You are on page 1of 362

Aby rozpocz lektur,

kliknij na taki przycisk ,


ktry da ci peny dostp do spisu treci ksiki.
Jeli chcesz poczy si z Portem Wydawniczym
LITERATURA.NET.PL
kliknij na logo poniej.
2
Pierre Corneille
Horacjusze
Tragedia wierszem w czterech aktach
Przeoy Ludwik Osiski
Tytu oryginau: Horace
3
Tower Press 2000
Copyright by Tower Press, Gdask 2000
4
OSOBY
S t a r y H o r a c j u s z obywatel rzymski
H o r a c j u s z syn jego
K a m i l l a crka jego
K u r i a c j u s z obywatel albaski
S a b i n a jego siostra, a ona H o r a c j u s z a modego
J u l i a Rzymianka
W a l e r i u s z obywatel rzymski
F l a w i a n , albaski]
P r o k u l, rzymski] onierze
Scena w Rzymie; w domu H o r a c j u s z a.
5
AKT PIERWSZY
SCENA PIERWSZA
S a b i n a, J u l i a
SABINA
Nie ga saboci, przesta obwinia m ao,
Kog w takim nieszczciu nie opuci stao?
Gdy nieba zewszd burz zwiastuj nam srog,
Najmniejsze umysy zatrwoy si mog.
Dusza mska, na wszystkie przeciwnoci miaa,
Nieatwo by tu swoj dzielno zatrzymaa.
Lecz chocia si na prno wasnej trwodze broni,
Przynajmniej dosy staa, ez jeszcze nie roni.
alem wada, zy tumi wrd takiej boleci,
Ach, jest to dosy mstwa na umys niewieci!
JULIA
Pospolitemu sercu taki stan przystoi,
Co w lada zmianie rzeczy nieszczcia si boi;
Lecz umys wielki wszelkiej saboci si wstydzi
I w samej niepewnoci dobry skutek widzi.
Oba wojska przy murach w licznym stoj tumie,
Ale Rzym dotd bitew przegrywa nie umie.
Sabino, gdzie jest wiksza radoci przyczyna?
Rzym sw wielko pomnoy, bo walczy zaczyna.
Porzu prn obaw, porzu smutek wszelki
I godny umys rzymskiej miej obywatelki.
SABINA
Jestem ni; tak, niestety! bo ma mam w Rzymie:
Wraz z rk Horacego przyjam to imi.
Ale ten lub w niewoli jarzmo si zamienia,
Jeli zapomnie kae miejsca urodzenia.
Albo! ktra mi daa ycie, wychowanie,
Droga ojczyzno moja i pierwsze kochanie!
Gdy twa modzie w rycersk przybiera si zbroj,
Rwnie zwycistwa Rzymu, jak straty si boj.
Rzymie, niech mnie to z winy ku tobie oczyci,
Miej nieprzyjaci godnych mojej nienawici.
Gdy z obu stron podgldam na szyki ora,
Z jednej widz trzech braci, z drugiej mego ma.
6
Wolno mi trudzi nieba bezbonymi luby,
Tobie yczy zwycistwa, Albie yczy zguby?
Wiem, e, jeszcze w kolebce, mode pastwo twoje
Wzrostu czeka i wzronie przez marsowe boje;
Wiem, co ci nieba wr; ju twoja potga
Z szczupych granic latyskich wadzy wiata siga.
Wojny twoim ywioem, wasnoci zwycistwa
I rzd ziemi zdobycz niezomnego mstwa.
Bynajmniej mnie ten zapa szlachetny nie miesza,
Ktry z losw przeznacze tw wielko przypiesza.
Obym sama widziaa spenione wyroki,
Chylce si Pireny pod twoimi kroki!
Id, prowad a do wschodu niezamane roty,
Id, nad brzegami Renu rozpostrzyj namioty,
Niech supy Herkulesa dr na twe przybycie,
Lecz szanuj miasto, w ktrym twj Romul wzi ycie.
Nie chciej tego niewdziczny zapomina Rzymie,
e od Alby masz mury i prawa, i imi.
Alba twoim pocztkiem... Stj! i pomnij razem,
Ze matk ojcobjczym zabijasz elazem.
Zwr si, gdzie indziej szukaj zwyciskich
wawrzynw;
Matka rado uczuje w szczciu swoich synw;
T mio macierzysk miej na pierwszym wzgldzie,
Nie bd przeciwko Albie, Alba z tob bdzie.
JULIA
Zadziwia mnie ta mowa, bo od owej chwili,
Kiedy rycerze nasi w pole wychodzili,
Kto zna tw obojtno, rzekby, e w Sabinie
Ju odtd nie albaska lecz rzymska krew pynie.
Dziwia mnie twa cnota, tak na mio czua,
e si z najmilszych zwizkw dla ma wyzua,
I gdym szczerej przyjani cieszya si gosem,
Mniemaam, e si tylko Rzymu trwoysz losem.
SABINA
Dopki tylko mae walki zachodziy,
I adna adnej przemdz nie zdoaa siy,
Pkim jeszcze nadziej pokoju widziaa,
Z chlub wtenczas mwiam, em za Rzymem caa.
Lecz dzi, gdy cios ostatni nie moe nas min,
Kiedy trzeba lub Albie, lub Rzymowi gin,
Kiedy ju po tej bitwie na zawsze upada
Zwycionym nadzieja, zwycizcom zawada;
Winna bym bya srogiej dla kraju niechci,
To tylko, em Rzymiank, majc na pamici.
Nie sam m mnie obchodzi, nieszczsna niewiasta,
Przebg, na rwnej szali wa oba miasta!
Midzy obiema rwnie jestem podzielon
7
I ktr los pognbi, za t bd stron.
Rwn a do zwycistwa chowam dla nich dusz
I nie dzielc si chwa, nieszczcia czu musz:
W rwnym stanie mie bd, po zapadej klsce,
zy moje zwycieni, nienawi zwycizc.
JULIA
Jak rne skutki z przyczyn jednakich pochodz
I jak odmienne czucia w rnych sercach rodz!
Jak si mao, Sabino, z Kamill zgadzacie;
Cho ma brata w swym mu, kochanka w twym bracie,
Innym atoli okiem, w innym widzi stanie
Krew sw w jednym obozie, a w drugim kochanie.
Kiedy ty miaa serce prawdziwej Rzymianki,
W niej wida byo czuo trwoliwej kochanki.
Draa, kiedy najmniejszy szczk wyday bronie.
Bez rnicy zwyciskiej zorzeczya stronie:
Z nieszczciem zwycionych zy czya swoje.
I tak wiecznie karmia duszy niepokoje.
Lecz wczoraj, kiedy z wsplnej uchwalono zgody,
eby si rozsdziy broni dwa narody.
Widziaam na jej czole rado niespodzian.
SABINA
Julio, jak si trwo t nag odmian!
Jaka z Waleryjuszem rozmowy przyczyna?
Take prdko o bracie moim zapomina!
Moe zechcesz nagania zbytni czuo moj,
Kocham brata i zdrady Kamilli si boj.
JULIA
Rwnie jak ty, ukrytych przyczyn nie dochodz
Ani si te ponnymi domysy nie zwodz.
W takim niebezpieczestwie, w takim nieszcz stanie
Dosy jest widzie, czeka i nie zadre na nie:
Ale w powszechnym smutku cieszy si nie godzi.
SABINA
Ot i ona sama w sam czas tu nadchodzi.
Poznaj jej serce.
SCENA DRUGA
S a b i n a, J u l i a, K a m i l l a
SABINA
Siostro, zostacie tu obie.
Wstyd mnie, e tyle smutku nie ukrywam w sobie.
8
Serce moje przez takie udrczone mki
Chce szuka samotnoci i utai jki.
Wychodzi.
SCENA TRZECIA
K a m i l l a, J u l i a
KAMILLA
Kae rozmawia z tob; jak niesprawiedliwa!
Czy rozumie, ze mniejsza bole mnie przeszywa?
Czy nie czuje srogoci okrutnego losu?
Czy mi w smutnych rozmowach zy nie tumi gosu?
Ach, rwne okropnoci trwo moj dusz,
I w tamtym, i w tym miejscu rwnie traci musz.
Kochanek mj, ktrego czcz, kocham jedynie,
Albo nard mj zgubi, albo za swj zginie.
I jakikolwiek, przebg, wyrok si uici,
Bdzie godzien ez moich albo nienawici.
JULIA
Rka Waleryjusza t strat nagrodzi.
Skde ci los Albanw tak bardzo obchodzi?
Tu masz twj rd, tu szczcie, ojczyzn i brata,
W nieprzyjaci obozie nie spotka ci strata.
KAMILLA
Julijo, sprawiedliwsze podawaj mi rady,
Paczc nad losem moim, nie nakazuj zdrady!
Chocia ledwie znie mog nieszczcia w tym stanie,
Wol przecie je cierpie ni zasuy na nie.
JULIA
Co? poczytasz za zbrodni tak suszn odmian?
KAMILLA
Bd cnotliw, kiedy niewiern si stan?
JULIA
Kt dla nieprzyjaciela wiar chowa kae?
KAMILLA
Zbrodni krzywoprzysistwa, ach, ktry bg zmae?
JULIA
Na prno tajemnic chcesz ukry przede mn,
Syszaam wczoraj twoj rozmow tajemn.
Jak czue powitanie! Czyli wtpi mona?
Wierz mi, Waleryjusza nadzieja nie prna.
9
KAMILLA
Ach, kto inny by mojej radoci przedmiotem!
Czego dotd nie znaa, dzi dowiedz si o tem.
Kocham Kuryjacego i ta mio staa
Nie cierpi, by mnie duej za niewiern miaa.
Pomnisz ten dzie, dzie pierwszy i szczcia, i zguby,
Gdy brat mj z siostr jego wieczne zawar luby;
Wtenczas ojciec yczenia nasze speni raczy,
I mnie Kuryjacemu w maestwo przeznaczy.
Ach, dzie ten, dzie radoci i rozpaczy razem,
Zczy lubn pochodni z wojennym elazem;
Nieszczliwe wspomnienie rozkoszy i trwogi!
Zorzeczyam niebiosom, przeklinaam bogi,
Ileem ez wylaa w smutnej losw zmianie!
Ach, ty sama widziaa nasze poegnanie.
Odtd wieczna osiada bole w sercu mojem,
Wiesz, jak czule wzdychaam za lubym pokojem.
Smutna oblubienica, nieszczsna Rzymianka,
Raz pakaam ojczyzny, drugi raz kochanka,
Wreszcie, wrd tylu przeszkd, wrd niepewnych
krokw
Poszam rozpaczajca pyta si wyrokw.
Posuchaj, jak mi niebo wol sw tumaczy,
I sd, jaka nadzieja w ostatniej rozpaczy.
Ten kapan bogom miy, co przy Awentynie
Przepowiadaniem losw od lat tylu synie,
Najprawdziwsza wyrocznia askawego Feba,
Tak mi da odpowied, taki wyrok nieba:
Posta Alby i Rzymu jutro si odmieni,
Pokj stanie, braterskie zcz si ore:
Kamillo, z Kuryjacym wiecznie poczeni,
adna sia waszego zwizku nie rozprze.
Ten to mnie gos od dawnej trwogi oswobodzi,
A jako skutek wszelkie nadzieje przechodzi;
Powstaa w sercu moim rozkosz wielowadna,
Jakiej nie zna kochanek i kochanka adna.
Sd, jak zbyteczn rozkosz czua moja dusza,
Bez wstrtu patrze mogam na Waleryjusza,
Rozmowa nawet jego bya mi przyjemn,
Wszystko si Kuryjacym zdawao przede mn.
Ja z nim, on ze mn mwi; w tak rozkosznym bdzie
Kuryjacy by wszystkim, Kuryjacy wszdzie.
Dzi powszechna z obu stron zaczyna si wojna,
Wiedziaam o tym wczoraj i byam spokojna,
Oddalaam od siebie groce nieszczcie,
Uprzedzajc nadziej pokj i zamcie.
Ale noc rozpdzia tak rozkoszne mary,
Nastpiy sny straszne, okropne poczwary
Lub raczej rze powszechna, mier, trupw mogiy
10
Wydary sercu rado, a trwog wrciy.
Tu krew, mordy, tu gro byskajce miecze,
Co si potwr ukae, to znowu uciecze.
Miesza si widmo z widmem, zgiek trwog pomnaa,
A kada nowa mara w dwjnasb przeraa.
JULIA
Niech twj umys przeciwn nadziej std bierze.
KAMILLA
Tak ycz, nieszczliwa, a przeto tak wierz;
Lecz mimo dze, mimo gorce modlitwy
Nie jest to dzie pokoju, ale krwawej bitwy.
JULIA
Tak si dzieje, przez wojny daj pokj nieba.
KAMILLA
Niech trwa ze, jeli tego lekarstwa potrzeba:
Czy Alba nas podbije, czyli my zwycieni,
Ach, nie moesz by moim, Kuryjacy, mem?...
Tak, kademu na zawsze wzbronione to imi,
Kto lub suy Rzymowi, lub panuje w Rzymie;
Ale c to ja widz? Kto do nas przychodzi?
Tye to, Kuryjacy? czy mnie mj wzrok zwodzi...
SCENA CZWARTA
C i s a m i i K u r i a c j u s z
KURIACJUSZ
Nie wtp, ja to sam jestem; widzisz wojownika,
Ani zwycizc Rzymu, ani niewolnika.
Nie przychodz do ciebie krwi rzymsk zmazany
Ani mnie habi podej niewoli kajdany.
Znane mi twoje serce, chwaa twoja znana,
Pogardzasz niewolnikiem, nienawidzisz pana.
Pord ostatecznoci, wrd okropnej doli
Lkaem si zwycistwa, lkaem niewoli...
KAMILLA
Przesta; dochodz reszty, Kuryjacy luby!
Unikasz bitwy pomny na twe wite luby.
Serce twoje mnie jedn nad wszystko ocenia,
Jam twj kraj pozbawia twojego ramienia;
Lecz widziae ju ojca? Co on na to powie,
e w domu jego szukasz schronienia twej gowie?
Czy u niego rd pierwszym, czy ojczyzna celem?
Jest on ojcem, lecz pierwej jest obywatelem;
11
A wreszcie czy nam trwale niebo ask udziela?
Witae w tobie zicia czy nieprzyjaciela?
KURIACJUSZ
Przyj mnie jako syna, jak zicia powita,
Umys mj w jego oczach tajn rado czyta;
Bom nie przyszed jak zdrajca do waszego domu,
Nie przyniosem na czole ohydy i sromu.
Nie tak ja mao wa kraju mego spraw,
Kocham ciebie, Kamillo, lecz kocham i saw.
W caej wojnie niejednym pokazaem czynem,
e umiem by kochankiem i ojczyzny synem.
czy si los narodu z mioci zapaem
I gdym walczy za Alb, do ciebie wzdychaem,
I dzi mimo nadziej, mimo dze moje,
Niech tylko Alba kae, pjd stacza boje;
Kamillo, pokj rzymskie otworzy mi bramy,
Z jego to daru wsplnych uczu si zwierzamy.
KAMILLA
Pokj! Jaki cud sysz, ktry to bg sprawi?
JULIA
Zapomniaa, Kamillo, co wyrok objawi,
Lecz dowiedzmy si reszty... Przez jakie zdarzenia,
Jaka wadza dzie bitwy w dzie pokoju zmienia?
KURIACY
Kt by si by spodziewa? Ju z obojej strony
Spieszy na pole Marsa onierz zapalony;
Id hufce, ju grozi elazo elazu,
Chc bitwy, ostatniego czekaj rozkazu.
Wtem dyktator przed liczne wystpuje szyki,
Wzywa krla, w zapdzie cofa wojowniki,
A zabrawszy gos, rzecze: Co czynim, Rzymianie!
Jakie bstwo nam radzi to krwawe spotkanie?
Nie wzbraniajmy si, niechaj rozum nas owieci:
Wszak crki nasze waszych onami s dzieci;
Ssiedzimy, w braterskiej yjemy rodzinie,
Jedna krew w yach Rzymian i Albanw pynie:
Jednymemy narodem, z jednej idziem gowy,
Za c si niszczy mamy przez ten bj domowy,
Gdzie mier zwycionego na zwycizc spada,
A tryumf zy wyciska, wprzd nim wieniec wkada?
Nieprzyjaciele nasi dawno tego ycz,
Bymy wzajem gnbieni, im byli zdobycz.
Czyli to jednej strony potg ustali,
Kiedy w drugiej ssiedzk podpor obali?
Dugo si z niezgd naszych ssiady cieszyy,
Na nich raczej obrmy poczone siy.
12
Rzumy ten spr wiecznego godzien zapomnienia,
Ktry dobrych rycerzy w zych braci zamienia.
Jeli nas ch pierwszestwa w pole wyprowadza
Dla walki, przy kim bdzie panowania wadza,
Niechaj si tak obficie krew braci nie toczy,
I to, co pornio, niechaj nas zjednoczy.
Niech kilku wojownikw kady lud wybierze,
Tak wybrani za wszystkich niech walcz rycerze,
A komukolwiek niebo zapewni wygran,
Niechaj sabsi mocniejszym podlegli zostan.
Lecz, co by wieczn byo dla mw ohyd,
Niechaj pod prawa cudze, nie pod jarzmo id.
Bez hodw, bez daniny, bez adnej sromoty
Za zwycizcami pjd zwycionych roty;
To poczy dwa pastwa, to im siy doda.
Na te sowa precz sroga uchodzi niezgoda,
Kady wzrokiem przeciwne szeregi przebiega,
Ten brata, ten krewnego, ten zicia postrzega,
Zdumiewaj si wszyscy i poj nie mog,
Jak si mieli, niebaczni, krwi zbroczy tak drog.
Przyjta jest ofiara; pokj upragniony;
Pod tym warunkiem obie przysigaj strony.
Bro szeciu mw skoczy dwch krajw niechci.
Tym wyborem i wojska, i wodze zajci,
Nasz dyktator w obozie, a wasz krl w senacie.
KAMILLA
O bogowie, jak wielkie szczcie mi zsyacie!
KURIACJUSZ
Tak, Kamillo, dzi jeszcze za wsplnymi gosy
Los wojownikw nasze ustanowi losy;
Tymczasem, nim ogosz wybranych imiona,
Rzym dla was, a dla Rzymian Alba otworzona;
cz si dwa obozy i pod hasem zgody
Duch pokoju braterskie jednoczy narody.
Mnie tu mio za braci twymi przyprowadza,
Nowa si w sercu moim nadzieja odradza;
Ojciec twj nie chce szczcia mojego oddali,
Jutro ma dla nas lubn pochodni zapali,
Pjd wic i odbierz wyrok lubego zamcia,
Ten dla Kuryjacego drogi wyrok szczcia.
KAMILLA
Pjd, ale wprzd braci widzie mi potrzeba,
Od nich jeszcze usysz o wyrokach nieba.
JULIA
Idcie, a ja przed wite zaraz biegn progi
Baga za wasze szczcie niemiertelne bogi.
13
AKT DRUGI
SCENA PIERWSZA
K u r i a c j u s z, H o r a c j u s z
KURIACJUSZ
Tak wic Rzym w jednym domu szuka swych mcicieli
I tej czci rd Horacych z innymi nie dzieli;
Dumne miasto, gdy ciebie i twych braci gosi,
Was trzech nad wszystkich swoich rycerzw przenosi,
I kiedy miaym grozi ssiadom pogromem,
Chce wszystkie domy nasze jednym zwalczy domem.
Widzc ten wybr, kady sprawiedliwie mniema,
e Rzym oprcz Horacych wicej Rzymian nie ma.
Wszake ta cze narodu, dla was wyrzdzona,
Mogaby niemiertelnie wsawi trzy imiona;
Gdy dla mnie taki wyrok zosta przeznaczony,
e tu siostr wydaem i tu szukam ony;
I to, czym jestem dla was, i to, czym by dam,
Skania mi, e z radoci ten wybr ogldam.
Lecz z drugiej strony rwnie cieszy si nie mog,
W jednej chwili czu musz i rado, i trwog:
Tyle razy na wojnach mstwa twego wiadek,
Lkam si o los Alby, widz jej upadek.
Kiedy ty walczy bdziesz, c Alb ocali!
Bogowie chc jej zguby, bo ciebie wybrali.
Widz wyrok okrutny, straszn niebios rad,
I zawczasu si w liczb twych poddanych kad.
HORACJUSZ
Dla Rzymu, nie dla Alby std smutku przyczyna,
Widzc, kogo wybiera, kogo zapomina.
Za to zaiste dla nas wrba, przyjacielu,
Tak le wybiera, majc na wybr tak wielu.
Tysic godniejszych byo do tego zawodu,
Zdolnych utrzyma mstwem potg narodu.
Lecz chociabym i zgin, po takiej ozdobie,
Po tym wyborze suszn czuj dum w sobie;
Czuj mia otuch, duch mski si wzmaga,
Wiele mi, chocia saba, rokuje odwaga,
I jakkolwiek nieba uoyy rad,
Jeszcze si w liczbie twoich poddanych nie kad.
Rzym nadto mi zaufa, tak wielk nadziej
Albo z chwa uiszcz, albo krew przelej.
14
Kto chce umrze lub zwalczy, ten rzadko przegrywa,
Gdzie rozpacz broni wada, tam zgon trudny bywa.
Ckolwiek bdzie, Rzymie, nie bj si przegranej,
A po ostatniej kropli krwi ze mnie wylanej!
KURIACY
Przebg, ta to jest dla mnie najdotkliwsza mka!
Czego chce nard, tego krew, przyja si lka.
Lub Alba w jarzmo pjdzie... wyrok zbyt surowy!
Lub zwyciy z utrat ulubionej gowy...
Czeg ndzny mam yczy, czego si spodziewa?
Zawsze mi srogi wyrok kae zy wylewa;
Z obudwch stron do paczu mam suszn przyczyn.
HORACJUSZ
Co? Ty mnie paka bdziesz, gdy za mj kraj zgin?
Dla szlachetnego serca mier taka rozkosz.
Chwaa z niej ez nie cierpi, imi wieki gosz.
KURIACJUSZ
Nie zechcesz przyjacioom tej trwogi zabroni,
I nad rycersk mierci godzi si zy roni.
Id, szukaj zgonu w godnej serca twego chwale,
Dla ciebie niemiertelno, dla nas wieczne ale.
Wszystko traci, kto swego przyjaciela traci...
Lecz Flawian wie niesie od Alby i braci.
SCENA DRUGA
H o r a c j u s z, K u r i a c j u s z, F l a w i a n
KURIACJUSZ
Wybraa ju trzech Alba, jak chciao przymierze?
FLAWIAN
Wybraa, z tym przychodz.
KURIACJUSZ
Ktrzy ci rycerze?
FLAWIAN
Twoi dwaj bracia i ty.
KURTACJUSZ
Kto?
15
FLAWIAN
Ty i bracia twoi.
Lecz c to, Kuryjacy w zadumieniu stoi?
Skutek-e to niechci?
KURIACY
Owszem podziwienia;
Nad zasugi, za wiele Alba mi ocenia.
FLAWIAN
Mame donie wodzowi, ktry mnie przysya,
e wiadomo wyboru wcale ci niemia?
Jak w tobie obaw lub jaki wstrt rodzi?
KURIACY
Powiedz, e przyja, mio i krew nie przeszkodzi,
eby trzech dla narodu swego Kuryjacych
Nie miao na trzech mnie uderzy Horacych.
FLAWIAN
Na nich? Wielem usysza w wyrazach niewielu!
KURIACY
Powiedz to, nas tymczasem zostaw, przyjacielu.
SCENA TRZECIA
K u r i a c y, H o r a c y
KURIACY
Niech teraz gromy spadn, niech zajado wcieka
Wzruszy przeciw nam ziemi i nieba, i pieka.
Niech si zcz, niech straszne przygotuj ciosy
Razem ludzie i bogi, i pieka, i losy!
Ja w stanie tym nieszczcia i smutku bez granic
Ludzie, losy i pieka, i bogi mam za nic.
Cokolwiek okropnego i srogiego maj,
Mniej znaczy ni ten honor, ktry nam dzi daj.
HORACY
Los, co si do naszego przywiza dzi rodu,
Wielki stawia nam widok sawnego zawodu.
Niebo w nas nadzwyczajne umysy ocenia
I nadzwyczajne mnym niesie przeznaczenia,
Walczy z nieprzyjacielem za cao ojczyzny
I szlachetne odbiera z rk nieznanych blizny,
Na to si prosta cnota atwo usposobi,
Ju to tysic zrobio, tysic jeszcze zrobi.
16
mier dla miego kraju ma tyle sodyczy,
Ze tum ludzi tak piknie umrze sobie yczy.
Ale tam si potyka, gdzie z przeciwnej strony
Obroc jest kochanek siostry, a brat ony;
Zerwa te wszystkie zwizki i plac zbrojno stawi
Przeciw krwi, ktr chciaby wasnym yciem zbawi;
Wierzaj mi, taka cnota nam samym waciwa,
Do blasku jej w niewielu zazdro si odzywa;
Mao ludzi zna dobrze wite jej ustawy,
Aeby mieli wzdycha do tak wielkiej sawy.
KURIACY
Prawda, imiona nasze bd wiecznie syn:
Zawd ten peen chway, nie mona go min.
Za wzr nas wezm wieki i odlege kraje...
Ale ta twoja cnota zbyt dzik si zdaje
I mao nawet wielkich serc, ktre by miay
T drog niemiertelnej dobija si chway.
Niech kto, jak chce, wietno w tym postrzega dymie,
Lepsze ukrycie nili tak rozgone imi;
Co do mnie, sam widziae i ja mwi miao,
e mi nic w powinnoci mojej nie wstrzymao.
Krew, przyja, mio, zwizki strzeone tak cile,
Nie mogy zachwia mstwa w statecznym umyle.
Poniewa moja Alba w tej wietnej ozdobie
Tyle mi czci wyrzdza, ile twj Rzym tobie,
Jak ty wypeni wszystko, czego nard czeka!
onierz jestem... lecz przecie mam serce czowieka.
Wiem, e twj honor kae krwi moj si zbroczy,
A mj rwnie mi kae krew twoj wytoczy;
Majc zalubi siostr, z bratem walczy trzeba,
Dla kraju tak mi smutny los zrzdziy nieba!...
Tak wietnej powinnoci nie unika cnota.
Serce we mnie dziczeje, okropno mn miota.
Lituj si nad sob, zazdroszcz tym skrycie,
Ktrzy szlachetnie w boju zakoczyli ycie.
Lecz nigdy Alby moje nie zawiedzie rami.
Wzrusza mi dziki honor, ale mnie nie amie.
Czuj to, co mi daj, czuj, co postradam...
A jeli Rzym chce wicej, dziki niebu skadam,
e mi si Rzymianinem urodzi nie dao,
By przecie co ludzkiego w mej duszy zostao.
HORACY
Jeli nie Rzymianinem, zasu nim by godnie,
I jeeli mi rwny, oka to dowodnie.
Gruntowna cnota, z ktrej Horacy si chlubi,
Towarzystwa saboci z rycerstwem nie lubi;
le ten sobie otwiera do honoru drog,
Kto niemsk na pierwszym wstpie cofa nog.
17
Widz, jak si nieszczcie ca si sroy,
Widz ca moc jego... lecz mnie nic nie trwoy;
Przeciw komu mnie wzywa kraj, o to nie pytam,
Lecz si lepo tej chway i z radoci chwytam.
On wszystkich obcych wzgldw godzien jest wyzucia,
Jego rozkaz powinien wszystkie stumi czucia;
Kto chcc suy krajowi na bok rzuca okiem,
Podym do powinnoci przystpuje krokiem.
wita wola ojczyzny wszystkie zwizki zrywa:
Tak, na nic nie ma wzgldu, kiedy mi Rzym wzywa.
Czuj zupen rado; z t pociech zatem,
Z ktrm zalubia siostr, bd walczy z bratem,
I eby skrci prne uwagi i ale,
Gdy od Alby wybrany, nie znam ci ju wcale.
KURIACY
A ja ciebie znam jeszcze, i to mnie przenika...
Lecz mi nie znana bya ta cnota tak dzika:
Chce si ona o wyszo z nieszczciem mocowa;
Pozwl, niech si jej dziwi, nie ka naladowa.
HORACY
Nie, nie umiem zna cnoty, co si sawy wzbrania,
A poniewa ci milsze zy i narzekania,
Niechaj si t rozkosz twj umys nacieszy.
Oto w sam czas w te miejsca siostra moja pieszy,
Ja za pjd do twojej; niech trwog pokona,
Niech wie, czym by powinna Horacego ona,
Niechaj ci kocha, nawet gdy z rki twej zgin,
Niech rzymskie serce wspiera w nieszczciu Sabin.
SCENA CZWARTA
H o r a c y, K u r i a c y, K a m i l l a.
HORACY
Wiesz, jak twego kochanka caa Alba ceni?
Wiesze siostro?
KAMILLA
Nieszczcie! jak si mj los mieni,
HORACY
Tak, uzbrj si staoci i bd siostr moj.
Jeli wrci do ciebie z tryumfaln zbroj,
Niech w nim zabjcy brata twe serce nie wini,
Przyjm jak rycerza, ktry sw powinno czyni,
Umie suy krajowi i w piknej potrzebie
18
Da pozna mstwem swoim, e jest godnym ciebie.
Jakby za ycia mego, wiecznie si zczycie...
Lecz jeli to elazo odbierze mu ycie,
Nie wzdrygaj si na widok zwyciskiego wieca
Ani chciej mi wyrzuca mierci oblubieca...
Teraz przeklinaj losy i ziemi, i nieba,
Lecz po bitwie o zmarych ju myle nie trzeba.
Zosta tu z ni na chwil; ale czas upywa,
Wnet wrc, pjdziem razem, gdzie nas honor wzywa.
SCENA PITA
K a m i l l a, K u r i a c y
KAMILLA
Pjdziesze, Kuryjacy?... i ta smutna chwaa
Mio i szczcie nasze w tobie pokonaa?
KURIACY
Ach, widz, e w tym stanie nic mi nie ochroni:
Trzeba umrze lub z alu, lub z braterskiej doni.
Id na miejsce sawy jak na srog mk,
Kln wybr, ktry moje tak ocenia rk,
Zorzecz mstwu, ktre tyle w Albie znaczy,
I z mioci do zbrodni przechodz w rozpaczy.
Umys mj miae skargi zanosi do nieba,
auj ciebie, siebie... Ale i potrzeba...
KAMILLA
Nie... znam ja ci, okrutny! Chcesz, aby ci baga
I wadz kraju wadz mioci przemaga.
Ach, dosy ju masz chway, kady ci j przyzna,
Nie doe twego mstwa doznaa ojczyzna?
Kt na wiksze od ciebie dziea si omiela?
Nie doe krwi rzymskiej i w tej wojnie przela?
Imi twoje nie wzronie: laurami okryty,
Zostaw komu innemu te smutne zaszczyty.
KURIACY
Ja cierpi, eby cudze zasugi odniosy
Te niemiertelne laury, ktre dla mnie wzrosy?
Lub eby mi kraj cay wyrzuca niemstwo,
e gdybym ja by walczy, on by mia zwycistwo?
I mio tak zatumi bohatyrsk cnot,
Bym tyle dzie przez tak zakoczy sromot?
Albo! Twego wyboru nie zdradz nikczemnie,
Zwyciy, zgin moesz, lecz zawsze przeze mnie.
19
Losw twoich przez moj nie zawiod win,
Lub y bd bez zmazy, lub chwalebnie zgin.
KAMILLA
Nie wzdryga si twe mstwo, kiedy mio zdradza?
KURIACY
Pierwsza nade mn kraju nili twoja wadza.
KAMILLA
Wic twj or dla kraju krwi brata si zmae,
A siostrze ma wydrze?
KURIACY
Tak srogi los kae,
Zrywa zwizki: tak chcecie i Albo, i Rzymie,
e znikn musi sodkie siostry, brata imi.
KAMILLA
Przyjdziesz wic, okrutniku, z zwyciskim orem
I zechcesz moim zosta, bratobjco, mem?!
KURIACY
Ach, zapomnijmy o tym w tej losw kolei,
Mog ci tylko kocha bez adnej nadziei...
C to, paczesz, Kamillo?
KAMILLA
Mame zy ociera,
Kiedy mi kae srogi kochanek umiera?
Wtenczas kiedy mi wiar mia przysic wzajemn,
Zdradza j i grb razem otwiera przede mn?
Zawzity na m zgub, mwi, e mi sprzyja,
Kocha mi, dzikie serce, kiedy mi zabija!
KURIACJUSZ
O, jake pacz kochanki gboko przenika!
Najmocniejszego dotd nie znaem jzyka.
Jak ten widok rozrzewnia, jak siy odbiera!
Niechtnie si mj umys staoci opiera.
Nie am cnoty rycerskiej przez zbyteczne ale
I nad zami, Kamillo, daj zwycistwo chwale.
Mame podle ustpi przed nieprzyjacielem
I wicej by kochankiem ni obywatelem?
Pokonaniem przyjani dusza osabiona,
Jake razem i mio, i lito pokona?
Nie kochaj mi, Kamillo, przesta te zy roni,
Lub jeli mam twym gniewem sawy mojej broni,
Zemcij si nad niewdzicznym, przeladuj zmiennika...
C to? I ta obraza mao ci dotyka?...
20
Moje spojrzenia grone, twoje tym askawsze?
Trzeba wicej?... przysigi zrzekam si na zawsze.
Surowa cnoto, ktrej staem si ofiar,
Trzeba ci a zbrodnicz okupi niewiar?!
KAMILLA
O, na tej przesta zbrodni! Przysigam na bogi,
Nie wzbudzisz nienawici, lecz mi bdziesz drogi.
Tak jest, miy mi bdziesz, cho zmienny, niestay,
Ale nie szukaj, przebg, w bratobjstwie chway!
Czemum Rzymianka? czemu ty nie Rzymianinem?
Ja bym ci sama wietnym wieczya wawrzynem;
Nie zy by moje widzia, nie ale, nie wstrty,
Lecz podobne, jak brat mj, do chway zachty.
Niestety, zalepiona w opakanej dobie,
Jemu yczc, yczyam ndzna przeciw tobie.
Ju powraca... nieszczcie, jeli paczem ony
Tyle co ten moimi jkami wzruszony...
SCENA SZSTA
K u r i a c y, K a m i l l a, H o r a c y, S a b i n a
KURIACY
Sabina z nim? O chwilo! Sprawiedliwe nieba!
Do ez kochanki jeszcze ez siostry potrzeba?
Odnisszy pewnie tryumf z tak wielkiego mstwa,
Czy i nade mn szuka rwnego zwycistwa?
SABINA
Nie, bracie, zbyt niewczesna niech trwoga ustanie,
Przyjmij ostatnie czuej siostry poegnanie.
Krew twoja tak szlachetna, e jej nic nie skazi,
Nic staoci waszego mstwa nie obrazi;
I kogo z was to wietne nieszczcie zwycia,
Nie chc go zna za brata, nie chc zna za ma.
Przecie obadwa jednej proby posuchacie:
Godna jest ciebie, mu, godna ciebie, bracie.
Niech nie bdzie bezbonym ten bj znakomity,
Ja wam chc nieskaone upewni zaszczyty:
Niech sawy waszej adna sromota nie plami,
Wreszcie, bdcie prawymi nieprzyjacioami;
Wszak cae dzisiaj wasze braterstwo w Sabinie,
Przestaniecie by brami, kiedy ona zginie.
Potargajcie ten wze, ta krew wszystko zmae,
A kiedy si wam honor nienawidzie kae,
Prawo do nienawici mier moja wam nada.
Rzym tak chce, Alba kae; nie sucha ich, zdrada.
21
Zamorduj mi z was jeden, a pomst we drugi;
Potem walczcie bez zbrodni dla kraju posugi.
Tak bdzie sprawiedliwo z ktrejkolwiek strony,
Bo lub dla zemsty siostry, lub dla zemsty ony.
Lecz wy bycie si takiej dopucili zmazy?
Wy bycie mieli z innej bj stacza obrazy?
To wasz mio kraju, to wasz honor zami...
eby mu dobrze suy, trzeba wam by brami!
Potrzeba dla krwi zimn miecz utopi w bracie.
Nie zwaczajcie wic, czycie, co uczyni macie:
Mnie tu wprzd zamordujcie, a po moim zgonie
Gicie obadwa z chwa w ojczyzny obronie...
Nieprzyjaciele sawnym walczcy elazem,
Ten Alby, tamten Rzymu, a ja obu razem.
C wic, chcecie, aebym zwycizc widziaa?
O, jake wietna bdzie z bratobjstwa chwaa!
Czyli brata lub ma znios moje oczy?
Ujrz te laury, ktre krew najdrosza zbroczy?
Bd moga rozerwa dusz udrczon?
Czy twoj mam by siostr, czyli twoj on?
Umr wprzd... ale c to? adnego nie wzrusz?
Okrutni! Milcz... dobrze, sama was przymusz:
Bo skoro tylko krwawe zaczniecie spotkanie,
Siostra wasza rd mieczw podniesionych stanie.
Wtenczas gdy was szalone unios zapdy,
Musicie, okrutnicy, przebija si tdy.
HORACY
Ach, ono!
KURIACY
Siostro moja...
KAMILLA
Wzruszaj si przecie.
SABINA
C wic, skd to zdumienie? Wzdychacie, bledniecie;
Jaki strach was ogarn? Ci to s rycerze,
Ktrych i Rzym, i Alba za obrocw bierze?
HORACJUSZ
Jaki mj stan! Jak trudne utrzymanie mstwa!
Jeeli on moj, ustp mi zwycistwa.
Odejd, niechaj wygrana nie bdzie wtpliwa,
A sama walka o ni wstydem mi okrywa.
Pozwl, niechaj dni moich nie kocz z ohyd.
SABINA
Nie lkaj si, nie lkaj, na pomoc ci id.
22
SCENA SIDMA
S t a r y H o r a c j u s z, H o r a c y, K u r i a c y, S a b i n a, K a m i l l a
STARY HORACJUSZ
C to, dzieci, mioci was bawi podniety
I czas wam zabieraj tak drogi kobiety?
Tu do walki i trzeba, a was zy trzymaj;
Ustpcie, niechaj one same narzekaj.
Ich pacz nadto jest czuym, nadto niebezpiecznym,
Mgby saboci mom udzieli walecznym,
Ucieczk tylko mona unikn tych grotw.
SABINA
Nie bj si, godni ciebie; kady walczy gotw,
Nic ich wstrzyma nie zdoa: stali w przedsiwziciu;
Uczyni, czego dasz po synu i ziciu.
A jeli sabo nasza zachwiaa ich cnot,
Ciebie tu zostawimy, zagrzej w nich ochot.
Pjdmy std, siostro, jki nasze niedone,
Czyme s zy niewiecie na serca tak mne?
Walczcie, srodzy, nam jedna nadzieja w rozpaczy:
Rzym dzisiaj wasz bitw i nasz zgon zobaczy.
Odchodz.
SCENA SMA
S t a r y H o r a c j u s z, m o d y H o r a c j u s z i K u r i a c j u s z
MODY HORACJUSZ
Wstrzymaj, ojcze, kobiety i miej je pod stra,
Niech si w pole za nami wychodzi nie wa.
Ich mio, ich zy, rozpacz i aosne krzyki
Mogyby wpord bitwy wstrzyma wojowniki;
Znajc je, mwiono by pomidzy wojskami,
emy takie podejcie uoyli sami.
Zaszczyt wyboru w drogiej przyszedby nam cenie,
Gdyby go splami miao takie podejrzenie.
STARY HORACJUSZ
Bd o tym pamita, lecz idcie do braci,
Kady niech dug powinny swej ojczynie paci.
KURIACJUSZ
A ja, jak ci poegnam przed srogim rozstaniem?
23
STARY HORACY
Ach, nie rozrzewniaj serca smutnym poegnaniem,
Chc ci odwagi doda, na sowach mi zbywa;
Nie wiem, czego si trzyma, myl moja wtpliwa...
Sam ez wstrzyma nie mog, ale czas zbyt drogi..
Peni j swoj powinno, reszt zdaj na bogi.
24
AKT TRZECI
SCENA PIERWSZA
SABINA sama
Przebg, czeg mam yczy? Umys si rozdziela,
Czy brata mie, czy ma za nieprzyjaciela.
Tu natura, tu mio wiedzie na przemiany;
wite wzy! Tak, rwnie kady z nich kochany...
Lecz idmy za wysokim ich cnoty obrazem,
Bdmy jednego on, drugich siostr razem.
Mame krzywdzi wyroki? Nie jest to ich win,
Patrzmy nie z czyjej rki, ale za co gin.
Tyche to ez s godne rycerskie zaszczyty?
Widzc honor, zapomn, czyj krwi nabyty.
Ujrz bitw bez trwogi, a po zaszej klsce
Polegych bez rozpaczy, bez wstrtu zwycizc.
Sodki, lecz ciki bdzie! lube omamienie!
Prna przewago duszy! czcze wiata promienie!
Jak chwa zapewnia zwycizcom wygrana?
Nie tryumf mnie obchodzi, ale krew przelana.
Czuj okropno losu, zewszd rwna strata;
Nieszczsna, paka musz lub ma, lub brata.
Gdy myl o ich zgonie, o daremna praco!
Widz, z czyich rk gin, zapominam za co.
Tene pokj dany, tene pokj drogi?
Wysuchaycie modw, zbyt askawe bogi!
Jakie pioruny w gniewie, jakie lecie kary,
Jeli tak straszne wasze dobrodziejstwa, dary?
SCENA DRUGA
S a b i n a, J u l i a
SABINA
Julio, czy ju po wszystkim? czy straszny cios min?
Jak mi mier donosisz? czy m, czy brat zgin?
Czy kiedy si bezbon broni z sob zbiegli,
Wszyscy rycerze smutn ofiar polegli?
Ach, by mnie nie przerazi zwyciskim elazem,
Wol, ebym pakaa nad wszystkimi razem.
25
JULIA
C to, nie wiesz, Sabino, o wielkiej odmianie?
SABINA
Ja mam wiedzie, Julio, w nieszczliwym stanie?
Ledwo wyszli zwycizcy, mierci groc sobie,
W tych nas murach z Kamill zatrzymano obie;
Przebg, nadto ostroni, ez naszych si boj.
Inaczej poszybymy, gdzie dwa wojska stoj,
Rozpacz i zaklciem najczulszej przyjani
Wzruszy lito w obozach, wstrzyma ich od kani.
JULIA
Ach, nie potrzeba byo takiego widoku!
Ujrzano ich i w krwawym zatrzymano kroku.
Biegli do bitwy peni zapau i grozy,
Lecz widok ten obydwa poruszy obozy;
Oburzyo si wojsko, e tak bliscy me
Naprzeciw krwi braterskiej podnosz ore.
Tego lito przenika, tym okropno miota,
Tego zadziwia mw niezrwnana cnota,
Ten wietn mio kraju pod nieba wynosi,
w j nieludzk, dzik, witokradzk gosi.
Przecie w tak rnych zdaniach jedne sycha gosy:
Wszyscy wini dowdzcw i wyborw losy.
Kady na tak nieludzkie spotkanie si wzdrygn,
Krzyk powsta, tum si zbliy i bitw rozstrzygn.
SABINA
Wysuchaycie przecie, sprawiedliwe bogi!
JULIA
Lecz niestety, Sabino, nie tu koniec trwogi.
Na prno od tej bitwy wojsko ich oddala:
Jedna ch walki naszych rycerzy zapala,
Chwaa tego wyboru tak jest dla nich drog,
Tak si ni dumne serca nacieszy nie mog,
e gdy ich pacz, oni za szczcie t spraw,
A lito za ohyd maj i niesaw.
Rozruch obu wojsk wietne imiona ich plami
I prdzej na dwa wojska odwa si sami,
Prdzej kady z przeciwnej rki mu polegnie,
Nili tej chway, tego wyboru odbiegnie.
SABINA
I to ich nie wstrzymao? O zapamitali!
26
JULIA
Tu si z obu stron wojsko do buntu zapali;
Sycha gos jeden pord pomieszanych szykw,
Wszyscy chc bitwy albo nowych wojownikw.
Za nic obecno wodzw, za nic ich powaga,
Nikt nie sucha, bunt ronie i wrzawa si wzmaga.
Sam krl, zdumiony, oba wstrzymuje narody,
Kiedy zawoa nowe dziel nas niezgody,
Wrmy si do wyrokw, zdajmy na niebiany,
Czy ten wybr przyjmuj, czyli chc odmiany.
A gdy nam przy ofiarach swj wyrok oka,
Ktrzy wtenczas bezboni opiera si wa?...
Na te sowa zajado ustaje gorca,
Ten gos surowy mom bron z rku wytrca,
I lepa dza chway, i w zapa srogi
Uspokaja si przecie i szanuje bogi.
Co nastpi, objawi ofiary, modlitwy.
SABINA
Nie, bogowie nie zechc tak zbrodniczej bitwy!
Wiele sobie z tej nagej obiecuj zwoki
I ju askawsze nieba przegldam wyroki.
SCENA TRZECIA
S a b i n a, J u l i a, K a m i l l a
SABINA
Siostro, szczliwa zmiana, nie bd wicej trwona.
KAMILLA
Ach, znam j, ale nie wiem, czy tak j zwa mona;
Razem z ojcem suchaam tej caej powieci.
I c mnie w niej pocieszy? co uly boleci?
W samej zwoce nieszczcia nasro si ciosy,
Duej si drczy trzeba niepewnymi losy;
I tego nam jedynie wolno si spodziewa,
e w pnej klsce pniej bdziem zy wylewa.
SABINA
Lecz jawna niech bogw, wojska zamiszanie...
KAMILLA
Mwmy raczej, daremne ich woli badanie;
Wszake w wyroku Tulla jawna niebios wadza:
Nie zawsze si gos ludu z gosem bogw zgadza;
Nie tak nisko bogowie zstpuj do ziemi,
Bliej obcuj z krlmi, zastpcami swemi.
27
Ci niepodleg, wit wadz obdarzeni,
atwiej z tronw sigaj niebieskich promieni.
JULIA
Wic sama niepotrzebne przegldasz zawady,
Gdzie indziej, nie w wyrokach szukajc ich rady.
Za co si ostatecznej poddajesz rozpaczy,
Nice wczorajszy wyrok u ciebie nie znaczy?
KAMILLA
Wyrocznia zawsze ciemna, ukrywa si umie,
Kto mniema, e j poj, ten najmniej rozumie,
I zamiast polegania na wyroczni zdradnej,
Widzc wszystkie nadzieje, nie ufajmy adnej.
SABINA
Wierzmy raczej, e niebo aski nam uyczy,
Kosztujmy sprawiedliwej nadziei sodyczy.
Gdy bogi okazuj w czci zlitowanie,
Kto ich darw nie widzi, nie zasuy na nie!
Czsto sw win czowiek ich wzgldy utraca
I gdy ju bliskie byy, niewiar je zwraca.
KAMILLA
Niebo bez nas wypadki urzdza na ziemi
I nie mierzy swej woli rzdami ludzkiemi.
JULIA
Po tym smutku szczliwsze speni si nadzieje;
Bdcie zdrowi, obacz, co si w wojsku dzieje,
Uspokjcie si, wkrtce z powrotem pospiesz,
I mi serca wasze nowin pociesz;
Dzie ten ukoczy wszystko: w pokoju i szczciu
Powicim go z radoci mioci, zamciu.
SABINA
Ach, jeszcze mam nadziej!
KAMILLA
A ja adnej wcale.
JULIA
Kamillo, ufaj niebu i ukj twe ale.
Odchodzi.
28
SCENA CZWARTA
S a b i n a, K a m i l l a
SABINA
Czyby na moim miejscu twj umys wystarczy,
Gdyby ci los takimi klskami obarczy?
Gdyby ci takie straty, jakie mnie w tym stanie,
Tak ndz wryo krwawe ich spotkanie?
KAMILLA
Nie, nie tak sd o mojej i twojej niedoli:
Wicej wasne nieszczcie ni cudze nas boli.
Patrz raczej, w jak przepa losy mnie prowadz,
Patrz, a cierpienia twoje maymi si zdadz.
Sama mier Horacego trwoy ci rozpacz,
Dla ony m jest wszystkim, bracia mao znacz;
Z innym nas domem cz maeskie ogniwa
I z miejscem urodzenia wze si rozrywa!
Tak, ty przynajmniej, siostro, moesz czego yczy,
Masz cel, moesz go pragn i al ograniczy,
Ja w okropnoci losu na bezdrou stoj,
Niczego yczy nie miem, wszystkiego si boj.
SABINA
Najpierwszych uczu serca nigdy si nie traci.
By kocha ma, trzeba nienawidzie braci?
witych praw przyrodzenia adna moc nie ciera,
Z dwch takich ofiar ona adnej nie obiera.
Tym jestemy krwi wzem, czym wzem zamcia.
W najwyszym kresie wszystkich s rwne nieszczcia,
Ale ten, dla ktrego serce twoje paa,
Tym jest zawsze dla ciebie, czyme sama chciaa.
Czstokro urojenie, zawi popdliwa
Gasi mio i sodkie obowizki zrywa;
Co moe przyrodzenie, niech rozum dokae,
Niech wzgldu na krew aden wzgld obcy nie mae.
Zawsze zbrodni popenia, kto rwno ocenia
Dowolne zwizki serca z prawem przyrodzenia.
Sama wic na bezdrou okropnoci stoj,
Niczego yczy nie miem, wszystkiego si boj;
Powinna by wic, siostro, trwog ograniczy,
Prawo ci krwi wskazuje, ktrej stronie yczy.
KAMILLA
Ach, poznaj twj umys mioci nie tknity,
Nie znasz wic, siostro, nie znasz tej sodkiej ponty,
Tych uczu przywizania, co nigdy nie gasn,
Ktrych wola wszechwadna, bo jest nasz wasn.
Czy si ten luby ogie w twym sercu nie mieci?
29
SCENA PITA
S a b i n a, K a m i l l a, s t a r y H o r a c y
STARY HORACY
Crki moje, niemie przynosz wam wieci;
Wiedzcie, ju tajemnica w takim razie prna,
Dugo tego przed wami ukrywa nie mona:
Bracia wasi ju walcz, tak nieba zrzdziy.
SABINA
Ach, ten cios niespodziany jest nad moje siy,
Rozumiaam, e bstwo t klsk odwrci!
Jake wiele srogoci, jak mao dobroci!
Nie ciesz nas, ojcze, wpord okropnego losu,
Ni litoci suchamy, ni rozumu gosu.
Znajdziemy sposb wstrzyma tyle razem grotw,
Moe gardzi nieszczciem, kto umrze jest gotw,
Niech si twojego serca nie znia odwaga,
adna z nas w tej rozpaczy twych ez nie wymaga.
Nie naladuj nas, owszem, walcz mnie z losami,
Patrz, jak paka bdziemy, a sam nie pacz z nami.
Jednej nam tylko aski nie zechcesz zabroni:
Zostaw mstwo dla siebie, nam pozwl zy roni.
STARY HORACJUSZ
Nie gani ja ez waszych, widz suszn trwog,
Sam wiele czyni, kiedy zy zatrzyma mog.
Moe bym jak wy srogo przeklina wyroku,
Gdybym t bitw w jednym z wami bra widoku.
Czy wybr nienawidzie braci twoich kae?
Wszystkich trzech nikt z pamici mojej nie wymae,
Ale nareszcie inne przyjani s zwizki,
Inne wcale mioci i krwi obowizki;
Nie mam wic tyle alu, jak wiele wy macie,
Ty, Kamillo, w kochanku, ty, Sabino, w bracie.
Susznie mog ich w liczbie nieprzyjaci liczy
I bez alu zwycistwa synom moim yczy,
Godni s, dziki bogom, ojczyzny swej godni!
Nie splamili swej chway, nie byli wyrodni...
Zaszczyt ich we dwjnasb pomnoe w tej chwili,
Gdy obudwu obozw litoci wzgardzili.
Gdyby o nie ebrali z wstydem i sromot,
Gdyby si nie oparli honorem i cnot,
Sam bym, sam zemst moj przed wiatem okaza
I bybym hab ojca we krwi synw zmaza;
Lecz kiedy chcia nowego wyboru lud cay,
Prawda, moje si chci z waszymi zgadzay.
30
Gdyby mnie wysuchay askawe niebiosy,
Musiaaby dzi Alba drugie cign losy,
Tak bymy mogli tryumf oglda Horacych,
Nie widzc ich zbroczonych we krwi Kuryjacych.
Tak by od sprawiedliwszej utarczki stoczenia
Zaleaa dzi wielko rzymskiego imienia,
Lecz inaczej zrzdzia mdra niebios wadza,
Z wiecznymi wyrokami mj umys si zgadza;
Stateczno moj tarcz, w mstwie nie upadam
I szczcie moje w szczciu ojczyzny zakadam.
Podobnie i wy troski zwyciajcie w sobie,
Pomnijcie zawsze, ecie Rzymiankami obie,
Ty ni jeste dotychczas, a ty ni zostaa:
W tym tak godnym imieniu wasz skarb, wasza chwaa.
Przyjdzie taki czas, przyjdzie, kiedy rzymskie plemi
wiat zgromi i obszerne zahoduje ziemie,
Tu podbitego wiata prawodawcy sid,
A krle o to imi dobija si bd.
To bogi obiecuj nam przez Eneasza!...
SCENA SZSTA
S t a r y H o r a c j u s z, S a b i n a, K a m i l l a, J u l i a
STARY HORACJUSZ
C nam niesiesz, Julio? Wygrana li nasza?
JULIA
Smutny raczej los bitwy, okropne nowiny,
Rzym Albie jest poddany, zwalczone twe syny,
Ze trzech dwaj trupem padli, sam jej m zostaje.
STARY HORACJUSZ
O smutny koniec bitwy!... serce mi si kraje,
Rzym wic ma suy Albie!... i eby nie suy,
Mj syn do ostatniego tchu siy nie uy?
Julio, to by nie moe, to zmylenie czyje,
Nie, Rzym nie jest poddany lub mj syn nie yje!
Zna on lepiej powinno, nie byby krwi moj.
JULIA
Widzieli ze mn wszyscy, co na murach stoj.
Przy braciach walczy mnie, lecz w smutnej kolei,
Gdy sam jeden pozosta, tak sam, bez nadziei,
Gdy trzech mw odeprze na prno si sili,
Ucieczka...
31
STARY HORACJUSZ
I onierze zdrajcy nie dobili?
Zdradzone wojsko w szykach schronienie mu dao?
JULIA
Po tej porace nie wiem, co si dalej stao.
KAMILLA
Bracia moi.
STARY HORACJUSZ
Nie wszyscy godni tej aoci,
Dwaj w wiecznej yj chwale, ojciec im zazdroci;
Groby ich najpikniejsze niech ozdobi kwiaty...
Chwaa tak piknej mierci nagrod ich straty.
Niezamanego mstwa t zapat mieli,
e pki yli, pty Rzym wolny widzieli;
Wasnego mieli krla, nie znali poddastwa,
Nie doczekali jarzma ssiedzkiego pastwa!
Paczcie nad trzecim, paczcie niezatartej plamy
Ktr po zdradzie jego wszyscy nosi mamy!
Paczcie caego rodu mego pohabienia,
Paczcie wiecznej sromoty Horacych imienia!
JULIA
C mia przeciw trzem czyni?
STARY HORACY
Umrze!... lub w rozpaczy
Da pozna przeciwnikom, co rzymska bro znaczy.
Gdyby by jedn chwil utarczk przeduy,
Przynajmniej by Rzym Albie nieco pniej suy!
Niechajby by zostawi przy czci mj wiek stary,
Niechby umar! Wszak ojciec godzien tej ofiary!
Obywatel ojczynie krwi powinno paci,
Ile jej kto oszczdza, tyle sawy traci;
Kada chwila, od czasu sromotnego czynu,
Gbiej pitnuje hab na ojcu i synu...
Razem ze krwi zbrodniarza wieczny wstyd zagadz,
Wszake nad niecnym synem mam ojcowsk wadz...
Wykonam na nim zemst, sprawiedliw, krwaw,
Pozna wiat, jak si brzydz tak niegodn spraw.
SABINA
Nie tak si uno, ojcze, w szlachetnym zapale,
adnego nam ju szczcia nie zostawisz wcale?
STARY HORACJUSZ
Dla ciebie tylko samej to szczcie zostao,
Ten cios okrutny ciebie obchodzi zbyt mao.
32
Jeszcze nie cierpisz, serce twoje nic nie traci,
Zachoway ci nieba i ma, i braci;
My poddani! Twj nard jarzmo na nas wkada,
Bracia twoi zwycizcy, Rzym zdrad upada.
Widzisz wietnie wstajc chwa twego domu,
Mao ci wstyd obchodzi naszego pogromu...
Ale wkrtce ten zdrajca, twj m ulubiony,
Jak by naszym, tak bdzie nieszczciem swej ony.
Prne za nim twe mody i zy niedone...
Wzywam was na wiadectwo, was, bogi potne!
Soce nie zajdzie, wasn rk go zabij
I tak hab Rzymu we krwi syna zmyj!
Odchodzi.
SABINA
Idmy za nim, wstrzymajmy w zbytecznym zapdzie!
Nieba, zawsze nieszczcie tak si sroy bdzie?
W kadej nas chwili wiksze okropnoci strasz,
Zawsze nam dre potrzeba przed wasn krwi nasz?
33
AKT CZWARTY
SCENA PIERWSZA
S t a r y H o r a c j u s z, K a m i l l a
STARY HORACJUSZ
Nie bro go, niech przed moim obliczem zhabiony
Tak ucieka, jak uciek przed braci swej ony.
Czyst wzi krew, ojcowska rka j wytoczy,
Jeeli mi si bdzie mia stawi przed oczy.
Niechaj myli Sabina o tej niecnej gowie,
Bo, na was ja przysigam, potni bogowie!...
KAMILLA
Ach, ojcze, jaki zapd? jakie zagniewanie?
Ujrzysz, inaczej sami osdz Rzymianie.
Jakiekolwiek nieszczcie niebo na nich zsya,
Powiedz, e odwaga liczbie ustpia.
STARY HORACJUSZ
Niech cay Rzym w tym razie przeciwko mnie stawa,
Kamillo, jestem ojcem, mam osobne prawa.
M odwanego serca liczby si nie boi,
Upadnie pod przemoc, lecz placu dostoi.
Przesta; z jak nowin Waleryjusz spieszy?
SCENA DRUGA
S t a r y H o r a c j u s z, K a m i l l a, W a l e r i u s z
WALERIUSZ
Tullus przeze mnie ojca strapionego cieszy
I owiadcza...
STARY HORACJUSZ
Daremnej nie podejmuj pracy...
Nie potrzebuje adnej pociechy Horacy.
Dwch mi synw w rozprawie polego walecznie:
Ciesz si; lepiej umrze ni si zhabi wiecznie.
Kady z nich jak m dzielny za swj nard zgin,
Do mi na tym...
34
WALERIUSZ
Lecz trzeci bdzie nad nich syn,
On sam zastpi tamtych i w domu, i w Rzymie.
STARY HORACJUSZ
O, czemu w nim Horacych nie zgino imi!...
WALERIUSZ
Sam go tylko obwiniasz...
STARY HORACY
Bo moim by synem.
Wyrodny! Mnie znieway tak sromotnym czynem.
WALERIUSZ
Co? najpikniejsze dzieo ty zowiesz sromot?
STARY HORACJUSZ
Ucieka z placu bitwy to u ciebie cnot?
WALERIUSZ
Jaki ci bd uwodzi? jaki gniew zapali?
Obwiniasz syna, ktry wszystkich nas ocali.
Jego rka Rzymowi panowanie daa,
Jaka moe by ojcu podasza chwaa?
STARY HORACJUSZ
Co, wic Rzym tryumfuje?
WALERIUSZ
Przez twojego syna.
Innych si nagrd jego dzieo dopomina...
Sam naprzeciw trzem zosta m niepokonany:
Tamci wszyscy ranieni, on jeden bez rany.
Przeciwko trzem za saby, sam na sam potny;
Sztuk si broni, rwnie przezorny jak mny,
Cofa si, eby atwiej star nieprzyjaciela,
Tym sposobem trzech braci w utarczce rozdziela.
We wszystkich jeden zapa, lecz nie jedne siy
I nierwne ich rany w biegu rozczyy...
Tak cigany, nadziei pomsty nie utraca:
W oczach wojsk zadumionych krok rycerski zwraca,
Stawa i najpierwszemu zagraa spotkaniem.
By to twj zi; tak miaym zdumiony wyzwaniem,
Nie zadra wielki umys, sam pierwszy uderza,
Ale krew, ktr przela, osabia rycerza.
Nagle Albanw trwoy zwycistwa utrata,
Woaj na drugiego, eby broni brata;
Spieszy si, lecz nim jeszcze do miejsca dobiea,
Nili stan, brat jego ju zabity lea...
35
KAMILLA
Niestety!...
WALERIUSZ
Bez tchu prawie do rozprawy staje
I powtrne zwycistwo Horacemu daje.
Odwany, lecz bez siy, orem nie wada,
Mciciel brata na trupie jego martwy pada...
Tak nagle odmienione dwch narodw losy
Wzmagaj tam rozpaczy, tu radoci gosy.
Tu pozosta m z mem, elazo z elazem.
Rzymianin tym wprzd gronym ozwie si wyrazem:
Cienie dwch moich braci krwi pomciem bratni;
Dwie daem im ofiary; Rzym niech ma ostatni,
Niechaj Alba nam suy, ty polegniesz trzeci.
Ledwie to wyrzek, z mieczem podniesionym leci.
Niedugo si zwycistwo chwieje na dwie strony,
Albanin krwi okryty, zwtlay, raniony,
Jak ofiara idca pod n ofiarnika,
Czeka zgubnego ciosu z rki przeciwnika;
Odbiera raz miertelny zwyciskiego miecza,
Pada i panowanie Rzymu zabezpiecza...
STARY HORACJUSZ
O synu mj! Radoci! Wieku twego chwao!
Przez ciebie umocnione pastwo bdzie trwao.
Podporo twej ojczyzny! o krwi nieodrodna!
Zaszczycie twego domu! cnoto Rzymu godna!
Kiedy ci ujrz? kiedy?... dugo mi bd zwodzi,
Obym go w twoich, synu, uciskach nagrodzi!
Znajdziesz najywsz mio na ojcowskim onie,
Skropi zami radoci twe zwyciskie skronie.
WALERIUSZ
Najczulszej serca twego dogodzisz potrzebie,
Za chwil krl zwycizc odele do ciebie.
Za takie szczcie, jakie nieba nam zesay,
Na jutro odoony obchd okazay;
Dzi tylko, wrd radoci z tak szczliwej bitwy,
Sycha pieni zwycistwa, w wityniach modlitwy.
Krl tam poszed z twym synem; mnie tu kaza
spieszy,
eby ci rado przynie i al twj pocieszy;
Lecz Tullus na tej jednej asce nie przestanie
I sam zapewne twoje odwiedzi mieszkanie,
Sam winne twej zasudze zoy dzikczynienia,
Pokae, jak wysoko twe cnoty ocenia,
Wiele winien Horacym tron, obywatele.
36
STARY HORACJUSZ
Zbyt wietna aska krla, dzikczynie za wiele,
Dostateczn z ust twoich odbieram zapat:
Za zwycistwo jednego syna dwch utrat...
WALERIUSZ
Nie, krl wdziczny w poowie nagrd nie wydziela.
Bero jego wydarte z rk nieprzyjaciela,
Wasne pastwo dwignione, a podbite cudze;
Wie, e adna nagroda nie zrwna zasudze...
Donios mu, com widzia, te czucia szlachetne,
Ten umys Rzymianina, te cnoty tak wietne,
Te w obronie krajowej najgorliwsze chci...
STARY HORACJUSZ
Usug twoj w czuej zachowam pamici...
SCENA TRZECIA
S t a r y H o r a c j u s z, K a m i l l a
HORACJUSZ
Crko, nie czas ju paka, nie przystoj ale,
Tam gdzie si wielkie serce podnosi ku chwale:
Mie straty domowe, podane blizny,
Gdy si przez nie zapewnia zwycistwo ojczyzny.
Rzym panuje nad Alb; do mamy nagrody:
To osodzi powinno wszystkie nasze szkody.
Po tak wietnym zwycistwie, wierz mi, w caym
Rzymie
Kademu bdzie chlubne twego ma imi.
Teraz oznajmi siostrze twojej t nowin,
Ten straszny cios zapewne przerazi Sabin,
Suszniej jej zy wylewa przystao ni tobie:
Trzech braci z rki ma ujrzy legych w grobie.
Lecz mne serce atwo serce uspokoi,
I odwaga j wesprze, i rozum uzbroi;
A chocia przed zwyciskim wzdrygnie si orem,
Przypomni, e bohater jest miym jej mem.
Tymczasem, crko, zwyci t niegodn ao,
Oka mu, jeli przyjdzie, wiksz duszy stao,
Bd zawsze siostr jego; wszake, dzieci moje,
Z teje samej krwi ycie wzilicie oboje.
Odchodzi.
37
SCENA CZWARTA
KAMILLA sama
Tak, dowiod, gdy stanie przed moim obliczem,
Ze kto prawdziwie kocha, u tego mier niczem...
Naganiasz moj bole, wystpn mianujesz,
Tym milsza mi, im wicej goryczy w niej czujesz.
Ujrzysz, nieludzki ojcze, jak umys niewieci
Z okruciestwem wyrokw porwna boleci.
Niestety!... ktry kiedy los nieubagany
W jednej chwili tak nage przybiera odmiany?...
Ju radoci, ju smutku cios na mnie wymierzy,
A nareszcie miertelnym pociskiem uderzy.
Nie do na tym, e strat i zy za nic wa,
Jeszcze w dniu tak okropnym cieszy mi si ka...
Po tak wielkim nieszczciu, po tak wielkiej stracie
zy sromot, westchnienie zbrodni nazywacie!
Okrutni! Ka szczcie wynosi pod nieba
I eby by wspaniaym, dzikim by potrzeba.
Nie znam twoich cnt, ojcze, stan si wyrodn,
Powiedz, szlachetny bracie, em siostr niegodn.
Gdzie za cnot uchodzi mie serce ze skay,
Tam moja sabo prawo daje mi do chway.
Ja to mam tumi bole?! Precz obawa prna,
Utraciwszy ju wszystko, czeg si ba mona?
Na nic ju wzgldu nie mam, niczym si nie strwo,
Nie zadr, stan przed nim i al mj nasro,
Kl bd to zwycistwo, ktre w Rzymie gosz,
Obrazi go, rozgniewa, bdzie m rozkosz.
Idzie ju... Nowa we mnie wstpuje odwaga,
Czymy, czego stracony kochanek wymaga.
SCENA PITA
K a m i l l a, H o r a c j u s z, P r o k u l niesie trzy miecze polegych Kuryjacych
HORACJUSZ
Siostro, bracia pomszczeni, widzisz dzielne ramie,
Ktre przeciwnych losw natarczywo amie,
Przez ktre Alba wiecznie hoduje Rzymowi,
Ten or, ktry losy dwch krajw stanowi.
Obacz te znaki chway, te mstwa zaszczyty,
I hod zwycistwu memu oddaj naleyty.
38
KAMILLA
Ot masz zy, c wicej winnam ci, tyranie?
HORACJUSZ
Co? zy? Rzym po zwycistwie nie chce patrze na nie,
A bracia, ktrzy w wiecznym grobie spoczywaj,
ez tych nie potrzebuj, bo dosy krwi maj.
Siostro, strata pomszczona przestaje by strat.
KAMILLA
Kiedy ich zaspokoi t krwaw zapat,
Nie bd ez wylewa na braterskim grobie,
Mog przesta na zemcie, ktr winni tobie...
Lecz kto mi za kochanka ofiar powici
Lub kto Kuryjacego wydrze mi z pamici!
HORACJUSZ
Co mwisz, nieszczliwa?!
KAMILLA
Kuryjacy drogi!
HORACJUSZ
Wyrodna! Jaka miao, sprawiedliwe bogi,
Nieprzyjaciela Rzymu auje Rzymianka!
Imi w ustach i w sercu twym pami kochanka!
Wystpna mio ca tw istno zabraa,
Jzyk twj zemsty wzywa, a serce ni paa;
Zwyci namitno, umiej kierowa dzami
I braterskiego czoa nie zawstydzaj zami...
Szlachetniejsze uczucie niech mio pokona,
Uwaaj tryumf Rzymu, te chway znamiona,
Mw raczej o zaszczycie twojego imienia.
KAMILLA
Daje mi, okrutniku, twe serce z kamienia...
A jeli duszy mojej chcesz pozna skrytoci,
Wr mi Kuryjacego lub nie bro mioci.
Losy moje zoyam na kochanka onie,
Kochaam go za ycia i pacz po zgonie.
Nie, nie szukaj ju siostry, kdy j zostawi:
Widzisz kochank, ktr wieczny bl zakrwawi,
Ktra ci jak piekielna jdza ciga wszdzie
I lad w lad mier kochanka wyrzuca ci bdzie,
Tygrysie, co krwi yjesz i we krwi si maesz,
Co mi paka zabraniasz i cieszy si kaesz!
Chcesz, ebym dzikie serce uwielbiaa w tobie
I jeszcze raz kochanka zabijaa w grobie?
Oby takie nieszczcia na tw gow pady,
Aeby mnie zazdroci, morderco zajady!
39
eby mg, okrutniku, tej samej godziny
Sromotn zbrodni twoje pohabi wawrzyny.
HORACJUSZ
O nieba! Jaka wcieko! Kt j widzia z ludzi?
Czy ta zniewaga zemsty we mnie nie obudzi?
Czy cierpi t sromot, ktra rd mj plami?
Ciesz si raczej z tej mierci razem z Rzymianami,
Przenie kraj cay nad mier jednego czowieka;
Tego po tobie ojciec i brat, i Rzym czeka.
KAMILLA
Rzym... dzi najwiksza serca mojego odrazo,
Dla ktrego w kochanku mym skrwawi elazo!
Rzym, ktry tak kochasz, a ja nienawidz,
Ktrym, e ciebie wielbi, tym wicej si brzydz...
Niech si na niego wszystkie sprzysign ssiady,
Niechaj sabego pastwa podkopi zasady;
A jeli mae siy woskiego narodu,
Niech powstan mieszkacy Zachodu i Wschodu,
Niech si na wzrusz ludy z obu kracw ziemi,
Niech przejd gry, morza, siami wszystkiemi!
Niech si sam rd bezbony uzbroi na siebie,
Szarpie wntrznoci, w wasnych gruzach
si zagrzebie!
Niech bogowie skargami mymi zapaleni
Spuszcz na grad piorunw i potok pomieni!
Obym sama widziaa spadajce gromy,
Twoje laury w popiele, w gruzach jego domy,
By mier do ostatniego rd Rzymianw stara,
Ja to sprawia... sama z radoci umara!
HORACJUSZ dobywa miecza, K a m i l l a ucieka
To nadto! Ach, wyrodna... przebg, co wyrzeka?!
Gi i Kuryjacego id paka do pieka.
KAMILLA raniona za teatrem
Ach, zbrodniarzu...
HORACJUSZ powracajc
Niech tak odbiera zapat,
Kto nieprzyjaci Rzymu opakuje strat...
40
SCENA SZSTA
H o r a c j u s z, P r o k u l
PROKUL
Ach, panie, co uczyni?
HORACJUSZ
Dzieo sprawiedliwe;
Ukaraem w niej zbrodni...
PROKUL
Ale rami mciwe
Naleao powcign... ty siostry zabjca.
HORACJUSZ
Przesta! Niegodna bya i brata, i ojca;
Wzgld na ojczyzn wszystkich wzgldw zapomina,
Wyrzeka si krwi wasnej, kto swj kraj przeklina.
SCENA SIDMA
H o r a c j u s z, S a b i n a, P r o k u l
SABINA
C si tu znakomitej twej zemcie opiera?
Pjd, patrz, na rku ojca Kamilla umiera;
Pjd, napa oczy twoje tym sodkim obrazem,
A jeli ci nie dosy, tym samym elazem
Powi we mnie ojczynie cnotliwych Horacych
T nieszczliw reszt ze krwi Kuryjacych.
Rwne s nasze zbrodnie, wicej blu czuj,
Ona kochanka, ja trzech braci opakuj.
Jake, wic te zy zemsty twojej nie obudz?
Nie aujesz krwi wasnej, a oszczdzasz cudz?
HORACJUSZ
Oddal si... albo zakocz te niewczesne ale.
Bd prawdziw Rzymiank, podnie si ku chwale,
Jeeli wita mio i czyste zapay
Jedne nam myl obojgu, jedno czucie day;
Czemu nie chcesz do mojej wielkoci si zbliy?
Mame si ja za tob a do ez uniy?
Kocham ci; wiem, jak cikie ponosisz boleci,
Lecz uzbrj cnot ma twj umys niewieci:
Zamie w chwalebne mstwo t sabo nikczemn
I nie plamic mej sawy, dziel j sama ze mn.
41
Tak-e si brzydzisz, przebg, moimi zaszczyty,
ebym ci mia by milszy sromot okryty?
ono, ma miej w pierwszym nili braci wzgldzie,
A przykad mj dla ciebie niechaj prawem bdzie.
SABINA
Niechaj ci doskonalsze naladuj serca...
M, ktregom kochaa, braci mych morderca!
Wykonae powinno w narodu potrzebie
I wicej si uskaram na los ni na ciebie,
Lecz wreszcie rzymskiej cnoty wyrzeka si musz,
Jeli dla niej potrzeba nieludzk mie dusz.
Publicznie z nieprzyjaci cieszmy si pogromu,
Ale domowe straty opakujmy w domu.
Pacz zwyciskiego czoa obelg nie zmae,
Nard si nie obrazi tym, co ludzko kae,
O, czemu nie zostawi twych laurw u bramy!
Byby chwa zwycistwa zachowa bez plamy.
Dzi, okrutny, okrywasz dom cay aob,
Ja paczc braci musz paka i nad tob.
Jak szczliwa Kamilla! Zgina z twej rki
I w jednej chwili srogie zakoczya mki.
Miy mu, znasz ca moc tego imienia,
Ukarz sabo twej ony lub zakocz cierpienia.
Jeli ci gniew omin, usuchaj litoci,
Sabina teraz losu Kamilli zazdroci...
HORACJUSZ
Jaka niesuszno, bogi, e sabej kobiecie
Tyle mocy nad sercem czowieka dajecie!
C w tej okropnej walce umys mj utrzyma,
Ach, bd zdrowa i uchod przed mymi oczyma!
SCENA SMA
H o r a c j u s z, S a b i n a, S t a r y H o r a c j u s z,
P r o k u l
STARY HORACJUSZ
Dokd? O jak nietrwale niebo ask udziela,
Widz zabjc siostry i Rzymu mciciela!
Miaem z chwa oglda tryumf mego syna...
Nieba! Zbyt dowiadczacie cnoty Rzymianina.
Ju siostra twoja wiecznie zstpia do grobu,
Pacz jej, tak, niestety, lecz wicej nas obu;
Siebie, e tak nierzymskie serce w niej wydaem,
Ciebie, e twoje laury splami tym zakaem.
42
Lepiej byo jej zbrodni bez kary zostawi
Nili zwycisk rk bratobjstwem skrwawi.
HORACJUSZ
Zarzdzaj wic krwi moj, masz ojcowsk wadz,
Nie karzc jej, mniemaem, e nard mj zdradz,
Ale jeeli ojciec brzydzi si t spraw,
Jeeli mnie to wieczn ma zhabi niesaw,
Mw, odbierz t krew, ktr skaziem niegodnie...
Niechaj w domu Horacych nie lgn si zbrodnie.
STARY HORACJUSZ
Po tak wietnym zwycistwie, po takim zaszczycie
Do Rzymu ju, nie do mnie, naley twe ycie.
Prawo, wac twe dziea na niemylnej szali,
Niech ukarze przestpc lub zbawc ocali.
Lecz przebg! Czy Rzymianie wyrok swj wydadz
I obroc narodu na mier wyprowadz?
Czyli ze wstydem swoim u caego wiata
Ujrz te wite laury skruszone przez kata?
Zgon mciciela swojego bez wstrtu zobacz?
Jaki dzie, jakie miejsce tej mierci wyznacz?
Czy w murach tego miasta, gdzie tysiczne gosy
Imi zwycizcy Alby wznosz pod niebiosy?
Czy za murami Rzymu, na owej przestrzeni,
Tam kdy si krew jeszcze Kuryjacych pieni?
Wszdzie wiadectwa chway: za Rzymem i w Rzymie,
Wszystko gosi zwyciskie Horacego imi.
Dzi ma krew pyn sprawcy najszczliwszej doli!
Alba si na to wzdrygnie i Rzym nie zezwoli.
do Sabiny
Ty nie krzywd zami cnoty, wyrok si nie zmieni,
Pjd, porad si szlachetnych braci twoich cieni.
Umarli, lecz za Alb; czeg wicej trzeba,
Kiedy Albie niewol przeznaczyy nieba;
Jeeli jakie czucie po zgonie zostaje,
Ciesz si, e nam samym los wygran daje,
Rzymie, dzi jeszcze byem ojcem czworga dzieci,
Za mier dwch w boju legych pomci si ten trzeci.
Crk, synw straciem w narodu potrzebie,
Ten mi zosta... Ojczyzno, ocal go dla siebie!
43
Pierre Corneille
Cynna, czyli askaw Augusta
Tragedia wierszem w pi ciu aktach
Przeoy Ludwik Osiski
Tytu oryginau: Cinna
44
OSOBY
O k t a w i u s z C e z a r A u g u s t cesarz rzymski
C y n n a wnuk Pompejusza
M a k s y m
E m i l i a crka Toraniusza
F u l w i a powiernica E m i l i i
P o l i k l e t wyzwoleniec A u g u s t a
E w a n d e r wyzwoleniec C y n n y
E u f o r b wyzwoleniec M a k s y m a
Rzecz dzieje si w Rzymie.
45
AKT PIERWSZY
SCENA PIERWSZA
EMILIA sama
Jedyna dzo serca, dzo niecierpliwa,
Pomsto, ktrej ode mnie krew ojcowska wzywa,
Daruj, jeli ci moim namysem zniewaam!
Kog cigam i kogo na zgub naraam?
Gdy spojrz na Augusta w caym blasku chwyay,
Nie widz tylko zbrodnie, ktre mu tron day,
A wrd nich krwawy obraz ojcowskiego zgonu.
Po zwokach opiekuna wstpowa do tronu...
I to bero, co drcej rozkazuje ziemi,
Krwi jest moj i zami skropione mojemi.
Czyje by na ten widok serce nie zadrao?
Ach, za tyle srogoci jedna mier za mao!
Gniew mj zbyt sprawiedliwy, zbyt wity...
lecz Cynna?...
Tyleem dla mej zemsty powica powinna?
Tyle si na niepewne zamysy omiela,
eby dla krwi mordercy krew kochanka przela?
Nieatwo si na tronach monarchw dosiga,
Burz i piorunami grozi ich potga.
Niebezpieczestwo pewne, gdzie skutkiem los wada;
Pora le upatrzona, mylny ukad, zdrada...
Ach, czsto w zbyt okropnej wyrokw przemianie
Mciciel krzywdy sam now ofiar si stanie
Lub gdy podanego zawodu dobiegnie,
Z upadkiem przeciwnika sam zwycizca legnie.
Niech ci od tej przepaci odwracaj nieba!
Smutna zemsta, gdy dla niej ciebie straci trzeba,
I mier nieprzyjaciela moj by si staa,
Gdybym dla niej tak drogie zy wylewa miaa.
zy? Kiedy ojciec z grobu krwi woa ode mnie?
Nie, powinnoci mojej nie zdradz nikczemnie,
Dokonam dziea: ustp, niegodna mnie trwogo!
Mog spenienie pomsty okupi zbyt drogo?
Ach, ty sama, mioci, wspieraj moje mstwo,
A chwa twoj bdzie tak wietne zwycistwo!
46
SCENA DRUGA
E m i l i a, F u l w i a
EMILIA
Raz przysigam i teraz przysigam na bogi,
Fulwio, chocia mi Cynna nade wszystko drogi,
mier srogiego mordercy nie moe omin,
Jeli mnie Cynna kocha, August musi zgin.
FULWIA
W wielkim zamyle wielka obwieszcza si dusza...
Poznaj crk godn krwi Toranijusza.
Lecz pozwl si zapyta, czy ju nigdy wcale
Nie ostygnie twe serce w tym gniewu zapale?
August dobrodziejstwami twe straty nagradza;
On jest ojcem dla ciebie, on twj los osadza
I tylu ci askami codziennie obdarza,
e tu czczona jak pierwsza przy boku cesarza.
Pierwsi z dworzan przed tob zginaj kolana,
By za nimi raczya przemwi do pana.
EMILIA
Wszystkie te wzgldy czyli ojca mi oddadz?
Chocia mnie t przemon obdarzaj wadz,
Wielka w znaczeniu, w liczne obfitujc dary,
Zawsze przecie krwi jestem niewinnej ofiary.
Nie zawsze, czym ty sdzisz, dobrodziejstwo bywa;
Obraa, gdy je daje rka obrzydliwa.
Kto nienawidzi, tego dar nie uagodzi,
I owszem, wicej mogc, potniej zaszkodzi.
August we mnie askami gniewu nie umniejsza,
Zawsze ta sama jestem, a co dzie moniejsza.
Kadym z tych darw, ktrych hojnie mi udziela,
Nowego zakupuj mu nieprzyjaciela.
Niech krew swoj i saw sprzedaj wyrodni,
Kto si chce mci za ojca, nie zna adnej zbrodni.
FULWIA
Lecz, pani, za niewdziczn kady ci poczyta.
Nie jeste nienawici nienawi ukryta?
Nie zapomnieli jeszcze wsprodacy twoi,
Na jakich okruciestwach tron Cezarw stoi;
W mogiach tylu Rzymian, w tylu ofiar tumie,
Ktre niesyta zbrodnia powicia dumie,
Odzywa si gos zemsty w caej woskiej ziemi.
Rzym zagadzi twe krzywdy razem ze swojemi;
Wielu powstao, inni do powstania bliscy,
Musi ten zgin, kogo nienawidz wszyscy.
47
EMILIA
Co? Ja mam tumi ogie wiecznej nienawici?
Czeka, a dze moje lepy los uici?
I gdy wita powinno odzywa si we mnie,
Bd go nienawidzie skrycie i nikczemnie?...
Co mi po zemcie Rzymian, tego chc jedynie:
Niech dla mojego ojca, nie dla innych ginie.
Tak, po zgonie Augusta ez bym nie otara,
Gdyby go mier na zawsze mej zemcie wydara.
Nikczemny! Cudz rk broni si w potrzebie;
My si pomcijmy razem, za kraj i za siebie.
Do rozkoszy zgadzenia krzywd naszego domu
Przydajmy jeszcze chwa z tyranw pogromu.
Moe kiedy, czczc wolno odzyskan w Rzymie,
Wdziczna potomno wspomni Emiliji imie:
e wierna czuciu, razem cnotliwa Rzymianka
W mcicielu praw ojczystych wybraa kochanka...
FULWIA
Ach, pani! jaka mio, jak nieszczsne luby,
Kiedy sama, ty sama wiedziesz go do zguby!
Nie zapominaj, jakie dajesz mu rozkazy.
Patrz na mier niewtpliw; o, ile to razy
Krwi wolnych tron oblewa szczliwy morderca!
EMILIA
Fulwio, znasz a nadto sabo mego serca.
Gdy wspomn, jak niepewn drog mu otwieram,
Z bojani mierci jego sto razy umieram.
O, jak trudno t walk w mym sercu umierzy,
Chc nie chc miecz podnosz i nie miem uderzy:
I powinno zmieszana, saba, zadumiona,
Burzliwych serca mego uczu nie pokona.
Lecz nie dajmy si zwalczy; niech si, co chce, stanie.
Widz niebezpieczestwo i nie zwaam na nie.
Czy mier nigdy miaego nie omija ma?
Niech August wrd licznego broni si ora,
Niechaj orszakiem wiernych otacza si stray:
Panem jest ycia jego, kto wasne odway.
Wielkie niebezpieczestwo, nagroda niemaa:
Cnota jej szuka kae, a uwiecza chwaa.
Wreszcie ktokolwiek, zginie, czy August, czy Cynna,
Zawszem tak ofiar ojcu memu winna.
Cynna mi si zaprzysig sowem niezawodnem.
Przez to tylko mej rki moe si sta godnym.
Nie czas si wreszcie zrzeka raz danego sowa.
Dzisiaj jest sprzysionych uroczysta zmowa;
Rk, czas, miejsce rada wyznacza tajemnie.
Wreszcie, Fulwio, Cynna nie umrze beze mnie;
Lecz sam nadchodzi...
48
SCENA TRZECIA
E m i l i a, C y n n a, F u lwi a
EMILIA
Cynno, twoi sprzysieni
S ci wierni? czy adna trwoga ich nie zmieni?
Czytae mstwo, stao na szlachetnych czoach?
Moemy na prawdziwych poledz przyjacioach?
CYNNA
Pewny nadziei naszych skutek nie omyli.
Nie, nigdy sprzysieni tak zgodni nie byli,
Nigdy z takim do zemsty nie biegli zapaem;
Wyrok niechybnej mierci w ich twarzach czytaem.
Nikt do takiego dziea lepszych serc nie uy,
Zda si, jak gdyby kady swej kochance suy.
EMILIA
Przewidziaam to dobrze i mogam osdzi,
e w wyborze odwanych nie moge pobdzi;
e w dobre odda rce ten czyn peen chway,
Ktrego czeka wolno, ja i nard cay.
CYNNA
O, gdyby widzie moga, jak mnie i stale
Cae grono sprzysigych trwa w zemsty zapale!
