You are on page 1of 32

NR 63 | 13 LUTEGO 2015 | ISSN 2084-9117 | NAKŁAD 30.000 EGZ.

www.pozatorun.pl

BEZPŁATNA GAZETA REGIONU TORUŃSKIEGO

Jesteśmy też na facebook.com/pozatorun

Naturalny
snajper

Gmina Chełmża
Feliks Stolkowski wydał książkę o Nawrze
12

***

Chełmża
Można zdobyć pieniądze na
usunięcie azbestu
15

***

Gmina Łubianka
Młodzi unihokeiści zjadą do
Łubianki
16

***
Gmina Zławieś Wielka

Jak trzeba, wskoczy do pontonu, zanurzy w wodzie, wzbije się w powietrze wiatrakowcem. By zrobić kolejne, zapierające dech, zdjęcie.
Daniel Pach - utytułowany fotoreporter z naszego regionu.
4

Zespół Harmonia obchodzi jubileusz
17

***
Gmina Lubicz

Kończą etap budowy kanalizacji w Grębocinie
18

2

FELIETONY

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

FELIETON

stopka redakcyjna
Redakcja „Poza Toruń”

Kulą w płot

Złotoria, ul. 8 marca 28
redakcja@pozatorun.pl

Wydawca
Goldendorf

JACEK
KIEŁPIŃSKI

Z

Masz dla
nas temat?

Red. Łukasz Piecyk
czeka na informacje

Kontakt pod numerem:
733 842 795

uwagą
obejrzałem
Interwencję Polsatu
poświęconą wyjazdowi szkoleniowemu radnych
z Obrowa do Zakopanego.
Jak zapowiadała lokalna prasa - miało być ostro. Jeszcze
nim ktokolwiek zobaczył
program, już każdy mógł
przeczytać, że pojawienie się
telewizji wywołało awanturę
z udziałem policji. Ogólnie:
afera, skandal.
Materiał
zrealizowano
sprawnie, przy użyciu klasycznych w takich przypadkach chwytów - jedną kamerą, dokładnie telefonem
komórkowym, reporter nagrywa oficjalnie bawiących
się wieczorem uczestników
szkolenia, a drugą, ukrytą, rejestruje ich reakcje. I
wszystko przebiegało zgodnie ze scenariuszem - radnych sprowokował nagrywający ich telefon, wyrwali
go reporterowi, który odpowiednio głośno, by zarejestrowała to druga kamera,
protestował.
Klasyka gatunku. Ale tym
razem reporter Polsatu miał
pecha. Nagrał nie tych rad-

Redaktor naczelny
Radosław Rzeszotek

nych. W zakopiańskim hotelu szkolili się bowiem przedstawiciele dwunastu gmin z
terenu całej Polski. Co zrobić? Program nie miał być
przecież o samej idei szkoleń, tylko o złych radnych z
Obrowa, którzy dopuścić się
mieli niegodnych czynów i
narazić na szwank budżet
gminy. Zaczęło się więc szycie montażem, sugerowanie,
że choć ich na zdjęciach z
Zakopanego nie ma, to jednak oni prym wiedli w alkoholowej imprezie. Udało się?
Czytając komentarze pod
artykułami na ten temat widać wyraźnie, że nie. Wielu internautów zauważa, że
coś w tym materiale nie gra.
Ogólnie, Polsat trafił kulą
w płot. Bo dziś to radni z
Obrowa, otrząsnąwszy się z
szoku po kontakcie z bojowo
nastawioną telewizją - zapowiadają przejście do kontrofensywy. Wysłuchałem ich
argumentów (str. 6) - mają
sporo dział do wystawienia,
nazwijmy je dowodami na
tendencyjność. Szykuje się
chyba ciekawy proces.

Zastępca redaktora naczelnego
Jacek Kiełpiński (GSM 723 030 103)

Redaktor wydania
Kinga Baranowska
Dział reportażu i publicystyki
Marcin Tokarz, Tomasz Więcławski
(GSM 535 405 385)

Dział informacyjny
Łukasz Piecyk, Aleksandra
Radzikowska, Michał Ciechowski

Kultura
Łukasz Piecyk

Zdjęcia
Adam Zakrzewski,
Łukasz Piecyk, Maciej Pagała

REKLAMA
Aleksandra Grzegorzewska
(GSM 512 202 240), Agnieszka
Korzeniewska (GSM 534 206 683),
Małgorzata Kramarz
(GSM 607 908 607),
Karol Przybylski (GSM 665 169 292),
reklama@pozatorun.pl

Skład
Studio Poza Toruń

Druk
Agora S.A.

ISSN 4008-3456
Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń.
***
Na podstawie art.25 ust. 1 pkt 1b ustawy z dnia 4 lutego
1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych
Agencja Public Relations Goldendorf zastrzega, że
dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych
w “Poza Toruń” jest zabronione bez zgody wydawcy.

13 lutego 2015 r.

pozatorun.pl

REKLAMA

3

4

REPORTAŻ

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

Naturalny snajper

Porusza się małym, wszędobylskim samurajem. Jak trzeba, wskoczy do pontonu, zanurzy w wodzie, wzbije się w powietrze wiatrakowcem. By zrobić kolejne, zapierające
dech, zdjęcie. Daniel Pach - utytułowany fotoreporter z naszego regionu.

J

Jacek Kiełpiński

edziemy skrajem pól, tuż przy
brzegu Wisły, z Wielkiej Nieszawki w stronę Solca Kujawskiego. Auto podskakuje jak piłka,
koła co chwilę buksują, wyrzucając błoto wysoko w górę. Daniela normalna droga do pracy. Co
chwilę pokazuje palcem ptaki kołujące nad pobliskimi wzgórzami.
- Kruki mają oblot. Sporo ich
dzisiaj. O, na szczycie drzewa, siedzi bielik. Tam leci drugi. Wszyscy są... A koło tej główki na Wiśle
robiłem zdjęcia fokom. Najpierw
zajrzymy do czatowni. Jednej z
wielu - puszcza oko zamaszyście
wywijając kierownicą.
Aż trudno uwierzyć, ale
to właśnie tym mikrym
samochodzikiem zjeździł
ponad 40 tysięcy kilometrów po naszym
województwie
zbierając materiał
filmowy do cyklu
o parkach krajobrazowych kujawsko-pomorskiego.
Wspaniałą wizytówkę bogatej przyrody
regionu
warto znaleźć
na YouTube.
- Mamy
cuda i
warto
je pokazywać
- za-

pewnia.
- Rocznie około
półtora
tysiąca
obcokrajowców
przyjeżdża w nasze
strony, by
filmować i
robić
zdjęcia
przyrodni-

cze. Poważnie. Też trudno mi było
w to uwierzyć. A przyciąga ich
głównie Wisła, największa, dzika
rzeka Europy.
Schodzimy nad brzeg. Czatownia pokryta trzciną wtapia się w
skarpę.
- Kiedyś była o wiele bardziej
przytulna. Miała ściany z płyt OSB
- tłumaczy pokazując ich resztki.
- Ale ktoś ją spalił. I od tego czasu
znowu marzniemy tu z kolegą na
potęgę.
Jak wytrzymać w takim miejscu cały zimowy dzień? I to bez
ruchu?

- Przećwiczyłem różne ciuchy. Te wszystkie gore, srore też.
Najlepsze są kurtki i ocieplane
spodnie szwedzkiej armii. No i
buty. Mam takie, które wytrzymują do... minus stu stopni - schodzi
na wiślaną ostrogę obejrzeć ptasie
ślady. Czyta w nich. Tu przysiadła
czapla, tam lądował bielik. Twierdzi, że właśnie rodzi mu się plan
na niedzielę. Trafi tu o świcie,
jeszcze w ciemnościach i spokojnie poczeka.
Fotografią żyje od ponad trzydziestu lat. Pierwszym "Druhem",
gdy udało się zdobyć do niego
film, można było zrobić 12 zdjęć.
Sam je wywoływał w łazienkowej, doraźnej ciemni.
- To była magia. Od razu
poczułem, że właśnie to
chciałbym robić w życiu.
Zaczął pracę w powstającym
wówczas
toruńskim
oddziale
"Gazety Wyborczej".
Potem
była

"Gazeta
P o -

m o rska". Gdy wracał
kiedyś z materiału
realizowanego wraz
z jej dziennikarzem
Adamem Willmą,
prawie przejechał
we mgle bosego
człowieka w garniturze i z wielkim ptakiem
pod pachą.
Z atrzymał
się i zrobił

zdjęcie, które przeszło już do historii. "Człowiek z kaczką" wygrał
Konkurs Polskiej Fotografii Prasowej. Zdjęcie to było nominowane
do World Press Photo i otworzyło Danielowi drogę do sukcesów
- został wielokrotnie laureatem
największych polskich konkursów
fotograficznych: Grand Press Photo i WBK Press Foto.
- Z mężczyzną, którego ostatecznie zatargaliśmy do domu,
zaprzyjaźniłem się - dodaje. Niestety, rok później zginął pod
kołami samochodu prawie w tym
samym miejscu...
O wielu bohaterach swoich
zdjęć mówi z sympatią. W nieprawdopodobnie zagraconej pracowni Stanisława Zagajewskiego,
genialnego rzeźbiarza z Włocławka, bywał wielokrotnie. Portretował Zygmunta Kałużyńskiego w
domu, gdy ten nikogo już u siebie
nie chciał gościć. Przez sześć lat
robił zdjęcia chasydom zjeżdżającym corocznie z całego świata
na grób cadyka Elimelecha. Od
dwunastu lat utrwala najbardziej
oryginalne procesje Bożego Ciała
w różnych częściach kraju. Interesują go oryginalne zwyczaje i
obrzędy, jak choćby Turki Wielkanocne w Sandomierzu, czy
Palenie Judasza na szczytach
gór Beskidu Niskiego, skąd
zresztą pochodzi.
- Szukam ciągle tematów do szeroko pojętego
cyklu "Ginąca Polska". Ale
nie chcę przerysowywać,
szukać na siłę sensacji. Nie
jestem paparazzim. Może
bardziej, z racji przyrodniczych
zainteresowań, bywam snajperem.
Takim naturalnym, niegroźnym
snajperem.
Wiedzę przyrodniczą czerpie z
literatury fachowej i od znawców
tematu, w tym myśliwych, choć
zabijanie zwierząt jest mu kompletnie obce. Głównie jednak uczy
się sam - metodą prób i błędów.
- Wchodzę w takie miejsca,
których nawet myśliwi nie znają.
Obiekty moich zainteresowań jeden strzał odstraszyłby na długo.
Najczęściej jestem sam, co bywa
niebezpieczne. Kiedyś prawie
wciągnęło mnie bagno przy brzegu Gardęgi koło Rogóźna. Ratując
życie patrzyłem jak muł pochłania

mojego canona. Kiedyś uciekając
przed szarżującym łosiem wskoczyłem do rzeki łamiąc dwa żebra
o jakiś badyl. Mam przynajmniej
co opowiadać.
A co jest najważniejsze w fotografii?
- Pomysł. Sprzęt oczywiście
też. Kiedyś sprzedałem samochód, by kupić długi obiektyw.
Jakbym dziś miał takie auto, też
bym sprzedał i kupił jeszcze dłuższą rurę - przyznaje. - Ale najważniejszy jest pomysł. Zrobiłem
kiedyś zdjęcie Wałęsy w Toruniu,
na którego wskazuje palcem Bóg
Ojciec z wiszącego kawałek dalej
obrazu. Trzeba się było położyć
w odpowiednim miejscu... Robiąc zdjęcie policjanta z lizakiem,
przed którym klęczy kierowca zdobyło nagrody - przewidziałem,
że dojdzie do tej sceny, gdy szofer
wynurzy się spod samochodu.
W fotografii przyrodniczej jest
podobnie. Wiele zachowań zwierząt można i trzeba przewidzieć,
niektóre zwierzaki przyciągnąć
dźwiękami - prezentuje swój telefon, na którym zarejestrowanych
ma setki odgłosów natury. - Mysikrólika, ptaszka z ADHD, w życiu
bym nie sfotografował na tutejszych kaczych dołach, gdyby nie
zainteresował się tym, co mam tu
dla niego nagrane.
Dziesięć lat twórczego eksplorowania tej wspaniałej nadwiślańskiej dziczy zaowocowało
albumem "Wielka Nieszawka.
Dziedzictwo natury", który naprawdę powala. Ciekawe czy jakakolwiek inna gmina w Polsce
mogłaby się pochwalić równie
znakomitym materiałem zdjęciowym z dzikich zakątków swojego
terenu? No, ale dziesięć lat pracy...
- Teraz przymierzam się do
albumu poświęconego najdzikszym zakątkom województwa. Są
miejsca, o których niewielu wie.
Razem z przyjaciółmi: filmowcem
Piotrem Kwaśniakiem i Romualdem Owedykiem, znakomitym
pilotem wiatrakowca, zbieramy
zarazem materiały filmowe o dzikim kujawsko-pomorskim. Chcemy zrobić materiał, który otworzy
wszystkim oczy. Raj mamy u nas
naprawdę na wyciągnięcie ręki.

13 lutego 2015 r.

REKLAMA

pozatorun.pl

5

Zwrot podatku z zagranicy!
TimeTax Sp. z o.o.

w cenie pobranej przed rozliczeniem)
- Traktujemy naszych klientów indywidualnie, monitorujemy ich sprawy podatkowe,
telefony do Urzędów Skarbowych w celu przyspieszenia
biegu spraw, wyjaśnień itp.
również są wliczone w cenę

G

łównym profilem naszej działalności jest
pomoc w zakresie odzyskania zwrotu podatku za
pracę za granicą. Oferta dotyczy następujących krajów:
Holandia, Niemcy, Anglia,
Belgia, Dania, Irlandia, Austria, Norwegia, USA.

- Klient ma możliwość wyboru, czy woli zapłacić z góry
przed rozliczeniem, czy mamy
pobrać opłatę dopiero po odzyskaniu zwrotu, jako pobrany procent od odzyskanego
podatku (choć nie dotyczy to
każdej usługi)
- Zaufało Nam już 30 tysięcy osób, dołącz do Nas i
pozwól Nam udowodnić nasz
profesjonalizm.

Dodatkowe usługi z poszczególnych krajów:
Niemcy:
- zasiłek rodzinny (Kindergeld)
- rozliczanie GEWERBE
(jednoosobowa działalność
gospodarcza)
Holandia:
- wyrabianie numer SOFI dla
partnera fiskalnego
- dodatek do ubezpieczenia
ZORGTOESLAG
- zasiłek rodzinny (Kinderbijslag)

Jesteśmy już w Toruniu!
Belgia:
- zasiłek rodzinny
Norwegia:
- zasiłek rodzinny/opiekuńczy
Za cel stawiamy sobie rzetelne zweryfikowanie jakie
ulgi i odliczenia podatkowe
mogą być zastosowane, aby
otrzymali Państwo możliwie

jak najwyższy zwrot.
Nasza firma ma ugruntowaną pozycję na rynku. Zbudowaliśmy silne relacje z władzami podatkowymi w Belgii,
Holandii i Niemczech. Systematycznie śledzimy zmiany
dokonujące się w prawie podatkowym. Dzięki ogromnej
wiedzy i doświadczeniu proponujemy naszym klientom

najkorzystniejsze rozwiązania.
Dlaczego warto wybrać TimeTax?
- Pobieramy opłatę tylko
raz, prowadząc sprawę klienta do momentu odzyskania
zwrotu (jeżeli w trakcie prowadzenia sprawy przychodzą
pisma, które należy wypełnić,
czy przetłumaczyć robimy to

Współpracujemy z Biurem
Rachunkowym Pani Darii
Malinowskiej
ul.Broniewskiego 5c/17, 87100 Toruń
tel. 56 6619555
kom. 604 190 101
e-mail. torun@timetax.pl
www.timetax.pl

6

REGION

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

Honor gminy
O zakopiańskim wyjeździe szkoleniowym radnych z Obrowa usłyszała, za sprawą
„Interwencji” Polsatu, cała Polska. W programie pominięto jednak szereg okoliczności,
bez których wydźwięk tej sprawy jest zafałszowany.
Jacek Kiełpiński

Główni bohaterowie programu „Interwencja” na temat wyjazdu radnych z Obrowa do Zakopanego. To te osoby szarpały się z reporterem Polsatu. Problem w tym, że nie są to radni z Obrowa.

E

misję tego wydania "Inter- brać mu telefon komórkowy, któwencji" zapowiadały szeroko rym ostentacyjnie nagrywał zdalokalne "Nowości". Wszyscy rzenie.
mieli się przekonać, jak za pu- Pewnie sądzono, że to prabliczne pieniądze bawią się
obrowscy radni
W hotelu byli przedstawiciele
i jaką to wszczęli awanturę na
widok reportera 12 samorządów z całej Polski biotelewizji. Tym- rący udział w trzydniowym szkoczasem na zdjęciach z ukrytej leniu i przypadkowi goście. To ich
kamery radnych nagrano w trakcie potańcówki
z Obrowa nie
z are j e st row a no...
- Bo było już po kolacji i pew- cownica naszego urzędu, bo w
nie wszyscy byliśmy już w swoich programie pojawił się komentarz
pokojach - tłumaczy Krzysztof dziennikarza dotyczący jednej z
Michalski, przewodniczący Rady uczestniczek szkolenia, pani obGminy. - W hotelu byli przedsta- sługującej radę, że to ta z nagrania
wiciele 12 samorządów z całej Pol- "która odbiera telefony" - komenski biorący udział w trzydniowym tują radni. - Trafili kulą w płot, ale
szkoleniu i przypadkowi goście. w Polskę poszło, że to myśmy się z
To ich nagrano w trakcie potań- nimi szarpali. Bzdura.
W programie pojawia się jedcówki, na której niektórzy zostali.
Ukryta kamera reportera Pol- nak radny z Obrowa, który wsposatu zarejestrowała m.in. dość mina o kolacji i jakichś nieokrekrzykliwą kobietę próbującą ode- ślonych do końca "buteleczkach".

Dzięki zgrabnemu montażowi
można odnieść wrażenie, że nagrano go następnego dnia rano
pod zakopiańskim hotelem.
- Ależ skąd! Polsat przyjechał
do nas w piątek na sesję, już po
powrocie z Zakopanego - tłumaczy radny Wiesław Popławski. - W przerwie obrad chciałem
tego dziennikarza zainteresować
problemem kłopotliwego wyjazdu z Obrowa na drogę krajową
w stronę Torunia. Niby mnie słuchał, ale, jak widać, wolał dokonać
manipulacji. Schował kamerę, powiedział, że nie nagrywa, a ja wyznałem szczerze, że pewnie i niektórzy za własne pieniądze jakiś
tam alkohol już po zakończeniu
wykładów zakupili. Moją twarz
zamglono, a słowa zniekształcono
puszczając je szybciej, pewnie by
uzyskać wrażenie człowieka "lekko wczorajszego".
Widzów mogło dziwić, dlaczego uczestnicy wyjazdu nie
opuszczali busa po wieczornym
przyjeździe pod urząd gminy, co
było złośliwie komentowane przez
reportera.
- Nie dało się, bo oni zastawili

wyjście kamerą - tłumaczy przewodniczący Michalski. - Czułem, że to prowokacja, chodziło
o to, bym kamerzystę odepchnął.
Wtedy by dopiero mieli materiał!
Dlatego prosiliśmy policję, by była
obecna, gdy zaczniemy wysiadać.
W programie podkreślano, że
bus, którym radni podróżowali, służyć ma osobom niepełnosprawnym, doszło więc - zdaniem
dziennikarza - do poważnej nie-

Trafili kulą w płot,
ale w Polskę poszło,
że to myśmy się z nimi
szarpali. Bzdura.

prawidłowości.
- Wśród 8 radnych i dwóch
pracowników urzędu, którzy byli
w Zakopanem, trzy osoby mają
orzeczenia o niepełnosprawności
- zauważa jednak Mirosława Kłosińska, sekretarz gminy. - Gmina
dysponuje jeszcze dwoma innymi
busami, z których w tym czasie
korzystali niepełnosprawni na naszym terenie.
Program Polsatu, jak i artykuły w lokalnej prasie, podważają
w ogóle sensowność wydawania
społecznych pieniędzy na szkolenia tego typu.
- Można radnych nie szkolić,
ależ oczywiście. Ale skoro w ich
ręce ma trafić czterdziestomilionowy budżet gminy, powinni
dysponować, moim zdaniem, odpowiednimi kwalifikacjami - tłumaczy wójt Andrzej Wieczyński.
- Wybraliśmy bardzo korzystną
ofertę znanej na rynku firmy Suprema Lex z Krakowa, bo była
okazja - szkolenie organizowano
dla 12 samorządów jednocześnie.
890 zł od osoby za trzy dni zajęć
z utytułowanymi specjalistami to
nie jest dużo. Standardowe ceny to
ok. 490 zł za jednodniowe szkole-

Fot. SCREENY
Z PROGRAMU
INTERWENCJA

nia, oczywiście, siłą rzeczy, o wiele
uboższe jeśli chodzi o zakres materiału.
A może trzeba było jechać
do Zakopanego innym, tańszym
środkiem transportu?
- Nie ma takiej możliwości.
Na paliwo wydaliśmy 650 zł. Bilet
PKS, dość tani zresztą, kosztuje 80
zł w jedną stronę. Dla dziesięciu
osób wychodzi 1600 - tłumaczy
sekretarz gminy.
Pozostają jeszcze dodatkowe
atrakcje, wytykane radnym w
programie.
- W czasie wolnym niektórzy
byli na Kasprowym Wierchu,
inni na Gubałówce, na basenie
nawet - przyznaje radny Roman
Skórski. - Każdy płacił za siebie.
O, mam tu jeszcze bilet na Kasprowy... 58 złotych. Za busa do
Kuźnic, 4 zł, też każdy płacił sam.
A Częstochowa? W materiale
prezentowanym w Polsacie pojawił się zarzut, że zamiast wracać
do domu zachciało się radnym
zwiedzać to miasto.
- Tuż przed Częstochową tachograf sygnalizował konieczność
przerwy w pracy kierowcy po 4,5
godzinach ciągłej jazdy, więc zjedliśmy obiad w Domu Pielgrzyma
na Jasnej Górze. W tym przypadku również każdy płacił za siebie
- tłumaczą radni.
Radny Skórski ma nawet paragon: żurek, schabowy i deser za
16,5 zł.
Wśród radnych szkolonych w
Zakopanem panuje przeświadczenie, że stali się obiektem medialnej
nagonki, jakiej wcześniej nigdy
nie przeżywali i nawet sobie nie
wyobrażali.
- Tu jednak nie chodzi o nas podkreślają. - Ale o naszą gminę,
którą zwyczajnie opluto, manipulując nagranym materiałem, by
wywołać jak najniekorzystniejsze
wrażenie. Dlatego zastanawiamy się nad wystąpieniem w tej
sprawie na drogę prawną. Mamy
inne, ważne sprawy na głowie, ale
honor gminy stawiamy na pierwszym miejscu.

