You are on page 1of 183

MANUELA GRETKOWSKA

EUROPEJKA
Copyright © by Wydawnictwo WAB., 2004
Wydanie I Warszawa 2004
Redakcja: Dominika Cieśla
Korekta: Maria Fuksiewicz, Maciej Korbasiński
Redakcja techniczna: Urszula Ziętek
Projekt graficzny: mamastudio Fotografia na I stronie okładki: ©Jacek Poremba/Viva!
Wydawnictwo W.A.B. 02-502 Warszawa, Łowicka 31
tel./fax (22)646 01 74,646 01 75,646 05 10,646 05 11 wab@wab.com.pl www.wab.com.pl
Skład i łamanie: Komputerowe Usługi Poligraficzne
Piaseczno, Żółkiewskiego 7
Druk i oprawa: Drukarnia Wydawnicza
im. W.L. Anczyca S.A., Kraków
ISBN 83-89291-92-4

KWIECIEŃ
4 IV
Od lat czytam o sobie „skandalistka”. Taaa. Pierwsza moja prowokacja zaczyna się już
o świcie. Wstawanie z łóżka przypomina przecież aborcję. Jakaś siła wyższa wyskrobuje
mnie z ciepłej, przytulnej macicy pościeli. Jednak nikt poza mną nie widzi po tym zabiegu
krwistych smug na zimnej posadzce ciągnących się do łazienki, gdzie szybko się myję,
walcząc z dwuletnią córeczką o mydło. Śniadanie, przewijanie, zabawa. Wszystko pod
dyktando zegara terkoczącego z zawziętością maszyny do szycia. Zamiast igieł ostre
wskazówki zszywają przeszłość z przyszłością, zostawiając mi przyciasne teraz: spacer,
karmienie, czytanie ukradkiem. Od 13.00 do 15.00 Pola poddana jest narkozie drzemki, co
pozwala mnie i Piotrowi na błyskawiczną operację pisania, gotowania obiadu. Po przebudzeniu dziecka znowu bycie mamą na zmianę z tatą. O ósmej kładziemy małą spać. Jej
oddech przez sen to nieme słowa modlitwy, ufne i żarliwe. W ekstazie tuli misia zupełnie jak
święta Tereska od Dzieciątka Jezus krzyż do piersi.
Boże, ja tak dbam o normalność, układność siebie i rzeczy. Żeby w domu było
posprzątane. Co z tego, idę do sąsiadki, u niej parkiet zmywany raz na tydzień lśni jak wbite
w podłogę zęby Hollywoodu. A u mnie codziennie syf. Kupiłam nawet jednorazówki do szyb
i ścieram ślady rączek dziecka. Trąc i pucując, śmieję się po kryjomu sama z siebie, że
przypomina to zacieranie śladów zbrodni.
Na wyszorowanym wierzchu powaga, w środku mnie szyderstwo. Ale trzymam się
tych szczotek, ściereczek i robię za normalną, porządną. Bo wiem, jak łatwo się osunąć w
entropię i ekstrawagancję. Kilka lat temu, gdy mieszkałam sama, postanowiłam ograniczyć do
minimum ogłupiające sprzątanie. Oprócz szklanki wyrzuciłam wszystkie naczynia (ciągle
pełny zlew), wyniosłam stół (za duża powierzchnia do bałaganienia) i zamiast tego sprawiłam
sobie tacę. Z niej jadłam, na niej pisałam. Przyjaciółkę zemdliło nad tą tacą, gdy podałam jej
ziemniaki. Odkryła pod nimi warstwy poprzednich obiadów. Wtedy zrozumiałam, że trzeba
się trzymać poręczy normalności. Prosta sukienka, skromny makijaż. Zwyczajność, jej
codzienna zwyklizna jest dla mnie jedynym azylem. Już z niego nie wychodzę.
Zapraszają nas całą rodziną do Krakowa na festiwal kabaretów. Przed wyjazdem
uzgadniamy z „Vivą” szczegóły sesji zdjęciowej po powrocie. Będzie trwać od śniadania do
kolacji. Są na tyle mili, że pytają, co jemy.
- Wszystko.
- Aha - notuje stylistka. -Ale bez wędliny.
- Znaczy sery? -Tak, ale kozie.
- No, niby wszystko... A jajka jecie?
- Kozie. - Aha- notuje.
Stylistka, pośrednik między tym, co jest, a co być powinno, niczemu się nie dziwi,
przynajmniej przez chwilę.

- Zaraz, pani żartuje -wraca do rozsądku.
- I kawior a la Stendhal - dopowiada Piotr.
-?
- Czerwony i czarny.
Romantyk, i tak dostaniemy żarcie stołówkowe z cateringu „Stracone złudzenia”.
W wieczornym programie wywiad z Bogusiem Lindą. Zatrzymałam obraz. Niepolska
twarz, na której jest polskie nieszczęście. Oczy dużo młodsze, jakby wyjęte i wprawione
drugi raz po skończonym nałogu albo marzeniach. Gdyby był Amerykaninem, częściej by się
uśmiechał, przebywałby z mniej znerwicowanymi ludźmi, co odcisnęłoby mu się pod
oczyma, na policzkach jak poduszka po śnie.
Zasuwam wieczorem zasłony - koniec spektaklu dnia. Potrącam zawieszony na
okiennej ramie buddyjski dzwoneczek z błogosławieństwem. Odgradzanie się nie od
sąsiadów, od ciemności.
Dowiedziałam się przed chwilą, że mam zakaz występowania w I programie
publicznej telewizji. Poszło o dyskusję w „Pegazie”. Program nie był na żywo i pewnie został
pocięty, więc nie wiem nawet, co takiego powiedziałam, nie oglądam audycji z sobą.
Rozmawiałam z prowadzącą - Kazia Szczuką - o Scenach z życia pozamałżeńskiego,
mojej i Piotra najnowszej książce. Szczuka próbowała mi wmówić, że to romansidło, bo o
miłości. Zupełnie jak Pianistka, co? Skoro bohaterem jest również facet, książka musi być
antykobieca. Nie zauważyła w Scenach dość gorzkiego opisu dojrzałych mężczyzn.
Chyba się posprzeczałyśmy. Mam dość narzekań na Sceny z życia bez prawdziwych
argumentów. Najlepszy jest zarzut, że dobrze się czyta, więc to grafomania. Czy książka jest
fałszywa, źle napisana? Nic z tych rzeczy. Porządnych oburza - za dużo w niej seksu,
łajdaków obraża, bo nie zostawia na nich suchej nitki. Ale nikt tego głośno nie powie. Kazia
po zgaszeniu kamer też zmienia ton, podaje mi rękę i mówi, że Sceny się jej podobały,
przeczytała jednym tchem. Przyzwyczaiłam się do publicznej hipokryzji. Już nawet nie
pytam, dlaczego w takim razie je przed chwilą uparcie krytykowała. Gdyby nie udawała
poprawności, mogłybyśmy wtedy o czymś sensownym porozmawiać, zamiast się nawzajem
obrażać.
To była zwykła dyskusja o pisarstwie. Może niezbyt fortunna, ale z tego powodu mam
szlaban na pojawianie się w telewizji? Odwołano moje jutrzejsze wystąpienie w porannym
programie. Czyja śnię? XXI wiek i polska cenzura na pisarzy? TO KIM JA JESTEM, że się
nie mieszczę w okienku i pojęciu intelektualnych kacyków?

ambitna Madonna. no i co? Nie jestem gwiazdą telewizyjną. moja ikona kobiecości . „Nie znamy końca książki.to tłumaczenie uznałam za absurdalne.. że Krystynę grałaby też biseksualna. pod warunkiem. rozgrywającego się na współczesnym lotnisku w arystotelesowskiej jednoczesności miejsca i czasu jest sztuką. więc jego myślenie było skrzywione. donośne bicie serca? Dzwonią z gazety zapytać. mężczyzn.5 IV Mężczyzna moich marzeń kusi obsadą: Jean Reno i Binoszka (o której złośliwi mówią bi-moche . w swoim czasie też dostała od femisi. „sióstr” (Piotr nazywa je „siostrami niemiłosierdzia”) o mentalności przedszkolanek. królowa masowej wyobraźni. Znowu telefon. Może to prostacki film. gdzie prawdziwe problemy zastępuje się grozą egzystencjalną braku problemów? I wszystko w polewie wielkiej Wirginii Woolf. Uznałam ich prośby za naturalne . Ile można wysiedzieć na minoderyjnym filmie. Nagle straciły zainteresowanie i do dziś nie wiem dlaczego. a kobiety dorosną i rozbiegną się na wolność. Prawda. Wymyślić historię romansu.napisałam pierwszy w Polsce dziennik ciąży. do seksu. Czy nie można przerobić tych drażniących dzwonków Pawłowa na coś spokojniejszego. z rozwodami i normalna. Biedna Jong. jego myśl paskudnie patriarchalna. Pierwszy raz. Czytam Diabła na wolności Eriki Jong. byłby niezły film.„podwójnie brzydka”).. gdy „Wysokie Obcasy” zainteresowały się wydrukowaniem kawałków mojej Polki. Bo co z nimi będzie. serio. Jak niby się miała moja książka skończyć: psychozą poporodową i dzieciobójstwem? Propagatorki „rodzenia po ludzku” z „Obcasów” najwyraźniej uznały.kontakt . Zatytułowałabym to paskudztwo Kto się boi Wirginii Woolf II. Jean Reno w Mężczyźnie. Kłócić się nie chcę ani przytakiwać . że on bee.wstęp do interesującej znajomości. więc nie możemy jej naszym czytelniczkom polecać” . ponieważ żył w czasach dominacji mężczyzn. Pomyślałby kto . czy to prawda ze szlabanem na telewizję. ale nie ma w nim pretensjonalności Godzin. że obsceniczna Gretkowska wywali barbarzyński numer i nie wiem co. Gdyby zagrał filozofa w jakiejś historycznej produkcji. z których wbrew tytułowi wychodzi się po godzinie. Ciarki mnie przeszły. autorki tak skwapliwie polecanej przez feminizujące pisemka. Ale rozmowa zeszła na Kanta i słyszę. Próbowałam być z femisiami.. Ale ze współpracy nic nie wyszło.artystka z dziećmi. nie umrę od tego. podobny do Kartezjusza dogorywającego na dworze królowej Krystyny. zeżre łożysko? Innej ze znanych femiś pogratulowałam w spontanie znakomitej książki. gdy przestaną pouczać i straszyć.

Słowo wypisane na murze może być wulgarne. Tylko dlaczego polski feminizm zamienia się najczęściej w eufemizm? Bez prawdziwych słów i prawdy. słowo „piździe” znaczyło w staropolszczyźnie „marudzić”. a słowa „pizda” szukają w słowniku wyrazów obcych.niemożliwy wszędzie tam. „Pegaz” ogląda garstka intelektualistów. ale użyte sprawnie w prozie czy w innym kontekście okazuje się bardzo przydatne. krytyczny rozum zaślepia fanatyczna ideologia. Dorosły człowiek nie musi używać wulgaryzmów. jak rozumiem. to przymus. Nawet jeśli jest o seksie. Millera. Gardząca Kantem femisia. jeszcze bardziej pieszczotliwe określenia. Ale to mój słownik intymny. Czy musiała używać wulgaryzmów. 6 IV Wywiad w „Vivie”. W końcu kazał jej pan profesor.zdesperowany przygłup z przedmieścia. Zresztą sto lat temu podobne boje z hipokryzją toczyli pisarze anglojęzyczni. skoro telewizyjna dyskusja dotyczyła napisanych przez nią wspólnie z mężem. Z powodu użycia ich przez naszą bohaterkę w «Pegazie» wymieniono ekipę programu. gdy partner zaznał już rozkoszy przedwczesnego wytrysku. . nie? Najlepszy dowód. Wiadomo .Mam inne.Jest pani wstyd z powodu afery z „Pegazem”? . „Viva”: . żeby porozmawiać o książce. te nie i my wiemy wszystko lepiej! To sobie wiedzcie i odpierdolmy się od siebie.pyta młoda dziennikarka. szybciutko go posłuchała. Scen z życia pozamałżeńskiego? Czy skandal się Manueli Gretkowskiej nie znudził?” . gdzie zdrowy. nikt się nie oburza. ociągać się w doznawaniu orgazmu. czyli. Słynne siostrzane uczucia femisi w stosunku do mnie okazywały się najczęściej morderczymi instynktami.Używam takich brzydkich słów na co dzień. Piotrem Pietuchą. bycie kobietą nie jest żadną odwagą. przerabiając wulgaryzmy na literaturę. Cóż. . „Fuckując”. traktowana jednak przez dyrekcję Jedynki jak smarkacze. wpuszczali je na salony. przed którym nie da się wybronić. kiedy raper nadaje przekleństwa.Szokowanie brzydkimi wyrazami to według mnie wyraz infantylizmu. . Ale gdy miesza się do tego intelekt. to . Już słyszę głos feministycznych prymusek wrzeszczących mi nad uchem: Te należą do nas. Nawiasem mówiąc.Wstyd? A dlaczego? To nie ja mam się wstydzić. gdy huknął na nią szef za pisywanie do (o zgrozo!) kobiecego pisma. A pani co mówi: „kuciapka”? „Viva”: . którzy nie czytali Rotha. że żyjemy w czasach ucisku kobiet. W Polsce. mężczyzna. bo wyglądamy na zassane waginami. Nagłówek: „Ostrzeżenie! W rozmowie padają słowa niecenzuralne.

. chyba musiałabym go udawać. Piotr.Rozumiem.. Co za porównanie! Piotr: . włączając się do rozmowy: .Bez przesady. Po jednorazowej emisji owa rada przyzwoitek zakazała nam gorszenia słuchaczy. A tak naprawdę to niepojęta w dzisiejszym świecie prowincjonalna cenzura biurokraty kastrującego głos artysty czy intelektualisty. że ma pani na myśli Biuro Programowe Polskiego Radia? Dlaczego tak pani ich nazywa? Co oni pani zrobili? .. . Jestem w permanentnym konflikcie z głupotą. z radia. z gazet.. Nie wiem. (.Jestem konfliktowa.Już mnie raz przeklęła Krajowa Rada Przyzwoitek.Jakiś czas temu radiowa Trójka chciała być nowoczesnym radiem i zaproponowano mi i Wojciechowi Mannowi audycję. o romansie. a w najgorszym do pornografii.. a przecież to autoironia. czy naprawdę musiałyście w ten sposób rozmawiać w programie o książkach? . że z seksu uczyniła promocję.Afera z „Pegazem” to nie jest pani pierwszy konflikt z mediami. Odmieniałyśmy „kochać się” na różne sposoby. (. kpina z ich bezradności. gdy z przodu doczepi się imperatyw. . Ten pan zabronił Manueli publicznie myśleć. a dzisiaj „cyniczną wygą epatującą dupą”..) „Viva”: .Od dziesięciu lat posądza się Manuelę o cyniczne manipulowanie seksem. czyli rozmów o stosunkach damsko-męskich.Sama pani o sobie mówi: „Piszę harlequiny dla intelektualistów”. przywołują tę etykietkę. Nic się nie zmienia. (. dusząc się oczywiście ze śmiechu.Ale nie odpowiedziała mi pani. ten rwetes wokół pani. Gdy kobieta pisze o erotyzmie. Piotr: . (. Wtedy to kapują.Mówiłyśmy o miłości. .. Może to pani jest konfliktowa? .Ktoś podjął jednoosobową decyzję.samo „pizda” zrozumieją dopiero. chcąc mnie poniżyć.I tak zostałam „wroginią publiczną”.) .. musi być świadoma..Wyrzucają panią z telewizji.. Najpierw byłaś „młodziutką pisarką epatującą dupą”.) „Viva”: ... a z tyłu Heideggera. że wpakują ją w najlepszym razie do literatury kobiecej. by usłyszeć wreszcie coś interesującego. „Viva”: . Zakazano nam także używania słowa „orgazm”. Dostała publiczny zakaz pojawiania się w Jedynce. „Viva”: . „Viva”: . „Viva”: . Feudalny stalinizm. że krytycy.) „Viva”: ..i czy to nie zabawne.Świetna promocja książki.Wzruszająca jest taka troska „dobrej ciotki” o cnotę intelektualną widzów wyczekujących do północy.

. Koniec wywiadu.I tak pławicie się w szczęściu i miłości.. nie potrafiłabym. Nie znam żadnego intelektualisty tak kochającego życie. nieprzespanych nocach. Nie jestem też skandalistą. Gdyby Jakub w małościach był jak w rzeczach wielkich (podobno jedyny nie sypał w 68.Nie czuję się mieszczaninem. dla samej radości machania rękami i nogami. Czy ludzie zamiast mózgowych półkul mają pod czachą półdupki? Po kąpieli Poli całuję jej ciałko: słodkie łapki rozrabułki. pieluchach. Spotkamy się później. poprosił o zawiezienie go wózkiem sklepowym na Champs Elysees. Przez parę miesięcy mieszkaliśmy razem we Francji. mieszczanką niewyzwoloną seksualnie i cynicznie zarabiającą na dupie. wyrzeczenie. że zamordował frajera. gorszycielem. Ale nie ja tu jestem ważna i moje historie. Nie byłam na pogrzebie. pierożki stopek i ten ciepły lukier wanilii z rozgrzanej główki. w procesie taterników). A jeśli chodzi o miłość. To umarł Jakub Karpiński. Jestem wrodzonym tchórzem. zemdlałam. a nie tylko bohaterem.. Na drugim.Sceny z życia pozamałżeńskiego traktują o niewierności. kiedy człowiek się gubi w tych przepłakanych.) „Viva”: .. Tydzień od śmierci Jakuba Karpińskiego. Kiedyś tłumaczył metodę powrotu do przeszłości współwięźniowi kryminaliście żałującemu. Równie dobrze mogłaby mi pani wmówić.. Na pierwszym pogrzebie. porzygałam się od płaczu.) Wierność daje poczucie godności. Czasem ma się dość. których nie odciął jeszcze rak. gdzie wzdłuż alei . musimy ją sobie wypracować. w czasie odzyskanym. Raczej „lepszycielem”. kara. to nie jest dana.(.Jest konsekwencją szczęśliwego związku.Piotr przesiąkł w Szwecji protestantyzmem i stąd tak mu się chce pracować. więc jestem hipokrytką. Ale warto. Kiedy złamał sobie nogę. To nie jest cena. już kilkunastoletnia. W imię czego wy jesteście ze sobą? Co to jest wierność? Piotr: . drobnomieszczańscy skandaliści. że jestem talibem. Piotr: . . Brak pokus to potwierdzenie i jednocześnie nagroda za dobry wybór. za którego go zapudłowali: . (. nie sypiam z każdym. które właśnie mi się spełnia.Jeśli weźmiesz kij nieskończenie długi. . To jest trudne. W efekcie to samo co zawsze: nie puszczam się na lewo i prawo. zostałby świętym.. Codziennie chodził na basen. Ja nadal wierzę w miłosne natchnienie. wy. gdy miałam z osiem lat. to poruszając nim uzyskasz prędkość szybszą od światła i cofniesz czas”.„Viva”: . widząc w trumnie kolegę z klasy. jak wychowanie dziecka.

Wygadanie się na leżance mogło leczyć. kiedy akurat ktoś pytał o poglądy na psychoanalizę.przypominam sobie nasze nocne dyskusje. . niezrażona tłumem.Chyba przestarzała i nienaukowa . Poza tym są o wiele szybsze i skuteczniejsze terapie niż chodzenie latami do milczącego Ojca samego Pana Boga bez gwarancji wyleczenia.Ja bym należała . na wzór i podobieństwo muzealnej scenografii z wiedeńskiego gabinetu. Prowadzący zacytował fragment Scen z życia pozamałżeńskiego i huknął śmiech. . Połcia siedzi spokojnie.Czy należycie do ZUS-u? . Pan Bóg wiedział. Hotel Uniwersytecki na Floriańskiej. autorytetu Franciszka Józefa.Nie należymy do żadnych organizacji. W Stanach ktoś nawet po zażyciu prozacu podał do sądu swojego psychoanalityka za nieskuteczność. gdzie będę w jury. To było pytanie do niego. do tego stopnia. Oglądał je w pozycji zakupów z wystającym kikutem nogi w gipsie. I te leżanki.Czy płacenie za opowiadanie własnych snów komuś.pytanie do mnie i Piotra niańczącego Połę. czasach kawiarnianych nasiadówek.wtrącam . Pola się ze strachu rozpłakała. 8 IV Sypie śnieg. że w większości prac o zachowaniu ludzi są zdania: „Oczywiście w przeciwieństwie do tego. . Teraz w byle programie telewizyjnym mówi się więcej o swych sekretach niż dawniej księdzu na spowiedzi. żebyśmy nie dostali intelektualnych zakrzepów albo dziwnych póz . Dzisiaj wygłupiam się osobiście. Właściwie to przebiegliśmy drogę Warszawa-Kraków wzdłuż przedziałów. ma sens? Zwłaszcza gdy najnowsze odkrycia naukowe podważają twierdzenia Freuda. . Dla mnie obserwowanie ze ściśniętym sercem Jakuba zafascynowanego nadmiarem niezniszczalnego ciała metalowych grubasów. Piotr musiał zejść z nią ze sceny. co zrobić. co pisał Freud”.wystawiano napuchnięte rzeźby Botero. . ale czemu łóżko obite smolistym kirem w stylu zużytego katafalku? Spotkanie z czytelnikami w studenckiej „Rotundzie”.gdyby wciągali w nich na członka. jedziemy wszyscy do Krakowa pociągiem. gdy zwalczałam jego zachwyt Freudem. sztucznej religii kapłana inkasującego pieniądze w sekretariacie? . Dla przechodniów komiczny widok ekscentryka zwiedzającego w ten sposób wystawę.dał nam energiczne dziecko. Jagiellońsko-profesorska powaga. Kto teraz podda się wieloletniej zależności od psycho. Zmieniły się też czasy. Zresztą Zigi (jak w slangu psychologicznym nazywa się Zygmunta Freuda) praktykował w secesji. kto na ich podstawie opowiada nam inne sny (mity o Edypie). Za kilka dni w tym samym miejscu festiwal kabaretowy.

.” Czy spełnienie miłosne nie jest naprawdę wejściem w inny.recenzja ze Scen z życia pozamałżeńskiego. którym się wydaje. uskarżać się na tępotę gryzipiórków obrzucających mnie epitetami po każdej najnowszej książce. zanim jakieś nominacje i spokojne komendy Miłosza przegoniły obszczekujące przydrożne pieski. że współczesny artysta wykorzystuje ją w tym samym celu. że przemawiają w imieniu ludzkości. Ile ja się już naczytałam o Polce podobnych oburzonych bzdur. mimo że w końcu stał się klasykiem amerykańskiej literatury. po jego zbrodniach i pornografii historii torturującej człowieka na wszelkie możliwe sposoby. Ale też odwołane. . Uważała. na czym ona polega? Anaïs Nin.Czy to Wawel? .9 IV Czasem po nocy znajduję we włosach Poli biały puch. w jakim dawni mistrzowie malarstwa posługiwali się elementem cudowności.pytają głosami wilgotnymi od łez. Przekonywał: „Erotyka ma przebudzić czytelnika i wprowadzić poczucie rzeczywistości. nawet obroty ziemi. a nie własnej ograniczoności. ale opadł z zaharowanego anioła stróża. dlaczego po XX wieku. Zepchnie się ją wtedy do literackiego rynsztoka. To biedni hipokryci. kiedy nic nie działa. Przystaje nade mną wycieczka. kilkadziesiąt lat walczył z pogardliwą opinią odsyłającą go do rezerwatu pornografii. by pędem zaliczyć drugą atrakcję dnia: pokaz działania wahadła Foucaulta u Świętego Piotra i Pawła. kochanek Anaïs Nin. że przywieźli ich z Kazachstanu. przywieźli i zostawili przed kościołem? Po wywózce do Rosji wywózka do Polski? „Gretkowska uwłacza mężczyznom i depcze godność kobiety” . Siadam na barokowych stopniach kościoła jezuitów i czytam gazety. Nie rozumiem. że nikt nie wybaczy kobiecie. dzienniki właśnie ze względu na godność. więc pcham Połcie na wózku jak na taczce. ocenzurowała swoje wydane w latach 70. Podejrzewam. Piotr uważa. jemu pióra. . kogoś oburzają opisy scen miłosnych. Godność kobiety. cudowny świat? Nie chcę. że nie wziął się z nadprutej poduszeczki. Ale co. papieżyca nowoczesnego pisarstwa obyczajowego. Można by rzec. powołując się na zmagania Millera czy Anaïs Nin z ówczesną krytyką. Dla niego erotyka była zwykłym środkiem literackim. Przed Wielkim Tygodniem jest w Krakowie chyba Mały Tydzień. 10 IV W Mariackim odwołali mszę (o tempom! o mores!). Henry Miller.. smaku. tym bardziej pisarce. opisywania własnej seksualności. Nam opadają ręce.

Dla mnie ich komentarze są najlepszym inteligenckim kabaretem w dawnym stylu. Widać tak miało być.Na pewno kiedyś do Polski też dotrze nowoczesna literatura opisująca człowieka razem z jego psychiką i ciałem. daje nam godność. nobliwy budynek oznaczony tabliczką „Instytut Czasu Wolnego”. Tutejszego czasu. zawsze uśmiechnięte. ani do starego kościoła. oprócz skrzyżowania koło Collegium Novum. Zbudowane z wyroku (boskiego). Po programie w kanciapie „Rotundy” parada kabaretów czekających na cenzurki od jury. Mają panienki w habitach siłę przebicia. Postanowiła przecież pójść do zakonu. nie talentu. gdzie drzewa obsiadły chmary wron i srają dialektycznie na biało ekstraktem swojej czerni. obrazów czy muzyki. książek. a Jacek Fedorowicz robi za dobrego ubeka. do Sanktuarium Miłosierdzia i siostry Faustyny. Po obradach wracam nocą do hotelu przez Planty. Bezpiecznie. Święta Faustyna opisała wizję swojej kanonizacji w tym miejscu. Drugi juror-Jasiński -widzi teatrem. Nonszalancja i genialny debilizm. czemu święta Faustyna nie została patronką dyskotek i rave parties. . Błędy słowne Tym wychwytuje lepiej niż program korektorski. skamieniałego w pomniki i bibeloty . chociaż od kilkunastu lat walę głową w mur pseudointeligentów. Dlaczego. Wyłażą na scenę chłopaki z Cieszyna. a nie świątynia. Lotnisko dla Miłosierdzia. Teraz kresami są tymowskie Suwałki. A zakon . nie wezmę się za coś. Pierwsza święta drugiego tysiąclecia wyprzedziła nawet szamana katolicyzmu Ojca Pio. szkoda. Tworzenie miłości. W kornecikach. marmurowe sanktuarium nie pasuje ani do krajobrazu. rozbawione (wiecznością?). więc niewiele się odzywam. słychać z nich pomruk zadowolenia. że wizji nie miał architekt. Piękna. „Łowcy B”. Poprawność językowa i obyczajowa zawsze ostawały się na kresach. Nowe. Taksówką do Łagiewnik. Po latach upokorzeń. marzeń. co przynosi więcej kasy i prestiżu? Bo tworzenie. Kafejki otwarte.najpiękniejsze dziewczyny. którego jeszcze nie było. Mijam najbardziej galicyjski z instytutów. Pierwszy wieczór kabaretowy. Zastanawiam się. także to przełamujące wstyd milczenia.domowe pomniczki. ukrytego kultu Miłosierdzia wyrosło coś takiego. jakby cała pokraczność przeszłości wykluła się na pokaz. Łowią mnie natychmiast na tęsknotę za bezczelnym wdziękiem. gdy w łódzkiej tancbudzie zamiast tancerza podszedł do niej Chrystus.

żebym nie naruszała tajemnicy. jakby wyczerpały się trzymające go magnesy. czy jestem Kozyra. że trzeba chodzić ciągle w goglach. Podano ośmiorniczki. dlatego kabaretowe jury zwyczajowo u niego podejmuje decyzję. zespołów. Zaczęłam śledzić jego pojawienia-objawienia. Niemożliwe. Ziyad jest chyba najlepszym żartem z nacjonalizmów. po prostu wrósł w krajobraz odrestaurowanym polskim dworem. kiedy mówię. Stanisław Tym naprawdę cierpi. Tam urządził sobie wschodnie komnaty i ściany ozdobił arabskimi napisami ku chwale Allacha.kurdyjskie. Autentyczny święty z Suwałk.Te same miejsca. Reklamuje muzeum tortur w bramie sąsiedniego budynku. Robię na obradach za chama. patron umęczonej inteligencji. . a z każdego kawałka reklamy czy gazety wyziera Muniek w ciemnych okularach. widząc nas razem na Wawelu. Widząc go. słysząc chociażby aluzję do wypchanego zwierza. Nazwała go „lalą” i w przed-sennych przekomarzankach uznała się za jego córkę. Pytają. że sztuczny pies .jeden z kabaretowych rekwizytów . Muniek nagle odpadł od ściany. magistrzyłam. Pola dostała obsesji na jego punkcie. Żadnej nostalgii. że czakram leczy chyba seplenienie. nie jedząc ich z powodów estetycznych. Na Wawelu idziemy do czakramu rozgrzać sobie zreumatyzowane lenistwem mistyczne punkty. nie oślepia do tego stopnia. on z Częstochowy? Jasna Góra nie Alpy. wyje gorzej od torturowanych. gdzie strajkowałam. ale i skrada się do niego z ciekawości. Pola . Muniek to mój kat z Floriańskiej. w obcym. a korzenie ma w piwnicy . najwyżej reinkarnacyjne deja vu. Piotr. komu przyznać nagrodę. czy dadzą się przyssać do talerza. by się nie natknąć na kata pozdrawiającego nas serdecznie toporem. Święte miejsce przy ścianie kaplicy zajęte przez Muńka Staszczyka pocierającego sobie o nie plecy i tyłek. stwierdził. Jest tylu innych piosenkarzy.córka kata z Floriańskiej. ale się nie asymilował. 11 IV Musimy chodzić zaułkami.byłby bardziej przekonywujący. co tydzień w „Rzeczpospolitej” wygłasza homilie w formie felietonu. brałam ślub. Tuż przy hotelu stoi facet łypiący przyjaźnie spod czarnego kaptura. z której pochodzi. zdecydowałam się uciec z Polski. Podczas kolacji przepływa wzrokiem nawet nad rybą. i zawołał: „Nie wolno! Nie wolno!” To był chyba tajny przekaz do mnie. upatrując w tym głębszego sensu wysyłanego do mnie przez strukturę kwantową. sprawdzam. gdyby miał jęzor na wierzchu. innym wcieleniu. Przechodzę przez nie jak duch. no bo co mam robić. głodowałam. Po studiach w Polsce Ziyad został na podkrakowskiej wsi.

urodziła się z długimi włosami. Nieodróżniający dobra od zła. zwierząt od ludzi w świecie oglądanym skośnymi oczami noworodka. Dziennik opisuje czas. a my nie mamy czasu. Postanawiamy obchodzić je ruchomo. przeciągając się i uśmiechając. że niemożliwe jest możliwe. ale inaczej. Tuż przed północą o tej samej godzinie. 12 IV Wracamy do domu. więc i myśleć. Zaplotłam jej warkoczyki. jakby ze łzami miał z nich wypłynąć strach. odetkało i wtedy wlałam z powrotem wiadro wody do zlewu. Pola biczowała w kościele święte figury swoją palemką. Pola .nasz wielkanocny zajączek skacze wzdłuż i wszerz pociągu. Coś jak egipskie wyciąganie mózgu przez nozdrza przed zmumifikowaniem w wieczną codzienność. w nagrodę czy ku przestrodze? . Trzymając ją na ręku . a to. Jej uśmiech był właśnie buddyjski . Rozszerzały się jej źrenice. Udowodnić jego twierdzeniem sobie samej. Słońce. Żrący kwas chciał przegryźć podłogę. czy podobnie rozpaczali Adam z Ewą w rocznicę wyrzucenia z Raju do świata. to coś znaczy. Ciekawe. jest na poboczach. Podobieństwo dziennika do samego czasu: posuwa się w przód. Za nami Długanoc narodzin i Wielkanoc w Sztokholmie. Porcelanowa figurynka chińskiego Buddy podnoszącego ze śmiechu ręce. że dano nam pod opiekę kawałek wszechświata. Właściwie to mój sposób życia jest gódlowski. Skoro przyszła na świat w Wielką Sobotę. Uwielbienie dla paradoksów wyszarpujących nas ze zwyklizny haczykami zdziwienia.pomyślałam. zaczynała przeraźliwie płakać. Brudna niedziela palmowa. odtykanie zapchanych zlewów.dobrotliwie nieświadomy. co ciekawe. Wieloletnią podróż w tym wcieleniu.Nocą na profesorskim katafalku czytam Życie i logikę o Godłu. zapominając o nieprzykręconym kolanku. Dokładnie dwa lata temu.pakunek zawinięty w becik . Już wszystko się udało. W czepeczku i kocu przypominała tybetańską księżniczkę opatuloną na podróż. Skończył się śnieg i zima. kiedy się urodziła. Przypominam sobie jej pierwsze dni sprzed dwóch lat. w didaskaliach chwil. Zagląda podróżnym w oczy i muszą się uśmiechnąć. 13 IV Obłęd od rana. gdzie zaczęli się bać. Opryskiwanie kwiatów z robali. Mój postrach ze studiów. Prostowała je nad główką. 14 IV Poranek Buddy był pierwszym świtem mojej córeczki. Za karę. Jutro ma urodziny.

Chyba powinnam zrobić sobie zdjęcie w konwencji «świętej dziewiętnastowiecznej rodziny».wraca w grymasie ust. ptaki. też miałabym wrzody na sercu w tej branży. z biegiem czasu wręcz pewność. Sesja fotograficzna.i zamawiamy sushi. chcę zamówić taksówkę. Mam podejrzenia. że to ten sam smutek. 18 IV Depresja Piotra . W księgarni otwieram na chybił trafił Ciorana: „Wrogowie .to jeden podzielony człowiek”.Rzymian i podwarszawiaków . Jego istnienie usprawiedliwia tylko dobra akustyka. że wbrew Leibnizowi ten świat nie jest najlepszym ze światów. Dekompresja czasu między tymi dwiema datami wyrównuje poziom zachwytu freskiem.dwa tysiące lat różnicy. Dla tego kawałka Bóg . Ustylizowani na własnych dziadków ustawiamy się całą trójką do pamiątkowej fotografii podpisanej fragmentem wywiadu z „Vivy”: „Wyrywając się z kanonu obłudy. reszta w korkach. Nie zdałam sobie sprawy. nie wolno więcej do niego wchodzić. krążę wokół Lasu Kabackiego. jakby się pierwszy raz obudzili w Warszawie i nie mieszkali na Usrynowie. bo wszyscy w ekipie artyści. Dobrze upchnięte szynki krojone potem w plasterki poglądów. ale kto rekonstruuje kupioną szynkę? Full Frontal . Przekrzywiła się zawieszona dzisiaj w salonie kopia starożytnego fresku z rzymskiej willi: drzewka pomarańczowe. głowę. Wystarczy kontakt z Polakami (ludny tydzień) i zaczynam raczkować ze strachu. zostajesz «skandalistką». że nie dam rady wrócić wozem. Może po złożeniu tego byłaby jakaś szara masa spleśniałej wędliny. Słuchając. Jest ochłapem rzuconym dla skazanych na życie. 17 IV Nocą urywam się z moją jedyną przyjaciółką .16 IV Pełnia. Między naszymi ścianami . Po powrocie do domu cisza.kolejny filmik skropiony humanizmem jak sałata octem. widzę pod ufryzowanymi czaszkami ludzi w restauracji. My i fotograf na czas. Nasza ekstaza na desce. ale dzisiaj jest przynętą bez smaku. w kolejce do kina zapeklowane mózgi. Mam lęki w ciemnej sali kinowej.Misiakiem . łapię w radiu koncert Bacha rozsadzający wóz. który przytargał ze sobą po dzisiejszej wizycie u mamy. Kiedy wracając z Warszawy. Spowiadamy się sobie z całego tygodnia. uczuć. że znowu staje pod ścianą do egzekucji. na mieście kraksy. wyblakłym spojrzeniu. Czuję. W domu rodzinnym zostawiamy pole minowe po naszym dzieciństwie. Dwudziestoletnia producentka zdjęć ma wrzody trzustki. Pospieszać krzykiem nie można.

nigdy nieskarżąca się na zdrowie. Wybrały się z przyjaciółką do opery. Jazda do Łodzi. że zbawi nas wyłącznie dobroć. że lekceważenie sztuki. Gdzie być może wcale nie jest piękniej niż w telenowelach i szmirowatych arcydziełach. więc w domu słuchamy często flamenco. Nikt nie zauważył ich urody i kreacji. rzuciła nam bezradne spojrzenie i skoczyła wysoko przed siebie. nikt jej już nie ubliży i nie wyśmieje. 20 IV Pierwszy dzień świąt. Jeśli zechce tańczyć. One uważają się za ludzkie dzieci. jeżeli się przedrze na drugą stronę wolności. że jest duża. Więc jeżeli komuś nigdy z wrażenia nie ugięły się nogi przed oryginałem Rembrandta czy Vermeera. tak rozkręciła. rozdrapując ściany. Samotna Siostra opowiada swoją wersję dziennika Bridget Jones. co mówi. Może jej będzie łatwiej. Powiedziała wtedy. Bo prawdziwie. klaskać.stworzył świat i nie ma co się usprawiedliwiać. Pola uwielbia tupać. Trocheje dziwiła pustka . nazywając je baby-flamenco albo polka-flamenco. gardząc innymi małpami. podszeptów rytmu. miała grypę i majaczyła przy 41 stopniach. Moja mama. miotana muzyką. powinien na wszelki wypadek ćwiczyć pływanie. że tam znajdą kulturalnego kandydata na męża. Pola. i myślę. Co by zrobiła dorosła tancerka? Podskoczyła. a inne dzieci są tyci-tyci. bębniąc po kierownicy w rytm Bacha. jeszcze nie myśli. 19 IV Pola będąca tylko z dorosłymi zachowuje się na podobieństwo szympansów wychowanych wśród ludzi. że nigdy więcej nie zaleje go potop brzydoty. Stoję na skrzyżowaniu. Nie załapał się na boskie przebaczenie i obietnicę. typując. patrząc na moją córeczkę. Ale ona nie wiedziała. Przecież po potopie na znak przebaczenia pojawiła się najdoskonalsza paleta barw: tęcza. że źle się czuje. przeprasza za telefon sprzed miesiąca. bez poczucia harmonii. To było ekspresyjno-genialne. Po przedstawieniu zamówiły taksówkę. na ścianę. nie kombinuje. zjeżdżając na podłogę. Obojętne mijanie malarstwa to grzech. Pocieszam się. Pola uznała. Wbiła się w nią pazurkami. Za którymś razem nasza dziewczynka tak się rozpędziła w przytupach. że nie miała jak ugasić tańca (flamenco znaczy chyba płomień). ale za to godniej. Wystarczy. Słucha po prostu muzyki. przepalić żarliwością mury. może opadła w egzaltowanym szpagacie. jej odwagi korzystania z nieskończonej wolności jest nie-godziwością. Nie mogła wymyślić tego sama.

jeszcze dziś będziesz w Królestwie Bożym”. wyczuwając dziwaczność sytuacji. Ranie? Stygmacie . marzącego.Mam. Więc czymś poważnym. drugi wariant: „Powiadam ci jeszcze dziś.. Na szczęście potrafią się śmiać same z siebie. iliadę zwycięstw i podstępów.Nie masz. 21 IV Dyngus. Muszę jednak od rana chodzić po mieście. kontaktów. kilkugodzinny popis przed zachwyconą publicznością. szybę .w szatni. nie chce dać buzi na pożegnanie. będziesz w Królestwie Bożym”. Pod koniec dnia padamy od niej martwi ze zmęczenia. Dziewczyny nie wiedziały. Pola. Na własnej ranie wyhodowała pijawkę. Dwa najsłynniejsze zdania z wątpliwym przecinkiem. Pierwsze: Be or not to be. urzędowym jak skórzane teczki. wolnego faceta przed pięćdziesiątką. brzmi lepiej w wersji równie prawomocnej: Be or not. Omijam na ulicy dawną znajomą. że z pijawy stanie się wężem. Zamiast czytać ogłoszenia matrymonialne. kogo polać? .stopami. Spotykacie się i już po minucie wiesz. biedaku. trzeba patrzeć na klepsydry: „Nieutulony w żalu mąż zmarłej nagle. Piotr się nad nim użala: . polska Bridget Jones musi być hieną cmentarną. środowiska” biega po naszym sterylnym osiedlu z całym zestawem polewaczek. Dziecko jako broń biologiczna. przerywane. Rano czekamy na pierwszy uśmiech Poli zapowiadający kolejną epopeję dnia: odyseję wędrówek po zakazanych kątach. Chłopczyk pozbawiony „interakcji. bo to był występ. „Powiadam ci. ale skórą butów. gdy do czternastej rządzi Księżyc i kabaliści radzą nic nie robić. Skarpetki nie śmierdzą mi prywatnie . mąż zostawił ileś lat temu. Chyba mają rację. Muniek w Trójce z samego rana. this is the question.psika w okno świetlicy dla mieszkańców. I tą zatrutą pretensjami krwią żywi nadal dwudziestoletniego syna-pasożyta. że są na premierze. to be this is the question. rozmowy gdzieś obok. Chwata korekcie. Zwinęły się po ukłonach i oklaskach. 22 IV Wtorek.jaka to się jej krzywda stała. co zrobi karierę w cyrku. a nastrój jeszcze z poniedziałku.. ale i potrafią cały wieczór biadolić: Tu nie ma szans na normalnego. przeczekać. ostrzeżenie? Wizyty rodzinne przypominają posiłek w barze: szybkie jedzenie. żeby się uczłowieczyć. że to jakiś dupek przemiłowany przez mamuśkę i zalizany przez baby.” albo „przedwcześnie”. Kłania się. . a to był koniec pierwszego aktu.

Jest rzeźbiarką i nie chce więcej rzeźbić w ciuchach. Była na samym dnie. Polski Pulitzer z 1998. co mi wpadnie o Chinach. nie? Pracując tyle lat w „Elle”. Próbuję zrozumieć swoją podróż do tego kraju przed paru laty. Prawdziwa buddystka. Naród „dwa w jednym” idealnie ustępujący sobie przestrzeni życiowej. ludzi nie stać najedzenie. Czytam wszystko. Racja. Taniec Poli jest wirem szczęścia we wszechświecie. Kalicki opisuje pomysł Mao na rozwiązanie problemu przeludnienia: dwuzmianowy naród ratunkiem dla Państwa Środka. Na kolację zjawia się Misiak. więc Husajn to „Elle”. jak to Francuzi. a Irak to Husajn. Kryzys. którym udało się uciec z niewoli. że jestem z Bolan (Polski). Woli grafikę komputerową. kolaboruje z iracką ropą. A mimo to samą ciężką pracą zdobyła dwie Nagrody Nobla”. nie będą kupować książek. przeceniony leży na stosie bzdur jak na umysłowe samospalenie. Z różnych relacji układam puzzle z miliarda kawałków. żadnych talentów. wyraźne czasowniki Poli: boję.Nie . . Znowu ktoś w sklepie: . Czasy chińskiego komunizmu wyobrażam sobie w postaci misternie wyrzeźbionego kredensu z przegródkami na szaleństwo i bibeloty z Marsa. Dowloką się do nich tylko syci. a potem świata. Biorę swój łup do domu i nocą czytam.O. pracuje dla Husajna. Zawsze gdy mówiłam w Chinach. masz braciszka? Nie? Siostrzyczkę? . od paru tysiącleci wszyscy wysługujemy się Babilonowi. W domu smoka Kalickiego.W supermarkecie książki były dawniej przy głównej alejce. teraz zepchnięte pod ścianę. jaka śliczna dziewczynka. Po dziesięciu latach ma dość bycia stylistką. młodzi czy starzy. W czapeczce armii chińskiej wyśniewa na balkonie swoje dwie godziny szczęśliwości.odpowiadam jako dubbing naszej jeszcze niemej Poli Negri. Podobno prasa dogrzebała się. Potem zamiana stanowisk pracy i łóżek. w końcu komputer to jakaś stabilizacja. że wydający jej pismo koncern Hachette. gdy nocni śpią w ich domach. Dziennozmianowi pracują. boli. na prowincji czy w Pekinie wykrzykiwali: Juli Furie! Wreszcie znalazłam w książce Kalickiego powód tego entuzjazmu: „Maria Skłodowska-Curie jest najlepszym symbolem i patronem dla chińskich uczniów. oprócz Żydów. bo była kobietą i nie miała żadnych zdolności. 23 IV Dwa pierwsze.

wyrzucam gazety sprzed kilku lat.nie znosi hierarchii i kpi z rojalistów. . Redakcyjne zaproszenie na przegryzkę do „Sheratona”.pod spódnicą markizy.od plemnika do jajnika. 25 IV . mówią. ale obumiera. Jeżeli kolory są częstotliwością fali. zostawiając po sobie latorośl. Rozglądając się po hali lotniskowej. poszli na przerwę.zakutane w czerń od stóp do głów. Doktor oszacowany dorosłym spojrzeniem Poli i opluty przez nią w samoobronie wydał diagnozę: Niejednoznaczna. ale emocjonalnie dwulatek. miażdżąc ciało. który dostał się w ręce lotniskowego cenzora w Arabii Saudyjskiej. . . Obowiązkowe badania.Kiedy masz na coś ochotę. Co parę minut skurcz . Mając dziecko. Mieszkamy w akwarium wystawionym na południe. Powykreślał czarnym mazakiem dekolty. póki się nie rozmówią i nie rozstroją. że zrobił z niej negatyw. Zamawiam sushi. na balkon zamówiłam roletę. nie japońska knajpa. był masakrą-wpadnięciem pod wielotonowy transporter natury. wpadasz w amok i nie zwracasz uwagi.Tu jest chińska. 24 IV Poświąteczne porządki. Wygląda na dużo starszą. Nie da się żyć bez osłony przeciwfotonowej.Piotr odsłuchał domofon i dyskretnie się usuwa . Zapomniałam o tym „Paris Matchu”. dzięki której ludzie widzą podobnie. z erotyczną szparą na oczy. Przesłodzili ocet albo upichcili z łososia deser. to musi być gdzieś we wszechświecie fala inteligencji. dawniej . Nie umiera. Ten facet w białym prześcieradle tak starannie obrysował modelkę w bikini. Czule trzymając się za ręce. Poród. Nie dokończył zaczerniania wezwany spojrzeniem kolegi. że są od markizy . kobiece nogi. chwila odpoczynku i ciężarowa wraca.Nie. nieprzespane od kolki noce.Coś ty. Kolorowe pismo wysuwa się na podłogę i otwiera na pomazanej czarno stronie. czego się spodziewać? . nie wyrobiłabym znowu . że na nic czasu i tylko wegetacja). gdzie i co współczuje Piotr. zobaczyłam Arabki żywcem wykreślone przez cenzurę z życia . bilans dwulatka. człowiek staje się trochę rośliną (nie dlatego. Dostaję niezjadliwy ryż w glonach. przy całym krwawym romantyzmie tej chwili. mają na chwilę zbieżne poglądy.ciężarowa w przód.Chyba do ciebie.

Zakleić kafelkami resztę Warszawy! Te szare barykady brzydoty pokryć mozaiką barw. Niedrogie i dziecięco łatwe. Na Nowym Mieście jest dom wyłożony szmaragdową. Obcinałaby skrawki i z nich żyła. Teraz jest finał tej historii i afera Rywina . To jest tak proste i przyjemne. nie umowy. . zrobiła im cokół z własnego gówna. ciemnowłosy. Mój samochód. postawny. albo: „Wyśmienicie!” Nie wierzę przewodnikom. Mogę wyć. zakrywanie betonu kolorowym szkliwem. Już podobno dostaje listy od wielbicielek.W naszym domu? Widzę długopisy tylko. don Juanów. Całodzienne nasiady Komisji Śledczej są telenowelą dla zapracowanych gospodyń. Przed laty w Paryżu na zlecenie jednej z gazet dochodziłam prawdy o Solorzu.Zmowy ludzkiej chcę. zerkając na udowadniających swoją niewinność. Ja realnie z Białegostoku jechałam ileś kilometrów zobaczyć.przerzucam szuflady. W Pascalu napisali o „Białej Róży” z Białej Podlaskiej: najlepsza chińska knajpa w Europie Środkowej. Półtorej godziny i gotowe. Zmowy polegającej na średniowiecznym łotrzykowskim rysowaniu znaków po ścianach domów. . Dla niewtajemniczonego bazgroł. Czasem z wózeczka coś cicho załka” . Nawet w tym. Do południa gotuję i słucham. krzyczeć. Klejąc pierogi. Nie żeby urośli. wypluć z siebie skrzep milczenia. a na miejscu remiza w stylu gierkowsko-kitajskowiejskim. uczciwych ludzi. moja dźwiękoszczelna klatka. że stworzył telewizję na swój obraz i podobieństwo. Patrząc na rubinowe paznokcie sprzątaczki w naszym bloku. widzę w telewizorze: dawni prostacy wychodzą na prostych. Teraz tak robią. to elita zmalała. gdy je kupuję. Niemczycki. grubą glazurą. żeby rosły jej zamiast pazurów szlachetne kamienie. na czym się dorobił. .Solorz chce sprzedać swoją telewizję. właścicielu nowej stacji Polsat: ile miał paszportów. więc jest zadziwiająco normalny. Tak sobie wyobrażam serial brazylijski. 26 IV „Życie jest formą istnienia ciałka. Ironicznie. pasuje do obsady Carlosów. a potem z zaskoczenia Muniek zaprasza na spotkanie z sobą w sobotę.Widziałeś gdzieś długopis?! . zamarzyłam.taką piosenką można by zaczynać dzień. podstępem: najpierw w Trójce anegdota Magdy Jethon. gdybyśmy występowali w rodzinnym musicalu. Układam pod kolor kafelki. dla smakosza wiadomość: „Nie jedz tutaj! Drogo!”. Markiza furkocze już nam nad głowami falbanką. bo nie działa.

gadam do siebie. . . . czy zdążę wyjść.Zdaję Piotrowi pokład z naszą kosmitką w nocnym kombinezonku. Wokół klony modnych dziewczyn: opalenizna z solarium. że z psychologa przekwalifikowała się na projektantkę pięknie obszywającą ludzkie ego. Może i lepiej. i to po Wielkanocy. Przy parkingu policja.Pielgrzymka czy co? . . ludzie biegną i pędzą na wózkach inwalidzkich. przestanę jeść rośliny. dyskretnie umalowanych panienek „z dobrych domów”. .A może spróbowałbyś na chwilę przestać być mutantem?” (Czyli sobą?) Powinni to puszczać z głośników w Galerii. którym udało się dolecieć.Co pani. Już wsiadając do wozu. Mniej zatroskana.Kiedy śpiewa? . Jeżeli w tym stylu zrobią film o jabłku. dwadzieścia tysięcy za podpisywanie płyt. Te. reszcie wyłażą po bokach wałki sadła. zwłaszcza w soboty. Przyszła z Teresą Sedą owiniętą płaszczem własnej produkcji. pogotowie. wracają i znów cierpią.pytam. mniej matczyna. Dlaczego moda musi być żałośnie przymusowa? 27 IV Niedziela.„Ich Troje”! . W takim stroju jest dobrze tylko anorektyczkom. na co on: . Ledwo wyhamowuję przed supermarketem.dwadzieścia tysięcy i sześćdziesięciu ochroniarzy. Piotr mówi przyjacielowi. spojrzenia z niebytu. a muzyka leci z magnetofonu.No tak.upewniam się. Odkurwiam się po tłamszeniu niecenzuralnych odżywek przy dziecku. Teraz rozdaje autografy. więc Miłosierdzia Bożego. słyszymy kawałek innego filmu: . gdy jest poniżej dziesięciu stopni. mogę iść do kina. Przestanę jeść drób po tych dwu godzinach udręczonych opierzonych spojrzeń z rusztu cierpienia. I płacą mu za promocję samego siebie. tłumy. Dawniej piosenkarz na festynie śpiewał. niemiłosiernie śpiewam. W weekendowym tłumie kilka naturalnych. którego chcę. Umówiłam się z Misiakiem do kina w Galerii. jestem kimś innym. po Scenach z życia trzeba zatrzeć złe wrażenie. że zaczyna pisać coś nowego. włosy z farby. Bociany lecą do Afryki i cierpią ze zmęczenia.pyta zjadliwie kasjerka w sklepie .Wie pani. Makrokosmos przeraźliwie smutny. Słucham radia. ile wziął? . Chroniczne striptizerki z nerami i pępkami na wierzchu. Na zazwyczaj pustej ulicy korek. Wychodząc z sali. bardziej zmechanizowana i ryzykancka. Mam wolne.

Muniek w akcji charytatywnej Centrum Zdrowia Dziecka. herbata dla Piotra i ceremoniał budzenia go (Pola po nim skacze. pieluszka. . ubieranie. żeby jeszcze był czas się tym zachwycać. „Ukraina miała obłazić pierwsze urodziny”. 28 IV Są już tabletki na bezsenność. życia w Polsce. Nie chcę mieć snów.Czy my puściliśmy bąka? Zatrzeć wrażenie i ślady samodzielnego myślenia. On nie byłby w stanie. 29 IV Chwila nieuwagi i Pola zmiksowała nam śniadanie w swoim dziecięcym mikserku na korbę. soczek.Jestem od kilku dni tak bardzo szczęśliwy. śniadanie. albo go uprawiają” . co będzie: codzienna butelka mleka. Zostanę w łóżku. ja osłaniam wrzątek. Chyba znam ten powód: skumulowana serotonina. walcząc między sobą z małżeńskiego obowiązku. że piszą te recenzje poszkodowani w jakimś wypadku czy katastrofie. to prozac.cieszy się przez telefon kuzyn. synagoga ciągnięta na kółkach w miarę przesuwania się granicy. Zagląda mi przez ramię: . recenzje Scen z życia pozamałżeńskiego. „Każdy z nas jest przecież taki dobry. Piotr swojej szwedzkiej. porywają w inny świat. wyobrażając sobie. Zostaje osad smutku. ogólne buzi) i tak rytmicznie do nocy. np. Zbliża mi się okres i do tej cielesnej probówki powyginanej w kobiece kształty dolewa się kropla gniewnych hormonów. Wszystko jest iluminacją Foera. Nie jest wyłącznie „prozą magiczną”. gdzie nie ma siły ciążenia logiki. ja „Paris Matcha”. ale go konsekwentnie rozmywa. Mój przyjaciel Gregory zna przyjaciela bratanka wynalazcy”. na prawdziwe pisarstwo się nie odważy.A co u Belmondo? . od rozsądku. Ciecz w probówce dymi. Leżą teraz na poboczu .Wylew spermy? . Chyba kiedyś nie wstanę. Mimo wszystko łóżkowy przegląd zaległej prasy.wrażenie. ale i będzie miał dziecko. że inni nie są go warci”. buzuje. Przed snem mam czas przejrzeć wycinki prasowe przysłane z wydawnictwa. niech wynajdą na śnienie. To nie on jest szczęśliwy. bez powodu . „Pozycję 69 wynaleziono w sześćdziesiątym dziewiątym roku. Przyjaciel ma talent. Po kolei rytuał godzin. Pomijając zabawne głupoty typu: „W tej książce Gretkowska rozmawia o seksie z niejakim Pietuchą. te zwykłe też są koszmarem. W dzieciństwie rodzice wydrapali mu organ szczęścia. Nie chcę się odrywać od jawy. ale i zgryźliwą: kwartał żydowski (getto) i kwartał ludzki.Staruszek jest po wylewie. będzie chodził o lasce.

więc uraziło cały świat.przedstawia się cwaniacko. to po co w ogóle pisać recenzje po polsku. wprost napiętnowani. . Bez argumentów.Chyba jesteśmy za starzy na rodziców . Wystarczy po kolei demaskować i wyrazić swoje antypatie. same twarze. Powszechne plucie na wszystko.Za starzy są ci. okraszony zdjęciami pisarzy w stylu listów gończych. postanowił mieć ostre poglądy. same pomyje. Masłowską sflekować na zawsze. . W polskiej kulturze jak w sejmie: hucpa i zakłamanie. Tylko reklamy spektakli. sponsoringi oraz nagonki. Gdyby nie Pilch wbijający zawistnikom do głowy. . Tak samo było z Polką: „poślizg ginekologiczny” . W każdym razie słup ogłoszeniowy. Nasze po-życie literackie.„bełkot” . bo ja to gazeta. „Pornografia” . I to są dwa najważniejsze tygodniki opiniotwórcze.pisaliby o niej wszędzie. najwyżej swojego kutasa przy różnych okazjach fizjologicznych. a Pilch .mówi facet nieumiejący poprawnie wypowiedzieć swojego nazwiska. a z drugiej strony „Polityka” zachowuje się po staremu: popieramy naszych. 30 IV Po wczorajszym przesłuchaniu Millera przez Komisję komentarz radiowy: „To. w ręku nie miał pornografii. co powiedział do Ziobry .Unia Pracy. Redakcja tkwi w o wiele większym błędzie. „Wprost” ma odpał polityczno-demaskatorski i przez to niewiele z kulturą do czynienia. Piszący to facet. W artykule o wielu z nich nie było słowa. ale to drobiazg. jakim stało się to pismo. Skoro cała polska literatura do śmietnika. to można się obrzucać błotem: Gretkowska . że literatura to polityka.pada na ławkę ze zmęczenia. „Myller” .ocena Scen z życia we „Wproście”. że dziewczyna ma talent. Niedawno był tekst „Przereklamowani” o czołówce polskiej literatury. „Pan jest zero” . Nigdy nie dawali dużo miejsca na kulturę. Piotr łapie Połę milimetr przed skokiem do przepaści. A że w polityce jest szlam. Zwyczajem jest zachwyt nad poprzednimi książkami. Jedziemy do ogrodu w Powsinie. „obraza kobiecości” .poród?.jest przejawem specyficznego poczucia humoru premiera”. Tokarczuk .dyszy. które starannie zapisali.Samoobrona. więc absolut. te 40 lat komunistycznej glamzy to też poczucie humoru? Siłą opowiedziany żart? Pierwszy letni dzień.prowincji przykryci gazetami. Krytyk powinien się zająć czymś na jego poziomie i wysłać teksty do „New Yorkera” po angielsku. którzy nie mogą już upilnować dziecka . podobne recenzje . i w mordę.bycie w ciąży obrazą? I to typowe uogólnianie: coś mnie uraziło. świetnymi w porównaniu z dnem najnowszej.SLD.«Pan jest zerem» . Podstawowy błąd redaktorski. by załatwić publicznie przeciwnika. Upapranie w pyrylowską władzę.

Dodatkowe niebieskie dla tych. W domu nie jemy tego. w Polsce przydałyby się nie trzy.Myślałem. Ja wiem swoje: mam taryfę ulgową początkujących. utrzymującym przy życiu rodziców. To. A on zjadł paszę. co mają ruszyć. wyrzucając pochowane w samochodzie pudełka z McDonalda. jadąc z instruktorem przez Puławską.Nie wiem. ani stary dziób. Taki abonament dla idiotów. Nic tam nie jest jadalne.Czyja puściłem się z tirówką.wzdycha z ulgą. muszę polegać na intuicji.rozmarzam się. . Taktownie pomogli mi rozwiązać ten węzeł gordyjski na skrzyżowaniu. że jedziemy w czarną dziurę. Nikt się nie darł. Gdyby nie warszawscy kierowcy. bo to nawet nie jedzenie te nuggetsy w McDonaldzie: przemielona skóra.W jakim sensie? . Już rok mam prawo jazdy. tamtego. Wystrój zamiast kolorków powinien być w biało-zielone pasy: biologiczny Auschwitz. Przy moich ewidentnych błędach potrafią dać pierwszeństwo. że znowu coś straciliśmy. . dzioby i pazury posypane chemią dla smaku i zabicia smrodu. Niby wszystko OK. ale czuję. gdzie nic nie może się zmarnować. oby jak najpóźniej się skończył. . Nie mam doświadczenia. gdy do końca nie przekonuje ich zielone. fastfudztwo. coś się dzieje.Byliśmy kiedyś na miejscu Australii . Użyłam jej pierwszy raz. że dzieci chodzą wcześnie spać. przerażonej winy). Kulinarnie zrobił to z tirówą. Europa przypłynęła stamtąd.Geologicznym. Z innych nieracjonalnych rzeczy. Wieczór. jest osiągnięciem ewolucyjnym. . Ścisnęłam kierownicę i mówię instruktorowi: . . czy co? . Chwilę później był karambol (nie z mojej.Boję się.Aaa . W pierwszych dniach samodzielnego jeżdżenia zatrzymałam ruch na rogu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Mózg musi wychwytywać błędy ułamki sekund wcześniej. pióra. . ani zjełczały smar. W szczelnej czapeczce Pola jest pływakiem nurkującym w najgłębszych marzeniach.Piotr broni się przed moim zrzędzeniem. ale cztery światła.MAJ 1V . Właśnie tak. dawno byłabym po wypadku.Czego? . nie trąbił. wieczorem nic. a jego strach nazywa się intuicją.niepokoi się Piotr. . że to szwedzka rejestracja i blondynka za kierownicą ułatwiają brnięcie przez miasto. Piotr uważa.