Na samo tylko imi Cezara Augusta
mierteln zemst wszystkie powtrzyy usta.
,,Przysza, rzekem, szczliwa chwila, przyjaciele,
Zblia si kres dany w przedsiwzitym dziele.
Od nas Rzym uciniony swego losu czeka,
Ktry zawis od zguby jednego czowieka;
Jeeli si czowiekiem godzien zwa morderca,
Ktry nigdy ludzkiego nie okaza serca,
Tygrys, co pola rzymskie trupami okrywa,
witokradzkie przymierza zawiera i zrywa,
Przyjaciel, nieprzyjaciel, bez cnoty, bez wiary,
Nie zna w zuchwalstwie, nie zna w okruciestwie
miary.
Tu, wystawiajc skutki domowej niezgody,
Przypomniaem okropne ojcw naszych szkody;
A odnawiajc srog nienawi z pamici,
Now mciwe umysy zapaliem chci.
Wyliczyem ze zami te zawzite boje,
Gdy si sam Rzym uzbraja na zniszczenie swoje;
Ory gromiy orw, kiedy z kadej strony
Walczy o sw niewol onierz zalepiony...
49
Wybr mw, wodzowie w bitwach zestarzali,
W sromotnym niewolnictwie zaszczytw szukali,
I w habie upatrujc rdo dzikiej chway,
Chcieli do swego jarzma przywiza wiat cay.
Krewni krewnych, Rzymianie walczyli Rzymianw,
Pyna krew braterska o wybr tyranw;
Trzech mordercw zdumione dzielio narody!
Przydaem krwawy obraz ich bezbonej zgody,
Okropnej dla cnotliwych, monych i senatu,
Sowem zwizek trzech mw, zbyt pamitny wiatu.
Kt by wyliczy zdoa tyle razem zbrodni,
Kiedy krew przelewajc mordercy swobodni
Walczyli o pierwszestwo barbarzyskich czynw?
Rzym sta si smutnym grobem wasnych swoich
synw...
Jedni zamordowani na publicznych drogach,
Drugich topr dosiga przy ojczystych bogach,
Zbrodzie za krew przelan nagrod odbiera,
M z rki wasnej ony z jczeniem umiera,
Syn... zgrozo!... jeszcze majc krwi zbroczon szat,
Z ojcowsk gow w rku spieszy po zapat!
A tyle okropnoci zgromadzonych razem
Sabym s bezbonego przymierza obrazem.
Nie bd ci powtarza imion niemiertelnych
Mw, wielkich w pokoju i na wojnie dzielnych,
Owych pbogw ziemi, co pod rk kata
Legli a u otarzw z zadumieniem wiata!...
Tym bardziej, Emilijo, kt ci to opisze,
Z jakim zapaem gniewu wszyscy towarzysze
Na sam wzmiank mierci tylu zacnych mw
Poprzysigli przed niebem nie skada orw.
Jeden gos zemsty w caym odzywa si gronie,
Rwny gniew, serca zgodne i gotowe donie.
Patrzcie, rzekem, jak sroga gnbi nas niewola,
W gruzach lece miasta, spustoszone pola,
Wszdzie braterskich wojen niezatarte lady,
Tyle klsk, tyle mierci, tyle zbrodni, zdrady.
Tego wszystkiego August niezbagany uy,
eby tron osiad, eby cay wiat mu suy.
Ale teraz nam por samo niebo daje:
Kiedy ze trzech tyranw ten jeden zostaje,
Kiedy August, chcc janie w caej swej ozdobie,
Raz sprawiedliwy, zabi dwch podobnych sobie.
Po nim tron bez mciciela, Rzym bez pana bdzie,
Wolno na jego tronu zwaliskach osidzie,
A kiedy przez nas chwa odzyska ojczyzna,
Potomno nam imiona prawych Rzymian przyzna.
Korzystajmy z tej pory, ktr niebo zdarza,
Jutro August ofiary niesie do otarza,
Niech sam przed otarzami upadnie witemi!
50
W oczach bogw uczymy sprawiedliwo ziemi.
My sami jego stra, my jego onierze,
Z mojej rki kadzido i czar odbierze,
Lub raczej raz miertelny na miejscu ofiary:
Niechaj bogi dopeni sprawiedliwej kary!
Tym elazem, przysigam, morderc ugodz,
Niech pozna wiat, e ze krwi Pompeja pochodz!
To bdzie waszym hasem; idc w moje lady,
Pomnijcie na krew wasz, na wasze naddziady.
Ledwiem skoczy, wnet kady na bogw potg
Uroczyst wiernoci ponawia przysig.
Szczliw, pewn wrb czytam w kadej twarzy,
Kady si z nich domaga by bliszym otarzy,
Kady pragnc, by czynem tak wietnym si wsawi,
Chce zada ten cios, ktrym ja sobie zostawi.
Wreszcie roztropno splnie wszystkich nas jednoczy,
Maksym z poow ludzi przysionki otoczy,
Druga si ma poczy z Augusta orszakiem,
Gotowa wszystko czyni za najpierwszym znakiem.
Ten jest stan rzeczy, takich masz przyjaci w Rzymie,
Jutro mnie czeka zbawcy lub zabjcy imi;
Stan si nienawici lub uwielbie celem,
August prawym monarch lub przywaszczycielem.
Jak si przeciwko niemu zamysy powiod,
Tak sawa lub ohyda bdzie ich nagrod.
Lud nie zna wzgldem krlw sdw sprawiedliwych:
Jak potpia umarych, tak ubstwia ywych.
Co do mnie, pjd miao pogardzajc trwog
I mier sama, dla ciebie, stanie mi si drog.
EMILIA
Cynno, niech ci nie trwoy fortuna niestaa!
Czy w zym, czy w dobrym skutku zawsze jedna chwaa.
Niechaj si los zawemie w wtpliwej przemianie,
ycie mona utraci, lecz chwaa zostanie.
Brutus, Kassyjusz, co si niewoli oparli,
Nie ze wszystkim polegli, nie cali umarli.
Groby ich niemiertelne laury wieczne kryj,
Ostatni z Rzymian dotd w ich pamici yj,
A Rzym, ilekro prochy swych mcicieli widzi,
Tyle ich wielbi, ile Cezarem si brzydzi.
Potomno, co chwalebne uwiecznia przykady,
Chce naladowcw, Cynno, id w Brutusa lady!
Cie jego wzywa ciebie, zrwnaj mu w zaszczycie
Albo zyskujc saw ocal razem ycie.
Wzajemna mio nasza niech ci mstwa doda,
Emilija i chwaa... oto twa nagroda.
Pamitaj, co mi winien, com ja tobie winna.
Ach! Emilija umrze, jeli zginie Cynna,
Ale z czyme w te miejsca Ewander przybywa?
51
SCENA CZWARTA
E m i l i a, C y n n a, F u l w i a, E w a n d e r
EWANDER
Panie, August i ciebie, i Maksyma wzywa.
CYNNA
Mnie August? wiesze dobrze? i Maksyma razem?
EWANDER
Sam Poliklet do ciebie przyby z tym rozkazem,
Chcia nawet sam posaniec przyj tu razem ze mn.
Panie, czyliby spraw odkryto tajemn?
Lkaem si... dlatego chciaem ci uprzedzi.
EMILIA
Nieba! miano by nasze zamysy wyledzi,
Tak nagle w jednym czasie... i obadwa wodze...
CYNNA
Pani, nie tramy serca...
EMILIA
Ach, daruj mej trwodze;
W ksidze wyrokw jarzmo dla nas przeznaczono,
Nieba wmieszay zdrajc w twych przyjaci grono.
August ju wie o wszystkim, nic nas nie utrzyma,
Jak to? Wzywa tak nagle ciebie i Maksyma?
CYNNA
Nie mog i ja susznej utai obawy,
Ale czsto publiczne roztrzsajc sprawy,
Zwyk si August naradza z Maksymem i ze mn;
Moe i teraz... trwog porzumy daremn.
EMILIA
Raczej niech ci pochlebne nie zwodz domysy.
Ach, Cynno! losy moje od ciebie zawisy.
Kiedy prny twj zamys w narodu potrzebie,
Gdy zemsta moja prna, ty ocal sam siebie;
Chro si Augusta, oddal los najnieszczliwszy.
Mame utraci ciebie, ojca ju straciwszy?
Bogi! pacz jak crka... pacz jak Rzymianka,
Trzeba jeszcze zy roni na grobie kochanka?
CYNNA
Emilijo! ja trwodze dam nad sob wadz
52
I dla niej nard, mio i sam siebie zdradz?
Czy na lada pogosk mstwo mnie odbiey?
Rzuc wszystko, gdy wszystko przedsibra naley?
Co by wiat na to, co by sprzysieni rzekli?
EMILIA
Lecz jeeli ju twoich zamiarw dociekli?
CYNNA
Jeeli mnie zdradzia dusza jaka poda,
Los nie sprawi, by wasna cnota mnie zawioda.
Ujrzysz, jak j utrzymam stale, i przy grobie
Honor mj zajanieje w caej swej ozdobie:
Ponios mier, niech August w caej swej srogoci
Widzi j, niechaj zadry i niech mi zazdroci...
Ale bd zdrowa, duej spnia si nie mog.
Oddal z mnego serca t niemsk trwog,
Pjd, stan przed gronym Augusta obliczem,
Jeli umiera trzeba, mier dla mnie jest niczem.
EMILIA
Tak, id, niechaj twe serce mych jkw nie sucha:
Nowa do duszy mojej powraca otucha.
Nie czas tkliwej mioci wstrzymywa ci gosem:
Prno by ju przed twoim chcia unika losem.
Jeli spisek odkryty, zewszd baczne strae
Pilnuj ci; czy przeto, co powinno kae,
Id z odwag od przodkw twoich niewyrodn,
Rwnie mioci mojej jak twojej krwi godn:
Tak wity zamiar ca tw moc popieraj,
A jeli masz umiera, po rzymsku umieraj.
Nie myl, e po twym zgonie, okryta aob,
Nie potrafi na wieki poczy si z tob,
Jeden mnie wyrok czeka, jeden cios zabije.
CYNNA
Nie, niech raczej po zgonie Cynna w tobie yje,
Niechaj z nadziej pomsty do grobu wstpuje,
Dwakro ci j krew, mio teraz przekazuje.
Nie trw si, dotd tajne s zmowy powody;
Nikt nie zna twych zamiarw ani mej nagrody.
Liczc zbrodnie Augusta w sprzysionych gronie,
Zamilczaem o smutnym ojca twego zgonie,
Aby zbyt mocna mio i twych wdzikw sia
Tak witej tajemnicy serca nie zdradzia;
Fulwia tylko, Ewander, nasze zwizki znaj.
EMILIA
Inne jeszcze nadzieje i rodki zostaj.
Cesarzowa i moje u Augusta wzgldy
53
Zatrzymuj gniew jego i mciwe zapdy;
A wreszcie, jeli wszystkie starania mnie zdradz,
Miy odnios tryumf nad Augusta wadz:
Wyrok twj moim bdzie i jednym rozkazem.
Lub ty y bdziesz dla mnie, lub zginiemy razem.
CYNNA
Oby te czue chci do siebie zwracaa!
EMILIA
Id!... bd zdrw, niech ci strzee i mio, i chwaa.
54
AKT DRUGI
SCENA PIERWSZA
A u g u s t, C y n n a, M a k s y m, S u b a
AUGUST
Oddalcie si... ty zosta, Cynno i Maksymie...
Wszyscy wychodz prcz M a k s y m a i C y n n y
To samowadzcy wiata okazae imi,
Ta moc, ktrej hoduj i morza, i ldy,
W jednej rce zoone caej ziemi rzdy,
Wielko bez granic, hody tak rozlicznych ludw,
Smutne owoce wojen, szczcia, krwi i trudw,
Te natrtne pochway pochlebnego gosu,
Ktrymi dwr uwielbia wielko mego losu
Wszystko niknie; i czowiek owiecony w bdzie
Poznaje prno dzy, gdy skutek posidzie.
Syto nigdy si ludzkiej nie podoba dumie,
Nigdy granicy dzom pooy nie umie
I do ostatniej chwili, cho wszystkiego dopnie,
Jeszcze nowe wielkoci upatruje stopnie.
A wreszcie zmordowana wstrzymuje si pycha
I ze szczytu potgi do niskoci wzdycha.
Chciaem tronu, panuj; lecz w zbytnim zapale,
Gdym walczy o koron, nie znaem jej wcale.
Bo c wreszcie znalazem na tej nowej drodze?
Jaki dar ycie pdzi w ustawicznej trwodze?
Sama spokojno zgubnym zagraa wyrokiem...
Wszdzie nieprzyjaciele... mier za kadym krokiem.
Sylla przede mn wadz najwysz posiada,
Wielki Cezar jak wiatem, rwnie Rzymem wada;
Lecz obadwa jak rn mieli mio tronu:
Wzgardzi nim pierwszy, drugi zatrzyma do zgonu.
I pierwszy, midzy srogie policze tyrany,
Umar przecie wrd ziomkw, spokojny, kochany;
Cezar, co dobrodziejstwa wylewa obficie,
W senacie pod elazem zakoczy swe ycie...
Zbyt atwo by mi byo wzgldem siebie sdzi,
Gdybym si chcia samymi przykadami rzdzi.
C std? Ten mi zachca, ten przeraa trwog:
Czyli cudze przykady prawami by mog?
55
Przed okiem ludzkim wola przeznacze ukryta
I nie zawsze j czowiek z przeszoci wyczyta...
Nieraz cios, wszystkim zgubny, jednego omin,
Gdzie wielu ocalao, czsto jeden zgin...
Kady z was, przyjaciele, niech zdanie odkryje,
W was dla mnie i Mecenas, i Agryppa yje.
Com z tamtymi rozwaa, o to si was radz...
Oddaj wam te same nad mym sercem wadz;
Nie patrzcie na t wielko, ktr Rzym obrzydzi,
I ja, czujc jej ciar, juem znienawidzi.
Nie monarcha, przyjaciel naradza si z wami,
Rzdcie pastwa i Rzymu, i mymi losami;
Macie trzech czci ziemi przeznaczeniem wada
I lub im dawn wolno, lub monarch nada...
Wtpliwo moje pewnym ograniczcie celem,
Mwcie, mam by cesarzem... czy obywatelem?
CYNNA
Lubo to przedsiwzicie zdumiewa mnie, panie,
Kaesz: otwarcie moje opowiem ci zdanie.
Wszake ten wielki stopie, ta najwysza wadza
Przeciw zamiarom twoim mwi nie przeszkadza.
Jeli susznie Augusta wielkim uznawamy,
Jeeli nie chcesz cign niezatartej plamy:
Dlaczeg by sam wasne twe zasugi wini,
Zrzek si razem wszystkiego, co dotd uczyni?
Nie zmieniaj si ludzie wielkoci swej godni,
Zatrzymaj bez wyrzutu, co naby bez zbrodni...
Jak to, panie? Stanwszy na najwyszym szczycie,
Chcesz zstpi i sam stwierdzi niegodne nabycie?
Chcesz tak daleko wasnej wyrzeka si chway
I splami wielkie cnoty, ktre ci tron day?
Panujesz, lecz monarch godzien bye zosta,
Bez zbrodni odmienie twej ojczyzny posta!
I ten or, przez ktry Rzym nad wiatem wada,
Tobie nad samym Rzymem panowanie nada.
Wierz mi... ci wojownicy z licznych zwycistw znani,
Co tron mstwem zdobyli, s przeto tyrani?
Owszem, gdy kraj podbity uczyni szczliwym,
Wojownik moe zosta krlem sprawiedliwym.
Takim by Cezar, panie, masz go naladowa,
Potpi jego pami lub jak on panowa.
Tak jest; jeeli August pogardza dzi tronem,
Cezar tyran przypaci sprawiedliwym zgonem.
A ty, mcicielu jego, od ciebie potomni
I niebo si z rk twoich krwi rzymskiej dopomni!
Lecz nie... na twoj zgub nikt si nie odway...
Mocniejsze bstwo pilnej udziela ci stray...
Dziesi razy tw gow zgubny cios omin,
Cezar raz widzia sztylet i od razu zgin.
56
Nikt si na taki zamiar do miaym nie mniema,
Nie trw si... s zabjcy... lecz Brutusw nie ma.
A wreszcie, jeli tronu czeka ci utrata,
Jeli masz zgin... piknie umrze panem wiata.
Tak doradzaj sudzy twej chwale yczliwi,
Mniemam, e si i Maksym w zdaniu nie sprzeciwi.
MAKSYM
Prawda, e Augustowi niezamane mstwo
Sprawiedliwie nad Rzymem nadao zwycistwo;
Boje stacza, zwycia, wasnej krwi nie skpi,
Moe zatrzyma, czego przez cnoty dostpi.
Ale eby ta godna Augusta ofiara
Moga czarnym tyrastwem obwinia Cezara,
eby skadajc bero mia swej chwale szkodzi,
Na to jedno me zdanie nie moe si zgodzi.
Rzym jest twoim... zasuga bero ci przysdza,
Lecz kady podug woli swym dobrem zarzdza:
Jak chce, w swych zamysach wolno mu i drog,
Ty by nie mg, co ludzie pospolici mog?
Jak to? August, najpierwszy w miertelnikw rzdzie,
Pierwszym wielkoci wasnej niewolnikiem bdzie?
Wadaj berem, lecz bero niech tob nie wadnie,
Niech wszystko, caa wielko przed tob upadnie.
Zwyci samego siebie, niechaj ta potga,
Co wiatu rozkazuje, ciebie nie dosiga.
Rzym ci zrodzi... jak piknie z dugu si wypacasz!
Za cze obywatelstwa wolno mu powracasz...
A Cynna to niegodnym Augusta zwie czynem,
Kiedy chcesz prawym zosta twej ojczyzny synem?
Mio narodu prnym wyrzutem nazywa...
Czyli nie w cnotach wielkich jest chwaa prawdziwa?
Prawda, e takim dzieem (kady ci to przyzna)
Wicej dasz ty ojczynie ni tobie ojczyzna;
Ale jeste to, przebg, zbrodnia godna kary,
Kiedy wdziczno przewysza odebrane dary?
Id, panie, gdzie ci jaki bg dobry nakania;
Podwoisz twoj chwa wzgard panowania,
Jeli chcesz, by wiat cay nad tob si zdumia,
Nie e tron osiad, ale e nim wzgardzi umia.
Fortuna moe na tron wywyszy czowieka...
Lecz sama tylko cnota wielkoci si zrzeka.
Wieluemy prawdziwych bohatyrw mieli,
Co by zyskawszy bero krlowa nie chcieli?...
A wreszcie pomnij, panie, e panujesz w Rzymie,
Gdzie twj dwr, jakiekolwiek nadaje ci imi,
Kady w osobie twojej krla nienawidzi
I wszelkim samowadcy nazwiskiem si brzydzi;
Przywaszczycielw wadzy jak tyranw ciga,
Zbrodzie jest, kto ich kocha; kto ich jarzmo dwiga,
57
Ten niestart na wieki habi si sromot,
I gdy o wolno idzie, wszystko w Rzymie cnot...
Czyli ze wszech stron, panie, masz dowodw mao?
Dziesiciu przeciw tobie prno powstawao...
Moe... jedenastego nie unikniesz ciosu...
Id za boskim natchnieniem, suchaj tego gosu,
Moe nie widzc innej ocalenia drogi,
Same ci nad przepaci ostrzegaj bogi.
Niech ci ta sawna ycia nie uwodzi strata,
Piknie jest, bez wtpienia... umrze panem wiata,
Lecz tam gdzie byo mona wczesny zgon oddali,
Pikniej jest syn chwa i ycie ocali!
CYNNA
Czy, panie, co ci mio narodu doradza,
Niechaj twj zamiar z dobrem ojczyzny si zgadza.
Wolno, ktr Rzymianin tak wiele ocenia,
Kto wie, czy nie jest tylko dobrem urojenia...
Nard ten w wiecznej krlw miewa nienawici,
Lecz wolno nasza jakie nam daa korzyci?...
S pod rzdami krlw szczliwe narody,
Gdzie sprawiedliwo dzieli kary i nadgrody,
Gdzie sterem prawodawstwa silna wada rka,
Bezpieczna... bo si nagych nastpcw nie lka...
Ale gdzie lud panuje wrd lepego tumu,
W burzy rozruchw niknie przewodnia rozumu,
Przemoc, duma urzdy zyskuje bezkarnie,
Czsto buntownik wadz najwysz ogarnie...
Jednoroczni krlowie na czele senatu,
Widzc tak krtk trwao swego majestatu,
Gotowi kraj najlepszych owocw pozbawi,
Aeby nic nastpnym wadcom nie zostawi;
Mao majc wasnego w rzeczypospolitej,
W jej dostatkach szukaj korzyci obfitej...
Kady im to przebacza, bo smutnym zwyczajem
I oni take drugim przebacz nawzajem.
Tak... ten rzd jest najgorszym, gdzie lud wszystkim
wada.
AUGUST
A przecie w takim rzdzie Rzym wielko zakada!
Od piciuset lat krlw pogromcy wieczyci
Dzieci w kolebkach ucz swojej nienawici...
Kt w ich sercach wygasi ten zapa tak wity?
MAKSYM
Tak jest, panie... Rzym nadto w swym bdzie zacity...
Trudno narodu tego przyrodzenie zmieni,
Trudno serce przetworzy, czucie wykorzeni...
Prno Cynna z tak mocnym chce walczy naogiem.
Ten bd szczliwy pierwszym u Rzymian jest bogiem,
58
Ktry im w pogromieniu wiata przewodniczy
I stu krlw wrd naszych niewolnikw liczy.
Std Rzym niezwycionym caa ziemia zowie...
C mu wicej da mogli najlepsi krlowie?
Pozwl mi wyzna, panie... e odmienne kraje
Rwnie odmienne rzdw przyjmuj rodzaje;
Kady kraj ma osobny z prawa przyrodzenia,
Przez niego trwa... lub ginie, kiedy go odmienia...
Tak urzdziy nieba, ktrych mdra wadza
Pod rnym prawem rne narody osadza...
Monarchom swym hoduj wierne Macedony;
Zacita wolno Grekw nie cierpi korony;
Party, rwnie jak Persy, czcz udzielnych panw;
Sam konsulat jest dobrym rzdem dla Rzymianw.
CYNNA
Prawda, e rnym ludom bogi niemiertelne
Porozdaway prawa i rzdy oddzielne;
Ale w przecigu czasw ten porzdek wiata,
Jak miejsca, tak te rwnie odmieniaj lata.
Pod panowaniem krlw mury Rzymu wstay,
Pod konsulami doszed potgi i chway,
Wznis panujce czoo w caej swej ozdobie,
Ale najwysze szczcie Rzym winien jest tobie.
Ty sam, panie, domowe potumie boje,
Zamkne siln rk Janusa podwoje.
Dwakro tylko przed tob dano pokj wiatu,
Raz za drugiego z krlw, raz za konsulatu...
MAKSYM
Czyli niebo tak swoje ogasza wyroki,
Stwierdza odmiany krajw przez krwawe potoki?
CYNNA
Zbyt nam drogo bogowie przd j swe dary.
Widzia Rzym srogich wojen okropne poary,
Kiedy Tarkwinijuszw wykorzeni plemi;
I najpierwszy konsulat zakrwawi t ziemi.
MAKSYM
Wic i ten, co za wolno odwanie umiera,
Pompejusz, dziad twj, woli bogw si opiera?
CYNNA
Gdyby bg jaki wolno Rzymu chcia przeduy,
Jednego do tej sprawy Pompeja mg uy...
Ale tak niecofniona kazaa potrzeba:
Wielk mierci swj wyrok potwierdziy nieba,
By to ich dug ostatni dla Pompeja chway,
e go razem z wolnoci Rzymowi zabray...
59
Prny blask omamienia zalepia te kraje,
Wasna wielko Rzymowi wolnym by nie daje.
Odkd nas ziemia caa za swych panw gosi
I do jednego miasta swe bogactwa znosi;
Odkd obywatele w tej ziemi si rodz,
Co krlw samych swoj potg przechodz;
Odkd moni od ludu zakupujc gosy
Dumnych swych prawodawcw stanowili losy;
A lud zotem ujty, w haniebnej wysudze,
Mylc, e prawa daje, sam wypenia cudze...
Zawi, duma, przesada, te s u nas bogi,
Std widzielimy wojen braterskich poogi:
Maryjusz z Syll, Cezar z Pompejem bj toczy,
August z Antonijuszem krwi rzymsk si zbroczy.
Na c si wolno przyda, gdy zamone domy
Z klsk ojczyzny nios wzajemne pogromy!
Kiedy, nieszczciem, wszystkich jedna duma echce,
Ten wyszego nad siebie, ten rwnego nie chce.
Tak, jeeli Rzym trwaej szczliwoci yczy,
Niechaj mu sprawiedliwy rzdca przewodniczy,
Panie... kochasz ojczyzn... oka to dowodnie.
Wydrzyj braciom pioruny, zga wojen pochodnie...
Chcesz i przykadem Sylli; jaka std nadzieja?
Nie mielibymy wojen Cezara, Pompeja,
Ale Rzym musia wasne wntrznoci rozdziera
Za to, e Sylla nie chcia na tronie umiera...
By Brutus, zgin Cezar... lecz na jego grobie
Antoni, Lepid bero wydzierali sobie...
Brodzi lepy Rzymianin we krwi Rzymianina.
Czemu Cezar na tronie nie zostawi syna?
I ty jeszcze na nowo, przez t wielk zmian,
Niezgojon ojczyzny chcesz zakrwawia ran?
I jakby w tylu klskach ucierpiaa mao,
Agust pragnie wytoczy, co jej krwi zostao!
Niech, panie, mio kraju nad tob przemaga,
Cay Rzym na kolanach przeze mnie ci baga...
Jak ci drogo opaci... gdy w owym zapale
Szede na tron, lecz o tym nie pamita wcale:
Cnotami okupie twj wieniec zwyciski.
Ale nowe ojczynie zagraaj klski;
Jeli skadasz w jej rce rzd tobie niemiy,
Ktry utrzyma sabe nie starcz ci siy;
Jeli ma Rzym nowego zakupywa pana;
Jeli ten dar okropny, ta smutna odmiana,
Ostatni do rozpaczy otworzy mu drog...
Wszystkich nieszcz przyszoci wyliczy nie mog.
Zatrzymaj, panie, bero... kiedy twoja wadza
Dugo dan pastwa szczliwo odradza;
Zapewnij nasze dobro... i niech po twym zgonie
Rzdca, jak ty cnotliwy, osidzie na tronie.
60
AUGUST
Dosy: prnom spoczynku da najgorcej,
Kochaem wasny pokj, lecz ojczyzn wicej...
Na groce mi losy nie bd si ali,
Niech zgin, byem tylko swj nard ocali...
T jedn myl pragn rzdzi si do zgonu.
Cynno! z twojej porady nie zrzekam si tronu.
Lecz wy tak trudnej wadzy nie gardcie podziaem:
W was ja prawdziwych moich przyjaci poznaem,
aden wzgld obcy waszych nie wstrzymuje chci;
Rwnie dobrem ojczyzny jak moim zajci,
Obadwacie mi dali przyjani dowody.
O, jakie znale mog godne was nagrody!
Na rzdy Sycylii wyznaczam Maksyma...
Niech na tej podnej wyspie moje miejsce trzyma;
Rzd, lecz pamitaj zawsze, i na tym urzdzie
August za twoje sprawy odpowiada bdzie...
Ty, Cynno, Emilij otrzymasz za on;
Ojciec jej wspiera moich nieprzyjaci stron...
Smutne wspomnienie! tak jest, jam jego zabjca;
Lecz we mnie Emilija ma drugiego ojca...
Obym jej mg t czuo ojcowsk okaza
I pami drogiej straty z jej serca wymaza!
Id... zanie jej ten dowd mego przywizania,
Wiem ja, e si jej serce ku tobie nakania...
Przyjmie tw rk... Teraz do Liwiji spiesz,
Ach, jak j tak przyjemn nowin pociesz!...
Odchodzi.
SCENA DRUGA
C y n n a, M a k s y m
MAKSYM
Cynno! jaki twj zamiar? kt by temu wierzy?
Co zamylasz?
CYNNA
Dokona to, com raz zamierzy...
MAKSYM
Wdz sprzysigych pochlebia samowadcw dumie?
CYNNA
Wdz sprzysigych tyranw ukara nie umie?!
MAKSYM
Ja chc wolnoci Rzymu...
61
CYNNA
A ja pomsty razem...
Tak jest, pomst i wolno pozyskam elazem!
Jak to, Maksymie? August, co w srogim poarze
Pustoszy pola rzymskie, zniewaa otarze,
Napenia wiat morderstwy, zabija wspbraci...
Jednym uczuciem alu tyle klsk opaci?...
I kiedy nam miecz pomsty bogowie oddali,
Jego od susznej kary jedna za ocali?...
Ach, byoby to srogie tyrastwo uwica
I bezkarnoci drugich do zbrodni zachca...
Rzym woa zemsty... Niechaj t kar zdumiony
Zadry, kto mia rk cignie do korony!
Ta si naley wiatu z Augusta ofiara...
Sylla bezkarny w zbrodniach omieli Cezara.
MAKSYM
Lecz cho Cezar nie uszed sprawiedliwej kary.
August cikiej si po nim dopomnia ofiary;
Brutus wolnoci pragn... nowy Cezar oy;
Kt, jeeli nie Brutus, Augusta rozsroy?...
CYNNA
Bd Kassyjusza, wczesna upadku obawa
Poddaa znowu nard pod nierzdne prawa;
Lecz dzi niebezpieczestwy mona gardzi miele,
Kiedy roztropni wodze stawaj na czele.
MAKSYM
Ktry nam bg wygran pewn przepowiedzia?
Od namysu do skutku zbyt wielki jest przedzia.
Czemu ma walczy o to ufno nieostrona,
Co bez niebezpieczestwa zyska byo mona?
CYNNA
Jakie nam dar Augusta zapewnia nadzieje,
Jeli to ze w ostatnim gruncie nie zniszczeje?
Czy mamy nie zgojone odnawiajc blizny
Do rany jadowitej przylewa trucizny?
MAKSYM
Chcesz wic krwi i na mylny skutek si naraasz?
CYNNA
A ty chcesz haby, kiedy tyranom pobaasz.
MAKSYM
Jakkolwiek skruszym pta, zawsze jedna chwaa.
62
CYNNA
Nie... nie ma tam zaszczytu, gdzie cnota nie dziaa.
MAKSYM
aden wzgld tego dobra nigdy nie umniejszy,
Jaki jest dar dla Rzymian nad wolno zacniejszy?
CYNNA
Jaki dar? Jak faszywym cieszymy si zyskiem,
e ten, co si ju naszym zmordowa uciskiem,
Ktrego duma morderstw i krwi ju jest syta,
Za niegodnych nas swojej srogoci poczyta!...
O, kogokolwiek honor prawdziwy ocuca,
Ten same nawet dary tyranw odrzuca...
MAKSYM
Tak-e wic mao cenisz Emiliji wdziki?
CYNNA
I tego daru nie chc z niemiej mi rki...
Sam stan si jej godnym... gdy wolno podwign;
Wtenczas a w piekle nawet Augusta docign...
Tak jest... gdy dla jej pomsty okrutnika zgubi,
Emilij na grobie mordercy zalubi...
Nie... adne mnie Augusta aski nie uwiod;
Niech ten dar mierci jego stanie si nagrod...
MAKSYM
Cynno, moe nadzieja uwodzi ci pocha,
Emilija w Augucie ojca swego kocha...
Ta by si o jej serce mia ubiega drog?...
CYNNA
Przyjacielu, w tym miejscu usysze nas mog.
Mogaby nam zaszkodzi mowa nieostrona,
W takim stanie niczemu zawierzy nie mona.
Idmy tam, gdzie bezpieczniej bdziem mogli radzi,
Jak do skutku to wielkie dzieo doprowadzi.
Odchodz.
63
AKT TRZECI
SCENA PIERWSZA
M a k s y m, E u f o r b
MAKSYM
Tak, kocha Emilij, sam wyzna przede mn,
Ale nie wprzd pozyska jej mio wzajemn,
A zabjcze elazo w krwi Augusta zmaz.
Dlatego to nam Cynna sprzysiga si kae.
EUFOKB
Poznaj teraz chytre doradzcy zamiary.
Gdyby by August wielkiej dokona ofiary,
Byby now tym czynem chwa odziedziczy
I w sprzysionych nowych przyjaci by liczy.
MAKSYM
Suymy na wycigi zamysom czowieka,
Co dla wasnego dobra Rzymu si wyrzeka.
A ja, co miaem wolno ojczyzny na celu,
Com obroc swobody wspiera w przyjacielu!...
Ten sam Cynna, ten Rzymu wybawca mniemany,
Odnawia najdotkliwsze serca mego rany...
Kochank mi wydziera.
EUFORB
Ty j kochasz, panie?
MAKSYM
Usysz... i nad nieszczsnym miej politowanie...
Ubstwiam! i tym jednym uczuciem zajty,
Dugom przed caym wiatem tai pomie wity.
Euforbie, moja mio nieznana, niemiaa,
Wielkim czynem poprzedzi swe wyznanie chciaa.
Poznaj mj stan... patrz, jaka bole mi przenika:
Na wasn moj zgub wspieram przeciwnika,
I kiedy tej najsroszej nie przeyj mki,
Wasnej przeciwko sobie poyczam mu rki.
Euforbie! tylu ciosom wystarczy nie mog...
64
EUFORB
Jedn ci tylko nieba zostawuj drog...
Zerwij ten zwizek, wydaj, co uradzi skrycie,
Jednym sowem ocalisz Augustowi ycie.
Takie przysugi drogo paci si powinny:
Otrzymaj Emilij oskareniem Cynny.
MAKSYM
Co? zdradzi przyjaciela?
EUFORB
Godny cel bojani!
Prawdziwa mio moe zapomnie przyjani.
A wreszcie zdradzi zdrajc jeste taka wina?
On dobrodziejstw Augusta atwo zapomina,
A ty dla niewdzicznego chcesz przyja zachowa?
Ktry moe...
MAKSYM
Wystpek miabym naladowa?
EUFORB
On tyle zwizkw razem mie targa niegodnie.
O, nie ma tam wystpku, gdzie si karz zbrodnie.
MAKSYM
Zbrodnia, ktra dla Rzymu wolno wrci miaa!
EUFORB
Na co si nie odway ta dusza zuchwaa?
Mniemasz, e go zajmuje ojczyzna i sawa:
Niechaj mu tylko mio inne wskae prawa,
Wnet ten, co si zda wolno mie na pierwszym
wzgldzie,
Co mia zgubi Augusta, ubstwia go bdzie.
Moglimy blask wielkoci niewdzicznemu nada.
Znasze to skryte serce, umiae je zbada?
Ten, co zamiary swoje tak utai umie,
Moe wiksz ofiar przeznacza swej dumie.
Lkaj si, panie, moe po Augusta zgonie
Ten mciciel dawnych swobd sam sidzie na tronie;
Moe ju uwieczajc swj zamiar zbrodniczy,
Ciebie pierwszego w liczbie swych poddanych liczy.
MAKSYM
Jake Cynn oskary nie wydajc innych?
Mam dla jednego tylu zagubi niewinnych,
Gdy wszystkich sprzysionych zarazem wymieni?
Nie... zbyt drogo tak dzielnych bohatyrw ceni,
Co yciem wolno Rzymu okupi gotowi...
65
Tyle dam razem drogich ofiar tyranowi?
Nie, przysigi nie zdradz... aden z nich nie zginie.
EUFORB
Ju teraz tron Augusta askawoci synie;
Ju wicej okruciestwem wadzy nie oznacza,
Chocia wodzw ukarze, wsplnikom przebacza.
A wreszcie, jeli o los twych braci si alisz,
Wydaj imieniem wszystkich, a wszystkich ocalisz.
MAKSYM
Przesta, Euforbie! myln wskazujesz mi drog.
Take to o jej mio dobija si mog?
Mame si jej sta godnym, gdy zgubi, co kocha?
Nigdy mi nie uudzi nadzieja tak pocha,
Nie tak nikczemna mio odzywa si we mnie;
Kocham, lecz pragn zosta kochanym wzajemnie,
I na sam dar Augusta z niechci pogldam,
Jeli mi da jej rk, gdy ja serca dam!
C mi zapewni moe nad jej czuciem wadz?
Zniszcz pomsty ukady, kochanka jej zdradz,
Ocal to, co ona pragna zagubi...
Za t potrjn krzywd mog j zalubi?
A wreszcie, gdyby Cynna dla wasnej obrony
Wyda kochank, gdyby cesarz obraony
Chcia j razem ukara jak wsplnic zdrady...
EUFORB
Los moe zniszczy wszelkie najmdrsze ukady,
Lecz za wczesna obawa czsto wicej szkodzi.
Mylmy raczej, dziaajmy...
MAKSYM
Cynna tu nadchodzi...
Ty si oddal... skrytoci jego chc wybada,
A potem dalsze kroki bdziemy ukada...
SCENA DRUGA
M a k s y m, C y n n a
MAKSYM
Jakie troski...
CYNNA
W tym stanie moe na nich zbywa?
66
MAKSYM
Przed okiem przyjaciela godzi si ukrywa?
CYNNA
Emilija i cesarz mieszaj myl smutn:
Ten nadto jest askawym, ta nadto okrutn.
Oby August w dobroci nieumiarkowany
Mniej mnie kocha lub od niej wicej by kochany!...
Sroga, nieznana walka w mym sercu si rodzi,
Wszystko mi jego aski na pami przywodzi,
Zda si, e jeszcze sysz jego sodk mow,
e nam drugi raz wadzy oddaje poow,
e moimi probami i rad skoniony
Dla mnie, Rzymu i wiata nie skada korony.
Chcecie, bd panowa, ale z wami razem,
A ja go mam zabjczym uderza elazem?
Ach, raczej... lecz niestety! przysiga speniona!
Ta gniew cudzy przelewa do mojego ona,
Nienawi Emiliji ju si moj staa...
O, jak okrutny wybr! tu bogi, tu chwaa...
Zewszd smutnej przyszoci przeraa mi posta,
Trzeba krzywoprzysic lub morderc zosta?
MAKSYM
Skde ta niespokojno, te niewczesne ale?
Przed chwil twych zamysw trzymae si stale,
Nie znae tych porusze, nie znae przestrachu...
CYNNA
Inne czucia, gdy przyjdzie dokona zamachu...
Umys jednym uczuciem przenikniony cay
Z pocztku do swych celw postpuje miay,
Ale gdy kres ostatni stanie przed oczyma,
Kt nawczas nie zadry, kt si nie zatrzyma?
Brutus nawet, w ktrego wstpujemy lady,
Moe nieraz powzite chcia zerwa ukady,
Miotany sawy, Rzymu i wdzicznoci gosem,
Wielki Brutus mg zadre przed ostatnim ciosem.
MAKSYM
Brutus na drodze chway cofa si nie umia,
Sabe uczucia atwo honorem przytumia,
Czci wielko, lecz na tronie pogardza Cezarem,
Nie uwid si krwi zwizkiem ani adnym darem.
Naladuj go, naladuj odwag i stao!
A jeeli niegodna wstrzymuje ci ao,
auj tych rad, ktrymi Augusta nakoni
I powtrnie Rzymowi wolnoci zabroni.
Przez ciebie wielka jego zniszczona ofiara.
Brutus byby j chtnie przyj z rk Cezara
67
Aniby go by zdradnie do tronu zachca,
Ni dobra ludu bahej mioci powica.
Nie suchaj, e si z tob August wadz dzieli,
Nigdy wolni z tyranem przyjani nie mieli.
Patrz raczej, w jakim stanie ojczyzn zostawi,
Rzym woa: Wr mi, Cynno, czego mi pozbawi.
Jeli uleg mioci, niech twe serce przyzna,
e nad wzgldy jednego milsza jest ojczyzna.
CYNNA
Szanuj bole, dotkliwej nie odnawiaj rany,
Padnie ten cios, nie wtpi j, cho nieco wstrzymany.
Widz bd; chc Rzymianie, ich niewol skrc
I czegom ich pozbawi, w caoci powrc;
Lecz daruj, lito we mnie walczy sprawiedliwa,
Jeszcze si reszta dawnej przyjani odzywa...
Zostaw mi, Emiliji mam w tym miejscu czeka,
W obliczu przyjaciela niemio narzeka.
Kilka chwil samotnoci te troski umierzy.
MAKSYM
Cynna miemu sercu swj smutek powierzy.
Odchodz, odkryj przed ni duszy niepokoje,
Opisz aski Augusta i saboci twoje...
SCENA TRZECIA
CYNNA sam
Saboci!... zacniejszego godne s imienia
Te uczucia szlachetne, te cnoty natchnienia,
Ten prawdziwej wdzicznoci obowizek cisy,
Co nie pozwala speni mordercze zamysy...
Lub raczej zwij saboci... kiedy dla mioci
Cynna mie zapomina witszych powinnoci,
Gdy przeciw sabym czuciom nie ma dosy mstwa,
Walczy z nimi, a przecie lka si zwycistwa...
Wpord ostatecznoci, wrd srogiego sporu
Co mam czyni, jakiego chwyci si wyboru?
O, jak szlachetna dusza cierpi, gdy upada!
Jakie ten czyn speniony korzyci mi nada?
Sodycz mioci, rozkosz, e zemcie dogodz,
Chwa, e m ojczyzn z jarzma oswobodz...
Mio, zemst i chwa w maej cenie kad,
Jeli ich przez niegodn mam dostpi zdrad,
Jeli monarcha, w wietne cnoty znamienity,
Ktry mi najwyszymi ozdobi zaszczyty,
Z ktrego licznych darw imi moje synie,
Co przeze mnie panuje, z mojej rki zginie...
68
O, najczarniejsza zdrado, niegodna czowieka!
Niech Rzym wolnoci z innych, nie z moich rk czeka,
Niech zniknie mio moja i nadzieja caa,
Niby ten czyn potomno wyrzuca mi miaa.
Czy mi August zaprzecza tej lubej sodyczy,
Ktrej Cynna krwi jego naby sobie yczy?
Trzeba dla jego darw ycie mu odbiera
I co sam chtnie daje, gwatem mu wydziera?
Lecz, przysigo, od ciebie zawisy me chci!
Zemsto! ojcze kochanki! o sroga pamici!
Wam winienem dokona najsmutniejsz spraw.
Wam winienem m wiar, serce, or, saw...
Emilijo, ty mn rzdzisz, twoje tylko usta
Wyrzec mog lub ycie, albo mier Augusta.
Bogi, co j swoimi zdobicie cnotami,
Uczycie, niech ma lito, jak macie wy sami!
Gdy cofn dane sowo przysiga mi broni,
Sprawcie, niechaj si sama do mej chci skoni.
Lecz idzie; proby mojej wysuchajcie, bogi!
SCENA CZWARTA
C y n n a, E m i l i a, F u l w i a
EMILIA
Dziki wam, nieba, prnej doznalimy trwogi!
Dobrani przyjaciele wiary nie zgwacili,
August o niczym nie wie i w tej samej chwili
Byam przytomna jego z Liwij rozmowie.
Cynno, nowe mi ycie wracaj bogowie...
CYNNA
Wiadome ci s, pani, ofiary cesarza...
Chcesze spnia to szczcie, ktrym mi obdarza
EMILIA
To szczcie jest w twym rku...
CYNNA
Ja w twoim je zo...
EMILIA
Zawszem jedna, to serce innym by nie moe.
Co?! Mnie oddawa Cynnie? C taki dar znaczy?...
August wasnym twym dobrem zbogaca ci raczy.
CYNNA
W twojej jest jednak mocy... mame mwi? nieba!
69
EMILIA
C w mej mocy? skd trwoga? i co czyni trzeba?
CYNNA
O, gdyby jedne byy serc naszych yczenia,
atwo by moga moje zrozumie westchnienia...
Obra twoje mio i std czuj trwog.
C czyni? mwi nie miem, zamilcze nie mog.
EMILIA
Ach, to nadto! Mw.
CYNNA
Kaesz, posusznym by musz,
Stao si... tw nienawi przeciw sobie wzrusz,
Kocham ci, Emilijo, i gromw tu wzywam,
Jeli w mym sercu inny cel jaki ukrywam.
Lecz patrz, czy nie zbyt drogo ten dar kaesz paci,
Gdy dostpujc szczcia, honor musz traci...
Ta askawo Augusta...
EMILIA
Do tego; rozumiem.
Niestao sabej duszy atwo pozna umiem.
Upade przed agodnym tyrana obliczem,
Niczym ju twoja mio, twe przysigi niczem.
Zbyt atwowierny umys mia o mnie tak sdzi,
e August, mogc wszystkim, moe i mn rzdzi.
Chcesz wic z daru Augusta m rk posiada?
Nie sd, e sercem moim przez niego masz wada.
Niechaj pod jego stop dry wiat zalkniony,
Niechaj skinieniem wznosi i obala trony,
Broczy krwi nieprzyjaci i morza, i ldy,
Zmienia wedug swej woli caej ziemi rzdy,
Lecz serce Emiliji przechodzi t wadz.
CYNNA
Od ciebie te go pragn przysig mych nie zdradz.
Kog to, przebg, lito wiaroomnym czyni?
Pani, take mi atwo umys mj obwini,
Gdy posuszn twej woli ofiar si staem,
I nawet nad przysig suy ci umiaem:
Mogem... wiesz to... bez zbrodni, bez zamania wiary
Pozbawi zemst twoj tej wietnej ofiary.
August przed chwil gardzc cesarsk koron
Jednym sowem ju zrywa zmow sprzysion:
Znika zwizek, znikay przysigi tajemne,
Gniew twj sta si ju prny, nadzieje daremne.
Jam go jeden, dla ciebie, zatrzyma na tronie,
Jam mu da dla twej pomsty koron na skronie.
70
EMILIA
Dla mojej zemsty!... Czemu twa dusza niestaa
da, aebym sama tw rk wstrzymaa?
eby y, by kochanym, eby mn nagrodzi
Tego, co go ocali, mej zemcie przeszkodzi?
CYNNA
Czeg wicej? czy jeszcze wystpnym si staj,
Gdy ycie lub mier jego w twe rce oddaj?
Gotw jestem dokona okrutnego ciosu,
Ale nie ga sabego wdzicznoci odgosu.
Gdybym gniew twj zwyciy! O, czemu w tej dobie
Nie kochasz tak Augusta, jak on sprzyja tobie?
Szlachetna dusza, ktrej cnota przewodniczy,
W zdradzie i niewdzicznoci nie szuka sodyczy;
Jaka, przebg, szczliwo cnoty nie utrac,
Jeeli si niesaw i wstydem odpaca...
EMILIA
Nie na wstyd urojony, patrz raczej na chlub...
Godzi si zdrady uy na tyrana zgub.
I gdzie si pasmo nieszcz i kajdany zrywa,
Tam si zbyteczna czuo saboci nazywa.
CYNNA
Twa nienawi wystawia mylne cnoty imi.
EMILIA
Odkde to cnt dawnych zapomniano w Rzymie?
CYNNA
Umys prawdziwie rzymski...
EMILIA
Na wszystko jest miay,
Gdzie mu idzie o pomst wolnoci i chway;
U niego nad mier sam cisza jest niewola.
CYNNA
Jeszcze nie taka Rzymian pod Augustem dola...
Jak to u nas hab, jakie wizy nosz?
Krle twych niewolnikw o opiek prosz.
Ktry z nich, z dum tronu, do Rzymu si zblia?
August harde ich bera do ng naszych znia.
Haraczem krlw nasze bogactwa pomnoy
I odjte Rzymianom jarzmo na nich woy.
EMILIA
O, jak szlachetnej duszy w twym umyle nie masz!
e co wicej nad krla... do wielkim si mniemasz.
71
Ktry z nich jest tak prny? ktry si omiela
Przyzna sobie rzymskiego cze obywatela?
Antonijusz by celem obrazy surowej,
e godno swoj zniy do zwizkw krlowej.
Attal, w krl zwyciskim ozdobiony wiecem,
Co si z chlub mianowa Rzymu wyzwolecom
I w purpurze zrodzony, cho Azyj wada,
Nad purpur, nad bero ten tytu przekada.
Pomnij na to, co wasne imi przypomina,
A godnie utrzymujc wielko Rzymianina,
Wiedz, e nie ma takiego, co by nie by zdolnym
Krlom dawa rozkazy, y bez pana wolnym.
CYNNA
Umys bogom posuszny na ten czyn si wzdryga,
Niebo karze zabjcw i niewdzicznych ciga.
A jeli winnym krlom upadek wymierza,
Wtenczas gniew zasuony piorunom powierza.
EMILIA
Mw raczej, e sam tronw obroc si stajesz,
Gdy co sam winien czyni, piorunom oddajesz...
Wicej ci ju nie mwi id, su Augustowi,
Ju wicej Emilija swych skarg nie ponowi.
Dwigaj wizy, przysigi zdradzaj wiaroomnie,
Zapomnij o krwi twojej, zapomnij i o mnie.
Sobie, ojcu, ojczynie winne pacc dugi,
Potrafi speni pomst bez twojej posugi.
Ju bym bya ten zaszczyt dawno osigna,
Lecz twoja tylko mio rk mi cofna.
Ty mi jeden mg jeszcze przywiza do ycia...
Gdyby nie to ju dawno dla pomsty nabycia
Byabym Augustowi tron, ycie wydara,
Sama na grobie jego chtnie bym umara.
Dla ciebie tylko chciaam m ndz przeduy,
Znasz to serce wiedziae, jak na nie zasuy...
Darujcie mi, bogowie, jelim si zmylia,
Kiedym krew Pompejusza mylnie w nim cenia!
Mio mi zalepiaa i tego si wstydz.
Nie, nie wnuka Pompeja, niewolnika widz.
A przecie... kocham jeszcze... i na miejscu Cynny,
Gdyby mi mg tym czynem otrzyma kto inny,
Tysic ju bohatyrw poszoby t drog...
Ale stae uczucia zmieni si nie mog.
adnego ju innego celu nie obieram,
yj dla twojego pana... ja twoj umieram.
Ojcze, wkrtce si cienie twoje zaspokoj;
Pjd, obacz, jak zbroczona krwi jego i moj
Umr z t chwa, ktrej ty nie chciae zyska.
Nie czas ju wtedy bdzie prne zy wyciska,
72
Nie czas los mj oskara, gdy przez ciebie zgin,
Gdy wasn na mym grobie czyta bdziesz win.
Umr, tak, w gruzach tronu sama si zagrzebi,
A gdyby sam nie broni chciaam y dla ciebie.
CYNNA
Do tego, kaesz, biegn... woli twej dogodz,
Pomszcz si ojca mierci i Rzym wyswobodz;
Zginie August; adna mi nie wstrzymuje tama...
Lecz wiedz... on jest mniej srogi nieli ty sama.
Cho wiatu rozkazuje, cho jego potga
yciem naszym zarzdza... lecz serc nie dosiga.
A ty wol odbierasz, woln gnbisz dusz...
Ktregom tyle kocha, nienawidzie musz...
Wyrzec si sawy, czucia i t krwi si zbroczy,
Za ktr chciabym wasn sto razy wytoczy...
Tak chcesz... sowo ju dane... pomsta si dokona.
Lecz zwracajc t rk do wasnego ona,
Oddam cieniom Augusta nalen ofiar;
Pocz jednym ciosem i zbrodni, i kar.
Krew moja w jednej chwili ten wystpek zmae,
Wykonam i co mio, i co chwaa kae...
Odchodzi.
SCENA PITA
E m i l i a, F u l w i a
FULWIA
Ach, pani, jaka rozpacz! jakie obkanie!
EMILIA
Niechaj peni powinno lub kocha przestanie,
FULWIA
Wypeni j... i umrze .. ty paczesz...
EMILIA
O bogi!
Biegnij za nim, Fulwiol!... niechaj yje... srogi...
Powiedz mu...
FULWIA
e Augusta ycie ju ocalasz?
EMILIA
Ach! tym sowem nienawi na nowo zapalasz.
73
Wstrzymaj si...
FULWIA
I c tedy?
EMILIA
Niech zamys popiera..
A potem niech m rk albo mier wybiera.
74
AKT CZWARTY
SCENA PIERWSZA
A u g u s t, E u f o r b, P o l i k l e t, S t r a e
AUGUST
Co mi donis, Euforbie, czyli wierzy mona?
EUFORB
Panie, wiar przechodzi myl taka bezbona,
Na c si zalepiony umys nie odwaa?
Sama powie tej zbrodni strachem mi przeraa...
AUGUST
Cynna! Maksym! najblisi moi przyjaciele,
Z ktrymi si tak chtnie wadz tronu dziel!
Skrytoci mego serca pierwsi powiernicy,
Dla ktrych w dobrodziejstwach nie znaem granicy.
Gdy im bero oddaj... zdrajcy, na m gow
W ten sam dzie witokradzk zaprzysigli zmow!
Maksym bd swj poznaje, czuje suszne ale,
Lecz Cynna...
EUFORB
Jeden Cynna trwa w lepym zapale.
Zdaje si, e twa dobro czucia go pozbawia,
Gdy w innych zamach taki obrzydzenie sprawia.
Kiedy si nawet serce najmniejsze chwieje,
On upade w przysigych podnieca nadzieje,
W zatrwoonych umysach srogi zapa budzi...
AUGUST
Sam Cynna!... o czowieku najchytrzejszy z ludzi!
O zdrado, z gbi piekie na ziemi wydana!
Ach, z rki przyjaciela jak dotkliwa rana!
Ty mi zdradzasz! O bogi, co zbrodnie karzecie!...
Id i com ci rozkaza, penij, Poliklecie.
Niechaj Erast w te miejsca przywoa Maksyma,
Niech przyjdzie... przebaczenie swej zbrodni otrzyma.
75
SCENA DRUGA
A u g u s t, E u f o r b
EUFORB
Nadto j wielk sdzi... i moe ju, panie,
Z aski twojej korzysta Maksym nie jest w stanie.
Ledwie wyszed z paacu, bdny, pomieszany,
I srosz od swej zbrodni rozpacz miotany,
Przybieg do mnie, a mwic o bezbonej zmowie,
,,Id przyda niechaj August o wszystkim si
dowie.
Niechaj dzi przed zabjczym chroni si elazem,
Powiedz, em pozna zbrodni i ukara razem,
ycie jest mi nieznonym, przeklinam wyroki.
To rzekszy w tamt stron spieszne zwrci kroki,
Kdy bystrego Tybru wzdte hucz way.
Prno starania moje zatrzyma go chciay;
Znikn noc go zason otoczya ciemn
I reszt losw jego ukrya przede mn.
Panie, Maksym w tej chwili...
AUGUST
W zbytku uniesienia
Zapomnia, e by godzien mego przebaczenia,
Nie ma zbrodni, ktrej by al nie mg zagadzi.
Lecz gdy wczesnej rozpaczy trudno ju zaradzi,
Ty id i wiadkw zbrodni miej pod bacznym okiem,
Niech gorliwo kieruje kadym twoim krokiem.
Oddalcie si ty, pilny w danym ci zleceniu,
Co wiesz, co wiedzie moesz, zachowaj w milczeniu.
SCENA TRZECIA
AUGUST sam
Nieba, czyjeje teraz mam si odda stray?
Komu si serce moje zaufa odway?...
Wecie to bero... ktre zbyt drogo opacam,
Gdy zyskujc poddanych, przyjaci utrcam!
Jeli takie s wadzy najwyszej korzyci,
e si jej aski staj celem nienawici;
Jeli zwizkiem przyjani tych z nami czycie,
Co zdradziecko na nasze mi nastawa ycie;
Trwoga razem z potg na tronie zasiada,
Wszystkiego ba si musi ten. kto wszystkim wada.
Wnijd sam w siebie, Augucie, przesta si uala...
76
Chcesz ocalenia... chciae innych sam ocala?
Patrz, jake we krwi Rzymian twoj rk zbroczy.
Ile na macedoskich polach jej wytoczy?
Wystaw w zapdzie szczcia twj or zwyciski,
Wspomnij Antonijusza, wspomnij Seksta klski.
Kogo wtenczas oszczdza, gdy Peruza caa
Krwi si wasnych mieszkacw bezbonie zalaa?
Kiedy okruciestwami wszystkie znaczy kroki?
Przypomnij tylu skaza okropne wyroki;
Przypomnij ow chwil... o niestarta zmazo!
Gdy w sercu opiekuna utopi elazo.
A potem o niesuszno miej oskara losy,
e inni na twe ycie zgubne mierz ciosy;
e cay Rzym bez wzgldu na ciebie nastawa,
I ktre pierwszy zdepta, on te gwaci prawa.
Suszna zdrada bogowie trzymaj ich stron...
Rwnie jake dostpi, oddaj t koron;
Przyjmij od drugich, czego sam dae przykady,
Niewdziczno za niewdziczno i zdrady za zdrady.
Lecz jake mi moc duszy opuszcza w potrzebie?
Czemu Cynnie przebaczam, a oskaram siebie?
Ten, co wasne swe zbrodnie chce ukara we mnie,
Co dla zniszczenia tronu wznosi go tajemnie,
Co zdrad pozorami kryjc haniebnemi,
Dla mojej zguby wydar szczcie wasnej ziemi...
Ten, co si mylom moim jeden mia opiera,
ebym nie skada bera, ktre chce wydziera...
Ja bym o tym zapomnia? ja zachca zbrodnie?
A on, gdy mnie zatrwoy, miaby y swobodnie?
Ta myl nie jest mnie godna i sabo oznacza,
Zachca do obrazy, kto atwo przebacza.
Zginie... wsplnicy jego nie ujd bezkarnie...
Lecz c? zawsze krew sama i zawsze mczarnie?
Zmordowany srogoci, wstrzyma jej nie mog
I nienawi zapalam, chcc obudzi trwog.
Niepokonana hydra na m zgub godzi,
Jedna gowa odcita, tysic innych rodzi,
I tylu sprzysionych krew prno wylana
Zamiast umocni wadz obmierzi tyrana...
Z rki nowego Bruta nie czekaj pogromu,
Chway twego upadku nie zostaw nikomu...
Umrzyj porzu niegodne o yciu staranie.
Cay Rzym przeciw tobie kolej powstanie;
Wszyscy, co Rzymianami nazywa si mog,
M po mu, t sam pjd wszyscy drog...
Gdy wszystko razem straci lub umiera trzeba,
Nie ma wtenczas wyboru: umrzyj, tak chc nieba.
mier czowieka jest niczym; te kilka chwil ycia
Czyli tak kosztownego godne s nabycia?
Umrzyj, lecz niech mier twoja postrachem przenika,
77
Zga to niknce wiato we krwi niewdzicznika;
Powi samemu sobie t godn ofiar,
Ponie w cienie grobowe mobjcy kar;
Niechaj widzi mier twoje, ktrej sobie yczy,
Niech j widzi, a pomsty nie dozna sodyczy...
Lub raczej niech nie ujdzie najsroszego zgonu...
A ty, niewdziczny Rzymie, co nie cierpisz, tronu,
Przesta mi ju wyrzuca jarzmo niewolnicze,
Owoce tylu wojen, zwycistwa, zdobycze,
Oddam je w twoje rce, skrc twe poddastwo,
Oddam ci twoje wolno i chwa, i pastwo
Wiksze i spokojniejsze, ni byy w tej dobie,
Kiedym w burzach niezgody wydziera je tobie.
O nienawistne bero! o zemsto! Rzymianie!
O zbyt trudny wyborze w tak okropnym stanie!
Jakiej w tej wtpliwoci mam si trzyma drogi?
Nieszczliwym monarch rozrzdzajcie, bogi.
Mwcie, czego unika, co z chwa zachowa,
I pozwlcie lub umrze, lub wiatu panowa.
Odchodzi.
SCENA CZWARTA
EMILIA sama
Skd ta nieznana rado? i czemu w tej dobie
Mimowolnie zupeny czuj pokj w sobie?...
August przywoa Cynn, a ja nie znam trwogi,
Jak gdyby mi pomylno zapewniay bogi,
zy si w oczach zamkny, a w sercu boleci...
SCENA PITA
E m i l i a, F u l w i a
EMILIA
C przynosisz, Fulwijo? jakie sycha wieci?
FULWIA
Juem zawzito Cynny zacza przemaga,
Chcia tu i, przebaczenia u ng twoich baga.
Czujc dar twojej rki i ten zwizek luby,
Jeszcze zapragn ycia nad przepaci zguby.
Mia nadziej powcign zapa twej obrazy,
Kiedy ten, co ogasza cesarskie rozkazy,
Sam jeden, bez onierzy, Poliklet przybywa
I zdumionego Cynn do Augusta wzywa...
78
Nie wiem, jakie w tej chwili czekaj nas losy!
Rne po caym dworze biegaj odgosy...
Wszyscy mwi, e August smutny, pomieszany,
Nagej jakiej dowiadczy w zamysach przemiany,
e, jak ma zwyczaj, z Cynn naradzi si da.
Nikt tej powszechnej trwogi przyczyn nie przeglda.
Lecz inne wieci, pani, wicej ci przera...
Euforb jest zatrzymanym... Ewander pod stra...
Nie wiem, co to powszechne zamieszanie znaczy,
Mwi nawet, e Maksym w zapdzie rozpaczy
W spienionych Tybru waach zakoczy swe ycie.
Lkam si o zdradzieckie naszych zmw odkrycie.
EMILIA
Tyle nieszcz... a przeci ta nieczua dusza
Wpord najsroszych ciosw wcale si nie wzrusza.
Wysza tutaj istota moc swoje objawia,
W rnej losu przemianie rne czucia sprawia.
Niedawno mi drczya trwoga zbyt skwapliwa,
Teraz, gdy dre potrzeba, na czuciu mi zbywa.
Poznaj was, bogowie, wyrok wasz askawy,
Wpord natoku nieszcz nie chce mej niesawy.
Trwog, jki, westchnienia, zy nawet odbiera
I naprzeciw piorunom sab cnot wspiera...
Umr z tym mstwem, jakie niebo mi natchno,
Kiedym sama tak wielkie zaczynaa dzieo.
Niech pieko na mnie wzruszy sw potg ca,
Umr... jak teraz jestem, z nieskaon chwa...
O wolnoci! O cieniu ojca nie pomszczony!...
Com tylko moga, wszystko czyniam z mej strony,
Czyniam wicej nawet nad pci mojej siy...
Nadziej pomsty waszej losy omyliy...
Lecz chwaa pozostanie... ta ze mn nie zginie.
Pjd zczy si z wami w podziemnej krainie...
Imi i sawa moja wraz z yciem nie zgasn...
Duchy przodkw... w krwi mojej poznacie krew
wasn...
SCENA SZSTA
E m i l i a, M a k s y m, F u l w i a
EMILIA
Ale co widz? Maksym? czy mi oczy zwodz!
MAKSYM
Ponne o mojej mierci wieci si rozchodz:
Euforb poznawszy jawne zamiarw odkrycie,
Chcia t zmylon mierci ocali mi ycie.
79
EMILIA
A Cynna?...
MAKSYM
Cynna srog rozpacz miotany,
Widzi zdradzone chci, twj zamiar wydany...
August ju wie o wszystkim, zna twoje zamysy,
Od niego sprzysionych wyroki zawisy.
Ewander tym wyznaniem chcia ocali pana,
I ty na domiar ciosw, ty pod stra oddana.
EMILIA
Pod stra! na c tak dugo mj wyrok odwleka?
Najdotkliwsze cierpienie swego losu czeka.
Kajdany, mier, mczarnie: na wszystkom gotowa.
MAKSYM
Twe wizy w moim domu...
EMILIA
C znaczy ta mowa?
MAKSYM
Nie zdumiewaj si, pani... askawe niebiosy
Baczn stra czuwaj nad twoimi losy...
Tak jest, jeszcze w tej chwili nie wszystko nas zdradza
Pjd tam, gdzie ci Augusta nie dosignie wadza.
Okrt czeka... uchodmy!... tak daj bogi...
Pjd, pani, do wyboru nie ma innej drogi...
EMILIA
Jue to Emiliji Maksym nie poznaje?...
MAKSYM
Jedna ju tylko moe chwila pozostaje...
Oby ci nie zdradzia ufno nieostrona!..
Czyni wszystko dla Cynny, co uczyni mona;
Chc groce twej gowie nieszczcie oddali
I drog ycia jego poow ocali...
Tak... uchodmy... A August, gdy cnot ponka,
Niech naszego powrotu i pomsty si lka.
EMILIA
Pomsta! ju ona dla mnie przestaje by cnot,
Dla pomsty przey Cynn byoby sromot;
I kto po zgonie jego szuka ocalenia,
Ten mier chwalebn w ycie niesawne zamienia.
80
MAKSYM
Tyle saboci w sercu tak mnym si mieci?
Widz teraz, poznaj twj umys niewieci.
Gdzie owa rzymska stao, gdzie moc dzielnej duszy?
Pierwszy powiew fortuny tak atwo j wzruszy...
Niech raczej dawne mstwo twe serce zatrzyma,
Dowiedz si wreszcie, dowiedz i poznaj Maksyma!
Ju on wicej tajemnic swoich nie ukryje,
Patrz, w nim jeszcze dla ciebie twj kochanek yje.
Poznaj przyja lub raczej to wite natchnienie,
Ktre budzc nie zgase mioci pomienie,
Chce ci kocha, ubstwia, twoj zemst wspiera...
EMILIA
Niebaczny... miesz mi kocha, a nie miesz umiera?
Zbyt poche twe nadzieje da serca darw,
Lecz przynajmniej bd godnym tak miaych
zamiarw.
Nie rozumiej, e kiedy Emiliji rka
Moe by darem tego, co si umrze lka,
Co po zgonie kochanka ycie mi ocala...
A jeli jeszcze cnota twj umys zapala,
Oka si od rzymskiego mstwa niewyrodnym,
I gdy nie moesz serca... sta si mych ez godnym.
Tak przyjani dla Cynny naley dowodzi...
Nie chc wicej w skrytoci twoich myli wchodzi,
Jednakowa powinno czy nas wzajemnie;
Pjd, oka mi jej przykad lub go bierz ode mnie.
MAKSYM
Zbytecznie ci unosi ao sprawiedliwa...
EMILIA
A twoja nadto zrcznie zamysy ukrywa.
Ju mi sodkim przyszoci uwodzisz obrazem,
Wrysz powrt i zemst, i tw mio razem...
Pod ciarem nieszczcia jeszcze nie upadam.
I chocia wszystko trac, jeszcze sob wadam.
Umys mj, cho w tym stanie, bez wzruszenia dziaa
I wicej tutaj widz, nibym widzie chciaa...
MAKSYM
Jaka rozpacz twe serce do podejrze skania?
EMILIA
Ty sam... kiedy nareszcie chcesz tego wyznania.
Nadto zrcznie uatwi najwiksze zawady,
ebym nie miaa w tobie domyla si zdrady;
Nadto jej pozna mog widoczne znamiona,
Ten popiech, ta gotowo wczenie uoona...
Py beze mnie, mioci twojej nie przyjmuj...
81
MAKSYM
Ach, to nadto! okrutna!
EMILIA
Wicej przewiduj...
Nie lkaj si wyrzutw, lecz na saw pomny,
Wiedz, e mnie nie uwiedzie podstp wiaroomny.
A jeeli ja bdz... jeli ty niewinny,
Pjd si usprawiedliwiaj przed obliczem Cynny...
MAKSYM
Stj, pani... twoje ycie...
EMILIA
Reszty nie dociekam...
Nie sucham i przed sdem Augusta ci czekam.
Pjdmy, Fulwijo, pjdmy...
Odchodz.
SCENA SIDMA
MAKSYM sam
Rozpacz zgnbiony,
Godzien, jeeli mona, sroej by wzgardzony,
C teraz przedsiwezm... przez jak ofiar
Zatr przyja zdradzon, zniewaon wiar?
adnym si wicej udzi nie mog zmamieniem,
mier Emiliji bdzie moim oskareniem,
I wtenczas gdy ostatnie tchnienie ycia wyda,
Odkryje si jej chwaa, a moja ohyda.
Ta jej mier wieczn hab imi moje zmae
I pnym wiekom pami mej zbrodni przekae.
W jednym dniu rka moja faszem kierowana
Zdradzia przyjaciela, kochank i pana.
Nie pozostaje z tylu witych praw zgwaconych
I z ofiar tyranowi na mier powiconych
Innej dla mnie korzyci jak wcieko zajada,
Niewczesna ao, ktra w mym sercu osiada.
Ten jest smutek, Euforbie, twojej podej rady...
Lecz jakie rwni tobie mog da przykady?
Wyzwoleniec nikczemnym niewolnikiem bywa,
Chocia stan zmieni... dusz te sam ukrywa.
Twoja si czoga jeszcze... ty mi sam doradzi,
Abym przemoc podwign, wasny honor zdradzi.
Zasuyem i susznie twoich rad przypac,
Kiedy razem i ycie, i saw utrac...
Lecz si wprzd zemsta moja nad tob zatrzyma,
82
Ciebie przed tych kochankw powic oczyma.
Mimo zbrodni miem ufa, e t suszn kar
Krew moja bdzie dla nich do czyst ofiar,
Gdy wprzd ta rka, ktr gniew suszny prowadzi,
Zbrodni, em ciebie sucha, w twojej krwi zagadzi.
83
AKT PITY
SCENA PIERWSZA
A u g u s t, C y n n a
AUGUST
Sid, Cynno, sid, a naprzd uczy, o co prosz:
Zachowaj cile prawo, ktre ci ogosz.
Suchaj z piln uwag cigu mojej mowy,
Nie przerywaj do koca ni znakiem, ni sowy.
Wstrzymaj zapd, a jeli w tym trudnym milczeniu
Gwatownemu twe serce ulegnie wzruszeniu,
Bdziesz mi mg do woli potem odpowiada,
Tej jednej chwili dam umiej sob wada.
CYNNA
Rozkazy twoje, panie, speni...
AUGUST
Tego czekam.
Mam twe sowo, mojego dotrzyma przyrzekam.
yjesz, Cynno, lecz z twojej nie wyszo pamici,
Jakie z dawna krew nasz dzieliy niechci.
Przodkowie twoi, pomnisz, do ostatniej chwili
I mnie, i ojcu memu nieprzyjani byli.
W ich obozie zrodzony, nawet po ich zgonie,
Kiedy ci wyrok mojej zostawi obronie,
W szeregach nieprzyjaci wrd ora szczku
Widziaem nienawistne elazo w twym rku.
Statecznie zawsze moj przyjani si brzydzi
I gdy mnie nawet pozna, jeszcze nienawidzi.
Dowodzie mi tego i jawnie, i skrycie;
Pomciem si na tobie darujc ci ycie,
I gdy pomidzy mymi ujrza si bracami,
Mj dwr by twym wizieniem, aski kajdanami.
Powrciem ci woci twych przodkw dziedziczne,
upy z Antonijusza oddaem ci liczne,
W kadej chwili, sam przyznasz, mojej rki dary
Nie umiay zachowa w rozrzutnoci miary,
Przyja moja, najpierwsze przy tronie urzdy,
Wszystkie, jakiche da i mg da wzgldy;
84
Ci nawet, co w szeregach za mj tron walczyli,
Ci, ktrzy moje ycie wasnym okupili,
Ktrzy w bojach szukali chwalebnego zgonu
I krwi mi swoj drog znaczyli do tronu,
Za ofiary przyjani, za mstwa dowody
Mniejsze ni ty, Cynno, odnieli nagrody.
I tak kiedy z dobrodziejstw dobrodziejstwa mno,
Zwyciony w zwycizcach zazdro budzi moe.
Niedawno, kiedy losem okropnej przemiany
Opuci mnie Mecenas do bogw wezwany,
Kiedy zgon przyjaciela szczcia mi uskpi,
Ty jeden po nim, Cynno, to miejsce zastpi.
Dzisiaj nawet, gdy wiata odmieniajc posta,
Chciaem obywatelem z samowadcy zosta,
Tobiem i Maksymowi zwierzy te ukady;
Niepewny, twojej tylko trzymaem si rady.
Dzisiaj jeszcze tej, ktrej Rzym uwielbia wdziki,
Oddaem ci ofiar Emiliji rki.
Ofiar, ktra wicej moe by cenion,
Ni gdybym ci krlewsk obdarzy koron.
Pamitasz o tym, Cynno, tyle szczcia, chway
Jeszcze si w sercu twoim zatrze nie musiay?
Pamitasz lecz w czym wszelkie pojcie przechodzisz,
Pamitasz to... a przecie na me ycie godzisz.
CYNNA
Ja, panie? eby zbrodnia tak okrutna, krwawa...
AUGUST
amiesz twe przyrzeczenie, nie dopeniasz prawa,
Sid i suchaj, a lepiej dochowaj milczenia:
Wkrtce bdziesz mia wolno usprawiedliwienia.
Chcesz mi ycie odebra... Jutro wrd ofiary,
W Kapitolu, gdy bogom skada bd dary,
Tam, kadzido i sztylet przynoszc mi razem,
Masz zabjczym w te piersi ugodzi elazem.
Poowa twoich ludzi przysionki otoczy,
Druga na twoje haso krwi si moj zbroczy.
Prawda to, Cynno? prawda czy powie zmylona?
Bd wszystkich mordercw wylicza imiona?
Prokula, Wirginiego, Marcela, Rutyla,
Len, Planta, Albina, Pompona, Icyla;
Maksyma com po tobie najwicej ocenia?
Reszta niegodni tego, ebym ich wymienia:
Tum ludzi, co na imi honoru si wzdryga,
Ktrych surowo prawa i sumienie ciga,
Co unoszc sw zbrodni i rozpacz, i trwog,
W powszechnym zamieszaniu jedn widz drog:
Drog haby, zniszczenia, morderstw, okruciestwa...
Milczysz... wicej ze wstydu nili z posuszestwa.
85
Jakie miae zamiary... gdyby zamach srogi
Zgwaci przyja i wdziczno, otarze i bogi?
Podwign wolno Rzymu, tron w gruzach zagadzi?
O, jeeli przed chwil szczerze umia radzi,
To jest szczcia warownia, potgi zasada,
Gdy jeden losem kraju bez podziau wada!
I gdyby wolno twymi kierowaa kroki,
Szanujc moje dary i niebios wyroki,
Wziby je z mojej rki, pory nie omija,
Aniby si zabjstwem o wolno dobija.
C wic chciae? panowa, ucieszy si wadz?
O czci ludu rzymskiego le ju bogi radz,
Jeli zamysy twoje tak atwymi mniemasz,
e oprcz mnie do tronu innych przeszkd nie masz;
Jeli taki los Rzymu, e po moim zgonie
Ten ciar panowania w twoje przejdzie donie...
Wnijd sam w siebie, do twego udaj si zdania.
Jeste dzi celem wzgldw, uwielbie, kochania,
Wszyscy si uniaj przed wielkoci twoj,
aski twojej daj, powagi si boj,
Moe by sam o wzgldy ubiega si cudze,
Gdybym ci twojej wasnej zostawi zasudze.
Zaprzecz mi wylicz dziea, cnoty i zaszczyty,
Wszystko, co ci wynosi nad lud pospolity.
Z moich wzgldw twa sawa i potga wzrosa,
Ta do umiaa trzyma, co na szczyt wyniosa,
I to jest, co Rzym wielbi, co szanuje w tobie;
Stopniowi on te hody skada, nie osobie,
Stopniowi, z ktrego by w teje chwili zstpi,
Gdybym ci tylko wzgldu mojego uskpi.
Nie cofn, com uczyni, ustpuj tobie,
Panuj, jeeli moesz, panuj na mym grobie.
Lecz wyznaj... czy Metelle, Kossy, Fabijusze,
Pawy, Serwilijany, te szlachetne dusze,
I tylu innych mw, co swymi przykady
Odnawiaj cnt dawnych nieprzepomne lady,
cierpa nowego pana na ojczystej ziemi
I zni dumne czoa pod rzdy twojemi?
Teraz czas... odpowiadaj...
CYNNA
W zadumieniu stoj.
Nie sd, e gniewu twego lub mierci si boj.
Zdradzono mi i zmow wydano tajemn,
Nieba krzywoprzysic poczyy ze mn.
Prno go szukam, wszelka upada nadzieja:
Poznaj, panie, krew rzymsk, poznaj krew Pompeja.
Ojciec z dwoma synami srodze zatraceni,
Przelan krwi Cezara mao s pomszczeni.
Oto wite mojego sprzysienia rdo.
86
Zbyt nieprzychylne niebo te chci zawiodo,
Mnie samego pognbia, tobie sprzyja stale,
Nie mniemaj wic, aebym przez niewczesne ale
Chcia si usprawiedliwia albo losy wini,
Wiem, co ja uczyniem wiem, co ty masz czyni.
mier moja jest potrzebn twojemu tronowi,
Przykad... twe bezpieczestwo twj wyrok stanowi.
AUGUST
Jak ta dumna szlachetno przystoi ci godnie,
Zamiast usprawiedliwia, uwieczasz twe zbrodnie.
Oby rwnie do koca tej staoci uy!
Wiedz, e wszystko odkryto, wiesz, na co zasuy;
Wydaj wyrok obieraj sam mierci rodzaje.
SCENA DRUGA
A u g u s t, C y n n a, E m i l i a, F u l w i a
EMILIA
Jeszcze nie wszystko odkry, jeszcze ci zostaje
Jedna pomsty ofiara, chciej j pozna, panie...
AUGUST
I ty przeciw mnie, crko?...
CYNNA
O, okropny stanie!
EMILIA
Tak jest, moje podogi do winy go wiod,
Jam pocztkiem tej zmowy, jam twej krwi nagrod.
AUGUST
Ty?...
EMILIA
Panie, mio, ktr serce moje paa,
Inny, ni mniema moesz, witszy powd miaa.
Uprzedzi twoje dary i twoje rozkazy
Potniejszy gos wiecznej, nie zgasej obrazy.
Zemsta wita, powinno krwi, rodu i chway
Tym czuciom sodsze zwizki ustpi musiay...
Kazaam Cynna przysig... uoono zmow,
Bogi je niszcz, twoj ocalaj gow.
Godn dla twojej zemsty ofiar przynosz;
Nie mniemaj, e o ycie dla Cynny ci prosz,
Nadto sprawiedliwego nie ujdzie on zgonu,
Musi zgin, kto zachwia bezpieczestwo tronu.
87
O jedn ask bagam, niech za twym rozkazem
mier poczy mnie z ojcem i kochankiem razem.
AUGUST
Dopki, wielkie bogi, do mego pogromu
Szuka chcecie piorunw w moich wasnym domu?
Tyle si na mnie ciosw bolesnych zgromadza!
Julia najdrosze wzy i cze moj zdradza,
A ta, gdy do ojcowskich wzgldw j wezwaem,
Srogim na zgub moj powstaje zapaem!
Albo ycie naraam, albo honor trac,
Czemu tak drogo wasne dobrodziejstwa pac?
Crko! wdzicznoci twojej takie to dowody?
EMILIA
Rwnej dozna od ciebie mj ojciec nadgrody...
AUGUST
Za opiek modoci taka to zapata?
EMILIA
I on wypielgnowa twoje mode lata!
mierci jego starania zapacie srog;
Od ciebie torowan postpuj drog.
W tym tylko dziko nasza zgadza si nie umie,
e ty krew mego ojca powici twej dumie,
A ja w susznym zapale szlachetnego gniewu
Chciaam krwi tak niewinnej pomci si rozlewu.
Ale na co ta mowa? Nie szukam obrony;
Ukarz, panie, i przyspiesz mj zgon zasuony.
Oddal t szczcia twego najwiksz przeszkod,
Jakem Cynn uwioda, tysice uwiod;
I wicej niebezpieczestw zagraa ci, panie,
Gdy mi do pomsty ojciec z kochankiem zostanie.
CYNNA
Ty mnie uwioda? Cynna na ten wstyd zezwoli?
Cios taki, z miej rki, o jak srodze boli!
Panie, otwartej prawdy wysuchaj wyznania,
Gniew mj dawno poprzedzi uczucia kochania.
EMILIA
Cynno! take na saw kochanki nastajesz,
e gdy ycie jest hab, umrze mi nie dajesz?
CYNNA
Umrzyj... lecz wstydem mego nie okrywaj czoa.
EMILIA
Mj wstyd... jeeli August uwierzy ci zdoa.
88
CYNNA
Ty tylko sama jedna t saw posidziesz
I ze mn, z twym kochankiem, dzieli jej
nie bdziesz?...
EMILIA
O, wsplnymi zaszczyty dzielmy si oboje!
Wasne bym pokrzywdzia umniejszajc twoje.
Tak jest, chwaa i rozkosz, wstyd i mki, Cynno,
Wszystko dla nas, tak, wszystko, wsplne by powinno.
Panie, oto oboje jednego damy,
Jedne uczucia, jedne nienawici mamy;
Zarwno nas uwodzi pomsta sprawiedliwa,
Krew jej od nas i sawa, i ojczyzna wzywa.
Chcielimy jej dokona i ten zamiar cisy
Wiecznym wzem podobne zjednoczy umysy.
Zdradzeni, chcemy razem krew z honorem przela,
Panie, co raz poczy, zechcesze rozdziela?!
AUGUST
Pocz, gdy do tego wyrok mnie przymusza.
Paro! co gniew Lepida i Antonijusza
Przesza w srogim zapale... tak chcecie koniecznie,
Stanie si wam zadosy, pocz was wiecznie.
Wyrok zapad wnet wasze nastpi mczarnie
I na widok tej mierci trwoga wiat ogarnie.
Lecz c to? jeszcze bogi broni mojej strony,
Dziki wam! mj przyjaciel Maksym ocalony!
SCENA TRZECIA
A u g u s t, E m i l i a, F u l w i a, C y n n a, M a k s y m
AUGUST
Zbli si, o jakim szczciem niebo mnie obdarza!
MAKSYM
Cofnij si raczej, panie, na widok zbrodniarza.
AUGUST
Ty sam w niebezpieczestwie dae mi obron,
Tobie jednemum winien ycie i koron.
Zapomnij o przestpstwie, ju je al zagadzi.
MAKSYM
Poznaj lepiej Maksyma, co was wszystkich zdradzi.
Nie sd, e przyja, cnota ich zgub wyrzeka,
Nie al suszny ni wierno, ale zazdro wcieka,
89
Zazdro, co wite zwizki potarga umiaa,
Ta ci bero, ta ycie, ta potg daa...
Euforb, eby oddali kar sprawiedliw,
O mej mierci do ciebie przynis wie faszyw;
Ja tymczasem na jednej nie przestajc kani,
Szedem pohabi zwizki najczulszej przyjani;
Przerazi Emilij twej zemsty postrachem,
I spronym zniewaajc witoci zamachem,
Chciaem j uwie z Rzymu, mio w niej obudzi
I nadziej przyszoci trwone serce udzi.
Ale mska jej cnota odrzucia rady
I pode w sercu moim wyczytaa zdrady.
Wiesz dalsze skutki, panie... i masz przed oczyma
Widok tak czarnych zbrodni i rozpacz Maksyma.
Jeli jednak za ycie, za tron ocalony
Mog si aski jakiej spodziewa z twej strony,
Nie dam przebaczenia; tego chc jedynie,
Niech pody zbrodzie Euforb razem ze mn ginie.
Zdradzam kraj, pana, mio; i przyja, i saw,
Wszystko przez najczarniejsz poradnika spraw:
Niechaj widz zgon jego, niech si nim uciesz,
A potem sam bez trwogi na mki pospiesz.
AUGUST
Dosye tego, nieba, kog jeszcze z ludzi,
Kog z moich los srogi przeciw mnie obudzi?!
Niech wywrze swoj wcieko, niech si z piekem
brata,
Jestem panem sam siebie, zarwno jak wiata.
Jestem, bd, o sawo! podnie moje mstwo,
Uwiecznij to ostatnie Augusta zwycistwo,
Ten tryumf, do ktrego prawa dzi nabywam.
Wr mi tw przyja, Cynno, j ci pierwszy wzywam!
Ocaliem ci dawniej jak nieprzyjaciela,
Teraz, gdy si twj zapa na wicej omiela,
Kiedy a na mier moj miesz nastawa skrycie,
Jak zabjcy mojemu ocalam ci ycie.
Niech ten dzie now zacznie walk midzy nami,
Wiedmy spr, ty wdzicznoci, ja dobrodziejstwami.
Niepomny przewinienia do tego chc dy,
By penego ask moich nowymi obciy.
Przyja, dawny twj stopie, Emiliji wdziki
I godno konsulatu przyjm z Augusta rki.
A ty, crko szlachetna, zapomnij niechci,
Niech ci to srog zemst wymae z pamici,
Wsplne urazy nasze zatrzyjmy wzajemnie,
Emilijo, godniejsze bierz przykady ze mnie:
Oto za strat ojca ocalam ci ma.
90
EMILIA
Tyle wielkoci duszy kog nie zwycia?
Przemoge tw dobroci, nie hojnoci darw.
Wyrzekam si na zawsze bezbonych zamiarw,
Czuj al w gbi serca i poznaj, panie,
e ci wyszo nad wiatem oddali niebianie.
Tak jest: niebo chce zmieni Rzymu przeznaczenia,
miem tak sdzi, bo razem mj umys odmienia,
CYNNA
Przyjmij, panie, ostatni serc naszych ofiar,
Podziwienie i wdziczno, i niezomn wiar,
Nie my tylko, wiat, przyszo tego nie zapomni.
Wzr tej wielkoci duszy uwielbi potomni,
I Rzym wreszcie zdumiony cnotami twojemi
Zostawi ci spokojne panowanie ziemi.
Chwale twojej otarze sam wystawia bdzie
I susznie w niemiertelnych umieszczony rzdzie,
Godzien wieczne przybytki z niebiany zasiada,
Znajcy wielk sztuk, jak sercami wada,
Napenisz twym imieniem wszystkich wiekw dzieje.