13 lutego 2015 r.

pozatorun.pl

REKLAMA

7

8
Jestem człowiekiem
WYWIAD

O przywilejach faworyta, sekretach Dakaru, scenariuszu na wypadek najgorszego i zarządzaniu firmami za pomocą SMS-ów, z Rafałem Sonikiem, zwycięzcą Rajdu Dakar, wielokrotnym Mistrzem Świata,
biznesmenem i filantropem, rozmawia Marcin Tokarz
Zawsze powtarza pan, że quad to
najlepszy środek transportu. Czy
to znaczy, że zdarza się panu jechać nim do pracy albo na zakupy?
Nie stać mnie na taki luksus z
prostej przyczyny. Podczas jazdy
po mieście i na trasie muszę
pracować albo odpoczywać.
Quad jest faktycznie najlepszym
środkiem lokomocji, tyle że nie
da się na nim ani rozmawiać
przez telefon ani spać jadąc.
Człowiek podejmuje w swoim
życiu pewne decyzje, które rodzą
określone konsekwencje i zawsze
musi z czegoś zrezygnować.
Ostatnio prezydent Komorowski
powiedział, że dla niego Dakar
ma wymiar niemal mitologiczny,
ale również praktyczny, ponieważ
jedyne co mu doskwiera, będąc
głową państwa, to to, że nie może
prowadzić samochodu, a już na
pewno pojechać nim z gazem do
dechy. Wobec tego śmiejąc się
oznajmił, że dojeżdżając na metę
zrekompensowaliśmy mu tę stratę, bo on sam chętnie, by wsiadł
na taką maszynę i pomknął gdzie
tylko by go oczy poniosły.
Mówi się, że jazda na przedzie

Rajdu Dakar to błogosławieństwo,
a zarazem przekleństwo...
Jest jeszcze gorzej. Najbardziej
utrudnioną nawigację ma pierwszy dwuśladowy pojazd na trasie,
czyli quad jadący za czołówką
motocyklistów. Oni nie jadą w
pełni na „roadbook” jak mają
to narzucone quadowcy, tylko
od „waypointa” do „waypointa”,
co oznacza, że bardzo często,
znając specyfikę i topografię trasy
omijają jej fragmenty i zostawiają
mylące nas ślady. Przejeżdżają
przez miejsca, których my nie
mamy szans pokonać.
Po historycznym zwycięstwie w
Ameryce Południowej świat będzie traktował Rafała Sonika jako
faworyta kolejnej edycji. Spodziewa się pan ze strony organizatorów jakiejkolwiek zmiany ich podejścia?
Na pewno nie będą bardziej
pomocni, bo to nie leży ani w
ich obowiązku, ani w naturze.
Spodziewam się raczej dialogu jak
Dakar ulepszyć. Nie tylko utrudnić, bo nad tym na pewno będą
pracować sami. Mamy już nakreślone pola do rozmowy, z czego
się cieszę. Dojście takich konsul-

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

biblijnym

tacji do skutku traktuję jako
pozytywny skutek mojego
zwycięstwa, a czy spodziewam
się, że ktoś będzie myślał o mnie
jako faworycie? Tak. Czy to coś
zmieni w moim myśleniu, przygotowaniu? Nie. A jeśli już, będę
się starał jeszcze bardziej. Nigdy
nie czuję się faworytem jakichkolwiek zawodów, mimo iż są takie,
które wygrywam od kilku lat. To
usypia czujność.
Na Rajdzie Dakar jej utratę można przypłacić życiem. Czy rzeczywiście reprezentacja rozważała
przedwczesny powrót do kraju po
śmierci rodaka?
To jest zawsze pierwsza myśl,
kiedy dzieje się coś takiego. Dakarowa prawda jest jednak taka,
że ostatecznie wszyscy decydują
się jechać dalej. Niestety jedynym
sposobem oddania hołdu, dla
tych, którzy w swoim marzeniu o
Dakarze zachodzą za daleko albo
spotyka ich nieszczęśliwy przypadek, jest to, żeby dojeżdżając
na metę, w sposób symboliczny
zabrać ich ze sobą. W ten sposób
choć w małym procencie spełniamy ich marzenie.
Domyślam się, że na metę dojeżdża się lżejszym...
Przed rajdem ważyłem 90 kg
bez małego haczyka. Wczoraj
i dziś waga wskazywała 86 kg,
ale kilogram czy półtora już
odzyskałem, więc myślę, że
schudłem około 6 kg. To jest
nieuniknione, więc mówiąc
wprost - trzeba mieć, z czego
zrzucić.
Skoro tak, musicie się ostro nawadniać...
Pijemy specjalnie przygotowany
płyn z elektrolitami. Schodzi
kilkanaście litrów dziennie.
Zapasy uzupełniamy na każdym
postoju tak, aby wyjechać z pełnym camelbakiem, który mieści
3-4 litry płynów. Zwykle to
wystarcza, ale na tegorocznym rajdzie zabrakło
mi ich dwa razy. To się
zdarza bardzo rzadko,
jak jest niesamowicie
gorąco. Jednego dnia
było 50 stopni, kilka razy
temperatura wynosiła 47,
48. Wiedziałem, że muszę
racjonalnie dobierać siły,
aby się nie odwodnić. To te
sytuacje, w których każdy nieodpowiedzialny ruch sprawia,
że możemy się znaleźć
w naprawdę w dużych
kłopotach.
Czy zarząd i pracownicy firm, które
pan prowadzi mają
strategię działania
na wypadek najgorszego?
Oczywiście, inaczej
nie mógłbym się ścigać.
Ludzie, którzy ze mną pracują są
gotowi przejąć tę część obowiązków, która spoczywa na mnie
również podczas mojej nieobecności. To niekoniecznie muszą
być najgorsze okoliczności, bo
wystarczy, że w wyniku losowej

sytuacji musiałbym zostać na
dłużej na przykład w boliwijskim szpitalu i kontakt ze mną
przez jakiś czas byłby zerowy lub
prawie niemożliwy. Wszelkie
procedury i pełnomocnictwa
są ustawione tak, że pod moją
nieobecność firma nie przestanie
nagle działać.
Czy prowadzenie tak wielu potężnych przedsiębiorstw ma ze
sportem jakieś cechy wspólne?
Bez żadnej wątpliwości. W tym
wyczynowym sporcie znalazłem
się dzięki temu, że wcześniej nauczyłem się jako tako zarządzać
firmami. Wykształciłem w sobie
świadomość tego, jak kolosalne znaczenie ma „back office”,
czyli poziom organizacyjnego
i technicznego przygotowania
do rajdu. Ważne jest to, żeby
bezpośrednio przed startem i w
trakcie nie zajmować się różnego
rodzaju drobnymi sprawami,
którym czas poświęcić mogą
moi pracownicy. Konsekwencję w działaniu uważam za coś
zupełnie oczywistego. Jeżeli ktoś
jakąkolwiek czynność przerywa
przed jej zakończeniem, bez
bardzo istotnego powodu, to w
moich oczach traci autorytet.
Oglądając wiadomości, można
dojść do wniosku, że pan w tej
kwestii nadrabia za innych, ale
jakieś wady przecież i tak musi
mieć...
Ho, ho... Jeszcze jakie! Najlepiej spytać moich bliskich. W
większości mam świadomość
własnych wad, dzięki temu po
pierwsze, mogę nad nimi pracować, po drugie - nimi zarządzać,
a po trzecie - tak definiować
swoją rolę w teamie, obojętnie
czy w sporcie czy w firmie, aby
te słabe strony nie były uciążliwe
dla całego zespołu. Taka strategia
zbliża do życiowego sukcesu.
Każdy ma wady, w większości

inne, więc trzeba po prostu
opanować umiejętność ich
alokacji.
Chyba już łatwiej zarządzać pieniędzmi, czasem je rozdawać...
Jaki procent swojego majątku
przeznacza pan na szczytne cele?
Ja jestem człowiekiem biblijnym. Treść wielu przypowieści
tkwi mi głowie i jest drogowskazem. Jedną z nich jest ta o
jałmużnie. Według niej, nie ma
znaczenia, ile worów pieniędzy
przeznaczy bogaty na biednych.
Znaczenia ma, jaka to jest część
tego, czym dysponuje. 10 groszy
przeznaczone przez biedaka
dla innego biedaka może być
biblijnie warte więcej, niż worek
pieniędzy wręczony przez
bogacza. Mi w przeszłości, a
często i teraz bliżej jest chyba do
tych 10 groszy, niż wypchanych
banknotami worów. Staram się,
by moja pomoc była właściwa
do potrzeb.
Rafała Sonika wszędzie pełno.
Ponoć zarządza pan firmami
zdalnie. Co by pan począł, gdyby
nie Internet?
Trafił pan nie w dziesiątkę, ale
w ósemkę... Ja z Internetem staram się mieć mniej wspólnego,
bo po prostu mnie nie wciągnął.
Firmami zarządzam głównie
za pomocą SMS’ów, a powód
ku temu jest trywialny. SMS’y,
w przeciwieństwie do maili,
narzucają zwięzłość i wymuszają na piszącym elementarne
procesy decyzyjne.
Telefon nie parzy?
To narzędzie pracy. Mam trzy.
Pierwszy służy mi wyłącznie
jako ładowarka, drugi w razie
awarii trzeciego, którego używam rzecz jasna do dzwonienia.
Jestem też wyposażony w około
20 baterii. Na nich mogę prowadzić rozmowy nawet przez
tydzień.

13 lutego 2015 r.

REGION

pozatorun.pl

Gdzie są unijne
pieniądze?

9

Witold R. z Lipna jest oskarżony o dokonanie przestępstwa
przeciwko mieniu przeciwko sześciu firmom z regionu.
Grozi mu do 8 lat więzienia

R

Tomasz Więcławski

azem budowali oczyszczalnię ścieków w Aleksandrowie Kujawskim,
ale podwykonawcy do dziś
walczą o zarobione przez siebie pieniądze. To łącznie setki
tysięcy złotych. Wielu straciło
na tej inwestycji nerwy i posiwiało. Nie wierzą w uczciwe
zamiary R. Ten tłumaczy się,
że zbankrutował na tej inwestycji.
- Wykonywałem na tej budowie instalacje centralnego
ogrzewania i grzewcze - mówi
Krzysztf Kitler, właściciel firmy "Hydro-Term" z Torunia.
- Wcześniej współpracowałem
przy innych inwestycjach z
R. Swoje zadanie wykonałem
wiele miesięcy temu. Od roku
toczę batalię o odzyskanie ponad 110 tysięcy złotych. Przecież to mogło przewinąć do
góry nogami mój biznes.
Akt oskarżenia przeciwko
Witoldowi R. skierował do
Sądu Rejonowego w Aleksandrowie Kujawskim prokurator.
- Coś tam się dzieje w tej
sprawie, ale do końca nie pamiętam, o co tam chodzi mówi "Poza Toruń" R. - Pro-

kurator coś tam skierował.
Akt oskarżenia stanowi, że
R. w okresie od 4 lipca 2013
roku do 22 listopada 2013
roku w Aleksandrowie Kujawskim doprowadził właściciela
Przedsiębiorstwa FHU "Hydro-Term" Krzysztofa Kitlera
do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 110,
259 tysięcy złotych poprzez
zawarcie z pokrzywdzonym
kontraktu na wykonanie prac,
o których mowa wcześniej, a
po wykonaniu robót niezapłacenia kwoty.
Analogiczny zarzut sformułowany jest w odniesieniu do
pięciu innych firm na kwoty
- 59 tysięcy złotych, 48 tysięcy złotych, 44 tysięcy złotych,
197 tysięcy złotych i blisko 60
tysięcy złotych.
- Jeszcze wiosną w naszym domu zapewniał nas, że
wszystko będzie w porządku,
a nie płaci tylko dlatego, że
jemu główny wykonawca nie
przelał należnych środków mówi rozemocjonowana żona
Krzysztofa Kitlera. - Na kawkę
przyjechał i udawał niewiniątko. Po paru dniach dowie-

działam się, że zamknął swoją
działalność. Analogiczną firmę otworzyli w Lipnie na jego
żonę. Komornik nie może nic
mu zająć, bo całe jego mienie
przekazane zostało już na kogoś innego.
A jak tłumaczy się Witold
R.?
- Ta inwestycja zrobiła
ze mnie dziada - mówi były
przedsiębiorca z Lipna. - Dwadzieścia siedem lat prowadziłem działalność gospodarczą,
a teraz nie mam nic. Z czego mam ludziom zapłacić?
Główny wykonawca prac - Jan
Gutkowski z Leszna - jest mi
winien milion złotych za tę
inwestycję. Z moim przedstawicielem sądzimy się z nim w
Poznaniu. Przecież nie został
wyrzucony z tej inwestycji bez
przyczyny. Oczyszczalnia miała stać do 15 stycznia, a nadal
nie działa.
Inwestycja realizowana była
przy udziale środków z Unii
Europejskiej. Cały szkopuł
jednak w tym, ze ustalenia
prokuratora są inne niż twierdzenia R.
"Stwierdzono, że w czasie

Witolda R. (po prawej) spotkaliśmy w toruńskim sądzie.

budowy inwestycji przebudowy Oczyszczalni Ścieków pod
nazwą "Przebudowa (modernizacja) i rozbudowa oczyszczalni ścieków w aglomeracji
Aleksandrów Kujawski, pomimo odebranego od Przedsiębiorstwa "Gutkowski - Jan
Gutkowski" z/s w Lesznie,
głównego wykonawcy Inwestycji, należnego wynagrodzenia, jak wynika z potwierdzenia przelewów i dokumentów
bankowych, podejrzany Witold R. do chwili obecnej nie
zapłacił swoim podwykonawcom należności za wykonane
przez ich przedsiębiorstwa
prace" - czytamy w akcie
oskarżenia.
R. ma kwestionować przed
sądem, bo m.in. z Krzysztofem
Kitlerem toczy się jego osobna
sprawa o niezapłacenie należności w Toruniu, swoje podpisy na dokumentach odbioru

Fot. ŁUKASZ
PIECYK

prac, jak wskazuje pełnomocnik p. Kitlera.
- Facet mówi, że ostatnią
koszulę by mi oddał, gdyby
miał - mówi Krzysztof Kitler.
- Niczego oficjalnie nie ma, a
przecież wiem doskonale, że
przy kolejnych inwestycjach
działa. Jest prokurentem w firmie żony. Krew mnie zalewa,
gdy widzę go na kolejnych budowach. Mieszkać ma gdzie,
samochody ma, ale niczego
ruszyć się nie da.
R. twierdzi w rozmowie z
nami, że nie żadnych innych
zaległości niż te, które powstały w wyniku inwestycji
w Aleksandrowie Kujawskim.
Do redakcji zgłaszają się jednak osoby, którym firma R. nie
zapłaciła za wykonanie robót
przy innych inwestycjach w
regionie. Do sprawy wrócimy.
t.wieclawski@pozatorun.pl

10

REGION

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

Zwyciężyło
dobre serce

Łzy szczęścia w oczach chorej dziewczynki były najlepszym
dowodem na to, że warto. Społeczność lokalna nie zostawiła
jej samej. Grali dla niej koledzy, nauczyciele, księża,
ludzie mediów i żużlowcy

P

Tomasz Więcławski

iłkarski turniej charytatywny "Okruszek szczęścia dla
Dominiki" zakończył się
wielkim sukcesem. Robert Kościecha zorganizował imprezę,
która zostanie zapamiętana na
długo. Było wiele wzruszeń, chwil
łapiących za serce, a także dużo
śmiechu, zabawy i ciepłych słów.
Nie o zwycięstwo w turnieju
toczyła się gra, a o zdrowie Dominiki Lipińskiej. Nastolatka z Lubicza Górnego toczy walkę ze złośliwym nowotworem. Porusza się
o kulach, ale uśmiech nie zniknął
z jej twarzy. Podjęła walkę, którą
chce wygrać.
W zawodach sportowych, które miały pomóc zebrać środki na
rehabilitację uczennicy Zespołu
Szkół w Lubiczu, w szranki stanęło 8 zespołów. Hala sportowa
przy szkole pękała w szwach.
Każdy chciał dołożyć swoją cegiełkę do końcowego sukcesu.
Turniej był rozgrywany w towarzyskiej atmosferze, ale od samego początku nikt nie odstawiał
nogi. Do półfinałów awansowały
zespoły Eska Team, Mundurówki, Nauczycieli Zespołu Szkół w
Lubiczu i Żużlowców (KS Toruń).

- Dominika jest wspaniałą,
młodą osobą - mówi Robert Kościecha, organizator wydarzenia.
- Jej walka z chorobą może być
drogowskazem dla innych. Nie
mogłem stać obojętnie, gdy dowiedziałem się o jej sytuacji. Rehabilitacja może potrwać wiele
lat, więc chociaż w mały sposób
mogliśmy taką zbiórką pomóc
rodzicom nastolatki, którzy muszą być jeszcze silniejsi niż ona.
I są. W rozmowach z mamą i
tata uczennicy Zespołu Szkół nie
słychać cienia zwątpienia. Przez
rok przeszli bardzo wiele, ale cały
czas wierzyli, że ich ukochana córeczka wróci do zdrowia.
- Nie umiem wyrazić tego, jak
bardzo jestem państwu wdzięczny - mówił podczas zawodów ojciec Dominiki. - Jestem niezwykle wzruszony, że tak wielu ludzi
dobrego serca przyszło na to wydarzenie. Po prostu: dziękuję.
Sam Robert Kościecha również wyszedł na parkiet i nawet
strzelił gola w jednym ze spotkań.
Jego drużyna odpadła jednak po
dramatycznej serii rzutów karnych kończących rywalizację w
fazie grupowej. W półfinałach

lepsi okazali się nauczyciele z ZS
i żużlowcy. To oni mieli zmierzyć
się w wielkim finale imprezy.
Zanim to jednak nastąpiło, w
części oficjalnej turnieju Dominika podziękowała wszystkim,
którzy włączyli się w zbiórkę
środków na jej rehabilitację. Przemawiali: wójt gminy Marek Olszewski, który przekazał od siebie
środki na leczenie dziewczynki,
Hanna Anzel, przewodnicząca Rady Gminy, której biżuteria
cieszyła się wielką popularnością
podczas licytacji, a także Joanna
Ardanowska, dyrektor Zespołu Szkół w Lubiczu, która była
współorganizatorem wydarzenia
i włożyła jego organizację wiele
serca.
- Jesteś wspaniałą dziewczynką i jesteśmy tu dla ciebie - mówiła Hanna Anzel.
Wtórował jej włodarz gminy.
- Nie możemy pozostawać
obojętni na to, co dzieje się w naszym otoczeniu - mówił Marek
Olszewski. - Frekwencja pokazuje, że lubiczanie są ludźmi o dobrych sercach.
Nad prawidłowym przebiegiem zmagań czuwał Jarosław

Mezalians w szafie
„Romeo i Mrówka” - nowy spektakl Teatru „Baj Pomorski”

C

Laura Słabińska, reżyserka spektaklu, zachęca
całe rodziny do wizyty w Baju Pomorskim

Mowa tu bowiem o dodatkowej atrakcji
przedstawienia, którą jest występ trzech,
przypadkowych osób z widowni. Pojawią
się one u boku Magika-Narratora oraz Asystenta K. - iluzjonistów, którzy przygotowali widowisko pełne sztuczek i niesamowitych zdarzeń.
- Punktem wyjścia do każdej sztuki jest
miłość, a punktem wyjścia do teatru lalek
jest zawsze magia – twierdzi reżyserka. Stąd to połączenie.
Scenografię dla magicznego przedstawienia przygotowała Aneta Tulisz-Skórzyńska. Dozę tajemniczości zapewni muzyka Marka Papaja.

Gryckiewicz, który dowodził sędziami zawodów, a także wcielał
się w rolę spikera. W meczu o
trzecie miejsce, dość niespodziewanie, zwyciężyła drużyna Radia
Eska, którą do sukcesu poprowadził Marcin Pułaczewski, konferansjer zawodów. O zwycięstwie
w całym turnieju musiała rozstrzygnąć seria rzutów karnych,
które lepiej wykonywali nauczyciele z miejscowej szkoły. Tym samym główne trofeum pozostało
w Lubiczu Górnym.
- Nie liczą się miejsca, a to, że
mogliśmy zagrać dla Dominiki
- mówili zgodnie pedagodzy. Czekamy na jej powrót do szkoły.
Jesteśmy z Tobą.
Dominika nie mogła ukryć
wzruszenia.
- Wiedziałam, jacy ludzie są
w tej szkole, ale dzisiejszy turniej pokazał mi, jak wielu ich jest
- mówiła łamiącym się głosem
nastolatka. - Nie zapomnę wam
tego.
Do puszek i podczas licytacji

Fot. TOMASZ
WIĘCŁAWSKI

udało się uzbierać ponad 8 tysięcy złotych. Poza Toruń dołącza się
do podziękowań organizatorów
dla wszystkich, którzy przyczynili się do tego sukcesu. Jesteście
wielcy. Dziękujemy, że mogliśmy
grać razem z Wami!

