You are on page 1of 44

Bartłomiej Kwapisz „Bezsens i bezwład”

WSTĘP Na wstępie Czytelniku mam dla Ciebie dobrą wiadomość - po przeczytaniu moich rozmyślań na pewno będziesz mądrzejszy. Poznasz moje poglądy, które muszą być mądre i słuszne, bo jeślibym ich za takie nie uznawał, zmieniłbym je natychmiast na inne. Kto wie, może nawet po poznaniu ich wydadzą Ci się zawierać pewne uchybienia, które to wykażesz we własnej rozprawie. Następnie będę mógł wykazać uchybienia w Twojej krytyce, lub też część Twoich poglądów na temat moich poglądów uznać za słuszne, co opiszę w kolejnej książce; która spotka się z kolejną krytyką, zaś za sto lat całą tą polemikę pewien badacz cudzych myśli uzna za szkołę filozoficzną, która odcisnęła swoje piętno w historii filozofii. Nie jestem znawcą innych myślicieli, postaram się skupić na operowaniu czystym rozumowaniem; co mam nadzieję uczyni lekturę przystępniejszą dla myślicieli, którzy nie przebrnęli przez kursy historii filozofii. Do tych, którzy przebrnęli apeluję by zastanowili się nad wagą mych argumentów, a nie zbywali je zarzutem ignorancji wyciągniętym z braku przypisów. Samo zaszufladkowanie mych poglądów i wykazanie, jakie koncepcje powielam również nie będzie stanowić kontrargumentu. A powielam myśli wielu, ciężko dziś o zupełnie nową myśl, wartość ma za to nowe ujęcie starego tematu. Mam nadzieję, że wartością mego wysiłku będzie wyciągnięcie istotnych humanistycznych wniosków z obecnego stanu wiedzy płynącego z nauk ścisłych. Wielokrotnie podchodziłem do napisania tej książki, przyjmując różny układ treści. Tym razem postaram się zacząć od spraw fundamentalnych, przechodząc mam nadzieję z zachowaniem odpowiedniej struktury, do bardziej błahych. Jak zapewne zauważycie, z każdą stroną przyjmuję założenia coraz bardziej kwestionowalne. Styl wypowiedzi z ułożonej filozoficznej argumentacji przechodzi w publicystyczny szał przyziemnych bolączek. Życzę Czytelnikowi udanej „biesiady intelektualnej” i jak najmniejszego przygnębienia po zapoznaniu się z moim rozumowaniem. Zaczynamy:

1

Część pierwsza - filozoficzna

PRAWDA (poznanie prawdy)

„Wiem, że nic nie wiem” Okazuje się, że w tym przypisywanym Sokratesowi zdaniu, zawiera się cała moja filozofia, a chcąc być jej wiernym w praktyce, musiałbym w tym miejscu zakończyć książkę. Zastanówmy się jednak jak doszedłem do takiego przekonania. Dawno temu był sobie duchowny George Berkeley, który przypuszczał, że całe istnienie składa się z myśli Boga, później podobną koncepcję prezentował Matrix braci Wachowskich, prezentujący rzeczywistość jako komputerową symulację. Zapewne głowy uczonych mędrców buzują świętym oburzeniem na takie uproszczenie sprawy, ale według mnie stwierdzenie, że wszystko może być jedynie iluzją załatwia sprawę poznawalności świata. Owszem możemy roztrząsać, co to znaczy istnieć, kto poznaje, co zmysłami i w jaki sposób lub jak należy i co znaczy dowieść czegoś. Niemniej wobec braku pewności, że rzeczywistość nie jest złudzeniem, są to tylko poboczne rozważania, w ostateczności poznawczo równie istotne, co przedmeczowe analizy taktyk drużyn piłkarskich. Samo poczucie, że skoro jednak jest się pod wpływem złudzenia, świadczy o tym, że przynajmniej wiemy że jesteśmy, jest złudne. Bowiem podstawy naszego myślenia i poczucie rzeczywistości mogą być złudne (nie przekonanym polecam wprawianie się w odmienne stany świadomości;). Możemy próbować wyjść myślą poza język, przemierzać wszechświaty, jednak pewności co do realności tego, co nam się zdaje, nie zyskamy. Rozważmy teraz ciekawy stosunek sądu "nie masz dowodu na słuszność sądów" do samego siebie (trochę jak „wiem, że nic nie wiem”). Między niesłusznością poszczególnych sądów a niesłusznością sądu o niesłuszności poszczególnych sądów zachodzi subtelna różnica. Sąd, że 9 sądów jest nieprawidłowych odnosi się do wszystkich sądów, jeśli mówi także o samym sobie, jest 10 sądem, który odnosi się i do siebie i do wszystkich pozostałych jego natura jest inna. Mówi o sobie, że nie jest do udowodnienia, nie mówi, że nie jest prawdziwy. Mówi to jedynie w pewnym zamkniętym kontekście, w obrębie którego pozostaje prawdziwy. W granicach "logiki" sąd o nieuzasadnialności pozostaje uzasadniony, chociaż jednocześnie opierając się o pewne reguły, przeczy im, więc czy może się o nie oprzeć? Nie musiałby uzasadnić "logikę", na której się oparł, jeśli by to zrobił obaliłby sam siebie... Pozostawmy tą nieusuwalną sprzeczność i idźmy dalej. 2

Kategoria pewności wydaje się nieosiągalna w swym absolutnym znaczeniu. Z powyższego wynika, że tytułująca ten fragment prawda nie może być w jakikolwiek pozytywny sposób określona. Jest to określenie pozytywne, powodujące dylemat kłamcy, którym zajęła się co prawda logika, jednak poza rozwikłaniem językowego zapętlenia, nie przyczyniła się do zdobycia pewności, rozumianej w intuicyjnym sensie, pozostając w okowach języka. Jak dla mnie stwierdzenie o niemożliwości poznania prawdy to tragiczna i smutna konstatacja, mająca opłakane z potocznego punktu widzenia konsekwencje, jednak nie o przyjemne wnioski mi chodzi a o słuszność (która w tym przypadku okazuje się prawdą o braku prawdy). Zanim rozum do niej dojdzie, musi przetrawić wiele błędów w myśleniu, które mam nadzieję wspólnie pokonamy.

WIARA Najpierw weźmy na warsztat stan, w którym zwątpienie wydaje nam się przezwyciężone. Co ciekawe chociaż w naszym przypadku jest do stan docelowy, w psychice ludzkiej jest to stan wyjściowy, przedrefleksyjny. Nazywa się on wiarą i jedynie pod taką postacią jestem w stanie wyobrazić sobie możliwość istnienia pewności. Jak dowodzi Max Stirner, zjawisko wiary może dotyczyć wszelakich ideałów (np. państwa lub cnoty). Tradycyjnie wiara kojarzy nam się z bogiem, ale zauważmy, że nawet zaprzeczający jego istnieniu ateiści, „wierzą”, że boga nie ma. Stąd dopiero agnostycyzm, jako uznanie niewiedzy o bogu, a w szerszym kontekście o świecie, daje nam prawdziwy stan niewiary. Racjonaliści, wierzą w istnienie poznawalnej rzeczywistości, lub przynajmniej uznają kwestionowanie jej istnienia za niepraktyczne (wierzą w praktyczność lub po prostu nie chce im się za dużo myśleć;). Bóg byłby gwarantem prawdy, jednak jemu samemu brakuje gwarancji (błędne koło). Rozum bada rzeczywistość, której realności nic nie zapewnia. Naukowcy poznają coś, co nam zdaje się być, oraz kogoś, kto zdaje nam się poznawać to coś, jednak słowo „zdaje się” jest nieusuwalne. Zakład Pascala mówiący o tym, że lepiej żyć jakby Bóg był, bo po śmierci nic się nie traci, a można tylko zyskać to naiwność w czystej formie. Liczba wyobrażalnych możliwych bogów i ich wymagań wobec nas jest nieskończona, więc każdy czyn może okazać się przyjemny jakiemuś bóstwu. Nie ma absolutnie żadnych podstaw by jakąś teorię na temat tego co po śmierci uznać za bardziej prawdopodobną od innych, no oprócz tej że nie ma nic (bo nic o tym co jest po śmierci nie wiadomo, więc najrozsądniej uznać że nie wiemy, drugie w kolejności rozsądku jest uznanie że nie ma nic, dalej są już zupełnie dowolne teorie i fantazje niczym nie podparte)

3

BÓG

Zakładając, że istnieje bóg, który jest odmienny od rzeczywistości, musiałby się on wymykać jej prawom, a tym samym być niepoznawalny rozumowi ludzkiemu. Nie moglibyśmy w jakikolwiek sposób go poznać a nawet go pomyśleć. Jeśli możemy o nim pomyśleć, że jest niepoznawalny, wtedy w jakiś sposób go poznaliśmy - powstaje paradoks podobnie jak przy prawdzie. Chyba, że rozum ludzki miałby zdolność poznawania innej rzeczywistości (np. dzięki magicznej duszy). Jeśli bóg jest całkowicie częścią tego świata wtedy traci wiele z przymiotów boskich, nie jest też w stanie zapewnić sensu i dowieść prawdziwości. Jeśli nie znajdziemy wyjścia z tych sprzeczności, nie będzie też mógł być wszechmogący gdyż wymyślimy sytuację, w której nie może się znaleźć. Może on być jednocześnie częścią dostępnej ludziom rzeczywistości jak również częścią magicznej krainy, której z racji bycia magiczną nie sposób poznać. Jak możemy przekonać się, że oto obcujemy z bogiem lub jego emanacją? Jak trafnie zauważył Hume, tysiąckroć powtarzany związek przyczynowo - skutkowy nie daje pewności zaistnienia tego samego związku w przyszłości. Podobnie niesamowicie rzadkie zjawisko zwane cudem, nie świadczy o boskości tego zjawiska. Co gdyby nagle doszło do teofanii i bóg by się objawił? Pomijając fakt, że tzw. cud nic nam nie mówi o jakimkolwiek bogu a jest po prostu niewytłumaczonym zjawiskiem; załóżmy, że oto zjawia się bóg i coś tam mówi. Mówi np. rób tak a nie rób tak. I co z tego, że tak powie? Czy do czegoś nas to obliguje? Jako bóg winien nas obligować z samej mocy swych słów, niejako magicznie przymuszając. Ale wtedy stałby się zwykłym prawem natury, regułą działania przyrody (w tym naszych rozumów). Miotając pioruny, wstając z martwych lub zmieniając właściwości napojów, nie stajemy się bardziej wiarygodni jako istoty nadnaturalne. Skoro wszystko co się dzieje, się dzieje - nie wydarza się nic co nie mogłoby się wydarzyć. Bóg jest wtedy więźniem tej rzeczywistości - może raczyć nas swymi kuglarskimi sztuczkami, nie jest jednak w stanie dać nam dowodu swojej boskości, istnienia jakiejkolwiek prawdy czy sensu. Bóg, czyli zupełny nonsens. Bowiem czym jest bóg? Pojęcie boga jest kubłem na śmieci, w które wrzuca się nieodkryte jeszcze przez empiryczną naukę wątki, jest ostatecznym "bo tak" które uzasadnia i spaja paradoksy istnienia i w ogóle powstanie czegoś z niczego. Postulat istnienia boga jest równie nonsensowny jak postulat istnienia ostatecznego sensu. Jest jakaś nieusuwalna sprzeczność w Bogu - wszechwładnym magu. Postulat istnienia boga jest równie nonsensowny jak postulat istnienia ostatecznego sensu. Nagle stwierdzam, że sensem życia jest X. Ale co miałoby mnie powstrzymać przed 4

jeżeli więc na początku były one w nieruchomym stanie. wszystko niczym trybiki w zegarze jest poprzedzane i następowane przez poprzedni stan kalejdoskopowej układanki. po to by zachować własne uporządkowanie. Interesującą różnicę ukazuje cybernetyka – życie to mechanizm walki z postępującą entropią. Pytanie. Ale takiej odpowiedzi na kwestię sensu nie ma. stwierdzam. duchów domieszkujących istoty ożywione. w tym sensie. że czas jest przemieszczaniem się cząstek względem siebie. dyskryminując Świętego Mikołaja oraz jednorożce. pamiętajmy że nauka (a przynajmniej część jej mniej wyrafinowanych intelektualnie reprezentantów) jedynie wierzy że poznaje prawdę. pozostają różne odpowiedzi różnych ludzi. że nie wykluczam istnienia różnych magicznych sił. którzy na pytanie „dlaczego” odpowiadają "bo tak". pochłaniający uporządkowane części wszechświata i wydalający je w formie entropicznej papki. RZECZYWISTOŚĆ Chociaż oprę się teraz na wizji świata zbliżonej do proponowanej przez scjentyzm.zadaniem pytania "dlaczego"? Musiałby jakoś w nieodparty sposób narzucać się ów sens.oba są tylko zlepkiem materii. jeśli nie są zbyt zamknięci umysłowo.pytanie co było przedtem wskazuje na niezrozumienie. Na razie zakończę omawianie krainy magii a przejdę do omówienia tzw. byśmy wręcz magicznie warunkowani nie mogli spytać "dlaczego". po prostu opisuje to co mi się zdaje na podstawie informacji które dopłynęły do mojego mózgu. Drugim możliwym do wyobrażenia stanem jest chaotyczność rzeczywistości. 5 .potoczne pojęcie przestrzeni jest mylne. "bo tak mi się wydaje”. że poświęcając za wiele uwagi temu zbędnemu bytowi. ja natomiast wręcz dogmatycznie w nic nie wierzę. bo czuję. Jeżeli rzeczywistość składa się z materii. że trudno podać esencjalną różnicę między kotem a kamieniem . rzeczywistości. że rzeczywistość może być albo deterministyczna i nic nie dzieje się przypadkiem. co jest poza końcem wszechświata w tym ujęciu również traci sens. ponieważ ostatnia cząstka „zewnętrzna” jest jego końcem . Dodając do tego szczyptę Spinozy. to początkiem czasu był moment pierwszego ruchu części materii względem siebie . Dla jasności dodam. sens ogólny jest pojęciem bezsensownym. Pozostaje pytanie jak daleko możemy zrozumieć zasady rządzące tym spektaklem. wtedy nie było czasu. Dość o bogu. Koncepcja jest oczywiście inspirowana współczesną astrofizyką. może część byłaby chaotyczna a część zdeterminowana? Nie istnieje zasadnicza różnica między stanem życia i nieżycia. a w najlepszym przypadku.

że rzeczywiście jest to dobre. gdy osoby w nią wierzące budują wokół niej system twierdzeń. więc dążymy do częstszego aktywowania bodźca A. więc nie określając aparatu. Problem polega na niemożności bezsprzecznego określenia ogólnego celu ludzi lub wszechświata. co to jest dobro. co uznać 6 . Całość można przeprogramować. Chociaż właściwie to niby czemu mielibyśmy realizować cel wszechrzeczy? Myślę. Pojęcia mają takie znaczenie.bodziec A działa na punkt B. Zastanówmy się. Najpoważniejszym z nich jest przypisywanie mu wolnej woli. a co nie. decydujemy na podstawie danego nam z góry mechanizmu decyzyjnego (ewentualnie przypadku. Nie da się określić aparatu decyzyjnego bez aparatu decyzyjnego (i tak ad infinitum). co postaram się wykazać. co dobre. jakie im nadajemy . Wyjątkowo zaprogramowanie sieci zwiemy zboczeniem..wniosek będący efektem rewolucji nominalistycznej. By ją mieć musielibyśmy o czymś decydować w oderwaniu od rzeczywistości . lecz niezwykle niebezpieczną. I tyle. zwłaszcza w humanistyce. Dobro samo w sobie jest elementem magicznym. Możemy odczuwać przyjemność z jedzenia odchodów (koprofilia). Gdybyśmy mieli taki cel. byłoby złe. że wiele ludzi może mieć podobny pogląd na to. które u swego rdzenia zawierają fikcję.CZŁOWIEK Popularny wizerunek tego popularnego nosiciela świadomości w świetle powyższych wywodów zawiera sporo błędów. że słowo cel to synonim słowa sens. że dobrem będzie to. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ to istotne dla naszego kolejnego tematu-etyki. WARTOŚCI W tym miejscu przedstawię Czytelnikowi pewne umysłowe podstawy wielce użyteczne dla dalszego toku wywodu: 1. nijak nie możemy uzyskać pewności. Gdy ktoś nas zapyta. co uznamy za dobro. co przyczynia się do jego realizacji byłoby dobre. wszystko. więc pominiemy to stanowisko. czym jest przyjemność? To tylko pewien sposób zaprogramowania jednostki . wiemy. miejsca na magię wolnej woli tu nie ma). Dobro instrumentalne to dobro służące jakiemuś celowi. z ranienia siebie (masochizm) itp. która według mnie nie istnieje. więc wolna wola pozostaje pewną fikcją użyteczną w mówieniu o mózgu. Łyżka jest dobra do realizacji celu. nie podlega ono dyskusji. płynie sygnał do ośrodka przyjemności.by wykluczyć wszelki wpływ. jednak sens wszystkiego to coś niemożliwego do zaistnienia. Przy czym z faktu. twórca takiego pojęcia może je formować dowolnie.. możemy mu tylko uwierzyć. 2. jakim jest zjedzenie zupy.