AUGUST
Ach, przyjmuj te wieszczby, speni mam nadziej.
Idmy do wity zoy niemiertelnym dziki,
Niech sprzysieni wolno odbior z mej rki.
Niech ten gos szczsn zmian ich doli oznacza,
e August wiedzia wszystko i wszystko przebacza.
91
Jean Racine
Andromaka
Tragedia w pi ciu aktach
Przeoy Wincenty Kopystyski
Tytu oryginau: Andromaque
92
OSOBY
A n d r o m a k a wdowa po Hektorze, niewolnica P y r u s a
P y r u s syn Achila, krl Epiru
O r e s t syn Agamemnona
H e r m i o n a crka Heleny zarczona z P y r u s e m
P y l a d przyjaciel O r e s t a
K l e o n a poufna H e r m i o n y
C e f i z a poufna A n d r o m a k i
F e n i k s nauczyciel niegdy Achila, a potem P y r u s a
Stra O r e s t a
Scena w Butrocie, miecie Epiru, w paacu Pyrusa.
93
AKT PIERWSZY
SCENA PIERWSZA
O r e s t, P y l a d
OREST
Tak kiedy mi powraca mego przyjaciela,
Inn barw mojemu yciu los udziela.
Zdaje si, e mi rany zadane osadza,
Od czasu jak nas obu w to miejsce sprowadza.
Na tym brzegu, gdzie tyle udrczony jestem,
Kt myla, e si Pylad obaczy z Orestem?
Sze miesicy o twoje ycie byem w trwodze...
yjesz i na Pyrusa dworze ci znachodz!
PYLAD
Dziki niebu, e robic trudno w tej przeprawie,
Do Grecyi mi drog zamykao prawie.
Od tej okropnej chwili, jak nam wiatr zawzity
Wanie w oczach Epiru rozproszy okrty,
Jaki mi ciar smutku w tym stanie przywala!
Jakem si nad twym losem nieraz zami zala!
Co dzie nowych twych nieszcz drczony obrazem,
Tym dotkliwszym, em z tob nie znosi je razem.
Nad wszystko mi trwoya ta cika tsknota,
Ktra od tak dawnego czasu tob miota;
Draem, aby ci nieba okrutn pomoc
Nie day mierci, ktrej szukasz dniem i noc.
Ale jeeli miao odezwa si godzi,
Widz, e ci w Epirze niele si powodzi;
Ten blask i ta wspaniao, co ci tu otacza,
Aby mia chcie twej zguby, wcale nie oznacza.
OREST
Kt zgadnie, jakim losem jestem prowadzony?
Mnie mio ku niewdzicznej cigna w te strony
I tak si dla mnie przyszo grub mg powleka,
e sam nie wiem, czy ycie, czy mier mi tu czeka.
PYLAD
Wic ci mio pogra w tak cikiej niewoli,
e a ycie zawiso twoje od jej woli?
94
Ty, co tyle ucierpia! Jaka niepojta
Sia znowu ci dzisiaj zawraca w jej pta...
Czyli nieubagana w Sparcie Hermijona
Wicej bdzie dla ciebie w Epirze skoniona?
Wszake si tej zbytecznej czuoci tak wstydzi,
e mnie o niej nie wspomnia, takie si ni brzydzi.
Ale zwiode mi widz!...
OREST
Ja sam siebie zwodz.
Pyladzie, przyjaciela twego nie drcz srodze!
Tajne ci byo serca mojego yczenie?
Pierwszy w nim widzia pomie i pierwsze
westchnienie.
Gdy Menelaj przeznacza w luby crk swoj
Pyrusowi, co jego krzywd mci si pod Troj,
Widziae, jakiem odtd rozpacz miotany
Po morzach dwiga smutku brzemi i kajdany,
I gdy byem nieszczcia tak gorzkim przykadem,
Ty, przyjacielu, wszdzie chcia i za mym ladem;
Ty moje uniesienia szalone przerywa,
Ty rk moj na mnie wzniesion wstrzymywa.
Ale gdy sobie wspomn, e wrd moich jkw
Pyrus! Pyrus! by panem Hermijony wdzikw!
Widziae serca mego gwatowne wzruszenie.
Chciaem j wzgard skara, puci w zapomnienie,
Zdao mi si, e ch t uiszcz z zapaem,
Uniesienia za skutek nienawici braem,
Brzydzc si surowoci, zimny na ponty,
Sodkim nawet spojrzeniem nie bybym ujty;
Tak mylaem, e czuo w mym sercu si zmniejszy,
I do Grecyi jad niby spokojniejszy!
Tam zaraz wszystkie pierwsze zgromadzone wodze
W niebezpieczestwie kraju na radzie znachodz;
cz si z nimi, mylc, e wojna i chwaa
Szlachetniejszym uczuciem zajmowa mnie miaa,
e mj umys do pierwszej dzielnoci powrci
I serce tej mioci ciar z siebie zrzuci.
Ale przeciwno losu mj zamiar niszczca
Znowu mi w przepa, ktrej unikaem, wtrca.
Sysz, jak jednomylnie Pyrusowi gro,
Jak wszyscy Grecy szemrz, burz si i sro,
al si, e niepomny swej krwi, swego sowa,
Nieprzyjaciela Grekw na swym dworze chowa!
Astyjanaksa! biedn krew, Hektorze, twoj.
Ten szcztek tylu krlw zagrzebanych z Troj.
Sysz i to, e chcc go zachowa od zguby,
Andromaka przywioda Ulissa w bd gruby.
Cho mdry, inne dzieci sam porwa z jej ona
Na mier, co dla jej syna bya przeznaczona;
95
Mwi te, e mj rywal gardzi Hermijona,
e gdzie indziej si zwraca z sercem i koron.
Menelaj o tym wtpi; wszelako narzeka,
ali si, e lub crki tak dugo si zwleka,
W kadym si jego kroku rozpacz duszy czyta,
Gdy tymczasem powstaje w mojej rado skryta.
Ja tryumfuj; ale w jakim jestem bdzie,
Mylc, e sama zemsta unosi mi bdzie!
Niewdziczna dawne miejsce w mym sercu zabiera
I pomie le zgaszony znowu mi poera.
Postrzegem, e nienawi ganie w swym zapale,
Raczej poznaem, em j zawsze kocha stale.
Staranne zatem kroki midzy Greki wniosem,
Staje si, e mi robi do Pyrusa posem.
Dowiadcz, czyli mona wydrze mu z opieki
Dziecko, ktrego ycie zatrwoyo Greki.
O, wolaoby moje serce ucinione
Zamiast Astyjanaksa porwa Hermijon!
Kiedy tak si szerzcych w mej duszy pomieni
adne niebezpieczestwo nie zwtli, nie zmieni,
Kiedy tak silny opr daremnym si staje,
Wic si na olep mojej czuoci oddaj.
Kocham i a tu cigam mych nieszcz przyczyn,
Zyskam jej mio, std j uwioz lub zgin.
Ty znasz Pyrusa; pewnie wiesz, co si w tej porze
I w jego sercu dzieje, i na jego dworze?
Czyli on jeszcze dwiga pta Hermijony?
Ten skarb wydarty czyli bdzie mi wrcony?
PYLAD
Mgby mi naduycie przyjani zarzuci,
Gdybym rczy, e on j zechce ci powrci.
Nie, eby si nadyma sercem Hermijony.
Nie! nie! on w Andromace cay zatopiony.
J kocha; lecz jej wdzikw nieuyta wadza
Nienawici za jego mio mu nagradza.
On z niewolnic rn postpuje drog:
To prosi, to pochlebia, to przeraa trwog,
e ukrytego przed ni syna mier! mier! bliska.
To znowu zy ociera, ktre sam wyciska.
Czsto si on powraca i do Hermijony,
Peen boleci, cay gniewem zapalony.
Nie mogc tamtej skoni tej wierno przyrzeka,
Nie z mioci, lecz z alu ledwie si nie wcieka;
Nie daj zatem, panie, by mona w tej dobie
O tak wahajcym si sercu rczy tobie.
Moe on w tej rozterce dziwn rzeczy zmian
Niecierpian zalubi, utraci kochan.
96
OREST
Ale jak przez to musi cierpie Hermijona!
lub si zwleka! moc wdzikw tak upokorzona!
PYLAD
Hermijona, jak mona z pozoru rzecz zwaa,
Niestaoci Pyrusa zdaje si odraa.
Sdzi, e on j widzc dla siebie surow,
Przyjdzie ofiar z serca robi jej na nowo,
Ale mnie si ze zami powierzya skrycie,
e ta wzgarda napenia boleci jej ycie;
Zawsze odjeda, jednak na miejscu zostaje,
A z ust jej czsto imi twe sysze si daje.
OREST
Ach, prawda to? Chciabym jej za dobroci tyle
U ng...
PYLAD
Spenij poselstwo: krl przyjdzie za chwil;
Otwarcie mu owiadczy zblia ci si pora,
e si Grecy sprzysigli na syna Hektora;
Ale on j kochajc, jej dziecka nie wyda.
Ta nienawi czuoci jego mocy przyda.
Im bardziej kto chce rni, tym cilej ich czy,
Najwiksza twa usilno na niczym si skoczy...
Ju idzie.
OREST
Do okrutnej pospiesz Hermijony,
Uprzed j, e ja dla niej przybyem w te strony.
SCENA DRUGA
P y r u s, O r e s t, F e n i k s
OREST
Nim tu imieniem wszystkich Grekw mwi zaczn,
Chepi si, e sprawuj poselstwo tak znaczne.
Ciebie widzc radonie unie si przystoi:
Oto jest syn Achila i pogromca Troi!
Dziwi nas dziea ojca, dziwi twoja chwaa,
Hektor pad pod nim, Troja pod tob skonaa.
Okazae szczliwie nie z jednego czynu,
e nam Achil godnego nastpc da w synu;
Achila syn okaza szczliwie z dzie tylu,
e on tylko mg zaj miejsce po Achilu;
97
Ale jest co, w czym z twoim ojcem si nie zgadzasz,
To, e z boleci nasz Trojan los osadzasz,
Ze dla nich do litoci skaniasz serce twoje,
e ochraniasz, co dugie nie zniszczyy boje;
Czy nie wiesz, kto by Hektor wrd szczku ora?
O, goko wspominaj Grecy tego ma!
Dla wdw, dla dziewic naszych on pamitk srog...
Panie, w caej Grecyi nie znajdziesz nikogo,
Co by nie chcia powici zemcie jego dzieci!
Ilu to ojcom, mom Hektor wydar ycie!
Kto wie? Moe ten dzieciuch w dalszym swych
dni biegu
Uzbrojony przybije do naszego brzegu;
Rwnym jak niegdy ojciec zapaem natchnity,
Kiedy z pomieniem w rku wpada na okrty.
Panie, co myl, niech mi powiedzie si godzi:
Ze ci si ta opieka le kiedy nagrodzi,
e ten w, za to, e si wylg na twym onie,
Kiedy ci skar, jad swj na ciebie wyzionie.
W ostatku niech nienawi Grekw zaspokoj,
Niech si zemszcz, niech ycie ubezpiecza twoje;
Zgub wroga... Grecyja tym wicej go si lka,
e przeciw niej na tobie wprawi mu si rka.
PYRUS
Grecy maj mi w nadto troskliwej pamici,
Ja sdziem, e przecie czym innym zajci;
Imi posa powodem byo do mniemania,
e si okae wielko nawet z ich dania.
Kt by wierzy, aeby przedmiot maej wagi
Syna Agamemnona wymaga powagi?
Aby lud, ktry z tylu zwycistw zyska chlub,
Na jednego dziecicia sprzysiga si zgub?
Komu to mam go odda na ofiar krwaw?
Jeszcze do jego ycia Grecyja ma prawo?
Jaz tylko jeden z Grekw, ja nie bd wada
Losem jecw, ktrych mi podzia suszny nada?
Wszake kiedy niszczaa Troja od pomieni,
A zwycizcy zbierali upy krwi zbroczeni,
Wtenczas bez zaprzeczenia, dopenionym dziaem
Ja Andromak z drobnym synem otrzymaem;
Hekubie przy Ulissie zgon przyspiesza ndza,
Kasandra przy twym ojcu w Argos dnie przepdza...
Rozcigame ja kiedy do nich moje prawa
Lub wydzieram, co owoc mstwa im nadawa?
Boj si, aby nowy Hektor nie wznis Troi!
Boj si o me ycie!... przyjaciele moi!...
Zbytn roztropno zbytne otaczaj troski,
Ale mi takie prne nie zatrwo wnioski.
To wiem, e Troja, miasto niegdy tak potne,
98
Miaa i pyszne mury, i rycerze mne,
Panowaa Azyi. Dzisiaj zwr spojrzenie
Na smutny los tej Troi, na jej spustoszenie,
Popioy tylko same ujrzysz dookoa...
Krwi potoki... kraj wszdzie pusty... ziemia goa...
I to dzieci w niewoli... suszne jest mniemanie,
By Troja moga zechcie zemsty w takim stanie?...
Miali zgin Hektora syn... czemu od roku
Nie spenilicie tego srogiego wyroku?...
Wszak na onie Pryjama, mona go wam byo
Pod padajcej Troi zagrzeba mogi.
Wtenczas nic nie zwaano, i wiek pochylony,
I niemowl w mdym stanie nie miay obrony;
Zwycistwo, krwawsze od nas samych, i noc razem
Zapaay rze; wszystko pado pod elazem.
Z tej rki rozsroonej strumienie krwi cieky,
Ale teraz, gdy w piersiach ostyg zapa wcieky,
Lito do zmikczonego przemawia ju serca.
Jaz mam by niewinnego dziecicia morderca?
Nie, panie... niech Grecyja takiej zemsty chciwa
upy i szcztki Troi z innych rk wyrywa.
Ja uspokajam w moim sercu niech ca,
Broni bd w Epirze, co z Troi zostao.
OREST
Wiesz, panie, e uyciem podstpnej zamiany
Faszywy Astyjanaks na ofiar dany,
Gdzie syn Hektora wyrok mia speni sw gow.
Nie Trojan, lecz Hektora cigamy surowo;
Grecy w synu cigaj ojca mciwym gniewem,
Zasuy sobie na to strasznym krwi przelewem;
W jego wic krwi ukoi chc nienawi srog
I po to do samego Epiru wpa mog!...
Odwr to...
PYRUS
Nie... nie... owszem, chtnie przy tym stoj,
Pozwalam, niech z Epiru zrobi drug Troj;
Niech nie znaj rnicy w razach zapalonych
Krwi, co im laury niosa, od krwi zwycionych.
O, nie pierwsza to bdzie, z podziwieniem wiekw,
Za wysugi Achila nagroda od Grekw;
O, czyli ju nie dosy Hektor na tym zyska!...
Kiedy rwnie syn jego bdzie was uciska.
OREST
Wic Grecyja ma w tobie dzieci zbuntowane?
PYRUS
Niewolnikiem po tylu zwycistwach zostan?
99
OREST
Hermijona ten zapd niech umierzy, panie!
Midzy tob i midzy ojcem ona stanie.
PYRUS
Chocia mi Hermijona najmilsz by moe,
Jednak jej ojca wizw na siebie nie wo
I moe jeszcze kiedy bd to dowodzi,
e umiem moj wielko z mioci pogodzi;
Teraz moe si zechcesz widzie z Hermijona,
Tak bliskim pokrewiestwem z tob jest zczon...
Potem moesz do domu uda si z powrotem;
e nie speni ich da, Grekom powiedz o tem.
SCENA TRZECIA
P y r u s, F e n i k s
FENIKS
Wic ty mu sam uatwiasz obaczy krlewn?...
PYRUS
Ze mia j kiedy kocha, kr wieci pewne.
FENIKS
A gdy si pomie zajmie z tlcego ogniska?
Gdy jej odda swe serce i wzajemno zyska?
PYRUS
Ich mio byaby mi pociech jedyn...
Niech odjad... niech w Sparcie sodkie dni im pyn.
Niechaj bd otwarte dla nich brzegi moje,
A ja troski i walk serca uspokoj.
FENIKS
Panie!
PYRUS
Pniej si dowiesz, co mi dusz rani;
Andromaka zblia si...
100
SCENA CZWARTA
A n d r o m a k a, P y r u s, C e f i z a, F e n i k s
PYRUS
Mnie szukaa pani?
Czy tak sodkim mniemaniem cieszy mi si godzi?
ANDROMAKA
Spiesz tam, gdzie pod stra mj syn si znachodzi,
Gdy mi pozwalasz widzie co dzie przez godzin
Po Hektorze, po Troi to dobro jedyne.
Id, panie, z nim paka nad naszym wyrokiem,
Jeszczem si nie cieszya dzi jego widokiem.
PYRUS
Ach, pani! Grecy, jeli mam pogoskom wierzy,
Nie takim razem myl w twe serce uderzy.
ANDROMAKA
Czy si boj, czyli ich serca gniew zapali?
Ach, panie, czy si z Trojan cho jeden ocali?
PYRUS
Nienawici Hektora zniszczy w nich nie mona;
Boj si jego syna...
ANDROMAKA
O, bo jani prna!
Dzieci, ktremu jeszcze i wiedzie nie pora,
e jest Pyrusa winiem, a synem Hektora!
PYRUS
Jakkolwiek bd, chc jednak Grecy, aby zgin,
I syn Agamemnona po to tu przypyn.
ANDROMAKA
I Pyrus tak okrutny wyrok mi powtarza,
I za mnie to go maj ciga jak zbrodniarza!
Nie boj si, by zemst za ojca wywiera,
Ale nie chc, aeby zy matki ociera.
On by jak m, jak ojciec koi moje jki!...
Wszystko trac... a trac zawsze z waszej rki.
PYRUS
zom twoim zapobiegem Grecy mi nie skoni,
I za to ju mi oni zagrozili broni.
Niechaj w tysic okrtw z potg ogromn
Przypyn i o twego syna si dopomn,
Niechaj jak dla Heleny krew rzekami pynie,
101
Niechaj obacz cay mj zamek w perzynie...
Nie waham si w obronie jego wytrwam stale
I wasnych mych dni kosztem ycie mu ocal.
Ale gdy niebezpieczestw tyle za nic ceni,
Cokolwiek agodniejsze zwr na mnie spojrzenie.
Nienawistny u Grekw, biedny w kadym wzgldzie!
Jeszcze mi okruciestwo twoje ciga bdzie?
Ja, twj obroca, mog mie nadziej jak,
e nie wzgardzisz tak czuym sercem, Andromako?
Wolno mi bdzie, walczc w twej wasnej potrzebie,
Midzy mych nieprzyjaci nie rachowa ciebie?
ANDROMAKA
Panie, to w oczach Grekw saw twoj zma!
Tak wielkie serce tyle saboci okae!
Chcesze, aeby cnot z niczym nie zrwnan
Uniesieniu mioci przypisywa miano?
Niewolnica, nieznona nawet samej sobie,
Chcesz, aby Andromaka kochaa si w tobie?
Mog w twych oczach jaki powab mie tej wdziki,
Ktr skaza na wieczne zy, smutki i jki?
Nie, nie nad nieprzyjaci losem si litowa,
Wesprze nieszczliwych, matce syna uratowa,
Powstajce na niego uskromi narody,
I za to z serca mego nie da nagrody,
Jeli trzeba, schroni go mimo niech moj...
Takie dziea synowi Achila przystoj.
PYRUS
Nie przestajesz mi razy zadawa najkrwawsze.
Jak moesz nienawidzie i kara mi zawsze?
Wiele nieszcz sprawiem; mnie Frygija caa
Krwi wasz zbroczonego sto razy widziaa;
Ale z twych oczu kar odbieram zbyt srog,
Kada za z nich wylana kosztuje mi drogo.
O, ile to wyrzutw drczy dusz moj!
Czuj dzi wszystkie klski zadane pod Troj.
Pokonany, w twych wizach, za tob stskniony
I mocniejszym ni Troja pomieniem trawiony,
Upadam pod ciarem trosk, smutku i trwogi...
Byem kiedy, tak jak ty, okrutny i srogi?
Ale czas ju wzajemne narzekania skoczy,
Wsplni nieprzyjaciele ka nam si czy.
Powiedz mi, jakie dla mnie losy zgotowane?
Ja ci zachowam syna, ojcem mu si stan,
Ja go naucz, jak si ma pomci za Troj,
Ja ich skar za krzywdy i moje, i twoje,
Ja do dzie wielkich twym si spojrzeniem zapal...
102
Ja wasz Ilijon jeszcze wskrzesz i ocal...
Ja, prdzej ni go Grecy przywiedli do zgonu,
Podwign z gruzw, syna wprowadz do tronu.
ANDROMAKA
Nie dla nas, panie, wielkie nadzieje zostay.
Gdy y ojciec, yczyam synowi tej chway,
O, nie... nie... drogie mury! ju nas nie ujrzycie!...
Prno chcc was ocali Hektor straci ycie!
Mniejszych wzgldw ze zami dopraszam si, panie:
Aeby nieszczliwych skaza na wygnanie.
Gdzie od Grekw... od ciebie... najdalsza kraina,
Tam bd opakiwa ma i kry syna.
Tw mioci Grecyja na nas rozjtrzona.
Wracaj, o! wracaj... ciebie czeka Hermijona.
PYRUS
Jeste to w mojej mocy? Wzgldu na to nie masz,
e nie wadam tym sercem, ktre w wizach trzymasz.
Hermijon blask mego bera ku mnie skania,
Przybya do Epiru w chci panowania.
Jak rny los obiedwie was tutaj osadza!
Dla ciebie: pode wizy, dla niej: wietna wadza!
Ale czyli j kiedy chciaem uj sobie?
Czyli nie mona pozna widzc to, co robi,
e twe wdziki tu wadn, a jej s wzgardzone,
e ona tu w niewoli, a ty masz koron;
e jedno z westchnie, ktre do ciebie zanosz,
Jej by ju niewymowne sprawio rozkosze.
ANDROMAKA
I za c by westchnienia twe odrzuca miaa?
Czyliby tyle przeszych stara zapomniaa?
Czy j oburza pami Troi przeciw tobie?
Czy j mier ma w wiecznej pogra aobie?
Jeszcze jakiego ma! O wspomnienie krwawe!
Ktrego mier Achila uwiecznia saw!
Krew Hektora okrya chwa jego zbroj;
Tak... wy oba syniecie tylko przez zy moje.
PYRUS
Dobrze wic... dobrze... twoja wola si uici...
Mam ci zapomnie?... raczej mie ci w nienawici!
Zbyt daleko mi moje uniosy zapay,
Aeby w obojtno przemieni si miay;
To serce jedn zawsze postpuje drog,
103
Czule kocha lub paa nienawici srog!
Nic nie oszczdzam, gdy gniew w piersiach wre
poczyna:
Za wzgard matki pomsta zwali si na syna.
Chc go mie Grecy... mame ku temu si skania,
By kosztem wasnej chway niewdzicznych ochrania?
ANDROMAKA
Wic zginie!... to mu tylko zostaje w obronie,
e niewinny, e biedna matka we zach tonie;
I moe jeszcze pierwej, w tak okropnym stanie,
Nim si moje uciski skocz, y przestanie.
Dla niegom bya gokiej niewoli przykadem,
Wkrtce widzie Hektora pjd jego ladem,
Z rk waszych wemiem nowe ycie wszystko troje,
My wam...
PYRUS
Pani, odwidzi idziesz dzieci twoje,
Trwoga o niego inne rodki ci doradzi;
Nie le w przepa, gdzie bole, al lub gniew
prowadzi;
Wnet wrc si dowiedzie o mym przeznaczeniu,
Ty o syna twojego pomnij ocaleniu.
104
AKT DRUGI
SCENA PIERWSZA
H e r m i o n a, K l e o n a
HERMIONA
Niechaj si ze mn widzi speniam twoj wol,
Dla ciebie tej mu jeszcze pociechy dozwol,
Zapewne wprowadzony bdzie przez Pylada...
Ach, temu widzeniu si jam wcale nierada
KLEONA
Ch widzenia go jakie uwagi zatruy?
Pani, czyli to nie jest ten sam Orest czuy,
Do ktrego powrotu tyle si wzdychao!
Tak tkliwie wspominaa jego mio sta
HERMIONA
Ilem dla niego bya okrutn i srog,
Tyle jego tu bytno przeraa mi trwog.
Dla mnie haba, dla niego tryumf i rozkosze,
e co on cierpia pierwej, to teraz ja znosz.
Ta to jest, bdzie mwi, dumna Hermijona,
Co mn gardzia, a dzi sama jest wzgardzona;
Zbyt si droya z serca swojego ofiar,
Niechaje dla niewdzicznej wzgarda bdzie kar.
O nieba!
KLEONA
Ach, uspokj te niewczesne jki,
Wiem, ile nad nim maj mocy twoje wdziki;
eby mia z ciebie szydzi, to niech ci nie trwoy,
Serce, ktrym nie wada, on ci u ng zoy,
Ale zlecenie ojca w jakime masz wzgldzie?
HERMIONA
Jeeli Pyrus duej rzeczy zwleka bdzie,
Jeli zechce to dzieci trojaskie ocali,
Natenczas si dopiero musz std oddali.
KLEONA
Dobrze wic Orestowi chciej zaufa szczerze,
Zrb to sama, co Pyrus zrobi przedsibierze,
105
Zdaje si nawet, e go naley uprzedzi;
Nienawidzisz go... to mi raczya powiedzie...
HERMIONA
Nienawidzie go!... honor do tego mi skania;
On, niepomny, na tyle mego przywizania,
Tak mi by drogi! tak dzi zdradzon si widz!
Ach, iem go kochaa, tyle nienawidz!
KLEONA
Zapomnij o nim, i gdy kto inny tak szczerze...
HERMIONA
Pozwl mi czasu... niech mj gniew mocy nabierze,
Niechaj do surowoci serce moje nagn;
Ze wstrtem i odraz wyrzec go si pragn,
Zdrajca! On nie przestanie na to zasugiwa.
KLEONA
C to? Chcesz jeszcze nowej wzgardy oczekiwa?
Niewolnic tak jawnie kocha si nie wstydzi
I to go jeszcze w twoich oczach nie obrzydzi?
Kto to zrobi, c jeszcze zrobi moe wicej,
Aby go nienawidzi, nie cierpie gorcej.
HERMIONA
Okrutna! po co jtrzysz serca mego rany?
Bogdajby mi dzisiejszy mj stan nie by znany!
Co widzisz, wszystko sobie przeciwnie wystawiaj,
Myl, e nie kocham, nawet i we mnie to wmawiaj;
Myl, e w niechci dusza moja zatwardziaa,
Uczy, ach uczy, abym i ja tak mylaa.
Mam go wyrzec si?... nic... nic mi nie wstrzyma,
Niech tryumfuje... w duszy mej zazdroci nie ma,
Niech jego serca pani niewolnica bdzie;
Ale jeli niewdziczny pozna si w swym bdzie,
Jeliby znowu, wierny, przez czue westchnienia
I przez zy u ng moich szuka przebaczenia;
Mioci! gdy przez ciebie moja nad nim wadza...
O, nie... on mn niewdziczny gardzi...
on mi zdradza...
Zostan ma natrtno niech im szczcie zmiesza,
To bdzie m rozkosz, to niech mi pociesza.
Za uroczystych zwizkw niegodne zerwanie,
Niech w oczach wszystkich Grekw wystpnym
si stanie;
Ju ich gniew, ich nienawi cignam na syna
Zemsta jeszcze i matki niech nie zapomina.
To, co ja przez ni cierpi, niech cierpi i ona
Niech go straci lub bdzie przez niego zgubiona.
106
KLEONA
Nie sd, e ona pragnie, gdy z cz jej zy pyn,
By tej obojtnoci dla ciebie przyczyn;
e niezliczonych nieszcz ta smutna ofiara
O serce si swojego przeladowcy stara.
Czyli si uciliwy jej los w czym odmienia?
Dlaczeg jest skazana na wieczne cierpienia?
Czy droy si kto z sercem, tam gdzie mio skania?
HERMIONA
Niestety, po c tyle miaam zaufania!
Nie chciaam mej mioci ukrywa milczeniem
I serce moje gono mwio westchnieniem;
Skrywa uczu nie miaam ni chci, ni siy,
Co mi serce natchno, to usta mwiy;
Na c byo uczucia trzyma pod zason,
Majc tak uroczycie mio zarczon?
Ale czy na mnie takim jak dzi patrza okiem?
Wiesz, jak wszystko za kadym sprzyjao mu krokiem,
Tryumf Grekw! Pomszczeni wszyscy krewni moi!
Okrty nasze pene drogich upw z Troi!
Blask wietnych zwycistw rwny ojca jego sawie
I serca ogie rwny, rwny memu prawie...
Ja, nawet i ty, jego upojona chwa...
O, tak, nim on mi zdradzi, wszystko mi zdradzao;
Ale jakkolwiek wietne s jego przymioty,
Jestem czu, Kleono, Orest peen cnoty...
Umie kocha, chociaby i bez wzajemnoci,
I moe jeszcze sta si celem mej mioci;
Niech wrecie przyjdzie...
KLEONA
Pani, ot wanie wchodzi.
HERMIONA
Ach, nie mylaam, e si tak blisko znachodzi...
SCENA DRUGA
O r e s t, H e r m i o n a, K l e o n a
HERMIONA
Nie jeste mylne biednej krlewnej mniemanie,
e niedogasy pomie przywid ci tu, panie?...
Czy tylko obowizku twego dopenienie
Nadarza mi szczliwe z tob si widzenie?
107
OREST
Ach, pani, tak mioci zalepiony jestem,
Tak przeznaczenie igra z nieszczsnym Orestem,
e go zawsze tu cignie twych wdzikw potga,
e zawsze raz ostatni widzie ci przysiga;
Wiem, e twj widok rany moje jtrzy srodze,
e wbrew tysicom przysig w progi twoje wchodz,
Wiem i wstydz si... ale niechaj wiadcz bogi,
Jak moment poegnania ciebie by mi srogi,
Jak nieraz wasnm rk prawie chcia si dobi,
Aby dopeni przysig, smutkom koniec zrobi,
Jak u dzikiego ludu miercim si domaga,
U ludu, ktry ludzk krwi swych bogw baga;
Jak on przede mn swoje witynie zamyka,
Jak krwi, ktrm chcia przela, przelewu unika;
Wic tu, w twych oczach, bdzie mier moim udziaem,
W nich j znajd, wszdzie jej daremnie szukaem;
Wiem ja, e twe spojrzenie ulgi mi nie sprawi,
e mi owszem do reszty nadziei pozbawi,
e aby chwila mojej zguby si nie zwleka,
Powiesz raz jeszcze to, co tyle razy rzeka.
Od roku to jedyne jest moje staranie.
Pani! Orest ofiar twoj niech si stanie;
Dawno bybym zgubnymi razami przeszyty,
Gdyby tak okrutnymi jak ty byy Scyty.
HERMIONA
Zaniechaj skargi, ktra mi serce przeszywa,
Do dzie waniejszych ciebie Grecyja dzi wzywa.
Wspominasz okruciestwa moje, dzikie Scyty,
Gdy tylu krlw nosisz na sobie zaszczyty.
Bez uniesienia dziaaj w tak wanej potrzebie,
Czy Grecy krwi Oresta daj od ciebie?
Przyjte obowizki spenij ca si.
OREST
Poselstwo do Pyrusa ju si ukoczyo.
On mi z niczym odprawi, jaka inna wadza
Hektora syna bra mu w obron doradza.
HERMIONA
Zdrajca!
OREST
Ja do wyjazdu ju bdc gotowy,
Musz ci o mym losie trudni kilk sowy;
Ale atwo z twych oczu odpowied si czyta,
Ktr mi zgotowaa nienawi ukryta.
108
HERMIONA
Ach, jake zawsze sowa niesuszne powtarzasz
I zawsze si na moj nieprzyja uskarasz,
Jaka surowo zawsze jest mi wyrzucan;
Przybyam do Epiru... tak mi rozkazano.
To wola ojca... ale na co mwi wiele,
Czy mylisz, e ja twoich boleci nie dziel?
e tylko ty sam jeste tak ciko drczony?
e ez nie wylewaj oczy Hermijony?
e cho to przeciw mojej powinnoci robi,
Czasem cho ciebie widzie nie yczyam sobie?
OREST
Mnie widzie! ach. ty bstwo! ty moja krlowo!
Ale pozwl... do mnie to wyrzeka to sowo?
Pomnij, e to ja... Orest... ja przed tob stoj...
Ja... co tak dugo znosz wstrt i niech twoj.
HERMIONA
Ty mi pierwszy da pozna mio i jej dary
I jakie wdzikom moim nale ofiary;
Twoja to cnota na mnie dug szacunku wkada,
al mi ci byo, nawet kocha bym ci rada.
OREST
Rozumiem ci... o, smutne moje przeznaczenie!
Twe serce dla Pyrusa... a dla mnie yczenie!
HERMIONA
I tobie los Pyrusa ma by podany?
Byby znienawidzony...
OREST
Lub wicej kochany;
O, jak by my inaczej na siebie patrzyli!
Dzi mi kocha na prno twe serce si sili.
O, wwczas moja mio tw pier by rozgrzaa
I chcc mi nienawidzi, kocha by musiaa.
Ach, tyle stara... przyja... tak czua, tak staa!
Tyle powodw, aby nakoni si daa.
Ty, pani, tak dalece Pyrusem zajta,
Mimo swojej i jego woli winiesz w pta,
On ci nie kocha... innym zajty przedmiotem...
On tob...
109
HERMIONA
Co? mn gardzi? skd i jak wiesz o tem?
Z jego ust, z jego oczu masz to zapewnienie?...
e gardzi m mioci, e moje spojrzenie
Wzbudza tylko uczucia bahe i nietrwae?
Moe jest inne serce wicej dla mnie stae.
OREST
Dokocz!... wanie te tobie ze mnie si najgrawa!
Okrutna! Ty to mojej wzgardy masz doznawa?
Czy twe oczy staoci mej nie dowiadczyy?
Czy nie jestem ofiar ich czarownej siy?
Jaz nimi gardz? Otwrz oczy, Hermijono,
Czy nie jeste od mego rywala wzgardzon?
HERMIONA
Nienawidzi czy kocha... dzisiaj nie dbam wiele...
Id, uzbrj mne Greki, wracaj na ich czele,
W gow odstpcy ugod gromem zasuonym,
Niechaj si Epir drugim stanie Ilijonem;
Id... czy i potem powiesz, e on mi jest miy?...
OREST
Pani, zrb wicej pocz z naszymi twe siy.
Czyli tu zakadnikiem tobie by przystoi?
Pjd a zemszcz si Grecy i moi, i twoi,
Spoina nienawi nasza niech spoinie go zgubi.
HERMIONA
Ale... jeli tymczasem Trojank zalubi?
OREST
Ach, pani!...
HERMIONA
I bdziemy znosi hab tak,
By go lub uroczysty zczy z Andromak?
OREST
I ty go nienawidzisz?... Przyznaj, Hermijono,
e mio nie moe by nigdy utajon.
W ustach, w oczach, w milczeniu widoma jej wadza,
Im troskliwiej j kryjem, tym jawniej nas zdradza.
HERMIONA
Na sowa moje dusza twoja podejrzliwa
Zawsze jak zabjcz trucizn rozlewa,
Zawsze uwagom moim wspaczny obrt daje
I nienawi zbytkowi mioci przyznaje.
Wic otwartym wyznaniem niech ci zaspokoj:
110
Wiesz, e tu mi przywiody obowizki moje,
Nic mojej powinnoci odmieni nie zdoa,
Pki ojciec lub Pyrus std mi nie odwoa.
Id mw mu, e jest mego ojca przedsiwziciem,
Aby nigdy wrg Grekw nie by jego ziciem;
Midzy mn i ni niechaj nie waha si dugo...
Niechaj pojmie lub wzgardzi jedn albo drug
Lub niech ci dzieci wyda, lub niech mi odsya;
Natenczas chtnie bd ci towarzyszya.
SCENA TRZECIA
OREST sam
Tak... ona bdzie moj... moj bez wtpienia,
I spodziewam si na to jego zezwolenia;
Zapewne jej u siebie Pyrus nie zatrzyma,
On ma tylko Trojank swoj przed oczyma,
On innym si przedmiotem niezdolny zapali,
On tylko chce pozoru, aby j oddali...
Trzeba z nim o tym mwi. O, jake si ciesz,
e std wracajc z upem tak drogim pospiesz.
Niech Epir swoje upy przy sobie zachowa,
Niech tu zostaje i syn Hektora, i wdowa,
Niech tylko Hermijona... nieba najaskawsze...
Te brzegi i Pyrusa opuci na zawsze;
Ale jake szczliwy traf tu go sprowadza.
Mioci! O, niech twoja olepi go wadza!
SCENA CZWARTA
P y r u s, F e n i k s, O r e s t
PYRUS
Szukam ci, panie. Przez m porywczo w urazie
Nie mogem pozna mocy twych uwag na razie;
Skoro odszed, nie mogem oprze si ich sile;
Suszne s tak, poznaj... ani si nie myl,
e dotychczas upornie niebaczny krok robi,
Wbrew Grecyi, wbrew ojcu, wbrew samemu sobie.
Jeeli pomylaem kiedy wskrzesi Troj,
Krzywdziem wszystkie dziea Achila i moje;
Susznej Grekw w tej mierze srogoci nie gani
I z czego chcia ofiary, to moesz wzi, panie.
111
OREST
Przez ten krok sprawiedliwy, chocia tak surowy,
Pokj masz, panie, kosztem jednej tylko gowy.
PYRUS
Chc jeszcze mocniej Grekw zapewni w tym
wzgldzie
Hermijona pokoju rkojmi niech bdzie,
Zalubiam j... ciesz si szczliwym wypadkiem,
e tu jeste, e lubw naszych bdziesz wiadkiem;
Przy tobie caa Grekw i jej ojca wadza,
I brat Menelajowi w tobie si odradza.
Id owiadcz jej, e tylko do jutra lub zwlekam,
e z twej rki pokoju i jej serca czekam.
OREST
O nieba!
SCENA PITA
P y r u s, F e n i k s
PYRUS
Czy jeszcze mi mio w wizach trzyma,
Jakimi spojrzysz na mnie, Feniksie, oczyma?
FENIKS
Ach, poznaj ci... suszna surowo w tej dobie
I Grekom ci powraca, i samemu sobie.
W sercu twoim nikczemna sabo si przesila,
To mi Pyrus! to mi syn, to rywal Achila!
Co go narecie sawa wciga pod moc swoj,
Co odnosi powtrne tryumfy nad Troj.
PYRUS
Mw raczej, e dzi moja zaczyna si chwaa,
e dzi tylko z niej rozkosz uczu mi si daa,
To serce wolne, tyle dotd paajce,
W mioci nieprzyjaci zwycia tysice!
Co za szczcie, gdy czowiek kochania si zrzecze!
Ile zego za sob ta namitno wlecze!
Przyja i obowizki id w zapomnienie
I tysic niebezpieczestw na jedno spojrzenie!
Cho wszyscy Grecy mciwe rami na mnie wznosz,
Dla niej chcie wasnej zguby byo mi rozkosz.
112
FENIKS
O, jak twoja surowo dla mnie jest przyjemn!
Poznae...
PYRUS
Ty wiesz, jak si obchodzia ze mn.
Wnosiem sobie, widzc rozczulon rzewnie,
e j widok dziecicia uspokoi pewnie;
Ale gdy spiesz ujrze spenion nadziej,
Zastaj, e w rozpaczy wzdycha i zy leje,
W jej sercu coraz wiksza bole si rozarza,
A po sto razy imi Hektora powtarza,
Daremna dla jej syna z mej rki obrona:
To jest Hektor, mwia tulc go do ona,
Jego oczy, twarz, umys nie znajcy trwogi!
To on sam... to ty jeste... ty, mj mu drogi!
C ona myli? Czy ja tego nie pojem,
e tej mioci zawsze syn byby ywioem.
FENIKS
Tak, ona tob gardzi, nim tylko oddycha;
Ale... zapomnij o niej.
PYRUS
Wiem, skd w niej ta pycha;
W pikno ufa, cho moja srogo jest jej znana,
Myli dumna, e przed ni padn na kolana;
O, niech si raczej ona do moich ng schyla,
Ona wdowa Hektora, a ja syn Achila!
Midzy mn i ni wieczna nienawi zostanie.
FENIKS
Odtd wicej ju o tym nie wspominaj, panie!
Niech Hermijony widok serce twoje pieci,
Id u ng jej zapomnie wszystkich swych boleci,
Niech j sam Pyrus do tych zwizkw usposobi,
Kt kiedy przez rywala takie rzeczy robi?
On j kocha...
PYRUS
Gdy wrc w Hermijony pta,
Nie bdzie Andromaka zawici przejta?
FENIKS
A zawsze Andromaka tw spokojno kci!
Co ci z tego, czy ona cieszy si lub smuci?
Co ci tak zawsze do niej pociga, o nieba!
113
PYRUS
Jeszczem jej nie powiedzia wszystko, tak jak trzeba,
Mj gniew ledwiem jej tylko okaza w poowie;
Teraz, jakim jej wrogiem jestem, niech si dowie.
Pjd, Feniksie, przy tobie wbrew j upokorz
I nienawici mojej wolny bieg otworz,
Pjd, przy tobie jej wdzikom chc zada cios srogi,
Pjd, Feniksie!
FENIKS
Id, panie, pada jej pod nogi...
e j ubstwiasz, zaraz przy wstpie jej powiesz,
I zaraz si o nowej wzgardzie od niej dowiesz.
PYRUS
Sdzisz, widz, e mi j uniewinnia mio?
e serce moje znowu do niej si skonio?
FENIKS
Do, e kochasz...
PYRUS
Ja kocham? Ja? t dusz tward,
Co chepic si mym sercem nagradza je wzgard?
Bez krewnych, bez przyjaci, w mym rku jej ycie,
Mog... moem da winien na zgub jej dzieci,
Obca... co mwi!... ycie niewol drczone...
Ja jej syna... ja serce...ja daj koron,
A nic z tego zimnego gazu nie wycisn,
Jak tylko przeladowcy imi nienawistne.
Nie... nie... przyrzekem moja zemsta si wykona.
Niech jej nienawi bdzie usprawiedliwiona.
Tak opuszczam jej syna! Ach, w c si obrci?
Co ez wyleje, ile przeklestw na mnie rzuci!
Jake si smutne dla niej widoki rozwin!
Ona zginie!... Jaz bd jej mierci przyczyn?
Feniksie, wasn rk mam przebi jej ono?
FENIKS
Ale czemu nie trzyma rzeczy pod zason?
Nie mge, panie, swojej saboci przewidzie?
PYRUS
Daruj... reszty czuoci sam musz si wstydzi.
T sab walk atwo zniesie moje serce,
Ju w nim mio dogasa w ostatniej iskierce;
Pjd, starcze, rady twoje bd dopenione...
Dacze to dzieci? albo widzie Hermijon?
114
FENIKS
Chciej si z ni widzie, panie, i w godnym sposobie
Owiadcz jej...
PYRUS
Co przyrzekem, Feniksie, to zrobi.
115
AKT TRZECI
SCENA PIERWSZA
O r e s t, P y l d
PYLAD
W cikim, w gwatownym razie miej umiarkowanie,
Nie poznaj ci, tak si odmienie, panie!
Bd cierpliwy...
OREST
Ratunku nie ma w pnej radzie.
Nie jestem zdolny sucha rozumu... Pyladzie!
Gardz yciem, ofiar chc by w tej godzinie,
Tak... Orest albo mu j wydrze, albo zginie;
Niezawodnie to moje przedsiwzicie speni,
I chc go...
PYLAD
Ja ten zamiar potwierdzam zupenie.
Ale uwa, gdzie jeste, hamuj si w zapdzie;
Co wiat o tobie z tego kroku mwi bdzie?
Bd cierpliwy... uspokj gwatowne wzruszenie,
Niech bdzie baczny kady krok, kade spojrzenie,
Stra, dwr, powietrze, ktrym jeste otoczony,
Zawisy od Pyrusa i od Hermijony.
Przed ni szczeglniej ukryj zawi ca si,
W tym stanie bdc, czy j szuka trzeba byo?
OREST
C czyni? Ja sam nie wiem, co si ze mn dziao,
Szalestwo mi unioso i ju. ju o mao
em nie da czu mciwoci mojego ramienia.
PYLAD
I jaki byby skutek tego uniesienia?
OREST
Ale kt zapalczywo w sobie by umierzy?
Zmysy mi zmiesza ten raz, ktrym mi uderzy,
Mwi, e z Hermijon jutro lub zawiera
116
I, by mi uczci, chce j z rk moich odbiera;
Ale w krwi barbarzycy niech raczej ta rka...
PYLAD
Nie trzeba mu zorzeczy, dosy go los nka,
On moe wart litoci w swym nieszczsnym stanie,
Tyle co ja nad tob lituj si, panie!
OREST
Cieszy go moja rozpacz... znam to serce twarde,
Gdyby nie ja, on by jej okazywa wzgard.
Nie skutkoway dotd nic na nim jej wdziki,
Chce j mie dla zwikszenia tylko mojej mki.
Ju byo wszystko za mn moja Hermijon
Ju miaa by od niego wiecznie oddalona.
Jej serce to mioci, to wstrtem drczone,
Ju si prawie na moj przechylao stron.
Postrzega si z litoci, widzc mio sta,
Ju tylko chwila, szczcie spenione by miao.
PYLAD
I wierzysz?
OREST
Ale jake? Wstyd, al, gniew, w t chwil
Gdy niewdziczny...
PYLAD
Nigdy go nie kochaa tyle;
Nawet gdyby jej Pyrus dla ciebie si zrzeka,
Czy lada pozr twego szczcia by nie zwleka?
Mnie wierz... do ci drczyy ponty zwodnicze,
Nie porywa, unika jej owszem ci ycz;
Ta jdza, pod ktrej moc twe serce si skania,
Bdzie ci nienawidzie, drczy do skonania,
al straty-bliskich lubw nigdy w niej nie zganie,
Ona zechce...
OREST
Porwa j dlatego chc wanie.
Ona na onie szczcia! Mnie nic nie zostanie,
Tylko zy la, rozwodzi prne narzekanie?
I aby j zapomnie, skry si w puszcz ciemn?
Nie!... niech ona zgryzoty moje dzieli ze mn,
Do cierpi, dosy los si ze mn samym drani,
Niech te i ona zadry przede mn z bojani,
Niech jej okrutnym oczom zy bd ywioem,
Niech mi przeklina tyle, ile ja jej klem.
117
PYLAD
Ot jak pose w piknym przybye tu celu!
Aby wpa... porwa...
OREST
Mniejsza o to, przyjacielu.
Ze mym staraniem zemst Grekw uspokoj,
Czyli ona mniej bdzie wymiewa zy moje?
C, e zyskam u Grekw cze, jak rodak prawy,
Kiedy tu mwi bd o mnie z ujm sawy?
Na ostatku, Pyladzie... i to ci wyznaj,
e mi moja niewinno ciarem si staje;
Co za moc od wiek wiekw biednym wiatem miota!
Wszdzie zbrodnia spokojna, a cigana cnota;
Wszdzie si, w ktr tylko stron zwrc oczy,
Z woli niebios nieszczcia pasmo za mn toczy;
Niechaj si wic ich gniewu suszno udowodni,
Niech poprzedza ich kar owoc mojej zbrodni.
Ale dlaczeg zawsze ty z przyjazn doni
Zwracasz na siebie razy te, ktre mnie goni?
Dla mej przyjani duej nie cierp bez przyczyny,
Unikaj nieszczsnego zrzecz si mojej winy,
Pyladzie mj! Litoci nie uwod si adn,
Na mnie samego wszystkie nieszczcia niech spadn.
To dzieci z twych rk Grekom oddane zostanie...
Pjd, we go...
PYLAD
Wic porwijmy Hermijon, panie!
Dusza wielka niech trudne zamiary wykona.
Czeg nie zrobi przyja z mioci zczona?
W twych Grekach si dla ciebie wzbudzi ch gorliwa,
I okrty gotowe, i sam wiatr nas wzywa...
I z zamku kady skryty wychd jest mi znany,
Patrz, jak morze o mur ten rozbija bawany;
Tdy wic dzisiaj jeszcze pod nocy zason
A do twego okrtu ujrzysz wprowadzon.
OREST
Z zbytku przyjani twojej naduycie robi,
Przebacz zej doli, ktra lito wzbudza w tobie;
Nieszczsny, to, co kocham, za stracone widz,
Zbrzydem caemu wiatu... sam sob si brzydz...
Obym ci mg wzajemnie w szczliwszej godzinie...
PYLAD
Cierp... a tym mi nagrodzisz to wszystko, co czyni,
Niech si przed czasem twoje nie odkryj chci,
Hermijony niewdziczno zostaw w niepamici,
Zapomnij o mioci... zblia si ku tobie.
118
OBEST
Od niej wszystko zawiso... ja, co chcesz, to zrobi.
SCENA DRUGA
H e r m i o n a, O r e s t, K l e o n a
OREST
Twj zamiar jest dopity za moj usug,
Mwiem z nim... wasz hymen nie zwlecze si dugo!
HERMIONA
Tak mwi... chc mi nawet upewnienie robi,
e ty sam mi do tego pragniesz usposobi.
OREST
A ty jego yczenia w jakime masz wzgldzie?
HERMIONA
Kt mg myle, e Pyrus dla mnie wierny bdzie?
e tak pno odkryje czucie, ktrym paa?
e wtenczas wrci, kiedym opuci go miaa?
Sdz, e go do tego Grekw groba skania,
e wicej to z potrzeby czyni, jak z kochania,
em bya szacowniejszym w twych oczach
przedmiotem...
OREST
Nie, pani, on ci kocha; ani wtpi o tem.
Twe oczy, co pomylisz, wszystko zrobi mog,
A ty pewnie dla niego nie chciaa by srog.
HERMIONA
C czyni? Gdy go mojej przeznaczono doli,
Mog mu wydrze to, co nie z mojej ma woli?
Los krlewnej nie idzie za sercem, niestety,
Nam tylko z posuszestwa zostaj zalety;
Jednak z mego odjazdu mia dowd niemay,
Jak moje obowizki dla ciebie cierpiay.
OREST
Ach, okrutna, czy nie wiesz?... O wieczna aobo!
Ale kaden w wyborze, jak chce, rzdzi sob.
Miaa moc wybra to, co serce sobie yczy,
I moga mi nic zbawi tak drogiej zdobyczy;
Jednak ja mniej na ciebie jak na los narzekam,
119
Ale dlaczeg skarg natrtn rozwlekam?
Penisz twj obowizek, ja do mego wrc,
Gdy tyle nieprzyjemn ci rozmow skrc.
SCENA TRZECIA
H e r m i o n a, K l e o n a
HERMIONA
Kleono, co za skarga!... skromna, a tak tkliwa!
KLEONA
Milczca ao zawsze boleniejsz bywa.
Sam wasnego nieszczcia twrc... jak mi boli,
e ci straci, a straci prawie z wasnej woli.
Zwa, od kiedy masz pewno o twoim hymenie,
Skoro on przyby, Pyrus zrobi owiadczenie.
HERMIONA
Ty mylisz, e si Pyrus tego ludu lka,
Ktry gromia dziesi lat Hektora rka.
Ktren gdy Achil swego usun ramienia,
Drc szuka w gorejcych okrtach schronienia;
I gdyby nie Pyrusa odwaga i sia,
Dzi by jeszcze Helena w rku Trojan bya.
O, nie... nie jest to dusza lkliwa lub pocha,
Wie, co czyni... zalubia miao to, co kocha.
Niech teraz Orest skargi paczliwe rozwodzi,
O czym innym dzi myl to mi nie obchodzi,
Pyrus ma do nas przyby... kochana Kleono,
Twoja rado niech z moj bdzie poczon.
Czy nie wiesz, kto jest Pyrus? Nie czujesz sodyczy
Na wspomnienie dzie jego? Ale kt je zliczy?
Dzielny! Wszdzie zwycistwo sprzyja mu tak stale!
Wdziczny, wierny, mona co uj jego chwale?
Zwa...
KLEONA
Pozwl twa rywalka wpord ez i kania
Idzie u ng twych skada swoje narzekania.
HERMIONA
O nieba! przerywa mi chwil tak przyjemn.
Pjdmy... c mam z ni mwi?
120
SCENA CZWARTA
A n d r o m a k a, H e r m i o n a, C e f i z a, K l e o n a
ANDROMAKA
Nie kryj si przede mn...
Czy nie cieszysz si, pani, z tego widowiska?
Hektora wdowa z paczem za nogi ci ciska!
Nie przychodz ja tutaj zawici ujta,
Nie zazdroszcz, e Pyrus przyj twoje pta,
Ja tylko temu sercu pragnam by mia,
Ktre w mych oczach rka okrutna przebia.
W mej duszy pierwszy Hektor niezgase pomienie
Roznieci, i wraz z sob zanis w wieczne cienie.
Ale mi si syn zosta... przyjdzie ta godzina,
e doznasz, pani, co to jest mio dla syna;
Lecz nie doznasz, przynajmniej podug mojej chci,
Jak cik boleci jestemy przejci,
Gdy z wszystkiego, na czym si szczcie ludzkie
wspiera,
To jedno nam zostanie, i to los wydziera.
Dziesicioletni wojn Trojanie znkani,
Kiedy grozili zemst matce twojej, pani,
Ze mnie bya w Hektorze dla niej pomoc skora...
Ty moesz u Pyrusa co ja u Hektora.
Straszne dzieci, co po swej zgubie ledwie yje?
Pozwl, niech gdzie na pustej wyspie z nim si kryj,
Niechaj go miao matki staraniu poruczy,
A mj syn przy mnie tylko paka si nauczy.
HERMIONA
Wchodz w twj stan; ale mi uly mu nie wolno,
Tak chce ojciec; ja milczc jestem mu powoln;
On do twych klsk Pyrusa uy za narzdzie,
Ale Pyrusa skoni to atwo ci bdzie.
Wszak ulega tak dugo wdzikw twoich sile
Co jednak zrobi, ja si do tego przychyl.
SCENA PITA
A n d r o m a k a, C e f i z a
ANDROMAKA
Mona mn tak pogardza i tak ze mnie szydzi?
121
CEFIZA
Podug jej rady trzeba z Pyrusem si widzie.
Jedno twoje spojrzenie j i Grekw zmiesza,
Ale, pani!... on sam tu do ciebie pospiesza.
SCENA SZSTA
P y r u s, A n d r o m a k a, F e n i k s, C e f i z a
PYRUS do Feniksa
Gdzie krlewna? Mnie twoja powie w bd
wprowadza.
FENIKS
Tu miaa by.
ANDROMAKA do Cefizy
Ot to wdzikw moich wadza.
PYRUS do Feniksa
Co ona mwi?
ANDROMAKA
Zewszd jestem opuszczon!
FENIKS
Pjdmy, panie... spieszmy si w lad za Hermijon.
CEFIZA
Czego czekasz? Przez same tylko zy i proby...
ANDROMAKA
On im wyda go przyrzek!
CEFIZA
To s jeszcze groby.
ANDROMAKA
Dla mnie zy wieczne!... syn mj idzie na stracenie.
PYRUS
Gdyby przynajmniej na mnie zwrcia spojrzenie!
Co za pycha!
ANDROMAKA
On w wikszy gniew wpada zaczyna,
Odejdmy...
122
PYRUS
Pjdmy Grekom da Hektora syna.
ANDROMAKA padajc P y r u s o w i do ng
Stj! Co czynisz! Jeli go ten wyrok nie minie,
Jeli chcesz, aby gin, niech i matka ginie!
Dawniej mogam przyjani natchn twoj dusz,
Teraz niech ci przynajmniej do litoci wzrusz.
I niezwrotny ju wyrok jest nad jego gow?
PYRUS
Niechaj ci Feniks powie... ja daem ju sowo.
ANDROMAKA
Wszake dla mnie mia za nic niebezpieczestw tyle.
PYRUS
A teraz bdn z oczu zason uchyl;
Mgbym go by na twoje danie ocali,
Nie chciaa... musisz sama na siebie si ali;
Stao si.
ANDROMAKA
Kiedy prno jcz, we zach ton,
Mylaam, e i proby bd odrzucone.
Daruj mi, e pochodzc z tak wietnego domu,
Lkam si spodli albo by natrtn komu.
Wiesz sam, e oprcz ciebie nie ma w wiecie pana,
Przed ktrym ja bym moga upa na kolana.
PYRUS
Nie... ty mi nienawidzisz.. wszystko to na prno,
Ty za nic nie chcesz memu uczuciu by dun.
Ten nawet syn, co twoja w nim nadzieja caa,
Gdybym ja go ocali, mniej by go kochaa.
Ty masz dla mnie i wzgard, i nienawi srog.
Nienawidzie mi tyle i Grecy nie mog.
Ciesz si, ze surowoci twej nic nie zwycia;
Pjd, Feniksie!
ANDROMAKA
Z tob si zcz, cieniu ma!
CEFIZA
Pani!
ANDROMAKA do Cefizy
C mowie? Widzisz, jak zacity w gniewie...
On, sprawca moich nieszcz, one o nich nie wie?
123
do P y r u s a
Patrz, do jakiego stanu przywiode mi, panie!
Ja gorejc Troj, ja ojca skonanie,
Ja widziaam, jak krewni poginli moi,
Jak trup ma wleczony by wokoo Troi;
Syn tylko zosta, z ktrym w kajdanach usycham,
Syn, dla ktrego su i jeszcze oddycham;
Nawet to mi jest czasem pociech jedyn.
e raczej tu ni indziej gorzkie dnie nam pyn.
e tylu krlw plemi, szczliwe w niedoli,
Gdy musi suy... suy twym prawom, twej woli.
Mniemaam, e niewola bdzie mu schronieniem:
Niegdy Pryama Achil przyjmowa z uczczeniem,
Mogaem wnosi, by syn jego by tak srogi?
Daruj atwowiernoci, mj Hektorze drogi!
Nie miaam wroga twego posdza o zbrodni,
I sdziam, e z nami postpi agodnie,
e przynajmniej zostawi nas przy twoim grobie,
Ktren ja wasn rk zbudowaam tobie;
e ndz moj jego nienawi ukoj,
e nie oddzieli od nas drogie zwoki twoje.
PYRUS
Odejd, Feniksie!
SCENA SIDMA
P y r u s, A d r om a k a, C e f i z a
PYRUS
Pani. nie chciej si oddali!
Nie pacz w twojej jest mocy to dzieci ocali.
Tak z boleci poznaj z twych ez, z twego jku,
e przeciw mnie zbyt straszna jest bro w twoim rku.
O, czemu nienawici me serce nie paa?
Owszem, prosz by na mnie przynajmniej spojrzaa.
Mj wzrok toncy w tobie moe ci wyrazi,
em nie wrg twj i e ci nie chc si narazi!
Czemu si twa zacito mojej dopomina?
Przesta mi nienawidzie, zaklinam na syna!
Ja sam u ciebie szukam jego ocalenia;
Trzeba ci o to baga przez zy i westchnienia?
Trzeba ci do ng pada w dziecicia potrzebie?
Jeszcze raz mwi: miej wzgld na niego, na siebie,
Wiem, ile przysig, zwizkw zrywam w tej usudze!
Wiem, ile nienawici przeciw sobie wzbudz.
124
Dla ciebie si na zawsze zrzekam Hermijony,
Wieczn wzgard okryta zamiast mej korony.
Zamiast jej lubw z tob dzi przed otarz stan,
Tobie dam bero, ktre jej miao by dane.
Jeszcze i ta ofiara wzgardzon zostanie?
Masz do wyboru: syna mier lub panowanie.
Przez rok twej niewdzicznoci musiaem doznawa,
Lecz duej w niepewnoci nie mog zostawa.
Do ju lkam si, gro, jcz i narzekam,
Grb dla mnie, gdy ci trac... grb, gdy duej
czekam.
Zastanw si... odchodz chwila niedaleka
Pospieszy do wityni, gdzie nas twj syn czeka.
Tam ujrzysz serce tkliwe lub gniewem zjtrzone,
Tam lub syna utracisz, lub zyskasz koron.
SCENA SMA
A n d r o m a k a, C e f i z a
CEFIZA
Wszakem mwia, e on chcc Grekom cios zada,
Sam ci dozwoli, pani, twoim losem wada.
ANDROMAKA
C znowu wmawia we mnie twa przyja zaczyna?
Mnie ju tylko zostaje na mier skaza syna,
CEFIZA
Ty wiernoci dla ma do dowodw dajesz,
A zbytkiem cnoty moe wystpn si stajesz,
On ciebie do tych zwizkw sam by usposobi.
ANDROMAKA
Co?... on by mi Pyrusa swym nastpc zrobi!
CEFIZA
Tak chce syn, ktrego ci Grecy wydrze ka;
Czy mylisz, e si ma cienie tym obra?
e jego wzgardy godzien ten krl tak wspaniay,
Ktren chce ciebie, pani, wznie do przodkw chway?
Ktren twoich zwycizcw w gniewie do ng schyla?
Ktren zapomnia, e w nim pynie krew Achila?
Ktren zniewaa swoje dziea wiekopomne?
125
ANDROMAKA
On nie pamita!... ale czyli ja zapomn,
e Hektor bez pogrzebu, bez czci, tak sromotnie
Wokoo murw naszych wleczon by trzykrotnie?
A mier ojca... nie zawsze staje mi przed oczy?
Otarz mdymi rkami chwyta i krwi broczy!...
A ta noc straszna, zami zlana i krwi bratni,
Noc, ktra bya noc dla Trojan ostatni!
Wystaw sobie Pyrusa z roziskrzonym okiem,
Gdy w dom nasz gorejcy wpada wciekym krokiem,
Gdy konajcych braci moich depce nog
I cay sposoczony zapala rze srog;
Tu krzyk zwycizcw, a tu jcz zwycieni,
Ci gin od elaza... inni wrd pomieni.
Na wspomnienie dry serce, przytomno si traci!
Zawsze mi przed oczami Pyrus w tej postaci.
Z poarw, mordw, rzezi wzrosa jego chwaa!
Cefizo, takiegoe ma da mi chciaa?
Tych zbrodni by splnic nie chc adn miar,
Chobym najostatniejsz staa si ofiar.
Nienawi moja wiecznie jest poprzysiona.
CEFIZA
Wic pjd, patrzaj, jak syna zguba si dokona.
Ciebie tylko czekaj... i c to?... drysz caa?
ANDROMAKA
Zabijasz mi, Cefizo! ce to wspomniaa?
Ja miaabym go widzie w tak okropnym razie!
Synu, pociecho moja, Hektora obrazie!
Ciebie mi ojciec w zakad mioci zostawi.
O, jak ciko mi wspomnie... kiedy si wyprawi
Szuka Achila, albo raczej swojej zguby,
Wtenczas wziwszy na rce ciebie, synu luby,
Tak mwi do mnie, a zy ociera mi z twarzy:
,,Kochana ono, nie wiem, co los w boju zdarzy,
Tym ci synem mej wiary zarczenie robi,
Jeliby straci ojca, niech go znajdzie w tobie;
Jeli ci zwizkw naszych pami bdzie mia,
Oka mu, do jakiego stopnia mi cenia.
Mog widzie, e krew si tak droga przeleje?
Dozwol zniszczy wszystkie nasze w nim nadzieje?
Barbarzyco! Za niech matki cigasz syna!
Jeli ci nienawidz, jego to jest wina?
Czy ci wyrzuca, za co zniszczeni Trojanie?
Czyli si ali na to, co czu nie jest w stanie?
Synu mj drogi! Widz tw zgub gotow,
Jeli nie wstrzymam miecza, co zwis nad tw gow;
Wstrzymam go i ofiar z samej siebie zrobi.
Nie... nie zginiesz czybym to przeniosa na sobie?
126
Mame i do Pyrusa?... nie... nie mog wiedzie...
Cefizo, id do niego...
CEFIZA
C mu mam powiedzie?
ANDROMAKA
Powiedz mu, e ja tyle kocham moje dzieci!
I Pyrus by si sprzysidz mia na jego ycie?...
I one tak niewinnej krwi pragnie przelewu?...
CEFIZA
Ach, pamitaj, aeby nie wzbudzi w nim gniewu.
ANDROMAKA
Wic id go upewni...
CEFIZA
e kochasz go wzajemnie...
ANDROMAKA
Ach, czyli serce moje zawiso ode mnie?
O drogi cieniu ma! O ojcze! O Trojo!
Synu, ile kosztuj twe dnie matk twoj!
Pjdmy...
CEFIZA
I ce, pani. uoya sobie?
ANNDROMAKA
Pjdmy i na Hektora naradmy si grobie.
127
AKT CZWARTY
SCENA PIERWSZA
A n d r o m a k a, C e f i z a
CEFIZA
Twj to m, pani, o tym nikt nie powtpiewa,
To Hektor ten wzr cnoty w dusz twoj wlewa.
On to zburzon Troj chce wskrzesi z popiou
I podwign z szczliwym tym synem pospou.
Pyrus go uroczycie odda ci przyrzeka,
I na to, pani, twego tylko sowa czeka.
Ufaj mu... on po ojcu bero, skarb tak drogi,
Za twoj mio chtnie zoy ci pod nogi,
Siebie i swego ludu pani chce ci widzie,
Mogaby bohatera tego nienawidzie?
Suszn zemst ku Grekom ju paa zaczyna,
Tak jak tob, zajty losem twego syna,
Sw stra go zasania od ich wciekych grotw,
Dla jego ocalenia ycie oy gotw.
Ale... id... daa sowo... ju lubu godzina...
ANDROMAKA
Pjd przed otarz; ale pierwej ujrz syna.
CEFIZA
C ci teraz do tego tak nagli, tak goni?
Dosy, e ci go odtd nikt widzie nie wzbroni,
Co chwila go do serca swojego przytulisz
I stokrotnie si nad nim rozrzewnisz, rozczulisz.
Co za rozkosz dla matki niewypowiedziana
Widzie, e nie na pod niewol u pana,
Lecz na wieczny szczep krlw los chcia
go przeznaczy.
ANDROMAKA
Cefizo, ostatni raz pjdmy go obaczy.
CEFIZA
C to mwisz? O nieba!
128
ANDROMAKA
O Cefizo mia!
Nigdym serca mojego przed tob nie krya,
Doznaam twej przyjani nawet w nieszcz tumie,
Ale mi zna nawzajem twe serce nie umie...
Mylisz, e co mowi z wiernoci uroni?
Mowi, ktry we mnie yje i po zgonie?
Ze tylu ziomkom w grobach zadam nowe rany,
e dla mnie ich spoczynek zostanie zmieszany?
Take popioom ma wierno si dochowa?
Lecz dla ratunku syna na wszystkom gotowa.
Pyrus mi zalubiajc tarcz mu si stanie,
Ja w tej mierze zupene mam w nim zaufanie,
Cho tak gwatowny, zna w nim godnego czowieka
Cefizo, on uczyni wicej, jak przyrzeka;
Niech si teraz Grecy a na nas sroy caa,
Jej nienawi Hektora dziecku ojca daa;
Nieuchronnie wypada w tak cikiej potrzebie,
Ofiar Pyrusowi zrobi z samej siebie,
On tym samym, e matce wiar poprzysie,
W wieczne si obowizki i dla syna wprze;
Ale natychmiast rka ta na mnie si zwrci
I ycie dla Hektora niewierne ukrci
Tak naleny dug cnoty oddam w tym sposobie
Pyrusowi, dzieciciu, mowi i sobie.
Tak w mioci niewinna zdrada si okae,
Tak postpi w tym razie sam Hektor mi kae,
Z nim i z mymi przodkami zcz si na wieki,
A twoja rzecz, Cefizo, zamkn mi powieki.
CEFIZA
Ja bym to przey moga? Gdy dola tak sroga...
ANDROMAKA
O, nie id moim ladem yj, Cefizo droga!
W twym rku mj skarb, moja pociecha jedyna,
ya dla mnie... yj jeszcze dla Hektora syna!
Caej nadziei Trojan ciebie skadem robi,
Zwa, ilu krlw losy spoczywaj w tobie!
Na Pyrusie lubionej wiary czy wraenie.
Jeeli trzeba, rb mu i o mnie wspomnienie.
Wano Hymena zwizkw niech w sercu zachowa,
Przed moj mierci panem by mojego sowa;
Niech wstrtu i niechci wszelkiej zapomina,
Do go szacuj, kiedy powierzam mu syna.
Dzieci to naucz, jakie byy jego dziady,
I ile tylko zdoasz, prowad go w ich lady;
Mw mu, przez co ich sawa w tym stopniu stana,
Opowiadaj mu nie ich rd, ale ich dziea.
Ojca cnoty mu stawiaj na umyle ywo;
129
Czasem mu te i matk wspomnij nieszczliw.
Ale niech si nie myli mci w adnym sposobie.
Ma pana... niech, jak moe, ujmuje go sobie.
Niechaj skromnie pamita o swej krwi pocztku,
Hektora krew w nim pynie, lecz w ostatnim szcztku,
Dla ktrej ja powicam w tak okropnym stanie
I ycie, i nienawi, i moje kochanie.
CEFIZA
Ach!
ANDROMAKA
Nie id za mn... jeli tyle mocy nie masz,
Ze alu nie ukoisz i e ez nie wstrzymasz.
Oto nadchodz otrzyj zy, utul si w jku,
Pomnij, e Andromaki los jest w twoim rku.
To Hermijona sroga... mylmy o schronieniu.
SCENA DRUGA
H e r m i o n a, K l e o n a
KLEONA
Nie mog si wydziwi twojemu milczeniu,
Milczysz, pani, na wzgard jeste tak nieczu?
I nic to spokojnoci twojej nie zatruo?
Obojtnie pogldasz na jego krok taki!
Dawniej draa na samo imi Andromaki.
Dawniej najmniejszy pozr trwoy ci i smuci,
Gdy Pyrus czasem tylko oczy na ni zwrci.
Dzi j zalubia, dzi j obdarza koron,
Jej poprzysiga wierno tobie zarczon;
I kiedy si nieszczcia taki ogrom zwala.
Dusza si twoja na to wcale nie uala?
Tym ponurym milczeniem udrczona jestem.
Ach, gdyby mona...
HERMIONA
Musz widzie si z Orestem.
KLEONA
Przyjdzie Orest, bd pewna, speni si twe chci,
Szczerze on si na twoje usugi powici,
Bez nadziei nagrody odda ci si cay;
Czeg by oczy twoje dokaza nie miay?
Ot wchodzi.
130
SCENA TRZECIA
O r e s t, H e r m i o n a, K l e o n a
OREST
Prawda to jest, e tego razu
Tu wchodzc twego, pani, dopeniam rozkazu?
Czyliem nie w omylne mniemanie si wprawi?
I yczyae sobie, abym si tu stawi?
Moe dla mnie twe serce w srogoci zmikczone
Chce...
HERMIONA
Ja chc wiedzie, czyli kochasz Hermijon?
OREST
Czy ja ci kocham? Duszy mojej niepokoje,
Przysigi, wyjazd, powrt, troski, ale moje
I oczy te, zalane zami w kad chwil...
W c uwierzysz, jeeli nie do wiadkw tyle?
HERMIONA
Jeli mi kochasz... mcij si.
OREST
O drogie wezwanie!
Niech jeszcze raz Grecya caa w ogniu stanie,
Niech naszych imion pami bdzie uwieczniona!
Ty we miejsce Heleny, ja Agamemnona.
Niechaj Troi nieszczcia w tym kraju odnowi,
Niech mamy tyle sawy co nasi przodkowie!
Jedmy... jam gotw.
HERMIONA
O nie! Na miejscu zostan!
Nie chc mie krzywdy moje po wiecie rozsiane.
Niech si zuchwao wrogw chwa nie okrywa,
Czy moja zemsta ma by przewleka, leniwa?
Co? Ja mj zamiar bitwy losowi zostawi,
Ktra mi moe nie da zemsty adnej prawie?
Nim std wyjad, Epir zami i krwi spynie,
A ty... jeeli chcesz si mci, mcij si w godzinie,
Najmniejsza zwoka moe zasug osabi...
Le do wityni... trzeba...
OREST
Co?
131
HERMIONA
Pyrusa zabi.
OREST
Zabi?...
HERMIONA
Wahasz si, serce twe zemst nie paa?
Ach, le i nie ycz sobie, abym ci wstrzymaa!
Nie przywod w pami to, co chc mie zapomnione...
I ty to masz na siebie bra jego obron?
OREST
Kto? Ja? Nim przemwia do mnie tak agodnie,
W duszy mojej wyryte byy jego zbrodnie.
Mcijmy si... zgoda... ale nie przez tak drog;
Chc by nieprzyjacielem... zabjc nie mog.
Susznej kary okamy przykad pnym wiekom.
Mame da za odpowied jego gow Grekom?
Ja, co powag tylu krlestw w sobie cz,
Ja tak wietne poselstwo zabjstwem ukocz?
Na imi bogw! Uczcij Grecyi zaszczyty!
Niech zginie nienawici powszechn okryty;
Pomnij, e on jest krlem... pomnij, e korona...
HERMIONA
Dosy, e taki wyrok daje Hermijona.
Czy nie dosy, e bdc skrzywdzona bez miary
Tej si jedynej dla mnie domagam ofiary?
em temu tyranowi igraszk si staa?
e tyle nienawidz, iem go kochaa?
Nie taj si, e w mojej duszy pomie wznieci!
Czy to by gos mioci... czy e ojciec zleci,
W to nie wchodmy w ostatku rb, jak ci si zdaje;
Ja cho moje uczucia ze wstydem wyznaj,
Chocia serce dla jego zbrodni wstrt zachowa,
Pki on yje, wszystkom przebaczy gotowa,
Pki on yje, prno na niego si sro,
Nie zginie dzi... kocha go bd jutro moe.
OREST
Trzeba go zgubi, jego pomylno uprzedzi
Trzeba; ale jak si to speni, trudno wiedzie;
Tak gwatownie tw wol wykona czy mog?
I przez jak do niego mam si zbliy drog.
O nieszczcie! Zaledwie przybyem w te strony,
Chcesz, aby moj rk Epir by zburzony.
Chcesz na krlu dopeni okruciestwa tyle,
Na to mi dajesz czasu dzie, godzin, chwil.
W oczach caego jego ludu mam go zgadzi?...
132
Pozwl a przed sam otarz ofiar wprowadzi.
Nie wzbraniam si... chc tylko pierwej naleycie
Rozpozna miejsce, gdzie, jak mam wydrze mu ycie.
Orest podug twej woli tej nocy go zgubi.
HERMIONA
Ale on Andromak tymczasem zalubi!
Ju w wityni tron obok otarza si wznosi,
Zbrodnia potwierdzi moj hab i rozgosi,
Czeg czekasz?... do swej si zguby sam przyczyni,
Bez stray, bez obrony wejdzie do wityni,
Wkoo syna Hektora ca moc stanowi;
A ufa w tych, co za mnie mci si s gotowi,
Chcesze bra jego ycie pod opiek twoj?
Niech si i twoi Grecy, i moi uzbroj,
Wezwij przyjaci, zcz si wszystkimi siami;
On mi zdradza... on ciebie zwodzi... gardzi nami.
Tak si nienawici jak ja niech zapal.
Lecz moe si nad mem Trojanki ual?
Powiedz, czyli ci wrg mj z rk si nie wywinie?
Czy tylko znak da trzeba, a natychmiast zginie?
Prowad albo naladuj tak pikne zapay
I powr do mnie zdrajcy krwi oblany cay!
W tym stanie serca mego dopomnisz si miele.
OREST
Ale, pani, chciej zway...
HERMIONA
O, to ju za wiele!
Wszystkie twoje uwagi dla mnie s nieznone;
Chciaam, by we mnie wzbudzi uczucie mione,
Ale ty nie chcesz krokw przyzwoitych uy,
Umiesz si tylko ali, a nic nie zasuy...
Nie gdzie indziej w ofierze tak stae kochanie,
Odjed, niech dla mnie samej zemsta si zostanie;
Przy nikczemnej dobroci mstwo me upada,
Zewszd razem mi ciga i wzgarda, i zdrada.
Wic ja sama krok dzielny do wityni zrobi,
Gdzie ty nie miesz pj serce moje uj sobie.
Tam si mj nieprzyjaciel przede mn nie skryje,
Tam serce, ktre wzruszy nie mogam, przebij,
Wraz krwaw doni siebie wtrc w wieczne cienie,
Wtenczas nas poniewolne zczy przeznaczenie.
Cho tak niewdziczny, chocia tak wzgardzona jestem,
Wol jednak z nim gin nili y z Orestem!
OREST
Tej okropnej pociechy ja ciebie pozbawi
Ja rk moj trupem Pyrusa postawi.
133
Nieprzyjaciele twoi bd pokonani;
Tak chesz... kaesz... dowiadczysz moich usug, pani.
HERMIONA
Id wic... o los twj trosk zdaj na moj gow;
Okrty do ucieczki niech bd gotowe.
SCENA CZWARTA
H e r m i o n a, K l e o n a
KLEONA
Gubisz si, pani... wszake winna myle o tem...
HERMIONA
Niech zgin zemsta moim jedynym, przedmiotem;
Nie wiem nawet, cho mi tak mocno przyrzeczona,
Nie wiem, czy j nade mnie lepiej kto wykona.
Pyrusa zbrodnia w oczach Oresta si zmniejsza,
Z mej rki jego zguba byaby pewniejsza,
Z mej rki zemst serce napas i oczy.
Niech wasna moja rka krwi zdrajcy si zbroczy.
Dla wikszej mej rozkoszy, a jego rozpaczy,
Niech konajc rywalki mojej nie obaczy.
O, gdyby Orest zbrodni wymierzajc kar,
Da mu pozna, e z niego mnie robi ofiar!
Spiesz za nim... niech mu powie w ostatniej godzinie,
e nie z Grekw, lecz z mojej nienawici ginie;
Le... niechaj zemsta swego zamiaru nie mija,
Niechaj zdrajca konajc wie, kto go zabija.
KLEONA
Dobrze... ale jaki si widok oczom rodzi!
Nieba! Kt si spodziewa pani, krl nadchodzi.
HERMIONA
Le za Orestem... niechaj wstrzyma si w zapdzie,
Dopki pierwej ze mn widzie si nie bdzie.
SCENA PITA
P y r u s, H e r m i o n a, F e n i k s
PYRUS
Niespodziewanie wszedem widz oczywicie,
e ci, pani, niezmiernie miesza moje wnijcie.
Nie przychodz tu chytrych sposobw uywa
134
I nieprawo pozorem susznoci okrywa.
Dosy, e w gruncie duszy winnym si znajduj
I e nie umiem uda to, czego nie czuj.
Tak... zalubiam Trojank... wyznaj ci szczerze,
Serce tobie rczone jej nios w ofierze,
Kto inny mwiby ci, e na polach Troi
Snujc nasz zwizek, moi rodzice i twoi
Zaniedbali radzi si naszych serc pomieni,
e mimo nas bylimy sobie przeznaczeni;
Ale nie, pani, moja wina jest nad miar,
Ja sam przez posw moj lubowaem wiar,
Nie moga mi od tego odwie adna sia.
Potem, gdy do Epiru wraz z nimi przybya,
Chocia ju innych oczu blask moc tajemn
Uprzedzi panowanie twych wdzikw nade mn,
Jednak usilnie z nowym walczyem zapaem,
Gwat sobie robic... wiemy dla ciebie by chciaem;
Tak ode mnie przyjt bya jak krlowa,
Mimo gos serca chciaem dotrzyma ci sowa.
Ale prno si czowiek mioci opiera,
Andromaka mn gardzc serce mi wydziera;
Zajci sob dzisiaj u otarza stajem,
Poniewolnie na mio poprzysiga wzajem.
Teraz powsta na zdrajc najwikszego w wiecie,
Cho z boleci nim jestem, zosta nim chc przecie.
Ja twym susznym wyrzutom oporu nie zrobi,
Mnie one tyle ulgi przynios co tobie;
Wylej wszystkie przeklestwa, wszystkie
zorzeczenia,
Ja nie twych skarg, ja twego lkam si milczenia;
W mym sercu skryte wiadki na zawsze osid,
Gdy zamilkniesz, tym wicej udrcza mi bd.
HERMIONA
Mio mi, e w tak szczerym, otwartym sposobie
Przynajmniej sprawiedliwo sam oddajesz sobie!
e uroczyste zwizki zrywa si nie wzdrygasz
I wystpek wystpkiem tak zimn krwi cigasz.
I byoby to zgodne z bohatera saw
Obietnic zrobion mie sobie za prawo?
Nie, nie wiem, jak korzy z twej zdrady otrzymasz;
Wiem, e si nawet z tego, co mwisz, nadymasz.
Powinnoci... czy temu wierny jeste sowu,
e kochajc Trojank do mnie wracasz znowu;
To opuszczasz, to znowu szukasz w jednej porze
Crk Heleny albo wdow po Hektorze.
Na jej skronie koron kadniesz i na moje,
Troj burzysz na Grekw, a Grekw na Troj.
To mi bohater, co moc nad sercem zachowa,
Co nie jest niewolnikiem raz danego sowa!...
135
Dla przypodobania si tej, co tob wada,
Niczym krzywoprzysistwo, wiaroomstwo, zdrada!
Wszede zmieszany twarzy mojej widzie blado
I pjdziesz w jej objciu okaza std rado...
Chciaby mi za jej wozem paczc oglda?
O, za wiele by byo tego jeszcze da!
Jeszcze si i za tak chcesz ubiega chwa?
Albo to do tej pory wsawie si mao?
Kiedy Hektora ojciec laty obciony
Z pobitych synw adnej ju nie mia obrony,
Ty po sam rkoje miecz w piersi mu wtoczy,
Reszt z niego krwi wiekiem ostygej wytoczy;
Ju w krwi tonc Troj niszczyy pomienie,
Gdy twj miecz tak okrutnie topi w Poliksemie,
e z odraz patrzali na to Grecy sami...
C nie dopniesz wsawiony takimi dzieami?
PYRUS
Znam to sam... nie wspominaj tak okropnej sceny;
Zemsta to bya, zemsta za krzywd Heleny!
Zawsze mi w oczach stoj tylu ofiar cienie,
Ale pumy ju przesze rzeczy w zapomnienie...
Widzc ci obojtn, niebu skadam dziki,
e bez mej winy inne zajy mi wdziki.
Serce moje, co rzecz zraa si i ma,
Ciebie zna lepiej, w siebie wchodzi nie umiao.
Moja by wina wiecznie zadawala rany;
Ale byem niewierny nie bdc kochany?
Swojego niewolnika nie chciaa mie we mnie,
Ja ci nie zdradzam, i to moe ci przyjemnie;
Serca nasze nie byy zrodzone dla siebie,
Ulegalimy tylko wskazanej potrzebie
I do mioci dla mnie nic ci nie skaniao.
HERMIONA
Ja ciebie nie kochaam? I to ci za mao?
Ja wzgardziam dla ciebie krlami naszymi!
Ja ci szukam w twych krajach, w obcej dla mnie
ziemi,
Ja, chociae niewdziczny, std si nie oddalam,
Ja w mych Grekach dobroci zbytkiem gniew zapalam!
Ja kazaam im moje krzywdy znosi skromnie!
Ja mylaam, e jeszcze powrcisz si do mnie,
e prdzej albo pniej sam poznasz si w bdzie
I e wydarte serce oddane mi bdzie.
Kochaam niewiernego... c gdyby by stay?
I dzi cho tak spokojnie twe usta wyznay
To, przez co mych boleci nie skocz a w grobie,
Zdrajco!... nie wiem, czy jeszcze nie kocham si
w tobie!
136
Ale, panie, gdy gniewne nieba tak zrzdziy,
e twemu sercu teraz kto inny jest miy,
Ju zezwalam niechaj si wasz hymen nie zwczy,
Ale niech na to moje nie patrz si oczy...
Ju podobno ostatni raz przed tob staj,
Zwlecz lub do jutra... potem zrb, jak ci si zdaje.
Milczysz, niewierny... mylisz, e mi jest tajemne,
Jak liczysz wszystkie chwile tu strawione ze mn.
Le do swojej Trojanki... chwila wielk strat!...
e ci tu czas zabiera inna... cierpisz na to.
Z serca do niej przemawiasz, szukasz jej oczyma...
Uciekaj precz std... tu ci nic ju nie zatrzyma.
Mnie da sowo, jej teraz id skada przysig,
Id, zdrajco, habij bogw najwitsz potg!...
Nie zapomn te bogi... sprawiedliwe bogi,
e ci dla mnie przysiga wie, zdrajco srogi!
Id, zanie jej przed otarz serce mnie rczono,
Id ale zadrysz, gdy tam ujrzysz Hermijon.
SCENA SZSTA
P y r u s, F e n i k s
FENIKS
Panie, syszysz? uwaaj... rzecz niemaej wagi,
Gdy gniew kochanki mci si nabierze odwagi.
atwo ona tu znajdzie wsparcie i obron,
I jej, i Grekw krzywda razem s zczone!...
Orest jeszcze j kocha... moe ta przyczyna...
PYRUS
Andromaka mi czeka id pilnuj jej syna.
137
AKT PITY
SCENA PIERWSZA
HERMIONA sama
Gdzie jestem? Co mam czyni? Jak rozpacz mn miota!
Jakie uczucie, jaka drczy mi zgryzota!
Bkam si nic pewnego przed sob nie widz;
Ach, nie wiem, czyli kocham, czyli nienawidz.
Okrutny! Jakie byo jego poegnanie!
Gdyby cho zmyli tkliwo, al, politowanie!
Czy na moje spojrzenie, podobny do gazu,
Zwrci oczy?... nie... nawet nie westchn i razu.
Na jk, na skargi guchy, niemy, skamieniay,
Nawet go nic zy moje wzruszy nie zdoay.
I jeszcze si ualam nad nim, nieszczliwa!
