NR 1 (10) STYCZEŃ 2015

ORGAN STOWARZYSZENIA PRZYJACIÓŁ SZCZEBRZESZYNA

Niech Nowy Rok przyniesie Wam radość,
miłość, pomyślność i spełnienie
wszystkich marzeń, a gdy się one już
spełnią, niech dorzuci garść nowych
marzeń, bo tylko one nadają życiu sens!
W Nowym Roku wielu tylko szczęśliwych
chwil...
Szczęścia w domu i wszędzie, gdzie
będziecie..
Życzy redakcja ,,Chrząszcza”
Styczeń – pierwszy miesiąc w roku, według
używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego,
ma 31 dni. Jego nazwa, podobnie jak i pozostałych
miesięcy (z wyjątkiem marca i maja), pochodzi od
charakterystycznych
cech,
związanych
z towarzyszącymi temu miesiącowi zjawiskami
przyrodniczymi lub z rytmem wykonywanych w tym
czasie prac na roli. Nazwa miesiąca (według
Brücknera) pochodzi od słowa „tyki”, które w tym
czasie sporządzali gospodarze. Nazwa może też
pochodzić od „styku” z uwagi na to, że miesiąc ten
występuje na przełomie roku.

W języku staropolskim styczeń nazywano również
tyczniem, godnikiem i ledniem (por. współczesna czeska
nazwa miesiąca: leden).
Łacińska nazwa Ianuarius (zobacz: kalendarz rzymski)
została zapożyczona przez większość języków
europejskich, pochodzi od boga początku – Janusa.

Polskie przysłowia ludowe na styczeń
1. Styczeń rok stary z nowym styka, czasem
zimnem do kości przenika, czasem w błocie
utyka.
2. Kiedy styczeń najmroźniejszy, wtedy roczek
najpłodniejszy.
3. Gdy w styczniu mrozy i śniegi, będą stodoły po
brzegi, gdy styczeń mrozów nie daje, prowadzi
nieurodzaje.
4. Jeżeli pszczoła w styczniu z ula wylatuje,
rzadko pomyślny rok nam obiecuje.
5. Gdy styczeń zamglony, marzec zaśnieżony.
6. Gdy w styczniu deszcz leje, złe robi nadzieje.
7. Jak styczeń zachlapany, to lipiec zapłakany.
8. Gdy w styczniu woda huczy, to na wiosnę mróz
dokuczy.

SZCZEBRZESZYN

CHRZĄSZCZ NR 31 (7)
(10)

Nowy rok 2015
Międzynarodowe święto, w większości państw na
świecie- również dzień wolny od pracy. Pierwszy
dzień nowego roku obchodzony był 1 stycznia po raz
pierwszy dzięki Juliuszowi Cezarowi w 46 r. p.n.e.
Zwyczaj ten jednak nie przetrwał długo – wraz
z narodzinami chrześcijaństwa data przesunęła się na
25 marca, czyli święto Zwiastowania Pańskiego.
Dopiero kilka wieków temu Europa zaczęła
stopniowy powrót do kalendarza juliańskiego.
Najbardziej
powszechnym
zwyczajem
noworocznym jest picie szampana i składanie życzeń
najbliższym. Widowiskowym aspektem obchodów
są również fajerwerki, które wraz z wybiciem
północy wystrzeliwane są zarówno przez władze
miast, jak i całe rzesze świętujących. Wyznawcy
prawosławia i grekokatolicy Nowy Rok witają
14 stycznia – według kalendarza gregoriańskiego.
Jeszcze ciekawej sytuacja prezentuje się w Azji,
gdzie obowiązuje kalendarz księżycowy. Tam też
święto jest ruchome i przypada zwykle w styczniu
lub lutym.
Relacje z XIX w. prawie nie wspominają
o szczególnych wydarzeniach dotyczących tego dnia
wśród mieszkańców polskiej wsi. Wydaje się to
zrozumiałe, ponieważ w tradycyjnej kulturze
pierwszy dzień nowego roku nie był świętem
wynikającym
z
tradycji
rolniczego
roku
obrzędowego. Z czasem jednak święto to nabrało
większego znaczenia i doczekało się swoich
zwyczajów i obchodów. W Nowy Rok witano się
słowami Bóg cię stykaj, co oznaczało polecenie
opiece Boga. Rolnicy obsypywali się owsem na
znak obfitości zboża, a obchodząc domy sypano
owies na wszystkie rogi stołu, aby w nowym roku
całe stoły zastawione były chlebem. Lud witał Nowy
Rok z niezwykłą wesołością, chłopcy i dziewczęta
czynili sobie wzajemne psoty – zamazywano szyby
gliną, wciągano bronę na dymnik, zastawiano drzwi
chaty pniem, za usunięcie którego żądano okupu,
podobnie jak za wcześniej skradzione rzeczy.
Za uzyskany okup urządzano wspólną ucztę.
Istniał też zwyczaj opalania i opasywania słomą w
Nowy Rok drzew owocowych, a podczas powrotu z
sadu noszono się nawzajem, aby w przyszłym roku
w podobny sposób nosić owoce.
Na Lubelszczyźnie chłopcy od rana chodzili po
szczodrakach i składali życzenia noworoczne.
Upominając się o kolędę, mówili: Nowe lato, nowe
lato, szczodrak za to, szczodrak za to. Mówili
również: Szczodry dzień, szczodry dzień, będziem
chodzić co tydzień, co tydzień – ponieważ kolejny
raz po szczodrakach chodzili w święto Trzech Króli.
2

W Skierbieszowie przy spotkaniach sąsiedzkich
obrzucano się ziarnem i mówiono: Siejem, wiejem,
posiewamy, z Nowym Rokiem pozdrawiamy.
Przepowiadano też pogodę: Gdy na Nowy Rok jasno,
to w stodołach ciasno; lub: Na Nowy Rok pogoda,
będzie w polu uroda. W miejscowości Rozkopaczew
praktykowany był zwyczaj wymiatania biedy –
jeszcze przed świtem należało dokładnie pozamiatać
mieszkanie, a śmiecie wynieść na gościniec. Choinkę,
którą zamiatano, wkładano w płot, jeśli kawalerowie jej
nie wyrzucili, oznaczało, że panna z tego domu nie
wyjdzie tego roku za mąż.