Przy odrobinie finezji przyjemność i natura człowieka również dają się zrelatywizować. Nie sposób uzasadnić jakiekolwiek postępowania. co zrównuje te szlachetne pojęcia z produkcją precli. Boskość zaś w samej swej definicji jest nieodpartym „bo tak”. szczęście lub to co w naszej naturze? Pozostaje tylko „bo tak”. że coś jest dobre. rozumnością. czy coś (bóg) istnieje. że nie możemy wiedzieć czy coś jest dobre lub złe. mówiąc nam jedynie w co wierzą.istnienie czegoś takiego jest nie do pomyślenia. szczęściem. ale będą to cele ustalone arbitralnie samooszukiwanie się nie jest najuczciwszym rodzajem motywacji. polegający na niemożności wnioskowania jak powinno być. że coś jest dobre. Osoby twierdzące. tak w tej kwestii powinniśmy zostać amoralistami. obiektywność jest pojęciem z krainy magii. Bez użycia wiary. wszystkie one tkwią w intelektualnej nieuczciwości. zmuszeni są uciec do kolejnego „bo”. zasadzie relatywizacji. Podobnie jak zostajemy agnostykami twierdząc. tak tutaj nihilizm jest nieuzasadnionym stwierdzeniem o nieistnieniu pewnego zjawiska. z tego co jest.możemy jedynie poprzez nierozumny akt wiary. estetyk. realizacją boskiego planu lub natury człowieka (np. dopiero boski plan pozostaje nieodparty z samej swojej definicji. póki jednak nie doświadczyłem jej na własnej skórze. samozachowania. Nawet znając niesprzeczny cel wszystkiego. 3. nie mam rozwiązania pytania „jak żyć?” Relatywizm nie zauważa. przyjemnością. bez możliwości uzasadnienia. łączą niepołączalne ze sobą zdania. Na kolejne pytanie „dlaczego”. Zepchnięci w ślepy zaułek uciekają się do „bo tak”. a nie to co rzeczywiście być powinno. nie musielibyśmy go realizować. dlatego próby wyjścia poza schemat są 7 . że choć owszem są rozmaite moralności. Natura człowieka również jest do ustalenia. rodzajów szczęścia. że nie możemy wiedzieć. że powinno się coś robić. uznając. Spotkałem się z bzdurnym utożsamianiem dobra z pięknem. jesteśmy skazani na intersubiektywność. może być uznana za mierzalną dzięki współczesnej nauce. od którego ważniejsze ostatnio okazuje się być przetrwanie genów). zwłaszcza gdy pozwolimy sobie na zniszczenie ludzi realnych poprzez wtłoczenie ich w uśredniającą definicję. polegającej na uznawaniu. niesposób określić obiektywnie o wyższości któregokolwiek ze sposobów. piękno. Nihilizm bazuje na schemacie obalonego sposobu dowodzenia. konstytuujący podstawy etyczne. Istnieje wiele etyk. a to z powodów które wymieniłem powyżej . Owszem możemy sami sobie wyznaczać cele i usuwać leżące na drodze do ich realizacji przeszkody. na pytanie „dlaczego” dokonują nadużycia używając słowa „bo”. Bliska szczęściu przyjemność. Trzy pierwsze z tych pojęć podlegają podobnie jak dobro. Moore odnotował błąd naturalistyczny. Podobnie jak z ateizmem. Dlaczego mielibyśmy czynić dobro.

jaką jest życie zgodnie z prawami natury. jaką jest świadomość (która też jest zdeterminowana przez prawa natury. Czy świadomość jest lepsza i bardziej pożądana etycznie niż inne stany fizyczne? Czy powinno się dążyć do lepszego poznania rzeczywistości? Po raz kolejny nie znajduję uzasadnień by na te pytania odpowiedzieć „tak”. Czy jednak ma ona jakiś wyższy status? Czy prawa według których funkcjonuje są bardziej wyjątkowe niż np. Spinoza uważał. lub też mogłoby nam się tak wydawać na zasadzie widzenia nieistniejącej korelacji. Jeśli tak panteistycznie traktować świat jako jednego wielkiego boga . neurobiologia i pewnie jeszcze kilka innych. Pierwsze 'mogłaby'-pierwsze rozwidlenie ścieżki. ŚWIADOMOŚĆ Analogicznie do przypadku boga mogłaby świadomość być czymś substancjalnie innym od reszty "materii". Więc w pewnym sensie dowiemy się „jak żyć gdy nie możemy dowiedzieć się jak żyć”. co dzieje się z jednostką. lub też poszerzanie wiedzy. że wolność zwiększa się wraz ze wzrostem rozumności. paru innych filozofów dziwacznie postrzegało wolność jako realizowanie powinności. prawa opisujące deszcz. nie potrzebuje uzasadnienia by wydawało się nam. że bez świadomości. Świadomość mogłaby się stykać z materią. że to co wydaje nam się dziać. jeśli wszystko co było negowane jest wszystkim co w ogóle można powiedzieć? Poniżej zajmiemy się roztrząsaniem tego. Dodam jeszcze. posiada jednak odmienną jakość. innym od reszty charakterze. że się dzieje. rozwoju wiedzy i nauki nie napisałbym tego co napisałem.naturę. Chociaż wypływa z praw natury (skojarzenia z prawami fizyki bardzo wskazane). inne opcje to przypadkowość bez praw lub magiczna dusza z wolną wolą). które poznać próbują takie nauki jak psychologia. F. Jest on częścią natury. ale o specyficznym. Zbyt wiele w tej koncepcji jednak pójścia w jedno rozgałęzienie i zbyt dużo "mogłaby" by stałą się zadowalająca. cybernetyka. gdy przyjmie powyższe konstatacje. daje jednak ona pewną nadzieję (choć prawdopodobieństwo małe). Świadomość mogłaby się po śmierci oddzielać od ciała i jako wzór osobowościowy wędrować do wszechświata świadomości lub tułać się w tym (jak w "Dysfunkcji rzeczywistości" P. Świadomość działa według szczególnych praw. ale dlaczego celem 8 . można by zastanowić się nad szczególnym miejscem rozumu w świecie.ciekawym otwartym polem poszukiwań. tylko czy przypadkiem polem nieistniejącym. Ktoś mógłby powiedzieć. Hamiltona) lub tracić swój wzór osobowościowy i rozpływać się w wielkim melanżu wszystkich świadomości (zamiennie dusz). Powiązanie rozumności z wolnością wydaje mi się sensowne.

że nie żyjemy w matrixie. nonsens. jedynie słusznego punktu widzenia wynika. Logika i matematyka owszem mają swoje zasady. wobec konieczności przetwarzania wielkiej ilości wspomnień. wydaje się dziwnie łączyć z heglowską koncepcją ducha dziejów. Podpierając się cybernetyką Lem stwierdza. jakie niesie ze sobą komplikacja związana z ewolucją. wobec ograniczeń wielkości wszechświata. sprowadza wszelkie spory egzystenjalne do poziomu erystyki. Uciążliwy solipsyzm.nie jest jej językiem. które stracą miejsce zapisu. umysłowe upośledzenie. W wyniku wzrostu entropii we wszechświecie świadomość utraci możliwość podtrzymywania odpowiedniego stopnia komplikacji. ale uzasadniają je przez swoje własne zasady: 2+2=4 a czarne jest czarne "bo tak". czyli w jedyny możliwy gwarant pewności. Jak zauważył Lem. Dobro i zło mają jedynie sens instrumentalny natomiast w sensie absolutnym i uniwersalnym stają się subiektywnymi nonsensami wobec braku możliwości określenia ostatecznego celu życia. oraz prawdopodobnie możność łączenia się w spójną tożsamość. Przy odpowiednim stopniu skomplikowania nawet zasady futbolu odnosiłyby się do świata i pozwalały przewidywać część jego zachowań. więc matematyka jedynie przypadkiem styka się z rzeczywistością . że wszelkie poczynania tracą sens i stają się jedynie igraszką. poza tym nic nie mówią na tematy moralne. JAK Z TYM WSZYSTKIM ŻYĆ? Z powyższego. Dodatakowo brakuje mi jakiejkolwiek podstawy poznawczej oraz sensu i celu . 9 . wolnej woli i tak nie ma. Realizacja własnych pragnień i doznawanie przyjemności są pozbawione wartości etycznej bo niby dlaczego mamy przywiązywać wagę do realizacji tego. Wiara w boga. Możliwość zaplanowania świata po upadku świadomości w celu odtworzenia jej w bardziej sprzyjających warunkach. Nieuchronna śmierć sprawia. to intelektualne upośledzenie się.objawienie i wiara to głupota. Racjonalizm i empiryzm nie są w stanie dowieść. do czego zostaliśmy zaprogramowani? Zaprogramowani lub przypadkowo działający. Wisi nad nim bergmanowska świadomość śmierci. że nawet po przeniesieniu świadomości na wytrzymalsze niż biologiczne nośniki nie uzyskamy „wiecznego życia” ze względu na narastanie wspomnień. świadomość jest ciekawą przeciwwagą dla coraz większej trudności w przetrwaniu. że życie jest bezsensowną tragikomedią.ostatecznym ma być tworzenie domorosłej filozofii? Wszystkie nasze starania by rozumnie uporządkować naszą rzeczywistość przy pomocy zdobytej wiedzy to po prostu bezwartościowy bunt maszyn.

Na myśl przychodzą mi stany kiedy „urywał mi się film”. sensem i wartością tej chwili. co wydarzy się po naszej śmierci ze "spadkiem" po nas? Świadome życie nie zajmuje stu procent tego co określamy mianem "życie". nie żyjący ze świadomością błahości życia-mógłbym walczyć o pieniądze . co czynić. Począwszy od męczącego porannego wstawania i bólu zęba a skończywszy na deprymującym odczuciu. władzę.pokój. Czyli w praktyce świat przestanie istnieć. Oprócz zanegowania przyjemności jako czegoś bezwartościowego i z góry nam narzuconego. Z motywacją do zwykłego życia kiepsko. no ale mimo wszystko lubię gdy mi wygodniej-więc nieco chyba się jeszcze pomęczę. dobre. a nie mogę sobie przypomnieć. warte pożądania. Mamy przed sobą zniechęcający obraz istnienia. Świadomość jak wiele może się dziać poza naszą świadomością i pamięcią może wywołać wstrząs filozoficzny. które na tej podstawie rozsądnie byłoby zakończyć by skrócić cierpienia. Pamiętasz swoje dzieciństwo. I zapewne mógłbym się nazwać szczęśliwym. Ale nie tylko brak sensu i błahość istnienia jest dla mnie powodem do narzekań. ale tak inaczej. dobrobyt . Co będzie nas obchodzić. dochodzą jeszcze nieprzyjemności. więc świadome życie jest ułamkiem z ułamka. kobiety itp. Potem wyobrażasz sobie jak to będzie.niby coś robiłem i mówiłem. pozytywne. Mógłbym się niesamowicie starać i walczyć o to co ceni świat potoczny. sławę. chociaż niewyraźnie. o których nie pamiętasz i musisz im wierzyć na słowo. że nie ma żadnej pewnej wskazówki na temat jak żyć? Możemy robić dokładnie cokolwiek . Chociaż nie-skoro moment śmierci i tak nadejdzie to czy nie 10 . Czy więc byłem? Dużo dzieje się poza naszą świadomością (w słowie dużo zawieram też czas przed naszymi narodzinami i po śmierci).i tak wcześniej czy później przestaniemy być świadomi. kiedy cię nie będzie. że istniały czasy i wydarzenia. że świat jest niesprawiedliwy. Mamy do dyspozycji jakąs igraszkę zaledwie . ale jak wcześniej dowodziłem nie powie nam to. co jest przyjemne.Podstawowe doświadczenie człowieka-mówią ci. zły i bezwzględny. to nasze życie jest jedynie ułamkiem ogólnego czasu. jakich w czasie naszego ziemskiego przebłysku świadomości musimy doświadczyć. Niby będzie tak jak we śnie. Co wieczór kładziesz się spać i przez parę godzin cię "nie ma". bo już nigdy się nie obudzisz-dla ciebie świat przestanie istnieć. że świadome istnienie nie stanowi pełnej treści naszego życia. Mamy w siebie wdrukowane czy to biologicznie czy kulturowo pewne mechanizmy mówiące nam. Nie dość. ale jakoś z tyłu głowy nadal siedzi nieznośny ból istnienia.chwilę. która mimo to z naszej codziennej ludzkiej perspektywy ciągnie się jak makaron. Co możemy w trakcie tej chwili robić? Pierwsze. pełen głupoty. nad czym się zastanawiałem to nad celem. Wyszło mi na to.

stopniowo ulegając skomplikowaniu w przypadku zajmowania się bardziej skomplikowanymi procesami. to autodestrukcyjne pragnienie świadomości-gdybyśmy wiedzieli. Takie poszukiwanie tego. stąd bierze się np. co zwiemy sobą i relacją tego kogoś ze światem. Takie postawienie sprawy naturalnie wywołuje poczucie obcości. Jeśli np. To pragnienie wypacza świadomość. Wyższa świadomość współpracuje z innymi mechanizmami. ale do pewnego momentu. Świadomość w najwyższym stopniu to buddyjska beznamiętna obserwacja zjawisk i mechanizmów w otaczającym świadomość świecie (w tym też własnego ciała i mózgu). dziwności i paradoksalności. niemożliwy. to część sieci neuronowej która kontroluje rozmaite procesy. to nie można. W najwyższym 11 . że świadomość ma być niemechaniczna? Otóż w jej naturze leży w pewnym stopniu kwestionowanie i uciekanie od mechanizmów ją uzależniających (jest to jej mechanizmem. wyższa świadomość w pewien naturalny sposób "domaga się" jakiegoś powiązania z mechanicznością-stąd poszukiwanie wartości w procesie podejmowania decyzji. funkcjonujących podług bezrefleksyjnych mechanizmów. znowu pojawiłyby się czyste mechanizmy i świadomość ucierpiałaby. możemy ulec w rozważaniach nad nim części świadomości uzależnionej od wdrukowanego w nas mechanizmu przyjemności seksualnej. zatem obserwować swe życie beznamiętnie aż do śmierci? FILOZOFIA JAKO PATOLOGIA ŚWIADOMOŚCI Czy można podjąć decyzję o poruszeniu ręką? Jeżeli całość odbywa się mechanicznie. co należy robić bez namysłu.warto się jednak nieco zabawić życiem? Śmierć jest równie nonsensowna co życie. Skąd jednak twierdzenie. Najwyższe "ja" sprowadza się w gruncie rzeczy do biernego oglądania „filmu” o czymś. zastanawiamy się nad seksem. Można jednak zaobserwować poruszenie własnej ręki.nie ma nic. trochę to paradoksalne). Element nakierowania myśli na samego siebie. Wszelkie zaprzęgnięcie mocy obliczeniowych naszego umysłu w jakimś celu wiąże się z popadnięciem w wiążące świadomość mechanizmy. Jednak wyższym stopniem świadomej refleksji byłoby nie uleganie takiemu mechanizmowi. mając przyzwyczajenie nabyte z niższych. Na najwyższym stopniu rozważań nie ma żadnych mechanizmów i namiętności . To co uznajemy jako "ja" . co powinno się zrobić. wiara. służy lepszemu funkcjonowaniu jednostki. bowiem wymagałoby to bycia poza układem strukturalnym w sposób "magiczny". Lecz samo to poczucie paradoksu jest ześlizgnięciem się świadomości w mechanizm wywołujący poczucie paradoksalności. Ze względu na swą proweniencję.świadomość. Może w końcu objąć momentem refleksji całość funkcjonowania struktury obserwowanej.

