nie w smak+ > 6ic Eencjusz nie ma ci nic do powiedzenia i odciga nas t&lko od skr&ptoriumL > <araz si tego dowiem& > odpar 6il/elm+ Azecz&wi.cie, r&c/o po nas nadszed Eencjusz+

*%IE+ *RU0I SE"STA


Eied- to (enc/us, snu/e osobli;H opo;ieGL, , kt=re/ do;ied,ieL siI moAna nie,b-t budu/Hc-c# r,ec,- o A-ciu opact;a. 2o, co Eencjusz mia nam do powiedzenia, okazao si nieco zawie+ 7oprawd& zda- %& si mogo, e zwa%i nas tutaj po to t&lko, e%&.m& oddalili si od skr&ptorium, ale mieli.m& te wraenie, e nie mogc w&m&.li- godnego wiar& pozoru, to i owo powiedzia zgodnie z jak. szersz, a znan so%ie prawd+ J/o- rankiem, oznajmi, wola milcze-, teraz po dojrza&m nam&.le mniema, e 6il/elm winien zna- ca prawd+ #odczas sawetnej rozmow& o .miec/u Eerengar napomkn o 6finis Africae9. )=A to takiegoL Ei%lioteka pena jest tajemnic, a zwaszcza ksig, ktr&c/ nigd& nie daje si do cz&tania mnic/om+ Eencjusza uderz&& sowa 6il/elma o rozumow&m sprawdzaniu teorematw+ 8ego zdaniem uczon& mnic/ ma prawo pozna- wsz&stko, co %i%lioteka przec/owujeG w&powiedzia arliwie sowa przeciwko so%orowi w 'oissons, ktr& potpi !%elardaG w miar jak mwi, pojmowali.m&, e tego modego jeszcze mnic/a, tak rozmiowanego w retor&ce, trawi gorczka niezawiso.ci i e z trudem znosi wiz&, jakimi d&sc&plina opactwa krpuje zaciekawienie jego rozumu+ 0nie zawsze wpajano nieu;ne spojrzenie na ow cieD kawo.-, lecz wiedziaem do%rze, e w sercu mojego mistrza taka postawa nie %udzi niec/ci, i spostrzegem, i wspczuje Eencjuszowi i daje mu wiar+ ,rtko mwic, Eencjusz, jak nam w&ja.ni, nie wiedzia, o jakic/ sekretac/ !delmus, 6enancjusz i Eerengar mwili, lecz %&%& nie od tego, %& ta smutna /istoria wniosa troc/ .wiata w zarzdzanie %i%liotek, i nie traci nadziei, e mj mistrz, jakkolwiek spltan& %dzie k%ek .ledztwa, w&do%dzie z niego argument&, ktre zac/c opata do po;olgowania w d&sc&plinie &cia um&sowego, cicej mnic/om > prz&%&&m z tak daleka, jak c/o-%& on sam, doda, %& z cudw ukr&t&c/ w wielkim %rzuc/u %i%lioteki zaczerpn- pokarmu dla swojego rozumu+ 0niemam, e Eencjusz %& szczer&, gd& mwi, czego oczekuje od .ledztwa+ !le jednocze.nie, jak przewidzia to 6il/elm, c/cia te %&- pierwsz&m, ktr& %dzie szpera na stole 6enancjusza, al%owiem poeraa go ciekawo.-, i e%& utrz&ma- nas od tego stou z daleka, gotw %& da- nam w zamian inne wiadomo.ci+ ! oto one+ Eerengara poeraa, a wiedz ju o t&m liczni mnisi, niezdrowa namitno.- do

!delmusa, ta sama, przez ktr gniew Eo& spad na 'odom i 9omor+ 2ak wa.nie w&razi si Eencjusz, moe majc na wzgldzie mj mod& wiek+ 5ecz kto spdzi modo.- w klasztorze, c/o-%& sam zac/owa cz&sto.-, o ow&c/ namitno.ciac/ us&sze- musia, a %&wao, e i musia dawa- %aczenie, %& nie wpa.- w puapki zastawiane przez ic/ niewolnikw+ Jz& mniszek, ktr&m %&em, nie dostawa ju w 0elku od pewnego starszego mnic/a li.cikw z wierszami, jakie czek .wiecki po.wica ko%iecieL Tlu%& zakonne trz&maj nas z dala od tego gniazda za, jakim jest ciao ko%iet&, lecz czsto wiod w ssiedztwo inn&c/ z%dze1+ Jz& mog wreszcie kr&przed sam&m so%, e nawet moj dzisiejsz staro.- drcz& poudniow& demon, gd& %dc w c/rze zap3ni spojrzenie na poz%awionej zarostu twarz& nowicjusza, cz&stego i .wieego nicz&m dziewczL 0wi o t&c/ rzeczac/ nie po to, %& na nowo roztrzsa- niegd&siejsze postanowienie o w&%orze &cia klasztornego, lecz %& usprawiedliwi- %d& wielu takic/, ktr&m to .wite %rzemi zdaje si z%&t cikim+ E&- moe, %& usprawiedliwipotworn z%rodni Eerengara+ 8ednak, wedug Eencjusza, w mnic/ oddawa si w&stpkowi w spos% jeszcze %ardziej niecn&, to jest posugiwa si szantaem, %& uz&ska- od inn&c/ to, czego dawanie winn& im odradzi- cnota i otoczenie, w ktr&m &li+ 2ak wic od jakiego. czasu mnisi prze.miewali si z czu&c/ spojrze1, jakimi Eerengar o%darza !delmusa, ktr& jak si zdaje, %& modzie1cem wielce dorodn&m+ 2&mczasem !delmus, rozmiowan& %ez reszt& w swojej prac&, ktra %&a dla1 jed&n&m 3rdem rozkosz&, niewiele troszcz& si o namitno.- Eerengara+ !le moe, kt to wie, nie wiedzia o t&m, e dusza jego w g%i skaniaa go do tej samej sromot&+ 2ak cz& owak, Eencjusz powiedzia, e podsuc/a rozmow midz& !delmusem a Eerengarem i e Eerengar, cz&nic aluzj do jakiego. sekretu, o ktrego odsonicie !delmus go prosi, podsuwa mu w szkaradn& targ, a nawet najniewinniejsz& z cz&telnikw moe so%ie przedstawi- jaki+ : zdaje si, e Eencjusz us&sza z ust !delmusa sowa zgod& w&powiedziane prawie z ulg+ 8ak%&, wa& si rzec Eencjusz, !delmus niczego innego w g%i dusz& nie pragn i jak%& starcz&o mu znale3- racj odmienn ni podanie cielesne, %& w&razi- zgod+ 2o znak, przekon&wa Eencjusz, i sekret Eerengara winien dot&cz&- arkanw wiedz&, wted& %owiem !delmus mg udzi- si, e po to popada w grzec/ cielesn&, %& zadowolidz um&su+ ! i mnie, dorzuci Eencjusz z u.miec/em, ile to raz& ogarnia& dze um&su tak gwatowne, e a%& je u.mierz&-, zgodzi%&m si zaspokoi- cz&je. dze

cielesne i nawet przeciw wasnej swojej cielesnej c/ci+ > Jz& nie ma takic/ c/wil > sp&ta 6il/elma > e t& te ucz&ni%&. rzecz& naganne, %&le t&lko dosta- do rk ksig, ktrej szukasz od latL > 6ieki temu mdr& i cnotliw& '&lwester :: podarowa nadzw&czaj cenn& glo%us nie%ieski w zamian za manuskr&pt, zdaje si 'tacjusza lu% 5ukana > odpar 6il/elm+ #otem doda przezornie= > !le c/odzio o glo%us nie%ieski, nie za. wasn cnot+ Eencjusz prz&zna, e zapa pc/n go za daleko, i podj opowie.-+ 6 noc poprzedzajc t, kied& umar !delmus, poszed z ciekawo.ci za t&mi dwoma+ : widzia ic/ po komplecie, jak razem kieruj si ku dormitorium+ Jzeka dugo, nie dom&kajc drzwi swojej celi, niez%&t odlegej od ic/ cel, i widzia w&ra3nie, jak !delmus w&.lizguje si, kied& cisza okr&a sen mnic/w, do celi Eerengara+ Jzuwa jeszcze, nie mogc zasn-, a us&sza, e drzwi celi Eerengara otwieraj si i !delmus w&m&ka si prawie %iegnc, c/o- prz&jaciel pr%uje go powstrz&ma-+ Eerengar poda za !delmusem krok w krok, kied& ten sc/odzi na dolne pitro+ Eencjusz ostronie rusz& za nimi i na pocztku dolnego kor&tarza ujrza drcego Eerengara, ktr& wcisnwsz& si w kt, wpatr&wa si w drzwi celi 8orgego+ Eencjusz poj, e !delmus rzuci si do stp starego wsp%rata, %& w&zna- swj grzec/+ ! Eerengar dra, %o wiedzia, e jego sekret %dzie w&dan&, c/o- pod pieczci sakramentu+ #otem !delmus w&szed po%lad&, odepc/n Eerengara, ktr& c/cia mu co. powiedzie-, i w&pad z dormitorium, okrajc a%s&d ko.cioa i wc/odzc do c/ru przez drzwi od pnoc& ktre noc zawsze pozostaj otwarte*+ <apewne c/cia si modli-+ Eerengar rusz& za nim, ale nie wszed do ko.cioa i kr& w.rd gro%w cmentarza zaamujc rce+ Eencjusz nie wiedzia, co ma cz&ni-, i w t&m momencie dostrzeg, e w po%liu jest czwarta jaka. oso%a+ Qna te .ledzia tamt&c/ dwc/ i z pewno.ci nie zauwa&a o%ecno.ci jego, Eencjusza, ktr& sta za pniem d%u rosncego na granic& cmentarza+ E& to 6enancjusz+ Ba jego widok Eerengar prz&cupn midz& gro%ami, a wted& 6enancjusz wszed do c/ru+ Eencjusz za., lkajc si, i zostanie odkr&t&, w&co;a si do dormitorium+ Bastpnego ranka u stp urwiska znaleziono trupa !delmusa+ Bic wicej Eencjusz nie wiedzia+ <%liaa si pora o%iadu+ Eencjusz opu.ci nas, a mj mistrz nie w&p&t&wa go ju o nic+ #ozostali.m& przez c/wil na t&ac/ a3ni, a potem przec/adzali.m& si kilka minut po warz&wniku, med&tujc nad t&mi oso%liw&mi nowinami+

> ,rusz&na > rzek naraz 6il/elm sc/&lajc si, %& o%ejrze- ro.lin, ktr w t&m zimow&m .wietle rozpozna w.rd zaro.li+ > Bapar z kor& do%r& na /emoroid&+ ! to arctium lappa, kataplazm ze .wie&c/ korzeni za%li3nia w&pr&ski skrne+ > 0asz wiksz wiedz ni 'ewer&n > rzekem > ale teraz powiedz mi, co mam& m&.le- o t&m, co.m& us&szeliV > 0j drogi !dso, winiene. naucz&- si posugiwa- wasn gow+ Eencjusz powiedzia nam zapewne prawd+ 8ego opowie.- zgodna jest z porann opowie.ci Eerengara, nawiasem mwic jake naszpikowan prz&widzeniami+ 'pr%uj zrekonstruowa- w&darzenia+ Eerengar i !delmus dopuszczaj si %ardzo %rz&dkiego cz&nu, przeczuwali.m& to i przedtem+ : Eerengar musia odsoni- !delmusowi w sekret, ktr& dla nas pozostaje, niestet&, sekretem+ #openiwsz& ten w&stpek przeciwko cz&sto.ci i prawu prz&rod&, !delmus m&.li jed&nie o t&m, e%& zwierz&- si komu., kto %dzie mg go rozgrzesz&-, i %iegnie do 8orgego+ ,tr& jest z natur& %ardzo surow&, mieli.m& tego dowod&, i z pewno.ci nie szczdzi !delmusowi zatrwaajc&c/ w&mwek+ 0oe nie udziela rozgrzeszenia, moe narzuca mu niemoliw do w&konania pokut, nie wiem&, a 8orge nigd& nam tego nie w&jawi+ Maktem jest, e !delmus %iegnie do ko.cioa, %& pa.- na twarz przed otarzem, lecz nie moe u.mierz&- w&rzutw sumienia+ 6 t&m momencie podc/odzi do1 6enancjusz+ Bie wiem&, co so%ie mwi+ E&- moe, !delmus powierza 6enancjuszowi sekret, dar lu% zapat* od Eerengara, sekret, na ktr&m zupenie przestao mu zalee-, odkd ma swj wasn&, znacznie straszniejsz& i %ardziej palc&+ Jo dzieje si z 6enancjuszemL E&- moe, ogarnit& t sam gorczkow ciekawo.ci, ktra trawia dzisiaj naszego Eencjusza, rad z uz&skan&c/ wiadomo.ci, pozostawia !delmusa jego w&rzutom sumienia+ !delmus widzi, e zosta opuszczon&, c/ce za%i- si, w&c/odzi zdesperowan& na cmentarz i tam spot&ka Eerengara+ 0wi mu sowa straszliwe, ciska mu w twarz jego odpowiedzialno.-, naz&wa go swoim %akaarzem w nikczemno.ci+ 8estem prze.wiadczon&, e opowie.- Eerengara, je.li uwolni si j od wsz&stkic/ prz&widze1, jest zgodna z prawd+ !delmus powtarza mu te same sowa pene rozpacz&, ktre us&sza od 8orgego+ : oto Eerengar idzie, wstrz.nit&, w swoj stron, a !delmus w swoj, %& ode%ra- so%ie &cie+ #otem nastpuje dalsz& cig, ktrego %&li.m& niemal .wiadkami+ 6sz&sc& sdz, e !delmusa za%ito, 6enancjusz z&skuje przekonanie, i sekret %i%lioteki jest waniejsz&, ni m&.la uprzednio, i prowadzi nadal poszukiwania na wasn& rac/unek+ 7opki kto. go nie zatrz&ma, nim zd& odkr&- to, za cz&m tak si ugania, al%o po dokonaniu tego odkr&ciaL

> ,to go za%iL EerengarL > 2o moliwe+ 5u% 0alac/iasz, ktremu powierzono czuwanie nad 9mac/em+ 5u% jeszcze kto inn&+ Eerengar jest podejrzan& wa.nie dlatego, e %oi si i e wie, i 6enancjusz posiad ju jego sekret+ 0alac/iasz jest podejrzan&= ma piecz nad niet&kalno.ci %i%lioteki, odkr&wa, e kto. j pogwaci, wic za%ija+ 8orge wie wsz&stko o wsz&stkic/, zna sekret !delmusa, nie c/ce, %&m ja odkr& to, co %&- moe znalaz 6enancjusz+ 6iele ;aktw skania do tego, %& m&.le- o nim podejrzliwie+ !le powiedz mi sam, jak .lepiec mg%& za%i- czowieka w peni si i jak starzec, c/o-%& i siln&, mg%& przenie.- ciao do kadzi+ !le wa.ciwie, czemu za%jc nie mia%& %&sam EencjuszL 0g nas okama-, mg kierowa- si deniami niestosown&mi do w&jawienia+ : czemu ogranicza- podejrzenia do t&c/ t&lko, ktrz& uczestnicz&li w rozmowie o .miec/uL 0oe mot&w& z%rodni %&& inne, moe nie mia& nic wsplnego z %i%liotek+ 2ak cz& inaczej dwie rzecz& s niez%dne= musim& wiedzie-, jak wc/odzi si do %i%lioteki noc, i mie- .wiato+ Q to zad%aj t&+ #okrcisz si po kuc/ni w porze o%iadu, we3miesz kaganek+++ > ,radzieL > #o&czka ku wikszej c/wale #ana+ > 8e.li tak, moesz na mnie polega-+ > 6&%ornie+ Jo do wej.cia do 9mac/u, widzieli.m&, skd w&c/&n 0alac/iasz wczorajszej noc&+ 7zisiaj udam si do ko.cioa, a zwaszcza do owej kaplic&+ <a godzin siadam& do stou+ #otem spotkanie z opatem+ Edziesz na1 dopuszczon&, al%owiem prosiem, %& wolno mi %&o za%ra- sekretarza, ktr& zapisze to, co %dzie si mwi-+

*%!IE+ *RU0I !O!A


Eied- to opat oka,u/e dumI , ,amoAnoGci s;o/e"o opact;a i lIk pr,ed #eret-kami, a pod koniec Adso ro,;aAa, c,- nie uc,-nit Rle ;-biera/Hc siI ; podr=A po G;iecie. <astali.m& opata w ko.ciele przed gwn&m otarzem+ #rz&glda si prac& paru nowicjusz&G w&do%&li oni z jakiej. skr&tki zestaw .wit&c/ nacz&1, kielic/w, paten, monstrancji oraz kruc&;iks, ktrego nie widziaem podczas porannego na%oe1stwa+ ! krz&knem z zac/w&tu wo%ec ol.niewajcego pikna t&c/ .wit&c/ sprztw+ E&o samo poudnie i .wiato wlewao si strumieniami przez okna c/ru, a jeszcze wicej przez okno od ;rontu, tworzc %iae kaskad&, jak%& mist&czne potoki Eoskiej su%stancji, krz&ujc si w rozmait&c/ miejscac/ ko.cioa, zalewajc te otarz+ Bacz&nia, kielic/& > wsz&stko ujawniao swoj cenn materiG widziaem, jak midz& to.ci zota, nieskalan %iel ko.ci soniowej i przejrz&sto.ci kr&sztau l.ni klejnot& najrozmaitsz&c/ %arw i wielko.ci, i rozpoznaem /iac&nt, topaz, ru%in, sza;ir, szmaragd, c/r&zolit, on&ks, kar%unku, jaspis i agat+ : jednocze.nie spostrzegem to, co uszo mojej uwagi rano, al%owiem najprzd porwaa mnie modlitwa, za. p3niej powalio przeraenieG antependium i trz& kwater&, ktre zwie1cza& otarz, %&& cakowicie ze zota, a wreszcie ca& otarz zda si ze zota, z ktrejkolwiek stron& %& si na1 spojrzao+ Qpat u.miec/n si widzc moje osupienie+ > Eogactwa, ktre widzicie > rzek, zwracajc si do mnie i mego mistrza > a te inne, ktre jeszcze zo%acz&cie, s spu.cizn po wiekac/ po%ono.ci i oddania si Eogu oraz .wiadectwem potgi i .wietno.ci tego opactwa+ ,sita i moni tego .wiata, arc&%iskupi i %iskupi skadali w o;ierze dla wz%ogacenia tego otarza i .wit&c/ nacz&1 do1 przeznaczon&c/ pier.cienie od swojej inwest&tur&, w&ro%& ze zota i kamienie, ktre %&& znakiem ic/ wielko.ci, i pragnli, %& zosta& tu przetopione dla wikszej c/wa& #ana i tego miejsca 8emu oddanego+ J/ocia dzisiaj opactwo zasmucio si ow&m aosn&m w&darzeniem, nie moem& w o%liczu naszej wto.ci zapomina- o sile i potdze Bajw&szego+ <%lia si .wito Eoego Barodzenia i prz&stpujem& do cz&szczenia zot&c/ sprztw, %& t&m sposo%em narodzin& <%awiciela %&& potem .witowane z ca w&stawno.ci i wspaniao.ci, na jakie

zasuguj i jakic/ w&magaj+ 6sz&stko winno ukaza- si w ca&m sw&m %lasku+++ > dorzuci, wpatrujc si uporcz&wie w 6il/elma, i zrozumiaem p3niej, czemu z tak dum nalega na usprawiedliwienie swojego zatrudnienia > sdzim& %owiem, i jest u&teczne i stosowne nie ukr&wa- darw zoon&c/ Eogu, lecz przeciwnie, w&c/walaje+ > < pewno.ci > rzek wielce uprzejmie 6il/elm > skoro, ojcze wiele%n&, uznajesz, e #an w ten wa.nie spos% winien %&- wiel%ion&, to opactwo osigno najwiksz doskonao.- w goszeniu 8ego c/wa&+ > : tak %&- powinno > rzek opat+ > 'koro dz%anki i czasze ze zota i mae zote mo3dzierze zgodnie ze zw&czajem su&& z woli Eoga lu% rozkazu prorokw do z%ierania krwi kz i cielt lu% jawek w .wit&ni 'alomona, t&m %ardziej nacz&nia ze zota, kosztowne kamienie i to wsz&stko, co najwiksz ma warto.- w.rd rzecz& stworzon&c/, winno %&- u&wane z czci i po%ono.ci do z%ierania krwi J/r&stusaV J/o-%& su%stancja, z ktrej jeste.m& ucz&nieni, stworzona %&a na nowo i staa si t sam, co su%stancja c/eru%inw i sera;inw, jeszcze niegodn %&a%& su%& prz& o;ierze tak niew&powiedzianej+++ > : tak niec/aj %dzie > powiedziaem+ > 6ielu mwi, e um&s natc/nion& .wito.ci, cz&ste serce, intencja pena wiar& winn& w&starcz&- dla sprawowania tego .witego o%rzdku+ 0& jako pierwsi potwierdzam& jasno i stanowczo, e jest to rzecz gwnaG lecz w nasz&m przekonaniu /od nale& skada- take poprzez zewntrzn ozdo% .wit&c/ sprztw, jest %owiem nader suszne i stosowne, %&.m& su&li naszemu <%awc& we wsz&stkic/ rzeczac/ i %ez reszt&, 8emu, ktr& zec/cia prz&sporz&- nam wsz&stkic/ rzecz& w cao.ci i %ez w&jtkw+ > 2aki zawsze %& pogld wielkic/ waszego zakonu > prz&zna 6il/elm > i prz&pominam so%ie, jak piknie pisa o ozdo%ac/ ko.cioa wielki i czcigodn& opat 'uger+ > 2ak jest > rzek opat+ > 'pjrzcie na ten kruc&;iks+ 8est jeszcze nie doko1czon&+++ > 6zi kruc&;iks do rki z mio.ci, a o%licze ja.niao mu szcz.ciem+ > Erak tu jeszcze paru pere, nie znalazem takic/, ktre %& mia& stosowne w&miar&+ Biegd&. .wit& !ndrzej zwrci si ku krz&owi z 9olgot& mwic, i jest ozdo%ion& czonkami J/r&stusa ni%& perami+ : perami wa.nie winno %&- ozdo%ione to skromne w&o%raenie wielkiego cudu+ J/o- uznaem te za rzecz odpowiedni osadzenie w t&m miejscu, tu nad gow <%awiciela, najpikniejszego diamentu, jaki

zdarz&o si wam widzie-+ > #ogaska po%on&mi rkami, sw&mi dugimi, %ia&mi palcami najcenniejsze cz.ci .witego drzewa al%o raczej ko.ci soniowej, al%owiem z tej wzniosej materii zro%ione %&& ramiona krz&a+ > ,ied& rozkoszuj si wsz&stkimi pikno.ciami tego domu Eoga, czar wielo%arwn&c/ kamieni odr&wa mnie od trosk o spraw& inne, a pena czci med&tacja, przeistaczajc to, co materialne, w to, co niematerialne, skania ku rozm&.laniom nad rozmaito.ci .wit&c/ cnt, wwczas zda mi si, e oto znalazem si, %& tak rzec, w dziwn&m rejonie .wiata, w rejonie, ktr& ani nie jest %ez reszt& zamknit& w %rudzie ziemskim, ani cakowicie w&zwolon& w cz&sto.ci nie%ios+ : zda mi si, e z aski Eoej mog %&- wzniesion& z tego niszego .wiata do w&szego drog anagogiczn+++ 0wic zwraca twarz w stron naw&+ Mala .wiata, przenikajcego od gr&, dziki szczeglnej prz&c/&lno.ci gwiazd& dziennej o.wietlaa mu twarz i ramiona, ktre otworz& na ksztat krz&a, ogarnit& zapaem+ > 6szelkie stworzenie > powiedzia > widoczne cz& niewidoczne, jest .wiatem niesion&m %&towi przez Qjca .wiato.ci+ 2a ko.- soniowa, ten on&ks, lecz i kamie1 wok nas, s .wiatem, poniewa postrzegam, e s do%re i pikne, e istniej podug wasn&c/ regu proporcji, e rni si rodzajem i gatunkiem od wsz&stkic/ inn&c/ rodzajw i gatunkw, e s okre.lone wasn licz%, e nie prz&nosz ujm& swojemu rodzajowi, e szukaj wa.ciwego im miejsca stosownie do swej wagi+ : t&m lepiej te spraw& s mi o%jawione, im materia, na ktr patrz, jest przez sw natur cenniejsza, i o t&le ja.niejsze .wiato pada na twrcz potg Eoga, jeeli do wznioso.ci niedostpnej w swej peni prz&cz&n& wspinam si od wzniosego skutkuG i o ile lepiej o Eoskiej prz&cz&nowo.ci mwi mi cudown& skutek, jak zoto i diament&, skoro mwi- mi o niej potra;i nawet ajno i owadV 2ak wic, kied& w t&c/ kamieniac/ dostrzegam owe spraw& w&sze, dusza pacze ze wzruszenia i rado.ci, i nie z ziemskiej prno.ci lu% umiowania %ogactwa, ale z najcz&stszego ukoc/ania prz&cz&n& pierwszej, ktra swej prz&cz&n& nie ma= > 7oprawd&, oto najsodsza z teologii > rzek 6il/elm z doskona pokor, i pom&.laem, e u& tej podstpnej ;igur&, ktr retor&c& naz&waj ironi, a ktrej u&cie zawsze winno %&- poprzedzone przez pronuntiatio %dce jej s&gnaem i uzasadnieniemG tej rzecz& 6il/elm nie cz&ni nigd&+ Qto powd, dla ktrego opat, %ardziej skonn& do u&wania ;igur w mowie, wzi 6il/elma dosownie i dorzuci jeszcze, porwan& mist&czn&m uniesieniem= > 8est to najprostsza z drg wiodc&c/ do Bajw&szego, materialna teo;ania+

6il/elm c/rzkn grzecznie= > Pc/+++ oc/+++ > rzek+ Jz&ni tak, kied& c/cia zmieni- przedmiot rozmow&+ Zatwo to osiga, al%owiem jego zw&czajem, i zdaje mi si, e jest to t&powe dla ludzi z jego ziemi, %&o pojkiwa- przewlekle za kad&m razem, kied& mia za%ra- gos, jak%& za prz&stpienie do w&raenia uksztatowanej przecie m&.li paci wielkim w&sikiem um&sow&m+ : jak si ju przekonaem, im wiksz licz% wstpn&c/ jkw opatr&wa w&stpienie, w&powiedzie-+ > Pc/+++ oc/+++ > rzek wic 6il/elm+ > 0am& mwi- o spotkaniu i o d&skusji na temat u%stwa+++ > 4%stwo+++ > powiedzia zaprztnit& jeszcze swoimi m&.lami opat, jak%& z trudem prz&c/odzio mu zstpienie z t&c/ pikn&c/ regionw .wiata, w ktre w&nios& go jego klejnot&+ > 2o prawda, spotkanie+++ : zaczli &wo rozprawia- o rzeczac/, ktre po cz.ci ju znaem, a po cz.ci zdoaem poj- teraz, prz&suc/ujc si rozmowie+ J/odzio, jak ju wspomniaem na sam&m pocztku mej wiernie spis&wanej kroniki, o podwjn& spr, z jednej stron& przeciwstawiajc& cesarza papieowi, z drugiej za. papiea ;ranciszkanom z kapitu& w #erugii, ktrz&, aczkolwiek z wieloma latami op3nienia, uznali za swoje tez& duc/ownikw o u%stwie J/r&stusaG oraz o intr&g, ktra powizaa ;ranciszkanw z cesarstwem i ktra > z trjkta sprzeczno.ci i prz&mierz& > przeo%razia si teraz w czworokt wskutek wtrcania si, dla mnie jeszcze zupenie niezrozumiaego, opatw zakonu Twitego Eened&kta+ Bigd& nie pojem jasno racji, dla ktr&c/ opaci %ened&kt&1sc& udzielili o%ron& i sc/ronienia ;ranciszka1skim duc/ownikom, nim jeszcze ic/ wasn& zakon zacz podziela- w pewnej mierze owe zapatr&wania+ J/ocia %owiem duc/ownic& gosili w&rzeczenie si wszelkic/ d%r ziemskic/, opaci mojego zakonu, a wa.nie dopiero co uz&skaem ol.niewajce tego potwierdzenie, szli drog nie mniej cnotliw, ale w kierunku cakowicie przeciwn&m+ 8ak mi si zdaje, opaci uznali, e nadmierna potga papiea oznacza nadmiern potg %iskupw i miast, a przecie mj zakon utrz&ma w cigu wiekw nienaruszon swoj potg wa.nie w walce z duc/owie1stwem .wieckim i miejskimi kupcami, o%ejmujc rol %ezpo.redniego mediatora midz& nie%em a ziemi oraz doradc& monarc/w+ 2&le raz& s&szaem, jak powtarza si zdanie, e lud Eo& dzieli si na pasterz& al%o ksi&*, ps& al%o wojownikw* i owieczki, cz&li lud+ !le potem naucz&em si, e t&m pewniejsz& %& suszno.ci twierdze1, jakie mia w nim

owo zdanie mona w&powiada- na rozmaite sposo%&+ Eened&kt&ni mwili czsto nie o trzec/ porzdkac/, ale o dwc/ wielkic/ dziedzinac/, jednej dot&czcej zarzdzania rzeczami ziemskimi i drugiej zarzdzajcej rzeczami nie%ia1skimi+ 6 zakresie spraw ziemskic/ mia miejsce podzia na ksi&, panw .wieckic/ i lud, ale nad t&m trjpodziaem dominowa ordo monac#orum, ogniwo czce %ezpo.rednio lud Eo& z nie%em, mnisi za. nie mieli nic wsplnego z t&mi pasterzami .wieckimi, ktr&mi s ksia i %iskupi, nieuczeni i zdeprawowani, skonni teraz sprz&ja- interesom miast, gdzie owieczkami nie s ju jake poczciwi i wierni wie.niac&, lecz kupc& i rkodzielnic&+ <akon %ened&kt&1ski nie mia nic przeciw temu, e%& rzd& nad prostaczkami powierzone %&& ksiom .wieckim, %&le%& t&lko ustanowienie ostatecznej regu& tego stosunku prz&pado mnic/om, %dc&m w %ezpo.redniej st&czno.ci ze 3rdem wszelkiej wadz& ziemskiej, cesarstwem, tak jak s ze 3rdem wszelkiej wadz& nie%ieskiej+ Qto czemu, jak sdz, wielu opatw %ened&kt&1skic/, pragnc prz&wrci- dostoje1stwo cesarstwu z uszczer%kiem dla rzdw miast zjednoczon&c/ %iskupw i kupcw*, zgodzio si rwnie c/roni- ;ranciszka1skic/ duc/ownikw, ktr&c/ zapatr&wa1 nie podzielali, ale ktr&c/ o%ecno.- %&a im w&godna, podsuwaa %owiem cesarstwu do%re s&logizm& przeciwko przemonej wadz& papiea+ 2akie %&&, jak w&wnioskowaem, powod&, dla ktr&c/ w tej c/wili !%%on skania si do wspprac& z 6il/elmem, w&sannikiem cesarza, %& t&m sposo%em o%j- rol mediatora midz& zakonem ;ranciszka1skim a stolic apostolsk+ 0imo gwatowno.ci sporu, jake gro3nej dla jedno.ci ,o.cioa, 0ic/a z Jesen&, po wielekro- wz&wan& do !winionu przez papiea 8ana, postanowi w ko1cu prz&jzaproszenie, nie c/cia %owiem, %& jego zakon star si ostatecznie z papieem+ 2en genera ;ranciszkanw c/cia za jedn&m zamac/em i doprowadzi- do trium;u stanowiska zakonu, i poz&ska- so%ie papiea, a to z tego midz& inn&mi wzgldu, i pojmowa, e %ez zgod& papiea nie %dzie mg pozosta- dugo na czele swojego zakonu+ 5ecz wielu %&o takic/, ktrz& ostrzegali go, e papie c/ce .cign- go do Mrancji, %& zastawi- na1 puapk, oskar&- go o /erezj i postawi- przed tr&%unaem+ : dlatego te doradzali, %& w&praw 0ic/aa do !winionu poprzedzi& ukad&+ 0ars&liusz mia lepsz& pom&sG w&sa- razem z 0ic/aem cesarskiego legata, ktr& przedstawi%& papieowi punkt widzenia zwolennikw cesarza+ Bie t&le po to, %& przekonali starego Ja/orsa, ale e%& wzmocni- poz&cj 0ic/aa, ktr& jako czonek

legacji cesarskiej nie mg%& tak atwo pa.- o;iar zemst& papieskiej+ Awnie ten pom&s przedstawia jednak liczne niedogodno.ci i nie nadawa si do wprowadzenia od razu w &cie+ 'td pojawia si m&.l o wstpn&m spotkaniu midz& czonkami legacji cesarskiej a paroma w&sannikami papiea w celu w&sondowania stanowisk i opracowania umw, ktre gwarantowa&%& %ezpiecze1stwo woskic/ go.ci+ Qrganizacj pierwszego posiedzenia powierzono wa.nie 6il/elmowi z Easker?ille+ 0ia on take przedstawi- punkt widzenia teologw cesarskic/ w !winionie, je.li%& stwierdzi, e w&prawa jest moliwa %ez naraenia si na nie%ezpiecze1stwo+ #rzedsiwzicie nieatwe, al%owiem prz&puszczano, e papie, ktr& c/cia mie- 0ic/aa samego, %o wted& acniej mg go nakoni- do posusze1stwa, w&san do 6oc/ legacj poucz&, %& doprowadzia, je.li %dzie to t&lko moliwe, do tego, e w&sannic& cesarsc& w&rzekn si w&praw& na jego dwr+ 6il/elm pocz&na so%ie do tej por& nader zrcznie+ #o dugic/ naradac/ z rozmait&mi opatami %ened&kt&1skimi oto prz&cz&na tak wielu postojw w czasie naszej podr&* w&%ra opactwo, w ktr&m wa.nie si znale3li.m&, poniewa wiadomo %&o, e opat jest %ardzo oddan& cesarstwu, a jednocze.nie dziki wielkiej %iego.ci w sprawac/ d&plomacji nie jest 3le widzian& na dworze papieskim+ Qpactwo %&o wic t&m neutraln&m terenem, na ktr&m dwie stron& mog& si spotka-+ !le papieowi %&o jeszcze tego mao+ 6iedzia, e jak t&lko jego legacja znajdzie si na terenie opactwa, %dzie podlega- jur&sd&kcji opataG a poniewa w jej skad wc/odzili take ksia .wiecc&, nie godzi si na t klauzul, powoujc si na o%aw& przed zasadzk cesarsk+ 6&sun wic warunek, %& niet&kalno.- jego w&sannikw powierzona zostaa piecz& kompanii ucznikw krla ;rancuskiego, pozostajcej pod rozkazami oso%&, ktrej u;a+ 2o wa.nie dos&szaem niew&ra3nie, kied& 6il/elm rozprawia z w&sannikiem papiea w Eo%%ioG c/odzio o ;ormu, ktra okre.li zadania tej kompanii, cz&li co si rozumie przez c/ronienie niet&kalno.ci papieskic/ w&sannikw+ #rz&jto w ko1cu ;ormu zaproponowan przez awinio1cz&kw i ktra w&daa si rozsdna= z%rojni i ic/ dowdca %d mieli jur&sd&kcj Rnad wsz&stkimi, ktrz& w jakikolwiek spos% zmierza- %d do naruszenia &cia czonkw pont&;ikalnej legacji oraz wp&wa- na ic/ zac/owanie i sd prz& pomoc& cz&nw gwatown&c/S+ [wcze.nie zdawao si, e natc/nieniem dla t&c/ ukadw s troski cz&sto ;ormalne+ 2eraz, po w&darzeniac/, ktre mia& niedawno miejsce, opat niepokoi si i w&jawi swoje wtpliwo.ci 6il/elmowi+ 8e.li legacja prz&%dzie do opactwa, zanim poznan& zostanie autor dwc/ z%rodni dzie1 p3niej

zatroskanie opata musiao wzrosn-, %o %&& ju trz& z%rodnie*, trze%a %dzie prz&zna-, e w t&c/ murac/ kr& kto., kto moe prz& pomoc& cz&nw gwatown&c/ wp&n- na sd i zac/owanie si papieskic/ legatw+ Ba nic %& si zdao za%ieganie o ukr&cie z%rodni, ktre zosta& popenione, %o je.li doszo%& do jakic/kolwiek dalsz&c/ w&padkw, legaci papiesc& pom&.leli%&, e uknuto przeciwko nim jaki. spisek+ E&& wic t&lko dwa rozwizania+ !l%o 6il/elm odkr&je morderc przed prz&%&ciem legacji i w t&m momencie opat wlepi w niego spojrzenie, jak%& c/cia prz&gani- mu, e dotd nie poradzi so%ie z t spraw*, al%o prz&jdzie uprzedzi- uczciwie przedstawiciela papiea, co si dzieje, i prosi- go o wspprac, %& opactwo %&o %acznie nadzorowane podczas trwania prac+ 2o rozwizanie opatowi nie prz&pado do smaku, %o oznaczao w&puszczenie z rk czstki rzdw i poddanie wasn&c/ mnic/w %aczeniu Mrancuzw+ !le nie mona %&o r&z&kowa-+ Q%aj, 6il/elm i opat, trapili si o%rotem, jaki prz&j& spraw&, ale nie mieli wielkiego w&%oru+ Q%iecali wic so%ie, e ostateczn dec&zj podejm w cigu nastpnego dnia+ Ba razie nie pozostawao nic innego, jak powierz&- si miosierdziu Eoemu i mdro.ci 6il/elma+ > 4cz&ni, co moliwe, ojcze wiele%n& > rzek 6il/elm+ > !le z drugiej stron& nie dostrzegam, w jaki spos% sprawa ta moga%& naprawd prz&nie.- szkod spotkaniu+ Awnie przedstawiciel papieski pojmie, e zac/odzi rnica miedz& dzieem szale1ca lu% czeka dnego krwi, lu% moe t&lko zagu%ionej dusz&, a powan&mi kwestiami, nad ktr&mi dojdzie tutaj do d&sput& midz& lud3mi praw&mi+ > 2ak mniemaszL > sp&ta opat wpatrujc si w 6il/elma+ > Bie zapominaj, e awinio1cz&c& wiedz, i natkn si tutaj na %raci mniejsz&c/, a wic oso%& nie%ezpiecznie %liskie %raciaszkom i inn&m, jeszcze szale1sz&m od %raciaszkw, na nie%ezpieczn&c/ kacerz&, splamion&c/ z%rodniami > i tutaj opat zni& gos > wo%ec ktr&c/ w&padki, skdind szkaradne, jakie mia& miejsce tutaj, %ledn nicz&m c/mura pod dziaaniem promieni soneczn&c/+ > #rzecie to co innegoV > w&krz&kn &wo 6il/elm+ > Bie moesz prz&kada- tej samej miar& do %raci mniejsz&c/ z kapitu& w #erugii i jakiej. %and& kacerz&, ktrz& opacznie pojli posanie Pwangelii, przemieniajc walk z %ogactwem w cig pr&watn&c/ odwetw i krwaw&c/ szale1stw+++ > Biewiele lat mino od c/wili, kied& ledwie par mil std jedna z t&c/ %and, jak je naz&wasz, spustosz&a ogniem i mieczem ziemie %iskupa Vercelli i okolice

Bowar& > odpar osc/le opat+ > 0asz na m&.li %rata 7ulc&na i apostow+++ > #seudoapostow > poprawi opat+ : oto znowu us&szaem, jak wspomina si %rata 7ulc&na i pseudoapostow, i znowu tonem ostron&m i prawie z odcieniem lku+ > #seudoapostow > zgodzi si skwapliwie 6il/elm+ > !le oni nie mieli nic wsplnego z %ra-mi mniejsz&mi+++ > ,trz& jednak gosili t sam cze.- dla 8oac/ima z ,ala%rii > nie ustpowa opat > i moesz zap&ta- o to swojego kon;ratra Uu%ert&na+ > <wracam uwag, ojcze wiele%n&, e teraz jest twoim kon;ratrem > powiedzia 6il/elm z u.miec/em i rodzajem ni%&Dukonu, jak%& c/cia powinszowaopatowi tego, e z&ska dla swojego zakonu czowieka cieszcego si tak do%r&m imieniem+ > 6iem, wiem > u.miec/n si opat+ > ! i t& wiesz, z jak %ratersk &czliwo.ci nasz zakon prz&j duc/ownikw, kied& .cignli na sie%ie gniew papiea+ 0am na m&.li nie t&lko Uu%ert&na, ale liczn&c/ inn&c/, skromniejsz&c/ %raci, o ktr&c/ niewiele si wie, c/o- moe powinno si wiedzie- wicej+ E&wao %owiem tak, e.m& prz&jmowali uciekinierw, ktrz& prz&%&wali odziani w /a%it %raci mniejsz&c/, a p3niej dowiad&waem si, e koleje &cia nios& ic/ w stron zwolennikw 7ulc&na+++ > Awnie tutajL > sp&ta 6il/elm+ > Awnie tutaj+ 6&jawiam ci co., o cz&m w rzecz&wisto.ci wiem %ardzo niewiele, a w kad&m razie nie do.-, %& ;ormuowa- oskarenie+ !le zwa&wsz&, i prowadzisz .ledztwo dot&czce &cia w t&m opactwie, do%rze, %&. i t& wiedzia o t&c/ sprawac/+ #owiem ci przeto, e podejrzewam, uwaaj, podejrzewam w oparciu o to, co s&szaem lu% odgadem, i w &ciu naszego klucznika, ktr& wa.nie prz&%& tutaj przed lat& razem z ;al %raci mniejsz&c/, %& moment %ardzo mroczn&+ > ,lucznikaL Aemigiusz z Varagine mia%& %&- zwolennikiem %rata 7ulc&naL 6&glda mi na czeka z%&t agodnego, a w kad&m razie mniej troszczcego si o pani %ied, ni ktokolwiek mi znan&+++ > rzek 6il/elm+ > : w istocie nie mog rzec o nim nic, i korz&stam z jego usug, za ktre wdziczna mu jest caa wsplnota+ 5ecz mwi o t&m po to, %&. zrozumia, jak atwo jest znale3- powizania midz& %ratem a %raciaszkiem+ > Aaz jeszcze, ojcze wiele%n&, jeste. niesprawiedliw&, je.li wolno mi si tak

w&razi- > przerwa mu 6il/elm+ > 0wim& o zwolennikac/ 7ulc&na, nie za. o %raciaszkac/+ Q t&c/ wiele mona powiedzie-, nie wiedzc nawet, o kim si mwi, al%owiem s ic/ rozmaite rodzaje, lecz nie, e s krwioercz&+ 0ona im najw&ej zarzuci-, e %ez nale&tego rozeznania wprowadzaj w &cie rzecz&, ktre duc/ownic& gosili z wiksz&m umiarem i o&wieni prawdziw mio.ci do Eoga, c/o- zgoda, granice midz& jedn&mi a drugimi s do.- p&nne+++ > !le %raciaszkowie to /eret&c&V > przerwa osc/le opat+ > Bie zadowalaj si utrz&m&waniem, e J/r&stus i apostoowie %&li %iedni, doktr&n, ktra c/o- jej nie podzielam, moe %&- z po&tkiem przeciwstawiona awinio1skiej p&sze+ Eraciaszkowie do%&waj z tej doktr&n& prakt&czn& s&logizm, wniosek o prawie do %untu, do pustoszenia, do deprawowania o%&czaju+ > !le ktrz& %raciaszkowieL > 6sz&sc&, w ogle+ 6iesz, e splamili si /anie%n&mi z%rodniami, e nie uznaj mae1stwa, e przecz istnieniu pieka, e oddaj si sodomii, e prz&czaj si do /erezji %ogomiw porzdku %ugarskiego i ordo Dr-"ont#ie... > #rosz ci > rzek 6il/elm > nie mieszaj rzecz& rn&c/V 0wisz tak, jak%& %raciaszkowie, patareni, waldensi, katarz&, a wraz z nimi %ogomili z Eugarii i kacerze z 7ragowic& %&li jedn&m i t&m sam&mV > Eo s > rzek suc/o opat > %o s, gd& to /eret&c&, i s, gd& naraaj na szwank porzdek .wiata .wieckiego, take porzdek cesarski, ktrego t&, jak si zdaje, pragniesz+ 'to i wicej lat temu stronnic& !rnolda z Erescii podpalali dom& szlac/etnie urodzon&c/ i kard&naw, i takie %&& wa.nie owoce lom%ardzkiej /erezji patarenw+ 6iem o t&c/ /eret&kac/ rzecz& straszne, a cz&taem je u Jezariusza z Pister%ac/+ 6 6eronie kanonik od .witego 9edeona, P?erardo, zauwa& pewnego razu, e ten, ktr& go go.ci, w&c/odzi co noc z on i crk+ 6&p&ta, nie wiem ju ktre z trojga, e%& dowiedzie- si, dokd to c/odz i co cz&ni+ #rz&jd3 i zo%acz, odpowiedziano mu, i poszed z nimi do podziemnego domu, %ardzo o%szernego, gdzie zgromadzi& si oso%& o%u pci+ Uerezjarc/a, kied& ju zapada cisza, w&gosi mow pen %lu3nierstw z zamiarem zepsucia ic/ &cia i o%&czajw+ #otem zgaszono .wiec i kad& rzuci si na swoj ssiadk, nie cz&nic rnic& midz& on prawowit a ko%iet niezamn, midz& wdow a dziewic, pani a suk ani co %&o najgorsze, w&%acz mi, #anie, i mwi rzecz& tak plugawe* midz& wasn crk a siostr+ P?erardo, widzc to wsz&stko, jako lekkom&.ln& i lu%ien& modzieniec, udawa w&znawc i z%li& si, nie wiem ju, cz& do crki swojego gospodarza, cz& do jakiej.

innej dzieweczki, i kied& zgasa .wieca, zgrzesz& z ni+ Jo wicej, cz&ni to przez ponad rok i w ko1cu sam mistrz oznajmi, e modzian z tak korz&.ci uczestnicz& w ic/ zgromadzeniac/, i r&c/o %dzie mg naucza- neo;itw+ 6 t&m momencie P?erardo poj, w jak przepa.- run, i zdoa w&mkn- si zwodnicz&m urokom mwic, e prz&c/odzi do tego domu nie dlatego, i%& pocigaa go /erezja, lecz i pociga& go dziewki+ 2amci w&gnali go+ 5ecz takie oto, widzisz, jest prawo i takie &cie /eret&kw, patarenw, katarw, joac/imitw > wszelkiej ma.ci+ Bic w t&m dziwnegoG nie wierz w zmartw&c/wstanie cia i w pieko jako kar dla niegodziwcw i utrz&muj, e mona ro%i- wsz&stko %ezkarnie+ 6szak mwi o so%ie cat#aroi, to jest cz&.ci+ > !%%onie > rzek 6il/elm > &jesz w t&m wspania&m i .wit&m opactwie z dala od podo.ci .wiata+ Y&cie w miastac/ jest o wiele %ardziej zoone, ni sdzisz, i s, widzisz, stopnie w %dzeniu i niegodziwo.ci+ 5ot %& znacznie mniejsz&m grzesznikiem ni jego wspo%&watele, ktrz& mieli niecz&ste m&.li nawet wo%ec aniow prz&san&c/ przez Eoga, za. zdrada #iotrowa %&a nicz&m wo%ec zdrad& 8udasza, %o jednemu w&%aczono, a drugiemu nie+ Bie moesz uwaa- patarenw i katarw za to samo+ #ataria to ruc/ re;orm& o%&czaju w granicac/ praw .witej matki ,o.cioa+ J/c jed&nie ulepsz&- spos% &cia os% duc/own&c/+ > 4trz&mujc, e nie powinno si prz&jmowa- sakramentw od kapanw, ktrz& si z%rukali+++ > : %dz, lecz jest to t&lko %d doktr&naln&+ Bigd& nie zamierzali zmieniaprawa Eoego+++ > !le pataria1skie kazanie !rnolda z Erescii, ktre w w&gosi w Az&mie ponad dwie.cie lat temu, pc/no tum wie.niakw do podpalenia domw szlac/t& i kard&naw+ > !rnold stara si wcign- do swojego ruc/u re;orm wadze miejskie+ Bie posz& za nim, znalaz natomiast zrozumienie w.rd ci%& %iedakw i w&dziedziczon&c/+ Bie mona o%arcza- go win za to, e c/cc ucz&ni- miasto mniej zepsut&m, odpowiedzieli na jego wezwanie z tak si i takim gniewem+ > 0iasto jest zawsze zepsute+ > 0iasto jest miejscem, w ktr&m &je dzisiaj lud Eo&, m& za. jeste.m& tego ludu pasterzami+ 8est miejscem zgorszenia, al%owiem %ogat& praat gosi u%stwo %iednemu i w&godzonemu ludowi+ <amieszki patarenw z tej wa.nie si zrodzi& s&tuacji+ ' godne poaowania, nie s niepojte+ < katarami sprawa w&glda inaczej+

8est to /erezja wsc/odnia, ktra prz&sza spoza ,o.cioa+ Bie wiem, cz& naprawd popeniaj lu% popeniali cz&n&, ktre si im prz&pisuje+ 6iem, e odrzucaj mae1stwo i przecz istnieniu pieka+ <adaj so%ie p&tanie, cz& o wiele z cz&nw, ktr&c/ nie popenili, nie oskarono ic/ dlatego t&lko, e podtrz&m&wali takie a nie inne idee z pewno.ci /anie%ne*+ > : powiadasz mi, e katarz& nie wmieszali si midz& patarenw i e jedni i drudz& nie s nicz&m inn&m, jak t&lko dwoma z niezliczon&c/ twarz& tego samego zaL > #owiadam, e wiele z t&c/ /erezji, niezalenie od doktr&n, ktr&c/ %roni, ma powodzenie u prostaczkw, poniewa podsuwaj im nadziej innego &cia+ #owiaD dam, e %ardzo czsto prostaczkowie niewiele wiedz o doktr&nie+ #owiadam, e nieraz tum& prostaczkw pomiesza& kazania katarskie z kazaniami patarenw, te za. z t&m, co mwi duc/ownic&+ Y&cie prostaczkw, !%%onie, nie jest roz.wietlone mdro.ci i czujn&m %aczeniem na rozrnienia, jakic/ dokonuj mdrc&+ 4drczone jest c/oro%, u%stwem, w&raa si z trudem wskutek niewiedz&+ 7la wielu z t&c/ ludzi prz&czenie si do grup& /eret&kw jest t&lko jedn&m ze sposo%w, ani gorsz&m, ani lepsz&m, w&krz&czenia swojej rozpacz&+ 7om kard&naa mona spali%d3 dlatego, e pragnie si udoskonali- &cie duc/owie1stwa, %d3 e przecz& si istnieniu pieka, o ktr&m owo duc/owie1stwo mwi+ 5ecz zawsze dlatego, e istnieje to pieko na ziemi i e &je w nim trzoda, ktrej jeste.m& pasterzami+ 6szak wiesz doskonale, e jak oni nie cz&ni rozrnienia midz& ,o.cioem %ugarskim a zwolennikami ksidza 5ipranda, tak czsto wadza cesarska i jej stronnic& nie rozrniaj duc/ownikw od kacerz&+ Bierzadko grup& gi%elinw, c/cc po%i- swoic/ przeciwnikw, podtrz&m&wa& w.rd ludu prd& katarskie+ <daje mi si, e cz&nili 3le+ : teraz wiem, e te same grup&, c/cc poz%&- si t&c/ niespokojn&c/, z%&t nie%ezpieczn&c/ i za Rprostackic/S adwersarz&, prz&pis&wa& jedn&m /erezje inn&c/ i sa& wsz&stkic/ na stos+ 6idziaem, prz&sigam ci, !%%onie, widziaem na wasne ocz&, jak ludzi &jc&c/ cnotliwie, szczer&c/ zwolennikw u%stwa i cz&sto.ci, lecz wrogw %iskupw, owi %iskupi oddawali sdom .wieckim pozostajc&m na usugac/ %d3 to cesarstwa, %d3 woln&c/ miast, oskarajc ic/ o wsplnot pciow, sodomi, niecne prakt&ki > ktr&mi moe nie ci, lecz wa.nie tamci zgrzesz&li+ #rostaczkowie s przeznaczeni na rze3, mona ic/ w&korz&sta-, kied& trze%a prz&sporz&- kopotw wrogiemu o%ozowi, ale , po.wica si ic/, kied& staj si z%dni+ > Jz& przeto > rzek opat z widoczn zo.liwo.ci > %rat 7ulc&n i jego

szale1c&, 9erard 'egalelli i jego nikczemni morderc& %&li niecn&mi katarami cz& zacn&mi %raciaszkami, sodomickimi %ogomiami cz& re;ormatorskimi patarenamiL <ec/ciej mi wic powiedzie-, 6il/elmie, t&, ktr& wiesz wsz&stko o /eret&kac/, tak e zdasz si jedn&m z nic/, gdzie jest prawdaL > Biekied& ani po jednej, ani po drugiej stronie > odrzek ze smutkiem 6il/elm+ > Jz& dostrzegasz wic, e nawet t& nie potra;isz ju rozrni- midz& t&m, co jest /eret&ckie, a t&m, co /eret&ckie nie jestL 8a mam prz&najmniej moj regu+ 6iem, e /eret&kami s ci, co naraaj na szwank porzdek, wedug ktrego rzdzi si lud Eo&+ : %roni cesarstwa, gd& ono mi ten porzdek zapewnia+ <walczam papiea, gd& daje wadz duc/ow %iskupom z miast, ktrz& sprz&mierzaj si z kupcami i cec/ami, a nie umiej tego porzdku utrz&ma-+ 0& utrz&m&wali.m& go przez wieki+ Jo si za. t&cz& /eret&kw, mam jedn regu i streszcza si ona w odpowiedzi, jak !rnold !malr&k, opat Jiteau", da temu, ktr& p&ta go, co ucz&ni- z mieszka1cami EWziers, miasta podejrzanego o /erezj= <a%ij ic/ wsz&stkic/, Eg rozpozna swoic/+ 6il/elm spu.ci wzrok i trwa c/wil w milczeniu+ #otem rzek= > 0iasto EWziers zostao wzite i nasi nie ogldali si ani na godno.-, ani na pe-, ani na wiek i prawie dwadzie.cia t&sic& ludzi umaro od miecza+ #o tej rzezi miasto spldrowano i spalono+ > 6ojna .wita to te wojna+ > 6ojna .wita to te wojna+ 6a.nie dlatego moe nie powinno %&- wojen .wit&c/+ 5ecz c mwi, jestem tu, %& %roni- praw 5udwika, ktr& wszak pustosz& ogniem :tali+ 8a te zostaem wcignit& w gr dziwaczn&c/ prz&mierz&+ 7ziwne prz&mierze duc/ownikw z cesarstwem, dziwne cesarstwa z 0ars&liuszem, ktr& da suwerenno.ci dla ludu+ : dziwne prz&mierze midz& nami dwoma, tak odmienn&mi w sowac/, ktre w&powiadam&, i w trad&cji+ !le mam& dwa zadania wsplne+ #owodzenie spotkania i odkr&cie morderc&+ 'tarajm& si postpowa- w pokoju+ Qpat otworz& ramiona+ > 7aj mi pocaunek pokoju, %racie 6il/elmie, < czowiekiem o takiej wiedz& jak twoja mona dugo rozprawia- o su%teln&c/ kwestiac/ teologii i moralno.ci+ 5ecz nie powinni.m& ;olgowa- upodo%aniom do d&sput&, jak cz&ni to mistrzowie z #ar&a+ 2o prawda, mam& przed so% wane zadanie, przeto musim& postpowawsplnie i zgodnie+ !le zaczem mwi- o t&c/ rzeczac/, %o sdz, e maj one pewien zwizek, cz& pojmujeszL <wizek moliw&, a wic rzecz w t&m, i tamci mog dostrzec

jakie. ogniwo czce z%rodnie, ktre tu mia& miejsce, z tezami twoic/ wsp%raci+ 7latego te ostrzegem ci i dlatego musim& zapo%iec wszelkiemu podejrzeniu lu% ins&nuacji ze stron& awinio1cz&kw+ > Jz& nie winienem pom&.le-, ojcze wiele%n&, e wskazae. mi rwnie trop w moim .ledztwieL 4trz&mujesz, e u 3rda niedawn&c/ w&darze1 moe %&- jaka. mroczna /istoria sigajca /eret&ckiej przeszo.ci ktrego. z mnic/wL Qpat milcza przez jaki. czas, patrzc na 6il/elma, a jego twarz pozostawaa %ez w&razu+ #otem rzek= > 6 tej smutnej sprawie t& jeste. inkwiz&torem+ 2woj rzecz jest %&podejrzliw&m, a nawet podejmowa- r&z&ko podejrzenia niesusznego+ 8a jestem tutaj t&lko ojcem dla wsz&stkic/+ : dodam, e gd&%&m wiedzia, i przeszo.- jednego z moic/ mnic/w skania do uzasadnion&c/ podejrze1, ju %&m prz&stpi do w&korzenienia c/wastu+ Jo ja wiem, wiesz i t&+ 2o, czego nie wiem, winno w&j.- na .wiato dnia dziki twojej mdro.ci+ 5ecz w kad&m prz&padku mw o wsz&stkim zawsze i przede wsz&stkim mnie+ > 'koni si i w&szed z ko.cioa+ > Uistoria komplikuje si, mj drogi !dso > rzek 6il/elm z pospn twarz+ > Eiegam& za manuskr&ptem, krztam& si, zaprztaj nas diatr&%& niektr&c/ naz%&t ciekawskic/ mnic/w oraz spraw& inn&c/ znowu mnic/w, naz%&t lu%ien&c/, i oto zacz&na r&sowa- si coraz natarcz&wiej jeszcze inn& trop, cakiem odmienn&+ ! wic klucznik+++ ! z klucznikiem prz&%& tutaj ten dziwaczn& okaz 'alwator+++ !le teraz musim& w&pocz-, al%owiem zamierzam& nie spa- w noc&+ > 6ic nadal c/cesz dosta- si w cigu noc& do %i%liotekiL Bie porzucasz pierwszego tropuL > 6 adn&m razie+ <reszt kt powiedzia, e c/odzi o dwa oso%ne trop&L ! wreszcie moe ta /istoria z klucznikiem jest t&lko owocem podejrzliwo.ci opata+ Ausz& w stron %ud&nku dla pielgrz&mw+ ,ied& dotar do progu, zatrz&ma si i powiedzia, jak%& cignc poprzedni wtek= > 6 gruncie rzecz& opat dlatego poleci mi prowadzi- .ledztwo w sprawie !delmusa, e pom&.la, i co. niedo%rego dzieje si w.rd mod&c/ mnic/w+ !le .mier- 6enancjusza z%udzia inne podejrzenie, %&- moe opat poj, e klucz do tajemnic& znajduje si w %i%liotece, a woli, %&m trz&ma si od niej z daleka+ #odsuwa mi .lad klucznika, %& odcign- moj uwag od 9mac/u+++ > !le czemu mia%& nie c/cie-, %&+++

> Bie zadawaj z%&t wielu p&ta1+ Qpat powiedzia mi ju na sam&m pocztku, e %i%lioteka jest niet&kalna+ 0a wida- swoje racje+ 0oe %&- tak, e i on wpltan& jest w jak. spraw, ktra jego zdaniem nie moe mie- nic wsplnego ze .mierci !delmusa, a teraz pom&.la, e skandal zatacza coraz szersze krgi i moe %&nie%ezpieczn& take dla niego+ Bie c/ce zatem, e%& prawda zostaa odkr&ta, al%o prz&najmniej nie c/ce, %&m to ja j odkr&+++ > 6 takim razie jeste.m& w miejscu opuszczon&m przez Eoga > powiedziaem prz&gn%ion&+ > Jz& spotkae. tu takic/, w ktr&c/ Eg zamieszka%& z upodo%aniemL > zap&ta 6il/elm wpatrujc si we mnie z w&soko.ci swojej postaci+ #otem kaza mi w&pocz-+ ,ied& kadem si spa-, doszedem do wniosku, e ojciec nie powinien %& pos&a- mnie w .wiat, ktr& okaza si %ardziej pogmatwan&, ni m&.laem+ <%&t wielu rzecz& ucz&em si+ > 'alva me ab ore leonislvii > modliem si zas&piajc+

*%!IE+ *RU0I PO !IES%POR%E


Eied- to, c#ociaA ro,d,ia< /est kr=tki, star,ec Alinard m=;i sporo interesu/Hc-c# r,ec,- o labir-ncie i o t-m, /ak siI do nie"o dostaL. Q%udziem si, kied& ju miaa w&%i- godzina wieczornego posiku+ Jzuem si ocia& od snu, al%owiem sen za dnia jest jak grzec/ cielesn&= im wicej go %&o, t&m wicej si go pragnie, a przecie czujem& si nieszcz.liwi, jednocze.nie zaspokojeni i nie zaspokojeni+ 6il/elma nie %&o w celi, widocznie wsta znacznie wcze.niej+ #o krtkim %kaniu si to tu, to tam, zo%acz&em, jak w&c/odzi z 9mac/u+ Qznajmi, e %& w skr&ptorium, gdzie przeglda katalog i o%serwowa prac mnic/w, pr%ujc z%li&- si do stou 6enancjusza, %& podj- ogldzin&+ !le z takiej cz& innej prz&cz&n& wsz&sc& jak%& zmwili si, %& przeszkodzi- mu w zaspokajaniu ciekawo.ci+ Bajpierw podszed do niego 0alac/iasz, %& pokaza- kilka cenn&c/ miniatur+ #otem Eencjusz zajmowa mu czas pod jakimi. %a/&mi pozorami+ ! kied& wreszcie poc/&li si, %& wrci- do ogldzin kart, Eerengar zacz krci- si dokoa proponujc wspprac+ 6reszcie 0alac/iasz, widzc, e mj mistrz ma powan& zamiar zaj- si rzeczami 6enancjusza, powiedzia mu krtko i wzowato, e %&- moe lepiej %&o%&, gd&%& zanim zacznie grze%a- w kartac/ zmarego, uz&ska upowanienie opataG e on sam, c/ocia jest %i%liotekarzem, powstrz&ma si od tego przez szacunek dla d&sc&plin&G i e tak cz& inaczej, zgodnie z &czeniem 6il/elma, nikt do tego stou si nie z%lia i nikt si nie z%li&, dopki nie za%ierze gosu opat+ 6il/elm zwrci mu uwag, e opat da mu zezwolenie na prowadzenie .ledztwa w ca&m opactwie, a 0alac/iasz zap&ta nie %ez zo.liwo.ci, cz& opat da mu take zezwolenie na swo%odne poruszanie si po skr&ptorium al%o, nie daj Eoe, po %i%liotece+ 6il/elm zrozumia, e nie warto w t&m momencie angaowa- si w pr% si z 0alac/iaszem, aczkolwiek wsz&stkie te manewr& i lki dot&czce kart 6enancjusza umocni& w nim naturalnie pragnienie, %& si przecie z nimi zapozna-+ !le jego postanowienie, %& dosta- si tam noc, %&o tak silne > c/o- jeszcze nie wiedzia jak > e postanowi nie doprowadzado starcia+ Uou%i jednak ocz&wist m&.l o odwecie, ktra gd&%& nie %&a natc/niona, jak %&a wszak, pragnieniem prawd&, jawia%& si moe jako nader uparta i nawet naganna+ #rzed wej.ciem do re;ektarza od%&li.m& jeszcze ma przec/adzk w.rd

krugankw, %& w c/odn&m powietrzu wieczoru rozprosz&- opar& snu+ #rzec/adzao si tam rwnie paru mnic/w pogron&c/ w med&tacji+ 6 ogrodzie w&c/odzc&m na dziedziniec dostrzegli.m& staruszka !linarda z 9rotta;errat&, ktr&, sa%& ju na ciele, spdza wiksz cz.- swojego dnia w.rd ro.lin, c/&%a e modli si w ko.ciele+ 6&dawao si, e nie czuje c/oduG siedzia po zewntrznej stronie kolumnad&+ 6il/elm zwrci si do niego z paroma sowami pozdrowienia i starzec zdawa si rozradowan&, e kto. si do1 odezwa+ > #ogodn& dzie1 > rzek 6il/elm+ > J/waa Eogu > odpar starzec+ > #ogodn& na nie%ie, ale pospn& na ziemi+ Jz& znae. do%rze 6enancjuszaL > ,trego 6enancjuszaL > sp&ta starzec+ #otem jakie. .wiateko zapalio mu si w oczac/+ > !c/, tego c/opca, co postrada &cie+ Eestia kr& po opactwie+++ > 8aka %estiaL > 6ielka %estia, ktra prz&%&wa z morza+++ 'iedem gw i dziesi- rogw, a na rogac/ jej dziesi- koron i na gowac/ trz& imiona %lu3niercze+ Eestia podo%na do panter&, a nogi jej jak nogi nied3wiedzia i paszcza jej jak paszcza lwa+++ 6idziaem j+ > 9dzie j widziae.L 6 %i%lioteceL > 6 %i%lioteceL 7laczegoL Qd lat ju nie c/odz do skr&ptorium i nigd& nie widziaem %i%lioteki+ Bikt nie wc/odzi do %i%lioteki+ <naem t&c/, ktrz& wc/odzili do %i%lioteki+++ > ,ogo, 0alac/iasza, EerengaraL > Qc/ nie+++ > starzec parskn .miec/em+ > #rzedtem+ Ei%liotekarza, ktr& %& przed 0alac/iaszem, t&le ju lat temu+++ > ,to to %&L > Bie prz&pominam so%ie, umar, kied& 0alac/iasz %& jeszcze mod&+ : tego, ktr& %& przed mistrzem 0alac/iasza i %& mod&m pomocnikiem %i%liotekarza, kied& i ja %&em mod&+++ !le w %i%liotece nigd& nie postaa moja noga+ 5a%ir&nt+++ > Ei%lioteka jest la%ir&ntemL > 0unc mundum tipice laberint#us denotat illelviii > w&rec&towa pogron& w m&.lac/ starzec+ > 4ntranti lar"us, redeunti, sed nimis artusliD. Ei%lioteka jest wielkim la%ir&ntem, znakiem la%ir&ntu .wiata+ 6c/odzisz i nie wiesz, cz& w&jdziesz+ Bie nale& przekracza- supw Uerkulesa+++ > 6ic nie wiesz, jak wc/odzi si do %i%lioteki, kied& drzwi 9mac/u s zamkniteL

> !le wiem > roze.mia si starzec > wielu wie+ #rzec/odzisz przez ossuarium+ 0oesz przej.- przez ossuarium, lecz przej.- nie c/cesz+ <marli mnisi czuwaj+ > <atem czuwaj zmarli mnisi, nie za. ci, ktrz& krztaj si noc ze .wiatem po %i%lioteceL > <e .wiatemL > 'tarzec w&glda na zdumionego+ > Bigd& nie s&szaem tej /istorii+ <marli mnisi s w ossuarium, ko.ci osuwaj si po troc/u z cmentarza i cz w ossuarium, %& strzec przej.cia+ Jz& nie widziae. nigd& otarza w kaplic&, ktra w&c/odzi na ossuariumL > 8est trzecia po lewej stronie za transeptem, cz& takL > 2rzeciaL E&- moe+ 2o ta, ktrej kamie1 otarza pokr&t& jest rze3%ami t&sic& szkieletw+ Jzwarta czaszka po prawej, naci.nij na ocz&+++ : jeste. w ossuarium+ !le nie id3 tam, ja nigd& nie poszedem+ Qpat nie c/ce+ > ! %estia, gdzie widziae. %estiL > EestiaL !c/, !nt&c/r&st+++ #rz&jdzie, milenium mino, czekam& na niego+++ > !le milenium mino trz&sta lat temu i nie prz&szed+++ > !nt&c/r&st nie prz&%&wa, kied& minie t&sic lat+ #o t&sicu lat zacz&na si panowanie sprawiedliw&c/, potem prz&%&wa !nt&c/r&st, %& zadaklsk sprawiedliw&m, a potem %dzie ostatnia %itwa+++ > !le sprawiedliwi %d panowa- przez t&sic lat > rzek 6il/elm+ > Jz&li al%o panowali od .mierci J/r&stusa do ko1ca pierwszego milenium, a w takim razie wted& wa.nie winien prz&%&- !nt&c/r&st, al%o jeszcze nie panowali, i !nt&c/r&st jest daleko+ > 0ilenium licz& si nie od .mierci J/r&stusa, ale od nadania ,onstant&na+ 2eraz mija t&sic lat+++ > 2ak wic ko1cz& si panowanie sprawiedliw&c/L > Bie wiem, ju nie wiem+++ 8estem zmczon&+ Aac/unek jest trudn&+ Eogosawion& z 5ie%ana dokona go, zap&taj 8orgego, jest mod&, do%rze pamita+++ !le czas& dojrza&+ Jz& nie s&szae. siedmiu tr%L > 7laczego siedmiu tr%L > Bie s&szae., jak umaro tamto c/opi, iluminatorL #ierwsz& anio zatr%i i powsta grad i ogie1 zmieszan& z krwi+ : drugi anio zatr%i, i trzecia cz.- morza staa si krwi+++ Jz& nie w morzu krwi zgino drugie c/opiL Jzekaj na trzeci tr%V 4mrze trzecia cz.- stworze1 &jc&c/ w morzu+ Eg zs&a na nas kar+ Ja&

.wiat wok opactwa ogarnit& jest przez /erezj, a powiedzieli mi, e na stolcu rz&mskim zasiad przewrotn& papie, ktr& u&wa /ostii do prakt&k nekromanckic/ i &wi nimi swoje muren&+++ : po.rd nas kto. pogwaci zakaz, zama pieczci la%ir&ntu+++ > ,to ci to powiedziaL > '&szaem, wsz&sc& szepcz, e grzec/ wszed do opactwa+ 0asz groc/L #&tanie, skierowane do mnie, zaskocz&o mnie+ > Bie, nie mam groc/u > odparem zmieszan&+ > Bastpn&m razem prz&nie. mi groc/u+ 2rz&mam go w ustac/, widzisz wszak moje %iedne %ezz%ne usta, a cakiem rozmiknie+ #o%udza w&dzielanie .lin&, a ua fons vitael"+ Jz& prz&niesiesz mi jutro groc/uL > #rz&nios ci > odparem+ !le usn+ <ostawili.m& go, %& uda- si do re;ektarza+ > Jo m&.lisz o t&m, co rzekL > zap&taem mojego mistrza+ > Jiesz& si %oskim szale1stwem stulatkw+ 2rudno odrni- w jego sowac/ prawd od ;aszu+ !le sdz, e powiedzia nam co. o sposo%ie dostania si do 9mac/u+ 6idziaem kaplic, z ktrej w&szed 0alac/iasz u%iegej noc&+ 8est tam rzecz&wi.cie otarz z kamienia i w jego podstawie w&rze3%ione s czaszkiG dzi. wieczorem spr%ujem&+

*%IE+ *RU0I "OMP/ETA


Eied- to ;c#od,im- do 2mac#u, dostr,e"am- ta/emnic,e"o "oGcia, odna/du/emta/emnH notatkI ,e ,nakami nekromant- i ,nika led;ie co ,nale,iona ksiHAka, kt=ra nastIpnie bId,ie pos,uki;ana pr,e, ;iele kole/n-c# ro,d,ia<=;, i ;res,cie kied- to ktoG kradnie cenne okular- Fil#elma, a nie /est to b-na/mnie/ ostatnie , s,ere"u nies,c,IGL. 6ieczerza prze%iegaa smtnie i w milczeniu+ 0ino niewiele ponad dwana.cie godzin od odkr&cia zwok 6enancjusza+ 6sz&sc& patrz&li spod oka na jego puste miejsce prz& stole+ ,ied& nadesza pora komplet&, poc/d, ktr& uda si do c/ru, zdawa si orszakiem ao%n&m+ 4czestnicz&li.m& w na%oe1stwie stojc w nawie i wpatrujc si w trzeci kaplic+ Twiato %&o skpe i kied& zo%acz&li.m&, jak 0alac/iasz w&ania si z mroku, %& rusz&- do swojej stalli, nie mogli.m& w&patrze-, skd wa.ciwie si pojawi+ 'tanli.m& przezornie w cieniu, w nawie %ocznej, %& nikt nie dostrzeg, e pozostajem& tu po zako1czeniu na%oe1stwa+ 8a miaem w szkaplerzu kaganek, ktr& za%raem z kuc/ni podczas wieczerz&+ <apalili.m& go nastpnie od wielkiego spiowego trjnogu, ktr& pon przez ca noc+ 0iaem now& knot i duo oliw&+ 6&starcz& .wiata na dugo+ <%&t %&em podniecon& od c/wili, kied& zaczli.m& prz&gotow&wa- si do dziaania, %& skupi- uwag na o;icjum, ktre do%iego ko1ca w spos% dla mnie prawie niedostrzegaln&+ 0nisi opu.cili kaptur& na twarze i w&szli powoli rzdkiem, %& uda- si do swoic/ cel+ Q.wietlon& %&skami od trjnogu, ko.ci opustosza+ > Tmiao do dzieaV > rzek 6il/elm+ #odeszli.m& do trzeciej kaplic&+ #odstawa otarza %&a naprawd podo%na do ossuarium, a czaszki o pust&c/ i g%okic/ oczodoac/ wznieca& strac/, kied& jawi& si tak oczom, w&%ornie w&rze3%ione, nad stosem piszczeli+ 6il/elm powtrz& szeptem sowa, ktre us&sza od !linarda czwarta czaszka po prawej stronie, pc/nij oczodo&*+ 6sun palce w oczodo& tego %ezcielesnego o%licza i od razu us&szeli.m& jak%& c/rapliwe skrz&pienie+ Qtarz drgn, o%rci si na niewidoczn&m trzpieniu, ukazujc ciemn& otwr+ ,ied& o.wietliem go podniesion lampk, dostrzegli.m& wilgotne sc/od&+ #ostanowili.m& zej.- po nic/, ale najpierw rozwa&li.m&, cz& winno si zamkn- za so% przej.cie+ 5epiej nie > rzek 6il/elm > nie wiem&, cz& zdoam&

je p3niej otworz&-+ Jo za. si t&cz& gro3%&, e zostaniem& odkr&ci, je.li kto. prz&jdzie o tej porze, %& uruc/omi- mec/anizm, to ten kto. i tak wie, jak wej.-, i zam&kanie na nic si tu nie zda+ <eszli.m& dziesitek al%o wicej sc/odw i znale3li.m& si w kor&tarzu, po ktrego o%u stronac/ otwiera& si poziome nisze, jakie p3niej zdarzao mi si widzie- nieraz w katakum%ac/+ !le wted& po raz pierwsz& wszedem do ossuarium i %ardzo si %aem+ ,o.ci mnic/w nagromadzi& si tu w cigu wiekw, do%&te z ziemi i skadane w niszac/ %ez podejmowania pr%&, %& odtworz&- ksztat& cia+ !le w niektr&c/ niszac/ %&& same ko.ci dro%ne, w inn&c/ same czaszki porzdnie uoone prawie w piramid, w ten spos%, %& nie sturla& si jedna na drug, i %& to widok doprawd& przeraajc&, oso%liwie prz& tej grze cieni i .wiate, ktre kaganek rzuca wzdu naszej drogi+ 6 jednej z nisz zo%acz&em same donie, mnstwo doni nieodwoalnie splecion&c/ ze so% w pltaninie martw&c/ palcw+ < ust do%& mi si okrz&k, %o w t&m miejscu zmar&c/ miaem przez moment uczucie, e jest tu co. &wego, jaki. pisk i sz&%ki ruc/ w cieniu+ > 'zczur& > uspokoi mnie 6il/elm+ > Jo ro%i tutaj szczur&L > #rzec/odz td&, jak i m&, %o ossuarium prowadzi do 9mac/u, a zatem do kuc/ni+ : do smaczn&c/ ksig w %i%liotece+ 2eraz pojmujesz, czemu 0alac/iasz ma twarz tak surow+ 4rzd, ktr& peni, zmusza go do przec/odzenia td& dwa raz& na dzie1, wieczorem i rano+ 2en w istocie nie ma si z czego .mia-+ > !le czemu Pwangelia nigd& nie wspomina o t&m, %& J/r&stus .mia siL > sp&taem ni z tego, ni z owego+ > 8est naprawd tak, jak mwi 8orgeL > E&& zastp& takic/, ktrz& zastanawiali si, cz& J/r&stus si .mia+ 'prawa nie interesuje mnie z%&tnio+ 'dz, e nie .mia si nigd&, gd& %& wszec/wiedzc&, jak winien %&- '&n Eo&, wic wiedzia, co ucz&nim&, m& c/rze.cijanie+ !le ot i doszli.m&+ : rzecz&wi.cie, dziki Eogu, kor&tarz sko1cz& si, zacz& si za. nowe sc/od&, a po ic/ prze%&ciu pozostao nam jed&nie pc/n- drzwi z twardego drewna, wzmocnione elazn&mi okuciami, i znale3li.m& si za kominkiem w kuc/ni, dokadnie pod krt&mi sc/odami, ktre prowadzi& do skr&ptorium+ ,ied& pili.m& si po nic/, zdao si nam, e z gr& s&sz&m& jakie. odgos&+ #oczekali.m& c/wil w milczeniu, po cz&m rzekem= > 2o niemoliwe+ Bikt nie wszed tu przed nami+++

> <akadajc, e jest to jed&na droga prowadzca do 9mac/u+ 6 minion&c/ wiekac/ %&a tu twierdza, musi zatem %&- wicej wej.- tajemn&c/, ni wiem&+ 2rze%a wc/odzi- ostronie+ !le mam& niewielki w&%r+ 8e.li zgasim& kaganek, nie %dziem& wiedzieli, dokd idziem&, je.li %dzie zapalon&, zaniepokoim& kogo., kto jest nad nami+ 8ed&na nadzieja, e je.li kto. tam jest, %oi si jeszcze %ardziej ni m&+ 7otarli.m& do skr&ptorium, w&aniajc si z %aszt& poudniowej+ 't 6enancjusza znajdowa si dokadnie po przeciwnej stronie+ :dc tam, o.wietlali.m& nie wicej ni kilka okci .cian&, gd& sala %&a o%szerna+ 0ieli.m& nadziej, e nie ma nikogo na dziedzi1cu i nikt nie ujrz& .wiata w oknac/+ 6&gldao na to, e na stole jest porzdek, ale 6il/elm poc/&li si zaraz, %& o%ejrze- kart& na dolnej peczce, i w&da okrz&k zawodu+ > Jzego. %rakL > zap&taem+ > 6idziaem dzi. tutaj dwie ksigi, a jedna %&a po grecku+ : tej wa.nie nie ma+ ,to. j za%ra, i to pospiesznie, gd& jeden z pergaminw spad na ziemi+ > !le st %& strzeon&+++ > Qcz&wi.cie+ E&- moe kto. tu szpera przed c/wil+ 0oe jeszcze tu jest+ > Q%rci si ku cieniom i jego gos rozleg si midz& kolumnami= > 8e.li tu jeste., %iada ciV 6&dao mi si, e m&.l jest do%ra+ 8ak ju powiedzia 6il/elm, zawsze lepiej, e%& ten, kto %udzi w nas strac/, %a si %ardziej ni m&+ 6il/elm poo& na stole kart, ktr znalaz na ziemi, i z%li& do niej o%licze+ #oprosi, %&m mu prz&.wieci+ <%li&em .wiato i ujrzaem stronic %ia w grnej poowie, a w dolnej pokr&t dro%n&m pismem, ktrego poc/odzenie poznaem z trudem+ > 2o po greckuL > sp&taem+ > 2ak, ale niez%&t do%rze rozumiem+ > 7o%& z /a%itu swoje soczewki i wetkn je mocno okrakiem na nos, a potem jeszcze %ardziej poc/&li o%licze+ > 2o greka, napisana %ardzo dro%n&m pismem, a jednak %ez adu i skadu+ Bawet w okularac/ cz&tam z trudem, prz&dao%& si wicej .wiata+ <%li no si+++ 4j kart w rk i trz&ma j tu przed nosem, ja za., jak gupiec, zamiast zaj.mu od ramienia trz&majc .wiato w&soko nad jego gow, stanem wa.nie przed nim+ #oprosi, e%&m przesun si w %ok, i cz&nic to, musnem pomieniem ?erso kart&+ 6il/elm odgoni mnie kuksa1cem, p&tajc, cz& c/c spali- mu manuskr&pt, potem w&krz&kn+ <o%acz&em w&ra3nie, e na grnej cz.ci stronic& ukazao si par

niew&ra3n&c/ znakw %arw& to%rzowej+ 6il/elm kaza poda- so%ie kaganek i porusza nim pod kart, trz&majc pomie1 do.- %lisko powierzc/ni pergaminu, tak %& ogrza- j, nie podpalajc jednak+ #owoli, jak%& jaka. niewidzialna rka kre.lia= R0ane, 2ekel, MaresS, na cz&stej stronie kart&, kolejno, w miar jak 6il/elm porusza pomieniem i jak d&m, ktr& wz%ija si z wierzc/oka pomienia, zaciemnia ?erso, zo%acz&em, e r&suj si liter& nie prz&pominajce adnego al;a%etu poza al;a%etem nekromantw+ > Biezw&ke > rzek 6il/elm+ > Joraz ciekawszeV > Aozejrza si dokoaL> !le lepiej nie w&stawia- tego odkr&cia na zasadzki naszego tajemniczego gospodarza, je.li jeszcze tu jest+++ <dj soczewki i poo& je na stole, p3niej zwin starannie pergamin i ukr& go w /a%icie+ Qszoomion& jeszcze t&m %iegiem w&darze1, co najmniej cudown&c/, miaem wa.nie prosi- go o dalsze w&ja.nienia, kied& przeszkodzi nam jaki. nag& i suc/& odgos+ 7o%ieg od stron& sc/odw wsc/odnic/, prowadzc&c/ do %i%lioteki+ > Qn tam jest, ap goV > krz&kn 6il/elm i rzucili.m& si w tamt stron, mj mistrz sz&%ciej, ja wolniej, gd& niosem kaganek+ 4s&szaem d3wik, jak%& kto. potkn si i upad, a kied& do%iegem, zastaem 6il/elma u stp sc/odw, jak prz&glda si cikiemu woluminowi o okadkac/ wzmocnion&c/ -wiekami+ 6 t&m sam&m momencie us&szeli.m& inn& /aas doc/odzc& od stron&, z ktrej prz&%&li.m&+ > 8aki jestem gupiV > krz&kn 6il/elm+ > 'z&%ko do stou 6enancjuszaV #ojem+ ,to., kto sta za nasz&mi plecami, rzuci woluminem, %& zwa%i- nas w odleg& kt sali+ Aaz jeszcze 6il/elm %& sz&%sz& ode mnie i pierwsz& dotar do stou+ Eiegnc za nim dostrzegem cie1, ktr& zm&ka ku sc/odom %aszt& zac/odniej+ Qgarnit& zapaem %ojow&m, wcisnem lampk w do1 6il/elma i rzuciem si na o.lep w stron sc/odw, po ktr&c/ z%ieg uciekinier+ 6 t&m momencie czuem si ni%& r&cerz J/r&stusa walczc& z wsz&stkimi zastpami piekieln&mi, i ponem dz, %& dopa.- nieznajomego i rzuci- go mojemu mistrzowi do ng+ Aunem na e% na sz&j po krt&c/ sc/odac/ plczc si w poac/ mej sukni %&a to jed&na c/wila w moim &ciu, prz&sigam, kied& u%olewaem nad t&m, e wstpiem do klasztoruV*, ale w tej samej c/wili pociesz&em si m&.l, a %&a to m&.l jak %&skawica, i mj przeciwnik musi walcz&- z tak sam przeszkod+ : co wicej, je.li za%ra ksig, donie ma zajte+ 6padem gow naprzd do kuc/ni, za piecem c/le%ow&m, i w

.wietle gwiezdnej noc&, ktra roz.wietlaa %lado rozleg sie1, ujrzaem cie1 przem&kajc& przez drzwi re;ektarza i zam&kajc& je za so%+ Azuciem si tam, c/wil kilka %iedziem si z ic/ otwarciem, w%iegem, rozejrzaem si dokoa i nie zo%acz&em ju nikogo+ 7rzwi w&c/odzce na zewntrz %&& jeszcze zar&glowane+ Q%rciem si+ 0rok i cisza+ 7ostrzegem .wiateko w kuc/ni i oparem si o .cian+ Ba progu midz& dwoma pomieszczeniami ukazaa si o.wietlona kagankiem twarz+ ,rz&knem+ E& to 6il/elm+ > Bie ma ju nikogoL 2ak wa.nie m&.laem+ Bie w&szed drzwiami+ Bie rusz& w stron przej.cia przez ossuariumL > Bie, w&szed std, ale nie wiem ktrd&V > 0wiem ci, s tu inne przej.cia i nie ma co ic/ szuka-+ 2en, ktrego .cigam&, pewnie w&ania si teraz w jakim. odleg&m miejscu+ ! wraz z nim moje okular&+ > 2woje okular&L > Bo wa.nie+ Basz prz&jaciel nie mg za%ra- mi kart&, ale przejawiajc wielk prz&tomno.- um&su, za%ra po drodze ze stou moje szka+ > ! czemuL > Eo nie jest gupcem+ '&sza, jak mwiem o t&c/ notatkac/, poj, e s wane, pom&.la, e %ez szkie nie %d w stanie ic/ odc&;rowa-, i ma pewno.-, e nie zau;am na t&le nikomu, %& je pokaza-+ 6 istocie teraz jest tak, jak%&.m& ic/ nie mieli+ > !le skd wiedzia o twoic/ szkac/L > 2o proste+ Bie do.-, e rozmawiali.m& o nic/ wczoraj ze szkodziejem, dzisiaj rano w skr&ptorium nao&em je, %& szpera- w kartac/ 6enancjusza+ ! zatem wiele os% moe wiedzie-, jak %ardzo s owe soczewki cenne+ : w istocie, mg%&m jeszcze cz&ta- manuskr&pt zw&k&, ale to nie+ > : rozwin znowu tajemnicz& pergamin > +++gd& cz.- po grecku jest zapisana z%&t dro%no, a cz.- grna z%&t niepewna+++ #okaza mi tajemnicze znaki, ktre jak przez czar& pojawi& si wskutek ciepa pomienia+ > 6enancjusz c/cia ukr&- wan tajemnic i u& jednego z t&c/ atramentw, ktre nie zostawiaj .ladu prz& pisaniu, natomiast ukazuj si wskutek podgrzania+ !l%o te u& soku z c&tr&n&+ !le poniewa nie wiem, jakiej su%stancji u&, a znaki mog wkrtce znikn-, t&, ktr& masz ocz& do%re, przepisz je nat&c/miast najwierniej, jak potra;isz, a nawet niec/aj %d odro%in wiksze+

: tak ucz&niem, nie wiedzc, co przepisuj+ J/odzio o czter& lu% pi- linijek doprawd& majc&c/ w so%ie co. z czarw, a tutaj przepisuj t&lko pierwsze znaki, %& da- cz&telnikowi w&o%raenie o zagadce, jak mieli.m& przed ocz&ma=

,ied& przepisaem znaki, 6il/elm prz&jrza si im, na nieszcz.cie %ez okularw, trz&majc moj ta%liczk w znacznej odlego.ci od nosa+ > 8est to z pewno.ci tajemn& al;a%et, ktr& trze%a %dzie odc&;rowa- > oznajmi+ > <naki s nakre.lone 3le, a %&- moe t& przepisae. je jeszcze gorzej, ale z pewno.ci c/odzi o al;a%et zodiakaln&+ 6idziszL 6 pierwszej linijce mam&+++ > 8eszcze %ardziej oddali kart, zmru& ocz& skupiajc si+ > 'trzelec, 'o1ce, 0erkur&, 'korpion+++ > : co oznaczajL > 8e.li 6enancjusz %& naiwn&, u& najpospolitszego al;a%etu zodiakalnego= ! rwna si 'o1cu, E 8owiszowi+++ 6wczas pierwsza linijka cz&taa%& si+++ spr%uj przepisa-= A!:\!'V5+++ > Bie, to nie znacz& nic i 6enancjusz nie %& naiwn&+ #rzero%i al;a%et wedug innego klucza+ 2rze%a %dzie go odnale3-+ > Jz& to moliweL > zap&taem peen podziwu+ > 2ak, je.li zna si c/o- troc/ mdro.- !ra%w+ Bajlepsze rozpraw& z kr&ptogra;ii s dzieem uczon&c/ niewiern&c/, a w Qks;ordzie miaem mono.przecz&ta- niektre z nic/+ Eacon susznie mwi, e do wiedz& doc/odzi si przez poznanie jz&kw+ !%u Eakr !/mad %en !li %en 6as/i&&a anDBa%ati napisa wiele wiekw temu EsiI"I s,alone/ AHd,- c,<eka poboAne"o, b- po,naL ,a"adki staroA-tn-c# pism i poda wiele regu, wedug ktr&c/ nale& odc&;row&wa- tajemne al;a%et&, do%re do prakt&kowania czarw, ale rwnie do korespondencji midz& wojskami al%o midz& krlem a jego posami+ 6idziaem te inne ksigi ara%skie, ktre w&mieniaj ca& szereg nader zm&.ln&c/ w&%iegw+ 0oesz, na prz&kad, zastpi- jedn liter przez inn, moesz zapisa- sowo wspak, moesz wstawia- liter& w porzdku odwrotn&m, lecz t&lko co drug, a potem zacz&na- od nowa, moesz, jak to jest w t&m prz&padku, zastpi- liter& znakami zodiakaln&mi, ale prz&pisujc ukr&t&m literom warto.- licz%ow, a nastpnie, posugujc si inn&m jeszcze al;a%etem, o%rci- licz%& w inne liter&+++

> : ktrego z t&c/ s&stemw u& 6enancjuszL > 2rze%a %& w&pr%owa- je wsz&stkie, i jeszcze inne+ !le pierwsz regu prz& odc&;row&waniu notatki jest odgadn-, co moe znacz&-+ > !le wted& nie potrze%a ju jej odc&;row&wa-V > za.miaem si+ > Bie o to c/odzi+ 0ona jednak s;ormuowa- /ipotez& co do tego, jakie winn& %&- pierwsze sowa, a potem zo%acz&-, cz& regua, ktra z tego w&nika, stosuje si do reszt& zapisu+ Ba prz&kad tutaj 6enancjusz z pewno.ci zanotowa klucz pozwalajc& dotrze- do finis Africae. 8e.li spr%uj pom&.le-, e notatka o t&m wa.nie mwi, zaraz narzuca mi si pewien r&tm+++ 'pr%uj spojrze- na trz& pierwsze sowa, nie zwaajc na liter&, lecz t&lko na ilo.- znakw+++ :::::::: ::::: :::::::+++ 2eraz spr%uj podzieli- sowa na s&la%& po co najmniej dwa znaki kada i w&rec&tuj na gos= taDtaDta, taDta, taDtaDta+++ Bic nie prz&c/odzi ci do gow&L > Bic a nic+ > ! mnie owszem+ 'ecretum finis Africae... 5ecz je.li tak jest w istocie, ostatnie sowo winno mie- te same liter& pierwsz i szst, i tak jest, mam& tu %owiem dwakro- s&m%ol <iemi+ <a. pierwsza litera pierwszego sowa, ', winna %&- taka sama, jak ostatnia drugiego= i rzecz&wi.cie powtarza si tu znak #ann&+ E&- moe jest to wa.ciwa droga+ 0oe jednak c/odzi o szereg prz&padkow&c/ z%ieno.ci+ 2rze%a znale3- regu odpowiednio.ci+++ > !le gdzie j znale3-L > 6 gowie+ 6&m&.li- j+ ! potem zo%acz&-, cz& jest do%ra+ !le postpujc tak od pr%& do pr%&, mog strawi- na tej za%awie okrg& dzie1+ 5ecz nie duej > zapamitaj > nie ma %owiem takiego tajnego pisma, ktrego nie mona %& odc&;rowa- prz& odro%inie cierpliwo.ci+ !le teraz z%&t si nad t&m zap3niam&, a przecie c/cem& zwiedzi- %i%liotek+ 2&m %ardziej, e %ez okularw nie zdoam odcz&ta- drugiej cz.ci notatki, t& za. nie pomoesz mi, %o te znaki w twoic/ oczac/+++ > 2raecum est, non le"iturlDi > doko1cz&em upokorzon&+ > Bo wa.nie, i sam widzisz, e Eacon mia racj+ 4cz siV !le nie tra-m& duc/a+ 'c/owajm& pergamin i twoje notatki i c/od3m& do %i%lioteki+ !l%owiem tego wieczoru nawet dziesi- zastpw piekieln&c/ nie zdoa nas powstrz&ma-+ #rzeegnaem si+ > !le kt mg prz&j.- tu przed namiL EencjuszL > Eencjusz pon c/ci, %& dowiedzie- si, co jest midz& kartami 6enancjusza, ale nie w&dawa mi si w nastroju do patania nam psikusa tak

zo.liwego+ 6 gruncie rzecz& zaproponowa nam prz&mierze, a zreszt nie w&glda na kogo., kto ma do.- odwagi, %& wej.- noc do 9mac/u+ > 6ic EerengarL !l%o 0alac/iaszL > Eerengar w&daje mi si mie- do.- duc/a, %& co. takiego ucz&ni-+ 6 gruncie rzecz& jest wspodpowiedzialn& za %i%liotek, a poniewa gr&z go w&rzut& sumienia, e zdradzi jaki. sekret, uzna, i 6enancjusz skrad ksig, i c/cia %&- moe odo&j na wa.ciwe miejsce+ Bie zdoa wej.- do %i%lioteki, wic teraz ukr& gdzie. wolumin, je.li Eg nam pomoe, moem& prz&apa- go na gorc&m ucz&nku, kied& spr%uje odo&- j na miejsce+ > !le mg%& to %&- rwnie 0alac/iasz kierujc& si t&mi sam&mi intencjami+ > Aaczej nie+ 0alac/iasz mia do.- czasu, %& przeszuka- st 6enancjusza, kied& zosta sam, %& zamkn- 9mac/+ 6iedziaem o t&m doskonale i nie miaem sposo%u, e%& temu zapo%iec+ 2eraz wiem, e tego nie ucz&ni+ 8e.li zastanowi- si do%rze, nie mam& adnego + powodu, e%& podejrzewa- 0alac/iasza, e wiedzia, i 6enancjusz dosta si do %i%lioteki i co. z niej za%ra+ 6iedz o t&m Eerengar i Eencjusz, a take t& i ja+ 6skutek zwierze1 !delma moe o t&m wiedzie- 8orge, ale on z pewno.ci nie %& t&m czekiem, ktr& tak gwatownie rzuci si po krt&c/ sc/odac/+++ > 6ic Eerengar al%o Eencjusz+++ > ! czemu nie #ac&;ik z 2i?oli lu% inn& z mnic/w, ktr&c/ widzieli.m& dzi. tutajL !l%o szkodziej 0ikoaj, ktr& wie o moic/ okularac/L !l%o ten wielce oso%liw& 'alwator, ktr&, jak nam powiedziano, kr& noc nie wiadomo w jakic/ sprawac/L 0usim& %&- czujni i nie zawa- pola podejrzan&c/ dlatego t&lko, e wiadomo.ci uz&skane od Eencjusza pc/n& nas w okre.lon&m kierunku+ Eencjusz, %&- moe, c/cia wskaza- nam ;asz&w& trop+ > !le w&dao ci si, e jest szczer&+ > < pewno.ci+ Bie zapominaj jednak, e pierwsz&m o%owizkiem do%rego inkwiz&tora jest podejrzewa- najpierw t&c/, ktrz& w&daj ci si szczerz&+ > #askudne jest zajcie inkwiz&tora > rzekem+ > 7latego je porzuciem+ : jak widzisz, musz do niego wrci-+ !le nue do %i%liotekiV

*%!IE+ *RU0I !OC


Eied- to ; koScu ;krac,am- do labir-ntu, mam- d,i;ne ;i,/e i, /ak to b-;a ; labir-ntac#, b<Hd,im-. Biosc w&soko przed so% .wiato, wspili.m& si z powrotem do skr&ptorium, t&m razem sc/odami wsc/odnimi, ktre te prowadzi& na pitro zakazane+ 0&.laem o t&m, co o la%ir&ncie powiedzia !linard, i oczekiwaem rzecz& przeraajc&c/+ E&em zaskoczon&, kied& w&szli.m& w miejscu, do ktrego nie powinni.m& wc/odzi-, znale3li.m& si %owiem w siedmio%ocznej sali, niez%&t rozlegej, %ez okien, gdzie panowa, jak zreszt na ca&m pitrze, zaduc/ i mocn& zapac/ stc/lizn&+ Bic przeraajcego+ 'ala, jak powiedziaem, miaa siedem .cian, ale jed&nie w czterec/ z nic/ otwierao si midz& dwoma kolumnami osadzon&mi w murze dos&- o%szerne przej.cie pod pen&m ukiem+ #rz& .cianac/ .lep&c/ sta& ogromne sza;& w&penione ustawion&mi rwno ksigami+ Ba sza;ac/ widnia& opatrzone numerami ta%liczki i tak samo na wsz&stkic/ pkac/G %&& to %ez wtpienia te same licz%&, ktre widzieli.m& w katalogu+ #o.rodku sali st take zawalon& ksigami+ Ba wsz&stkic/ woluminac/ niez%&t gru%a warstwa kurzu, znak, e ksigi %&& dos&- czsto w&cierane+ 2ake na ziemi nie %&o adnego plugastwa+ Bad ukiem jedn&c/ z drzwi wielki w&malowan& na .cianie kartusz z napisem Apocal-psis 4esu )#risti. Bie w&dawa si w&%lak&, c/ocia liter& mia& dawn& krj+ #3niej, take w inn&c/ pokojac/, spostrzegli.m&, e te kartusze w&r&to w kamieniu, i to do.- g%oko, a nastpnie zag%ienia w&peniono ;ar%, jak to cz&ni si malujc ;reski w ko.cioac/+ #rzeszli.m& przez jedne z drzwi+ <nale3li.m& si w pokoju z oknem, ktre zamiast sz&% miao ta;le ala%astruG dwie .cian& %&& .lepe, a w trzeciej %&o przej.cie tego samego rodzaju jak to, ktre przed c/wil prze%&li.m&, i prowadzce do nastpnego pokoju, rwnie z dwoma .cianami .lep&mi, jedn z oknem, a drug z kolejn&mi drzwiami+ 6 o%u pokojac/ %&& kartusze podo%ne ksztatem do tego, ktr& widzieli.m& przedtem, ale z inn&mi sowami+ ,artusz w pierwsz&m mwi= 'uper t#ronos vi"inti uatuorlDii, za. w drugim= *omen illi morslDiii. #oza t&m, c/ocia o%a pokoje %&& mniejsze od tego, przez ktr& weszli.m& do %i%lioteki tamten %& siedmioktn&, te za. dwa czworoktne*, sprzt& %&& te same= sza;& z ksigami

i stojc& po.rodku st+ 6eszli.m& do trzeciego pokoju+ Bie %&o tu ksiek ani kartusza+ #od oknem kamienn& otarz+ 2roje drzwi, przez jedne wa.nie weszli.m&G drugie w&c/odzi& na pokj siedmioktn&, ktr& ju zwiedzili.m&, trzecie za. zaprowadzi& nas do kolejnego pokoju, niewiele rnicego si od inn&c/, poza kartuszem, ktr& mwi= &bscuratus est sol et aerlDiv. 'td przec/odzio si do kolejnego pokoju z kartuszem .acta est "rando et i"nislDvT nie mia inn&c/ drzwi, wic dotarsz& tutaj nie mona %&o i.dalej, trze%a %&o zawrci-+ > #om&.lm& > rzek 6il/elm+ > Jzter& pokoje czworoktne al%o z gru%sza rzecz %iorc trapezoidalne, kad& z jedn&m oknem, otaczaj siedmioktn& pokj %ez okien, do ktrego prowadz sc/od&+ 6&daje mi si to proste+ 8este.m& w %aszcie wsc/odniej, a kada %aszta, je.li patrze- z zewntrz, ujawnia pi- okien, po jedn&m na .cian+ Aac/unek si zgadza+ #okj pust& to ten wa.nie, ktr& w&c/odzi na wsc/d, dokadnie tak samo jak c/r ko.cioaG o .wicie promienie so1ca o.wietlaj otarz, co w&daje mi si suszne i po%one+ 8ed&n rzecz pom&sow s tu niec/&%nie ta;le ala%astru+ <a dnia przenika przez nie pikne .wiato, noc nie przepuszczaj nawet promieni ksi&cow&c/+ Bie jest to zreszt z%&t wielki la%ir&nt+ 2eraz widzim&, dokd prowadzi dalsz&c/ dwoje drzwi z pokoju siedmio%ocznego+ 'dz, e pomiarkujem& si %ez trudu+ 0j mistrz m&li si, a %udowniczowie %i%lioteki %&li zrczniejsi, ni sdzili.m&+ Bie wiem dokadnie, co si stao, ale kied& opu.cili.m& %aszt, porzdek pokojw sta si mniej przejrz&st&+ 8edne mia& dwoje, inne troje drzwi+ 6e wsz&stkic/ %&& okna, nawet w t&c/, do ktr&c/ wc/odzili.m& z pokoju z oknem, mniemajc, e zdam& do wewntrz 9mac/u+ 6sz&stkie mia& ten sam rodzaj sza; i stow, ustawione porzdnie wolumin& zdawa& si jednakie i z pewno.ci nie pomaga& nam rozpoznawa- na pierwsz& rzut oka, gdzie jeste.m&+ 'pr%owali.m& zmiarkowa- si wedug kartusz&+ Aaz przeszli.m& przez pokj, w ktr&m napisane %&o 4n diebus illislDvi, i po jakim. czasie w&dao si nam, e wrcili.m& w to samo miejsce+ !le prz&pomniaem so%ie, e tam drzwi naprzeciwko okna prowadzi& do pokoju z napisem %rimo"enitus mortuorumlDvii, gd& t&mczasem teraz znale3li.m& si w inn&m, gdzie raz jeszcze %& napis Apocal-psis 4esu )#risti, c/ocia nie %&a to siedmioktna sala, z ktrej w&rusz&li.m&+ Makt ten przekona nas, e czasem te same kartusze powtarzaj si w rn&c/ pokojac/+ <nale3li.m& dwa pokoje z Apocal-psis, jeden o%ok drugiego, i zaraz potem pokj z )ecidit de coelo stella ma"nalDviii.