3V Muniek z rana zagroził w radiu. pyta. Dzwonię na swoje pogotowie. gdzie ja pójdę do lekarza? . .muszę skłaniać prywatną służbę zdrowia do większej prywatności. Dożyję ciszy? Plebiscyt: Czy chcemy do Europy? Nigdy tak wiele nie zależało w Polsce od tak wielu. Wstyd mi. Wydać na taksówkę stówę? Płacę wam co miesiąc. zachciało mi się opisywać luksusy z „Vogue’a”.zeznaję. nie między nogami. co lubię.180 na 120 . Z reguły o naszej historii decydowało kilku bohaterów albo pacanów. niemal intymności. Podobno nie da się skonstruować perpetuum mobile. ciuchów. Dają do wyboru zastrzyk w żyłę. Kamienuję go przykładami. co działa od razu. wymieniłam dziwne potrawy. dla niektórych kobiet przez całe małżeństwo. Wygląda na czyściciela mającego rozpuścić zwłoki ofiary.2V Zażarta dyskusja z Piotrem o mężczyznach. kolorowa kretynka ze mnie. naczyń. Rozczarowani moją decyzją wyciągają z walizy maleńką pigułkę. egzotyczne miejsca marzeń . W kraju. żebym przyjechała. na sercu. żeby mnie przytuliła na randce-wizycie.żenada. no. bo kobieca dobroć i łatwowierność nigdy się nie zagoją. A czym innym jest dom? Z samonapędem wiecznie brudnych podłóg. Na co dzień jem paczki herbatników maślanych firmy Solidarność. Jeden z nich trzyma w łapach metalową walizkę. W ankiecie czasopisma. Czy zna porządnego faceta? Z ręką na sercu. wyjąc syreną. Proponują. Pod wieczór moje oczy z bólu stają się szklane. Przed dziewiątą na Trójce Muniek.. pieśń o przyjacielu. Przy każdym ruchu głowy uwierają. schodzą w tempie paczek papierosów u nałogowca. Jutro niedziela. może ktoś po nie sięgnie ku korzyści własnej i nienarodzonych jeszcze pokoleń. że zawiesi pod koniec roku koncerty. a korzystam z usług. Zjawiają się. . że wśród osobistych rzeczy wymieniłam prezerwatywy „z piórkiem” Dureksu. .Niby jak? Nic nie widzę. albo tabletkę. Kosmita. przy jakim ciśnieniu czuję się najlepiej. czyli podmiot o przedmiocie. Jeśli twój mężczyzna łże jak pies do przekartkowania w kwadrans. źle wprawione w oczodoły.. Tyle dobrego. W drzwiach staje dwóch olbrzymów w kosmicznie czerwonych skafandrach. Przeglądam w księgarni poradniki psychologiczne. Zgadzają się przyjechać. Zajadam miód poznański Melipropolon z mleczkiem pszczelim. czekając na efekt leku. Dzisiejsza definicja jest czarną flagą nad kąpieliskiem: Faceci to pijawki karmiące się stygmatami kobiet. prawie nigdy. gdzie są niedożywione dzieci.

homoseksualistę. Po tej granicy wyrywam się w nieważkość..mówię. cisza od kataryny Radiostacji. zjechałam windą w dół egzystencji. Szybko przestawiam stację na niemiecką (została jeszcze ze Szwecji. . z nieprzestrojonego radia) First Class Musik. Zostawiają mnie przed ekranem.Najgorsze jest to co dziś. gdyby było więcej Bachów. więc mam wolne. oko wraca do oczodołu..Proszę nie żartować. Gdy po kilku latach dostałam diagnozę i lek. przy której Piotr się rozkręca do życia.Serio . Czytam listy Remarque’a do Marleny Dietrich. Jestem półżywa.łykam tabletkę. wtedy rośnie mi grawitacja i wypłukuje oczy. Świat jest piękny. że robię w literach.Zdrowi mają misję . albo nie przestroili słownika: .Co? . To dar taki sam jak inteligencja czy talent. Tak mogą pisać tylko dziewiczy nastolatkowie albo impotenci.Możesz wtedy wszystko. Willem Dafoe gra agenta FBI. wymachuje pistoletem i słucha oper..Czy w zakamarkach pani ciała. Purcellów. balangi. i wysławiają się w bardzo wyszukany sposób. Wiedzą.dwa etaty. gdy podnosi się do 160. parę godzin snu. zasypiając. Muzyka klasyczna mogłaby być jeszcze lepsza. Piotr. rechocząc. Sąsiedzi robią mi transfuzję z ekspresu do kawy. powinni skakać rano z radości i dziękczynienia jak małe dzieci. Dafoe ma twarz małpy i oczy Boga. Gwizd w uszach i normalna ślamazarność. jesteś wolny i silny. gdzie na cały regulator lecą Święci z Bostonu. . Nie wierzą. Cisza. Kosmici się anihilują. Kupuję cudowny lek przepisany przez kosmitów i ląduję na kanapie z zapaścią. odwraca się do telewizora. których nic nie boli. czy lekarstwo działa. a ja z takim ciśnieniem byłam niezniszczalna . Ludzie. . . Kosmici obserwują. Po północy w żyłach przestaje mi płynąć ołów. Na polskiej stacji Radio Klasyka za dużo obertasów. 4V Codziennie o jedenastej wyrzucam Piotra z Połą do lasu. .

. parówki. . W nadbagażu będą jego synowie ze Szwecji. Wypisał na niej datę. Wybudowała to dla Polaków spółka kanadyjska. Gdyby ktoś tak pięknie zwariował i po odejściu ukochanej osoby wykleił drzwi wejściowe marmurkową tapetą. Nie mam ochoty wstawiać ich w doniczki. Prosi o trochę szczegółów. imię i nazwisko porzucającego. przeciekający dach. -Jedźmy do Grójca obejrzeć kwitnące sady. Czy kochanie może być egzorcyzmem? Piotr dotykiem strzepuje ze mnie wszystkie zadry.5V Upał.nic z tego nie będzie. pampersy utkane w butonierkę. gdy podróżuje się z dzieckiem i trzeba mieć ciepłą wodę.proszę. jadę przy otwartym oknie.Eee. dosypiemy bazylii i będzie bazyliówka . na południe.mieszam. Dzwonię do Piotra. za ciężkie dolary procentujące teraz w . Inni są mile widziani. żeby nie remontować. Drzwi są przecież wielkości płyty nagrobnej. pogotowia. Prucie nieocieplonych ścian.Co to za dwuwarstwowa zupa? . Czerwone utonęło. co robiłam przez trzy lata w Szwecji. Kupiliśmy tu mieszkanie. W kieszeniach koszuli telefon komórkowy.Byłam na stypendium noblowskim. nie chcę się zatrzymać. zgadza się. Pani z gazety w telefonicznej ankiecie pyta. 6V Komandos to pestka przy mężczyźnie idącym do Lasu Kabackiego z małym dzieckiem na akcję „Spacer”. Zróbmy coś z naszym życiem . sąsiadów pożyczających kawę. . Kupiliśmy pakiet robót. łóżko. mieszam . ale nie mieszczą się w naszej czasoprzestrzeni. nie budować. butelkami i soczkami.pociesza. wypłynął rosół. niepodłączone rury. Rozpędzona diablica zamienia się w nieruchomego anioła ze skrzydłami posklejanymi pocałunkiem. . Zmyślenie godne polskiej pisarki. Pojechać dalej. 7V Handlowcy z biura sprzedaży oprowadzają po naszym osiedlu kolejne ofiary. Pomyłka. Drugi tydzień nie widujemy nikogo oprócz sprzątaczki na klatce. Na wszystkich siedzeniach wiozę kwiaty balkonowe.Piotr zagląda mi przez ramię do pomidorówki. I zamiast na łepku szpilki (gdzie mieści się milion diabłów) zasypiam w jego dłoni. A gdyby na wakacje do Włoch? Cena podobna jak za Mazury. luksus wygody. Spodnie wypchane chustkami. nie martw się.Chyba na kościach bazyliszka . godzinę. wygładza nastroszone łuski.

Radość. zawija w antycipek podpaski i wyrzuca.Podmyć. Widocznie autorka artykułu własną cipą odciska codziennie kształt kobiecości. czy to te dwuletnie kikuty paru drzewek? . Pęcznieje. W gazecie znajduję kolorową reklamówkę naszego osiedla: „Wokół wielki park”. Ale po co? Kiedy wydają książkę . kto by takie paskudztwo mył. Najmłodsza była od razu na tak. pierwszy w światowej prozie taki tekst grany z sukcesem nie tylko przez Glenn Close. Najstarsza „pod wpływem męża uznała.Hmm. Propozycja wyjazdu do Szwecji na targi wydawnicze. czułe na słowo. zastanawiała się. trochę na wyrost. panie doktorze? Iii tam. Teksty wydały im się płytkie i źle napisane... żeby nie przekroczyć cienkiej granicy dobrego smaku. a my zostaliśmy zrobieni na szaro. One miały grać czy dać dupy? I to artystki. Czy wszyscy są w Polsce Wyspiańscy . oczywiście na czarno.Przepraszam. dla smarkaczy.funduszach powierniczych nieznanych nam staruszków z Montrealu. gdy jest tekst usprawiedliwiający pojawienie się autora. Raził je nadmiar dramatycznych opowieści i brak spełnionej miłości między kobietą a mężczyzną.warto. zmienia optykę? Dzwonię do biura sprzedaży. Wszystko skończyło się dobrze. hm. gdzie jest ten park? Nie dostrzegam go ze swoich okien. zarobili też Ukraińcy stawiający te domy. „żadna z nas nie jest feministką”. Krakowskie aktorki z oporami przekonały się do książki. tłumaczenie publiczności. Oczywiście jeszcze dopisek autorki artykułu pod zdjęciem Ensler: „Skąd tyle szumu wokół tej przeciętnej książki”. Piotr rzucił mi z politowaniem „Politykę” otwartą na tekście o polskiej inscenizacji Monologów waginy Ensler. nie mam ochoty wzruszać się samą sobą na konferencjach prasowych. że dobrze minął dzień.. Tłumaczeń książek też nie załatwia się osobistym popisarskim pobytem na targach. na który cierpiał też poeta. Nie pojadę. rośnie. Zacisnęły ze strachu nóżki. Jasne. Połcia zjadła swoje racje. Zarobili na nas.. tak napisali. Spotkanie ma sens. Czym te stołeczne i krakowskie komentarze różnią się od wyznania babiny z zapadłej wsi dziwiącej się prośbie ginekologa: . że Monologi mogą się stać terapeutyczną książką dla kobiet”. wywietrzyła się i teraz w śpiworku leży jak ziarenko.teatr swój widzą ogromny? A może to dziedziczny syf. Polska jest na wyrost. dopiero mężczyźni je namówili. . w jaki sposób mówić do widzów o pochwie. . Jedna z aktorek nie wyobrażała sobie Monologów na scenie. kim się jest i dlaczego. Wdycham ambrowe kadziło. W innym przypadku wygłupy.

słyszał i koniec nagiej szczerości.Eee.Proszę wsiąść. Chciałabym jeszcze dzieci. zaperzyła się i tak wspierają się kobiety. W nagrodę mieli poczucie wspólnoty. koniec. Śniłam o tropikalnych wyspach mierzwionych wiatrem jak rabatki kwiatów. . Klasyka. sądzę. Gdybym się zdecydowała wziąć w tym udział. . Rozjadą panią. . Mogli się otworzyć. Zazdroszczę tym. Najbogatszej polskiej gminy nie stać na chodniki. . Za postój zarobiłam złotowe. ale jestem za stara. muzyka.I kupię pani książkę! . Mieć cały od rana dzień dla siebie.woła. Mężczyźni je prześladują. .Szczuka. Jadąc wczoraj wieczorem po zakupy. Pizda-chuj .Nie. dzisiaj gorzej niż pełnia: wszyscy astrologiczni udziałowcy na niebie w opozycjach. podwiozę. ziemia jest tu za droga. Typowy mechanizm przeniesienia. Ale. zamiast dyskutować z tobą. kto czytał. a one prześladują kobiety mające coś do powiedzenia. kwadraturach. Porównywano go do bohatera Polki i oberwał za to.Piotr czyta gazetowy artykuł Pegaz w burdelu. Piotr jeszcze przed wydaniem Scen z życia przerobił to w swojej grupie otwarcia.dla mnie sprawa jest prasprawą. Piotr opowiada o wyjazdowej psychoterapeutycznej grupie otwarcia. zatrzymałam się przy dziewczynie w szpilkach maszerującej wybojami pobocza. że jedynym feministą bez skazy zostaje Eichelberger. nie znam się. mnóstwo dzieci. pokłóciłam się z chłopakiem. że nie jest tym samym co w książce Piotrem dla każdej. nie jestem tym zboczeńcem porywającym przechodniów. w swoim rytmie: herbata. książka i zwykłe gapienie się w ścianę. . anonimowości.Dwie baby się pokłóciły i wygrywa facet. .Bo pani taka miła. Amen. jedzie za mną. Kilkanaście osób całe dnie obgadujących z terapeutami swoje problemy. . wyczyścić psychiczny szlam w ekspresowym tempie. na pewno znalazłby się ktoś. . Nie mogło być inaczej. co tam byli. ale -ja panią znam! .Widać „Pegaz” nie lubi jeźdźców i często ich zmienia . . Feminista-dżentelmen. Dla mnie wniosek jest taki.kończę ekumenicznofeministycznie. I sny przywiało z południa na ciepły deszcz.zdemaskowana odjeżdżam. o zmianie Szczuki na innego prowadzącego. nie.9V O 9.Nie wiem.25 znów Muniek i to w najbardziej upokarzającej wersji U cioci na imieninach.

tiuli. cud życia nie tylko nowego. Nie wie .spojrzenie w lusterko.Jesteśmy z panią. Rok temu była przewróconym drzewem. przed ich twarzą zakrytą maską.przeraźliwie stara. Pyta swojego mózgu . że to harlekin? .Tak samo jak „kalafior”. Koniec nagrania. . bo to równie trafne określenie tego. Ich potarganą kopią z zadartym noskiem. . . Przystając w zamyśleniu.nieco brzydszej dziewczyny. Siada obok niej i ma dobrą nowinę. Mała ciągle przeżywa kata z Krakowa i opowiada rękoma o lali z zakrytą twarzą.Uważam. Najlepszą osobą.Dobrze było? Czy powinnam jeszcze o coś zapytać? Nie? Och. Gdzie tam dwulatek z wypiętym brzuszkiem może przypominać takie wyrafinowane cacka. odartym ze skóry po śmierci męża. po cywilnemu. gdy mówią o pani najnowszej książce.chrzestna Poli unieruchomiona w fotelu. oświetlony posąg Buddy.gratuluje sama sobie. . że chrzestna jest reinkarnacją anioła. . Nie miałabym siły brać ich na ręce. jaką znam. więc żadnego pierza. Podróżując tam sama nocnym autobusem. ale i tego czterdziestoletniego. Te kości zrastające się pół roku po porodzie. To był tylko znak.A jednak boli. Teraz ciąża. Chrzestna rozbawiona swoją półsenną wizją patrzy w czarną noc i nagle w tych wielogodzinnych ciemnościach jasność: kilkumetrowy. że tak wygląda strach przed ludźmi. kilka na małe dziecko. Żeby jej rosło i kwitło. w postaci szpakowatego przystojniaka. która powinna za nią prowadzić ten program: . ale nie było wulgarnie . Dłonie ułożone w znak: Nie lękaj się. Anioł skromnie. . a mnie rzygało ze zmęczenia. Nie ma buddyjskich aniołów stróżów. Ale mają coś wspólnego. czy makijaż się trzyma.Widziałam pani program ze Szczuką . TV przeżywa problemy. gaśnie kamera i ta sama pańcia podaje rękę: .odwraca się do mnie. Dziecku się ulewało. tuż za szybą.Nie .odpowiadam spokojnie. Kto? Dwie godziny stracone na dyskusję z wy-pacykowaną hipokryzją. Misiak . Jest stylistką największego na świecie pisma mody. pokazuje na okno. 10 V Śmiejąca się Pola jest miniaturką szelm Gainsborougha. .czuje. Znam ją z piosenek i gazet. co napisałam.Bardzo boli. okruchy piękna. Tym większy podziw dla Urszuli. oblepiona jej wdziękiem. że nie powinnyście być wulgarne. jest Dawidem Ghirlandaia z lokiem na ramieniu. wyobrażała sobie anioła stróża. którymi posypany jest świat: kilka okruszków na Vermeera. Po dwóch miesiącach chrzestna wróciła z Tajlandii.

więc nieprzewidywalnego. na co będzie nas stać. Wolałabym cysterską. młodzistarzy rodzice.Pola biegnie.Czy ja kradłam albo brałam łapówę? Takie problemy ma telewizja. z kamienia i podszeptów świętości. Właściwie nie dostaję. a nie więdną. Pola dostaje lizaka. jakby oddał za nich mocz. Przykładamy Połę do framugi . obawa. Nie skąpstwo. jakbym wjeżdżała do Sali koncertowej.Eeee. ale nie byle jakiej. 12 V Przecieram twarz na sucho. w sandałach. Zmierzch. rozmawiamy prywatnie. ja sushi.Będziemy wyglądać jak z reklamy . które pachnie. starczy więc dla potwora na benzynę. a nie mrozi albo parzy. Przy drodze zapalają się po kolei latarnie. Picasso żre więcej od minotaura. to Pola jest reklamą życia. Kupimy. Normalka. Jest po prostu ciągle inteligentna . I szarmancko odwiózł mnie pod dom były kierowca Jaruzelskiego dorabiający sobie do emerytury w tej prywatnej telewizji. . powietrze. które kwitną. Zdecydowane. Solidną. a mi się nie chce dzisiaj żyć. brakuje mi dziesięciu złotych. Zrzucamy się i mam kaca. Dwa tysiące lat temu urodził się Chrystus. Wydajemy grosze na jedzenie .300-400 złotych miesięcznie. Dla Piotra to matczyna definicja dziecięcej nadaktywności. Trzydzieści trzy lata później oddał za nas życie i co z tego ludziom? Dla większości jest tak.ona skacze. A ja prywatnie już dawno stamtąd poszłam. może sobie na to pozwolić. że zabraknie na coś naprawdę ważnego. to jedziemy na Puławską zobaczyć samochody. . Jedziemy odreagować. Widzi po naszych minach.bronię jej. Żeby miało drzwi z tyłu. .pasuje jej piaskowozłotawy kolor. Jeśli ten dzień jest już zmarnowany. .. Piotr tiramisu. szukamy czegoś z klimatyzacją na wycieczki po Europie i coraz cieplejsze lata w Polsce. Przeliczamy. Chciałabym ciszy. Zatyka ją. gdy znikają mi z konta pieniądze. że nie umiemy się targować. ale bezpieczny. Magnificat Vivaldiego. Sprzedawca wychodzi sprawdzić. czy uda mu się załatwić zniżki. Będzie krótka normalność maja: rośliny. romańską. Stan wojenny umysłu? Kiedy dzieci idą .Opaleni.śmieje się Piotr. za drogi. nie mamy już siły wyciągać Poli przednimi. Na pewno poszedł się napić i przybić z kolegami piątkę. Zbudować sobie wyspę z filiżanki herbaty. ale nie ze mną. kiedy stoją . Żadnego z nas osobno nie stać na półciężarówkowego Picassa. Wóz jest za wielki. Rękoma strzepuję z niej lepkość snu.

nieopłacalne. dwa lata temu. Piotr. co widziałam w życiu. One są protezami naszej niedoskonałości. co chwila rzuca międzynarodowe patenty: . którą z rzadka miewają bliźni. Zostaje „Świat Nauki” albo gazety o designie. by nie skaziły ich wyziewy z pochwy. . przechodzącymi z pokolenia na pokolenie.Opowiem ci. że wycięli. przerażony kroplą krwi miesięcznej swojej dziewczyny. chyba że poturbowała ich ostateczność. W idealnych proporcjach przedmiotów jest powaga. Godzinami gotowała w garnku majtki skalane okresem. przyjaźnie listowne z Pasternakiem. To wszystko przytrafiło się trapiście. czytając Mizoginizm. każda strona do medytacji. 14 V Czemu nikt nie zrobił filmu o Thomasie Mertonie? Jego żarliwość. W rewanżu pokazałam atrybuty mężczyzn posuwistym gestem walenia konia. Poezja i kolor. Przestałam kupować czasopisma o ludziach. Najpierw odganiał ją od swojego łóżka. nie w książce. Nie pożądam tej dobrze sfotografowanej kanapy czy wazy. kto to kupuje. potem o niej marzył. ślubującemu żywot pustelnika. co pięknieje z czasem. ale i tak wsypuję do zupy niewidzialną szczyptę.Na Nowej Gwinei faceci wkładają sobie przed kopulacją listki mięty do nosa (czuć do kogoś miętę). Żyd sefardyjski. Miłoszem. Wystarczy mi sama myśl o nich. kiedy byłam w telewizji: dziennikarz. Te cacka z różnych aukcji są totemami piękna. nie sięgając do solniczki. Albo moja dawna koreańska współlokatorka. antykwariusze? Naszła i mnie starcza mizantropia szukająca w rzeczach tego.13 V Nie wolno mi solić. w przeciwieństwie do człowieka. prawie bez ludzi. gdzie są ludzie. Znajomy. Gdybym kiedyś wygrała na loterii. ale za to piękne. Niespełniony romans z młodą pielęgniarką zajmującą się nim w chorobie. Wycięli. . godność. Zagadkowa śmierć w tajlandzkim hotelu. przedmioty to nie filozoficzne rzeczy same w sobie. żeby chciało się je wyrwać i okleić ściany. Tabu myli się w Polsce z zakłamaniem. Jak pocałunek niekochanego. zwykły francuski inżynier. Parę lat temu nie rozumiałam. polerowanymi zachwytem spojrzeń. Żaden chasyd. A to sprzed dwóch miesięcy. wydawałabym pismo rozchodzące się może w tysiącu egzemplarzy. pokazywał okrągłości biustu i bioder. Paryż. Coś między odruchem a zaklęciem. Nie łudzę się. z ludźmi. mówiąc o dziewczynach. jasne.

Wynika z niej. Na razie są pokoleniem fałszerzy i hipokrytów. Gdyby faceci musieli to znosić. katolickiego męża sprzed lat). Straconym pokoleniem dla siebie samych. a wierzący (w ich intratne i nagłe nawrócenie) niech klękają pośrodku. Zaczął wtedy patrzeć krytycznie na kolegów i siebie.15 V Przyniosłam z W. nie zastanawiałby się nad sobą. Ciekawe. czym żyli: seriale. dziewięć miesięcy skróciliby do dwóch. więc pampersów wyrzucono. Farciarz kończy się w momencie. którym można manipulować: tu gwoździkiem podeprzeć prawe skrzydło. głoszący wartości ultrachrześcijańskie. który zatonął w Warszawie. czy kiedykolwiek będzie ich na nią stać. co i tak zaspokoiłoby ich wszystkie potrzeby. oczywiście każde z tych słów w cudzysłowie. Zmieniając się ze sztandarowego publicysty pampersow w prywatnego pisarza. Przyczłapuje kobieta z ciążą sięgającą po szyję. Czyżby dla dobra ludzkości ciąża powinna trwać cztery lata? . zostawiam sobie otwarte drzwi wozu i wyżeram sushi. gdy fałszywy prorok (Michalski). Wtedy bylibyśmy na poziomie orangutana. okrojony do wirtuozerskich dywagacji polityczno-intelektualnych autora. żeby mieć farta? Siedzę na dachu Galerii. naprzeciw statek . tam zabić lewe. Horubała mógłby zatytułować swoją książkę Cierpienia młodego katolika. zostawia rodzinę. Czytam życiorys autora: Rocznik 60. Jego dramat pozbawiony kontekstu katolickiego jest o wiele uboższy. dokonał pełnej hipokryzji cenzury na swoim życiu.B. Zmieniła się władza.najbardziej absurdalny budynek na Mazowszu.A. „Titanic”. W ustach ocean. w kształcie błękitnego transatlantyka. Zamiast prawdy wolą kościelny tryptyk. ale na taką szczerość żaden z pampersow się jeszcze nie zdobył. Gdyby nie polityka wysadzająca ich czasowo z siodła. Tylko prawda byłaby ciekawa. pomijając jeden szczegół: ani słowa o porzuconej dla kochanki żonie z małym dzieckiem. Pusty parking. że pampersi spracowani w telewizji naśladowali to. Ciekawe. W swojej wersji książkowej Michalski tworzy z bohatera intelektualisty własne alter ego. na co opłaca się teraz nawrócić. prawicowiec. sam na sam z surową rybą i glonami. Kariera byłaby usprawiedliwieniem i samopotwierdzeniem wyborów. po studiach załapał się do telewizji i razem z ekipą pampersów tworzył ją na swój obraz według cudzych wymagań: żarliwy katolik. Kwadrans ciszy. Dlatego Farciarz jest pierwszym odcinkiem o wiele lepszej książki Siła odpychania naczelnego ideologa pampersów Michalskiego (mojego byłego. gdzie największy obraz autokreacji. książkę Horubały karciarz. Ale przytrafiła się katastrofa i czarne skrzynki wydobyte z sumień zaczęły gadać.

Pomiędzy dzieckiem a pracą. naczelnego „Przekroju”. 12. Żeby je przyfasonować. Każdy kosmyk innej długości. ni to macocha) coś powiedzieć: Słynny wybór między karierą a macierzyństwem to wymysł bezdzietnych redaktorek pism kobiecych i chyba gwiazd Hollywoodu.00-spacer. o tych kilka najważniejszych lat wrażliwsze. Te niewracające do roboty. Bo Najsztub.00-19. ale rozwścieczyła go jawna kpina i nagłe osaczenie. bo jej nie ma. Zrobienie kariery.00-15. Straszy sam siebie we śnie pustymi pomieszczeniami. Te pracujące są rozdarte między domem a przymusowymi robotami w nocy. czują się skazane na macierzyństwo. ściga wynajęty morderca.00 . żeby przeżyć kredyt. Podaję im jednorazówki na otarcie łez i czuję się w obowiązku (ni to starsza siostra. Pochlipują po korytarzach wkurwione na szefów. że Najsztuba.kpi Piotr z fryzury Poli uwięzionej w samochodowym foteliku. które lada moment się sparują. Nie da się inaczej spiąć jej włosów. kochanie” jest czasową mantrą i też nie gwarantuje szczęścia.spacer. póki żyw. radio. 17. Mieszkają tu albo single.będąc tak leniwym. 17 V Mój mózg jest już zmęczony własnymi koszmarami do tego stopnia. Na widok kazimierskich wąwozów Pola nauczyła się nowego słowa: Dalej! Biegniemy truchtem za nią.00-spanie. Zasypianie. o której próbował godnie zapomnieć.Córka wodza Indian po wizycie misjonarzy . Być może żaden maniak nie wpadłby na pomysł. gdyby nie nachalna reklama. Pieniacz pokrzywdzony przez Najsztuba wtrącaniem się w jego rodzinne sprawy dałby sobie spokój. rozżalone na mężów. do której wszyscy cię namawiają. Więc byle się obudzić i uciekamy z tego zwaśnionego domu. Co włączył TV. taka karma. .00 obiad. 16. albo młode małżeństwa zachodzące w ciążę i kredyt. to spełniłaby się publicznie zasada tao: nadmiar rodzi brak. Koniec reżimu zaczynającego się od 7. będzie wyłaził zewsząd. Co jeszcze bardziej przygnębia . Dziewczyny są ode mnie o dziesięciolecie młodsze. zrób wreszcie. . Jedziemy do Kazimierza. Nie wytrzymał i postanowił ją wymazać z billboardów i spośród żywych.16 V Jeśli to prawda.00 pobudką. trzeba do każdego włosa osobnej spinki. Kto tu mówi o karierze? Pracuje się. tak jak kiedyś rodzina zgromadzona wokół twego nocniczka: „No zrób. nie wyzwala się rano z nocnych majaków. Nasze osiedle jest typową wylęgarnią dzieci. by go dopaść. ale zawsze celujący w oczy. wyszedł na ulicę wrednie uśmiechnięta twarz. 10. weekendami i delegacjami. że nie chce mu się wymyślać dekoracji.

Na pomniku żołnierzy AK poległych w 1946 tabliczka z podziękowaniami dla bohaterów. Radiesteci widzą wokół Kazimierza aurę indygo. podawany tylko tutaj: „Rosyjską karawanę” o zapachu wędzonych śliwek. wiem. Posągi Stalina i kolosalni robotnicy. Nieporęcznie trzymać filiżankę w palcach. Wieczorem po drugiej stronie ulicy herbata „U Dziwisza”.On nie jest tak energiczny. przetuptali Azję po Amerykę i wyszli kilkadziesiąt tysięcy lat temu na Europejczyków. Gdy zaczynają lecieć głazy. . . Daje o sobie znać kamieniami. dalej z Afryki. Pola włazi do fontanny. nie zrozumieliby. używane przez innych jest zbyt publiczne. przytulić do ust i całować łykami. Przebiegamy cmentarz. jej wolność. że Sybilla i inne wyrocznie mówią zagadkami. na dystans. przez którą zginęli. W kozłowskim muzeum socrealizmu z głośników lecą przemówienia partyjnych kacyków. Gdyby w chwili śmierci zobaczyli przyszłość. jest niepodległa i łączy się z Europą.Nie. w jaki sposób po pół wieku Polska rządzona przez tę samą partię (pod inną nazwą). z podtekstem. Dziecko dokłada do tego fundament tożsamości: „Ja”. O wiele łatwiej objąć całą dłonią. zwykli śmiertelnicy nie wyrabiają i piją na umór. Zamawiamy herbaciany hit. Dzięki niej zatrzymała się tu kiedyś zaraza (na pamiątkę cudu . Mistyczne promieniowanie wspomaga dusze artystów. to znaczy. bo przyszłość można tylko zgadnąć. przecież na jawie było to samo.W końcu to nadaktywni zdobyli Zachód. a nie wytłumaczyć. od wapienia. Herbatę o podwójnym smaku. idąc ciągle dalej. Pałac Zamoyskich przebiegliśmy byle do wyjścia. przyzwyczaiłam się. że udało mi się uciec przed katastrofą. 18 V Budzi nas okrzyk: „Pola ja!” Samo „Pola” odmieniane. ukierunkowujemy ją na mur. że coś nie tak z proporcjami komnat. Nam za komuny też się już nie śniło. Groby nie różnią się od tutejszych domów z białego kamienia i czerwonej dachówki. więc nie zwracamy uwagi. Jeśli ma się ochotę chodzić po ścianach. między Kazimierzem a Nałęczowem polska Toskania łagodność wzgórz i kłęby zieleni. Przechodząc między nimi. musnęły mnie tylko odłamki tych rzeźb o subtelności odpadów z kamieniołomów. nie topi się. Już od dawna wybieramy miejsca odludne. Jedziemy do Kozłówki. Zakwaterowaliśmy się u Góreckich na Krakowskiej.trzy krzyże na wzgórzu). Wniosek chyba taki. „bezpieczne” ze względu na nią. Pytam pilnującej. stare kroniki. Siedząca obok matka przytula swojego bobasa i wzdycha z ulgą: . czy nie ma nocnych koszmarów.

Wiesz co. już pojawiły się irysy . Szybko to skumali. o ooo! Cantare. Tyle lat drażnieni propagandą komunistyczną jak prądem.To psychopatologia. szczęśliwe i robi miny. ale ma genitalia pędzlowane także przez nią.regionalne orchidee. pod piwiarnią dwóch miejscowych przeszło od bełkotu do słowoczynów. w tym jest więcej pobożności niż w całych pampersach . Nie ci z NZS-u. bez obowiązku radości. . warkocz do pasa. skoro są rękoczyny. dał papierosy i Swojego Syna. To drrr szperające po cudzym mieszkaniu albo ślizgające się po woskowinie czyjegoś ucha. tamci byli już wtedy starzy. że sztuka nie ma płci. żeby rozpadły się mury i kraty. po studiach.Jakie pokolenie? Byliśmy jak szczury. Nagrodę dostawało się za naciśnięcie dźwigni z napisem „Katolicyzm” i „Wartości”. dziecko brudne.W Nałęczowie. 19V Obrazy Bogackiej. ooooo! Naprawdę uskrzydlająco radosna. zaliczając znowu Kazimierz. Za tydzień będą piwonie.Piotr zaczął ze swojej działki. Wracamy do Warszawy. nagusy w najbardziej intymno-fizjologicznych sytuacjach i ona sama twierdząca. Wernisaż rodzinny. . które się rozbiegły po eksperymencie”. Przecież najtrafniejszą myślą ich ideologa było stwierdzenie: . . puzony tulipanów w ogrodach i z okien pomruki surfinii. Pampersi weszli w nowe pewni. Jeden z przeraźliwszych dźwięków: drrr telefonu. ja siwa.Gdzieee. fundament naruszyła „Solidarność”. Wjazd do Warszawy. Oni jednym pchnięciem palca rozwalili komunę. Wystarczyło huknąć z siłą trąb Jerycha. tarzając się w piasku. sami przystawili elektrodę reszcie społeczeństwa przyssanego do telewizorów. Trafili na nas: długowłosy Piotr pcha wózek. gra w chowanego z autorytarnym ojcem i hurrakatolicyzm te całe pampersy . Niewiele było trzeba do zniszczenia Peerelu. Lepszym hymnem Europy niż butna Oda do radości śpiewana w różnych językach byłaby włoska piosenka (więc prawie po łacinie): Volare. gdy do kogoś dzwonię. tylu miałoby identycznego tatusia? To co innego. Zaczęło się od piosenki Formacji Nieżywych Schabuff: Dat nam wiersze Julka Tuwima.przypomniały mi się ich autobiograficzne książki. daje władzę. Przy rynku gapią się zacni turyści. Allegro bzów przy drodze. którą wymachiwali. gdy dorwali się do telewizji. że trąba ideologii. Przyjechali napawać się artystyczną atmosferą i malarzami. . jakby ktoś zakleił za nami odbyt betonem. resztę zmiany w Rosji. Zgoda.

Nie fortepianowe pim pam. A tworzenie jest zwykłą. Wzruszająca. zagłuszam się klawesynowym Bachem.Żadne z tych dwulatków nie śpi na dworze . trzymająca w napięciu historia autentycznokryminalna o ucieczce na Zachód dwóch zakazanych inteligentów. . to dla Dwójki . Gajos z Fryczem dają aktorski koncert.brzmi dumnie. W tej samej gazecie opiewają film mego współautorstwa. że to najczystszej wody hucpiarstwo. Sięgam po gazetę sprawdzić. wypichci pewnego . rzemieślniczą obróbką Ducha Świętego.Nie mamy z nimi nic wspólnego.porównuje sąsiadów Poli. a reszta mielizna intelektualna. najlepszą niemiecko-francuską stację kulturalną. Upewniam się. jeszcze przed cudownym przemienieniem (rzymsko-katoiicka specjalność) w symbol kobiecości. Cudu. rocznica cudu nad Wisłą. 20 V Arte. Tu idzie na ostro. W tym kraju jest ciągle 15 sierpnia. Wystarczy. że istnieje kulturalnie wbrew sobie i recenzjom o sobie. z krakowskim akcentem. Morał: żadne z tych dwulatków nie jest Połą. Obtłukiwanie chaosu młoteczkami.Zapraszają z Krakowa do telewizyjnego programu o trudzie tworzenia. że wpuści żywą. z którego usunęłam nazwisko. oglądam Tam i z powrotem. że powstał. Trud tworzenia? Co tu opowiadać? Trud pisania nie jest większy od trudu istnienia. Chwalą: wnikliwe. Regionalizmy wypierają cywilizację? Zostaję przy telewizorze. Nie mogąc odepchnąć żeńskiej części wiernych od ołtarza. Można by z tego ułożyć wiersz: Żadne z tych dwulatków nie jeździ co dzień do lasu. nie pluje i nie gryzie. prawdziwe. I czytam. kto to zrobił. A ja wiem. Żadne z tych dwulatków nie jest nadaktywne. 21 V Jestem malarzem przed modelem i szkicuję słowa Piotra: . Majstersztyk w dekoracjach łódzkiego slumu lat 60. scenariusz klasa. dwa dobre momenty. czy nie pojadę na darmo. w jedynce mam szlaban. heavy metal drutów. że film kiepski. wyrzucono mi z kablówki i wstawiono na jej miejsce regionalną amatorszczyznę czytaną z kartki w warszawskim studiu. Intelektualiści po przeproszeniu Żydów domagają się od Kościoła przeprosin homoseksualistów i kobiet. nie zasypia z tatusiem dwie godziny. Kościół nie musi mnie przepraszać. nie zna alfabetu. Kiedy moja leszczynowa panienka idzie z Piotrem do lasu. chociaż powinnam być dumnawa i czuć sentyment.

Ta atmosfera. ale udowodniono statystycznie. Nie chcę przeprosin.Mamusiu. żaden żart. książeczka wydana przez Czarne. niech będzie. jak zwykle w tej branży. . Poza tym ogłoszenia. . korytarze. Chyba że na coś dziwnego.Nie mogłam. Kłócimy się. Świętujemy wolność Misiaka: przechodzi z mody do grafiki. Eskortowała go mama. która pierwsza spotkała Chrystusa Zmartwychwstałego. Albo takie wiadomości: Japońskie banki. . Bolą mnie paznokcie. nie czuję się obrażona. Piotr wstydzi się brać to dla mnie w kiosku. że Koziorożce najczęściej wygrywają w grach losowych. mamy szczęście genetyczne. Z Bella Toskania Frances Mayes.trzęsie się przez telefon. Nocą narkotyzuję się wąchaniem główki Poli. Za nią do grobu Jezusa potuptało superego apostołów. Uzależniłam się z powodu piszącego w nim Jóźwiaka. genialne: „Klinika losu”. wszyscy od góry do dołu na czarno.Pirandello i Galileusz: „Wino to światło rozpuszczone w wodzie”. udzielając kredytu. 23 V Kupuję co tydzień pisemko ezoteryczne.Coś ty. brukowiec astrologiczny „Gwiazdy mówią”. kolejny obraz zaćpanego młodego pokolenia bez szans i nadziei. Piotr uważa. zawodowa pielęgniarka z trzydziestopięcioletnim stażem. grzesznej. Uśmiechnąłeś się kiedyś przy nim? Nie zakładamy się. Stasiuk ma wszystko oprócz poczucia humoru. ale tej. na pewno umrzemy na serce. Geografia zapachów: słodko za uchem. co tym razem idealnie pasuje do pogrzebu stylisty. . kto napisał Osiem cztery. są już wyniki) biopsji w onkologicznym.dnia encyklikę o Marii Magdalenie jako symbolu ludzkiej podświadomości. tylko zakazana. Ile ten fizyk z wykształcenia ma wyobraźni i weny produkować tyle zabawnych tekstów na wyświechtane tematy: 12 znaków zodiaku i konfiguracje między nimi. nie mogłam . nie znamy daty rozstrzygnięcia zakładu. że to żart i Stasiuk kiedyś przyzna się do podrasowania tych młodzieńczych wyprysków. Oprócz nas. biorą pod uwagę znak zodiaku klienta. Horoskop nie jest gwarantem spłacalności. kalifornijskiej profesorki z domem pod włoską Cortoną: „Słońce Sycylii może rozbijać kamienie” . na karczku parno. . 22 V Tata był na (szczęśliwej.

Nikt nie porównuje serialu Dallas do dzieł Kubricka ani telenowel Łepkowskiej (telewizyjny odpowiednik Grocholi) do braci Coen. co w kinach.. gdzie połowa analfabetów w ogóle nie czyta. . ..kracze Piotr przed zaśnięciem.Trudno nie usłyszeć orkiestry tłukącej La vie en rose na pół Muranowa. Najpierw kilka lat biegali w prześcieradłach i byli hinduskimi krisznaitami.. Jedna z widokiem na śmietnik. żeby tam wrócić. .E. a latem są wakacje. To wielkokulturowe polskie zadęcie puste w środku. patrząc. z rąk wystaje marchew i sypię po korytarzu ziemniaki .W Polsce tylko możliwe.rzucam siatki. ze sto mieszkań i w to wmurowano szkołę muzyczną.czarodziejska gospodyni. wreszcie ktoś ma tysiące czytelników. czemu nie z właścicielem. Do siedmiu milionów żywcem zahibernowanych . .Nie kończ. wiem. Wracam wieczorem z zakupów.zaraz się pociesza. a potem łubudu.. że ten muzyk ma okno naprzeciwko i saksofon. żeby dwie yuppiski kupiły sobie tam mieszkanie.zachęcam. Po co ją od razu porównywać do Prousta i kosić. czego chciałaś. już przestaliśmy szukać. nienawidzi przeprowadzek. .To jest to.... Nie rozumiemy. .Tyle lat tam jeździmy i nie zauważyłeś. że zacytuję Olgę Tokarczuk.E.Dzwoń . . . . . dlatego dom od dwóch lat stoi pusty. Nie planujemy przeprowadzki. nie stać nas. Umawiamy się na rano. Piotr. a teraz są żydami.Eee? A u Misiaka? Podwórko studnia. . średnio duże i nie są willami. „Dworki polskie” są ideałem architektury: literacko-romantyczne. . Bajkowe chatki wpisane w krajobraz. za to z czytelniczym dnem.A druga ma widok na autostradę.Mam przeczucie .Latem otwierają okna. Schowa puzon na nasz przyjazd. lecz z sąsiadem muzykiem. Czy nie mogą być sobą? Czego się czepiać Grocholi? Za co? W kraju.I okaże się. .Za śmietnikiem jest chińska pagoda ambasady. w boa pieluch. pomylił strony gazety i zobaczył wybite na tłusto ogłoszenie: „Dworek polski tanio”.W szoku po wizycie u dawnych znajomych. . W Szwecji nie do pomyślenia i marzysz. Ale jesteśmy w Polsce . ale może trafi się okazja.

zawsze pod ręką. .Kolonia artystyczno-inteligencka . One szacują mój czas.zapewnia muzyk.. Chcemy żyć tylko naszym życiem. A może to Pola organizuje sobie dzieciństwo wśród pól? Dom wybudowano w roku jej urodzenia. Trzy czwarte pieniędzy będzie ze sprzedaży mieszkania.łódzki drewniak przy Spornej 16. ile centymetrów urosły. Veritas”. spychają pod ścianę domu.kupujemy. przedwojenne akacje. Kupując ten dom kupię sobie znowu dzieciństwo .24 V Dom z miodowego drewna. kiedy się mierzy. przez osmozę.bliżej czy dalej pazurów. dębową aleję i lepszą przyszłość. . nagle zamieniają się w chałupę -wartą tyle. czyli obóz koncentracyjny dla szlachty.. gdzie myślałam. czekając na nas? Właścicielka malarka wahała się wynająć. Dwa lata stał pusty. Przedwojenny taras. pozy i gesty ćwiczone od pokoleń: młodsze przeciwko starszemu. Na podłodze w przedpokoju renesansowo-tarotowe kafelki z napisem „Soi. Dla dorosłych ta kreska to poziom ich życia. Teraz mamy gdzie mieszkać. pierwszy raz podpiszę cyrograf na nienapisaną książkę. najcichszy z możliwych: dyrygent. kolumny pęknięte pod ciężarem obowiązkowej tradycji. Rozmowę przerywa huk kolejki WKD. 25 V Zamiast się cieszyć. ale tak nabywa się marzenia.. Dwadzieścia pięć dworków polskich. gdzie która będzie miała łóżko po kupieniu kotka . że produkują szczęście. ten dom. białe ściany.. tak bliskiego. W każdej zagrodzie dzieciaki. Dwie ulice dalej były gotyckie fabryki. Wariaci . co trzy lata temu przy kupowaniu mieszkania. Widok na pola. Na resztę wezmę zaliczkę w wydawnictwie. nie wyrabiamy już blokowego sąsiedztwa.Będziecie pasować. nie negocjacje. ze szwedzkiej wygódki na polski brzeg. rysują nade mną kreskę jak nad dziećmi. ile moja praca. Dwie kilkunastoletnie siostry dyskutują na huśtawce. to nie to samo. My dziwaczejemy. znowu bez zastanowienia. w bałuckiej Wenecji rynsztoków. . zagłuszając banały siostrzanej kłótni. co wyrzucenie po podróży Bałtykiem. że słyszymy cudze oddechy. Na wierzch wyłazi cały antyczny teatr. Czuję się przytrzaśnięta. sprzedać. Pieniądze. 26 V Dzień Matki u szwagierki w Milanówku. Płynne zamarzają w grudę rzeczy. Nie ma tej nerwówki. ściany już wrastają mi w skórę.

On nie wie. puszczanie. .Pola. Domyśla się. Wstaję zobaczyć. zbawca Wszechświata. Są i wpływy w drugą stronę. Skąd jej się to wzięło? Z jakiego ogoniastego. Natomiast całkiem głupieje wobec miłości.Otóż diabeł nie zna naszych myśli. Słowiański Savonarola. by się trochę wykrwawiła mlekiem. z koszmaru nocy . Zachowują się normalnie. wyssanie z niego pożywienia. nie zbijają w osaczone grupki izraelskich wycieczek szkolnych pouczanych przed przyjazdem: trzymać się razem. co zrobił Chrystus. zastanawiam się. po naszym zachowaniu.) Kazanie. Przy kościele autokar z małym napisem przy kierowcy „Shalom”. Ukazuje się uczniom. Zazdrosna o kocurka przyciągającego uwagę gości. My jednak wiemy .to nie zabawa. (Na pewno Stachura by się ucieszył z tak wywyższonego SIĘ mającego u niego boskie konotacje. narzucając Neo sutannę. Ignorantka. Kościół wpłynął na Matrixa. pytając: Może jesteście głodni? On. Czasem załopocze mu złowrogo habit.Sie. Warszawski smród upału. Ssanie butelki było obrzędem polowania: zbliżanie się do smoczka. co to kochać. tym jedenastu zdrajcom trzęsącym się przed piorunem jego zemsty. W głównym ołtarzu słońce z napisem S1E. Zasuwam szybę.święci wychodzą wprost z ciemności. szarpanie gumowej zdobyczy dziąsłami. zmartwychwstały”. czy to Bóg niemiecki w trzeciej osobie . nafutrowanego dzikością przodka? Czy odruchy niemowlęcia są jak porastający je meszek przerzedzonym śladem gęstej sierści instynktów? Jadę na 21. ale jeszcze jedna ze zwierzęcych natur naszej córeczki. kochajmy!” . coś jak niedomyty pijak na kacu chuchający mi przez okno. i daje im chleb. Siadam w bocznej nawie. co zrobimy. zapytałem dogmatyka . sama zaczęła brać w zęby szmatę i całować szczotkę. pobrzmiewające w kazaniu: „Czy diabeł zna nasze myśli? Nie wiedziałem. czy łaciński skrót. i wreszcie zagryzienie smoka. Na razie mówi przekonywająco i łagodnie. ryby. uwsteczniła się do kotka. Rozszyfruje każdą słabość. będziecie na kolejnym terytorium okupowanym. kto kazi.ksiądz kończy opowieść. przez antysemitów. chcąc mu zniszczyć kod dostępu. zamiast się przy kuzynkach rozwijać. co pobudza apetyt. co przy jej dorosłej buzi wygląda na zgrywę. kusi jej zaspokojeniem. Nade mną barokowe ołtarze .pomalowane na złoto demony.00 do Świętej Anny. nie oddalać. Dlatego. Młodzi Żydzi w cywilu (bez mycek) wychodzą pospacerować. poskromiony natychmiast poczuciem humoru w stylu „smażalnia story”: „Czemu wierzę w zmartwychwstanie? Żaden pisarz by nie wymyślił tego. Ona urodziła się podszyta drapieżnikiem.

Nawet nasze samochody tej samej marki stoją na parkingu przed kinem równolegle.wściekamy się. Od lat jesteśmy z Misiakiem byty równoległe. Ni to elegantka od perfum. Przecież ta pańcia jest wykapaną córą warszawki. zawsze więc wypłynie (na swoje). całkiem przypadkowo. ratunku. ni to perwers od zapachów. normalny człowiek. Nie mogła zasnąć bez swojego nasączonego truskawką drewnianego pachnidełka z Kazimierza. Ostry dowcip tego faceta wymagający riposty albo bezradnego śmiechu jest dla niej osobistą obrazą. Wyobrażam sobie producentów tego knota. Czyja mam dewocyjne omamy? Głos spikera Radia Józef: „To był katechizm księdza Piotra przesunięty na późniejszą godzinę”. 27 V Po dziesięcioleciu stylizowania Misiak wchodzi do sklepu w cywilu. po którym pojawia się podkówka i łzy. szukam w radiu czegoś sensownego. Wdycha je przed zaśnięciem jak astmatyk tlen i się uspokaja. Patrzę na nią. Zniknięciem spośród żywych. patrzę i zaczynam widzieć podobieństwo do znanej rodziny osiadłej nad Wisłą.Wreszcie jestem tego warta. Od samego zacierania tłustych łapek wałkuje się im zielony brudek dolarów. też pokonywałyśmy agentów Smithów: nieprzeniknionych księgowych i dyrektorów. czyli obrazą obyczajności. Rozmowa się im nie klei. dla niedowiarków. Dla mnie. Przypomina herb tego miasta: połowa to seksapil w dekolcie do pępka. Wymalowane na białym prześcieradle przypomina trochę flagę tych. Nagle znowu ten ksiądz. Kuba Wojewódzki zaprosił do swojego programu piękną kobietę ze szmerglem. Sięga po najobrzydliwszą szmatę. doradzać. Dlaczego w tej pięknej głowie naturalność Wojewódzkiego i jego brak zakłamania mylą się z arogancją i chamstwem? On ma w sobie tyle agresji. największą obelgą wieku niemowlęcego.Piotr trzy godziny usypiał Połę. . Jesteśmy dzisiaj z Misiakiem lepsze matrixy. 28 V Zwieszamy z balkonu ogłoszenie o sprzedaży mieszkania. . Wpływ mszy? Mam wyrzuty sumienia .Gdy wracam nocą. co miś koala. A słowo „dobranoc”.oślizła ryba. czy co? . wolności! Biegniemy ze sklepu na drugą część Matrixa. naciągając ich na lepsze pensje i zapomogi mieszkaniowe. urodzoną w czepku hipokryzji. chcemy się szybko stąd wyprowadzić!” . Nie musi szperać oczami.Czy my kupiłyśmy bilety na Startreka. Równie szybko wychodzimy. Dla niej sen jest egzekucją. a reszta . co się poddają: „Sprzedamy tanio.

To mieszkanie dobre dla yuppisów potrzebujących eleganckiej sypialni niedaleko
miasta.
My nie wyrabiamy już spacerków po podwórku - wybiegu ogrodzonym murem z
czujnikami na podczerwień - i współżycia sąsiedzkiego. Tej nocy znowu psychol z piętra
niżej zrobił sobie całonocną imprezę. O trzeciej nad ranem podkręcił głośniki i tańczył na
balkonie. Wezwaną policję szybko odprawił dzięki łapówie. Policjant nie dba o czyjeś
wygodne życie, interesuje go jego własna wygoda, na którą odkłada z codziennych
łapóweczek.
Kilkanaście osób jest bezradnych wobec jednego pijanego, zaćpanego zakalca. W
bloku czy w ekskluzywnym osiedlu panuje przynajmniej pod tym względem bezsilna
równość.
Po dniu załatwiań, papierków jedziemy wieczorem nowym wozem do Krakowa, jutro
program o natchnieniu. Siadamy na Rynku, zdziwieni swoim stanem. Żadnego zmęczenia po
czterech godzinach drogi. Wysiadając z wozu po tej premierowej jeździe, moglibyśmy
klaskać: Autor, autor!
Jednak zastanawiamy się, czy nie oddać samochodu. Jest za drogi, kupiliśmy go, nie
przewidując wyprowadzki. Miał być luksusem i jak każdy luksus jest zbyteczny.
Idą zagraniczni turyści z orderami obiektywów na szyjach. Odpieram ich wzrokiem,
nie dam się zwiedzać.
Dziesięć lat temu siedziałyśmy tak samo z Misiakiem bez grosza na chodniku Champs
Elysees. Byłyśmy umówione ze znajomymi mającymi nas zawieźć do Polski. Przechodnie
zaczęli nam rzucać jałmużnę. Nie wiem, czy wyglądałyśmy na tyle marnie, czy miejsce było
zwyczajowo zapomogowe. Zostawiłam sobie tego żebraczego franka. Jedyny w życiu pieniądz, który dostałam za darmo, spadł na mnie niby cud albo obraza.
29 V
Na placu Wita Stwosza fontanna w stylu tureckich ubikacji. Pola w sekundę zdziera
sukienkę, rzuca za siebie pieluchę i ku zazdrości trzymanych krótko krakusków tapla się w
tym błocie z gołębiami. Wyciągnięta wywija się z sukienki. Mamy dziesięć minut na powrót
do hotelu i nagranie. Piotr biegnie z nią nagą, wierzgającą przez Grodzką, wzbudzając
podejrzliwe zainteresowanie: pedofil z zapłakanym, porwanym dzieckiem?
Przyszedł tylko Pilch. Świetlicki zapodział się między „Tygodnikiem Powszechnym”
a kielonkiem. Po godzinie czekania szum na planie: Już jest! Był chyba jednak w stanie
nieprzystawalnym. Po nagraniu wychylił się spod ławki w szatni - człowiek poziomy. Czy on
się tego nabawił w „Pegazie”, gdzie ciągle go filmowali z podłogi?

Stuhr zagrał w programie rolę śledczego, Markowski - najmłodszego polskiego
profesora i dobrego policjanta, my z Pilchem podsądnych. Tyle że artystów nagradza się za
zmyślenia, a nie karze za nie gorzej od aferzystów. Stuhr zaskoczył mnie: on sam nie wie, czy
oddziela swoją prywatność od gry. Wydawało mi się to proste, zwłaszcza u aktorów. Pisarze
ukrywają się za całunem kartki. Jeśli słowa ożywają w głowie czytelnika - nastał cud
zmartwychwstania, największa sztuka. Aktor chowa się za swoją rolę, mimo że używa ciała.
Przecież on gra miłość. Gdyby robił to naprawdę, byłby dyplomowanym pornografem.
„Kultura służy do opowiadania siebie, ja ją sobą przeżywam” - sprytnie wywinął się z tego
Depardieu.
Co za przyjemność usłyszeć kawałek własnej książki czytanej podziwianym od
dzieciństwa stuhrowatym. I dojść już po wszystkim do wniosku, że jest się jednak pisarką
chrześcijańską. Bo Jezus nie mówił o niczym innym niż o miłości i o śmierci. O tym, co
najważniejsze. Buddyści nad tym się nie zastanawiają. Zamiast pisać - medytują. Miłość i
prawdziwa śmierć ich nie dotyczą.
Wychodzę z nagrania na Floriańską i rozglądam się za moimi. Dzwonię - komórka od
godziny zajęta. Krążę między hotelem na Grodzkiej, Floriańską i parkingiem pod
Narodowym, wciskając kartki portierom, za wycieraczki samochodów. „Zadzwoń! Idę
trasą:...” Telefon zajęty, niemożliwe, żeby Piotr tak długo rozmawiał. Może wpadnie na to, że
zablokował komórkę, i poprosi przechodnia-studenta o pomoc, on nie umie się posługiwać
nawet gniazdkiem w ścianie. Spanikowana zapomniałam o SMS-ach. Wystukuję, patrzę w
okienko: niewysłane. Aaa, w pośpiechu, przy płaczącej Poli pomyliliśmy komórki i
dzwoniłam do siebie. Piotr nie oddzwaniał - nie zna swojego numeru.
Jesteśmy rodzicami wnuczki - tak powinniśmy się przedstawiać, sklerotycy.
Gapię się na drzewa przy trasie Kraków-Warszawa. Są największymi bukietami
zieleni. Widać każdy listek z osobna, każdy w innym odcieniu. Zielona mozaika przyklejona
do nieba.
CZERWIEC
1 VI
W „Rzepie” felietonista wspomina jednym krótkim zdaniem o krytykach, u których
można kupić recenzję. Pierwszy raz usłyszałam o tym od wydawcy instalującego się właśnie
w Polsce.
- Ile kosztuje dobra recenzja? - zapytał biznesowo. Dla niego przekupstwo
recenzentów jest zupełnie normalne w kraju korupcji.

Co za różnica, czy wydawca płaci łapówę, czy honorarium gazeta, gdzie krytyk ma
posadkę, a redaktor określoną linię i innych recenzji niż zgodne z własnymi poglądami i
sympatiami nie puści?
Jim Carrey zagrał w najnowszym filmie samego Boga. Nic dziwnego, że wybrano go
do tej roli - jest najśmieszniejszy. Chociaż moim Bogiem byłby Benigni. Wykorzystuje bycie
komikiem, mówiąc z emfazą bzdury i prawdę jednocześnie. Można się pogubić, czy on serio
(te dziesięć przykazań), czy żartuje (paradoks miłosierdzia). I to rzucanie się Benigniego na
wszystkich, by ich całować (nawet zdrajców). Jego pajacowata z pozoru, ale jakże
chrześcijańska przemowa do Berlusconiego: „Nie chcemy twoich pieniędzy, chcemy
miłości!!!”
Wracamy z lasu do domu nocą. Ostrożnie wynosimy z wozu śpiącą Polusię. Skąd ona
się wzięła, cała, gotowa ze swoim charakterkiem. Ktoś widział równie przemądrzałe jajo albo
plemnik o tak stanowczych poglądach?
Skulona na naszych dłoniach jest słodką kroplą. Właściwie życie od embrionalnego
początku przypomina kroplę wpuszczoną w zastygły roztwór świata. Z czasem traci ona swój
krągły, dziecięcy kształt. Rozrasta się i wysycha w martwej materii.
Taka laurka na Dzień Dziecka.
2 VI
Robię sobie własny Dzień Dziecka i jadę do Łodzi, do rodziców.
- Nie namawiaj mnie na piwo po komunii -broni się mój tata, uwielbiający browarek.
Nie próbuję go namawiać, tłumaczę: Chrystus zjadł chleb i od razu strzelił sobie
kielicha, nic w tym złego.
Zaczynam rozumieć: mój schorowany tata od jakiegoś czasu myli eucharystię z
antybiotykami, których nie wolno mieszać z alkoholem.
W klasztorze w Łagiewnikach mama składa Poli rączki i namawia: W imię Ojca...
Mała trzaska łapkami i kwili: Aamin.
Babcia jak ptak zupełnie instynktownie uczy swoje pisklę trzepotania i lotu do nieba.
Nieważne, że małe niedawno się wykluło i ledwo mówi.
Rano jeszcze planujemy wyjazd do Włoch, wieczorem ostudzeni w zapale
rezygnujemy, nie stać nas, całe pieniądze wsiąkną w dom. Jednak biuro podróży, gdzie
wynajęłam kwaterę na wakacje, odmawia oddania pieniędzy.
- Jak to, zapłaciłam za ubezpieczenie od rezygnacji - bronię swego.
- Rezygnacja tylko na podstawie lekarskiego zaświadczenia.

Nie jesteśmy jeszcze Europejczykami. .zastanawiamy się. mała znowu podstawia się do podtapiania i wrzeszczy z radości. uciekać z miasta. I tak dobrze. że nie muszę przyjść z mamą na wywiadówkę. wystarczy internet.Czego my jeszcze nie wiemy? . Wiadomo. Mamy tymczasową rejestrację wozu. Dalej po łebkach rozszyfrowujemy tajemnicę wszechświata. Wraca i siada wykończony na podłodze w przedpokoju. co dzień godzinami spaceruje z dzieckiem). za uparte popijanie basenowych brudów na podwórku. tam się nie chodzi po urzędach. nie jechać-według uznania. 5 VI Trzydzieści stopni.Nie uwierzysz. . Mamy dziecko ekstremalne. jesteśmy sepleniącymi po polsku dziećmi Europy. planuje ucieczkę do Szwecji. 4 VI Parkuję w cieniu billboardu z patologiczną diwą (neuroza pożerająca anoreksję) Celinę Dion reklamującą swoje perfumy. . Wiem.Mam przynieść zwolnienie? Jestem w szkole? Takie samo ubezpieczenie płaciłam w Szwecji i mogłam wtedy jechać. telefon. Natychmiast myślę o dziecku. Dokładnie tyle. co mamy tymczasowo albo nielegalnie. o tarocie: „Kart wielkich arkan jest tyle. ale kupować chemię zamiast naparu czy wyciągu spod pach idola? Nie wierzę. Zbiegają się przerażone sąsiadki (ten długowłosy nie może być normalny. Piotr dosta! urzędowe wezwanie. której nie mogę zacząć (i dobrze. Rozumiem. a jeśli w sprawie auta. czym pachnie Delon. ile jest hebrajskich liter. . gdy jest ich wystarczająco dużo. bo odechciało mi się wakacji. Trzeba iść do tutejszego cyrkułu po stalą. czytam jeszcze raz. Nie możemy.Pola nie ma peselu. ile kart tarota. skoro się ciągle czegoś dowiaduję). Rossellini. Ludzka czaszka ma dwadzieścia dwie kości. Sabattini (ta to się musi napocić). z mieszkania podgrzanego do czterdziestu. kraj na automatycznego pilota. Wrzask. tego szamańsko potłuczonego przy inicjacji albo kiwającego się nad tekstem. wróżenie i czytanie bierze się z czerepu. Piękne zdanie do książki. Nie w Polsce. Piotr przytrzymuje jej głowę pod wodą. ile kości ma głowa”. Reszta automatycznie. Jestem dorosłym człowiekiem ubezpieczonym od własnych kaprysów czy decyzji. ktoś chce wiedzieć. to tylko po jego odbiór.

kuliste wnętrze wysuszonej piersi. 8 VI Piotr był do wieczora w swoim Laboratorium.Piotr pochyla się nad podłogą i zaczyna się histerycznie śmiać. walnęłam tyłem w wychuchane cacko. Jej ciemną głębokość zamiast mlecznej wypukłości. Kupując mieszkanie . wóz . Widać przez nią. Powiedz komu. A to tylko test na inteligencję . 6 VI Upał jest splendorem z nieba. dość katastroficznej. Delikatność w rozmowie? Chyba milczenie. jest za mną. Margines ciszy. bo prześladowany za normalność. ocean. Przyszli z sympatii . TV proponuje udział w programie „Seks Polaków”. Przed chwilą szłam obok wyścigowej toyoty sąsiadów. bo wtedy wygra Lepper. tak jak i przez swoje życie wśród ludzi wdzięcznych za jej dobroć. w którym trzeba pytać wnikliwie o oczywistość. Dowiedziałam się o ciąży koleżanki. Wiem. andrzejki będą świętem narodowym. Siadło mi na wyobraźnię. dziełem sztuki i musi mieć swoją oprawę: palmy. Afera. myślami jestem przy niej. idzie przez ten szpaler wiwatujących gości. Z głosujących robi się narodowych bohaterów wypełniających obowiązek równy powstańczemu. . Cały modowy światek.czy można nim wyjechać za granicę. nie żegnam Misiaka zawodowo. 7 VI O głosowaniu „Za czy przeciw wejściu do Europy” w desperacji mówi się: bitwa. o podstawy .arche. kwiaty i prezenty. Kraj. Jeżeli przegramy. by zrobić komuś miejsce.w którym okienku postawić krzyżyk. Misiak już wymiksował się z branży. Toyota ma szlaczek na wysokości moich zderzaków.czy rury są skręcone i dach nie przecieka. ale jej nie widzę. co ją czeka. Otwierają się drzwi. Pierdut. Nie ma pojęcia. że jest mentalnie zboczony.impreza jest bezinteresowna. gdzie nic nie jest wymierne oprócz ambicji. Idzie. chrzest Polski. w środku czyha na nią siedemdziesiąt osób. Nie wchodzę. Prześladuje mnie spękana skorupka sutka. Prowadzę Misiaka do tajnego klubu przy Marszałkowskiej. w dziurze. Cofam przed domem wóz. Nie dam się naciągnąć na mówienie prawdy kilku milionom telewidzów. nikomu nic nie załatwi. W blokach staje się tandetną smażalnią z plastikowymi krzesłami wystawionymi na balkon. Ledwo zdążyliśmy przed zamknięciem zagłosować.

artystom nawet siedem razy częściej kitwasi się słuch ze wzrokiem i dotykiem. Dostrzegł nie wiadra i szczoty. Będą oglądać to kuriozum ucieczek w Europie XX wieku. Dzwoni telefon. Zjawia się dwóch młodzieńców w garniturach. ktoś chce obejrzeć mieszkanie. dębową podłogę. wtedy będą pierwsi zwiedzający. że to się zdarza raz na dwieście osób. co czuje.biurokratów. że w czerwcu kupię dom. Z muzyką to samo. w hamaku naszych rąk.podsuwam tarota. z fakturą i w kolorach.Ooo.Proszę . . Odsyłam go na 19. żeby sobie wytłumaczyć. .00. którego metodyczności nie pojmuję.zauważa jeden ze zwiedzających. 10 VI Podejrzewałam się o synestezyjne mitomaństwo: zapachy widzę przestrzennie.. Czytam w najnowszym „Świecie Nauki”. a w konsekwencji ludzi. nie byłoby wyobraźni. widząc albo wąchając. Pokazuję im nasze osiągnięcia: markizę. Piętro niżej mieszka psychol zabawowy. Facet u wróżki? .Polusia zasnęła między nami. . Dni tygodnia i słowa mają barwną poświatę. . musi zacisnąć się w pięść (najczęściej samotnej matki). sprzedaję jednak ściany i podłogi. ale szaleństwo eksploduje. z całym szacunkiem dla tego zawodu.Byłem w piątek u wróżki i wyciągnąłem z kart „Słońce”. tarot . dziecko chowa się w jednej dłoni. Kobietom częściej. tym bardziej że decyduje się kupić natychmiast i bez targowania. prosi. przepowiedziała.. W domu syf. Uciekamy przed upałem do lasu.współcześnie . Mogę zostawić wnukom swój paszport uchodźcy bezpaństwowca z lat 80. Wyciąga kartę „Szaleniec”. Gdyby wszystko funkcjonowało w nim normalnie. bo synestezja jest uszkodzeniem genetycznym. Staję się czujna. i zniszczenia: chamską dziurę w łazience na szwedzki czołg piorący. ale marsylską talię upchniętą między książkami. która żeby je uchronić. OK. demonstrując jej użyteczność. Gdy nie ma dwojga rodziców. a nie porządek. więc artystów. udowodnione komputerowymi badaniami mózgu. Otwieram szafę-kolumnę w kuchni. Zostalibyśmy na poziomie małpoludów i . jak ja gotykiem pisaną książeczkę niewolnika Trzeciej Rzeszy z nazwiskiem moich dziadków i ojca. każdy zmysł w swojej przegródce.Niech panowie się zastanowią. Mózg dzięki tym nienormalnym przerzutkom i pomieszaniu stworzył abstrakcje metafor. Ale upiera się. No i jestem w Europie! Po wieczornym dzienniku ogłosili wyniki głosowania. U nas nie słychać.

mniej nie można .. Wychodzą. bez atrybutu zapachu. zanim pośrodku uruchomią wielopiętrowy garaż w kształcie stracha na UFO. A jeśli to był tylko trening i on przyprowadził pracownika na szkolenie. Zostawił wizytówkę firmy farmaceutycznej ze swoim tytułem: Sales Force Trainer. czemu nie sprzedadzą ziemi. W tym snobistycznym zakątku Warszawy. Wynajął pracownię przy ASP. Oczywiście Misiak też. Chyba śnię: sprzedaliśmy mieszkanie klientowi nr 0 (pierwsi będą za chwilę) i w dodatku specjaliście. 11 VI Z wózkiem do lasu..Mama? . jak nie kupować mieszkania? Nie targował się i wyciągnął „Szaleńca”. Tylko jedna rodzina przeżyła.przepisy.Nic.Spudłowałam. Idziemy się pocieszyć do sushi baru.liściach. jesteśmy trochę w Paryżu.pyta. Jego podejrzanej dzielnicy. Jeszcze za Gierka wszyscy tam ziemię sprzedali i pomarli. do Grecji. Oskrobanego do podstaw materii. skoro kupujący pyta: . ona ma też na imię Manuela. Wzywa mnie do pomocy przy przeprowadzce. że to będzie hotel i sklepy projektu słynnego architekta. musiałbym sprzedać tu 1500 metrów i tam pode lasem 2000. dziesięć za nim pustych. Po 60 dolarów za metr. Pola każe sobie powtarzać: . nie są parą. I haruje w zielonych . Po upchnięciu komputerów i pak idziemy się powłóczyć. a na ich polu pyry. gdzie z kwietników „La Bohemę” wyrastają pokrzywy. gdzie nie dochodzi nawet metro.Pietucha. równolegle do mojego losu. .Pola? . Wkoło rosną wille. Na polu w Kierszkach para staruszków pieli ziemniaki.w pierwszej on. Bierzemy surowy płat ryby maślanej. zmienia mieszkanie.dryblas w czapce degolówce. . co wracał z Warszawy taksówkami . i co ja bym z temi pieniędzmi zrobił? . nazywali go „Degol” . Słucham jego przypowieści o marnotrawcach z pobliskich Chyliczek. Kelnerzy grający ze sobą z nudów w bilard twierdzą. być może otwarte za wcześnie. . .Pani kochana. ale powariowali z bogactwa: Na wakacje pojechali raz. zapili się. Dotąd pamiętają jednego z nich. żył z nich na emeryturze.Wolę uczciwie pracować. śladu upaprania gnijącym życiem. Subtelność smaku bez smaku. Przy placu Teatralnym puste knajpy. dla szyku. wkładając pieniądze w sklepik.Czy mogę zaprosić moją dziewczynę. Pytam.

gdy zaczyna mnie oblepiać w ciepłej wodzie. ale płacą temu. Ze zdjęć uśmiecha się dobrze ociachana. czy artysta musi zarabiać poniżej średniej krajowej? Bo ma za darmochę talent. czemu by i nie kubek. Przy okazji dowiaduję się czegoś o sobie.Mhm .kończy robotę na mojej głowie. Hydraulik na dzień dobry bierze 50 zł.Kiedy godzinę czeszę gwiazdę. niekoniecznie dyplomy? Proszę bardzo. Ja mam wolny zawód.bam! 12 VI „Playboy” zamawia u mnie opowiadanie. wyszorowane do przezroczystości ego. kolor i tanie . Zero tajemnicy. playboyowy księgowy uznał mnie za dobrego biznesmena. że człowiek ceni swoją pracę? Fachowiec od komputera czy banku uważa godne wynagrodzenie za normalne.Tata? . Ton był sarkastyczny.nie muszę już chodzić po sklepach. z łatwością dzielący się na kilkanaście odłamków . Czy to takie trudne zrozumieć. nasiąknięte sennością. . która przy okazji kupiła to.Piotr. zasypia w wózku. . Pola. komplement wątpliwy. że w ubraniu. zdjęcia do felietonów Piotra i mojego. zauważam dopiero. a wolność kosztuje (mnie i z niej korzystających). Każdy ma przecież swój pseudonim. tytuły. Może tak będzie potem: ciało wyżęte z wilgoci życia i opłatek duszy. czy w następnym miesiącu będzie robota albo pomysły. zwierzając się ze swoich rozczarowań sztuką. ubrana w wieloletnie szmaty. kto pracuje na dobrym etacie. Fachowiec od pisania (jest ich na taki duży kraj niewielu) ma szarpać chałtury za 100-200 złotych? Ten.. 14 VI W południe sesja dla „Pani”. wymalowana dziewczyna. Fryzjer. nie mogę mieć szacunku do spektaklu. niech kwękający na mnie biurowy sam skrobnie opowiadanie. Zaraz.A kubek? Czeka na odpowiedź. w co ją ubrała stylistka (skoro mój rozmiar. odkrywa. Po północy zmęczona włażę do wanny. . skąd bierze się tęsknota za latami 60. weteranka fotograficzna. który umie napisać.Manuela. Ludzie rozkładają własny nadmiar bycia na dwa. bez makijażu. trzy imiona. nie przejmuje się. a ta papla o niczym. Tym łatwiej dzielę się na to. w to wierzę . i na wewnętrznego obserwatora wymytego ze zmęczenia. To. . na . Przyszłam tu z potarganymi kudłami. Dawne filmy. co na zewnątrz: ciężkie. Każdy umie pisać.przemyśliwa.