K + M + B.
Nazywało się ich czasem swojsko i niezbyt może
monarchicznie: Kacper. Majcher, Bajtazy. Jednego
z nich kolędnicy zwykle czernili straszliwie sadzą.
Ale przecież tych Trzech ze wschodu miano zawsze
w wielkiej estymie. Choć nie wiadomo dokładnie ,
czy w istocie byli królami, czy tylko patrzącymi
w gwiazdy uczonymi magami, to jednak od dawien
dawna ich koronowano, odziewano w kosztowne szaty
i otaczano licznymi, coraz egzotyczniejszymi
orszakami.
Ludzie radowali oczy i ściągali tłumami.
Trzej Królowie nadchodzili ze splendorem. To święto
kończyło trwające od Wigilii Bożego Narodzenia gody.
Można już było uwalniać z domu ludzi, którzy
przyjechali na opłatek, dzieląc potem wszystkie
rozkosze i udręki polskiej gościnności. Można było
wreszcie zanurzyć się w zwykłą codzienność i
pomyśleć o jej realiach. Ale jeszcze trwał ten dzień,
jeszcze nie przerywano sobie długiego świętowania.
Krążyli kolędnicy. Teraz także z gwiazdą i królami.
Gwiazdory. Świetlista, różowo – żółta gwiazda,
zbudowana na przetaku i oklejona bibułą, ze świeczką
pyrgającą w środku i sreberkami dodającymi
niebiańskiego blasku, kręciła się jak wiatrak archanioła
(jeśli aniołowie mają wiatraki). Królowie, wiadomo jak
wyglądali. Ten czarny budził trochę trwogi, lecz była to
trwoga, można rzec, szlachetnie czołobitna. Natomiast
prawdziwy popłoch czynił ludozwierz znany od dawna
na polskiej ziemi i jako uznany trefniś ożywiający
powagę monarchów. Turoń!
W peregrynacjach kolędowych turoń nie był nigdy
duchem spokojnym. To samo Baba, Dziad, Cygan,
Żyd, Herod i Śmierć. Bractwo gadało, droczyło się,
przyśpiewywało. W końcu rwetes, płacz i – świst kosy.
Może dlatego Trzej królowie chadzali tylko z gwiazdą.
Z daleka rozlegały się głosy niekoronowanych
pretendentów do kolędniczego tronu.
W tym czasie gdzieś w białych dworkach,
czy w rzęsiście oświetlonych salonach mieszczuchów
brylował wielce popularny król migdałowy,

CHRZĄSZCZ NR 1 (10)

czyli szczęśliwiec, któremu zdarzyło się znaleźć
migdałek ukryty w cieście i dzięki temu zyskać
elekcję. Dumni Trzej Królowie, brnąc zamaszyście
po śniegu, nie bali się tamtego fircyka.
To chrześcijańskie święto w pełni ukształtowało się
dopiero w XII wieku i nie było zbyt głęboko
osadzone w naszej tradycji kulturowej. W tym dniu
w kościołach święcono jałowiec, mirrę (żywicę
z sosny), złoto (złote i srebrne monety lub
pierścionki) oraz kredę. Poświęcone przedmioty
miały magiczną moc i w takim kontekście się nimi
posługiwano. Kredą wypisywano na drzwiach
domów, a niekiedy także obór i stajni, inicjały trzech
króli wraz z aktualną datą, co miało chronić obejście
i dom przed złymi mocami. Praktykowano również
zwyczaj określania kredą całego gospodarstwa,
co miało również zabezpieczyć je przed dostępem
złych mocy.
Jałowcem i mirrą okadzano domostwo i obejście
oraz żywy inwentarz, zwłaszcza bydło. Pozostały
jałowiec zawijano w białe płótno i przechowywano
przez cały rok. Służył jako uniwersalny lek
na wszelkie dolegliwości m.in. okadzano nim
chorego. Poświęconych monet i pierścionków
używano do pierwszej kąpieli niemowląt, co miało
zapewnić im bogactwo i dobrobyt. W pierwszych
wiekach chrystianizacji Polski dokonywane były
próby
łączenia
tradycyjnych
korowodów
zwierzęcych
z oficjalną
obrzędowością
chrześcijańską. Na tym podłożu ukształtował się
specyficzny charakter polskiej szopki kościelnej.
n.

Uroczystość Bożej Rodzicielki Maryi

Święto maryjne obchodzone 1 stycznia w Kościele
katolickim, podkreślające aspekt macierzyństwa
Maryi związane z jednym z najstarszych dogmatów
Kościoła o Bożym Macierzyństwie Maryi.
Pierwszy dogmat maryjny, uznający Maryję za Bożą
rodzicielkę, został oficjalnie włączony do kanonu
kościelnego na soborze w Efezie w 431 roku.
Wiązał się on ze sporem między biskupami
Kościoła, nestorianami i monofizytami.

Kościół apelował i przeforsował ideę dwóch
pierwiastków istniejących równolegle w Chrystusie –
ludzkiego i boskiego. Tym samym Maryja stawała się
matką Boga a nie tylko Chrystusa.
Niegdyś było to święto Jezusa – święto Obrzezania
Pańskiego, które Cerkiew prawosławna i Kościół
anglikański nadal świętują, potem Uroczystość
Imienia Jezus, która do dziś obchodzona jest w wielu
Kościołach protestanckich. Obecnie w Kościele
katolickim jest to święto maryjne, jednak pośrednio
dotyczy Jezusa, bo czci się Marię, jako jego Matkę.
Święto istnieje oficjalnie od 1931 roku, kiedy Pius XI
włączył je do obrzędów na pamiątkę soboru w Efezie.
Pius XI wyznaczył na coroczną pamiątkę tego święta
dzień 11 października. Reforma liturgiczna w roku
1969 nie zniosła tego święta, ale podniosła je do rangi
uroczystości nakazanych i przeniosła na 1 stycznia.
Wybrano ostatni dzień w oktawie Bożego Narodzenia,
aby po wyśpiewaniu hymnów dziękczynnych na cześć
Jezusa, złożyć odpowiedni hołd Jego Świętej
Rodzicielce
Święta Boża Rodzicielka Maryja
Pierwszy dzień Nowego Roku to ósmy dzień od
Narodzenia Jezusa. Według prawa żydowskiego każdy
chłopiec miał być tego dnia obrzezany. W oktawę
Bożego Narodzenia, dziękując Bogu za przyjście na
świat Chrystusa, Kościół obchodzi uroczystość Maryi
jako Matki Bożej, przez którą spełniły się obietnice
dane całej ludzkości, związane z tajemnicą Odkupienia.
Tego dnia z wszystkich przymiotów Maryi czcimy
szczególnie Jej macierzyństwo. Dziękujemy Jej także
za to, że swą macierzyńską opieką otacza cały Lud
Boży.
Poświęcenie
Maryi
pierwszego
dnia
rozpoczynającego się roku
ma także inne znaczenie.
Matka
Jezusa
zostaje
ukazana ludziom jako
najdoskonalsze stworzenie,
a zarazem jako pierwsza
z tych, którzy skorzystali
z
darów
Chrystusa.
Pragnienie zaakcentowania
specjalnego wspomnienia
Matki Bożej zrodziło się
już
w
starożytności
chrześcijańskiej. Kościół
zachodni już w VII wieku wyznaczył w tym celu dzień
1 stycznia.
Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi to
najstarsze maryjne święto. Do liturgii Kościoła
wprowadził je dość późno papież Pius XI w roku 1931
na pamiątkę 1500. rocznicy soboru w Efezie (431).
3

CHRZĄSZCZ NR 1 (10)

Pius XI wyznaczył na coroczną pamiątkę tego święta
dzień 11 października. Reforma liturgiczna w roku
1969 nie zniosła tego święta, ale podniosła je do
rangi uroczystości nakazanych i przeniosła na
1 stycznia.