'kd wzito zdania na kartuszac/, %&o ocz&wiste, c/odzio %owiem o werset& z !pokalips& 8ana, ale nie %&o w istocie rzecz jasn, czemu w&r&to je na murac/ ani wedug jakiego porzdku je rozmieszczono+ Basze zakopotanie powiksza ;akt, e na niektr&c/ kartuszac/, co prawda nieliczn&c/, liter& %&& czerwone, nie za. czarne+ 6 pewn&m momencie znale3li.m& si na powrt w w&j.ciowej sali siedmioktnej mona j %&o rozpozna-, al%owiem prowadzi& z niej sc/od& w d* i raz jeszcze rusz&li.m& w prawo, starajc si i.- prosto od pokoju do pokoju+ #rzeszli.m& przez trz& pokoje i stanli.m& przed .lep .cian+ 8ed&ne przej.cie prowadzio do kolejnego pokoju, z jedn&mi t&lko drzwiami, przez ktre przeszli.m&, %& nastpnie przemierz&- kolejne czter& pokoje, zanim znowu w&rosa przed nami .ciana+ 6rcili.m& do poprzedniego pokoju, z dwojgiem t&lko drzwi, poszli.m& przez te, ktr&c/ jeszcze nie w&pr%owali.m&, przemierz&li.m& kolejn& pokj i znale3li.m& si w siedmioktnej sali, a wic w punkcie w&j.ciow&m+ > 8ak zowie si ten ostatni pokj, z ktrego zawrcili.m&L > sp&ta 6il/elm+ 6&t&em pami-+ > + uus albuslDiD. > 7o%rze, odnajd3m& go+ > : %&o to atwe+ 'tamtd, je.li nie c/ciao si wrci- wasn&mi .ladami, trze%a %&o przej.- do pokoju o nazwie 2ratia vobis et paDlDD, a tam znale3li.m& nowe przej.cie, w prawo, ktre, jak si nam w&dawao, nie zaprowadzi nas do punktu w&j.cia+ Azecz&wi.cie, znale3li.m& si znowu 4n diebus illis oraz %rimo"enitis mortuorum cz& %&& to te same pokoje, ktre dopiero co zwiedzili.m&L*, ale w ko1cu tra;ili.m& do pokoju, ktrego, jak si nam w&dao, jeszcze nie widzieli.m&= 1ertia pars terrae combusta estlDDi. !le w t&m miejscu nie wiedzieli.m& ju, gdzie jeste.m& wzgldem %aszt& wsc/odniej+ 6&suwajc kaganek przed sie%ie, rusz&em do nastpn&c/ pokojw+ Ba spotkanie w&szed mi ol%rz&m o %udzcej groz wielko.ci, ciele ;alujc&m i p&nn&m, jak%& %& zjaw+ > 7ia%eV > krz&knem i niewiele %rakowao, w&pu.ci%&m z rk kaganek, kied& o%rciem si gwatownie i sc/roniem w ramionac/ 6il/elma+ 2en wzi kaganek z moic/ doni i odsunwsz& mnie rusz& do przodu z odwag, ktra w&daa mi si wzniosa+ Qn take co. zo%acz&, %o stan w miejscu jak wr&t&+ #otem rusz& znowu i podnis kaganek+ 6&%uc/n .miec/em+ > 7oprawd& zm&.lne+ <wierciadoV > <wierciadoL

> ! jake, .mia& mj r&cerzu+ 2ak odwanie rusz&e. na prawdziwego przeciwnika dopiero co w skr&ptorium, a teraz przerazi ci wasn& twj wizerunek+ <wierciado, ktre pokazuje ci twj o%raz, lecz powikszon& i znieksztacon&+ 6zi mnie za do1 i zaprowadzi przed .cian, ktra znajdowaa si naprzeciwko wej.cia do pokoju+ 2eraz, gd& kaganek o.wietli z %liska ta;l ;alistego szka, ujrzaem nasze dwa od%icia, groteskowo znieksztacone, odmieniajce swoj ;orm i w&soko.- wedug tego, cz& oddalali.m& si, cz& te prz&%liali.m&+ > 0usisz przecz&ta- so%ie take jak. rozpraw z opt&ki > rzek roz%awion& 6il/elm >jak ucz&nili to z pewno.ci zao&ciele %i%lioteki+ Bajlepsze napisali !ra%owie+ !l/azen uo& traktat De aspectibus, w ktr&m, doczajc .cise geometr&czne dowod&, mwi o sile zwierciade+ Biektre z nic/ mog, wedug tego, jak w&modelowano ic/ powierzc/ni, powiksza- rzecz& najdro%niejsze cz&me inn&m s moje soczewkiL*, za. inne pokaz&wa- o%raz& odwrcone lu% poc/&e al%o pokaz&wa- dwa przedmiot& miast jednego, i czter& zamiast dwc/+ :nne jeszcze, wa.nie jak to, cz&ni z kara ol%rz&ma al%o z ol%rz&ma kara+ > #anie 8ezuV > rzekem+ > 6ic to o t&c/ wizjac/ mwio si, e widziano je w %i%lioteceL > E&- moe+ 7oprawd& zm&.lne+ > #rzecz&ta kartusz na .cianie nad zwierciadem= 'uper t#ronos vi"inti uatuor. > 8u go widzieli.m&, ale %&o to w sali %ez zwierciada+ 2a za. ponadto nie ma okna ani nie jest siedmio%oczna+ 9dzie jeste.m&L > Aozejrza si dokoa i podszed do jednej z sza;+ > !dso, %ez t&c/ przeklt&c/ oculi ad le"endum nie zdoam odcz&ta-, co jest napisane w t&c/ ksigac/+ #rzecz&taj mi par t&tuw+ 6ziem na c/&%i tra;i jak. ksig+ > 0istrzu, nie jest zapisanaV > 8akeL 6idz, e jest w niej pismo, cz&taj+ > Bie przecz&tam+ 2o nie s liter& al;a%etu i nie jest po grecku, pozna%&m+ <da si, e to ro%aki, w&ki, ajno muc/+++ > !/a, to po ara%sku+ 8est co. jeszczeL > 2ak, wiele+ !le tutaj jest jedna po acinie, c/waa Eogu+ !l+++ !l ,uwarizmi 1abulae. > 2a%lice astronomiczne !l ,uwarizmiego, przetumaczone przez !delarda z Eat/V Biezw&kle rzadkie dzieoV 7alej+ > :sa i%n !li De oculis, !lkindi De radiis stellatis...

> 'pjrz teraz na st+ Qtworz&em wielki wolumin, ktr& lea na stole, De bestiis. 2ra;iem na pokr&t delikatn&mi miniaturami stronic, na ktrej przedstawion& %& przepikn& jednoroec+ > #ikna ro%ota > skomentowa 6il/elm, ktr& nie3le widzia o%razki+ > ! toL #rzecz&taem= > Liber monstrorum de diversis "eneribus. 2ake tutaj s pikne o%razki, ale w&gldaj na dawniejsze+ 6il/elm prz&sun twarz do tekstu+ > <do%ione przez mnic/w irlandzkic/, co najmniej pi- wiekw temu+ ,siga o jednorocu jest natomiast znacznie nowsza, zdaje mi si, e w&konana zostaa na spos% Mrancuzw+ Aaz jeszcze mogem podziwia- uczono.- mojego mistrza+ 6eszli.m& do kolejnego pokoju i prze%iegli.m& czter& pokoje nastpne, wsz&stkie z oknami, wsz&stkie pene woluminw w nieznan&c/ jz&kac/ i wszdzie troc/ tekstw o naukac/ tajemn&c/, a dotarli.m& do .cian&, ktra zmusia nas do zawrcenia, poniewa pi- kolejn&c/ pokojw prowadzio jedne do drugic/, nie dajc moliwo.ci innego w&j.cia+ > 'dzc z nac/&lenia murw winni.m& %&- w piciokcie jakiej. innej %aszt& > rzek 6il/elm > ale nie ma tutaj centralnej sali siedmioktnej, moe wic m&lim& si+ > !le okna > powiedziaem+ > 'kd moe %&- t&le okienL Biemoliwe, e%& wsz&stkie pokoje w&c/odzi& na zewntrz+ > <apominasz o studni po.rodkuG wiele z t&c/ okien, ktre widzieli.m&, w&c/odzi na o.miokt studni+ 9d&%& %& dzie1, rnica o.wietlenia powiedziaa%& nam, ktre okna s zewntrzne, a ktre wewntrzne, a moe nawet w&ja.nia%& pooenie pokoju wzgldem so1ca+ !le w noc& nie dostrzega si adnej rnic&+ 6racajm&+ Jo;nli.m& si do pokoju ze zwierciadem i rusz&li.m& w stron trzecic/ drzwi, przez ktre, jak si nam w&dawao, jeszcze nie przec/odzili.m&+ 4jrzeli.m& przed soD % am;ilad trzec/ lu% czterec/ pokojw, a od ostatniego doc/odzia do nas jaka. jasno.-+ > ,to. tam jestV > w&krz&knem zduszon&m gosem+

> 8e.li tak, zo%acz& ju nasze .wiato > odpar 6il/elm, zakr&wajc jednak pomie1 doni+ #rzez minut lu% dwie trwali.m& %ez ruc/u+ 8asno.- c/wiaa si dalej leciutko, ale nie stawaa si ani wiksza, ani mniejsza+ > E&- moe to t&lko kaganek > rzek 6il/elm > jeden z t&c/ pozostawion&c/, %& przekona- mnic/w, e %i%liotek zamieszkuj dusze zmar&c/+ !le trze%a to sprawdzi-+ 2& zosta1 tutaj zakr&wajc .wiato, ja ostronie tam pjd+ E&em jeszcze zawst&dzon&, e tak mao c/wale%nie spisaem si poprzednio ze zwierciadem, i c/ciaem odz&ska- do%r saw w oczac/ 6il/elma+ > Bie, pjd ja > oznajmiem > t& za. zosta1 tutaj+ Ed ostron&, a jestem mniejsz& i lejsz&+ 8ak t&lko zo%acz, e nie grozi adne nie%ezpiecze1stwo, zawoam+ : tak ucz&niem+ 'zedem przez trz& pokoje przem&kajc prz& .cianac/, lekki jak kot al%o jak nowicjusz, ktr& sc/odzi do kuc/ni, %& ukra.- ser ze spiarni, przedsiwzicie, w ktr&m celowaem w 0elku*+ 7otarem na prg pokoju, z ktrego do%iegaa jasno.-, %ardzo sa%a, i kr&jc si za kolumn suc jako praw& wgar, zerknem do pokoju+ Bie %&o nikogo+ 8aka. lampka pona na stole kopcc+ Bie %& to kaganek podo%n& do naszego, w&gldaa raczej na odkr&t kadzielnic, nie palia si pomieniem, lecz jeno tli si jaki. lekki popi i co. si w nim spalao+ <e%raem si na odwag i wszedem+ Ba stole o%ok kadzielnic& leaa otwarta ksiga o &w&c/ kolorac/+ <%li&em si i ujrzaem na karcie czter& szpalt& rozmait&c/ kolorw= -, c&no%er, turkus i terakota+ 6&aniaa si stamtd %estia, przeraajca z w&gldu, wielki smok o dziesiciu gowac/ i z ogonem, ktr& cign za so% gwiazd& z nie%a i rzuca na ziemi+ : nagle ujrzaem, e smok mno& si, a uski na jego skrze staj si jak las l.nic&c/ p&tek, ktre odstaj od kart& i zacz&naj kr&- dokoa mojej gow&+ Azuciem si do t&u i ujrzaem, e powaa pokoju poc/&la si i wali prosto na mnie, potem us&szaem jak%& .wist t&sica w&, jednak nie przeraajc&, lecz prawie uwodzicielski, i ukazaa si ko%ieta, otoczona .wiatem, ktra z%li&a swoj twarz do mojej owiewajc mnie sw&m oddec/em+ Qdsunem j w&cignit&mi ramionami i w&dao mi si, e moje rce dot&kaj ksig ze stojcej przede mn sza;& i e rosn ponad wszelk miar+ Bie wiedziaem ju, gdzie jestem, gdzie jest nie%o, a gdzie ziemia+ 4jrzaem na .rodku pokoju Eerengara, ktr& prz&patr&wa mi si ze szkaradn&m u.miec/em, ociekajc&m lu%ieno.ci+ <akr&em twarz do1mi i moje donie w&da& mi si ni%& ap& ropuc/&, lepkie i petwiaste+ <daje mi si, e krz&knem, poczuem kwaskowat& zapac/ w ustac/, a potem zapadem si w niesko1czon noc, ktra otwieraa si coraz %ardziej > pode mn i nie wiedziaem

ju nic+ Q%udziem si po czasie, ktr& zda mi si wiekami, czujc uderzenia, ktre roz%rzmiewa& mi w gowie+ 5eaem na ziemi, a 6il/elm klepa mnie po jagodac/+ Bie %&em ju w tamt&m pokoju i moje ocz& dostrzeg& kartusz, ktr& powiada= $e uiescant a laboribus suislDDii. > 6sta1e, !dso > szepta mi 6il/elm+ > Bic si nie stao+++ > 2amto wsz&stko > rzekem jeszcze majaczc+ > 2am, %estia+++ > Yadna %estia+ <nalazem ci majaczcego u stp stou, na ktr&m leaa pikna apokalipsa mozara%ska, otwarta na stronic& z mulier amicta solelDDiii, ko%iet, ktra stoi naprzeciwko smoka+ !le po zapac/u dom&.liem si, e wd&c/ae. jakie. paskudztwo, i zaraz ci w&niosem+ 0nie te %oli gowa+ > !le co widziaemL > Bic+ 2&le t&lko, e spalaj si tam su%stancje dajce wizje, poznaem po zapac/u, to co. ara%skiego, %&- moe to samo 'tarzec z gr dawa wd&c/a- ow&m mordercom, nim pc/n ic/ do cz&nw+ 6 ten spos% rozwikali.m& tajemnic wizji+ ,to. w noc& kadzie magiczne zioa, %& przekona- niewczesn&c/ go.ci, e %i%lioteki %roni o%ecno.- demonw+ Jo wa.ciwie odczuwae.L Eezadnie, na t&le, na ile pamitaem, opowiedziaem moj wizj, a 6il/elm w&%uc/n .miec/em+ > 6 poowie w&ol%rz&mie. to, co dojrzae. w ksidze, a w drugiej poowie pozwolie. przemwi- swoim pragnieniom i lkom+ 2e zioa wzmagaj takie stan& um&su+ 2rze%a %dzie porozmawia- o t&m jutro z 'ewer&nem, zdaje si, e wicej wie na ten temat, ni po so%ie pokazuje+ 2o zioa, t&lko zioa, nie potrze%a nawet t&c/ nekromanckic/ za%iegw, o ktr&c/ mwi szkodziej+ <ioa, zwierciada+++ 2ego miejsca zakazanej wiedz& %roni liczne i nader kunsztowne w&nalazki+ 6iedza w&korz&stana, %& zakr&wa-, nie za. o.wieca-+ Bie podo%a mi si to+ 8aki. spaczon& um&s kieruje .wit o%ron %i%lioteki+ !le %&a to trudna noc, trze%a ju std w&j.-+ 8este. wz%urzon&, potrze%ujesz wod& i .wieego powietrza+ Bie warto nawet podejmowa- pr%& otworzenia t&c/ okien, s z%&t w&soko i pewnie zamknite od dziesicioleci+ 8ake mogli pom&.le-, e !delmus std wa.nie rzuci si w przepa.-+ 6&j.- > rzek 6il/elm+ 8ak%& to %&o takie atwe+ 6iedzieli.m&, e do %i%lioteki mona si dosta- od jednej t&lko %aszt&, wsc/odniej+ !le gdzie %&li.m& w t&m momencieL 'tracili.m& cakowicie rozeznanie+ 7ugo %dzili.m& ogarnici lkiem, e nigd& nie zdoam& opu.ci- tego miejsca, ja cigle jeszcze c/wiejc si na

nogac/ i czujc mdo.ci, 6il/elm dos&- zatroskan& o mnie i rozzoszczon& niedostatkiem swojej wiedz&, i ta wdrwka podsuna nam, a raczej podsuna 6il/elmowi, m&.l na dzie1 nastpn&+ 2rze%a %dzie wrci- do %i%lioteki, zao&wsz&, e kied&kolwiek z niej si w&dostaniem&, z gowni ze spalonego drewna lu% inn su%stancj, ktr dao%& si ro%i- znaki na .cianac/+ > !%& znale3- w&j.cie z la%ir&ntu > w&rec&towa 6il/elm > jest t&lko jeden spos%+ #rz& kad&m now&m w3le, to jest takim, w ktr&m jeszcze si nie %&o, kierunek prz&j.cia %dzie wskazan& trzema znakami+ 8e.li z prz&cz&n& poprzednic/ znakw na ktr&m. z doj.- do wza ujrz& si, e w wze %& ju odwiedzon&, poo& si jeden t&lko znak wskazujc& kierunek doj.cia+ ,ied& wsz&stkie przej.cia %d ju oznakowane, trze%a %dzie zawrci- i pj.- w przeciwn&m kierunku+ !le je.li jedno przej.cie lu% dwa s jeszcze %ez znakw, w&%ierze si ktr&kolwiek kadc dwa znaki+ :dc w kierunku, ktr& ma jeden t&lko znak, poo&m& dwa dalsze, tak %& teraz mia trz&+ #rzemierz& si wsz&stkie cz.ci la%ir&ntu, je.li t&lko, docierajc do wza, nigd& nie rusz& si przej.ciem z trzema znakami, c/&%a e wsz&stkie pozostae przej.cia s ju znakami opatrzone+ > 'kd to wieszL 8este. %ieg&m od la%ir&ntwL > Bie, rec&tuj t&lko star& tekst, ktr& kied&. cz&taem+ > : wedug tej regu& mona si w&dosta-L > Q ile mi wiadomo, prawie nigd&+ 'pr%ujem& jednak+ ! zreszt w naj%lisz&c/ dniac/ %d mia okular& i do.- czasu, %& pilniej przestudiowa- ksigi+ 'koro poruszanie si wedug kartusz& zawiodo, moe regu poda nam ukad ksig+ > Edziesz mia okular&L 8ak je odnajdzieszL > #owiedziaem, e %d je mia+ <ro%i so%ie inne+ 6&daje mi si, e nasz szkodziej t&lko czeka na sposo%no.-, %& dokona- czego. nowego+ Q ile %dzie mia narzdzia odpowiednie, %& oszli;owa- kawaek szka+ 8e.li za. c/odzi o szko, nie %rak go tutaj+ ,ied& tak %kali.m& si szukajc drogi, nagle na sam&m .rodku jednego z pokojw poczuem, e musna mnie po policzku niewidzialna do1, a jednocze.nie jk, ni ludzki, ni zwierzc&, rozleg si ec/em w t&m i ssiednim pomieszczeniu, jak%& jaki upir %dzi z sali do sali+ 6inienem %& %&- prz&gotowan& na niespodzianki, jakie czekaj nas w %i%liotece, ale raz jeszcze przeraziem si i odskocz&em do t&u+ Awnie 6il/elm musia dozna- czego. podo%nego, poniewa dotkn swego lica, wznoszc do gr& .wiato i rozgldajc si dokoa+

4nis rk, p3niej prz&jrza si pomieniowi, ktr& zdawa si teraz pon&wiej, a nastpnie zwil& .lin palec i w&sun, w&prostowan&, przed sie%ie+ > 2o jasne > rzek nastpnie i wskaza mi dwa punkt& na dwc/ przeciwleg&c/ .cianac/, umieszczone na w&soko.ci czowieka+ E&& tam dwie wskie szpar& i kied& z%liao si do nic/ rk, czuo si c/odne powietrze nap&wajce z zewntrz+ <%liajc za. uc/o, s&szao si szum, jak%& po drugiej stronie muru powia wiatr+ > Ei%lioteka musi przecie mie- s&stem wietrzenia > powiedzia 6il/elm+ > 6 przeciwn&m w&padku nie dao%& si tu odd&c/a-, zwaszcza latem+ #oza t&m te szpar& dostarczaj rwnie wa.ciw dawk wilgotno.ci, %& pergamin& nie w&susz&& si+ !le przenikliwo.- ;undatorw signa dalej+ 4stawiajc prze.wit& pod okre.lon&mi ktami, uz&skali to, e w wietrzne noce podmuc/& wdzierajce si przez te otwor& krz&uj si midz& so% i pdz przez rozmieszczone w am;iladzie pokoje, w&twarzajc d3wiki, ktre s&szeli.m&+ Qwe za. d3wiki w poczeniu ze zwierciadami i zioami powikszaj strac/ nieostron&c/, ktrz& zapuszczaj si tu podo%nie jak m&, nie znajc do%rze tego miejsca+ : m& te pom&.leli.m& przez moment, e to zjaw& tc/n nam w lica sw&m oddec/em+ #ostrzegli.m& to dopiero teraz, poniewa dopiero teraz powia wiatr+ 8eszcze jedna tajemnica w&ja.niona+ !le i tak nadal nie wiem&, jak std w&j.-+ 2ak gawdzc kr&li.m& daremnie, zagu%ieni, nie d%ajc ju o cz&tanie kartusz&, ktre zdawa& si wsz&stkie takie same+ Batknli.m& si na inn sal siedmio%oczn, okrali.m& j przez sale prz&lege, nie znale3li.m& adnego w&j.cia+ 6rcili.m& po wasn&m tropie, c/odzili.m& prawie przez godzin, ani m&.lc o t&m, %& %acz&-, gdzie jeste.m&+ 6 pewn&m momencie 6il/elm uzna, e przegrali.m& i nie pozostaje nic innego, jak uo&- si do snu w jednej z sal i mie- nadziej, e nastpnego dnia odnajdzie nas 0alac/iasz+ ,ied& opakiwali.m& ju ndzne zako1czenie naszego piknego przedsiwzicia, niespodziewanie odnale3li.m& sal, do ktrej doc/odzi& sc/od&+ #odzikowali.m& gorco nie%u i cz&m prdzej zeszli.m&+ 8ak t&lko znale3li.m& si w kuc/ni, rzucili.m& si w stron komina, weszli.m& do kor&tarza ossuarium i prz&sigam, e .mierciono.n& gr&mas czaszek w&da mi si u.miec/em os% najdrosz&c/ sercu+ 7otarli.m& do ko.cioa, stamtd w&dostali.m& si przez portal pnocn& i usiedli.m& wreszcie, szcz.liwi, na kamienn&c/ p&tac/ gro%w+ 6zmacniajce nocne powietrze zdao mi si %oskim %alsamem+ 9wiazd& %&szcza& wok nas i wizje z %i%lioteki %&& teraz odlege+

> 8aki pikn& jest .wiat i jakie szkaradne s la%ir&nt&V > rzekem z ulg+ > 8aki pikn& %&%& .wiat, gd&%& istniaa regua zwiedzania la%ir&ntw > odpar mj mistrz+ > ,tra to godzinaL > zap&taem+ > 'traciem poczucie czasu+ !le do%rze %&o%&, %&.m& znale3li si w nasz&c/ celac/, zanim zadzwoni na jutrzni+ Ausz&li.m& wzdu lewej stron& ko.cioa, minli.m& portal odwrciem si w drug stron, e%& nie widzie- starcw z !pokalips& super t#ronos vi"inti uatuor?: i przeszli.m& przez dziedziniec, %& znale3- si w austerii dla pielgrz&mw+ Ba progu %ud&nku sta opat, ktr& prz&glda nam si z surow&m o%liczem+ > 'zukam ci przez ca noc > rzek do 6il/elma+ > Bie zastaem ci w celi, nie zastaem w ko.ciele+++ > Eadali.m& pewien trop > rzek w&mijajco 6il/elm z widoczn&m zakopotaniem+ Qpat prz&jrza mu si przecigle, potem oznajmi gosem powoln&m i surow&m= > 'zukaem was zaraz po komplecie+ Eerengara nie %&o w c/rze+ > Jo te powiadaszV > ozwa si 6il/elm z roz%awion min+ 6idzia teraz jasno, kto zaczai si w skr&ptorium+ > Bie %&o go w c/rze w porze komplet& > powtrz& opat > i nie wrci do swojej celi+ <araz zadzwoni na jutrzni i zo%acz&m&, moe si pojawi+ 6 przeciwn&m razie o%awiam si nowego nieszcz.cia+ Ba jutrzni Eerengara nie %&o+

*%IE+ TR%ECI

*%IE+ C%12CI O* /AU*# *O PR#M#


Eied- to ; celi (eren"ara, kt=r- ,niknH<, ,na/du/e siI pl=tno ,brukane kr;iH, i to ;s,-stko. ,ied& pisz te sowa, czuj si znuon& jak owej noc&, a wa.ciwie owego ranka+ J powiedzie-L #o na%oe1stwie opat zac/ci wikszo.- mnic/w, pen&c/ teraz niepokoju, %& szukali wszdzieG %ez rezultatu+ ,ied& z%liaa si lauda, pewien mnic/ przeszukujc& cel Eerengara znalaz pod siennikiem %iae ptno z%rukane krwi+ #okazano je opatowi, ktr& w&cign ponure wnioski+ E& prz& t&m 8orge, ktr& gd& zosta o wsz&stkim zawiadomion&, rzek= R,rwiLS, jak%& caa rzecz w&daa mu si niepodo%na do prawd&+ #owiedziano o t&m !linardowi, a ten potrzsn gow i rzek= RBie, nie, prz& trzeciej tr%ie prz&c/odzi .mier- od wod&+++S 6il/elm prz&jrza si ptnu, a nastpnie oznajmi= > 2eraz wsz&stko jest jasne+ > 9dzie wic jest EerengarL > sp&tali go+ > Bie wiem > odpar+ 4s&sza to !imar i wznissz& wzrok do nie%a szepn #iotrowi z 'ant$!l%ano= > 2ac& ju s !nglic&+ ,ied& z%liaa si pr&ma i wstao ju so1ce, w&sano su%, %& przeszukaa podne urwiska wok caego muru+ 6rcili na tercj niczego nie znalazsz&+ 6il/elm powiedzia mi, e nic wicej nie mogli%&.m& ucz&ni-+ 2rze%a czekana rozwj w&darze1+ : uda si do kuc/ni, %& od%&- zwiz rozmow z 0ikoajem, mistrzem szklarskim+ 8a za. usiadem w ko.ciele w po%liu .rodkowego portalu i pozostawaem tam, kied& odprawiano kolejne msze+ : tak na%onie zasnem, i na dugo, zdaje si %owiem, e za modu potrze%ujem& wicej snu ni3li starz&, ktrz& spali ju duo i gotuj si do snu wiecznego+

*%IE+ TR%ECI TERC,A


Eied- to Adso ro,m-Gla ; skr-ptorium nad #istoriH s;o/e"o ,akonu i nad pr,e,nac,eniem ksiH". 6&szedem z ko.cioa mniej zmczon&, ale z zamtem w um&.le, al%owiem ciao spokojn&m w&pocz&nkiem ciesz& si t&lko w godzinac/ nocn&c/+ 6spiem si do skr&ptorium, poprosiem o zezwolenie 0alac/iasza i zaczem przeglda- katalog+ : c/ocia rzucaem roztargnione spojrzenie na kart&, ktre przem&ka& mi przed ocz&ma, w istocie %acz&em na mnic/w+ 4derz& mnie spokj i pogoda, z jakimi pogr&li si w swojej prac&, jak%& nie szukano gorczkowo w o%r%ie murw jednego z ic/ kon;ratrw i jak%& dwaj inni nie zostali ju odnalezieni w straszn&c/ okoliczno.ciac/+ Qto > rzekem so%ie > wielko.naszego zakonu= w cigu wiekw ludzie, tac& sami jak ci oto, ogldali zawieruc/ %ar%arz&1sk, pustoszenie swego opactwa, widzieli, jak krlestwa wal si w zamt ognia, a przecie nadal koc/ali pergamin i inkaust& i nadal cz&tali, poruszajc wargami, sowa, ktre przekazano im z otc/ani wiekw, a ktre oni przeka z kolei wiekom prz&sz&m+ 7alej cz&tali i przepis&wali, kied& z%liao si mileniumG czemu wic nie mieli%& cz&ni- tego terazL #oprzedniego dnia Eencjusz powiedzia, e gotw %&%& popeni- grzec/, %&le%& uz&ska- jak. rzadk ksik+ Bie kama i nie artowa+ 0nic/ winien z pewno.ci koc/a- swoje ksigi z pokor, pragn- ic/ do%ra, nie za. c/wa& wasnej ciekawo.ci, ale cz&m dla ludzi .wieckic/ jest pokusa cudzoonictwa i nienas&cona dza %ogactwa dla duc/own&c/ regularn&c/, t&m dla mnic/w uwodzicielska sia wiedz&+ ,artkowaem katalog i przed ocz&ma ta1cz& mi .witeczn& orszak tajemnicz&c/ t&tuw= Kuinti 'ereni de medicamentis, %#aenomena, Liber Aesopi de natura animalium, Liber Aet#ici peron-mi de cosmo"rap#ia, Libri tres uos Arculp#us episcopus adamnano escipiente de locis sanctis ultramarinis desi"navit conscribendos, Libellus K. 4ulii 0ilarionis de ori"ine mundi, 'olini %ol-s#istor de situ orbis terrarum et mirabilibus, Alma"est#us... Bie dziwio mnie, e tajemnica z%rodni o%raca si wok %i%lioteki+ 7la t&c/ ludzi oddan&c/ pisaniu %i%lioteka %&a jednocze.nie 8eruzalem nie%ia1skim i .wiatem podziemn&m na granic& miedz&

nieznan ziemi a piekem+ Azd& nad nimi sprawowaa %i%lioteka, jej o%ietnice i zakaz&+ Y&li z ni, dla niej i %&- moe przeciwko niej, majc w&stpn nadziej, e pewnego dnia pogwac wsz&stkie jej tajemnice+ Jzemu nie mieli%& narazi- si na .mier-, %& zaspokoi- ciekawo.- swoic/ um&sw, lu% za%i-, %& przeszkodzi- komu. w zawadniciu ic/ zazdro.nie strzeon&m sekretemL <apewne, pokusa um&su penego p&c/&+ <upenie inn& %& mnic/ skr&%a, jakiego w&o%razi so%ie nasz .wit& zao&cielG mia kopiowa- nie rozumiejc, mia powierz&- si woli Eoga, pisa-, gd& w ten spos% modli si, i modli- si przez to, e pisa+ 7laczego ju tak nie jestL Bie s to jed&ne zw&rodnienia naszego zakonuV 'ta si z%&t potn&, jego opaci r&walizowali z krlami, cz& %owiem !%%on nie %& prz&kadem monarc/&, ktr& z monarsz&m i.cie gestem stara si u.mierz&- wa.nie midz& monarc/amiL Bawet wiedza, ktr nagromadzi& opactwa, %&a teraz towarem do w&mian&, zac/t do p&c/&, sposo%no.ci, %& z&ska- prn c/wa i znaczenieG jak r&cerze o%naali or i wznosili c/orgwie, tak nasi opaci p&sznili si iluminowan&mi kodeksami+++ : to coraz %ardziej c za szale1stwoV*, w miar jak nasze klasztor& traci& ju palm mdro.ciG w szkoac/ katedraln&c/, miejskic/ cec/ac/, uniwers&tetac/ te kopiowano ksiki, moe nawet wicej i lepiej ni u nas, a take tworzono nowe > i %&- moe to wa.nie %&o prz&cz&n t&lu nieszcz.-+ Qpactwo, w ktr&m si znalazem, %&o pewnie ostatnim majc&m prawo c/wali- wasn doskonao.- w w&twarzaniu i odtwarzaniu mdro.ci+ !le moe wa.nie dlatego tutejsi mnisi nie zadowalali si ju .wit&m dzieem kopiowania, lecz c/cieli dawa- dalsze uzupenienia natur&, gd& wadaa nimi c/ciwo.- na rzecz& nowe+ : nie dostrzegali, przeczuem niejasno w t&m momencie a wiem to do%rze dzisiaj, kied& lata do.wiadcze1 okr&& m gow siwizn*, e tak cz&nic, piecztowali ruin swojej %iego.ci+ 9d&%& %owiem nowa wiedza, jak c/cieli w&twarza-, w&p&na swo%odnie poza mur&, nic ju nie rnio%& tego .witego miejsca od szko& katedralnej lu% miejskiego uniwers&tetu+ 9d&%& za. pozostawaa zamknita, zac/ow&waa%& swj presti i si, nie ulega%& znieprawieniu wskutek d&sput, wskuD tek %ezzasadnej zarozumiao.ci, ktra c/ce przesia- przez sito sic et non wszelk tajemnic i wszelk wielko.-+ Qto > powiedziaem so%ie > powod& milczenia i mroku, jakie otaczaj %i%liotekG jest skadnic wiedz&, ale utrz&ma- t wiedz w stanie nienaruszon&m moe jed&nie, je.li przeszkodzi, %& sign po ni ktokolwiek, c/o-%& i mnic/+ 6iedza nie jest jak moneta, ktra pozostaje w ;iz&czn&m znaczeniu taka sama, nawet kied& su& do naj/anie%niejsz&c/ /andlwG jest raczej ni%& strojna

suknia, ktra zu&wa si wskutek noszenia i c/walenia si ni+ Jz& nie taka w istocie jest sama ksiga, ktrej stronice rozpadaj si wszak, inkaust& za. i zota trac %lask, je.li z%&t wiele doni jej dot&kaL Qto widziaem, jak nieopodal mojego miejsca #ac&;ik z 2i?oli kartkowa starodawn& wolumin, ktrego kart& prz&war& do sie%ie wskutek wilgoci+ <wila jz&kiem kciuk i palec wskazujc&, %& mc przerzuci- kart, i prz& kad&m zetkniciu ze .lin stronice traci& szt&wno.-, otwieranie ic/ oznaczao marszczenie, w&stawianie na srogie dziaanie powietrza i kurzu, ktre %d pog%iadelikatne r&s& pokr&wajce pergamin wskutek prz&kadania do1 si&, spowoduj pojawienie si kolejn&c/ w&sepek ple.ni tam, gdzie .lina zmikcz&a, ale i osa%ia rg kart&+ 8ak nadmiar agodno.ci cz&ni mikkim i niezdarn&m onierza, tak ten nadmiar zac/annej i ciekawskiej mio.ci ucz&ni ksig podatn na c/oro%, ktra j za%ije+ J winno si ucz&ni-L #rzesta- cz&ta-, d%a- jed&nie o zac/owanie ksigL Jz& moje o%aw& s suszneL Jo powiedzia%& o t&m mj mistrzL 4jrzaem nieopodal ru%r&katora, 0agnusa z :on&, ktr& sko1cz& wa.nie pociera- swj welin pumeksem i w&gadza go kred, %& nastpnie w&polerowapowierzc/ni skro%akiem+ Q%ok inn&, Aa%an z 2oledo, umocowa pergamin do stou, male1kimi dziurkami zaznacz& po o%u %okac/ margines& i metalow&m r&lcem kre.li teraz od dziurki do dziurki delikatne linie poziome+ A&c/o o%ie stronice w&peni si %arwami i ksztatami, karta stanie si jak relikwiarz, zaja.nieje klejnotami osadzon&mi w t&m, co p3niej stanie si po%on tkanin pisma+ Ji dwaj kon;ratrz& > powiedziaem so%ie > prze&waj swoje godzin& raju na ziemi+ 6&twarzaj nowe ksigi, nie ustpujce t&m, ktre nieu%agan& czas niszcz&+++ 2ak wic %i%liotece nie moga zagrozi- adna sia ziemska, %&a cz&m. &w&m+++ !le je.li &je, czemu nie miaa%& otworz&- si na zagroenie, jakie niesie wiedzaL Jz& tego wa.nie c/cia Eencjusz i tego, %&- moe, c/cia 6enancjuszL #oczuem zamt w gowie i przestrasz&em si moic/ m&.li+ Eez wtpienia nie prz&stoj nowicjuszowi, ktr& winien jed&nie przestrzega- skrupulatnie i w pokorze regu& przez wsz&stkie lata, jakie nadejd > to te potem ucz&niem, nie stawiajc so%ie inn&c/ p&ta1, gd& t&mczasem .wiat wok mnie coraz %ardziej pogra si w zawierusze krwi i szale1stwa+ Badesza pora porannego posiku, wic udaem si do kuc/ni, gdzie zaprz&ja3niem si ju z kuc/arzami, wic dawali mi najlepsze ks&+

*%IE+ TR%ECI SE"STA


Eied- to Adso ;-s<uc#u/e ,;ier,eS 'al;atora, kt=r-c# nie da siI streGciL ; nie;ielu s<o;ac#, ale kt=re sH mu natc#nieniem do lic,n-c# i frasobli;-c# med-tac/i. ,ied& jadem, dostrzegem w kcie najwidoczniej pogodzonego z kuc/arzem 'alwatora, ktr& poera pasztet z %aranin&+ 8ad tak, jak%& %& to pierwsz& posiek w jego &ciu, nie pozwalajc, %& spada najmniejsza okrusz&na, i zdawao si, e dzikuje Eogu za to nadzw&czajne w&darzenie+ 0rugn do mnie porozumiewawczo i rzek t&m swoim dziwaczn&m jz&kiem, e je za wsz&stkie te lata, ktre przegodowa+ <aczem go przep&t&wa-+ Qpowiedzia mi o aosn&m dzieci1stwie we wsi, gdzie powietrze %&o niezdrowe, deszcze czste, za. na polac/ wsz&stko gnio i %&o zatrute .mierciono.n&mi w&ziewami+ ,olejne por& roku prz&nosi&, tak w kad&m razie rozumiaem, w&lew& rzek, a na polac/ nie %&o ju %ruzd i z korca ziarna z%ierao si -wiertni, a potem z -wiertni nie zostawao ju nic+ Awnie panowie mieli twarze %lade jak %iedac&, aczkolwiek > zauwa& 'alwator > %iedac& umierali cz.ciej ni panowie, %&- moe dlatego zauwa& z u.miec/em*, e %&a ic/ wiksza licz%a+++ ]wiertnia kosztowaa pitna.cie solidw, korzec sze.-dziesit solidw, kaznodzieje zapowiadali kres czasw, ale rodzice i dziadkowie 'alwatora pamitali, e kied&. ju tak %&o, doszli wic do wniosku, i kres czasw z%lia si zawsze+ ,ied& ju zjedli .cierwo wsz&stkic/ ptakw i wszelkie zwierz niecz&ste, jakie mona %&o znale3-, rozesza si pogoska, e kto. we wsi zacz w&kop&wa- trup&+ 'alwator z wielk werw, jak%& %& /istrionem, w&ja.ni, jak mieli zw&czaj postpowa- ci 6#omeni malissimi9, ktrz& kopali w ziemi go&mi rkami w dzie1 po egzekwiac/+ R0niamVS > mwi i w%ija z%& w pasztet %arani, ale ja widziaem na jego twarz& gr&mas desperata, ktr& poera zwoki+ ! poza t&m niektrz&, gorsi jeszcze od tamt&c/, nie zadowalajc si w&kop&waniem trupw z po.wiconej ziemi, ni%& z%je zaczajali si w lasac/ i napadali podrn&c/+ RJiac/V > mwi 'alwator z noem prz& gardle+ > 0niamVS <a. najgorsi z najgorsz&c/ wa%ili dzieci jajkiem lu% gruszk, %& w&prawi- so%ie uczt, ale > jak w&ja.ni z wielk .ciso.ci 'alwator > najpierw je gotujc+ Qpowiedzia o pewn&m mcz&3nie, ktr& prz&%& do wsi sprzedajc tanio gotowane miso, i nikt nie mg uwierz&- w takie szcz.cie, a wreszcie ksidz powiedzia, e c/odzi o miso ludzkie, i rozjuszon& tum

rozszarpa mcz&zn na kawaki+ !le tej samej noc& kto. ze wsi poszed w&kopaza%itego i jad miso tego kani%ala, a kied& zosta na t&m prz&apan&, wie. skazaa na .mier- take jego+ 'alwator opowiedzia mi nie t&lko t /istori+ 6 ur&wan&c/ sowac/, zmuszajc mnie do prz&pomnienia so%ie tej odro%in& prowansalskiego i dialektw woskic/, ktre znaem, opowiedzia mi dzieje swojej ucieczki z rodzinnej wioski i %dzenia po .wiecie+ < jego opowie.ci rozpoznaem wielu, ktr&c/ poznaem ju i spotkaem w drodze, i wielu inn&c/, ktr&c/ poznaem p3niej i rozpoznaj teraz, nie jestem wic pewien, cz& z odlego.ci t&lu lat nie prz&pisuj mu prz&gd i z%rodni %dc&c/ wasno.ci inn&c/, przed nim i po nim, a teraz nakadajc&c/ si w moim znuon&m um&.le na sie%ie, tak e jeden t&lko o%raz r&suje mi potga teje samej w&o%ra3ni, co czc wspomnienie zota ze wspomnieniem gr&, w&twarza so%ie ide gr& zota+ 6 czasie podr& s&szaem czsto, jak 6il/elm w&powiada sowo= prostaczkowie, ktr&m to w&razem niektrz& jego kon;ratrz& okre.laj nie t&lko lud, ale take ludzi nieuczon&c/+ 2ermin ten zawsze w&dawa mi si z%&t ogln&, al%owiem w miastac/ italijskic/ poznaem kupcw i rzemie.lnikw, ktrz& nie %&li klerkami, ale %&najmniej nie %&li niew&ksztaceni, c/ocia sw wiedz ujmowali w sowa u&wajc jz&ka pospolitego+ ! trze%a te powiedzie-, e niektrz& spo.rd t&ranw wadajc&c/ w ow&m czasie pw&spem %&li nieukami w zakresie wiedz& teologicznej, med&cznej, logicznej i w acinie, ale z pewno.ci nie %&li prostaczkami ani golcami+ 7latego sdz, e rwnie mj mistrz, kied& mwi o prostaczkac/, u&wa pojcia raczej prostackiego+ 5ecz 'alwator %& %ez wtpienia prostaczkiem, poc/odzi ze wsi od wiekw do.wiadczanej przez niedostatek i gwat& panw ;eudaln&c/+ E& wic prostaczkiem, ale nie gupcem+ 6zd&c/a do .wiata odmiennego, ktr& w czasac/, kied& uciek z rodzinnego domu, na%ra, sdzc po t&m, co sam 'alwator mi powiedzia, r&sw krain& o%;ito.ci, gdzie na drzewac/ ociekajc&c/ miodem rosn gomuki serw i wonne kie%as&+ #c/an& t nadziej, prawie nie c/cc uwierz&-, e ten .wiat jest padoem ez, gdzie jak mnie nauczono* nawet niesprawiedliwo.- zostaa przewidziana przez Qpatrzno.-, %& utrz&ma- rwnowag rzecz&, wskutek czego w&m&ka si nam czsto 8ej zam&s, 'alwator podrowa przez rozmaite ziemie od swojego ojcz&stego 0on;erratu w stron 5igurii, a potem dalej z ziem #rowansji do ziem krla Mrancji+ Eka si po .wiecie, e%rzc, pldrujc cudze kurniki i sad&, udajc c/oro%&,

zacigajc si na jaki. czas w su% u ktrego. z panw, ruszajc dalej le.n .ciek al%o %it&m traktem+ 4jrzaem ocz&ma dusz&, jak prz&cza si do %and wczgw, ktrz& w nastpn&c/ latac/, a sam to widziaem, coraz wiksz licz% %kali si po Puropie= ;asz&wi mnisi, szarlatani, w&drwigrosze, dziad&, nicponie i o%erwa1c&, trdowaci i c/romi, aziki, azgi, %ajarze, duc/owni %ez ojcz&zn&, wdrowni sc/olarze, szulerz&, onglerz&, okaleczeni najemnic&, Y&dzi tuacze, zaamani na duc/u uciekinierz& z rk niewiern&c/, szale1c&, %anici, zocz&1c& z odcit&mi uszami, sodomici, a midz& nimi wdrowni rkodzielnic&, tkacze, kotlarze, krze.larze, szli;ierze, w&platacze som&, murarze i rwnie wszelkiego pokroju otrz&kowie spod ciemnej gwiazd&, szac/raje, szelm&, szu%ienicznic&, urwis&, szu%rawc&, ludzie %ez dac/u nad gow, przec/er&, %lu3nierc&, ;rant&, c/&stki, .witokupc& i wiaroomni kanonic& i ksia, ludzie, ktrz& &li ju t&lko z atwowierno.ci inn&c/, ;aszerze %uli i pieczci papieskic/, /andlarze odpustami, ;asz&wi paralit&c&, ktrz& padali u drzwi ko.ciow, waganci, ktrz& uciekli z klasztorw, sprzedawc& relikwii, odpu.ciciele, wr%ici i c/iromanci, nekromanci, znac/orz&, ;asz&wi kwestarze, wszelkiego gatunku rozpustnic&, znieprawiacze mniszek i dziewczt przez oszustwo lu% przemoc, udajc& puc/lin wodn, /emoroid&, epilepsj, podagr i ran&, a ponadto cik melanc/oli+ E&li, ktrz& naklejali so%ie na ciao plastr&, %& udawa- nieuleczalne wrzod&, inni, ktrz& w&peniali so%ie usta p&nem koloru krwi, %& udawa-, e pluj krwi i maj suc/ot&, ;iluci, ktrz& udawali, e sa%uj na ktr&. z czonkw, wspierajc si %ez adnej potrze%& na kijac/ i na.ladujc ataki padaczki, .wierz%, guz& d&mienicze, o%rzki, owijajc si %andaami, nakadajc na ciao przepaski, %arwniki z sza;ranu, noszc elaza na rkac/, opaski na gowac/, pc/ajc si ze swoim smrodem do ko.ciow i padajc nagle na sam&m .rodku placw, toczc .lin i w&wracajc oczami, w&rzucajc nozdrzami krew ucz&nion z soku morw& i czerwieni rtciowej, a wsz&stko po to, %& w&drze- po&wienie lu% pienidze od ludzi lkliw&c/, ktrz& pamitali o t&m, e .wici ojcowie zac/caj do dawania jamun&= dziel twj c/le% z godn&m, wprowad3 pod swj dac/ tego, kto nie ma dac/u nad gow, nawiedzaj J/r&stusa, udziel go.cin& J/r&stusowi, odziej J/r&stusa, %o jak woda ocz&szcza z ognia, tak jamuna ocz&szcza nas z grzec/w+ Awnie po t&c/ wsz&stkic/ zdarzeniac/, o ktr&c/ tu opowiadam, wielu widziaem i widz nadal wzdu %iegu 7unaju t&c/ szarlatanw, a imiona ic/ i rodzaje legion, jak imi demona= szac/raje, ni%&Dpogorzelc&, protomed&c&, pauperes verecundi, c/romot&, &kmotr&, mend&ki, arc&gamraci, ;rant&, mac/larze, m&tlarze,

apigrosze, przec/er&, s&ko;ant&, trutnie, po&czniki, ;aeszniki, na.ladowniki rzucawki al%o wodowstrtu, c/.niki, wendetarze, z%iegun&, omiwrot&, .lozotoki+ E&li jak szlam, ktr& sp&wa .ciekami naszego .wiata, a midz& nic/ w.lizgiwali si kaznodzieje do%rej wiar&, kacerze szukajc& now&c/ o;iar, podegacze do niezgod&+ 6a.nie papie 8an, stale lkajc& si ruc/w prostaczkw, goszc&c/ i prakt&kujc&c/ u%stwo, w&stpowa przeciwko kwestujc&m kaznodziejom, ktrz& wedug sw jego prz&cigali gapiw, w&wieszajc c/orgwie pstre od w&o%raan&c/ na nic/ ;igur, gosili kazania i w&udzali pienidze+ Jz& susznie ten .witokupcz& i znieprawion& papie stawia na rwni e%rzc&c/ %raci, ktrz& gosili u%stwo, i te %and& golcw i o%wiesiwL 8a w ow&c/ dniac/, c/o- podrowaem troc/ po pw&spie italijskim, nie miaem ju jasnego rozeznaniaG s&szaem o %raciac/ z !ltopascio, ktrz& w sw&c/ kazaniac/ grozili ekskomunik i o%iec&wali odpust&, rozgrzeszali z gra%ie& i %rato%jstwa, z za%jstwa i krz&woprz&sistwa w zamian za pienidze, dawali do zrozumienia, e w ic/ szpitalu odprawia si codziennie do stu msz&, wic z%ierali na nie datki, i e ze swoic/ d%r daj wiano dla dwustu u%ogic/ dziewczt+ : s&szaem o %racie #awle J/rom&m, ktr& & na odludziu w lesie koo Aieti i c/epi si, i mia %ezpo.rednio od 7uc/a Twitego o%jawienie, e akt cielesn& nie jest grzec/emG tak wic uwodzi swoje o;iar&, ktre naz&wa siostrami, zmuszajc je, %& da& si c/osta- na goe ciao, prz&klkajc w t&m czasie piciokro-, a%& utworz&- ksztat krz&a, zanim przedstawi swoje o;iar& Eogu i we3mie od nic/ to, co naz&wa pocaunkiem pokoju+ 5ecz cz& %&a to prawdaL : co cz&o t&c/ samotnikw, ktrz& gosili o so%ie, e zostali o.wieceni, z %ra-mi u%ogiego &wota, ktrz& prze%iegali drogi pw&spu naprawd cz&nic pokut, znienawidzeni przez duc/owie1stwo i %iskupw, ktr&c/ w&stpki i zodziejstwa pitnowali+ 6 opowie.ci 'alwatora, przemieszanej z t&m wsz&stkim, czego dowiedziaem si uprzednio sam, te rozrnienia nie w&dostawa& si na .wiato dnia= w&dawao si, e wsz&stko rwne jest wsz&stkiemu+ Aaz stawali mi przed ocz&ma owi uomni e%rac& z 2ouraine, o ktr&c/ legenda opowiada, e z%li&wsz& si do cudown&c/ szcztkw .witego 0arcina, rzucili si do ucieczki, lkali si %owiem, %& .wit& nie uzdrowi ic/, od%ierajc w ten spos% 3rdo doc/odw, lecz nielito.ciw& .wit& okaza im ask, nim dotarli do rogatek, karzc ic/ za niegodziwo.- przez prz&wrcenie sprawno.ci czonkw+ Jzasem znowu zwierzca twarz mnic/a roz.wietlaa si sodkim %laskiem, kied& opowiada, jak to, &jc po.rd t&c/ %and, suc/a sw ;ranciszka1skic/ kaznodziejw, tak samo jak on wdrujc&c/ po

%ezdroac/, i poj, e na %iedne i wczgowskie &cie, jakie wiedzie, nie trze%a patrze- jak na ponur konieczno.-, ale jak na radosn& gest oddania sie%ie, i sta si uczestnikiem sekt i grup pokutn&c/, ktr&c/ nazw& przekrca, za. doktr&n przedstawia w spos% mao pasujc& do rzecz&wisto.ci+ 6&wnioskowaem, e spot&ka patarenw i waldensw, i %&- moe katarw, arnold&stw i pokorn&c/ i e wdrujc przez .wiat, przec/odzi z grup& do grup&, prz&jmujc za swoje posannictwo los wczgi i cz&nic dla #ana to, co poprzednio cz&ni dla swojego %rzuc/a+ !le jak i do kied&L Q ile zrozumiaem, jakie. trz&dzie.ci lat wcze.niej prz&stpi do jednego z klasztorw minor&ckic/ w 2oskanii i tame prz&j sukni .witego Mranciszka, nie otrz&mawsz& jednak .wice1+ 2am te zapewne naucz& si tej szcz&pt& acin&, ktr mwi, mieszajc j z narzeczami wsz&stkic/ miejsc, gdzie prze%&wa, on, ndzarz %ez ojcz&zn&, i wsz&stkic/ napotkan&c/ towarz&sz& wczgi, od najemn&c/ onierz& z mojej ziemi po dalmat&1skic/ %ogomiw+ 2am po.wici si &ciu pokutnemu, mwi 5peniten,ia"ite > c&towa z natc/nion&m spojrzeniem, i znowu us&szaem w&raenie, co tak zaciekawio 6il/elma*, ale jak si zdaje, take minor&ci, u ktr&c/ %oku prze%&wa, mieli w gowac/ zamt, gd& w gniewie przeciwko kanonikowi ssiedniego ko.cioa, oskaranemu o gra%ie i inne otrostwa, napadli pewnego dnia na dom grzesznika, ktrego zrzucili ze sc/odw, tak e w od tego umar, a potem spustosz&li ko.ci+ Eiskup wezwa z%rojn&c/, %racia rozpierzc/li si i 'alwator %ka si dugo po pnocnej :talii z %and %raciaszkw, to jest minor&tw kwestujc&c/ ju %ez adnego prawa ni d&sc&plin&+ Ausz& wic w okolice 2uluz&, gdzie prz&darz&a mu si dziwna /istoria, kied& us&sza opowie.ci o wielkim przedsiwziciu krz&owcw+ Ji%a pasterz& i maD luczkic/ rusz&a pewnego dnia wielkim zastpem, %& prze%&- morze i walcz&przeciwko nieprz&jacioom wiar&+ Baz&wano ic/ pastuszkami+ 6 rzecz&wisto.ci c/cieli uciec ze swojej przekltej ziemi+ 0ieli dwc/ prz&wdcw, ktrz& wpajali im ;asz&we nauki, kapan poz%awion& swojego ko.cioa, gd& 3le si prowadzi, i mnic/ apostata z zakonu Twitego Eened&kta+ Ji dwaj do tego stopnia zawrcili w gowac/ prostaczkom, e owi %iedac& poszli za nimi ni%& stado wielk ci%, nawet siedemnastoletnie pac/olta w%rew woli rodzicw, %iorc ze so% jed&nie sakw i kij, %ez pienidz&, porzucajc swoje pola+ Bie rzdzili si ju ani rozumem, ani sprawiedliwo.ci, jeno si i wasn wol+ 4poio ic/ poczucie, e s razem, wreszcie wolni, upoia ic/ niejasna nadzieja ziemi o%iecanej+ #rze%iegali wsie i miasta za%ierajc wsz&stko, a je.li jeden z nic/ %& zatrz&man&, o%legali wizienie i uwalniali

go+ ,ied& weszli do twierdz& #ar&a, %& za%ra- kilku swoic/ towarz&sz&, ktr&c/ panowie kazali zamkn-, prewot pr%owa stawi- opr, wic o%alili go, rzucili ze sc/odw twierdz& i w&amali drzwi loc/u+ #otem usz&kowali si do %itw& na ce 'aintD9ermain+ Bikt jednak nie .mia stan- naprzeciwko i w&szli z #ar&a kierujc si ku !kwitanii+ <a%ijali wsz&stkic/ Y&dw, ktr&c/ spot&kali tu i wdzie, i poz%aD wiali ic/ d%r+++ R7laczego Y&dwLS > zap&taem 'alwatora+ Qdpowiedzia= R! dlaczego %& nieLS : w&ja.ni, e przez cae &cie ucz&li si od kaznodziejw, i Y&dzi s wrogami c/rze.cija1stwa i gromadz do%ra, ktr&c/ im, %iedakom, odmawia si+ <ap&taem go, cz& nie %&o prawd, e do%ra gromadzili te panowie i %iskupi, .cigajc dziesicin, a wic pastuszkowie nie zwalczali swoic/ prawdziw&c/ nieprz&jaci+ Qdpar, e je.li prawdziwi nieprz&jaciele s z%&t potni, trze%a poszuka- so%ie jakic/ sa%sz&c/+ #om&.laem wted&, e susznie naz&waj ic/ prostaczkami+ 2&lko moni wiedz zawsze, kto jest ic/ prawdziw&m wrogiem+ #anowie nie c/cieli, %& pastuszkowie w&stawili na szwank ic/ do%ra, i mieli wielkie szcz.cie, gd& prz&wdc& pastuszkw szerz&li m&.l, e znaczne %ogactwa s u Y&dw+ <ap&taem, kto w%i tumom do gw, e nale& wzi- si za Y&dw+ 'alwator nie pamita+ <daje mi si, e kied& takie tum& id za jak. o%ietnic i daj czego. %ez zwoki, nigd& nie wiadomo, kto spo.rd ci%& przemawia+ #om&.laem, e ic/ prz&wdc& %&li w&ksztaceni w klasztorac/ i szkoac/ %iskupic/ i przemawiali jz&kiem panw, c/o-%& i przekadali go na w&raenia zrozumiae dla pastuszkw+ ! pastuszkowie nie wiedzieli, gdzie prze%&wa papie, ale wiedzieli, gdzie znale3Y&dw+ 6zili szturmem w&soki i mocn& zamek krla Mrancji, dokd przeraeni Y&dzi po%iegli tumem, %& si sc/roni-+ ! Y&dzi w&szli pod mur& zamku i %ronili si odwanie i %ezlito.nie, rzucajc %elki i kamienie+ !le pastuszkowie podo&li ogie1 pod %ram zamku, drczc za%ar&kadowan&c/ Y&dw d&mem i ogniem+ Y&dzi za., nie mogc si uratowa- i wolc sami zada- so%ie .mier- ni umrze- z rki nieo%rzezan&c/, zawoali jednego ze swoic/, ktr& zdawa si najodwaniejsz&, %& za%i ic/ mieczem+ 2en zgodzi si i za%i ic/ prawie piciuset+ #otem w&szed z zamku z crkami Y&dw i prosi pastuszkw, %& oc/rzcili go+ !le pastuszkowie rzekli= t& dokonae. takiej rzezi swoic/, a teraz c/cesz unikn- .mierciL : rozerwali go na strzp&, oszczdzajc dzieci, ktre kazali oc/rzci-+ #otem rusz&li w stron Jarcassone, dokonujc wielu krwaw&c/ cz&nw na swojej drodze+ 6tenczas krl Mrancji dowiedzia si, e przekrocz&li granic, i rozkaza, %& stawia- im opr w kad&m

mie.cie, w ktr&m si pojawi, i %roni- nawet Y&dw, jak%& %&li lud3mi krla+++ 7laczego krl sta si tak dalece &czliw& Y&domL 0oe zaniepokoi si t&m, czego pastuszkowie mogli dokona- w ca&m krlestwie, i e ic/ licz%a z%&t uro.nie+ 4miowa wted& nawet Y&dw, al%o dlatego e %&li w krlestwie po&teczni jako kupc&, al%o dlatego e naleao teraz zniszcz&- pastuszkw, i wsz&stkim do%r&m c/rze.cijanom potrze%n& %& powd, %& opakiwali popenione z%rodnie+ !le liczni c/rze.cijanie nie posuc/ali krla, uwaajc, e nie jest suszne %roni- Y&dw, ktrz& zawsze %&li nieprz&jacimi wiar& c/rze.cija1skiej+ : w wielu miastac/ ludzie z posplstwa, ktrz& musieli paci- lic/w Y&dom, %&li szcz.liwi, e pastuszkowie ukarali ic/ za %ogactwo+ 6tenczas krl nakaza pod kar .mierci, %& nie udzielapomoc& pastuszkom+ <e%ra mnogie wojsko i napad na nic/, i liczni legli, a inni ratowali si ucieczk i szukali sc/ronienia w lasac/, gdzie zginli od ndz&+ 6krtce wsz&sc& %&li zniszczeni+ ! posannik krla sc/w&ta ic/ i powiesi po dwudziestu lu% trz&dziestu na najwiksz&c/ drzewac/, %& widok ic/ trupw su& za wieczn& prz&kad i %& nikt nie .mia zakca- pokoju w krlestwie+ Azecz oso%liw %&o to, e 'alwator opowiedzia mi t /istori tak, jak%& c/odzio o przedsiwzicie wielce cnotliwe+ : w istocie %& przekonan&, e tum pastuszkw rusz&, %& odz&ska- gr% J/r&stusa i w&zwoli- go od niewiern&c/, i nie udao mi si przekona- go, i ten pikn& pod%j dokonan& ju zosta w czasac/ #iotra Premit& i .witego Eernarda i za panowania 5udwika Twitego ;rancuskiego+ 6 kad&m razie 'alwator nie pocign na niewiern&c/, musia %owiem oddali- si jak najsz&%ciej z ziemi ;rancuskiej+ #rzeszed do prowincji Bowar&, oznajmi, ale o t&m, co si zdarz&o wted&, mwi nader niejasno+ ! wreszcie prz&%& do Jasale, gdzie zosta prz&jt& w zakonie minor&tw i tam, jak sdz, spotka Aemigiusza* wa.nie w czasac/, kied& liczni spo.rd nic/, prze.ladowani przez papiea, zmieniali /a%it i szukali sc/ronienia w klasztorac/ inn&c/ zakonw, %& nie sko1cz&- na stosie+ 2ak samo opowiedzia nam o t&m Uu%ert&n+ 7ziki temu, e mia %ogate do.wiadczenie w rozmait&c/ pracac/ rczn&c/ ktre w&kon&wa dla celw w&stpn&c/, kied& wcz& si jako czek woln&, i dla celw .wit&c/, kied& wcz& si z mio.ci dla J/r&stusa*, klucznik wzi go so%ie od razu na pomocnika+ Qto czemu od wielu ju lat tkwi tutaj i niewiele d%a o c/wa zakonu, wiele za to o piwnice i spiarnieG moe wreszcie je.- nie kradnc i c/wali- Eoga nie naraajc si na stos+ 2ak /istori us&szaem od niego midz& jedn&m ksem a drugim, i sam zastanawiam si, co zm&.li, a co przemilcza+

#rz&gldaem mu si z zaciekawieniem, nie dla oso%liwo.ci jego prze&-, ale wa.nie dlatego, e wsz&stko, co mu si prz&darz&o, zdao mi si wspania epitom mnstwa w&darze1 i ruc/w, ktre cz&ni& w ow&c/ czasac/ :tali krain tak urzekajc i tak niezrozumia+ J w&aniao si z t&c/ swL Q%raz czowieka, ktr& wid &cie pene prz&gd, ktr& gotw %& za%i- %li3niego, nie zdajc so%ie nawet spraw&, e popenia z%rodni+ !le c/o- w ow&c/ czasac/ wszelka o%raza prawa Eoskiego zdawaa mi si jednak, zacz&naem ju pojmowa- niektre ze zjawisk, o ktr&c/ mwiono prz& mnie, i rozumiaem, e cz&m. inn&m jest rze3, jakiej tum, ogarnit& prawie ekstat&czn&m uniesieniem i %iorc& prawa dia%elskie za Eoskie, moe dokona-, cz&m. inn&m za. poszczeglna z%rodnia, popeniona z zimn krwi, w cisz& i prze%iegle+ : nie mniemaem, %& 'alwator mg splami- si z%rodni tego rodzaju+ < drugiej stron& c/ciaem dowiedzie- si czego. o t&m, co podszepn opat, i nkaa mnie m&.l o %racie 7ulc&nie, o ktr&m nie wiedziaem prawie nic+ ! zdao si wszak, e jego widmo unosi si nad liczn&mi rozmowami, ktre zas&szaem w cigu t&c/ dwc/ dni+ 'p&taem wic znienacka= > Jz& w twoic/ podrac/ nie spotkae. nigd& %rata 7ulc&naL Qdzew %& oso%liw&+ 'alwator w&trzeszcz& jeszcze %ardziej ni zw&kle ocz&, przeegna si kilkakro-, w&szepta par ur&wan&c/ zda1 w jakim. jz&ku, ktrego t&m razem naprawd nie pojem+ !le zdao mi si, e przecz&+ 7ot&c/czas patrz& na mnie z s&mpati i u;no.ci, powiedzia%&m prz&ja3nie+ Qd tej c/wili > prawie z nienawi.ci+ #otem poszed so%ie pod %&le jakim pretekstem+ E&o to ju ponad moje si&+ ,im %& ten %rat, ktr& wznieca takie przeraenie u kadego, kto us&sza jego imiL 7oszedem do wniosku, e nie mog duej %&w&stawion& na pastw mego pragnienia, %& si dowiedzie-+ #ewna m&.l przemkna mi przez gow+ Uu%ert&nV Qn wszak w&powiedzia to imi pierwszego wieczoru, kied& go spotkali.m&, on wiedzia wsz&stko o jasn&c/ i mroczn&c/ sprawac/ %raci, %raciaszkw i inn&c/ %o/aterw ostatnic/ lat+ 9dzie mg%&m go znale3- o tej porzeL < pewno.ci w ko.ciele, pogronego w modlitwie+ : tam te udaem si, gd& miaem jeszcze troc/ wolnego czasu+ Bie znalazem go wted& i nie znalazem a do wieczora+ 2ak wic nie zaspokoiem ciekawo.ci, a t&mczasem nastpowa& inne zdarzenia, o ktr&c/ winienem teraz opowiedzie-+

*%IE+ TR%ECI !O!A


Eied- to Fil#elm m=;i Adso;i o ;ielkie/ r,ece #eret-ckie/, o roli prostac,k=; ; EoGciele, o s;oic# ;Htpli;oGciac# co do moAli;oGci po,nania pra; o"=ln-c# i pra;ie mimoc#odem opo;iada, ; /aki spos=b ro,s,-fro;al c,arnoksiIskie ,naki po,osta;ione pr,e, Fenanc/us,a. <astaem 6il/elma w ku3ni, gdzie pracowa z 0ikoajem, a o%aj %&li nader poc/onici t&m, co ro%ili+ Aozo&li na awie pewn ilo.- male1kic/ krkw ze szka, %&- moe prz&gotowan&c/, %& wcisn- je w zcza witraa, a niektre prz& pomoc& stosown&c/ narzdzi zmniejsz&li do potrze%nej wielko.ci+ 6il/elm prz&kada je so%ie na pr% do oka+ 0ikoaj ze swej stron& w&dawa polecenie kowalom, %& sporzdzili wideki, w ktre do%re szkieka zostan nastpnie oprawione+ 6il/elm zrzdzi, troc/ rozdranion&, poniewa soczewka, ktra najlepiej go zadowalaa, miaa kolor szmaragdu, a on, mwi, nie c/ce widzie- pergaminu takim, jak%& to %&a ka+ 0ikoaj oddali si, %& nadzorowa- kowali+ 0j mistrz nie przesta krzta- si prz& swoic/ krkac/, a ja w t&m czasie opowiedziaem mu o mojej rozmowie z 'alwatorem+ > 2en czek prze& niejedno > odpar > moe rzecz&wi.cie %& w.rd stronnikw 7ulc&na+ Qpactwo jest jak%& pomniejszon&m kosmosem, a kied& %dziem& mieli tutaj legatw papiea 8ana i %rata 0ic/aa, doprawd& nie za%raknie ju nikogo+ > 0istrzu > powiedziaem > nic ju nie pojmuj+ > 6 zwizku z cz&m, !dsoL > #o+ pierwsze c/odzi o rnice midz& grupami /eret&kw+ !le o to w&p&tam ci p3niej+ 2eraz nka mnie sam pro%lem rnic+ Aozmawiajc z Uu%ert&nem pr%owae., tak mi si zdawao, udowodni- mu, e wsz&sc& s rwni, .wici i /eret&c&+ Batomiast rozmawiajc z opatem ro%ie., co moge., e%& w&ja.ni- mu rnic midz& jedn&m /eret&kiem a inn&m i midz& /eret&kiem a czowiekiem prawowiern&m+ #rzeto w&rzucae. Uu%ert&nowi, e uznaje za rn&c/ t&c/, ktrz& s w istocie rwni, opatowi za., e uznaje za rwn&c/ t&c/, ktrz& w istocie s odmienni+ 6il/elm odo& na moment soczewki na st+ > 0j poczciw& !dso > rzek > staram& si ustali- odmienno.ci,

i rozrniam& w terminac/ szk par&skic/+ Qt powiadaj tam, e wsz&sc& ludzie maj tak sam ;orm su%stancjaln, cz& nie takL > Qcz&wi.cie > odparem, dumn& ze swej wiedz& > s zwierztami, ale rozumn&mi, i ic/ wa.ciwo.ci jest to, e potra;i si .mia-+ > 7oskonale+ !le jednak 2omasz jest inn& ni Eonawentura, %o 2omasz jest tgi, a Eonawentura c/ud&, a nawet moe si zdarz&-, e 4guccione jest z&, Mranciszek za. do%r&, i znowu !ldemar ;legmat&czn&, a !gilul; c/oler&czn&+ 2ak cz& nieL > 8est tak %ez wtpienia+ > 2ak wic oznacza to, e jest w ludziac/ ident&czno.-, je.li c/odzi o ;orm su%stancjaln, i rozmaito.-, je.li c/odzi o akc&dens& lu% te o cec/& powierzc/owne+ > 8est tak i nie moe %&- inaczej+ > ,ied& przeto mwi Uu%ert&nowi, e ta sama natura ludzka w caej zoono.ci sw&c/ pocz&na1 prowadzi %d3 do umiowania do%ra, %d3 do umiowania za, staram si przekona- Uu%ert&na o ident&czno.ci ludzkiej natur&+ ,ied& potem powiadam opatowi, e jest rnica midz& katarem a waldensem, kad nacisk na odmienno.- akc&densw+ ! kad na to nacisk, gd& pali si na stosie waldensa, prz&pisujc mu akc&dens& katara, i na odwrt+ ! kied& pali si czowieka, pali si jego ind&widualn su%stancj i o%raca w nico.- zupen co., co %&o konkretn&m aktem istnienia, a przez to samo rzecz do%r, w kad&m razie w oczac/ Eoga, ktr& owo istnienie podtrz&m&wa+ Jz& w&daje ci si to do.- do%r racj, %& ka.- nacisk na rniceL > 2ak, mistrzu > odparem z zapaem+ > : teraz zrozumiaem, czemu mwie. w ten spos%, i powaam twoj do%r ;ilozo;i+ > Bie jest moja > rzek 6il/elm > i nawet nie wiem, cz& jest do%ra+ !le wane, %&. zrozumia+ #rzejd3m& teraz do twojej drugiej kwestii+ > J/odzi o to > powiedziaem > e jak mi si zdaje, jestem do niczego+ Bie potra;i ju dostrzec rnic& akc&dentalnej midz& waldensami, katarami, u%ogimi z 5&onu, ruc/em pokorn&c/, %eginami, pokutnikami, lom%ardcz&kami, joac/imitami, patarenami, samozwa1cz&mi apostoami, u%ogimi z 5om%ardii, arnold&stami, wil/elmitami, %ra-mi wolnego duc/a i w&znawcami 5uc&;era+ Jo ro%i-L > Q %iedn& !dso > roze.mia si 6il/elm klepic mnie prz&ja3nie po karku > masz zupen racjV 6idzisz, to jak%& w cigu dwc/ ostatnic/ wiekw, i jeszcze przedtem, przez ten nasz .wiat prze%iego tc/nienie niecierpliwo.ci, nadziei,

rozpacz&, wsz&stko naraz+++ !l%o nie, to nie jest do%ra analogia+ #om&.l o rzece potnej i majestat&cznej, ktra milami p&nie midz& mocn&mi waami, i wiesz do%rze, gdzie jest rzeka, gdzie gro%la, gdzie sta& ld+ 6 pewn&m miejscu rzeka, ze znuenia, wskutek tego, e p&nie z%&t dugo i za duo drogi prze%&a, e z%lia si do morza, ktre unicestwia w so%ie wsz&stkie rzeki, sama nie wie ju, cz&m jest+ 'taje si delt+ #ozostaje %&- moe gwn& nurt, ale jest wiele rozgazie1 we wsz&stkic/ kierunkac/, a niektre nawet wp&waj z powrotem jedno do drugiego, i nie wiadomo, co skd p&nie, a czasem, co jest jeszcze rzek, a co ju morzem+++ > 8e.li do%rze zrozumiaem twoj przeno.ni, rzeka to pa1stwo Eoga lu% krlestwo sprawiedliw&c/, ktre z%lia si do milenium i, pene niepewno.ci, nie moe ju w&trwa- prz& swoim, rodz si ;asz&wi i prawdziwi proroc& i wsz&stko zlewa si na wielkiej rwninie, gdzie nastpi !rmageddon+++ > Bie to miaem na m&.li+ J/o- jest rwnie prawd, e midz& nami, ;ranciszkanami, cigle &wa jest idea trzeciego wieku i nadej.cia krlestwa 7uc/a Twitego+ Bie, raczej staraem si w&tumacz&- ci, e ciao ,o.cioa, ktre stao si w cigu wiekw take ciaem caej spoeczno.ci ludzkiej, ludem Eo&m, z&skao z%&t wiele %ogactwa, potgi i e wlecze za so% uel wsz&stkic/ krajw, przez jakie przeszo, i e stracio przez to sw cz&sto.-+ Qdgazienia delt& to, je.li c/cesz, pr%& podejmowane przez rzek, %& jak najsz&%ciej dop&n- do morza, to jest do momentu ocz&szczenia+ !le moja przeno.nia %&a niedoskonaa, miaa jed&nie wskaza- ci, jak liczne staj si odgazienia /eret&ckie i odnowicielskie, kied& rzeka nie mie.ci si ju w sw&m kor&cie, i jak midz& so% si mieszaj+ 0oesz rwnie docz&- do mojej marnej przeno.ni o%raz czowieka, ktr& pr%uje wasn&mi rkami naprawi- gro%l, lecz daremnie+ Biektre odgazienia delt& zostan zas&pane, inne doprowadzone sztuczn&mi kanaami na powrt do gwnego nurtu, jeszcze inn&m za. pozwoli si p&n-, jak im si podo%a, poniewa nie mona opanowa- wsz&stkiego, i do%rze jest, %& rzeka utracia czstk wasnej wod&, je.li c/ce utrz&ma- si w swoim %iegu, je.li c/ce, %& dao si rozpozna- jej gwn& nurt+ > Joraz mniej rozumiem+ > 8a te+ Bie umiem mwi- przez prz&powie.ci+ <apomnij o tej /istorii z rzek+ 'taraj si raczej poj-, e wiele z ruc/w, ktre w&mienie., zrodzio si co najmniej dwie.cie lat temu i jest ju martw&c/, wiele za. inn&c/ powstao niedawno+ > !le kied& mwi si o /eret&kac/, w&mienia si ic/ wsz&stkic/ razem+ > 2o prawda, lecz jest to jeden ze sposo%w, przez ktre /erezja si szerz&

i przez ktre jest niszczona+ > <nowu nie rozumiem+ > 0j Eoe, jakie to trudne+ Bo do%rze+ 6&o%ra3 so%ie, e jeste. re;ormatorem o%&czajw i z%ierasz paru towarz&sz& na szcz&cie gr&, %& &w u%stwie+ 6krtce widzisz, e prz&c/odzi do cie%ie wielu, nawet z odleg&c/ ziem, i uwaaj ci za proroka lu% nowego apostoa, i id za to%+ #rz&%&waj ze wzgldu na cie%ie cz& raczej ze wzgldu na to, co gosiszL > Bie wiem, mam tak nadziej+ Jzemu %& inaczejL > #oniewa s&szeli od swoic/ ojcw opowie.ci o inn&c/ re;ormatorac/ i legend& o mniej lu% %ardziej doskona&c/ wsplnotac/, i m&.l, e ta wa.nie jest t lu% tamt+ > 6 ten spos% kad& ruc/ dziedzicz& nie t&lko swoic/ s&nw+ > < pewno.ci, poniewa prz&czaj si do1 w wikszo.ci prostaczkowie, ktrz& nie znaj su%telno.ci w sprawac/ doktr&naln&c/+ 6szelako ruc/& re;ormowania o%&czajw rodz si w rozmait&c/ miejscac/ i maj rozmaite doktr&n&+ Ba prz&kad, czsto miesza si katarw z waldensami+ 8est wszelako midz& nimi wielka rnica+ 6aldensi gosz re;orm o%&czajw wewntrz ,o.cioa, katarz& za. inn& ,o.ci, inn wizj Eoga i moralno.ci+ ,atarz& m&.l, e .wiat jest podzielon& na wrogie so%ie si& do%ra i za, i utworz&li ,o.ci, w ktr&m cz&ni rozrnienie midz& doskona&mi a zw&k&mi wiern&miG maj swoje sakrament& i swoje o%rzd&G ustanowili nader szt&wn /ierarc/i, prawie tak jak w .witej naszej matce ,o.ciele, i ani m&.l w rzecz&wisto.ci o niszczeniu jakiejkolwiek ;orm& wadz&+ Jo w&ja.nia, czemu doczaj do nic/ take ludzie dni wadz&, majtni, ;eudalni+ Bie m&.l te o re;ormowaniu .wiata, al%owiem, wedug nic/, nigd& nie zginie przeciwie1stwo midz& do%rem a zem+ Batomiast waldensi a wraz z nimi arnold&.ci i lom%ardzc& u%odz&* c/c z%udowa- inn& .wiat, opart& na ideale u%stwa, i dlatego prz&jmuj w&dziedziczon&c/ i &j we wsplnocie prac& swoic/ rk+ ,atarz& odrzucaj sakrament& ,o.cioa, waldensi nie, odrzucaj jed&nie spowied3+ > Jzemu wic miesza si ic/ ze so% i mwi si o nic/ jak o jedn&m c/wa.cieL > #owiedziaem ci ju= to, co sprawia, e &j, sprawia te, e umieraj+ 6z%ogacili si o prostaczkw, ktr&c/ przedtem roz%udzi& ju inne ruc/& i ktrz& sdz, e c/odzi o ten sam odruc/ %untu i nadzieiG a niszcz ic/ inkwiz&torz&, ktrz& prz&pisuj jedn&m %d& drugic/, i je.li sekciarze z jednego ruc/u popenili jak. z%rodni, %dzie ona prz&pisana kademu sekciarzowi, z kadego ruc/u+ :nkwiz&torz&

%dz wzgldem racji, poniewa cz sprzeczne ze so% doktr&n&G maj za. racj wzgldem %dw inn&c/, poniewa gd& rodzi si w jakim. mie.cie ruc/, verbi "ratia, arnold&stw, prz&%iegaj do1 take ci, ktrz& gdzie indziej %&li%& katarami lu% waldensami+ !postoowie %rata 7ulc&na gosili cielesne unicestwienie duc/owie1stwa i panw oraz dopu.cili si wielu aktw przemoc&G waldensi s przeciwni przemoc&, tak jak i %raciaszkowie+ !le jestem pewien, e w czasac/ %rata 7ulc&na prz&czali si do jego grup& liczni tac&, ktrz& suc/ali przedtem kaza1 %raciaszkw lu% waldensw+ !dso, prostaczkw nie sta- na w&%ranie so%ie wasnej /erezji, prz&czaj si do tego, ktr& gosi kazania w ic/ stronac/, ktr& przec/odzi akurat przez ic/ wie. lu% przez plac w ic/ mie.cie+ Ba t&m opieraj sw gr ic/ wrogowie+ 4kaza- oczom ludu jedn t&lko /erezj, c/o- ta doradza jednocze.nie i odrzucenie rozkosz& pciowej, i komuni cia, oto zrczna sztuka kaznodziejska, poniewa przedstawia kacerstwo jako jeden wze dia%elskic/ sprzeczno.ci, ktre o%raaj zdrow& rozsdek+ > ! wic nie ma midz& nimi zwizku i t&lko wskutek oszustwa demona prostaczek, ktr& c/cia%& %&- joac/imit lu% duc/ownikiem, wpada w rce katarw al%o na odwrtL > 6cale tak nie jest+ #ostarajm& si, !dso, zacz- wsz&stko od pocztku, a zapewniam ci, e spr%uj w&ja.ni- ci pewn rzecz, co do ktrej ja sam nie sdz, %&m posiad prawd+ 0&.l, i %dem jest uwaa-, e najpierw zjawia si /erezja, potem za. prostaczkowie, ktrz& s na ni skazani > 8ake toL > 2& masz jasn wizj konst&tucji ludu Eoego+ 6ielka trzoda, do%re owieczki i owieczki ze, trz&mane na wodz& przez ps& owczarskie, to jest wojownikw, cz&li wadz .wieck, cesarza i panw, pod przewodem pasterz&, duc/owie1stwa, ktre daje w&kadni sowa Eoego+ 2o w&o%raenie jest przejrz&ste+ > !le nieprawdziwe+ #asterze walcz z psami, gd& jedni pragn praw drugic/+ > 2ak jest, i wa.nie ten ;akt sprawia, e trzoda rozprasza si+ <aprztnici szarpaniem jedni drugic/, ps& i pasterze nie d%aj o trzod+ 8ej cz.- pozostaje poza stadem+ > 8ak to poza stademL > Ba jego o%rzeu+ 6ie.niac& nie s wie.niakami, %o nie maj ziemi, a ta, ktr maj, nie moe ic/ w&&wi-+ 0ieszczanie nie s mieszczanami, nie nale %owiem do takiego cz& innego cec/u ani do adnego stowarz&szenia, s dro%n&m i skazani na potpienie*+ Baprawd to najpierw jest los prostaczkw, a potem prz&c/odzi /erezja+

ludem, upem dla kadego+ Jz& widziae. czasem idc przez pola grup trdowat&c/L > 2ak, widziaem ic/ raz setk+ Qszpeceni, o ciaac/ rozkadajc&c/ si i cakiem %ia&c/, wspierali si na szczudac/, ic/ powieki %&& napuc/nite, a ocz& przekrwioneG nie mwili nic ani w&krz&kiwaliG piszczeli jak szczur&+ > Qni wa.nie s dla ludu c/rze.cija1skiego o%c&mi, t&mi, ktrz& pozostaj na o%rzeu trzod&+ 2rzoda %rz&dzi si nimi, oni nienawidz trzod&+ J/cieli%&, %&.m& wsz&sc& %&li martwi, wsz&sc& trdowaci jak oni+ > 2ak, prz&pominam so%ie pewn /istori o krlu 0arku, ktr& musia skazapikn :zold i posa j na stos, i prz&szli trdowaci, i powiedzieli krlowi, e stos to niewielka kara i e jest gorsza+ : krz&czeli mu= daj nam :zold, %& naleaa do nas wsz&stkic/, c/oro%a rozpala nasze dze, daj j swoim trdowat&m, patrz, nasze szmat& prz&war& do sczc&c/ si ran, ona, ktra u twego %oku lu%owaa si w %ogat&c/ tkaninac/ podsz&t&c/ ;utrem popielic i klejnotami, kied& zo%acz& orszak trdowat&c/, kied& %dzie musiaa wej.- do nasz&c/ nor i ka.- si prz& nas, wwczas naprawd uzna swj grzec/ i zatskni za t&m pikn&m pomieniem z ciernist&c/ gaziV > 6idz, e jak na nowicjusza od .witego Eened&kta masz oso%liwe lektur& > zakpi 6il/elm, a ja zarumieniem si, al%owiem wiedziaem, e nowicjusz nie powinien cz&ta- miosn&c/ romansw, ale kr&& po klasztorze, w.rd nas, pac/olt z 0elku, i cz&tali.m& je nocami prz& .wiecac/+ > Biewane > podj 6il/elm > zrozumiae., co c/ciaem powiedzie-+ Qdsunici od trzod& trdowaci c/cieli%& wcign- wsz&stkic/ w swoje nieszcz.cie+ : staj si t&m %ardziej 3li, im %ardziej ic/ odsuwasz, a im %ardziej przedstawiasz ic/ so%ie jako orszak lemurw, ktre pragn twojego nieszcz.cia, t&m %ardziej %d odsunici+ Twit& Mranciszek zrozumia to i jego pierwsz&m postanowieniem %&o i.- i &- w.rd trdowat&c/+ Bie mona zmieni- ludu Eoego, je.li nie wcz& si we1 t&c/, co pozostaj na o%rzeu+ > !le t& mwie. o inn&c/ odsunit&c/, nie z trdowat&c/ skadaj si ruc/& /eret&ckie+ > 2rzoda jest ni%& pewna licz%a koncentr&czn&c/ krgw, od najdalsz&c/ trzod& a po jej %ezpo.redni %lisko.-+ 2rdowaci s znakiem odsunicia w ogle+ Twit& Mranciszek poj to+ J/cia nie t&lko pomc trdowat&m, gd& w takim razie jego cz&n sprowadzi%& si do %iednego i %ezsilnego aktu miosierdzia+ J/cia zaznacz&- co. innego+ Jz& mwiono ci o kazaniu do ptaszkwL > Qc/ tak, s&szaem t przepikn /istori i podziwiaem .witego, ktr&

radowa si towarz&stwem tkliw&c/ stworze1 Eo&c/ > oznajmiem z wielkim arem+ > Bo wic opowiedziano ci /istori s;aszowan lu% te /istori, ktr nasz zakon tworz& dzisiaj na nowo+ ,ied& Mranciszek mwi do ludu miasta i jego wadcw i zo%acz&, e ci go nie pojmuj, poszed w stron cmentarza i zacz gosi- kazanie krukom i srokom, krogulcom, t&m drapien&m ptakom, ktre &wi si trupami+ > Jo za okropno.- > rzekem > nie %&& to wic do%re ptaszkiV > E&& to ptaki drapiene, ptaki odtrcone jak trdowaci+ Mranciszek m&.la z pewno.ci o t&m wersecie z Apokalips-, ktr& mwi= R: widziaem jednego anioa stojcego w so1cuG i zawoa gosem dono.n&m, mwic do wsz&stkic/ ptakw, co lata& wpo.rd nie%a= J/od3cie i zgromad3cie si na wielk wieczerz Eo, a%&.cie jad& ciaa krlw, i ciaa wodzw, i ciaa mocarz&, i ciaa koni, i siedzc&c/ na nic/, i ciaa wsz&stkic/ woln&c/, i niewolnikw, i ma&c/, i wielkic/+S > 6ic Mranciszek pragn zac/ci- odtrcon&c/ do %untuL > Bie, to ucz&ni raczej 7ulc&n i jego ludzie+ Mranciszek c/cia wezwaodtrcon&c/, gotow&c/ do %untu, %& stali si czstk ludu Eoego+ J/cc prz&wrciporzdek w trzodzie, trze%a %&o odz&ska- odsunit&c/+ Mranciszkowi nie powiodo si, i mwi ci to z wielk gor&cz+ J/cc odz&ska- t&c/, ktrz& zostali odsunici, musia dziaa- wewntrz ,o.cioa, c/cc dziaa- w o%r%ie ,o.cioa, musia doprowadzi- do zatwierdzenia swojej regu&, %o z niej mia powsta- zakon, a zakon, kied& ju powsta, odtworz& o%raz krgu oraz t&c/, ktrz& pozostaj poza krgiem+ #ojmujesz zatem, skd wzi& si %and& %raciaszkw i joac/imitw, do ktr&c/ raz jeszcze cign odtrceni+ > 5ecz nie mwim& wszak o Mranciszku, jeno o t&m, w jaki spos% /erezja jest w&tworem prostaczkw i odtrcon&c/+ > Azecz&wi.cie+ 0wili.m& o t&c/, ktrz& zostali odsunici od trzod& owieczek+ 6 cigu wiekw papie i cesarz o%rzucali si nawzajem %otem i w&dzierali so%ie wadz, a w t&m czasie odsunici &li dalej poza o%r%em, oni, prawdziwi trdowaci, wo%ec ktr&c/ trdowaci s t&lko ;igur dan przez Eoga, %&.m& zrozumieli te cudown s&m%olik i mwic RtrdowaciS, m&.leli Rodtrceni, %iedni, prostaczkowie, w&dziedziczeni, oderwani od swoic/ pl, upokorzeni w miastac/S+ Bie zrozumieli.m&, tajemnica trdu dalej nas nka, %o nie rozpoznali.m& natur& znaku+ Qdtrceni skonni s suc/a- wszelkiego kazania, gosi- wszelkie kazanie, ktre odwoujc si do sw J/r&stusa, w rzecz&wisto.ci jest oskareniem postpowania psw i pasterz& oraz o%ietnic, e nadejdzie dla nic/ dzie1 kar&+ 0oni zawsze do%rze

to pojmowali+ #owtrne prz&jcie odtrcon&c/ zakadao zmniejszenie prz&wilejw mon&c/ i dlatego ci z odtrcon&c/, ktrz& z&skiwali .wiadomo.- swojego odsunicia, %&li pitnowani znakiem /eret&kw niezalenie od w&znawanej doktr&n&+ :c/ za., za.lepion&c/ t&m, e %&li odtrcon&mi, nie o%c/odzia w rzecz&wisto.ci adna z doktr&n+ Qto zudzenie /erezji+ ,ad& jest /eret&kiem, kad& jest prawowiern&, licz& si nie wiara, jak ruc/ o;iaruje, lecz nadzieja, jak podsuwa+ 6sz&stkie /erezje s znakami owej rzecz&wisto.ci odtrcenia+ #oskro% /erezj, znajdziesz trdowatego+ 6szelkie %atalie w&dane /erezji maj t&lko jeden cel= %& trdowat& pozosta trdowat&m+ J za. prz&ciga trdowat&c/L J postrzegaj z dogmatu o 2rjc& lu% z de;inicji Puc/ar&stii > w jakiej mierze jest suszna, a w jakiej %dnaL 2ak, !dso, s to igraszki stosowne dla nas, ludzi doktr&n&+ #rostaczkowie maj inne kopot&+ : zwa, uwalniaj si od nic/ zawsze w spos% %dn&+ 7latego te staj si /eret&kami+ > 5ecz tamci, czemu ic/ wspierajL > #oniewa s prz&datni w ic/ grze, w ktrej rzadko c/odzi o wiar, a cz.ciej o zdo%&cie wadz&+ > : dlatego ,o.ci rz&mski oskara o /erezj wsz&stkic/ swoic/ przeciwnikwL > 7latego, i dlatego rwnie uznaje za prawowiern t /erezj, ktr moe podda- swojej kontroli lu% ktr musi zaakceptowa-, %o staa si z%&t silna i nie %&o%& rzecz do%r mie- j przeciwko so%ie+ 5ecz nie ma .cisej regu&, wsz&stko zale& od ludzi, od okoliczno.ci i odnosi si to take do panw .wieckic/+ #i-dziesit lat temu gmina padewska w&daa przepis, wedug ktrego, kto za%ije oso% duc/own, %dzie skazan& na grz&wn w w&soko.ci jednego denara+++ > 2&le co nicV > Bo wa.nie+ E& to spos% na roz%udzenie niec/ci ludu przeciwko duc/owie1stwu, %o miasto prowadzio wojn z %iskupem+ Aozumiesz wic, czemu przed lat& w ,remonie ludzie wierni cesarstwu pomagali katarom nie z racji wiar&, ale %& prz&sporz&- kopotw ,o.cioowi rz&mskiemu+ Biekied& wadze miejskie zac/ca& /eret&kw, %& tumacz&li Pwangeli na jz&k ludow&G jz&k posplstwa sta si teraz jz&kiem miast, acina za. jz&kiem Az&mu i klasztorw+ !l%o te popieraj waldensw, %& ci twierdzili, e wsz&sc&, ko%iet& i mcz&3ni, mali i wielc&, mog naucza- i kaza-, i w&ro%nik, ktr& dziesi- dni wstecz zosta uczniem, szuka kogo., komu mg%& %&- mistrzem+++ > : w ten spos% niwecz rnic, ktra cz&ni oso%& duc/owne

niezastpion&miV !le czemu w takim razie zdarza si p3niej, e wadze miejskie o%racaj si przeciwko /eret&kom i pomagaj ,o.cioowi pali- ic/ na stosieL > #oniewa spostrzegaj, e ic/ rozprzestrzenianie si jest te zagroeniem dla prz&wilejw .wieckic/, ktrz& mwi jz&kiem ludow&m+ Ba so%orze latera1skim w 11H9 sam widzisz, e te /istorie sigaj czasw sprzed prawie dwustu lat* 6alter 0ap ostrzega ju przed t&m, co stanie si, je.li %dziem& udziela- wsparcia gupim i nie umiejc&m cz&ta- ni pisa- ludziom, jakimi s waldensi+ #owiada, je.li do%rze pamitam, e nie maj sta&c/ siedzi%, wdruj %oso, poz%awieni wsz&stkiego, gd& wsz&stko maj wsplne, i nadz& postpuj za nagim J/r&stusemG zacz&naj w ten spos%, poniewa teraz s odtrceni, ale je.li da si im z%&t wiele przestrzeni, w&pdz wsz&stkic/+ 7latego miasta sprz&ja& p3niej zakonom e%racz&m, a nam, ;ranciszkanom, w szczeglno.ciG dziki nam mona %&o ustanowi- /armonijn& stosunek midz& potrze% pokut& a &ciem miejskim, midz& ,o.cioem a mieszczanami, ktr&c/ nie o%c/odzio nic poza /andlem+++ > <atem zapanowaa /armonia midz& umiowaniem Eoga a mio.ci do /andluL > Bie, pooono tam ruc/om odnow& duc/owej, zosta& skanalizowane w zakonie uznan&m przez papiea+ !le to, co jest g%sz&m, ukr&t&m nurtem, nie zostao skanalizowane+ 'ko1cz&o si z jednej stron& na ruc/ac/ %iczownikw, ktrz& nie szkodz nikomu, z drugiej za. na %andac/ z%rojn&c/, jak %and& %rata 7ulc&na, na gusac/, jak w prz&padku %raci z 0onte;alco, o ktr&c/ wspomnia Uu%ert&n+++ > !le kto mia racj, kto ma racj, kto %dziL > sp&taem z%it& z tropu+ > 6sz&sc& maj swoje racje i wsz&sc& z%dzili+ > 5ecz t& > w&krz&knem prawie w odruc/u %untu > czemu nie zajmiesz stanowiska, czemu nie powiesz mi, gdzie jest prawdaL 6il/elm trwa przez c/wil w milczeniu, unoszc pod .wiato soczewk, nad ktr pracowa+ #otem opu.ci rk i pokaza mi przez szkieko podkow+ > 'pjrz > powiedzia+ > Jo widziszL > #odkow, troc/ wiksz+ > Qto najwicej, co mona uz&ska- patrzc uwaniej+ > #rzecie to cigle ta sama podkowaV > 2ake manuskr&pt 6enancjusza %dzie zawsze t&m sam&m manuskr&ptem, kied& ju zdoam go odcz&ta- dziki tej soczewce+ !le %&- moe, kied& przecz&tam manuskr&pt, lepiej poznam czstk prawd&+ : moe zdoam poprawi- &cie opactwa+