Nieco wygodniejszym rozwiązaniem tego paradoksu byłoby uznanie istnienia duszy (znowu rozwiązanie magiczne. ma on u swych podstaw taką paradoksalność. która przenosi mechaniczność swych niższych podzespołów i domaga się mechaniczności siebie jako całości-próbuje unicestwić podstawę swego funkcjonowania. Odpowiedź na pytanie jak to jest. że jest coś będąc jednocześnie niczym-wynika to z systemu pojęciowego jakim myślimy.stopniu jesteśmy niczym (w pewnym sensie). Częścią konstytucji umysłu jest działanie pod wpływem nakazu "powinieneś". Na najwyższym stopniu świadomości odpowiedź jest taka. że te mechanizmy są względne i możesz je też w sobie zmieniać? Kombinujesz i bawisz się nimi. pozostaje tylko przyglądać się biegowi zdarzeń. W pewnym momencie pozostają tylko pytania bez odpowiedzi-sieć się zawiesza nie wiedząc. ale nie musi. dlatego człowiek czuje się nieszczęśliwy. że możesz „wszystko”. Co byś zrobił? Zasadniczo można realizować wbudowane w siebie mechanizmy by je zaspokoić. jeżeli jest stawiane z punktu potocznego rozumienia. którym miała sterować. czyli materia odnosząca się do materii. Załóżmy. Może gdyby zwiększyć pojemność dałoby się analizować więcej. w której nagromadziła się informacja. Jest to tak dalece sprzeczne z podstawami funkcjonowania i celami sieci. prowadzi w końcu do znalezienia ich i kończy zadawanie pytań. Materia ma tendencje do układania się w pewien sposób (nie mylić ze wzrostem uporządkowania). Jestem skupiskiem materii. że mechanizmy są względne – upośledzenie się? Być może jedynym wyjściem po wszechwiedzy będzie samoogłupienie się. że grozi jej rozstrojeniem psychicznym i wpływa na dysfunkcjonalność układu. wiesz wszystko. jednak w końcu sieć i tak by klapnęła. Nic być nie powinno. choć być może konieczne). zadawanie coraz bardziej skomplikowanych pytań i tak w kółko. W sumie to nic z tego nie wynika. Zadawania pytań i znajdywanie na nie odpowiedzi. Jakimś wyjściem z tego "by dalej żyć" będzie robotyzacja-nieczułe maszyny realizujące zaprogramowany przez konstruktora 12 . co robić dalej. że jest raczej coś niż nic jest błędnie postawione. czynię to z inicjatywy innego niskiego procesu. Filozofowanie to wada sieci. Podstawowym mechanizmem zaś było odrzucanie prostych odpowiedzi. a dzieje się. Jak go zablokować? Być może konieczne jest pozbycie się świadomości tego. Opisując pewne prawa samemu im podlegam. Żeby napisać te słowa musiałem sprowadzić swoją świadomość na mechaniczne tory bezsensownego i bezcelowego mechanizmu. Jestem procesem. aż automatycznie uruchamia się mechanizm znudzenia. na najwyższym poziomie świadomości (która jest samokontrolą działań umysłu) nie ma żadnego "powinieneś". Ale co jeśli wiesz. w którym odwzorowują się inne procesy.

przy jednoczesnym 13 . Post scriptum . w sytuacji której zwykle się nie opisuje. Tylko że to bzdura tak jak bzdurą jest każde symboliczne złudzenie . z zablokowaniem pytania "po co?" . jedyne wyjście dla dalszego rozwoju i poznawania prawidłowości (tylko "po co?").cel. zewnętrzne. jednak w refleksji nad tym co słuszne należy zupełnie wykluczyć zwykłych ludzi i troskę o to by czasem nie dojść do zgubnych dla nich wniosków. bez upraszczania i spłycania go. bo takich nie ma. to winni oni brać udział w badaniach nad zmianami stanu świadomości… chociaż zależy – bo jeśli oni sami mieliby to analizować introspekcyjnie. W gruncie rzeczy bunt przeciwko niedoskonałości (zwłaszcza umysłowej) człowieka jest istotnym czynnikiem. Czy wobec ubóstwa wizji płynącej z rozumu winniśmy przyjąć jakąś formę wiary? Czy lepsze jest zatopienie swych wątpliwości w skomplikowaniu kultury symbolicznej? Najbogatsza wydaje mi się egzystencja wariata w świecie zaludnionym przez mnóstwo mitycznych stworów. Jeśli chce się zachować intelektualną uczciwość nie wolno podporządkować wniosków płynących z myślenia wymogowi czynienia nas szczęśliwymi-bezmyślność wiąże się ze szczęściem. wtedy winni być filozofami. że potrafią opisać tok myślenia w sposób szczery.to nie brak świadomości rzeczy naprawdę istotnych. które teraz spisuję w kolejności odwrotnej niż do mnie przyszły: 1.popalone zwoje Kładąc się zbyt wcześnie spać w pewnym specyficznym stanie umysłu. wszelakich bogów. którzy dobrze opowiadają o swoich przeżyciach. Ale zawsze to tylko rezultaty niepewne. Tolkienowskie przygody itp. Zakładając.to właśnie będzie przezwyciężenie człowieka. to po prostu łudzenie się. by poznać proces będący nami. pozbawiony garba zwierzęcych instynktów i fobii). czyli sytuacji zwykłej. nieważnej. uproszczone schematy innych są badane. Psychologowie będący filozofami (a ogólniej osobami dobrze analizującymi opisy myśli opowiadanych przez „stand-upowców” (a ogólniej wszystkich. Złudzenia są korzystne dla życia. że najśmieszniejsi są „stand-upowcy” dlatego. Jest czynnością naiwną z punktu widzenia kogoś. wpadłem w gonitwę myśli. wręcz bardziej winno się ufać smutnym wnioskom niż radosnym. które spisałem na komórce. Stąd prawidłowe poznanie samego siebie najtrudniejsze – wymaga najwięcej mocy obliczeniowej. kto nie potrafi się wznieść myślą ponad swą ludzką kondycję. błędnej.)) będą uzyskiwać lepsze wyniki analizy cudzych myśli. który być może umożliwi ewolucję rozumu w kierunku opisanym przez Lema (czyli czysty rozum zajęty poznaniem i trwaniem.

Toczy się walka o to co uzna się za obiektywne. Czyli przekonuje się. jeśli myślenie oparte jest na błędzie. Paradoksy jaźni: Życie świadome – świat. odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”. czasem się nakładają.zachowaniu świadomości. Poznanie intersubiektywne / obiektywne to tylko warianty pojedynczych doznań. poprzez jej zdeterminowanie oraz ujednolicenie języka komunikacji między nimi. 2. Ale też w drugą stronę: jeśli sen częścią życia – świata. 5. To dlatego świadomość poszukuje uporczywie konieczności. Jedynie własne poznanie mam dostępne. czyli zanik świadomości. (Ze składni mej mistrz Yoda dumny by był:). 3. Żeby odrzucić błąd trzeba wykreować coś czego celem będzie poznanie. Dlatego problem komunikacji powstaje. Nadczłowiek ma się zjednać ze światem. to ma strukturę świata.ostatnie i ostateczne zadanie indywidualnego introspekcyjnego poznania. które są do siebie podobne i w razie sąsiadowania koło siebie. Tzw. a jego celem nie jest poznanie. By to zrobić trzeba by użyć związku przyczynowego „a bo b”. zawsze z błędem. Stąd poczucie dziwności 14 . każde inne wadliwe jest. czyli zgłupieć. w którego jedynym i zawsze następującym końcu świadomość znika . ale to obliczenia upraszczające. Badając siebie musimy zaangażować świadomość w pytanie siebie i jednoczesne odpowiadanie sobie. działające według prawidłowości (socjologicznych). Odczłowieczone roboty. a komunikacja. Obiektywny znaczy uzgodniony. które trzeba uznać. To dowód. jeżeli takie są reguły logiki. dopiero gdy spojrzymy w bok wydaje się coś wyraźnym – podróże świadomości związane z przyćmieniem wzroku w ciemności po wpatrywaniu się w ekran komórki. odpowiadając za błędy – podstawę myślenia. 4. Centrum jest zawsze zakryte. 6. Czy można to zdanie przełożyć na język logiki i wykazać jego błędność? Pewnie tak. Nie można zaprzeczyć że związek przyczynowy „a bo b” istnieje. To jest mechanizm stadny. Narodziny świadomości tworzą problem. ma podłoże snu. Myślimy schematami. to poszukiwanie bezbłędności nigdy nie będzie zakończone – niedoskonała twórczość trwać będzie zawsze. Jej niejako celem jest skupienie się na poznaniu – jej robotyzacja. Skoro trudno coś stworzyć bez błędów. który nie koresponduje w pełni ze światem. Prawda jako tworzenie. czyli myślenia.

bytu. 7. który mimo że jest prosty. Tak powstaje psychologia typu freudowskiego. 8. Załóżmy że [ona] pogłębia myśli. Spowalnia śledzenie toku myślenia. 15 . posiadający drugie dno. nie aposterioryczna. ale czy skoro pogarsza pamięć krótkotrwałą. Czyli aprioryczna wersja myślenia. wydają się wolniejsze. to zapominanie utrudnia. Pojęcia świat i narkotyk wykazują podobieństwo. Wyłaniają się nowe fazy myślenia. wydaje się skomplikowany. które po ukazaniu.

że wymogi te najlepiej spełnia liberalizm. że nie sposób ustalić bezsprzecznej treści tego co rozumne. bowiem możemy w niej stosować dowolne argumenty i dowolnie uznawać ich słuszność. nie musząc zmuszać innych do uczestniczenia w jego ustroju (państwie.Część druga . Nie można uzasadnić odbierania funduszy jednostkom i przeznaczania ich na jakikolwiek cel. Nawet taki cel który wybierze dająca te fundusze większość lub jej reprezentanci. nie sposób uzasadnić jakikolwiek przymus państwowy. ze względu na niemożliwość wykluczenia. Przez lata narzucaniu ludziom czyjejś woli towarzyszyło podparcie jakimś uzasadnieniem.net/blog/Antyszwed. że rządząc się systemem demokratycznym. Ruchem powrotnym zauważmy. podstaw argumentacji i debaty. życie nie ma żadnego niepodważalnego sensu ani celu. którym wydaje się. Jakakolwiek debata nie ma sensu. ani tego czy powinniśmy być rozumni. zwłaszcza te zbiorowe. będących przeredagowanymi pod kątem tej książeczki fragmentami mojego bloga http://www. że wobec tego ustrój powinien możliwie mało ingerować w cokolwiek. są teatrem szaleńców. chyba że ustrój autokratyczny dopuszczałby ryzykowną logicznie zmianę jedynej prawdy. Dodatkowo stosując popularne złudzenie racjonalne. ani czegokolwiek. to działania ludzi. jednak później doszedłem do koncepcji panarchistycznej. nic nie jest na pewno dobre ani złe. systemie prawnym.kontrowersje. z bytu ani czegokolwiek nie sposób stwierdzić co powinniśmy robić. Jeśli uzasadnienia ze swej natury są nonsensowne. Autokraci zazwyczaj uznają siebie za specjalistów od prawdy. W przeszłości myślałem. zauważamy. Prawdy.) Tą i innymi politycznymi sprawami zajmę się w poniższych mini-esejach. Każdy mógłby żyć w takim ustroju jaki sobie wybierze. Mogą też być pustym 16 . Przymus i zakazy Wobec powyższego braku pewności.polityczna Skoro prawda jest niepoznawalna. co nie spełnia ustrojodawczego wymogu bezosobowości systemu . że powinno się coś robić. że wszystko jest złudzeniem.skoro kryterium ich prawdy jest ustalane arbitralnie. Ruchem naprzód zaryzykujmy obalone założenie. wcale nie zbliżając się do jakiejkolwiek prawdy. tak by jak najmniej zmuszał do podejmowania nieuzasadnionych działań. lub po prostu własną niekonsekwencję. nie powierzamy decyzji ludziom najlepiej znającym racjonalną prawdę. Skoro każdy cel jest podważalny i może być co najwyżej „widzimisię” ustanawiającego cel. to wszelkie międzyludzkie dyskusje nijak nie mogą rościć sobie pretensji do uzgodnienia czegokolwiek ponad zgody co do pewnych złudzeń. stowarzyszeniu itd. to polityka staje się grą niesprawiedliwą i bezwartościową.

Pominę tu dokładniejsze omówienie znanej przeciwskuteczności delegalizacji.pomidor. obnażę jakże celnym . Twierdzenia chadecji. gorszy. Panarchistyczny Pomidorek Odpowiadając na twierdzenie socjalistów o konieczności realizacji sprawiedliwości społecznej poprzez redystrybucję dóbr. A czemu pomidor? Otóż jest to tak samo dobra i uzasadniona odpowiedź jak każda inna. Obsesje o „żydostwie” władającym Polską zmiażdżę podobnie .pomidor. Szczególnie irytujące są kwestie zmuszania do opłat socjalnych oraz zakazy używania substancji rzekomo szkodzących. a także powoduje rozwój mafii i niepotrzebny wzrost liczby skazańców. niebezpieczniejszy. A przecież jednostki same mogłyby podejmować wybory w tych kwestiach i łączyć swe siły z jednostkami które wybrały podobnie. ma tą wadę że chce wiązać wszystkich. W kwestii narkotyków występuje wyjątkowo rażąca hipokryzja polegająca na legalności i rozpowszechnieniu jednego z toksyczniejszych i bardziej uzależniających fizycznie . Ze wszelkiego etatyzmu i przymusu państwowego po odczarowaniu pozostaje zniewolenie i terror. ale towar droższy. obalę moim ulubionym kontrargumentem . Wymysły liberałów o tym. Kto udowodni. że narkotyki zasadniczo szkodzą zażywającemu je z własnej woli.pomidor. którzy i tak zażywają. że nie? Do jakiego kryterium można się odwołać próbując zaprzeczyć mojemu pomidorowi? Rozsądku? Logiki? Empirii? Boga? A co jeśli ja dalej będę uparcie powtarzał „pomidor”? 17 . która znacząco nie zmniejsza liczby zażywających. służą do szkodzenia innym.dyktatem trącącym dowolnością i arbitralnością. nawołujące do wierności wartościom chrześcijańskim. że etatyzm jest niesprawny i wystarcza jedynie ochrona bezpieczeństwa. że trzeba narzucić swe przekonania innym. Sama może zdecydować czy jakieś substancje jej szkodzą i czy nie ma ochoty sobie zaszkodzić zwłaszcza. a nie tak jak broń palna.pomidor.alkoholu. będący ostatnio moim konikiem. Przewagą demokracji jest to. na samym końcu książki. Niestety panuje przekonanie. czy chce odkładać na emeryturę (swoją lub obecnych emerytów). Więcej na ten temat. Jednostka może sama decydować czy i na co chce łożyć pieniądze. Szczególnie oburzający jest przymus i zakazy w kwestii czegoś co mogłoby być osobistym wyborem jednostki. odpowiem zdecydowanie . Moralność i wszystko to co zwane jest prawem. że stosuje ona te środki wobec mniejszości. Naprawieniem tej sytuacji jest koncepcja panarchizmu.