Jeszcze Polska nie zginęła…
Kilka dni temu ( tekst pisany był w połowie
listopada) przeżywaliśmy 96 rocznicę odzyskania
niepodległości. Były podniosłe słowa władz
państwowych, filmy przygotowane specjalnie na tę
okazję, audycje w radio, czy marsze patriotyczne.
Jednak wielu z nas zapomniało już o wielkim
przesłaniu, jakie niesie ze sobą 11 listopada.
Traktujemy go raczej jak kolejny dzień wolny od
pracy. Bierzemy urlop, robimy sobie tak zwany
,,długi weekend”. Czy mamy jeszcze w sobie miłość
do Ojczyzny?
Patriotyzm jest dla nas wielkim wyzwaniem.
Jan Paweł II pisał: ,,Oznacza umiłowanie historii,
tradycji, języka, czy samego krajobrazu ojczystego”.
Zastanawiam się, pisząc ten artykuł, czym dla mnie
jest Polska. Oto moje przemyślenia.
Ojczyzna pozwala mi czuć się potrzebną. Daje mi
świadomość skąd jestem. Mam swoje miejsce na
ziemi, do którego przynależę. Polska daje mi
poczucie bezpieczeństwa, a historia moich przodków
jest dla mnie siłą w trudnych chwilach.
Ojczyzna z całym swoim bagażem trudnych
doświadczeń dalej trwa. Jak mogę nie być dumna
z mojej polskości?
Często patriotyzm kojarzy nam się z czymś
podniosłym, a tak naprawdę Ojczyźnie można służyć
w bardzo prosty sposób. Niezależnie od tego, kim
jesteśmy i jakie mamy wykształcenie, możemy być
patriotami. Pod tą postawą kryje się znajomość
historii Polski, obrona jej dobrego imienia, duma
z osiągnięć naszych rodaków. Warto widzieć
pozytywne cechy naszego narodu i je rozwijać.
Kultywować polską tradycję, obyczaje, kuchnię.
Zachęcać do odwiedzania atrakcyjnych miejsc,
zabytków, polskich miast. Mamy się czym
pochwalić, korzystajmy z tego. Nie warto
rezygnować z naszej kultury na poczet obcych
obyczajów. Często, będąc zagranicą, widzę, jak
ludzie szukają polskości. Tworzą stowarzyszenia,
otwierają polskie sklepy, chodzą na mszę w
ojczystym języku. Zaczepiają przechodniów, gdy na
ulicy słyszą swój rodzinny język.
Wzór prawdziwego patriotyzmu prezentują nam
cenieni na całym świecie Polacy. Nasz papież Jan
Paweł II łączył umiłowanie tradycji z wiarą.
Troszczył się o pokój, poszanowanie dziedzictwa
kulturowego i tradycji. Jasno podkreślał swoją
miłość i tęsknotę do Ojczyzny.
4

Polskę rozsławili również znani artyści, poeci, malarze.
Dzięki swojej twórczości i talentowi pokazali siłę
społeczeństwa polskiego. Także nasi sportowcy godnie
reprezentują naród poza granicami państwa. Nie bójmy
się naszych talentów, umiejętności. Nie czujmy się
gorsi. Pokażmy światu, że jesteśmy silnym
i świadomym narodem.
Uczmy nasze dzieci historii Polski, szacunku do
symboli narodowych, tradycji, wywieszania flagi,
czy
posłuchajmy
czasem
pięknych
pieśni
patriotycznych. Jak to w piosence „Ojczyznę kochać
trzeba i szanować, nie deptać flagi i nie pluć na godło”.
Chciałabym jeszcze na jedną rzecz zwrócić uwagę.
Czytając wiersze znanych poetów, wyraźnie zauważam,
odnoszenie się do Boga. Chrześcijaństwo jest
kluczowym składnikiem naszej tożsamości narodowej.
Pamiętajmy o tym. Pomódlmy się czasem za naszą
Ojczyznę, podziękujmy za wolność, za nasze istnienie,
bo przecież Polski nie było na mapie, nasz kraj nie
istniał. Jak pisze Mickiewicz ,,tylko pod krzyżem, tylko
pod tym znakiem – Polska jest Polską, a Polak
Polakiem”.
A.P.

Przebieg Powstania Styczniowego
W przeddzień wybuchu Powstania Styczniowego, na
terenach Królestwa Polskiego istniały dwie główne
grupy. „Biali” propagowali zjednoczenie całego
społeczeństwa i pracę organiczną oraz dążenie do
rozszerzania Królestwa. „Czerwoni” natomiast byli
zwolennikami powstania zbrojnego przeciw caratowi,
by dokonać reform uwłaszczeniowych w wolnej już
Polsce.
Bezpośrednim powodem wybuchu Powstania
Styczniowego była tzw. branka, czyli przymusowy
pobór do carskiego wojska (chciano powołać do wojska
działaczy opozycyjnych). W związku z tym utworzono
Tymczasowy Rząd Narodowy, który wybrał Ludwika
Mierosławskiego na dyktatora. 22 I 1863 roku TRN
wydał manifest, w którym wzywał Polaków do walki
z caratem. Symbolem powstańców było godło
symbolizujące Orła, Pogoń i Archanioła, czyli herby
Polski, Litwy i Ukrainy.
Początek Powstania Styczniowego był sukcesem
Polaków, którzy zaskoczyli Rosjan. Ci ukryci
w większych miastach oddali prowincję powstańcom.
Walki prowadzone były w sposób podjazdowy, wojna
miała charakter partyzancki. Duże sukcesy w walce
z Rosjanami odnosił na ziemi kieleckiej Marian
Langiewicz. Jednak już w lutym miało miejsce
wydarzenie dla powstańców bardzo niekorzystne.
W Petersburgu podpisano konwencję Alvenslebena,
przewidującą
współpracę
prusko-rosyjską
przy
zwalczaniu powstańców.