Jeszcze nikczemne serce za nim si odzywa
Dr na wspomnienie ciosu, ktren mu przeznaczam,
Ju gotowa do zemsty, jeszcze mu przebaczam!...
Ale nie.... niechaj straszny wyrok go nie minie!...
I jeeli nie dla mnie ma y... niechaj ginie!
On zdrajca ma si chepi, on ze mnie namiewa?
On myli, e ja tylko zy bd wylewa!
On myli, e nikczemna nie wytrwam w zamiarze?
e nie moj, lecz cudz rk go ukarz...
Jeszcze go zbytek przeszej mej dobroci mami,
Ale nie... nie tymi on zajty mylami;
Tryumfuje!... w wityni wcale w to nie wchodzi,
Czy mu kto wiernie sprzyja, czy na zgub godzi,
Niewdziczny, tak okropne na mnie zda staranie!
Nie... nie... jeszcze krok... Orest z pomst niechaj
stanie.
Gi, zdrajco! Moge wyrok przewidzie tak srogi,
Kiedy mi sam przymusi chwyci si tej drogi...
Tej drogi!... ach, przeze mnie on ma by zgubiony?
Wic mu mier ma przyspieszy mio Hermijony?
Tene to krl, ktrego niegdy serce moje
Z rozkosz powtarzao pene chway boje?
I skrycie tak pragnam by mu przeznaczon,
Nim te przeklte luby dzisiaj skojarzono!
Tyle krajw przebiegam i przez morza pyn,
Aeby mu przyspieszy ostatni godzin!...
Zamordowa go... zgubi... ale nim on skona...
138
SCENA DRUGA
H e r m i o n a, K l e o n a
HERMIONA
Ach, co czyni? I c tam powie mi Kleona?
C Pyrus?
KLEONA
Chci jego spenia dzie dzisiejszy;
Czowiek ten zakochany, w szczciu najdumniejszy,
Spieszy do lubu... usta wyrazi nie mog,
Jak nadty, e zdobycz posiada tak drog;
W jego oczach nadzieja, rado si unosz,
J widzc i z ni idc poi si rozkosz.
Andromaka pomimo radosnych odgosw
Niosa na czole pami smutnych Troi losw;
Kocha lub nienawidzie nie jest ona zdolna,
Milczy, wzdycha... zdaje si tylko by powolna.
HERMIONA
A on, niewdziczny?... jestem zupenie wzgardzon?...
Uwaaae dobrze jego twarz, Kleono?
Czy by zupenym szczciem upojony cay?
A oczy ku zamkowi czy si nie zwracay?
Powiedz mi, czy si twego wzroku nie uchroni,
Niewdziczny, gdy ci ujrza?... jake?... czy si
sponi?
Nie dowid niewiernoci przez wstyd i zmieszanie?
Czy do koca wytrzyma w tak zdradzieckim stanie?...
KLEONA
Na nic nie zwaa o swym yciu, o swej sawie,
Tak jak o tobie, pani, zapomina prawie.
Ani myli, jak los mu grozi z kadej strony...
Na gos mioci samej idzie zalepiony.
Wkoo syna Hektora porozstawia strae
I jakby o niego szo, pilnowa go kae.
Stary Feniks nad jego bezpieczestwem czuwa,
Od wityni i od tych murw go usuwa;
Najtroskliwiej zajty jest jego osob.
HERMIONA
Zdrajca! Zginie... ale co Orest mwi z tob?
KLEONA
Orest razem z Grekami wchodzi do wityni.
139
HERMIONA
Ach, aeby mi pomci! C mwi? co czyni?
KLEONA
Nie wiem...
HERMIONA
Nie wiesz?... w jego si sercu zdrada kryje?
I one jeszcze...
KLEONA
Ach, on tob tylko yje!
Ale umysem jego tysic zgryzot miota;
To w nim mio, to znowu odzywa si cnota,
Na stron go Pyrusa blask korony schyla;
Czci w Pyrusie Pyrusa i syna Achila,
Waha si na wspomnienie Grekw dry mu rka,
Ale nad wszystko siebie samego si lka.
Chciaby w tryumfie z jego gow wej w twe progi,
Lecz na imi zabjcy peen wstrtu, trwogi.
A wszedszy do wityni nie wiedzia, jak w bdzie,
Czy winowajc, czy tam wiadkiem tylko bdzie.
HERMIONA
Nie... on im tryumfowa wcale nie przeszkodzi
Nie przerwie on im lubu... wiem, o co mu chodzi.
Wiem ja, co w nim odwag truje, co go nka;
Nikczemny!... mier mu straszna!... on mierci si
lka.
Niestety, moja matka tego nie daa,
Aeby si Grecya dla niej uzbrajaa,
A w bitwach o ni poszo do wiecznej otchani
Dwudziestu krlw!... Nawet nie byli jej znani;
Ja za do zguby tylko wiaroomcy zmierzam,
Ja kochankowi zemst mej krzywdy powierzam,
Ja do serca mojego otwieram mu drog,
Ja sama sob pacc, zemci si nie mog!
Wic sobie sprawiedliwo ja sama uczyni,
Ja smutkiem, jkiem, paczem napeni wityni!
Niech im ten lub w ostatnie nieszczcie si zmieni,
Niechaj tylko na chwil zostan zczeni!
Zapalczywo nic w adnym nie zachowa wzgldzie,
W oczach moich Pyrusem nawet Orest bdzie!
Niech zgin nie mam zemsty innego sposobu,
Ale za mn kto rwnie musi i do grobu.
140
SCENA TRZECIA
O r e s t, H e r m i o n a, K l e o n a
OREST
Pani, stao si! Wola twoja dopeniona;
Zdrajca Pyrus przed samym otarzem ju kona.
HERMIONA
Zgin!
OREST
Tak... zgin... Grecy zapaleni .gniewem,
Tyle zdrad ukarali susznym krwi przelewem;
Tom ci przyrzek; i chocia ten spisek na razie
Sam sobie wystawiaem w okropnym obrazie,
Jednake wpadem w koci napenie Grekami,
Ju byli a przed otarz wcisnli si sami;
Pyrus nie mienic twarzy, tak na mnie poziera,
Jak gdyby jeszcze wicej miaoci nabiera
I jak gdyby przytomno Grekw i ich posa
wietniejszy blask dla jego Hymena przyniosa.
Na koniec z uniesieniem koron porywa,
Wkada na Andromak i tak si odzywa:
Koron ci i serce, Andromako, daj!
Miej pod twymi rzdami mnie i moje kraje,
Niech odtd twego syna ojcem si nazywam...
To ci przysigam, bogw na wiadectwo wzywam;
Nieprzyjaciele jego stan si moimi
I za krla trojaskiej ogaszam go ziemi.
Gdy te sowa potwierdza Epiru lud cay,
Nasze si Greki w gniewie do broni porway,
Tak zdrajca ze wszech stron by otoczony razem,
em go ju nie mg moim dosign elazem;
Kaden z nich szuka chway w zadaniu mu rany,
On si dugo opiera, cay krwi oblany;
Ale c przeciw mnstwu jednego obrona?
Narecie przed otarzem upada i kona.
Ja cisn si przez tumy zdziwionego ludu,
Chcc ci std wywie, korzy mych prac, mego
trudu,
I do ojczyzny pyn po morskiej przestrzeni
Wraz z Grekami, co wie krwi jeszcze zbroczeni.
HERMIONA
O, nieszczcie!
OREST
Przebacz im, e w gwatownej chwili
141
Niezupenie twej zemsty zamiar dopenili;
Ty chciaa, aby zgin od mojego razu,
Aby wiedzia, e ginie z twojego rozkazu...
Jednak ja im gorliwym przykadem si staem,
Jam ich dla ciebie natchn tak mocnym zapaem,
Tobie jednak zaszczyty z tej mierci przystoj,
Oni szczeglnie wol dopenili twoj.
Ty bya bodcem do tych razw...
HERMIONA
Milcz, poczwaro!
Pody zabjco! twoj on sta si ofiar.
Precz, precz... niech Grecy wielbi twoj wcieko
srog...
Precz... moje oczy patrze na ciebie nie mog.
Barbarzyco! co zrobi? i jakie ci jdze
Natchny tak piknego ycia zerwa przdz?
Okrutny! jake moge ycie mu wydziera?
Ty go wasn krwi winien by broni i wspiera.
Powiedz, kto jego losu panem ci uczyni?
Za co go zamordowa? co on ci zawini? Kto ci kaza?...
OREST
O, nieba! nie jeje rozkazem...
Nie chciaae przed chwil... abym tym elazem...
HERMIONA
Obkanej kochanki sowa trzeba chwyta?
I w gruncie duszy mojej nie mge to czyta,
e mi w alu rozumu opuszczaa wadza?
W takim si stanie serce z ustami nie zgadza.
Gdybym bya tak chciaa w zapale urazy,
Nie mge powtrzenia tych sw chcie sto razy?
Przyj... odradza... brzydzi si zamiarem
zbrodniczym?
Unika mi? ukry si? i skoczy na niczym?
Czemu nad nim mnie samej zemsty nie zostawi?
I gdzie ci unikano, po co si tam zjawi?
Ot to tak szkaradny twej mioci skutek!
Krok w krok za tob chodzi nieszczcie i smutek.
Twe poselstwo przyczyn naszej splnej zguby,
To go zmusio z moj rywalk wej w luby...
Byby mi jeszcze promyk nadziei zostawa!
Moe by mi by kocha... przynajmniej udawa.
Odejd std ja w Epirze na mj wyrok czekam,
Ja si Grecyi, Sparty i jej tronu zrzekam,
A nawet i krwi mojej dosy dla mnie kary,
e si z niej takie jak ty wylgy poczwary.
142
SCENA CZWARTA
OREST sam
Co sysz? Ona to jest czy mi bd otoczy?
Dla kogoem, dla kogo drog krwi si zbroczy?
Mame wierzy, e zdrajc, e zabjc jestem?
Zgine Pyrus... a ja mame by Orestem?
Mimo wiato rozumu stumiem gos serca,
Krla, ktrego wielbi, ja jestem morderca.
W jednym dniu, jakie tylko spoeczno nadawa,
Krlw, posw i ludw zgwaci wszystkie prawa!
Na sam otarz tak wciekle targn si... Orecie!
Krlobjco! Morderco! witokradco wrecie!
Dla kogo? Dla niewdzicznej krwi si obla...
zhydzi!
Ktra ci, gdyby on y, nie chciaa i widzie,
A kiedy mu ostatnia wybia godzina,
Jego si krwi i ycia u mnie dopomina.
Kochaa go ja dla niej poczwara straszliwa...
Widz, e si na zawsze przede mn ukrywa.
Odchodzc z nienawici najsroszej zapaem,
Zorzeczy za to, czym j sobie uj chciaem.
SCENA OSTATNIA
P y l a d, O r es t, onierze O r e s t a
PYLAD
Panie, albo ucieczki z tych murw nie zwlekaj,
Albo w nich na sw zgub niezawodn czekaj.
Nasi Grecy niedugo broni nas tu mog,
Cay lud zbrojny zemst zagraa nam srog,
Speniaj Andromaki rozkazy surowe,
W nas widz nieprzyjaci, w niej swoj krlow.
Mimo wstrt dla Pyrusa w sercu i umyle
Wiernej wdowy powinno dopenia tak cile,
e kazaa nas ciga, i w krwawym zapdzie
Jeszcze si za Hektora nad nami mci bdzie.
Uchodmy std, aeby nas nie otoczyli,
Nasi Grecy z nami si zcz, i tej chwili
Gdy si wstrzymuje cay lud nad Hermijon,
Oto jest droga nasza uchodmy t stron.
OREST
Przyjaciele, ja inn przedsibior drog,
Ja przey Hermijony wyroku nie mog,
Na pokut za zbrodnie Orest tu zostanie.
143
PYLAD
O Hermijonie trzeba ju zapomnie, panie!
Zawsze si swojej zguby sam stajesz narzdziem,
Czy jeszcze i u zmarych wzgardy szuka bdziem?
Tak... ona ju nie yje, ty myl o twym losie.
OREST
Ju nie yje! O nieba! co sysz!
PYLAD
Stao si...
Tu idc waniemy j spotkali na drodze,
Jak biega ku wityni w pomieszaniu, w trwodze.
Tam ujrzaa Pyrusa na rku onierzy,
W ktrych sercu mier jego zemsty zapa szerzy;
Ten j widok oniemia, w rozpacz, w wcieko wtrca,
I widzielimy z wiey, jak blada i drca,
Ze sztyletem nad trupem Pyrusa schylona,
Wznosi oczy, uderza w pier, pada i kona.
OREST
Nieszczcie przeszo miar. O, dziki wam, bogi!
Wielbi wytrwao wasz, wasz wyrok tak srogi!
Nieprzerwaniem zajmowa wasz mciwo ca,
A teraz woli waszej zadosy si stao.
Wasza nienawi lubi tworzy moj ndz,
Przedmiot gniewu waszego na to ycie pdz;
Abym by doskonaym nieszczcia prawidem,
Z pociech trac ycie, sam sobie obrzydem.
Gdzie s ci kochankowie?... niech jeszcze dostpi
Tej pociechy, e w ich krwi i w mojej si skpi.
Ich mier w mych oczach drogim bdzie mi obrazem,
Zczmy trzy serca, ktre nie mogy y razem...
C to jest?... otoczony noc... czy mg ciemn...
Dr cay... dokd id? c si dzieje ze mn?
Jaki mi strach przeraa! Nieba!... zbliam kroki...
Ach, jakie si wkoo mnie lej krwi potoki...
PYLAD
Ach, panie!
OREST
Ty, Pyrusie? ciebie to ja widz?
Wszdzie mi w oczach rywal, ktrym tak si brzydz?
Po tylu razach yjesz?... tu nic ci nie schroni...
Masz! masz! ostatni jeszcze ten raz z mojej doni!
Ot go w moich oczach pieci Hermijona...
I z rk mi go wydara, i tuli do ona.
O nieba! Jake srogie na mnie zwraca oczy!
144
Ile si za jej ladem jdz i ww toczy!
Crki pieka i wasza wcieko mi nie zniszczy?
Za c na waszych gowach tyle ww wiszczy?
Komu grozi ten straszny widok waszej mocy?
Chodcie... porwijcie... wtrcie mi do wiecznej
nocy.
Pjdcie... niech wasza wcieko Oresta pochonie.
Ale nie... zostawcie to samej Hermijonie.
Niewdziczna! Sroej jak wy wntrze mi rozdziera.
Sam jej dam serce moje niechaj go poera.
PYLAD
Przyjaciele! On traci rozum... moje zdanie:
Korzysta z czasu, pki jeszcze jest w tym stanie.
Ratujmy go... pniejsza pomoc na nic wcale,
Jeli odzyska zmysy przy wciekym zapale.
145
Jean Racine
Brytannik
Tragedia w pi ciu aktach
Przeoy Kazimierz Broczyk
Tytu oryginau: Britannicus
146
OSOBY
N e r o cesarz, syn A g r y p p i n y
B r y t a n n i k syn cesarza Klaudiusza i Messaliny
A gr y p p i n a wdowa po Domicjuszu Aenobarbie, ojcu N e r o n a, a potem wdowa po
cesarzu Klaudiuszu
J u n i a mionica B r y t a n n i k a
B u r r u s doradca N e r o n a
N a r c y s zaufany B r y t a n n i k a
A l b i n a zaufana A g r y p p i n y
Stra
Rzecz dzieje si w Rzymie, w jednej z komnat paacu N e r o n a.
147
AKT PIERWSZY
SCENA PIERWSZA
A g r y p p i n a, A l b i n a
ALBINA
Nero pi jeszcze, pani. Sen go uspokoi.
Chciaaby czeka tutaj? Jako nie przystoi.
Matka cezara sama, bez dworek, tak z rana,
Czuwajca pod drzwiami jak zwyka poddana...
Lepiej do swoich komnat racz wrci askawie.
AGRYPPINA
Szkoda mi kadej chwili, przyszam w nagej sprawie.
Czas czekania wypeni blem i mylami
Nad tym, co on uczyni Nero z doradcami.
Wic stao si... Jakem ju dawno przewidziaa:
W Brytannika uderzy. O, mizerna chwaa!...
Ju dla wadanie sob przestao by trosk,
Woli strach u poddanych ni mio synowsk.
Brytannik mu zawadza, a z nim coraz bardziej
I ja go drani, matka zelona, w pogardzie.
ALBINA
Ty, co-mu daa ycie i saw na wieki,
Na tron go wprowadzajc tak ode daleki,
Ty, co wydziedziczywszy potomka Klaudiusza
Uczynia szczliwym wadc Domicjusza!
Wszystko mwi za tob. On si nie sprzeciwi
Przykazaniom wdzicznoci.
AGRYPPINA
Jeli jest cnotliwy,
Wszystko mu taki wanie obowizek stawia,
Jeli niewdziczny, wszystko przeciw mnie przemawia.
ALBINA
Niewdziczny? Nigdy! Wszystko, co uczyni dotd,
Mwi, e si kieruje obowizkiem, cnot.
Kady jego postpek, wszystkie sowa wiadcz,
e bdzie i zostanie doskonaym wadc.
Od trzech lat, gdy tron obj, zdaje si Rzymowi,
148
e znw czasy minione konsulw odnowi!
Nero rzdzi jak ojciec. Tak niedugo wada,
A ju cnoty starego Augusta posiada.
AGRYPPINA
Cho mnie skrzywdzi, bezstronne bd moje sdy.
Zaczyna tak, jak August koczy swoje rzdy.
Lecz gdy przeszo tym zmae, co kiedy si stanie,
Moe skoczy, jak August zacz panowanie.
Prno stroi si w cnoty, z oczu mu przenika
Zuchwaych Domicjuszw dusza mroczna, dzika.
Wyssawszy z krwi tej pych ich nienadarenmie,
Zmiesza z dum Neronw, ktr ma ode mnie.
Nad kolebk tyranii zawsze zudne blaski...
I Kajus zbiera zrazu poddanych oklaski,
A ta udana dobro w szaty przesza skoro
I z ulubieca Rzymu sta si jego zmor.
Zreszt choby i Nero, bardziej w cnotach stay,
Zostawi kiedy po nich wzr wiekom wspaniay,
C mi z tego! Czy po to tyle mego trudu,
By rzdzi dla zachcianek senatu i ludu?!
Niechaj ojca ojczyzny upaja si gestem!
Tylko eby pamita, e matk mu jestem!
Tymczasem jak to poj i jakie da miano
Uczynkowi, o ktrym wie nas dosza rano?!
To, e Brytannikowi Junia sercem mia,
Nero wiedzia; ta mio wszystkim znana bya.
I potem ten sam Nero kae porwa noc
Dziewczyn, on, cnotliwy, gwaciciela moc!...
Dlaczego? Czy nim mio, czy nienawi wodzi?
Czy tylko w tym ma rozkosz, e kochankom szkodzi?
Albo jego zoliwo wobec mnie zuchwaa
Karze ich, em yczliwo dwojgu okazaa.
ALBINA
yczliwo? Im?
AGRYPPINA
Tak, susznie dziwisz si, Albino;
Wszak ja byam nieszczcia obojga przyczyn.
To przeze mnie Silanus Oktawii nie poj
I potem wasn rk skrci dol swoj:
Brat Junii, jake miy wtedy Klaudiuszowi,
Pan wysokiego rodu, bo z krwi Augustowej.
Lecz Nero zgarnia wszystko, wic tym dwojgu musz
Dopomc przeciw niemu; w zamian za co, tusz,
Brytannik bdzie potem to sobie stanowi
Za obowizek: wspiera mnie przeciw synowi.
149
ALBINA
Plan miay?
AGRYPPINA
Tak, port sobie przed burz gotuj.
Nero mi si z rk wymknie, jeli nie sprbuj.
ALBINA
Wszystko przeciw synowi, jedynej ostoi!...
AGRYPPINA
Pty dla mnie niestraszny, pki mnie si boi.
ALBINA
Moe suszne obawy, los taki nierzadki:
Moe Nero ju nie jest tym, czym by dla matki,
Lecz ta zmiana postronnym nie znana osobom
I zostaje sekretem midzy nim a tob.
Bo kadym dostojestwem, nowym Rzymu darem,
Dzieli si zawsze z tob, cho on sam cezarem.
Szczodrobliwy, nie stoi o swe tylko imi:
Oba wasze imiona rwnie wite w Rzymie.
O pospnej Oktawii nikt nie mwi prawie,
August, twj przodek, Liwi nie tak czci askawie.
Nero pierwszy zezwoli zdarzenie to nowe
By przed matk niesiono rzgi liktorowe.
Jakich wicej dowodw chcesz jego wdzicznoci?
AGRYPPINA
Wolaabym mniej hodw, a wicej ufnoci.
Drani mnie. Z takich darw nie mog by rada;
Zaszczyty moje rosn, znaczenie upada.
Nie! Nie! Miny czasy, kiedy mody Nero
Oddawa mi swe serce za mio m szczer,
Kiedy w sprawach cesarstwa zawsze mnie si radzi,
Gdy z mojego rozkazu senat si gromadzi,
A ja oczom niewidna, lecz jak wntrzna sia,
Wielkiego ciaa dusz wszechpotn byam.
Niepewny, czy si wielu Rzymian przy nim skupi,
Nero wasn wielkoci jeszcze si nie upi.
A potem... dzie ten zawsze w pamici zostanie...
Cezara odurzya sawa i wadanie.
Przyszy poselstwa licznych monarchw, wysane,
Aby caego wiata okrzykn go panem.
Ja miaam, jako zwykle, usi z nim na tronie.
Nie wiem z czyich podszeptw nietrudno tu o nie
Ale jak tylko Nero zobaczy mnie z dala,
Patrz, a w jego oczach ogie si zapala
Zy. Przeczuam nieszczcie. Niewdzicznik w istocie,
Pozorami szacunku uwaczajc cnocie,
150
Z udan ulegoci wsta, podbieg, caowa
I odsun mnie na bok, gdym ju sza gotowa
Si w czci mojej... Tak odtd wadza Agryppiny
Dzie po dniu z wysokoci stacza si w niziny.
Mam ju pozosta w cieniu... O niewdziczna poro!
Ju dla Seneka rad, a Burrus podpor.
ALBINA
Jeli takich podejrze ukua ci mija,
Czemu w sobie jad chowasz, ktry ci zabija.
Zadaj od cezara, niech si wytumaczy.
AGRYPPINA
Nero ze mn bez wiadkw rozmawia nie raczy.
Publiczne posuchania... tak. Potem si chowa.
Dyktuj mu, co mwi, kiedy nie rzec sowa.
Przy nim dwaj stre, jego i moi panowie...
Suchaj, co ja mwi, co on do mnie powie.
Ale ja go dopadn, im tchrzliwiej stroni.
Z jego duszy, co dzisiaj gorczk si poni,
Skorzystam. Cicho! Idzie. Od razu zapytam,
Dlaczego Junia tutaj porwana, ukryta.
Wydr sekret, nie dam mu ni chwili spokoju.
Co to? Burrus wychodzi ju z jego pokoju?
SCENA DRUGA
A g r y p p i n a, B u r r u s, A l b i n a
BURRUS
Porwanie Junii id tumaczy przed tob,
Musiaa rozkaz przyj z niewczesn aob,
Lecz co cezar uczyni, nakazem jest cnoty
Mdroci, wic te pragnie, by wiedziaa o tym.
AGRYPPINA
Lepiej mi jego sowa to wyjani mog.
BURRUS
Cezar czas jaki nie chce widywa nikogo,
Wanie wyszli przed chwil sekretnymi drzwiami
Dwaj konsulowie o tym uprzedzi ci sami.
Prosz wybaczy, odej ju musz niestety.
AGRYPPINA
wite s dla mnie, prawda, cezara sekrety,
Ale prosz pozwoli, aebym swobodnie
Moga pomwi z tob bez osonek, godnie.
151
BURRUS
Burrus kamstwem si brzydzi i o prawd stara.
AGRYPPINA
Wic jak dugo chcesz chowa przede mn cezara?
Mam odtd chodzi za nim krokami natrta?
Po tom ci tak wyniosa, dobroci przejta,
eby sta si zapor midzy mn a synem?
Boisz si, eby myla sam cho przez godzin?
Z Senek razem, widz, walczycie o lepsze,
Kto prdzej mnie od syna odepchnie, odeprze.
Po to go wam oddaam, bycie ze zrobili
Niewdzicznika i pastwem za niego rzdzili?
O, tak! Im wicej myl, tym ja mniej rozumiem,
Jak mielicie cios taki zada mojej dumie!
Ty zwaszcza, co beze mnie w ywocie jaowym
Przewodziby li tylko rotom legionowym!
Za tom ja poniona dobrze si zastanw
Ja crka, ona, siostra i matka twych panw!
Czy po tom ja jednego cezarem zrobia,
By mi wasza niewdziczno a trzech narzucia?
Nero ju nie jest dzieckiem, niech ma wadz w rku!
Cigle jeszcze przed wami ma korzy si w lku?
Wszystko ma widzie tylko waszymi oczyma?
Niech si raczej przykadw swoich przodkw trzyma:
Augusta, Tyberiusza to wicej zaszczyca
Albo i Germanika, mojego rodzica!
Nie godnam ja wrd takich mw stawa rzdzie,
Ale i ja mam cnoty, ktrych wzr mu bdzie
Przystojny: jak daleko wchodzi w komityw
Z poddanym i jak chowa dystanse godziwe.
BURRUS
Cezar kaza mi tylko wyjani przed tob
Jeden krok swj zrobiony wanie nocn dob,
Lecz e winisz mnie take i za inne czyny,
Nie chcc, aebym poda ich suszne przyczyny,
Odpowiem tobie, pani, z szczeroci onierza,
Ktry zna tylko prawd, kamstwu nie dowierza.
Przyznaj, powierzya mi modo Nerona
I Burrus to pamita; z tym ycia dokona.
Ale nie przysigaem zawie zaufania,
Uczc syna, by nie mia nigdy swego zdania!
Kiedy ja nie przed twoim tylko sdem stan;
Nero ju nie twym synem, ale wiata panem.
Spraw z mego urzdu musz zda Rzymowi,
A ten wierzy, i Burrus o pastwie stanowi.
Jeli wadc w niewiedzy chciaa wychowywa,
152
Po co mnie byo razem z Senek przyzywa?
Trzeba go byo odda pochlebcw staraniu,
Nie szuka zych doradcw, nas dwu, na wygnaniu!
Jeli dwu niewolnikw na mistrzw szukano,
Dwr Klaudiusza mg da ich liczb nieprzebran,
A ci by ju swj honor na tym zasadzali,
By Nero dzieckiem zosta, nie poszed krok dalej...
Na co skarysz si, pani? Chodzisz we czci rzadkiej:
Rzym przysiga na imi cezara i matki.
Chciaaby widzie co dzie u swych ng cesarza,
Jak skada hod z cesarstwa i dwr ci pomnaa?
Czy to jego powinno? Czy dowd wdzicznoci
Ma lee, pani, tylko w samej ulegoci?
Nero zawsze pokorny i zawsze niemiay
Ma tylko zadowala si tytuem chway?
Zreszt Rzym stoi za nim ze wszystkimi stany:
Wszechwadzy wyzwolecw zbyt dugo poddany,
Po tak niedawnym jarzmie, co swoboda, poj
I z imieniem Nerona czy wolno swoj.
Co wicej! Odywaj starorzymskie cnoty,
Pastwo ju nie jest upem jednego despoty,
Lud na Pole Marsowe do wyborw biey,
Cezar wodzw mianuje za wol onierzy,
A Trazeas w senacie, Korbulon w legionach,
Tacy skromni cho sawne zdobyli imiona.
W pustynie senatorw niedawno pdzono,
Dzi tam id oszczercy kar zasuon.
C wic, e serce wadcy cigle mi askawe,
Jeeli moje rady id mu na saw?
Jeeli przez nie w dugim wadania rozkwicie
Rzym bdzie zawsze wolny, a cezar na szczycie
Potgi? Zreszt Nero ju sam dla si wzorem;
Ja go ju tylko sucham, nie chc by mentorem.
A jeeli chce wzorw, ma je w przodkw rzdzie.
Najlepiej, jeli siebie naladowa bdzie;
A wtedy cnoty jego poczone razem
Sprawi, i przyszo bdzie przeszoci obrazem.
AGRYPPINA
Tak przypuszczasz, niepewny o przyszo dalek,
I dlatego Nerona chcesz mie pod opiek...
Lecz jeli tak cnotliwy cezar i rozumny,
Jak to mwisz, mentorze, z dziea swego dumny,
To mi wytumacz, prosz, dlaczego dzi noc
Sylanusow siostr kaza bra przemoc?
Czy chcia, aeby przez to zniewaona bya
Krew mych przodkw, co pynie take w Junii yach?
O co j wini, pytam, jak zbrodni stanu
Popenia tak nagle, straszn swemu panu?
153
Wychowana w ulegej skromnoci nakazach,
Nie znaaby Nerona, gdyby jej nie kaza
Porwa. Wicej! Za ask by miaa, o wstydzie!
Gdyby jej by pozwoli nigdy go nie widzie.
BURRUS
Wiem, e cezar i pan mj dowierza jej cnotom;
Ani jej nie oskary, ni potpi dotd.
O los jej tu w paacu lka si nie mona:
Ochrania j troskliwie pami przodkw mona.
Lecz ma prawa dziedziczne, a te co tu skrywa
Mogyby jej maonka do buntu porywa.
Ma w sobie krew cesarzy, wic jej hymen przyszy
Cezar musi pogodzi z swoimi zamysy.
Powiedz, byoby susznie: bez wiedzy Nerona
Stanowi, komu Junia ma by przeznaczona?
AGRYPPINA
Rozumiem, kazano ci powiedzie, mentorze,
e Brytannik na wybr mj liczy nie moe.
Darmo nadziej lubw leczyam mu serce,
By zapomnia, jak w wielkiej jest sam poniewierce.
Nero chce mnie pogry, chce, by zobaczono,
em przekroczya wadz sobie wyznaczon!
A i Rzym z m powag zanadto si liczy,
Wic trzeba mnie obelg uderzy jak biczem.
Trzeba, aby wiat cay z lkiem si dowiedzia,
e pomidzy cezarem a matk jest przedzia!
A niech! Tylko to powiem: przed zadaniem ciosu
Niech pomyli, czy pewien jest wasnego losu!
Czy zmuszajc mnie, matk, do walki bez sawy,
Sam swojej wasnej wadzy na szwank nie wystawi;
Czy mojego imienia na wadze przeznacze
Nie zobaczy zwyciskim, cho myli inaczej.
BURRUS
Ach, ta nieufno, pani! Kady krok cezara
Musi ci si wydawa podejrzany zaraz...
Jake Nero mg sdzi, e ciebie dotyka
Los Junii, a z ni razem dola Brytannika,
Skoro to twoje wrogi... Wic chyba przyczyn
Twej opieki: mie pretekst do skargi na syna...
Czy za najbahszy sprzeciw wobec woli twojej
Gotowa jest od razu dzieli Rzym na dwoje?
Cigle wzajemnym lkiem drczycie si sami.
I jeli si godzicie, to tylko chwilami.
Wic porzu, pani, przykr surowo cenzora,
Niechaj przemw! matka do pobaa skora.
Ozibo syna przecierp, nie zwikszaj niezgody,
Bo wtedy i od dworzan pjd na ci chody!
154
AGRYPPINA
Kt by chcia jeszcze szuka dzisiaj mojej aski,
Gdy Nero z mej osoby zdziera wszelkie blaski,
Gdy nawet nie moemy mwi z sob sami,
A Burrus mie trzyma mnie tu, przed jego drzwiami?!
BURRUS
Widz, pani, e czas ju, aebym zamilkn.
Moja szczero zaczyna rozdrania ci tylko.
Bl zym sdzi; jeeli mu nie schlebia gono,
Nie ustaje, a tylko podejrzenia rosn.
Lecz widz Brytannika, miejsca mu ustpi;
Posuchasz jego skargi i, w co dzi nie wtpi,
Take jego oskare rzucanych na ludzi,
Po ktrych rady cezar zgoa si nie trudzi.
SCENA TRZECIA
B r y t a n n i k, A g r y p p i n a, N a r c y s, A l b i n a
AGRYPPINA
Co ty tu robisz, ksi, czy baczenie straci?!
Biegniesz tutaj na lepo midzy nieprzyjaci,
Czego szukasz?
BRYTANNIK
Ja? Czego? Ach, wszystko, co moje,
Zabrano mi okrutnie tu, na te pokoje!
Tumem gronych odakw zewszd otoczon,
Tu, do tego paacu, Juni zawleczono!
Biada mi! Jakim lkiem draa nieszczliwa,
e tak straszne teatrum przed ni si rozgrywa!
Zabrano mi niewinn! Zego prawa wol
Rozdzielono dwa serca zwizane niedol!
Wida nie chc, abymy, nieszczni oboje,
Nieli sobie pociech czc serca swoje.
AGRYPPINA
Do! Odczuwam tw krzywd tak jak ty w swej duszy
I zabolaam wczeniej, nime z mnie wzruszy,
Ale nie chc, by sysza tylko puste sowa,
Jakie by mi bezsilny teraz gniew dyktowa;
Wic jeeli chcesz wiedzie, co zrobi w tym sporze,
Id ze mn do Pallasa. Tam ci rzecz wyo!
Odchodzi.
155
SCENA CZWARTA
B r y t a n n i k, N a r c y s
BRYTANNIK
Co to znaczy, Narcysie? Czy mnie such nie mami?
Ona rozjemc midzy swym synem i nami?!
Czy ja dzi przed t sam Agryppin stoj,
Ktr mj ojciec poj na nieszczcie moje
I swoje, bo jak mwisz, skrcia dni jego
Widzc, e nazbyt wolno dla jej planw biega.
NARCYS
Tak, ale dzi j rwnie jak ciebie zelono:
Obiecaa, e Junia bdzie twoj on.
Poczcie wasze krzywdy, zwicie wasze sprawy.
Tym, co si al tylko, los nie jest askawy!
Dopki wasze skargi w ulegej pokorze
Sia bd zy daremne, nie postrach na dworze,
Jak dugo bd tylko gubiy si w sowach,
Bdziecie je musieli sia wiecznie od nowa.
BRYTANNIK
Narcysie, ty wiesz dobrze, e ju nie chc duej
y jak zwyky poddany, ktry kornie suy,
em si nie wyrzek tronu, zapomniawszy sawy;
Bom ja, nie brat mj Nero, jego dziedzic prawy!
Alem jeszcze sam jeden. Ojca przyjaciele
Mnie biednego wspczuciem nie daruj mielej,
A em modzik, wic nawet ci ode mnie stroni,
Ktrych oczy w cichoci zy nade mn roni.
To od roku, kiedy wiem, jak wszystko si stao,
Jak mi ndznie zabrano moj wietno ca,
Kogo widz przy sobie? Zaprzedane dusze,
Co kady krok mj ledz, gdziekolwiek si rusz.
Wybrani przez Nerona na zdrajcw, niestety,
Sprzedaj mu najdrosze myli mej sekrety.
I tak mn tutaj kupcz codziennie od nowa,
e Nero zna me chci, syszy moje sowa,
Jest wiadom, jak ty, kadej serca tajemnicy.
Co o tym mylisz? Powiedz!
NARCYS
S ludzie ndznicy.
Ale kto szuka wiary pord przeniewiercw
I mwi bez wyboru wszystkim, co ma w sercu?
BRYTANNIK
Tak, tak, susznie; lecz tego nie wiemy za modu.
156
Na to trzeba dowiadcze wielu i zawodw,
A tymczasem nas zwodz. Tobie wierz przecie:
Przyrzekam wierzy tobie jednemu na wiecie.
Ojciec o twym oddaniu zawsze mi powiada;
Jedyny z wyzwolecw nie wiesz, co to zdrada.
Oczy twe wierne dla mnie strami si stay,
Pilnujc, bym o skryte nie rozbi si skay!
Dzi wybadaj, czy serca przyjaci lkliwe
Na wie o nowym ciosie nie zabiy ywiej.
Popatrz im dobrze w oczy, posuchaj ich mowy,
Czy ich afekt jest dla mnie z pomoc gotowy.
Ale najpierw si dowiedz, a zrcznie, czy ona
Jest pilnie przez swojego tyrana strzeona.
Czy ju spyny z oczu jej lki zowieszcze
I czy mi wolno bdzie zobaczy j jeszcze...
Tymczasem z Agryppin porozmawiam szczerze
U Pallasa, ktremu jak i tobie wierz:
Gniew jej silniej podniec i na losy zdany
Pjd z ni dalej nawet, ni id jej plany.
157
AKT DRUGI
SCENA PIERWSZA
N e r o, B u r r u s, N a r c y s, stra
NERO
Mwi prawd, Burrusie; krzywdzi mnie ogromnie,
Ale matka, wic o jej kaprysach zapomn.
Natomiast nie zapomn, nie wybacz wcale
Czowiekowi, co mie j podburza zuchwale.
Pallas matk mi truje swoimi radami,
Brytannika uwodzi, z nadziej mami;
Oni we tylko wierz. Id za nimi w lady,
Zobaczysz; do Pallasa poszli na narady.
Ju dosy! Musz zerwa te zbrodnicze zmowy!
Po raz ostatni mwi... Nie chc jego gowy,
Ale niechaj precz idzie z Rzymu i ze dworu!
Tak chc i nakazuj! Ju tego wieczoru!
Spenij rozkaz los pastwa od tego zaley.
Zosta ze mn, Narcysie; ty zabierz onierzy!
Odchodzi B u r r u s ze stra.
SCENA DRUGA
N e r o, N a r c y s
NARCYS
Dziki bogom na niebie. Junia w twoim rku.
Ju zbye si wszelkiego o sw przyszo lku.
Twoje wrogi bezsilne. Niedawno wynioli,
Do Pallasa nad dol popakiwa poszli.
Ale, ale co tobie? Skd to pomieszanie
Wiksze ni Brytannika? Co to znaczy, panie?
Co znaczy, e posmutnia w tak radosnej chwili?
Tak patrzysz jako dziwnie i pospnie... Czyli
Los nie mieje si szczciem? Kt by dzisiaj szlocha!
158
NERO
Narcysie, ju po miechu, Nero si zakocha.
NARCYS
Ach!
NERO
Na zawsze... chocia wszystko tak szybko si stao.
Kocham Juni, co mwi! ubstwiam j ca.
NARCYS
Nie!
NERO
Zdjty ciekawoci nieodpartej mocy,
Patrzyem, jak j wiod do paacu w nocy.
Bya smutna. Jej oczy ku grze wzniesione
wieciy z przez mleczw i ogni zason...
Nadobna, cho nie strojna, w ubiorze niedbaa
Jak pikno, gdy j wyrwa kto z oa, gdy spaa.
Nie wiem, lecz mi si zdaje, e te nocne cienie,
Pochodnie, raz krzyk jaki, to znowu milczenie,
Dziki wygld onierzy i jej szatki skromne
Nie stary z oczu Junii sodyczy ogromnej.
Tak czy inak, na widok jej piknoci nowy
Chciaem sowo przemwi zabrako mi mowy.
Nieruchomy, zdumieniem ogarnity stoj,
Patrz, jak ona idzie na swoje pokoje.
Spiesz do swej komnaty i tu, bez nikogo,
Chc zapomnie, a oczy zapomnie nie mog.
Zdao mi si, e ona przy mnie, wic zaczynam
Mwi do tych ez drogich; we mnie ich przyczyna!
Raz, by mi przebaczya nazbyt pno! bagam,
To znowu wzdycham rzewnie albo grob smagam;
I tak ta mio wielka wzia mnie nieznana,
e nie zmruywszy oczu doczekaem rana.
Ale moe przesadzam czary jej piknoci,
Moe przydaj wdziku, ktry tam nie goci.
Co ty na to, Narcysie?
NARCYS
Rzecz niezrozumiaa,
e tak dugo swe wdziki przed tob chowaa.
NERO
Czy nie wiesz! Jurna myli, em ja by przyczyn,
Gdy brat jej, mody Sylan, z wasnej rki zgin.
A przy tym ta jej duma i cnota surowa!
Wic nie dziw, e przede mn wie pikno chowa,
Wierna swemu cierpieniu, w ukryciu niezomna,
159
Przed swoim wasnym czarem zda si chroni,
skromna.
Ale wanie ta cnota, tak obca na dworze,
Podsyca moj mio, zacina w uporze.
Jak to? Czy jest Rzymianka, co by w mej mioci
Nie widziaa zaszczytu, korony prnoci,
I nie chciaa prbowa na mnie swojej siy,
Gdy jej wdziki poznaniem siebie skro oyy?!
Ona tylko, ach, Junia, w skromnoci dziewiczej
Uczucia me, cezara, za sw hab liczy!
Czy Brytannik j kocha?
NARCYS
A choby! C z tego?
NERO
Czyby, cho taki mody, zna siebie samego?
Czyby ju si czaru pozna u kobiety?
NARCYS
Mio nie zawsze czeka na rozum, niestety.
Bd pewien, e j kocha. Jej wdzik go omami;
Jego oczy umiej ju rosi si zami,
Ju umie jej najmniejsze wypenia yczenia,
A moe ju i naby sztuk uwodzenia...
NERO
Nie wierz! nad jej sercem miaby jak wadz!
NARCYS
Nie wiem, nie wiem... to tylko ci powiem, to zdradz:
On nieraz std wybiega sekretnie z paacu
Peen skrytego gniewu na swoich przyjaci,
e go tak opucili na ciebie, e cesarz,
A jego w swej wielkoci z poddanymi mieszasz
Bieg, mwi, z lkiem w sercu, ale niecierpliwy,
By zobaczy si z Juni i wraca szczliwy...
NERO
Im wicej wzgldw zyska, tym dla niego gorzej!
Lepiej, gdyby wzgardzony wraca i najskorzej!
Nie mona by bezkarnie rywalem Nerona.
NARCYS
Niepotrzebnie si lkasz; Junia nie stracona.
Moga wspczu z modzikiem, dzieli jego ale,
Bo innych ez prcz jego nie widziaa wcale,
Lecz teraz gdy otworzy na wiat godne oczy,
Gdy ci zobaczy z bliska, w przepychu i mocy,
Gdy zobaczy, jak krle zmieszani z dworzany,
160
Wrd ktrych stoi take jej sercem wybrany,
Szukaj twoich oczu, by ich zaszczyciy
Cho przelotnym spojrzeniem, przecie dla nich miym,
Gdy zobaczy, jak schodzisz z takich wysokoci,
Aby si zwycionym uzna w grze mioci,
Wtedy czar twj i tutaj podziaa jak wszdzie:
Rzeknij, by ci kochaa, a kocha ci bdzie.
NERO
Ile jeszcze trudnoci i przeszkd mi stanie
Na drodze!
NARCYS
Nie rozumiem, co ci wstrzyma, panie.
NERO
Wszystko. Matka, Oktawia, Rzym, Burrus, a potem
Te trzy lata minione, przyodziane w cnot.
Nie, eby mi maeskich zwizkw byo szkoda,
ebym kocha Oktawi, aowa, e moda.
Ju od dawna mnie nuy czuoci daremn;
Rzadko spogldam na ni, gdy pacze przede mn;
Bybym szczliw nad miar, gdyby mona byo
Przez rozwd zrzuci jarzmo naoone si.
Bogowie sami wyrok ju na ni wydali,
Bo prno od lat czterech przed nimi si ali
I jako ich jej cnota nie wzruszya hoa:
Nie zaszczycili dzieckiem maeskiego oa.
A Rzym czeka dziedzica. Ach, pragnienie prne...
NARCYS
Wic czemu si ocigasz, gdy losy usune,
A ty wraz z caym Rzymem potpi niepodn?
Gdy August znalaz w Liwii pikno siebie godn,
Rycho podwjny rozwd zczy ich oboje
I tron przeszed dziedzictwem do rodziny twojej.
Tyberiusz wszed maestwem do Augusta rodu
I cho mia jego crk, nie zlk si rozwodu.
Tylko ty jeden nie miesz, cho sercem rozgrzany,
Skosztowa za ich wzorem szczsnej losu zmiany.
NERO
Znasz chyba moj matk, wiesz dobrze, kto ona...
Widz, jak idzie do mnie gniewem spomieniona;
Widz, jak mi Oktawi do oczu przywodzi
I o witoci lubw, ktre jej cel zrodzi,
Przekonywuje groc... po czym, nielitosna,
Rzuca mi w serce zarzut, em niewdzicznik do cna.
Z jakim czoem ja wtedy przed jej gniewem stan?
161
NARCYS
Wic dla siebie i dla niej cezar nie jest panem?
Pokd tak pod jej okiem bdziesz dra jak dzieci?
Tobie ycie we wadzy, a nie dla niej przecie!
Boisz si? Nie. Twe sowo Pallasa przegnao,
A Pallas tylko przez ni poczyna zbyt miao.
NERO
Gdy jestem od niej z dala, wadam, rozkazuj,
Sucham wszelkich rad waszych, rne plany snuj,
Wr buntem i prbuj nawet stawia czoa.
Ale mwi najszczerzej, jak myl moja zdoa
Gdy na moje nieszczcie stanic przy mnie blisko,
Wtedy, czy nie miem jeszcze oprze si tym byskom
Jej oczu, gdzie rozkazy czytaem tak dugo,
Czy to, e w gbi serca wci czuj si sug
Jej dobrodziejstw, co day mi wszystko, co moje
Nie wiem, lecz kiedy blisko pod jej wzrokiem stoj,
Wtedy wszystkie te bunty nawet si nie rusz
We mnie i moja dusza dry przed matki dusz.
Wanie aby wyzwoli si spod tego wpywu,
Unikam jej, obraam z potrzeby sprzeciwu,
A nawet czasem gnieww podsycam przyczyn,
Aby i ona take stronia przed synem...
Ale ju odejd zaraz, za dugo tej rady;
Brytannik mgby atwo domyli si zdrady.
NARCYS
Nie! On jeszcze we wszystkim cigle mi dowierza.
Myli, e z jego woli jam tutaj przybiea,
Aeby ci wybada, co, jak mylisz o nim,
I ebym mu to donis, sowa nie uroni.
Chce zwaszcza, niecierpliwy, widzie bstwo swoje,
Pewien, e mu pomog, e ja przy nim stoj.
NERO
Powiedz mu, eby przyszed tutaj, e zobaczy
J... powiedz!
NARCYS
Nie rozumiem, co ten rozkaz znaczy!
NERO
Wiem, co mwi, zrb swoje i moesz by pewny,
e ja mu drogo sprzedam widok Junii rzewny...
Tymczasem podno przed nim swego kunsztu chwa.
Powiedz, e w caej sprawie oszuka si daem,
O schadzce nie wiem... Junia!... Nie musisz si chowa.
Id do twojego pana i tutaj go sprowad!
162
SCENA TRZECIA
N e r o, J u n i a
NERO
Dlaczego tak drysz, droga, i mienisz si caa?
Jak gdyby w moich oczach co zego czytaa?
JUNIA
Pomyliam si, panie, wybacz mi askawie,
Mylaam, e nie ciebie spotkam, lecz Oktawi.
NERO
Wiedziaem, e tam idziesz. Zazdro serce rani,
Gdy pomyl, e jeste dobra tylko dla niej...
JUNIA
Zazdro?
NERO
A c ty mylisz, e na moim dworze
Tylko jedna Oktawia miowa ci moe?
JUNIA
Wic mi powiedz a widz, e nie patrzysz w gniewie
Jaka jest moja zbrodnia, o ktrej nic nie wiem?
Skarae mnie, wic chyba wiedziae dlaczego!
Powiedz, bagam, co tobie ja zrobiam zego?
NERO
Nie wiesz? To przecie wina z twej strony zbyt miaa,
e tak dugo przede mn krya si, chowaa.
Po to bogowie dali skarby pikna ywe,
By je krya zazdronie przed drugich podziwem?
Czy szczliwy Brytannik ma patrzy bez trwogi,
e gdzie poza mn ronie wdzik tak jemu drogi?
Dlaczego w nielitosnym zacita uporze
Zrobia mnie wygnacom na mym wasnym dworze?
A tymczasem, jak sysz, nie widzisz obrazy,
Gdy on swe serce tobie tumaczy si way...
Bo nie wierz, by sama bya dla askawa
Nie spytawszy o rad mnie, z susznego prawa.
Ni w to, eby kto ciebie miowa, szczliwy,
A jam tylko to wiedzia, co mwi zoliwi.
JUNIA
Przeczy nie bd, panie, e, co w sercu chowa,
Raczy mi on czasami rzec w szczeroci sowa.
Nie odwrci swych oczu od biednej dziewczyny,
163
Jedynej latoroli przesawnej rodziny;
Bo pamita te czasy szczliwsze, minione,
Gdy jego ojciec mnie mu przeznaczy na on.
Kocha mnie, przecie za nim wola ojca stoi
Zmarego, a z ni, myl, twa i matki twojej;
Bo z matk zawsze zgodny w zamysach wszelakich.
NERO
Cel mj wasny i matki nie zawsze jednaki.
Nie mwmy o Klaudiuszu i o Agryppinie.
Ich wybr na m wol bynajmniej nie wpynie.
Ja tylko, nie kto inny rozporzdzam tob;
Ja zajm si maonka przyszego osob.
JUNIA
Czy boisz si, e luby nie z twego wyboru
Mog zawstydzi przodkw mych, imperatorw?
NERO
Nie. Albowiem maonkiem, za ktrym ja stoj,
Bd chlubi si przodki i jego, i twoje.
Bez wstydu przyjmiesz jego do ciebie posanie.
JUNIA
Kt nim ma by? Niech sysz!
NERO
Ja.
JUNIA
Jak to? Ty, panie?!
NERO
Bybym moe innego wyboru dokona,
Lecz gdzie znale wikszego kogo od Nerona?
Gdy godnego maonka wyszuka ci chciaem,
Przebiegaem sw myl dwr, Rzym, pastwo cae
I im duej szukaem, i dzi jeszcze patrz,
Komu te skarby pikna powierzy najrzadsze,
Tym lepiej wiem, e serce cezara, nie inne,
Klejnotem onym samo rozrzdza powinno.
e ten tylko by moe darzon tym legatem,
Komu Rzym odda w rce wadanie nad wiatem.
Niech pierwsze dni modoci pami twa odnowi:
Klaudiusz ciebie za on przeznaczy synowi;
Tak. Lecz to byo wonczas, kiedy jego mieni
W myli swoim dziedzicem. Los wszystko odmieni;
Inaczej chciay bogi; ich zrzdzenie szanuj,
Przeszedszy na m stron, razem ze mn panuj,
Bo prny byby dla mnie blask tronu wspaniay,
164
Gdyby nie miaa ze mn dzieli jego chway.
Gdyby trosk wadcy twoje nie sodziy wdziki,
Gdybym po nocach dugiej w niespaniu udrki,
Po dniach w cigej z lkami i zawici wojnie
Nie mg czasem przy tobie odetchn spokojnie.
Nie kopocz si i nie smu Oktawii osob.
Rzym, podobnie jak ja sam, odda gos za tob,
Wyrzeknie si Oktawii, luby zerwie prawem,
Bo niebo patrzy na nie okiem nieaskawem.
Pomyl wic o tym, droga, i rozwa, niepocha,
Ten wybr godny wadcy, ktry ciebie kocha.
Godny twych piknych oczu, niewolnych zbyt dugo,
Godny caego wiata, co ci bdzie sug.
JUNIA
Nie dziw si, em zdumiona, nie rozumiejca.
To jeszcze dzie ten jeden nie dobieg do koca,
A ju najpierw jak winn tutaj mnie porwano,
A potem ty przede mn wylknion stan
I gdy nie wiem, czy moja niewinno mnie zbawi,
Ty mi nagle oddajesz miejsce po Oktawii.
To przecie miem powiedzie, em nie zasuya
Ani na te honory, ani bym tak bya
Poniona. Czy moesz da od dziewczyny,
Ktra dzieckiem widziaa mier swojej rodziny,
Ktra dugo w zamkniciu ya z tym, co boli,
I oddaa si cnotom przystojnym jej doli,
eby tak atwo przesza z gbi mrocznej nocy
Tam, gdzie bd spoglda na ni wiata oczy,
W miejsce, co byo dla mnie z daleka za jasne
I gdzie inna krluje mienic je za wasne!
NERO
Ju ci raz powiedziaem: Rzym zwizek z ni zrywa!
Bde mniej wylkniona albo mniej wstydliwa.
Nie tumacz mojej woli zalepienia chwilk;
Odpowiadam za wszystko, a ty zgd si tylko!
Przypomnij sobie przodkw dostojestwo cae
I nie przekadaj, mwi, nad rzeteln chwa,
Ktr mio cezara chce ci obdarowa,
Chwalb z odmowy, jakiej moesz poaowa.
JUNIA
Niebo zna mego serca najtajniejsze sprawy;
Nie pragn zgoa, panie, nierozsdnej sawy...
Za tw askawo wdziczna ci jestem niekamnie,
Ale im wicej blaskw spynoby na mnie,
Tym wikszy byby wstyd mj, tym srosze wyrzuty,
e przeze mnie maonki prawej los zatruty.
165
NERO
Zbyt troskliwe, jak widz, twoje na ni ale,
Nawet przyja w tych sprawach nie moe i dalej...
Ale mwmy otwarcie; prna czasu strata;
Nie o siostr ci chodzi tak, co o jej brata...
Brytannika!
JUNIA
Tak, panie, niczego nie chowam,
On serce moje zjedna; wszystko rzec gotowam;
Szczero moja jest moe mao dworna, tusz,
Ale tylko to mwi, co przenika dusz,
yam z dala od dworu; udawania sztuki
Nie posiadam; inne mi dawano nauki.
Miuj Brytannika, jemu przeznaczona,
Gdy na niego przej miaa cesarstwa korona.
Potem los rwny memu odsun go od niej;
Odjto mu zaszczyty, dwr cay niegodnie
Opuci go w paacu pustym, w poniewierce
I to wszystko zwizao z nieszczsnym me serce.
A twoje szczliwoci mwi przeciw tobie:
yjesz w cigych rozkoszach, w dni jasnych ozdobie.
Cesarstwo ci ich cigle uycza, i tyle!
Kiedy za jaka troska zmci je na chwil,
wiat cay robi wszystko z niestrudzonej chci,
By jak najprdzej zatrze je w twojej pamici.
A Brytannik sam jeden. Gdy zo go spotyka,
We mnie tylko znajduje swego powiernika.
Ca jego rozkosz, gdy moe wraz ze mn
Wyla na smutn dol z gorzk, daremn.
NERO
Ja mu wanie zazdroszcz tych ez i sowicie
Zapaciby kto inny za nie: daby ycie!
Ale ja lepszym sercem zapac mu za nie:
Twj kochanek za chwil tu przed tob stanie...
JUNIA
Moje serce tak zawsze w t dobro wierzyo.
NEKO
Mgbym by nie pozwoli, lecz to by wpdzio
Brytannika z rozpaczy w niebezpieczne czyny.
I wtedy bym ju nie mg darowa mu winy,
A ja go nie chc gubi. Lepiej, gdy si dowie
O wyroku z ust twoich, ktre swymi zowie.
Jeli chcesz jego ycia, odpraw go od razu,
Ale tak, by nie myla, e z mego rozkazu,
Przez zazdro. Win sama musisz wzi na siebie;
Jakim gestem, milczeniem, a nawet w potrzebie
166
Sowem swoj ozibo daj mu do poznania:
Niech gdzie indziej zapay swego serca skania!
JUNIA
Jak to? Mam mu ogosi wyrok nielitosny
Ustami, z ktrych sysza tylko szept miosny?!
Lecz chobym i umiaa sowem go oszuka,
Spojrzy ino w me oczy nie zechce posucha!
NERO
Z ukrycia bdzie ledzi ciebie moje oko.
Schowaj dawne uczucia w swym sercu gboko.
Nie zwiedziesz mnie adnymi sowy dwuznacznemi;
Zrozumiem dobrze wzrok twj w twym mniemaniu
niemy.
On zginie i adna go nie uchroni sia,
Gdy gestem lub spojrzeniem zechcesz mu by mia.
JUNIA
Straszne! Wszystko, co mog, zrobi ci w podzice,
Tylko bagam, bym moga nie widzie go wicej.
SCENA CZWARTA
N e r o, J u n i a, N a r c y s
NARCYS
Brytannik chce z ksiniczk mwi w osobnoci.
Jest tutaj.
NERO
Niechaj wejdzie.
JUNIA
O panie, litoci!
NERO
Los jego nie w mym rku, ale w twoim raczej.
Pamitaj: jestem blisko i wszystko zobacz.
SCENA PITA
J u n i a, N a r c y s
JUNIA
Biegnij do twego pana, powiedz, niech si dowie...
Ju za pno, za pno, o wielcy bogowie!
167
SCENA SZSTA
B r y t a n n i k, J u n i a, N a r c y s
BRYTANNIK
O Junio! Jakie szczcie me niewysowione,
e mog na ci patrzy. Tak radoci pon!
Tylko jakowe lki drcz mnie zowieszcze,
Czy mog mie nadziej zobaczy ci jeszcze?
Ach, tak musz wykrada jak zodziej po nocy
Szczcie, ktrym darzyy mnie co dzie twe oczy!
Po bogim nie, jak straszne miaa przebudzenie!
Nie pomikli odacy na twoje cierpienie!
Ach, gdzie ja wtedy byem! Zazdrosne demony
Nie chciay, bym u ng twych zgin powalony.
Powiedz, czy twoje lkiem ubielone wargi
Szeptay wtedy na mnie ciche sowa skargi?
Powiedz, czy pomylaa wtedy, droga, o mnie,
Jak nad tym, co si stao, bolej ogromnie
Jak to? Junia nie mwi? Tak zimno spoglda,
Gdy serce me strapione ukojenia da?
Przemw, jestemy sami, nasz wrg tu nie przyjdzie,
Zwiodem go; gdy my z sob, on bawi gdzie indziej.
Wykorzystajmy chwil, gdy go tutaj nie ma.
JUNIA
Wadza jego jest wszdzie, cho niewidna, niema...
Nawet te ciany widz i suchaj, pomnij!
Cesarz, cho nieobecny, jest zawsze przytomny.
BRYTANNIK
Od kiedy to, ach, Junia takim lkiem jta?
Jak to? I na tw mio naoono pta?
Co si stao z twym sercem, gdzie przysiga ona,
e nie boisz si nawet zazdroci Nerona?
Porzu niewczesne trwogi. Nie wszystko si krzywi;
S jeszcze ludzie dobrzy, sercem nam yczliwi;
Przyja widz wrd swoich i nie wtpi o niej.
Matka imperatora jest po naszej stronie,
Rzym nawet uraony jego postpkami.
JUNIA
Mwisz nie tak jak zawsze; co ci zwodzi, mami...
Tye razy przyznawa przede mn, e Nero
Cieszy si w caym Rzymie przychylnoci szczer.
Zawsze przede mn sawi cnoty cezarowe;
Wic chyba bl ci tak dzi dyktuje mow.
168
BRYTANNIK
Nie rozumiem. W zdumieniu tutaj stoj cay.
Po tom przyszed, by sysze Nerona pochway?
Jak to? Chwil wykradem, jake dla mnie drog,
Aby z tob swym blem dzieli si i trwog,
A ty t chwil tracisz, by tak dziwnie sawi
Mego wroga, co mia mnie dziedzictwa pozbawi?
Co ci tak odmienio? Jakie byy siy,
Ktre nawet twe oczy milcze nauczyy?
Unikasz mego wzroku spojrzeniem niemiaem...
Spodoba ci si Nero? Ja przykry si staem?
Tegom si nie spodziewa. Na bogw zaklinam,
Powiedz, jaka tej zmiany okrutnej przyczyna!
O wszystkim zapomniaa! Jaki los mnie czeka!
JUNIA
Oddal si std... kto idzie. To cezar. Uciekaj!
BRYTANNIK
Po tym ciosie co czyni? Jak wybra drog!
Wybiega
SCENA SIDMA
N a r c y s, J u n i a, N e r o
NERO
Junio!
JUNIA
Prosz nie mwi, ja sucha nie mog.
Zrobiam, jak kazae, pozwl mi przynajmniej,
ebym moga zapaka, gdy nie patrzy na mnie.
Wybiega
SCENA SMA
N e r o, N a r c y s
NERO
Widziae, jak go kocha, arem oszalaa?
Ja widziaem to nawet wtedy, gdy milczaa.
Kocha tego modzika na pewno... zobaczym...
Poszukam ja wesela w tej jego rozpaczy.
Rozkosznie pi cierpienie, co rywala struo...
169
Jak on si burzy, wtpi w sw kochank czu!
Pjd za ni, ty za nim. Gdy bdzie si ali,
Scz we jady podejrze, by si blem pali
Jeszcze wicej. Zapaci mi drogo za serce,
Ktre go tak przede mn aowao wielce!
Odchodzi.
NARCYS sam
Drugi raz sysz podszept yczliwego Losu...
Miaebym nie posucha, gupi, jego gosu?
Pjd za nim do koca, tak jak chodzi lubi:
Budowa wasne szczcie na nieszczsnych zgubie.
170
AKT TRZECI
SCENA PIERWSZA
N e r o, B u r r u s
BURRUS
Pallas posucha, panie.
NERO
Lecz czy to zrozumie
I cierpi moja matka w obraonej dumie?
BURRUS
To pewna, e twj wyrok bdzie ciosem dla niej,
e z bolesnym wyrzutem wnet przed tob stanie.
Jej gniewy ju od dawna nabieray siy.
Bodaj tylko na prnych krzykach si skoczyy.
NERO
Jak mylisz, co uczyni, jak postpi dalej?
BURRUS
Agryppina jest straszna, gdy j gniew rozpali.
Legiony, Rzym rd matki twej maj w estymie;
Cigle w ich sercach ywe Germanika imi.
Ona zna sw przewag, ty jej miao mon;
Ale co jeszcze bardziej dzi czyni j gron:
To, e ty sam podniecasz jej gniewy i lki,
e sam jej przeciw sobie dajesz bro do rki.
NERO
Ja?
BURRUS
Myl o mioci, co ci w ptach trzyma.
NERO
Rozumiem ci, Burrusie. Na to leku nie ma.
Moje serce mwi mi wicej ni twe sowa;
Nie kocha ju nie mog.
171
BURRUS
Zwyka uczu mowa.
Czujc, e saby opr gorczki nie chodzi,
Nie chcesz walczy z chorob, lekk, gdy si rodzi.
Lecz gdyby obowizek by jedynym celem
I nie da ci na zgod i z nieprzyjacielem,
Gdyby wicej pomyla o swej dobrej sawie
Z pierwszych lat wasnych rzdw, jeliby Oktawi
Osdzi godniej; cnoty jej i czyst mio,
Ktra musi zwyciy kad niegodziwo,
Gdyby zwaszcza da woli przemwi, nie zwleka,
Cho czas krtki od Junii trzyma si z daleka,
Wtedy, wierz mi, cho wielk mio si wydaje,
Ogie wygasa w sercu, gdy chci nie staje.
NERO
Posuchabym rad twoich, wiernego mi ma,
Gdyby tu szo o wojn, o losy ora,
Lub gdyby w czas pokoju, na radzie senatu
Chodzio, jak uoy los miastu i wiatu.
Wtedy bym dowiadczenia twego pyta miao,
Lecz mio sprawa inna; cenibym ci mao,
Gdybym twojej, Burrusie, powagi surowej
Uywa w sprawie bahej, a dla ciebie nowej.
Bd zdrw. Cierpi okrutnie. I do Junii musz.
SCENA DRUGA
BURRUS sam
Wreszcie Nero, Burrusie, odsoni sw dusz...
Okruciestwo, ktrego si zama chciaem,
Zrywa si ze swych wizw nierozumnym szaem!
Do jakich granic dojdzie! O szczliwe nieba,
Powiedzcie, co w nieszczciu tym czyni mi trzeba!
Seneka byby rad, jak zwykle, posuy,
Ale on gdzie daleko: nic nie wie o burzy.
Gdyby cho Agryppina teraz ze mn bya,
Moe bym... Oto ona; dobry los j zsya.
SCENA TRZECIA
A g r y p p i n a, B u r r u s, A l b i n a
AGRYPPINA
Wic sprawdziy si moje, Burrusie, domysy...
Ju wiesz, na co twe rady znakomite wyszy.
172
Pallas z Rzymu wygnany... to tylko zawini,
e si do panowania Nerona przyczyni;
Bo gdyby nie Pallasa skuteczna namowa,
Klaudiusz nie byby mego syna adoptowa.
Gorzej! Nero dla innej wyrzeka si ony,
A ty pozwalasz zrywa hymen uwicony.
Godne rady mentora! Ganie pochlebc,
Miae modym zachciankom nie folgowa lekce.
A dzi ty sam pochlebc. Jawic zmienno rzadk
Uczysz go rzuca on i pogardza matk.
BURRUS
Przedwczesne oskarenia sysz mej osoby:
Cezar dotd niczego zdronego nie zrobi.
Bo e Pallas wypdze i ze czci wyzuty,
Dobrze na to zasuy z winy swojej buty.
Nero zreszt niechtnie nakaza, bez zoci,
Czego dwr cay pragn od dawna w cichoci.
Reszta da si naprawi i nie bdzie szkody.
ez Oktawii moemy usun powody,
Tylko pohamuj gniewy; niech spokj zwycia,
Najacniej agodnoci przywrcisz jej ma.
Gone groby utwierdz Nerona w uporze.
AGRYPPINA
Przenigdy! Nikt ust moich zamkn mi nie moe!
Kiedy milcz, gardzicie! Tak zo si zaczo!
Nadto was szanowaam, was, rk moich dzieo!
Pallas dla mnie nie caa podpora i mienie;
Mam co wicej, by pomci me upokorzenie.
Syn Klaudiusza ju przeciw zbrodniom si buntuje,
Ktrych ja dzisiaj sama, cho pno, auj.
Pjd z nim i poka go w polu legionom!
Powiem im, jak dziecistwo jego pohabiono,
Aby za mym przykadem naprawiy win.
Zobacz: z jednej strony Klaudiusza jedyne
Chopi da wiernoci dla rodziny swojej,
Przy nim ja, Germanika cra, tarcz stoj;
Z drugiej Aenobarba syn w Rzymie, daleko,
Ze strami: trybunem Burrusem, Senek,
Ktrych ja sprowadziam po to z ich wygnania,
By dla siebie zgarniali sodycz panowania!
Powiem, jakie to byy nasze wsplne zbrodnie,
Jak ja Nerona na tron przywiodam niegodnie,
A co was jeszcze bardziej w ich oczach zbezczeci,
Powtrz wszystkie o was, by najgorsze, wieci,
Krzycze bd wszem wobec o mordach, grabiey,
Trucinie nawet!...
173
BURRUS
Pani, nikt ci nie uwierzy.
Powiedz, e to fortel wymylony w gniewie
Przez wiadka, co oskara tak samego siebie.
Co do mnie, ktrym pierwszy z tob si sprzymierzy,
Przez ktrego przysig przyja onierzy,
To gorliwoci mojej zgoa nie auj.
Zwyk drog po ojcu syn na tron wstpuje;
Adoptujc Nerona Klaudiusz zrwna prawa
Obydwu swoich synw. Jake zwyka sprawa!
Rzym mg wic jego wybra. Rzym praw nie narusza
Po adopcji Augusta biorc Tyberiusza.
A modziutki Agryppa. cho z cezarw rodu.
Musia zgodzi si z cierpk gorycz zawodu.
Na takich fundamentach wadza Neronowa
Oprze si nawet tobie, on cay uchowa.
A jeli mnie posucha jeszcze, dobro jego
Sprawi, e ciebie chci zamieszek odbieg.
Zaczem i dokoczy musz swego dziea.
SCENA CZWARTA
A g r y p p i n a, A l b i n a
ALBINA
Strasznym ci, pani, gniewem zapalno obja...
Bodaj si tylko cesarz nie dowiedzia o tem!
AGRYPPINA
A niech stanie przede mn, jeli ma ochot!
ALBINA
Roztropno gniew niewczesny w gbi serca grzebie,
Sprawa tyczy obojga kochankw, nie ciebie.
Po co dla nich powica spokj? Gdzie przyczyna?
Po co miesza si tobie do miostek syna?
AGRYPPINA
Jak gdyby nie wiedziaa, kto z kim toczy walk!
Nero, by mnie poniy, wysuwa rywalk.
Jeli nie stan w przekr tym planom zbrodniczym,
Miejsce me zajmie Junia, a ja bd niczym!
Oktawia tylko z nazwy bya dotd pani;
Dwr jej nie potrzebowa i nie patrzy na ni.
Ja rozdawaam aski, zaszczyty, urzdy,
Wic do mnie si zwracano z usunoci wszdy,
Teraz inna zabraa mi serce Nerona,
174
Wpyw maonki i pani bdzie miaa ona!
Owoc tylu mych stara moje wyniesienie
Przejdzie na ni za jedno miosne spojrzenie.
Co mwi? Juem niczym, ju mj czas przemin;
Nie mog znie tej myli, nie mog, Albino!
Chobym miaa wyroki nieb na niewdzicznika
Przyspieszy... Jego rywal... Widz Brytannika.
SCENA PITA
B r y t a n n i k, A g r y p p i n a, N a r c y s, A l b i n a
BRYTANNIK
Ze moce naszych wrogw nie s niezwalczone;
Znajdziemy jeszcze w ludziach poczciwych obron.
Gdy my tu czas tracimy na daremne ale,
Przyjaciele nas dwojga nie kryj si dalej,
Zwarci krzywd, co spada dzi na nasze gowy,
Przed Narcysem gniew jawi swj gorzkimi sowy,
Nero nie bdzie dugo cieszy si spokojem
Z niewdziczn, ktr kocha z krzywd siostry mojej,
Jeeli dalej szczerze aujesz Oktawii,
Moe jeszcze twj rozum niewiern poprawi.
Poowa senatorw ju z nami si wie;
Wic: Sulla, Piso, Plautus.
AGRYPPINA
Trudno wierzy, ksi!
Przywdcy optymatw, niepodobna prawie!
BRYTANNIK
Nie mylaem, e, mwic to, przykro ci sprawi.
Czy gniew twj si zawaha, przygasn bez maa
I ju nie chcesz mie tego, czego dotd chciaa?
Zbyt dobrze zbudowaa gmach mojej niedoli;
Nie bj si mych przyjaci i ich miaej woli.
Tak ich mao, niestety; twa przezorna sztuka
Umiaa mi ich zabra dawno lub oszuka.
AGRYPPINA
Domysom twoim, ksi, prosz, nie dowierzaj.
Wszystko dzi od naszego zaley przymierza.
Obiecaam to dosy, wrogw si nie boj.
Nie cofam sowa, speni obietnice moje.
Nero dzi mnie unika. Wysiek to prny,
Przed wol matki ugnie si wczeniej czy pniej.
Raz bd agodnoci, raz siy wyrazem
175
Albo wreszcie z tw siostr zczymy si razem
I rozgosz me lki, jej sponiewieranie,
Aeby serca wszystkich wzruszyy si dla niej.
Nerona intrygami znw wezm pod wadz,
A ty, jeli mi ufasz, unikaj go, radz!
SCENA SZSTA
B r y t a n n i k, N a r c y s
BRYTANNIK
Czy mnie tylko nadziej nie zwodzisz daremn?
Czy ja mog w to wierzy, co mwie ze mn,
Narcysie?
NARCYS
O tak, panie, tylko tu niestety
Nie mog ci wyjawi, jakie mam sekrety.
Chodmy std! Na co czekasz?
BRYTANNIK
Bogowie na niebie!
Na co czekam...
NARCYS
Mw janiej!
BRYTANNIK
Gdybym tak przez ciebie
Mg zobaczy...
NARCYS
J?
BRYTANNIK
Wstyd mi, lecz atwiej byoby
Czeka mi potem losu bolesnej aoby.
NARCYS
Po tym, co powiedziaem, Junia jeszcze godna
Twej wiary?
BRYTANNIK
Nie! Niewdziczna ona i wyrodna,
Godna mojego gniewu, lecz powiem ci szczerze,
Cho ufam tobie zawsze, nie wszystkiemu wierz.
W pomieszaniu okrutnym serce me z uporem
176
Tumaczy j, uwielbia, przebaczy jej skore.
A ja chciabym ju nie by w cigych waha wojnie
I tylko nienawidzie wicej i spokojniej.
Jak w to wszystko uwierzy?! Tak czysta z pozoru,
Od dziecka taka wroga wszelkim kamstwom dworu,
I nagle w przekr cnotom widz j obudn,
Jak by i na dworze znie byoby trudno.
NARCYS
Kto wie, czy nie mylaa ju w ukryciu dugo,
Jak uczyni Nerona zalepionym sug
Swej dzy... Moe taka jej zalotw sztuka,
e chowaa si przed nim, aeby jej szuka?
Aeby podraniony jej udan cnot,
Zapragn posi serce nie zwalczone dotd?...
BRYTANNIK
Wic nie mog jej widzie?
NARCYS
Nie, ona w tej chwili
Do swojego kochanka na pewno si mili.
BRYTANNIK
A wic musz ucieka. Co widz? To ona...
NARCYS na stronie
Musz zaraz z tym wszystkim pobiec do Nerona.
SCENA SIDMA
B r y t a n n i k, J u n i a
JUNIA
Uchod std, Nero gniewny na ciebie ogromnie,
e przy tym, co mi drogie, trwam dotd niezomnie.
Nie wiadomo, co pocznie. Dziki Agryppinie
Wymknam si na chwil. Uwaaj! Czas minie.
egnaj, ratuj swe ycie, pojmij moje serce,
Kiedy poznasz, czy tobie byo przeniewiercze!
Obraz twj w mojej duszy zawsze ja nie umiem
Kama mych uczu, nigdy...
BRYTANNIK
Rozumiem, rozumiem...
Mam uciec, abym, wasne przytumiwszy bol,
Twoim wieym zapaom odda wolne pole.
177
To pewna; gdy mnie widzisz, jaki wstyd tajemny
Psuje twojej rozkoszy smak nowy, przyjemny...
Odchodz.
JUNIA
Co ty mwisz?! Zawsze byam szczera.
BRYTANNIK
Taka jak ty, mylaem, duej si opiera...
Cho nie dziw, e uczucia mioci najczciej
Skaniaj si ku stronie, ktrej los poszczci,
e mogy ciebie olni cezarowe blaski,
e chcesz y kosztem siostry, co wypada z aski.
Tylko tego jednego przecie nie rozumiem:
Jak ja mogem tak dugo wierzy w swojej dumie,
e onych wspaniaoci nie skusi ci chwaa,
Mimo e o nich take, jak inne, mylaa.
cierpiaem, gdy kto inny na mojej niedoli
Zbudowa swoj wietno wida z bogw woli
Przeszo, ktr bez alu jake trudno wspomnie!
Tylko cierpie nie mog, e moga zapomnie...
JUNIA
Kiedy w czasach szczliwszych bo los
si odmienia
Poaujesz twojego gorzkiego zwtpienia...
Teraz Nero ci grozi. W tej cikiej potrzebie
O co inne mi chodzi, nie chc smuci ciebie;
Tylko nie chciej posuchu nieufnoci dawa:
Nero nas dzi podsucha, kaza mi udawa.
BRYTANNIK
Co mwisz?
JUNIA
Nero wiadkiem by naszej rozmowy;
Wpija we mnie nieszczsn swj wzrok zy, surowy,
Groc, i zemsty na ci poszukiwa zacznie,
Jeli cho sabym gestem zdradz si niebacznie.
BRYTANNIK
Nero nas sysza, mwisz, ale moga jednak
Ostrzec mnie twoim wzrokiem; bya droga jedna:
Moga choby spojrzeniem wskaza mi ndznika!
Mio moe by niema, a z oczu przenika.
Nie musiabym okrutnym blem serca pali.
Moga...
178
JUNIA
Wszystko zrobiam, by ciebie ocali.
Chciaam raz jeden, drugi, skoro rzec ju musz,
Da ci pozna oczyma m prawdziw dusz,
Lecz wstrznita bolenie, pomieszana caa,
Unikaam twych oczu, com ich tak szukaa.
Ach, co za mka milcze, patrze w twarz kochan,
Widzie w niej bl i rozpacz wielk, niekaman
I nie mc jej ukoi jedynym spojrzeniem!
Baam si, e wybuchn ez gorzkich strumieniem.
Ach, gdy sobie przypomn, jak w strasznej rozterce
Czuam, e nie do dobrze kryj swoje serce...
Baam si, e twarz moja nadto mwi blada,
e moja wielka bole spojrzeniem nie wada.
e Nero widzi dobrze wszystkie moje ble
I powie, e patrzyam na ciebie zbyt czule...
Lkaam si, e gos mj le mio ukrywa...
Ach, lepiej jest nie kocha, lepiej nie by ywa!
Chocia na jego szczcie i nasze oszuka
Trudno bdzie Nerona: wie, czego w nas szuka.
Ale ju std uciekaj! Przyjdzie i zobaczy.
Kiedy powiem ci wszystko dokadniej, inaczej;
Wiele innych tajemnic wtedy ci powierz.
BRYTANNIK
Ju ich znam a za wiele, uszom mym nie wierz,
em godzien twej mioci mimo mojej winy!
e tronu si wyrzekasz dla mnie, z mej przyczyny!
rzuca si do ng Junii
Ach, kiedy ci ja spac ten dug sercu drogi!
JUNIA
Co robisz? Biada tobie. Nero! Wielkie bogi!
SCENA SMA
N e r o, B r y t a n n i k, J u n i , stra
NERO
Ksi, dwornej podziki dokocz, nie ustawaj.
Musiaa by dla, pani, niezwykle askawa,
e tak kornym pokonem uczci twoje wdziki...
Teraz ja czekam ode sw miej podziki
Za to, em mu uawi spotkanie z kochan,
Biorc j tutaj w paac, zanim przysza rano.
179
BRYTANNIK
Mog do stp jej nosi radoci i bol!
Wszdzie tam, gdzie jej dobro da mi na to wol.
A widok tego miejsca, gdzie j bez wyroku
Wizisz, nie jest mi obcy, nie olniewa wzroku.
NERO
Ale to miejsce tobie nakaza powinno,
e masz mi cze oddawa i posuszno winn!
BRYTANNIK
Nie po tom si tu z tob wychowywa razem,
Abym ja by posuszny, ty wadny rozkazem!
Kiedymy przyszli na wiat, nikt pomyle nie mg,
e bdziesz kiedy panem wydziedziczonemu!
NERO
Lecz stao si inaczej; wszystko z bogw woli...
Najpierw ja byem sug, dzi na ciebie kolej.
Moe nie wiesz, jak czyni w posusznej pokorze,
Ale mody, a mody nauczy si moe.
BRYTANNIK
Kt to mnie bdzie uczy?
NERO
Kto? Rzym z pastwem caem.
BRYTANNIK
Jak to? Rzym miaby tobie przyzna prawem trwaem
Kad niesprawiedliwo, gwat na sabszych szkod,
Moc rzdzenia trucizn, przemoc, rozwodem?
NERO
Tam gdzie s moje wasne i sekretne sprawy,
Rzym nie zaglda nigdy, tego nie ciekawy.
Czy tak samo!
BRYTANNIK
My wiemy, jak Rzym rzecz ocenia.
NERO
Ale przynajmniej milczy. Bierz przykad z milczenia!
BRYTANNIK
Wic Nero samowoli ju zaczyna suy?
NERO
Nerona twoje sowa zaczynaj nuy.
180
BRYTANNIK
Poddani winni w szczciu sawi wadz twoj.
NERO
Szczliwi czy nieszczni starczy, gdy si boj.
BRYTANNIK
Chyba e nie znam Junii, ale to mi jasne:
e nigdy by cnt takich nie miaa za wasne.
NERO
Nie znam sztuki, co dla niej by drogim pozwala;
Umiem za to ukara miaego rywala.
BRYTANNIK
Jakichkolwiek by nieszcz dosiga mnie rka,
Serce me gnieww Junii jedynie si lka.
NERO
Powiniene ich pragn, byyby askawsze.
BRYTANNIK
Pragn tylko jednego: by jej miym zawsze.
NERO
Junia ci to przyrzeka, nie ma co ukrywa.
BRYTANNIK
Ja nie umiem przynajmniej drugich podsuchiwa.
Junia moe mi mwi wszystko, co gotowa.
Brytannik, by zmilczaa, podle si nie chowa.
NERO
Rozumiem... Do mnie, stray!
JUNIA
Co czynisz, Neronie!
To twj brat, chocia rywal. Do stp ci si koni.
Tyle ju dozna nieszcz, losu przeciwnoci,
A ty okruchu szczcia bronisz mu w zazdroci?!
Aeby was pojedna, pozwl mi, cezarze,
e si oczom was obu nigdy nie poka.
Ucieczka ma zakoczy, panie, wasze spory,
Pjd midzy westalek biaych wite chory,
Tylko ju mu mych uczu nie wyrzucaj wicej;
Pozwl, oddam je bogom w czystoci dziewczcej.
181
NERO
Zamiar twj jake nagy i dziwny... wic ka:
Niechaj do jej komnaty zawiod j strae!
Ksi w pokoju siostry ma by pilnowany!
BRYTANNIK
Tak to Nero zdobywa serce ukochanej.
JUNIA
Ju go nie gniewaj wicej, unikajmy burzy.
NERO
Stray, wykona rozkaz, nie czekajcie duej!
SCENA DZIEWITA
N e r o, B u r r u s
BURRUS
Co widz?
NERO nie widzc Burrusa
Ich mioci zdwoia si sia.
Poznaj rk, co ich tutaj sprowadzia.
To matka przysza do mnie jedynie w tym celu
I po to daa upust zym sowom tak wielu,
Aby swoje zamiary spenia w chytroci.
spostrzegajc Burrusa
Sprawd, czy jeszcze w paacu matka moja goci.
Chc, aeby j tutaj zaraz zatrzymano...
I by, zamiast jej suby, moj stra przydano.
BURRUS
Jak to? Bez wysuchania? Matk?
NERO
Do! Powiadam.
Nie wiem, co ty zamylasz rzecz pniej wybadam
Ale od dni niewielu wszystko, co zamierz,
Nie podoba si tobie jako w adnej mierze.
Musisz si wytumaczy, jak Jowisz na niebie!
Bo inni odpowiedz za ni i za ciebie.
182
AKT CZWARTY
SCENA PIERWSZA
A g r y p p i n a, B u r r u s
BURRUS
Tak, pani, bdziesz moga broni si swobodnie;
Zobaczysz tu cezara z jego wol zgodnie,
Jeli ci zatrzymano, to dlatego moe,
e chcia z tob o wszystkim porozmawia skorzej.
Tak czy inaczej z serca bym szczerze poradzi
Zapomnie, e ci swoim rozkazem obrazi.
Raczej bd mu gotowa otworzy ramiona;
Od oskare dzi bardziej stosowna obrona.
Widzisz, e serca dworu s po jego stronie,
I cho to syn przez ciebie osadzon na tronie,
Jest i dla ci cesarzem. Wszyscymy poddani
Tej wadzy, ktr dosta z twojej woli, pani.
Wedug tego, czy Nero schlebia ci, czy grozi,
Dwr garnie si do ciebie albo chodem mrozi;
Jego ask podaj, gdy prosz o twoje.
Lecz oto idzie cezar.
AGRYPPINA
Zostaw nas oboje.
SCENA DRUGA
N e r o, A g r y p p i n a
AGRYPPINA siadajc
Usid bliej, Neronie. Nareszciemy sami,
Czas z twoimi rozprawi si podejrzeniami.
O jak zbrodni kto mnie oskary tajemnie,
Nie wiem; o popenionych dowiesz si ode mnie.
Dzi panujesz, wiesz jednak, e by z urodzenia
Zbyt daleko od tronu; bo rzeczy nie zmienia
To, e ja miaam prawa przez Rzym uwicone.
Daremnie by po szczeblach ich szed bra koron.
183
Wic gdy po Messaliny ciciu tu na dworze
Rozpocza si walka o Klaudiusza oe,
Pord wielu piknoci, ktre, dne chway,
O wzgldy wyzwolecw cesarza ebray,
Staraam si o wybr i ja, z tym zamiarem,
By zasiadszy na tronie zrobi ci cezarem.
Przewalczyam m dum, poszam do Pallasa.
Klaudiusz wnet w mych ramionach namitno
ugasza,
A do mnie, swojej krewny, mio poczu wreszcie,
Do czego go przywiodam przez sztuki niewiecie.
Lecz e byam mu krewn, opady go lki,
e moe na si cign gniewy z bogw rki,
I nie mia bra za on bratanicy wdowy.
Wtedy kupiam senat. Statut mniej surowy
Da mi stryja za ma, Rzym rzuci pod nogi.
Miaam ju wiele dla si, ty dalej ubogi.
Wic, aby wicej znaczy, wnet moj namow
Sprawiam, e polubi crk Klaudiuszow.
Odtrcony Silanus, ktry do niej ywi
Mio wielk, zabi si mody, nieszczliwy.
Lecz i to byo mao. Czy mogam przypuci,
e Klaudiusz zechce syna dla zicia opuci?
Wic poszam do Pallasa prosi po raz drugi:
Klaudiusz ci adoptowa za podszeptem sugi
Dawszy imi Nerona i wnet odda tobie
Cz swej wadzy przed czasem, zanim spocz
w grobie.
Ale zaraz mych wrogw znalazo si wielu,
Co odkryli mj zamiar, ju tak bliski celu,
I Brytannika przyszo przejrzawszy aosn,
Przyjaciele Klaudiusza jli szemra gono.
Wtedy jednych uwiodam nadziej zaszczytw,
Gortsi poszli doli kosztowa banitw,
A sam Klaudiusz, mych alw nie chcc znosi duej,
Pousuwa od syna tych wszystkich, co z duej
Dla tkliwoci mogliby poczy si kiedy
I otworzy mu drog do ojcowskiej schedy.