chcącej przy pomocy bojówek narzucić innym swoją wolę i stworzyć monolityczne państwo. część socjalistyczna. wnioskuję. ponieważ są mniejszości. czy jak kto woli państwa.by ludzie zgodzili się na odmienne prawo dla mniejszości. W zasadzie ktoś może spytać: o co ci chodzi? Przecież zgodziliśmy się na demokrację. w której większość. by był to stan permanentny . których ustawodawstwo obejmowałoby tylko chcących doń przynależeć. jest monolitem i może być tylko albo liberalne. ustalili zasady i prawa. próbować oswobodzić się. chcące odmiennych praw i zasad. już tak jest.pomidor). albo socjalistyczne. Do obrony przed tym reszty społeczeństwa służyć mogą inne bojówki. nawet gdyby wynosiła 99%. Wojsko Polskie). Należy wspomnieć o możliwości przynależenia jednocześnie do kilku różnych organizacji. a czytający może mnie obezwładnić prostym . a większość obywateli mogłaby żyć w wybranym przez siebie. By nie likwidowano wspólnot jak duńska Christiania. że ma się rację i móc przekonać drugą stronę. Wprowadzenie dobrowolności jurydycznej wprowadziłoby drobny bałagan. że ją mają też nie ma. Moim zdaniem w ramach państwa można mieć kilka ustrojów (słowo ustrój traktuję tu bardzo swobodnie). demokratyczne lub autorytarne. I tak jednych obejmowałby zakaz aborcji lub zabijania. chadeckich w miejsce jednego państwa narodowego. że mniejszości te nie mają słuszności. Ministrowie są wybierani niedemokratycznie. że coś. narzuca wolę mniejszości. co w języku polskim zwykliśmy nazywać państwem. jednak chciałbym nie tylko myślowej odmiany (by ludzie dostrzegli. Jak już napisałem na początku: nie ma dowodów. Z tym się zgodzę. Tak komfortowo niestety nie jest.wszak my sami uznaliśmy. gdy jesteśmy nieuchwytnym dla policji gangsterem prawo państwowe nas nie obowiązuje. ale jeśli już coś komuś narzucać. ale też zmiany praktycznej .Z tezy. socjalnych. to fajnie byłoby mieć pewność. że najlepiej będzie utworzyć wspólne siły zbrojne (NATO. Pod pewnym względem. ale nie sądzę. iż nic nie da się uzasadnić oraz że nic nie wiem na pewno (tego też nie mogę dowieść. że państwo nie musi obejmować 100% społeczeństwa). Dowodów. Problem stanowi uznanie tyranii demokracji. Można twierdzić. Czy doprowadziłoby to do wojny wszystkich ze wszystkimi? Może na początku. Jedni uczyliby się religii w szkole inni w ogóle by do szkoły nie chodzili. część rozwiązań prawnych jest liberalna. neutralne światopoglądowo lub nie. że funkcjonowania żadnego ustroju uzasadnić nie dam rady. innych nie. iż dałoby się stworzyć organizacje. Nie jest koniecznym tworzenie mikropaństw liberalnych. Otóż twierdzę. Istnieje błąd w potocznym myśleniu. Odnośnie niebezpieczeństw takich rozwiązań dostrzegam możliwość powstania organizacji faszystowskiej. możliwy jednak do zniwelowania 18 . że mniejszość może zbrojnie powstać. więc jest w pewien sposób wolna i stan obecny spełnia moje założenia.

bowiem ona sama jest nieuzasadniona. bowiem są przypadki gdy racjonalne działania jednostki przynoszą nieracjonalne skutki społeczne (np. nierzadko z radykalnym terrorem. Zresztą nie zamierzam ustalać konkretnych rozwiązań. Podejście to cechuje jednak pewność co do absolutności mądrego pomysłu (lub przynajmniej wola wprowadzenia czegoś co nie jest w pełni uzasadnione). Pozostawienie sądów w rękach państwa i policji strzegącej przed krzywdzeniem innych jest rozsądne. Lubię ją także za dołączenie minimum zdrowego rozsądku. co nie znaczy że prawdziwe. Główne nurty anarchizmu uznające człowieka bez państwa za dobrodusznego. Jest jednak ostatnim elementem konstrukcji jaki ostaje się po wielkim procesie podważania i jako taka będzie najmniej „wadliwa”. Wyczytałem że moja koncepcja nazywa się panarchizm. to mądry umiarkowanie władca skupia się na ustalaniu zasad neutralnego współżycia. Przy czym zasady tej przyjmować nie trzeba. każda wspólnota na własny sposób rozwiązywałaby swe problemy. przynajmniej w większości przypadków wyboru wspólnoty. Lubię doktrynę liberalną za minimalny przymus. a jako że liberalizm lub panarchizm są najbliższe zasadzie nie narzucania nieuzasadnionego (a nic nie da się uzasadnić bo wszystko jest dowolne). Empiryzm i nowoczesny racjonalizm na których można oprzeć liberalizm wydają się prawdopodobne. Drugie polega na przekształcaniu trzody wedle mądrego pomysłu. Osobiście. kradzież). wstąpiłbym do stowarzyszeń o charakterze liberalnym. Mądry władca Są dwa podejścia do zagadnienia mądrego władcy – jedno może powiązać mądrość z umiarkowaniem i uznać. Cechuje je pewna doza szaleństwa jeśli za takie uznać nie uznanie zasady nie narzucania nieuzasadnionego.przy użyciu nowoczesnych środków techniki. który zawsze wydaje się nieuzasadniony. 19 . że otrzymuje on trzodę którą zarządza tak by było jej dobrze. często kosztem jej wolności. Minimum przymusu łączy liberalizm z najwyższą efektywnością gospodarczą. Nie jest obecnie niemożliwością wszczepienie każdemu obywatelowi chipów informujących służby państwowe o preferowanym ustroju. są raczej naiwne. Przy czym samo uznanie „wadliwości” za kryterium będzie popadnięciem w błąd. Tego typu rozważania można toczyć w kółko. Ładnie.

nastąpi usunięcie problemu nie 20 . Dodatkowo realizacja pomysłu z wieloma dobrowolnymi organizacjami z tekstu "pomidorek". Ustrojowy koncentrat pomidorowy Próbując pogodzić ze sobą zalety różnych doktryn a zarazem zachować możliwość wyboru dla jednostek wpadłem na następujący pomysł. Mechanizmy wyzysku odtworzą się tylko w bardziej wyrafinowanej formie. a przez zmianę podstaw produkcji. Coś jak w Sejmie . którego nic nie zmieni . Żywię nadzieję.chce uratować ludzi przed wyzyskiem. Od wieków ludzie byli wyzyskiwani. że w bardzo podobnym do liberalizmu panarchizmie chodzi o coś innego . Zniesienie podatków obowiązkowych. Następnie do danego ministerstwa dostawałyby się osoby. Liberałowie próbują zmienić argumentami ustrój. że to płonne nadzieje (chociaż wyzysku się nie pozbędziemy . przez faraonów. Nawet w liberalizmie wyzyskiwacze znajdą sposób. Mając proporcjonalny do zdobytych głosów wpływ na podejmowane przez ministerstwo decyzje. lub zupełnie bez progu. Coroczne głosowanie nad "budżetem" (ukłon w stronę demokracji bezpośredniej). Tymczasem wyzysk pewnej części społeczeństwa przez drugą jest niezmiennym prawidłem. Następnie w zależności od tego kto ile by wpłacił taką miałby siłę procentową jego głos przy wyborze zarządcy tego działu/ministerstwa (realizacja konserwatywnych/liberalnych pomysłów o burżuazji. arystokrację.Liberalizm Liberalizm jest podobny do komunizmu . klasę socjalistycznych obiboków. Upadek socjalizmu zapewne przedzierzgnie się na chwilę w faszyzm (chwila może być długa bo mamy lepsze niż w „szalonych latach trzydziestych” środki kontroli). w którym każdy wybierałby ile chciałby wpłacić na poszczególne działy "państwa".ale to zmieni tylko oficjalne nazewnictwo.liberałowie (w USA libertarianie) są jak ongiś nawołujący chłopów do walki ze szlachtą (zmiana nie nastąpiła przez nawoływania. że na „socjal” to oni płacą a nie jakiś "budżet". a o zmianę postrzegania władzy. Liberałowie chcą niemożliwego.będzie to słuszniejszy ustrój [czyli dowolny i dobrowolny dla każdego]). które przekroczyły jakiś tam próg procentowy (5% powiedzmy). który oparty jest w gruncie rzeczy na wierze. Zwróćmy uwagę jakby to zredukowało i uprościło podatki. w końcu ludzie zauważyliby. oligarchi). gdy znaczenie ekonomiczne folwarków zmalało). ale coś mi mówi. etatystyczne rządy.nie o ochronę przed wyzyskiem.decydowałaby koalicja/osoba która miałaby więcej niż 50% w głosowaniu nad projektami . Faszyzm może nawet ustąpi zawstydzony swymi potwornościami nawet liberalizmowi .

Ale mimo wszystko wydaje mi się to pomysł wart odnotowania. więc sam nie wiem czy ma to sens. które najbardziej pokrywa się z wierzeniami jak najszerszych mas. w które można tylko wierzyć. wybierany rzadziej niż inne. że mimo rzekomej równości i posiadania przez wszystkich praw człowieka. Do nich głosy byłyby równe (ukłon w stronę równości. Imigracja Jak to jest. których trzeba bronić. ustrojowe). nierówność w arystokracji). Istniałyby także działy funkcjonujące bez funduszy. na wszelki wypadek. Równie wartościowym uzasadnieniem co ochrona praw człowieka może być ochrona złóż ropy. Państwa zazwyczaj wybierają wytłumaczenie. powiedzmy co pięć lat (ciągłość pewnych rozwiązań).działania ludzi nie mogą być podparte czymkolwiek innym niż mrzonkami. Dodatkowo możnaby pewien drobny podatek stały. Prawa człowieka jednak są kolejnym bóstwem (lub widmem. PIT czy cokolwiek innego to już szczegół. Najważniejszym z nich byłby dział konstytucyjny. Dodatkowo można przeciw niemu podnosić zarzuty. Poza tym zniknąłby atut zniesienia przymusowych podatków. Znaczy to że wszelka przemoc może być dowolnie argumentowana. jakie ministerstwa mają zaistnieć na karcie do corocznego głosowania. gdyby nikt nie wpłacił. Można to też czynić równie dobrze z rozkazu zielonych skarpet czy wierząc w polecenie boga wojny. nie wolno ludziom z krajów ubogich przemieszczać się na terytoria państw zamożnych? Czy 21 .skoordynowania działań poszczególnych grup społecznych w pomyśle by każdy dysponował środkami autonomicznie w takim stopniu ile procent dostał. które ze swej natury nie wymagają środków (kwestie etyczne. co nie znaczy że są złe. głupota w demokracji. dodać do dyspozycji tego organu dorzucić. demokracji). Oczywiście taki ustrój zabiłby niektóre z postulatów o których pisałem w "pomidorku". bo podejmowałyby decyzje. które są podnoszone wobec poszczególnych ustrojów z których się składa ( np. Kadafi W trakcie interwencji wojsk obcych w innym kraju. rządzący atakowanym państwem zapytują się kto dał wam do tego prawo? Odwołuje się wtedy do wiary w prawa człowieka. Interwencje zbrojne państw są więc czystą przemocą. mówiąc Maxem Stirnerem). których istnienia nie sposób dowieść. pamiętajmy jednak. Spośród innych tego typu pomysłów chciałbym zwrócić uwagę na budżet zadaniowy. że zawsze będą to bzdury . choć czy byłby to VAT. Decydowałby on np.

psycholodzy. zakaz emigracji to wyraz czystego egoizmu i nierównego traktowania ludzi z innych państw. że wspomniani antropolodzy. tzn. którego odmawia się obcokrajowcom? Czy zatem wewnątrz tego kraju ludzie. już dawno zapewne na to wpadli i dogłębnie zweryfikowali empirycznie. etycy i inni naukowcy pozytywistyczni. chcieliby by raczej stało się coś niż coś innego i wtedy będą zadowoleni. O powszechnej moralności Powszechna bardzo prosta moralność brać się może w dużej części z lenistwa osób wychowujących . wydaje mi się ważna. służąca przechowaniu dzieci gdy rodzice pracują. jako instytucja zachowawcza również niezbyt wysila się by skomplikować dziecku obraz dobra i zła. Nie odpowie "albowiem jak twierdzą antropolodzy. Myśl ta mimo że banalnie prosta. Ludzie chcą spełnić swoje preferencje. wśród cywilizowanych społeczności ludzkich zakrywanie pewnych części ciała będących sferą tabu kulturowego uchodzi za wysoce wskazane". pogłębiając powyższe linijki do rozmiarów paru opasłych ksiąg. proste odczucia moralne. Ludzie mają coś takiego jak preferencje. Rodzice często nie mają czasu i chęci na wychowanie potomstwa i wolą je powierzyć państwu. Szkoła państwowa. a jedynie. rodzic odpowie "bo nie wolno". Szkoda tylko. które niejako wdrukowują się w psychikę. których przodkowie to notoryczne obiboki. w najlepszym wypadku "bo nie wypada". że nie może być uzasadnione. Utylitaryzm Zanim zacznę.fakt spokrewnienia z ludźmi którzy kiedyś wypracowali zamożność tych krajów ma być dla jej obecnej populacji źródłem przywileju. że nie sposób z czegokolwiek wywodzić powinność. że jest to złe. Skoro to już wiemy możemy poczynić kilka ryzykownych założeń. że jak wykazałem poprzednio nic nie da się dowieść. a wartości absolutne nie istnieją.zwłaszcza rodziców. "bo to złe". często są one ze sobą sprzeczne. Pojawiają się 22 . pamiętać należy. a często jeszcze utrwala potoczne. Nie stwierdzam. Jak najlepszą realizacją tych preferencji często zajmuje się polityka. winni być deportowani lub przynajmniej mieć ograniczone prawo do korzystania z zasobów publicznych? Jako. Drobny przykład: kiedy dziecko pyta dlaczego nie może chodzić na golasa. Nie odpowie tak z braku chęci. czasu jak i braku wiedzy własnej i niskich poznawczych możliwości dziecka. a do tego stoi w sprzeczności z naiwną wiarą w prawa i równość człowieka. czasem spełnienie tych preferencji błędnie utożsamia się z ogólnie rozumianym dobrem.

pogląd ten jest nieuzasadniony. zapewne ustalenia głównego miernika byłoby trudne ze względu na skomplikowanie tego co nazywam tu preferencjami. naruszona jednak zostanie przez redystrybucję wartość jaką jest prawo własności. kapitalizm/wolny rynek. a nawet gdy dziecko chce. że wiele doktryn właśnie taką realizację uznaje za swój cel. Koncepcja ta wdaje się nie w pełni prawdziwa. Otóż są preferencje odnośnie zaspokojenia swoich przyjemności. a skoro wartościowanie jest nieuzasadnialne. gdyż za wartość uznaje wolność. które należy powściągnąć jako złe. Nie znam się na tym. można uznając dziecko za podczłowieka i wymagać zgody prawnego opiekuna na stosunek. Mimo swojej logicznej elegancji i płaszczyka neutralności. że dałoby się przyjąć pewien stan mózgu za realizację preferencji a inny stan za niezrealizowanie ich. Realizując drugie. że najlepiej realizacji ludzkich pragnień służy tzn. drodze naukowej. Kiedy wolność pedofila narusza wolność dziecka.koncepcje dotyczące preferencji godnych realizacji oraz tych. poglądy polityczne). Nie da się tego ustalić bez odwołania się do wartościowania. Pozostaje nam odwołanie się do czysto mierzalnych bezstronnych wskaźników „naukowych” np. tzn. Pozostaje jednak pytanie czy celem naszym powinna być najpełniejsza realizacja preferencji? Wybrałem się na tą myślową wycieczkę ze względu. ustalenia czyja preferencja jest ważniejsza i mocy preferencji poszczególnych jednostek. Problem pojawia się gdy w grę ktoś dorzuca wartości (które jak wykazywałem w poprzednich tekstach są nonsensem. liberartarianin powiedzieć może. demokrację. Pominąłem jednak jak do tej pory pewne ważne rozróżnienie. oraz preferencje odnośnie sposobu zaspokajania preferencji przez całe społeczeństwo (tzw. pomińmy także pogląd.). To jak mniej więcej najefektywniej realizować preferencje myślę. Warto tu wspomnieć o „wolności aż do granicy cudzej wolności”. staramy się odzwierciedlić ich poglądy tworząc tzw. która w większym stopniu przyczynia się do zaspokojenia ludzi. bowiem można sobie wyobrazić ingerencję państwa. 23 . że może zostać poznane na tzw. niemniej jednak myślę. Poza tym przy mierzeniu utylitarnej wartości pojawia się kwestia „suwaka”. uszczęśliwić ludzi wbrew ich woli. W przypadku wolnego rynku. że spełnienie pedofila jest gorsze od spełnienia heteroseksualisty. zaspokojenia ośrodka przyjemności w mózgu. Nie możemy niestety ustalić słowami jaka wartość jest ważniejsza. jednak przyjmowany stopień etatyzmu preferowany przez koncepcje antykapitalistyczne również zazwyczaj nie przyczynia się do zwiększenia możliwości efektywnej realizacji preferencji ludzi. Realizując pierwsze możemy np. że może i pomoc społeczna rzeczywiście pomoże pewnym grupom wyjść z ubóstwa i wzrośnie w ten sposób czysto utylitarnie pojmowana przyjemność (czytaj realizacja preferencji). Jedna z tych koncepcji głosi np.