CHRZĄSZCZ NR 1 (10)

Mimo że początkowo władze powstańcze składały
się głównie z Czerwonych, z czasem Biali starali się
zyskiwać coraz silniejszą pozycję. Zaczęli oni
popierać umiarkowanego Czerwonego, za jakiego był
uważany Langiewicz. W wyniku ich działań po
wyjeździe Mierosławskiego Langiewicz został
dyktatorem powstania. W tym czasie wojska
powstańcze ze zmiennym szczęściem toczyły zażarte
walki z oddziałami rosyjskimi. W kwietniu Biali
oficjalnie przystąpili do powstania i wkrótce objęli
nad nim władzę. W związku z tym powołano
składający się z Białych Rząd Narodowy.
We wrześniu 1863 roku Czerwoni rozpoczęli akcje
terrorystyczne wymierzone w zaborców.
W
jednym z zamachów zginął namiestnik Królestwa gen.
Berg. Następnie w październiku dowódca wojskowy
Romuald Traugutt został dyktatorem powstania.
Zreorganizował on władze powstańcze
i
oddziały zbrojne. Jednak ta próba ratowania powstania
nie miała już szans powodzenia.
Walki
prowadzone były na coraz mniejszą skalę,
a
coraz liczniejsze wojska rosyjskie skutecznie rozbijały
oddziały powstańcze.
W marcu 1864 roku car Aleksander II wydał ukaz
(dekret) o uwłaszczeniu. Miało to odciągnąć chłopów
od popierania powstańców. Z drugiej strony
zamierzano przez to ukarać szlachtę biorącą udział
w Powstaniu Styczniowym (miano odebrać jej ziemię
i przekazać w ręce chłopów). Działania te odniosły
pewien skutek, a siły powstańców stawały się coraz
słabsze. Jednym z ostatnich aktów powstania było
stracenie Trauguta w Cytadeli 5 VIII 1864 roku.
Od kwietnia tego roku dyktatorem powstania był
Aleksander Wyszkowski. Jednak pod koniec 1864
roku powstanie ostatecznie upadło.
Powstanie Styczniowe, które zakończyło się w 1864
roku, okazało się wielką klęską dla narodu polskiego.
Odzyskanie niepodległości stało się czymś
niemożliwym i nawet nie myślano wtedy o kolejnych
zrywach. Szacuje się, że po stronie polskiej poległo
ok. 20 tyś. żołnierzy. Odnotowano jednak bardzo
wielką rzecz – powstanie narodu – dotychczas za
naród polski uważano jedynie szlachtę. Od powstania
styczniowego do narodu zaczęto zaliczać mieszczan
i chłopów.

Myśli różnych ludzi o człowieku,
edukacji oraz senioralnym życiu
Ciąg dalszy.
Jesień życia – starość.
Wiosna – młodość jest porankiem,
lato – wiek dojrzały – pełnią życia,
a jesień – starość jest wieczorem.
Antoni Kępiński
Jesień w życiu ludzi jest okazją do refleksji i zadumy
nad przeszłością, teraźniejszością, a także nad
przyszłością własną oraz różnych wspólnot ludzkich.
W ,,Jesieni życia” wiemy już, że życie nie składa się
tylko z wielkich zdań i pełnionych stanowisk, ale także
z różnych drobiazgów i sytuacji.
Trudno określić granice ,,jesieni życia”,
ale demografowie stwierdzają, że co dziesiąty
mieszkaniec Ziemi ma obecnie 60 lat i więcej,
w Polsce żyje 6 milionów takich osób, w tym milion,
które ukończyły 80 lat.
O pięknie i mądrości Jesieni w przyrodzie pisał
Pino Pellegrini. Można to poniżej odnieść do ,,Jesieni
życia człowieka”:
,,Jesień jest mądra!
Odsłania odchodzące piękno (…) !
Dzięki za jesień!
Jesienią nic nie jest niedojrzałe, gwałtowne,
niezrównoważone.
Wszystko jest spokojne, wypełnione,
Dojrzałe , pogodzone, spójne.
Kocham jesień.
Nasza wędrówka przez życie przypomina wodę
zbierającą wszystko po drodze – dobre i złe, budujące i
burzące, satysfakcjonujące i żałosne, ludzkie
i nieludzkie.
,,Ludzie – Pisza Burrus Frederick Skinner
i Margaret E. Voughan – chcą żyć, ale nie chcą być
starzy. I wielu ludzi nie miałoby nic przeciwko swoim
siedemdziesięciu latom, gdyby nadal mogli robić to, co
robili mając lat czterdzieści.”
,,Młode pokolenie – pisał Karel Capek – jest
przekonane, że z nimi nadchodzi lepszy świat. Stara
gwardia jest przekonana, że wraz z nią lepszy świat
odchodzi. W ten sposób koło się zamyka.”
Dla mnie i moich rówieśników nadszedł czas seniora!
Tykania zegara nie da się zatrzymać.
Nie należę do ludzi, o których pisał Tadeusz
Kotarbiński:
,,Niejeden marnuje czas dany mu do przeżycia,
Ponieważ martwi się, że ma tego czasu tak mało”.

5

CHRZĄSZCZ NR 1 (10)

Już siedemdziesięciolatek powinien od czasu do
czasu włączyć wsteczny bieg, ale nie bać się pasji
i ryzyka, bo życie stałoby się powtarzalne i nudne.
Po żarliwej młodości korzystać należy w okresie
,,Jesieni życia” ze zdobytych doświadczeń własnych
oraz innych osób.
Skoro czas nie zamierza stanąć, cieszmy się
dniem dzisiejszym oraz radością i pomocą
życzliwych ludzi.
Powtórzmy za Stanisławem Jerzym Lecem
,,Być człowiekiem – to trudna rzecz” i przyjmijmy
jego odpowiedź na pytanie – co dalej?
,, Nie skostnieć, ale nie sflaczeć,
trwać na posterunku, ale nie stać w miejscu,
być giętkim, ale nieugiętym,
być lwem czy orłem, ale nie zwierzęciem,
nie być jednostronnym, ale nie mieć dwóch
twarzy,
trudna rzecz”.
Jeden z wybitnych i kochanych Polaków, trener
piłkarskiej
reprezentacji
Kazimierz
Górski
powiedział w swoje osiemdziesięciolecie:
,,Każde pokolenie coś tam przeżywało, czegoś
było świadkiem i do tego wraca. Bo to historia.
Trzeba ją znać, ale nie wolno nią żyć. Żyje się tym,
co dzisiaj i co może być jutro”.
Po kilkudziesięciu latach życia dobrze wiemy,
że los człowieka zależy nie tylko od niego, ale także
od planów i działań oraz ambicji i postawy innych
ludzi: naszych najbliższych oraz przełożonych
i podwładnych.
Warto pamiętać o Prawie Allena:
,,Niemal we wszystko łatwiej się wplątać
Niż później wyplątać”.

