You are on page 1of 102

Wybr poezji

Karola Wojtyy Jana Pawa II


Konkurs Recytatorski Poeci Karola Wojtyy
2012

[] Dla piszcego te sowa caa ta twrczo bya i jest jak gdyby kluczem do
ycia wewntrznego Jana Pawa II od czasw modoci do dzisiaj. I bdzie ona takim
kluczem dla wikszoci czytelnikw. Nie ma innych tekstw Karola Wojtyy, ktre by
ukazyway nurt jego ycia wewntrznego i wiele skrytych myli i przey natury
mistycznej, jak tylko ta wanie poezja. Ujawniaj je zarwno wiersze, poematy, jak
i wierszowane dramaty lub medytacje. []
Marek Skwarnicki
Poetycka droga Papiea Wojtyy
Ze wstpu do:
Karol Wojtya, Poezje, dramaty, szkice & Jan Pawe II, Tryptyk rzymski, (2004), Krakw:
Wydawnictwo Znak

Obecny zbir zosta przygotowany z zachowaniem w utworach ukadu,


pisowni i interpunkcji Autora - w oparciu o caociowe wydanie twrczoci
literackiej Karola Wojtyy:

Karol Wojtya, Poezje, dramaty, szkice & Jan Pawe II, Tryptyk
rzymski, (2004), Krakw: Wydawnictwo Znak
Karol Wojtya, 1. Poezje: str. 27 176;
Jan Pawe II, Tryptyk rzymski: str. 509 - 523;
Aneksy: str. 529 547.

Przygotowanie: mgr Anna Grabowska

Poezje Karola Wojtyy Jana Pawa II:


Karol Wojtya
1938 1939 Renesansowy psaterz
1944

Pie o Bogu ukrytym

1950

Pie o blasku wody

1950

Matka

1952

Myl jest przestrzeni dziwn

1956

Kamienioom

1957

Profile Cyrenejczyka

1961

Narodziny wyznawcw

1962

Koci

1965

Wdrwka do miejsc witych

1966

Wigilia wielkanocna 1966

1974

Mylc Ojczyzna

1975

Rozwaanie o mierci

1978

Odkupienie szuka twego ksztatu, aby wej w niepokj wszystkich ludzi

1978

Stanisaw

Jan Pawe II
2002

Tryptyk rzymski

ANEKSY
Karol Wojtya
1939

[Nad Twoj bia mogi]

1939

Harfiarz

Spis zawartoci:
Strona

Karol Wojtya
Renesansowy psaterz (fragmenty) ...... 4
Pie o Bogu ukrytym .. 22
Pie o blasku wody ..... 35
Matka .... 40
Myl jest przestrzeni dziwn .. 44
Kamienioom .... 47
Profile Cyrenejczyka .... 52
Narodziny wyznawcw .... 59
Koci .. 63
Wdrwka do miejsc witych ..... 66
Wigilia wielkanocna 1966 .... 69
Mylc Ojczyzna .. 78
Rozwaanie o mierci (fragmenty) ... 81
Odkupienie szuka twego ksztatu, aby wej w niepokj wszystkich ludzi (fragm.) 83
Stanisaw ... 85

Jan Pawe II
Tryptyk rzymski .... 88

ANEKSY
Karol Wojtya
[Nad Twoj bia mogi]. 99
Harfiarz .. 100

Dawid

Renesansowy psaterz
(KSIGA SOWIASKA)
Krakw, 1939 (wiosna, lato)
Emilii, Matce mojej

Nad Twoj bia mogi


biae kwitn ycia kwiaty- o, ile lat to ju byo
bez Ciebie duchu skrzydlaty
Nad Twoj bia mogi,
od lat tylu ju zamknit,
spokj kry z dziwn si,
z si, jak mier niepojt.
Nad Twoj bia mogi
cisza jasna promienieje,
jakby w gr co wznosio,
jakby krzepio nadziej.
Nad Twoj bia mogi
klknem ze swoim smutkiem
o, jak to dawno ju byo
Jak si dzi zdaje malutkiem.
Nad Twoj bia mogi,
o Matko zgase kochanie
me usta szeptay bezsi:
- Daj wieczne odpoczywanie

PIE PORANNA
(psalm)

Panie, jam Dawid, syn Izai,


Piastowy jestem syn.
Ty mi na sercu znak wypalisz
zasucham si w Twj rym.
Wiosn- przyoblk, wiosn tsknot
ciao i si bark
Niechaj jesieni nie rozpkn

tsknice struny harf.


Ja jestem Dawid, jam jest pasterz
Bagaln wiod pie,
by si zmiowa chcia nad Piastem,
by niwo zwoli zwie.
A gdy powstanie olbrzym Goliath,
by zama modo m
Bagaj ciebie Syjon, Moria:
ku wspomoeniu zstp!
Taka jest pie poranna
Dawida Pasterza

SONETY ZARYSY

Do sonetw!
Ju-ci to rok blisko.
Czytaem w odwieczerz te listy sonety. Owo: Sta si!. Sowa w gorejcej duszy; owo: jak si rysuje ksztat, jaki jest jego zacztek, pierwszych rzebiarskich rysw dzieo.
Sonety: Pieni wiosny, wiosny roku tragicznego. Pieni ufne we wigili strasznych dni. Pieni
radosne nadziej, pewnoci, poczynaniem si czego: widzenia-pragnienia, tsknoty,
dziea. Pieni-przeczucia. Sonety. Z ziemi i nieba, z Boga i czowieka, z pogrzy i z drzew, i
z onych sobtek witojaskich poczte, zaczerpnite, w zepiew zoone. Kiedy owe
symbole mwi zaczy do duszy modej, kiedy domaga si zaczy czego? czego?
Wyzwolenia, piewnoci tsknej, prorokowania. Tworzone w blu, tworzone wrd
straszliwego rozdwiku, pord zamtu dni dojrzewajcych Ziem, gdy jedni woali:
Miserere, a drudzy blunili: Ty, Przeklnij, jeli mocen! Tworzone w Cyprianowym blu,
jako kada sprawa poczynajca si z Mioci, jako pierworodzone dziecko. Tworzone w blu
i trwodze, tworzone w wtpieniu nieustannym, e to nie-Prawda, zud bawisko, igrzysko
rymw i nic. Ale jaka moc duszna mwia: To prawda, - moe nie prawda wiata, ale
prawda twoja. Tak- j obra i ujrza. Mw! Tako ci znaczono jest. Mw! Ja ka. Przez
boleci i wtpienie, przez sabo i trud: Mw! I mwiem. Com myla, com da, com
przeczu. Strzpki ino, okrajki, pocztki najpierwsze syntezy, witania byski najbladsze. Ale
witania.
Ju-ci to rok blisko.
Przeszedem od tego czasu gbie upadku, zwtpienia i zaprzeczenia przepastny
parw. I wtedy zszed ku mnie z duchami innemi duch jeden: Anio mony Sowem, i rzek
mi: Wierz! i przyszli ku mnie ludzie, i przyszy ku mnie czary, i obaczyem. I umocnia si
wiara moja tak, e dzisiaj mocniejsza jest ni onych dni, szczsnych na pozr, ale ju od
wntrza robactwem toczonych, rozsadzanych
I spokojniejsza jest wiara moja. Ku sklepieniu-ci ju idzie on koci mj, witynia
duszy mojej.
A oto teraz, kiedy przypominam, jakem fundamenty oy ku Wam si myl moja
nawraca Przyjaciele, Przyjaciele moi! comy razem w tej jednej winnicy. Kdy e, Bracie
mj? Co mi witw uczy tajemnicy, co mi pikno tej ziemi na oczy kad, jak pasma

anielskich wosw. Kdy e? Nie wiem pono. Jeno to wiem, e w cierpieniu jest.
Jeno to wiem.
Ale wierz. Poprzez cierpienia dni. e za wraz staniemy. My trzej. Jak fundamentu
zwa. My trzej.
Dzi w odwieczerz wspominam moje sonety i myl o Was.
roku wojny

Krakw, wiosn 1939


I
(LIST DO PRZYJACIELA)
Sobtkom si kaniaj ode mnie
i witkom starego Wowra,
post sprawujcym po drogach
ascetycznym, wychudym witkom.
-- Pomie sobtki si zegnie,
zakotli nad goryczkami,
na dwch zakolebie si nogach - Kaniaj si dbom, wierkom wszystkim pamitkom.
W tych sobtkach si serca sprzgaj
utajonych pomieni wzami.
Poezja jest ukojeniem sobtek cra.
Madochorze si kaniaj ode mnie
z poszarpanemi sosnami - adnie dzi u Was, w grach!

II
(LIST DO PRZYJACIELA)
Ten list, Drogi, do Ciebie, bo z Tob si dziel
wschodami zrz i chlebem biaych bogosawiestw,
i blaskiem, ktry ksiyc rozsu po popiele,
tsknotami za Zotym Wiekiem w nie na jawie
A tu mosty, tu drogi, tu ciernie. Tak co dzie.
Ludzko sptanym skrzydom wci oy objaty.
Lecz oto jest poeta piastowicz-koodziej:
niech pobuduje mosty, drogi wskro zatraty.
Wznosi tedy poczynam modzieczy most De:
budowla kaskadami upitrzona w gr.
- Na wieczr ten lipowy wspomnij, jak ja pomn,
6

wspomnij: bkitny powiew przechadza si krugankiem


Ju wtedy, ja ju wtedy ten takt sowom kuem
- Potem Afrodis z fal powstaa -: ale to byo rankiem.

III
(LIST DO PRZYJACIELA)
Wyjd por ponieszporn w karmazynowy szlak.
W bkitne wejd omglenie, w ziemisto czarnych cie.
Jak dzieci mae si wsuchaj, u zielonych klczc mak
w tabernaculum ziemi serce przy sercu mierz!
Korzeniem sokw signij! Kroplami si scz w konary
ukrzyowane cierpieniem, a w kadej kropli jest bl.
Matki powiedz ciarne, e bl si w serca zary
Dzieci si pytaj czy wiedz?... Matczynym piersiom zwl.
Na psalmy wychodzisz wieczorne. Czemu jest w ziemi bole?
i w grudzie kadej si kryje karmazynowy stop?
Zapytaj si matki w odwieczerz, karmazynowym znojem
gdy niw rozchestan radem rozrzuca chop
a dowiesz si odpowiedzi: - e wrosa nam w ciaa i dusze
i bl jej z naszych jest blw: w jedno stopiony kruszec.

IV
Czyli nie tskni wraz z nami tsknot wierchw i topl,
z bolesnych fundamentw gotykiem wyrosych wieyc?
- O ksiycowej nocy witrae dojrzysz wrd mrokw,
gdy powiew pjdzie po dbach prawdziwy, nocny i wiey,
i ja swoj ksiyc rzuci w lipowe malowida:
w konary, w pnie i w gazi spltanych mroczne marzenie.
W takim si tumie zejdziemy. Gdy witra nad ranem przyblad,
pjdziemy na jutrzni mnichy modlitw, racem, milczeniem.
Tsknot si zejdziem z ziemi my, z niej wyrose topole,widzimy na co dzie, o matko twj bl, nasz bl i tw wiar.
Dusze nam uwiecz laurem cierniowym blem,
- na jutrzni zejd z nami przed ranem, na skiby pene ziaren.
U widnokrgw nas potkaj, nad granicami bkitu
i nad oraczem, nad siejb, nad pokwitaniem si zlituj!

V
O rozarz mnie, soce wschodzce! witaniem wstaem z grud.
Ciepa trza ziarnom pod sercem i krwi potrzeba ciepa
W polonez si wmieszam przedziwny: w poranny wiatru chd
7

- drzewami idzie w wylotach po zapach ze mchu depta


Na gocicu witania nie przejd przez roztcz melodii,
takiej szerokiej jak serce Piasta, gdy chat otwiera,
takiej wolnej, jak witra, co noc by przemodli,
takiej cichej suchaem wita takich nieraz.
Wtedy si myl poczyna powie o duszy idcej,
o duszy upragnionej, czekanej w kadym akordzie
Polonez przejdzie po drzewach i pozostan drcy
- i bd odgosy ostatnie jak kwiaty po halach zbiera
i u najcichszych rde tej duszy pie wymodl:
- z najcichszych tonw mszalnych w tsknotach idca Era.

VI
Duszy niech bdzie wolno od poloneza do hymnu!
- Polonez oto, jak symbol renesansowych wciele
Hymnem uderz mnie w serce! ofiar studymn!
stygmatem gotyckich zacisz! Najpotniejszy Eli!
Otom ja jest, jak witynia wrd tsknot wyrastajca.
ciany rozpieram ceglane pod stropy, po chry, po szkarpy.
W organu jestem ofierze, w biaych si nios opoczach,
w obsonkach z kadzielnych dymw Oto mi wrota rozwarli.
I jestem w czowieczestwa psalmicznym Miserere:
woam tsknot ognia, melodi pierwoidc
ciany rozwieram ku krzyom stojcym na tczach
O spy anielsk jani nad przepastne topiele!
Czasom przybli Tw mio! Niechaj ciemno roztrca!
w wityniach wiosennych wyzwolin niechaj nie bdzie udrcze!

VII
(LIST DO PRZYJACIELA)
Wiara w idcy Czas. Tsknoty s drog zbliania.
Tsknoty s dusz zjednoczeniem w oczekiwane dzieo.
Pragnienia wol. - Biel przywdziej na wito winobrania!
Wierz w ziszczenie zespolonej woli: w idcy przeom.
I przeto Drogi o sobtkach zaczem te sonety:
W sobtkach patrz: ogie pragnie ku meteorom.
Patrz: tam Sowianek biao, tam zapach polnych stepw:
Podlene pomienie tsknot wydol Zu wydol!
Ja sysz ten uderze serdecznych modlcy chora
i oczu widz morza: ksiycem ziskrzone fale
8

po ciekach id w procesji, po zgrzebnych polach


z ofiar serc i oczu z ofiar caopale.
I sam podnosz oczy, melodi chwytam sercem:
O Zmartwychwstania Chryste! melodie w jedno zlejcie!

VIII
Widz t tsknot budowl, jak dusz sowiaskich gontyn.
Sowianie si prawi wywodz z dbowych, drzewnych zadum.
Z bierwion ojcowska chata. Puga si ino im.
Sowiaska duszo tskna Id po witych ladach.
Sowiaska duszo moja ty jest wpatrzeniem w Pikno,
i jeste dz raju z wieczystych nieukoje
Oto sigasz prawic, pochodni zbrojn rk
w wierzeje kute gontyny rozewrze podwoje.
Oto tu apostolski jest koci, chram i zamek:
tu ludzi miodnych, piastw gocinnych i lechw.
Oto w monstrancji nios sowiaski Sakrament
Pokj idzie przyogiem bogosawi strzechom
I oto Amen pieniom niech si stanie zado:
Sowiaska pie Mioci ado ado ado!

IX
Duszo, sowiaska duszo! Wiem, s u Twego kocioa
progi z modrzewiw i obeliski, podsienia - Kadzido wonieje jaowcem w dymach ofiarnych woam:
Duszo, sowiaska duszo, w jakie ci wkuto kamienie?
Jest w tobie wolno i rozhasanie warchow lenych wierkw,
jest kasetonw chmur sklepienie, - zielono drzewnych skonw,
a ponad t odwieczn wolno masz biao modln wierchw
i zamylenie strzeliste w harmonii ostrouczastych tonw.
Jest w tobie z renesansu cok, szeroko zabudowany,
jak oddech w szerokie piersi wzity, w kariatydowe sklepy,
myl ponad kariatyd barki ku gwiezdnym strzelasz ranom,
tsknot i wol Pikna niebiaski cigasz przepych.
Sowiaska duszo moja! Marzycielko odwieczna!
Ty sobtko podlena omodlna - przyrzeczna.

X
Najwiksz Prawd ludzk odkrywam w tobie co dnia,
najszczerszy pacz dziewczcy, modlitw serdecznych rzewno,

ktrych co maja sucham, gdy wiat si pieni zapodnia


wtedy si w tobie, o duszo, taka roztkliwia piewno,
e wierz w przemijanie najgorszych dni katorg,
w jasno wierz idc z twojej wawelskiej gontyny,
co nad sowiaskim ludem, jak Jowisz rzymski Stator
Sprawiedliwoci miar i miar dziery Czynw.
I ot na Wawelu symbol duszy sowiaskiej ksztatw:
nad kondygnacj kaplic, Zygmuntw renesansem
z cegie si ebrowania w gotyckich okien wiato
pn, ku rozetom powa, co naw zakuy pancerz.
I zgoda jest dziwna tej duszy sowiaskiej i Wawelu,
jak jednych rk melodia, jak symfoniczny prelud.

XI
Z Wawelu po Akropole! Jednoci duchy bratam
Myl dionizow spod gruzw wiecznego odgrze teatrum
- nie szukaj, przechodniu, w rozwalin nadtajgetowych utratach
myli gotyckiej Platona, empirejskiego wiatru
Z wolnoci renesansowej, z marmurw boskich Olimpu
dwiga si Grecja Aten Sokratw, Sofoklesw.
- Patrzaj, nad architrawem powiata, jasno, nimbos:
Mesyjasza dowidz Empirejskiego Kresu!
Po wiekach dyjamentowe nad Akropolem krzye,
wcielenie Chrystusowe w doryckie, joskie ksztaty
Duszo z wolnoci wyrosa, moc mesyjask wyrzeb
i zaklnij w psalmy Mioci w renesansowy psaterz!
I powsta wcieleniem nowym odwieczna Beatrycze
Drog nam ku Mioci sowiaskim owie zniczem!
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - [*] Myl, co si urodzia nad Kefizem i nadtajgetowa Myl.
Porwnaj. Ja tu odkrywam ziarno prawdy. Powiedze mi
Drogi Mj, czy dzi nie przejdziesz na klczkach po zwaliskach Akropolu?
Czy tak nie przechodziy wieki?
A ze Sparty co?
Izrael mia Objawienie i Prorokw. Ale oni te mieli Prometeja.
Zmagania czasw dzisiejszych czy nie s jak zmagania Aten ze Spart.
Bj ten sam. Tylko teraz cay glob obejmuje.

XII
Na ciekach Chrystusowych popod dbami zachwytw,

10

o duszo czasw idcych, ja tw ewangeliczn


ujrzaem w szlakach zrz od ziemi ku zenitom
i usyszaem w chrach w ogniach wo czuem ywiczn.
Wieczory id kupalne. Weselem id i wiosn.
Spod lip si mona szczciu ludzkiemu napatrze do syta.
Czerwie miosna kupalna Gry w pomieniach rosn,
jak posgi lechickich wadykw, jak widma lepszych wita.
W takie noce, w takie noce kupalne renesansowe noce
zapraszamy Ci z kwietnych kapliczek, z wowrowych witkw i z tumw
w wielki zbr dusz tsknicych, pod stropy gwiezdnych zoce,
na wito oczekiwania bartnikw, witkarzy i zdunw.
Pod dbinami przysta, Biay Gociu Upragnie
gdy w wiatru bogosawiestwie pieni wezbior agle.

XIII
(LIST DO PRZYJACIELA)
W czerwie si ubierz dzisiaj! Odwieczerz dzi taka wonna.
Pjdziemy w podlesie z agwiami pjdziemy rozarze.
Wiatr w organ uderzy lasu, melodia poklkanie korna
oto jest mio wieczoru, co rozpomienia nam twarze.
Czy syszysz ten szum kaskady, co z ska si zderza w parowie?
- Rozpalcie tu ogie wdrowcom! niech nie pogin w percicach.
Rozhymnij, wietrze, organy! Zbratanym oto w Sowie
zasypi oczy jabonie, patowiem spoczn na licach.
Gosy obdne w dole czy syszysz wtry Babelu?
Rozjanij im ciem manowcz rozagwij zwiastunem!
Potem w storczykach poklknij i scichnij, mj Przyjacielu,
przy sobtczanym ogniu. Jzykw wietlistych un,
organem lasu czy syszysz? ponad blask byskawicy
nad wieczernikiem wiata On spyn Ptak Gobicy.

XIV
O tkliwy Pelikanie! Hostio bezbrzenych mrz!
- Rozpczniaj si, kona ero, ku askom chlebnych dni
Takiej potrzeba duszy, co wemie wina kru
i pjdzie poi spragnione Chleba i Paskiej Krwi.
Takiej potrzeba duszy, co czarnym krucyfiksom
rzuci do ng bolejcych mczeskich pochodni pk,
co wyspowiada bl wiata, nieszczcia brzemi rozwika
i signie rk po Mio okrzyowanych rk

11

A drug rk serc signie najbiedniejszego z ndzarzy


i sercom owym objawi ar przebitego Serca,
i w obu tych serc ognisku pomieniem si rozarzy
Tsknot wystrzeli ludzkoci modlitwa coraz szczersza
Na Ducha oczekiwaniem jest Era i Codzie i Czowiek,
serca sobtek i ludzie, zbratani tsknot w Sowie.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - [*] Patrz na niektre obrazy witego Franciszka z Asyu.

XV
Ku tym sercom, ku tym sercom zbratanym w Sowie
rozchylie o Krzyu ramiona, bracie serdeczny z Alwerni,
ku duszy czasw idcych gotyckiej i renesansowej
schodzisz, ty, znami Mioci, przy drogach si miosiernisz.
O wecie, wecie z Wawelu, wecie z Mariackiej witnicy!
i ten, najbardziej przydrony, najbardziej wowrowy z krzyw!
z najwikszych bolw ukute, bo Chrystus ku je Snycerz,
w sercach si objawieniem nad padoami zniy
z umiowania ich wybra: prorokw i apostow
i Dobr zwierzy Nowin prostakom, rybitwom, artystom
i da im znaki mocy: ora, czowieka, lwa, wou
O ty! ty z sercem poncym! Ty Paskim Ewangelist!
Podwignij, o duszo sowiaska, t Ark Boych Objawie,
jasnoci przydronych krzyw spragnion er nawied.

XVI
Oto jest droga Pikna: z prometeaskich byskawic
i z ognia sobtczanego, z ognikw w krzy poncych
wrd mrocznych drg rozwalin: cieki spltane zbawi
apostolskiemi stopy i sercem rde bijcych.
Zejd w korab nad Genezares! Wyjd z pieni miowania
ku kamienistym perciom, krzyami wieczonym turniom
oboki bd mgawe caunem wid przesania,
oczom ludzkim spragnionym darmo przeziera pmrok.
Lecz lask uderz Mojesza, co z blu toczona czowieka!
Wierz w zmartwychwstawanie obokw z pokadw mgie,
co przesaniaj Tatr widok Na odsonicie czekam
owego cian wzniesienia i na Objawie dzie.
Bo wierz w tsknoty ludzkoci, topolom podobne i sosnom,
kolumnom podobne Pikna i rezurekcjom i wiosnom.

12

XVII
(DO PRZYJACI)
Wrd teatrum zniszczenia, na cezarjaskim forum
yjemy trzy kolumny w ramionach architrawu,
z ziemi zrodzone cokow, ku wiecznym Kapitolom
w mit zapatrzone ludzkoci, w trud kamienistej uprawy.
Wpord rozwalin teatrum, w kajdany zakutych wrt,
nad posgami Wolnoci, Mioci zdeptanym marmurem,
wstajemy o Przyjaciele trzech ognisk ar i gd,
kolumny wrd ruin forum zniszczenia zbratane blem.
Ku Kapitolom Wolnoci, w oczekiwaniu wyzwolin,
na wite iszczenie si mitu mesyjaskiego profilu,
na kondygnacjach teatrum wpatrzone w objawie Olimp
gdy wieczr si sowiaski nad rozwaliska pochyli
z ognisk si un ywicz ku witej ponioso woci,
ponad trzech kolumn zbrataniem w ewangelicznej jasnoci.