Zamiast nich wziam ludzi przywizanych do mnie,
By go chowali pocho i w naukach skromnie.
Dla ciebie za, przeciwnie, wyszukaam mw
Czczonych w Rzymie za mdro lub si w oru,
Zawierzajc ich cnotom w udzcej nadziei...
Odwoaam Senek z wygnania, z kolei
Burrusa z wojska w polu ludzi, ktrzy potem
Tak mnie srodze zawiedli, zwykym spraw obrotem...
Jednoczenie rzucaam hojn doni pienidz
Z Klaudiusza skarbw, szczodro Neronow
mienic,
184
Tak e darw, widowisk urok niezwalczony
Zjednywa dla ci rzymski motoch i legiony,
Ktre zreszt wzbudziwszy swe uczucia dawne
Kochay w tobie imi Germanika sawne,
Mego ojca. Tymczasem ku mierci si koni
Klaudiusz, a oczy jego, intryg zamknione,
Nagle mu si otwary. Wic zacz z obaw
Nad dol swego syna biada nieaskaw;
Chcia zbiera swych przyjaci... Zbyt pne
staranie...
Wszystko ju byo moje: jego stra, dworzanie
I tak si jego czuo prno wypalia.
Jego ostatnich westchnie jam ju pani bya.
Pod pozorem, e bole ma by mu szczdzona,
Sprawiam, i ez syna nie widzia, gdy kona.
Oskarono mnie pniej, e z mego rozkazu...
Co prawda mier cezara zataiam zrazu
I podczas kiedy Burrus, potajemnie, zmierza
Wraz z tob do legionw, da od onierza
Przysig wiernoci tobie, wtedy w caym Rzymie
Z otarzy bogw mody szy w ofiarnym dymie
I zwiedzione przeze mnie wielkie ludu mrowie
O zmarego cesarza modlio si zdrowie.
Dopiero gdy przysiga wojsk dala ci prawo
Do tronu, wtedy wdowi twarz odkryam zaw
I wykaam, e umar. Lud o jednej porze
Dowiedzia si o mierci i twoim wyborze.
Mwi szczerze, jak byo i jak chciay fata...
Takie s moje zbrodnie. A oto zapata:
Ta nazbyt krtka wdziczno od ciebie w udziele
Za tyle mego serca i stara tak wiele!
Szacunek dla mnie zacz ciarem si stawa,
Pocze mnie unika, prawie nie poznawa.
Za to Burrus z Senek w sztuce niewiernoci
Ksztacili ci, przydajc podejrze, w radoci;
A ucze przeszed mistrzw, im teraz przewodzi.
A Senecion i Otto, rozpustnicy modzi,
Zaufani jak tamci, take tobie bliscy,
Schlebiali kornie kadej twojej dzy wszyscy!
e za mnie na t wzgard gniew pali poczyna
I pytaam si, gdzie jest mej krzywdy przyczyna,
Ty jak niewdzicznik, ktry prawdy si dowiedzia,
Znw innym dyshonorem na to odpowiedzia;
Bo gdy bratu za on przeznaczyam Juni
I wybr wdziczno wzbudzi u niego i u niej,
Ty j noc jak brank porywasz niewoln,
Aby twej lepej dzy staa si powoln.
Oktawie wiern rzucasz, tak nagle wzgardzon,
Ktr przecie ja twoj uczyniam on;
Pallasa pdzisz z kraju, brata dae stray
185
I nawete dzi na mnie porwa si odway:
Burrus mia na mnie rk pooy zuchwa;
A ty, widzc, co zrobi, e zo si wydao,
Miast mi zadouczyni w pokorze sumienia,
dasz jeszcze ode mnie usprawiedliwienia!
NERO
Pamitam zawsze: tron ci zawdziczam cesarza
Ale kto rzeczy znane bez koca powtarza!
Lepiej by twoja dobro bardziej zaufaa
Wiernoci syna, chtna i w spokoju caa.
Tymczasem przez twe skargi, podejrzenia, ale
Dwr zaczyna ju szepta, e co ku mej chwale
Zdziaaa ongi z alem to mwi w potrzebie
Czynia to nie dla mnie, a raczej dla siebie...
Czy tak ulegoci mwi nimbem rzadkim
Nero mao odwdziczy si za dobro matki?
C tak zego uczyni ten syn potpiony?
Zrobia go cezarem, by jej bi pokony?
Nie wadz, tylko strem ma by jej pieczci?
Ja, jeli dotd twoje wypeniaem chci,
Czyniem to z ochot, ustpujc tobie
Wadzy, ktr mie chciaa we wasnej osobie...
Ale dzi Rzym o pana woa, nie o pani.
Syszaa, jak m dum podrwinkami rani;
Nie ma dnia, eby senat i lud oburzeni,
e jestem tylko sabym twojej woli cieniem,
Nie szeptali, i Klaudiusz na ou przed skonem
Wasn sabo przekaza mi razem z swym tronem...
Syszysz take, jak z twego orszaku onierze
Niosc ory szemraj, e wstyd wojsko bierze;
Bo idc tak ujmuj czci sawnym herosom,
Ktrych ywe wspomnienia dotd w sercach nosz.
Inna by ustpia, rzecz rozumiejca;
Ty, o ile nie rzdzisz, skarysz si bez koca.
Z Brytannikiem przeciwko mnie knujecie spiski,
Kady poplecznik Junii jest wam teraz bliski,
A w tych wszystkich knowaniach Pallasowa rka.
Gdy za dla dobra tronu bo buntu si lkam
Karz wroga niechtnie, w tobie sza zapon
I chcesz mego rywala przedstawia legionom!
O czym ju si zaczyna mwi wrd onierzy.
AGRYPPINA
Ja chc go mie na tronie? Kt temu uwierzy!
To byoby to dla mnie nie lepiej, lecz gorzej!
Czym ja byabym przy nim? Czym na jego dworze?!
Jeli pod twoj wadz mam tak mae wzgldy,
Jeli oskaryciele szpieguj mnie wszdy,
Jeli kady, kto zechce, matk tw zniewaa,
186
Czym byabym na dworze obcego cesarza?!
Tam by mnie oskarono nie o prne chci,
Zaledwie porodzone, ju wysze z pamici,
Lecz o zbrodni prawdziwie dla ci popenion,
Ktrej by mi a nadto atwo dowiedziono.
Nie zmyl mnie wykrty, sowa najaskawsze!
Jeste niewdzicznym synem i bye nim zawsze.
Nawet gdy biega dzieckiem, najczulsz pieszczot
Nie dae mi si uj i nie dbae o to.
Nic nie mogo ci wzruszy, wic ta oscho syna
Zmrozia moje serce zwyczajna przyczyna.
Jaka ja nieszczliwa! Jake nazbyt prdko
Za tyle moich stara staam si natrtk!
Mam jedynego syna. Wy wiecie, bogowie,
e ja tylko o jego bagaam was zdrowie!
Sumienie, lki, groby, nic mnie nie wstrzymao,
Nawet to, e mn wzgardzi! O tak! Jake mao
Zwaaam, e z twej rki bij we mnie ciosy.
Zrobiam to, co mogam. Panujesz to dosy...
Dzi mi zabrae wolno, przedtem wzie chwa.
Chcesz jeszcze mego ycia? W twoim rku cae!
Byle tylko mier moja nie wzburzya ludu
I nie zabraa tobie plonu mego trudu.
NERO
Wic powiedz, czego dasz! Co mam czyni dalej?
ARGYPPINA
Chc, by kar ponieli oszczercy zbyt miali,
Chc, by nie cign dalej z Brytannikiem sporu,
By Junia wesza w luby z wasnego wyboru!
Pu oboje na wolno, daruj Pallasowi;
O mych spotkaniach z tob niech nikt nie stanowi!
spostrzegajc Burrusa w gbi sceny
eby Burrus, gdy nie chce, bymy byli sami,
Nie mia mnie zatrzymywa przed twoimi drzwiami!
NERO
Dobrze. Z wdzicznoci szczerej to dla ci uczyni,
e lud pokocha w tobie wadn monarchini.
Bogosawi ja teraz tym chodom minionym,
Bo z nich ar serc nas dwojga wyjdzie odnowiony.
Cokolwiek Pallas zrobi, wypuszcz z pamici,
Z Brytannikiem pojednam si z najlepszej chci,
A co do tej mioci, co nas rozdzielia,
Prosz, by si w to wdaa i rzecz rozsdzia.
Id, zanie bratu bliskiej radoci zadatki.
Stray, bdcie posuszni rozkazom mej matki!
187
SCENA TRZECIA
N e r o, B u r r u s
BURRUS
Jaki to pikny widok te szczere uciski,
Ten pokj midzy wami, sercu memu bliski!
Wiesz, dobrze, e nie staem nigdy na przeszkodzie,
em chcia zawsze was obu przywodzi ku zgodzie;
A wic nie zasuyem na niesuszne kwasy.
NERO
Nie zaprzeczam, skaryem si na ciebie czasem
Przypuszczajc, e matka bya z tob w zmowie.
Teraz wiem, e ci wroga, wic ufno odnowi.
Tylko o prdki triumf nie moe si kusi:
Wezm brata w ramiona, lecz po to, by zdusi...
BURRUS
Panie!
NERO
Do mam wszystkiego! mier mego rywala
Na zawsze mnie od gnieww zej matki wyzwala.
Jak dugo on na wiecie, spokoju nie widz.
Agryppina sprawia, e go nienawidz.
Ju si teraz, szalona, nigdy nie odway
Obiecywa mu miejsce moje tron cesarzy!
BURRUS
I chcesz to zrobi rycho? Panie, wielkie bogi!
NERO
Nim soce zajdzie dzisiaj, pozbd si trwogi.
BURRUS
Kt ci do tego skoni? Straszliwe odkrycie...
NERO
Kto, pytasz? Moja godno, mio, moje ycie.
BURRUS
Nie, nigdy nie uwierz, by ta myl straszliwa
Moga powsta w tej gowie, choby przekonywa!
NERO
A jednak!
BURRUS
Ty to mwisz? Niepojta mowa.
188
Czy nie drysz, kiedy syszysz swoje wasne sowa?!
Czy pomyla, e brata krwi bdziesz skalany?
Ju ci znuya mio w sercu twych poddanych?
Co Rzym powie o zbrodni? Czy pomyla o tym?
NERO
A wic zawsze zwizany dawniejszymi cnoty
Mam liczy na serc mio, co to niby szczera,
A przypadek j daje, przypadek odbiera?
Suga kaprynej tuszczy i zaleny od niej,
Po tom cesarz, by jej si przymila niegodnie?!
BURRUS
Czy to ci nie wystarczy, e kiedy w nagrodzie
Szczcie Rzymu zostanie jednym z twych
dobrodziejstw?
Jeszcze czas wybra drog. Rzeknij: ,,Jestem panem,
Byem dotd cnotliwy i takim zostan.
Drog masz ju wytknit; cho troch ochoty,
A bdziesz po niej kroczy od cnoty do cnoty.
Lecz gdy przyjmiesz, co mwi pochlebcy niegodni,
Bdziesz musia i potem od zbrodni do zbrodni,
Bo jedna drug cignie nieuchronnym prawem
I krwi trzeba my rce, kiedy ju raz krwawe.
Jeli Brytannik zginie, jego przyjaciele
Zaraz przeciwko tobie obrc si mielej.
Po jednym drugi przyjdzie znw mciciel, obroca;
Krwawsza zemsta i bdzie dziedzictwem bez koca.
I nie zgasisz pomienia, ktry raz zapali.
Wszystkim straszny, wszystkiego bdziesz ba si dalej,
Cigle zmuszony kara, niepewny w zamiarze,
W kadym poddanym bdziesz mia wroga, cezarze!...
Czy to, co przey w pierwsze lata panowania,
Czy to, pytam, do wzgardy wasnej cnoty skania?
Zapomniae o szczciu, w jakim lata one
Pyny i dla ciebie te bogosawione?!
Jaka to wielka rado mc pomyle tkliwie:
,,Wszdy mnie bogosawi, miuj poczciwie,
Nikt przede mn nie ywi by najmniejszej trwogi,
Nikt na mnie skarg nie nosi przed szczliwe bogi,
Nikt nie chowa przede mn zaspionej twarzy,
Wszdzie widz wesoo, gdzie wyj mi si zdarzy.
Ty si z tego radowa. A teraz? Sumienie
Twoje i najpodlejsz krew miewao w cenie.
Pomn, jake opiera si dugo zabiegom
O podpis na wyroku mierci dla winnego.
Senat da ty nie chcia surowoci prawa:
Wyrok twojemu sercu zbyt srogi si zdawa
I nad dol monarchw wynurzajc ale
Rzeke: ,,Wolabym pisma nie uczy si wcale.
189
Tak! Albo mnie usuchasz, albo mi mier prdzej
Widoku takiej zbrodni i blu oszczdzi.
Nie chc ni chwili duej przey smutnej sawy,
Jak cigniesz na siebie okruciestwem krwawym!
rzuca si do ng N e r o n a
Otom gotw. Nim pjdziesz, racz rozkaza, prosz,
By mi przebito serce, ktre w buncie nosz.
Przyzwij otrw, do ktrych rady ty si skoni;
Niech na mnie wyprbuj nie do wprawnych doni!
Co to widz? zy moje wzruszaj cesarza?
Dr ci wargi, twa dusza ju sercu pobaa...
Nie tra chwili i wyjaw tych nauczycieli,
Ktrzy ci bratobjcze myli podsunli,
Zawoaj Brytannika do siebie, w ramiona!
NERO
Ach!
BURRUS
On ci nie wrg! Wierzaj! Nikt mnie nie przekona,
e si myl. Zwodz go, on sam jest niewinny.
Odpowiadam za jego posuch tobie winny.
Biegn do. Jak najprdzej rozmwcie si z sob.
NERO
Niech do mego pokoju przyjdzie razem z tob.
SCENA CZWARTA
N e r o, N a r c y s
NARCYS
Ju wszystko obmyliem. Padnie suszna kara.
Trucizna ju gotowa. Ju Lokusta stara
Zdwoia jeszcze dla mnie sw sztuk tajemn;
Na dowd niewolnika otrua przede mn.
Miecz nie zabija szybciej ni ten napj nowy,
Ktry mi daa do rk. Oto jest. Gotowy.
NERO
Na tym koniec. Nic wicej. Ju mam inne plany.
Dzikuj ci, Narcysie, za trud dokonany.
NARCYS
Jak to? Ju ci rywala wrogo nie obchodzi?
Nie chcesz?...
190
NERO
Nie chc; tak, nie chc: matka mnie z nim godzi.
NARCYS
Nie moja rzecz odradza; to tylko pamitaj,
e za to uwizienie nienawi zacita
Zostanie w jego sercu e nie ma sekretu,
Co by nie wyszed na jaw. Zapragnie odwetu,
Gdy dowie si, e miaem poda mu do picia
Napj, z twego rozkazu na spenienie ycia.
Niech go bogi wstrzymaj boja jawi szczer
Ale on moe zrobi, czego nie mia Nero...
NERO
Rcz za jego serce, ja swoje przymusz.
NARCYS
Czy jego luby z Juni zcz wasze dusze?...
Nawet i t ofiar zdolny ponie jeszcze?
NERO
Daj pokj. Tak czy inak, ju dzisiaj nie mieszcz
Brytannika wrd wrogw. Ju mi nie zagraa.
NARCYS
Agryppina wiedziaa, jak podej cesarza,
I znw wadz nad tob obja z powrotem...
NERO
Matka... Tak sdzisz moe? Mwia co o tem?
NARCYS
Ju si chwalia wszystkim kliwymi sowy.
NERO
Czym?
NARCYS
e wystarczy chwilka ze synem rozmowy
I wszystkie twe wybuchy, ten twj gniew zowrogi,
Rozpyn si w milczeniu, ustpi jej z drogi;
e ty pierwszy wycigniesz do do zgody skromnie,
Szczliwy, e raczya o wszystkim zapomnie.
NERO
C wymyle innego? Co czyni zostaje?
Chciabym bardzo ukara zuchwalca, przyznaj,
Lecz takiego triumfu: zabjstwa z ukrycia
Czy nie bd aowa a do koca ycia?
wiat cay si oburzy i Nerona zgani.
191
Chcesz, aebym to robi, co inni tyrani?
By zdarszy ze mnie sawy tytuw tak wiele,
Rzym zostawi mi jeden: Nero trucicielem?
Nie powiedz, em mciciel. ,,Bratobjca! krzykn.
NARCYS
le, jeli rzdzi tob kaprynie przywykn.
Pewnie, e bd szemra. Maj milcze wiecznie?
O to, co gdzie kto mwi, masz dba tak koniecznie,
A na wasne pragnienia dusza twoja gucha?!
Sama sob nie rzdzi, swej woli nie sucha?
A potem, widzi mi si, znasz Rzymian za mao
Zbytek wzgldw osabia wadz szanowan.
Pomyl, e s warci, aby si ich bano.
Ju od dawna przywykli y w subie bydlcej,
Wic tym korniej czcz pana, im smaga ich wicej.
Zawsze skonni przymila si, o ask prosi,
e ju Tyberiusz tego nie mg duej znosi.
Ja sam, co od Klaudiusza tylko poyczan
Miaem wadz, z wolnoci razem otrzyman,
Cierpliwo ich na cikie wystawiaem prby
I wyczerpa nie mogem. Daremne rachuby.
Ty boisz si osawy truciciela, kata...
Choby przepdzi siostr, kaza zabi brata,
Choby zgoa niewinnym powymierza kary,
Rzym wynajdzie im zbrodnie i zoy ofiary
Nie skpic ich i przeklnie w swej obudnej myli
Dnie, w ktrych ci oboje kiedy na wiat przyszli.
NERO
Przepado. Ju si stao... cho zaczynam wtpi...
Przyrzekem Burrusowi, musiaem ustpi.
Gdybym mu zama sowo cnotliwej osobie
Dawabym mu do rki bro przeciwko sobie.
Daremnie jego racjom przeciwstawiam moje,
Prna moja odwaga; ja czego si boj.
NARCYS
Burrus nie wszystko myli, co drugim wywodzi.
Moe on i cnotliwy, lecz i jemu chodzi
O siebie... On i inni boj si tej myli,
e kiedy twoja wola zmniejszy ich, przekryli.
Tak, wtedy byby panem, a oni, wylkli,
Na rwni by z innymi przed tob uklkli.
Wiesz, co o tobie mwi po Rzymie zuchwale?
Nero si na cesarza nie nadaje wcale.
Sam niczego bez innych poczyna nie umie;
Burrus pan w jego sercu, Seneka w rozumie.
Ca jego ambicj i cnot niestety,
Pdzi wozem po wieniec zwycistwa do mety,
Walczy o nieprzystojn jego czci nagrod,
192
By widowiskiem Rzymu, dba o sw urod,
Popisywa si gosem przed tumem na scenie
Deklamowa swe wiersze, by je miano w cenie
Jak dar bstwa, gdy onierz z tumem pomieszany
Wymusza dla co chwila poklask skro skamany.
Czas by wreszcie zamilkli zoliwi krzykacze
NERO
Zaraz; poczekaj chwil, zobacz, zobacz.
193
AKT PITY
SCENA PIERWSZA
B r y t a n n i k, J u ni a
BRYTANNIK
Tak, prawd mw; Nero kt by si spodziewa!
Chce si ze mn pojedna, wicej si nie gniewa,
Czeka na mnie. Zaprosi ca modzie w goci,
Chce by przepych biesiadny wrd wsplnej radoci
Potwierdzi przysig naszych szczero wiecznie trwa,
Przyda ognia uciskom jak braciom przystao.
Nero wyrzek si ciebie, ju nie pragnie wicej,
Chce, aby moje losy sama wzia w rce.
Co do mnie, chocia dzisiaj wrd poddanych stoj,
Cho Nero cudze szaty uwaa za swoje,
To, gdy przesta w m mio godzi udrczon
I mnie suenia tobie pozostawi honor,
Wybaczam mu to z serca niech mu lata su!
I tron mu pozostawiam z alem mniejszym duo.
Ach, ju od twej piknoci nic mnie nie oddzieli,
Ju bd mg w twe oczy patrze coraz mielej
I w to serce, ktrego groby ni westchnienia
Nie wzruszyy, ni wietno monego imienia.
Powicia tron dla mnie... Ale jakie lki
Mieszaj twoj rado, sodycz mej podziki.
Dlaczego niby suchasz mnie, a smutne oczy
Zwracasz cigle ku niebu? Co ci dusz mroczy...
Czego si lkasz?
JUNIA
Znale nie umiem przyczyny,
To tylko, e si boj.
BRYTANNIK
Kochasz mnie?
JUNIA
Jedyny!
194
BRYTANNIK
Nero ju nam naszego szczcia nie zatruje.
JUNIA
Tak wierzysz w jego szczero? Los dziwnie si snuje...
BRYTANNIK
Podejrzewasz u niego wrogo utajon?
JUNIA
Dopiero co mnie kocha, do ci zemst pon
Potem nagle co inne. Podobna odmiana
Moe przyj a tak rycho, nieoczekiwana?
BRYTANNIK
To dzieo Agryppiny, jej susznej rachuby,
e mier moja by moe powodem jej zguby.
Dziki chytrym zabiegom jej zazdrosnej myli
Najwiksi z naszych wrogw z pomoc nam przyszli.
Ufam jej zawzitemu na syna gniewowi,
Ufam cnocie Burrusa, nawet Neronowi.
Ten na zdrajc za saby, jako i ja dawniej,
Jeli mnie nienawidzi, nienawidzi jawnie.
JUNIA
Nie mona drugich sdzi po tym, czym my sami.
Innymi ty i Nero chodzicie drogami.
Jego wraz z caym dworem znam od dzi dopiero,
Ale nie wiem, czy wol si kieruje szczer...
Na dworze czyny nie s sw wiernym obrazem.
Serce i usta myl nie godz si razem.
Tam atwo jedni drugich zdradzaj w potrzebie.
Jakie to miejsce obce dla mnie i dla ciebie!
BRYTANNIK
Nie wiem, czy w nim obudy wicej, czy szczeroci,
Lecz czy i w jego sercu niepokj nie goci?
Nie! Nie! On si nie porwie na tak pod zbrodni;
To by Rzym przeciw niemu mogo zwrci zgodnie.
Zreszt uzna zo tego, co noc uczyni:
Przed Narcysem w wyrzutach sumienia si wini.
Gdyby bya syszaa, w jaki sposb rzewny...
JUNIA
A Narcys ci nie zdradza? Jeste tego pewny?
BRYTANNIK
Nigdy mi myl o zdradzie nie postaa w gowie.
195
JUNIA
Czy ja wiem? O twe ycie tu chodzi i zdrowie.
Wszystko mi podejrzane, pod zason kamn...
Nero straszny; nieszczcie jakie idzie za mn...
Jakie ciemne przeczucie ogarnia mi dusz.
Dlaczeg teraz z tob rozstawa si musz?
Czy ta zgoda z Neronem, z ktrej take rady,
Nie kryje jakich side, jakiej podej zdrady?
Czy Nero rozgniewany za nasze spotkanie
Nie wybra wanie nocy, by zemci si za nie?
Czy teraz, gdy my tutaj, nie gotuje matni
I czy ja ci nie widz, ach, po raz ostatni?!
BRYTANNIK
Junto! Ty paczesz? Junio! Ach, niebieskie bogi!
Czy naprawd tak jestem twemu sercu drogi?!
Dzi, gdy Nero potny, peen boskiej chway,
Chce ciebie okry blaskiem cezarw wspaniaym,
Tam gdzie mnie unikaj, jego czcz jak bstwo!
Ponad jego splendory wolisz me ubstwo!
Odrzucasz tron cesarski niby rzecz daremn,
Bah i miast si cieszy, ty paczesz nade mn.
O, nie trw si, zaklinam; ez najdroszych nie ro!
Wrc wnet, lki min, zapomnisz, kto Neron.
Id ju, by nie budzi podejrze u goci.
Bd zdrowa! Id z sercem tak penym mioci,
e cho wrd biesiadnikw rozbawionych sid,
O tobie tylko, droga, jednej myle bd.
Bd zdrowa!
JUNIA
Suchaj jeszcze!
BRYTANNIK
Tam na mnie czekaj.
JUNIA
To przynajmniej poczekaj, a ci zawoaj.
SCENA DRUGA
B r y t a n n i k, J u n i a, A g r y p p i n a
AGRYPPINA
Ksi tutaj? Kt w chwili tak radosnej zwleka!
Nero zniecierpliwiony, e tak dugo czeka.
A i gocie czekaj z radoci na chwil,
196
Kiedy si wreszcie razem uciniecie mile;
Nie rbe mi przykroci, daj folg uciesze,
Id! Ja tymczasem z Jurn do Oktawii spiesz.
BRYTANNIK
Id tam, kochana Junio, i z myl weso
Ucinij moj siostr, rozpogd jej czoo.
Jak bd mg najprdzej, pospiesz za wami,
Serdecznymi ci, pani, dzikowa sowami.
SCENA TRZECIA
A g r y p p i n a, J u n i a
AGRYPPINA
Moe si myl, droga, lecz w chwili egnania
I teraz jaki smutek oczy ci przysania...
Powiedz mi, skd te chmury, dlaczego drysz caa?
Czy moe wtpisz w zgod, ktrej dokonaam?
JUNIA
W jednym dniu tyle strasznych przeyam katuszy,
e nie mog ukoi udrczonej duszy.
Taka naga odmiana... nie do wiary cuda...
Czy tylko twej dobroci rzecz caa si uda?
Na dworze tak si wszystko odmienia w p drogi.
Zreszt, czy kiedy serce kochao bez trwogi?
AGRYPPINA
Starczyy moje sowa wszystko si zmienio.
Nie miej adnych podejrze, ufaj moim siom.
Odpowiadam za pakty mi zaprzysione.
Nero da mi rkojmie pewne, niewzruszone...
Ach, gdyby ty widziaa, jak mnie ciska szczerze!
Teraz znw w obietnice, w jego sowa wierz.
Tak mnie tuli serdecznie, e gdym si egnaa,
Nie chcia mnie puci z ramion. Bogom wielkim
chwaa!
Widziaam jego dobro rozlan na licach...
Zacz mi o najskrytszych mwi tajemnicach;
By jak syn, co ochotnie, oparszy si dumie,
Na onie drogiej matki wyali si umie.
Ale wnet gos odmieni na inny, surowy,
Jak cesarz, co rad matki posucha gotowy,
I przerne sekrety powierza mi zacz,
Ktre moe los inny wszem ludziom wyznacz.
Tak! Wiem, choby przeczyy jzyki oszczercze:
197
adnej zoci ukrytej nie ma jego serce.
Tylko nasi wrogowie serce to, zuchwali,
Mcili i przeciwko nam je obracali,
Lecz oni mi zapac za swoje przewiny:
Rzym znw bdzie uznawa wol Agryppiny.
Sysz, jak wie o zgodzie lud przyj ochoczo.
A teraz nie zwlekajmy ju duej przed noc,
Do Oktawii! Niech wieczr ten odmian mi
Wrci jej tyle szczcia, ile za grozio.
Ale co to za haas? Jaki tumult nowy...
JUNIA
O niebo! Miociwe bd Brytannikowi!
SCENA CZWARTA
B u r r u s, A g r y p p i n a, J u n i a
AGRYPPINA
Burrusie, gdzie ty biegniesz? Stj! Caam strwoona.
BURRUS
Stao si, ju po wszystkim. Ach, Brytannik kona!
JUNIA
Ach!
AGRYPPINA
Powiadasz, e kona?
BURRUS
Ju pobiela w uciech.
JUNIA
Dlaczego tutaj stoj? Pucie mnie tam, pucie!
Albo go uratuj, albo pjd za nim.
Wybiega.
SCENA PITA
A g r y p p i n a, B u r r u s
AGRYPPINA
Straszne...
198
BURRUS
Ju moja rola skoczya si, pani.
Uciekn std daleko, cho na koniec wiata...
AGRYPPINA
Nie ba si rk poplami krwi wasnego brata.
BURRUS
Cios okrutny znienacka, jak zwykle, ugodzi.
Ledwie Nero zobaczy, e Brytannik wchodzi,
Wsta i wzi go w ramiona. Ucicho dokoa.
Wtedy wzi puchar w rk, podnis i zawoa:
Aby ten dzie zakoczy pod nieb auspicjami,
Pierwszy pij do ciebie. Co ze ju za nami;
Bogowie, was przyzywam, bdcie nam przytomni,
Pobogosawcie zgodzie dla nas i potomnych!
Tak sam przysig Brytannik wygosi.
Po czym kielich z Narcysa podania podnosi...
Lecz zaledwie zamoczy usta w chodzie wina,
Gdy... miecz ludzkiego ycia tak rycho nie cina
Jak ten napj... natychmiast zagasy mu oczy,
Zachwia si i wnet martwy na oe zatoczy.
Osupieli obecni, chwil niemo stali...
Potem cz w przeraeniu wybiega ze sali,
Reszta duej chowana w dworakw praktyce
Do wygldu cesarza dostroia lice.
On za, gdy tamten lea nieywy, bez ruchu,
Spojrza na, jakby zgoa nie dziwi si w duchu,
I rzek: Choroba, ktrej okropno widzicie,
Ju czsto od dziecistwa wtlia mu ycie.
Narcys daremnie ao chcia uda obliczem;
Przeniewierczej radoci nie mg ukry niczem...
Ja, nie dbajc o kar za sprzeciw zuchway,
Przedarem si przez tumy, ktre zbite stay,
I wybiegem zgnbiony morderstwem spenionem
Paka nad Brytannikiem, Rzymem i Neronem.
AGRYPPINA widzc wchodzcego N e r o n a
On. Sam posyszysz, czyja tu w tym gowa.
SCENA SZSTA
N e r o, A g r y p p i n a, B u r r u s, N a r c y s
NERO spostrzegajc A g r y p p i n
Ty tu!!
199
AGRYPPINA
Poczekaj chwil, mam ci rzec dwa sowa.
Brat otruty. To jasne jak soce na niebie...
Ja rozpoznaj sprawc.
NERO
Kog, prosz?
AGRYPPINA
Ciebie!
NERO
Mnie? Tak, tak, ty o wszystko umiesz mnie posdzi!
Nie ma krzywdy, ktrej bym nie zdoa wyrzdzi,
Gdyby wierzy twym sowom. Moe kto i powie,
e ja take skrciem ycie Klaudiuszowi.
Jego syn by ci drogi; nie moesz znie ciosu.
Lecz ja nie odpowiadam za zrzdzenie losu.
AGRYPPINA
Nieprawda! To trucizna! Kamiesz! Jak ty miae!
Narcys wykona rozkaz, ktry ty wydae!
NERO
Przesta! Nie mog duej twoich zniewag znosi!
NARCYS
Nie wiem, dlaczego o to gniewem si unosi.
Brytannik w swoich mylach mia tajemne plany,
Ktre mogy zbyt drogo kosztowa ci, pani.
On zmierza duo dalej ni do rki Junii;
Byaby ukarana, cho bya z nim w unii.
Oszukiwa i ciebie; ambitny nad miar,
Mgby znw akn tronu i zama ci wiar.
Czy wic wbrew chciom los ci pospieszy z usug,
Czy cezar owych spiskw nie chcc cierpie dugo
Na m usun wierno opuci si wcale,
Myl: twym wrogom, pani, pozostaw swe ale;
Niechaj oni zy lej nad nieszczciem sami,
Ale ty...
AGRYPPINA
Czy tak dalej synu; z doradcami
Takimi jak ten oto kt by si nie wsawi...
Dalej, dalej! Skoro ju pierwszy krok postawi,
Nie cofniesz si. Zacze od zabjstwa brata,
Wic kiedy i ja znajd w tobie swego kata.
Nienawidzisz mnie w duszy; stoj na przeszkodzie,
Bdziesz si chcia wyzwoli z jarzma mych
dobrodziejstw.
200
Lecz niczego nie zyskasz matkobjstwem twojem!
Nie myl, e ci, umara, obdarz spokojem!
Rzym, to niebo, to ycie, co ode mnie wzie,
Otocz ci na zawsze gorzkich wspomnie koem!
Pamitaj! Furie straszne dopadn ci wszdzie!
Mylc, e nowa zbrodnia okupem im bdzie,
W rosncym cigle szale, z myli pomieszaniem
Bdziesz dzie kady znaczy nowym krwi rozlaniem!
Lecz cierpliwoci bogw miara si przebierze
I zabior ci ycie za tamtych w ofierze.
Gdy krwi tylu i moj umaesz swe rce,
Bdziesz musia i wasn wyla z siebie w mce!
A kiedy imi twoje, gwaciciela miano,
Obelg zda-si bdzie najsroszym tyranom!
Ja ci to przepowiadam; wiem, e nie daremne.
egnaj! Ju moesz odej.
NERO
Narcysie, chod ze mn!
SCENA SIDMA
A g r y p p i n a, B u r r u s
AGRYPPINA
Podejrzewaam ciebie niesusznie, w lepocie,
Ufaam Narcysowi zamiast twojej cnocie.
Widziaam w oczach syna gbi straszn, ciemn
Nienawici okrutnej, gdy egna si ze mn.
Stao si... Ju go adna nie powstrzyma sia.
Cios spadnie na m gow, jak wrba mwia...
A i ty musisz liczy si z groc burz...
BURRUS
Ach, pani i tak yem ju o dzie za duo.
Niechaje jego rka, szczciem dla mnie, krwawa,
Sprbuje teraz na mnie szau swego prawa,
Byem tylko sam jeden by tym, ktry padn,
A Rzymowi nieszczcia nie groziy adne!
Nie tyle mnie zabjstwo rywala przeraa
Zazdro moga do tego nakoni cesarza
Ale, co stokro gorsze, bl w rozpacz przemienia
To, e Nero w zmarego patrzy bez wzruszenia,
e mia wzrok obojtny, niby z zimnej stali,
Jaki maj tyrani w zbrodniach zatwardziali.
Niechaje swoim mciwym nie folguje razom,
Niechaj uderzy we mnie! Patrz na z odraz.
201
Nie uciekn przed ciosem na wygnacz ndz,
Tym chtniej mier powitam, im znajdzie mnie prdzej.
SCENA SMA
A l b i n a, A g r y p p i n a, B u r r u s
ALBINA
Pani, panie, biegnijcie, przysza boa kara!
Cezar szaleje, chodcie ratowa cezara!
Junia ju od Nerona odesza na zawsze.
AGRYPPINA
Wic Junia si zabia... Wieci coraz krwawsze...
ALBINA
Nie zabia si, przecie dla niego umara
Tak, by si jego dusza wiecznym blem ara.
Wiecie, jak std wypada nagle zrozpaczona...
Niby to do Oktawii, upa w jej ramiona,
Ale wnet si rzucia bocznymi przejciami...
Ja za ni pospieszyam, patrzyam ze zami.
A wybiega z paacu bram bya pusta
I najpierw przed posgiem stana Augusta,
Obja zimny marmur rkami drcemi
I bagaa ze zami klknwszy na ziemi:
Z nieb, gdzie blaski szczliwe gow twoj zoc,
Ostatniej latoroli twojej przyjd z pomoc!
W paacu twym zabity straszn rk zdrady
Jedyny ze siostrzecw, co mg i w twe lady!
Chc, ebym ja zmaremu bya wiaroomna,
A ja pragn mu wiar zachowa niezomna
I powici sw czysto niemiertelnym bogom,
Midzy ktrych zeszede, boski, cnoty drog.
Lud widokiem ruszony skrzykuje si spoem,
Biegnie zewszd, nieszczsn wraz otacza koem,
Dowiaduje si zbrodni, roztkliwia si szczerze
Na zy biednej i zaraz w opiek j bierze.
Wiod j do wityni, gdzie dziewicze grono
Peni sub bogini Wecie powicon,
Pilnujc wiernie ogni zawsze gorejcych
Ku czci bogw na nienym Olimpie rzdzcych.
Cezar zobaczy wszystko, nie mia kusi burzy.
Narcys, zuchwalszy, mylc, e tak si przysuy,
Dopdzi Juni, stan, rk przeniewiercz
Chcia zatrzyma nieszczsn ksiniczk blunierczo,
Gdy wtem pady na ciosy miertelnej odpaty.
202
A krew trysa na Juni i splamia szaty.
Nero widzia to z okna. W serce ugodzony,
Pozostawi Narcysa w rku zgrai onej.
Odwrci si; dworzanie milczeli dokoa.
Wtedy to jedno sowo: Junia raz zawoa
I nu chodzi bez celu chwiejcym si krokiem,
Nie miejc w niebo spojrze obkanym wzrokiem.
Noc idzie; gdy zostanie tak sam bez nikogo,
Gorycze samotnoci rozpacz jego wzmog
I jeeli natychmiast do nie pospieszycie,
Gotw targn si nawet na swe wasne ycie!
Czas nagli. Starczy chwila kaprysu i bdzie
Ju za pno...
AGRYPPINA
Tak tylko uprzedziby sdzi.
Ale chodmy; wyrzuty sumienia, by moe,
Przemienia jego dusz tkwic w zym uporze
I wierzy bdzie ludziom, ktrzy radzi godni.
BURRUS
Bodajby to ostatnia bya z jego zbrodni!
203
Jean Racine
Berenika
Tragedia w pi ciu aktach
Przeoy Kazimierz Broczyk
Tytu oryginau: Brnice
204
OSOBY
T y t u s cesarz rzymski
B e r e n i k a krlowa Palestyny
A n t i o c h krl Komageny
P a u l i n zaufany T y t u s a
A r s a s Zaufany A n t i o c h a
F e n i k a zaufana B e r e n i k i
R u t i l i u s Rzymianin
Orszak cesarski
Rzecz rozgrywa si w Rzymie, w pokoju znajdujcym si pomidzy aparta-
mentami Ty t u s a i komnat krlowej.
205
AKT PIERWSZY
SCENA PIERWSZA
A n t i o c h, A r s a s
ANTIOCH
Przystanijmy tu chwil; paacowe dziwy
Nowe, wida, twym oczom, a cud to prawdziwy.
ciany onej komnaty ustronnej, wspaniaej
Widz czsto sekretne Tytusa zapay;
Bo kiedy mu si uda uj z oczu dworowi,
Tutaj zwyk swoje serce otwiera krlowej.
Drzwi te wiod do jego pokojw, tamtemi
Zaj mona do wadczyni palestyskiej ziemi.
Id do niej tedy; powiedz, e, natrtnie moe,
Prosz j o poufne widzenie w pokorze.
ARSAS
Antiochus natrtem?! Tak w przyjani stay,
Tak szlachetnie o szczcie Bereniki dbay!
Ty, ktry j przed laty tak miowa czule,
Przez Wschd midzy najwiksze zaliczany krle!
Czy to, e ma wnet zosta maonk cesarza,
Od razu tak przepa midzy wami stwarza?!
ANTIOCH
Nie myl o tym, id, rzekem, i przynie mi sowo,
Chc natychmiast bez wiadkw pomwi z krlow.
SCENA DRUGA
ANTIOCH sam
Czy jeszcze ten sam jestem, czym cie Antijocha?
Bd mg jej powiedzie bez drenia, e kocham?
Bez drenia... Ju dr cay; tak myli si mc,
em w lku przed tym, czego pragnem gorco.
Wszelak mi nadziej odja krlowa;
206
Z jej woli nie miem nawet rzec o sercu sowa,
Wic przez lat pi milczaem; przyjani zason
Pokrywaem uczucia, co w mej piersi pon.
Dzi, gdy zobacz przysz Rzymu monarchini,
Bdzie dla mnie askawsza ni tam, w Palestynie?
Tytus ma j polubi... Czy na to czekaem,
By dzi do niej przemwi mioci zapaem?
C zyskam ze miaoci takiego wyznania?
To precz id wic serce gniewa j zabrania!
Wic lepiej bdzie milcze, w milczeniu odjecha,
Zbiec daleko, zapomnie lub ycia poniecha.
Chocia nie. Blu mego nie objawi niczem?
Gorycz ez sodzi cigle udanym obliczem?
Ba si gniewu, gdy trac j? Rzecz niepodobna!
Zreszt, czemu by miaa gniewa si, nadobna?!
Czy przychodz, by glori cesarstwa rzucia
I mnie oddaa serce, Bereniko mia?
Niestety, po nadziejach, ktrem ywi dugo,
e memu rywalowi los zym bdzie sug,
Tytus dzisiaj wszechmocny twoje luby blisko.
A ja, przykad wiernoci, co stracia wszystko,
Po piciu dugich latach ponnego czekania
Id ci rzec dzi jeszcze wierny w miowaniu
e odchodz. Na lito, nie na gniew zasu:
Przemowie. Ju powciga si nie mog duej.
Czeg moe si lka mionik w rozpaczy
Gdy sam sobie los wiecznej rozki wyznaczy!
SCENA TRZECIA
A n t i o c h, A r s a s
ANTIOCH
Zobacz j?
ARSAS
Do mnie to kosztowao trudu;
Musiaem si przedziera poprzez gstw ludu,
A cigle napyway coraz nowe fale,
Podziwia t, co wnet ju zasidzie we chwale.
Bo Tytus, opakawszy mier Wespazjanow,
Po omiu dniach aoby moe ju na nowo
Odda si sprawom serca. Jeeli si stanie
Tak, jak pono w paacu szeptaj dworzanie,
To, zda si, e ju dzisiaj szczsn narzeczon
Po krlewskiej cesarsk ozdobi koron.
207
ANTIOCH
Niestety!
ARSAS
Nie rozumiem; smutek twarz ci mroczy?
ANTIOCH
Wic bd z Berenik mwi w cztery oczy?
ARSAS
Jak kazae, szepnem dyskretnie krlowej,
Ze jeste tu i czekasz na chwil rozmowy
Sam na sam. Skina mi niewidocznie prawie,
e na twoje yczenie przystaje askawie,
A teraz tylko czeka ju sposobnej chwili,
By uj oczom natrtw, co j otoczyli.
ANTIOCH
Dobrze; a rozkaz wany wypenie drugi,
Ktry zleciem trosce tak wiernego sugi?
ARSAS
Z gorliwoci mych usug nigdy nie ochon;
Okrty twoje w Ostium, dobrze opatrzone,
Stoj ju w gotowoci, by ruszy od razu,
Jak tylko przyjdzie sowo twojego rozkazu.
Ale kogo do kraju wysyasz tak nagle?
ANTIOCH
Po rozmowie z krlow niech rozwin agle!
ARSAS
Z kim popyn?
ANTIOCH
Odjedam.
ARSAS
Ty?
ANTIOCH
Tak chciay bogi.
Odjad std na zawsze, a prdko: czas drogi.
ARSAS
Sucham i nie rozumiem, nie wiem, co to znaczy,
Ju trzy lata, jak wiedziesz tu ywot tuaczy;
Nie spieszye si nigdy ku swemu krajowi,
Byle tylko przebywa w pobliu krlowej,
A kiedy ta krlowa zwyciska, u celu,
208
Chce mie wiadka swej sawy w wiernym przyjacielu,
Gdy Tytus rozkochany ma j bra za on,
Z czego blask i na twoj popynie koron...
ANTIOCH
Niech jej fortuna suy! I nie zdradzi wczenie!
Tylko ju nie mw wicej; sucha mi bolenie.
ARSAS
Kto kiedy w dostojestwach przyjani dochowa!
Niewdzicznoci odpaca za dobro krlowa!
Wic czujesz al i niech... zwyka rzeczy droga.
ANTIOCH
Nigdy mi Berenika nie bya tak droga.
ARSAS
To moe nowy cesarz na szczytach swej chway
Ju nie jest, tak jak dawniej, o tw przyja dbay;
A ty czujc t zmian, obojtno, chody,
Chcesz by z dala od Rzymu, gdy wici swe gody?
ANTIOCH
Tytus w niczym si dla mnie nie zmieni, Arsasie,
Skrzywdzibym go tak mylc.
ARSAS
Wic jak w takim czasie
Odjeda... i przez kaprys szkodzi wasnej sprawie?!
Los na tron przyjaciela zesa ci askawie,
wiadka twojej miaoci w przewagach ora,
Wodza, z ktryme razem walczy i zwycia.
Jeli butna Judea dzi nosi okowy,
Ty najwicej dopomg wonczas Tytusowi.
Cesarz pamita dzie w, syt blu i sawy,
Ktry rozstrzygn wreszcie bj tak dugi, krwawy.
Gdy za potrjnym murem wrg patrzy bez trwogi,
Jak si amie o kamie kady szturm w p drogi,
Jak wal nadaremnie tarany, machiny,
Wtedy ty jeden, panie, chwyciwszy drabiny
Zaniose mier na blanki wzitego bastionu,
Ale cay w omdleniu i ju bliski zgonu.
Tytus ci ucaowa, gdy leg w mych ramionach,
A zwycizcy pakali, e Antijoch kona.
Dzi czas nadszed, aeby spoy owoc ray
Tylu krwawych powice i wieczystej chway.
A jeli ju chcesz rzuci koniecznie te strony,
Bo ci obrzydo ycie bez blasku korony,
Poczekaj, a ci Tytus triumfem obdarzy
I innymi askami, jakich Rzym cesarzy
209
Nie szczdzi nigdy krlom, przyjacioom swoim;
Kraj powita ci chtniej, dum si upoi.
Nic mi nie odpowiadasz? Czy ju nic nie moe
Zmieni twoich zamiarw?
ANTIOCH
Rzec mi bdzie sporzej
Za chwil kilka. Poczekam, co mi powie ona.
ARSAS
Ona?
ANTIOCH
Los mj si wedug jej losu dokona.
ARSAS
Jak to?
ANTIOCH
Czekam, co sama mi powie o rzeczy.
Jeli temu, co mwi tutaj, nie zaprzeczy,
Jeeli ma naprawd by on cezara,
A Tytus to potwierdzi, wtedy jad zaraz.
ARSAS
Dlaczego one luby tak tobie niemie?
ANTIOCH
Powiem ci potem w drodze. To nadto zawie.
ARSAS
Zmieszae mnie ogromnie; myle si nie wa.
ANTIOCH
Krlowa idzie, odejd. Rb wszystko, jak ka.
SCENA CZWARTA
B e r e n i k a, A n t i o c h, F e n i k a
BERENIKA
Wymknam si nareszcie natrtnemu gronu
Tylu nowych przyjaci. Nie chc ich pokonu,
Ktry z rachuby idzie, moniejszemu radszy,
A tu mam przyjaciela, ktry sercem patrzy.
Przyznam si, niespokojna ju byam ogromnie,
Podejrzewajc susznie, e zapomnia o mnie.
210
Ty, co nie skpi nigdy adnego zachodu
Swej przyjani na oczach i Rzymu, i Wschodu,
Zawsze jednako wierny w doli i niedoli,
Zawsze w chwilach najciszych nieugitej woli,
Teraz, gdy niebo wietno zdaje mi si wry,
Ktr bym chciaa take tobie si przysuy,
Ten sam Antijoch dziwnie unika krlowej,
Rzucajc j na pastw obcemu tumowi...
ANTIOCH
A wic to wszystko prawda... Sama powiedziaa.
lubami ma si skoczy mio dugotrwaa?
BERENIKA
Wyznam ci, panie, szczerze wszystkie niepokoje;
W tych dniach nieraz z gorzk zaszy oczy moje.
aoba, ktrej Tytus przestrzega niezomnie,
Musiaa owia chodem jego mio do mnie,
Bowiem ju nie mia dla mnie tej tkliwej dbaoci,
Z jak przedtem dni cae nieraz u mnie goci,
Tylko milcza; z z w oczach i trosk okrutn
Patrzy na mnie, jak gdyby chcia egna si smutno.
Wic cierpiaam. Po stokro to mwiam tobie,
e najmilszy mi tylko on sam w swej osobie,
e, nie baczc na jego tron cezarw zoty,
Wybraam jego serce, pokochaam cnoty.
ANTIOCH
Lecz ju znowu miuje z nieosab moc?
BERENIKA
Bye wiadkiem, jak senat zgromadzi si noc
I czc sw pobono z mioci synowsk
Postanowi zmaremu oddawa cze bosk.
Ot Tytus, speniwszy powinno, co ywo
Znowu mnie swoj myl ogarn troskliw
I wanie teraz sysz, bo sam nie rzek sowa
Jest na radzie senatu, a ta ju gotowa
Zwikszy za jego wol wadztwo Palestyny,
czc z ni prcz Arabii syryjskie dziedziny.
Jeli wierzy, co mwi jego powiernicy
I co mi sam przysiga, ilekro nie zliczy,
Po to mnie dzi krlow tylu ziem stanowi,
Bym si staa godniejsza glorii cesarzowej.
Przyjdzie sam mi tu zoy dary najaskawsze.
ANTIOCH
A ja przyszedem ciebie poegna na zawsze.
211
BERENIKA
Co mwisz? Nie rozumiem, dziwna twoja mowa.
Twarz ci si mieni smutkiem, plcz ci si sowa.
ANTIOCH
egnaj, ju musz odej.
BERENIKA
Ale c ci skania?
ANTIOCH na stronie
Trzeba mi byo uciec std bez poegnania.
BERENIKA
Ty milczysz? Wizisz w ustach swych sowo bezradne.
Jaka w tym tajemnica, ktrej nie odgadn...
ANTIOCH
Milczaem, jak kazaa, na przekr mej chci;
Teraz powiem, bo ju mnie nie zobaczysz wicej.
Wic posuchaj. Ze szczytu potgi i sawy
Rzu na ziemi rodzinn twoj wzrok askawy
I wspomnij, e z twych oczu pierwszy grot mioci
Pad tam na moje serce i w nim si rozgoci.
Agryppa, brat twj, moim sprzyjajc zapaom,
Przemwi do ci za mn, ile chci stao.
I moe bym twe serce pozyska radosny,
C, kiedy Tytus przyszed, zobaczy ci, olni.
Stan przed tob wielki, cay w glorii ma,
Co niesie zemst Rzymu, gdzie zechce, zwycia.
Judea jka trwog, lecz pierwsz ofiar
By aosny Antijoch, nierwny cezarom...
Wnet twe usta, okrutny arbiter niedoli,
Kazay sowom moim milcze po niewoli.
Walczyem z sob dugo, mwiem oczyma,
Westchnieniami i zami nadzieim si trzyma,
Lecz w kocu twa surowo przewaya szal:
Kazaa mi i z kraju albo stumi ale
I milcze, na co przysic musiaem z twej woli.
Lecz dzi wyznam, zrywajc pta mej niewoli,
Ze wbrew sowu, co z ust mi zostao wyrwane,
Przysigem, e ci nigdy kocha nie przestan.
BERENIKA
Ach!
ANTIOCH
Milczaem posusznie, cho w duszym si burzy,
Przez pi lat. Jutro znowu zamilkn na duej.
Z legionami rywala wyruszyem w pole,
212
By po zach krew m wyla i tak ciszy bole,
Lub by przynajmniej sawa ma Antijochowa
Moga przemwi do ci, gdy nie mogy sowa.
Zdawao si, e nieba poo kres mce;
Byem tak bliski mierci... Niestety nic wicej.
Daremniem si naraa, nieprzytomny cay;
Mstwo Tytusa byo ponad moje szay.
Musz odda hod cnotom wielkiego onierza.
Cho dziedzictwem do wadzy nad imperium zmierza,
Cho wielbiony przez ciebie, kochany przez ciebie,
Zdawa si szuka mierci w najciszej potrzebie.
em ja czyni to samo, nie szuka w tym cnoty,
Bom by pren nadziei, do ycia ochoty,
Nie miowan... Ju mocniej serce ci zabio...
Suchasz chtniej, gdy mwi, o kim sucha mio.
em wysawia Tytusa poczciwie, niekamnie,
Wybaczasz mi opowie smutn tylko dla mnie.
Gdy Jeruzalem pado, Tytus star do szcztu
To, co uszo z poarw, godu i zamtu,
I zostawi w zwaliskach miasto ongi butne,
Koczc nareszcie boje dugie i okrutne.
Ciebie wnet zobaczyy wzgrza Kapitolu;
Wschd dla mnie opustosza, umieraem z blu.
Bkaem si czas dugi w murach Cezarei,
Miecie szczsnym, gdziem ciebie miowa w nadziei...
Przyzywaem ci dusz, usty spieczonemi,
Szukaem wszdzie ladw twoich stp na ziemi,
A spalony tsknot i rozpacz jty
Skierowaem do Rzymu krlewskie okrty.
Tutaj los mi gotowa najsrosze gorycze:
Tytus mnie zaprowadzi przed twoje oblicze,
Serdeczny; wic przyjani zwiodem was oboje.
A wycie powierzali mi uczucia swoje,
Lecz zawsze agodzia bl nadziei mara:
Lkalicie si Rzymu, sprzeciwu cezara.
Mylaem, e si Tytus ugnie przed rodzicem...
Dzisiaj Wespazjan w grobie, mj rywal dziedzicem.
Czemu nie zbiegem zaraz! Alem jeszcze czeka,
Czy jaki dziw nie zmieni przeznacze czowieka.
Teraz wszystko skoczone, twa wietno zaczta;
Bdziesz miaa do wiadkw zwyciskiego wita.
Inni radoci wasze zaprawi wesele,
Ja mgbym doda tylko ez palcych wiele.
Ofiara nieszczliwej, zbyt wiernej mioci,
Szczliwy, e ci mogem powiedzie bez zoci,
Jakich okrutnych cierpie przez ciebie doznaem,
Id kochajc wicej, ni przedtem kochaem.
213
BERENIKA
Nie przypuszczaam tego i w zdumieniu stoj,
e gdy z yciem cezara mam powiza swoje,
Kto inny z miertelnikw przychodzi zbyt miay,
By mi wyzna bezkarnie miosne zapay.
Tylko z przyjani dla ci zwi sobie wargi,
Zamilkn i zapomn obraliwej skargi.
Sw, ktre mnie raniy, suchaam cierpliwie;
Wicej: al mi, e jedziesz, cho si i nie dziwi,
al mi, bo w tobie wanie pragnam najbardziej
Mie wiadka mojej chway, a ty tym pogardzi.
Kt wicej, jeli nie ja, wielbi twoje cnoty!
Podziwiae Tytusa, on z szczerej ochoty
Kocha ciebie. Lubiam zwierza myli tobie
Jakoby Tytusowi, tylko w twej osobie.
ANTIOCH
Nie chc ju takich rozmw niestety, za pno,
W ktrych mojej osoby szuka by na prno.
Uciekam przed Tytusem. Nie znosz imienia,
Ktre twa mio cigle najtkliwiej wymienia.
Uciekam przed oczyma, co patrzyy w moje,
Lecz nie widziay nigdy, e przed nimi stoj,
A wic egnaj! Odchodz z twym obrazem w duszy.
Czeka bd, a mio moj mier zaguszy,
Lecz nie bj si, bym lepy od ciosu, co boli,
wiat cay bra za wiadka serdecznej niedoli.
Nie! Tylko wie o zgonie, ktr w duszy pieszcz,
Przypomni tobie kiedy, e ja yem jeszcze.
egnaj!
SCENA PITA
B e r e n i k a, F e n i k a
FENIKA
al mi go bardzo. Kto tak kocha umie,
Wart by lepszego szczcia. Ja go tak rozumiem.
Tobie go nie al?
BERENIKA
Odszed tak niespodziewanie.
Feniko, to przyznaj: al po nim zostanie.
FENIKA
Trzeba go byo wstrzyma!
214
BERENIKA
Wstrzyma Antijocha?!
Raczej zapomnie zgoa, e yje, e kocha!
Miaabym w nim podsyca uczucia szalone?!
FENIKA
Zwa: Tytus jeszcze ciebie nie poj za on,
A tutaj patrz na ci z zawici wezbran.
Tutaj prawa odwieczne wzbraniaj Rzymianom
czenia si z krwi obc, wzbraniaj surowo.
Rzym nienawidzi krlw, a ty jest krlow.
BERENIKA
I ja si baam dawniej, teraz lki rzedn.
Dzi Tytus moe wszystko; rzeknie sowo jedno
I senat si ukorzy, nie sprzeciwi wicej,
A lud posgi wadcy rami uwieczy.
Przecie widziaa sama, jak byo tej nocy;
Jeszcze jego wielkoci masz zdumione oczy.
Ach, te pochodnie, stosy, wiecce puklerze,
Ory, rzgi liktorw, tum ludu, onierze,
Senat i konsulowie, rzesza krlw mnoga...
A to wszystko blask brao, rzekaby, od boga,
Od ma, co mnie kocha. W zocistym szkaracie
Sta z wawrzynem u skroni, w sawy majestacie,
A oczy tych rzesz ludzkich, w ktr spojrze stron,
Tylko w niego jednego patrzyy olnione,
Na ten wzr dostojestwa, w serdecznoci miej.
Ach, jakim go oddaniem, mioci darzyy
Serca wszystkich i wierno przysigay tkliwie!
Czy mona go zobaczy nie mylc w podziwie,
e choby si urodzi dzieciciem nieznanem,
wiat, ujrzawszy to pikno, uznaby go panem?!
Ale ju do rozmowy, cho tak sercu miej...
My tu, a tam si tumy Rzymian zgromadziy
Na mody za Tytusa. Bd ofiar dymem
wici pocztki jego wadania nad Rzymem.
Wic i nam i tam trzeba. Nieci dotr niebiosw
Take i nasze proby o pomylno losw.
A potem nie czekajc na, ja niespodzianie
Pjd do niego sama na czue spotkanie,
By w radoci da upust ez najsodszych strugom
Mwic, jak kae mio, co milczaa dugo.
215
AKT DRUGI
SCENA PIERWSZA
T y t u s, P a u l i n, orszak cesarski
TYTUS
Czy ju da kto ode mnie zna Antijochowi,
e na czekam?
PAULIN
Pobiegem zaraz do krlowej.
Dworki mi powiedziay, e by u niej rano,
Ale wyszed z komnaty, nimem u drzwi stan.
Wic kazaem go szuka, posa suebnika.
TYTUS
Dobrze; a gdzie krlowa teraz, Berenika?
PAULIN
Mwiono mi, e wdziczna za twe hojne dary
Posza prosi za tob bogw swojej wiary.
TYTUS
Zbyt dla mnie dobra sercem. al mi jej, Paulinie.
PAULIN
Uczynie z niej wielk Wschodu monarchini
I biadasz teraz nad ni z tym smutkiem na twarzy?
TYTUS
Zosta ze mn, Paulinie. Wy odejdcie, stray.
SCENA DRUGA
T y t u s, P a u l i n
TYTUS
Wic Rzym, niepewien jeszcze, co cezar uczyni,
Czeka, jaki los bdzie ydowskiej wadczyni...
216
Co byo tajemnic serc dwojga, dzi wyszo
Na usta wszystkich wok; nie koniec domysom.
Czas wic, aebym spraw rozstrzygn nareszcie.
Co o mnie i krlowej powiadaj w miecie?
Sucham. Dlaczego milczysz?
PAULIN
Sawi wszdzie sowy
Twoje cnoty i wdziki nadobnej krlowej.
TYTUS
Co mwi o uczuciach, ktre ywi dla niej,
O nagrodzie za wierne onej miowanie?
PAULIN
Ty moesz wszystko: kocha i nie kocha dalej;
Dworzanie bd zawsze po twej stronie stali.
TYTUS
Znam ja dobrze pochlebcw, znam ja dwr cezara,
Gdzie kady swemu panu przymili si stara.
Widziaem, jak pochwala Neronowe zbrodnie,
Jak przed kadym szalestwem korzy si niegodnie.
Dlatego nie chc dzisiaj bawochwalczych sdw.
Innych widzw i sdziw pragn dla mych rzdw.
Chc, eby mi powiedzia, co myli lud cay.
Ten lud do mnie nie przyjdzie, nie zaniesie skargi;
Cze, obawa milczeniem zamykaj wargi.
Wic aby lepiej sysze, lepiej wada wzrokiem,
Prosiem, aby moim by uchem i okiem.
Jam tobie tak cen za przyja wyznaczy.
Chciaem, by myli drugich przede mn tumaczy,
Aby swoj szczeroci poprzez tum pochlebczy
Mg przedziera si do mnie, ty z dobrych najlepszy.
Mw teraz, czego ma si spodziewa krlowa?
Opinia Miasta dla niej yczliwa, surowa?
Czy moe by dla Rzymu przyczyn obrazy
Taka pikna wadczyni na tronie cesarzy?
PAULIN
Sprawa jasna. Przez kaprys czy z susznej przyczyny
Rzym nie chce mie z krlowej przyszej monarchini.
Przyznaj, e nadobna, e tak wdziczne donie
Zdaj si by stworzone do wadztwa na tronie,
e prawdziwej Rzymianki serce w sobie chowa,
e ma cnoty przeliczne c, kiedy krlowa.
Odwiecznym naszym prawem ten obyczaj stan,
e nie wolno z krwi obc miesza si Rzymianom,
A potomstwo std ma by nieprawym owocem
I nikt tego, cezarze, zmieni nie jest mocen.
217
Poza tym odkd krlw z Rzymu precz wygnano,
Godno ta, ongi wita czci im oddawan,
Posza w wielk nienawi i chocia cezarom
Rzym by zawsze posuszny nieskalan wiar,
To przecie ta nienawi, dumy jego reszta,
Pozostaa mu we krwi, cho wolnym by przesta.
Juliusz, ktry go pierwszy podda zbrojnej doni,
Cho kaza milcze prawom pord szczku broni,
A kocha Kleopatr, nie poj krlowej,
Lecz zostawi na Wschodzie gorzkiemu losowi.
Antoniusz j miowa jako bstwo prawie,
Zapomnia o ojczynie dla niej i o sawie,
Ale i on polubi nie mia Egipcjanki.
Mimo to Rzym docign go u stp kochanki
I nie sfolgowa prdzej sprawiedliwym gniewom,
A zwalczy mionika wraz z krlewsk dziew.
Potem wspomnij Nerona, panie, Kaligul,
Potwory ktrych imi wymawiamy z blem,
Bo do ludzi podobni byli tylko ksztatem;
Ci wszystkie inne prawa podeptali gwatem,
A nie zamali tylko jednego niegodnie:
Co broni zdronych lubw zapala pochodnie.
Twoja wola stanowcza do prawdy mnie zmusza,
Wic wspomnij: niewolnikiem cesarza Klaudiusza
Pallasw brat by, Feliks, wieo wyzwolony,
Ktry potem krlowe dwie poj za ony.
A i trzeba rzec wszystko i dokoczy dziea,
Powiem, e Bereniki krew w obu pyna.
Miaby wic, pokalawszy cze naszych otarzy,
Wprowadzi cudzoziemk do oa cesarzy!
Widzc, e tam na Wschodzie w oe ich krlowej
Wszed niewolnik nasz wieo zrzuciwszy okowy?!
Oto co o mioci twej myl Rzymianie,
I nie wiem. czy dzi jeszcze, zanim noc nastanie,
Senat, majc za sob gos caego Rzymu,
Nic powtrzy sw, ktrem rzek bez pochlebstw dymu,
I czy nie klknie kornym baganiem przed tob,
By poczy si z godn twej chway osob.
Jeszcze czas si namyli, cho godziny bieg.
TYTUS
Ach, jak atwo wyrzecze da od drugiego!
PAULIN
Ze to mio arliwa, ochotnie przyznaj.
TYTUS
Stokro wiksza. Paulinie, ni ci si wydaje.
Stao si dla mnie cig potrzeb, rozkosz
Widzie j co dzie, kocha, podoba si oczom...
218
Co wicej, o niej tylko mylaem jedynie,
Kiedym bogom dzikowa, e tam w Palestynie
Legiony mego ojca cesarzem wybray,
e si pod nim skupio wojsko i Wschd cay;
Ze gdy ju przeciwnikw nie starczyo wicej,
Rzym skrwawiony dosta si w jego mdre rce.
Potem chciaem rodzica widzie prdzej w grobie,
Ja, ktry dawniej nieraz bybym odj sobie,
A jemu przyda ycia, eby los askawy
Zechcia za to przeduy dni ojcowskiej stawy.
A to wszystko (bo mio me obchodzi reszta),
By tylko Berenik wynie na majestat
I odpaci si godnie za ar uczu drogi,
Wraz z sob wiat jej cay rzucajc pod nogi.
Dzi po szaach mioci, jakiej nic nie kieza,
Po tylu mych przysigach skadanych jej we zach,
Gdy serce kocha wicej, ni przedtem kochao,
Gdy mog j dzi glori uwieczy wspania,
Gdy za te pi lat tsknot i udrki srogiej
Hymen szczliwy moe zczy nasze drogi,
W tej chwili ja, Paulinie nieba najaskawsze!
PAULIN
Co?
TYTUS
W tej chwili sam chc z ni rozsta si na zawsze.
Nie, eby na twe sowa zmienia si dusza.
Jelim chcia twego zdania, do prawdy ci zmusza,
To dlatego, em pragn, by mi pomg sowy
Stumi ar, co ochon nierycho gotowy.
Zwycistwo nad uczuciem nieatwo mi przyszo.
Jelim wreszcie ku sawie nakoni si myl,
Wiedz, em musia i do niej przez walki mordercze,
Od ktrych dugo jeszcze krwawi bdzie serce.
Przedtem mogem j kocha spokojnie, bez lku,
Bo kto inny los Rzymu trzyma w swoim rku;
Ja byem panem siebie; wolny dusz, ciaem,
Z mych pragnie tylko sobie rachunek zdawaem.
Ale gdy ojca niebo wzio mi na wieki,
Kiedym stroskan doni zamkn mu powieki,
Zrozumiaem, e jestem w jake sodkim bdzie!
e dwigam obowizek, ktry odtd bdzie
Moim zawsze, na przekr miosnym zapaom,
e musz dla ugasi serce, co kochao,
e wyrok niemiertelnych to dla mnie stanowi:
Zby si samego siebie, odda si Rzymowi.
Oczy Rzymu dzi bacznie moich krokw strzeg;
Jaka by haba dla mnie, zy omen dla niego,
Gdybym swe panowanie zacz od bezprawia
219
I na gruzach praw wasne moje szczcie stawia!
Zo cik ofiar los Rzymu zapat,
Tylko jak Berenik przygotowa na to?
Jak zacz? Od tygodnia nieraz prbowaem
Rozpocz z ni rozmow zwierzeniem niemiaem,
Lecz ju po pierwszym sowie jzyk w ustach zamar
I nie mogem rzec wicej tak koczy si zamiar.
udziem si, e moe bl mj, pomieszanie
Bdzie wsplnej niedoli zym przeczuciem dla niej,
Lecz ona taka ufna, z przedziwnym spokojem
Umiaa tylko doni suszy oczy moje
I nigdy nawet w myli nie drgno jej ono
Lkiem, e rzuc mio, jake zasuon!
Aem dzi postanowi zebra wszystkie siy
I rozplata zwierzeniem ten wze zawiy.
Czekam na Antijocha; zlec mu na drog
Ten skarb wielki, ktrego ju chowa nie mog.
Musi j zabra z sob na Wschd, i to rycho,
Aby ju jutro w Rzymie o wszystkim ucicho.
Sam to jej powiem zaraz, nie zlkn si sowa
I to bdzie ostatnia moja z ni rozmowa.
PAULIN
Wiedziaem, e tak bdzie; kochae si w sawie
I za to los zwycistwy darzy ci askawie;
Ujarzmionej Judei powalone bramy
S tych szlachetnych arw wiecznymi wiadkami.
Nie dziw wic, e ta twoja rycerska odwaga
Nie chce burzy dzie wasnych, przed klsk si
wzdraga,
e kto tyle narodw zwyciy w potrzebie,
Ten wczeniej czyli pniej zwyciy i siebie.
TYTUS
Sawa... sawa... Brzmi piknie, lecz taka okrutna!
O ile by pikniejsza bya, nie tak smutna,
Gdyby tylko w tym sprawa, by zgin poczciwie.
Cho i ten zapa, ktry dla jej blaskw ywi,
Nikt inny Berenika rozarzya we mnie.
Wiesz sam dobrze, ukrywa byoby daremnie:
Nie zawszem kocha saw godn mego rodu.
Na dworze Neronowym chowany za modu,
Wolaem, za przykadem zepsutej modziey,
Sucha szeptw miosnych ni szczku pancerzy,
A przysza Berenika... Czego nie dokona,
Kto chce olni kochank, zwycisk pokona!
Krwim nie skpi. Nie odpar nikt mego ramienia;
Powrciem w triumfie, lecz krew i westchnienia
220
Zday mi si zbyt liche, by zyska jej wzgldy,
Wic spieszyem z pomoc nieszczliwym wszdy,
Gdzie ino mnie powioda myl poczciwa, zbona.
Szczliwy, ach, szczliwszy, ni to poj mona,
Gdy mogem dar jej zoy najwikszy na ziemi:
Serca ludzkie zdobyte dobrodziejstwy memi!
Tak, wszystko jej zawdziczam, co dobrego u mnie.
A teraz stan przed ni z jej darem i dumnie
Ugodz nim w jej serce za wszystko w podzice
Mwic: Ide ode mnie i nie wracaj wicej!...
PAULIN
e wdziczny, pokazae to caemu wiatu.
Wadza jej siga bdzie po brzegi Eufratu.
Senat dziwi si wielce tej hojnoci twojej.
Nie jeste niewdzicznikiem: prne niepokoje;
Ma tyle nowych dzieraw jak nikt pord krlw!
TYTUS
Stroisz w ndzn pociech najdotkliwszy z blw.
Znam dobrze Berenik. Wiedza bogi w niebie.
e tylko mego serca pragna dla siebie.
Za serce daa serce. Ju od pierwszej chwili
(Szczsnej? fatalnej? Nie wiem; gos duszy si myli.)
Ona tylko mylaa o mojej mioci.
Obca na rzymskim dworze, gdzie zjechaa w goci.
Tym tylko ya co dzie, samotna, niemiaa,
e widziaa mnie krtko, reszt dnia czekaa.
Jeli czasem przyszedem do niej nazbyt pno,
Przepomniawszy godziny, gdy czekaa prno,
Witay mnie jej oczy w zach skpane cae,
Ktre wnet doni tkliw dugo suszy miaem,
A wszystko, co o uczu trwaoci stanowi:
Sodycz nawet w wyrzutach, ar uczu wci nowy,
Zalotno bez zamiaru, lk w szczciu niemiaem,
Pikno, wierno i cnota wszystko u niej miaem.
Od piciu lat j widz co dzie, co dnia przecie
Patrz, jakbym j widzia po raz pierwszy w wiecie.
Lecz do wspomnie; im duej o tym wszystkim myl,
Tym silniej moja wola chwieje si w zamyle.
Nieba! Jak strasznej wieci zwiastunem ja bliskim!
Jeszcze to jedno. Id. Zapomn o wszystkim.
Znam ju swj obowizek, skupi ca wol
Nie mylc, czy to wszystko przey bd zdolen.
221
SCENA TRZECIA
Ty t u s, P a u l i n, R u t i l i u s
RUTILIUS
Berenika cezara prosi o rozmow.
TYTUS
Paulinie!...
PAULIN
Ty si wahasz? Jakie lki nowe?
Przypomnij, panie, szczytne zamiary cezara
Wanie teraz!
TYTUS
Pamitam. Niechaj wejdzie zaraz.
SCENA CZWARTA
B e r e n i k a, Ty t u s, P a u l i n, F e n i k a
BERENIKA
Wybacz mi, em natrtna, e z serca podniety
Naruszam tw samotno, wdzieram si w sekrety.
Lecz sysz, jak u dworu kady mi powtarza
Wieci o askach dla mnie z hojnoci cesarza:
Mog wic sama jedna milcze w tej godzinie,
Nie rzec sowa wdzicznoci, ktre z duszy pynie?!
Potem, panie (mwi to wobec przyjaciela,
Ktry serc tajemnic nas dwojga podziela),
Twa aoba skoczona; wolny, czas przemija,
A ty mnie wci unikasz i poj mi nijak...
Sysz, e mnie darujesz dobrodziejstwem nowem,
A sam nie mwisz do mnie ani jednym sowem.
Milszy mi stokro spokj ni blask w majestacie.
Mio sw umiesz tylko wyjawia w senacie?
Tytusie! (tak, bo mio zawsze nieaskawa
Tytuom, ktre rodzi respekt i obawa)
Jaka troska osiada na twojej mioci?
Czy umiesz tylko dawa mi trony i woci?!
Od kiedy to ja czua na swe wyniesienie?!
222
Jedno sowo z ust twoich, jedno twe spojrzenie
Oto caa ambicja moja, cae szczcie.
Ach, nie dawaj niczego, tylko widuj czciej!
Wszystek czas dajesz pastwu, zatroskany wielce,
Tak e po tych dniach omiu zamilko ci serce?
Powiedz cho jedno sowo; odetchn przytomniej.
Moe, gdy biegam tutaj, mwilicie o mnie
Sekretnie, o mym losie? Moe si nie myl?
Moe przynajmniej o mnie mylae przez chwil?
TYTUS
wiadkami niech mi bd bogowie na niebie,
e nigdy myli moje nie mijaj ciebie;
e ni czas, ni rozka przysic si nie boj
Nie odbior ci serca, ktre zawsze twoje.
BERENIKA
Mio mi poprzysigasz wiecznie trwa, godn,
A mwisz one sowa jako dziwnie chodno.
Po co wzywa na wiadkw niebieskie potgi?
Chcesz lki moje ciszy witoci przysigi?
Nie chc przeczy niczemu; cho przysig ceni,
Uwierz ci na jedno najprostsze westchnienie.
TYTUS
Krlowo...
BERENIKA
Ach, cesarzu, nie rozumiem zgoa...
Milczysz, odwracasz oczy, namarszczye czoa.
Kiedy zejd z twej twarzy czarne chmury troski?
Tak nie moesz zapomnie o mierci ojcowskiej?
Czym zakl, czym odpdzi te smutki zowieszcze?
TYTUS
Gdyby ojciec y jeszcze, ach, gdyby y jeszcze,
Jake bybym szczliwy!
BERENIKA
O tak. wiem. rozumiem;
Serce syna inaczej bi w piersiach nie umie.
Ale ju uczci godnie wite ojca imi;
Teraz musisz pomyle o sawie, o Rzymie.
O sobie nie miem mwi. Powiem tylko tyle,
e ongi zaliczae do najmilszych chwile,
Gdy sucha sw pociechy moich; a ja sama
Przeladowana tutaj, z blem, co mnie ama,
Po jednym twoim sowie miaam si jak dzieci...
al ci ojca; bl srogi, nie najwikszy przecie,
Bo ja (starczy mi wspomnie, a jeszcze dr caa),
223
Kiedy mi chciano zabra wszystko, com kochaa,
Nieszczsna, ktrej mce nie dorwna adna,
Gdy cho chwil bez ciebie zostan bezradna,
Co bym umrze musiaa, gdyby mi wzbronili
Ciebie...
TYTUS
Przesta, co mwisz, i to w takiej chwili!
Przesta! Na takie sowa le wybrana pora.
Dla niewdzicznika nadto do hojnoci skora.
BERENIKA
Niewdzicznika? Od ciebie sysz takie sowo?
Zmczyam ci dobroci na wszystko gotow?
TYTUS
Nie! Nie! Skoro tak pytasz, odpowiem najprociej:
Nigdy wikszej do ciebie nie czuem mioci,
Tylko...
BERENIKA
Skocz, prosz.
TYTUS
Ach!
BERENIKA
Mw!
TYTUS
Wic... Rzym... cezarowie...
BERENIKA
Co?
TYTUS
Paulinie, chod ze mn, wicej jej nie powiem.
SCENA PITA
B e r e n i k a, F e n i k a
BERENIKA
Jak to? Odszed tak nagle, nie rzekszy ni sowa?
Ach, Feniko, niestety! Nieszczsna rozmowa.
Czym co zego zrobia? Gdzie przyczyna skryta?
224
FENIKA
I ja tym mniej rozumiem, im ciekawiej pytam.
Lecz czy nie masz niczego takiego w pamici,
Co mogo go do ciebie ozibi, zniechci?
Przypomnij.
BERENIKA
Nie pamitam, wierz, Feniko mia,
Im lepiej przypominam przeszo, jaka bya,
Od pierwszego spotkania po ten dzie aoci,
Tym lepiej widz win m nadmiar mioci.
Bya wiadkiem rozmowy; niczego nie skrywaj;
Moe dzi jakim sowem byam jemu krzywa?
Moe te jego dary przyjam za chodno,
A jego bl zmierzyam miar mao godn?
A moe gniewu Rzymu ulk si, obmowy?
I nie chce bra za on mnie, obcej krlowej?
Ale to niepodobna! Przecie tyle razy
Mwi mi, e nie boi si praw, ich obrazy...
Wic nie wiem, jak tumaczy to jego milczenie...
W niepewnoci omdlewam, w pyw si mieni,
Bo jakebym y moga wiedzc, e nie kocha!
Albo em go czymkolwiek obrazia, pocha!
Ale powrmy w przeszo. Kiedy wa wszystko,
Zdaje mi si, e jestem wyjanienia blisko:
Tytus musia dowiedzie si, co byo wczeniej,
I mio Antijocha tkna go bolenie.
Wiem, e na niego czeka, e posano goca;
Ach, ju mi teraz wszystko jasne a do koca.
Co mi lkiem okrutnym tak zranio dusz,
To bahe podejrzenie atwo je rozprsz.
Lecz nad takim rywalem triumf twj zbyt may,
Tytusie! Tak chciaabym, bez szkody twej chway,
By kto jeszcze moniejszy serce moje kusi,
By jeszcze wicej krlestw pod nogi mi rzuci,
eby bezlikiem bere nci me zapay,
A twoim darem tylko by ar serca trway!
Dopiero by si wtedy zwyciski przekona,
Czym dla mnie twego serca czuo upragniona.
Pjd do, wnet rozwiej te jego obawy.
Lepiej mi; znowu bdzie wdzikom mym askawy.
Za prdko mnie zwarzyy domysy zowieszcze:
Jeli Tytus zazdrosny, to kocha mnie jeszcze.
225
AKT TRZECI
SCENA PIERWSZA
T y t u s, A n t i o c h, A r s a s
TYTUS
Odjedasz? C ci nagli tak niespodziewanie,
e ten odjazd, rzec mona, za ucieczk stanie?
Chciae bez poegnania odpyn do domu,
Jakoby nieprzyjaciel cicho, po kryjomu?
Co by o tym powiedzia lud po caym Rzymie?
(Nie chc skrywa niczego, w mej przyjani imi.)
Cem ja ci uczyni? Czym ci bez wyboru
Zmiesza z rzeszami krlw u mojego dworu?
Dopkim nie by wadc, nie mogem da wicej,
Tylko serce, bo puste miaem wwczas rce,
A dzisiaj, gdy i donie otworzy ci mog,
Ty gardzisz dobrodziejstwem i wyruszasz w drog.
Czy mylisz, em zapomnia, kim tu byem wczora,
e zapatrzony dzisiaj w strj imperatora
Ju nie widz przyjaci, a jeli zobacz,
To niby twarze obce, nie znane mi raczej?
Antijoch, co przede mn chcia ucieka skrycie,
Wicej mi dzi potrzebny, nili by przez ycie.
ANTIOCH
Ja?
TYTUS
Ty wanie.
ANTIOCH
Co mog ci da, taki may,
Prcz ycze na pomylno cezarowej chway?
TYTUS
Nie zapomniaem, drogi, e jelim zwycia,
Poowa w tym zasugi twojego ora.
e wrd jecw w triumfie do wzgrz Kapitolu
Szo wielu, ktrzy tobie poddali si w polu,
e wrd upw zwiezionych z palestyskiej ziemi
226
Byy, ktre ty zdoby rkami wasnemi.
Dzisiaj nie chc, by dla mnie krwawi si na nowo,
Dzisiaj mi jest potrzebne tylko twoje sowo.
Ja wiem, e Berenika, pomna przysug wielu,
Myli zawsze o tobie jak o przyjacielu,
Poza mn tylko ciebie widuje i sucha;
Rzec mona: jednegomy i serca, i ducha.
Wic w imi tej przyjani tak piknej i trwaej,
Przez ten wpyw, ktry zawsze nad krlow miae,
Przemw do niej ode mnie.
ANTIOCH
Chcesz, bym przed ni stan,
A jam si z ni na zawsze poegna dzi rano.
TYTUS
Musisz w moim imieniu pj raz jeszcze do niej.
ANTIOCH
Mw z ni sam. Znasz krlowej afekt niezmieniony.
Po co masz si wyrzeka rozkoszy wyznania,
e miujesz, e serce si do serca skania?
Z niecierpliwoci czeka na ciebie krlowa.
Ja rcz za jej zgod, cho nie rzekn sowa:
Wiem z jej zwierze, e rk odda cezarowi,
Jeli on tylko zechce, rzeknie, postanowi.
TYTUS
C bym ja da za rozkosz tak, przyjacielu!
Bybym wtedy szczliwszy od szczliwych wielu.
Tak mi ta mio dzisiaj rozpalia dusz,
Dzi, kiedy Bereniki mej wyrzec si musz.
ANTIOCH
Nie rozumiem.
TYTUS
Ot, losy wziy posta now.
Ju nie dla mnie s luby z judejsk krlow.
Nadaremnie udziem si szczcia obrazem;
Jutro wraz z Berenika odjedziecie razem.
ANTIOCH
Niepodobna!
TYTUS
Ach, wielko... gorzki dar niebiosw.
Jestem dzi wadc wiata, rzdc jego losw,
Mog z krlw igraszk sw czyni bezwoln,
Tylko mi wasnym sercem rozrzdza nie wolno.
227
Rzym, nienawidzc krlw tym silniej, im duej,
Gardzi najwikszym piknem zrodzonym w purpurze;
Blaski, co si w koronie wielu przodkw arz,
Bezczeszcz moj mio, oczy ludu ra.
Zreszt mog miostek szuka tam, gdzie zechc.
Wrd Rzymianek Rzym pikno way sobie lekce
I choby najmniej godn przyzwoli na tronie,
Byle bya zrodzona w jego wasnym onie.
Sam Juliusz si nie opar tej przemonej fali;
Gdy wic jutro krlowa std si nie oddali,
Wtedy lud przyjdzie tutaj do mnie rozwcieczony
da, by odjechaa precz w rodzinne strony
Na jego oczach. Na wstyd taki nie pozwol,
Jeli mam by zwycion, to przez wasn wol.
em przez osiem dni milcza, bicie serca ciszy,
Mogo j przygotowa na to, co usyszy.
Niecierpliwa i z dusz ju rozpaczy blisk
Chce, abym stan przed ni, wytumaczy wszystko.
Lecz jak to rzec samemu?! Pom mi w cierpieniu.
Id do niej, to, co sysza, powiedz w mym imieniu:
Dlaczegom milcza, wszystko, zwaszcza niech
wybaczy,
e j twymi ustami egnam dzi w rozpaczy.
Ty bd jedynym wiadkiem naszych ez rozstania
I ty mi od niej przynie sowa poegnania.
Unikajmy widzenia w tej srogiej niedoli;
Ono by nam skruszyo reszt naszej woli.
Jeli pewno, e nigdy nie zejdzie z mych myli,
Moe osodzi los jej, co si smutkiem kreli,
To jej przysi ode mnie, e nad miar wierny,
W blu bardziej ni ona banita mizerny,
Zachowam a do grobu tkliw mio dla niej,
A rzdy moje bd wieczystym wygnaniem.
Jeli nieba niesyte, e mi j zabray,
Chc mnie skaza na ywot dugi, nieuday,
Ty, ktry tylko przyja skadae jej w dani,
Nie opuszczaj nieszczsnej w chwilach trudnych dla
niej.
Niechaj Wschd j zobaczy z tob u jej boku,
W triumfie, nie w ucieczce, na ludzkim widoku.
I niechaj dobra przyja wiecznie yje wasza
Wrd czstych wspomnie o mnie. O to si dopraszam.
eby za mia swe ziemie tu przy Berenice,
Eufrat bdzie stanowi waszych pastw granice.
Wiem, e senat pamitny, kim bye w potrzebie,
Zgodn myl potwierdzi ten mj dar dla ciebie.
Dodam jeszcze Cylicj do twej Komageny.
egnaj i miej w opiece ten klejnot bez ceny,
Krlow m, jedyne serca podanie,
Wszystko, co bd kocha, pki ycia stanie.
228
SCENA DRUGA
A n t i o c h, A r s a s
ARSAS
Sprawiedliwo z rk bogw w kocu ci spotyka.
Odjedziesz std, lecz z tob jedzie Berenika.
Nie zabrano krlowej nawet daj do rk.
ANTIOCH
Niech odetchn; tak nagy sprawy obrt bior,
e mi prawie, Arsasie, zdziwienia nie staje...
To, co ma najdroszego, Tytus mnie oddaje?...
Jake mam wierzy temu, com sysza w tych sowach!
A chobym i uwierzy, czy mam si radowa?
ARSAS
A mnie trudno uwierzy twoim niepokojom.
Jakie myli uciesze na przeszkodzie stoj?
Czy mnie zwodzi, gdy, idc dzisiaj z tej komnaty,
Po rozstaniu z krlow, aujc jej straty,
Zmieszany bo odwanie wyzna swe zapay
O onej rezolucji mwie mi miaej?
Chciae zbiec, bo ich hymen wry ci katusze;
Ale hymen zerwany, wic c mci dusz?
To mio ci zaprasza do siebie najsodziej.
ANTIOCH
Mam j odwie do dzieraw dalekich na Wschodzie.
Bd mg z ni rozmawia, a blaski dnia znikn...
Moe jej oczy do mych na koniec przywykn
I moe j, Arsasie, rnica poruszy
Midzy chodem Tytusa a arem mej duszy.
Tu w Rzymie imperator przygniata mnie sob,
Tu wszystko niknie w cieniu przed jego osob,
A na Wschodzie, cho i tam peno jego chway,
Przecie i mojej take lady pozostay.