> 2o za maoV > 0wi ci wicej, ni moe si w&dawa-, !dso+ Bie po raz pierwsz& wspominam o Aogerze Eaconie+ 0oe nie %& najmdrsz&m czowiekiem wsz&stkic/ czasw, ale zawsze pocigaa mnie owa nadzieja, ktra o&wiaa jego zamiowanie do nauki+ Eacon wierz& w si, w potrze%&, w duc/owe w&nalazki prostaczkw+ Bie %&%& do%r&m ;ranciszkaninem, gd&%& nie uwaa, e %iedni, w&dziedziczeni, idioci i nie umiejc& cz&ta- ni pisa- czsto przemawiaj ustami Baszego #ana+ 9d&%& mg pozna- ic/ z %liska, %&%& %aczniejsz& na %raciaszkw ni na prowincjaw zakonu+ #rostaczkowie maj co. wicej ponad to, co maj uczeni, ktrz& czsto gu%i si w poszukiwaniac/ regu najoglniejsz&c/+ 0aj poczucie tego, co jednostkowe+ !le samo to poczucie nie w&starcza+ #rostaczkowie dostrzegaj jak. swoj prawd, moe prawdziwsz ni prawd& doktorw ,o.cioa, ale p3niej zu&waj j w nieroztropn&c/ gestac/+ Jo nale& cz&ni-L 7a- prostaczkom wiedzL 2o z%&t atwe i z%&t trudne+ ! poza t&m, jak wiedzL 2 z %i%lioteki !%%onaL 0istrzowie ;ranciszka1sc& stawiali so%ie to p&tanie+ 6ielki Eonawentura powiada, e mdrc& winni doprowadza- do jasno.ci pojciowej prawd zawart w odruc/ac/ prostaczkw+++ > 8ak kapitua w #erugii i uczone memoria& Uu%ert&na, ktre przeo%raaj w postanowienia teologiczne owo nawo&wanie prostaczkw do u%stwa > rzekem+ > 2ak, lecz sam widziae., zjawia si to z%&t p3no, a kied& si zjawia, prawda prostaczkw przemienia si ju w prawd mon&c/, stosowniejsz dla cesarza 5udwika ni dla %iednego %rata+ 8ak pozosta- %lisko do.wiadczenia prostaczkw podtrz&mujc jego, %& tak rzec, cnot cz&nn, zdolno.- do przeo%raania i ulepszania ic/ .wiataL Ba t&m polega pro%lem Eacona= 6Kuod enim laicali ruditate tur"escit non #abet effectum nisi fortuito9lDDiv > powiada+ 7o.wiadczenie prostaczkw proD wadzi do skutkw dzikic/ i nie poddajc&c/ si kontroli+ 6'ed opera sapientiae certa le"e vallantur et in fine debitum efficaciter diri"untur.9lDDv 2o jak%& powiedzie-, e rwnie w prowadzeniu spraw prakt&czn&c/, cz& %dzie to mec/anika, rolnictwo, cz& rzdzenie miastem, potrze%n& jest rodzaj teologii+ 0&.la, e nowa nauka o prz&rodzie winna %&- wielkim przedsiwziciem uczon&c/, ktre pozwoli dziki rozmait&m wiadomo.ciom o procesac/ naturaln&c/ /armonijnie zaspokoi- najwaniejsze poD trze%&, owo %ezadne, ale na swj spos% prawdziwe i suszne nagromadzenie nadziei prostaczkw+ Bowa nauka, nowa magia naturalna+ 2&le e podug Eacona to przedsiwzicie winno %&- kierowane przez ,o.ci i c/&%a mwi tak, %o w jego czasac/ wsplnota duc/own&c/ %&a tosama ze wsplnot ludzi uczon&c/+ 7zisiaj

jest inaczej, uczeni pojawiaj si poza klasztorami i katedrami, nawet poza uniwers&tetami+ 'pjrz, na prz&kad, na ten kraj, gdzie najwiksz& ;ilozo; naszego wieku nie %& mnic/em, ale aptekarzem+ 0wi o t&m Mlorent&1cz&ku, o ktrego poemacie s&szaem, ale ktrego nie cz&taem, poniewa nie rozumiem jego pospolitego jz&ka, c/o-, o ile wiem, podo%a%& mi si nie zanadto, al%owiem roi mu si w nim o sprawac/ dos&- odleg&c/ od naszego do.wiadczenia+ !le napisa, zdaje mi si, najroztropniejsze rzecz&, jakie dane jest czowiekowi poj-, o naturze &wiow i caego kosmosu, a te o kierowaniu pa1stwami+ 0&.l przeto, e poniewa ja i moi prz&jaciele uznajem& dzisiaj za suszne, %& dla kierowania sprawami ludzkimi nie zwraca- si do ,o.cioa, ale do zgromadzenia ludu ustanawiajcego prawa, tak samo kied&. wsplnocie mdrcw prz&padnie proponowa- t najnowsz i ludzk teologi, jak jest ;ilozo;ia prz&rod& i magia do.wiadczalna+ > #ikne przedsiwzicie > rzekem > ale cz& moliweL > Eacon tak uwaa+ > ! t&L > 8a te w to wierz&em+ !le e%& wierz&-, trze%a mie- pewno.-, e prostaczkowie maj racj, posiadaj %owiem przeczucie tego, co jednostkowe, a t&lko to jest do%re+ 'koro jednak przeczucie tego, co jednostkowe, jest jed&n&m do%r&m, w jaki spos% nauka zdoa ustali- na nowo prawa naturalne, jako e wa.nie przez nie i ic/ w&kadni do%ra magia staje si cz&nnaL > Bo wa.nie > sp&taem > jak zdoaL > 8u sam nie wiem+ 2&le d&skusji od%&em w Qks;ordzie z moim prz&jacielem 6il/elmem Qck/amem, ktr& jest teraz w !winionie+ <asia w mojej dusz& zwtpienie+ Eo je.li jeno przeczucie tego, co jednostkowe, jest do%re, ;akt, e prz&cz&n& tego samego rodzaju daj tego samego rodzaju skutki, jest twierdzeniem trudn&m do udowodnienia+ 2o samo ciao moe %&- zimne lu% gorce, sodkie lu% gorzkie, wilgotne lu% suc/e, %&- w jakim. miejscu, a w inn&m nie+ 8ak mog odkr&powszec/n wi3, ktra porzdkuje rzecz&, skoro nie mog porusz&- palcem nie tworzc niesko1czonej ilo.ci now&c/ %&tw, al%owiem prz& t&m ruc/u zmieniaj si wsz&stkie relacje pooenia midz& moim palcem a wszelkimi inn&mi rzeczamiL Aelacja to spos%, przez ktr& mj um&s postrzega zwizek midz& poszczegln&mi %&tami, lecz jaka jest pewno.-, e ten spos% jest powszec/n& i sta%iln&L > !le wiesz przecie, e okre.lona gru%o.- szka odpowiada okre.lonej sile widzenia, i dlatego moesz zro%i- soczewki takie same jak te, ktre zgu%ie., %o

inaczej jak mg%&.L > E&stra odpowied3, !dso+ Azecz&wi.cie, ustaliem twierdzenie, e rwnej gru%o.ci winna odpowiada- rwna sia widzenia+ 4staliem je, poniewa przedtem miaem ju tego samego t&pu doznania jednostkowe+ 2en, kto %ada wa.ciwo.ci lecznicze zi, wie, e wsz&stkie jednostkowe zioa, majce t sam natur, daj u pacjenta, je.li s tak samo stosowane, skutki tej samej natur&, i dlatego moe s;ormuowa- twierdzenie, i kade zioo tego to a tego gatunku jest do%re dla czowieka gorczkujcego lu% e kada soczewka tego to a tego t&pu powiksza w rwnej mierze to, co widzi oko+ Bauka, o ktrej mwi Eacon, o%raca si niewtpliwie wok takic/ twierdze1+ <wa jednak, mwi o twierdzeniac/ dot&czc&c/ rzecz&, nie za. o rzeczac/ sam&c/+ Bauka jest dos&- zaprztnita twierdzeniami i w&stpujc&mi w nic/ okre.leniami, a okre.lenia wskazuj rzecz& poszczeglne+ <rozum, !dso, musz wierz&-, e moje twierdzenie sprawdza si, poniewa poznaem je w oparciu o do.wiadczenie, ale e%& w to wierz&-, musz zao&- istnienie praw powszec/n&c/, nawet je.li nie mog o nic/ mwi-, al%owiem ju sama m&.l o istnieniu praw naturaln&c/ oraz danego porzdku rzecz& prowadzia%& do wniosku, i Eg jest ic/ wi3niem, a przecie Eg jest tak cakowicie woln&, e gd&%& t&lko zec/cia, w&starcz&%& akt jego woli, %& .wiat %& inn&+ > ! wic je.li do%rze rozumiem, ro%isz co. i wiesz dlaczego, ale nie wiesz, czemu wiesz, co ro%iszL 0usz w&zna- z dum, e 6il/elm spojrza na mnie peen podziwu+ > 0oe tak i jest+ 6 kad&m razie w&ja.nia ci to, dlaczego czuj si niepewn& mojej prawd&, nawet je.li w ni wierz+ > 8este. %ardziej mist&kiem ni Uu%ert&n > powiedziaem z przeksem+ > 2o %&- moe+ !le jak widzisz, pracuj nad sprawami natur&+ : rwnie w .ledztwie, ktre prowadzim&, nie c/c wiedzie-, kto jest do%r&, a kto z&, ale t&lko, kto %& wczoraj wieczorem w skr&ptorium, kto za%ra okular&, kto pozostawi na .niegu odcisk ciaa cigncego inne ciao i gdzie jest Eerengar+ 2o s ;akt&, p3niej spr%uj powiza- je ze so%, je.li okae si to moliwe, %o trudno jest powiedzie-, jaki skutek w&niknie z takiej cz& innej prz&cz&n&G w&starcz&o%& wmieszanie si anioa, %& zmieni- wsz&stko, nie ma si przeto czemu dziwi-, jeeli nie da si pokaza-, e jedna rzecz jest prz&cz&n innej+ !czkolwiek trze%a zawsze pr%owa-, jak wa.nie cz&ni+ > 2woje &cie nie jest atwe > rzekem+

> !le znalazem Erunellusa > w&krz&kn 6il/elm cz&nic aluzj do konia sprzed dwc/ dni+ > 6ic istnieje porzdek w .wiecie > oznajmiem trium;alnie+ > 6ic jest odro%ina porzdku w tej mojej %iednej gowie > odpar 6il/elm+ 6 t&m momencie wrci 0ikoaj niosc wideki prawie sko1czone i pokazujc je z zadowoleniem+ > ! kied& te wideki znajd si na moim %iedn&m nosie > rzek 6il/elm > %&moe moja %iedna gowa %dzie jeszcze lepiej uporzdkowana+ #rz&szed jeden z nowicjusz&, %& donie.- nam, e opat pragnie zo%acz&- si z 6il/elmem i czeka na1 w ogrodzie+ 0j mistrz musia odo&- swoje do.wiadczenia na p3niej i pospiesz&- na miejsce spotkania+ #o drodze paln si w czoo, jak%& dopiero teraz prz&pomnia so%ie o cz&m., czego zapomnia+ > Bo wa.nie > rzek > odcz&taem ka%alist&czne znaki 6enancjusza+ > 6sz&stkieLV ,ied&L > ,ied& spae.+ : zale&, co rozumiesz przez wsz&stkie+ Qdcz&taem znaki, ktre ukaza& si w pomieniu, te, ktre skopiowae.+ 9reckie notatki musz zaczeka-, a %d mia nowe soczewki+ > Bo i coL J/odzio o sekret finis Africae@ > 2ak, i klucz %& dos&- prost&+ 6enancjusz d&sponowa dwunastoma znakami zodiakaln&mi i o.mioma znakami dla piciu planet, dwc/ cia nie%ieskic/ i <iemi+ 6 sumie dwadzie.cia znakw+ 7os&-, e%& prz&porzdkowa- im liter& al;a%etu aci1skiego, zwa&wsz&, e tej samej liter& mona u&- dla zapisania %rzmienia inicjaw dwc/ sw= unum i velut. #orzdek liter znam&+ 8aki mg %&- porzdek znakwL #om&.laem o porzdku s;er, prz&kadajc zodiakaln& kwadrant do najD dalsz&c/ per&;erii+ ! wic <iemia, ,si&c, 0erkur&, 6enera, 'o1ce i tak dalej, a p3niej znaki zodiakalne podug swojej trad&c&jnej kolejno.ci, jak klas&;ikuje je rwnie :z&dor z 'ewilli, pocz&najc od Earana i przesilenia wiosennego, ko1czc za. na A&%ac/+ 8e.li teraz spr%ujesz u&- tego klucza, notatka 6enancjusza z&skuje sens+ #okaza mi pergamin, na ktr&m przepisa notatk wielkimi literami aci1skimi= 'ecretum finis Africae manus supra idolum a"e primum et septimum de uatuor. > Jz& to jasneL > zap&ta+ > Aka na idolu dziaa na pierwszego i sidmego z czterec/+++ > powtrz&em

potrzsajc gow+ > Bie jest ani troc/ jasneV > 6iem+ 2rze%a %& przede wsz&stkim wiedzie-, co 6enancjusz rozumia przez idolum. Q%raz, urojenie, ;igurL ! nastpnie, cz&m jest owa czwrka, w ktrej jest pierwsz& i sidm&L Jo trze%a z ni ucz&ni-L #rzesun-, pc/n-, pocign-L > Bie wiem& wic nic i jeste.m& w punkcie w&j.cia > powiedziaem wielce rozczarowan&+ 6il/elm zatrz&ma si i spojrza na mnie z min, w ktrej nie %&o ani .ladu &czliwo.ci+ > 0j c/opcze > powiedzia > masz przed so% %iednego ;ranciszkanina, ktr& dziki skromnej wiedz& i tej odro%inie %iego.ci, jakie zawdzicza niesko1czonej potdze #ana, zdoa w cigu niewielu godzin odcz&ta- tajne pismo, c/o- jego autor sdzi, e jest /ermet&czne dla wsz&stkic/ poza nim sam&m+++ a t&, ndzn& nieuk i apserdak, pozwalasz so%ie twierdzi-, e jeste.m& w punkcie w&j.ciaL #rzeprosiem wielce niezrcznie+ <raniem prno.- mojego mistrza, c/owiedziaem przecie, jak dumn& %& z sz&%ko.ci i niezawodno.ci swoic/ dedukcji+ 6il/elm naprawd dokona dzieagodnego podziwu i nie %&o jego win, e prze%ieg& 6enancjusz nie t&lko sc/owa to, co %& odkr&, pod szat niezrozumiaego al;a%etu zodiakalnego, ale w&m&.li te zagadk nie do rozwikania+ > Biewane, niewane, nie tumacz si > przerwa mi 6il/elm+ > 6 gruncie rzecz& masz racj, wiem& jeszcze z%&t mao+ J/od3m&+

*%IE+ TR%ECI !IES%P.R


Eied- to doc#od,i do /es,c,e /edne/ ro,mo;- , opatem, Fil#elm ma ;ielce osobli;e pom-s<-, /ak odc-fro;aL ,a"adkI labir-ntu, lec, osiH"a to ; spos=b ca<ko;icie ro,sHdn-. %otem spoA-;a siI s-r ; ,asmaAce. Qpat oczekiwa nas z o%liczem pospn&m i za;rasowan&m+ 2rz&ma w doni jak. kart+ > 7ostaem wa.nie list od opata z JonFues > oznajmi+ > #odaje imi tego, ktremu 8an powierz& dowdztwo nad ;rancuskimi onierzami i trosk o niet&kalno.- legacji+ Bie jest to m wojenn&, nie jest to dworzanin, i %dzie jednocze.nie czonkiem legacji+ > Azadkie poczenie rozmait&c/ cnt > rzek zaniepokojon& 6il/elm+ > ,t to takiL > Eernard 9ui al%o Eernard 9uidoni, je.li wolisz+ 6il/elm w&krz&kn w swoim ojcz&st&m jz&ku co., czego ni ja, ni opat nie zrozumieli.m&, i %&- moe tak %&o lepiej dla wsz&stkic/, gd& sowo, ktre w&powiedzia 6il/elm, zas&czao spro.nie+ > Bie podo%a mi si to > doda zaraz+ > Eernard %& przez cae lata motem na /eret&kw w okolic& 2uluz& i napisa %ractica officii in uisitionis #eretice pravitatis na u&tek t&c/ wsz&stkic/, ktrz& maj .ciga- i niszcz&- waldensw, %eginw, %igotw, %raciaszkw i dulc&nian+ > 6iem+ <nam t ksig, w&.mienita, je.li c/odzi o doktr&n+ > 2ak, je.li c/odzi o doktr&n > zgodzi si 6il/elm+ > 7ed&kowa j 8anowi, ktr& w minion&c/ latac/ powierza mu liczne misje we Mlandrii i 9rnej :talii+ ! kied& zosta mianowan& %iskupem w 9alicji, nie pokaza si ani razu w swojej diecezji i nie zaprzesta dziaalno.ci inkwiz&torskiej+ 6&dawao mi si, e teraz w&co;a si do %iskupstwa w 5od@?e, ale zda si, e 8an skoni go do podjcia dziea, i to tutaj, w pnocnej :talii+ Jzemu wa.nie Eernard i czemu odpowiada rwnie za z%rojn&c/L+++ > 8est na to odpowied3 > rzek opat > i potwierdza ona wsz&stkie lki, ktre w&jawiem wczoraj+ 6iesz do%rze, nawet je.li nie c/cesz tego mi prz&zna-, e stanowiska w sprawie u%stwa J/r&stusa i ,o.cioa, podtrz&manego przez kapitu w #erugii, c/o-%& i nie z%rako na jego wsparcie argumentw teologiczn&c/, %roni si

znacznie mniej ostronie i prawom&.lnie, ni postpuje wiele ruc/w kacerskic/+ Biewiele trze%a, %& udowodni-, e pogld& 0ic/aa z Jesen&, ktre prz&swoi so%ie cesarz, s takie same jak Uu%ert&na i !ngela Jlarena+ : a do tego punktu o%ie legacje %d zgodne+ !le 9ui moe uz&ska- wicej i ma po temu daneG %dzie si stara utrz&m&wa-, e tez& z #erugii s takie same, jak %raciaszkw lu% pseudoapostow+ Jz& zgodzisz si z t&mL > #owiadasz, e spraw& tak stoj cz& e Eernard 9ui to wa.nie oznajmiL > #owiedzm&, e powiadam, e on tak powie > prz&zna ostronie opat+ > <gadzam si z t&m i ja+ !le to %&o pewne+ 6iedziano mianowicie, e doszo%& do tego, nawet gd&%& nie %&o Eernarda 9ui+ Jo najw&ej Eernard ucz&ni to skuteczniej ni3li wsz&stkie te miernot& z kurii i prz&jdzie d&skutowa- z nim su%telniej+ > 2ak > rzek opat > ale w t&m miejscu staje przed nami kwestia podniesiona ju wczoraj+ 8e.li nie znajdziem& do jutra winnego dwc/, a moe trzec/ z%rodni, %d musia udzieli- Eernardowi prawa nadzoru nad sprawami opactwa+ Bie mog ukr&- przed czowiekiem majc&m wadz Eernarda a to za nasz wspln zgod, nie zapominajm&*, e tutaj, w opactwie, mia& miejsce, i maj nadal, w&darzenia nie w&ja.nione+ 6 inn&m razie, je.li%& odkr& je w c/wili, kied& o%& Eg nas przed t&m uc/roni* zdarz& si now& tajemnicz& ;akt, %dzie mia wszelkie prawo krz&cze-= zdrada+++ > 2o prawda > mrukn 6il/elm zatroskan&m gosem+ > Bic nie da si zro%i-+ 2rze%a %dzie strzec si i mie- na oku Eernarda, ktr& %dzie mia na oku tajemnicze morderstwo+ 0oe na do%re to w&jdzie, gd& Eernard, zaprztnit& morderc, mniej %dzie skonn& wtrca- si do d&sput&+ > Eernard zajt& poszukiwaniem morderc& %dzie kolcem w stosie pacierzow&m mojego autor&tetu, nie zapominaj o t&m+ 2a mtna sprawa narzuca mi po raz pierwsz& konieczno.- odstpienia cz.ci mojej wadz& w t&c/ murac/, i jest to ;akt now& nie t&lko w /istorii tego opactwa, ale caego zakonu kluniackiego+ <r% co., %& temu zapo%iec+ ! pierwsz rzecz, jak mona %& ucz&ni-, %&o%& odmwi- go.cin& legacjom+ > 9orco prosz wasz wiele%no.-, %& zec/cia rozwa&- t nader powan dec&zj > rzek 6il/elm+ > 0asz wszak w doniac/ list cesarza, ktr& prosi ci gorco o+++ > 6iem, jakie mam powinno.ci wo%ec cesarza > przerwa opr&skliwie opat > i wiesz to take t&+ 6iesz wic, e niestet& nie mog si w&co;a-+ !le to wsz&stko

w&glda paskudnie+ 9dzie jest Eerengar, co mu si stao, co cz&niszL > 8estem t&lko %ratem, ktr& jake ju dawno temu prowadzi skutecznie doc/odzenia inkwiz&c&jne+ 6iesz, e prawd& w dwa dni si nie znajdzie+ ! zreszt, jakiej to wadz& mi udzielie.L Jz& mam dostp do %i%liotekiL Jz& mog stawiap&tania, jakie zec/c, korz&stajc z poparcia twojego autor&tetuL > Bie widz adnego zwizku midz& z%rodniami a %i%liotek > odpar zagniewan& opat+ > !delmus %& iluminatorem, 6enancjusz tumaczem, Eerengar pomocnikiem %i%liotekarskim++ > w&ja.ni cierpliwie 6il/elm+ > 6 t&m znaczeniu wsz&sc& spo.rd sze.-dziesiciu mnic/w maj co. wsplnego z %i%liotek, tak jak maj co. wsplnego z ko.cioem+ Jzemu wic nie szukasz w ko.cieleL Eracie 6il/elmie, prowadzisz doc/odzenie z mojego upowanienia i w granicac/, w jakic/ prosiem ci, %&. je prowadzi+ Jo do reszt& w t&c/ murac/ ja jestem jed&n&m panem po Eogu i z 8ego aski+ : odnosi si to rwnie do Eernarda+ < drugiej stron& > doda tonem agodniejsz&m > nie jest powiedziane, e Eernard prz&%dzie tutaj wa.nie na spotkanie+ Qpat z JonFues pisze mi te, e zjawia si w :talii, %& pocign- na poudnie+ 0wi mi te, e papie prosi kard&naa Eertranda z #oggetto, %& w&rusz& z Eolonii, prz&%& tutaj i o%j kierownictwo pont&;ikalnej legacji+ E&- moe Eernard prz&%&wa tutaj po to, e%& spotka- si z kard&naem+ > Jo, patrzc w szerszej perspekt&wie, %&o%& gorsze+ Eernard jest motem na /eret&kw w :talii .rodkowej+ 2o spotkanie midz& dwoma zwolennikami walki ant&/eret&ckiej moe zapowiada- szersz o;ens&w w kraju, %& o%j- w w&niku ca& ruc/ ;ranciszka1ski+++ > : o t&m powiadomim& %ez zwoki cesarza > oznajmi opat > ale w takim razie nie%ezpiecze1stwo nie grozio%& nat&c/miast+ Edziem& mie- %aczenie+ Yegnaj+ 6il/elm trwa przez c/wil w milczeniu, pki opat oddala si+ #otem rzek= > Bade wsz&stko, !dso, starajm& si nie dziaa- na apu capu+ 'praw nie da si rozwika- sz&%ko, kied& trze%a nagromadzi- takie mnstwo dro%n&c/ do.wiadcze1 pojed&ncz&c/+ 8a id do warsztatu, al%owiem %ez soczewek nie t&lko nie mog cz&tamanuskr&ptu, ale nie warto nawet wraca- tej noc& do %i%lioteki+ :d3, w&p&taj, cz& wiadomo co. nowego o Eerengarze+ 6 t&m momencie w&%ieg nam na spotkanie 0ikoaj z 0orimondo, zwiastun jak najgorsz&c/ nowin+ ,ied& stara si oszli;owa- najlepiej jak potra;i soczewk,

z ktr 6il/elm wiza takie nadzieje, pka+ ! druga, ktra moga %&- moe tamt zastpi-, por&sowaa si, kied& pr%owa osadzi- j w widekac/+ 0ikoaj wskaza %ezradnie na nie%o+ E&a pora nieszporu i zapada zmierzc/+ 2ego dnia nie da si ju pracowa-+ 8eszcze jeden dzie1 stracon& > prz&zna z gor&cz 6il/elm > tumic jak w&zna mi p3niej* pokus, %& sc/w&ci- za gardo niezrcznego szkodzieja, ktr&, %iorc rzecz z drugiej stron&, %& ju w&starczajco upokorzon&+ <ostawili.m& go z jego upokorzeniem i poszli.m& zasign- nowin o Eerengarze+ Qcz&wi.cie nikt go nie znalaz+ #oczuli.m&, e tkwim& w martw&m punkcie+ #ospacerowali.m& c/wil po dziedzi1cu, niepewni, co cz&ni-+ !le po krtkiej c/wili zo%acz&em, e 6il/elm pogrD & si w m&.lac/, ze spojrzeniem zagu%ion&m gdzie. w przestrzeni, jak%& nic nie widzia+ 7opiero co w&do%& z /a%itu gazk tego ziela, ktre z%iera na moic/ oczac/ t&dzie1 temu, i u je, jak%& do%&wa ze1 jaki. rodzaj spokojnej eksc&tacji+ Azecz&wi.cie, zdawa si nieo%ecn&, ale co c/wil ocz& roz.wietla& mu si, jak%& w pustce jego um&su .witaa jaka. nowa m&.lG potem popada z powrotem w to swoje oso%liwe i cz&nne odrtwienie+ Bagle rzek= > < pewno.ci trze%a %&+++ > JoL > sp&taem+ > 0&.laem o sposo%ie miarkowania si w la%ir&ncie+ Bieatwo %dzie wprowadzi- go w &cie, ale jest skuteczn&+++ 6&j.cie jest w %aszcie wsc/odniej, to wiem&+ #rz&pu.-m&, e mam& masz&n, ktra mwi nam, gdzie jest pnoc+ Jo %& si staoL > Baturalnie w&starcz&o%& o%rci- si w prawo i miao%& si przed ocz&ma wsc/d+ Jz&li do.- nam pj.- w kierunku przeciwn&m, %& doj.- do %aszt& poudniowej+ !le je.li nawet prz&j-, e takie czar& istniej, la%ir&nt jest wa.nie la%ir&ntem i ledwie rusz&m& na wsc/d, natkniem& si na .cian, ktra przeszkodzi nam i.- prosto, i znowu zgu%im& drog+++ > zauwa&em+ > 2ak, ale masz&na, o ktrej mwi, zawsze wskaz&waa%& kierunek pnocn&, nawet gd&%&.m& poszli inn drog, i w kad&m miejscu mwia%& nam, w ktr stron mam& si zwrci-+ > E&o%& to cudowne+ !le trze%a %& mie- t masz&n i musiaa%& rozpoznawapnoc w noc& i w miejscu zamknit&m, nie mogc licz&- ni na so1ce, ni na gwiazd&+++ : nie wierz, %& nawet twj Eacon mia tak rzeczV > roze.miaem si+ > Qt m&lisz si > oznajmi 6il/elm > al%owiem masz&na tego rodzaju

zostaa z%udowana i niektrz& eglarze u&wali jej+ Bie potrze%uje ona gwiazd ani so1ca, poniewa w&korz&stuje si pewnego cudownego kamienia, tego, ktr& widzieli.m& w szpitalu 'ewer&na i ktr& prz&ciga elazo+ : %& z%adan& przez Eacona i przez pewnego pikard&jskiego czarownika+ #iotra z 0aricourt, ktr& opisa liczne z niego po&tki+ > : umia%&. tak masz&n z%udowa-L > 'amo w so%ie nie %&o%& to trudne+ ,amie1 moe %&- u&t& do w&tworzenia wielu cudown&c/ rzecz&, a w.rd nic/ masz&n&, ktra porusza si stale %ez stosowania adnej si& zewntrznej, ale w&nalazek najprostsz& zosta opisan& przez !ra%a imieniem Ea&lek al \a%a&aki+ Eierzesz nacz&nie z wod i kadziesz na niej korek, ktr& prze%ie. elazn ig+ #otem przesuwasz kamie1 magnet&czn& nad powierzc/ni wod& ruc/em okrn&m, a iga z&ska te same wa.ciwo.ci, co kamie1+ : wted& iga, ale tak samo %&o%& i z kamieniem, gd&%& mg o%raca- si wok trzpienia, ustawi si jedn&m ostrzem w stron pnocn, a kied& %dziesz porusza si z nacz&niem, ona zawsze o%rci si w stron 9wiazd& #olarnej+ Bie musz mwi-, e je.li w oparciu o poz&cj 9wiazd& #olarnej oznacz&sz na kraju nacz&nia stron poudniow, pnocn i tak dalej, zawsze %dziesz wiedzia, jaki kierunek trze%a o%raw %i%liotece, %& dotrze- do %aszt& wsc/odniej+ > J to za dziwV > w&krz&knem+ > !le czemu iga o%raca si zawsze ku pnoc&L ,amie1 prz&ciga elazo, to widziaem, i przedstawiam so%ie, e jaka. ogromna ilo.- elaza prz&cignie kamie1+ !le zatem+++ zatem w kierunku 9wiazd& #olarnej, na najdalsz&c/ kra1cac/ ziemskiego krgu, s wielkie kopalnie elazaV > 6 istocie, %&li, ktrz& podsuwali m&.l, e tak jest+ 2&le jeno, e iga nie wskazuje .ci.le w kierunku gwiazd& eglarz&, ale w stron punktu przecicia nie%ieskic/ poudnikw+ 2o znak, e jako si rzeko, 6#ic lapis "erit in se similitudinem coeli9lDDvi. a %iegun& magnesu uz&skuj swoje odc/&lenie od %iegunw nie%a, nie za. ziemi+ 2o za. stanowi pikn& prz&kad ruc/u narzuconego na odlego.- i nie przez %ezpo.redni prz&cz&n materialn+ 2&m pro%lemem zajmuje si mj prz&jaciel, 8an z 8andun, kied& t&lko cesarz nie kae mu pogra- !winionu w trzewiac/ ziemi+++ > J/od3m& wic wzi- kamie1 od 'ewer&na, nacz&nie i wod, i korek+++ > powiedziaem podniecon&+ > <araz, zaraz > odpar 6il/elm+ > Bie wiem, dlaczego tak jest, ale nigd& jeszcze nie widziaem, %& jaka. mac/ina, doskonaa w opisie ;ilozo;w, okazaa si

rwnie doskonaa w swoim dziaaniu mec/aniczn&m+ 9d& t&mczasem n ogrodnicz& wie.niaka, nie opisan& wszak przez adnego ;ilozo;a, dziaa nale&cie+++ Eoj si, e krenie po la%ir&ncie ze .wiatem w jednej doni i nacz&niem pen&m wod& w drugiej+++ Jzekaj, mam inn& pom&s+ 0asz&na wskae pnoc take, kied& %dziem& poza la%ir&ntem, prawdaL > 2ak, ale nic nam tu po niej, %o mam& so1ce i gwiazd&+++ > 6iem, wiem+ 5ecz je.li masz&na dziaa na zewntrz i wewntrz 9mac/u, czemu nie miao%& %&- tak samo z nasz&mi gowamiL > < nasz&mi gowamiL Eez wtpienia dziaaj take na zewntrz i w istocie z zewntrz wiem& doskonale, jakie s stron& 9mac/uV !le wa.nie kied& jeste.m& w .rodku, nie pojmujem& nicV > Qt to+ !le zapomnij teraz o masz&nie+ 2o, e m&.laem o masz&nie, skonio mnie, %&m zastanowi si nad prawami naturaln&mi i nad prawidami naszego m&.lenia+ Qw w cz&m rzecz= musim& znale3- z zewntrz spos% opisania 9mac/u takim, jakim jest wewntrz+++ > 8ak to ucz&ni-L > 7aj mi pom&.le-, to nie powinno %&- z%&tnio trudne+++ > ! metoda, o ktrej mwie. wczorajL Bie c/cesz c/odzi- po la%ir&ncie ro%ic znaki wglemL > Bie > odrzek > im wicej o t&m m&.l, t&m mniej jestem do tego przekonan&+ ! nu nie potra;i prz&pomnie- so%ie do%rze regu& al%o moe, %& kr&po la%ir&ncie, trze%a mie- poczciw !riadn, ktra czekaa%& prz& drzwiac/, trz&majc koniec nici+ !le nie ma nici tak dugic/+ ! gd&%& nawet %&&, oznaczao%& to %ajki czsto mwi prawd*, e a%& z la%ir&ntu w&j.-, trze%a mie- pomoc z zewntrz+ 9dzie prawa zewntrzne %&&%& podo%ne wewntrzn&m+ Qt, !dso, w&korz&stam& nauki matemat&czne+ 2&lko w naukac/ matemat&czn&c/, jak powiada !werroes, rzecz& znane nam s t&m sam&m, co rzecz& znane w spos% a%solutn&+++ > 6idzisz zatem, e dopuszczasz wiedz powszec/n+ > 6iedza matemat&czna skada si z twierdze1 z%udowan&c/ przez nasz um&s w ten spos%, %& zawsze ;unkcjonowa& jako prawda, al%o dlatego e s prz&rodzone, al%o dlatego e matemat&ka %&a w&naleziona wpierw ni inne nauki+ ! %i%liotek z%udowa um&s ludzki, ktr& m&.la w spos% matemat&czn&, jako e %ez matemat&ki nie ma la%ir&ntw+ ! c/odzi wszak o zestawienie nasz&c/ twierdze1 matemat&czn&c/ z twierdzeniami %udowniczego, wic z tego porwnania moe

w&nikn- wiedza, poniewa mam& tu do cz&nienia z wiedz o terminac/ opisujc&c/ termin&+ : tak cz& owak przesta1 wciga- mnie w d&sput& meta;iz&czne+ Jo za dia%e uksi ci dzisiajL 6e3 raczej, wszak masz do%re ocz&, pergamin, ta%liczk, co., na cz&m mona ro%i- znaki, i r&sik+++ do%rze, masz, co trze%a, c/wat z cie%ie, !dso+ Q%ejd3m& 9mac/, dopki mam& troc/ .wiata+ ,r&li.m& wic dugo wok 9mac/u+ 2o jest ogldali.m& z daleka %aszt wsc/odni, poudniow i zac/odni wraz z prz&legajc&mi do nic/ murami+ Aeszta %owiem w&c/odzia na urwiska, ale z racji s&metrii nie powinna %&- odmienna od tego, co widzieli.m&+ > 6idzim& > zauwa& 6il/elm, nakazujc zapis&wa- .ci.le dane na mojej ta%liczce > e kada .ciana ma dwa okna, a kada %aszta pi-+ > 2eraz rozwa so%ie > poleci mj mistrz+ > ,ad& pokj, ktr& widzieli.m&, mia jedno okno+++ > #rcz pokojw siedmio%oczn&c/ > rzekem+ > : jest to naturalne, gd& s w .rodku kadej wie&+ > : prcz t&c/ kilku, ktre nie mia& okien, c/o- nie %&& siedmio%oczne+ > <apomnij o nic/+ Bajpierw znajd3m& regu, potem postarajm& si uzasadni- w&jtki+ ! wic mieli%&.m& po zewntrznej stronie pi- pokojw na kad wie i dwa na kad& mur, wsz&stkie z oknami+ !le je.li z pokoju z oknem idzie si ku .rodkowi 9mac/u, napot&kam& kolejn sal z oknem+ 2o znak, e c/odzi o okna wewntrzne+ ! teraz, jaki ksztat ma dziedziniec wewntrzn&, kied& patrze- na1 z kuc/ni lu% ze skr&ptoriumL > Q.mioktn& > odpowiedziaem+ > Twietnie+ ! w skr&ptorium na kad stron o.miokta w&c/odzi dwoje okien+ Qznacza to, e na %okac/ owego o.miokta mam& po dwa pokoje wewntrzne+ Jz& nie takL > 2ak, ale pokoje %ez okienL > 8est ic/ wsz&stkiego osiem+ 6 istocie wewntrzna, siedmio%oczna sala kadej %aszt& ma pi- .cian, ktre w&c/odz na pi- pokoi+ < cz&m ssiaduj dwie pozostae .cian&L < pokojem prz&legajc&m do .cian& zewntrznej nie, gd& %&&%& w niej okna, ani z pokojem prz&legajc&m do o.miokta, z tej samej prz&cz&n& oraz dlatego, e %&&%& to wwczas pokoje nader w&duone+ 'pr%uj nar&sowa- %i%liotek, jak%&. patrza na ni z gr&+ 6idzisz, e kadej wie& winn& odpowiada- dwa pokoje, ktre granicz z pokojem siedmio%oczn&m i w&c/odz na dwa pokoje graniczce z

wewntrzn studni o.mioktn+ 'pr%owaem nakre.li- r&sunek, ktr& mj mistrz mi podpowiada, i w&daem z sie%ie okrz&k trium;u= > !le w takim razie wiem& wsz&stkoV #ozwl mi policz&-+++ Ei%lioteka ma pi-dziesit sze.- pokojw, z czego czter& siedmioktne, za. pi-dziesit dwa mniej wicej kwadratowe, z t&c/ czter& s %ez okien, a dwadzie.cia osiem w&c/odzi na zewntrz i szesna.cie do wewntrzV > ! kada z czterec/ %aszt ma pi- pokojw czworo%oczn&c/ i jeden siedmio%oczn&+++ Ei%lioteka z%udowana jest zgodnie z nie%ia1sk /armoni, ktrej prz&pisa- mona rozmaite i zadziwiajce znaczenia+++ > 6spaniae odkr&cie > rzekem > ale w takim razie, dlaczego tak trudno rozezna- si w niejL > #oniewa ukad przej.- nie odpowiada adnemu prawu matemat&cznemu+ 8edne pokoje daj dostp do kilku inn&c/, inne do jednego t&lko, i mona zada- so%ie p&tanie, cz& nie ma takic/, ktre nie prowadz do adn&c/ dalsz&c/+ 8e.li rozwa&sz ten element, a te %rak .wiata i %rak wszelkiej wskazwki co do pooenia so1ca dodaj jeszcze wizje i zwierciada*, zrozumiesz, czemu la%ir&nt moe z%i- z panta&ku kadego, kto go przemierza, wz%urzon& ju wszak poczuciem win&+ < drugiej stron& pom&.l, jak %&li.m& zrozpaczeni wczoraj wieczorem, kied& nie potra;ili.m& znale3drogi+ <asada z%ijania z panta&ku w poczeniu z zasad aduG ten rac/unek w&daje mi si wznios&+ Eudowniczowie %i%lioteki %&li wielkimi mistrzami+ > 8ak wic %dziem& si rozeznawa-L > 2eraz nie jest to ju trudne+ 0am& szkic, ktr& nakre.lie. i ktr& lepiej lu% gorzej musi odpowiada- planowi %i%liotekiG kied& wic t&lko znajdziem& si w pierwszej sali siedmioktnej, rusz&m& w takim kierunku, %& od razu tra;i- na dwa pokoje .lepe+ #otem, idc stale w prawo, po przej.ciu trzec/ lu% czterec/ pokojw winni.m& znowu znale3- si w %aszcie, t&m razem niec/&%nie w pnocnej, a potem prdzej cz& p3niej tra;im& do kolejnego pokoju .lepego, po lewej stronie ssiadujcego z sal siedmio%oczna, a z prawej dajcego dostp do pocztku szlaku prz&pominajcego ten, o ktr&m mwiem przed c/wil, a dotrzem& do %aszt& zac/odniej+ > 2ak, je.li t&lko kad& z pokojw daje dostp do wsz&stkic/ inn&c/+++ > 6 istocie+ : dlatego prz&da nam si twj plan, gd& %dziem& mogli zaznacz&- .cian& .lepe i wiedzie- w ten spos%, na ile z%aczam&+ !le to nie %dzie

trudne+ > Jz& jednak moem& mie- pewno.-, e to si sprawdziL > sp&taem zaniepokojon&, gd& wsz&stko w&dao mi si z%&t proste+ > 'prawdzi > odpar 6il/elm+ > &mnes enim causae effectuum naturalium dantur per lineas, an"ulos et fi"uras. Aliter enim impossibile est scire propter uid in illislDDvii > zac&towa+ > 2o sowa jednego z wielkic/ mistrzw z Qks;ordu+ 5ecz nie wiem& jeszcze wsz&stkiego+ Baucz&li.m& si, jak si nie zgu%i-+ 2eraz trze%a dowiedzie- si, cz& jest jaka. regua, ktra rzdzi rozmieszczeniem ksiek w pokojac/+ ! werset& z Apokalips- mwi nam raczej niewiele, rwnie dlatego, e wiele z nic/ powtarza si w rozmait&c/ pokojac/+++ > ! przecie w ksidze apostoa mona %& znale3- wicej ni pi-dziesit sze.wersetwV > Eez wtpienia+ 2ak wic t&lko niektre z nic/ s wa.ciwe+ 8ak%& mieli ic/ mniej ni pi-dziesit, trz&dzie.ci, dwadzie.cia+++ Qc/, na %rod 0erlinaV > Jz&jL > Bic, nic, to czarodziej z mojej krain&+++ 4&li t&lu wersetw, ile jest liter al;a%etuV < pewno.ci tak jestV 2ekst wersetu nie licz& si, licz si t&lko liter& pocztkowe+ ,ad& pokj oznaczon& jest liter al;a%etu, za. wsz&stkie razem tworz pewien tekst, ktr& winni.m& odkr&-V > 8ak poemat uoon& w ksztat krz&a al%o r&%&V > 0niej wicej, i prawdopodo%nie w czasac/, kied& %udowano %i%liotek, ten rodzaj wiersza %& %ardzo w modzie+ > !le gdzie zacz&na si tekstL > Qd kartusza wikszego ni inne w siedmioktnej sali %aszt& wej.ciowej+++ c/&%a e+++ !le tak, zdania z literami czerwon&miV > 8est ic/ mnstwoV > ! wic %dzie duo tekstw al%o duo sw+ 2eraz przer&sujesz staranniej i w powikszeniu ten plan, a potem, kied& %dziem& zwiedza- %i%liotek, nie t&lko %D dziesz zaznacza swoim r&sikiem, ale leciutko, pokoje, przez ktre przec/odzim&, oraz pooenie drzwi i .cian nie zapominajc o oknac/*, lecz rwnie pocztkow liter wersetu, a take, postpujc jak %ieg& miniator, powiksz&sz liter& czerwone+ > !le jak to si dzieje > rzekem peen podziwu > e udao ci si rozwikatajemnic %i%lioteki patrzc na ni z zewntrz, a nie zdoae., kied& %&e. w .rodkuL > 2ak te i Eg zna .wiat, gd& zam&.li go w swoim um&.le jak%& z zewntrz,

zanim go stworz&, m& za. zasad& .wiata nie znam&, gd& &jem& w .rodku i ogldam& ju stworzon&+ > 2ak wic mona poznawa- rzecz& patrzc na nie z zewntrzV > Azecz& w&tworzone sztuk, al%owiem prze%iegam& w nasz&m um&.le szlak rozumowania rzemie.lnika+ <a. rzecz& natur& nie, gd& nie s dzieem naszego um&su+ > Jz& w prz&padku %i%lioteki na pewno %dzie to w&starczajceL > 2ak > odpar 6il/elm+ > !le t&lko w t&m wa.nie prz&padku+ 2eraz pjdziem& odpocz-+ 8a nie mog ucz&ni- nic do jutra, kied& dostan w ko1cu, mam tak nadziej, moje soczewki+ 5epiej wic przespa- si i wsta- wcze.nie+ 'pr%uj si zastanowi-+ > ! wieczerzaL > !c/ tak, wieczerza+ #ora ju mina+ 0nisi s na komplecie+ !le moe kuc/nia jest jeszcze otwarta+ J/od3m& czego. poszuka-+ > 'kra.-L > #oprosi- 'alwatora, ktr& jest teraz twoim prz&jacielem+ > 6ic skradnie onV > Jz& jeste. strem %rata swegoL > zap&ta 6il/elm sowami ,aina+ !le spostrzegem, e artowa i c/cia powiedzie-, i Eg jest wielki i miosiern&+ < tej prz&cz&n& prz&stpiem do poszukiwa1 i znalazem 'alwatora koo stajni+ > #ikn& > rzekem wskazujc na Erunellusa, %& jako. zacz- rozmow+ > J/cia%&m go dosi.-+ > *o se puede. Abbonis est. !le nie trze%a do%rego konia, %& mkn- sz&%ko+++ > 6skaza na konia mocnego, lecz %ez wdziku > 2en te sufficit... Vide illuc, tertius e ui... J/cia wskaza- mi trzeciego konia+ Aoze.miaem si z jego %aze1skiej acin&+ > : c ucz&ni%&. z t&mL > zap&taem+ : opowiedzia mi dziwn /istori+ Azek, e kadego konia, nawet zwierz najstarsze i najwtlejsze, mona ucz&ni- rwnie sz&%kim, jak Erunellus+ Bale& domiesza- mu do siana zielska, ktre zowie si sat&rion, do%rze roztartego, a potem nama.ci- kop&ta tuszczem jelenia+ Bastpnie dosiada si konia i nim zepnie si go ostrogami, o%raca mu si nozdrza do lewantu i trz&kro- w&powiada do uc/a szeptem sowa R,asper, 0elc/ior, 0erc/izardS+ ,o1 rusz& z kop&ta i prze%dzie w godzin

drog, na ktr Erunellus potrze%uje o.miu+ ! je.li zawiesi mu si na sz&i z%& wilka, ktrego tene ko1 pdzc za%i, zwierz nie %dzie nawet czuo zmczenia+ <ap&taem, cz& kied& pr%owa+ <%liajc si podejrzliwie i tc/n- swoim doprawd& niemi&m oddec/em, szepn mi do uc/a, e jest to nader trudne, al%owiem sat&rion uprawiaj teraz t&lko %iskupi i r&cerze, ktrz& s tamt&c/ prz&jacimi, a posuguj si nim dla spotgowania swej moc&+ #rzerwaem mu ten w&kad i oznajmiem, e mj mistrz c/cia%& przecz&ta- pewne ksigi w swojej celi i pragnie tame spo&- posiek+ > Ao%i > odpar > ro%i s&r w zasmace+ > 8ak si to prz&rzdzaL > .acilis. 6e3 el s&r, ktr& nie %dzie z%&t star& ani z%&t nasolon&, i pokrj na wskie paski, kwadrat& al%o sicut zec/cesz+ +t postea poo&sz odro%in butiero lu% struclo fresco 7 rec#auffer sobre Aar. ! w to vamos a poner dwa plastr& s&ra, a kied& zmiknie, sucrum et cannella supra positurum du bis. : podawa- nat&c/miast in tabula, gd& nale& spo&wa- todo gorc&+ > Biec/aj %dzie s&r w zasmace > odparem+ ! on znikn w progu kuc/ni, mwic, %&m zaczeka+ #rz&%& p godzin& p3niej z talerzem pokr&t&m pian+ <apac/ %& prz&jemn&+ > 0asz > rzek i poda mi te wielki kaganek peen oliw&+ > #o coL > zap&taem+ > 'ais pas, moi > rzek z min o%udn+ > .ileisc# twj magister c/ce ire in miejsce ciemne esta noc#e. 'alwator najwidoczniej wiedzia wicej, ni podejrzewaem+ Bie p&taem dalej i zaniosem posiek 6il/elmowi+ <jedli.m& i wrciem do mojej celi+ !l%o prz&najmniej udaem+ J/ciaem znale3- jeszcze Uu%ert&na i cic/cem przemknem do ko.cioa+

*%IE+ TR%ECI PO "OMP/ECIE


Eied- to 0ubert-n opo;iada Adso;i #istoriI brata Dulc-na, ,aG sam Adso pr,-pomina sobie lub ;-c,-tu/e ; bibliotece na ;<asnH rIkI /es,c,e inne #istorie, po c,-m ma spotkanie , d,ie;ec,kH piIknH i stras,nH /ak ;o/ska us,-ko;ane por,Hdnie. <godnie z rac/unkiem zastaem Uu%ert&na prz& statui Baj.witszej #ann&+ 7ocz&em w milczeniu do niego i przez c/wil udawaem pogr&em si w modlitwie+ #otem wa&em si odezwa-+ > Qjcze .wit& > rzekem > cz& mog prosi- ci o .wiato i radL Uu%ert&n spojrza na mnie, uj moj do1, wsta i zaprowadzi mnie do jednej z aw, %&.m& usiedli+ Q%j mnie ramieniem i poczuem na twarz& jego oddec/+ > Bajdrosz& s&nu mj > ozwa si > wsz&stko, co %iedn& star& grzesznik moe ucz&ni- dla twojej dusz&, ucz&nione %dzie z rado.ci+ J ci drcz&L Ydza, cz& nieL > zap&ta, on te prawie z dz w oczac/ > pokus& ciaaL > Bie > odparem rumienic si > raczej dze um&su, ktr& z%&t wiele c/ce wiedzie-+++ > : 3le+ #an zna spraw&, do nas nale& t&lko czci- jego mdro.-+ > !le do nas nale& take odrnia- zo od do%ra i rozumie- ludzkie namitno.ci+ 8estem t&lko nowicjuszem, lecz %d mnic/em i kapanem, i musz naucz&- si, gdzie jest zo i jak w&glda, %&m rozpozna je, kied& prz&jdzie c/wila, i %&m inn&c/ naucza, jak je rozpoznawa-+ > 2o suszne, c/opcze+ J zatem c/cesz pozna-L > J/wast /erezji, ojcze > rzekem z przekonaniem+ ! potem dodaem jedn&m tc/em= > '&szaem o czeku niegodziw&m, ktr& zwid inn&c/, o %racie 7ulc&nie+ Uu%ert&n siedzia jaki. czas w milczeniu+ #otem rzek= > 'usznie, s&szae. %owiem, jake.m& wspominali o nim z %ratem 6il/elmem+ !le jest to /istoria nader szkaradna, o ktrej mwi z %lem, al%owiem poucza tak, w t&m znaczeniu winiene. pozna- j, %& do%&- z niej u&teczn nauk*, al%owiem poucza, jako rzekem, jak z umiowania pokut& i dz& ocz&szczenia .wiata moe narodzi- si krew i zniszczenie+ 4siad w&godniej, zwalniajc u.cisk moic/ ramion, ale pozostawiajc do1 na w&znaj to*, e

mojej sz&i, jak%& c/cc przekaza- mi nie t&lko sw mdro.-, lecz i ar+ > Uistoria zacz&na si jeszcze przed %ratem 7ulc&nem > oznajmi > ponad sze.-dziesit lat temu, gd&m %& jeszcze dzieciciem+ 7ziao si to w Marmie+ #ocz tam gosi- kazania niejaki 9erard 'egalelli, ktr& zac/ca wsz&stkic/ do &cia w pokucie i prze%iega drogi krz&czc 6peniten,ia"ite9, co %&o jego sposo%em, sposo%em czeka nieuczonego, %& rzec= 6%enitentiam a"ite, appropin uabit enim re"num coelorum.9
l""?iiiBakania

swoic/ uczniw, e%& stali si podo%ni do

apostow, i c/cia, %& jego sekt nazwano zakonem apostow i %& jego ludzie prze%iegali .wiat jako %iedni e%rac& &jc& t&lko z jamun&+++ > 8ak %raciaszkowie > rzekem+ > Jz& nie takie %&o posannictwo Baszego #ana i waszego .witego MranciszkaL > 2ak > zgodzi si Uu%ert&n z lekkim wa/aniem w gosie i z westc/nieniem+ > !le %&- moe 9erard przesadzi+ Qn i jego ludzie zostali oskareni o to, e nie uznaj autor&tetu kapanw, cele%racji msz&, spowiedzi, i o gnu.ne wczgostwo+ > !le o to samo oskarano ;ranciszkanw duc/ownikw+ : cz& nie powiadaj dzisiaj minor&ci, e nie nale& uznawa- autor&tetu papieaL > 2ak, lecz nie kapanw+ 0& sami jeste.m& kapanami+ J/opcze, trudno jest odrnia- w t&c/ sprawac/+ 8ake cienka linia oddziela do%ro od za+++ 2ak cz& owak 9erard %dzi i splami si /erezj+++ 7omaga si prz&jcia do zakonu minor&tw, ale nasi %racia odepc/nli go+ 'pdza dnie w ko.ciele nasz&c/ %raci i ujrza tam wizerunki apostow z sandaami na stopac/ i paszczami owinit&mi wok ramion, wic zapu.ci wos& i %rod, wzu sanda& na stop& i opasa si sznurem %raci minoD r&tw, gd& kto c/ce zao&- now kongregacj, zawsze co. %ierze z zakonu %ogosawionego Mranciszka+ > ! zatem krocz& do%r .ciek+++ > 5ecz zszed z niej+++ Qdzian& w %ia& paszcz zarzucon& na %ia tunik i z dugimi wosami, z&ska u prostaczkw saw .wito.ci+ 'przeda swj dom i dzierc w doni sakw z pienidzmi, wstpi na kamie1, z ktrego w czasac/ starodawn&c/ mieli o%&czaj przemawia- pode.ci, i nie roztrwoni ow&c/ pienidz& ani nie da %iedn&m, ale wezwa otrw, co za%awiali si w po%liu, i rzuci je midz& nic/ ze sowami= RBiec/aj %ierze, kto c/ceS, otrz& za. wzili pienidze i poszli gra- o nie w ko.ci, i %lu3nili przeciwko Eogu &wemu, a on, ktr& wszak pienidze da, s&sza, a nie zarumieni si+ > !le Mranciszek te w&z%& si wsz&stkiego i s&szaem dzisiaj od 6il/elma, e

poszed kaza- krukom i jastrz%iom, i te trdowat&m, to jest mtom, c/o- ci, ktrz& mieli si za cnotliw&c/, odp&c/ali tamt&c/ od sie%ie+++ > 2ak, ale 9erard zszed z wa.ciwej .cieki, gd& Mranciszek nigd& nie powa.ni si ze .wit&m ,o.cioem, za. Pwangelia powiada, %& dawa- %iedn&m, nie otrom+ 9erard da i nie otrz&ma nic w zamian, gd& da ludziom z&m, i mia z& pocztek, z& dalsz& cig i z& koniec, al%owiem jego zgromadzenie zostao potpione przez papiea 9rzegorza N+ > E&- moe > rzekem > %& to papie mniej przenikliw& ni ten, ktr& zaapro%owa regu Mranciszka+++ > 2ak, ale 9erard zszed z wa.ciwej .cieki, gd& t&mczasem Mranciszek do%rze wiedzia, co cz&ni+ ! wreszcie, c/opcze, ci stranic& .wi1 i krw, ktrz& nagle stali si pseudoapostoami, c/cieli w pokoju i nie przelewajc potu &- z jamun& t&c/, ktr&c/ %racia minor&ci nauczali z takim mozoem i dajc tak /eroiczn& prz&kad u%stwaV Bie o to przecie c/odzi > doda zaraz > lecz e c/cc upodo%ni- si do apostow, ktrz& %&li poza t&m Y&dami, 9erard 'egalelli kaza si o%rzeza-, co jest przeciwko sowom #awa do 9alatw, a wiesz wszak, e wiele .wit&c/ os% gosi, i !nt&c/r&st zrodzi si z ludu o%rzezan&c/+++ !le 9erard zro%i co. gorszego, gromadzi %owiem prostaczkw i mwi= RJ/od3cie ze mn do winnic&S, a ci, nie znajc go, wc/odzili do winnic %li3nic/, uwaajc, e do niego nale, i jedli winogrona, ktre %&& wasno.ci inn&c/+++ > Bie minor&ci wszak %roni wasno.ci %li3niego > rzekem %ezwst&dnie+ Uu%ert&n prz&jrza mi si surow&m okiem= > 0inor&ci daj, %& wolno im %&o &- w u%stwie, lecz nigd& nie nakaniali inn&c/, %& stali si %iedni+ Bie moesz %ezkarnie podnosi- rki na wasno.- do%r&c/ c/rze.cijan, do%rz& c/rze.cijanie %owiem w&tkn ci palcem jako %and&t+ : tak stao si z 9erardem+ Q ktr&m rzeczono wreszcie zwa, i nie wiem, cz& jest to prawda, i zawierzam sowom %rata 'alim%ena, ktr& zna t&c/ ludzi*, e c/cc podda- pr%ie sw si woli i pow.cigliwo.-, spa z kilkoma ko%ietami i nie z%li& si do nic/ pciowoG ale kied& uczniowie spr%owali go na.ladowa-, skutek %& cakowicie odmienn&+++ Qc/, nie s to rzecz&, o ktr&c/ winno dowiedzie- si pac/ol jak t&, niewiasta %owiem jest nacz&niem dia%a+++ 9erard dalej krz&cza 6peniten,ia"ite9, ale jeden z jego uczniw, niejaki 9widon #utagio, c/cia przej- rzd& nad grup, i podrowa w.rd przep&c/u, z liczn&mi wierzc/owcami, i trwoni pienidze, i w&dawa uczt& jak kard&naowie ,o.cioa rz&mskiego+ ! potem doszo do wa.ni

w sprawie rzdzenia grup i zdarz&& si rzecz& szpetne+ ! jednak liczni szli do 9erarda, nie t&lko wie.niac&, ale rwnie ludzie z miast, wpisani do ksig cec/ow&c/, i 9erard kaza im o%naa- si, %& nadz& szli za nagim J/r&stusem, i sa ic/ po .wiecie, %& gosili kazania, ale sam kaza so%ie usz&- sukni %ez rkaww, %ia, z mocn&c/ wkien, i tak u%ran& %ardziej w&glda na %azna ni zakonnikaV 0ieszkali pod go&m nie%em, ale czasem wstpowali na am%on& ko.ciow, przer&wajc zgromadzenia ludu po%onego i w&ganiajc pred&kantw, a raz posadzili na tronie %iskupim dzieci, w ko.ciele 'ant$Qrso w Aawennie+ : mwili, e s dziedzicami nauki 8oac/ima z Miore+++ > !le rwnie ;ranciszkanie, rwnie 9erard z Eorgo 'an 7onnino, take t&V > w&krz&knem+ > 4spokj si, c/opcze+ 8oac/im z Miore %& wielkim prorokiem i jako pierwsz& poj, e Mranciszek winien %&- znakiem odnow& ,o.cioa+ !le pseudoapostoowie u&wali jego nauki, %& usprawiedliwi- swoje szale1stwa, 'egalelli prowadza ze so% apostok, niejak 2ripi cz& Aipi, ktra utrz&m&waa, e ma dar prorokowania+ Biewiasta, pojmujeszL > !le ojcze > spr%owaem sprzeciwi- si > t& sam mwie. tamtego wieczoru o .wito.ci ,lar& z 0onte;alco i !nieli z Moligno+++ > E&& .witeV Y&& w pokorze, uznajc wadz ,o.cioa, nigd& nie prz&pis&wa& so%ie daru prorokowaniaV Batomiast pseudoapostoowie twierdzili, podo%nie jak wielu kacerz&, e nawet niewiast& mog wdrowa- od miasta do miasta i gosi- kazania+ : nie znali ju adnej rnic& midz& przestrzegajc&mi celi%at a onat&mi ni aden .lu% nie %& uznawan& za wieczn&+ ,rtko mwic, %& nie zanudza- ci z%&tnio nader smutn&mi /istoriami, ktr&c/ odcieni nie moesz do%rze poj-, rzek ci t&lko, e %iskup Q%izzo z #arm& postanowi wreszcie zaku- 9erarda w elaza+ !le wted& w&darz&a si rzecz dziwna, ktra pokae ci, jak sa%a jest natura ludzka i jak zdradziecki c/wast /erezji+ !l%owiem w ko1cu %iskup uwolni 9erarda i prz&j go u sie%ie prz& stole, i .mia si z jego %aze1stw, i trz&ma go jako swego %azna+ > 5ecz dlaczegoL > 2ego nie wiem, i lkam si dowiedzie-+ Eiskup %& szlac/cicem i nie podo%ali mu si kupc& i rzemie.lnic& z miasta+ 0oe nie %&o mu niemi&m, e 9erard, goszc u%stwo, przemawia przeciwko nim i od nawo&wania do jamun& przec/odzi do upienia+ !le wreszcie wtrci si papie, wic %iskup powrci na drog sprawiedliwej

surowo.ci i 9erard sko1cz& na stosie jako niepoprawn& /eret&k+ E& to pocztek naszego wieku+ > ! co ma z t&m wsplnego %rat 7ulc&nL > 0a, i pojmiesz, jak to /erezja &je dalej, c/o- zniszczono ju /eret&kw+ 2en 7ulc&n %& %kartem po jedn&m kapanie, ktr& & w diecezji Bowar&, w teje cz.ci :talii, lecz troc/ %ardziej ku pnoc&+ ,to. mwi, e urodzi si gdzie indziej, w dolinie Qssola lu% w Aomagnano+ !le to mao wane+ E& modzieniaszkiem o %&str&m rozumie i czekiem %ieg&m w naukac/, lecz okrad kapana, ktr& mia nad nim piecz, i uciek ku wsc/odowi, do miasta 2r&dent+ : tam podj goszenie nauk 9erarda, jednakowo w spos% jeszcze %ardziej /eret&cki, al%owiem twierdzi, e jest jed&n&m prawdziw&m apostoem Eoga, e wsz&stko winno %&- wsplne w mio.ci i e dozwolone jest o%cowa-, %ez cz&nienia rnic&, ze wsz&stkimi niewiastami, i z tej prz&cz&n& nikt nie moe %&- oskaron& o &cie nierzdne, nawet je.li o%cuje z maonk i crk+++ > Baprawd gosi takie rzecz& cz& jeno oskarano go o nieL '&szaem %owiem, e take duc/ownikw oskarano o z%rodnie podo%ne do z%rodni %raci z 0onte;alco+++ > De #oc satislDDiD > przerwa gwatownie Uu%ert&n+ > Qni nie %&li ju %ra-mi+ E&li /eret&kami+ : wa.nie z%rukan&mi przez 7ulc&na+ ! z drugiej stron&, posuc/aj, w&starcz& wiedzie-, co 7ulc&n ucz&ni potem, %& uzna- go za zo cz&nicego+ 'kd dowiedzia si o nauce pseudoapostow, nie wiem+ 0oe w modo.ci %& w #armie i s&sza 9erarda+ 6iadomo, e w regionie %olo1skim, ju po .mierci 'egalellego, st&ka si z t&mi /eret&kami+ 6iadomo jednak z pewno.ci, e swoje kazania zacz w 2r&dencie+ 4wid tam pikne dziewcz ze szlac/etnej rodzin&, 0agorzat, al%o to ona uwioda jego, jak Ueloiza !%elarda, gd& pamitaj, wa.nie przez niewiast dia%e przenika do serc mwV 6ted& to %iskup 2r&dentu w&goni go ze swojej diecezji, ale 7ulc&n zgromadzi ju ponad t&sic zwolennikw i podj dugi marsz, a dotar w stron&, gdzie si urodzi+ #o drodze za. prz&czali si do1 inni prostaczkowie, uwiedzeni jego sowami, a %&- moe te liczni /eret&c& waldensi &jc& w grac/, przez ktre przec/odzi, a moe to on c/cia docz&- do waldensw z t&c/ pnocn&c/ ziem+ 6 krainie nowarskiej 7ulc&n znalaz klimat sprz&jajc& swojej rewolcie, al%owiem wasale, sprawujc& w imieniu %iskupa z Vercelli rzd& nad krajem 9attinara, zostali w&pdzeni przez ludno.-, ktra w takim stanie rzecz& prz&ja %and&tw 7ulc&na jak najlepsz&c/ sprz&mierze1cw+

> J ucz&nili wasale %iskupaL > Bie wiem, i nie mnie to osdza-, lecz jak widzisz, /erezja czsto %ierze .lu% z %untem przeciwko panom i dlatego zacz&na od c/walenia #ani Eied&, a p3niej nie opiera si adnej z pokus wadz&, wojn&, przemoc&+ 6 mie.cie Vercelli trwaa wojna rodw i pseudoapostoowie z&skali na t&m, a i owe rod& w&korz&st&wa& niead, jaki prz&nie.li pseudoapostoowie+ #anowie ;eudalni wer%owali awanturnikw, %& upimieszczan, mieszczanie za. prosili o wsparcie %iskupa Bowar&+ > Jo za popltana /istoria+ !le cz&j stron trz&ma 7ulc&nL > Bie wiem, %& sam dla sie%ie stron, wmiesza si w te wsz&stkie wa.nie i szuka sposo%no.ci, %& w imi u%stwa gosi- walk z wasno.ci %li3niego+ 6raz ze swoimi, ktr&c/ %&o teraz trz& t&sice, osiad na grze koo Bowar&, zwanej Z&s 9r, i tam z%udowali zameczki i lepianki, a 7ulc&n panowa nad ca&m t&m tumem mcz&zn i ko%iet, ktrz& &li w naj/anie%niejsz&m przemieszaniu+ 'tamtd sa do swoic/ w&znawcw list&, w ktr&c/ w&kada /eret&ck nauk+ #owiada i pisa, e ic/ ideaem jest u%stwo i e nie s zwizani adn&m zewntrzn&m wzem posusze1stwa, i e on, 7ulc&n, jest zesan& przez Eoga, %& odpiecztowa proroctwa i zrozumia pisma 'tarego i Bowego 2estamentu+ 7uc/own&c/ .wieckic/, pred&kantw i minor&tw naz&wa w&sannikami dia%a i uwalnia wsz&stkic/ od o%oD wizku suc/ania ic/+ : w&rnia czter& wieki &cia ludu Eoego, pierwsz& w czasac/ 'tarego 2estamentu, patriarc/w i prorokw, przed prz&j.ciem J/r&stusa, kied& to mae1stwo %&o do%re, gd& ludzie musieli si mno&-G drugi wiek to wiek J/r&stusa i apostow, okres .wito.ci i cz&sto.ci+ #otem prz&szed trzeci, kied& to papiee musieli najpierw prz&j- %ogactwa doczesne, %& mc rzdzi- ludem, lecz ludzie zaczli oddala- si od mio.ci do Eoga, i prz&szed Eened&kt, ktr& przemawia przeciwko wszelkiej wasno.ci doczesnej+ ,ied& potem take mnisi od Eened&kta zaczli gromadzi- %ogactwa, prz&szli %racia od .witego Mranciszka i .witego 7ominika, jeszcze surowsi od Eened&kta w goszeniu kaza1 przeciwko wadz& i doczesnemu %ogactwu+ !le wreszcie teraz, kied& &cie t&lu praatw jest sprzeczne z do%r&mi przepisami, doszli.m& do ko1ca trzeciego wieku i trze%a nawrci- si na nauczanie apostow+ > !le w takim razie 7ulc&n naucza t&c/ sam&c/ rzecz&, ktr&c/ nauczali ;ranciszkanie, a w.rd ;ranciszkanw wa.nie duc/ownic& i nawet t&, ojczeV > Q tak, ale do%& z tej nauki przewrotn& s&logizmV #owiada, e a%& poo&kres trzeciemu wiekowi, wiekowi znieprawienia, trze%a, %& wsz&sc& duc/owni, mnisi i

%racia umarli .mierci okrutn, powiada, e wsz&sc& praaci ,o.cioa, duc/owni, mniszki, zakonnic& i zakonnice z zakonw pred&kanckic/ i minor&ckic/, eremici i sam papie Eoni;ac& winni zosta- w&niszczeni przez cesarza, ktrego wskae on, 7ulc&n, a mia%& nim %&- Mr&der&k z '&c&lii+ > !le cz& wa.nie nie Mr&der&k prz&j &czliwie na '&c&lii duc/ownikw w&gnan&c/ z 4m%rii i cz& nie minor&ci dali, %& cesarz, c/o- jest nim dzisiaj 5udwik, zniszcz& wadz doczesn papiea i kard&nawL > 8est wa.ciwe /erezji lu% szale1stwu przekrca- m&.li naj%ardziej prawe i o%raca- je przeciwko prawu Eoemu i ludzkiemu+ 0inor&ci nigd& nie domagali si od cesarza, %& ten za%i inn&c/ kapanw+ 0&li si, teraz to wiem+ ,ied& %owiem kilka miesic& p3niej Eawarcz&k ustanowi w Az&mie wasn& ad, 0ars&liusz i inni minor&ci ucz&nili duc/own&m, ktrz& doc/owali wierno.ci papieowi, to wa.nie, czego domaga si 7ulc&n+ Bie c/c przez to powiedzie-, e 7ulc&n mia racj, lecz e take 0ars&liusz z%dzi+ <aczem jednak zastanawia- si, zwaszcza po poudniowej rozmowie z 6il/elmem, jak prostaczkowie, ktrz& poszli za 7ulc&nem, mogli odrni- midz& o%ietnicami duc/ownikw a wprowadzeniem t&c/ o%ietnic w &cie przez 7ulc&na+ Jz& jego wina nie polegaa na t&m, e ucz&ni rzecz&wisto.ci to, co ludzie uznawani za prawowiern&c/ c/rze.cijan gosili w celac/ cz&sto mist&czn&c/L ! moe w t&m wa.nie tkwia rnica, moe .wito.- polegaa na czekaniu, %& Eg da nam to, co 8ego .wici o%iecali, nie dc do z&skania tego .rodkami ziemskimiL 2eraz wiem, e tak wa.nie jest, i wiem, czemu 7ulc&n %& w %dzieG nie nale& zmienia- porzdku rzecz&, c/o- trze%a arliwie oczekiwa- jego odmian&+ !le owego wieczoru %&em w&dan& na pastw sprzeczn&c/ m&.li+ > 6reszcie > mwi mi Uu%ert&n > pitno /erezji znajdziesz zawsze w p&sze+ 6 swoim drugim li.cie, z roku 1KIK, 7ulc&n mianowa sam sie%ie najw&sz gow kongregacji apostolskiej, na namiestnikw za. w&znacz& przewrotn 0agorzat niewiast* i 5ongina z Eergamo, Mr&der&ka z Bowar&, !l%erta Jarentina i 6alder&ka z Erescii+ : zacz %redzi- o nastpstwie prz&sz&c/ papie&, dwc/ do%r&c/, pierwsz&m i ostatnim, dwc/ z&c/, drugim i trzecim+ #ierwsz&m jest Jelest&n, drugim Eoni;ac& V:::, o ktr&m proroc& powiadaj= RUardo.- twoja uwioda ci i p&c/a serca twego, %o mieszkasz w jaskiniac/ ska&+S 2rzeci papie nie zosta nazwan&, lecz o nim rzek%& 8eremiasz Roto ten lewS+ :, o /a1%o, 7ulc&n rozpoznawa lwa we Mr&der&ku z '&c&lii+ Jzwart& papie zdaniem 7ulc&na nie jest jeszcze znan& i

winien to %&- papie .wit&, papie anielski, o ktr&m mwi opat 8oac/im+ 6inien %&- w&%ran& przez Eoga, a wtenczas 7ulc&n i wsz&sc& jego zwolennic& a %&o ic/ w t&m momencie ju czter& t&sice* otrz&mali%& ask 7uc/a Twitego, za. ,o.ci zosta%& odnowion& a do ko1ca .wiata+ 8ednak w cigu trzec/ lat, ktre poprzedz jego nadej.cie, musi si speni- cae zo i to 7ulc&n stara si ucz&ni-, szerzc wszdzie wojn+ Jzwart&m papieem, i wida- tu, jak demon kpi so%ie ze swoic/ suku%w, %& wa.nie ,lemens V, ktr& ogosi krucjat przeciwko 7ulc&nowi+ : %&o to sprawiedliwe, %o 7ulc&n podtrz&m&wa teraz w swoic/ listac/ teorie nie do pogodzenia z praw wiar+ 2wierdzi, e ,o.ci rz&mski jest wszetecznic, e nikt nie musi %&- posuszn& kapanom, e wszelka wadza duc/owa przesza teraz na sekt apostow, e jed&nie apostoowie tworz now& ,o.ci, e apostoowie mog uniewani- mae1stwo, e nikt nie %dzie mg %&- z%awion&, je.li nie prz&stpi do sekt&, e aden papie nie moe odpuszcza- grzec/w, e nie nale& paci- dziesicin, e &ciem doskonalsz&m jest &- %ez .lu%owania ni w .lu%owaniu, e ko.ci po.wicon& tak samo nadaje si do modlitw&, jak o%ora, i e mona czci- J/r&stusa w lasac/ i w ko.cioac/, %ez adnej rnic&+ > Baprawd powiedzia to wsz&stkoL > Qcz&wi.cie, nie ma wtpliwo.ci, napisa to+ !le ucz&ni co. gorszego+ ,ied& umocni si na Z&sej 9rze, zacz pustosz&- wsie w dolinie, pldrowa-, %& zapewniso%ie zaopatrzenie, w sumie w&powiedzia prawdziw wojn caej okolic&+ > 6sz&sc& %&li przeciwko niemuL > Bie wiadomo+ 0oe mia wsparcie niektr&c/, mwiem ci ju, e wmiesza si w miejscowe wa.nie, w ten splot nie do rozwikania+ Badesza jednak zima roku 1KIO jedna z najsurowsz&c/ w ostatnic/ dziesicioleciac/, i wszdzie dokoa panowa wielki niedostatek+ 7ulc&n w&sa trzeci list do swoic/ zwolennikw i wielu jeszcze docz&o do1, ale &cie tam na grze stao si nie do zniesienia, i nadesz& takie god&, e zjadali miso koni i inn&c/ zwierzt i gotowane siano, i wielu od tego umaro+ > !le z kim teraz walcz&liL > Eiskup z Vercelli odwoa si do ,lemensa V i zwoano krucjat przeciwko /eret&kom+ Qgoszono odpust zupen& dla kadego, kto we3mie w niej udzia, a zaproszono 5udwika 'a%audzkiego, inkwiz&torw z 5om%ardii, arc&%iskupa 0ediolanu+ 6ielu wzio krz&, dc z pomoc werczelcz&kom i nowar&jcz&kom, rwnie w 'a%audii, #rowansji, Mrancji, za. %iskup z Verceili o%j dowdztwo+ 7oc/odzio do cig&c/ star- midz& awangardami o%u wojsk, ale umocnienia

7ulc&na %&& nie do wzicia i %ez%onic& otrz&m&wali w taki cz& inn& spos% wsparcie+ > Qd kogoL > Qd inn&c/ %ez%onikw, jak m&.l, ktrz& radowali si z tego zarzewia nieadu+ #od koniec roku 1KIO /erezjarc/a zosta jednak zmuszon& do opuszczenia Z&sej 9r&, pozostawiajc rann&c/ i c/or&c/, i rusz& na ziemie 2ri?ero, gdzie prz&war do ska&, ktra wted& zwaa si <u%ello, potem za. i na wieki nazwana zostaa Au%ello al%o Ae%elio, staa si %owiem ska re%eliantw przeciwko ,o.cioowi+ Bie mog opowiedzie- ci wsz&stkiego, co si zdarz&o, ale doszo do straszliw&c/ rzezi+ Ba koniec jednak re%elianci zostali zmuszeni do poddania si+ 7ulc&na i jego zwolennikw ujto i sprawiedliwie sko1cz&li na stosie+ > Awnie pikna 0agorzataL Uu%ert&n spojrza na mnie+ > #amitasz, e %&a pikna, prawdaL E&a pikna, powiadano, i wielu tamtejsz&c/ panw pragno wzi- j za on, %& uratowa- od stosu+ !le nie c/ciaa, umara nie skruszona wraz ze swoim nie skruszon&m koc/ankiem+ : niec/aj %dzie z tego dla cie%ie nauka, strze si wszetecznic Ea%ilonu, nawet je.li prz&%ieraj ksztat& stworze1 najpowa%niejsz&c/+ > !le teraz powiedz mi co., ojcze+ 7owiedziaem si, e klucznik klasztoru, i moe te 'alwator, spotkali 7ulc&na i poniekd prz&stali do1+++ > 0ilcz i nie w&powiadaj sdw zuc/wa&c/+ #oznaem klucznika w pewn&m klasztorze minor&tw+ Jo prawda ju po w&darzeniac/ zwizan&c/ z /istori 7ulc&na+ 6 ow&c/ latac/ wielu duc/ownikw, nim jeszcze postanowili.m& znale3- sc/ronienie w zakonie Twitego Eened&kta, wiodo &wot niespokojn& i musiao opu.ci- swoje klasztor&+ Bie wiem, gdzie %& Aemigiusz, nim go spotkaem+ 6iem, e zawsze %& do%r&m %ratem, prz&najmniej gd& c/odzi o prawo.- wiar&+ Jo do reszt&, niestet&, ciao jest sa%e+++ > Jo masz na m&.liL > Bie s to spraw&, o ktr&c/ powiniene. wiedzie-+ J/ocia wa.ciwie, skoro i tak mwili.m& o t&m i trze%a, %&. umia odrni- do%ro od za+++ > zawa/a si jeszcze > powiem ci, e s&szaem, jak tutaj w opactwie szepcze si, i klucznik nie potra;i oprze- si pewn&m pokusom+++ !le to plotki+ 2& musisz naucz&- si nie m&.le- nawet o t&c/ sprawac/+ > #rz&cign mnie znowu do sie%ie i wskaza na posg Baj.witszej #ann&+ > 2& musisz wtajemnicz&- si w mio.- %ez skaz&+ Qto 2a, w ktrej ko%ieco.-

uwznio.lia si+ 7latego o Biej moesz powiedzie-, e jest pikna, jak koc/anka z %ieGni nad %ieGniami. 6 niej > rzek, a w jego twarz& %&o uniesienie p&nce z wewntrznej rado.ci, zupenie tak samo, jak poprzedniego dnia w twarz& opata, kied& mwi o klejnotac/ i zocie nacz&1 > w Biej nawet wdzik ciaa staje si znakiem pikno.ci nie%ia1skic/ i dlatego rze3%iarz przedstawi j ze wsz&stkimi powa%ami, ktr&mi niewiasta winna %&- ozdo%iona+ > 6skaza dro%ne piersi #ann& wzniesione w&soko i sterczce pod gorsetem zwizan&m po.rodku sznurwk, ktr igra& dro%ne rczki 7ziecitka+ > 6idziszL %ulc#ra enim sunt ubera uae paululum supereminent et tument modice, nec fluitantia licenter, sed leniter restricta, repressa sed non depressalDDD... Jzeg do.wiadczasz w o%liczu tej sodkiej wizjiL <arumieniem si gwatownie, czujc, e trawi mnie jak%& wewntrzn& ogie1+ Uu%ert&n musia to spostrzec, a moe zauwa& ar moic/ policzkw, %o zaraz doda= > 5ecz musisz naucz&- si odrnia- ogie1 mio.ci nadprz&rodzonej od rozkosz& zm&sw+ 8est to trudne nawet dla .wit&c/+ > 5ecz jak rozpoznaje si mio.- do%rL > sp&taem drc ca&+ > Jz&m jest mio.-L Bie masz niczego na .wiecie, ni czeka, ni dia%a, ni adnej rzecz&, ktr mia%&m za rwnie podejrzan jak mio.-+ < tej prz&cz&n&, je.li dusza nie ma ora, ktr& ni kieruje, wali si przez mio.- w ogromn ruin+ : w&daje mi si, e gd&%& nie uwodzicielski czar 0agorzat&, 7ulc&n nie skaza%& si na potpienie, i gd&%& nie zuc/wao.- i przemieszanie &wota na Z&sej 9rze, nie tak wielu poddao%& si urzeczeniu jego %untem+ Eacz, nie mwi ci t&c/ rzecz& t&lko o mio.ci w&stpnej, przed ktr naturalnie wsz&sc& winni ucieka- jako przed rzecz dia%elsk, lecz mwi to, i z wielkim strac/em, take o mio.ci do%rej, ktra ustanawia si midz& Eogiem a czekiem, midz& czekiem a jego %li3nim+ Jzsto zdarza si, e dwoje al%o troje mcz&zn lu% ko%iet koc/a si nader gorco, &wi jedni ku drugim oso%liw& a;ekt i c/c nie rozcza- si nigd&, a gd& jedno z nic/ poda, drugie tako+ : w&znam ci, e uczu- tego rodzaju doznawaem dla niewiast cnotliw&c/, jak !niela i ,lara+ Qw to nawet jest raczej naganne, c/o- dzieje si w spos% duc/ow& i dla c/wa& Eoga+++ !l%owiem nawet mio.-, jak odczuwa dusza, je.li nie ma si na %aczno.ci i wita ow mio.- arliwie, upada potem lu% te dziaa w nieadzie+ Qc/, mio.- ma rozmaite wa.ciwo.ci, dusza najpierw roztkliwia si przez ni, potem staje uomna+++ !le p3niej czuje prawdziw& ar mio.ci Eoskiej i krz&cz&, i pacze, i cz&ni si kamieniem woon&m do pieca, %& rozpad si w wapno, i trzeszcz& li3nita pomieniem+++