Skoczyem na wity Jan 1939

( A GDY PRZYSZED DAWID DO ZIEMI-MACIERZY SWEJ)


(psalm)
Wyznanie ci dzi nios, o ziemio jesienna
Przypomn wpierw. Tum snu si, tum poj zadum
sowiaskich dbw, brzezin. Tu pie moja pierwsza,
jako an obrodzia, em poczu si tumem,
w ktrym rozpali trza, trza rozpomieni ogie
Wrd twoich cieyn kwietnych biegaem jak pasterze,
ziemio moja rodzima i czyem z Bogiem
droyny twe pagrne, i pleniem chwasty,
i umiataem szlaki jasne Idcemu.
Z ciebie jest wiosna tsknot, wiosenne przeczucie
i ch, eby w objcia wysokiemu Niebu
rzuci ciao swe mode od maoci uciec - O ziemio, moja ziemio! Ty mi dziesicin
obrodzia najpierwsz pieni i modoci,
twoim chlebem si syci, napawaem winem,
a oto mi tsknoty wiatr jesienny rozci,
jakby jednym zamachem, jednym ciosem miecza,
poobala posgi, widzenia pokruszy,13

i kaza mi si z pieni, z tsknot m sprzecza


i potarga ciciw pitej pieni kuszy - - - Tedy ci powiem, ziemio, rodzima dziedzino
Nie suchaj, co ci mwi przechodnie, co ludzie
Ja ci rzek rzecz moj, ja wiem j skdind,
a ty, o ziemio-matko, posuchania udziel:
- - Poram si z pieni, matko. Cigle mi obala
ten wicher, co od wiata przychodzi, ten zalew,
co idzie jak stu komi rozptana fala,
a ja fal m pragn nad te wynie fale.
- - Tum si nauczy, matko, odmiennej nauki,
std-em wysnu tajnic sowiask, tum odkry
t prawd, ktr twoje wyszumiay buki,
tu melodi askaw Pan mej duszy dotkn.
I jam si te rozszumia buk midzy bukami,
tako mi wite stao pasterskie piewanie,
em zamarzy syn Piastw izraelski Dawid,
by mi na czoo Paskie zeszo pomazanie
- - Widzisz, matko, trza wielkie odrzwia gdzie wyama,
a okute, a mocne trza rozama dwirze
ku Jasnoci. Trza co dzie w dbinowych chramach
pragn i czu, jak pie si nam na struny nie.
A chramy trza zbudowa samemu. Modoci,
dusz, wiesz, matko dusz wit i anielsk.
Z niej si buduje ten tskniony koci,
z niej, co jest czysta, niewinna jak dziecko
z niej. Matko moja, oto ci wyznam
budow m i tsknot ci odkrywam wieko
i co si wali na mnie, ten sowiaski nawa
i bl. Wiem ju, matko, wiem, ty mwisz nie kocz
- Nie kocz, matko moja. Ino si przytul
do wiosennych dni trocha, do wspomnie, do wspomnie,
do twych piersi matczynych, a czule, a czule - i ecie znw s bliscy, bliziutcy, koo mnie.
jesie 1939

SYMPHONIE SCALENIA

1. POEZJA (UCZTA CZARNOLESKA)


Z tsknot poczte ziemi, o ywiczne rdo,
nie ma dla ciebie opok, nieprzebitych grani.
Najczystszych, smreczynowych pragnie srebrna urno,
14

strumieni promienistych, halnych upazami


W tobie si wit odbija, rozarzony Chrystus,
wstajcy promienist Hosti w twej monstrancji.
Takie, jak pord wierchw poczty strzelistych
zotolitych zapatrze niebosiny acuch.
Dzi modl si do Ciebie, o Boe Soneczny!
- Na strzechach mych si pali obficie zotolit
Oraczy ja kmie jestem, Piast jestem serdeczny,
miociwy wadyka miodopszennej roli.
O ziemio ty kochana! obora, zaszczepi
: latorol-ywicielka szczep ytni, szczep winny
Id bruzd czepigi piewaj. Sonety
nios si het, w zagaje, het, w zacianek gminny.
Bo wasz jestem, wasz jestem, sercem jestem caym
Suchajcie moich pieni, suchajcie mej mowy!
Takim wam jest przelewny i takim jest wday,
i taki sercem szczery, i karmazynowy.
Pie to dzi bdzie wasza, pie to bdzie moja.
Gdb wam przy miodowej mam prawi wieczerzy
Na psowe was prosz, dbowe pokoje
eby si te wietlice zdoay poszerzy!
Miodu wam la, - bo serce otwarte, jak stgiew
wam zagada o sercu najraniej, najprociej
Wiedzcie! Tam ono bije nieprzerwanym cigiem,
jak smreczynowe wrtnie, otwarte na ocie,
i jako rdo. Bije. Mio, Wolno, Pikno
Bracia! Panowie szlachta! Ono to ci sonet,
to ci liryczny ustp, a zdziaany rk
artystowsk. Gocinnie. Wic dalej do konew!
Goszcz was miociwie w rozoystym dbie,
goszcz was miociwie, prosto, bez urazy
Taki jestem, pieniany wadyka i wszdzie
i zawsze nieodmienny, krlewski karmazyn.
Taki jestem. Piast lniany, wyszedem pod strzech,
przed ciosane socami, dbinowe wrtnie
zagrod si ponioso i szczciem - i echem,
a potem znw przycicho i sercem i smutkiem
I dopatrzyem domu. O domu kochany!
W tobiem kadzido pali, wdarzu najpierwszy
i ty jeste tak czczony pomidzy Sowiany

15

ty poezj, wieczorem rozigranych wierszczy.


A ja wierzajcie, bracia z tych jestem wdarzy,
co si nosili szumnie, w upanach, w kontuszach,
i taki pomie w domu, w wietlicy si arzy,
jako karmazynowa w nich pona dusza
I taki jestem w tacu. Nie, ebym by z panw
lub ebym si pieczci szczyci antenatw
ale co ten ich zamach w polonezie szanuj!
a nastpuj w wylotach a skaniaj si wiatu
a taki nie si wolny jak ten wicher mazur!
O Wolno! Ty jest w duszy, jak zrb pierworodny,
ty, co migasz w smreczynach, w sobtkach si arzysz
ty jest mitem sowiaskim, szlacheckim, urodnym
O Wolno! Ty jest takim witym przywizaniem
do niebotycznej, sercem tworzonej poezji
i ty jako srebrna kurniawa i zamie
i peni, nasyceniem by szerzej by szerzej!
i jeste tym gocinnym, rozoystym dbem,
w ktrym goszcz m braci, godnie, bez urazy.
Taki jestem pieniany wadyka i wszdzie
i zawsze nieodmienny, sowiaski karmazyn.
Napeniam sokiem pszczelim ten wadczy puchar
o upan go rozbryzgam boek polnych tsknot.
Miodu jest w sercu dosyt, jest dosyt, jest upa!
Rozlewa w czary miody i Pikno i Pikno!
W ustach mi si rozpywa, buduje si ze sw
zewrzyjmy si ramiony! bracia jednych pragnie!
jak si zwiera dbowe mych podwoi przso.
Zapalcie mi, paziowie, pozoty i agwie!
Kochajmy si! Wiem ci ja, e agwie jestecie
upojone mym miodem, w ustach si rozpywa,
wiem ci ja, e tsknicie w jaowcow przestrze,
co jest bujna wrd lasw w omrocznych igliwiach
Ze sw mi si buduje, bo znam tre pucharu:
Sowa, co si w budow skadaj i w sonet
i te wasze tsknoty, ten sowiaski zard
zamknem w zamek jeden, zawarem za bron
Kochajmy si, o bracia! Ja, i wrd was kady
czyli to karmazyny, czy upany mnisze
ha, przecie by, co mio mia dla ptaszt gwarznych,

16

dla sowikw w habicie karmazyn Franciszek.


Wic, Dionizosie miodu, serca, komodii!
Mylicie, e to taki ci rozpustny boek
He he a kto misteriw wrota nam uchyli?
gdzie rd odwiecznych wzrusze tragicznych naboestw?
Zgadywa ludzkie serca jest dane poetom,
zakuwa sowa w Boy, w Chrystusowy acuch
O wity! Swj i blini bl w poezj przetop
i daj si braciom modli na cudnym racu.
Otocie serca w ceg wypalone cudn.
Rozarza was, przetapia ta pie w swoim arze.
Niech si stoy pod pieni, pod melodi ugn!
Z serc wytrynie to rdo, ze sw, z gdbnych swarze.
Taki jestem. Jest serce, co mi si buntuje
przeciw niewoli pieni i czasom zniszczenia.
O ulep ze mnie, wity, dzban natchniony ulep!
ebym mg w strumie zebra tsknoty stworzenia.
Wiem, e wiekowi trzeba sprzeciwu i woli,
eby mg w db rozkwitn i w Mio, i w Wolno,
e mu tych pieni trzeba, aby bl ukoi,
i ple wieniec bawatny melodi ukojn
I z was jestem, z was jestem ja Grek i Sowianin.
Nie! Moja pie nie kamie jakich dz i tsknot.
Lecz jam myl napeni i wizj zapali
ciebie urno rdlana promienista wnko.
Chrystus. Czasy ku Niemu wycigaj rce.
Ja patrz w czasy. Widz, e ON jako symbol
i jako Prawda Istna i Jemu s wiece,
plecione z moich myli i z sonet, i z nimbw.
I z Nim znw jestem prawy i piast, i karmazyn.
Dogasasz, Dionizosie, dogasasz, godzino
misopustu i z penej, miodolitej wazy
toczy si w polonezie wino - wino - wino
Id zrzuci me suknie delijne, wzorzyste
w siermig grzbiet okuta i w wr wielkopostny -.
Pokutowa trza z Tob, mj Krzyowy Chryste,
O TY, ziszczenie pragnie Wolny i Miosny!
O TY! Renesansowy i gotycki Boe!
Zbawco w naszych otarzach w baroku i w ciszy!
Jest na upanach naszych zbawicielski wzorzec,

17

w sonetach naszych modli si wity Franciszek.Poo si w te noce, w przedwitowe jutrznie,


krzyem Ci si poo w popielim wezgowiu
bom z tych jest, co wituj czas radosny hucznie,
ale postny krzyowo, na pokutnych sowach.
Wierz w Wolno i Mio. Gruntuje si na nich
rozmach czasw i dzieo, Zbawienie i Chrystus
i z nich poczte, ludzkich nie znajduje granic,
lecz w tcze si przemienia, w promienn wieczysto.
Wic, - e jest taka wolna, taka miujca,
ciebiem najbliej sdzi w Chrystusowe czasy,
gdy przyjd aureol tczow roztrca
i na opoce twardej nowy wznosi Asy.Ciebie renesansowa moja! Anielico,
ujrzana w braci moich serdecznym kolisku,
przy sobtkach, a w krasie, a w czerstwoci licw,
w delijach i w dziewczcych belic krgu byskot
ciebie kochanko moja! I takoe samo
rozmiowaem serce w tej sowiaskiej duszy,
jakby mi boek jaki miostrzelny Amor
bogdank cudnolic szranki serca kruszy.
I tako samo, jakom si niegdy w modzieczej
i w jasnowosej dziewie miowa Sowiance,
w zorze wchodzc poezji - i warkoczem wieczy
w rbki; jak witych dziewic, w pachnce race.
Takoe samo. O ty! O przecudna moja!
- Moe to grzech jest wielki w takiem miowaniu, a kiedym urzeczony przed widem w podwojach
klcza to moe dziewa, a nie wiaty anio
stana plsawica, cudowna bugunka
Modoci! Ty jako rwcy polem czerwiec,
e wielk wiato widzisz w witojaskich punktach
albo na ksiycowym wspierasz gow sierpie!
Wic mi wybaczcie grzech ten, em zwidem sowiaskim
oczarowawszy modo, nie spowiada duszy,
em nie zachodzi chykiem do pieczar i jaski,
alem ogromne Tatry w oczach moich uczu
o wy, rozwani, wszystko biorcy od podstaw!
Jam uwierzy, jam on umiowa wiar
Ona, kochanka biaa, taka bya prosta

18

i zorzami w poezji wewioda mnie parw.


A w wieczr wielkopostny, z ksiycow szyb
i z Nim Krzyowym jestem w cienistej samotni.
Piersi mi kanie, w piersi alny kuje dygot,
tak, a si uszlachetni pier i ustokrotni.
Niech rdo trynie z podg! objawiony potok
wrd tej posadzki drogiej, tkanej w alabaster,
niech na Twych stopach krwawych potoczyste zoto
w pery zmieni si piewne, w rozmodlony zastp,
jak w zy i re sine. I wtedy bym izb
m chcia poszerzy, me gonty, me ciany
i przez ugory Twoj ponie Ojcowizn,
aby ten gos by wszdy u ludu syszany:
Kochajmy si! i bratnia si rozrasta Mio,
tak jako kwiat od soca i jako to rdo,
i ogasza manifest, opromienia si,
i ugorem i si promienieje cudn:
Sowiaska. I gocinna. Piastowska. I moja.
Jako i ta krzewina rdlistej fontanny,
owo rdo rozrose, jak wytrysy chojar
piewem pieni Chrystusw Poezji Zarannej.
- I taki jestem. W uczcie, com si pawi wczoraj,
dzisiaj przed Tob wite rozmylam Kochajmy
i chc w karmazynowy modo utka chora,
i w sonety sowiaskie, i w sowiaskie psalmy.
Klczcy cie, powstaem w witu mozaice,
by pobra te rdlane wytryski w swe rce
i we struny ociosa, i natchniony snycerz
na instrument rozmotam strun ciosanych przdz,
na waszych i mych tsknot napity teorban.
Wywiedcie mi, paziowie! podwoje otwrzcie!
i niech si ozwie z chrw wszechmogcy organ
i bogosawi pie m, niesion ku uczcie.
Kochajmy si! panowie bracia! I tym sowem
was powitam: rdlanym i wonnym, i moim
i wylotem otul pie karmazynowym,
by was przy uczcie pieni miodolit spoi
bo na teorban rzuc spienione wyrazy,
te, co modzieczych wizji niesie zawierucha
i tako was ugoszcz, sowiaski karmazyn,

19

com Mioci, Wolnoci i Piknu zaufa.


A uciszony, pjd znw z ciebie naczerpa,
z tsknot poczta ziemi, o ywiczna wodo!
ty, ktra zdradzasz czary miesicznego sierpa
i w smreczynowy wieczr otulasz m modo.
[]
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - [*] Bierzmy w siebie zupeno! Dawajmy z siebie zupeno! A na zupeno
narodowej duszy, na jej peni i Samuel Zborowski si zoy zarwno jak kiewski-Hetman
i Bolesawy miay a Szczodry zarwno jak Mieszko i Adam, jak i Juliusz i Stanisaw wity
i AndrzejMczennik. Patrzajmy tej duszy bogatej, nic jej nie nakadajc, adnych
wizw. Ino umiejmy patrze.
[*] Gotyk i renesans z osobna wycznoci s. Wesp harmoni tworz. Gotyk ma
drog strzelist, ale ciasn. Postawmy jaki symbol w porodku, niech bdzie gotycka katedra.
Moemy, w gr od niej idc, doj do witego Franciszka, co taki-ci ju strzelisty, e
Zbawiciela obejma. Moemy, idc od niej w d, w t niewolniczo popa, w to ujarzmienie
dusz. A tu mnie ponosi bunt.
Patrzajmy teraz na renesans. Drog ma raczej wszerz, drog ma rozoyst (- ile tam
smukoci sosen, to tutaj lipy, dby -). Pomy znowu jaki symbol w porodku: choby
sarmackie Kochajmy si. Idc od niego w gr, dojdziemy Mioci wielkiej, nie mniejszej
ni Franciszkowa. Idc drog w d, dojdziemy do rozlunie i zaprzecze Harmonii. A teraz
zwamy jeszcze: Czy te w Franciszek, Chrystusa obejmujcy, gotycki jeszcze jest? Czy ju
nie renesansowy? Tu uchwycilimy rodek. Bogactwo to wielkie jest. Naprawd, w tym
zespoleniu bogactwo wielkie jest.
Do ludzi, w ktrych bogactwo takie czuj mwi.
Droga gotycka wzwy, renesansowa wszerz. Drogi si przecinaj. Z przecicia ksztat,
Zbawienie, Krzy.
Mwi to, em chrzecijanin i em Polak.

[]

MAGNIFICAT HYMN

Uwielbiaj, duszo moja, chwa Pana twego,


Ojca wielkiej Poezji tak bardzo dobrego.
On modo moj rytmem cudnym obwarowa,
On pie m na dbowym kowadle ukowa.
Rozebrzmij, duszo moja, chwa Pana twego,

20

Sprawcy Wiedzy anielskiej Sprawcy askawego.


Oto speniam po brzegi winogradu kielich
przy uczcie Twej niebiaskiej rozmodlony suga
wdzicznoci, e mi modo dziwnie rozanieli,
e z lipowego pniaka ksztat jdrny wystruga.
Ty jest najcudowniejszy, wszechmogcy witkarz
- peno jest brzz na drodze mojej, peno dbw
Otom jest niwa wienia, podsoneczna grzdka,
otom jest modociana gra tatrzaskich zrbw.
Bogosawi Twj posiew Wschodem i Zachodem
Obsiewaj, Gospodarzu, niw Tw sowicie,
anem niech bdzie ytnim, smreczynowym grodem
modo rozkolebana tsknot i yciem.
Niech Ci uwielbi szczcie wielka tajemnica,
e mi tak pier rozszerzy pierworodnym piewem,
e pozwoli w bkicie uton mym licom,
e na struny me zesa melodii ulew,
e w melodii tej zjawi si wizj Chrystusem.
- Popatrz w przd, Sowianinie! Sobtczane wiata!
Nie opad z lici wity db, krl twj nie usech,
ale si sta jak ludu wadyka i kapan.
Uwielbiaj Pana, duszo, za ciche przeczucie,
za wiosn rozpiewan gotyck tsknot,
za modo gorejc puchar winnych uciech,
za jesie smutnym cierniom podobn i wrzosom.
Za poezj Go uwielb za rado i bole!
- Rado wadania ziemi, bkitem i zotem,
e si we sowa wciela rozkosz, ar pokole,
e zbierasz t dojrzao lec pokotem.
Bl to smutek wieczorny tych niewypowiedze,
gdy ogarnia nas Pikno falist ekstaz,
Bg si ku harfie skania lecz na skalnej miedzy
promie si amie mocy nie staje wyrazom,
sw nie staje. I jestem jak strcony anio
- posg na kamienisku, marmurze cokou;
ale tsknot tchn w posg i w strzelisto ramion,
e si zrywa, e pragnie. Z tych jestem aniow.
I jeszcze Ci uwielbi, bo w Tobie jest przysta,
nagroda za pie kad dzie witej idei
i rado, rozpiewana hymnem macierzystwa,

21

sowem spenienia cichym Najpeniejszy Eli!


Bd bogosawion, Ojcze, za smutek anioa,
za walk pieni z kamstwem, bj natchniony duszy
- i mio sowa wszelk zniwecz w nas i poam
i ksztat, co jako czowiek gupi si napuszy.
Chodz po Twych gocicach sowiaski trubadur
przy sobtkach gram dziwom, pasterzom wrd owiec,
- ale pie rozmodlon, pie wielk jak pad
rzucam przed tron dbowy Jedynemu Tobie.
Bogosawiona, pieni pomidzy pieniami!
Bogosawione siejby mej duszy i wiata!
Uwielbiaj, duszo moja, Tego, co aksamit
na moje rzuci barki i wadyczy atas.
Bogosawiony witkarz, Sowianin i prorok
Bd mi miociw piewam, jak natchniony celnik
Uwielbiaj, duszo moja, pieni i pokor
Pana Twojego, hymnem: wity, wity, wity!
Oto si pie jednoczy: Poezji Poezji!
- ziarno tskni, jak dusza cierpica niedosyt
- by byy me gocice w cieniu dbw, brzezin,
i byy bogumie modziecze pokosy.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Sowiaska Ksigo tsknot! U kresu si rozdzwo,
jak chrw zmartwychwstalnych mosina muzyka,
pieni wit, dziewicz, poezj pokonn
i hymnem czowieczestwa Boym Magnificat.

[]

Pie o Bogu ukrytym

I. Wybrzea pene ciszy

1.
Dalekie wybrzea ciszy zaczynaj si tu za progiem
22

Nie przefruniesz tamtdy jak ptak.


Musisz stan i patrze coraz gbiej i gbiej,
a nie zdoasz ju odchyli duszy od dna.
Tam ju spojrze adna ziele nie nasyci,
nie powrc oczy uwizione.
Mylae, e ci ycie ukryje przed tamtym yciem
w gbiny przechylonym.
Z nurtu tego to wiedz e nie ma powrotu.
Objty tajemniczym piknem wiecznoci!
Trwa i trwa. Nie przerywa odlotw
cieniom, tylko trwa
coraz janiej i prociej.
Tymczasem wci ustpujesz przed Kim, co stamtd nadchodzi
zamykajc za sob cicho drzwi izdebki malekiej
a idc krok agodzi
- i t cisz trafia najgbiej.

2.
To Przyjaciel. Cigle wracasz pamici
do tego poranka zim.
Tyle lat ju wierzye, wiedziae na pewno,
a jednak nie moesz wyj z podziwu.
Pochylony nad lamp, w snopie wiata wysoko zwizanym,
nie podnoszc swej twarzy, bo po co - i ju nie wiesz, czy tam, tam daleko widziany,
czy tu w gbi zamknitych oczu Jest tam. A tutaj nie ma nic prcz drenia,
oprcz sw odszukanych z nicoci ach, zostaje ci jeszcze czstka tego zdziwienia,
ktre bdzie ca treci wiecznoci.

3.
Pki morze przyjmujesz w swe otwarte renice
pod postaci falujcych k,
zdaje ci si, e utn w tobie wszystkie gbie i wszystkie granice
lecz ju stop dotkne si fali,
a tobie si zdawao:
to Morze we mnie mieszkao
tak cisz rozlewajc wkoo, taki chd.
Ton, ton! Przechyli si, potem obsuwa si z wolna,
nie wyczuwa w tym odpywie stopni,
po ktrych zbiega si drc

23

tylko dusza, dusza czowieka zanurzona w malekiej kropli,


dusza porwana w prd.

4.
Nie taki jest ywio wiata.
Kiedy morze ci szybko ukrywa
i roztapia w milczcej gbi
- wiato od fal powczystych prostopade blaski oderwie
i z wolna koczy si morze, a jasno napywa.
A wtedy, zewszd widoczny, w zwierciadach dalekich i bliskich
widzisz swj cie.
Jak si ukryjesz w tym wietle?
Za mao jest przeroczysty,
a jasno zewszd tchnie.
Wtedy patrz w siebie. To Przyjaciel,
ktry jest jedn iskierk, a ca wiatoci.
Ogarniajc sob t iskr,
ju nie dostrzegasz nic
i nie czujesz, jak jeste objty Mioci.

5.
Mio mi wszystko wyjania,
mio wszystko rozwizaa
dlatego uwielbiam t Mio,
gdziekolwiek by przebywaa.
A e si staem rwnin dla cichego otwart przepywu,
w ktrym nie ma nic z fali huczcej, nie opartej o tczowe pnie,
ale wiele jest z fali kojcej, ktra wiato w gbinach odkrywa
i t wiatoci po liciach nie osrebrzonych tchnie.
Wic w takiej ciszy ukryty ja-li,
oswobodzony od wiatru,
ju si nie troskam o aden z upadajcych dni,
gdy wiem, e wszystkie upadn.

6.
Kto si dugo pochyla nade mn.
Cie nie ciy na krawdziach brwi.
Jakby wiato pene zieleni,
jakby ziele, lecz bez odcieni,
ziele niewysowiona, oparta na kroplach krwi.
To nachylenie dobre, pene chodu zarazem i aru,
ktre si we mnie osuwa, a pozostaje nade mn,

24

chocia przemija opodal lecz wtedy staje si wiar


i peni.
To nachylenie dobre, pene chodu zarazem i aru,
taka milczca wzajemno.
Zamknity w takim ucisku jakby municie po twarzy,
po ktrym zapada zdziwienie i cisza, cisza bez sowa,
ktra nic nie pojmuje, niczego nie rwnoway
w tej ciszy unosz nad sob nachylenie Boga.

7.
Pan, gdy si w sercu przyjmie, jest jak kwiat,
spragniony ciepa sonecznego.
Wic przypy, o wiato, z gbin niepojtego dnia
i oprzyj si na mym brzegu.
Po nie za blisko nieba
i nie za daleko.
Zapamitaj, serce, to spojrzenie,
w ktrym wieczno caa ciebie czeka.
Schyl si, serce, schyl si, soce przybrzene,
zamglone w gbinach cz,
nad kwiatem niedosinym,
nad jedn z r.

8.
Co to znaczy, e tyle dostrzegam, gdy nic nie widz,
kiedy ju poza horyzont ostatni osun si ptak,
kiedy fala w szkle go ukrya opadem jeszcze niej,
zanurzajc si razem z ptakiem w nurcie chodnego szka.
Im bardziej wzrok natam, tym widz mniej,
i woda schylona nad socem tym blisze przynosi odbicie,
im dalszy od soca oddziela j cie,
im dalszy cie od soca oddziela moje ycie.
Wic w mroku jest tyle wiata,
ile ycia w otwartej ry,
ile Boga zstpujcego
na brzegi duszy.

9.
Z wolna sowom odbieram blask,
spdzam myli jak gromad cieni,
- z wolna wszystko napeniam nicoci,

25

ktra czeka na dzie stworzenia.