MOŻESZ
POMÓC
Darowizny na leczenie
Dominiki można wpłacać
na konto:
15 1060 0076 0000 3310
0018 2615
z dopiskiem 24072 - Dominika Lipińska
Przekaż 1% podatku:
KRS: 0000037904
Cel szczegółowy 1%:
24072 Dominika Lipińska

Oddział
w Łubiance

Wieści z Baja

zy możliwa jest miłość dwóch niepasujących do siebie postaci? Odpowiedź na to pytanie jako pierwsze
poznają osoby, które 1 marca o 16.30 stawią się w Teatrze „Baj Pomorski”. Wtedy
bowiem odbędzie się prapremiera przedstawienia „Romeo i Mrówka” (od 6 lat).
Zabawny spektakl obfituje w dużą dozę humoru i niespodzianek.
Wszystko zaczęło się od tekstu napisanego przez Martę Guśniowską na zamówienie teatru.
- Tekst miał opowiadać o stereotypach i
uprzedzeniach - wyjaśnia Zbigniew Lisowski, dyrektor Baja. - Autorka ze swego zadania wywiązała się bardzo dobrze i powstała
komedia o głębszym i mądrym przesłaniu.
Marta Guśniowska połączyła siły z reżyserką Laurą Słabińską, z którą już wcześniej
tworzyły zgrany duet. Co z tego wyszło?
- Pełna efektów prestidigitatorskich opowieść o ślepej miłości Mrówki do Mrówkojada - zapowiada Małgorzata Strzyżewska,
p.o. sekretarza literackiego teatru. - Ich
uczucie musi pokonać przeszkody stawiane
przez rodziny.
Przygody bohaterów komplikują się, gdy
młoda Mrówka poznaje swoją przyszłą teściową. Pani Mrówkojadowa pary nie widzi
jednak na ślubnym kobiercu, bo wybranka
jej syna jawi się jako doskonała przekąska.
Bogu ducha winny Mrówkojad także nie
ma lekko, bo na jego widok rodzina Mrówki uciecha w popłochu.
- Ta postać widzów na pewno nie odstraszy, bo tytułowy Romeo to niepoprawny romantyk z poczuciem humoru - dodaje
Małgorzata Strzyżewska. - Teatr nie odpowiada jednak za znikanie osób w trakcie
spektaklu.

Popularny żużlowiec Robert Kościecha był nie tylko twarzą akcji.
To dzięki niemu w Lubiczu pojawili się najlepsi obecnie toruńscy
żużlowcy

P

lacówka w Łubiance ma nowoczesny wygląd, utrzymana jest w
wysokim standardzie. Zadbano
szczególnie o funkcjonalność i przyjazność. Wszystko po to, by maksymalnie poprawić jakość obsługi klientów,
którzy korzystać z placówki mogą przez
calą dobę.
Możliwe to jest dzięki specjalnej
strefie samoobsługowej czynnej 24 godziny na dobę. Dzięki takiemu rozwiązaniu klienci mogą wpłacać i wypłacać
pieniądze oraz wykonywać inne ważne

czynności bez pomocy pracowników
banku, także w środku nocy.
Do dyspozycji klientów oddano bankomat z funkcją wpłatomatu, zwykły
bankomat oraz InfoKiosk, umożliwiający klientom szybkie i łatwe zalogowanie się na swoje konto, by sprawdzić
rachunek, dokonać przelewu, założyć
lokatę, złożyć zlecenie okresowe itd.
Oczywiście, o ile posiadają aktywowaną usługę Internet Bankingu (IB) lub
Internet Bankingu dla Firm (IBF).
(WT)

13 lutego 2015 r.

REGION

pozatorun.pl

Masywna
fabryka jaj

11

Zaczynał od hodowli bażantów. Teraz
odtwarza stary, polski gatunek kury tęczankę nioskę. Jego nazwisko będzie
widniało w księgach wskrzesicieli

M

Tomasz Więcławski

arans, polbar i czubatka
dworska, a zaraz nieopodal spacerujący kiściec
tajwański. Takie cuda spotkamy
w zagrodzie Leszka Juraszka z
Lubicza Dolnego. Sam nazywa
siebie cichym ekologiem. Kury
potrafią gdakać, co nie wszystkim
w okolicy się podoba, ale były leśnik znacznie bardziej ceni sobie
naturę od ludzkiej kultury.
- Zaczynałem z dziesięć lat
temu od bażantów - opowiada
swoją historię Leszek Juraszek.
- Dorobiłem się dziewięciu gatunków, z bażantem złocistym na
czele. Kiścca tajwańskiego musiałem nawet w starostwie zgłosić,
bo to bardzo rzadki u nas egzemplarz. Nie można go sobie tak po
prostu mieć. Potrzebne są wszystkie papiery.
Hodowlę kur mężczyzna zaczynał od gatunku miniaturek
- kurek hybrydek. Miał je w różnych kolorach. A, że człowiek lubi
popadać ze skrajności w skrajność, to później postanowił mieć
także te największe - Brahmy.
- To gatunek kury pochodzący z Indii - zdradza hodowca. -

Jedna sztuka potrafi ważyć 5 do
6 kilogramów. Oni tam muszą
takie mieć, bo za dużo ludzi tam
mieszka (śmiech). Małymi by się
nie najedli wszyscy.
W Polsce po II wojnie światowej jedna pani profesor wyhodowała kurę Polbar. Tę też w swoim
stadku ma Juraszek. Ale zapaleńców, którzy chcą mieć kolorowo
w ogrodzie jest coraz więcej.
- Sam wystąpiłem w tym roku
o wpisanie do rejestru odtworzonego przeze mnie gatunku kury
tęczanki nioski - mówi z dumą. Dwa lata muszę utrzymać ją i jeździć na wystawy, żeby to zostało
potwierdzone. Wielu osobom się
wydaje, że mają podobny gatunek
u siebie. Można je bowiem pomylić z innymi, ale te "autentyczne"
są bardzo masywne i są prawdziwą fabryką jaj. Nie ma innego gatunku, który na wolnym wybiegu
zniesie ponad 250 jaj rocznie.
Liderami w hodowli kur są
Niemcy i Holendrzy. Polacy jednak coraz częściej przerastają
swoich nauczycieli, od których
brali pierwsze pisklaki.
- U mnie w obejściu i wolie-

Leszek Juraszek pozuje z tęczanką nioską. Ta znosi ponad 250 jaj rocznie. To rekord światowy wśród kur na
wolnym wybiegu.

rach nie ma żadnej chemii - deklaruje hodowca. - Kury latem
chodzą sobie cały dzień wokół
domu po ogrodzie. Są samowystarczalne. Czego bym im potem
nie nasypał, to i tak nie ruszają.
Najadły się wcześniej do syta.
Żeby być pewnym swojego
trzeba też mieć zaufane osoby, u
których umieszcza się przedstawicielki hodowanego przez siebie
gatunku. Wszystko w tajemnicy
i dla bezpieczeństwa. Licho bowiem nie śpi. Jak sąsiedzi są w
stanie wzywać policję, bo im kury
przeszkadzają, to mogliby i je potraktować nieuprzejmie.

- Rodzina nie podziela mojej pasji, ale ją szanuje i docenia
- mówi Leszek Juraszek. - Córka, pewnie po ojcu, ma silnie
rozwinięty gen ku naturze. Ale
miłości do kur nie ma, a szkoda,
bo byłoby to komu przekazać.
Cieszę się jednak z tego, że wielu
młodych ludzi zaraziłem tą pasją.
Do tej pory rodzice wielu z nich
mi dziękują, że ich podopieczni
nie szlajają się po dyskotekach, a
mają pożyteczne zajęcie.
Żeby być dobrym hodowcą
trzeba mieć w sobie duże pokłady cierpliwości. Pierwsze kury
się kupuje, ale później do wszyst-

Fot. ADAM
ZAKRZEWSKI

kiego trzeba dojść samemu. Cały
proces lęgu zachodzi na twoich
oczach. Ze 100-150 sztuk wybiera
się 10-15 najokazalszych do dalszej hodowli i rozwoju gatunku.
- Moje kury, także tęczanki
nioski, złotych jaj nie znoszą śmieje się Leszek Juraszek. - Ale
mam u siebie takie, których jajka
mają obniżoną wartość cholesterolu. Nawet o 30 procent. To
zielononóżki kuropatwiane. Też
fajne.
t.wieclawski@pozatorun.pl

12

GMINA CHEŁMŻA

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

Sczanieccy na

kartach albumu
Publikacja o nawrzańskim majątku ujrzała światło dzienne.
Niedługo w Muzeum Etnograficznym w Toruniu
odbędzie się promocja książki
Łukasz Piecyk

P

onad 300 stron na papierze kredowym z
ogromną liczbą archiwalnych zdjęć - tak prezentuje
się książka “Nawra z tamtych
lat” Feliksa Stolkowskiego.
Regionalista po wielu latach
prac wydał prawdziwe kompendium wiedzy o rodzie
Sczanieckich i dziejach wsi.
Wszystko zaczęło się od
wystawy fotografii w kościele
w Nawrze w 2008 roku przy

mża, postanowił ten pomysł
wdrożyć w życie i przy finansowym wsparciu Urzędu Marszałkowskiego
zrealizować.
- Uznałem, że tyle materiałów nie może ujrzeć światła dziennego w byle jakim
wydaniu zeszytowym - wyjaśnia autor. - Stąd też troską
o solidne wykonanie i najdrobniejsze szczegóły, jak np.
wyróżnienie autorskich wspomnień Jana Sczanieckiego.

Powstała książka intrygująca i niezwykle ciekawa, łącząca w sobie cechy
wydawnictwa albumowego z książką
historyczną
okazji dożynek. Wtedy to
padł pomysł, aby zgromadzoną już dokumentację rozszerzyć i zaprezentować w formie książki. Feliks Stolkowski,
pasjonat historii i regionalista
pochodzący z gminy Cheł-

To właśnie ostatni z urodzonych w Nawrze 93-letni Jan był
głównym źródłem wspomnień
o nawrzańskim majątku. Feliks
Stolkowski odbył z nim setki
telefonicznych rozmów. Zgromadzone zdjęcia w formie ma-

łego albumu przesłał potomkowi rodu, aby ten opatrzył
jej swoimi wspomnieniami.
Samych
czarno-białych
fotografii mamy w pozycji
ponad 400. Regionalista zdobył tak wiele materiałów, że
cierpiał na klęskę urodzaju
- musiał bowiem z niektórych rzeczy zrezygnować.
- Książka nie musi być rozpatrywana ściśle jako zbiór
wspomnień o rodzie - dodaje
autor. - Ma ona charakter uniwersalny i historyczny. Mam
tu na myśli np. rozdział “Pole”.
Dla młodych osób żniwa kojarzą się już tylko z kombajnem,
a na zgromadzonych zdjęciach
mamy doskonały przekrój
wszystkich czynności wykonywanych w trakcie prac na polu.
Sam regionaalista na tej
publikacji nie kończy swojej działalności. Przymierza się już do podobnego
wydawnictwa
dotyczącego
jego rodzinnych Pluskowęs.
- Rodziny Kalksteinów i Mellinów to także wiele historii przyznaje autor. - Warto wspomnieć, że jeden z członków
rodu Mellinów był uczestni-

Kry się nie boją

we wstępie
Hubert Czachowski, dyrektor
placówki. - Z tych wszystkich
elementów powstała książka intrygująca i niezwykle
ciekawa, łącząca w sobie cechy wydawnictwa albumowego z książką historyczną.
To właśnie w Muzeum Etnograficznym odbędzie się
także spotkanie promocyjne z autorem książki. Feliks
Stolkowski o Nawrze opowie 21 lutego o godz. 16.

Książnica w Zelgnie wzbogaci się o
nowoczesne urządzenia

B

W

W Zalesiu morsy zadomowiły się na dobre. W zeszłym
roku entuzjaści lodowatych kąpieli bawili się przy
pochodniach

sze ciała są nagrzane nawet do
60 stopni C - wyjaśnia Sławomir
Gruszka. - Gdy wchodzimy do
wody, która ma często poniżej
20 stopni C, różnica jest większa
niż zimą.
Przed wejściem do wody zaprawieni pływacy poprowadzą
rozgrzewkę. Zapewni ona prawidłowe krążenie. Warto zabrać
buty pływackie, rękawiczki i

kiem powstania styczniowego.
Jego grób znajduje się do dzisiaj na cmentarzu w Grzywnie.
Książkę
w
nakładzie
1000 egzemplarzy wydało Muzeum Etnograficzne
im. Marii Znamierowskiej-Prüfferowej
w
Toruniu.
- Wieloletnia działalność
Feliksa Stolkowskiego na rzecz
ochrony nawrzyńskiego dziedzictwa to doskonały przykład wielkiej pasji regionalisty,
społecznika i patrioty swojej
małej ojczyzny - przyznaje

Fot. NADESŁANE

Czytanie na dotyk

Wspólnie z Toruńskim Klubem Morsów radzimy, jak zacząć przygodę z lodowatą kąpielą

ostatnią sobotę miesiąca, 28 lutego morsy
ponownie wykąpią się
w Zalesiu. Tym razem wspólnie
z gośćmi z Włocławka zaproszą
do kąpieli osoby, które z morsowaniem nie miały jeszcze do
czynienia.
Toruński Klub Morsów odwiedza małą plażę w Zalesiu co
sobotę w godzinach porannych.
Tym razem wydarzenie odbędzie się o godzinie 13. Będzie
ono miało charakter integracyjny, więc osoby chcące pierwszy
raz zanurzyć się w zimnej wodzie będą miały do tego idealną
okazję. Debiutanci muszą jednak uważać na kilka rzeczy.
- Podstawowa sprawa to wiara w sukces - twierdzi Sławomir
Gruszka, prezes Toruńskiego
Klubu Morsów. - Ważna jest na
pewno konsultacja z lekarzem,
który wykluczy ewentualne problemy z sercem czy ciśnieniem.
Prezes Morsów wskazuje, że
nie taki diabeł straszny, jak go
malują. Szok termiczny zimą
jest bowiem mniejszy niż latem.
- W sezonie wakacyjnym na-

Feliks Stolkowski pracował nad książką kilka lat. Dzisiaj
publikacja jest bogato ilustrowanym podsumowaniem
jego pracy

Fot. ŁUKASZ
PIECYK

czapkę - to zapewni ochronę
przed utratą ciepła i lepsze krążenie.
Do Toruńskiego Klubu Morsów należy ok. 80 osób. Morsowanie pod koniec lutego ma
być także okazją do utworzenia
chełmżyńskiego klubu.
(ŁP)

iblioteka Samorządowa w Zelgnie otrzyma
trzy tablety. Placówka
zdobyła je dzięki udziałowi w
konkursie “Tablety w Twojej
bibliotece”. Wspomogą bibliotekarzy i animatorów zarówno
w zabawie jak i nauce.
Razem z urządzeniami do
placówki trafi pakiet edukacyjny, a w nim znajdą się aplikacje wraz z instruktażem i
scenariuszami zajęć oraz szkolenia online.
- Dzięki tabletom biblioteki mogą utworzyć dodatkowe
punkty dostępu do Internetu,
rozszerzyć i uatrakcyjnić swoją ofertę, pozyskać nowych
użytkowników, w tym młodzież, w nowy sposób promować czytelnictwo, a dzięki
mobilności sprzętu rozwijać
współpracę ze szkołami i innymi lokalnymi instytucjami
- wylicza Justyna Błaszczyk,
dyrektor biblioteki.
Placówki, które wzięły
udział w konkursie, muszą na

swoim terenie zapewnić m. in.
dostęp do bezprzewodowego internetu oraz przeszkolić
wybraną osobę w charakterze
Tablet Master, czyli koordynatora projektu. W Bibliotece
Samorządowej została nim
Jolanta Pawełczyk. Ma już za
sobą pierwsze, wirtualne szkolenie.
- Tablety trafią do nas prawdopodobnie za niecały miesiąc - wyjaśnia Tablet Master.
- Gdy dotrą, będziemy mieli
okazję do wykorzystania wielu
możliwości, jakie daje to urządzenie. Już teraz mogę powiedzieć, że jedną z takich ciekawostek może być tworzenie
animacji poklatkowych.
Biblioteka Samorządowa w
Zelgnie ma także swoje trzy filie - w Grzywnie, Skąpem oraz
Głuchowie. Także tam będzie
istniała możliwość skorzystania z tabletów.
(ŁP)

13 lutego 2015 r.

GMINA ŁYSOMICE

pozatorun.pl

Wszyscy na jedną godzinę

13

Samorząd odpowiada za dowóz uczniów do szkół podstawowych i gimnazjów.
Codziennie blisko 600 uczniów korzysta z transportu autobusowego w gminie Łysomice

U

Tomasz Więcławski

rząd Gminy jest organem
prowadzącym dwa zespoły szkół, dwie "podstawówki" oraz publiczne przedszkole. Największe placówki są w
Łysomicach i Turznie, mniejsze
w Ostaszewie i Świerczynkach.
Przedszkole zlokalizowano w Papowie Toruńskim.
- Ustawa o systemie oświaty
nakłada na gminę obowiązek bezpiecznego transportu uczniów do
szkół w celu realizacji obowiązku szkolnego - mówi Magdalena
Kwaśniewska z referatu oświaty
i sportu Urzędu Gminy Łysomice. - Również uczniów niepełnosprawnych, którzy wymagają
specyficznych form nauczania i
opieki w miejskich szkołach specjalnych.
W roku szkolnym 2014/2015
w ZS w Łysomicach uczy się 465
uczniów. Z dowozu korzysta 205.
Do ZS w Turznie uczęszcza 364
uczniów, a z dowozu korzysta 285
dzieci.
- W szkole w Ostaszewie
mamy 111 uczniów, z których
blisko połowa korzysta z dowozu
autobusami - mówi Piotr Kowal,
wójt gminy Łysomice. - Do SP
w Świerczynkach znaczna część
młodzieży jest dowożona, bo z
transportu korzysta 89 na 104
uczniów.
Do Łysomic uczniowie dojeżdżają z Zakrzewka, Koniczynki,
Papowa Toruńskiego, Ostaszewa

Do ZS w Łysomicach codziennie dojeżdża ponad dwieście dzieci.

i Świerczynek. Do Turzna z Gostkowa, Lipniczek, Tylic, Kamionek
Dużych i Małych, Folząga, a także
z Rogowa, Brzeźna i Gronówka w
gminie Lubicz.
- Do podstawówki w Świerczynkach dzieci są dowożone z
Lulkowa, Piwnic, Różankowa,
Świerczyn i Chorabia - wyjaśnia
Magdalena Kwaśniewska. - Do

SP w Ostaszewie z Wytrębowic,
Zęgwirtu, Kowrozu i Kowrózka.
Pod koniec ubiegłego roku
przeprowadzono przetarg na
usługi przewozu uczniów do
szkół. Wygrała go firma Arriva.
Dzieci i młodzież mają przez gminę wykupione bilety miesięczne
na przejazdy autobusami tego
przewoźnika. Będzie tak przy-

Blask osiągnięć
przodków

Fot. ADAM
ZAKRZEWSKI

najmniej w latach 2015 - 2016,
bo tego okresu przetarg dotyczył.
Dwuletnia umowa opiewa na
kwotę ponad 650 tysięcy złotych.
- Dzięki współpracy z firmą
Arriva transport uczniów stał się
lepiej zorganizowany, a wszyscy
uczniowie dowożeni są do danej szkoły na jedną godzinę, co
skutkuje szybszym rozpoczęciem

zajęć lekcyjnych oraz szybszym
ich zakończeniem - podkreśla
włodarz gminy. - Dodatkowo w
szkołach mogą być organizowane
zajęcia pozalekcyjne ze świadomością, iż uczniowie będą mieli
zapewniony powrót do domu we
wczesnych godzinach popołudniowych.
Uczniowie dowożeni są do
szkół pięcioma autobusami, z
czego dwa należą do gminy.
Mają w czasie transportu zapewnioną opiekę. Jeżdżą bowiem z
nimi pracownicy obsługi szkół.
Uczniowie niepełnosprawni mają
zapewniony odrębny transport.
Korzystają oni z 2 busów należących do firmy 2MA2 z Kamionek Małych. Jeden bus przewozi
uczniów z Kamionek Dużych,
Turzna, Gostkowa, Zakrzewka,
Łysomic do Zespołu Szkół nr 26
i 31 w Toruniu, natomiast drugi
ze Świerczynek, Olka, Chorabia,
Zęgwirtu, Lulkowa do Ośrodka
Szkolno - Wychowawczego im.
Janusza Korczaka i Ośrodka Rewalidacyjno - Wychowawczego
"Tęcza" w Toruniu.
- Z czworgiem rodziców gmina podpisała umowę na dowóz
uczniów niepełnosprawnych do
szkół specjalnych własnymi środkami transportu - wyjaśnia Magdalena Kwaśniewska.
t.wieclawski@pozatorun.pl

W Pałacu Romantycznym w Turznie odbył się wieczór autorski
Marka Pawłowskiego, autora monografii „Gmina Łysomice,
historia, kultura, tradycja”

S

Tomasz Więcławski

potkanie zorganizowano
9 lutego. Uczestniczyli
w nim przedstawiciele
władz gminy, oficjele i mieszkańcy gminy Łysomice, a
uświetnił je koncert uczniów
z toruńskiej szkoły muzycznej.
Publikacja Pawłowskiego ma
promować lokalną społeczność i uwypuklać najważniejsze elementy kultury i tradycji
tego obszaru.
- Dobrze, że takie publikacje powstają – mówił na
spotkaniu promującym wydawnictwo Piotr Kowal, wójt
gminy Łysomice. - Cieszę się,
że autor po 11 latach znów zajął się tematyką naszej małej
ojczyzny, a zebrany materiał,
który posłużył do napisania
nowego wydania, znacząco je
poszerza, aktualizuje i ubogaca.
W swoim przemówieniu
włodarz gminy podkreślał
również znaczenie przywoływania historii i tradycji danego obszaru, które często są
drogowskazem na przyszłość

dla kolejnych pokoleń.
- Udało się zgromadzić
środki zewnętrze na ten cel
oraz dotrzeć do wielu nowych
dokumentów i śladów przeszłości, co jest dużą zasługą
autora – dodawał Robert Kożuchowski, przewodniczący
Rady Gminy Łysomice.
Wydanie książki sfinansowano w ramach małych projektów, programu, który na
terenie gminy Łysomice realizowany jest przez Fundację
LGD „Ziemia Gotyku”. Nowe
wydanie monografii gminy
Łysomice wydrukowane zostało w twardej, szytej oprawie
w nakładzie tysiąca egzemplarzy.
- Uaktualnienie publikacji na ten temat było możliwie dzięki współpracy wielu
mieszkańców gminy – mówił
Marek Pawłowski, autor opracowania. - Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do
jej powstania. Dla wielu osób
wciąż droga jest pamięć o poprzednich pokoleniach, czego

dowodem jest działalność Regionalnej Izby Historii i Tradycji w gminie Łysomice, którą prowadzi Adam Kozłowski.
Kustosz muzeum był jednym z gości spotkania autorskiego, które wzbogacili
swoim występem uczniowie
szkoły muzycznej z Torunia.
W murach Pałacu Romantycznego koncertował kiedyś
Fryderyk Chopin, więc nawiązania do muzyki klasycznej są
w tym miejscu stałym elementem.
- Nasza wiedza o historii lokalnej społeczności z dekady
na dekadę się zwiększa – dodawał autor książki. - Pomimo tego, że mijają lata, coraz
więcej przekazów jest odkrywanych i zbieranych w postaci
systematycznych ekspozycji.
Dla regionalisty, takiego jak ja,
wyszukiwanie takich ciekawostek jest nie lada gratką.
Autor książki ma na swoim koncie szereg publikacji
poświęconych naszemu regionowi. Spod jego pióra wy-

Na zdjęciach Marek Pawłowski, autor książki (u góry) i Rafał
Predenkiewicz, właścieciel Pałacu Romatycznego i Piotr Kowal,
wójt gminy Łysomice (z dołu).

szły m.in. monografia gminy
Obrowo oraz „Słownik biograficzny powiatu toruńskiego". Podczas spotkania w Pałacu Romantycznym dało się
odczuć, że pisarz jest wybitnym znawcą historii regionu.
- Książka będzie elementem
polityki wizerunkowej naszej
gminy – mówi Piotr Kowal.