> : ta jest godziwaL Uu%ert&n pogadzi mnie po gowie i kied& spojrzaem na niego, zo%acz&em, e ocz& zasz& mu zami rozczulenia+ > 2ak, ta jest wreszcie mio.ci godziw+ > Jo;n rk o%ejmujc moje ramiona+ > !le jake trudn > doda > jake jest %owiem trudno odrni- j od tamtej+ : czasem, kied& twoj dusz kusz demon&, czujesz si ni%& kto. powieszon&, kto trwa tak na szu%ienic&, z rkami zwizan&mi na plecac/, ocz&ma zasonit&mi, i wirujc w pustce &je wszak, lecz %ez adnej pomoc&, adnego wsparcia, adnego lekarstwa+++ 8ego twarz %&a teraz nie t&lko zalana zami, lecz i zroszona potem+ > :d3 ju > powiedzia pospiesznie > powiedziaem ci to, co c/ciae. wiedzie-+ < jednej stron& c/r anielski, z drugiej gardziel pieka+ :d3 i niec/aj poc/walon& %dzie #an Basz+ < powrotem rzuci si na kolana przed Baj.witsz #ann i us&szaem, jak ka cic/o+ 0odli si+ Bie w&szedem z ko.cioa+ Aozmowa z Uu%ert&nem rozpalia mi w dusz& i w trzewiac/ dziwn& ogie1 i niew&powiedzian& niepokj+ E&- moe przez to staem si skonn& do nieposusze1stwa i postanowiem rusz&- do %i%lioteki+ Bawet nie wiedziaem, czego tam szukam+ J/ciaem samotnie zwiedzi- nieznane miejsce, urzekaa mnie m&.l, e rozeznam si %ez pomoc& mojego mistrza+ 6spiem si tam ni%& 7ulc&n na gr Au%ello+ 0iaem ze so% kaganek czemu za%raem go ze so%L moe ju przedtem powziem ten sekretn& planL* i wszedem do ossuarium prawie z zamknit&mi ocz&ma+ Aaz dwa znalazem si w skr&ptorium+ 0usia to %&- wieczr zgu%n&, %o kied& szperaem z zaciekawieniem midz& stoami, spostrzegemr e na jedn&m z nic/ spocz&wa otwart& manuskr&pt, ktr& jeden z mnic/w w t&c/ dniac/ przepis&wa+ Bat&c/miast prz&cign mj wzrok t&tu= 0istoria fratris Dulcini 0eresiarc#e. <daje si, e %& to st #iotra z 'ant$!l%ano, o ktr&m powiedziano mi, e pisze monumentaln /istori /erezji po t&m wsz&stkim, co zdarz&o si w opactwie, naturalnie ju jej nie pisze > lecz nie uprzedzajm& w&darze1*+ Bie %&o wic nic niezw&kego w t&m+ e ten tekst tu si znalaz, a %&& te inne traktujce o pokrewn&m temacie, o patarenac/ i %iczownikac/+ !le prz&jem t sposo%no.- jako nadprz&rodzon& znak, nie wiem jeszcze, nie%ia1ski

cz& dia%elski, i poc/&liem si, %& cz&ta- c/ciwie to, co tam napisano+ 2ekst nie %& z%&t dugi i w pierwszej cz.ci mwi, ze znacznie wiksz ilo.ci szczegw, ktr&c/ nie pamitam, to samo, co powiedzia mi ju Uu%ert&n+ E&a tam rwnie mowa o wielu z%rodniac/ popenion&c/ przez dulc&nian w czasie wojn& i o%lenia+ : o ko1cowej %itwie, ktra %&a %ardzo okrutna+ !le znalazem tam rwnie rzecz&, o ktr&c/ Uu%ert&n mi nie mwi, i opowiedziane przez kogo., kto najw&ra3niej je widzia i jeszcze mia nimi rozpalon w&o%ra3ni+ 7owiedziaem si wic, jak to w marcu 1KIH roku, w 6ielk 'o%ot, 7ulc&n, 0agorzata i 5ongin, wreszcie ujci, doprowadzeni %&li do miasta Eiella i oddani %iskupowi, ktr& czeka na postanowienie papiea+ #apie zaraz, jak pozna nowin, przekaza j krlowi Mrancji Milipowi piszc= R7osz& do nas wie.ci wielce podane, podne w rado.- i wesele, al%owiem ten dia%e siewca zaraz&, ten s&n Eeliala i szpetn& /erezjarc/a 7ulc&n, po wielu nie%ezpiecze1stwac/, trudac/, rzeziac/ i czst&c/ najazdac/, wraz ze swoimi zwolennikami tra;i do nasz&c/ loc/w przez zasug naszego czcigodnego %rata Aaniera, %iskupa z Vercelli, sc/w&tan& w dniu Twitej 6ieczerz& #ana, a liczni ludzie, ktrz& %&li z nim, dotknici zaraz, padli za%ici tego dnia+S #apie %& %ez lito.ci dla wi3niw i poleci %iskupowi skaza- ic/ na .mier-+ 2ak wic w lipcu tego roku, pierwszego dnia miesica, /eret&c& oddani zostali ramieniu .wieckiemu+ : kied& rozd3wicza& wsz&stkie dzwon&, wprowadzono ic/ midz& oprawcami na wz, za ktr&m sza milicja i ktr& jec/a przez cae miasto, a na kad&m rogu szarpano rozpalon&mi cgami ciaa winowajcw+ 0agorzat spalono najpierw, przed 7ulc&nem, ktremu nawet nie drgn aden misie1 na twarz&, tak jak nie w&da z sie%ie jku, kied& cgi ksa& mu ciao+ #otem wz jec/a dalej, i po drodze oprawc& zanurzali swoje elaza w nacz&niac/ pen&c/ rozarzon&c/ gowni+ 7ulc&n przeszed inne jeszcze mki i przez ca& czas %& niem&, poza momentem, kied& odcinali mu nos, gd& skuli nieco ramiona, i kied& w&r&wali mu czonek mski, gd& w t&m momencie w&da przecige westc/nienie, jak%& skow&t+ Qstatnie sowa, jakie w&rzek, .wiadcz&& o %raku skruc/&, i ostrzeg, e zmartw&c/wstanie trzeciego dnia+ #otem zosta spalon&, a jego proc/& rozrzucono na czter& wiatr&+ <amknem manuskr&pt drc&mi do1mi+ 7ulc&n popeni wiele z%rodni, jak mi powiedziano, ale zosta w straszliw& spos% spalon&+ : zac/ow&wa si na stosie+++ jakL < nieugito.ci mczennikw cz& z zuc/wao.ci potpion&c/L ,ied& piem si c/wiejn&m krokiem po sc/odac/ prowadzc&c/ do %i%lioteki, pojem, czemu jestem taki udrczon&+ #rz&pomniaem so%ie nagle scen, ktr widziaem niewiele miesic&

wcze.niej, wkrtce po prz&%&ciu do 2oskanii+ Aozwaaem nawet, jak to si stao, e dotd jej so%ie nie prz&pomniaemG moe c/ora dusza c/ciaa zatrze- wspomnienie, ktre ci&o na niej ni%& inku%+ #o prawdzie nie zapomniaem o niej, gd& za kad&m razem, kied& s&szaem, e rozmawia si o %raciaszkac/, wraca mi o%raz tej spraw&, ale zaraz odganiaem go w kr&jwki mego duc/a, jak%&m zgrzesz& przez to, i %&em .wiadkiem owej okropno.ci+ #o raz pierwsz& o %raciaszkac/ us&szaem w ow&c/ dniac/, kied& ujrzaem we Mlorencji, jak palono jednego z nic/ na stosie+ E&o to na krtko przed spotkaniem w #izie z %ratem 6il/elmem+ Qp3nia swj prz&jazd do tego miasta i ojciec da mi pozwolenie, %&m zwiedzi Mlorencj, ktrej pikne ko.cio& w&c/walano prz& mnie+ 6drowaem po 2oskanii, %& lepiej naucz&- si pospolitego jz&ka italijskiego, i w ko1cu prze%&waem przez t&dzie1 we Mlorencji, gd& wiele s&szaem o t&m mie.cie i pragnem je pozna-+ 2ak si zo&o, e ledwie prz&%&em, us&szaem, jak mwi o sprawie, ktra wz%urz&a cae miasto+ #ewien %raciaszek /eret&k, oskaron& o z%rodnie przeciwko religii i postawion& przed %iskupem i inn&mi lud3mi ,o.cioa, %& w t&c/ dniac/ poddan& surowej inkwiz&cji+ : idc za t&mi, ktrz& mi o tej sprawie powiedzieli, udaem si na miejsce, gdzie miao si to sta-, i s&szaem, jak ludzie mwi, e ten %raciaszek imieniem 0ic/a %& w istocie czekiem nader po%on&m, e gosi pokut i u%stwo, powtarzajc sowa .witego Mranciszka, i zosta postawion& przed sdziw wskutek niegodziwo.ci kilku niewiast, ktre udajc, i si przed nim spowiadaj, prz&pisa& mu p3niej /eret&ckie sowaG i nawet zosta ujt& przez ludzi %iskupa wa.nie w domu ow&c/ niewiast, co zdumiao mnie, al%owiem czowiek ,o.cioa nie powinien udziela- sakramentw w miejscac/ tak mao stosown&c/G lecz niec/&%nie sa%o.ci %raciaszkw %&o to, e nie zac/ow&wali w nale&t&m poszanowaniu nakazw o%&czajno.ci, i moe tkwia jaka prawda w powszec/nej opinii, ktra zarzucaa im nie t&lko /erezj, ale te wtpliwe o%&czaje tak samo o katarac/ mwio si zawsze, i s %ugarami i sodomitami*+ #rz&%&em do ko.cioa 'an 'al?atore, gdzie od%&wa si proces, lecz nie mogem wej.-, gd& wielki tum ze%ra si przed drzwiami+ 8ednak niektrz& wspili si na okna i prz&wizali do krat, wic widzieli i s&szeli, co si dzieje, i opowiadali o t&m inn&m, ktrz& pozostali na dole+ Jz&tano wa.nie %ratu 0ic/aowi w&znanie, ktre zo& poprzedniego dnia, kied& mwi, e J/r&stus i 8ego apostoowie Rnie mieli adnej rzecz& ni oso%no, ni we wsplnej wasno.ciS, ale 0ic/a zaprotestowa, gd&

pisarz sdow& docz& sowa Rmnogie ;asz&we wnioskiS, i krz&cza to s&szaem z zewntrz*= R<dacie z tego spraw w dniu 'duVS !le inkwiz&torz& przecz&tali w&znanie tak, jak je ujli, i na koniec zap&tali go, cz& zec/ce pokornie dostosowa- si do pogldw ,o.cioa i caego ludu miasta+ : us&szaem, jak 0ic/a krz&cz& go.no, e c/ce dostosowa- si do tego, w co wierz&, to jest, e Rc/ce mie- J/r&stusa za ukrz&owanego %iedacz&n, za. papiea 8ana NN:: za /eret&ka, gd& gosi rzecz& wrcz przeciwneS+ Bastpia wielka d&sputa, podczas ktrej inkwiz&torz&, a w.rd nic/ wielu ;ranciszkanw, c/cieli, %& poj, e #ismo nie mwi tego, co powiedzia on, on za. oskara ic/, e zaparli si regu& zakonu, a ci z kolei grzmieli przeciw niemu, p&tajc, cz& mniema, i lepiej rozumie #ismo od nic/, mistrzw w t&m przedmiocie+ ! %rat 0ic/a, doprawd& wielce upart&, zaprzecza, ci za. zaczli go podega-, mwic= RJ/cem& zatem, %&. uzna, e J/r&stus mia rzecz& na wasno.-, a papie 8an jest katolikiem i .wit&m+S ! 0ic/a, nie odstpujc od swego stanowiska= RBie, /eret&kiem+S Qni za. mwili, e nie widzieli nikogo tak zatwardziaego w swojej /a1%ie+ !le w tumie na zewntrz %ud&nku s&szaem wielu, ktrz& powiadali, e jest jak J/r&stus po.rd ;ar&zeusz&, i spostrzegem, i liczni po.rd ludu wierz w .wito.- %rata 0ic/aa+ 6 ko1cu ludzie %iskupa za%rali go, zakutego, z powrotem do wizienia+ ! wieczorem powiedziano mi, e wielu spo.rd %raci zaprz&ja3nion&c/ z %iskupem poszo zniewaa- go i da-, %& zapar si, ale on odpowiada jak kto., kto jest pewn& swojej prawd&+ : powtarza kademu, e J/r&stus %& %iedn& i e %iedni %&li te .wit& Mranciszek i .wit& 7ominik, i e je.li za goszenie tego susznego sdu ma %&skazan& na mki, t&m lepiej, gd& sz&%ko ujrz& to, o cz&m mwi #ismo i dwudziestu czterec/ starcw z Apokalips-, i 8ezus J/r&stus, i .wit& Mranciszek, i peni c/wa& mczennic&+ : powiedziano mi, e rzek= R8e.li z takim zapaem cz&tam& nauki niektr&c/ .wit&c/ opatw, z o ile wiksz&m zapaem i rado.ci winni.m& pragnznale3- si po.rd nic/+S : s&szc tego rodzaju sowa, inkwiz&torz& w&c/odzili z loc/u z pociemnia&mi twarzami, krz&czc w o%urzeniu i to s&szaem*= R0a w so%ie dia%aVS Bastpnego dnia dowiedzieli.m& si, e ogoszono w&rok skazujc&, i kied& poszedem do %iskupstwa, miaem sposo%no.- zo%acz&- pergamin, i cz.- z niego przepisaem na mojej ta%liczce+ <acz&na si= 64n nomine Domini amen. 0ec est uedam condemnatio corporalis et sententia condemnationis corporalis lata, data et in #iis scriptis

sententialiter pronumptiata et promul"ata...9lDDDi i tak dalej, i nastpowa surow& opis grzec/w i win rzeczonego 0ic/aa, ktre tutaj w cz.ci prz&taczam, %& cz&telnic& osdzili wedug swego rozeznania= Jo#annem vocatum fratrem Micc#aelem 4acobi, de comitatu 'ancti .rediani, #ominem male condictionis, et pessime conversationis, vite et fame, #ereticum et #eretica labe pollutum et contra fidem catolicam credentem et affirmantem... Deum pre oculis non #abendo sed potius #umani "eneris inimicum, scienter, studiose, appensate, ne uiter et animo et intentione eDercendi #ereticam pravitatem stetit et conversatus fuit cum .raticellis, vocatis .raticellis u%ogiego &wota #ereticis et scismaticis et eorum pravam sectam et #eresim secutus fuit et se uitur contra fidem catolicam... et accesit ad dictam civitatem .lorentie, et in locis publicis dicte civitatis in dicta in uisitione contentis, credidit, tenuit et pertinaciter affirmavit ore et corde... uod )#ristus redentor noster non #abuit rem ali uam in proprio vel uibuscum ue rebus uas sacra scriptura eum #abuisse comuni sed #abuit a

testatur, tantum simplicem facti usum.lDDDii !le nie t&lko o te z%rodnie %& oskaron&, a w.rd ow&c/ inn&c/ jedna w&daa mi si oso%liwie nikczemna, c/ocia nie wiem z toku procesu*, cz& on naprawd do tego si posun, lecz powiadao si, e utrz&m&wa, i .wit& 2omasz z !kwinu ani %& .wit&m, ani ciesz& si wieczn&m z%awieniem, ale jest potpion& i zgu%ion&V : w&rok ko1cz& si okre.leniem kar&, al%owiem oskaron& nie c/cia poprawi- si+ )onstat nobis etiam eD predictis et eD sententia lata per dictum dominum episcopum florentinum, dictum Jo#annem fore #ereticum, nolle se tantis #erroribus et #eresi corri"ere et emendare, et se ad, rectam viam fidei diri"ere, #abentes dictum Jo#annem pro irreducibili, pertinace et #ostinato in dictis suis perversis #erroribus, ne ipse Jo#annes de dictis suis sceleribus et #erroribus perversis valeat "loriari, et ut eius pena aliis transeat in eDemplumT idcirco, dictum Jo#annem vocatum fratrem Micc#aelem #ereticum et scismaticum uod ducatur ad locum iustitie consuetum, et ibidem i"ne et flammis i"neis accensis concremetur et comburatur, ita uod penitus moriatur et anima a corpore separatur.l"""iii ! potem, kied& w&rok zosta ogoszon& pu%licznie, prz&%&li do wizienia take

ludzie ,o.cioa i zawiadomili 0ic/aa, co si stanie, i us&szaem, jak mwili= REracie 0ic/ale, oto ju prz&gotowano mitr& i narzutki i w&malowani na nic/ %raciaszkowie u %oku dia%w+S !%& przerazi- go i skoni- wreszcie do zaparcia si+ !le %rat 0ic/a pad na kolana i powiedzia= R8a m&.l, e w po%liu stosu %dzie nasz ojciec Mranciszek, i powiem wicej, wierz, e %dzie tam 8ezus i apostoowie, i peni c/wa& mczennic& Eartomiej i !ntoni+S E& to spos% odrzucenia po raz ostatni o;ert& inkwiz&torw+ Bastpnego ranka %&em take ja na pomo.cie koo %iskupstwa, gdzie zgromadzili si inkwiz&torz&, przed ktr&c/ prz&prowadzono %rata 0ic/aa, nadal w a1cuc/ac/+ 8eden z wiern&c/ uklk przed nim, %& otrz&ma- %ogosawie1stwo, i zosta wzit& przez z%rojn&c/ i nat&c/miast zaprowadzon& do wizienia+ #3niej inkwiz&torz& odcz&tali w&rok skazanemu i sp&tali jeszcze, cz& c/ce skrusz&- si+ #rz& kad&m punkcie, w ktr&m w&rok mwi, e %& /eret&kiem, 0ic/a odpowiada= RUeD ret&kiem nie jestem, grzesznikiem tak, lecz katolikiemS, a kied& tekst w&mieni Rczcigodnego i .wito%liwego papiea 8ana NN::S, 0ic/a odpowiedzia= Rnie, lecz /eret&kaS+ 6tenczas %iskup rozkaza, %& 0ic/a podszed i uklkn przed nim, a 0ic/a powiedzia, e nie uklknie przed /eret&kami+ <musili go do klknicia si, a on szepn= REg mi to w&%acz&+S ! poniewa prz&wleczono go tu ze wsz&stkimi kapa1skimi paramentami, zacz si r&tua, podczas ktrego sztuka po sztuce zdzierano ze1 paramenta, a zosta w t&m ka;taniku, ktr& we Mlorencji naz&waj cioppa. : jak c/ce zw&czaj w prz&padku ksidza, ktremu od%iera si .wicenia, ostr&m elazem .cili mu opuszki palcw i ogolili wos&+ #otem powierzon& zosta kapitanowi i jego ludziom, ktrz& o%c/odzili si z nim %ardzo okrutnie i zakuli go w a1cuc/&, %& odprowadzi- do loc/u, on za. mwi tumowi= 6%er Dominum moriemur.9 0ia %&- spalon&, jak si dowiedziaem, dopiero nastpnego dnia+ ! tego dnia poszli jeszcze zap&ta- go, cz& c/ce w&spowiada- si i prz&j- komuni+ : odmwi popenienia grzec/u przez prz&jcie sakramentw od t&c/, ktrz& w grzec/u trwali+ : w t&m, jak sdz, ucz&ni 3le, gd& pokaza, e jest znieprawion& /erezj patarenw+ : wreszcie nadszed poranek ka3ni, i prz&%& po niego gon;alonier, ktr& w&da mi si czowiekiem prz&jazn&m, sp&ta go %owiem, c z niego za czek i czemu trwa prz& swoim, kied& w&starcz& stwierdzi- to, co ca& lud stwierdza, i prz&jzapatr&wanie naszej .witej matki ,o.cioa+ !le 0ic/a odpar twardo= R6ierz w J/r&stusa u%ogiego, ukrz&owanego+S : gon;alonier odszed rozkadajc rce+ #rz&%& wtenczas kapitan ze swoimi lud3mi i zawlekli 0ic/aa na dziedziniec, gdzie %&

wikariusz %iskupa, ktr& odcz&ta mu i zeznanie, i w&rok+ 0ic/a za%ra jeszcze gos, %& zaprzecz&- ;asz&w&m opiniom, jakie zosta& mu prz&pisaneG i %&& to doprawd& rzecz& tak su%telne, e ju nie prz&pominam ic/ so%ie, a i wted& nie pojem do%rze+ 5ecz z pewno.ci one wa.nie doprowadzi& do .mierci 0ic/aa i do prze.ladowania %raciaszkw+ Bie rozumiaem wic, czemu ludzie ,o.cioa i .wieckiego ramienia tak nastawali na t&c/, ktrz& c/cieli &- w u%stwie i uznawali, e J/r&stus nie mia d%r ziemskic/+ !l%owiem > powiadaem so%ie > winni raczej o%awia- si ludzi, ktrz& c/c &- w %ogactwie i za%iera- pienidze inn&m, i wprowadzi- ,o.ci na drog grzec/u, i ustanowi- w nim prakt&ki s&monii+ : powiedziaem o t&m jednemu, ktr& sta %lisko, gd& nie potra;iem zmilcze-+ ! ten u.miec/n si sz&derczo i rzek mi, e %rat, ktr& prakt&kuje u%stwo, staje si z&m prz&kadem dla ludu, gd& ten nie c/ce potem prz&w&kn- do inn&c/ %raci, nie prakt&kujc&c/ u%stwa+ !l%owiem > doda > to goszenie u%stwa podsuwa ludowi niegodziw m&.l, %& ze swego u%stwa miepowd do dum&, a duma moe doprowadzi- do wielu cz&nw pen&c/ p&c/&+ ! wreszcie powinienem wiedzie-, i rwnie dla niego nie jest jasne, z jakiego s&logizmu w&nika, e kied& nakania si %raci do u%stwa, staj po stronie cesarza, co nie podo%a si ani troc/ papieowi+ 6sz&stkie te racje w&da& mi si w&.mienite, aczkolwiek poda je czowiek niewielkiej nauki+ Bie zrozumiaem t&lko, czemu %rat 0ic/a c/ce umrze- w tak straszn& spos%, %& prz&podo%a- si cesarzowi lu% rozstrz&gn- spr midz& zakonami+ 6 istocie, kto. z o%ecn&c/ powiedzia= RBie jest .wit&m, w&sa go 5udwik, %& posia niezgod midz& mieszczanami, a %raciaszkowie s 2oska1cz&kami, lecz za nimi stoj w&sannic& cesarstwa+S ! inni= R!le to szaleniec, opta go dia%e, ten nadt& p&c/ czek raduje si mcze1stwem przez potpie1cz %utG za wiele daje si im do cz&tania &wotw .wit&c/, lepiej %&o%&, gd&%& wzili so%ie on&VS 8eszcze inni= RBie, do%rze %&o%&, gd&%& wsz&sc& c/rze.cijanie %&li tac&, gotowi za.wiadcza- swoj wiar, jak w czasac/ pogan+S ,ied& suc/aem t&c/ gosw, nie wiedzc ju, co powinienem m&.le-, zdarz&o si, e spojrzaem skazanemu prosto w twarz, ktr czasem przesania tum przede mn+ : ujrzaem o%licze kogo., kto oglda rzecz&, ktre nie s z tego .wiata, o%licze prz&wodzce mi na m&.l posgi .wit&c/ w zac/w&ceniu wizj+ : zrozumiaem, e niezalenie od tego, cz& jest szale1cem, cz& widzc&m, z ca trze3wo.ci um&su c/cia umrze-, gd& wierz&, e umierajc zada klsk swojemu wrogowi, kimkolwiek on jest+ : zrozumiaem te, e jego prz&kad zaprowadzi na .mier- wielu inn&c/+ : w osupienie wprawia mnie taka nieugito.-, al%owiem dzisiaj jeszcze nie wiem, cz& u t&c/ ludzi gr %ierze dumne

umiowanie prawd&, w ktr wierz i ktra prowadzi ic/ na .mier-, cz& te dumne pragnienie .mierci, ktre kae im .wiadcz&- o ic/ prawdzie, jakakolwiek ona jest+ : przenika mnie podziw i lk+ 5ecz wr-m& do samej ka3ni, gd& wsz&sc& teraz rusz&li w stron miejsca, gdzie w&rok mia %&- w&konan&+ ,apitan i jego ludzie w&cignli go z %ram& u%ranego w ow lekk sukni z niektr&mi guzikami rozpit&mi, on za. szed krokiem zamasz&st&m i z gow poc/&lon, rec&tujc modlitw, zapewne jedn z modlitw za mczennikw+ <e%ra si niewiar&godn& tum i wielu krz&czao= RBie umierajVS, a on odpowiada= RJ/c umrzeza J/r&stusaS+ R!le t& nie umierasz za J/r&stusaS > mwili mu, a on= R!le za prawd+S ,ied& dotarli do miejsca zwanego naronik prokonsula, kto. krz&kn, %& modli si do Eoga za nic/ wsz&stkic/, a on %ogosawi ci%+ : prz& Mundamentac/ Twitej 5iperat& kto. powiedzia mu= R2& gupcze, uwierz w papieaS, a on odpowiedzia= R4cz&nili.cie %oga z waszego papieaS, i doda= RBie3le zale3li wam za skr ci wasi papiee, gsior& odziane w pierzeS %&a to gra sw lu% dowcip rwnajc& w narzeczu toska1skim papie& ze zwierztami, jak mi w&ja.niono*G i wsz&sc& zdumieli si, e idc na .mier-, artuje+ #rz& .wit&m 8anie krz&knli mu= R<%aw &cieS, a on odpar= R<%awcie si od wasz&c/ grzec/wVSG prz& 'tar&m A&nku krz&knli= R<%aw si, z%awVS, a on odpowiedzia= R<%awcie si od piekaSG na Bow&m A&nku krz&czeli= RQka skruc/, skruc/S, a on odpowiedzia= R#okutujcie za wasz lic/w+S ! kied& dotarli do ko.cioa Twitego ,rz&a, zo%acz& na sc/odac/ %raci ze swojego zakonu i skarci ic/, gd& nie przestrzegali regu& .witego Mranciszka+ : niektrz& z nic/ wzruszali ramionami, lecz inni ze wst&du zakr&wali kapturami o%licza+ ,ied& szli w stron Eram& 'prawiedliwo.ci, wielu mwio mu= R<aprz&j si, zaprz&j, nie umierajS, a on= RJ/r&stus umar za nas+S Qdkrz&knli wted&= R!le t& nie jeste. J/r&stusem, nie musisz za nas umiera-VS, on za.= R!le c/c umrze- za Biego+S Ba Zce 'prawiedliwo.ci sp&ta go kto., cz& nie mg%& ucz&ni-, jak pewien %rat, jego przeoon&, ktr& zapar si, ale 0ic/a odpowiedzia, e nie zapar si, i ujrzaem, e wielu z ci%& zac/cao 0ic/aa, %& %& siln&, tak e ja i wielu inn&c/ zrozumieli.m&, i %&li to ludzie spo.rd %liskic/ mu, i odsunli.m& si+ Bareszcie w&szli.m& za %ram i nasz&m oczom ukaza si stos, lu% szaas, jak go naz&wano, %o drzewo ustawiano w ksztat dac/u szaasu, i sta tam krg z%rojn&c/ je3d3cw, a%& ludzie z%&tnio si nie z%liali+ : tam prz&wizali %rata 0ic/aa do supa+

: us&szaem jeszcze, jak kto. krz&kn do niego= R!le cz&m jest to, za co c/cesz umrze-LS, a on odpowiedzia= R8est to prawda, ktra mieszka we mnie, ktrej .wiadectwo da- mog t&lko przez .mier-+S #odpalili ogie1+ Erat 0ic/a, ktr& zaintonowa ju )redo, teraz zacz .piewa- 1e Deum. Qd.piewa moe osiem wersw, potem zgi si, jak%& mia kic/n-, i pad, gd& spon& wiz&+ : ju nie &, umiera si %owiem, nim ciao sponie do ko1ca, z wielkiego aru, od ktrego pka serce, i d&mu, ktr& dostaje si do piersi+ #otem szaas spali si do reszt& ni%& poc/odnia i %&a wielka una, a gd&%& nie %iedne zwglone ciao 0ic/aa, ktre mona %&o jeszcze dostrzec midz& rozarzon&mi gowniami, powiedzia%&m moe, e stoj przed gorejc&m krzakiem+ : %&em tak %liski wizji, e prz&pomniaem so%ie, pnc si na sc/od& %i%lioteki* same nasun& mi si na wargi sowa o zac/w&con&m uniesieniu, ktre w&cz&taem z ksig .witej Uildegard&= R#omie1 polega na wspaniaej jasno.ci o wrodzonej sile i na ognist&m arze, ale wspania jasno.- ma po to, %& %&szcze-, za. ognist& ar, %& spala-+S #rz&sz& mi na m&.l niektre ze sw, jakie Uu%ert&n w&powiedzia o mio.ci+ Q%raz 0ic/aa na stosie splt si z o%razem 7ulc&na, o%raz 7ulc&na za. z o%razem piknej 0agorzat&+ <nowu poczuem niepokj, ten sam, ktr& ogarn mnie ju %& w ko.ciele+ #r%owaem nie m&.le- o t&m i szedem stanowcz&m krokiem w stron la%ir&ntu+ <nalazem si tam po raz pierwsz& samotnieG dugie cienie, ktre kaganek rzuca na posadzk, przeraa& mnie nie mniej ni poprzedniej noc& wizje+ Eaem si, e kadej c/wili stan przed jakim. inn&m zwierciadem, taki jest %owiem czar zwierciade, e nawet je.li wie si, e to zwierciada, nie przestaj %udzi- lku+ < drugiej stron&, nie staraem si rozezna- ani unika- pokoju zapac/w, ktre powoduj wizje+ 'zedem, jak%& trawia mnie gorczka, i nie wiedziaem nawet, dokd c/c dotrze-+ 6 rzecz&wisto.ci niewiele oddaliem si od punktu w&j.cia, gd& wkrtce potem znalazem si w siedmioktnej sali, z ktrej w&szedem+ 5eao tu na stole par ksig, ktr&c/, jak mi si zdawao, nie widziaem poprzedniego wieczoru+ Qdgadem, e %&& to dziea, ktre 0alac/iasz prz&nis ze skr&ptorium i ktr&c/ nie ustawi jeszcze w przeznaczon&c/ im miejscac/+ Bie pojmowaem, cz& jestem %ardzo daleko od sali kadzide, gd& czuem si jak%& odrtwia&, i %&- moe przez jakie.

w&ziew&, ktre dociera& a do tego miejsca, al%o przez rzecz&, o ktr&c/ roiem do tej c/wili+ Qtworz&em %ogato zdo%ion& wolumin, ktr&, jak osdziem po st&lu, poc/odzi z klasztorw Qltima 1#ule. Ba ktrej. ze stron, gdzie zacz&naa si .wita Pwangelia apostoa 0arka, uwag m prz&ku wizerunek lwa+ E& to na pewno lew, c/o- z krwi i ko.ci nigd& takiego zwierzcia nie widziaem, a iluminator wiernie przedstawi jego postaw, %&moe czerpic natc/nienie z lww widzian&c/ w Ui%ernii, ziemi potworn&c/ stworze1, i przekonaem si, e zwierz to, jak zreszt powiada Mizjolog, skupia w so%ie wsz&stkie cec/& rzecz& najstraszliwsz&c/ i jednocze.nie pen&c/ majestatu+ 2ak wic ten o%raz kojarz& mi si z wizerunkiem nieprz&jaciela i z o%razem #ana Baszego J/r&stusa, i nie wiedziaem, podug jakiego s&m%olicznego klucza winienem go odcz&t&wa-, i ca& draem z lku i z powodu wiatru, ktr& przedostawa si przez szczelin& w .cianac/+ 5ew, ktrego miaem przed ocz&ma, mia paszcz pen sterczc&c/ z%w, e% pokr&t&, jak u wa, cienkim pancerzem, ol%rz&mie cielsko wspiera na czterec/ apac/ o pazurac/ spiczast&c/ i przeraajc&c/, sier.ci za. prz&pomina jeden z t&c/ prz&wiezion&c/ ze wsc/odu ko%iercw, jakie wid&waem p3niejG okr&t& %& czerwon&mi i szmaragdow&mi uskami, na ktr&c/ r&sowao si, te jak zaraza, szkaradne i mocne %elkowanie ko.ci+ Yt& %& te ogon, ktr& wi si od zadu a do czu%ka %a, ko1czc si ostatnim zawijasem w %ia&c/ i czarn&c/ kpkac/+ E&em ju pod wielkim wraeniem lwa i nie raz odwracaem si, jak%&m oczekiwa, e nagle ukae si zwierz tej postaw&*, kied& postanowiem o%ejrze- inne kart& i mj wzrok pad na umieszczon& na sam&m pocztku Pwangelii 0ateusza wizerunek czowieka+ Bie wiem czemu, przerazi mnie %ardziej ni o%raz lwaG twarz mia ludzk, lecz czek ten opancerzon& %& jak%& szt&wn&m ornatem, ktr& okr&wa go do sam&c/ stp, i ornat w lu% kir&s %& w&sadzon& czerwon&mi i t&mi kamieniami+ 2a twarz w&aniajca si, zagadkowa, z ;ortec& ru%inw i topazw, jawia mi si przeraenie ucz&nio mnie %lu3niercV* jako tajemnicz& morderca, ktrego nienamacaln&m tropem szli.m&+ ! p3niej zrozumiaem, czemu wizaem ze so% tak .ci.le %esti i opancerzonego z la%ir&ntemG al%owiem o%oje, podo%nie jak wsz&stkie postacie w tej ksidze, w&aniali si z tkanki spltan&c/ ze so% la%ir&ntw, ktr&c/ linie z on&ksu i szmaragdu, nitki z c/r&zoprazu, wstgi z %er&lu zdawa& si nawiz&wa- do gmatwanin& sal i kor&tarz&, gdzie si znajdowaem+ 0j wzrok wpatrzon& w kart gu%i si w.rd wspania&c/ .cieek, podo%nie jak moje nogi

gu%i& si w niepokojcej procesji sal %i%lioteczn&c/, a to, e widziaem moje %dzenie przedstawione na t&m pergaminie, napenio mnie niepokojem i przekonaem si, i kada z t&c/ ksig opowiada tajemnicz&m c/ic/otem moj /istori w t&m momencie+ 6De te fabula narraturU > rzekem sam do sie%ie i zadaem so%ie p&tanie, cz& te stronice nie zawieraj ju /istorii prz&sz&c/ c/wil, ktre mnie czekaj+ Qtworz&em inn ksig i w&dao mi si, e ta poc/odzi ze szko& /iszpa1skiej+ ,olor& %&& tu jaskrawe, czerwie1 w&gldaa jak krew i ogie1+ E&a to ksiga o%jawie1 apostoa i tak samo jak poprzedniego wieczoru natknem si na stronic z mulier amicta sole. !le c/odzio o inn ksig, miniatura %&a odmienna, art&sta wiksz& nacisk poo& na r&s& niewiast&+ #orwnaem jej twarz, pier., o%;ite %iodra z posgiem Baj.witszej #ann&, ktremu prz&gldaem si w towarz&stwie Uu%ert&na+ :nn& kontur, lecz take ta mulier w&daa mi si pikna+ #om&.laem, e nie powinienem pogra- si w takic/ m&.lac/, i o%rciem kilka stronic+ 4jrzaem jak. niewiast, ale t&m razem %&a to wszetecznica Ea%ilonu+ 4derz&& mnie nie t&le jej ksztat&, ile m&.l, e to niewiasta jak i te ogldane przedtem, a jednak ta jest nacz&niem wszelkiego w&stpku, tamta za. prz&tukiem wszelkiej cnot&+ !le w o%&dwu prz&padkac/ c/odzio o ksztat& niewie.cie i w pewn&m momencie nie %&em ju w stanie poj-, co je odrnia+ <nowu poczuem wewntrzn& zamt, wizerunek 7ziewic& z ko.cioa nao& si na wizerunek piknej 0agorzat&+ R8estem potpion&VS > pom&.laem+ !l%o= RQszalaem+S : doszedem do wniosku, e nie mog pozostawa- duej w %i%liotece+ Ba szcz.cie sc/od& %&& %lisko+ Azuciem si w d, nie zwaajc, e mog potkn- si i zgasi- .wiato+ <nalazem si pod rozleg&mi ukami skr&ptorium, ale nawet tutaj nie zatrz&maem si i popdziem w d po sc/odac/ wiodc&c/ do re;ektarza+ 2am zatrz&maem si, zad&szan&+ #rzez sz&%& przenika tej .wietlistej noc& %lask ksi&ca i prawie niepotrze%na ju mi %&a lampka, tak przedtem niez%dna w.rd iz% i galerii %i%lioteczn&c/+ 8ednak pozostawiem j zapalon, jak%& szukajc pokrzepienia+ !le d&szaem jeszcze i pom&.laem, e powinienem napi- si wod&, %& u.mierz&- napicie+ #oniewa kuc/nia %&a %lisko, przemierz&em re;ektarz i otworz&em powoli jedne z drzwi, ktre prowadzi& do drugiej cz.ci parterowej 9mac/u+

: w t&m momencie moje przeraenie nie t&lko nie zmalao, ale wzmogo si+ !l%owiem od razu zdaem so%ie spraw z tego, e kto. jest w kuc/ni, koo pieca c/le%owego, a w kad&m razie dostrzegem, e w tamt&m kcie pali si lampka, i, peen strac/u, zgasiem moj+ 0oje przeraenie widocznie udzielio si, %o tamten lu% tamci* te zgasili swoj+ !le daremnie, gd& .wiato ksi&ca o.wietlao w&starczajco kuc/ni, %& zar&sowa si przede mn na posadzce cie1, moe wicej ni jeden t&lko+ <mrozi mnie strac/ i nie .miaem ju co;n- si ani postpi- do przodu+ 4s&szaem jaki. %ekotliw& gos i zdao mi si, e moic/ uszu do%iegaj pokorne sowa w&powiadane przez niewiast+ #otem z nieksztatnej grup&, r&sujcej si niew&ra3nie w po%liu pieca, oderwa si mroczn& pkat& cie1, ktr& umkn w stron zewntrzn&c/ drzwi, najwidoczniej prz&mknit&c/ t&lko, i zamkn je za so%+ 'taem na progu midz& re;ektarzem a kuc/ni, sam na sam z cz&m. niew&ra3n&m w po%liu pieca+ Jz&m. niew&ra3n&m i > jak %& powiedzie- > kwilc&m+ Azecz&wi.cie z cienia doc/odzi jk, prawie cic/& pacz, r&tmiczne kanie ze strac/u+ Bic nie daje wikszej odwagi lkliwemu ni lk %li3niegoG ale rusz&em w stron cienia %&najmniej nie dlatego, e poczuem prz&p&w odwagi+ Aaczej, powiedzia%&m, pc/ao mnie jakie. oszoomienie dos&- podo%ne do tego, jakie ogarno mnie, kied& miaem wizje= E&o w kuc/ni co. pokrewnego woni kadzide, ktra zaskocz&a mnie dzie1 przedtem w %i%liotece+ 0oe nie c/odzio o te same su%stancje, ale na moje po%udzone nad wszelk miar zm&s& wp&w %& taki sam+ Aozrniem cierpko.- tragantu, aun i kamie1 winn&, ktrego kuc/arze u&waj, %& nada- aromat winu+ ! moe, jak dowiedziaem si p3niej, ro%iono w ow&m czasie piwo ktre w t&c/ pnocn&c/ stronac/ pw&spu %&o w pewnej cenie*, i to na spos% mojego kraju, z wrzosem, mirtem z %agnisk i rozmar&nem ze staww le.n&c/+ 6sz&stkie te aromat& upaja& raczej mj um&s ni3li nozdrza+ : podczas gd& inst&nkt rozumn& w&krz&kiwa= Rco;nij siVS, nakaniajc, %&m oddali si od tej jczcej rzecz&, ktra z pewno.ci %&a suku%em podstawion&m mi tutaj przez demona, jaka. moc podliwa pc/aa mnie do przodu, jak%&m c/cia %&.wiadkiem dziwu+ 2ak wic z%li&em si do cienia, a w nocn&m .wietle padajc&m od w&sokic/ okien spostrzegem, e jest tam drca niewiasta, ktra .ciska w rku jakie. zawinitko i paczc co;a si w stron gardzieli pieca+

Q%& Eg, Eogosawiona 7ziewica i wsz&sc& .wici z raju wspomogli mnie teraz, kied& mam w&sowi-, co mi si prz&darz&o+ 6st&dliwo.-, godno.- mojego stanu starego mnic/a w pikn&m klasztorze w 0elku, miejscu pokoju i pogodnej med&tacji* doradzaj mi z%on ostrono.-+ #owinienem powiedzie- t&le t&lko, e stao si co. zego, lecz e nie jest rzecz uczciw mwi-, co to %&o, i wted& nie wz%urz&%&m ani sie%ie, ani mojego cz&telnika+ !le postawiem so%ie za cel opowiedzie- o t&c/ odleg&c/ w&darzeniac/ ca prawd, prawd& za. nie da si podzieli-, l.ni wasn&m %laskiem i nie c/ce+ %& pomniejsza& j wzgld na nasze do%ro i nasze zawst&dzenie+ J/odzi raczej o to, a%& powiedzie- o t&m, co si stao, nie tak, jak widz to i prz&pominam so%ie teraz aczkolwiek prz&pominani so%ie z ca %ez%on &wo.ci i nie wiem, cz& to skruc/a, ktra potem prz&sza, utrwalia w spos% tak w&ra3n& w&padki i m&.li w mojej pamici, cz& te niedostatek tej skruc/& drcz& mnie jeszcze, dajc, w z%ola&m um&.le, &cie najmniejszemu drgnieniu mojego wst&du*, ale tak, jak widziaem i czuem wted&+ : mog to ucz&ni- z wierno.ci kronikarza, al%owiem gd& prz&m&kam ocz&, potra;i powtrz&- nie t&lko wsz&stko, com cz&ni, ale i com m&.la w owej c/wili, jak%&m przepis&wa napisan& wwczas pergamin+ 0usz wic postpowa- w ten wa.nie spos%, i niec/aj ma piecz nade mn .wit& 0ic/a !nio, al%owiem dla z%udowania prz&sz&c/ cz&telnikw i c/ostania mojego grzec/u c/c teraz opowiedzie-, jak modzieniaszek moe wpa.- w sieci dia%a > %& sta& si znane i widoczne i %& ten, kto w nie jednak wpadnie, umia je rozplata-+ E&a tam wic niewiasta+ Jo rzek, dzieweczka+ 0ajc wwczas a i p3niej, dziki niec/ %d Eogu* mao do cz&nienia z istotami tej pci, nie umiem powiedzie-, w jakim moga %&- wieku+ 6iem, e %&a modziutka, prawie dziewcztko, moe miaa siedemna.cie al%o osiemna.cie wiosen, a moe dwadzie.cia, i uderz&o mnie wraenie czeczej rzecz&wisto.ci, jakim tc/na ta posta-+ Bie %&a to zjawa, a mnie w kad&m razie zdaa si valde bonalDDDiv. 0oe dlatego, e draa nicz&m ptasz&na w zimie i pakaa, i lkaa si mnie+ 2ak wic uznajc, e o%owizkiem kadego do%rego c/rze.cijanina jest ratowanie %li3niego swego, podszedem do niej z wielk sod&cz i w do%rej acinie w&ja.niem, e nie powinna lka- si, gd& jestem prz&jacielem, nie za. nieprz&jacielem, czego ona zapewne si %aa+ E&- moe do%rotliwo.-, ktr tc/no moje spojrzenie, sprawia, e owo stworzenie uspokoio si i podeszo do mnie+ 'postrzegem, e nie pojmuje acin&,

i odruc/owo zwrciem si do niej w moim pospolit&m niemieckim, i to przerazio j %ardzo, nie wiem, cz& przez szorstkie d3wiki, nie do w&powiedzenia dla ludzi z t&c/ stron, cz& te dlatego, e d3wiki te prz&pomina& jej jakie. prze&cie z onierzami z mojej ziemi+ 4.miec/nem si zatem, uznajc, e jz&k gestw i twarz& jest powszec/niejsz& ni3li mowa, i uspokoia si+ Qna te u.miec/na si do mnie i w&powiedziaa par sw+ Eardzo sa%o znaem jej pospolite narzecze, a w kad&m razie %& to jz&k inn& ni ten, ktrego naucz&em si troc/ w okolicac/ #iz&G ale z tonu spostrzegem, e przemawia do mnie sowami sodkimi, i zdao mi si, i powiada co. jak%&= R8este. mod&, jeste. pikn&+++S Bieczsto zdarza si nowicjuszowi, ktr& cae dzieci1stwo spdzi w klasztorze, s&sze-, jak mwi o jego urodzie, czsto prz&pomina si, e uroda cielesna jest ulotna i nale& mie- j za rzecz nader mao wartG lecz nieprz&jaciel zarzuca swe sieci niesko1czenie szeroko i w&znaj, i owo napomknicie o moim powa%ie, c/o- kamliwe, sodko zad3wiczao mi w uszac/ i nie mogem oprze- si poruszeniu+ 2&m %ardziej e dzieweczka, mwic to, w&cigna do1 i opuszkami palcw musna moje lico, wtenczas cakiem %ez zarostu+ 0iaem uczucie, jak%&m omdlewa, ale w ow&m momencie nie zdoaem dostrzec ni cienia grzec/u w moim sercu+ 2ak moe urzdzi- dia%e, kied& c/ce w&stawi- nas na pr% i zatrze- w dusz& .lad aski+ Jo czuemL Jo widziaemL #rz&pominam so%ie t&lko, e wzruszenia pierwsz&c/ c/wil %&& z%&te wszelkiego w&razu, al%owiem jz&k mj i um&s nie zosta& w&-wiczone do naz&wania dozna1 tego rodzaju+ #3niej nasun& mi si inne sowa wewntrzne, zas&szane w inn&m czasie i w inn&c/ miejscac/, z pewno.ci te w&powiedziane w inn&c/ celac/, ale ktre, zdao mi si, cudownie zestrajaj si z rozradowaniem prze&wan&m wted&, jak%& zrodzi& si wspistnie, %& wa.nie to moje rozradowanie w&razi-+ 'owa, ktre tocz&& si w pieczarac/ pamici, do%&& si na niem* powierzc/ni m&c/ warg, i zapomniaem, i u&te zosta& w #i.mie i na stronicac/ o .wit&c/, %& w&razi- o ile %ardziej ja.niejce rzecz&wisto.ci+ Jz& wszelako naprawd jest rnica midz& rozkoszami, o ktr&c/ powiadali .wici, a t&mi, ktr&c/ moja znkana dusza zaznawaa w tamtej c/wiliL 6 tamtej c/wili zniwecz&o si we mnie czujne %aczenie na rnic+ Jo stanowi wa.nie, zda mi si, znak runicia w otc/a1 tosamo.ci+ Bagle dzieweczka zdaa mi si jako czarna i pikna o%lu%ienica, o ktrej powiada %ieGS nad %ieGniami. 4%rana %&a w znoszon sukienk z gru%ego sukna,

ktra otwieraa si w spos% nader %ezwst&dn& na piersi, a na sz&i nasz&jnik z kolorow&c/ i, mniemam, %ardzo tanic/ kam&kw+ !le gowa wznosia si dumnie na %iaej sz&i ni%& wiea z ko.ci soniowej, a jej ocz& %&& jasne jak sadzawki w Uese%onie, nos %& wie 5i%anu, warkocze jej gow& purpura+ 2ak, jej wos& zda& mi si ni%& trzoda kz, z%& ni%& trzoda owiec, ktre w&sz& z kpieli, wsz&stkie majce po dwojgu jagnit, a niepodnej nie masz midz& nimi+ RQ jake. pikna, prz&jaciko moja, o jake. piknaV > szepnem > wos& twoje jak stada kz, ktre zstpi& z gr& 9alaad, jak wstga karmaz&nowa wargi twoje, jak patek ja%ka granatowego tak jagod& twoje, sz&ja twoja jak wiea 7awidowa, t&sic tarcz wisi na niej+S : rozwaaem, przeraon& i porwan& zac/w&ceniem, kime %&a ta, ktra powstawaa przede mn ni%& zorza, pikna jak ksi&c, ja.niejca jak so1ce, terribilis ut castrorum acies ordinatalDDDv. 6tenczas stworzenie z%li&o si do mnie jeszcze %ardziej odrzucajc w kt ciemne zawinitko, ktre dot&c/czas tulio do piersi, i raz jeszcze unioso do1, %& pogadzi- mi lico, i raz jeszcze w&powiedziao te same sowa, co przed c/wil+ : kied& nie wiedziaem, ucieka- li cz& z%li&- si %ardziej, a w gowie pulsowao mi, jak%& tr%& 8ozuego roz%rzmia&, %& run& mur& 8er&c/a, i podaem jej, i lkaem siej tkn-, ona u.miec/na si z wielk rado.ci, w&daa uleg& jk rozczulonej koz&, rozwizaa do ko1ca sznurwki, prz&trz&mujce jeszcze sukni na piersiac/ i suknia zsuna si z ciaa ni%& tunika, i oto dzieweczka staa przede mn tak samo jak Pwa, kied& ukazaa si !damowi w ogrodzie Pdenu+ 6%ulc#ra sunt ubera uae paululum supereminent et tument modice9lDDDvi > szepnem powtarzajc zdanie, ktre us&szaem z ust Uu%ert&na, al%owiem jej piersi w&da& mi si ni%& dwoje %li3nitek u sarn&, ktre pas si midz& liliami, ppek, ni%& czara toczona, ktra nigd& nie jest %ez napoju, %rzuc/ jak %rg pszenic& otoczon& liliami+ > & sidus clarum puellarum > w&krz&knem > o porta clausa, fons #ortorum, cella custos un"uentorum, cella pi"mentaria?lDDDvii > i c/o- wcale tego nie pragnem, znalazem si tu prz& jej ciele i czuem jego ciepo i cierpk wo1 %alsamw, jakic/ dotd nie znaem+ #rz&pomniaem so%ie= R'&nu, kied& prz&jdzie mio.- szalona, nic nie poradzi czekVS, i pojem, e to, czego do.wiadczam, jest al%o puapk dia%a, al%o darem nie%ios, lecz ja i tak nic ju nie mog ucz&ni-, %& sprzeciwi- si skonno.ci, ktra mn zawadna+ RQc/, lan"ueoV > w&krz&knem, a potem= > )ausam lan"uoris video nec caveoVSl"""?iii, gd& z jej warg do%&wa si ran& zapac/ i pikne %&& jej stop& w sandaac/, i nogi %&& jako kolumn&, i jako

kolumn& linie jej %okw, dzieo doni art&st&+ Q mio.ci, cro rozkosz&, krl wplta si w twj warkocz > szeptaem do sie%ie, i znalazem si w jej ramionac/, i padli.m& na go posadzk kuc/ni, i nie wiem, azali to z mojego przedsiwzicia cz&li te przez jej sztuk uwolniem si z mojego /a%itu, i nie wst&dzili.m& si nasz&c/ cia, i cuncta erant bonalDDDiD. ! ona caowaa mnie pocaunkiem ust swoic/ i jej mio.- %&a lepsza nad wino, i jej zapac/ upaja mnie rozkosz, i pikna %&a jej sz&ja jak klejnot&, i jagod& jej lic po.rd zot&c/ a1cuszkw, oto. t& pikna, prz&jaciko moja, oto. t& jest pikna, ocz& twoje jak go%ic& mwiem* i uka mi o%licze twoje, niec/aj gos twj za%rzmi w uszac/ moic/, al%owiem gos twj wdziczn&, a o%licze twoje pikne, zrania. serce moje, siostro moja, jedn&m okiem twoim i jedn&m ogniwem a1cuszka sz&i twojej, plastrem miodu kapic&m wargi twoje, mid i mleko pod jz&kiem twoim, a wonno.ust twoic/ jak ja%ek, podo%ne piersi twoje do gron winn&c/, twoje piersi jak grona winnic&, gardo twoje jak najlepsze wino, ktre o%m&wa moj mio.- i sp&wa po wargac/ i z%ac/+++ <drj ogrodw, nard i sza;ran, trzcina wonna i c&namon, mirra i aloes, jadem plastr z miodem moim, piem wino moje z mlekiem moimG kime %&a, kime wic %&a ta, ktra powstaa ni%& zorza, pikna jak ksi&c, ja.niejca jak so1ce, straszna jak wojska usz&kowane porzdnie+ Q #anie, kied& dusza jest w zac/w&ceniu, wtenczas jed&n cnot jest koc/a- to, co si widzi cz& nie jest to prawdL*, najw&sz&m szcz.ciem posiada- to, co si ma, wtenczas %ogie &cie pije si z jego 3rde cz& nie zostao to ju powiedzianeL* i kosztuje si prawdziwego &cia, jakie po t&m .mierteln&m prz&jdzie nam prze&wa- u %oku aniow przez wieczno.- ca+++ 2ak m&.laem, i w&dawao mi si, e speniaj si nareszcie proroctwa, gd& dzieweczka napeniaa mnie nieopisan&mi sod&czami, i %&o tak, jak%& cae me ciao stao si okiem jeno, z przodu i z t&u, i nagle widziaem wsz&stko, co mnie otacza+ : pojem, e ow mio.- wa.nie w&twarza jednocze.nie jedno.- i sod&cz, i do%ro, i pocaunek, i o%apianie, jak o t&m ju s&szaem, c/om&.laem, i mwi mi o cz&m inn&m+ : t&lko przez c/wil, kied& moja uciec/a sign- miaa szcz&tu, prz&szo mi na m&.l, e moe prze%&wam, i to noc, w moc& dia%a godzin& poudniowej, ktremu nakazano w ko1cu, %& w swej prawdziwej i dia%elskiej naturze o%jawi si dusz& p&tajcej w uniesieniu Rkime. jestS jako ten, ktr& umie porwa- dusz i uwie.- ciao+ !le sz&%ko przekonaem si, e dia%elskie %&& wa.nie moje wa/ania, nie mogo %&- %owiem nic sprawiedliwszego, lepszego, %ardziej .witego ni3li to, czego do.wiadczaem i czego sod&cz z kad c/wil

wzmagaa si+ 8ak kropla wod&, wpuszczona do dz%ana z winem, cakiem rozp&wa si, %& prz&j- kolor i smak wina, jak rozarzone i rozpomienione elazo staje si podo%ne do ognia, tracc swoj pierwotn ;orm, jak powietrze, kied& przenika je .wiato so1ca, %& przemieni- w najwiksz& splendor i w sam jasno.-, i zda si ju nie roz.wietlon&m powietrzem, lecz .wiatem sam&m, tak ja czuem, e umieram z tkliwego roztopienia, i ostao mi do.- si& na to jeno, %& w&szepta- sowa psalmu= RQto wntrze moje jest jak moszcz %ez otworu, ktr& agwice riowe rozsadzaS, i zaraz zo%acz&em promienne .wiato i w nim ksztat %arw& sza;iru, ktr& paa ca& ogniem l.nic&m i pen&m sod&cz&, i to wspaniae pene przep&c/u .wiato rozprosz&o si %ez reszt& w l.nic&m ogniu, za. l.nic& ogie1 w tej ;ormie ol.niewajcej, a znowu .wiato promienne i ogie1 l.nic& w caej ;ormie+ ,ied& tak, prawie omdla&, padaem na ciao, z ktr&m si zcz&em, pojem w ostatnim tc/nieniu &wota, e pomie1 polega na wspaniaej jasno.ci, na wrodzon&m wigorze i ognist&m arze, ale wspaniaa jasno.- posiada go, %& ja.nia, i ognist& ar, %& pali+ #otem pojem przepa.- i pojem dalsze przepa.ci, ktre owa prz&z&wa+ 2eraz, kied& drc doni i nie wiem, cz& z odraz& do grzec/u, o ktr&m powiadam, cz& przez grzeszn tsknot za w&darzeniem, ktre wspominam* pisz te linijki, spostrzegam, e u&em, %& opisa- moje szpetne zac/w&cenie w owej c/wili, takic/e sam&c/ sw, jakic/ niewiele stronic wcze.niej potrze%owaem, %& opisaogie1, ktr& trawi mcze1skie ciao %raciaszka 0ic/aa+ : nie prz&padkiem moja do1, posuszna suka dusz&, te same w&raenia w&st&lizowaa dla dwc/ prze&- tak do sie%ie nie prz&stajc&c/, gd& niec/&%nie w ten sam spos% prze&waem je wtenczas, doznajc ic/, jak i niedawno, kied& pr%owaem prz&wrci- im &cie na t&m pergaminie+ 8est jaka. tajemnicza mdro.-, ktra sprawia, e zjawiska tak od sie%ie odmienne mog %&- nazwane podo%n&mi sow&, ta sama mdro.-, ktra sprawia, e rzecz& Eoskie mog %&- wskazane terminami ziemskimi i dwuznaczne s&m%ole mog naz&wa- Eoga lwem lu% panter i .mier- ran, rado.- pomieniem, pomie1 .mierci, .mier- otc/ani, otc/a1 zgu%, zgu% w&stpkiem, a w&stpek namitno.ci+ Jzemu ja, pac/ol, zac/w&cenie .mierci, jakie uderz&o mnie w mcze1stwie 0ic/aa, nazwaem sowami, ktr&mi .wita nazwaa zac/w&cenie &ciem Eoskim, i mia%&m nie nazwa- t&mi sam&mi sowami zac/w&cenia grzesznego i przelotnego* uciec/ ziemsk, co c/wil potem zdaa mi si uczuciem .mierci i unicestwieniaL

'taram si uj- rozumowo i to, jak w odstpie niewielu miesic& prze&em dwa do.wiadczenia, o%a zac/w&cajce i %olesne, i to, jak owej noc& w opactwie, w odstpie niewielu godzin, wspominaem jedno i zm&sowo postrzegaem drugie, i jeszcze to, jak prze&wam je na nowo teraz, spisujc te linijki, i jak w t&c/ trzec/ prz&padkac/ opowiadaem je samemu so%ie sowami odmiennego doznania prze&tego przez .wit dusz, ktra unicestwiaa sie%ie w wizji %osko.ci+ 0oe %lu3niem wted&, teraz*L Jo %&o wsplnego w pragnieniu .mierci u 0ic/aa, w uniesieniu, jakiego do.wiadcz&em na widok spalajcego go pomienia, w pragnieniu, %& pocz&- si ciele.nie, jakiego doznawaem prz& dzieweczce, w mist&cznej wst&dliwo.ci, z jak w&raaem owo pragnienie alegor&cznie, i w t&m sam&m pragnieniu weselnego unicestwienia, ktre skaniao .wit do .mierci z mio.ci, %& &- duej i wiecznieL Jz& to moliwe, %& rzecz& tak wieloznaczne da& si powiedzie- w spos% tak jednoznaczn&L ! wszelako w t&m wa.nie jest, jak si zdaje, owa nauka, ktr zostawili nam najznakomitsi po.rd doktorw= &mnis er"o fi"ura tanto evidentius veritatem demonstrat uanto apertius per dissimilem similitudinem fi"uram se esse et non veritatem probatDc. Jz& jednak, skoro mio.- do pomienia i do otc/ani s ;igurami umiowania Eoga, mog %&- te ;igurami umiowania .mierci i umiowania grzec/uL 2ak, podo%nie jak lew i w s jednocze.nie ;igurami i J/r&stusa, i demona+ 'uszno.- %owiem interpretacji mona ustali- t&lko z autor&tetu ojcw, a w prz&padku, ktr& mnie zaprzta, nie mam auctoritas, %& mj posuszn& um&s mg si na nie powoa-, i spalam si w zwtpieniu i oto s&m%ol ognia pojawia si, %& okre.li- te %rak prawd& i peni %du, ktre mnie prz&taczajV* Jo dzieje si, o #anie, w mej dusz&, kied& pozwoliem, %& porwa mnie wic/er wspomnie1 i kied& wzniecam poog inn&c/ czasw, jak%&m zamierza zmci- porzdek gwiazd i sekwencj ic/ ruc/w nie%ieskic/L < pewno.ci przekracza to granice mojego grzesznego i c/orego rozumu+ 6r-m& wic do zadania, ktre so%ie w pokorze w&znacz&em+ Qpowiadaem o dniu ow&m i o t&m, e pogr&em si w zamcie zm&sw+ #owiedziaem to, co prz&pomniaem so%ie w tej sposo%no.ci, i na t&m niec/aj poprzestanie moje sa%e piro wiernego i prawdomwnego kronikarza+ 5eaem sam nie wiem jak dugo, a dzieweczka o%ok mnie+ Ak jeno, lekkim ruc/em, nadal dot&kaa mojego ciaa, wilgotnego teraz od potu+ 7oznawaem wewntrznego rozradowania, ktre nie %&o spokojem, ale jak%& ostatnim arem pozosta&m z ognia, co nie w&gasa zgoa pod popioem, c/o- pomie1 %& ju martw&+ Bie zawa/am si nazwa- %ogosawion&mi t&c/, ktr&m dane %&o prze&- co.

podo%nego szeptaem jak we .nie*, c/o-%& rzadko jeno w t&m &ciu a w istocie doznaem tego raz t&lko* i jeno w po.piec/u, i jeno przez krtk c/wil+ #rawie jak%& czowiek przesta istnie-, jak%& przesta czu- samego sie%ie, jak%& zosta umniejszon&, prawie zniweczon&, i je.li%& t&lko jaki .miertelnik powiadaem so%ie* mg, c/o-%& przez jedn t&lko c/wil i %ardzo sz&%ko, zakosztowa- tego, czego ja zakosztowaem, zaraz spojrza%& z&m okiem na ten .wiat przewrotn&, %&%& udrczon& zo.ci codziennego &cia, czu%& ciar swego ciaa, tego trupa+++ 5ecz cz& nie tego wa.nie mnie nauczanoL 2a skonno.- caego mego duc/a, %& zapa.- w do%rostan zapomnienia, %&a z pewno.ci teraz to pojem* promieniowaniem wiecznego so1ca, za. rado.- > jak ono w&twarza > otwiera, poszerza, powiksza czowieka, a rozwarta gardziel, ktr czowiek ma w so%ie, nie zam&ka si ju tak atwo, jest ran otwart mieczem mio.ci, i nie masz na t&m padole innej rzecz& sodszej i straszniejszej+ !le takie jest prawo so1ca, miota strza& swoic/ promieni na rannego i wsz&stkie ran& rozwieraj si, czowiek otwiera si i poszerza, nawet jego && s otwarte i si& jego s za sa%e, %& w&kona- otrz&m&wane rozkaz&, i rzdzi nimi t&lko pragnienie, a um&s ponie zanurzon& w otc/a1 tego, czego dot&ka w tej c/wili widzc, e wasn&m pragnieniem i wasn prawd gruje nad rzecz&wisto.ci, ktr prze& i prze&wa+ : patrz& oszoomion& na swj upadek+ #ogron& w takim doznawaniu niew&powiedzianej rado.ci wewntrznej, zasnem+ Qtworz&em znowu ocz& jaki. czas p3niej i .wiato noc&, %&- moe z prz&cz&n& jakiej. c/mur&, wielce osa%o+ 6&cignem do1 i nie poczuem ciaa dzieweczki+ Q%rciem gow= ju jej nie %&o+ Bieo%ecno.- podmiotu, ktr& zwolni z a1cuc/a moje podanie i ugasi pragnienie, sprawi, e dostrzegem od razu i prno.- owego podania, i przewrotno.- pragnienia+ &mne animal triste post coitumDci. #ojem, i zgrzesz&em+ 2eraz, z odlego.ci wielu lat, c/o- nadal pacz nad moim upadkiem, nie mog zapomnie-, e tego wieczoru do.wiadcz&em wielkiej rado.ci, i uc/&%i%&m Bajw&szemu, ktr& napeni wsz&stkie rzecz& do%roci i piknem, gd&%&m nie prz&zna, i take w ow&m prze&ciu dwojga grzesznikw %&o co., co samo w so%ie, naturaliter, %&o do%re i pikne+ !le moe to podesz& wiek kae mi widzie-, grzesznie, jako pikne i do%re wsz&stko to, co naleao do mojej modo.ci+ ! wszak winienem zwrci- m&.l ku .mierci, ktra si z%lia+ 6ted& %&em pac/olciem

i o .mierci nie m&.laem, lecz gorco i szczerze opakiwaem mj grzec/+ #odniosem si drc&, take dlatego, e dugo spocz&waem na lodowat&c/ kamieniac/ kuc/ni i ciao mi skostniao+ Qdziaem si prawie gorczkowo+ 7ostrzegem wted& w kcie zawinitko, ktre dzieweczka zostawia uciekajc+ #oc/&liem si, %& je o%ejrze-G %& to jak%& woreczek ucz&nion& ze zwinitego ptna i zdawa si poc/odzi- z kuc/ni+ Aozwinem i w pierwszej c/wili nie pojem, co jest w .rodku, al%o z powodu marnego .wiata, al%o z powodu nieksztatnej zawarto.ci+ #otem zrozumiaemG po.rd skrzepw krwi i strzpw misa %ardziej mikkiego i %iaawego spocz&wao przed moimi ocz&ma martwe, ale jeszcze pulsujce galaretowat&m &ciem martw&c/ trzewi, poorane przejrz&st&mi nerwami, ol%rz&mie serce+ Jiemna zasona opada mi na ocz&, kwa.na .lina nap&na do ust+ 6rzasnem i padem, jako ciao martwe pada+

*%IE+ TR%ECI !OC


Eied- to ;str,HGniIt- Adso spo;iada sif Fil#elmo;i i ro,m-Gla nad mie/scem nie;iast- ; planie st;or,enia, potem ,aG odkr-;a ,;<oki. 4.wiadomiem so%ie, e kto. zwila mi o%licze+ E& to %rat 6il/elm, ktr& trz&ma kaganek i podo& mi co. pod gow+ > Jo si stao, !dso > zap&ta > e %kasz si noc i w&kradasz podro%& z kuc/niL ,rtko mwic, 6il/elm o%udzi si, zacz mnie szuka-, nie wiem ju z jakiej prz&cz&n&, i nie znajdujc, j podejrzewa-, e poszedem dokona- jakiego. zuc/waego cz&nu w %i%liotece+ <%liajc si do 9mac/u od stron& kuc/ni, dostrzeg, e jaki. cie1 w&mkn si przez drzwi w&c/odzce na ogrd %&a to dzieweczka, ktra oddalaa si, %&- moe us&szawsz& z%liajce si kroki*+ #r%owa dowiedzie- si, kim jest, i goni- j, ale ona dla niego cie1 t&lko* ucieka w stron muru, a potem znikna+ 6tenczas 6il/elm > po przeszukaniu miejsca > wszed do kuc/ni i ujrza mnie omdlaego+ ,ied& wskazaem, przeraon& jeszcze, na zawinitko z sercem, %ekoczc o nowej z%rodni, pocz si .mia-+ > !dso, jaki czowiek mg%& mie- tak wielkie serceL 2o serce krow& al%o wou, wa.nie dzisiaj za%ili zwierzV #owiedz raczej, jak dostao si w twoje rceV 6 t&m momencie, zgn%ion& w&rzutami sumienia, a poza t&m oszoomion& od wielkiego strac/u, w&%uc/nem rzewn&m paczem i poprosiem, %& udzieli mi sakramentu pokut&+ 2o ucz&ni, a ja opowiedziaem mu wsz&stko, niczego nie tajc+ Erat 6il/elm w&suc/a mnie z wielk powag, ale i z odcieniem po%aliwo.ci+ ,ied& sko1cz&em, prz&%ra powan& w&raz twarz& i rzek mi= > !dso, zgrzesz&e., to pewna, i przeciwko prz&kazaniu, ktre kae ci nie o%cowa- z ko%iet, i przeciwko o%owizkom nowicjusza+ Ba twoj korz&.- przemawia ;akt, e %&a to jedna z t&c/ s&tuacji, w ktr&c/ upad%& nawet ojciec z pust&ni+ ! o ko%iecie, jako 3rdle pokus&, dos&- powiedziao ju #ismo+ Pklezjast&k rzecze o niewie.cie, e rozmowa z ni jak ogie1 si rozpala, a %r,-po;ieGci, e c/w&ta drog dusz mcz&zn& i e najmocniejsz&c/ doprowadza do zniszczenia+ : powiada te

Pklezjastes= R#oznaem, i %ardziej gorzka ni3li .mier- jest niewiasta, ktra jest sidem owcw, a serce jej niewodem, rce jej s ptami+S :nni za. ogosili, e jest okrtem demona+ 2o rzeksz&, mj drogi !dso, nie jestem w stanie uwierz&-, e Eg wprowadzi do dziea stworzenia istot tak spro.n, nie o%darzajc jej paroma cnotami+ : musz rozwa&- to, e prz&zna jej Qn liczne prz&wileje oraz powod&, %& j ceni-, w t&m co najmniej trz& %ardzo wielkie+ 6 istocie, stworz& mcz&zn na t&m niecn&m .wiecie, i stworz& go z %ota, niewiast za. w drugiej kolejno.ci, w raju i ze szlac/etnej ludzkiej materii, i nie u;ormowa jej ze stp al%o z trzewi ciaa !damowego, lecz z e%ra+ #o drugie, #an Basz, ktr& moe wsz&stko, potra;i%& w jaki. cudown& spos% i %ez adnego po.rednictwa wcieli- si w czowieka, a przecie w&%ra mieszkanie w %rzuc/u niewiast&, co stanowi znak, e nie jest taka niecz&sta+ ,ied& za. prz&szed po zmartw&c/wstaniu, ukaza si niewie.cie+ ! wreszcie w nieD %ieskiej c/wale aden m nie %dzie krlem, jeno krlowa- %dzie w owej ojcz&3nie niewiasta, ktra nigd& nie zgrzesz&a+ 8e.li wic #an mia t&le wzgldw dla samej Pw& i jej cr, cz& jest rzecz niezw&k, e nas take prz&ciga powa% i szlac/etno.tej pciL J/c ci przez to powiedzie-, !dso, e z pewno.ci nie powiniene. cz&ni- tego wicej, ale nie jest %&najmniej tak potworne, ie. poczu pokus, %& to ucz&ni-+ ! z drugiej stron& mnic/ powinien prz&najmniej raz w cigu &wota do.wiadcz&namitno.ci cielesnej, %& mc p3niej okaz&wa- po%aliwo.- i w&rozumiao.grzesznikom, ktr&m udziela %dzie rad& i pocieszenia+++ wic, drogi !dso, nie jest to rzecz, ktrej naleao%& so%ie &cz&-, zanim si zdarz&, ale nie trze%a te aja- samego sie%ie z%&tnio, je.li ju si zdarz&a+ :d3 wic z Eogiem i nie mwm& wicej o t&m+ !%& jednak nie med&towa- nadmiernie nad t&m, o cz&m lepiej %dzie zapomnie-, je.li si nam uda > i w&dao mi si, e w t&m miejscu jego gos osa%, jak%& wskutek jakiego. wewntrznego wzruszenia > zastanwm& si raczej nad sensem tego, co zdarz&o si w noc&+ ,im %&a ta dzieweczka i z kim miaa spotkanieL > 2ego wa.nie nie wiem i nie widziaem mcz&zn&, ktr& z ni %& > odparem+ > 7o%rze, ale moem& w&dedukowa-, kto to %&, z wielu niewtpliw&c/ wskazwek+ #rzede wsz&stkim %& to czowiek %rz&dki i star&, z ktr&m dziewcz nie legnie c/tnie, oso%liwie je.li jest pikne, jak sam powiadasz, aczkolwiek zda mi si, mj drogi wilczku, e t& %&%&. skonn& uzna- za w&.mienite kade danie+ > Jzemu %rz&dki i star&L > 7zieweczka %owiem nie sza do niego z mio.ci, lecz za paczk c&nadrw+ <

pewno.ci to dziewcz&na ze wsi, %&- moe nie po raz pierwsz& oddaje si z godu lu%ienemu mnic/owi i dostaje od niego w nagrod co., co moe wo&- do ust ona i jej rodzina+ > BierzdnicaV > rzekem z odraz+ > Eiedna wie.niaczka, !dso+ 0oe ma %raci, ktr&c/ trze%a w&&wi-+ 9d&%& t&lko moga, oddawaa%& si z mio.ci, nie za. dla z&sku+ 2ak ucz&nia dzisiejszego wieczoru+ 6 istocie, powiadasz mi, e uznaa ci za modego i piknego, a i daa ci "ratis z mio.ci to, co inn&m daa%& za serce wou i kawaek puc+ : poczua si tak cnotliwa przez ten %ezinteresown& dar z sie%ie, i tak podniesiona, e ucieka nie %iorc niczego w zamian+ Qto czemu m&.l, e tamten, do ktrego ci porwnaa, nie %& ni mod&, ni pikn&+ 6&znaj, e c/o- moja skruc/a %&a &wa, to w&ja.nienie napenio mnie sodk dum, ale zmilczaem i pozwoliem, %& mwi mj mistrz+ > 2en szpetn& starzec musi mie- moliwo.- sc/odzenia do wsi i st&kania si z wie.niakami, a to z jakiego. powodu zwizanego z jego urzdem+ 0usi zna- spos% wprowadzania ludzi w o%r% murw i w&prowadzania ic/, a take wiedzie-, e w kuc/ni znajdzie jakie. podro%& nazajutrz mona wszak powiedzie-, e drzwi %&& uc/&lone i jaki. pies dosta si do .rodka i poar miso*+ ! wreszcie musi %&gospodarn& i zainteresowan& t&m, %& kuc/nia nie zostaa poz%awiona art&kuw cenniejsz&c/, inaczej da%& jej antr&kot lu% jak inn cz.- lepsz gatunkowo+ 6idzisz wic, e wizerunek naszego nieznajomego r&suje si nader w&ra3nie i e wsz&stkie te wa.ciwo.ci, al%o akc&dens&, pasuj do%rze do pewnej su%stancji, ktrej nie zlkn si okre.li- jako naszego klucznika, Aemigiusza z Varagine+ 5u%, je.li si m&l, jako naszego tajemniczego 'alwatora+ ,tr& co wicej, poc/odzc z t&c/ stron, umie nie3le dogada- si z lud3mi tutejsz&mi i gd&%&. nie prz&%& t&, wiedzia%&, jak przekonadziewcz, %& ucz&nio to, co on zec/ce+ > < pewno.ci tak jest > rzekem z przekonaniem > ale co nam z tego, e %dziem& to wiedzie-L > Bic+ : wsz&stko > odpar 6il/elm+ > Uistoria moe mie-, al%o nie, co. wsplnego ze z%rodniami, ktr&mi si zajmujem&+ < drugiej stron&, je.li klucznik %& dulc&nianem, jedno w&ja.nia drugie i na odwrt+ : wiem& teraz wreszcie, e to opactwo jest w noc& miejscem, po ktr&m niejeden %ka si, zaatwiajc jakie. ciemne sprawki+ : kto wie, moe nasz klucznik al%o 'alwator, ktrz& tak swo%odnie poruszaj si w ciemno.ciac/, wiedz wicej, ni mwi+

> !le cz& powiedz to namL > Bie, je.li zac/ow&wa- %dziem& si tak, jak%&.m& im wspczuli, je.li nie %dziem& zwaa- na ic/ grzec/&+ 'koro jednak mam& si czego. dowiedzie-, dostali.m& do rki spos%, %& nakoni- ic/ do mwienia+ :nn&mi sow&, je.li zajdzie taka potrze%a, klucznik al%o 'alwator s w nasz&c/ rkac/, a Eg w&%acz& nam to nadu&cie, zwa&wsz&, e t&le inn&c/ rzecz& w&%acza > rzek i spojrza na mnie zo.liwie, ja za. nie miaem .miao.ci, %& ucz&ni- jak uwag na temat dopuszczalno.ci t&c/ zamiarw+ > ! teraz musim& i.- do ka, poniewa za godzin ju jutrznia+ 5ecz widz, e jeste. jeszcze wz%urzon&, mj %iedn& !dso, jeszcze trapisz si swoim grzec/em+++ Bie ma nic lepszego jak c/wila spdzona w ko.ciele, %& ukoi- twoj dusz+ 8a ci rozgrzesz&em, ale nigd& nie wiadomo+ :d3, popro. #ana Baszego o potwierdzenie+ > : klepn mnie dos&- energicznie w gow, %&- moe na dowd mskiego i ojcowskiego a;ektu, %&- moe miaa to %&- po%aliwa pokuta+ ! moe jak pom&.laem grzesznie w t&m momencie* przez rodzaj do%rotliwej zazdro.ci, %& to %owiem czek spragnion& now&c/ i &w&c/ do.wiadcze1+ Ausz&li.m& w stron ko.cioa i w&szli.m& znan nam ju drog, ktr prze%iegem spiesznie i z zamknit&mi oczami, gd& wsz&stkie te ko.ci ze z%&t wielk ocz&wisto.ci prz&pomina& mi tej noc&, e ja rwnie jestem proc/em i e %ezrozumna jest duma z mojego ciaa+ 7otarsz& do naw&, zo%acz&li.m& jaki. cie1 przed gwn&m otarzem+ 6&dao mi si, e jest to znowu Uu%ert&n+ E& to jednak !linard, ktr& w pierwszej c/wili nie rozpozna nas+ #owiedzia, e nie jest ju w stanie spa- i postanowi spdzi- noc, modlc si za modo zgasego mnic/a nie prz&pomina so%ie nawet jego imienia*+ 0odli si za jego dusz, je.li nie &je, za jego ciao, je.li le& gdzie., okaleczon& i samotn&+ > <%&t duo zmar&c/ > rzek > z%&t duo+++ 5ecz %&o to zapisane w ksidze apostoa+ 6raz z pierwsz tr% powstanie grad, z drug trzecia cz.- morza stanie si krwi, i oto jednego znale3li.cie po.rd gradu, drugiego we krwi+++ 2rzecia tr%a oznajmia, e gwiazda gorejca upadnie na trzeci cz.- rzek i 3rde wd+ 2am, powiadam wam, znikn nasz trzeci %rat+ : lkajcie si o czwartego, gd& poraona %dzie trzecia cz.- so1ca, trzecia cz.- ksi&ca i trzecia cz.- gwiazd&, tak e zapadnie prawie zupena ciemno.-+++ ,ied& w&c/odzili.m& z transeptu, 6il/elm zastanawia si, cz& w sowac/

starca nie ma szcz&pt& prawd&+ > !le > zwrciem mu uwag > to zakadao%&, e ten sam dia%elski um&s, u&wajc jako przewodnika Apokalips-, prz&gotowa trz& zgon&, je.li Eerengar take nie &je+ 6iem& jednak, e .mier- !delmusa z wasnej %&a woli+++ > 2o prawda > rzek 6il/elm > ale ten dia%elski al%o c/or& um&s mg zaczerpn- natc/nienie ze .mierci !delmusa, %& przedstawi- w spos% s&m%oliczn& pozostae dwie+ : je.li tak jest, Eerengara winno si znale3- w rzece lu% 3rdle+ ! nie ma wszak ni rzek, ni 3rde w opactwie, a prz&najmniej nie takie, %& kto. mg w nic/ uton- lu% zosta- utopion&+++ > ' t&lko a3nie > rzuciem prawie na c/&%i tra;i+ > !dsoV > rzek 6il/elm > 6iesz, e to moe %&- m&.lV Za3nieV > !le ju do nic/ zagldali+++ > 6idziaem dzisiaj rano su%, jak prowadzia poszukiwania, otworz&li drzwi %ud&nku azie%nego i rzucili okiem do .rodka, nie rozgldajc si dokadnie, nie szukali %owiem czego. do%rze ukr&tego, spodziewali si trupa, ktr& lea%& teatralnie, jak trup 6enancjusza w kadzi+++ J/od3m& zerkn-G jeszcze jest ciemno, ale w&daje mi si, e nasz kaganek ponie oc/oczo+ 2ak ucz&nili.m& i otworz&li.m& %ez trudu drzwi %ud&nku azie%nego prz&legajcego do szpitala+ E&& tam, oddzielone od sie%ie o%szern&mi zasonami, wann&, nie prz&pominam ju so%ie ile+ 0nisi u&wali ic/ do za%iegw /igieniczn&c/, kied& regua w&znaczaa odpowiedni dzie1, 'ewer&n za. stosowa je ze wzgldw lecznicz&c/, nic %owiem nie uspokaja tak ciaa i um&su jak kpiel+ ,ominek w kcie pozwala z atwo.ci ogrzewa- wod+ E& za%rudzon& .wie&m popioem, a przed nim lea na %oku wielki kocio+ 6od mona %&o %ra- z ;ontanki w rogu pomieszczenia+ <ajrzeli.m& do pierwsz&c/ wanien, lecz %&& puste+ 2&lko ostatnia, z zacignit zason, %&a pena, a o%ok niej leaa zmoczona szata+ Ba pierwsz& rzut oka, w .wietle lampki powierzc/nia wod& w&daa si spokojnaG kied& .wiato pado g%iej, zo%acz&li.m& na dnie %ezwadne i nagie ciao mcz&zn&+ #owoli w&do%&li.m& je+ E& to Eerengar+ : ten > oznajmi 6il/elm > ma naprawd o%licze topielca+ A&s& twarz& %&& na%rzmiae+ Jiao, %iae i mikkie, poz%awione owosienia, zdawao si ciaem ko%iet&, poza spro.n&m widokiem zwiotczaej pudend&+ <arumieniem si, potem prze%ieg mnie dreszcz+ #rzeegnaem si, kied& 6il/elm %ogosawi zwoki+

*%IE+ C%&ART#

*%IE+ C%&ART# /AU*A


Eied- to Fil#elm i 'e;er-n bada/H ,;<oki (eren"ara i spostr,e"a/H c,arn- /I,-k, co /est osobli;e u topielca. %otem ro,pra;ia/H o nader bolesn-c# truci,nac# i o krad,ieA- dokonane/ ; da;no minion-c# c,asac#. Bie %d mwi o t&m, jak zawiadomili.m& opata ani jak cae opactwo o%udzio si przed godzin kanoniczn, ani o krz&kac/ odraz&, ani o przeraeniu i %lu, jakie wida- %&o na wsz&stkic/ o%liczac/, ani jak wiadomo.- rozesza si w.rd caej ludno.ci rwni, nawet w.rd ;amulusw, ktrz& cz&nili znak krz&a i szeptali zaklcia+ Bie wiem, cz& tego ranka na%oe1stwo od%&o si zgodnie z regu ani kto wzi w nim udzia+ 8a poszedem za 6il/elmem i 'ewer&nem, ktrz& kazali owin- ciao Eerengara i poo&- je na stole w szpitalu+ ,ied& opat i inni mnisi oddalili si, /er%or&sta i mj mistrz dugo prz&gldali si zwokom zimn&m okiem ludzi med&c&n&+ > <mar utopion& > rzek 'ewer&n > nie ma wtpliwo.ci+ 2warz jest o%rzmiaa, %rzuc/ napron&+++ > 5ecz nie zosta utopion& > zauwa& 6il/elm > inaczej stawia%& opr za%jczej przemoc& i znale3li%&.m& koo wann& .lad& w&c/lapanej wod&+ ! przecie wsz&stko %&o uadzone i cz&ste, jak%& Eerengar zagrza wod, w&peni wann i z wasnej woli zanurz& si w niej+ > 2o mnie nie dziwi > rzek 'ewer&n+ > Eerengar cierpia na drgawki i ja sam wiele raz& mwiem mu, e ciepe kpiele sprz&jaj ukojeniu wz%urzonego ciaa i duc/a+ 6iele raz& prosi o pozwolenie wej.cia do a3ni+ 2ak samo mg ucz&ni- tej noc&+++ > #oprzedniej > zauwa& 6il/elm > gd& ciao, jak sam widzisz, pozostawao w wodzie co najmniej przez dzie1+++ > 0oe %&-, e stao si to u%iegej noc& > zgodzi si 'ewer&n+ 6il/elm cz.ciowo wprowadzi go w w&darzenia owej noc&+ Bie powiedzia jednak, e wkradli.m& si do skr&ptorium, c/o- zatajajc rozmaite okoliczno.ci, w&jawi, e .cigali.m& tajemnicz posta-, ktra za%raa nam ksig+ 'ewer&n zrozumia, e 6il/elm podaje mu t&lko cz.- prawd&, ale o nic nie p&ta+ <auwa&, e wz%urzenie Eerengara, je.li to on %& tajemnicz&m zodziejem, mogo skoni- go do szukania

ukojenia w u.mierzajcej kpieli+ Eerengar > zauwa& > %& z natur& %ardzo wraliw&, czasem jaka. trudno.- lu% wzruszenie doprowadza& go do drczki, zimn&c/ potwG zakr&wa ocz& i pada na ziemi toczc %iaaw .lin+ > 6 kad&m razie > rzek 6il/elm > zanim prz&szed tutaj, %& gdzie indziej, gd& nie spostrzegem w a3ni ksigi, ktr ukrad+ > 2ak > potwierdziem z pewna dum > uniosem jego sukni, ktra spocz&waa o%ok wann&, i nie znalazem ani .ladu adnego wikszego przedmiotu+ > Twietnie u.miec/n si do mnie 6il/elm+ > 9dzie. zatem poszedG a prz&jmijm& te, e c/cc u.mierz&- swoje wz%urzenie i %&- moe unikn- nasz&c/ poszukiwa1, wszed do a3ni i zanurz& si w wodzie+ 'ewer&nie, cz& uwaasz, e c/oro%a, na ktra cierpia, %&a do.- cika, %& straci zm&s& i utopi siL > 2o mogo %&- > rzek powtpiewajc&m gosem 'ewer&n+ > < drugiej stron&, je.li wsz&stko zdarz&o si dwie noce temu, moga %&- dokoa wann& woda, ktra potem w&sc/a+ Bie da si wic w&klucz&-, e zosta utopion& prz& u&ciu si&+ > Bie > rzek 6il/elm+ > Jz& widziae. kied& topielca, ktr& roze%ra%& si, zanim kto. go utopiL 'ewer&n potrzsn gow, jak%& ten argument nie mia ju wielkiej warto.ci+ Qd jakiego. czasu oglda donie zwok+ > Jiekawa rzecz+++ > odezwa si+ > JoL 2amtego dnia prz&gldaem si doniom 6enancjusza, kied& ju ciao ocz&szczone zostao z krwi, i zauwa&em pewn oso%liwo.-, do ktrej nie prz&wiz&waem wielkiego znaczenia+ Qpuszki dwc/ palcw prawej jego rki %&& ciemne, jak%& za%rudzone jak. czarn su%stancj+ 7okadnie tak, widziszL jak teraz opuszki palcw Eerengara+ 0am& tutaj nawet jaki. .lad na trzecim palcu+ 6wczas pom&.laem, e 6enancjusz dot&ka inkaustw w skr&ptorium+++ > 6ielce ciekawe > rzek w zam&.leniu 6il/elm, z%liajc o%licze do palcw Eerengara+ 6stawa .wit, .wiato w pomieszczeniu %&o jeszcze sa%e, mj mistrz najw&ra3niej cierpia z powodu %raku szkieek+ > 6ielce ciekawe > powtrz&+ > #alec wskazujc& i kciuk s ciemne na opuszkac/, .rodkow& t&lko od stron& wewntrznej i mao+ !le s te .lad&, c/o- mniej w&ra3ne, na rce lewej, prz&najmniej na palcu wskazujc&m i na kciuku+ > 9d&%& to %&a t&lko do1 prawa, c/odzio%& o te palce, ktr&mi ujmuje si jak. rzecz ma al%o dug i cienk+++

> 8ak piro+ !l%o jedzenie+ !l%o owada+ !l%o wa+ !l%o monstrancj+ !l%o pat&k+ <%&t wiele rzecz&+ !le je.li znaki s take na drugiej rce, mg%& to %&rwnie kielic/, gd& prawa do1 c/w&ta go mocno, a lewa podtrz&muje t&lko z mniejsz si+ 'ewer&n pociera teraz lekko palce zmarego, ale %runatn& kolor nie znika+ <auwa&em, e zao& par rkawic, ktr&c/ prawdopodo%nie u&wa, kied& manipulowa su%stancjami trujc&mi+ #owc/a, ale nie poczu nic+ > 0g%&m w&mieni- ci liczne su%stancje ro.linne i take mineralne*, ktre powoduj .lad& tego rodzaju+ 8edne s .mierciono.ne, inne nie+ :luminatorz& maj czasem palce po%rudzone zot&m p&em+++ > !delmus %& iluminatorem > rzek 6il/elm+ > 'podziewam si, e majc przed so% jego strzaskane ciao, nie pom&.lae. o o%ejrzeniu jego palcw+ !le ci dwaj mogli dotkn- czego., co naleao do !delmusa+ > 7oprawd& nie wiem > rzek 'ewer&n+ > 7waj zmarli, o%aj z czarn&mi palcami+ 8aki std do%dziesz wniosekL > YadenG ni#il se uitur "eminis eD particularibus un uamDcii. Baleao%& sprowadzi- o%a prz&padki do jednej regu&+ Ba prz&kad= :stnieje su%stancja, czernica palce t&c/, ktrz& jej dot&kaj+ 2rium;alnie doko1cz&em s&logizmu= > +++6enancjusz i Eerengar maj palce poczernione, ergo dot&kali tej su%stancjiV > Erawo, !dso > rzek 6il/elm > szkoda, e twj s&logizm w&wraca si, gd& aut semel aut iterum medium "eneraliter estoDciii, a w t&m s&logizmie termin .rodkow& nie staje si nigd& ogln&m+ 2o znak, e 3le w&%rali.m& przesank wiksz+ Bie powinienem mwi-= 6sz&sc&, ktrz& dot&kaj pewnej su%stancji,+ maj palce czarne, mog %&- %owiem oso%& z czarn&mi palcami, c/o- owej su%stancji nie dotkn&+ #owinienem rzec= Ji wsz&sc&, i t&lko ci, ktrz& maj czarne palce, z pewno.ci dotknli danej su%stancji+ 6enancjusz, Eerengar i tak dalej+ 2eraz %dziem& mieli 7arii, w&.mienit& trzeci s&logizm pierwszej ;igur&+ > 0am& wic odpowied3V > rzekem z zadowoleniem+ > Biestet&, !dso, z%&tnio u;asz s&logizmomV 0am& t&lko, i znowu, p&tanie+ 2o jest w&sunli.m& /ipotez, e 6enancjusz i Eerengar dotknli tej samej rzecz&, /ipotez %ez wtpienia rozumn+ !le kied& t&lko w&o%razili.m& so%ie su%stancj, ktra jako jed&na spo.rd wsz&stkic/ powoduje ten skutek co trze%a %& jeszcze

w&ja.ni-*, nie wiem&, jak jest, gdzie ci dwaj j znale3li i dlaczego jej dotknli+ : zwa do%rze, nie wiem& nawet, cz& ta wa.nie su%stancja, ktrej dotknli, doprowadzia do ic/ .mierci+ 6&o%ra3m& so%ie szale1ca, dcego do za%icia wsz&stkic/, ktrz& dotknli zotego p&u+ Jz& powiem&, e to zot& p& niesie .mier-L E&em z%it& z panta&ku+ <awsze sdziem, e logika jest uniwersaln&m orem, teraz za. spostrzegem, jak %ardzo jej warto.- zale& od sposo%u stosowania+ < drugiej stron&, prze%&wajc u %oku mego mistrza zdawaem so%ie spraw, i to coraz lepiej w miar up&wu dni, e logika moe %&- wielce po&teczna, pod warunkiem jednakowo, i wejdzie si w ni, %& potem w&j.-+ 'ewer&n, ktr& z pewno.ci nie %& do%r&m logikiem, rozwaa w t&m czasie podug wasnego do.wiadczenia= > 4niwersum trucizn jest rwnie urozmaicone, jak rozmaite s tajemnice natur& > rzek+ 6skaza na szereg nacz&1 i ampu, ktre ju kied&. podziwiali.m&, rozstawion&c/ w pikn&m porzdku na pkac/ wzdu .cian o%ok liczn&c/ woluminw+ > 8ak ci ju powiedziaem, z wielu spo.rd t&c/ zi, je.li odpowiednio je prz&rzdzi- i dawkowa-, mona otrz&ma- .mierciono.ne napoje lu% %alsam&+ Qto mam& tu datura stramonium, %elladonn, c&kutG mog w&woa- senno.-, wz%urzenie al%o jedno i drugieG podawane ostronie, stanowi w&.mienite lekarstwa, w dawkac/ nadmiern&c/ za. prowadz do .mierci+ 2utaj mam& %% .witego :gnaca, an"ostura pseudo ferru"inea, nuD vomica, ktr& moe ode%ra- dec/+++ > 5ecz adna z t&c/ su%stancji nie zostawia%& znakw na palcac/L > J/&%a adna+ #otem mam& su%stancje, ktre staj si nie%ezpieczne jed&nie, je.li zostan spo&te, i inne, ktre, przeciwnie, dziaaj na skr+ Jiemi&ca %iaa moe spowodowa- w&miot&, kied& kto sc/w&ci j, %& w&rwa- z ziemi+ ' %egonie, ktre kied& kwitn, w&wouj stan jak%& upojenia winem u ogrodnikw, je.li ic/ dot&kaj+ Jiemi&ca czarna w&wouje %iegunk+ Biektre ro.lin& powoduj palpitacje serca, inne pulsowania w gowie, jeszcze inne od%ieraj gos+ Batomiast jad mii, je.li zostanie prz&oon& do skr& tak, %& nie przenikn do krwi, daje t&lko lekkie podranienie+++ !le pewnego razu pokazali mi kompoz&cj, ktra, je.li prz&o&j do cz.ci wewntrznej uda psa, w po%liu genitaliw, prowadzi zwierz do sz&%kiej .mierci w.rd straszliw&c/ drgawek, a prz& t&m czonki powolutku szt&wniej+++ > 6iele rzecz& wiesz o truciznac/ > zauwa& 6il/elm gosem, ktr& zdawa si peen podziwu+ 'ewer&n zwrci na1 wzrok i przez jaki. czas w&trz&m&wa jego spojrzenie+

> 6iem to, co med&k, /er%or&sta, mio.nik nauki o ludzkim zdrowiu wiedziewinien+ 6il/elm popad na dusz c/wil w zam&.lenie+ #otem poprosi 'ewer&na, %& ten otworz& usta zwok i o%ejrza jz&k+ <aciekawion& 'ewer&n prz& pomoc& cienkiej opatki, jednego z narzdzi jego med&cznej sztuki, w&kona polecenie+ 6&krz&kn ze zdumieniem= > 8e&k jest czarn&V > 6ic tak > szepn 6il/elm+ > 4j co. w palce i spo&+++ 2o eliminuje trucizn&, ktre w&licz&e. przedtem, gd& za%ijaj przez skr+ !le nie cz&ni to nasz&c/ indukcji atwiejsz&mi+ !l%owiem teraz i w jego prz&padku, i w prz&padku 6enancjusza musim& m&.le- o cz&nie do%rowoln&m, nie prz&padkow&m, nie spowodowan&m roztargnieniem lu% nieostrono.ci, nie narzucon&m przemoc+ 4jli co. i wo&li do ust, wiedzc, co cz&ni+++ > 8edzenieL BapjL > E&- moe+ !l%o+++ %o ja wiemL jaki. instrument muz&czn& w rodzaju ;letu+++ > Biedorzeczno.- > rzek 'ewer&n+ > < pewno.ci niedorzeczno.-+ !le nie moem& zaniec/a- adnej /ipotez&, c/o-%& %&a nie wiem jak dziwaczna+ Ba razie jednak spr%ujm& powrci- do materii trujcej+ Jz& je.li%& kto., kto zna trucizn&, jak t&, zakrad si tutaj i u& niektr&c/ z twoic/ zi, mg%& prz&rzdzi- .mierteln ma.-, ktra w&tworz&a%& te znaki na+palcac/ i jz&kuL 2ak, e mona j umie.ci- w jedzeniu lu% w napoju, na &ce, na cz&m., co wkada si do ustL > 2ak > potwierdzi 'ewer&n > ale ktoL ! zreszt nawet je.li prz&j- t /ipotez, jake podano trucizn t&m dwm nasz&m %iedn&m kon;ratromL 'zczerze mwic, ja te nie potra;iem w&o%razi- so%ie, e 6enancjusz lu% Eerengar godz si na rozmow z kim., kto pokazuje im tajemnicz su%stancj i przekonuje, %& spo&li j lu% w&pili+ !le ta dziwaczno.- nie z%ia, jak si zdaje, 6il/elma z tropu+ > Q t&m pom&.lim& p3niej > rzek > al%owiem teraz c/cia%&m, %&. postara si prz&pomnie- so%ie jakie. w&darzenie, ktrego, %&- moe, pami- dot&c/czas ci nie podsuna, %o ja wiem, kogo., kto w&p&t&wa%& ci o twoje zioa, kto wc/odzi%& atwo do szpitala+++ > J/wileczk > powiedzia 'ewer&n > dawno temu, mam na m&.li wiele lat temu, przec/ow&waem na jednej z t&c/ pek su%stancj %ardzo potn, ktr da

mi pewien kon;rater podrujc& po dalekic/ krajac/+ Bie umia mi powiedzie-, z czego jest sporzdzona, ale niec/&%nie z zi, c/o- nie wsz&stkie s znane+ E&a z w&gldu lepka i tawa, lecz poradzono mi, %&m jej nie dot&ka, je.li %owiem c/o-%& dotknie moic/ warg, za%ije mnie %ardzo sz&%ko+ ,on;rater w powiedzia, e je.li spo&je si najmniejsz jej dawk, spowoduje, nim minie p godzin&, uczucie wielkiego w&cie1czenia, potem powoln& parali wsz&stkic/ czonkw, a wreszcie .mier-+ Bie c/cia nosi- jej ze so%, wic odda mnie+ 2rz&maem j dugo, %o zamierzaem w jaki. spos% j z%ada-+ #otem pewnego razu przesza nad rwnin wielka zawieruc/a+ 8eden z moic/ pomocnikw, nowicjusz, zostawi otwarte drzwi szpitala i /uragan pow&wraca wsz&stko do gr& nogami w ca&m t&m pokoju, w ktr&m jeste.m& teraz+ !mpuki potuczone, p&n& rozlane po posadzce, zioa i proszki rozs&pane+ #racowaem przez ca& dzie1, %& doprowadzi- do adu moje rzecz&, i pozwoliem t&lko, e%& pomagano mi prz& usuwaniu t&c/ skorup i zi, ktr&c/ nie dao si ju odz&ska-+ Ba koniec spostrzegem, e %rakuje wa.nie owej ampuki, o ktrej ci mwiem+ Bajpierw strapiem si, ale potem powiedziaem so%ie, e stuka si i wmieszaa w inne szcztki+ ,azaem um&- porzdnie posadzk szpitala i pki+++ > ! cz& widziae. ampuk na kilka godzin przed /uraganemL > 2ak+++ ! raczej nie, kied& teraz o t&m m&.l+ 'taa z t&u, za rzdkiem nacz&1, do%rze ukr&ta, i nie codziennie j sprawdzaem+++ > 2ak wic, wedle tego, co wiesz, moga %&- ci skradziona rwnie na dugo przed /uraganem, a t& nie mia%&. o t&m pojciaL > 2ak, %ez wtpienia, teraz, kied& skonie. mnie, %&m si nad t&m zastanowi+++ > ! ten twj nowicjusz mg%& j za%ra-, a potem skorz&sta- z /uraganu, e%& zostawi- drzwi otwarte i spowodowa- zamt w twoic/ rzeczac/L 'ewer&n zdawa si %ardzo podniecon&+ > < pewno.ci+ Bie t&lko, ale prz&pominajc so%ie to, co si stao, zdumiaem si %ardzo, e /uragan, c/o-%& i gwatown&, t&le rzecz& pow&wraca+ 0g%&m doskonale powiedzie-, e kto. skorz&sta z /uraganu, %& w&wrci- wsz&stko do gr& nogami i naro%i- wicej szkd, ni3li mg%& ucz&ni- wiatrV > ,im %& ten nowicjuszL > <wa si !ugust&n+ !le umar w minion&m roku, gd& spad z rusztowania, kied& z inn&mi mnic/ami i ;amulusami cz&.ci rze3%& na ;rontonie ko.cioa+ ! poza

t&m, kied& do%rze pom&.le-, prz&pominam so%ie, e kl si na wsz&stko, i nie zostawi przed /uraganem otwart&c/ drzwi+ 2o ja, %&em %owiem zagniewan&, uznaem go winn&m tego w&darzenia+ 0oe %& naprawd niewinn&+ > : w ten spos% mam& trzeci oso%, niec/&%nie znacznie %ardziej do.wiadczon ni nowicjusz, ktra wiedziaa o twojej truci3nie+ < kim o niej mwie.L > 2ego wa.nie nie mog so%ie prz&pomnie-+ < pewno.ci z opatem, gd& prosiem, %& pozwoli zatrz&ma- su%stancj tak gro3n+ : z kim. jeszcze, moe w %i%liotece, al%owiem szukaem zielnikw, z ktr&c/ mg%&m si czego. dowiedzie-+ > Jz& nie mwie. mi, e trz&masz u sie%ie ksigi naj%ardziej potrze%ne w twojej sztuceL > 2ak, i to duo > rzek wskazujc w kcie pokoju par pek zapenion&c/ dziesitkami woluminw+ > !le wted& szukaem pewn&c/ ksig, ktr&c/ nie mogem zatrz&ma- i ktr&c/ nawet 0alac/iasz nie c/cia mi pokaza-, tak e musiaem prosiopata o pozwolenie+ > <ni& gos, jak%& nie c/cia, %&m go us&sza+ > 6iesz, w jakim. nieznan&m miejscu %i%lioteki c/owaj rwnie dziea z nekromancji, czarnej magii, recept& na dia%elskie ;iltr&+ 7ane mi %&o zajrze- do niektr&c/ z t&c/ dzie, gd& ci& na mnie o%owizek z&skiwania wiedz&, i miaem nadziej znale3- w nic/ opis trucizn& i jej dziaania+ 7aremnie+ > 0wie. wic o niej 0alac/iaszowi+ > 8emu z pewno.ci, a moe temu oto Eerengarowi, ktr& mu pomaga+ !le nie w&cigaj pospieszn&c/ wnioskwG nie pamitam, moe gd& mwiem, %&li prz& t&m inni mnisi, sam wiesz, w skr&ptorium jest czasem tumnie+ > Bikogo nie podejrzewam+ 'taram si jed&nie poj-, co mogo si zdarz&-+ 6 kad&m razie, jak powiedziae., w&darzenie miao miejsce par lat temu, i %&o%& oso%liwe, gd&%& kto. okaza tak wielk dalekcwzroczno.- i za%ra trucizn, ktrej u& dopiero po dugim czasie+ E&%& to znak jakiej. zo.liwej woli, ktra dugo pielgnowaa w ukr&ciu zamiar za%jstwa+ 'ewer&n przeegna si z w&razem przeraenia na twarz&+ > Q%& Eg nam wsz&stkim w&%acz&V > rzek+ Bie %&o nic wicej do powiedzenia+ <akr&li.m& ciao Eerengara, ktre trze%a %&o prz&gotowa- do egzekwii+

*%IE+ C%&ART# PR#MA


Eied- to Fil#elm sk<ania na/pier; 'al;atora, a potem kluc,nika do ;-,nania pr,es,<oGci, 'e;er-n odna/du/e skrad,ione soc,e;ki, Miko<a/ pr,-nosi no;e, Fil#elm ,aG, ;-posaAon- /uA ; tr,- par- oc,u, odc-fro;u/e manuskr-pt Fenanc/us,a. ,ied& w&c/odzili.m&, natknli.m& si na progu na 0alac/iasza+ 6&dao si, e jest niezadowolon& z naszej o%ecno.ci, i zro%i ruc/, jak%& c/cia si w&co;a-+ 'ewer&n dostrzeg go ze .rodka i rzek= > 'zukae. mnieL J/ciae.+++ > #rzerwa i spojrza na nas+ 0alac/iasz zro%i niedostrzegaln& gest, jak%& mia zamiar rzec= R#omwim& p3niej+++S 0& w&c/odzili.m&, on wc/odzi, wsz&sc& trzej znale3li.m& si w drzwiac/+ 0alac/iasz powiedzia dos&- si plczc= > 'zukaem %rata /er%or&st&+++ 8estem+++ %oli mnie gowa+ > Biec/&%nie z prz&cz&n& cikiego powietrza w %i%liotece > odpar 6il/elm tonem skwapliwej troski+ > 6iniene. dokona- okadzania+ 0alac/iasz porusz& wargami, jak%& c/cia jeszcze co. powiedzie-, potem zrez&gnowa, poc/&li gow i wszed, kied& m& oddalali.m& si+ > Jo on ma wsplnego z 'ewer&nemL > zap&taem+ > !dso > rzek mi ze zniecierpliwieniem mistrz > naucz si posugiwawasn gow+ > #otem zmieni temat+ > 0usim& teraz w&p&ta- kilka os%+ 7opki > doda o%rzucajc spojrzeniem rwni > dopki jeszcze &j+ ! wa.nie, od tej c/wili %dziem& uwaa- na to, co jem& i pijem&+ Eierz zawsze jedzenie ze wsplnego pmiska, napoje za. z dz%ana, po ktr& sigali przedtem inni+ #o Eerengarze m& wa.nie jeste.m& t&mi, ktrz& najwicej wiedz+ #oza, naturalnie, morderc+ > !le kogo c/cesz w&p&ta- terazL > !dso > rzek 6il/elm > zauwa&e., e rzecz& najciekawsze dziej si tu noc+ Boc si umiera, noc kr& si po skr&ptorium, noc sprowadza si w o%r% murw niewiast&+++ 0am& opactwo dzienne i opactwo nocne, a to nocne w&daje si na nieszcz.cie ciekawsze od dziennego+ 7latego zaciekawia nas kad&, kto %ka si tu po nocac/, cznie na prz&kad z czowiekiem, ktrego widziae. wczoraj w towarz&stwie dzieweczki+ 0oe /istoria z dzieweczk nie ma nic wsplnego

z /istori z truciznami, a moe ma+ 6 kad&m razie prz&sz& mi do gow& rne pom&s& co do owego wczorajszego czowieka, oso%&, ktra niec/&%nie wie take inne rzecz& o nocn&m &ciu tego .witego miejsca+ Qt o wilku mowa, a wilk tu+ 6skaza mi 'alwatora, ktr& te nas spostrzeg+ <auwa&em lekkie zawa/anie w jego krokac/, jak%& pragnc nas unikn-, zatrz&ma si, %& zawrci-+ E&a to c/wila+ Qcz&wi.cie zda so%ie spraw z tego, e nie moe unikn- spotkania, i rusz& dalej+ Qdwrci si w nasz stron z szerokim u.miec/em i nieco namaszczon&m 6benedicte9. 0j mistrz ledwie da mu doko1cz&- i zaraz przemwi do1 szorstko= > Jz& wiesz, e jutro prz&%&wa tu inkwiz&cjaL > zap&ta+ 'alwator nie mia zac/w&conej min&+ Jic/utkim gosem zada p&tanie= > ! co jaL > ! t& do%rze ucz&nisz, je.li powiesz prawd mnie, ktr& jestem ci prz&jacielem i %ratem minor&t, jakim t& %&e., miast mwi- t&m, ktr&c/ doskonale znasz+ 6zit& ostro w o%rot&, 'alwator porzuci, zda- %& si mogo, wszelk o%ron+ 'pojrza uleg&m wzrokiem na 6il/elma, jak%& c/cia da- do zrozumienia, e gotw jest odpowiedzie- na to, o co w %dzie p&ta+ > 2ej noc& prze%&waa w kuc/ni niewiasta+ ,to %& z niL > Qc/, femena, ktra sprzedawa si como towar, nie moe bon essere ni aver cortesia > w&rec&towa 'alwator+ > Bie c/c wiedzie-, cz& to poczciwa dziewcz&na+ J/c wiedzie-, kto z ni %&V > Deu, jakie s femene malveci scaltrideV 0&.l dniem i noc ino como ma zwie.-+++ 6il/elm c/w&ci go gwatownie za pier.+ > ,to z ni %&, t& cz& klucznikL 'alwator poj, e nie zdoa duej kama-+ <acz opowiada- dziwaczn /istori, z ktrej z trudem dowiedzieli.m& si, e to on, %& prz&podo%a- si klucznikowi, dostarcza mu dziewczta ze wsi, wprowadzajc noc w o%r% murw, ale nie c/cia powiedzie- jakimi drogami+ <aklina si t&lko, e cz&ni to z do%rego serca, i do%&wa z sie%ie komiczn skarg, gd& nie umia znale3- sposo%u, %& te miez tego prz&jemno.-, %& dziewcz&na, po zaspokojeniu klucznika, daa co. take jemu+ #owiedzia to wsz&stko po.rd o%udn&c/, lu%ien&c/ u.miec/w i mrugni-, jak%& dawa do zrozumienia, e ma do cz&nienia z mcz&znami z krwi i ko.ci, z takimi, dla ktr&c/ tego rodzaju prakt&ki s c/le%em powszednim+ : patrz& na mnie spod oka, a

ja nie mogem pow.cign- go, jak c/cia%&m, gd& czuem si powizan& z nim wspln&m sekretem, jego wsplnikiem i towarz&szem w grzec/u+ 6il/elm w t&m momencie postanowi rzuci- wsz&stko na jedn szal+ 'p&ta nagle= > Jz& Aemigiusza poznae., zanim jeszcze %&e. z 7ulc&nem, cz& potemL 'alwator pad mu do kolan %agajc .rd ez, %& nie gu%i- go, %& uratowaprzed inkwiz&cj, i 6il/elm prz&sig mu urocz&.cie, e nikomu nie powie o t&m, czego si dowie, a wtenczas 'alwator nie zawa/a si w&da- klucznika na nasz ask i nieask+ #oznali si na Z&sej 9rze, o%aj %&li w %andzie 7ulc&na, razem z klucznikiem uciek i wstpi do klasztoru w JasaleG z nim te przenis si midz& kluniakw+ Eekota, %agajc o w&%aczenie, i %&o rzecz jasn, e niczego wicej ode1 si nie dowiem&+ 6il/elm doszed do wniosku, e warto wzi- z zaskoczenia Aemigiusza, i zostawi 'alwatora, ktr& po%ieg sc/roni- si w ko.ciele+ ,lucznik %& w przeciwlegej stronie opactwa, przed spic/lerzami, i ukada si z kilkoma c/opami z dolin&+ 'pojrza na nas nie %ez lku i stara si zro%i- wraenie czowieka nader zaprztnitego, ale 6il/elm nalega na rozmow+ 7ot&c/czas mieli.m& z t&m czekiem niewielk st&czno.-G %& wo%ec nas uprzejm&, a i m& wo%ec niego+ 2ego ranka 6il/elm zwrci si do1, jak%& mia do cz&nienia z kon;ratrem ze swojego zakonu+ ,lucznik mia min kogo. zakopotanego t kon;idencj i odpowiedzia najpierw z wielk ostrono.ci+ > < racji swojego urzdu jeste. ocz&wi.cie zmuszon& kr&- po opactwie take, kied& inni .pi, tak mniemam > rzek 6il/elm+ > 2o zale& > odpar Aemigiusz > czasem s dro%ne spraw& do sz&%kiego zaatwienia i musz po.wici- im par godzin snu+ > Jz& w takic/ razac/ nie zdarz&o ci si nic, co mogo%& wskaza- nam, kto kr&%&, nie majc twoic/ uzasadnie1, midz& kuc/ni a %i%liotekL > 9d&%&m co. zo%acz&, donis%&m opatowi+ > 'usznie > zgodzi si 6il/elm i nagle zmieni temat+ > 6ie. w dolinie nie jest z%&t majtna, nieprawdaL > 2ak i nie > odpowiedzia Aemigiusz > mieszkaj tam pre%endarze, ktrz& zale od opactwa, i ci dziel nasz zamono.- w latac/ tust&c/+ Ba prz&kad, w dniu .witego 8ana otrz&mali dwana.cie korcw sodu, konia, siedem wow, %&ka, czter& jawki, pi- cielt, dwadzie.cia owiec, pitna.cie wieprzkw, pi-dziesit kur i siedemna.cie uli+ ! dalej dwadzie.cia wieprzkw wdzon&c/, dwadzie.cia siedem