To dlatego, by otworzy przestrze
dla wycignitych Twych rk,
to dlatego, by przybliy wieczno,
w ktr by tchn.
Nie nasycony jednym dniem stworzenia,
coraz wikszej podam nicoci,
aby serce nakoni do tchnienia
Twojej Mioci.

10.
Za t chwil pen mierci dziwnej,
ktra w wieczno niezmiern opywa,
za dotknicie dalekiego aru,
w ktrym ogrd gboki omdlewa.
Zmieszay si chwila i wieczno,
kropla morze obja opada cisza soneczna
w gbin tego zalewu.
Czy ycie jest fal podziwu, fal wysz ni mier?
Dno ciszy, zatoka zalewu - samotna ludzka pier.
Stamtd eglujc w niebo
kiedy wychylisz si z odzi,
miesza si szczebiot
dziecicy - i podziw.
11.
Uwielbiam ci, siano wonne, bo nie znajduj w tobie
dumy dojrzaych kosw.
Uwielbiam ci, siano wonne, ktre tulio w sobie
Dziecin bos.
Uwielbiam ci, drzewo surowe, bo nie znajduj skargi
w twoich opadych liciach.
Uwielbiam ci, drzewo surowe, bo kryo Jego barki
w krwawych okiciach.
Uwielbiam ci, blade wiato pszennego chleba,
w ktrym wieczno na chwil zamieszka,
podpywajc do naszego brzegu
tajemn ciek.

12.
A dotd doszed Bg i zatrzyma si krok od nicoci,
26

tak blisko naszych oczu.


Zdawao si sercom otwartym, zdawao si sercom prostym,
e znikn w cieniu kosw.
A kiedy uczniowie akncy uskali ziarna pszenicy,
jeszcze gbiej zanurzy si w an.
- Uczcie si, prosz, najmilsi, ode mnie tego ukrycia.
Ja, gdzie ukryem si, trwam.
Powiedzcie, kosy wyniose, czy wy nie wiecie,
gdzie si zatai?
Gdzie Go szuka? - kosy, powiedzcie,
gdzie Go szuka w tym urodzaju ?

13.
Bg spoczywa w sercu i wszechwiat,
lecz wszechwiat gas,
z wolna stawa si Rozumu Jego pieni,
najnisz z gwiazd.
Opowiadam wam zdziwienie wielkie, hellescy mistrze:
nie warto czuwa nad bytem, ktry wymyka si z rk,
jest Pikno rzeczywistsze,
utajone pod yw krwi.
Czstka chleba rzeczywistsza ni wszechwiat,
peniejsza bytu i Sowa
- pie jak morze zalewajca
- odmt soca
- wygnanie Boga.

14.
Synu, kiedy odejdziesz, wzbierajca gbio odwieczna,
w ktrej wszystko ujrzaem
Ojcze, Mio oznacza konieczno
wzbierania chwa.
Synu, spjrz, niedaleko od Twojej jasnoci
jest kosw dojrzae pcznienie
Przyjdzie dzie, gdy odejm Ci blask,
kiedy jasno Tw wydam ziemi.
Ojcze, spjrz, niedalekie od mojej mioci
jest me spojrzenie,
ktrym ogarniam odwiecznie
ten dzie wzbierajcej zieleni.
Rce Twoje odejm z mych ramion

27

Synu, widzisz to unicestwienie,


Twj blask, kiedy przyjdzie dzie,
wydam kosom pczniejcej ziemi.
Ojcze, rce odjte z Twych ramion
spoj z drzewem odartym z zieleni,
bladym wiatem pszenicznym nasyc
ten blask, ktry w kosy zamienisz.
Synu, kiedy odejdziesz, Mio odwieczna,
kt ogarnie Ci nurtem najbliszym?
Ojcze, opuszczam Twoje wejrzenie wzbierajce zalewem sonecznym,
obieram oczy ludzkie
obieram oczy ludzkie zalane wiatem pszenicznym.

15.
Sta tak przed Tob i patrze tymi oczyma,
w ktrych zbiegaj si drogi gwiazd
O oczy, niewiadome Tego, Kto w was przebywa,
odejmujc Sobie i gwiazdom niezmierny blask.
Wic wiedzie jeszcze mniej, a jeszcze wicej wierzy.
Powieki powoli zamyka przed wiatem penym dre,
potem wzrokiem odepchn przypyw gwiedzistych wybrzey,
nad ktrymi zawisa dzie.
Boe bliski, przemie zamknite oczy
w oczy szeroko otwarte
i niky podmuch duszy drgajcej w szczelinach r
otocz ogromnym wiatrem.

16.
Czsto myl o tym dniu widzenia,
ktry peen bdzie zdziwienia
nad t Prostot,
z ktrej wiat jest ujty,
w ktrej przebywa nietknity
a dotd
- i dalej ni dotd.
A wtedy konieczno prosta coraz wiksz si staje tsknot
za owym dniem,
ktry wszystko obejmie tak niezmiern Prostot,
miosnym tchem.

17.

28

Zabierz mnie, Mistrzu, do Efrem, i pozwl tam z sob pozosta,


gdzie ciszy dalekie wybrzea opadaj na skrzydach ptakw,
jak ziele, jak fala bujna, nie zmcona dotkniciem wiosa,
jak koo szerokie na wodzie, nie sposzone cieniem przestrachu.
Dziki, e miejsce duszy tak daleko odsun od zgieku
i w nim przebywasz przyjanie otoczony dziwnym bstwem,
Niezmierny, ledwo celk zajmujesz malek,
kochasz miejsca bezludne i puste.
Bo jeste sam Cisz, wielkim Milczeniem,
uwolnij mnie ju od gosu,
a przejmij tylko dreszczem Twojego Istnienia,
dreszczem wiatru w dojrzaych kosach.

II. Pie o socu niewyczerpanym


1.
Twj wzrok utkwiony w duszy, jakby soce skonione na liciu,
bogaci jego kwitnienie przeroczyst toni dobroci
i skupia w swoim promieniu
- lecz popatrz, Mistrzu,
c stanie si z liciem i socem? - wieczr nadchodzi.
2.
Dusza nie jest taka jak li,
ktry za socem nie pody
i zganie, kiedy si ziele w nim wypali
- to tylko soce bdzie coraz dalej,
coraz dalsz go drog okra.
Nie do liciu, e co dzie dnieje,
nie do, e soce wschodzi.
mier jest tylko zbyt krtkim promieniem
sonecznych godzin.
3.
Dusza nie jest taka jak li,
Moe soce zatrzyma nad sob,
uniajc si razem z nim
niedostpnym ukiem od zachodu.
Tam go dosiga i zostaje,
dzielc soneczne unienie,
a gdy upynie jeszcze dalej,
jednoczy si z nim dugim cieniem

29

Ani horyzontw nie amie,


niespokojna o dalekie dni
- po prostu puka do drzwi.
I oto wszystkiego dosiga:
oto soce co dzie przywraca
do swego widnokrgu.
4.
Kiedy smutek si zmiesza z wieczorem - podobne do siebie s z barw razem staj si dziwnym napojem,
ktry z lkiem nachylam do warg.
Wic, aeby w tym niepokoju
nie pozostawia mnie samego,
odje groz wieczoru,
dae wiecznoci smak chleba.
Gdy z bezmiaru wyaniae czas
i opierae si na przeciwnym brzegu,
usyszae daleki mj pacz,
i od wiekw wiedziae, dlaczego.
Wiedziae, e takiej tsknoty,
ktra raz si napia z Twych cz,
nie nasyc soneczne zachwyty,
lecz rozkrwawi jak brzegi r.
5.
Jeli ten kosmos jest gazi cik od lici,
ktr opywa wiato soca,
jeli spojrzenie jest toni spokojn,
zaczerpnit na otwart do Wic chocia licie dr i opadaj,
w niedalekiej gbi odbite,
to spokojna si cigle wpatruje
w Ciebie Ukryty.
6.
Te biedne moje oczy, gdy stwarzae,
czerpic z toni w otwart do,
o tym wiecznym spojrzeniu mylae,
zachwyconym w niezmiern to
i mwie:
uni si, bracie, uni,
nie osamotni nigdy twoich oczu,
naprzd ukryj si w krzyu,

30

potem chlebem w dojrzaym zbou.


Wic myl:
dlatego tak si uniasz,
by nie osamotni w kosmosie
moich ramion dalekich od krzya
i mych oczu oddanych tsknocie.
7.
Jeli mio najwiksza w prostocie,
a pragnienie najprostsze w tsknocie,
wic nie dziw, e pragn Bg,
aby najprostsi Go przyjli,
ci, ktrzy dusz maj z bieli,
a dla mioci swej nie znaj sw.
Sam, gdy nas umiowa,
prostot nas oczarowa,
bied, bied i siankiem
Wtedy Matka Dziecin braa,
na rkach Go koysaa
i otulaa Mu stopy w sukmank.
O cud, cud, cud!
Kiedy Boga osaniam czowieczestwem,
osoniony od Niego mioci,
osoniony mczestwem.
8.
W jednym spojrzeniu dziecicym
skupionym w agodnej Hostii
spotkaem si z Ojcem Niebieskim,
ktry patrza z niezmiern mioci.
Przed gbi tego spojrzenia,
w ktrym ujrzany by wiat,
zadray oczy moje
jak odsonity kwiat.
Syn mwi: Oto si spenia
pragnienie naszej mioci,
e oczy ludzkie patrz
nie odmienione wiatoci.
O blask! O Stwrcze spojrzenie,
z ktrego niezmiernie obficiej
stworzenie si nowe wyania,
nowe wiaty powstaj w ukryciu.
9.

31

O, czu t chwil nicoci,


t chwil sprzed stworzenia i nie odstpowa jej nigdy,
jak nie odstpuje si cienia.
Powraca cigle w ten czas,
gdy utulony tylko Twoj Myl,
niewinno wiksz ni dziecko
i gbsz miaem przejrzysto.
Dzi, oszoomiony istnieniem,
zapominam o mojej nicoci,
w dalekich si bkam promieniach,
oderwany od promieni najprostszych.
Lecz jedno spojrzenie w gb,
ktre wieczno odsania z przepywu
jedno najprostsze spojrzenie,
ktrym w Myli znw Twojej przebywam.
To wtedy gdy w blasku ukrytym
skupiam siebie caego,
i staj si znw Twoj Myl,
miowanym biaym arem Chleba.
10.
Czsto stamtd dugo na mnie patrzy
spojrzeniami przykuwajc mi twarz
Czy ty wiesz, czy ty wiesz, mj bracie,
jak miuje nas Ojciec nasz?
Ale gbi owych sw nikt nie zna,
ale przyczyn najdalszych nikt nie wie,
jaka mka to bya bezbrzena
ta samotno na krzyowym drzewie.
Lecz nie krew, ktra w drzewie rozkwita,
jak rozkwita kady trud w jutrzejszym chlebie
tylko to odepchnicie od Ojca,
to odtrcenie...
Za te sowa: Czemu mnie opuci,
Ojcze, Ojcze - za mej Matki pacz Ja na wargach Twoich odkupiem
dwa najprostsze sowa: Ojcze nasz.
11.
Jest we mnie to przeroczysta,
dla mych oczu zasnuta mg
kiedy, jak potok, upywam zbyt bystro,

32

na tak gbokie nie zasuguj dno.


Tam Pan mj co dzie przychodzi i pozostaje
smuga krwi, gdy zatapia si w nieg
- i poznany wzajemnie poznaje
i wzajemn obfitoci tchnie.
Gdyby wtedy kto to przeroczyst
potrafi odsnu z mgy,
ujrzano by - w jakiej ndzy,
ujrzano by - w kim i ujrzano by - jaka wiato
zalewa przymion to,
ujrzano by - w sercu ludzkim,
najprostszym z soc.
12.
Jest we mnie kraina przeroczysta
w blasku jeziora Genezaret i d... i rybacza przysta,
oparta o ciche fale...
i tumy, tumy serc,
zagarnite przez Jedno Serce,
przez Jedno Serce najprostsze,
przez najagodniejsze - albo znowu - wieczr z Nikodemem,
- albo znowu - nad brzegiem morskim,
dokd powracam codziennie,
oczarowany Tw piknoci A to wszystko: ten wieczr z Nikodemem,
ta kraina i rybacza przysta,
i to taka przeroczysta,
i Posta taka bliska a to wszystko przez Punkt jeden Biay
z najczystszej bieli
objty w sercu czowieczym
krwawym przepywem czerwieni.
13.
Prosz Ci, by mnie ukrywa
w miejscu niedostpnym,
w nurcie cichego podziwu
lub w nocy pospnej.
Prosz Ci, by mnie osania
od tej strony, co zapada w mrok

33

a prosz Ci, by mnie odsania


ku tej stronie, co przykuwa wzrok.
- bo wiem o takim ukryciu,
e w nim nic nie rozprosz z tych soc,
ktre pon pod horyzontem
spojrze utkwionych w gb.
A wtedy dokona si cud
przemiany:
oto Ty staniesz si mn
ja eucharystyczny.
14.
Prosz, wyjd, Panie, ode mnie
i myli mojej omylnej
nie naraaj na tak niemoc,
nie naraaj na tak bezsilno.
- bo nie ma takiej wdzicznoci,
aby obja nieskoczono,
eby serce objo Ciebie
soneczn smug czerwon - a choby objo wiat
i choby rozpon do szau,
i chobym rozda siebie
wiem, e nic nie oddaem.
A Ty jeszcze co dzie pomnaasz
moj bezsilno,
poddajc Tw nieskoczono
pod moj myl omyln.
15.
Jake odwdzicz morzu, e fale jego ciche
wychodz, aby szuka moich codziennych zbka?
Jake odwdzicz socu, e zachd mnie nie odpycha,
e wieczr i poranek nieduga dzieli rozka?
C Ci oddam za t blisko,
ktr w takim rozniecasz bezmiarze,
jak ogniska,
jak serca w rwnowadze C Ci oddam za t poufao,
ktr w dziecicym spojrzeniu
nawizujesz, a koczysz chwa
nieosmucon w odcieniu -

34

C ci oddam za t bezbronno,
ktra nie skpi mi dnia
przecie Ci, Panie, nie wolno
ufa takiemu jak ja.
Jake odwdzicz morzu, e fale jego ciche
wychodz, aby szuka moich codziennych zbka?
Jake odwdzicz socu, e zachd mnie nie odpycha,
e wieczr i poranek nieduga dzieli rozka?
16.
O Panie, przebacz mej myli, e nie do jeszcze miuje,
przebacz mioci mej, Panie, e tak strasznie przykuta do myli,
e chodnym mylom, jak nurt, Ciebie odejmuje
i nie ogarnia poncym ogniskiem.
Ale przyjmij, Panie, ten podziw, ktry si w sercu zrywa,
Jak zrywa si potok w swym rdle - znak, e stamtd przypynie ar i nie odtrcaj, Panie, nawet tego chodnego podziwu,
ktry nasycisz kiedy kamieniem poncym u warg I nie odtrcaj, Panie, mojego podziwu,
ktry jest niczym dla Ciebie, bo Cay jeste w Sobie,
ale dla mnie teraz jest wszystkim,
strumieniem, co brzegi rozrywa,
nim oceanom niezmiernym tsknot swoj wypowie.
1944

Pie o blasku wody


A odpowiadajc Jezus rzek jej: Kady, kto pije t wod, znowu
pragn bdzie; kto jednak napije si wody, ktr ja mu dam, nigdy
nie uczuje pragnienia.
(J 4, 13)

1. NAD STUDNI W SYCHEM


Popatrz tam usk srebrzyst nieustannie si woda odrywa,
Oto gbi brzemieniem dry
Jak renica czujc dno obrazu.
Woda jednak miejsca zmczone wok twych oczu przemywa,
Gdy odbiciem szerokich lici dosiga twojej twarzy.
Tak daleko do rda

35

Te oczy znuone to znak,


e ciemne wody nocy pyny w sowach modlitwy
(- nieurodzaj, nieurodzaj dusz -)
A teraz wiato studni pulsuje gboko w tych zach,
Ktre pomyl przechodnie wycisn podmuch snu
A tymczasem
ta studnia otwiera w tym wzroku tylko migot lici
i usk odbitej zieleni zasnuwa mikko tw twarz
tam w gbi.
Czy daleko jeszcze do rda?
Przecie w Tobie dry tylu ludzi
Przewietlonych blaskiem Twoich sw
Jak renice przewietla blask wody
Tych ludzi znueniem zarazem i wiatem znasz.

2. GDY OTWORZYSZ OCZY W GBI FALI


Kamienie po wieym deszczu przejrzyste lni
W stopach nieznacznie uniesione.
Ju blisko wieczr. Ilu ludzi przenika w gb
Drzwi otwieranych z oskotem
Ilu topnieje od wiata w gbi okien?
Ju wieczr. ciana ludzka co czas jaki otwiera si twarz
Przechodnia potem okiem przenosz j wiata
Na inne miejsce opodal
Zwana, rozszerzana co chwil. Jednaka.
Wzrok wyrywa si ledwo z jej mroku. atwa.
A ja ci powiadam, e to tylko twj wzrok
Dostrzega ludzi tak sabo, kiedy pyn z fal neonu.
Waciwie odsania ich to, co najbardziej ukryte w nich
I czego aden nie wypala pomie.
A kiedy przymkniesz oczy, przestrze znowu staje si peniejsza
Wprost niepojtych treci oto ludzi rozsuwa si mrok,
Koyszc w sobie t dobro,
Ktr milczc sycisz si z nich wszystkich,
Ktr krzyczc rozbijasz w proch.
Nie, nie to nie jestecie wy tylko a jeli nawet wy,
Tedy obecno wasza nie tylko trwa, lecz objawia
Byle oczy otworzy inaczej,
Otworzy inaczej ni zwykle
I nie zapomnie widzenia, ktrym wwczas wzrok si napawa.

36

3. SOWA NIEWIASTY U STUDNI, KTRE WYPOWIEDZIAA


ODCHODZC
Od tej chwili moja niewiedza zamkna si za mn jak drzwi,
Ktrymi wszede poznajc to wszystko, czego ja nie wiem
I milczc tylu ludzi przeprowadzie przeze mnie
I drg dalekich i ulic rosnce w ludziach zarzewie.

4. PNIEJSZE ROZPAMITYWANIE SPOTKANIA


Tak widzie w sobie nie odway si nikt z nas.
On poznawa inaczej. Prawie oczu nie podnis. By wielkim zbiorowiskiem
poznania
- jak studnia blaskiem wody wiejca przez twarz.
Mia zwierciado jak studnia wiecce gboko.
Nie potrzebowa wychodzi z siebie ani oczu podnosi, by odgadn.
Widzia mnie w sobie. Posiada mnie w sobie.
Przenika we mnie bez trudu
i wstydem wytryska we mnie i myl stumion od dawna.
Jakby dotyka rytmu w moich skroniach
i znuenie ogromne dwiga we mnie nagle
i pieczoowicie
Sowa byy proste. Szy koo mnie jak owce wabione.
A wewntrz zryway we mnie ptaki drzemice w gniazdach.
By cay w moim grzechu i w mej tajemnicy.
Powiedz, to musiao bole to musiao ciy
(fala myli opada tak ciko jak wieko z metalu)
Milczysz lecz dzisiaj ju wiem, otwarta na zawsze Twym sowem
e wtedy nie docierpiaam w Tobie waciwych rozmiarw.
Powiedz dzi mio chciaaby sobie przywrci ten bl
Odebra go Tobie i w siebie jak tam ostr przewin
Za pno, dzi kady bl, ktry powraca od Ciebie,
Po drodze odmienia si w mio.
Jaki skrt! Jaka dobro poznania!
A przecie nawet nie podniose oczu
mwie ze mn tylko tamtymi oczami,
ktre studni gboki blask odtworzy.

5. ROZMOWY, KTRE PROWADZI W NIEJ ON


I LUDZIE ZE CIANY WIECZORU
Tak zdaj si mwi ludzie ze ciany wieczoru:
- Nie myl, e chodzisz sam. Towarzyszy Ci cigle
takich jak ja odmienionych Twoim zamyleniem
37

w nas tak, twoim zamyleniem w nas,


jakby sowa prostym przeszczepieniem,
wiotkiego sowa przeszczepieniem w blask
takich jak ja,
dwignitych w mroku tratowanych gwiazd.
Wrd ludzi ze ciany wieczoru znajduje si owa niewiasta.
Teraz On mwi przez ni do nich:
- Nie chodzicie samotni.
Nigdy, ani na chwil nie odcza si od was mj profil,
ktry w was staje si prawd, cigle staje si prawd
i waszej ywej fali rozdarciem niezmiernie gbokim.
Moja twarz
spieczona waszych dusz pustyni
cigle zwiewana oddechem zmczonego snu - Dlaczego ze mnie swojego nie wyjmujecie krzya,
jak ja wyjem z was?
Gdy pon w waszych ramionach i zwisa w cikim tchu
Oni:
kiedy w smutnej cianie wieczoru odnajdujesz nasze twarze
olizge jak kadub ryby od wiata tylu lamp
mamy krew, mamy krew
i krwi moemy uderzy!
On:
Przyszedem przeway krwi.
Przyszedem szuka znuenia podobny wam.

6. SAMARYTANKA
Owa studnia zczya mnie z Tob,
owa studnia wprowadzia mnie w Ciebie.
Nie byo wrd nas nikogo, tylko jej blask gboki
drcy jak czysta renica w orbitach kamieni
ona mnie w oczy twoje przeniosa
i w nich zamkna.

7. ROZWAANIA PONOWNE
Wtedy to ja to ja, przytomna mojemu ocknieniu,
jak czowiek w przejrzystym nurcie przytomny wasnemu odbiciu
- nagle dwignity z zwierciada i przeniesiony w siebie
oddech tamuje zdumiony, nad wiatem si wasnym koyszc.

38

Jak zostaam dwignita nie wiem. Cho byam przytomna


sobie przedtem i potem sobie
rozgraniczona czyby tylko przebudzeniem?
i prostym otwarciem ciany, przez ktr chodziam dotd,
nie wiedzc, e mnie dzieli ode mnie samej
- i nie tylko ode mnie.
O, jake zostaam dwignita. Cho wszystko jest jak dawniej:
Z tamtego wzgrza muy zsuwaj si jak co dzie juczne.
wiat si podnosi i miarowo opada w blask domw
Niesionych bkitem powietrza (na prno, na prno)
Znw lamp palonych w porodku oczekiwanych gwiazd
*
Ten ciar, ktry ze mnie wyje ja rozpoznam dopiero powoli
miar wasnego znuenia wrd tylu, tylu walk,
gdy zechc wydoby ze siebie jak czstk tej prostej harmonii,
Ktr Ty masz bez trudu i bez miar.
Popatrz a we mnie nie bez trudu j miae
- t czstk. Przecie wiem, e nie zawiso w prni
to brzemi, ktre ze mnie wyje
ktrego adna z wag nie odway i nie odrni.
Wic nie-odrnionym wa i nie-odrnionym znw jestem lekka.
Tak lekkim staje si pomie uniesiony z zeschego drzewa
ukiem wietlanym,
ktry wok siebie podwaa nocy rozlege wieko.

8. PIE O BLASKU WODY


A w samej gbi, z ktrej przyszam zaczerpn
Tylko wody dzbanem - - tak ju dawno do renic
Przywiera ten blask tyle, tyle poznania
Znalazam ile wicej ni dotd!
Znalazam w odbiciu tej studni tyle pustej w sobie przestrzeni.
O jak dobrze! Nie zdoam Ci caego przenie w siebie
ale pragn, by pozosta jak w zwierciadle studni
zostaj licie i kwiaty z wysoka zdjte
spojrzeniem zdumionych oczu
- oczu bardziej przewietlonych ni smutnych.
[1950]

39

Matka

I
1. PIERWSZA CHWILA UWIELBIONEGO CIAA
Miejsce moje upywa w pamici. Nie przemija
cisza dalekich uliczek zatrzymana w przestrzeni jak szko,
ktre w renicach czystych rozpadao si w wiato i szafir
Najbliej s sowa dziecka, na ktrych ta cisza si wzbija
mamo mamo.
I znowu na dno tych samych uliczek niewidzialnym osuwa si ptakiem.
Dugo tam powracaam do wspomnie, bo od kadego z nich
nieustannie rozszerza si ycie, wzbiera w gbi niesychan treci.
Tak rwno przystaje do myli i uczu
jakby waga w ttnicach krwi
nie zakcaa ciszy
tylko rwno wesp z oddechem wychylaa si myl i pieni.
To jest chyba modlitwa, mj Synu, to s dni proste,
ktre przebray sw miar i powoli zaczynaj napywa
w renice moich oczu i w krew,
ktra od nich si swego ciaru wyzbywa.
To s dni proste, mj Synu uniesione z tamtych uliczek,
na ktrych stoi cisza odsaniajc dziecicy twj gos
jake inaczej teraz sowa twoje z oddali sysz,
niegdy szeptane wargami
a teraz sama myl, wniesione do mej duszy
i mwione tak bardzo wprost.