Fot. ADAM
ZAKRZEWSKI

- Możemy się pochwalić wieloma osiągnięciami na polu
łączenia przeszłości z nowoczesnością, co będziemy czynili. A każde wznowienie takiej publikacji rozszerza naszą
wiedzą o nas samych.
t.wieclawski@pozatorun.pl

14
Światła stoją
na czerwonym
CHEŁMŻA

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

W Chełmży brak sygnalizacji świetlnej gwarantuje płynność ruchu. Jest
jednak miejsce, w którym brano pod
uwagę jej zamontowanie
Łukasz Piecyk

D

o naszej redakcji co
jakiś przychodzą pytania, czy istnieje szansa
na poprawę bezpieczeństwa na
skrzyżowaniu ulic gen. Władysława Sikorskiego i Toruńskiej.
Z proponowanej przez Urząd
Miasta sygnalizacji świetlnej
nic jednak nie będzie. Zgody

Sikorskiego już dawno wprowadzono nakaz jazdy dookoła
Parku Wilsona, aby dojechać
do centrum. Wjazd z Toruńskiej na drugą stronę ulicy
Sikorskiego na zakupy wciąż
jednak sprawia wiele kłopotów. Głównym problemem u
zbiegu tych ulic jest przejście
dla pieszych, które znajduje się

Okazuje się, że zamontowanie jednej
sygnalizacji spowodowałoby ogromne
korki.

nie wyraził Zarząd Dróg Wojewódzkich.
Dla poprawy bezpieczeństwa dla wyjeżdżających z
parkingu przy sklepach przy

tuż za zakrętem dla kierowców
nadjeżdżających od strony Torunia. Dziennie w tym miejscu
przejeżdża bowiem od 8 do 10
tysięcy samochodów, z czego

Mimo że znak ostrzega przed przejsciem dla pieszych za zakrętem, to nie trudno w tym miejscu o
niebezpieczne sytuacje

większość uczestniczy w ruchu
miejskim. Nierozstrzygniętą
kwestię próbowano rozwiązać
proponując zamontowanie sygnalizacji świetlnej.
- Skrzyżowanie tych ulic to
także zbieg dróg wojewódzkich, więc głównie jesteśmy
zdani na decyzję ZDW w tej
sprawie – tłumaczy Jerzy Czerwiński, burmistrz miasta. –
Konsultowaliśmy tę sprawę z
drogowcami. Okazuje się, że
zamontowanie jednej sygnalizacji spowodowałoby ogromne korki. Dopiero rozłożenie
świateł w kilku miejscach i ich
synchronizacja mogłoby zmienić sytuację.

Przykładowo,
czerwone
światło dla nadjeżdżających
z Torunia oznaczałoby korek
sięgający kilkuset metrów. Projekt montażu sygnalizacji zakładałby więc światła nie tylko
na niebezpiecznym skrzyżowaniu, ale także pobliżu „krzyżówki” Toruńska-Kościuszki
oraz w okolicach sklepu Lidl.
To samo dotyczyłoby ulicy
gen. Władysława Sikorskiego.
Efekt podobny do montażu
pojedynczego
sygnalizatora
możemy chociażby zaobserwować w trakcie zamknięcia
przejazdu kolejowego na ulicy
Bydgoskiej. Wtedy korki sięgają nawet ulicy Ignacego Pade-

Studniówka Zespołu Szkół w Chełmży
fot. Adam Zakrzewski. Więcej na www.pozatorun.pl

Fot. ŁUKASZ
PIECYK

rewskiego.
- W tej sprawie przesądził
aspekt ekonomiczny – dodaje Jerzy Czerwiński. – Kwoty
były niewspółmierne do zakładanych efektów, gdyż światła
musiałyby być zamontowane
na każdym wlocie na skrzyżowanie, a więc także dla wyjeżdżających z parkingu.
Samorządowcy
upatrują
poprawy bezpieczeństwa na
feralnym skrzyżowaniu w budowie obwodnicy miasta. Jej
przebieg jest już uzgodniony,
ale realizacja musi poczekać ze
względu na większe inwestycje
w województwie, np. obwodnice Brodnicy czy Inowrocławia.

13 lutego 2015 r.

CHEŁMŻA

pozatorun.pl

Bez spalin i azbestu Park generała?
B

Rok temu z dofinansowania na utylizację azbestu
skorzystało łącznie 10 osób. Specjaliści zebrali
ponad 35 ton niebezpiecznego materiału

M

iasto stawia na ekologię. Obok planu
gospodarki niskoemisyjnej, który ma pomóc
zniwelować zanieczyszczenia
w Chełmży, mieszkańcy mogą
składać wnioski o utylizację
azbestu z dachów.
Pod koniec zeszłego tygodnia urzędnicy oraz radni poznali program redukcji
zanieczyszczeń. Opracowany
dokument będzie podstawą do
pozyskiwania środków z Unii
Europejskiej. Rajcy miejscy
przypieczętują plan działania
uchwałą.
- Opracowany materiał jest
na bieżąco aktualizowany, gdyż
wiele z jego zapisów jest zmiennych - tłumaczy Zdzisław
Stasik, naczelnik Wydziału
Gospodarki Miejskiej Urzędu
Miasta Chełmża. - Wszystko
to, aby zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych w naszym
środowisku.
Zgodnie z pakietem klimatycznym (międzynarodowym
porozumieniem na rzecz poprawy środowiska) Polska jest
zobowiązana do redukcji gazów o 15%. Chełmża postawiła
poprzeczkę wyżej - będzie to
20%.
- Podstawą działań jest na
pewno zastąpienie konwencjonalnych źródeł energii cieplnej na te odnawialne - dodaje
Zdzisław Stasik. - Mowa tu m.
in. o fotowoltaice i ewentualnie
wykorzystaniu pompach ciepła.
Magistrat zachęca także do

Z WFOŚiGW można otrzymać nawet 1000 złotych na
demontaż i utylizację azbestu

starania się o dofinansowanie
na demontaż i utylizację azbestu.
- Posiadamy spis obiektów
i nieruchomości, których połacie dachu są zrobione z płyt
azbestowo-cementowych - tłumaczy Zdzisław Stasik. - Co
roku powiadamiamy ich administratorów i właścicieli o możliwości usunięcia niebezpiecznego materiału.
Azbest jest szczególnie niebezpieczny dla osób, które są
wystawione na wdychanie jego
włókien. W skrajnych przypadkach materiał ten powoduje raka płuc czy pylicę azbestową.
Z tego powodu Wojewódzki
Fundusz Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej dofinansowuje demontaż i utylizację
azbestu z dachów w kwocie do
1000 złotych. Urząd Miasta jest

Fot. ADAM
ZAKRZEWSKI

tylko pośrednikiem w składaniu dokumentów.
- Aby ubiegać się o dodatkowe pieniądze, należy złożyć w
magistracie stosowne oświadczenie oraz kopię dokumentu
potwierdzającego zgłoszenie
robót budowlanych nie wymagających pozwolenia na budowę w Starostwie Powiatowym
w Toruniu lub uwierzytelnioną
kopią pozwolenia na budowę w
zależności od zakresu prac do
18 lutego 2015 roku - informuje Janusz Wilczyński, sekretarz
miasta.
Druki oświadczeń oraz
szczegółowych
informacji
udziela Wydział Gospodarki
Miejskiej (pok. nr 17, tel. 56
639-23-52). Należy pamiętać,
że koszty montażu nowej połaci ponosi wnioskodawca.
(ŁP)

yć może park przy ulicy
3-ego Maja w pobliżu
miejskiego stadionu będzie miał swoje imię. Student z
Chełmży proponuje, aby miejsce to poświęcić pamięci generała Augusta Emila Fieldorfa
ps. Nil.
- Pomysł zrodził się pod
koniec zeszłego roku, gdy koledzy z Torunia wyszli z propozycją poświęcenia jednego
z tamtejszych miejsc Żołnierzom Wyklętym - mówi Cezary
Bronszkowski, pomysłodawca
nazwania parku. - Postanowiłem więc pomyśleć nad czymś
podobnym w Chełmży.
Generał Nil był dowódcą dywersyjnej komórki Armii Krajowej. Pośmiertnie odznaczono
go Orderem Orła Białego.
- To postać bardzo ważna w
historii Polski, a mam wrażenie,
ze trochę zapomniana - przyznaje student. - Nazwanie parku
jego imieniem mogłoby być dobrym sposobem na poszerzenie
naszej wiedzy historycznej.

15

Obecnie inicjatywa nie wyszła poza fanpage na portalu Facebook, gdzie profil Park im gen
A Fieldorfa ps "Nil" w Chełmży
- Inicjatywa Obywatelska zebrał
ponad 300 fanów. Pozytywnie
pomysł ocenił Dariusz Meller,
historyk i radny powiatowy z
Chełmży. Niedługo pomysłodawca będzie spotykał się także z mieszkańcami, aby zbierać
podpisy pod swą propozycją.
- Co prawda nie słyszeliśmy
o tej inicjatywie wcześniej, ale
każdy tego typu temat jest warty rozważenia - zapewnia Jerzy
Czerwiński, burmistrz miasta.
- Pozostaje jednak kwestia spełnienia konkretnych procedur
administracyjnych.
Mowa tutaj o inicjatywie ze
strony określonej liczby mieszkańców lub kilku radnych.
Nadanie imienia jest potem
przedmiotem obrad sesji Rady
Miasta, która uchwałą może
nadać imię miejskiemu parkowi.
(ŁP)

Wymarsz ku pamięci

M

ieszkańcy Chełmży skupienie wokół nieformalnej grupy entuzjastów
historii “Pro Patria” organizują
I Marsz Kapitana Mieczysława
Szczepańskiego. Będzie to hołd
oddany Żołnierzom Wyklętym.
Klub dyskusyjny już rok temu
dał pierwsze początki wydarzeniom upamiętniającym żołnierzy
polskiego państwa podziemnego.
Wtedy bowiem odbyła się specjalna msza święta oraz pokaz filmu, który mówił o poszukiwaniu
szczątków żołnierzy.
- Tym razem postanowiliśmy
rozszerzyć trochę formułę, dołączając do niej m. in. marsz pamięci przez miasto - wyjaśnia Da-

riusz Meller, współorganizator.
Wydarzenie rozpocznie się od
mszy świętej o godzinie 9.30 w
katedrze. Po nabożeństwie marsz
ruszy do tablicy upamiętniającej chełmżyńskiego żołnierza
na skrzyżowania ulic Toruńskiej
i Dąbrowskiego. Tam harcerze
wygłoszą Apel Poległych. Następnego dnia o 17.30 w Domu Kapitulnym odbędzie się spotkanie
z Albinem Rybką, kombatantem
należącym do stowarzyszenia
Żołnierzy Armii Krajowej. Pół
godziny później rozpocznie się
projekcja filmu historycznego.
(ŁP)

16

GMINA ŁUBIANKA

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

Przyjadą Słowacy
i Ukraińcy
Tegoroczny memoriał im. Adama Filemonowicza przeniesie
imprezę w pełnoletniość. Niewielu spodziewało się 18 lat temu,
że turniej rozwinie się do tego stopnia
Tomasz Więcławski

nazwę. Przedwcześnie zmarł w
1997 roku. Już rok później rozegrany został pierwszy turniej na
jego cześć.
Wtedy niewielu przypuszczało, że zawody doczekają się tylu
edycji.
- Tegoroczna impreza będzie
szczególna, bo jubileuszowa mówi Marian Klammer. - Gra
jednak się nie zmienia. Nadal
wygrywają ci, którzy mają w sobie najwięcej samodyscypliny i
umieją połączyć agresję i dynamikę potrzebną w tym sporcie
z finezją oraz umiejętnościami
technicznymi.
W tamtym roku w zawodach
triumfował zespół ze Żnina, który wyprzedził dwa zespoły ze
Słowacji. Czwarte miejsce, naj-

Zawodnicy z trzech państw będą rywalizowali w gminie Łubianka w tegorocznej edycji memoriału im. Adama
Filemonowicza.

K

olejna edycja zmagań unihokeistów odbędzie się w
przyszły weekend 20-22
lutego. Tradycją stało się już, że
turniej jest powiązany terminowo
z feriami zimowymi. Tym razem
rywalizować będzie 16 zespołów.
Emocji nie zabraknie. Poza Toruń jest patronem medialnym
zawodów.
- Tego turnieju nie musimy
się wstydzić na arenie nie tylko
ogólnopolskiej, ale nawet międzynarodowej - mówi Andrzej
Makowski, trener unihokeja w
Bałaganach Łubianka, zespole organizującym zawody. - Młodzież

może pokazać to, czego uczy
się na treningach, a wielu z tych
chłopaków wpada w oko łowcom
talentów i ma szansę na dalszy
rozwój kariery.
Impreza jest też świetną okazją do integracji środowiska hokeistów na trawie, bo zawodnicy
przebywają ze sobą przez kilka
dni, są zakwaterowani na terenie
gminy Łubianka i mogą wymienić się doświadczeniami związanymi z uprawianiem tej dyscypliny.
- Dzieci garną się do tego
sportu - mówi Marian Klammer,
prezes UKS Bałagany Łubianka.

Fot. ADAM
ZAKRZEWSKI

- Dyscyplina ta uczy cierpliwości
i samodyscypliny. Trzeba ciężko
trenować, żeby odnosić sukcesy.
Polacy są jednak w tym całkiem
nieźli. Organizacyjnie też nie odstajemy od innych państw. Zawsze rozmawiamy dużo z naszymi gośćmi, ale dowodem na to, że
organizujemy zawody na dobrym
poziomie jest fakt, że zespoły z
zagranicy do nas wracają.
Warto przypomnieć, komu
poświęcone są zawody organizowane w gminie Łubianka. Adam
Filemonowicz był jednym z założycieli klubu Bałagany Łubianka.
To on nadał mu obecny kształt i

rian Klammer. - Zapraszam na
zawody wszystkich, którzy jeszcze nie mieli okazji oglądać na
żywo takich rozgrywek. Zakochają się w tej dyscyplinie na pewno.
Rodzice naszych zawodników
wiedzą najlepiej, ile emocji może
dostarczyć oglądanie meczów ich
podopiecznych.
Organizatorem turnieju jest
UKS Bałagany Łubianka. Impreza
wspierana jest przez wielu sponsorów, bez których jej organizacja
byłaby praktycznie niemożliwa.
- Staramy się wspierać klub
hokeja na trawie działający w naszej gminie, jak możemy - mówi
Jerzy Zająkała, wójt gminy Łubianka. - Wiele dyscyplin sportowych prężnie
rozwija się w
naszej gminie,
a dla mnie
Adam Filemonowicz był samego idea
rywalizacji
jednym z założycieli klubu Ba- fair play jest
bliska.
łagany Łubianka. To on nadał bardzo
Dokładamy
co roku wiemu obecny kształt i nazwę
lu wysiłków,
żeby nasi goście mieli jak
bardziej nielubiane przez spor- najlepsze warunki i wyjeżdżali od
towców, przypadło w udziale LKS nas uśmiechnięci.
Gąsawa. Na piątym miejscu turOrganizatorzy podkreślają, że
niej ukończyła drużyna gospoda- patron zawodów byłby niezwyrzy - Bałaganów Łubianka.
kle zadowolony, gdyby widział,
Zawodnicy rywalizować będą
na salach w Brąchnowie i Łubian- w jaki sposób rozwinął się ten
turniej, gdyż szkolenie młodzieży
ce.
- Mecze halowe są bardzo było dla niego najważniejszym
emocjonujące i w każdej chwi- powołaniem.
li sytuacja na tablicy wyników
t.wieclawski@pozatorun.pl
może ulec zmianie - mówi Ma-

Cyrk i komiksy
Oferta dla najmłodszych podczas ferii w gminie Łubianka jest niezwykle atrakcyjna.
Będzie m.in. żonglerka i uzupełnianie dymków

Z

Tomasz Więcławski

ajęcia odbywać się będą
w Centrum Kultury i
szkołach
gminnych.
Przez dwa tygodnie, codziennie, przynajmniej kilkadziesiąt dzieci będzie brało udział
w atrakcjach przygotowanych
przez animatorów kultury.
Już pierwszego dnia ferii
uczniowie będą mogli się spotkać w Szkole Podstawowej w
Wybczu i CK w Łubiance. W
SP od godziny 10 do 13 będą
trwały warsztaty plastyczne
z instruktorem, a w drugiej
miejscowości od 10 do 12 każdy będzie mógł uczestniczyć w

zajęciach ruchowych.
- Staraliśmy się, żeby nasza
oferta podczas przerwy międzysemestralnej była możliwie
urozmaicona - mówi Marlena
Gizińska, kierownik Centrum
Kultury w Łubiance. - Dlatego
w programie są zajęcia sportowe, manualne, multimedialne
oraz rozwijające pomysłowość
i kreatywność.
We wtorek w Wybczu odbędą się warsztaty cyrkowe, a
o godzinie 11 w Gimnazjum
w Brąchnowie ruszy liga feryjna w piłce nożnej. Rywalizować będą zarówno ucznio-

wie z podstawówki, a także
gimnazjum. Dzień później
w SP w Wybczu zaplanowane są warsztaty komiksowe, a
w Łubiance zajęcia ruchowe.
Czwartek przyniesie dalszy
ciąg rywalizacji piłkarskiej
oraz wyjazd do teatru Baj Pomorski. Cena wycieczki wynosi 20 zł, a zapisy prowadzi
Centrum Kultury w Łubiance.
Dzieci z Wybcza i okolic
dzień później wyruszą spod
szkoły na rajd pieszy, a w Łubiance kontynuowane będą
zajęcia ruchowe.
- Drugi tydzień zapowiada

się równie atrakcyjnie - mówi
Marlena Gizińska. - Część zajęć będzie kontynuowana, ale
zakładamy także nowe atrakcje w kolejnych miejscowościach.
Ze szkoły w Wybczu zajęcia
przeniosą się do placówki w
Warszewicach. Tam w poniedziałek odbędą się warsztaty
plastyczne, we wtorek cyrkowe, w środę komiksowe, a w
czwartek multimedialne. Tydzień zwieńczy piątkowy rajd
pieszy. We wtorek i w czwartek
kontynuowane będą rozgrywki ligi feryjnej w Gimnazjum

w Brąchnowie.
- Mam nadzieję, że nasza
oferta przypadnie do gustu
najmłodszym - mówi kierownik CK. - Zależało nam na
tym, żeby dzieci z wielu miejscowości mogły uczestniczyć
w tych zajęciach.
Więcej informacji o ofercie
zabaw w trakcie ferii można
znaleźć na stronie internetowej www.lubianka.pl. Przypominamy, że przerwa międzysemestralna w województwie
kujawsko-pomorskim rozpoczyna się 16 lutego.

13 lutego 2015 r.

GMINA ZŁAWIEŚ WIELKA

pozatorun.pl

Celem czyste
środowisko

Spotkanie poświęcone gospodarce niskoemisyjnej odbyło
się w Złejwsi Małej 9 lutego. Unia Europejska w kolejnych
latach będzie dofinansowywała ochronę klimatu
Tomasz Więcławski

Muzyczny
jubileusz

17

Zespół Harmonia z Górska istnieje już
rok. Jego członkowie hucznie obchodzili
urodziny chóru, który ma już spore
osiągnięcia na swoim koncie
Tomasz Więcławski

W Złejwsi Małej rozmawiano o planie gospodarki niskoemisyjnej.

W

GOKiS-ie spotkali się interesariusze
programu. Przedstawiciel Pomorskiej Grupy Konsultingowej z Bydgoszczy wyjaśniał niuanse zagadnienia.
W kolejnych miesiąca i latach
można się spodziewać projektów sprzyjających ochronie środowiska realizowanych
przez gminę Zławieś Wielka.
Z Programu Operacyjnego
Infrastruktura i Środowisko
na lata 2007-2013 samorząd
otrzymał dotację o wysokości 85 procent kosztów na
stworzenie „Planu gospodarki niskoemisyjnej dla Gminy Zławieś Wielka”. Projekt
realizowany jest w ramach
działania 9.3 Termomodernizacja obiektów użyteczności
publicznej – plany gospodarki
niskoemisyjnej.
- Głównym celem projektu
jest opracowanie wspomnianego programu – mówi Romuald Meyer, dyrektor zarządzający PGK w Bydgoszczy.