;orm smalcu, p miar& miodu, trz& miar& m&da, jedn sie- r&%ack+++ > Aozumiem, rozumiem > przerwa 6il/elm > ale dowiedz si, e nie mwi mi to jeszcze, jaka jest s&tuacja wsi, ktrz& spo.rd jej mieszka1cw s pre%endarzami opactwa i ile ziemi ma pod upraw dla sie%ie ten, kto pre%endarzem nie jest+++ > !c/ to > rzek Aemigiusz > zw&ka rodzina ma tutaj do pi-dziesiciu ta%ul ziemi+ > :le to jest jedna ta%ulaL > Baturalnie czter& snie kwadratowe+ > 'nie kwadratoweL :le toL > 2rz&dzie.ci sze.- stp kwadratow&c/ daje se1 kwadratow&+ !l%o je.li wolisz, osiemset sni liniow&c/ cz&ni jedn mil piemonck+ ! std da si o%licz&-, e rodzina > na ziemiac/ po stronie pnocnej > moe z upraw& oliwek mie- co najmniej p wa1tuc/a oliw&+ > # wa1tuc/aL > 2ak, wa1tuc/ cz&ni pi- /emin, za. /emina osiem czarek+ > <rozumiaem > powiedzia mj mistrz zniec/con&+ > ,ad& kraj ma swoje miar&+ Jz& w& na prz&kad mierz&cie wino na pint&L > !l%o na garnce+ #i- garnc& cz&ni konew, za. dwana.cie czasz+ 8e.li wolisz, garniec daje czter& kwart& po dwie pint& kada+ > 6&daje mi si, e rozja.nio mi si w gowie > rzek 6il/elm z rez&gnacj+ > Jz& c/cesz wiedzie- co. wicejL > sp&ta Aemigiusz tonem, ktr& w&da mi si w&z&wajc&+ > 2ak+ #&taem ci o to, jak &j w dolinie, al%owiem rozm&.laem dzisiaj w %i%liotece nad kazaniami dla niewiast uoon&mi przez Uum%erta z Aomans, a w szczeglno.ci nad rozdziaem Ad mulieres pauperes in villulis. 9dzie powiada, e te %ardziej ni inne naraone s na pokus grzec/w cielesn&c/ z prz&cz&n& swej ndz&, i mdrze rzecze, e one peccant enim mortaliter, cum peccant cum uocum ue laico, mortalius vero uando cum )lerico in sacris ordinibus constituto, maDime vero uando cum $eli"ioso mundo mortuoDciv. 6iesz lepiej ode mnie, e nawet w miejscac/ .wit&c/, jak opactwa, nie %rak nigd& pokus demona poudniowego+ Aozwaaem, cz& st&kajc si z lud3mi ze wsi, zdoae. dowiedzie- si, azali niektrz& mnisi, o%& Eg ic/ przed t&m c/roni, nakonili jakie dziewcz do cz&nw rozpustn&c/+

J/ocia mj mistrz w&powiedzia te sowa prawie z roztargnieniem, cz&telnik pojmie, w jakie zakopotanie wprawi& %iednego klucznika+ Bie umiem powiedzie-, cz& z%lad, ale tak tego czekaem, e ujrzaem, jak %lednie+ > #&tasz mnie o rzecz&, ktre, gd&%&m o nic/ wiedzia, powiedzia%&m opatowi > odpowiedzia pokornie+ > 6 kad&m razie, je.li jak so%ie w&o%raam, rzecz& te su twojemu .ledztwu, nie zmilcz przed to% niczego, o cz&m zdoam si dowiedzie-+ Qwszem, kied& zastanawiam si nad twoim pierwsz&m p&taniem+++ 6 noc&, kied& umar %iedn& !delmus, kr&em po dziedzi1cu+++ wiesz, c/odzio o kur&+++ dosz& mnie suc/&, e jaki. kowal prz&c/odzi noc okrada- kurnik+++ ! wic tej noc& zdarz&o mi si widzie- z daleka, nie mg%&m zatem prz&sic*, e Eerengar wraca do dormitorium idc wzdu c/ru, jak%& szed od stron& 9mac/u+++ Bie zdziwio mnie to, gd& w.rd mnic/w szeptao si od jakiego. czasu o Eerengarze, moe s&szae.+++ > Bie, powiedz+ > J, jak%& powiedzie-L Eerengara podejrzewano +o to, e &wi namitno.ci+++ ktre nie prz&stoj mnic/owi+++ > J/cesz mi moe podsun-, e mia stosunki z dziewcztami ze wsi, o co ci p&taemL ,lucznik c/rzkn zakopotan& i u.miec/n si dos&- szkaradnie+ > Qc/ nie, c/odzi o namitno.ci jeszcze mniej stosowne+++ > 9d& t&mczasem mnic/, ktr& za&wa rozkosz& cielesnej z dziewczciem ze wsi, ulega, przeciwnie, namitno.ciom w jaki. spos% stosown&mL > Bie rzekem tego, lecz podsune. mi m&.l, e jest pewna /ierarc/ia w znieprawieniu, jak i w cnocie+ Jiao moe ulega- pokusom podug natur& i+++ przeciw naturze+ > #owiadasz, e Eerengarem wada& dze cielesne do os% tej samej pciL > 0wi, e tak si o nim szeptao+++ <awiadomiem ci o t&c/ sprawac/ w dowd mojej szczero.ci i do%rej woli+++ > 8a za. dzikuj ci za to+ : zgadzam si z to%, e grzec/ sodomii jest znacznie gorsz& od inn&c/ ;orm lu%ieno.ci, co do ktr&c/ nie mam, szczerze mwic, zamiaru prowadzi- .ledztwa+++ > 0arno.-, sama marno.-, gd&%& nawet si to sprawdzio > rzek ;ilozo;icznie klucznik+ > 0arno.-, Aemigiuszu+ 6sz&sc& jeste.m& grzesznikami+ Bigd& nie dopatruj

si somki w oku mego %rata, tak %ardzo %oj si znale3- %elk w moim+ !le %d ci wdziczn& za wsz&stkie %elki, o ktr&c/ zec/cesz mi powiedzie- w prz&szo.ci+ 6 ten spos% poprzestaniem& na wielkic/ i mocn&c/ pniac/ drzewa, a pozwolim&, %& somki ulecia& z wiatrem+ :le to, powiadae., jest jeden se1 kwadratow&L > 2rz&dzie.ci sze.- stp kwadratow&c/+ !le nie kopocz si t&m+ ,ied& %dziesz c/cia dowiedzie- si czego. dokadnie, prz&jd3 do mnie+ 0oesz licz&- na to, e masz we mnie wiernego prz&jaciela+ > <a takiego ci te %ior > oznajmi serdecznie 6il/elm+ > Uu%ert&n powiedzia mi, e kied&. naleae. do tego co ja zakonu+ Bigd& nie zdradzi%&m dawnego kon;ratra, a oso%liwie w t&c/ dniac/, kied& to czekam& na prz&%&cie legacji papieskiej, na ktrej czele znajdzie si wielki inkwiz&tor, sawn& z tego, e wielu dulc&nian spali+ #owiadae., e jeden se1 cz&ni trz&dzie.ci sze.- stp kwadratow&c/L ,lucznik nie %& gupcem+ 7oszed do wniosku, e nie warto ju %awi- si w kotka i m&szk, t&m %ardziej, i jak si spostrzeg, jest tu m&szk+ > Eracie 6il/elmie > rzek > widz, e wiesz wicej rzecz&, ni so%ie w&o%raaem+ Bie zdrad3 mnie, a i ja cie%ie nie zdradz+ 2o prawda, jestem %iedn&m czekiem z krwi i ko.ci i ulegam zac/ciankom ciaa+ 'alwator powiedzia mi, e t& al%o twj nowicjusz wczoraj wieczorem prz&apali.cie go w kuc/ni+ #odrowae. wiele, 6il/elmie, wiesz wic, e nawet kard&naowie z !winionu nie s wzorem cnt+ 6iem, i w&p&tujesz mnie nie z powodu t&c/ dro%n&c/ i ndzn&c/ grzeszkw+ !le pojmuj te, e dowiedziae. si czego. o moic/ dawn&c/ dziejac/+ 0iaem &cie dziwaczne, jak zdarza si to wielu spo.rd nas minor&tw+ #rzed lat& wierz&em w idea u%stwa, porzuciem wsplnot zakonn, %& wie.- &cie wdrowne+ 4wierz&em w to, co gosi 7ulc&n, jak i wielu inn&c/ ze mn+ Bie jestem czowiekiem w&ksztacon&m, zostaem w&.wicon&, lecz ledwie msz potra;i odklepa-+ Biewiele wiem o teologii+ : %&- moe nie potra;i nawet wz%udzi- w so%ie zajcia ideami+ 6idzisz, jaki. czas temu spr%owaem z%untowa- si przeciwko panom, teraz im su i dla pana t&c/ ziem wadam takimi, jak ja sam+ Euntowa- si al%o zdradzi- > niewielki w&%r zostawiono nam, prostaczkom+ > Jzasem prostaczkowie lepiej pojmuj spraw& ni3li uczeni > rzek 6il/elm+ > E&- moe > odpowiedzia klucznik wzruszajc ramionami+ > !le nawet nie wiem, dlaczego ucz&niem to, co ucz&niem wted&+ 6idzisz, w prz&padku 'alwatora %&o to zrozumiae, w&szed ze sug ziemi ornej, z dzieci1stwa penego niedostatku

i c/or%+++ 7ulc&n przedstawia so% %unt i zniszczenie panw+ 6 moim prz&padku %&o inaczej, jestem z rodzin& mieszcza1skiej, nie uciekaem przed godem+ E&o to+++ nie wiem, jak powiedzie-, .wito szale1cw, wspania& karnawa+++ 2am na grze, u %oku 7ulc&na, zanim jeszcze musieli.m& zjada- ciaa nasz&c/ towarz&sz& poleg&c/ w %itwac/, zanim jeszcze t&lu umaro z w&cie1czenia, e nie mona %&o ic/ wsz&stkic/ zje.- i rzucali.m& ic/ na pastw ptakw i dzikic/ zwierzt, na z%ocza Ae%elio+++ a moe nawet w t&c/ c/wilac/+++ odd&c/ali.m& powietrzem+++ cz& mog powiedzie- wolno.ciL #rzedtem nie wiedziaem, cz&m jest wolno.-, kaznodzieje powiadali nam= R#rawda ucz&ni was woln&mi+S Jzuli.m& si woln&mi, m&.leli.m& wic, e prawda jest z nami+ 0&.leli.m&, e wsz&stko, co cz&nim&, jest sprawiedliwe+++ > : tam+++ jli.cie cz&- si swo%odnie z niewiastL > zap&taem i nie wiem nawet dlaczego, ale od poprzedniej noc& nka& mnie sowa Uu%ert&na i to, co przecz&taem w skr&ptorium, i to, co sam prze&em+ 6il/elm spojrza na mnie zaciekawion&, nie oczekiwa, e %d taki .mia& i %ezwst&dn&, to pewna+ ,lucznik prz&jrza mi si, jak%&m %& jakim. oso%liw&m zwierzciem+ > Ba Ae%elio > rzek > %&li ludzie, ktrz& przez cae dzieci1stwo spali w dziesicioro lu% wicej na niewielu okciac/ iz%&, %racia z siostrami, ojcowie i crki+ J wic c/cesz i cz&me wic %&o dla nic/ prz&jcie nowej okoliczno.ciL Jz&nili z w&%oru to, co wpierw cz&nili z konieczno.ci+ ! poza t&m noc, kied& %oisz si prz&%&D cia wrogic/ wojsk i prz&tulasz si do swojego towarz&sza, lec na goej ziemi, %& nie czu- c/odu+++ Ueret&c&+++ w&, mniszkowie poc/odzc& z zamkw i ko1czc& na opactwie, sdzicie, e ic/ spos% m&.lenia natc/nion& jest przez demona+ 8est to jednak spos% &cia i jest+++ i %&o+++ prze&ciem now&m+++ Bie %&o ju panw, a Eg, mwiono nam, %& z nami+ Bie powiem, e mieli.m& racj, 6il/elmie, i w istocie, widzisz mnie tutaj, %ardzo prdko ic/ %owiem porzuciem+ 5ecz rzecz w t&m, e nigd& nie pojmowaem wasz&c/ uczon&c/ d&sput o u%stwie J/r&stusa i prakt&kowaniu, i ;akcie, i prawie+++ #owiedziaem ci, %& to wielki karnawa, a w czasie karnawau dziej si rzecz& na opak+ #otem czek starzeje si, nie zmdrzeje, ale staje si akom&+ : tutaj jestem wa.nie aroczn&+++ 0oesz potpi- /eret&ka, ale cz& moesz potpi- arokaL > 7os&- tego, Aemigiuszu > rzek 6il/elm+ > Bie w&p&tuj ci o to, co w&darz&o si wted&, ale o to, co w&darz&o si ostatnio+ #om mi, a ja z pewno.ci nie %d d& do tego, %& ci zniszcz&-+ Bie mog i nie c/c ci osdza-+ !le musisz mi powiedzie-, co wiesz o w&darzeniac/ w opactwie+ <%&t wiele tu si krcisz noc i dniem, %& czego. nie wiedzie-+ ,to za%i 6enancjuszaL

> Bie wiem, prz&sigam+ 6iem, kied& umar i gdzie+ > ,ied&L 9dzieL > #ozwl mi opowiedzie-+ 2ej noc&, godzin po komplecie, wszedem do kuc/ni+++ > ,trd& i z jakiej prz&cz&n&L > #rzez drzwi w&c/odzce na ogrd+ 0am klucz, ktr& kied&. kazaem zro%ikowalom+ 7rzwi od kuc/ni s jed&n&mi nie zar&glowan&mi od .rodka+ ! prz&cz&n&+++ nie maj znaczenia, jak sam rzeke., t&, ktr& nie c/cesz oskara- mnie z powodu sa%o.ci ciaa+++ > 4.miec/n si z zakopotaniem+ > !le nie c/cia%&m jednak, %&. m&.la, e cae &cie spdzam na rozpu.cie+++ 2ego wieczoru poszedem po miso, %& o%darowa- dziewcz, ktre 'alwator mia wprowadzi- w o%r% murw+++ > ,trd&L > Qc/, w murac/ s inne wej.cia, nie t&lko %rama+ <na je opat, znam ja+++ !le tego wieczoru dziewcz nie prz&szo, odesaem je wa.nie z powodu tego, co odkr&em i o cz&m wa.nie opowiadam+ Qto czemu spr%owaem sprowadzi- j wczoraj wieczorem+ 9d&%&.cie prz&szli troc/ p3niej, zastali%&.cie mnie, nie za. 'alwatora, gd& to on ostrzeg mnie, e kto. jest w 9mac/u, wic wrciem do mojej celi+++ > <ajmijm& si noc z niedzieli na poniedziaek+ > 7o%rze+ 6szedem do kuc/ni i zo%acz&em martwego 6enancjusza+ > 6 kuc/niL > 2ak, w po%liu z%iornika na wod+ E&- moe, dopiero co zszed ze skr&ptorium+ > Yadnego .ladu walkiL > Yadnego+ 5u% raczej, w po%liu ciaa %&a roz%ita czarka i troc/ wod& na ziemi+ > 'kd wiesz, e %&a to wodaL > Bie wiem+ #om&.laem, e to woda+ J mogo %&- innegoL 8ak wskaza mi p3niej 6il/elm, ta czarka moga oznacza- dwie rne rzecz&+ !l%o wa.nie w kuc/ni kto. poda 6enancjuszowi do picia zatrut& napj, al%o %iedacz&na pokn ju trucizn ale gdzieL kied&L* i zszed, %& napi- si, %o mcz&a go naga suc/o.-, skurcz, %l, co pali trzewia al%o jz&k ktr& z pewno.ci %& czarn&, jak jz&k Eerengara*+ 2ak cz& owak, na razie nie mona %&o dowiedzie- si niczego wicej+ 4jrzawsz& zwoki, przeraon& Aemigiusz rozwa&, co cz&ni-, i um&.li nie cz&ni- nic+

9d&%& wezwa pomoc, musia%& prz&zna-, e %ka si noc po 9mac/u, a to nie pomogo%& zgoa straconemu ju kon;ratrowi+ 7latego postanowi zostawi- rzecz& tak, jak %&&, oczekujc, e kto. odkr&je ciao nastpnego ranka, otwierajc drzwi+ #o%ieg powstrz&ma- 'alwatora, ktr& wprowadza ju dziewcz&n do opactwa, a potem > on i jego wsplnik > poszli spa-, je.li snem mona nazwa- trwoliwe czuwanie do samego rana+ ! kied& podczas jutrzni .winiarze prz&szli zawiadomi- opata, Aemigiusz sdzi, e zwoki zosta& znalezione tam, gdzie je zostawi, i osupia widzc je w kadzi+ ,to usun trupa z kuc/niL Q t&m Aemigiusz nie mia najmniejszego pojcia+ > 8ed&n&m, ktr& moe swo%odnie porusza- si po 9mac/u, jest 0alac/iasz > rzek 6il/elm+ ,lucznik zareagowa stanowczo+ > Bie, 0alac/iasz nie+ 2o jest, nie prz&puszczam+++ 6 kad&m razie to nie ja powiedziaem ci cokolwiek przeciwko 0alac/iaszowi+++ > Ed3 spokojn&, jakikolwiek dug masz wzgldem 0alac/iasza+ Jz& co. o to%ie wieL > 2ak > zaczerwieni si klucznik > i zac/ow&wa si, jak prz&stao czekowi d&skretnemu+ Ba twoim miejscu mia%&m oko na Eencjusza+ 7ziwne wiz& cz&& go z Eerengarem i 6enancjuszem+++ 5ecz prz&sigam ci, niczego wicej nie widziaem+ 8e.li czego. si dowiem, powiem ci+ > Ba razie w&starcz&+ <wrc si do cie%ie, je.li zajdzie potrze%a+ ,lucznik z widoczn ulg wrci do swoic/ targw, aja- ostro c/opw, ktrz& w t&m czasie przestawili jakie. worki z ziarnem siewn&m+ #odszed do nas 'ewer&n+ 0ia w rku szkieka, te same, ktre za%rano 6il/elmowi dwie noce wcze.niej+ > <nalazem je w /a%icie Eerengara > rzek+ > 6idziaem je na twoim nosie, wted& w %i%liotece+ ' twoje, prawdaL > J/waa Eogu > w&krz&kn rado.nie 6il/elm+ > Aozwizali.m& dwa pro%lem&V 0am moje szka i jestem pewn& w ko1cu, e to Eerengar okrad nas tamtej noc& w skr&ptoriumV 5edwie sko1cz&li.m& rozmawia-, prz&%ieg 0ikoaj z 0orimondo, jeszcze %ardziej trium;ujc& ni 6il/elm+ 2rz&ma w doniac/ par uko1czon&c/ soczewek, osadzon&c/ w widekac/+ > 6il/elmie > krz&cza > zro%iem je sam, sko1cz&em, c/&%a dziaajV #otem zo%acz&, e 6il/elm ma inne soczewki na twarz&, i skamienia+

6il/elm nie c/cia go upokorz&-, wic zdj stare szka i prz&mierz& nowe+ > ' lepsze od tamt&c/ > rzek+ > 2ak wic stare %d mia w zapasie, a nosi %d zawsze twoje+ > #otem zwrci si do mnie= > !dso, teraz id do celi, %& przecz&ta- te kart&, co to wiesz+ 6reszcieV #oczekaj na mnie gdzie. tutaj+ : dziki,, dziki wam wsz&stkim, najdrosi %racia+ <adzwoniono na tercj i udaem si do c/ru, %& rec&towa- wraz z inn&mi /&mn, psalm&, werset& i E-rie. :nni modlili si za dusz zmarego Eerengara+ 8a dzikowaem Eogu, e odz&skali.m& niejedn, lecz dwie par& soczewek+ #anowa tak wielki spokj, e zapomniaem o wsz&stkic/ niegodziwo.ciac/, ktre widziaem i s&szaem, i usnem, a o%udziem si, kied& na%oe1stwo do%iego ko1ca+ <daem so%ie spraw z tego, e tej noc& nie spaem zgoa, i zaniepokoiem si pom&.lawsz&, e roztrwoniem te wiele z moic/ si+ : w t&m momencie, kied& w&szedem na zewntrz, moje m&.li zaczo drcz&- wspomnienie dzieweczki+ 'taraem si zapomnie- i zaczem pospiesznie c/odzi- po rwni+ 7oznawaem uczucia lekkiego zawrotu gow&+ Eiem skostnia&mi rkami jedn o drug+ 2upaem+ E&em jeszcze .pic&, a jednak czuem si roz%udzon& i peen &cia+ Bie rozumiaem, co si ze mn dzieje+

*%IE+ C%&ART# TERC,A


Eied- to Adso s,amoc,e siI ; cierpieniac# mi<osn-c#, potem pr,-b-;a Fil#elm , notatkH Fenanc/us,a, kt=ra po,osta/e niec,-telna, na;et kied- /uA ,osta<a odc,-tana. #o prawdzie, od czasu grzesznego spotkania z dzieweczk inne straszliwe w&darzenia kaza& mi prawie zapomnie- o tej sprawie, a z drugiej stron&, kied& ju w&spowiadaem si przed %ratem 6il/elmem, dusza ma zaraz z%&a si ciaru w&rzutw sumienia, jakie czuem w c/wili prze%udzenia po moim w&stpn&m upadku, i zdao mi si, e wraz ze sowami zo&em na %rata i %rzemi, ktre one nios&+ Jzemu innemu su&, w istocie, do%rocz&nna kpiel spowiedzi, jak nie zdjciu %rzemienia grzec/u i w&rzutu sumienia, ktr& w nim si mie.ci, na ono Baszego #ana, %& z&ska- wraz z prze%aczeniem now powietrzn lekko.- dusz&, %& zapomnieo ciele udrczon&m przez /a1% w&stpkuL 5ecz nie uwolniem si do ko1ca+ 2eraz, gd& przec/adzaem si w w&%lak&m i c/odn&m so1cu zimowego poranka, po.rd krztanin& ludzi i zwierzt, jem inaczej wspomina- minione w&darzenia+ 8ak%& z wsz&stkiego, co si prz&darz&o, zosta& ju nie skruc/a i kojce sowa kpieli spowiednej, lecz t&lko o%raz& ludzkic/ cia i czonkw+ 6 moim po%udzon&m nad miar um&.le w&aniaa si zjawa Eerengara o%rzmiaego od wod&, i d&gotaem ze zgroz& i politowania+ #otem, jak%& c/cc oddali- tego lemura, um&s mj zwrci si ku inn&m o%razom, takim, e wspomnienie o nic/ %&o mi&m prz&tukiem, i nie mogem unikn-, ocz&wistego dla m&c/ oczu dla oczu dusz&, ale prawie jak%& ukaz&wa si przed ocz&ma cielesn&mi*, o%razu dziewczcia, piknego i straszliwego ni%& wojsko usz&kowane do %itw&+ Q%iecaem so%ie ja, star& kopista tekstu nigd& dotd nie napisanego, ale przez dugie dziesitki lat przemawiajcego w moim um&.le*, e %d kronikarzem wiern&m, a nie t&lko przez umiowanie prawd& i nie t&lko przez pragnienie zreszt godziwe*, %& poucz&- moic/ prz&sz&c/ cz&telnikwG ale rwnie, %& uwolni- moj pami-, zwid i znuon, od wizji, ktre drcz&& j przez cae &cie+ 0usz wic powiedzie- wsz&stko, prz&stojnie, ale i %ez wst&du+ 0usz powiedzie- teraz i zapisaw&ra3n&mi literami to, co wtenczas m&.laem i prawie pr%owaem ukr&- przed sam&m so%, kied& przec/adzaem si po rwni, czasem pod%iegajc, %& narzuci-

ruc/om ciaa nage uderzenia serca, zatrz&mujc si, %& podziwia- dziea wie.niakw, i udzc si, e zmieni %ieg m&c/ m&.li, je.li %d si ow&m wie.niakom prz&glda, wd&c/ajc pen piersi zimne powietrze, jak cz&ni ten, kto pije wino, %& zapomnie- o strac/u lu% %lu+ 7aremnie+ Bie przestawaem m&.le- o dzieweczce+ 0oje ciao zapomniao o rozkosz&, ostrej, grzesznej i c/wilowej rzecz& w&stpnej*, jak miaem, pocz&wsz& si z niG ale moja dusza nie zapomniaa jej twarz& i nie potra;ia ucz&niznieprawion&m tego wspomnienia, lecz przeciwnie, draa, jak%& w t&m o%liczu ja.nia& wsz&stkie sod&cze dziea stworzenia+ 6 spos% niejasn& i prawie przed sam&m so% zapierajc si prawd& tego, co czuem, dostrzegaem, e to u%ogie, %rudne, %ezwst&dne stworzenie, ktre sprzedawao si kt wie z jak zuc/wa stao.ci* inn&m grzesznikom, ta cra Pw&, ktra, sa%a jak wsz&stkie jej siostr&, t&le raz& kupcz&a wasn&m ciaem, %&a jednak cz&m. wspania&m i cudown&m+ 0j rozum wiedzia, e jest ona zarzewiem grzec/u, ale moja potrze%a uczuciowa dostrzegaa w niej prz&%&tek wszelkiego powa%u+ 2rudno powiedzie-, co prze&waem+ 0g%&m napisa-, e jeszcze wpltan& w sieci grzec/u, pragnem, w&stpnie, ujrze-, jak pojawia si co c/wila, i prawie .ledziem prac ro%otnikw, ae%& w&patrze-, cz& zza rogu c/at&, z mroku o%or& nie w&oni si posta-, ktra mnie uwioda+ 5ecz nie napisa%&m prawd& al%o pr%owa%&m okr&zason prawd, %& zmniejsz&- jej si i ocz&wisto.-+ #rawd jest %owiem, e widziaem dziewcz, widziaem w.rd %ezlistn&c/ gazi drzewa, ktre dra& lekko, kied& skostnia& wr%el lecia, %& znale3- w.rd nic/ sc/ronienieG widziaem j w oczac/ jawek, ktre w&c/odzi& z o%or&, i s&szaem w %eczeniu jagnit, ktre prze%iega& przede mn+ E&o tak, jak%& cae dzieo stworzenia mwio mi o niej, i pragnem, o tak, zo%acz&- j jeszcze, ale %&em te gotw prz&sta- na m&.l, e nigd& ju jej nie ujrz i nie pocz si z ni, %&le%&m t&lko mg radowa- si t szcz.liwo.ci, ktra przenikaa mnie tego ranka, i mie- j zawsze %lisko sie%ie, nawet je.li miaa%& pozosta-, i to na wieczno.-, daleka+ E&o tak, staram si to teraz poj-, jak%& ca& wszec/.wiat, owa niec/&%nie zapisana palcem Eoga ksiga, w ktrej rzecz kada mwi nam o %ezmiernej do%roci swojego 'twrc&, w ktrej wszelkie stworzenie jest jak%& ustpem tekstu i zwierciadem &cia i .mierci, w ktrej najskromniejsza ra staje si komentarzem do naszej ziemskiej wdrwki, w sumie, jak%& wsz&stko nie mwio mi o nicz&m inn&m, jeno o licu ledwie dostrzeon&m w wonn&c/ mrokac/ kuc/ni+ Bie w&rzekaem si snucia t&c/ roje1, poniewa mwiem so%ie al%o raczej

nie mwiem, %o wted& nie ;ormuowaem m&.li dajc&c/ si uj- w sowa*, e je.li .wiat ca& po to jest, %& mwi mi o potdze, do%roci i mdro.ci 'twrc&, i je.li tego ranka .wiat ca& mwi mi o dzieweczce, ktra c/o- grzeszna* jest na zawsze rozdziaem w wielkiej ksidze stworzenia, wersetem wielkiego psalmu .piewanego przez komos > mwiem wic so%ie mwi teraz*, e skoro zasz& te wa.nie zdarzenia, musia& stanowi- czstk wielkiego teo;anicznego zam&su rzdzcego .wiatem, zestrojonego na spos% lir&, cudu wsp%rzmienia i /armonii+ #rawie upojon&, radowaem si ted& jej o%ecno.ci w rzeczac/, ktre widziaem, a w nic/ jej pragnc, w ic/ widoku znajdowaem zaspokojenie+ Jzuem przecie jak%& %l, gd& cierpiaem z powodu nieo%ecno.ci, a zarazem %&em szcz.liw& z t&lu zjaw o%ecno.ci+ 2rudno mi w&ja.ni- t tajemnicz sprzeczno.-, i znak to, e um&s ludzki jest nader kruc/& i nie postpuje nigd& prosto po .ciekac/ Eoskiego rozumu, ktr& z%udowa .wiat na wzr doskonaego s&logizmuG um&s ludzki za. z tego s&logizmu c/w&ta t&lko zdania odoso%nione, czsto nie powizane ze so%, i std %ierze si owa atwo.-, z jak padam& o;iar zud dia%a+ Jz& %&a zud dia%elsk ta, ktra tego ranka daa mi tak wielkie wzruszenieL 7zisiaj m&.l, e tak, wted& %owiem %&em nowicjuszem, jednakowo mniemam te, e ludzkie uczucie, ktre %urz&o si we mnie, nie %&o ze w so%ie, lecz jed&nie w odniesieniu do mojego stanu+ !l%owiem samo w so%ie %&o to uczucie nakaniajce mcz&zn ku niewie.cie, %& zcz&li si ze so%, jak c/ce aposto pogan, i o%oje %&li ciaem z jednego ciaa, i razem spodzili nowe istot& ludzkie, i wspierali si wzajemnie od modo.ci po staro.-+ 2&le e aposto przemawia do t&c/, ktrz& szukali lekarstwa na c/u-, i do t&c/, ktrz& nie c/cieli spon-, pamitajc jednakowo, e znacznie godziwsz& jest stan cz&sto.ci, mj stan mnisi+ 2ak zatem znosiem owego ranka to, co %&o zem dla mnie, lecz dla inn&c/ %&o moe do%rem, i do%rem najsodsz&m, a pojmuj to teraz w ten spos%, e moja udrka nie %&a spowodowana nieprawo.ci m&.li, w so%ie godziw&c/ i sodkic/, ale nieprawo.ci, ktra tkwia w zwizku midz& ow&mi m&.lami a zoon&m przeze mnie .lu%em+ 2ak wic cz&niem 3le, radujc si rzecz do%r w jedn&m rozumieniu, z w inn&m, a %d mj polega na t&m, e pr%owaem naturaln skonno.- pogodzi- z nakazami rozumnej dusz&+ 2eraz wiem, e cierpiaem z powodu sprzeczno.ci midz& skonno.ci um&sow, gdzie winno przejawi- si wadanie woli, a skonno.ci zm&sow, podporzdkowan ludzkim namitno.ciom+ 6 istocie actus appetiti sensitivi in uantum #abent transmutationem corporalem anneDam, passiones dicuntur, non autem actus voluntatisDcv. : cz&nowi, do ktrego pc/na mnie moja

skonno.-, towarz&sz&o wa.nie drenie caego ciaa, ;iz&czna potrze%a, %& krz&cze- i miota- si+ !nielski doktor powiada, e namitno.ci same w so%ie nie s ze, %&le %&& miarkowane przez wol, ktr kieruje rozumna dusza+ !le moja dusza rozumna %&a tego ranka u.piona ze znuenia, trz&majcego na wodz& por&wcz skonno.-, ktra zwraca si ku do%ru lu% zu jako kresom do osignicia, lecz nie trz&majcego na wodz& skonno.ci podliwej, ktra zwraca si ku do%ru i zu, jako znan&m+ 7la usprawiedliwienia mojej wczesnej nieodpowiedzialnej lekkom&.lno.ci powiem dzisiaj, i sowami anielskiego doktora, e niewtpliwie ogarna mnie mio.-, ktra jest namitno.ci i kosmiczn&m prawem, al%owiem nawet ciko.- cia jest mio.ci naturaln+ : przez ow namitno.- zostaem naturalnie uwiedzion&, w niej %owiem appetitus tendit in appetibile realiter conse uendum ut sit ibi finis motusDcvi. #rzez co naturalnie amor facit uod ipsae res uae amantur, amanti ali uo modo uniantur et amor est ma"is co"nitivus uam co"nitioDcvii. Azecz&wi.cie, widziaem teraz dzieweczk lepiej, ni kied& patrz&em na ni poprzedniego wieczoru, i roD zumiaem j intus et in cuteDcviii, %o w niej pojmowaem sie%ie i w so%ie j+ Aozwaam dzisiaj, cz& to, co odczuwaem, %&o mio.ci z prz&ja3ni, w ktrej podo%ne koc/a podo%ne i pragnie t&lko do%ra tego drugiego, cz& mio.ci z c/uci, w ktrej pragnie si wasnego do%ra, cierpice za. %rak c/ce tego t&lko, co je dopenia+ : sdz, e mio.ci z c/uci %&a ta nocna, kied& c/ciaem od dzieweczki czego., czego nigd& nie miaem, gd& t&mczasem tego ranka nie pragnem od niej niczego i c/ciaem jeno jej do%ra i %& uwolniona zostaa od okrutnej konieczno.ci, ktra zmuszaa j do oddawania si za odro%in straw&, i %& %&a szcz.liwa, i nie c/ciaem da- od niej nic ju, lecz t&lko nadal o niej m&.le- i widzie- j w owcac/, woac/, drzewac/, w spokojn&m .wietle, co okr&wao weselem mur& opactwa+ 2eraz wiem, e prz&cz&n mio.ci jest do%ro, a to, co jest do%re, de;iniuje si przez wiedzG i mona koc/a- to t&lko, o cz&m wie si, e jest do%re, gd& t&mczasem dzieweczk, tak, poznaem jako do%ro gwatownej skonno.ci, ale jako zo woli+ 6ted& jednak %&em w&dan& na pastw wielu i sprzeczn&c/ ze so% porusze1 dusz&, gd& to, co odczuwaem, %&o podo%ne do mio.ci naj.witszej, dokadnie jak j opis&wali doktorowieG w&tworz&a we mnie uniesienie, w ktr&m koc/ajc& i koc/an& c/c tego samego i przez tajemnicze o.wiecenie wiedziaem w tamt&m momencie, e dzieweczka, kimkolwiek jest, c/ciaa t&c/ sam&c/ rzecz& co ja*, i czuem o ni zazdro.-, lecz nie t niegodziw, ow potpion przez #awa w pierwsz&m jego li.cie do ,or&ntian, principium contentionisDciD, co nie dopuszcza consortium in amatoc,

ale t, o ktrej mwi 7ioniz& w *omini Divini, a przez ktr take Eg zwan& jest zazdrosn&m propter multum amorem uem #abet ad eDistentiaci a ja koc/aem dzieweczk wa.nie dlatego, e istniaa, i %&em rozradowan&, nie zazdrosn&, e istnieje*+ E&em zazdrosn& w spos%, w jaki dla doktora anielskiego zazdro.- jest motus in amatumcii, zazdro.ci z prz&ja3ni, zazdro.ci, ktra skania, %& stawi- czoo temu wsz&stkiemu, co ukoc/anemu szkodzi i ja o nicz&m inn&m nie roiem w tamtej c/wili, jeno %& w&zwoli- dzieweczk spod wadz& tego, kto kupowa jej ciao, %rukajc je wasn&mi zgu%n&mi namitno.ciami*+ 2eraz wiem, e jak powiada doktor, mio.- moe o%razi- koc/anego, je.li jest nadmierna+ ! moja %&a nadmierna+ #r%owaem w&ja.ni-, co wwczas odczuwaem, nie pr%uj za. w nicz&m tego usprawiedliwi-+ 0wi o w&stpn&c/ zapaac/ mej modo.ci+ E&& ze, lecz prawda nakazuje mi powiedzie-, e wtenczas postrzegaem je jako nadzw&czajnie do%re+ : o%& w&cignli std nauk ci, ktrz& jak ja wpadn w sieci pokus&+ 7zisiaj, starzec, zna%&m t&sice sposo%w, %& uciec od t&c/ powa%w i zastanawiam si, na ile powinienem %&- z tego dumn&, teraz, gd& woln& jestem od pokus poudniowego demonaG lecz %&najmniej nie woln& od inn&cji, tak e zastanawiam si, cz& to, co teraz cz&ni, nie jest w&stpn ulego.ci wo%ec ziemskiej namitno.ci wspomnienia, owej gupiej pokus& ucieczki przed p&nc&m czasem i przed .mierci*+ 6tenczas uratowaem si, ale prawie t&lko dziki cudownemu inst&nktowi+ 7zieweczka o%jawia mi si w naturze i w ludzkic/ dzieac/, ktre mnie otacza&+ 'taraem si wic, %& przez szcz.liwe przeczucie dusz& zanurz&- si w szczegowej kontemplacji t&c/ dzie+ #rz&gldaem si pracom wolarz&, ktrz& w&prowadzali wo& z o%r, .winiarz&, ktrz& podawali karm wieprzkom, pasterz&, ktrz& zac/cali ps& do spdzania owiec w stado, wie.niakw, ktrz& nie.li orkisz i proso do m&nw i w&c/odzili stamtd z workami do%rej mki+ #ogr&em si w kontemplacji natur&, starajc si zapomnie- o m&c/ m&.lac/ i patrze- na istot& tak jeno, jak nam si jawi, i rado.nie zapamita- si w ic/ o%razie+ 8ake pikne %&o widowisko natur& nie tknitej jeszcze przewrotn nieraz mdro.ci czowiekaV 4jrzaem jagni, ktremu to miano nadano jak%& z wdziczno.ci za jego cz&sto.- i do%ro-+ 6 istocie, nazwa a"nus %ierze si z ;aktu, e zwierz to a"noscit, rozpoznaje wasn matk i rozpoznaje jej gos po.rd stada, a matka po.rd t&lu jagnit ident&cznego ksztatu i ident&cznie %eczc&c/ rozpoznaje zawsze i t&lko swoje

dzieci i je &wi+ 4jrzaem owc, ktra ovis jest zwana ab oblatione, "d-A od pocztku czasw su&a do r&tuaw o;iarn&c/G owc, ktra, jak to jest w jej zw&czaju, u progu zim& szuka c/ciwie traw& i napenia si karm, zanim pastwiska .cite %d mrozem+ ! stad pilnowa& ps&, tak nazwane od canor z powodu ic/ ujadania+ #ies, zwierz spo.rd inn&c/ najdoskonalsze, majce najw&sz& dar %&stro.ci, rozpoznaje swojego pana i jest prz&uczon& do polowania na dzik zwierz&n w kniei, do strzeenia stad przed wilkami, pilnuje domu i dzieci swojego pana, a czasem penic o%owizek o%ro1c& pada za%it&+ ,rl 9aramant, wtrcon& do wizienia przez swoic/ wrogw, wrci do ojcz&zn&, %o odprowadzia go s;ora dwustu psw, ktre w&walcz&& so%ie drog po.rd nieprz&jacielskic/ wojskG pies 8azona 5ic&niusza po .mierci swojego pana odmawia spo&wania pokarmu, a zdec/ z w&cie1czeniaG pies krla 5iz&mac/a rzuci si na stos swojego pana, %& wraz z nim umrze-+ #ies ma moc leczenia ran, lic je jz&kiem, a jz&k jego szczenit moe w&lecz&- uszkodzenia kiszek+ < prz&rodzenia naw&k& spo&wa- po raz wtr& to samo po&wienie, kied& je zw&miotuje+ 'kromno.ta jest s&m%olem doskonao.ci duc/a, tak jak taumaturgiczna moc jego jz&ka jest s&m%olem ocz&szczenia z grzec/w, ocz&szczenia, jakie z&skuje si przez spowied3 i pokut+ 5ecz to, e pies wraca do tego, co zw&miotowa, jest te znakiem, i po spowiedzi wraca si do poprzednic/ grzec/w, i ten mora %& mi nader u&teczn& owego ranka, %& ostrzec moje serce, kied& podziwiaem cudowno.ci natur&+ 6 t&m czasie nogi nios& mnie w stron o%r dla wow, ktre w&c/odzi& wa.nie licznie, prowadzone przez wolarz&+ 6&da& mi si nagle, takie, jakie %&& i s, s&m%olami prz&ja3ni i do%roci, %o kad& w o%raca si prz& prac& szukajc swojego towarz&sza od puga, je.li prz&padek sprawi, e tamten jest w t&m momencie nieo%ecn&, i zwraca si do1 z pen&mi uczucia por&kiwaniami+ #osuszne wo& ucz si same i.- do o%r, kied& pada, a kied& po&wiaj si u o%u, w&suwaj cigle %&, %& patrze- na zewntrz, cz& za pogoda nie mina, gd& c/c wrci- do prac&+ ! z woami w&c/odz w t&m momencie z o%r cielta o%u pci %iorce swe miano od sowa veriditas al%o te od vir"o. gd& w t&m wieku s jeszcze .wiee, mode i cnotliwe, i 3le ucz&niem i cz&ni > mwiem so%ie > e widz w ic/ wdziczn&c/ poruszeniac/ o%raz dziewcztka wcale nie cnotliwego+ Q t&c/ sprawac/ m&.laem, pogodzon& ze .wiatem i z so% sam&m, prz&gldajc si wesoej prac& w tej porannej godzinie+ : nie m&.laem wicej o dzieweczce, to jest cz&niem w&siek, %& zapa, ktr& do niej odczuwaem, przemieni- w poczucie wewntrznego rozradowania i po%onego pokoju+

#owiedziaem so%ie, e .wiat jest pikn& i godn& podziwu+ Ye do%ro- Eoga przejawia si take w najstraszliwsz&c/ %estiac/, jak w&ja.nia Uonoriusz !ugustodunensis+ 2o prawda, s we tak wielkie, e poeraj jelenie i p&waj po oceanie, jest %estia cenocroca o ciele osa, rogac/ kozioroca, piersi i gardzieli lwa, nogac/ konia, ale dwukop&tn&c/ jak u wou, paszcz& sigajcej do uszu, gosie prawie ludzkim, za. w miejscu z%w z jedn sta i mocn ko.ci+ : jest %estia mant&kora o twarz& czowieka, potrjn&m rzdzie z%w, ciele lwa, ogonie skorpiona, oczac/ seled&now&c/, %arwie krwi jak u wa i .wiszczc&m wow&m gosie, asa na ludzkie miso+ : s potwor& o o.miu palcac/ u ng, p&skac/ wilka, pazurac/ zakrz&wion&c/, sier.ci owczej, szczekajce ni%& pies i ktre staj si czarne, nie za. siwe na staro.-, i &j znacznie od nas duej+ : s stworzenia o oczac/ na plecac/ i z dwoma dziurami na piersi zamiast nozdrz&, %o gw nie maj, i inne jeszcze, ktre mieszkaj nad rzek 9anges i &j t&lko zapac/em pewnego ja%ka, a kied& si ode1 oddal, umieraj+ !le take wsz&stkie te niecz&ste %estie .piewaj w swojej rozmaito.ci c/wa 'twrc& i 8ego mdro.ci, tak samo jak pies, w, jagni i r&.+ 8ake wielki jest > rzekem so%ie wwczas, powtarzajc sowa 6incentego z Eeau?ais > najskromniejsz& powa% tego .wiata, jakie mie dla oczu rozumu %aczne rozwaanie nie t&lko sposo%w, licz% i porzdkw rzecz&, tak zacnie ustanowion&c/ w ca&m wszec/.wiecie, ale take %iegu czasu, ktr& %ezustannie tocz& si przez nastpstwa i upadki, naznaczon& .mierci tego, co si zrodzio+ 6&znaj, grzesznik, jakim jestem, z dusz cigle pozostajc wi3niem ciaa, e duc/owa sod&cz niosa mnie wted& ku 'twrc& i regule tego .wiata i z radosn czci podziwiaem wielko.- i stao.- dziea stworzenia+ 6 t&m do%r&m stanie duc/a ujrza mnie mj mistrz, kied& nie zdajc so%ie z tego spraw&, o%szedem cae ju prawie opactwo i znalazem si w miejscu, gdzie rozstali.m& si dwie godzin& wcze.niej+ 6il/elm ju tam %&, a to, co powiedzia, oderwao mnie od moic/ roje1 i zwrcio znowu m&.l ku mroczn&m tajemnicom opactwa+ 6il/elm zdawa si %ardzo zadowolon&+ 0ia w doni kart 6enaricjusza, ktr wreszcie odc&;rowa+ 4dali.m& si do jego celi, daleko od nied&skretn&c/ uszu, i przetumacz& mi to, co odcz&ta+ Qto, co tekst grecki mwi, po zdaniu w al;a%ecie zodiakaln&m 5secretum finis Africae manus supra idolum a"e primum et septimum de uatuor:P 'traszliwa trucizna, ktra prz&nosi ocz&szczenie+++

Bajlepsza %ro1, %& zniszcz&- nieprz&jaciela+++ 4&j os% niskiego stanu, pod&c/ i szpetn&c/, do%d3 rozkosz z ic/ prz&war&+++ Bie powinn& umrze-+++ Bie w domac/ szlac/etn&c/ i mon&c/, ale z wiosek c/opw, po o%;it&m posiku i li%acjac/+++ Jiaa krpe, o%licza nieksztatne+ 9wac dziewice i za%awiaj si z nierzdnicami, nie nikczemni, %ez strac/u+ #rawda odmienna, odmienn& o%raz prawd&+++ Jzcigodne drzewa ;igowe+ ,amie1 %ezwst&dn& tocz& si po rwni+++ Ba oczac/+ 2rze%a zwodzi- i zaskakiwa- zwodzc, mwi- rzecz& przeciwne do tego, w co si wierz&, mwi- jedn rzecz, a mie- na m&.li inn+ 7la t&c/ koniki polne za.piewaj spod ziemi+ Bic wicej+ 6edug mojego sdu z%&t mao, prawie nic+ <dao si to %redzeniem czeka niepocz&talnego i podzieliem si t&m sdem z 6il/elmem+ > 0oe to %&-+ : %ardziej szalone, ni jest, w&daje si z powodu mojego tumaczenia+ Bie za do%rze znam grek+ ! jednak je.li uznam&, e 6enancjusz al%o autor ksigi %& szale1cem, nie dowiem& si std, dlaczego t&le os%, i nie wsz&stkie szalone, zadao so%ie trud, najpierw %& ukr&- ksig, a p3niej %& j odz&ska-+++ > !le cz& rzecz&, ktre s tu zapisane, poc/odz z tajemniczej ksigiL > Eez wtpienia c/odzi o rzecz& zapisane przez 6enancjusza+ 6idzisz przecie, e nie c/odzi o aden starodawn& pergamin+ : musz to %&- wa.nie notatki spisane prz& cz&taniu ksigi, inaczej 6enancjusz nie pisa%& po grecku+ < pewno.ci przepisa, skracajc, zdania, ktre znalaz w woluminie za%ran&m z finis Africae. <anis go do skr&ptorium i zacz cz&ta-, zapisujc to, co w&dawao mu si godne zapisania+ #otem co. si stao+ !l%o poczu si 3le, al%o us&sza, jak kto. idzie do gr&+ Qdo& wic ksig wraz z notatkami pod swj st, prawdopodo%nie o%iecujc so%ie wrci- do niej nastpnego wieczoru+ 6 kad&m razie, t&lko w&c/odzc od tej kart&, moem& odtworz&- natur tajemniczej ksigi, a t&lko z natur& tej ksigi moem& dom&.li- si natur& za%jc&+ !l%owiem w kadej z%rodni popenionej, %& z&ska- jaki. przedmiot, natura tego przedmiotu winna dostarcz&- nam w&o%raenia, c/o-%& %ladego, o naturze morderc&+ 8e.li za%ija si dla gar.ci zota, morderc %dzie oso%a c/ciwa, je.li dla ksigi, morderca %dzie za%iega, %& zac/owa- dla sie%ie jej sekret&+ 2rze%a wic dowiedzie- si, co mwi ksiga, ktrej nie mam&+ > ! t& potra;isz z t&c/ niewielu linijek poj-, o jak ksig c/odziL

> 7rogi !dso, w&glda to na sowa jakiego. .witego tekstu, ktrego znaczenie w&c/odzi poza liter+ ,ied& cz&taem je tego ranka, po naszej rozmowie z klucznikiem, uderz& mnie ;akt, e tutaj take cz&ni si aluzj do prostaczkw i wie.niakw jako nosicieli prawd& odmiennej od prawd& mdrcw+ ,lucznik da do zrozumienia, e dziwne wsplnictwo cz& go z 0alac/iaszem+ 0oe 0alac/iasz ukr& jaki. nie%ezpieczn& /eret&cki tekst, ktr& Aemigiusz mu powierz&L 6wczas 6enancjusz przecz&ta%& i w&notowa jak. tajemnicz instrukcj dot&czc wsplnot& ludzi gru%ia1skic/ i niegodziw&c/, z%untowan&c/ przeciwko wsz&stkiemu i wsz&stkim+ !le+++ > !leL > !le dwa ;akt& zaprzeczaj tej /ipotezie+ 8eden to ten, e 6enancjusz nie ro%i wraenia kogo., kto %&%& zaciekawion& takimi kwestiamiG %& tumaczem tekstw greckic/, nie za. gosicielem /erezji+++ 7rugi to ten, e zda1 takic/, jak to o drzewac/ ;igow&c/, kamieniac/ al%o poln&c/ konikac/ nie da si w&ja.ni- przez t pierwsz /ipotez+++ > 0oe to s zagadki majce inne znaczenie > podsunem+ > ! moe masz jeszcze inn /ipotezL > 0am, ale jest jeszcze niejasna+ ,ied& cz&tam t stronic, zdaje mi si, e gdzie. ju te sowa cz&taem, i prz&c/odz mi na m&.l zdania podo%ne, ktre widziaem gdzie indziej+ 6&daje mi si nawet, e ten tekst mwi o cz&m., o cz&m mwio si ju w u%ieg&c/ dniac/+++ !le nie mog so%ie prz&pomnie-+ 0usz o t&m pom&.le-+ 0oe winienem przecz&ta- inne ksigi+ > 8ake toL Ye%& wiedzie-, o cz&m mwi jedna ksiga, musisz cz&ta- inneL > Jzasem moe tak %&-+ Jzsto ksigi mwi o inn&c/ ksigac/+ Jzsto w ksidze nieszkodliwej jest jak%& ziarno, ktre rozkwitnie w ksidze nie%ezpiecznej, al%o na odwrt, mam& sodki owoc w&ros& z gorzkiego korzenia+ Jz& cz&tajc !l%erta, nie mg%&. dowiedzie- si, co mwi 2omaszL !l%o cz&tajc 2omasza, tego, co rzek !werroesL > 2o prawda > powiedziaem w podziwie+ 7ot&c/czas m&.laem, e wszelka ksiga mwi o rzeczac/, ludzkic/ al%o Eoskic/, ktre s poza ksigami+ 2eraz zdaem so%ie spraw, e nierzadko ksigi mwi o ksigac/ al%o jak%& ze so% rozmawiaj+ 6 .wietle tej re;leksji %i%lioteka w&daa mi si jeszcze %ardziej niepokojca+ E&a wic miejscem dugiego i wiekowego szeptania, niedostrzegalnego dialogu midz& pergaminami, cz&m. &w&m, sc/ronieniem si nie do opanowania przez ludzki um&s,

skar%cem tajemnic poc/odzc&c/ z mnstwa um&sw i &jc&c/ po .mierci t&c/, ktrz& je w&tworz&li al%o ucz&nili si ic/ po.rednikami+ > !le w takim razie > rzekem > czemu su& ukr&wanie ksig, skoro przez ksigi jawne mona dotrze- do zakr&t&c/L > 0ierzc wiekami, nie su& niczemu+ 0ierzc latami i dniami, czemu. jednak su&+ 'am widzisz, jac& jeste.m& zagu%ieni+ > 2ak wic %i%lioteka nie jest narzdziem szerzenia prawd&, ale ma op3niajej ujawnienieL > sp&taem zdumion&+ > Bie zawsze i niekoniecznie+ !le w t&m w&padku tak+

*%IE+ C%&ART# SE"STA


Eied- to Adso rus,a s,ukaL trufli, a ,na/du/e pr,-b-;a/Hc-c# minor-t=;, ci ro,pra;ia/H dlu"o , Fil#elmem i 0ubert-nem i do;iadu/em- siI mn=st;a ;ielce smutn-c# r,ec,- o Janie 3344. #o t&c/ rozwaaniac/ mj mistrz postanowi nie ro%i- wicej nic+ 0wiem ju o t&m, e zdarza& mu si takie c/wile cakowitego %raku akt&wno.ci, jak%& usta nieD przerwan& c&kl cia nie%ieskic/ i on wraz z nim+ 2ak i %&o tego ranka+ #oo& si na sienniku i wpatr&wa w pustk, z do1mi skrz&owan&mi na piersi, ledwie poruszajc wargami, jak%& odmawia modlitw, ale w spos% nieregularn& i %ez po%onego skupienia+ 4znaem, e m&.li, i postanowiem uszanowa- jego med&tacj+ #owrciem na dziedziniec i spostrzegem, e so1ce osa%o+ < piknego i przejrz&stego, jakim %&o rano a teraz dzie1 do%iega ju ko1ca pierwszej swojej poow&*, przemieniao si w wilgotne i mgliste+ 6ielkie c/mur& nap&wa& od pnoc& i ogarnia& grn cz.rwni, okr&wajc j lekkim oparem+ <dawa si mg i moe w istocie mga podc/odzia z dou, ale na tej w&soko.ci trudno %&o odrni- mg&, ktre prz&%&wa& z dou, od t&c/, ktre opada& z gr&+ Joraz trudniej prz&c/odzio w&patrz&- %r&& odleglejsz&c/ %ud&nkw+ <o%acz&em 'ewer&na, jak spdza .winiarz& i kilka ic/ zwierzt+ #owiedzia mi, e c/odz po z%oczac/ gr& i w dolinie szukajc tru;li+ Bie znaem jeszcze tego w&.mienitego owocu le.nego posz&cia, ktr& rs na pw&spie, al%o czarn& w Bursji, al%o w t&c/ stronac/ > %ielsz& i wonniejsz&, a zdawa si t&pow&m dla ziem %ened&kt&1skic/+ 'ewer&n w&ja.ni mi, co to takiego i jakie jest smaczne, prz&gotowane na najrozmaitsze sposo%&, i powiedzia, e nader trudno go znale3-, gd& kr&je si pod ziemi, %ardziej utajon& ni grz&%, i jed&n&m zwierzciem zdoln&m w&do%&- go, idc za zapac/em, jest .winia+ 2&le e kied& go znajdzie, c/ce pore-, i trze%a cz&m prdzej j odpdzi- i w&grze%a- samemu+ 7owiedziaem si p3niej, e wielu spo.rd szlac/etnie urodzon&c/ nie gardzi takim polowaniem i krocz& za .winiami, jak%& %&& to najszlac/etniejsze ogar&, majc z t&u su%, ktra niesie mot&ki+ #rz&pominam so%ie te, e w latac/ p3niejsz&c/ pewien pan z nasz&c/ ziem, wiedzc, e znam :tali, zap&ta, cz& widziaem tam panw pasc&c/ wieprze, a ja

roze.miaem si, rozumiejc, i szli na poszukiwanie tru;li+ !le kied& powiedziaem owemu, e ci panowie zamierzali znale3- pod ziemi 6tarVtufo9, %& go potem zje.-, poj, i szukali 6der 1eufel9, cz&li dia%a, i przeegna si na%onie, patrzc na mnie w osupieniu+ #otem nieporozumienie w&ja.nio si i o%aj .miali.m& si z niego+ 2akie s czar& czowiecz&c/ jz&kw, e przez ludzk zgod oznaczaj czsto t&mi sam&mi d3wikami rzecz& rne+ <aciekawion& prz&gotowaniami 'ewer&na, postanowiem pj.- za nim, a pojem nadto, e oddaje si temu zajciu, %& zapomnie- o smutn&c/ sprawac/, ktre trapi& wsz&stkic/G i pom&.laem, i pomagajc jemu zapomnie- o jego m&.lac/, zdoam moe zapomnie- o moic/, a prz&najmniej utrz&ma- je na wodz&+ Bie ukr&wam te, postanowiem wszak pisa- zawsze i t&lko prawd, e wa%ia mnie skr&ta m&.l, i zszedsz& w dolin, zdoam moe zo%acz&- kogo., o kim nie powiem ni sowa+ !le sam so%ie, i prawie na gos, oznajmiem, e poniewa tego dnia oczekuje si dwc/ legacji, moe uda mi si zo%acz&- z daleka c/o-%& jedn+ 6 miar jak o%niali.m& si po stokac/ gr&, powietrze przeja.niao siG nie wrcio wprawdzie so1ce, gd& w&sza cz.- nie%a %rzemienna %&a c/murami, ale rzecz& widziao si w&ra3nie, c/mura %owiem pozostaa nad nasz&mi gowami+ ! nawet, kied& znale3li.m& si ju %ardzo nisko, o%ejrzaem si, %& spojrze- na szcz&t, i nie zo%acz&em nicG poczwsz& od poow& stoku, grna cz.- wzniesienia, wierzc/okowa rwnia, 9mac/, wsz&stko znikno w c/murac/+ 6 ranek naszego prz&%&cia, kied& %&li.m& ju w.rd gr, pokonawsz& jaki. zaom, dao si jeszcze dostrzec, w odlego.ci nie wikszej ni dziesi- mil, mniejszej nawet, morze+ Basza podr o%;itowaa w niespodzianki, nagle %owiem wkraczali.m& na grski taras, ktr& w&c/odzi urwiskiem na pikne zatoki, a zaraz potem zag%iali.m& si w otc/anne wwoz&, gdzie gr& pitrz&& si jedna za drug, przesaniajc so%ie wzajemnie widok odlegego w&%rzea, a so1ce z trudem przenikao w g% dolin+ Bigdzie poza t&m miejscem :talii nie widziaem, %& tak ciasno i niespodziewanie miesza& si ze so% morze i gr&, w&%rzee i krajo%raz alpejski, i %& w wietrze, ktr& wia poprzez wwoz&, mona %&o dosuc/a- si zmaga1 morskic/ %alsamw i lodowat&c/ powieww od ska+ Batomiast tego ranka wsz&stko %&o szare i prawie mleczno%iae i nie %&o /or&zontw, nawet kied& wwoz& otwiera& si w stron odleg&c/ w&%rze&+ !le zap3niam si prz& wspomnieniac/ mao dot&czc&c/ spraw&, ktra nas zajmuje, mj cierpliw& cz&telniku+ 2ak wic nie opowiem o nasz&m poszukiwaniu 6derteufel9.

<ajm si raczej legacj %raci mniejsz&c/, ktr zo%acz&em jako pierwsz&, wic po%iegem zaraz do klasztoru, e%& zawiadomi- o t&m 6il/elma+ 0j mistrz odczeka, a nowo prz&%&li wejd w o%r% murw i zostan zgodnie z r&tuaem prz&witani przez opata+ #otem rusz& na spotkanie gromadki i nastpia seria u.ciskw i %raterskic/ pozdrowie1+ 0ina ju pora posiku, ale zastawiono st dla go.ci, a opat okaza wielk delikatno.-, pozwoli im %owiem zasi.- we wasn&m gronie i sam na sam z 6il/elmem, %&, wolni od nakazw regu&, mogli po&wi- si i w&mieni- wraeniaG zwa&wsz&, e w istocie rzecz& c/odzio, o%& Eg w&%acz& mi niemie porwnanie, jak%& o rad wojenn, ktra winna od%&- si jak najr&c/lej, nim nadcign wojska nieprz&jacielskie, to jest legacj awinio1ska+ Bie trze%a mwi-, e nowo prz&%&li spotkali si zaraz z Uu%ert&nem, ktrego wsz&sc& pozdrowili ze zdumieniem, rozradowaniem i czci nalen&mi z prz&cz&n& i jego dugiej nieo%ecno.ci, i lkw, jakie towarz&sz&& jego znikniciu, i prz&miotw tego .miaego wojownika od dziesitkw lat stajcego wszak rami w rami z nimi do %itw&+ Q %raciac/ wc/odzc&c/ w skad grup& opowiem p3niej, kied& %d mwi o zgromadzeniu, ktre od%&o si nastpnego dnia+ Awnie dlatego, e %ardzo mao z nimi rozmawiaem, gd& poc/ona mnie rada trzec/, ktra ustalia si nat&c/miast w skadzie 6il/elm, Uu%ert&n i 0ic/a z Jesen&+ 0ic/a musia %&nader oso%liw&m czekiemG arliw&m w swoim ;ranciszka1skim zapale miewa czasami gest& i ruc/& Uu%ert&na w momentac/ mist&cznego uniesienia*G %ardzo jowialn&m i ludzkim w swej doczesnej naturze czowieka z Aomanii, potra;icego doceni- do%rze zastawion& st i szcz.liwego, e znalaz si w.rd prz&jaciG su%teln&m i w&m&kajc&m si nagle, roztropn&m i zrczn&m jak lis, skr&t&m ni%& kret, kied& dot&kao si kwestii stosunkw midz& mon&miG zdoln&m do wielkic/ w&%uc/w .miec/u, do prze&wania c/wil arliwego napicia, w&mownego milczeniaG zrcznie odr&wajc&m wzrok od rozmwc&, je.li p&tanie owego w&magao zamaskowania roztargnieniem odmow& udzielenia odpowiedzi+ Jo nieco powiedziaem ju o nim na stronicac/ poprzednic/, i %&& to rzecz& zas&szane od os%, ktre, %&- moe, same je zas&sza&+ 2eraz natomiast lepiej pojem czste zajmowanie przeze1 sprzeczn&c/ midz& so% stanowisk i cige odmian& zamiaru polit&cznego, cz&m ostatnimi lat& zadziwia nawet prz&jaci

i zwolennikw+ 8ako minister generaln& zakonu %raci mniejsz&c/, %& w zasadzie spadko%ierc .witego Mranciszka, w istocie za. spadko%ierc owego interpretatorwG musia r&walizowa- w .wito.ci i mdro.ci z poprzednikiem takim, jak Eonawentura z Eagnoreggio, musia zapewni- poszanowanie dla regu&, ale jednocze.nie prz&szo.zakonowi tak potnemu i rozpowszec/nionemu, musia dawa- posuc/ dworom i radom miejskim, one %owiem dawa& zakonowi, w ;ormie jamun&, darw i zapisw, mono.- rozkwitania i %ogacenia siG i musia w t&m sam&m czasie %acz&-, %& potrze%a pokut& nie rzucia poza zakon najarliwsz&c/ duc/ownikw, roz%ijajc t&m sposo%em wspania wsplnot, ktrej %& gow, na konstelacj kacerskic/ %and+ 0usia prz&podo%a- si papieowi, cesarzowi, %raciom u%ogiego &wota, .witemu Mranciszkowi, ktr& z pewno.ci %acz& na niego z nie%a, ludowi c/rze.cija1skiemu, ktr& %acz& na niego z ziemi+ ,ied& 8an potpi jako kacerz& wsz&stkic/ duc/ownikw, 0ic/a nie zawa/a si odda- w jego rce piciu spo.rd naj%ardziej %untownicz&c/ %raci z #rowansji, pozwalajc, %& papie posa ic/ na stos+ 5ecz widzc i c/&%a swoje znaczenie mia& tu za%iegi Uu%ert&na*, e wielu w zakonie sprz&ja zwolennikom ewangelicznej prostot&, postpowa tak wa.nie, %& kapitua w #erugii uznaa, w czter& lata p3niej, za swoje denia ow&c/ spalon&c/+ Baturalnie, starajc si wcz&- t potrze%, ktra moga %&- /eret&cka, w urzdzenia i inst&tucje zakonu i majc na celu, %& tego, czego c/cia teraz zakon, c/cia te papie+ !le c/opr%owa przekona- papiea, %ez ktrego zgod& nie c/cia postpowa-, nie gardzi ;aworami cesarza i cesarskic/ teologw+ 8eszcze dwa lata przed dniem, kied& go ujrzaem, nakaza swoim %raciom, %& podczas kapitu& generalnej w 5&onie o oso%ie papiea w&raali si zawsze z umiarem i szacunkiem a to w niewiele miesic& po t&m, jak papie, mwic o minor&tac/, w&stpi przeciwko Ric/ ujadaniu, ic/ %dom i o%domS*+ !le teraz siedzia za stoem, nader prz&ja3nie usposo%ion&, wraz z oso%ami, ktre o papieu w&raa& si z szacunkiem mniejsz&m ni aden+ Q inn&c/ rzeczac/ ju mwiem+ 8an c/cia go mie- w !winionie, on za. c/cia tam si uda- i zarazem nie c/cia, a spotkanie, jakie od%&o si nastpnego dnia, miao postanowi- co do sposo%w i gwarancji owej w&praw&, ktra nie powinna miepozoru aktu ulego.ci, ale te nie w&glda- na akt w&zwania+ Bie sdz, %& 0ic/a spotka kied&kolwiek 8ana we wasnej oso%ie, prz&najmniej odkd w %& papieem+ 6 kad&m razie nie widzia go od dawna i jego towarz&sze pospiesz&li odmalowa- mu w %arwac/ najciemniejsz&c/ posta- tego przekupnego czeka+ > 8ednego musisz si naucz&- > mwi mu 6il/elm > nie u;a- jego

prz&sigom, ktr&c/ zawsze dotrz&muje co do liter&, ale gwaci w su%stancji+ > 6sz&sc& wiedz > mwi Uu%ert&n > co zdarz&o si podczas jego w&%oru+++ > Bie nazwa%&m tego w&%ieraniem, lecz narzuceniem > wtrci jeden ze wsp%iesiadnikw, ktrego p3niej naz&wano, s&szaem, Uugiem z Bo?ocastro i ktr& mwi akcentem podo%n&m jak mj mistrz+ > 8u sprawa .mierci ,lemensa V nie jest z%&t jasna+ ,rl nie w&%acz& mu nigd&, e o%ieca wszcz- proces przeciw pamici o Eoni;ac&m V:::, a nastpnie ucz&ni wsz&stko, %& nie potpi- swojego poprzednika+ 8ak skona w Jarpentras, nie wie do%rze nikt+ Maktem jest, e kied& kard&naowie zgromadzili si w Jarpentras na konklawe, nowego papiea nie w&onili, al%owiem d&sputa przeniosa si i susznie* na w&%r midz& !winionem a Az&mem+ Bie wiem z%&t do%rze, co zdarz&o si w tamte dni, rze3 > powiedziano miG i prz& t&m kard&naowie, ktr&m grozi %ratanek zmarego papiea, ic/ sudz& ukatrupieni, paac w&dan& na pastw ognia, kard&naowie, ktrz& odwoali si do krla, ten za. powiada, e nigd& nie c/cia, %& papie opu.ci Az&m, niec/e wic czekaj cierpliwie i dokonaj do%rego w&%oru+++ #otem Milip #ikn& umar, te Eg jeden wie jak+++ > 5u% wie to dia%e > rzek Uu%ert&n ro%ic znak krz&a, a wsz&sc& poszli w jego .lad&+ > 5u% wie to dia%e > zgodzi si Uugo z drwin w gosie+ > ,rtko mwic, nastpi now& krl, prze& osiemna.cie miesic&, umarG umar w cigu niewielu dni rwnie ledwie narodzon& nastpca i tron o%j %ra krla, regent+++ > : jest to wa.nie ten Milip V, ktr& gd& %& jeszcze /ra%i #oitiers, ze%ra kard&naw, ktrz& uciekali z Jarpentras > rzek 0ic/a+ > 6 istocie > cign Uugo+ > <asadzi ic/ do konklawe w 5&onie w klasztorze dominikanw, prz&sigajc, e %roni %dzie ic/ %ezpiecze1stwa i e nie %d jego wi3niami+ 5edwie jednak zdali si na jego ask, nie t&lko wzi ic/ pod klucz co jest w ko1cu zw&czajem suszn&m*, lecz take zmniejsza im z dnia na dzie1 racji po&wienia, a do czasu, kied& podejm postanowienie+ : kademu o%ieca podtrz&m&wa- go w deniu do stolca+ ,ied& p3niej zasiad na tronie, kard&naowie, znueni dwuletnim wizieniem, lkajc si, e zostan tam do ko1ca &cia, 3le &wieni, zgodzili si na wsz&stko, aroki, w&noszc na 'tolic #iotrow tego ponad siedemdziesicioletniego kara+++ > ,ara z pewno.ci > roze.mia si Uu%ert&n > i z w&gldu suc/otnika, lecz mocniejszego i spr&tniejszego, ni si sdzioV

> '&n szewcaV > mrukn pod nosem jeden z legatw+ > J/r&stus %& s&nem cie.liV > napomnia go Uu%ert&n+ > Bie w t&m rzecz+ 8est to czek w&ksztacon&, studiowa prawo w 0ontpellier i med&c&n w #ar&u, umia podtrz&m&wa- swoje prz&ja3nie w odpowiedni spos%, %& z&ska- tron %iskupi i kard&nalski kapelusz, gd& w&dao mu si to dogodne, a kied& zosta doradc Ao%erta 0drego w Beapolu, wielu zadziwi swoj przenikliwo.ci+ ! jako %iskup !winionu dawa t&lko suszne rad& suszne > powiadam > dla celw tego ndznego przedsiwzicia* Milipowi #iknemu, %& zniszcz&- templariusz&+ ! po w&%orac/ zdoa unikn- spisku kard&naw, ktrz& c/cieli go za%i-+++ !le nie o t&m miaem powiedzie-, mwiem o jego zrczno.ci w zdradzaniu prz&sig tak, %& nikt nie oskar& go o krz&woprz&sistwo+ ,ied& zosta w&%ran&, i e%& zosta- w&%ran&, o%ieca kard&naowi Qrsiniemu, e przeniesie stolic papiesk do Az&mu, i prz&sig na po.wicon /osti, e je.li nie dotrz&ma swojej o%ietnic&, nie wsidzie ju na konia ni mua+ : wiecie co ten lis ucz&niL ,ied& kaza si intronizowa- w 5&onie w%rew woli krla, ktr& c/cia, e%& ceremonia od%&a si w !winionie*, podr z 5&onu do !winionu od%& statkiemV 6sz&sc& %racia roze.mieli si+ #apie %& krz&woprz&sic, ale nie mona mu %&o odmwi- pewnej pom&sowo.ci+ > 2o %ezwst&dnik > skomentowa 6il/elm+ > Jz& Uugo nie powiedzia, e nawet nie pr%owa ukr&- swojej zej woliL Jz& nie t&, Uu%ert&nie, opowiadae. mi, co powiedzia Qrsiniemu w dniu swego prz&%&cia do !winionuL > Qcz&wi.cie > odpar Uu%ert&n > powiedzia mu, i nie%o Mrancji jest tak pikne, e nie widzi, czemu mia%& postawi- stop w mie.cie tak pen&m ruin, jak Az&m+ : e poniewa papie, jako #iotr, ma prawo zawiz&wa- i rozwiz&wa-, on teraz z tej wadz& korz&sta i postanawia pozosta- tam, gdzie jest i gdzie tak mu do%rze+ ! kied& Qrsini c/cia prz&pomnie- mu, e jego o%owizkiem jest mieszka- na 6zgrzu 6at&ka1skim, prz&woa go osc/le do posusze1stwa i przeci d&skusj+ !le na t&m /istoria prz&sigi si nie sko1cz&a+ ,ied& zszed ze statku, powinien dosi.- %iaego konia, przed kard&naami na koniac/ czarn&c/, jak c/ce trad&cja+ #oszed jednak do paacu %iskupiego na piec/ot+ Bie wiem, cz& naprawd nie dosiad ju nigd& konia+ : po t&m czowieku, 0ic/ale, oczekujesz, e dotrz&ma wiar& porczeniom, jakie ci daL 0ic/a siedzia dugo w milczeniu+ #otem rzek= > 0og zrozumie- pragnienie papiea, %& pozosta- w !winionie, i nie odmawiam mu tego+ !le i on nie %dzie mg poda- w wtpliwo.- naszego pragnienia

u%stwa i naszej intepretacji prz&kadu J/r&stusa+ > Bie %d3 naiwn&, 0ic/ale > wtrci si 6il/elm > twoje, nasze pragnienie rzuca ponure .wiato na pragnienie, ktre on &wi+ 0usisz zda- so%ie spraw z tego, e od wiekw nie zasiada na papieskim stolcu czek tak c/ciw&+ 6szetecznice Ea%ilonu, przeciwko ktr&m grzmia jaki. czas temu nasz Uu%ert&n, znieprawieni papiee, o ktr&c/ mwili poeci twojego kraju, jak w !lig/ieri, %&li agodn&mi i wstrzemi3liw&mi jagnitami w porwnaniu z 8anem+ 2o zodziejska sroka, &dowski lic/wiarz, w !winionie wicej si /andluje ni we MlorencjiV 7owiedziaem si o /anie%n&m targu z siostrze1cem ,lemensa, Eertrandem de 9ot/, t&m od rzezi w Jarpentras kied& to midz& inn&mi kard&naowie stali si lejsi o wsz&stkie swoje klejnot&*G ten poo& rk na skar%ie str&jca, wcale nie ma&m, uwadze za. 8ana nie umkno nic z tego, co zostao skradzione w )um venerabiles w&licza dokadnie monet&, nacz&nia ze zota i ze sre%ra, ksigi, d&wan&, cenne kamienie, paramenta+++*+ 8an jednak uda, e nie wie, i w rce Eertranda tra;io podczas zupienia Jarpentras ponad ptora miliona zot&c/ ;lorenw, i kwestionowa jeno dalsze trz&dzie.ci t&sic& ;lorenw, ktre Eertrand, jak sam w&zna, otrz&ma od str&jca na Rpo%on& celS, to jest na krucjat+ 4stalono, e Eertrand zac/owa poow sum& na krucjat, druga za. poowa pjdzie do stolic& papieskiej+ Eertrand nigd& nie rusz& na krucjat, a w kad&m razie nie rusz& po dzi. dzie1, a papie nie zo%acz& ani ;lorena+++ > Bie jest wic taki zrczn& > zauwa& 0ic/a+ > 2o jed&n& raz, kied& da si w&wie.- w pole w sprawac/ pienin&c/ > powiedzia Uu%ert&n+ > 6iniene. do%rze wiedzie-, z jakiego gatunku kupcem %dziesz mia do cz&nienia+ 6e wsz&stkic/ inn&c/ prz&padkac/ %owiem okaza dia%elsk zrczno.- w zagarnianiu pienidz&+ 2o krl 0idas, ktr& wsz&stko, czego si tknie, zamienia w zoto sp&wajce do kas !winionu+ <a kad&m razem, kied& wc/odziem do jego apartamentw, zastawaem tam %ankierw, w&mieniajc&c/ monet&, i sto& zawalone zotem, i kler&kw, ktrz& licz&li i ukadali w supki ;loren&+++ : zo%acz&sz, jaki paac kaza so%ie w&%udowa-, peen %ogactw, ktre niegd&. prz&pis&wano t&lko cesarzowi Eizancjum al%o 6ielkiemu J/anowi 2atarw+ : teraz pojmujesz, czemu w&da wsz&stkie te %ulle przeciwko idei u%stwa+ Jz& wiesz, e skoni dominikanw, niec/tn&c/ naszemu zakonowi, %& w&rze3%ili J/r&stusa w krlewskiej koronie, tunice z purpur& i zota i w %ogat&m o%uwiuL 6 !winionie w&stawiono kruc&;iks& z 8ezusem prz&%it&m jedn t&lko rk, %o druga trz&ma sakiewk zawieszon u pasa, %& wskaza-, e Qn godzi si na u&cie pienidz& dla

celw religijn&c/+++ > Q %ezwst&dnikV > w&krz&kn 0ic/a+ > !le to cz&ste %lu3nierstwoV > 7oo& trzeci koron do papieskiej tiar& > cign 6il/elm > cz& nie tak, Uu%ert&nieL > Qcz&wi.cie+ < pocztkiem milenium papie Uilde%rand prz&j jedn, z napisem )orona re"ni de manu Deiciii, niesawn& Eoni;ac& doda niedawno drug, piszc na niej Diadema imperii de manu %etriciv, 8an za. udoskonali t&lko s&m%ol= wadza duc/owa, doczesna i ko.cielna+ '&m%ol krlw perskic/, s&m%ol poga1ski+++ E& w.rd nic/ %rat, ktr& dot&c/czas trwa w milczeniu, zajt& poc/anianiem z wielkim na%oe1stwem godziwej wielce sp&&, ktr opat kaza poda- do stou+ Bastawia z roztargnieniem uc/o na rozmaite d&skusje, w&dajc z sie%ie co jaki. czas sarkast&czn& .miec/ pod adresem papiea al%o pomruk apro%at& na w&krz&kniki o%urzenia, jakic/ nie szczdzili wsp%iesiadnic&+ !le co do reszt& %acz&, %& ocz&.ciso%ie %rod z sosw i kawakw misiw, ktre w&pada& z ust %ezz%n&c/, ale aroczn&c/, a je.li kied& kierowa jakie. sowa do ktrego. z ssiadw, to po to, %& poc/wali- w&%orn& smak jakiego. spec&jau+ 7owiedziaem si p3niej, e %& to messer Uieronim, w %iskup z ,a;;&, ktrego Uu%ert&n par dni temu uwaa za zmarego a musz powiedzie-, e nowina, jako%& zmar %& dwa lata wcze.niej, kr&a jako wie.- prawdziwa po ca&m .wiecie c/rze.cija1skim nader dugo, s&szaem j %owiem nawet p3niejG i rzecz&wi.cie umar w kilka miesic& po t&m nasz&m spotkaniu, a nadal m&.l, e umar z wielkiego gniewu, jakim zgromadzenie z nastpnego dnia przepoio jego ciao, gd& prawie w&dawao mi si, i pknie ze zo.ci od razu i nagle, tak sa%& %& na ciele i t&le %&o w nim ci*+ 6trci si w t&m momencie do d&sput&, mwic z pen&mi ustami= > ! poza t&m wiecie, e ten in;amis opracowa konst&tucj o taDae sacrae poenitentiariaecv, w ktrej spekuluje na grzec/ac/ os% duc/own&c/, %& w&drzez nic/ wicej pienidz&+ 8e.li duc/own& popeni grzec/ cielesn& z mniszk, krewn al%o nawet z jakkolwiek niewiast gd& tak te si zdarzaV*, %dzie mg %&rozgrzeszon& dopiero, kied& w&paci sze.-dziesit siedem lirw zot&c/ i dwana.cie solidw+ ! je.li popeni jak sodomi, kosztowa- go to %dzie ponad dwie.cie lirw, ale je.li popeni j z dzieckiem jeno lu% zwierzciem, nie za. z ko%iet, grz&wna zostanie zmniejszona o sto lirw+ 0niszka, ktra oddaa si wielu mcz&znom, %d3 jednocze.nie, %d3 w c/wilac/ rn&c/, poza klasztorem lu% w jego o%r%ie, a p3niej c/ce zosta- opatess, winna zapaci- sto trz&dzie.ci jeden lirw zot&c/ i pitna.cie

solidw+++ > Bo no, messer Uieronimie > zaprotestowa Uu%ert&n > wiesz, jak mao koc/am papiea, ale w tej sprawie musz go %roni-V 8est to kalumnia puszczona w o%ieg w !winionie, nigd& takiej konst&tucji nie widziaemV > 8est > potwierdzi energicznie Uieronim+ > 8a te jej nie widziaem, ale jest+ Uu%ert&n potrzsn gow, a inni zamilkli+ <daem so%ie spraw, e prz&w&kli nie %ra- z%&tnio powanie messer Uieronima, ktrego poprzedniego dnia 6il/elm okre.li jako gupca+ 6 kad&m razie wa.nie 6il/elm podj rozmow+ > 2ak cz& owak, cz& ta pogoska jest prawdziwa, cz& ;asz&wa, mwi nam, jaki jest klimat moraln& w !winionie, gdzie kad&, w&z&skiwan& i w&z&skiwacz, wie, i &mu prz&szo na targu raczej ni na dworze przedstawiciela J/r&stusa+ ,ied& 8an wstpi na tron, mwio si o skar%ie w&noszc&m sze.-dziesit t&sic& zot&c/ ;loD renw, a teraz niektrz& mwi, e zgromadzi ponad dziesi- milionw+ > 2o prawda > powiedzia Uu%ert&n+ > 0ic/ale, 0ic/ale, nie wiesz nawet, jak %ezwst&dne rzecz& musiaem oglda- w !winionieV > #ostarajm& si %&- uczciwi > rzek 0ic/a+ > 6iem&, e take nasi przekraczali miar+ 7osz& mnie suc/& o ;ranciszkanac/, ktrz& z%rojnie atakuj klasztor& dominika1skie i gra%i nieprz&jazn&c/ %raci, %& narzuci- im u%stwo+++ 7latego wa.nie nie .miaem przeciwstawi- si 8anowi w czasac/ ow&c/ spraw z #rowansji+++ J/c doj.- z nim do zgod&, nie upokorz jego dum&, zadam t&lko, %& nie upokarza naszej pokor&+ Bie %d mu mwi o pienidzac/, zadam jeno, %& prz&sta na zdrow interpretacj #isma+ : tak te winni.m& cz&ni- z jego legatami jutro+ 6 ko1cu to teologowie, i nie wsz&sc& %d drapieni jak 8an+ ,ied& ludzie mdrz& przed&skutuj spraw interpretacji #isma, nie %dzie mg+++ > QnL > przerwa Uu%ert&n+ > !le t& nie znasz jego szale1stw na polu teologiczn&m+ Qn naprawd c/ce zawiz&wa- wsz&stko wasn rk, w nie%ie i na ziemi+ 6idzieli.m&, co cz&ni na ziemi+ Jo za. si t&cz& nie%a+++ J, nie o%wie.ci jeszcze m&.li, o ktr&c/ ci mwi, prz&najmniej pu%licznie, ale wiem z ca pewno.ci, e szepta o nic/ ze swoimi zau;an&mi+ Qpracowuje wa.nie pewne szalone, je.li nie przewrotne propoz&cje, ktre zmieni&%& sam su%stancj doktr&n& i ode%ra& wszelk si naszemu nauczaniuV > 8akieL > rozleg& si gos&+ > 'p&tajcie Eerengara, on wie, mwi mi o nic/+ > Uu%ert&n o%rci si w stron Eerengara 2alloniego, ktr& w u%ieg&c/ latac/ %& jedn&m z naj%ardziej staD

nowcz&c/ przeciwnikw papiea na jego wasn&m dworze+ 6&rusz& z !winionu i dwa dni temu docz& do grup& ;ranciszkanw, %& wraz z nimi prz&%&- do opactwa+ > 8est to /istoria niejasna i prawie nie do wiar& > oznajmi Eerengar+ > 8ak si zdaje, 8anowi prz&szo do gow&, e sprawiedliwi %d radowa- si %og wizj dopiero po 'dzie+ Qd jakiego. czasu rozm&.la nad dziewit&m wersetem z szstego rozdziau Apokalips-, nad t&m, gdzie mwi si o otwarciu pitej pieczciG kied& to pod otarzem ukazuj si ci, ktrz& %&li za%ici za .wiadczenie sowu Eoemu, i prosz o sprawiedliwo.-+ ,ademu dana jest %iaa suknia i powiedziane, %& jeszcze troc/ cierpliwie poczeka+++ 2o znak, w&wodzi 8an, e Eoga w jego esencji ujrz dopiero, kied& speni si ko1cow& sd+ > !le komu powiedzia o t&c/ rzeczac/L > zap&ta 0ic/a z prz&gn%ieniem+ > 7otd garstce naj%lisz&c/, lecz pogoska rozesza siG powiadaj, e prz&gotowuje si do w&stpienia pu%licznego, nie zaraz, moe za kilka lat, radzi si teologw+++ > !c/, ac/V > roze.mia si sz&derczo Uieronim, nie przestajc u-+ > Bie t&lko, zdaje si, e c/ce pj.- dalej i twierdzi-, e take pieko przed t&m dniem nie %dzie otwarte+++ Bawet dla dia%w+ > #anie 8ezu, pomV > w&krz&kn Uieronim+ > : c powiem& grzesznikom, skoro nie moem& zagrozi- im piekem nat&c/miastow&m, zaraz jak zejd z tego .wiataVL > 8este.m& w rkac/ szale1ca+> rzek Uu%ert&n+ > !le nie pojmuj, czemu c/ce wspiera- takie twierdzenia+++ > #jdzie z d&mem caa doktr&na odpustw > lamentowa Uieronim > i nawet on nie znajdzie ju na nie kupca+ #o c ksidz, ktr& zgrzesz& sodomi, mia%& paci- t&le zot&c/ lirw, %& unikn- kar& rwnie odlegejL > Bie tak %ardzo odlegej > rzek z si Uu%ert&n > czas& s %liskieV > 2& wiesz o t&m, drogi %racie, lecz prostaczkowie nie+ Qto jak stoj spraw&V > w&krz&kn Uieronim, ktr& zro%i min, jak%& jedzenie przestao mu smakowa-+ > J za zgu%na m&.l, musieli mu ni na%i- gow oni to, %racia pred&kanci+++ !c/V > i potrzsn gow+ > !le dlaczegoL > powtrz& 0ic/a z Jesen&+ > Bie sdz, %& %& jaki. powd > odpar 6il/elm+ > 2o dowd, e pozwala so%ie na akt dum&+ J/ce naprawd %&- t&m, ktr& dec&duje w nie%ie i na ziemi+ 6iedziaem o t&c/ pogoskac/, pisa o nic/ 6il/elm Qck/am+ <o%acz&m&, cz& dopnie

swego papie, cz& teologowie, gos caego ,o.cioa, pragnienie ludu Eoego, %iskupw+++ > Qc/, w materii doktr&nalnej zdoa rzuci- na kolana take teologw > rzek zasmucon& 0ic/a+ > 2o nie jest powiedziane > odpar 6il/elm+ > Y&jem& w czasac/, kied& uczeni w rzeczac/ Eoskic/ nie o%awiaj si gosi-, e papie jest /eret&kiem+ 4czeni w rzeczac/ Eoskic/ s w pewien spos% gosem c/rze.cija1skiego ludu+ #rzeciw ktremu nawet papie nie %dzie mg pj.-+ > 2o 3le, to jeszcze gorzej > szepn przeraon& 0ic/a+ > < jednej stron& szalon& papie, z drugiej lud Eo&, ktr&, c/o-%& t&lko przez usta swoic/ teologw, %dzie wkrtce ro.ci so%ie prawo do samowolnego interpretowania #isma+++ > 7laczegoL J innego ucz&nili.cie w #erugiiL > zap&ta 6il/elm+ 0ic/a wzdr&gn si, jak%& dotknit& do &wego+ > < tego wa.nie wzgldu c/c spotka- papiea+ Bic nie moem&, je.li on najprzd nie w&razi zgod&+ > <o%acz&m&, zo%acz&m& > rzek 6il/elm zagadkowo+ 0j mistrz %& doprawd& %ardzo %&str&+ 8ak zdoa przewidzie-, e sam 0ic/a postanowi kied&. oprze- si na teologac/ cesarstwa i na ludzie, %& potpi- papieaL 8ak zdoa przewidzie-, e kied& czter& lata p3niej 8an po raz pierwsz& ogosi sw niewiar&godn nauk, cz.- c/rze.cija1stwa powstanie przeciwko niemuL 8e.li%& nie%ia1ska wizja zostaa do tego stopnia odsunita w prz&szo.-, jake zmarli mogli%& wstawia- si za &w&miL : cz&m sko1cz&%& si kult .wit&c/L 6a.nie minor&ci zaczn nieprz&jazne kroki, potpiajc papiea, a 6il/elm Qck/am stanie w pierwsz&m szeregu, surow& i nieu%agan& w swoic/ racjac/+ 6alka potrwa trz& lata, a 8an, %liski ju .mierci, dokona cz.ciowej poprawki+ '&szaem, jak wiele lat p3niej mwiono, e ukaza si na kons&storzu w grudniu 1KK( roku, mniejsz&, ni w&dawa si dot&c/czas, w&suszon& przez wiek, dziewi-dziesicioletni i umierajc&, %lad& na twarz&, i powiedzia lis, tak zrczn& w igraniu sowami nie t&lko, %& pogwaci- wasne prz&sigi, ale rwnie, %& zaprzecz&- temu, prz& cz&m si upiera*= R6&znajem& i wierz&m&, e dusze oddzielone od ciaa i cakowicie ocz&szczone s w nie%ie, w raju, razem z anioami i z 8ezusem J/r&stusem, i e widz Eoga w 8ego Eoskiej esencji, w&ra3nie i twarz w twarz+++S, potem za., po przerwie, a nikt nie wiedzia, cz& spowodowana jest trudno.ci w odd&c/aniu, cz& te przewrotn&m pragnieniem, %& podkre.li- ostatni klauzul jako przeciwstawn, Rw tej mierze,

w jakiej stan i kond&cja dusz& oddzielonej na to pozwalajS+ Bastpnego ranka, a %&a niedziela, kaza, %& uoono go na w&duon&m ;otelu o poc/&&m oparciu, prz&j poD caowanie doni od swoic/ kard&naw i umar+ !le znowu od%iegam od tematu i opowiadam nie o t&m, o cz&m opowiadawinienem+ Awnie dlatego, e w gruncie rzecz& reszta tej rozmow& prz& stole niewiele dodaje do zrozumienia spraw, o ktr&c/ tutaj mowa+ 0inor&ci uzgodnili, jak postaw prz&j- nastpnego dnia+ Qcenili po kolei swoic/ przeciwnikw+ 'komentowali z trosk podan przez 6il/elma wiadomo.- o prz&%&ciu Eernarda 9ui+ ! jeszcze %ardziej ;akt, e legacji awinio1skiej przewodnicz& %dzie kard&na Eertrand z #oggetto+ 7wc/ inkwiz&torw to z%&t wieleG znak, e c/ce si u&przeciwko minor&tom oskarenia o /erezj+ > 2rudno > oznajmi 6il/elm > %dziem& wic ic/ take traktowa- jako /eret&kw+ > Bie, nie > rzek 0ic/a > postpujm& ostronie, nie moem& naraa- si na to, e c/&%im& jak okazj do zgod&+ > J/ocia pracowaem nad t&m, %& spotkanie doszo do skutku, i wiesz o t&m, 0ic/ale > odpar 6il/elm > nie mog uwierz&-, e%& awinio1cz&c& prz&%&li tutaj dla osignicia jakiego. poz&t&wnego w&niku+ 8an c/ce mie- cie%ie w !winionie, samego i %ez adn&c/ gwarancji+ !le to spotkanie %dzie miao prz&najmniej ten rezultat, e to wa.nie pojmiesz+ E&o%& gorzej, gd&%&. pojec/a, zanim do.wiadcz&sz tego na wasnej skrze+ > 2ak wic trudzie. si, i to przez wiele miesic&, %& dokona- rzecz&, ktr uwaasz za niepotrze%n > powiedzia z gor&cz 0ic/a+ > #rosi mnie o to cesarz, prosie. t& > odpar 6il/elm+ > ! zreszt, lepiej pozna- swoic/ nieprz&jaci nigd& nie jest rzecz niepotrze%n+ 6 t&m miejscu prz&%&li zawiadomi- nas, e w o%r% murw wkracza drugie poselstwo+ 0inor&ci wstali i w&szli naprzeciw ludziom papiea+