2. SOWA, KTRE ROZRASTAJ SI WE MNIE


Myli nagle si odrywaj od sw mwionych na gos,
od twarzy, na ktre cie pada z wysokich cian.
Dwiga si poziom ludzi, ktrzy nie dawniej jak wczoraj
wiedli ciche rozmowy
w nich brzmiao echo dalekich i tylu bliskich zmian.
Mnie wyczya z tych rozmw pierwsza chwila zdumienia,
ktra wiadczya o Tobie o Synu mojej mioci!
Ta chwila si dotd pogbia,
cae ycie w ni si przemienia
i pka w oczach gasncych jak w kropli czystego wosku.

40

Ta chwila caego ycia raz dowiadczona w sowie,


a dokd mym ciaem si staa, karmiona we mnie krwi
i w uniesieniu noszona
w moim sercu wzbieraa cicho jak Nowy Czowiek,
gdy trwao zdumienie myli i praca codzienna rk.
Ta chwila u swego szczytu jest znw tak samo wiea,
bo znw znajduje Ciebie nie ma tylko tej kropli u rzs,
w ktrej promienie oczu topniay na chodnym powietrzu
- ale za to znuenie ogromne ju znalazo swe wiato i sens.

3. ZDUMIENIE NAD JEDNORODZONYM


Owo wiato przebijao z wolna poprzez zdarzenia codzienne,
do ktrych przywykaj od dziecka oczy i donie niewiecie
lecz z wolna w tych samych zdarzeniach taki blask si odsoni niezmierny,
e donie si same zwizay, kiedy sowa zgubiy sw przestrze.
Mj Synu w tamtej miecinie, gdzie ludzie znali nas razem,
mwie do mnie matko i nikt nie przejrza w gb
mijanych dnia kadego zdumiewajcych zdarze
- a ycie twoje si zlao z yciem ludzi ubogich,
do ktrych chciae nalee przez cik prac rk.
Lecz ja wiedziaam, e wiato, ktre snuje si w owych zdarzeniach
jak wkno iskry gbokie pod kor dni
jest Tob.
Nie byo ono ze mnie
a ile wicej miaam Ciebie w tym blasku i w tym milczeniu,
ni miaam Ciebie z owocu ciaa mojego i krwi.

4. SKUPIENIE DOJRZAE
S takie chwile u matek, gdy tajemnic czowieka
odsania im w renicach pierwszy gboki bysk
jakby dotknicie serca za cienk fal wzroku
pamitam byski takie, ktre miny bez echa,
a we mnie miejsca starczyo na prost zaledwie myl.
Synu mj trudny i wielki, Synu mj prosty,
przywyke we mnie na pewno do myli wszystkich ludzi
w cieniu tych myli czekasz gbokiej chwili serca,
ktra si w kadym czowieku inaczej zaczyna
- a we mnie jest pena matki
i peni t nigdy si nie utrudzi.
Ty za tak chwil objty ju nie zaznajesz zmian
i w tak wcigasz prostot to wszystko, co we mnie zostao,

41

e jeli matki w oczach swych dzieci bysk serca rozpoznaj,


to ja w Twej Tajemnicy caa skupiona trwam.

II

1. PROBA JANA
Fali serca, gdy cicho wzbiera za spojrzeniem,
nie obniaj o Matko ani odmieniaj mioci,
ale w doniach przejrzystych t sam fal przenie
na mnie.
On Ciebie o to prosi.
Ja jestem rybak Jan. Tak mao jest we mnie
do kochania.
Jeszcze czuj: u brzegu jeziora pod stopami drobniutki wir
i nagle On.
We mnie ju tajemnicy Jego nie obejmiesz,
cho w mylach Twych snu si bd agodnie jak mirt.
A jednak skoro On chcia, abym mwi do Ciebie Matko
prosz, niechaj w tym sowie nic si dla Ciebie nie zmniejsza.
To prawda, e nieatwo zmierzy gboko sw,
ktrych znaczenie cae On w nas oboje natchn,
by w nich si utaia caa mio dawniejsza.

2. PRZESTRZE, KTRA W TOBIE ZOSTAA


W przestrze Twojego Syna, pierwszego Syna Twojego,
powracam czsto. Wwczas myli bior Jego ksztat,
ale oczy zostaj puste
na wargi sowa wracaj te same,
ktrymi On si okry, gdy z nami pozosta chcia.
Gdy wic te same sowa przestrze Jego ogarn
bardziej ni wzrok,
ni pami i serce o Matko znowu Go moesz mie
Pochyl si ze mn i przyjmij.
Smak chleba ma Twj Syn
a prcz tego smaku ma cigle niewysowion tre.
I oto przestrze Jego bardziej ni w szepcie mych warg,
bardziej ni w mylach, we wzroku, w pamici
czy take bardziej ni w chlebie?
zapamitana jest w Twoich ramionach, przytulona gwk do Twych bark,
bo przestrze ta w Tobie zostaa, bo ona wzita jest z Ciebie.

42

I nigdy pustk nie wieci. Tak bardzo za w Tobie jest,


e gdy ju w drcych amaem chleb,
by poda Matce
stanem na chwil zdumiony,
bo ca t prawd ujrzaem przez jedn w Twych oczach z.

III

1. OTWARCIE PIENI
Nie znaam siebie tak, jak odnalazam si w pieni.
chodziam pord ludzi nie odczajc ich trosk
od moich uczynkw prostych, od myli moich niewiecich
mwionych zawsze na gos.
A kiedy pie wybucha i mnie obja jak dzwon,
widziaam wwczas, e sowa Ciebie wynosz z ukrycia
jak wiato w myli wtopione gb
A kiedy znw pie ustanie, bdziesz lepiej myli moje sysza.
I dugie upyn dni wrd tylu rnych ludzi,
w ktrych nawiedza Ci bdzie krwi mojej rwny rytm.
A innej pieni Ci nie dam. Ta za nim do mnie powrci,
obije si echem gbokim o cay byt
- aby z powrotem si skupi w cichym szepcie mych warg,
na ktrych zostaje najduej i najprociej trwa.

2. OBJTA NOWYM CZASEM


Widziana jestem do gbi, przejrzana jestem askawie
jake wzbieram od tego widzenia i jak si w nim cicho zanurzam,
chocia przez dugi czas nikt o tym nie wiedzia,
bowiem o Twoim wzroku nie mwiam niczego ludziom.
Przecie skupienie Twoje nie ustanie we mnie nigdy
ja tylko wzbior ku niemu i kiedy tak si z nim zyj,
e stan w nim cicho jak rzeka uniesiona przeroczystym dnem
- cho ciao moje zostanie.
I przyjd uczniowie Twoi i usysz, e serce nie bije.
Moje ycie przestanie zalee od wagi gboko we krwi
i od znuenia mych stp ju nie bdzie odsuwa si droga
Pochonie mnie nowy czas, ktry w oczach gasncych ju lni,
a bdzie mieszka z mym sercem
i wszystko si wreszcie nasyci, i mylom zostanie na powab.

43

A wwczas otworz m pie i pojm z niej kad gosk,


otworz wwczas m pie skupiona nad caym Twym yciem
do gbi przejta Zdarzeniem ogromnie jasnym i prostym,
ktre si w kadym czowieku poczyna jawnie i skrycie
- a we mnie stao si ciaem i okazao si w pieni
i doszo do wielu ludzi, w ktrych znalazo sw przestrze.
[1950]

Myl jest przestrzeni dziwn


i przeprawi si przez brd Jaboku a oto m zmaga si z nim
a do zarania I nazwa Jakub imi onego miejsca Fanuel, mwic:
Widziaem Boga twarz w twarz.
(Z Ksigi Rodzaju 32)

I
1. OPR STAWIANY WYRAZOM PRZEZ MYLI
Bywa nieraz, e w cigu rozmowy stajemy w obliczu prawd,
dla ktrych brakuje nam sw, brakuje gestu i znaku
bo rwnoczenie czujemy: adne sowo, gest ani znak
nie uniesie caego obrazu,
w ktry wej musimy samotni, by si zmaga podobnie jak Jakub.
Lecz nie tylko zmaganie z obrazem, ktry trzeba dwiga w swoich mylach,
z podobiestwem tych wszystkich przedmiotw, z ktrych czowiek
wewntrznie si skada,
czyny nasze czy zdoaj ogarn, i to ogarn a do dna,
te wszystkie gbokie prawdy, nad ktrymi myle nam wypada?

2. DAWNA ROZMOWA, Z KTREJ TERAZ NIEKTRE ZDANIA


ZAPAMITANE WYRYWAM
Omimy to wszystko w czowieku
- Lecz omin to nie najatwiej:
Kiedy oczy zamieni z nim w dziwny gboki wiat,
gdy pod palcami dry jego zmczone ttno,
czy wszystko to razem dal ciebie naocznym nie staje si wiadkiem,
e w jego kroku znuonym ulice mijaj zbyt prdko?
A przecie ma on w ulicach swj wasny rytm,
ktry go wci osacza i z prac najgbszych wywabia,

44

ktry go na p odsania, a na p w mroku zostawia


- nie mw, e wci go odsuwa jak linia horyzontu
Od wasnej jego wielkoci zamknitej cienin dni.
Ten rytm w nim wszystko ogarnia jakby najszerszy kontur
i nie zdoasz mu go odebra. Tak bardzo w nim tkwi.
Rozmowa nasza trwa wrd coraz wikszych cierpie.
Gdy mwisz, e cierpi si zawsze dla zasadniczych przemian,
e czowiek wreszcie si zbudzi w gbi najciszych swych prac
- o jake wiele masz racji, o jake ogromnie wiele!
lecz sdz, e czowiek najbardziej cierpi z braku widzenia.

3. OPR STAWIANY MYLOM PRZEZ WYRAZY


Jeli cierpi z braku widzenia to przedziera si musi przez znaki
do tego, co ciy w gbi, co jak owoc dojrzewa w sowie.
Czy to ma by wanie w ciar, ktry poczu na sobie Jakub,
gdy opady w nim gwiazdy znuone jak oczy jego owiec?

II
JAKUB
Jakub odchodzi z wolna, zna bowiem si wody
i wte golenie swych owiec, ktre z daleka wid.
Na prno w strumieniu, nad ktrym stanli on i trzody,
szuka jakiego miejsca, ktre by przej mogli w brd.
A by to Jakub pasterz, ktry wrd potg ziemi
nie czu si nigdy obco. Tak w nich po prostu tkwi,
e masyw milczcej wiedzy wyrasta w nim bez natchnienia
i bywa mylom przytomny, cho brakowao sw.
I nagle, gdy noc ju zupena stopniowo zgasia oczy
owiec, a potem wielbdw, a potem dzieci i on,
Jakub z masywem swej wiedzy pozosta zupenie samotny,
lecz czu, e kto go ogarnia i e nie ruszy si std.
I kto ten sam tak samo otworzy jego wiadomo do dna,
tak samo, a jednak inaczej ni dziecko, ni owca czy sprzt;
jednake tamtych nie zmiady, nie zepchn, tylko obj,
tak e wszystkie z Nim z lekka dray, odsaniajc swj wewntrzny lk.
I Jakub dra w Nim rwnie, bo nigdy rzeczywisto
nie rozstpia si przed nim tak nagle,
wic zgi si pod jej ciarem i przez to uatwi mylom,
e mogy uchwyci w tym wszystkim najprostsz rwnowag.

45

III

1. PRZESTRZE POTRZEBNA KROPLOM WIOSENNEGO DESZCZU


Zatrzymaj przez chwil wzrok na kroplach wieego deszczu:
oto w nich skupia swj blask caa ziele wiosennych lici,
tak e wszystkie prawie ci w kroplach, w granicach si wasnych
nie mieszcz
a cho oczy twe pene zdumienia,
nie moesz, naprawd nie moesz do dna otworzy swej myli.
Na pewno j bdziesz ucisza jak dzieci zbudzone ze snu:
nie oddzielaj si od blasku przedmiotw, droga moja, pozosta
W zdumieniu!
Prne sowa! Czy nie czujesz? To przez ni wanie jeste
tak gboko w wiatoci rzeczy,
e musisz w sobie szuka coraz gbszej dla nich przestrzeni.

2. BD
Czy mona odj mylom ich rwne, ciche dno?
- Mog pochyla ulic ku jednej stronie jezdni,
we wzroku idcych dziewczt i chopcw odkrywa bd,
bo gdy szeregi aut zbiegaj,
to chyba tylko w ich szybach zasklepia si jaki bezmiar.
A oni mwi:
- myl nasza si zwizaa z jasnoci przedmiotw,
myl nasza wiern zostaa potdze zwyczajnych rzeczy,
a jeli tyle z nich nie otwaro si przed nami dotd,
to znaczy, e nasza myl nie zakoczya si jeszcze.

3. CIAR WACIWY
Te sowa wstrzsn kadym. Bo zakoczenie myli
znaczy, e ma si ona wyczerpa w przedmiotach i zgasn
jak oko,
ktre jasnym swym rdzeniem nasyca rzeczywisto
i przeobraa
cho nie uwalnia jej nigdy od drga ludzkiego czasu.
Lecz gdy ona caym swym ciarem pochyli si na mnie i runie,
to wwczas napenia si myl i obsuwa si na dno czowieka,
po ktrym rzadko stpam, ktrego waciwie nie umiem,
cho wiem,
e ju dalej rozpa si nie mog,
bo widzenie i Przedmiot zupeny tak wanie posiadaj przepa.
Rzadko nawet o tym rozmawiam, lecz cigle z tego wnioskuj
46

o ciarze waciwym wiata i o wasnej gbi mojej.

IV

DLA TOWARZYSZW DROGI


1.
Jeli szukasz owego miejsca, na ktrym zmaga si Jakub,
nie wdruj do krain Arabii, nie szukaj na mapach potoku,
bowiem znajdziesz o wiele bliej ich lad.
Pozwl tylko: w perspektywie myli niech zjawiaj si wiata przedmiotw,
coraz cilej zwizane myl i w coraz prostszy ksztat.
Wwczas obraz si nie rozprasza, lecz ciy. I na to bd gotw,
e masz w sobie ten obraz udwign, e si cay zamieniasz w t tre,
ktrej sprzyja cisza i samotno,
samotno moliwa w czowieku,
moliwa dlatego, bo od niej nie odrywa nikogo mier.

2.
Jeeli za nasze dni wypeniaj uczynki zwyczajne,
w ktrych cigle samo wntrze c z y n u nieodstpny przesania gest,
to jednak ywimy t pewno, e kiedy gest w odpadnie,
a zostanie w uczynkach naszych tylko to, co naprawd jest.
[1952]

Kamienioom

I. TWORZYWO

1.
Suchaj, kiedy stuk motw miarowy i tak bardzo swj
przenosz wewntrz ludzi, by zbada si uderze
suchaj, prd elektryczny kamienist rozcina rzek
a we mnie narasta myl, narasta dzie po dniu,
e caa wielko tej pracy znajduje si wewntrz czowieka.
Twarda, pknita do inaczej motem wzbiera,
inaczej si rozwizuje w kamieniu ludzka myl
kiedy energie ludzkie oddzielisz od si kamienia
i przetniesz w waciwym miejscu ttnice pen krwi.

47

O, popatrz, jak mona miowa w takim gruntownym gniewie,


ktry wpada w oddechy ludzi jak rzeka od wiatru pochya,
i nie dochodzi do gosu, tylko struny wysokie zerwie
przechodnie pierzchaj do bram
kto gosem ciszonym powiedzia: to jednak jest wielka sia.
Nie lkaj si. Sprawy ludzkie szerokie maja brzegi.
Nie wolno ich w ciasnym oysku wizi nazbyt dugo.
Nie lkaj si. Sprawy ludzkie stoj od wiekw
w Tym, na ktrego patrzysz poprzez motw miarowy stukot.

2.
Zwizane s bloki kamienia przewodem niskiego prdu,
ktry wcina si w nie tak gboko jak niewidzialny bicz
- kamienie znaj ten gwat,
kiedy dojrza spoisto nieuchwytny rozpruwa podmuch,
ktry odrywa je z naga od ich wieczystej prostoty
- kamienie znaj ten gwat.
Jednak nie prd elektryczny rozwizuje w caoci ich moc,
ale ten, co j nosi w swych doniach:
robotnik.

3.
Donie s krajobrazem serca. Donie pkaj nieraz
jak wwozy, ktrymi si toczy nieokrelony ywio.
Te same donie, ktre czowiek wwczas dopiero otwiera,
gdy nasycone s trudem
i widzi, e przez niego jednego inni ludzie spokojni ju id.
Donie s krajobrazem. Gdy pkn, to wtedy w ranach
wzbiera fizyczny bl, rwcy swobodnie jak strumie.
Ale czowiek nie myli o blu.
Bl sam jeszcze nie jest wielkoci,
a swej waciwej wielkoci on po prostu nazwa nie umie.

4.
Przecie nie tylko rce opadaj ciarem mota,
nie tylko wzbiera tors i minie ksztatuj swj styl
ale przez prac jego myli gbokie wiod,
by si wiza zmarszczkami na czole,
by si wiza wysoko nad gow ostrym ukiem ramion i y.
Gdy wic tak si na chwil przemieni w przekrj gotyckiej budowli,
ktry przenika zrodzony z jego myli i oczu pion
to nie jest tylko profil!
to nie jest tylko posta midzy kamieniem a Bogiem

48

skazana na wielko i bd!

II. NATCHNIENIE

1.
Praca zacza si wewntrz, a na zewntrz ma tyle przestrzeni,
e donie ogarnia natychmiast i dosiga do granic oddechu.
Oto spjrz: wola trafia w kamie gboki dzwon.
Kiedy myl uzyskuje sw pewno,
wwczas razem dosigy szczytu serce i do.
Za ten pion, za t pewno umysu, za pewno oka
paci si rka szczodr.
Wydaje ci kamie sw moc, a przez prac dojrzewa czowiek,
ona bowiem niesie natchnienie trudnego dobra.
I od niej si to zaczyna, co narasta w sercu i mylach,
co tyle wanych wydarze i ludzi tylu osacza
- jaka mio dojrzewa w motach!
Grupki dzieci ponios j w przyszo,
piewajc: w sercach ojcw bezgraniczna speniaa si praca.

2.
To natchnienie w doniach nie zostaje. Do kamienistych rdzeni
zstpuje przez serce czowieka, ktre tworzy osobny rdze.
I od niego rozrasta si w ziemi historia kamieni,
a w ludziach ta rwnowaga, ktr mio osiga przez gniew.
One obie prowadz czowieka, nie wyczerpi si w ludziach nigdy,
nie ustan w napiciu ramion ani w serca ukrytym gecie
a bior si z siebie wzajemnie, dopeniaj si tak dwigni,
ktra myli i ruchy zespala w nierozerwalny piercie.
Wic jeli chcesz trafi z daleka i wej, i w ludziach pozosta,
to musisz obie te siy skupi mow nad wyraz prost
(mowa twoja nie moe prysn w napiciach owej dwigni,
ktr tworz mio i gniew).
Wwczas nikt Ci nie wydrze z czowieka, nie oderwie od niego nigdy.

III. UCZESTNICTWO

Oto wiato surowej deski niedawno wyjte z pnia


upywa w twoj do ogromem wszelkiej pracy.

49

A cae tej doni napicie o taki opiera si Akt,


e wszystko przenika w czowieku i wszystko gadzi.
Czowiek ma oczy zmczone i ostre brwi.
Kamienie maj krawdzie ostre jak noe,
Prd elektryczny tnie ciany jak niewidzialny bicz,
Soce, lipcowe soce. W kamieniach biay poar.
Czy rce moje nale do wiata, co blaskiem przecina
tory kolejki, kilofy i w grze nad nami plot?
Moje rce nale do serca, a serce nie przeklina
(oddalaj serce od ust, gdy usta prostacko kln!).
Znam was, wspaniali ludzie, ludzie bez manier i form.
Umiem patrze w serce czowieka bez obson i bez pozorw.
Czyje rce nale do pracy, czyje rce nale do krzya.
W grze nad wami pot tam kilofy rozrzucone na torach.
S puste miejsca w kamieniach nie trafiaj na takie miejsca!
Filary podcite prdem zsypuj si w d jak do naczy.
Modzi szukaj drogi. Wprost w moje serce
uderza droga wszystkich. Czy kamie przebacza?
Suchaj, gdyby wiat stan w tej rwnowadze rk,
ktr przez kady wybuch kamienia i czowieka
rozpocierasz niezmiennie nad potem, o kilka krokw std
- tamtdy czasem dziecko nieostronie przebiega.
Lecz rwnowaga ta, ktr samotnie trzymasz,
wydaje si rwnoczenie za blisko i za daleko.
Trzeba si nagi zarazem i zarazem trzeba si wspi.
(Dziecko jest nieostrone i atwo tamtdy przebiega).
I znw zostaje milczenie midzy sercem, kamieniem i drzewem.
Kady w nie moe wej. Jeli wszed, pozostanie sob.
Jeli nie wszed, to mimo pozorw, we wszystkich sprawach ziemi
nie uczestniczy dotd.

IV
(Pamici towarzysza pracy)

1.
Nie by sam. Minie jego wrastay w ogromny tum,
dopki dwigay mot i pulsoway energi
lecz trwao to wszystko tak dugo, dokd czu pod stopami grunt,
dokd kamie nie zmiady mu skroni
i nie przeci komr serca.
50

2.
Wzili ciao, szli milczcym szeregiem.

3.
Trud jeszcze zstpowa od niego i jaka krzywda.
Mieli bluzy szare, buty wyej kostek w bocie.
Ujawniali wanie to wszystko,
co wrd ludzi powinno si skoczy.

4.
Czas jego stan gwatownie. W zegarach niskiego prdu
zerway si nagle wskazwki i spady z powrotem do zera.
Przenikn go biay kamie, w istot jego si war
i przej j wreszcie na tyle, e staa si sama kamieniem.

5.
Kt z niej odwali kamie? Kto myli na nowo rozpostrze
w skroniach gboko pknitych tak pka na cianie tynk.
Zoyli go milczc plecami na pachcie wiru.
Przysza znkana ona i wrci ze szkoy syn.

6.
Czy dotd? Czy jego gniew ma si tylko na innych przela?
Czy nie dojrzewa w nim samym wasn mioci i prawd?
Czy maj go jak tworzywo zuy pokolenia
i wyzu z treci najgbszej, jedynej i wasnej?

7.
I znowu ruszyy kamienie. Wagonik ginie w kwiatach.
I znowu prd elektryczny ciany gboko tnie.
Lecz czowiek zabra z sob wewntrzna struktur wiata,
w ktrej mio tym wyej buchnie, im wikszy nasyca j gniew.
1956

51

Profile Cyrenejczyka
i przymusili przechodzcego niejakiego Szymona Cyrenejczyka,
idcego z pola, ojca Aleksandra i Rufa, aby nis krzy jego
(Mk 15, 21)

CZ I
ZANIM JESZCZE POTRAFIEM ROZRNI
WIELE PROFILW

1.
Profil wrd drzew. Inaczej: profil wrd kolumn.
Inaczej: profil wtopiony w tafl mokrego bruku.
Inaczej: profil czowieka we drzwiach wasnego domu.
Inaczej jeszcze zwycizca: w profitu grecki pbg.
Jest profil Cyrenejczyka, ktry najlepiej znam,
najwszechstronniej.
Zaczyna si zawsze przy drugim Czowieku,
od bark opada,
by urwa si wanie tam,
gdzie w Czowiek najbardziej jest sob
i najmniej bezbronny (bezbronny byby wwczas, gdyby to, co w nim i z niego,
nie tworzyo adnego pionu, ale ulego).
O takim wic profilu i o tamtym drugim Czowieku
nieustannie mwi mi ycie.
(Wwczas profil przechodzi w przekrj).

2.
Stopy szukaj w trawie - jest ziemia.
Owady dr ziele i soca koysz strumie.
Stopy cieraj bruk, bruk ciera stopy na przemian.
Nie ma patosu. Jest myl nie domwiona w tym tumie.
We myl - jeli potrafisz - we myl, pozakorzeniaj
w palcach rkodzielnikw albo te w palcach kobiet
piszcych na maszynie po osiem godzin codziennie
czarne litery nawise u zaczerwienionych powiek.

52

We myl i dokocz czowieka


lub te mu pozwl rozpocz siebie samego na nowo
lub te inaczej: niech on Ci tylko pomaga,
a Ty go prowad.