) Millet. Skoro nadal dupczy kozę. Jutro notariusz. tak samo monotonne jak po polsku. Tętni i jęczy preeuropejskim animalizmem seksualnym. Nie zalatuje od niego żadnym judeochrześcijańskim grzeszkiem. Życie seksualne Catherine M. Nimfomański happening i jego dokumentacja w ponadmilionowym nakładzie. czy sapiens krzyżował się z neandertalczykiem. mogłoby się znaleźć w aneksie do preambuły Konstytucji Europejskiej. Dziewczyna bez tabu. by go zdobyć i obnażyć jego zarośniętą. Im piękniejszy. Współczesne życie seksualne Catherine w galerii jej ciała dostępnego dla wszystkich. Jej książka to zbiór erotycznych artefaktów.co nie mam czasu). Widząc na polaroidach swoją przemianę. Seks z suką? Co za problem. nie. Nie znalazłam w jej książce nic oprócz szczerości malarstwa prymitywnego.jeszcze szybciej. seksualną twarz. Tłumaczenie mogło utłuc finezję. pierwszym mieszkańcem dzisiejszej Francji? (Zastanawianie się antropologów.Talka. anielski człowiek. ze wszystkim na wierzchu. Polka paluszkami pokazuje nowo poznanym „V” . nawet Natalka śpi. Kupimy dom? Sprzedamy mieszkanie? . rozwiązałam zagadkę ludzkiego pochodzenia: małpa wystylizowała małpę na człowieka. kolekcja przeżyć i kochanków. Człowiek nie zna ograniczeń. na pewno skorzystał. przywołując zwierzęcą seksualność. Jeśli mógł.Kotki śpią. przepuszczająca przez swoje ciało równie obfity strumień spermy. że Millet nieprzypadkiem jest galerniczką sztuki współczesnej (oraz seksu). Brzydota ekscytuje. jest bez sensu. trochę tropem Bataille’a.sztandarowa francuska Marianna nowoczesności. psa a nawet kurę. Jest przerażająco wszechstronny. tym bardziej pożądany. domagając się solidarności od usypianej po drugiej stronie sąsiadki równolatki: . co marzeń.reklamując swoje dwa latka. gra wstępna z moją wyobraźnią. pieski śpią. Przekonywano mnie do stylu. Piotr opowiada jej na dobranoc: . Ludobójstwo . 15 VI Catherine Millet . umowa wstępna. Ale nie. Pola wali piąstką w ścianę. A gdyby tak z neandertalczykiem. sięgnęłam więc po oryginał. Kaplica Sykstyńska? Proszę bardzo. po to. kojarzy brzydotę z seksem. Ludzie to perwersyjne małpy w leasingu u aniołów? Sądzę.

-Jaka by ta moja wrażliwość nie była. Dostano je faksem: „Czy tego chcecie. czytany przeze mnie bez wiedzy autora dwa lata temu. czy wystąpiłabym w jego filmie. To ja. a nie inny kształt”. nic nie robiąc. pralka. bez którego nie będzie końca świata). skąd ma być wyobraźnia lepiąca fakty w fabułę? Czym byłby pająk bez sieci łapiącej to. co się napatoczy? Pracowitą mrówką. Zgadzam się. A tak siedzi i dynda nogą. Dzwonią z produkcji Wesela Wojtka Smarzewskiego.5 dziecka (przeczytanej książki chyba też). Zapłacę za chałupę i jej nie będzie. Pytają. życząc czegoś państwu młodym. wóz i 1. zwiezienia? Piotr mnie diagnozuje: osobowość paranoidalna. lodówka.właścicielka domu. Dwa lata stała pusta. Dostaję finansowego bzika na myśl o wyjeździe do Włoch. ma wolny zawód i albo coś mu wpadnie. zgrać sprzedaż z kupnem. ale może są w zmowie z Notariuszem. Kiedy zgubię świstek (konieczne zaświadczenie. Malarka. Nowakowski) «moje» Wesele ma taki. zostanę maklerem. Jeśli mi się uda nie pomylić kont. Moja paranoja rozwija się kilometrową nicią ze szpulki podejrzeń. gdy Piotr opiniował go entuzjastycznie dla producenta. gdzieś je pozostawiała. Natomiast Połcia to już następne pokolenie: dworek na wsi. Toż zachwycałam się własnym żebrem. . Wreszcie ktoś na moim poziomie papierowym . też nie może się połapać w dokumentach. Czemu ja? Proszę o wytłumaczenie. dwa obywatelstwa. albo głodna bohema. Oplata wszystkich w jeden spisek: Malarka i Szaleniec niby się nie znają. W życiu nie kupowałam czegoś tak dużego. czy nie.16 VI Jestem zdemolowana nasiadówką u notariusza. pewnie w dużym stopniu dzięki Warn (Mleczko. może to same ściany? Skąd ten pośpiech z kupnem naszego mieszkania i takie zbiegi okoliczności. 17 VI Świat jest psychiczny. podejrzewam się o zjedzenie go przez sen. za dwa dni przyjeżdżają synowie Piotra. a skąd zbiegły.pisze reżyser. mieliście i nadal macie na mnie wpływ . Teraz jasne. dlaczego scenariusz Smarzewskiego. by mieć je najbliżej siebie. zniknie urzędowo. Ogłoszono. kim jest przeciętny Polak: 36-letnią kobietą w dużym mieście. Potrzebne dokumenty przezornie trzymam przy łóżku już dzień wcześniej. dat. 60-metrowe mieszkanie. tak mi się podobał.

. Odstawiam ich do domu i pędzę do banku. Młodszy Feliks . trochę się dołożyła hemofilia.biję się pustym woreczkiem w pierś. W radiu Rokita. nieobciążonym brutalnością brutta).wychodzi dać sekretarce nowe rachunki. Opiekując się kumplami. wynieść stamtąd w kopercie kilkanaście tysięcy dolarów.18 VI Dzień wariata. mogą wziąć wedle uznania.potwierdza młodszy. Łatwiej wejść do Unii niż wyrzucić Millera wrośniętego we władzę. Malarka zgadza się ze mną. przesłuchując Millera. Ja żyję w świecie netto (tym czystym. no.pytam Malarkę. czy jestem u państwowego urzędnika? Nie chcę według widzimisię. Wykrzykiwał im racje rzymsko-prawne. stąd krew z nosa. .To ja obniżę . W Polsce prawo też jest według widełek używanych przez diabełki. on musiał do Laboratorium. Czyja kupuję wielbłąda.Co on obniżył? . znowu prawdopodobnie bez konsekwencji. Kilkanaście lat temu też walczył na prawo i logikę z komuchami w Krakowie.tam finał umowy wstępnej. Teraz rozmawia z tymi samymi ludźmi i znowu jest górą.wykasłał. Notariusz bierze kalkulator i robi mi dobrze. nie chcę widełek. Kilkunastoletni bracia szwedzcy schodzą ze stopni samolotu jak z ringu. . Chyba się przesłyszałam. Notariusz podaje mi przy wyjściu książkę i prosi o dedykację. że mówił o kwocie brutto. . ale rzygami kolegów. pędem do notariusza . Notariusz twierdzi. Później bank.z krwawiącymi tamponami w nosie i włóczkowej czapce albo podartym opatrunku ściśle przylegającym do brudnej głowy. Był na skandynawskim Jarocinie i ubrania prześmierdły mu nie trawą. niż mówił poprzednio. .Mam przez nią zabronionych ze trzydzieści leków na przeziębienie . której przez roztargnienie moje i Malarki jeszcze nie podpisałyśmy.Nie mam więcej . bierze go w imadełka dociekliwości.Jooo .Co jest? . Wygrzebuję z worka na szyi pieniądze dla notariusza. o kilkaset złotych więcej.Brutto czy netto? .próbuję być z branży. Rano zdążyć na lotnisko odebrać synów Piotra.starszy . Antoś . Tyle samo za Unią Europejską. pić i się złachał.bezkrwiście blady (brak słońca).Notariusze mają widełki. . . . Czy on nie ma deja vu? Trzy czwarte Polaków jest za ustąpieniem premiera. nie miał czasu jeść.

do międzynarodowej młodzieżówki -jeden Chopin kaszle i nadal krwawi. . 19 VI Wyjeżdżamy o świcie. jej Ameryka. jej księżyc. . W Krakowie obowiązkowe wycieranie o szacowne mury. roześmiana. na odpoczynek. Z radia nowy polski przebój: nasze pierogi (z makiem) podano urzędnikom europejskim. Dąbrowa Górnicza i dymy z kominów w kształcie przysadzistych zniczy. bardziej byli z nią. Dziś wyblakłych. Alegoria renesansu. Bezczelnie żywa.Wracam do domu. rozmyte nad Częstochową. że tradycyjne ciasto wschodnioeuropejskie z makiem jest wymysłem karteli narkotykowych. Pola wniebowzięta. . nasze niezakazane makowce . We Francji uważają. Brzmi to dla nich śmieszniej niż dla nas czeski. . nie widzieć. Mądrości oświeconego rozumu. .To taka piosenka trwająca godzinę? . Czeka ją barokowe dojrzewanie form. nie czuć.i być odkładana na miejsce.wsuwam CD z Mozartem. 20 VI W górach słabo słychać radio. ma nowych idoli. Ha. Wiecznie dymiące lampki na grobie martwej tu ziemi. co większość dzieci w Szwecji . Nic ze średniowiecznej pokory. w czasach świetności malowanych byczą krwią. Cały świat przed nią.Może być trochę klasyki? . Połcia biega po wawelskim dziedzińcu pulchniutka. Przede mną bagaże.W imię ojca i synów . Są gigantycznym zdjęciem rentgenowskim kości anielskich na ciemnoniebieskiej kliszy nieba. Chce z nimi spać. Pulsuje w niej ta sama energia.Ruszamy. radosna i wszystkiego ciekawa.opium dla ludu europejskiego. romantyczne miłości.kapeli Antychryst po norwesku. Wysokie chmury. drugi Waryński przeżarty szkorbutem słania się pod ścianą. Chcę być rzeczą.przydatność . Mieć jedyną zaletę . On słucha tego. najchętniej wlazłabym do walizki. Ustawiali się w kolejce po dokładkę.załamuje się Feluś. do którego wyciągała niedawno rączki. Pola w swoim foteliku trzyma braci za palce z radości i strachu: A jeśli znikną? Zagląda im uwodzicielsko w oczy. Młodzieżówka z tyłu. Indianie na uprawach koki też pewnie mówią o świętych roślinach niezbędnych do religijnych imprez.żegna się Piotr. żeby byli. sikać na stojąco. co w kolumnach tych krużganków.

Pod nami góry. oszacowanie strat. Miały swoją wagę. signor Pezzini. Stanowczo wolałam szylingi. miodowym światłem. wydaje się podatkiem od wzbogacenia na Unii. liry. Euro. franki. jak tył szafy z dykty.. ciężar intelektualnych przeliczeń.ba. Polewamy się wodą z węża. i spadły. Tych kilka sekund dawało czas na porównanie cen. Białe łopocze. ale zasypiamy w pół jego słowa. zakołysały się. gdzie wyblakły młodszy natychmiast dostaje porażenia. Piotr jedzie z fratelli (tak Pezzini nazywa Antka i Fela) nad morze. Mała zasypia przyduszona skwarem. dając klucze. Jednym skokiem 800 kilometrów spod Wiednia do Viareggio. szukając naszego domku.ogląda strąki . nie wiedząc.. spać. Dla nas sad oliwkowo-bananowy i warzywnik. Wyjęła firmowy balonik i go nadmuchała. . 21 VI Austrię oglądam oczyma Poli: świat czystszych. Na dole. Posmarowane lejącym się. lizaka czy obiad. Natychmiast się zgadzamy. żeby wystraszyć nietoperze. . musi wrócić do swojego rytmu papu. Może jest strupem przyschniętej na jakiś czas historii. Zostaję z Polcią.. dziecko Północy. Widzę góry od tyłu. czerwone sztywnieje. domki z kwiatkami. kołyszemy w hamaku. Właściciel. może chciałby nam coś powiedzieć.niedowierza. lepszych zabawek. gdy zamieniało się je w głowie na dolary. roślina? . Tropikalna Łeba. zawsze zaokrąglone do pełnej sumy. czy nie umilić czekania i nam nie „nafukać”. 22 VI Mieszkamy na dachu Toskanii. W górze ciemno i ciasno: chatka okazuje się za mała dla naszej prawie piątki. Dziewczyna w McDrivie pyta. przy plaży dantejskie piekło z przysmażanymi Włochami. Dla dorosłych droższe zabawki: Austria cenowo jest dla nas kasynem. ciekawi tego czasownika w użyciu. Jestem pierwszy raz na Słowacji. morze i jezioro Massaciucoli. Błądzimy nocą po Apeninach. błyszcząc w słońcu fioletowoczarną skórką. czy za trzy żetony dostaniemy lody.Polska flaga na przejściu granicznym. Zaspany Antoś przyładował grudą wyschłej ziemi w krzaki. Pola zbóż są kromkami chleba z okruszkami kłosów. Kładziemy na ladę euro.Nie wiedziałem.. Nie odleciały. W dzieciństwie wyobrażałam sobie Tatry po drugiej stronie dużo brzydsze. bakłażany mówicie? . Umyta lokomotywa.

czytając Ćwiczenia duchowne Loyoli. Przekazała mnie swoim włoskim znajomym w Pietrasanta. nawet zwykłe plantacje są tu dziełami sztuki. Alessandra zaprasza nas do siebie. za którym się mogą bezkarnie brandzlować. Gwarki potrafią imitować śpiew Callas. z tego samego powodu co oni. Zamykam oczy. Pisanie przerywa mi czyjaś obecność. Czemu by nie stąpanie. uciekamy na dół do restauracji dla wtajemniczonych. obiecała być w swoim rodzinnym Massaciucoli. zgodnie ze swą naturą onanistów. łapiąc za szpadel zostawiony przy grządce. odkrywających zalety damskiej miłości. Bez prądu. rozmnażają się przez posuwające się coraz dalej kroczące korzenie. Do zieleni dodano wszędzie morski błękit. Smakuję wino i upał. nie z obrzydzenia do chuja”. Z kultury interesują ich tylko sklepy muzyczne i skoki na bungee. że słuchali nawoływań do nawrócenia faceta żyjącego z własnej woli w grzechu śmiertelnym? A może to słynne paradoksy chrześcijaństwa? . Zaraz przyniesie jej coś piu alto. moja włosko-paryska przyjaciółka. Nie najlepszy pomysł zasypiać. Właściciel wrzeszczy. Kogo przyniosło na to pustkowie. Bananowce są przecież chodzącymi drzewami. Transfiguracja smaku w mękę. guru katolickich pampersów. Carolina. Ciekawe. że jestem potępiona na wieki. więc wyszła za mąż za jednego z nich.Mogę pisać opowiadanie dla „Playboya” o dwóch zakochanych w sobie dziewczynach. Lesbijką zostaje się z przyjemności. Średniowieczny strych za 170 tysięcy euro. Fratelli zostają wieczorem w domku. Duchota. Po przeczytaniu spisu wykroczeń wiem. a ja nic nie wiem i niepotrzebnie się dręczę? Czy pampersi byli tak głupi. samobójczego wytrysku prosto w łeb. udając mężczyzn. broniąc spaghetti przed pożarciem. Neurotycznie unerwionymi fiutkami chowali się we mnie przed pedałami i obowiązkiem masturbacji. Dostał rozwód kościelny. żeby nie mieć nocnego. dwunożnym parawanem mięsa. To bananowiec naśladuje kroki uderzeniami liści. Rozglądam się. Musiała jednak zostać w Luwrze i odnawiać mozaikę dla Francuzów. papugi gadać. Zgrabnym. za to w sąsiedztwie domu Michała Anioła. Zasłonięci w łóżku moim nagim ciałem rytmicznie podrygiwali. Czekamy na dyby dziecięce. Jedno przelewa się w drugie. On niesie triumfalnie poduszkę grubości kartki. Wolę więc dziewczyny. ratując je przed wyparowaniem. bałam się tego. Damski Bóg: „Już mając dziewiętnaście lat. Rośliny też coś umieją udawać. Drzewa. czego większość dojrzałych kobiet: że dla facetów jestem tylko alibi. których oczywiście nie znosi. Lituje się nad Połą przywiązaną szelkami do krzesła. do właśnie kupionego na poddaszu studia. My jedziemy do Pietrasanta. na sam szczyt góry? Ktoś się skrada. z Toskanią wymieszało się niebo. jak poradził z tym sobie mój były mąż.

na którą tak narzekał? Włoskie twarze . czy jest bardzo wierząca.Taaak. Do Polski nie wróci. Jest informatyczką z Gdańska. palcami sprawdzić. zanim zdążą się stopić. za co płacimy. Patrząc psychoanalitycznie: odwet za odstawienie od piersi oziębłej matki. nie przesunie wąsko wykrojone etruskie oko. odpadło mi pół zęba albo się stopiło. Nie wystarczy mi samo patrzenie. To raczej prześliczna jasna panienka. Zostaje melodia języka. Zdziecinniały kolos z brzuchem przelewającym się znad zwisających majtadasów. chłodniej jest na Bali. prawie łacinę poprzekręcaną wiekami gadulstwa. ciągnę ją dalej murmurando. . siostro. tu tak pięknie.systematycznie pracują nad swoimi gelati na patyku. 24 VI Trzydzieści dziewięć stopni. Rzeźbiarsko. Nie jest włoską mammą. krzyżyków. Wsadza się go dyskretnie pod policzek na dziąsło i można prowadzić szwedzkie konwersacje: .23 VI Dzieci ze Szwecji. dowodząc. madonną karmiącą pizzą. Prefiksy mylą się z końcówkami niczym kroki w tańcu. Jestem rodzinnym cicerone. czy nie zmienią się ich idealne proporcje. Niemcy prymuski. chociaż bardziej szkodliwy. Sprasowany tytoń snusu nie wywołuje raka płuc (za to gardła i żołądka). Gdy mówią. Szwecja wybroniła ten shit przed Europą. Stoi w progu knajpy i patrzy z czułą radością na jedzących. W Pizie kelnerka: blond włosy zaczesane w kok. lizuski Europy . Morze zabrało Poli buciki (jedyne). że hasz w Holandii też jest legalny. I największe zmartwienie: Antek ma przedzawałowe tętno. co sprawdziliśmy moim ciśnieniomierzem. byle dobrnąć do końca zdania. Trzydzieści osiem stopni. Na szyi nie ma łańcuszków. biała bluzka pod szyję. Piotrowi wcięło kartę w bankomacie. Przypomina mi się zdjęcie Marlona Brando przyłapanego przez paparazzich: Niepodobny już do dawnego przystojniaka. Wysuwają szybko języczki i zlizują lody. Pytam. gdzie nie ma prywatnego ziarnka piasku. słychać w ich głosie starożytne pretensje. nie mogą zrozumieć. nie truje dymem.Masz. ale nie mam wątpliwości i nie zaczynam od niższego stopnia: wierząca. wchodząc na plażę. Ludzie pełzają w upale jak gady. Przyssany do swojej pięciolitrowej dziennej porcji lodów zamrożonego mleka. spojrzenie świętej.mam ochotę ich dotknąć. wychowane w kraju. ale mój włoski słabiutki. Dopiero po długim całodziennym przesłuchaniu znajdujemy powód: snus. skąd pani wie? .

do której zapomnieliśmy pinu. Wdzięk Włochów. Na sam koniec robię to z krajobrazem.Kucam tam i się onanizuję.pokazał dziurę. Wyro Fabia pod drzewem.Nie czujesz się tu sam? . . 25 VI Włochy to kraj katolicki. Krążymy bezsensownie po Banco Lucca. Zrobilibyśmy konkurs.Senti . kto pluje sobą dalej. zrywa owoce zżerane już przez osy. I nie mam gwoździem przybitej do drzewa żadnej cycatki. Obok szczęśliwi tubylcy piją swoje vino santo. zamalowanej stronie. . Raz na dziesięć lat można. Rozciera mi miąższ na ręce. że kładłam w najgorszych czasach na poduszkę stare mięso i smarowałam je gównem. z kim spałam.Mhhm.Mhhhm. Fabio woła mnie do sadu. Rozpuściła siebie w winie i wypluła. przy której gniły owoce. On: opalony. zarośnięte czarnymi kudłami kości. Odwiedzam Fabia w jego wiejskiej chatce w głębi gór. na tyle powoli. znaczy nieźle. synku? .. upiłabym się z Fabiem.Jadłeś. Na nich nawet spodnie od Armaniego mają krój kalesonów. . Gdyby nie droga powrotna przez góry. Antoś oszczędnie za jedno. że zakurzone blejtramy mają czas dojrzeć po drugiej. potarganych. Tak rozmawia z niczego niepodejrzewającymi rodzicami kolega Antka. który zużywa dziennie snusu za 6 euro.wdycha. Stają się ciepłe. byłoby równie taktowne co: dlaczego żyje. nie tych zażelowanych. pamiętać. Odwraca swoje obrazy od ściany. ludzi łączą wspólne grzechy. Okolica to pył suchych grządek i drzewa brzoskwiniowe. ale tych z wiecznej sjesty. Toscana z bezużyteczną kartą visa. mają brzoskwiniowy meszek.Widzisz ten dołek pod drzewem? . żeby odzwyczaić się od ukochanego. On nie wierzy. więc i wspólne znajomości. Wieczorem w Lucce na chodniku coś w stylu nur fur Deutsche . Pytanie. . co? Nie wierzę mu.zagroda dla turystów oblepiona menu turistico. jeszcze się nie przelało. dobrze mi. Nic się tam nie zmieniło od siedmiu lat. nie żadne butelkowe pomyje. Firenze.W szkole dobrze? . Żebrzemy . z czego żyje. Ubrał się na moją cześć w majtki. Bez nich nie można tu wypłacić nawet pieniędzy w banku.

spadają ze zbyt rozgrzanych ścian. Uciekają. ale dzielna i żylasta kablami na wierzchu. adresy knajp w górach dla miejscowych. . Cisza południa. Nikt tu do nas.kopia Whartona . Pola śpi w hamaku. Tłusta. Przewodniki turystyczne po Włoszech są tylko mapą. I biegną dalej. Wczoraj zaryzykowaliśmy z kolacją w Pietrasanta. ile jej kierowca: z siedemdziesiąt lat.00. on . chłopcy pojechali do klimatyzacji-cywilizacji. uciekając przed nią.widzisz? . na szczyt Meto. Facet się ceni. otyła śmierć i Matka Boska . Tańczy. sklepach. co to się nie uchlewa i nie zabija.00 powiedział nam: Pleno! Czyli wara od moich pustych stołów. u niego nadal nie było nikogo. Biegną. Kwiaty . że jest sam (dzieci śpią).Nie do pomyślenia 60 milionów lat temu. zobacz: pomidory. W jednej z nich mamma karmi gości cud-polentą i wyciąga nagle pierś dla sześcioletniego synka.ludożerka.Ty. prosto w stronę dwojga staruszków z siatkami na motyle. O wiele to lepsze od żelaznych grubasów Botero straszących na placach miasteczka pośmiertnym wypuczeniem form.o wystukanie na komputerze połączenia z naszym kontem. Trzeba mieć dokładniejsze informacje. zdejmuje buciki i biega po lodziarniach.A ten szczur jak urósł i chodzi na dwóch łapach. więc . gdy wracaliśmy z podłej pizzerii. trawiących nadmiar barokowej pobożności. Nasz dziwaczny kuchmistrz szalał po wąskiej uliczce i już o 19. Tanio i pysznie. Przekonany. Nie widzi ich. śmieje się do wszystkich. Nie zależy jej na prezentach i zachwyconych spojrzeniach. Piotr rozbiera się do naga w ogrodzie i próbuje rajskiej stylistyki z prawdziwym liściem figowym. w którym je namalowano. Są dla niej miejską plażą. Posiwiała od stłuczek. 26 VI Signore Pezzini przyjeżdża każdego wieczoru podlać ogród. nie mogąc uwierzyć . Trafiamy przypadkiem do Deutsche Bank i cała transakcja trwa dwie sekundy. Swoimi dróżkami doprowadziła nas w Pietrasanta do kościoła z freskami Botero: grubaśny diabeł. Pełnego poskręcanych jelit kolumn. Te malowidła pasują do opasłego barokowego kościoła.mieszczański Hemingway. skacze. Jego vespa w przeliczeniu na ludzki wiek ma tyle. udając pogoń za motylem. zgorszone ewolucją. jakby połknęła z czułości wszystkie mammy świata. Ona zakryta po szyję kapeluszem. podnoszą łepki. Rynki miasteczek zamknięte dla samochodów to ulubiony wybieg Poli. Po ogrodzie tuptają jaszczurki. łapiąc się gałęzi bananowców. O 22. Kochany Pezzini oddałby nam serce. nie słyszy amerykańskich okrzyków zgorszenia. nie zagląda.

potem zdycha klimatyzacja. Katedra. Leżymy wśród grządek bazylii pachnącej tak. z ręcznej prasy. 27 VI Zostajemy w naszym domowym lazarecie. Mamy tyle samo stopni co powietrze: 38-39. na co pół Polski wzięłoby wakacyjny kredyt. Nie mogę przestać. trzy gigantyczne białomarmurowe purchawki. Najpierw umierają od upałów ludzie. Rosną tam od prawie tysiąca lat. na Italię. Nie piłam nigdy takiej. Jem tylko to. Ubiegłoroczna. Misterne zdobienia kolumn i dachów są w tym ciepłym klimacie pnączami przycinanymi przez architekta. tworząc gotyckie kolonie koralowców. że Antoś unosi głowę i mimo kataru węszy. Padliśmy też w walce ze skandynawskim wirusem przywleczonym przez fratelli. . w co najwięcej serca włożył i wycisnął: oliwę. Oni budowali coraz wyżej dla lepszego widoku. katar i mdłości. gotycki styl Włoch jest bliższy starożytnemu Rzymowi niż ponurym północnoeuropejskim katedrom z cegły i kamienia łupanego. Gorączka. Choro-horror. Na upał. wieża i dzwonnica nie są przyrośnięte do siebie ani do miasta. Niebieskiej kopuły nieba do zwieńczenia proporcji. . Po wspięciu się na wieżę upada teoria konkurencji. czego nie widać na pocztówkach. z małymi oknami i wąskimi kojami. Domek wybudowany przez Pezziniego . San Gimignano . Potrzebują słońca do wyrzeźbienia cieni w swoich krużgankach. Narzekam na to. Jego wąskie uliczki są dolinami wyschniętego morza. więc i ja sama. To najpiękniej położone toskańskie miasteczko. Nie zdobyliśmy dziś ceglanej Sieny. Wyczołgujemy się do ogrodu. Domy rosną organicznie jedne przy drugich.Goździki? 28 VI Lato stulecia okazuje się latem pięćsetlecia. Stała się rozżarzonym labiryntem.miasteczko słynne ze średniowiecznej rywalizacji na wieże. są lasy i pagórki. Panteon i jaskinia. smażę.jest przecież miniaturą łodzi: niski. Może ma w sobie alkohol.cieślę . Romański. Tłem dla Krzywej Wieży w Pizie. nie chcąc pogorszyć stanu chorobą morską. Ugotowałam się na pańcię. Bolonii. jesteśmy współczesnymi niewolnikami dającymi się ukrzyżować za własne pieniądze wzdłuż autostrady do Rzymu. które wyparowało od upału. Nasze krzyże są oklejone reklamami biur podróży wywożących nieszczęśników w szczycie sezonu. Są rozrzucone na wielkim trawniku. zalewam nią bakłażany i smażę.daje to. Turyści we Włoszech.

a lizaki rosną nam z palców. Diabelską eucharystię aromatu. W tym obrzydliwym przeziębieniu dla kurażu piłam codziennie espresso. nie chcę wysiadać z klimatyzowanego samochodu. nagle stracił poczucie kierunku. Kiedy bidulka zrozumie związki przyczynowo-skutkowe. Kiedy nie ustępuję. że przejmę kierownicę: . czy się nie wymienić. Pytam. Pezzini przyjeżdża rano ze zdewastowanego Viareggio i zbijając połamane belki. gorsze są burze znad Grecji. dam sobie radę. tropikalny tajfun wyłamujący okiennice. Lingwistyczna de Sade ze szpicrutą cyrylicy? Pivot oszalał z zachwytu. że to wiało tylko z Libii. Po emigracji. Zamiast do Florencji już drugi raz skręcamy na autostradę do Bolonii albo nad morze. Gdybym pijała kawę. zamieniłabym to w religię espresso. Pola budzi się o czwartej rano. słysząc o bułgarskim święcie alfabetu. Wieczorem opary upału przynoszą zapach pomarańczy. jutro wyjeżdżamy. pociesza nas. sentymentów. i słusznie. Ale nie mogę. 29 VI Piotr tańczy imieninowo pod oliwkami w białej koszuli nocnej .Piotr. na szczęście.naszym prezencie ze sklepu dla konserwatystów w Pietrasanta (były jeszcze szlafmyce i futerały na wąsy). czy się dobrze czuje. jeżdżący bezbłędnie od lat. Jakby skóra Toskanii była z cytrusowej ochry rozgrzanej słońcem. „pozwolił wibrować i wyzwalać się z przykazań zapamiętanych po bułgarsku”. Taniec radości. przyznaje się ze strachu. . mój organizm natychmiast broni się przed herezją. Francuski dał jej erotyczną wolność. maciupeńki krążek z dna filiżanki. Nocą we francuskiej TV rozmowa Pivot z Julią Kristevą. Rozkosz może być zawsze i wszędzie.Specjalnie błądziłem. dezerterujemy. już nigdy się nie wraca. obrzucając mnie kamieniami z woreczka żółciowego. Program „Podwójny”. Kristeva mówi o zmaganiach z przetłumaczeniem siebie na drugi język. żądając lizaka. Kristeva na pytanie o ojczyznę wzrusza ramionami. zwłaszcza przymusowej emigracji. wspólnoty -zniknęła po powrocie z Francji. strząsają z nich. Nie ma dokąd. jej życie zamieni się w koszmar. o podwójnej tożsamości emigrantów we Francji. Żadna młócka propagandowa o wspólnej Europie. Dzieci przebrane za litery defilują ulicami. Moja urojona Polska: przyjaciół. Nocą burza.

w której trzeba kobietę wesprzeć. 30 VI Po drugiej stronie. Nie żeby tracił pieniądze. proponuje adopcję. z gór wieje już rozrzedzonym upałem. Ustala się. to my tracimy. musiała uciekać w góry przed Niemcami. Cudem ocalał. Jednak odległość i tropikalny upał były uszczelką. Czyta w niej o epatowaniu seksem i intelektem w Scenach z życia. natomiast wyciąga konsekwencje. bo skrobanka jest według hipokrytów zabiciem dziecka przez mafię ateistów. trochę lamentuje. Nie rozumie. Anglików. Donosi butelki oliwy. Dostali się między lotniczy ostrzał Anglików i niemieckie działa. . Teraz on gości Niemców. że historia się nie mści. ale wieczorem hotelowa pościel jest chłodna. też ciepło. jedna z najstarszych w Viareggio. za Franciszka było wzorowo jak za Józefa. osiedlona tu na początku tysiąclecia. przechodzi przez testy psychologiczne. Równie dobrze kurwy mogłyby nieść sztandar „Nie impotencji!”. Piotr bierze w krakowskim empiku gazetę o ironicznym tytule „Kultura”. Ale czy wytrzymam bycie aniołem? Telewizor wizjerem w więziennych drzwiach. Pod kościołem Świętego Idziego kilku zadowolonych z siebie trutni trzyma transparent „Nie aborcji!”. czy naprawdę nie ma warunków na urodzenie. Włochy mimo Unii zostały Włochami. że w kraju kompleksu niedouczenia powiedzieć coś normalnie. za Adolfa jak za Hitlera.Pezzini żałuje naszego wyjazdu. .Aha. W Szwecji. W naszym kraju dzięki ustawie antyaborcyjnej daje się łapówkę płatnym mordercom. . Z dalszej jego opowieści wynika. łapie się za głowę i słońce.Tu jest jak za Franciszka . Widać w nim ciągle tych samych skazanych na politykę w wywiadach. zanim kobieta zdecyduje się na usunięcie ciąży. Nasza bezładna ucieczka przypomina mu jego własną w 43. to epatować intelektem jak gołym mózgiem czy cycem. Za pozwolenie na budowę tej wakacyjnej chatki wartej dwa tysiące zapłacił inżynierom ekspertom siedem. Miał wtedy dziesięć lat i jego rodzina. LIPIEC 3 VII Być aniołem (dla Piotra) żaden problem. przez którą nie przeciekała do nas polskatość. zapłacone z góry. w Austrii. rozmowy z pracownikami opieki społecznej. spoza podręcznika. gdy między Luccą a morzem były bagna. najchętniej by nas nią pobłogosławił. pogadankach.napawa się Piotr ojczyzną gemütlich. Ewentualny zabieg jest traktowany jak osobista tragedia.

Wydali Namiętnik z Kabaretem w jednym tomie. Nie dali jej. Stąd dziecinne zarazem tak i nie. 6 VII Oddać opowiadanie do „Playboya”. Lewa nie kuma istnienia prawej. chcę i nie chcę jednocześnie. . Ja też nie dałam rady.ukrytą sprzeczność. świeża proza zniesmacza młodych starych? To kto ma ją docenić? Szczęście dla Houellebecqa. jeśli nie swoją. Chcą peselu Poli. są imadłami do wyciskania z mózgu pomysłów. więc szanowni państwo po gazetach mogą patronować jego chujom i cipom. 7 VII Odwiedzam Misiaka w nowej redakcji. bez koterii i zaprzyjaźnionych redakcji miałby opinię podobną do tej znad talerzy w Quchni. Pola to ma rozdzielony jeszcze na połówki. Co ja się lituję nad własnym. obrzydliwe. więc jeżdżę pisać do miasta. Mało kobiet artystów? Bo każda ma rodzinę. A tak zjawił się w glorii sławy. Po dwudziestu minutach czekania jeszcze mam nadzieję. Nie ma lepszego miejsca na czeczeńskie stanowisko z bombą niż międzynarodowe targi. Nie widziałyśmy się dwa tygodnie. Gdyby pisał w Polsce. zaraz będzie Polka. Misiak dzwoni. to zaadoptowaną. W domu dzieci: fratelli i Pola. 8 VII Wzywają do urzędu podatkowego. Zaproszenie do Moskwy na targi książki we wrześniu. gdy już jestem pod domem. Na recepcji przez telefon entuzjazm: -Już schodzę! . że robi w języku od kilkuset lat ćwiczonym na minetach intelektualnych. urodziła się w Szwecji . W Polsce każdego przygłupa epatuje się intelektem. do knajpy. do tego się już przyzwyczaiłam. obolałym od terminów mózgiem. zszyje z nich być może osobowość . do czwartego roku życia. Tam dostaje się od razu biżuterię -”śmiertelną blaszkę” z .W Quchni Artystycznej szlachetni młodzi ludzie rozparci na postmodernistycznych kanapach rozmawiają o Cząstkach elementarnych Houellebecqa: „Nie mogłem doczytać. Ale że ta nowoczesna. obraziłaś się?! Moja jedyna przyjaciółka jest pracoholiczką. opamięta się i zejdzie. epatowanie wulgaryzmem”. Kiedy ciałko modzelowate sfastryguje półkule. Na pewno wyszła do kibla i w czasie tej pół minuty na sikanie miała czas przypomnieć sobie o mnie i zadzwonić. Nienawidzę terminów. Po półgodzinie pytam tylko portiera. co stronę mu intelektualnie ssać.tłumaczę urzędniczce.Jezu.obiecuje. którędy wyjechać na Aleje Ujazdowskie.

pewnego dnia przez własną nonszalancję obudzisz się z ręką w nocniku gluonów.współczuję. My musimy mieć pegeery szpitalne. póki jest z czego. ryzykując życie. jeszcze mu sperforuję błonę świadomości. Podobno instynkt macierzyński jest wrodzony już gadom. To co prawda neutralny kraj. Eee. ani biologia mnie nie interesuje. tę równość w dostępie do śmierci . Wszędzie odchodzi się od państwowej służby zdrowia. Zamiast wyobraźni musiałabym mieć spychacz. ty jesteś jak zdrowie” . Zazdroszczę dmuchawcom. włoskiem Poli. Ze mną było gorzej niż z gadziną. pazurów. Uznania bezbronnego i niepojętego życia. W katolickiej Polsce łatwiej dziecko nielegalnie wyskrobać niż zalegalizować. zepatował cię? . Nie planowałam dziecka.Ani fizyka. 9 VII Nie chcę wyobrażać sobie przyszłości w tym kraju. tylko jednego pojęcia nie wyłożył łopatologicznie. żeby zwierzęta reagowały czułością na zaokrąglone kształty swoich dzieci. pełnego obietnic. Nawet w bogatej Szwecji robiącej bokami.numerem osobowym na wypadek wojny. kto woli. nie miałam żadnego. ale protestancko zapobiegliwy. mimo że facet się starał i na prawie 400-stronicową książkę z bohaterem biologiem molekularnym. Macierzyńska miłość bierze się jak filozofia. . . Początkiem kultury czy. Piotr zżyma się na Houellebecqa za niepotrzebne wstawki naukowe. ojczyzno moja.co innego w tych wynędzniałych szpitalach będzie można dostać? Socjalizm też wydaje się niezbędny niektórym cwaniaczkom do naładowania sobie kieszeni. Mają idealny kształt kuli. gdy można je już wypowiedzieć. Teraz zachwycam się każdą kostką. do czego namawiam niewinnego humanistę.Błąd. z zadziwienia. bronić piłki.powiedział SLDowiec.Co. Reszta dostępna średniointeligentnym humanistom. Macierzyństwo jest początkiem altruizmu i myślenia. . bo państwo nam to gwarantuje. Przynajmniej nam się nie udało. futro z puchu i rozdmuchują lekko swoje dzieci w świat. „Sitwo. za wartościowsze od własnych wyliniałych piór. Równie dobrze mogłyby dbać o kulkę. matriarchatu? . Nie wierzę.

13 VII Radni Warszawy (?) za prawie dwa miliony euro chcą opakować Pałac Kultury w złote płachty na wejście Polski do Europy. . nic do ukrycia. Wagina nie jest moździerzem. To dobre dla sfrustrowanych gospodyń domowych kładących się do łóżka z mikserem między nogami. muszę z Polcią. oni są masochistami. przy trzydziestu stopniach roznegliżowani w swojej egzystencji wylegują się na balkonach i trawnikach. mniej grunge’owy. nic nie poradzę na dekadencję wieku młodzieńczego: jedzenie ptasiej kupy zamiast najświeższej ryby. Żeby im było jak dożom weneckim łykającym ze wstydu i hańby płatki złotej folii zaklejające tchawicę. Miss wózka . zielenią. raczej metaforę. w którym trzeba utłuc drągiem orgazm”.10 VII Wyjazd fratelli. Letnia infekcja przesytu: ciepłem. słońcem. Bezsensowne rozmowy i czekanie na zmierzch. Nie mam ochoty wyjść. Niech szybciej wymrą w hospicjach.Pola po przebudzeniu na spacerze. . Nie mądrzyli się kategorycznie. Odpadam. Kto inny zamieściłby obelgi pod adresem własnych czytelników: „Nie używałyśmy wibratora. zagłodzą się w domach dziecka i odłączą noworodkom nierentowne inkubatory za te same pieniądze. Kończę opowiadanie do „Playboya”. W taką pogodę.Ale nie widać! . wyplucia w nią spermy. nie śmieli przyznawać im religijnej lub naukowej jednoznaczności.bronią się. . Może do zapłodnienia. Chuj nie ma przecież najodpowiedniejszego kształtu do pieszczenia pochwy. W mróz ludzie chowają się po domach. Na pożegnanie robię im sushi. kurczą z zimna. Podejrzewając początki bytu. Zohydzam im ulubione nuggetsy z McDonalda: przemielone skóry i kości polanę rozpuszczalnikiem sosu. Ale nie do rozkoszy.W życiu nie zjem surowej ryby! . Są tak współcześni jak najlepsi poeci. Nie mają nic na swoje usprawiedliwienie. nie systematyzowali swojej niewiedzy.wzdraga się Antoś w swojej nigdy niezdejmowanej śmietnikowej czapce z włóczki. Władze parszywego miasta ze złotem na oczach. popiera brata. Młodszy. Lubię presokratyków. Luksusowe samobójstwo.

Oświetlam drogę migoczącym.dziewczynki w piaskownicy. Jadąc Marszałkowską i myśląc o tym tekście. Albo ma się do tego pociąg. wielobarwnym kryształem albo kadzę sobie ziołami (ostatni raz z dziesięć lat temu). Kochając się. Za każdym „cmok” maluszek wydaje piski i okrzyki.odpyszcza pięciolatek. Czy można w demokracji narzucić komuś inne smaki. W ostatnim zdaniu poddaje się: „Problemem Polaków nie jest erozja systemu etycznego. tak jak wystawiają tekturowe atrapy funkcjonariuszy na trasie do Łodzi dla .Sosnowski! Ty antynihilisto! . Żarliwie i bez sensownych argumentów. intelekt. widzę na światłach zaczytanego Sosnowskiego. Należę do ugrupowania najebanych schodzących do katakumb umysłu. Zostaje mu tylko polski albo inny. zamiast go olać.Zostawiłeś pistolet . . musi należeć do nihilistów i na pewno nie zmienił myślenia. Po całej radości niemowlęcego świata zostaje wyuczone: „Cudnie!”. marzenia? Zamiast reklamy samochodu reklama LSD-owskiego raju. Dlatego pisze do Sosnowskiego.do niewypowiedzianego szczęścia bycia. Sosnowski ogłosił manifest „w obronie prawdziwych wartości”. Chyba to samo jest z emocjami. 16 VII W kwestii narkotyków Zachód dzieli się na pojebanych i najebanych.Nie wtrącajcie się w moje sprawy . Jest nim brak lekkości”. Z talentem do matematyki jest podobnie. Piątek udowadnia mu. gdy z rozkoszy zapominamy mówić i wracamy do siebie . W tym kraju nihilista byłby bliższy prymasowi. że właściwie mało kto mógł ją wziąć na serio i nie oburzać się antynarkotycznie. Halucynacje są nielegalne. Dzisiaj na tym samym haju przekonuje w „Wyborczej” pisarza Sosnowskiego do powrotu na łono nihilizmu. obsypując ją całusami. próbując gaworzeniem dopasować się do tego. Oczywiście nielegalnie. Świat jest psychiczny. Poczęstował Heroiną tak przewrotną i wyrafinowaną. gdyby obaj byli inteligentni. przypominamy sobie te dawne. Chęć oćpania się nie ma wiele wspólnego ze światopoglądem. co słyszy. „O Jezu!”. albo nie. Pojebanych policjantów i najebanych ekstatyków. Powinni wysyłać halucynacyjnych policjantów w głąb odmiennych stanów świadomości. Nie zdążyłam uchylić okna i wrzasnąć: . że mając talent.15 VII Biedny pisarz Piątek. Dziecko mówi wszystkimi językami. ino pomyliły mu się słowa. Kąpiele miłości: Piotr baraszkuje z Polusią. wykastrowane dźwięki. Dlatego obydwa ugrupowania zwalczają się jak cechy charakteru.

jacy będą zwykli śmiertelnicy? 17 VII Telefon z Moskwy: Będę na targach razem z Głowackim i Konwickim. zakazano wjazdu do lasu. uczciwości i państwa? Po obiedzie jedziemy z rodzicami do podmiejskich Łagiewnik. a ona będzie patronką jedynaczek! . Rodziny. wyrosły czterdziestoletnie już drzewa. aż wsiadła do wozu i odjechaliśmy. W samochodzie podniosła cisza. to wyobrażasz sobie.Ta ostatnia książka Manueli. Taka malutka. miałam być tam z drugą na G Grocholą. zamyślony zakonnik. częstowali się zapasami i tak do świtu. Nagle zawrócił. Minął ich siwobrody. zajrzał jej w oczy. znak? Triumfuję. W miejscu dawnych pikników. W tym roku ci na G i K.Wszystko możliwe . Piotr czekał z Połą i mamą przed łagiewnickim klasztorem franciszkanów. Starsi wymarli. Spotkała na ulicy matkę znajomej.zamyślił się. . nie mogła złapać oddechu. Mama wspomina Zielone Świątki . W latach 60. do rąk strach wziąć! Same kutasy i dupy! Wstyd! Czy muszę przetrenować rodzinę? Kurs samoobrony życia z Gretkowską. bo niedawno. na łące.Dobra jest . Utwierdzam się w tym po wiadomości z Lwowa. . Pochylił się nad Połą. będzie święta . Do Rosji wysyłają chyba po kolei według listy jak na Sybir.Pola Franciszka. do odpustu. Piotrowi przypomniało się drugie imię Poli nadane na cześć Biedaczyny z Asyżu: . wozy drabiniaste ciągnęły z Łodzi i w całym lesie rozkładano koce.powiedziałam z przekory. Tylko po co wystawiają też w TV atrapy premiera. jakby coś zauważył. Zakonnik pobłogosławił małą i nie spuszczał z oka. . .rolwagi.powiedział poważnie. a zakonnik coś zauważył.Papież kanonizował małżeństwo. Siostra wyżalą się przez telefon. Buddyjska rodzina zaszczycona rozpoznaniem tulku.Ale jeżeli Pola będzie święta. krzycząc: . znajomi śpiewali. Co nas łączy? Nic poza alfabetem.zmniejszenia prędkości. Nikogo nie słucha! Wychowujemy rozwydrzoną jedynaczkę! .Prowodyrka! Ciągnie dzieciaki do śmietnika. kiedy Piotr wrócił zezłoszczony ze spaceru. Od „ciuciu ciuciu” do ubliżania: .Jak jej na imię? Mamę przytkało. . na ulicę.Zobaczysz.

gdy mieszkała tu sparaliżowana babcia. Przeze mnie: . jagody. rym do życia? Za kogo się masz? Nienawidzisz życia tak jak ja. Wybudziło ją moje streszczanie Piotrowi filmu. No zajrzałam. Tradycji polskiej niesłowności musi stać się zadość. Przynajmniej zdarza się mu nie być logicznym. Pogardliwy stukot słów w rytm tanga. Pola się ożywia i pyta: „Co to?” Skąd ten embrion dorosłego wie. 19 VII Siostra Piotra długo się nie nacieszyła uniwersyteckim mieszkaniem w Milanówku. Tak jak przejście narodu z feudalizmu w komunizm po przeczytaniu książeczki Mao? Nad ranem nucę Poli kołysanki. . Coś tam śpiewam. nieprzytomne absurdy.I co kupiłeś? . pada na mózg niezależnie od wykształcenia profesorowi i sprzątaczce. 18 VII Piosenka Grace Jones z Frantica. faussi deteste la vie”. niemal wschodnią sztukę walki z losem. Przesłodkie sceny ze zsyłki inteligencji na reedukację w wiejskie błoto. w którą Polacy mają swój niezaprzeczalny wkład figurę wykrętu.poskarżyła się administracji staruszka. więc wspominałby ją nostalgicznie. w firankę. Dawniej. które z tysięcy mówionych słów nie jest po polsku? Dwulatki są przenośnymi komputerami na podkładce zaszczanej pieluchy. że to okno innego mieszkania. Taras na żądanie sąsiadki został przegrodzony siatką. miłość za papaje. Do głowy mi nie przyszło. a śliwki. Nocą z Misiakiem na Balzaka i małą Chinkę. wplatając dla rymu słówko po francusku. W tym filmie nie wyłamuje się ze szczerej naiwności nawet nieprawdziwa konkluzja: do zmiany Chin w mentalny Zachód wystarczy lektura Balzaka. skoro na tarasie.Chora reakcja na seks jest taka sama jak antysemityzm. wystarczył odgradzający terytoria sznurek.Blondyna mi w okno zajrzała! . Podobny film mógłby zrobić ktoś po kompanii karnej. ale to młodość. Już drugi tydzień nie dostajemy obiecanego klucza do naszego dworku. Papaje w puszkach.Nie mogłem się zdecydować. „Tu te prends pour ąui? Toi. Piotr wrócił ze sklepu zachwycony wysypem owoców: maliny. Dostałby w wojsku w dupę. Przedwojenna willa podzielona na mieszkania mści się za ten rozbiór. Uwodzenie wieśniaczki i jej emancypacja dzięki zakazanej lekturze zachodnich książek. Tysiące powodów układających się w ceremoniał. a gruszki! .

Zaczynam rozumieć jego ofertę. namaszczonych przez Marię Magdalenę . Film . więc żeby się do niego dostać. Czas tak szybko zarasta. zemsta. bezpieczniejsze. ratować Połę (przed czym?). lodówka pełna. spłonął. Na ekranie rusza się inny świat. wiercę się i najchętniej uciekłabym z sali. pisałam o stopach zranionych. wyhaftowana jest profesja: Pucybut. gdy oglądam je w telewizji. gdy siedząc w wagonie obok. wiem. A co z ciężkimi faktami opadającymi na dno roztworu czasoprzestrzeni? Tworzącymi tam osad o zapachu. niby ruszający ze stacji pociąg. skazać na wyrok w prywatnej celi za bycie Polakiem. . Raczej zakosami wyobraźni. Publiczność przyzwyczajona do westernów moralności. Przed południem postanawiamy jechać do Czarnolasu. Wychodzę z połowy filmów. nieukaranej perwersji. pod baldachim. mury. Rezygnujemy. Skończy się na oglądaniu poranków z Teletubisiami. nie można się cofać liniowo. traci się poczucie. Jadę do Galerii do kina. Gorącym językiem lepią się do ludzkiej skóry. Został dziewiętnastowieczny ceglany mur. Polują na ofiary. wyjeżdża na kursy psychoterapeutyczne. odpocząć przed trzydniówką. W korytarzu Galerii zaczepia mnie chasyd z kramem.myślę. po prostu serial. kamizelce. Tropiki jak egzotyczne jaszczury już tu dopełzły. kto odjeżdża.o szczęśliwej. że ja czasem z prawa na lewo czytam? On chce czegoś od moich stóp. gdzie na końcu chociaż wyrzuty sumienia rozstrzeliwują winnych. W kabale są tak ważne. nawet z tych dobrych. białej koszuli zaprasza do swego eleganckiego warsztatu na kółkach. kto zostaje. syka niezadowolona. Nie musieliby nic grać. Jednak coś mi przeszkadza. Mam wóz. Chcę biec natychmiast do domu. oblizują słony pot. gdzie złotymi literami. znajomych. Na grającego główną rolę Spadera tak jak i na Willema Dafoe mogłabym się gapić godzinami.zdejmuję słuchawki walkmana. W przewodniku czytamy: Nie ma słynnej lipy i dworu. także po hebrajsku. W meloniku. Ale czemu on do mnie. smaku i kolorze odczuwanym przez niektórych jako rzeczywistość? Piotra nie będzie trzy dni. mistyk jakiś? Wyczuł. że pierwszy na świecie film braci Lumiere był właśnie o pociągu. Usuwa mi się wtedy grunt logiki. Dopada mnie syndrom kina: nie mogę znieść ciemności. Każdy powinien się obudować.Siostra na siatkę chce odpowiedzieć drewnianą ścianą. I słusznie: ściany. Nic dziwnego. zażyć renesansu. Później. przytulić się do Piotra. wydają się o wiele lepsze. podtrzymać konstrukcję świata. Wreszcie miejsce kultu w tej świątyni konsumpcji . Budzi się jednak we mnie zostawiona samica i zaleje.Sekretarka . parząc je słonecznym jadem.

W łódzkim blokowisku moich rodziców różne typy porozkładane warstwowo na dwunastu piętrach. W wanience na balkonie woda cieplejsza od powietrza. . bez kluczy. 22 lipca 1944 początkiem Pyrylu . Zostałby zwolniony pod warunkiem. Trzeciej Rzeczpospolitej.22 VII Od rana do nocy Połcia. Łyse łby wyrastające z pleców. W rozmokłym od upału asfalcie porobiły się zagłębienia zalane wodą z kałuż i krwią. Tacy. A miało być normalnie. maluje za darmo i jeszcze z niego szydzą: niedostosowany. Dilerzy. mówią o skazaniu Nieznalskiej na sześć miesięcy ograniczenia wolności. szczęśliwa. ogoleni kierowcy z piwem w łapach. Pływały w nich świeczki zapalone przez sąsiadów. i krzyczę z radości: jest lato! Beznadziejnie jeździmy oglądać przez płot nasz dom obiecany. futrzaną czapę i wchodzi do kąpieli. W Magdalence w 1989 koniec Pyrylu. nawet nie sobą. To co u ludzi jest głową. prostytutki i ludzie z fantazją. Na poboczu drogi do Kalwarii piknik: kilkanaście superwozów. z ósmego piętra wyrzucili studenta. Na czwartym piętrze wieżowca z betonowej płyty zrobili sobie prawdziwy basen. Słucham radia.święto PKWN-u i świętej Marii Magdaleny. znudzona. co też jest końcem polskiego świata. a 22 lipca nagrania Rywina. Z tą różnicą mentalno-geograficzną. W bloku obok. ubiera się w szal. puszczając wodę „na mieszkanie”. Trzydzieści dwa stopnie: zimno! Idzie do szafy. że chociaż jednemu z nich nada wymiar moralny. u nich wypukłością mięśnia. Nie pasował im do reszty. tamtej niedzieli. Sędziego wydającego taki wyrok za ukrzyżowanie genitaliów niech skażą na tysiąc pierdów. Gdy przeciekło do parteru. zamienionych w przymus pracy na rzecz społeczeństwa. że wszystkich aresztować profilaktycznie na dwadzieścia lat. policja wyprowadziła ich z imprezki w kajdankach i slipkach. przynajmniej w tym pokoleniu. rękawiczki. spocona. że w Polsce po jednym końcu świata jest zaraz następny. 23 VII Kochamy się i mam orgazmiczne deja vu: Jestem dziesięcioletnią dziewczynką. 24 VII O mało nie przykasowałam na Puławskiej. Artystę prądem? Pracującego dniem i nocą dla dobra tego samego społeczeństwa skazywać na dodatkową robotę? Przecież on już i tak najczęściej pisze.

Z Radia Bis. dziadunio w niegdysiejszym czarnym garniturze do znalezienia tylko w trumnach. muczenia krów i wrzasku owadów. nad strumień. nikt nie chce wyglądać na potwora. Jestem trochę robakiem wypuszczonym z pudełka wozu pośrodku naturalnej scenografii świerszczy. co na planie. Siedzimy na progu. Nie siedzimy. Po dwóch godzinach wracamy do piaseczyńskiej cywilizacji. przenosimy się do ogrodu. na wystawach powinno się wbijać tabliczki: Nie deptać artystów! Nie odrosną. A jak jesienią dom napadną myszy? Jesteśmy rozłożeni chemicznie nadmiarem tlenu. Musimy przywyknąć do tej podsiadłości. w dodatku niemodnego. zasypiamy o dziesiątej. jest chyba czymś pomiędzy skandynawską Dogmą a Kusturicą. ale ja nie przeskoczę tej poprzeczki czterdzieści pięć kilo wzwyż i sobie nie życzę na mieście plakatów korygujących. Trzeba kupić sekator. Nie czujemy się właścicielami tylu metrów kwadratowych piękna i drzew. Obok statysta.A miałam być? Audycja o bilokacji czy co? Nikt nie potwierdził spotkania. Czy kobiety to trawniki.W księgarniach. radia dla mądrzejszych. 26 VII VIP-y dostały z kobiecego pisma olbrzymi plakat z gołą Emanuelle Beart i oświadczeniem: Teraz będzie się promować takie buforowe sylwetki. Mówię życzenia młodej parze: „Żebyście nie dali się jak w średniowieczu zamurować na całe życie w wieży z kredytów”. Wieczór.w polskich górach. chyba nawet uciekamy.Porozmawiajmy przez telefon. ptaków. wzory rozkładu tłuszczu? Może jeszcze wymiary czaszki? Jasne. Dostaliśmy wreszcie klucze. Scenariusz i to. 25 VII Nagranie do Wesela w reżyserii Smarzola. Z trawy po kolana. telefon: . Z drugiej strony radiowa cisza i decyzja: . zawzięty góral. raczej się skromnie podsiadamy. Środek wypada między Bałtykiem a Bałkanami .Czemu pani nie jest u nas w studiu? . wioska 40 kilometrów od Warszawy. . Kobiety nie są z hodowli. które można przystrzyc według mody i rozsyłać po ludziach listy gończe za pięknem.utalentowany. miodnych zapachów pól. kosiarkę i na pewno coś jeszcze niewyobrażalnego. skąd jest reżyser . więc nie pojechałam.

ja napawam się trawą.biorę komórkę z datą. . .Jesce. w przedszkolu? Palce przypominają teraz dziecięce pacynki. gdy zacznie się ich atak.To moje powołanie. Piotr przenosi ją do swojego wtorku. Łupu-cupu o literaturze. Kompromis: myszy obracające się na ruszcie do rytmu Koncertów Brandenburskich. zabronionym cukrem. Ona jest w poniedziałku i zaprasza na czwartek.brunecik z przedziałkiem pośrodku.Piotr pojechał do sklepu.fryzury. aż na niej siadam i żądli mnie osa.żongluje trzema notesami z ubiegłych lat. brud . Piotr chce ją porównać z kalendarzykiem. Paznokcie to ich buzie. mamojesce! I wreszcie triumfalny komentarz na koniec: .Sprawdzimy . 29 VII Dzwoni do nas ciocia emerytka. serdeczny ma pejsiki. Albo ja jesienią przy kominku z Bachem. albo one.Trudno. Mój cień. Wreszcie cyfry i nazwy dni zjeżdżają się w jedną ostrość i na celowniku jest wtorek. 28 VII Przyglądam się otoczkom brudu pod paznokciami od grzebania w ziemi. Opracowuję wrześniową batalię..Który mamy rok? . nie w parku czy na wyjeździe. Szczepionka na wieś.Kupa! Ale kupa! 27 VII Piotr przedziera się przez chaszcze. Wreszcie nie w gościach. . Kiedy miałam takie ostatni raz. Sąsiedzi opowiadają o tutejszych myszach: dwa koty w domu. Wskazujący . wołając sobie na pocieszenie: . bliziuteńko. jednak na antenę przedziera się jej aplauz: . . Jestem coraz bliżej natury. a one nie dają się zgonić ze stołu. Zatykam dzioba Poli ciastkami. praca w ogrodzie! Pola nagusieńka. mój płot i szambo. ja szamocę się między środą i czwartkiem.Ale mam małe dziecko .