- Jego realizacja pomoże ocenić stan powietrza na terenie
tego samorządu, a także przeprowadzenie analizy gospodarki energetycznej gminy.
W dokumencie zawarte zostaną rekomendacje na przyszłość. Autorzy planu wskażą,
jakie działania należy podjąć,
żeby chronić środowisko naturalne i ograniczyć emisję
dwutlenku węgla. W ramach
projektu stworzona zostanie
również baza danych inwentaryzacji tego związku chemicznego, a także odbędzie się
szkolenie pracowników. Część
środków pójdzie również na
promocję projektu.
- Efektem końcowym będzie zestaw działań nakierowanych bezpośrednio i pośrednio na redukcję emisji
gazów cieplarnianych, a także
instrumentów, które wspomogą wszystkich uczestników w
realizacji planu przechodzenia
na gospodarkę niskoemisyjną
– dodaje Meyer. - Mieszkańcy

Fot. ADAM
ZAKRZEWSKI

będą mieli czystsze powietrze,
zaoszczędzą na zużyciu energii
oraz będą mogli skorzystać ze
środków na ochronę środowiska w ramach nowej perspektywy finansowania unijnego. Zależy nam na szerokim
uczestnictwie mieszkańców w
konstruowaniu planu.
Pomóc mają ankiety, które
każdy może znaleźć na stronie
internetowej www.zlawieswielka.pl lub otrzymać w Urzędzie Gminy.
Na co mieszkańcy będą
mogli otrzymywać dotacje w
ramach wykorzystywania odnawialnych źródeł energii?
Wśród inwestycji współfinansowanych ze środków UE
znajdą się małe elektrownie
wodne, wiatrowe, mikrosystemy fotowoltaiczne i kogeneracyjne na biogaz i biopłyny,
kolektory słoneczne, kotły na
biomasę i pompy ciepła.
t.wieclawski@pozatorun.pl

U

rodzinowa gala odbyła się
w Domu Kultury w Górsku. Był tort od wójta gminy, lampka szampana od radnych
i dużo dobrej, polskiej, ludowej
muzyki. Parkiet pękał w szwach,
bo wielu rwało się do tańca.
- Nasza przygoda z muzyką
rozpoczęła się dużo wcześniej –
mówi Joanna Dydowicz, członkini zespołu Harmonia. - Część
osób śpiewała bowiem w Melodii,
zespole z naszej gminy, a wiele
osób miało amatorskie występy
na swoim koncie. Rozmach, z
którym się rozwijamy, przerósł
jednak nasze najśmielsze oczekiwania.
Członkowie zespołu spotykają się na próby raz w tygodniu.
Zawsze w czwartki. Jakoś tak się
utarło, że ten dzień wszystkim
pasuje. Trudno wymienić wszystkie imprezy, na których śpiewali.
Dożynki, przeglądy muzyki ludowej, konkursy chórów seniora...
- Ale, że wygramy w tej ostatniej rywalizacji, w życiu bym nie
powiedziała – mówi Joanna Dydowicz. - W eliminacjach w Grębocinie zajęliśmy drugie miejsce.
Zwycięstwo w regionalnym finale w Czernikowie było ogromną
niespodzianką i dało nam wiele
satysfakcji.
Repertuar zespołu nawiązuje do tradycji naszych terenów.

Pieśni ludowe aranżowane są często na nowo, mają swój unikalny
charakter. Wiele daje seniorom
współpraca z zawodowym muzykiem, Dariuszem Kubickim, który angażuje wiele energii w ten
projekt.
- To młody człowiek, któremu
jesteśmy bardzo wdzięczni – deklarują zgodnie członkinie zespołu. - Przystojniak. A do tego zagra
na wielu instrumentach. Niejedna dziewczyna za takiego grajka
by poszła.
Klub seniora 50+ z Górska
przeplata się z zespołem Harmonia. Członkowie się wymieniają.
- Osoby starsze muszą mieć
możliwość realizowania swoich
pasji – mówi Renata Dobrowolska, dyrektor domu kultury w
Górsku. - Radość, którą dają im
wspólne spotkania i możliwość
występów przed szeroką publicznością, jest nie do opisania.
Koncert jubileuszowy połączono z zabawą karnawałową.
Uczestnicy wydarzenia życzyli członkom zespołu wielu lat
wspólnego muzykowania.
- W czasie imprezy nie mogło
się obyć także bez naszego występu – mówi Joanna Dydowicz. Chcieliśmy naszym śpiewem podziękować wszystkim życzliwym
nam osobom.

18

GMINA LUBICZ

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

Drogi
rowerowe
i przystań

Nowe podłączenia
Drugi etap budowy sieci kanalizacyjnej w Grębocinie dobiega końca.
Do czerwca cała inwestycja zostanie zakończona

W gminie Lubicz
już wiedzą, co
chcieliby zrealizować w ramach ZIT

Tomasz Więcławski

P

Budowlańców nie trudno spotkać w Grębocinie. Mimo zimy pracują w pocie czoła nad budową kanalizacji.

P

race budowlane w miejscowości leżącej w gminie
Lubicz trwają od wiosny
ubiegłego roku. Już blisko dwa
tysiące mieszkańców może
podłączyć się do sieci. Kolejnych pięciuset czeka na taką
możliwość.
Projekt został podzielony na 3 etapy.
Środki zewnętrzne,
pozyskane na realizację zadania z Unii
Europejskiej, wynoszą prawie 4 miliony
złotoch.
- Taki mamy układ
terenu, że największe
wsie w naszej gminie leżą w dolinach,
co znacząco podnosi
koszty budowy kanalizacji – mówi Marek
Olszewski, wójt gminy Lubicz. –
Nie inaczej jest w Grębocinie. I
tu trzeba było wybudować trzy
duże i kilkanaście mniejszych
przepompowni.
Pogoda sprzyja postępowi
prac.
- Zima jest łagodna, więc nie
widzimy powodu, dla którego
nie mielibyśmy przyspieszyć
wykonania inwestycji - mówi
Wojciech Kasprzak, kierownik
budowy. - Deszcze jednak dały

się nam mocno we znaki, bo
padało praktycznie codziennie.
To też powód narzekań mieszkańców.
Władze gminy uspokajają
jednak mieszkańców odnośnie
stanu rozkopanych dróg.
- Wszystkie ulice zostały

naturalne. Po wybudowaniu kanalizacji będziemy mogli wreszcie zabrać się za budowę dróg i
ulic w naszej wsi.
Sieć powstanie jednak nie
tylko w Grębocinie.
- Kanalizujemy Krobię, w
tym roku ułożonych zostanie
kolejnych kilka
kilometrów sieci
w tej wsi – mówi
wójt Olszewski.
- Uzupełniamy
też sieć w Złotorii. W tym roku
rozp o czniemy
również jej uzupełnianie w Lubiczu Dolnym i
Górnym.
Szansą
na
realizację kolejnych projektów
ma być nowa
perspektywa finansowania unijnego.
- Jeszcze w tym roku liczymy
na złożenie wniosku o dofinansowanie kolejnych robót kanalizacyjnych z unijnych funduszy
zarezerwowanych w tzw. ZIT –
mówi wójt. - Złożymy wniosek
na kolejnych parę milionów. W
ten sposób do końca 2016 roku
powinniśmy skanalizować Krobię.

Po wybudowaniu kanalizacji będziemy mogli wreszcie zabrać się za budowę dróg
i ulic w naszej wsi
bądź zostaną doprowadzone do
stanu sprzed budowy - mówi
Hanna Anzel, przewodnicząca
Rady Gminy Lubicz. - Musimy
uzbroić się w cierpliwość, bo realizacja takiego zadania powoduje przejściowe niedogodności
dla mieszkańców, ale później
znacznie ułatwi im życie. Powstanie sieci poprawi komfort
mieszkania w Grębocinie i pozwoli lepiej dbać o środowisko

Fot. ADAM
ZAKRZEWSKI

Inwestycje kanalizacyjne nie
są nad wyraz efektowne, ale
efektywnie wpływają na jakość
życia mieszkańców.
- Gdy wszystko zostanie zakopane, to tej inwestycji nie będzie widać - mówi Hanna Anzel.
- Każdy, kto nie miał wcześniej
dostępu do sieci rozumie doskonale, że ta inwestycja jest
priorytetowa. Nie można bez
niej rozpocząć innych, bo gdybyśmy najpierw modernizowali
ulice, a później je rozkopywali,
żeby położyć rury, to nie miałoby to wielkiego sensu. Warto
przypomnieć sobie ilu mieszkańców miało dostęp do kanalizacji gminnej pięć lat temu, a ilu
ma teraz. To skok cywilizacyjny.
Mieszkańcy z dużą wyrozumiałością podchodzą do okresowych uciążliwości związanych z inwestycją.
- Kiedyś musiała zostać wykonana i zawsze utrudniałoby
to przez jakiś czas życie - mówi
pracownica sklepu nieopodal
szkoły w Grębocinie. - Cierpliwie czekam, aż ekipa budowlana skończy prace, a nawierzchnia dróg zostanie poprawiona.
t.wieclawski@pozatorun.pl

racownicy gminni, którzy
przygotują
odpowiednią
dokumentację, są już wyłonieni. Złożą wnioski na realizację projektów "twardych"
i "miękkich". Gmina musiała
przedstawić już wstępną listę
przedsięwzięć, które mają być finansowane przez ten instrument
polityki UE.
Projekty w ramach ZIT będą
realizowane na obszarze metropolii toruńsko-bydgoskiej. Prace
odbywać się będą w latach 20152020.
- Wiele z planowanych inwestycji zostanie zrealizowanych
w partnerstwie z innymi samorządami z powiatu toruńskiego
- mówi Marek Olszewski, wójt
gminy Lubicz.
Wśród inwestycji priorytetowych w ramach ZIT gmina
przedstawiła projekt skanalizowania Krobi, dokończenia kanalizacji z Złotorii, Lubiczu Dolnym,
Górnym i Nowej Wsi.
- Chcemy także dostosować
szkoły do potrzeb uczniów pięcio
i sześcioletnich - dodaje włodarz
gminy. - Zakładamy także poszerzenie sieci dróg rowerowych.
W planach jest także modernizacja lamp ulicznych oraz projekt
budowy przystani kajakowej na
Drwęcy.
- Mamy również propozycje
projektów edukacyjnych i aktywizacyjnych - mówi Hanna Anzel, przewodnicząca Rady Gminy
Lubicz. - Chcemy poszerzyć ofertę zajęć dodatkowych w szkołach,
włączyć w wiele inicjatyw seniorów, osoby niepełnosprawne, a
także wzmocnić spółdzielnię socjalną.
Kolejnym pomysłem jest aktywizacja świetlic wiejskich wraz z
ich lepszym wyposażeniem, poszerzeniem oferty zajęć i modernizacją.
- Po część środków mieszkańcy będą mogli sięgnąć sami - dodaje Marek Olszewski. - Planujemy m.in. wdrożenie programu
wymiany pieców węglowych.
O realizacji poszczególnych
projektów w ramach ZIT w powiecie toruńskim będziemy pisali w kolejnych numerach Poza
Toruń.
(WT)

13 lutego 2015 r.

GMINA LUBICZ

pozatorun.pl

19

Gazeta ze starych koszulek
Tłumy ściągnęły do Grębocina na Festiwal Papieru. Amerykańscy goście
okazali się prawdziwymi mistrzami drukarstwa
Tomasz Więcławski

Festiwal Papieru w Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa w Grębocinie był imprezą rangi międzynarodowej. Amerykanie pokazali Polakom, że papier można kochać i szanować.

N

iecodzienne warszta- wiązać Amerykanom z gośćmi w grębocińskim muzeum od- nie ma większej.
ty i prelekcje trwały w festiwalu przerósł najśmielsze bywały się najróżniejsze prePapier powstawał przez
Muzeum Piśmiennic- oczekiwania.
lekcje i warsztaty. Wszystko ostatni tydzień ze starych jetwa i Drukarstwa
rozpoczęło się od "baweł- ansów, pociętych banknotów
przez 9 dni. Każdy
nianego recyklingu" oraz i różnych elementów, które
mógł w programie
przedstawienia
historii znajdują się w naszej garderoimprezy
znaleźć
europejskiego
papiernicJuż latem, obym nie zape- twa. Dzień później na ta- bie.- Nasi goście łączą swoją
coś dla siebie. Papier powstawał z szył, przyjadą do nas goście pecie był papier czerpany działalność, którą prowadzą
najróżniejszych sui jego zdobienia. Uczest- w wielu krajach, z akcjami na
rowców - od starych z Rosji. Też magicy w sztuce nicy warsztatów malowali rzecz pokoju - mówi Dariusz
gazet, bawełnianych
po nim kolorową pulpą. Subocz. - Leczą społeczeństwa
T-shirtów po rośli- władania papierem
Dominowały róż, fiolet i papierem. Przede wszystkim
ny i pieniądze.
niebieski.
jednak pokazują, jak ważną
Pomysł zapro- W naszym muzeum rolę odgrywa papier w wielu
szenia grupy Peace
mamy wiele zabytko- dziedzinach naszego życia.
Paper Project był
wych pras drukarskich
W czasie imprezy otwarstrzałem w dziesiątkę. Ich nie- To bardzo pozytywni, za- - zdradza
tej przybyli do
codzienne podejście do papie- kręceni na punkcie papieru D a r i u s z
Grębocina mogli
ru wprawiało wielu gości mu- ludzie - mówi Dariusz Subocz, S u b o c z .
zobaczyć, w jaki
zeum w osłupienie.
dyrektor Muzeum Piśmien- - Na co
działa
W naszym mu- sposób
- Nigdy nie sądziłam, że nictwa i Drukarstwa w Grębo- dzień są
młyn
rozdrabpedałując na rowerze zrobię cinie. - Pomimo luzu, którym to ekspo- zeum mamy wiele niający szmaty.
papier z kolorowych podko- się cechowali, wszyscy od razu naty, któon naszą
pras Przerobi
szulków - mówił Marek Za- rozpoznaliśmy w nich znaw- rych sta- zabytkowych
koszulę, spodnie,
błocki, gość sobotniej imprezy ców tematu. Mają ogromną ramy się drukarskich
a nawet marynarotwartej w ramach festiwalu. wiedzę i umieją się nią dzielić nie forsokę. Wiele osób nie
- Moje dzieci są zachwycone. z innymi. To umiejętność nie- wać. Przez
wierzyło, że ubraBawią się tutaj maluchy, doro- często spotykana. Ich rowero- o s t a t n i e
nia "znikają" w tak
śli i dziadkowie. Mój tata opo- wy pokaz wzbudził sensację.
dni rozgrzały się jednak do szybkim tempie.
wiadał swojemu wnukowi, że
Zanim jednak w ubiegłą czerwoności. Nie mogły stać z
- Nie bójcie się i spróbujsam kiedyś miał starą prasę w sobotę i niedzielę wszyscy mo- boku przy takiej okazji. Nasza cie sami skorzystać z naszego
domu. Stała na strychu.
gli wziąć udział w imprezie kolekcja jest unikalna. Z tego roweru - mówili członkowie
Kontakt, który udało się na- otwartej, przez cały tydzień co wiem, nikt w naszym kraju grupy Peace Paper Project.

Fot. ADAM
ZAKRZEWSKI

Długo jednak nikogo zachęcać nie musieli.
- Współpracę z grupą nawiązaliśmy dzięki kontaktom
międzynarodowym,
które
wypracowaliśmy przy okazji
organizacji święta latawca zdradza Dariusz Subocz. - Nie
będą to jednak nasi ostatni
goście. Już latem, obym nie zapeszył, przyjadą do nas goście
z Rosji. Też magicy w sztuce
władania papierem.
Uczniowie z Grębocina nie
mogą doczekać się powtórki z
rozrywki.
- Dowiedziałam się miliarda nowych rzeczy w czasie
tego festiwalu - mówi Marta, gimnazjalistka. - Zawsze
chętnie zostanę wolontariuszką podczas takich wydarzeń.
Rozwijają one nasze horyzonty i zwracają uwagę na inny
wymiar przedmiotów z naszego najbliższego otoczenia.
Zdjęcia z Festiwalu Papieru,
który odbywał się w Muzeum
Piśmiennictwa i Drukarstwa
w Grębocinie można znaleźć
na stronie internetowej www.
pozatorun.pl.
t.wieclawski@pozatorun.pl

20

GMINA OBROWO I CZERNIKOWO

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

Stąd na
koniec świata

Uczniów z Dobrzejewic można śmiało nazwać obieżyświatami.
Europa nie ma już przed nimi tajemnic
Tomasz Więcławski

M

łodzież z ZS w Dobrzejewicach
była
już w Szwecji, Danii,
Chorwacji, Turcji, Grecji, we
Włoszech, na Łotwie i Litwie.
Niedługo wybierają się do Paryża i na wyspę Reunion koło
Madagaskaru. Niewiele placówek oświatowych w naszym
regionie może poszczycić się
taką aktywnością zagraniczną
uczniów.
- Po Madagaskarze przyjdzie czas na Portugalię, Czechy, Słowację i znów Turcję
– zdradza Janusz Iwański - dyrektor placówki. - Te wyjazdy
zorganizujemy do 2017 roku.
Szkoła od 2008 roku zorganizowała podróże uczniów
za ponad 50 tysięcy euro, które pochodziły z budżetu Unii
Europejskiej. Od tego roku ZS
realizuje bowiem programy
współpracy międzynarodowej.
- Pierwsze projekty dotyczyły komunikacji przez Internet – mówi Iwański. - Dzieci
brały udział w projektach „Under the European Roof ” i „E –
classroom”. - Dzięki nim mamy

stronę internetową, której nie
powstydziłyby się placówki w
innych krajach UE. Przez nią
trafiły do nas szkoły z różnych
krajów, z którymi nawiązaliśmy współpracę.
Zaowocowało to programem „Spaceship Santa Maria” realizowanym w ramach
programu Comenius w latach
2011-2013 razem z szkołami ze Szwecji i Chorwacji. W
wyjazdach zagranicznych w
ramach tego projektu wzięło
udział 32 uczniów i 4 nauczycieli.
- Następnym projektem
jest „Learn to Learn! Develop
Your Autonomy in Learning!”
- wyjaśnia dyrektor szkoły. W tym programie brali udział
nasi licealiści. Poznali dzięki niemu uczniów z Turcji,
Włoch, Łotwy, Grecji i Francji.
Na wyspę Reunion, stanowiącą zamorskie terytorium
Francji, wycieczka ze szkoły w
gminie Obrowo wyjedzie już
15 lutego. Będzie to piąty etap
współpracy w ramach tego
projektu.
- Naszym pierwszym przy-

Młodzi miłośnicy
basketu
Za nami dwa turnieje w minikoszykówce. W gminie Czernikowo
grali chłopcy i dziewczęta

W

turnieju mężczyzn
rywalizowały cztery
drużyny, a w pań pięć. Żeńskie zawody wyłoniły
przedstawiciela gminy w kolejnej rundzie rywalizacji - na
szczeblu powiatowym.
Turniej chłopców odbył się
na sali gimnastycznej szkoły
podstawowej w Czernikowie
7 lutego. Najlepsi okazali się
gospodarze, którzy pokonali w meczu finałowym zespół
z Osówki aż 24-6. Trzecie
miejsce zajęła reprezentacja
podstawówki z Makowisk, a
czwarte młodzież z Mazowsza.
Na tym samym obiekcie
tydzień szybciej rywalizowały

także dziewczęta. Mistrzem
gminy w mini-koszykówce została drużyna z Osówki, która
w decydującym spotkaniu pokonała Czernikowo 10-8. Brązowe medale zdobyły dziewczęta z Makowisk.
Turnieje koszykarskie na
szczeblu gminnym są okazją
do wyławiania talentów, które
trafiają później do szkół sportowych w większych miejscowościach. Żeby jednak wpaść
w oko agentom koszykarskim
trzeba potwierdzić swoją klasą
na zawodach wyższej rangi powiatowych i wojewódzkich.
(WT)

stankiem były Ateny – mówi
Paulina, licealistka z Dobrzejewic. - Zakochałam się w
nich od pierwszego wejrzenia.
Akropol jest jeszcze piękniejszy na żywo niż pokazują to
fotografie w Internecie.
Po zwiedzaniu stolicy Grecji młodzież ruszyła na północ
tego kraju - do miasta Trikala,
w którym mieści się szkoła, z
którą ZS w Dobrzejewicach
współpracuje. Młodzież zgodnie podkreśla, że po zagranicznych wojażach rozmowy
w obcych językach nie stanowią już dla nich problemu.
- Z niecierpliwością oczekuję na wizytę na wyspie Reunion i pobyt u mojej koleżanki Sandiny, która była u mnie
we wrześniu - mówi Sandra,
uczennica II LO. - Perspektywa długiego lotu wywołuje
gęsią skórkę, ale nie zmarnuję
takiej okazji.
Zwieńczeniem
projektu
będzie kwietniowy wyjazd
do Rumunii. To jednak nie
koniec, bo szkoła doskonale
wie, że poszerzanie horyzontów swoich wychowanków jest

Ucznowie z Dobrzejewic jeżdżą po całym świecie.

niezwykle istotne.
- Niedługo gimnazjaliści
rozpoczynają współpracę w
projekcie „No Enemies Violence – Equal Rights (NEVER
)”, realizowanym w ramach
programu Erasmus Plus w latach 2014-2017 ze szkołami
z Czech, Słowacji, Portugalii,
Włoch i Turcji – mówi Janusz
Iwański. - Byli już u nas koordynatorzy i nauczyciele ze
wszystkich krajów partnerskich.
Pierwsze
spotkanie
uczniów i nauczycieli odbędzie się na przełomie lutego i
marca tego roku w Portugalii.
Z Dobrzejewic na półwysep
Iberyjski wyjedzie siedmioosobowa grupa.
W maju przyjdzie czas na
Włochy. Łącznie z wyjazdów
skorzysta 20 uczniów i 5 nauczycieli.

Fot. URZĄD
GMINY

- Projekt NEVER ma na
celu budowanie wśród młodzieży z państw partnerskich
postawy otwartości i tolerancji dla różnic wynikających z
kultury, religii, statusu majątkowego, niepełnosprawności,
płci, podeszłego wieku oraz
przeciwdziałać ma uprzedzeniom i stereotypom – wyjaśnia
dyrektor placówki
ZS w Dobrzejewicach udowadnia, że szkoła wiejska
może poszczycić się dużymi
sukcesami we współpracy
międzynarodowej.
- Cieszę się niezmiernie,
że uczą u nas tacy pedagodzy
– mówi Andrzej Wieczyński,
wójt gminy Obrowo. - To oni
zaszczepiają w młodych ciekawość świata. Tej już się nie
powstrzyma i to wspaniałe.
Wspieramy ZS w Dobrzejewicach jak możemy.

Pisz miłością

M

iłość nie zna granic - z
takie założenie wychodzą organizatorzy
konkursu “List miłosny wczoraj
i dziś”. Jego twórcy twierdzą,
że powody pisania miłosnych
listów nie zmieniają się. Chodzi
jedynie o ich formę. Będzie to
niebywała okazja do wymiany
doświadczeń między seniorami
i młodzieżą.
- Ideą konkursu jest skomunikowanie młodego i starszego
pokolenia poprzez zebranie
i przedstawienie sposobów
tworzenia korespondencji o
tematyce miłosnej na przestrzeni lat, a w wyniku tego przekazanie wzajemnych doświadczeń
między pokoleniami - wyjaśniają organizatorzy.- Walentynki
można lubić albo nie. Można
poddać się jednodniowemu
świętowaniu Dnia Zakochanych, ale należy pamiętać, że o
jego przesłaniu.
Na konkurs można nadsyłać listy w formie pisemnej,
plastycznej, dźwiękową lub
multimedialną.
Zgłoszenia konkursowe należy przesyłać na adres pocztowy:
Międzynarodowe Centrum
Spotkań Młodzieży w Toruniu,
ul. Łokietka 3, 87-100 Toruń
lub adres mailowy: marketing@
mcsm.torun.pl w terminie od 6
do 20 lutego 2015r.
Szczegóły na mcsm.torun.pl

13 lutego 2015 r.

pozatorun.pl

GMINA WLK. NIESZAWKA I ALEKSANDRÓW KUJ.