3.
Dlaczego nie jest tak? Magdaleno, Szymonie z Cyreny?
Czy pamitasz w pierwszy krok, ktrym dotd idziesz bez przerwy?

4.
Faluj trawy jak hamak, koyska zwiewnych pszcz.
Kamienne pyty stoj - prostopady rozdziela je promie.
Id lepiej fal! Id fal i nie ra stp fala ogarnie ci tak, e nie poczujesz, jak toniesz.

5.
Wtedy jednak nadejdzie On i swoje wasne jarzmo
przeniesie na twoje barki. Poczujesz, ockniesz si, zadrysz.

CZ II
TERAZ JU ZACZYNAM ROZRNIA
POSZCZEGLNE PROFILE

1. MELANCHOLIK
Nie chciaem wzi. Zbyt dugo we mnie way si bl,
zrazu przyjty do sabo way si w wyobrani i toczy z wolna jak ml,
jak rdza zuywa elazo.
Ach, wypyn z nurtu ukrytego i przej poza blu przedsmak!
Jest ycie, proste i wielkie - jego gbia nie koczy si we mnie.
Rzeczywisto bardziej jest wspaniaa nili bolesna.
Zrwnoway to wszystko nareszcie gestem dojrzaym i pewnym!
Nie wraca po tyle razy, lecz i i dwiga po prostu
w rwnym odstpie godzin t ca subteln struktur,
ktra w granicach mzgu tak atwo przemienia si w rozstrj,

53

a sama w sobie zmczeniem jest bardziej ni blem.


I moe bardziej by z Nim ni z sob tylko,
bardziej by z Nim odsun groz spraw na tyle,
by wystarcza zwyczajny czyn.

2. SCHIZOTYMIK
S takie chwile guche, chwile beznadziejne
- czy wydobd jeszcze z siebie myl, czy z serca ciepo wykrzesz?
Nie zrywaj wwczas ze mn, gniewem moim wtedy si nie przejmuj.
To nie jest gniew, to nic - to tylko puste wybrzee.
Lecz wtedy tak bardzo mi ciy nawet najlejszy ciar.
Id, lecz cay stoj, nie czuj adnego ruchu.
Pamitaj wwczas - nie stoisz, lecz w ciszy te siy si pr,
ktre odnajd sw drog, te siy, ktre wybuchn.
I wtedy znw - nie gwatownie, nie cay sob naraz
Rozkadaj momenty serca, rozkadaj napr woli.
W gorczkowym blasku renic niech si natychmiast nie spala
to, co ronie w okresach zastoju.

3. NIEWIDOMI
Stukajc biaymi laskami w bruk
stwarzamy dystans nieodzowny.
Kosztuje kady krok.
W pustych renicach wci umiera wiat
do siebie samego niepodobny:
wiat zoony nie z barw, lecz z oskotw
(kontury, linie szmerw).
Pomyl, z jakim trudem dojrzewa si do caoci,
gdy zawsze tylko cz zostaje - i t cz musimy wybiera.
O jake chtnie kady z nas wziby cay ciar
czowieka, ktry bez laski biaej obejmuje od razu przestrze!
Czy zdoasz nas nauczy, e s krzywdy inne prcz naszej?
Czy potrafisz przekona, e w lepocie moe by szczcie?

4. AKTOR
Tylu ludzi wyrastao koo mnie i przeze mnie, i ze mnie poniekd.
Staem si jakby oyskiem, ktrym przetacza si ywio
- na imi mu czowiek.

54

Ale skoro ja take jestem czowiekiem,


czy natok tych innych ludzi mnie samego jako nie wykrzywi?
Jeli kadym z nich byem niedoskonale, wci za bardzo zostajc sob czy ten, ktry ze mnie ocala, moe patrze na siebie bez trwogi?

5. DZIEWCZYNA ZAWIEDZIONA W MIOCI


Czsto cierpienie uczu mierzy si supkiem rtci
podobnie jak ciepo powietrza lub cia a przecie trzeba inaczej wykrywa ich wielko...
(lecz ty zanadto jeste osi swoich spraw).
Gdyby zdoaa poj, e osi tych spraw nie jeste,
a Ten, co ni jest,
te nie znajduje mioci - gdyby zdoaa to poj.
Po c jest serce ludzkie?
Temperatura wszechwiata i serce ludzkie - i rt.

6. DZIECI
Dorastaj znienacka przez mio, i potem tak nagle doroli
trzymajc si za rce wdruj w wielkim tumie (serca schwytane jak ptaki, profile wrastaj w pmrok).
Wiem, e w ich sercach bije ttno caej ludzkoci.
Trzymajc si za rce usiedli cicho nad brzegiem
Pie drzewa i ziemia w ksiycu: niedoszeptany tli trjkt.
Mgy nie dwigny si jeszcze. Serca dzieci wyrastaj nad rzek.
Czy zawsze tak bdzie - pytam - gdy wstan std i pjd?
Albo te jeszcze inaczej: kielich wiata nachylony wrd rolin
odsania w kadej z nich jakie przedtem nie znane dno.
Tego, co w was si zaczo, czy potraficie nie popsu,
czy bdziecie zawsze oddziela dobro i zo?

7. MYLI CZOWIEKA
Nazwiska nie wymieniaj. Zwi z jakimkolwiek "ja",
to wszystko, co si otwiera i zamyka pod tchnieniem ust,
to wszystko, co czasem umiera w klimacie serca,
co chodzi za czowiekiem po caych dniach,
co wiato w noc przemienia i ciepo w mrz -

55

to wszystko. yj ludzie i rodz si pokolenia


niosc wraz z sob ramiona, gwodzie i dziwny uraz.
Wci si od Ciebie odsuwa, a nie oddziela si ziemia
- wic ronie w prostych mylach i niespodzianych konturach.
Tak nie dorasta do ludzi, nie dorasta do rnych ludzi,
ktrych prawda zawisa nade mn jak konar smutnego drzewa.
A przecie wci prbuj i nieraz nawet si trudz,
i jeden profil rozumiem - ten wanie, ktry opiewam.
Nie do jednake nios i nie do ciary dziel.
Nie do, a myl "zanadto", ile razy myl tak.
Nazwisko moje zamilcz. Nie pozwl mi szuka siebie.
Niech lady moich stp w wasnej myli zawiewa piach.

8. RYSOPIS CZOWIEKA
S wtki spltane gboko. Kiedy prbujesz rozplta,
czujesz, i musiaby wyrwa wraz z nimi siebie.
Wic tylko popatrz, zrozumiej - zbyt uporczywie nie wgldaj,
by nie wchona ci przepa
(nie jest to przepa bytu, ale tylko przepa mylenia).
Byt nie wchania, on ronie, powoli zamienia si w szept:
to myl nabrzmiaa istnieniem - to ty, to wszechwiat, to Bg.
W przeciwnym kierunku - czujesz - jak wszystko czepia si ng
i byt si sprowadza do punktu, a myl wysycha jak step.
Wic pracuj po prostu i ufaj. A w siebie wchod na tyle,
by wiedzie o swej pysze (to ju pokora).
I raczej pilnuj woli. Uczu gwatownych wylew
czasami tylko si zdarza i nie ogarnia Boga.

9. ROBOTNIK Z FABRYKI SAMOCHODW


Spod moich palcw wytworne modele - ju szeleszcz po dalekich ulicach...
Ja z nimi jednak nie pyn po nawierzchniach nieznanych szos,
nie nakrcam wskazwek ich ruchu - to czyni policjant.
Odtd ju mwi pojazdy, a mnie odebrano gos.
Mam dusz otwart. Pragn rozumie.
Z kim walcz, dla kogo yj? Oto myli mocniejsze ni sowa.
Brak odpowiedzi. Takich pyta nie stawiaj zbyt gono.
Powr tylko jak co dzie o szstej godzinie rano.
Skd wiesz, e na wadze wiata przewaa czowiek?

56

10. ROBOTNIK Z FABRYKI BRONI


Nie wpywam na losy globu, nie wszczynam wojen.
Czy id z Tob, czy przeciw Tobie - nie wiem.
Nie grzesz.
Drczy mnie wanie to, e nie ja wpywam i nie ja grzesz,
e tocz drobne zakrtki i gotuj fragmenty zniszcze,
a nie ogarniam caoci, nie ogarniam doli czowieczej.
Ja tworzybym inn cao i inn dol (lecz jake bez fragmentw?),
w ktrej ja sam zarwno, jak kady inny czowiek
byby t spraw, rzeteln i wit,
ktrej nikt nie przekreli w uczynkach
i nie zakamie w mowie.
wiat, ktry tworz, nie jest dobry lecz ja nie tworz zego wiata!
Czy to wystarcza?

11. MAGDALENA
Duch si przesun nagle, a ciao jeszcze zostao
na dawnym swoim miejscu. Dlatego ogarn mnie bl.
I trwa on bdzie tak dugo, a nie dojrzeje ciao,
w duchu znajdzie pokarm dla siebie, a nie jak dotd gd.
To s chwile, gdy mio boli: tygodnie, miesice, lata.
Jzyk i podniebienie jak korze suchego drzewa,
wargi odarte ze szminki. Prawda dugo gruntuje bd.
Jednak susz caego wiata
nie ja odczuwam, lecz On.

12. CZOWIEK EMOCJI


Ty si nie mczysz mioci, ktra ci wci zalewa.
Oto plama entuzjazmu, plama powabna i pytka.
Gdy wyschnie - czy czujesz pustk?
Midzy sercem a sercem jest przerwa,
w ktr wchodzi si bardzo powoli
- wwczas wzrok si oswaja z barw, a ucho z rytmem.
Wic kochaj idc w gb i docierajc do woli,
by nie czu ucieczki serca i myli mczcej kontroli!

57

13. CZOWIEK INTELEKTU


To, co odbiera yciu rnorodno, i powab,
i smak przygody wielkiej, i spontaniczno, i oddech.
Jak ciasno jest w twoich formuach, pojciach i sdach,
ktre s treci zgszczeniem, a treci zarazem tak godne.
Nie am tej we mnie bariery, bo bardzo potrzebna wszystkim.
Kada droga czowiecza prowadzi w kierunku myli.

14. CZOWIEK WOLI


Moment woli bezbarwny i ciki jak uderzenie toka
albo znw ostry jak szpicruta,
moment, ktry si na og
tak nie narzuca
nikomu,
tylko mnie nie dojrzewa z uczu jak owoc sodki,
nie wyania si z myli,
skraca drog gdy przychodzi, musz go podwign,
i czyni tak na og.
Nie ma miejsca na serce i myl,
jest tylko ten moment, ktry wybucha
we mnie jak krzy.

CZ III
SZYMON Z CYRENY

Oko w oko z Czowiekiem. Ulica i wiele twarzy i uderzenie w skroniach jak kuni miarowy huk.
Ja nie id szuka przygd. Nikogo nie chc obraa.
Chc wystarczy sobie samemu.
Niech przeto nie wdziera si we mnie aden ndzarz, skazaniec ni Bg.
Chc jednak by sprawiedliwy, wic targuj si z wami, siepacze,
o tego drugiego Czowieka - (a przecie chc wrci do miasta).
Targuj si z wami o to, co sprawiedliwo kae,
co mnie susznie winno omin, a co dla niego jest ask.

58

Chc zawsze by sprawiedliwy. Tu prg.


Poza ten prg nie przechod, nie dotykaj myli i serca,
niczego stamtd nie ruszysz - ach, przymus i gwat!
I on mie na to si godzi - ten ebrak!
Czowiek sprawiedliwy dotd - a dalej?
Pjd ludzie - kobiety i dzieci - ci sami,
a ja z nim Kt nas odrni, gdy ciar zczonych na ziemi powali?
Ja z nim ja nie wytrzymam: sprawiedliwo to nie posg ze stali.
Rozbij i otwrz (zdania musz by zwize,
lizga si musz i rwa - nie bd to strofy okrge)
Rozbij i otwrz!
Zawisa nade mn renica - promieniowanie serca,
renica wysza o belk poprzeczn,
wysza o tyle nade mn, e nie osign...
Mj may wiat: sprawiedliwo cinita kleszczami norm!
Twj wielki wiat, Twj wielki wiat: renica, belka - i On!
I mgby w tym wielkim wiecie mojego maego nie dostrzec,
i mgby rozbi go do cna i unicestwi,
i mgby idc z krzyem postawi wszystko na ostrzu Ty, szeroki, dostpny - Ty, w ktrym kady czowiek si mieci.
Ja ju nie chc by sprawiedliwy! Ale ledwo stoj na progu,
skd wida nowy wiat! A obok przepywa tum,
kobiety, dzieci, onierze: wszyscy kr na granicy Boga.
Cisza, cisza Sprawiedliwo domaga si buntu - lecz przeciw komu bunt?
1957

Narodziny wyznawcw
I
(MYLI BISKUPA UDZIELAJCEGO SAKRAMENTU BIERZMOWANIA
W PEWNEJ PODGRSKIEJ WSI)

1.
wiat jest peen ukrytych energii, ktre zuchwale nazywam po imieniu.

59

Sowa przeto nie bd paskie, lecz pene: towarzyszy im odczucie zrywu;


nie przelatuj jednak w popiechu jak w grach woda po kamieniach,
nie mijaj w oczach jak drzewa
trzeba si im przypatrywa dugo, tak jak owadom przez szyb
I wci, i wci pod sw powierzchni czu dno, by na nim oprze stop.
(Oto myl: skada si raczej z wielu prdw ni z niezliczonej liczby kropel).
Jestem szafarzem. Si dotykam, od ktrych czowiek winien wezbra.
Lecz to, co czasem pozostaje, przypomni take noc bezgwiezdn.

2.
Tylu skupionych ludzi. Szeregi zestawione na ukos.
Korzeniami wrasta im w serce jakby wta rolina
wychylona spomidzy bruku.
3.
Odnajdujesz wrd rysw twarzy pole biae i rwne,
z lekka cofnite ku grze, z lekka nabrzmiae ku skroniom,
biegn u dou brwi. Kiedy dotkniesz otwart doni,
odczujesz moe ufno.
Poza ni myl, poza ni myl, ktra by nie moe widzeniem,
dlatego przechodzi w wybr. Czy wol walki objawia tu gra
zmarszczek? Co przez twarz uchwytnym osuwa si cieniem:
drga pole elektryczne

4.
Elektryczno tutaj jest faktem i jest symbolem.
Wpatruje si w blaski oczu i w rzs przejrzysty gaik:
to, co ley na wierzchu, sprzgnite z tym, co si tai
granica przebiega nie tknita niczyim, niczyim wzrokiem,
bo myli podchodz do oczu jakby owady do okien
i wiec cicho w renicach a czyny w nich osiadaj.
chodzi wanie o gbi czynw.

5.
Ducha nie ujrzysz nigdy tylko oczy s zwierciadem myli,
ktra w poowie drogi spotykam i z wolna zawracam
(cierpka jagoda milczenia czy sodki ciar konarw)
pomidzy okiem a twarz nieuchwytny przebiega wycig,
otwiera czoo i twarz i z cieniw j ogoaca.

6.
Lecz to, co widz, ksztat twarzy, ktry mi wszystko zwyk mwi:
(nie spotykana poza tym nigdzie ekspresja istnienia)

60

ile powiedz oczy dziecka!


Stale co w nich przechodzi przez nieokrelony rwnik
i jedna tylko z czsteczek myli zostaje ziemia.
Cinienie spraw niewidzialnych uwizione w pkach atmosfer
i wszystko w tym mroku na tyle przejrzyste, e widz dostp.

7.
Kto ma przyj?

8.
Wszystko inne jest w sobie zamknite, trawy biegn
po krawdziach wiatru.
Jak przestrze przygarnia jabo, w owocw wprowadza natok?
Czowiek spotyka Tego, ktry go stale wyprzedza.
miejscem spotkania jest mstwo,
i kady z nas jest twierdz.

II
(MYLI CZOWIEKA PRZYJMUJCEGO
SAKRAMENT BIERZMOWANIA W PEWNEJ PODGRSKIEJ WSI)

1.
Jake si mam narodzi?
Czy pjd wiatem pyncym jak grski nurt,
a bd mwi: wyscho, wyscho, wyscho oysko potoku
i nagle si potkn, (nagle) jak dziecko o przecignity sznur,
o myl si potkn, o prg,
uderzy mnie w serce ta woda, nagle odbierze mi spokj.
Wic musze pyta o rdo chyba e starczy pj
z nurtem, a nigdy nie stan, nigdy nie oprze si fali
czy oprze si znaczy ju wyzna?
moe naprzd ksztatuje si myl, moe naprzd rodzi si znj
(jakby drzwi otwiera pod prd
i pod prd przywizujesz d wystarczy niewielki palik)

2.
Czy musze by myl we wszystkim i zawsze do koca?
Czy nie wolno mi myle dla siebie i tylko na swj uytek?

61

Czy nie wolno mi nigdy pomyle, e jestem ciekawym zjawiskiem,


a cigle musz pamita, e jestem przygodnym bytem?

3.
Jeli jednak prawda jest we mnie, musi wybuchn.
Nie mog jej odepchn, bobym odepchn sam siebie.

4.
(MYLI O KADCE)
Myl o kadce rzuconej, na ktrej stawiam stop.
Czy kadk jest serce drgajce od wzrusze jakby od wiza?
Czy kadk jest myl?
(Myl waciwie o wci o tym, co sercem tropi,
i nie wiem, czy jestem peniejszy wzrusze, czy pozna).
W przyczkach mej kadki jest wszystko. Inaczej jednake rosn.
Inaczej take si chwiej, w inny bowiem wczuwam si wiatr.
Przemawia do mnie sia i sabo tej siy kontrast:
chyba inaczej na sile,
a na saboci inaczej opiera si wiat.
Czy kadka jest tylko obrazem tego, kto po niej przechodzi?
Tkwi w nurcie, a brzegw si trzyma. Wci dry na zbiegu ywiow.
Czowiek nie czuje od wewntrz ciaru godzin,
ktre zostaj od gry, ale mijaj od dou.

5.
A jednak stoj. Bior m posta w profilu fali,
ktra odsuwa wci tylko siebie, a mnie zostawia.
Mj ruch jest inny:
tam tylko posta w przeroczysty ujta nawias,
a tutaj prawda, ktr mym yciem musz utrwali.

6.
Czekaj wic, bd cierpliwy. Zbior Ciebie ze wszystkich oysk,
z potokw, rde wiata, z korzeni drzew i soca paszczyzn.
Kiedy ju dosy nasikn,
streszczajc w sobie dwa ciary: ciar nadziei i grozy,
a gbia, ktra osign,
bdzie dosy przejrzysta nikt mi nie powie, e upraszczam.
1961

62

Koci
(FRAGMENTY)

PASTERZE I RDA
(Bazylika w. Piotra jesieni 1962: 11 X 8 XII)

CIANA
Widz prost cian, a raczej ciany fragment:
biegn paskie pilastry po obu stronach konch,
w ktrych postaci witych zatrzymane w swym biegu pragn
przekaza jednym ruchem
jaki olbrzymi Ruch, ktry w nas ludzi przenika z otwartych ksig.
I nie ci cianie sklepienia,
nie ci ludzie ywi, ktrzy mieszkaj daleko w izdebkach
zmczonych serc,
nie ciy nawet ta przepa, ktra teraz otacza si ziemia
- dopki czowiek po to si rodzi, by jako niemowl matczyn ssa pier.

PRZEPA
Abyssus abyssum invocat

Zawsze widzisz j jako przestrze wypenion kaskad powietrza,


w ktre bij odblaski szkieek zaszczepionych niby ziarnka
w dalekich kamieniach.
Prosz, by po raz pierwszy dostrzeg rwnie t przepa,
ktra bije odblaskami oczu. Czowiek kady nosi j w sobie,
a ludzie razem zebrani przesuwaj t przepa jak d na swoich barkach.
I nie ma w tym wielkim ruchu niczego, co mgby omin,
promieniem otwartych oczu jakby pirem piszc swj znak.
Kiedy umys nie dwiga przepaci,
nie sd, e ju si zamkna.
Chocia odblask oczu twych nie siga, przecie d na barki si wspina:
wraz z ni Przepa przyobleka si w ciao, aby przez to
w kadym czowieku stanowi Fakt.

MURZYN
To wanie ty, Drogi Mj Bracie, czuj w tobie olbrzymi ld,
w ktrym rzeki urywaj si nagle a soce wypala organizmy jak rud
63

hutniczy piec
- czuj w tobie podobn myl:
jeli myl nie biegnie podobnie, to przecie t sam wag oddziela
prawd i bd.
Jest tedy rado waenia na jednej wadze tych myli,
ktre inaczej byskaj w twoich oczach i w moich, cho t sam
zawieraj tre.

POSADZKA
W tym miejscu nasze stopy spotykaj si z ziemi, na ktrej powstao
tyle cian i kolumnad jeli w nich si nie gubisz, lecz idziesz
odnajdujc jedno i sens
to dlatego, e ci Ona prowadzi. Oto czy nie tylko przestrzenie
renesansowej budowli, ale take przestrzenie W Nas,
ktrzy idziemy tak bardzo wiadomi swoich saboci i klsk.
To Ty, Piotrze. Chcesz by tutaj Posadzk, by po Tobie przechodzili
(idc przed siebie, nie wiadomo, dokd), by szli tam, gdzie prowadzisz
ich stopy,
by czyy si w jedno przestrzenie poprzez wzrok, ktry pomaga
urodzi myl.
Chcesz by Tym, ktry suy stopom jak skaa raciczkom owiec:
Skaa jest take posadzk gigantycznej wityni. Pastwiskiem jest krzy.

KRYPTA
Musimy przeto zej pod posadzk, na ktrej naniesiono ju lady
tylu stp. Musimy przedry ska, by odkry czowieka
zdeptanego raciczkami owiec: nie wiedziay wwczas, kogo depc
czowieka, ktry przemin, czy Czowieka, ktry nie przemija?
Krypta ci powie: zwizana jest z caym wiatem, ktry j wci oblega,
jak wojsko zmczonych onierzy, ktrzy od niej odstpi nie chc.

SYNODUS
Wszyscy jednak wci trwaj, zmczenie nie wciga w grb
nawet starcw ledwie wlok kolana, a przecie gotowi na stadion,
oczy gasnce tak samo jak mode widz cao: jest to wiat, ktry ma przyj
poprzez ich ciaa i dusze przez ycie, ktre oddaj, i mier, ktrej pragn.
Jest to wiat, ktry ma wej jak zodziej okradnie nas z tego, co mamy.
Zostaniemy biedni i nadzy, a przy tym przejrzyci jak szko,
ktre nie tylko odbija, lecz tnie:
i taki rozcity wiat niech si zrasta pod smaganiem sumie,
ktre olbrzymi wityni obray sobie za to.

64

EWANGELIA
Prawda nie sczy oliwy do ran, by nadto nie pieky,
nie wsadza na osa, ktrego si potem ulicami wodzi
prawda musi bole i kry si.
Napinaj si w mzgu konstrukcje, kiedy co si nachyla jak gmach
wybudowany w ludziach wszyscy myl, jak wyprostowa
nie fronton, lecz grunt gboki, bo wanie ten si opiera jak fala odzi.
Prawda dwiga czowieka. Kiedy czowiek nie dwignie siebie,
gmach zbudowany cinie podwjnym zaprawd ciarem,
ktry wszyscy w sobie znajdujemy jak tajemniczy ekstrakt
obiegajc zdumione ulice, po ktrych obwodzi si osa
(coraz mniej w tych ulicach prawdy? Czy coraz wicej?),
patrzymy spokojnie przed siebie, nie dosiga nas przestrach.

RDA I RCE
Mamy bowiem oparcie w sowach wypowiedzianych kiedy,
wypowiadanych nadal z wielkim dreniem, by nic w nich nie zmieni
Czy tylko tyle?
S z pewnoci niewidzialne Rce, ktre trzymaj nas tak,
e z wysikiem dwigamy d, ktrej dzieje nadaj bieg
pomimo mielizn.
Czy wystarczy zagbi si w rda, nie szukajc niewidzialnych Rk?

DWA MIASTA (EPILOG)


Kade z dwu miast jest caoci nieprzenon z serca do serca.
Musz tak y kosztem serca kadego z nas
i kady z nas znw y musi kadym z nich,
inaczej ju aden z nas nie potrafi istnie,
jak tylko stanowic cao z jednym z obu tych miast
(rozmawiamy o tym dugie godziny nad wiatami Trzeciego Miasta,
ktre wieczr najbardziej jest sob, gdy odrzuci caodzienny blichtr).

1962

65

Wdrwka do miejsc witych

1. OLIVETTI
Fragment ziemi widziany przez licie, widziany przez czasw gszcz,
widziany wreszcie przez potok, ktry wypenia dno
szczupego kielicha. Kielich powsta z pknicia ska.
Fragment ziemi widziany wci jeszcze przez Ciebie
czy ju przeze mnie?
Skarowaciae oliwki, w ktrych znale nie mog schronienia
ani wwczas, ani a dzi dlaczego przychodz?
Nie dziw si! Tutaj kade spojrzenie od tysic dziewiciuset lat
przechodzi w to jedno spojrzenie, ktre si nigdy nie zmienia.