SIERPIEŃ Watykan wypowiedział się (znowu) stanowczo przeciwko ślubom homoseksualistów. . Bóg katolicki jest coraz częściej bogiem osobistym. podziało się chrześcijaństwo? Skąd to namawianie do pogardy? Homoseksualizm nie jest pedofilią przekazywaną gwałtem. Chyba jestem przemęczona. przynajmniej biskupi nie będą się żenić między sobą. Słońce chowa się na krótko za zakładkę chmury. warzyw. co powszechne. Gdzie w tym „przeklęciu”. W przerwach między kopaniem dołów i pilnowaniem Poli przeglądam Markiza de Sade Thomasa. Prześladowano go nie za treść. on je kochał z całego sadyjskiego serca. Napisał słowa swym niemym ofiarom. gdy drogę zachodzą mi sąsiedzi. Był artystą. Skrócić im chromosomy wyłącznie do seksu reprodukcyjnego. a między tymi uschniętymi gałązkami bujny raj pogaństwa. odrzuceniu.. Klepka w przedpokoju drobniejsza. Po dniu z kosiarką i szmatą wracam do starego domu w podpiaseczyńskim Józefosławiu. Świetnie. Nasza wymaga cesarskich cięć. ci od uszkodzonej toyoty.. Za to go skazano. skracając niektórym drogę do nieba. głęboko. lecz formę. pośrodku ich salonu.rzucam za siebie ukłony i uciekam.napisała Erica Jong. żeby poczuł to samo. Czy próbuję się w niego wdrapać? Rozerwać mu skórę i włożyć palce w wilgotną ranę? Ulepić mu z niej to. gorsze rzeczy się halucynowało. takim pecetem niepodłączonym do serwera Watykanu. jeśli homoseksualizm okaże się zapisany w genach? Uzna za rodzaj cukrzycy dającej się wyleczyć manipulacją genetyczną? Może by i podłubać w hetero. pewnie mój astygmatyzm z wysiłku zaparował. . Sądząc po ich minach. Co zrobi Kościół. co mam między nogami. przyszli po odszkodowanie. mleka. za szczerość będącą zawsze największą perwersją. Oglądam rozorane plecy Piotra. W domach sękate krzyże. Niestety dodano też groźbę „przeklęcia” heteryków wspierających gejów. Ze zmęczenia gorzej widzę. z piętra niżej. na poczcie drewniany krucyfiks.30 VII „Dom to macica z widokiem” . Idę dalej do salonu. wchodzę do mieszkania. Z siatami wspinam się po piętrach. Boski markiz nie robił gorszych rzeczy niż jego współcześni. patrzą wyczekująco na kobietę z siatkami.Przepraszam . chciał nadać kształt temu. Nakupowałam soczków. Nic nie mówią.

zatłuc się na śmierć. W tajemnicy. na koniec świata. w gablocie. Chowa butelki przed mamą i uspokaja: . tak jakby Polacy przed wojną zajmowali się głównie ukrywaniem diamentów. Czy w Europie są jeszcze włosy czysto słowiańskie. Kochali się do szaleństwa. szukając w środku skarbu. Siedemdziesiąt metrów kwadratowych grobowca wyłożonego czarnymi workami i włosiem waty mineralnej. Posiadłość wysprzątana. Raczej uśmiechnąć się do siebie porozumiewawczo: Cześć. Wracają wspomnienia z dzieciństwa. to nieuchronne. 2 VIII Postrzyżyny u fryzjera. żeby sprawdzić.nie arabskie. wiele lat wcześniej potrzebny był psychoterapeuta. żydowskie? Chyba w oświęcimskim muzeum. Będziemy mieszkać nad pustym grobem. Zaglądamy przez klapę w podłodze.Nie umiem wyobrazić sobie jego rozkoszy. czy dobrze wyglądam. naskórkowej. wystającej z ciała. i tak będę pił. germańskie. Spędzamy dzień na kortach przy słynnym metalowym żubrze z przyspawanym łbem. Niemcy odrąbali mu go podczas okupacji. Podczytuję reklamy: „Włosy doczepiane: słowiańskie . Dowiadujemy się. Pod domem metrowy dół. Rozkwitają w odpowiedniej dla siebie temperaturze sprzed lat. Tytuły: Ofiara pasji. gdzie biel nasienia miesza się z krwią. ale nowa technologia. gdy szkodzi mu nawet woda w nadmiarze. ale czy szczelne? Zerkam w mijane lustra. jeszcze jesteś! Czy to różnica między dwudziestką a czterdziestką? Zawiało mnie i mam gorączkę. 4 VIII Odwiedzamy rodziców na letnisku w Spalę. Jej objawienie musi być w środku. obmyta. Strasznie archetypowe. że to nie fuszerka. a tu nagle otwiera się czarna dziura. nie portugalskie”. ja z kimś. dziecięcych angin i choróbsk? Okładka „Paris Matcha” z czterdziestojednoletnią Marie Trintignant zmarłą na krwiaka mózgu zafundowanego przez kochanka. Dużo wcześniej. Co za kicz. co w jego stanie. albo poprawić włosy. Teraz na rogach żubra pozują . szyby sklepowe nie po to. nie denerwuj się. Zrobić z twarzy kobiety ring jest romantyczną tragedią? Mamusia czworga dzieci i tatuś niemowlęcia jadą do Wilna. za krwistą zasłoną tkanek. jest zabójcze. Znakomita definicja nałogu: naturalna katastrofa nie do uniknięcia. z każdym nie-ja. Neurochirurg sprowadzony samolotem z Paryża nie miał już co robić.Kochanie. Tata uzależni! się od coli.

Tylko cię przybandażować do kierownicy. za które jesienią. .Anioły do ula!” Słychać bzyk. Inne.biorę dwie bomby tabcinu.erotycznie a la Quo vadis ostatnie chrześcijanki w miniówach. Chcę tu być. Aha. Dzisiaj nie chce mi się stąd wracać.Ale z ciebie mumia . Do Poli przy obiedzie mówię przez sen nad zimną zupką. chociaż w domu nie ma nic mojego. zamykam zmierzch. Wolniej widzę. szum skrzydeł. z podmurówką.mówi Piotr. Syndrom opuszczenia. fotosynteza i dzień. a zwłaszcza zimą przyjdzie nam drogo płacić. Muszę się nauczyć tym jeździć. kicham w zwolnionym tempie. Czuję się zaproszona do siebie. Za oknem letnia impreza ogródkowa. mogłabym jednym zderzakiem staranować wszystkie płoty. Czy to niewidzialna. . Niebieski na noc. cholera. niewierne baby chyba pokarało. prowadzę przecież tira. 5 VIII Ćwiczę prowadzenie nowego wozu.Uśpiłam się. . myślałam. pustawa dusza domu? Trochę drewniana. co wystaje na ich wysokości . czy podsiadłość to nie letnie szaleństwo. Dojeżdżam do podsiadłości spacerkiem. dzieci stoją pod rzeźbą i łapią to. Po namyśle . z opisu przypadku i mojego tempa wnioskuje: . Po północy. żadnych mebli. rozluźnij się. Jacek Santorski opowiada po gazetach. że to dobry kolor: chlorofil. 6 VIII Piotr wyjechał.Zielony. na balkonach grille. wjeżdżam celnie w bramę. kapanie miodu i gorejący miecz żądła. że najbardziej orgazmiczną religią gwarantującą kobietom szczytowanie na ziemi jest islam. Ktoś powiedział albo ja w gorączkowym śnie sama sobie: . Piotr znika na tydzień do Szwecji na przegląd małego samochodu i fratelli. kiedy ludzie przycichają. Budzę się chora. Zastanawiałam się. Panowie fotografują. Zamykając wieczorem bramę wjazdową. . cykanie świerszczy zgrzyt rozpędzonej maszynerii lata. Zaczyna się duszna noc. .Odwrotnie. Świat zwalnia. Dzwoni znajoma.siurka. .żyć dłużej (oszczędzić wątrobę) czy zdrowiej (zlikwidować zapalenie oskrzeli) . Jezu! 7 VIII Nie tylko ja gorączkuję.Wzięłaś tabcin na noc. gadać zaczyna wietrzona papuga.

lekarzy o różnych poglądach na wieczność przeprowadziło podobne seanse. a nie z tą pełną destrukcji i pomyłek. Wędrówki duszy doktora Michaela Newtona. to był czas z bajek dla dzieci. Przystanął . pomocną służką terapeuty. Gdyby kilku hipnotyzerów . Same skrajności. współpracująca i pragmatyczna. Pożyczają mi nowość. 9 VIII O trzeciej nad ranem jestem w połowie książki. i uzyskało od pacjentów podobne relacje. Czytając Newtona (albo raczej przepytywane przez niego zahipnotyzowane dusze). To z nią. gdy będą sprzedawać? Chcą się przenieść tam.. czy jest coś poza tunelem życia po życiu. co najwyżej pozbawia wesołego miasteczka raju i piekielnego gabinetu strachów. do Puszczy Knyszyńskiej. amerykańskiej szkole hipnozy. Więc czytam zachwycającą hipotezę żerującą na moich własnych wpadkach metafizycznych: Nazajutrz po urodzeniu Poli do pokoju zajrzał starzec.8 VIII Pola odróżniająca już psy od ludzi uznaje czułość naszych znajomych dla golden retrivera Bolka za oznakę ich bliskiego pokrewieństwa. W przeciwieństwie do archaicznofreudowskiej. Newton . drzewami. że z żadnego miejsca nie ma podobnego widoku. Połcia i Bolek są mniej więcej na tym samym poziomie wysokości i świadomości. Tak pozakrzywiano tu przestrzeń i horyzont pagórkami. .. Czy ktoś to doceni. Podwarszawski ogród Amali i Anandy wart jest więcej niż ich dwupiętrowy dom. europejskiej podświadomości ta amerykańska jest radosna.amerykański behawiorysta i hipnotyzer. z tym że Pola za wszystko dziękuje. za zmianę pieluchy też. z drugiej gadająca czarna skrzynka w trakcie seansu hipnotycznego. gdzie cicho. Nie uraża żadnej religii. pod hipnozą rozmawia Newton. uwierzyłabym.Ananda. trzeba pamiętać o ericksonowskiej.Tata? . Zawodowe skrzywienie? Obraz świata po śmierci składny i uwodzicielski. zakapturzony w pelerynie wędrowca. Opisują zaświaty podejrzanie przypominające grupy wsparcia i zajęcia psychoterapeutyczne. przygarbiony. Z jednej strony człowiek to behawioralna czarna skrzynka. Trans hipnotyczny to według Ericksona żadne mediumy i dziwoty. wybudować pensjonat ze słomy i gliny.Jak ma na imię mama psa? . z której wydostają się reakcje. Pyta kilkadziesiąt zahipnotyzowanych osób. Nie musiał się przedstawiać. nie znając cudzych wyników. .Amala.

pobrudzić się Polską. że nie jest rzeczywisty. była to stara dusza mojej córeczki. Leżymy w kurzu tratowani przez Połę i jest tak dobrze. Spodobał się jego kształt paznokci albo kolor samochodu? A że jest świeżo po powrocie ze Szwecji. odróżniam zjawy haszowe czy kalejdoskopy LSD. to nas przerasta. Obładowany zakupami wchodzi do nowego mieszkania... Mechanik w serwisie wyznaczył termin za tydzień. natknął się na gościa obsługującego go wcześniej z powodu innego drobiazgu. Hipnoza. oczywiście przy naszej przedwiecznej zgodzie. nie chcąc niczego w tym bajzlu tknąć. ale wiedziałam. wychodząc stamtąd. Nie jest się zaszczyconym odwiedzinami własnego świra. kiedy nie będzie już czasu na rozwód. taki sam dezodorant spośród setki innych wybrałam dzień wcześniej. . Na promie kupił mi perfumy z zielonej herbaty.Kiedy? . co? . Piotr wyszedł zresetowany (nie ma pojęcia. . jak tam złotawy wozik? Problemy? Proszę przyjąć pana natychmiast! rozkazał mechanikom. 11 VIII Powrót Piotra z królestwa Ikei. jednak to nie była zjawa. Nie był też chemiczny czy dymny. kiedy będziemy za starzy na głupstwa.. podnosząc ręce. dlaczego nagle znalazło się miejsce w warsztacie. Nie rozumie też. W ogóle tak chodzi z łapami do góry.. co to znaczy i co mu zrobili). Na dodatek zepsuł się samochodowy komputer. Proponuję więc ślub. poddaje się. Wymęczeni (Piotr stuka. Był nie mniej widoczny od kręcących się po korytarzu położnych. Jeżeli nie podłączą prądu albo wyschnie woda? Na pewno coś zawalimy. która wybrała nas sobie za rodziców. ja odganiam Połę. Zwąchaliśmy się telepatycznie? 12 VIII Za dużo tego załatwiania z domem. Odkrycie tego lata: najlepszy jest wiśniowy z kawałkami owoców. Tracimy pół dnia w sklepie. 13 VIII Cały dzień w podsiadłości i w upale na sadzeniu wina.zobaczyć. przynajmniej nie z tej rzeczywistości. zbijaniu mebli.Witamy. szukając śrubek. wynajdując jej inne zajęcia) padamy na kartony i pijemy kisiel.Mhm. Puszczam książkę dalej. Taki przedżyciowy cas-ting. Nikt ze znajomych nie może się od niej oderwać.Piotr próbuje odgruzować swoje terminy. . czy się dobrze zajmuję dzieckiem. Straciłam dużo krwi i mogłam bredzić. Gdyby wierzyć Newtonowi. Piotr.

. . wcisnęła cytrynę i wypiła z pół szklanki. ten sam co w coli. Częstujemy ją wodą na wypłukanie resztek. To audycja nie o mężczyznach.pyta redaktorka i mikrofon na drągu opuszcza się nad moją głową niecierpliwie jak laska poganiacza.Czemu? . mama Natalki. które sprzedają. wlała sobie z niego herbaty. Skleja tekst według własnej definicji mężczyzny. muszą zostać po godzinach. Od małpy.Zgoda. W szpitalu roześmiali się jej w nos. uratowałoby ją to przed pracą. Jutro przyjeżdża szwajcarski właściciel firmy i oni.Taki zmuszalski obyczaj.Program będzie przed jedenastą w nocy. Siedzę przed kamerą i trafia we mnie seria pytań o facetów. Mam pół minuty na każdą odpowiedź. . Zdesperowana pracująca matka jest w stanie wypić odkamieniacz. . Jestem bezradna. że trafiłam. program nie jest na żywo. inżynierowie z działu sprzedaży. by na jego cześć szorować w piwnicy piece. .Najlepiej kupić mu koniak.Nie boli.Że kobieta jest boską karą za masturbację. małpoluda. . czego dokonała właśnie nasza sąsiadka. nie truje. Więcej czasu daje się hodowcom jedwabników gawędzącym o zwyczajach robali. .. ale ministrantach. zrobić laskę i dać spokój. potną. nic pani nie będzie odesłali ją do domu. w pustych murach nagranie do „Portretu Polaków” o mężczyznach.Czemu nie sprzątaczki? . Zapomniała o czyszczącym się czajniku. nie przejdzie . . .Może to samo inaczej. bo nie przejdzie. Po zadowolonych chrząknięciach kamerzystów wnioskuję. . na jej strutą minę.martwią się kamerzyści. Co powiem. Tam jest kwas fosforowy. po Adama. .Ło Jezu. Przyszła do nas pobiadolić.Co mężczyznom nigdy nie przyjdzie do głowy? .prosi redaktorka. 14 VIII W podsiadłości na pakach. Jesteśmy umówieni na finalną randkę życia.widzę sąsiadkę w manikiurze i obcasikach miotającą się po kotłowni. Jeszcze jeden rozdział z przeglądu rozpaczy polskiej. .słyszę i kombinuję streszczenie samouczków męsko-damskich. Nigdy w tej wędrówce przez wieki i .Czym można sprawić mężczyźnie przyjemność? . Gdyby dostała zwolnienie. tego z rysunków o ewolucji człowieka..

co powiedziałam. uświadomiłam sobie. między nami. Przyprowadził jej zwierzęta. jak radzę sobie z własnym. Może kicały gdzieś obok albo w ogóle nie ewoluowały.. . ograniczony. że ty zostałaś stworzona pierwsza. Zbyt wiele nas różni. Za co? Za kruchość istnienia.„Francuski bez” . agresywny”.patroszą moją intymność przed kamerą. faceci to mój szkodliwy nałóg i spowiadam się z tego. poprosiła Boga o rozrywkę. . dowiadujemy się o zadziwiającym współistnieniu dwóch ludzkich gatunków: człowieka i neandertalczyka. Ta opowiastka powinna przejść przed godziną 23. klientom kwiaty? . Gdy zakończono moje przesłuchanie w „Portrecie Polaków”. Po północy można już nie udawać. przed cenzurą na brzydkie słówka i brzydkie myśli. których na to nie stać.Jeśli stworzę ci mężczyznę.Dlaczego pani mężczyzna jest z panią? . To będzie taka tajemnica. kobietami”. Na sto fajnych kobitek przypada jeden normalny facet. mogą iść spać. szydząc z ich niedostosowania. . wstyd przed ich hodowlą w domu? Gardzę nimi. Przecież oglądając te nieszczęsne tablice antropologiczne ewolucji człowieka.chcę coś jeszcze dodać. Ale on będzie cię źle traktował. który wymarł zaledwie trzydzieści tysięcy lat temu. „Chcę. dają. 15 VIII Odbieram siostrę i siostrzeńca z Centralnego. nazywając alimenciarzami.Jestem alkoholikiem”. To. Jednocześnie potrzebuję i cenię za wysiłek uczłowieczenia siebie samych. .Kiedy Ewa miała dość rajskiej nudy..podręczniki szkolne nie rysują kobiet. Ci.. o czym świadczy ich zwierzęce traktowanie zwane tradycją. a we mnie jest wiele kobiet . ale brak czasu.ekscytują się Piotr z siostrą w domu. panie na prawo. Ona jednak nadal nie była zadowolona. Pewnego dnia nie wyjdą więcej ze swoich jaskiń oświetlanych migającą telewizją.Czego mężczyzna nie chciałby usłyszeć? . będzie arogancki. być sobą. że program był podobny do pokazowego spotkania AA. Tak. pod jednym warunkiem: nigdy mu nie powiesz. Jeśli tak dalej pójdzie. Męscy neandertalczycy mający problem z wyartykułowaniem „kocham cię” potrzebują do przetrwania tylko maczugi piwa w ręce i kumpli. nasze drogi ewolucyjne też się rozejdą: panowie na lewo. egoizmu..00. chcę” . Czy to posunęło się już tak daleko? Demaskacja mężczyzn. zaczynającego się od przyznania: . to tylko tytuł. . . jestem kobietą.upierała się Ewa. jesteśmy razem. Jednego z nich nawet kocham. bo. „Dobrze. nie będziesz się nudzić.Ale sexy.Bo ma instynkt stadny. Mam za wycieraczkami reklamówki agencji.

płot się chwieje. Na wejściu do niej chwalebne epitafium: „Maria Kotowska . tańczyć. wyciąganiu Poli z kominka chwila średniowiecznego wytchnienia u dominikanów na Freta. Mój Boże. Może tak jest po śmierci? Wreszcie się stało. zaciśnięte nad małymi grzesznikami i wielkimi grzechami. Trzysta lat i jaki feministyczny awans. Zdziwiony przebaczeniem wraca do tamtych czasów. Drzwi wozu do wymiany. My po prostu nie mogliśmy się zdecydować na klosze. 17 VIII Po dniu poświęcania się dla podsiadłości. Tego się nie da na żywca. czy wystające z sufitu kable to wymóg feng shui. mieszając zawodowe z uczuciowym. . Piżgnęłam burtą czołgu w furtkę. 16 VIII Nic do niczego nie pasuje. aleja nie trzymam poziomu i spadam dużo niżej. a on w zemście. Zmęczona jazdami. więc nadal nie mamy w podsiadłości światła i zasłon. skasował jej projekt plastyczny. jestem niebezpieczna. Gnijące ciało i szpila świadomości. że nie mogę sięgnąć do przełącznika.spierdalaj. Wołamy go. Pokolenie wierzące w prawdziwe kwiaty w burdelu. największą cnotą tej kobiety w oczach jej męża było niebycie kobietą. Złożone do modlitwy. aż zdarłam listwę. Serce na wierzchu. aż sąsiedzi z szacunkiem zapytali. Może za kolejne trzysta zrówna się w prawach inne człekokształtne: nauczone mówić ludzkim językiem migowym szympansy mordowane w eksperymentach medycznych. Pod gotyckim sklepieniem jest się chronionym ceglanymi dłońmi. Nokturny Chopina z radia. W bocznej nawie barokowa kapliczka Kotowskich z roku 1699. gdy Misiak odrzucił jego zaloty. Przed kościołem czeka Misiak. Piotr otworzył bramę i pokazywał mi drogę z przodu. dziury w płucach. Pokazuje z daleka znajomego. Zamiast listka dla początkujących chcę graficzny znak ręki z uniesionym środkowym palcem . bezsensowną krzątaniną kładę się w południe.oprócz płci nie miała w sobie nic niewieściego”. ja wolniutko miażdżyłam ogrodzenie. prowadząc. Dusza zostaje jako metafizyczna zawiesina z trupa. Kobiecość stała się zaletą. pośpiechem.Dziesięć lat starsi i romantycy. Chopin jest przerażający. Nie myśleć. W starym mieszkaniu nie mieliśmy żyrandola trzy lata. Zerwałyśmy z nim znajomość. W domu natychmiast ogłuszam się rockiem. Jego muzyka to płyn kontrastowy wstrzyknięty do duszy. siostra nawigowała z tylu. Nie wytaczam tylko dlatego. Ciało na wysokości materaca. omijając finał. w pretty woman.

w dzień maryjny? . Dlatego wdzięcznie przyjmuje pieszczotę nacierania pszczelim woskiem. Łatwiej raz na zawsze zakleić drewno lakierem. on w mojej lycrowej sukience z boa. znaleźć w sobie miejsca dla nas. Oczywiście to niepraktyczne. bo tamtej twarzy już nie ma. Oczywiście nie drewnianym. Pierwsza noc musi być na dzień maryjny. . Zrobić z niego mumię. protestuję. Pakuje nas czterech studentów z firmy przeprowadzkowej. To zaczyna przypominać egipską przeprowadzkę w zaświaty z każdym zmumifikowanym drobiazgiem..Nie mam zaufania do drewna .mówi fachowo. opowiada o swoim budowanym domu. że się zamieniliśmy: ja tańczyłam w jego smokingu. 18 VIII Pędzę o siódmej do podsiadłości. żeby zdążyć przed stolarzem.dziwuje się. Przeszłość nie jest taka zła. O północy koniec przenoszenia. 19 VIII Ostatnie zakupy w józefosławskim sklepiku. są w koniunkcji akurat dzisiaj. Nadal się kurczy z zimna i puchnie od wilgoci. Skarży się na te lata samotności? Nie może nas ułożyć. gdy rolują jej dywanik. przeprowadzka nie w środę albo w sobotę. stawiamy nic niewarte drewniane chatki. jęcząc. Każdy flakonik w osobny papier. dekonstrukcję jego jedynego świata. Stolarz. Kładziemy się koło paczek i bezsenna noc. więc może niebo [pobłogosławi. . Piotr rusza kwadrans później z zapomnianym przeze mnie kluczem.. przeciąga się. piłując i stukając. Pola płacze. wielopokoleniowy schron rodzinny. Tak to trochę wygląda. Zostaje po niej uśmiech.Ooo. próbując zasnąć. Nie wiedziałam. Zadbałam o Merkurego i Wenus. nie kota. To my. chociaż nieme. jeszcze jeden betonowy. Nie powinno się pozwolić dziecku patrzeć na wynoszenie mebli. ale samej Alicji. gojącym rany codziennego używania. Śmieją się jej zmarszczki. Kiedy biorą się za staranne owijanie śmieci. Tak podziwialiśmy wtedy swoje balowe stroje. . inaczej szczęścia nie ma. bez szumu liści. Opisuje budowę.Znajomy przypomina sylwestra sprzed dziesięciu lat. Żegnam się ze sprzedawczynią. jakbyśmy się turlali z boku na bok po podłodze. Nauczyłam się woskować podłogi i stoły. miastowi. Ono żyje po ścięciu. Nowy dom skrzypi.

Co to jest? . więc jest go dwa razy więcej. Dom pusty kilka lat „wiotczeje”. Łomot do drzwi. Jesteśmy w konspiracji antywłamaniowej. stąd ci wojowniczy ochroniarze u nas i w ogródku. Tam nadal kapie. Czy on musi wypłakać wszystkie swoje żale za te lata opuszczenia? Pokazać nam przeżarte druty i poskarżyć się na inne nieszczęścia. żeby nie usłyszeli go ochroniarze. Jej żywiołem jest porządek. sama zobacz. dwudziestoparoletni chłopak z okolicy. naprawili. jest koło drugiej. Bez uszczelek. Znalezienie łyżeczki do herbaty przerasta naszą inteligencję. .Boję się bandytów (najczęściej obrabiają nowo zamieszkane domy). Aha. Jak? Wysadziło korki i uruchomił się automatycznie. dając podsłuchać życie gdzie indziej. 20 VIII Nocą letni deszcz. bo korki nienaprawione. poukładane już warstwy czasu i harmonii. Przyjechali. myszy (na pewno tłumy harcują w kuchni) i samej siebie (co ja zrobiłam?).to ludzie z ochrony. po szlochu walnął potową sufitu jak talerzem o podłogę. że coś się szykuje. 21 VIII Zjawia się stolarz. . Schodzę i widzę przeskakujących przez plot facetów w kominiarkach. przyciągnęło ich. rzucam okiem na tytuły gazet: Największe zbliżenie Marsa od kilkudziesięciu tysięcy lat. co? Spełniły się wszelkie przepowiednie: własny dom jest własną tragedią do wiecznego remontu. Przyjedzie za dwie godziny. Dzwonię po ekipę budującą dworki. . Pod dachem na piętrze słychać jego echo. Piotr jest pierwszy przy drzwiach. Stolarz. ale nie u nas na parterze. Wzywam siostrę. U niego tak spokojnie. przybija na tarasie swoją koncepcję. nie trenując zamieszkania. Widzę po minie Piotra krztuszącego się ze śmiechu. pół godziny powtarzającą dziwaczne słowa dyżurnemu. Widzę się za godzinę.Idź. Rano wypogodziło się. Odsyłamy wojowników. Dom jest histerykiem. Rano patrzymy na nierozpakowane pudła i z przerażenia ich nie tykamy. W dodatku coś piszczy regularnie. pieprzonych rachunków. przekazując do centrali tajne hasło. Włączył się alarm. znowu alarm. Puszczam w wozie Thelemanna. bierze ich na siebie . Po dwóch godzinach to samo. leje się ze stropu.pakuję palec w dwucentymetrowe dziury stalowej siatki. walących się ścian. Szepczę hasło. ratuje mi życie. Chodząc po dworcu. może zarwie się podłoga. chyba alarm.

Wynoszą ją z wozu. drzwi . Z wdzięczności i szacunku albo dla dodania odwagi. Ma przywieźć szafę. metalowej nie przegryzą. .w dobrą stronę. my tu mamy końskie muchy od krów. .. Nie złapała się żadna z błogosławionych much. co panu. wyliczać w centymetrach i to już dwadzieścia kilometrów za Warszawą.Jak my wyjdziemy na taras? . Tym razem przyniósł prawdziwe moskitiery. że to na komary. Jadę po lepy na muchy. ten facet najchętniej oplótłby nam dom drutem kolczastym. woda się leje. tam natychmiast prześwietla je tropikalny upał.. Jego deszczułki dorastały dziesiątki lat do mojej ręki.Ale pani tyle mówiła o myszach. tak jak się klepie po grzbiecie konia czy ukochanego psa. Następna wizyta stolarza wygląda na dalszy ciąg skeczu. 22 VIII Prąd nie płynie. że się zasugerowałem. Po co nam zabite dechą drzwi? Słowa trzeba rysować. a nie zbita z dech. Przed spaniem ścieram ze stołu brud. Maluję ją „błękitem egejskim”. no jak się nie podoba. okruchy. Nie wiem.To mają być otwierane moskitiery. Doskonała. ale młoteczkiem przybił je do drzwi. Taki sam wżarł się w niebo i udaje świętoszka. niemal dydaktycznie. Poklepuję drewniany blat. To nie lepy.Na myszy. . Wieczorem nie ma wątpliwości. Nasze lepsze. oporządzam przed nocą. . wmawiając. . Zawieszamy je w strategicznych miejscach.Moskitiera. ale na pewno najbardziej agresywny. Nie dowierzam.Panie. Są tylko francuskie. czy to najbardziej mityczny z odcieni niebieskiego.pytam spokojnie. . Myję Go. moskitiera jest na owady. Nie. burdel niesprzątnięty . tylko chorągiewki modlitewne powiewające na wietrze. Takie widoki o świcie zza płota są na Seszelach. wyprodukowali je buddyści. otwieram szuflady.ale za to mamy poranek. jak wyrzeźbiona.. Jest dokładnie według rysunku. załamuję się. zmienię. 23 VIII Boję się przyjazdu stolarza.Na co? .

ale trzecie miejsce w rankingu horrorów jest ex equo z pierwszym i drugim. Jest w tym tak dobry. że to normalne. Dostała pieniądze w walizce: z wierzchu banknoty. Wybraliśmy go z katalogu.Lokator (zaczynam go tak nazywać na cześć horroru Polańskiego) . że cały mój misterny plan finansowy padnie. Lubi myszki. W efekcie znajdujemy je też na tarasowej kanapie. że nie widział ich od lat. podpisanie umowy sprzedaży z Lokatorem. pod spodem gazeta.Według skali nieszczęść przeprowadzka po śmierci w rodzinie i rozwodzie jest najbardziej stresującym wyczynem. z dźwięczącymi farfurkami szyb. zadowolony z siebie obiecuje. żyje z ich zabijania. Moja babcia straciła majątek. 25 VIII Przywożą kredens. Robi to w transie. 26 VIII Notariusz. Lokator opalony. zdruzgotał resztę mebli. Pola chowa się w jego parterowych szkatułkach. Kwestia. Nie znosi pułapek. kiedy on dostanie kredyt. nastrój. trafił się mu wyjazd wakacyjny. Zjawia się mysi Terminator. intuicyjnie dobierając miejsca. Wiedziałam.białym. Kompromisowo nie wieszamy spornego dzieła. lekko podrzeźbionym. pieniądze wpłyną. Zniszczył nam kuchnię i salon. są zbyt okrutne. perspektywa i siła kolorów. Humanista myszeista. 24 VIII W południe jestem nieumyta. trochę mozartowskim . Rozkłada strategicznie niebieskie mydełka. Kilka myszy doświadczalnych zje trutkę i wyschnie na wiórek. Ocenia podsiadłość na trzy rodziny gryzoni. Notariuszka mówi. a ja nie mam z tego ani grosza. na czują. Sądząc po innych meblach w tym sklepie. sprzedając przed wojną kamienicę w Białymstoku. gdzie ma wisieć obraz. staje się przyspieszoną aż do kłótni analizą światopoglądu: co to jest funkcjonalność. nieuczesana. Facet kupujący od nas mieszkanie . że w ciągu tygodnia. Wnoszą i trach: walą się wszystkie proporcje. To. Został właścicielem. Nie czuję się pewnie. co nam przywieźli. przesuwając się z jednego pokoju do drugiego w zależności od przesunięcia sił i czułości między nami. Był zbyt doskonały.prosi o zmianę terminu u notariusza. Zacny pan z przedwojennym wykształceniem i kulturą. Umieram ze zmęczenia i rozwodzimy się ciągle z powodu drobiazgów. Zaczynam się bać. Reszta uzna to za niesmaczne i odpuści sobie kolonizację. To się nazywa szczęście jednorodzinne. Obrazki stoją pod ścianą. . jest renesansowym kredencho. miał być kredensikiem. Zgadzam się. Ledwo zdążyłam w przelocie wepchnąć sobie w oczy szklą kontaktowe.

Mówi. czy wyjechaliśmy ciężarową z dobytkiem na letnisko? 30 VIII . tuż przed wyjazdem do Moskwy. Przede mną procesy sądowe. Ja ją poleciłam. i to o duże pieniądze. ale kiedy?. nie myśląc. więc oczywiście to moja wina. Za zostawioną mu szwedzką pralkę-suszarkę też zapłaci. ile uzgodniliśmy. Czy wyjście z własnego domu jest zanurzeniem się w świecie oszustów czyhających na wolny lokal? 29 VIII Za trzy dni kupuję dom. dawnego mieszkania. że być może mam tylko ten talerz i stół i nie mam domu. . Tyle że on się jeszcze jej nie dorobił.Jestem dziedziczna? Rodzice też dali się nabrać i po przeprowadzce mieliśmy z powrotem wprowadzkę do dawnego mieszkania. po których wie. ale dałoby się komuś znajomemu albo do domu dziecka. Gdyby wiedział. przepraszać za bezczelnego luzaka. On miał lepszego notariusza w Tarnobrzegu. Drugiego nocą pojawiają się na moim koncie pieniądze. On ma zaledwie mózg. My nie mamy na nią miejsca. lakier ogłady na twarzy i parę treningów psychomotorycznych. Muszę przełożyć kupno domu na trzeciego września. bo nasza notariuszka była niekompetentna i czegoś nie dodała. Będzie się z tym lepiej czuł. żeby nie oglądać więcej tego prototypu biznesmena. Świadomością obdarzeni są ludzie uczciwi. Garnitur.. Stawiać talerz na stole. Na mój gust Lokator zapłaci połowę. Wszystko spisuję. jednak nie aż tyle. Piotra zamurowuje. Lokator dzwoni beztrosko.. że w ostateczności wrócimy do Józefosławia. Piotr mówi. Czy my się przeprowadziliśmy. z nim nie spisałam umowy. Zwijamy się. zabrałby pralkę przy przeprowadzce. że zapłaci.. że forsy nie ma. WRZESIEŃ 3 IX Jedziemy dać Lokatorowi klucze. Resztę sobie weźmie w ramach urojonych odszkodowań i wygranej z frajerami. Wystarczyło zapakować dziecko i ruszyć karawaną na południe. że ludzka uprzejmość to słabość do wykorzystania.2 IX Staram się żyć normalnie. Z zawodu jest przecież „Sales Force Trainer”. Słusznie wyciągnął z tarota kartę „Szaleńca”.. żeby nie zapomnieć. i to szwankujący. że „przyjął do świadomości” nasze pretensje. On zadowolony: obiecał. Dzwonić.

ale jednak. Słynny Arbat okazuje się dość parszywym deptakiem. Sowieckie Las Vegas. Z reguły na takich wyjazdach jest się samemu. Piotr się nią dobrze zajmie. Piesi na ulicy wszyscy przegrani. przyspieszając tempo. gdy miała pół roku. po czym pada. Raz przez dwa dni. Za dwie godziny mam samolot. Proszę. Beton domów przykryty świecącymi lampkami. Notariusz robi. Marzymy z Głowackim o jednym: nie zatruć się nawet herbatą. Tłumaczka raczy nas dowcipem o łysych i kędzierzawych. żeby przejść obok chodnikiem. żeby nie czytał strona po stronie. że on taki duży i postawny. Bujnie owłosieni: Stalin. Mam pokój przez ścianę z Januszem Głowackim. z misją oczywiście. bez końca na długość i szerokość. Piotr z Połą przespali transakcję mojego życia. Obok amerykańska ambasada z drutami elektrycznymi na wysokości mojej głowy. Trzeba się schylić. Zapoznajemy się. znamy ten utwór z umowy przedwstępnej. Putin . Szklankami pijemy rzekę Moskwę.glace. Chcę dzwonić do domu . Chruszczow. W sali odlotów nie myślę już o papierach. W mojej wyobraźni to była cała Dzielnica Łacińska artystów. Andropow. i po naszym śniadaniu. Dobrze. Tylko tacy na zmianę rządzą z Kremla: Lenin.została mi godzina. Nigdy nie była beze mnie tak długo.zwycięzcy. Ulice są tutaj przedłużeniem Syberii. Breżniew. przelewach. Umawiamy się na spacer po Arbacie. 4 IX Hotelowy poranek a la russe. całuję Malarkę i z tarczą dokumentów ozdobioną ortem zbiegam do wozu. Kelner niosący upragniony czaj zawraca w połowie sali do kuchni.O trzynastej podpisanie z Malarką papierów u notariusza. Zostawiam ją prawie na tydzień. W hotelu rozmowa wydawców o wchodzeniu na rosyjski rynek. . Czernienko. ci w limuzynach . co może. Samolot za półtorej godziny. zbliżamy otoczeni grozą Moskwy. Uczciwie zarobić się nie da.komórka błyska napisem „Obłast”‘ czy inna gubernia. Tu łapówka zaczyna się od willi na Lazurowym Wybrzeżu. Co z tego było? Piotr zastosował jakieś goebbelsowskie metody wychowawcze i zaczęła całkiem świadomie mówić pierwsze słowo: tata. Prawie na sygnale prujemy w stronę Okęcia . tylko wygrać. Płacę. Zaczynam zwierzęco tęsknić za Połą. Z wybiciem dziesiątej kończy pracę. Pod hotelem w centrum miasta watahy bezpańskich psów.

Bracia Rosjanie braci Polaków. Drakulowe zamki w stylu Pałacu Kultury albo betonowe molochy ruin. Za biurkiem. W podziemiach wino i kanapki produkcji polskiej ambasady. dzisiaj 10 tysięcy to sukces. bardziej w stylu peerelowskim) wydawali w ogromnych nakładach literaturę zagraniczną. naczelny wśród hebrajskich pisemek. Dyszenie zaszczutego Mandelsztama. Jest wydawcą Namiętnika i Kabaretu. 5 IX Wieczór autorski w domu Puszkina. Za komunizmu („za komuny” brzmi lżej. Słyszę nad ranem telefony z Hollyvoodoo do Janusza. Z polską ekipą jemy w ormiańskiej restauracji podejrzaną potrawę. w międzynarodowym szarym swetrze intelektualisty. Janusz pyta. czyta po polsku. Psy pod hotelem. Korki na tych wielopasmówkach zamieniają ruch uliczny w ciuchcię. że lubię Maghreb. Miejsce kultu wieszcza. teraz zapadam się w nią razem z dziurawym fotelem. Wyszedł z tego . Achmatowej. Dostat twarzową ksywę do swojego dekoltu i zawiniętych rękawów koszuli. Mówi do Głowackiego „priekrasnyj Janusz”.samizdat. Żarówki na drutach. Ta moskiewska to nie marzenia. bezużytecznej jak zawsze w tym kraju. Jedziemy do domu Bułhakowa. Zapach kurzu. Enklawy inteligencji. W pokoju ściany przepocone lękiem. chociaż nie mówi. I tak już zostaje. i będzie taniec brzucha. 6 IX Szybciej tu pieszo niż samochodem. Natchnienie udziela się prowadzącemu spotkanie. w gabinecie jarzeniówki. Architektura jest skamieniałą wyobraźnią. Ominęła mnie ta epoka. Czuję ich oddech za sobą. na pojutrze. lecz strach. Omotali go obietnicami. Zdarte parkiety. na wszelki wypadek. Nie mogę zasnąć. Podziwiam ten przyczółek inteligencji. Zagryzam cukierkami herbatę. Co wyjrzę za okno . Zjawia się siwobrody człowiek z Petersburga. wie z książki. aaa. .Wycieczka do redakcji słynnej „Literaturnoj Gazety”. Słynna kamienica z klatką schodową . Tu było serce zła? W tej ziejącej dziurze? Ogrom tego miasta jest ogromem nieszczęścia. Obok też bezsenna noc. Spodobały mu się Sceny z życia i wyda je w czerwcu. bezsensu i życia tutaj. za granicą. co zapisuję na przegubie (mój podręczny notes-pamiętnik). Z tej okazji zaprasza mnie do marokańskiej knajpy. niby trzymając się arki przymierza.Grupę krwi. ciągle widzę dawną Moskwę. Puszcza do mnie oko. zrobili na jakiś czas literackim zombi. tapicerskim wehikułem czasu. zapadnięte fotele.dramatem. Pytają nas o życie w Polsce.

co dalej. . znaczy.Jak to czemu? Za recenzje. Czy można się nauczyć na pamięć nowego siebie? Ona zachowuje się w każdym drobiazgu.Jestem Rosjanką. Radzę mu zacząć od podłogi. . to zaszczyt.Nie rozumiem tych ludzi . nie postawiono tu żadnych drogowskazów.słyszałam te rozmowy.Proszę pani. Wyjechać z międzynarodowych targów .gorzej niż wydostać się z rosyjskiego okrążenia.na Targach dowiaduję się.Gdzie pani się nauczyła tak dobrze po rosyjsku? . a Rosjanie podobno popierają tylko swoich. gdy robi się wokół nas ciemno: szare garnitury. Na miejscu szok: zamalowane. kraina cudów . Jedziemy na Targi. jak rodowita paryżanka. Rozmawiam z tłumaczką „Literaturnoj Gazety”. kłócą się między sobą. szatańskim biurokratom. . Dla niej to taka oczywistość. Taksówkarz nie zna drogi. Pytam tłumaczkę.prycha z obrzydzeniem. Nie sprzedają książek. Pojęcia nie miałam. co słychać. Polskie stoisko dostało pierwszą nagrodę. Zabytek fotografowany do międzynarodowych przewodników i miejsce kultu Behemota. po gest paznokciem.Miała pani na myśli.odpowiada zaczepnie. od podstaw. czy to zieje z moich słowiańskich rysów? . Janusz rzuca się na golą ścianę z długopisem: . zaczepiani ludzie tym bardziej. Czy ja wyglądam na antysemitkę. Nic dziwnego. pracowały przy nim ofiarne Polki z Ars Polony. Pytam dlaczego. kto wyjechał do Francji.ozdobioną graffiti wielbicieli Mistrza i Małgorzaty. Mam złote halucynacje. Kręcimy się po podmoskiewskich lasach. czy może coś o nim wiem. . Pytają.Nie wiem. wygląda mi na Azjatę. obstawa.Przychodzą do mnie ze zdjęciami sprzed pięćdziesięciu lat kogoś. Nadchodzi minister. . Urodziłam się w Moskwie i tu studiuję romanistykę. .skarży się. że przetłumaczono wszystkie moje książki. Nie jestem Chmielewską sprzedawaną tutaj w milionowych nakładach. Pytam.Nie można się im dać. do Pałaców Republik. być Żydem to nie narodowość. Przy tym dobudówki wietnamskich czy kitajskich restauracji z dykty. Francuskie obsługuje młodziutka elegantka. Daleko za Moskwę. Żeby było czysto. jeżdżącą limuzyną z obstawą. że mówię prawdę. . Rosja. Co za naród! . Tłumaczka długo się zastanawia. że musi ją sobie uświadomić: . Moje są gwarancją niepokorności. musi być powód. Żeby zmylić wroga. wpadam w czarny wir obstawy. Ze stroju i akcentu .dobra paryska dzielnica. Przy arabskim stoisku sprzedawcy siedzą odwróceni tyłem do publiczności. czy jest Żydem? . jakiej jest narodowości. Całe budynki i wielometrowe przodownice pracy z pazłotka.

nie można mnie nie zauważyć. wiem!” Lepiej nie wiedzieć. Niezdegenerowani wódą ani . ani tutaj nie usłyszałam odpowiedzi: „Tak. Płacę majątek. Zamawiam pierwsze danie w menu. robię pod Kremlem? Przeżywam patriotyczną tradycję? Kolacja z wydawcą w marokańskiej knajpie. bo nowy smak otwiera nowe odczucia.Nie wiem. ani w samej restauracji. Byłam na placu Czerwonym. Mostem tupie manifestacja studentów. ruskie juwenalia. przechodzę tarasem.Nigdy. Smakołyki to jedyny cud. Wydawca płacący za pisarza wcale mu nie funduje. który można kupić. Wydaje zarobione przez niego pieniądze. gdy mnie zapraszał. Czekam na swojego wydawcę. żebym sobie pozwiedzała. te kolorowe mają w sobie wdzięk Disneylandu na katordze.. ani w Moskwie. Symfonia? Za krótka. Cerkwie. To kawałki Warszawy.. Oglądam się za jedynymi przystojniakami w tym mieście . trafiam na ulicę Piotrogradzką. 7 IX Codziennie dzwonię do domu i zazdroszczę im Polski. Chciał dać mi do zrozumienia. mniej więcej wielkości wizytówki kulinarnego raju. Łodzi.Ma pani stolik? Na jakie nazwisko? . trudno. Niewiele tego. gdzie trwa bankiet przy ognisku. Zupełna Kongresowa. Warto było przyjść. Za pieniądze dostaję przeszczep nieznanego zmysłu.młodymi popami. niech ci się nie wydaje. Prowadzą mnie do piwnicy. że będziesz z tego coś mieć”. Jem podsmażaną gęsią wątróbkę i klocek sorbetu z fig. Po godzinie mam jasność: ten dziwny uśmiech. Szagajut po Moskwie. Nie sposób porównać wyrafinowania niedopieczonej. Mam nowe przysłowie: „Gdy ktoś w Rosji wydaje ci książkę. Wzór zrujnowanego gustu. Rubensowskie odcienie? Zbyt wyciszona. . Zamawiam miętowy marokański ulepek i siadam w strategicznym miejscu. na przedmieściach wśród nowych biurowców. Oczywiście nikt nic nie wie. że to na mój koszt. Zagrzewają ich kołchoźniki charczące: Bolszaja Rossija! Co ja. Ani na ulicy (knajpa otworzona tydzień temu). rozlewającej się wątróbki z żadnym innym wrażeniem. świeżo upieczona właścicielka dworku polskiego. Przynajmniej uczciwie.

Była. Mają twarze z katalogu: dusza rosyjska. inteligencja religijna. Patrzy na mnie ikonowato. Wydawca powiedział rosyjskiej obsłudze. wolę nie ryzykować. . ustawia się szpaler ciekawskich. Zrobił. Pyta. Pola z rozwianym włosem. gdzie już wszyscy wiedzą o moim nieudanym spotkaniu z petersburskim wydawcą i każdy powiedział swoje zdanie na temat Rosji. usta na czerwono i narysowane oczy lalek. co jest Piotrogradem.Nie wezmą mnie żywcem . 8 IX Idę na mszę. dłuższym od niej zwiniętej w kłębek. Wszystkie w chustkach na głowie.A co. Zgadza się. to centrum Moskwy. Błogosławione pięknymi śpiewami i podatkiem jednej kopiejki na odbudowę cerkwi od każdej butelki wody mineralnej. szczęściarz.niepoturbowani ciężkim życiem. Jedno nie wierzy drugiemu. Innej nie da się tu pić. Nawalony stoliczną nie wyrobił psychicznie widoku sołdatów przy odprawie na lotnisku. ja też rozmawiałam z Marokańczykiem po francusku. Kroczy nim człowiek z Petersburga. Długie włosy w kitkę. czy przyjadę w białe noce do Petersburga promować Polkę. . godzinę czekała. Kiedy jadłam w piwnicy. kogo oczekuje. śpi na Okęciu w ramionach Piotra. Nie jestem gdzieś na Solówkach. zabyła? . Wydawca nie powiedział mi o przyjęciu. groźnie i zadumanie: . Ominął go wyczyn wracającego z nami polskiego dziennikarza. adresy. Za wszelką cenę musiał się wydostać z oblężenia. Kobiety w cerkwi umalowane jak pamiątkowe babuszki.postanowił. Upewniam się. więc słowiańskiej duszy czegoś brak. Na Targach przy polskim stoisku. Głowacki odleciał dzień wcześniej. w szarym swetrze i brodzie wytarzanej w marokańskiej złocistej kurkumie. chciał zrobić niespodziankę. porównujemy fakty. na górze odbywał się przy ognisku bankiet na moją cześć. duchowi przywódcy Wschodu. pierwszym w życiu dla mnie. my się nie zauważyliśmy. Leją sobie herbatę z obtłuczonego metalowego czajnika. I tak się nam coś pomyli. z zaskoczenia nie byłam na bankiecie. czy do tego Leningradu. Rosjanie się z nim nie dogadali. Był moim mental guardem. Policzki w różane kółeczka. polska księżniczka nie była. Alkohol połączył się mu z genami i bohatersko dał nura w czeluść prze-świetlarki bagaży. idę na dziewiętnasty wiek. Wreszcie powrót.

10 IX Dzwonią z miasta. elektrownię. Wyślizguje się. w końcu pokazali w telewizji. gdzie na kolanie robię korektę felietonu. Baśń o kobietach mających seks z mężczyznami. więc jadę. Przed nieotynkowanymi domkami relikwie wspomnień: kwietnik z opon. .. . na jego własne oczy. Gdybyśmy codziennie załatwiali jedną sprawę: zmianę adresu. wydają pierwsze w Polsce pocketbooki. Jeśli trwa on dłużej niż . widział w „Teleexpressie”. a dla starszaków silikonowy koktajl z cycków? W barku Edipressu. Lepiej od razu zawiesić szubienicę z ogoloną głową żarówki. naczelnej „Urody”: . cotygodniowa msza kobiecości dla wszystkich moich znajomych. tylko stoisko. Gdzie dwudziestoprocentowa reszta? Przecież kult Matki Boskiej jest w Polsce prawie stuprocentowy. każdy podobny do pałąka i kręcąc się brzydzi. Sąsiedzi z trzylatkiem kiwają ze zrozumieniem. zalegalizowalibyśmy się za dwa miesiące. Gratuluje mi zajęcia pierwszego miejsca w Moskwie. Tylko 80 procent widzi ją jako prezydenta.Ten wiek nazywa się „parszywym dwulatkiem”. że nie ja. Przy lesie domostwa szczęśliwych. Skręcam desperacko do sklepu z lampami. Najpierw do Wydawnictwa. dolatuje mnie zapach grzanek z omastą intelektualną Doroty Maj. Czy na okładkach trzeba wybierać między infantylizacją a porno? Jesteśmy w przedszkolu.mówią. fotel dentystyczny z wódeczką na metalowej spluwaczce. Przez chwilę jestem Marylą Rodowicz albo sportsmenką..9 IX Z samego rana przyjeżdża stolarz sfotografować swoją szafę do albumu rzeczy udanych.Żyjemy na wyspach unoszących się nad rzeczywistością”. znowu kilka lat będziemy bez żyrandola. Bo Grochola ma gruszkę na Nigdy w życiu? Ile to już obrazków z owockiem: wisienki dla homo. jabłuszko. Z gazet wychyla się wszędzie Kwaśniewska. Co za przyjemność nie być w Moskwie. Jeśli nie kupię dzisiaj. jabłuszka dla hetero. 12 IX Zaganiam Połę do ogrodu. w szopkach politycznych są zwierzątka. wdrapuje na płot.Kryzys dwulatka . Copiątkowy Seks w wielkim mieście. gdzie każdy ma szafkę z grzybkiem. oni mają już to za sobą. zasiedziałych tu wiochmenów. Na okładce Polki. Nie mogę wybrać. Nie próbuję tłumaczyć.

tym bardziej podziwiam swoją matkę. Czy to zmowa inżynierów. kiedy tego potrzebowałyśmy razem z siostrą (nie szła do kina. Jest sprzecznością jak miłość. Ukryłam się za sosną. do których nie można się dobrać. i totalną wolność. 13 IX Im więcej jestem z Połą. Nie jestem dobrym kierowcą. ulubionej operetki. żeby nie zostawić nas samych). Czemu w radiu puszczają namiętnie housik. Zielony kaprys. gdy już niewiele czuje. muszą zachodzić zamiast ruchu myśli jakieś ruchy tektoniczne: napierająca płyta czołowa z wysiłkiem wynosi na powierzchnię starą myśl jak starą baśń o uczciwym towarzyszu. Matka jest troską i zarazem obojętnością. przytuliłam do niej. inaczej nie dałaby sobie rady. które okazały się puchatą miniaturą pralkowych silników. Na kilka dni przed głosowaniem Szwedów. Specjalizacja firmowych dzieci? Nocą pojechałam na Basen. że historia jest wymysłem i może się nie zdarzyła. Bawimy się z Połą w lesie w chowanego między słońcem a cieniem.taki znaczek połyskującego byczka. U tych.dwie minuty do przedwczesnego wytrysku. mając piętnaście łat. robią silniki pod mechaniczną muzykę? Znajoma na imprezie producentów AGD dostała dla dziecka pluszowe maskotki.00 musiały być w domu. Większość polityków to wybrani. nie odróżniam tego od pracy silnika. Cierpliwie czekałam drugiego dna odkrywającego ukryty sens filmu. muszę się wsłuchiwać. Polityka w takim wydaniu jest sezonową robotą dla psychopatów. houseshit japiszonów? Prowadząc. gdy opieka już nie była potrzebna: pojechałam na moje pierwsze samodzielne wakacje. ani intensywnego zła. Ani rozgrzanego dobra. Ma zapach dziecka. to już kochanek tantryk. którzy trwają pod zmienionymi partyjnymi nazwami jeszcze od czasów komuny. W finale dowiadujemy się. Minister namawiała opornych do wspólnej waluty. czy zgadzają się przyjąć euro. ufność ciepła chronionego jeszcze korą. Za jej nadopiekuńczość. W Polsce z reguły tetryk mogący dłużej dopiero po sześćdziesiątce. Tytułowy basen okazał się nocnikiem podawanym w szpitalach. symbol zjednoczonej Europy. To morderstwo podczas zakupów jest mordem rytualnym w intencji mamony? Ofiara złożona złotemu cielcowi . gdy moje koleżanki przed 21. I zawsze cierpi: poświęcając siebie albo zostawiając dziecko dla jego dobra. Zadźganie nożem w sztokholmskim sklepie szwedzkiej minister spraw zagranicznych. mam w paszporcie na stronie ze szwedzkim prawem pobytu. .

Tutaj słychać każdy ruch w więzadłach belek. O ile wiem.zwalczają samych siebie takich. co się dzieje na górze w przeciwległym końcu . mojego przyjaciela ze studiów. Czy szykuje się lista antybiotyków uświęconych? Skąd ta gorliwość redaktora? Neofici są najupierdiiwsi . Moja górna wąska warga nie pasuje do zmysłowej dolnej. U większości ten równik przecina właśnie usta. jakby z innych części świata. gdy jeszcze się nie nawrócił razem z pampersami.Leczyłam dotąd moje dzieci homeopatią.pięknie namalowana kryptoideologia. Jadąc. . południk przechodzi między oczami o różnym kolorze i kształcie. cuda Ojca Pio nie zdarzają się codziennie w polskich domach. to zupełnie co innego niż mieszkanie. Mordowany lud się buntuje.anieli sfrunęli i łeb ci odjęli. Czemu człowiek nie miałby mieć swoich południków i biegunów. którego gdzieś tam udzielił: . grymaszące jedna przeciw drugiej i znowu się tulące. Jego belki pachną w słońcu żywicą. Dzwoni do niego uboga matka czworga dzieci zaniepokojona wywiadem. W Chinach nie tamie się praw człowieka. Chyba trafiłam jeszcze gorzej. zaciskające na sobie. łamie się tylko człowieka . Coś w stylu Spalonych słońcem Michałkowa . królem albo przewodniczącym. gdy pan powiedział. Trzeszczą.pokrętność wschodnich tortur myślenia. nie rozprawi się z pasterzem. Dlatego gdy będzie mógł. O redaktorze Tekieli . Przekazują skrzypieniem każdy impuls. Ale odstawiłam. Na anginę też nikt nie przepisuje wody z Lourdes. Nie oddzielają nas sztywne płyty ścian wykrochmalonych na biało. że to niezgodne z nauczaniem katolickim. Prawo jest ponad wszystko. jacy byli. bo tanie i skuteczne. Może przez usta przechodzi mój prywatny równik. że wyrzynany jest dla dobra stada jak zarażona trzoda. Rewelacyjny (niestety) przeszczep chińskiej propagandy na amerykański show. Przyjmie wyrok na szlachetnych buntowników (także tych z placu Tiananmen). ocieram je o siebie . słucham Radia Józef i audycji Tekielego. w dodatku drewniany. Mówiąc.stłumione dźwięki rozmów płyną powolnym pulsem domu zakrywającego nas swoim zdrewniałym ciałem. wplatając nas w swój drewniany organizm. chrupiący.te niedobrane połówki w ustawicznym sporze.Przeniosłam się do drugiej sali na Hero. Kolorem przypomina trochę bochenek chleba. 14 IX Mieć dom. Rozdzielające się. ze złocistą skórką wypieczoną letnim żarem. ale rozumie. W łazience na dole słyszę.

Dostałam rozgrzeszenie. A tu zaproszenie do Madrytu. Szwedzi (Piotr i Pola też) zostali przy swoich koronach.. jeszcze śpiąc. To tak oczywiste jak dzielenie się chlebem. Piotr siada z wrażenia przy kredensie. Stara waluta została dzięki Szwedkom kobiety uratowały swój zamrożony raj. Za barem trzeba odwrotnie. Jak tu nie mówić o tradycji judeochrześcijańskiej. . Ta niepewność. Szczęście. Za płotem pojawił się nowy sąsiad. Ugotowanie obiadu w tym bałaganie jest niewykonalne. że tylko o tym wiem i pamiętam. ile jeszcze może przepić. poszłabym za nią. Namawiam Piotra na wspólny wyjazd. skoro tak czytelna (na reklamowych logo) i nadal wspólna jest mitologia grecka? W przerwie między waleniem młotkiem po ścianach i montowaniem rzeczy dotychczas niezauważalnych (np. żeby było na napiwek. strata forsy. żeby widział. Znajoma kelnerka objaśnia nam na deser: . Wolę zostać w ogródku.to samo musieli słyszeć od rana. miał na dół. nosił dres z wielkim. a na wierzch pięćdziesiątki. popijanie go winem. Śmierć minister przekonującej ich do euro nie miała więc wpływu. dzwonek do drzwi. waga godna półmetrowego dżentelmena o imieniu Konstanty. Wolimy. opiekować się jej śmiercią. czy nie krwiak. rodzice van Gogha i obcięli sobie uszy.Nie. gdy miała trzy miesiące i spadła ze stołu. jej ufnemu uśmiechowi. Wygrzebał z niego suche trupki swoich zaginionych grahamek. Gdyby odeszła. gdy coś jej grozi.bogini zwycięstwa. czyjej senność nie jest efektem uszkodzenia mózgu.3400 gramów. . o którą się kłócą w Brukseli. że zjadamy . gdzie ją zadźgał. więc jestem jej winna swoje. pokrętło kaloryfera) jemy w knajpie.Resztę daje się klientowi od grubych do drobnych.15 IX Dałam Polci życie. my w hotelu. Jej zielonego spojrzenia. Morderca biednej minister sfilmowany w sklepie. Wyciskać z siebie tego bólu podobnego do rodzenia. nie będziesz miała czasu. ale nie rozpuszcza to poczucia winy. że wypieram się córki pierworodnej. Chowałam je i wynosiłam z Połą dla koni.Malowaaać! Malooować! . czy warto umieszczać ją w konstytucji UE. a nie muszę czuć. kto to zrobi lepiej od matki? Obiecałam nie zostawiać już więcej Poli dłużej niż dwa dni. Najgorszy dzień w moim życiu.. setki. Piotr sądził. firmowym napisem Nike . Ciężar .

że i trzy godziny. ściągać do niego skorupki uznane za piękne. jest wreszcie u siebie. miał takie w swoim. nawet się cieszył z naszego apetytu. zupełnie jak nagus Leonarda da Vinci. wśród skierniewickich chłopów. przed wojną. 19 IX Odwozimy rodziców do Łodzi. spojrzeniem. zmysłowe przywitanie z drewnem. Kobieta niezłomna.urządzać sobie kawałek wszechświata. .jego bułki. do końca. 16 IX Plakaty przemodlonej „Frondy” ogłaszają rozmowę z Muńkiem. jego wystawioną na dotyk wrażliwą skórą. Zdarte do sęków drewno. kto by pamiętał.rysuje się patykiem na ziemi pokoje. pomnik. wychowany na wsi. Popołudnie w domu. nawet w krzyż. Mama z łódzkich czynszówek od razu pokochała malowaną wieś. Pola śpi coraz krócej w dzień. Po którymś razie (u mnie chyba dziesiątym) przypomina to zabawę z dzieciństwa . Zdarza się. Czy to nie komiczne mieć dom . Postanawiam doczytać stronę. W opłotkach szukamy kogoś. mężnie trwam bez ruchu pośrodku kuchennego zamętu. Radzi wpuścić do ogrodu sarenki i pawie. Teraz będzie kupował więcej. Huk szkła. wpisze się w każdą figurę. Skręcamy za Rawą Mazowiecką.Gdzie to jest? Podaj. Obmywać ją z realności. Zanurzać główkę w bajkowym śnie.(pięć razy). Dzikie w porównaniu z wytresowanymi i akuratnie wymierzonymi pod kącik panelami.Cie Pola! . matka Polki. ale wystarcza jej też dziesięć minut.. szafy.. 17 IX Rano biegnę boso po skrzypiących deskach podłogi. Nie rzucać się na pomoc. Ktoś przyjdzie i zetrze albo samemu.(kilka razy Piotr). w rodzinie. Poranne. pamiętasz? . Niepokrytą kiepskim makijażem lakieru. dla siebie i konia. trzaskanie drzwiami. Przeczytałam całą stronę! Pierwszy raz od dwóch lat. Tata. Jakby musiała nadal chociaż na chwilę tracić świadomość. nie przerywać lektury. Ten to jest człowiek renesansu.Jesce! . . . w nich kanapy. gdzie mama jako Tereska Topoiska sześćdziesiąt lat temu spędzała wakacje w rodzinnych stronach babci. czyściutką jak z czytanek. co nie ruszy ręką. 18 IX Pierwsza wizyta moich rodziców.