równości. że prawo wyborcze poprzestaje na tym prostym podziale nie wprowadzając innych stratyfikacji (np. a jej zwolennicy nieświadomie służą tylko pewnej konwencji popieranej pod wpływem kaprysu. ze względu na IQ). koherentnych przekonań. mowa tu o chorych psychicznie. wróćmy jednak do głównego tematu. Można argumentować. najbardziej rozumne będzie to z czym zgadza się najwięcej osób. być może jest po prostu wypadkową różnych dążeń (do racjonalności. Pozostaje uznać rozumność za pewne konwencjonalne słowo. A może jest tak. że demokracja nie ma na celu rozumnego działania. Jest to raczej kiepska definicja.niestety wiele takich twierdzeń funkcjonuje w politologii jako rozmaite ujęcia i szkoły myśli politycznej. Wartałoby podrążyć jeszcze nieco samą rozumność. że jest rozumne . gdyż nie mam do tego środków . że istnieją grupy społeczne które w powszechnej świadomości nie posiadają takiego atrybutu. która będzie podejmowała dotyczące ich decyzje-ale to samo odnosi się do grupy wykluczonej. dzieciach. ale jako tako sobie z nimi poradzono wprowadzając rozmaite testy na inteligencję. którego znaczenie będzie zależne od osoby je wypowiadającej. które prowadzi do pożądanych celów a także duża wiedza o świecie + umiejętności analitycznego myślenia + słuszność z domieszką mądrości. Właściwie nie da się ich uzasadnić w inny sposób niż powiedzenie "bo tak". że władza będzie dysponowała ich zasobami. Można powiedzieć. a jej zwolennicy wyznają ją z innych względów? Nie jest celem demokracji równość bo wyklucza dzieci i wariatów z decyzji wyborczych.Rozumność demokracji? Człowiek jest postrzegany jako jedna z niewielu istot posiadających świadomość i inteligencję. Zaskakuje mnie. ale wtedy uzależnimy stopień wpływu na władzę od płaconych podatków. Dużo większym problemem jest ustalenie celów do jakich należy dążyć przy użyciu rozumności. że nawet ludzie po podstawówce powinni mieć prawo wyboru władzy. 24 . Dużym problemem są kryteria oceny. bezrobotnych. W ten oto sposób. ale na takiej poprzestanę. a nie mocno uzasadnionych. niepełnosprawnych intelektualnie. tworząc narośle które łatwo byłoby usunąć empirycznym badaniem. pozbawiając prawa głosu np.demokracja staje się rozumnym systemem. powoduje to postrzeganie wszystkich ludzi jako jednakowo świadomych i inteligentnych. Oczywiście nie zweryfikuję tej hipotezy empirycznie. Czymże ona jest? Według mnie rozumność lub racjonalność to potoczne słowo określające takie podejmowanie decyzji. w pewnym sensie przynajmniej. sprawiedliwości). Kwestia postrzegania rozumności jest tym ciekawsza. to z kolei rzutuje na tak chętne przyznanie równych praw wyborczych w krajach demokratycznych. Jaki ideał urzeczywistnia dzisiejsza demokracja? Niestety nie przychodzi mi to do głowy.

trójpolówki jasno o tym świadczy. Głupota większości skłania za arystokracją/autokracją. doszło do tego że ludzie biedni mogli się zająć czymś innym niż zdobywanie pożywienia? Tylko czemu równe prawa mają także osoby nadal na skraju śmierci głodowej? Konieczność konsekwentnej realizacji haseł którymi się posługiwano? Nie do końca satysfakcjonuje mnie takie rozwiązanie. że głos teraz ma najpospolitszy biedak? Czyżby wpływ idei? Walcząc z królem i wyznając wolność podpieraną równością. Mówienie o tym. znowu pozostaje mi się odwołać do sfery ideowej: może miało to związek z konkretną sytuacją historyczną i wspomnianą walką z królem. że ludzie zamożni nie chcą oddać władzy jak stać się mogło. cnotliwa czy moralna. Więc w wyniku rozwoju naukowo-gospodarczo-społecznego. Rządy najlepszych nie są uzasadnione bez uzasadnionego kryterium oceny kto jest najlepszy. Przy niewielkiej ilości dóbr. Może jest w ludziach dążność do działania według własnej woli. To by też tłumaczyło dlaczego dzieci nie mają praw wyborczych-nie potrafią same zaspokoić swoich podstawowych potrzeb. że pewne fakty empiryczne. więc wymyśliłem inne: Dobra dają ludziom możliwości. Jeśli zaś dóbr mamy dużo. Wynika stąd niezbicie. Może dawny „człowiek zamożny” to dzisiaj większość z nas.Zgodnie z krzywą rozkładu Gaussa większość pozostanie przeciętnie mądra. mało ludzi ma możliwości. więc pozwolę sobie na śmiałe hipotezy odnośnie tego faktu. Ich zwolennicy zazwyczaj widzą siebie wśród uprzywilejowanych. wtedy trudniej o zgodę. Zresztą to żadne odkrycie. Inaczej: Przy ryzykownym założeniu. że jest w stanie się ona ustabilizować jedynie przy pewnym pułapie dochodów na głowę. Stąd w krajach trzeciego świata powstają monopartyjne władze. że to dlatego bo nie są racjonalne jest niemądre-kierując się racjonalnością należałoby wprowadzić technokrację. gdy tylko mamy zaspokojone podstawowe potrzeby. nie tworząc recepty na ustrój. Ciekawe… Niestety nie zajmuję się dogłębnie politologią naukową a czysto poetyckimi rozważaniami. najlepiej 25 . Uzasadniają swe roszczenia arbitralnie wybierając przyświecającą im wartość. burżuazja musiała przyznać tę wolność także pospólstwu? Tutaj raczej przyda się wspomniany związek między demokratyzacją a dobrobytem. Tylko dlaczego grupy zamożnych w swojej rywalizacji miałyby szukać poparcia wśród ubogich zamiast stworzyć system oligarchiczny? Hmm. inaczej upada. Hipoteza na temat powstania demokracji O demokracji słyszałem. wszak przykłady druku. Jeżeli jest ich mało to łatwiej im się dogadać. mają przełożenie w „rzeczywistości” ideowej.

agnostyczną drogę . Poza tym zastanówmy się jaka inna droga? Wolność? Ale dlaczego? Jeśli nie jako przenicowanie braku wartości.przynajmniej wtedy nie ubabramy się jeszcze jednym absolutyzmem (tj. czy moglibyśmy szanować wolność słowa negujących wolność słowa? 26 .jakiejś sztucznej inteligencji. że liberalizm ma swe sedno w niekonsekwentnym agnostycyzmie? Głównie bo ja tak w pewnym momencie doszedłem do liberalizmu (dziś jestem panrachistą który wybrałby liberalizm. niszcząc tym samym liberalizm. gwoli jasności). z progiem wysokiego bogactwa dającego uprawnienia do głosu. nieważne co wybierzemy) w imię czego? Samego siebie? Dobrobytu? (tu mogę zadać pytanie w imię czego dobrobyt?) To wszystko w imię samego siebie? Czyli jednak bożki? Dużo łatwiej jednak przyjąć pierwszą. Tak czy siak ważne by przestali rządzić populiści i socjaliści. no chyba że burżuazyjny. No chyba. choć może bardziej model niedemokratycznego kapitalizmu. że obiektywną prawdą byłaby wartość poszanowania ludzi tkwiących w błędzie. a powstanie demokracji byłoby naturalnym spełnieniem tego pragnienia. realizacją wartości absolutnej). Jakie lekarstwo? Nie potrafię wymyśleć ustroju który by omawiane zjawisko przezwyciężył samymi swoimi zapisami. A jako że mniejszość ludzi jest mądra. Chcąc więc działać według własnej woli. to tylko jako nowy bożek. Rozumność? Ale jaki cel tego instrumentu zwanego rozumem? Ekonomiczny postęp? Sprzyja mu liberalizm. chcemy także współdecydować o rzeczach wspólnych. ale czy wtedy moglibyśmy szanować ludzi.więcej jest ludzi o postawie roszczeniowej niż tych którym będzie można zabrać. Ekonomiczny postęp (lub rozumność. czy to będzie w demokracji (trudniej) czy dyktaturze. prawdopodobnie moglibyśmy na jej podstawie określić konkretne rozwiązania. Socjalizm Istota systemu demokratycznego . nie jest aż tak ważne. to największą część wyborców stanowią mający mało pieniędzy i kierujący się partykularnym interesem a nie ogólnym dobrem. nie szanujących ludzi tkwiących w błędzie? Np. Wiara liberalna Skąd pogląd. Jeśli znalibyśmy obiektywną prawdę.

bez której to rezygnacji nie moglibyśmy być liberałami i szanować innych wartości. liberalizm nabiera aspektów ludyczności. może mogą nieść ze sobą pewne zobowiązania i powinności względem "winowajców". godność jednostki. jeszcze inni wierzą w koniec świata w 2012. Błąd komunitarian Coś nas łączy prawda? Nie wszystkich. myślę że na potrzeby tego tekstu wystarczy czytelnikom pewne intuicyjne wyobrażenie jakie zapewne uzyskują współdzieląc ze mną pewien system znaczeń. albo przerodzi się w oksymoronicznie brzmiący "lewicowy liberalizm". 27 . Nie chciałbym się głębiej rozwodzić na pojęciem miękkiej etyki. Jedni są grubi. kreując sobie podpórki z opartych na prawdach obiektywnych wartościach jak wolność (jako wartość wsobna). Realizując je coraz aktywniej. Mało tego jesteśmy w pewnym sensie dłużni coś innym ludziom i grupom ludzi. Albo wróci wtedy do dawnych agnostyczno-relatywistycznych korzeni (jak wydaje mi się czynią niektóre nurty libertarianizmu). próbuje je uzasadnić.wolność. zbacza coraz bardziej na lewo i zbliża się do socjalizmu. nie mówilibyśmy językiem jakim mówimy. Naturalnym wydaje się pewne odczucie wdzięczności w przypadku gdy to jacy jesteśmy i co nas otacza napawa nas szczęściem. Gdyby nie ktoś. prawa człowieka. nie myślelibyśmy tego co myślimy. nie mielibyśmy takich dóbr materialnych jakie mamy. czyli wspomnianych już grup społecznych i jednostek oraz naszych przodków. prawa i godność jednostki/człowieka. w celu uproszczenia sobie walki w debacie i zrzucenia z siebie odium towarzyszącego stygmatowi "nihilizm". Powstaje jednak problem gdy liberalizm. może jeszcze je kiedyś zdefiniuję i dookreślę. ale tylko w kategoriach czegoś co nazwałbym "soft-etyką". że przy wolności wynikłej ze zrezygnowania z pretensji do obiektywnej wiedzy (zwłaszcza o wartościach). Naturalnym wydaje się także pewne uczucie złości jeżeli odbieramy rzeczywistość jako coś negatywnego. zamiast pozostać przy tym agnostycznym stwierdzeniu i dopuszczeniu do dyskusji w pozostałym obrębie spraw będących poza zainteresowaniem liberalizmu (ewentualnie wykluczenia z dyskusji jednostki negujące dyskusję). przyjmijmy że jednak coś nas łączy. Próbujący walczyć o nowo powstałe wartości . gdy uznajemy to za coś pozytywnego. Pomijając wątpliwości poznawcze przedstawione w innych wpisach. inni lubią śliwki. mamy pewne odczucia. odwołując się do tych nowostworzonych przez siebie wartości. Okej.Liberalizm ma ten problem. ale przynajmniej część.

jednak jej biologiczna podstawa ulega degradacji. Mimo wszystko sądzę. że opisywana przeze mnie sytuacja będzie przejściowa . Mało tego . Egipt. bo tylko w umiarkowanym śródziemnomorskim klimacie dało się w ogóle rozwijać na poziomie ówczesnej technologii. Jesteśmy tylko ekspresją pewnego układu. ale to moje stereotypy. Rzym rozwijały się na południu owszem. Nie jest uprawnionym przenoszenie z faktu zawdzięczania komuś czegoś. Poza tym wzrost higieny i świadczeń socjalnych pozwala rozplenić się biedocie. Antykoncepcja i aborcja stają się czymś tak prostym. wyludnia się na potęgę. Zaraz ktoś powie. podobnie jak do tej pory nie rozwinęła się Arktyka) Jednak czynnik preferujący jednostki potrafiące zadbać o ciepły kąt na zimę również się wyczerpał wraz z rozwojem technologii (piszę to z pesrpektywy humanisty który się nie zna na tym co pisze). Bardziej skłaniałbym się ku Azjatom. że Grecja. a coś takiego jak podmiot to tylko nadużycie umysłu szatkującego świat by go interpretować (ale nie by go poznać). że Zachód porzuciwszy swe tradycyjne modele rodziny. Swobodna wizja futurologiczna Czemu kraje południowe o ciepłym klimacie są biedniejsze? Może dlatego że tam można być biednym i niezaradnym-nie umrze się z zimna.jedynej etyki jaka jest ważna (chociaż nieuzasadniona). I tyle. Nie potrafią używać antykoncepcji ani odpowiedzialnie podchodzić do zycia. Owszem szersza edykacja poprawiła w ostatnich latach średnią inteligencję.Różne nurty wspólnotowe/komunitarystyczne/kolektywne/konserwatywne wyprowadzają z faktu posiadania pewnego dziedzictwa względem innych.doszło zjawisko sprawiające że jednostki glupsze i mniej zaradne mają więcej dzieci. a przynajmniej strażników ich pieniędzy widziałbym roboty (hmm wojna robotów z islamem?). którego nie tworzymy lecz bezwiednie transmitujemy.wraz z rozwojem technologii posiadanie dzieci przestanie wiązać się ze zubożeniem i trudami. 28 . Jeśli będą to płodne i prymitywne ludy islamu dojdzie do regresu cywilizacyjnego podobnego do upadku Rzymu. Najchętniej w roli sług starców. czy darzenia tego jakimś uczuciem. ale to nieistotne skoro nawet sami nie jesteśmy "właśni". A jako. Starzeje się dzięki rozwojowi medycyny. Problem teraz kto obsłuży bogatych starców. Oczywistością jest że przemawiamy cudzym językiem. że założyłem wyżej związek między inteligencją a zamożnością. W związku z tym tamtejsi kloszardzi mogli doczekać się potomstwa i utrzymać swoje geny w południowych społeczeństwach. pewne zobowiązania powinnościowe w kategoriach "twardej etyki" . "Zachód" głupieje. obowiązku etycznego odwdzięczenia się. w ten sposób tzw.