Plastycznie
i sportowo

21

W gminie Wielka Nieszawka dzieci będą mogły korzystać
bezpłatnie z oferty zorganizowanych ferii przygotowanej przez
Ośrodek Kultury, Gminną Biblioteką Publiczną i szkoły
Tomasz Więcławski

Z

ajęcia będą odbywały się w
Małej Nieszawce i w Cierpicach. Wszystko rozpocznie
się od balu karnawałowego, który
zaplanowany jest w Walentynki.
Zabawa wystartuje o godzinie
10.30. Mogą wziąć w niej udział
dzieci w wielu 5-12 lat.
- Zajęcia sportowe będą prowadzone przez trenera środowiskowego - mówi Jacek Mularz, sekretarz gminy Wielka Nieszawka.
- Mogą się także odbyć na Orliku,
gdyby pogoda była sprzyjająca.
W programie są różne dyscypliny
- unihokej, piłka nożna, koszykówka, siatkówka i zabawy sportowe dla najmłodszych.
Zajęcia w Ośrodku Kultury
i Bibliotece odbędą się według
starannie zaplanowanego harmonogramu, który zamieszczamy
poniżej:
16.02.2015r. (poniedziałek)
11:30- 14:30- gry i zabawy stolikowe, zajęcia plastyczne, zajęcia
komputerowe
15:30- 16:15- gry komputerowe dla dzieci od lat 7 (dostęp do

Internetu)
16:15- 17:15- zabawy muzyczno- ruchowe dla dzieci od 3- 8 lat
17:15- 18:30- bajka dla dzieci
18:30- 19:30- gry komputerowe dla młodzieży
17.02.2015r. (wtorek)
11:30- 14:30- gry i zabawy stolikowe, zajęcia plastyczne, zajęcia
komputerowe
16:00- 16:45- zajęcia plastyczne dla dzieci od lat 6
16:45- 17:15- zajęcia wokalne
dla dzieci od 6- 12 lat
17:15- 19:00- bajka dla dzieci
od lat 6
19:00- 19:45- gry komputerowe dla młodzieży
18.02.2015r. (środa)
11:30- 14:30- gry i zabawy stolikowe, zajęcia plastyczne, zajęcia
komputerowe
15:30- 16:15- gry komputerowe dla dzieci od lat 7
16:15- 17:15- zajęcia taneczne
dla dzieci od 6- 12 lat
17:15- 18:30- bajka dla dzieci
18:30- 20:00- film dla mło-

dzieży od lat 9
19.02.2015r. (czwartek)
11:30- 14:30- gry i zabawy stolikowe, zajęcia plastyczne, zajęcia
komputerowe
15:30- 16:15- gry komputerowe dla dzieci od lat 7 (dostęp do
Internetu)
16:15- 17:30- zabawy muzyczno- ruchowe dla dzieci od 3- 8 lat
17:30- 19:00- bajka dla dzieci
20.02.2015r. (piątek)
11:30- 14:30- gry i zabawy stolikowe, zajęcia plastyczne, zajęcia
komputerowe
15:30- 16:15- gry komputerowe dla dzieci od lat 7
16:15- 17:30- bajka dla dzieci
17:30- 19:30- film dla młodzieży od lat 10
23.02.2015r. (poniedziałek)
11:30- 14:30- gry i zabawy stolikowe, zajęcia plastyczne, zajęcia
komputerowe
15:30- 16:30- gry komputerowe dla dzieci od lat 7 (dostęp do
Internetu)

16:30- 17:00- gry i zabawy stolikowe
17:00- 18:30- bajka dla dzieci
18:30- 19:30- gry komputerowe dla młodzieży
24.02.2015r. (wtorek)
11:30- 14:30- gry i zabawy stolikowe, zajęcia plastyczne, zajęcia
komputerowe
16:00- 16:45- zajęcia plastyczne dla dzieci od lat 6
16:45- 17:30- zajęcia wokalne
dla dzieci od 6- 12 lat
17:30- 19:00- bajka dla dzieci
19:00- 19:45- gry komputerowe dla młodzieży
25.02.2015r. (środa)
11:30- 14:30- gry i zabawy stolikowe, zajęcia plastyczne, zajęcia
komputerowe
15:30- 16:15- gry komputerowe dla dzieci od lat 7
16:15- 17:30- zajęcia taneczne
dla dzieci od 6- 12 lat
17:30- 19:00- bajka dla dzieci
19:00- 19:45- gry komputerowe dla młodzieży

26.02.2015r. (czwartek)
11:30- 14:30- gry i zabawy stolikowe, zajęcia plastyczne, zajęcia
komputerowe
15:30- 16:15- gry komputerowe dla dzieci od lat 7 (dostęp do
Internetu)
16:15- 17:30- gry i zabawy stolikowe od lat 6
17:30- 19:00- bajka dla dzieci
27.02.2015r. (piątek)
11:30- 14:30- gry i zabawy stolikowe, zajęcia plastyczne, zajęcia
komputerowe
15:30- 16:15- gry komputerowe dla dzieci od lat 7
16:15- 17:30- gry i zabawy stolikowe od lat 6
17:30- 19:00- film dla młodzieży od lat 10
Liczba miejsc na balu karnawałowym jest ograniczona, a zapisy trwają do 6 lutego. Można
ich dokonywać pod numerem
telefonu (56) 678 12 19. Zajęcia
według harmonogramu odbywać
się będą w Ośrodku Kultury przy
ul. Leśnej 1 w Małej Nieszawce.

Zabytek
zaczyna lśnić

Stypendia
dla walecznych

Zakończono kolejny etap prac dworca
kolejowego w Aleksandrowie Kujawskim

Burmistrz miasta nagrodził najlepszych sportowców
Michał Ciechowski

A

ndrzej Cieśla, burmistrz
Aleksandrowa
Kujawskiego, przyznał nagrody
finansowe zawodnikom wyróżniającym się w minionym roku w
regionie.
- Stypendia finansowe otrzymali sportowcy, którzy bezpośrednio lub pośrednio przyczynili się do sukcesów na szczeblu
krajowym i międzynarodowym
- mówi Aneta Thiede, Naczelnik
Wydziału Promocji i Rozwoju
w Aleksandrowie Kujawskim. Laureaci to reprezentanci Szkoły Wietnamskich Sztuk Walki w
Aleksandrowie Kujawskim.
Z Burmistrzem miasta spotkali się Artur Drążek oraz Tomasz Zapiec, którzy m.in. stanęli
na podium Mistrzostw Polski
Kempo Tai Jutsu. Oprócz nich,
nagrodzony został Marcin Świątkowski, za zajęcie I miejsca w Mistrzostwach Polski Vovinam Viet
Vo Dao we Włocławku. Na jego
koncie znajduje się także drużynowy złoty medal w Pucharze
Europy Viet Vo Dao w Genewie
oraz II miejsce w Pucharze Polski
BJJ w Luboniu.
Artur Drążek odebrał stypendium finansowe za zajęcie II miejsca w Mistrzostwach Polski Kempo Tai Jutsu w kategorii senior 74
kg w Giżycku oraz także srebrny
medal w Pucharze Europy Viet

P
Fot. URZĄD
MIASTA

Vo Dao formuły Vat senior - 70
kg w Genewie. Dwa brązowe medale przywiózł do Polski z Pucharu Europy Viet Vo Dao w formule
fighting senior - 70 kg w Genewie
oraz z Mistrzostw Europy w Sambo Bojowym w kategorii senior
No Gi 70 kg na Ukrainie. Ostatnie z osiągnięć aleksandrowskiego zawodnika to II miejsce w
Mistrzostwach Świata federacji
WKF (World Kickboxing Federation) w Pradze.
Tomasz Zapiec, również sportowiec należący do Szkoły Wiet-

namskich Sztuk Walki w Aleksandrowie Kujawskim wywalczył
złoty medal w Mistrzostwach
Polski Kempo Tai Jutsu w kategorii 67-74 kg w Giżycku.
- Podczas spotkania nagrodzeni medaliści opowiedzieli o sukcesach osiągniętych w 2014 roku
oraz o pracy, która doprowadziła
ich do zwycięstwa - podsumowuje Aneta Thiede. - W trakcie rozmowy z burmistrzem zawodnicy
poruszyli temat trudności, jakie
napotykają w dążeniu do osiągania sukcesów.

rzywrócono
sztukaterie,
pierwotną kolorystykę i złocenia - tak obecnie wygląda
nowa sala restauracyjna aleksandrowskiego dworca kolejowego.
Teraz w planach prac remontowo-konserwatorskich będzie m.in.
powieszenie żyrandola.
- Przywrócenie historycznej,
ceramicznej posadzki barwionej
na czerwono będzie ostatnim elementem prac w budynku - relacjonuje  Aneta Thiede, Naczelnik
Wydziału Promocji i Rozwoju
w Aleksandrowie Kujawskim. Wkrótce zainstalowany zostanie
stylizowany żyrandol i kinkiety.
Chcemy, by zabytek zachował
swój unikatowy, XIX-wieczny klimat. 
Rewitalizacja dworca trwa od
2010 roku. Wyremontowano już
m.in. hol kasowy. W sali restauracyjnej pracom konserwatorskim
poddano boazerię, uzupełniając

ubytki, jednocześnie nadając jej
nową kolorystykę, nawiązującą do
tej sprzed stuleci. Dawne kolory
otrzymały także odrestaurowane
żeliwne kolumny ze złoceniami.
Wcześniej, we wnętrzu sali
wymienione zostały drzwi i okna,
tak, aby swoim wyglądem nawiązywały do panującego wcześniej
klimatu. W zabytkowym budynku można odnaleźć jednak elementy współczesne - aby wyjść
naprzeciw oczekiwaniom pasażerów zamontowano ogrzewanie
podłogowe.
Prace remontowo-konserwatorskie, związane z odrestaurowaniem zabytkowego dworca w
Aleksandrowie Kujawskim w całości sfinansowane zostały przez
Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego oraz
Kujawsko-Pomorski Wojewódzki
Urząd Ochrony Zabytków.
(MC)

22

DODATEK

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

ZDROWIE

Radosna strona
uśmiechu
Wizyta w ALDENT zapewnia kompleksową
pomoc dla naszych zębów - twierdzi
Radosław Gruźlewski, właściciel Kliniki Stomatologicznej i Pracowni Techniki
Dentystycznej w Chełmży
ALDENT na lokalnym rynku funkcjonuje od kilkunastu lat, stale się
rozwijając. Jak to wszystko się zaczęło?
Realizując się w zawodzie, który
jest moją pasją otworzyłem własną Pracownię Techniki Dentystycznej. Początkowo pracowałem
sam, obsługując rynek lokalny. W
miarę upływu czasu firma zaczęła
się rozrastać. Później narodził się
pomysł, aby otworzyć Klinikę Stomatologiczną, by zapewnić pacjentom kompleksową pomoc stomatologiczną i protetyczną w jednym
miejscu.
Pracownia Techniki Dentystycznej
ALDENT poza obsługą naszej Kliniki ciągle współpracuje również z
innymi gabinetami oraz klinikami
stomatologicznymi w całym województwie kujawsko-pomorskim

towanie zębów. Zmieniły się także
materiały. Nasze prace wykonujemy na materiałach i urządzeniach
najlepszych producentów, by jakość naszych prac była jak najwyższa. Posiadamy nowoczesny linię
technologiczną do projektowania i
frezowania koron i mostów z tlenku cyrkonu i podbudów do metalu,
oraz licówek pełnoceramicznych
co gwarantuje naszym klientom
precyzję oraz doskonałej jakości
usługę stomatologiczno - protetyczną.
Każda dziedzina naszego życia
co chwilę jest usprawniana, wdrażane są nowe technologie i zastosowania. My również staramy się podążać za nowymi rozwiązaniami,
aby nasi klienci byli zadowoleni ze
swojego uśmiechu.

Radosław Gruźlewski w Pracowni Techniki Dentystycznej

jamy ustnej oraz estetyki. Widoczne starcia uzębienia mogą sugerować życie w stresie. Zły stan uzębienia to oczywisty brak szacunku do
samego siebie. Pacjentów dzielimy
bowiem na tych, którzy regularnie
kontrolują swój stan uzębienia i
tych odwiedzających lekarza stomatologa bardzo rzadko, zazwyczaj
dopiero gdy pojawia się ból albo też
poważne problemy wynikające z
wieloletnich zaniedbań. Pamiętajmy także,
że naprawa błędów
“młodości”
nie
pos
kut
kuj
e,
Każda dziedzina naszego życia co chwilę jest usprawniana,
jeśli wciąż
wdrażane są nowe technologie i zastosowania. My również staramy będziemy

się podążać za nowymi rozwiązaniami, aby nasi klienci byli zadowo- pzłeo s i a dnaleni ze swojego uśmiechu.
wyki. Pamiętajmy,
że higiena jamy ustnej jest bardzo
Zdradzić może nas nasz uśmiech. ważna.
oraz w Polsce północnej.
Co fachowiec może z niego wyczySporo zmieniło się od tamtego cza- tać?
Klinika Stomatologiczna i PracowSposób życia pacjenta. Jeśli czło- nia Techniki Dentystycznej doskosu?
Zdecydowanie. Dzisiaj mamy w wiek ma białe i proste zęby to na nale się uzupełniają.
pełni skomputeryzowane projek- pewno przykłada wagę do zdrowia
Pracuje u nas zespół fachow-

ców – lekarzy stomatologów oraz
techników dentystycznych, którzy
współpracują ze sobą w zakresie
uzupełnień protetycznych.
Nowe uzębienie indywidualizujemy odpowiednio do każdego pacjenta by spełniało swoją funkcje, a
przede wszystkim było estetyczne,
mowa tu o doborze odpowiedniego
koloru i fasonu zębów.
U nas każdy pacjent bez względu
na wiek otrzyma fachową pomoc z
zakresu stomatologii zachowawczej, endodoncji, higieny i profilaktyki, chirurgii stomatologicznej,
implantologii oraz protetyki.
Protetyka stomatologiczna to dział
stomatologii zajmujący się odtworzeniem braków w jamie ustnej,

Fot. ŁUKASZ
PIECYK

by przywrócić fizjologiczny stan w
ustach pacjenta – jak można tego
dokonać?
Punktem wyjścia jest model
który uzyskujemy z wycisków które
pobiera lekarz stomatolog.
W zależności od ilości brakujących zębów, stosuje się różne rozwiązania. Mamy do wyboru m.in.
korony, mosty protetyczne, rozwiązania na implantach, licówki, protezy szkieletowe, protezy szkieletowe
na teleskopach, protezy akrylowe
itd. Osoby, które powierzają nam
swój uśmiech, trafiają nie tylko na
fachowców w swojej dziedzinie, ale
także na pasjonatów, którzy w swoje obowiązki poza wiedzą wkładają
także serce, aby finał ich pracy spotkał się z zadowoleniem pacjentów.

13 lutego 2015 r.

DODATEK

pozatorun.pl

23

ZDROWIE

Uciążliwe
chrapanie
Chrapanie to dość popularna dolegliwość, która stanowi jeden z najczęstszych
powodów przerywania snu
dr inż. Radosław Kożuszek

K

iedy śpimy, mięśnie ota- chać. Podczas snu jednak cały
czające korytarz oddecho- organizm pracuje i potrzebuwy ulegają zwiotczeniu i je tlenu. Wówczas osoba śpiąca
drogi oddechowe częściowo się nie otwierając ust z impetem i
blokują. Języczek i język opadają siła wciąga powietrze przez nos
ku tyłowi, w efekcie oddychając aby odblokować ściśnięte garprzez nos organizm nie otrzymu- dło. Można wówczas usłyszeć
je odpowiedniej ilości powietrza po chwili całkowitej ciszy bari osoba śpiąca zaczyna oddychać dzo mocne i głośne pojedyncze
przez usta. Języczek i podniebie- chrapnięcie. Chrapanie staje się
nie miękkie drgają, co objawia się coraz powszechniejsze wraz z
chrapaniem. Czasami w związku wiekiem. Jest to naturalny proces,
ze ściśniętymi drogami oddecho- ponieważ w starszym wieku mięśnie i więzadła łatwiej rozluźniają
wymi osoba śpiąca nie
otwiera ust i wówczas z
dużą siłą wciąga powietrze przez nos. Wówczas
także można usłyszeń
Chrapanie nasila się wraz
chrapanie przejawiające
się nawet bezdechem, z wiekiem. Chrapie 80%
czyli kilkusekundowym
mężczyzn i 70% kobiet po
zatkaniem gardła.
Bezdech rozpoznaje 70 roku życia.
się nasłuchując osoby
śpiącej. Po cyklu kilku
oddechów z chrapaniem lub bez następuje
się i nie działają tak sprawnie jak
nagle ścienienie gardła i osoba u ludzi młodych. Medycyna zna
śpiąca w ogólne przestaje oddy-

przypadki dziedziczenia skłonności do wiotkości tkanek gardła.
Istnieje bowiem rodzinna predyspozycja do chrapania. Wymagane
jest badanie laryngologiczne do
określenia przyczyny chrapania i
występujących w czasie snu zaburzeń oddechowych. Poza tym
bardzo dobrze abyśmy zostali
nagrani na dyktafon, gdy chrapiemy. Będzie to duże ułatwienie
dla lekarza. Chrapanie ma z reguły określone przyczyny, które
poddaje się leczeniu. Najczęstsze z nich to zaburzenia drożności nosa (przerost małżowin
nosowych, polipy nosa, alergia)
a także przerost struktur anatomicznych w obrębie gardła środkowego, które prowadzą przez to
do jego zwężenia (powiększenie
migdałków podniebiennych, ję-

Po co mi suplementy
w czasie odchudzania
Szczupła sylwetka jest marzeniem każdego z nas. Ze wszystkich
stron kuszą nas reklamy idealnej figury. Jak osiągnąć taki efekt?
Dieta, ćwiczenia, a może preparat wspomagający zdrowe odżywianie?

P

owiedzmy sobie szczerze – nie ma ani diety cud ani suplementów, które w magiczny
sposób spowodują ubytek zbędnych centymetrów w biodrach czy talii. Bez odpowiednio
zbilansowanej diety i aktywności fizycznej nie
osiągniemy docelowego rozmiaru. No dobrze,
więc po co suplementy, skoro odpowiednie jedzenie i ćwiczenia pozwolą osiągnąć sukces?
Powodów jest kilka. Jak podkreśla Paulina
Socha, dietetyk Naturhouse w Toruniu: „Podstawowym zadaniem suplementów diety jest uzupełnianie brakujących składników mineralnych i witamin w organizmie, które nie zawsze
łatwo jest dostarczyć w optymalnych ilościach,
gdy jesteśmy na diecie niskokalorycznej. Cierpią
na tym zwłaszcza nasze włosy, skóra i paznokcie.
Źle odżywione tracą swój blask, jędrność oraz
są łamliwe. Dlatego warto na przykład sięgnąć
po preparaty z wyciągiem ze skrzypu polnego
(bogatego w krzem)”. Suplementy wzbogacają
organizm w antyoksydanty, które zwalczają
wolne rodniki - małe cząsteczki chemiczne naturalnie powstające w organizmie w czasie procesów metabolicznych. W nadmiarze sprzyjają
rozwojowi wielu chorób, zwłaszcza układu krążenia i nowotworów. W czasie odchudzania, gdy
tkanka tłuszczowa ulega redukcji, powstaje dużo
wolnych rodników, które należy neutralizować
właśnie za pomocą antyoksydantów. Zaliczamy
do nich na przykład: witaminy A, C i E, selen,
cynk, beta-karoten, likopen, polifenole.
Suplementy faktycznie wspomagają odchudzanie poprzez pobudzanie procesów lipolizy,
czyli rozkładu tkanki tłuszczowej. Szczególnie

pomocne są wówczas ekstrakty z zielonej herbaty, kawy, karczocha, a także takie związki jak
L-karnityna czy CLA (sprzężony kwas linolowy). „Problemem wielu odchudzających się pacjentów jest nadmierny apetyt. – dodaje Natalia
Wojciechowska, dietetyczka. - Często jest on
skutkiem wahań stężenia glukozy we krwi. Zanim unormujemy go poprzez wdrożenie zdrowych nawyków żywieniowych (zwłaszcza naukę
niepodjadania pomiędzy posiłkami) z pomocą
przychodzą nam suplementy z błonnikiem pokarmowym w składzie.”
Zdaniem wielu specjalistów ds. prawidłowego żywienia układ pokarmowy pacjentów, którzy przyszli na pierwsze spotkanie z dietetykiem,
często jest „zmęczony” niezdrowym żywieniem.
Skutkuje to dokuczliwymi wzdęciami czy zaparciami. Wówczas warto sięgnąć po preparaty zawierające ekstrakty wspomagające trawienie,
uzyskane z takich roślin jak ananas, papaja,
koper włoski, karczoch, werbena bądź mięta.
Jak więc widać naturalna suplementacja ma
jedynie wspomóc nasz organizm podczas długiego i trudnego procesu odchudzania. Środki
takie nie mogą być stosowane zamiast posiłku,
a jedynie jako dodatek mający uzupełnić niedobory niezbędnych do funkcjonowania organizmu składników. Należy również pamiętać, aby
przyjmowanie suplementu skonsultować z dietetykiem bądź lekarzem.