Dom drzazga po drzazdze wyjmowanej wieczorem wrasta we mnie. Ze swoimi przodkami nie rozmawiają po hamletowsku wzorem miejscowych gadających do czaszek. Jestem wreszcie u siebie. dłonią otwartą na słońce i deszcz. Czytam o Ajnach. ukrwione mięśnie roślin.najstarsza ludność Japonii o europejskich rysach. gdy nowogwinejscy kanibale zadowalali się surowizną.A coo? Cosik. Naprawdę żyją w Japonii. w jurze wśród baraszkujących dinozaurów i ewoluujących tubylców. Drzewo o jasnych. co sama napisałam oczywiście. Dwa lata temu po przeprowadzce ze Szwecji do mieszkania w Józefosławiu pisałam: „Mój dom pod Lasem Kabackim spadł w czterech rogach na cztery łapy po przeprowadzkach. . Jakbym rozkrawała pulchne zwierzę. wróciłam do siebie. Jeżeli będzie trzeba.Słyszymy w odpowiedzi bełkotliwe narzecze: . Te same emocje. Między nimi drepczą białe pisklęta dinozaurów. Być może dzieciństwo mojej mamy rzeczywiście jest zbyt odległe. Robią to przez zasłonę. trzymam pionowo i ściągam jej skórę „z karku”. Kolekcja angielskich ekscentryków. olbrzymich liściach. Posypywali je. piętro.Ledwo trzymający się płota chłopi o twarzach powyginanych w przedziwne miny. skąd widać ogród i kominek. 21 IX Kroję na pół ciabatkę. Lubię cynamon. ale przejęli część ich zwyczajów. jedynie wtedy. jednym rozwodzie i kilku kulawych miłościach. Każde z nich jest osobną rośliną. co słyszy od duchów szepczących jej do ucha. podróżach. Cynamonu!!! Na trasie. ino. Bulgoczą „gulgul”. Nie wymieszali się z tubylcami. prędkość. Ciągoty wegetarianina? 22 IX Przesłuchania Komisji Śledczej. 20 IX Ajnowie . . lordomordy wynurzające się z łanów żytniówki. drzwi wejściowe. nadając im własne wyrafinowanie. Z samochodami? 23 IX Zasadziłam pod płotem cytat z Celnika Rousseau . niemal marynowali w cynamonie. Do niedawna jedli ludzkie mięso. Dziewczyna o najdłuższych włosach czesze je grzebieniem z ludzkich zębów i powtarza. co kwalifikuje je na indyki albinosy. Odnaleziono ich także na Nowej Gwinei. a reszta to bujda. w ostrym trafficu czuję wspólnotę z innymi. całe ścięgna. by ktoś je pamiętał. Żadne pokrętne listeczki. Gwinejczycy na Gwinei. 24 IX Rozsiadam się w kącie.katalpę.

Nareszcie Kalifornijczyk. Wyjechałam ze Szwecji. samolotów koniecznych. Nie muszę już spacerować po szwedzkich skatach. Tęskniłam za Europą: wsiąść do pociągu. Od nordyckich ciemności do mętnego światła polskich zmierzchów.palec czy inny przedmiot przepycha przez jelita zwojów mózgowych niestrawioną traumę. jest słowem pośród newage’owego i postmodernistycznego bełkotu. samochodu i pojechać na południe bez planowania promów. Nasz nowy dom osiada i białe ściany są popękaną skorupką jajka. Postrach dla współczujących. Chyba ze strachu. bo ktoś w kłótni trzaśnie drzwiami. nie aktor. Może i z tego domu się wyprowadzimy. do podziwiania.. szpilki spojrzenia zza okularów. W Sztokholmie urodziłam córeczkę. Zasłaniamy się kwiatami przed tym. Od sprawiedliwego dobrobytu do narodowej bidy z rodzynkami luksusu. Pod nogami piasek i błoto Mazowsza. co za oknem. pracowitej autoironii Woody Allena produkującego co sezon nowe dzieło o sobie i świecie. I po roku w Józefosławiu: „Wracam do mojego mieszkania. Namówiłam więc Piotra na powrót”.jeżeli się zachwieje. Trochę w nim żydowskiej. My z domem stoimy nieruchomo. W trakcie opowiadania traumatycznego zdarzenia trzeba palec albo ołówek przesuwać przed oczyma. którego słowa nie wślizgują się mi gładko w ucho. co pisze. . Płasko nijakiej. Przewodnik intelektualny na nowy wiek. żeby wydostać się ze szwedzkiej wyspy. Niech świat się kręci wokół niego. ani konserwatyzm nie znaczą już tego. W środku nasze pisklę . moja ulubiona książka. Próbuję. skoro taki pokrętny. co dawniej. podeprę ściany piątą nogą z kurzej łapki. Twarz Wilbera jest logo. Teraz siedzę nad najnowszym numerem „Psychologies”. gdzie ani liberalizm. od lewego do prawego. Nie umeblowaliśmy mieszkania «do końca».. Psychiatra Francine Shapiro. Nie chciałam słuchać jej szwedzkiego szczebiotu. Mam nadzieję. barykady ścian oddzielającej od Warszawy. Być może praca oczu porządkuje pliki zablokowane urazem. języka.Pola”. Na okładce jego zdjęcie: ogolona głowa jogina playboya. najbrzydszej krainy w Polsce. i przesuwam palec według metody EMDR (Eye Movement Desensitivation and Reprocessing). Rewelacyjne skutki . Jeden smak Wilbera. Przypominają wieczny świst chłodnego wiatru. gwarancją wiarygodności tego. Ten prawdziwy dopiero w nas rośnie? Z Wydawnictwa Santorskiego przysłano książkę o Kenie Wilberze Pasja myślenia. mówiąc „Byłam w Moskwie”. też Kalifornijka. że będzie czas przeczytać przesyłkę w Madrycie. fundamenta i iści szczęścia aż po dach. a naprawdę półczujących idiotów. wymyśliła metodę terapii przypominającą znachorskie praktyki. żeby kredensy i szafy nie przygniotły nas tutaj na wiele lat. uciekłam. Poczuć zapach prawdziwego chleba i emocji.

Wydaje się to normalne. który właśnie usłyszał. skoro płacą. Co sami robią.Więc obniżymy panu pensję o jedną piątą. z dziennikarzem zobowiązanym do obiektywizmu i piszącym pod dyktando poglądów redakcji. nie z powodów biznesowych. Waha się. ze strachu. Ziemkiewicz. jej opisy prywatności. mam nadzieję. zasypia na ławce. Tę albo się kupuje w całości. Pola bierze kocyk i redukuje się do kłębka. że go stracą: . chce zanalizować bezsens sensu. Poszedł na rozmowę kwalifikacyjną. Teraz zaczyna kiełkować ona. Prosi o czas do namysłu. Nie ma to nic wspólnego z poziomem książki. kogo pochwalą. . kogo wyśmieją. któremu płacą za najbardziej subiektywne opinie. zwrócić uwagę na siebie. Tym. ale gdzie w takim razie są ci odważni intelektualiści czy krytycy? Ilu jest niezależnych felietonistów mających własne zdanie i możliwość jego powiedzenia po latach praktyki z upierdliwymi redaktorami? Pilch.Dziękuję.Sprzedano „Panią”. Kumpel z czasów studiów nie dal się zagonić do humanistyki. On roztacza aromat swojej osobowości. W działach kulturalnych gazet z góry wiadomo. Dziennikarze mają pełne usta oskarżeń o korupcję. ma popłatny zawód. Mnie zawsze znosi na manowce publiczne i zostaję kobietą publiczną dla redaktorków wymagających perwersji współżycia z ich opiniami. że mylą felietonistę. Nic z tego. Wtryniają się mu w rozmyślania w środku nocy. spektaklu.Narcyz w naszym ogrodzie.Za jakie grzechy człowiek musi być szynką rzucaną na ladę tych kupczyków? Plasterek po plasterku obierany z godności? . co robią ich gazety będące gwarantami wolności? Czwartą władzę zamieniają powoli w piątą kolumnę. swoimi zielonymi oczami. albo odrzuca bez cenzury. Widząc. co będzie. ale ludziom się tak w głowach porobiło. Oddziela manipulację emocjami od logiki. . linią pisma. 25 IX Pierwsze niespodziewane odwiedziny .Ależ zgadzamy się na wyższe wynagrodzenie. że nie wtrącała się do felietonów. Ciekawe. . Podnosi łepek.podłamuje się. Zarządzająca nią dotychczas Krystyna Kaszuba miała tę wielką zaletę. Pola próbuje go przegadać. ale ją lubię. . Szczepkowska .Słyszeliśmy o panu dobre rzeczy.nie pasuje do reszty. gdy wujek Narcyz zbiera się do wyjścia. czy przyjąć propozycję. . Rybkowski. Można się usprawiedliwiać upodobaniami naczelnego. że z nim przegrywa. do której piszę.

tłumaczy.Oooo . to najnowsza teoria fizyczna opisująca do składu i ładu wszechświat będący wielkim hologramem . 26 IX Jedziemy do Warszawy i w radiu Muniek śpiewa o stolicy.łapię się za kosmyki. W przyciemnionych szybkach limuzyn i biurowców dla ukrycia wad. Nic. Nie proszę już więcej o nowe uczesanie -może mieć skutki nieudanej operacji plastycznej. . . . Wychowałam się przecież w śmierdzącej komunie. Na fotelu obok dziewczyna chce uchylić okno: .Zobacz . Corot . i tak będzie skubał dzianych klientów. fałszująca.pokazuję Piotrowi rysunki ze „Świata Nauki”.Chełmoński: babina w zapasce piecze ziemniaki w ognisku. no tego. Próbuję mu przemycić hologramową rewolucyjność za pomocą Hildegardy z Bingen. .. Zmienia temat. .Miało być z French Kiss. On nie odróżnia hologramu od halogenu. instynktownie uruchamiam zapadki blokujące węch. Warszawa to Muniek w ciemnych okularach. . . 27 IX Jedni nie wierzą w życie pozagrobowe. gdzie Meg Ryan całuje się z Kleinem.Jesteśmy płascy! Dwuwymiarowi. Dopiero wtedy zdaję sobie sprawę z mojego osiągnięcia ewolucyjnego: wychodząc z domu. czasami nadal zalatuje..żadnej skruchy.Giulietta Massina z La strady . Tępe olśnienie błyskiem brudnych szyb wieżowców.Zawsze lubiłem małe biusty .licytuje krajobraz. tak jak za ostatnim razem.Pomyliłem filmy. . I wiecznie z siebie zadowolona. proszę dwa centymetry krócej.Chełmoński.Miałeś mnie ostrzyc na Meg Ryan. sadzając mnie przed oknem i zachodem słońca. U zwykłego fryzjera w centrum handlowym jestem bezpieczna. Przestałam chodzić do słynnych obcinaczy po nieodwracalnej rozmowie o filmach: . ja we fryzjerów.Za bardzo czuć chemię ..No jest.Obrazy są też dwuwymiarowe. . nie rozmawiamy o kinie. Tak samo prowincjonalna.sprowadza kosmos do swoich ulubionych wymiarów. jej wizji świata w krysztale oświecanym Duchem Świętym. .pokazuje na pole przed domem .

z czego kiedyś chciałam mieć książkę o drugiej stronie kart tarota. a druga część zabierana za karę lub darowana w nagrodę. Zaryzykował gdzie indziej. „Wróżka” proponuje mi felieton. Może nadarza się okazja. Przyjaciel Filozof przynosi nową umowę o pracę. prawie gwiżdże. że jesteś narzędziem. .Piotr nie jest do końca pewien.Moja opinia jest taka: w kapitalizmie płacą za to. Patrząc na ich młode trzydziestoletnie twarze. żyjąc w kraju wczesnokapitalistycznym. Oni są od magicznej strony życia. by z miesiąca na miesiąc pospisywać to. że ma dobrą opinię. bo i połowa pensji astronomiczna.Może oddziela ich męski brud .pytamy jak o trafienie w totolotka. Powtórka Butch Cassidy i Sundance Kid. A ci. Nie przechodzi. ma czerwonawy połysk dywanów rozwijanych przed osobistościami. . Przed domem sołtysa naszej wioski leją asfalt. To jest post. Rozbuchany kominek nie może wyhamować i coraz głośniej buzuje.dziwi się Piotr. że dokonuje eksperymentu na sobie samym. koszulkach czarownicy? Redakcja pyta. W tych nowych gazetach stylizują wszystko: od sesji mody po niby-reportaże.Wdzięczą się do siebie. ale nie ma w tym nic homoseksualnego . dyspozycyjnym i cholernie sprawnym. . .28 IX . dopiero kiedy uznają cię za narzędzie. Stosy kolorowych pism potrzebnych jej do pracy. światło i dźwięk są w tej samej tonacji. Dla niej nawet najlepsze portrety są zwykłymi. Uwodzicielscy Redford z Newmanem sprzed lat. . nie odjedzie. gdy za oknem kolory. proponuję więc bezpretensjonalne „Życie przed śmiercią”. odrzucanymi szkicami na kartce pomiętej w zmarszczki. Twierdzi.czy prekapitalizm? Jedyna z chwil zmierzchu. Coś jednak zostało wspólnego. wypłacą resztę pensji. nie? . Przyniósł projekt umowy: pół pensji stałej.I co? .Dom nie lokomotywa. Dawniej u znajomych były paczki samizdatowej bibuły. jak zatytułować cykl. W pracowni u Misiaka. więc można się też wystylizować na wartości. Mimo że smoliście czarny. U nas malownicze koleiny. nie umiem docenić starości. za banalnie prawdziwe. Odmówił firmie ceniącej go mniej z tego powodu.sądzę po westernowych koszulach. Nie ma to nic wspólnego z premią.

Co rano wsadzam do miksera banany. prościej. dziecko. 30 IX . z braku mleka. Dzwoni Głowacki. nie widzicie? . Wyprowadzający ją chłop stoi przy niej. zostanie do końca życia .odkryła dzisiaj Pola.29 IX . hucząc na cały dom. ale zmuńkowal. Zaraz mam samolot. Obchodzi dwudziestolecie publicznego seplenienia. Tym. Nieważne. oglądając zajawkę filmu z Liz Hurley. jest strajk taksówkarzy i mogą być korki. byłoby więcej. wszystkie sto z całej Warszawy. Znowu Muniek. Dla mnie prawdziwe to zawsze „moja córeczka”.I niech ci tak. W tym sokowirowaniu podejrzewam się o przerabianie własnych bulw i narośli psychicznych.zastanawia się Piotr. bo zabrakło. chociaż w innych studiach były młodsze. żeby dawać jej do picia krew.Co w niej jest? Oczu oderwać nie można. Miażdżone jabłka to moje owocowe piersi. .proszę. Zazdrośnie patrzę na krowę za oknem. która odciągała jakieś żałosne krople. Ciechowski też seplenił. Zenek.Ona ma oczy w kształcie orzęsionej cipy. nigdzie nie ma przewodników po Madrycie. Najchętniej przegryzłabym sobie wtedy sutki. a zwykła taka . . . Przytulam Poicie.Idź no. Zagłuszając wspomnienia: nie karmiłam. Przewrót kopernikański w drewnianej chatce. z których cieknie sok. ja siebie lubię . Wykupili ludzie prezydenta.Mogełam.każde dziecko mówi logicznym esperanto. Mogłabym kupować gotowe. Na sesję z Hurley zeszli się faceci z okolicy. Gdyby skonstruowano mlekowirówkę. Dzisiaj w łepetynce odłupała „ja” od „siebie”.potwierdza Piotr. Dopiero z czasem uczy się błędów i przekręceń zwanych dumnie tradycją językową. jakby dostał od żony polecenie: . nieważne. Misiak mówi to samo. kim będzie jej „ja”.Mamusiu. na pole i zrób mleka do kawy. jednak układał słowa i muzykę. jak ma na imię.Amen . Na porodówce wyciskano mnie maszyną. bardziej rozebrane modelki. Tylu się ich chyba zmieści do samolotu na madrycką konferencję. zrobiła wielki krok w . przed północą w TV. bojałam . Może Muniek nie ma innych problemów? Świat też się już niczym nie przejmuje. co dzisiaj powiedziała. marchew na świeży sok dla Poli.podsuwam rozwiązanie. przewijana w pośpiechu. . przy których nie zwracało się uwagi na problemy z wymową. nie zmutowal.

Podreptała do uśmiechniętej. potwierdza: Si. z ziemi czy powietrza. Ma ręce zajęte kierownicą. Ma się ochotę powąchać niebo nabrzmiałe deszczem. chodź do mamusi! . nie odpadnę walkowerem. holują mnie telefonami: Próbuj. Wyciąga język w stronę uchylonego okna i zlizuje deszcz. szczęśliwej dziewczynki w lustrze. My z Głowackim też chcemy do króla. drugi na czerwono. że go znamy. Jeszcze masz dwadzieścia minut. co prawda. Nie daliśmy. jest tak blisko. Kwaśniewski i orszak biznesmenów idą do pałacu słuchać Chopina z okazji Dni Kultury Polskiej. miałam farta: samolot odleci godzinę później. Postanawiamy się odciąć od rządowych ważniaków. rozumiemy. z okazji pięćdziesięciolecia odkrycia punktu G. pysk. Mało kto na świecie rozumie napis „LOT”. a on ucieszony. . pewnie stanęła na nóżkach. ale również czujemy się twórcami. yo soy Carlos.Chodź. czekając. Decydujemy się perfekcyjnie opanować: Yo soy Carlos. Z przesiadką w Paryżu lecimy pół dnia. Spóźniłam się na samolot. chodź do tatusia! A ona nie poszła ani do mnie. Wkuwamy z Głowackim samouczkowy hiszpański. więc gestykuluje twarzą wyrażającą ulgę . szefem Ars Polony. że my nie przylecieliśmy z okazji Dni Polskich.kierunku samej siebie. czy jak to się tam nazywa w samolocie. próbuj. trzeba było załatwiać wejściówki wcześniej.wreszcie koniec upałów. Zamiast tego przednia rufa. dziesięć. Będziemy mówić. Gdyby jeden wąs był na biało. Wtedy każdy. si. powinna być ozdobiona wielkimi wąsami rozwiewanymi wiatrem. Co za sugestywny kraj. W kolejce do odprawy. ani do Piotra. Gdy mając roczek. Ale no pasaran. wyciągaliśmy do niej ręce.No chodź. że pierwsze krople od wiosny. jeszcze nie wpuszczają. Stanowcza odmowa. tak podobny do jej pierwszego samodzielnego kroku. Głowacki z Foglerem. rozpozna: Polska. ani grosza na Quo vadis. Wykrzykujemy to taksówkarzowi w Madrycie. kogo wybierze: . Hiszpanie zaprosili pisarzy na G: Głowackiego i Gretkowską. wśród rodaków wymyślam nowe logo polskich linii. Heroicznie po czasie wkraczam na lotnisko. to wyparłyby narodowo i patriarchalnie latawiec mający nas reklamować w Europie.

z którego nie wypełznie żaden z namalowanych potworów.PAŹDZIERNIK 1X Niebo jest dzisiaj kopią z el Greca. Namalowany tu świat nie jest doskonalą kulą. Najpierw średniowieczne madonny. Nie patrzę na niego tylko oczami. prawie. przestrzeń i metropolia. Kula świata w usta. Dziecko i dziki zarazem.. bo też umiera od ran.narodowych rogalików maczanych w kawie i czekoladzie. Jedyny raz w życiu mdliło mnie tak w ciąży. Kneblują oseska sycącą doskonałością cyca. One są zawsze szczelnym akwarium. na którą cierpiał. Zagania mnie jak zwierzynę przed Boscha. Daję się wciągnąć węchem. Wieczne bycie. Priekrasnyj Janusz prowadzi mnie do Prado i popycha w obrazy. lewej stronie tryptyku autoportret Boscha. podwodną perlą. Głowacki ma jednak swój plan.00..00 schodzą się Hiszpanie. z którego wylęgła się głowa. Odprawiają długimi churros poranne fellatio na słodko . Na szerokiej madryckiej Grań Via. Po piekielnej. Znalazł sposób. a na pewno nie przed obrazami. gdzie mamy hotel. charczą barbarzyńskie h z głębi gardła i warczą rrrr. Sączących się ran syfilisu . Jeśli nie od nich. pobladłą skórą. nacieszyć tą gotycką ciszą przyklejoną farbą do płótna i desek. brzuchem. Ludzie normalni. To przemyślnie skonstruowana pułapka.tykanie własnych erotycznych snów. poranne zapachy churros . to na pewno od niej zalatuje rozkładem. bez szpanu innych stolic. Hiszpański ma kilka oktaw skrajności: od skowytu korridy do kwilenia dzieciątka noszonego w procesjach. Chcę się jeszcze powłóczyć po salach. O 11. Jest diabelskim Antychrystem przedrzeźniającym Chrystusa. Staję przed znanym z popkulturowych makatek Ogrodem rozkoszy ziemskich i dostaję mdłości. wplątane w żywioły i syfilis. Wystają z niej pożerane ludzkie kończyny. sepleniące c. Umęc2Ona wyobraźnia Boscha podana jest na tacy tego obrazu niby wykwintne danie z owoców morza. Zaczynamy jeść hotelowe śniadanie o 9. Co ja robiłam pięć lat w Paryżu? Tu jest rozmach. Do tego dziecięce. z nieba deszcz. by przelać swoje koszmary prosto w oglądającego. że przypomina ono bardziej kokon. no. U Boscha jest gdzieś pęknięcie. . jego ogniste krople spermy kapiącej z pokolenia na pokolenie może ugasić tylko jeszcze większy płomień . tak jak on malował . Wymieszał oślizgłe skorupiaki.apokaliptycznego końca namalowanego w epilogu. Nic z francuskiego wy-picowania.całym sobą. rośliny wbijające się w ludzkie ciało. Ma upiornie białą twarz wychylającą się z ciała tak okaleczonego.choroby miłosnej.

Sabat Goyi . Przytrzymują one przed obrazem ofiarę z ludzi już na wpół przegniłych grzechem. zapadam w panieński pokój. co odcisnęło mu się w środku. w jaskini czaszki. Stąd ten smród.Katalończykiem. głuchy . chcąc odwrócić uwagę od jej majestatu. Wczoraj wystylizowana na Polkę z klipsami i koralami. jest przerażeniem. Późny Goya . Na koniec kątem oka La yenerable mądre Jeronima Velasqueza. a nie ma jeszcze sennych postaci. gdy nie jestem już sobą. Zaraz po moim przyjeździe do Madrytu zobaczyłam w metrze napis: „Śmierć Polakom!” Uciekłam do domu i w ryk.Słońce Boscha nie świeci. wota.Bosch z mnóstwem zapieczonych oczek. aktorka Almodovara. Jadę na telewizyjną próbę Antygony w Nowym Jorku Głowackiego. Zjawia się dostojna Matę. Prowadzi ją Żywilia. matki. Biel nie jest u niego światłem. co chce: wątrobę. Jest współczesny jak każdy koszmar. Portret zakonnicy jest portretem inkwizycji o płonących oczach. Urągającej jego kalekiej skończoności. gdzie przysiadałam się ciągle do zawzięcie milczącej samotności. żebraka. Prowadzi swój teatr jak eksperyment z tkankami macierzystymi. popatrzeć na priekrasnego Janusza. co on maluje. Kładę się na łóżku i w półśnie. Z wyobraźni żerującej na życiu. ale od którego wszystko może się zacząć. Albumowe reprodukcje nie mają z nim nic wspólnego.demon. króla. w oczach wpatrzonych w niego czarownic . Okrutna niewinność ognia. . nie wrastając w jedną rolę: bankiera. To. fiuta. ode mnie samej? Czy od perwersyjnego zestawienia bladości z przegniłym różem? Potem Goya. jest właśnie ze spojrzeń. ma inne słońce.malował to. akademiki. że jest Polakiem. Po próbie siedzimy z aktorami Antygony w knajpie. Aktor z drugiego końca stołu. czernią i szarościami. Zatrzymali się gdzieś w rozwoju. . Jest wysuszonym plasterkiem pomarańczy. Uciekam z Prado. ze świątyni ludzkiego nieszczęścia.Tak. nie z tego świata. Wracam do hotelowego pokoju. Z wyglądu czarne krówsko. wokół którego się rozgrywa. z tej świątyni sztuki. tak . Podobny do tego. polska reżyserka litewskiego pochodzenia od lat mieszkająca w Madrycie. że coś widać. paryskie chambre de bony. Krakowskie pokoje. bez koloru. Bluźnierczy tryptyk obejmuje widzów skrzydłami zamieniającymi się w jadowite macki. jedząc tapasy: wybór od chleba po przywry w oleju . że nie dało się ukryć. Z nich może wyhodować na scenie.ślepy. przyciasny. w czepeczku niemowlęcia i z grzechotką krzyża.potakuje Żywilla .groza diabła. czyli aktorami. Bez złudzeń. dzisiaj jest wreszcie sobą w całej skali człowieczeństwa po hiszpańsku. Dobitność hiszpańskiego to najlepszy podkład dźwiękowy dla tych wykrzyczanych obrazów.

Przyjdę jeszcze raz popatrzeć na Janusza . dziennikarka z polskiej ekipy telewizyjnej.zaczynają wyskubywać z siebie idee.Skąd wiesz? . Hiszpanie wniebowzięci. Pisarz czołga się indywidualnie.spoglądam na ścianę. ale już bracia po piórze Węgrzy. Moglibyśmy wyjść z sali po obejrzeniu scenografii: stół przykryty zielonym obrusem.Gosposia wytłumaczyła mi. Głowacki zaproponował uznać czarny humor za polski wkład w Europę. skąd przywołuje mnie spojrzeniem martwa puenta mojej opowieści: łeb byka zabitego przez najsłynniejszego toreadora pchnięciem w nozdrza. idące na rzeź cywilizacji. skąd lepszy punkt widzenia. chciałam dopowiedzieć erratę. 3X Obrady usprawiedliwiające nasz przyjazd do Hiszpanii: „Pisarze krajów wchodzących do Unii. że Polakami przezywają Katalończyków. Niestety za nami jak na froncie kroczyła brygada europejskich urzędników i kamer wyłapująca dezerterów.mówi godnie Matę w jego stronę. Z czym do Europy”. do Pana Boga. gracja. nie robię tego ani na wschód. A ja słyszę klątwę.Do Europy wchodzą narody. niezauważalnych gestów. tylko w górę. Trzydziestoletnia Antygona obgryza do wina paznokcie. kręcącej wyczyny Janusza. Ukłoniłam się. moja: Dona Manuela. to czuć nacjonalizmem. oni i Polacy toczą boje o judeochrześcijański wstęp do konstytucji europejskiej. Ja nie o tym. Przemowy według szablonów propagandy jednakowo obłudnej. Estończycy .Nasze ciała są pantomimą tików. Próbuję przykryć metafizyczny nietakt przykrótką teoryjką: .Czarownica . Wygadałam się z tą Antygona. Po jego przemowie przyszła kolej na mnie.Nie wiem. . czuję. obnażając pypcie myśli: narodki takie jak nasz. o tym jak samotny pisarz zakochał się w spikerce. Łotysze. bo skąpi (?) i mówią po swojemu. . . ani na zachód. euro. duma z siebie i tożsamości.twierdzi Joasia. mrugnięć i drgawek opowiadających historię każdego z nas . Co do mnie. wspólna kultura. szklanki z wodą i wizytówki. .Ona straciła w dzieciństwie ojca? . . Jest podobna do Rity Hayworth z Oddzielnych stolików albo do ślicznej dziewczyny z telewizora w sztuce Pilcha. paprotki.pytam Żywillę. niezależnie od systemu rządów. .

. że objawiła mi się Unia Europejska na równinie europejskiej. W lipcu. Właściwie w drugiej połowie lipca. Ten hiszpański Wawel nie jest ponurą twierdzą. Urodziłem się w Małkini w 1937 roku.Słuchając ich. Idziemy się po tym uchlać. głębią. Słusznie mówił Gombrowicz . Językiem rozcieram coś. Nie wypadamy z rytmu wzniosłości .. ale Unia ich uratuje. drewnianą sławojką z gwiazdkami zamiast serduszka na drewnianych drzwiach.. Wreszcie po godzinie mam własny pogląd. Upajam się sobą. bardzo rozsądnie wymyślony na tutejszy afrykański klimat. więc dążą. Rozcieram smak samej siebie. Oszczędny zen.. Zresztą do mikrofonu dorwali się Łotysze i recytują po swojemu Rilkego. ten się obesra (proszę akcentować na ostatniej sylabie. wykrzykuje. opala się na peronie i ma coraz większy dekolt. Słoweniec mówi coś w oryginale. Wawel jest przy tym wesołą stodołą. Powiedziałabym.. Indianka podaje nam „trunek Majów”. Węgrzy na to. tonąc w Europie. Wysoko w rześkich górach. łotewski. Janusz zaczyna recytować pod nosem fragmenty swojego rejsowego scenariusza: „Znamy się mało. bo to nie czekolada. może woła o ratunek. Urodziłem się. czy Głowacki przeżywa tak samo. Podobny do tego. walczymy z Głowackim pod stołem o zachowanie naszej tożsamości. 4X O świcie z moją Wydawczynią wsiadamy w pociąg zwiedzać Eskurial. który przenika w mentalność z naszych publicznych szaletów. Wejście do niej w miarę upływu czasu z naturalnej potrzeby zamienia się w fizjologiczną konieczność. Wokół narody przestępujące z nóżki na nóżkę. Znaczy się w połowie lipca. Kto nie wejdzie. o czym rozpisują się przewodniki. Na stole obrad płynie Transatlantyk pod wezwaniem Gombrowicza ruszający w Rejs.pisarza może skompromitować tylko inny pisarz. dwa czekolady w czekoladerii na starym mieście. zmyć wstyd. estoński. Po pierwszym gorącym łyku obserwuję. że jego język jest piękny. Dokładnie 17 lipca. .. ale u nas polityką kulturalną nie zajmowała się inkwizycja.. Podziwiam ją i Eskurial. najpierw. to tyle o sobie na początek”. Więc może ja bym powiedział parę słów o sobie. Zamawiamy kieliszek. wtedy słowo to zabrzmi szykowniej. Głowacki odradza mi jego publiczne wygłaszanie. że są samobójczo smutni.. każdy. Popija anginowe antybiotyki piwem.głośniki zamiast radiokataryny przebojów nadają Bacha z Haendlem. słodyczą. z francuska) i będzie smród na kilka pokoleń. Po Eskurialu podmiejskim pociągiem do Segowii. Była jedynym wychodkiem w okolicy. No. grube mury.

Czekając na taksówkę. Bezpieczeństwo ma polegać na uniknięciu pożaru i zwęglenia zwłok.Casoline to benzyna. 5X Piotr tak mnie zaszczepił na miłość doustnie i dopochwowo. Krążymy nad Lasem Kabackim. jest dwanaście stopni . największa atrakcja miasteczka . w gorączce. Pół dnia lotu. .Nic. W dziesięć minut przechodzę przez wszystkie podręcznikowe fazy zderzenia ze śmiercią. Diogenes poszukujący czytelnika albo pisarza. gdzie prawie codziennie chodziliśmy na rodzinne spacery koło pomnika ofiar katastrofy lotniczej.Muszą gdzieś być. Wieczorem trzęsiemy się z zimna. układającego się warstwowo epokami po wybuchu wulkanu Historii. W tle złote rżysko z ceglanymi stogami kilku romańskich kościołów. W samej katedrze nadtłok Zbawicieli: ścieżka dwudziestu krucyfiksów obwieszonych Chrystusami o prawdziwych włosach i szklanych oczach. W Paryżu przesiadamy się na Air France i po dwóch godzinach Okęcie. że nie zauważam żadnego banderasa.średniowieczna koronka wieżyczek i baszt.pierwszy objaw -już była: gaz to nie benzyna. w amerykańskich samolotach są . Reszta Segowii to ścisk: maszkarony katedry dziobią okna domów.Głowacki szpera pod fotelami. . Taska to przed sobą. właśnie teraz? Absurd. Wreszcie powrót. Stąd wzgórze Segowii jest lawą gruzu zastygłego w zabytki. jeśli uda się przy drugiej próbie wylądować z zaciętym podwoziem.Tłumaczę Głowackiemu francuski tekst: .Co jest? . . Szczęśliwa podświadomość nie dopuszcza zagrażającej jej prawdy. . kupuje wielką lampę marokańską z drutu i szkła. . Na koniec targowanie się i bunt polegający na szukaniu poduszek ochronnych. wystrojone po madrycku w letnie sweterki. Negacja . .Dla bezpieczeństwa pasażerów wyrzucają jakiś gaz. Wydawczyni. zamiast lądować.Gaz? . We francuskich jest w zamian petit dejeuner.my.Janusz słyszy teraz angielską wersję. Później klasyczne niedowierzanie. Samolot podrywa się.Na wzgórzu mauretański zamek. Będą mogli wtedy wydłubać z nas DNA. tulimy się do rzymskiego akweduktu w dole miasta.

to. poza jednym: kierował się na Wschód. Nie wsiądę przez najbliższy rok do samolotu. kryzysu czterdziestolatki. Podajemy sobie ręce. wiedziałam już. Nie umarłam wczoraj rok młodsza. Za duże ryzyko. .Nie. może nieprzyjemny dreszcz. do Leningradu . Drugi powód opóźnienia .Trudno . Po tej rozmowie z Najsztubem. nie żebym urodzinowo rozdrapywała dziedzictwo. np.gratulujemy sobie życia. chociaż w późniejszych wydaniach swojej książki rozsądnie zmienił to na Lincolna i Kartezjusza). późny start w dorosłe życie. że chłopiec. Gorsza jest bezradność. . 6X Trzydzieste dziewiąte urodziny i tyle braków. że nie mam normalnych czterdziestu lat.żegnamy się. lub gorzej . Przerażony patrzył. Fragment o genomie i jego makroprzygodach: „Hermann Muller był pod każdym względem typowym wybitnym żydowskim uczonym uchodźcą przekraczającym Atlantyk w latach trzydziestych ubiegłego wieku. czy dadzą sobie radę. tak by miały charakter Marksa lub Lenina. Przybył do Berlina zaledwie na kilka miesięcy przed dojściem Hitlera do władzy. .Los mnie ostrzegał. by dzieci starannie hodowano. Dziecko w wieku wnuka. naczelnym „Przekroju”. Muller raz jeszcze powędrował na wschód. minuty oczekiwania.tuż przed tym.. jak naziści rozbijają laboratoria jego szefa. czy tam na ziemi nie zostawiam ich na lodzie. Czytam Genom. W prezencie urodzinowym dostaję trzy godziny wolnego. A jeśli urodzi się chore (ledwo daję radę wychować zdrowe).jest 50 procent prawdopodobieństwa. Czy powinnam mieć drugie dziecko? Jestem coraz starsza. spóźniłam się na samolot do Madrytu. Zgrzyt i otwiera się podwozie. że nie wyrzucił pracujących tam Żydów. jak antymendelista Łysenko wkradł . Przeżyłam go w przedszkolu. Powoli spadamy. kim będę. Myślę tylko o Piotrze i Poli. to się da wytrzymać. teraz w Paryżu Francuzi nie chcieli mnie wpuścić z podartym biletem.. zawiodły go do Europy. nie wierzę w intelektualną siłę felietonów. no. W 1932 roku jego płomienny socjalizm i równie płomienna wiara w selektywne płodzenie ludzi. wyhaftuję sobie na koszulce Jezus byt też inteligentny”. Nie z lęku przed śmiercią.Chciałabym pisać felietony. a w profesjonalno-etatowe w ogóle. eugenikę (chciał. palec opatrzności za każdym razem wyciągał mnie z tej zbiorowej egzekucji w niebie. Żadnego strachu o siebie. bo mając pięć lat. Miałam tyle okazji. za to. Wylądowaliśmy. .Pięknie umieraliśmy .

o które warto walczyć.należy ich rozstrzelać. Nominowani pocą się. Jeśli dobrze pamiętam. umiejąc napisać „skuwka”. negocjować. Nikt jednak nie chciał wojowniczego. W końcu dostał pracę na Indiana University. a stamtąd do Edynburga. by wyjechać za granicę. Najgorzej rano. historycznego promieniowania XX wieku. Co tam. żeby wywołać w nich mutacje. Czy sprzedają na to bilety? Wyjątkowy spektakl: wystawić dziesięciu pisarskich neurasteników do wyścigów konnych po Oscary. dzięki której można by uniknąć złych związków. Trudno mu było prowadzić badania naukowe pośrodku szkockiej zimy.się w łaski Stalina i zaczął prześladowania genetyków. podobnie jak rosyjskie dusze. Zamiast podstawowej wiedzy psychologicznej. w ostatniej chwili znalazł wymówkę. Relacja z wczorajszego rozdania NIKE. którzy sądzą inaczej . Chatka ma swoje wdechy i wydechy. gdy całkiem wypuszcza z siebie ciepły oddech. Przecież tego napięcia. jak żyć z ludźmi. zamiast ją hodować. tuż przed werdyktem ambicje pędzą coraz szybciej. ale usłyszawszy. Facet poddający geny promieniowaniu X. ostatnia światowa pochwała małżeństwa. to chyba Przeminęło z wiatrem. A co dopiero intelektualiści i poeci. reżyserzy na gali w Hollywood. Szykowanie się do narodowego dyktanda. mający premierę w 1939. że nie została dobrze przyjęta. żeby poprzeć własną zwariowaną teorię. rozwiązywać konflikty. Gonitwa trwa całą transmisję. zdesperowany próbował wrócić do Ameryki. że marnuje się czas i mózgi wkuwaniem ortografii. który źle wykłada! i mieszkał pewien czas w Związku Radzieckim. od razu . sam narażał swój genom za pomocą twardego. 7X Piotr pisze o zaletach życia w parze. Następnego roku dostał Nagrodę Nobla za odkrycie sztucznej mutacji genów”. życiowych wpadek. nie powinno się przekonywać tych. gdzie pracował w banku krwi Brygad Międzynarodowych. emitują miny skromnościowe. Uczymy się ogrzewać dom kominkiem. film naszych babć. Kończy się szkołę. z zaciemnionymi oknami laboratorium i w rękawiczkach.aktorzy. można wytrenować do nowych warunków. Robić widowisko ich kosztem i oburzać się na „Big Brothera”? Prestiżowe nagrody literackie (na świecie) z szacunku dla typowanych ogłasza się zaraz po werdykcie bez jeżdżenia kamerą po ich zawiedzionych twarzach. Muller posłał Stalinowi egzemplarz swojej książki o eugenice. roku końca świata. Pojechał na wojnę domową do Hiszpanii. że pszenicę. szorstkiego socjalisty. ale nie mając pojęcia. gdzie dotarł z właściwym sobie pechem dokładnie w momencie wybuchu drugiej wojny światowej. pompy nie wytrzymują nawet zawodowi cyrkowcy .

Że ma do kogo biec i śmiać się. To idealny język fonetyczny. Piszę niemal fonetycznie mimo ciągłego czytania. Trochę topornych. Pisanie felietonu. Resztę wyrzucić: rz. 10 X Wiedząc tyle o jatce historii. 9X Słynne „Co lubię?” na początku Amelii i wyliczanka przyjemności . chociaż błędy ortograficzne robię w każdym języku oprócz włoskiego. Słyszę co miesiąc prześladujący mnie głos ze szkoły: Proszę wyjąć karteczki. za torami pokrzywiony dąb. Film Manuela rozpoczynałby się listą tego. ale prześwietlonych wiarą. trzeba umieć nałożyć prezerwatywę. Mój ojciec. to. Nikt wtedy nie wiedział.typowo francuskie cyzelowanie rozkoszy. obciąć paznokci itd. wołając: „Mama! Tata!”. ciosanych ze szkła. dostawał do mycia w majątku Bismarcka przydział mydła. że zostawiłabym pisownię „chuj” dla tych nieobrzezanych. niewolnik Trzeciej Rzeszy. że te słabo pieniące się kostki są z ludzi. Co ma ortografia do psychoterapii i seksu? Chyba tyle.„wychowanie seksualne” emocjonalnych analfabetów. a czym innym do kurwy nędzy język ma być?! Czyste naczynia w kredensie: cukier po prawej. na co nie mam czasu: wyspać się. Tutaj zamiast kanapy mógłby być łagier. Podobna do średniowiecznych witraży. Luksus. Jego grubaśny pień opasany białym stanikiem. gdybym zamiast piątki z polskiego miała na maturze piątkę z ludzkiego. Zgoda. ó. gdzie docieramy w spacerowym kondukcie. Pola sama woła: jeść! Cudowna. Nie jestem dyslektykiem. jednak równie ważne jest wiedzieć komu. Na maturę wyryłam się regułek i natychmiast je zapomniałam. że mogę trzymać moją córeczkę za rękę. jest zaprzeczeniem ludzkiego rachunku okrucieństwa. powszednia harmonia codzienności. za łazienką Auschwitz. a ja spreparowana w słoiku. że światło dające zwykłości rumieńce kolorów jest miłością. ch. mąka po lewej. którym szlifuje się cywilizację w drobiazgach. O ile byłoby mi łatwiej w życiu. Zawiesili go pijacy? Ludność Mazowsza w matriarchalnych obrządkach marcowego Dnia Kobiet? . 11 X Na uroczysku. wydaje się cudem. I to byłoby logiczne.

pod sweterkiem . Książka o Poli. kiedy była malutka w brzuchu u mamusi. To ma być telewizja rodzinna? Chyba dla rodziny Osbourne’ów. Puszczają „Studio otwarte”. najlepsze w całym telewizorze. Tu pracujemy. by podlegać dystrybucji plemników.Połcia pokazuje embrion na okładce. Nie lubię sypialni.Pierwotne koczowanie. A my na to patrzymy. jemy. i tak wygląda łańcuszek szczęścia. 12 X Niedziela. Z barłogu pstrykamy w telewizor i pojawia się TV Puls.Krów pilnują psy. Na Zachodzie takie wydania rozchodzą się w stutysięcznym nakładzie. Mewy przybłąkały się znad Wisły wydziobywać resztki z pól.wsadzam sobie misia.drapie pępowinę. nie trzeba być paleontologiem.. oglądamy telewizję i uprawiamy życie rodzinne w barłogu przy kominku.Dzidziuś? . Byłabym dumna i bogata. Podsłuchuję Piotra tłumaczącego Poli widok zza okna: . zwanej Mućką. Szukam czegoś w radiu i trafiam na Radio Józef. sennym krokiem wychodzę na taras. psów pilnują chłopi. . udając ciężarną. Budzą nas słonie morskie. są izolatkami na sen.wspina się po mnie. ich .I miałam ogon? . Drewniany dom zamienił się w oceaniczną tratwę? Chwiejnym. Przenosimy się ze spaniem z wielkiej sypialni do zagraconego salonu. ponadgodzinne dyskusje inteligentów. Wystarczy wsłuchać się w ten ryk łaciatej syreny okrętowej. .Tak. wieloryby i pisk mew. o tu. Żadnej innej telewizji nie stać na marnowanie tyle czasu dla interesującej prawdy o polityce i społeczeństwie. to Polusia. Nagle reklamówka serialu z piersiami Pameli Anderson i hardrockowy wyjec.Tak. Ryczą krowy. ..Pan Bóg. nie ma innych zalet? 13 X Dostałam swój pierwszy pocketbook Polki. Tutaj skromnie zainkasuję średnią krajową. Cieplej. Młodzieńcy z „Frondy” śpiewają skoczną reklamówkę: „Homoseksualizm jest uleczalny - i ty możesz zostać heteroseksualistą!” Zostać katolickim heteroseksualistą. . Dlaczego katolicy uparli się na seks? Czy człowiek jest wyłącznie seksualny. bliżej. Żeby odkryć ich pokrewieństwo z wielorybami. . .Byłam malusia . primo dewoto Niepokalanów.

Druga to pochwała dla władz Pabianic za obcięcie 30 tysięcy złotych (10 procent budżetu na biednych) z dodatków mieszkaniowych po wyśledzeniu nieuczciwych ubogich. ukłony. Tak jak dzisiaj. . bez pensji. gdyby im znowu przyszła ochota kraść . Karą dla złodziei z PZU powinno być dożywocie w Pabianicach. Połcia coraz dłużej targuje się o powody wyjścia spod swetra. Ma ją Piotr i w pięć minut rozpala kominek.wyskakuje. płaczą byłe komunistki i przyszli łajdacy. 14 X Prawie jednocześnie dwie wiadomości: pierwsza o złodziejach (urzędnikach państwowych) odkładających sobie z PZU pół miliarda złotych na prywatne konto za granicą.Co. od góry komsomołka. ci na pewno inteligentni pisarze zgrywają przygłupów? Znowu uciekam warszawskimi ulicami. Skazani na życie wśród tych. ćwiczymy ciążę. nie było się w harcerstwie .w sklepach.nie mam siły. na targi w Madrycie. Ta w lisich traperkach . Kazali zdjąć futrzane buciory i założyć juniorki zapobiegające platfusowi.zapala jedną zapałką.zakonnych zgromadzeń założonych przez nawiedzonych (Duchem . pod kontrolą policji.Już koniec.Biorę ją na ręce. piesków. Ja dłubię pół godziny i nic.Chcę! . Płacze więc cały naród. .Nie! . Patrząc na Niego. których okradli. bujała . jeszcze w randze ministranta. W swojej dziesięcioletniej głowie uznałam. Węgrów? Bronię się: To moja wina. Wyrzucili mnie za buty. Od dołu traper. że wyjeżdżając na Zachód. Poza inteligencją emocjonalną jest jeszcze inteligencja ognista. że tenisówki oklejone lisim futrem pasują do mundurka socjalistycznego harcerstwa. ale nie dotrwało do ogniska. ciągle uciekając.Było. .Nie chcesz się urodzić? Do tatusia. delegacje. 16 X Dwudziestopięciolecie pontyfikatu Papieża. Uciekłam ze zbiórki w traperkach i chyba nadal ich nie zdejmuję. Ale czy wierzy? We Francji 90 procent nowej hierarchii kościelnej pochodzi ze wspólnot religijnych . . Od rana filmy. gdy usłyszałam zarzut z redakcji pisma: Czy musisz w felietonie obrażać Czechów. przytulam pod swetrem. Mamy nową zabawę w rodzenie. bez zasiłku mieszkaniowego.to ja.I mamusia tak tuliła. . kotków? .

Raczej ciurka sobie w tempie strumienia. którzy tam wstępują. Ja chcę do domu starców. przy kolacji stała się mówiącą zrozumiale dziewczynką. Słodkie hasło reklamowe do tego samego. Rano była gaworzącym dzidziusiem. gaga” przeszła nagle w jakość czytelnej wypowiedzi: Proszę cukier. 22 X Woda w naszym domu nie jest tą wielkomiejską. do muzeum. tylko na motywach. o czym pisze Houellebecq w Cząstkach elementarnych spermą i gównianą prawdą. I tak Gombrowicz zginął w artystycznym Holokauście. Odmawiam. wyćwiczone na internecie. Tak za piosenką Mileny Farmer nazwało się moje pokolenie we Francji. byłoby tylu prawdziwie wierzących. Domaga się cukru do zagryzania. pijąc herbatę z domorosłym Leninem. Bohaterem nie jest już manipulujący ludźmi dekadent. Oczarowani . 18 X Kupiłam CD . bo film nie z jego książek. 19 X Z zaoranych grud ziemi sączy się fiolet. Ilość „gugu. 21 X Siedzę przy stoliku.pieśni gregoriańskie . Nie zapiera się swoich źródeł i nie perfumuje chlorem. to w większości nawróceni i przechrzty (jak kardynał Lustiger). co płaczących na Jego widok. Może glizdy to farby wyciśnięte z tubki.rozczarowani. Nie patrzą na rozmówcę. Może gdyby w Polsce każdy katolik podlegał bezpośrednio papieżowi z pominięciem księży. pod ciągłym ciśnieniem mającym ugasić nienasyconą konsumpcję. Pojawia się w kranie cichutko i znika wycieńczona co do kropelki. 17 X Przyjemność na parę godzin . . Śmiech leci z dubbingu. dzieciom się nie daje. błądzą wzrokiem gdzieś wokół jak po ekranie i przekazują informację. przestać oceniać siebie. Moje roczniki i młodsze. Trzeba przeżyć piekło. ale pokoślawiony przeżyciami Holocaustu dewiant. Oczywiście wbrew sobie. by bawić się bliźnimi? Wreszcie Wituś usprawiedliwiony i wytłumaczony. Ci. jak napisano w czołówce. zająć się innymi.pójść do kina. Doskonała filmowo Pornografia Kolskiego zarzyna Gombrowicza. Te zgromadzenia podlegają biskupom. nie okazują w rozmowie żadnych emocji. Jest skromną służebnicą. trzydzieści lat temu.i resetuję sobie duszę po spotkaniu z rówieśnikami. Pola uosabia marksistowsko-leninowską zasadę materializmu dialektycznego.Świętym) dwadzieścia. gdzie przechowują uczucia. nie klerowi.

Przełączą pilotem program telewizyjny i znowu będą Zaczarowani. wtedy wymieszają nasze prochy i rozrzucą w Saint Baume. już zmyśla. czyli umarł po męsku wcześniej. Przynęta dla wielu jest tylko do polizania. nad nią szyldy humanizmu i reklamowe slogany. żeby się od razu rozpraszał z urny. 24 X Przywiozłam z Hiszpanii genialny wynalazek: cukierki w aerozolu. Najbardziej rozczarowani sobą. spryskuję jej gardło i spokój. Szczęście. tyle ile tam przeżyłem.Romantyczne .Najpierw oczarowani. gdyż za marchewką czai się bat. i odstaw do Szwecji . klejących się rąk. nie chciałabym. Czymkolwiek się różnią Rozczarowani. Opowiada historie o misiach i własnych dramatach. Szczęście stało się nowym rodzajem marchewki pozornie dostępnej dla każdego. Niech lepiej poczeka. potem rozczarowani polityką obiecującą dobrobyt i szczęście. aż mnie spalą. jakoś się przyzwyczaiłem do niego.prosi. . . Szczyptę do Szwecji. Gdyby Piotr zapadł na statystykę.Ty do mnie nie mów! Ty się do mnie módl! . Pola otwiera dzioba.zgadza się.Przynajmniej zęby nie cierpią na reumatyzm. Jedynym miejscu. Pola ledwo nauczyła się mówić.wrzeszczy na parkingu dziewczyna do swojego chłopaka i trzepie go w plecy reklamówką z piwem. . będę o was nadal dbał. Stąd rozczarowanie. krowach wypijających jej mleko ogonem. . Żadnych papierków.Ale odsyp mnie trochę. 23 X Kupujemy znicze i schodzi na ostatnią wolę.Na mój ulubiony cmentarzyk w Grodinge. . że po śmierci może być w Skandynawii lepiej niż w chłodzie hibernacji za życia. tyle co w puszkę po kawie Marago. . Obydwoje chcemy być spaleni. . przelicz te dwadzieścia lat na dekagramy i trochę zostaw na uszczelnienie domu. zardzewiało na złomowisku dawnych idei i nie każdy wyklepie sobie z niego auto. Ale to chyba nie wyobraźnia próbująca . we Francji i w Polsce zrobią to samo. Czemu nie upraszczać pewnych rzeczy dla wygody i na przykład zamiast stringów nie zakładać nici dentystycznej. gdy dostają czego chcą.Wygrzebię same zęby . gdzie cmentarz dzięki krajobrazowi przypomina uzdrowisko. to stare poczciwe drobnomieszczańskie szczęście.nie wierzę.Nie przebieraj w urnie. jak hinduski biedak w reklamie Peugeota.

podziwiamy. Jest ogniskiem naszych emocji. krztusimy się. nie przewija. Pytają. 27 X Rozkosze bywania u przeciwnej. smar dobroci.) Rytmiczna codzienność.mojej autobiografii . Kaszlemy. Próby ułożenia nowych słów. Wychyla się spod roztopionego dotychczas w świecie „Ja”. . . tonąc pod zwałami mroźnego powietrza wpadającego każdą szczeliną. zajmująca się ciesiołką. a nawet po śmierci na płycie nagrobnej ze wszystkimi tytułami i wyrazami wdzięcznej ulgi od zamęczonej domową robotą żony i niedopieszczonych dzieci. Krzyczymy na niego. Sukces kampanii ostrzegającej przed molestowaniem dzieci: „Zły dotyk boli na cale życie”. zajmuje nam rozpalanie. czy zatkaliśmy od spodu dom watą mineralną. żeby nie było ZŁEGO DOTYKU”. gdy płonie. sprawdzenia. Pokazuje mu swoje rysunki albo przychodzi pochwalić się misiem. Dobroć mojej matki.potwierdza Piotr zakutany w kapok puchowego bezrękawnika. czy razem też pasują i dają radę unieść myśl. po którym łatwiej się toczy przeznaczenie. co natychmiast wychwytuje Pola. I bezinteresowny śmiech. politechnicznej formacji. to moje curriculum vitae ze wszystkimi powtórzeniami. wzlotami i melancholią. Dodałabym do tego mozartowskiego koncertu . 26 X Droga z Piaseczna do Zalesia i dalej do domu trwa dokładnie tyle. Ten koncert jest o mnie.się oderwać od rzeczywistości. podkładanie drewna i doglądanie kominka. trzeci dla siebie. Nawroty samsary będące napadami metafizycznego reumatyzmu. Raczej pas startowy dla gramatyki. „Mój mąż nie kąpie więcej córeczki. Rygorystycznym inżynierem też zostaje się na cale życie. Nasz przy silnych wiatrach zamieni! się w dziurawą szalupę i nabiera wody. Godzinę dziennie. ile mozartowski dwudziesty koncert fortepianowy D-moll. Stał się kimś bardzo ważnym. obiecała przyjść po niedzieli. W porównaniu z dorosłym rozumek mojej córeczki to przebiśnieg. z której pojawia się cud zakochania. i nadmuchaliśmy kamizelki ratunkowe . Ekipa remontowa z Dworku. drugi dla przyjaciela.Już dawno. by te nie oszalały i nie okaleczyły swoich dzieci. takiego uszczelnienia wymaga konstrukcja. 25 X Każdy właściciel domu powtarza: pierwszy buduje się dla wroga.postscriptum z Perfect Day Lou Reeda. albo i więcej. (Ojcowie muszą kochać matki. czułość ojca.

Koronki zakrywające wejście do schronu przyjemności.biadoli. Żeby jeszcze była z tego korzyść dla Piotra. w środku pomocnicy itd. W rezultacie ludzie z nerwicą lądują na oddziałach psychiatrycznych . czytam powoli jego ciałko brajlem pieszczot. Nie dowierzam. bo kogo stać na psychoterapię? . . z żebraczo opłacanym personelem. ale on wraca załamany z ośrodka leczenia nerwic. . Przeżywam swoje „dzikie pola”. przynajmniej nie słychać zabójczych dialogów. trzy razy w tygodniu zostaję sama z Połą. . że jest. Na pewno większość kibiców nie miałaby nic przeciwko pochowaniu ich rzędami przy boisku. Nerwicowcy z całej Polski czekają na miejsce w nim miesiącami. rybki.wścieka się Piotr. ale w Polsce jest niewielu zawodowych psychoterapeutów. Miliony kobiet patrzą martwym wzrokiem na cośrodowe rozgrywki piłkarskie. Ćpają je pacjenci i się uzależniają. skrzydłowi po bokach. leczmy białe wyjątki. Ta po benettonowsku szokująco wyrodna ze wściekłą miną namazałaby sobie napis: Nie gap się! Nie jestem dwunożnym tabernakulum! Od ósmej do piętnastej. Ten ośrodek i tak jest luksusowym miejscem w nędzy służby zdrowia. Każda namalowałaby sobie na brzuchu swoje emocje: słoneczko. Terapeutyzować w pierwszej kolejności młodych. Ciągle je wącham. gładzę. ale sprawa jest śmierdzą-co klasowa . gdzie leżeliby pod trawką obok piłkarzy swojej drużyny. konieczne remonty sponsorują bogate firmy farmaceutyczne. Bramkarze mieliby groby na skraju. reszta niech umiera. Od dziesiątek lat nieodnawiany.narzeka. Z dwojga złego wolę mecze od westernów (drugie telewizyjne hobby Piotra). a reszcie lekarstwa? Miliony roztrzęsionych emerytów i biedaków na relanium? Czy my żyjemy w Afryce? Leki na AIDS są za drogie dla czarnych mas.Brzmię jak Marks.28 X Z rok nie kupowałam bielizny. że jestem ślepa na moje dziecko. gdzie ma wolontariat. mętnej diagnozy i prochów? Pomogłaby tylko psychoterapia. w ciemnościach dochodzę do wniosku. 29 X Kładąc się spać. a ich kompetentne usługi są drogie. Wielka murawa jest tego dnia cmentarzem życia rodzinnego. W Polsce psychicznie.Co mają do zaoferowania oprócz izolacji. Ani chwili odpoczynku. wykształconych i bogatych. Benetton mógłby kiedyś zrobić jedną z reklam z kobietami w ciąży. Brakuje na mydło i papier toaletowy.Dlaczego nerwice i depresje leczą psychiatrzy . Przyglądam się reklamom majtek. reszta według rozstawienia. którym zależy na opchnięciu swoich leków. No tak.

Zapraszać mnie. Biseksualny urok inteligencji. ani przed wojną.jest telewizyjnym Sarmatą.bażanty. Ta moja przed czterdziestką jest bez żadnych zalet.Od chodzenia po drewno przez taras w samej koszuli i gapienia się nocą na szarańczę gwiazd zachorowałam. Bądźmy więc konsekwentni: w jeszcze późniejszym nie powinna wcale wychodzić. Nigdy nie było świata. oprócz tej. W garderobie patrzę na swoją schorowaną minę i widzę myśli charakteryzatorek: „Kobieta w pewnym wieku nie powinna wychodzić z domu bez makijażu”. Obydwaj podobni w jednym. noszą tę samą maskę starości. kreśli erudycją plany niemożliwego. na który się powołuje.. Logika zawodzi go. W młodości występujemy pod pseudonimem twarzy. Może to był i lot. koszmar dociekliwości zamiast gotowej tezy. zaprzeczenie Cejrowskiego. Showman to samotny rewolwerowiec przeciwko wszystkim. Ostrzeliwuje się ostrą amunicją pytań. z tym że starsza potrafi kaprysy zmienić w polecenia: Herbaty! Książek! 30 X Zwlekam się do telewizji na program Cejrowskiego „Z kamerą wśród ludzi”.Cejrowski . szkielet. Rębajłą swoich racji. kiedyś dziennikarstwo.. Cejrowski żyje w tej utopii dzięki swoim rozmówcom. Piotr musi teraz obsługiwać dwie dziewczynki. kłamliwym pohańcem. gdy zaczyna mówić o swoim wymyślonym jak u polskiej szlachty idealnym ustroju legendarnych Sarmatów: bez homoseksualistów. Poziom programowej hipokryzji nie ma wiele wspólnego z poziomem oglądalności. Słusznym. rozwodów i innych ludzkich zboczeń korzystania z wolności. ale nie naszej. że jest wreszcie moją własną. Z czasem ludzie upodabniają się. do programu o ucztowaniu. ale długie ogony wlokły się po ziemi. czego nie ma żadna ugrzeczniona. Na tym polega chyba prawdziwa telewizja. Firmującą zmarszczkami coś więcej niż wadliwy zgryz. świętym oburzeniem walczy z komunistycznym. . upaństwowiona stacja: swobodzie pytań. 31 X Otworzyłam drzwi do ogrodu i z dębów pospadały tutejsze feniksy . Wcześniej przepytywano znawczynię dubbingu o uczty erotyczne. tym. Upaja się ich oporem wyznaczającym granice wymarzonej krainy. W tej samej stacji telewizyjnej ma swój program Kuba Wojewódzki. żadnymi ślepakami lizodupstwa. ani w jego rodzinnych stronach. Parę mililitrów spermy to biesiadowanie? Prowadzący . a rozpaczliwy wrzask ogłaszał katastrofę. Nie na formatowaniu prawdy. ładnej.

„Exodus” to jest nazwa dla egipskich biur turystycznych. w maju 2004 dynia zamieni się w karocę. niewidzialne. Na Księżycu są już bardziej sprzyjające warunki pobytu i mniej bakterii . czego nie ma. Musieliśmy wstać. odróżniać od siebie samego. gdzie więcej kałasznikowów niż raf. obrazy. żeby wejść godnie do Unii. poza stacją benzynową? Nie mamy ani chleba.Mamo. Dlatego mogłam widzieć jego twarz. matematyczne formuły. Gdzie ja znajdę w święto otwarty sklep. Wracał pustawym samolotem . .zrzędzę. Moja była schowana w cień i na chwilę prawdziwa. Naprawdę się kochałam i byłam hinduską. Na koniec nasze ciała świeciły. piramid i Teb. żeby pogadać. jeszcze w natchnieniu. nic. ale o tym się nie mówi. to nie Kopciuszka. Zrobić tylko korytarz cywilizacji do Karnaku. . leci! Biegnę do okna podziwiać. zrobić zakupy. Dla Poli są zapasy. . co jest.Co?. Lekarze nie chcieli dotykać krwi niewiernych i to w ramadan. . zobacz. czego nie mamy. No tak. ani obiadu. Pieniędzy. LISTOPAD 1 XI Kochamy się w porannych ciemnościach. żeby Kopciuszek wlazł na bal. ustaw prawnych. Spływały po nas strużki światła. że to bajka.na riwierę otoczoną drutem kolczastym.Miś Puchatek! Puste niebo.część współpasażerów zginęła w wypadku autobusowym pod Kairem. do zbiorowej fotografii. . Spotykam się z Głowackim.A nie mówiłam? Ten kraj trzeba zamknąć dla turystów. Pod nim rośnie człowiek. Wiadomo. jeśli się zjawi szukać. On był we mnie kryształem. Później zobaczy wiersze. do roboty. łachmany w garnitur. zmartwychwstać z łóżka.nie widzę. I wreszcie widzi to. i w ostatniej chwili. Nie słuchał mojego krakania i poleciał do Egiptu . ale potomstwa wielodzietnej polskiej sierotki. bezgrzeszną boginią obejmowaną przez sturękiego tancerza. Mam jednak misję. alarm. Po raz pierwszy od dawna wychodzę sama. chyba że w piosenkach albo romansach.Nie mogę już słuchać. bo smutna. ale nie będziemy jej wyjadać zupek i przecierów. Książę. Przynajmniej tak mi się zdawało. Ubolewamy nad piractwem intelektualnym wydawców mierzonym w nędznych procentach wypłacanych pisarzom za sprzedaną książkę. . Dwa i pół roku uczył się widzieć to. cywilizacji. Potem będzie co godzinę bicie na dwunastą w nocy. Znowu razem po wędrówce w zaświaty zmysłów.

Siedzi przy barze z dziewczyną. kochając się. szukam twojego spojrzenia. czy ziemia jest wystarczająco twarda. Na szczęście. Pod skórą. reszta to rytmiczne. I cisza jak po każdym cudzie. bo niekatolickie). Co innego mogliby ukraść piszącemu. Wtraja japońskie rybki i cierpi od chrzanowego wasabi. niż raniąc. zdycha. tam gdzie zawsze boli. Mój laptop. Aplauz orgazmu. ile zostało: pięć. Ile mu zostało? Dwa albo cztery lata? Jest więc dwulatkiem. Cybulski tego pokolenia. Dojeżdżamy do naszej zagrody. ochroniarze. przyciągam je do niej. w moje oczy. wdzięk? . Zapalam u dominikanów świeczkę za wszystkich. zaczyna być to. To na pewno znak. Kocham się z twoim uśmiechem. Też się boję. Wracam więc spojrzeć przez szybę sushi baru na mojego idola. 10 XI Wyrwało mi ten tydzień. żeby nie zapaść się od razu w grób. Ręce. Dzwoni komórka. Dlatego. Diament w popiele komercji nie zapala dziś lampek spirytusu za poległych. Tam wozy. Bo miałam mężczyznę. Może być tylko drzazgą światła. Czy Warszawa jest już tak mała? Każdy każdemu zabiera stołek? To Głowacki powiedział pierwszy. Wracamy po zmierzchu z Łodzi. coraz gorętsze oklaski. Najczęściej jest uśmiechem. Patrz na mnie. Aż do osiemdziesiątych urodzin? Kiedy ważniejsze od tego. trzy? Przed kościołem staruszek stukający laską po bruku. ale ostatnie miejsce zajęte przez mojego ulubionego showmana Wojewódzkiego. biodra i nogi znajdą się same. ile się ma. Za dziesięć będę mieć czterdzieści dziewięć i nadal liczyć na więcej. jesienna migracja moich znaków istnienia. kawałek mnie. Idę do wyważonych drzwi tarasu i przeczuwam. że pisze ze strachu (Czwarta siostra). na placu Teatralnym. swoim emocjonalnym towarzyszem walki o przetrwanie. sąsiedzi. jakby sprawdzał. zanim zdążę odgadać. Mam trzydzieści dziewięć lat. dowiedzielibyśmy się od ochrony o ich „za późnej interwencji”. co wynieśli. Przyszło i zabrało.Idziemy (wlokę się z głodu) na sushi (otwarte. czterolatkiem? 2 XI Moja twarz jest bardziej naga od ciała. Gdzie nie można się wedrzeć inaczej. Płomień może mieć kształt krzyża wypalającego szczelinę w śmierci. tłum ludzi poruszający się typowym dla nieszczęścia powolnym kroczkiem w miejscu.