*%IE+ C%&ART# !O!A


Eied- to pr,-b-;a/H kard-na< , %o""etto, (ernard 2ui i inne osob- , A;inionu, a potem kaAd- robi, co c#ce. 5udzie, ktrz& znali si ju od dawna, tac&, ktrz& nie znajc si, s&szeli jedni o drugic/, pozdrowili si na dziedzi1cu z pozorn prz&c/&lno.ci+ ,ard&na z #oggetto porusza si u %oku opata jak czowiek oswojon& z wadz, prawie jak%& %& drugim papieem, i rozdziela wsz&stkim, a zwaszcza minor&tom, serdeczne u.miec/&, w&raajc pragnienie, %& nastpnego dnia doszo do cudown&c/ porozumie1 i przekazujc w&ra3nie &czenie pokoju i do%ra specjalnie u& w&raenia tak drogiego ;ranciszkanom* od 8ana NN::+ > Twietnie, .wietnie > rzek mi, kied& 6il/elm zec/cia w do%roci swojej przedstawi- mnie jako swojego pisarza i ucznia+ #otem zap&ta, cz& znam Eoloni, i zac/wala mi jej uroki, do%re jedzenie i wspania& uniwers&tet, zac/cajc, %&m tam zo& wiz&t zamiast wraca- pewnego dnia > rzek > midz& t&c/ moic/ Biemcw, ktrz& t&lu cierpie1 prz&sparzaj naszemu panu, papieowi+ #otem podsun mi pier.cie1 do pocaowania i ju odwraca swoj u.miec/nit twarz do kogo innego+ < drugiej stron& moja uwaga skupia si od razu na oso%isto.ci, o ktrej najwicej w t&c/ dniac/ mwiono= Eernard 9ui, jak naz&waj go Mrancuzi, al%o Eernardo 9uidoni cz& Eernardo 9uido, jak naz&waj go gdzie indziej+ E& to dominikanin mnie wicej siedemdziesicioletni, szczup&, ale prostej postaw&+ 4derz&& mnie jego ocz&, szare, zimne, umiejce wpatr&wa- si %ez adnego w&razu, a przecie > i widziaem to wiele raz& > zdolne rzuca- wieloznaczne %&ski, zdolne %d3 ukr&wa- m&.li i namitno.ci, %d3 w&raa- je wedug woli+ 6 oglnej w&mianie pozdrowie1 nie %& jak inni serdeczn& i w&lewn&, lecz zawsze, i ledwie, uprzejm&+ ,ied& ujrza Uu%ert&na, ktrego ju zna, %& wo%ec niego uprzedzajco grzeczn&, ale prz&patr&wa mu si w taki spos%, e poczuem dreszcz zaniepokojenia+ ,ied& pozdrowi 0ic/aa z Jesen&, na jego twarz& pojawi si u.miec/ trudn& do odc&;rowania i mrukn %ez .ladu serdeczno.ci= RJzekam& tam cie%ie od dawnaS, zdanie, w ktr&m nie zdoaem poc/w&ci- ani .ladu pragnienia, ani cienia ironii, ani nakazu, ani zreszt odcienia zainteresowania+ #odszed do 6il/elma i kied& dowiedzia si, kim w jest, spojrza na1 z w&szukan wrogo.ciG lecz nie

dlatego, %& twarz zdradzaa jego tajemne uczucia, tego %&em pewien c/ocia nie miaem pewno.ci, cz& ten czek &wi kied&kolwiek jakie. uczucia*, ale z pewno.ci dlatego, e c/cia, %& 6il/elm t wrogo.- poczu+ 6il/elm odwzajemni mu si u.miec/em przesadnie serdeczn&m i mwic= RQd dawna pragnem poznaczowieka, ktrego sawa %&a dla mnie nauk i napomnieniem w wielu wan&c/ postanowieniac/, jakimi natc/nione %&o moje &cie+S <danie %ez wtpienia poc/walne i prawie poc/le%ne dla kogo., kto nie wiedzia, o cz&m wszak Eernard wiedzia doskonale, e jedn&m z najwaniejsz&c/ postanowie1 w &ciu 6il/elma %&o postanowienie, %& porzuci- pro;esj inkwiz&tora+ 0iaem wraenie, e 6il/elm c/tnie ujrza%& Eernarda w cesarskic/ loc/ac/, a Eernard z pewno.ci %&%& rad widzc 6il/elma powalonego nag .mierciG a poniewa Eernard mia w t&c/ dniac/ pod swoim dowdztwem z%rojn&c/, zlkem si o &cie mojego do%rego mistrza+ Eernard zapewne dowiedzia si ju od opata o z%rodniac/ popenion&c/ w opactwie+ 6 istocie, udajc, e nie dostrzega jadu skr&tego w zdaniu 6il/elma, rzek mu= > <daje si, e w t&c/ dniac/, na pro.% opata i %& w&peni- o%owizek powierzon& mi w warunkac/ ugod&, ktra zgromadzia nas tutaj, %d musia zajsi nader smutn&mi sprawami, w&dajc&mi z sie%ie zapac/ szkaradn& i dia%elski+ 0wi ci o t&m, al%owiem wiem, e w odleg&c/ czasac/, kied& pozostawae. %liej mnie, a nawet u mego %oku > i u %oku takic/ jak ja > walcz&e. na t&m polu, na ktr&m star& si w %itwie wojska za z wojskami do%ra+ > Azecz&wi.cie > powiedzia spokojnie 6il/elm > ale potem przeszedem na t drug stron+ Eernard prz&j dzielnie cios+ > Jz& moesz powiedzie- mi co. po&tecznego o t&c/ z%rodnicz&c/ sprawac/L > Ba nieszcz.cie nie > odpar uprzejmie 6il/elm+ > Bie mam twego do.wiadczenia na polu z%rodni+ #otem straciem wsz&stkic/ z oczu+ 6il/elm, po kolejnej rozmowie z 0ic/aem i Uu%ert&nem, uda si do skr&ptorium+ #oprosi 0alac/iasza o pozwolenie przejrzenia pewn&c/ ksig, ktr&c/ t&tuw nie udao mi si zapamita-+ 0alac/iasz prz&jrza mu si dziwn&m wzrokiem, ale nie mg odmwi-+ Qso%liwe, e nie musia szuka- ic/ w %i%liotece+ 6sz&stkie ju znajdowa& si na stole 6enancjusza+ 0j mistrz zag%i si w lekturze, i postanowiem, e nie %d mu przeszkadza+ <szedem do kuc/ni+ <o%acz&em tam Eernarda 9ui+ 0oe c/cia o%ejrze-

rozkad opactwa i kr& to tu, to tam+ 4s&szaem, jak w&p&t&wa kuc/arz& i inn su%, mwic jako tako miejscow&m narzeczem pospolit&m prz&pomniaem so%ie, e %& inkwiz&torem w :talii pnocnej*+ 6&dao mi si, e zasiga in;ormacji co do z%iorw, co do urzdzenia prac& w klasztorze+ !le rwnie, zadajc najniewinniejsze p&tania, prz&glda si swemu rozmwc& przenikliwie, a potem stawia ni z tego, ni z owego kolejne p&tanie, i oto jego o;iara %lada i zacz&naa si jka-+ 6&wnioskowaem std, e w jaki. swj oso%liw& spos% prowadzi .ledztwo inkwiz&c&jne i korz&sta z gro3nego ora, ktr& ma i ktr&m wada kad& inkwiz&tor penic& swe o%owizki= ze strac/u, jaki moe wz%udzi- w swoim %li3nim+ !l%owiem kad&, kto zostanie poddan& inkwiz&cji, ze strac/u, e moe %&- o co. posdzon&, mwi zw&kle inkwiz&torowi to, co posu&- moe do skierowania podejrze1 na kogo. innego+ #rzez ca reszt popoudnia, %dzc po opactwie, widziaem, jak Eernard ten sam spos% postpowania stosuje to prz& m&nac/, to znw na dziedzi1cu+ !le prawie nigd& nie rozmawia z mnic/ami, zawsze z %ra-mi .wieckimi i wie.niakami+ #rzeciwnie ni do tej c/wili postpowa 6il/elm+

*%IE+ C%&ART# !IES%P.R


Eied- to Alinard pr,eka,u/e Fil#elmo;i cenne, /ak siI ,da/e, ;iadomoGci, a Fil#elm u/a;nia s;o/H metodI docierania do pra;d- moAli;e/ popr,e, s,ere" nie;Htpli;-c# b<Id=;. #3niej 6il/elm zszed w do%r&m /umorze ze skr&ptorium+ Jzekajc na por wieczerz&, odnale3li.m& w krugankac/ !linarda+ #rz&pomniawsz& so%ie o jego pro.%ie, ju dzie1 przedtem wziem z kuc/ni groc/ i teraz daem mu go+ #odzikowa, umieszczajc ziarnka w %ezz%n&c/ i za.linion&c/ ustac/+ R6idziae., c/opcze > rzek mi > te zwoki te lea& tam, gdzie zapowiadaa ksiga+++ Jzekaj teraz na czwart tr%+S <ap&taem, skd wzia mu si m&.l, e klucz do cigu z%rodni jest w ksidze o%jawie1+ 'pojrza na mnie zdumion&+ > ,siga 8ana daje klucz do wsz&stkiegoV > : doda z gr&masem uraz&= > 6iedziaem o t&m i mwiem od dawna+++ 2o ja, wiesz, podsunem opatowi+++ tamtemu opatowi+++ %& ze%ra moliwie najwicej komentarz& do Apokalips-. 8a powinienem %& zosta- %i%liotekarzem+++ !le potem tamten uz&ska, e w&sano go na 'ilos, gdzie znalaz najpikniejsze manuskr&pt&, i wrci ze wspania zdo%&cz+++ Qc/, wiedzia, gdzie szuka-, mwi te jz&kiem niewiern&c/+++ 6ic jemu powierzono %i%liotek, nie mnie+ 5ecz Eg go pokara i sprawi, e przed swoim czasem wkrocz& do krlestwa ciemno.ci+ Ua, /a > roze.mia si z&m .miec/em ten starzec, ktr& dot&c/czas zda mi si pogron& w spokoju sdziwego wieku, podo%n& niewinnemu dziecku+ > ,im %& ten, o ktr&m mwiszL > zap&ta 6il/elm+ 'pojrza na nas osupia&+ > Q kim mwiemL Bie pamitam+++ to %&o tak dawno+ 5ecz Eg karze, Eg zaciera, Eg zaciemnia nawet wspomnienia+ 6iele aktw p&c/& popeniono w %i%liotece+ 'zczeglnie odkd wpada w rce cudzoziemcw+ Eg karze nadal+++ Bie zdoali.m& w&do%&- z niego nic wicej, zostawili.m& go zatem z jego cic/&m i o%raon&m majaczeniem, a 6il/elm, wielce zaciekawion& t rozmow, rzek mi= > !linard to czowiek, ktrego trze%a suc/a-, za kad&m razem, kied& odz&wa

si, mwi co. interesujcego+ > J powiedzia t&m razemL > !dso > rzek 6il/elm > rozwikanie tajemnic& to nie to samo, co dedukowanie z pierwsz&c/ zasad+ : nie jest nawet rwnowane z%ieraniu liczn&c/ dan&c/ poszczegln&c/, %& potem w&do%&- z nic/ prawo oglne+ Qznacza raczej, e czowiek znajduje jedn, dwie lu% trz& dane poszczeglne, z pozoru nie majce ze so% nic wsplnego, i stara si w&o%razi- so%ie, cz& kada z nic/ moe %&- prz&padkiem prawa oglnego, ktrego jeszcze nie zna i ktre %&- moe nigd& nie zostao w&powiedziane+ <apewne, je.li wiesz, jak rzecze ;ilozo;, e czowiek, ko1 i mu nie pamitaj uraz i &j dugo, moesz podj- pr% i w&powiedzie- zasad, wedug ktrej zwierzta nie pamitajce uraz &j dugo+ !le we3m& prz&padek zwierzt rogat&c/+ #o co im rogiL Bagle dostrzegasz, e wsz&stkie zwierzta z rogami nie maj z%w w grnej szczce+ E&o%& to pikne odkr&cie, gd&%&. nie zdawa so%ie spraw&, e niestet&V s zwierzta %ez z%w w grnej szczce, a jednak %ezrogie, jak wiel%d+ 6reszcie spostrzegasz, e wsz&stkie zwierzta %ez z%w w szczce grnej maj dwa odki+ Bo do%rze, moesz so%ie w&o%razi-, e je.li kto. ma za mao z%w, uje 3le, potrze%uje wic dwc/ odkw, %& lepiej przetrawi- pokarm+ !le rogiL #r%ujesz wic w&m&.li- materialn prz&cz&n rogw powiadajc, e %rak z%w daje zwieD rzciu nadmiar materii kostnej, ktra gdzie. musi si podzia-+ !le cz& jest to w&ja.nienie w&starczajceL Bie, gd& wiel%d nie ma z%w grn&c/, ma dwa odki, ale rogw nie ma+ 0usisz wic w&m&.li- rwnie prz&cz&n celowo.ciow+ 0ateria kostna w&ania si jako rogi jed&nie u zwierzt, ktre nie maj inn&c/ sposo%w o%ron&+ Batomiast wiel%d ma nader tward skr i nie potrze%uje rogw+ #rawo wic mogo%& %rzmie-+++ > !le co rogi maj tu do rzecz& D zap&taem zniecierpliwion& > i czemu zajmujesz si zwierztami rogat&miL > 8a nigd& si nimi nie zajmowaem, ale %iskup 5incolnu owszem, idc w t&m za m&.l !r&stotelesa+ 4czciwie mwic, nie wiem, cz& powod&, ktre znalaz, s wa.ciwe, nigd& te nie sprawdzaem, gdzie wiel%d ma z%& i ile odkwG lecz c/ciaem powiedzie- ci, e poszukiwanie praw w&ja.niajc&c/ w zakresie ;aktw naturaln&c/ prze%iega w spos% krt&+ 6 o%liczu pewn&c/ ;aktw nie do w&ja.nienia musisz spr%owa- w&m&.li- wiele praw ogln&c/, ktr&c/ koneksji z ;aktami cie%ie zajmujc&mi jeszcze nie widziszG i w nag&m zwizku jakiego. rezultatu, prz&padku lu% prawa r&suje ci si rozumowanie, %ardziej w tw&m mniemaniu przekon&wajce od

inn&c/+ #r%ujesz zastosowa- je do wsz&stkic/ prz&padkw podo%n&c/, u&wa- do snucia przewid&wa1, i oto odkr&wasz, e odgade.+ !le do samego ko1ca nie %dziesz wiedzia, ktre pred&kat& wprowadzi- do twojego rozumowania, a ktre odrzuci-+ 2ak te cz&ni teraz ja+ 4stawiam w szereg mnstwo elementw %ez zwizku i w&suwam /ipotez&+ !le musz w&sun- ic/ duo i liczne s tak niedorzeczne, e wst&dzi%&m si ci o nic/ mwi-+ 6idzisz, w prz&padku konia, Erunellusa, kied& zo%acz&em .lad&, w&sunem liczne /ipotez& uzupeniajce si i sprzeczne ze so%G mg to %&uciekajc& ko1, mogo %&- tak, e na t&m pikn&m koniu opat jec/a w d po z%oczu, al%o tak, e jeden ko1, Erunellus, zostawi .lad& na .niegu, inn& za., Ma?ellus, dzie1 wcze.niej wosie na krzaku, a gazki poamali ludzie+ Bie wiedziaem, ktra /ipoteza jest suszna, a zo%acz&em, jak klucznik i sudz& rozgldaj si z niepokojem+ 6wczas pojem, e t&lko /ipoteza z Erunellusem %&a do%ra, i spr%owaem sprawdzi-, cz& jest do%ra, naga%ujc mnic/w tak, jak to ucz&niem+ 6&graem, ale mogem przegra-+ 2amci uznali mnie za mdrego, gd& w&graem, ale nie wiedzieli o wielu prz&padkac/, w ktr&c/ %&em z%it& z tropu, %o przegraem, i nie wiedzieli, e kilka sekund wcze.niej nie %&em pewn&, cz& nie przegram+ Qt w zwizku z w&darzeniami w opactwie mam wiele pikn&c/ /ipotez, lecz nie ma adnego ocz&wistego ;aktu, %&m mg orzec, ktra jest najlepsza+ Bie c/cc wic w&j.- na gupca p3niej, w&rzekam si okazania, e jestem %&str& teraz+ #ozwl mi jeszcze pom&.le-, prz&najmniej do jutra+ 6 t&m momencie pojem, jaki jest spos% rozumowania mojego mistrza, i w&da mi si zgoa nie prz&legajc& do tego sposo%u, w jaki ;ilozo; rozm&.la nad zasadami pierwsz&mi, tak %& jego um&s krocz& prawie .ciekami um&su Eoskiego+ #ojem, e kied& 6il/elm nie mia odpowiedzi, udziela so%ie ic/ wiele i nader rnic&c/ si midz& so%+ E&em z%it& z tropu+ > !le zatem > o.mieliem si skomentowa- > jeszcze ci daleko do rozwizania+++ > Eardzo %lisko > odpar 6il/elm > ale nie wiem do ktrego+ > ! zatem nie masz jednej odpowiedzi na swoje p&taniaL > !dso, gd&%&m mia, naucza%&m teologii w #ar&u+ > Jz& w #ar&u maj na wsz&stko prawdziw odpowied3L > Bigd& > rzek 6il/elm > ale s %ardzo pewni swoic/ %dw+ > ! t& > zap&taem z dziecinn zuc/wao.ci > nigd& nie popeniasz %dwL > Jzsto > odpar+ > 5ecz zamiast podzi- jeden t&lko, w&m&.lam ic/ wiele,

tak e nie jestem niewolnikiem adnego+ 0iaem uczucie, e 6il/elmowi w istocie nie zaleao na prawdzie, ktra wszak nie jest nicz&m inn&m, jak zgodno.ci rzecz& z um&sem+ Qn natomiast za%awia si w&m&.laniem wikszej licz%& moliwo.ci, ni jest to moliwe+ 6 t&m momencie, w&znaj, zwtpiem w mojego mistrza i prz&apaem si na m&.li= R7o%rze c/o-, e prz&%&a inkwiz&cja+S 7zieliem pragnienie prawd&, ktre o&wiao Eernarda 9ui+ : w t&m w&stpn&m nastawieniu um&su, %ardziej udrczon& ni 8udasz w noc 6ielkiego Jzwartku, wszedem z 6il/elmem do re;ektarza, %& spo&- wieczerz+

*%IE+ C%&ART# "OMP/ETA


Eied- to 'al;ator m=;i o ma"ii cudo;ne/. 6ieczerz dla legacji podano z przep&c/em+ Qpat musia zna- %ardzo do%rze sa%o.ci ludzkie i o%&czaje papieskiego dworu ktre nie wz%udzi&%& rwnie, musz to powiedzie-, niec/ci nawet minor&tw %rata 0ic/aa*+ 6ieprzki za%ito niedawno, wic powinna znale3- si kiszka na spos% 0onte Jassino > powiedzia nam kuc/arz+ !le ndzn& koniec 6enancjusza zmusi do w&lania caej .wi1skiej krwi i trze%a poczeka-, dopki nie zarnie si nastpn&c/+ #oza t&m sdz, e w t&c/ dniac/ we wsz&stkic/ %udzio wstrt za%ijanie Eo&c/ stworze1+ !le mieli.m& potrawk z go%kw mar&nowan&c/ w winie z okolic&, krlika upieczonego jak mleczne prosi, c/le% .witej ,lar&, r& z tutejsz&mi migdaami, cz&li %ud&1 wigilijn&, pra&nki z ogrecznika, nadziewane oliwki, smaon& ser, %aranin w ostr&m sosie papr&kow&m, %ia& %% i w&.mienite sod&cze, akocie .witego Eernarda, ciasto .witego 0ikoaja, oczka .witej Zucji, wina i likier& zioowe, ktre wprawi& w do%r& /umor nawet Eernarda 9ui, zw&kle tak surowego, likier z melis&, orzec/wk, wino na podagr i wino z gor&czki+ <da- %& si mogo, %iesiada arokw, gd&%& nie to, e kademu &kowi i kademu ksowi towarz&sz&& po%one lektur&+ Ba koniec wsz&sc& podnie.li si %ardzo rozweseleni, niektrz& w&suwajc jakie. %a/e niedomagania, %& nie zej.- na komplet+ !le opat nie gniewa si+ Bie wsz&sc& maj prz&wileje i o%owizki w&nikajce z po.wicenia si naszemu zakonowi+ ,ied& mnisi w&c/odzili, ja zostaem, zaciekawion& kuc/ni, gdzie prz&gotow&wano si do zamknicia na noc+ 4jrzaem 'alwatora, ktr& z zawinitkiem pod pac/ w&m&ka si w stron ogrodu+ #oszedem za nim, wiedzion& ciekawo.ci, i zawoaem go+ J/cia w&mkn- mi si, ale na moje p&tania odpowiedzia, e ma w zawinitku ktre poruszao si, jak%& mieszkaa w nim jaka. rzecz &wa* %az&liszka+ > )ave basilisc#ium? +st lo re-s w&, tak w&penion& trucizn, e ja.nieje ni todo na zewntrzV J dicam, trucizna, smrd, jaki si ze1 do%&wa, starcz&, %& ci ancideV <atruje+++ : ma %iae macule na grz%iecie, et caput ni%& kogut i poow idzie prosto nad ziemi, a poow po ziemi, jak inne serpentes. : za%ija go la bellula... O La bellulaL > Qc/V %est&ja male1ka est, dusza ni3li m&sz i wroga jej m&sz nader+ : te

w et ropuc/a+ ! kied& j ksaj, bellula %iegnie do kopru al%o do czartaw& i gr&zie et redet ad bellum. +t dicunt, e podzi przez ocz&, ale wikszo.- mwi, e mwi ;asz+ <ap&taem, co zro%i z %az&liszkiem, i powiedzia, e to jego sprawa+ #owiedziaem mu, zaciekawion& %ardzo, e w t&c/ dniac/, prz& t&lu za%it&c/, nie ma ju spraw tajemn&c/ i e powiem o t&m 6il/elmowi+ 6tenczas 'alwator prosi mnie gorco, %&m zmilcza, otworz& zawinitko i pokaza mi kota o czarnej sier.ci+ #rz&cign mnie do sie%ie i powiedzia ze spro.n&m u.miec/em, e nie c/ce, %&.m&, klucznik i ja, przez to, i jeden jest mon&, drugi mod& i pikn&, mogli mie- mio.dziewczt ze wsi, on za. nie, %o %rz&dki i u%ogi+ Ye zna cudown magi, przez ktr ulegnie mu kada niewiasta ogarnita mio.ci+ 2rze%a za%i- czarnego kota i w&upimu ocz&, potem wo&- je do dwc/ jaj czarnej kur&, po oku w kade jajo i pokaza mi dwa jaja, ktre, jak zapewni, wzi od wa.ciw&c/ kur*+ #otem trze%a pozostawi- jaja, %& zgni& w kupie ko1skiego ajna i prz&gotowa tak kup w kcie ogrodu, gdzie nikt nie pokazuje si*, a z kadego z nic/ zrodzi si dia%l, ktre nastpnie odda mu si na usugi, zapewniajc wsz&stkie rozkosze tego .wiata+ !le niestet& > oznajmi > a%& magia miaa skutek, niewiasta, ktrej mio.ci pragnie, musi splun- na jaja, zanim zostan zagrze%ane w ajnie, i ta trudno.- trapi go, gd& trze%a mu wa.nie tej noc& mie- tu ow niewiast, %& ta ucz&nia, co trze%a, nie wiedzc, czemu to su&+ Bag& pomie1 ogarn moj twarz i trzewia, ciao cae, i sp&taem cic/utko, cz& tej noc& sprowadzi w o%r% murw ow dzieweczk z poprzedniego dnia+ <a.mia si ze mnie sz&derczo i rzek, e zawadna mn wielka lu%ieno.- powiedziaem, e wcale nie, e p&tam z cz&stej ciekawo.ci*, a potem powiedzia, e we wsi nie %rak niewiast i e zaniesie jaja do innej, jeszcze pikniejszej od tej, ktra mnie si spodo%aa+ 0niemaem, e kamie, %& oddali- mnie od sie%ie+ ! z drugiej stron&, c mogem ucz&ni-L J/odzi- za nim przez ca noc, kied& 6il/elm czeka na mnie z inn&m cakiem przedsiwziciemL : znowu zo%acz&- t je.li o ni c/odzio*, ku ktrej pc/aa mnie skonno.-, c/o- odwodzi rozum, i ktrej nie powinienem wicej ujrze-, c/o- teraz jeszcze tego pragnL < pewno.ci nie+ 2ak wic przekonaem sie%ie samego, e co si t&cz& niewiast&, 'alwator mwi prawd+ !l%o e moe wsz&stko, co mwi, %&o kamstwem, e magia, o ktrej gada, %&a urojeniem prostackiego i za%o%onnego um&su i e niczego nie dokona+ Aozzo.ciem si i potraktowaem go ostro, powiedziaem, e tej noc& lepiej %& ucz&ni, gd&%& poszed spa-, gd& w o%r%ie murw kr ucznic&+ Qdpowiedzia, e zna opactwo lepiej ni ucznic& i e prz& takiej mgle nikt nikogo nie zo%acz&+ 2ak wic

> powiedzia > teraz w&m&kam si i nawet t& ju mnie nie zo%acz&sz, c/o-%&m %& std o dwa kroki i igra z dzieweczk, ktrej pragniesz+ 6&razi si inn&mi sow&, o wiele gru%sz&mi, ale taki %& sens tego, co rzek+ Qddaliem si wz%urzon&, al%owiem nie moj rzecz, jako szlac/cica i nowicjusza, %&o stawa- do r&walizacji z t kanali+ #oszedem do 6il/elma i ucz&nili.m& to, co naleao+ 2o jest prz&gotowali.m& si, %& w&suc/a- komplet&, stojc w nawie, i kied& na%oe1stwo do%iegnie ko1ca, podj- drug w&praw dla mnie ju trzeci* do trzewi la%ir&ntu+

*%IE+ C%&ART# PO "OMP/ECIE


Eied- to ,no;u ,;ied,a siI labir-nt, dociera do pro"u ;inis !;ricae, lec, nie uda/e siI tam ;e/GL, "d-A nie ;iadomo, c,-m sH pier;s,- i si=dm- , c,terec#, na koniec ,aG Adso ma na;r=t, nader ,res,tH uc,on-, s;e/ mi<osne/ c#orob-. 6iz&ta w %i%liotece zaja nam wiele pracowit&c/ godzin+ 6 teorii sprawdzenie, ktrego mieli.m& dokona-, %&o atwe, lecz poruszanie si prz& .wietle kaganka, cz&tanie napisw, zaznaczanie na planie przej.- i .lep&c/ .cian, zapis&wanie inicjaw, wc/odzenie wszdzie tam, gdzie ukad przej.- i przegrodze1 na wej.cie pozwala, trwao dugo+ : %&o nudne+ #anowa dojmujc& c/d+ Boc %&a %ezwietrzna i nie dawa& si s&sze- te delikatne .wist&, ktre takie wraenie w&war& na nas poprzedniego wieczoru, ale przez szczelin& nap&wao powietrze lodowate i wilgotne+ <ao&li.m& weniane rkawiczki, %& prz& dot&kaniu woluminw nie kostnia& nam donie+ !le %&& to owe rkawice, ktr&c/ u&wa si zim prz& pisaniu, z odkr&t&mi ko1cami palcw, i co jaki. czas musieli.m& podsuwa- donie nad pomie1 al%o wkada- pod szkaplerz, al%o %ijedn o drug, podskakujc prz& t&m, %& si rozgrza-+ 7latego nie dopenili.m& caego dziea od razu+ <atrz&m&wali.m& si, %& poszpera- w armariac/, a teraz, kied& 6il/elm > ze swoimi now&mi szkiekami na nosie > mg zag%ia- si w ksigac/, prz& kad&m t&tule, ktr& odcz&t&wa, w&%uc/a okrz&kami rado.ci, al%o dlatego, e zna to dzieo, al%o dlatego, e od dawna go szuka, al%o wreszcie dlatego, e nigd& o nim nie s&sza i %& nadzw&czajnie podniecon& i zaciekawion&+ 0wic krtko, wszelka ksiga %&a dla niego ni%& %ajeczne zwierz, ktre spotka na nieznanej ziemi+ ! kied& sam przerzuca manuskr&pt, mnie nakaz&wa szuka- dalsz&c/+ > <o%acz, co jest w tej sza;ieV ! ja dukaem przestawiajc wolumin&= > 0istoria an"lorum Eed&+++ : znowu Eed& De aedificatione templi, De tabernaculo, De temporibus et computo et c#ronica et circuli D-onisi, &rto"rap#ia, De ratione metrorum, Vita 'ancti )ut#berti, Ars metrica... > 2o naturalne, wsz&stkie dziea Jzcigodnego+++ ! patrz tutajV De r#etorica co"natione, Locorum r#etoricum distinctio, a tu znowu gramat&c&, #riscianus,

Uonorat, 7onatus, 0aks&m, 6iktor&n, 0etroriusz, Pust&c/es, 'erwiusz, Mokas, !sperus+++ 7ziwne, m&.laem z pocztku, e tutaj s autorz& z !nglii+++ 'pjrzm& niej+++ > 0isperica... famina. Jo to takiegoL > #oemat z Ui%ernii+ #osuc/aj= 0oc spumans mundanas obvallat %ela"us oras terrestres amniosis fluctibus cudit mar"ines. 'aDeas undosis molibus irruit avionias. 4nfima bomboso. vertice miscet "larea asprifero sper"it spumas sulco, sonoreis fre uenter uatitur flabris...c?i Bie pojem sensu, ale 6il/elm cz&ta toczc sowa w ustac/ tak, i zdawao mi si, e s&sz szum ;al i morskiej pian&+ > ! toL !delmus z 0almes%ur&, posuc/aj tej stronic&= %rimitus pantorum procerum poematorum pio potissimum paterno ue presertim privile"io pane"iricum poemata ue passim prosatori sub polo promul"atas... 6sz&stkie sowa zacz&naj si od tej samej liter&V > 5udzie z moic/ w&sp s wsz&sc& nieco stuknici > powiedzia 6il/elm z dum+ > <ajrz&jm& do innej sza;&+ > 6ergiliusz+ > 8ake toL Jo 6ergiliuszaL 2eor"ikiL > Bie+ +pitomi. Bigd& o nic/ nie s&szaem+ > !le to nie 0aro+ 2o 6ergiliusz z 2uluz&, retor, sze.- wiekw po narodzinac/ Baszego #ana+ E& uwaan& za wielkiego mdrca+++ > 2utaj powiada, e sztukami s poema, ret/oria, grama, leporia, dialecta, geometria+++ 5ecz w jakimi jz&ku pisaL > #o acinie, ale %&a to acina w&m&.lona przez niego samego, ktr on uznawa za znacznie pikniejsz+ #rzecz&taj tu= powiada, e astronomia %ada znaki zodiaku, ktr&mi s mon, man, tonte, piron, damet#, perfellea, bel"alie, mar"elet#, lutamiron, taminon i rap#alut. O 6ariatL > Bie wiem, lecz nie poc/odzi z moic/ w&sp+ #osuc/aj dalej, mwi, e jest

dwana.cie sposo%w nazwania ognia, i"nis, co ui#abin 5aula incocta co uendi #abet dictionem:, ardo, calaD eD calore, fra"on eD fra"ore flammae, rusin de rubore, fumaton, ustraD de urendo, vitius uia pene mortua membra suo vivificat, siluleus, uod de silice siliat, unde et sileD non recte dicitur, nisi eD ua scintilla silit. 4 aeneon, de Aenea deo, ui in eo #abitat, sive a uo elementis flatus fertur. > !le nikt tak nie mwiV > Ba szcz.cie+ !le %&& to czas&, kied& pragnc zapomnie- o z&m .wiecie, gramat&c& rozkoszowali si zawi&mi kwestiami+ 0wiono mi, e wted& to przez pitna.cie dni i pitna.cie noc& retorz& 9a%undus i 2erencjusz d&skutowali nad woaczem od e"o, a wreszcie c/w&cili za %ro1+ > !le tutaj te, sam posuc/aj+++ > c/w&ciem ksig cudownie ozdo%ion miniaturami ro.linn&c/ la%ir&ntw, w ktr&c/ wolutac/ przedstawiono map& i we+ > #osuc/aj t&c/ sw= cantamen, collamen, "on"elamen, stemiamen, plasmamen, sonerus, alboreus, "audifluus, "laucicomus... > 0oje w&sp& > rzek znowu z rozczuleniem 6il/elm+ > Bie %d3 surow& dla mnic/w z odlegej Ui%ernii, moe, je.li istnieje to opactwo i je.li mwim& jeszcze o .wit&m cesarstwie rz&mskim, im to zawdziczan&+ 6 t&c/ czasac/ reszta Purop& %&a kup gruzw, pewnego dnia ogoszono za niewan& c/rzest udzielan& przez niektr&c/ ksi& w 9alii, gd& c/rzcio si tam in nomine patris et filiae, i to nie dlatego, e prakt&kowali now /erezj i mieli 8ezusa za niewiast, ale dlatego, e nie znali ju acin&+ > 8ak 'alwator+ > 0niej wicej+ #iraci z najdalszej pnoc& prz&p&wali rzekami, %& pustosz&Az&m+ #oga1skie .wit&nie wali& si w gruz&, za. c/rze.cija1skic/ jeszcze nie %&o+ : t&lko mnisi z Ui%ernii w swoic/ klasztorac/ pisali i cz&tali, cz&tali i pisali, i zdo%ili miniaturami, a potem wskocz&li do odzi ze skr zwierzc&c/ i eglowali ku t&m ziemiom i ewangelizowali je, jak%&.cie %&li niewiern&mi, cz& pojmujesz toL E&e. w Eo%%io, zostao zaoone przez .witego ,olum%ana, jednego z nic/+ #ozwl wic im w&m&.la- now acin, %o w Puropie nie znano ju tej starej+ E&li wielkimi lud3mi+ Twit& Erendan dotar a do 6&sp 'zcz.liw&c/ i p&n wzdu %rzegu pieka, gdzie ujrza 8udasza prz&kutego a1cuc/ami do ska& podwodnej, a pewnego dnia prz&%i do jakiej. w&sp&, w&szed na %rzeg, a %& to morski potwr+ Baturalnie %&li stuknici > powtrz& z zadowoleniem+ > :c/ o%razki s+++ s takie, e wasn&m oczom nie wierzV ! ile %arwV >

rzekem, wpadajc w uniesienie+ > : to na ziemi, gdzie kolorw jest niewiele, nieco %kitu i duo zieleni+ !le nie %dziem& rozprawia- o mnic/ac/ z Ui%ernii+ J/c wiedzie-, dlaczego s tutaj razem z !nglikami i gramat&kami z inn&c/ krajw+ 'pjrz na swj plan, gdzie winni.m& %&-L > 6 pokojac/ %aszt& zac/odniej+ #rzepisaem take kartusze+ 2ak wic, w&c/odzc z pokoju .lepego, wc/odzi si do sali siedmio%ocznej i mam& jedno przej.cie do jednego pokoju w %aszcie, a liter czerwon jest U+ ! potem, idc z pokoju do pokoju, o%c/odzi si wie dokoa i wraca do pokoju .lepego+ ,olejno.liter da+++ masz racjV U:EPAB:V > U:EPAB:!, je.li z pokoju .lepego przejdziesz do sali siedmioktnej, ktra jak i wsz&stkie trz& pozostae ma kiter ! od !pocalipsis+ 7latego s tu dziea autorw z Qltima 1#ule, a rwnie gramat&c& i retorz&, gd& ci, ktrz& urzdzali %i%liotek, pom&.leli, e gramat&k powinien zawsze znale3- si z gramat&kami z Ui%ernii, nawet je.li jest z 2uluz&+ Qto ,r&terium+ 6idzisz, e zacz&nam& co. rozumie-L > !le w pokojac/ %aszt& wsc/odniej, przez ktr weszli.m&, przecz&tali.m& MQB'+++ Jo to znacz&L > #rzecz&taj uwanie swj plan, cz&taj liter& sal tak, jak nastpuj po so%ie w kolejno.ci wc/odzenia+ > MQB' !7!P4+++ > Bie, Mons !dae, gd& 4 to drugi .lep& pokj wsc/odni, pamitam go, %&moe wc/odzi w inn& cig liter+ : co znale3li.m& w Mons !dae, to jest w raju ziemskim a wspomnij, jest tam pokj z otarzem skierowan&m ku wsc/odzcemu so1cu*L > 0nstwo Ei%lii i komentarz& do Ei%lii, same ksigi o #i.mie Twit&m+ > 6idzisz wic, sowo Eoe w korespondencji do raju ziemskiego, ktr&, jak powiadaj wsz&sc&, jest daleko na wsc/d+ ! tutaj, na zac/odzie, Ui%ernia+ > 2ak wic plan %i%lioteki na.laduje map caego .wiataL > 2o podo%ne do prawd&+ ! ksiki s tam uoone podug krajw, z ktr&c/ poc/odz, oraz miejsca, gdzie urodzili si ic/ autorz&, al%o, jak w t&m prz&padku, miejsca, gdzie powinni %&li si urodzi-+ Ei%liotekarze powiedzieli so%ie, e 6ergiliusz gramat&k przez pom&k urodzi si w 2uluzie, gd& powinien %& na w&spac/ zac/odnic/+ #oprawili pom&ki natur&+ #oszli.m& dalej+ #rze%&li.m& cig sal %ogat&c/ w .wietne !pokalips&, a w.rd t&c/ pokojw %& w, w ktr&m miaem wizje+ < daleka dostrzegli.m& ju .wiato, 6ilD /elm zatka so%ie nos i po%ieg, %& je zgasi- plujc na popi+ Ba wszelki w&padek

przeszli.m& przez ten pokj pospiesznie, ale pamitaem, e widziaem tam przedtem przepikn, wielo%arwn ApokalipsI z mulier amicta sole i smokiem+ Qdnale3li.m& kolejno.- t&c/ sal w&c/odzc od tej, do ktrej tra;ili.m& na ko1cu i ktra miaa jako inicja czerwone ^+ Qdcz&tanie wspak dao sowo ^'#!B:!, ale ostatnie ! %&o t&m sam&m, ktr&m ko1cz&a si U:EPAB:!+ 2o znak > oznajmi 6il/elm > e pozostaj jeszcze pokoje, w ktr&c/ gromadzi si dziea o c/arakterze mieszan&m+ 2ak cz& inaczej, stre;a nazwana ^'#!B:! zdaa si nam w&peniona wieloma kodeksami Apokalips, wsz&stkimi piknej ro%ot&, ktr 6il/elm rozpozna jako sztuk /iszpa1sk+ <auwa&li.m&, e %i%lioteka ma najo%szerniejsz&, %&- moe, z%ir kopii ksigi apostoa, istniejc& w .wiecie c/rze.cija1skim, i ogromn ilo.komentarz& do tego tekstu+ Ql%rz&mie wolumin& po.wiecone %&& komantarzowi do !pkalips& pira %ogosawionego z 5ie%an&, a tekst %& zawsze mniej wicej taki sam, ale znale3li.m& zadziwiajc rozmaito.- odmian w o%razac/, a 6il/elm rozpozna rk takic/, ktr&c/ uwaa za najlepsz&c/ iluminatorw krlestwa !sturii= 0agiusza, Makundiusza i inn&c/+ 7okonujc t&c/ i inn&c/ spostrzee1, dotarli.m& do %aszt& poudniowej, do ktrej z%li&li.m& si ju poprzedniego wieczoru+ #okj ' z ^'#!B:! > %ez okien > w&c/odzi na pokj P i, prze%&wajc po kolei pi- pokojw wie&, dotarli.m& do ostatniego, %ez dalsz&c/ przej.-, gdzie zo%acz&li.m& czerwone 5+ #rzecz&tali.m& wspak i mieli.m& 5PQBP'+ > 5eones, #oudnie, wedug naszej map& jeste.m& w !;r&ce, #ic sunt leonescvii. : to w&ja.nia, czemu znale3li.m& tu t&le tekstw autorw niewiern&c/+ > ' te inni > powiedziaem szperajc po armariac/+ > )anon !wicenn& i ten pikn& kodeks w&penion& kaligra;i, ktrej nie znam+++ > 'dzc po ozdo%ac/, winien to %&- ,oran, lecz niestet& nie znam ara%skiego+ > ,oran, %i%lia niewiern&c/, ksiga przewrotna+++ > ,siga, ktra zawiera mdro.- inn ni3li nasza+ 5ecz pojmujesz, czemu postawili j tutaj, gdzie s lw& i potwor&+ Qto czemu widzieli.m& tu ksigi o %estiac/ potworn&c/, w.rd ktr&c/ znalaze. te jednoroca+ 'tre;a zwana 5PQBP' zawiera te ksigi, ktre dla %udownicz&c/ %i%lioteki s ksigami kamstwa+ Jo mam& tutajL > #o acinie, ale dziea !ra%a+ !&&u% al Au/awi, traktat o wodowstrcie u psw+ ! tutaj ksiga o skar%ac/+ 2utaj za. De aspectibus !l/azena+++ > 6idzisz, midz& potworami i kamstwami umie.cili rwnie dziea naukowe t&c/, od ktr&c/ c/rze.cijanie tak wiele mog si naucz&-+ 2ak oto m&.lao si w czaD

sac/, kied& %i%lioteka %&a %udowana+++ > !le dlaczego ustawili po.rd ;aszw take ksig o jednorocuL > zap&taem+ > Bajwidoczniej zao&ciele %i%lioteki mieli dziwaczne pogld&+ 4znali, e ksiga, ktra mwi o %estiac/ ;antast&czn&c/ i &jc&c/ w dalekic/ krajac/, stanowi cz.- zestawu kamstw szerzon&c/ przez niewiern&c/+++ > !le cz& jednoroec jest kamstwemL 8est zwierzciem agodn&m i wznio.le s&m%oliczn&m+ Migur J/r&stusa i cz&sto.ci, moe %&- poc/w&con& jed&nie, je.li zaprowadzi si do lasu dziewic, tak e zwierz, czujc przecz&st& zapac/, idzie zo&e% na jej onie, w&stawiajc si na sida owcw+ > 2ak si powiada, !dso+ !le wielu skania si ku m&.li, e to %ajeczn& w&m&s pogan+ > Jo za szkoda > powiedziaem+ > 2ak %&m c/cia spotka- takiego idc przez las+ :naczej, c za prz&jemno.- z przec/odzenia przez lasL > Bie jest powiedziane, e nie istnieje+ 0oe w&glda inaczej, ni przedstawiaj te ksigi+ #ewien wenecki podrnik rusz& w %ardzo odlege stron&, nader %liskie fons paradisicviii, o ktr&c/ mwi map&, i widzia jednoroce+ 5ecz uzna je za gru%ia1skie i %ez wdziku, za %rz&dkie i czarne+ 'dz, e widzia naprawd czarne %estie z rogiem na czole+ E&& to pewnie te same, ktre opisali po raz pierwsz& prawdziwi mistrzowie mdro.ci staro&tnej, nie we wsz&stkim %dzcej, mieli %owiem od Eoga sposo%no.- zo%aczenia rzecz&, jakic/ m& nie widzieli.m&+ #otem ten opis, wdrujc od auctoritas do auctoritas, przeo%razi si wskutek kolejn&c/ przer%ek dokonan&c/ przez w&o%ra3ni, i jednoroce sta& si zwierztami powa%n&mi, %ia&mi i agodn&mi+ 7latego je.li dowiesz si, e w jakim. lesie &je jednoroec, nie udawaj si tam z dziewic, al%owiem zwierz moe okaza- si podo%niejsze do tego, o ktr&m .wiadcz& 6enecjanin, ni3li do tego, o ktr&m mwi ta ksiga+ > !le jak to si stao, e mistrzowie staro&tnej mdro.ci mogli mie- od Eoga o%jawienie prawdziwej natur& jednorocaL > Bie jest to o%jawienie, lecz do.wiadczenie+ 0ieli szcz.cie urodzi- si na ziemiac/, gdzie jednoroce &&, al%o w czasac/, kied& jednoroce && nawet tutaj+ > 8ak zatem moem& u;a- staro&tnej mdro.ci, ktrej .ladu t& %ez ustanku szukasz, skoro zostaa nam przekazana przez ksigi kamliwe, o%ja.niajce j w spos% tak dowoln&L

> ,sigi nie po to s, %& w nie wierz&-, lecz %& poddawa- je %adaniu+ 0ajc przed so% ksig, nie powinni.m& zadawa- so%ie p&tania, co ona zawiera, ale co c/ce powiedzie-, i t m&.l jake jasno widzieli starz& komentatorz& .wit&c/ ksig+ 8ednoroec, taki, o jakim mwi te ksigi, osania prawd moraln al%o alegor&czn, al%o anagogiczn, ktra pozostaje prawd, jak prawd pozostaje m&.l, e cz&sto.- jest cnot szlac/etn+ !le co si t&cz& prawd& literalnej, ktra wspiera tamte trz&, trze%a sprawdzi-, z jakiej danej or&ginalnego do.wiadczenia zrodzia si litera+ Bad liter nale& d&skutowa-, nawet je.li utajon& sens pozostaje suszn&+ 6 pewnej ksidze napisano, e diament przecina si t&lko krwi koza+ 0j wielki mistrz, Aoger Eacon, powiedzia, e to nie %&a prawda, %o po prostu spr%owa i nic nie uz&ska+ 5ecz je.li%& zwizek midz& diamentem a krwi koza mia jaki. sens w&szego rzdu, ten sens pozosta%& nienaruszon&+ > 0ona wic w&powiedzie- prawd& w&szego rzdu, kamic co do liter& > rzekem+ > ! jednak auj, e jednoroec taki, jaki jest, nie istnieje i nie istnia i nie moe pewnego dnia zaistnie-+ > Bie wolno stawia- granic Eoskiej wszec/moc&, i gd&%& Eg zec/cia, mog&%& istnie- take jednoroce+ !le pociesz si, istniej w t&c/ ksigac/, ktre c/onie mwi o %&cie rzecz&wist&m, mwi o %&cie moliw&m+ > Jz& w takim razie trze%a cz&ta- ksigi, nie odwoujc si do wiar&, ktra jest cnot teologicznL > #ozostaj jeszcze dwie cnot& teologiczne+ Badzieja, e to, co moliwe, jest+ : mio.- ku temu, ktr& w do%rej wierze mniema, e to, co moliwe, jest+ > 5ecz po co ci jednoroec, skoro twj um&s we1 nie wierz&L > #otrze%n& jest mi tak samo, jak odcisk stp 6enancjusza na .niegu, cignitego do kadzi z krwi .wi1sk+ 8ednoroec z ksig jest jak%& .ladem+ 8e.li jest .lad, musi %&- co., co go odcisno+ > 5ecz w takim razie jest to co. odmiennego od samego .ladu+ > < pewno.ci+ Bie zawsze .lad ma ten sam ksztat, co ciao, ktre go odcisno, i nie zawsze powstaje z nacisku ciaa+ Jzasem odtwarza w&o%raenie, jakie ciao pozostawio w nasz&m um&.le, i jest to wtenczas .lad idei+ :dea jest znakiem rzecz&, a o%raz jest znakiem idei, znakiem znaku+ !le z o%razu odtwarzam, je.li nie ciao samo, to ide, jak kto. inn& o nim mia+ > : to ci w&starczaL > Bie, gd& prawdziwa mdro.- nie moe zadowala- si ideami, ktre

s wa.nie znakami, lecz winna odnale3- rzecz& w ic/ prawdzie poszczeglnej+ 2ak wic c/tnie wspi%&m si od tego .ladu .ladu do jednoroca pojed&nczego, ktr& jest na pocztku a1cuc/a+ 2ak jak c/tnie wspi%&m si od niejasn&c/ znakw pozostawion&c/ przez morderc 6enancjusza znakw, ktre mog&%& ods&a- do wielu inn&c/* do jed&nego oso%nika, do morderc&+ 5ecz nie zawsze jest to moliwe w krtkim czasie i %ez po.rednictwa inn&c/ znakw+ > !le w takim razie mog zawsze i t&lko mwi- o cz&m., co mwi mi o cz&m. inn&m, i tak dalej, ale tego czego. ostatecznego, tego prawdziwego, nie ma nigd&L > 0oe jest, moe jest jednoroec jednostkow&+ : nie trap si, ktrego. dnia spotkasz go, c/o-%& %& czarn& i %rz&dki+ > 8ednoroce, lw&, ara%sc& i maureta1sc& autorz& w oglno.ci > rzekem wted& > niec/&%nie tutaj jest ta !;r&ka, o ktrej mwili mnisi+ > Biec/&%nie+ ! je.li tak, winni.m& znale3- poetw a;r&ka1skic/, o ktr&c/ wspomnia #ac&;ik z 2i?oli+ : w istocie, pokonujc drog w przeciwn&m kierunku i wracajc do pokoju 5, znalazem w jednej z sza; kolekcj ksig Mlorusa, Mronta, !pulejusza, 0artianusa Japelli i Mulgencjusza+ > 2utaj wic, wedle tego, co mwi Eerengar, winno %&- w&ja.nienie pewnej tajemnic& > rzekem+ > #rawie tu+ 4& okre.lenia Rfinis Africae9, i wa.nie s&szc to w&raenie, 0alac/iasz tak si rozzo.ci+ .inis mogo%& oznacza- ten ostatni pokj, c/&%a e+++ > w&krz&kn= > Ba siedem ko.ciow w JlonmacnoisV Jz&. niczego nie zauwa&L > JzegoL > 6racam& do pokoju ', z ktrego w&rusz&li.m&V 6rcili.m& do pierwszego .lepego pokoju, w ktr&m werset mwi= 'uper t#ronos vi"inti uatuor. 0ia czter& otwor& drzwiowe+ 8eden w&c/odzi na pokj ^, z oknem na o.miokt+ 7rugi w&c/odzi na pokj #, ktr& %&, wzdu ;asad& zewntrznej, dalsz&m cigiem ^'#!B:!+ 2en od stron& %aszt& prowadzi do pokoju P, przez ktr& dopiero co przeszli.m&+ #otem %&a .ciana .lepa i dalej drzwi, ktre prowadzi& do nastpnego pokoju .lepego z inicjaem 4+ #okj ' %& ow&m ze zwierciadem i szcz.cie, e znajdowao si ono na .cianie zaraz po mojej prawej rce, gd& inaczej znowu ogarn%& mnie strac/+ #rz&gldajc si uwanie planowi, zdaem so%ie spraw z oso%liwo.ci tego pokoju+ #odo%nie jak wsz&stkie pokoje .lepe w trzec/ pozosta&c/ %asztac/, winien prowadzi- do centralnego pokoju siedmioktnego+ 8e.li tak nie %&o, wej.cie do

siedmiokta musiao znajdowa- si w prz&leg&m pokoju .lep&m, 4+ 8ednak ten mia drzwi do pokoju 2 z oknem na o.miokt wewntrzn&, drugimi cz& si z pokojem ', a trz& inne .cian& mia .lepe i zajte przez sza;&+ Aozgldajc si dokoa, dostrzegli.m& to, co teraz ocz&wiste %&o rwnie na planieG z prz&cz&n logiczn&c/, nie t&lko za. ze wzgldu na r&gor&st&czn s&metri, ta %aszta winna mie- swj pokj siedmioktn&, lecz nie miaa+ > Bie ma go > rzekem+ > Biemoliwe, e%& go nie %&o+ 9d&%& nie istnia, inne pokoje %&&%& wiksze, gd& t&mczasem s, z gru%sza rzecz %iorc, t&c/ sam&c/ w&miarw, co te po inn&c/ stronac/+ 8est, ale nie mona do1 dotrze-+ > <amurowan&L > #rawdopodo%nie+ : oto mam& finis Africae, wok tego miejsca kr&li wsz&sc& ciekawsc&, ktrz& ju nie &j+ 8est zamurowane, ale to nie znacz&, e nie ma do1 adnego wej.cia+ #rzeciwnie, z pewno.ci jest, i 6enancjusz je znalaz al%o mia jego opis od !delmusa, ten za. od Eerengara+ 'ignijm& raz jeszcze do jego notatek+ 6&do%& z /a%itu kart 6enancjusza i odcz&ta= Rrka na idolu dziaa na pierwsz& i sidm& z czterec/S+ Aozejrza si dokoa+ > !le takV :dolum to w&o%raenie zwierciadaV 6enancjusz m&.la po grecku, a w t&m jz&ku, %ardziej jeszcze ni w nasz&m, eidolon jest zarwno o%razem, jak widmem, a zwierciado oddaje nam zde;ormowan& o%raz, ktr& m& te tamtej noc& wzili.m& wszak za widmoV 5ecz cz&m %&&%& zatem czter& supra speculumL Jo. na od%ijajcej powierzc/niL !le wwczas winni.m& ustawi- si w okre.lon& spos%, tak %& dostrzec co., co od%ija si w zwierciadle i odpowiada opisowi podanemu przez 6enancjusza+++ #rzesuwali.m& si we wsz&stkie stron&, ale %ez skutku+ #oza nasz&mi wizerunkami zwierciado od%ijao niew&ra3n& zar&s sali, marnie o.wietlonej przez kaganek+ > ! zatem > med&towa 6il/elm > przez supra speculum naleao%& rozumie- za zwierciadem+++ Jo wskaz&wao%&, e najpierw winni.m& przej.- na drug stron, gd& z pewno.ci zwierciado to drzwi+++ <wierciado %&o w&sze ni normaln& czowiek, utwierdzone w murze mocn d%ow ram+ Q%mac&wali.m& j na wsz&stkie sposo%&, pr%owali.m& wsun- palce, paznokcie midz& ni a .cian, ale zwierciado ani drgno, jak%& %&o cz.ci muru, kamieniem oprawion&m w kamie1+ > ! je.li nie jest to z drugiej stron&, musi %&- super speculum > mrucza

6il/elm i podnosi rami, stawa na palcac/ i wodzi doni po grnej krawdzi ram&, nie znajdujc jednak nic poza kurzem+ > < drugiej stron& > rozm&.la 6il/elm z melanc/oli > je.li za zwierciadem jest pokj, ksigi, ktrej szukam& i ktrej szukali inni, ju tam nie ma, gd& najpierw w&nis j 6enancjusz, a potem, i kt wie dokd, Eerengar+ > !le moe Eerengar odnis j z powrotem+ > Bie, tego wieczoru %&li.m& w %i%liotece i wsz&stko wskazuje, e zako1cz& &cie niedugo po kradzie&, teje noc& w a3niac/+ 6 przeciwn&m w&padku ujrzeli%&.m& go nastpnego ranka+ Biewane+++ Ba razie uz&skali.m& to, e wiem&, gdzie jest finis Africae, i mam& wsz&stkie prawie element&, %& ulepsz&- plan %i%lioteki+ 0usisz prz&zna-, e wiele z tajemnic la%ir&ntu ju si w&ja.nio+ #owiedzia%&m, e wsz&stkie poza jedn+ 6&daje mi si, e wicej do%d z uwanego cz&tania manuskr&ptu 6enancjusza ni z dalsz&c/ ogldzin+ 'am widziae., e tajemnic la%ir&ntu lepiej rozwikali.m& z zewntrz, ni %dc w .rodku+ 2ego wieczoru, stojc tak przed wasn&mi pow&krcan&mi wizerunkami, nie zo%acz&m& istot& pro%lemu+ <reszt .wiato sa%nie+ J/od3, zapiszm& czarno na %ia&m reszt wskazwek, ktre posu nam do sporzdzenia ostatecznego planu+ #rze%iegli.m& inne sale, zapisujc spostrzeenia na moim planie+ Batknli.m& si na sale po.wicone w&cznie pismom matemat&czn&m i astronomiczn&m, inne z dzieami napisan&mi al;a%etem aramejskim, ktrego aden z nas nie zna, inne z al;a%etami jeszcze mniej znan&mi, moe %&& to tekst& z :ndii+ #oruszali.m& si w o%r%ie dwc/ spltan&c/ ze so% sekwencji, ktre mwi& :47!P! i !P9^#24'+ 6 sumie, e%& nie nudzi- cz&telnika kronik naszego odc&;row&wania, kied& p3niej ostatecznie opracowali.m& map, przekonali.m& si, e %i%lioteka naprawd %&a z%udowana i podzielona zgodnie z o%razem krgu ziemskiego+ Ba pnoc& znaD le3li.m& !B95:! i 9PA0!B:, ktre wzdu .cian& zac/odniej cz&& si z 9!55:!, %& potem zrodzi- na najdalsz&m zac/odzie U:EPAB:! i ku .cianie poudniowej AQ0! raj rz&mskic/ klas&kw* i ^'#!B:!+ Bastpowa& p3niej na poudniu 5PQBP', !P9^#24', ktre ku wsc/odowi stawa& si :47!P! i MQB' !7!P+ 0idz& wsc/odem a pnoc, wzdu .cian&, !J!:!, do%ra s&nekdoc/a, %& wskaza9recj, i rzecz&wi.cie w t&c/ czterec/ pokojac/ %&a wielka o%;ito.- poetw i ;ilozo;w staro&tno.ci poga1skiej+ 'pos% odcz&t&wania %& dziwaczn&, raz szo si stale w jedn&m kierunku, to znowu wspak al%o wokoo, czsto, jak ju rzekem, jedna litera wc/odzia w skad

dwc/ rn&c/ sw i w t&c/ prz&padkac/ pokj mia sza; po.wicon jednemu tematowi i inn drugiemu*+ 5ecz %ez wtpienia nie %&o co szuka- w t&m ukadzie zotej regu&+ J/odzio o sztuczk cz&sto mnemotec/niczn, pozwalajc %i%liotekarzowi odnale3- dane dzieo+ #owiedzie- o ksice, e znajduje si w uarta Acaiae oznaczao, e %&a w czwart&m pokoju od tego, w ktr&m pojawio si pocztkowe !, za. co do sposo%u tra;ienia, zakadao si, e %i%liotekarz zna na pami- szlak, prost& al%o okrn&, jaki trze%a prze%&-+ Ba prz&kad !J!:! %&a podzielona na czter& pokoje ustawione w kwadrat, co oznacza, e pierwsze ! %&o rwnie ostatnim, czego nawet m& dowiedzieli.m& si nader r&c/o+ 2ak samo jak sz&%ko zrozumieli.m& ukad przegrd+ 8e.li na prz&kad szo si od wsc/odu, aden z pokojw !J!:! nie prowadzi do pokojw nastpn&c/G la%ir&nt w t&m punkcie ko1cz& si i e%& dotrze- do wie& pnocnej, trze%a %&o przej.- przez trz& pozostae+ !le naturalnie %i%liotekarze, wc/odzc przez MQB', wiedzieli do%rze, e a%& doj.-, powiedzm&, do !B95:!, musz przej.- przez !P9^#24', ^'#!B1!, 9!55:! i 9PA0!B:+ Ba t&c/ oraz inn&c/ pikn&c/ odkr&ciac/ sko1cz&o si nasze owocne poznawanie %i%lioteki+ !le zanim oznajmi, e zadowoleni rusz&li.m& do w&j.cia %& sta- si uczestnikami inn&c/ w&darze1, o ktr&c/ wkrtce opowiem*, z czego. musz si cz&telnikowi zwierz&-+ #owiedziaem, e nasze rozpoznanie prowadzili.m&, z jednej stron&, poszukujc klucza do tego tajemniczego miejsca, a z drugiej, wc/odzc do kolejn&c/ sal, ktre odrniali.m& pod wzgldem pooenia i tematu, i kartkujc rozmaite ksigi, jak%&.m& odkr&wali nieznan& kont&nent lu% jak. terra inco"nita+ : zw&kle to odkr&wanie prze%iegao w /armonii, o%aj zatrz&m&wali.m& si %owiem prz& t&c/ sam&c/ ksigac/, ja wskazujc mu najciekawsze, on o%ja.niajc mi wiele rzecz&, ktr&c/ nie mogem poj-+ 5ecz w pewn&m momencie, i wa.nie gd& kr&li.m& po salac/ %aszt& poudniowej, zwan&c/ 5PQBP', zdarz&o si, e mj mistrz zatrz&ma si w pokoju %ogat&m w ara%skie dziea, opatrzone ciekaw&mi r&sunkami z dziedzin& opt&kiG a poniewa tego wieczoru mieli.m& nie jedno .wiato, lecz dwa, skierowaem z ciekawo.ci swe kroki do pokoju ssiedniego, tam za. spostrzegem, e mdro.i przezorno.- zao&cieli %i%lioteki zgromadzia wzdu jednej z jej .cian ksigi, ktre z pewno.ci nie kademu mona da- do cz&tania, omawia& %owiem na rozmaite sposo%& rne c/oro%& ciaa i duc/a i prawie wsz&stkie w&sz& spod pira mdrcw

niewiern&c/+ 0j wzrok pad na ksig niez%&t wielk, ozdo%ion miniaturami wielce odleg&mi na szcz.cieV* od tematu, kwiatami, wolutami, parami zwierzt, kilkoma zioami lecznicz&miG nosia t&tu 'peculum amoris, przez %rata 0aks&ma z Eolonii, i podawaa c&tat& z wielu inn&c/ dzie mwic&c/ o c/oro%ie mio.ci+ 8ak cz&telnik pojmuje, nie trze%a %&o niczego wicej, %& o%udzi- moj c/or w&o%ra3ni, od poranka u.pion ju, podniecajc j na nowo o%razem dzieweczki+ #oniewa przez ca& dzie1 odpdzaem od sie%ie poranne m&.li, powiadajc so%ie, e nie prz&stoj nowicjuszowi zdrowemu i zrwnowaonemu, i poniewa, z drugiej stron&, dzie1 %& do.- %ogat& w mocne w&darzenia, %& od ow&c/ m&.li mnie oderwa-, moje skonno.ci usn& i sdziem ju, i uwolniem si od tego, co nie %&o nicz&m inn&m, jak przelotn&m wz%urzeniem+ 6&starcz& jednak widok tej ksigi, %&m rzek= 6de te fabula narratur9, i odkr&, e jestem %ardziej c/or& na mio.-, ni m&.laem+ Baucz&em si p3niej, e kied& czowiek cz&ta ksiki z med&c&n&, wmwi so%ie zawsze %le, o ktr&c/ one mwi+ : wa.nie lektura t&c/ stronic, prze%iegan&c/ w po.piec/u z lku przed 6il/elmem, mg %owiem wej.- do pokoju i zap&ta-, nad cz&m to tak uczenie si poc/&lam, przekonaa mnie, e wa.nie na t c/oro% cierpi, ktrej o%jaw& %&& opisane tak wspaniale, e c/o- z jednej stron& trapiem si, %o uznaem si za powanie c/orego i wraz z niezawodn kompani t&lu auctoritates*, z drugiej radowaem si widzc, i moje pooenie odmalowano w spos% tak &w&G przekonaem si, e c/o- zac/orowaem, moja c/oro%a %&a, %& tak rzec, normalna, al%owiem inni tako cierpieli na ni, prz&taczani za. autorz& zdawali si mnie wa.nie %ra- za wzr swoic/ opisw+ 6zrusz&em si ted& nad stronicami :%n Uazma, okre.lajcego mio.- jako c/oro% krn%rn, ktra lekarstwo znajduje w so%ie samej, i tak, e c/or& nie c/ce w&zdrowie-, a kto na ni zapad, nie pragnie od niej si uwolni- i Eg jeden wie, e %&a to prawdaV*+ <rozumiaem, czemu rankiem tak podniecao mnie wsz&stko, co widziaemG al%owiem zda si, e mio.- wc/odzi przez ocz&, jak powiada take Eaz&li z !nc&r&, i > a jest to o%jaw niezawodn& > kogo ogarnie ta niemoc, ten pokazuje z%&tni wesoo.-, c/o- jednocze.nie pragnie oddali- si od inn&c/ i nade wsz&stko droga mu samotno.- tak %&o ze mn tego ranka*, a towarz&sz jej inne jeszcze zjawiska, gwatown& niepokj i odrtwienie, co od%iera mow+++ #rzestrasz&em si cz&tajc, e u szczerego koc/anka, je.li od%ierze mu si widok przedmiotu koc/ania, musi w&stpi- stan w&niszczenia, ktr& czsto skada c/orego do oa, czasem za. c/oro%a gn%i mzg, traci si rozum, pocz&na si majacz&- najwidoczniej nie

osignem jeszcze tego stanu, al%owiem zupenie do%rze pracowaem prz& ogldzinac/ %i%lioteki*+ !le przecz&taem z lkiem, e je.li c/oro%a pog%ia si, moe sprawi- zgon, i zadawaem so%ie p&tanie, cz& rado.-, jak dawaa mi dzieweczka, kied& o niej m&.laem, warta jest tego najw&szego po.wicenia ciaa, nie zwaajc ju nawet na trosk o zdrowie dusz&+ <nalazem te %owiem inn& c&tat z Eaz&lego, ktr& powiada= R ui animam corpori per vitia conturbationes ue commiscent, utrin ue uod #abet utile ad vitam necessarium demoliuntur, animam ue lucidam ac nitidam carnalium voluptatum limo perturbant, et corporis munditiam at ue nitorem #ac ratione miscentes, inutile #oc ad vitae officia ostenduntSci"+ 7oprawd& nie c/ciaem si znale3- w tak skrajn&m pooeniu+ 7owiedziaem si rwnie z pewnego zdania .witej Uildegard&, e ten melanc/olijn& nastrj, ktrego do.wiadczaem w cigu dnia, a ktr& prz&pis&waem uczuciu sodkiego strapienia z powodu nieo%ecno.ci dzieweczki, nie%ezpiecznie prz&pomina uczucie doznawane przez kogo., kto odwraca si od stanu /armonijnego i doskonaego, jaki czowiek prze&wa w raju, i e t melanc/oli Rni"ra et amaraScD w&twarza dec/ wa i podszept& dia%a+ 0&.l t dzielili take niewierni rwnej mdro.ci, gd& wpad& mi w ocz& linijki prz&pisane !%u EakrD0a/ammadowi i%n <akaDri&&a arDAazi, ktr& w Liber continens utosamia melanc/oli miosn z likantropi, co tego, kto jest ni dotknit&, pc/a, %& postpowa jak wilk+ 8ego opis .cisn mi gardo= najprzd koc/ankowie zdaj si odmienieni w w&gldzie zewntrzn&m, wzrok im sa%nie, ocz& staj si zapade i %ez ez, jz&k powoli w&susza si i ukazuj si na nim pr&szcze, ciao cae pali i %ez ustanku cierpi na pragnienieG w t&m stadium c/oro%& spdzaj dnie lec twarz do dou, na licu i piszczelac/ ukazuj si znaki podo%ne do uksze1 psa, a wreszcie nocami %dz po cmentarzac/ ni%& wilki+ ! w ko1cu nie miaem adn&c/ ju wtpliwo.ci co do powagi mojego stanu, kied& przecz&taem c&tat& z wielkiego !wicenn&, gdzie mio.- okre.lona jest jako drD czce rojenie natur& melanc/olijnej, ktre rodzi si wskutek ustawicznego rozm&.lania o licu, gestac/ i o%&czajac/ oso%& przeciwnej pci jake wiernie i &wo przedstawi !wicenna mj prz&padekV*G nie rodzi si jak c/oro%a, ale c/oro% si staje, gd& nie znajdujc zaspokojenia, przemienia si w nkajc m&.l a czemu czuem si we wadz& nkajc&c/ m&.li ja, ktr&, o%& Eg mi w&%acz&, znalazem wszak zaspokojenieL ! moe to, co zdarz&o si poprzedniej noc&, nie %&o

zaspokojeniem mio.ciL 5ecz w takim razie, jake zaspokaja si t c/oro%L*, to za. prowadzi do nieustannego poruszania powiekami, do zakcenia regularno.ci oddec/u, do tego, e raz czek pacze, raz znw .mieje si, a jego puls %ije mocno i rzecz&wi.cie u mnie prawie omota i dec/ mi zapierao, kied& cz&taem te linijkiV*+ !wicenna podsuwa niezawodn metod, doradzan ju przez 9alena, %& odkr&-, w kim kto. si zakoc/a= trz&ma- puls cierpicego i w&powiada- liczne imiona os% innej pci, a dostrzee si, prz& ktr&m imieniu puls ulegnie prz&spieszeniuG i zlkem si, e nagle wejdzie tu mj mistrz, c/w&ci mnie za rami i z pulsowania & w&%ada moj tajemnic, a wtenczas %ardzo %&m si zasroma+++ Biestet&, !wicenna jako remedium podsuwa poczenie dwojga koc/ankw wzem mae1skim, i c/oro%a minie+ Biec/&%nie %& niewiern&m > aczkolwiek nie %rako mu przenikliwo.ci > %o nie %ra pod uwag kond&cji %ened&kt&1skiego nowicjusza, skazanego na to, e nie w&zdrowieje nigd&, lu% raczej po.wicajcego si z wasnego w&%oru lu% z przezornego w&%oru rodzicw, %& nigd& nie zapa.- na t c/oro%+ Ba szcz.cie !wicenna, c/o- nie z m&.l o zakonie kluniackim, rozwaa prz&padek koc/ankw rozdzielon&c/ na zawsze i doradza jako kuracj niezawodn ciepe kpiele ktr&mi Eerengar c/cia w&lecz&- si ze swojej c/oro%& mio.ci do zmarego !delmusaL Jz& jednak mona odczuwa- c/oro% mio.ci do istot& tej samej pci, cz& te jest to t&lko zwierzca lu%ieno.-L ! cz& nie %&a zwierzca moja lu%ieno.- z poprzedniej noc&L Bie, z pewno.ci > powiedziaem so%ie > %&a %ardzo sodka, a zaraz potem dodaem w m&.lac/= m&lisz si, !dso, to dia%elska uuda, %&a zwierzca, i je.li grzesz&e., stajc si zwierzciem, grzesz&sz jeszcze %ardziej teraz, gd& nie c/cesz tego wieD dzie-V*+ !le potem przecz&taem te, e > nadal wedug !wicenn& > s te inne sposo%&G na prz&kad, ucieka- si do towarz&stwa niewiast star&c/ i do.wiadczon&c/, ktre spdzaj czas na oczernianiu ukoc/anej > a zda si, e stare niewiast& s %ardziej do.wiadczone od mcz&zn w tej potrze%ie+ 0oe %&o to rozwizanie suszne, lecz star&c/ niewiast w opactwie nie znajd prawd mwic, nawet mod&c/*, prz&jdzie mi wic prosi- ktrego mnic/a, %& mwi mi 3le o dzieweczce, lecz ktregoL ! zreszt, cz& mnic/ moe zna- niewiast& tak, jak zna je niewiasta stara i miujca plotkiL Qstatnie rozwizanie podsunite przez 'aracena %&o po prostu %ezwst&dne, zalecao %owiem, %& pocz&- nieszczsnego koc/anka z liczn&mi niewolnicami, to za. %&o dla mnic/a rzecz zgoa nieprz&stojn+ 8ake wic > powiedziaem so%ie > ma w&lecz&- si z c/oro%& miosnej mod& mniszek, cz& nie masz dla niego ratunkuL 0oe trze%a uciec si do 'ewer&na i jego ziL 6 istocie,

natknem si na ustp z !rnolda z Villano?a, autora, ktrego z uznaniem c&towa ju prz& mnie 6il/elm, a ktr& utrz&m&wa, i c/oro%a miosna rodzi si z o%;ito.ci /umorw i tc/nie1, kied& to ludzki organizm ma nadmiar wilgotno.ci i ciepa, al%owiem krew ktra w&twarza nasienie podzce*, wzrastajc w nadmiarze, w&twarza nadmiar nasienia, RcompleDio venereaS, i pragnienie poczenia midz& mcz&zn a ko%iet+ 8est moc osdzajca, umiejscowiona w grz%ietowej cz.ci trzeciej komor& mzgowia c to takiegoL > zadaem so%ie p&tanie*, ktrej zadaniem jest postrzeganie niew&czuwaln&c/ intentiones, tkwic&c/ w przedmiotac/ w&czuwaln&c/, poznawaln&c/ przez zm&s&, i kied& pragnienie przedmiotu poznanego przez zm&s& staje si z%&t silne, oto zdolno.- osdzajca zostaje naruszona i &wi si jeno zjaw oso%& koc/anejG wwczas potwierdza si stan zapaln& caej dusz& i ciaa, wraz z przec/odzeniem od smutku do rado.ci i na powrt, al%owiem ciepo ktre w c/wilac/ desperacji sc/odzi w g%sze partie ciaa i okr&wa c/odem naskrek* w momentac/ rado.ci w&ania si na powierzc/ni, rozpalajc twarz+ ,uracja doradzana przez !rnolda polegaa na staraniac/, %& utraci- u;no.- i nadziej, e dojdzie do poczenia z przedmiotem koc/an&m, ae%& t&m sposo%em m&.l ode1 si oddalia+ !le w takim razie jestem w&leczon& al%o na drodze do w&leczenia > powiedziaem so%ie > al%owiem mam niewielk, al%o i adn, nadziej, e ujrz przedmiot moic/ m&.li, a gd&%&m i ujrza, e si z nim pocz, a gd&%&m i pocz& si, e posid, a gd&%&m i posiad, e zatrz&mam u mego %oku, tak z prz&cz&n& mojego mnisiego stanu, jak o%owizkw, ktre narzucia mi poz&cja mojej rodzin&+++ 8estem uratowan& > powiedziaem so%ieG zamknem ;asc&ku i doszedem do sie%ie w momencie, kied& 6il/elm wa.nie wkracza do pokoju+ #odjem z nim podr poprzez rozpoznan& ju la%ir&nt jak to ju opowiedziaem* i na razie zapomniaem o t&m, co mnie gn%io+ 8ak zo%acz&m&, prz&pomn so%ie ju wkrtce, ale w sposo%no.ci niestet&V* nader odmiennej+

*%IE+ C%&ART# !OC


Eied- to 'al;ator da/e siI "<upio pr,-<apaL (ernardo;i 2ui, ,aG d,ie;ec,ka, kt=rH mi<u/e Adso, /est ,atr,-mana /ako c,aro;nica, i ;s,-sc- idH spaL bard,ie/ nies,c,IGli;i i ,atroskani, niA b-li pr,edtem. Azecz&wi.cie, sc/odzili.m& do re;ektarza, kied& us&szeli.m& jakie. krz&ki i zo%acz&li.m& mde .wiateka %&skajce gdzie. od stron& kuc/ni+ 6il/elm zaraz zgasi kaganek+ #rzem&kajc pod .cianami, z%liali.m& si do drzwi w&c/odzc&c/ do kuc/ni i spostrzegli.m&, e owe odgos& do%iegaj z zewntrz, ale drzwi do kuc/ni s otwarte+ #otem gos& i .wiata oddali& si i kto. zatrzasn gwatownie drzwi+ E& to wielki tumult, ktr& zapowiada, e zdarz&o si co. niemiego+ Jz&m prdzej przeszli.m& przez ossuarium, w&onili.m& si w pust&m ko.ciele, w&szli.m& przez portal poudniow& i dostrzegli.m&, e .wiato ucz&w pojawio si w krugankac/+ #ospiesz&li.m& tam, i w ogln&m zamieszaniu mona %&o mniema-, e m& take, wraz z liczn&mi, ktrz& %&li ju na miejscu, prz&%iegli.m& z dormitorium al%o domu pielgrz&mw+ <o%acz&li.m&, e ucznic& trz&maj mocno 'alwatora, %iaego jak %iako jego oczu, i niewiast, ktra pakaa+ 'erce mi si .cisno= %&a to ona, dzieweczka z moic/ m&.li+ ,ied& mnie zo%acz&a, poznaa i rzucia spojrzenie %agalne i pene rozpacz&+ #c/an& por&wem, c/ciaem rzuci- si jej na ratunek, ale 6il/elm powstrz&ma mnie, szepczc do uc/a napomnienia, w ktr&c/ nie %&o ni .ladu serdeczno.ci+ 0nisi i go.cie nad%iegali teraz ze wsz&stkic/ stron+ #rz&%& opat, prz&%& Eernard 9ui, ktremu kapitan ucznikw zo& krtki raport+ Qto co si w&darz&o+ < rozkazu inkwiz&tora patrolowali noc ca rwni, szczegln uwag zwracajc na drog od %ram& murw do ko.cioa, okolic ogrodw i ;asad 9mac/u dlaczegoL > zadaem so%ie p&tanie i zaraz pojem+ Qcz&wi.cie Eernard ze%ra od ;amulusw i kuc/arz& plotki o jakic/. nocn&c/ /andlac/, jakie od%&wa& si midz& .wiatem spoza murw a kuc/ni, c/o- nie dowiedzia si, kto wa.ciwie jest w nie wmieszan&, a gow& %&m nie da, cz& ten gupiec 'alwator, ktr& w&jawi wszak swoje zamiar& przede mn, nie w&gada si ju przedtem w kuc/ni lu% stajniac/ przed jakim. ndznikiem, ten za., przestraszon& popoudniow&m w&p&t&waniem, rzuci Eernardowi oc/ap tej pogoski*+ ,rc podejrzliwie w ciemno.ci i mgle, ucznic&

prz&apali w ko1cu 'alwatora w towarz&stwie niewiast&, kied& krzta si koo drzwi od kuc/ni+ > Biewiasta w t&m .wit&m miejscuV : do tego z mnic/emV > rzek surowo Eernard o%racajc si do opata+ > 0agni;icencjo > cign > gd&%& t&lko c/odzio o pogwacenie .lu%u cz&sto.ci, ukaranie tego czowieka podlegao%& twojej jur&sd&kcji+ !le poniewa nie wiem& jeszcze, cz& za%iegi t&c/ dwojga ndznikw nie dot&cz zdrowia wsz&stkic/, ktr&m udzielie. go.cin&, musim& najpierw rozja.ni- t tajemnic+ Bue, mwi do cie%ie, ndzniku > i w&rwa 'alwatorowi widoczne do%rze zawinitko, c/o- ten mniema, e skr& je na piersi > co jest w .rodkuL 8a ju wiedziaemG n, czarn& kot, ktr& zaraz po rozwiniciu pakunku uciek miauczc z w.cieko.ci, i dwa jaja roz%ite teraz i lepkieG a wsz&sc& wzili je za krew al%o -, al%o inn niecz&st su%stancj+ 'alwator mia wa.nie wej.- do kuc/ni, za%i- kota i w&upi- mu ocz&, i skoni dzieweczk, kto wie, jakimi o%ietnicami, %& z nim tu prz&sza+ 8akimi to o%ietnicami, dowiedziaem si r&c/o+ Zucznic&, w.rd zo.liw&c/ .miec/w i lu%ien&c/ sw, przeszukali dzieweczk i znale3li prz& niej martwego kogucika, jeszcze nie osku%anego+ Bieszcz.cie c/ciao, e noc, kied& wsz&stkie kot& s czarne, kogut te w&da si czarn&+ #om&.laem, e nie trze%a niczego wicej, %& skusi- w&godnia %iedaczk, ktra ju poprzedniej noc& porzucia i z mio.ci do mnieV* cenne serce wou+++ > !c/, ac/V > w&krz&kn Eernard wielce zatroskan&m gosem > czarn& kot i czarn& kogut+++ #rzecie ja znam te para;ernalia+++ > 6.rd stojc&c/ dostrzeg 6il/elma+ > Jz& nie znasz ic/ t& te, %racie 6il/elmieL Jz& trz& lata temu nie %&e. inkwiz&torem w ,ilkenn&, gdzie owa dziewcz&na o%cowaa z dia%em, ktr& ukaz&wa si jej w postaci czarnego kotaL 6&dao mi si, e mj mistrz milcz& z tc/rzostwa+ J/w&ciem go za rkaw, szarpnem i w&szeptaem z rozpacz= > #owiedze mu, i %& do zjedzenia+++ 6&zwoli si z mojego uc/w&tu i zwrci si grzecznie do Eernarda= > Bie w&daje mi si, %&. potrze%owa moic/ dawn&c/ do.wiadcze1, %& w&cign- swoje wnioski > rzek+ > !le nie, s .wiadectwa znacznie wiksz&c/ autor&tetw > u.miec/n si Eernard+ > 'te;an de Eour%on opowiada w swojej rozprawie po.wiconej siedmiu daD rom 7uc/a Twitego, jak to .wit& 7ominik, po w&goszeniu w Manjeau" kazania przeciwko /eret&kom, zapowiedzia niektr&m niewiastom, e zo%acz, komu

dot&c/czas su&&+ : nagle rzuci midz& nie przeraajcego kota, wielko.ci duego psa, o oczac/ wielkic/ i paajc&c/, krwaw&m jz&ku sigajc&m ppka, ogonie krtkim i sterczc&m do gr& w ten spos%, e w ktr stron zwierz si o%rcio, pokaz&wao %ezece1stwo swojego t&ka, cuc/ncego jak aden inn&, tak prz&stoi %owiem temu od%&towi, ktr& liczni czciciele szatana, a w.rd nic/ nie na ostatnim miejscu r&cerze templariusze, zawsze caowali podczas swoic/ zgromadze1+ ,r& w kot wok ko%iet przez godzin ca, a potem skocz& na sznur dzwonu i wspi si po nim, zostawiajc za so% swoje .mierdzce odc/od&+ : cz& nie jest kot miowan& przez katarw, ktrz& wedug !lanusa a% :nsulis wzili swe imi od catus, gd& cauj zadek owej %estii, uznajc j za wcielenie 5uc&;eraL : cz& nie potwierdza tej szkaradnej prakt&ki rwnie 6il/elm z Qwernii w De le"ibusL : cz& nie powiada !l%ert 6ielki, e kot& s potencjaln&mi demonamiL : cz& nie prz&tacza mj czcigodn& kon;rater 8aku% Mournier, jak na ou .mierci inkwiz&tora 9au;rida z Jarcassonne pojawi& si dwa czarne kot&, ktre nie %&& nicz&m inn&m, jak demonami pragnc&mi ucz&ni- po.miewisko ze .mierteln&c/ szcztkwL 'zept przeraenia prze%ieg przez grup mnic/w, wielu z nic/ ucz&nio .wit& znak krz&a+ > #anie opacie, panie opacie > mwi dalej Eernard z cnotliw min > moe jego magni;icencja nie wiesz, jaki u&tek cz&ni grzesznic& z t&c/ narzdziV 5ecz wiem ja, gd& Eg tak zec/ciaV 6idziaem w&stpne niewiast&, jak w najciemniejsz&c/ godzinac/ nocn&c/ wraz z inn&mi, lecz z tej samej ulepion&mi glin&, posugiwa& si czarn&mi kotami, %& cz&ni- rne dziw&, czego nie mog& si w&prze-G jedenie okrakiem na niektr&c/ zwierztac/ i przemierzanie dziki nocn&m ciemno.ciom ogromn&c/ przestrzeni, wleczenie za so% niewolnikw, przeo%raon&c/ w podliwe inku%&+++ : pokazuje si im sam dia%e, a prz&najmniej one mocno w to wierz, w postaci koguta lu% innego czarnego zwierzcia, i z t&m igraj, nie p&taj nawet jak+ : wiem jako rzecz pewn, e stosujc tego rodzaju nekromancje, nie tak dawno w sam&m !winionie sporzdzono ;iltr& i ma.ci, %& podnie.- rk na naszego pana papiea, zatruwajc mu po&wienie+ #apie zdoa o%roni- si i dostrzec jad dlatego t&lko, e posiada cudowne klejnot& w ksztacie jz&ka wa, wzmocnione zac/w&cajc&mi szmaragdami i ru%inami, ktre z moc& Eoskiej su w&kr&waniu trucizn& w po&wieniuV 8edena.cie ow&c/ cenn&c/ jz&kw podarowa mu krl Mrancji, dziki nie%u, i t&lko w ten spos% pan nasz papie zdoa unikn- .mierciV Jo prawda, nieprz&jaciele papiesc& ucz&nili nawet wicej, i wsz&sc& wiedz, co odkr&to w

zwizku z /eret&kiem Eernardem Aozkoszn&m, ktr& zosta zatrz&man& dziesi- lat temuG znaleziono u niego w domu ksigi o czarnej magii, opatrzone wa.nie na stronicac/ naj%ardziej z%rodnicz&c/ notatkami, i %&& tam wsz&stkie wskazwki, jak sporzdza- ;igurki z wosku, %& szkodzi- swoim wrogom+ : wierzaj w t&m domu rwnie znaleziono ;igurki, ktre przedstawia&, z pewno.ci w&konan& nadzw&czajnie %iegle, wizerunek samego papiea z czerwon&mi keczkami na t&c/ cz.ciac/ ciaa, %ez ktr&c/ &- nie monaG a wsz&sc& wiedz, e takie ;igurki zawiesza si na sznurku przed lustrem, a nastpnie uderza w owe &ciowe keczka igami i+++ Qc/, lecz czemu zatrz&muj si prz& t&c/ o%rz&d&c/ niegodziwo.ciac/L 'am papie mwi o nic/ i opisa je, potpiajc, wa.nie zeszego roku w swojej konst&tucji 'uper illius speculaV : mam nadziej, e macie jej kopi w swojej %ogatej %i%liotece, %& med&towa- nad ni, jak %&- powinno+++ > 0am&, mam& > gorco zapewni zakopotan& opat+ > Bo do%rze > zako1cz& Eernard+ > 2eraz rzecz w&daje mi si jasna+ 4wiedzion& mnic/, czarownica i jaki. o%rzdek, do ktrego, na szcz.cie, nie doszo+ 6 jakim celuL 2ego dowiem& si i %& to osign-, w&rzekn si kilku godzin snu+ 8ego magni;icencja zec/ce odda- mi miejsce jakie, gdzie da si przetrz&ma- tego czeka+++ > 6 podziemiac/ pod ku3ni > oznajmi opat > mam& cele, z ktr&c/ na szcz.cie korz&stam& nader rzadko i od lat s puste+++ > Ba szcz.cie lu% na nieszcz.cie > zauwa& Eernard+ : rozkaza ucznikom, %& wskazali mu drog i zaprowadzili pojman&c/ do dwc/ rn&c/ celG i %& prz&wizali porzdnie mcz&zn do jakiego pier.cienia osadzonego w murze, tak %& on, Eernard, mg wkrtce zej.- i w&p&ta- owego, patrzc mu uwanie w twarz+ Jo za. si t&cz& dziewcz&n& > doda > nie ma wtpliwo.ci, kim jest, i nie ma co w&p&t&waj tej noc&+ <najd si inne dowod&, zanim spali si j jako czarownic+ ! je.li czarownic w istocie jest, nie %dzie atwo skoni- j do mwienia+ 5ecz moe mnic/ skrusz& si jeszcze i patrz& na drcego 'alwatora, jak%& c/cia da- mu do zrozuD mienia, e otwiera mu ostatni ;urt* i opowie prawd, w&jawiajc > doda > swoic/ wsplnikw+ Qdprowadzono pojman&c/, jedno milczce i prz&gn%ione, drugie w zac/, kopice i krz&czce ni%& zwierz prowadzone na u%j+ !le ani Eernard, ani ucznic&, ani ja sam nie pojmowali.m&, co mwia w swoim jz&ku wie.niacz&m+ J/o- wic mwia, %&a jak niema+ ' sowa, ktre daj moc, i inne, ktre sprawiaj jeszcze wiksze opuszczenie, a takie s wa.nie sowa pospolitego jz&ka prostaczkw,

al%owiem #an nie da im %iego.ci w w&sawianiu si w powszec/n&m jz&ku wiedz& i wadz&+ Aaz jeszcze pr%owaem rzuci- si za ni i raz jeszcze 6il/elm, z pociemnia twarz, powstrz&ma mnie+ > 'tj spokojnie, gupcze > rzek > dziewcz&na jest zgu%iona i pjdzie na stos+ ,ied& prz&%it& i ogarnit& zawieruc/ sprzeczn&c/ m&.li o%serwowaem ca scen, wpatrujc si w dziewcz, poczuem, e kto. dot&ka mi ramienia+ Bie wiem czemu, lecz nim jeszcze o%rciem si, poznaem dotknicie Uu%ert&na+ > #atrz&sz na czarownic, prawdaL > zap&ta+ : wiedziaem, e nie ma pojcia o mojej prz&godzie, mwi wic tak dlatego t&lko, e uderz&a go, %& %owiem straszliwie przenikliw& w sprawac/ ludzkic/, intens&wno.- mojego spojrzenia+ > Bie+++ > zaprzecz&em > nie patrz+++ to jest moe patrz, ale to nie czarownica+++ nie wiem&, moe jest niewinna+++ > #atrz&sz na ni, gd& jest pikna+ Baprawd jest piknaL > zap&ta z dziwn&m zapaem, ujmujc mnie za rami+ > 8e.li patrz&sz na ni, gd& jest pikna, i jeste. t&m wz%urzon& lecz wiem, e. wz%urzon&, al%owiem grzec/, o ktr& si j podejrzewa, cz&ni j jeszcze powa%niejsz*, je.li patrz&sz na ni i doznajesz dz&, przez to samo jest czarownic+ 0iej %aczenie, s&nu mj+++ 4roda ciaa to jeno skra+ 9d&%& ludzie widzieli to, co tkwi pod skr, jak to jest w prz&padku r&sia z Eeocji, zadreli%& na widok niewiast&+ Ja& ten powa% polega na .luzie i krwi, /umorac/ i ciac/= 8e.li pom&.li si o t&m, co kr&je si w nozdrzac/, w gardle i w %rzuc/u, widzi si %rud& jeno+ ! skoro %rz&dzim& si dotkn- .luzu lu% ajna palcem, jake moem& pragn- wzi- w ramiona w wr, ktr& ajno zawieraL J/w&ci& mnie mdo.ci+ Bie c/ciaem suc/a- duej t&c/ sw+ < pomoc prz&szed mj mistrz, ktr& wsz&stko s&sza+ <%li& si nagle do Uu%ert&na, c/w&ci go za rami i odcign ode mnie+ > 7os&- ju, Uu%ert&nie > rzek+ > 2a dziewcz&na wkrtce %dzie na mkac/, p3niej na stosie+ 'tanie si dokadnie, jak mwisz, .luzem, krwi, /umorami i ci+ 5ecz to nasi %li3ni do%d spod skr& to, co z woli #ana %&o c/ronione i ozdo%ione ow skr+ : z punktu widzenia pierwszej materii nie jeste. w nicz&m lepsz& od niej+ 7aj pokj c/opcu+ Uu%ert&n zmiesza si+ > 0oe zgrzesz&em > szepn+ > Ba pewno zgrzesz&em+ J innego mg ucz&ni- grzesznikL

6sz&sc& teraz wracali, omawiajc w&darzenie+ 6il/elm porozmawia c/wil z 0ic/aem i z inn&mi minor&tami, ktrz& p&tali go o spostrzeenia+ > Eernard ma teraz w doni argument, aczkolwiek niejednoznaczn&+ #o opactwie kr nekromanci, ktrz& cz&ni te same rzecz&, jakie cz&niono przeciwko papieowi w !winionie+ Bie jest to z pewno.ci dowd, i w pierwszej instancji nie moe %&- u&t& dla zakcenia jutrzejszego spotkania+ 2ej noc& postara si w&do%&- z nieszcz.nika jakie. dalsze wskazwki, z ktr&c/, jestem pewien, nie ucz&ni u&tku jutro rano+ <ac/owa je so%ie na zapas, posu mu p3niej, %& zakci- tok d&skusji, je.li potocz& si w kierunku dla niego niepodan&m+ > Jz& moe skoni- tamtego do powiedzenia czego. przeciwko namL > zap&ta 0ic/a z Jesen&+ 6il/elm nie %& pewn&+ > 0iejm& nadziej, e nie > rzek+ <daem so%ie spraw, e je.li 'alwator powie Eernardowi to, co powiedzia nam o przeszo.ci swojej i klucznika, i je.li wskae na jaki. zwizek ic/ o%u z Uu%ert&nem, c/o-%& nie wiem jak przelotn&, pooenie stanie si nader kopotliwe+ > 2ak cz& inaczej czekajm& na dalsze w&padki > powiedzia pogodn&m gosem 6il/elm+ > < drugiej stron&, 0ic/ale, wsz&stko zostao postanowione z gr&+ 5ecz t& c/cesz spr%owa-+ > J/c > odpar 0ic/a > i #an mi dopomoe+ Q%& .wit& Mranciszek wstawi si za nami wsz&stkimi+ > !men > odpowiedzieli pozostali+ > 5ecz to nie jest powiedziane > za%rzmia gorszc& komentarz 6il/elma+ > Twit& Mranciszek moe jest gdzie. tam, gdzie oczekuje si na sd, nie ogldajc #ana twarz w twarz+ > Biec/ przeklt& %dzie /eret&k 8anV > us&szaem, jak zrzdzi messer Uieronim, kied& wsz&sc& wracali, %& poo&- si spa-+ > 8e.li teraz od%ierze nam nawet wsparcie .wit&c/, gdzie sko1cz&m&, %iedni grzesznic&L

*%IE+ PI-T#

*%IE+ PI-T# PR#MA


Eied- to ma mie/sce braterska d-sputa nad ub=st;em Je,usa. #itego dnia wstaem, z sercem wz%urzon&m t&sicem trwg po nocnej scenie, gd& dzwoniono ju na pr&m, a 6il/elm potrzsn mn mocno, mwic, e wkrtce z%ior si o%ie legacje+ 6&jrzaem na zewntrz przez okno celi i nie zo%acz&em nic+ 0ga z poprzedniego dnia staa si mleczno%ia&m caunem, ktr& okr& szczelnie ca rwni+ 5edwie w&szedem, ujrzaem opactwo takim, jakim dot&c/czas nie widziaemG t&lko niektre najwiksze %udowle, ko.ci, 9mac/, sala kapitulna r&sowa& si take z daleka, c/o- niew&ra3nie, jako cienie po.rd cieni, reszta za. za%udowa1 %&a widoczna dopiero z odlego.ci paru krokw+ <dawao si, e ksztat& rzecz& i zwierzt do%&waj si znienacka z nico.ciG ludzie jak%& w&aniali si z mg& najpierw szarz& ni%& zjaw&, a dopiero p3niej mona ic/ %&o rozpozna-, c/o- z trudem+ 4rodziem si w krainie pnocnej, wic nie %& mi o%c& ten &wio, ktr& w inn&m momencie prz&pomnia%& mi z pewn sod&cz tamt rwnin i zamek, miejsce mojego urodzenia+ !le tego ranka stan powietrza w&da mi si %ole.nie pokrewn& stanowi dusz& mojej i wraenie smutku, z ktr&m z%udziem si, wzmagao si, w miar jak z%liaem si do sali kapitulnej+ Ba kilka krokw przed %ud&nkiem zo%acz&em Eernarda 9ui, ktr& odprawia wa.nie kogo., kogo w pierwszej c/wili nie rozpoznaem+ ,ied& p3niej przeszed o%ok mnie, spostrzegem, e %& to 0alac/iasz+ Aozglda si dokoa jak kto., kto nie c/ce %&- dostrzeon&, gd& popenia w&stpekG lecz powiedziaem ju, e w&raz jego twarz& z natur& samej %& w&razem czeka, ktr& ukr&wa al%o pr%uje ukr&- co. tajemnego i nie do w&znania+ Bie pozna mnie i oddali si+ #c/an& ciekawo.ci, poszedem za Eernardem i ujrzaem, e prze%iega wzrokiem kart&, ktre %&- moe 0alac/iasz mu wrcz&+ Ba progu kapitu& wezwa skinieniem dowdc ucznikw, ktr& trz&ma si w po%liu, i szepn mu kilka sw+ #otem wszed+ 8a za nim+ #o raz pierwsz& postawiem stop w t&m miejscu, ktre gd& patrz&o si na1 z zewntrz, miao skromne w&miar& i %&o niew&szukane w ;ormieG spostrzegem, e zostao od%udowane niedawno, na szcztkac/ pierwotnego ko.cioa opackiego, %&-

moe cz.ciowo zniszczonego przez poar+ #rz&%&wajc z zewntrz, przec/odzio si pod nowo.wieckim portalem, ostroukiem %ez dekoracji, z rozet pow&ej+ !le wewntrz wc/odzio si do przedsionka z%udowanego na resztkac/ starego narteksu+ Baprzeciwko w&ania si inn& portal, z ukiem wedug sposo%u starodawnego, z t&mpanonem w ksztacie pksi&ca, cudownie rze3%ion&m+ 0usia to %&- portal starego ko.cioa+ Aze3%& na t&mpanonie %&& rwnie pikne jak rze3%& na o%ecn&m ko.ciele, lecz mniej niepokojce+ Awnie tutaj nad ca&m t&mpanonem panowa J/r&stus w maD jestacieG ale o%ok Biego w rozmait&c/ pozac/ i z rozmait&mi przedmiotami w doniac/ stao dwunastu apostow, ktrz& otrz&mali od Biego posannictwo, %& rozeszli si po .wiecie i gosili ludziom Pwangeli+ Bad gow J/r&stusa, na uku podzielon&m na dwana.cie kwater i pod stopami 8ego, w nieprzerwanej procesji postaci, %&& przedstawione lud& .wiata, ktre mia& us&sze- 7o%r Bowin+ #oznaem po strojac/ Y&dw, ,apadocjan, !ra%w, :ndian, Mr&gijcz&kw, Eizant&jcz&kw, Qrmian, 'c&tw, Az&mian+ !le wmieszan&c/ midz& nic/, na trz&dziestu medalionac/ rozmieszczon&c/ nad ukiem dwunastu kwater, wida- %&o mieszka1cw nieznan&c/ .wiatw, o ktr&c/ mwili nam dopiero co Mizjolog oraz niepewne .wiadectwa podrnikw+ 6ielu z nic/ %&o mi nie znan&c/, inn&c/ rozpoznaemG na prz&kad gru%ianie z sze.cioma palcami u rk, ;aun&, ktre rodz si z ro%akw, jakie &j midz& kor a miszem drzew, s&ren& z uskowat&mi ogonami, uwodzce mar&narz&, Ptiopcz&c& z ciaami cakiem czarn&mi, ktrz& c/roni si przed arem so1ca drc podziemne jam&, onocentaur&, ludzie do ppka, za. os& poniej, J&klopi z jed&n&m okiem wielko.ci skuda+ 'c&lla z gow i piersiami dziewcz&n&, %rzuc/em wilka i ogonem del;ina, woc/aci ludzie z :ndii, ktrz& &j w %agnac/ i nad rzek Ppigmar&d, psiogowi, ktrz& nie mog w&rzec sowa, %& nie przerwa- i nie zaszczeka-, jednonodz&, ktrz& %iegaj sz&%ciutko na swojej jednej nodze, a kied& c/c sc/roni- si przed so1cem, kad si i w&stawiaj wielk stop ni%& parasol, !stomi z 9recji poz%awieni ust, ktrz& odd&c/aj przez nos i &j t&lko powietrzem, %rodate ko%iet& z !rmenii, pigmeje, epist&gowie przez inn&c/ naz&wani rwnie Elemij, ktrz& rodz si %ez gw, usta maj na %rzuc/u, a ocz& na ramionac/, potworne ko%iet& znad 0orza Jzerwonego, w&sokie na dwana.cie stp, z wosami opadajc&mi do pit, ogonem wou u dou plecw i z kop&tami wiel%dw, i owi z podeszwami stp o%rcon&mi wspak, tak e je.li kto. idzie za nimi patrzc na ic/ .lad&, zawsze dociera tam, skd prz&szli, nie za. tam, dokd poszli, i jeszcze ludzie z

trzema gowami, owi z ocz&ma l.nic&mi ni%& kaganki i potwor& z w&sp& Jirce, z ciaami ludzkimi i karkami najrozmaitsz&c/ zwierzt+++ 2e i inne dziw& %&& w&rze3%ione na t&m portalu+ !le aden z nic/ nie %udzi lku, gd& nie oznacza& za tego .wiata lu% udrki piekie, lecz %&& .wiadkami tego, e 7o%ra Bowina dotara do caej znanej ziemi i miaa rozcign- si na t nieznan, dla ktrej portal %& radosn o%ietnic zgod&, osignitej jedno.ci w sowie J/r&stusaG wspaniaej oikoumene. 7o%ra wr%a > powiedziaem so%ie > dla spotkania, co od%dzie si za t&m progiem, gdzie ludzie, ktrz& stali si wrogami jedni drugic/ z powodu przeciwstawnej interpretacji Pwangelii, spotkaj si dzisiaj, %& u.mierz&- %&- moe swar&+ : powiedziaem so%ie, e jestem sa%&m grzesznikiem, ktr& trapi si swoimi oso%ist&mi sprawami, gd& t&mczasem maj nastpi- w&darzenia tak wielkiej wagi dla /istorii c/rze.cija1stwa+ #orwnaem mao.- moic/ strapie1 z majestat&czn o%ietnic pokoju i pogod& duc/a potwierdzon w kamieniu t&mpanonu+ #rosiem Eoga, %& w&%acz& mi sa%o.-, i w lepsz&m nastroju przekrocz&em prg+ 8ak t&lko wszedem, zo%acz&em w komplecie czonkw o%u legacji zasiadajc&c/ naprzeciwko sie%ie na rozstawion&c/ w pkole awac/, prz& cz&m dwie grup& %&& oddzielone stoem, prz& ktr&m siedzieli opat i kard&na Eertrand+ 6il/elm, za ktr&m szedem, %& sporzdza- notatki, usadzi mnie po stronie minor&tw, gdzie %&li 0ic/a ze swoimi i inni ;ranciszkanie z dworu w !winionieG al%owiem spotkanie nie miao w&glda- na pojed&nek midz& :talcz&kami a Mrancuzami, lecz na d&sput midz& zwolennikami regu& ;ranciszka1skiej i jej kr&t&kami, d&sput, w ktrej wsz&stkic/ cz& zdrowa i katolicka wierno.- dla dworu papieskiego+ < 0ic/aem z Jesen& %&li %rat !rnold z !kwitanii, %rat Uugo z Bewcastle i %rat 6il/elm z !lnwick, ktrz& uczestnicz&li w kapitule w #erugii, a nastpnie %iskup ,a;;&, Eerengar 2alloni, Eonagratia z Eergamo i inni minor&ci z dworu awinio1skiego+ #o stronie przeciwnej zasiadali 6awrz&niec 7ecoalcone, %akaarz z !winionu, %iskup #adw& i 8an d$!nneau", doktor teologii w #ar&u+ Q%ok Eernarda 9ui, milczcego i zaa%sor%owanego, %& dominikanin 8an z Eaune, ktrego w :talii zwano 9io?anni 7al%ena+ 2en > powiedzia mi 6il/elm > %& przed lat& inkwiz&torem w Bar%onie, gdzie postawi przed tr&%unaem liczn&c/ %egardw i %igotwG ale poniewa uzna za kacerskie wa.nie zdanie dot&czce u%stwa