zyczka, łuków podniebienno-językowych i podniebienno-gardłowych, nasady języka).
Chrapanie ma bardzo niekorzystny wpływ na zdrowie człowieka. Rano, zaraz po przebudzeniu z powodu niedotlenienia
organizmu osoba chrapiąca może
odczuwać dość silne bóle głowy,
jest rozdrażniona, zmęczona i
osłabiona. Chrapanie może być
również przyczyną kłopotów z
zapamiętywaniem, wpływać negatywnie na sprawność seksualną
i powodować senność w ciągu
dnia. W ekstremalnych przypadkach prowadzi do depresji oraz
zaburzeń ze strony układu krążenia: nadciśnienia tętniczego czy
też przerostu prawej komory serca. Chrapanie zwiększa również
prawdopodobieństwo powstania

niebezpiecznego stanu bezdechu.
Chrapania można próbować
się pozbyć poprzez zrzucenie
zbędnych kilogramów. Pomocne może być również spanie na
boku, gdyż w ten sposób zapobiegamy zsuwaniu się języka do
krtani. Warto zadbać o odpowiednie miejsce do spania. Najlepiej spać na płaskiej powierzchni.
Dlatego tak istotny jest wybór
odpowiedniego materaca. Bardzo
wygodne są materace wykonane z
pianki termoelastycznej. Materiał
ten pod wpływem temperatury i
wagi użytkownika dostosowuje
się do ułożenia ciała, a ergonomiczne kształty sprawiają, że w
optymalny sposób rozłożone są
punktu nacisku. Wpływa to pozytywnie na kręgosłup i stawy oraz
poprawia krążenie

24

DODATEK

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

ZDROWIE

Gorączka powinna cieszyć

O skutkach przyjmowania leków przeciwgorączkowych, naturalnych reakcjach organizmu i związkach między gorączką
a nowotworami, z prof. dr hab. Wiesławem Kozakiem, dziekanem Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska UMK,
kierownikiem zakładu immunologii, wybitnym specjalistą w zakresie badań nad gorączką, rozmawia Tomasz Więcławski
Czym jest gorączka?
Reakcją fizjologiczną dziejącą
się podczas infekcji, wzbudzaną przez nasz organizm celowo.
Gorączkę mamy wpisaną w genom, tzn. natura podczas ewolucji życia wyposażyła nas w geny
reakcji gorączkowej. Posiadamy
bowiem substancje produkowane przez nasz własny organizm,
przez nasze własne komórki immunologiczne, mające za zadanie podwyższanie ciepłoty ciała.
Trzeba także rozróżnić czynnik
zewnętrzny powodujący gorączkę i samą reakcję gorączkowania.
Mikroby nas infekują, np. wirus
grypy, i są przyczyną aktywacji
„genów gorączkowych” i syntezy substancji podwyższających
temperaturę ciała. Reakcja gorączkowa na infekcję wskazuje, że
nasz układ immunologiczny jest
sprawny.
Potoczne przeświadczenie, że gorączka jest czymś złym, jest więc
mylne?
Tak. Gorączkowanie oznacza
bowiem, że walczymy z infekcją.
Są oczywiście stany fizjologiczne, w których nie chcielibyśmy
mieć gorączki, której wywołanie
sporo kosztuje organizm i naraża na poważne powikłania, jak
np. podczas ciąży czy okresu po
transplantacji lub u ludzi z zaburzeniami sercowo-naczyniowy-

klamę atakowani z każdej strony.
Nie działa ona jednak na korzyść
pacjentów, a firm farmaceutycznych. Sami też jednak przesadzamy ze stosowaniem leków przeciw gorączce. Jeżeli w przyrodzie
występuje naturalny mechanizm,
to nie wolno go wyłączać z byle
powodu. Często łykamy tabletki,
jak tylko podwyższy się temperatura naszego ciała. To duży błąd.
Jeżeli za często będziemy wyłączali gorączkowanie, to organizm
w końcu z niego zrezygnuje. W
poważnej sytuacji nie zaalarmuje nas o zagrożeniu, a nasz układ
immunologiczny przejdzie w stan
uśpienia.
Wyniki badań jednoznacznie pokazują, że ludzie po 30-tce i 40-tce
coraz rzadziej gorączkują.

mi.
Kiedy zaczyna się gorączka?
Od temperatury 37,4 stopnia
Celsjusza.
Więc temperatura 37,0 - to jeszcze nie gorączka?
To stan podgorączkowy. Często świadczący o tym, że nasz organizm nie jest w stanie wywołać
gorączki, a więc wskazujący na
jakieś problemy naszego układu odpornościowego. W takich
przypadkach trzeba zadbać o

wzmocnienie swojej odporności.
Gorączka trenuje układ immunologiczny. Jeżeli chcemy, żeby
był sprawny, musimy mieć możliwość wywoływania tego stanu.
Ten stan ma duże znaczenie na
przyszłość. Mówię zawsze pacjentom, że jeżeli mają gorączkę,
to powinni się cieszyć.
Powszechna propaganda, że trzeba zbijać wysoką temperaturę
środkami farmakologicznymi jest
więc bzdurą?
Jesteśmy przez tego rodzaju re-

Nowa jakość
trenowania

2

Nowootwarte Studio Figura Lubicz
wyznacza najnowsze trendy
efektywnego modelowania sylwetki

6 lutego 2015 o godzinie 18.00 w
Lubiczu Górnym przy ul Polnej 7
rozpocznie swą działalność STUDIO FIGURA LUBICZ - Profesjonalne
Studio Modelowania Sylwetki.
Stanowić będzie alternatywę
dla tradycyjnego
fitnessu. Będzie
to miejsce, gdzie
każda
kobieta
może się oderwać
od codzienności,
ale przede wszystkim zadbać tylko i wyłącznie o
siebie. Miejsce to
przeznaczone jest
dla pań, które nie
lubią intensywnego, inwazyjnego
treningu. Studio
będzie miejscem
dyskretnym, gdzie jednocześnie przebywa nie więcej niż 8 osób.
Wiele Pań po ciężkim dniu pracy
ceni sobie takie miejsca, gdzie mogą
odpocząć i przy okazji zostawić na zawsze zbędne centymetry. Studio realizuje światowy koncept, dzięki któremu

Fot. ŁUKASZ
PIECYK

rezulaty osiągnęły już tysiące kobiet.
Podstawę działania stanowi kompleksowe podejście do uzyskania idealnej
sylwetki w zdrowy i bezpieczny sposób.
Dzięki ćwiczeniom na profesjonalnych stacjach treningowo-zabiegowych, odpowiednio dobranej diecie,
suplementom oraz naturalnym kosmetykom pomożemy Wam cieszyć się swoim
ciałem.
Na pierwsze efekty nie
będzie trzeba długo czekać. Każda z pań ma inny
cel i w STUDIO FIGURA
LUBICZ
będzie mogła
go realizować. To miejsce
stworzone dla kobiet i przez
kobiety. Godziny otwarcia
pon-pt 9-21, sob. 9-15
ZAPRASZAMY NA
UROCZYSTE
OTWARCIE, na którym każda z pań otrzyma
upominek oraz rozlosowane zostaną 3
nagrody główne o wartości nawet 370
zł w postaci miesięcznych karnetów.
SZCZEGÓŁY NA FC- STUDIO FIGURA LUBICZ i pod numerem telefonu
513 330 164.

Gorączka jest silnie powiązana z
bólem?
Raczej działanie leków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych. Działania tych substancji
ma pewien mechanizm molekularny wspólny dla reakcji bólowej i gorączkowej. Najbardziej
popularne środki przeciwbólowe
wyłączają jednocześnie reakcję
gorączkową.
Co więc powinniśmy robić?
Zwalczać przyczynę, a nie skutek. Trzeba powstrzymać infekcję, a nie gorączkowanie.
Czy jest jakaś górna temperatura
ciała niebezpieczna dla człowie-

ka?
Przyjmuje się, że jest to 41,1
stopnia Celsjusza. Dzieci potrafią mieć jednak nawet 42 stopnie. Rodzice powinni wiedzieć,
że trzeba chłodzić wtedy mózg
przed przegrzaniem - stosować
okłady czy kompresy, ale nie lodowate, tylko chłodne – około
20 stopni Celsjusza. Ośrodkowy
(mózgowy) układ nerwowy jest
wrażliwy na wysoką temperaturę.
Obwodowy i nasze organy, tzw.
wewnętrzne, są na nią odporne.
Włączenie gorączki uruchamia
jednocześnie reakcję homeostatyczną, przeciwdziałającą nadmiernej gorączce, czyli reakcję
regulującą jej poziom.
Nie przejmujmy się więc gorączką?
Nie, nie to chciałem powiedzieć (śmiech). Trzeba zawsze
zdiagnozować, czym jest ona
spowodowana. Nowotwór też
może wywoływać gorączkę, ale
także może być ona wynikiem
silnej opalenizny, stresu emocjonalnego czy też urazu fizycznego.
Gorączka sama w sobie nie jest
chorobą, ale sygnałem, że organizm został narażony na działanie czynników i sił niszczących.
Jest ona jednoczenie objawem
mobilizacji układu obronnego do
walki z tymi czynnikami.

13 lutego 2015 r.

DODATEK

pozatorun.pl

Życie po udarze

25

ZDROWIE

Jak powinna wyglądać rehabilitacja pacjenta po przebytym udarze mózgu?

U

dar mózgu to jedna z najczęstszych przyczyn niepełnosprawności u osób starszych. Choroba
ta przeważnie dotyka ludzi po 65 roku
życia, potrafi jednak wysątpić również u
pacjentów znacznie młodszych.
Obajwy takie jak opadanie kącika ust,
zaburzenia mowy, osłabiebie lub zupełna utrata siły mięśniowej kończyn czy
też zaburzenia widzenia i koordynacji
ruchów są nierzadko pierwszym objawem choroby. O udarze mózgu mówimy jednak jeżeli wymienione zaburzenia funkcji mózgu trwają dłużej niż 24
godziny.
Udary dzielimy na niedokrwienne
(około 80 proc.) oraz krwotoczne (20
proc.). Udary niedokrwienne spowodowane są zamknięciem naczynia, zazwyczaj przez blaszkę miażdżycową lub
kawałki skrzepliny przeniesione przez
krew. Rzadziej dochodzi do pęknięcia
naczynia co prowadzi do wynaczynienia kwri w obszarze mózgu. Mówimy
wtedy o udarze kwotocznym zwanym
również "wylewem".
W obu wymienionych sytuacjach
dochodzi do zablokowania przepływu
krwi do mózgu, którego komórki bez
tlenu oraz niezbędnych substancji odżywczych umierają.
Szybkie podjęcie leczenia w specjalistycznym oddziale udarowym pozwala zwiększyć szanse przeżycia oraz
zmniejszyć obszar uszkodzenia mózgu.
Pierwszy etap leczenia polega na ustabilizowaniu decydujących dla życia pa-

rametrów, takich jak ciśnienie krwi czy
akcji serca. W określonych przypadkach można podjąć próbę rozpuszczenia skrzepu, który blokuje przepływ w
naczyniu (tromboliza).
Długość pobytu na oddziale udarowym jest różna i zależy od wielu czynników jednak w praktyce najczęściej twa
około tygodnia. Już wtedy rozpoczyna
się leczenie rehabilitacyjne.
Pacjent po udarze często uczy się żyć
i funkcjonować na nowo. Aby umożliwić mu przyjanmniej częściowe odzyskanie utraconych w wyniku udaru
funkcji mózgu (m.in. mowy, zdolności
poruszania się, samoobsługi) konieczne
jest zapewnienie mu interdyscyplinarnej opieki.
Profesjonalna rehabilitacja wymaga
współpracy lekarzy specjalistów, fizjoterapeutów, ergoterapeutów, logopedów oraz psychologów. Decydująca dla
powodzenia całego procesu jest często
motywacja samego pacjenta- im aktywniej jest on wspierany i zachęcany przez
otoczenie tym większe szanse istnieją
na to, że będzie robił postępy w odzyskiwaniu utraconych zdolności.
Obecnie dysponujemy coraz nowszymi metodami rehabilitacji, które pozwalają uzyskać szybsze i lepsze rezultaty leczenia.

Co oznacza kompleksowość rehabilitacji?
Na pacjenta po przebytym udarze mózgu należy patrzeć holistycznie. Oczywiście ustalamy z pacjentem (lub rodziną, gdy pacjent ma zaburzoną możliwość komunikacji – werbalną i pisemną)
priorytety usprawniania (np. aktywność całej kończyny górnej lub
funkcje manualne dłoni, chód, bieg, równowaga), ale należy również zwrócić uwagę na pozostałe problemy – zarówno te dotyczące
zaburzeń fizycznych, ale też poprosić o konsultację logopedyczną
i/lub psychologiczną czy psychiatryczną gdy istnieje taka konieczność.
Od czego należy rozpocząć pracę z pacjentem ?
Rehabilitację należy rozpocząć od nauki aktywności, lokomocji i samoobsługi w łóżku. Stosując metodę PNF rozpoczynamy od
wyzwalania napięcia w tułowiu i/lub słabych kończynach. Bardzo
dobre rezultaty uzyskuje się przez wykorzystywanie tzw. irradiacji
– tzn zastosowanie odpowiednich ćwiczeń oporowych zdrowych
kończyn opartych na wzorcach ruchowych - celem uzyskania pracy mięśni słabych. W początkowej fazie rehabilitacji silne kończyny
wykorzystujemy do nauki zmiany pozycji w łóżku. Dodatkowym,
ale też ważnym zadaniem terapeuty w tym okresie jest wyuczenie
rodziny odpowiednich stymulacji, które pozytywnie wpływają na
proces zdrowienia.
Pacjent wychodzi ze szpitala i co dalej?
W okresie zdrowienia oprócz rozległości uszkodzenia niezwykle
istotna jest kontynuacja usprawniani szpitalnego - wskazana jest
intensywna rehabilitacja, ukierunkowana na konkretne cele. Najczęściej spotykanymi przeze mnie zadaniami jest reedukacja chodu
oraz usprawnianie kończyny górnej. W obu tych problemach pracę
należy zacząć od wzmacniania mięśni posturalnych. Słabe mięśnie
tułowia (mięsnie brzucha oraz mięśnie grzbietu) zarówno skutecznie zaburzają prawidłowy wzorzec chodu, ale również wywołują
wiele reakcji stowarzyszonych kończyn – górnej i dolnej, co utrudnia ich prawidłowe funkcjonowanie.

Od czego zależy sukces terapii?
1/Obszar oraz rozległość uszkodzenia mózgu
2/Szybka, prawidłowo i indywidualnie dobrana
terapia
3/Mobilizacja i stan psychiczny pacjenta
4/Współpraca rodziny

ul. Starotoruńska SA
Toruń
tel. 56 307 01 08

26

DODATEK

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

ZDROWIE

Miłość biało-czerwona
W

To nie do nas przylgnęła łatka namiętnych kochanków. Nikt też nigdy nie kojarzył Polaków z
liberalnym podejściem do seksu. Tymczasem w świetle statystyk wyglądamy na spełnionych

spółżycie czy to w
związku poligamicznym, czy monogamicznym jest nieodłącznym
elementem egzystencji człowieka. Niestety jak każda forma
bliskości, kontaktu z drugim
człowiekiem, uległo zmianie w
wyniku postępu cywilizacyjnego. Dziś erotyki nie wiąże się
już tylko z cielesnością, a badania pokazują, że obecność nowych mediów zaburza popęd
płciowy. Dzień zakochanych
to najlepsza okazja do odwrócenia tej tendencji. Czy libido
polskiego społeczeństwa stanie
na wysokości zadania?
74% rodaków deklaruje zadowolenie ze swojego życia
seksualnego, lecz nie jest to
tożsame z aktywnym praktykowaniem. Otóż aż 21% respondentów współżyje regularnie
jedynie dwa razy w tygodniu.
Jeszcze inne badanie, przeprowadzone na zlecenie marki Durex, wykazało, że 5 razy więcej
Polaków w łóżku ogląda telewizję niż uprawia seks. Gdzie
szukać przyczyn tych niepokojących faktów? Kolejny rezultat eksperymentu dowodzi, że
spadkowi libido winne jest morze otaczających nas bodźców
jak również alternatywnych
form redukcji stresu. Okazuje
się, że 3 razy więcej ankietowanych przedkłada surfowanie
po Internecie i korzystanie z
social media nad codzienne baraszkowanie w łóżku. Jak głosi
ewolucyjna teoria - nieużywany narząd zanika. Na wszelki
wypadek nie powinniśmy wystawiać jej na próbę...
Wśród czynników zmniejszających popęd płciowy wymienia się: stres, konflikty,
depresję, brak snu oraz korzystanie z pewnych grup leków.
Oczywiście zaliczają się do
nich również naturalne problemy z erekcją. Z badań wynika,
że 50% mężczyzn między 40 a
70 rokiem życia cierpi na zaburzenia sprawności seksualnej.
Z kolei 67% respondentek zauważa u siebie spadek libido po

skończeniu 50 lat.
Jedną z ważniejszych metod ożywiania atmosfery w
łóżku jest włączanie do niej
ziszczonych fantazji seksualnych. Dla Polaków może być
to ciężki orzech do zgryzienia,
gdyż prawie 48% z nich nigdy
nie podjęło się wdrażania ich
w życie, mimo iż ponad 60%
oczekuje od partnera różnorodności w kwestii współżycia.
Stoi to niejako w sprzeczności z
wysokim odsetkiem osób, które ostatnio wprowadziły urozmaicenie w życiu seksualnym
ponad rok temu lub dawniej.
Dotyczy to co trzeciego ankietowanego. Jak widać, myśli
i pragnienia nie zawsze idą w
parze z rzeczywistością. 15%
spośród pytanych zamierza
wypróbować w sypialni ga-

dżety erotyczne, ponad 14%
chciałoby być zdominowanym,
a 13,5% życzy sobie współżycia w trójkącie. Warto mieć to
na uwadze, gdy uwzględni się,
że aż 23% Polaków nie wie, czy
jest zadowolona z seksu. Przyczyn braku satysfakcji można
też poszukiwać w zbyt krótkim
czasie trwania stosunku. Ten w
ostatnich latach uległ niestety
skróceniu. Jeszcze w 2001 roku
jego średnia długość wynosiła
18 minut, obecnie kończymy
seks 4 minuty szybciej, co nie
wpływa jednak znacząco na
zadowolenie z tej sfery życia. Z
drugiej strony badanie to wydaje się być mało wiarygodne,
gdyż przecież nikt nie mierzy
stoperem, ile czasu zajmuje mu
uprawianie miłości... Jego wyniki są zatem umowne.

Polacy skupiają się bardziej
na doznaniach ze stosunku. Do
współżycia mają podejście klasyczne. Wciąż za słowem „seks”
kryje się głównie stosunek waginalny. Mimo to 56% mężczyzn oraz 40% kobiet utożsamia go również ze stosunkiem
oralnym. Dla niektórych jednak stosunek liczy się tylko
wtedy, gdy dojdzie do orgazmu.

Według raportu Durex mężczyźni szczytują znacznie częściej niż kobiety. To wyjaśnia
dlaczego aż 46% Polek przyznaje, że osiąga orgazm w wyniku masturbacji równie często
co podczas seksu z partnerem.
W tej kwestii panie okazują się
być bardziej doświadczone.
Warto jednak zaznaczyć, że
płeć piękna w większości przypadków nie traktuje tego jako
warunek udanego seksu. Jak
często w ogóle do niego dochodzi? 14% ankietowanych wyjawia, że współżyje co najmniej
5 razy w tygodniu. Co czwarty
Polak przyznaje, że robi to 3-4
razy w tym samym okresie.
Reszta respondentów deklaruje, że uprawia miłość jedynie
raz na tydzień (20%), a nawet
rzadziej 21%. Choć wyniki
prezentują się umiarkowanie
dobrze, cieszy fakt, że dzień św.
Walentego, jako jedyny w roku,
w którym uprawia się seks, jest
raczej przedmiotem żartów i
dowcipów. Jednakże paradoksalnie, według ankiety przeprowadzonej przez C-date, 32%
Polaków i 28% Polek nie przypomina sobie, aby kiedykolwiek kochała się w walentynki.

13 lutego 2015 r.

DODATEK

pozatorun.pl

27

EDUKACJA

Wybierz zawody
przyszłości
Ministerstwo nie ma wątpliwości – przyszłość będzie należała do
osób biegle posługujących się komputerami na potrzeby zawodowe

O

becnie edukacja dorosłych to nie tylko podnoszenie poziomu wykształcenia. Współczesny rynek pracy
często wymusza konieczność
przekwalifikowania się. Nasze życie potrafi zmienić się z dnia na
dzień i żeby nie wypaść z przysłowiowego obiegu musimy być
elastyczni.
Elastyczne muszą być także
placówki kształcenia dorosłych.
Ich zadaniem jest błyskawiczna
reakcja na potrzeby rynku. Nie
ma tu bowiem miejsca na stałe
działanie ukierunkowane tylko
na jedną dziedzinę.
- Nasza placówka bada rynek
i odpowiada na bieżące zapotrzebowanie – mówi Teresa Synik,
dyrektor Centrum Edukacji Dorosłych. - To nie lada wyzwanie.
Społeczeństwo się starzeje. Miejsca pracy tworzą się w sektorze
rehabilitacji i opieki. Kształcimy
więc techników masażystów i
opiekunów medycznych. Z drugiej strony obserwujemy błyskawiczny postęp techniczny i biorąc
dodatkowo pod uwagę przewidywania Ministerstwa Nauki i

Szkolnictwa Wyższego, dotyczące
najbardziej pożądanych zawodów
na przestrzeni przyszłych kilkunastu lat, kształcimy techników
informatyków. Wszystko przy
założeniu najwyższych edukacyjnych standardów.
Wart przypomnienia jest fakt,
iż Centrum Edukacji Dorosłych
jest certyfikowanym Laboratorium ECDL, w którym odbywają
się egzaminy na Europejski Certyfikat Umiejętności Komputerowych.
- Kandydaci do pracy nazywają certyfikat komputerowym
prawem jazdy – wyjaśnia Teresa
Synik. - Posiadanie go pozwala potencjalnemu pracodawcy
oszczędzić na czasie i nie tracić
go na weryfikację umiejętności
kandydata.
Obecnie placówka finalizuje
także działania zmierzające do
uruchomienia na terenie szkoły
Akademii Cisco. Akademia taka
świadczy usługi edukacyjne w
obszarze wykorzystywania najnowszych technologii teleinformatycznych w oparciu o autoryzowane standardy Cisco Systems.