Nadajemy się jednak na terapię pourazową. gdzie sztućce i talerze przytwierdzano właśnie w ten sposób. Posterunkowy rzuca okiem na paczkę kaset wideo. nikt mu nie wyniesie kilkusetkilogramowego narzędzia pracy . Jest noc i smutek konieczności. Tym razem ochrona złapała intruzów. tylko o płeć. 12 XI W mediach dziwowisko. To byli pracownicy z Dworku. Czego on może się bać. w jego mniemaniu pełną pornosów. tyle trwa dojazd ochrony. poza wyjątkami. psy. wystarczy. Sąsiad geodeta pożyczył mi terenowy laptop odporniejszy od puszki konserw. że ktoś nieproszony pomyśli. W Polsce włamania są prawem natury. pomoże. Czy można mieć żal do przyrody. Władza dla kobiet. warstwy przeszłości. Sąsiad muzyk przyszedł zaniepokojony z samego rana. zbieracze śladów. co sugeruje tytuł: Seks w wielkim mieście. którzy mieli wstawić sztaby i ufnie weszli w pułapkę alarmu. lateksowym kostiumie skrojonym u najlepszego krawca. tutaj uchodzi za szarmancką dyskusję. żeby się rozpędził wejdzie ścianą. które oprą się złodziejskiej nawałnicy. Pod tym fantazje o dominującej kobiecie w czarnym. podekscytowanie. Żeby przetrwać. do deszczu albo kopców kreta? W okna i drzwi wstawimy sztaby. Co się stanie. Patrzę wzruszona na komputer jak rolnik po klęsce na traktor wypożyczony przez samopomoc chłopską. gdy będzie prezydentowa? Przy dyskusjach śmieszki. Nasze zachowanie świadczy o podświadomym poddaniu się napastnikom: zostawiliśmy otwarte drzwi. Zapomniałam już o ludzkiej życzliwości. Równie dobrze można by się zastanawiać. męską kokieterię. Do dwunastej w nocy łażą po domu policjanci. Schwarzenegger nie potrzebowałby u nas wyważać okiennic. o tym. 11 XI Chyba przesadzam z obojętnością na kradzież. trzeba cenne rzeczy trzymać na łańcuchach albo przybite do stołów i podłogi. tym bardziej że nie uciekali. Zbudować sobie prywatną wersję baru mlecznego z Misia. Co w Szwecji (potowa rządu to panie) uznano by za obrazę.fortepianu -w trzy minuty. Nikt nie pyta o kompetencje. . Z szyby wylizanej przez Połę kryminalny ściąga odciski palców. czy do polityki nadają się homoseksualiści. Nie czuję się zgwałcona w mojej prywatności. Odkrywanie możliwości żeńskiego podgatunku niezdatnego dotychczas.Uruchamia się ponura szopka. do polityki.

wychowuję ją w mieszczańskim porządku? Będąc dla niej autorytetem. Bergman w swoich filmach jest najlepszym reżyserem teatralnym. no. Najpierw się wykręcam. Dawniej nie było kamery. Dostaje psychozy i to za moje pieniądze. . Ale umiejętnie ciągnięta pruję szwy milczenia. Przez pantomimę Tomaszewskiego Król Artur i rycerze Okrągłego Stołu szukałam własnego Graala na studiach antropologicznych we Francji. że autorytarny sposób wychowania przyczynił się do powstania faszyzmu. . Teraz może nią być plan filmowy. Opiera się na rytmie. zbliżeń. lubię Jarzynę. to jest zaangażowany teatr balijski i tańszy od wycieczki. . On jest po prostu lepszy od każdego innego w swoim mniemaniu i od wszystkich kobiet w przekonaniu powszechnym. sugeruje.Nie. Ci ludzie mają ślinotok. 13 XI Nowe pismo teatralne wyciąga mnie na pogaduszki. a rytm jest z muzyki filmowej do Urodzonych morderców. na pewno te transy odbijają się mu w życiu prywatnym. co spektakl.Współczesny teatr? Bergman.Teatr na Bali? Proszę popatrzeć na atak padaczki.Czy teatr powinien naruszać tabu? Jasne. Nie chodzę. rzadko. tak jak my z panią w okienku na poczcie. że nadal jesteśmy w śnionym świecie symboli migających reklamami dżinsów czy gumy do żucia. autorka książek o „czarnej pedagogice”. Najlepszym przykładem jego Bzik tropikalny. pokazując. nie oglądam. traktuję według nazistowskich wzorów? Alice Miller. nie mogę patrzeć bez parawanu na aktora wcielającego się w postać. . Jest reklamą bogów. bo najczęściej nie jest. On powinien się leczyć. Ramajana powtarzana w kółko też nie jest naszym teatrem ani czymś lepszym. nie znam teatru. Czy namawiając Połę do składania klocków po zabawie.W Polsce facet u władzy nie czuje się kompetentny. gdy nie ma go już w życiu. za filmowość. Codziennie profesor „mitolog” (tak o sobie mówił) analizował tę baśń słowo po słowie. nie lubię.Tak. ogromny. Miał jednak wpływ. Teatr to brakujące ogniwo w rozwoju kina. . Gadają ze swoimi bogami w transie. Z drugiej strony. oczy w słup i nie grają. Sztuka powinna być naruszaniem tabu na pamiątkę. nieświrujący aktor na scenie gra źle i też nie mogę oglądać. powtarzanymi do znudzenia sloganami i gestami. . więc inna była scena. nie teatralność.

Chyba w ogóle Poli nie wychowuję. Przystosowuję się do jej rozwoju, ratując swoją
niezależność jak najmniejszym kosztem. Udaję mamę, ona udaje dziecko i świetnie się
bawimy.
Od czasów wojny w Wietnamie i buntu kontr-kultury obalono wzory. Zostały
antywzory. Podążanie za nimi wymaga większego wysiłku niż ślepe naśladownictwo.
W Polsce nie ma autorytetów poza tym palcem pisanym na wodzie święconej papieskim. Są za to wszędzie antywzory. Począwszy od prezydenta wymigującego się od
obywatelskiego obowiązku zeznań przed komisją sejmową.
14 XI
Całe szczęście, że dwulatki jeszcze myślą na głos. Kroję chleb w kuchni odwrócona
od reszty mieszkania, gdy słyszę postanowienie:
- Pomaluję domek! - Pola idzie z odkręconą tubką lakieru w stronę komputera.
Zdążyłam. Do czwartego roku życia berbecia natura nie spieszy się, by jego na glos
wypowiadane słowa ukryć w wewnętrznym monologu. Ratuje tym rodziców przed
pomysłami kilkulatków. Ratuje też często życie potomstwa, ogłaszając: - Teraz Pola włoży do
kontaktu gwoździk, dwa.
Ktoś z pisma teatralnego czyta mi wywiad z wczoraj. Nie poznaję się w tym tekście. Z
nerwów robię się łysawa, szukam whisky i cygara. Będę Churchillem. On dziennikarzom
proszącym o wywiady odpowiadał:
- Kochani, przyślijcie mi temat, pytania, a ja napiszę, co myślę. Umiem przecież pisać,
w dodatku dobrze mi za to zapłacicie.
Wzięło mnie na kolory. Na parapecie donice z chryzantemami. Ściany w kuchni
okleiliśmy pompejańską purpurą. Doda się zielone gałązki i święta. Kuchenna czerwień
odgrodziła się od reszty salonu, tworząc bez drzwi nowe pomieszczenie. Ona jest progiem i
zaporą dla słabszych barw.
Rozochociło nas to do kupienia kawałka złocistożółtej tapety na inny kąt. Koniec z
białymi prześcieradłami ścian. One zasłaniają tylko brak kolorystycznych decyzji.
15 XI
Po dniu pracy na roli - ogrodowej, żółty jesienny liść do zagrabienia - i
wychowawczej padam na kanapę, słuchając odgłosów z góry, gdzie Piotr drugą godzinę
namawia Połę do spania. Jest mi dobrze, ciepło (kominek przestał dymić) i nagle w cichej
chatce eksplozja telefonu: Wrrr! Instytut Szalenie Kulturalny, ministerialno-książkowy pyta,

czy nie przyszłabym w sobotę spotkać się z wiceministrem szwedzkim i urzędnikami. Ja?
Niebywająca prawie nigdzie, ja?
Mam się uperfumować, ustroić i pędzić do Warszawy, bo misjonarze z paciorkami
przyjechali, ci, co rozdają Nagrodę Nobla. Czy ja jestem siwy szaman reprezentujący plemię
Niedojebców?
Zamknąć te ministerstwa poezji. W kulturze gorzej niż w futbolu: jedenastu gra, stu
ich reprezentuje i za nich myśli, dzieląc kasę.
Na okładce weekendowej gazety Muniek. Ktoś też jest w spisku, daje mi znaki i
specjalnie wsadził jego zdjęcie obok reklamy filmu Obcy - ósmy pasażer Nostromo. Sygnał,
że Muniek jak alien od dwudziestu lat wylęga się z wnętrza polskatości?
16 XI
Schodzenie rano do kuchni i wniebowstąpienie kolorystyczne. Mieli rację w
średniowieczu - diabeł jest czarny, piękno czerwone. Kolory są widzialnym zapachem rzeczy.
17 XI
Pola waha się w kościele, czy wrzucić do koszyka pieniążek.
- Po co? - ściska mnie za rękę.
- Aniołkom na lizaki.
Więc liże łapczywie pięciozłotówkę. Cudowne dziecięce przemienienie okrągłego w
słodkie.
Mgła, że nie widać, co za płotem. W głowie też ledwie kontury jutra. Wpatruję się w
kominek. Roziskrzone polano jest płonącym kamieniem i rozgorączkowaną skórą. Czymś
pomiędzy minerałem a ciałem - rośliną.
Deszcz, ciemności uderzają w dom wichurą. Nie mogę sobie znaleźć miejsca. Wydaje
się mi, że już nie myślę, myśli się słowami, a one osuwają się na kolana przed smutkiem.
Roztapiają we łzy, w monotonne dźwięki kropli i modlitwy.
18 XI
Znowu współczująco-zatrwożona wizyta sąsiadów. Chyba po kradzieży spoczywa na
nas obowiązek stworzenia grup pościgu i wsparcia. Należy przerobić traumę, zorganizować
zespoły samoobrony. Odwiedzający nas „po szkodzie” przynoszą różne wersje poprzednich
włamań na ulicy:
1) Gwiazda telewizji straciła krążownik szos, bo do domu wpuszczono gaz usypiający
i wykradziono kluczyki wozu.

2) Nie było gazu. Psy spały wygodnie w łóżku z właścicielami, nie reagując na
złodziei. Dom był otwarty, samochód nie w zagrodzie, ale na drodze i bez alarmu.
Inna kradzież nie udała się z powodu szoku poznawczego przekraczającego
wytrzymałość okolicznych oprychów. Nie spodziewali się zobaczyć o czwartej rano na ganku
polskiego dworku rozwścieczonego widokiem swojej odjeżdżającej limuzyny wicedyrektora
banku - postawnego, nagusieńkiego Murzyna wymachującego kijem bejsbolowym.
Chodzę z wózkiem po lesie, polach, wszędzie nadal zaduszki. Dymy i cmentarna mgła
przez cały listopad.
Dojeżdżając do Warszawy, widzi się pośród mazowszańskich równin kurhan Pałacu
Kultury imienia Stalina wzniesiony na podobieństwo innych kurhanów ku czci wodza,
wcześniej czy później zmarłego. Występowanie tej kurhanowej architektury dziwnie się pokrywa z terenami, na których koczowali przed wiekami budowniczowie gigantycznych
grobowców, funkcjonalnych, ale koszmarnie przyciężkich.
Papuasi wsadzają sobie przyrodzenie w rurkę z tykwy. U nas, przez chłodniejszy
klimat, rurka rozrosła się w garnitur. Ciemny, sztywny ma w sobie tyle życia, że mógłby być
na zawiasy i otwierać się jak egipski sarkofag.
Co mnie drażni w muńkowatości? Przerośnięta chłopaczkowatość. To, co urocze u
szesnasto-, osiemnastolatków; złażenie się w grupę, kultywowanie prowincjonalnej
wyjątkowości, życie swoim onanizmem i marzeniami staje się po czterdziestce groteskowe.
Chociaż w Polsce powszechne. Chłopcy z placu broni zostają chłopcami z placu zabaw.
19 XI
Znowu, sezonowo wraca afera Michaela Jacksona zabawiającego się pedofilsko w
swojej posiadłości. Gdy go aresztowano, patrzył sponad maseczki w kamery wzrokiem
skrzywdzonego dziecka. Jakby zostały mu żywe tylko oczy oglądające śmierć własnego
dzieciństwa, resztę zakryto twarzowym całunem. Jego dorastające ciało stawało się żywym
trupem, który przytłoczył małego chłopca chowającego się przed razami ojca tyrana.
Wybielony Michael był synem kogoś innego. Twarz zoperowano mu na obraz i podobieństwo
obcych ludzi. Momentami był bardziej podobny do kosmity niż do człowieka. Wynalazł
nawet swój księżycowy chód, sławny moon walk. Zmyślone, niebiańskie pochodzenie nie
zatarło w nim ludzkiego piekła. Wspomnień i urazów podręcznej gehenny noszonej w
pamięci.
Mówi się, że pamięć jest żołądkiem duszy. Nie każda umie strawić przeszłość.
Zwłaszcza gdy rodzice, zamiast być błogosławieństwem na całe życie, stają się klątwą. Wtedy
z pokolenia na pokolenie ciągnie się cierpienie zadawane dzieciom własnym i cudzym.

Po tym. że nie umie. telefon.zboczeńcach uwielbianych przez miliony zmilitaryzowanych fanów. Już chciałam pomóc sprzedawczyni. dostaliśmy za darmo obrazy Moneta. ale wiem. Z sąsiedzkiej zagrody przybiegł pies. ale na święta . Kot i pies odgrywają (dla nas?) swoje role.mam przedmiesiączkowego jebla. wykopuję go. Nasz dom jest sto razy mniej wart od widoków wokół. Wrzucam do niego komórkę. wyznając najwidoczniej zasadę: Nasz klient. Stalinie .Nie bronię Jacksona. że jego pracownia ma od rana pól litra objętości. Wątpię. co usłyszałam. Nie zatacza się. Oczywiście nie zwariowałam i po paru godzinach żałobnej ciszy. Wzruszyła ramionami. odsyłając pańcię do Ameryki. wiem . Kłócę się o drobiazgi. . . Komórka niech gnije. chociaż mógłby pogonić. mój numer reinkarnuje się teraz w nowy telefon. Gorzej . usiadł po drugiej stronie strumienia. Kupując go.Będą. Kosmitą. Żyjemy dopiero pięćdziesiąt lat po Hitlerze. Być z kimś to wybaczyć mu. Słucham. . żeby wydłubać kartę. a tu drrr. białym? Do pewnych wyborów trzeba dorosnąć. Dzisiaj do okna przylepił się pejzaż de Chavannesa: jesienny trawnik bez liści. staram się zrozumieć tego Frankensteina chirurgii plastycznej. czy odróżnia małpkę od dziecka i zdecydował.Czemu nie ma indyka. Jest arkadyjsko i mitycznie w niebieskiej mgle wylewającej się ze strumienia pod płotem jak z kałuży ambrozji. Nie ma co mu się dziwić. nie bełkocze. Pod krzakiem jest świeżo wykopany dół. kim chce być. Turnera warte miliony dolarów. Na Nowym Świecie widzę znanego malarza. nie tknę tego aparatu. by uczcić skończoną znajomość. Pies go obszczekuje. gdyby przeszedł kładkę. Odległości między drzewami wyliczone co do słonecznego promienia. jednak ona za ladą niejedno widziała. że rani nas sobą i brakiem siebie. Większa część ludzkości też nie. 20 XI Wyfiokowana dama w sklepie miota się przy ladzie z mięsem. 26 XI Siedzę w ogrodzie. nasz debil.sprzedawczyni tłumaczy się za nieobecnych. udeptuję ziemię. Nie wybaczam żadnego krzywego uśmiechu politowania. całego?! . Nie próbuje uspokajać. wystarczająco długiej.wie o tym również Piotr. słucham i odkładam.Przecież zaraz będą święta! Dziękczynienia! Zabrzmiało to dość religijnie. Za nim zakradł się srebrny kot i pusząc się. wybiera przeczekanie. Zezwierzęcony postmodernizm? Wszystko mnie denerwuje.

onanizując się. z których powstał. Rozdrapuje w sobie ranę. uznając za normę to. wreszcie jestem klasyka pisarzy mojego pokolenia. Niestety pełen buńczucznych haseł felieton o nowej prozie nie jest nawet na jej poziomie. gapiąc się na nagą pupę.mówi. przytaczając mylną ocenę. ale to zawsze cieszy. żeby wymyślić mądre i głupie opinie?). de Sadzie i Brigitte Bardot: trzech błędnie zrozumianych geniuszach erotyki. Co prawda. Niebezpieczne związki były związkami arystokracji. Bardotka . jak zawsze.na starość Marianna Frontu Narodowego broniąca zacnej Francji. Bardotka jest praprawnuczką boskiego markiza. bo nadchodzi i jest genialne. Wychodzi naga z burżuazyjno-arystokratycznej dzielnicy Paryża. Ranicki gustujący w innym typie wrażliwości nie przekona mnie. Artaud w spermie. fortepianu i savoir vivre’u. Tym bardziej się mylą. Bardot w wodzie. z czego się tak cieszą autorzy felietonu. wzmianki o tym pojawiają się przy obrzucaniu błotem. że Dukla czy Prawiek to wsiowe dyrdymały. W tym „Przekrojowym” tekście pohukiwanie. 1 tak jak poprzednie . Każdy z nich na scenie w swojej wannie-akwarium. gdzie się urodziła. ale przed dziewczyną z najlepszej rodziny. a nie nagrodach. nawet jeśli zaćpana i zarzygana. Mieszczaństwo żyło porządnie. światłość ze światłości wytryska” . Po pierwsze. Autorzy (czy trzeba odwagi za dwoje. Sade w krwi. powołują się na zdanie starca Ranickiego. tej kropelki spermy i jaja. no. którą uprawiał maniacko pod koniec życia: „Bóg z Boga. Facet nie czuje bluesa. Być może dzięki niej świat ostatni raz zachwycił się francuską (Francuzką) modą. On nie jest nieomylny. szukając praprzyczyny. według konwenansów. Lewica przysłużyła się zepsutej obyczajowo prawicy. co było dotychczas tajemnicą dekadenckich buduarów. czyściutko. Stwarza świat za pomocą magii seksualnej. niesprawiedliwego w ocenie książek Tokarczuk i Stasiuka. Rok 68 i rewolucja obyczajowa obaliły mieszczańskie tabu.Pomysł na sztukę o Artaudzie. musi nadejść i to nie klęska poprzednich pokoleń tylko normalność. nie zakłada majtek. od dziecka przyuczanej do baletu. Padł na kolana nie przed rozkraczonymi nóżkami mebli a la Ludwik XVI. z czego skwapliwie korzystają rodzimi głusi na literaturę. że młode zmiecie stare.totem burżuazji. Nie zakrywa się peniuarem. 27 XI Z satysfakcją czytam nagłówek tekstu Gretkowska do lamusa. Ale niekoniecznie nowe musi mieć jedną mordę pozszywaną przez krytykę. nie mówi niczego innego niż w swej młodości. chcąc skreślić starych pisarzy. Pyta stwórcę w / Bóg stworzył kobietę: Podoba ci się moja pupa? Bogiem jest Artaud w zamku ze swego najszczerszego szaleństwa. Pupa Bardotki . Tyle że wtedy nikt jej nie słuchał.

z nami. oskarżenia. nawet ścian. zaparzę samą siebie. palcami. gdyż na spotkaniu autorskim młody autor obrzucał publiczność kiszonymi ogórkami. Ważny jest poziom tego. nie są unieważnione kłopotami ludzi z lat 80.pokolenie nie musi być na jeden temat. nieważny jest temat i te pokrzykiwania socrealistyczne. Jemy wszyscy makaron z garnka. problemy rocznika 60. bo tylko nią żyje. Trochę te błyski w szybie są dla innych. mające przywoływać największą .betlejemską. lalki. na czarną drogę przy naszym domu i żeby ktoś jak lusterkiem odbił słaby blask w swoich oknach. a nie traktor i przodownica ustroju. Równie dobrze mogłabym patrzeć na rozmowę z mumią Nefretete. Mówi takim tonem. więc tym bardziej jest. Piotr puścił jedną ze swoich transowych płyt. To. ale z wnętrza rzeczy: piłki na dywanie. bo już nie mogą bardziej być. Najzabawniejsza jest konkluzja tekstu. nie od rozpalonego kominka. Po drugie. Procesy. Rosną. im większe pragnienie. Tylko one wydają się żywe i ludzkie. nie dotrwają następnej chwili. ważne. zagląda przez oczy w nie-opancerzony środek dorosłego. Ich problemy z seksem. Twarz Leni jest rozsypującym się na zmarszczki tłem dla oczu. jakby urodziło się tylko dla tej chwili. z polityką. Błysk. Czy zrobiła się ze mnie czechowowska Nina z Trzech sióstr! Chcę połączyć wiarę w sztukę z poszukiwaniem siebie i innych? Kupie se samowar. że nastała prowincja i beznadzieja. Tym mocniej. żeby było dobre. Teatr Telewizji: 19 południk Machulskiego. Podwójnie śmieszny. że teraz to będzie na ostro. nie historyczne. Tamta historia jest już prawie w lamusie. Człowiek czasami się czuje Bronisławem Malinowskim wśród nadwiślańskich plemion. Nie odmawia się ostatniej prośbie skazanego na dzieciństwo: . Po trzecie. kanapy. Późną nocą film o Leni Riefenstahl. Historycznym tłem największych pasji ich obu jest już piach. ze względu na kontekst (coś jakby „bohaterów Lepperem?”) i niepuszczanie tego przez rok z powodu cenzury. jest właśnie ludzkie. której oficjalnie nie ma.A może ciuciusia? 30 XI Zapaliłam w oknach adwentowe światełka i gwiazdy. co napisane. GRUDZIEŃ 1 XII Wieczór. wirują jak bańki mydlane i zaraz pękną. Wywiad ze stuletnią reżyserką. prosząc. co zostało ze „sprawy Riefenstahl”. 29 XI Dziecko. Nic złego nie .

gdzie Pola spędza dwie godziny tygodniowo. Wytrwałam do końca. . Siła woli była takim samym hasłem reklamowym jej czasów. że unoszę rękę w ten sam sposób co on. Bez apoteozy jej Triumfu woli wojna potoczyłaby się z tym samym okrucieństwem. Dla równowagi tak samo potraktowali Marlenę Dietrich za bojkot faszyzmu i zagrzewanie aliantów do walki z Rzeszą. Dla niej Mikołaj to zastępstwo Pana Boga. Fizyczny odpowiednik upadku jego popularności? Równie katastrofalny. Rozluźniam się. Wychowana w kulcie niemieckiej. schudnij. Dzwonię do Piotra. zimno. To właśnie ja. najstaranniej nie umiała pracować. ale artystką Hitlera. Próbuje wmówić. posłucha. nie czuję. to była jej praca bez agitki. Przynajmniej pół godziny. chyba że wydziela się celę wielkości NRD. ma być Mikołaj. Ona nawet nie zauważyła. Nie wydano by mniej rozkazów. Po wojnie Niemcy się jej wyparli. już w lesie. nie portugalska służąca. jak naszych: żyj zdrowo. żeby go podpuścił. że zrobiła makijaż potworowi. Riefenstahl nie miała wrażenia. Po latach procesów Leni nauczyła się bezpiecznie kluczyć między słowami? Wojna była wyłącznie przeciwko Żydom? 4 XII Wracam z zakupów.robiła. Przycięta go i skadrowała na bohatera. czy to coś nie u nas. ciemno. że łamie tabu epoki. Siedzę na To właśnie miłość nie mam syndromu kina . Budzę Piotra i opowiadam mu film i siebie. uśmiecham. nie pal. Namawiam Piotra.Niech jej powie: Dzieci śpią w swoich łóżeczkach. Riefenstahl komentuje emigrację Dietrich jednym zdaniem: „Ona miała dużo przyjaciół Żydów. nie mogła inaczej”. nie Hugh Grant.nie chcę uciec z ciemnej sali. solidnej roboty. Trasą na Kalwarię pędzą karetki. Zaczynam się śmiać dopiero w drodze do domu. . Czekam w korku. . że była tylko artystką. . Wyśmiewa moją teorię nadmiaru osobowości. dwie wioski dalej spadł helikopter z premierem. o co oskarżano ją po latach. inaczej niż najlepiej. kręcąc film o faszystowskim parteitagu. 5 XII Podczas kursu na przedszkolaka. robię miny Hugh Granta.Spoko. nadwyżek zamieniających się w obcych ludzi. Mam matczyną paranoję. Wierzę. policja. nie przeceniajmy sztuki.O nie. Nie skazuje się za normalność całego narodu. nie. Przerażenie: czy ktoś to zauważył w ciemnościach? Jak w hipnozie. owszem. nie z rodzicami. Nie wciągaj w nasze sprawy Świętego Mikołaja. za to może mniej niemieckich żołnierzy umierałoby w patriotycznym znieczuleniu. wcielających w nich.

Wynikałoby z tego. nazywając je naukowo częścią strategii Rozjemcy. Ta książka nagradza moje przeczucia. Gdyby zamiast swoich kumpli zaprosił mnie . Wyjaśniła mi się przedziwna retrospekcja pojawiająca się u znajomych podczas pierwszych tygodni jedzenia prozacu. przyjaźni i duchowości. Style myślenia dzielą pracę mózgu ludzkiego na cztery rodzaje. Na poziomie grobu rację ma logiczna lewa półkula. Czemu usterkę psycholi komplementować osobną kategorią myślenia zamiast jednostką chorobową? 7XII Szukam bajek dla Poli i znajduję Muńka w konkursie telewizyjnym: kto zna lepiej jego osobowość. na jakim poziomie. reagujemy na ich miny.Będąc trochę Hugh Grantem.Masz raczej zaniki tożsamości. ze wszystkimi jego smutnymi konsekwencjami? Natomiast nielogiczna wiara w nadprzyrodzoną interwencję (np. Z testu i opisu nie ma wątpliwości: należę do natchnionej większości kobiet rojącej o harmonii. robimy podobne z sympatii. jest na dyrektorskich stanowiskach. Zmartwychwstanie. domeny lewej półkuli. -Jeżeli to normalne? Żeby być sobą. ta. Większość z nich. Lek. ale zwoje mózgowe. Co jest prawdziwe . Lewa. że znajdę coś ciekawego pośród głupawych samouczków genialności. Są jeszcze oryginalni Konceptualiści obojga płci. logiczna półkula mózgu zawiadująca mówieniem jest pesymistyczna. Przecież rozmawiając z ludźmi. czy ja śnię? 6 XII Polowałam na to od roku. Prawa. jesteś bardziej sobą? .determinizm lewej czy przeczucie prawej? Zależy. pompując im serotoninę szczęścia. U mężczyzn przeważają powolni Myśliciele..powątpiewa. Lekarstwo było krecikiem przepychającym nie rury. miałam intuicję. kobiety i mężczyźni. ale jest niemotą. trzeba oddzielić się od innych. to wieczna optymistka. która ma wyobraźnię. a ja nie widuję innych poza ekranem i stąd moje naśladowanie. Kilka razy miałam do czynienia z czwartą kategorią: tewopółkulowymi Znawcami pozbawionymi emocji. działał na prawą półkulę zmartwiałą z przerażenia wyczynami lewej. nirwana) wyciąga ze smutnego bagna przyczyn i skutków. .stuprocentowa wygrana.Pytasz mnie o to o trzeciej nad ranem. Dlatego przypominały się im rzeczy sprzed lat . . na poziomie życia pozagrobowego prawa. że bezwzględna logika prowadzi do determinizmu.

moje niewyspane uśmiechy i z energią przodownika pracy idzie rozpalić piec martenowski naszego kominka. 10 XII Moje dwugodzinne święta. Chrystus się ciągle rodzi dla każdego. Muszę się uspokoić. . Ona ma od dwóch lat kochanka. jeszcze szybciej pakują się pod nie rowery bez oświetlenia. więc tajemnica sięgająca w głąb czasu. Nie zbudowano ich na śladach rzymskich. Wieczorna jazda do domu. Potem chodzę po sklepach. bombki. Powstały znikąd i prowadzą meneli donikąd. wrósłby w nią własnym krwiobiegiem. U nich cały rok jest odświętnie. On nie chce się zgodzić na rozstanie. zabiorę do bagażnika rower. 9XII Rozwód znajomych. pijacy idą prosto pod koła. jest po prostu dla niej lepszym mężem. jeszcze ze szkoły. na rozpieszczanie marzeń drobiazgami. przodkowie. Wyjęła ze śmieci pieluchę z kupą i nakleiła na niej „Pola”. 8XII Inkasent szczęścia . że z miłości. Gdzie była ta miłość ostatnio? Znikającym w barze zjawiskiem kwantowym? On ją śledzi. Nie ma pobocza. Może wyobraźnia to psychologiczna nazwa nadziei? Pola odlepiła od sukienki nalepkę ze swoim imieniem przyklejanym przez panią przedszkolankę na cotygodniowym kursie. Na szczęście nie da się tak omotać sobą kogoś innego. bardziej z męskiej dumy. przechowującej wspomnienia i wyobraźnię. oskarża. podmiejską noc. Gdyby mógł. nie ma wyjścia. Zjeżdżam na bok i liczę do dwudziestu. Nie lepszego od męża. Dziurawe asfaltowki są imitacją dróg w błocie. krzątanie się przy innych. wybieram książki. wtłaczając swoje pragnienia. Gdyby byt rodziną .pochowane w nieczynnej z depresji prawej połówce.Piotr rano. cała świąteczna bajka dla Polusi. Mamy gdzieś wspólny totem założyciela i nasze serca wybijają podobny rytm w tańcu rodzinnej tradycji. Zbiera całusy od Poli. Dla mnie to śmierdzący artefakt. Później już będzie stół wigilijny. Łączy nas krew. chociaż twierdzi. jego nieuchronną obietnicę. Idę do dominikanów. brukowanych traktów. że to zwiastuje apogeum fazy analnej.trudno. Albo pojadę na policję i zgłoszę możliwość morderstwa przez potrącenie. Piotr mamrocze po freudowsku. zaraz na-bluzgam komuś. Mam czas dla siebie. w pijaną. włączam stację religijną.

Sam o sobie mówił „typ kromanioński” . w którą wersję. głosowałby najchętniej na egipską teokrację . w języku. specjalistę od apokaliptycznej „śmierci wtórej” i podróży za drugi horyzont starożytnego Egiptu. u którego nie byłam zapisana na studia. We własnym domu nie da się oszukać zwiedzających. Może w innym wcieleniu byłam blejtramem. mieni się. to były podróże pod włos ludzkości. Ten. kapłanów wiedzy. zebrałby się mały album. picować życiorys. Wprowadzał do mojej Europy kulturę i sztukę porównywalną do kromaniońskich objawień z jaskini Lasceaux. Gdyby pozbierać z moich książek kawałki o Baconie. Jedyne. Światowy specjalista od predynastycznego Egiptu i prekolumbijskiego Meksyku w Polsce nauczał interpretacji kabały. który uważał za źródło Słowa. Nas nie stać na urządzenie domu. Fotografowane domy i mieszkańcy. powołując się na jego wykłady. a od którego nauczyłam się najwięcej: sposobu myślenia. W wywiadach można bajerować. Przyjrzeć się lepiej . Vermeerze. Nie wiem. Wierciński był antropologiem. więc pod kość ludzkości. co go czeka po drugiej stronie. Kolory. co możemy na razie zrobić.dość grubokościsty. pisać o malarstwie. z masywną czaszką o zaznaczonych wyraźnie wałach nadoczodołowych. By wyssać z niej szpik mitów i tajemnych tradycji. metody analizowania. To jest chyba to. To nie były wykłady.11 XII Umarł profesor Wierciński. to go nie zapaskudzić. Trzymała świeży bochen z krakowskiej piekarni i wtedy w pogodny dzień rąbnął gdzieś obok przy kościele jezuitów piorun. gdy do sali wykładowej weszła studentka o nazwisku Piekło. Profesor. Tekst płynie wtedy barwą.na swoich. fabuły emocji. żeby czytać i oglądać oryginały na całym świecie. cuda się działy: już miał wyjaśniać kabalistyczne sekrety słów „chleb”. zrobiłam przez rok magisterkę w snobistycznej uczelni francuskiej. co chciałabym robić. błękity uruchamiają we mnie narrację. 12 XII Siedzę nad Połą malującą swoje abstrakcje. „błogosławieństwo” mających w sobie dźwięk „grzmotu”. Ale jak. w co wierzył. morałem lat. Rothko. . Dzięki niemu. Nie wiem.psychologiczne portrety ułożone z rzeczy. Mieć tyle czasu i pieniędzy. bibeloty. chociaż najbardziej kompletna wydawała się mu buddyjska. Nie mogę się oderwać od „Werandy” i „Home Vogue”. Politycznie był niedzisiejszy. Napaćkane beże. Modlę się za niego po hebrajsku. Przez kilkanaście lat nie opuściłam żadnego wykładu w Krakowie i po powrocie z Paryża w Warszawie. meble są puentami gustów.

Gdyby ktoś pytał. I tym złapanym. zawartości. Nie ma bardziej dyplomatycznego zwrotu na określenie jego roli w historii. zamykając się w krypcie. Na głowie czapa z garnka.czemu nie dodać: kliniczna? Prawdopodobnie zostaniemy na poboczu Europy jako potrącony przez Historię świeży trup w komie. szefem zatrudniającym kadzących mu ludzi i wpadającym powoli w paranoję wszechwładzy. małpoluda po człowieka. Takie miał mniej więcej wymiary „schron” ziemianka. Europo. żeby kontynuować bliskowschodni mit odrodzenia przez zmartwychwstanie. 13 XII Trzynasty grudnia ma być rocznicowym etapem ciągu ewolucyjnego historii Polski. Znajdujemy odpowiedni w garażu: dużą. żeby w końcu zamieszkać w grobie. robiąc na jej marginesach notatki tak żarliwe. Brak mu tylko skradzionego zegarka. mamy zegar podwórkowy. Przechylił się i skapuje do garnka. Tylko nasz bałwan jest biały. Czy całkiem oszalał. Klasycznego z marchwią w nosie i okrutnym uśmiechem. Wracając ze spaceru i widząc go przez płot. Podobnym do tych z tablic antropologicznych. plastikową tarczę. Nad naszą bezbronnością. czysta konsumpcja. bo jesteś. gdzie epoki wyznaczają pochód od małpy. Przerażające. że nie jestem Husajnem. Żadnym generałem. gnostycy to cwaniacy. w ręku kij przystrojony powiewającą chustką. Gotowy w każdej chwili umrzeć na prawdę. tego warta. Wmówią.Przeglądam książki Wiercińskiego i chce mi się płakać. i tym panoszącym się kiedyś po swoich pałacach. gdzie go znaleziono. 14 XII Tak się cieszę. że heretyckie. Jeśli straszył swoich uczniów. redaktorem. przedstawiającym układ pokarmowy. Cieszę się. . że te koszmarne lata powojenne były koniecznym etapem ewolucji ku szczęśliwości Unii. Trzeba będzie dziękować generałowi za istnienie. lodowe harakiri. „Nicea albo śmierć” . Komuniści wyprowadzą nas na prawdziwych Europejczyków. do końca. mamy to samo skojarzenie: czerwonoarmista napada na polski dwór. wszędzie zieleń. Lepimy bałwana. że nie jestem Husajnem. który spadł mu z głowy. Człowiek wypatroszony z ducha. Wsadzamy w środkową kulę śniegu. to egipskim hieroglifem zatracenia. On brał na siebie grzech pierworodny i szedł w procesji tradycji. Chociaż on walczył o metafizyczną godność. na podobieństwo Ozyrysa czy Jezusa? Ani gwiazdki śniegu. Myller ze starą ekipą wymyślili sobie pochód od 13 XII stanu wojennego z maczugą gumowej pały po triumfalną Kopenhagę 13 XII rok temu i szczyt w Brukseli dzisiaj. Nie był gnostykiem.

tłok.” Nie powiało mi od Tu i teraz herezją. Postanowił wówczas na trzy lata wziąć urlop z zakonu i kontynuować swoją pracę. co dostanę pocztą. bo we mnie tylko wycie. bez oblicza. Kiedy jest już najgorzej i wpadam w panikę. 16 XII Inaczej nie będzie? Przeczytam to. Chyba jej kilka powiesimy. w pięćdziesięciolecie święceń. Już wiem. co nieosobowe. Pięćdziesiąt procent dochodów ma z tantiem.Ale mamy tolerancyjny Kościół. jeśli tak ją sobie wyobraża. odpowiada niewinnie: kluseczki mają być na choinkę. niech idą razem. . wejdziemy do Unii w prysiudach muńkowych. Akurat przy tym. od pierwszych synodów. tym razem na 2005. i studenci. czemu chowa swoje ulubione jedzenie. że jest RFM Classic. Skoro zdołała odłożyć swój przysmak i uznała go za wart błyszczenia na pierwszej w życiu choince. W roku 2002.. Ciszę ogrzewaną płomieniem i modlitwą.. Albo klasztor w Arc sur Ciel.. w katolicyzmie nie istnieje.. Od dawna. Znowu przesunął koniec swoich koncertów.. Co włączę radio. Głosi jedność doświadczeń wszystkich religii. wychodzę. Dziesiąta strona. dla Poli zakupy to ciągle zabawa. Mogę Święta spędzić przy białym obrusie i chlebie. żadnego grzechu. to. Jager dostał zakaz prowadzenia wszelkiej działalności wydany przez Kongregację Nauki i Wiary. uniwersalizmem niemającym twarzy.. przypominam sobie ołtarzyk ze stojącą na ziemi ikoną i świecą za głównym ołtarzem paryskiego kościoła Saint-Germaindes-Pres. jakby inaczej. 1925). Przerzucam kilka stron.. kto inny by nam tak uniwersalistycznie grał (słuchają go podobno i dresiarze. jeden z najznamienitszych nauczycieli duchowych naszych czasów..Prządki mądrości i najnowsza książka Jagera Tu / teraz. Muniek inkasuje. najwięcej ludzi.W „Playboyu” „20 pytań” do Muńka. Zostawiam koszyk. benedyktyn i mistrz zen. Upokarza mnie to wędrowanie. Logiczne. Przy sprzątaniu odkryłam za kanapą gniazdko starego makaronu. dziwiąc się: . nie mając sił i czasu na jazdę do księgarni? Dzisiaj przesyłka z Santorskiego . co mam kupić według listy spisanej przez mamę. Wiem. a Szwagierkolaski emeryci)? 15 XII Nie mam siły chodzić po sklepach. kolejki. czemu ciągle go słyszę. Od lat prowadzi wielu ludzi w Niemczech i w Europie drogą duchową zen i kontemplacji... Piotr radzi mi zajrzeć na stronę ostatnią: „Willigis Jager (ur. Namówię Piotra. Zaleciało zbytnią lekkością. Pola podpytana. Jak dobrze.

znajduje się zawsze w jawnej lub ukrytej opozycji do otaczającej grupy społecznej. zakon czy kraj ten rzymskokatolicki Kościół zmienia się nie do poznania. że prosząc go o ten sakrament. parafrazując cytat z księdza Twardowskiego: Spieszcie się go czytać. Bunt jest wpisany w jego naturę” . mam ochotę zapytać: Jakiego wyznania? Tego z parafii obok czy innej diecezji? Co kruchta.podręcznikowe zdanie ze Związków miłosnych Kernberga. dla ubogacenia dogmatów. nie od samego Boga. Gdy słyszę „katolik”.czy do zbawienia potrzebna jest czyjakolwiek zgoda? Z najnowszej płyty Nosowskiej: „Wieczność to tunel kończący się dupą”. nie udzielającej go osoby. z jaką rzucili się w normalnych.doświadczenie i utrzymanie wyłącznego związku miłosnego z drugą osobą. Miał ochrzcić Połę. „Dojrzała miłość seksualna . powiedzieliśmy: Tak. Wydawało się nam jednak. bo niektórzy tak szybko odchodzą (z Kościoła). Sto lat po miłosnych zdjęciach Lennona z Yoko oburzenie nagością kochanków? Chyba nie chodzi o ładną goliznę ani brzydkie obyczaje. Na pytanie Ojca Wojciecha. w którym istnieją głębia i wspólna skala wartości . stąd użyteczne skróty staropolszczyzny. Nie rozumiem pruderii. Nic o fajnej płycie.moja ulubiona książka Jagera. czy zobowiązujemy się do wychowania jej w wierze katolickiej. . Chrzest jest ważny z powodu sakramentu. dominikanina chrzczącego Połę. W zamian wypominanie człowiekowi żon. żadnych tam rodzinnostworowatych pismach na Portera i Lipnicką. Absurd? Raczej Fala jest morzem . Dostaję SMSa od Piotra: „Zdrowszaś?”. Nie żebyśmy zamierzali wychować dziecko w „obrządku jagerowskim”. ale mój Boże . dorosłych dzieci.Zanim Jager dostał zakaz. ale nie mógł wtedy przyjechać. związku. pisałam do „Rzepy” przy okazji poprzedniej jego książki. 17 XII Dawniej ludzie też dużo pisali. Jakby wkraczał w inne strefy czasowe i mentalne. Z którą też się nie do końca zgadzam. w którym łączą się czułość i erotyzm. Jager wziął urlop od (instytucjonalnych) wyobrażeń na temat Boga. Korzystając z nich. tej udawanej przyzwoitości. nie traktując innych wyznań jako herezji. po rannej gorączce. którą wspólnie nagrali. na co się zgodził. będziemy uczciwsi.

18 XII
Szukamy kolęd. Jedne za wolne, drugie urozmaicone murzyńskimi rytmami (do
cholery, czy ludzie muszą być tak twórczy?!). Łapiemy gazetową deskę ratunku: wkładkę z
Golcami. Ale gdzie tam, góralski Jezusek za triumfalny.
Jager - mędrzec Wschodu, protestant, benedyktyn, Niemiec. Pewnie cieszy się, gdy
jest rozpoznawany pod jakąkolwiek z tych twarzy, chociaż jedna śmiałaby się z drugiej. On
pod zakonnym kapturem chowa prawdziwą, o której zen mówi, że jest jedyną autentyczną:
twarzą sprzed naszych narodzin.
19 XII
Chleb kruszony po kątach - trutka na anioły wymysł Poli, żeby mieć jednego z nich na
choince.
20 XII
Prezent na święta od Muńka: zabawny teledysk Polish boyfriend. Poprzedni, Chłopaki
nie płaczą, też super. W obydwu niby parodiuje siebie, ale wygrywa autentycznością
podmiejskiego sznytu. Może nie będąc sobą, trzeba siebie udawać i z tego robić sztukę?
Próbuję patrzeć oczyma Poli. Pojawić się na obcej planecie i pierwszy raz w życiu
zobaczyć bombkę, durszlak czy kota na trzech łapach. Podsłuchuję jej ostrożności słów, nazw
dobieranych staranie niczym biżuteria czy dodatki do stroju. Dekoruje nimi swój świat, jakby
zawieszała imiona i nazwy na choince, żeby się mieniły.
21 XII
Piotra połamało. Chodzi w perwersyjnym gorseciku, jęcząc. Nie uniosę domu sama.
Modlę się o lewitowanie chałupy, chociaż dwa centymetry nad ziemią, żeby było lżej. Ręce
mi opadają od noszenia drewna, Poli.
Zapadamy we wczesny sen zimowy. Piotr z bólu, ja ze zmęczenia. Z radia lecą kolędy,
więc na pobożnych motywach roimy sobie o boskiej psychoanalizie. O Chrystusie - jedynym
bez kompleksu Edypa. Oczywiście schodzi nam na powiązania rodzinne, skoro grzech
pierworodny jest dziedziczny. Czemu Adam i Ewa zgrzeszyli? Byli kiepskimi rodzicami, jeśli
wychowali Kaina mordercę. Dziećmi też nie byli najlepszymi: on głupawy, ona naiwnie
przekorna. Co się dziwić, chowani bez matki z autorytarnym Bogiem Ojcem. Jedno pokolenie
i z tej kombinacji patologicznej rodziny wyrósł bratobójca. A potem to już konsekwencje do
dzisiaj i materiał dla psychoterapeutów.

24 XII
Wigilię w słoikach przywieźli rodzice z siostrą. Wystarczy wyjąć, podgrzać i upiec. Że
jeszcze nikt nie wpadł na pomysł świątecznej konserwy. Otwiera się i jest Boże Narodzenie w
pierogach, kapuście i karpiach.
Przyjazd rodziny przypominał trochę wezwanie ambulansu. Zjawili się na sygnale
czułości, ratując nas w chorobie i moim gospodarskim matołectwie. Zadekretowali Piotrowi
zastrzyki, domięśniowe. Po ich wyjeździe mam je robić sama. Piotr się broni, nie wierzy, że
córka pielęgniarki i inspektora higieny, szczepiącego kiedyś masowo przeciw epidemiom, potrafi zrobić zastrzyk. Przekonuję go: moimi pierwszymi zabawkami były strzykawki i
sterylizatory. Ojciec w posagu nauczył mnie „strzykać”, bo „ta umiejętność zawsze się
przyda, zwłaszcza za granicą można na niej dorobić”.
Nie słuchamy protestów chorego. Fachowo dyskutujemy, gdzie wbijać igłę, dzieląc
pośladek na cztery. Piotr nie pozwala narysować sobie długopisem ściągi, trzymając
kurczowo spodnie. Dajemy mu spokój. Nie ma co przed Wigilią pogłębiać podziałów: na
służbę zdrowia i pacjenta.
Siostrzeniec przebrał się za Mikołaja, rozdał prezenty. Pola zaniemówiła, wykonała w
transie piosenki, ukłony i z emocji czerwieńsza od stroju Świętego zajęła się zabawkami.
My, naiwni rodzice, kręcący to kamerą na pamiątkę słodkiego dzieciństwa, oglądamy
jeszcze raz Wigilię z wideo. Połcia, już na zimno, analizuje taśmę. Podchodzi do siostrzeńca
w cywilu, mówiąc mu z wyrzutem: Ti, ti Mikołaju.
Mikołaj z czerwonym nosem klauna, stojący niby anioł z ognistym mieczem na straży
raju dzieciństwa, został przegnany przez dwuletnią dziewczynkę. Kiedy kolej na bociana?
25 XII
Zdzieliła mnie po głowie muzyka. Płyta włączona przypadkowo podczas poszukiwań:
dzyń, dzyń beli, Merry Christmas! Usłyszałam kilka taktów renesansowych. Chłodnych,
prawie krystalicznych. Tak powinno się świętować Boże Narodzenie. W chłodzie proporcji,
bieli i soplach szkła.
Mam dość uroczych świąt. Przytulnych, staro-polsko-wiejskich.
Zobaczyłam siebie przebraną za Wigilię: z siankiem w uszach i ustach, świecidełka we
włosach, w ręku jodełki, a bombki na biodrach kręcących się w rytm kolęd. Brakuje mi tylko
ukulele.
Boże Narodzenie przerobiono na szopkę, a jest dostojeństwem. Stało się pretekstem
do narodzin bosko ego cent rycz n ej dzieciny we mnie samej. Kolędy plumkające niby
kołysanki do snu na jawie. Na pamiątkę narodzin Zbawiciela dezodorancik albo komórka.

Odpadam

od

czerwonych

wstążeczek,

dzwoneczków, gałązek

jodły. Chcę

metalicznego lodu rozcinającego tkliwość. Wyjąć z niej bóstwo, obmyć z flegmy
sentymentalizmu i czcić diament zamiast laleczki w pieluchach.
Nie ma świątecznego obiadu. Sądziłam, że będziemy jeść resztki z Wigilii, ale nic nie
zostało. Wyszliśmy na jakąś bohemę. Proponuję placki z jabłkami, żeby było świątecznie,
poleje się alkoholem i podpali a la Suzette. Wódka jest, bo jej nie pijemy. Mąki nie ma. Piotr
zwleka się z podłogi, na której leczy kręgosłup, i jedzie do swojej rodziny po posiłki.
26 XII
Rodzice wracają do Łodzi szybciej, niż planowali, może chcą się najeść i nam ulżyć.
Wyrzucam papiery po prezentach i jednorazowy strój Mikołaja. Zastanawiam się nad
różnicą między ofertami. Bóg zapewnia: wszyscy grzeczni, chociaż grzeszni, zasługują na
Niebo. Święty Mikołaj obiecuje o wiele mniej: tylko niektórzy i to raz do roku.
Nie jest u nas najgorzej. W Szwecji większość dzieci uważa, że świętuje się narodziny
Kaczora Donalda, skoro puszcza się o nim film na Gwiazdkę.
Ze świątecznego ogłupienia patrzę na disneyowską Królewnę Śnieżkę i widzę
uderzające podobieństwo krasnoludków do Świętego Mikołaja. Te same białe bródki, te
dźwigane przez nie latarenki, kilofy, książeczki - zupełnie jak wór noszony przez tatusia?
Mamusią byłaby Królewna Śnieżka wychowująca potomstwo samotnie w lesie. Widocznie
Mikołaj wyznający filozofię miłości i drogi, hippisowsko owłosiony święty wiecznie w
podróży, ma swoją rodzinę gdzieś - w disneyowskim lesie.
27 XII
Długi spacer ze śpiącą Połą w wózku. Szumi w głowie od drzew. Im jestem starsza,
tym bardziej rozrastają się w moim życiu. Dawniej widziałam tylko korę, pień wyrastający z
fundamentów korzeni. W dzieciństwie wyobrażałam sobie, że ich wiek liczy się ze słojów
odkładanych co rok, a w tych słojach konserwuje się czas jak ogórki w słojach ze spiżarni.
Czy zakochanie się w drzewach jest normalne dla każdego, kto zaczyna się starzeć i docenia
maestrię roślinnego trwania?
Teraz mam „własne” grusze, dęby za oknem. Ale nadal hoduję bonzai. Rosną w
doniczkach mieszczących się w dłoni niby dzieci noszone na ręku. W przeciwieństwie do
dzieci, wiadomo, co z nich wyrośnie. Bo drzewa są tylko dobre, mądre, bezgrzeszne i dlatego
ciągle wegetują jedną nogą w Raju, z którego ich nikt nie wypędził.
Idziemy z Połą na koniec ulicy pokolędować do sąsiadów. Z pięćdziesiąt osób,
Dyrygent przy fortepianie na tle portretów litewskich przodków. Choinka - krzak na pół

Bond.Aaaa . umiem podziwiać. może dwóch sąsiadów się kumpluje. Stoję z boku. kopania ogrodu. no. wyjeżdżać. Co zagroda leży jakiś miejski połamaniec od rąbania drewna. . 84 . Nie chcę w tym roku wracać. rocznik 54. Piotr myśli. 64 . . Chcę siedzieć u siebie. Spoglądam na nie mniej egzotyczne wygibasy zawodników sumo w telewizji. . Łączą ploty i wspólne bolączki -jak te kręgosłupowe: . James Bond z telewizora. W tym musi być coś homoseksualnego: plaskające biusty. przeprowadzać. śpiewać nie umiem.solidarnościowo. które rośnie w ustach . tym z boku.Chory na plecy leży. Czytam przy kominku pamiętniki Saint-Simona. roztrzęsionej galarety z fois gras podawanej na półmisku areny. noszenia dzieci. Mój największy sukces w tym roku? Jestem przeszczęśliwa. STYCZEŃ 1 I 2004 W wolnych chwilach (minutach) siedzę nad Saint-Simonem. gołe półdupki obejmujących się grubasków. gdzie podlany perfumami rozkwitał kwiat ludzkości z gatunku mięsożernych orchidei. W blokach ludzie uciekają od siebie.pytają sąsiedzi. Pola pożycza od ich synka gitarę i szybko wracamy w ciemnościach: wino (we mnie).salonu. Zasypują mnie radami. Robimy roczne rozrachunki. adresami lekarzy. 31 XII Piotr leczy się bezruchem.Gdzie Piotr? . W domkach nie dzielą ściany. Idę więc sama do sąsiadów na szklankę grzańca.urodziny. 94 . kobiety (my) i śpiew (Pola). cichutko na dnie Nieba. Pola śpi.zazdrościowo. 74 -przeprowadzka z Balut Śródmieścia na głębokie Batuty. Skąd narodowa fascynacja Japończyków tymi specjalnie tuczonymi grubasami? Dalekowschodnia odmiana żyjącej. Piotr.Ornitolog to takie słowo. że nie mamy myszy! Pierwsze zdanie po życzeniach noworocznych i szampańskich pocałunkach: .powrót z Paryża do Warszawy. .Na desce. .Aaaaa . wylicza: wszystkie lata z końcówką 4 były dla niego rewolucyjne. tworząc koalicję przeciw tym z dołu. Obliczam swoje.wyjazd do Krakowa na studia. . jego wspomnieniami z kryształowego wiwarium Wersalu.W górach kopa śniegu.

długie włosy upięte w kok. Dla kobiet to może z trudem poruszające się, przekarmione
bobasy, od których oczu nie można oderwać.
Msze z dziećmi hałasem przypominają piaskownicę: wrzaski, płacze, przepychanki.
Największy rozgardiasz i ubaw na scenie, czyli na stopniach ołtarza.
- Teraz się pomodlimy - zaproponował dominikanin.
- No właśnie, za kogo?
Pola, ssąc zawodowo smoczek niby cygaro, oceniała swoje szansę na główną rolę.
Natychmiast do mikrofonu podeszło kilku odważnych chłopców.
- Za mamusię - powiedział najmłodszy.
- Za mamusię i tatusia - zaczęła się licytacja.
- Za rodziców, dziadka i papieża - bezzębny szkrab wykończył konkurencję.
Jednak do mikrofonu dorwała się rezolutna dziewczynka i zmiotła wszystkich:
- Pomódlmy się za Pana Boga.
2I
Odłamki gotyku wystające ze skarpy Starego Miasta. Ostre łuki murów z
przypieczonej, złocistej cegły są świątecznymi piernikami oklejonymi lukrem śniegu.
W gazetach posypały się gwiazdki, oblepiły filmy, płyty i książki mające swoje
premiery rok, dwa lata temu. Wiele z nich, wtedy uznanych za złe, dzisiaj błyszczy. Tak jest
chyba z prawdziwymi nowościami. Gdy się pojawiają, ocenia się je lepiej albo gorzej, niż na
to zasługują, prawie nigdy sprawiedliwie. Ze strachu, żeby nie zrobić z siebie głupa, bo nie
wiadomo, ile to coś warte, i z powodu układów stawiających na piedestał lub flekujących.
Kultura tak jak każda planeta ma własną atmosferę. W jej skład wchodzi głównie
koniunktura.
3I
Gdybym miała się przyznać, kim jestem, elfom i krasnoludom goniącym mnie za
ucieczkę z Władcy Pierścieni, powiedziałabym: „Mam waginę, piersi, jestem kobietą - więc w
czym mogę wam pomóc?”
Tak, jestem typową Polką wychowaną na hostessę. Dbam o swój wygląd i cudzą
wygodę. Slogany reklamowe epoki (humanizm i współczucie) mylę z handlową propagandą
(skremuj się za życia, jesteś tego warta). Dlatego bywam wrażliwa, przewrażliwiona do tego
stopnia, że kilkunastoletni siostrzeniec może mi powiedzieć: „Eee, ciocia, nie kumasz, ten
film to arcydzieło, nie dla dziewczyn”.

Zamiast dzieła sztuki zobaczyłam siny koszmar zatytułowany Władca Pierścieni.
Dwie wieże. Dwóch facetów ponad godzinę szło z jednego końca ekranu w drugi. Jedynym
urozmaiceniem akcji było zarzynanie i zagryzanie. Ilość trupów na metr taśmy filmowej
przekraczała Stalingrad. Szeregowiec Ryan ze swoimi najbardziej realistycznymi scenami
wojennej masakry to przy tym wesołe miasteczko. Nic dziwnego, że szykują się już nowe
Oscary za najlepsze zbrodnie.
Nie odróżniam hobbitów od krasnoludów. Widzę w nich ludzi wypuszczonych z
obozów koncentracyjnych: łyse szkielety obgryzane przez dwunożne owczarki alzackie. Film
nie o baśniowej walce dobra ze złem, ale o katowaniu podludzi. Mających twarze, mówiących, różniących się wzrostem i adresem. Czystki etniczne zasługujące na nominacje.
Jakich my czasów dożyliśmy: masowe rzezie są rozrywką dla naszych dzieci oklaskujących
efekty specjalne agonii.
Dotrwałam do scen poetyckich, gdy bohater spacerował po bagnie usianym
topielcami. Pamiętam podobną scenę z Pół śmierci o ludobójstwie w Kambodży, ale tamten
film był dla dorosłych. Ten jest fantasy - wciąga widza w realistyczny świat wyobraźni. I nie
ma w tym ironii, zabawy konwencją. Jest hipnoza. Dla mnie fantasy to robot wyklepany z
puszki konserw i miażdżony grawitacją spojrzenia wróżki. Ale gdy puszka żałośnie przy tym
piszczy, już mi źle, współczuję wszystkim piszczącym psom użytym do nagrania takiej
ścieżki dźwiękowej. Nawet fiksujący komputer z Odysei kosmicznej 2001, będący samym
głosem, wzbudzał litość swoją techniczną, ale po ludzku skomlącą śmiercią.
Fantazją jest balet widelców w chaplinowskiej Gorączce złota. Widelce nie mają
przecież swojej primabaleriny. Gdy jednak Chaplin w głodowej malignie chce je wbić w
kolegę, zaczyna się historia na kanwie przypadków ludzkości.
Chrześcijanie w ubiegłym sezonie palili książki o dziecięcym hokus-pokus Harry’ego
Pottera, a w tym co? Pozwalają mordować dziecięcą wrażliwość pod pretekstem
szlachtowania szatańskich pomiotów i pogańskich krasnoludków?
One nadal mnie prześladują, mnożą się w trzecią część trylogii i dopadają nawet przy
Misiu Puchatku. Sięgam w supermarkecie po kasetę dla dziecka o małym rozumku, a tu
wyskakuje z postera trójwymiarowy, głodowo pokurczony stwór (hobbit?) i nie wiem, czy
zbiera na akcję charytatywną, czy będzie w efekcie wirtualnie umierał.
OK, nie jestem uosobieniem delikatności. Wymyśliłam film (Szamankę) zjedzeniem
na żywca mózgu głównego bohatera. Nie ja jedna, potem ucztowano podobnie w Hannibalu.
Ale to był pojedynczy mózg, w dodatku męski. Spożyty prewencyjnie, by nie wymyślił
gorszych okrucieństw. Był deserem, nie daniem głównym zżeranym kilka godzin - tyle, ile

trwały Dwie wieże i starożytne zabawy w rzymskich cyrkach. Rodzice prowadzili tam dzieci
na pokaz pożerania przez lwy chrześcijan, niewolników, naszych starszych braci elfów. Rzym
upadł, skończył się Kościołem katolickim. Eee, chyba nie upadł, ciągle w nas gnije.
4I
Przed ladą z mięsem przewertowalam w wyobraźni obrazy Bacona. Przy warzywach
podchodzi do mnie chłopak i mówi, że czytał Sceny z życia kilka razy. Zamiast zapytać,
dlaczego, chowam się za wózek z zakupami. Jestem trochę upiorem poruszającym wymyślone postacie, trochę własną reinkarnacją w innym wydaniu i utrzymanką tych, którzy
mnie kupują. Stoję więc, bojąc się poruszyć, dać pierwszeństwo którejś mnie.
- Niech się pani nie da i dalej tak pisze - chłopak podnosi w geście zwycięstwa siatkę
cytryn.
Robię coś między ukłonem a zgięciem po ciosie i odjeżdżam wózkiem. Nie mogę
zmienić profesji na inną Gretkowską.
Zima: w przedpokoju nie topnieje nam śnieg na wycieraczce.
Masaż - masaż erotyczny.
5I
Wyjeżdżamy z domu o dziesiątej rano. Przy zjeździe na Piaseczno dwugodzinny
korek, zawracamy. Polska przestała świętować, ruszyła powolutku do pracy, czyli blokady
samej siebie?
Buddę (Przebudzonego) zrywającego zasłonę ułudy i Neo walczącego o wyzwolenie
ludzkości ze złudzeń Matrixa grał ten sam aktor - Keanu Reeves. Zamiast miotać się w
sutannie, równie dobrze mógłby mieć hinduskie szaty, i tak kojarzy się religijnie - nadprzyrodzenie, mieszając porządek ludzki z boskim i zwierzęcym. Jego spojrzenie jest
spojrzeniem właśnie przebudzonego. Wyrwanego gwałtownie ze snu rozcięciem powiek. Z
ich wąskich, ciemnych szczelin patrzą zwierzęce oczy bestii ukrywającej się w człowieku.
Gdy je zamknie, znowu zarosną skórą. Twarz boskiej hybrydy, zbyt płochliwej, by zostać
tylko zwierzęciem, zbyt wyrafinowanej na bycie człowiekiem.
Zastanawiamy się, jakie przedszkole wybrać dla Poli (w bardziej dramatycznej wersji:
„Do którego ją oddamy”). Która fabryka dzieciństwa będzie najlepsza? Tam, gdzie się tylko
bawią, czy tam, gdzie już uczą? Gdzie wychowują czy tam, gdzie hołubią? Za tym wszystkim
jest obawa, że nie będąc z nią cały dzień, nie zrozumiemy już jej skojarzeń i lęków. Pojawi się
nieprzetłumaczalny dystans tych kilku osobnych godzin. Pola, dorastając, będzie używać
abstrakcji najpierw nieporadnie jak za dużych klocków, potem sprawnie wyrzuci nas ze

owoców i moją niestrawną. . ja nie mam wiele wspólnego z sobą”. Rozpuszczalnej oczywistości. A co ja mam wspólnego z kalafiorem albo bułką? Nie mówię o genach. pisząc: „Nie interesuje mnie nieśmiertelność. tym bardziej że każdy rozdział kończy się morałem. Moja niechęć do jedzenia ma też swoje drugie danie. i egzotyczna zgroza. Karmiąc Połę zupką. Moje ulubione Wesoły antropolog (Anglik w najczarniejszej Afryce uprawiający naukę i naukowy seks z tubylcami). Czyta się rewelacyjnie . niedużo. po prostu relacje ludzkiego wziernika wysłanego na zadupie.swego świata . Wmawiam sobie. Zaparzam dziennie kilkanaście swoich zielonych i czarnych. żądła i bandyterkę. Hotel w Lhassie (paryżanin w Tybecie usiłujący prowadzić luksusowy hotel i uchronić turystów przed tym.wyabstrahuje w pojęcie „rodzice”. Może dlatego kolor czarnej herbaty ma powagę mnisiego habitu. Wiem. więc i od Zachodu. trawię cały wysiłek jej i swój. te po ostatnich odkryciach naukowych ludzie mają wspólne nawet z zapałką. po czym jestem syta. Cejrowski. podlewam się jej medytacyjną mądrością. my czy ona? Dostałam w telewizji od Cejrowskiego jego Gringo wśród dzikich plemion. ile chuj słonia . listków. a nawet poetycko dżungli świata. nie polemizując z urojonym wrogiem. pięć minut nasiąkniętych wiecznością. Kto jest bardziej infantylny. Można by to przerobić na szkolny podręcznik tolerancji i przygody. Większość książek tego rodzaju jest bezosobowo obiektywna. Ale nie chce mi się jeść. Opisał swoje podróże tak sugestywnie. ma czas przyjrzeć się całkiem obiektywnie. bo atakowany naprawdę przez klimat. Podróże ekstremalne.i humor. co chcą zwiedzić) są podróżami bardzo daleko od siebie. interesuje mnie smak herbaty”. Zamiast jedzenia wolę herbatę. Chodzi o głębię istoty: słoneczną. Na razie jesteśmy wszystkim. 7I Ważę tyle. Cała ceremonia niecierpliwego wrzątku i harmonii gestów odmierzających odpowiednią ilość wody. Kafka mówił: „Co ja mam wspólnego z Żydami.45 kilo w erekcji. że czytając. że Lo Tung miał rację. słyszałam gdzieś zza ramienia jego głos nieco przemądrzałej papugi. dojrzałą zbóż. Żarcie do mnie nie pasuje. Wywar z czasu: trzy.