2. PUSTYNIA JUDZKA
Tej ziemi trudno powiedzie jeste pikna.
Brzowiej gazem nawisym zbocza, wnikaj w pochyo chmur.
Samochody pruj powietrze i deszcz. Darmo szuka choby ladu zieleni.
Ludzie odeszli daleko. Nie sposb tutaj y.
Droga nie prowadzi do tych miejsc, lecz od nich ucieka.
Wanie tutaj przyszede. By nie mwi ziemi jeste pikna?
Obojtne byo miejsce. Wszdzie szukasz ludzi.
Aby ich szuka wszdzie, trzeba byo stan na jakim miejscu.
Wybrae to.
Caa ziemia przychodzi do tej jednej Ziemi i przez ni
ziemi si staje, tak jak staje si tym, co jest,
wszystko przez TEGO, KTRY JEST.
Nie byo spotkania z ziemi Tego, ktry Jest.
To, co byo
nazywamy stworzeniem,
posiadaniem na wasno, tak jak posiada si rzecz,
utrzymywaniem w istnieniu.
Spotka si to znaczy
nie tylko dotkn (Ciebie nie dotyka adna rzecz),
nie tylko by wobec siebie (czy wobec Tego, ktry Jest,
cokolwiek jeszcze jest?)
- to znaczy nie tylko zalee (ach, i jeszcze jak! zalee
pomidzy zaistnieniem a nicoci, pomidzy zaistnieniem
a unicestwieniem).
Tak wanie zaleaa Ty, Ziemio, Ty jedna z wielu ziem razem z ca
ziemi i ze wszystkim, cokolwiek jest. Tak wanie zaleaa i tak zaleysz.

66

Ziemio spotkania! Ziemio jedyna! Ziemio, przez ktr staa si ziemi


caa ziemia tak, jak stao si tym, co jest, wszystko przez Tego, ktry Jest.
Nie mog powiedzie do Ciebie jeste pikna.
Spotkanie moe oznacza pocztek rozstania.
Ziemio, przez ktr nie rozstajemy si z Tym, ktry Jest, przez ktr nie rozstaniemy si ju
nigdy choby Ty przestaa by ziemi, choby rozpada si w szcztki swojego istnienia.
Nie ma rozstania po urodzeniu rozsta si, ktre moe by kresem kadego
spotka si, nigdy nie jest kresem narodzin. Narodzenie nie zna ju kresu, nie zna rozstania.
Ziemio, ziemio nie-narodzona! Na ktrej Ten, ktry Jest, sta si nam Ojcem. Do
kresu si wyczerpaa przy narodzeniu naszym. Nie pozosta w Tobie aden lad wieoci
ani pikna.
- Ale nawet gdy bya moda, nie bya wdziczna miaa tylko pene wdziku
zaktki.

3. TOSAMOCI
Do tych zaktkw trafiam: (ju nie s tym, czym byy) moe gdzie si rozo
sprzedawcy z woreczkiem fig, biegaj chopcy, podsuwajc przechodniom pod oczy
fotografie i znaczki owinite w szklist celuloz na progu zasobnych zapraszaj gardowym
akcentem, przemycajc czasem jakie sowo woskie, angielskie, nawet polskie.
Do tych zaktkw trafiam: miejsce, miejsce jest wane, miejsce jest wite.
Przesuny si tylekro kamienie, zasypano tak wiele wyboi, piasek od tamtych czasw
przesypa si niezliczona ilo razy, nie pozostao ani ziarenka.
Nie tej jednak szukam tosamoci: miejsce jest sob przez to, co je wypenia.
Do tych miejsc trafiam, ktre wypenie sob raz na zawsze. Nie przychodz, bym je
sob wypeni ja, lecz bym sam napeni si nim. Ach, miejsce! Musisz by przeniesione w
tyle miejsc!
Ach, miejsce! Ile razy, ilokrotnie si przeobraao, nim z Jego miejsca stao si
moim!
Kiedy On ci wypeni po raz pierwszy, nie byo jeszcze adnym miejscem
zewntrznym, byo tylko onem Jego Matki. Jake pragnbym wiedzie, e kamienie, po
ktrych stpam w Nazarecie, to te same, ktrych dotkna Jej stopa, gdy bya jedynym
miejscem Twoim na ziemi. Spotkanie z Tob przez kamie, ktrego dotkna stopa Twojej
Matki!
Ach, miejsce ziemi, miejsce ziemi witej jakime miejscem jeste we mnie!
Dlatego wanie nie mog po tobie stpa, musz klkn. Przez to dzisiaj potwierdzam, e
byo miejsce spotkania. Przyklkam przez to wyciskam na tobie piecz. Zostaniesz tutaj z
moj pieczci zostaniesz, zostaniesz a ja zabior ciebie i przeobra w sobie na miejsce
nowego wiadectwa. Odchodz jako wiadek, ktry wiadczy poprzez tysiclecia.

Tosamo miejsc to nie tylko tosamo kamieni, ktre skadaj si na wgie domu,
na palenisko lub studni (ach, studnia w Sychem od czasw Jakuba poprzez Samarytank
do dzisiaj) tosamo widokw, ktre otwiera sobie wzrok:
Mieszcz si w krajobrazie tym samym, widzenie take jest miejscem spotkania.
Pielgrzymuj nie do kamieni, lecz do widokw, w ktrych miejsca ziemi przepywaj wci
w jedn zatok, a jest ni zatoka wzroku. Zatoka ta gboko zapuszcza si w ld. Ldem jest
czowiek.
67

Pielgrzymuj do tosamoci. Pielgrzymuj nie do kamieni uoonych w ten sam


wgie domu, w tene sam bruk ulicy, w palenisko to samo. Jest tosamo odnajdywania si
w krajobrazie. Do niej pielgrzymuj. To miejsce jest wite.
Gra Tabor: tosamo widzenia ze szczytu. Gdy Galileja podsuwa si w gr kadym
polem uprawionym w trudzie, kadym kibucem, jaki rozpoznasz wieczorem po skupieniu
lamp elektrycznych. Chd przechodzi obok i potwierdza moj sylwetk przy zachodzcym
dniu.
Brzegi jeziora Genezaret. Tosamo znajdowania si w Kafarnaum, Betsaidzie czy
Magdali. W pytkiej wodzie przy brzegu wybior kilka kamieni, by je kiedy pooy na
spracowanej doni rybaka nad Noteci.
Tosamo wnikania w przestrze i wynikania z niej.
Tosamo oddechu. Miejsca wsplne bardziej s w nas nili w ziemi.

4. JEDNO DRZEWO
Do tych miejsc wdrowa Abraham, czowiek wielkiego spotkania (tres vidit et unum
adoravit). Wewntrzne miejsce spotkania przynis w sobie do tych miejsc zewntrznych, na
ktrych caa ziemia staa si ZIEMI, czyli MIESZKANIEM. Abraham, widomy pocztek
nowego Adama.
Do tych miejsc trzeba i przez pustyni. Abraham jeszcze szuka k, na pustyni
wasnego ja widzia tylko Jedno Drzewo (tres vidit et unum adoravit), ku Niemu szed.
Drzewo rozoyste! uycz cienia wszystkim ludziom, zwierztom i rolinom! Wdrwk
Abrahama musi powtarza cay lud.
Dzi samoloty Arabic Airlines skracaj t drog do dwch godzin. Czy oddalilimy
si od trudu wdrwki, odsuwajc w stron przestworzy nieurodzaj starej ziemi? Z daleka
wypadnie nam min gr Synaj: oni jednak mieli odwag i prosto na Jej spotkanie.
Ziemio, ziemio! odpowiedz daniom wiecznej Mdroci! Miejsce spotkania, przesta
by pustyni, sta si oaz! Czy nie powinien rozkwitn czowiek tam, gdzie Ty si
przybliysz? Przybd i przynie z sob rozkwit czowieka!
Miejsce rozkwitu czowieka czy moemy Ciebie zamieni na tyle kwitncych miast
w przeszoci i przyszoci? Czy moemy zamieni miejsca rozkwitu na jedno miejsce, na
ktrym stan krzy? Do tego miejsca pielgrzymowa lud przez pustyni.
Ponad wszystkie miejsca spotkania to jest miejsce ostatnie i pierwsze. Nie rozstaje si
z nim nigdy ziemia. Ziemia siebie na nim potwierdza. Rozkwit czowieka nie sprowadza si
do samych miast, w ktrych mieszkania ludzi wybiegy ju dawno ponad wierzchoki drzew.
Ludzie bezdomni w swych mieszkaniach zamieszkuj na nowo Ziemi przez Krzy.
Nie ma go tutaj dzi. Nie wida nawet skay, na ktrej sta. Pobudowano przypadkowe
domy w pobliu miejsca, na ktrym wszystko posiado sens. Architektura jest tu
przypadkowa i najbardziej zarazem pena sensu. Wszystko, co jest czci i aspektem,
tumaczy si przez cao. Miejsce caoci, mieszkanie wszystkich spotka i wszystkich ludzi.
Poza tob s bezdomni.
Miejsce spenienia: pocztek nowego Adama osign swj kres. Ten kres jest znowu
pocztkiem, pocztkiem nas wszystkich. Tutaj si take poczem. Jaki jednak rozkwit std
wynika? Czowiek rodzi si dla rozkwitu jak zwierz czy kwiat lecz one mieszkaj
wszdzie, gdzie czowiek jest bezdomny.
Czowiek rozkwita przez miasta ale swj rozkwit bezdomny przynosi na to miejsce,
na ktrym kada architektura jest przypadkowa. Przypadkowe jest kade miasto, lecz std ono
czerpie swj sens czerpie jak wod. Krzy sta si nam studni Jakuba.

68

5. MIEJSCE WEWNTRZNE
Miejsce moje jest w Tobie. Twoje miejsce jest we mnie. Jest to wszake miejsce
wszystkich ludzi. A przecie nie jestem na nim pomniejszony przez wszystkich. Jestem
bardziej sam (ni gdyby nie byo nikogo innego): jestem sam na sam. I zarazem jestem przez
wszystkich pomnoony w Krzyu, ktry na tym miejscu sta. To pomnoenie a niepomniejszenie pozostaje tajemnic: Krzy idzie pod prd. Cyfry cofaj si w nim przed
Czowiekiem.
Jak doszo w Tobie do krzya?

Teraz zejdziemy w d po wskich schodach, jakby tunelem w cianie. Ci, ktrzy


wtedy schodzili po zboczu, przystanli na miejscu, gdzie dzi znajduje si pyta.
Namaszczono jeszcze Twoje ciao, potem woono do grobu.
Miae miejsce na ziemi przez Twoje Ciao. Miejsce zewntrzne Ciaa zamienie na
miejsce wewntrzne, mwic bierzcie i poywajcie z niego wszyscy.
Promieniowanie miejsca wewntrznego wzgldem wszystkich zewntrznych miejsc
Ziemi, do ktrej przyszedem w pielgrzymce. To miejsce wybrae od wiekw. Miejsce, w
ktrym Siebie udzielasz, a mnie przyjmujesz.
[1965]

Wigilia wielkanocna 1966

I. INWOKACJA

1. ROZPOCZYNA SI ROZMOWA Z SOB


Czy to znaczy, e trafiam w tre, co do ktrej umwili si ludzie,
by j nazwa wan i wielk - i gosi sobie nawzajem?
Czy to znaczy, e jestem zgodny w rachubie lat z kronikarzem
Thietmarem z Merseburga - e widz przeszo podobnie jak mistrz
Wincenty,
e chc by w harmonii z tym, co mino?
(a moe przedkadam widzenie drg przeszoci wyczytane z kronik
ponad widzenie w mroku wykopalisk Wilicy?)
To znaczy, e trafiam na korzenie wasnego drzewa,
e zagbiam si w jego tajemny wzrost,
ktry i mnie si udzieli i ze mnie ma swe ciao.
Czuj, ze jestem w nim i ono we mnie.

69

Drzewo jest ciaem fizycznym.


Historia ludzi takich jak ja szuka swojego Ciaa.

2. ROZPOCZYNA SI ROZMOWA Z BOGIEM


Ciao ludzkie w historii umiera czciej ni drzewo, umiera wczeniej.
Trwa czowiek poza progiem mierci w katakumbach i kryptach.
Trwa czowiek, ktry odszed, w tych, co po nim przychodz.
Trwa czowiek, ktry nadchodzi, w tych, co odeszli.
Trwa czowiek poza wszelkim odejciem i przyjciem
w sobie
i w Tobie.
Historia ludzi takich jak ja szuka Ciaa, ktre Ty im dasz.
Kady w historii traci swe ciao i kady odchodzi ku Tobie.
W chwili odejcia kady jest wikszy ni dzieje, ktrych
czstk stanowi (fragment jakiego stulecia
lub dwch stuleci fragmenty scalone w jedno ycie).

3. ROZPOCZYNA SI ROZMOWA Z CZOWIEKIEM,


SPR O ZNACZENIE RZECZY
W tym punkcie nie moemy si zgodzi.
On mwi, e czowiek jest tylko skazany na to, by
straci swe ciao. Historia ludzi nie szuka niczego innego
prcz ciaa rzeczy: te zostaj, gdy czowiek umiera,
yj nimi potem pokolenia. Rzeczy nie s mierci osb,
czowiekowi pozostaje niemiertelno rzeczy.
Mwi: ogromnie wiele z czowieka umiera w rzeczach,
wicej ni pozostaje. Czy prbowae ogarn to,
co nie umiera? Czy prbowae znale dla tego
przestrze i profil? - Nie mw o niewiadomych! Niewiadom nie jest
czowiek!
- Czowiek napeniony jest zawsze tym, co czowiecze.
- Nie odczaj czowieka od rzeczy, ktre ciaem s jego historii!
- Nie odczaj ludzi od Czowieka, ktry sta si Ciaem ich historii:
tego, co na wskro czowiecze, nie ocal rzeczy - tylko Czowiek!
Stoimy przed frontonem przeszoci, ktra si dla nas zamyka
i rwnoczenie otwiera. Jednoci odej i przyj nie zamykaj wiadomoci
jak oderwan, ttniy bowiem yciem i ociekay krwi.
- Powracaj na kade miejsce, na ktrym umiera czowiek, a jeszcze bardziej

70

na miejsce, na ktrym si rodzi. Przeszo jest czasem narodzin, nie mierci.

4. WACIWA INWOKACJA, CZYLI WOANIE DO CZOWIEKA,


KTRY STA SI CIAEM HISTORII
Do Ciebie woam, Czowieku, Ciebie szukam - w ktrym
historia ludzi moe znale swe Ciao.
Ku Tobie id, i nie mwi "przybd",
ale po prostu "bd",
bd tam, gdzie w rzeczach aden nie widnieje zapis, a czowiek by,
by dusz, sercem, pragnieniem, cierpieniem i wol,
gdzie go trawiy uczucia i pali najwitszy wstyd bd jak wieczysty Sejsmograf tego, co niewidzialne a Rzeczywiste.
Czowieku, w ktrym ludzkie dno si spotyka i ludzki szczyt,
w ktrym wntrze nie jest ciarem i mrokiem, lecz wanie sercem.
Czowieku, w ktrym kady czowiek odnale moe zamys najgbszy
i korze wasnych uczynkw: zwierciado ycia i mierci wpatrzone w ludzki
nurt,
do Ciebie - Czowieku - stale docieram przez pytk rzek historii,
idc w stron serca kadego, idc w stron kadej myli
(historia - myli stoczeniem i mierci serc).
Szukam dla caej historii Twojego Ciaa,
szukam Twej gbi.

II. OPOWIE O DRZEWIE ZRANIONYM

1.
By wok sad, szczepiono drzewa.
Mieszko przechadza si w cieniu i patrzy.
Nie widzia ogrodnika, nie widzia drzew, nie widzia szczepw.
Myla: nie skosztuj ju tych owocw, gdy wzejd.
Skosztuje syn, skosztuj wnuki, prawnuki.
Czy sad obrodzi? jaki owoc uznaj ludzie
za dobry?
Nie lka si ogrodnik nacina kory. Wierzy drzewu:
ycie bdzie silniejsze od naci, na nowo wzbierze...
Na siebie patrze musz jako na pie rozrasta si przeze mnie te ZRANIONE DRZEWO.

2.
Dlaczego przeze mnie rozrasta si ma ZRANIONE DRZEWO?

71

Dlaczego patrze mam na siebie jako na jego owoc?


Korze, z ktrego wyrastam, jest mn - do rozkwitu dochodz: jest to
rozkwit wasny,
jest to wasne pikno i brzydota scalone w jeden twr,
wasne dobro i zo wypenia moj wiadomo i od niej zaley.
Gdy owoc spada z drzewa historii - wasnym opada ciarem
i dojrzaoci istnienia, po ktrym zostaje znak.
I znak mnie zasklepia.
Drzewo nie wcignie mnie w swe arterie: w cieniny ycia.
Nie przyjmuj jego kory ni cienia, ktry roztacza...

3.
A jednak przyjem DRZEWO ZRANIONE, cho mu si wci sprzeciwiam.
Przyjem, by roso przeze mnie, przez moich wnukw, prawnukw,
by rodzio nas jako owoce owoce naci, w ktrych przyjmuje si szczep.
Zrozumiaem: musi by zranione, by szczep mia gdzie utkwi.
Zrozumiaem: musi by zranione, aby mogo przesczy si ycie.
Zrozumiaem: musz si otworzy...
(granice mego ycia przesuwaj si tak, e to, co nie-moje, staje si moje czy nie musz si przesun tak, e co moje, stanie si nie-moje?)

4.
DRZEWO mwio tak:
nie lkaj si, gdy umieram - nie lkaj si ze mn umrze,
nie lkaj si mierci - bo patrz, odywam: mier tylko dotkna kory.
Nie lkaj si ze mn umrze i ody. Zasklepi si znak.
Dojrzeje w nim wszystko na nowo i owoc nie opadnie ciarem wasnym.
DRZEWO odda owoce Temu, kto je szczepi bdziecie poywa owoce wyrose na Mnie, Zranionym Drzewie.
DRZEWO mwio "na Mnie" - nie czuem jego obcoci,
zniko poczucie przeciwiestw pomidzy Nim a mn
(moe zrazu na chwil?).
Odchodziem, a DRZEWO stao obejmujc przeszo i przyszo.

5.
Mwiem: dobrze, przeronij mnie, gdy masz moc tak,
przeronij wszystkich ludzi albo ich wcho
(nie wchania si ludzi, mona ich przerosn:
wtedy powstaje przestrze, w ktrej mieci si kady kady zostaje sob, cho zaczyna na nowo y).

72

III. SPOJENIA

Chodzimy po spojeniach. Ziemia zdawaa si gadka, zdawaa si rwna.


Dugi czas mylano, e paski jej krg oblany jest wod od dou, od gry
socem.
Potem przyszed Kopernik: ziemia stracia zawiasy, zawiasem ziemi sta si
ruch.
Chodzimy po spojeniach inaczej ni przedtem. (Kopernik zatrzyma
soce, a ziemi pchn).
Na spojeniach stawiamy stopy, na spojeniach kadziemy myl:
chodzi o zasig spoje (mwisz tak: przyjmuj te, ktre widz chc widzie wszystkie - jeli nie ujrz, nie dotkn - nie przyjm
spoje).
Mieszko stpa po spojeniach, czsto odczuwa lk:
nie tylko z lku skada ofiary, nie tylko - eby przeway los.
Gdy szuka bstw w spojeniach wiata i niewiadomych losu,
gdy do wielu docierajc bstw, wypowiada z lkiem imiona
(najstarsze w jzyku praojcw),
stao si jawne, e Bg nie mieszka w spojeniach wiata, w zawiociach
ludzkiego losu,
lecz przemawia wasnym jzykiem, mow najprostszej szczeroci.
Przenikna szczero Boga poprzez spojenia wiata: (oto mowa nie zoona
z docieka, nie mowa poszukiwa, lecz odnalezie).
Kto stan i mwi. Sowa byy ludzkie, sowiaskie.
wiat by w nich wany i niewany. mier surowa i obiecujca.

SPOJENIA (CIG DALSZY)

Do spoje wiata przywi myl! lecz zwolnij serce i dusz otwrz!


Ciao umrze i zmartwychwstanie. ycie potwierdzi si poza yciem.
(Gdy bdziesz stara si zrozumie to wszystko z miertelnych zmaga
Sowian,
pozwl, e spojrz przez spojenia duszy - mej wasnej,
wracajc dusz do dusz moich Wilan i Polan:)
Spojeniem dusz jest sowo, jest mowa - mowa wzajemna.
Chrztem nazwijmy ten moment (gdy Bg wyszed ze spoje wiata, z zawioci ludzkiego losu)
gdy przemwi do Mieszka tak, e Mieszko mg odpowiedzie.
Ach, to spojenie osb - niewidzialne, niedotykalne - przecie musi mie
swj znak!
Ach, to wcignicie w Ojcostwo, ktre jest bardziej wewntrzne ni

73

jakikolwiek widzialny wiat to wcignicie przez Sowo: przez milczenie bardziej ni przez mow to wcignicie przez Mio, ktra porusza i zarazem unieruchamia to wcignicie - mysterium tremendum et fascinosum musi mie swj
znak!
W znaku chodzimy od wiekw. Myl nie przylega do spoje - sama si staje
spojeniem, zawiasem wszelkiego ruchu, jaki przenika czowieka.
W znaku chodzimy od wiekw. Znak zastpi spojenia wiata i zawio
ludzkiego losu.

IV. ROZWJ JZYKA

Nie znam tych sw najstarszych. Gdy wracam do zapisw, jeszcze jestem


daleko od ywych sw
napenionych tchnieniem i dwikiem historycznego czowieka.
(mier odsuna ten dwik poza tyle stuleci. Zosta zapis, jedyny lad dla
arliwego potomka - na nim urywa si cieka - a wiadomo przecie, e
dalej prowadzi...)
...a wiadomo przecie, e musi prowadzi do pierwszych natchnie jzyka,
do tych w czowieku odkry, ktrym odpowiada przedmiot.
Jedno natchnie i znacze.
Kiedy zaczy brzmie tym nurtem dwikw, ktrym pyn do dzisiaj
w nas?
Jak rzebiy sobie oysko ksztatw najprostszych, ktrymi wciela si duch?
wyrniaj si rody, plemiona, nard?
Dugo trwaa fala narodzin
skupionych w onach matek, skupionych w sw tosamoci,
przekazywanych wraz z yciem Jak zaczo w tej fali brzmie sowo "Bg" i jak zaczo znaczy,
nim doszo do znaczenia, jakie ma w odwiecznym Sowie?
Czowiek doszed moe nie wiedzia, e dochodzi czy znaczenie nadaje si umysem, czy take sercem?
(Kiedy wracam do tego momentu, jestem ju "ja", nie "on"
- znaczenie sw dojrzao, jak wypowiada si serce?)
Ty jeden, ktry chodzisz za sercem, ktry osaniasz korzenie naszego
wzrostu wieloci sw przyniose jedno.

74

V. ECHO PIERWORODNEGO PACZU

1.
Czy przyniose nam jedno chce?
Jak ogarn t jedno przez tak wielo chwil
w kadej wola moe si rozszczepi na dobro i zo
(wola, wola - pierworodny pacz zalega dno historii).
Jeste czuy, jeste wraliwy - kade rozszczepienie ma w Tobie swoje
miejsce i swj lad.
Zostae dla nas na zawsze w znaku naszych rozszczepie.
W znaku naszych rozszczepie objawia si Twoja jedno,
jedno Czowieka i Sowa: t jednoci idziesz w rozszczepienia rozsiane
szeroko wrd nas
- w rozszczepienia rozsiane jak ziarno, by byo podne
by roso w bogactwo, by roso te przeciw jednoci czowieka w Sowie.
Po latach, po tysicu lat, przyniesiemy Ci bogactwo chce, przyniesiemy
Ci bogactwo klsk
(wola, wola: pacz pierworodny zalega dno historii).
Twj znak - znak naszych rozszczepie, sta si znakiem naszego
bogactwa w tym znaku bronisz wolnoci: wolno rodzi nasze bogactwo.
Wypenie nasz wolnoci Twj znak. Czy wolno jest przeciw Tobie?
Przez tyle pokole idziemy - kady z nas idzie - na spotkanie wolnoci,
ktra si nie sprzeciwi mioci, ale mioci wypeni.
Przez tyle pokole idziemy - kady z nas idzie - w stron swej wasnej
wolnoci.
Czy wolno jest prni

2.
(Wielk prni czowieka i prni historii - na tej prni zaszczepiono
bogactwo i ubstwo, zwycistwo i klsk - na tej prni amano piony
i cieniano horyzonty - granice wolnoci - wolno potwierdzaa si wci
- wolno przewyszya ludzi - odchodzili ludzie, nie wiedzc, ze jej
naduyli - gdy wiedzieli, odchodzili z poczuciem winy - czasem spaday gowy
- wolno pozostawaa wielk prni do wypenienia).
Wypenie nasz wolnoci TWJ ZNAK.