Zadania edukacji
w funkcjonowaniu ludzi
Należy rozpatrywać cele i zadania w czterech
wielkich układach: społeczeństwo, człowiek, praca
i kultura. Wyprowadzamy je bowiem z różnych
dziedzin życia zbiorowego oraz z bogatego
repertuaru funkcji ludzkich.
Jako optymista podzielam pogląd cesarza Marka
Aureliusza, że ,,Życie jest w kolorze, który ma twoja
wyobraźnia”, oraz myśl Adama Asnyka:
,,Do tych należy jutrzejszy dzień,
Co nowych pragną zdobyczy,
Kto się usuwa w ciszę i cień
Ten się do żywych nie liczy”.
Czas był i jest naszym darem oraz zadaniem,
ale także kapitałem ludzkim, nauczycielem
i lekarzem. Czas przeznaczony na życie i wola
aktywnego życia wyczerpują się szybciej niż
sądzimy.
6

Aby wytrzymać trudy i wykorzystać szanse ,,Jesieni
życia” potrzeba mieć nadzieję, upór oraz wolę działania,
a także umieć zdobywać zaufanie ludzi, ich współpracę
i przyjaźń. Posiadanie przyjaciół jest czymś pięknym
i budującym nasze wspólnoty ludzkie!
A co poza miłością – pyta Stefan Świerzawski?
,,Poza miłością mądrość jest największym skarbem
człowieka,
zresztą równie ważnym”.
Dodam od siebie: Sztuką życia jest dawanie siebie
innym, ale także równocześnie branie od innych.
Czynić to należy i warto przez całe życie, chociaż nie
należy oczekiwać pełnej wdzięczności i spolegliwości
od wszystkich ludzi.
Warto mieć nadzieje i marzenia, oraz postępować
zgodnie z radą Mikea Yaconelliego:
,,Spoglądaj wstecz z wdzięcznością,
patrz naprzód z nadzieją,
spoglądaj w górę z ufnością.
Może wtedy otrzymasz rozgrzeszenie?”.
Posiadanie przyjaciół jest czymś pięknym.
Zaś o miłości tak pisze Pam Bron: ,,Liczy się
miłość, reszta to tylko błyskotki”.
A czym jest mądrość? ,,Mądrość – pisał Kazimierz
Przerwa – Tetmajer – jest syntezą obserwacji,
doświadczeń, kombinacji i wyobraźni”.
Co jeszcze poza przyjaźnią, miłością i mądrością?
Chyba marzenia i nadzieja.
O nadziei tak pisał Jean Paul Sartre: ,,Nadzieja jest
najcenniejszą towarzyszką życia”.
Nadzieja jest u podstaw podejmowania decyzji oraz
działań i postaw ludzi.
Dodam od siebie: Sztuką życia jest dawanie siebie
innym i równocześnie branie od innych.
C.d.n.
Prof. dr hab. Czesław Banach
Pracownik naukowy Uniwersytetu Pedagogicznego
Im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie.

Kasia – bohaterka.
Była ładna. Być może najładniejsza we wsi. Skończyła
16 lat. Wiek w sam raz do zamążpójścia. Nie miała zbyt
wielu dziewosłębów, bo była biedna i miała jeszcze
troje rodzeństwa. Zresztą nie dbała o to, bo jej obiektem
westchnień był Franek z sąsiedniej wsi.
Spotykali się często, ale do ożenku Frankowi się nie
spieszyło. Być może rozglądał się za bogatszą
dziewczyną. Sam był bogaty i choć miał trzy siostry,
to potomek męski był u rodziców najważniejszy.
Więc nazywali go ,,Jedynos”.

CHRZĄSZCZ NR 1 (10)

Gdy kolejny kandydat przysłał dziewosłębów do
Kasi, ojciec uznał, że jest odpowiednim kandydatem
na przyszłego zięcia. Kasia też się nie wzbraniała.
Z urodą był jako – tako, miał nieduże gospodarstwo,
tak więc był sam na tych włościach. Można było więc
od razu być gospodynią.
Od dania na zapowiedzi, przez trzy tygodnie
marzyła, jak to ojciec dadzą cielną krowę, będzie
hodować jałowicę, od razu nasadzi kwokę na 16
jajach, a nawet gęś na 10 jajach. Może będzie
hodować 2 owieczki. Marzyła, ale te marzenia
przesłaniał wizerunek Franka. Widziała go wszędzie
i przy hodowli bydła, przy wylęgu piskląt
i przyrządzaniu strawy. Wszędzie była twarz Franka.
Właściwy kandydat był w drugim tle.
Ale Franek nie pojawiał się, nie dbał o to, aby
przeszkodzić jej zamążpójściu. Już jutro ma być ślub.
Wszystko przygotowane. Matka upiekła pierogi
jaglane i reczczane, tata kupili piwa. Krawcowa
kończy szyć ubrania ślubne. Wszystko było
w należytym porządku. Był to czas sianokosów,
początek czerwca. Panna młoda biegnie z ubraniem od
krawcowej z sąsiedniej wsi przez łąki. Pech chce,
że przy ścieżce Franek suszy siano. Zatrzymuje się
przed nim i z goryczą w głosie mówi mu, jak bardzo
wyglądała posłańców od niego, że tylko on jest jej
miły na tym świecie. Może on nie zdawał sobie
sprawy, jak dziewczyna jest w nim zadurzona.
Wydusił tylko z siebie: ,,jak jutro nie weźmiesz ślubu,
to się z tobą ożenię”.
Dziewczynę sparaliżowało. Przecież wszystko
przygotowane. Biegła do domu jak na skrzydłach.
W jej głowie kołatały się tysiące myśli. Co zrobić?
Może on tylko żartował, a jeśli mówił prawdę?
Jak z tym żyć u boku nie kochanego człowieka?
Miotała się z tymi myślami przez całą noc.