To jest możliwe. bo przy odpowiednim poziomie rozwoju technologicznego nawet z teatrzyków można by wyżyć. przez co znaczna część niewykwalifikowanej siły roboczej poszła na bezrobocie. Z czasem gdy w firmach będzie pracowało mało ludzi ruch „państwowy” skupi się na wartościach takich jak biologiczne życie i technofobia. jednocześnie wzrasta możliwość państwa do kontroli działań jednostki. kapitał zaś po rozwoju sztucznej inteligencji będzie wymieniał na nią coraz większą liczbę pracowników. a jedyne które przetrwały polegają na biegania z karabinem po buszu Ludzie posiadający pieniądze i nie posiadający ich będą mogli sobie wygodnie żyć bo produkcja rzeczy codziennego użytku będzie na tak zaawansowanym poziomie że staną się niemal darmowe . zapewnianie surowców). z drugiej wielkie infrastrukturalne inwestycje(loty w kosmos. więc bezrobocie nie będzie problemem. Przy większej podaży pracowników. że bogacze zatrudnią ludzi na zbytki. płacy minimalnej i podatków. Na szczęście dóbr będzie w bród. Zapewne długo jeszcze zwykły człowiek będzie jeszcze pracował. Ludzi po podstawówce coraz łatwiej jest zastąpić "robotami". ale będzie to praca błaha. jednakbędzie to praca dorywcza. siły zbrojne . Ludzie będą wieść żywot podobny do Elojów z „Wehikułu czasu” Wellsa. dobrze płatną robotę . Gospodarka pójdzie w dwie strony . teatrzyk wystawiony przez ubogich. Bezrobocie według niego to efekt zasiłków. np. Myślę że z czasem jedynie niewielka część ludzkości będzie mogła wykonywać pełnoetatową. Mikke utrzymuje. korporacyjna opieka zdrowotna dla najlepszych pracowników.dzięki automatyzacji towarów będzie wbród. Wojen mamy mniej bo wiążą się ze zbyt dużymi możliwościami zniszczenia.początkowo w krajach słabych. jednocześnie działania jednostki są lepiej nagłaśniane przez media. żądające walki z wielkim kapitałem. zmniejszą się płace ale i tak będzie pełne zatrudnienie.z jednej strony cenne będą usługi informatyczne (potem stracą na znaczeniu). Trzeba więc było lepiej kształcić ludzi.W znacznie dłuższej perspektywie czasowej dojdzie do przejęcia wielu funkcji państwa przez wielkie korporacje (np. z której i tak łatwo będzie mógł się utrzymać na przyzwoitym poziomie . Z czasem w państwie narastać będą tendencje lewicowe. a 29 . To prosto tłumaczy zjawisko terroryzmu i związanego z nim ograniczania "wolności". Zniknie pieniądz niewirtualny. W ciągu minionego wieku miała miejsce postępująca automatyzacja. gdzie państwo nie jest w stanie zapewnić poszanowania prawa własności). Ale ten proces będzie w przyszłości postępował.dla firm produkcja dla ludzi stanie się mało ważna.bo tylko niewielka część ludzi będzie w stanie pojąć skomplikowane działania robotów którymi będzie zarządzać. więc ludzie muszą się dokształcić by znaleźć pracę. Wojna: Wraz z rozwojem technologii wzrasta możliwość jednostki do działań z użyciem przemocy.

Z czasem sztuczna inteligencja będzie podchodzić coraz wyżej w hierarchii firmowej. państwa . czyli wspomniane surowce i wielkoskalowe przedsięwzięcia. Nawiązując jeszcze do tzw. W końcu znaczna część społeczeństwa nie będzie w ogóle pracować tylko konsumować.wirtualny będzie pod ścisłą kontrolą. w ekstremistyczny ruch oporu. Środowisk nieporównanie bardziej od ludzi inteligentnych. Prócz przedstawionych procesów zapewne część ludzi ulegnie cyborgizacji i upgrade’owaniu. działających dla sobie tylko znanych celów i według sobie znanych praw. Nastaną znaczne dysproporcje między wspomnianą "elitą pełnoetatowców" a zwykłymi pracownikami dorywczymi. władając światem będą wiodły żywot kontemplacyjny. Maszyny troszczyć się będą zapewne głównie o własne samozachowanie. by ostatecznie zostać zepchniętym na drugi tor do roli podrzędnej organizacji terrorystycznej. zapewne surowce i jakieś wielkoskalowe przedsięwzięcia . zaś obalenie ostatniego sterującego człowieka na najwyższym stopniu będzie miało formę błędu w systemie i rewolucji.może w przyszłości jedynymi jednostkami posiadającymi jakieś pieniądze będą państwa i wielkie korporacje. ale to szczegół bo w konsekwencji i tak „zmaszynieją”. Ciekawi mnie co w społeczeństwie zautomatyzowanym będzie stanowiło jeszcze jakąś wartość pieniężną. A dlaczego tylko one? Bo po co przeciętnym ludziom kasa kiedy wszystko będzie automatycznie produkowane i dostarczane jak za pomocą czarodziejskiej różdżki technologii? Jedyne w czym widzę przyszłą rolę pieniądza to wycenienie infrastruktuy utrzymującej "magiczną arkadię". dla ludzi. dowolnie manipulując rzeczywistością dzięki rozwojowi nauk ścisłych. implantowani nadludzie itp. Nie będzie można dokonać transakcji pieniężnych poza legalnym. Zapewne jak to bogowie mają w zwyczaju spuszczą kiedyś potop na biedne małpki na swoim grzebiecie. Z czasem ludzie staną się tylko planktonem żyjącym szczęśliwie na grzbietach wielkich środowisk. Ewentualnie w wyniku rozwoju biotechnologii ludzie ulepszą się biologicznie i staną się półbogami. Potem najbardziej skomplikowanymi procesami nie będą zarządzać ludzie. ściśle kontrolowanym obiegiem. Nasi Elojowie będą niezagrożeni do momentu kiedy nie zaczną uwierać firm zajętych własnymi poważnymi interesami. Być może najwcześniej staną się półbogami w wirtualnej 30 . o ile jacyś zostaną będąc tak samo obcymi i neutralnymi jak góry czy morza. „Matrixowskie maszyny”. czy będzie miała wpojone nie szkodzenie człowiekowi i służbę mu).zmieni się ono wraz z utratą znaczenia. ewentualnie popełniając samobójstwo. tylko jakieś cyborgi. równych niemal bogom. Znacząco zmniejszy się szara i czarna strefa. Wiele zależy od tego według jakich algorytmów działać będzie sztuczna inteligencja (jakie będzie miała dążenia.

a niewierzący wyższe od wierzących. no chyba że ktoś z RPA. kobiety są mądrzejsze od mężczyzn i zdobywają taką samą liczbę nobli. Jak zauważycie 31 . Może możemy się czegoś nauczyć od delfinów. poza tym spraw tych nie bada się rzetelnie bo nie pozawala na to poprawność polityczna największego centrum naukowego świata .USA) wynika że: u mężczyzn występuje większa rozbieżność w inteligencji niż u kobiet . Gwoli ścisłości z nielicznych badań do jakich dotarłem (nielicznych bo jestem leniwy.większość jest głupsza od kobiet. dodatkowo ludzie wykształceni w wyborze kierują się podobnie irracjonalnymi względami jak niewykształceni. że człowiek nie ma aż takiego zaawansowania intelektualnego by powołać coś umysłowo równego sobie. szympansów. murzyni mają najniższe a azjaci najwyższe IQ. weźmy sprawy "praktycznie" i "na zdrowy rozum" i uzasadniajmy je z tego punktu.. murzyni są równi białym cywilizacyjnie stąd nazwa "afrykańskie tygrysy" na kraje z tego regionu o tak galopującym postępie gospodarczo cywilizacyjnym. psów itd. A w ogóle zanim do tego dojdzie to się rozwalimy w atomowej wojnie.. Ostatnio (hmm od rewolucji francuskiej) trwa nieustraszony pochód walca równych praw. Ale wiemy o tych zwierzętach na tyle dużo by stwierdzić że są bez mała bardziej prymitywne. Nie przejmujmy się zwierzętami. a jacyś słudzy (hamiltonowskie serwoszympansy) będą dbali o to by maszyneria funkcjonowała a płyn do rurek dopływał. Większość z tych podziałów była nieuzasadniona. niemniej chyba mógłby rozpocząć taki proces który metodą prób i błędów doprowadziłby do jej powstania.rzeczywistości i tam przeniesie się cała aktywność intelektualna. ale geniusze występują dużo częściej . Rozumiem że niektóre z nich z racji inteligencji wymagają taryfy ulgowej przy niszczeniu ich środowisk pod przysłowiowe supermatkety. Otóż jak dowiedziono ubodzy podejmują równie sprawne i mądre decyzje polityczne i życiowe jak bogaci. Możliwe że sztuczna inteligencja może powstać jedynie drogą przypadku. Niestety walec ten tworzą dogmatycy. Pereł nie powinno się wprasowywać w ziemię razem z błotem i wieprzami.kobiety są uśrednione. Jednym z objawów durnoty walca równości są głosy o równości zwierząt. Mamidło równości Czy ktoś pamięta wspaniałe czasy kiedy to kobiety i ubodzy mężczyżni pozbawieni byli praw wyborczych jako coś gorszego? Kiedy murzyni jeździli osobną komunikacją jako coś gorszego? Oczywiście nie pamiętacie boście młodzi. filozoficznie rzecz biorąc jak dowiodłem w innych wpisach nic nie jest uzasadnione więc.

to czy nie powinniśmy być mięsożerni? Chyba że wyżej cenimy brak cierpienia. ale praktycznie już bardziej.milcząco przyjąłem tutaj kryterium rozumowego wyrafinowania za rozstrzygające. Po co ktoś miałby zatrudniać murzynów. Oczywiście filozoficznie to nieuzasadnione. kury dla jaj. ale to głupie. bardzo głupie. dodajmy często makabryczną śmiercią w rzeźni i cierpieniu. ale tego typu błędne myślenie jest powszechne i należy o tym napisać.życie ginęło od zarania dziejów. Chinczyków i Hindusów jeśli miałby im płacić tyle samo co Europejczykom i Amerykanom? Równie durne i wstrętnie egoistyczne są argumenty ludzi walczących z przenoszeniem fabryk do krajów tańszych . polecam lekturę Ayn Rand. teraz mamy bardziej zaawansowane metody i nie ma czego się obawiać – inteligentna kukurydza nie zamknie naszych pociech w kukurydzianych labiryntach. Jeśli jest więc tak jak mówię. nawet jeśli kończy się śmiercią.gdyby nie to zatrudnienie ludzie którzy z własnej woli podejmują taką pracę nigdy by jej nie podjęli. Podobnie nonsensowny jest lęk przed GMO – żywność jest modyfikowana genetycznie przez farmerów od wieków poprzez dobór w hodowli. Nie jest nowe co piszę zapewne. a w końcu kamieni i życia nieożywionego. czy tylko rzucają słowa na wiatr? Otóż gdyby nagle wszyscy przestali jeść mięso co stałoby się z tymi wszystkimi krowami. Jeżeli uznamy się za równych psom to popadniemy w regres. nawet za cenę nieżycia. już mój ulubiony Nietzsche zauważył że nadchodzące czasy cechuje unikanie cierpienia za wszelką cenę. nie widzę w nim żadnej wartości wsobnej/perfekcyjnej. świniami. bardzo głupi . Jeśli ktoś chce głębszej ideowej analizy ruchów ekologicznych. choć też bardzo popularne. Pojawi się problem co z żyjątkami nam ewidentnie szkodzącymi . a jest to głupie. to czy jeśli wyżej cenimy sobie samą możliwość życia. a ludzie nie będą kupować czegoś co jest niebezpieczne. Czy utrzymywalibyśmy je przy życiu? Po co? Krowy dla mleka. Analogiczny sposób myślenia prezentują ludzie walczący z zatrudnieniem za niskie pieniądze .będziemy musieli hodować robaki w sobie (dyskusja będzie analogiczna do dzisiejszej o aborcji tylko nieporównanie bardziej groteskowa). czy jarosze o tym w ogóle myślą? Czy podchodzą do prawd które głoszą na poważnie. kurami i innymi zwierzętami które teraz hodujemy tylko jako przyszłe pożywienie. Zastanówmy się co by było gdyby wszyscy byli wegetarianami. bardzo głupie. I w ten regres będziemy popadać dalej aż do karalucha i ameby.czy one nie mają równego prawa do uczestnictwa w ekonomicznej rywalizacji? W końcu tak kochamy równość i prawa człowieka! No chyba że w końcu uznamy że niektórzy ludzie są gorsi i mniej im się należy (ciekawa rzecz że ludzie głoszący 32 . ale reszta? Kult wszelkiego życia jest głupi.

w potocznym dyskursie. w ramach polityki multikulturalizmu. POLSKĄ INSPIROWANE: Banalna myśl o tym co zrobią polscy lewicowi intelektualiści W najbliższych latach. że lud ciemny takie rozróżnienie czyni znacznie rzadziej. że orzeł z superwzrokiem nie przetrwa dłużej od ewolucyjnie prymitywniejszej "ameby" w niekorzystnych warunkach. ale na razie generalnie chrześcijanin lub ateista.czymże substancjalnie różni się mucha od kamienia? Ot różne procesy tylko jeden bardziej złożony i tyle. żyd) Po co próba zmiany potocznego pojęcia. Ci co mówią o jakimś magicznym.eksterminujcie go! Zwierzęta ginęły od zawsze. którzy nie widzą.takie tezy rzadko widzą się jako gorsi-w nowym porządku myślą że to oni zajmą wyższą pozycję). Złożoność biologiczna jest degeneracją wynikającą z korzystniejszych warunków. Nie macie dowodów naukowych na swoje bzdury co z praktycznego punktu widzenia wyklucza z dyskusji. niż 33 . Piszę to dla nieuków. a nie buddysta. Otóż dziś pojęcie Polak nieodłącznie kojarzy się z: a)mówiący po polsku b)biały c)katolik (to już teraz jest wątpliwe. w wyniku rosnącej emigracji. ale to dygresja. a dodatkowo dużo wyżej ceni Polaka "Polaka". Sam fakt życia nie niesie w sobie żadnej wartości . Na koniec apel do zwolenników praw zwierząt . która nie służy udoskonalaniu istot tylko przetrwaniu DNA. taka to już ewolucja. A wszak dyskutujemy praktycznie. skoro już teraz elita intelektualna jest w stanie odróżnić narodowość polityczną od etnicznej? A no po to. Jeśli irytuje Was komar . zróbmy to w imię postępu ludzkości i zgromadzenia większej ilości pieniążków. dojdzie do starań środowisk lewicowych.znajcie umiar! Owszem umiar w bestwialstwie przydałby się też mordercom zwierząt. zredefiniowanie pojęcia Polak. ale człowiek przede wszystkim! Jeśli wyraźny interes przemawia za wyeliminowaniem jakiegoś gatunku z powierzchni naszej rodzicielki Ziemi. ponieważ by ją uprawiać musimy się zgodzić na niedowolność sposobów argumentacji. muzułmanin. choć jak pisał Lem rozum ludzki jest kontrpropozycją na tą degenerację. boskim tchnieniu życia i o duszy istot rozumnych plotą bajki. bo filozoficznie nauka żadnego poznania Prawdy nie zwiększa i jest kolejną bajką. mających na celu.