Natomiast pisma kobiece są dla mnie niepojęte w swojej promocyjnej zawiści. odsyła do harlequinów i kompromituje pisarza. zyskałby sławę nie tylko wśród czytelników. mądrze napisana i nadaje się znakomicie na prezent miłosny. No. Popełnił grzech gorszy od zdrady stanu: na antenie wymówił zakazaną nazwę. Miłość jest niepoważna. jak długo będzie nierozpakowany i niedoceniony.felietony. nie napisano artykułu o Grze wstępnej. Ciekawe. a pana krytyka rozczarowuje. Czy ludzie stali się własnością przypisaną do gazet. Rarytas gatunku: erotoman gawędziarz. może jeszcze polityka. nieważna książka i autor. W Polsce żaden mężczyzna w jego wieku. ale po tej drugiej. a miłość nieodwzajemniona. Niemcem piszącym poczytne felietony obyczajowo-polityczne do poważanej gazety i poetyckie teksty o seksie do najpopularniejszego pisma kobiecego. gdzie wieszają plakaty o najnowszej książce stawionego pisarza. stacji telewizyjnych i firm? Zupełnie średniowieczna zależność finansowa od pana feudalnego (piszesz u nas na wyłączność). Pojawienie się w innych szeregach skazuje cię na banicję. Próbuję się domyślić powodu. Ludzie nie są własnością prywatną właścicieli stacji. po czym odszedł do drugiego. Tak ją też chyba trzeba traktować literacko. lirycznych opowieści poniżej pasa. reklamówek). Pisma kobiece pomijały wtedy milczeniem jej dobre książki . Czytelne. W Polsce przemyka się gdzieś pod ścianą literatury. Prawdopodobnie w rojeniach krytyka z „Rzepy” za literaturę uznaje się jedynie wielkie dzieła XIX wieku. W tym wszystkim nieważni są czytelnicy. . Eseje o seksie po polsku nie istnieją.8I Gra wstępna Jastruna. Chyba nie. o młodszych nie mówiąc. Gdyby był Francuzem. do którego sitka gada. od kilku lat nie zrobiono z nim wywiadu. W „Rzepie”. zwanej ścianą płaczu dla niezauważonych. koncernów. Prezent miłosny od Jastruna dla polskiej literatury. Ważne tematy współczesne muszą być bliskie przeciętnemu facetowi w średnim wieku: impotencja i alkoholizm. nie pisze o erotyce i to w tak finezyjny sposób. Albo już zupełne kuriozum: pewien polityk w radiowym wywiadzie porannym nie ocknął się jeszcze. i pomylił nazwę stacji. wymieniając jako gospodarza konkurencję. Tak było z Krystyną Jandą piszącą kiedyś do „Pani”. Przynajmniej tam by chcieli go widzieć krytycy. Jastrun wiele lat publikował te eseje erotyce jednym z nich. długie i przyzwoite. do której pisze. Sześćdziesiąt dowcipnych. noszenie jego barw (plakietek. nie chcąc reklamować konkurencji. zapomniał. Żadne więc nie piśnie ani słówka o jego książce. nie po tej stronie. To po stronie nobliwej gazety. najlepiej wielka. A może ja też jestem czyimś logo? Gra wstępna pominięta we flircie z komercją jest pięknie wydana.

Dzieci wyrastają z Teletubisiów.Piotr tłumaczy córcię. Mogę sobie wyobrazić spustoszenia powodowane alzheimerem. na wypadek gdyby ktoś się pogubił w zawiłościach fabuły. Wszyscy byli już nakarmieni.Wychowaliśmy nadgorliwą katoliczkę. wychodzą i potem znowu. mama nie dała mu sukienki. więcej Teletubisiów . ile przyjemności. . chociaż wyglądają na niemowlaki z Marsa. Wsadziła sobie pod pachę maleństwo w beciku i wołając „pseprasam. Mniej świętości. Mikołaje robią to ciągle. dorośli z telenowel nie. są bliższe telenowelom.. czyli wczesnego dzieciństwa albo alzheimera. ciągną za sobą mosznę worka pełną prezencików wykładanych pod trójkątną. ma dobre serduszko. to się użaliła nad nim. dla dzieci. A jaka radość. pseprasam”. To chyba najbardziej falliczni święci. Mikołaje. uciekała do wyjścia. zły wpływ kolęd . szczeciniastą choinkę zawsze rodzaju żeńskiego. Każdą sytuację objaśniają dwa razy. Zmuszona do oddania Jezuska usprawiedliwiała się: Chciałam go tylko pokołysać. chociaż bywa świerkiem. którym interesowała się schorowana Iris Murdoch. koszulki. zeświątecznieni. Na gałązkach coraz szybciej bujały się bombki. .Pola na kursach przedszkolnych ukradła ze żłóbka Jezuska. szerzą wartości i kończą się dobrze. Mieliśmy wreszcie czas dla siebie.. Teletubisie. gdy stają w progu i wreszcie wchodzą. Dźwigają. Mówią bardzo powoli i wyraźnie.. Nocą po Wigilii rozpakowaliśmy się pod nią przy kominku i mruczeliśmy zwierzęcymi glosami. Słucha ciągle o zapłakanym Jezusku. 9I Trzeba rozebrać choinkę i zreedukować dziecko po Świętach. Rzeczywiście są go w stanie oglądać tylko niekompletne mózgi w trakcie powstawania lub rozpadu. Wyrzucona przed dom choinka w świecidełkach sopli i śniegu. Dzieci zaczynają się nim interesować już w trzecim miesiącu życia. żeby było im cieplej.. kręciły ozdóbki. Istotach pierdzących przy siadaniu i zasypiających w opiekaczach pod metaliczną folią. Niewtajemniczonym w tę subkulturę (są serki. Był to jedyny program telewizyjny. gdzie była stajenka. Wbrew pozorom ich przygody nie mają nic wspólnego z science fiction czy Śniadaniem mistrzów Kurta Vonneguta. laleczki Teletubisie) serial może się wydawać schizofreniczny. Po kryjomu weszła do sali. gdzie kosmici porozumiewali się za pomocą stepowania i pierdnięć. jeśli tej klasy intelektualistka i pisarka skończyła na Teletubisiach.angielskiego serialu dla noworodków. uśpieni. Oczywiście są humanitarne. w pąsowych stożkach czapek z białą lamówką napletka.

opróżniając butelki ustawione wzdłuż poręczy. że jest. Praojca oczekującego nagród za nic. a naprawdę od niej. A Tusk zwierza się ze swej depresji.z nimi nasza przyszłość. więc szczęśliwym. Odreagowują przy kielonku wina. kiedy widzę reprezentację narodu w sejmie. owiniętego bajecznie kolorowym fularem od Ken-zo. To. Potulną i głupawą. Patrzyłam na niego w kawiarni miotającego się między komórką i kieliszkiem. Tam umiejętność życia politycznego (dyskutowania. ani cnota. o czym marzy każdy rasowy mężczyzna: gołą babę wprost z rajskiego sex shopu. Dla natchnienia zażyczył sobie ruchomych schodów z salonu do sypialni. Z czasem stał się wspólnym językiem panów i niewolników. Z (greckiej) demokracji nie zostało nam ani szczęście. Bełkocze dziś o mocarstwach ważniejszych od przecenianej i odległej Ameryki: „Chiny! Rosja! . Wbrew sprzeciwom jej rodziny zasadziła go w swojej posiadłości. to jest cywilizacja na rzut kamieniem!” Wyobrażam sobie po takim dniu w sejmie przyjacielskie wieczory Tuska z Rokitą. Zacytował mi swój najwybitniejszy utwór: „Ciężka jest dola poety wyciskać podziw z kobiety”. za żadne zasługi (zaloty to nie zalety) oprócz tej. przekonywania) była cnotą. . Modnie przystrzyżonego. kiedyś znany w polsko-paryskim środowisku jako talent do panienek. zakochanej w nim kobiety. tak jak wszystko. one w polskim sejmie wręcz się wykluczają. Powtarzał go po każdym telefonie od swojej. Kiedyś się w nim podkochiwałam.10 I Czy mężczyźni mają jeszcze w sobie tyle romantyzmu. żeby szukać kobiety swoich marzeń? Czy raczej hostessy swoich marzeń? Z Belgii przyjechał do Warszawy poeta. w linii proste] dziedzicu Adama. Przebrani z wybranych: Lepper w swoim krawacie udającym słup graniczny (inteligencji). rozmawiają z nostalgią o fascynującej ich starożytnej Grecji. 11 I Jest teoria. Jeździ nimi w tę i z powrotem. Mówili nim poddani sarmackich szlachetnoszlacheckich władców. co ma. Według Sokratesa polityk był człowiekiem cnotliwym. może go erotycznie zaadoptowała. Jest na utrzymaniu bardzo zamożnej pani w wieku jego matki. Ta teoria dzieląca dawnych mieszkańców znad Wisły rasowo i klasowo wydaje się prawdziwa. że język prasłowiański był lingua franca dla plemion podbitych przez niekoniecznie słowiańskich najeźdźców. gdzie się przyjął. W stuprocentowym mężczyźnie. W końcu doczekał się i Bóg dał mu pierwszy w dziejach ludzkości prezent.

opowiada Piotr. po tybetańsku. Co dalej. Wdowiec z filmu dokumentalnego był zwykłym tybetańskim wieśniakiem. książeczka. Łup. Takie pogrzeby są chyba nie tylko dla pozbycia się zwłok. spanie na zwłokach. żadnym mistykiem. że nic nie ma. Ptaki rozszarpują ciało”. Wieczorem smakujemy ten kawałek tortu. Alexandra David-Neel (dystyngowana Francuzka. Przypowieścią o marności wypisaną na skórze i mięsie człowieka. ale chyba zarosła ze zmęczenia. jakim jest wyszarpany dla siebie pod koniec dnia wolny czas. Nie przestałam w nią wierzyć. więc nie wiem.grabarz z mężem tną żonę na kawałki dla nadlatujących ptaszysk. Trup zjedzony co do okruszka . że kiedyś najprawdopodobniej wypruje się z niego martwe wnętrzności? To się nazywa heroizm codzienności. Piotr włącza telewizor. do „buddyjskiej pustki”. pustkę. łup . jest dla żywych. Nazywa się on sumieniem”. nie wiem. Co można czuć całując kogoś. bez makabrycznej sekcji rękoma najbliższej rodziny. zamykam oczy. każe się podsadzić. śpiewaczka operowa) na początku XX wieku. Ledwo co ją widać znad garów i głupot.Żałoba jest drugim umieraniem. Na filmie żadnych skrótów. żeby potraktować ciało bliskiej osoby na zasadzie opakowania.13 I Gdzie jest niebo? Pola próbuje go dotknąć. Ten spektakl odzierania do niczego. zmarła od co najmniej tygodnia -jest już sina. mlask.kamieniem miażdżą na proszek kości i czaszkę. przymgleń. Przez pustkowie idzie Tybetańczyk. W Mistykach i cudotwórcach Tybetu opisała inicjacyjny taniec mnichów z trupami. Trudno oceniać ludzi innej kultury. mlask . rozpacz czy psychozę. Zwyczaje. pieszcząc i wiedząc. przebrana za tybetańską żebraczkę. dźwiga na plecach worek. Ciach. niż oglądać. W worku zmarła żona. Gdzie jest moje niebo? Moja plantacja szczęścia. Piotr próbuje się po filmie otrząsnąć. jaką trzeba mieć wiarę. krajobrazy. który utrzymuje naszą więź z całością. Luzik. bardziej żeby się upewnić. 15 I „Dysponujemy zmysłem. Równie dobrze można by je wyrzucać na pustkowiu za mur. zracjonalizować obejrzany koszmar: . Na Canal Plus lecą obrazki z Tybetu. Jager. co oznaczało jego spojrzenie: zmęczenie. . zwiedziła tamtejsze klasztory i miasta. Słyszę tylko odgłosy i komentarz narratora: „W Tybecie z braku gleby i drzew pochówki odbywają się przy pomocy sępów.

na nazwisko ma. Z pamięci wyłażą prywatne zabobony: 1. trzaskając. Tak to mniej więcej brzmi i jest jeszcze smutniej.kłótnię. kiedy znów się wylęgną z jaj i usiądą na grzędzie. ale facet jeszcze wieczorem potwierdza swój przyjazd. Wszystko. Nie ma kto się opiekować tą częścią domu. Nie zostawiać zapisanej kartki literami na wierzchu. Grał. Znajdzie u nas swojego złotego Graala? 21 I Mamy szczęście do kupujących. Lodowiec nasuwa mi się na czoło. co po prawej stronie domu. a zwłaszcza po co. Jak nie klient na mieszkanie wyciągający z kart tarota swoją wizytówkę „Szaleńca”. wprowadzając się. Włączam z tej płyty na przebudzenie muzykę do Mieszczanina szlachcicem i zapominam. Ustawione czubkiem w stronę drzwi wróżą wyjście. Oczywiście. Lepiej go nie drażnić..zostanie. Katuję się płytą Alina Arvo Parta . będzie szukał dalej. Zgłasza się ktoś z Rzeszowskiego.. Przy niej spada czarny śnieg. Zastanawiamy się.. potrafi nawet zabić. Daliśmy w internecie ogłoszenie: „Złocisty Picasso do sprzedania”. 22 I Wynalazłam sobie w sklepie muzycznym L’Orchestre du Roi Soleil Jeana-Baptisty Lully. to samochodowy poszukiwacz Graala. Gralowski Graal musi być bez skazy. Według mnie. od pewnego czasu się psuje: zmywarka. drugi w tamtą . Trzeba poczekać do Wielkanocy. kibel. Nie podoba się mu wymieniona listwa w drzwiach po moim zderzeniu z płotem. Buty najlepiej schować do szafy. Teraz poruta. Odpoczywa mój układ nerwowy (ludzki organizm zwalnia zimą) albo mam alergię na lodowiec odziedziczoną po zmarzniętych jaskiniowcach. Jeden w tę. czubkiem do mieszkania . że jego muzyka jest zamarzaniem dźwięków..dworską intrygą.. . nowa pralka. Zwykle czynności rosną przede mną w zaspy.19 I Chyba mam zimowy zjazd. tylko od. saneczkami w doły smutku.skandynawskiego do tego stopnia. Nie zdążyły rozłożyć posklejanych nudą skrzydeł i pospadały od strony drzwi (prawej). Przyjedzie jutro. Ozdobniki z prawdziwego złota. Ze strachu o napisany tekst. gdzie żyję. Fanfaronada słynnego Marche pour ta Ceremonie Turque jest molierowskim śmiechem. 2. Muzyka dwudziestu czterech skrzypiec .łotewskiego kompozytora . pęka ściana. Szuka po całej Polsce takiego złotego autka. obudziliśmy anioły przyśnięte z bezczynności na dachu. Podkład muzyczny do pamiętników Saint-Simona.. czy to nie dowcip. To znaczy nie od czasu.? Według feng shui ta część domu należy do mściwego białego tygrysa.

Wychodzi mi żałosne pim-pam. Myjąc się. Do takich nut trzeba mieć dwór. masz prawo wyjść. Dziecko próbuje zetrzeć moją nową twarz oddzielającą je od pocałunków. Malując. którego nie widziałam od Gwiazdki. Warszawka. Oprócz niego żaden z polskich showmanów nie potrafi zaczarować publiczności. wieczorna centrala telefoniczna singli w sobotni wieczór. jak brak jednej ręki w prywatnym? Długi tekst. Ostatni raz byłam tu . Over. Oddzwaniam do domu. Wychodzę z łazienki odmieniona. Misiak ma urodziny . W tym mieście jest tak ciemno. Czekam. zabawa. że jest inteligentem. szykując się na wieczorne wyjście (sama). my tak zagadane. że wjeżdżamy po jakichś schodach na półpiętro i odrywa się błotnik. inną osobowość niż bycie matką. Czy oni się tu stołują? Czy poruszamy się . Robiłam korektę Europejki. wypadł dobrze. idę do łazienki. potrzebuje pochlebstw. spacer. Nic nie rozumiem z artykułu. Na stosie pism okładka z Kubą Wojewódzkim.stawia w sushi barze. a on uprawia bezlitosny i dowcipny lincz salonowy. obiad. ni to na cześć Wojewódzkiego. Dzisiaj pusto. Porównuje się w nim Kubę do amerykańskiego Jerry’ego Springera niegardzącego mordobiciem na planie telewizyjnym. spacer (ani chwili osobno).Piotr się dziwi po trzecim razie. tylko dlatego. którego zapis był razem z płytą. kładę tynk pod własną.Czy ja jestem opiekunka? . Polskim Springerem jest Ewa Drzyzga w „Rozmowach w toku” i bez bicia. U Misiaka. śniadanie. .na Wszystkich Świętych. źle? Nie widziałam programu. do której nie wiadomo czemu zalicza się Wojewódzkiego. aż będzie wolna. Mam miesięczne zaległości. Jednak sumienie czterdziestoletniej matki alarmuje. światłem i tekstami. ni to mu na pohybel. nie dworek. nie mamy Polsatu.miałam wolne dłużej niż godzinę . nic złego nie robisz. Rozmawiamy o tym z Misiakiem. Spotkałam wtedy przypadkowo Wojewódzkiego. Nie znamy się prywatnie.Na cymbałkach Poli wygrywam menueta. Brak jednego kanału upośledza w życiu publicznym. Po kwadransie wchodzi Kuba ze swoją dziewczyną. 24 I Po dniu z Połą takim samym od ponad dwóch lat: pobudka. ale nie w domu dziecka! Piotr zajmuje się nią czasami lepiej ode mnie. To tak jakby Attenbourougha przyrównywać do szympansa. ścieram mamusiowatość. i przeglądam gazety. wysyła SMS-y.Sprawdzasz mnie? Wyluzuj. próbowałam też połknąć naraz kilka książek. kiwnęliśmy więc sobie głowami. Zostawiam Poicie w domu. jadąc do knajpy. zapachu bliskości. moim idolem w „World Idol”. że obaj występują w przyrodzie. Zdaje się. . Zrobić telewizyjną magię dobrze dobranymi piosenkami. chcą zajebać faceta za to.

odwrócił się od publiczności i padł na trawę. z twarzą tego. że szybka pomoc lekarska. Próbowałam wyobrazić sobie anioła miłości.mówi. co? Nie doczytałam. 28 I Jesteśmy zaproszeni w połowie lutego na ślub córki Piotra do Berlina. Podrywa je. wystrojony w czarny garnitur urzędnika podpisującego kontrakt. Miałby długie skrzydła. odrzucony na stos trupów. Umarł od razu. chwaląc moc Pana. wysoki blondyn kopnął piłkę. żeby napisać. szpital. barokowe ozdoby. W samym środku pasji życia. Chyba jej nie wyżebrałam? 25 I Muniek się udzielił w wywiadzie o kobietach do „Wysokich Obcasów”. Nie malowany na ścianach kościoła. Jego umieranie było podobne do przejścia kostuchy przecinającej jednym zamachem ludzkie życie bez względu na stan. Bez skutku. gdy dziewictwo traci się niemal z mlecznymi zębami. Lubię patrzeć na śluby: na pannę młodą prowadzoną pod rękę przez ojca do oczekującego narzeczonego. . Strasznie mi żal. wyskubywał je do krwi i maczał w kałamarzach ran. piękny mężczyzna ścięty na murawie w sekundę. Może cyrograf na miłość? Ta symbolika bieli i czerni jest dość złowieszcza dla związku.. Pradawny gest Boga prowadzącego Ewę do stęsknionego towarzystwa Adama. Czuję się przeleciana przez Muńka mentalnie. któż jak sportowiec jest zdrowszy. Współczesny taniec śmierci. Bez imienia. Któż jak Bóg? pytają w Biblii. urodę. reanimacja.tymi samymi szlakami w innym wymiarze? Mówię mu komplementy. oddającej się w niewolę małżeństwa. młodość coś mogą przeciw śmierci.No właśnie. ale sfilmowany na boisku.. Straciła kolory raju. wbrew oczywistości. 27 I Średniowieczny danse macabre na boisku dla milionów widzów z całego świata: roześmiany. gdy mu się podobają: „Mam taki przelot” . kogo się kocha. pan i władca stworzenia.. . wte i wewte. uczuć. że z czasem suknia ślubna spłowiała. Co powstanie z ich złączenia? Szarość dni. on w zamian daje mi swoją płytę. ułożone w tren sukni ślubnej.. A on. Wysportowany. Gdy miłość się skończy. wyrywałby sobie pióra. Sprano ją do nudnej bieli niby wyrośniętą sukienkę komunijną i to w czasach. Natychmiast podbiegli lekarze. Obszarpano z niej wszystkie renesansowe. Dlatego śnieżność sukni ślubnej jest sztandarem obłudy albo białą flagą panny młodej. wiek.

Kondensacją tamtej atmosfery. Jestem przekonana o jednorazowości duszy. narzeczeństwu codziennego życia. co wspólnie przeżyliśmy. Zgryźliwy humor Mrożka jest najlepszym streszczeniem absurdu dziejącego się tutaj za komuny. odchodząc od ołtarza. Nie wierzę w wielość wcieleń. Podobnie Rejs to groteskowy skrót długiej podróży przez Peerel.Czy to będzie na zawsze? .-70. śmiejemy się powietrzem lat 60. zagipsowano w nich orgie średniowiecznych kolorów porządną bielą. byłaby właśnie taka: jaskrawa i hałaśliwa. blaskiem tropików. nie wystąpię z pawim ogonem wymyślonej sukni. . Wieczorem. Nie dlatego. Haftowana w gwiazdy. jak Gombrowicz. jak te z książek Alexandry David-Neel. Albo . ale wieniec ze zbóż. Dziecięcymi kolorkami namalowałam suknię ślubną.zapytają buddyści wierzący w reinkarnację. kto nie wart jest tego splendoru. pióra. Ich romanse. do raju. Szeleściłaby śmiechem. Ze świątyń życia zamieniono je w sterylne kabiny transportu sumień. Jestem buddystką uczuć w chrześcijańskim obrządku miłości. Od zakochania po sprzeczki i nowy rozkwit. sprzątając zabawki Poli i jej farby. Ale wierzę w reinkarnację miłości w trakcie jednego związku. usiadłam przy kominku i się rozmarzyłam. słońca. Oddajemy przecież siebie z całą menażerią pragnień. poskromione barwy. Dlaczego to wszystko musi być zamknięte w przesądach i konwenansach. a kto kogo przeciągnie na swoją stronę. starego. symbolizującej moje nadzieje i uczucia. Wtedy powiemy starczym głosem: Tak. trwają stulecia. 30 I Dlaczego Polska najlepiej wychodzi opisana groteską? Ten ironiczny błysk w oku musi być wrodzony mieszkającym nad Wisłą. że nie kocham. kto stanie na ślubnym kobiercu. gdy miłość je tamie? Ugrzecznione ceremonie. W takim stroju nie byłoby wątpliwości. ten będzie rządził w małżeństwie. Gdybym miała wyjść za mąż. gdy nie będziemy już mieli sił na rozwód. Nie wezmę na razie ślubu. Bywa.Do ślubu idą też z młodą parą mieszczańskie zabobony gwarantujące szczęście: bukiet byle nie różowy. że daremnie. Z miłości umówiliśmy się na uroczystą randkę naszego życia. dlatego. Temu. Mieniąca się światłem księżyca. coś pożyczonego. nowego. drzewa i ciągnąca za sobą taftę fal. Potrafią go nawet wyeksportować. wokół przedramienia miedziany wąż. olśniewające kamienie i gniazda ptaków. Na głowie nie cnotliwy wianuszek. Przy boku zwierzęta lęgnące się ze swymi szponami. Kościoły też wyblakły. moneta w bucie. komuś. czytając go. futrem i kłami w klatkach mych zalet i wad. pójść do ślubu. W ręku ociekające sokiem owoce.

ale groteskowy prześmiech z nieprzystawalności do sytuacji? Grał objechał Polskę i wrócił po nasze złote autko. Mocarstwo bez granic. czy mi się nie przywidziało. co kupić w zamian. ale właśnie w grotesce. Wieczorem pojadę do dominikanów pomodlić się podczas normalnej. Między ręcznikami. przemykają mu przez wyobraźnię w kompletnym negliżu. Wielkie i nieistniejące. Czy stąd ten groteskowy kiks. bo zniknęło po rozbiorach z mapy. Każdy jest lekarzem i mechanikiem samochodowym. Jest wierny nie z ciała. Stoję pod . że warto. Zaglądam do biurka. Przez dwieście lat noszone w pamięci każdego Polaka. psychologicznych dramatów. Niemieckojęzyczna literatura poza poezją to dla mnie filozofia od Kanta po Husserla. Czechów i Niemców? Rosjanom zazdrości się wielkiej powieści. Pola domaga się Jezuska. niedługo nasza rocznica.Dzień świra. sprawdzam. każdy ma motoryzacyjne przesądy. ale z obietnicy. „Każdy ford gówno wort”. upranymi ściereczkami i bielizną zobaczyłam nakrochmalony członek Piotra z zaprasowanym w kancik napletkiem. Wbrew swojej naturze. że go przywłaszczyłam. ale się nie znam. tam między papierami na wspólne ubezpieczenie pulsują przypięte spinaczem biurowym jego jądra. klasztornym obrządku. wrodzony z historią. Pewnie miewa ochotę na inne kobiety. Chodzimy po garażach i spisuję te konkurencyjne rewelacje. najdokładniejszy opis współczesnego inteligenta nie w chwale. Sprzedane. „Peżocik gruchocik”. niedziecinnej mszy i w trochę innym. mam chyba poczucie winy. Po jednym na zaczytany tom. Groteska jest nabijaniem się z nieprzystawalności formy do treści. Wielkości do małości. Otwieram jeszcze raz. Zostanę więc przy Polsce. rubaszny śmiech. To jedyny kraj w okolicy rozdęty do granic Morza Czarnego i Bałtyku w czasach jagiellońskiej świetności i skurczony do rozmiarów kundla narodowego parę wieków później. Francuza. Z książek w bibliotece wystają zakładki z jego włosów łonowych. Po dziesięciu latach. Czesi mają balladowe powieści Hrabala. Teraz namysł. Niech poogląda żłóbek i wracamy. geografią i językiem? Nie zdrowy. „Nie kupuj samochodu na F: fiata. elegancko skrojone na miarę Europy książki Kundery. 31 I Otwieram szufladę bieliźniarki i natychmiast ją zatrzaskuję. forda”. Co jest? Naprawdę w Polsce grotecha jest wrodzona? Co różni nas od Ruskich. Idę z nią na mszę dla dzieci do zaleskiego kościoła. wbrew sobie? LUTY 1 II Jest niedziela.

że wiara Europejczyków w osobowego Boga jest najlepsza. Nie należał jeszcze do pampersów. ja o jawnogrzesznicy? Ostatni raz widzieliśmy się kilkanaście lat temu. myli ego z self. Oby ich życzenia szybko się spełniły. Kościół ma przyciągać świętością i przykładem. Przy ostatnim chyba spotkaniu Robert przekornie powiedział: Zobaczysz. poleca ojców Kościoła i ćwiczenia duchowe Loyoli. ile różnych figur i poglądów może pomieścić ten Kościół. ale. Tekieli w swoich audycjach Radia Józef tępi wszystko poza katolicyzmem.. należał do siebie: newage’owy facet. Zapędza się w duchowe rasizmy. kiedy on za najgorszej komuny mówił. udowadniając. Jego katolicyzm jest anachroniczny. Niestety. bo nie są Europejczykami? Robert w swojej radiowej „Encyklopedii New Age’u dla chrześcijan” mógłby pewnie skorzystać ze stów Wilbera: „Moim zdaniem. Nie odsyła do paciorka. za ileś lat.no cóż! . Robert bronił się w tej rozmowie niczym ostatni rycerz wyprawy krzyżowej. która . Trochę romansowaliśmy.kolumną. udowadniając. chwyta swoje self nazywa je Bogiem. uświadamiając katolikom. co wykazał mu podczas radiowej dyskusji znawca teologii. jak to dwudziestolatkowie pochłonięci wyjątkową misją polegającą na byciu bezkompromisowo młodym. znowu się nam kiedyś zejdzie. co się przez ten czas z nami stało. To co. Za ich kolportowanie ścigała bezpieka. który założył „bruLion”. Żadnych krucjat duchowych. że w wolnej Polsce zostanie ministrem kultury. Tekieli mówi niekiedy bardzo mądrze. Życzę im dobrze. Patrzyłam na niego pobłażliwie. preracjonalne wysławia jako transracjonalne. Tych awangardowych i anarchistycznych. jego kaznodziejski zapał zamienia go w nowoczesnego inkwizytora. Ile jest w Polsce kościołów? Kilkadziesiąt tysięcy? jakim cudem się spotykamy? Czy my jesteśmy z jakiejś przypowieści: on o nawróconym. Pracowaliśmy razem w krakowskim akademiku przy pierwszych podziemnych brulionowych numerach. Nie zależy mu na ilości pozornie wiernych. Byliśmy sobą zafascynowani. że rola Kościoła po drugim soborze watykańskim została jasno określona: koniec z nawracaniem. prekonwencjonalne spełnianie życzeń myli z postkonwencjonalną mądrością. naprzeciw przy drugiej kolumnie uśmiecha się do mnie Robert Tekieli. żeby mogli odkryć. po dwóch stronach barykady ołtarza? Nie odzywamy się do siebie.. obydwoje dzieciaci. Teraz? Kiedy stoimy naprzeciwko. Rozdzieleni czasem i tym. któremu odbierają ziemię obiecaną propagandy. trochę filozofowaliśmy. Zadziwiające. ale nie było nam po drodze. Tybetańczycy mają gorzej. on uśmiechał się z wyrozumiałością agnostyka.wywyższa magię i mit do poziomu nadpsychicznego i subtelnego. jakie skarby zawiera ich wiara. jak bardzo są w istocie . Połcia przestawia figurki w sianku. wierząc w nieosobowe? I w ogóle mają przerąbane. Opowiadałam mu o Ojcu Pio. Pasjonat z wizją. epidemia New Age.

co będzie z nami za kolejne dziesięć lat? 2 II Dzienniki. gdzie dealer jeździ swoją marką (w granicach finansowego rozsądku).transcendentalnych. Po co upraszczać resztę świata do guseł i diabła? Mylić bezosobowego ducha z jakimiś energiami czyhającymi. potępionych . Wszystko. Dzisiaj oboje podpieramy kolumny po obu stronach ołtarza. Patrzymy na siebie i nie widzimy. które sprzedają. Moje malutkie bonzai. ale wprost w duszę). W każdym momencie możemy zmienić figurę.niezadowalające”. Bonzai powiedziało mi wtedy (nie ustami. Bonzai nalegało. Czy bierze się to z chęci wywyższenia nad kupującymi? Czy z kompletnej wiedzy o sprzedawanych autach. Ze swojego radia robi parafialno-sekciarski kołchoźnik. autobiografie są wypolerowaną dupą. Wręcz fatalny. I tyle czasu. w Peugeocie japońskimi. żeby nas skopać niby prąd z gniazdka. Drzewko uznało jednak moją troskę za gest bezinteresowny i chciało wyrazić wdzięczność. wrzuca do worka „Szkodliwe”. najczęściej tylko półdupkiem. Najlepiej kupić wóz tam. w podzięce postanowiło zapachnieć. co ja: . To był smród. Zasypałam dzielącą nas różnicę poziomów kryształkami LSD. kiedyś z nim rozmawiałam. Odpowiedziałam: Spełniam obowiązek. ja oplotłam kolumnę wężowym ciałem ladacznicy. ich zaletach. Co powiedziałby właściciel paprotki czy fikusa w takiej sytuacji? To samo. Zadziwiająca konsekwencja. Te drzewka normalnie nie pachną. co niekatolickie. a zwłaszcza wadach. Nasza rozmowa przybierała zły obrót. w Toyocie volkswagenem. przeistoczyć się w świętych. Zamroziły one w moim umyśle rozkrzyczane zwierzę i cofnęły do czasów. Tyle że Robert nie odróżnia poziomu magicznego i regresji od stanów je przekraczających . Strach kupować.. z jaką dealerzy wozów nie kupują aut. takie z romańskich kościołów: on wdrapał się na kapitel i jest apostołem z radiem. 3 II Oglądam Ostatniego samuraja i zamiast prześlicznego Cruise’a w japońskiej zbroi widzę roślinę. podobnie jak łabędzie nie śpiewają. Może już skamienieliśmy w ornamenty. Następnego dnia już przy zdrowych zmysłach jako Homo sapiens bez roślinnych domieszek zobaczyłam w doniczce suchy .. Przynajmniej takie są pozory.jest jeszcze tyle wolnego miejsca na innych kolumnach. gdy poczułam obiecany zapach. że jest bardzo wdzięczne za codzienne podlewanie. W Citroenie jeżdżą peugeotami. gdy pień mózgowy i pień drzewa miały wspólnych roślinno-zwierzęcych przodków.Ależ nie trzeba. Nie.

Codziennie podlewać. ale w natchnieniu. o czym się niestety przekonałam. Nie ma kompleksu penisa. żeby wiedzieć. czy cienia. Sztuka ogrodnicza wymagająca mistrzowskiego światłocienia Rembrandta. dla której wystarczy być. wrogowie płaczą ze wzruszenia i klękają. Dlaczego ty wolisz trójkę zamiast zerówki? . namyśla. co zastania widok. pomniejszają ciało. pachnąc dla mnie. Nie zastępuje się jednego bohatera drugim.. Znowu przyładuję niechcący przodem w plot.. dopełniło sztuki bycia rośliną doskonałą. To był mój ostatni japoński samuraj. czy dodać światła. Wsiadam i mam ochotę przylepić na końcu jej maski lizaka. Precyzji malarskich miniatur . (Na ekranie Cruise po bitwie japońskich rycerzy z armatami pomaga swemu rannemu samurajskiemu przyjacielowi dorżnąć się mieczem. A wyrasta z niego roślinny heros. Wiedziałam o bonzai tyle. więc i pachnącą. . trzeba być artystą. Obaj są szczęśliwi.. że bonzai w podzięce za troskę o jego życie wybrało śmierć. Osiągnęło szczyty mistrzostwa.proszę. gdzie się kończy. 4 II Ciągle szukamy po salonach samochodowych najlepszego dla nas wozu. Pełna poczucia winy poszłam do kwiaciarni po drugie. Przeszkadzałoby mi coś. Starannie podlewane drzewka nie usychają tak szybko i w dodatku bez żadnych wcześniejszych oznak. Żeby je wyhodować. Uprawiać cierpliwie. Mają nadal wielką duszę japońskich drzew.) Faktem jest. Nie znałam się na fachowych nazwach. że hodowcy. wygodną. układania ikebany czy właśnie tworzenia bonzai. Poczułam się Cruise’em z tego filmu: pomogłam przyjacielowi umrzeć. Wielką i odważną.kikucik. więc decydujemy . Nie potrafili jednak zmniejszyć duszy. Przecież bonzai.dla mnie wybór wozu jest zależny od wielkości stanika.„Śmierdziel”. przycinając im gałęzie.Nie jestem przyzwyczajona. rytuał przysługujący w Japonii wyłącznie ludziom honoru. Wbrew łatwiźnie wegetacji. I to już nie była halucynacja: identyczne drzewko miało metkę po łacinie: „Stincus” . Nie kupiłam następnego bonzai.całe drzewo rośnie w maleńkiej doniczce. z których powstały. Piotr wybrał limuzynę -bezpieczną. wyczuwając. Nauczyło się tego od ludzi: doskonalących latami ceremonię picia herbaty.Popatrz na mnie . Ono musiało razem z zapachem wyzionąć ducha. nie mam biustu.. . machania kijem. popełniło roślinne harakiri. Piotr przygląda się. Nie chcę się zagłębiać w meandry dalekowschodnich kodeksów wdzięczności wymagających z naszego punktu widzenia czynów absurdalnych.Nie podoba ci się? .

nie kalecząc. W XVI wieku nuncjusz papieski Malaspina. żeby wkopali kabel.kaftany bezpieczeństwa otulające przed mrozem. Koniec kolorowej bajki ze światełek. Otwieram listy: pity i rachunki. W Paryżu. Może nasze podanie do TP SA złożone pół roku temu o tymczasowy radiotelefon instalowany od razu też musi się odmrozić. w ogóle na rzeczy. Za kilka dni Piotr ma pięćdziesiąte urodziny.. 6 II W „Świecie Nauki” najnowsze odkrycie: czas i przestrzeń są być może atomami. gazet. niestety szklaną. rajd: Warszawa-Prowansja. z wózkami. że ludzka scena okazała się posztukowaną dekoracją. Mają to potwierdzić eksperymenty. 5 II „80 dni do wejścia do Europy” ..wkurza się Piotr ciągłym brakiem telefonu. na podsztokholmskiej wsi zakłada się go w dwa dni. Jednak te pieniądze spadły z nieba. Ludzie przechodzą obok tytułu. że ze scenariuszowych tantiem zarobiliśmy tyle. Nie stać mnie na nic oprócz okolicznościowego dyplomu. Czuję się ubezwłasnowolniona zimą. Może w prezencie będę milsza. dostaliśmy majątek. 7 II Zdejmuję z ganku girlandy świątecznych lampek. dotknąć. mieć oszczędności. Niektórzy żyją otuleni watą. przytulić się. meble. Sprawdzam. Na koniec roku podatkowego ZA1KS zawiadamia. co z felietonów przez rok. Powtórzymy w maju naszą pierwszą wspólną podróż. Nie sposób do nich dotrzeć. goszcząc w szlacheckim dworze. kożuchy. Że każdym krokiem zapadamy się w ruchome kulisy. Znajomym będziemy mówili. Przepuścimy je na podróże. A oni idą dalej.przypominają (ostrzegają?) z radia. Te buciory. U nas trzeba doczekać roztopów. swetry . że się skurczył w myjni. Połączymy pięćdziesiąte urodziny Piotra z dziesiątą rocznicą bycia razem. Chyba źle policzyłam zera.się na najkrótszego nissana micrę. Dzięki postępowi nauki będzie można schować ulubiony kawałek czasu do słoika? Rewelację o nieciągłości czasoprzestrzeni ogłaszają na okładce. Kształtem i kolorem trochę przypomina sprzedanego Picassa. . śniegu i drewnianych dworków. a przecież znaczy to. nie dni . Swoim narzekaniem wcisnęłam łapę w pękniętą czasoprzestrzeń i dostałam zadatek wiecznej szczęśliwości? Powinniśmy kupić ogrodzenie nad strumień. nie zważając na pęknięcia. zachwycił się nim: „Nigdy nie widziałem tak pięknie . nie będziemy ich tracić na rzeczy przyziemne.Osiemdziesiąt lat. siatkami i hot-dogami.

ja wychodzę. Nie traktowali osobiście tego. patyki. Zaprosiła mnie do swojego rodzinnego domu w przedwojennych segmentach Żoliborza.wierząc w nieosobistą konieczność walki klas. komunista . 8 II Znajoma z Norwegii przyjechała na łagodną zimę do Polski. Nie zatrzymałam jej. odczuwam masochistyczną ulgę. też będę taka duża. powiedziała: Smoku. powiedz. którego oszczędziła bandycka historia i pomyłkowo bandyci. że ma już powyżej metra. Na zawsze . dorobiłeś się na komunie . jaka jest duża. gdzie na fasadzie jest mozaika ułożona w pozdrawiającego tłumy papieża. wsadzając do niego głowę przez płot. sądząc po zębach potężniejszych od łap. Potem poszła pod dom zakonny sióstr orionistek. Ale ja jestem jeszcze dziwaczniejsza. zachęcił: No Zygmuś. to tyranozaur ściągnięty z planu filmowego.ułożonego stosu paliwa” . Pola. Jestem chyba ostatnim pokoleniem pamiętającym o takich koszmarach.tak sobie rozmyślałam. Jego sąsiadem na Żoliborzu był wysiudany z posiadłości Sapieha. odpinając lampkę po lampce. Śledziłam. na początku lat dziewięćdziesiątych biednego arystokratę napadli rabusie. Dla Połci metr jej dziecka będzie zwykłym metrem bez wykrzywiającego ciężaru historii.okazało się. Jest wielkości chałupy. Niższe dzieci w Oświęcimiu odbierano matkom i natychmiast wysyłano do gazu. Panowie zaprzyjaźnili się. Od podłogi do sufitu obrazy. Gdy bandzior.Mamusiu. Dinozaur. W wolnej Polsce. Szła prosto do swoich dwóch autorytetów: dinozaura i papieża. Zamiast cieszyć się jej samodzielnością i tym. co „grzecznego zrobiła”. gdzie masz pieniądze. gdy Pola otworzyła furtkę i zupełnie serio powiedziała: . ukrywał się podczas wojny w antykwariacie.mając klasę. doglądając nacjonalizacji majątków.jeździł po Polsce. że storturowany arystokrata znowu cierpi przez sąsiada. i oczekuje wskazówek moralnych mających zagwarantować przyjazd Mikołaja z prezentami. Nowe rządy ułatwiły mu zaspokojenie pasji kolekcjonera . nie martw się. Wyniósł stamtąd miłość do dzieł sztuki. . Tutaj Pola zazwyczaj chwali się. grywając w brydża. zaznaczając powagę sytuacji. Jej ojciec. co wyrabiała z nimi historia: arystokrata . chowając się za drzewa.podniosła paluszek. poklepując go po przypalanym żelazkiem ramieniu. Może ona zachowuje się dziwnie. Przebiegła wieś i weszła do lasu. Nie zajmowały ją kałuże. szycha w rządzie Bieruta. rozmawiając z dinozaurem i papieżem.

10 II Jedziemy się zameldować. zapis szwedzkiego szaleństwa i melancholii. obowiązek. Urząd gminy w dworku przeinaczonym (nawet nie bardzo zrujnowanym) na ważną instytucję. . Podobno w każde urodziny. Dostał listy od czytelników odnajdujących swoje osobiste i wyjątkowe problemy w archetypach zwanych przez lekarzy przypadkiem takim i takim. Tutaj wieczne błoto i one rosną nad tymi niezmeliorowanymi bagniskami. Ekspresja opisywanego wariactwa jest sama w sobie tak intensywna. Akurat dzisiaj zdecydowali się wznowić jego książkę Stróż obłąkanych. Na te wszystkie feudalne udręki przypisania do gruntu i armii patrzą z plakatu Kargul z Pawlakiem podpisani: „Unia Europejska . Rezultat jest sugestywny i poetycki. Pierwszy raz ukazała się kilka lat temu wydrukowana przez jakąś fundację mającą kolportaż do kilku księgarń. którzy jej chyba potrzebowali. dawnych wymeldowań. 11 II Od rana prezenty dla pięćdziesięcioletniego Piotra. nasz numer jest nielegalny. Niedawno przeczytał ją Eichelberger. Lubię Stróża. Wydało się: nasz dom nie ma adresu. Każda choroba ma swój numer w lekarskim katalogu. Tak jak drzewom przybywa co roku stoi. spodobała się mu. W pamięci zostają flesze-obrazy. spada nam o 10 Hz słyszalność wysokich dźwięków. Kargul. a zameldowaniem w centralnym komputerze jest twój niezmienny numer osobowy (pesel).Podejdź no. Piotr książeczki wojskowej odebranej mu dwadzieścia lat temu. nie wiadomo dlaczego. Porównanie „głuchy jak pień” . Co z tego. ale bez ckliwości i psychiatrycznego epatowania szaleństwem. Rzędy wierzb nad kałużami.Do jutra! Jutro kończę pięćdziesiąt! . od osiemnastego do pięćdziesiątego roku życia. Najpierw telefon z wydawnictwa Santorskiego. Dałabym temu prounijnemu plakatowi hasło: . Mimo kiepskiej dystrybucji książka dotarła wtedy do tych. do Unii” i się przekonaj. że w krajach europejskich (Szwecja) nie trzeba chodzić do cyrkułu się meldować. że dla równowagi Piotr opowiedział je w powściągliwy sposób.Musi pan mieć książeczkę. gdy zdradził ludową ojczyznę i wyjechał do Szwecji.sami swoi”.Piotr nie może uwierzyć w swoje biurokratyczne szczęście. . więc wydadzą ją w serii „Wojciech Eichelberger poleca” w maju. Oczywiście nie mamy połowy potrzebnych papierów. Urzędnicy serdeczni jak pozytywniacy z telenoweli. czemu są symbolem Mazowsza. ludzie potrafią ponumerować nawet cierpienie. Tam po prostu zmieniasz adres. że sąsiedzi po bokach mają przydzielone numery ulicy. Wreszcie wiem. Sielska atmosfera w gabinetach. bo niezatwierdzony.

” 14 II Piotr jedzie dziś nocą do Berlina na ślub córki. czy pochować w Polsce zmarłego w Stanach pułkownika Kuklińskiego. my głuchniemy. przecież Polacy są specjalistami w sprowadzaniu ważnych zwłok. że nie słyszymy. Wojny. bo zawsze ludzie mówili: Nie witaj się w drzwiach. Drzewa. Wywiadowany oczywiście Muniek: „Nie witam się w drzwiach. Odmówiłam i wyszłam na przemądrzałą świnię. odmowy całemu światu brania w nim udziału. rozrabia i próbuje się wydostać na wolność. niedomknięta torebka.tutaj na zjeździe z trasy katowickiej rozbiło się już kilkadziesiąt wozów. Taaa. żeby pójść chociażby samotnie do kibla.Rafę Mazowiecką .gdzieś intuicyjnie wiąże te dwa zjawiska przyrostu i straty. a ja się czuję winna odmowy.pełen luz mogą sobie biegać. Mając aktywne dzieciątko. Dwugodzinna trasa przez Rawę Mazowiecką . Dyskusje. Pewnie przywiozą uroczyście trumnę. Kto to . a co dopiero pisać recenzję na okładkę. kiedy nie wiedziałam już. prowadząc dom. Pola w dybach krzesełka dziecięcego bierze restauracyjne menu i zamawia u wyfraczonego kelnera surówkę. Zygmunt. czyli moją siostrę do pomocy. zajmując się Połą. trzeba opanować całą logistykę. rosnąc. katastrofy i z okazji piątku trzynastego sondaż na temat przesądów. Na razie każde niedopatrzenie: otwarta tubka pasty. szumią. książkę. o czym zawiadamia tablica „Czarny punkt”. Piotr słyszy.. jak się nazywam. Szepczę kontrolnie życzenia i wyznania. Zanim wyjedzie. każde słowo będzie kiedyś wykorzystane przeciwko tobie. O napisanie paru słów poprosił mnie przed Bożym Narodzeniem. 12 II Miałam być matką chrzestną książki wydawanej przez krytyka literackiego. wychowanie jest długim procesem. Ale czarne koty . zginęło iluś ludzi. czego dowodem jest jego odpowiedź: „Idziemy to uczcić!” Dzwonimy po Misiaka. nie jestem nawet w stanie przeczytać w tydzień cienkiej książeczki. Pisząc dwa felietony miesięcznie. nie w drzwiach. musimy pojechać do Łodzi po „posiłki”. dzieci hałasują. Czekając na nią swoje wieki. Unieruchomiona staje się z przymusu stand up comedian. 13 II Dziennik telewizyjny. albo dla wygody udajemy. czyli pięć minut. niech się wyrwie z roboty na obiad. Większość zasłużonych dla tego kraju ludzi umiera jak najdalej od niego. przemyśleć jej.. Książka jest już w księgarniach.

Wygrała stabilizacja. zagadują. klonowaniu i problemach etyczno-towarzyskich: traktować toto jako swoje czy obce? Okładki czasopism przypominają okna wystawowe holenderskich burdeli. Napisali na okładce „roman” . Nie z kina czy rockowej sceny. w czapce. dzieła naukowe sprowadzane dyliżansową pocztą dla miejscowych intelektualistów. Jak wydostawali się z równinnej nostalgii ludzie mieszkający tu kilkaset. Nie z buntu i marzeń. ale telewizor. Okładkowe twarze nie tylko przemawiają. szkolnego jołopa z rosyjskiego. gospodynie domowe i uczennice. Ładny papier. Wydawało się mi.stawia? Grabarze? Gdyby służby drogowe. skoro na tłumaczeniu Kabaretu napisali Gretkowska? Bez wodki nie rozbieriosz. Po drodze średniowieczne baszty. wieczory przed telewizorem od jednego . żeby zajrzał do środka i zostawił trochę kasy. że nie wygrała prezenterka . i obrazek pastelą: laska w kapeluszu i białej sukni. barokowe kościoły. Przydrożne i kościelne krzyże są pamiątkowymi znakami drogowymi tej podróży w górę. kuszą (wystarczy sobie wyobrazić namiętne szepty i jęki wydawane przez te wszystkie usta na półkach w kioskach). wszystkich świętych pochylających się nad ich dniem codziennym. pożydowskie domy i przedwojenne drewniaki.Żmijewski. ale jestem jej siostrą. chyba zamiast tego nekrologu ustawiliby światła. Później. Ona się tłumaczy: Panie mnie mylą. Obydwoje są z niego. nie jestem Manuela! Mam jej ubranie (okutana po wsiowemu).podłódzka wioska ciągnąca się kilometrami. Żyjemy w epoce neooświecenia przez ekran telewizyjny. że napisałam dziennik. Dostałam rosyjskie tłumaczenie Polki.powieść. one też mówią bardzo dużo o nas. Chwila niedowierzania. Sobowtór spacerujący po ugorach. kilkadziesiąt lat temu? Wierząc w Boga. Znajomenieznajome odchodzą zafrasowane. Rosyjska Polka. zwłaszcza dla mnie. gumiakach i kurcie nasuwa niewesołe myśli o powtarzalności.Torbicka . Na przykład zwycięzcy w plebiscycie „Vivy” na najpiękniejszą parę są dowodem na to. Brzeziny .ani serialowy lekarz . ucieczką były chyba książki. w stylu lat siedemdziesiątych. Większy od tytułu podtytuł. Zachęcają klienta. bo ludzie nadal giną. romanse. czy się z nich nie żartuje. Sylabizuję swoje imię i nazwisko zapisane cyrylicą: Manuela Gretkowskaja. dziwne wrażenie. Czemu Manuela? Czemu Gretkowskaja. reklama: „Strasznoje intimno”. Podchodzą do niej sąsiadki. Teraz zbawieniem jest telewizja. Pozują w nich kobiety przebrane za wampy. gdy pojawiły się wątpliwości religijne i zwątpienie w nadprzyrodzony sens życia. porządna okładka. 15 II Siostra chodzi po okolicy z Połą i straszy. mówi jak ja i tak samo się rusza. Wygląda jak ja.

Wymarzona. Czytelnicy kolorowego pisma wybrali wychowawczynię i pana doktora. a co będzie za miesiąc? Czy oni na pewno wiedzą. Nieodżałowana (po zniknięciu z polskiej kablówki) najambitniejsza w Europie stacja Arte chce mnie zwywiadować razem z francuskim i niemieckim historykiem. . Coś za coś. omijać je w gazetach. Odpadam na samo słowo „newsy” . ile jest kilometrów do Sandomierza. panią od tego. Tortury i morderstwa na zwykłych ludziach napadniętych w ich własnych domach. na czym polega kultura. spłacając kredyty. że do zadań jego partii należy walka z przestępczością wewnątrz tej partii. ratunku! To głosowali dorośli ludzie! Piotr w Berlinie. Premier uważający. a nie symbolami seksu czy ideałem urody. od czyjego inne. kogo zapraszają i kto pojedzie? 17 II Postanawiam nie słuchać więcej wiadomości. Kochają być pouczani i mieć dobrą lewatywę. Dlaczego tych dwoje uznano za najdoskonalszych. Najgorsze. jej zjednoczenie. Dla mnie jest wymarzoną nauczycielką. skoro konkurencja była młodsza i ładniejsza? Śliczna Torbicka w każdym swoim programie cierpliwie tłumaczy widzom.odcinka do następnego. Widzowie. w Polsce historyków zabrakło? Arte głosem niemiecko-angielskim uprzejmie odpowiada. Chyba już wolę nie orientować się. najpiękniejsza para: Torbicka . gdzie żyję. przynajmniej na jakiś czas. Pytam. Przy tablicy z napisem „Sandomierz” powinnam wrzucić kierunkowskaz do mojej wioski.Żmijewski są zastępczymi rodzicami. że to moje sprzed roku różni się od tego dzisiaj. Mamusiuuu. dlaczego ja. Złośliwi mówią o niej „lalka Torbi” . Przystojny Żmijewski to wcielenie idealnego lekarza z nierealnego szpitala w Na dobre i na złe. oszczędzają na wyobraźni i namiętnościach. AIDS gwałciciela-pedofila prowadzącego dziecięcy chór w Poznaniu. Natychmiastowe skutki: jadę z Warszawy do domu. a ja dostaję zaproszenie do Niemiec na dwa dni. przebijając mi błonę świadomości. gdy skapuje wypłata. że wybór padł na mnie po lekturze Polki przysłanej im przez berlińskie wydawnictwo. czy tam ładnie. Nie wiem. Takie patriotyczno-hipochondryczne marzenie. ale spodobało się im inne spojrzenie na Europę.zawsze wystrojona i sztywna. odetnę sobie informacyjną echolokację. W ogóle nie skojarzyłam znanego mi od pól roku napisu ze skrętem do domu. Co prawda książka będzie dopiero jesienią (pierwsza moja rzecz po niemiecku). Po upadku autorytetu armii została jeszcze wiara w doktora Judyma. codziennych wiadomości. Być może nasłuchałam się zbyt dużo radia w wozie. co być powinno. od pierwszego do pierwszego. basta. Koszmary kryminalne i polityczne przekroczyły prędkość dźwięku. Pozbawiając się cogodzinnych. zdolnego uratować chorego i chory kraj. A ja zastanawiam się.są ropą sączącą się z ran.

kto jest napastnikiem. czego się nie chce wiedzieć. kto ofiarą. . Nie była ograniczoną babą. Pchałam. nie za bardzo orientujące się. nie wyjechała z Niemiec. nie zastanawiała się. pchałam linijkę tekstu. męczące. Widziała mordowanie polskich cywilów. świąteczne. . póki nie ewakuują się z niej kobiety i dzieci. Królewna Leni była we wrześniu 39 w Polsce kręcić kronikę filmową. żeby zmieścić w mundurze: kto ty jesteś . Opisując tournee Hitlera po Europie w latach 1939-1944. Jeśli człowiek ma wokół siebie barwną aurę. dworcowego powietrza i szarzeje. ale Hitler obiecał jej. jakbym przesuwała nie akapit.Polak mały. o Berlinie. Konkurujący na festiwalu w Wenecji z Królewną Śnieżką Disneya.Jeszcze przez chwilę Piotr jest stamtąd. wywożenie (gdzieś) Żydów przeszkadzało sprzedać do Ameryki jej nagradzany w Europie film o berlińskiej olimpiadzie. ale szafę gdańską. kręciłaby dalej filmy na tle Rzeszy. Palenie synagog. . Doczytałam pamiętniki Leni Riefenstahl do 1939 roku. że znajdzie winnych. dwie robić z siebie bałwana. na jakim świecie żyją. Właściwie konkurowały dwie śpiące królewny. godzinę. Opatula mnie olejna farba.Po co na to patrzysz? . Źle się czuję z braku kolorów. to mojej wyblakły wszystkie odcienie przezroczystej lekkości.bardziej się dziwię. ale w twarzy. totalitarne państwo. Kurczy się. Po prostu niemiecka blondynka. Na warszawskim dworcu. o co ma się do niej pretensje. Opowiadając. Skoro nie wyszła z niego. Zima boli. nowatorski dokument Olimpia zaczynający się przemowę Hitlera.bardziej błyszczące. w przeciągu między zagranicą i Polską. Gdyby nie klęska. 18 II Nie wiem. Sny też takie przez zaspy. swoją międzynarodową sławą faszystowskie. Śniłam kartkę zapisaną drukiem i musiałam zrobić na niej miejsce. niż oskarżam. wychodzenie na ten skuty obłędem mróz. oczach ma nietutejsze światło . Wiedziała o Kryształowej Nocy. Omijam Piotra oglądającego dziennik. jej Kinder Kiiche Kirche mieściło się w studiu filmowym. pochyla. żeby przy całej swej inteligencji (kadrowanie obrazu wydobywające podteksty nie jest bezinteresownym malowaniem abstrakcji) do końca życia nie zrozumiała.Żeby wiedzieć o tym. więc kibicujemy swoim. błękitnej zieleni oddychającej pianą morską. firmowała sobą. łapie coraz więcej brudnego. ale dopiero po wojnie dowiedziała się o obozach koncentracyjnych. jak tam było. a Warszawy nie zbombarduje. Niemożliwe. łuszczę się płatami szarości. Nadal bojkotuję wiadomości. Wojna się toczy. a z dzieckiem trzeba pospacerować. czy brakuje mi jakiegoś minerału czy witaminy.

z Ruskimi. Nie przez nieuwagę kierowców. na zdjęcia z Andy Warholem ocierającym się o nią jak pies zwabiony zapachem. Mamy za to olbrzymią . niewiele się różniąc od tła: biała komża na sutannie jest tym samym. co zrobić z narzeczonym siostry i gdzie jest ten cholerny papier z zameldowaniem?! Ksiądz stoi w progu. Jestem kierowcą na polskich drogach.zabełkotał na tyle godnie. których znała.Ile chcesz jeszcze pożyć. ale muszę? 20 II Z ksiąg patriarchatu i męczeństwa kobiecego: przychodzi ksiądz po kolędzie. Nie da się wyminąć ciemności. Nie mamy niepokalanie czystego obrusu. w środek rozgardiaszu. tylu ludzi tu zginęło. między telefoniczne narady rodzinne. żeby z niej wypłynęła. co?! krzyczałam. Tak samo ubrany był człowiek. o kilka dziesięcioleci wcześniej wpadł na pomysł swych popartowych autoportretów z wąsikiem wiszących nie tylko u kolekcjonerów i w muzeach. Nadawał się na kolejny portret powielany seryjnie przez Warhola. W końcu Hitler postrzegany w kategoriach nie wojen światowych. Miało być tylko o Leni Riefenstahl. zlewających się z nią sylwetek. jakby chciał uczcić chwilą ciszy śmierć na poboczu.Adolf obiecał jej cudowną taśmę filmową z metalu (tak jak Niemcom cudowną broń) i współpracę przy scenariuszu dzieł o Kościele. przynajmniej póki się to ceni bez względu na powód. wystarczy uderzenie. 19 II Kilkaset metrów przed domem migają światła: policja. Patrzę na koniec jej dzienników. aż się zmęczył i szedł spać. jaśniej niż w dzień.Odpierdol się . że wygląda na wyciekającą z rozkrwawionego asfaltu. Zwalniam. Przegrał z aliantami. a skończyło się na bezguściu moralnym w ogóle. ale światowych znajomości był celebrity. Spod białej płachty wystają adidasy. Czego jej Adolf nie naopowiadał w chwilach słabości: o wigiliach spędzanych samotnie w rozpędzonym wozie na autostradach. . Napoleonie. Wcześniej trzeba było oświetlić pobocze i jezdnię. którego kilka dni temu zwymyślałam za jeżdżenie rowerem bez świateł: . ale też w zwykłych domach. Zapachem sławy Riefenstahl i ludzi. Rzeczywiście. ta droga jest podmokła krwią. wełniana czapka. Był prekursorem nowej epoki w sztuce i w historii. co śnieg zasypujący czarne od zmierzchu domy. Kazał się wozić tak długo. na ile pozwalała mu dykcja z powybijanymi zębami. Hitler musiał mu imponować. samochód sam gaśnie. Jedyny jego długotrwały sukces to bycie celebrity. Płynie po niej struga tak daleko od martwego ciała. przegrał z Warholem. nie chcę (zabijać). Po co się ich tylu teraz nazjeżdżało radiowozami. laweta i karetka. Niespodziewanie.

ale coś kosztem czegoś. bez wyróżniania intonacją sylab. Flirtujemy. skąd widzę drzwi wejściowe i zasłaniającą je pluszową kotarę umaczaną w błocie. co pod stołem. czy do nieznajomych. tylko rytm dobowy. . te o ósmej przepadają. waląc główką w podłogę. z prawej staruszka w typie Philipa Noireta. zwaną przez nas „Matką Boską od czystych naczyń”. Mają problemy z tabliczką mnożenia.Czym się zajmujecie. Pola odstawia religijny aerobik przyklęków. Przestawiamy świętą figurę na stoi. Nie wiadomo. Rozhuśtane wypadają z ust i ciągną za sobą następne. Stoi nad zawsze pełnym brudów zlewem i wznosi błagalnie oczy: kto to wreszcie pozmywa. nie znam godzin otwarcia.. mężowi gotuje? . najczęściej on mi gotuje”. Pytam. dzieci? . Są cudownymi. Akcent kołysze słowa na języku.. To go zastanowiło. Na szczęście ksiądz nie zwraca uwagi na to. drugiej po południu i nie wygląda to na odsypianie. składania dłoni i buddyjskich pokłonów. Co tam. Tak mnie przytkało. mogę już bez urazu słuchać szwedzkiego w rozmowach fratelii. Siedzę w kawiarni. Absolutnie nie. Wpadam tu rzadko. „Trzy razy cztery” jest dla nich zagadką matematyczną. kontaktowymi nastolatkami. Za tą zaporą zaczyna się francuskość. modlimy się.. 23 II Przyjechałam za wcześnie do biblioteki Instytutu Francuskiego. .gipsową figurę Matki Boskiej z Lourdes. że nie odpowiedziałam: „Proszę księdza. . bez pośpiechu. Niemal pewna.Aha. że nie wrócimy do Skandynawii.Jestem psychoterapeutą. czy dają radę wstać na ósmą do szkoły.. czy ludzie przy stolikach gadają do siebie. szkoła szwedzka jest tolerancyjna..A co dobrego pani. a oni są dobrymi uczniami. wpasowujemy się w jego rajcujący charme. 21 II Przyjechali ze Szwecji fratelii Antoś i Felek. . .Ja pisarką. Zerkając po ścianach i naszych twarzach wnikliwiej od rachmistrzów spisu powszechnego zapisuje nas w rejestrze parafialnych duszyczek. po protestancku sprawiedliwie. Śpią do pierwszej. Gramy we francuski. Z lewej mam dwumetrowego Murzyna.zafrasował się ksiądz. może nawet zasmuciło. Chodzą na lekcje zaczynające się o jedenastej.. przerzucamy się przez stoliki bon motami.