J/r&stusa, podnis si przeciwko niemu Eerengar 2alloni, lektor w zakonie tego miasta, odwoujc si do papiea+ 6tenczas 8an %& jeszcze niepewn& w tej materii i wezwa o%u na dwr, %& d&skutowali, i nie doszo si do adnej konkluzji+ 2ak e wkrtce potem ;ranciszkanie zajli stanowisko, o ktr&m ju mwiem, podczas kapitu& w #erugii+ 6reszcie ze stron& awinio1cz&kw %&li jeszcze inni, a w.rd nic/ %iskup !l%orea+ #osiedzenie otworz& !%%on, ktr& uzna za stosowne podsumowa- ostatnie w&darzenia+ #rz&pomnia, e w roku pa1skim 1K)) kapitua generalna %raci mniejsz&c/, ze%rawsz& si w #erugii pod przewodem 0ic/aa z Jesen&, ustalia po dojrzaej i pilnej deli%eracji, e J/r&stus, %& da- prz&kad &cia doskonaego, i apostoowie, %& dostosowa- si do 8ego nauki, nie mieli nigd& wsplnie adnej rzecz& ani z t&tuu wasno.ci, ani z t&tuu wadania, i e prawda ta jest materi wiar& zdrowej i katolickiej, jak do%&wam& z rozmait&c/ ustpw ksig kanoniczn&c/+ #rzez to jest zasug i rzecz .wit w&rzeczenie si wasno.ci wszelkiej rzecz&, i tej regu& .wito.ci trz&mali si pierwsi zao&ciele ,o.cioa wojujcego+ 7o tej prawd& dostosowa si w roku 1K1) so%r w Vienne, a i sam papie 8an w roku 1K1H, w konst&tucji dot&czcej stanu %raci mniejsz&c/, ktra rozpocz&na si Kuorundam eDi"it, skomentowa postanowienia tego so%oru jako .wicie uoone, przenikliwe, trwae i dojrzae+ ! zatem kapitua perugijska, uznajc, i to, co przez zdrow nauk 'tolica !postolska zawsze potwierdzaa, zawsze winno si mie- za potwierdzone i w aden spos% nie powinno si od tego odc/odzi-, postawia t&lko na nowo sw pieD cz- na t&c/ postanowieniac/ so%orow&c/, a to para; mistrzw .witej teologii, jak %rat 6il/elm z !nglii, %rat Uenr&k z !lemanii, %rat !rnold z !kwitanii, prowincjaD owie i kapaniG a take para; %rata 0ikoaja, ministra na Mrancj, %rata 6il/elma Eloka %akaarza, kapelana generalnego i czterec/ ministrw prowincjonaln&c/, %rata 2omasza z Eolonii, %rata #iotra z prowincji .witego Mranciszka, %rata Mernanda z Jastello i %rata 'z&mona z 2ournai+ 8ednak > doda !%%on > papie w nastpn&m roku w&da dekreta Ad conditorem canonum, przeciwko ktremu odwoa si %rat Eonagratia z Eergamo, uznajc go za sprzeczn& z do%rem swojego zakonu+ 6tenczas papie zdj dekreta z drzwi katedr& w !winionie, gdzie %& zawieszon&, i poprawi go w wielu punktac/+ 5ecz w rzecz&wisto.ci ucz&ni go jeszcze srosz&m, a potwierdza to ;akt, e nat&c/miastow konsekwencj %&o zatrz&manie %rata Eonagratii przez rok w wizieniu+ Bie mona mie- wtpliwo.ci co do surowo.ci papieskiej, al%owiem tego samego roku w&da znan teraz do%rze )um inter nonnulos, gdzie ostatecznie

potpiono twierdzenia kapitu& w #erugii+ 6 t&m miejscu za%ra gos, przer&wajc dwornie !%%onowi, kard&na Eertrand i oznajmi, e nale& prz&pomnie-, jak pragnc wprowadzi- zamt do spraw& i zagniewa- papiea, wtrci si w roku 1K)( 5udwik Eawarski, a to deklaracj z 'ac/sen/ausen, w ktrej prz&jmuje si %ez adn&c/ do%r&c/ racji twierdzenia z #erugii i trudno poj- > zauwa& Eertrand z prze%ieg&m u.miec/em > czemu to cesarz poc/wala z takim zapaem u%stwo, ktrego w istocie sam nie prakt&kowa*, stajc przeciwko messer papieowi, naz&wajc go inimicus pacis i o%mawiajc, e c/ce wznieci- zgorszenie i niezgod, traktujc go wreszcie jako /eret&ka, a nawet /erezjarc/+ > Bie cakiem tak > spr%owa zaagodzi- !%%on+ > 6 swej istocie tak > rzek osc/le Eertrand+ : doda, e wa.nie %& sprzeciwisi niestosownemu w&stpieniu cesarza, messer papie %& zmuszon& w&da- dekreta Kuia uorundam i e wreszcie napomnia surowo 0ic/aa z Jesen&, a%& ten stawi si przed jego o%liczem+ 0ic/a sa list& z w&mwkami donoszc, e jest c/or&, w co nikt nie powtpiewa, w&s&ajc natomiast %rata 8ana z Midanz& i %rata 0odesta Justodio z #erugii+ !le tak si zo&o > oznajmi kard&na > e gwel;owie z #erugii donie.li papieowi, i %rat 0ic/a nie t&lko nie jest c/or&, ale utrz&muje kontakt& z 5udwikiem Eawarskim+ 6 kad&m razie, co %&o, to %&o, teraz %rat 0ic/a w&glda piknie i pogodnie, jest wic oczekiwan& w !winionie+ 5epiej jednakowo > stwierdzi kard&na > rozwa&- najprzd, jak to si cz&ni teraz, w o%ecno.ci roztropn&c/ ludzi z o%u stron, co %rat 0ic/a powie papieowi, zwa&wsz&, e celem wsz&stkic/ %&o zawsze nie jtrz&-, lecz po %ratersku poo&- kres niesnaskom, jakie nie powinn& miemiejsca midz& miujc&m ojcem i jego po%on&mi s&nami i jakie rozpali& si jeno wskutek wtrcenia si ludzi .wieckic/, cesarz& i ic/ namiestnikw, ktrz& nie maj nic wsplnego z pro%lemami .witej matki, ,o.cioa+ 6trci si wted& !%%on i oznajmi, e c/o- jest czowiekiem ,o.cioa i opatem zakonu, ktremu ,o.ci t&le zawdzicza szmer szacunku i uznania prze%ieg po o%u stronac/ pkola*, nie uwaa jednak, %& cesarz powinien pozosta- o%c& takim kwestiom, z wielu prz&cz&n, ktre potem %rat 6il/elm z Easker?ille w&ja.ni+ !le > mwi dalej !%%on > jest jednak rzecz suszn, e pierwsza cz.- de%at& od%&wa si midz& posami papieskimi a przedstawicielami t&c/ s&nw .witego Mranciszka, ktrz& przez sam ;akt, i w&stpili na t&m spotkaniu, pokazali si oddan&mi s&nami papieskimi+ 2ak wic zaprasza %rata 0ic/aa al%o kogo. od niego, %& rzek, co

zamierza utrz&m&wa- w !winionie+ 0ic/a powiedzia, e ku jego wielkiej rado.ci i wzruszeniu jest dzisiejszego ranka po.rd nic/ Uu%ert&n z Jasale, ktrego sam papie w roku 1K)) prosi o gruntowne omwienie kwestii u%stwa+ : wa.nie Uu%ert&n %dzie mg stre.ciz przenikliwo.ci, wiedz i arliw wiar, ktr wsz&sc& u niego uznaj, gwne punkt& tego, co stao si ju, i w spos% nie do co;nicia, pogldem zakonu ;ranciszka1skiego+ 6sta Uu%ert&n i ledwie zacz mwi-, pojem, czemu t&le zapau wz%udza i jako pred&kant, i jako dworak+ Bamitn& w ge.cie, przekon&wajc& w gosie, urzekajc& w u.miec/u, jasn& i konsekwentn& w rozumowaniu, prz&kuwa uwag suc/acz& przez ca& czas, kied& przemawia+ <acz od wielce uczonego rozwaenia racji, ktre wspiera& twierdzenia z #erugii+ Qznajmi, e przede wsz&stkim trze%a uzna-, i J/r&stus i apostoowie 8ego %&li dwoistego stanu, gd& %&li praatami ,o.cioa Bowego 2estamentu, a t&m sam&m z t&tuu wadz& rozdawania i rozdzielania posiadali rzecz&, %& dawa- %iedn&m i kapanom ,o.cioa, jak to jest napisane w czwart&m rozdziale D,ie/=; apostolskic#, i co do tego nikt nie w&suwa o%iekcji+ !le z drugiej stron& na J/r&stusa i apostow winno si patrze- jako na pr&watne oso%&, %dce ;undamentem wszelkiej religijnej doskonao.ci, i t&c/, ktrz& w spos% doskona& gardzili .wiatem+ : w zwizku z t&m prz&c/odz na m&.l dwa sposo%& posiadania, jeden c&wiln& i doczesn&, okre.lon& przez prawa cesarskie w sowac/ in bonis nostris, al%owiem nasz&mi s zwane te do%ra, ktr&c/ %ronim& i o ktre, gd& zostan nam ode%rane, mam& prawo si upomina-+ 7latego jedn rzecz jest c&wilnie i docze.nie %roni- swego do%ra przed t&m, ktr& c/ce nam je ode%ra-, i odwo&wa- si do sdu cesarskiego lecz powiedzie-, e J/r&stus i apostoowie mieli co. w ten spos%, jest stwierdzeniem /eret&ckim, al%owiem jak rzecze 0ateusz w V rozdziale, temu, kto c/ce si z to% w sdzie spiera- i wzi- sukni twoj, odstp i paszcz, i nie inaczej mwi Zukasz w V: rozdziale, ktr&mi to sowami J/r&stus odsuwa od sie%ie wszelkie panowanie i wadanie i to samo nakazuje swoim apostoom, a mam& poza t&m u 0ateusza rozdzia NN:V, gdzie #iotr mwi #anu, e porzucili wsz&stko, %& pj.za nim*G ale na inn& spos% mona jednak mie- rzecz& doczesne, kied& c/odzi o do%ro wsplnej %raterskiej mio.ci, i w ten spos% J/r&stus i 8ego uczniowie mieli do%ra z prz&cz&n& naturalnej, ktra to prz&cz&na przez niektr&c/ zwana jest /us poli, to jest prz&cz&na nie%a, %& podtrz&ma- natur, a ta i %ez uadzenia czowieczego jest w zgodzie ze suszn racjG gd& t&mczasem /us fori jest si zalen od ludzkic/

uwarunkowa1+ <anim doszo do pierwszego podzielenia, rzecz& wzgldem wadania %&& jako owe rzecz&, ktre teraz s w.rd d%r nicz&ic/ i podlegaj temu, kto je zajG %&& w pewn&m sensie wsplne wsz&stkim ludziomG dopiero po grzec/u nasi ojcowie zaczli dzieli- midz& so% wadanie rzeczami, i wted& to zaczo si wadanie doczesne takie, jakie znam& dzisiaj+ 5ecz J/r&stus i apostoowie mieli rzecz& na pierwsz& spos%, i tak wa.nie mieli szat& i c/le%, i r&%&, i jak rzecze #awe w %ier;s,-m do 1-moteus,a, mam& po&wienie i cz&m okr&- si i jeste.m& zadowoleni+ 2ak wic J/r&stus i jego w&znawc& mieli owe rzecz& nie w posiadaniu, ale w u&tkowaniu, i cakowite u%stwo pozostawao %ez skaz&+ Jo zostao ju uznane przez papiea 0ikoaja :: w dekretale +Diit ui seminat. !le podnis si ze stron& przeciwnej 8an d$!nneau" i rzek, e stanowisko Uu%ert&na w&daje mu si sprzeczne z praw&m rozumem i wa.ciw interpretacj #isma+ !l%owiem prz& do%rac/ zniszczaln&c/ w u&ciu, jak c/le% i r&%&, nie mona mwi- o zw&k&m prawie u&tkowania ani nie mona ;akt&cznie ic/ u&tkowa-, lecz t&lko zu&wa-G wsz&stko to, co wierni mieli wsplne w pierwotn&m ,o.ciele, jak mona w&wnioskowa- z D,ie/=; apostolskic#, drugi i trzeci, mieli na zasadzie tego samego t&pu wadania, co przed nawrceniemG apostoowie po zstpieniu 7uc/a Twitego mieli posiado.ci w 8udeiG .lu% &cia %ez wasno.ci nie rozciga si na to, czego czowiek niez%dnie potrze%uje, %& &-, a kied& #iotr rzek, e porzuci wsz&stko, nie zamierza rzec, e w&rzek si wasno.ciG !dam mia wadz i prawo wasno.ci nad rzeczamiG suga, ktr& %ierze pienidze swojego pana, nie dokonuje z pewno.ci u&tku ni zu&ciaG sowa z +Diit ui seminat, na ktre minor&ci zawsze si powouj i ktre ustanawiaj, e %racia mniejsi maj na u&tek jed&nie wsz&stko, cz&m si posuguj, nie wadajc t&m ani nie majc na wasno.-, winn& odnosi- si do d%r, ktre nie w&czerpuj si wraz z u&tkiem, i rzecz&wi.cie, je.li%& +Diit rozumiao do%ra zniszczalne, utrz&m&wao%& rzecz niemoliwG ;akt&cznego u&tku nie da si odrni- od wadania prawnegoG wszelkie prawo ludzkie, na ktrego podstawie posiada si do%ra materialne, zawarte jest w prawac/ krlwG J/r&stus jako czek .mierteln& od momentu swojego poczcia %& posiadaczem wsz&stkic/ d%r ziemskic/, za. jako Eg mia od ojca powszec/ne wadanie nad wsz&stkimG %& posiadaczem wsz&stkic/ d%r ziemskic/, jako Eg za. wiern&c/, a je.li %& %iedn&, to nie dlatego, e nie mia nic na wasno.-, ale dlatego, e nie cign z tego z&sku, jako e zw&ke wadanie prawne rzeczami, oddzielone od cignicia korz&.ci, nie cz&ni %ogat&m tego, kto wada, a wreszcie, gd&%& nawet +Diit powiedziao co. odmiennego,

papie rz&mski, w t&m, co odnosi si do wiar& i do kwestii moraln&c/, moe odwo&wa- postanowienia swoic/ poprzednikw, a nawet w&powiada- stwierdzenia przeciwne+ 6 t&m momencie zerwa si na rwne nogi %rat Uieronim, %iskup ,a;;&, a %roda draa mu z gniewu, c/o- sowa mia& ro%i- wraenie pojednawcz&c/+ : zacz argumentacj, ktra mnie w&daa si nieco niejasna+ > 2o, co c/c rzec Qjcu Twitemu, a powiem to ja sam, przedkadam mu ju teraz do poprawienia, al%owiem wierz naprawd, e 8an jest namiestnikiem J/r&stusa, i przez to w&znanie wzili mnie 'araceni+ ! zaczn od prz&toczenia ;aktu podanego przez wielkiego doktora w sprawie d&sput&, jaka powstaa pewnego razu po.rd mnic/w o t&m, kto %& ojcem 0elc/izedec/a+ : wted& opat Jopes, sp&tan& o to, stukn si w gow i rzek= %iada ci Jopes, uganiasz si %owiem t&lko za t&mi rzeczami, za ktr&mi Eg nie kae ci si ugania-, i jeste. nied%a& w t&c/, ktre ci nakazuje+ Qto, jak jasno wida- z mojego prz&kadu, jest ocz&wiste, e J/r&stus i Baj.witsza #anna, i apostoowie nie mieli nic ani oso%no, ani wsplnie, i mniej ocz&wiste %&o%& uzna-, e 8ezus %& czowiekiem i Eogiem jednocze.nie, a przecie w&daje mi si jasne, e kto zaprzecz& pierwszej ocz&wisto.ci, winien nastpnie zaprzecz&- drugiejV Azek to trium;alnie i ujrzaem, jak 6il/elm wznosi wzrok do nie%a+ #odejrzewani, e uzna s&logizm Uieronima za uomn&, i nie mogem odmwi- mu racji, ale %ardziej jeszcze uomne w&da& mi si nader gniewne zarzut& 8ana 7al%en&, ktr& rzek, e kto twierdzi co. o u%stwie J/r&stusa, twierdzi co., co widzi si al%o nie widzi* okiem, gd& t&mczasem w okre.lanie 8ego czowiecze1stwa i %osko.ci wc/odzi wiara, przez co dwa te zdania nie mog %&- ze so% zestawione+ 6 swej odpoD wiedzi Uieronim %& su%telniejsz& od przeciwnika+ > Qc/ nie, drogi %racie > rzek > prawd w&daje mi si wa.nie rzecz przeciwna, al%owiem wsz&stkie Pwangelie gosz, e J/r&stus %& czowiekiem, jad i pi, a poprzez swoje ocz&wiste cuda %& rwnie Eogiem, i to wa.nie rzuca si w ocz&V > Awnie czarownic& i wieszczkowie cz&nili cuda > rzek 7al%ena, wielce z sie%ie kontent+ > 2ak > odpar Uieronim > ale przez dziaanie sztuki magicznej+ ! t& c/cesz porwna- cuda J/r&stusa ze sztuk magicznL > zgromadzeni zaszemrali z o%uD rzeniem, e wcale nie c/c+ > ! wreszcie > cign Uieronim, ktr& czu si ju %liski zw&cistwa > cz& messer kard&na z #oggetto c/cia%& uzna- za /eret&ck wiar w

u%stwo J/r&stusa, c/ocia na t&m twierdzeniu wspiera si regua zakonu takiego, jak zakon ;ranciszka1ski, takiego, e nie masz krlestwa, dokd jego s&nowie nie udali%& si, goszc kazania i przelewajc krew, od 0aroka po :ndieL > Twita duszo #iotra Uiszpana > mrukn 6il/elm > miej piecz nad nami+ > Eraciszku najmilsz& sercu > r&kn wwczas 7al%ena w&stpujc krok do przodu > mw o krwi swoic/ %raci, ale nie zapominaj, e t danin pacili rwnie zakonnic& inn&c/ regu+++ > < ca&m szacunkiem dla pana kard&naa > wrzasn na to Uieronim > aden dominikanin nie ponis .mierci po.rd niewiern&c/, gd& jednak w moic/ t&lko czasac/ dziewiciu minor&tw zostao umczon&c/V 6tenczas wsta poczerwienia& na twarz& dominikanin, %iskup !l%orea+ > <atem ja mog udowodni-, e pierwej nim minor&ci %&li w 2artarii, papie :nnocent& w&sa tam trzec/ dominikanwV > !c/ takL > za.mia si sz&derczo Uieronim+ > Qt ja wiem, e od osiemdziesiciu lat minor&ci s w 2artarii i maj czterdzie.ci ko.ciow w ca&m kraju, gd& t&mczasem dominikanie maj t&lko pi- placwek na w&%rzeu i jest ic/ tam wsz&stkiego pitnastu %raciV : to rozstrz&ga kwestiV > Bie rozstrz&ga adnej kwestii > w&krz&kn !l%orea > al%owiem ci minor&ci, ktrz& podz %igotw jak suki szczenita, wsz&stko prz&pisuj so%ie, c/epi si mczennikami, a potem maj pikne ko.cio&, wspaniae paramenta i kupuj, i sprzedaj jak wsz&sc& inni zakonnic&V > Bie, mj panie, nie > przerwa Uieronim > oni nie kupuj i nie sprzedaj sami, ale za po.rednictwem prokuratorw stolic& apostolskiej, i prokuratorz& posiadaj, minor&ci za. maj jed&nie na u&tekV > 7oprawd&L > zadrwi !l%orea+ > ! ile to raz& sprzedawae. %ez prokuratorwL <nam /istori niektr&c/ posiado.ci, ktre+++ > 8e.li tak ucz&niem, z%dziem > przerwa skwapliwie Uieronim+ > 5ecz nie rozcigaj na zakon tego, co mogo %&- t&lko moj sa%o.ciV > !le, czcigodni %racia > za%ra wwczas gos !%%on > nasz&m pro%lemem nie jest to, cz& minor&ci s u%odz&, lecz cz& %& u%ogi Basz #an+++ > Qt to > da si s&sze- raz jeszcze Uieronim > mam w tej kwestii argument, ktr& przecina ni%& miecz+++ > Twit& Mranciszku, miej piecz nad swoimi s&nami+++ > rzek nieu;nie 6il/elm+

> !rgument za. > cign Uieronim > jest taki, e c/rze.cijanie wsc/odni i 9rec&, znacznie lepiej ni m& o%znajomieni z naukami .wit&c/ ojcw, uznaj za potwierdzone u%stwo J/r&stusa+ ! je.li ci /eret&c& i sc/izmat&c& trwaj tak jawnie prz& prawdzie tak przejrz&stej, cz& c/cem& %&- %ardziej od nic/ /eret&kami i sc/izmat&kami i zaprzecz&- jejL Ji ze 6sc/odu, gd&%& us&szeli, jak kto. z nasz&c/ gosi kazanie przeciwko tej prawdzie, ukamienowali%& goV > Jo te mi powiadasz > za.mia si sz&derczo !l%orea > a czemu to nie ukamienuj dominikanw, ktrz& wa.nie przeciwko temu gosz kazaniaL > 7ominikanieL !le nigd& ic/ tam nie widziaemV !l%orea zro%i si ;ioletow& na twarz&, zauwa&, e ten tu %rat Uieronim %& w 9recji moe pitna.cie lat, gd& t&mczasem on %& tam od dzieci1stwa+ Uieronim odpar, e on, dominikanin !l%orea, moe %& nawet w 9recji, ale %& spdza- &cie w.rd prz&jemno.ci w pikn&c/ paaD cac/ %iskupic/, on za., ;ranciszkanin, %& tam nie pitna.cie lat, ale dwadzie.cia dwa i gosi kazanie w o%liczu cesarza w ,onstant&nopolu+ 6tenczas !l%orea, ktremu z%rako argumentw, spr%owa pokona- przestrze1, jaka oddzielaa go od minor&tw, w&jawiajc na gos i sowami, ktr&c/ nie .miem prz&tocz&-, swoj stanowcz wol w&rwania %rod& %iskupowi ,a;;&, ktrego msko.- poda w wtpliwo.- i ktrego wa.nie, w zgodzie z logik odwetu, c/cia ukara- u&wajc owej %rod& jako %icza+ :nni minor&ci pod%iegli, %& wznie.- zapor przed swoim kon;ratrem, za. awinio1cz&c& uznali za po&teczne udzieli- wsparcia dominikaninowi i w&nika z tego o #anie, ulituj si nad najlepsz&mi spo.rd twoic/ s&nwV* sprzeczka, ktr opat i kard&na daremnie starali si u.mierz&-+ 6 ogln&m tumulcie minor&ci i dominikanie powiedzieli so%ie nawzajem rzecz& nader powane, jak%& kad& z nic/ %& c/rze.cijaninem walczc&m z 'aracenami+ 8ed&n&mi, ktrz& pozostali na swoic/ miejscac/, %&li z jednej stron& 6il/elm, a z drugiej Eernard 9ui+ 6il/elm zdawa si zasmucon&, a Eernard uradowan&, je.li rozradowaniem mona nazwa- %lad& u.miec/, ktr& w&krz&wia wargi inkwiz&tora+ > Jz& nie ma lepsz&c/ argumentw > zap&taem mojego mistrza, kied& !l%orea w&&wa si na %rodzie %iskupa ,a;;& > %& dowie.- u%stwa J/r&stusa al%o mu zaprzecz&-L > !le moesz twierdzi- o%ie te rzecz&, mj poczciw& !dso > rzek 6il/elm > i nigd& nie zdoasz, opierajc si na Pwangelii, rozstrz&gn-, cz& J/r&stus uwaa za sw wasno.-, i do jakiego stopnia, sukni, ktr nosi i ktr w&rzuca, kied& si

zniszcz&a+ ! je.li wolisz, nauka 2omasza z !kwinu o wasno.ci jest .mielsza od tej, ktr gosim& m&, minor&ci+ #owiadam&= nie mam& nic i wsz&stkiego jeno u&wam&+ Qn za. powiada= uznajcie si za wa.cicieli, %&le%&.cie, kied& komu. %rak tego, co macie, odstpili mu w u&tkowanie, i to z o%owizku, nie za. z mio.ci %li3niego+ 5ecz pro%lem polega nie na t&m, cz& J/r&stus %& u%ogi, lecz cz& powinien %&- u%ogi ,o.ci+ ! u%ogi nie znacz& tu mie- jaki. paac al%o go nie mie-, lecz zac/owaprz&wilej ustanowienia praw w zakresie doczesn&m, cz& te w&rzec si tego prz&wileju+ > 7latego wic > rzekem > cesarzowi tak %ardzo zale& na t&m, co minor&ci mwi o u%stwie+ > 6 istocie+ 0inor&ci graj na korz&.- cesarza, a przeciwko papieowi+ !le dla 0ars&liusza i dla mnie owa gra jest podwjna, i c/cem&, %& gra cesarza %&a nasz gr i su&a nasz&m w&o%raeniom o t&m, jak trze%a rzdzi- lud3mi+ > : to wa.nie powiesz, kied& prz&jdzie twoja kolej za%rania gosuL > 8e.li to powiem, speni moj misj, ktra polega na ujawnieniu pogldu teologw cesarskic/+ !le je.li to powiem, c/&%i moj misj, gd& powinienem uatwidrugie spotkanie w !winionie, a mniemam, e 8an nie zgodzi si, %&m uda si tam i to wsz&stko powiedzia+ > ! wicL > ! wic jestem midz& dwoma sprzeczn&mi siami, jak osio, co nie wie, z ktrego o%u ma je.-+ : czas& jeszcze nie dojrza&+ 0ars&liusz roi o przeo%raeniac/ w tej c/wili niemoliw&c/ do przeprowadzenia, a 5udwik wcale nie jest lepsz& od swoic/ poprzednikw, c/ocia pozostaje jed&n&m przedmurzem przeciwko ndznikowi, jakim jest 8an+ E&- moe %d musia przemwi-, c/&%a e ci tutaj poza%ijaj si nawzajem+ 6 kad&m razie pisz, !dso, %& zosta c/ocia .lad po t&m, co dzisiaj si dzieje+ > ! 0ic/aL > Eoj si, e traci czas+ ,ard&na wie, e papie nie szuka mediacji, Eernard 9ui wie, e musi doprowadzi- do poraki spotkaniaG 0ic/a za. wie, e tak cz& inaczej rusz& do !winionu, gd& nie c/ce, %& zakon zerwa wszelkie stosunki z papieem+ : w&stawi &cie na nie%ezpiecze1stwo+ 9d& tak rozprawiali.m& > a doprawd& nie wiem, jak mogli.m& s&sze- jeden drugiego > sprzeczka sigaa szcz&tu+ Ba znak dan& przez Eernarda 9ui wtrcili si ucznic&, %& naprawd nie doszo do starcia dwc/ grup+ !le ci, ni%& o%legajc&

i o%legani po o%u stronac/ muru twierdz&, ciskali w sie%ie zaprzeczeniami i zniewagami, ktre tutaj prz&tocz na c/&%i tra;i, nie wiedzc ju, komu prz&pisaic/ ojcostwo, i zastrzegajc si, e ocz&wi.cie zdania nie %&& w&powiadane kolejno, jak dziao%& si to podczas sporu na mojej ziemi, ale na spos% .rdziemnomorski, jedno siadao okrakiem na drugim, ni%& ;ale rozszalaego morza+ > Pwangelia powiada, e J/r&stus mia sakiewkV > <amilcz z t twoj sakiewk, ktr malujecie nawet na krz&ac/V Jo powiesz o ;akcie, e #an Basz, kied& %& w 8erozolimie, wraca co wieczr do EetaniiL > 8e.li #an Basz zec/cia spa- w Eetanii, kime jeste. t&, %& wsadza- nos w jego postanowienieL > Bie, star& capie, #an Basz wraca do Eetanii, gd& nie mia pienidz&, e%& zapaci- za gospod w 8erozolimieV > Eonagratia, to t& jeste. capemV ! c jad #an Basz w 8erozolimieL > ! t& powiesz, e ko1, ktr& dostaje owies od swego pana, %& nie zdec/, ma owies na wasno.-L > #opatrz t&lko, porwnujesz J/r&stusa do konia+++ > Bie, to t& porwnujesz J/r&stusa do przekupnego praata z twojego dworu, t& kupo ajnaV > 2akL ! ile to raz& stolica .wita musiaa %ra- na swoj gow proces&, %& %roni- wasz&c/ d%rL > 7%r ,o.cioa, nie za. nasz&c/V 0& mieli.m& je t&lko w u&ciuV > 6 po&czce, e%& je zje.-, %& z%udowa- pikne ko.cio& z posgami ze zota, o%udnic&, nacz&nia nieprawo.ci, gro%& po%ielane, gniazda w&stpkuV 6iecie do%rze, e mio.- %li3niego, nie za. u%stwo, jest zasad &cia doskonaegoV > 2o powiedzia ten wasz arok 2omaszV > Eacz, %ez%onikuV 2en, ktrego zwiesz arokiem, jest .wit&m .witego ,o.cioa rz&mskiegoV > Twit& moic/ sandaw, kanonizowan& przez 8ana na zo.- ;ranciszkanomV 6asz papie nie moe cz&ni- .wit&c/, %o jest /eret&kiemV 8est nawet /erezjarc/V > <nam& ju te pikne sowaV : deklaracj tego pajaca z Eawarii w&dan w 'ac/sen/ausen, a prz&gotowan przez waszego Uu%ert&naV > Eacz na swoje sowa, wieprzu, s&nu wszetecznic& Ea%ilonu i jeszcze inn&c/ dziewek uliczn&c/V 6iesz, e tego roku Uu%ert&na nie %&o u %oku cesarza, lecz %& wa.nie w !winionie, na su%ie u kard&naa Qrsiniego, papie za. w&sa go z misj

do !ragonuV > 6iem, wiem, e .lu% u%stwa skada prz& stole kard&naa, jak cz&ni to i teraz w naj%ogatsz&m opactwie na pw&spieV Uu%ert&nie, skoro nie t&, kt podszepn 5udwikowi u&cie twoic/ pismL > Jz& moj jest win, e 5udwik przecz&ta moje pismaL < pewno.ci nie mg cz&ta- twoic/, %o. niepi.mienn&V > 8a niepi.mienn&L Jz& %& pi.mienn& wasz Mranciszek, ktr& rozmawia z gsiamiL > <%lu3nie.V > 2o t& %lu3nisz, %raciaszku od lekkiego &ciaV > Bigd& nie miaem lekkiego &cia i wiesz o t&mVVV > !le miae. i razem z twoimi %raciaszkami, kied&. wsuwa si do onic& ,lar& z 0onte;alcoV > Q%& Eg razi ci gromemV 8a %&em w ow&m czasie inkwiz&torem, ,lara za. zmara ju w zapac/u .wito.ci+ > < ,lar& do%&wa si zapac/ .wito.ci, ale t& wd&c/ae. inn&, kied& .piewae. jutrzni mniszkomV > 7alej, dalej, mw, gniew Eo& dosignie ci, jak dosignie twego pana, ktr& udzieli go.cin& dwm /eret&kom, jak ten Qstrogot Pck/art i ten angielski nekromanta, ktrego naz&wacie EranucerionV > Jzcigodni %racia, czcigodni %raciaV > w&krz&kiwali kard&na Eertrand i opat+

7zie1 pit& 2ercja Eied- to 'e;er-n m=;i Fil#elmo;i o d,i;ne/ ksiId,e, ,aG Fil#elm le"atom o d,i;n-m pom-Gle r,Hd=; doc,esn-c#. 'przeczka trwaa jeszcze w najlepsze, kied& jeden z nowicjusz& czuwajc&c/ prz& drzwiac/ wszed, kroczc przez to zamieszanie ni%& kto., kto idzie przez pole z%ite gradem, i z%li& si, %& szepn- 6il/elmowi, e 'ewer&n c/ce pilnie z nim pomwi-+ 6&szli.m& do narteksu, gdzie tocz&li si zaciekawieni mnisi, ktrz& na podstawie krz&kw i /aasw starali si w&owi- co. z tego, co dziao si w .rodku+ <o%acz&li.m& w pierwsz&m rzdzie !imara z !lessandrii, ktr& prz&wita nas zw&k&m sw&m sz&dercz&m gr&masem wspczucia dla gupot& wszec/.wiata= R< pewno.ci, odkd pojawi& si zakon& e%racze, c/rze.cija1stwo stao si cnotliwszeS > oznajmi+ 6il/elm odepc/n go nie %ez zo.ci i poszed w stron 'ewer&na, ktr& czeka na nas w kcie+ E& zatrwoon&, c/cia rozmawia- z nami na oso%no.ci, ale w t&m zamcie nie mona %&o znale3- spokojnego miejsca+ 0ogli%&.m& w&j.- na otwart przestrze1, ale na progu sali kapitulnej pojawi si 0ic/a z Jesen&, ktr& nakania 6il/elma do powrotu, al%owiem > powiada > sprzeczka zamara i trze%a kont&nuowa- seri w&stpie1+ 6il/elm, wa/ajc& si midz& dwoma o%ami, zac/ci 'ewer&na do mwienia, a /er%or&sta ro%i, co mg, %& nie s&szeli go o%ecni+ > Eerengar z pewno.ci %& w szpitalu, zanim uda si do a3ni > oznajmi+ > 'kd wieszL > #aru mnic/w z%li&o si, %o %&li zaciekawieni nasz pogawdk+ 'ewer&n przemawia gosem jeszcze cic/sz&m, rozgldajc si dokoa+ > #owiedziae. mi, e ten czowiek+++ winien co. ze so% mie-+++ Bo i znalazem co. w mojej pracowni, wetknit midz& inne ksigi+++ ksig nie moj, dziwn+++ > 6inna to %&- ta > rzek 6il/elm z trium;em > prz&nie. mi j zaraz+ > Bie mog > odpar 'ewer&n > w&ja.ni ci potem, odkr&em+++ sdz, e odkr&em co. interesujcego+++ 0usisz prz&j.- t&, musz pokaza- ci ksik+++ ostronie+++ Bie cign dalej+ 'postrzegli.m&, e %ezgo.n& jak zw&kle 8orge w&rs ni z tego, ni z owego o%ok nas+ 2rz&ma rce przed so%, jak%&, nie naw&k& do

poruszania si tutaj, c/cia z%ada-, dokd idzie+ Qso%a normalna nie moga%& us&sze- szeptw 'ewer&na, ale od dawna wiedzieli.m&, e 8orge, podo%nie jak wsz&sc& .lepc&, ma suc/ szczeglnie ostr&+ 6&dawao si jednak, e starzec nic nie us&sza+ Ausz& nawet w kierunku przeciwn&m do naszego, dotkn ktrego. z mnic/w i o co. go sp&ta+ 2en wzi go delikatnie pod rami i w&prowadzi+ 6 t&m momencie znowu ukaza si 0ic/a, zacz wz&wa- 6il/elma i mj mistrz podj postanowienie+ R#rosz ci > rzek do 'ewer&na > wracaj zaraz, skde. prz&szed+ <amknij si i czekaj na mnie+ 2& za. > zwrci si do mnie > id3 za 8orgem+ Bawet gd&%& co. us&sza, nie sdz, e%& rusz& do szpitala+ 6 kad&m razie zo%acz, dokd idzie+S 0ia wa.nie wej.- do sali i spostrzeg !imara dostrzegem go i ja*, ktr& torowa so%ie drog w.rd ci%& o%ecn&c/, %& rusz&- za w&c/odzc&m 8orgem+ 6 t&m momencie 6il/elm popeni nieostrono.-, gd& t&m razem na gos, na ca& narteks rzek do 'ewer&na, ktr& %& ju na zewntrzn&m progu= R#rz&pominam ci+ Bie powierzaj nikomu+++ t&c/ kart+++ wracaj, skde. prz&szedVS 8a, ktr& gotowaem si, %& rusz&- za 8orgem, zo%acz&em w tej c/wili opartego o wgar zewntrzn&c/ drzwi klucznika, ktr& us&sza sowa 6il/elma i z twarz skurczon strac/em spojrza kolejno na mojego mistrza i na /er%or&st+ 7ostrzeg 'ewer&na, ktr& w&c/odzi, i rusz& za nim+ 'taem na progu i %aem si straci- z oczu 8orgego, ktr& ju nikn we mgleG ale take tamci dwaj zag%iali si wa.nie, idc w przeciwn&m kierunku, w oparac/+ Q%licz&em sz&%ko, co winienem cz&ni-+ Aozkazano mi i.- za .lepcem, poniewa %ano si, %& nie poszed do szpitala+ Ausz& jednak wraz ze swoim towarz&szem w inn&m kierunku, krocz& przez dziedziniec prosto w stron ko.cioa al%o 9mac/u+ Batomiast klucznik z pewno.ci szed za /er%or&st i 6il/elm %& zatroskan& t&m, co moe w&darz&- si w pracowni+ 7latego poszedem za t&mi dwoma, zastanawiajc si jeszcze i nad t&m, dokd uda si !imar, c/&%a e w&szed z prz&cz&n zupenie odmienn&c/ od nasz&c/+ 2rz&majc si w rozsdnej odlego.ci, nie traciem z oczu klucznika, ktr& zwolni wa.nie kroku, gd& zda so%ie spraw, e id za nim+ Bie mg poj-, cz& cieniem, ktr& depcze mu po pitac/, jestem ja, jak i ja nie mogem wiedzie-, cz& cieniem, ktremu depcz po pitac/, jest on, ale podo%nie jak ja co do niego adn&c/ wtpliwo.ci nie miaem, tak i on nie mia wtpliwo.ci co do mnie+ <muszajc go do %aczenia na mnie, przeszkodziem mu i.- z%&t %lisko za 'ewer&nem+ 2ak wic, kied& drzwi szpitala ukaza& si we mgle, %&& ju zamknite+

'ewer&n wszed dziki Eogu do .rodka+ ,lucznik o%rci si, %& raz jeszcze spojrze- na mnie, ktr& staem teraz nieruc/omo ni%& drzewo w ogrodzie, potem podj c/&%a dec&zj, %o rusz& w stron kuc/ni+ 6&dao mi si, e speniem moj misj, 'ewer&n jest czekiem rozsdn&m, %dzie pilnowa si sam, nikomu nie otworz&+ Bic tu ju %&o po mnie, a oso%liwie, e palia mnie ciekawo.-, %& ujrze-, co te dzieje si w sali kapitulnej+ 7latego postanowiem zawrci- i zo&- sprawozdanie+ E&- moe ucz&niem 3le, winienem pozosta- jeszcze na stra&, a uniknli%&.m& t&lu dalsz&c/ prz&gd+ !le wiem to teraz, wted& za. nie wiedziaem+ ,ied& wracaem, prawie wpadem na Eencjusza, ktr& u.miec/a si porozumiewawczo+ > 'ewer&n znalaz co., co zostawi Eerengar, cz& nie takL > J moesz o t&m wiedzie-L > rzuciem niegrzecznie, traktujc go jak rwie.nika, w cz.ci z gniewu, a w cz.ci z powodu jego pac/olcej twarz&, teraz w&krz&wionej prawie dziecic zo.liwo.ci+ > Bie jestem gupcem > odpar Eencjusz > 'ewer&n %iegnie, %& powiedzieco. 6il/elmowi, t& %acz&sz, %& nikt za nim nie poszed+++ > ! t& za %ardzo pilnujesz nas i 'ewer&na > rzekem zezoszczon&+ > 8aL ! pewnie, e pilnuj+ <reszt od wczoraj nie trac z oczu ani a3ni, ani szpitala+ 9d&%&m jeno mg, ju %&m tam wszed+ 7a%&m gow, %&le%& t&lko dowiedzie- si, co Eerengar znalaz w %i%liotece+ > <%&t wiele rzecz& c/cesz wiedzie-, nie majc po temu prawaV > 8estem sc/olarem i mam prawo wiedzie-, prz&%&em tu z ko1ca .wiata, %& pozna- %i%liotek, a %i%lioteka pozostaje zamknita, jak%& %&& w niej rzecz& ze, a ja+++ > 7aj mi przej.- > rzekem szorstko+ > 7am ci przej.-, i tak powiedziae. mi, co c/ciaem wiedzie-+ > 8aL > 0wi si take milczc+ > Aadz ci nie wc/odzi- do szpitala > powiedziaem mu+ > Bie wejd, nie wejd, %d3 spokojn&+ !le nikt mi nie za%roni patrzez zewntrz+ Bie suc/aem go duej i wszedem+ 2en ciekawski nie stanowi, jak mi si w&dawao, wielkiego nie%ezpiecze1stwa+ 4siadem o%ok 6il/elma i krtko stre.ciem mu w&darzenia+ 'kin z apro%at, potem da znak, %&m milcza+ <amt zmniejsz& si+ 5egaci o%u stron w&mieniali teraz pocaunek pokoju+ !l%orea w&c/wala wiar

minor&tw, Uieronim w&nosi pod nie%iosa miosierdzie pred&kantw, wsz&sc& w&.piew&wali /&mn& na cze.- nadziei na ,o.ci, ktr& nie %&%& ju szarpan& wakami wewntrzn&mi+ 2en sawi cz&j. .miao.-, w umiar, wsz&sc& powo&wali si na sprawiedliwo.- i wz&wali do zac/owania ostrono.ci+ Bigd& nie widziaem t&lu ludzi tak szczerze oddan&c/ sprawie trium;u cnt teologiczn&c/ i kard&naln&c/+ !le ju Eertrand z #oggetto zaprasza 6il/elma do w&oenia tez teologw cesarskic/+ 6il/elm podnis si niec/tnieG po pierwsze, pojmowa, e spotkanie niczemu nie su&, po drugie, c/cia cz&m prdzej std w&j.-, a tajemnicza ksiga %ardziej leaa mu teraz na sercu ni los& spotkania+ !le %&o rzecz jasn, e nie moe uc/&li- si od spenienia swojego o%owizku+ <acz wic przemow od liczn&c/ Rec/wS i Roc/wS, moe czstsz&c/ ni zw&kle i ni naleao, jak%& c/cia da- do zrozumienia, e nie ma adnej pewno.ci w sprawac/, o ktr&c/ zamierza mwi-, i zapewni w egzorcie, e doskonale pojmuje punkt widzenia wsz&stkic/ za%ierajc&c/ gos przed nim i e z drugiej stron& to, co inni naz&waj Rdoktr&nS teologw cesarskic/, jest t&lko gar.ci rozproszon&c/ uwag, %ez adn&c/ roszcze1 do narzucania si jako prawd& wiar&+ #owiedzia potem, e zwa&wsz& na ogromn do%ro-, jak Eg przejawi stwarzajc lud swoic/ dzieci, koc/ajc ic/ wsz&stkic/ %ez rnic& ju od t&c/ stronic 2ene,is, gdzie nie %&o jeszcze mow& o kapanac/ i krlac/, zwa&wsz& take na to, e #an da !damowi i jego potomkom wadz nad sprawami tej ziemi, %&le%& %&li posuszni prawom Eoskim, mona %&o podejrzewa-, e temu #anu nie %&a o%ca m&.l, i w sprawac/ ziemskic/ lud jest prawodawc i pierwsz prz&cz&n skuteczn prawa+ #rzez lud > rzek > %&o%& do%rze pojmowa- og o%&wateli, lecz poniewa midz& o%&wateli trze%a zalicz&- take dzieci, gupcw, zocz&1cw i niewiast&, %&moe dao%& si doj.- w spos% rozumn& do de;inicji ludu jako lepszej cz.ci o%&wateli, aczkolwiek on sam, 6il/elm, nie uznaje w t&m momencie za dogodne w&powiada- si co do tego, kto w istocie do takiej cz.ci nalea%&+ Qdc/rzkn, przeprosi o%ecn&c/ podsuwajc m&.l, e z pewno.ci tego dnia powietrze jest nader wilgotne, i w&razi prz&puszczenie, e sposo%em w&powiadania woli przez lud mogo%& %&- powszec/ne zgromadzenie w&%orcze+ Azek, i w&daje mu si rzecz rozumn, %& takie zgromadzenie mogo o%ja.nia-, odmienia- lu% zawieszaprawo, je.li %owiem ustanawia prawa kto. jeden, moe ucz&ni- to 3le przez niewiedz al%o zo.-, i doda, e nie trze%a prz&pomina- o%ecn&m, ile takic/ prz&padkw %&o w ostatnic/ czasac/+ 'postrzegem, e o%ecni, dos&- zakopotani poprzednimi jego

sowami, musieli potakn- t&m ostatnim, gd& ocz&wi.cie kad& mia na m&.li inn oso%, ktr uznawa za nader szkodliw+ <atem > cign 6il/elm > skoro zdarza si, e jeden ustanawia ze prawa, moe lepiej ucz&ni to wieluL Baturalnie > podkre.li > mowa jest o prawac/ ziemskic/, dot&czc&c/ do%rego adu spraw o%&wateli+ Eg powiedzia !damowi, %& nie jad z drzewa wiadomo.ci do%rego i zego, i to %&o prawo EoskieG ale potem upowani go, c mwiL zac/ci, %& nada nazw& rzeczom, i w t&m zostawi swo%od swemu ziemskiemu poddanemu+ 6 istocie, c/o- wielu w nasz&c/ czasac/ powiada, e nomina sunt conse uentia rerumcDi, ksiga 2ene,is jest zupenie w tej sprawie jasnaG Eg prz&prowadzi do czowieka wsz&stkie zwierzta, %& dowiedziesi, jak w je nazwie, i jakkolwiek czowiek nazwa istot &jc, takie, a nie inne miao %&- jej imi+ : aczkolwiek pierwsz& czowiek %& do.- roztropn&, %& w swoim ede1skim jz&ku nazwa- wszelk rzecz i wszelkie zwierz wedug jego natur&, nie zmienia to ;aktu, e mia suwerenn wadz w&najd&wania takic/ imion, ktre w zgodzie z jego rozeznaniem najlepiej do owej natur& pasowa&+ !l%owiem jest wiadome, e rozmaite s imiona, jakic/ ludzie u&waj, %& wskaza- pojcia, jednakie za. dla wsz&stkic/ s jeno pojcia, owe znaki rzecz&+ 'owo nomen %ierze si zatem niec/&%nie od nomos, cz&li prawo, gd& wa.nie nomina zosta& przez ludzi dane ad placitum, to jest przez swo%odn i z%iorow umow+ Q%ecni nie .mieli podwa&- tego uczonego w&wodu+ #rzez co > wnioskowa 6il/elm > widzim& do%rze, e ustanawianie praw w rzeczac/ tej ziemi, a zatem w sprawac/ miast i krlestw, nie ma nic wsplnego z przec/ow&waniem sowa Eoego i zarzdzaniem nim, to %owiem jest niewtpliw&m prz&wilejem /ierarc/ii ko.cielnej+ Bieszcz.ni s wic niewierni > rzek 6il/elm > nie maj %owiem podo%nego autor&tetu, ktr& dawa%& im w&kadni sowa Eoego i wsz&sc& wspczuli nieD wiern&m*+ Jz& przecie moem& z tej prz&cz&n& powiedzie-, e niewierni nie zdaj do ustanawiania praw i zarzdzania swoimi sprawami za po.rednictwem rzdw krlw, cesarz& lu% sutanw i kali;w, jak kto woliL : cz& mona zaprzecz&- temu, e liczni cesarze rz&msc& sprawowali swoj wadz .wieck z mdro.ci, pom&.lm& c/o-%& o 2rajanieL ! kt da poganom i niewiern&m t naturaln zdolno.- do ustanawiania praw i &cia we wsplnocie polit&cznejL 0oe ic/ kamliwe %stwa, ktre wszak koniecznie nie istniej al%o niekoniecznie istniej, jakkolwiek zec/ce si rozumie- negacj tego zdania modalnego*L < pewno.ci nie+ 0oga %&- im dana t&lko od Eoga zastpw, Eoga :zraela, Qjca #ana Baszego 8ezusa J/r&stusa+++ Qto cudown&

dowd Eoskiej do%roci, ktra prz&znaa prawo osdzania w sprawac/ polit&czn&c/ t&m rwnie, ktrz& nie znaj autor&tetu rz&mskiego papiea i nie w&znaj t&c/ saD m&c/, co lud c/rze.cija1ski, .wit&c/, sodkic/ i straszliw&c/ tajemnicV Jz& moe %&pikniejsz& dowd ;aktu, e wadza ziemska i .wiecka jur&sd&kcja nie maj nic wsplnego z ,o.cioem i z prawem 8ezusa J/r&stusa, lecz zosta& ustanowione od Eoga poza wszelkim potwierdzeniem ko.cieln&m i pierwej nawet, ni3li powstaa nasza .wita religiaL <nowu odkaszln, ale t&m razem nie t&lko on+ 6ielu o%ecn&c/ krcio si na swoic/ stokac/ i odc/rzkiwao+ 6idziaem, jak kard&na przesun jz&kiem po wargac/ i ucz&ni peen niepokoju, ale uprzejm& gest, %& 6il/elm cign+ ! 6il/elm prz&stpi do ujmowania w sowa tego, co dla wsz&stkic/, dla t&c/ nawet, ktrz& jego przekona1 nie dzielili, %&o moe niez%&t prz&jemn konkluzj tego niepodwaalnego w&kadu+ Azek wic 6il/elm, e jego dedukcje wspieraj si, jak sdzi, na prz&kadzie samego J/r&stusa, ktr& nie prz&szed na ten .wiat, %& rozkaz&wa-, lecz %& podda- si okoliczno.ciom, jakie w .wiecie zasta, prz&najmniej co si t&cz& praw cesarza+ Bie c/cia, %& apostoowie sprawowali rzd& i mieli wadz, a zatem w&daje si rzecz mdr, %& i nastpcw apostow uwolni- od %rzemienia wadz& .wiatowej i konieczno.ci stosowania prz&musu+ 9d&%& papie, %iskupi i ksia nie %&li poddani wadz& doczesnej i prz&musowi ksicia, naruszon& %&%& autor&tet ksicia, a te i ad, ktr&, jak zostao udowodnione poprzednio, jest ustanowion& przez Eoga+ 2rze%a %ez wtpienia rozwa&- prz&padki nader su%telne > rzek 6il/elm > jak na prz&kad /eret&kw, co do ic/ /erezji %owiem ,o.ci jeno, powiernik prawd&, moe si w&powiedzie-, aczkolwiek jeno rami .wieckie moe podj- dziaanie+ ,ied& ,o.ci w&tropi /eret&kw, winien z pewno.ci wskaza- ic/ ksiciu, ktr& musi przecie wiedzie- o stanie swoic/ o%&wateli+ 5ecz c ma ucz&ni- ksi z /eret&kiemL 'kazago w imi tej Eoskiej prawd&, ktrej powiernikiem nie jestL ,si moe i powinien skaza- /eret&ka, je.li jego dziaanie szkodzi wsp&ciu wsz&stkic/, je.li wic /eret&k potwierdza swoj /erezj za%ijajc t&c/, ktrz& jego /erezji nie podzielaj, i szkodzc im+ !le i w t&m miejscu zatrz&muje si wadza ksicia, gd& nikt na tej ziemi nie moe %&- mkami zmuszon& do tego, %& szed za przepisami Pwangelii, inaczej c stao%& si z ow woln wol, wedug ktrej u&tkowania kad& %dzie osdzon& na tamt&m .wiecieL ,o.ci moe i musi ostrzec /eret&ka, e w&c/odzi on poza wsplnot wierD n&c/, lecz nie moe osdza- go na ziemi i zmusza- w%rew jego woli+ 9d&%& J/r&stus c/cia, e%& jego kapani otrz&mali wadz prz&muszania, ustanowi%& dokadne

przepis&, jak ucz&ni 0ojesz w star&m prawie+ Bie ustanowi jednak+ ! moe kto. c/ce podsun- m&.l, e c/cia to ucz&ni-, ale za%rako mu czasu lu% moliwo.ci powiedzenia tego w cigu trzec/ lat nauczaniaL !le wa.nie nie c/cia, gd&%& %owiem inn %&a jego wola, wwczas papie mg%& narzuca- swoj wol krlowi i c/rze.cija1stwo nie %&o%& ju prawem wolno.ci, ale niezno.n&m niewolnictwem+ 2o wsz&stko > doda 6il/elm z rozradowan&m licem > nie jest ograniczeniem wadz& najw&szego kapana, ale nawet w&niesieniem jego posannictwa, gd& suga sug Eo&c/ jest na tej ziemi, %& su&-, nie za. %& suono jemu+ : wreszcie, %&o%& rzecz co najmniej dziwaczn, gd&%& papie mia jur&sd&kcj nad sprawami cesarstwa, a nad inn&mi krlestwami na tej ziemi > nie+ 8ak wiadomo, to, co papie mwi o sprawac/ Eoskic/, odnosi si do poddan&c/ krla Mrancji, jak i do poddan&c/ krla !nglii, ale winno rwnie odnosi- si do poddan&c/ wielkiego c/ana i sutana niewiern&c/, ktrz& niewiern&mi zostali nazwani, nie doc/owuj %owiem wierno.ci tej piknej prawdzie+ 8e.li%& papie wzi na sie%ie wadz doczesn > jako papie > t&lko w sprawac/ cesarstwa, moe w&woa- podejrzenia, e utosamiajc jur&sd&kcj doczesn z jur&sd&kcj duc/ow, przez to samo nie t&lko nie %dzie mia jur&sd&kcji duc/owej nad 'aracenami al%o 2atarami, ale nawet nad Mrancuzami i !aglikami, co %&o%& z%rodnicz&m %lu3nierstwem+ Qto powd > ko1cz& mj mistrz > dla ktrego zdao si suszn&m podpowiedzie-, e ,o.ci !winionu ucz&ni%& krz&wd caej ludzko.ci, gd&%& utrz&m&wa, i nale& do1 zatwierdzanie lu% zawieszanie tego, ktr& w&%ran& zosta cesarzem Az&mian+ #apie ma wzgldem cesarstwa prawa nie wiksze ni wzgldem inn&c/ krlestw, a skoro nie podlegaj zatwierdzeniu przez papiea ani krl Mrancji, ani sutan, nie wida- do%rej racji, dla ktrej winien podlega- cesarz Biemcw i :talcz&kw+ 2akie podlego.ci nie %ior si z prawa Eoskiego, gd& #ismo nic o t&m nie mwi+ Bie jest usankcjonowane przez prawo ludzi, a to na moc& poD dan&c/ w&ej powodw+ 8e.li za. c/odzi o zwizki z d&sput na temat u%stwa > rzek w ko1cu 6il/elm > moje skromne opinie, w ksztacie grzeczn&c/ sugestii opracowane przeze mnie i kilku inn&c/, jak 0ars&liusz z #adw& i 8an z 8andun, prowadz do nastpujc&c/ wnioskw= je.li ;ranciszkanie pragn pozosta- u%odz&, cesarz nie moe ani nie powinien przeciwstawia- si pragnieniu tak cnotliwemu+ < pewno.ci, gd&%& /ipoteza u%stwa J/r&stusa zostaa udowodniona, nie t&lko pomogo%& to minor&tom, ale wzmocnio%& ide, e 8ezus nie c/cia dla sie%ie adnej jur&sd&kcji ziemskiej+ !le s&szaem dzisiaj rano, jak oso%& nader mdre utrz&m&wa&, e nie da si dowie.-, i 8ezus %& u%ogi+ 6&daje mi si wic stosowniejsz&m

odwrcenie twierdzenia+ #oniewa nikt nie twierdzi i twierdzi- nie mg, e 8ezus domaga si dla sie%ie i swoic/ w&znawcw jakiejkolwiek jur&sd&kcji .wieckiej, ten %rak zainteresowania 8ezusa sprawami doczesn&mi w&daje si w&starczajc wskazwk, %& zac/ci- do w&dania sdu > nie grzeszc prz& t&m > i 8ezus %ardziej upodo%a so%ie u%stwo+ 6il/elm mwi gosem prawie pokorn&m, swoje przekonania w&powiedzia tonem tak wtpic&m, e nikt z o%ecn&c/ nie mg wsta-, e%& je o%ali-+ Bie znacz& to, e wsz&sc& przekonali si do tego, co mwi+ Bie t&lko awinio1cz&c& krcili si teraz z zagniewan&mi twarzami i szepczc midz& so% komentarze, ale zdawao si, e i opat odnis nader nieprz&c/&lne wraenie, jak%& nie uwaa, %& taki wa.nie %& jego w&marzon& wzr stosunkw midz& jego zakonem a cesarstwem+ Jo za. si t&cz& minor&tw, 0ic/a z Jesen& %& zakopotan&, Uieronim przeraon&, Uu%ert&n zam&.lon&+ 0ilczenie przerwa kard&na #oggetto, cigle u.miec/nit& i swo%odn&, ktr& &czliwie zap&ta 6il/elma, cz& ten uda%& si do !winionu, %& rzec te same rzecz& messer papieowi+ 6il/elm poprosi o zdanie kard&naa, a ten odpar, e messer papie w&suc/iwa wielu pogldw wtpliw&c/ w sw&m &ciu i %& czowiekiem miujc&m wsz&stkie swoje dzieci, ale e z pewno.ci te twierdzenia nader %& go za;rasowa&+ <a%ra gos Eernard 9ui, ktr& dot&c/czas nie otwiera ust+ > Jiesz&%&m si, gd&%& %rat 6il/elm, tak zrczn& i w&mown& w przedstawianiu swoic/ m&.li, pojawi si, %& podda- je pod osd papiea+++ > #rzekonae. mnie, panie Eernardzie > odpar 6il/elm+ > Bie prz&%d+ > ! nastpnie, zwracajc si do kard&naa przepraszajc&m tonem= > 6iesz, panie, to zapalenie, ktre pado mi na piersi, zniec/ca mnie do podjcia tak dugiej podr& o tej porze roku+++ > Jzemu. wic przemawia tak dugoL > zap&ta kard&na+ > E& da- .wiadectwo prawdzie > odpar z pokor 6il/elm+ > #rawda nas w&zwoli+ > Q nieV > w&%uc/n w t&m miejscu 8an 7al%ena+ > 2utaj nie c/odzi o prawd, ktra nas w&zwoli, ale o nadmiern wolno.-, ktra c/ce sta- si prawdziwV > 2o take jest moliwe > zgodzi si ze sod&cz 6il/elm+ E&sk przeczucia powiedzia mi, e zaraz w&%uc/nie %urza serc i je&kw znacznie w.cieklejsza ni3li pierwej+ !le nie zdarz&o si nic+ ,ied& jeszcze 7al%ena

mwi, wszed kapitan ucznikw i szepn co. do uc/a Eernardowi+ 2en za. zerwa si na rwne nogi i rk poprosi o posuc/anie+ > Eracia > rzek > ta pouczajca d&sputa %dzie moga %&- podjta p3niej, ale w tej c/wili w&darzenie wielkiej powagi zmusza nas do zawieszenia prac, za pozwoleniem opata+ 0oe speniem, nie c/cc tego, pragnienie samego opata, ktr& spodziewa si odkr&- winnego wielu z%rodni z ostatnic/ dni+ 2en czek jest teraz w moim rku+ 5ecz niestet& raz jeszcze ujt& zosta z%&t p3no+++ Jo. si tam w&darz&o+++ > i wskaza niew&ra3n&m gestem na zewntrz+ #rzemierz& sz&%kim krokiem sal i w&szed, za nim wielu, 6il/elm za. w.rd pierwsz&c/ i ja wraz z nim+ 0j mistrz spojrza na mnie i powiedzia= > Eoj si, e co. si stao 'ewer&nowi+

*%IE+ PI-T# SE"STA


Eied- to ,na/du/e siI 'e;er-na ,amordo;ane"o, nie ,na/du/e siI natomiast ksiI"i, kt=rH ,nala,< on. 'z&%kim krokiem i w trwodze przemierz&li.m& rwni+ ,apitan ucznikw prowadzi nas w stron szpitala, a kied& tam doszli.m&, zo%acz&li.m&, jak w gstej szaro.ci krztaj si cienieG %&li tam mnisi i ;amulusi, ktrz& nad%iegli, %&li ucznic&, ktrz& stali prz& drzwiac/ i zagradzali dostp+ > 2&c/ z%rojn&c/ w&saem ja, %& szukali czeka, ktr& mg%& rzuci- .wiato na wiele tajemnic > oznajmi Eernard+ > Erat /er%or&staL > zap&ta zdumion& opat+ > Bie, zaraz o%acz&sz > odpar Eernard torujc so%ie drog do .rodka+ 6eszli.m& do pracowni 'ewer&na, a tam przedstawi si nasz&m oczom nader smutn& o%raz+ Bieszcz.liw& /er%or&sta lea trupem w kau& krwi, z gow rozupan+ 6&dawao si, e przez wsz&stkie pki dokoa przeszed /uraganG ampu&, ;laszki, ksigi, dokument& wala& si wszdzie w wielkim nieadzie i zniszczeniu+ Q%ok ciaa lea glo%us nie%ieski prz&najmniej dwakro- wiksz& od gow& czowiekaG z kunsztownie rze3%ionego metalu, ze zot&m krz&em na grze i osadzon& na krtkim ozdo%n&m trjnogu+ ,ied& tu prz&c/odziem, zawsze widziaem go na stole na lewo od wej.cia+ Ba drugim ko1cu pokoju dwaj ucznic& trz&mali mocno klucznika, ktr& w&r&wa si zapewniajc o swojej niewinno.ci, a zdwoi jeszcze wrzaski, kied& ujrza, e wc/odzi opat+ > #anie > krz&cza > pozor& s przeciwko mnieV 6szedem, kied& 'ewer&n ju nie &, i znale3li mnie, kied&m prz&glda si, oniemia&, tej okropno.ciV 7owdca ucznikw podszed do Eernarda i za jego prz&zwoleniem zo& mu w o%ecno.ci wsz&stkic/ meldunek, Zucznic& otrz&mali rozkaz znalezienia i zatrz&mania klucznika, wic od ponad dwc/ godzin szukali go po opactwie++ J/odzi niec/&%nie > pom&.laem > o polecenie w&dane przez Eernarda, zanim wszed do kapitu&, a onierze, o%c& tutaj, prowadzili pewnie swoje poszukiwania w niewa.ciw&c/ miejscac/, nie zdajc so%ie spraw& z tego, e klucznik, nie wiedzc jeszcze o swoim

przeznaczeniu, %& wraz z inn&mi w narteksieG a zreszt utrudnia im ow& mga+ 6 kad&m razie ze sw kapitana mona %&o dom&.li- si, e Aemigiusz, po t&m jak ja go opu.ciem, szed w stron kuc/ni, a wted& kto. go zo%acz& i wezwa ucznikw, ktrz& dotarli do 9mac/u, kied& znowu si stamtd oddali, i to tu przed ic/ prz&%&ciem, gd& w kuc/ni %& 8orge, ktr& twierdzi, i przed c/wil z nim rozmawia+ Zucznic& przejrzeli wwczas ogrod& i tam spotkali w&aniajcego si z mg& ni%& zjawa starego !linarda, ktr& prawie za%dzi+ 6a.nie !linard powiedzia, e widzia klucznika nieco wcze.niej, jak w wc/odzi do szpitala+ Zucznic& poszli tam i zastali drzwi otwarte+ ,ied& weszli, ujrzeli 'ewer&na %ez dusz& i klucznika, ktr& jak oszala& w&wraca pki, zwalajc wsz&stko na ziemi, jak%& czego. szuka+ Zatwo %&o poj-, co si stao > ko1cz& kapitan+ Aemigiusz wszed, rzuci si na /er%or&st, za%i go i szuka wa.nie rzecz&, dla ktrej za%i+ Zucznik podnis z ziemi s;er nie%iesk i poda j Eernardowi+ 6&szukana arc/itektura krgw z miedzi i sre%ra, utrz&m&wana przez mocniejsze %elkowanie pier.cieni z %rzu, osadzona trzpieniem na trjnogu, opada z tak si na czaszk o;iar&, e prz& uderzeniu wiele z delikatniejsz&c/ krgw poamao si lu% zgnioto z jednej stron&+ ! o t&m, e %&a to owa strona, ktra zetkna si z czaszk 'ewer&na, .wiadcz&& .lad& krwi i nawet gruzeki wosw oraz plugawe strzp& materii mzgowej+ 6il/elm poc/&li si nad 'ewer&nem, %& stwierdzi- jego .mier-+++ Qcz& %iedaka, przesonite krwi, ktra tr&sna z gow&, %&& w&trzeszczone, i zadaem so%ie p&tanie, cz& da si w zast&gej 3renic& odcz&ta-, a opowiadano, i takie prz&padki %&wa&, o%raz morderc&, ostatni .lad tego, co widziaa o;iara+ <o%acz&em, e 6il/elm oglda donie trupa, %& sprawdzi-, cz& ma czarne plam& na palcac/, aczkolwiek w t&m w&padku prz&cz&na .mierci %&a ocz&wistaG ale 'ewer&n mia na rkac/ te same skrzane rkawice, w ktr&c/, jak widziaem, czsto dot&ka nie%ezpieczn&c/ zi, jaszczurek, nieznan&c/ owadw+ Eernard 9ui zwrci si do klucznika= > Aemigiuszu z Varagine, %o tak %rzmi twoje imi, nieprawdaL ,azaem szuka- ci ucznikom na podstawie inn&c/ oskare1 i %& potwierdzi- inne podejrzenia+ 2eraz widz, em dziaa wa.ciwie, aczkolwiek, w&rzucam so%ie, z%&t powoli+ #anie > rzek do opata > uznaj si za prawie winnego tej ostatniej z%rodni, gd& od samego rana, odkd w&suc/aem zezna1 innego ndznika, aresztowanego tej noc&, wiedziaem, e trze%a odda- w rce sprawiedliwo.ci tego czeka+ !le widziae.

take t&, rankiem zaprztnit& %&em inn&mi o%owizkami, moi ludzie za. ro%ili, co mogli+++ ,ied& tak przemawia go.no, %& s&szeli go wsz&sc& o%ecni a pokj w t&m czasie zapeni si ci% ludzi, ktrz& nap&wali ze wsz&stkic/ stron, prz&gldali si rozrzucon&m i zniszczon&m rzeczom, wskaz&wali so%ie palcami zwoki i komentowali pgosem wielk z%rodni*, dostrzegem w ma&m tumie 0alac/iasza prz&gldaD jcego si z pospn twarz scenie+ 7ostrzeg go te klucznik, ktrego wa.nie w&wlekano na zewntrz+ 6&rwa si ucznikom i rzuci si na kon;ratra, c/w&tajc go za sukni i przemawiajc do1 krtko i rozpaczliwie, z twarz prz& twarz&, a odcignli go+ !le wleczon& ju %rutalnie, o%rci si jeszcze do 0alac/iasza, krz&czc= > #rz&signij, to i ja prz&signV 0alac/iasz nie odpowiedzia od razu, jak%& szuka stosown&c/ sw+ #otem, kied& wleczono ju klucznika przez prg, rzek mu= > Biczego nie ucz&ni przeciwko to%ie+ 6il/elm i ja spojrzeli.m& po so%ie, zastanawiajc si, co oznacza ta scena+ 2ake Eernard o%serwowa j, ale nie w&dawa si zakopotan&, nawet u.miec/n si do 0alac/iasza, jak%& apro%ujc jego sowa i prz&piecztowujc z nim pospne wsplnictwo+ #otem oznajmi, e zaraz po posiku z%ierze si w kapitule tr&%una, %& wszcz- pu%liczne doc/odzenie+ : w&szed, rozkazujc zaprowadzi- klucznika do ku3ni i nie pozwoli- mu rozmawia- z 'alwatorem+ 6 t&m momencie us&szaem, jak zza nasz&c/ plecw zwraca si do nas Eencjusz= > 6szedem zaraz po was > oznajmi szeptem > kied& pokj %& jeszcze na p pust&, i 0alac/iasza tu nie %&o+ > 6szed p3niej > odpar 6il/elm+ > Bie > zapewni Eencjusz > staem koo drzwi, widziaem, kto wc/odzi+ 0wi ci, 0alac/iasz %& ju w .rodku+++ przedtem+ > #rzed cz&mL > <anim wszed klucznik+ Bie mog tego prz&sic, ale w&daje mi si, e w&szed zza tej zason&, kied& %&o nas ju tu duo > i wskaza na o%szern zason odgradzajc oe, na ktr&m 'ewer&n zw&kle kad tego, kto %& dopiero co poddan& za%iegom med&czn&m, %& odpocz+ > J/cesz powiedzie-, e to on za%i 'ewer&na i e sc/owa si tam, kied& wszed klucznikL > zap&ta 6il/elm+

> !l%o e zza zason& patrz& na to, co si tu stao+ Jz& w przeciwn&m w&padku klucznik %aga%&, e%& mu nie szkodzi, o%iecujc w zamian nie szkodzijemuL > 2o moliwe > rzek 6il/elm+ > 6 kad&m razie %&a tu ksiga, ktra powinna i pozosta-, %o i klucznik, i 0alac/iasz w&szli z pust&mi rkami+ 6il/elm wiedzia z mojego sprawozdania, e Eencjusz %& wsz&stkiego .wiadom, i w t&m momencie potrze%owa pomoc&+ #odszed do opata, ktr& prz&glda si ze smutkiem zwokom 'ewer&na, i poprosi, %& w nakaza w&j.wsz&stkim, gd& c/ce lepiej o%ejrze- to miejsce+ Qpat prz&sta na to i w&szed sam, nie mieszkajc posa- 6il/elmowi spojrzenia penego powtpiewania, jak%& w&rzuca mu, e cigle pojawia si za p3no+ 0alac/iasz c/cia zosta-, w&suwajc rozmaite uzasadnienia, wsz&stkie niejasneG 6il/elm zwrci mu uwag, e nie jest to %i%lioteka i e w t&m miejscu nie moe powo&wa- si na swoje prawa+ E& uprzejm&, ale nieugit&, i pom.ci si za to, e 0alac/iasz nie pozwoli mu o%ejrze- stou 6enancjusza+ ,ied& zostali.m& we trzec/, 6il/elm uwolni jeden ze stow od skorup i kart, ktre na nim lea&, i powiedzia, %&m podawa mu kolejno ksigi ze z%ioru 'ewer&na+ E& to z%ir niewielki w porwnaniu z la%ir&ntem, ale i tak c/odzio o dziesitki woluminw rozmait&c/ rozmiarw, przedtem stojc&c/ w pikn&m porzdku na pkac/, teraz za. lec&c/ w nieadzie na ziemi, po.rd najrniejsz&c/ inn&c/ przedmiotw, i poprzerzucan&c/ ju niecierpliw&mi do1mi klucznikaG niektre %&& nawet rozprute, jak%& w nie ksigi szuka, lecz czego., co tkwio midz& kartami ktrej. z ksig+ 6iele podart&c/ na strzp&, w&rwan&c/ z opraw+ #oz%ieranie ic/, sz&%kie sprawdzenie, jakiej s natur&, i odoenie na stos pitrzc& si na stole nie %&o przedsiwziciem %&le jakim, a spiesz&li.m& si, gd& opat udzieli nam krtkiego jeno czasu, jako e nastpnie musz tu wej.- mnisi, %& zaj- si zmasakrowan&m ciaem 'ewer&na i prz&gotowa- je do pogrze%ania+ ! trze%a %&o wszak dokonaogldzin wszdzie, szuka- pod stoami, za pkami i sza;ami, cz& co. nie umkno uwadze prz& pierwsz&m przegldaniu+ 6il/elm nie c/cia, %& Eencjusz mi pomaga, i zezwoli mu t&lko sta- prz& drzwiac/ na stra&+ 0imo rozkazw opata liczni napierali si, %& wej.-, ;amulusi przeraeni wiadomo.ci, mnisi opakujc& kon;ratra, nowicjusze ze .nieno%ia&mi prze.cieradami i misami pen&mi wod&, mieli %owiem o%m&- i owin- zwoki+++

Bie mona wic %&o marudzi-+ J/w&taem ksigi i podawaem 6il/elmowi, ktr& oglda je i odkada na st+ #otem zdali.m& so%ie spraw, e idzie nam z%&t wolno, i o%aj wzili.m& si do dziea, to jest ja %raem ksig, skadaem, je.li %&a rozpruta, cz&taem t&tu, odkadaem+ ! w wielu w&padkac/ c/odzio o pojed&ncze kart&+ > De plantis libri tres, przekle1stwo, to nie ta > mwi 6il/elm i rzuca ksig na st+ > 1#esaurus #erbarum > mwiem ja, a 6il/elm= > <ostaw, szukam& ksigi greckiejV > 2ejL > p&taem pokazujc mu dzieo o kartac/ pokr&t&c/ pismem niezrozumia&m+ ! 6il/elm= > Bie, to ara%ska, gupczeV 0ia racj Eacon mwic, e pierwsz&m o%owizkiem uczonego jest ucz&- si jz&kwV > !le ara%skiego nie znasz nawet t&V > odparem zezoszczon&, na co 6il/elm odpowiedzia= > !le prz&najmniej wiem, kied& jest to ara%skiV ! ja rumieniem si, gd& s&szaem, jak Eencjusz .mieje si za moimi plecami+ ,sig %&o wiele, a jeszcze wicej notatek, zwojw z r&sunkami sklepienia nie%ieskiego, katalogw dziwn&c/ ro.lin, manuskr&ptw na oddzieln&c/ kartac/, zapewne zapisan&c/ przez nie%oszcz&ka+ #racowali.m& dugo, z%adali.m& kad& zaktek pracowni, 6il/elm nawet, okazujc t&m nader zimn krew, o%rci zwoki, %& zo%acz&-, cz& nie ma czego. pod nimi, i przeszuka sukni+ Bic+ > Bie do pojcia > rzek 6il/elm+ > 'ewer&n zamkn si tu z ksig+ ,lucznik jej nie mia+++ > Jz& nie ukr& jej pod sukniL > sp&taem+ > Bie, ksiga, ktr widziaem tamtego ranka pod stoem 6enancjusza, %&a dua, spostrzegli%&.m& j+ > 8ak %&a oprawionaL > sp&taem jeszcze+ > Bie wiem+ 5eaa otwarta i widziaem j t&lko przez niewiele sekund, ledwie mogem dojrze-, e %&a po grecku, lecz niczego innego nie pomn+ :d3m& dalejG klucznik jej nie wzi, 0alac/iasz c/&%a te nie+ > !%solutnie nie > potwierdzi Eencjusz > kied& klucznik zapa go za pier., wida- %&o, e nie moe mie- jej pod szkaplerzem+ > 7o%rze+ 2o jest, 3le+ 'koro ksigi nie ma w t&m pokoju, jest ocz&wiste, e

kto. inn&, nie 0alac/iasz i nie klucznik, wszed tu wcze.niej+ > 2o znacz& trzecia oso%a, ta, ktra za%ia 'ewer&naL > <a duo ludzi > odpar 6il/elm+ > < drugiej stron& > powiedziaem > kto mg wiedzie-, e ksiga jest tutajL > Ba prz&kad 8orge, je.li nas us&sza+ > 2ak > powiedziaem > ale 8orge nie mg%& za%i- czeka silnego jak 'ewer&n, i to w tak gwatown& spos%+ > < pewno.ci nie+ #oza t&m widziae., jak kierowa si w stron 9mac/u, ucznic& za. dopadli go w kuc/ni, c/wil przed znalezieniem klucznika+ Bie mia%& wic czasu, %& prz&%&- tutaj, a p3niej wrci- do kuc/ni+ <wa, e c/o- porusza si swo%odnie, musi jednak i.- wzdu murw i nie zdoa%& prze%&- ogrodu, i to %iegiem+++ > #ozwl mi rusz&- gow > powiedziaem, %o am%icja kazaa mi podjr&walizacj z moim mistrzem+ > Bie mg wic to %&- 8orge+ !linard kr& w po%liu, ale on te ledwie trz&ma si na nogac/ i nie da%& rad& 'ewer&nowi+ ,lucznik tu %&, ale czas midz& jego w&j.ciem z kuc/ni a prz&%&ciem ucznikw %& tak krtki, e c/&%a trudno %&o%& mu skoni- 'ewer&na do otwarcia drzwi, zetrze- si z nim, za%igo, a potem naro%i- takiego %igosu+ 0alac/iasz mg w&przedzi- wsz&stkic/= 8orge s&sz&, jak rozmawiacie w narteksie i idzie do skr&ptorium, %& zawiadomi0alac/iasza, e ksiga z %i%lioteki jest u 'ewer&na+ 0alac/iasz prz&%&wa, przekonuje 'ewer&na, e ten winien mu otworz&-, za%ija go, Eg jeden wie czemu+ 5ecz je.li szuka ksigi, winien rozpozna- j nie ro%ic takiego %aaganu, %o on przecie jest %i%liotekarzemV ,t wic zostajeL > Eencjusz > rzek 6il/elm+ Eencjusz zaprzecz&, energicznie potrzsajc gow+ > Bie, %racie 6il/elmie, wiesz, e pali mnie ciekawo.-+ 5ecz gd&%&m tu wszed i mg%&m w&j.- z ksig, nie dotrz&m&wa%&m wam teraz towarz&stwa, lecz zaD sz&%&m si gdzie., %& o%ejrze- mj skar%+++ > 7owd prawie przekon&wajc& > u.miec/n si 6il/elm+ > !le nawet t& nie wiesz, jak w&glda ksiga+ 0oge. za%i-, a teraz c/cesz j rozpozna-+ Eencjusz zaczerwieni si gwatownie+ > Bie jestem morderc > zaprotestowa+ > Bikt nie jest, dopki nie popeni pierwszej z%rodni > oznajmi ;ilozo;icznie 6il/elm+ > 6 kad&m razie ksigi nie ma, i to w&starcz& za dowd, e nie zostawie.

jej tutaj+ 6&daje mi si rzecz rozsdn, e gd&%&. wzi j przedtem, w&.lizn%&. si std w czasie zamieszania+ Qdwrci si, %& popatrze- na zwoki+ Ao%i wraenie, jak%& dopiero teraz zda so%ie spraw ze .mierci prz&jaciela+ > Eiedn& 'ewer&nie > rzek > podejrzewaem take cie%ie i twoje trucizn&+ 2& za. czekae. zasadzki z trucizn, gd& inaczej nie wzu%&. t&c/ rkawic+ 5kae. si nie%ezpiecze1stwa z ziemi, a dosigno ci ze sklepienia nie%ieskiego+++ > 6zi do rki glo%us i prz&jrza mu si uwanie+ > ,to wie, czemu u&li wa.nie tego ora+++ > E&o pod rk+++ > 0oe i tak+ E&& inne jeszcze rzecz&, nacz&nia, narzdzia ogrodnicze+++ 2o pikn& prz&kad sztuki o%ra%iania metalu i wiedz& astronomicznej+ <osta zniszczon& i+++ Twite nie%aV > w&krz&kn+ > Jo si staoL > : poraona zostaa trzecia cz.- so1ca, i trzecia cz.- ksi&ca, i trzecia cz.gwiazd+++ > w&rec&towa+ <naem a za do%rze tekst 8ana apostoa+ > Jzwarta tr%aV > w&krz&knem+ > 6 istocie+ #ierwsza grad, potem krew, potem woda, teraz za. gwiazd&+++ 8e.li tak, wsz&stko trze%a przem&.le- na nowo, gd& morderca nie uderza prz&padkowo, ale wedug planu+++ Jz& jednak mona w&o%razi- so%ie um&s tak niegodziw&, %& za%ija jed&nie, je.li moe to ucz&ni- w zgodzie z dan&mi ksigi Apokalips-? > Jo stanie si prz& pitej tr%ieL > zap&taem przeraon&+ 'pr%owaem prz&pomnie- so%ie= > : widziaem gwiazd, ktra z nie%a spada na ziemi, i dano jej klucz od studni przepa.ci+++ Jz&%& mia kto utopi- si w studniL > #ita tr%a o%iecuje wiele inn&c/ rzecz& > rzek 6il/elm+ > 6zniesie si d&m ze studni, jak d&m z pieca, potem w&jd stamtd szara1cze na ziemi i dana im %dzie moc, jak maj skorpion& ziemskie+ : szara1cze owe %d podo%ne z w&gldu do koni, i na ic/ gowac/ %d jak%& koron& ze zota, a z%& %d mia& jak z%& lww+++ Basz czowiek %dzie rozporzdza rozmait&mi .rodkami, je.li zec/ce ucz&nirzecz&wisto.ci sowa ksigi+++ 5ecz porzu-m& te rojenia+ #ostarajm& si raczej prz&D pomnie- so%ie, co powiedzia 'ewer&n, kied& donis nam, e znalaz ksig+++ > #owiedziae. mu, e%& j prz&nis, on odrzek, e nie moe+++ > 6 istocie, za. potem nam przerwano+ 7laczego nie mgL ,sig da si przenosi-+ : czemu zao& rkawiceL Jz&%& w oprawie ksigi %&o co., co ma zwizek

z trucizn, ktra za%ia Eerengara i 6enancjuszaL 2ajemnicza puapka, zatrute ostrze+++ > 6V > rzekem+ > Jzemu nie wielor&%L Bie, dalej roim&+ 2rucizna, jak widzieli.m&, musiaa dostawa- si przez usta+ #oza t&m 'ewer&n nie powiedzia, e nie moe przenie.ksigi+ Azek jeno, e woli pokaza- mi j tutaj+ : wzu rkawice+++ #rzez to wiem&, e t ksig dot&ka si w rkawicac/+ : odnosi si to take do cie%ie, Eencjuszu, je.li speni si twoja nadzieja i znajdziesz j+ ! skoro jeste. taki usun&, mg%&. mi pomc+ :d3 do skr&ptorium i %acz na+ 0alac/iasza+ Bie spuszczaj go z oka+ > 4cz&ni to > rzek Eencjusz i w&szed rozradowan&, jak si zdaje, swoj misj+ Bie mogli.m& wstrz&m&wa- duej inn&c/ mnic/w i pokj zapeni si lud3mi+ 0ina pora o%iadu i Eernard pewnie gromadzi ju swj dwr w sali kapitulnej+ > Bic tu po nas > rzek 6il/elm+ #rz&sza mi do gow& pewna m&.l+ > Jz& morderca nie mg cisn- ksigi przez okno, %& potem pj.- po ni na t&& szpitalaL 6il/elm prz&jrza si z powtpiewaniem wielkim oknom pracowni, ktre w&glda& na szczelnie zamknite+ > 'prawd3m& > rzek+ 6&szli.m& i o%ejrzeli.m& od t&u %udowl, ktra prawie prz&legaa do muru, zostawiajc jednak wskie przej.cie+ 6il/elm porusza si ostronie, poniewa na tej przestrzeni .nieg z poprzednic/ dni zac/owa si nie naruszon&+ Basze nogi odciska& na zamarznitej, lecz amliwej skorupie widoczne znaki, gd&%& wiec kto. przeszed ted& przed nami, .nieg %& nam to w&jawi+ Bie zo%acz&li.m& nic+ Qpu.cili.m& szpital i porzucili.m& moj ndzn /ipotez, a kied& szli.m& przez ogrd, zap&taem 6il/elma, cz& naprawd u;a Eencjuszowi+ > Bie do ko1ca > rzek 6il/elm > ale w kad&m razie nie powiedzieli.m& mu nic, czego %& i tak nie wiedzia, osignli.m& za. to, e zacz si lka- ksigi+ 6reszcie powierzajc mu %aczenie na 0alac/iasza, z&skujem& to, e i 0alac/iasz %dzie go mia na oku, 0alac/iasz, ktr& najwidoczniej szuka ksigi na wasn rk+ > ! czego c/cia klucznikL > A&c/o dowiem& si+ < pewno.ci czego. c/cia, i to c/cia sz&%ko, %& unikn- nie%ezpiecze1stwa, ktre go przeraao+ 2o co. jest pewnie znane

0alac/iaszowi, inaczej %owiem nie da si w&ja.ni- rozpaczliwego wezwania, z jakim Aemigiusz zwrci si do1+++ > 2ak cz& owak ksiga znikna+++ > 8est to rzecz zgoa niepodo%na do prawd& > rzek 6il/elm, kied& docierali.m& ju do sali kapitulnej+ > 8e.li %&a, a 'ewer&n wszak powiedzia, e %&a, to al%o zostaa w&niesiona, al%o jeszcze tam jest+ > ! poniewa nie ma jej, kto. musia j w&nie.- > w&cignem wniosek+ > Bie wiadomo, cz& nie naleao%& przeprowadzi- rozumowania, w&c/odzc od innej przesanki mniejszej+ #oniewa wsz&stko wskazuje na to, e nikt nie mg jej w&nie.-+++ > 6ic powinna tam jeszcze %&-+ !le jej nie ma+ > J/wileczk+ #owiadam&, e jej nie ma, poniewa jej nie znale3li.m&+ !le moe nie znale3li.m& dlatego, e nie widzieli.m& jej tam, gdzie %&a+ > !le patrz&li.m& wszdzieV > #atrz&li.m&, ale nie widzieli.m&+ !l%o widzieli.m&, ale nie rozpoznali.m&+++ !dso, jak 'ewer&n opisa nam t ksig, jakic/ sw u&L > #owiedzia, e znalaz ksig, ktra nie %&a z jego, po grecku+++ > BieV 2eraz prz&pominam so%ie+ #owiedzia= dziwn ksig+ 'ewer&n %& czowiekiem uczon&m, a dla uczonego ksiga po grecku nie jest dziwna, gd& rozpozna%& prz&najmniej al;a%et+ : uczon& nie okre.li%& rwnie jako dziwn ksigi ara%skiej, nawet je.li ara%skiego nie zna+++ > przerwa+ > : c moga ro%i- ksiga ara%ska w pracowni 'ewer&naL > 5ecz czemu mia%& oceni- jako dziwn ksig ara%skL > < t&m wa.nie kopot+ 8e.li okre.li j jako dziwn, to dlatego, e w&gldaa niezw&czajnie, prz&najmniej dla niego, ktr& %& /er%or&st, nie za. %i%liotekarzem+++ ! zdarza si w %i%liotekac/, e kilka manuskr&ptw starodawn&c/ zsz&wa si razem, czc w jedn&m tomie tekst& odmienne i ciekawe, jeden po grecku, drugi po aramejsku+++ > +++a trzeci po ara%skuV > krz&knem raon& ol.nieniem+ 6il/elm w&cign mnie gwatownie z narteksu, zmuszajc do %iegu w stron szpitala+ > 2euto1ski %awanie, g%ie kapu.cian&, nieuku, patrz&e. t&lko na pierwsze stron&, nie za. na resztV > !le mistrzu > d&szaem > to t& patrz&e. na stronice, ktre ci

pokaz&waem, i rzeke., e to ara%ski, a nie grekaV > 2o prawda, !dso, to prawda, to ja jestem %awanem, %iegnij, sz&%koV 7otarli.m& do pracowni i , trudem przepc/nli.m& si do .rodka, %o nowicjusze w&nosili wa.nie zwoki+ :nni ciekawsc& krcili si po iz%ie+ 6il/elm rzuci si do stou, podnosi wolumin&, szukajc owego wieszczego, zwala je kolejno na ziemi pod zatrwoon&mi spojrzeniami o%ecn&c/, potem otwiera wsz&stkie dwakro-+ Biestet&, manuskr&ptu ara%skiego ju nie %&o+ Biew&ra3nie prz&pominaem so%ie jego star opraw, niez%&t mocn, dos&- zniszczon, z cienkimi opaskami metalow&mi+ > ,to tu wc/odzi po moim w&j.ciuL > zap&ta 6il/elm jednego z mnic/w+ 2en wzrusz& ramionami, %&o jasne, e wc/odzi kad& i nikt+ 'tarali.m& si rozwa&-, jakie s moliwo.ci+ 0alac/iaszL E&o to podo%ne do prawd&, wiedzia, czego c/ce, moe %acz& na nas i ujrza, jak w&c/odzim& z pust&mi rkami, wic niec/&%nie wrci+ EencjuszL #rz&pomniaem so%ie, e kied& doszo do utarczki sownej prz& tek.cie ara%skim, roze.mia si+ 6ted& sdziem, e .mieje si z mojego nieuctwa, ale pewnie .mia si z naiwno.ci 6il/elma, %o on wiedzia do%rze, jak czasem w&glda star& manuskr&ptG moe pom&.la to, czego m& nie pom&.leli.m& od razu, a co powinni.m& %&li pom&.le-, to jest, e 'ewer&n nie zna ara%skiego, i jest zatem rzecz dziwn, i przec/owuje w.rd swoic/ ksig tak, ktrej nie mg przecz&ta-+ ! moe %& jeszcze kto. trzeciL 6il/elm czu si g%oko upokorzon&+ 'taraem si go pociesz&-, od trzec/ dni szuka tekstu greckiego > mwiem > jest zatem rzecz naturaln, i w toku ogldzin odsuwa na %ok wsz&stkie ksigi, ktre nie %&& po grecku+ ! on odpowiada, e jest z pewno.ci rzecz ludzk %dzi-, s jednak tac&, ktrz& %dz wicej ni inni, i ow&c/ zwie si gupcami, on za. do nic/ nale&, i rozwaa, cz& warto %&o ucz&- si w #ar&u i Qks;ordzie, skoro nie potra;i si p3niej pom&.le-, i manuskr&pt& oprawia si rwnie po kilka, o cz&m wiedz nawet nowicjusze, oprcz tak gupic/ jak ja, taka za. para gupcw jak m& dwaj miaa%& powodzenie na jarmarkac/, i to wa.nie winni.m& cz&ni-, miast rozwik&wa- tajemnice, a oso%liwie, kied& mam& do cz&nienia z lud3mi znacznie od nas %&strzejsz&mi+ > 5ecz na nic zdadz si z& > zako1cz&+ > 8e.li wzi j 0alac/iasz, odo& ju do %i%lioteki+ : odnajdziem& j jed&nie, je.li %dziem& umieli wej.- do finis Africae. 8e.li wzi j Eencjusz, pom&.la, e prdzej cz& p3niej zrodzi si w mej gowie podejrzenie, ktre w istocie powziem, i wrc do pracowni, w przeciwn&m

w&padku nie dziaa%& tak pospiesznie+ ! zatem ukr&%& j, a jed&n&m miejscem, w ktr&m z pewno.ci %& jej nie sc/owa, jest to, od ktrego zaczli%&.m& poszukiwania, cz&li jego cela+ 6racajm& wic do sali kapitulnej i o%aczm&, cz& podczas przesuc/ania klucznik powie co. u&tecznego+ !l%owiem ostatecznie nie wiem jeszcze jasno, jaki jest plan EernardaG ktr& przecie szuka tego czeka jeszcze przed .mierci 'ewer&na i z inn&c/ powodw+ 6rcili.m& do sali kapitulnej+ 7o%rze ucz&nili%&.m&, gd&%&.m& najpierw udali si do celi Eencjusza, poniewa jak dowiedzieli.m& si p3niej, nasz mod& prz&jaciel nie mia w istocie w tak wielkim powaaniu 6il/elma i nie pom&.la, e w tak sz&%ko wrci do pracowniG z tej prz&cz&n&, sdzc, e nie %dzie si go w tamtej stronie szuka-, poszed ukr&- ksig wa.nie w swojej celi+ !le o t&m opowiem p3niej+ #rzedtem %owiem w&darz&& si rzecz& tak dramat&czne i zatrwaajce, e zapomnieli.m& o tajemniczej ksidze+ ! je.li nawet nie zapomnieli.m&, poc/on& nas inne pilne trud& zwizane z misj, ktr 6il/elm %& nadal o%arczon&+