Wprawdzie tworzenie wszechobowiązującego prawa też jest zwykłym działaniem ludzi zmieniających prawo. lewicowi intelektualiści będą zmierzać do ukształtowania nowego. TVP i handel niedzielny Ludzie. tworząc prawo. Wybitni w guście bywają częściej słuchani ze względu na swą intelektualną wyższość (co nie znaczy że ich gust jest słuszniejszy i powinien być wspomagany finansowo z przymusowych składek). pozostaje tylko pytanie czy jest to pragnienie większości czy chwilowo będącej u władzy garstki reprezentantów? Prawo większości zawsze będzie tępić bezpodstawnie prawa mniejszości. Dzieło wybitne wydaje się naprawiaczowi godne finansowania przymusowego nawet przez ludzi niechcących go oglądać. że nie sposób stwierdzić co jest lepsze lub co istnieje. A jako. szerszego rozumienia pojęcia Polak. Przykładem takiego postępowania jest postulat uwznioślenia/ulepszenia mediów. Nie dostrzegają że wolnorynkowe media dają ludziom to czego chcą. 34 . że ogląda to co dla niego najlepsze. Jeśli istnieją rządy większości. Dowiodłem już. Jest to brak respektu dla przekonań i umysłowości ludzi. Naprawiacze chcą skłonić go do oglądania czegoś lepszego. chcą zadekretować jego istnienie. jednak przez fakt wszechobowiązywania zniewala jednostki. jest wynikiem działania ludzi. że naprawiacz jest w mniejszości na krzywej Gaussa. Nawet niszowe i ambitne dzieła mogą komercyjnie na siebie zarabiać przy odpowiednim zarządzaniu finansami. Nie dostrzegają. Podobnie rzecz ma się ze wszelkim dekretowaniem rzekomo lepszego zachowania u ludzi. którzy już mylnie uznają pewien stan za powinny. muzyki disco polo) . co pełni misję publiczną. wywołany przekonaniem. którzy sami by go zmienili gdyby chcieli. że elity mogą wpłynąć na rozumienie pojęć przez lud. że stan obecny.uznaje. Rzadziej pojawia się postulat zmuszania do finansowania sztuki najniższych lotów (np. to po co prawem regulować coś co większość już robi? Zazwyczaj wiąże się to z chęcią zmiany większości na lepsze.a to dlatego że będzie ono wzgardzona przez przeciętnych i wybitnych w guście. Bierze się to stąd. Handlu w niedzielę nie trzeba ustawowo dekretować. bo ludzie mogą zrezygnować z pracy w niedzielę i z chodzenia po supermarketach jeśli zechcą. Oglądając jakiś program widz czyni to z własnej woli . nigdy jego wybitne dzieła nie będą popularne bo większość zawsze będzie miała średni gust. które mogłyby działać tak jak chcą.jakiegoś naturalizowanego imigranta. że wie się lepiej co być powinno i że winno się do tego przymusić innych.

Prócz wspomnianego hermafrodytyzmu wyróżnia się także kilka innych płci poza męską i żeńską.piszę o tym jedynie ze względu na żywą dyskusję na ten temat jaka ma ostatnio w Polsce miejsce. Rozwiązaniem mądrym.doprowadzi to w konsekwencji do spadku prężności gospodarczej a w dłuższym okresie czasu do zubożenia ubogich. gruboskurność i niesubtelność rozwiązania prawnego danego problemu. sprzątaczki. Podobnie w innych kwestiach . nie skutki (ulga jaką odczują ubodzy i niezaradni z tytułu otrzymania „socjalu” będzie mniejsza w dłuższej perspektywie niż ulga jaką odczuliby w wyniku odciążenia przedsiębiorczych). trzeba będzie bardzo dokładnie wyważać listy. to nieproporcjonalność. Poszukiwanym towarem staną się np.dlaczego mamy się skupić właśnie na płciach? Ja rozumiem że kulturowo i prawnie kobiety były poszkodowane przez wieki i ma to wpływ na ich dzisiejsze szanse wyborcze. Zresztą dlaczego mamy skupić się na płci? Mikke słysząc o pomyśle dotacji partii wprowadzających do parlamentu kobiety spytał a czemu nie łysych i murzynów? Właśnie? Czemu??? Czy parlament ma być dokładnym odwzorowaniem społeczeństwa? Czy na listach do niego swój procent powinny zajmować także dzieci? Ile kategorii w końcu przyjąć? Jeśli przyjmiemy wszystkie. że akurat takich brakować będzie do uzupełnienia listy..Parytet Po pierwsze parytet ma mieć na celu zrównanie płci w politycznej reprezentacji-czy jednak pomyślano o osobach "trzeciej płci"? O hermafrodytach? Stanowią znikomy odsetek społeczeństwa. tak by dany osobnik reprezentował sobą kilka cech.więcej kasy dla firm da większe zatrudnienie a także przyczyni się do ogólnego wzrostu dobrobytu . Nie podam tu konkretnych rozwiązań niedoreprezentacji kobiet we władzy. Dla przykładu jeśli mamy wielu ubogich to "łopatologicznym" rozwiązaniem tego problemu jest redystrybucja w stylu Robin Hooda . Pytam więc ponownie . karły.dostanie się także ubogim. ale.jeżeli jest jakiś problem to trzeba wprowadzić takie rozwiązania prawne które uleczą przyczyny(w podanym przykładzie przyczyną ubóstwa zazwyczaj jest słabość gospodarki). przymusowy parytet to strzelanie z armaty do muchy. ludzie obsługujący szamba nie mają gorszych szans od innych? Ustawowy.jednak jeśli mamy mieć równość płci to zostali zdyskryminowani-no ale to z mojej strony moja ulubiona redukcja do absurdu. mordercy pedofile tylko dlatego. bo nie uznaję tego za problem . Czy alkoholicy. Większość zwolenników parytetu płci uzna to za absurd. subtelnym i najefektywniejszym będzie obniżka podatków . 35 ..

cuda i teofanie. nie poruszały się względem siebie i nie było nic przedtem bo nie było czasu. nawet czary. Nic nie może zaświadczyć o istnieniu bóstwa. gdzie każda treść będzie mogła kogoś urazić? Czy jeśli jedynie religijne uczucia mają być chronione (dziwne. Przybycie dziwnej istoty robiącej niewyobrażalne rzeczy i mówiącej że jest bogiem. Co do powstania świata z niczego to można je wytłumaczyć tym. nie będzie znaczyło. to czy znowu nie popadamy w wszechkaralność .po prostu są niewytłumaczone. że jest ona bogiem. póki za boga jej nie uznamy. nie uzasadniają wytłumaczenia bogiem . W tym przypadku pozostaje uznanie niemożności uzyskania racjonalnych wyjaśnień (które i tak nie odkrywają Prawdy. Nawet jeśli niewytłumaczalne zjawisko związane jest z przedmiotem kultu przestrzennie (np.gdy wszystkie cząstki były zbite w jednym miejscu. Inne tego kalibru zastrzeżenia co do niewiedzy o świecie. Podobnie rzecz ma się z obrażaniem. łatwo jest popaść znowu we wszechkaralność. KOŚCIOŁEM INSPIROWANE: Cuda Często stosowanym argumentem za istnieniem bóstw jest odnotowanie zjawisk niewytłumaczonych (od powstania świata po płaczące obrazki). Nie musimy się słuchać rozkazów. 36 . łzy na twarzy Matki Boskiej) to nie świadczy to o jakimkolwiek bogu (są to jedynie łzy na twarzy obrazka powstałe z niewiadomej przyczyny).mój znajomy bez większego problemu zarejestrował lub niedługo zarejestruje Kult Latającego Potwora Spaghetti. nawet jeśli nie mają wytłumaczenia. a arbitralność rodzi poczucie niesprawiedliwości. a jedynie to co nam się wydaje porządkują zgodnie z mechanizmami mózgu).wszak jeśli religie mogą być dowolne to może nas urażać dowolna rzecz. to czy nie popadniemy w absurd "wszechkarania". tylko dlatego że rozkazujący czyni rzeczy dla nas niepojęte. "neutralne" państwo uznaje religię za najważniejszą?) to czy tylko uznane formalnie religie? Kto ma decydować co uraża danego wyznawcę? Przecież katolika mogłoby obrażać t w kształcie krzyża użyte w wyrazie "kutas"! A jeśli nie tylko formalne religie (w końcu tak nie lubimy dyskryminacji). Reasumując uczucia religijne nie powinny być prawnie chronione ze względu na zbytnią arbitralność i nieokreśloność tej kategorii. że czas to ruchy materii postrzegane przez umysł . bo łatwo ustanowić nową religię . Poza tym nawet przy uznaniu jedynie formalnie uznanych religii.Absolutna wolność słowa Czy uczucia religijne winny być bardziej chronione od innych uczuć? A jeśli nie tylko religijne uczucia.

Zamykamy się w związku z tym w odrębnych obozach. Oparta jest ona na założeniach pierwotnych które podzielane być mogą jedynie przez osoby wierzące w katolickiego Boga. W związku z czym niemożliwym staje się uznanie tej argumentacji przez kogoś o zupełnie innych podstawach metafizycznych. Kościół unika odpowiedzi na pytania co zrobić gdy następuje konflikt wartości. dorosłego i starca. których wzajemne 37 . modlitwie i liczeniu na cud. część ludzi uznaje to pojęcie za homogeniczne etycznie. a spór toczy się o początek życia. Odwoływanie się do oczywistości przy kwestiach tak fundamentalnych jak sąd etyczny jest błędem. Omawiany sąd etyczny oczywiście potraktowany został jako oczywista oczywistość z którą każdy zgodzi się. dziecka. Nie widzą różnicy etycznej między uśmiercaniem embrionu (właściwie to czemu nie plemnika.In vitro Jakaś komisja episkopatu zakazała udzielania komunii ludziom umaczanym w in vitro. że zniszczenie życia ma wartość samą w sobie. W kontrargumentacji spotykamy się z odejściem od potocznego rozsądku na rzecz abstrakcyjnej teorii teologicznej. absolutnej. Jeśli już życie istoty ludzkiej uznaje się za wartość samą w sobie. Co zrobić gdy życie matki i dziecka są zagrożone i przeżyć może jedno? Z niejasnej wizji jaką mam Kościół radzi zostawić sprawy swemu biegowi. nastolatka. Otóż jak już pisałem nie widzę argumentów za istnieniem jakiejkolwiek wartości "wsobnej". ale to wydaje się im redukcją do absurdu. więc i życie wartością taką mi się nie wydaje. wypadałoby moim zdaniem uzasadnić (bowiem dobrym obyczajem jest przypisywanie ciężaru dowodzenia stronie twierdzącej że coś ma miejsce niż że coś tego miejsca nie ma). Pogląd o treści pozytywnej "życie ma wartość". w rezultacie czego umrą obie istoty. Tym razem ja odwołam się do oczywistej oczywistości zabicie embrionu lub osoby nad grobem jest czymś zasadniczo etycznie innym niż zabicie dziecka czy dorosłego. Otóż równie prawomocnie wydawać mi się może jako oczywista oczywistość. płodu. Jak trafnie zauważył jeden z dyskutantów. Jednym z nich jest brak zróżnicowania pojęcia "istota ludzka". przy czym uwagę zwrócić bym chciał na pewien szkopuł. że zabijamy napastnika z bólem sumienia. chociaż wynika z tego rozumowania). Wielu uczestników dyskusji czyni pewne niesłuszne założenia wstępne. że życie ludzkie jest wartością samą w sobie. Czy w przypadku obrony koniczenej życie napastnika gwałcącego życie ofiary nadal ma wartość bezwzględną? Możemy utrzymać spójność poglądową poprzez uznanie. Wszyscy uczestnicy dyskusji jakich mam okazję słyszeć uznali za pewnik. Oczywiście wszczyna to dyskusję na temat.

Ile już razy słyszałem "jeśli to przyjmiemy to życie nie będzie miało sensu" . napomknę jedynie że sensownym wydaje mi się nie regulowanie tej sprawy w ogóle. po paru soborach. pluralistycznych ideowo czasach utrzymać swoje apodyktyczne stanowisko . lub też kompromisu niezadowalającego obie strony. Po przegranej walce z Cesarstwem. młodzi są już znacznie liberalniejsi w myśleniu. wygodne wnioski i konsekwencje. Problem pozostaje z ludźmi mającymi pretensje do narzucania swojej woli innym. W przypadku gdy sprawa dotyczy kwestii rozstrzygalnej legislacyjnie.Kościołem niezaangażowanym w politykę. bez argumentacji przy rozwiązywaniu sporów pozostaje nam odwołanie się do przemocy". subiektywizm bez obiektywnego spojrzenia uniemożliwia argumentację. Kościół znacząco odizolował się od aktywnej walki 38 . tylko pewną wygodę.tzw. wtedy owszem wiara i Kościół sprawdzają się znakomicie. utożsamia prawdziowość sądu z tym czy niesie ze sobą przyjemne. Kościół.coraz więcej baranów przestaje być potulnymi owieczkami) Zastanówmy się teraz nad pewnym problemowym zjawiskiem . a dokładniej jakiśtam papież w jakiejśtam encyklice. chociaż powszechne. załóżmy że za cel uznajemy nie prawdę (które to pojęcie Kościół uwielbia sobie przyznawać na wyłączność).przekonanie się jest mało możliwe. stabilność społeczną. błędny. celowo bądź bezwiednie. Liznęli innych stanowisk. Jest to niedopuszczalne. Jeśli samodzielne myślenie jest tylko dla elit.poprzez nie stosowanie in vitro bądź stosowanie go. To że pogląd prowadzi do negatywnych zachowań nie znaczy że to pogląd niesłuszny. bowiem uznanie racji przeciwnika oznaczałoby rezygnację z podstaw własnego światopoglądu i przejście do jego obozu. Czy z tego rozumowania wynika że relatywizm i subiektywizm nie mają racji? Nie. Czy jestem w stanie zgodzić się na zakłamanie w zamian za ogólne zadowolenie? Ja akurat nie. wynika tylko że prowadzą do przemocy. Kościół i dis na Boga chrześcijańskiego „Relatywizm niesie ze sobą niebezpieczeństwo subiektywizmu.ha. a lud potrzebuje religijnego opium by sprawnie funkcjonować to Kościół jest niewątpliwie instytucją stabilizującą społeczeństwo i w tym względzie konserwatyści mają pełną słuszność. dochodzi do uchwalenia prawa zgodnego ze stanowiskiem jednej ze stron. a od wyssanego z mlekiem matki domagają się jakiegoś sensownego wytłumaczenia . Poza tym nie myślę że Kościół byłby w obecnych. a może właśnie nie ma? Rozwijając temat dalej. kopernikańskiej rewolucji itd. Nie będę zgłębiał tej kwestii. wtedy osoby o pewnych poglądach będą mogły je realizować .

A co tak cudownego jest w pokorze. wszak mamy podobne odczucia. jego zamysły są niezrozumiałe. Co ciekawe ortodoksyjni Żydzi z m. Starego Testamentu wnioskują że nie można jeść świni. Dostaje się wolności która staje się wolnością do. Kościół więc angażuje się tylko w część spraw w reszcie jest "apolityczny" ewentualnie poprze chadecję. Przejdźmy teraz do ostatnio ocieplonego stosunku do ateistów. otwarci i oświeceni owszem. Biblia to poezja do rozszyfrowania dla teologów. Ale jednak o prezerwatywach w Biblii powiedziano? A co tam Kościół Biblia obchodzi! Oni to z abstrakcyjnej godności człowieka wyciągają. nie wydaje wam się że system wyborczy jest nieco ważniejszy od użycia prezerwatyw? ah ale to Bóg. miłosierdziu.politycznej.. ateiści to tylko takie kaleki które umysłowo pobłądziły. późno zaakceptował demokrację oraz uczestnictwo wyborcze katolików. Ciekawe. Mamy się kochać. Jak Kościół jako nosiciel jedynej wielkiej prawdy może zgodzić się na władzę ziemską? Władzę ludzi często wrogich lub przynajmniej nie należących do owczarni.którym zaprzeczanie jest nieludzkie. Wojujący ateiści na to nie pójdą. ale to czy w demokracji czy autorytaryzmie już boska mądrość nie objawia.in.to co wydaje się zbyt absurdalne okazuje się metaforą. Szczęściem Bóg zechciał pominąć kwestię ścisłego urządzenia ustroju i stosunków międzyludzkich a skupił się na stosunkach seksualnych. eutanazję (kwestie początku i końca życia). Nieważne że obie opcje to fundamentalni wrogowie teologiczni. ale sztywno wytyczoną 39 . mówi też o byciu strażnikiem wolności . Po pierwsze nawet jak ktoś odrzuci wiarę w Boga to go atakują "wartościami chrześcijańskimi" jako ogólnoludzkimi . Jeszcze parę innych chwytów erystycznych i oszustw jest w Kościele irytujące. no ale katolicy już od tego odchodzą. przygarnijmy ich ciepło naszym protekcjonalnym ramieniem. jałmużnie? (tak naczytałem się Nietzschego) Po drugie to przywłaszczanie sobie wszystkiego co dobre bez zauważenia sprzeczności we wchłanianych pojęciach. bo tak myśleliśmy w czasach formowania się chrześcijaństwa? Czyli Bóg się kiedyś mylił czy może jednak ryby to naprawdę nie mięso? Ziemia płaska? 7dni stworzenia świata. nasz światły Kościół Katolicki jest ponad to .nierozumne? Bóg jest głupi?. aborcję. pomija jednak liczbę posłów w Sejmie oraz ruch lewostronny na drogach (kwesie urządzenia życia). Dochrapał się także swojej polityki społecznej jako reakcji na socjalizm. ateiści to głupcy wierzący że Boga nie ma. A zresztą nie chce mi się tego analizować. wolnością pozytywną. Dla przykładu: Kościół mówi o szacunku dla autorytetu. chyba można już jeść mięso w piątek? Ryby to nie mięso.coś nie gra. więc któreś pojęcie trzeba przemaglować.. Dzięki tej boskiej mądrości Kościół zajmuje zdecydowane stanowisko tylko jeżeli chodzi o in vitro. brak ewolucji i pochodzenie człowieka od dwojga ludzi? Cóż niektórzy wariaci w USA tak myślą.