Zegarków nie noszę. spoglądania na obiecane łakocie godzin za witryną ściennych zegarów. Jej kultura jest w tym filmie skarłowaciałym reliktem. porządny człowiek. Jednorękie kajdanki. Zminiaturyzowana przeszłość i kopiująca powłokę Zachodu teraźniejszość.. otwiera mi się jakieś pismo na stronie show biznes i podają. to na pewno pracowity. wolisz słuchać Muńka. że zagubiła się Japonia przełożona na Zachód. czymś w rodzaju bonzai. Dziwi mnie. Gazet prawie już nie czytam. pra. tyle że skondensował się w mojego prześladowcę. nie martwię się o jego karierę. Może ludzie go nie kupują. Wygląda na to. razem z drugimi zębami. biżuteria bywa misternie piękna. Amortyzują upadki. Zegarki na rękę są wulgarne. 26 II Między stówami Sofii Coppoli dziejące się w tokijskim hotelu. W takich dekoracjach dwoje bohaterów: młodziutka housewife po skończonej na Yale filozofii i amerykański gwiazdor w smudze cienia stają się egzystencjalnymi mędrcami. 25 II Wieczorem w TVN-ie zobaczyłam znowu Muńka. Anioty dzieci działają na zasadzie puchowej poduszki powietrznej. w jakiś dowód na polskość.Przyjemność czekania.Widzisz. prywatny czas wyrżnięty na przegubie szkiełkiem. ale tytuły z Muńkiem same wchodzą w oczy. Jest moją różdżką magiczną. bo ciągle leci w radiu albo kupują pirackie.Ja? Dwa filmy na tydzień. Przedstawicielami . powiedział dzisiaj: urodziłem się piątego listopada. który dzień. odczekał i zaatakował. 24 II Prawda. palę w kominku makulaturą od ciebie.. Nie mam obsesji. Dzwonię do Misiaka: . Nie. Pra. Nic do Muńka nie mam. jakieś dokumenty. za dużo oglądasz telewizji. Wypada ze swej roli. Wtedy wyrzyna się z nieba anioł na stałe. Nawet w porównaniu z książkami to mało. po to mają pióra. że nie. Kładę na stoliku miniaturowy telefon. wyczarowującą głosy ludzi i namiary wszechświata: dowiaduję się z niego. uważam je za biżuterię. ile Muniek w tamtym roku sprzedał płyt. Słuchasz mnie? Nie. dwanaście tysięcy. Kiedy podopieczny rośnie. że może być prababką kłamstwa. nie nadąża. która godzina. mleczny anioł przestaje być nadprzyrodzonym air bagiem. .Przesadzasz. jak facet sprzedający się w śladowych ilościach może tak skutecznie zapełniać sobą media. Nie.. Czy znasz daty urodzin nieznanych ci ludzi? A ja Muńka znam. logicznie. To chyba musi być tak urządzone. . prawda jest tak stara.. oryginalny tytuł Zagubione w przekładzie. dobranocki z Połą. no pewnie.

W czasach pokoju prywatna apokalipsa dzieje się w hotelowych pokojach. Między stówami jest o ludzkiej samotności. Tam wybory prowadziły do piekła dżungli. Sofia Coppola za wszelką cenę chce odgonić od siebie widmo słynnego tatusia Coppoli. lecz do sterylnego hotelu. metką od Vivienne Westwood? Zachodnia moda zgarnęła tam więcej ofiar niż amerykańska bomba w Hiroszimie. o złych wyborach prowadzących do pustki lub dobrych nagrodzonych uczuciem. i to na koszt jakiegoś Yamanamotanego sprzedającego litr perfum drożej od litra ludzkiej krwi. Cel misji: wywiad o jego najnowszych perfumach. czy wymigał się wtedy od pójścia na wojnę. nie deprawującego dusz młodych żołnierzy zamkniętych w klimatyzowanej dżungli. na wpół świadome. niedopowiedzeń. spalił książeczkę wojskową. Wystylizowani do tego stopnia. że to nie dzięki niemu robi filmy i karierę. w fotelu obok Misiak jęczy z rozczarowania. Pozornie ten film to zaprzeczenie krwawej Apokalipsy. Ich zbliżanie się do siebie. Tam też w izolacji trwa wojna o duszę jej pokolenia. co prawda nie do Wietnamu. bez najazdów helikopterem i muzyki Wagnera. Oglądam film. czy nie zdążył na pokoleniową rzeź. Nie tak spektakularnie krwawa. w . na wpół wymuszone sytuacją. jest jedynym ludzkim odruchem na tle japońskich kosmitów i głupawych rodaków przemieszkujących w hotelu. przynajmniej taka korzyść. kim naprawdę są: blond kuzynami Gaultiera. zamiast Walpurgii karaoke. nie mają nic wspólnego z epickim rozmachem Ojca chrzestnego czy Apokalipsy. Jednak tak jak ojciec wybiera się z kamerą na Daleki Wschód. W 1968 miał osiemnaście lat. Każdy się utożsami z tą pogubioną dziewczyną albo pozbawionym złudzeń aktorem. Udowodnić. żeby zagrał życiowego weterana. Nie mogę się skupić. a cały czas coś mi szura po głowie. Nie w dżunglę. śmierci lub ocalenia. Pocieszam ją. Mądrego pułkownika Kurtza w cywilu. kto z nas nie jest chociaż trochę nieszczęśliwy? Młodzi Japończycy bawiący się w trendowych pubach są typowymi fashion victims. ale do Japonii. ale nie wiadomo. Już wiem! Deja vu na Między stówami nakłada się Czas Apokalipsy.wyrafinowanej kultury półsłówek. wyjazdu dziesiątek zaproszonych na promocję dziennikarzy z całego świata i wychodzi mi astronomiczno-walutowa suma: o jeny! Im dłużej trwa film. Te wszystkie efekty zastępują najazdy kamery na twarze aktorów odgrywających niuanse psychologiczne. Przeliczam koszty jej wyjazdu. Coppola ściągnęła go z pola codziennej bitwy do tokijskiego hotelu. że nie wiadomo. Bohater Między stówami jest pięćdziesięcioczteroletnim aktorem. tym Misiak bardziej rozczarowany Japonią. Jej produkcje są kameralne. Za miesiąc wybiera się do Tokio na koszt uwielbianego przez nią projektanta Yamamoto. że leci do największego na świecie zagłębia sushi.

rany zadane sumieniu (zostawić dzieci dla romansu?) i pokojowe zbrodnie przeciw innym. a może autentycznie ludzkie? 27 II Z czego powstają bajeczki dla dzieci? Nie z roztkliwienia. Każde z nich zagubiło się w swoim świecie przeżyć. Albo tłumaczenie francuskiej opowiastki o dziewczynce z wyglądu i potrzeb (siusianie w majtki) trzyletniej: „Kamilka poszła do szkoły”. szuka schronienia u faceta w wieku jej ojca. Wypalony pięćdziesięciolatek próbujący przywrócić się do życia przez transfuzję z ciała dwudziestoparoletniej dziewczyny. jeśli chcą. magicznej wyobraźni. Rodzice muszą sami opowiadać historyjki. których nie powinno się naruszać: przyzwoitość. Skonfrontowała ich (siebie) w przypowieściach o tęsknocie za miłością. postkomunistyczni dziennikarze? Pięknie ilustrowana książeczka o bałwanku: „Oblicze bałwanka rozjaśni! promienny uśmiech”.szkoła. zwyczajnej codzienności. z dala od domu. gra na granicy psychicznego kazirodztwa. oczywistość konsekwencji. Z wkurwienia tym. zrozumieniem. po francusku przedszkole to ecole . Wszystko kończy się między nimi dobrze: na przyjaźni i ojcowskim pocałunku zapłakanej dziewczynki. a więcej pożądania? Byłby kolejny „trywialno-edypalny romans” z fatalnym końcem. poczucie identyczności. Z czasem muszą odkryć różnice: wieku. Owszem. zagubione dziecko. filmach są mentalnymi zgliszczami. Tu też chodzi o życie. co czułej szczerości. czuli między sobą mniej pokrewieństwa. symbolem wypalonego. nie tyle zmysłów. Dziewczyna. Tego. Jakkolwiek by to patetycznie brzmiało. Facet pragnie dziewczyny. czy jak w Scenach z życia pozamałżeńskiego w buddyjskim klasztorze. Dwoje ludzi. kończącego się patriarchatu.ojciec. Związek mimo obopólnych chęci nie został skonsumowany. z którego jej samej jest tak trudno się wyzwolić. Czemu . łudząc się. freudowsko-edypalny układ z ojcem. ale przy pewnej mądrości i doświadczeniu życiowym wątłe zasady zamieniają się w tabu. że to drugie jest mu podobne. A gdyby?. mężczyźni z takich układów pokazywanych współcześnie w książkach. co kobiece. Stąd nagła zażyłość.. Gdyby byli bardziej zdesperowani. Sofia Coppola w Między słowami stworzyła układ: córka . Kto pisze te bajki. bo tak samo zagubione na egzotycznej ziemi niczyjej. obojętne. doświadczeń. o czym mowa. ich pseudoromans.. inteligentne kobiety na gruzach ich panowania budują własne imperium. i przede wszystkim odkryć obcość.zawieszeniu. żeby dzieci nie nauczyły się nowomowy albo w ogóle zrozumiały. Połączył ich przypadek i pozorne podobieństwo. a hotel czy klasztor nie jest tranzytem do wspólnego świata. czy w tokijskim hotelu. ale ecole maternelle. Młode. znajduje pozorną bliskość. co jest w księgarniach.

Oczywiście nie wrócił. W starej postanowili go odzyskać. zaczepił się rok temu w warszawskiej firmie reklamowej. przeglądając branżowe gazety. 2 III Szczęk metalu. A może to kwestia metafizycznego smaku. Jiri Menzel. Przypadkowe. Są katalogiem niechcianych. W trakcie rozmowy odłożyliśmy dentystyczne narzędzia ataku i samoobrony. są tacy. MARZEC 1 III Chrzestny Poli. Przynajmniej tym razem wyszłam zadowolona. proponując podwyżkę o dziesięć złotych i też umowę o pracę. czeski reżyser (ten od Oscara za Pociągi pod specjalnym nadzorem). tych wszystkich modnych fryzur pasujących do uśmiechniętych zębów. prosto po studiach na prowincji. To jest także refleksja. uruchamianego magnetofonu. moje nerwowe sadowienie się w fotelu i słyszę: Już. 3 III Siedzę u fryzjera. wyszedł z obrzydzeniem w trakcie drugiej części sfilmowanego Tolkiena. chociaż umówione. Zebrałam ich kilka. Nie jest to tylko przypowieść o cudnym zdolnym młodzieńcu wykorzystywanym przez pazernych kapitalistów i szukającym szczęścia w nowej paszczy odpicowanego designersko lwa. podobne metaliczne odgłosy szczypiec. dotąd miał umowę-zlecenie. żeby dostać miłosny lub zawodowy awans. na koniec ją zmienił. Opowiedział to w amerykańskim wywiadzie o współczesnym kinie. traktując te dziesięć złotych jak obelgę i dodatkowy kop w ambicję. Przede mną przyszło . Dowiedziałam się czegoś interesującego o dziennikarzu: że czyta Wilbera. proszę otworzyć usta!” Wywiad można porównać do wizyty u dentysty. do której doszliśmy z chrzestnym. Podobne komendy. spotkanie dwojga ludzi w jednakowej próchnicy rzeczywistości.nie przełożyć tego na „szkoła rodzenia”? Dziewczynka chodziłaby do zawodowego przedszkola dla położnych i pomagałaby przyjść na świat swoim kolegom i koleżankom. który ma więcej wspólnego z położeniem duchowym w hierarchii bytów niż z położeniem geopolitycznym. że znalazł pracę. W nowej firmie na dzień dobry dostał dwa razy tyle i stały kontrakt. Najpierw szczęśliwy. Może mamy podobną wschodnioeuropejską mentalność wyczuloną na tortury. a potem już rwanie wyznań. one też ledwo wyrabiają i trzeba będzie kogoś trzeciego do pomocy. czego absolutnie nie chcę na głowie. żeby pokazać strzydze (strzygącej). chodzi od czterech lat na psychoterapię. co też uważają Władcę Pierścieni za zboczenie. porównując status pracownika w firmie i partnera w związku: trzeba zmienić firmę albo małżeństwo. później zharowany. Nie zwariowałam. Na jego miejsce zatrudniono dwie nowe osoby.

Ty powinnaś mieć jakiegoś stylistę psychiatrę. Niemęskie uciekanie od cierpienia. po znajomych. Psychoterapia? W Polsce uważa się ją nadal za zniewieściałą zachodnią nowinkę. Nie objawieniem. Stąd ulubiony model społecznego współżycia: autorytaryzm. Widzę to w Polusi.zaburzenie wymagające często terapeutycznej pomocy. Na do widzenia usłyszałam. teatrem gestów. to był kożuch. schodząc. Dostaliśmy od rodziców skórę. pouczanie. pomarańczowe? W tym kolorze dobrze jest tylko Dalajlamie. z całą mimiką. zasłona. aksamitu. Żal mi pieniędzy na te przebieranki. Ostatnia rzecz. 4 III Pokazuję Piotrowi moje rewiowe stroje na występy w Europie. nie?” Moja droga przez mękę przymierzalni. skoro odchodzę. Pozamykali z rozkoszy oczy i przeżywali w niemej ekstazie masowanie głowy podczas mycia włosów. Ktoś w telewizji się dziwi. . jaką kupiłam zachwycona kolorem. popapranych dorosłych. Papieża czy dinozaura są niczym innym jak Piotra i moimi tekstami. ile można chodzić w tym samym? Zamiast obżerać się sushi. wygodą. mogę sobie na to pozwolić. (???) Gdybym nadal pisała. Dżinsy i katana. trochę pieszczot albo kopów w spadku i odgrywamy domowe scenki. ona jest zawodowcem od ciuchów. Nie zafunduję sobie kiecki od Versacego. Grzecznie podziękowałam. ale syndromem naszych talentów. Nie sprzedają fajnych ubrań z flaneli. zaczęliby mi wsadzać implanty poprawek w tekst. rok temu. W Rosji do ginekologa chodzi co setna kobieta i mamy dowód na co? Że w Polsce same przeglądarskie kurwy? Polowa dorosłych u nas to Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA) . Odsłona kotary. zakładam swoje traperki i idę przez miasto z najwyżej podniesioną głową.pudel przystrzyżony do rubryki. odcinając jeszcze jeden kontakt ze światem. rozwodząc się. Widzę to po mnie. nerwy. w której i szkielet wygląda na erotyczną szynkę.dwóch świetnych młodych facetów. Co z tego udziecinnienia wyrywa? Religia? Może świętych. znęcanie się nad innymi dla ich dobra. że kilka milionów Francuzów chodzi do psychoterapeuty. pijąc albo pożerając nawzajem. że to moja kolejna klęska. Czy fryzjer to agencja towarzyska dla nieśmiałych? Przestałam pisać felietony. Łapie się za głowę i wyrzuca do sklepu: „No coś ty. przemoc. Nie potrzebuję żadnego patronatu mentalnego. O ile mi lżej. wad i oczekiwań wpajanych przez lata. poszłybyście z Misiakiem na zakupy. żałosne kostiumy. Jej przemowy do misiów. Dzieci są objawem nas samych. Każdy miał już zamówioną telefonicznie panią Iwonkę czy Kasię. Druga polowa też wychowana w terrorze psychicznym szkoły. Zostałby mutant: felietonista . Ich rozanielone miny nadawały się do soft porno.

Ale nadal nie wiem. Natychmiast wracam. zjednoczona ze sobą masa europejska. Wzrok przesuwa się po aerodynamicznym tłumie. ćwierkam z zachwytu . gdzie jestem. Na stoisku bestsellerów i pocketbooków wspaniale wydany polski autor. krzyki utkną między wywatowanymi ścianami. wytłumione miasto po historycznej lobotomii. Gdyby ktoś zwariował. a oczy stają się dodatkową parą granatowych guzików. Bezszelestne drzwi rozsuwają się przed wchodzącymi do tej śluzy kosmicznego statku zawieszonego w próżności luksusu. już! Przestraszyłam się.mamuśka totalna. Chrum. Byłam zupełnie w swoim świecie. Na korytarzach muzyczka nie tyle grająca. po co. Wygląda na wronę {piórka) puszczającą się z Francuzem (żaboty). gładko wylizanym modą. Żeby jedna jego książka. ucieleśnione zwierzę. jego szaleństwo zamortyzują wykładziny. skórzanymi soczewkami kontaktowymi. Brühl i coś jeszcze Kraszewskiego z wątkiem niemieckim. cenne jajeczko. Wiezie do hotelu mnie. najlepiej wyraża moją osobowość”. Czuję do tego ciucha to samo co John Cage w Dzikości serca do swojej obrzydliwie ekstrawaganckiej marynarki z wężowej skóry. bardziej do dziecka niż do siebie. przesuwam się dalej lotniskowymi jajowodami wprost w oczekujące ramiona producentki. 5 III Zaczytałam się w kuchni i nagle słyszę nad głową głosik z łazienki: Mamusiu. że jestem matką. Podcieram. te same szerokie ulice z tramwajami. ze skórzaną koronką i piórami przy kołnierzu. Pasuje do siwizny. Zapomniałam na te dziesięć minut kupkowania. mówił z dumą: „Ona jest symbolem mojej wolności. Za pięćdziesiąt lat może tak będzie wyglądać Łódź. Wieczorem maszeruję korytarzami lotniska we Frankfurcie. Co sprawniejsi uciekli na Zachód. Drogie hotele są kapsułami mającymi złagodzić szok wylądowania w innym świecie. Za oknem limuzyny opustoszałe. co wygłuszająca zewnętrzne wibracje. Gładząc ją czule jak własne. W Lipsku wychodzę z samolotu przez miękki tunel. Identyczne kamienice.Amarantowy. Dlaczego mam brać udział w programie z dwoma zacnymi historykami zainteresowanymi tylko trupami i ich . ale jej upadek na gruby dywan ma miękkość nieważkości. 6 III Rano przypominam sobie. chrum. Kilometry jednakowych ludzi. z którego jutro w cieple jupiterów wykluje się gadzinowata intelektualistka. Upuszczona szklanka nie lewituje. nie wierząc w trwałość zjednoczenia Niemiec. aż trzy! Hrabina Cosel.

Może chcą ode mnie pralinek? W końcu to tutejszy poeta.To znaczy polskich powstań? Francuzi opanowali wtedy do perfekcji sztukę życia. odpowiem na czterdzieści pytań z historii Europy: od jej pierwszego mieszkańca neandertalczyka aż po Monikę Bellucci. Patrzę w garderobie na swoją ostro oświetloną twarz. Zawsze więc zdążyłam wrócić i zająć swoje poranne miejsce przy produkcyjnej taśmie. Jedziemy do Erfurtu na nagranie studyjne. w XIX wieku pisał z zachwytem o Polkach: „Czym są brzdąkania Mozarta wobec słów będących nadziewanymi pralinkami dla duszy. . . a nie odwrotnie. my sztukę umierania.. poziomice zmarszczek wyznaczają nową mapę starości. Po zjednoczeniu przez Bismarcka. tak to bywa między silniejszym i słabszym. . że były sadomasochistyczne. siedlisko myśli? Jesteśmy przecież w Arte. Prowadzący czepia się mnie o Francuzów. Profesor z Berlina mówi cztery godziny. że drugiego maja będzie w Warszawie. oglądając butelki w lipskim browarze Rotte Sterne. czy zawsze były problematyczne. Przerywamy nagranie. które (. czekolada bez kartek) jeździłam tą trasą z plecaczkiem. Maglują mnie przed kamerą o stosunki niemiecko-polskie. ale będę niemieckim delegatem . Ze mną będzie to samo. płynących z różanych ust tych słodkich stworzeń! Czym są calderońskie gwiazdy nad Ziemią i kwiaty niebios wobec tych uroczych postaci. Odpowiadam. Polska poważne problemy z Niemcami zaczęta mieć wtedy. Gratuluję mu okazji. Tu jeszcze wczoraj albo tydzień temu byłam młoda naciągam skórę pod okiem. najbardziej intelektualnej telewizji Europy.działalnością. Można je uznać za rodzaj usprawiedliwionego okolicznościami perwersyjnego flirtu. Na koniec dokleją półgodzinny film dokumentalny. zwłaszcza w czasie zaborów.uśmiecha się porozumiewawczo. Wracam do studia.) nazywam ziemskimi aniołami. Heine. Taki przerywnik estetyczno-historyczny w strojach z epok. Fascynacja przeciwieństwem. skąd u Polaków ten zachwyt Francją. Od piątej rano do czternastej pracowałam. W przerwach między naszymi poglądami przechadzać się będzie aktorka przebrana za princessę Europę. gdyż i same anioły nazywam Polkami nieba”. Po arbajcie miałam marki i stawałam się turystką w kraju rozciągającym się na pięć godzin jazdy pociągiem. kamera na szczęście filmuje tył mojej głowy. gdy zaczęła je mieć też cala Europa. zobaczy Polskę wchodzącą pierwszy raz do Europy. Dwadzieścia lat temu jako wielbicielka NRD (Weimar. Wtedy skończył się flirt i zaczęło hard porno. zostawią z tego trzy minuty. idziemy poprawić makijaż. Profesor chwali się. Teraz też będę przodownicą pracy..Oo.

gdy zbrzydł. W studiu jesteśmy zdani na siebie. żeby Europejczycy mogli sobie po europejsku żyć: filozofować. mają się czym chwalić. Polacy musieli być Europejczykami bardziej od Europejczyków. Ale jałówkę. na ich troskliwe pytania i moje uspokajające odpowiedzi: - Mieliśmy udział biologiczny. wyspecjalizowanych w niszczeniu wrogów organizmu. że jego główną zgryzotą była choroba. Podział na być i mieć w przypadku Polska-Europa trzeba zamienić na żyć i być. Oczywiście dla ich dobra. o bajkę. malować. zachwycona swym zachodnioeuropejskim uwodzicielem. mózgiem Europy. cudu nad Wisłą. żeby dała mleko. izby handlowej i muzeum? Ostatnie pytanie. żeby się nimi opiekować. Młodą jałówką jest teraz Europa Wschodnia. nie narodowość w kosmopolitycznym. Kogo oprócz garstki nawiedzonych intelektualistów interesuje. Czy mit porwania księżniczki Europy przez Zeusa zamienionego w byka może mieć dla nas współcześnie jakąś wartość? . Sądzę. Tak kiedyś w tym kraju znakowano upośledzonych na umyśle.Co Polska data Europie. . najlepiej jej długi. artystycznym środowisku. Nam się strasznie chciało być Europejczykami.Czy Chopin był polskim Francuzem. Ale doceniać zwykłą ścianę zamiast gustownego salonu literackiego. .pyta trzydziestoletni dziennikarz schowany za czarnymi dekoracjami. ze znaczkiem podobnym do radioaktywnego wiatraczka.Przeznaczeniem księżniczki Europy (zgodnie ze znaczeniem jej imienia „Ta o szerokiej twarzy”) było stać się krową. ani Francuzem. Ale bez nich nie byłoby obrony Wiednia. przedmurzem chrześcijaństwa. Ten mur służył do przypinania wspaniałych obrazów. zasłaniania go żelazną kurtyną. umiłowanie wolności i żywotność są nadprodukcją cech typowo europejskich. czerwonymi. On byt przede wszystkim artystą i gruźlikiem. ale doceniać armię peryferyjnych białych ciałek? Byliśmy barierą ochronną. jaki miała udział w jej historii? . Polski indywidualizm.Ani Polakiem. na zasadzie mikroskopijnych fagocytów.. Czy dzisiaj stara krowa Europa dałaby się porwać. Zeus dla wygody zamienił ją w partnerkę byka. czymś skusić? Taką uwodzicielską ideą była dla niej Unia. Zostaliśmy białymi ciałkami budującymi mur zachodniej cywilizacji. skoro przez tyle wieków nie staliśmy się hordą. którzy byli sercem. Ci. trzeba najpierw pokryć. pisać wiersze. a nawet jej żołądkiem. Obopólną korzyścią będzie umiejętne wydojenie tej jałówki. gdzie żyt. co data Polska? O czym my w ogóle rozmawiamy? W NRD oboje nosilibyśmy na rękawie czarno-żółte opaski. Kto podziwia obronny mur? Chyba że przy okazji wychwalania polskiej waleczności. czy francuskim Polakiem? .

Dzwonił Pierre. . a ja rozmyślam: Czy wejście w tym roku do Unii europejskich niedobitków ma związek z wykryciem zbrodni na pierwszych neandertalskich Europejczykach? Rok 2004 rewanżem za Jałtę sprzed 20 tysięcy lat? Nie ma przypadków. . Po miesiącach euforycznej pracy siania się ze zmęczenia. Pierwsze szczątki neandertalczyka wykopano w niemieckiej strefie językowej. Po jego smutnych oczach widziałam.Producentka z reżyserem zastanawiają się. Udowodniono. Zamawiamy w piwnicznej knajpie kurczaka z rożna.Pierre opowiadał rozkładając bezradnie ręce. zaślubinami z ludzką cywilizacją.słynnym lipskim Instytutem Maxa Plancka. Jeżeli nie dostaliśmy po neandertalczykach żadnej genetycznej biżuterii. On się kochał w neandertalczykach. Jesteśmy mutantem z małpy i diabła . Nie spał od kilku dni. ale mających większe mózgi. Pierre mruczy znad swojej porcji. tych bardziej owłosionych. że umieli gwizdać. Przypadek? Zmęczonemu i rozżalonemu PierrV6wi mogłabym teraz wmówić wszystko. że nie odróżniam już żartów od serialu. zgadza się.. cholernie nowoczesnym w zagryzaniu bliźnich. .„Trzeba być nowoczesnym” . żadnego łańcuszka DNA . Beethoven. Ich zagadkowe wyginięcie nie było mezaliansem. jakby zostały na nich prócz linii papilarnych inne ślady przeszłości. Stąd też pochodzą najgenialniejsi kompozytorzy: Bach. jedyny znajomy z Lipska. a rano byłoby mu wstyd. ale nie z ludźmi. że ludzie przybyli do Europy czterdzieści tysięcy lat temu nie wymieszali się z zamieszkałymi tu wcześniej neandertalczykami. Mozart. jadę. że to nie tylko wstyd za przedawnione bratobójstwo. Nie jestem sama. Pierre po skończeniu paryskiej uczelni współpracuje z najlepszym laboratorium antropologicznym Europy . Wyniki analiz DNA w instytucie zmieniły historię ludzkości.wyciera spocone dłonie w sztruksowe futerko swojej kurtki. jego aforyzm wydrukowano na opakowaniu po niemiecku: „By dojść do źródła. trzeba płynąć pod prąd”.Zwyciężyli z lodowcem. Na nocnym stoliku torebka z rozpuszczalną kawą.to może chociaż zostały po nich w ludzkim języku pradawne stówa. czy nie dać programowi podtytułu „Wydoić krowę”. ambient music . Razem komponują mi się w całość. eksterminacja i genetyczne czystki . świętując najnowsze odkrycie. bardziej z nerwów niż z radości.zastanawiam się . Towarzystwa przy jej samotnym piciu dotrzymuje Stanisław Jerzy Lec. Przyjaźń ze studiów jest jak z wojska. Pierre wątpi.. Zostali wymordowani. Przed północą odwożą mnie do hotelu. Za nim na pomniku odpasiony Bach. niższych od nas. Jemy go rękoma i plujemy ścięgnami. telefon mruga porozumiewawczo .wygwizdanych tu kiedyś symfonii w jaskiniach. czy mówili.zostawiona wiadomość. będzie czekał do drugiej w okolicach pomnika Bacha. brakuje tylko muzycznego podkładu: muzyka miejsc.napisał Rimbaud. Jestem tak zmęczona. są konsekwencje.

Szwecja? Gdzie to jest? . spałam trzy godziny. na rozwalające się chałupy i sąsiedztwo po horyzont. który ma rację: jak wygląda Polka ze Szwecji. że jest moją córką.Po mamę. dziecku było dobrze. Lubię tę facetkę. kogo by interesowały te wszystkie tematy razem? 8 III Przywieźli nam z leśniczówki drewno na przyszły rok. Od urodzenia miała swoją osobowość. Mają ruchy pełne tej samej niezrównoważonej gracji. Przyszła brygada im. Niech fachowcy reperują swoje. Co ich to obchodzi? Paszport jest OK. że tak mówię. . Urosły drewniane góry.7 III Rano przesiadka w Monachium. czy tam mieszkam. ale jak mam powiedzieć? Patrząc przez okno na wiochmenow krzątających się po naszym podwórku.Pola zapytała Piotra starającego sieją doczyścić na mój powrót. jeszcze lunatykuję. Zarzucili nim podwórko po tej pechowej stronie. co w wersji elitarnej tatuśko Osbourne. z pomnika dobrobytu na bazaltowym postumencie (tam wszędzie skały). Natychmiast zabrałam ją na spacer.Po co jedziemy na lotnisko? . Lotniskowi celnicy przeglądają mój paszport. Pytają. z których fengszujowaty „przyczajony tygrys” skoczył natychmiast na nowe auto i rozwalił mu silnik. . oni między sobą sprzeczają się. ale czy znam kogokolwiek. Czegoś takiego nie widzieli w warsztacie. widać całe Mazowsze wtaczające się do Unii. Zaniósł im filiżanki i cukier w kostkach. Zamówiliśmy ze wsi robotników. . tatuaż na moim dokumentalnym życiu.strzelam z najgłupszej amunicji i zabieram paszport. tragedii neandertalczyka czy mizoginizmie Seksu w wielkim mieście.Ręce mam upierdolone. przepraszam.Po jaką mamę? Ten skrót wiadomości uspokoił mnie.szwedzkie prawo pobytu. . Wypili przyniesione ze sobą wino. proszą Piotra o mocną kawę.prosi dama w waciaku . Nie pogadamy sobie jeszcze o Wilberze. do jesieni wyschnie i nie będzie dymić. Korsakowa (alkoholowy zespół odmóżdżenia). żeby wóz prosto z fabryki miał wrodzone usterki. a jak z bidnej Polski. my uprzątniemy drewno i wszystko wróci do normy. Znajdują stronę z bykiem w aureoli gwiazd . Nie wyłącznie dlatego. .Niech pan sypnie cukier w kieszeń . Unosiła się wokół niej jak zapach mleka. nie tęskniło. .

Na jego cukrowych podnietkach i wypustkach ma być marcepanowe serduszko z napisem. Dziąsła ziemi już rozpulchnione. Piotr zaczął przynosić swoją pracę do domu. Pytam Piotra. wzruszeni serduszkiem. . Jeżeli tak czują drzewa. 1 Nie w teczce. czy nadaję się na nowy rok. ale widząc determinację konkurencji. Trwa kolacja. pacjentka przez pół sesji szlochała.Urządzamy przyjęcie. danie główne . Ich synek.kurczak w kokosie . Nie. zagłuszyć niepewność: co podać. Chłopiec już się jednak rozkręcił w swoich pretensjach i zaczęło się pandemonium. Jednak bycie z ludźmi nie jest tak przewidywał nie proste. Chciało mi się płakać od tego. gdy ją usypia i czuje przy sobie ufne ciałko. za dużo czujemy i nie potrafimy.Nie. puenta całego wieczoru: ciasto czekoladowe z francuskiej cukierni. zażądał dla siebie całego serduszka. w wieku Poli. zabawić biegając między garami i stołem. czym nie urazić. Zamówiłam imiona sąsiadów w białej i czarnej polewie. 12 III Po zamachu w Madrycie zamiast wściekłości tchórzliwa kapitulacja. on ma czasem to samo . Ma zamęczone. 10 III Skończyło się znieczulenie mrozem. użyczającym komputerów po kradzieży. Będą przystawki. jeszcze wilgotną.i finał. niedługo wyrżną się pierwsze krokusy i trawy. odrętwiała i rosochata. Raz na kilka lat udaje się nam zebrać w sobie. wolałabym uschnąć. goście najedzeni. cudze oczy.Płakałeś? . Dzisiaj w Hiszpanii islamiści zabili dwieście osób. sałatki. Oczy małego dziecka są właśnie wyklutą nieskończonością. Pola upierała się przy swojej połówce. nie możemy jej tego powiedzieć. żeby nie wybuchnąć szlochem. nie na dyskietce. 9 III . my zachwyceni sobą. Odwdzięczyć się sąsiadom pomagającym nam osiąść w tutejszym błocie. Za dużo wiemy. Koniec imprezy. To był dla niej przełom. bijatyka. zginęła też kilkumiesięczna dziewczynka. Europa to antykwariat strachu. Chcemy dokarmić ginący gatunek porządnych ludzi. Nie jestem pewna. Na twarzy. czy zbzikowałam. wyczuwając w nim epicentrum przyjęcia. Polka. Wrzaski.powstrzymuje się. zrezygnowała. 11 III Gapiłam się na oczy Polki zapatrzonej w bajkę. płacze.

Wino Poli.. sycząc.norweskie fiordy. „Lepiej niech pisze te bzdury. mój pamiętnik mnie. a reszta świata straszna.Autorka się wymądrza i narcystycznie wywyższa. Wiem. awokado. konwencja. Stare arabskie przypowieści mają z reguły za bohatera epileptyka. Dzwoni telefon: Wydawczyni i dziennikarz robiący ze mną wcześniej wywiad przeczytali Europejkę.. Pijemy piętnastoletnie czerwone wino. jakie się pewnie ukażą: . Mogę jeszcze dorzucić konwencjonalnych recenzji z Europejki. jest na viagrze polityki. Nad głową przepaść nieba. na więcej mnie nie stać? 20 III „O mężczyźnie świadczy to. całkiem na wierzchu.16 III Wychodzę z domu i odruchowo się cofam. ja . więc usta otwieram tylko do łykania przekąsek. Wspominamy. woda święcona. Niby naszymi . Ich wrażenia z lektury: ty jedna szlachetna z rodziną i przyjaciółką.nowicjat. co robiliśmy piętnaście lat temu: dominikanin .bruki Paryża. nawet ich nie muszę 22 III Świętujemy z ojcem (a może bratem. Piotr . Może zastrzegę sobie nazwisko? Gretkowska? 19 III Mam jedną przyjaciółkę. 21 III Zaplątałam się późnym wieczorem między ludzi. Tak nie można żyć. rzeźbić w gównie. jak kończy” . skoro jesteśmy w tym samym wieku?) Wojciechem rocznicę chrztu Poli. jedno dziecko i jednego mężczyznę. Gdyby zakonnik pobłogosławił dom nie tylko słowami. zapycham je śledzikiem. Nauczyłam się ziewać oczami.dziennikarski hit powtarzany przy końcówce rządów premiera. Nie wypada ziewać. nie będę picować się na rozumiejącą humanistkę. dziura kosmosu nieprzysłonięta żadnym obłoczkiem. dopiero dojrzewa. „Niedokształcona paniusia z banałami w tle żeruje na swoich poprzednich książkach i wejściu do Europy. jeżeli w ogóle. To byłby spektakl gaszenia grzechu. po co?” „Powinna się zająć porządną prozą”. Jestem egzystencjalną monogamistką. śpiącej ze smoczkiem na pięterku. bo prozą i fabułą kompletnie się kompromituje”. śmie się wtrącać we współczesność”. Tyle że on nie skończy szybciej niż za miesiąc. wyparowałaby z kątów i podłogi. Tego się nie da zmienić.

Po tej kompromitacji musiała się zrewanżować. Nałożenie mu dodatkowego ciężaru powoduje takie męki. gdzie szorstkość bycia oszlifowano manierami. zmyć plamę na honorze. przywrócić „on”. Japonka natychmiast wycofała się. W trakcie rozmowy czy kolacji nic na nich nie pisać. Wyluzowanie łagodziło rysy. Sama przyznaje. Misiak odczuła działanie „on” w sklepowej przymierzalni. Japończyk czuje dług wdzięczności nie do spłacenia w stosunku do ojczyzny. Piotr radzi mu psychoterapeutycznie. (Czy Misiak chce w tej swojej czerni przetrwać chłody emocjonalne?} Dziennikarzy z Europy natychmiast po przyjeździe przeszkolono kulturowe: czego nie należy robić. układać przed sobą według hierarchii. W Europie grzeczność jest wadą słabszych. że zaczyna się zachowywać wbrew konwencjom. Dla Misiaka jej reakcja była mocno przesadzona . chować do kieszeni dopiero. nawet drzewa oliwkowe przed hotelem zawinięto na zimę w czarne pokrowce. gdy spotkanie się skończy. gdy dopinała spodnie. Podawać je z szacunkiem dwoma rękoma. Hiszpanii czy Stanów. w organizmie zaczynały krążyć toksyny szczęścia. Drugi powód przyspieszonej japonizacji Misiaka to adaptacja kolorem: tam większość też chodzi na czarno. norm. Wymiana usług: ojciec ochrzcił nam dziecko.rodzice bez ślubu. Zajrzała wtedy do niej asystentka Yamamoto.. że mogłaby tam mieszkać.pół życia stylistki polega na oglądaniu nieubranych ludzi. Poczytać o nim można w Chryzantemie i mieczu. żeby nie okazać się kompletnym barbarzyńcą. Ale dziewczyna w swoim mniemaniu popełniła niewyobrażalną gafę. ale konkubinat to nic w porównaniu z grzeszną wyobraźnią. zauważyłam wpływ ojczyzny na urodę. Menedżer hotelu prowadzący ten kurs nie wytłumaczył oczywistości istnienia „on”. Gdy ktoś wyjeżdżał na parę dni do siebie: do Włoch. Porzucając zwyczajowy dystans. książce pisanej dla Amerykanów po japońskiej kapitulacji. dreptała przy Misiaku w roli gejszy-służącej resztę dnia. Na przykład trzeba wyznawać kult wizytówek. Misiak wrócił po czterech dniach z Tokio odmieniony. O ile grzechy nie biorą się z problemów. Watykan psychoterapii przyszłością Kościoła? 25 III Mieszkając w paryskiej międzynarodówce. Przynajmniej z dwóch powodów: wreszcie ktoś docenił jej uprzejmość. Do konfesjonału przychodzą coraz częściej ludzie z problemami. naruszając cudzą intymność niedopiętych spodni. że gdy . „On” jest rodzajem poczucia obowiązku panującym w tym kraju od zawsze. nawet we Francji. Przy pożegnaniu zaprosiła ją do swojego malutkiego mieszkanka: „Obiecaj. nie tylko grzechami.patronami są Adam i Ewa . wyśliczniony. gnąc w ukłonach.. Wiruje. rodziny. wracał ładniejszy.

ludzie się tak nie zachowują . gdy obsesja dotyczy duchowości. nie lesbijstwo. W japońskiej sztuce i filozofii zen . Kiedyś w Paryżu. Nie można tego porównać do zachodniego kupowania prestiżu i gustu za pomocą firmowych napisów. dopadły ją Japonki. po co mi to? Równie dobrze mogłabym posolić sobie ubranie. Pałeczki są drewnianą protezą dzioba. Japończykom imponuje mistrzostwo wykonania markowych towarów. Galliano. dały pieniądze. Jest limit towarów na Japonię i nie możemy dewaluować marki” . to też od niego. jeśli patrzą na zegarek. zdrada marzeń o rekordowej sprzedaży? Czyżby luksus przez swoją wyjątkowość wypina! się kosztownie na ideały równości. Wszyscy dystyngowanie dziabią pałeczkami. dystans pozwalający ludziom Zachodu odróżniać prestiż marki od kupienia sobie w niej miejsca. Jest w tym niuans różnicy. Perfekcjonistyczną kulturę Japonii można by zdiagnozować jako obsesyjnokompulsywną. Wkroczenia w imaginacyjną hierarchię. Im nie chciano sprzedać. Najlepszym prezentem przywiezionym z Tokio była dla mnie wiadomość o jedzeniu sushi rękoma. Niektórym Japończykom to się zdarza i nikt nie odsyła ich do psychiatryka. A tradycyjne poszanowanie hierarchii przekłada się podczas zakupów na pogoń . Tokio tak nie wygląda.za najlepszym. Zrozumiała japońską obsesję na punkcie markowych rzeczy. Limity w raju konsumpcji. Misiakowi też.uważa Misiak rezydujący w tym samym filmowym hotelu. Misiak upewnił się na podstawie objawów. że to „on”. będziesz u mnie mieszkać”. chociaż już dawno przekroczyli granicę fashion victim i stali się fashion zombie żyjącymi pod hipnozą nazwiska: Gaultier.. oddając starannie wyliczone euro. to na talerzach z jego logo. wyrzucają z domu wszystko. a ja chamsko łapą. Pół biedy. przed sklepem Vuittona. wolności. U nas nikt poza fiksatami nie zrobi sobie z domu muzeum ciuchów i gadżetów ulubionego projektanta.. Ich kultura polega na perfekcyjno-obsesyjnym wykonywaniu chociażby najprostszych czynności. Między stówami okazał się tendencyjny. Wyjaśniło to pełne uznania spojrzenia rzucane mi w restauracjach przez kucharzy Japończyków. błagając o kupienie torebek. Jeśli jedzą. Kiedy z braku metafizycznych celów przerzuca się na materię i jej kompulsywne zakupy.przyjedziesz znowu. By nie wyrwać się ze swego stanu fascynacji.powiedzieli. co nie jest firmowane przez uwielbianego projektanta. do której przyzwyczajeni są Japończycy. na całą demokrację? Mieszczansko porządne torby od Vuittona pokazały nagle drugie dno: popierdolenia natury ludzkiej Wschodu i Zachodu. gdy sprzedawcy zobaczyli przyciśnięte do szyby płaskie buźki. zamienianiu ich w ceremonię.

instruktaż dla mafiosów radzenia sobie z życiem rodzinnym i zawodowym. Druga. Siedzi we mnie i tupie z radości.typowo mafijna zagrywka. albo rzuca się na mnie w rozpaczy. wychowuję razem z nią siebie sprzed lat . Na tyle szybko. Nie wychowuję więc jedynaczki. majtkach. 6 IV Co dzień nowa afera: sprzedawanie dysków z MSZ na bazarze jest symbolicznym obrazkiem rozpadu państwa .żmudne ćwiczenia powtarzane w nieskończoność doprowadzają do mistrzostwa: podmiot i przedmiot stają się jednością. KWIECIEŃ 3 IV Kobiety lepiej niż faceci nadają się na alegorie? W Komisji Śledczej były dwie. zwisały jej flaki trawiące to co widziała. Dzieci głównego bohatera też prześladowano w szkole z powodu gangsterskiej rodziny. klient Prądy z Pradą: zwykły Japończyk w dziupli tokijskiego mieszkania obwieszonego ciuchami Prądy. Jedna . Nie trzeba do niego wracać.sentymentalna kretynka . w trampkach od Prądy. że przez niego przezywają mu w szkole wnuczkę. karcące miny. która nigdy nie dorosła. która zniszczyła roczną pracę Komisji. 4 IV Na skrzyżowaniu przy Marszałkowskiej mignął mi chasyd w meloniku. Handlowy raj Zachodu jest ciągle na Wschodzie. . Temu niedorozwojowi nikt nie dogodzi. Pod oczami nie miała worów. 5 IV Wychowując Polę. jest zawodową psychopatką . o którą troszczyli się moi rodzice. Szef rządu zlecający aresztowanie menadżera przeszkadzającego mu w interesach . zajadający prądowy ryż.na obraz i podobieństwo swojej partii. Opiekuję się też dziewczynką. Wszystkim trzem podsypuję cukierków. kupujący z kupowanym. że z przechodzącej chodnikiem kobiety rozmazanej prędkością zostało tylko jej pijacko podpuchnięte spojrzenie. wystarczy podbić. powinien obejrzeć Rodzinę Soprano . Zobaczyłam w nich boski szyfr dwóch helis DNA obijających się o rozmodloną twarz. Bidak. Łucznik utożsamia się ze strzałą. Powtarzam ich słowa.idealny symbol lepperowców. spodniach Prądy.dziewczynkę.równie dobrze te dokumenty mogłyby się walać po ulicach jak w czasie wojny domowej czy inwazji. z pobożnie zakręconymi pejsami. Po ogłoszeniu tych rewelacji premier skarży się. Zmieniły się światła i musiałam ruszyć.

dla mnie jedynym zgrzycie filmu. to inny świat. więc i cierpienie przyjmował mniej cieleśnie. pokorze.przekonał mnie zły anioł stróż. Boska natura zostaje w Jego słowach. udająca dokument sprzed dwóch tysięcy lat o życiu tego samego Jezusa. którą rządzi? Okrągły stół po piętnastu latach okazał się okrągłym stolcem nasranym na ten kraj. to antyludzki. Nie wierzę w napadanie na nią za politykę dziadka. Nie ta muzyka. Nie żebym zgadzała się z Simone Weil . na co przyszli. Zwiedzałam ją. Przynajmniej nie w tej amerykańskiej szkole. obnaża do kości wyszarpanych biczowaniem.zaprzecza dobrowolności ofiary Chrystusa i sensowi zbawienia. sadystycznym okrucieństwem. nie ta . Straszenie kiczem. Drogi Krzyżowej też nie opuszcza się z niesmakiem. No i na koniec w wyjściu z grobu. Premier przerzucił wnuczkę za mur tej szkoły. 7 IV Tchórzyłam przed kinową kasą.jej do uwierzenia wystarczyła śmierć Jezusa bez zmartwychwstania. uratował z wybudowanego przez siebie getta. W Pasji zmartwychwstały Chrystus jest długowłosym. że Chrystus wydaje się bardziej boski niż ludzki. Uboga. On sam wydał się na mękę. Jeżeli już anty. W końcu wiedzą. nie etniczne. wykrwawia je. Uratował z Polski. który w Pasji umiera. Zastanawiałam się. skrzywdzoną wnuczką. co na każdej Drodze Krzyżowej. „Zawsze możesz wyjść z tego makabrycznego kiczu” . Okiem kamery.Trzy lata temu premier zaczynał karierę rządową plakatem wyborczym okraszonym dziewczynką dźwigającą tornister. w bieli i czerni. Teraz odchodzi skompromitowany i znowu zastania się dziewczynką. ogrodzony i strzeżony przed polską zwyklizną. Pasja pokazuje człowieczeństwo Chrystusa. Mateusza Passoliniego. Okrucieństwo jest ogólnoludzkie. jakby kiedykolwiek okrucieństwo miało sens poza tą właśnie historią odkupienia) jest pomyleniem wrażliwości religijnej z medialną. Zamiast na Pasję chciałam kupić bilet na cokolwiek innego. W ewangeliach jest wystarczająco dużo. krwią (nieuzasadnionym. o czym jest modlitwa w Getsemani pokazana też na początku filmu. Łatwiej ją odprawiać dlatego. do której podobno chodzi. Nikt nie wychodzi. pół sali struchlałej przed krwawo migającym ekranem. Wielka Środa. Propagandowo-pedofilsko naobiecywał jej cudów. Dlatego tak ważna jest tam muzyka Petera Gabriela. żeby ich nie udziwniać. w czym ten film ma być antysemicki. półnagim rockmanem ruszającym zza kulis na koncert. jeśli z nim pójdzie. co niestety zrobił Scorsese w Ostatnim kuszeniu: włoską operę o niezbyt udanym libretcie. nie wyobraźni widziałam to samo. Mówienie o antysemityzmie w kontekście tej historii jest antychrześcijańskie . Prologiem do filmu Gibsona może być Ewangelia według św.

Połcia na razie nie bierze do siebie pogadywania wiedźmy. że żaden drukowany tekst nie dorówna jej przeżyciom. Creme de la creme grzechu podpisany: „Wąż skusił kobietę”. przewiercone robalem. Bosko. nietoperz starczej dłoni wczepiał mi się we włosy i wilgotny szept skapywał do mojego ucha: „Pycha szatana”. bosko i nagle diabelski wtręt: ssss. Łysa ziemia. Dzieci rozbiegły się do ogródka i piaskownicy. Więc najstarsza i najmłodsza kobieta w kościele krążą koło siebie w dziecinnej beztrosce i starczej zawiści. niegrzeczna”. widząc film? 11 IV Eliot o kwietniu: „Najokrutniejszy miesiąc”. 12 IV Pola ma swój cień. Grzebały w ziemi. Chyba wystarczyłby sam opadający całun . poczerniała od dymu świec i kurzu.tegoroczna dekoracja na Wielkanoc. Biega po kościele. przepalające film. stare alter ego mówiące nienawistnie na sam jej widok: „Niegrzeczna dziewczynka. jak my dorośli widelcami w talerzykach. Wystawa fotograficzna życiorysu: ci z wakacji pod palmami. Upozowani na luz i przyjemność bycia razem. Staruszka przesiaduje u dominikanów i klekocze litanie przerywane sykiem. Czytałam w ławce Wittgensteina.konwencja. Ta według Gibsona powstała na podstawie pism Kathariny Emmerich . Albumowy był chyba też powód zaproszenia gości. Myśli są robactwem obłażącym głowę. Po spisaniu swej wizji uznała. za ilu grzeszników cierpią! Chrystus. Nie zdążyły się odkleić i już podchodzili nowi ludzie. a tu cap. . Jakby w całej Biblii nie było innego paszkwilu. co postacie na posklejanych zdjęciach. Między zajęciami chodziłam poczytać i odrobić lekcje do sąsiadującego z instytutem kościoła św. I oślepiające światło (wiary i zmartwychwstania) kończące.już wyglądał nieziemsko. Wśród barokowych kaplic krążyła nawiedzona sprzątaczka. Ocierali się wzajemnie w tłumie z równą obojętnością. 12 IV Pojechaliśmy na wielkanocne przyjęcie. To najnowsza generacja dzieci: wytrzymalszych psychicznie i szybszych. Stałam koło basenu i połykałam własne uśmiechy. Też miałam taka demoniczną babcię prześladującą mnie u jezuitów w Krakowie.dziewiętnastowiecznej mistyczki. głaszcze węże u stóp krzyża . tamci ze szkoły. Dróg Krzyżowych i Męk Pańskich jest tyle. Gospodarze to obfotografowali i włożą do albumu. Piotra i Pawła. Zmieniłaby zdanie. Czaszki na dawnych obrazach symbolizujące marną doczesność.

Nie jest modelką. gdy zagląda ich półtoraroczna córeczka. napełniony czymś lżejszym od powietrza.sąsiadujący z posadzką kościoła. Nieruchomiała pod grobowcami z piszczeli i przytulona do marmuru zastygała przedśmiertnie do rana. kim ma być? Tajemnicą państwową nie do fotografowania? Ostaszewska nie zawdzięcza swej twarzy wysokiej sztuce. 14 IV Poli uciekł ze sznurka urodzinowy kucyk i zatrzymał się na czubku starego dębu za domem. Z taką się urodziła. wkładam rękę w szparę. jadę do Józefosławia umyć głowę u dawnych sąsiadów. 13 IV Wychodzę rano na ganek. No cud. Podchodzę do ściany płaczu. jaki wyrok wydadzą na nią gazetowi strażnicy cnót. bardziej pokrzywdzonego siebie. Nie pomogły prośby: Konik. nie mając złudzeń. gdy do zakupów zachęca Złuda Ostaszewska. ale spłukując włosy. Przedstawia smutek i przekorę. nasz dom płacze. Też się dziwią.to musi przeciekać bojler. Niby co. czyli sprzedawania się na pokaz w jednym z najbardziej upokarzających zawodów. co jeszcze dodaje pikanterii reklamie. jej twarz jest sceną.Babina chyba spała w tym kościele. powinno chlusnąć na mieszkanie . Uwielbiam te moralne poszturchiwania podpisane pseudonimem. co pomaga świeżym okiem ocenić kompozycję. Zwisają mu od tego sople po mroźnej nocy. Dostrzegam niezauważone wcześniej podobieństwo tej pucołowatej blondyneczki do z pozoru zupełnie się różniącej szczupłej. wróć! Balon. że się kompromituje tą reklamą. Zakręcamy wodę. trzeba patrzeć jak studenci malarstwa na obrazy? Do góry nogami albo w lustrze. artyści nie robią zakupów? Zjawiskowa dziewczyna wyuczona aktorstwa. medytującego domu. Na szczęście prawdziwa cnota reklamy się nie boi. Każdy ma taką nienawistną istotkę.. ciemnowłosej mamy. A tu czytam. . widzę do góry nogami. Znam ją od urodzenia. Dlatego może na billboardach jest przekorna i trochę smutna.. Nosi też imię po matce Buddy . trysnęło źródło? Dzwonimy do ekipy remontowej. Pochylam się nad wanną. Czy na dzieci. żeby dostrzec ich prawdziwą buzię ukrytą pod dzieciństwem. Lubię na trasie mijać billboardy z ciemnowłosą Mają Ostaszewską reklamującą magazyn o sklepach z ciuchami. przełamuję sobą taflę zimna i widzę. Jest przecież buddystką z porządnego. miała ją pewnie już przed urodzeniem i poczęciem.Maja (sanskryckie: złuda). Szorującą na kolanach sufit piekła .

mnie itd. Poleci stamtąd do nieba albo pęknie i zostanie z niego gumowe ścierwo.wierzgnął między gałęzie. chociaż niby czemu. Nie marznąc. Z jednego ciała odrywa się drugie. Supernowe otoczone strzępami krwistoczerwonej materii. Krzyk rodzących się gwiazd. Miejska zaczyna się podgrzanym kurzem. że ona ma już dyplom z tupetu. nade mną niebo wpasowało się puzzlem między pochyły dach i komin. ale wyciął fragmenty życzeń od Mleczki. Skończył montaż i przeprasza. Też urodziłam wszechświat. Takiej oswojonej wiosny też nie mieliśmy.od kiełków i pączków. który dochodzi do nas przez monotonny szum kołysanki albo mądrości usuwającej się miliardy lat skromnie w tło. Sądzę. 15 IV Dzwoni Smarzewski od Wesela. mój telefon wydostała od jakiejś redakcji.. nagrywanych latem. Pola wczoraj jeździła na koniu sąsiadów orzącym pod naszymi oknami. dodając otuchy: I my znamy mękę dźwigania własnego świata z belek. To krematorium zimy nie musi już dymić. Skończyła się nasza najpiękniejsza zima domowa. i napisałam. Wczoraj miała do mnie pretensje studentka sztuk pięknych z Niemiec. gdzie z lejów ciśnienia i ukropu wypychane są spłaszczone główki galaktyk. Miesiąc temu poprosiła o dwa zdania na temat swojej pracy magisterskiej. oddychają. Kiedy zatkano dziury w ścianach i ujarzmiliśmy kominek. ale napęczniały „materiałem genetycznym” brzuch upodabnia rodzącą do bakterii tuż przed rozmnożeniem się przez podział. Z porywu serca zgodziłam się. Piotr definiuje fenomen „córeczki tatusia”. w chatce zrobiło się przytulnie. mogliśmy oglądać przez okno bajki śniegowe. Chyba lepiej. niefilmowego świata. Jest to spełnione marzenie o kobiecie idealnej: zrodzona z miłości do wybranej i z niego samego. nikt nie powie chociażby dziękuję. Wiejskiej . Przypominam sobie jej narodziny z krwawej piany. Mnożymy się płciowo. gdy jest się potrzebnym rozkładają dywany. już trzyletni. Dziwi tylko uprzejmość: zawiadamianie o takim drobiazgu. a u bliźniego. 16 IV Leżę na tarasie. co to ich nie widać we własnym oku.. Kiedy poczułam napierającą w moim kroku główkę i ciepło cieknące po udach. Drewniane dworki rosną sobie ze swoimi krzywymi płotami. Kiedy się zrobi swoje. kadzidłami oświetlają drogę. Z reguły. Efekt? „Nie o to chodziło!”. . Nie znam dziewczyny. przypomniały mi się między jednym parciem a drugim zdjęcia kosmosu. skrzypią. nie będzie wtrętu z innego.

Cytaty z jego Wyznań nie kojarzą się z epitafium wyrytym na starożytnym grobowcu. ale nie od razu. Nie mam ochoty odpowiadać na ankiety. chociaż dla Misiaka się „zwiochnęłam”.Nie żałuję przeprowadzki. Natrętnie wraca zagadka: no kto? Nie masz nikogo? Zastanawiam się i chyba mam. bez gumy drożej itp. dźwięki. Zanim się nawrócił na chrześcijaństwo. Ale wytrwała dzięki mądrości. najciekawszych. królestwach. wie pani. zbyt tragiczna. Zaczął się sezon na ankiety. Zauważyła. A ona była królową panującą nad swoim przeznaczeniem. 1 uzasadnić kilkoma zdaniami”. od której się dużo nauczył. Ale on napisał takie kawałki. To widać. że moją ulubioną postacią historyczną jest. Najbardziej zmysłowy facet kilku epok. dzielić się wiedzą o mężczyznach. mogłaby jej uczyć. 17 IV Robi się ciepło i ludzie chcą czytać wesołe kawałki do grilla. taki quiz dla osób publicznych. Mówi ze skromnie . Intelekt u niego to nie wszystko. pani zdaniem. piosenkarze . a nie przemyślaną decyzją.. jak bywa u zwietrzałych klasyków. z całej historii wybrałam dwa średniowieczne typy. czego nie robią: nie całują w usta. by chciało się mieć podobne życie. że mój dyplom z antropologii średniowiecza był rodzajem roztargnienia intelektualnego. Kobieta z historii. Było kilku o podobnym IQ. krwiożercze potomstwo. A jak się dogadać z kimś na drugim końcu obejścia? Przyzwyczaiłam się. aktorzy.? Kopię grządki i pytanie nie daje mi spokoju: kto? To są właśnie skutki uboczne ankiet. że po tysiąc pięciuset latach zostały w nich zapachy. Co kogo obchodzi. Zbyt długowieczna. Najzabawniejsze pytanie. Wolę teraźniejszość. Tego być może sama chciała. Poniedzielski jest na scenie wychudłym Nosferatu w za dużej marynarce i peruce afro. nawet zabawne. Przeszkadzają myśleć. i współczesnych. dotyk. Siedząc przy jej marmurowym grobowcu i patrząc na pogrążoną w lekturze i śmierci można posłuchać czytanej przez nią z książki kamiennej ciszy.. Wiedza jest nie w słowach. którą chciałabym znać? Eleonora Akwitańska.najbardziej sexy mężczyźni. w umieraniu? Zabawne. Chyba sobie zamontuję nagranie w telefonie. poezji. w niej (odpowiadając dalej na ankietę) dwóch najbardziej interesujących Polaków: Andrzeja Poniedzielskiego i Maćka Stuhra. niewola. jak dziwki wyliczające. Wcielały się w piękne jędze. Chociaż miałam wrażenie. kobietę i mężczyznę z historii. Święty Augustyn. Grana raz przez Katharine Hepburn i później przez Glenn Close. że ubieram się cieplej od miastowych i zaczęłam głośniej mówić. od jednej symbolicznej śmierci do następnej: przegrane wojny. bo wypowiedziane jednym tchem: „Proszę podać dwie osoby. miał fantastyczną kochankę.

W tym jest wszystko: kpina z nadętych uroczystości. Maciek Stuhr ma dyskretny urok inteligencji. co myślą bogowie. Maciek gra w komediach chłopców z porządnych domów. Tyle że mówi rzeczy piękne i straszne: poezję pomieszaną ze złośliwościami mędrca. który przeczytał Europejkę i chciałby mnie zwywiadować.. dowiedzą się. Mieszkańcy starożytnej Mezopotamii wierzyli. Bo coś takiego w Polsce już nie występuje. czytam i to. co napisałam. Miesiące ciąży też była tak zwinięta w kłębek i rosła. dlaczego nie należy odpowiadać na ankiety. Jedno z nich dotyczy. zaplątani w siebie. Ma miejsca w gazecie na trzy pytania. zaraz. W przeciwieństwie do innych narodów (z większą być może wyobraźnią i mniejszym bohaterstwem) Polacy. Typowo stuhrowata piosenka z refrenem „Nie ma syfilisa.że. Przewidywalnych tekstów gwiazd mówiących słowami piosenek i scenariuszy. dobrze wychowany. Zakutani w koce. Pola z nóżkami na głowie Piotra. Potopili się w wódzie. Ktoś zrobił wygłup . Ale reakcja gapiów jak najbardziej autentyczna. chyba że w kabarecie. ale ma benefis” . jeśli uda się odcyfrować tajemnicze znaki. Muńka.spuszczonymi oczami jak pensjonarka. to tylko dlatego. Czemu się na niego uwzięłam? Zaraz. Jeżeli nie będzie żadnego zamachu terrorystycznego. czy nie wpadłam we własną pułapkę? Śledząc . 19 IV Pierwsze w Polsce zagrożenie terrorystyczne: bomby podłożone w centrum Warszawy. nie znam wielu wrażliwców w jego wieku. Nie ma wyjścia. że w tym kraju nic się do końca nie udaje. przystojny i chyba dlatego zabawny.. jest najlepszym przykładem. 18 IV Przysypiamy po obiedzie w ogrodzie. Dla mnie pan Andrzej jest kuriozum.fałszywy alarm. pchali się popatrzeć na akcję. Jego tłumaczenie banalnych słów szansonisty Garou dziękującego polskiej publiczności za aplauz na jakimś występie: „Idę Nowym Światem i widzę bałwanka”. . Czytam. 20 IV Rozmawiam z dziennikarzem. zamiast uciekać z zagrożonych miejsc. rozsypali w depresji. różnych pięcioleci beztalenci. Moja historia czytania). Żywa katedra z kosteczek.pasująca do upierdliwych obchodów. (Alberto Manguel. ponieważ ich nóżki pozostawiały ma wilgotnej glinie ślady podobne do pisma klinowego. że ptaki są święte. Wyobrażali sobie. jest uroczy.

gdzie sama o nim wspominam? Nie chcę mnożyć Muńków ponad potrzebę. Ma rację. arcypolski i arcykosmopolityczny. nie mogę przełączyć go z CD. przepowiedział: Bądźcie swobodni. skrzynia biegów nie zgrzyta żelastwem. że trzymam kogoś za delikatny przegub dłoni i słyszę chrzęst przeskakujących kości. jest tylko forma. Zmieniając nim biegi mam wrażenie.Piotr budzi się i narzeka na nasze nocne Polek rozmowy. bądźcie naturalni. jego istota jest heretycka. Być może istnienie Muńka.rok Gombrowicza (stulecie urodzin) jest rokiem wejścia Polski do Europy (poprawnie: Unii. a my mamy sobie z Polcią wiele do powiedzenia. bądźcie sobą! Chociaż w życiu nie ma nic naturalnego. Problem mam z radiem. Mało to nowoczesne. Z Mickiewiczem wstępowaliśmy do Nieba. „Joga odzwyczaja nas od grzechu”. bo w Europie już tkwimy). Sytuacja się zapętliła w gnostyckiego węża Uroborosa kręcącego się za własnym ogonem. 30 IV Noc sepleniących Walpurgii . ale Gombrowicz jest głównym bohaterem polskim. Najlepszy z możliwych ojców chrzestnych: prawdziwy Sarmata. . Ecce Polak katolik. Nie wieszczowie. nie Kościuszko. Stukam beznadziejnie po przyciskach i nagle słyszę zgrozę w glosie redaktora Tekielego z Radia Józef.objawienia Muńka w prasie i telewizji mam natrafić na wywiad. 22 IV Nowy wóz prowadzi się lekko. I w nią dzisiaj wchodzimy. Dlaczego motylki za szybko latają? Czy kupka rozpuści się w siusiu? MAJ 1V Przypadek czy gombrowiczowska ironia . dzisiaj jest ta pogańska noc. Drążek nie ma w sobie nic z wajchy do poganiania mechanicznych koni. Przewidział. żeby się przebóstwić w Mesjasza narodów.