3.
Pozwl mi patrze wasnymi oczyma i poprzez wasne ja:
ojczyzna posiada blisko niewysowion - ruch, ktry przenika stulecia,
ktry pozwala wyoni z pokole nie tre, lecz wanie osob,
jej ycie mierzy swym yciem - i nagle znajdowa wzajemno
to Kto inny moj sta si miar.

75

VI. OBRZD

1.
Ziemia nasza staa si obrzdem, znakiem odnalezienia, w ktrym odnalaz
si CZOWIEK.
Czy pojednanie z ziemi moe zastpi konieczno,
czy moe zastpi przymus istnienia, jakim jest ziemia kada ziemia, nawet ta, ktr sercem wybierasz ze wszystkich ziem?
Gdy w niej si zakorzeniasz na ycie i mier - wtedy ona ciera ciebie
na proch.
Z trudem przezierasz i z trudem jeste przejrzany poprzez konieczno
ziemi.
Jest trud dwigania stale tylu ludzi z przymusu ziemi - ten trud nazywa si
histori.
Historia nie jest zmartwychwstaniem, jest sta zgod na mier daje tylko przejrzysto cigowi ludzkich umiera.
Nie dosiga ona obrzdu, jakim staa si ziemia, nasza ziemia.
Std nasza mio do niej. Mio nie pynie ze mierci, lecz wybiega
poza ni.
Z mioci, ktra wybiega poza mier, obrzdem staa si ziemia.
Z mioci, ktra wybiega poza mier, nasza ziemia staa si obrzdem.

2.
Jest to obrzd wielu wd tryskajcych z ziemi na podobiestwo rolin
- roliny tej ziemi to rzeki, jak woda ziemi jest rolin rzeki marzn na zim, marzn jeziora i stawy, tryskaj rda:
ycie wody rozsadzi ld.
Ziemia nasza bdzie bliej soca, bliskoci wystarczy dla ycia.
Oyje woda, oyj drzewa, OYJE ZIEMIA, stanie si obrzdem wprowadzi ci poza krg umierania, jaki w niej samej tkwi.
Czy konieczno YCIA - jak mwi ziemia i woda kadej wiosny - nie jest
gbsza ni konieczno mierci?
- tak mwi ziemia i woda, szemrzc do siebie wzajemnie.
Jak przetumaczysz ich szemranie wzajemne na twoj wasn mow?
mier oraz ycie ziemi jak zaszczepisz w myli?
Obrzd wd przemawia inaczej wiosn, gdy ycie przywraca ziemi,
inaczej latem, gdy czowiek wysycha z pragnienia, jakby oysko rzeki,
gdy ciao baga o czysto i chd...
Wwczas czowiek chonie obrzd wd - jest w nim rwnowaga.
Czowiek przechodzi w rwnowag wewntrzn wody,
w ktrej czy si bieg przeznacze waciwy kadej fali

76

i pokj caoci - ten pokj nie jest zastojem.


Woda mwi bardziej o trwaniu nieli o przemijaniu trwaj w biegu swoich przeznacze, wodo!
Mwi tobie, czowiecze ogarniony wod e ty jeste przeznaczeniem ziemi.
Ziemia nasza staa si obrzdem rolin i drzew, ktre pkaj jak myl
dojrzaa mdroci ta Mdro jest nasz ojczyzn, ktr wybralimy sercem za przyzwoleniem
ziemi.
3.
Czowiek ima si wiata oburcz jak wiolarz, ktry prowadzi d,
przechodzi przez nie ca sw substancj, brzmieniem czynw i sw.
Czy chce si w nim zatrzyma? czy chce zatrzyma je w sobie?
czy z siebie urodzi?
Odczuwa mrok, odczuwa cie, kruch warstewk wiata
nosi czasami w doniach
jak narodzone dzieci, jak niemowl,
piewa wiatu piosenki podobne piosenkom piastunek potem milknie, piosenki wiec, dopokd nie ogarnie dziecicia
cie istnienia.
Ziemio, ktra nas rodzisz, nie rodzisz wraz z nami wiata rodzisz warstewk cienk i kruch, ktra starczy dla rolin i zwierzt.
Jake innego wiata trzeba dziecku,
ktrego substancji nie ogarniesz uciskiem piastunki.
Jak innego wiata trzeba dziecku...
Z wiernoci dla ciebie, ziemio, mwi o wietle,
ktrego ty da nie moesz,
mwi o WIETLE: bez niego nie speni si CZOWIEK,
bez niego i ty si nie spenisz - ziemio - w czowieku.
W obrzdzie wody i wiata jeste obecna i milczysz.
Czowiek przejdzie po obrzdzie yciem, przejdzie mierci,
pomylisz, e zdepce...
Przejdzie czowiek, przejd ludzie - przebiegn, woajc
"ycie jest walk" z walki wyoni ksztat ziemi nowej czy tylko nowej mierci
(gdy ziemia zostanie poza walk ludzi, pena wasnego spokoju)?
pomylisz, e zdepc?...

77

VII. WIGILIA WIELKANOCNA 1966

Jest taka Noc, gdy czuwajc przy Twoim grobie, najbardziej jestemy
Kocioem jest to noc walki, jak toczy w nas rozpacz z nadziej:
ta walka wci si nakada na wszystkie walki dziejw,
napenia je wszystkie w gb
(wszystkie one - czy trac swj sens? czy go wtedy wanie zyskuj?).
Ten Nocy obrzd ziemi dosiga swego pocztku.
Tysic lat jest jak jedna Noc: Noc czuwania przy Twoim grobie.

[1966]

Mylc Ojczyzna

Ojczyzna kiedy myl wwczas wyraam siebie i zakorzeniam,


mwi mi o tym serce, jakby ukryta granica, ktra ze mnie przebiega
ku innym,
aby wszystkich ogarnia w przeszo dawniejsz ni kady z nas:
z niej si wyaniam gdy myl Ojczyzna by zamkn j w sobie jak skarb.
Pytam wci, jak go pomnoy, jak poszerzy t przestrze, ktr
wypenia.

GDY DOKOA MWI JZYKAMI


1. Gdy dokoa mwi jzykami, jak narastay pokolenia, wnoszc do skarbca swej ziemi
rzeczy stare i nowe Ziemia staa si oyskiem wiate zapalanych gboko w ludziach, pyny wci
jednakowo te same rzeki i wci na nowo opywa ziemi strumie mowy wzbierajcy
histori.
Wody rzek zbiegay ku doowi, strumie mowy dy stron szczytu.
Szczytem by kady czowiek wyrastajcy z tej ziemi i kady nim jest
rwnoczenie szczyt wznosi si ponad kadym i ponad wszystkimi, wznosi si coraz
stromiej i coraz gbiej zapada w sumienia.

2. Gdy dokoa mwi jzykami, dwiczy pord nich jeden: nasz wasny. Zagbia si w
myli pokole i ziemi nasz opywa, i staje si dachem domu, w ktrym jestemy razem
poza nim dwiczy rzadko
(w grupach ludzi, ktrzy mwi wokoo, jakby wyspy opynite oceanem powszechnej
ludzkiej mowy, nie znajduj wasnej fali)

78

nie rozszerzyy si zasoby mej ziemi; jeli nawet odpyna mowa, to eby zanika powoli
w wysychajcych oyskach
nie podjy mowy moich ojcw jzyki narodw, tumaczc za trudna lub zbdna
na wielkim zgromadzeniu ludw mwimy nie swoim jzykiem.
Jzyk wasny zamyka nas w sobie: zawiera, a nie otwiera.
3. Tak zwarci wrd siebie jedn mow, istniejemy w gb wasnych korzeni, czekajc na
owoc dojrzewa i przesile.
Ogarnici na co dzie piknem wasnej mowy, nie czujemy goryczy, chocia na rynkach
wiata nie kupuj naszej myli z powodu droyzny sw.
Czy nie ywimy pragnienia gbszej jeszcze wymiany?
Lud yjcy w sercu wasnej mowy pozostaje poprzez pokolenia tajemnic myli nie
przejrzanej do koca.

SYSZ JESZCZE DWIK KOSY


Ojczyzna kiedy myl sysz jeszcze dwik kosy, gdy uderza o cian
pszenicy,
czc si w jeden profil z jasnoci nieboskonu.
Lecz oto nadcigaj kosiarki, zapuszczajc do wntrza tej ciany
i dwikw monotoni i ruchw gwatowne ptle, i tn

DOCIERAM DO SERCA DRAMATU


1. Poza mow otwiera si przepa. Czy jest to niewiadoma saboci, jakiej dowiadczylimy
w ojcach naszych i dziedziczymy w sobie?
Wolno stale trzeba zdobywa, nie mona jej tylko posiada. Przychodzi jak dar,
utrzymuje si poprzez zmaganie. Dar i zmaganie wpisuj si w karty ukryte, a przecie jawne.
Caym sob pacisz za wolno wic to wolnoci nazywaj, e moesz pacc cigle na
nowo siebie posiada.
T zapat wchodzimy w histori i dotykamy jej epok:
Ktrdy przebiega dzia pokole midzy tymi, co nie dopacili, a tymi, co musieli
nadpaca? Po ktrej jestemy stronie?
Nadmiar tylu samostanowie czy nie przers si naszych w przeszoci? Czy ciarw
historii nie dwigamy jak filar, ktrego pknicie nie zablinio si dotd?

2. Ojczyzna: wyzwanie tej ziemi rzucone przodkom i nam, by stanowi o wsplnym dobru i
mow wasn jak sztandar wypiewa dzieje.
piew dziejw speniaj czyny zbudowane na opokach woli. Dojrzaoci
samostanowienia osdzamy modo nasz, czasy rozbicia i zoty wiek
Osdzia zot wolno niewola.
Nosili w sobie w wyrok bohaterowie stuleci: w wyzwanie ziemi wchodzili jak w ciemna
noc, woajc wolno jest drosza ni ycie!.
Osdzilimy wolno nasz sprawiedliwiej ni inni (podnosia swj gos tajemnica
dziejw): na otarzu samostanowienia pony ofiary pokole przejmujce woanie wolnoci
silniejszej ni mier.

79

3. Czy moemy odrzuci woanie, ktre ronie w nas jakby nurt w za wysokich i zbyt
stromych brzegach?
Czy moemy mierzy nasz wolno wolnoci innych?
- zmaganie i dar
Wy, co wolno wasz zwizalicie z nasz, przebaczcie!
I patrzcie! e wolno nasz i wasz odkrywamy cigle na nowo jako dar, ktry
przychodzi, i zmaganie, ktrego wci nie dosy.

REFREN
Kiedy myl: Ojczyzna, szukam drogi, ktra zbocza przecina jakby prd wysokiego
napicia, biegnc gr tak ona biegnie stromo w kadym z nas i nie pozwala usta.
Droga biegnie po tych samych zboczach, powraca na miejsca te same, staje si wielkim
milczeniem, ktre nawiedza co wieczr zmczone puca mej ziemi.

MYLC OJCZYZNA, POWRACAM W STRON DRZEWA


1. Drzewo wiadomoci dobrego i zego wyrastao nad brzegami rzek naszej ziemi, wyrastao
wraz z nami przez wieki, wrastao w Koci korzeniami sumie.
Nielimy owoce, ktre ci i ktre wzbogacaj. Czulimy, jak gboko rozszczepia si
pie, cho korzenie wrastaj w jeden grunt
Historia warstw wydarze powleka zmagania sumie. W warstwie tej drgaj zwycistwa
i upadki. Historia ich nie pokrywa, lecz uwydatnia
Czy moe historia popyn przeciw prdowi sumie?

2. W ktr stron rozgazi si pie? W ktr stron podaj sumienia? W ktr stron
narasta historia naszej ziemi? Drzewo wiadomoci nie zna granic.
Granic jest tylko Przyjcie, ktre zmagania sumie i tajemnice dziejw poczy w
jednym Ciele i drzewo wiadomoci zamieni w rdo ycia wci wzbierajce.
Lecz dotd dzie kady przynosi to samo rozszczepienie w kadej myli i czynie, z
ktrego Koci sumie ronie w korzeniach historii.

3. Obymy nie stracili sprzed oczu tej przejrzystoci, z jak przychodz ku nam wydarzenia
zbkane w niewymiernej wiey, w ktrej czowiek jednake wie, dokd idzie. Mio sama
rwnoway los.
Obymy nie rozszerzali wymiarw cienia.
Promie wiata niechaj pada w serca i przewietla mroki pokole. Strumie mocy niech
przenika saboci.
Nie moemy godzi si na sabo.

80

4. Saby jest lud, jeli godzi si ze swoja klsk, gdy zapomina, e zosta posany, by czuwa,
a przyjdzie jego godzina. Godziny wci powracaj na wielkiej tarczy historii.
Oto liturgia dziejw. Czuwanie jest sowem Pana i sowem Ludu, ktre bdziemy
przyjmowa cigle na nowo. Godziny przechodz w psalm nieustajcych nawrce: Idziemy
uczestniczy w Eucharystii wiatw.

5. Wic schodzimy ku tobie, ziemio, by poszerzy ci we wszystkich ludziach ziemio


naszych upadkw i zwycistw, ktra wznosisz si we wszystkich sercach tajemnic
paschaln.Ziemio, ktra nie przestajesz by czstk naszego czasu.
Uczc si nowej nadziei, idziemy poprzez ten czas ku ziemi nowej. I wznosimy ciebie,
ziemio dawna, jak owoc mioci pokole, ktra przerosa nienawi.

Krakw, 1974

Rozwaanie o mierci

I. MYLI O DOJRZEWANIU

1.
Dojrzao, zstpowanie do ukrytego rdzenia,
opadaj warstwy wyobrani jakby licie zawarte w pniu,
wyciszaj si takie komrki, ktrymi wraliwo jeszcze si rozbudza,
a ciao wasn swoj peni dosiga brzegw jesieni
dojrzao, przyblienie powierzchni do dna,
dojrzao, przenikanie gbi,
dusza bardziej pojednana z ciaem,
bardziej mierci przeciwna,
niespokojna o zmartwychwstanie.
Dojrzao do trudnych spotka.

2.
Dojrzao jest take bojani.
Kres uprawy zawiera si ju w jej pocztku
pocztkiem mdroci jest boja
lecz spoczywa ju na innych warstwach tej samej gleby,
nie jest ju potrzeba ucieczki,
jest przestrzeni, ktr mierzy si wielko.
Przenikamy do tej przestrzeni,
odchodzimy od tego pocztku

81

i tak wracamy powoli:


dojrzao jest bowiem w mioci,
ktra przemienia boja.

3.
Gdy znajdziemy si u brzegw jesieni,
boja i mio wybuchn przeciwnym sobie pragnieniem,
boja pragnieniem powrotu do tego, co ju byo istnieniem
i wci jeszcze nim jest
mio pragnieniem odejcia ku Temu, w Kim istnienie znajduje ca sw
przyszo.
W nas, patrzcych ku brzegom jesieni,
zmaganie przebiega wzdu tego podziau,
jaki kady czowiek w sobie nosi,
gdy ciao wci w nim stanowi przeszo jego wasnej
przyszoci,
- kady, gdy swej wasnej przyszoci nie potrafi czy ze swym ciaem

II. MYSTERIUM PASCHALE

1.
Nurtw mijania nie zatrzymasz. Jest ich wiele,
biegn wok, tworz pole, w ktrym przemijasz sam,
pogodzony, bo jednak co wzbiera,
bo ronie wokoo wiat.
I we mnie
co zostaje z dziedzictwa i co z zapowiedzi:
nurt mijania jest te nurtem wzbierania.
Tych nurtw nie wytrzymasz do koca,
pjd dalej sam opadniesz poniej, to wiesz
na pewno
i w proch si obrcisz, to wiesz
na pewno
istniejesz stale ku mierci, istniejc wci ku przyszoci,
ona stale wstpuje w twj nurt.
Czy wyzwoli ci z pl przemijania?
czy odbierze istnieniu ca przeszo i przyszo zarazem?

2.
Mysterium paschale
tajemnica Przejcia,
w ktrej
jest odwrcony porzdek mijania,
gdy przemija si od ycia ku mierci

82

takie jest dowiadczenie i oczywisto taka.


Przechodzenie poprzez mier ku yciu
jest tajemnic.
Tajemnica to zapis gboki
dotychczas nie odczytany do koca,
poczuwany, niesprzeczny z istnieniem
(czy nie bardziej sprzeczna jest mier?).
Jeli Kto odsoni ten zapis
i odczyta, i sprawdzi na sobie,
i PRZEJDZIE
wwczas dotykamy ladw
i przyjmujemy sakrament, w ktrym pozosta
Ten, co odszed
i przemijajc nadal ku mierci,
trwamy w przestrzeni tajemnicy.

[]

[1975]

Odkupienie szuka twego ksztatu, aby wej w niepokj


wszystkich ludzi

I. WERONIKA
1.
Wci we mnie si przeobraa zawarto powszednich dni,
wci szuka ujcia jak rzeka,
wasnym swoim ciarem przycinita do dna
tdy wci upywa ziemia, powszednie dni zostaj:
pomidzy mn a ziemi jest cigo zarazem i hiatus,
najciekawsze pknicie wszechwiata,
ktry moe nie szuka spenienia,
lecz ja, czowiek, musz go szuka,
jak rzeka ujcia.
W tym szukaniu przeobraa si wci zawarto powszednich dni
- ujciem jest myl?

83

2.
(ywio lejszy od ywiow ziemi
i niepodobny do nich,
w ktrym one maj swoje podobiestwo,
pozostaje poza nimi jak zwierciado
zapatrzone w wszystkie tajemnice,
ukryte ogniwo spenie:
przez myl stale wchodz sam w siebie
i stale od siebie odchodz,
jestem take w porodku wszystkiego,
tak jak ona jest w porodku mnie).

3.
Przez myl wiat nie uchodzi w krain samych znacze,
nie uchodz zwierzta ni ludzie, kwiaty w wazonach
czy te kwiaty na kach ludzkiego osamotnienia
ani krople krwi na czole umczonego czowieka
kraina znacze rozpociera si w poprzek
niedocieczonej mioci,
stanowi stopie do niej
i wstp.

4.
Tutaj czekam na twoje donie
pene codziennych poczyna,
tutaj czekam na twoje donie
trzymajce zwyczajne ptno.
w krain najgbszych znacze
wnie twe rce, Weroniko
wnie twe rce
i dotknij twarzy czowieka.

5.
(Nie pragniesz ani przez chwil,
by twj uczynek nazwano nie-codziennym;
gdyby zapragna, ju nie byby to
uczynek ten sam).

II. SIOSTRA

1.
Roniemy razem.

84

Rosn w gr: przestrze zieleni podparta sercem


idzie naprzeciw brzemieniom wiatru
zrzucanym znienacka w listowie,
rosn w gb: nie rosn, odkrywa,
jak gboko zapucia korzenie,
e jeszcze gbiej...
Poruszamy si w mroku korzeni
zapuszczonych we wsplnej glebie.
Porwnuj std wiata w grze:
refleks wody na brzegach zieleni.

2.
aden czowiek nie ma cieek gotowych.
Rodzimy si jak gszcz,
ktry moe zapon podobnie jak krzak Mojesza
lub moe uschn.
cieki trzeba przeciera wci, bo mog zarosn na nowo,
przeciera je trzeba tak dugo, a stan si proste
prostot i dojrzaoci wszystkich chwil:
oto kada chwila si otwiera caym czasem,
staje jakby caa ponad sob,
znajdujesz w niej ziarno wiecznoci.

3.
Kiedy ciebie nazywam siostr,
wwczas myl, e kade spotkanie
nie tylko nosi w sobie wsplnot chwili,
lecz ziarno tej samej wiecznoci.

[]
[1978]

Stanisaw

I
1.
Pragn opisa Koci mj Koci, ktry rodzi si wraz ze mn,
lecz ze mn nie umiera - ja te nie umieram z nim,
ktry mnie stale przerasta 85

Koci: dno bytu mojego i szczyt.


Koci - korze, ktry zapuszczam w przeszo
i przyszo zarazem,
Sakrament mojego istnienia w Bogu,
ktry jest Ojcem.
Pragn opisa Koci mj Koci, ktry zwiza si z moj ziemi
(powiedziano mu cokolwiek zwiesz na ziemi,
bdzie zwizane w niebie) wic zwiza si z moj ziemi mj Koci.
Ziemia ley w dorzeczu Wisy,
dopywy wzbieraj wiosn, gdy niegi topniej
w Karpatach.
Koci zwiza si z moj ziemi,
aby wszystko, co na niej zwie, byo zwizane
w niebie.
2.
By czowiek, w ktrym moja ziemia ujrzaa,
e jest zwizana z niebem.
By taki czowiek, byli ludzie i cigle tacy s
Poprzez nich ziemia widzi siebie w sakramencie
nowego istnienia.
Jest ojczyzn: bowiem w niej dom Ojca si poczyna,
z niej si rodzi.
Pragn opisa mj Koci w czowieku,
ktremu dano imi Stanisaw.
I imi to krl Bolesaw mieczem wpisa w najstarsze kroniki.
Imi to mieczem wypisa na posadzce katedry,
gdy spyny po niej strugi krwi.
3.
Pragn opisa Koci w imieniu, ktrym nard
ponownie zosta ochrzczony
chrztem krwi: aby nieraz potem przechodzi
przez chrzest innej prby
przez chrzest pragnie, w ktrych odsania si
ukryte tchnienie Ducha
W Imieniu zaszczepionym na glebie ludzkiej wolnoci
wczeniej ni imi Stanisaw
4.
Na glebie ludzkiej wolnoci ju rodzio si
Ciao i Krew,
przecite mieczem krlewskim w samym rdzeniu
kapaskiego sowa,
przecite u podstaw czaszki, przecite w ywym pniu
Ciao i Krew nie zdyy jeszcze si narodzi
miecz ugodzi o kielich z metalu i pszenny chleb

86

5.
Myla krl moe: nie narodzi si z ciebie Koci
jeszcze dzi
nie narodzi si nard ze sowa, co karci ciao i krew,
narodzi si z miecza, z mego miecza, ktry przetnie
w poowie Twe sowa,
narodzi si z krwi rozlanej: myla moe krl.
Ukryte tchnienie Ducha w jedno wszelako zespoli
sowo przecite i miecz, zamano stos mzgowy i rce
pene krwi
i mwi: pjdziecie w przyszoci razem,
nie rozdzieli was nic!
Pragn opisa mj Koci, w ktrym przez wieki
id ze sob razem sowo i krew
zespolone ukrytym tchnieniem Ducha.

6.
Myla moe Stanisaw: sowo moje zaboli ciebie i nawrci,
przyjdziesz do bram katedry jak pokutnik,
przyjdziesz postem wycieczony, przewietlony
wewntrznym gosem
i doczysz si do Stou Paskiego jak marnotrawny syn.
Sowo nie nawrcio, nawrci krew
nie zdy moe pomyle biskup:
odwr ode mnie ten kielich.

7.
Na gleb naszej wolnoci upada miecz.
Na gleb naszej wolnoci upada krew.
Ktry ciar przeway?
Koczy si pierwszy wiek.
Zaczyna si drugi wiek.
Bierzemy w swoje rce ZARYS nieuchronnego czasu.

II

1.
Ziemia przebiega w oknach, przebiegaj drzewa i pola.
I mieni si nieg na gaziach, a potem w socu opada.
I znowu ziele: moda naprzd, potem dojrzaa,
wreszcie gasnca jak wiece.
Ziemia polska przebiega w zieleniach, jesieniach i niegach.

87

Chonie j pieszy wdrowiec z kraca do kraca


trudno przej.
I ptak nie przeleci tak atwo, lecz samolot
w godzin pochonie t przestrze
Ojczyzn zamknie w swj kwadrat.

2.
Ziemia trudnej jednoci. Ziemia ludzi szukajcych wasnych drg.
Ziemia dugiego podziau wrd ksit jednego rodu.
Ziemia poddana wolnoci kadego wzgldem wszystkich.
Ziemia na koniec rozdarta przez cig prawie szeciu pokole,
rozdarta na mapach wiata! a jake w losach swych synw!
Ziemia poprzez rozdarcie zjednoczona w sercach Polakw
jak adna.