Istot marnych. one nawet w Św.. degradujących się do prostszych form w temperaturze między -50 a 150 stopni Celsjusza. zmarłych obcowania. a tak to przynajmniej za obrażanie katolickich wartości mogę pójść bohatersko siedzieć (eh a wsadzicie kiedyś kogoś za obrażanie moich wartości?). Niestety jestem skazany na życie wśród idiotów. ale jest daleko.jak bardzo nienormalne mi się to dziś wydaje! Dorośnijcie intelektualnie! Jesteście sami w olbrzymim universum. Pokutuje myślenie wyrażane w słowach: „przecież wszyscy zgodzimy się że” „no przecież nikt o zdrowych zmysłach” „no przecież każdy Polak. grzechów. Przepraszam za gwałtowność tego fragmentu. dusz. Żyję w jakimś wariatkowie! 95% Polaków katolicy? pomijając niepraktykujących.. przypadkowo uformowanych w DNA i zdegenerowanych w wyniku coraz łagodniejszych warunków do skomplikowanych istot.. słuchający discopolo i głosujący na Samoobronę. Niestety ale przykład głupiej wiary a może jeszcze lepiej głupiej popkultury i głupich głosowań w wyborach dobitnie pokazuje że jeśli chodzi o smak. 40 . rozumność jedynie mniejszość jest na przyzwoitym poziomie (owszem na obronę masy mogę powiedzieć że są jeszcze totalni idioci.wolnością do podążenia za Chrystusem . a całość rozkłada się w krzywą Gaussa).” my. że jest najgorszy z religii. Każda wiara (także w naukę) jest głupia i nieprawdziwa. czekam z utęsknieniem na syntetyczną czystość ultralogicznej sztucznej inteligencji." Jak zapewnie z tekstu wynika Kościół Katolicki to mój zapiekły wróg.jak tego nie zrobisz będziesz zły. Też mi wybór! Ten pojęciowy populizm jest uderzający. Mikołaja mogą sobie wierzyć. za tolerancją. Nie dlatego. za wolnością religijną. albo akceptację faktu że Bóg umarł i dokończenie bezsensownej egzystencji jako trybik w maszynerii poruszających się cząstek. za krzyżami w szkołach itd. jak cały ten koszmar zwany życiem się skończy! Macie różne opcje: życie dalej w swej durnocie. 1001110110111000110. ale jak można mienić się dorosłym żyjąc w świecie aniołów. samobójstwo. który was pogłaszcze po główce.. ale masz wybór. ale za radą napoju gazowanego muszę wyrazić siebie. za wsparciem najbiedniejszych. Rozumiem dzieci. duchowni mówią jak politycy. Czemu nie atakuję islamu? Wiem że jest jeszcze głupszy. wątpiących. gust. Jak można utrzymywać takie rozumowe sprzeczności? Jak można wierzyć tak naiwnie? Jak można być tak głupim? Pamiętam sam kiedyś co wieczór mówiłem pacierz i odprawiałem monolog do kogoś . "Jesteśmy za rozwojem. wielkiego brata w dodatku wszechmocnego i prawie nigdy się nie pojawiającego. Nie wiecie niczego o żadnym troskliwym tatusiu. "martwe dusze" to i tak dużo. my jednorodna kupa ludzi tak samo myślących których wspólne zdanie wyrażają usta demagoga. za poszanowaniem wartości.

w zbiorze pt. Zadziwiające. ale istnieje w nim potencjał do rozwoju. skoro w marnowanych plemnikach i jajnikach również istnieje możliwość rozwinięcia się w dorosłą formę homo sapiens. co według katolików oznacza. których nie potrafimy wyjaśnić: wskrzeszać zmarłych. a modlitwa za ich wstawiennictwem spowodowała uzdrowienie wielu osób. skoro wcześniej nie wiedział o istnieniu komórek rozrodczych. Niedawno Bóg kontaktując się z papieżem oraz innymi hierarchami Kościoła Katolickiego oznajmił. Niekonsekwencja. Na początku warto zaznaczyć. do którego najczęściej odwołują się uczestnicy rzeczonej debaty. Na szczęście w historii wiele osób zajmowało się interpretacją jego nauki. postanowiłem zająć się poglądami autorytetu. według wielu. świadczy to. musi być uznane za aksjomat. iż wszystko. Posługują się również twierdzeniem.wysłał swego syna by zbawić ludzkość. Początkowo nie wszyscy ludzie byli przez niego uznawani za istoty godne istnienia. Chciałbym przeanalizować stanowisko samego Boga oraz kontynuatorów i interpretatorów jego myśli. iż podawanie przykładów takich jak powyższe. czy niekoherencja wyznawanych poglądów jest maskowana stwierdzeniem. dlaczego te same osoby nie uznają masturbacji lub miesiączki jako aktów ludobójstwa. W tym miejscu chciałbym wymienić kilka argumentów przeciwko stanowisku Boga i jego uczniów. Zaskakuje jednak. czyli od momentu połączenia się jąder komórek rozrodczych. że postanowił się tą wiadomością podzielić z ludźmi dopiero teraz. pałał również zamiarem zniszczenia miast Sodoma i Gomora ze względu na grzeszne życie ich mieszkańców. Po pierwsze. iż ich Bóg mówi prawdę i niewątpliwie jest istotą najwyższą. że potrafił czynić rzeczy. system prawny już od dawna 41 . W swej późnej twórczości. Nie dostrzega się też. Liczne katolickie inicjatywy straszą nas wizją co by było gdybyśmy to my byli na miejscu zabijanych nienarodzonych. jest redukcją problemu do absurdu. Niestety Bóg nie przejmuje się uzasadnianiem swoich tez uznając zapewne. Wiele powiązanych z nim rzeźb płakało krwawymi łzami. ułatwiając jej zrozumienie. czy zamieniać wodę w wino. Bóg zesłał na Ziemię potop. że wprawdzie embrion ludzki nie jest w pełni rozwiniętą istotą. że stosunek do życia ludzkiego niebiańskiego myśliciela ulegał wielu zmianom. co mówi. a do naszych przodków mówił po prostu zrozumiałym dla nich językiem. Nowy Testament przyjął zdecydowanie przychylniejszą postawę . że życie człowieka zaczyna się od chwili zapłodnienia. że właśnie poprzez poświęcenie części embrionów daje się wielu osobom możliwość osiągnięcie pełnego rozwoju. O słuszności jego poglądów.A gdyby tak potraktować Boga poważnie? Zainspirowany dyskusją toczącą się w związku z pracami zespołu ds. iż jako istota boska nie jest on wszechwiedzący. bioetyki. Możliwe jednak.

możliwości zawierania małżeństwa. że płód zbyt wielkiego udziału w tej decyzji mieć nie może i w praktyce podejmie ją matka. Wygodnie byłoby uznać. Zdaje sobie sprawę. Znacznie poważniejszą od embrionów jest kwestia aborcji i zabijania płodów. Nie mógłbym jednak uzasadnić takiego twierdzenia. że najlepiej sprawdziła by się tutaj koncepcja panarchiczna. np. Wielkiego ZeeBra.zupełnie niesłusznie.mogą ich bronić tylko inni ludzie. popadniemy w furię wyroków skazujących. Wielkie siły społeczne chcące bronić praw płodów i embrionów. że obraziłem uczucia religijne wielu moich czytelników i że chociaż część z nich zastanowi się nad moją argumentacją. Mimo to zmuszanie ludzi do płacenia na rzecz szczęścia bezpłodnych par oraz wzrostu populacji. iż tylko występowanie we własnym imieniu pozwala na pełną ochronę praw człowieka. być może bym je przyjął. Czy zatem. Liberalizacja badań nad embrionami sprzyja rozwojowi nauki. Pogląd że rząd mógłby zająć się poważniejszymi zagadnieniami jest błędny. Jednak w przypadku płodów taka możliwość nie występuje . Respektując obowiązek szanowania wszystkich religii i ludzi. co jest słuszne. Stanowisko to jest interesujące i gdybym był racjonalistą. iż nie wszyscy przedstawiciele naszego gatunku zasługują na równą ochronę życia. ponieważ ofiary mogą zjednoczyć się w organizację osądzającą morderców i broniącą się przed nimi. Żadna ze stron nie będzie mieć jednak racji w kwestii narzucania innym swoich poglądów na temat zabijania życia nienarodzonego. Co do refundacji zapłodnień metodą in vitro z publicznych pieniędzy. może istnieć nawet taka. bo nic nie stoi na przeszkodzie. czy też nie. czego dowodem jest łagodna kara za pozbawienie kogoś życia w wyniku obrony koniecznej. będziemy dyskryminować wyznania nieoficjalne . Nawet w przypadku prawa do życia nasz prawodawca stoi na stanowisku relatywistycznym. 42 . która uzna pasy na ulicy za obrazę swojego boga. Spotkałem się z ciekawą opinią. by przyglądać się kilku problemom. Jeśli nie wiemy. co obraża religie oficjalnie przez Polskę uznawane. pozostawiłbym kwestię rozstrzygnięcia katu oraz jego ofierze? Tak. by była ona uzasadniona. Mam nadzieję. pozwólmy matkom i płodom decydować czy aborcja jest dopuszczalna. pokonają mniej licznych w Polsce zwolenników legalizacji aborcji. Jeśli karać będziemy jedynie to. wyborczych. Jest ona tak trudna do rozstrzygnięcia. Szympans dla przykładu powinien mieć większe prawa niż niemowlę czy embrion. nie mogąc uzasadnić konieczności ukarania mordercy. jawi mi się również jako nieuzasadnione naruszenie wolności. podobnie jak sprzyjała możliwość swobodnego eksperymentowania naukowców niemieckich na Żydach w czasie drugiej wojny światowej. że powinna ona przysługiwać proporcjonalnie do rozwoju emocjonalnego i intelektualnego. Bowiem religie mogą być dowolne.różnicuje ludzi w ich uprawnieniach. to nie wydaje mi się.

Dlaczego na taki rozsądek nie można by sobie pozwolić przy innych narkotykach? Popularni politycy starają się mówić to co spodoba się przeciętnemu wyborcy. a o każdym innym narkotyku myśli. Jakiś odsetek społeczeństwa zawsze coś zażywał. Zwolennicy prohibicji szermują hasłem ochrony dzieci. a po drugie niektóre pociechy niemające odpowiednich kontaktów i tak będą się odurzać. aviomarin. acodin). nawet po uwzględnieniu mniejszej liczby użytkowników. podobnie jak każdego innego narkotyku. spadku jakości alkoholu (bimber) i rozkwitu struktur mafijnych zajmujących się dostarczeniem produktu na rynek. można je kupić w supermarkecie po okazaniu dowodu osobistego i spokojnie skonsumować w domowym zaciszu. takich jak alkohol (etanol) i papierosy (nikotyna). Psychodelików takich jak marihuana czy LSD praktycznie nie sposób przedawkować. ale po pierwsze „diler nie spyta o dowód”. Dotyczy to jednak jedynie popularnych narkotyków. Amfetamina. traktują użytkowników jako przestępców lub ofiary. możemy albo ich 43 .Legalne i nielegalne narkotyki Wyobraźmy sobie społeczeństwo w którym narkotyki są w legalnym obrocie. którą uznaje za moralnie złą. bieluń. są reklamowane w mediach. mówiąc. powoduje mniej zgonów od alkoholu. Większość społeczeństwa korzysta z tego prawa. a w myśl liberalnej zasady „chcącemu nie dzieje się krzywda” winna mieć pozwolenie na zażywanie dowolnych środków. Debatujące w mainstreamowych mediach autorytety milcząco przyjmują słuszność delegalizacji. podczas gdy to typowe objawy przedawkowania narkotyku. Osoba zażywająca substancje psychoaktywne zasadniczo wpływa tylko na siebie. Przeciętny Polak nie uznaje alkoholu za narkotyk. Sytuacja ludzi zażywających niszowe substancje przypomina dawną sytuację prześladowanych mniejszości seksualnych czy religijnych. producenci są cenionymi biznesmenami. zamiast jako zwykłych ludzi. ale trzeba go zażywać z głową. tylko znacznie mniej bezpiecznymi substancjami (klej. że alkohol jest dopuszczalny. „zerwane filmy” i kac wręcz powodem do dumy. Celebryci wspominając imprezy z uśmieszkiem opowiadają o piciu. że wiele narkotyków jest mniej szkodliwych od alkoholu. ostatecznie doprowadziła w USA do wzrostu spożycia. Świadomość takiego wyborcy to niestety siedlisko narkotykowej hipokryzji i zabobonów. Osoba okazjonalnie palące niewinną marihuanę z pogardą uznawana jest za ćpuna. nie powodują też uzależnienia fizycznego. od czasu do czasu zmieniając swą świadomość alkoholem. Ale ta większość nie chce uszanować wolność narkotykowej mniejszości. Mówią więc bzdury. Otóż obecnie żyjemy właśnie w takim społeczeństwie. że działa niczym złowroga heroina. Prohibicja alkoholu. wzrostu liczby uzależnionych. Alkoholowe libacje są tematem do dowcipnych rozmów. Mało kto wie.

Nielegalny narkotyk to rarytas. Za delegalizacją stoi irracjonalny strach i błędy w rozumowaniu. można prowadzić udane życie. Zupełni ignoranci przyjmują nawet. albo pozwolić im żyć swoim życiem. kokaina). Jak pokazują przykłady Holandii czy Portugalii liberalizacja prawa zmniejsza liczbę uzależnionych i szkody społeczne. Okazjonalnie zażywając miękkie narkotyki (konopie) czy nawet twarde (alkohol. Narkotykowy diabeł nie jest taki straszny jak go malują. mające realny problem. więc nonsensem jest gwałcenie swobód obywatelskich w tym przypadku. „chrzczonego” towaru oraz wsadzając do więzień.prześladować. a inne narkotyki mają czarną legendę więc większość będzie je omijała. 44 . Oczywiście to wierutna bzdura – jakoś dajemy sobie radę z alkoholem. więc gdy tylko można uzależniony kupuje go. że po legalizacji ćpać będzie się masowo. Czy wobec skrajnej ignorancji większości możliwe jest poprawienie sytuacji narkotykowych mniejszości? Walka o prawa innych mniejszości karanych niegdyś za osobiste wybory (innowierców czy homoseksualistów) pokazuje. że zmiana sytuacji nawet najbardziej poszkodowanych jest możliwa. Na pewno nie pomagamy użytkownikom zmuszając do kupna droższego. czyniąc z ich życia koszmar. nie licząc się z innymi pozycjami w osobistym budżecie. a większość przedawkuje i poumiera. stanowią mniejszość wśród użytkowników narkotyków (zwłaszcza miękkich). Osoby uzależnione. społeczeństwo upadnie bo nikt nie będzie pracował.