Zdobyta w ramach Akademii
wiedza to niewątpliwie baza przyszłej kariery zawodowej, na czym
skorzystają nie tylko słuchacze
Centrum Edukacji Dorosłych,
ale też uczniowie prowadzonej
w placówce szkoły dla młodzieży
- Toruńskiego Technikum Informatycznego.
Doskonale wyposażone i corocznie modernizowane pracownie szkolne, nowoczesny sprzęt,
bieżące oprogramowanie, czy
możliwość prowadzenia zajęć w
opartych na notebookach pracowniach mobilnych - te wszystkie wysiłki Centrum Edukacji
Dorosłych nie pozostały niedostrzeżone. Ich ukoronowaniem
jest prowadzona od 1 sierpnia
2014 r. realizacja projektu unijnego "Rozwój kwalifikacji w zawodzie technik informatyk wśród 50
osób dorosłych z województwa
kujawsko-pomorskiego". Nauka
w ramach projektu, którego celem jest objęcie kilkudziesięciu
dorosłych kształceniem ustawicznym w zawodzie stwarzającym
realną perspektywę efektywnego
pozyskania pracy, odbywa się w

placówce w Toruniu, a także w
zamiejscowych oddziałach CED
w Chełmnie i Brodnicy.
Centrum Edukacji Dorosłych
odpowiada na potrzeby wszystkich osób chcących się uczyć oraz
tych, przed którymi życie postawiło nowe wyzwania. Różnorodna oferta skierowana jest na jeden
cel: pomóc słuchaczom odnieść
prawdziwy zawodowy sukces.
Z początkiem lutego w Studium Zdrowia Centrum Edukacji
Dorosłych rozpoczęły się zajęcia
na kierunkach technik masażysta
i opiekun medyczny. Kilkadziesiąt osób
z Torunia i okolic przez najbliższy rok zdobywać będzie
fachową wiedzę pod okiem doświadczonej kadry. Nabór trwa, a
zainteresowanie nie słabnie. Tym

bardziej,
że kształcenie jest bezpłatne, a
uzyskane kwalifikacje uznawane
na terenie całej Unii Europejskiej.
W ramach wspomnianego wyżej projektu POKL trwa rekrutacja uzupełniająca na
II semestr. Zapraszamy tych,
którzy na przestrzeni ostatnich
trzech lat ukończyli gdzieś jeden
semestr nauki.
- Dlaczego warto uczyć się
z nami? Tworzymy absolwenta od A do Z. Dajemy mu pełen
cykl kształcenia. W siedzibie
szkoły organizujemy egzaminy
zewnętrzne. Zapewnia to słuchaczowi całkowity komfort ich zdawania, ograniczenie czynników
stresogennych i optymalizację
wyników. Czego chcieć więcej? pyta Teresa Synik.

28

EDUKACJA

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

EDUKACJA

Historia
regionalna 40+
- tylko dla orłów
Do kogo adresowane
są studia?
Studia I stopnia Historia
regionalna 40+ będą trwały 3
lata i kończyły się uzyskaniem
tytułu licencjata. Adresatami
tych studiów są osoby, które
chcą pracować na rzecz społeczności lokalnej z wykorzystaniem
potencjału zawartego w historii,
kulturze i tradycji regionu kujawsko-pomorskiego.
Została ona przygotowana z myślą
przede wszystkim o ludziach
dojrzałych, którzy egzamin
maturalny mają już dawno za
sobą, ale chcą kontynuować
kształcenie i zdobyć bądź poszerzyć wiedzę na temat regionu
kujawsko-pomorskiego, by móc
efektywnie wykorzystać ją na
rynku pracy bądź dla realizacji
osobistych zainteresowań. Osoby dojrzałe stanowią coraz większą grupę mieszkańców regionu
kujawsko-pomorskiego, a także
kraju i całego kontynentu. Jest to
ważna grupa obywateli, których
potencjał należy docenić dla
rozwoju społecznego, gospodarczego i kulturalnego regionu
kujawsko-pomorskiego. Adresatami są zarówno osoby już
zaangażowane w pracę na rzecz
regionu, jak i te, które dopiero
chcą ją podjąć oraz wszyscy miłośnicy lokalnych wartości.
Studia polecane są osobom
z grupy 40+, ale nic nie stoi na
przeszkodzie, aby podjęły je
osoby młodsze zainteresowane
historią regionalną.â To PRowiec z Centrum Promocji UMK
mi podpowiedział, bo słowo
„reklama” ponoć negatywnie
może się kojarzyć.

Dlaczego warto
studiować historię
regionalną?

Studia historyczne kształtu-

ją kulturę historyczną, na którą
składa się znajomość dziejów,
źródeł historycznych i metod
badań historycznych. Kultura
historyczna jest ważnym składnikiem w procesie kształtowania obywatela otwartego na
Europę i świat, świadomego
swych historycznych i kulturowych korzeni, ale otwartego na
odmienność i przygotowanego
do życia w społeczeństwie wielokulturowym. Studia historyczne dają ogólne kompetencje
intelektualne (typu umiejętność
analizy, syntezy, krytyki i oceny
świadectw, argumentacji i prezentacji, wypowiedzi ustnej i pisemnej, umiejętność organizacji
pracy i prezentacji jej wyników).

Kiedy zajęcia?
O czym na studiach?

Zajęcia będziemy planować
w poniedziałki, wtorki, czwartki
i piątki od godziny 16.00.
Zakres terytorialny specjalności to obecne województwo
kujawsko-pomorskie, które powstało w 1999 r. i połączyło bogactwo dziejów, spuścizny kulturowej oraz tradycji wszystkich
wchodzących w jego skład ziem:
Kujaw, Krajny, Pałuk, ziemi chełmińskiej, ziemi dobrzyńskiej,
południowych rejonów Pomorza Gdańskiego (Bory Tucholskie i Kociewie). Specjalność
buduje wiedzę o regionie w wielu perspektywach, z uwzględnieniem wielorakich elementów
kształtujących pojęcie regionu,
takich jak np.: historia, geopolityka, gospodarka, kultura i
sztuka, społeczność. Program
specjalności idzie oczywiście w
parze z podstawowym kursem
dziejów powszechnych i ojczystych, który jest realizowany
na kierunku historia, ponieważ
wiedza o własnym regionie nie
może być oderwana od wiedzy
o własnym państwie i narodzie.

Studia
historyczne
poszerzają
horyzonty i dostarczają
wartości uniwersalnych, niekoniecznie
związanych z zawodem historyka i nauczyciela historii. We
współczesnym zglobalizowanym świecie musi znaleźć się
miejsce dla edukacji
regionalnej. Bycie w
zjednoczonej Europie
nie oznacza odcinania
się od korzeni. Wręcz
przeciwnie, członkostwo w Unii Europejskiej spowodowało nasilenie się tendencji do
poszukiwania wyróżników regionalnych.
Konieczne jest zatem
akcentowanie lokalnej Collegium Huministicum - przyszłe miejsce studiów Fot. ANDRZEJ ROMAŃSKI
odrębności kulturoCPiI UMK
wej, bogactwa tradycji,
zwyczajów, zabytków,
Absolwent wszystkich spe- nej i na różnych płaszczyznach
dumy z historii i przodków. Nie cjalności istniejących na kie- wspierają bądź realizują proces
jest to możliwe bez znajomości runku historia ma kwalifikacje promowania walorów regionu
historii i kultury własnego re- do prowadzenia badań w za- kujawsko-pomorskiego.
Poza
gionu.
kresie historii, a także do pracy tym ukończenie specjalności:
w instytucjach i organizacjach Historia regionalna ułatwi jej
prowadzących działalność w absolwentom pracę badawczą w
Co po studiach?
Studia I stopnia na kierunku zakresie zarządzania, ochrony i zakresie rekonstrukcji lokalnych
historia mogą przygotować ab- popularyzacji dziedzictwa kul- procesów historycznych oraz
inicjowanie bądź podejmowanie
solwentów do zatrudnienia na turowego.
polach związanych z usługami Wiedza i kompetencje uzy- własnych działań pielęgnujących
i komunikacją społeczną, np. skane w toku realizacji spe- i podtrzymujących tradycje rew służbach cywilnych, lokal- cjalności: Historia regionalna gionalne.
nej i regionalnej administra- stanowią doskonałą podstawę
cji, w zarządzaniu zasobami do zaangażowania się w funkA może...?
ludzkimi,
dziennikarstwie, cjonowanie w regionie i zwięk- ... warto byłoby także po 3 laorganizacjach międzynarodo- szają atrakcyjność absolwen- tach studiów licencjackich zdewych, w dziedzinie turystyki, tów na lokalnym rynku pracy. cydować się na dwuletnie stuadministracji, zachowywaniu i Mogą oni znaleźć zatrudnienie dia magisterskie (II stopnia).
podtrzymywaniu dziedzictwa wszędzie tam, gdzie istnieje za- Absolwent historii regionalnej
kulturowego we wszelkich for- potrzebowanie na specjalistów 40+ może kontynuować kształmach w tym np. w archiwach, w zakresie znajomości historii, cenie na studiach II stopnia na
muzeach, bibliotekach itp. kultury i tradycji regionu ku- kierunku historia, lub wybrać
Mogą też dać przygotowanie jawsko-pomorskiego. Do poten- inny kierunek studiów, na któdo pracy w sektorze edukacji cjalnych pracodawców należą ry dopuszczono przyjmowanie
na poziomie szkolnictwa pod- zatem instytucje, które są sprzy- kandydatów z tytułem licencjata
stawowego.
mierzeńcami edukacji regional- historii.

13 lutego 2015 r.

EDUKACJA

pozatorun.pl

29

EDUKACJA

Szarlotka palce lizać
W

Zespół Szkół CKU w Gronowie przygotowuje młodych ludzi do pracy w wielu zawodach.
W tej placówce udowadniają, że szkolnictwo zawodowe ma sens

szkole podlegającej
Starostwu Powiatowemu uczy się kilkaset osób. Nie brakuje w niej
zdolnych kosmetyczek, hotelarek, kucharzy i cukierników.
Młodzi ludzie zgodnie podkreślają, że doświadczenie, które
zdobywają w czasie warsztatów
i praktyk, będzie dla nich bezcenne w przyszłości.
Paweł Szeląg uczy się w II
klasie. Pochodzi z Pluskowęs z
gminie Chełmża. Chciałby być
cukiernikiem.
- Pieczenie sprawia mi przyjemność - mówi uczeń CKU w
Gronowie. - Pozwala mi niwelo-

wać stres. Wielką przyjemność
sprawia mi moment, w którym
moje ciasto smakuje wszystkim
podczas rodzinnego, niedzielnego obiadu.
Chłopak nie spodziewał się,
że każda z młodych osób będzie
miała w placówce tyle sprzętu
do swojej dyspozycji.
- Na zajęciach praktycznych
możemy przećwiczyć używanie wielu akcesoriów przydatnych w kuchni - mówi Paweł.
- Staram się eksperymentować
z przepisami. Lubię je mieszać.
Moim popisowym daniem jest
jednak klasyczna szarlotka. Palce lizać.

Aleksandra Głowacka z
Brzezinka w gminie Lubicz uczy
się klasie hotelarskiej.
- Wybrałem ten kierunek, bo
zapewnia szerokie możliwości
znalezienia pracy w przyszłości
- mówi uczennica II klasy LO. Cieszę się, że będę miała możliwość bezpośredniego kontaktu
z ludźmi.
Uczennica podkreśla, że najlepszą cechą nauczycieli pracujących w placówce, którą dostrzega, jest mówienie prosto z
mostu.
- Uczą nas życia - stwierdza
wprost Ola. - Chcą, żebyśmy
byli przygotowani na każdą sy-

tuację. Mam nadzieję, że znajdę
pracę w jakimś hotelu w Toruniu. W czerwcu będę miała
pierwsze praktyki. Postaram się
udowodnić, na co mnie stać.
Justyna Krasińska w przyszłości będzie kosmetyczką. Do
szkoły w Gronowie w gminie
Lubicz trafiła z rodzinnego Mazowsza w gminie Czernikowo.
- Odbyłam już praktyki w
salonie kosmetycznym w Lubiczu - mówi uczennica III klasy.
- Wiele mi dały. Uwielbiam pomagać ludziom i poprawiać ich
wygląd. Ich uśmiechnięte twarze, kiedy wychodzą z zabiegów,
są dla mnie największą nagrodą.

Dziewczyna przeszła już kurs
masażu.
- Potrafię wykonać masaż
twarzy, dekoltu i szyi - mówi Justyna. - Musimy dbać o to, żeby
dobrze się relaksować, bo nasze
życie pełne jest stresów. Każdy
może być piękny, tylko trzeba
wiedzieć, jakie zabiegi stosować. Chciałabym w przyszłości
mieć swój gabinet kosmetyczny.
Dyrekcja i nauczyciele ZS
CKU w Gronowie zgodnie podkreślają, że szkolnictwo zawodowe ma przyszłość i w tę stronę powinien rozwijać się polski
system edukacyjny.

30

SPORT

pozatorun.pl

13 lutego 2015 r.

Wrócili z tarczą ze Słowacji
Młodzi zawodnicy JSS Aniro Toruń wygrali turniej Adidasa w Prešovie. To wielki sukces
szkółki piłkarskiej z naszego miasta
Tomasz Więcławski

Z

awody odbywały się u
naszych południowych
sąsiadów na przełomie
stycznia i lutego. Drużyna JSS
Aniro zwyciężyła w kategorii
U-9. W zwycięskim teamie
grały dzieci urodzone po 1
stycznia 2006 roku.
Turniej Adidas 4 Sport Cup
2015 był przeglądem zdolnych
dzieci z wielu krajów. Tym bardziej cieszy postawa młodych
adeptów futbolu z Torunia.
- Jeździliśmy do tej pory po
różnych turniejach w Polsce mówi Arkadiusz Bogusiewicz,
współzałożyciel szkółki piłkarskiej Juventus Soccer Schools
w naszym województwie. Tym razem postanowiliśmy
sprawdzić się w rywalizacji z
dziećmi z innych państw. To
doskonały sposób na wymianę doświadczeń, bo w każdym
państwie nieco inaczej podchodzi się do szkolenia piłkarskiego narybku.
Trenerzy toruńskiej szkółki
podkreślają, że bardzo cenne
jest to, że ich zespół, pomimo dużej konkurencji i często
trudnych przeciwników, starał
się realizować wcześniej przyjęte założenia taktyczne.

- Gramy piłkę techniczną
- mówi Przemysław Boldt trener JSS. - Nawet jeżeli rywale
grają wysokim pressingiem, to
nasz bramkarz nie wykopuje
piłki po autach, tylko staramy
się ją rozgrywać. Wychodzimy
z założenia, że dzieci w tym
wieku nie powinny grać "na
hurrra" i tylko strzelać z każdej
możliwej pozycji, a nauczyć
się ustawiania na boisku, kreatywności i kolektywnej gry w
piłkę nożną.
Zwycięstwo w międzynarodowym turnieju utwierdza
założycieli szkółki, że ich pomysł, który realizują od półtorej roku, jest trafiony.
- Nasz sukces jest dowodem na ciężką pracę, którą
wykonujemy na treningach
i pokazuje, że idziemy w dobrym kierunku - mówi Paweł
Kędzierski trener koordynator
JSS. - Plan treningowy, który
wdrażamy, jest przygotowany
przez trenerów Juventusu Turyn. Tam wiedzą, jak pracować
z młodzieżą i poszczególnymi
kategoriami wiekowymi. Staramy się trzymać tych wytycznych, ponieważ powstały po
dziesiątkach lat doświadczeń

szkolenia dzieci od piątego
roku życia.
W pierwszej fazie rozgrywek drużyna JSS pozostawiła w pokonanym polu dwie
drużyny słowackie i jedną
ukraińską. W inauguracyjnym
spotkaniu toruński zespół
wygrał 3-2 z FK Junior Saca
3-2, a później zremisował 4-4
z ukraińskim zespołem Suzirya Svalyava (3 miejsce w
turnieju). Niezwykle cennym
rezultatem było pokonanie w
ostatnim meczu grupowym
4-0 drużyny gospodarzy 1.FC
Tatran.
W 1/8 finały doszło do
bratobójczego
pojedynku
polskich zespołów. JSS Aniro
Toruń pokonał w tym spotkaniu 3-1 zawodników Calisii 14
Kalisz. W ćwierćfinale wyższość zawodników z Torunia
musiał uznać węgierski zespół
SC Hirös-Ép Kecskemét. Spotkanie było niezwykle zacięte,
a o końcowym wyniku zdecydowała jedna bramka. Polacy
wygrali 2-1.
Stało się jasne, że toruńska
drużyna znajdzie się w najlepszej czwórce zawodów. W
półfinałowej rywalizacji JSS

Aniro pokonał słowacki MFK
Dolný Kubín 1-0. Rywalem
naszych zawodników w finale
był zespół z Ukrainy SJFSSOR
Uzhgorod. Toruńscy zawodnicy wykazali w tym spotkaniu
wiele zimnej krwi i dali pokaz
pięknego, technicznego futbolu. Zwyciężyli 3-1 i mogli
unieść do góry trofeum dla
zwycięzców.
Zawodnicy rywalizowali w
klasycznym turnieju szóstek
piłkarskich. Mecze trwały 25
minut, a nad ich prawidłowym przebiegiem pieczę mieli
doświadczeni arbitrzy.
Drużyna JSS Aniro grała na
Słowacji w składzie: Dominik
Szłyk, Kacper Bogusiewicz,
Filip Bogusiewicz, Wiktor Pędzierski, Szymon Paradowski,
Kuba Dobrolubow, Dominik
Studziński, Oskar Ronowski,
Adam Starybrat, Jakub Dorada. Trenerem młodych piłkarzy jest Przemysław Boldt.
Poza trofeum za zwycięstwo w turnieju piłkarze JSS
Aniro otrzymali także dwie
nagrody indywidualne. Kacper Bogusiewicz został uznany
najlepszym graczem zawodów. W szóstce najlepszych

zawodników turnieju, którą
wytypowali po jego zakończeniu organizatorzy, znalazł się
także Szymon Paradowski.
Na Słowacji grały też zespoły: JSS Polski Cukier Toruń
w kategorii U-10 i JSS Erbud
Toruń U-12. Mimo wspaniałej
walki i zostawieniu serca na
boisku, nie udało im się jednak awansować do najlepszej
szesnastki zawodów.
- Nie mogliśmy zabrać na
turniej wszystkich zawodników w kategorii U-9, bo nie
wszystkie dzieci są jeszcze gotowe na takie wyjazdy - mówi
Patryk Pędzierski współzałożyciel akademii. - Tym
bardziej cieszy ten rezultat.
Będzie dla nas doskonałą motywacją do jeszcze cięższej
pracy. Mam nadzieje, że kolejne sukcesy przed nami. W
szkoleniu młodzieży liczy się
jednak głównie to, czy uda się
wyszkolić zawodników, którzy
będą stanowili o sile seniorskich zespołów.
Pełną relację ze słowackiego turnieju można znaleźć na
stronie internetowej http://
www.football.4sport.sk/.

13 lutego 2015 r.

pozatorun.pl

SPORT

31

Położymy serce
na parkiecie
O ostatnim sukcesie w meczu z mistrzem kraju, możliwości awansu do play-off, a także zbliżających
się spotkaniach we własnej hali, z Krzysztofem Sulimą, jednym z najlepszych koszykarzy Polskiego
Cukru Toruń, silnym skrzydłowym i środkowym, rozmawia Tomasz Więcławski
Zwycięstwo na wyjeździe nad
Mistrzem Polski PGE Turów
Zgorzelec chyba uskrzydliło
drużynę?
Oczywiście. Wreszcie dopisało nam szczęście. W żadnym
z poprzednich spotkań nie graliśmy źle, ale w końcówce czegoś brakowało. To spudłowaliśmy jeden rzut, to przeciwnicy
zebrali na naszej tablicy i dobili, a punkty w tabeli uciekały.
Tym spotkaniem pokazaliśmy,
że potrafimy grać i wygrywać
z najlepszymi. Ciężkie treningi
przyniosły w końcu efekt.
Wierzyliście jadąc do jaskini
lwa, że się uda?
Tak. W każdym z wywiadów podkreślałem, że nie jedziemy tam na wycieczkę, a
zagrać dobre spotkanie i zwyciężyć. Inaczej nie byłoby sensu wychodzić na parkiet. W
każdym meczu chcemy być
lepsi od rywali. Nie ma znaczenia, kto jest przeciwnikiem, bo
trzeba skupić się na swojej grze
i doskonaleniu umiejętności, a
wyniki przyjdą.
Zespół jest coraz bardziej zgrany?
Z meczu na mecz gramy lepiej w obronie i poprawiamy
skuteczność rzutową. Popełniamy też mniej niewymuszonych błędów, co musi cieszyć.
Obecne miejsce w tabeli nie
jest chyba satysfakcjonujące?
Do awansu do play-off brakuje
kilku pozycji w tabeli?
Nie może nas zadowalać.
Przez głupotę straciliśmy kilka
punktów. W tej rundzie musimy zrobić jednak wszystko,
żeby zakwalifikować się do
ósemki najlepszych zespołów
w ekstraklasie. To powinien
być nasz cel minimum na ten

sezon, pomimo tego, że jesteśmy beniaminkiem.
Kolejne mecze na własnym
obiekcie mogą uczynić ten
awans bardziej realnym?
Musimy wygrywać grając
w swojej hali - taka jest prawda. Limit porażek został już
wyczerpany, więc trzeba ostro
wziąć się do roboty i wykorzystywać swoje szanse. Każdy
mecz będzie ważny, a kolejne
zwycięstwa mogą jeszcze polepszyć atmosferę w zespole.
Ale wyjazdów także nie odpuszczamy. Mecz w Zgorzelcu
pokazał, że jesteśmy w stanie
wygrać z każdym.
Jak zachęciłbyś kibiców do
przyjścia na kolejne spotkania?
Zawsze walczymy, tego nie
można nam odmówić. Położymy serce na parkiecie i nie odpuścimy w żadnej sekundzie.
Ze swoich osiągnięć indywidualnych w tym sezonie jesteś
zadowolony?
Staram się być wobec siebie krytyczny. Mógłbym mieć
więcej zbiórek i punktów. Najważniejszy jest jednak wynik
całego zespołu. Jeżeli będziemy
wygrywali każdy mecz, to ja
mogę punktów nie rzucać. To
sport drużynowy, a nie indywidualny i razem chcemy osiągnąć jak najlepszy rezultat.
Który element waszej gry wymaga najwięcej pracy, żeby
efekty na boisku były lepsze?
Obrona. Od niej wszystko
się zaczyna. Gdy będziemy w
niej twardsi i bardziej zdecydowani, to będzie więcej przechwytów i okazji do kontry. A
z tych najszybciej i najprzyjemniej zdobywa się punkty.