Katarzyna Krukowska z domu Porzuc
Rok 1929

Franciszek Krukowski na emigracji w Kanadzie
Lata 1928 – 1932.
Nadszedł dzień wesela. Wszystko przebiegało według
ustalonej normy. Przyjechały furmanki z panem młodym.
Panna młoda włożyła ślubne ubranie. Zasiedli za stołem.
Za chwilę miały się odbyć przeprosiny. Za oknami pełno
młodzieży tzw. surowiec (był taki zwyczaj, że młodzież
nie proszona na wesele, przychodziła, aby popatrzeć na
całe uroczystości). Wśród tłumu Kasia dostrzega Franka,
który stoi jakiś markotny, ze spuszczoną głową. Jej przez
głowę przebiegła myśl jak błyskawica: ,,nasze krowy nie
pojone”. Szybko wybiegła w ślubnym ubraniu, chwyciła
nosze (nosiłki) i wiadra, szybko pobiegła do rzeki.
Obecni osłupieli, jedni pukali się w głowę,
inni podziwiali jej zaradność. Biegła co tchu, a za nią
Franek rzędolił: ,,nie jedź do ślubu, ożenię się z tobą”.
Wróciła do domu i do ślubu pojechała, ale dalej nie
wiedziała co ma zrobić. Zaczęła głośno płakać.
Ksiądz pyta pana młodego, jaki jest powód jej płaczu?
Pan młody tłumaczy, że nie ma pojęcia.
We wnętrzu kościoła w Mokrymlipiu trwały prace
wykończeniowe. Stały gęsto rozstawione rusztowania.
Panna młoda decyduje się
na ucieczkę, kluczy
między kołkami tam i z powrotem,
aż wreszcie
dopadła wielkich drzwi. Wybiegła szybko
z
kościoła na drogę i pomiędzy furmankami pobiegła
w stronę wsi.
Wszyscy stali zadziwieni. Ksiądz, pan młody i cała
reszta orszaku, a nawet furmani patrzyli oniemiali
na oddalającą się, bielejącą postać panny młodej.
Wpadła do domu, gdzie goście raczyli się jadłem
i popijali piwem. Oni też oniemieli tak, jak tamci
w kościele. Matka, gdy pojęła co się stało, zemdlała.
Ojciec klął w niebogłosy. Kasia zmieniła ubranie na
robocze, porwała motykę i poszła daleko w pole okopywać
kartofle.

7

CHRZĄSZCZ NR 1 (10)

Za jakiś czas wszystko ucichło. Tylko w rosyjskiej
gazecie rozpisywali się o tym zdarzeniu (gazetę
prenumerowali na plebanii) . Czas płynął, skończyli
się posłańcy proszący o rękę Kasi. Była to już
dziewczyna ze skazą, jak wybrakowany towar.
Franek przyciśnięty do muru, z wielkim ociąganiem
przysłał swaty. Ale warunek przedślubny był prawie
nie do spełnienia. Zażądał takiej sumy pieniędzy od
ojca Kasi, że ten musiał sprzedać kilka morgów
ziemi, uszczerbiając tym majętność pozostałych
dzieci.
Ślub wzięli w 1911 roku. Rodziły się im dzieci:
w 1912 r. – Aniela, w1916 r. – Stanisław, w 1919 r. –
Jan. Żyli długo i szczęśliwie. Franek w latach 20
ubiegłego stulecia wyemigrował do Ameryki.
Wrócił z pokaźną sumą pieniędzy i spłacił grunt
swoim siostrom. Prowadzili gospodarstwo, stać ich
było na dziewczynę służebną. Byli zgodnym
małżeństwem – to byli dziadkowie mojego męża –
syna Anieli.
Posłowie.
Opisane lata były bardzo odległe – początek XX
wieku. Bohaterami tego opowiadania są: Katarzyna
Krukowska z domu Porzuc i jej mąż Franciszek
Krukowski. Z bohaterką opowiadania przeżyłam
11 lat pod wspólnym dachem. Historię tę znałam na
pamięć, bo wielokrotnie była ona opowiadana.
Jedni pukali się w głowę, że coś niby z głową nie tak,
drudzy wychwalali Kasię za jej odwagę. Nieważne,
co ktoś o tym myślał, ale odważyć się na taki krok
w tamtych latach - mogła tylko bohaterka.
Stefania Krukowska

Szkoła żydowska
w Szczebrzeszynie (1927 -1930)
Prywatna
Żydowska
Szkoła
Ludowa
im. Włodzimierza Medema w Szczebrzeszynie
z językiem nauczania żydowskim powstała
z inicjatywy zorganizowanego w 1925 roku
szczebrzeskiego
oddziału "Zjednoczenia Szkół
Żydowskich", przewodniczącym którego został
J. Szpryngier.
Obowiązki przewodniczącego pełnił prawdopodobnie
do roku 1929, bowiem na Spisie imiennym dzieci z
klasy II - III sporządzonym 29 września 1929 roku
pojawia się w podpisie Icek Gał.
Wybór Włodzimierza Medema na patrona szkoły
stanowić może informację o poglądach politycznych
członków "Zjednoczenia...", co daje się także
zauważyć w programie nauczania - brak zajęć
z religii - najprawdopodobniej nauczano jej
w zakresie początkowym w domu.
8

Potwierdzają to dane z nieco późniejszego okresu,
mianowicie w sierpniu 1935 roku Szloma Flinder
informował Inspektorat Szkolny w Zamościu: cheder
mój nie jest prowadzony pod względem
systematycznym, bowiem grupa dzieci uzyska
początkową naukę przedmiotów religijnych w domu
prywatnym.
Wg danych z roku 1930 szczebrzeski oddział
"Zjednoczenia Szkół Żydowskich" liczył 99
członków. Głównym celem działalności oddziału
było prowadzenie szkoły żydowskiej, na utrzymanie
której zdobywano środki finansowe poprzez
organizowanie
odczytów,
koncertów,
kwest
publicznych. Zachowane dokumenty obrazują
działalność szkoły do roku 1930, wielu z jej uczniów
zginęło podczas okupacji, zachowały się jednak ich
nazwiska, nazwiska nauczycieli, wykaz nauczanych
przedmiotów, plan zajęć... To niewiele informacji,
ale jakże istotnych dla poznania młodych,
żydowskich mieszkańców Szczebrzeszyna.
W dniu 14 czerwca 1927 roku członkowie
szczebrzeskiego oddziału "Zjednoczenia Szkół
Żydowskich" z J. Szpryngierem na czele skierowali
do rady Szkolnej Powiatowej w Zamościu pismo
z
prośbą
o
pozwolenie
na
otwarcie
w Szczebrzeszynie szkoły powszechnej z językiem
nauczania żydowskim - sprawy ówczesnego
szkolnictwa elementarnego regulowały Tymczasowe
Przepisy o szkołach elementarnych w Królestwie
Polskim, Dziennik Ustaw Ministerstwa Wyznań
Religijnych i Oświecenia Publicznego Nr I z dnia 1
października 1917 roku.
Prośba "Zjednoczenia..."
została rozpatrzona
pomyślnie, 8 października 1928 roku Rada Szkolna
Powiatowa w Zamościu skierowała do J. Szpryngiera
pismo następującej treści:
Do "Zjednoczenia Szkół Żydowskich" na ręce
p. J. Szpryngiera w Szczebrzeszynie.
W uwzględnieniu wniesionej prośby z dn. 14
czerwca 1927 roku Rada Szkolna Powiatowa na
posiedzeniu w dniu 22 września 1928 r. w myśl
Tymczasowych Przepisów o szkołach elementarnych
w Królestwie Polskim art. 78 Dział IV , Dz. U. M. W.
R i O. P nr I z 1 października 1917 i na podstawie
Okólnika kuratorium Okręgu Szkolnego Lubelskiego
z dnia 28 lutego 1927 r. Nr 3030/27 uchwaliła
udzielić koncesji na prowadzenie polsko - żydowskiej
szkoły im. Wł. Medema w Szczebrzeszynie na rok
szkolny 1928/29.
Przyczem komunikuje się, że na podst. art. 80 tej
samej ustawy każdoczesnego kierownika szkoły ma
zatwierdzić Pan Inspektor Szkolny,