3.
Skd wyroso to imi, jakie otrzyma dla ludzi?
dla rodzicw, dla rodu, dla stolicy biskupiej w Krakowie,
dla krla Bolesawa zwanego miaym i Szczodrym?
dla dwudziestego stulecia?
To imi.
[1978]

Tryptyk rzymski

I. STRUMIE
Ruah
Duch Boy unosi si nad wodami

1. ZDUMIENIE
Zatoka lasu zstpuje
w rytmie grskich potokw
ten rytm objawia mi Ciebie,
Przedwieczne Sowo.
Jake przedziwne jest Twoje milczenie
we wszystkim, czym zewszd przemawia
stworzony wiat...
co razem z zatok lasu
zstpuje w d kadym zboczem...
to wszystko, co z sob unosi
srebrzysta kaskada potoku,

88

ktry spada z gry rytmicznie


niesiony swym wasnym prdem...
niesiony dokd?
Co mi mwisz grski strumieniu?
w ktrym miejscu ze mn si spotykasz?
ze mn, ktry take przemijam
podobnie jak ty...
Czy podobnie jak ty?
(Pozwl mi si tutaj zatrzyma pozwl mi si zatrzyma na progu,
oto jedno z tych najprostszych zdumie).
Potok si nie zdumiewa, gdy spada w d
i lasy milczco zstpuj w rytmie potoku
lecz zdumiewa si czowiek!
Prg, ktry wiat w nim przekracza,
jest progiem zdumienia.
(Kiedy temu wanie zdumieniu nadano imi Adam).
By samotny z tym swoim zdumieniem
pord istot, ktre si nie zdumieway
wystarczyo im istnie i przemija.
Czowiek przemija wraz z nimi
na fali zdumie.
Zdumiewajc si, wci si wyania
z tej fali, ktra go unosia,
jakby mwic wszystkiemu wokoo:
zatrzymaj si! masz we mnie przysta
we mnie jest miejsce spotkania
z Przedwiecznym Sowem zatrzymaj si, to przemijanie ma sens
ma sens... ma sens... ma sens!.

2. RDO
Zatoka lasu zstpuje
w rytmie grskich potokw...
Jeli chcesz znale rdo,
musisz i do gry, pod prd.
Przedzieraj si, szukaj, nie ustpuj,
wiesz, e ono musi tu gdzie by Gdzie jeste, rdo?... Gdzie jeste, rdo?!

Cisza...
Strumieniu, leny strumieniu,
odso mi tajemnic
swego pocztku!

89

(Cisza dlaczego milczysz?


Jake starannie ukrye tajemnic twego pocztku).

Pozwl mi wargi umoczy


w rdlanej wodzie
odczu wieo,
oywcz wieo.

II. MEDYTACJE NAD KSIG RODZAJU


NA PROGU KAPLICY SYKSTYSKIEJ

1. PIERWSZY WIDZCY
W Nim yjemy, poruszamy si i jestemy mwi Pawe na ateskim
Areopagu
Kim jest On?
Jest jak gdyby niewysowiona przestrze, ktra wszystko ogarnia
On jest Stwrc:
Ogarnia wszystko powoujc do istnienia z nicoci nie tylko na pocztku,
ale wci.
Wszystko trwa stajc si nieustannie
Na pocztku byo Sowo i wszystko przez Nie si stao.
Tajemnica pocztku rodzi si wraz ze Sowem, wyania si ze Sowa.
Sowo odwieczne widzenie i odwieczne wypowiedzenie.
Ten, ktry stwarza, widzia widzia, e byo dobre,
widzia widzeniem rnym od naszego,
On pierwszy Widzcy
Widzia, odnajdywa we wszystkim jaki lad swej Istoty, swej peni
Widzia: Omnia nuda et aperta sunt ante oculos Eius1
Nagie i przejrzyste
Prawdziwe, dobre i pikne
Widzia widzeniem jake innym ni nasze.
Odwieczne widzenie i odwieczne wypowiedzenie:
Na pocztku byo Sowo i wszystko przez Nie si stao,
wszystko, w czym yjemy, poruszamy si i jestemy
Sowo, przedziwne Sowo Sowo przedwieczne, jak gdyby prg
niewidzialny
wszystkiego co zaistniao, istnieje i istnie bdzie.
Jakby Sowo byo progiem.
1

(ac.) Wszystko odkryte i odsonite jest przed Jego oczami.

90

Prg Sowa, w ktrym wszystko byo na sposb niewidzialny,


odwieczny i boski za tym progiem zaczynaj si dzieje!
Stoj przy wejciu do Sykstyny
Moe to wszystko atwiej byo wypowiedzie jzykiem Ksigi Rodzaju
Ale Ksiga czeka na obraz. I susznie. Czekaa na swego Michaa Anioa.
Przecie ten, ktry stwarza, widzia widzia, e byo dobre.
Widzia, a wic Ksiga czekaa na owoc widzenia.
O ty, czowieku, ktry take widzisz, przyjd
Przyzywam was wszystkich widzcych wszech czasw.
Przyzywam ciebie, Michale Aniele!
Jest w Watykanie kaplica, ktra czeka na owoc twego widzenia!
Widzenie czekao na obraz.
Odkd Sowo stao si ciaem, widzenie wci czeka.
Stajemy na progu Ksigi.
Jest to Ksiga Rodzaju Genesis.
Tu, w tej kaplicy, wypisa j Micha Anio
nie sowem, ale bogactwem
spitrzonych kolorw.
Wchodzimy, eby odczytywa,
od zdziwienia idc ku zdziwieniu.
Tak wic to tu patrzymy i rozpoznajemy
Pocztek, ktry wyoni si z niebytu
posuszny stwrczemu Sowu;
Tutaj przemawia z tych cian.
A chyba potniej jeszcze przemawia Kres.
Tak, potniej jeszcze przemawia Sd.
Sd, ostateczny Sd.
Oto droga, ktr wszyscy przechodzimy
kady z nas.

2. OBRAZ I PODOBIESTWO
Uczyni Bg czowieka na swj obraz i podobiestwo,
mczyzn i niewiast stworzy ich
i widzia Bg, e byo bardzo dobre,
oboje za byli nadzy i nie doznawali wstydu.
Czy to moliwe?
Wspczesnych o to nie pytaj, lecz pytaj Michaa Anioa
(a moe take wspczesnych!?).
Pytaj Sykstyny.
Jak wiele tu powiedziane na tych cianach!

91

Pocztek jest niewidzialny. Tu wszystko na to wskazuje.


Caa ta bujna widzialno, jak ludzki geniusz wyzwoli.
I kres take jest niewidzialny.
Cho tu spada na twj wzrok wdrowcze
wizja ostatecznego Sdu.
Jak uczyni widzialnym, jak przenikn poza granice dobra i za?
Pocztek i kres, niewidzialne, przenikaj do nas z tych cian!

On
W Nim yjemy, poruszamy si i jestemy.
Czy On jest tylko przestrzeni bytowania bytujcych?
Jest Stwrc.
Ogarnia wszystko stwarzajc i podtrzymujc w istnieniu
Sprawia podobiestwo.
Gdy Pawe aposto przemawia na Areopagu
wyraa si w jego sowach caa tradycja Przymierza.
Dzie kady koczy si tam sowami:
I widzia Bg, e byo dobre.
Widzia, odnajdywa lad swojej Istoty
Znajdowa swj odblask we wszystkim, co widzialne.
Przedwieczne Sowo jest jak gdyby progiem,
za ktrym yjemy, poruszamy si i jestemy.

Czowiek (Ja)
Dlaczego o tym wanie jedynym dniu powiedziano:
Widzia Bg, e wszystko, co uczyni, byo bardzo dobre?
Czy temu nie przecz dzieje?
Choby nasz wiek dwudziesty! I nie tylko dwudziesty!
A jednak aden wiek nie moe przesoni prawdy
o obrazie i podobiestwie.

Micha Anio
Z t prawd kiedy zamkn si w Watykanie,
aby wyj stamtd, pozostawiajc Kaplic Sykstysk.
Stworzy wic Bg czowieka na swj obraz,
na obraz Boy go stworzy,
mczyzn i niewiast stworzy ich.
Chocia oboje byli nadzy,
nie doznawali wobec siebie wstydu!
I widzia Stwrca, e byo bardzo dobre.
Czy nie On wanie widzi wszystko w caej prawdzie?
Omnia nuda et aperta ante oculos Eius

Oni

92

Oni take u progu dziejw


widz siebie w caej prawdzie:
byli oboje nadzy...
Oni take stali si uczestnikami tego widzenia,
ktre przenis na nich Stwrca.
Czy nie chc nimi pozosta?
Czy nie chc odzyskiwa tego widzenia na nowo?
Czy nie chc dla siebie by prawdziwi i przejrzyci
jak s dla Niego?
Jeli jest tak, piewaj hymn dzikczynny,
jakie Magnificat ludzkiej gbi
i wtedy jake gboko czuj,
e wanie W Nim yjemy, poruszamy si i jestemy Wanie w Nim!
To On pozwala im uczestniczy w tym piknie, jakie w nich tchn!
To On otwiera im oczy.
Kiedy Micha Anio wychodzc z Watykanu
pozostawi polichromi, ktrej kluczem jest obraz i podobiestwo.
Wedle tego klucza niewidzialne wyraa si w widzialnym.
Prasakrament.

3. PRASAKRAMENT
Kime jest On? Niewypowiedziany. Samoistne Istnienie. Jedyny. Stwrca
wszystkiego.
Zarazem Komunia Osb.
W tej Komunii wzajemne obdarowywanie peni prawdy, dobra i pikna.
Nade wszystko jednak niewypowiedziany.
A przecie powiedzia nam o Sobie.
Powiedzia take, stwarzajc czowieka na swj obraz i podobiestwo.
W polichromii sykstyskiej Stwrca ma ludzk posta.
Jest Wszechmocnym StarcemCzowiekiem podobnym do stwarzanego
Adama.

A oni?
Mczyzn i niewiast stworzy ich.
Zosta im przez Boga zadany dar.
Wzili w siebie na ludzk miar to wzajemne obdarowanie,
ktre jest w Nim.
Oboje nadzy...
Nie odczuwali wstydu, jak dugo trwa dar
Wstyd przyjdzie wraz z grzechem,
a teraz trwa uniesienie. yj wiadomi daru,
cho moe nawet nie umiej tego nazwa.
Ale tym yj. S czyci.
Casta placent superis; pura cum veste venite,

93

et manibus puris sumite fontis aquam2


sowa te czytaem codziennie przez osiem lat,
wchodzc w bram wadowickiego gimnazjum.
Prasakrament samo bycie widzialnym znakiem odwiecznej Mioci.
A kiedy bd si stawa jednym ciaem
przedziwne zjednoczenie
za jego horyzontem odsania si
ojcostwo i macierzystwo.
Sigaj wwczas do rde ycia, ktre s w nich.
Sigaj do Pocztku.
Adam pozna swoj on
a ona pocza i porodzia.
Wiedz, e przeszli prg najwikszej odpowiedzialnoci!

SPENIENIE APOCALYPSIS
Kres jest tak niewidzialny, jak pocztek.
Wszechwiat wyoni si ze Sowa i do Sowa te powraca.
W samym centrum Sykstyny artysta ten niewidzialny kres wyrazi
w widzialnym dramacie Sdu
I ten niewidzialny kres sta si widzialny jakby szczyt przejrzystoci:
omnia nuda et aperta ante oculos Eius!
Sowa zapisane u Mateusza, tutaj zamienione w malarsk wizj:
Pjdcie bogosawieni... idcie przeklci...
I tak przechodz pokolenia
Nadzy przychodz na wiat i nadzy wracaj do ziemi, z ktrej zostali wzici.
Z prochu powstae i w proch si obrcisz.
To co byo ksztatne w bezksztatne.
To co byo ywe oto teraz martwe.
To co byo pikne oto teraz brzydota spustoszenia.
A przecie nie cay umieram,
to co we mnie niezniszczalne trwa!

4. SD
W Kaplicy Sykstyskiej artysta umieci Sd.
W tym wntrzu Sd dominuje nad wszystkim.
Oto kres niewidzialny sta si tutaj przejmujco widzialny.
Kres i zarazem szczyt przejrzystoci
Taka jest droga pokole.

(ac.) To, co czyste, podoba si niebianom; przychodcie czysto odziani i czystymi rkami czerpcie rdlan
wod.

94

Non omnis moriar3


To co we mnie niezniszczalne,
teraz staje twarz w twarz z Tym, ktry Jest!
Tak zaludnia si ciana centralna sykstyskiej polichromii.
Pamitasz, Adamie? On na pocztku ciebie pyta gdzie jeste?
A ty odrzeke: Ukryem si przed Tob, bo jestem nagi.
Kt ci powiedzia, e jeste nagi?...
Niewiasta, ktr mi dae podaa mi owoc...
Ci wszyscy, ktrzy zaludniaj cian centraln sykstyskiej polichromii,
nios w sobie dziedzictwo twojej wwczas odpowiedzi!
Tego pytania i tej odpowiedzi!
Taki jest kres waszej drogi.

POSOWIE
I tu wanie u stp tej przedziwnej sykstyskiej polichromii
zbieraj si kardynaowie
wsplnota odpowiedzialna za dziedzictwo kluczy Krlestwa.
Przychodzi wanie tu.
I Micha Anio znw ogarnia ich widzeniem.
W Nim yjemy, poruszamy si i jestemy...
Kim jest On?
Oto do stwarzajca Wszechmogcego Starca skierowana w stron Adama...
Na pocztku Bg stworzy...
On wszystko widzcy...
Sykstyska polichromia przemawia wwczas Sowem Pana:
Tu es Petrus4 usysza Szymon, syn Jony.
Tobie dam klucze Krlestwa.
Ludzie, ktrym trosk o dziedzictwo kluczy powierzono,
zbieraj si tutaj, pozwalaj si ogarn sykstyskiej polichromii,
wizji, ktr Micha Anio pozostawi
Tak byo w sierpniu, a potem w padzierniku pamitnego roku dwch
konklawe,
i tak bdzie znw, gdy zajdzie potrzeba,
po mojej mierci.
Trzeba, by przemawiaa do nich wizja Michaa Anioa.
Con-clave5: wsplna troska o dziedzictwo kluczy, kluczy Krlestwa.
Oto widz siebie pomidzy Pocztkiem i Kresem,
pomidzy Dniem Stworzenia i Dniem Sdu...
Postanowiono czowiekowi raz umrze, a potem Sd!
Ostateczna przejrzysto i wiato.
3

(ac.) Nie wszystek umr.


(ac.) Ty jeste Piotr.
5
(ac.) Z kluczem; zgromadzenie kardynaw dla wyboru papiea.
4

95

Przejrzysto dziejw
Przejrzysto sumie
Potrzeba, aby w czasie konklawe Micha Anio uwiadomi ludziom
Nie zapominajcie: Omnia nuda et aperta sunt ante oculos Eius.
Ty, ktry wszystko przenikasz wska!
On wskae...

III. WZGRZE W KRAINIE MORIA

1. UR W ZIEMI CHALDEJSKIEJ
By taki czas, kiedy ludzie
nie przestawali wdrowa.
Otoczeni stadami szli tam, gdzie ich woa urodzaj:
tam, gdzie ziemia jak yzna matka
zdolna bya wykarmi zwierzta,
tam i czowiek rozbija namioty,
zaczyna mieszka.
Dlaczego my dzi szukamy
tego miejsca w ziemi chaldejskiej,
skd wyruszy Abram syn Teracha
z gromad podobnych sobie koczownikw?
Myla moe: dlaczego mam std odchodzi?
Dlaczego mam opuszcza Ur w ziemi chaldejskiej?
Czy tak myla? Czy odczuwa smutek rozstania?
Czy oglda si wstecz?
Nie wiemy. Wiemy tylko, e sysza Gos,
ktry mwi do niego: Wyjd!
Abram postanowi i za Gosem.
Gos mwi: Bdziesz ojcem wielu narodw,
potomstwo twoje bdzie tak liczne, jak piasek na brzegu morskim.
Jake speni si ta obietnica myla Abram,
gdy natura odmwia mi daru ojcostwa?
Maonka, ktr umiowaem od dni mej modoci,
nie daa mi syna. Cierpimy nad tym oboje.
Gos jednak mwi: Bdziesz ojcem. Bdziesz ojcem wielu narodw.
Potomstwo twe bdzie tak liczne, jak piasek na brzegu morskim.

2. TRES VIDIT ET UNUM ADORAVIT6


6

(ac.) Trzech zobaczy, ale jednego uwielbi.

96

Kto mg tak przywoywa przyszo


dalek i blisk?
Kim jest Ten Bez-Imienny,
ktry zechcia objawi si w gosie?
Ktry mwi tak do Abrama,
jak mwi Czowiek do czowieka?
By Inny. Niepodobny do wszystkiego,
co mg pomyle o Nim czowiek.
Mwi wic oczekiwa odpowiedzi...
Raz przyszed do Abrama w gocin.
Byo Przybyszw Trzech, ktrych przyjmowa
z wielk czci.
Abram za wiedzia, e to On,
On jeden.
Rozpozna Gos. Rozpozna obietnic.
W rok pniej cieszyli si oboje z Sar
narodzinami syna,
chocia byli ju w latach podeszli.
Syn to znaczy: ojcostwo i macierzystwo.
Bdziesz ojcem, Abramie, bdziesz ojcem wielu ludw.
Odtd ju imi twoje bdzie Abraham.
W tym imieniu bd ci bogosawi.
W tym imieniu rozmno twe potomstwo
a po najdalsze krace ziemi.
Imi to bdzie znaczyo: Ten, ktry uwierzy wbrew nadziei.
Wkoo ludzie i ludy sami sobie tworzyli bogw
(tak Egipt, tak Hellada, tak Rzym).
On, Abraham, uwierzy Temu, ktry Jest,
z Kim rozmawia, kiedy szed za Gosem,
przed Kim otwiera drzwi swego namiotu,
w gocin Jego zaprasza,
z Nim obcowa.
My dzisiaj wanie do tych miejsc powracamy,
tdy bowiem przyszed kiedy Bg do Abrahama.
Do Abrahama, ktry uwierzy, przyszed Bg.
Gdy ludy i ludzie sami sobie tworzyli bogw,
przyszed Ten, ktry Jest.
Wszed w dzieje czowieka
i odsoni mu Tajemnic zakryt
od zaoenia wiata.

97

3. ROZMOWA OJCA Z SYNEM W KRAINIE MORIA


Tak szli i rozmawiali ju trzeci dzie:
Oto wzgrze, na ktrym mam zoy Bogu ofiar
mwi ojciec. Syn milcza, nie mia pyta:
Gdzie jest ertwa? mamy ogie i drwa i n ofiarny,
lecz gdzie ertwa?
Bg sam sobie t ertw upatrzy
tak powiedzia, nie mia gono
wypowiedzie tych sw: ertw, mj synu, bdziesz ty
wic milcza.
Tym milczeniem znw si zapada w guchy ostp.
Sysza Gos, ktry go prowadzi.
Teraz Gos umilk.
Zosta sam ze swym imieniem
Abraham: Ten, ktry uwierzy wbrew nadziei.
Za chwil zbuduje stos ofiarny,
rozpali ogie, zwie rce Izaaka
i wwczas co? zaponie stos...
Widzi siebie ju ojcem martwego syna,
ktrego Gos mu da, a teraz mu odbiera?
O Abrahamie, ktry wstpujesz na to wzgrze w krainie Moria,
jest taka granica ojcostwa, taki prg, ktrego ty nie przekroczysz.
Inny Ojciec przyjmie tu ofiar swego Syna.
Nie lkaj si, Abrahamie, id dalej przed siebie
i czy, co masz czyni.
Ty bdziesz ojcem wielu narodw,
czy, co masz czyni, do koca.
On sam powstrzyma tw rk,
gdy bdzie gotowa zada w ofiarniczy cios...
On sam nie dopuci, aby spenia twa rka
to, co ju spenio si w sercu.
Tak zawinie w powietrzu twa rka.
On sam j wstrzyma.
I odtd wzgrze w krainie Moria stanie si oczekiwaniem
na nim bowiem ma si speni tajemnica.

4. BG PRZYMIERZA
O Abrahamie Ten, ktry wszed w dzieje czowieka,
pragnie tylko przez ciebie odsoni t tajemnic zakryt od zaoenia wiata,
tajemnic dawniejsz ni wiat!
Jeli dzi wdrujemy do tych miejsc,
z ktrych kiedy wyruszy Abraham,

98

gdzie usysza Gos, gdzie spenia si obietnica,


to dlatego,
by stan na progu
by dotrze do pocztku Przymierza.
Bo Bg Abrahamowi objawi,
czym jest dla ojca ofiara wasnego syna mier ofiarna.
O Abrahamie tak bowiem Bg umiowa wiat,
e Syna swojego da, aby kady, kto w Niego uwierzy,
mia ywot wieczny.

Zatrzymaj si
Ja nosz w sobie twe imi,
to imi jest znakiem Przymierza,
ktre zawaro z tob Sowo Przedwieczne
zanim stworzony by wiat.
Zapamitaj to miejsce, kiedy std odejdziesz,
ono bdzie oczekiwa na swj dzie

ANEKSY

Nad Twoj bia mogi


kwitn biae ycia kwiaty
o, ile lat to ju byo
bez Ciebie przed ilu to laty?
Nad Twoj bia mogi,
od lat tylu ju zamknit
- jakby w gr co wznosio
co, tak jak mier niepojte.
Nad Twoj bia mogi,
o Matko, zgase Kochanie
za ca synowsk mio
modlitwa:
Daj wieczne odpoczywanie
Krakw, wiosn 1939

99

HARFIARZ

1. Koron zot na m skro


woye w Izraelu
i rzeke: piewem ptaku, dzwo
na godach, na weselu!
2. Wyroczni Twojej suchaem od modu,
gdy Samuel mnie powoa,
bym by piewakiem na subie narodu,
bym Boy opiewa chora.
Choralne Tobie nuc granie
w wityni Twojej progu.
Sysz moj harf, sysz piewanie!
Krl-pieniarz piewam Bogu.
3. Rzesze si mnogie gromadz,
nard u wielkich podwoi;
zeszy si rzesze i radz;
czy pie je moja napoi?
zeszy si rzesze gromad,
u wielkich radz podwoi;
czy pie je moja posili?
Czy pie je moja napoi?
Na zomach strudzone kad
swe czoa, do gazw cisn:
czyli Twe promienie zabysn?
czy pieniarz harf ju stroi?
O piewam, piewam, narodzie!
O rzeszo, gosw mych suchaj!
Promieniu wiaty, wybuchaj
w sonecznych grotw pochodzie!
O Boe, suchaj, jak gwarz,
jak szemrz, u wrt szemraj,
czy harfy moje ju graj
do zomw przyparci twarz?
Do wrt ju sigli, zatrzli,
ju wrota
O Panie, si sil moj
i mocy przydawaj gli!
4. Kazae czeka i wytrwa w mocy,

100

cho gie mi ciarem,


w trudach i walce dugiej nocy,
nim jutrznia bynie poarem.
Jutrzni czekaem, zorzym wyglda
i wiate tych ranych;
oblicza(m) Twego soca poda,
Twych Sw zapowiedzianych.
Rzeke, e przyjdziesz, sowem zbawisz,
e stpisz na grodzisko,
e nas, niewolne, uaskawisz,
i zejmiesz pomiewisko.
Bliska ju chwila. Idziesz, Boe,
o soce Ty zociste,
lesz Twe promienie, het, w przestworze,
Twe gosy wiekuiste.
5. Rozewrzyj strop, rozeprzej ciany,
w rum zwal otarze truny.
Przybywaj, Zbawco wywoany,
w ranej blaskach uny.
Ju sysz rum rumakw. wita!
Ju zorze krasne pal.
Centaurw Twoich to kopyta
kamienie kolumn wal.
Pkaj mury, zomy (?) run,
z posad si sypie ciana.
W rydwanie zotym Ty nad trun,
chorgiew nieskalana.
Zotem si runi Twoje lice,
zotem si szata wlecze.
Spenie nocy tajemnice,
iskrami wzrok Twj siecze.
O srebro trumny bij koami (?).
O Zbawco, krusz kajdany.
To zew, soneczny: jestem z wami,
wityni Pan zjednany.
To rzec: przybyem, Bg przybyem,
przede mn innych nie masz
i nie masz nic nad moce moje,
w te skay si zaryem.
Ze skier, co pon pod stopami,

101

wityni zamkn now


i bd Bg sam mieszka z wami,
gdy rzekem moje Sowo.
6. O Niemiertelny, ponad wiat,
nad wiaty wadny mnogie;
pooysz kres niewoli lat
i pta zejmiesz wrogie.
Pokruszysz pta, w skrzyde lot
na niemiertelne trwanie.
Niechaj na dzwonach bije mot
Twe wielkie Zmartwychwstanie!
[jesie 1939]

********************

102