ARSAS
Nie wtp, panie, a bdziesz najszczliwszym z ludzi.
ANTIOCH
Ach, jake nierozwanie kady z nas si udzi!
ARSAS
udzi?
229
ANTIOCH
Mog by miy jej? Pomyl rozumnie.
Czy podobna, by sercem zwrcia si ku mnie?
By cho sowem ulya brzemieniu, co boli?
A nawet eby teraz wrd swojej niedoli,
Kiedy wiat cay wzgardzi jej niewiecim czarem,
Pozwolia wspczucie me skada jej darem,
Czy usugi? To wiedzc w ponieniu swojem,
e me czyni z przyjani, lecz o mio stoj...
ARSAS
Kt j lepiej pocieszy, jeli nie ty, panie!
Los jej si dzi odmieni nagle, niespodzianie.
ANTIOCH
Z onej wielkiej odmiany, daru z losu rki,
Tylko jeszcze dotkliwsze przyjd na mnie mki,
Gdy zy jej mwi bd, jak tamtego kocha;
Bd musia aowa jej, kiedy zaszlocha.
Tak... Za tyle mioci los mi dzi pozwala
Patrzy w zy wylewane ku chwale rywala.
ARSAS
Nigdy nie umiesz lepiej o swym losie tuszy?
Kt a tyle saboci widzia w wielkiej duszy!
Otwrz oczy i pomyl, zaufawszy sobie,
Z ilu przyczyn krlowa musi przypa tobie!
Skoro Tytus mioci wyrzeka si lubej,
Konieczne dla si staj twe z krlow luby.
ANTIOCH
Konieczne!
ARSAS
Trzeba najpierw zostawi j samej,
A pierwsza gorycz smutku spynie jej ze zami.
Potem, wierzaj, za tob zacznie mwi wszystko:
al, zemsta, brak tamtego, twa osoba blisko,
Jej trzy bera zbyt cikie dla niewieciej doni,
Ssiedztwo waszych dzieraw, co do unii koni,
Interes, rozum, przyja wszystkim si zczycie.
ANTIOCH
Odetchnem, Arsasie, wrcie mi ycie.
Jak mio schodz z duszy nielitosne ciemnie!
Po co zwleka? Uczymy, czego chc ode mnie.
Chodmy do Bereniki; na prob to czyni,
Gdy powiem, e j Tytus rzuca, monarchini.
Ach, nie... Do czego mnie ch nierozumna skania!
Jak ja mog si podj takiego posania!
230
Przez cnot czy z mioci burzy mi si serce;
Ja miabym Berenice nie sowo mordercze!
To, e j odepchnito, rzucono... Krlowo!
Nie dla ciebie stworzone to okrutne sowo!
ARSAS
Gniew jej nie na ci spadnie, tylko na cesarza.
Wypenisz jego prob na reszt nie zwaaj.
ANTIOCH
Nie! Szanujmy jej bole i honor niewieci;
Znajdzie si dosy innych posacw zej wieci.
To, e Tytus ni wzgardzi, starczy a za wiele,
By j przeszy skro wstydem. Wic jak si omiel
Dodawa jeszcze inny, tak wielki wstyd dla niej,
em ja, rywal, wzi na si okrutne posanie?
Precz std idmy, Arsasie! Ani chwili duej,
Bo inaczej na wieczn jej wzgard zasu.
ARSAS
Oto ona za pno. Waha si nie moesz.
ANTIOCH
Nieba!
SCENA TRZECIA
B e r e n i k a, F e n i k a, A n t i o c h, A r s a s
BERENIKA
Miae odjecha, a ty tu na dworze?!
ANTIOCH
Widz zawd w twych oczach, pomieszana caa.
Nie mnie si spodziewaa; cezara szukaa.
Lecz tylko jego win, e znw tutaj stoj,
e mnie widzisz po tamtym poegnaniu mojem.
Ju bym by teraz w Ostii i rozwija agle,
Gdyby rozkaz Tytusa nie wstrzyma mnie nagle.
BERENIKA
On tylko ciebie szuka nas wszystkich unika.
ANTIOCH
Chcia ze mn mwi o tym, co ciebie dotyka.
231
BERENIKA
Mnie?
ANTIOCH
Tak, ciebie...
BERENIKA
C on mg powiedzie takiego?
ANTIOCH
Niech inni ci powtrz. Mnie niech bogi strzeg!
BERENIKA
Jak to?!
ANTIOCH
Tak patrzysz gniewnie. Z wyrzutem poczekaj.
Inny na moim miejscu chwili by nie zwleka,
Lecz widziaby w tym triumf swj, dum i rado,
Twojej niecierpliwoci rycho czynic zado
Lecz ja zawsze niemiay, ja wiesz to niezbicie
Dla ktrego twj spokj droszy ponad ycie,
Nie bd ci go burzy; o wzgldy nie stoj;
Wicej twojego blu ni gniewu si boj.
egna; nim dzie si skoczy, pojmiesz, czyja wina.
BERENIKA
Co ty mwisz takiego! Nie odchod zaklinam!
Ju nie mog przed tob skrywa pomieszania.
Przed tob nieszczliwa krlowa si skania
Z lkiem miertelnym w duszy; bagam o dwa sowa!
Mwisz o mym spokoju, a twoja odmowa,
Zamiast mi go zachowa, nie oszczdza blu,
Tylko budzi nienawi i gniew do ci krlu!
Jeli kiedy mj spokj by dla ciebie miy,
Jeli kiedy me wdziki mio tw wznieciy,
Rozjanij te ciemnoci, rzeknij jedno sowo,
Co ci powiedzia Tytus?
ANTIOCH
Na bogi! Krlowo!
BERENIKA
Zbyt miao, Antijochu, z mojej proby szydzisz!
ANTIOCH
Jak tylko powiem sowo, zaraz znienawidzisz!
BERENIKA
Ja tobie ka, syszysz!
232
ANTIOCH
Jaki gwat! Bogowie!
Pochwalisz me milczenie, jeli kiedy powiem.
BERENIKA
Powiedz mi zaraz wszystko; daj pokj wybiegom!
Albo ci znienawidz pki ycia mego!
ANTIOCH
Na tak okrutne sowa trudno milcze duej.
A wic dobrze. Chcesz sama. Antijoch usuy.
Lecz z mego posuszestwa korzy dla ci maa.
Powiem rzecz, o ktrej ty i myle nie miaa.
Znam twe serce, wic teraz domylisz si moe,
e ja w najczulsze miejsce ugodz najsroej.
Tytus kaza mi...
BERENIKA
Co? Mw!
ANTIOCH
Rzec sowa najzawsze,
e musicie ze sob rozsta si na zawsze.
BERENIKA
Rozsta si? Kto? Ja? Tytus z swoj Berenik?
ANTIOCH
Oddam mu sprawiedliwo, choby mow lich.
Wszystek bl, jaki serce szlachetne i tkliwe
Moe pomieci w sobie, kiedy nieszczliwe,
Ja widziaem u niego; zy mioci roni.
Lecz na co zda si mio, choby rwa si do niej!
Rzym nie chce cudzoziemki za on cezara,
Wic musicie si rozsta, i to jutro zaraz
BERENIKA
Mam si rozsta... Feniko, syszysz?!
FENIKA
Tak, niestety.
Ale w twej duszy wzniosej znajdziesz do podniety,
Aby mnie cios przenie, niespodziany, srogi.
BERENIKA
Tyle razy przysiga mi na swoje bogi
I teraz mnie opuszcza. Wierzy si nie godzi;
On tego nie uczyni! O jego cze chodzi!
Kto ndzny chcia nieufno w serce moje wsczy
233
I ponastawia side, aby nas rozczy.
Tytus mnie kocha; nie chce, bym pada zabita.
Feniko, chodmy zaraz, sama go zapytam.
Chodmy!
ANTIOCH
Jak to! Przypuszczasz, e ja mgbym... nieba!
BERENIKA
Rzecz jest po twojej myli. Rzeke, jak ci trzeba.
Nie wierz! Lecz jakkolwiek sprawa si potoczy,
By nie way si nigdy widzie mnie na oczy!
do F e n i k i
Nie opuszczaj mnie teraz w tak wielkiej potrzebie.
Robi wszystko, co mog, aby udzi siebie.
SCENA CZWARTA
A n t i o c h, A r s a s
ANTIOCH
Czy ja dobrze syszaem? Sowa to prawdziwe?
Nie miem nigdy oglda jej na oczy ywe!
Dobrze. Bybym odjecha i tak jeszcze rano,
Gdyby mnie wbrew mej woli tutaj nie wstrzymano.
A wic w drog, Arsasie! Nienawi kochanej,
Zamiast rani miertelnie, koi moje rany.
Przed chwil niespokojny i niemal szalony
Bybym jecha miujc, zazdroci si poni,
Rozpacza; a ju teraz nie patrz tak zawi
I odjad, zda mi si, obojtny prawie!
ARSAS
Suszniej ni kiedykolwiek powiniene zosta.
ANTIOCH
Ja miabym znowu patrze w jej wzgardliw posta,
Ja ozibo Tytusa bra na swoj gow!
Ja mam ponosi kar, e skrzywdzi krlow!
Berenika w gwatownym, niegodnym porywie
Fasz mi rzuca do oczu, ach, niesprawiedliwie!
Tytus j kocha mwi; moje imi: zdrada...
Niewdziczna! Mnie obud tak okropn zada!
I to kiedy? Gdy cnoty Tytusa wychwalam,
Gdy przedstawiam jej mk mojego rywala,
234
Gdy, aby j pocieszy, maluj w ferworze
Jego stao i mio, jakiej nie ma moe.
ARSAS
Zbyt pochopnie si nkasz w niewczesnej godzinie;
Pozwl, niech strumie czasu sw drog przepynie!
Za tydzie czy za miesic on przepyn musi.
Zosta tylko.
ANTIOCH
Nie mog; ju mnie nic nie kusi.
Gdybym zosta, musiabym znw wspczu z jej blem;
Chc spokoju; przez dum take jecha wol.
Im dalej bd od niej, prdzej ujd smtkom.
Tylko mi o niej nie mw ni sowa za prdko.
W kadym razie do jeszcze czasu do wieczora,
Dowiesz si, czy nie cierpi zbytnio, czy nie chora.
Potem wr do paacu, niczego nie skrywaj;
Chc przynajmniej odjecha z pewnoci, e ywa.
235
AKT CZWARTY
SCENA PIERWSZA
BERENIKA sama
Fenika nie powraca. Chwile nierychliwe,
Jake pyniecie wolno dla mnie niecierpliwej!
Miotam si, biegam, mdlej, powstrzyma si nijak,
Siy mnie opuszczaj, spoczynek zabija.
Fenika nie powraca. Ju nie mog duej;
Ta zwoka los okrutny dla nieszczsnej wry.
Fenika w odpowiedzi nie przyniesie sowa;
Tytus nie chcia jej sucha lub przed ni si chowa;
Przed moim susznym gniewem ukrywa si stara.
SCENA DRUGA
B e r e n i k a, F e n i k a
BERENIKA
Ach, jeste, jeste wreszcie... Widziaa cezara?
Co powiedzia? Czy przyjdzie?
FENIKA
Wysucha mnie raczy.
Powiedziaam mu wszystko o twojej rozpaczy.
Widziaam, jak na prno zy wstrzymywa szlocha.
BERENIKA
Przyjdzie?!
FENIKA
Przyjdzie na pewno, krlowo, bo kocha.
Lecz nie moe ci widzie w tak aosnym stanie;
Musisz si uspokoi na jego witanie.
Pozwl, e ci poprawi zerwan zason
I wosy, co ci kryj oczy wylknione,
e lady ez osusz. Tyle ich pyno.
BERENIKA
Nie! Nie! Niechaj zobaczy swoje wasne dzieo!
236
Co mi po prnym stroju, jeli moje serce,
Moje zy, niepokoje w takiej poniewierce!
zy? To mao. Jeeli strata miowanej,
mier moja rycha, pewna serca mu nie rani,
Nie daje mi go znowu! C zrobi twe rce,
Gdy mio ma wzgardzona nie wzrusza go wicej!
FENIKA
Niesuszne twe wyrzuty, twoja skarga, wszystko!
Sysz kroki... To cezar z orszakiem; ju blisko.
Wybiegnij! Po co inni maj patrze na ci!
Wrcisz rycho; zastaniesz samego w komnacie.
SCENA TRZECIA
T y t u s, P a u l i n, o r s z a k
TYTUS
Uspokj j, Paulinie, przemw do niej mile;
Zobacz j a teraz chc by sam na chwil.
PAULIN na stronie
Boj si ich spotkania. O bstwa askawe,
Ocalcie jego honor i cesarstwa saw!
Biegn do niej.
SCENA CZWARTA
TYTUS sam
Tytusie, co czyni si godzi?
Z Berenika masz mwi, miao ci nie zwodzi?
Czy gotw na rozstanie? Znasz ty swoje serce?
Czy potrafi by dla niej tak okrutne wielce?
W spotkaniu takim stao jake mao znaczy!
Tu trzeba by, niestety, barbarzyc raczej!
Czy wytrzymam ten wzrok jej, co w sodyczy bogiej
Umia zawsze wykrywa mego serca drogi?
Gdy zobacz te oczy, ktrych czar mnie pieci,
Dzisiaj wpatrzone we mnie, pene ez boleci,
Czy nie zamilknie we mnie obowizek smutny,
Czy potrafi powiedzie: Bd zdrowa okrutny?
Rani serce, co kocha, ktre sam miuj?
Po c rani? Kto kae? Ja sam rozkazuj.
Nazbyt wczenie cierpieniem tron Rzymowi pac;
Nie sysz krzykw ludu przed moim paacem.
237
Rzym jeszcze nad przepaci zowrog nie stan,
Bym ja go mia ratowa krwi z duszy wylan!
Nikt nie kae! Myl wasna sptaa mnie trwona
I widz groz nieszcz, ktre zwalczy mona.
Kto wie, czy Bereniki ujci cnotami
Rzymianie jej za swoj nie uznaj sami?
I wybr mj potwierdz swym wasnym wyborem?
Tak, tak... Poche obawy za rzecz pewn bior.
Gdy Rzym obok praw swoich pooy na szal
Jej mio najwierniejsz, zy, okrutne ale,
Pjdzie za mn!... Tytusie, czekaj, otwrz oczy,
Zapomniae, gdzie jeste, majak myli mroczy...
Tu nienawi do krlw wrosa w krew i koci
I ty jej std nie wyrwiesz gwatem ni mioci.
Rzym, przegnawszy precz krlw, skaza tw krlow.
Wiedziae to od dziecka, prawa to nienowe.
A potem obowizek gosem twego ludu
Nie mwi do ci twardo wrd wojennych trudw?
Posyszae to samo, cho wrd pochwa dymu,
Kiedy tu z Berenik przybye do Rzymu.
Trzeba ci to, niegodny, bez koca powtarza?!
Jeli ci drosza mio ni sawa cesarza,
Zejd z tronu! Na kraj wiata nie swe miowanie,
Na opuszczonym miejscu kto godniejszy stanie!
Ach, gdzie te moje myli o chwale, wielkoci,
O pamici, co wiecznie w sercach ludzkich goci?!
Ju osiem dni panuj, czas rycho umyka
I cigle sawa niczym, wszystkim Berenik.
Ze straconego czasu jak zdam kiedy spraw?!
To miaem przynie ludziom dni losem askawe.
Czyje zy osuszyem? Kto mnie ju ugoci
Za moje dobre czyny owocem wdzicznoci?
Czym zmieni dol wiata wol niezwalczon,
Gdy nie wiem, ile jeszcze mi y przeznaczono?!
Z dni niewielu, na ktre czekaem tak dugo,
Ilem straci, nieszczsny, bdc serca sug!
Nie mog zwleka! Wstydu czci mojej nie zadam.
Musz zerwa te wizy!
SCENA PITA
T y t u s, B e r e n i k a
BERENIK wychodzc ze swej komnaty
Pucie mnie, powiadam,
Za nic mi wasze rady i przekonywanie!
Ja musz go zobaczy! Ach, ty tutaj, panie!...
238
Chc wiedzie, czy to prawda, e chcesz mnie porzuci,
e z twojego rozkazu mam i precz, nie wrci?!
TYTUS
Nie przydawaj cierpienia nieszczsnemu dosy;
Nie dajmy si w tej chwili uczuciom ponosi.
Gdy dusz mam zranion i w okrutnej mce,
Ty j zami drogimi ranisz jeszcze wicej.
Raczej tym gosem przemw, co nieraz, bywao,
O cnocie obowizku powiada mi miao.
Dzi pora. Lament serca ucisz, prosz, zawy;
Okiem, co bierze jasno z rozumu i sawy,
Spjrz na ten obowizek mj surowy wielce;
Sama na przekr sobie ukrzep moje serce,
Pom mojej saboci twoj wasn moc;
Niechaj wstrzymam zy gorzkie, co do cz si tocz!
A jeli za nic sercu rozkaz, kiedy mode,
Niechaj przynajmniej w cnocie znajdziemy osod
I niechaj wiat na zawsze w pamici zachowa
Te zy, ktre ronili cesarz i krlowa,
Bo los chce, bymy z sob dzi si rozczyli.
BERENIKA
Okrutny!... Ty mi mwisz to wszystko w tej chwili!
Co uczyni? Niestety!... Mylaam, e kocha...
Do twojego widoku tak przywyka, pocha,
yam tylko dla ciebie. Znae Rzym swj, tusz,
Kiedy ci po raz pierwszy odkryam sw dusz;
A ty mnie ktemu przywid, e z mioci konam.
Czemu mi nie powiedzia: ,,Nieszczsna, szalona,
Gdzie idziesz bez nadziei? Powracaj co skorzej!
Nie dawaj serca temu, co przyj nie moe!
A ty je wzi, okrutny, by odda w godzinie,
Kiedy chciao nalee do ciebie jedynie...
Rzym od dawna spiskowa, patrzy na mnie krzywo:
By czas; moge mnie wczeniej rzuci nieszczliw;
Znalazabym pociechy niejedn przyczyn;
Na ojca mogam rzuca mojej mierci win,
Na lud, senat, cesarstwo, nawet na wiat cay,
Tylko nigdy na ciebie! Ju mnie gotoway
Od dawna na to moje nieszczcie przesdy
I nienawi po miecie, nim obje rzdy.
A ty dopiero dzisiaj powalasz mnie ciosem,
Okrutny, kiedy dni mi wzeszy lepszym losem.
Gdy szemrania ustay, ojciec w grobie ley,
Kiedy wszystko od woli twej tylko zaley,
Gdy wiat cay w pokorze u ng twoich klka,
Kiedy ju tylko ciebie ja mog si lka.
239
TYTUS
I ja take sam w rku miaem swoje ycie...
Jelim y, to dlatego, em udzi si skrycie.
Myl w jutro niewidne wybiega nie chciaem,
By nie dojrze rozki, ktrej si lkaem.
Mylaem, e dla chci mych nie bdzie granic,
Wierzyem w niemoliwe, rozum by mi za nic.
W dniach zwtpienia marzyem o mierci przy tobie,
Zanimby do rozstania przyj miao w zej dobie.
Trud przeszkd tylko ognia do aru dodawa.
Ju syszaem gos Rzymu, ale wtedy sawa
Innym mwia tonem ni teraz, gdy pora,
By odzewem by dla niej gos imperatora.
Czuj, na jakie mki gos taki mnie woa,
Bo wiem, e ju bez ciebie y duej nie zdoam,
e serce moje rycho bi w piersiach przestanie.
Bo nie ycie mnie czeka, tylko panowanie.
BERENIKA
A wic panuj, okrutny, uciesz swoj chwa!
Skoczone. Chciaam tylko dla pewnoci caej,
Aby te twoje usta po tylu przysigach,
e mio, co nas czy, a do grobu siga,
Aby te usta, kamstwa stwierdzajc wyznanie,
Ukaray mnie same wieczystym wygnaniem.
Tak! Chciaam sama sysze te sowa najkrwawsze
I ju nie sucham wicej egnam ci na zawsze.
Na zawsze. Ach spjrz, panie, w swoje serce wasne!
Jakie to sowo dla tych, co kochaj, straszne...
Za miesic albo za rok, jak my to zniesiemy,
e nas tyle mrz dzieli, e wiat guchy, niemy...
Ze czy to dzie, czy wieczr zaczyna si nowy,
Tytus nie przyjdzie wicej do swojej krlowej...
e krlowa Tytusa przez dzie nie zobaczy...
Ach, jake ja si myl, jak wszystko inaczej!
Zawczasu przebolae mj odjazd, rozstanie,
Wic liczy dni nie bdziesz, serca ci nie stanic!
Chwile bd si duy dla mnie, nie dla ciebie.
TYTUS
Dugo liczy nie bd... ujd tej potrzebie.
Myl, e wnet wie smutna serce ci pokrzepi,
O mojej ci mioci powiadajc lepiej,
Nibym to sam potrafi, e Tytus ju duej...
BERENIKA
Wic na co to rozstanie Do czego to suy?
Ja nie chc szczliwoci w cesarskim hymenie
Czym skazana na wieczne ciebie niewidzenie?
Zazdrocisz mi powietrza, ktrym tu oddycham?
240
TYTUS
Wic zosta; moja wola wobec ciebie licha.
Czuj, e jestem saby, a tu trzeba bdzie
Walczy cigle ze sercem i ba si go wszdzie.
Czuwa cigle nad sob, powstrzymywa kroki,
Gdy zechc biec, gdzie kusz mnie twoje uroki,
Ju teraz nic nie pomn, niczego nie czuj
Prcz tej jedynej myli, e ciebie miuj.
BERENIKA
Jeli jest tak, jak mwisz, zapytam, co dalej?
Czyby moe Rzymianie buntem si porwali?
TYTUS
Kto wie, czy za zniewag, rzucon ich losom,
Po szemraniach gonego krzyku nie podnios,
I wybr mj potwierdzi musi walka krwawa.
A jeeli zamilkn, gdy kupi ich prawa,
Jakimi ofiarami bd musia co dzie
Opaca ich ulego, ja, w ich oczach zbrodzie!
Czeg si nie omiel zada ode mnie!
Kto amie prawa, nowe funduje daremnie.
BERENIKA
Tylko zy Bereniki bez ceny nijakiej.
TYTUS
Sowa niesprawiedliwe i okrutne takie!
BERENIKA
Tak si grysz w boleci, a twa wola przecie
Moe niesuszne prawa odmienia na wiecie.
Zreszt niech Rzym ma prawa a ty nie masz swoich?
witsze ci jego sprawy, ni co nam przystoi,
Powiedz?!
TYTUS
Rozdzierasz serce okrutn aob.
BERENIKA
Jeste imperatorem, a paczesz nad sob.
TYTUS
O tak! Ja wzdycham, pacz i dr cay w mce.
Ale gdy losy wiata braem w swoje rce,
Rzym kaza mi poprzysic, e zachowam prawa;
Wic musz je szanowa. Nie pierwsza to sprawa.
Wspomnij pocztki Miasta, naszych dziejw chlub.
Rzym mnie podobnych zawsze wystawia na prb,
241
Wszyscy jego nakazom ulegali srogim;
Tylko jeden z mioci poszed midzy wrogi
Po mier, aby bez kary nie zostaa wina.
Drugi na mier wydaje zwyciskiego syna;
Inny zie jednej w oczach bysn nie pozwoli,
Patrzc na zgon dwch synw legych z jego woli.
Nieszczliwi! Lecz zawsze ojczyzna i sawa
Byy celem; Rzymianin im zwycistwo dawa.
Wiem, e wszystkie ich cnoty przewysza ofiara
Taka jak moja teraz: Tytusa cezara.
Inne nigdy rwnego cierpienia nie niosy.
Alem jest chyba godzien, taki wzr wyniosy
Zostawi potomnoci, by najlepsi ino
Mogli go naladowa za moj przyczyn.
BERENIKA
Dla twego okruciestwa nic trudnego dzisiaj.
Wiem, e godzien, niewdziczny, pozbawi mnie ycia.
Ju wszystkich twoich uczu wiadoma mi posta
I ju ci nie chc prosi, by pozwoli zosta.
Miaabym si wystawia na miech urgliwy
Ludu, co dla mnie zawsze gniew, nienawi ywi?!
Chciaam, by mnie std twoja wypdzia rka.
Stao si. Ju mnie wicej nie bdziesz si lka.
Krlowa nie pokae ci gniewnego czoa,
Na wiadkw twojej zdrady bogw nie przywoa,
Nie! Jeeli do niebios skarga ma przenika.
Niech tam o niej zapomn, prosi Berenika.
A jeeli si skar na niewierno twoj,
Jeeli umierajc z ran, co si nie goj,
Chc mej mierci mciciela zostawi po sobie,
To ja ci go zostawiam w twej wasnej osobie,
W twym sercu! Bo mioci tej nie wyrwiesz z ona!
Wic ta bole dzi sroga, ma dobro miniona,
Krew moja, ktra cieknie na kamie podogi,
To wszystko ci zostanie jako twoje wrogi!
I mojej zawzitoci nie aujc zgoa,
Na nich zdaj m zemst i o pomoc woam.
egnaj!
SCENA SZSTA
T y t u s, P a u l i n
PAULIN
Z czym posza, panie? Syszaem jej kroki.
Czy zamierza nareszcie odjecha bez zwoki?
242
TYTUS
Zgubionym! Ona posza si zabi, Paulinie,
Biegnijmy za ni; prdko, bo inaczej zginie!
Ja tego nie przeyj.
PAULIN
Uspokj sumienie,
To jej dworki dostay od ciebie zlecenie;
Bd jej pilnoway. Nie zostawi samej,
Aeby si nkaa smutnymi mylami.
Nie, nie; obawy ponne. Pokazae mstwo,
Wic trzeba tylko wytrwa, a twoje zwycistwo!
Bez wspczucia nie moge jej sucha, to pewne;
Mnie take, gdy patrzyem, tkny myli rzewne.
Lecz spojrzyj, panie, dalej; t chwil rozpaczy
Odkupi wielka sawa i przyszo wyznaczy.
Pochway wiata zbierzesz; na wszystkich dni reszt
Jaka gloria!
TYTUS
Ach, przesta, barbarzyc jestem,
Nienawidz sam siebie. Nawet Nero krwawy
Z takiego okruciestwa nie szukaby sawy.
Nie chc nosi znamienia zabjcy u czoa.
Chodmy, a Rzym niech mwi, co zechce, niech woa!
PAULIN
Cezarze!
TYTUS
Nie wiem dobrze, co mwi, poczekaj.
Czasem bl jest za wielki na siy czowieka.
PAULIN
Nie wstrzymuj biegu sawy, dokocz swego trudu!
Wie o waszym rozstaniu ju kry wrd ludu.
Wczoraj w Rzymie by smutek, dzi radosne twarze,
Bramy wity otwarte, dymi si otarze,
Lud chwali ci pod nieba, dumny z twego czynu,
Posgi twoje zdobi wiecami wawrzynu.
TYTUS
Rzym, sawa, Berenika... Niech mnie bogi strzeg!
Dlaczegom ja cesarzem i kocham dlaczego?
243
SCENA SIDMA
T y t u s, A n t i o c h, P a u l i n, A r s a s
ANTIOCH
Co uczyni, cesarzu! auj Bereniki!
W tej chwili moe koczy w ramionach Feniki.
Nie sucha paczw, gosu rozsdku, napomnie,
O sztylet i trucizn woa nieprzytomnie.
Ty j tylko oderwiesz od takich zamysw;
Na dwik twego imienia powraca do zmysw;
Jej oczy w tw komnat bez przerwy zwrcone
Zdaj si ciebie wzywa na pomoc, obron.
Nie mogem patrze duej, widok zabi moe;
Poka si jej na chwil choby, by najskorzej,
Ocal wzr cnt wszelakich i piknoci pierwszy,
Chyba e ludzkie serce nic bije ci w piersi.
Rzeknij sowo tymczasem!
TYTUS
Sowo wyrzec... czyje?
To sam nie wiem w tej chwili, czyli jeszcze yj.
SCENA SMA
T y t u s, A n t i o c h, P a u l i n, A r s a s, R u t i l i u s
RUTILIUS
Panie, wszyscy trybuni, senat, konsulowie
W imi Miasta wzywaj ci; ju ludu mrowie
Za nimi wielk cib w paacu si toczy.
Chc cezara w komnacie zobaczy na oczy.
TYTUS
Sysz was, wielkie bogi, chciejcie krzepi serce,
Ktre si zabkao, nieszczliwe wielce!
PAULIN
Pospiesz w komnat obok, gdzie senat gotowy
Czeka ci uroczycie.
ANTIOCH
Biegnij do krlowej!
PAULIN
Ty by si, panie, teraz tak niegodnie splami
244
I majestat cesarstwa podepta nogami?!
Rzym...
TYTUS
Ju dosy. Paulinie. Id zaraz do nich.
do A n t i o c h a
Przed takim obowizkiem nie mog si broni.
Spiesz zaraz do krlowej. Gdy wrc niedugo,
Dowie si, czym w mioci by niewiernym sug.
245
AKT PITY
SCENA PIERWSZA
ARSAS sam
Gdzie jest pan mj? Bogowie! Bodajem go znalaz!
Pomcie gorliwoci! Niech si dowie zaraz!
Pan mj wierny niech syszy nowin szczliw,
O jakiej nawet marzy nie mia, jako ywo!
SCENA DRUGA
A r s a s, A n t i o c h
ARSAS
Samo niebo ci, panie, na me szczcie zsya.
ANTIOCH
Jeli moja obecno w czymkolwiek ci mia,
Podzikuj za to mojej okrutnej rozpaczy.
ARSAS
Krlowa std odjeda.
ANTIOCH
Jak to?
ARSAS
Nie inaczej.
Jeszcze dzisiaj wieczorem. Ju dane rozkazy.
Najpierw prawie szalona z doznanej obrazy,
e nie moga doczeka si przyjcia cezara,
Teraz dum szlachetn odpaci si stara;
Wyrzeka si wszystkiego, odjeda w cichoci,
By jej wstydem Rzym nie pas si w swojej radoci.
Do Tytusa list pisze.
246
ANTIOCH
To ponad pojcie!
A Tytus?
ARSAS
Chcia biec do niej, ale w tym momencie
Tum go wstrzyma, otoczy krzykami wiwatw
W lad tytuw przyznanych uchwa senatu.
Te godnoci, oklaski, cze skadana razem
Byy dla zobowiza przemonym nakazem
I wic wadc, niby zaszczytne okowy,
Mimo arw kochanka i paczw krlowej,
Kady mu si na dusz chwiejn w swym wyborze.
Skoczone! Ju si nigdy nie zobacz moe.
ANTIOCH
Mie blaski nadziei; przyznaj najradziej,
Lecz los gr tak okrutn z mym yciem prowadzi,
Tyle ju moich pragnie rozwiao si prochem,
Ze lkam si i szczciu nie wierz ni troch.
Serce, w ktrym bez przerwy nowe lki tlej,
Boi si drani losu ju sam nadziej.
Co widz? Tytus idzie, chyba si nie myl...
Czego chce?
SCENA TRZECIA
T y t u s, A n t i o c h, A r s a s
TYTUS do orszaku
Wy odejdcie; chc zosta sam chwil.
do A n t i o c h a
Id, jakem powiedzia, speni obietnic.
Cierpi cigle i myl o mej Berenice.
Z dusz, ktr zy twoje i jej smutkiem poj,
Id uciszy bole mniejsz nili moj.
Chod! Chc, by raz ostatni by mi wiadkiem bliskim,
e kochaem krlow moj sercem wszystkim.
SCENA CZWARTA
A n t i o c h, A r s a s
ANTIOCH
Oto twj dar nadziei... znik po niej lad wszelki.
247
Patrzaj, jaki to triumf czeka na mnie wielki...
Krlowa miaa jecha piecz w gniewie i wstydzie,
Tytus mia j opuci i wicej nie widzie.
Co ja wam uczyniem, bogowie szczliwi,
e mi si ndzne ycie takim losem krzywi!
W kadej chwili przechodz jakim prawem trwaym
Z lku w now nadziej, a z niej w nowe szay.
A przecie jeszcze yj; bogowie okrutni,
Nie bdziecie drwi dugo z mojej doli smutnej!
SCENA PITA
T y t u s, B e r e n i k a, F e n i k a
BERENIKA
Nie chc sysze niczego. Ju postanowiam.
Odjedam. Ju mi twoja obecno niemia.
Po co jtrzy bl jeszcze zbdnym sowem, po co?
Bde zadowolony: odjedam przed noc.
TYTUS
Bagam, posuchaj chwil.
BERENIKA
Ju teraz za pno.
TYTUS
Jedno sowo.
BERENIKA
Nie, nie chc.
TYTUS
Miotam si na prno.
Krlowo! Skd ta zmiana naga, niespodziana?
BERENIKA
Skoczone; nie chc czeka, jak pragne, rana;
Jad natychmiast, juem gotowa do drogi.
Raz jeszcze mwi egnaj!
TYTUS
Pozosta, na bogi!
BERENIKA
Po co? Chyba by sysze, jak po caym miecie
Lud drwiny stroi z mojej sromoty niewieciej...
Ach, te tumy radoci okrutn ruszone,
Kiedy ja sama jedna w zach nieszczcia ton.
248
Co ja im uczyniam, co ja im zabraam!
Nadto ciebie kochaam oto zbrodnia caa.
TYTUS
Na te gosy posplstwa dzi jeszcze za wczenie.
BERENIKA
Wszystko, co tutaj widz, rani mnie bolenie.
Przepych tych komnat dla mnie z twej troski wspaniay,
Te miejsca, co na mio m dugo patrzay,
A zdaway si wry twoj niezgaszon;
Festony, w ktre nasze imiona spleciono,
A teraz chodz za mn, gdzie krokiem si rusz
To wszystko obudniki, co mi szarpi dusz.
Feniko, chodmy!
TYTUS
Jaka ty niesprawiedliwa!
BERENIKA
Wracaj, gdzie ci twj senat przewietny przyzywa;
Przyszli twe okruciestwo sawi pod niebiosy,
A ty sucha ich pochwa w dostojnej rozkoszy.
Jake kontent, e tak si twoja sawa wici!
Przyrzeke im wymaza mnie zgoa z pamici...
A e za mio i ta zbyt maa zapata,
Przyrzeke nienawidzie mnie po wieczne lata...
TYTUS
Nie przyrzekem niczego. Bogowie na niebie!
Jake mona zapomnie, nienawidzie ciebie!
Ty mi to wszystko mwisz? Czy such mnie nie myli?
Okrutne podejrzenie i to w takiej chwili!
Posuchaj, co ci powiem. Pi lat naszych wspomnij,
Niechaj ci w myli bdzie kady rok przytomny,
Godzina kada, w ktrej serce ci dawaem
W najwikszym uniesieniu, z najczulszym zapaem,
I wiedz, e to, co dzisiaj dla ci w duszy ywi,
Tamto wszystko przechodzi powiadam prawdziwie,
Nigdym wicej nie kocha.
BERENIKA
Mwisz: miowanie,
A ja przecie odjedam na twj rozkaz, panie.
Moe szukasz urokw w tej mojej rozpaczy?
Moe mao ez lej; wolaby inaczej...
Po co mi wracasz mio? C mi po niej teraz?!
Lepiej mw, e mnie kochasz mniej, ni byo nieraz.
Ach, nie wspominaj czasu, co si szczciem kreli!
Lepiej, bym odjechaa przynajmniej w tej myli,
249
e zapomnia, czym bya dla ci Berenika,
Tak wygnana bez alu z serca niewdzicznika.
Ty t u s czyta list.
Wzie mi, com pisaa, a czego nie zmieni;
Od twej mioci jedno mam tylko pragnienie:
Przeczytaj to i pozwl, bym ruszya w drog.
TYTUS
Nie wyjdziesz std! Ja na to pozwoli nie mog.
Wic ten odjazd to ino podejcie okrutne!
Chcesz umrze, aby tylko wspominanie smutne
Pozostao po wszystkim, co na ziemi kocham.
do F e n i k i
Chc, by mi sprowadzono zaraz Antijocha.
B er e n i k a opada na krzeso.
SCENA SZSTA
T y t u s, B e r e n i k a
TYTUS
Teraz musz ci odkry wszystko, co niejasne.
Kiedy dawniej mylaem o tej chwili strasznej,
W ktrej wypadnie mi si wyrzec twej mioci
Z rozkazu obowizku i praw surowoci,
Gdym ten obraz rozstania mia z przeczu wysnuty:
Moje lki, wahania, twoje zy, wyrzuty,
Juem dusz gotowa na najsrosze mki.
Jakie mogy spa na nas kiedy z bogw rki.
Lecz w najgorszych przeczuciach tylko czstk ma
Przewidziaem z cierpienia, co na mnie czekao.
Mylaem, e mam w cnocie hartowniejsze serce,
Wic, e w takim zmieszaniu jest, wstydz si wielce.
Miaem przed sob Rzymian zgromadzone stany;
Senatorzy mwili, lecz umys zmieszany
Sucha, ale nie sysza i za te pochway
Zapaciem milczeniem zimnym, skamieniaym.
Do, e Rzym jeszcze nie wie, co z tob uczyni
I ja sam jeszcze nie wiem w tej trudnej godzinie,
Ktom ja: cesarz, Rzymianin czy kto inny moe?
Przyszedem tu niepewny w drogi mej wyborze,
Przyszedem tu w mioci, ale i w potrzebie,
By odszuka i pozna tu samego siebie.
Com znalaz? Z twoich oczu wiej mierci lki:
Piszesz, e jedziesz po to, by zgin z swej rki.
To ju nad moje siy. Rozum, wola na nic,
Bl mj doszed do swoich ostatecznych granic.
Obiegy mnie nieszczcia wszystkie, jakie moe
Zna czowiek, lecz i wyjcie znam, sam je otworz.
250
Znkany jestem wielce, lecz nie moesz tuszy,
Bym szczliwym hymenem chcia ci zy osuszy,
Cho serce mi spalia w najgortszym arze,
Niezbagany los sawy sysz wci, cezarze!
Gnie si przed nim ma dusza zdumiona i trwona,
Bo lubw szczsnych z tronem pogodzi nie mona,
I dzi mi o nich myle jeszcze mniej przystoi
Po onych wszystkich hodach, po przysigach moich.
Tym bardziej nie mog ci czysta dusz przyrzec.
e bd mg dla ciebie cesarstwa si wyrzec,
I w okowach mioci drogami szczsnemi
I z tob, gdzie powiedziesz, choby na kraj ziemi...
Ty sama by musiaa zapon we wstydzie
Patrzc, jak na pielgrzymk miosn tak idzie
Imperator, niegodny, bez dworu i woci.
Dla ludzi ndzny obraz miosnych saboci.
Z mczarni, ktrych upem dusza moja biedna,
Jest inna droga wyjcia, szlachetniejsza, jedna.
Ty j znasz. Wskazao mi j przykadw wiele
Rzymian i bohaterw, wic pjd tym mielej.
Gdy im si odporu zwtli nadmiar ciosw,
Oni wszyscy widzieli w zawzitoci losu,
Ktra ich tak cigaa, znak niebios tajemny,
By ju poniecha dalszych wysikw daremnych.
Jeli wic ez nie wstrzymasz, nie rozchmurzysz czoa,
Jeli myli o mierci nie porzucisz zgoa,
Nie przysigniesz, e nigdy nie porwiesz si na ni,
Jeli mi o twe ycie cigy lk zostanie,
Wtedy ju bdziesz, pani, paka nie nad ywym.
Na wszystko si odway moe nieszczliwy
I ju rczy nie mog, czy na twym widoku
Ta rka ostatniego krwi nie zbroczy kroku.
BERENIKA
Przesta!
TYTUS
Zbyem si zgoa wszelakiego lku.
ycie moje jest teraz tylko w twoim rku.
Pomyl. Jeli nie gardzisz jeszcze m osob.
SCENA SIDMA
T y t u s, B e r e n i k a, A n t i o c h
TYTUS
Dobrze, e jeste; goca posaem za tob;
251
Chc, aeby zobaczy sabo moj ca,
Osdzisz, czy me serce nie dosy kochao.
ANTIOCH
Wierz temu, co mwisz to znam was oboje,
Tylko ja nie do znany dzi przed tob stoj.
Byem zawsze u ciebie w najlepszej estymie,
A ja przysic to mog na mych bogw imi
Spord wiernych byem ci najwierniejszy, panie,
Com tyle razy stwierdzi krwi mojej wylaniem.
Cho si przed tym broniem, wycie mi oboje
Powierzali serdeczne tajemnice swoje.
Krlowa mnie tu syszy i kam zada moe
Ona wie, jak ci zawsze sawiem w pokorze,
Pacc sercem usunym za twe zaufanie.
Ty teraz o wdzicznoci moe mylisz za nie,
Za to serce, nie wiedzc powiadam to z alem
e ja, przyjaciel wierny, byem twym rywalem.
TYTUS
Rywalem? Ty?!
ANTIOCH
Czas wyzna moj tajemnic.
Ju dawno serce moje daem Berenice.
Daremnie prbowaem walczy z tym zapaem,
Gdy nie mogem zapomnie, przynajmniej milczaem.
Twych zmienionych zamiarw udzce pozory
Oywiy mj umys do nadziei skory,
Ale wnet zy krlowej zgasiy te blaski;
Chciay twego widoku, jednej dla si aski,
Wic pobiegem po ciebie, chocia pieky rany;
Wrcie kochasz dalej i jeste kochany.
Poddae si. Jam nigdy inaczej nie tuszy,
Wic raz jeszczem rozejrza si po mojej duszy,
Ostatniej jeszcze prbie odwag poddaem,
Cay mj ludzki rozum na pomoc wezwaem
I dostrzegem, e nigdym nie kocha gorcej.
Wic aby przeci wze, c zostaje wicej
Jak nie ten jeden sposb: zgon z mej wasnej doni?
Id w mier i tu jestem, by powiedzie o niej.
Jego kroki do ciebie skierowaem, z woli;
Przysuga si udaa; ju serce nie boli
I jeszcze nieba prosz: niechaj wasze lata
Wszelkimi dobrodziejstwy w jedno szczcie splata!
A jeli jeszcze dla was resztki gniewu chowa,
I miayby std ciosy grozi wam od nowa,
Niech wszystkie spadn na mnie, gdy wrd ywych
stoj,
Na te, co dla was skracam, dni ostatnie moje.
252
BERENIKA wstajc
Ach, przestacie, szlachetni! Wielka ma aoba.
Na samo dno boleci strcacie mnie obaj.
Na ktr z waszych twarzy spojrz, widz na niej
Obraz strasznej rozpaczy mierci wypisany.
Gdzie spojrz zy okrutne, a co sysz sowa,
To, e z blu i mki krew pyn gotowa.
do T y t u s a
Znasz dobrze moje serce; rzec mog najprociej,
e nigdy nie pragno cesarskich wietnoci.
Wielko Rzymu, cezarw toga purpurowa
Nie wabiy mych oczu rzecz dla ci nienowa.
Kochaam tylko ciebie i za to, na nieba!
Chciaam tylko mioci. Dzi, wyzna mi trzeba,
Lk mnie wzi, e twa mio ju dobiega koca.
Pomyliam si, kochasz, wic znowum yjca.
Widziaam twe zmieszanie, bl, co wskro przenika,
I ju wikszej rozpaczy nie chce Berenika.
Nie chc, aby przeze mnie wiat traci ci, panie,
Gdy ju wszyscy ujrzeli swoje ukochanie,
Gdy ju zakosztowali cnt twoich pierwszyzny
I wierz, e sprowadzisz im wiek szczciem yzny.
Ja wiem, e od lat piciu nigdy i na chwil
Nie pomyla, e moe mioci ci myl.
To nie wszystko; w ten moment tak losem zawiy
Pragn tamto uwieczy ostatkiem mej siy:
Nie zabij si, wol tw speni, cho w mce,
egnaj, panuj; ju nigdy nie ujrzysz mnie wicej.
do A n t i o c h a
Po tym, co usyszae, zrozumiesz sam, panie,
e nie po to opuszczam moje miowanie,
By daleko std posuch da innym zapaom.
yj i zdobd si take na ofiar ra.
We przykad z nas obojga, ze mnie i Tytusa:
Ja kocham i uciekam on kocha porzuca.
Niechaj twoje westchnienia nie id mym ladem!
egnaj. I bdmy razem dla wiata przykadem
Mioci najwierniejszej i najnieszczliwszej,
Aby o niej pamita nigdy nie zwtpiwszy.
Czekaj na mnie id; czas dobieg swej mety.
Nie idcie za mn.
Do T y t u s a
egnaj raz jeszcze.
ANTIOCH
Niestety.
253
Jean Racine
Ifigenia
Tragedia w pi ciu aktach
Przeoya Magdalena Wroncka
Tytu oryginau: Iphignie
254
OSOBY
A g a m e m no n
A c h i l l e s
U l i s s e s
K l i t e m n e s t r a ona A g a m e m n o n a
I f i g e n i a crka A g a m e m n o n a
E r y f i l a crka Heleny i Tezeusza
A r k a s ]
sudzy Agamemnona
E u r y b a t e s]
E g i n a kobieta z orszaku K l i t e m n e s t r y
D o r y d a powiernica E r y f i l i
Strae
Rzecz dzieje si w Aulidzie, w namiocie A g a m e m n o n a.
255
AKT PIERWSZY
SCENA PIERWSZA
A g a m e m n o n, A r k a s
AGAMEMNON
Tak, to ja, Agamemnon, such ciebie nie udzi.
Pjd, gos krla rozpozna, co ze snu ci budzi.
ARKAS
Ty, panie!... Jakie pilne zamysy mi ciebie
Wczeniej daj oglda ni zorz na niebie?
Blask jej saby zaledwie w lad za tob idzie,
Nasze oczy si pierwsze otwary w Aulidzie.
Czyby wichrw dzi przeczu pomyln odmian?
Czyby miay by nasze mody wysuchane?
Lecz pi wszystko i wichry, i armia, i morze.
AGAMEMNON
Szczliwy, kto sw mao przyjmujc w pokorze,
Wolny od mego jarzma, cikiego w zaszczyty,
Pozosta z woli niebios w zaciszu ukryty!.
ARKAS
I odkde to, panie, alisz si przede mn?
Jak chway twej wietnej zniewag tajemn
Bogowie, tak przychylni zawsze twym zamiarom,
Ka ci dzisiaj gniewnie zorzeczy swym darom?
Krl, m, ojciec szczliwy, syn Atreja prawy,
Najbogatsze ziem greckich obje dzierawy;
Krew Jowisza w dziedzictwie z kadej bierzesz strony
I z bogami ci jeszcze czy rd twej ony.
Achil wreszcie, ktremu niebiosw opieka
Tyle czynw przewietnych w swych wrbach
przyrzeka,
Crki twojej zapragn i wnet niezawodnie
lubne w Troi poncej roznieci pochodnie.
Czyja si, panie, chwaa, czyja wielko zmierzy
Z widowiskiem wspaniaym tych rojnych wybrzey,
Tych okrtw tysica i tej krlw rzeszy,
Co gdy wichry powrc, za tob popieszy?
256
Duga cisza, to prawda, opnia wypraw:
Trzy miesice przez wichry na nas nieaskawe
Droga Troi zamknita prno ciebie czeka;
Lecz wreszcie los twj, panie, jest losem czowieka
I dopki y bdziesz, on, co wci si zmienia,
Nie przyrzeka ci szczcia bez chwili strapienia.
Wkrtce... Ale co widz? C ten list nam wieci,
e tak gorzkie z twych oczu pyn zy boleci?
Czy Orestes maleki w pierwszej ginie wionie?
ony swojej czy crki paczesz tak aonie?
C tam pisz?... Racz swoje mi zwierzy niedole.
AGAMEMNON
Nie, ty umrze nie moesz; na to nie pozwol.
AKKAS
O panie...
AGAMEMNON
Widzisz moje zmieszanie i trwog,
Suchaj tedy i osd, czy spoczywa mog:
Pomnisz dzie, gdy w Aulidzie zebrane okrty
Zdaway si od wichrw doznawa zachty
Ruszalimy; ju krzykiem radosnym onierze
Widne z dala trojaskie witali wybrzee.
Nagym dziwem, w p gosu zamilkli wstrzymani:
Wiatr przychylny okrty porzuci w przystani.
Przyszo tedy pozosta i w prnym zapale
Sabe wiosa wiczyy nieruchom fal.
Dziw ten oczy me zwrci, jak radz zwyczaje,
W stron bstwa, co tutaj czci wielkiej doznaje.
Z Ulissem, Menelajem, Nestorem w mej wicie
Przed otarze bogini udaem si skrycie.
Jaka bya odpowied! Co ze mn si dziao,
Gdy takie z ust Kalchasa ordzie zabrzmiao:
,,Prno si wasze mstwo zwraca przeciw Troi,
Pki, witym obrzdkiem zoona im w darze,
Dziewica z krwi Heleny niebios nie ukoi,
Diany tutaj ofiarne zbroczywszy otarze.
Aby wiatrw przychylne wrcio wam tchnienie
Powicie Ifigeni!
ARKAS
Twoj crk!...
AGAMEMNON
Straszliwa gdy pada nowina,
Uczuem, jak w mych yach krew si lodem cina.
Dugo staem bez gosu: a nad nim wadanie
Gorzkie wasne dopiero zwrcio mi kanie.
257
Klem bogw, na wszystko guchy w mej niedoli,
Przed otarzem przysigem nie spenia ich woli.
O, czemu mej serdecznej nie suchaem trwogi!...
Armi chciaem w rodzinne ju odesa progi.
Ulisses, moim sowom na pozr yczliwy,
Czeka, a pierwszej burzy przemin porywy;
Lecz wkrtce, swej chytroci zastawiajc matnie,
O sawie i ojczynie prawi j udatnie.
Lud przedstawia i krlw posusznych mi grono,
Chlubn wadz nad Azj, Grecji przyrzeczon;
Staro, jak wrd haby spdz w mej rodzime,
Gdy z ojczyzny ofiar swej crce uczyni.
Sam, Arkasie, ze wstydem wyzna mi przystao,
Suchaem, peen dumy, upojony chwa:
Imi wodza i krla ponad krlw tyle
Pyszn sabo mej duszy askotao mile.
Na domiar nieszcz moich, w kad noc bogowie,
Ledwie zdoa sen lekki obj me wezgowie,
Praw swych bronic okrutnych, co nad wszystkim stoj,
Wyrzucali mi gniewnie zdron lito moj
I, trzymajc nade mn piorun sprawiedliwy,
Unosili ju rami, by gromi sprzeciwy.
Ulegem; za Ulissa przekltego spraw
Crk, paczc, przyrzekem na mier wyda krwaw.
Z ramion matki j wydrze jeszcze byo trzeba.
Jaki podstp zowrogi podday mi nieba!
Achilles, co j kocha, niewiadom mi suy:
W licie moim pisaem, naglc do podry,
I, spragniony co rychlej pdzi w bj z orem,
Chcia zobaczy m crk i ruszy jej mem.
ARKAS
A nie lkasz si, panie, Achillesa pychy?
Czy, sdzisz, w bohater, pokorny i cichy,
Gdy rami jego mio i honor uzbroj,
Imieniem swoim zechce pokry zbrodni twoj?
Czy go pragniesz uczyni wiadkiem tej ofiary?
AGAMEMNON
Achillesa nie byo; jego ojciec stary,
Lkajc si wrogiego ssiada grabiey,
Na pomoc go od naszych odwoa wybrzey.
Pozr mwi i wszyscy w obozie mniemali,
e go wojna z tych brzegw na duej oddali.
Lecz kto burze powstrzyma i takiego ma?
Achilles w bj wyrusza i biegnc zwycia:
Wic z bliska swoich czynw poprzedzony chwa,
Powrci do obozu wczoraj, gdy zmierzchao.
Lecz kto inny mi wizy silniejsze nakada:
Crka moja, co dy, gdzie czyha zagada;
258
Co, najdalsza, by przeczu losy tak zowieszcze,
Moe ojca dobroci dziki skada jeszcze.
Moja crka... tej nazwy wite przywileje,
Krew jej, modo... ach, wierzaj, nie nad tym bolej;
Z paczem cnoty jej pomn i mio wzajemn,
Tkliwo moj i crki zbony lk przede mn,
Cze t, ktrej nie zdoa adna zachwia sia,
Co na lepsz, zaprawd, wdziczno zasuya.
Sprawiedliwe niebiosa, nigdy nie uwierz,
Bycie miay tak strasznej przyklasn ofierze;
Przez wyroczni mnie tylko chcecie podda prbie,
Aby srogo ukara, gdy niewinn zgubi.
Zwierze moich jednemu tobie sucha dano!
Oka wierno i mdro, od dawna mi znan.
Krlowa, co ju w Sparcie widzie moga obie,
wietny daa ci urzd przy mojej osobie.
We to pismo: naprzeciw krlowej z przestrog
Bez spoczynku mykesk rczo biegnij drog;
Wstrzymaj j, kiedy ujrzysz dc w t stron,
I sowa te jej oddaj, przeze mnie skrelone.
Strze si zbdzi: przewodnik z tob niechaj idzie;
Crka moja, gdy stpi cho nog w Aulidzie,
Ju umara: bo kapan, gotujc otarze,
Skargom naszym ucichn, bogom mwi kae.
Gniewnej woli niebiosw nikt si nie sprzeciwi:
Jej tylko sucha bd Achaje tchrzliwi;
Ci wreszcie, co si chwa zwykli trapi cudz,
Dawne ale, by moe, przeciw mnie obudz,
Wadz wydrze mi zechce ten, kto jej zazdroci...
Id ju, mwi od mojej ocal j saboci.
Strze si take niewczesnym wyjawi zapaem
Pospn tajemnic, jak ci wyznaem:
Niech jeli mona, crka nigdy si nie dowie,
Co przeze mnie grozio niewinnej jej gowie;
Niech mnie take ominie matki krzyk niewieci
W mowie trzymaj si przeto mego pisma treci.
Pisz, by je zawrci z drogi, rozgniewane,
e w Achila zamysach nag zna odmian
I e do koca wojny ten zwizek odtrca,
Ktrego mio jego pragna gorca.
Dodaj, e jeli obz w sdach si nie myli,
Chd Achila jest win modej Eryfili,
Co brank przeze wzita, nie znana nikomu,
Przy boku mojej crki chowa si w mym domu.
Oto dosy; niech reszta w ukryciu zostanie.
Lecz ju blaskiem promiennym razi nas witanie,
piesz! Kto idzie; gos jaki mnie dobieg z wybrzea:
Bogi! Achil a za nim Ulisses tu zmierza.
259
SCENA DRUGA
A g a m e m n o n, A c h i l l e s, U l i s s e s
AGAMEMNON
Czy podobna, o panie, e tak szybkim lotem
Zwycistwo ciebie do nas przywiodo z powrotem?
Kt widzia rwnie chlubn odwag modziecz?
Jakie czyny w przyszoci twe dzieo uwiecza?
Umierzona, podbita ju Tessalia caa,
Ponie Lesbos, nim jeszcze armia si zebraa;
Te przewagi, co innych zdolne okry saw,
Bezczynnego Achila s tylko zabaw.
ACHILLES
Ndznym czynom zbyt wielkie oddajesz pochway;
Kiedy wreszcie niebiosa, co nas tu wstrzymay,
Do wietniejszych podbojw to mstwo powiod,
Ktre chlubn od dawna rozpalasz nagrod!
Lecz powiedz, czy tej wieci wolno da mi wiar,
Co dzisiaj mnie zdumiewa, radujc nad miar?
Czyby wczeniej chcia moje nagrodzi porywy?
Czy mam by ze miertelnych najbardziej szczliwy?
Mwi, panie, e tutaj wzywasz Ifigeni,
Aby moje z jej losem zczy przeznaczenie.
AGAMEMNON
Moja crka? Kto mwi, e tutaj przybdzie?
ACHILLES
Jak to? Dziwi ci, panie, to, co sycha wszdzie?
AGAMEMNON do U l i s s e s a
Czyby wiedzia, jak ciemne zamysy dzi ywi?
ULISSES
Agamemnon si, widz, zdumia sprawiedliwie.
O panie, czy niepomny, co tu nam zagraa?
Zali czas to waciwy, by i do otarza?
Gdy, zamknwszy nam morza, gniewna niebios rka
Trwoy Grecj i armi coraz sroej nka,
Kiedy na to, by zmikczy bogw w ich oporze,
Krwi trzeba, krwi ofiarnej, najcenniejszej moe
Jeden Achil mioci suy nieprzerwanie!...
Czyby trwodze powszechnej chcia rzuci wyzwanie?
Czy wdz Grekw, niebiosom dajc si we znaki,
Ma gotowa zalubin uczty i orszaki?
Czy tak mao, na koniec, czua twoja dusza
Klsk Grekw i losem ojczyzny si wzrusza?
260
ACHILLES
Wkrtce na polach Frygii mstwo nasze wyzna,
Komu z nas dwch, Ulissie, milsza jest ojczyzna.
Teraz waszym zapaom wolne daj pole:
Modw, ofiar do woli skada wam pozwol.
Krwi zlewajcie otarze, niecie hojne dary,
Pytajcie nawet sami wntrznoci ofiary,
Czemu trapi nas wichrw cisza niespodziana;
Lecz ja, co si w tym wzgldzie zdaj na kapana,
Pozwl, panie, e chwil przypiesz tak bog
Zalubin, ktre bogw obrazi nie mog.
Ponc mstwem, co musi wielkie zrodzi czyny,
Wkrtce znowu do greckiej powrc druyny:
Nie wiesz, jak aoci gryzbym si tajemn,
Gdyby ziemi trojask ujrza kto przede mn.
AGAMEMNON
Ach, dlaczeg, o niebo, zawi twoja dzika
Przed takim bohaterem szlak Azji zamyka?
Czy po to mi ten ogie bysn peen chway,
Bym smutniejszy powraca i sroej zbolay?
ULISSES
Co sysz?
ACHILLES
C to, panie, mwisz nam tak miao?
AGAMEMNON
e od dawna, ksita, wraca nam przystao.
e cieszc si zbyt dugo zwodnicz nadziej,
Czekamy nadaremnie, a wichry powiej.
Niebo, co chroni Troj, a nazbyt jaskrawie
Gniewnymi si wrbami sprzeciwia wyprawie.
ACHILLES
Jakie niesie nam wrby na znak swej obrazy?
AGAMEMNON
Pomyl raczej, co tobie mwio sto razy
Po c udzi si? Wiemy, e ask zwodnicz
Bogowie chc uczyni Ilion tw zdobycz
Lecz okupisz zwycistwo, twej dumie tak mie,
Gdzie na polach trojaskich znajdujc mogi;
e gdzie indziej, szczliwy, dugie widby ycie,
Co pod Troj w najpierwszym upadnie rozkwicie.
ACHILLES
Wic, pragncych ci pomci, tych krlw tak wielu
Chcesz na hab wieczyst zawrci od celu,
261
A w zuchwaej swej dzy Parys utwierdzony
Ma zatrzyma bezkarnie siostr twojej ony?
AGAMEMNON
Dzielno twoja, przed nasze wybiegajc dziea,
Czy ju pomsty godziwej i za nas nie wzia?
Klska Lesbos, gdzie twoja do szalaa krwawa,
Dotd Morze Egejskie przestrachem napawa;
Troja, widzc jej poar, w swych portach witaa
Niesione fal szcztki i zabitych ciaa.
Co mwi? Innej pacz Heleny Trojanie:
Niewolnic do Myken wysae j, panie.
Wiem; bo cho swych tajemnic dochowywa umie,
atwo pozna je przecie po szlachetnej dumie;
I milczenie jej nawet, lepiej nili sowa,
Mwi nam, e ksiniczka w tej brance si chowa.
ACHILLES
Nie, nie, nazbyt zawie dla mnie twoje drogi
I czytasz nadto biegle, co nam kryj bogi.
Ja miabym, przez niewczesne wstrzymany obawy,
Zaszczytnej przy twym boku zrzeka si wyprawy?
Mog, prawda jak rzeky Parki w dawnej porze,
Gdy m wstpi miertelny w matki mojej oe
Dugie ycie bez chway wybra wedle chci
Albo krtkie, co wiecznej doczeka pamici.
Lecz gdy kiedy mnie wreszcie zoy musz w ziemi,
Czy mam ciy jej, pierwej nieprzydatne brzemi,
I, krwi skpic w me yy wlanej przez bogini,
Czeka w domu ojcowskim, a mj wiek upynie?
Wreszcie, z dala mijajc szlaki wasnej chway,
Nie zyskawszy imienia, czy mam zgin cay?
Nieche nas nie hamuj wzgldy tak polednie:
W tym, co mwi nam honor, miejmy przepowiedni!
Bogowie s, zaprawd, naszych dni wadcami,
Lecz chwa swoj, panie, zdoby mamy sami.
Na prno ich zamysy wzrok miertelny goni:
Dbajmy tylko, by wieczno pozyska jak oni;
I, na wrby niepomni, biegnijmy, gdzie chwaa
Los przyrzeka nam rwny ich losom bez maa.
Biegn zatem do Troi; cokolwiek mi wry,
Bagam niebo o wicher przychylny podry;
Gdybym nawet oblega sam j mia w potrzebie,
Z Patroklesem, o panie, pomci pjd ciebie.
Lecz nie, to w rce twoje losy j oddadz
I pod twoj wyruszy pragn tylko wadz.
Nie prosz ju, by zechcia t mio pochwali,
Co moga mnie, by moe, z tych brzegw oddali:
Ta sama teraz mio, o twj honor dbaa,
Mnym bdzie przykadem armi zagrzewaa
262
I przy tobie mnie, panie, wstrzyma, gdy niewiadom,
Tchrzliwym nagle chciaby posuch dawa radom.
SCENA TRZECIA
A g a m e m n o n, U l i s s e s
ULISSES
Panie, syszysz: nie mylc ni chwili o cenie,
Rusza pragnie, do Troi dy niestrudzenie.
Sw mioci nas trwoy i sam dzi w obdzie
Bro nam daje do rki, co godzi w ni bdzie.
AGAMEMNON
Biada!
ULISSES
Co to? C takie westchnienie mi wry?
Czy krwi pomruk, co znowu dzi w tobie si burzy?
Nocy jednej czy dosy, by prysa twa sia?
Zali twoja to duma do nas przemwia?
Pomyl o tym, e Grecji winien Ifigeni;
Przyrzeke nam j, panie, na to przyrzeczenie
Kalchas, co dzie przez Grekw pytany o zdanie,
Wichrw powrt niechybny wry niezachwianie.
Gdy przez ciebie tych proroctw nie speni si sowa,
Czyli sdzisz, e Kalchas milczenie zachowa?
e w skargach swoich nag raony niemot,
Bogom kama pozwoli, nie winic ci o to?
Wreszcie, gdy zechcesz Grekom zdobycz odj krwaw,
Kto wie, co lud uczyni, sdzc, e ma prawo?
Nie czekaj, a si tuszcza wzburzona wypowie,
Kto waniejszym jest dla niej: czy ty, czy bogowie.
Czy nie sprawi, na koniec, gos twj natarczywy,
e na ow wypraw zbiega si, kto ywy?
Ty od miasta do miasta niose znw zaklcie,
Przez kochankw Heleny wwczas dane wicie,
Gdy wszyscy, w ktrych ongi twj brat mia rywali,
O jej rk u ojca tumnie zabiegali.
Kogokolwiek ten wybr szczliwie obdarzy,
Przyrzeklimy sta wiernie na praw jego stray:
Gdyby miaek go jaki zbawi chcia zdobyczy,
Gow mia nam ten zamys przypaci zbrodniczy.
Lecz przysig, co si kiedy z mioci zrodziy,
Czybymy dotrzymali, wolni od jej siy?
Ty od nowych pomieni, ktre w sercach nieci
Ty nas od maonek porwae i dzieci.
A gdymy ju przybyli, rzuciwszy ogniska,
Gdy jedna tylko pomsta oczom naszym byska,
263
Kiedy Grecja na wodza swego ci przyja,
Godnie twrc uznajc tak wietnego dziea;
Gdy krlowie, co mogli wadz tw podziela,
Gotowi s dla ciebie krew ostatni przela
Agamemnon odrzuca triumf tak wspaniay,
Nie mie krwi odrobin okupi swej chway
I zanim krok postpi, ju poblady z trwogi,
Na to Grekom przewodzi, by ich cofn z drogi?
AGAMEMNON
Panie, od nieszcz moich gdy tak stoisz z dala,
Jake ci atwo serce dumnym by pozwala!
Gdyby kiedy z opask mierteln na czole
Syna przyszo ci ujrze przy ofiarnym stole,
Wiedziaby, jak od grozy takiego obrazu
Dumna mowa w pacz gorzki zmienia si od razu;
I przejty boleci, ktr dzi poznaem,
Przed Kalchasem go zakry biegby wasnym ciaem.
Panie, wiesz o tym dobrze, masz sowo ksice;
Jeli tutaj przybdzie, bogom j powic.
Lecz mimo stara moich, gdy los jaki bogi
Zatrzyma j w Mykenach lub zawrci z drogi
Pozwl, panie, e tak uznajc przeszkod,
Pomyln dla krwi mojej wrb z niej wywiod
I e boga kadego pomoc przyjm skrycie,
Jeli zechce, askawszy, ocali jej ycie.
Rad twych, panie, tak wielka jest nade mn wadza,
e rumieni si...
SCENA CZWARTA
A g a m e m n o n, U l i s s e s, E u r y b a t e s
EURYBATES
Panie!
AGAMEMNON
Ach, c go sprowadza?!
EURYBATES
Krlowa, ktr w szybkim wyprzedziem pdzie,
Z crk swoj, o panie, wkrtce tu przybdzie.
Ju si zblia. Czas jaki bdzia w gstwinie,
W ktrej wejcie obozu atwo z oczu ginie;
Z trudem wielkim wrd lasw tych mrocznej osony
Szlak nam przyszo odnale przez nas porzucony.
264
AGAMEMNON
Nieba!
EURYBATES
Zda tu take moda Eryfila.
Co na Lesbos w niewol popada Achila:
Niewiadoma swych losw i sobie nie znana.
Pragnie o nie w Aulidzie zapyta kapana.
Ju wkoo ich przybycia nowina si szerzy,
Ju tumy zachwyconych zbiegy si onierzy,
Co twej crki piknoci niezwyk olnieni
Wznosz w niebo okrzyki na cze Ifigenii.
Ci z szacunkiem krlow otaczaj tumnie,
Ci o cel jej przybycia pytaj si u mnie;
Wszyscy gosz, e chocia tronu we wadanie
Wspanialszemu nad ciebie nie dali niebianie,
Jeszcze wicej ci wiadczy ich rka askawa:
Nigdy ojciec szczliwszym zwa si nie mia prawa.
AGAMEMNON
Do ju, odejd; zadanie spenie dokadnie
O reszcie mnie samemu pomyle wypadnie.
SCENA PITA
A g a m e m n o n, U l i s s e s
AGAMEMNON
Tak wic, niebo, speniajc zamysy swe czarne,
Chytro moj nieszczsn obracasz na marne!
Gdybym jeszcze cierpieniom wolne puci wodze,
Paczem gorzkim mg uly boleci i trwodze!
O smutny losie krlw! Niewolniczy trudzie!
Gniewem ciga nas niebo i radami ludzie:
wiadkom nawet najskrytsze nie ujd rozpacze,
I, kto cierpi najsroej, ten najrzadziej pacze!
ULISSES
Ojcem jestem jak drudzy, nie myl, e w swej dumie
Moje serce twojego odgadn nie umie;
Nie; wstrznity do gbi twych losw aob,
Od potpie daleki, rad bym paka z tob.
Lecz tumacze ci mio wicej nie podpowie:
Kalchasowi ofiar przywiedli bogowie.
Czeka na ni; gdy przed nim za chwil nie stanie,
Sam tu przyjdzie, by gono ponowi danie.
piesz, o panie, dopki jestemy tu sami,
265
Bole swoj wypaka serdecznymi zami;
Pacz krwi swojej lub raczej, z twarz niepoblad,
Pomyl, jak ci chwa dzi zyska wypado.
Spjrz: od wiose ju naszych Hellespont si pieni.
Dumn Troj na pastw oddano pomieni,
Lud jej w twoich okowach, Pryjam stary klka,
Helen maonkowi zwraca twoja rka.
Ju okrty na dziobach wiece nios wiee,
Ju Aulidy wraz z nimi ogldasz wybrzee
I swj triumf szczliwy, takiej peen chway,
e przez wieki go bd ludy wspominay.
AGAMEMNON
Panie, wasn bezsilno czuj w serca gbi:
Niech wic niebo okrutne niewinn pognbi.
Wkrtce, wierzaj, ofiara bdzie ci wydana:
Id ju, panie; lecz zechciej uciszy kapana.
Niech tajemnic straszliwych gosi si nie way,
Bym cho matce oszczdzi widoku otarzy.
266
AKT DRUGI
SCENA PIERWSZA
E r y f i l a, D o r y d a
ERYFILA
Usumy si; po dugiej pozwlmy rozce
Spocz w krla ramionach crce i maonce
I, mioci ich wolne zostawiajc pole,
Opakujmy ich szczcie i moj niedol.
DORYDA
Jak to, pani, od nowa wzbudzajc swe ale,
Do ez tylko powody pragniesz widzie stale?
Brance zawsze, wiem o tym, wiat zda si jaowy,
adna rado w lad za ni nie pjdzie w okowy;
Lecz w strasznym owym czasie, gdy poprzez odmty
Si uwiz nas obie zwycizca przeklty,
Kiedy, branka niemiaa, siedzc w jego nawie
Na strasznego zdobywc patrzaa ciekawie
Wtedy, czyli mam wyzna? zami mniej obficie
Zwyka, pani, nieszczsne opakiwa ycie.
Dzisiaj los si przed tob radosny otwiera:
Ksiniczk przyja z tob poczya szczera;
Jak siostra ci wspczuje, bole twoj koi;
Tkliwszych wzgldw, by moe, nie miaaby w Troi.
Chciaa ujrze Aulid, gdzie ojciec j wzywa,
Ju ci widzi z ni razem Aulida szczliwa.
Tedy wcale ju moje pojcie nie mieci,
Czemu si coraz sroszej oddajesz boleci.
ERYFILA
Zatem, sdzisz, radowa winno Eryfil,
Kiedy, smutna, dokoa szczcia widzi tyle?
Czyli mniemasz, e moje strapienia rozproszy
Widok dla mnie na zawsze zamknitych rozkoszy?
Oto widz, jak w ojca ramiona j wiod,
Jak si matka dostojna pyszni jej urod
A ja, na coraz nowe klski wystawiona,
Od dziecistwa ju w obce oddana ramiona,
Odkd wiato ujrzaam, a do tej godziny
Nie wiem, co to gos ojca ni umiech matczyny;
Nie wiem nawet, kim jestem: za bogw ordzie
267
Kazao mi, o zgrozo, pozosta w tym bdzie;
Bo gdy zechc krwi szuka, z ktrej si wywodz,
mier niechybn na owej mam napotka drodze.
DORYDA
Nie, nie, pani, do koca ci szuka wypada;
Myli swoje wyrocznia kryje zawsze rada:
Znacze w sowie jej kadym ukrywa si dwoje,
Tracc imi przybrane, masz odzyska swoje.
Oto jedno, co dzisiaj grozi ci jedynie
I tak wanie, by moe, Eryfila zginie.
Od dziecka, pomnij, nosisz t nazw przybran.
ERYFILA
To jedno, co z mych losw przenikn mi dano;
A twj ojciec, cho wiadom krwi mojej ksicej,
Nigdy nie chcia dozwoli, bym poznaa wicej.
Niestety! W owej Troi, co na mnie czekaa,
Chciaam ujrze, jak dawna wraca do mnie chwaa,
I, rd wietny przyjmujc i nazw prawdziw,
Najwikszych krlw w sobie krew rozpozna yw.
Grd ten sawny oglda miaam lada chwila
Wtem niebiosa na Lesbos przywiody Achila,
Mstwu jego si oprze nikt i nic nie umie;
Ju twj ojciec, w polegych zagrzebany tumie,
W okowach mnie zostawia, dalej niewiadom;
I ze wszystkich zaszczytw, tak wielkich rzekomo,
Duma brance nieszczsnej zostaa jedynie
Cho ni dowie nie zdoam krwi, co we mnie pynie.
DORYDA
Gdy wiadka tak wiernego zabraa mogia,
Jak wstrtn ci by musi do, co go zabia!
Lecz Kalchas, co jest tutaj, Kalchas wszystko powie,
On, przed ktrym tajemnic nie maj bogowie,
Mwi z nimi i od nich bierze dar proroczy:
To, co byo i bdzie, widz jego oczy.
Czy mu twoi rodzice mog by nie znani?
Wreszcie w samym obozie masz obrocw, pani.
Wkrtce skoro Achilles pojmie Ifigeni,
I ty przy niej bezpieczne uzyskasz schronienie.
Dar ten bdzie najpierwszym, przysiga przede mn,
Jakim Achil ich mio potwierdzi wzajemn.
ERYFILA
A gdyby tak, Dorydo, nieszcz moich miary
Dopeni mia najsroej zwizek owej pary?
DORYDA
C to mwisz, o pani?
268
ERYFILA
Skoro tak ci dziwi,
e nigdy moja bole nie wybucha ywiej,
Suchaj wic, a nie pojmiesz, jak mi y pozwoli:
Nie do jeszcze, em obca, nieznana, w niewoli;
w lesbijskiej krainy niszczyciel zwyciski,
Co na ciebie i na mnie wszystkie cign klski,
w, co ze mnie uczyni ndzn niewolnic,
Co tobie wydar ojca. a mnie tajemnic,
w, na ktrego imi dre powinnam z trwogi
Jest nad wszystkich miertelnych moim oczom drogi.
DORYDA
Ach! Co mwisz!
ERYFILA
Sdziam, e dopki yj,
Sabo moj wieczyste milczenie pokryje,
Lecz bl, co z mego serca wydziera te sowa,
Chce przemwi raz jeden i milcze od nowa.
Nie pytaj, jakie mogy rozbudzi nadzieje
Nieszczsn mio ow, co we mnie szaleje.
Nie winie o to nawet litoci faszywej,
Jak nieraz okaza Achil nieszczliwej;
Dzik chyba igraszk niebiosa zechciay
W piersi moje wymierzy wszystkie swoje strzay.
Czy wspomina mam jeszcze w dzie opakany,
Co nam obu haniebne naoy kajdany?
Okrutnych doni jakich unoszona si,
Dugo trwaam, nim wiato mym oczom wrcio;
Wreszcie smutne me oczy poszukay brzasku:
Widzc si w dwojga ramion skrwawionych potrzasku,
Draam z lku, Dorydo, i spojrze w zbrodnicze
Straszliwego zwycizcy nie miaam oblicze.
Pena gniewu, gdy swoim uwiz mnie okrtem,
Odwracaam od niego spojrzenie ze wstrtem.
Wtem spojrzaam (dzikoci nie byo w nim wcale)
Czuam, jak na mych wargach zamieraj ale,
Jak serce moje nagle zdradza sw wadczyni;
Gniew mnie odszed; i paka umiaam jedynie.
Ju gotowa i za nim, dokdkolwiek idzie;
Kochaam go na Lesbos i kocham w Aulidzie.
Na prno Ifigenia, stajc w mej obronie,
Ulg pragnie mi przynie i wyciga donie:
Bo aosny zaprawd skutek mej udrki!
Jeli owej przyjaznej nie odtrcam rki,
To dlatego, by atwiej skryty cios wymierzy
W szczcie, ktrego, czuj, nie mogabym przey.
269
DORYDA
C jej zdoasz uczyni znikom sw si?
Czy, zostajc w Mykenach, nie atwiej ci byo
Strzec si cierpie, co tutaj owadn tw dusz,
I tumi owe czucia, co tajne by musz?
ERYFILA
Tak pragnam uczyni: lecz cho memu oku
Nad jej szczcie gorszego nie dano widoku,
Uczuam, e si losom sprzeciwia nie mog:
Gos mi jaki tajemny kaza rusza w drog
Mwic, e tutaj moe przybd nie w por
I wasne moje klski ze sob zabior;
e ktre z nieszcz moich, krcych dokoa,
Na kochankw szczliwych roztoczy si zdoa.
Oto co mnie sprowadza, wyznaj ci skrycie,
Nie ciekawo, kto we mnie smutne wzbudzi ycie.
Ich zwizek mi, Dorydo, za wyrok posuy:
Jeli on si dopeni, y nie mog duej;
Zgin wkrtce; za mierci litosnej pomoc
Hab moj grobowca wieczn skryj noc.
Nie szukajc rodzicw straconych od dawna,
Ktrych nazbyt obraa ta mio niesawna.
DORYDA
Pani, pacz nad tob! O straszne zrzdzenie...
ERYFILA
Widz Agamemnona, a z nim Ifigeni.
SCENA DRUGA
A g a m e m n o n, I f i g e n i a, E r y f i l a, Do r y d a
IFIGENIA
Dokd biegniesz? I jaka troska niecierpliwa
Tak szybko ciebie, ojcze, z mych obj wyrywa?
O ucieczce tak nagej, c mam sdzi, panie?
Czekaam, a krlowej przyjmiesz powitanie.
Czy ci teraz nie mog zatrzyma na chwil?
Na crki swojej rado czy nie wejrzysz mile?
Czy nie mog...
AGAMEMNON
Pjd zatem, uciskaj mnie, prosz
Ojciec kocha ci zawsze.
270
IFIGENIA
O wite rozkosze!
Jaka rado, mj ojcze, wielko widzie twoj
W blasku nowych zaszczytw, co ci dzisiaj stroj!
Ile wadzy, godnoci! Nieraz twoja chwaa
Dziwnych wieci tysicem do mnie dobiegaa.
Lecz gdy z bliska tw wietno ogldam radonie,
Jake, czuj, mj podziw z chwil kad ronie!
Jak mio ku tobie greckie ywi tumy!
Takiego majc ojca, ile czuj dumy!
AGAMEMNON
Warta bya, o crko, ojca szczliwego.
IFIGENIA
Jak to, ojcze, do szczcia czy ci braknie czego?
Czeg wicej krl moe pragn z bogw rki?
Sdziam, e im tylko skada winnam dziki.
AGAMEMNON
Wielkie nieba! Czy przed ni jej losy odsoni?...
IFIGENIA
Wzdychasz, panie, jak sysz, i twarz kryjesz w donie;
Wzrok twj na mnie bez smutku nie spocz ni razu
Zali tutaj bez twego przybyam rozkazu?
AGAMEMNON
Crko, zawsze mym oczom rwnie jeste mi,
Lecz wszystko si, niestety, dokoa zmienio.
Rado moja z okrutn dzi walczy aob.
IFIGENIA
Porzu, ojcze, sw dum, gdy stoj przed tob!
Wkrtce, widz, bolesne czeka nas rozstanie:
Czyli ojcem przez chwil by nie raczysz, panie?
Oto modej ksiniczce, co dzi tutaj goci,
Stokro mwic o twojej ojcowskiej tkliwoci,
O dobroci, staraniu, co j te otoczy
Szczcie moje stawiaam przed smutne jej oczy.
C pomyli, gdy dzisiaj mnie witasz tak chodno?
Czybym tylko nadziej udzia j zwodn?
Jak chmurne twe czoo we mnie wzbudza trwog!
AGAMEMNON
Ach! Crko moja!
IFIGENIA
Panie, mw dalej.
271
AGAMEMNON
Nie mog.
IFIGENIA
Niebo niech skarze Troj, twoich ez sprawczyni!
AGAMEMNON
Nad jej zgub z mych oczu wicej ez popynie.
IFIGENIA
Niech bogi chroni, ojcze, twe ycie i zdrowie!
AGAMEMNON
Okrutni s i gusi dzi dla mnie bogowie.
IFIGENIA
Kalchas, mwi, ofiar gotuje wspania?
AGAMEMNON
Oby mi si ich srogo wpierw zmikczy udao!
IFIGENIA
Czyli rycho j zoy?
AGAMEMNON
Zbyt wczenie tym razem!
IFIGENIA
Czy przed otarz pj mog, ojcze, z tob razem?
Czy rodzin szczliw aski spotka tyle?
AGAMEMNON
Biada!
IFIGENIA
Milczysz, o panie?
AGAMEMNON
Bdziesz tam za chwil.
egnaj.
SCENA TRZECIA
I f i g e n i a, E r y f i l a, D o r y d a
IFIGENIA
Ach, czemu ojciec tak dziwnie mnie wita?
272
Groza naga mnie dreszczem przeja ukryta:
Klsk jak wbrew chci przeczuwam zowrog;
aski, wielcy bogowie, ach, wiecie, dla kogo!...
ERYFILA
Co? Gdy strapie tak licznych drczy go nawaa,
Chodne swko wystarczy, by z lku zadraa?
Jakich westchnie mam doby z nieszczsnego ona
Ja, przez wasnych rodzicw dzieckiem porzucona,
Obca wszdzie, na ktr i w narodzin chwili
Moe okiem askawym wejrze nie raczyli!
Gdy ojciec wzgard paci twe czue oddanie,
Jeszcze, by si uali, matka ci zostanie;
Wreszcie wszelkich niedoli lekarstwo najsodsze
Jakiche ez kochanka troskliwo nie otrze!...
IFIGENIA
Nie wzbraniam si ni przecz, e t bole moj
Nader atwo Achila starania ukoj:
Jego chwaa i mio, i ojca rozkazy
Suszn wadz nade mn day mu sto razy.
Lecz o nim samym dzisiaj c mam sdzi oto?
w kochanek miosn poncy tsknot,
Co tych brzegw opuci nie chcia dotd za nic,
Dla ktrego od Grecji biegn tutaj granic,
Czy pieszy do mnie bodaj, czy wita z daleka
Mnie, na ktr, sdziam, tak arliwie czeka?
Co do mnie, ledwie tylko, zdajc w te strony,
Ujrzaymy ich widok z dawna upragniony
Jego cigle czekaam: okiem penym trwogi
Bez spoczynku Aulidy przebiegajc drogi;
Serce moje, przede mn lotn mknce strza,
Nieba, ziemi i wody o niego pytao.
Przybywam, jestem wreszcie: nie on mnie tu wita,
Lecz tylko obcych tumw gstwa nieprzebita;
Agamemnon, drczony trosk jak ciemn,
Imi jego si lka wymwi przede mn...
Co czyni? Kt t dziwn objani mi zmian?
Czy po ojcu kochanka ozibym zastan?
Czyby we wszystkich sercach wojenne zapay
Mio i tkliwo wszelk zagasi zdoay?
Nie, zniewag dla niego s niewczesne lki:
Mnie to Grecja zawdzicza pomoc jego rki.
Jego w Sparcie nie byo wrd owych rywali,
Co przed laty Heleny ojcu przysigali;
On jeden z wszystkich Grekw od siebie zaley:
Jeli rusza na Ilion, to dla mnie tam biey
I nagrod t sodk tak wysoko ceni,
e w bj nawet chce ruszy mem Ifigenii.
273
SCENA CZWARTA
K l i t e m n e s t r a, I f i g e n i a, E r y f i l a, D o r y d a
KLITEMNESTRA
Crko, czas nam uchodzi i nic nas nie wstrzyma
Saw nasz ratujmy przed wiata oczyma.
Nie dziwi si, e smutny i zgryziony skrycie,
Ojciec zda si niechtnie wita twe przybycie;
Nie chcc, by ci haniebna spotkaa odmowa,
Przez Arkasa dzi rano wysa mi te sowa;
Lecz e w drodze niebacznie wszyscymy zbdzili,
Arkas list mi oddaje w tej dopiero chwili.
Ratujmy, gdy czas jeszcze, saw zagroon;
Achilles swe zamiary mia odmieni pono
I, odrzucajc nagle zwizek tak dostojny,
Chce odwlec zalubiny a do koca wojny.
ERYFILA
Co sysz?
KLITEMNESTRA
Twoje czoo od wstydu si poni;
Crko, w dumie szlachetnej szuka musisz broni.
Niewdzicznika zamysom rada bdc szczerze,
Sama ci go przywiodam w mej najlepszej wierze;
Wybr mj, ktry wietnym jego sawa czyni,
Oddawa ci z radoci synowi bogini.
Lecz skoro dzi haniebn swych uczu odmian
Zniewaa krew szlachetn, przez bogw mu dan
Pokamy, kim jestemy; gniew, co w nas si budzi,
Niech w nim odtd oglda ostatniego z ludzi.
Czy ma sdzi, gdy z tob tu jeszcze zabawi,
e czekasz, a ci serce przywrci askawie?
Nie, zerwijmy ten zwizek, niegodzien twej wiary.
Ojcu twemu ju moje donieli zamiary:
Czekam, by go poegna, i nie zwczc duej
Id wszystko do nagej gotowa podry.
do E r y f i l i
Ciebie, pani, wraz z nami w t drog nie prosz:
Wiksze z moim odjazdem tu znajdziesz rozkosze;
I myl twoja ukryta a nazbyt mi znana:
Nie po to dzi przybya, by ujrze kapana.
274
SCENA PITA
I f i g e n i a, E r y f i l a, D o r y d a
IFIGENIA
Jakie we mnie te sowa budz pomieszanie!
Achilles swe zamysy zmieni niespodzianie:
Wraca musz tak nagle z uszczerbkiem mej sawy
A Kalchas, pani, nie by celem twej wyprawy?
ERYFILA
Co ta mowa oznacza, nie pojmuj wcale.
IFIGENIA
Jeli sucha mnie zechcesz, pojmiesz doskonale.
Trac oto kochanka z mciwych niebios woli:
Czy mnie teraz, o pani, opucisz w niedoli?
Dla mnie cisz w Mykenach rzucia domow,
Czyli teraz bez ciebie wyrusz z krlow?