CHRZĄSZCZ NR 1 (10)

zaś inne siły i ich kwalifikacje mają być podane
władzom szkolnym (Inspektorowi Szkolnemu) do
wiadomości.
Art. 85. Odpowiedzialność za stronę hygieniczno sanitarną ponosi Pan, jako utrzymujący szkołę, zaś
odpowiedzialność ze strony wychowawczo - naukowej
ponosi kierownik szkoły.
Art. 86. nadzór nad szkołą będzie sprawował Pan
Inspektor Szkolny.
Art. 87. szkoła obowiązana jest prowadzić
przepisane księgi szkolne, przedkładać roczne
sprawozdania Inspektorowi Szkolnemu i na żądanie
Władz Szkolnych udzielać wszelkich informacji.
podpisał
:
przewodniczący
Rady
w Zamościu.

Kazimierz
Lewicki, W dn. 27 listopada 1927 roku przewodniczący
Szkolnej
Powiatowej "Zjednoczenia...", J. Szpryngier otrzymał "do
wiadomości i doręczenia" pismo zatwierdzające wybór
Zamość 28 X. 1928 r. Rywki Prefitier na stanowisko kierowniczki szkoły.
Z chwilą nominacji na powyższe stanowisko,
Decyzją
Zarządu "Zjednoczenia Szkół Rywka
Prefitier
zamieszkała
w
Zamościu,
Żydowskich" na stanowisko kierownika
szkoły prawdopodobnie miała tam tylko zameldowanie,
wybrano Rywkę Prefitier, we wrześniu 1927 roku J. bo raczej trudno byłoby jej codziennie dojeżdżać do
Szpryngier, przewodniczący oddziału pisał do Szczebrzeszyna, chyba że koleją do stacji Brody Małe.
Inspektora Szkolnego w Zamościu:
Szczebrzeszyn liczył wówczas ok. 7000 mieszkańców,
wg danych z 1931 roku było ich 7 496, Obszar miasta
Niniejszym mam zaszczyt prosić o zatwierdzenie łącznie z gruntami wynosił 26,6 km² Inteligencja
p. Rywki Prefitierówny jako kierowniczki szkoły składała się z ludzi bądź należących do wolnych
ludowej im. Wł. Medema w Szczebrzeszynie. przy zawodów, bądź też poświęcających się służbie
niniejszym załączamy odpis dyplomu prywatnego państwowej i samorządowej, względnie zatrudnionych
Żydowskiego Seminarjum Koedukacyjnego w Wilnie w spółdzielczości, handlu i przemyśle.
oraz zaświadczenie pracy w szkole powszechnej
Regina Smoter Grzeszkiewicz
w Pińsku w roku szkolnym 1926/27.

Styczeń

Uczniowie klasy I oraz uczniowie z roku 1929
(poniżej) przy których nie oznaczono klasy Prywatnej
Żydowskiej Szkoły Ludowej im. Włodzimierza
Medema; przedruk z "Book of Memory to the Jewisch
Community of Shebreshin" (Kiryat Yam 1984, s. 55)
za zgodą Ziomkostwa Żydów Szczebrzeskich z Izraela
(list z dnia 05.08.1999 roku ).

Nowy Rok zawitał wreszcie
stary sobie poszedł.
Co tam rośnie w mrozach stycznia?
Dzień rośnie po trosze!
Wróbelkowi serce rośnie,
że wiosny doczeka,
chociaż jeszcze droga do niej
mroźna i daleka.
Rosną w styczniu zaspy śniegu,
że wóz w nich ugrzęźnie
a na szybach rosną srebrne
liście i gałęzie.
Więc na inne pory roku,
nie patrzy zazdrośnie
mroźny styczeń: bo w nim także
mnóstwo rzeczy rośnie!
Ficowski Jerzy
9

CHRZĄSZCZ NR 1 (10)

Z miasta
Rozstrzygnięcie konkursów
świątecznych
W dniu 18 grudnia poznaliśmy zwycięzców
bożonarodzeniowego
konkursu
plastycznego.
Szczegółowe
wyniki
z posiedzenia
komisji
oceniającej - niżej.
Na scenie MDK swoje talenty wokalne
zaprezentowali w tym dniu również uczestnicy
konkursu kolęd. Dokładne zestawienie laureatów
w poszczególnych kategoriach wiekowych- niżej.
W trakcie obrad jury na scenie wystąpiły uczennice
PSM
I stopnia
w Szczebrzeszynie,
z krótkim
koncertem kolęd.
Atmosfera nadchodzących świąt przyjemnie unosiła
się w sali widowiskowej, udzielając się uczestnikom
i zgromadzonej publiczności. W naszej galerii foto
zamieściliśmy zdjęcia z tego niezwykle ciepłego
grudniowego dnia.
MDK Szczebrzeszyn

Gminne Spotkanie Opłatkowe
W niedzielę 21 grudnia na Rynku Miejskim
w Szczebrzeszynie odbyło się tradycyjne spotkanie
opłatkowe.
Harcerze przekazali Betlejemskie Światełko Pokoju
na ręce burmistrza Mariana Mazura, który w imieniu
władz miasta złożył mieszkańcom gminy życzenia
świąteczne. Ksiądz dziekan Krzysztof Świta odczytał
zaś fragment ewangelii wg św. Łukasza mówiący
o narodzeniu Jezusa.
Jak zawsze przy tej okazji oprócz łamania się
opłatkiem i życzeń nie zabrakło również wigilijnych
specjałów kulinarnych oraz wspólnego kolędowania.
Kolędy i pastorałki wykonali: zespół młodzieżowy
działający przy MDK pod kierunkiem Mariusza
Czochry, uczniowie i nauczyciele PSM I stopnia
w Szczebrzeszynie oraz Szczebrzeska Kapela
Podwórkowa.
MDK Szczebrzeszyn

Przekazanie ognia jerozolimskiego władzom miasta
Nagrodzone prace

V

Wszyscy śpiewamy kolędy.