*%IE+ PI-T# !O!A


Eied- to ;-mier,a siI spra;iedli;oGL i ma siI k<opotli;e uc,ucie, Ae nikt nie ma rac/i. 6 sali kapitulnej Eernard 9ui usadowi si po.rodku za wielkim stoem z orzec/a+ 'iedzc& o%ok niego dominikanin peni o%owizki pisarza sdowego, a dwaj praaci z legacji papieskiej usadowili si po o%u jego %okac/ jako sdziowie+ ,lucznik sta przed stoem, midz& dwoma ucznikami+ Qpat o%rci si do 6il/elma i szepn mu= > Bie wiem, cz& procedura jest prawomocna+ 'o%r latera1ski z roku 1)1O usankcjonowa w swoim kanonie NNNV::, e nikogo nie mona pozwa- do stawienia si przed sdziami, ktrz& urzduj w odlego.ci wikszej ni dwa dni marszu od miejsca zamieszkania owego+ 2utaj s&tuacja jest %&- moe inna, sdzia prz&%&wa z daleka, ale+++ > :nkwiz&tor nie podlega adnej jur&sd&kcji regularnej > odpar 6il/elm > i nie musi trz&ma- si norm prawa powszec/nego+ Jiesz& si specjaln&m prz&wilejem i nie ma nawet o%owizku w&suc/iwa- o%ro1cw+ 'pojrzaem na klucznika+ Aemigiusz zosta doprowadzon& do poaowania godnego stanu+ Aozglda si dokoa ni%& w&straszone zwierz, jak%& rozpoznawa gest& i pocz&nania przeraajcej liturgii+ 2eraz wiem, e %a si z dwc/ powodw= jednego, gd& zosta sc/w&tan& wedug wszelkic/ pozorw na gorc&m ucz&nku, druD giego, gd& od poprzedniego dnia, kied& Eernard rozpocz swoje doc/odzenie, z%ierajc plotki i ins&nuacje, %a si, e w&jd na .wiato dnia %d& jego modo.ciG a jeszcze wiksz& niepokj poczu, kied& zo%acz&, e ujli 'alwatora+ 8e.li nieszcz.liw& Aemigiusz %& w&dan& na pastw lkw, Eernard 9ui zna sposo%& pozwalajce przeo%razi- lk swoic/ o;iar w panik+ Bie mwi nicG kied& wsz&sc& oczekiwali, e rozpocznie przesuc/anie, on trz&ma donie na kartac/, ktre mia przed so%, udajc, e je porzdkuje, ale z roztargnieniem+ 6 istocie, spojrzenia kierowa na oskaronego i w t&m spojrzeniu o%udna po%aliwo.- jak%& c/cia rzec= RBie lkaj si, jeste. w rkac/ zgromadzenia %raterskiego, ktre c/ce jeno twego do%raS* mieszaa si z lodowat ironi jak%& c/cia rzec= R8eszcze nie wiesz, co dla cie%ie do%re, a ja r&c/e ci to powiemS* i %ezlitosn surowo.ci jak%& c/cia rzec= R!le

w kad&m razie jestem tutaj twoim jed&n&m sdzi i nale&sz do mnieS*+ 6sz&stkie te rzecz& klucznik ju wiedzia, ale milczenie i odwlekanie mia& mu to prz&pomnie-, pozwoli- mu tego zasmakowa-, a%& > miast zapomnie- > t&m wiksz& mia powd do upokorzenia, a%& jego niepokj przeo%razi si w rozpacz i a%& sta si rzecz nalec do sdziego, mikkim woskiem w jego rkac/+ 6reszcie Eernard przerwa milczenie+ 6&powiedzia kilka r&tualn&c/ ;ormu, oznajmi sdziom, e prz&stpuje si do przesuc/ania o%winionego o dwa przestpstwa jednako szkaradne, z czego jedno %&o dla wsz&stkic/ ocz&wiste, lecz mniej godne pogard& ni drugie, al%owiem o%winion& zosta prz&apan& na popenianiu za%jstwa, kied& %& ju poszukiwan& za z%rodni /erezji+ <amilk+ ,lucznik ukr& twarz 6 doniac/, ktr&mi porusza z trudem, gd& %&& zakute w a1cuc/&+ Eernard zacz przesuc/anie+ > ,im jeste.L > zap&ta+ > Aemigiuszem z Varagine, 4rodziem si pi-dziesit dwa lata temu i jako dziecko jeszcze wstpiem do minor&tw w Varagine+ > ! jak si stao, e oto jeste. dzisiaj w zakonie .witego Eened&ktaL > 5ata temu, kied& papie w&da Eull 'ancta $omana, poniewa %aem si zarazi- /erezj %raciaszkw+++ c/o- nigd& nie prz&staem na ic/ twierdzenia+++ pom&.laem, e korz&stniej dla mojej grzesznej dusz& %dzie porzuci- otoczenie %rzemienne pokusami, i z&skaem pozwolenie na przeniesienie si midz& mnic/w tego opactwa, gdzie od ponad o.miu lat su jako klucznik+ > 4nikae. pokus& /erezji > zadrwi Eernard > cz&li unikne. doc/odze1 prowadzon&c/ przez t&c/, ktrz& %&li postawieni, %& w&kr&wa- /erezj i w&r&waz korzeniami c/wast, a do%rz& mnisi kluniacc& m&.leli, e dokonuj aktu miosierdzia, prz&jmujc takic/ jak t&+ !le nie w&starcz& zmieni- sukni, %& uc/roni- dusz od niegodziwo.ci kacerskiego znieprawienia, i dlatego mam& tu dzisiaj w&%ada-, co dzieje si w zakamarkac/ twojej nie skruszonej dusz& i co ro%ie., nim pojawie. si w t&m .wit&m miejscu+ > 7usza moja jest niewinna i nie wiem, co masz aa m&.li, kied& mwisz o /eret&ckim znieprawieniu > rzek ostronie klucznik+ > Jz& widzicieL > w&krz&kn Eernard, zwracajc si do pozosta&c/ sdziw+ > Qni wsz&sc& tac&V ,ied& ktr& z nic/ jest zatrz&man&, staje przed tr&%unaem tak, jak%& nie drcz&& mu sumienia adne w&rzut&+ ! nie wiedz, e to najpewniejsz& znak ic/ win&, al%owiem sprawiedliw& podczas procesu jest niespokojn&V <ap&tajcie

go, cz& wie, z jakiej prz&cz&n& kazaem go zatrz&ma-L Jz& wiesz, AemigiuszuL > #anie > odpowiedzia klucznik > %&%&m szcz.liw&, gd&%&m mg dowiedzie- si tego z twoic/ ust+ E&em zaskoczon&, gd& zdao mi si, e klucznik odpowiada na r&tualne p&tania sowami rwnie r&tualn&mi, jak%& zna do%rze regu& .ledztwa i jego puapki i od dawna %& prz&uczon&, jak si zac/owa- w podo%nej okoliczno.ci+ > Qto > w&krz&kn w t&m czasie Eernard > t&powa odpowied3 nie skruszonego /eret&kaV J/adzaj wilcz&mi .ciekami i nieatwo prz&apa- ic/ na sa%o.ci, gd& wsplnota prz&znaje im prawo do kamania, %& uniknli nalenej kar&+ 4ciekaj si do odpowiedzi w&krtn&c/, pr%ujc wcign- w zasadzk inkwiz&tora, ktr& i tak cierpie- musi %lisko.- ludzi tak godn&c/ pogard&+ ! zatem, %racie Aemigiuszu, nigd& nie miae. do cz&nienia z tak zwan&mi %raciaszkami lu% %ra-mi u%ogiego &cia, lu% z %egardamiL > #rze&waem koleje losu minor&tw podczas dugiej d&sput& o u%stwie, ale nigd& nie naleaem do sekt& %egardw+ > Jz& widzicieL > rzek Eernard+ > <aprzecza, i%& %& %egardem, al%owiem %egardzi, c/o- uczestnicz w tej samej /erezji co %raciaszkowie, uwaaj t&c/ za usc/ ga3 zakonu ;ranciszka1skiego, a sie%ie maj za cz&stsz&c/ od nic/ i doskonalsz&c/+ 5ecz wiele zac/owa1 jedn&c/ jest wspln&c/ drugim+ Jz& moesz zaprzecz&-, Aemigiuszu, e widziano ci w ko.ciele, jak kulie. si z twarz zwrcon do muru al%o leae. krz&em, a gow miae. prz&kr&t kapturem, miast klcze- ze zoon&mi rkami jak inni ludzieL > Awnie w zakonie .witego Eened&kta le& si krz&em na ziemi w stosown&c/ momentac/+++ > Bie p&taem, co. ro%i w momentac/ stosown&c/, ale w niestosown&c/V Bie zaprzeczasz wic, e prz&jmowae. jedn i drug poz&cj, o%ie t&powe dla %egardwV 5ecz nie jeste. %egardem, rzeke.+++ #owiedz mi wicG w co wierz&szL > #anie, wierz we wsz&stko to, w co wierz& do%r& c/rze.cijanin+++ > J za .wita odpowied3V ! w c to wierz& do%r& c/rze.cijaninL > 6 to, czego naucza ,o.ci .wit&+ > ! jaki ,o.ci .wit&L 2en, ktr& uznaj za .wit& owi wierzc& uznajc& si za doskona&c/, pseudoapostoowie, /eret&cc& %raciaszkowie, cz& te ,o.ci, ktr& tamci porwnuj do wszetecznic& Ea%ilonu, a w ktr& m& wsz&sc& mocno wierz&m&L > #anie > rzek zagu%ion& klucznik > powiedz mi t&, ktr& jest wedug cie%ie

prawdziw& ,o.ci+++ > 8a wierz, e jest to ,o.ci rz&mski, jeden, .wit& i apostolski, rzdzon& przez papiea i jego %iskupw+ > 6 taki i ja wierz > rzek klucznik+ > #odziwu godna prze%iego.- > krz&kn inkwiz&tor+ > #odziwu godna %&stro.- w&sowienia+ Jz& s&szeli.cie= oto zamierza rzec, e on wierz&, e ja wierz w ten ,o.ci, i unikn- w ten spos% o%owizku powiedzenia, w co wierz& on samV !le do%rze znam& te w&%iegi kun&V 7o rzecz&+ Jz& wierz&sz, e sakrament& ustanowi #an Basz, e a%& dokona- wa.ciwej skruc/&, trze%a w&spowiada- si przed sugami Eoga, e ,o.ci rz&mski ma wadz rozwiz&wa- i zawiz&wa- na tej ziemi to, co %dzie zawizane al%o rozwizane w nie%ieL > Jz& nie powinienem w to wierz&-L > Bie p&tam, w co powiniene. wierz&-, p&tam, w co wierz&szV > 6ierze w to wsz&stko, w co t&, panie, i inni do%rz& doktorowie rozkaecie mi wierz&- > rzek przeraon& klucznik+ > !/aV !le cz& owi do%rz& doktorowie, o ktr&c/ to wspomniae., nie s czasem t&mi, ktrz& kieruj twoj sektL : co miae. na m&.li, mwic do%rz& doktorowieL Jz& nie na t&c/ przewrotn&c/ kamcw, ktrz& uwaaj si za jed&n&c/ nastpcw apostow, powoujesz si, %& uzna- art&ku& swojej wiar&L #odsuwasz mi moe, e je.li ja %&m wierz& w to, co wierz oni, wted& wierz&%&. mnie, cz&li im jenoV > Bie powiedziaem tego, panie > w&%ekota klucznik > t& sam wkadasz to w moje usta+ 8a wierz to%ie, je.li t& nauczasz mnie tego, co jest do%re+ > Jo za zuc/wao.-V > w&krz&kn Eernard walc pi.ci w st+ > #owtarzasz z pamici, trwajc w niem&m uporze, w ;ormularz, ktrego naucza si w twojej sekcie+ #owiadasz, e wierz&%&. mi wtenczas t&lko, kied& %&m gosi to, co twoja sekta uznaje za do%re+ 2ak wa.nie odpowiadali zawsze pseudoapostoowie i tak odpowiaD dasz teraz t&, moe nawet nie wiedzc o t&m, al%owiem pojawiaj ci si na wargac/ zdania, ktre niegd&. zosta& ci wpojone, %&. zwodzi inkwiz&torw+ : w ten spos% sam si oskarasz t&m, co mwisz, ja za. wpad%&m w twoj puapk, gd&%&m nie mia dugiego do.wiadczenia jako inkwiz&tor+++ 5ecz we3m& prawdziw kwesti, przewrotn& czeku+ Jz& s&szae. kied& o 9erardzie 'egalellim z #arm&L > '&szaem o nim > odpar klucznik %lednc, je.li mona jeszcze %&o mwio %lado.ci tego odmienionego o%licza+ > Jz& s&szae. kied& o %racie 7ulc&nie z Bowar&L

> '&szaem+ > Jz& widziae. go kied& na wasne ocz&, rozmawiae. z nimL ,lucznik trwa przez c/wil w milczeniu, jak%& rozwaajc, do jakiego stopnia dogodne dla1 %dzie w&zna- cz.- prawd&+ #otem zdec&dowa si i powiedzia ciD c/utko= > 6idziaem go i rozmawiaem z nim, > 9o.niej > krz&kn Eernard > %&.m& w ko1cu mogli us&sze-, jak z twoic/ ust pada sowo prawd&V ,ied& z nim rozmawiae.L > #anie > powiedzia klucznik > %&em %ratem w klasztorze nowar&jskim, kied& ludzie 7ulc&na zgromadzili si w tamt&c/ stronac/ i przec/odzili take w po%liu mojego klasztoru, a na pocztku nie wiedziano do%rze, kim s+++ > ,amieszV 8ak ;ranciszkanin z Varagine mg %&- w klasztorze nowar&jskimL Bie %&e. w klasztorze, ale naleae. ju do %and& %raciaszkw, ktrz& prze%iegali te ziemie &jc z jamun&, i docz&e. do dulc&nianV > 8ak moesz utrz&m&wa- rzecz tak, panieL > rzek z dreniem klucznik+ > #owiem ci, jak mog, a nawet musz to potwierdzi- >D oznajmi Eernard i rozkaza, %& sprowadzono 'alwatora+ Ba widok nieszcz.nika, ktr& z pewno.ci ca noc poddan& %& przesuc/aniu nie pu%licznemu zgoa i o ile sroszemu, poczuem lito.-+ 2warz 'alwatora, jako si ju rzeko, %&a zw&kle odraajca+ !le tego ranka zdawaa si jeszcze podo%niejsza do p&ska zwierzcia+ Bie wida- %&o .ladw przemoc&, ale spos%, w jaki posuwao si zakute w a1cuc/& ciao, z czonkami w&wic/nit&mi, prawie niezdolne porusza- si, cignite przez ucznikw ni%& mapa prz&wizana do sznura, nader jasno wskaz&wa, jak musiao prze%iega- owo przeraajce responsorium+ > Eernard wzi go na mki+++ > szepnem do 6il/elma+ > Bijak > odpar 6il/elm+ > :nkwiz&tor nigd& nie %ierze na mki+ 2rosk o ciao o%winionego powierza si zawsze ramieniu .wieckiemu+ > !le to to samoV > powiedziaem+ > 6cale nie+ !ni dla inkwiz&tora, ktr& m rce cz&ste, ani dla poddanego inkwiz&cji, ktr& gd& prz&c/odzi inkwiz&tor, znajduje oto nage wsparcie, u.mierzenie swoic/ %lw, i otwiera przed nim serce+ 'pojrzaem na mojego mistrza+ > Yartujesz > rzekem przestraszon&+ > 6&daje ci si to rzecz stosown do artwL > odpowiedzia 6il/elm+

Eernard przesuc/iwa teraz 'alwatora i piro me nie podoa zadaniu zapisania posiekan&c/ i, gd&%& to %&o moliwe, jeszcze %ardziej %a%lejskic/ sw, jakimi ten czowiek, ju i tak niepen&, a teraz sprowadzon& do rzdu %a%uina, odpowiada, z trudem przez wsz&stkic/ rozumian&, wspomagan& przez Eernarda, ktr& podsuwa mu zap&tania w ten spos%, %& ten mg odpowiada- na nie t&lko tak al%o nie, niezdoln& do adnego kamstwa+ ! co powiedzia 'alwator, cz&telnik doskonale moe so%ie w&o%razi-+ Qpowiedzia, lu% raczej prz&zna, e opowiedzia w cigu noc&, cz.tej /istorii, ktr ja ju odtworz&em= swoje wdrwki jako %raciaszek, pastuszek i pseudoapostoG i jak w czasac/ %rata 7ulc&na spotka po.rd dulc&nian Aemigiusza i wraz z nim uciek po %itwie na grze Ae%elio, %& po wielu dalsz&c/ prz&godac/ pojawi- si w konwencie w Jasale+ 7oda t&lko, e /erezjarc/a 7ulc&n, kied& z%liaa si godzina klski i pojmania, powierz& Aemigiuszowi kilka listw, ktre ten mia dostarcz&-, 'alwator nie wie gdzie ni komu+ Aemigiusz zawsze nosi te list& prz& so%ie, nie .mic dorcz&- ic/, a po prz&%&ciu do opactwa, %ojc si trz&ma- je nadal prz& so%ie, lecz nie c/cc zniszcz&-, powierz& %i%liotekarzowi, tak, wa.nie 0alac/iaszowi, %& w ukr& je gdzie. w zaktkac/ 9mac/u+ ,ied& 'alwator mwi, klucznik patrz& na1 z nienawi.ci i w pewn&m momencie nie powstrz&ma krz&ku= > 2& wu, spro.na mapo, %&em ci ojcem, prz&jacielem, tarcz, a tak oto mi odpacaszV 'alwator spojrza na swego opiekuna, ktr& teraz sam tak %ardzo potrze%owa opieki, i odpowiedzia z trudem= > #anie Aemigiuszu, %&o tak, iem to%ie nalea+ : %&e. dla mnie nader mi&m+ 5ecz t& znasz paace Eorgella, wiesz, co wizienie+ Kui non #abet caballum vadat cum pedecDii... > 'zalon&V > krz&kn jeszcze Aemigiusz+ > 0asz nadziej uratowa- siL Bie wiesz, e t& te umrzesz jako /eret&kL #owiedz, e. gada na mkac/, powiedz, e. wsz&stko zm&.liV > Jo ja wiem, panie, jakie nazw& s wsz&stkic/ t&c/ ;erezji+++ #atareni, gazzalici, leoni.ci, arnold&.ci, o%rzeza1c&+ Bie jestem #omo literatus, peccavi sine malitiacDiii, za. pan Eernard wspania& el sa, et nadziej mam na po%aliwo.- sua in nomine patre et filio et spiritis sanctis... > Edziem& po%aliwi, na ile pozwoli nam nasz urzd > rzek inkwiz&tor > i z ojcowsk do%rotliwo.ci rozwa&m& do%r wol, jak. okaza, otwierajc przed nami

swoj dusz+ :d3, id3, wracaj rozm&.la- w swojej celi i u;aj miosierdziu #ana+ 2eraz musim& omwi- kwesti o wiele waniejsz+ 2ak wic, Aemigiuszu, miae. prz& so%ie list& 7ulc&na i powierz&e. je %ratu swemu, ktr& ma piecz nad %i%liotek+++ > 2o nieprawda, nieprawdaV > krz&kn klucznik, jak%& ta o%rona moga miejeszcze jaki skutek+ : wa.nie Eernard przerwa mu= > 5ecz nie twoje potwierdzenie nam potrze%ne, jeno z Uildes/eim+ ,aza wezwa- %i%liotekarza, nie %&o go %owiem po.rd o%ecn&c/+ 6iedziaem, e jest w skr&ptorium al%o w szpitalu, al%o koo szpitala szukajc Eencjusza i ksigi+ #oszli go szuka-, a kied& ukaza si, zakopotan& i unikajc& spojrze1, 6il/elm powiedzia z niezadowoleniem= R: teraz Eencjusz %dzie mg ro%i-, co mu si spodo%a+S 5ecz m&li si, gd& ujrzaem, jak twarz Eencjusza w&ania si ponad ramionami inn&c/ mnic/w, ktrz& tocz&li si do drzwi sali, %& prz&suc/iwa- si rozprawie+ #okazaem go 6il/elmowi+ #om&.leli.m&, e zaciekawienie t&m w&darzeniem jest jeszcze silniejsze od zaciekawienia ksik+ #otem dowiedzieli.m& si, e w t&m momencie do%i ju swego /anie%nego targu+ 0alac/iasz ukaza si wic przed sdziami, nie krz&ujc swego spojrzenia ze spojrzeniem klucznika+ > 0alac/iaszu > rzek Eernard > dzi. rano, po w&znaniu zoon&m w cigu noc& przez 'alwatora, zap&taem ci, cz& otrz&mae. od tu o%ecnego o%winionego list&+++ > 0alac/iaszu > zaw& klucznik > dopiero co prz&sige., e nie ucz&nisz nic przeciwko mnieV 0alac/iasz odwrci si nieco w stron zatrz&manego, do ktrego o%rcon& %& plecami, i rzek gosem cic/utkim, tak e prawie go nie us&szaem= > Bie zamaem prz&sigi+ 8e.li co. przeciw to%ie mogem ucz&ni-, ju ucz&niem+ 5ist& powierzone zosta& panu Eernardowi tego ranka, nim za%ie. 'ewer&na+++ > !le wiesz, musisz wiedzie-, e to nie ja za%iem 'ewer&naV 6iesz, %o ju tam %&e.V > 8aL > zap&ta 0alac/iasz+ > 8a wszedem tam, kied& cie%ie ju zapano+ > ! gd&%& i tak %&o > przerwa Eernard > czego szukae. u 'ewer&na, AemigiuszuL ,lucznik o%rci si, %& spojrze- zagu%ion&m wzrokiem na 6il/elma, potem na 0alac/iasza

0alac/iasza, potem za. na Eernarda+ > !le ja+++ ja s&szaem dzi. ranoG jak %rat 6il/elm, tu o%ecn&, mwi 'ewer&nowi, %& ten mia piecz nad pewn&mi kartami+++ a od wczorajszej noc&, po pojmaniu 'alwatora, %aem si, e %dzie mowa o listac/+++ > 8ednakowo wiesz co. o listac/V > w&krz&kn trium;alnie Eernard+ ,lucznik znalaz si w puapce+ E& rozdart& midz& dwie konieczno.ci, ocz&szczenia si z zarzutu /erezji i oddalenia podejrze1 o za%jstwo+ #ostanowi zapewne stawiczoo drugiemu z oskare1, inst&nktownie, gd& teraz ju dziaa %ez adn&c/ regu, porzuciwsz& wszelk ostrono.-+ > Qpowiem o listac/ p3niej+++ usprawiedliwi+++ powiem, jak wszedem w ic/ posiadanie+++ !le pozwlcie, %&m w&ja.ni, co zdarz&o si dzisiejszego ranka+ #oD m&.laem, e o t&c/ listac/ %dzie si mwio, kied& zo%acz&em, e 'alwator wpad w rce pana Eernarda, i w&znaj, i ic/ wspomnienie drcz& moje serce+++ ,ied& wic us&szaem, e 6il/elm i 'ewer&n mwi o jakic/. kartac/+++ sam nie wiem, ogarnit& strac/em, pom&.laem, e 0alac/iasz poz%& si listw i da 'ewer&nowi+++ c/ciaem je zniszcz&-, wiec poszedem do 'ewer&na+++ drzwi %&& otwarte, a 'ewer&n lea ju martw&, zaczem szpera- w jego rzeczac/, szukajc listw+++ %aem si jeno+++ 6il/elm szepn mi do uc/a= > Eiedn& gupiec, przestraszon& jedn&m nie%ezpiecze1stwem rzuci si gow wprzd w drugie+++ > #rz&jmijm&, e mwisz prawie, powtarzam, prawie prawd > przerwa Eernard+ > #om&.lae., e 'ewer&n ma list& i szukae. ic/ u niego+ ! czemu pom&.lae., e je maL : czemu za%ie. przedtem jeszcze inn&c/ wsp%raciL 0oe m&.lae., e te dawne list& kr w rkac/ liczn&c/L 0oe w t&m opactwie jest o%&czaj polowania na relikwie spalon&c/ /eret&kwL <o%acz&em, e opat zadra+ Bie %&o nic szkaradniejszego od oskarenia o z%ieranie relikwii po /eret&kac/ i Eernard %ardzo zrcznie splta z%rodnie z /erezj, a wsz&stko to z &ciem opactwa+ 0oje rozwaania przerwa klucznik, ktr& krz&cza, e nie ma nic wsplnego z inn&mi z%rodniami+ Eernard po%aliwie uspokoi go= w t&m momencie nie c/odzi o t kwesti, p&ta si go o z%rodni /erezji i niec/aj nie pr%uje tu jego gos sta si surow&* odwrci- uwagi od swoic/ dawn&c/ kompanw, /eret&kw, mwic o 'ewer&nie i starajc si rzuci- podejrzenie na 0alac/iasa+ Biec/aj wraca do listw+ > 0alac/iaszu z Uildes/eimu > rzek o%rcon& w stron .wiadka > nie stoisz

tu jako oskaron&+ 7zi. rano odpowiedziae. na moje p&tania i spenie. moje danie, nie pr%ujc niczego ukr&-+ 2eraz powtrz, com us&sza rano, a nie masz czego si lka-+ > #owtrz, co powiedziaem rano > rzek 0alac/iasz+ > 6krtce potem, jak prz&%&em tutaj, Aemigiusz zacz zajmowa- si kuc/ni i ze wzgldu na prac st&kali.m& si czsto+++ na mnie jako %i%liotekarzu spocz&wa o%owizek zamknicia na noc caego 9mac/u, a wic take kuc/ni+++ nie mam powodu, %& ukr&wa-, e zawizaa si midz& nami %raterska prz&ja31, i nie miaem powodw, %& &wi- wo%ec niego podejrzenia+ : powiedzia mi, e ma prz& so%ie pewne dokument& tajnej natur&, powierzone mu w zau;aniu, i e nie powinn& wpa.- w niepowoane rce, a nie ma odwagi trz&ma- ic/ prz& so%ie+ #oniewa ja mam piecz nad jed&n&m miejscem w klasztorze zakazan&m dla wsz&stkic/ inn&c/, prosi, %&m przec/owa te kart& z dala od ciekaw&c/ spojrze1, ja za. zgodziem si, nie prz&puszczajc, e c/odzi o dokument& natur& /eret&ckiej, i nawet nie przecz&taem ic/, nim ukr&em+++ umie.ciem w najtrudniej dostpn&m miejscu %i%lioteki i zaraz zapomniaem o t&m ;akcie, a do dzisiejszego ranka, kied& pan inkwiz&tor wspomnia o nic/, i wted& poszedem po nie i powierz&em mu je+ 9os za%ra zagniewan& opat= > Jzemu. to nie rzek mi o swoim pakcie z klucznikiemL Ei%lioteka nie jest przeznaczona na rzecz& %dce wasno.ci mnic/wV > Qpat jasno da do zrozumienia, e opactwo nie ma nic wsplnego z t spraw+ > #anie > powiedzia zmieszan& 0alac/iasz > w&dao mi si to rzecz tak maej wagi+ <grzesz&em nie przez niegodziwo.-+ > < pewno.ci, z pewno.ci > rzek Eernard tonem serdeczn&m > wsz&sc& jeste.m& przekonani, e %i%liotekarz dziaa w do%rej wierze, a szczero.-, z jak wsppracowa z t&m oto tr&%unaem, jest tego dowodem+ #rosz po %ratersku wasz magni;icencj, %& nie mia mu za ze tej dawno popenionej nieostrono.ci+ 0& wierz&m& 0alac/iaszowi+ : prosim& t&lko, %& potwierdzi pod prz&sig, e kart&, ktre oto mu pokazuj, s t&mi, ktre odda mi dzisiejszego ranka, i t&mi, ktre Aemigiusz z Varagine powierz& mu przed lat&, po swoim prz&%&ciu do opactwa+ > #okaza dwa pergamin&, ktre w&do%& spo.rd kart rozoon&c/ na stole+ 0alac/iasz spojrza na nie i rzek gosem stanowcz&m= > #rz&sigam na Eoga wszec/mogcego, na Baj.witsz 7ziewic i na wsz&stkic/ .wit&c/, e tak %&o+

> 2o mi w&starcz& > oznajmi Eernard+ > 8este. woln&, 0alac/iaszu z Uildes/eimu+ ,ied& 0alac/iasz w&c/odzi ze spuszczon gow, da si s&sze- gos do%iegajc& z grup& ciekawskic/ toczc&c/ si w g%i sali= R2& ukr&e. mu list&, a on pokaz&wa ci dupki nowicjusz& w kuc/niVS Aozlego si par .miec/w, 0alac/iasz w&szed cz&m prdzej rozp&c/ajc si na prawo i lewo, ja za. prz&sig%&m, e %& to gos !imara, lecz zdanie w&krz&knite zostao ;alsetem+ Qpat, ;ioletow& na twarz&, wrzasn, e ma %&- cisza, i zagrozi wsz&stkim straszliw&mi karami, nakazujc mnic/om opu.ci- sal+ Eernard u.miec/a si lu%ienie, kard&na Eertrand, stojc& z %oku sali, skoni si do uc/a 8ana d$!nneau" i rzek mu co., na co tamten zareagowa zakr&wajc so%ie usta rk i poc/&lajc gow, jak%& mia odkaszln-+ 6il/elm powiedzia mi= > ,lucznik %& grzesznikiem nie t&lko na swj rac/unek, lecz te raj;urem+ !le to dla Eernarda nie ma znaczenia, c/&%a o t&le, e stawia w kopotliwej s&tuacji !%%ona, cesarskiego mediatora+++ #rzerwa mu Eernard, ktr& zwraca si teraz wa.nie do niego= > J/cia%&m dowiedzie- si od cie%ie, %racie 6il/elmie, o jakic/ kartac/ rozmawiae. dzi. rano z 'ewer&nem, kied& to klucznik was us&sza i w&cign m&ln& wniosek+ 6il/elm w&trz&ma jego spojrzenie+ > 6a.nie w&cign m&ln& wniosek+ 2ematem rozmow& %&a rozprawa o wodowstrcie u psw, pira !&&u% al Au/awi, wspaniaa, je.li c/odzi o doktr&n, ksiga, ktrej sawa pewnie do cie%ie dotara, a ktra czsto %&a%& ci nader u&teczna+++ 6.cieklizn, powiada !&&u%, rozpoznaje si z dwudziestu piciu ocz&wist&c/ znakw+++ Eernard, ktr& nalea do zakonu domini canes, nie uzna za dogodne wszcz&na- nowej %atalii+ > J/odzio wic o rzecz& o%ce rozwaanemu tu prz&padkowi > rzek skwapliwie+ : cign przesuc/anie+ > #owr-m& do cie%ie, %racie Aemigiuszu minor&to, znacznie nie%ezpieczniejsz& od w.ciekego psa+ 9d&%& %rat 6il/elm wiksze %aczenie da w t&c/ dniac/ na .lin /eret&kw ni3li na .lin psw, %&- moe odkr&%& i on, jaki w zagnie3dzi si w opactwie+ #owr-m& do t&c/ listw+ 6iem& teraz niec/&%nie, e %&& w twoic/ rkac/, e t& zatroszcz&e. si, %& je ukr&- jak trucizn, i e w istocie

za%ie.+++ > gestem powstrz&ma pr% zaprzeczenia > +++a o za%ijaniu pomwim& p3niej+++ e za%ie., mwiem, %&m ic/ nigd& nie dosta+ Jz& wic rozpoznajesz te kart& jako rzecz twojL ,lucznik nie odpowiedzia, ale jego milczenie %&o w&starczajco w&mowne+ Eernard zatem podj= > : cz&me s te kart&L J/odzi o dwie stronice zapisane rk /erezjarc/& 7ulc&na na kilka dni przed ujciem go, stronice, ktre powierz& swojemu uczniowi, %& ten zanis je inn&m zwolennikom rozproszon&m jeszcze po :talii+ 0g%&m przecz&ta- wam wsz&stko, o cz&m si w nic/ mwi, i jak to 7ulc&n, o%awiajc si %liskiego ko1ca, powierz& ordzie nadziei > wsp%raciom, powiada > jak pokada w demonieV #ociesza ic/ donoszc, e c/o- dat&, jakie w nic/ zapowiada, nie zgadzaj si z t&mi podan&mi w poprzednic/ listac/, gdzie na rok 1KIO zapowiada cakowite unicestwienie wsz&stkic/ kapanw za spraw cesarza Mr&der&ka, jednak c/wila tego zniszczenia nie jest odlega+ Aaz jeszcze /erezjarc/a kama, poniewa ponad dwadzie.cia lat mino od tego dnia i adna z jego zowrogic/ przepowiedni nie spenia si+ 5ecz nie nad .miec/u wart&mi domniemaniami zawart&mi w ow&c/ proroctwac/ winni.m& rozprawia-, lecz nad ;aktem, e Aemigiusz %& ic/ dorcz&cielem+ Jz& moesz jeszcze zaprzecz&-, %racie /eret&cki i nie skruszon&, e. o%cowa i & pod jedn&m dac/em z sekt pseudoapostowL 6 t&m momencie klucznik nie mg ju zaprzecza-+ > #anie > rzek > moja modo.- pena %&a najpospniejsz&c/ %dw+ ,ied& dowiedziaem si o kazaniac/ 7ulc&na, uwiedzion& ju %dami %raci u%ogiego &wota, uwierz&em w jego sowa i docz&em do jego %and&+ 2ak, to prawda, %&em z nimi w krainie %resza1skiej i %ergamasce1skiej, %&em z nimi w Jomo i w Valsesia, wraz z nimi sc/roniem si na Z&sej 9rze i w dolinie Aassa, a w ko1cu na grze Ae%elio+ 5ecz nie wziem udziau w adn&m w&stpku, a kied& oni cz&nili spustoszenia i gwat&, ja nosiem jeszcze w so%ie duc/a agodno.ci, ktra jest wa.ciwa s&nom .witego Mranciszka, i wa.nie na Ae%elio powiedziaem 7ulc&nowi, e nie c/c ju uczestnicz&- w ic/ walce, on za. da mi odej.-, gd&, jak rzek, nie c/cia mie- u swego %oku %oja3liw&c/, i prosi t&lko, %&m dostarcz& te list& do Eolonii+++ > ,omuL > sp&ta kard&na Eertrand+ > #aru jego stronnikom, ktr&c/ imiona prz&pominam so%ie, jak mi si zdaje, i podaj ci, panie, tak jak zapamitaem > pospiesz& zapewni- Aemigiusz+

: w&powiedzia imiona paru, ktr&c/ kard&na Eertrand zna, i okaza to po so%ie, poniewa u.miec/n si z zadowolon min, cz&nic porozumiewawcz& znak Eernardowi+ > Eardzo do%rze > rzek Eernard i zanotowa imiona+ #otem zap&ta Aemigiusza= > : dlaczeg teraz w&mieniasz nam swoic/ prz&jaciL > Bie s moimi prz&jacimi, panie, a najlepsz&m dowodem to, e nie dorcz&em nigd& listw+ 4cz&niem nawet wicej, i mwi to teraz, c/o- przez wiele lat pr%owaem o t&m zapomnie-= c/ciaem opu.ci- tamto miejsce i nie %&- pojman& przez wojsko %iskupa Vercelli, ktre czekao na nas na rwninie, i udao mi si nawiza- z niektr&mi spo.rd nic/ kontakt, i w zamian za przepuszczenie mnie wskazaem do%re przej.cia, %& mogli wzi- szturmem umocnienia 7ulc&na, przez co cz.- powodzenia si ,o.cioa wie si z moj wspprac+++ > Bader interesujce+ #oucza to nas, e nie t&lko %&e. /eret&kiem, ale rwnie niegodziwcem i zdrajc+ Jo nie zmienia twojego pooenia+ 8ak dzi., c/cc si uratowa-, pr%owae. oskar&- 0alac/iasza, ktr& przecie odda ci prz&sug, tak teraz, c/cc si uratowa-, oddae. w rce sprawiedliwo.ci swoic/ towarz&sz& w grzec/u+ 5ecz zdradzie. ic/ ciaa, nigd& za. ic/ nauk, i zac/owae. te list& jako relikwie, majc nadziej, e pewnego dnia zdo%dziesz si na odwag i znajdziesz sposo%no.-, %& %ez naraania si na nie%ezpiecze1stwo odda- je i na nowo z&skado%re prz&jcie u pseudoapostow+ > Bie, panie, nie > mwi klucznik, okr&t& potem i z drc&mi do1mi+ > Bie, prz&sigam+++ > #rz&sigaszV > rzek Eernard+ > Qto kolejn& dowd twojej niecnot&V J/cesz prz&sic, gd& wiesz, e ja wiem, e /eret&c& waldensi gotowi uciec si do wszelkiego w&%iegu, a nawet pj.- na .mier-, %&le%& nie prz&siga-V ! je.li wada nimi strac/, udaj, e prz&sigaj, i %ekocz ;asz&we prz&sigiV !le ja wiem do%rze, e nie jeste. z sekt& u%ogic/ z 5&onu, przeklt& lisie, i c/cesz przekona- mnie, e nie jeste. t&m, kim nie jeste., %&m ja nie powiedzia, e jeste. t&m, kim jeste.V 6iec prz&signieszL #rz&sigaj, %& uz&ska- rozgrzeszenie, ale pamitaj, e jedna prz&siga nie w&starcz& miV 0og w&maga- jednej, dwc/, trzec/, stu, ilu zec/c+ 6iem doskonale, e w&, pseudoapostoowie, udzielacie d&spens& temu, kto prz&siga ;asz&wie, %& nie zdradzi- sekt&+ 2ak wic kada prz&siga %dzie now&m dowodem twojej win&V > Jo wiec mam ro%i-L > zaw& klucznik padajc na kolana+ > Bie padaj krz&em nicz&m %egardV Bie masz ro%i- nic+ 2eraz ja t&lko wiem,

co powinno si ucz&ni- > powiedzia Eernard ze straszliw&m u.miec/em+ > 2& winiene. t&lko w&zna-++ ! %dziesz skazan& i potpion&, je.li w&znasz, %dziesz te skazan& i potpion&, je.li nie w&znasz, %o ukaran& zostaniesz za krz&woprz&sistwoV 6ic w&znaj, e%& prz&najmniej skrci- to %olesne przesuc/anie, ktre jest udrk dla nasz&c/ sumie1 i naszego po%aania oraz wspczuciaV > Jo mam w&zna-L > 7wa porzdki grzec/w+ Ye. %& w sekcie 7ulc&na, e. dzieli jej /eret&ckie twierdzenia, o%&czaje i zniewagi cz&nione godno.ci %iskupw i radcw miejskic/ i e. %ez adnej skruc/& nadal dzieli ic/ kamstwa i zud&, rwnie po t&m, jak /erezjarc/a ponis .mier-, a sekta zostaa rozproszona, c/o- nie do ko1ca po%ita i zniweczona+ : e., znieprawion& do g%i dusz& swojej prakt&kami, ktr&c/ naucz&e. si w niecz&stej sekcie, winn& w&stpkw przeciwko Eogu i ludziom, popenion&c/ w t&m opactwie z racji, ktr&c/ jeszcze nie znam, ale ktr&c/ i nie trze%a do ko1ca w&ja.nia-, kied& ju dowiedzie si ol.niewajco jak to cz&nim&*, i /erezja t&c/, co gosili lu% gosz u%stwo w%rew nauczaniu pana papiea i jego %ull, musi prowadzi- do dzie z%rodnicz&c/+ 2ego winni dowiedzie- si wierni i to mi w&starcz&+ 6&znawaj+ 6 t&m momencie %&o jasne, czego Eernard c/ce+ !ni troc/ nie zainteresowan& t&m, %& dowiedzie- si, kto za%i inn&c/ mnic/w, c/cia jed&nie pokaza-, e Aemigiusz w pewien spos% podziela idee, ktre popierali teologowie cesarza+ ! po udowodnieniu koneksji midz& t&mi ideami, ktre %&& rwnie ideami kapitu& w #erugii oraz ideami %raciaszkw i dulc&nian, wskaza-, e jeden t&lko czowiek w opactwie uczestnicz& we wsz&stkic/ t&c/ /erezjac/ i %& sprawc wielu z%rodniG w ten spos% zada%& cios doprawd& .mierteln& swoim przeciwnikom+ 'pojrzaem na 6il/elma i pojem, e on te poj, ale nie mg nic poradzi-, nawet je.li to przewidzia+ 'pojrzaem na opata i zo%acz&em, e pociemnia na twarz&G z op3nieniem zda so%ie spraw , tego, e take on wcignit& zosta do puapki i e nawet jego autor&tet mediatora przepadnie, skoro ukae si jako wadca miejsca, w ktr&m w&znacz&& so%ie spotkanie wsz&stkie /a1%& wieku+ Jo za. si t&cz& klucznika, ten nie wiedzia ju, z jakiej z%rodni mg%& jeszcze si ocz&.ci-+ !le moe w t&m momencie nie %& zdoln& do adnego rac/unku, %o krz&k, ktr& do%& si z jego krtani, %& krz&kiem dusz&, a w nim i wraz z nim w&z%&wa si %rzemienia wiele lat trwajc&c/ i skr&wan&c/ w&rzutw sumienia+ !l%o te po &ciu pen&m niepewno.ci, uniesie1 i rozczarowa1, aktw tc/rzostwa i zdrad, stojc w o%liczu nieuniknionej zgu%&, postanowi w&zna- wiar swojej modo.ci, nie d%ajc ju o to, cz& %&a suszna

cz& %dna, ale jak%& c/cc pokaza- samemu so%ie, e do jakiej. wiar& %& przecie zdoln&+ > 2ak, to prawda > w&krz&kn > %&em z 7ulc&nem i dzieliem jego z%rodnie, swawole, moe %& szalon&, m&li mio.- do 8ezusa J/r&stusa #ana Baszego z potrze% wolno.ci i z nienawi.ci do %iskupw, to prawda, grzesz&em, ale prz&sigam, jestem niewinn& w t&m, co dot&cz& w&darze1 w opactwieV > 2ak wic co. uz&skali.m& > rzek Eernard+ > 6ic prz&znajesz, e prakt&kowae. /erezj 7ulc&na, czarownic& 0agorzat& i inn&c/ takic/, jak oni+ #rz&znajesz, e %&e. w.rd nic/, kied& w po%liu 2ri?ero powiesili wielu wiern&c/ J/r&stusowi, w t&m niewinne dziesicioletnie dzieckoL : kied& powiesili inn&c/ mcz&zn w o%ecno.ci on i rodzicw, gd& ci nie c/cieli podda- si woli t&c/ pswL : poniewa za.lepieni wasz ;uri i p&c/, utrz&mujecie, e nikt nie moe %&- z%awion&, je.li nie nale& do waszej wsplnot&L 0wV > 2ak, tak, wierz&em w owe rzecz&, i cz&niem jeV > : %&e. prz& t&m, jak poc/w&cili kilku wiern&c/ %iskupom i niektr&c/ pozostawili, %& umarli z godu w loc/u, a pewnej %rzemiennej niewie.cie o%cili rami i do1, pozwalajc jej potem urodzi- dziecko, ktre zaraz umaro %ez c/rztuL : %&e. z nimi, kied& zrwnali z ziemi i w&dali na pastw ognia wsie 0osso, 2ri?ero, Jossila i Mlecc/ia oraz wiele inn&c/ miejscowo.ci w okolic& Jrepacorio i wiele domw w 0ortiliano i \uorino oraz podpalili ko.ci w 2ri?ero, %rukajc najpierw .wite wizerunki, w&r&wajc kamienne p&t& z otarz&, amic rami posgowi Baj.witszej #ann&, pustoszc nacz&nia .wite i ksigi, niszczc dzwonnice, roz%ijajc spi dzwonw, prz&waszczajc so%ie wsz&stkie nacz&nia %ractwa i wsz&stkie do%ra kapanaL > 2ak, tak, %&em tam, i nikt ju nie wiedzia, co si dzieje, c/cieli.m& uprzedzi- moment kar&, %&li.m& przedni stra cesarza zesanego przez nie%o i .witego papiea, musieli.m& prz&spiesz&- c/wil zstpienia anioa z Miladel;ii i wted& wsz&sc& mieli z&ska- ask 7uc/a Twitego, i ,o.ci mia %&- odnowion&, %& po zniszczeniu wsz&stkic/ przewrotn&c/ panowali jed&nie doskonaliV ,lucznik ro%i wraenie nawiedzonego i jednocze.nie o.wieconego, zdawao si, e w tej c/wili tama milczenia i udawania runa, e jego przeszo.- wraca nie t&lko w sowac/, lecz i w o%razac/, i e odczuwa wzruszenia, ktre por&wa& go kied&.+ > 2ak wic > nalega Eernard > w&znajesz, e czcili.cie jako mczennika 9erarda 'egalellego, e odmwili.cie wszelkiego autor&tetu rz&mskiemu ,o.cioowiG

e twierdzili.cie, i ani papie, ani adna wadza nie moe prz&pisa- wam sposo%u &cia odmiennego od waszego, e nikt nie ma prawa was ekskomunikowa-, e od czasu .witego '&lwestra wsz&sc& praaci ,o.cioa %&li sprzeniewiercami i zwodzicielami, poza #iotrem z 0orrone, e ludzie .wiecc& nie musz pacidziesicin& ksiom, ktrz& nie prakt&kuj stanu a%solutnej doskonao.ci i u%stwa, jakie prakt&kowali pierwsi apostoowie, e z tej prz&cz&n& dziesicin& powinn& %&pacone wam t&lko, jed&n&m apostoom i u%ogim J/r&stusa, e a%& modli- si do Eoga, po.wicon& ko.ci nie wicej wart od o%or&, e prze%iegali.cie wsie i uwodzili.cie ludzi krz&czc Rpeniten,ia"iteS, e .piewali.cie 'alve $e"ina, %& per;idnie zwa%i- tum&, i udawali.cie pokutnikw prowadzc &cie doskonae na oczac/ ludzi, a potem dopuszczali.cie si wszelkiej swawoli i wszelkiej lu%ieno.ci, nie wierz&li.cie %owiem w sakrament mae1stwa ani w aden, a uznajc si za cz&stsz&c/ od inn&c/ ludzi, mogli.cie pozwoli- so%ie na wszelki %rud i wszelkie zniewaenie cia wasz&c/ i cia inn&c/L 0wV > 2ak, tak, w&znaj prawdziw wiar, w ktr wierz&em wtenczas ca dusz, w&znaj, e porzucili.m& nasze suknie na znak odrzucenia d%r, e w&rzekli.m& si wsz&stkic/ nasz&c/ rzecz&, c/o- w&, psie pomiot&, nie w&rzekniecie si ic/ nigd&, e od tamtej c/wili nie prz&jmowali.m& ju pienidz& od nikogo ani nie nosili.m& ic/ prz& so%ie i &li.m& z jamun&, i niczego nie zostawiali.m& so%ie na jutro, a kied& nas podejmowano i zastawiano dla nas st, jedli.m& i odc/odzili.m&, pozostawiajc na stole wsz&stkie resztki+ > : palili.cie, i gra%ili.cie, %& zawadn- do%rami poczciw&c/ c/rze.cijanL > : palili.m&, i gra%ili.m&, %o w&nie.li.m& u%stwo do powszec/nego prz&kazania, i mieli.m& prawo zawadn- %ezprawn&mi %ogactwami inn&c/, i c/cieli.m& razi- w samo serce w wtek c/ciwo.ci, ktr& snu si od para;ii do para;ii, ale nigd& nie gra%ili.m&, %& mie-, ani nie za%ijali.m&, %& gra%i-, za%ijali.m&, %& kara-, %& ocz&.ci- niecz&st&c/ przez krew, moe zawadna nami nadmierna dza sprawiedliwo.ci, grzesz& si rwnie z nadmiaru mio.ci do Eoga, przez naz%&t wielkie %ogactwo doskonao.ci, m& za. %&li.m& prawdziw kongregacj duc/ow zesan przez #ana i prz&gotowan na c/wa ostatnic/ czasw, szukali.m& naszej nagrod& w raju uprzedzajc czas& waszego zniszczenia, m& t&lko %&li.m& apostoami J/r&stusa, wsz&sc& inni zdradzili, a 9erard 'egalelli %& ro.lin Eosk, planta Dei pullulans in radice fideicDiv, nasza regua wzia si prosto od Eoga, nie od was, potpion&c/ psw, kamliw&c/ kaznodziejw, ktrz& rozsiewacie wok wo1 siarki,

nie za. kadzida, ze ps&, zgnie .cierwa, kruki, sudz& nierzdnic& z !winionu, przeznaczeni na potpienieV 6ted& wierz&em, i take nasze ciaa %&& odkupione, i %&li.m& mieczem #ana, trze%a %&o wic za%ija- niewinn&c/, %& sz&%ciej mc za%iwas wsz&stkic/+ J/cieli.m& .wiata lepszego, pokoju i dworno.ci, i szcz.cia dla wsz&stkic/, c/cieli.m& za%i- wojn, ktr w& niesiecie razem z wasz c/ciwo.ci, czemu w&rzucacie wic nam, e dla ustanowienia sprawiedliwo.ci i szcz.cia musieli.m& przela- odro%in krwi+++ gd&+++ gd&+++ troc/ jednak przela- naleao, trze%a %&o cz&ni- sz&%ko, i warto %&o, %& zaczerwienia si caa woda Jarnasco owego dnia w 'ta?ello, %&a te krew nasza, nie szczdzili.m& sie%ie, krew nasza i krew wasza, mnstwo, mnstwo krwi, sz&%ko, jak najsz&%ciej, czas& proroctwa 7ulc&na %&& tu, trze%a %&o prz&spiesz&- %ieg w&darze1+++ 7ra ca&, przesuwa do1mi po /a%icie, jak%& c/cia otrze- z nic/ krew, o ktrej mwi+ RYarok na nowo sta si cz&st& > rzek mi 6il/elm+ > !le cz& to jest cz&sto.- > sp&taem ze zgroz+ > #ewnie jest i inna > odpar 6il/elm > lecz jaka %& %&a, zawsze %udzi we mnie lk+S > Jo przeraa ci naj%ardziej w cz&sto.ciL > sp&taem+ > #o.piec/ > odpar 6il/elm+ > 'tarcz&, starcz& > mwi teraz Eernard > prosili.m& ci o w&znanie, a nie o wz&wanie do rzezi+ Bo do%rze, nie t&lko %&e. /eret&kiem, ale jeste. nim nadal+ Bie t&lko %&e. morderc, ale nadal za%ijae.+ #owiedz wic, jak za%ie. tw&c/ %raci w opactwie i dlaczegoL ,lucznik przesta dre-, rozejrza si dokoa, jak%& si %udzi+ > Bie > oznajmi > ze z%rodniami w opactwie nie mam nic wsplnego+ 6&znaem wsz&stko, co cz&niem, nie kacie mi w&znawa- tego, czego nie ucz&niem+++ > J takiego zostaje, czego nie moge. %& ucz&ni-L 2eraz powiadasz, e. niewinn&L J za anioek, c za wzr agodno.ciV '&szeli.cie go, mia w swoim czasie rce unurzane we krwi, a teraz jest niewinn&V 0oe pom&lili.m& si, moe Aemigiusz z Varagine jest wzorem cnot&, wiern&m s&nem ,o.cioa, nieprz&jacielem nieprz&jaci J/r&stusa, moe zawsze szanowa ad, ktr& czujna do1 ,o.cioa tak znojnie narzucaa wsiom i miastom, pokj /andlu, sklep& rzemie.lnikw, skar%& ko.ciow+ Qn jest niewinn&, niczego nie ucz&ni, padnij w me ramiona, %raciszku Aemigiuszu, %&m mg ci pociesz&- po oskareniac/, jakie niegodziwc& podnosili przeciwko to%ieV > : kied& Aemigiusz patrz& na niego zagu%ion&m wzrokiem, jak%& nagle uwierz& w ostateczne rozgrzeszenie, Eernardowi zast&g& r&s& i zwrci si rozkazujc&m tonem

do kapitana ucznikw+ > Jzuj wstrt do .rodkw, ktr&c/ ,o.ci nigd& nie poc/wala, gd& stosowao je rami .wieckie+ 5ecz jest prawo, ktre wada i kieruje nawet moimi oso%ist&mi uczuciami+ 'p&taj opata o jakie miejsce, gdzie mona prz&gotowanarzdzia do zadawania mk+ 5ecz nie prz&stpuj do dziea od razu+ Biec/ przez trz& dni pozostanie w celi z a1cuc/ami na rkac/ i nogac/+ #otem okae mu si narzdzia+ 2&lko+ Jzwartego za. dnia we3mie si go na mki+ 'prawiedliwo.- nie jest r&c/liwa, jak sdzili pseudoapostoowie, a sprawiedliwo.- Eoska moe czeka- wieki+ #ostpujcie powoli i stopniowo+ ! nade wsz&stko pamitajcie o t&m, o cz&m powtarza si wielekro-= trze%a unika- okalecze1 i gro3%& .mierci+ 8edn&m z do%rodziejstw, jakie ten spos% postpowania daje %ez%onikowi, jest wa.nie to, e smakuje on .mier- i czeka na ni, lecz ona nie prz&c/odzi, dopki w&znanie nie %dzie pene, do%rowolne i ocz&szczajce+ Zucznic& poc/&lili si, %& unie.- klucznika, ale ten zapar si nogami o ziemi i stawia opr, dajc znak, e c/ce mwi-+ ,ied& mu na to zezwolono, przemwi, ale sowa z trudem do%&wa& mu si z ust, i mowa jego %&a jak %ekot pijaka i %&o w niej co. spro.nego+ 7opiero w miar jak mwi, odz&skiwa ten rodzaj dzikiej energii, ktra o&wiaa jego w&znanie sprzed c/wili+ > Bie, panie+ Bie mki+ 8estem czek niegodziw&+ <dradziem wted&, przez jedena.cie lat spdzon&c/ w t&m klasztorze zapieraem si mojej dawnej wiar&, .cigajc dziesicin od winogradnikw i wie.niakw, dokonujc przegldu o%r i c/leww, %& kwit& dla wz%ogacenia opata, wsppracowaem c/tnie prz& zarzdzaniu t pracowni !nt&c/r&sta+ : %&o mi do%rze, zapomniaem o dniac/ %untu, pawiem si w rozkoszac/ podnie%ienia i w inn&c/ te+ 8estem niegodziwcem+ 'przedaem dzisiaj moic/ dawn&c/ towarz&sz& z Eolonii, sprzedaem wted& 7ulc&na+ : jako niegodziwiec, prze%rawsz& si, %&em .wiadkiem pojmania 7ulc&na i 0agorzat&, kied& wiedli ic/ w 6ielk 'o%ot do zamku Eugello+ ,r&em wok Vercelli przez trz& miesice, a dotar list od papiea ,lemensa z rozkazem, %& ic/ skaza-+ : widziaem 0agorzat -wiartowan na oczac/ 7ulc&na, i krz&czaa, zmasakrowane, %iedne ciao, ktrego pewnej noc& dot&kaem take ja+++ ! kied& jej poszarpane ciao pono, za%rali si za 7ulc&na, i w&rwali mu nos i jdra rozpalon&mi cgami, i nie jest prawd to, co powiedzieli p3niej, e nawet nie w&da jku+ 7ulc&n %& w&soki i siln&, mia wielk dia%elsk %rod i rude wos&, ktre opada& mu w lokac/ na ramiona, %& pikn& i mocn&, a kied& prowadzi nas u%ran& w kapelusz z

szerokim rondem i z pirem i mia miecz prz&pit& na dugiej sukni, przeraa mcz&zn i niewiast& krz&cza& z rozkosz&+++ !le kied& go torturowano, on take krz&cza z %lu, jak niewiasta, jak ciel, traci krew, kied& wlekli go od rogu do rogu, i okaleczali go nadal po troc/u, %& pokaza-, jak dugo moe &- w&sannik dia%a, a on c/cia umrze-, %aga, %& go do%ili, ale umar za p3no, kied& znalaz si na stosie i %& t&lko kup krwawicego misa+ 'zedem za nim i radowaem si, e uniknem tej pr%&, %&em dumn& z mojej prze%iego.ci, a ten ajdak 'alwator %& ze mn i mwi= jak do%rze ucz&nili.m&, %racie Aemigiuszu, e.m& znale3li si jak ludzie do.wiadczeni, nie ma nic gorszego ni mkiV 2ego dnia w&par%&m si t&sica religii+ : przez lata cae, przez t&le lat powiadam so%ie, jaki %&em pod& i jak radowaem si swoj podo.ci, a przecie zawsze miaem nadziej, e poka sam so%ie, i nie jestem taki niegodziw&+ 7zisiaj t& dae. mi t si, panie Eernardzie, %&e. dla mnie t&m, cz&m poga1sc& cesarze %&li dla najtc/rzliwsz&c/ z mczennikw+ 7ae. mi odwag w&znania tego, w co wierz&em ca dusz, c/o- ciao si przed t&m co;ao+ 5ecz nie narzucaj mi za wiele odwagi, wicej ni moe znie.- ta moja doczesna powoD ka+ 6sz&stko, t&lko nie mki+ #owiem wsz&stko, co zec/cesz, lepiej od razu stos, czowiek dusi si, nim sponie+ 0ki jak 7ulc&n > nie+ J/cesz mie- trupa i dlatego mam wzi- na sie%ie win za inne trup&+ 2rupem i tak r&c/o %d+ 7aj ci wic, czego dasz+ <a%iem !delmusa z Qtrantu z nienawi.ci do jego modo.ci i za jego zuc/wae igraszki z potworami podo%n&mi do mnie, starego, gru%ego, maego, nieuka+ <a%iem 6enancjusza z 'al?emec, gd& %& z%&t uczon& i cz&ta ksigi, ktr&c/ ja nie rozumiaem+ <a%iem Eerengara z !rundel z nienawi.ci do jego %i%lioteki, ja, ktr& przera%iaem teologi okadajc kijem z%&t tust&c/ ple%anw+ <a%iem 'ewer&na z 'ant$Pmmerano+++ czemuL Eo z%iera zioa, a ja %&em na 0onte Ae%elio, gdzie jedli.m& zielsko nie zastanawiajc si nad jego prz&miotami+ #rawd mwic, mogem za%i- te inn&c/, cznie z nasz&m opatemG wraz z papieem i cesarzem, %& zawsze po stronie moic/ wrogw i zawsze go nienawidziem, nawet kied& dawa mi je.- > %o i ja dawaem mu je.-+ Jz& to w&starcz&L !c/ nie, c/cesz jeszcze wiedzie-, jak za%iem wsz&stkic/ t&c/ ludzi+++ !le za%iem ic/+++ powiedzm&L+++ 6z&wajc moce piekielne, z pomoc t&siczn&c/ zastpw, te za. dosta& si pod moje rozkaz& dziki sztuce, ktrej naucz& mnie 'alwator+ Ye%& kogo. za%i-, nie trze%a uderza-, cz&ni to za czeka dia%e, je.li t&lko potra;isz rozkaz&wa- dia%u+ #atrz& na o%ecn&c/ z min porozumiewawcz, .miejc si+ 5ecz %& to teraz .miec/ szale1ca, c/ocia jak zwrci mi p3niej uwag 6il/elm, ten szaleniec mia

do.- %&stro.ci, %& pocign- w sw zgu% 'alwatora, %& wzi- odwet za to, e ten go zdradzi+ > ! jak moge. rozkaz&wa- dia%uL > cign Eernard, ktr& prz&j to %redzenie jako prawomocne w&znanie+ > 6iesz nawet t&, e nie mona o%cowa- t&le lat z lud3mi optan&mi przez demona nie stajc si jak oni+ 6iesz o t&m t& te, rze3niku apostowV Eierze si czarnego kota, cz& nie takL ktr& nie ma ani jednego woska %iaego wiesz o t&m* i krpuje mu si wsz&stkie czter& ap&, potem niesie si o pnoc& na rozstaje, gdzie krz&cz& si go.no= RQ wielki 5uc&;erze, wadco pieka, %ior ci i wkadam w ciao mojego wroga tak, jak uwiziem tego kota, a je.li doprowadzisz mojego wroga do .mierci, nastpnego dnia o pnoc&, w t&m sam&m miejscu zo ci tego kota w o;ierze, a t& ucz&nisz, co ci ka, przez moc czarw, dokon&wan&c/ wedug tajemnej ksigi .witego J&priana, w imi wsz&stkic/ wodzw najwiksz&c/ zastpw pieka, !drameleka, !lastora i !zazela, do ktr&c/ modl si teraz tak samo, jak do wsz&stkic/ ic/ %raci+++S > 6argi mu dra&, ocz& zdawa& si w&c/odzi- z or%it i zacz modli- si al%o zdawao si, e to cz&ni, ale wznosi swoje %agania do wsz&stkic/ %aronw piekieln&c/ zastpw+++ > Abi"or, pecca pro nobis... Amon, miserere nobis... 'amael libera nos a bono... (elial ele-son... .ocalor, in corruptionem meam intende... 0abor-m, damnamus dominum... Jaebos, anum meum aperies... Leonardus, asper"e me spermate tuo et in uinaborcDv... > 7o.-, do.-V > zaw&li o%ecni cz&nic znak krz&a+ #otem za.= > Q #anie, w&%acz nam wsz&stkimV ,lucznik teraz milcza+ #o w&powiedzeniu imion wsz&stkic/ t&c/ dia%w pad na twarz, toczc %iaaw .lin z w&krz&wion&c/ ust i zza zgrz&tajc&c/ z%w+ Ace, c/o- poranione a1cuc/ami, otwiera& si i zaciska& po.rd drgawek, stop& kopa& co c/wila, lecz nieregularnie, powietrze+ 7ostrzegajc, e dr z odraz&, 6il/elm poo& mi do1 na gowie, prawie c/w&ci mnie za kark i .cisn prz&wracajc spokj+ R4cz si > powiedzia > e na mkac/ al%o pod gro3% mk czowiek mwi nie t&lko to, co ucz&ni, ale rwnie to, co c/cia%& ucz&ni-, nawet je.li o t&m nie wiedzia+ Aemigiusz ca sw dusz pragnie teraz .mierci+S Zucznic& w&prowadzili klucznika nadal miotajcego si w drgawkac/+ Eernard ze%ra swoje kart&+ #otem prz&jrza si o%ecn&m, znieruc/omia&m i zarazem w moc& wielkiego wz%urzenia+ > #rzesuc/anie sko1czone+ Q%winion& prz&zna si, zostanie zawiedzion& do

!winionu, gdzie od%dzie si proces ostateczn& ze skrupulatn&m przestrzeganiem prawd& i sprawiedliwo.ci, i dopiero po t&m stosown&m procesie %dzie spalon&+ 2en czek, !%%onie, nie nale& ju do cie%ie, nie nale& do mnie, ktr& %&em jed&nie pokorn&m narzdziem prawd&+ Barzdzie sprawiedliwo.ci jest gdzie indziej, pasterze w&konali swj o%owizek, teraz do psw nale& oddzielenie zaraonej owc& od stada i ocz&szczenie jej w ogniu+ Bdzn& epizod z t&m w&stpn&m czowiekiem jest zamknit&+ 2eraz opactwo &je w pokoju+ !le .wiat+++ > i w t&m miejscu podnis gos i zwrci si do grup& legatw > .wiat nie znalaz jeszcze pokoju, .wiat jest udrczon& przez /erezj, ktra ma prawo wstpu nawet do komnat cesarskic/ paacwV Biec/aj moi %racia zapamitaj= cin"ulum diabolicDvi wie przewrotn&c/ zwolennikw 7ulc&na z czcigodn&mi mistrzami z kapitu& w #erugii+ Bie zapominajm& o t&m, e w oczac/ Eoga %rednie tego ndznika, ktrego dopiero co powierz&li.m& sprawiedliwo.ci, nie rni si od %redni mistrzw, ktrz& %iesiaduj prz& stole ekskomunikowanego Biemca z Eawarii+ _rdo z%rodni /eret&ckic/ tr&ska z wielu kaza1, nawet t&c/ czczon&c/, a dot&c/czas cieszc&c/ si %ezkarno.ci+ 2o straszna mka i pokorna kalwaria dla tego, ktr& wezwan& zosta przez Eoga, jak moja grzeszna oso%a, %& w&patrz&- wa /erezji, gdziekolwiek si zagnie3dzi+ !le dokonujc tego .witego dziea, czek ucz& si, e /eret&kiem jest nie t&lko ten, kto otwarcie prakt&kuje /erezj+ 'tronnikw /erezji mona rozpozna- na podstawie piciu wskaza1 dowodow&c/+ #o pierwsze ci, ktrz& odwiedzaj ic/ w ukr&ciu, gd& owi s trz&mani w wizieniuG po drugie ci, ktrz& opakuj ic/ sc/w&tanie i %&li w sw&m &ciu ic/ %liskimi prz&jacimi trudno %owiem, %& o dziaaniac/ /eret&ka nie wiedzia ten, kto dugo go odwiedza*G po trzecie ci, ktrz& utrz&muj, e /eret&c& zostali skazani niesprawiedliwie, nawet gd& dowiedziono im win&G po czwarte ci, ktrz& krz&wo i z nagan patrz na t&c/, co .cigaj /eret&kw i z powodzeniem gosz przeciwko nim kazaniaG pozna- da si to po oczac/, nosie, po w&razie twarz&, c/ostaraj si go ukr&-, okazujc, i nienawidz t&c/, ktrz& w&wouj w nic/ gor&cz, koc/aj za. t&c/, nad ktr&c/ nieask tak u%olewaj+ 6reszcie pit&m znakiem jest, e z%ieraj spopielone ko.ci spalon&c/ /eret&kw i cz&ni z nic/ przedmiot& czci+++ !le ja prz&wizuj najw&sz wag do szstego znaku i uznaj za jawn&c/ prz&jaci /eret&kw t&c/, w ktr&c/ ksigac/ nawet je.li nie o%raaj one otwarcie prawom&.lno.ci* /eret&c& znale3li przesanki do swoic/ przewrotn&c/ argumentacji+ #owiedzia to i patrz& na Uu%ert&na+ Jaa legacja ;ranciszka1ska do%rze poja, co ma na m&.li+ Qd tej c/wili spotkanie %&o zniweczone, nikt ju nie o.mieli

si podj- porannej d&skusji, wiedzc, e kade sowo suc/ane %dzie z m&.l o ostatnic/ nieszczsn&c/ w&darzeniac/+ 8e.li Eernard zosta w&san& przez papiea, %& przeszkodzi- dogadaniu si dwc/ grup, zdoa to ucz&ni-+

*%IE+ PI-T# !IES%P.R


Eied- to 0ubert-n ,m-ka, (enc/us, ,ac,-na pr,estr,e"aL pra;, Fil#elm ,aG ;-po;iada kilka refleks/i nad ro,mait-mi rod,a/ami lubieAnoGci napotkan-mi te"o dnia. ,ied& zgromadzeni rozc/odzili si powoli z sali kapitulnej, 0ic/a podszed do 6il/elma, a do o%u docz& Uu%ert&n+ 6sz&sc& razem w&szli.m& na zewntrz, rozD prawiajc nastpnie w krugankac/, c/ronieni od mg&, ktra nie miaa zamiaru rozprosz&- si, lecz przeciwnie, ciemno.ci ucz&ni& j t&m gstsz+ > Bie sdz, %& trze%a %&o omawia- to, co si w&darz&o > rzek 6il/elm+ > Eernard po%i nas+ Bie p&tajcie, cz& ten gupiec dulc&nian jest naprawd winn& wsz&stkic/ t&c/ z%rodni+ < tego, co zrozumiaem, %ez wtpienia nie+ Maktem jest, e znale3li.m& si w punkcie w&j.ciow&m+ 8an c/ce mie- ci samego w !winionie, 0ic/ale, a to spotkanie nie dao nam gwarancji, o ktre za%iegam&+ 7ao ci rwnie o%raz tego, jak kade twoje sowo moe %&- tam w&krcone+ < czego p&nie, jak mi si w&daje, wniosek, e nie powiniene. si tam udawa-+ 0ic/a potrzsn gow+ > 6a.nie pojad+ Bie c/c sc/izm&+ 2&, 6il/elmie, mwie. dzisiaj jasno i powiedziae., co c/ciae.+ Qt nie tego c/c ja, i zdaj so%ie spraw, e o%rad& kapitu& w #erugii zosta& w&korz&stane przez teologw cesarskic/ w spos% przez nas nie zamierzon&+ 8a c/c, %& zakon ;ranciszka1ski zosta zaakceptowan& przez papiea ze swoimi ideaami u%stwa+ ! papie musi poj-, e t&lko je.li zakon we3mie na sie%ie idea u%stwa, mona %dzie wc/on- jego /eret&ckie odgazienia+ !ni m&.l o zgromadzeniu ludu i prawac/ ludzi+ 0usz przeszkodzi- temu, %& zakon rozs&pa si na mnogo.- %raciaszkw+ 4dam si do !winionu i je.li okae si to konieczne, dokonam aktu podporzdkowania si 8anowi+ Ed ukada si we wsz&stkic/ sprawac/ poza zasad u%stwa+ 6trci si Uu%ert&n= > Jz& wiesz, e w&stawiasz swe &cieL > : tak niec/aj %dzie > odpar 0ic/a > to lepiej ni w&stawia- dusz+ Baraa powanie &cie, i je.li suszno.- %&a po stronie 8ana w to nie wierz po dzi. dzie1*, zgu%i rwnie dusz+ 8ak teraz wsz&sc& wiedz, 0ic/a uda si do

papiea w t&godniu, ktr& nastpi po opowiedzian&c/ tutaj w&darzeniac/+ 'tawia mu czoo przez czter& miesice, a w kwietniu nastpnego roku 8an zwoa kons&storz, podczas ktrego mwi o nim jako o szalon&m, zuc/wa&m, upart&m, t&ranie, popleczniku /erezji, wu w&/odowan&m przez ,o.ci na wasn&m onie+ ! mam powod&, %& sdzi-, e wtenczas i wedug sposo%u, w jaki widzia spraw&, 8an mia racj, gd& w cigu t&c/ czterec/ miesic& 0ic/a sta si prz&jacielem prz&jaciela mojego mistrza, innego 6il/elma, Qck/ama, i dzieli jego idee > niez%&t odmienne, aczkolwiek jeszcze dalej idce ni3li te, ktre mj mistrz dzieli z 0ars&liuszem, a w&razi owego ranka+ Y&cie d&s&dentw stao si w !winionie niepewne i pod koniec maja 0ic/a, 6il/elm z Qck/am, Eonagratia z Eergamo, Mranciszek z !scoli i Uenr&k z 2/al/eim uciekli, .cigani przez ludzi papiea, do Bicei, 2ulonu, 0ars&lii i !igues 0ortes, gdzie docz& do nic/ kard&na #iotr z !rra%la&, ktr& daremnie stara si nakoni- ic/ do powrotu, nie mogc przezw&ci&- ic/ oporu, nienawi.ci do papiea, strac/u+ 6 czerwcu dotarli do #iz&, prz&jci trium;alnie przez ludzi cesarskic/, i w cigu nastpn&c/ miesic& 0ic/a mia potpi- pu%licznie 8ana+ E&o ju za p3no+ 9wiazda cesarza c/&lia si do upadku, 8an knu w !winionie, %& da- minor&tom nowego przeoonego generalnego, i w ko1cu zw&ci&+ 5epiej ucz&ni%& 0ic/a, gd&%& tego dnia nie powzi postanowienia, %& uda- si do papieaG mg%& czuwanad oporem, jaki stawiali minor&ci, nie tracc t&lu miesic&, w&dan& na ask i nieask wroga, osa%iajc swoj poz&cj+++ 5ecz moe tak wa.nie zrzdzia Eoska wszec/moc > i nie wiem ju, kto z nic/ wsz&stkic/ mia suszno.-, a po t&lu latac/ nawet ogie1 namitno.ci prz&gasa, a wraz z nim to, co uznawaem za .wiato prawd&+ ,t z nas potra;i jeszcze powiedzie-, cz& racj mia Uektor cz& !c/illes, !gamemnon cz& #riam, kied& walcz&li z powodu pikno.ci niewiast&, ktra jest teraz proc/em z proc/wL !le gu%i si w rozwaaniac/ smutn&c/ i od%iegajc&c/ od tematu+ #owinienem za. opowiedzie- o zako1czeniu smutnej rozmow&+ 0ic/a podj postanowienie i nie %&o sposo%u, %& go ode1 odwie.-+ 2&le t&lko, e stan inn& pro%lem, i 6il/elm w&sowi go %ez ogrdek= nawet Uu%ert&n nie jest ju %ezpieczn&+ 'owa, z ktr&mi zwrci si do1 Eernard, nienawi.-, jak &wi teraz do niego papie, ;akt, e 0ic/a reprezentowa jeszcze potg, z ktr trze%a %&o si ukada-, gd& t&mczasem Uu%ert&n pozosta sam so%ie zwolennikiem+++ > 8an c/ce mie- 0ic/aa na dworze, a Uu%ert&na w piekle+ 8e.li znam do%rze Eernarda, do jutra i pod oson mg& Uu%ert&n straci &wot+ ! je.li kto. zap&ta, kto go

za%i, powiem, e opactwo potra;i znie.- kolejn z%rodni, a oznajmi si, i %&& to dia%& wezwane przez Aemigiusza za pomoc t&c/ czarn&c/ kotw al%o przez jakiego. dulc&niana, ktr& jeszcze ocala i krci si w t&c/ murac/+++ Uu%ert&n za;rasowa si+ > Jo zatemL > sp&ta+ > <atem > odpar 6il/elm > id3, pomw z opatem+ #ro. o wierzc/owca, prowiant, list do jakiego. odlegego opactwa po drugiej stronie !lp+ : skorz&staj z mg& i ciemno.ci, %& znikn- nat&c/miast+ > !le cz& ucznic& nie strzeg ju %ramL > Qpactwo ma inne w&j.cia i opat je zna+ 6&starcz&, %& suga zaczeka na cie%ie z wierzc/owcem gdzie. po drugiej stronie murw, a t& w&mkniesz si jakim. przej.ciem i pozostanie ci prze%&- t&lko kawaek lasu+ 0usisz ucz&ni- to sz&%ko, zanim Eernard poz%iera si po prze&ciu swego trium;u+ 8a musz zaj- si cz&m inn&m, mam tu dwie misje, jedna si nie powioda, niec/aj wic c/ocia uda si druga+ J/c dosta- w swoje rce pewn ksig i pewnego czeka+ 8e.li wsz&stko pjdzie do%rze, %dziesz daleko, nim jeszcze zaczn si o cie%ie trapi-+ ! wic egnaj+ > Qtworz& ramiona+ 6zruszon& Uu%ert&n u.cisn go mocno+ > Yegnaj, 6il/elmie, jeste. !nglikiem szalon&m i zuc/wa&m, ale masz wielkie serce+ Jz& o%acz&m si jeszczeL > Q%acz&m > uspokoi go 6il/elm+ > Eg zec/ce+ Eg jednak nie zec/cia+ 8ak ju powiedziaem, Uu%ert&n zmar za%it& w tajemnicz& spos% dwa lata p3niej+ Jiki i pen& prz&gd &wot mia ten waleczn& i peen aru starzec+ 0oe nie %& .wit&m, ale mam nadziej, e Eg w&nagrodzi t jego niezomn pewno.-, e nim jest+ :m %ardziej si starzej, t&m c/tniej powierzam si woli Eoga i t&m mniej ceni um&s, ktr& c/ce wiedzie-, i wol, ktra c/ce cz&ni-G a za jed&n& skadnik ratowania wiar& uznaj cierpliwe oczekiwanie %ez zadawania z%&t wielu p&ta1+ ! Uu%ert&n z pewno;ci mia wielk wiar w krew i mk Baszego ukrz&owanego #ana+ E&- moe, m&.laem o t&c/ sprawac/ take wted& i star& mist&k dostrzeg to al%o moe odgad, e kied&. %d o nic/ m&.la+ 4.miec/n si ze sod&cz i wzi mnie w ramiona %ez aru, z jakim cz&ni to czasem w poprzednic/ dniac/+ 4.cisn mnie jak dziad .ciska wnuka i oddaem mu taki sam u.cisk+ #otem oddali si wraz z 0ic/aem, %& szuka- opata+ > ! terazL > sp&taem 6il/elma+

> 2eraz wrcim& do nasz&c/ z%rodni+ > 0istrzu > rzekem > dzisiaj zdarz&o si wiele rzecz& wan&c/ dla c/rze.cija1stwa i twoja misja sko1cz&a si 3le+ ! jednak zdajesz si %ardziej zaciekawion& rozwizaniem tej tajemnic& ni3li sporem midz& papieem a cesarzem+ > 6ariaci i dzieci zawsze mwi prawd, !dso+ 7latego jako doradca cesarski mj prz&jaciel, 0ars&liusz, jest lepsz& ni ja, ale inkwiz&torem lepsz&m jestem ja+ 5epsz&m nawet ni Eernard 9ui, o%& Eg mi w&%acz&+ 9d& Eernarda nie o%c/odzi w&kr&wanie winn&c/, ale spalenie o%winion&c/+ 8a za. znajduj, e najprz&jemniejsz rzecz w z%rodni jest rozwikanie piknie spltanego k%ka+ : jest tak dlatego te, e w momencie, kied& jako ;ilozo; powtpiewam, %& .wiat mia jaki. ad, pociec/ jest dla mnie odkr&cie, je.li nie adu wa.nie, to prz&najmniej szeregu powiza1 w dro%n&c/ czstkac/ spraw .wiata+ 6reszcie jest pewnie inn& jeszcze powd, a to ten, e w tej sprawie, %&- moe, w gr wc/odz rzecz& wiksze i waniejsze ni zmagania midz& 8anem a 5udwikiem+++ > !le jest to /istoria kradzie& i odwetu rozgr&wajca si w.rd niez%&t cnotliw&c/ mnic/w > w&krz&knem powtpiewajco+ > 6ok zakazanej ksigi, !dso, wok zakazanej ksigi > odpar 6il/elm+ 0nisi szli teraz na wieczerz+ #osiek do%ieg ju poow&, kied& usiad o%ok nas 0ic/a z Jesen& i zawiadomi, e Uu%ert&n w&rusz&+ 6il/elm w&da westc/nienie ulgi+ #o wieczerz& uniknli.m& opata, ktr& rozmawia z Eernardem, i w&patrz&li.m& Eencjusza, ktr& pozdrowi nas z pu.miec/em i pr%owa dotrzedo drzwi+ 6il/elm podszed do niego i zmusi, %& poszed za nami w kt kuc/ni+ > Eencjuszu > zap&ta 6il/elm > gdzie jest ksigaL > 8aka ksigaL > Eencjuszu, aden z nas dwc/ nie jest gupcem+ 0wi o ksidze, ktrej szukali.m& dzisiaj u 'ewer&na, ktrej ja nie rozpoznaem, ale ktr t& rozpoznae. za to doskonale, i wrcie.,+%& j wzi-+++ > 7laczego pom&.lae., e j wziemL > 2ak m&.l i tak samo m&.lisz t&+ 9dzie jestL > Bie mog tego powiedzie-+ > Eencjuszu, je.li nie powiesz, pomwi z opatem+ > Bie mog tego powiedzie- wa.nie z rozkazu opata > rzek Eencjusz

z cnotliw min+ > 7zisiaj, po nasz&m w&j.ciu, zdarz&o si co., o cz&m winiene. wiedzie-+ #o .mierci Eerengara %rakowao pomocnika %i%liotecznego+ 7zisiejszego popoudnia 0alac/iasz zaproponowa mi, %&m o%j to stanowisko+ # godzin& temu opat zgodzi si i mam nadziej, e od jutra rana %d wprowadzon& w tajniki %i%lioteki+ 2o prawda, wziem rano ksig i ukr&em j w sienniku w mojej celi, nawet do niej nie zagldajc, gd& wiedziaem, e 0alac/iasz mia na mnie %aczenie+ 6 pewn&m momencie 0alac/iasz ucz&ni mi propoz&cj, o ktrej ci powiedziaem+ : wted& ucz&niem to, co powinien ucz&ni- pomocnik %i%lioteczn&= powierz&em mu ksig+ Bie mogem ju w&trz&ma- i wtrciem si gwatownie+ > !le Eencjuszu, wczoraj i przedwczoraj t& sam+++ mwie., e pali ci ciekawo.- wiedz&, e nie c/cesz, %& %i%lioteka skr&waa tajemnice, o ktr&c/ sc/olar powinien wiedzie-+++ Eencjusz milcza rumienic si, ale 6il/elm powstrz&ma mnie+ > !dso, kilka godzin temu Eencjusz przeszed na drug stron+ 2eraz on ma piecz nad t&mi tajemnicami, ktre c/cia pozna-, a kied& %dzie mia nad nimi piecz, starcz& mu czasu, e%& si o nic/ dowiedzie-+ > 5ecz inniL > zap&taem+ > Eencjusz mwi w imieniu wsz&stkic/ uczon&c/+ > #rzedtem > rzek 6il/elm+ : odcign mnie pozostawiajc Eencjusza na pastw zmieszania+ > Eencjusz > powiedzia mi p3niej 6il/elm > jest o;iar wielkiej lu%ieno.ci, ktra nie jest ta sama, co lu%ieno.- Eerengara lu% klucznika+ 8ak wielu %adacz&, ma lu%ieno.- wiedz&+ 6iedz& dla niej samej+ #oniewa %& odsunit& od jej cz.ci, c/cia ni zawadn-+ : zawadn++ 0alac/iasz zna go na w&lot i u& najlepszego sposo%u, %& odz&ska- ksik i zapiecztowa- mu usta+ <ap&tasz, po co wada- takim nagromadzeniem wiedz&, skoro nie ma si zamiaru odda- jej do rozporzdzenia inn&m+ !le wa.nie dlatego mwiem o lu%ieno.ci+ Bie %&o lu%ieno.ci pragnienie, jakiego doznawa Aoger Eacon, ktr& c/cia u&- wiedz&, %& ucz&ni- szcz.liwsz&m lud Eo&, a zatem nie szuka wiedz& dla niej samej+ #ragnienie Eencjusza jest t&lko ciekawo.ci nie do zaspokojenia, p&c/ um&su, dla mnic/a takim sam&m sposo%em jak kad& inn&, %& przeo%razi- i u.mierz&- dz swoic/ ld3wi, al%o arem, ktr& cz&ni innego znowu %ojownikiem wiar& %d3 /erezji+ 8est nie t&lko lu%ieno.c ciaa+ 8est lu%ieno.ci dza Eernarda 9ui, ta odmieniona lu%ieno.c sprawiedliwo.ci, ktra utosamia si z lu%ieno.ci wadz&+ 8est lu%ieno.c %ogactwa, jak &wi nasz

.wit&, a ju nie rz&mski papie+ 5u%ieno.ci .wiadczenia, przeo%raania, pokut& i .mierci %&a lu%ieno.c klucznika w jego modo.ci+ : jest lu%ieno.c ksig, ktrej doznaje Eencjusz+ 8ak wsz&stkie lu%ieno.ci, jak ta Qnana, ktr& w&puszcza swe nasienie na ziemi, jest lu%ieno.ci jaow i nie ma nic wsplnego z mio.ci, c/ocia%& cielesn+++ > 6iem > szepnem mimo woli+ 6il/elm uda, e nie us&sza+ !le w dalsz&m cigu naszej rozmow& rzek= > #rawdziwa mio.- pragnie do%ra przedmiotu mio.ci+ > Jz& Eencjusz nie c/ce do%ra swoic/ ksig teraz %owiem s take jego* i cz& nie c/ce, %& jak najduej pozosta& z dala od drapien&c/ doniL > zap&taem+ > 7o%rem dla ksigi jest, %& %&a cz&tana+ > ,siga ucz&niona jest ze znakw, ktre mwi o inn&c/ znakac/, te za. , kolei mwi o rzeczac/+ Eez oka, ktre je cz&ta, ksiga kr&je znaki, ktre nie w&twarzaj poj-, a wic jest niema+ 2a %i%lioteka utworzona zostaa, %&- moe, po to, %& uratowa- ksigi, ktre w niej s, ale teraz &je, %& je pogrze%a-+ 7latego staa si zarzewiem %ez%ono.ci+ ,lucznik powiedzia, e zdradzi+ 2o samo ucz&ni Eencjusz+ <dradzi+ Qc/, c za paskudn& dzie1, mj poczciw& !dsoV #een krwi i zniszczenia+ 7latego mam na dzisiaj dos&-+ J/od3m& i m& na komplet, a p3niej spa-+ 6&c/odzc z kuc/ni, natknli.m& si na !imara+ <ap&ta, cz& prawd jest to, co szeptano, e 0alac/iasz w&sun kand&datur Eencjusza na swojego pomocnika+ 0ogli.m& t&lko potwierdzi-+ > 2en 0alac/iasz wielu pikn&c/ rzecz& dokona w cigu dzisiejszego dnia > rzek !imar ze zw&k&m so%ie u.miec/em pogard& i po%aania+ > 9d&%& %&a jaka sprawiedliwo.-, dia%e powinien tej noc& wzi- go so%ie+

*%IE+ PI-T# "OMP/ETA


Eied- to ;-s<uc#u/e siI ka,ania o nade/Gciu Ant-c#r-sta, Adso ,aG odkr-;a moc imion ;<asn-c#. Bieszpr od%& si po.rd zamtu, jeszcze w czasie przesuc/ania klucznika, a ciekawsc& nowicjusze w&mknli si z rki swojemu mistrzowi, %& przez okna i szpar& .ledzi- to, co dziao si w sali kapitulnej+ 2eraz naleao, %& caa wsplnota modlia si za zacn dusz 'ewer&na+ 'podziewano si, e opat przemwi do wsz&stkic/, i zastanawiano si, co powie+ 8ednak po r&tualnej /omilii .witego 9rzegorza, responsorium i trzec/ przepisow&c/ psalmac/ opat stan przed pulpitem, ale po to t&lko, %& powiedzie-, e tego wieczoru %dzie milcza+ <%&t wiele nieszcz.okr&o ao% opactwo > rzek > %& sam ojciec wsplnot& mg przemawia- jako ten, ktr& gani i napomina+ 2rze%a, e%& wsz&sc&, %ez adnego w&jtku, dokonali surowego rac/unku sumienia+ !le poniewa kto. przemwi- musi, proponuje, %& przestroga pada z ust kogo., kto starsz& od inn&c/ i %liski ju .mierci, mniej ni oni wpltan& jest w namitno.ci ziemskie, ktre prz&sporz&& t&le za+ #rawem wieku trze%a %& oczekiwa-, e gos za%ierze !linard z 9rotta;errat&, lecz wsz&sc& wiedzieli, jak wte jest zdrowie czcigodnego kon;ratra+ 2u po !linardzie, w porzdku ustanowion&m przez nieu%agane przemijanie czasu, szed 8orge+ 8emu te opat odda teraz gos+ 4s&szeli.m& pomruk z tej cz.ci stalli, gdzie zw&kle siedzia !imar i inni :talcz&c&+ #om&.laem, e opat powierz& kazanie 8orgemu nie porozumiawsz& si z !linardem+ 0j mistrz zwrci mi pgosem uwag, e postanowienie, %& nie za%ieragosu, .wiadcz&o o roztropno.ci opataG cokolwiek %owiem %& powiedzia, %&o%& to podejrzliwie rozwaone przez Eernarda i inn&c/ o%ecn&c/ tu awinio1cz&kw+ 'tar& 8orge ogranicz& si natomiast do paru swoic/ mist&czn&c/ proroctw i awinio1cz&c& nie prz&wi do tego wielkiej wagi+ R!le nie ja > dorzuci 6il/elm > %o nie wierz, %& 8orge zgodzi si mwi-, moe nawet prosi o takie pozwolenie, nie majc okre.lonego celu+S 8orge podszed do pulpitu, podtrz&m&wan& przez ktrego. z mnic/w+ 8ego twarz %&a roz.wietlona od trjnogu, ktr&, i on t&lko, o.wietla naw+ Twiato pomienia ujawniao mrok kadc& si na jego oczac/, ktre zdawa& si dwoma czarn&mi dziurami+

> Bajukoc/a1si %raciszkowie > zacz > i wsz&sc& jake nam drodz& go.cie, je.li zec/cecie w&suc/a- %iednego starca+++ Jzterec/ .mierci, ktre rzuci& pospn& cie1 na nasze opactwo, %& nie wspomnie- o grzec/ac/, odleg&c/ i niedawn&c/, popenion&c/ przez najndzniejsz&c/ spo.rd &jc&c/, nie jestem, jak wiecie, skonn& prz&pis&wa- srogo.ci natur&, co nieu%agana w swoic/ r&tmac/ zarzdza nasz&mi ziemskimi dniami od ko&ski po gr%+ 6& wsz&sc& pom&.licie moe, e c/ota smutna sprawa dotkna was %ole.nie, nie prz&niesie uszczer%ku wasz&m duszom, gd& wsz&sc&, poza jedn&m, jeste.cie niewinni, kied& za. tego jednego spotka ju kara, wam pozostanie z pewno.ci paka- nad %rakiem t&c/, ktrz& odeszli, ale w& sami nie %dziecie musieli zdj- z sie%ie %rzemienia oskare1 przed tr&%unaem Eoga+ 2ak m&.licie+ 'zaleniV > krz&kn straszliw&m gosem > szaleni i zuc/wali jeste.cieV 2en, ktr& za%i, zaniesie przed Eoga %rzemi swoic/ win, ale dlatego t&lko, e zgodzi si, %& sta- si w&konawc dekretw Eo&c/+ 2ak jak trze%a %&o, %& kto. zdradzi 8ezusa, %& dopenia si tajemnica odkupienia, a przecie #an usankcjonowa potpienie i /a1% dla tego, ktr& 9o zdradzi, tak i kto. w t&c/ dniac/ zgrzesz&, niosc .mier- i zniszczenie, lecz powiadam wam, e to zniszczenie %&o, je.li nie c/ciane, to prz&najmniej dozwolone przez EFga dla upokorzenia naszej p&c/&V <amilk i przenis pust& wzrok na pospne zgromadzenie, jak%& mg ocz&ma podc/w&ci- jego wzruszenia, gd& t&mczasem to uc/em owi cisze, ktra .wiadcz&a o osupieniu+ > 6 tej wsplnocie > cign > peza od dawna mija dum&+ 5ecz jakiej dum&L 7um& z wadz& klasztoru oddzielonego od .wiataL < pewno.ci nie+ 7um& z %ogactwaL Eracia moi, zanim w ca&m znan&m .wiecie roz%rzmia& dugotrwae spor& na temat u%stwa i posiadania, od czasw naszego zao&ciela m&, nawet gd& mieli.m& wsz&stko, nie mieli.m& nic, al%owiem jed&n&m nasz&m prawdziw&m %ogactwem jest przestrzeganie regu&, modlitwa i praca+ 5ecz czstk, a nawet istot naszej prac&, prac& naszego zakonu, a oso%liwie tego klasztoru, stanowi studiowanie i przec/ow&wanie wiedz&+ #rzec/ow&wanie, powiadam, nie za. poszukiwanie, al%owiem wa.ciwo.- wiedz&, rzecz& Eoskiej, stanowi to, e jest kompletna i okre.lona od samego pocztku w doskonao.ci sowa, ktre samo do sie%ie przemawia+ #rzeD c/ow&wanie, powiadam, nie za. poszukiwanie, gd& wa.ciwo.- wiedz&, rzecz& ludzkiej, stanowi to, e zostaa okre.lona i skompletowana w cigu %iegu wiekw, ktre trwa& od nauk prorokw po interpretacje ojcw ,o.cioa+ Bie ma tu postpu, nie ma przewrotu, lecz najw&ej stae i wzniose rekapitulowanie+ Uistoria ludzka

zda niepowstrz&man&m poc/odem od dziea stworzenia poprzez odkupienie ku powrotowi trium;ujcego J/r&stusa, ktr& ukae si w c/wale, %& sdzi- &w&c/ i umar&c/, lecz wiedza Eoska i ludzka nie idzie t&m szlakiemG trwaa, jak niezdo%&ta twierdza, pozwala nam, kied& cz&nim& si pokorni i uwani na jej gos, .ledzi-, przepowiada- ten %ieg, ktr& wiedz& owej nie prz&niesie uszczer%ku+ 8estem t&m, ktr& jest, mwi Eg Y&dw+ 8estem drog, prawd i &ciem, mwi #an Basz+ Qt wiedza nie jest nicz&m inn&m, jak zdziwion&m komentarzem do t&c/ dwc/ prawd+ 6sz&stko, co zostao powiedziane nadto, w&szo od prorokw, ewangelistw, ojcw i doktorw, ktrz& zdali do tego, %& ucz&ni- te dwa zdania ja.niejsz&mi+ ! czasem przenikliw& komentarz poc/odzi take od pogan, ktrz& ow&c/ zda1 nie znali, ale ic/ sowa zosta& prz&jte przez c/rze.cija1sk trad&cj+ !le poza t&m nie ma nic do powiedzenia+ 8est to jeno, co trze%a przem&.le- na nowo, o%ja.ni-, przec/owa-+ 2aki %& i powinien %&- urzd naszego opactwa z jego wspania %i%liotek > nie inn&+ #owiada si, e pewien wsc/odni kali; podo& pewnego dnia ogie1 pod %i%liotek miasta sawnego, penego c/wa& i p&sznego, i e w czasie, gd& t&sice ksig pono, powiedzia, i mog one i powinn& znikn-G al%o powtarzaj %owiem to, co ju powiedzia ,oran, s zatem z%dne, al%o zaprzeczaj tej .witej ksidze niewiern&c/, s zatem szkodliwe+ 7oktorowie ,o.cioa, a m& wraz z nimi, nie rozumujem& w ten spos%+ 6sz&stko, co su& za komentarz i o%ja.nienie Eoskiego #isma, winno zostaprzec/owane, al%owiem powiksza c/wa owego #ismaG to za., co mu si sprzeciwia, nie powinno %&- zniszczone, gd& jed&nie je.li %dzie zac/owane, ten, kto moe i ma taki urzd, %dzie mg mu zaprzecz&- wedug woli #ana i w czasie przez Biego w&znaczon&m+ 'td odpowiedzialno.-, jaka spocz&waa na nasz&m zakonie w cigu wiekw, i %rzemi, jakie d3wiga nasze opactwo dzisiaj= dumni wiedz, ktr gosim&, pokorni i roztropni w przec/ow&waniu sw wrogic/ prawdzie, nie pozwalajc, %&.m& si nimi z%rukali+ Qt, %racia moi, jaki to grzec/ p&c/& moe kusi- uczonego mnic/aL 2aki, co polega na pojmowaniu swej prac& nie jako c/ronienia, lecz jako poszukiwania jakiej. wiadomo.ci, ktra nie zostaa jeszcze dana ludziom, jak%& ostatnia nie za%rzmiaa ju w sowac/ ostatniego anioa, ktr& przemawia w ostatniej ksidze #isma= RQ.wiadczam %owiem kademu suc/ajcemu sw proroctwa tej ksigi= `8e.li%& kto doda do tegoa, spu.ci na1 Eg `plagi opisane w tej ksidzea+ ! je.li%& kto uj ze sw ksigi tego proroctwa, odejmie Eg cz.- jego z ksigi &cia i z miasta .witego, i z tego, co jest napisane w tej ksidze+S Qw+++ cz& nie zda si wam, %racia moi nieszcz.ni, e te sowa nie co innego kr&j, lecz to jeno, co zdarz&o si w

t&c/ murac/ ostatnio, to za., co zdarz&o si w t&c/ murac/, wskazuje nie co innego, jeno nieszcz.cia wieku, w ktr&m prz&szo nam &-, wieku, ktr& w sowac/ jak i w dzieac/, w miastac/, jak i w zamkac/, we wspania&c/ uniwers&tetac/ i ko.cioac/ katedraln&c/, zmierza uparcie do odkr&wania now&c/ kod&c&li do sw prawd&, w&krz&wiajc t&m sposo%em sens tej prawd& %ogatej ju we wsz&stkie sc/olie i spragnionej t&lko nieugitej o%ron&, nie za. gupiego powikszaniaL 2a jest p&c/a, ktra pezaa i peza nadal w t&c/ murac/G i powiadam temu, kto trudzi si i trudzi, %& zama- pieczci ksig, co nie dla niego, e za t to p&c/ #an zec/cia pokara- i zec/ce kara- nadal, je.li nie zmniejsz& si i nie upokorz&, al%owiem z prz&cz&n& naszej sa%o.ci %ez trudu, zawsze i stale znajdzie narzdzia swojej zemst&+ > Jz& s&szae., !dsoL > szepn mistrz+ > 'tar& wie wicej, ni mwi+ 0acza palce w t&m cz& nie, ale wie i ostrzega, e je.li ciekawi mnisi %d w dalsz&m cigu pogwaca- dostp do %i%lioteki, opactwo nie odz&ska pokoju+ 8orge po dugiej przerwie podj= > Jo jednak jest w ko1cu s&m%olem tej p&c/&, cz&j ;igur i zwiastunami, cz&imi wsplnikami i znakami s owi p&szakowieL ,to w istocie dziaa, i %&- moe dziaa nadal, w t&c/ murac/, %& przestrzec nas, e czas& s %liskie, i pociesz&- nas, skoro %owiem czas& s %liskie, cierpienia %d wprawdzie nie do zniesienia, ale sko1czone w czasie, jako e wielki c&kl tego .wiata wkrtce si dopeniL Q, zrozumieli.cie nader do%rze i lkacie si w&powiedzie- jego imi, jest %owiem take imieniem wasz&m i %oicie si go, lecz je.li w& si %oicie, ja nie, i to imi w&powiem najgo.niej, %& wasze trzewia skrci& si ze strac/u, a z%& szczka&, a przetn jz&k, %& mrz, ktr& powstanie w waszej krwi, nacign ciemn zason na wasze ocz&+++ 2o %estia niecz&sta, to !nt&c/r&stV <ro%i kolejn %ardzo dug przerw+ Q%ecni zdawali si martwi+ 8ed&n ruc/om rzecz w ca&m ko.ciele %& pomie1 na trjnogu, ale nawet cienie, ktre rzuca, jak%& zast&g&+ 8ed&n&m odgosem %&o c/rapliwe d&szenie 8orgego, ktr& ociera so%ie pot z czoa+ #otem 8orge podj= > J/cecie moe powiedzie- mi= nie, ten jeszcze nie prz&szed, gdzie s znaki jego prz&%&ciaL Bieo.wiecon&, kto tak mwiV 0am& wszak przed ocz&ma dzie1 w dzie1 w wielkim am;iteatrze .wiata, a w zmniejszon&m o%razie w opactwie, zapowiadajce go klski+++ ! powiedziano, e kied& moment %dzie %liski, powstanie na zac/odzie o%c& krl, wadca ogromn&c/ d%r przez oszustwo z&skan&c/, %ez%onik, za%jca ludzi, %ieg& w oszustwie, c/ciw& zota, zrczn& w w&%iegac/,

niegodziwiec, nieprz&jaciel wiern&c/ i ic/ prze.ladowca, a w jego czasac/ nie %dzie poszanowania dla sre%ra, lecz zoto jeno %dzie w cenie+ 6iem do%rze= w&, ktrz& mnie suc/acie, snujecie pospiesznie rozwaania, cz& ten, o ktr&m mwi, podo%n& jest do papiea, cesarza, cz& moe krla Mrancji al%o kogo innego, c/cecie %owiem rzec= on jest moim nieprz&jacielem, ja za. stoj po do%rej stronieV !le nie jestem tak naiwn&, %& wskaza- wam jednego czeka, kied& %owiem prz&c/odzi !nt&c/r&st, prz&c/odzi we wsz&stkic/ i przez wsz&stkic/ i kad& jest jego cz.ci+ Edzie w %andac/ wczgw, ktrz& pustosz miasta i krain&, %dzie w niespodziewan&c/ znakac/ na nie%ie, gd& uka si nagle tcze, rogi i ognie, a jednocze.nie dadz si s&sze- r&ki gosw i morze zagotuje si+ #owiedziano, e ludzie i zwierzta podzi%d smoki, ale c/ciano powiedzie-, e w serca wejdzie nienawi.- i niezgodaG nie rozgldajcie si dokoa, %& dostrzec %estie z miniatur, ktr&mi rozkoszujecie si na pergaminieV #owiedziane jest, e dopiero co za.lu%ione niewiast& w&dadz na .wiat dzieci potra;ice ju doskonale mwi-, ktre prz&nios zapowied3, e czas& dojrza&, i zadaj, %& je za%i-+ 5ecz nie szukajcie w wioskac/, w dolinie, z%&t mdre dzieci za%ito w t&c/ murac/V : jak te z proroctw, mia& w&gld ludzi ju zgrz&%ia&c/ i wedle