ERYFILA
Chciaam ujrze Kalchasa, zanim std odjad.
IFIGENIA
Czemu zwlekasz, by posa do niego po rad?
ERYFILA
Pani, w drog do Argos wyruszasz w tej chwili.
IFIGENIA
Chwila starczy, by przejrza, kto dugo si myli.
Lecz natrtne ci, widz, nu obyczaje;
O czym myle nie chciaam, dzi jasnym si staje:
Achilles... Poniesz chci, bym ruszya w drog!
ERYFILA
Ja? Czy takie domysy budzi w tobie mog?
Ja? Strasznego bym miaa pokocha olbrzyma,
Co zawsze mi si krwawy zjawia przed oczyma,
Ktrego dziko, wiecznie krwi i trupw godna,
W popi zmienia Lesbos...
IFIGENIA
Kochasz go, niegodna!
Te za wanie dzikiego zwycizcy zapay,
Ramiona, co przy tobie we krwi si nurzay,
Lesbos nawet, popioy, pomienie, mogiy
Po stokro jego obraz w twym sercu wyryy.
I, najdalsza, by straszne odpdzi wspomnienie,
Ty mi o nim z luboci prawisz niestrudzenie!
275
W skargach twoich udanych nieraz ju dokadnie
Mogam widzie, widziaam, co si kryje na dnie:
Lecz na oczy, co przejrze chciay zalepione
Ufno moja znw dawn rzucaa zason.
Kochasz go. C czyniam! Jaka myl szalona
Kazaa mi rywalk przygarn w ramiona?
Kochaam j. Dzi jeszcze ufne moje serce
O piecz nad ni prosi chciao przeniewierc!...
Oto jaki mnie triumf czeka niespodziany!
Tobie rydwan wykuam, a sobie kajdany.
Wybaczam ci, niestety, rachub sromotn,
Serca, ktre mi kradniesz, zgub niepowrotn:
Lecz gdy sowa nie mwic, co tutaj mnie czeka,
Pozwalasz, bym do zdrajcy mkna z tak daleka,
Co mnie wezwa, by teraz porzuci w rozpaczy.
Kt. nikczemna, t zdrad tak straszn wybaczy?
ERYFILA
Pani, dziwne w swym gniewie dajesz mi imiona
Nie poznaam ich dotd i sucham zdumiona.
aska bogw, cho jestem dawno im niemia,
Jeszcze dotd ich moim uszom oszczdzia.
Lecz darujmy kochankom, co w gniewie zbkani,
Przed czym wreszcie ostrzega miaam ciebie, pani?
Czy krwi Agamemnona dziedziczk jedyn
Achil mgby nieznan zastpi dziewczyn,
Co o krwi swej trojaskiej wiele nad to nie wie,
e Achilles od dawna ni o jej rozlewie?
IFIGENIA
Pycha twoja okrutna m bole wyzywa:
Nie do jeszcze si dotd czuam nieszczliwa;
I po to z ndz wasn moj rwnasz saw,
By janiej swe zwycistwo ukaza nieprawe.
Lecz przedwczesn, o pani, jest ta rado caa;
Agamemnon, ktrego zniewaasz, zuchwaa,
Wada Grecj, jest ojcem, kocha mnie najtkliwiej;
Sama wasnych boleci nie odczuwam ywiej.
zy go moje wzruszyy, nim jeszcze upady;
Prno trosk przede mn ukrywa poblady.
Ach! Nierada z przyjcia, co dzi mnie spotkao,
Sdziam, e tkliwoci ma dla mnie zbyt mao!
SCENA SZSTA
A c h i l l e s, I f i g e n i a, E r y f i l a, D o r y d a
ACHILLES
Wic to prawda! I ciebie ogldam w tej chwili!
276
Ju sdziem, e cay dzi obz si myli.
Ty w Aulidzie? Co czynisz wrd wczni i mieczy?
I dlaczego tej wieci Agamemnon przeczy?
IFIGENIA
Bd spokojny: twej woli wnet si stanie zado
Opuszczam ju to miejsce, by ci sprawi rado.
SCENA SIDMA
A c h i l l e s, E r y f i l a, D o r y d a
ACHILLES
Ucieka! O bogowie, prawda to? Czy nie ni?!
Jake mnie ta ucieczka zadziwia bolenie!
Pani, moe tw niech obudz i trwog,
Nie wiem, czyli przed tob stan dzisiaj mog,
Lecz gdy lito ci wroga wysucha pozwoli,
Co si nieraz i twojej uala niedoli
Ty wiesz, co je sprowadza tutaj niespodzianie,
Ty wiesz...
ERYFILA
Czyby tego sam nie wiedzia, panie?
Ty, co na tym wybrzeu nie chcc pon duej,
Od miesica je wzywasz, naglc do podry?
ACHILLES
Od tych brzegw z daleka miesic byem cay;
Po raz pierwszy je wczoraj me oczy ujrzay.
ERYFILA
Jak to? Gdy Agamemnon przybywa im radzi,
Czy nie ty jego rk piszc prowadzi?
Ty, co wdziki ich crki wielbie tak dugo...
ACHILLES
Bardziej jeszcze ni zwykle widzisz mnie ich sug:
Gdyby unie mnie moga myli moich sia,
W Mykenach bym j docig, nim tutaj przybya.
Lecz ucieka. Czy jakie popeniem zbrodnie?
Nikt bodaj wejrze na mnie nie raczy agodnie.
Co mwi? Kalchas, Uliss i Nestor wiekowy
Jeszcze na mnie swej chytrej uyli wymowy,
Co, mio t zwalczajc, gosi si zdawaa,
e mi uczu si wyrzec wasna kae chwaa!
Jakie oni zamysy mog snu tajemnie?
277
Moe armia ju caa kpiny stroi ze mnie?
Wejdmy: wydrze im musz, co tam knuj skrycie.
SCENA SMA
E r y f i l a, D o r y d a
ERYFILA
Gdzie si schroni, bogowie, co mj wstyd widzicie?
On ci kocha, rywalko, jeszcze ci nie dosy?
Czy po twoich obelgach mam twe szczcie znosi?
Lecz, Dorydo, cho moe po swej myli wr,
Nad gowami ich widz blisk jak burz;
Ich szczcie wci niepewne przed niebios obliczem
J zwodz tutaj, czuj, on nie wie o niczem.
Agamemnon rozpacza. Nie wszystko stracone!
Jeli moj nienawi los bierze w obron,
Potrafi jego pomoc wyzyska askaw,
By nie paka samotnie i pomci si krwawo.
278
AKT TRZECI
SCENA PIERWSZA
A g a m e m n o n, K l i t e m n e s t r a
KLITEMNESTRA
Tak, ruszaymy, panie, ju gniew, co mnie trawi,
Byby zdrajc i obz daleko zostawi;
Ju ze wstydem w ojczyste wrci miaa strony
Lecz Achilles, ucieczk jej nag zdziwiony,
Tak arliwie przysiga i kl si na bogi,
e przekona mnie zdoa i zawrci z drogi.
Do zalubin tych nagli nie znajc odmiany,
Szuka ciebie, mioci i gniewem miotany;
Wnet pogoski nikczemne uciszy gotowy,
Chce pozna i ukara winnych tej obmowy,
Zbd si wszelkich podejrze, co tw rado mc.
AGAMEMNON
Pani, dosy; ju wierz a nazbyt gorco.
Przyznam chtnie, e w bdn popadlimy trwog,
I rado twoj dziel, ile tylko mog.
Pragniesz, bymy z Achilem rd swj dzi zczyli
Moesz crk przed otarz wysa cho w tej chwili;
Czekam na ni. Lecz wite nim ognie zapon,
Chciabym jeszcze bez wiadkw mwi z tob, ono.
Zwa na miejsce, gdzie twoja mio j przywioda,
Nie zalubin, lecz wojny wszdzie ujrzysz goda.
Haaliwo obozu, wojsko, marynarze,
Lasem wczni i grotw zjeone otarze,
Wreszcie, godny Achila, dziki orszak zbrojny
To dla oczu twych, pani, widok nieprzystojny.
I krlewska maonka przed ludem i wit
Nie moe tu wystpi z chwa naleyt.
Niech raczej twoich kobiet powierzona stray
Bez ciebie Ifigenia pjdzie do otarzy.
KLITEMNESTRA
Kto?... Ja?... Obcym j odda i porodku dziea
Zaniecha tak niegodnie tego, com zacza?
Ja, co wiodam j z Argos na ten brzeg daleki,
279
Mam jej teraz matczynej odmwi opieki?
Czy mniej blisko od ciebie tych otarzy stoj?
Kt w ramiona maonka odda dzieci moje?
Czyli kiedy bez matki ten orszak wyrusza?
AGAMEMNON
Nie jeste tutaj, pani, w zamku Atreusza,
Lecz w obozie.
KLITEMNESTRA
Gdzie wszyscy w tobie widz pana,
Gdzie los Azji w twych rkach i wojna wygrana,
Gdzie wola twoja Grekom jest najwyszym prawem,
Gdzie matk syn Tetydy nazwie mnie niebawem!
Jaki paac godniejszy, jaki gmach wspaniay
Mgby memu zjawieniu wikszej przyda chway?
AGAMEMNON
Na bogw, co poczli rody nasze stare,
Bagam, zechciej dzi dla mnie ponie t ofiar
Wiem, co czyni.
KLTTEMNESTRA
Zaklinam na te same bogi
Daj mi widok oglda oczom moim drogi;
Niech ta rado i moim si stanie udziaem.
AGAMEMNON
Wicej si po twej asce, pani, spodziewaem;
Lecz gdy sd twj nie pojmie, jak susznie ci radz,
Gdy proba tak niewielk ma nad tob wadz
Do wyranie syszaa, pani, me danie:
Taka jest moja wola i tak si te stanie.
Milcz i suchaj rozkazu.
SCENA DRUGA
KLITEMNESTRA sama
Czemu jego pycha
Tak srogo od otarzy mnie dzisiaj odpycha?
Dumny z nowych godnoci czy mn gardzi skrycie?
Czy sdzi, em niegodna kroczy w jego wicie?
Moe bero swe jeszcze zbyt niepewnie trzyma,
By im siostr Heleny stawi przed oczyma?
I czemu mnie ukrywa? Jakie maj prawo
Czoo moje niewinne plami jej niesaw?
Lecz wreszcie z jego wol me serce si zgadza
Twoje szczcie, o crko, wszystko mi nagradza.
280
Achilles bdzie twoim; i nic nie brzmi sodziej
Ni sysze, jak ci zowi... Lecz on sam nadchodzi.
SCENA TRZECIA
A c h i l l e s, K l i t e m n e s t r a
ACHILLES
Pani, wszystko si znowu na dobre odmienia:
Krl ode mnie adnego nie chcia wyjanienia;
Wiary swojej askawym dowid mi przyjciem,
Nie suchajc uciska i nazwa mnie ziciem.
Rzek dwa sowa zaledwie. Czy ju mwi tobie,
Jakie szczcie w ten obz przynosicie obie?
Gniew bogw ma ucichn i Kalchas ogasza,
e nieaska dzi jeszcze zakoczy si nasza,
e wichry, skonne Grekw uwieczy nadzieje,
Na krew tylko czekaj, ktr on przeleje.
Ju niejeden ku Troi agiel rozwinity.
Ju na wiar kapana gotuj okrty.
Co do mnie, cho niebiosa, mioci askawe.
Winny jeszcze cho troch opni wypraw,
Cho szczliwych tych brzegw nie rzuc swobodnie,
Gdzie wkrtce mych zalubin zapon pochodnie
Czy mog z chwili bliskiej nie cieszy si szczerze,
Co krwi Trojan potwierdzi zawarte przymierze
I pod zburzonej Troi pogrzebie szcztkami
Hab, co dotd jeszcze rd mej ony plami?
SCENA CZWARTA
A c h i l l e s, K l i t e m n e s t r a, I f i g e n i a, E r y f i l a, D o r y d a
ACHLLES
Pani, szczcie me cae w twym rku jedynie
Z woli ojca maonka wemiesz w tej godzinie;
Pjd, by przyj me serce, wierne niezachwianie.
IFIGENIA
Nie czas jeszcze wyrusza; racz si wstrzyma, panie.
Z matki zgod, o ask miem ci baga oto,
Ktr mi zechcesz, wierz, wywiadczy z ochot.
Na modej tej ksiniczki racz wejrze niedol:
Niebo jej t dostojno wyryo na czole.
Co dzie z jej smutnych oczu zy obficie pyn;
281
Znasz dobrze jej cierpienia, bo ty ich przyczyn.
Ja sama (lepe gniewu c mog porywy!)
miaam zely przed chwil jej los nieszczliwy.
Czemu, skoro niewinn me sowa krzywdziy,
Teraz, by jej dopomc, rwnej nie mam siy!
Dosy ju; gos oddaj tej brance ksicej:
Ty jeden dla niej, panie, moesz zrobi wicej.
Niewolnic jest, pomnij, twej woli podwadn:
Kiedy tylko rozkaesz, okowy z niej spadn.
Dzie, co tyle radoci obojgu nam wry,
Zechciej, panie, rozpocz nie wic jej duej.
Niech widz, e mnie dzisiaj wiedzie do otarza
Krl, co chocia miertelnych gromi i przeraa,
Przecie sawy szukajc nie tylko w poodze,
Nieraz take litoci umie puci wodze
I nieszczliwych sercem przyjmujc agodnym,
Jest we wszystkim potomkiem bogw nieodrodnym.
ERYFILA
O tak, panie, najsroszej ulyj mej udrce
Na Lesbos wojna w twoje wydaa mnie rce,
Lecz cho prawom jej wiele uchodzi bezkarnie,
Nazbyt wielkie ju tutaj ponosz mczarnie!
ACHILLES
Ty, pani?
ERYFILA
Tak, zaprawd; czyli, uwiziwszy,
Moge, panie, mi jeszcze zada bl dotkliwszy
Nili zmusi me oczy, by patrzay stale
Na szczcie, ktre wrogom przypada w udziale?
Sysz, jak mej ojczynie gro z kadej strony,
Widz, jak rusza na ni hufiec rozwcieczony
I jak zwizek ten nawet, panie, w twoje donie
Skada pomie straszliwy, co j wnet pochonie.
Daj mi odej: od swojej zwolnij mnie opieki:
Pozwl zawsze nie znanej, nieszczsnej na wieki,
Pdzi dalej w ukryciu losy zbyt surowe,
Z ktrych jeszcze zy moje taj ci poow.
ACHILLES
Do ju, pikna ksiniczko, paczesz z mojej winy;
Pjd ze mn, niech ci zwolni w oczach mej druyny
I chwila, co szczliwe przynosi mi gody,
Niechaj stanie si pierwsz chwil twej swobody.
282
SCENA PITA
A c h i l l e s, K l i t e m n e s t r a, I f i g e n i a , E r y f i l a,
A r k a s, E g i n a, D o r y d a
ARKAS
Czas ju nadszed, o pani; wszyscy zgromadzeni
I krl u stp otarza czeka Ifigenii.
Od niego tu przychodz; przeciw niemu raczej
Pomocy twojej, panie, przyzywa w rozpaczy.
ACHILLES
Co mwisz?
KLITEMNESTRA
O bogowie, c usysz dalej?
ARKAS do A c h i l l e s a
Twoja ju tylko jedna sia j ocali.
ACHILLES
Kt jej grozi?
ARKAS
al wyzna, bo mu jestem sug,
Lecz strasznej tajemnicy strzegem dosy dugo:
Ju pomie i elazo czekaj gotowe
I chobym je na wasn mia sprowadzi gow,
Powiem.
KLITEMNESTRA
Dr ju. Arkasie. mw nam, co si stao!
ACHILLES
Cokolwiek by to byo, nie bj si, mw miao.
ARKAS
Ty jest, pani, jej matk, ty j kochasz, panie.
Strzecie si wic j posa na ojca wezwanie.
KLITEMNESTRA
Czego lka si mamy?
ACHILLES
Kt si ojca strzee?
ARKAS
Krl czeka, by j bogom powici w ofierze.
283
ACHILLES
On!
KLITEMNESTRA
Crk!
IFIGENIA
Ojciec!
ERYFILA
Nieba! C to za odkrycie!
ACHILLES
Jaki obd mu kae godzi na jej ycie?
Czyli kiedy syszano wieci tak zowieszcze?!
ARKAS
Panie, gdyby cho wtpi mona byo jeszcze!
Wyrocznia przez Kalchasa da tej ofiary
I odrzuca wzgardliwie wszystkie inne dary.
Niebo, dotd Parysa chronic i Helen,
Wichry zesa przyrzeka tylko za t cen.
KLITEMNESTRA
Czyli zbrodni ohydnej bogi da mog?
IFIGENIA
Niebo, za jakie winy karzesz mnie tak srogo?
KLITEMNESTRA
Ju si wicej rozkazom okrutnym nie dziwi,
Co przede mn otarzy strzegy tak gorliwie.
IFIGENIA do A c h i l l e s a
Oto luby radosne, przed jakimi stoj!
ARKAS
Krl ten pozr obmyli, by zwie was oboje.
O niczym take nie wie armia oszukana.
KLITEMNESTRA do A c h i l l e s a
Czas wic matce przed tob upa na kolana.
ACHILLES podnoszc j
Ach. pani!
KLITEMNESTRA
O wielkoci racz zapomnie mojej
Dzi mi raczej ta smutna pokora przystoi.
Szczliwa, jeli zami swymi go rozczula,
284
Matka moe bez wstydu upa do stp krla.
Biada! Twoj maonk los ci dzi porywa;
W tej nadziei j dugo chowaam, szczliwa,
Dla ciebie na te brzegi zowrogie przybya
I twoje imi, panie, na mier j wysya.
Czyli uda si moe pod bogw obron
Przed otarze, na straszn ka jej przystrojone?
Ty jej tylko pozosta; i ty, stojc za ni,
Ojcem bdziesz jej, mem, bogiem i przystani.
Gniew sprawiedliwy byska, widz, w twoim oku.
Zostawiam ci, o crko, przy maonka boku.
Panie, zanim powrc, racz tu z ni zabawi
Spieszno mi przed maonkiem zdradzieckim si stawi.
Ulegnie, gdy zobaczy m wcieko bez miary:
Gdzie indziej musi Kalchas szuka swej ofiary
Lub jeli ci od zguby matka nie ustrzee
Przed tob jeszcze bogom zo mnie w ofierze!...
SCENA SZSTA
A c h i l l e s, I f i g e n i a
ACHILLES
Pani, milcz, bo mwi nie zdoam przytomnie.
Czy Achila nie znaj? Czy to mwi do mnie?
Matka za tob prosi, przelka i blada!
Krlowa do ng moich w pokorze upada!
Cze moj zniewaajc przez niewczesn trwog
Do serca mego zami znale pragnie drog!
Komu drosze by mog twoje losy mode?
Ach, twej wiary, zaprawd, pani, nie zawiod!
Zniewaga mnie dotyczy: pki ywy stoj,
Odpowiadam za ycie, z ktrym cz moje.
Jeszcze dalej w tym susznym biec musz porywie
Nie tylko ci ocali, lecz pomci godziwie
I ten podstp okrutny ukara surowo,
Co imi moje zmieni w miecz nad twoj gow.
IFIGENIA
Ach, wysucha mnie zechciej! Wstrzymaj si
w zapdzie!
ACHILLES
Jak to, pani? Okrutnik zniewaa mnie bdzie?
Wie, e mnie zemsta jego, jak wasna, pochania,
Wie, e pierwszy gos za nim dajc bez wahania
Nad rywali go wzniosem i nad Grecji ludy
285
I, za wszystkie starania, za wszystkie me trudy,
Za niechybne zwycistwo, za czyny wspaniae,
Co mu pomst przynios, bogactwo i chwa,
Szczliwy, e mi ciebie, pani, przyrzeczone,
Jednej chluby pragnem by ci nazwa on.
Lecz nie dosy, e dzisiaj zdrad swoj krwaw
Gwaci mio, natury wite depcze prawo,
e, gotujc te ciosy, co w ciebie uderz,
Chce, bym ujrza twe serce krwi dymice wie
Straszny obrzd osania faszywymi luby
Pragnie jeszcze, bym ciebie powid sam do zguby
Ufno moj podchodzi; ha, nie dosy na tem
Chce, bym zamiast maonkiem, by dla ciebie katem
I jaki to na ciebie czeka obrzd krwawy
Gdybym chocia dzie pniej powrci z wyprawy?
Jak to? Wic ich wciekoci na pastw wydana,
Na prno mnie u boku szukajc kapana,
Ugodzona znienacka, w witych ogni dymie
Padaby przeklinajc zdradzieckie me imi!...
Za t zdrad, za klski, z ktrych usza cudem,
Bdzie musia przed caym odpowiedzie ludem.
Honor twego maonka majc w susznej cenie,
Winna, pani, pochwali me postanowienie.
Niech okrutnik, co sdzi, e mu bd suy,
Wie, czyjego imienia mia dzisiaj naduy.
IFIGENIA
Biada! Jeli mnie kochasz, jeli bodaj sprawi,
e mej proby ostatniej wysuchasz askawie
Wiedz, twych uczu dowodzi przysza wanie pora:
Ten, w ktrym widzisz zdrajc, zoczyc, potwora,
w okrutnik, ktremu chcesz rzuci wyzwanie
Jest, cokolwiek by czyni, moim ojcem, panie.
ACHILLES
On twoim ojcem? Po tym, na co si odwaa,
Widz tylko chciwego twojej krwi zbrodniarza.
IFIGENIA
To mj ojciec, o panie, raz jeszcze powtrz;
Ojciec, ktrego kocham i ktremu su,
Co sam nigdy mi jeszcze, a do tego rana,
Wtpi nie da przez chwil, e jestem kochana.
Serce moje, w tej witej chowane pokorze,
Nad tym, co go zniewaa, cierpie tylko moe;
I, najdalsza, wiedz o tym, by raptown zmian
Wcieko twoj pochwala, w sowach nie
wstrzyman,
Albo pomie twej gniewnej podsyca poogi
Wierzaj, widz dopiero, jak mi jeste drogi,
286
e znie mogam bez gniewu ohydne imiona,
Jakimi twoja mio lya go wzburzona.
Czemu to miaby, serce straciwszy czowieka.
Nad ciosem tym nie bole, co mnie dzisiaj czeka?
Jaki ojciec krwi swojej rozlewem si chlubi?
Gdyby mg mnie ocali, czemu by mnie gubi?
Wiem, e paka, e bole miotaa nim trwona:
Czy, nim sowo przemwi, potpi go mona?
Biada! Gdy tyle zgryzot spokj mu zamc,
Czy go twoja nienawi przytoczy do koca?
ACHILLES
Co? Wic innej do lku braknie ci przyczyny,
e taki dzisiaj troski twej przedmiot jedyny?
Okrutnik (bo innego zali godzien miana?)
Chce bogom ci powici rkami kapana;
A gdy si w swej mioci tej zbrodni sprzeciwi
O jego tylko spokj dbasz, widz, troskliwie?
Chce, bym milcza! Nad zbrodni si wzrusza
nikczemn!
Dry o niego, bogowie, truchleje przede mn!...
Smutne skutki mych stara! I jake si stao,
e Achilles w twym sercu miejsca ma tak mao?...
IFIGENIA
Ach, okrutny, ty wtpisz o mych uczu sile?
Zali, by je objawi, czekam na t chwil?
Widziae, jak spokojna dzisiaj i wyniosa
miertelnej tej nowiny powitaam posa;
Nie zbladam nawet. Czemu nie widziae raczej,
Do jakiego szalestwa doszam w mej rozpaczy,
Kiedy sucha musiaam, zaledwie przybya,
Wieci, co mi tw zdrad kamliwie gosia!...
Jakich obelg i przeklestw gwatownych nawaa
Bogw i ludzi razem gniewnie oskaraa!
Ach, bez sowa z ust moich ujrzaby niezbicie.
Ile drosz mi twoja mio ponad ycie.
Moe wanie, niestety, szczliwa nad miar,
Mciwych niebios na siebie sprowadziam kar?
Ach, sdziam, e pomie, co we mnie goreje.
Nad zwyke mnie miertelnych wynosi koleje!
ACHILLES.
yj o pani, zaklinam, gdy ci jestem miy!
287
SCENA SIDMA
A c h i l l e s, K l i t e m n e s t r a, I f i g e n i a, E g i n a
KLITEMNESTRA
Panie, nic jej nie zbawi, nic prcz twojej siy.
Agamemnon, nie miejc mej oglda twarzy,
Dopuszcza mnie zakaza w poblie otarzy.
Sam ustawi stranikw, co na jego sowo
Z kadej strony nam wejcia wzbraniaj surowo
Kryje si, by nie ulec przede mn zbola.
ACHILLES
A zatem miejsce twoje mnie zaj przystao,
Zamiast matki, maonek dzisiaj przed nim stanie.
IFIGENIA
Pani! Stjcie! Bogowie! Dokd biegniesz, panie?
ACHILLES
I czeg znw twe proby daj szalone?
Czyli przed tob pierwsz mam ci bra w obron?
KLITEMNESTRA
Co czynisz, crko?
IFIGENIA
Pani, miej bogw na wzgldzie
I kochanka gniewnego powstrzymaj w zapdzie!
Przed tak gronym spotkaniem los niech nas zachowa
Zbytnia gorycz, o panie, zaprawi twe sowa.
Wiem, jak bardzo kochanek zapomnie si umie:
Ojca mego zadrasn atwo w jego dumie;
Znaj wszyscy Atrydw niezmierzon pych.
Pozwl, niech mwi usta niemiae i ciche.
Wkrtce, wierzaj, tak dugiej nie pojmujc zwoki
Sam ojciec tutaj po mnie skieruje swe kroki;
Usyszy jki matki, pacz ujrzy nas obu:
Jakiego si myl moja nie chwyci sposobu,
Co zdoa wam oszczdzi ez gorzkiej niedoli,
Troski wasze zakoczy i y mi pozwoli?
ACHILLES
Dobrze zatem, twej chci ustpi wypada:
Niech zbawienna z ust waszych owieci go rada;
Mdro jego przyzwijcie nie szczdzc namowy,
By zechcia broni crki i wasnej swej gowy.
Lecz zbyt dugo mnie pocha utarczka pochania:
Nie sw tutaj, zaprawd, trzeba, lecz dziaania!
288
do K l i t e m n e s t r y
Pani, by tobie suy, wkrtce bd gotw;
Id spocz, nim powrc, do swoich namiotw.
Crka twoja nie umrze, wry mog miao,
Pki tchnienie cho jedno w mej piersi zostao,
Na prno gniewne niebo przyzywa jej bdzie
Wierzaj, pewniejsze moje ni jego ordzie.
289
AKT CZWARTY
SCENA PIERWSZA
E r y f i l a, D o r y d a
DORYDA
C to mwisz, o pani? Jaka myl szalona
Kae ci dzi zazdroci jej, co wkrtce skona?
Za godzin ma umrze; lecz nigdy jej chwaa
Wikszej w tobie zawici, mwisz, nie wzbudzaa.
Kt uwierzy? Kto dziko tak w sercu chowa...
ERYFILA
Nigdy z ust mych prawdziwsze nie zabrzmiay sowa.
Nigdy jeszcze, drczona klskami tyloma,
Nie byam, tak jak dzisiaj, jej szczcia akoma.
O klski zbyt askawe! Daremne nadzieje!
Czy nie widzisz, jak nad ni Achilles boleje?
Nazbyt jasno t bole widz, co nie udzi:
w bohater, tak grony w oczach reszty ludzi,
Co zy wtedy poznaje, gdy przez niego pyn,
Co si od nich ju ma hartowa dziecin,
Co nawet, jeli prawd mwi wrd gawiedzi,
Posok lww si karmi, dzikw i niedwiedzi
Lku dzisiaj w jej subie uczy si bezwiednie;
Ju widziaa, jak pacze, jak strwoony blednie...
Ty wspczujesz jej doli? Za gorsze udrki
Jeszcze, widzc zy takie, skadaabym dziki!
Choby umrze mi take przyszo w tej godzinie...
Lecz co mwi: umiera? Nie, ona nie zginie.
Czyli nagle Achila gnuny sen ogarnie?
Czyli, sdzisz, zapaka i poblad bezkarnie?
Nie, Achilles z niedoli rycho j dobdzie;
Moe po to bogowie gosz swe ordzie,
By udrk tym srosz bya mi jej chwaa,
By si oczom kochanka pikniejsz wydaa.
Spjrz, co dla niej si tutaj czyni po kryjomu:
Gniewny wyrok niebiosw nie znany nikomu
I cho wite ju stosu rozniecono ary,
Nikt dotd jeszcze nie wie imienia ofiary.
Obz cay niewiadom, co tutaj si stanie;
290
Z owej ciszy, Dorydo, zna ojca wahanie.
C on wreszcie uczyni? Jaka sia moe
Wobec tylu napaci trwa dalej w uporze?
Matka szalona gniewem, zy crki jedynej,
Rozpacz, skargi, bagania wzburzonej rodziny,
Krew ojcowska, na takie zbyt czua namowy,
Achilles, co ju grozi, uderza gotowy?
Nie, wierzaj mi, daremnie gniew bogw jej wzywa.
Ja tylko jedna wiecznie bd nieszczliwa.
Ach, gdybym miaa si!
DORYDA
Pani, c to znaczy?
ERYFILA
Nie wiem, co mnie w mej gniewnej wstrzymuje
rozpaczy,
e widzc, co si dzieje, nie biegn, by wszdzie
Rozgasza owo bogw fatalne ordzie
I spisek ten ukaza, co si tutaj way
Naigrawa bezkarnie z ich praw i otarzy.
DORYDA
Jaka myl!
ERYFILA
O radoci! Gdy mj czyn zasynie,
Ile spal kadzide trojaskie witynie;
Jeli mszczc si na koniec za wizienie moje,
Achillesa i krla nawzajem uzbroj;
Jeli w gniewie trojaskiej ju niepomni zwady,
Na siebie samych or obrc zagady;
Jeli gronym wyznaniem bro mu dajc w rce,
Obz cay ojczynie w ofierze powic!...
DORYDA
Kto nadchodzi; krlowa poda w t stron
Skryj si przed ni lub zmysy uspokj wzburzone.
ERYFILA
Pjd. Jak luby te zerwa, w ukryciu mi powie
Gniew mj suszny, ktremu sprzyjaj bogowie.
291
SCENA DRUGA
K l i t e m n e s t r a, E g i n a
KLITEMNESTRA
Egino, crce mojej wymknam si skrycie;
Zamiast lka si, paka, dre o swoje ycie
Ojca pragnie tumaczy, da, bym w rozterce
Czcia jeszcze t rk, co godzi w jej serce.
O czci wita! W nagrod za jej mio tkliw
On si dziwi, e na mier biegnie nie do ywo!...
Czekam tutaj: o powd tej zwoki mnie pyta;
Sdzi pewnie, e zdrada dotd nie odkryta.
Idzie. Gniewu mu nie dam wyczyta z mej twarzy;
Patrzmy, zali swj podstp utrzyma si way.
SCENA TRZECIA
A g a m e m n o n, K l i t e m n e s t r a, E g i n a
AGAMEMNON
C to czynisz, o pani? Dlaczego w tej dobie
Oczy moje twej crki nie widz przy tobie?
Arkas po ni ju dawno przychodzi z mej woli:
Czy wstrzymujesz j? Czemu zda tak powoli?
Przed susznym zali nie chcesz ustpi rozkazem?
Czy przed otarz pj moe z tob tylko razem?
Mw!
KLITEMNESTRA
Gdy trzeba, wypeni crka twe danie.
Lecz powiedz czy nic ciebie nie wstrzymuje, panie?
AGAMEMNON
Mnie?
KLITEMNESTRA
O wszystko wic twoja zadbaa opieka?
AGAMEMNON
Pani, otarz przybrany i Kalchas ju czeka.
Wszystko czyni, co kae mi obyczaj stary.
KLITEMNESTRA
Nie mwisz, panie, dotd imienia ofiary.
AGAMEMNON
C to znaczy? W swej trosce pani zbyt gorliwa...
292
SCENA CZWARTA
A g a m e m n o n, K l i t e m n e s t r a, I f i g e n i a,
E g i n a
KLITEMNESTRA
Chod szybko, crko moja, twj ojciec ci wzywa;
Dzikuj mu za t mio, jak ciebie darzy
Sam dzisiaj chce do witych ci powie otarzy.
AGAMEMNON
Co sysz! Moja crko, paczesz na uboczu
I nie miesz zatrwoonych podnie na mnie oczu.
Jaki popoch! Lecz oto pacz teraz obie!...
Arkas zdradzi mnie! Biada!
IFIGENIA
Ojcze mj, co tobie?
Nie lkaj si; zaprawd, nie adna to zdrada
I cokolwiek rozkaesz, ja posucham rada.
ycie wziam od ciebie; chcesz li go z powrotem,
Prostsz drog, o panie, wiedzie mogam o tem.
Tak jak ongi, radosna, z pogod na czole
Chciaam przyj maonka, twoj penic wol,
Potrafi, jeli trzeba, wadzy twej poddana,
Gow zoy niewinn pod mieczem kapana
I, szanujc twj rozkaz, dosy znajd siy,
By krew ca ci odda, wlan w moje yy.
Lecz jeli widok mego szacunku i zgody
Wart jest w oczach twych, panie, mniej krwawej
nagrody,
Jeli wzruszy ci mog ez matczynych zdroje,
miem ci wyzna, e w chwili gdy przed tob stoj,
Tyle szczcia mi byo do ycia zacht,
e nie pragn, by wiato mym oczom odjto;
Ani by mi zych losw wol nieodgad
Tak blisko mych narodzin kres ujrze wypado.
Mnie to, crce krlewskiej, pierwszej byo danem
Ciebie, panie, zawoa sodkim ojca mianem:
Ja tak dugo twych oczu rado i kochanie
Nieraz daam ci bogom dziki skada za nie;
Mnie to pieszczot nie szczdzc w najtkliwszym zapale
Krwi saboci, o panie, nie gardzie wcale.
Niestety! Wczoraj jeszcze pytaam ciekawie
O kraje, ktre w swojej zdobdziesz wyprawie,
I, widzc ju, jak Ilion w twoje wpada rce,
Dumaam, jak najgodniej wasz triumf uwic.
Nie sdziam, e po to, by go mg podziela,
Krew moja ma by pierwsz, ktr musisz przela...
Nie sd, e to cios nagy, godzc w moje ono,
293
Kae mi dzi tw dobro wspomina minion;
Nie lkaj si; twj honor nazbyt umiem ceni,
By si ojciec tak wietny mia za mnie rumieni.
Umiaabym, o ycie bagajc jedynie
Wspomnienia w mego serca zatai gbinie.
Lecz z moim smutnym losem, panie, do tej chwili
Kochanek mj i matka swe szczcie czyli;
Krl, godny ciebie, sdzi, e dzie ten ju wita,
Co nasze zalubiny swym blaskiem powita:
Ju, serca mego pewien nad wszelkie wahanie,
Mia szczliwy by wkrtce: ty si zgodzi, panie.
Wie o twoich zamysach: osd, jak boleje.
Matka stoi przed tob i zy gorzkie leje.
Daruj, panie, e skarg, by moe daremn,
ez im pragn oszczdzi przelanych nade mn.
AGAMEMNON
Crko moja, to prawda: nie wiem, z czyjej winy
Gniew bogw od nas takiej zada daniny,
Lecz wskazali na ciebie, jak wyrocznia kae
Krew twoja ma na wite popyn otarze.
Ich wyrokom morderczym chcc by usza cao,
Serce moje twych baga, crko, nie czekao!
Niech ci powie, jak walczy chciaem do ostatka,
Mio owa, przez ciebie wezwana na wiadka.
Rozkaz, ktry mi wczoraj podpisa kazano,
Syszaa o tym moe, cofnem dzi rano:
Korzy Grekw przy twojej cenic nazbyt nisko,
Oddawaem ci spokj, honor, stanowisko.
Arkas, wstpu ci bronic, mia czuwa z oddali
Lecz mu ciebie napotka bogowie nie dali
I ojca twego zwiedli zamysy szalone,
Gdy, skazan z ich woli, prno bra w obron.
Mej potdze nie ufaj, tak gonej dokoa,
Kt lud w witej gorczce pohamowa zdoa,
Gdy na up nas wydajc gniewu, co w nim drzemie,
Bogowie ze poddastwa gorzkie zdejm brzemi?...
Czas twj nadszed; ustpi wypada przed si.
Pomyl, w jakim ci rzdzie niebo postawio;
Rad, ktr mi dano, tobie odwzajemni:
Od ciosu, co ci czeka, umrzesz mniej ode mnie.
Kto ci zrodzi, o crko, oka dzisiaj godnie
Niech bogowie za swoj rumieni si zbrodni.
Id ju i niechaj Grecy w ofiary godzinie
Rozpoznaj krew moj, co z ich rki spynie.
KLITEMNESTRA
Zaprawd, e si ciebie ta krew nie powstydzi,
Z ktrej rd swj pospny wywodz Atrydzi.
Morderco wasnej crki, jedno ci zostao:
294
Matce jeszcze wrd uczty podsun jej ciao!
Tak zatem, okrutny, radosn ofiar
Gotowae znienacka, podchodzc m wiar!
Co? Gdy kreli ten rozkaz, co da jej mki,
Zgroza twojej piszcej nie wstrzymaa rki?
I na c nas tym smutkiem faszywym chcesz zwodzi?
Zali paczem mioci swej pragniesz dowodzi?
Jakie stoczye za ni bitwy pene chway?
Czyje si krwi strumienie z twej rki polay?
Jakie szcztki o twoim tu mwi oporze?
Ile trupw milczenie mi nakaza moe?
Oto jedno, co zdolne dowie mi niezbicie,
Okrutny, e pragne ocali jej ycie!...
Przez wyroczni straszliw grozi jej zagada:
Czy wyrocznia myl swoj tak jasno wykada?
Czy niebo sprawiedliwe da moe zbrodni?
Czy go nad krew niewinn nic nie uczci godniej?
Gdy rd Heleny kara pragnie, zniewaone,
Niech ze Sparty przywiod jej crk, Hermion;
Niech Menelaj okupi jedn jeszcze ran
Niewiern sw maonk, nazbyt ukochan.
Lecz jaki obd z ciebie czyni jej ofiar?
Czemu to za jej zbrodnie ty masz ponie kar?
I czemu to ja, wasne rozdzierajc ono,
Krwi najczystsz mam paci jej mio szalon?
Lecz co mwi? w przedmiot zazdroci tysica,
Co spokj Europy i Azji zamc,
Czy godnym ci si zdaje uwieczy twe dzieo?
Mao za ni me czoo od wstydu pono?
Nim j zwizki nieszczsne z twym bratem zwizay
Z domu ojca j porwa Tezeusz zuchway.
Kalchas mwi ci o nim, wiesz zatem beze mnie,
e pniej w lubne oe wstpi z ni tajemnie
I e mod ksiniczk mia z owego stada,
Co, przez matk ukryta, bez wieci przepada.
Lecz co mwi? Braterska mio i niesawa
Najmniejsze do twych wzgldw roci mog prawa!
Ta dza wadzy, w ktrej nie znasz, co to wodze,
Pycha z krlw dwudziestu w posuchu i trwodze,
Imi wielkie i rzdy w twym rku jedyne:
Oto jakim dzi bogom chcesz zoy danin!
Cios ten krwawy odeprze ojciec chciaby drugi:
Ty okrutnej dla siebie szukasz w nim zasugi!
Nazbyt dny wielkoci, ktr atwo straci,
pieszysz oto, by za ni wasn krwi zapaci,
Liczc, e raz na zawsze czyn twj oniemieli
Wszystkich, co by twe miejsce zaj moe chcieli.
Czy to znaczy by ojcem? Ach, rozum si mroczy,
Kiedy zdrad tak straszn ogldaj oczy!
Kapan, tumw okrutnych zachcany wrzaw,
295
Na crk moj rk podniesie niepraw,
Pier t bia otworzy! ciekawe renice
Czyta bd z jej serca bogw tajemnice!
Ja, co wietn, radosn wiodam ci w ramiona,
Sama, bez niej mam teraz wraca zrozpaczona,
Drog widzie, wci jeszcze, by moe, zasan
Kwieciem, co pod jej nogi padao dzi rano!
Nie, ja tutaj na mk nie wlokam jej zdradnie:
I prdzej dwie ofiary ci zoy wypadnie!
Ni lk mnie nie powstrzyma, ni moc adna w wiecie
Z ramion moich skrwawionych moe j wydrzecie.
Niechaj ojcu w dzikoci maonek nie przeczy:
Chod, jeli si odwaysz, wyrwa j z mej pieczy!
Pjd, o crko, i z moim liczc si rozkazem,
Posuszestwo swej matce oka cho tym razem.
SCENA PITA
AGAMEMNON sam
Nie sdziem, e w gniewie przemwi agodniej.
Oto, wanie, co sysze lkaem si od niej.
Gdybym jeszcze, mniej w duszy swej wasnej skcony,
Mg lka si jedynie krzykw mojej ony!
Niestety! Kiedy ze mnie dzi czynisz morderc
Czemu, niebo, ojcowskie zostawiasz mi serce?
SCENA SZSTA
A g a m e m n o n, A c h i l l e s
ACHILLES
Panie, wieci w obozie poczy si szerzy,
Co zdaj si niegodne, aby im uwierzy.
Mwi lkam si wyraz da takiej nowinie
e dzisiaj z woli twojej Ifigenia ginie.
e niepomny, co mio, co lito czowiecza,
Sam j pod cios oddajesz kapaskiego miecza!
Mwi, e w imi moje podstpnie wezwan
Do otarza mam powie, by jej krew przelano;
e zalubin pozorem zwodzc nas oboje.
Chcesz to dzieo haniebne zoy w rce moje.
I c powiesz mi, panie? Co sdzi w tej sprawie?
Czy kresu nie pooysz tak bezecnej wrzawie?
296
AGAMEMNON
Panie, zamysw moich nikomu nie zwierzam
I crka moja nawet nie wie, co zamierzam.
Gdy czas przyjdzie i sama o wszystkim si dowie,
Wtedy los jej poznaj armia i wodzowie.
ACHILLES
Nazbyt dobrze mi znany los, co jej przypadnie!
AGAMEMNON
Czemu pytasz mnie zatem, gdy wiesz tak dokadnie?
ACHILLES
Czemu pytam? Bogowie! Bez ladu wahania
Najczarniejsz twarz swoj wystpek odsania!
Czy, sdzisz, tym zamysom wolne dajc pole,
Crk twoj w mych oczach powici pozwol?
e mio i cze moja na ten czyn przystanie?
AGAMEMNON
Hola, ty, co tak miae rzucasz mi wyzwanie,
Pomnij, do kogo mwisz i na co si waysz!
ACHILLES
Pomnij, kogo miuj i kogo zniewaysz!
AGAMEMNON
Kt ci nad m rodzin piecz zda, mokosie?
Czy nie mog stanowi o mej crki losie?
Czy nie jestem jej ojcem? Twoj czy jest on
I nie moe bez ciebie...
ACHILLES
Mnie j przyrzeczone!
Mnie, ktrego przysigi nie zwiod niczyje,
Pki w yach mych jeszcze krwi ostatek bije!
Ty losw naszych zwizek sam ongi ukada
I strzec bd praw moich, ktre sam mi nada.
Czy nie dla mnie tu z Argos wezwae j, panie?
AGAMEMNON
Przeklinaj zatem bogw okrutne danie,
Obz cay na sdy zawezwij w potrzebie,
Kalchasa, Menelaja i pierwszego siebie!
ACHILLES
Mnie?
AGAMEMNON
Tak, ciebie, co nowe wci rojc podboje
297
Lye niebo, gdy kroki wstrzymywao twoje;
Ciebie, co lk mj suszny majc za obraz
W tym obozie szalestwa rozsiae zaraz!
Jam wskazywa ci wyjcie, co otworem stoi:
Lecz ty pragniesz, ty dasz jednej tylko Troi.
Skoro w dzikim tym pdzie wstrzyma ci nie mog
Ruszaj tedy jej zguba otworzy ci drog!
ACHILLES
O nieba! Mowy takiej kt mi sucha kae,
Gdzie obelga i zdrada id z sob w parze!
Mnie, za cen jej zguby, nciy podboje?
Co mi winni Trojanie, e biegn pod Troj?
Jaka to korzy wasna do walki mnie skania?
Czemu, na boskiej matki nieczuy bagania
I rozpaczy ojcowskiej nie suchajc gosu,
Szukam zguby, co tutaj czeka mnie od losu?
Czy moe okrt jaki z trojaskiej czeredy
Na wybrzea tesalskie zapdzi si kiedy?
Czy to u mnie si zjawi rabu tak szalony,
e chciaby mnie pozbawi siostry mej lub ony?
Gdzie me straty? Czy w jakiej widzisz mnie potrzebie?
Wszystko dotd, niewdziczny, czyniem dla ciebie!
Cho nic tobie nie winien, ja z Grekw jedyny
Wodzem swoim ci czyni i greckiej druyny;
Ciebie pomci na Lesbos biegn wrd poogi,
Nim jeszcze armi zebra zdoae do drogi!...
I c wreszcie nas wszystkich wity cel stanowi?
Czy nie mamy Heleny odda maonkowi?
Odkde to na wasn nie sta mnie obron,
Bym sobie da odebra ukochan on?
Czy tylko twemu bratu dano w wiecie prawo,
By za mio zdeptan mg si pomci krwawo?
Crk twoj kochaem, kochany wzajemnie
Ona jedna przysigi syszaa ode mnie.
Bro, okrty, onierze, mych trudw zapata
Do niej wszystko naley, nic do twego brata.
Niech ciga, jeli pragnie, sw porwan on
I zwycistwo od dawna krwi mej przeznaczone;
Nie stoj o Pryjama, Parysa, Helen
Chciaem tylko twej crki: za t ruszam cen.
AGAMEMNON
Uchod zatem, powracaj w swe tesalskie kraje;
Sowo, co ci zwizao, sam ci rad oddaj.
Dosy innych si znajdzie wrd mojej druyny,
Co, po tobie sdzone sigajc wawrzyny,
Mstwem wietnym losowi da zdoaj rad
I niechybn na Ilion sprowadzi zagad.
Z mowy twojej wzgardliwej jasnym mi si stao,
298
Jak drogo bym okupi tw pomoc wspania.
Grecji sdzi si czynisz; mniemasz, jak uczuem,
e krlowie jej pustym zdobi mnie tytuem.
Chciaby tak wielk pych mstwo ci napawa
By dra kady i sucha, i twoje czci prawa.
Wypomniane przysugi s rdem obrazy:
Posuch nad mstwo zbytnie milszy mi sto razy.
egnaj! Nie straszn dla mnie twoja zo bez siy
I zrywam wszystkie wizy, ktre nas czyy.
ACHILLES
Dzikuj wizom jedynym, jakie gniew mj ceni
Jeszcze w tobie szanuj ojca Ifigenii.
Bez tej nazwy, by moe, krl nad krlw tyle
Po wyzwaniu tym krtkie miaby ycia chwile.
Pomnij dwa tylko jeszcze sowa mi zostay:
Broni musz twej crki i mej wasnej chway.
Nim w jej serce niewinne zdoasz cios wymierzy,
Oto pier, w ktr wczeniej przyjdzie ci uderzy.
SCENA SIDMA
AGAMEMNON sam
Oto co na ni zgub niechybn sprowadza
Crki mojej bezbronnej wiksza bya wadza.
Twoja mio, co tutaj grozi mi zuchwaa,
Przyspiesza cios fatalny, ktry wstrzyma chciaa.
Nie wahajmy si duej; nic jej nie ocali;
Moja duma zraniona przewaa na szali.
Achilles, kiedy grozi, wskazuje mi drog!
Bo lito moj mgby poczyta za trwog.
Hej! Do mnie, strae!
SCENA SMA
A g a m e m n o n , E u r y b a t e s, stranicy
EURYBATES
Panie?
AGAMEMNON
Co czyni, bogowie?
Czyli gos mj ten rozkaz tak straszny wypowie?
Jakich zwycistw, okrutny, tdy wiedzie droga?
299
Jakiego to w ich rce wyda pragniesz wroga?
Matka czeka mnie, matka, nie strwoona niczym,
Co krwi swojej chce broni przed ojcem zbrodniczym;
Z jej objcia, by moe. mniej ode mnie dzicy,
Nie zechc swej ksiniczki wydziera stranicy.
Achil grozi nam, Achil wyzywa i aje
Czy przez to moja crka zuchwalsz si staje?
Czy uchodzi tym bogom, co krwi jej dali?
Na cios z rki ojcowskiej czy bodaj si ali?
Ach, co mwi? W bezbonym zapale co czyni?
O c tak ofiar mam prosi bogini?
Jakie chlubne nagrody, mstwu przyrzeczone,
Jakie laury mnie skusz, krwi crki zbroczone?
Nie, nie zdoam: Krew wita i mio mnie wzywa,
I wstydem by nie moe lito sprawiedliwa.
Niech wic yje. Lecz jak to?! Niepomny mej chway,
Mam dopuci, by gr wzi Achil zuchway?
Pych jego bezmiern jeszcze tym podwoj:
Sdzi bdzie, em uleg, a moe si boj?
W jak bah myl moja znw popada trwog:
Czy Achila inaczej ukorzy nie mog?
By go drczy, z mej crki uczyni narzdzie:
On j kocha dla ma innego y bdzie.
Ksiniczk i krlow wezwij, Eurybacie.
SCENA DZIEWITA
A g a m e m n o n , stranicy
AGAMEMNON
O bogowie! Jeeli w swych zamiarach trwacie,
Jeli wasza nienawi dalej po ni siga,
C moe przy was wszelka miertelnych potga?
Zgubi j moja mio, co dla niej si stara:
Wiem o tym lecz zaprawd, tak wielka ofiara
Warta jest, bycie znowu od waszego sugi
Zechcieli jej, bogowie, da po raz drugi.
SCENA DZIESITA
A g a m e m n on, K l i t e m n e s t r a, I f i g e n i a, E r y f i la.
E u r y b a t e s, D o r y d a, stranicy
AGAMEMNON
Pani, chcesz j ocali, posuchaj, co rzek:
Crk twoj ci wracam i daj w opiek.
300
Z tych okrutnych co rychlej zabierz j wybrzey;
Pod dowdztwem Arkasa daj ci onierzy.
Chtnie mu jego zdrad przebaczam szczliw;
Trzeba sekret zachowa i dziaa co ywo.
I Ulisses, i Kalchas milcz do tej chwili:
Strzecie si, by ucieczki waszej nie odkryli.
Schowaj dobrze sw crk i niech armia caa
Sdzi, em wysa ciebie, lecz ona zostaa.
Uchodcie. Oby, syci ez moich widokiem,
Bogowie j na dugo skryli przed mym okiem!
Stra niech idzie z krlow.
KLITEMNESTRA
Panie!
IFIGENIA
Ojcze drogi!
AGAMEMNON
Nim kapan grony speni, co mu ka bogi,
Uchodcie, mwi. Ja za, by nie mg wam szkodzi,
Id prob udan czujno jego zwodzi.
I fatalny obrzdek, na ktry ju pora,
Ka odwlec co najmniej dzisiaj do wieczora.
SCENA JEDENASTA
E r y f i l a, D o r y d a
ERYFILA
Nie, pjd ze mn, Dorydo. Inn mamy drog.
DORYDA
Czy za nimi...
ERYFILA
Nie, duej walczy ju nie mog.
Skutki uczu Achila widz dzi na sobie:
Z gniewem moim bezsilnym spocz nie chc w grobie.
Do wahania, Dorydo, zgubi j lub zgin.
Pjd ze mn, Kalchasowi t wyda nowin.
301
AKT PITY
SCENA PIERWSZA
I f i g e n i a, E g i n a
IFIGENIA
Nie wstrzymuj mnie: do matki wr mojej, Egino.
Czas uciszy gniew bogw nalen danin:
Przez krew moj, co chciaa uj im, nieszczliwa,
Spjrz, jaka dzisiaj burza nad nami si zrywa.
Pomnij, w jakim krlow ogldaa stanie,
Jak nas obz w ucieczce wstrzyma niespodzianie
I z jakim dzikim zuchwalstwem zewszd w nasz stron
Zwracay si ich wczni groty wyostrzone...
Stra w rozsypce: krlowa, co ley omdlaa...
Nazbyt cierpi, wic pozwl, bym z ni si rozstaa;
Jej pomocy bezsilnej czeka nie chc duej:
Niech mi zmysw jej zamt w ucieczce posuy.
Biada! Ojciec mj nawet, wierzaj memu sowu,
Gdy mi ycie ocala, zabija mnie znowu.
EGINA
On? Co sysz, o pani? C nagle si stao?
IFIGENIA
Achilles go urazi mow zbyt zuchwa.
Lecz krl da, bym, gniewne z nim dzielc porywy,
Memu sercu ten przymus zadaa straszliwy.
Przez Arkasa mi swoje objawi dania:
Mwi bodaj z Achilem na zawsze mi wzbrania.
EGINA
O pani!
IFIGENIA
Ciemny losie! Wyroku zbyt srogi!
ycie tylko mi odj chc askawsze bogi.
Umr zatem, posuszna, i mio daremn...
Lecz co widz, bogowie! Achilles?
302
SCENA DRUGA
I f i g e n i a, A c h i l l e s
ACHILLES
Pjd ze mn.
Niech ci krzyki nie trwo ni zgraja prostacza.
Co twj namiot, o pani. tak ciasno otacza.
Uka si; zanim jeszcze ciosy moje spadn,
Lk przed tob t cib utworzy bezadn.
Patrokles, a z nim wodzw kilku z mojej wity
Tesalczykw ci wiod hufiec znamienity;
Inne, pod znakiem moim dalej zgromadzone,
Niezomnych swych szeregw dadz ci ochron.
Od wrogw chc bezpieczn ci osoni stra:
Pod namioty Achila niech si przyj odwa.
C to, pani? Co widz? Tak mi jeste rada,
e na sowa me tylko pacz twj odpowiada?
Czyli ufasz wci jeszcze tej broni bez siy?
pieszmy twojego ojca te zy nie wzruszyy.
IFIGENIA
Wiem o tym: wic jedyn pokadam nadziej
W mieczu owym, co wkrtce krew moj przeleje.
ACHILLES
Ty, umrze? Mowy takiej poniechaj, zaiste.
Czy niepomna, e zwizki nas cz wieczyste?
Czy niepomna, by przeci te spory bez treci,
e szczcie moje cae w twym yciu si mieci?
IFIGENIA
Nie z moj smutn dol niebiosa zwizay
Szczcie twojego ycia, tak penego chway.
Mio nasza nas zwioda, bo niebios rachuby
Szczcie twoje uczyni owocem mej zguby.
Pomyl, o panie, pomyl, jak zaszczytne niwa
Doniom twoim wyprawa przyniesie szczliwa;
Chlubne pola bitewne, roje waszych godne,
Krwi moj nie zroszone s dla was bezpodne.
Taka jest wola bogw, ojcu memu znana;
Prno, guchy, namowy odrzuca kapana.
Przez Grekw, co na moje sprzysigli si ycie,
Raz jeszcze wola niebios przemawia niezbicie.
Ruszaj: sawie twej przeszkd przynosz zbyt duo.
piesz wypeni, co z dawna wyrocznie ci wr
wietnego w tobie Grecja czeka bohatera;
Na wrogw ten gniew obr, co w duszy ci wzbiera.
Priam blednie: strwoon ju ogldam Troj,
303
Gdy stos dla mnie wzniesiony i zy ujrzy twoje.
Id, w miecie, co si ludu wyzbdzie poowy,
Niech mier moj trojaskie opakuj wdowy.
W tej nadziei spokojna, radosna odchodz;
Gdy nie mogam Achila towarzyszy drodze,
Ufam, e przyszo, ktra twe czyny uwici,
I mnie z nimi poczy w potomnych pamici;
e od mierci mej strasznej, rda twojej chway,
Bd si owe chlubne dzieje zaczynay.
yj, boskich przodkw godzien; egnaj mi, o panie.
ACHILLES
Nie sd, bym tak zowrbne przyj poegnanie.
Prno si na t mow zrczno twoja sili,
Ojcu suy, mnie zwodzi w jednej pragnc chwili;
Prno, pani, do mierci zdajc z uporem,
Zgub swoj chcesz dla mnie uczyni honorem.
Owe wietne podboje, owe laurw niwa
atwo znajdzie do moja, w twej subie gorliwa.
Kt by jeszcze na wiecie ask ceni moj,
Gdybym przyszej maonce nie mg by ostoj.
y rozka ci obie: i mio, i sawa.
Pjd ze mn: czas im wierzy i sucha ich prawa.
IFIGENIA
Kto, ja? Mam przeciw ojca rozkazom si burzy?
mierci pragnc unikn, mam na ni zasuy?
Gdzie szacunek? Gdzie owa powinno jedyna...
ACHILLES
Pjdziesz ze mn; sam ongi wzi mnie chcia za syna,
Imi twego maonka prno dzi mi kradnie
Czy po to sowo dawa, by je ama zdradnie?
A ty, gdy ci tak srogie wi obyczaje,
Czy nie jest ojcem twoim, gdy mi ciebie daje?
Czemu sucha go wtedy dasz najgorcej,
Gdy, ojcem by przestajc, zna ci nie chce wicej?
Do ju waha; i w lku, by ci nie zgubiy...
IFIGENIA
Jak to, panie, co widz? Ty chcesz uy siy?
Czyby, idc za uczu szalonych namow,
Do wszystkich mych niedoli chcia dorzuci now?
Cze moj zali w mniejszej masz od ycia cenie?
Panie, bagam ci, oszczd smutn Ifigeni.
Prawom, co dla mnie wite, poddana jedynie,
Ju suchajc twej mowy, nazbyt wiele czyni.
Dalszych zwycistw niech twoje zuchwalstwo si
strzee
Albo, ycie mej cnocie skadajc w ofierze,
304
Wasn rk si zdoam, gdy trzeba, na wieki
Od twojej nazbyt gronej uwolni opieki.
ACHILLES
Dobrze zatem, okrutna; czy, co zechc kaci,
Szukaj zguby, gdy w piknej widzisz j postaci.
Nie ojcu serce, w ktrym, walczc tak niezomnie,
Kryjesz mniej czci dla niego, co niechci do mnie.
Czuj, pani, w mej duszy wcieko sprawiedliw.
Chcesz otarzy? A zatem biegn tam co ywo.
Gdy krwi pragnie i trupw to niebo zowieszcze,
Nigdy krwawszych obrzdkw nie widziao jeszcze.
Nie zna, co to przeszkody, mio podeptana,
Pierwsz zaraz ofiar uczyni kapana.
Od mych ciosw szalonych stos, co rs wysoko,
Rozproszy si, twych katw zbryzgany posok,
A jeli pord tumw walczcych bezadnie
Ugodzony miertelnie i ojciec twj padnie
Czci swej widzc owoce, sobie oddaj dziki
I cios dziki rozpoznaj, co wyszed z twej rki.
IFIGENIA
Stj, panie, stj, okrutny! Wyrywa si, biey...
Sama jestem, o niebo, niech twj grom uderzy,
Skocz me ycie, gdy mojej spragnione mogiy,
Lecz spraw, by tylko we mnie twe ciosy godziy.
SCENA TRZECIA
K l i t e m n e s t r a, I f i g e n i a, E g i n a,
E u r y b a t e s, stranicy
KLITEMNESTRA
Tak, ja broni jej bd i przed armi ca.
Zdrajcy, chcecie krlow porzuci zbola!
EURYBATES
Nie, pani, rozka tylko: za swoj wadczyni
Kady z nas walczy bdzie i u stp jej zginie.
Lecz pomocy od sabych zali czekasz doni?
Przed wrogami tyloma kt ci z nas obroni?
Zalepiony gorczk, nie lud ju w nieadzie,
Lecz obz nam si cay na drodze dzi kadzie.
Nie masz litoci! Kalchas wada tu jedyny
I nabono straszliwa da swej daniny.
Krl widzc, jak nieomal z wadzy go obrali,
Sam ustpi nam kae tej wzburzonej fali.
Achilles nieugity, Achilles tej burzy
Prno w swojej odwadze opiera si duej
305
C uczyni? I jak si niezwalczon
Fale wrogw rozproszy, co wnet go pochon?
KLITEMNESTRA
Niech zatem, rk na mnie podnoszc zuchwa,
Wydr mi to, co jeszcze z ycia mi zostao.
mier chyba, mier ten ucisk rozwie jedynie,
Jakim j dwoje ramion matczynych owinie.
Prdzej od mojej duszy ciao oddzielicie
Ni... Moja crka!
IFIGENIA
Pani, gdy mi daa ycie,
Jaka gwiazda promieniem rozbysa zowrogim
Nad mioci twej smutnej przedmiotem zbyt drogim?
Lecz co moesz uczyni, gdy w okrutnej zmowie
Przeciw tobie s, pani, ludzie i bogowie?
Czy na up si chcesz wyda dzikich tumw grozie?
Gdy maonek twj wadz utraci w obozie,
Samotna i w bezsilnym zacieka oporze,
Przez odakw niegodnie wleczona, by moe
Racz nie drczy mnie, skoro daremne twe prby,
Widokiem dla mych oczu straszniejszym od zguby.
Id, pani; zostaw Grekom, co do nich naley,
I na zawsze z tych smutnych oddal si wybrzey;
Stosu, co na mnie czeka, tak bliskie pomienie
Nazbyt gorzko by twoje raniy wejrzenie.
Lecz zaklinam ci, pani, na twj bl matczyny:
Jeli kochasz mnie, ojcu nie wyrzucaj winy!
KLITEMNESTRA
On! Co serce twe ywe Kalchasowi rzuci...
IFIGENIA
I czeg nie prbowa, by mnie zom twym wrci?
KLITEMNESTRA
Jake chytrym, okrutnik, podszed mnie zamiarem!
IFIGENIA
Odda mnie tylko bogom, ktrych byam darem.
Nie ginie ze mn owoc twego ona cay
Inne wam jeszcze wizy mioci zostay.
W mego brata Oresta ujrzysz mnie postaci.
On ci, wierz, mniej gorzko tw mio odpaci.
Oto sycha, jak rzesza woa mnie wzburzona.
Po raz ostatni, pani, otwrz mi ramiona
I dumy swej wzywajc, by si zachowa...
Eurybacie, ofiar do otarza prowad.
306
SCENA CZWARTA
K l i t e m n e s t r a, E g i n a, stranicy
KLITEMNESTRA
Nie, ty sama nie pjdziesz; i niczyja wadza...
Lecz oto zwarta ciba drog mi zagradza.
Sycie gd swj, mordercy, w rzezi rozpasani.
EGINA
Dokd biegniesz, na bogi? Co chcesz czyni, pani?
KLITEMNESTRA
Biada! Siy na walk rozpraszam daremn,
Lk, co ju mnie opuci, stoi znw przede mn.
Ile razy mam umrze, nim, nieszczsna, zgin?
EGINA
Czy wiesz, pani, kto zdrady tej ponosi win?
Czyli wiesz, e niepomna, co na piersi kryje,
Ifigenia tulia bezlitosn mij?
Eryfila, w te strony wraz z tob przybya,
Sama wasz ucieczk Grekom wyjawia.
KLITEMNESTRA
Gadzino, przez Meger sam wykarmiona!
Pieko chyba ci w nasze rzucio ramiona!
Jak to? Wic ty nie zginiesz? za t zbrodni kary...
Lecz gdzie idzie ma ao szuka swej ofiary?
Jak to? Wic nawy greckie topic niespodzianie,
adne si w tobie, morze, nie wzburz otchanie?
Gdy z Aulidy, co dotd schronu jej uycza,
Wypdzona, ta flota wypynie zbrodnicza
Wichry, te same wichry, o ktre bagali,
Czy ich szcztkw po twojej nie rozsiej fali?
A ty, soce, ty, zote, gdy los ci dzi zmusza
Rozpozna z czynw jego syna Atreusza
Ty, co zgaso, gdy ojciec ucztowa zowrogi,
Cofnij si; ju ci owej nauczyli drogi...
Nieba! matko nieszczsna! Widz ju w udrce
Moj crk w ohydne przystrojon wiece,
N, co z ojca rozkazu j, niewinn, traci...
W krwi jej Kalchas bezbony... Wstrzymajcie si, kaci!
Oto gromy swe ciska bogw czyste plemi,
Piorun bije w oddali, dreszcz przenika ziemi
Bg to wreszcie, bg mciciel odezwa si w niebie!
307
SCENA PITA
K l i t e m n e s t r a, A r k a s, E g i n a
ARKAS
Wierzaj, pani, zaprawd bg walczy za ciebie.
Achilles twoje mody wypenia w tej chwili;
Nazbyt sabe zapory Grecy wystawili,
Achil jest u otarza: Kalchas poblad stary
Znw si obrzd fatalnej odwleka ofiary,
Zewszd piesz i gro, byskajc elazem.
Wiernym druhom, co zgin gotowi z nim razem,
Wok crki twej Achil ustawia si kae.
Krl, co sprzyja mu nie mie w tak miaym zamiarze,
Nie chcc patrze, gdy czuje rze nieuniknion,
Albo paczem si zdradzi, twarz okry zason.
Spiesz, o pani, gdy milczy, przez zy i namow
Walecznemu obrocy nie posiki nowe,
On sam, doni, co jeszcze dymi, krwi zbroczona,
Kochank swoj odda pragnie ci w ramiona.
On mi kaza ci przywie. Zbd si wszelkiej trwogi.
KLITEMNESTRA
Ja, lka si? Ach, pieszmy, przyjacielu drogi,
Nie zbledn, choby zewszd czyhaa zagada.
Pjd wszdzie. Lecz, nieba, to Ulisses? Biada!
Martwa ju crka moja. Wstrzymajmy swe kroki.
SCENA SZSTA
U l i s s e s, K l i t e m n e s t r a, A r k a s, E g i n a,
stranicy
ULISSES
Ona yje i bogw spenione wyroki.
Niebiosa ci j odda zechciay z powrotem!
KLITEMNESTRA
yje! Ona! Ty, panie, donosisz mi o tem!
ULISSES
Tak, to ja, co zbyt dugo, na wasz niedol,
Maonka twego, pani, utwierdzaem wol;
Ja, co w radach mych nazbyt o cze nasz dbay
Sprawiem, e z twych oczu gorzkie zy si lay;
Spiesz wic, gdy niebiosw gniew ju przebagany,
Wszystek bl ci nagrodzi przeze mnie zadany.
308
KLITEMNESTRA
Crka!... Nieba! O ksi! Myli zbieram z trudem
Jaki bg mi j, panie, zwrci raczy cudem?
ULISSES
Mnie samego w tej chwili, co nazbyt szczliwa,
Razem groza nabona i zachwyt porywa.
Nigdy dzie si nie zdawa Grecji tak miertelny:
Ju niezgoda, obozu wadca niepodzielny,
Na oczy nam przepaski rzucia przeklte;
Ju pierwsz z niej do boju czerpiemy zacht.
Crka twoja struchlaa, widzc w owej dobie
Za sob Achillesa, armi przeciw sobie;
Lecz cho sam w jej obronie, Achilles szalony
Trwoy armi i bogw dzieli na dwie strony.
Ju si w gr zowroga strza unosi chmura,
Krew pynie, rzezi bliskiej zapowied ponura.
Nagle midzy walczcych kapan stpi krokiem
Z wosem gronie zjeonym i pospnym okiem,
Straszny i peen boga, co nim wada skrycie.
,,Grecy wyrzek suchajcie; zwacie, co syszycie.
Bg, co do was przeze mnie mwi dzisiaj raczy,
Wybr swj mi objania i wrb tumaczy.
Inna to krew Heleny, inna Ifigenia
Na tym brzegu ma zgin z losw przeznaczenia.
Tezeusz, gdy z Helen tajemnie si zczy,
lubem ongi zuchwae porwanie zakoczy.
Crk zwizkw tych dugo w ukryciu chowano:
Jej take nosi przyszo Ifigenii miano.
Sam, owoc tej mioci ujrzawszy naocznie,
Wysnuem jego losw pospn wyroczni.
Pod imieniem przybranym los, co tu si zici,
I wasne j przywiody do mnie nienawici.
Syszy mnie i oglda; j tutaj widzicie
Jej to wreszcie bogowie odj pragn ycie.
Tak oto mwi Kalchas; za obz przez chwil
Z lkiem patrza na niego i na Eryfil.
Bya ju przy otarzu i w sercu gboko
Moe krwawych obrzdkw trapia si zwok.
Ona sama niedawno, lotna niby strzaa,
Twej ucieczki zamysy przed ludem wydaa.
Wszystkich rd jej zadziwia i losw rachuby;
Lecz wreszcie, skoro Ilion jest cen jej zguby,
Wkrtce jednym okrzykiem caa armia nasza
Kalchasowi jej wyrok miertelny ogasza.
Ju Kalchas po ni siga na ludu danie:
Stj wyrzeka i nie wa si zbliy, kapanie!
Krew moja, ktrej chlubne wyznae mi dzieje,
Bez rk twoich bezbonych sama si rozleje.
309
Szalona gniewem, biey na otarz jak burza,
Chwyta n powicany i w piersi zanurza.
Ledwie ziemi zrumieni krew zdoaa wiea,
Z rki bogw nad nami pierwszy grom uderza;
Wichrw tchnieniem pomylnym zadrgao przestworze:
Z dala rykiem swym guchym odpowiada morze;
Jcz brzegi; spieniona ju nadbiega fala,
Wasn moc na stosie pomie si zapala,
Grom niebiosa otwiera; z tajnego ich wntrza
Pokj spywa i groza w lad za nim najwitsza.
onierz prawi zdumiony, e w chmur odziana
A nad stos nasz ofiarny zej raczya Diana:
Sdz wszyscy, e wite przelatujc ary,
Unosia w niebiosa mody i ofiary.
Wszystko rusza. Wrd tumw radosnego wrzenia
Nad rywalk sw jedna pacze Ifigenia.
Z rk Agamemnona racz j przyj, pani,
Obaj, krl i Achilles, odtd pojednani,
Ciebie tylko czekaj, by w najlepszej wierze
Zwizkiem nowym dostojne potwierdzi przymierze.
KLITEMNESTRA
Jakich ofiar mi szuka, jakie pali zioa?
C Achila i bogw aski spaci zdoa?
310
Jean Racine
Fedra
Tragedia w piciu aktach
Przeoy Tadeusz eleski (Boy)
Tytu oryginau: Phdre
311
OSOBY
T e z e u s z syn Egeja, krl Aten
F e d r a ona Tezeusza, crka Minosa i Pasifae
H i p o l i t syn T e z e u s z a i Antiopy, krlowej
Amazonek
A r y c j a ksiniczka krlewskiej krwi ateskiej
T e r a m e n e s ochmistrz H i p o l i t a
E n o n a piastunka i powiernica F e d r y
I s m e n a powiernica A r y c j i
P a n o p e jedna z dworek F e d r y
Stranicy
Rzecz dzieje si w Trezenie, miecie na Peloponezie.
312
AKT PIERWSZY
SCENA PIERWSZA
H i p o l i t, T e r a m e n e s
HIPOLIT
Tak, zamiar mj powzity, drogi Teramenie,
Jad; duej nie goci mi w lubej Trezenie;
W tej miertelnej obawie, jaka mn porusza,
Habicej bezczynnoci nie cierpi ma dusza.
Od p roku rodzica z mych oczu straciwszy,
O los jego niepokj musz czu najywszy,
Niewiadom ni gdzie bawi, ni jakie koleje...
TERAMENES
Gdzie jeszcze, panie, znale go ywisz nadziej?
Ju, aby uspokoi twych obaw zawizki,
Zbiegem dwa morza, ktre Korynt dzieli wski;
Pytaem o Tezeja ludw, co s blisko
Acheronu, gdy w piekach gubi swe oysko;
Zbiegem prno Elid, Tenar, by potem
Dotrze do mrz rozgonych Ikarowym lotem.
Jakim nowym wysikiem, w jakiej szczsnej ziemi
Mniemasz, i zdoasz zgoni go kroki chyemi?
Kto wie, panie, krl, rodzic twj wielki, aali
Pragnie, abymy jego ukrycie poznali?
Moe, gdy my tu drymy wraz o jego gow,
On, spokojny, miostki kryjc jakie nowe,
Przy boku lubej, ktra bd wczeniej, bd pniej...
HIPOLIT
Wstrzymaj si i Tezeja imieniu nie blunij.
Wszak on, z bujnej modoci pokus uleczony,
Dzi przeciw tym zaporom nie jest bez obrony;
I Fedra, w trwaych uczu okuwszy go pta,
Od dawna ju rywalki szczsnej nie pamita.
Sowem, m powinnoci jest spieszy w t drog,
Rzucajc miejsca, w ktrych duej y nie mog.
TERAMENES
I odkde to, panie, przykrym ci si stao
Lube miejsce, gdzie modo sw spdzie ca
I w ktrym przekadae spokojne wywczasy
313
Ponad wietnoci Aten, nad dworskie haasy?
I czemu ci ta ziemia dzisiaj tak niemi?
HIPOLIT
Te czasy ju przepady. Wszystko si zmienio.
Odkd na te wybrzea bogi nam zesay
Potomkini Minosa oraz Pasifay.
TERAMENES
Rozumiem, znam niedol, co serce ci toczy:
Fedry drani ci blisko i rani twe oczy.
Ta zowroga macocha zaledwo was, panie,
Ujrzaa, wnet twym losem stao si wygnanie.
Lecz nienawi jej dawna ku twojej osobie
Wygasa albo znacznie ostyga w tej dobie.
A zreszt, w czyme dzisiaj zagraa ci zdoa
Kobieta bliska mierci, ktrej sama woa?
Dotknita jakim blem, co zjada j skrycie,
Zmierzona sama sob i wasne klnc ycie,
Czy knu jakowe plany przeciwko wam moe?
HIPOLIT
Nie o jej te nienawi daremn si trwo.
Kto inny spokojnoci mej sta si przeszkod:
Uchodz, wyznam oto, przed Arycj mod,
Odrol krwi nieszczsnej, od wieka nam wrogiej.
TERAMENES
Co! I ty, panie, wyrok jej niesiesz tak srogi?
Okrutnych Pallantydw siostrzyca ta mia
Czy kiedykolwiek zbrodnie swych braci dzielia?
Za c nienawi ciga ma pikno tak przedni?
HIPOLIT
Gdybym jej nienawidzi, nie krybym si przed ni.
TERAMENES
Panie, wolno mi szuka sowa tej zagadki?
Czyby to mia ju nie by Hipolit, w rzadki
Bohater, w swej hardoci guchy na rozkazy
Mocy, ktrej Tezeusz uleg tyle razy?
Czyby Wenus, niezdolna na wzgard sw patrze,
Chciaa bdy Tezeja tw saboci zatrze
I na rwni z innymi pojmawszy ci w sida,
Zmusia, aby winne jej pali kadzida?
Czyliby kocha, panie?
HIPOLIT
Co rzec si omieli?
Ty, co od lat najmodszych myl m kad dzieli,
314
Ty moesz da, abym zapar si niegodnie
Uczu serca, co sabo ma sobie za zbrodni?
Nie do, e Amazonka, matka, z swoim mlekiem
Wszczepia mi t dum rosnc wraz z wiekiem;
Ja sam, w modziecze lata wstpiwszy dojrzae,
W wiadomoci tych uczu zwykem czerpa chwa.
Ty, opiekun, przyjaciel wierny od lat dawnych,
Prawie mi o ojca mego dzieach sawnych;
Wiesz, jak ma dusza, tkliwa na czucia szlachetne,
Rozpalaa si chonc czyny jego wietne,
Syszc, jak w bohater, moc doni swojej,
Po stracie Heraklesa al miertelnych koi,
Jak poskramia potwory i zoczycw kara:
Prokusta, Cercyjona, Skirona, Sinara,
Jak koci Epidaura, olbrzyma, w proch miota,
I Minotaura zbawia spronego ywota.
Lecz znw gdy mi wylicza mniej chlubne zapay,
Jak w stu miejscach obnosi swj pomie niestay,
Jak za Heleny grabie pomsty woa Sparta,
Jak pacze Peribea z czci przeze odarta;
I tyle innych, ktrych i imion nie pomn,
Nazbyt ufnych w przysigi jego wiaroomne;
Ariadna, al swj zimnym zwierzajca skaom,
Fodra, porwana przeze z wiksza nieco chwa;
Wiesz, jak suchajc, alu peen i boleci,
Nagliem nieraz, aby skrci swe powieci,
Szczsny, gdybym w pamici zdoa czyny owe
Zatrze, tak chlubnych dziejw niegodn poow!
I jaz miabym znw z siebie dzi dawa igrzysko?
Mnie mieliby bogowie pogry tak nisko?
W mych nikczemnych wzdychaniach wzgardy tym
godniejszy,
Ze Tezeusza sabo dzie jego nie zmniejszy,
Z mej za rki dotychczas adna bestia krwawa,
Polegszy, do wywczasw nie daa mi prawa!
Gdyby nawet ma duma ulec miaa klsce,
Godzi mi si Arycj przyj za zwycizc?
Czy mogyby zapomnie me zbkane zmysy
O strasznych grobach, jakie nad nami zawisy?
Ojciec jej nienawidzi; niezomn ustaw
Odj jej macierzystwa przyrodzone prawo:
Lka si snad odroli tej rasy zbrodniczej;
Wraz z ni rd cay pogrze w niepamici yczy
I do zgonu trzymajc j w ciasnej niewoli,
Nigdy hymenu ogniw wznieci nie pozwoli.
Miaebym przeciw ojcu przy jej boku stawa?
Niebacznego zuchwalstwa miabym przykad dawa?
I szalonej mioci nieopatrzna sia...
315
TERAMENES
Ach, panie! Jeli twoja godzina wybia,
Darmo by w zimnych racjach znale chcia ostoj.
Tezeusz, pragnc przymkn, otwar oczy twoje;
I zakaz jego, pomie twj dranic modzieczy.
Przedmiot gniewu w twych oczach nowym czarem
wieczy.
I czemu tak si lka niewinnej mioci?
Czy w twym sercu jej sodycz nigdy nie zagoci?
Wiecznie pragniesz swym dzikim skrupuem si
rzdzi?
Kroczc w lad Herkulesa, czy mona pobdzi?
Kt w obliczu Wenery zosta nieugity?
Ty sam gdzieby by, panie, ty, wrg jej zawzity,
Gdyby dumna Antiopa wzbraniaa si zawsze
Tezejowi swe czucia objawi askawsze?
Po c si tak nie grnie, mody przyjacielu?
Przyznaj, wszystko si zmienia: i od dni niewielu
Mniej czsto wida ciebie, jak dumny i miay
Wzdu wybrzea powozisz swj rydwan wspaniay
Albo, w Neptuna sztuce zarwno uczony.
Wdzidem pd rumaka miarkujesz szalony:
Mniej czsto krzykw naszych gwar potrzsa kniej;
Twe oczy jakim blaskiem tajemnym gorej;
Ty kochasz, poniesz cay; tak, panie, to jasne;
Ty cierpisz, sam przed sob czucia kamic wasne.
Czy Arycji tak sodkie uwiody ci lica?
HIPOLIT
Teramenie, odjedam, by szuka rodzica.
TERAMENES
Czy nie poegnasz Fedry, nim ruszysz std, panie?
HIPOLIT
Mam ten zamiar: spiesz, popro j o posuchanie.
Tak kae mi powinno. Lecz oto Enona
Spieszy tu, jakby nowym nieszczciem raona.
SCENA DRUGA
H i p o l i t, T e r a m e n e s, E n o n a
ENONA
Ach, panie, strasznej wieci widzisz we mnie goca!
Krlowa ju dobiega losw swoich koca.
Dzie i noc przy jej boku struj daremno;
316
Ginie od cierpie jakich, tajonych przede mn.
W cigej rozterce, zmysw swych zebra nie moe;
Niepokojem miotana, rzuca nagle oe,
Pragnie widzie blask soca, jednake nikogo
Oczy jej, zbyt znkane, oglda nie mog.
Idzie tu.
HIPOLIT
Do, krlowej niech si wola zici;
Wraz usun z jej oczu przedmiot nienawici.
SCENA TRZECIA
F e d r a, E n o n a
FEDRA
Nie, nie pjd ju dalej, przystamy, Enono.
Omdlewam; dziwna niemoc uciska me ono;
Oczy me razi jasno dawno nie widziana
I drce si pode mn zginaj kolana.
Och! Och!
Siada.
ENONA
Bogi, wejrzyjcie na biedn krlow!
FEDRA
Jake mi te klejnoty uciskaj gow!
Jaka natrtna rka, podchodzc m wol,
Wosy mi w puklw tysic zaplota na czole?
Wszystko mnie drani, wszystko w mczarni
si zmienia.
ENONA
Jak sprzeczne nieraz twoje bywaj yczenia!
Ty sama wszak, zamysy odmieniajc swoje,
Kazaa si przyoblec w najbogatsze stroje;
Ty sama chciaa dzisiaj, pomna dawnej chway,
W caym blasku powita soca krg wspaniay.
Widzisz go oto, pani, i znw kry si dasz,
Zmierzona wiatem, ktre niecisz i ogldasz?
FEDRA
O ty, ojcze nieszczsnych pokole przewietny,
Ty, z ktrego ma moja rd wiedzie szlachetny,
Co moe za mnie biedn ponisz si tam w niebie,
O Soce, raz ostatni dzi ogldam ciebie!
317
ENONA
Jak to, jeszcze mi trzeba z ust twych sysze o tem!
Wiecznie patrze na ciebie, jak gardzc ywotem,
mierci przedwczesnej wzywasz w zgubnym
omamieniu
FEDRA
Ach, gdyby mona teraz w drzew odpocz cieniu!
Ach, kiedy danem bdzie znw mojemu oku
Biec za rydwanem widnym w kurzawy oboku?
ENONA
Jak to, pani?
FEDRA
Szalona! Gdzie jestem? Com rzeka?
Gdzieem ja mym pragnieniem i myl ucieka?
Rozum mi snad odjty mciw bogw doni,
Enono, lica moje od wstydu si poni,
Me habice cierpienia zdradzam ci zbyt jawnie
I oczy, wbrew mej woli, w zach ton ustawnie.
ENONA
Ach, rumieni si raczej trzeba ci za owo
Milczenie, co twe rany wci jtrzy na nowo.
Czy zmikczy ci, ubaga nie ma ju sposobu?
Chceszli wic bez litoci wpdzi si do grobu?
Jaki sza na dni swoje targn ci si kae?
Jakie jady ci struy, jakie czary wrae?
Cie po trzykro ju niebo skry w ciemnym pomroczu
Od czasu jak sen twoich nie przesoni oczu;
I blask ju po raz trzeci powraca nam ninie,
Od czasu jak twe ciao bez pokarmu ginie.
Jakie straszne zamiary w sercu swoim waysz?
Jakim prawem na dni swe targn si odwaysz?
Zniewaasz bogi wielkie, co ycie ci day;
Zdradzasz maonka, z ktrym luby ci zwizay;
Zdradzasz wreszcie dziateczki swoje nieszczliwe,
Ktre mier twoja wtrci pod jarzmo zelywe.
Pomyl, e dzie aosny, co zbawi je matki,
Ten dzie obcej krwi wrci nadziei zadatki,
Wrogowi, co ku tobie nienawici ponie;
Synowi w Amazonki pocztemu onie,
Hipolitowi...
FEDRA
Bogi!
318
ENONA
Wreszciem ci dopieka!
FEDRA
Nieszczsna, co za imi w tej chwili wyrzeka!
ENONA
Dobrze, niech buchn gniewu twojego pomienie!
Radam, e ci to imi przyprawia o drenie.
yj wic: niechaj ci mio i powinno wieci;
yj; nie cierp, by Scytyjki syn, twe wasne dzieci
Przygniatajc brzemieniem niewoli zowrogiej,
Gnbi pierwsz krew Grecji, poczt przez bogi.
Lecz nie zwlekaj; wszak kada chwila dla ci zgonem:
Myl co rychlej o zdrowiu, zbyt ju nadwtlonem,
Pki jeszcze si twoich, nikncych nam co dnia,
Da si na wp przygasa roznieci pochodnia.
FEDRA
Zbyt dugo cign ywot wystpkiem zatruty.
ENONA
Jak to! Czyby cigay ci jakie wyrzuty?
Jaka zbrodnia pocztek daa twej udrce?
Czyby si krwi niewinn splamiy twe rce?
FEDRA
Nie, dziki niebu, rce me nie s skaone.
Ach, gdyby serce byo niewinnym jak one!
ENONA
I jaki czarny zamiar w nim hodujesz oto,
I serce twe tak straszn kaja si zgryzot?
FEDRA
Dosy ju powiedziaam, wicej wstyd mi wzbrania.
Umieram, aby tego unikn wyznania.
ENONA
Umieraj wic i sekret swj unie na wieki,
Lecz inna ci, nie moja, do zamknie powieki;
I jak bd rycho kraj ten chcesz okry aob.
Dusza ma w mierci bramy pody przed tob.
Sto drg zawdy otwartych wiedzie w zmarych lee,
A moja suszna bole najkrtsz obierze.
Okrutna! Kiedy wiary twojej naduyam?
Nie pomnisz, e na rkach ci wasnych nosiam?
Dla ciebiem wszak rzucia kraj mj, dzieci moje,
Tak gorzk nagrod dzi za to si poj?
319
FEDRA
I dokd zmierza twoje uparte zachcenie?
Zadrysz od grozy, skoro przerw me milczenie!
ENONA
I c rzec zdoasz, co by straszliwsze mi byo
Od grozy, i w mych oczach stajesz nad mogi?
FEDRA
Cho wszystko poznasz, dola nie czeka mnie inna,
Umr tak samo, jeno umr bardziej winna.