10

Młodzieżowy zespół MDK Szczebrzeszyn
śpiewa kolędy

CHRZĄSZCZ NR 1 (10)

Na Nowy Rok 2015 Miejsko – Gminna
Biblioteka Publiczna w Szczebrzeszynie
życzy wszystkim swoim Czytelnikom
pomyślności, spełnienia marzeń, a także
mnóstwa cudownych i wzniosłych dni.

Sylwester na rynku

31 grudnia na rynku miejskim w Szczebrzeszynie
odbyła
się
coroczna impreza
sylwestrowa
zorganizowana przez Gminę Szczebrzeszyn oraz
MDK w Szczebrzeszynie. Przed północą burmistrz
miasta i gminy Marian Mazur złożył mieszkańcom
życzenia noworoczne, następnie wszyscy zgromadzeni
Na styczeń proponujemy państwu kolejne nowości
na rynku miejskim podziwiali pokaz sztucznych ogni,
wydawnicze.
po którym nastąpił dalszy ciąg wspólnej zabawy.
Simon Kernick ,, Termin" – właścicielka dobrze
m.
prosperującej firmy odbiera telefon od szantażysty.
Anonimowy rozmówca informuje ją, że jej
czternastoletnia córka Emma została porwana i żąda
pół miliona funtów okupu w ciągu 48 godzin.
W przypadku zawiadomienia policji dziecko umrze
wyjątkowo bolesną śmiercią.

Uczestnicy imprezy oglądają pokaz ogni sztucznych

James Rollins ,,Amazonia" – ekspedycja
naukowa przepada bez wieści w amazońskiej dżungli.
Kilka lat później wycieńczony, umierający mężczyzna,
jeden z zaginionych, pojawia się w niewielkiej wiosce
misyjnej. Okazuje się, że wszedł do dżungli
z amputowaną przy barku ręką, a wyszedł z dwoma
zdrowymi. Tropem poprzedniej ekspedycji naukowej
rusza kolejna wyprawa.
Akcja ,,Amazonii" toczy się w tropikalnej dżungli
porastającej dorzecze najdłuższej rzeki świata.
Kryje ona przerażającą tajemnicę – dla jednych
oznacza miliardy dolarów, dla innych – strach,
obłęd i śmierć.
Zapraszamy
MGBP w Szczebrzeszynie

A teraz wspólna zabawa.

11

CHRZĄSZCZ NR 1 (10)

,,ILUSTRACJA MOJEJ
ULUBIONEJ KSIĄŻKI”
W dniu 18.12.2014 r został rozstrzygnięty konkurs
Cmentarze w Topólczy
plastyczny ,, Ilustracja Mojej Ulubionej Książki”,
organizowany przez Miejsko – Gminną Bibliotekę Topólcza, wieś zlokalizowana w obrębie gminy
Zwierzyniec, w przeszłości
należała do dóbr
Publiczną w Szczebrzeszynie.
szczebrzeskich pozostających pod zarządem Dymitra
z Goraja. 14 listopada 1398 roku Topólczę wraz
z pozostałymi wioskami (Źrebce, Kulików,
Deszkowice, Michalów, Kosobudy, Brody, Bodaczów,
Siedliska, Złojec, Bortatycze, Hyża, Płoskie, Lipsko
i Wieprzec) darował Dymitr swoim bratankom.
(M.Stankowa Dawny powiat Szczebrzeski XIV – XVIII
w. W-wa 1975, s 24).
Pierwsze wzmianki o istnieniu w Topólczy cerkwi
pochodzą z roku 1533, dane z roku 1580 potwierdzają
tę informację, zarządzający wówczas cerkwią pop
posiadał także własną zagrodę.
Rok 1596 zapisał się w historii prawosławnej
diecezji
chełmskiej
(w
której
granicach
administracyjnych zlokalizowany był dekanat
szczebrzeski, a w jego obrębie Topólcza) zawarciem
unii z Kościołem Katolickim, w wyniku czego na
byłych parafii prawosławnych zaczęły
Adresatami
konkursu
były
dzieci
z
grup bazie
przedszkolnych( praca grupowa – 1 praca z grupy), powstawać unickie. Dotyczy to również Topólczy z klas I – III, IV – VI szkoły podstawowej, I – III cerkiew prawosławna stała się świątynią unicką
gimnazjum( prace indywidualne).
(greckokatolicką) p. w. Narodzenia Matki Bożej.
Kat. Dzieci z grup Przedszkolnych prace zbiorowe:
Z roku 1840 pochodzą informacje o istnieniu
Miejsce I
topóleckiej parafii unickiej, w skład której oprócz
Przedszkole Samorządowe w Szczebrzeszynie grupa
Topólczy wchodzą wsie: Turzyniec, Wywłoczka
,,Wiewiórki”,
i Rudka, parafia liczy 363 wiernych.
Przedszkole Samorządowe w Szczebrzeszynie grupa
Chełmska diecezja unicka istniała do roku 1875,
„Misie”,
została zlikwidowana z rozkazu cara Aleksandra II
Przedszkole Samorządowe w Szczebrzeszynie grupa
Romanowa jako ostania ze znajdujących się na
„Biedroneczki”
terenach zabranych przez Rosję; bezpośrednią
Przedszkole Samorządowe w Bodaczowie grupa
przyczyną likwidacji unii był wybuch powstania
„Pszczółki”
styczniowego. Unitów zmuszano do przejścia na
Przedszkole Samorządowe w Bodaczowie grupa 5 – 6
prawosławie - w Topólczy powstaje parafia
latki.
prawosławna, istnienie której datuje się na lata 1875
Kat. Dzieci klas I-III szkół podstawowych (prace
- 1914. W roku 1915 biskup lubelski Marian Fulman
indywidualne)
erygował w Topólczy parafię rzymskokatolicką,
Miejsce I Oliwier Jakubiec, Marika Jakubiec
cerkiew została zaadoptowana na kościół, świątynia
Kat. Dzieci klas IV – VI szkół podstawowych
otrzymała wezwanie Izydora Oracza.
( prace indywidualne)
C.d.n.
 Miejsce I Weronika Bździuch
Regina Smoter Grzeszkiewicz
Kat. I-III gimnazjum
 Miejsce I Magda Daniłowicz

„Chrząszcz” – miesięcznik informacyjny
Wydawca – Stowarzyszenie Przyjaciół Szczebrzeszyna
Redakcja –Zygmunt Krasny, Joanna Dawid, Mateusz Sirko
Adres : 22-460 Szczebrzeszyn ul. Pl. T. Kościuszki 1
E-mail: sps@onet.eu
Projekt rysunku Chrząszcza – Monika Niechaj
12

www.chrzaszcz.com.pl