ENONA
Pani, na zy me gorzkie zaklinam ci czule,
Na twe kolana wte, ktre oto tul,
Rozja te mroki, w ktrych mj umys si grzebie.
FEDRA
dasz tego: wsta zatem.
ENONA
Mw, mw, sucham ciebie.
FEDRA
Nieba! Co ja mam wyrzec! Co si dzieje ze mn!
ENONA
Nie zniewaaj mnie duej obaw daremn.
FEDRA
O wy, gniewu Wenery straszliwe zadatki!
Czyme si staa mio dla mej biednej matki!
ENONA
Oddal, pani, te myli; niech owo wspomnienie
Na wiek wiekw pokryje aosne milczenie.
FEDRA
Ariadno, siostro, jakim szalestwem trawiona
Zgina na pustkowiu kdy porzucona!
ENONA
Co czynisz pani? Jaka miertelna katusza
Przeciw caej krwi wasnej serce twe porusza?
FEDRA
Wenus tak kae, abym z tej krwi, nazbyt hardej,
Zgina dzi ostatnia, najgodniejsza wzgardy.
320
ENONA
Ty kochasz?
FEDRA
Bez pamici, a do obkania.
ENONA
Kog?
FEDRA
Gos tej ohydy wymwi si wzbrania.
Kocham... Serce na imi to mdle ju poczyna.
Kocham...
ENONA
Kogo?
FEDRA
Znasz wszake Amazonki syna,
Ksicia, com go tak dugo gniewem swym cigaa?
ENONA
Hipolit! Wielkie nieba!
FEDRA
Sama go nazwaa!
ENONA
Bogowie! Krew si cina od wieci straszliwej!
O rozpaczy! O habo! Rodzie nieszczliwy!
O zowroga podry! Och, czemu nie min
Tych zdradnych brzegw okrt, nim ku nim zawin!
FEDRA
Przeklestwo dawniej siga. Ledwie, z szczciem
w sercu,
Z Tezeuszem na lubnym stanam kobiercu
I spieszyam, stskniona za domowym progiem,
Do Aten, tam spotkaam si z mym pysznym wrogiem.
Ujrzaam go: me lico spono, poblado.
Dziwne zmieszanie jakie na dusz mi pado;
Oczy przestay widzie, dech zamar mi w onie,
Uczuam, i me ciao dry cae i ponie;
Poznaam moc Wenery we mnie rozptan,
Krwi, ktr ona ciga, nieuchronne wiano!
Prbowaam przebaga j mody kornemi,
Wznosiam jej witynie po caej mej ziemi;
Prno miota si serce raz ujte w sida!
Prnom niosa ofiary, paliam kadzida;
Gdy usta me wzyway imienia bogini,
321
Wielbiam Hipolita i w teje wityni
Na tych otarzy, ktre okadzaam, progu,
Memu nie nazwanemu jam wicia bogu...
Unikaam go wszdzie. Ha, srom poni lica!
Oczy me dostrzegay go w ksztatach rodzica!
Wreszcie me ognie przeciw sobie si zwrciy:
Aby go przeladowa, znalazam do siy.
By oddali od siebie przedmiot nazbyt drogi,
Udawaam nienawi macochy zowrogiej:
Zadaam wygnania, a prb mych wytrwao
Zwyciya i prawo, i ojcowsk ao.
Odetchnam, Enono, od owej godziny
Dni moje, spokojniejsze, pyny bez winy
I posusznej maonki pomna obowizku,
Hodowaam owoce przekltego zwizku.
Nieszczsne przeznaczenie! Daremna obrona!
Do Trezeny przez ma oto przywiedziona,
Wroga spokoju mego musiaam tam zoczy
I rana, nazbyt wiea, znw pocza broczy.
To ju nie krwi krcej w mych yach poary,
To Wenus sama wpia si w gardziel ofiary!
Dla mej zbrodni odraz bez granic przejta,
Wraz z ni znienawidziam ycia mego pta!
Pragnam umrze, w mierci szukajc sposobu,
By hab moj zoy ze mn wraz do grobu;
Zwyciyy mnie wreszcie zy i proby twoje,
Wyznaam tobie wszystko; o nic ju nie stoj;
Byleby, mierci blisk szanujc godzin,
Oszczdzia wyrzutw prnych za m win
I byle twe starania nie budziy we mnie
ycia, ktre podtrzyma silisz si daremnie.
SCENA CZWARTA
F e d r a, E n o n a, P a n o p e
PANOPE
Rada bym, pani, tai wie nazbyt aobn,
Lecz duej jej ukrywa nic da si podobno:
mier wydara ci ma swym okrutnym grotem;
Ty jedna w miecie dotd nie wiesz jeszcze o tem.
ENONA
Panope, co ty mwisz?
PANOPE
e znika nadzieja,
By niebo nam z powrotem przywiodo Tezeja,
322
I e dzi na okrtach przybyy tu posy,
Co wie Hipolitowi tak smutn przyniosy.
FEDRA
Nieba!
PANOPE
W wyborze pana Ateny si swarz:
Jedni synowi twemu rzdy obj ka,
Druga cz, depcc prawa gwatem niesychanem,
mie syna cudzoziemki ogasza swym panem.
Ba, sycha o zuchwaych, co na tron w tej dobie
Chc wynie krew Pallanta w Arycji osobie.
Nie sposb niebezpieczestw tych skrywa ci duej:
Ju Hipolit jest pono gotw do podry;
I mona si obawia, e w pierwszym zapale
Zjawieniem swym pocignie zmienn ludu fal.
ENONA
Do, Panope, krlowa, wiadoma swej drogi,
Nie omieszka skorzysta z tej wanej przestrogi.
SCENA PITA
F e d r a, E n o n a
ENONA
Pani, ju ciebie nagli do ycia przestaam,
Sama do grobu nawet za tob i chciaam,
By ci odwraca ode, zabrako mi gosu;
Lecz ta wie woa ciebie do nowego losu.
Inne dzi obowizki zsyaj ci nieba.
Krl zgin; miejsce jego zaj ci potrzeba.
Zosta ci syn; on dzisiaj do ycia ci wie:
Niewolnik, gdy ci straci, gdy y bdziesz ksi.
Kog niedola jego dzi cika poruszy?
Czyja rka mu z oczu gorzkie zy osuszy?
W niebo bijcej skargi gos dziecka rzewliwy
Na sw matk gniew cignie naddziadw straszliwy.
yj; nie potworem jeste dzisiaj, lecz kobiet.
Mioci si twa mio staa pospolit;
Z Tezeja mierci rwie si wze i przyczyna,
Z ktrej pyna uczu twych haba i wina.
Hipolit dzi dla ciebie mniej strasznym si stawa
I patrzc na nie gwacisz najwitszego prawa.
By moe, przekonany o niechci twojej.
Przeciw tobie na czele buntu si uzbroi.
323
Wytra ten or. z rki i otwrz mu oczy;
On ma dzi obj wadztwo Trezeny uroczej,
Lecz wie. e na twojego syna idzie z prawa
Grd, ktry moc Minerwy wzniosa nam askawa.
Jednego tylko wroga macie dzi oboje:
Przeciw Arycji przeto zczcie siy swoje.
FEDRA
Dobrze wic; twoim gosem dzi powinno woa.
yjmy, jeli do ycia co wskrzesi mnie zdoa
I jeli w tej niedoli mio moich dziatek
Si zwtlonych potrafi zatrzyma ostatek.
324
AKT DRUGI
SCENA PIERWSZA
A r y c j a, I s m e n a
ARYCJA
Hipolit mnie w tym miejscu prosi o spotkanie?
Szuka mnie, sam nastawa na to poegnanie?
Nie mylisz ty si? Jestli to prawda najszczersza?
ISMENA
Oto mierci Tezeja korzy dla ci pierwsza.
Wnet ujrzysz, jak najywsza przychylno rozpala
Serca, ktre Tezeusz trzyma od ci z dala.
Arycja dzi si z losem mierzy moe miao
I wkrtce u stp swoich Grecj ujrzy ca.
ARYCJA
Wic prawd jest, Ismeno, odmiana tak boga?
Nie jestem niewolnic i nie mam ju wroga?
ISMENA
Tak, pani; los ci dobrem smutne chwile paci,
A Tezej si poczy z cieniami twych braci.
ARYCJA
Wieszli, co si powodem mierci jego stao?
ISMENA
O przyczynach pogwarek jest ludzkich niemao.
Mwi, e gdy uchodzi z jak brank now,
Wrd fal wzburzonych miao sw przypaci gow.
Szepc nawet i wie ta dzi obiega wszdzie
Ze z Pirytojem w piekie zstpiwszy krawdzie,
Ujrza Kocyt i brzeg w minwszy straszliwy
Oczom podziemnych cieniw ukaza si ywy,
Lecz e nastpnie pozna, i daremna praca
Chcie rozsta si z krain, z ktrej nikt nie wraca.
ARYCJA
Mam wierzy, by miertelnik, nim zgon go zaskoczy,
325
Mg t siedzib zmarych oglda na oczy?
Jaki czar go pocign w te straszne krainy?
ISMENA
Tezeusz umar, pani; to pewnik jedyny.
Ateny pacz po nim; Trezena z zapaem
Hipolita dzi krlem gosi w kraju caem;
Fedra w smutnym paacu, drc o syna losy,
Stropionych swych przyjaci way trwone gosy.
ARYCJA
I mniemasz, e od ojca swego agodniejszy
Hipolit kajdan moich ciar mi umniejszy,
e uali si nieszcz?
ISMENA
Tak mam nadziej.
ARYCJA
Czy nieczuoci jego nie znane ci dzieje?
Skd wiara, e si ze mn obejdzie mniej twardo
I wyrni z pci caej, ktr ciga wzgard?
Widzisz wszake od dawna, jak z dala si trzyma
I rad swe kroki zwraca tam, kdy nas nie ma.
ISMENA
Wiem, co o tym pyszaku ludzie prawi sobie.
Lecz patrzaam na, pani, widzc go przy tobie;
A sawa jego dumy przyczyn si staa,
em z podwjn krok kady bacznoci zwaaa.
Ot w odmiennej mi si objawi postaci;
Ujrzaam, jak sw pewno pod twym wzrokiem traci,
Jak oczy, ktre prno chcia gdzie indziej zwrci,
Tkliwoci pene, ju ci nie mogy porzuci.
Nazwa mioci moe czucia jego drani,
Lecz trudno j oczyma objawia wyraniej.
ARYCJA
Jake chonie, Ismeno, ucho moje chciwe
Sowa, zbyt mao moe, niestety prawdziwe!
O ty, co znasz me ycie, czy wierzy masz prawo,
By to, co dotd byo zych losw zabaw,
Serce me, ez dotychczas gorycz karmione,
Miao pozna mioci katusze szalone?
Krla, co z Ziemi zrodzon, mnie, dzieci ostatnie,
Mnie jedn oszczdziy krwawe walki bratnie;
Straciam w lat ich kwiecie wrd tej strasznej wojny
Szeciu braci, nadziej rodziny dostojnej;
Skosio ich elazo i ziemia gboko
Prawnukw Erechteja nasika posok.
326
Wiesz, od czasu ich mierci, jak baczna opieka
Od wdzikw mych oddali chce kadego Greka,
Z obawy, aby z siostry miosnych pomieni
Nie powsta kiedy mciciel braci smtnych cieni.
Lecz wiadomo ci rwnie, z jak wzgard w oku
Znosiam brzemi tego twardego wyroku:
Wiesz, e mioci z dawna oporna ma dusza
Wdziczno jedynie moga czu dla Tezeusza
Za przeszkody, co moim zamysom sprzyjay.
Ach, wwczas syna jego me oczy nie znay!
Nie ibym, hod oddajc zalecie tak sabej,
Wielbia w nim jedynie piknoci powaby,
Dary, ktre na zsya przyroda askawa.
Ktrymi on sam gardzi, wysze rozsczc prawa;
Kocham i ceni inne w nim zgoa wietnoci:
Cnoty ojca, lecz wolne od jego saboci.
Lubi, wyznaj, serca t hardo wspania,
Co nigdy si miosnym wizom nie poddao.
Fedra Tezeja hodem szczyci si daremnie:
Co do mnie, jam dumniejsza, i wstrt budzi we mnie
Przyjmowa czucia w przygd tysicu wytarte
I wchodzi w bramy serca ze wszech stron otwarte.
Ale poniy hardo dotd nie zwalczon,
Rzuci zarzewie cierpie w zbyt nieczue ono,
Sku jeca, co si wasnym ptom swym dziwuje
I w jarzmie, ktre wstrzsa, wraz sodycz znajduje.
To rozkosz zdolna serce napoi do syta!
Herakles mniej obronny by od Hipolita:
Czciej pobity, mniej w swym oporze wytrway,
Oczom, co go uwiody, mniej przyrzeka chway.
Lecz, ach, gdzie mnie ponosi nadzieja tak sodka!
Me serce si z oporem a zbyt srogim spotka;
Usyszysz, jak niedugo moe, nieszcznica,
Zapacz na t dum, co dzi mnie zachwyca.
On miaby mnie pokocha! I za c bogowie
Mieliby zesa tyle...
ISMENA
On sam ci to powie:
Idzie tu.
SCENA DRUGA
H i p o l i t, A r y c j a, I s m e n a
HIPOLIT
Nim odjad, pozwl, pani, jeszcze,
327
I nowe losy twoje sam ci tu obwieszcz.
Ojciec nie yje. Suszn nkane obaw,
Serce me dawno o tym wnosi miao prawo.
mier jedynie, rwc pasmo czynw i zasugi,
Moga go oczom wiata skry na czas tak dugi.
Parkom okrutnym bogi nareszcie wyday
Tego, co Alcydowej by nastpc chway,
Przydomek ten, pomimo waszej nieprzyjani,
Sdz, i uszu twoich, pani, nie podrani.
Jedno mnie krzepi dzisiaj w aosnej mej doli:
Mog ci zwolni wreszcie z surowej niewoli,
Cofam prawo, co zawsze wstrtnym mi si zdao.
Sercem swym i osob wada moesz miao,
I w Trezenie, co mnie dzi w dziedzictwie przypada,
Ziemi niegdy Piteja, mojego naddziada,
Ktrej wadztwo mi wydrze chciaby kto daremnie.
Jeste woln, ach, moe wolniejsz ode mnie.
ARYCJA
Zawstydzasz mnie, o ksi, nadmiarem dobroci;
Lecz aska, co wolnoci przyszy los mj zoci,
Nakada na mnie, bardziej nili sam pan mniema,
Wizy surowe, z ktrych ratunku ju nie ma.
HIPOLIT
Ateny, krla w wieej szukajc aobie,
Mwi o synu Fedry, o mnie i o tobie.
ARYCJA
O mnie?
HIPOLIT
Wiem dobrze, jako mimo ojca zgonu
Zbyt pyszne prawo zda si broni mi dzi tronu:
Matki rd cudzoziemski mnie ode oddala.
Lecz gdybym tylko brata mia w tym za rywala,
W poczuciu mej susznoci umiabym, zaiste,
Nad ustaw kaprys przeprze me prawo wieczyste.
Wzgld godniejszy postpi mi kae inaczej:
Ustpuj ci, pani, lub zwracam ci raczej
To bero, ktre niegdy dziady twe dostay
Z rk pocztego z Ziemi praojca ich chway,
Pniej za egejskiemu przypado plemieniu.
Ateny, wdziczne ojca mojego ramieniu,
Uznay moc, zarwno wspania, jak zacn,
I braci twych nieszczsnych zapomniay acno.
Ciebie wzywaj, pani, dzi ateskie grody;
Dosy ju wycierpiay od dugiej niezgody,
Dosy dugo krwi waszej ofiary straszliwe
T, co krwi tej macierz, obleway niw.
328
Trezena mnie uznaa. Kreteska rwnina
To dziedzictwo do wietne wszak dla Fedry syna.
Attyka twoj. Jad zdoby ci koron,
Dla ciebie czc gosy, dzisiaj rozdwojone.
ARYCJA
Zaiste, dziw mnie chwyta, a razem obawa,
Czy to, co sysz, sen-li to zwodny czy jawa?
Nie nie ja? Mog wierzy? Jakim dziwnym czarem,
Jaki bg ono twoje natchn tym zamiarem?
Jak susznie chwaa twoja wszdzie si rozlega!
O ile rzeczywisto nad saw wybiega!
Ty sam dla mnie wyrzekasz si jawnej korzyci!
Nie do ju, e nie ywisz ku mnie nienawici
I e, wbrew gosom tylu, nie chcia we mnie widzie
Wroga swego...
HIPOLIT
Ja, pani, ciebie nienawidzie?
Jak bd me serce dum gon w wiecie ponie,
Czyli mniemasz, i potwr nosi mnie w swym onie?
Jaka sroga zacieko, jaki gniew wytrway,
Na twj widok by, pani, zmikn nie zdoay?
Mogem zosta nieczuy na czar nieodparty...
ARYCJA
Jak to, panie!...
HIPOLIT
Zbyt jawnie odkryem me karty;
Rozum, statek w szalestwo si nage przemienia:
Lecz skoro raz przerwaem pieczcie milczenia,
Trzeba i dalej, pani, trzeba ci objawi
To, czego duej w sobie nie zdoam ju trawi.
Stoi oto przed tob ksi nieszczliwy,
Nazbyt pochej hardoci przykad aoliwy.
Ja, co przeciw mioci wadztwu zbuntowany,
Dugo lyem szyderstwem moc jej i kajdany,
Co na rozbitkw biednych zblado patrzc lice
Z suchegom ldu ledzi srogie nawanice,
Dzisiaj, prawa wsplnego losem na up zdany,
Ku jakim burzom pdz, podrnik zbkany!
Jedna chwila skruszya m dum zuchwa:
To serce, wprzd tak pyszne, wreszcie si poddao.
Od p roku ju, wstydu peen i rozpaczy,
Wlokc grot, co m drog krwawym ladem znaczy,
Klnc ciebie, pani, siebie, daremnie si broni:
Gdy blisko jest, uchodz, gdy daleko, goni.
W gbi lasw twj powab w trop ciga me kroki,
I jasnego dnia wiato, i nocy pomroki
329
Wszystko mym oczom obraz twj przemony kryli,
Tobie na up wydajc wszystkie moje myli.
Ja sam, biedny wdrowiec, zgubiwszy m drog,
Szukam siebie na prno i znale nie mog.
uk, dziryt, rydwan, wszystko mi dzisiaj niemiem;
Neptuna dawnych nauk do szcztu wyzbyem,
Westchnienia me wstrzsaj jeno len cisz,
A rumaki bezczynne mych woa nie sysz.
By moe, e ten obraz tak dzikich pomieni
Rumiecem za twe dzieo lica twe ocieni:
Serca ofiary wyraz, zaiste, zbyt gruby!
Jak mao gadki wizie dla kani tak lubej!
Lecz tym droszy nad takim tryumf przeciwnikiem:
Pomyl, e obcym dla ci przemawiam jzykiem,
I nie odtrcaj, mimo sw niesfornych wtek,
Ogniw, co z ciebie jednej mogy wzi pocztek.
SCENA TRZECIA
H i p o l i t, A r y c j a, T e r a m e n e s, I s m e n a
TERAMENES
Panie, krlowa idzie; niebawem tu stanie.
Szuka ciebie.
HIPOLIT
Mnie?
TERAMENES
Nie wiem. jakie jej danie:
To jeno, com usysza, powtrzy ci mog:
Fedra chce mwi z tob, zanim ruszysz w drog.
HIPOLIT
Fedra! Co ja jej powiem! Czyby bya zdolna...
ARYCJA
Panie, odmawia probie takiej ci nie wolno
I mimo i niechci jej wiadom ku sobie,
Winien jeste wzgld jaki tak wieej aobie.
HIPOLIT
Odchodzisz! Mam wic jecha, obaw miotany,
Czym nic zrani piknoci nazbyt ubstwianej!
Nie wiem, czyli ten pomie, zaledwie rozbysy...
330
ARYCJA
Jed, ksi, i spe swoje szlachetne zamysy:
Spraw, niech si przed sw pani lud Aten pokoni.
Wszystkie dary gotowam przyj z twojej doni,
Lecz z darw tych, pomimo wdziczno m tak yw,
Nie korona mnie czyni najbardziej szczliw.
SCENA CZWARTA
H i p o l i t, T e r a m e n es
HIPOLIT
Czy okrt ju pod aglem?... Lecz oto krlowa...
Spiesz, niechaj do odjazdu d bdzie gotowa.
Daj sygna, spiesz, rozkazuj i powrotem wawem
Chciej mnie z przykrej rozmowy wyzwoli niebawem.
SCENA PITA
F e d r a, H i p o l i t, E n o n a
FEDRA do E n on y, w gbi
Oto on; krew mi wszystka do serca spyna.
Widzc go, zapomniaam, com rzec mu pragna.
ENONA
Pomnij na syna, ktry ciebie ma jedynie.
FEDRA
Mwi, e nas opuszczasz w najbliszej godzinie,
Ksi; przybywam tedy w tej smutnej potrzebie
Za mym nieszczsnym synem przemwi do ciebie.
Straci ojca, a dzie ju niezbyt jest daleki,
W ktrej i moje zamknie stygnce powieki:
Tysic wrogw ku niemu zawici dzi ponie:
Ty jeden moesz stan w dziecicia obronie.
Lecz tajemna zgryzota mieszka w mojej duszy,
I moe na pacz syna zamknam twe uszy,
Dr, aby al twj suszny, na jego osobie
Za matk nienawistn pomsty nie wzi sobie.
HIPOLIT
Zbyt nisko o mych czuciach ten niepokj mniema.
331
FEDRA
ali si na tw niech praw, zaiste, nie ma
Fedra, przeladowczym twoja najzacitsza:
Nie moge wszak do duszy mojej zajrze wntrza,
Na up odrazy twojej samam si wydaa;
Nie mogam cierpie ciebie w ziemi, gdziem mieszkaa.
Jawnie, skrycie powstajc przeciw tobie, panie,
Chciaam, by mrz nas mogy rozdzieli otchanie;
Wzbroniam nawet, w prawie szukajc ostoi,
By imi twoje zwano w obecnoci mojej.
Jeli jednak tw krzywd z m mk si zmierzy,
Jeli twych uraz rdo w mej niechci ley,
Nikt, ach, litoci godzien nie by snad wyraniej,
A mniej godnym, o panie, twojej nieprzyjani.
HIPOLIT
Matka, nazbyt zazdrosna o swych dzieci prawa,
Rzadko bywa na obcych pasierbw askawa;
Wiem to, pani: niesnaski, podejrzenia tajne
To s powtrnych zwizkw owoce zwyczajne.
Kada inna, ta sam obaw przejta,
Jeszcze cisze by moe woya mi pta.
FEDRA
Och, panie, niebo wzywam na wiadka, jak bardzo
Uczucia me wzgldami podobnymi gardz!
Jak zgoa inna troska trawi mnie i nka!
HIPOLIT
Pani, przedwczesn moe jest twoja udrka,
By moe, twj maonek i krl jeszcze ywi
I niebo zom go naszym powrci szczliwie.
Neptun go wspiera; wierzmy, i bstwo tej mocy
Nie da ojcu na prno wzywa swej pomocy.
FEDRA
Dwakro siedliska zmarych nie widzie nam, panie!
Skoro Tezeusz wstpi w to smutne mieszkanie,
Prno czeka, by wrci go nam bg yczliwy,
Nie popuci ofiary swej Acheron chciwy.
Co mwi? On nie umar, skoro yw jest w tobie,
Wci przed mymi oczyma stoi w kadej dobie;
Widz go, mwi... serce... co si ze mn dzieje...
ar, jaki w moim onie... panie... ja szalej!
HIPOLIT
Oto przykad mioci twej, pani, niezomnej,
Chocia zmary, Tezeusz twym oczom przytomny;
Samo wspomnienie jego twe serce porusza.
332
FEDRA
Tak, ksi, wzdycham, pon wci dla Tezeusza.
Kocham go! Nie tym, jakim pieka go widziay,
Zmiennym, w tysicu przygd szukajcym chway,
Boga umarych oe pokala gotowym;
Ale wiernym i dumnym, i nieco surowym,
Uroczym, modym, serca cigncym ku sobie,
Bogw postawie wietnej podobnym lub tobie!
Twoj mia posta, gos twj i twoje mia oczy,
Ten sam na twarzy wyraz zadumy uroczej,
Gdy si do naszej Krety w morsk puci drog,
Godzien wrd cr Minosa serc nieci poog.
Co z tob wwczas, panie? Czemu ci nie byo,
Gdy z bohaterw Grecji zbiego si, co yo?
Czemu, zbyt mody jeszcze, nie moge w szeregi
Wstpi ksit, co w nasze pomykali brzegi?
Z twoich rk mier by znalaz w potwr przeklty,
Mimo jaskini swojej zdradliwe zakrty,
Chronic ci od zbkania, siostra moja mia
Twoje by donie nitk nieszczsn zbroia...
Lecz nie; tego sposobu pierwsza bym si ja,
Wpierw jeszcze by t myl mio mnie natchna;
Moja to do pomocna, ksi, twoje kroki
Przez labiryntu zdradne powiodaby mroki.
Do czeg nie popchnyby mnie te powaby!
Nie do by twej kochance byo nici sabej;
Jak wierna towarzyszka, w niebezpieczestw dobie,
Sama poszabym naprzd, przed tob, przy tobie,
I w zowrogi labirynt obok ciebie zbiega
Fedra by ocalaa z tob lub polega.
HIPOLIT
Bogi! Co sysz... Pani!... Pani zapomina...
ona Tezeja mwi to do jego syna?
FEDRA
I skd masz prawo wnosi, iem zapomniaa,
Ksi? Czylim cze moj na szwank w czym podaa?
HIPOLIT
Przebacz, pani, wyznaj, grzesznym po sto razy,
em si w niewinnych sowach mg dopatrze zmazy.
Od wstydu cierpie wzroku twego bym nie umia;
Spiesz wic...
FEDRA
Ha, okrutny, dobrze mnie zrozumia!
Dosy ju powiedziaam, by wywie ci z bdu.
Dobrze wic! Poznaj Fedr w peni jej obdu:
Kocham. Nie myl, i w chwili gdy ku tobie pon,
333
Rozgrzeszam si z mej winy, biorc si w obron;
em tej mioci, co mnie rozumu zbawia;
Sama, w saboci niecnej, trucizn ywia;
Ja, w ktrej przedmiot strasznej niebios pomsty widzisz
Wicej dzi gardz sob, ni ty si mn brzydzisz.
Bogi wiadkiem, co sami zaegli w mym onie
Ogie, w ktrym rd cay mj nieszczsny ponie,
Ci bogowie, co chluby szukaj, niestety.
W tym, aby serce wtej opta kobiety.
Wszystkie szace zbyt mao byy mi bezpieczne:
Twe wygnanie, okrutny, wyebraam wieczne;
Obmierz ci si chciaam sta tym oczywiciej;
By siebie strzec, szukaam twojej nienawici.
Bezpoyteczna mka na c mi si zdaa?
Ty nienawidzi: jam ci tym straszniej kochaa.
Nieszczcia twe stroiy ci w powaby nowe.
Tskniam, scham w mym ogniu, zy laam jaowe;
Do ci spojrze, by pozna, com przesza i ile,
Gdyby, ach, gdyby oczy mia dla mnie cho chwil!
Co mwi? To, w tym miejscu, habice wyznanie,
e czyni je z mej woli, zali mniemasz, panie?
Drc o syna, w tej dobie, co los nasz odmienia,
Przyszam do ci dla niego baga przebaczenia:
Kruche zamysy serca! Dzi, w wieej aobie,
Widzc ci, mwi mogam jedynie o tobie!
Mcij si wic; za ten pomie ukarz mnie wyrodny,
Herosa, ojca swego, ty, potomku godny.
Uwol wiat od potwora, co wstrtem ci wzrusza:
Hipolita mie kocha wdowa Tezeusza!
Wierz mi, zbyt dugo potwr ten po wiecie chodzi;
Oto serce tu niechaj twa rka ugodzi,
Niecierpliwe, by grzech ten okupi, w swej mce
Czuj je, jak si cinie naprzeciw twej rce.
Uderz lub gdy je mniemasz niegodnym twej doni,
Jeli wstrt twj tej kani tak sodkiej mi broni
Lub jeli krwi zbyt pod lkasz si skaenia.
Uycz ora bodaj, gdy nie chcesz ramienia;
Daj.
ENONA
Co chcesz czyni, pani? Bogi sprawiedliwe!
Id, na widowisko chcesz da si zelywe?
Uchod, niechaj ci obce tu nie ujrzy oko.
334
SCENA SZSTA
H i p o l i t, T e r a m e n e s
TERAMENES
Czy to Fedra uchodzi lub raczej j wlok?
Skd ci ten bl na twarzy cierpieniem zoranej?
Stoisz tu bez ora, wyblady, zmieszany!
HIPOLIT
W gowie si mci... Uciec! Teramenie, w drog.
Sam na siebie bez zgrozy spoglda nie mog.
Fedra!... Nie, wielkie bogi! Niech wieczne milczenie
Straszliw tajemnic skryje w mrokw cienie!
TERAMENES
Jeli chcesz jecha, panie, d czeka gotowa;
Lecz woli Aten pady ju stanowcze sowa;
Wodzowie wszystkich plemion pozbierali gosy:
Brat twj gr i Fedra ma w doni twe losy.
HIPOLIT
Fedra?
TERAMENES
Poselstwo, ludw wol umocnione,
W jej rce skada pastwa rzdy i koron:
Syn jej jest krlem, panie.
HIPOLIT
Bogi, co j znacie,
Zali to za jej cnoty Fedr nagradzacie?
TERAMENES
Wrd tego wie obiega, e krl jeszcze ywi,
e Tezeusz w epirskiej ukaza si niwie;
Lecz, ja com go tam szuka dugo i daleko...
HIPOLIT
Mniejsza; baczmy na wszystko, nic nie wac lekko.
Rozpatrzy te pogoski obowizek kae.
Jeli niewarte, aby wstrzyma mnie w zamiarze,
Jedmy; i choby przyszo ycie przy tym strada,
Zdobdmy bero rkom, co godne nim wada.
335
AKT TRZECI
SCENA PIERWSZA
F e d r a, E n o n a
FEDRA
Ach, niechaj te zaszczyty zo w inne rce,
Mog si oczom ludzkim ukaza w tej mce?
Jak zwodnicz dol twe sowa mi wr?
Ukryj mnie dobrze raczej; mwiam zbyt duo!
Szalestwo me na zewntrz wykipiao ze mnie:
Rzekam to, co jest zbrodni pomyle tajemnie.
Nieba! Jak on mnie sucha! Przez jakie udania,
Nieczuy, precz odsuwa z wzgard me wyznania!
Jak skwapliwie do rychej ucieczki si stroi!
Jake rumieniec jego m hab podwoi!
Czemu m rk wtedy wstrzymaa szalon!
Ha, kiedym mieczem jego godzia w me ono,
Czy zblad za mnie? Czy wydrze miecz prbowa
z doni?
Starczyo, i ma rka dotkna tej broni,
Juem j oczom jego wstrtn uczynia,
Ju byaby mu rce ta szpada skazia!
ENONA
Tak wic wci dla swych alw szukasz strawy
wieej?
Wci sycisz ogie, ktry zdawi ci naley!
Czy Minosa nie byoby godniejszym crze
Dla szlachetniejszych zada wzrok podnie ku grze?
Wbrew niewdzicznemu, gdy mu uchodzi tak pilno,
Panowa i ster rzdw uj doni siln?
FEDRA
Ja, panowa! Ja, rzdy sprawowa w tej dobie,
Kiedy mj wty rozum nie panuje sobie,
Gdy nad zmysami mymi krlowania niecham,
Gdy pod habicym jarzmem zaledwie oddecham,
Gdy umieram!
ENONA
Wic uchod.
336
FEDRA
Nie mog. Rozumiesz?
ENONA
Wic umiaa go wygna, a rzuci nie umiesz?
FEDRA
Za pno; ju mych ogniw przejrza tajemnic;
Ju surowego wstydu zdeptane granice.
Ju hab moj pozna duszy mej wydzierca
I nadzieja, wbrew chci, wkrada si do serca.
Ty sama, krzepic moj odwag zemdla,
Budzc dusz gotow ju rzuci to ciao,
Rady zwodnymi now wskazaa mi drog
I bysa mi nadziej, e kocha go mog.
ENONA
Ach, moe twym rojeniom byam zbyt powolna:
By ci ocali, czeg nie byabym zdolna?
Lecz jeli czu zniewag serce twoje harde
Umie jeszcze, czy zdoa miaka cierpie wzgard?
Z jakim okrutnym wzrokiem pycha jego wcieka
Cierpiaa, jake niemal u stp mu si wleka!
Jak wstrtn mi zaiste ta duma si zdaa!
Czemu Fedra w tej chwili mych oczu nie miaa!
FEDRA
Ach, moe jeszcze zby si tej hardoci modej:
Wzrosy w lasach, w nich czerpa dzik ch swobody
W surowym obyczaju lat strawiwszy wiosn,
Po raz pierwszy dzi syszy wyznanie miosne
Moe zdumienie byo milczenia przyczyn.
I, by moe, przedwczenie skargi z ust mych pyn.
ENONA
Pomnij, i dzika Scytka na wiat go wydaa.
FEDRA
Cho dzika i Scytyjka, i ona kochaa.
ENONA
W swej wzgardzie ca nasz pe wyzwa do walki.
FEDRA
Nie trzeba mi si bdzie obawia rywalki.
Sowem, o rady prne w tej chwili nie stoj,
Wspieraj nie mj rozsdek, lecz szalestwo moje.
Serce jego mioci nie da si uchodzi;
Starajmy si go w jaki czulszy punkt ugodzi.
Powab korony, wadzy, zdawa si go kusi,
337
Ateny go nciy, nie mg tego zdusi;
Okrty ju gotowe do odjazdu stay
I wzdte agle z wiatrem pomylnym igray.
Id ywo, w mym imieniu pospiesz do, Enono,
Ambitnego modzieca poechtaj koron;
Powiedz, i czoo w diadem acno ubra moe,
Pragn jeno zaszczytu, i ja mu go wo.
Chtnie dla bero, dla mnie zbyt cikie, porzuc.
Bdzie mojego syna wiczy w wadzy sztuce;
By moe, e w nim ojca znajdzie ta dziecina.
Oddaj pod moc jego i matk, i syna.
By go zmikczy, do ofiar bd wszelkich gotowa,
atwiej do twoja trafi ni moja wymowa;
Jcz, szlochaj, mw, e Fedra wpywa si sania;
Nie wahaj si w potrzebie uderzy w bagania,
Wszystko powiadcz; w tobie ycie moje, zdrowie.
Id, czekam na twj powrt, nim co postanowi.
SCENA DRUGA
FEDRA sama
O ty, co zaprzysiga klsk mego domu,
Nieubagana Wenus, do ci mki, sromu?
Bardziej twe okruciestwo nie mogo by dzielne.
Tryumf twj peny; wszystkie twoje groty celne.
Okrutna, jeli nowej dzi podasz chway,
Gd w wroga, co ci opr bardziej da zuchway,
W Hipolita; wszak jego duma niesychana
Nigdy przed twym otarzem nie zgia kolana,
Imi twoje obraa uszy jego harde;
Pom, bogini, wspln mci nam trzeba wzgard.
Niech kocha. Lecz co widz! Enona ju wraca!
Mw, czy mnie nienawidzi? Daremna twa praca?
SCENA TRZECIA
F e d r a, E n o n a
ENONA
Nad czczym rojeniem trzeba ci odnie zwycistwo,
Pani, przywoaj w pomoc swe dawniejsze mstwo:
Krl, co go ju mniemano zmarym, oto ywi;
Tej do naszych brzegw zawita szczliwie.
Aby go ujrze, ludu mknie gromada zbita,
338
Z twego rozkazu biegam szuka Hipolita,
Kiedy okrzyk, co w niebo potnym wiwatem...
FEDRA
Mj maonek, Enono, yje; do mi na tem.
Niegodnych mych pomieni zdradziam upay;
On yje: te dwa sowa los mj znacz cay.
ENONA
Jak to!
FEDRA
Wszak ci mwiam; sucha mnie nie chciaa.
Przed m suszn zgryzot prym swym alom daa.
Umarabym dzi rano, ez i westchnie godna,
Poszam za twoj rad, umieram wyrodna.
ENONA
Umierasz?
FEDRA
Wielkie nieba! O losw wyroku!
Mj maonek tu stanie, syn przy jego boku,
Bdzie patrza, ten wiadek mych niecnych pomieni,
Czy si na widok ma twarz moja zrumieni,
Z sercem od westchnie wzdtym, na ktre on guchy,
Z okiem od ez wilgotnym, gdy jego wzrok suchy!
Czy mniemasz, i on czuy na cze Tezeusza,
Kry bdzie przed nim w ar, co ono me wzrusza?
I ojca swego krla, oszuka pozwoli?
I wstrt nie buchnie z niego, bodaj mimo woli?
Prno by milcza; sama znam ogrom swej zdrady,
Enono, ja nie umiem i w tych kobiet lady,
Ktre, w zbrodni bezwstydn cieszc si pogod,
Z niezmconym obliczem dni spokojne wiod.
Pomn wszystkie me szay, wszystkie omamienia,
Zda mi si, e te mury, te oto sklepienia
Przemwi i przeciwko mnie wiadczy gotowe
Wraz z gniewem ma run na m biedn gow.
Umrze! Stek zbrodni ze mn wraz zejdzie ze wiata:
Czy tak wielkim nieszczciem istnienia utrata?
W nieszczliwym mier groz nieatwo obudzi;
Dr jeno o to imi, co przetrwa u ludzi.
Smutne dziedzictwo wezm po mnie biedne dziatki!
Krew Jowisza przekae im dumy zadatki;
Lecz jak bd mog pyszni si boskiej krwi darem,
Zbrodnia macierzy strasznym jest pono ciarem!
Dr, i kiedy gos ludu, ach, nazbyt prawdziwy,
Rzuci im w oczy winy matki nieszczliwej;
339
Dr, i dwigajc smtnie to haniebne brzemi,
Nie bd miay podnie oczu wbitych w ziemi.
ENONA
Ani wtpi; ich dol ty, pani, masz w rku
I nigdy nikt nie ywi suszniejszego lku.
Wic po c, po c haby im tyle przyczynia?
Dlaczego siebie sam chcesz, pani, obwinia?
Tak jest! Rzekn, i Fedra, przepeniwszy miar,
Sama suszn z rk ma uprzedzia kar.
Hipolit szczliw bdzie, i w sdu godzinie
Schodzc ze wiata wasnej dasz wiadectwo winie.
C odpowiem mu, jeli oskary ci miao?
Wbrew jego sowom, moje zaway zbyt mao;
Bd patrze, jak szpetnym tryumfem si puszy
I rozgos twojej haby wszystkim trbi w uszy?
Niech raczej piekie spal mnie wszystkie poogi!
Ale mw szczerze, zali on jeszcze ci drogi?
Jak ci si widzi teraz w ksi wzgardliwy?
FEDRA
Jest oczom moim jako potwr przeraliwy.
ENONA
Dlaczeg wic zwycistwo tak atwym mu czyni?
Lkasz si go; miej tedy pierwsza go obwini
O ten, co w tobie tli si, pomie witokradczy.
Kt ci kam zada? Wszystko przeciw niemu wiadczy:
Miecz, tak szczliwie w twoim rku porzucony,
Twe wzruszenie w tej chwili, twj smutek miniony,
Ojciec, dawno przez twoje uprzedzony skargi,
I wygnanie twoimi ubagane wargi.
FEDRA
Niewinnego oskara!... Przez bogi na niebie!...
ENONA
Tylko milcze, a reszt bior ja na siebie.
I mnie nie jest to lekko; ja rwnie dr caa;
Tysic mierci bym raczej wycierpie wolaa.
Lecz skoro ciebie straci trzeba mi inaczej,
ycie twe jest mi pierwsze: wszystko inne raczej!
Obwini go. Tezeusz, przeze mnie podszczuty,
Prostym wygnaniem pomci te cikie zarzuty;
Ojciec jest zawsze ojcem, nawet gdy si sroy;
Lekka pokuta w peni gniew jego umorzy.
Ale gdyby i ycie niewinny mia straci,
Mona cze zagroon zbyt drogo opaci?
Skarb to nazbyt kosztowny, twoja dobra sawa;
Trzeba ulec, bd jakie podyktuje prawa,
340
Tak, krlowo, by chroni to najwysze mienie,
Trzeba powici wszystko, nawet i sumienie.
Id; widz Tezeja.
FEDRA
Widz Hipolita;
W jego zuchwaych oczach zguba ma wyryta.
Czy, co zechcesz, na ciebie we wszystkim si zdaj,
By samej co przedsiwzi, si mi ju nie staje.
SCENA CZWARTA
T e z e u s z, F e d r a, H i p o l i t, E n o n a,
T e r a m e n e s
TEZEUSZ
Wreszcie los po miesicach tsknoty i blu
Powracajc objciom twym...
FEDRA
Wstrzymaj si, krlu;
Powcignij uczu swoich tak lube zapdy,
Nie zasuguj dzisiaj na te sodkie wzgldy.
Wracasz, by oto zasta dom swj zniewaony;
Nie oszczdziy losy zawistne twej ony,
Niegodnej twego serca i twego widoku,
Trzeba mi jeno szuka ukrycia i mroku.
SCENA PITA
T e z e u s z, H i p o l i t, T e r a m e n e s
TEZEUSZ
Co znaczy, synu, owo szczeglne witanie?
HIPOLIT
Fedra jedynie moe ci objani, panie.
Lecz jeli proba syna u ciebie co znaczy,
Niech twa dobro z poblia jej zwolni mnie raczy.
Pozwl, niechaj na zawsze Hipolit strwoony
Opuci ziemi, ktra mieszkaniem twej ony.
TEZEUSZ
Co, synu?...
341
HIPOLIT
Nie jam, panie, szuka jej widoku;
Na brzeg ten zawitaa z twojego wyroku.
Ty sam brzegom Trezeny dwie szacowne gowy
Powierzye: Arycji, panie, i krlowej,
Mnie nad nimi zlecajc czujne strae trzyma.
Lecz dzisiaj c mnie w miejscach tych zdoa zatrzyma?
Do dugo modo moja, w zabawie prniaczej,
Lichego przeciwnika krwi te bory znaczy;
Kiedy zdoam, modzieczej pozbywszy pustoty,
Szlachetniejsz zdobycz uwici me groty?
Modszy ode mnie, ojcze, by, a ju posoka
Niejednego tyrana, poczwarnego smoka,
Pod ciosem przemonego ramienia pocieka;
Ju, chlubny przeladowca niecnych mocy pieka,
Dwu mrz brzegi oczyci z zakay odwiecznej;
Ju imi twoje sawi wdrowiec bezpieczny,
Ju Herakles, twej siy witajc zadatek
Na barki twoje zdawa swoich prac ostatek.
A ja, nieznany, mimo ojcowskie przykady,
Daleki, aby wstpi bodaj w matki lady!...
cierp, niechaj mstwo moje duej si nie poni;
cierp, jeeli monstr jaki zdoa uj twej doni,
Niech wraz rzuc pod stopy twe trofej wspaniay
Lub niech wspomnienie zgonu piknego i chway,
Uwieczniajc dni moje pomiertnym wawrzynem,
wiatu caemu gosi, e byem twym synem.
TEZEUSZ
Co sysz? Jaka kltwa wisi nad tym progiem,
e na mj widok pierzcha wszystko, co mi drogiem?
Jeli lk tylko budz, a czucia tak mao,
O nieba, na c winia ratowa si zdao?!
Miaem jednego druha, pomienie szalone
Kazay mu Epiru wadcy porwa on;
Odmwi mu pomocy nie byo sposobu,
Ale snad los zgniewany olepi nas obu.
Bez broni mnie, znienacka, zdoali zaskoczy!
Trzeba mi byo mego Piritoja zoczy,
Jak go w barbarzyca potworom straszliwym
Wyda, ktre sam karmi ludzkim misem ywym.
Mnie sptanego wtrci w jaskini pospn,
Blisk krlestwa cieniw, mroczn, niedostpn.
W p roku bogi na mnie nareszcie wejrzay:
Zdoaem zmyli oczy, ktre strzec mnie miay.
Na podym wrogu krzywdym wszystkie pomci
krwawo,
Sam dla swoich potworw sta si godn straw,
I kiedy, wolny, kroki wraz pdz chyemi
Ku wszystkiemu, com tutaj zostawi na ziemi,
342
Co mwi? gdy ma dusza, sobie przywrcona,
Po dawne szczcie tskne wyciga ramiona,
Wszystko tu dry przede mn, wszystko, co mi bliskiem.
Pierzcha z trwog i chroni si przed mym uciskiem,
Ja sam, przejty groz widn w ich spojrzeniu,
Wolabym trwa dzi jeszcze w epirskim wizieniu!
Mw. Fedra si uala, em jest zniewaony.
Kto mnie zdradzi? Dlaczego nie jestem pomszczony?
Zali Grecja, co doni mojej tyle dun,
Miaaby kry winnego pomoc usun?
Nie odpowiadasz? Syn, mj, wasny syn, bogowie!
Z nieprzyjacimi mymi miaby dzi by w zmowie?
Wejdmy, precz z tajemnic, ktra mnie zniewaa,
Musz natychmiast pozna win i zbrodniarza
I z ust Fedry usysze, co jej ez powodem.
SCENA SZSTA
H i p o l i t, T e r a m e n e s
HIPOLIT
Dokd zmierzay sowa, co ciy mnie lodem?
Zali Fedra, niepomna na nic, oszalaa,
Sam siebie oskara i zgubi by chciaa?
Co krl rzeknie? Bogowie! Ile mki, sromu,
Mio zdradnym swym tchnieniem zaega w tym
domu!
Ja sam, poncy ogniem, ktry po sto razy!
Depce zuchwale ojca surowe zakazy!...
Najstraszniejsze przeczucie dusz moj nka.
Lecz c wreszcie i czeg niewinno si lka?
Idmy, trzeba prbowa, przez jakie starania
Zdoam w ojcowskim sercu wzbudzi czulsze drgania,
Wyzna mio, co moe gniew jego obudzi,
Lecz ktrej wydrze z piersi nie zdoa nikt z ludzi.
343
AKT CZWARTY
SCENA PIERWSZA
T e z e u s z, E n on a
TEZEUSZ
Co ja sysz? Ten zdrajca, zuchwalec bezwstydny,
Na cze ojca gotowa zamach tak ohydny?
Jake okrutnie, losie, zncasz si nade mn!
Szalej, zmysy zebra chciabym nadaremno.
O tkliwoci, dobroci jak le odwdziczona!
O haniebny zamiarze! O myli szalona!
By chu nasyci czarn, co zmysy mu smaga,
Niegodziwiec przemocy uy si nie wzdraga!
Poznaem bro, narzdzie haniebnego dziea,
Dla innych mu j czynw ma rka przypia!
Najwitsze krwi rkojmie za nic mu nie stay!
I Fedra odwczya pomst tej zakay!
Fedra chciaa milczeniem ochrania winnego!
ENONA
Raczej oszczdza chciaa ojca nieszczsnego.
Wstydem zdjta za zamiar tej chuci przekltej
I za pomie zbrodniczy z jej oczu poczty,
Chciaa umrze; do zbrojna w elazo uczynne
Miaa zgasi jej oczu promienie niewinne.
Ujrzaam, poskoczyam, chwyciam wp ciaa;
Jam j jedynie dla ci ocali zdoaa
I jej ez, a twej mki litujc si razem
Mimo chci si staam jej cierpie wyrazem.
TEZEUSZ
Przewrotny, ha, widziaem, jak zblady mu lica!
Jak mimo woli zadra na widok rodzica;
Oczy jego zaledwie e rado jawiy,
Chodne uciski czuo m lodem zmroziy.
Ale czy ta wystpna mio, ktr paa,
Poprzednio ju, w Atenach, objawi si miaa?
ENONA
Panie, przypomnij sobie skargi swojej ony,
rdo ich tkwio w owej mioci szalonej.
344
TEZEUSZ
I w Trezenie szalestwo wszczo si na nowo?
ENONA
Opowiedziaam, panie, wszystko, sowo w sowo.
Lecz zbyt dugo ma pani w miertelnej udrce
Czeka; cierp, i me suby rycho jej powic.
SCENA DRUGA
T e z e u s z, H i p o l i t
TEZEUSZ
Ot i on. Bogowie! Ta posta tak mia
Jakich oczu, jak moich, by nie omamia?
Trzeba, by pod t mask tak plugawe wntrze
W cnt si wszelkich stroio uroki najwitsze?
Czemu nie dano, aby przez pewne oznaki
Kady mg przejrze nisko duszy lada jakiej?
HIPOLIT
Wolno zapyta, jakie uczucia zowrogie
Zmciy to oblicze dostojne i drogie?
Czy udzia syna w trosce twej nie uly w niczem?
TEZEUSZ
Przewrotny, ty miesz stawa przed moim obliczem?!
Potworze, gromw nieba po sto razy godny.
Zbjw, z ktrych wiat czyszcz, odpadku wyrodny,
Ty, ktrego chu sprona w kazirodczym szale
Ojca wasnego oe chce splami zuchwale,
Ty miesz mi jawi swoje obudne spojrzenie!
W tym miejscu, co twe niecne widziao pomienie!
I nie spieszysz co rychlej szuka na kraj wiata
Siedzib, gdzie o Tezeju i wie nie dolata?
Precz, zdrajco! Mej wciekoci nie chciej stawi czoa
Nie ku gniewu, co ledwie powcign si zdoa;
Dosy ju dla mnie, dosy haby wiekuistej,
I mogem na wiat wyda pd rwnie nieczysty,
Ni eby mier twa jeszcze, czci mojej zakaa,
Chlubnych dzie dugie pasmo dzi pokala miaa.
Uciekaj i gdy nie chcesz szeregu pomnoy
Zbrodniarzy, ktrych do ta zdoaa umorzy,
Strze si, aby to soce, co nad nami ponie,
ladw stp twoich w tej tu nie ujrzao stronie.
Uciekaj, mwi, rycho: jeszcze tej godziny
Z twej obmierzej postaci oczy me dziedziny.
345
A ty, Neptunie, jeli mej prawicy sia
Niegdy z bezecnych zbjw brzeg twj oczycia,
Pomnij, e sam, w nagrod mej zwyciskiej bitwy,
Przyrzeke pierwszej mojej wysucha modlitwy.
Wrd strasznego wizienia jczc dugiej nocy
Ni razum twej nie wezwa niemiertelnej mocy,
Szczdzc ask, jakich prawo mam da od ciebie,
By mc si do nich uciec w godniejszej potrzebie.
Dzi ci bagam. Racz pomci ojcowsk niedol,
Oddaj tego zdrajc na gnieww twych wol;
W krwi wasnej pomie jego uga witokradczy;
Wcieko twa, by najsrosza, ask mi wywiadczy.
HIPOLIT
Fedra o niecny pomie wini Hipolita!
Supieje dusza, zgrozy nadmiarem przybita!
Tyle ciosw znienacka wali w moj gow,
e gos tumi mi w piersiach, odejmuj mow.
TEZEUSZ
Zdrajco! Mniemae moe, i trwone milczenie
Twoich niecnych zakusw pogrzebie wspomnienie.
Nie trzeba byo, kiedy uchodzi, w jej doni
Zostawia tej, co oto ci oskara broni;
Lub te, by dopenia si wszelka sromota,
Trzeba j byo zbawi mowy i ywota.
HIPOLIT
Kamstwem tym najczarniejszym susznie oburzony,
W penym wyznaniu szuka winien bym obrony,
Lecz chc szanowa sekret, co ciebie dotyka.
Uznaj przyczyn, ktra usta mi zamyka,
Ojcze, i prnych zgryzot nie chcc mnoy sobie
Przyjrzyj si memu yciu i mojej osobie.
Zbrodnia lejsza poprzedza zawdy ostateczn,
Kto bd umia granic przekroczy stateczn,
Moe z czasem pogwaci i wzgld, by najwitszy.
Tak jak zacno, i zbrodnia stopniami si pitrzy;
I nigdy nie widziano zbonoci i cnoty,
Iby si nagle w bezmiar zmieniy podoty.
Nie stanie si w dniu jednym czek szlachetny z modu
Przewrotnym skrytobjc, kazicielem rodu.
Wstydliwej bohaterki piersi wykarmiony.
Nigdym si krwi niegodny nie okaza onej;
Roztropny Pitej, gdym by dzieckiem jeszcze sabem,
Raczy m modo krasi swych nauk powabem.
Nie chc w wasnym wiadectwie szuka zbytniej
chway.
Lecz jeli jak cnot bogi mi przyznay,
Mniemam, panie, i wanie imi moje sawi
346
Za wstrt do zbrodni, ktr dzisiaj mnie plugawi.
Z tego synie Hipolit w caym greckim kraju.
A do srogocim przywid czysto obyczaju;
Czucia me nieugite wiadome s w wiecie.
Dzie jasny nie jest czystszy, panie, ni twe dzieci,
I ten Hipolit miaby plugawym spojrzeniem...
TEZEUSZ
Ta, hardo twa, nikczemny, jest twym potpieniem!
Oziboci twej niecnej przyczyny s widne:
Fedra jedna wabia twe oczy bezwstydne
I dusza twa, zmroona dla przedmiotw innych,
Obca bya powabom pomieni niewinnych.
HIPOLIT
Nie, ojcze, owo serce poznaj prawd ca!
Czystej mioci czarw strzec si nie umiao.
Kocham, oto wiedz, ojcze, ma zbrodnia prawdziwa;
Kocham, zakazw twoich skruszyem ogniwa.
W kajdanach swych Arycja wizi mnie dzi mia;
Cra Pallanta syna twego ujarzmia.
Ubstwiam j; me czucia, praw twoich niepomne,
Dla niej pon, jej wic pragnienia niezomne.
TEZEUSZ
Kochasz j? Nieba! Nie, nie, ty mnie nie oszukasz;
Ucieczki dla swej zbrodni w innej zbrodni szukasz.
HIPOLIT
Panie, p roku milczc kocham bez pamici,
Wanie, drc, szedem oto wyzna ci me chci.
Jak to! Nic ci nie zdoa z bdu tego wywie?
Jakie zaklcia trzeba mi straszliwe przywie?
Niechaj ziemia, niech niebo, niech wszystek dech boy...
TEZEUSZ
Zawdy byli zbrodniarze do przysigi skorzy.
Przesta, przesta si miota i yska oczyma,
Gdy twa kamliwa cnota innych wiadectw nie ma.
HIPOLIT
Gniew twj, ojcze, szczeroci mej dojrze nie raczy;
Fedra mnie w gbi serca ocenia inaczej.
TEZEUSZ
Moe by bezczelnoci wicej i udania!
HIPOLIT
Jaki czas, jakie miejsce mojego wygnania?
347
TEZEUSZ
Poza supy Alcyda przenie swe siedlisko,
Jeszcze obecno zdrajcy bdzie mi za blisk!
HIPOLIT
Pod najstraszliwszej zbrodni zarzutem tak srogim,
Gdzie szuka mi przyjaci, gdy ty mi jest wrogiem?
TEZEUSZ
Id, szukaj sobie druhw, ktrych serce zgnie
Porubstwo, kazirodztwo ma za cnoty mie;
Zdrajcw bez czci i wiary, ktrych dusza poda
Warta jest, by takiego pana nosi goda.
HIPOLIT
Mwisz wci o porubstwie i habie wszelakiej;
Milcz. Jednake Fedra z matki idzie takiej,
Wiedzie si z rodu, w ktrym komu to jest tajne?
Bardziej ni w moim sprawy one s zwyczajne.
TEZEUSZ
Jak to! Jeszcze wciekoci twej si nie przebrao?
Po raz ostatni, znikaj z mych oczu, zakao!
Precz, nie czekaj, a ojca zmusi ta sromota,
By ci kaza haniebnie wyszczu, het, za wrota!
SCENA TRZECIA
TEZEUSZ sam
Ndzny, ku zgubie swojej pomykasz tak ywo!
Neptun na rzek, nawet dla bogw straszliw,
Zakl si i poprzysig: ufam, e nie zwodzi.
Bg mciciel w lad twj spieszy; darmo by uchodzi.
Kochaem ci i czuj mimo twe przewiny,
I serce z dreniem czeka straszliwej godziny.
Ale na gniew i pomst nadto ju zasuy
Ktry syn wiary ojca tak szpetnie naduy?
Wielkie nieba, co moj mczarni widzicie,
Ja to wydaem na wiat tak niegodne dzieci?
348
SCENA CZWARTA
T e z e u s z, F e d r a
FEDRA
Panie, spiesz tu do ci, pena susznej trwogi;
Twj gos, brzemienny gniewem, dotar a w me progi.
Lkam si, i w lad za nim mknie pomsty godzina.
Jeli czas jeszcze, panie, oszczd swego syna,
Uszanuj krew sw wasn, bagam ciebie o to:
Smutkw mych nie dopeniaj t now zgryzot,
Nie ka mi ycie cae aowa daremnie,
I polaa si z rki ojcowskiej przeze mnie.
TEZEUSZ
Nie, pani, ta krew mojej nie splamia doni,
Jednak winny si karze susznej nie obroni,
Nie miertelna to rka pomsty tej dokona:
Neptun jest mi j winien i bdziesz pomszczona.
FEDRA
Neptun, panie! Co sysz? Chciaeby tak krwawo...
TEZEUSZ
Jak to! Tak los zdrajcy przej ci obaw!
Raczej do prb mych susznych docz swe
przeklestwo;
W caej ohydzie przedstaw jego bezecestwo;
Podsy gniew mj, co ponie jeszcze zbyt agodnie.
Jeszcze ci nie s znane wszystkie jego zbrodnie:
Zniewagi przeciw tobie byy mu obron;
Twe usta tak powiada faszem jawnym zion;
Twierdzi, jako Arycja pani jego serca.
e j kocha.
FEDRA
Co, panie?...
TEZEUSZ
Tak rzek przeniewierca;
Lecz acnom przejrza zamiar sztuczki niegodziwej.
Miejmy nadziej w pomcie Neptuna rychliwej.
Id sam przed otarze baga go, by wicie
Swe niemiertelne dzisiaj wypeni zaklcie.
349
SCENA PITA
FEDRA sama
Odszed. Jaka wie moje ugodzia uszy?
Jaki ar, le zdawiony, ockn si w mej duszy?
Jaki piorun, o nieba, jaka wie zowroga!
Biegam ratowa mego najmilszego wroga,
I przemoc wydarszy si z ramion Enony,
Szam, gdzie mnie gos wyrzutu pdzi niezwalczony.
Kto wie, co byam zdolna w tej chwili uczyni?
Sam siebie umiaabym moe obwini
I gdyby mi wzruszenie gosu nie odjo,
Strasznej pokuty moe bym spenia dzieo.
Hipolit wie, co mio, i nie dla mnie ponie!
Arycja tkliwsze czucia zaega w tym onie!
Ha, bogi! Gdy na moje spojrzenia namitne
Zbroi si w wzrok tak dumny, czoo tak niechtne,
Mniemaam, i to serce, wszystkim rwnie harde,
Caej mej pci jednak okazuje wzgard.
Inna wszelako dum zuchwalca ugia;
Oczy, dla mnie okrutne, inna w jasyr wzia;
By moe, serce jego na mio jest tkliwe
I dla mnie tylko jednej ma usta wzgardliwe.
I tego niewdzicznika ja bym broni miaa!
SCENA SZSTA
F e d r a, E n o n a
FEDRA
Droga Enono, wieszli, com oto syszaa?
ENONA
Nie; lecz wyznaj, z dreniem spiesz tu za tob,
Zamiar twj nagy lkiem zdj mnie i aob;
Dr caa, e z ust twoich co, co nie powinno...
FEDRA
Enono. kto by mniema? Wiesz, on kocha inn!
ENONA
Jak to?
FEDRA
Hipolit kocha! Tak, ten wrg zacity
Mioci, wiecznie chmurny, wiecznie nieugity,
350
Co go spojrzenie mierzi, kade swko drani,
Tygrys, przed ktrym zawsze jam draa z bojani,
Dzi sptany, wrcz wasnej nie zapiera klski;
I wiesz? Arycji trofej przypada zwyciski.
ENONA
Arycji?
FEDRA
Ha, boleci dotychczas nie znana!
Jaka mi nowa jeszcze rozpacz jest pisana!
Wszystko, com wycierpiaa, me wzruszenia, lki,
Szalestwo dz daremnych, ogrom haby, mki,
Wzgard modego zuchwalca zniewaga tak gruba
To cierpie mych obecnych jeno maa prba.
Kocha j! Jakim cudem zmamili me oczy?
Gdzie si widuj? Odkd? Jak? Wcieko mnie
mroczy...
Wiedziaa o tym; czemu udzi mi si daa?
O ich sekretnych ogniach czemu nie wspomniaa?
Czy czsto spotykali si, z sob mwili?
Czy si z mioci swoj w lasw gbi kryli?
Niestety, mogli bawi z sob najswobodniej!
W westchnieniach ich niebiosy nie widziay zbrodni;
Bez wyrzutu folgowa mogli chci wasnej,
Dzie im wstawa co ranka pogodny i jasny!
A ja, natury caej zakaa habica,
Kryam si przed dniem biaym, unikaam soca,
Do boga mierci jenom miaa zwraca mody;
Czekaam chwili, w ktrej dech wyzion pody.
Gorzkimi zy si pojc i ci karmiona,
Jeszcze w meczami swojej zbyt pilnie strzeona,
Oczu nawet do syta w zach obmy nie miaam;
Z dreniem si t rozkosz gorzk napawaam
I pod czoem pogodnym kryjc wszystkie bol,
Nawet zapaka na m nie mogam niedol.
ENONA
Jaki owoc z daremnej mioci posid?
Nie ujrz si ju wicej.
FEDRA
Ha, kocha si bd!
Teraz oto, w tej chwili och, myli straszliwa!
Z niewczesnej mionicy drwic sobie do ywa,
Mimo wygnanie, co ich nadzieje dzi grzebie,
lubuj, na wspak losom, nalee do siebie.
Nie, nie zdoam ich szczcia cierpie. Ach, Enono,
Ulituj si zazdroci, co ksa me ono;
Trzeba zgubi Arycj; trzeba krla judzi,
351
Przeciw krwi nienawistnej jego gniew pobudzi.
Niech na znikome kary czasu dzi nie traci;
Zbrodnia siostry przewysza stokro winy braci.
Poty baga go bd, ciska mu kolana...
Co czyni? Dokd myl mnie wiedzie obkana?
Kog czyni mcicielem zazdroci mej chciaam?
M mj yw, a ja cigle dawnym ogniem paam!
Dla kogo? W jak stron me pragnienia mier?
Z kadym sowem od grozy wosy mi si je;
Me zbrodnie od tej chwili dobiegy ju granic.
Potwarcza, kazirodcza, niepomna ju na nic,
W dzikim pragnieniu pomsty, w dz plugawych mce,
Godna we krwi niewinnej umaza swe rce...
Ndznica!... I ja yj, i spojrzenie cierpi
Tego witego soca, z ktrego rd czerpi!
Mym praszczurem jest ojciec i pan bogw wszelkich;
Niebo, wiat cay pene s mych przodkw wielkich;
Gdzie si skry? Niech moc piekie mnie pochonie
yw!
Ha, wszak mj ojciec urn tam wada straszliw;
Los, mwi, jego doni zwierzy j surowej:
Minos tam nas, miertelnych, sdzi, blade gowy.
Jak wzdrygnie si cie jego, gdy groz przejty
Ujrzy przed sob obraz swej crki wykltej,
Zmuszonej wyzna ycie plugastwem skalane
I zbrodnie, samym piekom by moe nie znane!
Jak przyjmiesz, ojcze, widok ten, stokro habicy?
Widz, jak straszna urna z doni leci drcej;
Widz, jak wielki przykad pragnc da przed wiatem,
Ty sam wasnej krwi swojej dasz sta si katem!
Przebacz, nad rodem twoim niebiosa si sro;
W szalestwie swojej cry uznaj pomst bo.
Ach, biedne moje serce, z tej zbrodni ogromu
Nie zebrao owocu innego prcz sromu;
Nieszczciami cigana po ostatek tchnienia,
Oddaj ducha, wszystkie zgbiwszy cierpienia.
ENONA
Ach, pani, przesta drczy si w zowrbnym szale
I innym popatrz okiem na bd, ludzki wcale.
Kochasz. Nie zwalczy ludziom przeznacze wyroku;
Ofiar nieszczsnego staa si uroku.
Zali cud ten nie trafi si adnej kobiecie?
Czy mio ujarzmia ciebie pierwsz w wiecie?
Sabo taka to wszake zwyka ludzka kolej
I, miertelna, ulegasz te miertelnych doli.
Do pospolite jarzmo ty oblewasz zami:
To mieszkance Olimpu, to bogowie sami,
Co zbrodnie nasze gniewem strasz wiekuistym,
Te ponli niekiedy czuciem niezbyt czystym.
352
FEDRA
Co sysz? Ty miesz kusi mnie takim przykadem?
Do koca swych podszeptw tru mnie pragniesz jadem,
Nieszczsna! Oto jake ndznie mnie zgubia;
egnaam si ju z yciem; ty mi je wrcia.
Na twe proby jam wzgldw witych si wyrzeka;
Strzegam si Hipolita, ty mnie do zawleka.
Co uczynia? Czemu twe usta nieprawe
Wayy si potwarczo kala jego saw?
On yciem to przypaci, jeli nie zawiody
Oszalaego ojca witokradcze mody.
Ju ci nie sucham. Precz std, potworze zdradliwy,
Sam mnie zostaw mojej doli nieszczliwej.
Oby niebo raczyo godnie ci zapaci!
Oby twa kara moga na zawsze wytraci
Rd podych zausznikw, co przez niskie wzgldy
Nieszczliwych swych panw podsycaj bdy,
Pchaj tym gbiej w przepa, miast ratowa od niej,
I mi im jeszcze drog wygadza do zbrodni!
Niegodziwi pochlebcy, najbardziej zowrogi
Dar, jakim wadcw karze niebios wyrok srogi.
ENONA sama
Wszystkom zdeptaa dla niej, wszystko powiciam:
I oto mi nagroda! Mam, co zasuyam.
353
AKT PITY
SCENA PIERWSZA
H i p o l i t, A r y c j a, I s m e n a
ARYCJA
Jak to! W tak strasznej prbie ksi milcze bdzie?
Ojca, ktry ci kocha, pozostawisz w bdzie?
Okrutny! Jeli mimo zy me i baganie
Godzisz si bez wysiku na nasze rozstanie,
Jed wic; porzu Arycj smtn, Hipolicie,
Ale przynajmniej, jadc, upewnij swe ycie,
Bro czci swej od potwarzy, co hab ci znaczy,
I zmu ojca, niech mody swe odwoa raczy.
Jest czas jeszcze. Dlaczego, przez jak swawol,
Potwarczyni zostawi pragniesz wolne pole?
Objanij Tezeusza.
HIPOLIT
C wicej mi czyni?
Miaem, dobywszy na jaw straszn tajemnic,
Szpetnym rumiecem wstydu ojca splami lice?
Ciebie jedn mych nieszcz powiernic robi,
Serce me bogom jeno otwarte i tobie.
Nie mogem tobie ukry osd mio moj
Tego, co myli nawet rozwaa si boj.
Ale bacz na zaklcie, jakim ci zwizaem,
Zapomnij, jeli zdoasz, wszystko, co wyznaem,
I niechaj nigdy, pani, z ust twoich dziewiczych
Nie przeniknie opowie tych przygd zbrodniczych.
Na bogw sprawiedliwych zdajmy si z ufnoci;
Ich to spraw, by uj si za niewinnoci:
A Fedra, co mnie zgubi pragna niegodnie,
Wczeniej lub pniej znajdzie kar za swe zbrodnie.
To jedyny wzgld, ktry racz, prosz, zachowa.
Poza tym dzi nam wolno wszystkiego prbowa,
Petw krzywdzcych zrzuci staraj si niewol;
Uchod std ze mn, zechciej podzieli m dol;
Wyrwij si z miejsc zowrogich i penych sromoty,
Gdzie czystego oddechu nie masz ju dla cnoty.
Uchod, pani, co rychlej, korzystajc miao
354
Z zamtu, jaki wstrzsa dzi Trezen ca.
Mog ci do ucieczki zapewni sposoby,
Mnie jedynie za stra masz jeszcze tej doby.
Na potnych obrocach w Grecji nam nie zbywa,
Argos nam do podaje, Sparta nas przyzywa.
Wszystkich przyjaci skupi suszna nasza sprawa:
Nie pozwlmy, by Fedra, depcc wite prawa,
Ojczyst niw dla si zagarniaa yzn
I syna swego nasz stroia pucizn.
Sposobno pikna, pikne przed nami zadanie...
Jaki lk ci wstrzymuje, mw, skd to wahanie?
Wszak jedynie twe dobro bodcem mego kroku:
Gdym ja cay z pomienia, skd ten ld w twym oku?
Czy dola ma wygnacza lkiem ci zmrozia?
ARYCJA
Z jakim szczciem bym takie wygnanie dzielia!
Z jak rozkosz, panie, yjc przy twym boku
Wyrzekabym si reszty miertelnych widoku!
Ale zanim nas wze tak sodki nie spoi,
Mog uchodzi z tob, nie depcc czci swojej?
To wiem, i bez uszczerbku dla mego imienia
Wolno mi z rk Tezeja szuka wybawienia.
Inna rzecz dla rodzicw jest powolno wita,
A inna znw tyranii zerwa wrogie pta.
Lecz ty mnie kochasz, panie, i suszna obawa...
HIPOLIT
Nie, nie, zbyt mi jest drog twoja dobra sawa.
Szlachetniejszym pragnieniem czucia moje pon:
Uchod z rk wrogw, ale pod ma oson.
Wolni w nieszczciach naszych, gdy niebo tak kae,
Sami, gdy zechcem, moem stan przed otarze.
Serc zwizkom blask pochodni nie przymnaa ceny:
Wrd odwiecznych grobowcw, tam u bram Trezeny,
Gdzie zewok przodkw moich dostojnych spoczywa,
Jest witynia amicym przysig straszliwa.
Nikt tam miertelny kl si nie odway lekko,
A zdrajca kary swojej nie szuka daleko;
Lkajc si na miejscu ponie pewn zgub,
aden kamca nie way zda si na t prb.
Tam, gdy zechcesz, mioci naszej wiekuistej
Pjdziemy lub nawzajem zoy uroczysty.
Bg w tej wityni czczony wiadkiem naszym bdzie;
Uprosimy go, by ojca zastpi w tym wzgldzie.
Przysig najwitszymi potwierdz imiony
Czystej dziewicy Diany, dostojnej Junony;
Wszyscy bogowie wreszcie, tkliwoci mej wiadki,
Porcz uczu moich najczystsze zadatki.
355
ARYCJA
Krl idzie; uchod, ksi; w drog, w imi boe!
Ja ledwie o chwil par zamiar swj odo.
Spiesz i zostaw mi kogo, by w najbliszej dobie
Trwone me kroki powid co rychlej ku tobie.
SCENA DRUGA
T e z e u s z, A r y c j a, I s m e n a
TEZEUSZ
Boe, rozprsz mym oczom mrokw otcha ciemn
I spraw, niech prawdy wreszcie nie szukam daremno!
ARYCJA
Myl o wszystkim, Ismeno, i wnet bd gotowa.
SCENA TRZECIA
T e z e u s z, A r y c j a
TEZEUSZ
Poblada, pani, stoisz przede mn bez sowa;
Mw, w tym miejscu, przy tobie, co Hipolit robi?
ARYCJA
Do wiecznego rozstania, panie, si sposobi.
TEZEUSZ
Ty pierwsza hardo jego pokona umiaa
I z pierwszych jego westchnie tobie ronie chwaa.
ARYCJA
Tak, panie, poznaj prawd, ktrej sobie yczy:
Twej niesusznej niechci syn nie odziedziczy,
Nie jako do zbrodniarki odnosi si do mnie.
TEZEUSZ
Domylam si; poprzysig kocha ci niezomnie.
Zbytnio na sercu jego polegasz niestaem,
Innej umia przysiga z tym samym zapaem.
ARYCJA
On, panie?
356
TEZEUSZ
Mio bardziej powinna by staa.
Ten podzia tak ohydny ty by cierpie miaa?
ARYCJA
A jak ty cierpisz, iby potwarcza niecnota
miaa blask tak piknego pokala ywota?
Serca jego niezdolny jest osdzi godniej?
Tak trudno ci odrni niewinno od zbrodni?
Trzeba, by wstrtna chmura twym oczom jedynie
Krya blask owej cnoty, ktr syn twj synie?
Ha, do cierpie zuchwalstwo jzykw oszczerczych!
Przesta, kajaj si, panie, z prb swoich morderczych;
Drzyj, drzyj, krlu, e niebo, w zbytniej nienawici
Ku tobie, mody twoje nazbyt wiernie zici.
Czsto gniew jego nasz nie gardzi ofiar:
Jego powolno czsto zbrodni naszych kar.
TEZEUSZ
Nie, zamach jego pokry starasz si na prno,
Mio ci mami tak wymwk usun,
Ale zbyt pewne wiadki wystpku we godz.
Widziaem z cz pynce zy, ktre nie zwodz.
ARYCJA
Strze si, panie, do twoja, co wszdy dziw budzi,
Od potworw bez liku uwolnia ludzi,
Ale nie wszystkie jeszcze polegy z tej doni
I... Syn twj, panie, wicej wyjawi mi broni.
wiadoma, jak mu drog twoja, panie, chwaa,
Zbyt bym go obrazia, gdybym koczy miaa..
Czyni jak on; zamilcz i z oczu ci schodz
Bym mwic nie musiaa zrani ci zbyt srodze.
SCENA CZWARTA
TEZEUSZ sam
Co ona ma na myli i co kryj sowa,
Ktrych wci to si wie, to znw rwie osnowa?
Czy mnie olepi pragn przez wybieg udany?
Czy wesp si zmwili, by jtrzy me rany?
Lecz ja sam, mimo gniew mj, nie czuj w tej chwili,
I jaki gos aosny w sercu moim kwili?
Tajemny, niepojty al przenika ono.
Jeszcze raz trzeba spraw omwi z Enon:
Dokadniej si zapozna chc z ca przygod.
Hej, strae, niech Enon wraz tu do mnie wiod!
357
SCENA PITA
T e z e u s z, P a n o p e
PANOPE
Nie wiem, panie, co w sercu obmyla krlowa,
Lecz wszystkiego si lka jam po niej gotowa.
Okropn jak mk posta dyszy caa,
Blado mierci na licu jej ju si rozlaa.
Sprzed oczu jej sromotnie z gniewem wypdzona,
W otcha morsk rzucia si biedna Enona.
Co przyczyn nieaski, nie pyta umarej,
Ju fale j na zawsze ziemi tej wydary
TEZEUSZ
Co sysz?
PANOPE
Zgon jej ulgi nie przynis krlowej;
Raz po razu jak gdyby sza chwyta j nowy.
Niekiedy, jakby walczc z strasznymi mylami,
Tuli si do swych dziatek i zlewa je zami,
Naraz, matczyn mio gwacc, caa drca,
Rkoma je od siebie ze zgroz odtrca;
Spieszy bdna przed siebie, znw w miejscu przystaje,
Oko jej oszalae ju nas nie poznaje.
Trzykro wprozpoczte zniszczya pisanie.
Trzykro ja si pisa, w nowej odmianie
Racz wejrze na ni, krlu, racz kroki jej wspiera.
TEZEUSZ
Nieba! Enona martwa, Fedra chce umiera?
Niech przywiod mi syna, wszystko niech wyjawi,
Niech si broni, wysucha pragn go askawiej.
sam
Nie spiesz si ze spenieniem straszliwych zamiarw,
Neptunie; wol raczej zrzec si twoich darw.
Zbyt acnom moe wiadki usucha niepewne
I zbyt rycho ku tobie wzniosem donie gniewne.
Ha, jaki lk me serce nurtowa poczyna!
358
SCENA SZSTA
T e z e u s z, T e r a m e n e s
TEZEUSZ
Czy to ty, Teramenie? Gdzie podzia mi syna?
Od lat najmodszych miae o niego staranie.
Lecz co znacz zy twoje, co znaczy to kanie?
Gdzie mj syn?
TERAMENES
O czuoci jake le uyta!
Daremna troskliwoci! Nie masz Hipolita.
TEZEUSZ
Bogi!
TERAMANES
Zgin w moich oczach z ludzi najmilejszy,
A miem to doda, panie, i najniewinniejszy.
TEZEUSZ
Nie yje? Jak to! Ja do wycigam ramiona,
A on z boga wyrokw zbyt pochopnych kona?
Jaki cios, jaki piorun zbawi go ywota?
TERAMENES
Pospoumy Trezeny opucili wrota;
On na swym wozie; obok sug garstka stroskana,
Z wspczuciem pogldajc na twarz swego pana.
Jecha w milczeniu, myli toczc w gowie sia.
Do jego koniom cugle swobodne pucia.
Rumaki, ktre dawniej nieraz si widziao,
Jak na gos pana serce w nich z ochoty drao,
Teraz z wzrokiem przygasym i spuszczon gow
Zday si z myli jego zgodnie i osnow.
Wtem straszny krzyk, wychodzc jakby z morskiej fali,
Spokojn atmosfer zamci w oddali;
Za z ona ziemi inny gos, nie mniej donony,
Jkiem si ozwa na ten krzyk straszny i gony.
A do dna serc wstrzsny nas te dziwne znaki,
Z jeyy pyszne grzywy sposzone rumaki;
Naraz z jasnego grzbietu wilgotnej otchani
Olbrzymia gra wodna wciekle si bawani;
Fala zblia si, amie i wraz nam przed oczy
Srogie monstrum wyrzuca z pienistej roztoczy.
Czoo szerokie, zbrojne rogw gronych par;
Cae ciao okryte usk toszar;
Na wp potny buhaj, wp smok rozjuszony,
Kadub w fady si dziwne przewala skbiony;
359
Przecigy ryk odlege wybrzea rozdziera.
Niebo na monstrum dzikie ze wstrtem poziera;
Ziemia zadraa, aura buchna skaona,
Fala, co je przyniosa, zbiega przeraona.
Wszystko pierzcha; w junactwo nie bawic si prne,
W wityni wnet schronienie znajduje usune,
Jeden Hipolit, godna odrol bohatera,
Wstrzymuje konie, groty skwapliwie wybiera
I wnet pociski, celn prawic miotane,
Bestii plugawej w boku czyni wielk ran.
Z blu i ze wciekoci ryczc potwr srogi
Pada, koniom strwoonym toczy si pod nogi
I kbic si po ziemi, zionie im przed oczy
Pyskiem strasznym, co pian, krew i ogie toczy.
Strach je ponosi: wichrw para rozhukana
Nie zna ju ani cugli, ani gosu pana.
Darmo mody zwycizca wszystkich si dobywa:
Krwi barwi si wdzido, dba staje grzywa,
Ba, mwi, e widziano ludzie przysic mog
Boga, jak bok spieniony ga koniom ostrog!
Poprzez skay, rozogi blady strach je goni,
O trzeszczy, pka wreszcie, lejc wika si w doni,
Ju w kawaki rozbryzn si wz potrzaskany,
On sam na ziemi pada w cugle zapltany.
Daruj, panie, m bole: to straszne wspomnienie
Wiecznie z mych oczu bdzie toczy ez strumienie.
Widziaem twego syna, jak o straszna mko!
Wleky go konie wasn wykarmione rk!
Woa; na nowo par poszy rozhukan;
Pdz; niebawem ciao jego jedn ran;
Naszym lamentem, krzykiem rozlega si niwa.
Wreszcie si uspokaja ich furia straszliwa;
Wstrzymuj si opodal mogi starodawnych,
Gdzie le zimne szcztki przodkw jego sawnych.
Biegniemy; stra, dworzanie za mn, ja na przedzie;
lad jego krwi szlachetnej niechybnie nas wiedzie;
Gaz si ni barwi; gogi przydrone i trawy
Wosw jego odartych strzp dwigaj krwawy.
Przybywam, woam, syn twj otwiera powieki,
Zanim mu mier niebawem zamknie je na wieki:
Gin niewinnie rzecze boleciwym gosem.
Po mym zgonie Arycji chciej si zaj losem.
A jeli kiedy ojciec mj, prawd przejrzawszy,
Na syna smutn pami wzrok zwrci askawszy,
Aby ukoi krew m i cie mj aosny.
Niechaj si losom branki okae litosny,
Niechaj jej wrci... To mwic bohater ju kona;
achman ciaa skrwawiony tul me ramiona:
Biedne ciao, na ktrym gniew bogw si znaczy,
Po stokro godny przedmiot ojcowskiej rozpaczy.
360
TEZEUSZ
O mj synu! Nadziejo nad wszystko mi droga!
O zbyt skore usugi okrutnego boga!
Jaka, na dni mych resztk, niedola straszliwa!
TERAMENES
W tej samej chwili trwona Arycja przybywa;
Zbiega wanie, by gniew twj obchodzc i kar
W obliczu bogw jemu lubowa sw wiar.
Zblia si: krwi dymicej widzi lad czerwony;
Widzi (Ha. c za widok dla cz narzeczonej!)
Kochanka, jak bez duszy ley na murawie.
Przez chwil oczom wasnym nie chce wierzy prawie;
Nie poznaje go; parta przez czucie zowieszcze
Patrzy na Hipolita i pyta on jeszcze.
Niedoli swej poja wreszcie ogrom cay,
W niebo rzuca wzrok smtnym wyrzutem nabrzmiay
I na wp ywa, straszny jk wydajc z ona,
Z ng pod stopy kochanka wali si zemdlona.
Ismena klczy przy niej i pena rozpaczy
Do ycia j przyzywa, do mczarni raczej.
Ja za tu spiesz z blem, co serce rozpiera,
Oznajmi ci ostatni wol bohatera,
Speni poselstwo, ktre w tej nieszczsnej dobie
Gasnce serce syna przekazuje tobie.
Lecz oto si przyblia wrg, co w duszy kryje...
SCENA SIDMA
T e z e u s z, F e d r a, T e r a m e n e s, P a n o p e,
s t r a n i c y
TEZEUSZ
Ciesz si, pani, tryumfuj, mj syn ju nie yje!
Ha, ile cierpi!... Jakich podejrze mczarnia,
Bronic go w moim sercu, dreniem je ogarnia...
Lecz zgin; ju si stao: nasy si ofiar;
Ciesz si niepraw zgub lub te suszn kar,
Pki ycia, dopuszcza myli nie chc innej;
Skoro pani go winisz, wierz, e by winny.
Zgon jego do mi daje treci do wyrzeka,
Bym si zapuszcza w bagno haniebnych docieka,
Ktre, boleci ojca niezdolne go wrci,
Now trosk mj spokj mogyby zakci.
Pozwl, bym kraj rzuciwszy i ciebie zarazem,
Uszed przed syna mego skrwawionym obrazem;
361
arty wstydem, nkany straszliwym wspomnieniem,
Prno chciabym przed wiata ukry si spojrzeniem.
Wszystko mnie tu potpia, wszystko mnie uraa;
Blask wasnego imienia mk m pomnaa.
Mniej znaczny, atwiej ukry zdoabym swe bdy.
Mier mnie nawet bogw osobliwe wzgldy;
Chc odtd biada na ich zowrogie fawory,
Daremn ich nie nuc prob od tej pory.
Co bd by uczynili, ich dobro wytrwaa
Nie mogaby mi spaci tego, co zabraa.
FEDRA
Nie, krlu, wprzd ja moj niech powinno speni;
Trzeba Hipolitowi wrci czci peni:
Syn twj nie by wystpny.
TEZEUSZ
Ha, ojciec wyrodny!
Na tw wiar na zgon go pchnem niezawodny!
Okrutna! Zali mniemasz, i samo wyznanie...
FEDBA
Chwile me policzone: posuchaj mnie, panie.
Na twego syna, cnoty, honoru zwierciado,
Moje to kazirodcze spojrzenie upado.
Niebo tchno w pier moj w pomie zowrogi,
Reszt niecna Enona sprawia i bogi.
Drc, i Hipolit, wiadom szpetnych moich chuci,
Rk twoj karzc przeciw mnie obrci,
Widzc, i ja szalej, e nie wiem co czyni,
Pospieszya go pierwsza przed tob obwini...
Skazaa si ju sama. Jej rady zatrute
W falach morza znalazy zbyt lekk pokut.
Byabym dni me dawno skrcia elazem,
Lecz niewinnej ofiary drczona obrazem,
Pragnam, wprzd ci pene zoywszy wyznanie,
Wolniejsz drog zstpi w umarych mieszkanie.
Wypiam, by dopeni morderczego dziea,
Jad, co go w mury Aten przywioza Medea.
Ju trucizna do serca mojego dociera;
Ju w to serce nieznany jaki chd si wdziera;
Ju przez mg gst jeno oko moje widzi
I niebo, i maonka, ktry mn si brzydzi;
Ju mier, co pasmo moich dni nieszczsnych skraca,
Ziemi, ktr kalaam, czysto dawn wraca.
PANOPE
Ona umiera, panie!
362
TEZEUSZ
O tak strasznym czynie
Czemu wraz z ni i pami na wieki nie zginie!
Idmy, zbyt pno bdw przeniknwszy mroki,
zami boleci obla syna krwawe zwoki!
wietnym pogrzebem uczci to chlubne mczestwo,
alem mych niecnych modlitw okupi szalestwo.
Oddajmy mu zaszczyty nazbyt zasuone;
I aby cienie jego ukoi wzburzone,
Niechaj, mimo rodziny zawistnej knowanie,
Oblubienica jego m crk si stanie!